19.01.2009
poniedziałek

Moja Ameryka

19 stycznia 2009, poniedziałek,

Kilka dni temu na tym blogu pojawił się komentarz, że na świecie dzieją się sprawy ważne (wojna w strefie Gazy), a ja poruszam sprawy zastępcze, rozmaite hece, jakie dzieją się w Polsce. Zgoda. „Jawohl”, jak mówi premier Putin. Z tym, że ja nie jestem premierem, tylko wolnym blogowiczem. Parafrazując Leopolda Staffa – od spraw ważnych to ja mam Tuska i Kaczyńskiego, Paradowską i Żakowskiego. A sam piszę niekoniecznie o tym, co ważne, tylko o tym, co mi w duszy gra.

Zamierzałem pisać o kolejnych „hecach”, ale przed chwilą obejrzałem koncert artystów amerykańskich na mallu w Waszyngtonie, ku czci Baracka Obamy. Uroczystość trochę patriotyczna i podniosła, w której Ameryka pokazała się od najlepszej strony. Prezydent – elekt, jego małżonka i córeczki, wiceprezydent – elekt Joe Biden i jego żona, wszyscy piękni i pełni nadziei, na tle setek tysięcy Amerykanów, tak różnych, jak żaden inny naród na świecie. I do tego ta muzyka! Bruce Springsteen, Stevie Wonder, Garth Brookes, Shakira… Ameryka to supermocarstwo muzyczne, chociaż zabrakło mi jazzu i Nowego Orleanu (za to ostatnio byłem na koncercie Woody Allena), no i Boston Symphony, której słuchałem często za czasów Seijo Ozawy.

W taki wieczór staram się nie myśleć o kryzysie, o Wall Street, o Iraku, o Palestynie, o Izraelu, o Guantanamo i o Kubie. Mimo że uroczystość pod pomnikiem Lincolna była trochę oficjalna, zrealizowana perfekcyjnie i mało spontanicznie, mimo że niektóre hasła budziły kontrowersje („stoimy zawsze przy naszych silach zbrojnych”), w taki dzień życzę Ameryce jak najlepiej, bo kiedy w Stanach będzie O.K., to i świat będzie lepszy.

Sam zawdzięczam Ameryce bardzo wiele – od stypendium w 1962 roku na uniwersytecie Princeton, podroż samochodem kolegi z New Jersey do Kalifornii, przewożenie samochodów dealera na trasie Los Angeles – San Francisco, wstrząs, jakim były zabójstwa braci Kennedych, aresztowanie wraz z dwoma kolegami w stanie Missisipi w 1963 roku (które opisałem w reportażu „To nie jest Szwecja”) pod zarzutem podburzania ludności kolorowej do udziału w wyborach, wojnę wietnamską, którą przez sto dni obserwowałem w Hanoi i w Sajgonie, stypendium na Uniwersytecie Harvarda, wywiad z prezydentem Bushem Sr., książkę „Rozbieram senatora”, którą napisałem w stanie Wisconsin, potem cztery lata pracy w amerykańskiej redakcji w Bostonie (1990-1994), której podjąłem się, aby zapewnić córce i synowi (a dokładnie – pasierbowi) wykształcenie nieporównanie lepsze od mojego. I dużo, dużo więcej.

Najpiękniejsze w Ameryce są dla mnie miasteczka uniwersyteckie – Princeton i Harvard, a także białe, drewniane domki w Nowej Anglii, zatoki i skały stanu Maine, żaglówki w niezliczonych „marinach”, miasteczko Rockport w stanie Massachusetts, Cape Cod, nieprzebrane ilości książek w księgarniach i niekończące się autostrady, po których jeździłem pełen niepokoju, czy aby nie przepuściłem właściwego zjazdu.

Ameryka to także moi przyjaciele – tragicznie zmarły David Halberstam, o którym tu pisałem, Bela i Bernie Weisman – polscy Żydzi, którzy przeżyli Holocaust, a po wojnie osiedli w Nowym Jorku, w domu, przez który przewinęło się wielu Polaków (w dużym stopniu dzięki Elżbiecie Czyżewskiej), Jerzy Kosiński, wdowa po nim, Kiki von Fraunhofer, która zmarła w ubiegłym roku po ciężkiej chorobie, mój szef w latach 1990-1994 – Crocker Snow Jr., znany w Bostonie dziennikarz, kwintesencja WASP i Nowej Anglii, absolwent Harvardu, tweedowa marynarka obowiązkowo przetarta na łokciach, znany socjolog, prof. Melvin Tumin – mój ulubiony profesor w Princeton, który prowadził zajęcia z cywilizacji amerykańskiej dla stypendystów zagranicznych, Edmundo Flores – wybitny ekonomista meksykański w Princeton, któremu zawdzięczam „wprowadzenie do Ameryki Łacińskiej” i – być może – po trzydziestu latach – stanowisko ambasadora, i wielu, wielu innych, którzy przychylili mi nieba w Ameryce. Większość z nich już nie żyje, ale dla mnie Ameryka – to oni. I jak tu nie życzyć Ameryce jak najlepiej?

Komentarze: 216

Dodaj komentarz »
  1. To z czego sie strzelamy, Panie Redaktorze, bo moja ona tez ! Znam jeszcze kilka osob, ktore czuja to samo. A za zyczenia dziekuje z calego serca.

  2. Brawo Passent

    Slawomirski

  3. Widać wszystko zależy od rodzaju doświadczeń i sfer, w jakich przyszło nam się obracać. Bo dla mnie Ameryka to przede wszystkim jądro upadku kultury wysokiej i moralności. To źródło obniżenia poziomu edukacji i prowadzącej donikąd specjalizacji. To moloch napędzany ideami materializmu, tak zadufany w swoim dobrobycie, że nie znajdujący chwili na krytyczną autorefleksję. To kraj hipokryzji: uważający się za najbardziej tolerancyjny na świecie kraj, który wymordował większość ludności autochtonicznej, a resztę zamknął w gettach (jak człowiek moralny może to tolerować?), kraj który zniewolił ludność napływową jedynie na podstawie koloru skóry i głosi idee równouprawnienia; kraj, w którym marnują się tony papieru (każdy sklep pakuje zakupy najpierw w torbę papierową, potem w foliową) i jednocześnie prowadzi się walkę o ochronę środowiska. To w końcu kraj społeczeństwa z indolencją – nierozumiejącego własnej hipokryzji i stawiającego się wszystkim innym za wzór. To typowy przykład pasożyta: stwarzającego co prawda umysłom wybitnym godne warunki życia, jednak bez zmrużenia oka przyjmujący ich dokonania za swoje własne. Najgorsze jednak jest to, że Ameryka promuje przeciętność, tak pięknie przerysowaną przez Kurta Vonneguta, a jej finansowa przewaga powoduje, że ma to wpływ na wszystkie inne państwa świata. Jak życzy dobrze takiemu krajowi?

  4. Mój pierwszy wpis na tym blogu, więc korzystając z okazji składam wyrazy ogromnego szacunku dla Pana Redaktora, za rozwagę, myślenie i poczucie humoru, wbrew pozorom to bardzo dużo.
    Nie pisałabym pewnie, gdyby nie fakt, że od czasu do czasu jakieś informacje mnie przerażają i w końcu miarka się przebrała.
    kilka dni temu sąd federalny nakazał zwolnienie najmłodszego więźnia Guantanamo- 21-latka pojmanego gdy miał lat 15. abstrahując od kwestii winny czy niewinny- sądu nie było, tym się przecież charakteryzuje Guantanamo, że więźniów się przetrzymuje, a nie sądzi. ten człowiek ma 6 lat wyciętych z życia, bez rodziny, przyjaciół, tych 6 lat, które najbardziej decydują o tym kim będzie.
    6 lat temu media podały informację o stworzeniu bazy Guantanamo, mówiły o tym dzień, dwa, trzy, potem temat się ‘zużył’, wzmianki o nim wylądowały między kotem premiera, a nową fryzurą jakiejś rodzimej ‘gwiazdy’.
    jak to możliwe, że na to pozwalamy? że zalewa nas fala idiotycznych lokalnych rozważań, z których jak zwykle nic nie wynika. czemu zawsze jesteśmy za lub przeciw, kibicując tym samym jednej stronie mordującej drugą?
    wiem, że to pytania bez jednoznacznej odpowiedzi, że ta odpowiedź i tak nic nie zmieni. to tylko efekt mojego przerażenia światem.

  5. Poska i Polacy, Ameryka i Amerykanie. Coś co jest wspaniałe nie unieważnia tego co głupie, czy podłe i trzeba to w jednej głowie jak i sercu pomieścić, żeby nie zamazywać rzeczywistości?

    W Wiedniu – http://adamczewski.blog.polityka.pl/?p=722#comment-129115 .

  6. Pan to ma fart w życiu, Panie Redaktorze! I niech tak zostanie. Pozdrowienia

  7. Dla mnie Ameryka to kraj imigrantow ktory daje szanse kazdemu czlowiekowi ktory chce osiagnac cos swoimi zdolnosciami i ciezka praca.
    Kraj ktory jest mieszanka roznych kultur i narodowosci,gdzie bogactwo przeplata sie z bieda ktorej media staraja sie nie pokazywac.
    Mlode pokolenie amerykanow to rozpieszczona mlodziez bez wielkich idealow ale nie wszyscy,lecz duza czesc.
    Z drugiej strony duzo mlodziezy zglasza sie na ochotnika do armii,wiedzac o tym ze moga trafic do Iraku lub Afganistanu.
    Wiec jaka jest ta Ameryka ? Pewnie jest jak kolorowa mozaika ktora sie ciagle zmienia i gdzie wszystko wydaje sie wielka prowizorka.
    Od 20-tego stycznia Ameryka przybieze inna twarz i oby to byla twarz ktora przywroci nadzieje tym wszystkim ludziom kochajacym wolnosc,pokoj i demokracje.

  8. Jezeli zredukowac Ameryke do swoich przyjaciol to owszem, ale znam kilka osob pochodzacych (co ciekawe ale chyba nie dziwne) z jej Lacinskiej .. czesci (?) , ktorzy chetnie zdjeli by but aby nim rzucic.
    (juz widze ta wielozdaniowa megalomanie ktora za chwile opanuje ten blog)

  9. I jak tu nie życzyć Ameryce jak najlepiej?

    Oczywiście porządni ludzie a autor a pewnością do takich się zalicza (jako że porządność nie ma nic do czynienia ze światopoglądem, wyznaniem czy jego też brakiem) życzą innym jak najlepiej, a niby czemu nie, nie ma obiektywnie powodu żeby komukolwiek życzyć źle, im, Kanadyjczykom, Niemcom, Rosjanom, Francuzom, Żydom będzie lepiej to i mi w moim kącie będzie lepiej. Ja rozumiem że to brzmi naiwnie jak jakiś skompromitowany lewacki sentyment z lat sześdziesiątych ale ja to widzę jako elementarną solidną spolegliwość w sensie Kotarbińskiego.

    Problem oczywiście jest w tym czego dokładnie się życzy i czy z szkodą dla innych. Co do ostatniego to sądzę że ze względów sentymentalnych Passent jest tutaj wybiorczy co można zrozumieć.

    Co do pierwszego to ja im życzę więcej życzliwości dla innych. Mieszkając w tym kraju od 30 lat do dzisiaj przeraża mnie u nich brak jakiejkolwiek życzliwości dla innych. Jest tak źle że nawet słowo sąsiad w odniesieniu do Kanady, Meksyku, nie mówiąc już o Francji, Rosji, Chinach, Niemczech zgrzyta tutaj w zębach przeciętnemu obywatelowi, uwłacza jego sensowi poczucia godności narodowej.

    Konsekwecje tego sa oczywiste. Polacy mają wiele powodów by narzekać na to co im sąsiedzi (Niemcy, Rosjanie, Austria) wyczyniali, ale to się jakby na to nie patrzeć nawet nie porównuje do doświadczeń sąsiadów tego kraju szczególnie tych z poludnia. Także sądzę
    żeby byłoby raczej trudno znaleźć do dzisiaj meksykańskiego Passenta np. Co jest dużą szkodą dla spraw na tym kontynencie.

    Interesująco sentyment Passenta – życzyć innym jak najlepiej – jest tutaj raczej europejsko unijny a nie pólnocnoamerykański. Bowiem w Europie dzisiejszych dni jakimś cudem sąsiedzi uwierzyli po wiekach mordowania się wzajemnego i świnienia sobie na potęgę że dobrobyt buduje się dużo łatwiej wspólnie z sąsiadami a nie na przekór.

    Sądzę, że to też się stosuje dla SZAP, także im wcześniej to zrozumieją (lub raczej pogodzą się z tym) tym lepiej dla nich.

    Czego im szczerze życzę. (Kaczyńskiemu również).

  10. panie danielu, jak koncer woody’ego allena? i. czy czytał pan książkę halberstama: grać i wygrać?

  11. Mogę się zgodzić, że najpiękniejsze miasteczka w Ameryce to Princeton i Harvard pod warunkiem jednakże, że na centralnych skwerach znajdę pomniki upamiętniające ludobójstwo, czyli wymordowanie prawowitych właścicieli tych ziem, Indian. Zaczęło się zbrodnią, która trwa ze wzmożoną siłą do dzisiaj. Nigdy w historii, żaden kraj nie przeznaczał tak ogromnych sum na zbrojenia i w zależności od mocarstwowych interesów przemocą narzucał system rządów zwanych przez siebie demokracją lub siłą nie wprowadzał swoich norm moralnych. Ten piękny i bogaty kraj dopuścił do gigantycznej kradzieży ocenianej na 20 bilionów dolarów i wpędził świat w głęboki kryzys finansowy. Realizacji swych niecnych celów towarzyszą różnego rodzaju imprezy nazywane kolorowymi rewolucjami, których echem jest zafundowana ostatnio awantura o gaz. Jest to wyłącznie awantura amerykańska, którą bardzo trafnie opisał Profesor Łagowski w najnowszym PRZEGLĄDZIE. Gdyby Pan Redaktor przeczytał przed napisaniem dzisiejszej laurki, sympatia wobec imperium byłaby zdecydowanie chłodniejsza. Ja natomiast bardzo się boję Ameryki z powodu jej agresywnych i wojennych zamiarów.

  12. Do………
    Zora 4
    Marys,
    Teresa Stachurska
    magrud
    Logos Amicus
    Bywalec 2
    Feliks Stychowski
    jasny gwint
    Ewa-Joanna
    WODNIK 53
    Lech
    Wiesiek 59
    manna
    manna alias magrud alias Lizak
    Dyplomata Przyuczony
    Anca
    Dante

    po lekturze ostatnich wpisow.

    Szanowne Wspolblogowiczki ,
    Szanowni Wspolblogowicze,

    zdaje sobie sprawe, ze wspolczucie i empatia, a nawet wspolcierpienie kazdego z nas (was) nic nie kosztuja, a jednoczesnie w duzym stopniu poprawiaja samopoczucie spelnienia obywatelskiego obowiazku. Rownoczesnie kazdorazowa krytyka USA i jej „agentow”, dlaczego nie krytyka UE i jej „agentow” pozostajac bez odpowiedzi wprowadza nas (was) w dodatkowy stan lekkosci, wynikajacy z faktu przynaleznosci do grupy „dobrze” i „wlasciwie” poinformowanych. To juz jest prawie grupa wtajemniczonych znajacych kazde rozwiazanie lub li tylko wskazujacych na koniecznosc takiego? Pozostaje nastepne pytanie, czy to wystarczy? Jedyne co moze sprawic bol, to ciagle wystawianie palca wskazujacego; pytanie otwarte – na kogo i na co oraz po co? Zdaje sobie jednoczesnie sprawe, ze wspolcierpienie jest bledem w sztuce pedagogiki spolecznej i dlatego wystarczyloby rowniez samo wspolczucie. Zastanawiam sie nad takim postrzeganiem swiata (wsploczuciowo-krytycznym) po wniesieniu oplat za kazdy stan uniesienia, wspolczucia, empatii i wspolcierpienia. Ewentualne wniesienie oplat lub nawet zaplaty (wynagrodzenia) za kazdorazowy w/w stan uniesienia emocjonalnego jednych mogloby bogacic, a drugich z kolei doprowadzic do stanu zupelnej biedy i to nie tylko zmyslowo-umyslowej. Prosze sobie wyobrazic specjalne skalary zapisujace stany uniesienia kazdego z nas (was) i ich miesieczny bilans. Dlatego celem poprawienia tego bilansu prosze o zajecie sie rowniez (z akcentem na rowniez) ludnoscia Konga (od prawie dziesieciu lat piec milionow zabitych) i Sudanu (od pieciu lat ponad dwa miliony zabitych). Innych krajow nie wymieniam celem unikniecia czkawki arytmetycznej. Przy okazji zycze ewentulanym interlokutorkom i interlokutorom przede wszystkim zdrowia i pozytywnej energii, bo problemow jest coraz wiecej. Nie wiem jednak, czy same checi i pozytywna energia wystarcza na poprawienie krytycznego samopoczucia.
    Z powazaniem
    MA
    PS
    Kazdy z nas (was) chcialby nalezec do grona posiadajacych tajemnice i recepty na wszelkie dolegliwosci tego swiata. Traci to jednak oportunizmem i gra w klasy. Gwoli wyjasnienia informuje, ze kielicha nie posiadam , dlatego nie pytam o wysokosc skladek i statut organizacji wtajemniczonych.

  13. Polityczne motyle

    Wie Pan, właściwie jest mi Pana bardzo żal. Oglądałem Pana ostatnio wśród solidarnego towarzystwa, pożal się Boże. Jakiś tam pryncypialny prawicowo Stasiński z wybiórczej, roztrzepany i nawiedzony Michalski i jeszcze jeden solidarny ideolo, którego nazwisko akurat mi uleciało. Siedział Pan tam cichutki i układny, nie mający wiele do powiedzenia, wydawałoby się nie mający nic do powiedzenia.Wielki Daniel przeznaczony do odstrzału przez smarkatych myśliwych równie kochający Amerykę jak i oni. Jazgot i wzajemne przekrzykiwanie się wśród Panów zgodnych co do tego, że Ameryka jest wielka.Był Pan pozorną metką lewicowości afirmującej prawicę. Jak na obecną sytuację bardzo smakowity kąsek. Widzicie, nawet “komuch” Passent zgadza się z prawicowymi poglądami. Cóż lepszego można sobie wykoncypować gdy prawicowy model się sypie detalicznie. Takie wsparcie polityczne jest nie do przecenienia. Co zaś do dyskutowanej tam niezwykle gorąco lustracji, to zdążył on tylko tyle wyłkać, że Instytut Pamięci Narodowej nie chciał go zlustrować. Cóż to za krzywda.

    Pomyśleć, że mnie czerwonemu chamowi wisi jak kilo kitu solidarna lustracja. Natomiast “czerwonemu” inteligentowi tak bardzo zależy, by zdążyć jeszcze na ostatni burżuazyjny ekspres zmierzający do rozsypującego się Edenu. Intelektualne zasługi nie są adekwatnie doceniane przez przybocznych wałęsiarzy, zatem przeszłość ludowa odchodzi w nicość. Cóż wobec tego jeśli nie miłość do Ameryki może nobilitować w oczach nowych szarlatanów politycznych. Wiem, że na moim nagrobku pozostanie napis “czerwony sukinkot” inni zaś w najlepszym przypadku zasłużą sobie na miano apologety dwóch epok. Jest w tym wszystkim bardzo dużo prawdy o bezwzględnej walce politycznej. Ale jest także wiele ludzkiej małości i zwykłej żenady. Powiadało się swego czasu, co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Dzisiaj okazuje się, że wielkość tkwi w narodzie a nie jego zdemoralizowanych elitach. Smutne, brutalne lecz prawdziwe .One zawsze personalnie musiały sprawdzać dokąd należy prowadzić naród,z pożytkiem dla siebie.

    Weryfikowano te koncepcje w Leningradzie i Moskwie, Princetown i Harvardzie ze skutkiem na załączonym obrazku za naszym oknem. Tak postępowali pułkownik Światło i Sekretarz KC naszej Partii tow.Olszowski, ambasador w Japonii Rurarz i pułkownik z otoczenia Jaruzelskiego, Kukliński. Elity wyrosłe z ludowego smrodku, od którego się nie umiera, zdradzały swój naród zafascynowane “dobrem i pięknem”, by nasycić i uszlachetniać swoje przerośnięte nochale i kaprawe oczka trupim zapachem i widokiem ofiar Korei,Wietnamu, Kuby, Afganistanu i Iraku.

    Dla budowy pomyślności osobistej i swojego kraju wykorzystuje się przeróżne konstelacje. Dobrze jest jeśli w tym szlachetnym dążeniu stawia się na własną pracę . Gorzej natomiast wygląda gdy wykorzystuje się na tej drodze wysiłek innych ludzi. Wykładanie sobie natomiast czerwonych dywanów ku szczęściu, z “ludzkiej mierzwy”, budzi delikatnie rzecz ujmując niesmak. Jakby filozoficznie nie podchodzić do tego tematu, to naród pozostaje zawsze a elity zwykle odchodzą najczęściej w niełasce i zapomnieniu. Może z uwagi na swoją niestabilność emocjonalną i intelektualną sprzedajność. A za szczyt politycznej ohydy uważam postawy elit starające się pozbawić tożsamości własny naród poprzez wymazanie niektórych klasyków polskiej literatury z programów nauczania do celowej i świadomej polityki totalnej emigracji.

    W to miejsce wprowadza się surogat zwany fascynacją Ameryką. Sama w sobie fascynacja nie jest niczym zdrożnym, ba, można nawet powiedzieć, że stanowi ona chwalebny motor inspirujący ciekawość świata i osobistego rozwoju. I wszystko jest dobrze do czasu dopóty, dopóki prowadzimy rozważania w sensie abstrakcyjnym. Kiedy jednak pod te fascynacje podłożymy konkretne treści, wówczas jakby bledną szlachetne intencje a obraz traci swe żywe kolory przechodząc zaledwie w szary szkic czarno-biały.

    Chcę przez to powiedzieć tylko tyle i aż tyle, że nie odmawiam nikomu prawa do miłości Ameryki lub Rosji. To kwestia indywidualnego wyboru, tak długo dopóki nie szkodzi interesom państwa pojmowanego jaka szeroka zbiorowość a nie wąskiej grupy interesu. Najlepiej gdyby to zainteresowanie było wielostronne, wieloaspektowe i wielopłaszczyznowe zarówno w sensie gospodarczym jak i kulturowym. Niestety, praktyka dowodzi, że jak swego czasu mieliśmy urzędowe sympatyzowanie z ZSRR tak obecnie ten model przeniesiono na Amerykę obdarzając porzuconą kochankę przeciwnymi uczuciami do miłości. I w zasadzie guzik mi do czyjejś minionej, niespełnionej miłości oraz tej nowej pączkującej i pełnej oczekiwań oraz urzędowych nadziei oraz emocji. Jest to sprawa tychże niedojrzałych emocjonalnie kochanków. A wiadomo wśród elit uczucia są rozbuchane, gwałtowne i żarliwe ale krótkotrwałe, co skutkuje tym, że porzuconych żon ma się sporo a pozostawionych dzieci jeszcze więcej. Poczuwanie się łożenia na te dzieci nie zawsze należy do powszechnie pojmowanych obowiązków owych politycznych motyli. Ważna jest taktyka z kwiatka na kwiatek i niech się martwi kwiatek. Motyle powołane są do bardziej górnych i wzniosłych celów.

    A teraz powróćmy bliżej tekstu “Moja Ameryka” pióra Pana Passenta. Rzeczywiście na świecie dzieją się rzeczy dziwne, ciekawe i ważne. Można przyjąć, że ktoś ma dosyć w pewnym momencie polityki rozumianej jako chęci dominacji jednych nad drugimi.Wobec powyższego daje sobie na luz i zachowuje się en passant wobec często jej bardzo brzydkich erupcji .Budzi natomiast zastrzeżenia kiedy systemowo unika się rzeczy ważnych w obecnym raju demokratycznym. Przyjmuje się jako zasadę zajmowanie się politycznymi bzdetami, bzdurami i hecami jak sam Gospodarz zauważa. Mogą być teksty celne mniej lub bardziej, co jest naturalnym zjawiskiem w długim i męczącym procesie tworzenia. Jednak jednostronne maltretowanie przeciwników politycznych zaczyna być i nieciekawe, i tendencyjne, a także przyciężkawe, odbiegając w zasadniczy sposób od istoty żurnalistyki. A dla mnie tą istotą jest pewien obiektywizm i dystans, bowiem chodzi o to by nie przekształcić się w politycznego gryzipiórka.

    Rozumiem, że istnieją zaangażowani żurnaliści niezależnie od podjętego tematu. I mogę to także zrozumieć, acz nie aspiruję do tak poważnego miana, i w jakimś sensie skierować to zastrzeżenie w swój adres. Ale świadom tej rzeczy ułomności staram się przynajmniej od czasu do czasu podśmiechiwać sam z siebie. Nie jest to łatwa procedura ale doprawdy bardzo kojąca, pozwalająca zachować dystans i przyzwoitość wobec poprawności politycznej narzucanej nam przez zdominowane kapitałem media. Staram się permanentnie wyłączać od idiotyzująco krzyczących reklam telewizyjnych propagujących produkty milionera Palikota i jemu podobnych intelektualistów .Unikam również włączania się w walkę między zwolennikami i przeciwnikami masturbacji wibratorem, na użytek znanych dwóch opcji politycznych bez zachowania należytej intymości.Zakrwawionego świńskiego łba nie będę również nikomu demonstrował by nie poczytano mnie za Tatarzyna jakowegoś, a stąd już droga do terrorysty niedaleka, za wyłączeniem członka elit rządzących. O takich członkach wręcz chciałoby się nie pamiętać lub głosem ludu naszego sprawiedliwego, dowalić im tak skutecznie, by zapamiętali tę szkołę raz na zawsze.Onże nasz ludek skomunizowany zawsze sedno uchwycić potrafi a i jądro wskaże nieomylnie..

    Stąd obracanie jądra w jajo jest niezbyt stosowne, pomijając błąd merytoryczny, przynajmniej w kontekście spotkania Władimira z Angelą. Nawet jeśli ją zapewniał “Jawohl”, to tylko świadczy o tym, że był wobec niej gentlemanem. Nasi obaj głównodowodzący obcałowywali piękną i kosowłosą Julkę i guzik z tego im wyszło,poza chęciami. A Władik spotkał się z piękną Julcią i otrzymał to co chciał, spuszczając jej trochę, co to tylko wzmacnia ich stosunek i interes wzajemny. Tusk spotykał się dla odmiany z piękną Eryką i tokował ją wyraźnie, jak na wnuczkę bliskiego jej mundurowego przystało i co, i nici.Ona buduje swoje “wehrmachtowskie” muzeum, które rząd niemiecki popiera, a Donek może tylko buzię rozdziawiać jak mały Jasio. My na ogół pieprzymy bez ładu i składu, i guano z tego mamy. Solidarni awanturnicy i pieniacze dla zasady to czynią, w czym bardzo mocno umoczona jest nasza czwarta władza z własnego nadania.

    Powoływanie się na fakt, iż nie jest się Premierem nie bardzo zwalnia od odpowiedzialności kiedy się było Ambasadorem tego układu rządzącego i w jego imieniu wyciera się studia czołowych telewizji niosących ciężar budowania lepszego jutra dla obcych i nielicznych polskich dusz. Z tego zespołu kontaktów i znajomości jednoznacznie wynika co delikwentowi w duszy gra. I nieważne co on pisze, ponieważ my wiemy, że mamy do czynienia z osobą inteligentną i doskonale wyczuwamy, że istotne jest nie to co ona pisze lecz to czego on pisać nie chce, bo tak jej w politycznej duszy gra. My sami grajkami nie jesteśmy ale z orkiestrą polityczną jesteśmy już dość dobrze zaznajomieni i wszelkie fałszywe nuty doskonale wychwytujemy. No chyba, że przejdzie się na poziom Pendereckiego lub von Karajana, wówczas upadniemy na kolana i cmokniemy w dłoń wirtuoza a potem uniżenie poprosimy o pokutę i wybaczenie.

    Chcę nieskromnie powiedzieć, że tak dużo nas znowu nie dzieli od lokalnych “hec” i “piękna” granej nam muzyki w amerykańskim wykonaniu . Tam są także hece tylko na niewyobrażalnie większą skalę i ze skutkami trudnymi do przewidzenia. Przywitanie nowego bambosza starego amerykańskiego kapitału nie jest niczym innym aniżeli propagandową hecą. Nieważny jest kolor skóry Prezydenta, ważny jest globalny interes sypiących się Stanów Zjednoczonych, gdzie onże nowy Szef kolejne 300 miliardów wpompuje w prywatny sektor wysysając je z kieszeni swoich kolorowych braciszków. A jeżeli się zechce sprzeniewierzyć wielkiemu kapitałowi, który wywindował go na szczyt, dla spełnienia oczekiwań kolorowej ludności, to historia już zademonstrowała co z takimi niewdzięcznikami się dzieje.

    W taki wieczór napompowany amerykańskim nacjonalizmem, aż chce się wierzyć, że jest to niezniszczalne Imperium Dobra, bez którego cała cywilizacja rozsypałaby się w gruzy. Wszelkie natomiast bełkotanie o wojnach, krwi i cierpieniach należą do skompromitowanego repertuaru epigonów upadłego zasłużenie komunizmu. Tamten system ciągle działa, tak myślą uczestniczący w tej imprezie skołowani Amerykanie. Dopiero kiedy przyjadą do durnej Polski stwierdzają z rozpaczą , że ich święty dolar i amerykańska buta poszły w zapomnienie. I gorycz gardło ściska zmuszając do ukradkowego połykania łez i żarliwego miotania klątw pod adresem widma komunizmu krążącego nad Ameryką.

    Dzisiaj z perspektywy PRL-owskiego czasu i IPN-owskich weryfikacji okazuje sie, że wielu z z obecnych orłów solidarnych było mordowanych przez komunę notorycznym wysyłaniem ich do ojczyzny zgniłego kapitalizmu. Oni nie chcieli, ale partia ich przekonywała do tych paskudnych poświęceń, a UB i potem SB wręcz siłą zmuszało do tego. Teraz już nawet nie pamiętają czy SB kazało im lojalki podpisywać czy też nie, i co robiło z nimi CIA po przyjeździe do tamtej demokratycznej krainy, gdzie każdy mógł robić co chce, oby tylko nie sprzeciwił się kapitalizmowi. O czym tu gadać, kiedy wszyscy solidarni znają metody służb specjalnych, nasze wyrywały paznokcie a tamte witały kwiatami. Podobnie jak wiemy, że marines rzucają pomarańczami a nie granatami.To już taka specyfika wolności, pluralizmu i demokracji.

    Następnie Pan Passent szczegółowo odnotowuje co zawdzięcza Ameryce. W szczególności na uwagę zasługuje dwukrotne stypendium na amerykańskich sztandarowych uczelniach. Jakby zapominając, że jest w tym również jakiś udział Polski, która go tam delegowała. Że pewnie Amerykanie nie zrobili tego bezinteresownie, lecz w celu rozmiękczania polskiej elity komunistycznej, wykształconej na bolszewickich uczelniach ZSRR. Takim to sposobem odbywała się walka o rząd dusz między Wschodem i Zachodem. Bardzo mnie interesują w tym znaczeniu kryteria naboru na owe uczelnie. Pewnie polscy bolszewicy organizowali łapanki uliczne, żeby podnieść poziom swoich elit po sukcesach edukacyjnych II-giej RP.

    Najbardziej interesująco prezentuje się pobyt naszej gwiazdy w amerykańskim pudle, co oznacza, że nasz agent musiał tam być wyjątkowym komunistycznym Ikarem. Takie poświęcenie w imię miłości do wolnej Ameryki. To doprawdy ogromne wyrzeczenie i czarna niewdzięczność. Z kolei następuje bardzo osobisty akapit: “potem cztery lata pracy w amerykańskiej redakcji w Bostonie (1990-1994), której podjąłem się, aby zapewnić córce i synowi (a dokładnie – pasierbowi) wykształcenie nieporównanie lepsze od mojego. I dużo, dużo więcej.”
    Chciałoby się powiedzieć, że tylko nieliczni mogli mieć takie możliwości. Myśmy, sól tej ziemi czarnej, takich możliwości nie mieli. A nawet gdybyśmy mieli, to nie jest pewnym czy z nich skorzystalibyśmy. Poza tym nie wszystkie inwestycje poczynione z takim wysiłkiem i samozaparciem muszą być trafionymi. Daniela Passenta ukształtowanego na podłym komunistycznym wykształceniu znamy wszyscy, a reszta jest milczeniem. Co zaś się tyczy zagadkowego:”I dużo, dużo więcej” , pytać nie będziemy, ponieważ nie jesteśmy wścibscy i zazdrośni oraz nie będziemy nakręcali politycznej hecy. Faktem pozostaje bezspornym, że polskie elity nad wyraz chętnie sprzedawały swoje usługi, jak gdyby były pozbawione polskich cech narodowych, ambicji i godności.

    Cieszy mnie, że Polak przytacza swe kontakty i jest dumny ze swoich licznych znajomości żydowskich w Ameryce, bowiem zaprzecza to nagminnie imputowanym nam postawom antysemityzmu.Także nie wspominanie o wojnie w Gazie mieści się jak gdyby w nurcie proizraelskich zachowań. Zatem nikt nie może nam zarzucać braku światowości, otwarcia i ukochania, nawet padającego na łeb i szyję zielonego.

    Ja również życzę Ameryce jak najlepiej.
    Ameryce będącej autentycznym Imperium Dobra a nie Żandarmem Świata.
    Życzę powodzenia jej bezdomnym i bezrobotnym.
    Mam nadzieję na poprawę losu żyjących w slumsach.
    Życzę uzyskania ubezpieczeń społecznych połowie amerykańskiego społeczeństwa.
    Współczuję rodzinom zastrzelonych z karabinów maszynowych w studenckich campusach.
    Przypominam pamięć setek poległych ofiar amerykańskich poległych na ulicach miast.
    Oddaję cześć dziesiątkom Amerykanów utłuczonych policyjnymi taserami.
    Ameryka to kontynent zróżnicowany materialnie i kulturowo,od skandalicznej biedy po skandaliczne bogactwo.
    Nadawanie mu ze sztancy dobrobytu i szczęścia jest nieporozumieniem lub nieznajomością rzeczy.
    Nie można jednak nikomu odbierać jego własnych wizji, nawet najbardziej karkołomnych.
    Od publicysty, także emerytowanego, wypada oczekiwać znacznie więcej.
    Przypisywanie Ameryce samych pięknych barw z pominięciem codziennej szarości zamazuje jej autentyczny obraz.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  14. … ja do wpisu “otago” dodalbym tez ta znikoma mniejszosc amerykanska, ktora po ponownym wyborze polwyksztalconego alkoholika na prezydenta USA podpisala sie pod haslami:

    – Dear world: We are so very, very sorry for Bush!
    – Dear World: Sorry About Bush!

    “Tym” pozostalym, elektorat amerykanskiego faszyzmu zycze tego czego oni mi zycza.

  15. Szanowny Panie Danielu !
    Prosze przyjac moj ogrmny poklon przed wrecz mistrzowskim scharakteryzowaniem tego czym byla dla Pana, jest i pozostanie dla Pana, ameryka, wrqz z niesamowitym i niezaprzeczalnym kolorytem wielu pieknych okolic Stanow Zjednocoznych.
    Ja mieszkam tutaj od 17-tu lat z wyboru mojej zony ( pewne zwiazki rodzinne i chec polaczenia rodzin) choc przed tym wizytowalem USA i KAnade wielokrotnie. Podzielam te atmosfee, koloryt i specyfike jaka nakreslil Pan.
    Moje doswiadczenia, obserwacje analizy, ktore lacznie obejmuja okres okolo 22 lat daja mi legitymacje reprezentowania swojej opinii, oczekiwan w przededniu zaprzysiezenia kolejnego Prezydenta USA ( pierwszego ciemnoskorego).
    Oceniam to jako zbyt wielki szum wokol rzeczy w sumie normalnej. Zbyt wiele oczekiwan i nadzieji wzgledem nowego Prezydenta i jego administracji w zderzeniu z liczbami i faktami bezwzglednymi. Zycze Baracku Obamie wielu sukcesow i realizacji jego programu – no bo coz mi innego pozostaje do zrobienia?-.
    forowanie programu robot publicznych w XXI wieku w obliczu globalnego kryzysu ekonomicznego, nadzieje pakietu stymulacyjnego w wysokosci $ 775 mld, podatkowe zagrania majace stymulowac rynek wewnetrzny i wzbudzic koniunkture przemyslowa brzmi niczym bajka z basni tysiaca nocy i dni.Ale coz, moze sie to uda : 1/z pomoca wielkich kredytow z Chin, 2/ograniczenia wydatkow budzetowych na zbrojenia i utrzymanie amerykanskich sil zbrojnych poza granicami USA tj. wycofanie z Iraku, 3/powsciagliwosc wzgledem zobowiazan zbrojeniowo-militarnych administracji GW.Buscha wzgledem krajow mlodej swiatowej demokracji w tym i Polski,4/. stopnowe uruchamianie wydobycia lekkiej ropy naftowej ze zloz wlasnych ( pewna dywersja ekonomiczna wzgledem krajow OPEC i Rosji )
    Ciag dzialan dlugofalowych tj.a przestrzeni minimum dwoch lat moze przyspieszyc powrot gospodarki i finansow USA do normalnosci, dlatego poiwtarzam to, co juz wczeniej pisalme przy okazji wyborow prezydenckich w USA ( gdzie m.in na tym blogu okreslany bylem mianem rasisty ), dla Baracka OBamy najblizsze dwa lata beda latamai weryfikacji jego i jego programu. Ktokolwiek bylby Prezydentem – wszystko jedno czarnoskory, zielony zolty ze skoznymi oczami czy jeszcze jakis inny aborygen – bedzie mial na sobie ogromna odpowiedzialnosc i moja krytyczna ocena Bracka Obamy dotyczyla jedynie jego doswiadczenia i przygotowania. Okrazenie sie ludzmi z bylej administracji Billa Clintona byc moze zagwarantuje jemu sukces, jestem jednak ostroznym realista i raczej sceptykiem ekonomista. zycze Obamie sukcesow, bo jego sukces to poprawa sytuacji dla wszystkich amerykanow, w tym i mnie i mojej rodziny.Jestem zwolennikiem pewnej skromnosci, brutalnej prawdy i realnosci, analizowania bezwzglednych faktow i liczb, wyciagania z tego wlasciwych wnioskow i budowania programow naprawy w oparciu o realne mozliwosci a nie wyjete z oblokow fantasmagorie.
    Moze wlasnie z tego punktu widzenia dosc wysoko oceniam Donalda Tuska i kilku jego branzowych ministrow ( nie wszystkich )

  16. MA
    Poglady, ktore przedstawilem nie sa moimi pogladami. Przykro mi. ze jeszcze raz musze podkreslic, ze sa to poglady Prezydenta Ahmedinezad. Prezydenta kraju, ktory jest glownym sojusznikiem i sponsorem Hamas. Z oficjalnych kregow tego to kraju, po jednostronnym zawieszeniu broni przez Izrael odezwaly sie glosy mowiace o klesce Izraela i zwyciestwie Hamas. Zwyciestwo to moze jedynie miec wymiar propagandowy, a zaplacili za nie swoim cierpieniem mieszkancy Gazy. Cierpieniem, ktore byloby calkowicie bezsensowne, gdyby nie jego wartosc propagandowa. Palestynczycy w Gazie sa de facto zakladnikami, a ich relacja z Hamas przepomniala mi slowa, ktore wypowiedzial Adolf Hitler pod koniec II Wojny Swiatowej w kierunku wlasnego narodu; “Jesli narod niemiecki nie potrafi wygrac tej wojny to nie jest godzien aby przezyc”.
    W pelni popieram Pana (Pani) projekt licznika empati, z werbalnego poparcia jeszcze nikt nie zostal syty.
    PS. W przyszlosci, w celu unikniecia nieporozumien, bede dawkowal moja ironie lopata.

  17. Do:Zora4

    Piszesz tendencyjnie ,swiadomie albo nie.
    USA,Rosja,Chiny to wielkie kraje ze swoimi problemami.
    Ludzie tam mieszkajacy tak samo jak Polacy chca zyc dobrze i godnie.
    Rzady tych krajow czesto podejmuja niepopularne decyzje.
    Moim zdaniem okupacja Iraku jest przykladem takiej decyzji.
    Oceniaj kraj poprzez jego historyczne osiagniecia.
    Nie ma takiego drugiego kraju ,gdzie ludzie wszystkich ras buduja wspolnie przyszlosc.
    Ameryka jest wielka.

    Slawomirski

  18. do
    Lizak pisze:

    2009-01-19 o godz. 15:27
    Zastanawiam sie kto napisal Panu ten tekst; zaprzecza Pan sam sobie i balwochwalczym wpisom o Polityce i polityce czasow zaprzeszlych.
    Z powazaniem.
    MA

  19. do
    Bywalec 2 pisze:

    2009-01-19 o godz. 16:49
    Szkoda, nie zrozumielismy sie; Pan bylby oczywiscie po stronie tych, ktorzy mieliby manko; jednak nie w mysleniu. Za lopate dziekuje; srebny widelec wystarczylby.
    Z powazaniem.
    MA

  20. Do:otago

    Butem w nowego prezydenta?
    O co ci chodzi?

    Slawomirski

  21. Do:jasny gwint

    Strach to zly doradca.
    Poznaj Ameryke to przestaniesz jej sie bac.
    Czarnoskory zostaje prezydentem.
    Czy nie widzisz historycznych zmian zachodzacych w USA?

    Slawomirski

  22. Panie Redaktorze,
    oczywiście nie ma Pan obowiązku pisać na jakikolwiek temat.
    Mój zarzut był raczej natury retorycznej, wiązał się z wyrażeniem pewnej emocji. Po prostu chciałbym poznać Pańskie zdanie, opinię na temat tego, co dzieje się teraz w Gazie.
    Mimo wszystko jednak, sposób w jaki prowadzi się bloga, dobór tematów, podejście do nich, świadczy o naszych preferencjach, priorytetach, zainteresowaniach i wrażliwości na świat.
    Nie mogę też cofnąć mojego zarzutu, że zdarza sie Panu unikać niewygodnych dla Pana kwestii.
    O powodach nie będę wspominał, bo myślę, że je Pan zna.

    * * *
    Ujęła mnie Pańska nostalgia – bo tak to chyba mogę nazwać – wspomnienie Ameryki, jej obraz podmalowany nieco sentymentem.
    Jestem z tym krajem związany od 18 lat, znalazłem tutaj mój drugi dom – z Polską i Stanami dzielę się moim sercem, w tych dwóch krajach zakotwiczone jest teraz moje życie.

    Również wiele zawdzięczam Ameryce.

    Od najwcześniejszych lat w mojej wyobraźni i marzeniach Ameryka był czymś w rodzaju ziemi obiecanej, a więc krainą mityczną… Fascynowały mnie te przestrzenie, które widziałem choćby w amerykańskich “filmach drogi”, kolory…
    Była to zapowiedź wolności, szerszej perspektywy, glębszego odechu, barwniejszego życia – tego wszystkiego, czego brakowało mi w peerelowskim inkubatorze.

    Oczywiście te wyobrażenia i nadzieje musiały być poddane konfrontacji z rzeczywistością, kiedy tu przybyłem.
    Na szczęście nie doznałem rozczarowania, wprost przeciwnie – rzeczywistość przerosła moje oczekiwania.
    Rzuciłem się na głeboką wodę. Mogłem utonąć, ale udało mi się popłynąć – i to nie tylko z prądem, ale i w wybranym przeze mnie kierunku.

    * * *
    Najczęstrzym błędem jaki popełniamy oceniając Amerykę jest jednostronność – widzenie jej obrazu w jednej tonacji, skupianie się na wycinkach jej rzeczywistości.
    Zawsze starałem się tego unikać.
    Dlatego też zdaję sobie również sprawę z tych jej ciemniejszych, mniej oszlifowanych faset.
    Sam pisałem swego czasu o wojnie wietnamskiej, eksterminacji Indian, mafii, pułapkach konsumpcjonizmu czy też rozwodnianiu umysłów przez kulturę masową.

    Z drugiej strony widzę piękno tego kraju (cały amerykańskich zachód uważam za niewątpliwy cud przyrody – brak mi słów na opisanie jego krajobrazowego piękna); możliwości, jakie stwarza on ludziom, warunki, w jakich mogą ci ludzie żyć.
    To właśnie należy brać pod uwagę krytykując ten kraj: nadal dziesiątki milionów ludzi mogą tu żyć, mając zapewnione podstawowe potrzeby egzystencjii – i to na dość wysokim poziomie konsumcji i socjalnego bezpieczeństwa.

    Lecz jest również ta Ameryka intelektualna, myśląca, szkolnictwo uniwersyteckie na najwyższym światowym poziomie… Tak, wiem… tuż obok są kłopoty ze złą sytuacją w szkołach średnich (wręcz z czymś w rodzaju wtórnego analfabetyzmu), co jednak nie zmienia faktu, że amerykańskie elity umysłowe liczą się najbardziej w świecie – Ameryka nadal przyciąga wybitne umysły.

    Niedawno czytałem dziennik Mircei Eliadego, któremu właśnie Stany Zjednoczone umożliwiły naukowy rozwój i kontynuację badań. Przypominają mi się także zapiski Sandora Maraia, który właśnie tutaj znalazł spokojną przystań i możliwość kontynuowania swojego pisarstwa… Przykłady można mnożyć…

    O Ameryce można powiedzieć (napisać) wszystko i każdy znajdzie argumenty na poparcie swoich tez.
    Chodzi o to, aby ten kraj widzieć w całym swym bogactwie, wieloznaczności, różnorodności…
    Tylko wtedy możemy oddać mu sprawiedliwość.

  23. Do:Dante

    Obama zostaje prezydentem.
    Czy to nie jest czas na usmiech i podanie reki sasiadowi?

    Slawomirski

  24. MA – jeszcze jeden jasnowidz, który czyta w myślach wszystkich blogowiczów i przypina metki. Co za zdolność do malowania zbiorowego portretu psychologicznego innych :lol: Podziwiam. Naprawdę :shock:

  25. Mam osobiste powody by dobrze życzyć Amerykanom z US , nie bede tu wypisywał się na ten temat . Dzisiaj u nich jest świąteczny dzień , to dzień Martina Lutera Kinga – symboliczny dodatkowo .
    Mam sprzeczne widomości zza Oceanu . Wczoraj wspaniały koncert ,media nadmuchane ,ludzie zachęcani kupują nieprawdopodobne ilości gadżetów z podobizną Baraka , nurtuje mnie pytanie, a kto z nich będzie pracował przez te 4 lata prezydentury BO ??.Chińczycy i inni Azjaci a także Europejczycy mają znakomitą okazję by wykorzystać lenistwo “Balowiczów ” widoczną nadmierną euforię części Amerykanów – U Baraka jak w Baroku przerost formy nad treścią .
    Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla G.OKONA i innych blogowiczów którzy słali bezpośrednio z US nam krajowcom swoje przemyślenia i uwagi w czasie kampani wyborczej 2008 roku .
    ps.
    Zirytował mnie Prezydent RP Kaczyński swoją dzisiejszą wypowiedzią na temat samobójczej śmierci w celi mordercy innego człowieka .Szef państwa uznał (w taki sposób jak to uczynił )za stosowne wypowiadać sie w sprawie samobójczej śmierci w celi mordercy skazanego na dożywocie .Tego wieczora założyłem sobie blokadę na polskie media -żałosny stan mediów i tzw. polityków znowu nie muszą pracować nad sobą, wystarczy im paplać o Olewnikach .

  26. do lizaka,

    Zgadzam sie z Toba prawie w kazdym slowie. Szkoda, ze to lekkie pioro, ktorego Passentowi zazdroscil np. Red. Rakowski (pamietam!) zrobilo sie takie mialkie, nijakie. Przeciez mozna nim zrobic duzo dobrego jesli je tylko zaostrzyc i odczepic od pospolitego politycznego tla. Tego ja oczekuje po inteligentnym dziennikarzu, obeznanym w swiecie, doswiadczonym zyciowo, zwalaszcza, ze miewam z nim bardziej ograniczony kontakt niz jego odbiorca w Polsce. Jedyna dobra rzecza jest to, ze ten nie najwyzszgo lotu artykulik generuje odpowiedz(i) znacznie wyzszego poziomu niz oryginal. Czytajac wszystkie poprzedzajace mnie wpisy, dochodze do wniosku, ze w kazdym z nich jest duzo prawdy, ze dodajac je razem uzyskujemy wieksze zrozumienie jak widzimy te Ameryke. Jest ona bardzo zlozona ale przez to bogata i ciekawa, trudna, zmagajaca sie z innymi ale rowniez z soba. Dzis stoi przed dosc waznym dniem inauguracji nowego prezydenta. Moment jest historyczny z wielu wzgledow. Oczekiwanie ‘zmiany” jet powszechne, niezalaznie od tego jak ograniczone sa mozliwosci nowego prezydenta. Mnie tez udzielilo sie to uczucie (glosowalem na Obame) i dzis czuje sie dobrze, ze jestem tutaj w tym historycznym momencie.
    Pozdrawiam.

  27. Oleg. Koncert Woody Allena był świetny, ale temperatura widowni była umiarkowana. Sądzę, że przyczyną jest rodzaj muzyki, jaką gra ten zespół, dość monotonny. Nie jestem krytykiem ani znawcą, ale odniosłem wrażenie pewnej monotonii. Ja natomiast byłem pełen najwyższego podziwu dla W.A., który ma wspaniałe osiągnięcia w dziedzinie filmu, a nie spoczywa na laurach, tylko prowadzi ‘drugą karierę’, nie zadawala sie sławą i pieniędzmi, ale nadal oddaje się swojej pasji. Że jemu się chce, podróżować, nocować codziennie w innym hotelu, i to wszystko w zaawansowanym wieku – to imponujące. Poza tym – świetnie gra, nie odbiega od reszty zespołu.

    Książki Davida Halberstama “Grać i wygrać” niestety nie czytałem. Wiem, ze pisał o drużynie koszykówki, której towarzyszył przez cały sezon, i chyba o wioślarzach. Chętnie bym przeczytał. Pozdrawiam, Pass.

  28. Panie Redaktorze, gratuluję udziału @ Lizaka w gronie Pana blogowiczów. Gratuluję również “Polityce”!

  29. Ma, Bywalec 2, może chcecie się Panowie sprawdzić ? Staram się pomóc Alicji Tysiąc i nie mogę się pochwalić osiągnięciami na miarę potrzeb w Jej dramatycznej, a może i tragicznej sytuacji, więc może Panowie są w stanie okazać się taką deską ratunku jaką ja być nie zdołałam. Z góry dziękuję!

  30. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Prawdziwie suwerenni zawdziecza wszystko to co jest warte posiadania li tylko sobie. Nie dotyczy to wasali.

  31. MA
    list ma wielu adresatów, odpowiem za siebie.
    z Twojego wpisu zrozumiałam, że o pewnych kwestiach lepiej nie wspominać, bo ich nagromadzenie sprawia, że się…nudzą(?!). nie noszę worka pokutnego, nie przepraszam codziennie za to, że żyję podczas gdy gdzieś ludzie umierają, po prostu pamiętam i czasami przypominam innym.
    nie posiadam recepty na szczęście świata ani nie twierdzę, że ją mam.
    a że pisałam o USA? patrząc na konkretną przytoczoną przeze mnie sytuacje trudno pisać o innym kraju.
    pozdrawiam,
    Maryś

  32. Tereso Stachurska – czy to jest jeszcze blog pana red. Passenta, czy też już niejakiego Lizaka? Bo jeśli tego drugiego, to ja dziękuję i się będę żegnać.
    Bez przesady – jeśli ktoś ma tak wiele do powiedzenia, to powinien zaprosić na własny blog wszystkich chętnych a nie pasożytować na cudzym.

  33. Do:Logos Amicus

    Dobrze napisane.

    Slawomirski

  34. Ma:
    Wielokrotnie zgadzałem się z myślą przewodnią Twojego wpisu……..

    “jeżeli nie wiesz o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze”
    “kto miał w tym interes”

    Spojrzyj proszę pod tym kątem na wydarzenia………
    Kto produkuje broń i materiały wybuchowe trafiające do terrorystów, bądź w innej narracji- bojowników o wolność?
    Jakie interesy mają w Afryce- jest to najgorętszy obecnie “kocioł” – Chiny, USA, Rosja, Iran, Europa………..

    Ktoś tych partyzantów, rewolucjonistów, powstańców, bandytów, piratów itp zbroi, szkoli, chroni, wyposaża……….

    Żandarm- USA- byłby jeden………….
    Czy pax America byłby gorszy od pax Romana?
    Niestety, w wielobiegunowym świecie to niemożliwe……….

    Szlachetne to co piszesz, niestety, tak mało realne……..
    Kodeks honorowy umarł w czasie I światowej……..
    Teraz liczy się tylko skuteczność.

    Przypomina mi to pewien fragment:
    ” a gdzież jest ten król, co na rzezie te tłumy wyprawia
    czy dzieli ich odwagę , czy sam pierś nadstawia?
    nie, on siedzi o 500 mil w swej stolicy
    król wielki, samowładnik świata połowicy……..”

    i jeszcze jeden:
    ” a najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy…….”

    Przymierz to do realnego świata.
    Ludzie są pionkami w grze wielkich.
    Podziwiam idealizm, cenię pragmatyzm………

    Przecież pisana historia cywilizacji ma ponad 6 000 lat………
    Czyżbyś nie wiedział, że pionki były zawsze ustawiane przez FIGURY w globalnej grze?
    Globalna szachownica ma wiele figur, pionków
    jest ok. 7 000 000 000.
    Około 70% z nich nie umie czytać i pisać……….

  35. Zainteresowanym – http://lewica.pl/blog/foltyn/18538/ .

  36. Lizak, czy ty nie masz aby grafomani przesladowczej? wyluzuj sie, napij sie Gambrinuska.
    Houstond! Gdyby nasz Gospodarz przyostrzyl pioro, to by sie tu krew lala. Zgadzam sie sie, ze bylo by to trudne do przecenienia dla jakosci dyskusji w Posce, ale to nie jest en Passentas de la muerte [przyznaje bez bicia nie znam jezyka] jeno sympatyczny, jakby troszku czeski- moj ulubiony ;D €Blog.

    Lizak! mam nadzieje, ze nie jestes moim ojcem, bo tak mi styl jakos podchodzi, on na emeryturze wiec wpis ok 15tej by pasowal.

    pozdrawiam z superfajnego miejsca

  37. Szanowny Panie Danielu,

    Chciałam tylko pozdrowić noworocznie i rzec że sobie siedzę cichusio w kąciku i czytam, nie odzywam się bo nic specjalnego nie mam do powiedzenia. Czasem przykro że pod niektórymi felietonami robi się atmosfera typu “jedna baba drugiej babie”. Oby jak najmniej…

    Link do którego mogłabym się zgryźliwie odnieść wklejam tutaj (mam nadzieję że działa) ale już nawet mi się nie chce… kuriozalne jest tylko to że ” Nie jestem w stanie wypowiedzieć się w imieniu PiS – powiedział prezydent.” Niedomaga? I od kiedy to troszczy się o kampanię prezydencką premiera i obowiązki rządu bo do tej pory tylko przeszkadzał O_O to już faktycznie lepiej o tej Ameryce…

    Mąż stanu, niech go gęś kopnie. I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam Gospodarza i Blogowiczów.

  38. Panie Danielu.
    Seneka pisał, że “widzimy rzeczy lepsze i cenimy je, lecz postepujemy wedle gorszych” “video meliora proboque deteriora sequor”…

    Bardzo mi przykro, że musiał Pan być związany z siermiężnym Związkiem Sowieckim, z jego zwierzęcością i ahumanizmem, zamiast wychować się w Stanach Zjednoczonych i być wybitnym politykiem czy dziennikarzem. Pan miał wszystko w sobie, w genach, z nieba dane, ale miejsce i czas zdeterminowały takie, a nie inne zachowanie. W odróżnieniu do Lizaka czy Jean Paula też byłem w tych miejscach, które Pan opisuje i też mam wielki szacunek dla tego kraju. Tam nie trzeba byłoby pluć na siebie z powodów politycznych, bo poziom demokracji jest znacznie wyzszy niż nad Wisłą.
    W odróznieniu od wielbicieli Związku Sowieckiego na tym blogu i atakujących USA blogerow staram sie zachować myslenie bliżej środka. Pan chyba też szuka raczej czegoś co łączy, a nie dzieli. Chcialbym, żeby Obama i Putin znalezli złoty środek na świat i jego problemy, lecz pewnie to będą tylko moje pobożne życzenia.
    Pozdrawiam
    walkabout

  39. Starszy pan popełnił był memuarowy sentymentalny wpis o powodach, dla których kocha Amerykę i życzy jej jak najlepiej. Lizak wytoczył zaraz swoją antyburżuazyjną armatkę i w obrazowej, pełnej aluzji, niedomówień i poetyckich metafor polszczyźnie dał odpór dość powszechnej nad Wisłą fascynacji “Imperium Dobra”. Odezwali się również “naturyzowani” Amerykanie, którym w Stanach raczej się powiodło. Mnie tymczasem marzy się, by tu, w tym blogu, dla przeciwwagi dał głos jakiś rodak, “szczuropolakiem” przez Redlińskiego nazwany, i na podstawie własnych doświadczeń prostymi słowami opisał, jak mu się nie udało zrealizować “amerykańskiego marzenia” i co stanęło temu na przeszkodzie…
    PS:
    Kapitalny jest ciąg myśli zawarty w tym fragmencie tyrady Lizaka:
    “Pomyśleć, że mnie czerwonemu chamowi wisi jak kilo kitu solidarna lustracja. Natomiast “czerwonemu” inteligentowi tak bardzo zależy, by zdążyć jeszcze na ostatni burżuazyjny ekspres zmierzający do rozsypującego się Edenu”, nieprawdaż?

  40. Dodam jeszcze że jest tutaj charakterystyczna asymetria, Passent życzy SZAP jak najlepiej a większości nam Passent i reszta wisi to i wisi zupełnie t.j. niewielu nam przychodzi w ogóle myśleć o nim i jego kraju w kontekscie życzenia dobrze czy źle, czy jakimkolwiek innym.

    Szanse na to by to się zaczęło istotnie zmieniać pod Obamą są imho małe, społeczeństwo tutaj zdaje sobie sprawę jak ich kraj podupadł w ostatnich ośmiu latach, że sprawy idą coraz gorzej ale większość ma nadzieję, religijną prawie pewność że to się uda odwrócić, że Europa i całą reszta będzie znów patrzyła na nas z rozdziawioną gębą oszłomiona naszą niedoganialną wspaniałością, potęgą i bogactwem. Jak tylko do tego się porządnie znowu przyłożymy.

    Inaczej sąsiadem kogokolwiek to my nie mamy najmniejszego zamiaru być. Programem jest jak to Clinton obwieściła “soft power” ale POWER nevertheless.

    Nadzieje związane z Obamą są ogromne bo a) nadzieja jest nam despracko potrzebna, bo b) wygląda na inteligentnego (w porównaniu w bieżącym rozpaczliwym przygłupem) i c) że nie jest tak ciężko ponuro, kontraprodukcyjnie imperialistyczny jak stary neo-con Cheney. I że jako taki wyprowadzi kraj z tego dołka cywilizacyjnego (w porównaniu z Europą np) w jakim znaleźliśmy się po latach rzadów ludzi typu Reagan, czy Bush-owie.

    Co się stanie jak się okaże po ośmiu latach że nic z tego snu o poprzedniej potędze nie wyszło, bo nie wyjdzie na pewno, nie te już czasy, to ja nie wiem. Kraj chyba będzie musiał pójść do zbiorowej psychoterapi. Kraj bowiem nie ma innej dalekosiężnej opcji niż tak którą dla siebie zaakceptowała Europa XXI wieku (spolegliwe racjonalne sąsiedztwo) a to do nich pasuje tak jak komunizm pasował do Polski. Inaczej mówiąc źle widzę długoplanowo dla tego kraju.

    Na marginesie wspólczuję tutaj tym wszystkim którzy w III Rzeczpospolitej wybrali opcje “sojuszniczą” ze starą imperialistyczną Ameryką, t.j. Ameryką Reagan-a, Bush-ów i ich elementów siłowych. Ta Ameryka odchodzi pomimo desperacyjnych wysiłków jej unowocześnienia patrz neo-con-y z ich “Project for the New American Century”.

    Czyli dla służb specjalnych, wojska, Rzeczpospolitej, niektórych partji politycznych to będzie tak jak wtedy gdy Chruszczew odstawił poprzedni reżym ideologiczny do lamusa. Co ci biedacy teraz zrobią jak Obama przejmuje władzę to ja nie wiem. Trudno sobie bowiem wyobrazić żeby ta zczerniała spinocheciała polska prawica Rzeczpospolitej mogła go kiedykowiek zakceptować bez zatykania sobie nosa.

  41. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Sprawy zaprzeszle.

    http://www.rp.pl/artykul/2,250749_List_otwarty_w_sprawie_Marka_Migalskiego.html
    Domyslam sie, ze do listu otwartego w sprawie dr. Migalskiego mozna sie dolaczyc, ostatecznie na blogowisku p. Daniela Passenta rekawica rzucono SB-kom w twarz, az glosno zafurczalo.

  42. Drodzy Blogowicze,
    Jak już o Ameryce mowa, to o jednym ważnym jej wyróżniku zapomnieliście. Ameryka jest potwornie gruba! I żadna dieta jej nie pomoże, bo geneza jej otyłości tkwi w lęku.
    Tam o niepewności wynikajacej ze stosunków społeczno-gospodarczych mówić nie wolno. Taka kultura.
    Dlatego te lęki się zajada. Wszystko poniżej wyższej klasy średniej żre, co popadnie. Kliniczna , choć uwarunkowana kulturowo reakcja na lęk.

    Piękno krajobrazu niczyją nie jest zasługą. Ale estetyka miast i owszem.
    Amerykańskie miasta w przeciwieństwie do zamożniejszych przedmieść są synonimem brzydoty. Owszem pośród tego powszechnego badziewia tu i tam znależć można perełki współczesnej architektury. W obrazie całości dominuje jednak przestrzenny burdel charakterystyczny dla krajów trzeciego świata. Jako architekt dobrze wiem, czego on jest wynikiem.
    W Europie tylko Polska i Grecja mają podobny problem. Może dlatego tak kochamy Amerykańskie mity, że zrodziło je podobne do naszego ubóstwo duchowe, którego najbardziej miarodajnym świadectwem jest brak estetycznej wrażliwości. Prawda i piękno to bliżniacze wartości. Jak nie wierzycie, to spytajcie matematyków.

    Szanowny Gospodarz znów mnie rozbroił.
    Od spraw ważnych to ja mam Tuska i Kaczyńskiego, Paradowską i Żakowskiego – zadeklarował.
    I tu bedę naszego gospodarza broniła. Nie wolno nam poety-felietonisty obarczać naszą skrzypiącą rzeczywistością.
    Ale Szanowny Panie Redaktorze!
    Gdzie my mamy o sprawach poważnych tj. politycznych podyskutować?
    U p. Paradowskiej trudno, bo ona nie ma czasu. Musi odkładać na emeryturę i chałturzy w TOK-FM lub w Superstacji. Pan Żakowski i owszem, widać, że mądry z niego chłop, ale ma młodą żonę i dzieci na wychowaniu. Tonuje zatem swoje wypowiedzi i choć z trudem, to jakoż tam zawsze udaje mu się wyhamowywać nasuwające się wnioski.
    A z Kaczyńskim czy Tuskiem poważnie o polityce się nie da.
    Jeden nie umie słuchać , drugi nie umie myśleć. A obaj sprawy kraju, tj. nasze mają głeboko w dupie.
    Jakby na to nie patrzeć, całą nadzieja w Panu.

    Ma,
    Nie musisz wymyślać specjalnych urządzeń mierzących współodczuwanie.
    To już zrobili angielscy neurobiolodzy. I pomyśleć, ze jeszcze sto lat temu taki Nitche mógł sobie bezkarnie spekulować o nieistnieniu empatii.
    Teraz, nie tylko udowodniono jej występowanie, nie tylko zlokalizowano osrodek w mózgu, w którym się materializuje, ale mozna już nawet mierzyć stopień jej natężenia.
    Tyle nauka, ale jest i praktyka, która także z dość dużą precyzją mierzy nasze empatyczne uniesienia.
    Od kilkunastu tygodni Teresa Stachurska pomaga Alicji Tysiąc i trójce jej dzieci. Z powodu poważnej choroby matki ta rodzina znalazła się w skrajnej nędzy. Teresie udało się zebrać 15 000 zł na spłatę długów za prąd. Mnie tylko 900zł. Do tego Teresa, której jako emerytce sie nie przelewa regularnie przesyła tej rodzinie jedzenie.
    Swego czasu “Polityka” opublikowała artykuł o tragicznej sytuacji tej rodziny wraz z numerem konta, na który należy kierowac pomoc.
    Ale podobnych apeli jest tyle, ze ludzie już zobojętnieli.
    Nikt, kto choć raz w życiu nie spotka się z takim przypadkiem, nie zrozumie naszych “empatycznych uniesień” i konieczności budzenia sumień.
    Los tej rodziny nie musiałby być tak tragiczny, gdyby nie zinstytucjonalizowana pogarda dla ludzi słabszych. Mało kto zdaje sobie sprawę , jak trudno dziś w Polsce uzyskać pomoc z opieki społecznej i innych jednostek odpowiedzialnych za opiekę nad dziećmi.
    Strach nawet prosić o pomoc te instytucje, bo równie dobrze może się skończyć odebraniem dzieci. W omawianej dziś Ameryce często się to zdarza. W “starej” Europie nigdy.
    Poza tym MA uważaj co piszesz, a raczej co odsłaniasz.
    Ludzie zwykle ośmieszają to, czego im brakuje. W ten sposób chronią się przed odczuwaniem braku. Po co zatem te braki publicznie ujawniać?

    Lizak,
    Ale z ciebie gnida. Musiałeś tak po oczach?
    To doprawdy było zbyt celne i coraz lepiej napisane.

    Gorace pozdrowienia, magrud

  43. PETRASZKI:

    Bush dziękował dziś przywódcom
    Lecz zapomniał chłop o Lechu
    Coś mu Kaczor słabo lizał
    Płakać, czy też rżeć ze śmiechu

    Jeśli dużo masz kiełbasy
    A ktoś ci ukradnie syna
    Porywacze się powieszą
    Choć nieznana jest przyczyna

    Wojsko strasznie zadłużone
    Nic dziwnego. Kradną wszyscy
    Obejrzyjcie jak mieszkają
    Generały i ich bliscy

    Za zły stan finansów wojska
    Bierze ciągle Klich po gębie
    Ja mam pomysł jak wyjść z dołka
    Sprzedaj Bogdan dwa “Jaszczembie”

    Zbychu z Jarkiem Ćwiąkalskiego
    Winią za śmierc porywaczy
    Żeby wpaść na taki pomysł
    Trzeba chyba mieć mózg kaczy

    PiS metodę nową odkrył
    Zwaną przez nich: Ćwiąkalskiego
    Wpada się do kryminału
    I obwiesza skazanego

    Jeszcze nawet nie powstali
    A już się za mordy wzięli
    To obecny obraz z Lewa
    Tudzież z Centrum. Won cholery

    Dwaj mordercy, Lech i Radek
    Liczą bardzo na Baracka
    Mają tarczą być Polacy
    Niechaj ich wykończy sraka

    Zna Latkowski się na wszystkim
    Raz na tyłku Palikota
    Raz na pracy Służb Więziennych…..
    Dziennikarze to chołota

    Już miniony poniedziałek
    Uznał świat za obrzydliwy
    Patrzę w lustro i faktycznie
    Łeb jak był, tak wciąż jest siwy

    REKLAMA

    Czy bez kasku syn twój jeździ
    Jeśli tak, to masz po pralce
    Kup Calgonit. Kask się wzmocni
    A ty wygrasz w „twardej” walce

  44. MA,
    co bierzesz?

  45. Co w duszy gra? Co w duszy gra? Czy to nie jest nazwa jakiegoś bloga? „Polityki” jest ten blog, więc powinien być polityczny. A może pani Dorota Szwarcman zamiast wychwalać geniusz Gershwina i czystość filharmoników nowojorskich oraz wdeptywać w ziemię minimalistę Glassa, napisała co myśli o gazie. I przy okazji o Gazie. W końcu kto mówi, że w „Polityce” porządek musi być. Putin?

    Inna sprawa, że od czasu jak jest wolność w Polsce, to dziennikarz musi. Nie tam jakiś Żakowski, ale ten, o, tu, ulubiony nasz, wskazany, „wielce szanowany”, wyrocznia, bez jego opinii czytelnik nie pożyje, a juści. Nie porówna swoich opinii z jego poglądami, pogląd na sprawę ma się rozumieć zawiera oceną moralną, można więc ocenić moralnie redaktora, nie ważne przy tym jest meritum, prawdopodobnie redaktor o gazie i o Gazie wie dokładnie tyle samo, co reszta, ale co tam, niech się opowie, my też o nim się opowiemy – w tym się z Passentem nie zgadzam, a z tym mogę się zgodzić pod warunkiem, a z tamtym w całej rozciągłości; redaktorowi nie było na rękę oczywiście, czyli stchórzył, albo nie czytał tych których powinien czytać, czyli zdezorientowany, światowca emeryt z siebie robi, itd. A może blogowicze powinni się podmienić blogami, pójść gdzieś na blog Żakowskiego albo Łagowskiego, słuszne opinie tam powymieniać, poważne sprawy omówić, sprawy światowe w teleskopie wspólnie prześwietlić. Jakieś dysonanse są na „en passant’ … Coś tu nie gra. Ktoś tu buczy.

  46. It’s mine! No, it’s mine! No, damn it, it’s mine!

    ‘-To jak tu zyc?
    -Pawlak, ty jeszcze tej ziemi nie znasz.’

    Kawalek ciasta jest dla kazdego.

  47. Slawomirski ; W sumie to nie wiem.

  48. Hey, Logos Amicus. Twoja wina, ze sie dzisiaj nie wyspie. A jak nie mozesz wziac winy na klate, jak to mowia, to wina jest twojego blogu. Niektore zdjecia sa pierwsza klasa. Reszta jest bardzo dobra. Do wpisu o Big Bend jeszcze wroce, bo mam mamy planik wobec tego parku i zbieram info. Odpowiada mi tez retoryka, trafia do mnie, mlodziencza miejscami. Tak trzymac. Dzieki.
    gn

    P.S. Nie chce byc zlosliwy, ale sa blogi i blooooooogi.

  49. … Książki Davida Halberstama “Grać i wygrać” niestety nie czytałem. Wiem, ze pisał o drużynie koszykówki, której towarzyszył przez cały sezon, i chyba o wioślarzach. Chętnie bym przeczytał …

    P. Danielu. Halberstam książki nie skończył, projekt jej został wdłg Wikipedia podjęty przez Frank Gifford ( z pomocnikiem) który opublikował ją pod własnym nazwiskiem “The Glory Game: How the 1958 NFL Championship Changed Football Forever”. Dostępna na Amazon.com – ISBN 0061542555. Temat taki jak w tytule. Dla fanatyków amerykańskiego football-u wyłącznie bo tego typu książek jest na Amazon tysiące. Większość niestety nie warta czasu i pieniędzy.

  50. Do:Daniel Passent

    Drogi panie Danielu,

    pan Pisze “tylko o tym ,co mi w duszy gra”,
    pan “stara sie nie myslec…o Palestynie,o Izraelu”.
    Wynika z tego ,ze ma pan problem.
    Tusk,Kaczynski i Paradowska to nie Passent.
    Oni tego za pana nie napisza.
    Czy tak trudno pisac o cierpieniu ludzkim?
    W pewnych sytuacjach milczenie nie jest zlotem.
    Czy w tym radosnym dla Ameryki dniu uczciwym jest przemilczanie zabijania palestynskich dzieci?

    Slawomirski

  51. Do
    Ewa-Joanna pisze:

    2009-01-20 o godz. 03:24
    Twoje wpisy i infantylne popisy.

  52. do
    Slawomirski pisze:

    2009-01-20 o godz. 06:33
    Zapomnial Pan Bangladesch.

  53. do
    ANCA pisze:

    2009-01-19 o godz. 19:01
    Wiedzialem, ze wspolodczuwanie nie ma granic, dotyczy to rowniez Ersatzu zwanym podziwianiem.
    Z powazaniem.
    MA

  54. Magrud, przeceniłaś mnie ogromnie. Moje “wysiłki” przyniosły może 1/10 sugerowanej przez Ciebie kwoty, pewnie dodatkowe zero Ci wskoczyło “w ferworze”. Ale szkoda, że nie jest tak jak piszesz, bo AT spłaciłaby i inne długi, które mnożą się bezustannie przy 471 zł dochodu na miesiąc na rękę, jakie ma z ZUS-u. To jedzenie było raz, na Święta. Alicja Tysiąc ma nowy wymiar czynszu za 29 m2, coś ca 450 zł. Tragedia.

  55. do
    Teresa Stachurska pisze:

    2009-01-19 o godz. 20:28
    Rowniez dziekuje. Ja sie sprawdzam codziennie, osiem godzin dzienne.
    Z powazaniem.
    MA

  56. do
    Maryś pisze:

    2009-01-19 o godz. 21:15

    Tak, tylko z takiego pisania nic nie wynika, oprocz poprawienia sobie samopoczucia i ustawiania sie w kolejce tych “wybranych”, lepszych .
    Z powazaniem.
    MA

  57. Organizacje pozarządowe to jest to – http://wiadomosci.onet.pl/1900396,11,item.html . Trochę informacji o ISS – http://pl.wikipedia.org/wiki/Instytut_Studi%C3%B3w_Strategicznych . Klientem ISS są np. … Ośrodki Pomocy Społecznej – http://iss.krakow.pl/ngo/cal.htm . Można zarobić na biedzie, płacą może owe OPS-y, może Unia Europejska. Parę lat temu ambasador USA na koncercie poświęconemu Markowi Grechucie w Kongresowej powiedział, że Polacy poradzą sobie w nowym ustroju, bo umieją kombinować. Gdyby wszyscy potrafili, to jak byłoby?

  58. A’propos. Dla zapytania o Instytut Studiów Strategicznych google znalazły 75000 odpowiedzi.

  59. do
    magrud pisze:

    2009-01-20 o godz. 01:57

    Zaluje, ze nie zrozumiala Pani “anegdoty”. Zapewniam Pania, ze nie posiadam monopolu na wszelkiego rodzaju sensualne i inne reakcje.
    Z powazaniem.
    MA

  60. do
    magrud pisze:

    2009-01-20 o godz. 01:57
    Gwoli informacji; w jednym z Panstw Starej Europy zyje 2 .000.000 dzieci ponizej granicy ubostwa. Co Ty na to? Jak mozna zauwazyc jest to Panstwo dosc duze; dla informacji rowniez bogate.

  61. do
    Slawomirski pisze:

    2009-01-20 o godz. 06:33
    Czesto jednak milczenie jest zlotem. Wazne jednak aby “kazdy robil swoje”. Czasem wiec milczenie wystarczy.
    Z powazaniem.

  62. ANCA, 2009-01-19 o godz. 21:44

    Jeśli nie ANCY, to i nie Lizaka. Tak?

  63. Teresa Stachurska:

    Czy mogłabyś publicznie ujawnić jaki ładunek pieniężny ze swego portfela przewiózł w ostatnim czasie do portu Alicji Tysiąc okręt flagowy wszelakiej biedy, niszczyciel ” Lizak”? Bo na zdezelowaną, przerdzewiałą łajbę to on mi nie wygląda… .

  64. Pisze jeszcze par slow na temat pacyfikacji Gazy, o tym co Gospodarz pomija bo nie jest premierem.

    Panie Danielu: Jawohl, Pana blog, Pana zasady….

    —-
    Po zabiciu ponad tysiaca mieszkancow Gazy, po zniszczeniu 22.000 domow, po pozostawiniu tysiecy niewypalow i min, i wyrzadzeniu szkod w wysokosci ca. 2 mld. US Dollar , sily zbrojen Izraela wycofuja sie z Gazy. Przebieg militarnej operacji, jej cele i efekty sa bardzo podobne do ostaniej wycieczki Izraela do Libanu. Zniszczona infrastruktura, zbombardowane osiedla mieszkalne, ponad 1000 ofiar cywilynch a … synowie Allaha jak stawiali opor tak stawiaja.

    To mi przpomina kolaboracje lekrzy z przemyslem faramceutycznym, ktorzy nie sa zaintersowani calkowitym wyleczeniem pacjeta.

    Moim zdaniem Obama bedzie podobnie jak i Clinton jedynie wygladzal polityczne implikacje i blokowal UN rezolucje potepiajace postepowanie Izraela.

  65. walkabout 22.30
    W odróżnieniu od Ciebie, byłem niemal dokładnie w tych samych miejscach w których był Daniel Passent w USA ( za wyjątkiem aresztu w Missisipppi), poniewaz większa częśc mojej rodziny żyła i zyje nadal w tym kraju. Jego historię i kulturę studiowałem dość dokładnie na Uniwersytecie w Chapel Hill, North Carolina i mam na ten temat zdanie odmienne od Gospodarza naszego blogu. Poza pięknem krajobrazu niewiele dobrego mogę o USA powiedziec, natomiast dużo o straszliwej brzydocie różnych miast przez które podróżowałem. Ale polemikę o Stanach odłożę sobie na później, bo teraz piszę tylko dlatego żeby ci udowodnić że wszystkie Twoje poglądy zawsze są oparte na uprzedzeniach i totalnej ignorancji.

  66. do
    Dante pisze:

    2009-01-20 o godz. 11:06
    To, o czym piszesz wszyscy juz dawno wiedza; pozostaje pytanie, czy pacjent jest wogole uleczalny; rowniez w sensie figuratywnym.

  67. do
    Jean Paul pisze:

    2009-01-20 o godz. 12:35
    Historia i kultura (studia), rodzina, do tego dosc dokladnie, to widocznie za malo, moze za dokladnie. Dla wyjasnienia; panstwo, narod, obywatele i dobre oraz zle o nich opinie zostaly juz dziesiatki razy opisane, dlatego oszczedz nam prosze w przyszlosci taniej polemiki, bo ona nie ma sensu. Problemem blogow jest amatorski charakter opowiadan typu z babcia na wycieczce, nawet jesli celem byl uniwersytet.

  68. America is sexy… Moze troche podstarzala, zadluzona po uszy, z zapadnietymi policzkami i z wystajacym kaldunem, z posiwialymi wlosami i z nieswierzym oddechem, ale to wciaz w pewnym sensie niemal sex symbol wspolczesnego swiata.

    Dzis, kiedy Ameryka wylazi z duszacego gorsetu ostatnich lat prezydentury jest szansa, ze czekajacy ja lifting odswiezy wizerunek tego kraju. Grzechem bedzie zmarnowac ladunek entuzjazmu i nadziei, jaki w tej chwili siedzi w Amerykanach i nie tylko. Osiemdziesiat procent Kanadyjczykow wita Obame jak Mesjasza, choc pewnie duzo mniejszy procent zdaje sobie sprawe, ze obydwa kraje czeka jeszcze dobic do dna, potem odbic sie od niego, i z mozolem zaczac piac sie do gory. A w tej wspinaczce nie zawsze obydwu krajom bedzie razem po drodze.

    Dla mnie najpiekniejsza jest Ameryka “powiatowa”. Z racji mego miejsca zamieszkania, to wlasnie do tej Ameryki jest mi najblizej. Pomimo “patriotycznego” zakrecenia w poczatkach prezydentury Busha, ludzie nadal pozostali tam serdeczni, otwarci – po prostu normalni. Teraz, kiedy “goodblessy” znikly z tylnich zderzakow samochodow, dla przyjezdnego jak ja, choc najblizszego sasiada jakby nie bylo, w Ameryce zrobilo sie jeszcze normalniej.

    Ameryka to naprawde fajny kraj, ale osobiscie ciesze sie, ze mieszkam drzwi obok. Nie czulbym sie dobrze bedac trwale zwiaznym z sex symbolem. Wole te brzydsza kuzynke z polnocy, a sex symbol zawsze milo jest odwiedzac. Lub podpatrywac przez plot.

    Pozdrawiam.

  69. W kwestii formalnej. Harvard to nie miasto, uniwersytet znajduje sie w miescie Cambridge.

  70. Do Slawomirski

    Szkoda drogi Panie, ze widzi Pan jedna strone konfliktu palestynsko – izraelskiego.Czyzby mialo byc to dowodem na Pana niechec wzgledem Izraela i mieszkancow tego kraju ?W Izraelu nie mieszkaja tylko zydzi i sam bylem swiadkiem na przestrzeni lat 1977 1994 atakow terrorystycznych i smierci niewinnych ludzi.Warto jednak wrocic do zrodel tego konfliktu, proklamowania Panstwa Izrael 1948 roku i niedopatrzen wzgleden Palestyny.Nie mozna winic jednej strony, trzeba byc obiektywnym nawet w najbardziej niewygodnych sytuacjach.
    Stany Zjednoczone daly schornienie wielkiej ilosci zydow, ale nie Stany Zjednocozne deycdowaly o ksztalcie panstwa Izrael.Wspoldzialaly, ale glos decydujacy byl po stronie aliantow europejskich.
    Jezeli ktos sadzi, ze dzisiejsza Inauguracja tutaj w USA nowego Prezydenta niesie za soba nadzieje zmiany polityki USA wzgledem Bliskiego Wschodu, to raczej nawoluje do ostroznego optymizmu.
    Dlaczego nie jest Panu zal niewinnych dzieci w Afganistanie, cz w Czadzie, czy tez gdzies w innych punktach zapalnych?
    stosunkowo nie tak dawno odwiedzalem Polske i musze wyrazic swoja opinie o zauwazalnych sklonnosciach kryminogennych polskiej mlodziezy daleko bardziej posunietych niz tutaj w USA. Moze warto tym sie zainteresowac Drogi Panie

  71. Do Dantego:
    Panie Danielu, przepraszam, że Pan o jednym, a ja o drugim, ale niektórym dyskutantom wszystko kojarzy się z Żydami, a ja nie mogę powstrzymać się od odpowiedzi.
    Wyobraźmy sobie, że po wojnie przy nowej polskiej granicy po stronie niemieckiej żyją niemieccy uchodźcy, których nie wpuszczono do Niemiec. Są uchodźcami i żyją w obozach. Podburzani przez Niemcy i Austrię wystrzeliwują rakiety na terytorium Polski i Polska odpowiada atakiem na tych wynędzniałych, bezbronnych uchodźców. Niemcy i Austria nawołują do międzynarodowych protestów przeciwko traktowaniu tych biednych uchodźców i przeciwko polskiej okupacji niemieckiej ziemi. Od czasu do czasu armie niemiecka i austriacka z pomocą przyjaznych im armii Czechów i Ukraińców atakują Polskę. Na całym świecie ludzie maszerują w imię poparcia niemieckich uchodźców z Breslau, Sttetin i całej reszty Pomeranian-Silesian Strip. Ludzie żyją tam w nędzy i są pełni nienawiści i chęci zemsty. Ich skorumpowani przywódcy podsycają tę nienawiść i szkolą samobójców opakowanych w bomby, by wysadzali się w powietrze w autobusach i restauracjach Warszawy. Wszędzie uważa się za rzecz oczywistą, że Polska jest imperialistyczna i wojownicza i ukradła ziemię Niemcom, którzy tam „zawsze” żyli. Polska musi być bardzo dobrze uzbrojona i mieć dużą armię dokładnie strzegącą granicy, bo atak może nadejść zewsząd. Istnieją komitety „Solidarność z Pomeranią” i ludzie nawołują swoje rządy do bojkotowania polskich produktów. (Polska jest dość zamożna, bo ludzie są ambitni i ciężko pracują, podczas gdy na pasie ziemi, gdzie gnieżdżą się uchodźcy, najwyższą ambicją jest popełnienie samobójstwa, zabijając przy tym maksymalną liczbę Polaków.) Stany Zjednoczone, sojusznik Polski w przeciwieństwie do niemal wszystkich innych państw, powinny – zdaniem świata – rozwiązać problem i są gromko potępiane, kiedy nie udają się różne próby zaprowadzenia pokoju. Oburzenie świata na Polskę nie ma granic…

  72. Do:Roman56PL

    Masz racje. Widze jedna strone zbrodni zwanej przez ciebie eufemistycznie “konfliktem”.
    Widze zabijanie dzieci przez armie izraelska.
    Nawet najbardziej logiczne wytlumaczenie tego faktu nie jest w stanie zmusic mnie do moralnej jego akceptacji.

    Slawomirski

  73. do
    Małgorzata pisze:

    2009-01-20 o godz. 16:04

    Prosze sobie wyobrazic cokolwiek innego, o czym jeszcze nie wiemy. Mowi Pani rzeczy powszechnie znane bez opowiadania bajek.

  74. Do:MA

    “Czasami wiec milczenie wystarczy”
    Czy dotyczy to tez zabijania niewinnych dzieci?

    Slawomirski

  75. Do:MA

    Pamietam Pakistan Wschodni.

    Slawomirski

  76. Jeszcze kilka uwag Panie Danielu!

    Wlasnie jednym okiem ogladam transmisje z zaprzysiezenia noewego Prezydenta, ktora trwa w telewizji od wczesnych godzin porannych, i mam osobiste odczucia i porownania do Polski. Rodzi sie pytanie, gdzie jest wielki polski patriotyzm,wielka polska mobilizacja narodowa w sytuacjach szczegolnych?n Tutaj w Waszyngtonie wszystkie kolory skory ( nazywam to brytalnie ) z paszportem obywatelskim USA w kieszeni wspolnie okazuja swoja nadzieje na to ze pierwszy afromaerykanski prezydent przelamie skostniale juz struktury na kapitolu, ktore z biegiem lat doprowadzily do obecnego kryzysu.Mobilnosc narodu amerykanskiego jest trudna do opisania, entuzjazm i jednosc. Cos jednak jest w tym, co Barack Obama powiedzial, ze jego wzorce jest nie J.Kennedy a A. Lincoln,ktory po wojnie secesyjnej zjednoczyl Ameryke, ktory przyjal na siebie obowiazki Przydenta w ogromnie trudnej sytuacji. sytuacje te mozna porownac do dzisiejszej.
    Niestety takiego poczucia odpowiedzialnosci nie czuje sie u naszych rodzimych polskich glow panstwa – moze w jakims stopniu Lech Walesa. Dzisiaj goruje spektakularyzm spekulacja partuyjna, cos, co z rzeczywistymi interesami kraju niewiele ma wspolnego. Widac to na codzien w zachowaniach polskich glow pasntwowych a to Premiere, Prezydenta i Ministra Spraw Zagranicznych. Dlugo Polsce trzeba sie jeszcze uczyc zasad demokracji i oby nie na bolesnych bledach wlasnych

  77. Magrud

    Ameryka moze i brzydka w porownaniu z Polska, jak rowniez z cala pewnoscia przez nadmierna konsumpcje wszystkiego – otyla, ale jakos przywyklem juz do faktu, ze tu nikt palca w oko, zwlaszcza z okazji swieta nie wtyka, tylko po to, zeby wetknac.

    Podloz pod kociolek, bo smola stygnie i uwazaj, bo tamten chudy chce wyskoczyc…

  78. Ten blog oszalał, na jednym punkcie:
    Ameryka jest moja – w tytule passentowego wpisu,
    Ameryka jest wielka (2 razy),
    Ameryka jest krainą magiczną, ziemią obiecaną,
    Ameryka jest mozaiką – nieprawda, mozaiką jest Kanada, Ameryka jest tyglem (melting pot) ;)
    Ameryka jest intelektualna – ludzie wyjeżdżają tam, pracują kilka lat, aby zapewnić dzieciom “wykształcenie nieporównanie lepsze od mojego”,
    Ameryka jest jądrem – czegoś niedobrego, kulturowej ciemności,
    Ameryka jest sexy,
    Ameryka jest gruba, potwornie gruba,
    Ameryka jest postrachem ludzkości,
    Ameryka jest fajna, o ile powiatowa …
    – konstatacji w tej formie dałoby się wywieść z tego blogu na pęczki, można by potem dywagować za Billem Clintonem jakie jest znaczenie “jest”.

    Aby nie zanudzać, skupię się na tym, że AMERYKA JEST MONOTONNA. Jak jazda autostradą, którąś interstate, zjazd za zjazdem, jeszcze nie dla mnie, kolejny zjazd, pola kukurydzy po obu stronach, jeśli jesteśmy w Iowa, monotonia jazdy, chyba że jesteś Kowalski i gonisz znikający punkt, albo jedziesz do Mason City, a koło ci zsunie się z białego asfaltu i już nie wrócisz, nie ściągniesz samochodu z powrotem na jezdnię, tylko walisz się w dół z chrzęstem, całym samochodem, a jakiś murzyn zamachnie się motyką w twardą ziemię, potem usłyszy huk, zobaczy wstążkę dymu nad krańcem pola … (to z “Gubernatora” Roberta Penna Warrena, a właściwie z mojej pamięci).

    Faktycznie kultura amerykańska jest uboga, hej uboga. Ponad 40 lat temu Józef Chałasiński poświęcił jej spore tomisko. Jego “Kultura amerykańska” była drugą książką, który mną pokierowała. M.in. ku filozofii pragmatyzm, ku neopragmatyzmowi Richarda Rorty’ego. Pragmatyzm dla jednych jest wulgarną amerykańską szkołą w filozofii, prostacką i nie wartą uwagi, ks. Tischner, jak to on, miał nieco inne o Rortym zdanie. Pragmatyzm przewija się przez różne europejskie systemy, poczynając od agnostyka Protagorasa (πάντων χρημάτων μέτρον άνθρωπος). Trzecią moją lekturą był Jack London.

    Ameryka jest inna, dlatego niektórym tak łatwo przychodzi powiedzieć, że jest be. Estetyka Ameryki jest inna … (podobno można artefakty obejrzeć w muzeach Berlina).

    Miasta amerykańskie są bardzo młode, Boston i Filadelfia najstarsze z nich, ale trudno znaleźć w nich budynek, który ma więcej niż 400 lat. Ten fakt wpływa na urbanizację, jest ona siłą rzeczy inna niż europejska. Ale uproszczeniem jest mówić “amerykańskie miasta w przeciwieństwie do zamożniejszych przedmieść są synonimem brzydoty”. To przedmieścią są monotonne, często kiczowe, jeśli to słowo ma jakiś sens, np. słynne Beverly Hills. Mnie urzeka przestrzenny burdel amerykańskiego downtown, Chicago, Huston, czy choćby Manhattan, tzw. skyline. San Francisco to burdel przestrzenny – hej, nie da się ukryć. Albo Seattle, czy odnowiony Boston. Albo Cincinnati. Albo Milwaukee. Nawet centrum Nowego Orleanu, ten mix. Funkcjonalizm? Inne razi, ot co. Ameryka to estetyczna pustynia i bezmyślne prostactwo – niejeden wielki myśliciel europejski podpisał się pod podobnym stwierdzeniem, niektórzy potem tego żałowali.

    Oczywiście pozycja kultury masowej jest w Ameryce inna. We Francji np. elity kształtują smak i nie ma gadania. Są akademie i ministerstwa od decydowania, co ma być, a co nie, w sztuce, w filmie. Przez to francuska kultura nie jest tak przebojowa, ani wszechstronna.

    Henry Kissinger (“The Economist” – 2009) zauważa, że Ameryka nie będzie już tak silna, ale nadal będzie miała znaczący wpływ na kształtowanie porządku światowego. Niewątpliwe, po hubris ostatnich dwóch dekad od zwycięstwa w zimnej wojnie i osiągnięciu pozycji hegemona, następuje czas otrzeźwienia i ostrych wyzwań. Gospodarka – w szerokim sensie – idzie na pierwszy ogień. Reguły gospodarcze muszą być twardo urealnione, zaś miękka siła ma być częściej używana w polityce zagranicznej. Inaczej niż w czasach zimnej wojny, świat będzie miał jeden silny biegun i kilka pomniejszych, konkurujących między sobą. Zaś prezydent Obama jest nadzieją i odbudową zaufania do instytucji: Ameryka stawi czoła wyzwaniom. Wielkość narodu nie spada z nieba, trzeba na nią zapracować.

    Remaking of America has begun …

  79. @ Małgorzata, Gosiu: czego Ty zarzywasz ? :)

  80. p.s.
    Ameryka jest nierowna.
    Jest otyla, porcje w restauracjach sa za wielkie. Ale z drugiej strony jest tam wiecej maratonczykow w stosunku do liczby ludnosci niz np. w Polsce. O wiele wiecej. Bieganie, jogging, jest ich mania narodowa.
    Jest Amerykanow z roku na rok coraz wiecej (np. w porownaniu do Rosjan, ktorych jest coraz mniej, poza tym Rosjanie umieraja wczesniej)

  81. @ admin: prosze skorygowac “zarzywasz” ma “zazywasz”

    Dziekuje i pozsrawiam,
    Dante

  82. MA 13.57
    Mój post nie był skierowany do GŁOWNEGO ZAMULACZA BLOGOWEGO swoimi pseudodowcipnymi wpisami, czyli do ciebie. Adresat czyli Walkabout był wyraźnie wymieniony, a sprawa dotyczyła jego zaczepek pod moim adresem. Zasady dobrego wychowania wymagają żeby sie nie mieszać w cudze rozmowy czy dyskusje, zwłaszcza kiedy nie ma sie NIC DO POWIEDZENIA na żaden temat .Do takiego wniosku doszedłem przeglądając kilkaset Twoich wpisów w ostatnich blogach. Jest to intelektualny SPAM. Ich zawartość merytoryczna jest żadna, są to tylko jakieś głupie złośliwości i pouczenia pod adresem kilkunastu osób, regularnie piszących ciekawe i inteligentne teksty na tym blogu. Cały czas podkreślasz, że uważasz te osoby za głupsze od siebie, podczas gdy jest DOKŁADNIE ODWROTNIE.
    Radzę ci szczerze i zyczliwie: przeczytaj jeszcze raz te kilogramy bzdur które tu produkujesz, a potem samokrytycznie rozwal modem, komputer, a potem wyłącz prąd !

  83. Nasuwa mi się takie porównanie, gdy obserwuję zachowanie Amerykanów łacznie z ich zwolennikami na tym blogu, którzy wypisują bałwochwalcze hymny na cześć Ameryki, że w jakimś stopniu zachodzi duże podobiństwo w ich w ich podejściu do państwa, jakie cechuje Rosjan.
    Porównie, które zrodziło się z tego, co w Pamiętnikach napisał Paweł Jasienica:
    “Wyjechałem z Rosji już chyba na zawsze. Wywiozłem z niej na zachód dorobek w postaci szczerej sympatii dla narodu rosyjskiego. Sentyment zupełnie niezależny od oceny porządków politycznych (…), które sprawiają, że w każdym ustroju U ZBYT JUŻ WIELU ROSJAN SUMIENIE KOŃCZY SIĘ TAM, GDZIE ZACZYNAJĄ SIĘ ROSYJSKIE INTERESY PAŃSTWOWE.”
    Panie Gospodarzu i wszyscy znawcy Ameryki! Czy jest tym coś z prawdy o Amerykanach? Czy rzeczywiście u takiego MA i jemu podobnych wielbicieli Imperium Dobra nie zachodzi podobne zjawisko, że ich moralność kończy się tam, gdzie zaczyna interes USA? A może forma podziwu i bałwochwalczego zachwytu dla wielkiego brata zaślepia? Co o tym sądzić, bo Jasienica też twierdzi – iż u Rosjan występuje zaślepienie wielkością państwa tak, że wielu z nich, gdyby zmartwychwstali i dowiedzieli się, że pierwszy człowiek w kosmosie to Gagarin, zaczęliby z radości tarzać się po dywanie – tak pisał w 1970 r. w swych zapiskach.
    Ja wśród komentarzy o Ameryce widzę też takie zaślepienie “wielkością”. Co innego ludzie, a co innego państwo.

  84. Brawo Zora4!

    Do Pani Teresy Stachurskiej, jest taki dobry, stary zwyczaj, ze w dyskusji zabiera sie glos raz. I tylko raz. Umiar, umiar, umiar. Albo – wlasny blog, to tez jakies rozwiazanie.

  85. Roman56 17.18
    Bardzo się wzruszyłem Twoim ostatnim wpisem na temat Obamy.Kiedy sobie przypominam jak wielokrotnie na blogach Polityki obrzydliwie opluwałeś Obamę przed wyborami, kojarzysz mi się z biblijnym Pawłem z Tarsu, który z prześladowcy stał się chrześcijaninem, a potem Świętym.

  86. Living in America

    śpiewał sobie James Brown a ja z nim, i nigdy jeszcze tam nie byłem i nie mam sentymentu, bo osobistych wspomnień brak i jeszcze podziw odczuwam. It is just the feeling, you know

    Obama cnoty

    na własność nie wykupił, kolor skóry i charyzma vs. teksański temperament obarczony ludzkimi wadami. Kto jeszcze pamięta jak popularny był Bush Jr. po 11 września?

    Image vs. Fakty

    więc pożyjem i zobaczym czy
    Amerykanie będą po 20.01.2009 zdrowsi, bogatsi, bardziej lubiani i czy odzyskają utracone uznanie Europy (nas) i innych kontrachentów

    gorzko ale z

    Obamamistycznymi pozdrowieniami do blogowiczów

  87. TELEGRAFIC 19.06
    Naprawdę nie wiem cóż za przełom u Ciebie nastąpił. Przestałeś wreszcie wszystkich nawracać na neoliberalizm i friedmanizm. Czyżbyś przeczytał wreszcie “Doktrynę szoku” , coś do Ciebie dotarło i trafiło do mózgu ??????
    You’re beginning to see the light ??????
    Ale jednego Ci muszę pogratulować. Lektur mianowicie. Zarówno wspaniałej “Kultury Amerykańskiej” Chałasińskiego jak i cytatu z Roberta Penn Warrena ( bardzo dokładnego !) z mojej ulubionej książki “All the kings men”!
    Z pozdrowieniami

    PS. Jak się spadnie z asfaltu, to można przeżyć i nawet nie dachować.Trzeba tylko zachować spokój. Sprawdziłem.

  88. do “NTAPNo1″ z g. 17:52: twoje rozżalenie ,że ktoś ci psuje radość święta byłoby godne szacunku,gdybyś wyzbył się
    tego świeżo nabytego ,tak charakterystycznego dla obywateli USA,a zwłaszcza neofitów, paternalizmu i nonszalancji wobec obywateli Starej Ojczyzny.A już ta smoła i garnek są tak samo subtelne, jak kwas solny u intelektualisty KK, czyli bpa Pieronka

  89. “Ameryka to także moi przyjaciele – tragicznie zmarły David Halberstam, o którym tu pisałem, Bela i Bernie Weisman – polscy Żydzi, którzy przeżyli Holocaust, a po wojnie osiedli w Nowym Jorku, w domu, przez który przewinęło się wielu Polaków (w dużym stopniu dzięki Elżbiecie Czyżewskiej), Jerzy Kosiński, wdowa po nim, Kiki von Fraunhofer, która zmarła w ubiegłym roku po ciężkiej chorobie, mój szef w latach 1990-1994 – Crocker Snow Jr., znany w Bostonie dziennikarz, kwintesencja WASP i Nowej Anglii, absolwent Harvardu, tweedowa marynarka obowiązkowo przetarta na łokciach, znany socjolog, prof. Melvin Tumin – mój ulubiony profesor w Princeton, który prowadził zajęcia z cywilizacji amerykańskiej dla stypendystów zagranicznych, Edmundo Flores – wybitny ekonomista meksykański w Princeton, któremu zawdzięczam „wprowadzenie do Ameryki Łacińskiej” i – być może – po trzydziestu latach – stanowisko ambasadora, i wielu, wielu innych, którzy przychylili mi nieba w Ameryce. Większość z nich już nie żyje, ale dla mnie Ameryka – to oni. I jak tu nie życzyć Ameryce jak najlepiej?”

    Szkoda, ze w tej wyliczance zabraklo kogos, kto dla polsko-amerykanskiej kultury zrobil wiecej niz “eksportowi”…
    Mysle o Woytku Matuszewskim – po polsku Wojciechu Matuszewskim, swego czasu “utopionym” (mialo byc inne slowo, domyslcie sie sami) finaliscie Konkursu Chopinowskiego, jedynym Polaku ktory zostal honorowm obywatelem Texasu, jedynmy ktory wystepowal we wszystkich (!!) liczacych sie salach koncertowych USAi Europy jedynym koncertujacym w Bialym Domu. O Woytku, Honorowym Obywatelu miasta Krakowa (i paru innych polskich miast), Woytku, o ktorym Polska zapomniala od lat bo wyrosl ponad przecietnosc…
    Ale tak juz jest, ze kazdy widzi tylko swoje podworko lub podworko wlasnych dzieci (moje w Texasie).
    Szanujmy sie wzajemnie, bo jak powiedzial dzis Barak Obama – od dzis swiat nie jest juz ten sam…

    Szanowny Panie Redaktorze, jak sie przyznawac – to do wszystkich…
    There is no black, yelow, brown or white America… there is a country named America.. (haben Sie das heute gesehen und gehört??)…

    Z najlepszymi pozdrowieniami dla mojego przyjaciela
    Woytka Matuszewskiego

    z Berlina

  90. Jean Paul
    Inaczej odbieramy świat i tyle. Ja bardziej szukam w nim wrazliwosci, a ty konkretow udowadniających tezę. Ameryka ma w sobie wszystko. Także Polskę i kawalek Rosji sie znajdzie…i jakos żyją w zgodzie, choć wiele ona kosztuje. Polecam wszystkim blogerom i Danielowi Passentowi jesli jeszcze nie widział wybitny film Paula Haggisa “Crash” lub w Polsce “Miasto gniewu”. Ten film to esencja Ameryki i nie dziwne, że dostał tyle Oskarów.
    Film piękny prawdą.

  91. Uroczym Paniom przesyłam buziaki.

  92. Juki i Drodzy Dyskutanci,
    Dziękuję za wpis juki. Dobrze podsumowuje naszą debatę.
    Od siebie dodam, że zawsze mnie zadziwia zdolność do rozmywania tematu w takich dyskusjach. Zaczęło się od geopolityki i konfliktu w Gazie, skończyło na ocenianiu Ameryki jako takiej.
    A ja nie znam kraju, który byłby w pełni opisywalny, cóż dopiero definiowalny.
    Możliwość przypiasania pewnych atrybutów danemu państwu, jest czymś zupełnie innym niż jego opisywanie, które zawsze musi mieścić w sobie aksjologiczny ładunek.
    Nie wiem zatem, o co się spieramy. A kiedy nie da się sprecyzować przedmiotu dyskusji, kłócić się nie warto, bo po prostu nie ma o co.
    Jedni, tak ja ja będą opisywać i oceniać politykę gospodarczą i zagraniczną Amerki. Inni jego, piekne krajobrazy i wspaniałych ludzi, których tam spotkali. Jeszcze inni podzielą się z nami sentymentami i wrażeniami.
    Ale jak można porównywać nieporównywalne. Np.neokolonializm w wykonaniu triady: MFW, Pentagon i WallStreet z pięknem i grozą wulkanu Yellowstone?
    Ja wysiadam.

    MA,
    Za te 8 godzin codziennej pracy, masz u mnie Złoty Krzyż Zasługi.
    Przepraszam, za błąd. Teresa ma rację. Zebrała 1500 zł.
    Zagadki , to nie dla mnie. Wolę poważniejszy wysiłek intelektualny. Jezeli coś wiesz na temat, tego jak w poszczególnych starych krajach UE wygląda opieka nad dziećmi i pomoc rodzinom osiegającym dochody poniżej poziomu ubóstwa , to – proszę- podziel sie tą wiedzą z nami.

    Gorące pozdrowienia dla wszystkich, magrud

  93. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Na „Wawalu” zawieszono „dzwon”. Zygmunt przemowil, Wall Street natychmiast poszybowalo w dol. Widocznie Wall Street nie lubi Zygmunta – Street szaleje! Zygmunt nadmienil, ze zamierza zmniejszyc zagrozenie atomowe na swiecie. Czy dojdzie do zmniejszenia ilosci baz wojskowych USA na swiecie, baz wyposazonych w ciezkie rakiety balistyczne naszpilkowane pigulkami od bolu glowy, czy Ameryke ekonomicznie stac na Zygmunta? Brzezinski twierdzi, ze Ukraina wygrala pokera, Ciekawe komu tak naprawde bije dzwo – wszystko w rekach Wielkiego Zegarmistrza jak to mowi K-edziu.

  94. Do Małgorzaty (2009-01-20 o godz. 16:04):
    Ładnie to napisałaś, pozdrowienia.

  95. do
    juki pisze:

    2009-01-20 o godz. 20:17
    “Mylysz” sie zupelnie; wiem, ze ironia czesto mylona jest z humorem, humor z rzeczywistoscia etc..

  96. “THE TIMES THEY ARE A-CHANGIN”
    Z Ameryki znowu wieje wiatr przemian i sadzac po zainteresowaniu miedzynarodowym, podmuchy tego wiatru dotra takze do nas. Po 8 latach Busha, lamaniu praworzadnosci i tancu wokol zlotego cielca rendyty, sa to bardzo odswiezajace podmuchy.

  97. Do
    Slawomirski

    Argument „zabijanie dzieci“ trafia przeciez do kazdego; jednak redukowanie tego konfliktu (wojny) do zabijania dzieci nie zmniejsza , ani nie zwieksza jego wagi. Nie napisalem celowo wojny, bo wojna moglaby byc wygrana li tylko przez jedna ze stron konfliktu i to w ciagu kilku minut. Irytuje mnie infantylny, emocjonalnie fokusowany stosunek do obu stron konfliktu, ktory implikuje pozornie „pozorne“ rozwiazania. Takich rozwiazan niestety na dzisiaj nie ma, bo zadnej ze stron nie stac na jakiekolwiek koncesje. Pozostaje pytanie czy takie sa wogole sa dzisiaj mozliwe. Same apele, wolanie i nawolywanie do sumien i obowiazkow obywatelskich kazdego z nas jest dla mnie czystym oportunizmem i oczywiscie zadnym rozwiazaniem. Chyba ze chodzi nam o poprawienie sobie samopoczucia. Zalecam wiec lekture wywiadow i ksiazek P. Petera Schollatour, nie zawsze przyjaznych Izraelowi, lecz w miare obiektywnych. Milczenie autora blogu, ktory prawdopodobnie nie chcialby zostac zepchany na jedna ze stron konfliktu jest zrozumiale, bo jaki mam sens dyskusja slepych z gluchymi ja mawial Monteskiusz. Taki tenor dyskusji w polskich mediach jest dosc czesto „zauwazalny”.Czytam wpisy na tym blogu, aby sie czegos dowiedziec i zauwazam, ze postawy anty USA sa „trendy”, pro Hamas rowniez. Nie znaczy to jednak, ze nikt nie ma prawa do krytyki kogokolwiek, gdziekolwiek. Krytyka jednak bez jakichkolwiek (adekwatnych) propozycji rozwiazan jest li tylko wolaniem (do kogo?) i przez to tania polemika o tenorze taniej retoryki; dlatego sadzilem, ze milczenie jest czasem lepsza propozycja, bo rozwiazan na tym blogu nie zauwazylem. Empatia i wpsolczucie nic nie kosztuja, dlatego tez zajecie sie problemami blisko nas, poziom dyskusji na ten temat w pismach prowincjonalnych jest bardziej niz zalosny i pelen ukrytych resentymentow wobec Zydow (Izrael wolno i nalezy krytykowac – nawet jesli sie nic nie slyszy i nic nie widzi), mialoby wiecej sensu. Jednak my (Polacy) obywatele Europy i swiata czujemy sie zobowiazani do wszelkiej i wszelakiej krytyki i tylko tak mozemy fakt tej przynaleznosci potwierdzic. Latwiej jest byc obywatelem Europy i swiata, bo to rowniez nic nie kosztuje. Mozolne budowanie spoleczenstwa obywatelskiego u siebie ( w Polsce na poziomie prymarnym) wymaga wiecej wysilku.

  98. “Dziś chcemy ogłosić koniec kłamliwych obietnic i wzajemnego obwiniania się oraz wyrzec dogmatów, które już zbyt długo krępowały nasza poitykę.” To powiedział Obama w banalnym przemówieniu inauguracyjnym jakie może wygłosić każdy nawet dyktator typu Pinocheta. Gdyby był wiarygodny i wierzył w to co mówi, pownien natychmiast kazać arasztować i oskarżyć Busha za podżeganie i wywołanie agresji, wojen i ludobójstwa. To wobec prawa międzynarodowego, którego Imperium nie stosuje i nagminnie łamie wszelkie jego zasady. Nie można dawać wiary żadnym obietnicom dokąd nie zmniejszy radykalnie budżetu zbrojeniowego, nie zlikwiduje połowy baz militarnych, nie wycofa wojska z Iraku i Afganistanu i nie zniszczy przynajmniej w połowie arsenału atomowego. Bizantyjska ceremonia inauguracyjna, na tle gigantycznego kryzysu gospodarczego, którego skutki ponosić będą społeczeństwa ubogich krajów przez długie lata. Kto bywa na Londyńskim cmentarzu może z łatwością usłyszeć szyderczy chichot dobywający sie z grobu Karola Marksa i dojrzeć stosy świeżych kwiatów przynoszonych przez jego wielbicieli. To jedyny prawdziwy sukces jaki w końcu osiągnął ten mądry myśliciel. Kapitalizm u progu katastrofy przynosi mu niski pokłon.

  99. Panie Redaktorze Passent, tak,tak w Ameryce jest WSZYSTKO! Tymi szlakami co Pan i ja kiedyś podążałem chos w nieco skromniejszym zakrasie ale Ameryke kocham i tak już mam, Pozdrowienia, CYMBEK.

  100. DO ABSOLWENT!

    Tak, bezsprzecznie pisalem wiele slow watpliwosci i kontrowersyjnosci Baracka Obamy, o ewentualnych negatywnych srodowiskowych nastepstwach jego prezydenturyPozostaje on dla mnie tak jak dla 46% amerykanow kontrowersyjna postacia , ale jestem tez realista i zaliczam sie do owych 77%, torzy daja jemu mandat zaufania. Ja osobiscie, jako ekonomista, analityk i po czesci politolog daje jemu dwa lata na osiagniecie okreslonych ekonomicznyuch sukcesow. Jesli on zawiedzie wyborcow to juz po dwoch latach pozostanie bez szans na reelekcje. Nie cofam sie przed zadnym slowem ktore wczesniej napisalem, co nie wstrzymuje mnie przed wyrazeniem nadzieji, ze sukces Obamy to poprawa sytuacji dla wszystkich amerykanow, a wiec i mojej i mojej rodziny.Prosze absolutnie nie przypisywac mi dwulicowosci bo to jest mi obce.Tak samo podtrzymnuje swoje krytyczne opninie wzgledem ewentualnej zyczliwosci Obamy wzgledem Polski. Bedzie to werbalne i kurtuazyjne, ale raczej sceptyczny jestem o szybkim instalowaniu systemu antyrakietyowego, problemy z offsetem za samoloty f-18, problemy z wywiazaniem sie z pewnych zobowiazan dotyczacych modernizacji polskiej armii, jak rowniez zywe poplecznictwo polityczne Polski nie zawsze mile widzaine przez Unie Europejska. Zastrzegam ostrozny optymizm. Tak wiec nic w moich pogladach na przestrzeni chocby roku czasu nie zmienilo sie

  101. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA – 21.01., godz. 11:39 – pisze:

    „Latwiej jest byc obywatelem Europy i swiata, bo to rowniez nic nie kosztuje. Mozolne budowanie spoleczenstwa obywatelskiego u siebie ( w Polsce na poziomie prymarnym) wymaga wiecej wysilku. „

    Jawohl! http://bobolowisko.blogspot.com/2009/01/raport-z-warszaw-1.html

  102. Nie bedę się tu wypowiadał na temat blaskow i cieni historii i współczesności USA, powiem tylko,że nadmierne uwielbienie jest równie nieuzasadnione jak niechęć czy nienawiść. Natomiast bulwersuje mnie Pańskie uwielbienie Jerzego Kosinskiego – oszusta który dla kariery nie zawahal się opluć swoich wybawców. Jego rzekome cierpienia opisane w
    ” Malowanym Ptaku” sa po prostu kłamstwem, co zostalo udowodnione ponad wszelką wątpliwośc. Tłumaczenia, ze była to przenośnia – fikcja literacka – mnie nie przekonują.

  103. Drodzy Wpisywacze,
    wyraziłem tu niedawno marzenie (jak się okazuje ściętej głowy), by odezwał się rodak, który wybierając się do Nowego Świata, hołubił w sercu wyidealizowany jego obraz i wierzył, że na tej ziemi obiecanej jego los musi się odmienić. Między innymi o tym traktuje powieść Edwarda Redlińskiego „Szczuropolacy” (polecam!). Moje marzenie było z tych naiwnych, bo przecież szczuropolak nie czyta papierowego wydania „Polityki”, nie odwiedza internetowej strony pisma, być może nie posiada komputera. Jednak nadal twierdzę, że głos szczuropolaka wniósłby tu nowe treści, obnażyłby bowiem to nie najpiękniejsze oblicze amerykańskiego raju i bynajmniej nie chodzi mi li tylko o kwestie estetyczne (brzydota architektury, pleniący się w przestrzeni publicznej kicz, tłuste ciała tambylców itp.). Mam oczywiście na myśli kwestie społeczne, ekonomiczne i ustrojowe.
    Zastanawiają mnie reakcje Państwa na emfatyczny i jadowity, i grafomański (tak!) wpis Lizaka. Ktoś w popłochu chce się ewakuować z blogu, zbrzydzony zapewne bezceremonialnym, wręcz napastliwym, tonem wypowiedzi L., ktoś inny nazywa go „gnidą”, chwaląc jednocześnie sprawność językową inkryminowanego tekstu. A przecież Lizak to najprawdopodobniej wdowa (-wiec) po PRL-u, posługujący się językiem ówczesnej propagandy antykapitalistycznej, który swoje tyrady okrasza kwiecistymi „upiększaczami” (metaforami, oryginalnymi frazeologizmami, ludowymi przysłowiami). Występy w blogu to dla niego swoista autoterapia, umożliwiająca rozładowanie gromadzącej się latami frustracji.
    W całej rozciągłości (!) zgadzam się z “jasnym gwintem”. Felietony Bronisława Łagowskiego to wyjątkowa lektura. Zresztą, o ile mi wiadomo, również dla redaktora Passenta profesor Łagowski jest autorytetem. Zachwyca mnie żelazna logika wywodu, bezkompromisowość ocen, nieposługiwanie się kodem podwójnych znaczeń, czyli etyka słowa po prostu. Teksty profesora to lektura obowiązkowa każdego inteligenta!
    PS:
    Zainteresowanych odsyłam do ostatniego numeru „Przeglądu” i gorąco polecam, oprócz tekstu B. Ł. „Nasz blisk wschód”, felieton Krystyny Kofty „Obraza prostytutek” z wiele mówiącego cyklu „Teledelirka”.

  104. Do:MA

    Panska inteligentna odpowiedz nie zmienia nic.
    A pesymizm prowadzi do nikad.
    Irlandczycy wydobyli sie z krwawej lazni.
    To samo mialo miejsce na Balkanach i w Ameryce Lacinskiej.
    Jesli uznamy brak rozwiazania za rozwiazanie ,to do czego to prowadzi?
    W czasach ,gdy zwierzeta maja swoich obroncow i swoje prawa ,czas aby dzieci otrzymaly miedzynarodowa ochrone(protekcje) podczas wojen.
    Jesli dorosli chca sie zabijac to niech to robia. Ale bez dzieci!
    Nawet w niepisanym kodeksie kryminalistow krzywdzenie dzieci jest pietnowane.
    Pieknie pan pisze ,ale moralnie stoi pan na straconej pozycji.
    “Mozolne budowanie prymitywnego spoleczenstwa obywatelskiego w Polsce” to inna sprawa.
    Jesli moje wypowiedzi irytuja pana to przepraszam i prosze o ich ignorowanie w przyszlosci.

    Slawomirski

  105. Niezbędna korekta błędów:
    1) tytuł felietonu B. Ł. “Nasz bliski wschód”,
    2) w ostatnim zdaniu powinno być: (…) “Obraza prostytutek” z cyklu o wiele mówiącym tytule “Teledelirka”.

  106. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Podbieranie & podrzucanie

    Akt I – „A przecież Lizak to najprawdopodobniej wdowa (-wiec) po PRL-u,
    Akt II – „Zachwyca mnie żelazna logika wywodu,…”
    Akt III – „Zainteresowanych odsyłam do ostatniego numeru „Przeglądu”

  107. Panie Passent. Burack – stal sie tym (wczoraj) dla wiekszosci madrych ludzi i… – krotko mowiac – murzynow, kim JPII dla polakow.

    Karol Wojtyla pokazal swiatu, ze pierwszy slowianin na stolcu, moze byc leprzy od tych “utytlanych”. – To samo – byc moze – pokaze Burack?

    Ps. Nie wszystkim rzadzi pieniadz!

  108. http://pl.wikipedia.org/wiki/Barack_Obama

    – Tylu ich znam, emigrantow zyjacych kazda noga w innym swiecie. Sa to tacy, ktorzy tesknia strasznie za SWOIM domem i chca wracac do niego, ale jak tylko pojada na miesiac wakacji, to tesknia strasznie by wracac spowrotem.

    Moj dom w “GH” (Golden Horseshoe) jest moim domem. Czego chciec wiecej? Spedzone tu lata uwazam za najlepsze jakie mi sie przydarzyly, a jesli mialabym umrzec jutro, uwazalabym nadal ze wyjazd z Polski byl najlepsza rzecza jaka mi sie w zyciu przydazyla.

    Oswajanie nowych terytoriow trwa czasem dluzej, czasem krocej.
    Dosc szybko oswoilem sie z miejcem ktore lubie – bez tego, zawsze trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie plotu.

    Znam takich, ktorzy nie wracaja bo ich wiza dawno stracila waznosc, wiec wyjazd oznaczalby opuszczenie Kanady na zawsze.
    Siedza tu nadal nielegalni obiecujac sobie ze jeszcze tylko kilka tygodni, jeszcze kilka dolarow na koncie i juz koniec tej meki. Wreszcie wyjada, na zawsze.
    Jedni i drudzy i trzeci – jakkolwiek ich sytuacje dziela lata swietlne – kiedy mysla dom – mysla o innym miejscu, innym kraju.
    Chocby siedzieli tu niewiarygodnie dlugo. Wracaja, czasem na stare lata dopiero.

    Wyjezdzaja ci co emigracje traktuja jako stacje przesiadkowa – epizod – szanse na ekonomiczne odkucie sie, nauczenie czegos, zobaczenie innego swiata. Ale i ci, pelni energii i ciekawosci zalamuja sie kiedy okazuje sie ze bez wzgledu na bagaz umiejetnosci i doswiadczen w nowym kraju, trzeba zaczac wszystko od zera.
    Wracaja zdolne, wyksztalcone dziewczyny zmeczone praca sprzataczki czy kelnerki, ktora okazala sie byc jedynym dostepnym sposobem zarabiania na zycie – i ci, co po wielu latach, nieraz wypelnionych sukcesami zawodowymi i osobistymi nie potrafia odnalezc sie w kraju, ktory na zawsze pozostanie dla nich obcym. Czasem, potrzeba masy czasu by zrozumiec, ze Polska jest prawdopodobnie jedynym na ziemi krajem, gdzie obcych traktuje sie lepiej niz swoich i nawet dlugie lata przezyte tu, nie gwarantuja wpasowania sie w dlugi ciag ludzkich pokolen ktore ten kraj tworza. Ze nie wystarczy umiec odpowiedziec bezblednie na wszystkie pytania w tescie na obywatelstwo by przynalezec, byc czescia, byc u siebie. Sa tu w miejscu ktore wybrali z takich czy innych powodow, ale bez wzgledu na to skad pochodza i co tu przezyli – tesknia. Za zbieraniem grzybow w lasach lubuskich. Za domowym drim-sum i pora deszczowa na Tajwanie. Za gremialnym szalenstwem malomiasteczkowych Oktoberfest. Za dziadkiem w Pendzabie ktorego pewnie juz nie zdaza zobaczyc. Za pewnym magicznym miejscem w parku miejskim w Seulu, o ktorym nikt nie wie…
    Paradoksalnie, to zwykle male rzeczy budza najwiecej tesknot.
    Ci co mowia ze chca wracac nie uzywaja wielkich slow.
    Mowia; “mama” ale, nie “Ojczyzna”.
    Mowia; “przyjaciele” ale, nie “Patriotyzm” (slowo patriotyzm = “patriotism” tu jest prawie nie uzywane).
    Mowia; “domowy krupnik” ale, nie “tradycja”.
    Tych wielkich rzeczy, ktore sa suma malych jakos w nich nie widac – dopoki, nie wyjada naprawde, nie stopia sie ze zrodlem swoich tesknot, nie powroca do tego, co – choc moze nie wiedzieli o tym – pozwala im czuc sie czescia czegos wiekszego, stabilnego, dajacego poczucie sily.

    Znam tez innych, takich co zostali tu i najpewniej zostana juz na zawsze, ktorzy zyja ponad tesknota, zadowoleni z losu przesadzonego drzewa.
    Najczesciej, zostaja ci ktorych trzymaja tu mieszane malzenstwa – i dzieci urodzone tu, albo sukces w interesach, czy fakt nabycia swojego, pierwszego domu, takiego ich, prawdziwego. Ci predzej czy pozniej zaczynaja czuc sie u siebie, nawet wtedy, gdy po latach tu spedzonych nie umieja zaspiewac urodzonemu dziecku kolysanki po angielsku, nie rozumieja wszystkich angielskich dowcipow. Po czesci, dlatego zapewne ze nowa, kochana amerykanska rodzina daje rownie mocne poczucie przynaleznosci jak tamta, zostawiona gdzies tam. Pewnie jest w tym takze cos z ciazenia rzeczy, ktore zgromadzone, wytwarzaja wlasne pole grawitacji – co trzyma mocniej niz stare tesknoty.

    Sa jednak i tacy, ktorzy nie maja tu nic, nie dorobili sie niczego godnego. Nie zasiadaja w zarzadzie zadnej wielkiej korporacji, a mimo to zostali i zostana i nawet tesknia mniej niz inni lub zgola nie tesknia wcale. Czasami dlatego ze swiadomosc mizerii ekonomicznej kraju z ktorego przyjechali, jest wystarczajaco mocna by nie miec najmniejszej ochoty porzucac kraju masla orzechowego i taniej benzyny. Czasami dlatego, ze zbyt boja sie zaczynac wszystko od nowa, po raz kolejny, tym razem w kraju co powinien byc bliski, a stal sie obcy, bo nic nie stoi w miejscu, ludzie i miejsca sie zmieniaja. Powstale od czasu ich wyjazdu i zapetlone przez lata nici miedzyludzkich zaleznosci tworza juz siec w ktorej nikt, kto nie uczestniczyl w jej budowie, nie zdola sie polapac. Czasami powrot rowna sie przyznaniu do porazki, a ambitna dusza woli raczej dac sie upokarzac obcym w obcym kraju, niz znosic ironie i docinki ziomali. Czasami… – oh, bywa tyle powodow zupelnie roznych, czasem madrych czasem nie. Jednak fakt pozostaje. Dlaczego?

    Emigracja nie jest dla kazdego, gdyby bylo inaczej, zapewne nikt z tych co urodzili sie w biednych lub miotanych niepokojami krajach nie zostalby w miejscu skad pochodzi. Nawet nie to jest najtrudniejsze ze czasem wyjazd, rowna sie dlugiemu okresowi wyrzeczen, odkladania na bilet kazdych zarobionych pieniedzy, czasem ryzykowaniu zdrowiem czy zyciem by dostac sie do upragnionej Coca-Cola plynacej ziemi obiecanej. I nie tym ze bilet czasem, bywa w jedna strone. Najtrudniejszy jest krok, ktory wyrywa ze znanego, ze wspolnoty pokolen budujacych wspolna rzeczywistosc, jezyk, obyczaje i prawa, historie i legendy. Wszystkiego, co pozwala czuc sie bezpiecznie, mogac liczyc na czyjas pomoc w potrzebie, na czuly gest w smutku, slowo pociechy czy rade w zgryzocie.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~
    Ci co zostaja, czesciej niz inni potrafia zyc ze swiadomoscia nieustannego bycia odmiencem-Guliwerem w krainie Liliputow, lub odwrotnie. Odmiencem, jakkolwiek czesto uznanym za pozytecznego czlonka spolecznosci i porzadnego w sumie czlowieka. Nawet wtedy, gdy bez chwili zastanowienia odpowie na pytanie; “Crunchy or smooth”, albo; “Yankees or Mets”. Nawet, jesli z niepoprawnie obcym akcentem wyrecytuje tekst: “Star Spangled Banner”. Dowodza miliony przykladow, daje sie tu zyc w taki sposob i niekoniecznie trzeba sie w tym celu zamykac w etnicznym getcie Chinatown, dzielnicy zydowskiej, ruskiej, Little Poland czy innych.

    Czesto lapie sie na tym, ze nie rozumiemy sie zbyt dobrze. Jest jednak cos, co nas laczy. Ameryka wierzy bardziej w prawo ziemi niz w prawo krwi. Ktokolwiek wybral jej ziemie na miejsce gdzie narodzi sie jego dziecko, automatycznie czyni je amerykanskim obywatelem – niezaleznie z jakiego kraju sam pochodzi w jakim mowi ojczystym jezyku, do jakich modli sie bogow. To pewna emocjonalna wlasciwosc. Cenie sobie bardziej wiezy wynikle z wyboru – niz te, co wynikly z niezaleznego od mojej woli zbiegu okolicznosci. Bardziej wierze w przywiazanie wynikajace z glebokiego szacunku do osob ktorych dotyczy, niz z biologicznego pokrewienstwa. Moich rodzicow kochalem duzo bardziej za to ze byli cudownymi, prawymi i ciekawymi ludzmi, niz za to ze podarowali mi calkiem przyzwoity zestaw chromosomow. Ludzi z ktorymi sie wiaze, kocham za to jacy sa, a nie za to ze sa w ogole. Niby drobiazg, a robi caly hektar roznicy.

    Nie wroce do Polski. Obserwowanie glupot zycia tam codziennego, malych i podlych politykow. I nie dlatego ze paczki u Bliklego nie tak juz dobre jak kiedys. Nie wroce bo w odroznieniu od pierwszego – ten drugi dom, to sprawa wyboru i choc kochac mozna oba ta wybrana milosc znaczy dla mnie wiecej.
    Jakkolwiek zdarza sie – jak to w zyciu – czasem ubolewac nad konsekwencjami raz podjetych decyzji, to moj wybor, akt woli, may way!

    http://www.youtube.com/watch?v=G1tGdoA6mCc

    Najpiekniejsza i najstraszniejsza konsekwencja bycia doroslym czlowiekiem. Dom moj jest tam, gdzie sam sie mecze, poce, by go od fundamentow budowac, czasem blogoslawiac, a czasem przeklinajac wybor, zawsze powtarzajac (a jakze – z ciezkim, obcym akcentem) moze zbyt podniosle w calej tej do gruntu zwyczajnej sytuacji zdanie, od dwoch wiekow martwego Amerykanina:
    “Give me liberty, or give me death”…

    Byc Polakiem… – to ani zaszczyt, ani chluba, ani przywilej. To samo jest z oddychaniem. Nie spotkalem jeszcze czlowieka, ktory jest dumny z tego ze oddycha.
    Polakiem jestem jednak, bo sie w Polsce urodzilem, wzroslem, wychowalem, nauczylem, bo w Polsce bylem szczesliwy i nieszczesliwy.
    Polak, bo dla czulego przesadu, ktorego zadna racja ani logika nie potrafie wytlumaczyc.
    Polak, bo mi tak w domu rodzicielskim po polsku powiedziano, bo mnie tam polska mowa od niemowlectwa karmiono, bo mnie matka nauczyla polskich wierszy i piosenek.
    Polak, bo po polsku spowiadalem sie z niepokojow pierwszej milosci i po polsku belkotalem o jej szczesciu i burzach.
    Polak dlatego takze, ze brzoza i wierzba sa mi blizsze niz palma i cyprys, a Mickiewicz i Chopin drozsi niz Szekspir i Beethoven. Drozsi dla powodow, ktorych znowu zadna racja nie potrafie uzasadnic.
    Polak, bo przejalem od Polakow pewna ilosc ich wad i zalet narodowych.
    Polak, bo moja nienawisc dla homofobow i faszystow polskich jest wieksza, niz homofobow i faszystow innych narodowosci. I uwazam to za bardzo powazna ceche mojej polskosci.

    Ale, przede wszystkim Polak dlatego, ze mi sie tak podoba.

    Ps. Zamiescilem juz ten text na tym blogu – jednak, czyz nie prawdziwy?

  109. Absolwent 22:30
    Dziękuje za gratulacje, pozdrowienia i znaki zapytania. W latach 30-tych asfalt był inny i pobocza też. Nie podejrzewam cię, że je wtedy próbowałeś.

    Jeśli idzie o przełom, to faktycznie, nie przesadziłeś wcale – teraz bowiem wzoruję się na red. Passencie. Od ważnych spraw i tematów ja mam innych ludzi (nie będę wymieniał, abyś nie musiał się potem wywnętrzniać nadaremno). Ja teraz piszę o tym, co mi w duszy gra.

    Sam powiedz, mam się ustosunkowywać do ruchomej armii metafor blogowiczki, która -jakby udawała Nietzschego – nie wie o co się spiera, skacze z tematu na temat, nie kończy żadnej niewygodnej dla niej dyskusji, a póki co rzuca mimochodem “neokolonializm w wykonaniu triady: MFW, Pentagon i WallStreet”. Albo inny: cytuje Obame bez zrozumienia o co chodzi, ale może media w kraju tego nie wyjaśniają, a na koniec konkluduje: “To jedyny prawdziwy sukces jaki w końcu osiągnął ten mądry myśliciel [Karol Marks]. Kapitalizm u progu katastrofy przynosi mu niski pokłon”. Pomińmy to, jak można być mądrym myślicielem i nie osiągnąć dotąd prawdziwego sukcesu, ile to już lat od “MK”? Prawie dwa wieki. Ale mniejsza o brak wewnętrzną logikę – powiedz, czy ta wypowiedź cię nie razi?

    Na to jedno jest wyjaśnienie, bo w końcu mamy do czynienia z ludźmi wykształconymi – zgrywają się. I fajnie. Niech się cieszą, póki młodzi. Drugie lepiej pominę milczeniem. Od takich przypadków chyba macie w kraju specjalistów?

  110. Mr. President zaczal ostro od dzisiaj. Zebral Gabinet i przyjal od nich przysiege gwarantujaca przejrzystosc informacji, zakaz lobbyingu i zamrozil wyngrodzenia powyzej $100.000 rocznie. Z kamienna twarza zignorowal dowcipne uwagi Joe Bidena. Za kilka dni zamknie wiezienie w Quantanamo. Rowniez dzis policja zameldowala, ze wczoraj, mimo dwoch milionow zebranych w Washington na uroczystosci, nie bylo nawet jednego aresztowania. Ewenement w historii kraju. Tego jeszcze nie bylo. Daje to w jakis sposob swiadectwo poparcia dla Obamy i swiadectwo, ze Amerykanie, w obliczu zagrozenia, potrafia byc zgodni i praktyczni. I o tym pisalem wczesniej: rzecz nie w tym, komu podobaja sie biale domki w Michigan lub Main, kto nas nienawidzi szczekajac za plotem, ze Wall Street umoczyla caly kraj itp. Rzecz nie w detalach tu dyskutowanych. Wazne jest, ze System dziala. Ten system dopuszcza bledy, ale rowniez daje niezawodny mechanizm wyjscia z sytuacji kryzysowych. Obama tez jest produktem tego systemu. Na pewno wniesie wiele nowego. Nie nalezy sie jednak ludzic, ze Prezydent cokolwiek naprawi. System naprawi. Niezle jest rowniez zdac sobie sprawe z tego, ze dzialania w tym systemie determinuje zwykla walka o byt. I tu Amerykanie nie ustapia. Jak by nie przeklinac Busha i Cheyney za koszty Iraqu, trzeba przyznac, ze Ameryka musi byc tam, na wiele lat, gdzie jest ropa. Bazy, ktore tam zostana i powiazania z rzadem, to element zastraszenia wobec iranskiego szantazu nuklearnego. Jak by nie potepiac Israel za Palestynczykow, trzeba rozumiec, ze biedny narod zydowski zostal wynajety i wmanewrowany w los policjanta przy ropie, przez nasz system wlasnie. Jest utrzymywany i popierany przez nas, bo gwarantuje codzienne rejsy tankowcow z Zatoki Perskiej do USA. Potepiaja nas za Vietnam, ale gdyby nie straszna ofiara zaplacona w ludziach przez Amerykanow, tenze Vietnam, mowiacy po angielsku i kwitnacy amerykanskim przemyslem, bylby teraz rosyjski, albo chinski. Wszedzie, dokad idziemy, wbrew milosci do blizniego i zasadom moralnym, mamy wlasny interes. O przetrwanie. I leadership. Jest to niewatpliwie okrutne i niemoralne, wscieka ludzi na calym swiecie, ale tak musi byc. Inaczej – nas nie bedzie. To jest podstawa systemu. A dyskutowac o Ameryce( tu i u red. Szostkiewicza) mozna, ile sie chce, daj Panie Boze zdrowie, mozna pluc i oskarzac – wytrzymamy. Moze jednak warto uznac te prawde i nie kopac sie z koniem ?

  111. PETRASZKI:

    Trwa loteria vel nagonka
    Na gwałt szuka się ministra
    Każdy radzi, spekuluje
    Kandydatów długa lista

    Wszystko wokół mięs się kreci
    Wiec tu rzucę tezę śmiałą
    Tusk już myśli o wyborach
    Stała się kiełbasa ciałem

    Bush zaraził czymś Obamę
    Bo i on ma problem z głową
    W stanie jest chłop zapamiętać
    Tak co drugie roty słowo

    Wszechwolacy wymiatają
    Mszcząc się na koalicjantach
    Teraz będzie dziura w kasie
    Wszak odprawa wiele warta

    “NIK pochyli się nad dziurą”
    Dziurą Tuska ministrantów
    Pedofilia to, czy kacza
    Niechęć do przeróżnych kantów

    Też domagam się Komisji
    Ktoś mi kota podpie.rdolił
    Gliniarz nie chciał wleźć na drzewo
    Prokurator dziad – pogonił

    Wiarygodna Krawczykowa
    Zeznawała w seksaferze
    Lepper – brutal, Łyżwa – szuja
    Niby wiem; a jej nie wierzę

    PiS in vitro chce utrupić
    A ja pytam się: dlaczego
    Nie widzicie dwóch Kaczorków
    Czy ślicznego Gosiewskiego???????

    REKLAMA

    Chcesz być silny jak Herkules
    Czy bogaty być jak Midas
    Kupuj nasze zupy w proszku
    Zdrowy będziesz; grosze wydasz

  112. do
    Slawomirski pisze:

    2009-01-21 o godz. 18:34
    To, ze irytuje, to dobrze. Wracajac do dzieci, to prosze tego argumentu nie naduzywac, a jesli to branie pod uwage, to (jak wypada) z perspektywy dwu stron. Przeciez Pan wie, ze dzieci bedace przeciez ofiarami sa zakladnikami obu stron.
    Z powazaniem.
    MA

  113. OKON … inaczej – nas nie bedzie. To jest podstawa systemu. ..

    Nie rozumię, Vietnam, Irak, Georgia, to wszystko jest/było potrzebne żeby istnieliśmy. Tzn np Chin, Indii, Japoni, Francji nie będzie bo za głupi/słabi żeby tam wejść na własny rachunek? A Rosja bez Gruzji, Polski będzie czy nie, jeśli nie to czy mają tak jak my wejść i ich prezydenta powiesić?

  114. @ Roman56PL:
    Pozwalam sobie skomentowac Twoj wpis gdyz jestem zdania , ze jako ekonomista, analityk i po czesci politolog popelniles blad myslowy zakladajac, ze SYSTEM w USA jest demkratyczny i reprezentuje wole wyborcow i tym samym owi wyobrcy maja wplyw na polityke amerykanska. Ten SYSTEM wybiera sie sam i Mr. Change jest jego produktem pomimo fajerwerkow, necro-romantyzmu i histeri mesjanskiej – The Show must go on!

    Wybor prezydenta w USA nie jest bezposredni i jak sie wyborami manipuluje pokazalo liczenie oddanych glosow na Florydzie w czasie ostanich wyborow Bushfire, ktorego nota bene przed pierwsza kandencja The Washington Post cytujac wysokiego urzednika Withe House nazwali: crasy ! ze wzgledu na jego religijne opentanie, analfabetyzm polityczny i powiazania ze skurylna okult grupa Skull & Bones, i jak sie okazalo niestety … wariaci rzadza swiatem.

    Polityka zagraniczna w USA jest formuowana przez amerkanyskie Grupy Finansowe i Mega-Firmy i niema nic wspolnego z wola obywateli, dlatego Obama bedzie mial szanse na reelekcje dupuki bedzie mial poparcie establishment’u a nie wyborcow.

    Pozdrawiam.
    D.

    @Grab:
    Zastanawiam sie czy ja tez nie jestem jak Lizak „wdowa (-wiec) po PRL-u“ glaszczacy wlasne ego w przyciasnej emocjonalnel klatce, bo pomimo , ze wiekszac mojego zycia spedzilem w starej Europie to PRL(czasy Gierka) wspominam milo. Otrzymalam za darmo dobre wykszatalcenie bez legitymacji ZMS i punktow za pochodzenie pomimo paru ekscesow WLADZY.
    Natomiast w starej Europie bardzo szybko przekonalem sie, ze gwiazdka kremlowska ma bardzo duzo wspolnego z gwiazdorami hollywood’skimi.

    Probujesz demontowac Lizaka jak yntelygen zolibowaski porownujacy swego czasu TAZ z Der Stuermer bez podania wlasnych argumetow. To jest typowa mantalnosc bipolarnego-homosovieticusa, ktory
    nadal widzi lewicowca w skorzanej kurtce i cocktailem molotowa w reku, a nie lewicowca z dwoma doktoratami i laptopem(wlasnym) pod pacha.

  115. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-01-21 o godz. 16:58
    Zapewniam Pana, ze wszystko ma swoja cene i jej wysokosc opisuje powiedzenie;
    …”jest mi dobrze i dobrze mi tak”. Z drugiej strony ma Pan racje. Latwiej jest byc, trudniej jest stac sie. Po prostu latwiej jest udawac i kazdy ratuje sie jak moze.

    MA

  116. do
    senior pisze:

    2009-01-21 o godz. 17:01

    Dziekuje za wpis na poziomie; co autor mial na mysli. Autor i jego ksiazki to dwa rozne przeciez kosmosy. Ksiazki autora dobre i czytane.
    PS
    “Malowany Ptak” nie byl reportazem

  117. Do wszytskich usmiechajacych sie do Marksa !

    Zalecam jednak jego lekture, bo jest ciagle aktualna. Wiem, ze krytyka Marksa jest latwiejsza od mozolnego brniecia przez trudny tekst.
    Z powazaniem.
    MA

  118. do “OKONA” z godz.1:39.
    Rzeczywiście imponujące jest to, co mówi i czyni nowy prezydent USA, imponujące jst to, jak Amerykanie zachowują się w chwilach trudnych. Jest to prezydent i naród wielki.

    Ale cała reszta, szanowny “Okonie”, co napisałeś, jest przerażające:
    “I tu Amerykanie nie ustapia. Jak by nie przeklinac Busha i Cheyney za koszty Iraqu, trzeba przyznac, ze Ameryka musi byc tam, na wiele lat, gdzie jest ropa. Bazy, ktore tam zostana i powiazania z rzadem, to element zastraszenia wobec iranskiego szantazu nuklearnego. Jak by nie potepiac Israel za Palestynczykow, trzeba rozumiec, ze biedny narod zydowski zostal wynajety i wmanewrowany w los policjanta przy ropie, przez nasz system wlasnie. Jest utrzymywany i popierany przez nas, bo gwarantuje codzienne rejsy tankowcow z Zatoki Perskiej do USA. Potepiaja nas za Vietnam, ale gdyby nie straszna ofiara zaplacona w ludziach przez Amerykanow, tenze Vietnam, mowiacy po angielsku i kwitnacy amerykanskim przemyslem, bylby teraz rosyjski, albo chinski. Wszedzie, dokad idziemy, wbrew milosci do blizniego i zasadom moralnym, mamy wlasny interes. O przetrwanie. I leadership. Jest to niewatpliwie okrutne i niemoralne, wscieka ludzi na calym swiecie, ale tak musi byc. Inaczej – nas nie bedzie. To jest podstawa systemu.”
    Był w Polsce taki jeden wicepremier, który głosił, że nie jest ważne, czy Polska będzie bogata, czy biedna, ważne jest, żeby była katolicka. Ty ,”OKONIE”, mówisz podobnie; okrutnie ginęli Amerykanie(a to, że wymordowali setki razy więcej Wietnamczyków, nie jest dla ciebie ważne.Szantaż nuklearny Iranu, ale o szantażu nuklearnym Izraela i USA nic nie mówisz).
    Swojego czasu taki pan z wąsikami wrzeszczał, że obrazą dla wielkiego narodu niemieckiego jest brak korytarza przez Polskę z Niemiec do Prus.
    Ty niestety mówisz w zasadzie to samo, że jeśli coś nie jest zgodne z interesem Ameryki, jest z gruntu niemoralne.
    Co się z wami, niektórymi polonusami, porobiło.
    Ostatnie twoje zdanie, że niewarto kopać się z koniem mówi wszystko. Jest taka scena w “Krzyżakach”, gdzie trwa dialog pomiędzy Zbyszkiem z Bogdańca ,a kniaziem Jamontem, gdy Zbyszkowi grozi kara śmierci. Jamont mu radzi: “powieś się sam, korol się na ciebie rozsierdzi ,a tak go uradujesz…”OKONIE, teraz jest wiek XXI, a nie XIV ,więc nie proponujesz nam powieszenia się, ale podpowiadasz, że z koniem nie warto się kopać, bo przecież koń zawsze ma rację i jest podkuty. No tak.

  119. Tak, panie Redaktorze…Pan mogl zawsze na gmine zydowska liczyc…Oni zawsze Panu pomogli i Pna przepchneli wszedzie .I te stypendia i ta praca i to ambasadorowanie….

    Niech Pan nie mysli, ze robie Panu z tego jakikolwiek zarzut…Mam paru przyjaciol Zydow i sa bardzo ok.A i wiele sie moge od nich nauczyc.
    Jedyne co mnie drazni w Pana opowiesciach to to, ze pisze Pan o tym w ten sposob, jak by Panu to z nieba spadlo…

    Ot, byl sobie student Passent, i nagle jest w Ameryce, nagle ma prace w redakcji w Bostonie, i o laskawy losie…nagle jest ambasadorem….A wszystko to za komuny:))Po co komu te bajki?

    Tez bylem studentem za komuny, tez mialem wielu inteligentnych kolegow, zaden nie splamil sie bycia w PZPR, kazdy wyrosl na porzadnego czlowieka.Ale zaden nie mogl sie doprosic paszportu, nie mowiac o pracy na Zachodzie, a przemilczajac jakies ambasadorowanie…

    Dlatego szanowny Panie Passent…nie przeginaj Pan…

    Lubie Pana czytac, lubie Panskie pioro, ale niech Pan pozostanie na ziemi i nie wciska ludziom bajek o zelaznym wilku, bo nie ma takiej potrzeby.Ci co wiedza o co chodzi, to wiedza, a ci co nie wiedza, to jeszcze zoltodzioby, i nie musza wszystkiego wiedziec.
    Pozdrawiam, i zycze dalszej, udanej tworczosci.Piotrek

  120. Do Dante!

    Drugimi slowy napisales To, co jest tutaj w USA wszystkim dobrza wiadome, a ja jedynie tylko przy;pomnialem kilka razy kto i kiedyn zapoczatkowal kryzys w USa i kto za to odpowiada, co w dalszym kontakscie samo przez sie rozumie kto rzadi w USa w sferze finansow ekonomii i tzw. establishmentu.
    Barca Obama niby ostro zaczyna, niby chce zaprowadzic porzadek w tzw. waszyngtonskich ukladach, ale wlasnie ow establishment bardzo szybko Obamie moze pokazac swoje zeby. Podtrzymuje swoj limit sprawdzenia zdolnosci prezydenckich OBAMY na najblizsze dwa lata.
    Drogi Dante! jeszcze jedno. Polemika z kimkolwiek nie powinna sluzyc do wyrazania krytycznych czy tez w pewnym senie noszacych zamiar osmieszenia drugiej strony. smiem twierdzic szacowny Panie, ze to nie bylo w istocie Pana zamiarem i reprezentuje Pan nieco wyzsza kulture bycia i dyskusji w odroznieniu do coniektorych osobistosci na tym blogu.
    Polacy jakos nie umieja tworczo dykutowac. Ostatnia dymisla Min.Cwiakalskiego – profesjonala na tym stanowisku, jakiego dawno w Polsce nie bylo – w oparciu o szum wywolany sprawa z grutu kryminalna, pokazuje, ze taka sprawa moze byc wykorzystana przez ” szakali politycznych ” jako srodek szantazu politycznego. To jeszcze swiadczy bardzo zle o Premierze Tuslku. Jest on najnormalniej w swiecie slaby i nie daje gwarancji stabilnosci pracy polskiego rzadu. To przyklad wielce wymowny.
    Z wyrazami szacunkiu

  121. pielnia1,

    nie bierz Okonia na powaznie. To typowe dla Niego strzykniecie ultra-neo-konserwatywno-republikanskim jadem, jakby z Paska Biblijnego, tylko, ze nie o bogu, ale o ropie, ktora tego boga zastapila we lbach Cheney’a czy Busha. Pamietam, jak Okon wital jak Zbawicielke Sare Palin. Hockey mom… I to bylo wszystko, ale wystarczylo, zeby Okoniowi zakrecic w glowie.

    Iranski szantaz nuklearny i inne belkoty to mantra zywcem wycieta od Limbaugh’a i innych tego typu guru ultra prawicy amerykanskiej. Zapytaj lepiej Okonia co Haliburton robi na wyspie Kish (wody terytorialne Iranu). Jak myslisz ? Z pewnoscia nie uprawia daktyli.

    Moim prywatnym zdaniem szkoda dyskusji z Okoniem. Ale jesli Cie to bawi, to co innego. Mnie wkret o zbawiennym wplywie wojny na Wietnam rozbawil do lez. Widzisz pielnia1, po to boys gineli w cuchnacej dzungli, zeby teraz wiekszosc Wietnamczykow potrafila dogadac sie po angielsku.

    Dobrze, ze polegli marines tego nie slysza…

  122. Do komisji do spraw nacisków przybyła kolejna smutna sprawa…Tym razem samobójstwo funkcjonariuszki dochodzeniowej z powodu nękania przez nowe PO kierownictwo ABW w Poznaniu. Mam nadzieję, że Państwo będą tak pisać o tej śmierci jak pisaliście o Barbarze Blidzie

    http://wiadomosci.onet.pl/1902330,11,item.html

  123. Okon 1.39

    Jak czytam twoje teksty, to zaraz przypomina mi się cytat z jakiejś amerykańskiej powieści, w której Joe mówi do Billa ” Bill, ty jesteś jak taka stara pianola, do której wystarczy wrzucić kwodra i odrazu zaczyna grać “Pod gwiaździstym Sztandarem” !

    Gdyby trzeba było przedstawić parodię tępego amerykańskiego szowinisty, który cały świat traktuje jako teren do podbicia i rządzenia, bo wiadomo że kraje z wielotysiącletnią kulturą i cywilizacją to prymitywne głupki, to byłbyś Number One !!!!!!

    Czy jak ci przyznawano obywatelstwo, to zrobili ci brainwashing ?

    A może robisz sobie z nas, biednych kmiotków znad Odry i Wisły kosmiczne jaja ?

  124. Pielnia 1
    Rozumiem, ze jak ktos pisze “Wszystko poniżej wyższej klasy średniej żre, co popadnie. Kliniczna , choć uwarunkowana kulturowo reakcja na lęk” – to to nie jest pelne “paternalizmu i nonszalancji wobec obywateli”?
    Bo to jest mysl wytworzona w Starym Kraju i jako taka godna pochylenia sie nad nia?

    Polacy kociolki, smole i podpalke zawsze zabieraja ze soba. Nie widze roznicy miedzy paplaniem w Starym Kraju i w Nowych (bo zapewne w Londynie tez sie okazuje, ze Angole sa z jakiejs przyczyny durnowate), tyle, ze po jakims czasie zaczynasz byc po prostu znudzony jalowoscia tego procesu. W koncu ile razy mozna wysluchiwac, ze jednak jestesmy najmadrzejsi?

    I nagle prosty i praktyczny pragmatyzm Amerykanow zaczyna sie okazywac dosc atrakcjny. Have a nice day.

  125. @Roman56PL:
    moj wpisa mial wylacznie inforamtyne intencje i chciabym Pana przeprosci jezeli owe byly nietaktowne .

    Jeszcze raz Sorry i pozdrowienia za duza kaluze.

  126. do
    Piotrek pisze:

    2009-01-22 o godz. 14:20

    Niech Pan nie mysli, ze robie Panu z tego jakikolwiek zarzut…Mam paru przyjaciol Zydow i sa bardzo ok.A i wiele sie moge od nich nauczyc.

    Powyzsze zdanie jest typowym przykladem retoryki antysemickiej.

    MA

    PS

    Piotrek nie powie nigy; “mam paru przyjaciol katolikow (Polakow) i sa bardzo ok i wiele sie mohe od nich nauczyc, ba uwazalby takie zdanie bez sensu.

  127. To będzie miał minister Czuma twardy orzech do zgryzienia. Samobójstwo w celi i dzisiejsze Pani oficer ABW o imieniu Barbara, nękanej przez przełozonych za poświęcenie w pracy wywiadowczej…a w tle rozmaite Bondaryki, Grasie i Biernackie…Ciekawe szestowie, czy tragedia Basi jest tylko wtedy godna wzmianki jak nalezy do ukladu czy zawsze…

  128. do
    Piotrek pisze:

    2009-01-22 o godz. 14:20

    ……..Tez bylem studentem za komuny, tez mialem wielu inteligentnych kolegow, zaden nie splamil sie bycia w PZPR, kazdy wyrosl na porzadnego czlowieka.Ale zaden nie mogl sie doprosic paszportu, nie mowiac o pracy na Zachodzie…

    Piotrek,
    znam rowniez studentow i studentki, ktorzy jednak bez proszenia i splamienia sie byciem w PZPR otrzymywali paszporty i prace (z wlasnej inicjatywy). Pozostaje pytanie dlaczego ci inteligentni koledzy, potem porzadni ludzie trafiali na takie przeszkody.

    MA

  129. A imię jego 44

    Powiadają potocznie, że ponoć jeszcze nikomu wiedza nie zaszkodziła. Natomiast jej brak jest wyraźnie zauważalny wśród bardzo wielu dżentelmenów. Jeżeli jeden z drugim delikwent działają na własny rachunek to pół biedy, gorzej natomiast jeśli aspirują do sterowania losami milionów. Zatem posłuchajmy, co w tym przedmiocie ma do powiedzenia poeta.

    Nauka

    Nauczyli mnie mnóstwo mądrości,
    Logarytmów, wzorów i formułek,
    Z kwadracików, trójkącików i kółek
    Nauczyli mnie nieskończoności.
    Rozprawiali o “cudach przyrody”,
    Oglądałem różne tajemnice:
    W jednym szkiełku “życie
    w szklance wody”
    W innym zaś – “kanały
    na księżycu”.
    Mam tej wiedzy zapis nieskończony:
    2Pr i H2SO4
    jabłka, lampy, Crookesy i Newtony
    azot, wodór, zmiany atmosfery.
    Wiem o kuli napełnionej lodem.
    O bursztynie, gdy się go pociera…
    Wiem, że ciało, pogrążone w wodę
    Traci tyle, ile et cetera.
    Ach, wiem jeszcze, gdy u nas jest
    ciemno!
    Różne rzeczy do głowy mi wkuli,
    Tumanili naukę daremną.
    I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,
    I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
    Że ci ludzie na drugiej półkuli
    Muszą chodzić do góry nogami.
    I do dziś mam taką szkolną trwogę:
    Bóg mnie wyrwie – a stanę
    bez słowa!
    Panie Boże! Odpowiadać
    nie mogę,
    ja… wymawiam się, mnie
    boli głowa…
    trudna lekcja. Nie mogłem od razu
    lecz nauczę się… po pewnym
    czasie…
    proszę! Zostaw mnie na drugie
    życie
    jak na drugi rok w tej samej klasie.

    Przytaczam ten wspaniały wiersz wielkiego polskiego poety, ponieważ jest on piękny niedościgłą poezją, poraża prostotą i przekonuje mądrością. W ten sposób powstają genialne dzieła nieprzemijającej wartości.

    Jakżeż one odbiegają od internetowego chłamu. Jego autorów bez wątpienia należałoby pozostawić na drugie życie, w ławce dla repetentów, gdzie ich zadaniem byłoby wysłuchiwanie i uczenie się od bardziej rozumnych kolegów pozbawionych zadufania, arogancji i bezczelności.

    Nierozważne to jednak oczekiwanie, bowiem nie dość, że miernota zalewa wszystkie zakątki naszego życia, to i próbuje nas zdominować. Miernota-polityk poucza nas o wyższości gorszych dla nas rozwiązań, miernota- dziennikarz tendencyjnie nas informuje dając fałszywą interpretację, miernota-artysta karmi nas kiczem. Otacza nas wszechogarniające bezguście, beztalencie i pazerność.

    Nicość i bylejakość stały się wzorcami burżuazyjno-demokratycznego życia. Pan z zaledwie rzucającym się wąsem pod nosem, w telewizji trzyma niegrzecznie łapy w kieszeniach, Pani wchodząca w etap nabierania kobiecych kształtów, w gazecie sadzi błędy ortograficzne. Oboje mają kłopoty z dykcją i akcentują słowo “polityka” na drugą sylabę od końca. Tych nawiedzonych idoli ogarnął szał solidarności niewykszałconych z niedouczonymi.

    By nie czuć dyskomfortu obalają oni autorytety Mickiewicza, Sienkiewicza, Żeromskiego i Tuwima. A na Prezydenta powołują bliskiego sobie człowieka, absolwenta szkoły podstawowej.Teraz już mogą deliberowć jak Polak z Polakiem. Żaden komunista i UB-ek nie będzie ich zmuszał do nauki oraz jałowego chodzenia do szkół. Teraz świat już stoi przed nimi otworem.

    Jasiek z Pchlej Wólki nie musi oddawać się nudnemu pasaniu krówek na siermiężnej ojcowiźnie. Czekają na niego wszystkie dworce świata, barwne slumsy i ciemny oraz brutalny świat włóczęgi i bezdomności precyzyjnie regulowany przez zadbanych i wypasionych stróżów, sprawiedliwego i prawego porządku, w ich eleganckich maszynach.

    Onże polski pastuszek dostąpił w końcu zaszczytu mycia cudzych samochodów na skrzyżowaniach głównych ulic i i wygodnego relaksowania się pod pięknymi mostami znanych aglomeracji. A nasze dziewczynki zachwycają swoją niepospolitą urodą wagabundów całego świata. I żaden wredny komunista nie będzie już im mówił kogo one mają kochać. U nas też niektóre panienki bardzo sobie ceniły wyperfumowanych panów w białych koszulach i mundurach pewnego Dziadka od powszechnie lubianego Donka. Za co w odwecie te awangardowe dziewuchy bardzo brzydko okrzykiwano i niejednokrotnie golono na “zero” jako sprzedajne reprezentanki polskiego narodu. Świadczyło takie zachowanie o wyjątkowej ciemnocie i zacofaniu polskich elit skupianych wokół sił narodowo-wyzwoleńczych.

    Dzisiaj te siły wyraźnie zmieniły swój profil polityczny ceniąc sobie bezkompromisowość w pozyskiwaniu zachodniego kapitału. W trzecim tysiącleciu nobilitowane zostały bizneswomen potrafiące pozyskiwać środki kapitałowe swoim doskonale prosperującym interesem. Rozwijanie tej formy usług jest niezwykle ciepło widziane przez polskie państwo, bowiem bez żadnych nakładów pozyskuje ono spory strumień przychodów, który następnie jest kierowany m.in. na ulgi podatkowe dla najbogatszych pasożytów.

    Te formy dotowania najbogatszych, bardzo rozpowszechniły się w USA, gdzie wypracowne kosztem biedoty nadwyżki ca 1 biliona dolarów skierowano na wsparcie dla upadających banków prywatnych. Ze zrozumiałych względów, ponieważ jest to sektor prywatny więc wchłonie on każdą kwotę. Aktualnie oczekiwane jest kolejne wpompowanie kwoty 300 miliardów dolarów w tę studnię bez dna. Oczywiście wszyscy oczekują, że jak bankierzy będą bogatsi to pozostali ciecie poczują się szczęśliwszymi. Wiara w tę infantylną ideologię jest jest równie powszechną jak i porażającą.

    Ostatnimi laty mocarstwowa polityka sprowadzała się do siłowego przejmowania surowców i nośników energii jeżeli nie dało się ich przejąć metodami bardziej cywilizowanymi. Wszystko to zazwyczaj odbywało się w propagandowej otoczce czynienia dobra. Solidarną Polskę także przekonano, że jak odda swój majątek narodowy za bezdurno, obcemu kapitałowi to osiągnie tak oczekiwany stan rozleniwiającej błogości w demokratycznym bezhołowiu.

    Nam się naiwnie wydawało, że my możemy stać sie kopią amerykańskiego dobrobytu, po zniszczeniu radzieckich samolotów czołgów i rakiet. Tymczasem nikt się z Polską nie liczy, ani Putin, ani też odchodzący Bush nie był uprzemy podziękować za dziesiątki poległych polskich ofiar w interesie wysysanej przez niego ropy.

    Polityka ta skompromitowała się kompletnie w oczach światowej opinii publicznej. Jej absurdalność odczuli na własnej skórze Amerykanie i zrozumiały ją co bardziej światłe elity amerykańskie.Wielu jednak pozostało takich, którzy przeżyli specyficzny szok i próbują siebie oraz innych przekonywać, że system działa dalej. Powstaje tylko pytanie za jaką cenę i jak długo?

    Amerykanie nie od dzisiaj zdawali sobie sprawę, że przyjdzie im zapłacić gorzką cenę za woluntarystyczną politykę nafciarskiej rodziny Bushów. Takim uosobieniem wizji koniecznych zmian miał się stać Czarny Mesjasz Ameryki. On ma zbawić Amerykę, uchronić od kłopotów, trudności i rychło oczekiwanych ludzkich dramatów. Amerykański naród dał temu wyraz w wydawałoby się nieoczekiwanym rezultacie wyborów.

    Nie ma tutaj jednak żadnego zaskoczenia. Amerykańskie wybory stanowią wynik gry sił ściśle określonych grup interesu. Uznały one bowiem, że wobecnej trudnej sytuacji Czarny Prezydent będzie szansą dla włączenia szerokich rzesz kolorowych obywateli w procesie zwiększania wydajności społecznej i ograniczania wydatków społecznych na bazie pacyfikacji niezadowolenia występującego głównie na dołach społecznych. Do tego zadania wyprowadzenia kraju z krachu doskonale więc nadawał się będzie Prezydent mieszczący się w wizji demokratycznej Ameryki mający ogromne wsparcie moralne połowy kolorowej Ameryki.

    Druga połowa Białej Ameryki również go wesprze licząc na poniesienie kosztów matactw polityczno-finansowych przez tych, którzy zawsze płacą za wystawiane im rachunki. A gdyby się sprawa miała nie powieść zawsze będzie można powiedzieć, że jest to wina Murzyna.

    Już dzisiaj widać wyraźnie ogromne różnice programowe z okresy kampanii wyborczej i z uroczystości zaprzysiężenia nowego Prezydenta. W tak bardzo oczekiwanym wystąpieniu inauguracyjnym bardziej mieliśmy do czynienia z linią kontynuacji aniżeli zmian. Momentami odnosiło się wrażenie, że ta Prezydentura niczym nie będzie się różniła od buszowskiej, a być może nawet przerośnie ją w zakresie militarnych wpływów kosztem odchodzenia od szkoły politycznego rozwiązywania konfliktów.

    Zapowiadana kwestia rozstrzygnięcia losów więzienia w Guantanamo odwleka się w czasie, podobnie jak i perspektywy zakończenia wojny w Iraku bledną coraz bardziej. Jedno jest pewne, że Ameryka zwiększy swój kontyngent w Afganistanie będącym miejscem lokalizacji całej Tablicy Mendelejewa.To przesądza sytuację walczących o wolność Afgańczyków, nawet jeśli są wyszkolonymi i uzbrojonymi Talibami przez CIA.Divide et impera.

    Wystąpieniem Prezydenta Obamy są z zasady wszyscy zaskoczeni i zawiedzeni.Jasnym jest, że nie będzie on Prezydentem kolorowych jak i nie będzie Prezydentem białych. By utrzymać się przy władzy będzie on musiał umiejętnie kojarzyć elementy tej układanki.Krótko mówiąc będzie on musiał tak tańczyć jak mu zagra kompleks wojenno-przemysłowy.

    Bardzo mocno w moim odbiorze zabrzmiały nuty wielkomocarstwowego nacjonalizmu amerykańskiego, co raczej jest dość dziwnym i najlepiej nie wróży nowej Prezydenturze.

    Pierwsze spotkanie Prezydenta z wojskowymi najlepiej określa kto w tym kraju dominuje i praktycznie rządzi.Oczywiście te pojedyńcze zdarzenia nie przesądzają charakteru prezydentury jednak już wyraźnie określają w jakim kierunku ona pójdzie.Będzie to kierunek utrzymania za wszelką cenę amerykańskiego snu o demokracji. Jest to marzenie tyleż chwalebne co i nierealne.

    Ameryka zbyt dużo połknęła i zadławiła się.Odznacza to prawdopodobnie konieczność odruchu zwrotnego i przejścia gorzkiej rehabilitacji oczyszczającej.Jest więcej niż pewnym, że po tej kuracji nie wróci już ona do poprzedniej kondycji politycznej.Nie pozwoli jej na taki luksus zarówno Unia Europejska , jak i Chiny Ludowe, a także odbudowująca swe pozycje Rosja. I należy powiedzieć, że taki trend rozwojowy kształtujący policentryzm polityczny ma swoje realne uzasadnienie, bowiem Ameryka w dotychczasowym układzie jednobiegunowym nie wywiązała się z ciążących na niej obowiązkach. Ameryka musi stać się skromniejszą, pokojowo ukierunkowaną i pluralistyczną w wieloideowym kształtowaniu świata, bowiem jej koncepcja neoliberalnego globalizmu skompromitowała się ostatecznie i z kretesem.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  130. Nie będę “rozbierał” tekstu G.Okonia na strzępy. W sprawie ropy i Bliskiego Wschodu są dwie powiązane ze sobą opowieści: ekonomiczna i polityczna. Ekonomicznie US stworzyły wolny rynek na ropę. Kartel OPEC już nie może narzucać cen, jak to uczynił w 1973 i 1980 roku. Obecnie z gazem jest właśnie ta trudność, jak oderwać się od niewoli gazociągów i wynikające stąd strefowe rozczłonkowanie rynku (handel płynnym gazem jest na razie przyszłością). Polska po roku 1989 przystąpiła do wolnego rynku na ropę. Już nie umawia się z głównym dostawcą wg. formuł cenowych RWPG, nawet stać ją płacić cenę “umowną”. Interesem Polski, per saldo importera surowców energetycznych, jest wolność i otwartość rynku światowego. Głównymi odbiorcami ropy bliskowschodniej są UE, Japonia i Chiny. Ameryka najwięcej ropy kupuje z Kanady, potem z Wenezueli; od dawna rozważają zwiększenie własnej produkcji, redukcję konsupcji i importu. Haliburton w tym wszystkim występuje w zupełnie innej roli, jako firma eksploatująca, niezależnie od tego kto jest odbiorcą. Takich firm kraje rozwinięte mają na pęczki, w tym wiele jest kanadyjskich. Haliburton jest słynny, najbardziej wśród krytyków tego porządku.

    Wojna w zatoce perskiej (Gulf War) 1990-91 była jak się powszechnie uważa kontynuacją doktryny Cartera sformułowanej w odpowiedzi na agresję ZSRR do Afganistanu. Wojna miała sankcję ONZ, jej koszty, utrzymanie koalicyjnej armii w 3/4 amerykańskiej, poniosły w większości kraje arabskie – producenci ropy, oraz Niemcy i Japonia. Wódz Iraku próbował powiązać agresję na Kuweit ze sprawą Palestyńską, bezskutecznie. Wtedy opinia światowa była zgodna, obrona wolnego rynku na surowce jest koniecznością ekonomiczną i polityczną. Druga wojna w zatoce miała zupełnie inny motyw i nie była powszechnie aprobowana, oględnie mówiąc.

    Interes Polski i całej Europy jest w tym przypadku mocno związany z interesem USA, jakby na to nie patrzeć. Chyba, że rozważamy powrót do zimnej wojny i podziału Europy na dwa bloki. Oczywiście forma działania poprzedniej administracji była brzydka, a jego globalna skuteczność kontrowersyjna. Plan obecnej administracji, jak rozumiem zapowiedzi, ma opierać się na dbaniu o te same interesy w sposób bardziej elegancki, bardziej finezyjny, z użyciem słynnej i popieranej w Europie “soft power”. Polityka europejska również zmieniła się, Sarkozy-Merkel to nie Chirac-Schroeder, Putin też daje im popalić. Marzenie putinowców o “wbiciu klina” między zimnowojennych sojuszników traci szanse na spełnienie.

    A mit wyzwolenia Wietnamu – kiedyś bodaj Paris Match nazwał tamtą wojnę: “biali wysyłają czarnych aby obronić żółtych przed czerwonymi”, więc widać na obchodach inauguracji Obamy, jak się zmieniła kolorystyka w Ameryce – jest potrzebny starym weteranom. Żyje ich zapewne setki tysięcy, może ponad milion. Po wielkiej krytyce tamtej wojny, jej weteranami pogardzano, ich samopoczucie było podłe. Teraz po latach wraca równowaga; “tenże Vietnam, mówiący po angielsku i kwitnący amerykanskim przemysłem … “ ma ich dowartościować. W filmie “To nie jest kraj dla starych ludzi” (No country for Old Men) jest taka scena … na wiadukcie …

    Z kolei stwierdzenie “biedny narod zydowski zostal wynajety i wmanewrowany w los policjanta przy ropie, przez nasz system wlasnie” jest grubą pomyłką. Poparcie dla Izraela było przyczyną kłopotów z ropą, embarga OPEC-u, etc. Jest na odwrót. “System” chroni Izrael, to nie przede wszystkim w wyniku nacisków lobby żydowskiego, ale na bazie amerykańskiego sentymentu. Kolejną pomyłką interpretacyjną, kiedyś miałem wielką przyjemność się na tym blogu spierać o to, jest przypisywanie działaniom USA jedynie motywu interesu. W mojej ocenie interes nie jest nawet najważniejszy, silniejsze są sentymenty, idee, mity. Teraz właśnie, w sytuacji osłabienia Ameryki, nowa administracja ma się wykazać dbaniem o szeroko rozumiany interes. W przemówieniu inauguracyjny są na to dowody, słowa i frazy. NB. najczęściej użytym w tym przemówieniu słowem jest “nation”, czyli naród, jeśli posłużyć się słownikiem. Amerykanie nie myślą o USA jako “country”, ani “państwo”. USA is a nation.

    Pozdrowienia dla wszystkich jednako, od putinowców-marksistow po “starą pianolę” …

  131. jako studentka amerykanistyki i filologii angielskiej. życzę sobie w nowym roku. żeby polacy. MÓWIĄCY o ameryce. mieli POJĘCIE o ameryce.

    panie danielu. pan i pana córka to jedne z niewielu osób. które to pojęcie mają.

    reszta. szkoda klawiatury. i laptopa.

  132. Bardzo sie ciesze, ze Szanowny Redaktor, Filar Dziennikarstwa Wszechustrojow oraz wielu wspoblogerow wyraza sie pozytywnie o USA.
    Trzeba jednak pamietac, ze Amerykanie pod wielu wzgledami sa naiwni i impulsywni jak dzieci, ktore nigdy nie zaznaly rozeczki. Biora oni powaznie (mowie tu nawet o profesorach powaznych uniwersytetow) Konstytucje USAz gwarancja rzadow ludu przez lud oraz wiele innych popularnych wierzen, ktorymi nasycani sa od dziecinstwa. Stad ta wielka nadzieja, ze nowy, Wielki Czarny Ojciec z Waszyngtonu naprawi krzywdy, uratuje ekonomie i przywroci Ameryce uznanie i popularnosc jaka sie niegdys cieszyla. Niestety sa to, moim zdaniem, zludzenia. Jeden z kolegow blogerow potepial USA za wziecie na krotka smyczke ludnosci tubylczej. Niestety, budowanie wielkiego panstwa w krotkim czasie wymaga decyzji radykalnych. Fakt, ze USA w ciagu okolo 250 lat zrobila wiecej niz, na przyklad, Nasza Umeczona Ojczyzna przez lat 1000 jest, miedzy innymi wynikiem tego, ze destruktywna czesc populacji zostala skutecznie odizolowana od wplywu na losy kraju. Inne, byle kolonialne kraje obu Ameryk nie posunely sie az tak daleko ale tez nigdy nie doszly do poziomu cywilizacyjnego USA i to mimo posiadania nie mniejszego potencjalu surowcowego. Cos za cos. Jesli spojrzymy na kraje Afryki i Azji to latwo zauwazyc, ze rodzima populacja do chwili obecnej nie potrafi jakos zagospodarowac potencjalu rzadzonych przez siebie terytoriow. To amerykanskie zamowienia i przekazane technologie spowodowaly rozwoj Chin, Indii czy Indonezji. Czy jednak “ukolorowienie” rzadu USA wrozy istotnie dobrze przyszlosci panstwa. Mam tu watpliwosci.
    Nic bowiem nie wskazuje na to, ze nowa administracja rozumie podstawowy fakt lezacy u podstaw obecnego kryzysu. Jest nim bowiem wolny rynek, ktory skutecznie dobija wszystkie wysilki odbudowania produkcji podstawowych artykulow w USA. Trzeba bowiem pamietac, ze sektor finansowy sam w sobie spekulacjami nie wytwarza kapitalu. Co najwyzej pasozytuje na jego generacji. Idea, ze USA bedzie zlecac wytwarzanie produktow codziennego uzytku krajom o taniej sile roboczej a sama ograniczy sie do organizacji i finansowania handlu jest zgubna.
    Bez przywrocenia barier celnych sytuacja ekonomiczna USA nie moze sie poprawic. Nie pomoze w tym masowa generacja pustego pieniadza co ,jak sie wydaje, jest recepta Obamy na wyjscie z kryzysu.

  133. Spodziewac sie nalezalo, ze Pan Jacobsky strzeli majstersztykiem a tu – klops. Oriental Oil Kish Company to nie wyspa, choc ma biura na wyspie Kish (taki sobie Dubai) a malenstwo wyciagniete za uszy do wielkiego byznesu przez Hallliburn (nie Haliburn) pod reka Cheyney’a, zeby kon byl lepiej podkuty – zgodnie z moja opinia , a T.O. pouczyl Pana Jacobsky doglebnie. “Kwitnacy amerykanskim przemyslem Vietnam” (G.O.) to nie – “po to, “zeby wiekszosc Vietnamczykow potrafila dogadac sie po angielsku”. (Pan Jacobsky). Nieladnie wyrywac z kontekstu i cytowac tylko pol zdania… A podniosle objawienie: “dobrze, ze polegli Marines tego nie slysza” to brudny absurd. Marines i reszta American Forces w Vietnamie doskonale wiedzieli dlaczego tam sa; bardziej swiadomej armii, przekonanej o slusznosci amerykanskich racji nie ma nigdzie. Nowy Prezydent, juz przy inauguracji, mocno to podkreslil. System dziala. Przytoczony nader chaotycznie watek Sary Palin tak sie ma do tematu, jak kwiatek do kozucha – pomine.
    A na temat doktryny “par force” – ani slowa. Widocznie jest nie do podwazenia.

  134. Do Dantego:
    Drogi Panie,
    nader mętny jest Pana wywód, a ponadto ma Pan kłopoty ze sprawnym operowaniem polszczyzną i Pana komunikat językowy jest mało zrozumiały. Zalecam “chwyt buldoga”, czyli domyślenie problemu do imentu, a następnie publiczne wyartykułowanie wysnutych z “domyślenia” wniosków, zwłaszcza wtedy, gdy są one (tj. wnioski) w sprzeczności z obowiązującą w “środowisku” linią ideolo. Sądzę, że taka postawa jest kwintesencją inteligenckości, jakkolwiek by ją definiować.
    Zalecam też lekturę książek Orwella, ale przestrzegam przed czytaniem ich z nastawieniem, że autor dezawuuje lewicowe mrzonki. Piętnował on otóż totalitaryzmy wszelkiej maści, jednak socjalizmowi pozostał wierny do końca krótkiego życia. Mam nieodparte przekonanie, że bliski mu był slogan: “Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie łajdakiem”, choć nie on go ukuł.
    PS:
    Zastanawia mnie, jak Pan definiuje pojęcia: socjalizm, socjaldemokracja, komunizm. By rozróżniać ich znaczenie, rzeczywiście niepotrzebne są dwa doktoraty i laptop, zatem do dzieła! I proszę nie zapominać o “chwycie buldoga”…
    2 PS:
    A jak już Pan wprowadzi w czyn moje zalecenia, proszę zajrzeć na stronę “Krytyki Politycznej”, naprawdę warto!

  135. Absolwencie, Absolwencie….oszczedz epitetow, jak mi Bog mily ! Widzisz, kochanienki, wszystko to, czym Ameryka stoi, to takie “stare pianole”. Intelektualni ekwilibrysci z kilku uniwersytetow nie czynia roznicy. Nawet nasz nowy Prezydent, absolwent i Harvard, i Columbia Uniwersity, i nawet Panahou Academy, gra jak ta stara pianola. On ten system poprawia, zmienia, ale -Ten System. Jest ultra – amerykanski. I popatrz, jak go uwielbiaja. Interes Narodu jest ponad wszystko. Babcia wrzucila mu quarter w edukacje i – wyszedl Prezydent. Amerykanski, jak ta Babcia, co pracowala w fabryce bombowcow.
    To, co Ty nazywasz szowinizmem, szowinizmem nie jest. Szanujemy i popieramy inne kraje, jak dlugo nie robia nam wbrew. To prawda. To jest zwykly patriotyzm.
    Nie uzylbym twego okreslenia “prymityne glupki” ani w stosunku do Ciebie, ani Polski, gdzie mieszkasz. Prosilem: oszczedz epitetow.
    Brain wash, czyli pranie mozgu, przeszedlem jeszcze w Polsce. Komunizm uczyl milosci do kapitalizmu, lepiej niz ktokolwiek inny. I – do Coca-Coli – zakaz przez lata byl najlepsza reklama w 1972.
    Nie pisz o sobie “kmiotki z nad Odry i Wisly”, nie przystoi. Jak widzisz w tych wpisach, to ja jestem “stara pianola” kmiot na cztery fajery, w farmach na Midwest zagrzebany, przez bydelko Angus obrobiony, zapatrzony w Ameryke i nie rozumiejacy europejskich erudytow, ktorych przez swe swiatle spostrzezenia reprezentujesz. Naucz mnie zatem, przyjacielu, ale nie wyzywaj od najgorszych. Innych – tez nie.

  136. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Piotrek – 22.01., godz. 14:20

    „Tez bylem studentem za komuny, tez mialem wielu inteligentnych kolegow, zaden nie splamil sie bycia w PZPR, kazdy wyrosl na porzadnego czlowieka.Ale zaden nie mogl sie doprosic paszportu, nie mowiac o pracy na Zachodzie, a przemilczajac jakies ambasadorowanie…”
    Bolgowiczu!,… w „najweselszym baraku obozu” li tylko przynaleznosc do PZPR-u prawa wyjscia na zewnatrz poza obszar ogrodzony drutem kolczastym i wiezami wartowniczycmi nie gwarantowala – o NIE! Pan Passent tego nie widzial, barak zazwyczaj opuszczal z Okecia. Z tego co wiem w statutcie partyjnym takowej wzmianki nie bylo – prawda? Gdyby byla to bym sie wciagnol na pare dni. Pan Passent paszport odtrzymywal kiedy chcial nie dlatego, ze byl czlonkiem PZPR ale dlatego, ze byl jednym z czolowych filarow rezimu komunistycznego w Polsce. Wieksze bo100 % szanse od tzw „szarego motlochu ulicy„ do ktorego Pan najprawdopodobniej nalezal na paszport co prawda sluzbowy mieli ludzie „zawodowej opozycji”. Z tego co wiem taka szanse mieli wszyscy – bez wyjatku – czlonkowie tajnej organizacji podziemniej „Krzywe kolo”. Prawda jest, ze problemem bylo tam sie dostac bez odpowiedniej rekomendacji, inaczej mowiac bez pozytywnej opini SB do kola nie przyjmowano. Nie kazdy tokarz czy spawacz precyzyjny byl mile widziany. Dlatego szanowny Panie Piotrze…nie przeginaj Pan i nie rob Pan za cwoka – ok?
    Post Christum: Nigdy Pan nie slyszal milczacego wzroku Won!

  137. Okon 19.30
    Pamiętasz tego porucznika, Calley się chyba nazywał, który zrównał z ziemią wioskę My Lai, w najlepszym hitlerowskim stylu ????????????????????? Myśle że było takich więcej, ale tylko jego złapali za rękę. Zresztą szybko go ułaskawiono.

    To był właśnie przedstawiciel najbardziej świadomej armii przekonanej o słuszności amerykańskich racji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Masz chyba jego portret nad łożkiem w rozmiarach naturalnych !!!!!!!

    Zbiera mi się na wymioty !!!!!!!

  138. Do:armstrong girl

    Droga armstrong girl,

    wiem, pewnego dnia staniesz sie brainstrong girl.

    Slawomirski

  139. Bardzo mnie interesuje, czy w związku ze samobójczą śmiercią pani pułkownik z ABW, jutro poda się do dymisji wicepremier Schetyna, Tusk tą dymisję przyjmie, a przy okazji wylecą na pysk różni wiceministrowie i szefowie ABW ??????.
    Swoją drogą Kaczyńscy, Ziobro, Wasserman itp nie wykazali refleksu. Powinni już od rana rozpętać jazgot we wszystkich mediach i żadac kolejnych dymisji :-0

  140. armstrong girl

    Jako studentka powinnaś potrafić napisać poprawnie parę zdań po polsku. Spokojnie, chciałbym Cię także pochwalić, za tak skuteczne ukrycie intelektu – istny majstersztyk!

  141. Piotrek: 2009-01-22 o godz. 14:20:
    Podobnie jak ty mówią rasiści, którzy “mają kilku przyjaciół Murzynów”, ale… W tym ale siedzi cały rasizm, którego antysemityzm jest częścią. Nie są znane przypadki Murzynów, którzy mieli za przyjaciół rasistów, ani Żydów przyjaźniących się z antysemitami. Chyba nie bardzo wiesz czym jest przyjaźń.

  142. Okon,

    sprawdz prosze:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Kish_Island

    Wychodzi na to ze wyspa.

    Poczytaj tez sobie dokladnie jak to bylo z zakladaniem Kish Oil Company. A biura ? KOC ma biura w Dubai, usadowiona jest na Kajmanach, itp.

    Tak, tak Okon, Marines jak najbardziej byli swiadomi tego, dlaczego sa w Wietnamie. I dlatego heroina miala takie wziecie. Ruscy pili, Marines cpali, bo ani bez wodki, ani bez heroiny widac sie nie dalo.

    Watek o Palin pominiesz ? Coz, Okon, to byl Twoj blysk znajomosci spraw amerykanskich.

    Pisz dalej swoje majstersztyki o Ameryce, Okon. Tylko nie dziw sie, ze beda komentarze.

  143. Nasz nieoceniony T.O. rozważając wątek bliskowschodniego zaangażowania USA jako elementu zimnej wojny raczyłbył podsumować:

    “Interes Polski i całej Europy jest w tym przypadku mocno związany z interesem USA, jakby na to nie patrzeć. Chyba, że rozważamy powrót do zimnej wojny i podziału Europy na dwa bloki.”

    Otóż Drogi Panie jest dokładnie odwrotnie. Intertes Polski i Europy jest w tym kontekście sprzeczny z interesem USA, o czym dobrze wiedzą przywódcy Francji i Niemiec. Sprzeczny, gdyż konserwuje zimnowojenny podział Europy przy lekko przesuniętej na wschód liniii podziału. Dla mieszkańców kraju nad Wisłą dalsze antagonozowanie Rosji i jej okrążanie to po prostu geopolityczna pułapka. My w tym amerykańskim scenariuszu mamy odegrać rolę państwa frontowego w konfrontacji z Rosją i piątej kolumny w zmierzającej do pełnego zjednoczenia Europie.
    Europa pozbawiona Rosjii to kikut. Zabawka w rękach Jankesów.
    Przez ponad dwa i pół wieku Europejskiej potęgi Rosja była jej integralną i sprawczą częścią. Zmieniła to druga wojna światowa.
    Jeżeli zatem chcemy powrotu europejskiej potęgi winniśmy zabiegać o pokojową integrację z Rosją. Wtedy to polityczna Europa znów będzie sięgać aż po Kamczatkę, a my bedziemy w jej cieplutkim środeczku. Bezpieczni jak w łonie matki. Żle życzysz Europie, jeżeli jej granice pragniesz utrzymać na Bugu.
    ” Geografia, głupcze !!!”
    Ps.
    Śladem Jasnego Gwinta polecam artykuł prof. Łagowskiego w ostatnim “Przeglądzie”.

    Szestow,
    Ja o tę agentkę będę się upominać. A o prof. Ćwiąkalskim , jako o Ministrze Sprawiedliwości dobrego słowa powiedzieć nie mogę.
    Jego jedynym “osięgnięciem” było zalegitymizowanie bezprawia organów ścigania, w szczególności prokuratury. Wiele razy pisałam, że żródłem demoralizacji wymiaru sprawiedliwości Ziobro nie był. On ów stan zastał, rozwinął i widowiskowo sprzedał dla swojej kariery. Za to oczywiście powinien odpowiedzieć przed TS. I jest zasługą PO , ze dotychczas jego wyczynami nie zajęła się Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej.
    Przed TS powinien Ziobro odpowiedzieć za pamiętne słowa o dr. Garlickim, oraz za okłamanie Sejmu w sprawie Blidy.
    Na korzyść Ziobro przemawia natomiast proba otwarcia zawodow prawniczych.
    CDN

  144. jasny gwint pisze:
    2009-01-19 o godz. 13:26
    Jakoś nigdy nie mogę Cię pominąć. Jak Lizaka, Magrud i dla kontrastu MA. Co do Ameryki, to niestety jej i im (amerykanom) nie wierzę. Bardzo krótko miałem nadzieję, że po wyborze B. Obamy coś istotnie się zmieni. Niestety nic nie ulegnie zmianie. Może niektóre zdarzenia, jak tarcza w Polsce, zostaną zrealizowane później, ale z zimną konsekwencja zaistnieją, bardziej finezyjne i groźniejsze dla nas. Amerykanie to wilki w owczych skórach. Bez znieczulenia i bez litości dla kogokolwiek pilnują tylko swoich interesów za nic mając inne nacje które wysysają ze wszystkiego bezwzględnie, ze za przykład dam tylko Irak. “Rządzą” wszędzie i Szanowny MA, ofiary Afrykańskich mordów są też po części przez nich zawinione bo mieszają oni tam pchają swoje macki. A ostatnia heca z Ukrainą i gazem. To poparcie Ameryki dla Ukrainy dodało domorosłym politykom skrzydeł, by pokazać UE co to oni! Marzy mi się kilka rzeczy. Pierwsza, aby Chiny jednak pokazały wreszcie tym wilkom, że nie są najsilniejsze, druga, aby Rosja nie dała się przez nich zmarginalizować w globalnej polityce. No i żeby wreszcie Polacy przejrzeli na oczy. Miałem nadzieję, że UE będzie przynajmniej liczącym się graczem w polityce neutralizowania tego wilczego imperium. Niestety nie będzie. Jasny Gwincie pozdrawiam. Pozdrawiam także Magrud. Lizaku nie dawaj się. Jesteś coraz lepszy
    PS – podzielam Twoją opinię o felietonie B. Łagowskiego w ostatnim Przeglądzie.

  145. Do:MA

    Ale z ciebie hipokryta!
    Ile dzieci zabito w Gazie , a ile w Izraelu?
    To co piszesz jest amoralne.

    Slawomirski

  146. Telegraphic observer pieknie wywiodl o Halliburtonn i ropie, i gazie na swiecie, ale chyba nie bardzo rozumie i zna te “amerykanskie sentymenty”. Nie milosc byla. Byl interes do zrobienia. 900 rodzin wsiadlo w 1940 w Amsterdamie na statek do New York. Wsiedli bo byli Zydami. Uciekali od Niemcow. W New York stali na redzie przez miesiac, Kongres obradowal, az wreszcie wrocili wszyscy do Amsterdamu. Nasz kochany Amerykanski Kongres poslal ich do gazu z zimna krwia. Bez sentymenow. Wiem z licznych rozmow, a szczegolnie ze starymi zydowskimi rodzinami w Miami, w New York, w Chicago, ze w calym kraju, do polowy lat szescdziesiatych na drzwiach restauracji i klubow byly wywieszki: “No nigers. No jews.” To z sentymentu, o ktorym piszesz ? Doktrynerzy brytyjscy i amerykanscy slusznie przewidywali wielka rope i arabski nacjonalizm. 14 maja 1948 jednym ruchem zaspokoili pragnienie wlasnej ziemi i obsadzili tamze wlasnego policjanta. Glupi Nasser od czasu im pomagal odgrazajac sie, ze pojdzie do Tel Aviv po czerwonym dywanie. Machiaveli by sie nie powstydzil. Koncepcja funkcjonuje do dzis. Biedny policjant bierze te pieniadze i uczciwie za nie placi. A nasze interesy – System – sa zadbane. Czyli – odpada jedno i drugie: ani lobby, ani sentyment. Nasz interes sie liczy.
    A komentarz zgrabniutki, z przyjemnoscia czytam. Dziekuje.

  147. już jestem brainstrong. ;> dziękuje za troskę. ;> a armstrong to nic innego jak pochodna od lance’a armstronga.

    natomiast. wiedza niektórych osób o ameryce jest przerażająca. błędy merytoryczne w wymienianiu instytucji i funkcjonowaniu rządu są częste i to najgorsze. że pochodzą od osób, którym widze nic się nie da przetłumaczyć. a są one na poziomie pomylenia urzędu premiera z prezydentem. w polsce.

    ludzie też się uczą czytając blogi opiniotwórcze. szukają informacji, etc. dlatego beznadziejnie jest wprowadzać ich w błąd poprzez swoje lenistwo. i brak chęci sprawdzenia informacji.

    już nawet wikipedia.pl starczy.

    a o moją polszczyznę proszę się nie bać. interpunkcja to moja i tylko moja fantazja internetowa.

  148. armstrong girl: pozdrow odemnie ameryke i ksiezyc !

  149. Do “OKONA”: po twoim szowinistycznym wpisie dot. chwały Systemu i po reakcjach blogowiczów,sądziłem, że jednak ogarnie cię samozastydzająca refleksja i powtórzysz za Kmicicem, który ,widząc, że nie ma szans z M.Wołodyjowskim rzekł był do niego:”kończ Waść, wstydu oszczędź”.
    TY idziesz dalej w zaparte i pouczasz swoich krajan. Ty myślisz i mówisz, , jak Kali: “Kali ukraść, dobry uczynek, Kalemu ukraść, zły uczynek”. Ja oczywiście nie mam zamiaru uczyć cię przyzwoitości i moralności, niech cię tego uczy “Jacobski” i “T.Obs.”Mi nic do tego, ale tak sobie myślę, skąd się biorą w XXIw. poglądy rodem z KKK.

  150. do
    Slawomirski pisze:

    2009-01-23 o godz. 01:34
    Jestes uparty; szkoda jednak, ze mnie nie chcesz zrozumiec i imputujesz arbitralne rachunki z arytmetyki dotyczace niewinnych przeciez (pisalem o tym) dzieci. Chodzilo mi o dwie strony konfliktu, ktore traktuja dzieci jak zakladnikow. Pisalem tez o Monteskiuszu, ktory odroznial moralnosc slepego i moralnosc gluchego; one sa po prostu inne.
    Z powazaniem.
    MA

  151. Do: Slawomirski

    Sąsiad ostrzeliwuje pana mieszkanie zza pleców swojej ciężarnej żony i kilkorga dzieci. Pan ukrywa swoje dzieci w piwnicy, żeby nic im się nie stało. Po kilku miesiącach, podczas których dzieci nie chodzą do szkoły czy przedszkola i mają coraz silniejsze objawy zaburzeń psychicznych, nie wytrzymuje pan i strzela do sąsiada. Niestety, najpierw trafia pan w stojącą przed nim żonę w ciąży, a potem w dwójkę dzieci. Bilans: dwoje zabitych dzieci sąsiada i nieżyjąca jego żona. Jeśli ma pan szczęscie, to również nieżywy sąsiad. Pana żona i dzieci wychodzą niedraśnięte z piwnicy. Jest pan amoralny i należy pana postawić przed sądem i pod pręgierzem opinii świata.

  152. Szanowne Piszace,
    Szanowni Piszacy,

    czytajac ostatnie wpisy zastanawiam sie, czy jakakolwiek komunikacja „blogowa” bez uzywania srodkow wprawiajacych nas w stan blogosci jest mozliwa i czy wymiana informacji ma szanse na tym i jakimkolwiek innym miejscu zacierania sie naszych mysli (zaniechalem wyrazu scierania). Nie majac zludzen dochodze do wniosku, ze na blogowym blogowym targowisku mysli zlotych i pozlacanych, tracacych jednak tombakiem poruszaja autorki i autorzy najczesciej tematy zastepcze, to znaczy reprodukuja drugich i siebie samych. Reprodukcja jest wpisana wprawdzie w nasz byt przez przyrode i dlatego piescimy te nasze wpisy i wypisy z otaczajacego nas swiata (swiadomie lub tez bez dozy oswiecenia) jak wlasne dzieci pozostajac po wsze czasy na poziomie ludycznym „chcacniechcac”. Ograniczaja sie one (te infantylne pieszczoty) do powtarzania Drugiego (l’autrui) w zaleznosci od tego z jakich mediow drukowanych lub innych korzystamy. Znaczacy jest brak wpisow generowanych per se. Pseudodysputy nie maja szansy na jakikolwiek dyskurs. Maja one jedynie charakter wody leczniczej; roznica poziomow polega na zawartosci CO. Oswiecone i oswieceni nie pija oczywiscie Coca Coli, bo to po prostu nie wypada. One i oni pija wode bez gazu i informuja o tym tysiace nieoswieconych. W ten sposob tworzy sie nowa kasta starajaca sie wyroznic od innych cholubiacych tajemnice Drugich. Wypisuja (przepisuja) wiec swoje (przeczytane w porannej prasie lub wysluchane w porannym, w najlepszym razie popoludniowym programie TV) pozlacane mysli, starajac sie byc krytycznym w postawach „anty” az do bolu. Dlatego tez postawa antyamerykanska, antyizraelska, antykapitalistyczna sa zarezerwowane dla uczestniczek i uczestnikow tych pseudodyskusji siedziacychw pierwszym rzedzie. W oslichch lawkach siedza krytycy czasow minionych, co jednak wcale nie znaczy, ze utozsamionych z postawami pro, czasow na szczescie juz zaprzeszlych, Nalezy przy tym zauwazyc, ze loze i balkon laczy terapeutyczny charakter poczynan jednych i drugich. W samozapatrzeniu zapominaja calkowicie o dialogu kontynuujac swoje hamletowskie monologi uzywajac przy tym calej gamy kolorow retoryki, czesto jednak na poziomie Tchibo. Stad bierze sie ta tania polemika slepego z gluchym, z ktorej oprocz dobrego samopoczucia nic nie wynika. Obecne postawy lewicowe w tych „samodialogach” sa li tylko mozliwe, bo lewica po 68 pachnie talkiem i naftalina. Wazne jest jednak, aby nalezec do wybranych, czytajacych Polityke i rozumiejacych polityke oraz znajacych wszelakie rozwiazania wszelkich problemow, ograniczajac sie zawsze do infantylnych szkicow na zadane przez autora tematy. Bardziej doswiadczeni i doswiadczone, prawdopodobnie przez uplyw czasu, uzywaja argumentow bliskich samoprojekcji. Brak higienistek w szkolach zmusza nas niejako do „samo-psycho-higieny” i zabawa moze trwac dalej. Problem zaczyna sie, gdy wiekszosc piszacych doznaje przy tym iluminacji i traktuje swoje oraz Drugich pisanie powaznie. Wtedy mozna doznac objawienia kilku prawd w emancypacyjnym procesie tu piszacych o rzekomym rasizmie, o rzekomym antysemityzmie oraz wszechobecnej winie i karze kultury anglo-saskiej (oczywiscie nie narodu amerykanskiego), kapitalistow i oczywiscie masonow (jesli kogos zapomnialem, to prosze o wybaczenie). Tego rodzaju wpisy traca czesto teoriami spiskowymi. Manko nieobecnej obecnie lewicy umozliwia wdowom i wdowcom ( to przepisalem) stalinowskiego opisu swiata, brylowanie przedlugimi wpisami, przy czym pozostaje kwestia, czy to cokolwiek blyszczy, czy lyszczy? Zapominamy przy czy tym, ze ruch nowoczesnego spoleczenstwa opiera sie przede wszystkim na upodmiotowieniu umyslu. Nie udaja sie rowniez proby niby scjentystow szukajacych spolecznego substratu jak przed wiekami rycerze szukajacy kielicha. Nie obawiajac sie przyszlosci (ona dotyczy przeciez li tylko tych przez nas krytykowanych) tworzymy tautologiczny ruch wartosci i wpadamy w pulapke nauk humanistycznych stawiajacych umysl na szczycie tego ruchu, zapominajac jednoczesnie, ze umysl jest jedynie bezmyslnym refleksem spoleczesntwa w konfrontacji z Nowym. Ulegamy jednoczesnie sugestii oraz autosugestii wykluczajac samorefleksje i trzymamy sie jedynie postawy anty, bo na wiecej brak nam sil i srodkow. Zachowujemy sie podobnie jak personel muzeum przy dyskusji o sztuce, utozsamiajacy sie z artystami, ze sztuka i jej eksponatami. Akcentujac nasze postawy „anty” staramy sie burzyc, budowac, szukac nowych formul w przeszlosci i przyszlosci ulegajac przy tym kultowi taniego Nowego.
    Zycze przejemnego week-endu i pozostaje z powazaniem.
    MA

    PS
    Dla odprezenia polecam lekture wywiadu z A. Zulawskim (czyta sie doskonale) nazywajacego soby oraz rzeczy po imieniu (Walerka, Romka, Zoska). Zoska jest bardziej adekwatna, bo od Zofii juz blisko do milosci tejze.

  153. armstrong girl. Miła studentko. Mam nadzieję, że w Twoich studiach językowych poświęcisz więcej wysiłku dla zgłębienia języka Schakespear’a i Longfellow’a niż brutalnego języka Busha i jego zbójeckiej sitwy. W studiach amerykanistycznych być może nauczają także jezyków indiańskich, czyli prawowitych mieszkańców tej ziemi wybitych do nogi przez jankesowskich najeźdców. Wielu uznaje tę zbrodnię jako ludobójstwo. Staram się śledzić rozwój współczesnej Ameryki głównie śledząc publikacje tzw liberalnych intelektualistów do Chomskiego i Barbera do Fuentesa, Samira Amina lub Davida Harveya. U wszystkich dostrzega się agresywne mocarstwo, preferujące rozbój, agresję i zniewalanie narodów i kontynentów. Na tle wspólczenego świata gdzie ponad trzy milardy ludzi cierpi głód Ameryka posiada gigantyczny budżet zbrojeniowy nie mówiąc o niszczeniu środowiska lub marnotrawieniu energii. Mając tylko kilka procent ludności globu spala rocznie połowę kopalnych zasobów ziemi w myśl samobójczej zasady “drill and burn”. Inna cechą tego niebezpiecznego państwa jest typ pseudo demokracji, którą rakietami i bombami stara się narzucać innym. Jak to jest możliwe, że prezydenta wybiera sie przy pomocy sfałszowanych wyborów /Bush 2000/ a inni prezydenci ostatnich dekad są charakteryzowani w ten mniej więcej sposób. Cytat do odgadnięcia w sam raz dla studentki amerykanistyki. “Żaden z prezydentów, którzy nastąpili po Roosevelcie, nie mógł mu dorównać. Byli wśród nich prezydenci inteligentni i dobrzy (Truman i Carter), dobrzy ale ograniczeni (Ford i Eisenhover), inteligentni lecz niemoralni (Johnson i Nixon), wybitni i poświęceni w ofierze (Kennedy), głupi ale trwający obsesyjnie przy swoich ideach i uparci (Reagan). Teraz dla odmiany USA mają prezydenta głupiego i niemoralnego – G.W. Busha.” Było to napisane w czasie I kadencji poczym wybrali go na drugą. Pozdrawiam.

  154. Lech, 01.24. W Krakowie plucha. Serdecznie pozdrawiam.

  155. DO MA!

    BARDZO TRAFNE UWAGI, TYLKO CZY TRFIA DO TYCH, KTORYCH ONE DOTYCZA???????
    BRAWO – WRESZCIE KTOS NAPISAL COS NADER POUCZAJACEGO

  156. armstrong girl,

    Gdzie studiujesz amerykanistyke i filologie angielska ? W Warszawie czy w Waszyngtonie ? Na Jegiellonce czy na Yale ?

    Bo istnieje jednak pewna roznica miedzy studiowanie czegos, a zyciem 24/24 w danym kraju.

    Podobnie jak kaloryfer, tak i uniwersytet nie zastapi pewnych rzeczy…

  157. Drodzy Blogowicze, goraco pozdrawiam z http://www.web-kiosk.eu w agua parku w Zakopanym. Cieszy mnie wielowątkowa i ożywiona dyskusja na naszym blogu (Ameryka, Gaza, PZPR etc/). Postaram się włączyc, jak tylko wyjdę z wody i osuszę wnuki. W Zakopanym halny. Do zobaczenia lada dzień. Gospodarz blogu (?)

  158. Do Lizaka:
    Drogi Panie,
    antyburżuazyjna retoryka Pańskich wystąpień, multiwerbizm (wielo- i pustosłowie), poczucie misji nauczyciela i wychowawcy narodu są nieznośne. Ktoś tu już wcześniej postulował, by założył Pan własny blog i tam uprawiał “politykierstwo” wczesnym PRL-em trącące. Powinien Pan wziąć ten postulat pod rozwagę i nie przedkładać honoru “pisania u Passenta” nad honor jako taki.
    Ponadto czas najwyższy wyjść poza obowiązujący między wojnami kanon lektur szkolnych i przeczytać “Ferdydurke” Witolda Gombrowicza. Lektura tego arcydzieła być może ustrzeże Pana przed formułowaniem opinii w stylu bezlitośnie wyszydzonego nauczyciela Bladaczki i nigdy, przenigdy nie napisze Pan o jakimkolwiek utworze:”ten wspaniały wiersz wielkiego polskiego poety (…) piękny niedościgłą poezją, poraża prostotą i przekonuje mądrością. W ten sposób powstają genialne dzieła nieprzemijającej wartości”! Powstrzyma Pana bowiem przed napisaniem, a nawet pomyśleniem, takiego zdania wstyd przed ośmieszeniem się w oczach oczytanych i wyrobionych literacko czytelników.
    PS:
    Wystarczy wziąć pod lupę konkluzję, którą kończy Pan swój tekst, by przekonać się, jak naiwnie formułuje Pan swoje analizy polityczne:”I należy powiedzieć, że taki trend rozwojowy kształtujący policentryzm polityczny ma swoje realne uzasadnienie, bowiem Ameryka w dotychczasowym układzie jednobiegunowym nie wywiązała się z ciążących na niej obowiązkach. Ameryka musi stać się skromniejszą, pokojowo ukierunkowaną i pluralistyczną w wieloideowym kształtowaniu świata, bowiem jej koncepcja neoliberalnego globalizmu skompromitowała się ostatecznie i z kretesem”.
    Czy rzeczywiście sądzi Pan, że jakikolwiek kraj, zwłaszcza o mocarstwowych ambicjach, będzie kierować się zasadą samoograniczenia? A jakież to altruistyczne obowiązki ciążyły na Ameryce w “jednobiegunowym układzie”? I czy Ameryka dobrowolnie weźmie na siebie misję “wieloideowego kształtowania świata”? Ameryka nie jest i nigdy nie będzie dobrodusznym wujkiem Samem. Proszę uważnie przeczytać następujący fragment wielokrotnie chwalonego tu felietonu Bronisława Łagowskiego i zrewidować swoje dziecięce pobożne życzenia: “Amerykanie (…) sprzeciwiają się, jak mogą, budowie nowych gazociągów w Rosji i planują wiele wysofistykowanych sposobów, z użyciem ‘rynków finansowych’ włącznie, wyprowadzenia z moskiewskich kufrów możliwie najwięcej miliardów dolarów. Największe bogactwa Rosji są jednak nie w kufrach, lecz pod ziemią i życzeniem Amerykanów jest, aby tam pozostały do czasu zapanowania w Rosji demokracji a’ la Irak lub a’ la Gruzja”.
    Sądzę, że po euforii zaprzysiężenia czarnoskórego prezydenta nastąpi czas realizacji “zbożnego dzieła ścieśnienia Rosji” (słowa B. Łagowskiego).
    Opinia publiczna może być pewna, że tak się stanie, ponieważ jak z kolei napisał G. Okon, “Wszedzie, dokad idziemy[my, Amerykanie, przyp. Grab], mamy własny interes (…) To jest podstawa systemu”.

  159. Sentyment do Ameryki ?
    Owszem, ale jest jedno “ale”, które podsunęło mi trzech filozofów dyskutujących w programie “Trzeci punkt widzenia” na kanale Kultura w niedzielę. Dyskutowali o sprawie przerwanych dostaw gazu z Rosji przez Ukrainę do Europy. Gdyby streścić ich tok rozumowania (streszczenie mojego autorstwa – tak to zrozumiałem) to cała sprawa rozbija się o to, że Ukraina jest suwerennym krajem, ale nie jest podmiotem w samostanowieniu o sobie. Inaczej mówiąc:
    “W tym roku przypadała rocznica bitwy pod Połtawą. Od tej bitwy Polska, Litwa i Ukraina dostały się pod wpływy Moskwy. To już 300 lat. I tak trwa. Co z tego, że jesteśmy niby suwerennymi państwami jak wszystko co postanowimi recenzuje Rosja. Choćby zakręcenie kurków z gazem na Ukrainie. Jest niepodległe państwo, a niewiele ma do powiedzenia. A jak coś mówi, to i tak Rosja twierdzi, że to złodzieje i wichrzyciele. A Niemcy i Francja wciąż uparcie wierzą, że na Ukrainie dzicz i ludzie pierwotni mieszkają i dobrze, że Rosja coś z tym robi, bo to przecież nieporządek jest, bród, smród i ubóstwo. Europa Zachodnia czymś takim się brzydzi. Dobrze, że Rosja podjęła się zrobienia tam porządku.”
    Ja bym to rozumowanie rozszerzył. Tak również o naszych krajach myślą Amerykanie. Dlatego nie ma wiz, dlatego odchodzący Bush nie zadzwonił do prezydenta Polski.
    Dla Amerykanów też jesteśmy “Meksyk”.

  160. Droga Pielnio1,
    Odczekalem. “Samozawstydzajaca refleksja” jakos nie przychodzi. Pomoz laskawie i daj swoj obrazek Ameryki, ktora by “nadstawiala drugi policzek”. Bardzo szanuje Twoje umilowanie moralnosci i milosci blizniego, ale czy moglbys dac przyklady panstwa, ktore kieruje sie takimi zasadami, choc mogloby ? Panstwa, ktore jest w takich samych warunkach, a nie uzywa wlasnej sily ? Przeciez wiemy, ze zaprzeczenie Kalego zostawiamy w kosciolku, idziemy pracowac i wykanczamy kazdego konkurenta bez skrupulow. Czy przyzwoitosc i moralnosc naprawde kieruja polityka ? Zwaz, ze Ameryka nigdy nie schodzi z celownika Blogowiczow. Zaden inny kraj nie jest przedmiotem ciaglych atakow; o zadnym innym nie mamy tyle wiedzy, a wykorzystujemy ja jednostronnie: atakujac. Chetnie poznalbym tok Twojego myslenia. Pozdrowienia.

  161. Do:Malgorzata

    Ja pisze o faktach.
    Pani o tym kto gorszy.
    Dziekuje za zainteresowanie.

    Slawomirski

  162. Jacobsky,
    Oj, wstyd, Przyjacielu drogi ! Jak gentelman moze zadawac tak osobiste pytania pani Armstrog Girl ? Czy czy dyskusje z nia wzbogaci wiedza o jej uczelni ? Jesli ona uczeszcza do polskiego uniwersytetu to jej opinia jest mniej cenna niz opinia pana Ziutka, ktory 24/24, od dwudziestu lat, pije piwo pod latarnia na Milwaukee ? I co tu ma kaloryfer do uniwersytetu ? Chetnie poczytalibysmy jej uwagi, nieprawdaz ?

  163. armstrong girl

    Jako młoda dziewczyna możesz szaleć i spełniać swoje fantazje z pełnym upodobaniem (pamiętaj o zagrożeniach oraz o reputacji), ale o polszczyznę dbaj, bo ona ma solidnie ustalone reguły i twoje “fantazje” są tu nie na miejscu, rozumiesz, to tak, jakbyś po hebrajsku pisała z dołu do góry, albo po przekątnej…

  164. Do:MA

    Polecam strony BBC na temat zabijania dzieci w Gazie przez armie izraelska.
    Tobie chodzi o konflikt ,a mnie o niezabijanie dzieci.

    Slawomirski

  165. G.Okon,

    prawde mowiac, to wole Twoje opinie (mimo, ze nie chyba pijesz piwa na Milwaukee) niz kogos, kto Ameryke zna z uniwersytetu.

    Co do kaloryfera, to odsylam do zrodel.

  166. Szanowny OKONIE,cnotę i naiwność, szczególnie w polityce, to ja utraciłem “n”lat temu. A mimo tego popłakałem się nad losem biednej Ameryki po twoich słowach:”Zwaz, ze Ameryka nigdy nie schodzi z celownika Blogowiczow. Zaden inny kraj nie jest przedmiotem ciaglych atakow; o zadnym innym nie mamy tyle wiedzy, a wykorzystujemy ja jednostronnie: atakujac”
    To jest jakaś tandetna megalomania spleciona z poczuciem rasy nadludzi.
    Ja nie mam pretensji do Ameryki, ze jest taka arogancka, tak samo, jak nie mam pretensji do złodziejaszka, że mi coś ukradł. Ale nie znoszę, gdy złodziej uczy mnie moralności.
    Szkoda słów

  167. Mój Boze – Wy zaraz sie pozabijacie (wirtualnie oczywiscie !) Piekne dzieki za przypomnienie Ameryki jaka poznawal Pan redaktor – chcac nie chcac przypomnial dziadostwo PRL-u kiedy przecietny obywatel mógl sobie poogladac Ameryke w kinie a wyprawa do Jugoslawii byla organizacyjnym majstersztykiem. Syf i szarzyzna panowala na ulicach PRL-u i nie pomogly towary przemycane przez marynarzy na statkach (dobrze ukrywane w zbiornikach z paliwem i beczkach na sledzie… a nastepnie sprzedawane w “Baltonie” bale np. krempliny). Wyladowywane kolo Helu na kutry – “Wyspa skarbów” przy tych opowiesciach wysiada.
    To sie nadaje do prasy !

    PS.
    Wyobraza Pan sobie zeby w Ameryce ktos mógl rozwalic jakas wille F.L. Wrighte´a albo wywalic jakies apartamentowce na Cape Cod ? – w Polsce tandeciarze od Wejcherta rozwalili wille “Julisin” i dlatego tez Ameryka bedzie przedmiotem westchnien i felietonów.

  168. Czasem przy dobrej pogodzie jak wyjade na gorke to widze JA po drugiej stronie jeziora (niezbyt wyraznie , ostatnio ) i to mi wystarcza, na razie.

  169. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Co ma Gaza wspolnego z Wall Street? Lezom w gruzach. Mam cicha nadzieje, ze Amerykanie znaja na wyrywki madre slowa wielkiego przedstawiciela Kosciola katolickiego Kardynala de Richelieu? Jest mozliwe, szanowny Panie Bobola, bo jest niemozliwe – prawda?

    Post Christum.
    „Koalicje i przyjaznie polityczne sa niepewne i zmieniaja sie w zaleznosci od koniunktury.” (…) „Trzeba jednak pamietac, ze Amerykanie pod wielu wzgledami sa naiwni i impulsywni jak dzieci, ktore nigdy nie zaznaly rozeczki. Biora oni powaznie (mowie tu nawet o profesorach powaznych uniwersytetow) Konstytucje USAz gwarancja rzadow ludu przez lud oraz wiele innych popularnych wierzen, ktorymi nasycani sa od dziecinstwa.”…
    No wlasnie (?)

  170. #

    # Teresa Stachurska pisze:
    2009-01-20 o godz. 10:19

    ANCA, 2009-01-19 o godz. 21:44

    Jeśli nie ANCY, to i nie Lizaka. Tak?
    #
    Dokładnie tak.
    To jest blog red. Daniela Passenta, a blogowicze korzystają z jego gościnności.

  171. http://www.dziennik.pl/opinie/article302874/Jaroslaw_Kaczynski_Wroce_po_wyborach.html

    Poczytajcie swojego wroga Jarosława, żebyście bardziej go rozumieli…choć rozumieć trzeba chcieć, bez uprzedzeń i emocji.

  172. (G.OKON, Szan. Pani M.)
    jako student anglistyki nowoprzejety mam was gdzies STOP
    jestescie (*) niepotrzebne skreslic STOP
    do zobaczenia/uslyszenia/blogowania STOP
    STOP STOP STOP a!@#$%^&*()\][‘” STOP

  173. PETRASZKI:

    Korwin chce doradzać Czumie
    Teraz to się będzie działo
    Każdy będzie miał giwerę
    Już w swą przyszłość patrzę śmiało

    Jest typowym członkiem Rządu
    Nie zna się i nic nie umie
    Nie wie co, gdzie i dlaczego
    Gratulujmy panu Czumie

    Cierpię strasznie, bo styropian
    Wytrzasnąłem już z kieszeni
    Mogłem trzymać. Dziś bym rządził
    A jak los bym swój odmienił

    Czuma kasę chce za czasy
    Kiedy siedział w kryminale
    Czy podwładni mu odmówią
    Czy obsypią wielkim szmalem

    Straż Pożarna zmienia koła
    W tajemnicy przed VIP-ami
    Ludzie ważni, jak Schetyna
    Brzydzą się…”tymi rzeczami”

    Coś Palikot nam posmutniał
    Gdzie numery jego śmiałe
    Nawet Jarka dziś przeprosił
    Że go nazwać śmiał pedałem

    Podam Rząd do Trybunału
    Ogranicza mi się prawa
    Z fajka będę krył się w kiblu
    A to żadna jest zabawa

    “Czuma chce mieć krew na rękach”
    To tekst psychopaty Ziobry
    Zabił setki “Transplantolog”
    Teraz głupa rżnie – “jam dobry”

    “Oddam władzę – Kaczor straszy
    Za trzydzieści lat bliźniaczkom
    Wnuczkom Czumy”. Dzięki bogu
    Nigdy nie wierzyłem Kaczkom

    Dawno nic nie podbiliśmy
    Szansa jest, że to się zmieni
    Strefę Gazy okupować
    Toż to betka. To umiemy

    “Jam homoseksualistą”
    Wyznał dziś minister światu
    Szkoda tyko, że we Francji
    A co nasze VIP-y na to

    REKLAMA

    Nie masz włosów i rozpaczasz
    Że już wszystko jest stracone
    Błąd kolego. Kup Capivit
    Po nim rosną jak szalone

  174. Prawicowa graba grabi grabiami do siebie

    Szanowny mój adwersarzu.
    Nie sądzę abym był “drogim Panem” dla Waści, na co wskazują jednoznacznie kolejne akapity pańskiego zajazdu na moje antyburżuazyjne włości. Co oznacza na samym wstępie , iż mija się Pan z prawdą w amerykańskim stylu. No cóż, ma prawo komuś nie odpowiadać retoryka takich czy innych wystąpień. Niewątpliwie Prezydentowi, po jednokrotnym zaprzysiężeniu, bardzo się podobało jego wystąpienie do narodu. Mnie natomiast już znacznie mniej, ponieważ przebijał z niego wielkoamerykański nacjonalizm wraz z całym negatywnym przychówkiem.

    Rozumiem, że są komuś nieznośne czyjeś zobiektywizowane wnioski i uszczypliwe uwagi. Doskonale pojmuję także, iż chciałby Pan przejąć ode mnie misję nauczyciela i wychowawcy polskiego narodu. Nic nie stoi na przeszkodzie, bowiem ja nigdzie takich aspiracji nie wyrażałem. A Pan jeśli uważa , że godzien jest tak zaszczytnego miana, po trzech postach na en passant, wobec powyższego proszę spełnić swe niezwykle ambitne oczekiwania. Ja nie będę stawał acanowi na burżuazyjnej drodze biednej Polski ku cywilizacyjnej latynizacji.Wydaje się jednak, że z tak poważną kwestią winien się Pan zwrócić do polskiego narodu a nie do mnie.

    Jednocześnie chcę wyrazić cichą nadzieję, że swym niezwykle miłym dla mnie postem nie zamierza mnie waść torpedować , w moich prawach wolności słowa i krytyki, bowiem jak rozumiem USA są nie tylko werbalnym obrońcą tych wartości, potrafią je zagwarantować również skutecznością swoich kanonierek. A Pan jak się domyślam nie bardzo mieści się w konwencji tej niezwykle cenionej na świecie polityki.

    W interpretacji apologety amerykańskiej agresji mój stosunek wobec Imperium Dobra jest politykierstwem, a jego stosunek wobec USA jest polityką. Doprawdy jest to bardzo zabawne podejście do sprawy, przynajmniej u człowieka z ambicjami. Konwencja prostoty może być bardzo wartościowa jeśli zmierza ku społecznemu dobru, jeżeli natomiast je ogranicza staje się prostactwem politycznym.

    Jest jasnym także jaśnie pańskie zniecierpliwienie nieznośnością czynienia politycznych wytyków jedynie słusznej i demokratycznie poprawnej sile. Skąd my możemy mieć tyle śmiałości ,odwagi i tupetu, by z pozycji wasalnej Polski pozwalać sobie na niestosowne uwagi wobec utykającego kolosa, gdzie inni, co bardziej wykształceni, już dawno śmieją się w kułak przewidując konieczność rewizji i zaniechania imperialnej polityki USA. I amerykańskie samopocieszanie się, że system działa jest bardzo naiwne i niesie perspektywicznie smutne konsekwencje polityczno-gospodarcze. Za życie nad stan trzeba będzie suto zapłacić, jeśli w istocie ma dominować gospodarka wolnorynkowa pozbawiona ręcznych i siłowych manipulacji Waszyngtonu.

    W swoich postach nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zarzucane mi pustosłowie i wielosłowie posiada swoisty urok stwarzający specyficzny klimat mej pisaniny, tak różniącej ją od literackiej dłubaniny wielu prawicowych orłów. Jak Pan Passent niezwykle ujmująco ujął, bo mnie tak właśnie kolorowo i harmonicznie na duszy gra. I nic nie stoi na przeszkodzie aby innym także podobnie zagrało, by masy porwało. Ja mogę życzyć wszystkim adeptom tej bardzo sympatycznej sztuki wszystkiego najlepszego i zapewnić ze swej strony, że w intencji każdego bojowca prawicowej propagandy burżuazyjnej mogę odmówić po trzy zdrowaśki. A co mi tam, nie jestem, ani zawistny, ani też wredny. Każdemu pan Bóg dał w zasadzie jednako i jeszcze trochę osobistego samozaparcia i pracy a sukces będzie niewątpliwie. No chyba, że przeszkodzą wam te kolorowe brudasy terrorystyczne. Ale w tej sytuacji proszę nie zgłaszać do mnie żalów czy pretensji, bowiem ja jestem prawomyślny i prawowierny biały, sukcesywnie myty, szorowany i pumeksem traktowany.

    Gdyby nowopozyskany przez nasz blog krytyk mego bazgrolenia, zechciał sobie zadać trud przewinięcia do tyłu dokonanych wpisów, co podnoszę, ponieważ nasi prawicowcy przewijają tylko do przodu moje teksty, to nie podejmowałby tak banalnego tematu jak to .iż nie stać mnie na własny blog. Dowodzić to może pośrednio, że adwersarz ma także swój blog. Zatem stańmy w szranki na Rankingu Blogów Politycznych i sprawdźmy co jesteśmy warci. Oto mój adres e-mailowy: Zyga_Gd@wp.pl. Ze względu na ewentualne posądzenie o kryptoreklamę, rzecz jasna nie mogę swemu przeciwnikowi otwartym tekstem podać lokalizacji swego blogu. Chodzi więc o to, że kiedy nie znamy faktów rzeczywistych nie uprawiajmy taniej demagogii w starym i sprawdzonym stylu amerykańskiej propagandy, nota bene niewiele odbiegającej od radzieckiej.

    W tej też sytuacji czynienie mi zarzutów, iż uprawiam pisaninę trącącą wczesnym PRL-em jest wysoce niestosowne i nie na miejscu. Ja nie mam zamiaru być naiwnym obrońcą PRL-u, ani też upowszechniać wartości niezgodnych z obecną Konstytucją RP. Jednak mam prawo i obowiązek bronić honoru i pracy ludzi w tamtym okresie, konsekwentnie i podle opluwanych przez ludzi z sitwy grabopodobnej, podającej sobie graby w tym haniebnym dziele. Już Cimoszewicz starał się podejmować, na swój sposób, politykę czystych rąk .Ja staram się kontynuować ten zbożny zamiar, w charaterystycznej dla siebie formie, obnażając prawicowe paskudztwa w nader elegancki sposób. A należałoby stosować formę adekwatną dla zasady Kodeksu Hammurabiego.

    Chętnie także wziąłbym pod uwagę inne postulaty tyczące mego honoru w ogóle i w szczególności, obniżania poziomu na blogu Pana Passenta, gdybym miał świadomość i pewność przestrzegania Kodeksu Boziewicza przez delikwenta zgłaszającego owe uwagi. Co jednak rodzi poważne wątpliwości z uwagi na przytoczoną na wstępie skłonność do rozmijania się z powszechnie stosowanymi i przestrzeganymi wartościami.

    Co zaś do zgłoszonych pańskich fascynacji Gombrowiczem a głównie jego utworem “Ferdydurke”, to nie ukrywam , że są one również bardzo bliskie mojemu synowi. Natomiast mnie osobiście nie bardzo odpowiada klimat i atmosfera Gombrowicza. Moje życie jest bardziej jasne, proste i kolorowe, do czego nie wstydzę się przyznać, zapewne narażając się na psioczenia pseudointelektualne. Być może niektórym są na rękę powroty do takich stanów ducha ,by udowodnić i przekonać, że kiedyś bywało znacznie gorzej niż obecnie, więc cieszmy się z tego bezhołowia, które oni nam zafundowali. By kompletnie nie sprofanować Gombrowicza niewątpliwie koniecznym byłoby poświęcenie mu zupełnie oddzielnego tematu. Miejmy nadzieję, że Gospodarzowi naszego forum Gombrowiczem w duszy zagra.

    W kwestii odbioru poezji to odpowiem tylko tyle zwolennikowi politycznych przepychanek w solidarnym stylu, że Noblistka Wisława Szymborska , dość znacznie się różni od Noblisty Lecha Wałęsy, stąd wam także nie leżała ona ze względów politycznych, dlatego w ogóle staraliście się nie zauważyć jej dojrzałej poezji, na rzecz antykomunistycznego ulubieńca Herberta.

    I niezależnie od tego czy to się komuś podoba czy też nie, jeszcze raz powtórzę własny akapit z poprzedniego wpisu, właśnie z uwagi na jego naiwną świeżość negującą imperialny staus quo USA:
    ”I należy powiedzieć, że taki trend rozwojowy kształtujący policentryzm polityczny ma swoje realne uzasadnienie, bowiem Ameryka w dotychczasowym układzie jednobiegunowym nie wywiązała się z ciążących na niej obowiązków. Ameryka musi stać się skromniejszą, pokojowo ukierunkowaną i pluralistyczną w wieloideowym kształtowaniu świata, bowiem jej koncepcja neoliberalnego globalizmu skompromitowała się ostatecznie i z kretesem”.Amen.

    W nawiązaniu do zadanych pytań o konieczność samoograniczania się Ameryki, wypada przypomnieć, że żyjemy w trzecim tysiącleciu, dość wyraźnie oddalonym od średniowiecza. Dzisiaj nikt nie oczekuje od Ameryki samoograniczania się. Świat chce by Ameryka ograniczyła jedynie swe tendencje imperialne, naruszające interesy pozostałych państw globu ziemskiego. Jeżeli USA doprowadziły do monopolizacji władzy w świecie to biorą odpowiedzialność za stan spraw bezpieczeństwa naszego globu. A stan ten nie uległ polepszeniu a wręcz dokładnie odwrotnie. Pod egidą polityki USA pojawiło się znacznie więcej konfliktów militarnych z udziałem USA aniżeli w dwubiegunowym świecie. Sytuacja ta jednoznacznie dyskredytuje moralnie politykę ekspansji USA. Nikt nie oczekuje by USA były dobrodusznym Wujem Samem, którym nigdy nie były. Jak komuś podrzuciły kolorową lub kwiatową rewolucję to nie czyniły tego z dobroci serca dla tego narodu, lecz wyłącznie po to by go ogolić. Wystarczy spojrzeć na nasze “sukcesy”, ukraińskie i innych państw Europy środkowej, którymi jakoś nikt nie chce się chwalić.

    W kontekście przytoczonej wypowiedzi przez Pana Łagowskiego, stwierdzam, że nigdy on nie był dla mnie ikoną przyjmowaną na kolanach.Tym niemniej ja nie zauważam tutaj żadnej sprzeczności.USA chcą osłabić Rosję, a Rosja chce osłabić USA. A nasza chata z kraju. Sami musimy wypracować swoją przyszłość. Ani Rosja nie dała nam niczego bezinteresownie, poza klasową wolnością, i umożliwieniem budowania 300 tys.mieszkań rocznie, ani USA nam niczego nie dały, poza biedą i wielomilionowym bezrobociem oraz wywłaszczeniem narodu i budowaniem zaledwie 150.tys.mieszkań rocznie. Dalszych zestawień nie ma co rozwijać, by “wolnego”człowieka nie trafił szlag.

    I jeżeli niejaki Grab wyjaśnia jak niżej:
    “Wszędzie, dokąd idziemy[my, Amerykanie, przyp. Grab], mamy własny interes (…) To jest podstawa systemu”.
    To ja chromolę taki interes i taki system. A Pan Grab jest po prostu bezczelny w swym tupecie, co zresztą nie jest niczym zaskakującym i rodzi naszą uzasadnioną krytykę.

    Sami sobie musimy być sterem i okrętem.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  175. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA – 21.01., godz. 11:39 – pisze:
    „Latwiej jest byc obywatelem Europy i swiata, bo to rowniez nic nie kosztuje. Mozolne budowanie spoleczenstwa obywatelskiego u siebie ( w Polsce na poziomie prymarnym) wymaga wiecej wysilku. „

    Jawohl! http://bobolowisko.blogspot.com/2009/01/raport-z-warszawy-2.htmlhttp://www.youtube.com/watch?v=ePNUSmH3dMI

  176. Logos Amicus 2009-01-24 o godz. 04:35 :
    PIĘKNE! Wielkie dzięki!

  177. Drogi Panie,
    Pańskie wystąpienie skwituję zdaniem: przepaść pokoleniowa, postrzeganie rzeczywistości w biało – czarnych barwach, wybujałe megalomaństwo uniemożliwiają dyskurs na partnerskim poziomie; to Pański syn, znawca i miłośnik twórczości Witolda Gombrowicza, byłby prawdopodobnie właściwym uczestnikiem dysputy.

    PS:
    Uznanie budzi fakt, że inni blogowicze wytknęli Panu kompromitujące luki w znajomości obowiązującego inteligenta kanonu literackiego (patrz posty Stefana, „kedziu”, zamieszczone pod Passentowym tekstem „Mówił dziad do obrazu”). Najcelniej rzecz ujął Patriot: „Lizak, twoje wpisy wskazuja na to, ze twoja znajomosc literatury swiatowej jest wiecej ze slyszenia. Wiesz, ze dzwonia, tylko nie wiesz w ktorym kościele”.

    2PS:
    Zdanie: „Jak Pan Passent niezwykle ujmująco ujął, bo mnie tak właśnie kolorowo i harmonicznie na duszy gra” właściwie nie wymaga komentarza merytorycznego, natomiast językowego i psychologicznego jak najbardziej. Popełnił Pan w tym krótkim zdaniu błąd składniowy (niewłaściwe, a właściwie zbędne użycie spójnika „bo”), frazeologiczny i składniowy zarazem (zamiast „na duszy gra” powinno być „w duszy gra”), stylistyczny (niezręczne użycie przysłówków „kolorowo” i „harmonicznie”). Psychologiczny komentarz jest taki, że jak kania dżdżu łaknie Pan pochwał autorytetów, co wynika z kompleksu niższości.

    3PS:
    Zastanawiam się, dlaczego Pana wybór padł na „Naukę” Juliana Tuwima, a nie na wiersz „Do prostego człowieka”. Ten ostatni jak ulał pasowałby do tonu Pańskiego grafomańskiego postu. Proszę zasięgnąć informacji u syna, który najprawdopodobniej słyszał o raczej niszowej kapeli „Akurat”, która włączyła piosenkę z tym tekstem do swojego repertuaru. Ci młodzi ludzie na pewno nie są zindoktrynowani peerelowską ideologią i to od nich powinien Pan uczyć się prawdziwie ideowej lewicowej postawy, która nie była obca Tuwimowi (za co mu chwała!).

    4PS:
    Pragnąc uzupełnić Pańską znajomość literatury ojczystej, zamieszczam tekst młodopolskiego klasyka:

    Daremne żale, próżny trud,
    Bezsilne złorzeczenia!
    Przeżytych kształtów żaden cud
    Nie wróci do istnienia.

    Świat wam nie odda, idąc wstecz,
    Zniknionych mar szeregu;
    Nie zdoła ogień ani miecz
    Powstrzymać myśli w biegu.

    Trzeba z żywymi naprzód iść,
    Po życie sięgać nowe,
    A nie w uwiędłych laurów liść
    Z uporem stroić głowę.

    Wy nie cofniecie życia fal!
    Nic skargi nie pomogą:
    Bezsilne gniewy, próżny żal!
    Świat pójdzie swoją drogą.

    5PS:
    Pozbywanie się zakrzepłej postpeerelowskiej formy (słowa „forma” używam tu w gombrowiczowskim znaczeniu) może być w Pana przypadku długim i bolesnym procesem. Jeśli jednak podejmie Pan wyzwanie i temu procesowi się podda z pozytywnym skutkiem, proszę zajrzeć na stronę „Krytyki Politycznej”, a najlepiej zostać jej stałym bywalcem. Naprawdę warto!

  178. Najserdeczniej przepraszam za niezamieszczenie pseudonimu adresata; jest nim Lizak.

  179. Megalomania zwlaszcza wielozdaniowa ma to do siebie, ze jest nie uleczalna wiec wszelkie proby w tym wzgledzie sa zwykla strata czasu i zawracaniem Wisly kijem.

  180. Grab

    Nie zrażają mnie pańskie wycieczki personalne.
    Zamiast atakować mnie proszę bronić umiłowanej Ameryki.
    Tak to zwykle bywa kiedy nie starcza merytorycznej argumentacji,wówczas prawica odwołuje się do ujadania i chwytania za nogawki.
    A lewicowa karawana majestatycznie posuwa się dalej nie zważając na prawicowy jazgot.
    Trudno jest dyskutować z nawiedzonymi ludżmi uważającymi, że system niesprawiedliwości społecznej jest powodem do dumy.
    Nie da się obronić zła najbardziej górnymi hasłami i największymi podłościami.
    Ja na tym blogu zajmuję się krytyką pańskiego systemu opierającego się na wojnach, niesprawiedliwości ,oszustwie i bezsensownie przelewanej krwi.
    Do tego celu wykorzystuję technikę czarno-bialego rysunku wyraźnie eksponującego te zjawiska , które są przestępczymi i nagannymi.
    Pan zaś możesz epatować nas kolorami amerykańskiego snu neurotycznego o dominacji, co winno być naszym szczęściem w pańskim rozumieniu.
    Pański dramat polega na tym, że tę wizję zdecydowanie odrzucają inne narody.
    Zatem z prawicowego punktu widzenia należy pan do mniejszości myślącej o sobie, że jest mądrzejsza od pozostalej większości nie utożsamiającej sie z czynieniem krzywdy innym.
    Wracając do Gombrowicza chcę powiedzieć wyraźnie, że nie odpowiada mi jego wizja,tak bardzo panu bliska,wizja napędzana narkotykami i alkoholizmem oraz innymi przypadłościami.
    Każdy ma prawo miec swoich przyjaciól i idoli.Prosze mnie do tego towarzystwa nie zapraszać.
    Istotnie dzieli mnie z Panem różnica pokoleniowa,co nie stanowim argumentu na to,że ma pan rację.
    Ja nie mogę się utożsamiać z bandą smarkaczy, co to Ojczyznę w pacht oddali i zadlużyli ją po dziurki w nosie.
    Ciekawe jak wytłumaczy to pan następnemku pokoleniu Polaków, które będzie musiało płacić za pańską bezmyślność i beztroskę.
    A ono już dzisiaj pod egidą PiS-su okrzykuje was kohortami przestępców i złodziei, gdzie trup się ścieli gęsto, nawet w więzieniach.
    Zatem nieco skromności i przyzwoitości nie zawadzi.
    Naprawdę nie ma pan powodu do dumy i nadymania się,kiedy połowie społeczeństwa zaserwowano kurację rynsztokową.
    My czerwona hołota mamy prawo być durni,niewykształceni i podporządkowani wykształconemu jaśnie państwu.
    Jeśli jednak ubiegacie sie o madat zdominowania nas musi udokumentować,że jesteście lepsi, kulturalniejsi i skuteczniejsi.
    Póki co na przykładzie polskiego życia politycznego prezentujecie zawstydzający cyrk niekompetencji i pieniactwa opartych na ignorancji.
    Im mniej profesjonalizmu tym więcej wrzawy i kociokwiku.
    Jedyne co potraficie to ciąć budżet w pozycjach kosztów społecznych na rzecz ulg dla pasożytów.
    Tak nie da się sterować narodem i państwem poprzez permanentną redukcję kosztów, ponieważ jest to polityka głupawego dławienia i destrukcji.
    Dla takiej polityki nie jest potrzebne wykształcone i nowoczesne społeczenstwo.
    Jej zasady mogą skutecznie realizować niewykształceni Prezydenci, wyspecjalizowani w jasności pomrocznej i utrzymywani z wykładów jakich udzielają amerykańskim doktorantom.
    Dowcip jaki rzadko znaleźć, poza Polską i USA.
    No i sprawa nie bez znaczenia, znajomość literatury nawet najlepsza nie stanowi przesłanek powodzenia w życiu w prywatnym, czy politycznym, bowiem często ci przeintelektualizowani profesjonaliści są w takim stopniu oderwani od realiów życia , że nie potrafią wymienić przepalonej żarówki we własnej lampie.
    Proponowałbym także odejść od zadufanej i niesprawiedliwej formy oceny ludzi PRL-u, bowiem nie można wykluczyć, że już niedługo przyjdzie niektorym zrzucić z siebie skorupę naiwnego podporządkowania proamerykańskiego.
    A za rozbicie państwa polskiego niewątpliwie przyjdzie dzień zapłaty, co już dzisiaj obiecują solidarni liberalnym.
    Zamiast czepiać się więc bzdur i detali warto jest pomyśleć i podyskutować o rzeczach ważnych i wielkich.
    Nie da się opluwaniem PRL-u zagluszyć własną nieudpolność i łajdactwo.
    Mam taki zwyczaj ,że nie pełzam na kolanach przed solidarnymi, KK, a także “Krytyką Polityczną”.
    Ich ideami, póki co, nie zapełni się garnka polskiego bezrobotnego, bezdomnego i włóczęgi, którym stworzyliście ten upokorzający los polskiego nędzarza.
    I nie ma co tutaj rżnąć głupa, jaśnie panie Grabie.

  181. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    W lutym 2009 UE podejmie szeroka dyskusje w sprawie dotyczacej m.i. USA & Polski. Rozchodzi sie o niejasna do konca role wiezien CIA dla terrirystow zorganizowanych (prawdopodobie) na terenie Polski za czasow Aleksandra Kwasniewskiego i Leszka Millera. Mowia, ze ta spolka ludzi z SLD, spolka z bardzo nie tylko ograniczona odpowiedzialnoscia moze miec cos na w/w temat do powiedzenia. Jakie to szczescie, ze mecenas Cwiakalski moze stac do dyspozycji w pozycji ktora mu najlepiej pasuje – pozycji obroncy. Jednej rzeczy nie rozumiem, skad u L. Kaczynskiego tak bardzo spozniony refleks i nagle swietne notowania w G. Wiewiorczej.

  182. Czy nie lepiej gdy na blogu jednak politycznym,podstawowym kryterium oceny wpisów będzie meritum i logika a nie znajomość Gombrowicza?

  183. Pielnia1,
    “Nie znosze, gdy zlodziej uczy mnie moralnosci” (1/23 godz. 18.30) – swiete slowa. Nie wiadomo jednakze do kogo sie odnosza. Jaka jest definicja slowa “zlodziej” i jaka slowa “moralnosc” ? Czy bardziej bezdyskusyjnym terminem nie jest: Walka o przetrwanie (survival instynct) ?
    Moze jednak lepiej nie kopac sie z koniem ?

  184. Poprawka: istinct. Bo znowu sie przyczepia.

  185. Otago,
    pełna zgoda w kwestii nieuleczalności megalomanii. Jednak nie można przejść obojętnie wobec zjawiska indolencji językowej. Nieprzestrzeganie trzech wyróżników poprawnego stylu, mianowicie p r o s t o t y,
    j a s n o ś c i i z w i ę z ł o ś c i, to jedno z najcięższych wykroczeń przeciwko polszczyźnie. Uczestniczenie w internetowej dyskusji powinno skłonić piszących do podjęcia wysiłku redakcyjnego, by ich wpisy nosiły znamiona pisanej odmiany języka, która jednak rządzi się nieco innymi regułami niż odmiana mówiona, prawda?

  186. panie passent dzieki takim ludziom jak pan ta ameryka o ktorej pan pisze juz nie istnieje .miasteczka studenckie a raczej uczelnie przepelnione sa ,komunistyczno -liberalnymi wykladowcami ,nie ma juz dyskusji intelektualnej jest narzucony program i sproboj sie wylamac ,narobisz sobie wrogow, przykladem jest wstretna nagonka na mccaina w czasie wyborow ,gdzie zenit osiagnieto wlasnie na uczelniach .nawet szkoly na poziomie podstawowym nie oparly sie polowaniu na czarownice.
    ps .w jaki sposob stac pana bylo na wyjazd do stanow i kto dal panu paszport?, ale mysle ze jest to pytanie raczej retoryczne

  187. Lizak i potęga słowa.
    Nie jesteśmy w stanie zmienić praw fizyki. Jedyną naszą wolnością jest zatem swoboda w kształtowaniu polityki tj. całokształtu życia zbiorowego.
    Lizak niczego nie proponuje poza najważniejszym . Poza odwagą krytycznego spojrzenia na panującą ideologię. To pierwszy krok do naprawiania świata. Właściwa diagnoza. Kto by tam rzucał palenie , gdyby nie uświadomiono mu kosztów zdrowotnych i zagrożeń dla życia?
    A przecież palenie, podobnie jak np. amerykański sen ma swoje walory.
    Ale ma też swoje negatywne skutki.
    Lizak zajmuje się ciemną stroną mocy i ją obnaża. Robi to celnie i uporczywie. Trzeba go zatem zakrzyczeć. Żeby odwagą myślenia nie zaraził innych. Żeby odwagą pisania nie podkopał status quo. Gdyby tak inni poszli za przykładem Lizaka? Czyjś monopol na rację, a więc władzę mógłby się skończyć. Potęgą jest słowo i myśl. Od kiedy istnieje świat ludzki, rządzi się nim przy pomocy słowa i mitu i zmienia się tylko tym samym sposobem.
    Drąż zatem Lizaku tę neoliberalno- amerykańską skałę. I spokojnie czekaj na efekty. Za tobą pójdą inni. magrud
    Ps.
    Ze spuścizny Gombrowicza najcenniejszy jest jego dziennik. Resztę mozna sobie darować, bez uszczerbku dla intelektualnego rozwoju.

  188. Szan.Pani M.
    1. Nie mam dostępu do art. Łagowskiego, proszę przefaksować lub streścić?

    2. Napisałem W TYM PRZYPADKU, jak kto woli “w tym kontekście”, tj. w zwiąku z cenami energii dla Polski. Może nieprecyzyjnie to przedstawiłem, ale czy wolimy być Białorusią i mieć ceny a’la RWPG, czy być w UE i mieć ceny wolne, ale najniższe z możliwych? Poważnie pytam, bo znakomita większość Polaków woli to drugie, pani obstaje przy pierwszym.

    3. Die Zeit (Forum) obawia się o autokratę Gasputina.
    http://www.tygodnikforum.pl/forum/index.jsp?place=Lead03&news_cat_id=70&news_id=6940&layout=1&forum_id=4943&page=text

    4. Przedtem użyła Pani chemii (Mendelejew) jako przepustki dla Rosji do świata. Teraz geografia ma jej otworzyć wrota do Europy. Spodziewa się Pani, że geografia nie jest moją mocną stroną po latach wśród ludzi, którzy nie odróżniają gór Ural od urinals. Ale na globusie mierząc, 1000 km zawsze się mieści między Łabą i Adriatykiem a Narwą, Bugiem i morzem Czarnym. Zaś z dawnego NRD było mniej niż 1000 km do Atlantyku, w linii prostej. “Lekkie przesunięcie” to ponad 125 mln ludzi – oczywiście wliczam NRD. Tyle ludzi urwało się z imperium, niewiele większa liczba w nim tkwi nadal (Rosja to mniej niż 140 mln), spora część jest gdzieś pomiędzy, chciałaby się wyrwać. Tu chodzi mi o Ukrainę, Moładwię i Gruzję, bo kraje te nowa “żelazna kurtyna” przecina wpoprzek. Zaciągnął starą kurtynę Stalin, nową zaciąga Putin. Zdaję sobie sprawę, że dyskusja o tym jak okrutnie Rosję traktują kolonizatorzy z Wall Street, oraz planiści Pentagonu, jak ją osacząją, wysysają bogactwa jej ziemi, nie ma i nie będzie mieć końca. Nie ma sensu jej toczyć. Wy (pardon za zaimek l. mn.) macie inną wizję gospodarki. Ja jak wiadomo obstaje przy tym, że Gazprom w rękach Kremla jest o wiele gorszym narzędziem nacisku niż wszystkie giełdy świata i zachodnie departamenty obrony. Gazprom nie powiększył swojej produkcji w ostatnich 10-15 latach, bo to wymaga nakładów i znajomości rzeczy, aby eksploatować złoża jamalskie i szelf arktyczny. Gazprom woli kupować tanio gaz z Azji środkowej (i bez nakładów, bo rurociągi już istnieją) i sprzedawać go drogo Niemcom i Polakom. Do tego potrzebny mu jeden lub dwa gazociągi dalej na zachód. Europa coraz lepiej rozumie co jest grane. Wojna jest nie o gaz lecz o gazociągi, któredy będą przebiegać, kto je będzie kontrolował. Polska, Europa i USA są za wolnym rynkiem na surowce energetyczne, gdyż są importerami netto. Interes Rosji jest włąśnie po przeciwnej stronie. Dziwne jak surowce dzielą, a przecież nie muszą, vide Kanada, która w zupełnie normalny sposób zarabia na swoich surowcach, jednocześnie rozwija inne sektory własnej gospodarki. I oddycha demokracją.

    5. Geografia to nie tylko terytorium, góry, rzeki i bogactwa naturalne. Geografia to jeszcze ludność. W XXI wieku, przede wszystkim ludność. Weźmy prawa człowieka i demokrację. Czy wyobraża sobie pani, że ma w Europie miejsce kraj, w którym bezkarnie rozstrzeliwuje się na ulicy dziennikarzy i adwokatów – osoby będące w opozycji do autokratycznej władzy?

    6. “Europa sięga po Ural” – tak twierdził pewien zaciekły polityk, szowinistycznie nastawiony do USA i Anglosasów, mieszał się także w wewnętrzne sprawy Kanady, z niezrozumiałych dla mnie powodów jest rondo w centrum Warszawy nazwane jego imieniem. Nie wiem kto jeszcze podziela to hasło de Gaulle’a, może Berlusconi, ale kto tego bierze poważnie. Oczywiście w interesie strategicznym zachodu (USA i Europy) leży ścisła współpraca z Rosją. Ale jakoś ona nie wychodzi. Bowiem Rosja jest w Europie tylko geograficznie, bardziej jest w Azji, także w świecie arabskich szejków kupujących zachodnie firmy, gazety i kluby piłkarskie. Czy Jurij Afanasjew coś wniesie do tego obrazu? Spodziewam się, że wykaże się pani czujnością i wyjawi prawdę o “kłamstwach tuby Michnika”.
    http://wyborcza.pl/1,90084,6170594,Rosja__wstrzasajaca_diagnoza.html

    7. Dyskusja zażarcie się toczy o kilka rakiet defensywnych w Polsce. Tylko generałowie rosyjscy utrzymują, że stanowić one mogą zagrożene dla Rosji. Bardzo jednostronna opinia, w Europie nie podzielane, ale dla świętego spokoju niech sobie Amerykanie postawią te rakiety gdzieś dalej. Mnie się wydaje, że Rosjanom chodzi o to, aby w Polsce nie było żadnej instalacji amerykańskiej, ani jednego żołnierza USA. Wtedy łatwiej jest odwrócić obecny stan rzeczy, kogda Polsza zagranica. Nacisków Rosji i powrotu do zimnej wojny boi się Europa, najbardziej te 125 mln ludzie wyzwolonych nie tak dawno spod jej wpływu.

    8. Europie nie odpowiada polityka i wizerunek USA. Ale nadal Europa bez USA nie zrobi kroku. Jest takie miasto – Berlin, do którego co jakiś czas przyjeżdżają prezydenci USA, aby wygłosić dramatyczne przemówienie. “Ich bin ein Berliner”, “Mister Gorbaczew, tear down this wall”. Był też Obama, jeszcze jako kandydat. Nie wiadomo co konkretnego powiedział, oprócz kilku haseł, nadzieja nas poniesie, pomożecie, etc., głos miał dramatyczny, może lepszy niż JP II. Ale sam fakt, że był i tłum miał wszystko ściśnięte od tego słuchania świadczy, że Europejczycy bez Ameryki nic nie podejmą, nie zrobią kroku. Niech pani zapomni o marzeniu skłócenia tych dwóch połówek tego samego jabłka.

    9. Polityka Polski wobec Rosji nie może być histeryczna, powinna Rosję angażować, jednocześnie twardo ją kontrować. Rosja jest największym wyzwaniem dla polskiej polityki. Oczywiście w interesie Polski jest włączenie Rosji do Europy, ale nie do Euroazji. Powtarzam się: droga do włączenie Rosji do Europy wiedzie przez Ukrainę, przez jej europeizację, unormowanie jej sytuacji politycznej, wprowadzenie praworządności i dobrobytu gospodarczego. To długa droga, ale nie widzę innej.

    Pozdrawiam

  189. Telegraphic Observer,
    Do calej prawdy, ktora tu wylozyles, chce dodac, bo spacery, obiadek i rodzinne bla bla mam juz z glowy. De Gaulle, wtedy, kokietowal Chinczykow i innych, a przy okazji wsadzal szpile Amerykanom (do NATO sie nie zapisal) i przy okazji robil (bardzo watpliwe zreszta) interesy z Polska, Jugoslawia i Rosja. Lozeczko specjalne w Wilanowie musieli mu zbudowac, bo lepetyna siegala wlasnie Uralu. U siebie tym samym budowal wizje wielkiego prezydenta. A narazal sie swiadomie ( francuski Quebeck ) dla PR. Jednak przeciw interesom U.S. nie wystepowal.
    Rosja miala zapedy Imperatrycy Ekaterynki od zawsze. Ale – ona dawala Potemkinowi co trzecia wies na zawojowanym terenie a glupi Putin zakreca Ukraincom kurek, a Europe straszy, jak stara babe kozuchem. You get more with honey than with a shit – i daj Boze niech tak ciagnie dalej. Amerykanie zaciagaja mu petle na szyi coraz bardziej. Kiedy bedziemy mieli granice NATO w Sewastopolu, zaspiewa cienkim glosem. Wlasnie gospodin Putin postanowil to go for kicks with an ox. O tym pisalem szanownym interlekutorom. Zloz w Tiumen, a tym bardziej na Syberii (wieczna zmarzlina) nie moga tknac bez technologii amerykanskiej. To jest powolny proces realizowany z zelazna konsekwencja przez ten “amoralny i zlodziejski” (cyt.Pan Pielnia1) kraj. Instalacje w Polsce i Czechach dokladaja Kremlowi adrenalinki, tak ze niezadlugo nie bedzie wiedzial gdzie sie obrocic – vezde eti suki Amerikancy ! Wreszcie go sie stlamsi, zdemokratyzuje, swiat odetchnie a nowe technologie pomoga zaplanowac podobna strategie wobec Chin. Na to wszystko trzeba miec duzo, duzo pieniazkow, ktore tu sa a gdzie indziej ich nie ma. O tym warto pamietac przed zlorzeczeniem na Ameryke.

  190. Rosja jest w tym samym sensie panstwem europejskim jakim jest nim Polska, Litwa czy Ukraina. Roznica miedzy systemami Starej Europy (Niemcy , Austria, Francja , Wlochy itp) a Rosja lezy w sprzecznosci interesow narodowo-panstwowych a nie w przywiazaniu do takiej czy innej formy rzadow. Polska, czy to w formie prawdziewej jaka byla Republika Szlachecka , czy w formie zdegerowanej juz ale jeszcze podtrzymujacej polskie tradycje II RP byla dla tych tytanow barbarzynskiej dyktatury (cywilizacji autorytarnej) rodzajem strefy buforowej. Jej tez kosztem odbywaly sie ekspansje terytorialne obu poteg. Przylaczenie sie Polski do ktoregokolwiek z tych blokow oznaczalo przylozenie noza do gardla sasiadowi. Nastepne zdobycze terytorialne mogly sie juz dokonywac tylko kosztem samego rdzenia terytorium kolidujacych poteg. Po WS II Rosja wyrwala dla siebie znaczna czesc bylego terytorium Rzeszy. Czesc weszla nominalnie pod polska administracje w zamian za odwieczne ziemie nalezace do Polski na Wschodzie. Pisze odwieczne bowiem nasze “Odzyskane” Ziemie Zachodnie byly poza terenem polskim od przeszlo czterech wiekow (jesli nie wiecej ) natomiast utracone polskie terytoria byly wlasnoscia I RP od 15 wieku. Obecnie UE czyli faktycznie te same narody, ktore dostarczyly nam Krzyzakow oraz Marchie Brandenburska usiluje wyrwac spod rosyjskiej kontroli “przestrzen zyciowa”, ktora byla niegdys przedmiotem polskiej misji cywilizacyjnej. W tej sytuacji otwarty konflikt zbrojny miedzy obu antagonistami jest niemal nie do unikniecia. Miedzy dwoma walcami historii brakuje bowiem smaru jakim byla niegdys liberalna i wolna Polska

  191. Zgadzam sie z wieloma ktorzy twierdza ze jest to kraj dla ludzi ktorzy chca do czegos dojsc w zyciu – nauka i praca. Mimo wielu niesprawiedliwosci jest to najlepszy kraj na swiecie, gdzie kazdy moze do czegos dojsc i zaistniec. Problem w tym ze ostatnio wszyscy chca miec wszystko, odrazu , bez wysilku … “By any means”.
    W kazdym razie z nowym prezydentem wrocila znowu nadzieja ze Ameryka moze wrocic do dawnej swietnosci. Oby !

  192. Drąż Lizaku, drąż. Wciskaj słowa w szczeliny, odważnie obnażaj ciemne strony i wnikaj w głąb, drąż, podkopuj, proponuj i zarażaj innych, rozsadzaj od środka. Lizaku, tylko proszę, nie zmieniaj praw fizyki. Na skałę najsilniejsza jest woda. Lej, Lizaku. Na politykę i idee. A jeśli palisz, to co palisz, i rzuć palenie.

    p.s. Najautorytarnie jest powiedzieć, za wszystkimi krytykami i znawcami spuścizny, że najcenniejsze są dzienniki. Reszta, powieści, sztuki, to … szmelc. “Ferdydurke”, “Trans-Atlantyk”, “Pornografia”, “Kosmos”, “Slub”, itd. to wszystko = szmelc, “można sobie darować”. Można pominąć tomy analiz, może mylił się J. Błoński (1971) – “Gombrowicz nie żyje (…) nie żyje najwybitniejszy z polskich pisarzy współczesnych”. I znów niewyparzeniu rewolucjoniści spod sierpa i młota łączą się z prawicowym ciemnogrodem, boją się post-moderny. Tak jest, czytanie Gombrowicza ma swoje walory, ale także negatywne skutki. Lizaku, co jeszcze ma swoje walory, i negatywne skutki. Wylicz, proszę. Drąż.

  193. Ameryka i jej oblicza to jest to. Taki jest współczesny kierunek rozwoju. Co Ameryka dała Polsce i Polska Ameryce?. Mój przyjaciel z Nowego Yorku powiedział, jestem obywatelem Polski i Ameryki. W Ameryce pracuję i jest ona moim życiem. Pracuje on min: dla i na rzecz polskich czasowych emigrantów zarobkowych i opowiada o naszych ziomkach, którzy przebywają tam ponad 20 lat ciężko pracując, a jedynym poznanym słowem jest „yes”. Podróże także kształcą i liczba polskich studentów uczących się i pracujących w NY i Ameryce stale wzrasta, podobnie jak turystów z Polski i Rosji. Obawia się, że kryzys może zmniejszy liczbę klientów, ale no wierzy w Amerykę i „nową falę” prezydenta B.H. Obama II. W porównaniu do naszego prezydenta i naszych polityków jest jednak jeszcze wielka przepaść, tak dalej być nie może.

  194. Do “OKONA” epilog: to, co ty robisz, nie jest polemiką.
    Wytłumaczę ci twoje poglądy, tak trochę patrząc z boku: otóż w twoim głębokim przekonaniu, wszystko to ,co jest dobre dla Ameryki jest moralne i jest dobre dla reszty Świata. Dziką radość sprawia ci, gdy wrednych Ruskich Ameryka łapie za gardło, a jeśli Ruskie się bronią, to znaczy, że są podstępni, źli itd. Zasada “nie kopać się z koniem” jest dla ciebie biblią.Można tak postępować. Historia daje mnóstwo dowodów, że w miarę delikatne trzymanie narodów za mordę, nie tylko przy pomocy knuta,ale głównie kija i marchewki, jest efektywne.Ale, szanowny OKONIE, żeby robić z tego cnotę?. Ja trochę się znam na liczeniu efektywności w gospodarce, wiem, że Ameryka jest w tym dobra, ale żeby uznać, że obecność Rosji w Sewastopolu jest zbrodnią, a obecność tam Ameryki służy dobru ludzkości i jest moralne, czyni, że tracę czas na podgaduszki z tobą.
    Użyłem określenia “złodziej” w przenośni. Miałem na myśli, że nie znoszę, gdy ten, kto robi różne cyniczne świństwa, uczy mnie prawości i moralności . Sądziłem, że to oczywiste.

  195. Lizak
    Zapewniam cie, ze mimo znajomosci Gogola i Dostojewskiego potrafie wymienic zarowke. Twoje, czesto powtarzane, nawolywanie o wiecej skromnosci i przyzwoitosci u twoich adwersarzy jest nie na miejscu. Osobnik, ktory innych blogowiczow nazywa: lajdakami, smieciami i zlodziejami pozbawia sie sam do tego prawa. Ty nalezysz do ludzi; ktorzy; “zdzblo w oku blizniego dojrza, ale klody we wlasnym oku nie”. Ty jestes ponad cos takiego, jak ” wiecej skromnosci i przyzwoitosci”.

  196. Feliksie Stychowski

    Dziwisz się jak kardynał Dziwisz, że Wyborcza i TVN nagle zaczynają pokazywać i cieplej mówić o takiej dziwnej partii jak PiS. Tymczasem sprawa jest stricte marketingowa. Jesli bowiem statek pod tytułem Platforma zacznie tonąć to chłopcy i dziewczeta z GW i ITI nie będą chcieli tonąć razem z nim tylko jak szczury podczepią się pod tych co na lądzie. Powiązanie wizerunkowe PO i ITI czy Wyborczej może grozić dla tych mediów tragedią.
    Wniosek
    Media muszą starać się być obiektywne i nie jednostronne jak do tej pory. Wtedy przetrwają…chociaż niektóre mogłyby juz paść. Bankructwo jak rozwód rzecz ludzka

    @Magrud i Lizak (polączenie Was w parę przypadkowe)

    Polecam wam przeczytanie jeszcze raz lub jeśli nie czytaliście to po raz pierwszy dramat Gombrowicza ” Iwona Księżniczka Burgunda”
    Jest to dzieło uniwersalne i interpretowalne na wielu płaszczyznach…gdyby na przykład brzydką Iwoną była partia PiS to kim byłby dwór który tak drażni swoją osobą…
    Gombrowicz to nie tylko Dzienniki…reszta jest dużo ciekawsza od jego tłumaczeń

    Pozdrawiam
    sz

  197. Borykanie się z czarnymi scenariuszami

    Wiem, iż jest bardzo niegrzecznym wtrącanie się do dyskusji dwojga ludzi. Ponieważ jednak sposób oświecania Szan.Pani M. budzi moje opory więc pozwalam się narazić tuzowi myśli neoliberalnej. Mam tutaj na uwadze szlachetne intencje pewnego Pana ze skutej lodami Kanady, pouczania Polki w zakresie możliwości powrotu do jej Ojczyzny strasznych niedźwiedzi syberyjskich. Otóż wtłaczanie Polski w kanadyjskie schematy trąci jakby pewnym nieporozumieniem. Świadczyć to może o postępującym wynaradowianiu i wyobcowaniu autora z polskich doświadczeń.

    Zgodnie z intencją Światłego Zachodu przeszliśmy już pozytywnie etap wstępny elegancko nazywanej transformacji. Z obecnych doświadczeń wynika, że owe przekształcenia to ciąg dramatycznych przekształceń własnościowych polskiego majątku państwowego. Jego konsekwencją stał się ogromny napływ do naszego kraju zdecydowanie negatywnych zjawisk politycznych, społecznych i gospodarczych, jakie były nieznane w okresie niecnego PRL-u.

    Ponieważ w takim stanie rzeczy rośnie, mimo wszystko zawód, rozgoryczenie i niezadowolenie z istniejącego stanu rzeczy, należy jakoś zaradzić tym wyraźnie pozbawionym entuzjazmu zjawiskom. Praktyka dowodzi, że polski kapitalizm nie potrafi porwać do przodu procesu rozwoju i postępu. Zmiany ciągle odbywają się na płaszczyźnie ograniczeń, redukcji i likwidacji, które boleśnie dotykają znakomitą część narodu. Błogosławieństwa przewłaszczeń doświadczają wyłącznie bardzo wąskie grupy uwłaszczone metodologią ciemnej strony życia. W tym właśnie znaczeniu nabyte prawa własności drogą złodziejskich afer nabierają w cudowny sposób cech nienaruszalnych praw świętej własności prywatnej. Jakżeż to elegancko i sprawnie im poszło. Teraz już chodzi wyłącznie o utrwalenie zdobytego stanu posiadania, który pozwala żyć z pokolenia na pokolenie w dziedzicznym nieróbstwie i porubstwie.

    Najbardziej sprawdzonym w tej materii jest stosowanie wobec osła polityki kija lub marchewki. Ponieważ onże kształcony na WUML-ach sympatyczny osiołek nie bardzo już wierzy i bierze na burżuazyjną marchewkę więc należy postraszyć go kijkiem. Za tę rózgę najczęściej tęgim ideologom solidarnym służy Białoruś, Kuba, Korea i Chiny, zresztą coraz mniej skutecznie. Nasi poszukiwacze pracy na bogatym Zachodzie jakoś nie widzą w charakterze krawężników Białorusinek, czego nie można powiedzieć o części naszych ukochanych solidarnie Polek.

    Kuba po wizycie Ojca Świętego, naszego Wielkiego Rodaka, mimo choroby Castro radzi sobie zupełnie nieźle. Nie przeszkodziły im w tym harce polskich prawicowych smarkaczy po kubańskich pięknych plażach, których pęczkami zgarniali i wyrzucali z tej cudownej wyspy zwolennicy reżimu Castro. Ostatnio Putin coraz większe zainteresowanie wykazuje Kubą i jak gdyby dla zrównoważenia świńskich interesów w Guantanamo zamierza znowu ideowo wesprzeć bliskich sobie Kubańczyków. I pomyśleć pod samym miękkim podbrzuszem USA, co za świństwo komunistyczne.Teraz już wiem dlaczego zwolennicy wolności mawiali, że dobry komunista, to martwy komunista.

    A popatrzmy na Koreę Północną. Po amerykańskich najazdach i awanturach wojennych nawet bombę atomową sobie sprawili. Jakiż to pilny i pracowity naród .Ich dzieciątka w karnych i kolorowych kolumnach tak pięknie się prezentują nie wykazując żadnych oznak wygłodzenia lub schorowania, no wręcz sama tryskająca młodość i radość. Nie bardzo rozumiem dlaczego dobrotliwy Wuj Sam tak usilnie się stara zakłócić ich niefrasobliwe dzieciństwo, jak uczynił to chociażby w Wietnamie. Może by tak dać tym ludziom prawo do pokojowego i spokojnego życia. Komu przeszkadza szczęście innych ludzi? Dowiedziałem się tego z przysięgi Wiceprezydenta USA. Obiecywał on podniośle i poważnie, że będzie bronił do upadłego USA przed wszystkimi jego wrogami. A któż to określa wrogów USA? No bo chyba nikt nie bierze poważnie do serca , że te śliczne skośnookie dzieciaki północnokoreańskie napadną na USA. Jest to bowiem równie idiotyczne i naiwne jak twierdzenie o zagrożeniu Iraku dla USA. Każdy chwyt militarnej wolnoamerykanki jest dozwolony, byle tylko przyniósł im wymierne korzyści.

    Pozostały nam jeszcze do obróbki komunistyczne Chiny, które amerykańskim zdaniem zagrażają pokojowi na Wschodzie i amerykańskiej ekspansji tamże. Stąd awantury z Placem Niebiańskiego Spokoju, podpuszczanie Dalaj Lamy, i organizowanie przez nowego proamerykańskiego Dżugaszwili ludobójczej agresji na Osetię i Rosję w dniu wielkiego święta światowego sportu i chińskiego narodu. Sytuacja jednak już uległa dość radykalnej zmianie i Chiny prowadzą obecnie na pasku ekonomicznej zależności Wielkie Stany Zjednoczone.

    W ten oto sposób okazuje sie, że stosowanie oprócz polityki kanonierek prostackiego zastraszania propagandowego łącznie z powrotem do komunizmu pozbawione jest elementarnych przebłysków inteligencji.Być może chwyta to w USA, jednak pozostałe narody świata przeszły dzięki USA przyspieszony kurs edukacji politycznej i nie wszyscy dają się wziąć na ich wędkę, z którą nie bardzo wiadomo co robić, kiedy nie ma się wody.

    Weźmy teraz na tapetę pewien element cen nośników energii. Dopóki USA nie maczały w brutalny sposób palców w światowej polityce cen ropy, wykazywały one w miarę ustalony poziom. Kiedy tylko USA rozpętały histerię wojenną na Bliskim Wschodzie ceny ropy poszybowały w niebotyczny sposób. A przecież USA jest ponoć gwarantem wolnego rynku, gdzie wszyscy mają jednakowe prawa. A guzik prawda. Stany dowiodły po raz kolejny, że kiedy przejęły dodatkowe źródła energii w Iraku tak podkręciły ich cenę, by opłacało się to takim nafciarzom jak Bush i jego pomagier Cheney. Tym sposobem poszybowały także ceny, zgodnie z prawami rynku, rosyjskiej ropy, co odczuliśmy na własnej skórze. I wylewanie z tego tytułu krokodylich łez, że ruscy tak ogromne kwoty zarobili na rynku energii jest po prostu niepoważnym, a co, mieli nadwyżki oddać łaskawie Amerykanom, tylko dlatego, że wywołali oni tę niebezpieczną lawinę. Wydaje sie, że trzeba by prawica zachowywała chociaż ciut powagi w propagandowych atakach na Rosję.

    Uważam, że stawianie pytania: “czy wolimy być Białorusią i mieć ceny a’la RWPG, czy być w UE i mieć ceny wolne, ale najniższe z możliwych?” jest niepoprawne. Po pierwsze powiedzmy jasno, że tzw. ceny wolne wcale nie są wolnymi i najniższymi, ponieważ Białoruś ma niższe. Po wtóre wiązanie tego problemu z UE jest niewłaściwe, ponieważ ceny dyktują generalnie USA z bardzo różnych przyczyn i powodów. Jakby nie było to jednak Białoruś zarabia na systemie cen z Rosją. Dowiodła tego sytuacja z Ukrainą, gdzie okazało się, że my jeszcze raz tyle płacimy za gaz w UE ile Ukraina płaciła Rosji. Zatem kontakty gospodarcze z Rosją okazywały się dla nich opłacalnymi. Pomijam tutaj nieograniczony i praktycznie dotychczas ustabilizowany rynek wschodni w odróżnieniu od naszych drgawek, zatorów, utraty płynności i innych dobrodziejstw. Na rynek zachodni ze względów konkurencyjnych nas nie wpuszczają, a na rynek wschodni ze względów politycznych wejść nie możemy z powodu własnego zacietrzewienia i głupoty.

    Ponadto dla Polski nie ma alternatywy Białoruś lub Unia, bowiem takie postawienie sprawy jest kolejnym błędem politycznym.Polska ze względów pragmatycznych ma obowiązek szanować wszystkich i współpracować z tymi, z którymi się to opłaca.Natomiast kierowanie się politycznymi emocjami w gospodarce kiedy nie stać nas na płacenie ich kosztów jest absurdem sprzecznym z polską racja stanu.

    Stwierdzenie, że Polacy chcą żyć w ułudnym świecie pozornego bogactwa wydaje się być zbyt optymistycznym.Podobnie jak zbyt durną jest opcja porównywania Polski sprzed ćwierć wieku z tą obecną. Czas poszedł do przodu i gdyby dać teoretyczną szansę PRL-owi,oceny dla RP mogłyby się okazać bardzo zawstydzającymi. A przecież jeszcze dzisiaj wiele wskaźników z tamtego okresu pozostawia RP daleko w polu, chociażby w zakresie budownictwa.

    O gaspadina “Gasputina” jak sympatycznie wyraża się o nim niezwykle uprzejma prawica nie ma się co obawiać. Rosja jest państwem surowcowym i w dużym stopniu opierającym swój rozwój na ich sprzedaży. Stąd dążenie Rosji do przeniesienia preferowanych cen w strefę cen rynkowych jest dążeniem naturalnym i oczywistym z punktu widzenia praw rynkowych. Natomiast zachowanie w tej sytuacji Ukrainy było nie tylko niecywilizowanym zachowaniem opartym na pieniactwie i wymuszaniu ale i lekceważącym prawidła wolnego rynku, co dyskwalifikuje to państwo jako uczestnika takiej gospodarki .Jedynym wyjaśnieniem absurdalności tej polityki jest połączenie wewnętrznej walki politycznej z zewnętrznymi inspiracjami do osłabiania Rosji i skonfliktowania jej z UE, co może przynieść pożytek tylko jednemu mocarstwu.

    Apologeci USA ze zrozumiałych względów nie chcą przyjąć do wiadomości, że znakomita część Rosji geograficznie jest częścią Europy, co jest sensowniejsze aniżeli uznawanie jakichś tam odległych wysp Hawajów za kolejny stan USA.Także amerykańscy znawcy światowej geografii bardzo wiele potrafią . Potrafią oni lekkim ruchem pióra zestawić góry Ural z pisuarem w poszukiwaniu swoich przeciwników. Ma to tyle wspólnego z elegancją i klasą co słoń ze składem porcelany.

    Ja w swoim życiu natknąłem się już na takiego człowieka, który na atlasach świata budował mosty międzykontynentalne, pewnie dlatego zwolniono go z wojska i potem musiał przejść na wikt małżonki. W końcu każdy zdrowo myślący wie, mimo usilnej propagandy pokojowej , że wojsko nie jest od budowania. Dlatego jeśli ktoś zaczyna podobne rzeczy wyczyniać na globusie przesuwając miliony mieszkańcow to skóra cierpnie mi na plecach. Cieszy się przy tym jak dziecko, że w Imperium Zła pozostało już tylko 140 milionów, zapominając o tym, że zaraz pod bokiem kwitnie bez mała 1,5 miliardowa armia czerwonych i ogoniastych Chinczyków, co to za miskę ryżu pójdą na kraniec świata. Oto i rachunek praworządnego na prawo. Więc zanim przyjmiecie jego koncepcje dodajcie uprzednio lewicowe spojrzenie i podzielcie na dwa , co będzie z ogromnym prawdopodobieństwem znacznie bliższe prawdy.

    Nie można wyrażać tak optymistycznego przekonania, że wszystkie narody chcą się urwać z rosyjskiego łańcucha by pozwolić się zawiesić na amerykańskim łańcuchu w roli psa podwórzowego, co ponoć gwarantuje mu większe szczęści. Dla przykładu Osetyńcy mają zupełnie inny pogląd. Jak wiadomo podobny pogląd formułują Bułgarzy, Serbowie, Wietnamczycy, Koreańczyzy, Wenezuela i pewnie jeszcze parę innych znalazłoby się państw marzących o wolności odbiegającej od sprawdzonych amerykańskich wzorców.

    Dlatego jeśli mamy zamiar przesadzać to bardzo ostrożnie to czyńmy, by nie zniszczyć całej roślinki i nie zmarnować cennej pracy amerykańskiego ogrodnika. Jeżeli tak bliżej się przyjrzeć lokalnym ogrodnikom to wszyscy oni bez wyjątku, w tych kwiatowo kolorowych rewoltach, powiązani byli ideowo i finansowo z centralnym ogrodnictwem Białego Domu. A wiadomo przecież, że z białego domu nic czarnego wyjść nie może. Powstaje tylko taka drobna refleksja dlaczego siedziby partyjne w PRL-u nazywano Białymi Domami, czyżby prawem przekory, a może jak tam poszedł zawodnik to uzyskał pomoc, której nie znalazł na Plebanii. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym wobec prawicowych skrzywień i przeinaczeń.

    Fakt, że Rosja jest otaczana potrafi zauważyć nie tylko wiodący geograf kanadyjski ,zauważamy to także my, przeciętni obywatele. Niektórzy z nas nawet zabiegają o systemy antyrakietowe, by Rosja poczuła się bezpieczniejsza w polsko-amerykańskim uścisku. Nie rozumiem, jak mogą tego nie dostrzegać panowie Putin i Miedwiediew. Tacy inteligenci, jeden nawet wysoko wykwalifikowany szpieg, a nie potrafią zauważyć naszej bezinteresownej miłości.

    Rzeczywiście o tego rodzaju miłości niesposób jest toczyć spory. Miłość z natury jest ślepa i bezgraniczna a podbudowana politycznym zainteresowaniem nabiera wyjątkowo specyficznej wymowy. Ot USA chcą posiąść Rosję, przy czym wszystkie chwyty są dozwolone a w szczególności te poniżej pasa. Zatem miłość ta jest wyjątkowa , ponieważ jest oparta na nienawiści.

    Jest oczywistym, że my mamy różniącą się wizję gospodarki, ponieważ mamy w odróżnieniu od innych także anglojęzycznych Polaków, wielowiekową tradycję, kulturę i doświadczenia różniące nas zasadniczo od nowego i wieloetnicznego tworu, praktycznie bez historii. My Ameryce nie narzucaliśmy stylu i form działania, i bylibyśmy w związku z tym zobowiązani za właściwy rewanż.

    Wielu uważa, że Rosyjski Gazprom jest niedopuszczalnym instrumentem nacisku. A czym są amerykańskie korporacje? Czyż nie stosują one na polecenie swego rządu blokady handlowe i tym podobne ograniczenia by dokuczyć swoim przeciwnikom?Jak więc widzimy udawanie dziewczęcej naiwności przez starego repa politycznego jest wysoce niesmaczne i nieuczciwe. Takie są obustronne zasady gry.

    Zarzuca się Gazpromowi, że nie zwiększa własnego wydobycia. Nic nie stoi na przeszkodzie byście to robili państwo wobec własnych zasobów. Gazprom kieruje się własnym rachunkiem ekonomicznym i polityką eksploatacji nie muszącą odpowiadać interesom USA. A Stany Zjednoczone postępują analogicznie, stąd też nie ma najmniejszego powodu do udawanej rozpaczy.

    Postawienie tezy przez amerykanofila, że wojna jest nie o gaz lecz o rurociągi wyraźnie wskazuje skąd się wzięła ukraińska wojna. Jest to pochodna amerykańskiego myślenia o próbach przejęcia rosyjskiego gazu z racji przechodzących przez ukraińskie ziemie tras gazociągów. Dlatego chcemy czy nie, musimy przerwać tę amerykańską agresję myślenia i inspiracji konfliktów poprzez uznanie eksterytorialności tych tras, jeśli Europa chce sobie zabezpieczyć ciągłość dostaw. Rosja jest zbyt duża i zbyt silna by dać się wystawić do wiatru. Pobuduje ona rurociąg bałtycki i wyłączy Polskę i Ukrainę z interesu.

    Nie można Rosji obarczać winą za rozumne gospodarowanie własnymi surowcami, albowiem mówimy tutaj o surowcach nieodnawialnych. I przyjdzie niezadługo okres kiedy ropy i gazu zbraknie. Kto będzie dobrze nimi gospodarował, ten dłużej będzie z nich korzystał. Zaś namawianie do wolnorynkowo- żywiołowej eksploatacji tych surowców bardzo źle świadczy o autorach tych poglądów.

    Z tematyki energetycznej przenosi się nas do demokracji, pytając czy znamy w Europie kraj ,gdzie na ulicach rozstrzeliwuje się dziennikarzy i adwokatów. Ja nieskromnie odpowiem, że znam taki kraj, w którym rozstrzelano Premierów, Wicepremierów, Ministrów,Komendantów Policji,Posłów oraz pomniejszą drobnicę. Jest to kraj ze wszech miar wolny, demokratyczny, pluralistyczny i zwie się państwem prawa. Kraj ten wyjątkowo umiłował Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. I na nikim jakoś te morderstwa nie zrobiły większego wrażenia łącznie z autorem krytykowanych przez nas myśli. A nazywa się to potocznie obłudą i zakłamaniem, bo o brak oleju w głowie autora nie można posądzać.

    Bardzo się nie podoba Amerykanom geograficzne stwierdzenie, że :”Europa sięga po Ural”.Mapę polityczną świata możecie sobie zmieniać, ale z geografią to się wam nie uda.Poza tym ci wyklęci Rosjanie, to są nasi bracia Słowianie.Natomiast Anglosas, jak świat światem nigdy nie był Polakowi bratem, z wyłączeniem Zakonu Braci Solidarnych.

    Minęła już główna fala dyskusji o systemie antyrakietowym w Polsce. Teraz pozostały jeszcze przetargi amerykańsko-rosyjskie. Nie można tego systemu umniejszać w jego militarnym znaczeniu mówiąc, że jest to broń defensywna, ponieważ o takim definiowaniu decyduje zawartość przenoszonych głowic. Obecność takiej instalacji, nieważne ile będzie tam silosów, obliguje do rozmieszczenia wielu innych jednostek rakietowej osłony. Oznacza to, że w Polsce będzie ca 10 punktów przeznaczonych dla wrogiego uderzenia atomowego. To po prostu oznacza zniszczenie Polski w interesie osłony i zabezpieczenia USA. Taki geszeft jest politycznym samobójstwem i idiotyzmem. Udział w NATO miał poprawić warunki naszego bezpieczeństwa, a persepktywa rysuje się wręcz cmentarna. Rosji nie zniszczymy a ona może nas zmieść z powierzchni ziemi. Rozumni Polacy znaleźli się w takiej sytuacji, że jeżeli pozbyli się jednych żołnierzy to nie zamierzają sobie innych żołdaków ściągać na kark, bowiem jest to ograniczenie suwerenności, nawet gdyby każdy z nich nosił na czapce autentycznego gołąbka pokoju.

    Europie nie odpowiada wizerunek i polityka USA, ponieważ wylazła ona już dawno z imperialnych portek.Wskutek upadku ZSRR sytuacja UE uległa zasadniczej zmianie i nie zamierza się ona wespół z USA wybierać na wojenkę z Rosją. Perspektywę rozwojową dla Europy tworzy Rosja i jej ogromny oraz chłonny rynek znajdujący się w zasięgu ręki w odróżnieniu od wojującego i narzucającego dyktat USA.

    Polski naród, poza jego burżuazyjnymi elitami, doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że nasza polityka wobec Rosji nie powinna być histeryczna, pieniacka i awanturnicza.Ta polityka nie mieści się w konwencji poprawności politycznej UE wobec Rosji. Zamiast być pomostem w tych stosunkach my stajemy się zawalidrogą, być może w interesie USA ale nie UE, Rosji i Polski.

    Wzywanie Polski by ona: “powinna Rosję angażować, jednocześnie twardo ją kontrować…” przyjęła bokserski pojedynek z Rosją jest nierealnym z uwagi na zbyt dużą róznicę wagi. Nokaut jest gwarantowany. Tego rodzaju sugestie nie mogą płynąć ze strony prawdziwego przyjaciela Polski. Rosja stanowi największe wyzwanie dla Polski jako ogromna szansa na zdynamizowanie naszego rozwoju gospodarczego.W tym znaczeniu należy zaprzestać publicznego i agresywnego postrzegania Rosji jako wroga. Takie numery mogą sobie wykręcać USA. My musimy dbać o pokojową koegzystencję ze wszystkimi swoimi sąsiadami.

    Droga włączania Rosji w struktury UE poprzez Ukrainę jest nie do przyjęcia dla Rosji. Oznacza ona bowiem chęć osłabiania Rosji, zgodnie z dewizą divide et impera. Na dzień dzisiejszy UE nie ma możliwości finansowego zagospodarowania Ukrainy, zatem ta idea jest nierealną. Natomiast coraz bardziej realna, poza naszymi głowami staje się współpraca niemiecko-rosyjska, francusko-rosyjska. Tworzy to nową jakość nie tylko gospodarczą ale i polityczną. Chodzi o to by nie wrzeszczeć przeciw rurze z Rosji na Zachód , bo tam będzie światłowód, którego ponoć potencjalnym zadaniem miało być szpiegowanie naszej koślawej demokracji. Aby, kiedy Rosjanie postanowili zbudować rurorciąg na dnie Bałtyku,znowu krzyczeć “NIE”my chcemy rurociąg przez Polskę. Na taką politykę lub jej brak Rosjanie mają określenie;napliewać. Tylko wówczas nas uszanują , kiedy sami się będziemy szanować.

    Ostatnio fama niesie, że Gospodarz Białego Domu podjął decyzję o przemalowaniu go na czarno,co w istotny sposób zmieni image Imperium.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  198. Sewastopol moim zdaniem bedzie w tym wojskowym bloku, do ktorego go Ukraincy przylacza. Jak Rosja stanie sie dla nich atrakcyjna, to bedzie rosyjski, jak nadal bedzie ich ciagnac do NATO, to bedzie natowski – to nie znaczy automatycznie amerykanski. Oczywiscie nalezy postawic pomnik krasnoarmiejca-wyzwoliciela, jesli jeszcze nie stoi. To jest wlasciwa symbolika – o wplywach i globalnym znaczeniu nie powinna decydowac sila militarna, lecz sila idei i ekonomiczna sprawnosc. Rzecz jasna Ameryla nie zawsze stosuje sie do tej reguly, ale trzeba przyznac, ze uczy sie na wlasnych bledach. Juz zmienia doktryne. Spekulacje o tym jak bedzie wygladac doktryna Obamy kraza w mediach. Niektorzy juz ja okrzykneli nowa doktryna kolonializmu i neoliberalnej agresji. Draza sprawe. Widac pokladaja nadzieje w jakims kartelu surowcowym, czy penetracji spoleczenstw z uzyciem terroru…

    A Sewastopol, moze byc przeciez i natowski i rosyjski zarazem…

  199. Kusi mnie rzucenie hasła- “co by było gdyby” np USA powróciło do doktryny Munroe’a?
    Czy świat byłby szczęśliwszy?
    Kto finansowałby ONZ i gadające głowy apelujące o pokój?
    Kto wyzwalałby np Kuwejt?
    Kto interweniowałby w Jugosławii?

    Ameryka jest niedoskonała, tak samo jak niedoskonali są ludzie, o Wszechświecie nie wspominając………..
    Mają jednak Amerykanie siłę , wolę i poczucie misji.
    To, że jako “najsilniejsi chłopcy na podwórku” czasami przekraczają granice ogólnie przyjętych zachowań, zdarza się, nie jest jednak regułą. Norma jest względna, czy koszty tolerowania ich arogancji, pewności siebie, imperializmu kulturowego, przekraczają zyski?
    Teza do dyskusji………

    Stany Zjednoczone są silne, czy silna byłaby Federacja Stanów?
    Potencjalnie- Kraje Zjednoczone Europy byłyby pierwszoligowym graczem na świecie. Czy Unia Europejska w obecnym kształcie może spełniać podobną rolę? – śmiem wątpić………

    Pytanie:
    Czy ktoś z Blogowiczów mógłby wymienić przykładowo choć jednego znaczącego polityka , który byłby jednocześnie skuteczny i niekontrowersyjny?
    Pojęcie szlachetność, honor, słowność, przewidywalność, etyczność, zniknęła chyba z praktyki działania tuzów współczesnej dyplomacji. Pozostaje tylko poszperać w starych- XIX wiecznych powieściach……….

    Przypadkowo odtworzyłem stary dysk- Rambo IV………
    Grupa metodystów ? amerykańskich wiezie leki do Kambodży?
    Idealiści kontra piraci, Khmerowie, bezduszność władz……..
    Gdyby idealiści byli bardziej skuteczni………
    Nawet Kwakrów i Amiszów możnaby zmusić do użycia broni w obronie najbliższych………

  200. Sasiad zza wody, dzis rano, przytomnie ominal lizakobrednie i rozwazyl przyszlosc Sewastopolu. Proponuje mu jeszcze pogadac o Krymie i Odessie. Do Odessy mam szczegolny sentyment : tam na kazdym rogu stoi erudyta, ktory zapedzilby w kozi rog Pana Lizaka. Tam by mu pohasac ! Skazhite, gde tut rynok ? Koneczno skahzu ! Idite, pozhaluista priamo, potom na levo, potom opiat” na pravo, potom povernite chut’ nazad, proidete cherez malenki dvor, tam skameechka, na nei sidit Ivanushka Durachok, kotoryi s udovolstviem budet otvechat’ na vse vashi glupye voprosy, w tom chisle – rynok.
    Telegraphic Observer – moze sprobowalibysmy namowic Pana Passenta na wpisy bez cenzury ? Tak chodza dwa sasiednie blogi i ludzie maja frajde z szybkiej wymiany. Co nam tu grozi ? Nic. Jak sie impertynent odezwie – zignorowac i sam wygasnie. Trzymanie tej cenzury to brak odwagi i zamulanie. Wdzieczny bym byl kazdemu za podparcie tego postulatu i zlozenie na rece Gospodarza Blogu stosownej prosby. Pozdrawiam.

  201. G. OKON,
    Ty tam obiadki rodzinne zujesz, a nam Europe porywaja. Tym razem nie na byku, lecz na niedzwiedziu – dzikim Azjacie. Czarny to scenariusz, bo chcialbym ja jeszcze wolna stopa przejsc sie po Piazza del Campo w Sienie, powolnym krokiem przed Café Greco, zasiasc na schodach przed mediolanskim el Duomo, przepasc w uliczkach Barcelony i Bratyslawy. Lecz nie martw sie, Europa nie da sie omamic pieknej bestii.

    1. Nie twierdze, ze Gazprom (OGZD na LSE) nie stosuje rachunku ekonomicznego. Kazda firma ma prawo do wlasnego rachunku, o ile jest w zgodzie z prawem. Byc moze Gazpromu rachunek jest, ale pewnosci nie ma, bo o tym orzekaja sady Fed Rosyjskiej, a one nie sa niezawisle od woli Kremla. Natomiast faktem ekonomicznym jest, ze OGZD jest firma marnotrawna, ktora stara sie przerzucic koszty swojej niegospodarnosci na odbiorcow w Europie starajac sie kontrolowac cala produkcje i tranzyt gazu z Azji Srodkowej. Nie moze konkurowac cenowo i solidnoscia dostaw z Kazachstanem, Azerbajdzanem i Turkmenistanem, wiec chce ich agresywnie przejac. Tego nie da sie porownac z zadna firma zachodnia, bo rzad wkroczylby, a jak nie rzad to wolny rynek.

    2. Zaden ekonomista na swiecie nie dostrzega wplywu wojny z Irakiem na swiatowe ceny ropy. Wyjatkiem jest “ekonomista WUML-owski”, w tym momencie przypomina mi sie “parlamentarzysta radziecki”. Ekonomia WUML-owska obowiazuje jeszcze w Korei Pln, na Kubie (ale jest stopniowo usuwana). Ceny ropy dalej piely sie w gore, gdy z Iraku w 2004-5 poplynela ropa i to w ilosciach z koncowych lat embarga ONZ 1991-2003. Ponadto Irak jest i byl mniej znaczacym producentem, mnie niz 3 procent produkcji swiatowej, Ceny ropy poszly w gore w okresie 1998-2008, przy pewnym spadku w okresie zastoju gospodarczego 2000/01, gdyz podaz wzrastala zbyt wolno w stosunku do popytu rozwijajacej sie bardzo szybko gospodarki wolnorynkowej, przede wszystkim w Chinach, Indiach i innych krajach mniej lub wiecej rozwinietych. W tym w Polsce. W tym czasie, nota bene produkcja Rosji rosla powoli, mimo, ze ceny byly coraz wyzsze. Brak efektywnosci gospodarowania i susza inwestycyjna.

    3. Kazdy wie, ze ceny gazu placone przez Bialorus sa nizsze, a’la formuly RWPG. Zatem napisalem, ze – albo jestesmy (Polska) jak Bialorus na zasadach RWPG, albo kupujemy jak reszta bylych krajow obozu na wolnym rynku i bez politycznych koncesji dla Kremla. Czyli, albo zniewoleni i na garnuszku, albo wolni i starajacy sie zaplacic jak najmniej, tj. bez specjalnych narzutow OGZD z tytulu jego niegospodarnosci i kremlowskich ambicji mocarstwowych. Czy to takie skomplikowane i nie do pojecie dla WUML-skiego politologa?

    4. Polsce jak na razie wlos z glowy nie spadl. I nie robi to zadnej roznicy, jakie zajmie stanowisko wobec terytorialnego i nuklearnego mocarstwa z miejscem stalym i glosem wetujacym w Radzie Bezpieczenstwa ONZ. Jesli to mocarstwo jakims cudem siegnie po Europe, to los Polski bedzie tak czy owak jednaki. Przymilanie sie Kremlowi nic w dlugim okresie Polsce nie da. Natomiast wsparcie dla pomaranczowej Ukrainy oraz bebnienie na forach UE o agresji FR i potrzebie solidarnosci energetycznej przynosi efekty.

    5. Polska przy wszystkich trundosciach transformacji jest z niej zadowolona i dumna. Chodzi mi o transformacje ustrojowa, czyli wychodzenie z gospodarki planowej i wlasnosci panstowej. Nikt na swiecie nie gospodaruje efektywnie i nie zaspakaja potrzeb i aspiracji ludnosci pozostajac w takim gorsecie marksistowskiego eksperymentu na zywych ludziach. I sam proces wychodzenie jest bolesny niestety. Jest to wina gorsetu, a nie systemu swobodnego gospodarowania.

    6. Reszta WUML- skiego wywodu jest jak mielenie buddyjskiego mlynka modlitewnego. “Kuba radzi sobie zupelnie niezle” – zapytaj o to Kubanke, ktora wystaje przed hotelem. Zapytaj dzieci koreanskie umierajace z glodu – WUML ci odpowie, a u was bija murzynow, albo ze embargo na pszenice z Kansas jest okrutne. Ciag bzdurnych oskarzen i powtarzanych do znudzenia kliszowatych fraz: “ogromny chlonny rosyjski rynek”, “zgodnie z zasada divide et impera”, “dyktat USA”, Polakowi bratem bedzie nie ten a tamten”, “niecywilozowane zachowanie oparte na pieniactwie” … Faktycznie Gombrowicz to wrog takiego jezyka numer 1. Mrozek pewnie tez jako wylawiacz absurdow zycia i myslenia.

    Wiec spaceruj sobie spokojnie, szanowny G. OKON – post cenam stabis vel passus mille meabis.
    And have a great evening, buona sera, cheers!

  202. Krzysztof Lijewski po pogromie Serbii na MŚ w piłce ręcznej powiedział:

    “Gramy z uśmiechem, już nie kłócimy się na boisku, to jest klucz do wszystkiego. Wcześniej każdy do każdego miał pretensje, każdy był najmądrzejszy. Teraz znów jesteśmy jedną, wielką rodziną, tak jak to było na mistrzostwach dwa lata temu. ”

    Tego życzę wszystkim rodakom z PO, PSL, PiS, SLD i większości nieupartyjnionej. Jak będziemy razem to nas świat nie połknie i nie zmiecie!

  203. Panie Redaktorze,
    gołym okiem widać, że Lizak, strojący się w piórka czyściocha moralnego i wrażliwego na wszelką krzywdę socjała, to brutalny gracz, który gra znaczonymi kartami. Jego posty może i są „malownicze”, jednak pod względem merytorycznym niczego do dyskusji nie wnoszą, ponieważ ich autor powtarza się jak zdarta płyta. Na dodatek podbił mu Pan bębenka, chwaląc (prawda li to?) wątpliwą pod względem literackim „urodę” jego pisaniny. Zatem popieram postulat Okona.
    Pozdrawiam serdecznie!
    PS:
    Czyż Lizak nie jest klasycznym przykładem „odpornego na wiedzę, trudnego do zarąbania” betonu, negatywnego bohatera dawnych programów „Kabaretu pod Egidą”?
    Grab

  204. G. OKON,
    nie mam pewnosci, czy Gospodarz pojdzie na “zniesienie cenzury”. Bo to praktycznie sprowadza sie do zalewu wpisow. To nie jest w interesie tego blogu, ale moze sie myle. Razu pewnego z rozzaleniem stwierdzono, ze jakis tuz mysli neoliberalnej dominuje ten blog. Daje slowo, tak bylo.

    Moze juz lepsza jest blogowa kontrolowana “rownowaga”, ze sie tak wyraze ;)

    Ale wszystko jest w rekach Najwyzszego!

  205. Do

    LIZAK pisze i pisze i pisze i pisze i pisze i pisze i pisze……

    Szanowny Panie,

    to ze posluguje sie Pan jezykiem kolorowej prasy nie czyni z Pana dziennikarza. Nie chcac byc posadzony o projekcje nie pytam o marzenia dziennikarskie. To ze uzywa Pan jezyka z obszaru „jurysprudencji” nazywajac swoich interlokutorow delikwentami nie czyni Pana sedzia. Nie chcac byc mimo wszystko posadzony o projekcje nie pytam o marzenia adwokacko-sedziowskie. Oczywiscie ma Pan pelne prawo do lizakowego (dziecieco-dziecinnego) postrzegania i opisywania swiata. Imputujac nam jednak swoj kakafoniczny punkt widzenia, uzurpuje Pan sobie wylaczne prawo do bycia lewicowcem, a jak Pan wie kazda wylacznosc prowadzi do konfliktow. Jesli jednak kazdy czlowiek wyraza „swoje” zdanie z perspektywy „swojej” kuchni nie opuszczajac jej w czasie i przestrzenii, to wlasnie wtedy nastepuje rozmycie sie wolnosci pogladow w kakafonie wypowiedzi. To, o czym Pan pisze bladzac na setkach stron mo moznaby bylo napisac jednym zdaniem, zwracajac uwage na roznice spolecznestwa zorganizowanego wertykalnie lub horyzontalnie. Krytykuje Pan slepo, wzmocniony przedawkowana porcja autosugestii i samouwielbienia przedmioty i podmioty obecnej polityki unikajac tematow kulturalnych (przeciez kultura rowniez jest upolityczniona) oraz slepo popierany przez wielbicielki Pana oraz empatii i prowadzi Pan dysput slepego z gluchymi, jesli sie pomylilem, to gluchego ze slepymi. W ten sposob otwiera Pan drzwi juz od dawna otwarte, co powoduje przeciagi i stany zapalne drog oddechowych. Prosze wiec przyjac do wiadomosci, ze osob o pogladach lewicowych jest wiec niz jeden Lizak (wielbicielkom podaje do wiadomosci, ze osob wspolczujacym i pomagajacym drugim jest wiecej niz dwie w tym blogu). Irytuje krytykowanie li tylko dla samego krytykowania. Nawet jesli unika Pan ostatnio nuty stalinowskiej, to tenor Pana pseudopolitycznej kakafonii ma wprawdzie wiele kolorow, dominuje jednak kolor prasy zoltej. Nie ten wie wszystko, kto o wszystkim mowi, krytykujac wszystkich, bo to juz traci ksenofobia. Zreszta jet ona czesto obecna w Pana patriotycznych, wczesniejszych wpisach.Ucieszylbym sie niezmiernie chociaz jednym, jedynym przykladem rozwiazania, jednego, jedynego ciazacego obywatelkom i obywatelom problemu. Zamiast miotac sie po calym swiecie, proponowalbym Panu zajecie sie konkretnie jednym problemem i szukaniem adekwatnego rozwiazania. Nawet mam dla Pana zadanie; budzet Ministerstwa Kultury jest utajniony (w czasach zaprzeszlych rowniez byl utajniony), co uraga wszelkim prawidlowosciom i pojeciom prawnym w spoleczenstwie obywatelskim, o ktore Pan jako „lewicowiec” lub dyzurny krytykujacy, osmiele sie domniemac, zabiega. Przy Pana ernergii i godzinom czasu wolnego moglby Pan zwrocic sie do kilku poslanek lub poslow i uruchomic mechanizm zadawania pytan rzadowi.
    Z interpelacyjna nuta pozostaje z powazaniem.
    MA

  206. do
    Roman56PL pisze:

    2009-01-23 o godz. 14:52
    Ciagle mam nadzieje na dysputy i dyskursy w tym blogu na wyzszym od lizakowego poziomie.
    Z powazaniem.

  207. Telegraphic Observer
    Grab
    MA

    Wpisy bez “cenzury”, bez uprzedniej akceptacji, przyspiesza wymiane. Zwieksza ilosc blogujacych. Ozywia te lekture. Mozna sprobowac przez jeden miesiac, zeby nie gadac po proznicy. Bac sie malego eksperymentu ?

  208. A ja powiem swoim głosem, a nie tenorem: LIZAK ZOSTAŃ!
    Zapytałem kiedyś Lizaka, czy widzi jakąś możliwość pozytywnej wypowiedzi, jakiejś nadziei. Odpowiedział, że nie rości sobie pretensji do wymyślania doskonałych systemów, a jedynie chodzi mu o demaskowanie prawicowej obłudy. I TEGO SIĘ TRZYMA.
    A MA: Chce koniecznie pozytywnych recept od Lizaka, a przy tym pisanych właściwym “tenorem”, jak gdyby Lizak był co najmniej podwójnym laureatem nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i literatury.
    Jednakże sam MA zamierza nam tylko językiem pięknoducha (chyba nie cynika) zaproponować afirmacje zastanej rzeczywistości twierdząc, że trzeciej drogi nie MA.
    Ba, gdybyśmy to na pewno wiedzieli! A jednak nikt nie wie, chyba że udamy się na wyżyny Boga. I chociaż nie wiemy, to jednak sumienie nie pozwala nam milczeć i dlatego Lizak spełnia na tym blogu rolę budzącego wartownika.
    I jeszcze jedno: Jeżeli krzyczy się z bólu – źle się dzieje, to nie krzyczy się “pod korcem”. I dlatego Lizak ma prawo wykrzyczeć swój protest korzystając z popularności tego blogu Gospodarza. A komu za długo czytać Lizaka, niech czyta fraszki. Ja zawsze czekam na jego komentarze i je czytam.
    Ps. Do MA: Jeżeli napisałeś do mnie, że się mylę, że nie umię czytać Jasienicy, to jeszcze warto by rzucić ku nauce jakimś argumentem.

  209. Przepraszam. Oczywiście “nie UMIEM” trzeba pisać

css.php