13.08.2009
czwartek

Koniec pewnej epoki

13 sierpnia 2009, czwartek,

Dwie książki na czasie. Jedna dotyczy schyłku epoki tytoniu, a druga opisuje koniec epoki wiadomości telewizyjnych.

  • Krzysztof Teodor Toeplitz, „TYTONIOWY SZLAK”, Wydawnictwo Nowy Świat, 2009.

Świetny esej KTT o roli tytoniu (tabaka, fajka, cygaro, papieros) w dziejach. W jaki sposób obyczaj palenia tytoniu łączył się z ogólnym obyczajem i kulturą, a także ze sposobem myślenia w poszczególnych epokach. Książka ta potwierdza znane walory autora: erudycję, kulturę, dorobek w interpretacji przemian kultury i obyczaju, świeżość spojrzenia, przekorę, umiłowanie paradoksu, poczucie humoru. Toeplitz prowadzi nas przez dzieje tytoniu, od kilku tysięcy lat przed naszą erą, poprzez odkrycie Ameryki, po dzień dzisiejszy. Tak naprawdę interesuje go walka z paleniem tytoniu, próba wychowania nowego człowieka i budowy zdrowej cywilizacji. Pokazuje na przykład fiasko prohibicji w USA, która doprowadziła do wzrostu spożycia alkoholu oraz do zwiększonej przestępczości.

Pisząc o naszych czasach, KTT zwraca uwagę na kolejny paradoks: Ograniczenia w paleniu tytoniu („obława” na palaczy) przypada na epokę triumfu liberalizmu i praw człowieka. Autor rozważa, jakie są przyczyny obecnej „fanatycznej krucjaty” przeciwko paleniu. Pociesza się, że każda krucjata w historii została w końcu skompromitowana, przynosi fakty i czyny, które ją kompromitują, okrucieństwo towarzyszące wyzwolicielskim rewolucjom czy wojnom religijnym dążącym do prawdy i zbawienia. „Ideał pełnej racjonalności ludzkich poczynań trudny jest bowiem do osiągnięcia” i opisuje różne, często niepożądane skutki budowy świata bez Zła. (Oryginalna analiza ‘efektu pluskwy’ na marginesie sztuki Majakowskiego). Hipokryzja polityków i producentów, analiza rynku i reklam („Be Happy – Go Lucky!”), palenie tytoniu w różnych środowiskach – deputaty w armii, fason wśród inteligencji, „klasowy” styl fajki, dwuznaczność cygar (wielcy burżuje, ale także Castro i Guevara), budowa fajek, cygar i papierosów – wszystko w tej książce jest, lekkie, przyjemne i nieco zatrute – jak dym z dobrego papierosa. W oparach dymu kończy się pewna epoka, kiedy aktorzy (zwłaszcza ci „męscy”) fotografowali się z nieodłącznym papierosem w ustach.

  • Barbara Walters, “EGZAMIN Z ŻYCIA”, Wydawnictwo Magnum, 2009.

Z kolei książka Barbary Walters („Egzamin z życia”, Wyd. Magnum) to wspomnienia największej – obok zmarłego niedawno Waltera Cronkite’a – gwiazdy dziennikarstwa telewizyjnego w USA. Jej specjalnością były wywiady, które przeprowadzała z najbardziej znanymi politykami w Stanach i zagranicą. Lista jej rozmówców jest imponująca – chyba wszyscy prezydenci USA za jej czasów (niektórzy, jak Nixon, kilkakrotnie), tj. w czasie 40 lat, Golda Meir, Kissinger, Fidel Castro, Anwar Sadat i Menachem Begin, Havel, Chavez, Putin – lista zawiera też takie postaci jak Monika Lewinsky (pierwsza rozmowa telewizyjna po ujawnieniu skandalu, 50 mln widzów).

Niestety, charakterystyki i opisy tych ludzi nie są zbyt głębokie, raczej powierzchowne. Barbara Walters nie jest tak wykształcona i inteligentna jak KTT, ale ma pewne zalety…Rzuca się w oczy, że autorka lubiła swoich rozmówców, była im wdzięczna, że w końcu godzili się wystąpić w jej programie, pisze o nich z sympatią. W odróżnieniu od konwencji panującej dzisiaj w telewizji (przynajmniej w Polsce), Barbara Walters nie walczyła ze swoimi rozmówcami, nie starała się ich zniszczyć i zapędzić w kozi róg przed kamerami. Raz zapytała Kadafiego, czy to prawda, co mówią, że jest obłąkany, ale to był wyjątek. „Kiedy przeprowadzam wywiad z tak zwanym wrogiem, swoje opinie zachowuję dla siebie i staram się, aby wszystko powiedziały moje pytania”. Chociaż sama była gwiazdą – trzymała się w cieniu, co dzisiaj jest chyba nie do pomyślenia. Teraz panuje moda na gniewnych redaktorów-prokuratorów, którzy starają przyćmić swoich gości.

To, co łączy Barbarę Walters z dzisiejszymi gwiazdami ekranu, to duża pracowitość, nawet kosztem życia prywatnego, poświęcenie, dobre przygotowanie, nieustanne polowanie na wywiady, na rozmówców. U szczytu kariery miała w notesie numery prywatnych telefonów do możnych tego świata, leciała niejednym prezydenckim samolotem. Towarzyszyła jej charakteryzatorka, miała też dwie asystentki i fryzjera, nie mówiąc o służbie w domu.

Na szczęście autorka ocaliła od zapomnienia wiele faktów i anegdot. Kolacja z udziałem Kissingera, ambasadorów i innych znakomitości. Hamilton Jordan, bliski doradca (potem szef personelu) prezydenta Cartera, trochę już podpity, siedział obok żony ambasadora Egiptu. Zajrzał jej głęboko w dekolt i powiedział: „Zawsze chciałem zobaczyć piramidy”. Było z tego głośny skandal.

Ujmujący jest opis życia prywatnego, żydowscy imigranci z Europy, ojciec – impresario artystyczny z fantazją, siostra – chora przez całe życie, bardzo bliska autorce, trudne stosunki z córką, nieudane małżeństwa, od czasu do czasu romans („Mieliśmy śliczny romansik, który jednak nigdy nie przybrał poważniejszych kształtów”.)

Jest w tej książce jakaś szczerość i skromność, która każe doczytać ją do końca (prawie 600 stron). „Osiągnęłam więcej, niż mogłam sobie wymarzyć” – pisze, świadoma, że żyła w złotym wieku wiadomości telewizyjnych.

***

PS. Na naszym blogu dzieje się dużo (co budzi radość), ale nie zawsze dobrze. Kilka osób, m.in. Lever, Helena, Ryba, apeluje do gospodarza, i do moderatora, żeby coś z tym zrobić. Podzielam ich niepokój. Apeluję, żeby pamiętać, że nasz blog jest naszym wspólnym dobrem, nie zawłaszczać go, nie załatwiać swoich porachunków, nie przekształcać w swój własny folwark, nie zniechęcać innych do odwiedzin. Ułatwiać, a nie utrudniać udział w dyskusji. Na wszelki wypadek przypominam nasz regulamin i zapewniam, że chociaż tolerancyjny (zdaniem niektórych – aż nadto), to moderator tego bloga jest i potrafi skorzystać ze swoich uprawnień.

Miłego weekendu!

Komentarze: 298

Dodaj komentarz »
  1. Niespodzianka! Moderator jest i potrafi :)
    Wypada tylko westchnąć… oby wreszcie zaczął korzystać z tej możliwości i umiejętności. :!:
    Westchnienie nie jest wprawdzie antypaństwowe, ale anty szarym gęsiom.

  2. KTT jest najlepszym polskim publicystą. Po zaprzestaniu pisania w PRZEGLĄDZIE trudno go odnaleźć. Żal wielki.
    Blog ignoruje bohaterską śmierć jakiegoś kapitana w Afganistanie. W Afganistanie byliśmy, jesteśmy i będziemy, to nasza racja stanu, tak buńczucznie oznajmił minister. Nie moja racja. Kapitan poleciał do Afganistanu uzbrojony po zęby aby zabijać ludzi w interesie Ameryki. W walce także musi ktoś ginąć. Narażeni są na to wszyscy polscy żołnierze, 2000 potencjalnych zwłok transportowanych do kraju w uroczystej oprawie. Żal tylko rodzin zabitych. Zabitych nie żal, śmierć jest ich zawodem i powinnością. Będzie więcej bohaterów. Poza tym giną dla biznesu i imperialnych interesów agresywnego mocarstwa. Powtarzano kiedyś slogan, “za naszą wolność i waszą”. Teraz giną za dolary.

  3. Czekałem na taki post scriptum Gospodarza i doczekałem się .

  4. Z przykrością stwierdzam, że nawet Daniel Passent nie pojmuje istoty liberalizmu

    “kolejny paradoks: Ograniczenia w paleniu tytoniu („obława” na palaczy) przypada na epokę triumfu liberalizmu i praw człowieka.”

    Liberalizm nie pozwala na robienie czego dusza zapragnie ale na czynności/inicjatywy, które nie szkodzą i nie ograniczają wolności innym obywatelom.

    Dlatego też palenie jest tak niemile widziane w liberalnym społeczeństwie.

  5. Niezapomniana dla mnie byla wizyta Barbary Walters w Polsce – z powodu jednego wywiadu, ktory przezylam. Ktory to byl rok – 1977? 1978? Przyleciala z prezydentem Jimmy Carterem – pierwszym przywodca swiatowym, ktory do jezyka dyplonmacji miedzynarodowej wprowadzil pojecie praw czlowieka – w duzej mierze pod wplywem bardzo mlodego wowczas Polaka, absolwenta Yale, ktory doradzal Bialemu Domowi w tych sprawach i na lamach NYTimesa zarliwie przekonywal amerykanska opinie publiczna, ze egzekwowanie przestrzegania praw czlwoieka w Europie Wschodniej i demokratyzacja tej czesci Europy lezy w najlepiej pojetym interesie amerykanskiej polityki zagranicznej – Janka T.Grossa.
    No wiec Barbara Walters przyjechala do Polski z Carterem, po ktorym oczekiwalismy, ze prawa czlowieka beda poruszone w rozmowach z Gierkiem i od jakichs obietnioc poprawienia tej dziedziny w Polsce beda zalezaly gwarantowane pozyczki ameryjkanskie dla upadajacej polskiej gospodarki.
    Komitet Obrony Robotnikow juz istnial – jego mlodsi wiekienm czlonkowie i wspolparcownicy byli nieustannie nekani przez policje polityczna, zatrzymywani, w ich domach odbywaly sie ustawiczne rewizje. Dochodzilo tez do brutalnych pobic w czasie nalotow na prywatne mieszkania w ktorych odbywaly sie zajecia “latajacego ubuiwersytetu” – Towarzystwa Kursow Naukowych. Pobity w czasoe takiego nalotu Henryk Wujec mial wstrzas mozgu.
    Sledzilam z Nowego Jorku bardzo uwaz\nie wizyte Cartera, ktorej media poswiecaly sporo miejsca.
    Jednego dnia w czasie tej parodniowej wizyty zobaczylam na ekranie swego telewizora Barbare Walters, juz wowczas wielka dame od waznych wywiadow, autorke cieszacej sie na dziennikarskich wydzialach amerykanskich uczelni ksiazki “Jak rozmawiac niemal z kazdym na kazdy niemal temat” – albo jakos tak podobnie.
    TYm razem jej rozmowcami byla dwojka przedstawicielio KORu – sedziwy jego czlonek, prof. Kielanowski oraz mloda wspolpracownica i tlumaczka Kuronia, drobniutka, patrzaca zz grubych okularow – Helena Luczywo.
    -O co wam chodzi z tym KORem? ., – zapytala obcesowo Baba Wawa (nazywana tak w programie Saturday Night Live z powodu lekkiego seplenienia). Profesor Kielanowski odpowiadal jak Piekarski na mekach – chcial i nie chcial powiedziec, dobieral ostroznie i z wielkim namyslem sformulowania, cedzil slowa. Siedzaca obok niego Luczywo wyraznie tracila cierpliwosc.
    Cierpliwosc tracila takze Barbara Walters. Kielanowski byl za malo wyrazisty, zanadto profesorsjki i ostrozny. A Barbara Walters slynie takze z tegio, ze – jak mowia Anglicy – does not suffrer fools gladly.
    W koncu zwrocila sie do Heleny: – To o co wam chodzi? Co to jest ta “demokratyzacja” ? Czy chcecie poprostu, rozwalic, obalic rezim komunistyczny w POlsce?
    I Helena, patrzac prosto w kamere z lekkim smutnym usmiechem na twarzy odpowiedziala: Tak. Chcemy poprostu obalic rezim komuniostyczny w Polsce.
    Baba Wawa byla uszczesliwiona, a ja umieralam ze strachu przed telewizorem, pamietajac ze Helenka ma male dziecko, ze miesiac przedtem miala w domu brutalna rewizje, ze nie chroni jej nazwisko i profesorskie tytuly.

  6. A ja uważam że tworzenie i mnożenie zakazów prowadzi na manowce. Niedługo dojdzie do tego, że państwo będzie decydowało o tym czy można palić w mojej knajpie, w moim domu itp. Każdy ma wolną wolę palić i takie zakazy ograniczają jego wolność. Oczywiście zgadzam się, że w miejscach publicznych takich jak poczekalnie, przystanki i tym podobne jest to słusznie zabronione.

  7. Paweł pisze o godz. 10:13

    A ja uważam że tworzenie i mnożenie zakazów prowadzi na manowce.
    ….

    Dlaczego na tym blogu dwie różne osoby mogą używać ten sam nick?
    Ja nie napisałem powyższych słów, choć może zgodziłbym się z ich autorem.

    Dlaczego system organizacji bloga dopuszcza istnienie dwóch “Pawłów”?

    Paweł

  8. Witam Szanownego Gospodarza wraz z Blogowiczami,

    pojecie “krucjata” jest pojemne, stad nie do konca rozumiem, co Autor rozumie przez zlo ukryte w krucjacie przeciw papierosom. Bardzo mnie cieszy zakaz palenia w miejsu pracy, a w niektorych krajach np. w dyskotekach. Brak takiego zakazu oznacza, ze wiele osob nie chodzi do np. pubow, bo nie ma ochoty byc trutymi przez palaczy, czy ma alergie na dym. Dlatego takie zakazy uwazam za konieczne. Natomiast inna sprawa sa palarnie, itd…

  9. Zgadzam sie w pełni z Gospodarzem zwłaszcza jeżeli chodzi o punkt regulaminu zabraniający
    zamieszczania treści obrażających dobre imię innych osób, osób o odmiennych poglądach.
    W tym momencie dołączam się do zaniepokojonych Levera, Heleny i Ryby.
    Apeluje wraz z Gospodarzem aby
    ” nie zawłaszczać go (blogu) nie załatwiać swoich porachunków, nie przekształcać w swój własny folwark, nie zniechęcać innych do odwiedzin.”
    Ja jako “inny” w pełni rozumiem troskę Gospodarza, który jak rozumiem zaniepokoił się próbami zawłaszczenia blogu przez grupę podobnie myślących sympatyków – proponujących bojkotowanie lub wręcz wycinanie wpisów reprezentujących inny punkt widzenia.

    Jak pisze Pan Daniel na blogu dzieje się dużo (co budzi radość), ale nie zawsze dobrze.
    Mam nadzieje, ze to się skończy i niepokorni i inaczej myślący będą mogli od dziś pod ochrona Gospodarza nie bać się szykan i obelg.

  10. Nie rozumiem tego zakazu palenia w pubach, restauracjach. Przecież to może być prosto załatwione, decydować o tym będą sami właściciele. Chce zrobić pub dla palaczy – proszę bardzo – wielki napis “tutaj się pali”. Kto nie pali, ten nie wchodzi.
    W drugim “Tu się nie pali”, to palacze nie wchodzą.
    Ja to wszystko odczuwam jako gwałt na moich prawach obywatelskich: nakaz jazdy w pasach, obowiązek posiadania kasku, zakaz palenia w moim samochodzie, albo namiętne wmawianie Polakom, że tylko kuchnia śródziemnomorska jest dobra, a polska jest do niczego. Jeżeli ja mam chęć palić, pić, jeździć bez kasku i jeść golonkę na smalcu – to jest to moja sprawa i nic nikomu do tego. A Państwu przede wszystkim.

  11. Widziałem kiedyś na różnych filmach palarnie opium. W krajach, gdzie istniały takie przybytki, nie można było palić opium np w restauracjach czy kawiarniach Może wprowadźmy dla palaczy tytoniu takie inhalatoria, gdzie będą mogli wspólnie podążac ku przeznaczeniu i rakowi płuc, w tym obrzydliwym smrodzie !

  12. Panie Torlin,
    ma pac calkowita racje.
    Ale ,widzi Pan, “sily postepu” sa niezmordowane.
    Jesli nie udalo sie im poubierac nas w niebieske mundurki i zapedzic
    do pracy w kolchozie, to przynajmniej spruboja ubrac nas w kaski, przypiac pasami, zabronic palenia i jedzenia niezdrowych rzeczy.
    Wszystko oczywiscie w imie “postepu, tolerancji i naszego dobra”

  13. Binarek , zakaz palenia nie ma nic wspolnego z liberalizmem jeśli pali sie nie szkodzac innym ! Sam palę i jednoczesnie nie znoszę smrodu starego dymu tytoniowego , tak charakterystycznego dla podłych knajp , pociągów itp. Jest jednak druga strona zagadnienia . Zakazy wszędzie tam , gdzie palenie szkodzi innym –w miejscach PUBLICZNYCH !!! . Natomiast wara państwu od nawracania mnie na RELIGIĘ niepalenia ! Bo to jest religia ! Tyle tylko , że liberalno lewicowi tego za cholerę nie widzą . Przykład – min. czy vice od srodowiska w Angli głosi zbrodznicze ( obecnie ) idee dot. ograniczenia ilości ludnośći – łatwość aborcji , namawianie do eutanazji starych . Jednocześnie , państwa UE , jak durne bydło za przewodnikiem podnoszą ceny papierosów do HORRENDALEGO poziomu , abym nie palił i mnoża debilne zakazy . Większość ludzi ( na tym forum też ) jest zakłamanych lub nie ma wiedzy . Otóż w moich “fajkach ” jest 80 % ZYSKU państwa !!! Ten zysk pozwala DOPŁACAĆ do nie palących Binarków i inn. , którzy wg. scisłego wyliczenia kapitalistów kosztują państwo o ok. 150 tys. € wiecej na łeb ! Dlaczego ??? Bo żyjecie dłużej , i potem jak rosliny walicie w pampersy za pieniądze podatników w róznych domach opieki !!! To prawda zamiatana pod dywan w salonowych dysputach . Nikt nie bedzie chciał podmuwać Cię za darmo , gdy przeżyjesz mnie o 15 lat , powoli odchodząc na Alzheimera w przytułku !!!!!!!!!!!!!!!
    Facet od niepalenia w Polsce ( chyba Zatoński ) wydał komunikat , że na skutek palenia ROCZNIE umiera w Polsce WCZEŚNIEJ kilkadziesiąt tys. ludzi !!!!!
    Jest to rewelacyjna wiadomość dla budżetu , bo palący , umieraja na taniego raka a prawiczki higieniczne żyja długo i niepotrzebnie SPONSOROWANE przez palaczy , którym utrudniają zycie ! A TO PATOLOGIA , aby flekować sponsora ! Jak wiesz /lub nie , za pręnascie lat rozpadną się wszelkie obecne systemy emerytalne . Sądzę , że starców będzie się mniej lub bardziej łagodnie skłaniać do eutanazji lub wręcz stosować kryptanazję . Pojęcie HUMANIZMU będzie przewartościowane z chamskiego powodu – braku kasy !
    Dbaj więc o mnie Binarku , bo za moje wpływy do budżetu z akcyzy i vatu z tytoniu i alkoholu jakiś gastarbeiter , za parę / paręnaście lat będzie Cię przewijał , odwracajac ze wstrętem głowę !!! Ja wole zdechnąć godniej paląc !
    To troche tak jak z tymi nędznymi energooszczędnymi żarówkami , przy których mdłym swietle każą nam żyć !
    Przemyśl to – PZDR

  14. Ciekaw jestem jakie będą ostateczne skutki kampanii antypapierosowej. Zgadzam sie z Binarkiem, ograniczanie/zakaz palenia w miejscach publicznych jest ochroną niepalących. Również porównanie do prohibicji jest chybione gdyż sprzedaż papierosów jest dozwolona.
    Autor uważa, że paradoksem jest iż kampania antypapierosowa wydarzyła się w epoce liberalizmu. A co w takim razie powiedzieć o kampanii ochrony środowiska? W Australii , od października nie będzie można kupić w sklepie normalnej “edisonowskiej” żarówki. To jest prohibicja! Zrobiliśmy już zapasy ale czy wystarczy do końca zycia??

  15. Torlin 13.05
    Wszystkiego się spodziewałem, ale że Korwin Mikke wyprał ci szare komórki do tego stopnia, że NIC nie potrafisz dodać, do jego powszechnie znanych bredni – nie , nie mogę w to uwierzyć !

  16. Torlin 13.05
    Żeby wszystko było jasne: Nie mam nic przeciwko temu żebyś jako wolny człowiek jeździł w swoim samochodzie bez zapinania pasów. Pod warunkiem, że gdy podczas zderzenia czołowego z moim samochbodem wylecisz przez szybę przednią i zamażesz mi swoim mózgiem i krwią, maskę i przednią szybę MOJEGO AUTA – sam to pozbierasz i umyjesz !

  17. Torlin,

    Szanowny Panie, to co Pan napisał, to prawdy elementarne, też cierpię z tych powodów.
    W moim przekonaniu, władze cywilne uczą się/nie od dziś, sztuczek od wielowiekowego manipulatora, jakim jest Watykan. Im przecież te zygoty, in vitro etc. zupełnie wiszą…
    Wylansowanie jednak takiej aborcji,, to superbezpieczne łamanie społecznego kręgosłupa. Bezpieczne dla łamiącego oczywiście.Jeśli chce się problem potraktować uczciwie, czyni się to w sposób, jaki Pan zasugerował- każdemu wolny wybór. Manipulator charakteryzuje się tym, że nie daje takich możliwości. Manipulator gnębi, samemu pozoistając nieskalanym, gdyż robi to w imię “najczystszych wartości”, jest poza zasięgiem zdroworozsądkowej repliki.
    Znacznie poważniejszym zagrożeniem od nieszczęsnego dymka, jest zatrucie miast spalinami samochodów/w szczytach – horror/, ale przedewszystkim ŻYWNOŚĆ!!!
    To czym się obecnie żywimy, to w większości przypadków produkty szkodliwe.
    W przypadku coraz bardziej szkodliwej żywności, niestety nie mamy szans na stworzenie kiedykolwiek sytuacji wolnych wyborów/ceny produktów mniej szkodliwych są radykalnie droższe/. Niedługo będziemy jedną hodowlą, żywioną czym popadnie, w dodatku szkodliwym, a przed naszymi karmikami będą przechadzać się strażniacy miejscy, policjanci itp. i będą pilnować tylko jednego- żeby nikt z nas po tej trującej karmie , broń Boże nie zapalił papierosa.Będziemy za pomocą leków podtrzymywani do 90-tki, i jeszcze w tym wieku będziemy płacić mandaty za dymka we własnym ogródku, gdyż dymek nam szkodzi…
    Manipulator, osiąga jeszcze jednego małego bonusa od antynikotynowej krucjaty- zdołowani, z narzuconym poczuciem winy palacze, bez szemrania zapłacą, każdą , podwyższoną akcyzę, która jest tym, co nigdy nie śmierdzi.
    Na koniec jeszcze jedna refleksja- palacze powstają legalnie, papierosy są towarem legalnym, a manipulator stygmatyzuje to jako niechcianą, bardzo intratną “ciążę”.
    Obawiam się ,że to jedna z pierwszych jaskółek na drodze do dyskretnego podrasowania zakusów rządzących do Orwella. Jak ochoczo poszerzono np. uprawnienia rządzących wobec społeczeństw pod pretekstem walki z terroryzmem…

    Pozdrawiam,Sebastian

  18. do palaczy: co to jest za tolerancja, ktora mojej nietolerancji nie toleruje.

  19. Torlin pojechał po bandzie! I ma racje. Nie można skazywać wszystkich na takie a nie inne zachowania. Jeśli ktoś jest zdeklarowanym palaczem, powinien mieć miejsca, gdzie palić wolno i nic nikomu do tego. Rozumiem zakaz palenia w pracy, ale jakaś palarnia powinna być wydzielona, aby nie dyskryminować palaczy, którzy i tak mają przechlapane, bo podobno krócej żyją, choć nie wszyscy. Sama jestem niepaląca i nie lubię dymu, ale dla towarzystwa jestem gotowa pójść do lokalu, gdzie się pali, bo wiem, że dla moich przyjaciół to jest ważne. Oni nie będą się dobrze czuli w lokalu bez dymu, a ja od czasu do czasu wytrzymam. Wszelka przesada jest niezdrowa.

  20. Torlin,

    widac malo bywasz w barach i restauracjach. Albo sam palisz. W 2005 roku wprowadzono u mnie zakaz palenia z restauracjach i barach. Wlasciciele darli szaty jak Rejtan, krzyczac, ze pojda z torbami. W rzeczywistosci bary i restaracje prosperuja dobrze, zjesc i napic sie mozna bez wdychania dymu wlasnego i innych, a tym, ktorych ssie, pozostaje wyjscie na 5 minut na zewnatrz.

    Projekt sal dla palaczy i dla niepalacych nie sprawdza sie. Sala dla palacych powinna byc wyposazona w sprawna wentylacje – i tutaj znowu lament wlascicieli barow i restauracji, ze ich na to nie stac (moze i maja racje).

    I wyobraz sobie, ze w kraju tak zdemoralizowanym przez wolnosc i liberalizm nikt (lub prawie) nie poczul sie zgwalcony. A juz najmniej niepalacy, ktorzy w koncu mogli siedziec w barze czy restautacji bez myslenia o tym, jak i gdzie wywietrze swoje ciuchy po powrocie do domu.

    Jesli masz ochote, to mozesz palic, ale tak, zeby nie uprzykrzac zycia innym. Na przyklad w domu, ale nie w restauracji, ktora – choc w rekach prywatnych, to jednak jest miejscem publicznym. I panstwo jest od tego, zeby regulowac to, co dzieje sie w miejscach publicznych.

    Aha, podobnie zgwalceni czuli sie niektorzy kierowcy, kiedy zmuszono ich do zapinania pasow. Jak sie okazuje, pod pojeciem gwaltu mozna wsadzic wszystko. Kwestia wrazliwosci ?

    Czy moze nadmiaru wyobrazni ?

    Pozdrawiam

  21. Chciałbym jedynie nieśmiało zwrócić uwagę, ze tzw. naganne zbaczanie z tematu jest normalnym losem inteligentnej dyskusji – gdy inni uczestnicy podchwytują rodzące się własna dynamika watki i rozwijają je.

    Np. widzę małe szanse na dyskusje o książce przyjaciela naszego Gospodarza chociaż została zadana jakaś tam praca domowa, która już zaczęto pracowicie odrabiać…”granice zakazywania czyli o tolerancji”.

    Oczywiście palenie jest po prostu bardzo szkodliwe i to nie tylko dla tych co swoim zdrowiem się akurat nie przejmują.
    Nikomu nie przychodzi do głowy aby sobie dla rozrywki postrzelać na mieście chociaż myślistwo tez ma swoje chwalebne miejsce w historii ludzkości.

    Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, ze książek o historii palenia napisano na świecie setki i ciekawi mnie na ile książka przyjaciela naszego Gospodarza jest oryginalnym tworem a na ile inteligentnym i twórczym żonglowaniem źródłami…pierwsza lepsza książka o paleniu:

    TOBACCO TIMELINE
    Copyright 1993-2007 Gene Borio

    SOURCES: Thanks to tobacco researcher Larry Breed (LB) for his contributions. He recently found a little tome called “This Smoking World” (1927), and shared some of its events (TSW). I am also beginning to incorporate events referenced in Richard Kluger’s monumental Ashes to Ashes (RK), The American Tobacco Story (ATS), Corti’s “A History of Smoking (1931), Elizabeth Whelan’s A Smoking Gun, and Susan Wagner’s Cigarette Country (1971). Another important source is Bill Drake’s wonderful The European Experience With Native American Tobacco (BD).
    itd.
    Po prostu naczytałem się w Wybiorczej i generalnie polskiej prasie artykułów i dywagacji, które jako żywo do bólu przypominały rzeczy, które w dopiero co w zagranicznej prasie czytałem.
    Nie próbuje odbierać przyjacielowi Gospodarza pierwszeństwa na polskim rynku i na pewno jako nie palący z przyjemnością książkę przeczytam i skonfrontuje z innymi podobnymi książkami ukazującymi się na świecie praktycznie co parę miesięcy.

    Czekam na kulturalna dyskusje NA TEMAT.
    No właśnie a jaki jest temat?

    Polecam wywiad z Gospodarzem (już nie nowy) w “Lewicy” – smutny…niezwykle szczera samokrytyka.
    Wyszła z niej stara jak świat mądrość, ze dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło…

    Wiem, ze w inteligentnym felietonie musi być międzynarodowo ale Pani Walters – amerykańska Pani Dziedzic jakoś mnie nie rajcuje – jakie właściwie stanowisko i punkt widzenia reprezentowała, bo, ze była grzeczna to wiem – ale jaki jest jej twórczy wkład w dziennikarstwo?
    Nie da się tej Pani nawet porównać do Kapuścińskiego – szkoda czasu.

  22. Majaczenia salonowców

    Zbliża się rocznica 1 września kiedy to Niemcy na Westerplatte zaatakowały II RP.
    W okresie PRL-u rocznica ta była wyraźnie odnotowywana. W Solidarnej RP przez lat wiele w ogóle zaniechano zauważania tego faktu, by nie drażnić nowych politycznych sojuszników strategicznych. W zasadzie mamy dwie rocznice związane z tym koszmarem narodu polskiego, to jest jak wcześniej powiedziano 1-go września i 9-go maja, czyli zakończeniem II-giej wojny światowej.

    Obie daty zostały przez solidarnych zapomniane i odstawione do lamusa ignorancji.
    Jak gdyby 6 milionów pomordowanych Polaków przez niemieckich faszystów dla nowych nawiedzonych nie miało najmniejszego znaczenia. Pół miliona wymordowanych Polaków przez upowców też nie ma większego znaczenia. Natomiast 20 tysięcy pomordowanych przedwojennych oficerów w Miednoje, Bykowni i Katyniu spędza im sen z powiek .Cóż to za matematyka i logika, jeśli w ogóle o czymś takim w kontekście zabijania można mówi.Każde zabijanie jest bandytyzmem. Jedynie jego skala wskazuje na poziom nacjonalistycznych nienawiści, jakie żywiono wobec Polski i Polaków. Oczywiście jest także poza dyskusją, że na ten poziom niechętnych emocji wobec Polski, zapracowali także sami Polacy, a właściwie prawy odłam naszej nacji.

    Mam wrażenie, że świętowanie 1-go września jako symbolu pamięci o pomordowanych Polakach i potwornie zniszczonej Polsce miało swoje uzasadnienie w logicznym myśleniu upatrującym pewien ciąg historyczny w dziejach niełatwego losu naszego narodu. Było ono nie tylko przypomnieniem minionego dramatu, za który zapłaciliśmy niezwykle wysoką cenę. Stanowiło ono również niezwykle niewygodne dla obecnej prawicy przypomnienie , faktów historycznych opisujących, kto dopuścił do tej klęski oraz tego kto ją spowodował.
    W tym nowym rozumieniu polityki historycznej starano się zacierać ślady własnej nieudolności, niekompetencji,by nie rzec głupoty politycznej.

    W tym znaczeniu niewygodnym było również solidarnym, wspominanie o dniu zwycięstwa nad faszyzmem. Bowiem dla nich wyzwolenie Polski przez I i II AWP oraz Armię Czerwoną było zniewoleniem Polski. Nie chcą oni pamiętać, że przegrali tę wojnę. Nie potrafili też Polski ani obronić ,ani też wyzwolić. Jednym słowem sromotna klęska polityczna.Pozostawili naród na łaskę i niełaskę kominów krematoryjnych Auschwitz-Birkenau.
    Coś takiego można krótko nazwać zdradą narodową wynikającą z infantylności politycznej, słabości gospodarczej oraz militarnej nieskuteczności polskich kasztanek wobec niemieckich hord wojsk pancernych

    Swe niespotykane kalectwo polityczne starają sie pokryć agresywną postawą ZSRR wobec Polski. Polska prawica nie umiała perspektywicznie przewidzieć rozwoju biegu wypadków.Nie potrafiła także na tę okoliczność przygotować polskiej gospodarki i przemysłu zbrojeniowego. Jednocześnie Polska była zbyt słaba by móc samodzielnie przeciwstawić się potędze niemieckiej.Nakierowana na Zachód polska dyplomacja i polityka zagraniczna okazały się niewypałem i poniosły porażkę. Wspólnej obrony wespół z ZSRR przed wojskami niemieckimi nie brano w ogóle pod rozwagę, ponieważ Sowietów traktowano jako wroga jeszcze gorszego niż Niemcy hitlerowskie.

    W tej sytuacji trudno się dziwić egoistycznej postawie Rosjan , którzy w obliczu niemieckiej dominacji i braku polskiej aktywności politycznej w zakresie wspólnej obrony, postanowili rozgrywać swoje własne i partykularne interesy. Weszli na tereny Polski i przyłączyli do ZSRR tereny etnicznie nie polskie. Skrócili sobie w ten sposób linię potencjalnej obrony i uzyskali dwa lata pokoju na przygotowanie się do walki z Niemcami. A Polska znakomicie ułatwiła im to zadanie poddając 17-go września kilkasettysięczną armię. Cała reszta natomiast podwijając ogony pod siebie uciekła na dziki zachód , gdzie broniła nie swoich interesów.I nie zrekompensują tego Polsce czerwone maki pod Monte Cassino.

    W rezultacie takiej obłąkańczej polityki Polska została pozostawiona sama sobie i musiała przegrać,tym bardziej, że ewidentnie opuścili ją sojusznicy zachodni nie dotrzymując zobowiązań , co się w potocznym rozumieniu zdradą nazywa.

    Ta zdrada została usankcjonowana prawnie porozumieniem trzech mocarstw w Jałcie, która odbyła 4-11 lutego 1945roku gdzie zarysowano podwaliny nowego porządku jałtańskiego. Polska została oddana w sferę wpływów ZSRR. Polska utraciła wówczas Kresy Wschodnie.W ramach rekompensaty Polska otrzymała Pomorze Zachodnie, Prusy Wschodnie i Śląsk.Podjęto decyzje o transferze ludności pomiędzy państwami (m.in. przesiedleniu Niemców). Mocarstwa zgodziły się na utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej urzędującego w Warszawie.

    Zatem do sennika odłożyć można marzenia polskiej prawicy o zdobyciu władzy w Polsce.Te rozstrzygnięcia dowodzą, że Powstanie Warszawskie było wymierzone zarówno przeciw Niemcom jak i wszystkim aliantom. Był to ostatni samobójczy rzut na taśmę, w którym Warszawa musiała umrzeć, ponieważ Stalin nie zamierzał oddawać zachodowi Polski wbrew wcześniejszym ustaleniom. ZSRR przyznano 1/3 terytorium Niemiec. I do tego terytorium ZSRR musiał mieć dostęp celem utrzymania szlaków komunikacyjnych i zaopatrzeniowych dla stacjonujących w pokonanych Niemczech radzieckich wojsk okupacyjnych.

    Stąd wywołanie w Polsce wojny domowej w latach 1945-48 było militarnym i politycznym warcholstwem skierowanym przeciwko interesowi wszystkich uczestników porządku jałtańskiego i nie miało ono najmniejszych szans powodzenia. Szansą na zmianę miejsca Polski na mapie politycznej Europy miała się stać III Wojna Światowa. Świadczy to o chorobliwie nierealnych aspiracjach polskiej prawicy, która nie posiadała absolutnie żadnych znaczących politycznie argumentów.

    I tak długo ta sytuacja trwała dopóki Moskwa nie postanowiła za grube pieniądze sprzedać NRD.Wówczas już Polska nie była jej potrzebna.Powiedzmy sobie jasno “Solidarność” nie stanowiła żadnej przeszkody dla utrzymania imperialnych wpływów Rosji w Polsce. Los Polski nie rozstrzygał się w Warszawie. I teraz też, niestety, nie rozstrzyga się u nas, stąd mamy do czynienia z tak upokarzającym wasalizmem naszych “elit” doskonale wiedzących kto tutaj rządzi.

    Sposób myślenia i działania naszej prawicy od lat nie ulega zmianie, a ich kierunkową jest zwierzęca nienawiść wobec Rosji. Rosji, która znajduje się w centrum zainteresowania wszystkich możnych tego świata,bowiem zdają sobie oni doskonale sprawę, że na interesach z Rosją można doskonale zarobić.Wiedzą oni, że Rosja jest ogromnym posiadaczem nośników energii i innych minerałów znanych niektórym jedynie z tablicy Mendelejewa.

    Polska zaś widziana z poziomu mapy gospodarczej Rosji jest zaledwie mikrym punkcikiem w skali Euroazji. Nasze anbicje nie pokrywają się z możliwościami jakimi dysponujemy a właściwe jakich nam potrzeba do zadzierania nosa. Ciągle czynione w jej adres kpiny, żarty dowcipy i niegrzeczne oraz aroganckie zachowawnia świadcza jedynie o tym, że nie jesteśmy rozważnym i solidnym partnerem gospodarczym i politycznym. Rosja bez Polski potrafi się doskonale obejść. Natomiast Polska bez Rosji sporo może stracić. Nie zapominajmy, że Rosja jako imperium jest gwarantem naszych granic. Cofnięcie przez Rosję jej mandatu może smutno się skończyć dla nas. Poza tym pamiętajmy , że Zachód nie będzie tolerował na swojej drodze zawalidrogi hamującego rozwój stosunków z Rosją.

    Wydaje się, że nasze awantury z Rosją są także dość powściągliwie postrzegane przez Zachód.Nie możemy także liczyć na ofensywną jądrową broń rakietowa,a nawet na konwencjonalne “Patrioty” typu obronnego, ponieważ o dysponowaniu taką bronią rozstrzyga się na szczeblu USA-Rosja. Nadto trudno jest wyposażać niepewnego sojusznika w broń mogącą rozpętać wojnę kończącą życie na ziemi. Polska prawica nie dorosła jeszcze do tak odpowiedzialnej roli. Conajwyżej może sobie biegać po piaskach Afganistanu, nie przyczyniając nikomu większej szkody, jeśli sama jej sobie nie wyrządzi.

    Nie inaczej należy poczytywać zabiegi naszych medialnych oszołomów związane z planowanym przybyciem Putina do Polski z okazji 1-go września. Wszystkie media aż jęczą i stękają z radości ,co to będzie ,kiedy Putinowi pokażą bilboard jak Stalin gorąco się ściska Ribbentropem. Przecież jest to tak smarkate, gówniarzerskie, iż po prostu płakać się chce, że tego rodzaju element doszedł u nas do władzy. Trzeba tych durniów zapytać wprost ,a co Polska na tym zyska?

    Mało tego ci geniusze polityki głosżą wprost i bez zastanowienia o Polsce od morza do morza. Głupota czy prowokacja? Jedno i drugie szkodzi Polsce na arenie międzynarodowej ,bowiem świadczy to o odwetowych skłonnościach i być może takich zamiarach Polski. A któż będzie popierał państwo destabilizujące istniejący porzadek prawny?

    Różnego rodzaju internetowe cymbały głosżą polską rację stanu nastepująco:
    “Poska racja stanu jest odbudowa I Rzeczpospolitej. Mamy historyczna okazje aby po ponad dwustu latach ponownie stworzyc wspolny obszar gospodarczy i polityczny z pozostałymi Ziemiami Rzeczpospolitej , czyli Ukraina i Bialorusia. Aby to osaignac musimy wymusic na Rosji i Niemczech przyłączenie Ukrainy i Bialorusi do Unii Europejskiej.”

    Jak z powyższego widać solidarne ziarnko rzucone w glebę Narodów Wschodu obrodziło w Polsce chwastami ruderalnymi co się zowie. My zamierzamy cokolwiek wymuszać na Putinie lub Merkel, kiedy sami u siebie nie potrafimy zaprowadzić elementarnego ładu i porządku .My proszę państwa w ich towarzystwie nie mamy nic do powiedzenia, nawet problemu Eryki Steinbach nie potrafimy rozwiązać, nie mówiąc o tym ,że z Putinem niczego nie mamy do rozwiązania poza Katyniem.

    Opowiadania nam ,że naszym sojusznikiem strategicznym jest Gruzja i Ukraina, zbyt poważnie nie można przyjmować. Jeżeli ktoś wdaje się w rzecz z psychopatą to nie najlepiej to o nim samym świadczy. Gruzja jest coraz bardziej obarczona brzemieniem niezadowolenia z przemian tam następujących o czym coraz wyraźniej daje o sobie tam znać rosnąca w siłę opozycja. A Ukraina znajduje się na grani krachu.

    Panowie wybudźcie się z tej maligny i majaków.
    _________________
    Tua res agitur

  23. Palenie tytoniu (w odróżnieniu od żucia) zawsze stanowi agresję w stosunku do otoczenia, gdyż zawsze zanieczyszcza powietrze, które jest wspólnym dobrem, i którym wszyscy znajdujący się w pobliżu są zmuszeni oddychać. Tym samym palacz w otoczeniu niepalących zawsze naraża ich zdrowie, a ponadto naraża na odczuwanie smrodu. Podstawowym ograniczeniem wolności naszego postępowania jest powstrzymanie się od działania na szkodę innych ludzi. Czyli minimum to “nie pal wśród niepalących”. Sposób walki z nałogiem palenia jest dobry. Właśnie, nie ma tu prohibicji tylko stopniiowe wprowadzanie ograniczeń przy jednoczesnym upowszechnianiu wiedzy na temat skutków.

  24. Momo pisze:
    “…min. czy vice od srodowiska w Angli głosi zbrodznicze ( obecnie ) idee dot. ograniczenia ilości ludnośći – łatwość aborcji , namawianie do eutanazji starych ”

    Momo :lol: , nie wszystko co podaje do wiadomosci Radio Maryja albo redaktor Terlikowski nalezy brac za dobra monete. Oni lubia zmyslac, niestety.
    Chce Cie uspokoic, ze nikt w Rzadzie Jej Krolewskich Mosci nie glosi zbrodniczych idei. To niezbyt madry obecnie rzad, ale ani nie namawia do aborcji, ani do eutanazji. :lol:

  25. momo 13.32
    Widziałeś jak ktoś najbliższy z rodziny umiera na “taniego” raka płuc z przerzutami ? Ja widziałem, a ty nie. Więc wypal sobie kolejną paczkę fajek – zobaczysz sam w lustrze.
    Pozdrowienia

  26. Myslalam, ze demokracja polega na tym, ze moge robic co chce pod warunkiem, ze nie szkodzi to i nie przeszkadza innym.
    Zakazy dla palaczy, podwyzszanie cen papierosow, zmuszanie pod kara do jezdzenia w pasie lub kasku, zmuszanie restauracji do wprowadzania zasad zdrowego zywienia, a nawet zasad higieny – tematy mozna pociagnac dalej. Zwlaszcza w kraju bez doswiadczenia w demokracji i samorzadnosci. Wlasnie, a co zograniczeniami we wszelkich samorzadnych spolecznosciach, gdzie musisz uzyc kosiarki, zebrac liscie i kupe po psie, nie tak rzadko musisz miec w jednym kolorze i ksztalcie kubel na smiecie i setki innych ograniczen, ktore sami sobie narzucamy. Mysle, ze z tymi uciazliwosciami mozna zyc, gorzej zyc z cukrzyca, w przypadku, kiedy spowodowala ja nie genetyka, ale wylacznie nieprawidlowe odzywianie. Chorzy tacy, dzieki postepowi medycyny zyja dlugo i … bardzo drogo. Moze lepiej bylo ulec wielkiemu bratu i zaczac sie odzywiac prawidlowo?
    Dlaczego zmusza sie pod kara rodzicow, zeby posylali dzieci do szkoly, nie mowiac o szczesliwych kiedys czasach, kiedy zmuszano do szczepien. Teraz juz najbardziej postepowe kraje, wlasnie w imie wolnosci rodzicow -do szczepien nie zmuszaja (nie rozpoczynajmy dyskusji o autyzmie na podstawie wiedzy zaczerpnietej z internetu).
    Jesli ktos rozwali sie samochodem na moim samochodzie, to jest to sprawa zwiekszenia skladki ubezpieczeniowej nie tylko jego, wbrew deklaracjom firm – i mojej, ale wszystkich, a koszty leczenia i utrzymywania idioty, ktory uniknal by straszliwego wypadku, gdyby sie zapial pasem obciaza cale spoleczenstwo.
    P.S. Ja z kolei nie poszlabym dla towarzystwa do restauracji, gdzie sie pali, tak jak nie wyobrazam sobie palenia w mieszkaniu. Znam niewielu palaczy, ale nawet tych kilku nie pali w swoim mieszkaniu.
    P.S. Pamietam wywiad Barbary Walter z Fidelem Castro. Ten ostatni byl wyraznie pod jej urokiem, a z jej strony chemia tez zadzialala.

  27. Musze zgodzic sie z glownymi tezami A. Falicza.
    Jako byly palacz, nie sadze, ze palenie dotyczy jedynie palacego, ze ograniczenia w paleniu, piciu, jedzeniu golonki sa naruszeniem wolnosci osobistej. Potem ktos musi placic za leczenie szwankujacego zdrowia tych “wolnosciowcow”.
    Wydaje mi sie rowniez, ze GW, tak jak polskie media bylego PRLu cierpi na gleboko zakorzenione kompleksy zascianka, ktory mysli, ze zapalenie “Marlboro” lub napicie sie szkockiej whisky czyni go swiatowca.
    Co do katharsis bylych dziennikarzy, takich jak p. Daniel lub KTT, polecam im przeczytanie ponowne ich dawnych felietonow. KTT pisal kiedys o wyzszosci cywilizacyjno- konsumpcyjnej dawnego NRD nad Berlinem Zachodnim. Moznaby z jego dawnym tekstow zmontowac niezly kabaret. :)

  28. Książka KTT niewątpliwie jest ciekawa, jak każdy tekst tego autora. A kampanie antynikotynowe robi się tytułem promocji (markrting, niech to diabli) akcyzy. Kto nie wierzy niech zwróci uwagę, że te kampanie się nasilają właśnie prze planowanymi podwyżkami akcyzy na papierosy. Dwa lata temu budżet z tego tytułu uzyskał 14 mld zł i od tamtej pory chyba dwa razy akcyzę podnosił. Złota żyła. Jakby tak palacze zupełnie zrezygnowali ze sprawiania sobie frajdy, ten podatek budżet znajdzie gdzie indziej. Ciekawostka: w czasach minionych paczka tanich papierosów kosztowała około 4 zł, drogich – 18 zł, czekolada wedlowska Jedyna też 18 zł, a kilogram cukru 12 zł i chorych chyba było mniej niż dziś. Ja nie rozumiem jak to się dzieje, że akcyzą nie obciąża się ceny cukru oraz produktów go zawierających, jeśli tak łatwo można tę akcyzę wypromować. Wyobrażacie sobie Państwo pożytki z cukru w kwocie 10 zł/kg ? Ja tak.

  29. Ja już swoje napisałem, nie będę się powtarzał. Mam tylko pytanie do starego kumpla Jakobsky’ego, czy jeżeli jako człowiek prowadzący działalność gospodarczą chciałbym zrobić restaurację tylko dla palących to mi wolno, czy nie?

  30. Helena pisze:
    2009-08-13 o godz. 10:02

    Heleno ! Po co pisac takie bajki ? Prawa czlowieka, Ameryka, Ruch Ochrony Robotnika, Towarzystwo Kursow Naukowych ! Po co nam te bajki ?

    Po zamordowaniu 3 milionow cywili w Wietnamie, po stracenieu kolonii przez sojusznikow i po daniu prawa glosu czarnym obywatelom USA (przez 170 lat nie mieli takiego prawa w demokratycznej Ameryce) Jimy Carter wyskoczyl z prawami czlowieka na arene miedzynarodowa.

    Wiemy jak to wyglada w praktyce z Abu Ghrib wiezienia. To sa prawa czlowieka http://www.antiwar.com/news/?articleid=2444
    Dobrze ze sa jeszcze kraje gdzie praw czlowieka nie ma.
    Tamci wiezniowie byli jednak w lepszej sytuacji od tych na ktorych spadla satelitarnie kierowana bomba gdy spali w swych glininkach.

    Ruch czy Komitet Ochrony Robotnika i Towarzystwo Kursow Naukowych to rownie fascynujace. Robotnik i Kursy Naukowe cha cha. Ktore z tych kursow skonczyl Lech Walesa?

    To nie byl ‘Ruch’ zadnej obrony – to byla Zdradziecka Konspiracja Zniszczenia Gospodarki Narodowej. ZKZGN

    Obecnie ‘robotnik’ ma znacznie mniej praw i przywilejow a gospodarka jest wyprzedana. Robotnik nie ma nawet prawa glosu bo wybory to farsa.

    Heleno, moje cisnienie podskoczylo.

  31. Passent pisze:

    “Barbara Walters nie jest tak wykształcona i inteligentna jak KTT, ale ma pewne zalety…”

    Nie przepadam za pania Walters,
    ale setki milionow ludzi ja znaja.
    Kto to jest KTT?

    Slawomirski

  32. Rozumiem Pana Lizaka,
    Mialo byc o palenie od palenia tylko krok do odpalania a jak odpalac to z krazawnika “Schleswig-Holstein” inaczaj mowiac jestesmy na Westerplatte co w oczywisty sposob wiedzie do zaslug Armii Czerwonej i ohydy prawicowej.
    I tak jak wszystkie drogi prowadzace do Rzymu wszystkie tematy zadawane przez gospodarza kojarza sie Lizakowi z d.. przepraszam z tym samym.
    WSZYSTKO jest na temat – wystarczy jedynie dobra wola w olbrzymich ilosciach.
    Czego na tym kulturalnym blogu chyba zabraknac nie powinno.

  33. Skoro o gwiazdach dziennikarstwa mowa, KTT jest lokalną gwiazdą, ale przeniesiony na grunt amerykański, byłby gwiazdą światową, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Barbara Walters – odwrotnie. Gdyby urodziła się w Polsce – i jakimś cudem przeżyła Holocaust (a potem nie wyemigrowała) – dzisiaj musiałaby się zadowolić statusem gwiazdy lokalnej. Jak Monika Olejnik, która w warunkach amerykańskich byłaby supergwiazdą. Ciekawe, czy tacy ludzie jak ona, KTT, czy By… no nie będę tu nikogo zawstydzał, ani zmuszał do fałszywej skromności, ale ciekawe, czy tacy ludzie zastanawiają się czasem nad kaprysami losu, który obdarzywszy swych wybrańców taką samą skalą talentu, jednych wynosi na szczyty, a innych tylko do wysokości prowincjonalnego pagórka.

  34. Blad: oczywiscie mialo byc o PALENIU (nie glupa ale papierochow).

    Dodatkowa taryfa ulgowa nalezy sie Panu Lizakowi za to, ze choc w oczywisty sposob ma obsesje to jest to obsesja politycznie poprawna.

    Drogi Gospodarzu zaczalem odliczac – do 23 sierpnia oficjalnego dnia poswieconego przez kulturalna Europe na uczczenie ofiar stalinizmu tylko 10 dni – juz zacieram rece na felietonik arcydzielo.
    Pani Wilenka Dosad tez czeka.

  35. Paliłem. EM b/filtra (żółty pasek), od święta Gitanes. Aż któregoś dnia usłyszałem jak coś we mnie rzęzi i zgrzyta. Nie zadwałem sobie wcześniej sprawy, że jestem wyczulony na takie dźwięki. Natychmiast rzuciłem papierosy, w ostatnich dniach sierpnia 1980 roku. Był to koniec pewnej epoki. Jeszcze przeleciałem kilka razy w te i wewte po Orlej Perci, aby płuca przedmuchać. I tyle.

    Teraz czasem zapalam sobie cygaro. Rok temu urodził się wnuk więc nie mogłem odmówić zięciowi. Generalnie, nie ma większej frajdy, jak przejść się po Piątej Alei i zapalić cygaro. Albo jeszcze lepiej, przejechać się kabriletem w kierunku Parku Centralnego w niedzielny poranek, gdy ruch jest niewielki, niespiesznie, parę mil na godzinę, lewą ręką trzymać kierownice, a w prawej dymiącą rurę z tytoniowych liści – raz na jakiś czas. Nie mógłbym siedzieć w pubie, gadać i kopcić, odpalać jednego od drugiego – to nie jest żadna przyjemność.

    Mieliśmy kolegę w liceum, Dariusz miał na imię, a my wołaliśmy na niego Pers. Najszybszy z nas wszystkich, wysportowany, szybkostrzelny, skoczny, giętki w wymyku i odmyku. Najlepszy z nas wszystkich. Jeszcze jednym z ulubionych przez nas sportów był brydż. My kopciliśmy do tego stopnia, że nam się walety z królami myliły nad ranem, taka powłoka dymu nas otaczała. Pers nigdy nie palił. Dzisiaj nie ma go już wśród nas. Zawał i płucne powikłania zabrały go nam.

    Jest taki film, zapomniałem tytułu, ludzie (zdaje mi się?) robią w nim przeróżne rzeczy publicznie, pełna wolność panuje w tej dolnej epoce liberalizmu i prapraw człowieka. Potem stopniowo dochodzi do ograniczeń, o czym wiemy z historii. Pewne rzeczy ludzie robią już tylko prywatnie, nie wystawiają się na widok innych, coraz więcej jest zakazów i reguł postępowania, uregulowania wzajemnych stosunków, krok po kroku, epoka za epoką. O! pamiętam tytuł – “Walka o ogień” (1981).

  36. Lizak pisze:
    2009-08-13 o godz. 15:04

    Znakomite, rzeczywiste i obiektywne oszacowanie sytuacji.

    Odnosnie fragmentu;
    “Polska prawica nie umiała perspektywicznie przewidzieć rozwoju biegu wypadków.Nie potrafiła także na tę okoliczność przygotować polskiej gospodarki i przemysłu zbrojeniowego. Jednocześnie Polska była zbyt słaba by móc samodzielnie przeciwstawić się potędze niemieckiej.Nakierowana na Zachód polska dyplomacja i polityka zagraniczna okazały się niewypałem i poniosły porażkę. Wspólnej obrony wespół z ZSRR przed wojskami niemieckimi nie brano w ogóle pod rozwagę, ponieważ Sowietów traktowano jako wroga jeszcze gorszego niż Niemcy hitlerowskie”.

    W ubieglym roku Rosja i Brytania ujawnily po raz pierwszy kilka szczegolow dotyczacych manewrow dyplomatycznych w latach 1936-39.

    W 1938, Francja Brytania i ZSRR byly w zgodzie by zaatakowac Niemcy. Polska tez byla potrzebna ale sie kategorycznie nie zgodzila.

    Z drugiej strony Brytania byla w oddzielnych negocjacjach z Niemcami. Brytyjczycy proponowali Hitlerowi ze nie beda sie wtracac w Europie a w zamian chcieli by Hitler zostawil ich kolonie w spokoju. Te negocjacje trwaly az do konca 1940 i pomomo stanu wojny miedzy Brytania i Niemcami. (moze to wyjasnia tajemnicza podroz Rudolpha Hessa do Glasgow w 1940). W swietle tego Polski sojusz z Brytania byl po prostu parodia. Wcale mnie nie dziwi fakt ze po odmowie Polski w 1938 Stalin zawarl packt z Niemcami rok pozniej.

  37. Szanowny Redaktorze,
    dziękuję serdecznie za dzisiejszy wpis. Nareszcie cos „z innej beczki“. Zawsze z zainteresowaniem dowiaduję się co Pan aktualnie czyta i cenię fakt podzielenia się z nami wrażeniami.

    W związku z „krucjatami“ nasuwa mi się jedno pytanie: w ostatnich dziesięcioleciach było ich wiele. Wspomnę choćby historie produktów „light“ w latach 80-tych. Kiedyś doszło do tego, ze mieliśmy nawet mydło, proszki do prania czy papierosy (!) z dopiskiem “light”. Sam fakt marketingowego kreowania takich produktów i doprowadzanie do takich absurdów mogę nawet i zrozumieć. Zastanawia mnie jednak – jako Europejczyka – cos zupełnie innego: “Krucjaty” maja zawsze gdzieś swój początek. Wszystkie, które udało nam się jakoś strawić miały swój początek w USA. Nie mam zamiaru stawiać pod pręgierzem Stanów Zjednoczonych i rozpoczynać tu nowej “krucjaty”. O ból głowy przyprawia mnie raczej fakt tak bezkrytycznego przejmowania wszelkich tendencji i nurtów powstających po tamtej stronie Atlantyku. O ile w przypadku Wielkiej Brytanii czy Australii może to być jeszcze jakoś zrozumiale, tak bardzo zadziwia mnie to w przypadku “continentals”. Czyżby zapatrzenie w Amerykę, łatwowierność i naiwność przyjęła aż takie rozmiary?
    Nie mam nic przeciwko kreowaniu czy próbach wprowadzania w życie takich “krucjat” w USA czy anglosaskiej strefie kulturowej, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, iż wartości specyficzne dla danego kręgu kulturowego nie zawsze nadają się do transplantacji. Przeszczep może się nie przyjąć…

    Mam tez parę zastrzeżeń do argumentacji niektórych blogowiczow . Zarzut “zatruwania powierza” innym obywatelom uważam za mało przekonujący. Wielu z tych oburzonych jest skłonnych pójść na barykady przeciwko palaczom spacerując jednocześnie z małymi dziećmi wzdłuż zakopconych spalinami ulic naszych miast. Większość z nich posiada samochody, lata samolotami lub odżywia się i swoje potomstwo w tak ekscesywny sposób, iż osiąga już w młodym wieku wagę dobrze utrzymanej trzody chlewnej.

    Równie ważki jest argument szkodliwości palenia w formie pasywnej Nie jestem zwolennikiem palenia w samolotach, pociągach czy naszych jakże kochanych samochodach w obecności niemowląt i przy zamkniętych oknach ale są chyba gdzieś granice rozsądku, na które możemy/musimy się powołać. Pasywne palenie w restauracjach jest sprawa taktu, a w klubach czy barach sprawa danej kultury i w jej kręgu rozumianej tolerancji. Musze się lekko uśmiechnąć widząc w Alexandrii (Egipt nie USA) oburzonych amerykańskich czy europejskich turystów dyskutujących z właścicielem restauracji lub demonstracyjnie opuszczających jego lokal widząc miejscowych gości palących fajkę wodna przy sąsiednim stoliku.

    Ktoś z blogowiczow nazwał to zjawisko “religia”. Osobiście odnoszę wrażenie, iż mam do czynienia z pewna forma “histerii” wynikającej z braku tolerancji. Patrząc dokładniej stwierdzam, ze ta histeria stoi metoda.

    Pozdrawiam serdecznie

  38. Helena pisze:

    “Chce Cie uspokoic, ze nikt w Rzadzie Jej Krolewskich Mosci nie glosi zbrodniczych idei. To niezbyt madry obecnie rzad, ale ani nie namawia do aborcji, ani do eutanazji.”

    Aborcja i eutanazja to nie jest zbrodnia.
    Zbrodnia jest sprzedawanie ludziom biletow do nieba.

    Slawomirski

  39. Nie na temat – chociaz dla Pana Lizaka tak.
    Nie jest to o paleniu chociaz…
    Otoz do lez rozczulila mnie wiadomosc lodzkiej telewizji lokalnej z przed 10-ciu minut.
    Pokazano zolnierzy Budeswhery, ktorzy porzadkuja w wojewodztwie lodzkim zaniedbane groby…rosyjskie.
    Przecudownie!
    Organizuja to ambasada rosyjska z niemiecka…bez bekarta wersalskiego.

    A dzien Wojska Polskiego nadchodzi.

  40. Torlin
    Jestem w kraju, gdzie sie ostro pali nie tylko tyton. I pali sie wszedzie. Niby obowiazuje zakaz palenia ale w knajpach wisza administracyjne decyzje wydane imiennie wlascicielom, ze panstwo pozwala na palenie w ich lokalach. Rowniez handel fajkami kwitnie. Niby mozna je kupic w punktach “Tabacos” i automatach ale kupujesz je spod lady wszedzie – nawet u babci siedzacej w sloncu na ulicznej lawce. Jedyne co pozostalo z terroru antynikotynowego to pilotem wlaczane automaty do handlu fajkami – facet pika pilotem i mozesz kupic. Chodzi o to by dzieciaki nie nabywaly tytoniu. Przez dwa i pol miesiaca zwiedzilem kupe barow i wyobraz sobie, ze na palcach jednej reki moge policzyc te w ktorych nie wolno bylo palic. Teraz jestem na asturyjskim wybrzezu i podejrzewam, ze starym rybakom, ktorzy w klebach dymu graja sobie tu wieczorami w domino pekly by, za przeproszeniem tylki ze smiechu, gdyby ktos im zakazal palic.
    Pozdrawiam z La Caridads w Asturii

  41. Torlin,
    jest to jeden z nielicznych przypadków, gdy zgadzam się z Twoimi oponentami.
    Dopóki istnieje coś takiego jak państwo opiekuńcze, które ze składek wszystkich opłaca naukę czy też leczenie potrzebujących dopóty to państwo ma prawo i obowiązek promować, a w niektórych przypadkach wymuszać określone działania jak choćby nakaz jeżdżenia w pasach czy kasku. W tej sprawie wypowiedział się nawet TK.
    Kontrowersyjne wydawać się może wymuszenie zakazu palenia w prywatnych pubach czy restauracjach ale dopóki istnieją osoby takie jak choćby Anca, które w imię źle pojętej przyjaźni gotowe są narażać swoje zdrowie taki zakaż wydaje się być również uzasadniony. Poza tym istnieje też coś takiego jak prawa pracownicze, które gwarantują zatrudnionym pracę w strefie bezdymnej.
    ANCA
    Co rozumiesz przez stwierdzenie Nie można skazywać wszystkich na takie a nie inne zachowania. Czy jeśli ktoś ma ochotę dmuchać mi w twarz dymem tytoniowym, to uważasz to za normalne? A jeśli chodzi o nowe ustawodawstwo, to ono nie zakazuje palenia, zakazuje palenia w miejscach publicznych i tym samym chroni mnie przed koniecznością wdychania dymu papierosowego. I co to ma znaczyć jakaś palarnia powinna być wydzielona, aby nie dyskryminować palaczy? A ja zapytam, jakim prawem zmusza się kogoś do ponoszenia kosztów mających na celu zaspokojenie czyichś zachcianek. A jak ja będę miał ochotę coś sobie zdemolować, to pracodawca tez ma mieć obowiązek zorganizować mi pomieszczenie gdzie będę mógł się wyżyć?
    I na zakończenie. Kiepscy to przyjaciele, którzy zmuszają Cię do wdychania dymu papierosowego, a Ty jesteś po prostu nie najmądrzejsza, że tego nie zauważasz.

  42. Proponuje polskie wydanie ksiazki z 2004:

    “Dym. Powszechna historia palenia” (Smoke. A Global History of Smoking); Sander L. Gilman, Zhou Xun; Wyd. Universitas (2009)

    Dym. Powszechna historia palenia to pierwsza zrozumiała dla wszystkich historia palenia opisująca wszystkie jej formy, praktyki, parafernalia i materiały z różnych kultur, miejsc i czasów. Ponad 300 ilustracji dokumentuje palaczy i palenie wszelkiego rodzaju substancji, łącznie z tytoniem, aromatyzowanymi papierosami, marihuaną i kokainą. Od palarni opium w wiktoriańskiej Anglii do tytoniu w dawnej Japonii i hollywoodzkich produkcjach, od trawki i heroiny do hawańskich cygar. Szeroki wybór esejów ukazuje palenie zarówno w kulturze wysokiej, jak i popularnej, porusza temat płci i narodowości, sztuki, literatury, aż po reklamę, film i muzykę. Dym porusza również mroczną stronę tematu, łącznie z krytyką z punktu widzenia prawa, moralności i medycyny, towarzyszącą produkcji, dystrybucji i konsumpcji używek.

    Jest to książka dla każdego, dla ludzi zainteresowanych relacjami między paleniem a sztuką, historią medycyny, reklamą, ekonomią oraz dla kolekcjonerów fajek i miłośników cygar.

  43. Krzysztof Teodor Teplitz , to nieprzecietny poziom inteligencji, doskonale wyczucie sytuacji,niekonwencjonalny sposob myslenia i formulowania mysli.Wlasnie palenie tyttoniu lub inaczej uzywanie uzywek z dymkiem stalo sie w interpretacji i przedstawieniu KTT ciekawym, wciagajacym czytelnika, momentami zabawnym, przemawiajacym do kazdego dzielem.
    Sam nie pale od ponad 4-ch lat i dzisiaj z perspektywy czasu sam zauwazam , iz obserwuje ludzi i to co i jak i iedy pala, ich gesty i zachowania – szczegolnie jesli jest to ktos znany.
    Walka z paleniem w mijescach publicznych jest nader sluszna i nie bede tu i teraz komentowal tego, co jest oczywiste.
    BARBARA WALTERS – legenda wiadomosci, wywiadow,felietonistyki politycznej.Wracajac jeszcze na chwile do poprzedniego tematu o mediach, az sie prosi zaapelowac do wielu dziennikarzy, publicystow, reporterow-felietonistow, aby w miare mozliwosci siegali do materialow archiwalnych Barbary Walters i uczyli sie tego, co miozna jeszcze sie nauczyci ( oprocz wrodzoenj inteligencji, ktorych nauczyc sie nie da!).
    trafnosc i cytelnosc pytan, spokoj i kultura bycia,ogromne spectrum wiedzy w wielu dziedzinach – od polityki po prawo, nauki ekonomiczne po nawet i pewne zagadnienia medyczne. doskonale profesjonalne przygotowanie Barbary Walters do kazdego wystapienia medialnego gruntowalo jej mistrzowstwo zawodowe.To trzeba ogladac analizowac, uczyc sie i raz jeszcze uczyc sie.
    P.S.
    zachowania wielu blogowiczy na tym i kilku innych blogach – w kontekscie takich osobowosci jak KTT czy BW pokazuje nam wlasnie ten dystans w sferze dobrego wychowania, intelektu itd itp.
    Najbardziej jednak irytuje mnie swoista prywata kilku z gosci tego blogu. Sami sa gospodarzami swoich blogow i plodza na nich pewne ” dziela”, ktore nastepnie – niby glos w dysusji – kopiuja tutaj na blogu Pana Daniela w calosci i rozciaglosci. Bryluje w tym Lizak, ktory nie moze zrozumiec, ze znikome towarzystwo czytelnikow/internautow na jego blogu, automatycznie zwieksza sie tutaj na blogu Pana Daniel , ale to tylko do czasu.Pozniej efekt jest taki jak dzisiaj, ze rozmawiamy o planieu i palaczach, o postaciach ze swiata polityki nauki i kultury a tu Lizak zaczyna z grubej rury Ii wojny swiatowej.I znowu dyskusja zaczyna isc swoim rozmydlonym tokiem.zastanowcie sie wspolblogowicze nad swoim postepowaniem!

  44. Paweł o 11:03 pyta: dlaczego..?

    Odpowiedź jedna z możliwych:
    Moderator chce tym samym dowieść, że tak, jak może występować różne myślenie ludzi o przypadkowo tych samych imionach i nazwiskach, tak wcale nie musi wystąpić taka różnica wśród ludzi o przypadkowo różnie brmiących nazwiskach.

    Inna z możliwych odpowiedzi:
    Ludzie o podobnych imionach i nazwiskach mogą myśleć na sposoby wzajemnie nie przypadające im do gustu i wcale nie wyklucza to przypadków, gdy ludzie o zupełnie inaczej brzmiacych nazwiskach bardzo lubią o sobie mówić nawzajem, a nawet mogą wymieniać między sobą wyrazy uznania, licząc na odwzajemnienie.

  45. Jest takie chińskie, czy japońskie powiedzenie:
    “jeżeli uratujesz komuś życie, jesteś za niego odpowiedzialny”………..
    Wpisanie Marka Jurka, Giertycha, czy jakiegoś biskupa w akt urodzenia dziecka, przy matce N.N załatwiłoby problem i dyskusję. Chcieliście by rodziła, płaćcie…………..
    Ciekawe, czy zmieniłaby się optyka spojrzenia, przy zobowiązaniach materialnych?

    Brawo MOMO!!!!!!
    Państwo życzy sobie zażywnych 80 latków, stać je na pełen zakres geriatrycznej opieki, może zrezygnować z akcyzy………
    Myślenie życzeniowe, w połączeniu z upierdliwością.?
    Szanuję niepalących, wychodzę na zewnątrz, ale regulacje wszystkiego przez prawo zaczynają przypominać czasy Fryderyka II………
    Na czasach prohibicji, czy wysokiej akcyzy, zarabiają jedynie kraje ościenne i przemytnicy. Wpływy do budżetu mogą być nawet niższe, co kilkukrotnie w przypadku alkoholu testowaliśmy.
    Jakaś krzywa………nie pamiętam nazwiska.

    Czy “Casablanca” ,”Żądło” , “Popiół i diament” miałyby tę samą wymowę bez papierosa?
    Churchill bez cygara? Stalin bez fajki?……………..

  46. Teresko, akcyza na paierosy nie jest zlota zyla, jesli sie pamieta jak potezna czesc budzetu spolecznej opieki zdrowotnej pochalnia leczenie chorob wywolanych paleniem papierosow. Ponadto wysoka akcyza zmusza jednak wielu ludzi do rzucenia nalogu. I to nie moze byc zle.
    Mowie Ci to ja, ktora wydaje dziennie 12 funtow na papierosy, choc coraz mniej mnie stac na nie. :roll:

    vdm – Twoj wybuch do mnie, przerywany okrzykami “ha! ha! ” tak mnie zaskoczyl, ze niemal odebral mowe :lol: Kiedy ja odzyskam, bede jednak, pozwolisz, opowiadala co chce, nie pytajac nikogo o zgode :lol:
    Naprawde nigdy nie slyszales o KORze i Towarzystwie Kursow Naukowych? Czy jestes bardzo mlody? Kraje”gdzie nie ma praw czlwoieka”, o ktorych marzysz, rzeczywiscie jeszcze istnieja. Korea Polnocna, Zimbabwe, Turkmenistan no i pewnie jeszcze by sie troche znalazlo. Moze uda Ci sie pojechac tam na wycieczke? Poprosic o azyl?

  47. Przeczytam książkę KTT jak wszystkie przez niego napisane. Zaprzestanie palenia papierosów dawno temu uważam za swój wielki sukces życiowy. Oczekuję jednakże na inną zapowiedzianą przez Aleksandrę Jakubowską książkę o jej politycznych przygodach. Może dowiemy się szczegółów o kulisach obrzydliwej prowokacji Michnika. Znamy już nieco faktów o jego współpracy z Sorosem w procesie kolonizacji Polski, będzie więc sposobność poznania innych niecnych posunięć i spisków Michnika. Z treści wywiadu w POLITYCE można spodziewać się wiele sensacji.

  48. Proszę, błagam o wiekszą czcionkę w komentarzach. Moje oczy w okularach juz nie widzą tak małych liter. Czytają Was nie tylko osoby o sokolim wzroku.
    Pozdrawiam Gospodarza i Jego Czytelników.

  49. Torlin,

    nie, nie wolno. Pobnie jak nie wolno wlascicielowi restauracji odstapic od przestrzegania zasad higieny zwiazanych z prowadzeniem restauracji. Zakaz palenia wszedl w sklad podstawowych norm regulujacych funkcjonowanie barow i restauracji. Nie wiem tylko, czy prywatne, zamkniete imprezy zwolnione sa od tego zakazu, ale osobiscie nie wydaje mi sie, bo przed wynajetymi na wesela lokalami stoja palacze i pala.

    Rozwazano pomysl mozliwosci zadeklarowania restauracji jako “dla palacych” i “dla niepalacych”, ale pomysl upadl, a do upadku przyczynili sie sami wlasciciele restauracji. Ich stowarzyszenie obliczylo, ze przy takim dyskryminacyjnym rozwiazaniu deklarujacy swoj przybytek jako “dla palacacych” strzeliliby sobie sami gola. Ilosc niepalacych rosnie, przez co restaracje “dla palacych” stalyby sie mniej uczeszczane. Ze strata dla wlascicieli. Tak zawyrokowalo miejscowe stowarzyszenie restauratorow i wlascicieli barow, a za tym wyrokiem staly powazne analizy marketingowe oraz sporo publicznej debaty. Nic na oslep.

    Minelo juz 4 lata od wprowadzenia zakazu. Restauracje i bary kreca biznes jak dawniej, przed wejsciem do kazdego lokalu stoi grupka palacych, ktorzy pala i dyskutuja sobie, co nawet sami palacy chwala, gdyz taki wyskok na dymka sprzyja zawieraniu nowych znajomosci, ktorych zawarcie nie zawsze byloby mozliwe gdyby wszyscy siedzieli przy swoich stolikach, we wlasnym gronie.

    Chyba w zeszlym roku sad apelacyjny ostatecznie oddalil zazalenie na omawiany tutaj zakaz, zazalenie powolujace sie na – w domniemaniu – niekonstytucjonalny charakter zakazu palenia. Sad nie dostrzegl niczego niekonstytucjonalnegow zakazie palenia w miejscach okreslonych przez prawo i o ile pamietam, to w uzasadnieniu padlo stwierdzenie, ze wazniejszym dobrem jest zapewnienie zdrowego srodowiska klientom restauracji ORAZ PERSONELOWI tam pracujacemu (o tym zapominamy czesto w dyskusji), niz konstutucyjne prawa palacych, ktore to prawa naruszane nie sa, gdyz palic kazdy moze, z tym ze nie wszedzie. Podobnie jak nie kazdy moze prowadzic samochod tam, gdzie mu sie zywnie podoba.

    Przy okazji: pomysl wprowadzenie zakazu palenia w mieszkaniach oraz w samochodach (bo i taki sie narodzil) upadl w zarodku, miedzy innymi dlatego, ze uznano go za zbyt daleko idacy i niekonstytucyjny (nie mowiac juz o stronie praktycznej: jak go wyegzekwowac na codzien ?). W tej kwestii prosciej jest odwolac sie do zdrowego rozsadku i do rezultatow edukacji na temat skutkow palenia, szczegolnie u osob wystawionych na dym papierosowy brew wlasnej woli. Coraz czescie widzi sie lokatorow, ktorzy wychadza zapalic na balkon. Wystarczy, ze zakazano palenia w miejscach wymienionych przez prawo (np. w promieniu 9 metrow od wejsc do wszelkich budynkow rzadowych: urzedy, szkoly, szpitale itp. – obwod wyznacza namalowana na chodniku linia oraz piktogramy). Ale palic wolno w parkach, na otwartych placach zabaw, a wiec nie jest jeszcze tak zle.

    Pozdrawiam

  50. Andrzej Słupski – 18:46
    Prawdę mówiąc osłupiałam, przeczytawszy to, co do mnie skierowałeś :shock:
    Czy ty naprawdę przeczytałeś ze zrozumieniem i bez uprzedzenia to, co ja wcześniej napisałam? Jestem pewna, że nie, bo zupełnie fałszywie i w dodatku złośliwie interpretujesz moją wypowiedź.
    Oczywiście masz prawo uważać się za znacznie mądrzejszego ode mnie, bo tylko rozum został na tym świecie podzielony sprawiedliwie – nikt się na niedostatek nie uskarża, ja uznaję, że możesz tak myśleć i nie mam pretensji.
    A jeśli mam ciekawych, wartościowych przyjaciół, których znam od wczesnych lat szkolnych, spotykam się z nimi raz na kilka lat, to kwestia tego, że oboje są namiętnymi palaczami dla mnie w tym momencie nie istnieje. Interesuje mnie rozmowa z nimi, cieszę się ze spotkania i dym mi nie przeszkadza, zresztą oni starają się siadać tak, aby na mnie nie leciał.
    Skoro jeżeli leczymy sportowców, kontuzjowanych w wyniku uprawiania sportu, cukrzyków, co się źle odżywiali, idiotów, co pędzą po szosach przekraczając dozwoloną prędkość i zaatakowało ich drzewo, to możemy leczyć także palaczy, którzy od zakupionych papierosów płacą niemałą akcyzę. Jak i alkoholicy – gorzej z narkomanami.
    Obejrzyj sobie jakiś stary, amerykański film i zobacz, do czego doprowadziła prohibicja.
    Palący są wśród nas, wyrugowani zostali z biur i urzędów – i bardzo dobrze; nie wolno palić na peronach i przystankach – też dobrze. Jednak oni też muszą w wolnym kraju mieć swoje miejsca, gdzie wypalą legalnie nabyte papierosy z akcyzą.
    Wszelka przesada prowadzi do wynaturzeń i jest skazana na przegraną.
    ;
    Ja bym się natomiast poważniej zajęła właścicielami willi i ogródków, którzy oszczędzając na opłatach za wywóz śmieci i kupno koksu palą w domowych piecach i w ogródkach wszystko, co tylko da się spalić.
    Wystarczy się zimą przejść uliczkami takiego osiedla.
    To jest problem!!!
    A niech no tylko gospodarze miasta zdecydują się na lokalizację nowoczesnej spalarni śmieci :!:
    Telewizja na kanale ogólnopolskim pokaże te protesty ;(

  51. EWAZ pisze:
    2009-08-13 o godz. 20:54

    Jezeli masz ‘windows XP’ spojrz w prawy dolny rog i wybierz powiekszenia jakie chcesz. Albo spojrz w gorny lewy rog, cliknij na ‘View’ i wybierz powiekszenie.

  52. Heleno, proponuje odwiedzic http://www.ANSWERCoalition.org i zapoznac sie z prawami czlowieka w Ameryce.

  53. Helena pisze:

    2009-08-13 o godz. 20:47

    Lizakowi ludzie wierza ,ze w kolorze czerwonym jest im bardziej do twarzy.
    Jest to jednak tylko ich wiara(jedna z wielu) lub zludzenie(mlody wiek).
    Czynnie pozostaja w (paskudnej ich zdaniem)Polsce,bo to jedyny czyn na jaki ich stac.
    Lizakowi ludzie powoli wymieraja(tak jak dinozaury) w zwiazku z tym sa pod czula opieka redaktora Passenta. Wielu z nich ma wartosc (muzealna).

    P.S.
    Co pani sadzi na temat adopcji dzieci przez same sex partners?

    Slawomirski

  54. jasny gwint pisze:

    2009-08-13 o godz. 20:48

    “Zaprzestanie palenia papierosów dawno temu uważam za swój wielki sukces życiowy ”

    Gratuluje wielkiego sukcesu zyciowego.

    Slawomirski

  55. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-13 o godz. 19:12
    Proponuje polskie wydanie ksiazki z 2004:

    “Dym. Powszechna historia palenia” (Smoke. A Global History of Smoking); Sander L. Gilman, Zhou Xun; Wyd. Universitas (2009)

    Okrutny kapitalizm ,czy out of luck KTT?

    Slawomirski

  56. Andrzej Falicz pisze:

    “Pokazano zolnierzy Budeswhery, ktorzy porzadkuja w wojewodztwie lodzkim zaniedbane groby…rosyjskie.
    Przecudownie!
    Organizuja to ambasada rosyjska z niemiecka…bez bekarta wersalskiego.”

    Odbieram i oceniam to pozytywnie.
    Skoro strona polska nie dba o groby to sasiedzi zadbaja.

    Slawomirski

  57. EWAZ , masz w kompie możliwość powiekszania tekstu 100 % , 125% i 150 % – z reguły ! Do Heleny – nie polemizuj z faktami co do akcyzy . Jak pisałem , długo zyjący niepalący kosztuje państwo ( dane naukowe ) o 130 -150 tys. € WIĘCEJ ! Patrz na tekst – WIĘCEJ !!!!. Kapitalisci to zbadali wielokrotnie !!! Pisał do tego długi , sensowny komentarz Żakowski , parę m-cy temu !!! Zgadzam się z Absolwentem . Oczywiście , konanie na raka jest STRASZNE , ale TAŃSZE . Poza tym , zawsze powinna być mozliwość skończenia z soba w takim przypadku . Zdaje się , że unikamy przykrych FAKTÓW . Ja sam , obiecuję sobie palić elektroniczne papierosy , dotąd nie próbowałem , zwłaszcza w przypadku zapowiadanych podwyżek . Mam koło siebie możliwość kupowania z przemytu po 5,2 – 5,5 zł/ paczka .
    Smutne , że co do edisonowskich zarówek cos załapał tylko jeden bloger ! To świetlówkowe ścierwo przygnebia mnie strasznie . Mam je tylko w gospodarczym . Powoli , zaczynamy żyć w Europie “Wielkiego Brata “

  58. EWAZ – 20:54
    To się robi tak:
    Najeżdżasz kursorem na pasek narzędzi – ten na samej górze i klikasz w “Widok”. Otwiera ci się okienko z wariantami, najeżdżasz na “Powiększenie” – robi się niebieskie, nie odrywając myszki jedziesz do kolejnego okienka i klikasz w “Powiększ”. No i masz większą czcionkę :lol:
    Pozdrawiam.

  59. vdm pisze:

    2009-08-13 o godz. 17:26

    “Heleno, moje cisnienie podskoczylo.”

    opadnie jak zrozumie

    Slawomirski

  60. Roman56PL pisze:

    2009-08-13 o godz. 19:35

    Pisze i to jak pisze.
    Stawiam go calej klasie za wzor i jako wzor powinien otrzymac odznake wzorowego blogowicza.
    Jest na temat – tworczo podbudowuje tezy Gospodarza a nawet sluszna krytyka innych na samym koncu wypracowania jest inteligentnie zawoalowana i lakoniczna.
    Trzeba nam wiecej takich glosow w dyskusji.
    Przypomina mi to opis spotkania Niemcow na Octoberfest.
    Kazdy z tegich rumianych przedstawicieli niewatpliwie narodu aryjskiego wyglaszal krotki monolog polegajacy na pozytywnym okresleniu sytuacji a zwlaszcza Kraju ponad wszystkie” po czym pozostali mruczac z zadowoleniem wznosili kufle do gory i pili.
    Po czym kolejny Bawarczyk mowil dokladnie to samo i rytual dyskusji powtarzal sie wokol lawy.
    OCZYWISCIE ARYJCZYCY ROBILI SIE CORAZ CZERWIENSZY I MOWILI CORAZ GLOSNIEJ i to jedyna zmiana potegujaca sie z kazdym kuflem.
    Uczmy sie kultury dyskusji od lepszych.
    Palenie szkodzi.

  61. Krzysztof Teodor Toeplitz jest wieczny. Wydaje mi się, że czytam go już chyba ze sto lat. Wszystko wie, jest precyzyjny, ironiczny i dowcipny.
    Jak sobie przypominam (w przeciwieństwie do Gospodarza, który ma gabaryty rasowego dyplomaty), mimo niewielkiej pstury błyszczał zawsze wybornym dowcipem i był mile widzany w obiegu kawiarnianym (słowo salon wtedy prawie nie istniało) w minionej już epoce, dla której teraz próżno znaleźć wśród bojowych publicystów choćby ciepły żart.
    Przypomina mi się pewne wydarzenie z udziałem bohatera dzisiejszego wieczoru i wielkiego szpanera, literata, Stanisława Dygata.
    Na ostatniej stronie Polityki obaj pisali swoje felietony, co było przyczyną (Gospodarz też pisywał na tej stronie), że czytelnicy zaczynali lekturę tygodnika, właśnie od ostatniej strony.
    Piszący felietony dla Polityki Dygat, był atrakcją pisma, bo był jednym z liderów opinotwórczej wówczas bohemy warszawskiej.
    Pamiętam, że znudzony Dygat w okresie kanikuły postanowił się zabawić i wypróbować możliwości swojego artystycznego oddziaływania na czytelników. Uczynił więc bohaterką swojego felietonu gwiazdeczkę estrady, Frąckowiak, która dopiero z wiekiem zyskała, jak dobre wino.
    Ileż było ciepła i wzruszeń po odsłuchaniu koncertu młodej naturszczycy z prowncji.
    Odsłuchał ten kocert także KTT, który na rozrywce znał się jak mało kto, więc rzucił rękawicę herosowi warszawskich kawiarń. Warto by sięgnąć do wydań Polityki z tego okresu jak mistrz ironii, KTT, nakłuwał postrach Warszawy. Być może Dygat był niedysponowany po przebalowanej nocy i dlatego się zagalopował w pochwałach dla Frąckowiak, ale dał możliwość rozwinięcia talentu satyryka KTT, którego tekst iskrzył dowcipem i ironią.
    Dygat nie był w stanie rypostować, i chyba oczekiwał przeprosin, ale KTT czekał chyba jedynie jego kolejny błąd żeby sprawę zakóńczyć ostatecznie przez pogrążęnie pisarza.
    Dygat przykurczony oświadczył, że rezygnuje z pisania w Polityce.
    Redakcja próbowała sprawę załagodzić, ale mógł to zrobić jedynie KTT, który jednak nie zamierzał wypuśćić zwycięstwa z ręki, więc Dygat na łamy Polityki już nie wrócił.

  62. momo pisze:

    2009-08-13 o godz. 13:32

    “Natomiast wara państwu od nawracania mnie na RELIGIĘ niepalenia ! Bo to jest religia ! Tyle tylko , że liberalno lewicowi tego za cholerę nie widzą .”

    Momo myli religie z nauka i dlatego pali.

    Slawomirski

  63. Binarek pisze:

    2009-08-13 o godz. 08:58

    On nigdy nie byl liberalem dlatego nie rozumie.

    Slawomirski

  64. “Barbara Walters nie jest tak inteligentna i wyksztalcona jak Krzysztof Teodor Toeplitz, ale….” Ale – Barbara Walters to instytucja, to ogromne przedsiebiorstwo, znane od Madagaskaru do Kamczatki, to nazwisko rozpoznawane wszedzie i przez wszystkich, autorytet z marka na calym swiecie. A pan Krzysztof Teodor Toeplitz…tez rozpoznawany. W Polsce. Czy to, ze Autorowi te dwie ksiazki wpadly akurat do reki, upowaznia do takich porownan ? Czy ma nas pocieszyc, ze “nie jest tak inteligentna i wyksztalcona ?” Dwie asystentki i fryzjer dodane do jej postaci to wszystko ? Aha, i jeszcze “sluzba w domu”. Gdyby Autor jeszcze dziesiec razy zwiekszyl liste pierwszych tego swiata wypytywanych przez Barbare Walters, daleko by jeszcze bylo do porownania z nia KTT. BW to galaktyka a KTT – pyl gwiezdny, niewidzialny bez polskiego teleskopu. Tak to widac z innego kontynentu. Ale, czytasz baranie Polityke to ciesz sie, ze Krzysztofa Teodora Toeplitza porownuja z Barbara Walters. To sie ciesze.

  65. ANCA

    Sprawiedliwie wywodzisz: “Nie mozna skazywac wszystkich na takie a nie inne zachowania”. Dzieckiem w kolebce jak mu dymilo z dzioba ? Taki sie urodzil ? Nie ! Urodzil sie szysciutki i niepokalany a a dopiero przemysl tytoniowy go skazal i upapral zyciorys nikotyna. Czyli – panstwo zawraca nas do natury. Nie mielibysmy tej rozmowy, gdyby tyton nie byl najsilniejsza uzywka. Marihuana, kokaina, LSD to male baczki przy moich Winstonach. Latwo sie odzwyczaic – 100 razy sie odzwyczailem. Na pare godzin. Ale – za kazdym razem, kiedy mnie wzieto za twarz i zapuszczono w samolot na 20 godzin, nie palilem i nic mi sie zlego nie dzialo. W szpitalu obserwowany bylem przez 3 dni – tyz mi serce nie peklo. Wyrywalem sobie reszte piorek ze lba, jakie to chamstwo, ze i w pracy, i na ulicy, i w samolocie, i w klopie nawet nie wolno ( wolno bylo tylko w Aeroflocie, za dwie dychy w lape). Przezylem, minelo, nie pale kiedy nie chce i jest O.K. Czyli – przymus jest uzasadniony. Sugerowalbym powiedziec wspolbiesiadnikom: chcesz popalic ? To wyjdz ! Jak kocha to wyjdzie.
    Pozdrowienia.

  66. Telegraphic Observer
    Jacobsky

    Panom “Kanadyjczykom” pieknie dziekuje za korepetycje !

  67. Diaspora jest czujna! (Albo –nie)

    Ciekawe ile kg nikotyny przeihalowano na swiecie w momencie lotu Apolo 11 i postawienia ludzkiej nogi na ksiezycu, byloby to mozliwe przy zakazie?

  68. Binarek pisze:
    2009-08-13 o godz. 08:58

    “Liberalizm nie pozwala na robienie czego dusza zapragnie”

    Na to liberalizm pozwala tylko liberałom.

    Palenie jest zdecydowanie mniej szkodliwe, z punktu widzenia zasobności państwowej kiesy wręcz korzystne, niż liberalizm. Wyrządza też znacznie mniej katastrofalnych strat wśród postronnych.

  69. Do EWAZ

    Wystarczy korzystając z IE lub Firefoksa przy wciśniętym klawiszu Shift, cyklicznie wciskać znak + z klawiatury numerycznej.
    Minus także działa. :-)

  70. Roman56PL pisze:

    2009-08-13 o godz. 19:35

    Lizak:
    Szkoda, że nie potrafi Pan zauważyć pewnej drobnej różnicy między nałogiem palenia a mordowania.

  71. jonesco nie podał że o lewy shift chodzi.

  72. @EWAZ

    Szanowna Pani,
    z pewnym zaniepokojeniem i zdziwieniem przeczytałem Pani wpis. Raczej nie oczekiwałbym tu przesadnej demokracji. Większa czcionka należy się tylko Gospodarzowi, dla podkreślenia jego zasług na polu, a ściślej mówiąc wyprowadzania w pole. Wytłuszczenia i powiększona czcionka przynależą wybrańcom Gospodarza, zarówno w sensie pozytywnym jak i negatywnym.

    Przy czym rozróżnienie, co dla Gospodarza może mieć charakter pozytywny, wart podkreślenia i upowszechnienia, bywa trudne, o ile w ogóle jest możliwe.

    Proszę zauważyć, że wyróżnione poprzez wytłuszczenie w ostatnim wpisie DP zostały osoby, które w konkretnej sprawie (wprowadzenia cenzury w Blogostanie) wypowiadały się z krańcowo różnych pozycji, mimo to zostały umieszczone przez Gospodarza obok siebie, sugerując coś wręcz przeciwnego, cyt.: “Lever, Helena, Ryba, apeluje do gospodarza, i do moderatora, żeby coś z tym zrobić”.

    Albo zatem mamy tu do czynienia z pobieżnością czytania wpisów i z markowaniem dialogu i z tego chociażby powodu wołanie o demokrację traci sens, albo (co mniej prawdopodobne) z niezrozumieniem przez Gospodarza sensu komentarzy, albo (aż strach pomyśleć) z zabiegiem celowym, którego sens może polegać na tym, by nie wiedzieć do końca, czy Gospodarz jest za cenzurą, czy przeciw niej, gdy zestawia obok siebie osoby o diametralnie różniących się poglądach.

    W tym ostatnim przypadku sprawy się mają najgorzej, albowiem wówczas wszyscy wypowiadający się są w stanie permanentnej niepewności i poddawani są psychologicznym naciskom typu autocenzuralnego, do wprowadzenia czego namawia niestrudzenie Sławomirski ‘jasnego gwinta’.

    Inne przejawy szczególnej dwoistości natury ludzkiej na przykładzie “binaryzmu magnetyczno-myślowego” DP (przeciwne bieguny się przyciągają, a te same odpychają) napisał ‘Binarek’ wczoraj rano.

    Pozdrawiam
    PS. Dobrym sposobem na poprawę demokracji w prywatnym zakresie może być skorzystanie ze sprawdzonego sposobu: pasek narzędzi przeglądarki, widok, rozmiar czcionki – największy. Proszę jednak nie liczyć na to, że wraz ze zmianą czcionki zmienią się stosunki między górą a dołem Blogostanu na bardziej demokratyczne.

  73. @ Feliks Stychowski:
    gwoli scislosci Apollo 11 byl najdrozsza produkcja hollywood’ska. Gdyby tak nie bylo , to juz dawno dzieki np. Hubbel teleskop pokazano by zdjecia ile smieci NASA pozostawila na skiezycu.

  74. Na nic się zda G.Okoniowi zasłona dymna. Na jej skuteczność nie może liczyć. Zza tej dymnej Winstonowej kurtyny wyziera niewdzięcznik i zwolennik kosmicznej skali przykładanej do kawałka ziemi nazywanego USA. Skala ta sprawia, że Barack jest Wielki (aczkolwiek Mitchell zbyt wielka!), a Prezydent malutkiej Polski maluczki, nawet, gdy podwojony. Barbara Walters na tej skali błyszczy na firmanencie jak Wenus, a Bożena Walter zaledwie cieszy się wstydliwą sławą polskiej Wenery. Na to zgody być nie może!.

    Niewdzięczność G.Okonia polega na tym, że Kanadyjczykom pięknie dziękuje (bo Kanada duża i trzeba się z nią liczyć), a Polakowi, który mu usiłował pomóc rozebrać Daniela Passenta traktuje jak baron szatniarza. Polacy zawsze mają być malutcy i osamotnieni – jak szatniarze i przykucnięci niczym pucybuty.

    G. Okoniowi dedykuję

    http://www.youtube.com/watch?v=zzk6JTzrOss&feature=PlayList&p=B15773A3DBF9EEE8&playnext=1&playnext_from=PL&index=1

  75. Całkowita prohibicja na alkohol nie zdała egzaminu i spowodowała powstanie mafii oraz wzrost przestępczości.
    Mam nadzieję, że upadnie kiedyś prohibicja na narkotyki.
    Walka z narkotykami jest przegrana i nie ma szans aby było inaczej.
    Wojna w Afganistanie trwa tak długo również z powodu narkotyków. Podobnie wojna w Kolumbii.
    Koszty tego są olbrzymie, terroryści i bandyci coraz bogatsi, a dzieci w szkole podstawowej dostęp do narkotyków mają.
    Czas wyciągnąć z tego wnioski.

  76. Jak z Kafki…;
    Sygnowany moim nazwiskiem ukazał sie wpis o 7:18 (powyżej) gdy jeszcze spałem głęboko.
    Tym bardziej dziwny, ze chodzi o rzeczy (shifty po lewo), o których nie mam zielonego POJĘCIA.
    Czy każdy może udawać na tym blogu kogoś innego używając jego nazwiska wypisywać jakieś dowolne sprawy….?
    TO NIEZWYKLE NIEPOKOJĄCE – Panie?Pani Moderator proszę sprawdzać również adres e-mailowy albo cos.

    Mam jeszcze jedna mrożąca w żyłach wiadomość dla Gospodarza.
    Otóż niezgodnie z regulaminem tego blogu ukazał się na nim wpis o niejakim KTT – oczywista reklama!
    Jest to NIELEGALNE ! (Patrz regulamin)

    Bedzie złośliwie:

    Dziwie się na nietypowa jak na gospodarza wzmiankę o Pani Walters gdyż zabrakło mi oczekiwanej dygresji -”Baska spotkała mnie na Harvardzie gdzie cały wieczór spędziliśmy pijąc czerwone wino rozmawiając o Jurku i Teodorze” …albo coś w tym stylu.

    Wpadł mi w rękę “Alfabet Urbana” gdzie Jurek bardzo pozytywnie wypowiada się o swoim przyjacielu Teodorze i Danielu.
    Oczywiście Daniel pisze wielce pozytywnie o Jurku i Teodorze a Teodor jeszcze lepiej o Jurku i Danielu. Jest dobrze!

    Teraz Pan Lizak.

    Trzeba pamiętać, ze Związek Sowiecki to był w tym okresie reżim równie nieludzki i brutalny jak Niemcy hitlerowskie (uchwala Parlamentu Europejskiego). Miliony niewinnych ludzi zdychało w gułagach, miliony umierało na Ukrainie na skutek perfidnie zaplanowanego glodu, dziesiatki milionów żyło w ciągłym strachu, upokorzeniu i fałszu.
    Jeszcze świeże były ślady wojny Polsko-Sowieckiej, która dzięki cudowi nad Wisła (jutro rocznica) zatrzymała ten nieludzki system przed zalaniem Europy.
    W Polsce działali agenci tego zbrodniczego i nieludzkiego systemu – pod nazwa komuniści. Zgodnie z normalnym interesem państwa polskiego wylądowali oni w pierdlu jako nie tylko agenci obcego mocarstwa ale i systemu gułagów, opresji i zbrodni.
    Sowieci sprzymierzyli się z hitlerowcami i podzieli Polskę na pól – świętując to wspólnymi defiladami i braterskimi uściskami.
    Sowieci na potwierdzenie swojego brutalnego nieludzkiego systemu rozwalili strzałami w tył głowy ponad 20 000 polskich oficerów a setki tysięcy Polaków wygnali na Sybir co praktycznie równało się niemieckim obozom koncentracyjnym (Hitler oświadczył swojego czasu, ze gdyby miał jak jego przyjaciel Stalin Syberię to nie musiałby budować na wzór Brytyjczyków obozów koncentracyjnych).
    No cóż Hitler zdradził swojego przyjaciela Stalina i zaatakował sowietów.
    Sowieci po olbrzymich stratach (20 milionów ludzi) odwrócili losy walki ze swoim do niedawna przyjaciółmi. W walce z faszystami pomagali sowietom polscy żołnierze (nie rumuńscy, nie węgierscy i nie czescy…) to oni ginęli często pod dowództwem radzieckich oficerów by umożliwić sowietom dojście do Berlina (mój dziadek tez tam był).
    Droga i owszem prowadziła przez Polskę bo innej drogi NIE BYŁO.
    Sowieci pędząc na zachód gwałcili, kradli i wywozili co się dało
    Instalowali swoich kolaborantów lub wręcz Rosjan, którzy mieli zarządzać nowa w 100% podległa prowincja sowiecka.
    Po “wyzwoleniu” Stalin rozprawił się z resztkami polskiej opozycji.
    Napisał dla nowej prowincji konstytucje, instrukcje i mianował przywództwo.
    Polska miał teraz głównie pracować dla sowieckiego przemysłu zbrojeniowego by nieludzki system gułagów mógł opanowywać świat.

    I tak Panie Lizak można również patrzeć na historie.

  77. # Slawomirski pisze:
    2009-08-13 o godz. 22:14

    Andrzej Falicz pisze:

    “Pokazano zolnierzy Budeswhery, ktorzy porzadkuja w wojewodztwie lodzkim zaniedbane groby…rosyjskie.
    Przecudownie!
    Organizuja to ambasada rosyjska z niemiecka…bez bekarta wersalskiego.”

    Odbieram i oceniam to pozytywnie.
    Skoro strona polska nie dba o groby to sasiedzi zadbaja.

    Slawomirski

    Rozumiem Pana Panie Slawomirski doskonale.

    Podobno Bundeswehra oraz Czerwona Armia posiłkując się historia i pańskimi wpisami na blogu planują rozszerzenie akcji – po grobach maja zabrać się czyszczeniem polskich szaletów, klatek schodowych, ulic…później pójdą urzędy, szkoły a na sam koniec Sejm i gabinet Prezydenta.
    Ja już na wszelki wypadek wywiesiłem na drzwiach napis po rosyjsku i niemiecku – nie wyważać, OTWARTE!

  78. Helena, Pawel, Torlin,

    Dziekuje za wpisy pod poprzednim komentarzem.

    Helena, widzisz mialas racje Gospodarz zaapelowal do wszystkich. Ja widac jestem wiekszym czarnowidzem ;) nasuwa mi sie jeszcze mysl ze “zawlaszczanie” blogu to (wg mnie) publikowanie ze 40 wpisow pod jednym artykulem Gospodarza. Jesli sie wchodzi do salonu to pewne reguly obowiazuja, mnie by bylo wstyd tak tokowac (nezaleznie od opcji itd)
    pozdrawiam :)

    Pawel

    Doda Wielka Gre?! :shock: Bardzo mi szkoda ze juz nie ma Wielkiej Gry. Dobrze chociaz ze pan Sznuk sie ostal (jesli sie nie myle?)
    Rownanie w dol jest straszne, a moj “trzymajcie mnie bo nie wytrzymam” komentarz na temat Sopotu wyniknal z przerazenia. Dokad zmierzamy??? Dalej mysle ze to media w glownej mierze sa odpowiedzialne za serwowanie takiej szmiry bo “ciemny lud to kupi” Misja podnoszenia poziomu nie przejdzie, jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze. Moglabym jeszcze dlugo ale staram sie streszczac bo nie pisze na temat.

    Torlin

    Nie zgodze sie. Pytanie postawilam (wg siebie oczywiscie) dobrze. wg organizatorow publicznosc jest na tak niskim poziomie ze nie ma co sie wysilac i wystarczy wypuscic zgraje wariatunciow i wszyscy beda sie cieszyc. Nie zawsze tak bylo, jeszcze ze 30 lat temu obowiazywaly dobre maniery, odpowiedni stroj do okazji, konferansjerzy imprez nie starali sie byc na sile zabawowi. Teraz mozna ubrac sie w byle co i byle jak, klac na ulicy i nie byc szarmanckim wobec kobiet i starszych osob. Jezeli porownasz rozrywke teart koncerty nawet i z PRL to takiego chamstwa nie bylo. Zawsze warstwa ludzi interesujacych sie sztuka wyzsza jest mniejsza, to normalne. Ale w ostatnich czasach szmira bezguscie i beztalencie stalo sie kanonem i dominuje wszechobecnie – zamiast byc napietnowane. To zastraszajace. Nawet i w XIX wieku sfery mieszczanskie aspirowaly do wyzszego poziomu, w latach miedzywojnia obowiazywaly standardy zachowania ubioru wyslawiania sie – jak i dlaczego to wszystko tak psieje w blyskawicznym tempie?

    pozdrawiam Gospodarza i blogowiczow

  79. Większym przejawem głupoty ludzkiej od palenia tytoniu jest palenie za sobą mostów.

    Palący

  80. Slawomirski pisze:

    2009-08-13 o godz. 21:57

    Lizak:
    A pan sądzi, że pańska opcja nie podlega temu procesowi?
    I na tym właśnie polega słabość pańskiego myślenia!
    Śmierci nie da się zakrzyczeć drogi panie.
    Życzę Panu więcej dystansu, zrozumienia i tolerancji.
    I tak panu Dopomóż Bóg.

  81. Helenko,

    papierosy to naprawdę nic wobec absolutnie zbytecznego zamiłowania ludzi do cukrów (prostych i złożonych) oraz, z czym też wielu ma problem, nadmiaru (przetwarzanego na cukry) białka, albo jego niedoboru co również prowadzi do wyniszczenia organizmu. Łatwo sprawdzić jakich dobrodziejstw można doświadczyć skutkiem fachowych zmian na talerzu. Mam powody czuć się doinformowana.

    Obłożenie akcyzą cukru bardziej by się przysłużyło kondycji ludzkości i dawno byłoby to powszechną wiedzą, gdyby nie możliwość uzyskiwania wysokich dochodów od chorych ludzi chcących poprawy kondycji.

  82. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dante

    Widocznie Mr. Hubbel nie chce, woli dalej i dalej …
    Nota bene Neilèmu Armstrongowi tego nikt, zaden Robespierre, juz nie odbierze walac glowa w mur – to se ne vreti.
    Wersja hollywood’ska? … nie powiem, tez ciekawa. Mozna powiedziec, ze Geschäft sie kreci.
    A propos. Smieci na ksiezycu sa w miare bezpieczne w porownani z tymi ktore nia sa na ksiezycu, i tu jest kot pogrzebany.

  83. Dla zrozumienia tolerancji proszę użyć wyobraźni i wyobrazić sobie,że każdy/e z państawa są sami na świecie przez rok. Nie ma do kogo się odezwać, napisać , zadzwonić itd.
    Pozdrawiam.
    Rico

  84. No wlasnie. Mne sie tez bardzo podoba to wzajemne sprzatanie grobow. Od tego sie zaczyna czesto pojednanie miedzy narodami, na takim najbardziej podstawowym pietrze, nie przez podpisywanie wzajemnych umow, nie przez dyplomatow, ale przez zwyklych ludzi.
    Czy ktos pamieta, jak na poczatku lat szescdziesiatych do Polski zaczely przyjezdzac male grupki niemieckich uczniow i porzadkowac stare kirkuty?
    Dopiero pozniej bylo slynne “przebaczamy i propsimy o przebaczenie”.
    Moja przyjaciolka z Ameryki stojaca na czele waszyngtonskiego Instytutu Wspierania Demiokracji w Europie Wschodniej (IDEE) opowiadala jak perowadzila w Azerbejdzanie w ormianskiej enklawie Gornego Karabachu warsztaty kobiet z “conflict managment”. Z Karabachu wypedzeni juz wtedy zostali wszyscy niemal Ormianie. Opowiedziala wiec tym azerskim
    kobietom o tych wycieczkach mlodziezy z Niemiec do Polski i o slynnym liscie biskupow. Kilka kobiet w grupie sie poplakalo. I wtedy tez podjely postanowienie, ze zaczna porzadkowac pozostawione przez Ormian chrzescijanskie cmentarze w enklawie. Potem Irena namowila na podobna akcje Ormianki, w rejonach skad wypedzono Azerow. A potem byly spotkania Azerek i Ormianek, wspolne plakanie i wspolne poznawanie sie, i wspolna praca na rzecz pojednania, wybaczanie i prosby o wybaczenie.
    I to sa te pierwsze kroki, ktpre pozwalaja w naszych wrogach, “odwiecznych wrogach” zobaczyc czloieka.
    Nigdy w zyciu nie parskalabym pogardliwie na takie gesty.
    Na tarnowswzczyznie widzialam jak dzieci z miejscowej podstawowki z bardzo madra nauczycielka opiekuja sie miejscem kazni miejscowych Romow z okresu okupacji. Mysle, ze takie dziecko, wychowywane przez taka nauczycielke, nigdy w zyciu nie bedzie sie odnosic pogardliwie do Innego, Nieswojego, Nienaszego.

  85. a propos palenia paierosow:
    moj kolega Francuz pali regularnie Gitanes Mais i szmugluje te paierosy do Niemiec bo sa one tak mocne, ze umieszczono je na indeksie substacnji oduzajacych.

    Niedawno po powrocie z syberyjskiej wyprawy przywiozlem mu sztange Biełomorow i kolega az usiadl jak pakuril bielomora :)

  86. Proszę zwrócić uwagę kadettowi, że żona Prezydenta B. Obamy, ma
    na imię Michelle!

  87. Pani Neferetiti,
    Proponuje aby Pani zaproponowała przepis o maksymalnej ilości wpisów na blogu.
    Moze Pani ten przepis rozszerzyć o wymagana treść i w związku z nią maksymalna długość wpisu (słuszny jak sama nazwa wskazuje może a nawet powinien być dłuższy…)
    Do ustalania słuszności proponuje stworzyć blogowa komisje wg. klucza a klucz przekazać Gospodarzowi.
    Idac dalej możemy poprosić moderatora by redagował wpisy i czynił je słusznymi w ten sposób tworząc ciekawych uczestników i kulturę.
    Przecież na dobra sprawę każdy z nas może być jedynie tworem wirtualnym- Oprócz mnie bo ja akurat o sobie wiem, ze nie jestem.
    Choć ostatnio ukazałem się ja na blogu – ja, który nie jest mną… i to jest niepokojące:
    “# Andrzej Falicz pisze:
    2009-08-14 o godz. 07:18

    jonesco nie podał że o lewy shift chodzi.”
    NIE ON (Falicz) TEGO NIE PISZE – wiec kto?

  88. A propos mody na gniewnych redaktorów-prokuratorów, którzy starają przyćmić swoich gości. Dobroduszny, misiowaty, dobry jak samo dobro Kamil Durczok od jakiegoś czasu wypada na swoich gości zza krzaka ze zmierzwionym włosem, strasznym wzrokiem i wyszczerzonymi zębami i robi:buuu! Co to ma znaczyć, pojęcia nie mam. Grozy w nim tyle, co trucizny w zapałce, ale widocznie – kazali. Kazali grzmieć, przeczołgiwać, wdeptywać w ziemię i jeszcze dokręcać wdeptane. Głupie to było koncertowo i bardzo jestem ciekawe, czy ostatnie zmiany w TVN cośkolwieczek z tymi głupotami miały wspólnego.
    A do palaczy i innych szermierzy wolności konsumpcyjnych uwagę mam jedną uwagę. Ależ bardzo proszę – i papierosy, i goloneczka na smalcu, i jazda bez pasów i po spożyciu. Tyle że na własny rachuneczek. Jakby co – państwo się wypnie.

  89. Z innego forum:

    “west, nie chodzi o to, czy Pani Tysiąc ma męża, lecz o to, czy Ty chcesz Jej pomóc, czy nie jeżeli tak, to dobrze. Jeżeli nie, też dobrze. W tym pierwszym przypadku jesteś west – który pomaga. W tym drugim jesteś west – który nie pomaga. Jest to rozgrywka Ciebie samego z Tobą samym. Pani Tysiąc jest w tym przypadku jedynie symbolem tego, co w Tobie drzemie. Bez Twojego udziału Pani Tysiąc też przeżyje. Z Twoim udziałem przeżyje lepiej i to będzie także Twoja zasługa = nagroda za Twoje dobre serce. Warunek jest wszakże w tym jeden: nie powinno Cię obchodzić, co Ona z Twoją darowizną zrobi. Bo jeżeli obchodzić Cię będzie, to przestanie to być darowizna,a stanie się to środkiem do kontroli i nacisku na Nią. Ponieważ człowieka nie da się kupić (jako takiego, bo nikt sobie człowieka zrobić nie może ot tak, według własnego pomysłu) więc dając na takich zasadach popadniesz w konflikt nie tylko z Nią, ale także ze sobą. Nie dość, że kasę stracisz – zakładając, że ją dałeś – to jeszcze będziesz czuł niesmak. Więc do czego miałoby być to Tobie potrzebne? Nie dajesz, to nie dajesz. Dajesz, to daj i zapomnij, że dałeś. Nikt nie ma prawa rozliczać kogoś z jego życia. Aby takiego prawa nabyć, musiałby być najpierw sam idealny. A już samo to wykluczałoby rozliczanie kogokolwiek.”

    autor: nana, data nadania: 2009-08-14 10:42:03, suma postów tego autora: 1389 – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.19868 .

  90. Po przeczytaniu komentarza;

    Andrzej Falicz pisze:
    2009-08-14 o godz. 09:50

    zaczynam bardziej pozytywnie oceniac Jozefa Stalina. Dlatego ze stworzyl on miejsca gdzie element pokroju Falicza mial okazje po przez uzyteczna prace pozytywnie zasluzyc sie dla rozwoju ludzkosci.

  91. O, Gierku, naprzód

    Witaj droga prawicowa elito salonowa.
    Znalazłem bardzo ciekawy wywiad. A ponieważ państwo mają chroniczną niechęć do czytania więc postanowiłem dokonać jego kompresji, skrótów i ubarwień oraz przepuścić go przez pryzmat lewicowego rozszczepienia, by otrzymać piękną kolorystyke tęczy. Mowa oczywiście o wywiadzie jakiego udzielił Adam Gierek panu Piotrowi Kozaneckiemu . Nie byłoby w nim nic specjalnie szczególnego, gdyby nie to, że w jakiś sposób dotyka on Edwarda Gierka I Sekretarza KC Naszej Partii, która zbudowała pierwszą i drugą wolną Polskę Ludową. Wolną oczywiście od nędzy, biedy, wyzysku,analfabetyzmu i wielu innych kuriozalnych krzywd i niesprawiedliwości społecznych.

    Edward Gierek urodził się w rodzinie robotniczej w Sosnowcu. Stąd od dziecka doświadczał on biedy i wielu nieszczęść oszczędzanych ludziom bogatym,dlatego bliższe było mu rozumienie losu pokrzywdzonych i współczuwanie biednym. Jego ojciec górnik zginął w wypadku na kopalni gdy Edward miał cztery lata. Matka wyszła za mąż za kolejnego górnika, który wkrótce zmarł na pylicę. Obdarzony Edward trzecim ojcem wyjechał z rodziną za chlebem do Francji ,ponieważ jego Ojczyzna, do której tradycji nawiązuje obecna prawicowa elita, nie potrafiła zabezpieczyć swoim dzieciom pracy i waunków godziwej egzystencji, podobnie jak obecnie.

    Tam też w wieku 12 lat został zmuszony przez system kapitalistyczny do podjęcia pracy w kopalni soli potasowej. Jest to powszechnie w owym czasie znana zasada ,że praca znacznie lepiej rozwija dziecko aniżeli szkolna nauka deformująca jego horyzonty i wymagania.Dlatego naukę dzieci robotniczych zwykle kończono na etapie sprawności w zakresie liczenia do stu oraz znajomości nauki czytania.Chodzi o to by delikwent potrafił właściwie odczytać i poprawnie realizować wydawane mu polecenia przez przełożonych.

    W wieku 17 lat za przynależność do Francuskiej Partii Komunistycznej karnie zostaje wydalony do Polski ,gdzie odbywa służbę wojskową.W 1934 roku ponownie emigruje, z tym, że tym razem do Belgii ,gdzie pracuje w koplni węgla kamiennego.

    W czasie okupacji niemieckiej aktywnie uczestniczy w antyhitlerowskim ruchu oporu. Pełni funkcję przewodniczacego Rady Narodowej Polaków i Związku Patriotów Polskich. Biegle znał język francuski i flamandzki,czym odróżniał się nawet od obecnych karierowiczów politycznych.
    Ponieważ po wojnie w Belgii panował głód, nędza i brak pracy, więc w 1948 roku Gierek powraca do Polski, gdzie pracy i perspektyw rozwoju osobistego jest pod dostatkiem.Pomijając oczywiście tych, którym praca dla ludu śmierdziała.I woleli oni strzelać w plecy tej władzy ludowej i bezbronnym Polakom, zamiast zabrać się do porządnej i uczciwej pracy.
    Z perspektywy 10-ciolatka Adam Gierek wspomina powrót do Polski jako do sielskiego i bez mała anielskiego kraju, w zestawieniu z Belgią w, której mieszkał poprzednio.
    Nie zapomianajmy, że kraje zachodnie były krajami kolonialnymi opierającymi swój rozwój w znakomitej mierze na skandalicznym wyzysku stosowanym przez metropolie.O czym solidarni łaskawcy nie są uprzejmi pamiętać oceniając rozwój PRL-u oparty o samodzielnej likwidację szkód powojennych oraz rozbudowie kraju. Łatwo jest się ślizgać krajom imperialnym na cudzych tyłkach opowiadając legendy o pluraliźmie,wolności i demokracji. przy jednoczesnym utrzymywaniu ciemnoty i zapóźnienia w podporządkowanych sobie bananowych republikach.

    Powrót do Polski z rajskiego Zachodu w większości trwał około tygodnia czasu i odbywał się on bydlęcymi wagonami, co nie odróżnia go niczym od równie przykrych doświadczeń wschodnich repatriantów. Widzimy zatem, że przypisywanie tych bydlęcych wagonów wyłącznie Stalinowi nie ma pokrycia w rzeczywistości i nie ma to nic wspólnego z jego zemstą. Takie były po prostu powojenne realia, które dotykały całą Europę. A owa stalinowska mściwość jest chorym produktem prawicowych umysłów i nadwerężonej strachemwyobraźni wskutek nie zawsze eleganckich zachowań w odniesieniu do ludu swego znienawidzonego.

    Na pytanie prowdzącego wywiad dlaczego rodzice Adama powrócili do komunistycznej i niekochanej przez prawicę Polski Ludowej Adam odpowiada uczciwie i wprost:
    “Więcej w tym było pragmatyki niż polityki. Były wówczas dwa stronnictwa. Pierwsze, które nazywaliśmy “londyńczykami”, nie chciało wracać, bo uważało, że ówczesna Polska “to nie ich Polska”. Drugie, liczniejsze, składało się głównie z robotników, którzy przyjechali do Belgii i do Francji w latach 30. w poszukiwaniu pracy. I po wojnie, gdy okazało się, że praca jest w Polsce, a było jej przy odbudowie kraju mnóstwo, wracali. Choć, oczywiście, nazywano nas bolszewikami. Ksiądz mi wtedy mówił: Adameke (zwrot w j. flamandzkim), po co ty do tej Polski jedziesz? Przecież tam nic nie ma, nawet kościołów. Polska była przez niektórych traktowana jak jakiś odległy kraj w okolicach Syberii. Jednak kilkadziesiąt tysięcy zdecydowało się na powrót.”

    I jest to odpowiedź, która potwierdza fakt, że ci, którzy byli uczciwymi Polakami nie bali się powrotu do Polski, Ojczyzny swych rodziców. Natomiast ci, którzy mieli nieczyste sumienia i co nieco za uszami ,bali się tego powrotu. Dzisiaj oni dorabiają sobie legendę o swojej walce i poświęceniu dla Polski. Jakżeż można opowiadać takie historie kiedy oni przez cały powojenny okres budowali siłę i pomyślność wrogich naonczas państw. Oni przez cały czas prowadzili działalność na rzecz rozbicia Polski Ludowej i przejęcia jej majątku przez obcy kapitał. Zatem taka postawa jest, mimo wszystko, bliższą zdrady aniżeli patriotyzmu.

    Jako, iż Adam Gierek nie włączał się w życie polityczne PRL-u prowadzący wywiad sugeruje mu, że jego życie wówczas było nudne. Jest to bardzo delikatna próba przypięcia łatki PRL-owi , że był on nieciekawym systemem i żyło się nam w nim bardzo podle. Na co Pan Adam w typowy dla siebie rozważny sposób odpowiada spokojnie:
    “Bardzo długo się kompletnie polityką nie interesowałem. Szkoła, studia, praca naukowa. Zresztą mnie polityka w dzisiejszym wydaniu w ogóle nie interesuje. Te przekomarzania, kłótnie, spory, to nie jest polityka. Polityka, to jest wyznaczanie sobie dalekosiężnych celów i dobieranie narzędzi ich realizacji. A ja w jakichś harcach nie chcę brać udziału.”
    I pod koniec swej wypowiedzi udziela on zdecydowanej i ostrej odprawy prawicowym /p/osłom greckim. Daje on w pośredni sposób swą ocenę kompromitującej polityki a właściwie jej namiastki w III RP.

    Na pytanie czy Gierek jest zapraszamy przez redakcje telewizyjne odpowiada on ,że często i wielokrotnie. Dlaczego więc nie uczestniczy w tych spotkaniach ?Jego wypowiedź jest jak zwykle prosta i klarowna:
    “Wielokrotnie, zawsze odmawiam. Spotkam się w studiu np. z Niesiołowskim i co? Prawdopodobnie zacznie mnie obrażać i niezależnie od tego, co bym powiedział, odparłby, że kłamię. Na tym polega polityka?”
    Nic dodać ,nic ująć.To nie jest istotnie polityka .Coś takiego można określić brzydko mianem chamskiej dziecinady, którą prawica przypisuja zwykle ludkowi.A tutaj masz ci babo prawicowy zakalec.

    Z kolei wywiadowca chce wpuścić Gierka w marcowe migdały 56 roku.Jednak bez większego skutku.Gierek-syn odpowiada:
    “Ocierałem się o politykę. W 1957 roku byłem po pierwszym roku studiów na Politechnice Warszawskiej i chciałem się przenieść na Politechnikę Śląską. Nie mogłem, bo uczelnia była zamknięta ze względu na protesty po likwidacji “Po prostu”.

    Zaskakujący brak reakcji zauważamy po oświadczeniu Gierka:” Szkołę życia to ja przeszedłem dopiero w Moskwie, dokąd “za obopólną zgodą i poparciem” wyjechałem na studia aspiranckie. Do tej pory miałem wszystko w domu, tam trafiłem do akademika z Sybirakiem i Chińczykiem.”
    Żadnego ataku na Gierka, opluwania, no wręcz pełna kultura .Coś takiego się nie zdarza w prawicowej Polsce.

    Po chwili oddechu prowadzący zachodzi Gierka od strony marca 68 roku licząc, że tutaj uda mu się wychwycić chociażby tylko antysemityzm. Niestety, zawód na całej linii. Odpowiedź brzmi jak nastepuje:
    “Na Śląsku nie miał zbyt gwałtownego przebiegu. Przyjeżdżali jacyś emisariusze z Warszawy i buntowali studentów. Skończyło się na pokojowym marszu z akademików pod pomnik Mickiewicza, nie przypominam sobie większych problemów.”

    No to potem, zaczyna się wiwisekcja grudnia 70 roku. Na co Adaś spokojnie wyłuszcza, że tato kazał im wyjechać do domku za miasto. I dopiero z telewizji dowiedzieli się, że tato został I-szym Sekretarzem KC Naszej Partii.

    Zrozpaczony redaktor, że nie da się nic wyciągnąć z Gierka co mogłoby służyć jako nagonka na Wielkiego Gierka odpuszcza temat przeszłości.

    Zabiera się teraz z entuzjazmem do owoców “Solidarności” nagabując Adasia czy święci 4 czerwca, na co onże odpowiada jak niżej:
    “Ja nie świętowałem. Za dużo chcemy tych świąt, przełomowych dni było znacznie więcej. A te próby stworzenia z 1 sierpnia ogólnokrajowego święta – przepraszam bardzo – dlaczego nie powstań śląskich – przynajmniej jedno z nich było zwycięskie – albo powstania wielkopolskiego, też zwycięskiego.”

    Zadziwiony “pytacz” konstatuje, no przecież gdyby nie to święto nie byłby pan europosłem.A europoseł na takie dictum powiada:
    “Zostawmy to historykom, bo na razie historią się zajmują politycy, a to błąd, bo kształtują ją na swoją modłę.:”.

    No tak, przyciska do muru autor wywiadu, ale gdyby nie te zmiany to nie mógłby pan latać do Brukseli.Na co przypierany oznajmia, że:
    “Jest cały łańcuch przyczynowo-skutkowy ,który doprowadził do roku 89. Proszę zwrócić uwagę – jeśli się mówi o akcesji do UE, to przemilcza się, że w sensie psychologicznym i faktycznym otwarcie na świat w latach 70. musiało na ten proces także wpłynąć.

    W końcu zrozpaczony autor wywiadu zadaje fundamentalne pytanie Gierkowi.I nie graliśmy wiodącej roli w tych w przemianach? Na co Gierek podtrzymuje na duchu załamanego solidaruszka mówiąc:”Wpływ Polski był akurat bardzo silny, najprawdopodobniej przekonaliśmy do tego porozumienia Rosjan. Czerwiec ’89 to była jakościowa zmiana, ale narastała ona powoli.”

    Najciekawszym, najkomicznejszym i najbardziej bolesnym dla polskiej prawicy jest to, że zgodnie z oceną Adama Gierka , Edward Gierek był niejako ojcem chrzestnym polskiej mafii solidarnej.By nie imputować mu słów, których nie wypowiedział przytoczmy stosowny akapit w całości i bez komentarza.
    A oto i jego słowa:
    “Jego decyzją “S” była w 1980 roku uznana, na plenum KC. Na Sejmie miał to ogłosić oficjalnie następnego dnia, ale wylądował w szpitalu, dlatego o tym się dziś nie pamięta. A decyzja była bardzo trudna – ze wschodu Wielki Brat, różne dobre rady nie do odrzucenia, pogróżki, Kania i spółka, którzy czekali aż się Gierkowi powinie noga, a z drugiej strony mediatorzy od kardynała Wyszyńskiego. Zgoda na wolne związki to była kluczowa sprawa. “Solidarności” wtedy by nie było, gdyby nie zgoda ojca. A zgodził się, bo liczył na to, że później w rozsądny sposób da się z “S” pewne rzeczy dogadać, bo przecież postulaty sierpniowe były niektóre nie do zrealizowania, naiwne strasznie. Żądano jednocześnie wielkich ulg socjalnych i zmniejszenia ilości godzin pracy. Z ekonomicznego punktu widzenia – nie do przyjęcia.”

    Tyle solidarnej ewangelii z ust syna lewicowego Przywódcy Narodu Polskiego jakiego Polska nie miała od dziesiątków lat. Wszyscy razem do kupy wzięci prezydenci i premierzy solidarnej proweniencji łącznie z ministrami spraw zagranicznych nie sięgają mu wyżej kolan.To dla lewicy chwała wielka a dla prawicy konfuzja niespotykana.

    Tak mi państwa żal.
    Ale proszę się nie załamywać.
    Jeszcze wszystko przed wami.
    Może w końcu na osłodę coś wam się uda.
    Powodzenia życzę, na niwie zaspokajania oczekiwań suwerena.

  92. Szanowne Piszace,
    Szanowni Piszacy,
    czytajac wpisy z ostatnich tygodni zastanawiam sie, czy jakakolwiek komunikacja „blogowa” bez uzywania srodkow wprawiajacych nas w stan blogosci jest mozliwa i czy wymiana informacji ma szanse w tym i jakimkolwiek innym miejscu zacierania sie naszych mysli (zaniechalem okreslenia scierania). Zastanawiam sie rowniez nad powodem „niezauwazania“ wypowiedzi anty, „okrywanych“ wprawdzie patriotyzmem, lekiem (lub wstretem do) przed superpoprawnoscia, jakby sama poprawosc wykluczala zaspokajanie krytycznego ego. Zastanawiam sie nad powodem „niezauwazania“ ustawiania, tym razem przez gospodarza blogu, w jednym szeregu powstancow warszawskich i czlonkow ZOMO. Rozumiem tesknote za gruba kreska, lecz nie rozumiem braku odczuwania uplywu czasu i zmiany realiow politycznych. Najpozniej po wycofaniu sie przyjaznych wojsk radzieckich z Polski grubosc kreski dobiegla swojego kresu. Mimo usmiechow do poprawnosci politycznej nie brakuje ukrytego grubianstwa politycznego w blogosferze (jawnym grubianstwem nie warto sobie i innym zawracac glowy). Przy czym piszacy spalaja sie niepotrzebnie, naduzywajac wlasne i obce zapasy energetyczne w paplaninie bez konca. Trudny do zatrzymania jest w (s)pedzie ku wolnosci niejaki Falicz. Zauwazylem przy tym (nim), ze utozsamianie libertynizmu z „libertinage“ nie ma wiekszego sensu dla palacych i nie palacych, dla myslacych, myslacych inacej oraz wogole nie myslacych. Prawie jak u Pana Mikke pod Minoga. Pomijam jednoczesnie ksenofobiczne i antysemickie wycieczki oferowane przez niektorych w tym blogu. Cyganeria blogowa zatesknila nagle za folklorem romskim. Nie majac zludzen dochodze do wniosku, ze na blogowym targowisku mysli zlotych i pozlacanych, poruszaja autorki i autorzy najczesciej tematy zastepcze, to znaczy reprodukuja drugich i siebie samych. Reprodukcja jest wpisana wprawdzie w nasz byt przez przyrode i dlatego piescimy te nasze wpisy i wypisy z otaczajacego nas swiata (swiadomie lub bez przeblyskow iluminacji) jak wlasne dzieci, pozostajac po wsze czasy na poziomie ludycznym „chcacniechcac”. Ograniczaja sie one (te infantylne pieszczoty) do powtarzania drugiego(ich) w zaleznosci od tego, z ktorych mediow drukowanych lub innych, korzystamy. Znaczacy jest brak wpisow generowanych per se. Jednoczesnie pseudodysputy nie maja szans na jakikolwiek dyskurs. Maja one jedynie charakter wody leczniczej; roznica poziomow polega na zawartosci dwutlenku wegla. Oswiecone i oswieceni nie pija oczywiscie Coca Coli lub niemieckiego piwa, bo zachowuja sie jak prawdziwi patrioci (polecam lekture Stanislawa Jerzego Leca). Oni pija wode bez gazu i informuja o tym tysiace nieoswieconych. W ten sposob tworzy sie nowa kasta starajaca sie wyroznic od innych, cholubiaca „tajemnice“ wlasne. Wypisuja (przepisuja) wiec swoje (przeczytane w porannej prasie lub wysluchane w porannym, w najlepszym razie popoludniowym programie TV) pozlacane mysli, starajac sie byc krytyczni w postawach „anty” az do bolu. Obecnie patriotycznie, wkrotce jednak narodowo nastawieni do drugich, demonstruja swoja prawicowo postrzegana wolnosc i dziela sie nia niejako z nami, bo to ich oczywiscie nic nie kosztuje. Na tym polega ich vis comica. Spychaja przy tym slusznie lizakowych ludzi do oslich lawek blogowego audytorium. Nalezy przy tym zauwazyc, ze loze i balkon rezerwuja wylacznie dla siebie, generujac w nieskonczonosc swa samowiedze (czyt. w nicosc). Laczy ich tylko terapeutyczny (ktos slusznie napisal urologiczny) charakter poczynan w blogosferze. W samozapatrzeniu zapominaja calkowicie o dialogu kontynuujac swoje hamletowskie monologi uzywajac przy tym calej gamy kolorow retoryki, czesto jednak na poziomie super-marketu. Stad wynika tania polemika slepego z gluchym, z ktorej oprocz dobrego samopoczucia niektorych (Falicza) nic nie wynika. Obecne postawy prawicowe w tych „samodialogach” sa li tylko mozliwe, bo lewica pachnie talkiem i naftalina. Wazne jest jednak, aby nalezec do wybranych, znajacych wszelakie rozwiazania, wszelkich problemow, ograniczajac sie zawsze do infantylnych szkicow na zadane przez gospodarza blogu tematy. Bardziej doswiadczeni i doswiadczone, prawdopodobnie przez uplyw czasu, uzywaja argumentow bliskich samoprojekcji. Problem zaczyna sie, gdy wiekszosc piszacych doznaje przy tym iluminacji i traktuje swoje oraz drugich pisanie powaznie. Wtedy mozna doznac objawienia kilku prawd w emancypacyjnym procesie tu piszacych o rzekomym rasizmie, o rzekomym antysemityzmie oraz wszechobecnej winie i karze kultury anglo-saskiej, o terrorze politycznej poprawnosci, kapitalistow i oczywiscie masonow, zaborczych sasiadow …(jesli kogos zapomnialem, to prosze o wybaczenie). Tego rodzaju wpisy traca czesto teoriami spiskowymi. Naczelnik stoi jak zwykle na strazy ( w pierwszym szeregu) tychze teorii “wspomagany” krysztalowa percepcja rzeczywistosci Falicza; prawie jak u Swarowskiego. Redukuja ja oni jednak do orzekania winy lub niewinnosci (zupelnie niepotrzebnie), zapominajac calkowicie o niezbednej odpowiedzialnosci, jesli nie za czasy zaprzeszle, to z pewnoscia niezbednej w przyszlosci i za przyszlosc. Manko nieobecnej obecnie lewicy umozliwia wdowom i wdowcom tego ciagle aktualnego w blogosferze (mimo domniemanej prawicowosci) stalinowskiego opisu swiata, brylowanie czestymi wpisami, przy czym pozostaje kwestia, czy to cokolwiek b l y s z c z y? Zapominamy przy czy tym, ze rozwoj nowoczesnego spoleczenstwa opiera sie przede wszystkim na upodmiotowieniu umyslu. Nie udaja sie rowniez proby “niby scjentystow” szukajacych spolecznego substratu, jak przed wiekami rycerze szukajacy kielicha. Ci dawni jak dzisiejsi “czysciciele swiata” spotykaja sie nie przy okraglym stole, lecz w blogosferze. Nie obawiajac sie przyszlosci (ona dotyczy przeciez li tylko tych przez nas krytykowanych) tworzymy pozorny ruch wartosci i wpadamy w pulapke nauk humanistycznych stawiajacych umysl na szczycie tego ruchu, zapominajac jednoczesnie, ze umysl jest jedynie bezmyslnym refleksem spoleczentswa w konfrontacji z Nowym. Ulegamy jednoczesnie sugestii oraz autosugestii wykluczajac samorefleksje i trzymamy sie jedynie postawy anty, bo na wiecej brak nam sil i srodkow. Wynika owa postawa niejako z naszych lekow przed Nowym. Dotyczy to w rownej mierze spogladajacych w lewo jak rowniez w narodowo-patriotycznie-prawo. Zachowujemy sie podobnie jak personel muzeum przy dyskusji o sztuce, utozsamiajacy sie z artystami, untozsamiajacy sieze sztuka i jej eksponatami. Zycze przyjemnego week-endu i pozostaje z powazaniem.
    MA w przyszlosci WINIEN
    PS
    Gdy przeczytalem o wozie Drzymaly, to przypomnial mi sie przebogaty palac Raczynskiego przy Wilhelmstrasse.

  93. MA:
    Pozwole sobie zacytowac:
    “Przy czym piszacy spalaja sie niepotrzebnie, naduzywajac wlasne i obce zapasy energetyczne w paplaninie bez konca. Trudny do zatrzymania jest w (s)pedzie ku wolnosci niejaki Falicz. Zauwazylem przy tym (nim), ze utozsamianie libertynizmu z „libertinage“ nie ma wiekszego sensu dla palacych i nie palacych, dla myslacych, myslacych inacej oraz… generujac w nieskonczonosc swa samowiedze (czyt. w nicosc). Laczy ich tylko terapeutyczny (ktos slusznie napisal urologiczny) charakter poczynan w blogosferze. W samozapatrzeniu …Naczelnik stoi jak zwykle na strazy ( w pierwszym szeregu) tychze teorii “wspomagany” krysztalowa percepcja rzeczywistosci Falicza; prawie jak u Swarowskiego. Redukuja ja oni jednak do orzekania winy lub niewinnosci (zupelnie niepotrzebnie), zapominajac calkowicie o niezbednej odpowiedzialnosci, jesli nie za czasy zaprzeszle, to z pewnoscia niezbednej w przyszlosci i za przyszlosc. …”
    itd itd

    3x razy moje skromne nazwisko jako “niejaki Falicz”…ja nie jestem niejaki ja jestem Falicz.
    MA czy to jest jakas autofarsa, czy piatkowe “drinki” juz sie zaczely?
    Widzialem podobne teksty w manifescie sztuki zenujacej ale tam dla lepszego efektu Janiak nie robil przerw miedzy slowami – efekt nawet lepszy!

  94. Dopisałam się Lewica.pl jak niżej:

    Za szybko wysłałam,
    bo fakt, że potencjalny darczyńca rozgrywa rzecz z samym sobą, ale jest jeszcze problem przeżycia za 700 zł/m-c dla kobiety z trojgiem dzieci. Bez pomocy nie przeżyje. Żywność, leki, edukacja dzieci, opłaty za utrzymanie mieszkania… Pani Alicja np raz przez rok nie miała prądu i mleko malutkiej Julce grzała nad zniczem. Tak. A mieszkanie miało ogrzewanie jedynie na prąd, więc przez ten rok żyli sobie bez ogrzewania. Gdyby nie było żadnych ludzi, którym pomoc jest miła – Pani Alicja nie przeżyłaby. Możliwe, że odebrano by Jej dzieci i za ich utrzymanie w Domu Dziecka zapłaconoby 10.000 zł/m-c, a żaden urząd od MPOS-u czy MOPR-u aż po Prezydenta nie uważałby że miał tu coś ważnego i pilnego do zrobienia. Jak i wielu spośród nas, społeczeństwa, czym się pewnie posługują ci, którzy mówią, że jaki naród taki rząd. Ja optuję za wyższymi rentami, wyższymi najniższymi wynagrodzeniami, wyższymi zasiłkami rodzinnymi.

    Sprawa Alicji Tysiąc to mój uniwersytet. W maju, czy czerwcu 2007 roku Joanna Solska (“Polityka”) opublikowała Raport o wynagrodzeniach w Polsce, z którego dane na tyle mnie zaskoczyły, że poszukałam wielu kolejnych i było mi coraz straszniej. Artykuł “Julka i my”, powinno być MY, dolał oliwy do ognia. Postarałam się i treści z tego artykułu zgłębić. Nie znajdując innego (gdzie ja nie pisałam: urzędy, od podstawowych po centralne, fundacje, możni “naszego świata”) rozwiązania zwróciłam się z apelami do czytelników różnych forów. Obecnie po raz kolejny. Za najgorsze mam fakt, że nie działa u nas “podaj dalej”, bo wtedy może byłaby większa szansa na pomoc pilnie jej potrzebującej rodzinie Tysiąc.

    Oczywiście sprawa biedy u Alicji Tysiąc jest jedną z bardzo, bardzo, bardzo wielu w kraju, co dodatkowo utrudnia możliwość znalezienia Jej pomocy. To z jednej strony, a z drugiej marnie o mnie i o nas wszystkich w kraju świadczy, że dopuściliśmy do takiej sytuacji i nadal się na nią godzimy, skoro konstruktywnej krytyki tego stanu rzeczy jest tak mało, że aż na nią decydenci uwagi nie zwracają.

    Gdzie jest SLD, mieniące się mianem lewicy parlamentarnej?

    autor: Teresa Stachurska, data nadania: 2009-08-14 12:09:13, suma postów tego autora: 366 – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.19868

  95. Pod wplywem felietonu pana Redaktora przypomnialem sobie znakomity film George Clooney “Good Night, and Good Luck”. Opowiada on o Edwardzie R. Murrow, telewizyjnym komentatorze politycznym, ktoremu udalo sie zdyskredytowac senatora McCarthy i pokazac jego rzeczywiste, anty-demokratyczne oblicze. Byl to kawal rzetelnej i zmudnej, a przedewszystkim odwaznej dziennikarskiej roboty, ktora wymagala tysiecy wypalonych papierosow. Trudno w tym filmie znalezdz scene, w ktorej nikt nie pali. Murrow pali “jednego za drugim” w trakcie swoich komentarzy w TV. Film konczy sie wielka mowa Morrow, w ktorej podkresla on wielka edukacyjna role TV, narzekajac rownoczesnie na jej postepujaca komercjalizacje i coraz nizszy poziom intelektualny.
    Pol wieku minelo, obyczaje sie zmienily, tylko problemy pozostaly te same.

    Jednym z problemow dziennikarstwa obecnie jest prawie calkowity zanik granicy miedzy informacja i komentarzem. Czyli granicy miedzy tym co powinno byc mozliwie obiektywnym przedstawieniem faktow, a subiektywna i dowolna ich interpretacja. Tego typu dziennikarstwo ulatwia manipulacje i naduzycia, a przez to utrudnia odbiorcy wlasciwa ocene wydarzen. Jest to choroba wszyskich mediow, ale przedewszystkim wiadomosci TV.

  96. MA
    Naprawde bo gospodarzowi sie zrobi przykro to on a nie niejaki Falicz maja byc tu wazni…wiecej kultury.
    O KTT o Pani Walters o mediach i paleniu a nie o niejakim Faliczu.

  97. Do:MA

    Przyjemnosc sprawilo mi przeczytanie panskiego wpisu.

    Minimalne katolicjie poczucie winy wyniesione z wczesnego dziecinstwa sprawilo ze poczulem sie winny przez moment. Uczucie to zostalo szybko zastapione zdziwieniem spowodowanym pominieciem tytulu poprzedniego wpisu pana Passenta. Podobno istnieje grzech przemilczania(rowniez na blogu) za co idzie sie do piekla(nie jest to najgorsze miejsce dla ateisty).
    Przemilczanie …uber alles w wykonaniu Daniela Passenta moze wydawac sie celowym postepowaniem. Dlaczego?
    Paranoikiem i wyznawca spiskowych teorii nie jestem dlatego dziwi mnie panskie milczenie.
    Blogowy eksperyment trwa(nie mylic z TV Trwam).
    P.S.
    Niejaki Falicz ma na imie Andrzej.
    Nie znaczy to ze stracilem sympatie do pana.

    Slawomirski

  98. Panie Gospodarzu vdm sie przezywa!

    vdm pisze:
    2009-08-14 o godz. 13:58
    “…element pokroju Falicza…”‘

  99. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-14 o godz. 10:09

    Rozumiem Pana Panie Slawomirski doskonale.

    Podobno…

    Nie rozumie mnie pan.

    Paranoiczne postrzeganie swiata nie wychodzi nikomu na zdrowie.
    Jesli pan chce sie bac ,to panska sprawa.
    Rozpowszechnianie strachu to calkowicie inna sprawa bo dotyczy juz nie tylko pana ale innych osob.
    Lepiej dla Polski aby Niemcy i Rosjanie zyli w pokoju ,bo gdy nastanie czas wojny pomiedzy nimi to Polska na pewno ucierpii.

    Slawomirski

  100. MA pisze:

    2009-08-14 o godz. 15:35

    Lizak;
    Bawią mnie prawicowe płacze MA z powodu dominacji Falicza.
    Nie ukrywam, że jest mi znacznie bliższy Falicz z powodu swej błyskotliwości, niźli przyciężkawe i mało eleganckie ramoty MA.
    Panie Falicz dla dobra blogu życzę panu powodzenia.

  101. Wlasnie przeczytalem “Zimnego Lecha” autorstwa Gospodarza.
    A jakze jest o Kaczynskim bo dzieki niemu Pan Daniel spi, nie spi, oddycha, pisze, zyje, mysli itd.
    A propos myslenia sprobuje pomoc wyjasniajac co mogl miec na mysli Krasnodebski piszac, ze Powstanie jest zwyciestwem jak dlugo prezydent wolnej Polski pochyla glowe przed mogilami.,
    Otoz Panie Danielu kluczem jest slowo “wolnej”.
    Chodzi oto, ze nareszcie nie musimy udawac, z zawstydzeniem, ze Powstania nie bylo tak jak nie musimy mowic szeptem (rozgladajac sie wokol) slowa Katyn.
    Nie musimy sie wstydzic rowniez tragicznej historii i to jest w ostatecznym rozrachunku zwyciestwo , o ktore walczyli chlopcy i dziewczyny z Powstania a inni chlopcy z czerwonymi chustami i piesnia o wielkim Stalinie NIE.
    I to wcale jak Pan pisze nie jest zarabianiem… (wstretne slowo ma pasowac do Kaczynskiego”) na Powstaniu ale jego uhonorowaniem.
    Sadzac po ilosci felietonow o nieudanym Powstaniu zarabia na nim ktos zupelnie inny…
    Mam nadzieje, ze pomoglem.

  102. ANCA
    mógłbym podobnie napisać – osłupiałem czytając Twoją wypowiedź. Kompletnie nic nie zrozumiałaś z mojego wywodu, potwierdzając niestety moją opinię. Powtórzę – wartościowy przyjaciel nie dmucha swojej niepalącej koleżance dymem papierosowym w nos. Koniec i kropka. I pytanie. Czy gdybyś jako bierna palaczka złapała raka płuc również byś napisała, że dym Ci nie przeszkadza?
    I czy rozumiesz słowo prohibicja? Przecież nikt nie chce zakazać sprzedaży i palenia papierosów, tylko zakazać ich palenia w miejscach publicznych. I nie chodzi tu o ochronę palących, bo tym i tak nic nie pomoże, a ochronę niepalących. Czy zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych też uważasz za prohibicję i ograniczanie praw pijących? A pracodawcy powinni pracownikom pijakom zapewnić pomieszczenia gdzie będą mogli sobie chlapnąć i w razie potrzeby liczyć na fachową pomoc medyczną?

  103. Wiem, wiem ale to sa krotkie wpisy.
    To co napisal Pan passent dalej o Powstaniu do prawdziwy brylant!
    Uzyl jak zwykle w wypadkach kontrowersyjnych cudzych ust ale:
    Otoz obok pomnika Powstania “powinno sie postawic Pomnik OFIAR Powstania wyzszy niz Palac Kultury z piramida z 200 tys tablic….”
    I tak prosta zonglerka slowna ofiary hitleryzmu staly sie ofiarami Powstania.
    Ofiary najazdu faszystow sa przeciez ofiarami obrony wrzesniowej, spaleni w stodolach Bialorusini ofiarami swojej slowianskiej narodowosci a stad tylko krok do polskich obozow koncentracyjnych.

  104. Mialo byc Pan Passent -przepraszam.

  105. Jakobsky,

    Do wpisu:”Jacobsky pisze: 2009-08-13 o godz. 21:06 ”

    ———————-
    Szanowny Panie, Bardzo rzeczowa i kompletna analiza problemu -palenia tytoniu,
    Taki stan, jaki Pan przedstawił w kwestii palenia ukształtował się w ciągu jakiegoś czasu, ileś głów dołożyło się do takiego kształtu stanu rzeczy.
    Możnaby osiągnięty zasób rozwiązań przyjąć bez zająknięcia się, gdyby nie odczuwalana kuriozalność w traktowaniu poszczególnych aspektów problemu.
    Problem rozwiązuje się odgórnie-nakazowo- nie pozostawiając miejsca na jakikolwiek racjonalny, godny wybór dla palaczy. Dorabia się słuszne na pierwszy rzut oka argumentacje, uzasadnienia etc.zacierając sedno- dyskryminacja osób uprawiających legalny nałóg.
    Gdyby taka postawa ustawodawców, wzmocniona skutecznym nadzorem miała miejsce we wszystkich dziedzinach, gdzie występują szkodliwe dla zdrowia zjawiska – wtedy moglibyśmy wszysto przypisać autentycznym staraniom rządzących.Jeśli badania naukowe wykazują, że współcześnie produkowana żywność, jest często bezwartościowa, bywa szkodliwa , a nawet trująca/ mówi się, że wszystkie produkty w opakowaniach z tworzyw sztucznych , w tym napoje, są po krótkim czasie kancerogenne, ze względu na uwalniane z opakowań do produktów tzw, wolnych rodników/. Powietrze w wielkich miastach w godzinach szczytu przekracza wielokrotnie normy uważane za niebezpieczne dla zdrowia -tyle w nich spalin.
    Zamiast więc zgrabnie porównywać palenie do jazdy samochodem/nie wszędzie wolno/,
    co jest podpieraniem konkretu/palenie/ abstraktem, niekoniecznie celnym metaforycznie. No bo jak powrócić w zabawie z myśleniem metaforycznym od powietrza zasmrodzonego poza granice dopuszczalności przez samochody do adekwatnej sytuacji z problemem palenia tytoniu?
    Jak Pan sądzi, czy restauratorzy przyjmujący a’priori wersję , że godząc się na “dyskryminacyjne” rozwiązania swoich usług/”dla palących” lub “dla niepalących”/ podejmowali decyzje zgodne z samym sobą, czy już byli ulegle poprawni wobec kreatorów nagonki na palaczy?
    Cóż by się stało, gdyby niektórzy z nich skorzystali z możliwości wolnego wyboru, i dopiero nauczeni doświadczeniem mogliby podejmować decyzje. Mogłoby się zdarzyć, że na każde 100 restauracji , przetrwałyby trzy dla palaczy, ale odbyłoby się to bez przymusu i tresury. Zdrowie personelu, to oczywiście sztuczka ekologiczna, którą w bardzo białych rękawiczkach wykańczamy konkurenta wynajdując , a to sówkę na wymarciu, a to jakiegoś chytrego robaczka itp.
    W knajpach dla palaczy- personel mógłby być dobierany spośród osób palących- plus dodatki za pracę w warunkach szkodlowych. Jeśli praca w szkodliwych warunkach w przypadku knajp dla palaczy miałaby byś przestrzegana restrykcyjnie, to co począć z zakładami, które pracownikom oferyją pracę w jeszcze bardziej szkodliwych warunkach?
    Najlepsze jest to, że podczas kalkowania lansowanych poprawności, nie potrafimy zauważyć żałośności cieszenia się wyrzutków- palaczy, którzy przed knajpą, w ramach pokrzepiających zdołowane ega zachowań, ci biedacy nawiązują ze sobą kontakty jak leci, jest im trochę raźniej więc kojarzą to z dobrem, a życzliwi ” wyprowadzający rabinowe kozy’ cieszą się z ich gorzkawej radości. A co tym naznaczonym pozostaje, kiedy będąc w chorobie- nałogu, dla tych parę dymków pozwolą ze sobą zrobić wszystko, jak bezdomni alkoholicy na poczęstunku wigilijnym u proboszcza na krakowskim rynku. Kiedy tych pokazują w telewizji, ekipa tv i wieeelu obywateli cieszą się świątecznie, z tych jakby grymasów zadowolenia u tych bezdomnych…

    Czy więc pozostawiać wybór i edukować , czy wymuszać dyskryminujące przepisy dla legalnego nałogu nie pozostawiając wyboru a edukację podawać z domieszką manipulatorskiej propagandy?

    Pozdrawiam, Sebastian

    P.S. Byłem, jestem i będę niepalącym

  106. DO MA ! ale dlaczego winien?

    Bardzo ciekawy zapis, ktory daje wiele do myslenia.Ja juz niejednokrotnie podobne wkestie podnosile, lecz bez wiekszego zainteresowania, choc ostatnimi czasy Andrzej Falicz sam zauwaza to i owo.
    Jezeli w pierwszej czesci Pan Daniel skoncentrowal sie na ksiazce autorstw KTT i samym autorze tej ksiazki ro w drugiej czesci kolejny raz na przestrzeni miesiaca czasu ciekawie prezentuje Barbare Walters.I masz babo placek, dyskusja poszla znowu dziwnymi drogami.
    PANIE LIZAK
    Palilem sporo papierosow az do momentu, kiedy przypadkowe badania cos wykazaly w lewym plucu.W ciagu jednego dnia potrafilem definitywnie rzucic palenie i to juz prawie 5 lat.rzecz dyskusji jest jednak nieco odmienna i wynika z tresci i mysli jakie zawarl w swojej ksiazce krzysztof Teodor Toeplitz i chyba warto tu na tym sie skupic a nie przykladowo na zyciorysie Edwarda Gierka – choc to chyba dzieki Gierkowi mamy w Polsce papierosy Marlboro ( produkowane w Poznaniu).
    Rozumiem, ze wizerunek palacego cygaro W.Churchila czy fajki J.stalina pobudza do refleksji.Czy aby na tyle, by koncentrowac sie nad efektami Ii Wojny Swiatowej i stalinizmu w powojennej Polsce?
    Pisze Pan czasami bardzo ciekawie, widoczna jest erudycja, ciekawa stylistyka, tylko nie rozumiem dlaczego teksty wlasnego autorstwa z wlasnego blogu kopiowac tutaj na blogu P.Daniela Passenta? Troche Pan przesadza w tym zakresie.Moze jednak warto wypic filzanke kawy w domowym zaciszu , zapalic papieroska i zastanowic sie nad tym wszystkim?

  107. KADETT

    Napisalem ale zniklo. Nieopatrznie uzylem wulgaryzmu “nocnik”. Powazna sprawa – nocnik. Nigdy przedtem tego nie bylo. I co tu porownywac Barbare Walters z KTT ? Ona jest tu, a tu wiemy, ze dopoki nie lamiemy prawa, nic sie nie stanie. Nawet policjant stosuje “common sence”, a sady – na kazdym kroku. Zderzylem sie z glupota i wlasnie chamstwem na tym blogu, ktory podobal mi sie przez madre prowadzenie. Przez rozumienie, ze jakosc nie znosi prostackich ograniczen.
    Regulamin stanowi, ze moga byc usuniete tresci niezgodne z tematem. Co za absurd ! Chcialbym, zeby red. Passent to przeczytal, bo moze “personel” przejal sie swoja rola i zaczyna rzadzic, w mysl gesich wymogow. Zobaczymy, czy to puszcza. Pozdrawiam.

  108. vdm pisze:

    2009-08-14 o godz. 13:58

    Lizak:
    Ależ, skądinąd, przyłożył acan Faliczowi z tymi robotami społecznie użytecznymi…pewnie skręca się z bólu przy jego rozbudowanej wyobraźni.

  109. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-14 o godz. 13:23

    Panie Falicz

    Uprzejmie prosze o nieprzekrecanie mojego blogowego nicka. Poza tym nie widze powodu dla ktorego mialabym sie stosowac do Panskich propozycji.

    I to by bylo na tyle.

  110. Jeśli KTT jest genialny zdaniem pewnych blogowiczów, a może nawet i wg. gospodarza (ciekawo co modertator sądzi o KTT?), jeśli KTT daje takie dwa ostrzeżenia-pewniki:

    1. “Ograniczenia w paleniu tytoniu (‘obława’ na palaczy) przypada na epokę triumfu liberalizmu i praw człowieka. Autor rozważa, jakie są przyczyny obecnej ‘fanatycznej krucjaty’ przeciwko paleniu”

    2. „Świat bez szkodliwego tytoniu, ale równocześnie bez umiejętności tolerancyjnego współżycia pomiędzy dwiema grupami ludzi, którzy inaczej zapatrują się na kwestię własnej zdrowotności, swobodę wyboru stylu życia, a nawet wybór wartości, dla których warto żyć, nie wydaje się bardziej przyjazny” (to z innej recenzji książki KTT w “Polityce”)

    to ja z koniem kopał się nie będę. Niemniej każdy czytaty bądź czytata łatwo wychwyci błąd jaki KTT popełnia. Ja jako przykładowy niepalący toleruję palących wyroby tytoniowe. Agencje ubezpieczeniowe mają tylko dwie stawki ubezpeiczenia na życie dla danego wieku: dla palących i dla niepalących, a oni na prawdopodobieństwach zejścia znają się lepiej niż producenci tych wyrobów. Oczywiście są jeszcze dwie stawki dla kobiet, palących i niepalących.

    Tak więc toleruję palących, ubezpieczenia na życie nie są przymusowe. Mogę sobie marudzić, że palący bardziej obciąża system ochrony zdrowia niż ja, niepalący, ale on nie płaci z tego tytułu większych podatków, czy składek. Ale ludzi toleruję jak najbardziej. Niech palą. Ale nie w moim otoczeniu, bo mnie to szkodzi, a nawet wzbudza wstręt. Oczywiście wstręty nie jest palący, lecz dym z jego papierosa, niedopałki, i cały ten brud wkoło. Niestety takie są realia tego nawyku. Ktoś kupuje, płaci, wybiera styl życia, to jego koszt, ale są efekty zewnętrzne (wszystko wiedzacy Jakobsky kiedys o nich wspominal). Koszt palenia jest przenoszony na niepalących, w tym także negatywny efekt zdrowotny. Tak więc apeluję do palących, mordujcie tylko siebie, nie włączajcie w to bliźnich. To jest liberalizm, ale nie chcę wchodzić w filozofię. Zresztą KTT też na filozofa mi nie wygląda.

    Milego weekendu (z papierosem lub bez papierosa)

  111. Andrzej Słupski – 18:29
    Jeśli piszesz tu tylko po to, aby sobie poprawić samopoczucie moim kosztem, to już przestań. Ja skończyłam wymianę zdań z tobą. Zajmij się kimś innym.

  112. Do:Andrzej Falicz

    “Nie musimy sie wstydzic rowniez tragicznej historii i to jest w ostatecznym rozrachunku zwyciestwo , o ktore walczyli chlopcy i dziewczyny z Powstania a inni chlopcy z czerwonymi chustami i piesnia o wielkim Stalinie NIE.”

    Postrzeganie tylko w kolorze czarnym i bialym jest nieprawdziwe. Zycie dominuje kolor szary. Powstancy wstepowali do PZPR a czerwoni dzialacze zamienili sie w liderow demokracji.

    Slawomirski

  113. Andrzej Falicz krtytkuje Passenta

    “Otoz obok pomnika Powstania “powinno sie postawic Pomnik OFIAR Powstania wyzszy niz Palac Kultury z piramida z 200 tys tablic….”
    I tak prosta zonglerka slowna ofiary hitleryzmu staly sie ofiarami Powstania”

    przylanczam sie do krytyki

    Slawomirski

  114. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-14 o godz. 17:47
    Panie Gospodarzu vdm sie przezywa!

    Panie Falicz prosze nie zachowywac sie jak dziecko.

    (nie)gospodarz
    Slawomirski

  115. Sebastian,

    1. Zakaz palenia w restauracjach i barach zostal uchwalony przez Parlament – najwyzsze zgromadzenie ustawodawcze. KOnstytucyjnosc zakazu zostala podtwierdzona przez niezawsle sady, ktora przeazalizowaly zakaz pod katem jego zgodnosci z Karta Praw i Swobod obywatelskich. Zareczam, ze zyje w kraju, gdzie kazdy cien podejzenia o niezgodnosc z konstytucja powoduje uwalenie prawa (lub stosownych przepisow) przez niezawisle sadownictwo. Cos takiego nie nastapilo, w zadnej instancji.

    Oczywiscie, ze mozna bylo – idac sladem Twoich dywagacji – zaczac produkowac kategorie restauracji, dobierac do nich odpowiednio personel, a wszystko po to, zeby nie byc posadzonym o nadmiar poprawnosci lub nadgorliwosc wobec palacych. Mozna bylo, tylko po co ? Podkreslam: wybrano rozwiazanie najbardziej generalne, najprostsze w koncepcji i w realiacji, i niczyje prawa nie zostaly przez to naruszone. Bo nie jest sztuka wymyslac co by mozna bylo zrobic. To kazdy potrafi. Problem w tym, ze przy kilkudziesieciu tysiacach barow i restauracji w samym Quebeku administrowanie takiego systemu, jaki proponujesz byloby koszmarem. Sa wazniejsze sprawy na codzien. W przypadku palenia ograniczono jednym przyjemnosc – to wszystko – i tutaj powroce tutaj do przykladu samochodowego: jesli ktos ma Ferrari i lubi jezdzic 250 km/h, to czy koniecznie trzeba zagwarantowac szczesliwemu posiadaczowi auta mozliwosc robienia sobie przyjemnosci wszedzie, gdzie mu przyjdzie ochota ? Na przyklad na ulicach miasta ? Byc moze technicznie mozna, ale czy naprawde trzeba ? Mozna na przyklad wprowadzic wydzielone pasy ruchu dla Ferrari czy innych wypasionych aut – wszystkie do nabycia jak najbardziej legalnie – ale prosciej jest (i prawdopodobnie z pozytkiem dla ogolu) podejsc do sprawy wlasnie metoda nakazowo – odgorna, w formie kodeksu drogowego, gdzie m.in. wprowadzono ograniczenia szybkosci oraz sankcje za ich nieprzestrzeganie. Zwracam uwage, ze jesli ktos chce, to moze zapalic tam, gdzie niewolno, ale musi sie liczyc z konsekwencjami swego gestu. Na tym polega zycie w spoleczenstwie zorganizowanym.

    2. Kelner jest takim samym pracownikiem jak kazdy inny i ma on prawo zarabiac na chleb w warunkach, ktore nie rujnuja jego zdrowia. Klienci (w tym ci, ktorzy pala) chodza do lokali dla przyjemnosci, z wyboru. Personel tam pracujacy zarabia w lokalach na chleb. Skoro zostalo w koncu dowiedzione – nie naukowo, bo to bylo wiadomo od dawna, ale przed sadami (sic !) – ze dym papierosowy jest szkodliwy nad wszelka miare, tak wiec logiczna rzecza jest, ze pracujacy w zadymionych lokalach wystawieni sa na ryzyko zwiazane z dymem papierosowym wbrew wlasnej woli, a wiec maja prawo domagac sie ochrony wlasnego zdrowia, i to kosztem ograniczenia przyjemnosci innych. To byl jeden z podstawowych powodow wprowadzenia zakazu w restauracjach, barach i innych miejscach pracy. Ci, ktorzy pala musza sie dostosowac do otoczenia. Poprzednio bylo dokladnie na odwrot. Czy to tez ma zwiazek z nadmierna poprawnoscia ?

    Oczywiscie, ze istnieja zaklady pracy, gdzie panuja szkodliwe warunki. Z tym, ze w takim kraju jak np. Kanada robi sie wszystko, zeby ograniczyc ekspozycje pracownikow na niebezpieczenstwa. Wszystko zalezy z jakim zagrozeniem ma sie do czynienia i w jaki sposob mozna uniknac zagrozen lub ograniczyc je do niezbednego minimum. Jednym na przyklad daje sie maski gazowe i kombinezony ochronne. Skoro nie mozna zakazac emacji wyziewow z kadzi, w ktorych odlewa sie miedz lub aluminium, to dlatego pracujacy tam maja odpowiednie srodki ochronne plus ogranicza sie ich czas kontaktu z wyziewami. Wymusza sie rowniez na zakladach oferujacych ciezkie warunki pracy wyposazenie sie w instalacje redukujace ekspozycje na szkodliwe warunki. Tak dzieje sie czesto, choc koszta z tym zwiazane sa ogromne. W przypadku palenia papierosow w restauracjach i barach wybrano metode najprostsza, bo i problem jest stosunkowo prosty do rozwiazania na tym poziomie aktywnosci gospodarczej. Wlascicieli lokali w znakomitej wiekszosci nie stac na podzielenie lokalu na dwie czesci, nie stac ich na instalacje wentylujace tak, zeby wysysac dym papierosowy. To w koncu restauracja, a nie zaklad spory przemyslowy, prawda ?

    Bycie obslugiwanym przez kelnerke w masce p-gaz rowniez raczej nie wchodzi w rachube.

    Nikt nie zakazal palenia jako takiego, nie wprowadzono prohibicji na papierosy. Z przyczyn roznej natury zadne z panstw nie jest w stanie zdelegalizwac papierosow. Pozostaje edukacja spoleczenstwa plus zaostrzenie norm zwiazanych z paleniem tam, gdzie mozna regulowac zakazami bez naruszania swobod obywatelskich. Jesli chodzi o zakazy, to zakazano palenia tylko tam, gdzie ustawodawca uznal to za stosowne oraz prawnie dopuszczalne. Legalnosc czy nielegalnosc nalogu nie ma tutaj nic do rzeczy. Ani poprawnosc, na ktora zdajesz sie byc chyba uczulony.

    Zycie sklada sie z rowniez dyskryminujacych przepisow. Taki juz jest charakter zycia w ramach spoleczenstwa o zlozonej strukturze i sieci wzajemnych powiazac. Pozostaje tylko dostosowac sie i nie zapominac, ze to, co moze byc postrzegane jako dyskryminacja jednych stanowi czesto ochrone drugich, do tej pory dyskryminowanych przez… dyskryminowanych obecnie.

    Przyklady mozna mnozyc.

    Pozdrawiam.

  116. vdm pisze:

    2009-08-14 o godz. 13:58

    “zaczynam bardziej pozytywnie oceniac Jozefa Stalina.”

    Wolna Polska(od Stalina i Hitlera) pozwala tobie na pisanie tych bzdur.
    Uwazam ze trzeba respektowac ofiary stalinizmu i hitleryzmu.
    Jest to moralnie sluszne.

    Slawomirski

  117. Teresa Stachurska pisze:

    2009-08-14 o godz. 11:05

    “papierosy to naprawdę nic wobec absolutnie zbytecznego zamiłowania ludzi do cukrów (prostych i złożonych) oraz, z czym też wielu ma problem, nadmiaru (przetwarzanego na cukry) białka,”

    Religa(minister niezdrowia) tez twierdzil ze papierosy sa dobre(az do smierci).

    Slawomirski

  118. kadett pisze:

    2009-08-14 o godz. 10:39
    Większym przejawem głupoty ludzkiej od palenia tytoniu jest palenie za sobą mostów.

    Palący

    Ignorowanie szkodliwosci palenia jest ignorowaniem nauki i edukacji.
    Palenie jest do usprawiedliwienia w wyjatkowych sytuacjach.

    Slawomirski

  119. @G.OKON
    Na tym blogu jeszcze niczego mi nie wycięło, prędzej wcięło z mojej nieuwagi i pośpiechu, a przecież nie oszczędzam słów i trafić się mogą, które ubodą. Regulamin nie jest zmieniony od kiedy pamiętam, nie pamiętam natomiast, by był kiedykolwiek konsekwentnie przestrzegany. Zdarzają się wypowiedzi całkowicie mijające się z tematem głównym i ewidentnie sprzeczne z regulaminem, nawet dzisiaj i przechodzą. Wszystkiego nie wiesz, ale nie przejmuj się tym. Ja wiem jeszcze mniej. Pewne słowa, jak “nocnik” nabierają szczególnie aktualnej mocy. Wpisz do googla “nocnik Kaczyński”, to zobaczysz co Ci wyskoczy. :lol:

    Stoję sobie w miarę spokojnie dopóki wiatr się nie wzmaga, na środku pola, jak ten strach na wróble i patrzę co się dzieje. A dzieje się tak, że DP w ostatnim wpisie nie nawiązał do PiS i Kaczorów i już zaczynam się zastanawiać, czy Prezydent klimatu na półwyspie Helskim nie zatruwa, tym razem paleniem cygar. Podobno cygaro jest substytutem zanikającej męskości.. w połączeniu z kabrioletem i bródką hiszpańską może zdziałać cuda dla psychiki.

    Jak pisałeś “nocnik”, to mogłeś dorzucić, że służył ci za popielniczkę w szpitalu i byłoby bliżej tematu wiodącego.
    Staram się kierować zasadą use your wit to amuse not abuse, bywa, że nieskutecznie i skutki są odwrotne do zamierzonych.

    http://www.joemonster.org/art/7799/Zdjecie-idealne-do-reklamy-papierosow

    Zauważam pewną prawidłowość, Okoniu. Wołania o cenzurę i zaprowadzenie porządku nasilają się wraz z utratą argumentów przez zagubione gęsi podnoszące larum. Gęsiokracja jest szkodliwa dla zdrowia społeczeństwa, kto wie czy nie bardziej niż kopcenie, a z gęsiami trzeba uważać…
    Anna M miała pomysł. On się nie sprawdza i napisałem jej o tym.

    http://www.joemonster.org/filmy/15690/Magiczna_wpadka_w_brytyjskim_Mam_Talent

  120. Palenie tytoniu jest bardzo szkodliwe.
    Co czwartego palacza dotkną schorzenia będace następstwem nałogu.
    Przecietny palacz żyć będzie krócej od niepalacego o 4 lata.
    A jak ktoś mądry zauważył – nie będę to najlepsze lata naszego życia.
    I o co tyle krzyku?
    Zgadzam się z KTT, że jest to kwestia wyboru wartości.
    Współczuję tym wszystkim, którzy z takim oddaniem troszczą się o swoje zdrowie i pomyślność. Ci z góry są skazani na porażkę. Życie zawsze kończy się śmiercią. Warto je zatem poświęcić czemuś mniej gnijącemu niż nasze ciała.

  121. @G.OKON
    Widzę, że znowu Cię coś nurtuje, tym razem zestawienie B. Walters z KTT. Ja tu czytam zupełnie coś innego – podziw DP dla spectrum zaineresowań KTT i taki sam podziw dla wąskiej dziennikarskiej specjalizacji B. Walters.
    A co mają wspólnego? KTT pisał “Kuchnię polską” czyli o grochu z kapustą, A B.Walters opanowała niemal perfekcyjnie pewne tajniki kuchni dziennikarskiej, tej umiejętności pośredniczenia w odkrywaniu wnętrza ludzi będacych na językach. Mamy tu inny przykład – Teresy Torańskiej. Ta jest, a jakby jej w ogóle nie było. Tą swoją niezauważalną dla czytelnika i rozmówcy obecnością wyrywa z niego jego własną duszę i krew wysysa, śladu na szyi nie pozostawiając. B. Walters oglądałem z zainteresowaniem. Wywiady T. Torańskiej czytałem z pasją.

  122. “zaczynam bardziej pozytywnie oceniac Jozefa Stalina. Dlatego ze stworzyl on miejsca gdzie element pokroju Falicza mial okazje po przez uzyteczna prace pozytywnie zasluzyc sie dla rozwoju ludzkosci”

    Oto zlota mysl vdm entuzjastycznie dzielona z lizakiem.Godni nastepcy innych entuzjastow “sloneczka narodow” ktorzy znacznie uproscili przedmiot fascynacji pana vdm ujmujac zasady wychowawcze Stalina w prostej formulce” ARBAIT MACHT FREI”.

    Kanalie!!!!

  123. KADETT

    Przeszlo, czyli nie jest zle, jak myslalem.
    Media sa ostrozne, President tez, ale od tygodnia coraz bardziej widac, ze recesja sie konczy. Na powrot ida reklamy samochodow, mebli, calego sektora konsumpcyjnego. Bezrobocie w maju i w czerwcu nie wzroslo na ile zakladano. Strzalki na gieldzie drgnely i sa zielone. Kraj wolniutko wraca do normy. President ugania sie po town hall meetings namawiajac do reformy ubezpieczen. Glosy sa tak pomieszane, ze nie sposob kalkulowac kto kogo i gdzie. Jesli on to osiagnie, a wszystko wskazuje, ze tak – bedzie national hero. Ale – wracajac do media, bo trzeba trzymac temat. Sa jeszcze dwa nazwiska obok Barbary Walters: Larry King i Charlie Rose. Kinga wszyscy znaja, ale Rose ma bardziej wyszukana “klientele”. W ostatnich miesiacach przepytal kilku CEO z Forda, General Motors w ponad godzinnych wywiadach. Widzialem rowniez jego rozmowy z intelektualistami i pisarzami, jak brytyjska pisarka Frances Osborn, rozmawia ze sportowcami, politykami – ma bardzo szeroka wiedze. Porownywac z KTT albo pania Olejnik nie bede, bo mnie zatupia. W polskiej tv podoba mi sie Tomasz Lis, ale malo go jest w internecie. Jedno jest pewne, anchor czy interviewer w TV, musi miec mila powierzchownosc, sposob bycia i wiedziec o czym mowi. Nie moze to byc “trolejbusowa dama” z manierami kopnietej nastolatki, nie moze byc mamlacy cwok, robiacy bledy jezykowe, selekcja jest bardzo silna, trwa latami i tylko najlepsi z najlepszych maja szanse. Czy mozesz ogladac nasza telewizje ? Byloby nam latwiej rozmawiac. D.P. pisze o “koncu epoki wiadomosci telewizyjnych”, w Polsce czy tutaj ? U nas interes kwitnie i z pewnoscia to nie o nas idzie. A w Polsce – pojecia nie mam, bo nie widze. “Teraz panuje moda na gniewnych redaktorow – prokuratorow, ktorzy staraj sie przycmic swoich gosci”, gdzie – na farmie Barbary Walters czy w Polsce ? Jesli w Polsce, to bardzo mozliwe a tu na pewno – nie. Tu poprostu ” gniewni redaktorzy – prokuratorzy” to foton przy predkosci zero. Poza trenerami footballu (i to – w czasie meczu) nie widzialem “gniewnych” twarzy w TV. Nie ta mentalnosc.
    Tytoniowo mam sie znacznie lepiej. Zapuscilem smoka z bialego plastyku, z 10 mg wkladka. Pamietam, lecialem z tym smokiem w dziobie, przed soba mialem trzy urodziwe stewardessy, minela juz 11 godzina lotu, pogaduchom i smichom – chichom nie bylo konca, pelny relaks. Naraz, dwie panienki zrobily baranie oczy i wrzasnely – nie ! Co ty robisz ?! Bezwiednie zapalilem Winstona i dmuchalem im dymem w odmalowane oblicza. Przerazony, zmialem w garsci peta i przepraszalem po stokroc, deklarujac sie jako matol, gapa, stolowa noga i co tam jeszcze bylo pod reka. Wykopaly mnie do WC, zebym zmyl hanbe i zapaszek z lap a pilot oglosil, ze lot jest non-smoking i ma nadzieje, ze wszyscy pamietaja. Obeszlo sie bez placenia (chyba 2500). I tak, bezwiednie, mozna popasc w klopoty, ktore jednak bylyby niczym w porownaniu z “nie trzymaniem sie tematu” jak stanowi nasz regulamin. Przeto, wynosze sie, zyczac Ci wesolutkiego weekendu.

  124. Odniosę się jeszcze do post scriptum, w którym Gospodarz Blogu na wniosek grupy blogowiczów apeluje o przestrzeganie blogowego regulaminu. Zdaniem wnioskodawców coraz więcej ludzi, mających coś ciekawego do powiedzenia, ucieka z blogu, nie wytrzymując szerzącego się na nim chamstwa. Niektórzy postulowali nawet zaprowadzenie cenzury, a przynajmniej neutralizowanie osób najbardziej dokuczliwych. Przejrzałem komentarze pod poprzednim wpisem i przepraszam wysuwających te postulaty, ale jeśli to, co się dzieje na blogu, uważacie za zalew chamstwa, to zajrzyjcie na blogi Izabeli Olchowicz i Kazimierza Marcinkiewicza, a przekonacie się, co to naprawdę jest chamstwo. Kazimierz Marcinkiewicz i Izabela Olchowicz ze znanych wszystkim powodów uchodzą za osoby kontrowersyjne. Ale takiego zalewu obelg, jaki im codziennie aplikują blogowicze, nie życzylibyście najgorszemu wrogowi. Kazimierz Marcinkiewicz, na ile potrafię się rozeznać, pisuje ciekawe analizy polityczne i ekonomiczne. Na „en passant” jest kilku entuzjastów ekonomii i lektura jego tekstów na pewno dostarczyłaby im mocnych impulsów zarówno do gwałtownej polemiki, jak aplauzu. Blog Izabeli Olchowicz jest inny, są to drobne notatki z życia codziennego, migawki z londyńskiej ulicy, a w dni, kiedy autorka nie ma czasu albo pomysłu na wpis, pojawia się jakiś cytat, albo, o zgrozo, jej własny wiersz. Wszystko napisane całkiem poprawną polszczyzną i w sumie wcale interesujące. A przede wszystkim sympatyczne. Lecz komentarze – koszmar! A mimo to oboje autorzy najwyraźniej ani myślą o stosowaniu jakiejkolwiek cenzury, pomyje leją się hektolitrami na ich teksty i życie osobiste, a oni nic – robią swoje. Izabela Olchowicz ze zrozumiałych względów nie może liczyć na to, że ktoś weźmie na siebie grzechy jej blogowiczów i poświęci jej felieton pod krzepiącym tytułem „Przepraszam, Pani Izabelo!” Musi stawiać opór hołocie w całkowitym osamotnieniu. Czyni to bez skargi, w związku z czym proponuję: jeśli ktoś czuje, że zaczyna mu być bardzo źle na tym blogu i myśli, że już dłużej nie wytrzyma, to niech wejdzie na minutkę na blog tej dziewczyny, a ręczę, że wróciwszy, będzie musiał stwierdzić, że znalazł się w oazie spokoju i dobrych obyczajów.

    http://isabel28.blog.onet.pl/
    http://kmarcinkiewicz.blog.onet.pl/

  125. G. Okon pisze:

    2009-08-14 o godz. 19:27
    KADETT

    Napisalem ale zniklo. Nieopatrznie uzylem wulgaryzmu “nocnik”.

    Mnie to tez spotkalo.

    Slawomirski

  126. KADETT

    It’s good to remember where we’re coming from:
    http://www.youtube.com/watch?v=w4VofQtXedc
    I wish this tune would stay with you ….

  127. Roman56PL pisze:

    2009-08-14 o godz. 18:59

    Lizak:
    Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie aniżeli pan.
    Uważam , że niepalenie jest niezwykle ważną kwestią natury zdrowotnej.
    Niemniej istnieją rzeczy nieporównanie ważniejsze na blogu politycznym.
    Poza tym, ktoś musi funkcjonować , by równoważyć panu luksus psychiczny.

  128. For kadett piosenka na sobote:

    http://www.youtube.com/watch?v=sMHyovwX7JM

    Slawomirski

  129. vdm pisze:

    2009-08-14 o godz. 13:58
    Po przeczytaniu komentarza;

    Andrzej Falicz pisze:
    2009-08-14 o godz. 09:50

    zaczynam bardziej pozytywnie oceniac Jozefa Stalina. Dlatego ze stworzyl on miejsca gdzie element pokroju Falicza mial okazje po przez uzyteczna prace pozytywnie zasluzyc sie dla rozwoju ludzkosci.’

    Panie vdm i tu znowu w pelni zgadza sie z Panem Passentem, KTORY ROWNIEZ UWAZA, ze Polacy odbudowali Polske po drugiej WS dzieki komunie, ze Solzenicyn dostal Nobla dzieki Stalinowi, ze to Pan Daniel a nie jeden z chlopakow z Powstania Warszawskiego wyjechal na stypendium ….do Stanow, ze Pani Osiecka pisala piosenki dzieki Bierutowi, wegiel pojawil sie na Slasku dzieki Gierkowi a Polska uzyskala wolnosc dzieki Jaruzelskiemu…

    jest to zgodne z logika jaka reprezentuje Pan Daniel gdzie ofiary II Wojny Swiatowej sa wynikiem oporu krajow podbijanych przez hitlerowcow.
    60 000 000 ofiar oporu i z tablic ofiar tego oporu juz dawno Niemcy powinni zrobic piramide ofiarna w Berlinie tuz obok Centrum Wypedzonych – ofiar ataku sowietow i aliantow.

    Je tez Panie vdm jako
    “element pokroju Falicza” mam ” okazje” by ” przez uzyteczna prace pozytywnie zasluzyc sie dla rozwoju ludzkosci”…
    Mam moze nie az w tym zakresie co Pan mi zyczy okazje by pozytywnie wplynac na jednostronnosc blogowej bezkrytyczno-czolobitnej debaty.
    I to wszystko DZIEKI Stalinowi bo przeciez bez niego bylby inny Pan Passent nie byloby na pewno Pana i panskich pogladow i tym samym tego kuriozalnego blogu.

    Juz tylko 8 DNI do daty pamieci ofiar stalinizmu, ktory wg. Parlamentu Europejskiego (wykladnia dla nowoczesnego Europejczyka) byl rownie zbrodniczy jak hitleryzm – czekam na felieton.
    W TEN DZIEN CUDU NAD WISLA gdy Polacy zapobiegli uczynieniu przez hordy sowieckie z Europy jednego wielkiego Gulagu.
    (Bez tego zwyciestwa, kto wie moze mielibysmy duzo wiecej vdm-ow i felietonistow o lewicowych przekonaniach na szczytach wladzy – gdyby przetrwali czystki… a do tego nawet oportunizm moglby nie wystarczyc)
    Zwyciestwo nad Wisla rowne bylo conajmniej Odsieczy Wiedenskiej.
    Swietujmy – dzieki Stalinowi byl Cud nad Wisla – jego zdrowie!

  130. @G.OKON

    Bon giorno,
    lepiej tak, niż tradycyjnie, po polsku. Trzeba maskować polskość, żeby MA lepiej poczuł się w swoim szykownym płaszczyku Europejczyka i przestał straszyć ludzkość “patriotyzmami”. A swoją ścieżką to ciekawe, czy “patriotyzm europejski” przestaje być już patriotyzmem? Chyba nie, traci jednak ten “toksyczny smrodek narodowościowy”, zatruwający niebezpiecznie umysły ludzkie, bardziej może niż najprzemyślniejsze sposoby spalania tytoniu, wymyślone przez człowieka dla samozatruwania się. Jeden smrodek traci na znaczeniu, ale drugiego nie ubywa – rywalizacji międzykontynentalnej, w dalszym ciągu jakoś etniczno-antropologicznie zauważalnej. A może to tylko krok do na nowo rozumianej “sławy grodu”?

    Na wszelki wypadek wywiesiłem flagę narodową dla upamiętnienia bezmyślnej obrony Polski przed najazdem plemion “bezplemiennych” w 1920 roku. Trzeba wykorzystać tę jedną z ostatnich okazji, żeby “cieszyć się” nie wiadomo z czego.. Tyle ludzi zginęło… bez sensu!

    Kto wie, czy z tych samych źródeł, z których dzisiaj płyną melodyjki o szkodliwości indywidualizmu np. narodowego i religii wszelakich negatywnie wyodrębniających “plemienność”, nie popłyną nowe – o szkodliwości używania hymnów i symboli narodowych..?

    PS.
    Punkt w regulaminie Blogostanu, zabraniający pisanie “nie na temat” jest w szerszym rozumieniu coraz bardziej martwy. Nie da się w ten sposób obronić korporacyjnego monopolu dziennikarskiego na kreowanie tematów społecznie ważnych. Coś umyka i wymyka się bezpowrotnie spod kontroli. ;) I tylko koni żal (zaprzągniętych do propagandowego rydwanu).

  131. Dwa wytworne argumenty palaczy(jeszvcze młodych i zdrowych):
    1.Nie pal!Umrzesz zdrowszy!
    2.Na coś trzeba umrzec…A kiedys przeczytałam kilka słow na temat choroby nowotworowej.Wg WHO kryteria wyleczenia to 5-o letnie przezycie(po usunięciu całości nowotworu)bez wznowy i przerzutów.Tak to liczy cały świat do celów statystycznych.Z jednym wyjątkiem-raka płuc.Tam jako kryterium przyjmuje sie przeżycie 2-letnie.5 lat przezycia to zaledwie 5-15%.
    Jeden z nielicznych wyjątek jak sądzę-to p.Havel.Tyle milego-na razie.Pozdrawiam

  132. Rozmaryn – zioło roznoszące europejski zapach w kuchni prowansalskiej. W Polsce XXI w. – zaledwie “niezłe ziółko”.

    http://www.youtube.com/watch?v=zXS863AVJ7E&feature=related

  133. Helena pisze:
    2009-08-14 o godz. 13:03

    “Moja przyjaciolka z Ameryki stojaca na czele waszyngtonskiego Instytutu Wspierania Demiokracji w Europie Wschodniej (IDEE) opowiadala jak przeprowadzila w Azerbejdzanie w ormianskiej enklawie Gornego Karabachu warsztaty kobiet z “conflict managment””.

    Heleno, Co za przyklad amerykanskiego dobroczynstwa. Szczegolnie ze tam w Armenii ni ma ropy albo my nie wiemy.

    W ponizszym linku
    http://www.newyorker.com/online/blogs/newsdesk/2009/07/close-read-seymour-hersh-assassinations.html

    inne przyklady amerykanskiej dobrodusznosci. Serdecznie polecam.

  134. G.OKON
    As long as we remember where we have come from we don’t have to bother where we are going to…

    http://www.youtube.com/watch?v=Thls_tMuFkc

  135. Andrzej Falicz pisze:
    2009-08-15 o godz. 09:08

    Ca za bzdury. Klamstwo jest to dozwolone bo za lapowke mozna dostac rozgrzeszenie. Ale to nie buduje dobrego wizerunku.

    Falicz pisze; “Juz tylko 8 DNI do daty pamieci ofiar stalinizmu, ktory wg. Parlamentu Europejskiego (wykladnia dla nowoczesnego Europejczyka) byl rownie zbrodniczy jak hitleryzm – czekam na felieton.”

    Nie tylko hitrelizm i stalinizm zasluguja na uwage. Kolonializm i chrzescijanstwo rowniez.

    “W TEN DZIEN CUDU NAD WISLA gdy Polacy zapobiegli uczynieniu przez hordy sowieckie z Europy jednego wielkiego Gulagu”. i “Zwyciestwo nad Wisla rowne bylo conajmniej Odsieczy Wiedenskiej.
    Swietujmy – dzieki Stalinowi byl Cud nad Wisla – jego zdrowie!”

    Co za lobuzerskie klamstwo. Stalin zdobyl wladze dopiero w 1924.

    To Polska wypowiedziala wojne sowietom w 1919. Powtarzam to Polska podjudzona przez zachod wypowiedziala wojne sowietom. Jest na ten temat tysiace ton literatury.

    15 sierpnia 1920 nie bylo zadnego cudu. Sowieci nie potrzebowali Warszawy. Po Co ? Sowieci prowadzili w tamtym czasie kilka innych wojen i rowniez wojne domowa.
    Dlatego chcieli pokoju i zgodzili sie na bardzo dobre dla Polski warunki rozejmu. (Traktat Ryski 18 Marzec 1921). W rezultacie Polska dostala zachodnie tereny Ukrainy i Bialorusi ktore wtedy nawet nie byly czescia Rosji Bolshewickiej. To byl rozbior Ukrainy i Bialorusi.

    Warto dodac ze z powodu tametej wojny Polski Rzad nie udzielil pomocy powstancom Wielkopolskim i Slaskim.

    Niech sie blogowicz Falicz pozbiera i nie zasmieca tego blou ultra prawicowa i klamliwa propaganda. Takie postepowanie utwierdza mnie w przekonaniu ze w stalinowskich obozach pracy moglby pan zasluzyc sie dla dobra ludzkosci.

    Aussie pisze:
    2009-08-15 o godz. 02:53

    Rosja Carska a pozniej Stalin wzorowali sie na Australii. Caly ten kontynent byl Gulagiem gdzie przez stulecia zsylano kryminalistow i ludzi niewygodnych a lokalna ludnosc traktowano jak flora i fauna az to 1967. Sa w Sydney znakomite muzea upamietniajace australijska przeszlosc. Niech Aussie sie zapozna. Dobrze jest wiedziec bo pomoze to kontrolowac wybuchowosc.

  136. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wiem, ze to nie na temat i zle widziane w Komitecie „Autorytetow” Moralnych, ale moze przejdzie. Oczywiscie z gory przepraszam czynna lewice (licze na moderatora) za wprowadzenie w swiat wielkich gwiazd przemijajacej epoki … 15 sierpnia, będzie obchodzić 80. urodziny.http://www.rp.pl/artykul/9133,348403_Cenckiewicz__Matka__Solidarnosci_.html

    Bardzo prosze, Pani Anno, przyjac ta droga, wszystkiego najlepszego z okazji 80-ki.
    Feliks Stychowski

  137. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    vdm – pisze do elementu:

    „zaczynam bardziej pozytywnie oceniac Jozefa Stalina. Dlatego ze stworzyl on miejsca gdzie element pokroju Falicza mial okazje po przez uzyteczna prace pozytywnie zasluzyc sie dla rozwoju ludzkosci.’

    vdm, zapamietaj do konca swojego zycia te oczy http://www.rp.pl/galeria/9133,2,348403.html

  138. Sławomirski pisze:
    “mnie też to spotkało” (zniknięcie)

    Sławomirski, don’t disappear! Be aware of UFO!

  139. Ostatecznie zeby bylo scisle to wypijmy dzisiaj za zdrowie Lenina, bez ktorego nie mielibysmy Cudu nad Wisla inaczej mowiac prania jakie sowieci zebrali od polskiej armii.
    Na zdrowie!
    Za jedno z najpiekniejkszych polskich swiat.
    15 sierpnia – zwyciestwo Polski nad totalitaryzmem i czerwona zaraza!
    Panie Danielu NA ZDROWIE i komunie na pohybel.
    Smialo juz mozna!

  140. Mozna oczywiscie tylko dzieki polskim komunistom glownie generalowi Jaruzelskiemu i Kiszczakowi.
    Na pohybel czerwonym na zdrowie!

  141. Kołodką w prawicę

    Profesor jest niezwykle inteligentną, błyskotliwą i mocną osobowościa. Należy się cieszyć i być dumnym, że mamy takiego człowieka na lewicy. Moim zdaniem jest to drugi człowiek po Gierku na lewicy posiadający ogromną charyzmę,doświadczenie i skuteczność. Jest on na dzień dzisiejszy , jedynym człowiekiem lewicy, którego zapraszają prawicowe media i wysłuchują z uwagą , zainteresowaniem i szacunkiem jego poglądy, koncepcje ,oceny i uwagi.

    Był on wicepremierem i ministrem finansów w latach 1994–1997, w którym to okresie doprowadził do rekordowego tempa wzrostu oraz do członkostwa w OECD. Pełniąc to stanowisko ponownie w latach 2002–2003 odegrał ważną rolę w procesie integracji z Unią Europejską. Jego osiągnięcia w tamtym czasie były oczywiste i bezdyskusyjne.Pozwoliły one lewicy osiągnąć efektowny sukces polityczny.

    Opracował on pospołu z Hausnerem i Hubner średniookresowy program rozwoju społeczno-gospodarczego zwany “Strategią dla Polski”, który zaowocował tak znamienitymi sukcesami o jakich Polska prawica nawet marzyć nie śmiała. Kołodko jest kontrowersyjny, odważny i skuteczny,stąd mający tak bardzo wielu niechętnych przeciwników w świecie ekonomicznym a głownie wśród kostycznych neoliberałów.

    Popularność i sławę zapewnił on sobie ponad 150-cioma pracami naukowymi z zakresu ekonomii, pracą w wielu międzynarodowych instytucjach ekonomicznych oraz bezspornym sukcesem w wyprowadzaniu Polski osadzonej na mieliźnie neoliberalnego nieuctwa i kopiowania rozwiązań szkodliwych dla Polski.

    W ostatnim okresie uzyskał ogromnej skali międzynarodowy rozgłos publikując książkę pt:”Wędrujący świat”.Książka ta ma jedna niewątpliwa zaletę ,że przybliża skomplikowane mechanizmy i prawidłowości rozwoju ekonomicznego wszystkim zwykłym zjadaczom chleba. Jest ona napisana przez bardzo wysokiej klasy specjalistę potrafiącego mówić o sprawch złożonych w przystępny sposób. Jest ona napisana wartkim i przyciągającym uwagę językiem okraszonym licznymi perełkami dowcipu wysokiej klasy.

    I książka ta ma drugą zaletę, która jest istotą tej pracy. Krytykuje ona bezpardonowo i nie zostawia suchej nitki na neoliberalnych mediach, wdrażających propagandę bezmyślnych i zwasalizowanych działań szkodzących Polsce , mówi ona o interesownych lobbystach i politykach oraz zachłannych przedsiębiorcach. Jednocześnie w sposób bezpośredni i przystępny przybliża i wyjaśnia czytelnikowi wszelkie dotychczas niezauważane przez nas machinacje owego lepszego i niedostępnego świata kapitału.

    Co jest także bardzo ważne jak przystało na lewicowca i humanistę przedstawiane przez siebie problemy ekonomiczne osadza on głęboko i realnie w historiii kultury ,cywilizacji i problemach ludzkości. Nie jest to żadną miarą jeszcze jedna cegła ekonomiczna , z której niewiele wynika zarówno w kwestii formy jak i treści.

    Kołodko tchnie świeżością, nowatorstwem i przystępnością. Uzyskał on ogromny poklask międzynarodowych autorytetów ekonomii i świata finansjery. Ponieważ książka jest tyleż naukowa co i literacka więc bardzo pozytywnie wyrażają się o niej zarówno Robert A. Mundell jak i Justin Yifu Lin a także Francis Fukuyama oraz Józef Hen.

    Wiele swej uwagi Kołodko kieruje na istote prawdy,błędu i kłamstwa w ekonomii i polityce.Wyjaśnia istotę procesów gospodarczych oraz to, kto nas tak urządził na etapie transformacji.Wyjaśnia powody,dla których jedne narody stały się bogatymi a inne cierpią biedę.Wypowiada się na temat kompromitacji globalizacji i jak wyjść z tego impasu. Daje nam spojrzenie na rozwój społeczno-gospodarczy społeczeństw i ich poczucie zadowolenia lub frustracji. Mówi także niezwykle szczerze i otwarcie o niepewnej przyszłości jaka oczekuje nasze najbliższe pokolenia za przyczyną błędów popełnionych przez solidarnie nawiedzonych.

    Centralnym punktem wszystkich rozważań Kołodki jest pytanie czy na etapie modernizacji systemowej nie można było uniknąć tak wielu błędów i związanych z tym niedogodności a również bardzo wielu cierpień społecznych? Czy można było osiągnąć więcej przy mniejszej społecznej uciążliwości reform społecznych? W obu przypadkach Kołodko daje twierdzącą odpowiedź, że można było zrobić więcej, lepiej i bez bolesnej terapii szokowych kopniakow ekonomicznych nawiedzonego towarzysza Balcerowicza.

    Kołodko jednoznacznie neguje prawicową koncepcję przeprowadzania reform polegającą na dławieniu gospodarki narodowej poprzez sytemowe cięcia, ograniczanie wpływów do budżetu przy jednoczesnym zwiększaniu z niego wypływu środków do sektora państwowego .Sztuczne ograniczanie popytu rodzi ograniczanie podaży i umieranie rynku.W tej sytuacji upadające podmioty gospodarcze stają się łatwym i tanim łupem obcego kapitału.

    Zdaniem Kołodki jedynym wyjściem jest ucieczka do przodu czyli likwidacja narastających problemów poprzez rozwój gospodarczy i poprawę warunków życia, co da polityczną akceptację proponowanych zmian.

    Dotychczasowy sposób podziału wspólnie wypracowanych efektów pracy uznał on za wysoce niesprawiedliwy i wymagający nowego podejścia na zasadach uzyskiwania porozumienia u źródeł wytwarzania produktów rynkowych.

    Kołodko podkreślał konieczność uzyskania stabilizacji makroekonomicznej czyli zerwanie z niechlubną tradycją solidarnościowego zadłużania Polski ponad wszelką ekonomiczną zasadność i moralną przyzwoitość.

    Za konieczne uważał on obniżanie wskaźnika inflacji,co umacniałoby skłonność do oszczędzania i zwiększałoby wydajność pracy oraz produkt krajowy brutto.

    Za pierwszorzędne zadanie uznawał on konieczność zmniejszenia poziomu społecznej frustracji poprzez między innymi ograniczanie stopy bezrobocia.

    Niezwykle ważnym było zabezpieczenie warunków poziomu wzrostu eksportu mającego istotny wpływ na wszystkie wskaźniki wewnętrzne,co stanowiło odwrócenie prawicowej logiki destrukcyjnego schładzania gospodarki.

    Ponadto Kołodko wymagał utrzymania polityki pokoju i spokoju zarówno wewnętrzngo jak i zewnętrznego.

    Te wymagania Kołodki nie zostały utrzymane. Po dojściu prawicowej opcji do władzy natychmiast zaczęto kontynuować politykę destrukcji polskiej gospodarki i niebezpiecznego napinania stosunków społecznych.Wyrażało się to m.in, nieuzasadnionym wyzbywaniem się majątku narodowego, wzrostem bezrobocia, wzrostem fali emigracyjnej ,wzrostem przestępczości, wzrostem protestów społecznych i społecznego niezadowolenia.

    Polityka ta, wręcz nie chce się o tym mówić, służyła ewidentnemu osłabianiu miejsca i roli Polski w Europie i świecie. A u jej podstaw legło fundamentalne założenie, że jeśli Polską ma rządzić lewica to lepiej niech nią kieruje obcy kapitał. Zrozumiała rzecz, kapitał zachodni a nie wschodni. Brak jest wyważonego spojrzenia na rachunek ekonomiczny i interes gospodarczy Polski. Prymat wobec nich zajmuje polityka. Nienawiść wobec wschodu i miłość wobec zachodu.W imię tej niespełnionej miłości prawicowej zapłaciliśmy 6 milionami polskich ofiar,a nienawiść prawicy napędza śmierć 20tysięcy jej kadrowych oficerów.

    Jest mi bardzo trudno dopatrzyć się w tym rachunku przesłanek polskiej racji stanu.Momentami mam bardzo przykre wrażenie jak gdyby to nie Polacy podejmowali decyzje w węzłowych sprawach dotyczących Polski. Obym się mylił.

    Dziwnym jest ten świat, przecież Kołodko, Hubner i Hausner też są w nadreprezentacji, a mimo to zabiegają o dobro Polski, czego o pozostałych chłopcach z prawej strony wybiegu raczej nie można powiedzieć.

    Wcześniej, czy później po owocach was poznamy i wrzutem do urny ocenimy.
    _________________
    Tua res agitur

  142. @Sławomirski

    Niech będzie pochwalona (Lady) Madonna!

    http://www.youtube.com/watch?v=DzFvlkvzNug

  143. Niech będzie pochwalona niepowtarzalna w swej oryginalności wersja Lady Madonny!

    http://www.youtube.com/watch?v=XPwLnGQzKEg&feature=related

  144. Jakobsky,

    Do Pańskiego wpisu:”Jacobsky pisze: 2009-08-14 o godz. 22:36″
    —————

    Szanowny Panie,
    bardzo dziękuję za uczciwą odpowiedź i poświęcony czas.
    Pozwolę sobie na kilka swobodbnych refleksji, po lekturze Pańskiego wpisu:
    1.Poprawność. Tak, mam uczulenie na punkcie poprawności. Odbieram ją dość często jako bezkrytyczną uległość wobec”propozycji”, gorzej krytyczną przeciw sobie. Podobnie dzieje się w przypadku, kiedy handlowiec wciśnie nam jekiegoś drogiego bubla, stwarzając pozory , że dokonaliśmy tego z własnej woli. Wówczas, uruchamia się w nas mechanizm, który dąży tylko do jednego- jak najwspanialej uzasadnić bubla przed samym sobą. W takim procesie wszelkie możliwe cechy bubla, przeinterpretowujemy na jego zalety , żeby po krótkim czasie osiągnąć stan spokoju, zatysfakcji z dokonanego wyboru/zakupu/, etc. To ABC marketingu.

    2. Boskie BMW ma wydzielone odcinki /autostrady/ gdzie może “puścić sobie dymka”,
    w dzień legalnie, na szpanie…

    3.Ustawodastwo. Ustawodawcy “kokietują ” nas superwzorowymi legislacjami w przypadkach gdzie nikt poważny nie ma biznesu. Przy użyciu takiej “pietruchy” robi się piękne piórka, czym , za pomocą taniego teatrzyku, uzyskuje się poklask u mas, która dzięki temu wie, że poprawność jest super cacy. Ja ostatnio przeżywam bardzo poważną stratę, z powodu ogólnoświatowego prawa , przed którego sidłami, nie potrafił mnie ostrzec dobry adwokat. Prawo ewidenttnie!!! stworzone pod wielkie korporacje, dzięki któremu, mogą one legalnie “łupić” małych. Ile mnie kosztowało wysiłków, żeby przekonać jego strażników i wykonawców, na czym polega bezczelny przekręt. Wszyscy!!! bezrefleksyjnie bronili wciśniętego im bubla. Dopiero po “odhipnotyzowaniu ” niektórych od presji poprawności, z przejęciem zaczęli dostrzegać jak można prosto i perfidnie wpleść poprawność do własnych celów.
    Ze względu na to, że sprawa jest w toku, przemilczę konkrety.

    4. Biedni kelnerzy.Po pierwsze, w przybytkach dla palaczy , jak wszędzie powinny być zastosowane wentylatory. Wtedy knajpa, nie staje się zadymioną odchłanią piekielną,
    co mogłyby sugerować tragizujące opisy.
    Po drugie, wiem o zakładach pracy, o takiej szkodliwości dla zdrowia/np. fabryka mebli w USA, gdzie pracownicy cały dzień łzawiąi wdychają trujące opary lakierów/. Nie przekonuje mnie łatwe zbagatelizowanie tolerowania częstych warunków pracy szkodliwych dla zdrowia – co uczynił ustawodawca szalenie zatroskany akurat o zdrowie kelnerów.

    5.Trująca żywność, w tym napoje w butelkach z tworzyw sztucznych. W obecnym czasie nie byłoby zbyt poprawne, gdyby ktoś rozpętał podobną histerię co przy fajkach.
    Gdybyśmy chcieli być w tym przypadku wierni swoim organizmom, to po prostu wielu z nas umarłoby z niejedzenia.

    6.Sopertująca atmosfera w dożych miastach , zwłaszcza w godzinach szczytu- od spalin samochodowych/ warszawskie badania były przerażające/.
    Co nas blokuje przed zajęciem się tym problemem? W moim przekonaniu , głównie fakt, że wszyscy jesteśmy w tym umoczeni, i nie da się nas podzielić na tych dobrych i złych, co jest główną wartością przy naprawianiu czegokolwiek w społeczeństwie/tu-świata/. Nie wykluczone ,że histeryczna nagonka na polaczy, jest odweracaniem naszej uwagi od tego problemu. Ile trucizn produjuje jeden palacz spalający paczkę skrętów z lsuszonych liści i bibuły, a ile jeden kierowca spalając …litrów paliwa.
    Koncerny tytoniowe, były dotyczczas potęgą finansową i doskonale wiedziały jak i z kim mieszać ,żeby biznes się kręcił. Przy koncernach naftowych są jednak trochę za małe. Nie zdziwiłbym się, żeby nafciarze przebili papierosiarzy, i przerobili ich na ucieleśnienie całego zła w naszym zatrutym świecie. Ponadto za nafciarzami stoją argumenty, że rewolucja w naszym przyrośnięciu do aut, jest niewykonalna.

    Pozdrawiam,Sebastian

  145. Przez dziesieciolecia swiat byl “dostosowany” do palaczy. W kazdym pociagu, w ciagu nawet najkrotszego lotu, w kazdej restoracji wolno bylo palic. Na kazdym stoliku i stole bez wzgledu na to gdzie i po co on stal, nieodzownym i najwazniejszym rekwizytem byla popielniczka.
    Jako nawrocony grzesznik, od 12 lat nie palacy, moge zrozumiec rozpacz palaczy. Byli oni “panami stworzenia”, a teraz nagle maja byc tymi spolecznie “niedostosowanymi”?

  146. Piekne Swieto !
    15 sierpnia.
    A juz wkrotce 23 sierpnia, ktory przypomni swiatu prawde o zbrodniczym charakterze stalinizmu.
    Piekne rocznice, ktore nasz prezydent uhonoruje jak nalezy – potrojne zwyciestwo prawdy.
    Powstanie, Cud na Wisla i polski prezydent choc nie duzy ale bez wirusa – wybrany przez polski narod oddaje tym wydarzeniom nalezny honor.
    A lewicowe elitki rycza z oburzenia.
    Cieplo na sercu.

    Artykul o panach homoseksualistach w ‘Polityce” – babcie z Wolina pozdrawiaja cieplymi slowami chlopakow zaszczutych przez psychopatke, cala wioska otwarta d;la kochajacych inaczej – wychodzi prawda o prawdziwej naturze polski moherowej – tolerancja, cieplo i zrozumienie – i po co bylo tyle krzyku o naszych wyjatkowych wadach?
    Najwiecej nienawisci wydaje sie byc w sercach i umyslach samozwanczych elit moralnych.

  147. 15 sierpnia – Dzień chwały żołnierza polskiego.

    Do hymnu!

    http://www.youtube.com/watch?v=9FMJNwQAeYk

  148. kadett pisze:

    2009-08-15 o godz. 13:05
    @Sławomirski

    “Niech będzie pochwalona (Lady) Madonna!”

    Na wieki wiekow amen.

    Slawomirski

  149. !5 sierpnia – dzień radości! Kto nie wie – dlaczego? niechaj spyta dziadka.
    Po moim – Leonie została mi na pamiątkę czapka wojskowa z 1920. Dzisiaj prezentuje się jak nowa. Jak dziadek nie żyje, to można spytać matki. Powinna wiedzieć.

    http://www.youtube.com/watch?v=v8sB5_nd-Ok

  150. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-15 o godz. 12:54

    Lizak:
    Czy musi Pan błaznować z tym cudem nad Wisłą?
    Straci pan dotychczasową wiarygodność.
    Jakżeż można cudakom powierzać swój los i władzę, przecież to niepojęte, by nie używać mocniejszych słów.

  151. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Domyslam sie, ze pod sloma, ktora przyszlo nosic, ciagniete jest Bio – prawda?
    Az dziw, ze do tej pory P. Morris nie wpadl na ten pomysl – prawda?
    Jednoczesinie chcialbym ostrzec polswiatek „inteligientnych” cwaniakow, w/w temat jest w toku procedury patentowania, dogrywane sa li tylko nuanse wodoszczelnych sformulowan prawniczych.

    Post Christum.
    Co prawda Siengen byl dobrym producentem maszyn – o czym wiedza moherki – ale dziurka w igle …

    Strelnikow! …
    Nasz „losos” nigdy nie rozowieje (!) …
    Dlaczego nie rozowieje?..
    Ano dlatego, ze noblesse oblige i zadna @lfa, nawet ta, tego nie zmieni….

    Ryzowe pola w wodzie mokna .
    Bawoly grobla ciagna ciezki woz …
    A propos, 15 sirpien, niby nic … niby kawal faka u rzeznika, a jednak cos – prawda?
    Ach jak przyjemnie jest byc Polakiem – p r a w d a Marcinie?
    Wytnij! … Zachowak! … Zapamietaj! …

  152. KADETT

    Paul McCarthney and Madonna, dodaj jeszcze Cioccioline i puszczalski wloski parliament. Burdel na kolkach i swiat pieje z zachwytu. Jak ze tu zachowac przyzwoitosc na swiatowym blogu red. Passenta ? Jeden McCarthney – przyzwoity dziadzio. Juz sie za pare groszy wynajmuje do Dave Letterman show w Ed Sullivan theatre w N.Y. i spiewa z arkad teatru. Lettermanowi nie chcialo mu sie odpowiadac i bakal pod nosem to co sie baka. A pamietam, kiedy na jego koncert, w chyba 1989 na stadionie Dolphins w Miami, innych bilecikow nie bylo tylko packages – z odwiezieniem i przywiezieniem po koncercie pieknym limo. Kilkaset greens kosztowalo posiedzenie w tlumie i posluchanie. Zanim nastala wloska zdzira number 2 z Detroit, miala poprzedniczke w polowie 80-ch – Cioccioline. Bylo wesolo. Panienka na zmiane krecila filmy porno (n.p. z konikiem) i glosowala we wloskim parlamencie. Ale – oni zmieniali chyba po 50-ciu premierow w ciagu jednego roku, maja tradycje. Sensacja byla nie wieksza niz lajdaczyna Berlusconi petajacy sie z nabuzowanym Medvedevem po lunchu w La Quila. Podobno w Polsce panienki wtedy masowo rzucily sie na wyjazdy do Italii bo: jak taka Wegierka moze, to ja nie ?! O Madonnie nie chce pisac, moglaby zasadzic i puscic z torbami ten blog… Ponadto, zachwytow i jej rekordow z panami, paniami, i cokolwiek jeszcze sie po domu peta, ludzie maja wyzej dziurek w nosie. To wybrala sie do Polski. Jak przed laty, Coca – Cola i Marlboro. Wysypisko smieci. A jesli Cie temat interesuje, to mozesz sobie wyprowadzic pokrewienstwo panny Ciccone i panny Cicciolina – obie spoleczniczki. Obie przyszly na swiat w piecdziesiatych, latach slodkiej starej konserwy i, prawem sinusoidy, po 20-25, pociagnely w lewo. Moze juz wtedy planowaly bekarta Lollipopa ? Nie wiem.

  153. 15 sierpien? Polaku mlody …

    Wytnij! … Zachowaj! … Zapamietaj!

  154. Do
    Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-14 o godz. 16:36

    Przykro mi ogromnie; dla mnie pozostanie Pan niejakimz tendencja w kierunku nijaki. Prosze sie jednak nie przejmowac jednym glosem w blogosferze. Zauwazylem reakcje Lizaka, ktory Pana goraco chwalil; gratuluje wiec miejsca w szeregu lizakowych ludzi, chociaz o to Pana nie posadzalem. Pozostaje mi jednakze wycyzelowanie okreslenia “lizakowych ludzi”, moze sie uda tam Pana jednak umiescic jako obiekt staly. Wierze w Lizaka. Ma sie dosc dobrze, od kiedy Magrud go nie naduzywa, a zajmuje sie uzywkami nikotynowymi. Zastanawiam sie , co na to Pani Stachurska. Dobrze, ze toleruje Pan kolor rozowy; zaznaczam, ze nie mam na mysli wina. Papierosy i wino, mimo akcyzy i zyskow panstwa (wlasciwie ich skutki) sa naszymi wspolnymi kosztami i warto sie nad tym zastanowic (tak Pani Magrud).
    Przypominam Panu wyraz cyganic, ktory zupelnie nie pasuje do postrzeganego przez Pana romskiego folkloru. Pisalismy kiedys o tym szeroko. Nie wiedzialem, ze mozna kokietowac nonchalancja.
    Z powazaniem.
    WINIEN

    do
    Roman56PL pisze:

    2009-08-14 o godz. 18:59

    To sie wzielo z podliczenia bilansu. Zajmowalem sie rozliczeniami i ewaluacja pierwszego polrocza. Pozdrawiam Pana.

    do
    Slawomirski

    Pozdrawiam Pana serdecznie i jesli Pan znajdzie chwile czasu, to prosze o spojrzenie na pisanie niejakiego Falicza (dla mnie juz nijakiego) w ostatnich trzech tygodniach. Zdaje sobie sprawe z sily poparcia Lizaka i Naczelnika; mam nadzieje, ze Pan Falicz rowniez. Jestem w pieknym miescie, ktore kiedys bylo stolica Prus. Wiele tu pamiatek polskosci, niestety z czasow, gdy Polska nie istniala. Paradoksem jest, ze za Warta symbolem byl woz Drzymaly, nad Szprewa palace jasnie polskich hrabiow. Wzruszylem sie ogladajac ciekawy pomnik w Berlinie na Bebelplatz. Napisze o nim w poniedzialek. Nazwisko Bebel nie ma nic wspolnego z pomnikiem, jest jednak wazne w historii, wazniejsze, niz Pan Falicz moze sobie wyobrazic.
    WINIEN

    PS

    Zdaje sobie sprawe z wad autora blogu DP; cenie jednak rowniez jego zalety i fakt, ze bez niego nie mielibysmy szans na nasze dysputy, ktore wczesniej lub pozniej umozliwia nam dyskurs na poziomie. Jest tu wielu i wiele zacnych piszacych.

  155. KADETT

    Hymnu wysluchalem. Piekny. Dziekuje, ze przypomniales. Mozesz mi w skrocie podrzucic, jak Sosnkowski rozpedzil te holote pod Radzyminem ? Wiem, ze byl jakis fortel, mowiono “Cud nad Wisla”, ale nie pamietam jaki. Pozdrawiam.

  156. do
    kadett pisze:

    2009-08-15 o godz. 09:12

    Patriotyzm europejski nikomu nie zaszkodzi, wystarczylby jednak w zupelnosci pragmatyzm. Ze wzgledu na upaly w Brandenburgii, bylem wlasnie na Blotach Luzyckich, rezygnuje z plaszczyka. Przyda sie jednak pozna jesienia i zima, gdy przypomnimy sobie o wszechobecnym kryzysie oraz grypie. Polecam Panu mimo wszystko lekture Leca. Prosze rowniez zauwazyc, ze pare tygodni dystansu do blogosfery pomaga ocknac sie i wydobyc ze slodkiego samozadowolenia. Patriotyzm kosztem drugich jest nie tylko niedorzeczny, lecz przynajmniej nie na miejscu. Taki wlasnie podaje nam na tacy swoich pozlacanych mysli ni(e)jaki Pan Falicz. Ociera sie przy tym o sylogizmy, relatywizuje polska historie i glosno krzyczy. Zakrawa mi to na tania agitacje taka, ktora wlasnie Ni(e)jaki Pan Falicz coraz glosniej krytykuje. Wiem, ze NACZELNIK sie cieszy, dlaczego jednak rowniez Lizak, jest to dla mnie zagadka.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  157. vdm pisze:

    “Takie postepowanie utwierdza mnie w przekonaniu ze w stalinowskich obozach pracy moglby pan zasluzyc sie dla dobra ludzkosci.”

    Takie pisanie mi przeszkadza.
    Moj wujek Mikolaj Samsonowicz spedzil 17 tal w Workucie.
    Mala grupa wiezniow przezyla z tysiecy Polakow zeslanych do niewolniczej pracy w kopalniach Workuty.

    Slawomirski

  158. Do:kadett

    Piosenka z okazji 15.08.

    Levon Helm uwaza siebie najpierw z perkusiste a nastepnie wokaliste.
    Obecnie nie spiewa tak jak dawniej z uwagi na raka krtani(papierosy?).

    http://www.youtube.com/watch?v=4RjqcTsxx-8

    Slawomirski

  159. Cudakom?
    Wole swoich niz obcych.

  160. do wszystkich “czytaczy” blogu D.P. i innych (z Polityki).

    to w związku z wpisem:
    EWAZ g. 21:54
    vdm g. 21:33
    mono g. 22:33
    ANCA g. 22:25
    jonesco g. 06:59

    do tej pory nie widziałem, na tym blogu, by ktoś doradzał nt przeglądarki internetowej….

    a więc, zostawcie wszystkie IE, Firefoxy, Safari, Chromes, Camino, etc….
    mam wszystkie, więc wiem co pisze.

    zainstalujcie OPERĘ !!! najlepsza przeglądarka dla “czytaczy” !!!
    od lat idą jej śladami pozostałe firmy…

    w menu rozwijanym (górny pasek) WIDOK, znależć pod-menu STYL i zmienić na “Tryb użytkownika” (ale po wybraniu odpowiedniego blogu)…..

    i czytać z przyjemnością – w trybie tekstowym,
    bez wysiłku powiększać tekst TYLKO JEDNYM KLAWISZEM “+” !!!

    spróbujcie, inna jakość !!!

    pozdrowienia

  161. Jak nie Kadett, to Slawomirski, jak nie Okon, to Falicz, a robić nie ma komu !!!!!
    I jeszcze na deser Lizak pieje pochwalne hymny pod adresem Hausnera – Wielkiego Neoliberalnego Dobroczyńcy Polskich Emerytów !
    Chyba wypada się pochlastać, albo obwiesić !

  162. W Pana artykule pojawiło się nazwisko Fidela Castro – prezentuję znalezione w internecie video i mój artykuł., pokazujący ten temat od innej strony, niż np. Gazeta Wyborcza czy Rzeczpospolita. Owszem, jak mówiłem już przy okazji wątku o Dzierżyńskim, nie jestem osobą jednostronną – solidaryzując się z pewnymi postaciami czy symbolami, nie potrafię określić do której z odmian socjalizmu sam przynależę, zdając sobie sprawę, jak wielu ludzi powołujących się na te postacie, wypacza ich idee w swoim praktycznym działaniu – co w świadomości społecznej idzie na konto tych unikatowych i wartościowych postaci. Myślę jednak, że lektura “Mojej rewolucji” Che Guevary jest jednym z najwcześniejszych źródeł, w którym jak w soczewce skupiają się korzenie nazwijmy to innego pojmowania sensu i wartości rewolucji przez część jej aktywnych uczestników – więcej w moim komentarzu pod tekstem o Fidelu na lewicy.pl. Mój pradziadek, przedwojenny działacz PPS Lewicy mawiał, że dusza większości członków społeczeństwa musi dorosnąć do socjalizmu, by nie stał się on swoim zaprzeczeniem. W pełni przyznaję mu rację.

    http://www.youtube.com/watch?v=cM2sAgWBGO4

    http://lewica.pl/blog/jakubowski/19871/

  163. kadett pisze:

    2009-08-15 o godz. 12:53
    Sławomirski pisze:
    “mnie też to spotkało” (zniknięcie)

    Tak.
    Okon napisal dowcip po angielsku o plastycznym tworzywie przylepionym do buta.Ja na to ,tez po angielsku ,ze nie wiedzialem ze plastyczne tworzywo potrafi mowic. I ten nieagresywny wpis zostal ocenzurowany.

    A tam ,gdzie vdm profanuje ofiary stalinizmu moderator nie reaguje. Profanacja ofiar stalinizmu jest tak samo moim zdaniem nie do zaakceptowania jak profanacja ofiar nazizmu. Moj wczorajszy wpis w tej sprawie adresowany do moderatora nie ukazal sie na blogu.

    Nie jestem zwolennikiem cenzury, szczegolnie w internecie.
    Ale skoro jest moderator to powinien chronic ofiary nazizmu i stalinizmu przed ich znieslawianiem. Oni obronic sie nie moga. Cierpieli przed smiercia i cierpia znieslawianie po smierci. To nie jest O.K. To nie jest wolnosc slowa. To jest zachowanie nie do zaakceptowania w cywilizowanym spoleczestwie.

    http://www.youtube.com/watch?v=LlSZiG-SKqg&feature=PlayList&p=DAD2FDA679B80BC5&index=0&playnext=1

    Slawomirski

  164. Zycie wedlug magrud:

    “Współczuję tym wszystkim, którzy z takim oddaniem troszczą się o swoje zdrowie i pomyślność. Ci z góry są skazani na porażkę. Życie zawsze kończy się śmiercią. Warto je zatem poświęcić czemuś mniej gnijącemu niż nasze ciała.”

    Nie wiem czy plakac ,czy sie smiac.

    Slawomirski

  165. Feliks Stychowski pisze:
    2009-08-15 o godz. 12:49

    “vdm, zapamietaj do konca swojego zycia te oczy”

    Widze w tych oczach Zdradziecka Konspiracje Zniszczenia Gospodarki Narodowej. ZKZGN

  166. Winien,
    O czym bys pisal gdyby nie Falicz…

  167. Okon 21.07
    Z nieprawdopodobną odwagą nasz król biznesmenów na odległym polskim blogu okreslił Madonnę jako “zdzirę z Detroit ” i porównał, a właściwie utożsamił ją z Ciccioliną.
    Mam nadzieję, że znajdzie się w Polsce jakiś sprytny adwokat, powiadomi Madonnę i jej adwokatów o tym “wyczynie ” i w jej imieniu walną mu taki procesik cywilny o publiczne zniesławienie, przed amerykańskim sądem, że naszego Głównego Blokowego Dowcipnisia nie będzie stać nie tylko na komputer i internet, ale nawet na wejście do kawiarenki internetowej w jego wiosce. Szkoda tylko, że przy okazji będą ciągać po sądach naszego Gospodarza, bo blog jest moderowany

  168. @MA a teraz WINIEN

    Proszę, proszę, przybiera Pan postać aktywną (od aktywów), pasywa zostawiajac komu innemu. a ładnie to tak, i to na dodatek pod płaszczykiem europejskości. ;)
    Mnie nie przekonuje to, że przymiotnik zmienia istotę patriotyzmu. Taki, czy inny może być odbieramy jako zagrożenie. Do tego wystarczy nie mieć “patria”.

  169. manolo – 00:18
    Ale się rozpędziłeś :lol:
    Ja jestem jedynie szczęśliwym użytkownikiem tego, co mi młody z rodziny zainstalował, do różnych sprawności dochodzę własnymi sposobami, metodą prób i błędów :) Wiem też, że takich mądrych inaczej użytkowników komputerów jest tu więcej. Więc moja dobra rada była skierowana do kogoś równego mi w wiedzy komputerowej = zupełnego ignoranta :cry:
    Ja tylko wprawnie piszę, bo posługiwałam się w pracy maszyną do pisania :D
    A ty mi tu o jakichś systemach do zainstalowania!
    … Ale z drugiej strony… to miłe, że ktoś uważa, że stać mnie na więcej ;)

  170. Sławomirski pisze:
    “To jest zachowanie nie do zaakceptowania w cywilizowanym spoleczestwie”.

    A nie obiło ci sie o uszy cóś takiego – “cywilizacja śmierci” ..? ;)

  171. @Sławomirski
    Odnośnie obyczajów nieobyczajnych i cenzury mam tyle do powiedzenia; wszędzie tam, gdzie rozchwiane są standardy moralne, zachowania ekstremalne, prowokujące, obrazobórcze, profanujące, etc. uchodzą za dzieła sztuki i manifesty o charakterze ozdowieńczo-wstrząsowym. To nie tylko uchodzi, ale bywa chwalebne i chwalone. Może lepiej trzymać się nowych reguł, niźli uchodzić za pospolitego chama, próbujacego “skołtuniałą głowę” wysadzić za nisko? Powyżej pewnej wysokosci już nie tną. :lol:

  172. Slawomirski pisze:
    2009-08-15 o godz. 21:49

    “Moj wujek Mikolaj Samsonowicz spedzil 17 tal w Workucie.
    Mala grupa wiezniow przezyla z tysiecy Polakow zeslanych do niewolniczej pracy w kopalniach Workuty”

    Z poprzednich komentarzy wiemy ze Mikolaj byl bandyta w NSZ. NSZ walczylo przeciwko ZSRR, LWP, AL i terroryzowalo ludnosc cywilna robiac przysluge hitlerowskiemu okupantowi. Mam pytanie, ilu polakow Mikolaj zabil?

    17 lat bylo odpowiednia kara bo jak wiemy z poprzednich komnetarzy Mikolaj zostal nawrocony i znalazl nowe zycie w PZPR. To znaczy wladze PRL potrafily nie tylko przebaczyc za bestialskie zbrodnie, rowniez przyjely w swoje szeregi. Tego nie mozna powiedziec o obecnej dyktaturze. Nie potrafia przebaczyc nawet tym ktorzy nie popelnili zadnych zbrodni.

  173. A mury rosną, mury…

    Przed kilkoma tysiącami lat Chińczycy pobudowali tysiące kilometrów murów, które miały za zadanie chronić ich przed chuligańskimi terrorystycznymi ludami ościennymi. Nasza “Solidarność” ani też cała kultura śródziemnomorska jakoś nie wnosi z tego powodu uwag ,zastrzeżeń czy lamentów. Nie wiadomo czy dlatego, że to były mury słuszne czy dlatego, że ich pamięć tak daleko nie sięga? A może dlatego zachowują dystans wobec chińskich murów, że nie nie można na nich nic ugrać w znaczeniu antykomunistycznego kopania po kostkach.

    Jak wzrokiem sięgnąć w naszą rodzimą przeszłość to też mieliśmy najpierw drewniane palisady obronne ,a potem mury obronne miast, które przekształcały się w potężne zamczyska będące kwintesensją murów. Nikomu to nie przeszkadzało, ba, nawet chwalono zmyślność budowniczych i myśl strategiczną rycerstwa.

    A czymże są kościelne mury, jeśli nie najwyższym wyrazem wiary i obrony. Symbolem dążenia ku Bogu w połączeniu z obroną przed zwierzęcą agresją pohańcow ,co to obcinane głowy zatykali na włóczniach osadzonych, na murach zdobytych miast.
    Czymże zatem jeśli nie wspaniałą historią przedmurza chrześcijaństwa była rola Polski.

    Murarski problem dał o sobie znać wraz pojawieniem się komunizmu. System ten ze szczególnym upodobaniem wielbił mury. Nawet wierszyki i piosenki na tę paskudną okoliczność komponował. Poczytajcie sami na czym polegała ta wroga infiltracja jeśli nie na umocnieniu wśród Polaków miłości do władzy sowieckiej i do murów.

    Budujemy nowy dom,
    Jeszcze jeden nowy dom
    Naszym przyszłym, lepszym dniom
    Warszawo.

    Każdą pracę z nami mnóż
    Każdą pracę z nami dziel
    Bo to jest nasz wspólny cel
    Warszawo.

    Od piwnicy aż po dach
    Niech radośnie rośnie gmach
    Naszym snom i twoim snom
    Warszawo.

    Niech się mury pną do góry
    Kiedy dłonie chętne są
    Budujemy betonowy, nowy dom.

    Już dość narzekań i gderań.
    I tylko chciej i tylko spójrz
    Jak rośnie w krąg:
    Muranów, Mirów, Mokotów, Żerań
    Wspólne dzieło naszych rąk.

    Więc chodź i zakasz rękawy.
    Do ręki kielnię bierz
    I stawaj z nami tu.
    Bo to dla niej,
    dla naszej Warszawy
    Tak codziennie, tak bez tchu.

    Budujemy nowy dom,
    Jeszcze jeden nowy dom
    Naszym przyszłym, lepszym dniom
    Warszawo.

    Każdą pracę z nami mnóż
    Każdą pracę z nami dziel
    Bo to jest nasz wspólny cel
    Warszawo.

    Od piwnicy aż po dach
    Niech radośnie rośnie gmach
    Naszym snom i twoim snom
    Warszawo.

    Niech się mury pną do góry
    Kiedy dłonie chętne są
    Budujemy betonowy, nowy dom.

    No tak, betonowy dom i to wszystko wyjaśnia już całkowicie. Chieli nas trzymać w klatkach z drutu zbrojeniowego wylanego cementem. Cóż za podłość i brak humanitaryzmu.

    Przytoczmy na tę okoliczność ostatnie badania amerykańskie przeprowadzone z ich świniami. Otóż pobudowano im trzy chlewiki: z cementu, z cegieł i drewniany. Świnie wybrały sobie ten tradycyjny i drewniany. Kiedy na noc zamknięto im drewniany, to zagospodarowały ten zbudowany z cegieł. Kiedy również zamknięto na kolejną noc także ten z cegieł, więc świnie nocowały na dworze nie odważając się wejść do betonowego bunkra. Pewnie by schowały się w tym bunkrze w ostateczności , gdyby sowieci zaatakowali je siekierami.

    No i wyobraźcie sobie i pomyślcie państwo coś takiego, ludziom proponować betonowe domy, rzecz to niebywała, kiedy powszechnie wiadomo, że najlepsze były w II RP drewniane chatki na koguciej stópce. Zdrowe, piękne i przyjemne. A jakie śliczne deski podłogowe miały. Żadna współczesne plastyki nie umywają się do nich. A jakież niezapomniane wrażenia estetyczne odbierało się, kiedy zdrowe i dorodne bose dziewoje wyhodowane na polskich ziemniakach kołysały miarowo rozbudowanymi zadami, pracowicie czyszcząc i polerując do bieli czerwonymi cegłami te wspaniałe i ogromne dechy podłogowe.

    A potem były i inne piosenki gloryfikujące komunizm, np….”jak murarz szorstką ręką potrafi cegłę kłaść…taką piosenkę prawdziwą, dobrą, żywą…taką piosenkę prawdziwą chcę Ci dać..”

    Widzimy zatem, że zamiłowanie do budowania murów było socrealistycznym schorzeniem komunizmu. Ta dysfunkcja znalazła także swoje odbicie w wybudowaniu muru berlinskiego.Budowla ta została posadowiona w 1961 roku na odcinku 155 kilometrów oddzielając Niemiecką Republikę Demokratyczną od pozostałej wścibskiej i agresywnej reszty kapitalistycznej, co wzbudzało z jej strony “wolnościowe” awantury, że nie mogła ona podglądać i szpiegować komunistów.

    Rozebranie tego muru w 1989 roku dowodziło słuszności jego zbudowania, ponieważ konsekwencją tego faktu było wchłonięcie NRD przez RFN. Zatem nie można się dziwić zachodniemu ujadaniu na widok tego muru, ani też szału radości na widok jego rozbierania.W końcu Niemcy powrócili do stanu posiadania z okresu III Rzeszy. Pozostały im jeszcze pewne drobiazgi terytorialne, których domaga się na razie bardzo kulturalnie piękna Erika,przy pewnej akceptacji równie urodziwej Angeli w zakresie zbudowania w Berlinie Centrum Wypędzonych Niemców przez bandyckie hordy wschodnie z ruskimi i Polakami na czele.
    W podtekście chodzi o Śląsk, Ziemie Zachodnie i Północne, którymi z zaskoczenia i dyskusyjnie w sensie prawnym zawładnęła komuna. Wiadomo, żeby połeć wyrwać, to przynajmniej za ogon należy uchwycić. I nie jest to kwestia eurooptymizmu czy eurosceptyzmu lecz li tylko i wyłącznie eurorealizmu.

    Jak z powyższego jednoznacznie wynika są z prawicowego punktu widzenia mury słuszne i niesłuszne

    Do murów słusznych należy zaliczyć ostatnio budowany przez USA mur między ich terytorium a Meksykiem.Amerykanie planują wybudować 1125 km muru przy, którym mur berliński to mały Pikuś z polskich zuchów. Amerykański mur będzie szczytowym osiągnięciem współczesnej techniki i technologii w świecie, izolującym biednych od bogatych.

    Amerykański system izolacji będzie się składał z:
    ” dziewięciu trzydziestometrowych mobilnych wieżyczek obserwacyjnych, 50 pojazdów z notebookami, na których można oglądać obrazy z kamer, trzech pojazdów szybkiego reagowania, 50 telefonów satelitarnych oraz dwóch centrali dowodzenia, jak również urządzeń radarowych, kamer pracujących w podczerwieni oraz czujników ruchu. Będzie zawierał również przenośne wieżyczki, które same są chronione przez system monitoringu.”

    “Zastosowane kamery mogą z odległości 10 kilometrów odróżniać ludzi od zwierząt oraz rozpoznawać wielkość grup ludzkich. Rozpoznają one również takie szczegóły jak to, czy obserwowani mają ze sobą plecaki. Podobno od września 2007 udało się za pomocą P-28 złapać ponad 2000 osób.”

    Przewiduje się, że: ” liczba latających robotów z kamerami wzrośnie z 3 do 6, a w ciągu najbliższych dwóch lat do systemu zostanie włączonych nawet 40 przenośnych radarów. Przewiduje się też dalszą rozbudowę konwencjonalnej formy zabezpieczenia granicznego. Obecnie zasieki rozciągają się na 480 kilometrach granicy, a do końca roku ich długość ma wzrosnąć do 1000 km. Tym samym jedna trzecia granicy z Meksykiem będzie chroniona. Zwiększeniu z 15 do 18 tysięcy ma też ulec liczba zatrudnionych strażników granicznych.”

    Oto jest przykład muru słusznego, którego w Polsce żaden z ubóstwianych działaczy solidarnej proweniencji nie krytykuje. No bo niby dlaczego, przecież Watykan jest także otoczony murem, słusznym, ale Kreml już nie powinien mieć murów skażonych koumizmem ,jako, iż pod nim leżą watahy czerwonych . Podpiera je także Mauzoleum Lenina i grób Stalina, tego “mordercy” wszechczasów ukochanego przez gruziński naród na czele z panem Prezydentem Saakaszwili. Jego potret taksówkarze gruzińscy do dzisiaj wożą pod tylną szybą samochodu.

    A nam, zdaje się, ewidentnie “porypały” się ścieżki dojścia w tym jakże słusznym ale obłędnym poszukiwaniu prawdy.

    W końcu przybliżmy sobie spojrzenie Jacka Kaczmarskiego na koncepcję murów:

    Mury
    On natchniony i młody był ich nie policzyłby nikt
    On im dodawał pieśnią sil śpiewał że blisko już świt
    Świec tysiące palili mu znad głów unosił się dym
    Śpiewał że czas by runął mur oni śpiewali wraz z nim

    Wyrwij murom zęby krat
    Zerwij kajdany połam bat
    A mury runą runą runą
    I pogrzebią stary świat!

    Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
    Niosła ze sobą starą treść dreszcze na wskroś serc i dusz
    Śpiewali wiec klaskali w rytm jak wystrzał poklask ich brzmiał
    I ciążył łańcuch zwlekał świt on wciąż śpiewał i grał

    Wyrwij murom…

    Aż zobaczyli ilu ich poczuli siłę i czas
    I z pieśnią że już blisko świt szli ulicami miast
    Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
    Kto sam ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam

    Patrzył na równy tłumów marsz
    Milczał wsłuchany w kroków huk
    A mury rosły rosły rosły
    Łańcuch kołysał się u nóg…

    Patrzy na równy tłumów marsz
    Milczy wsłuchany w kroków huk
    A mury rosną rosną rosną
    Łańcuch kołysze się u nóg…

    I z tą ewangelią murów pozostawiam państwa sam na sam przekonany, że w głębi swych uczciwych i obiektywnych dusz przyznacie sprawiedliwość martwym murom, zbudowanym przez ludzi i w ich interesach, pozostających często symbolami ich nieprawych działań i dążeń.
    Zakrzyknijmy więc raz jeszcze niech żyje wolność, pluralizm i demokracja.Nie tylko te od frontonów imperialnego dobra. Pomyślcie niekiedy o tych samych wartościach dla maluczkich i bezbronnych, tyrających w pocie czoła na to dylematyczne dobro.

    Pan z wami, demokratycznymi inteligentami.
    _________________
    Tua res agitur

  174. Absolwent, odpusc Okoniowi :) Im bardziej zdzirowata jest “zdzira z Detroit”, tym krasniej na jej tle prezentuje sie ze swymi legendarnymi osiagnieciami sam Okon. I nalezy to uszanowac :lol: :lol: :lol:

  175. Oslepieni blaskiem gwiazdy Barbary Walter, nie przegapmy naszych rodzimych tuzow dziennikarstwa. Oto jaki piorunujacy efekt udalo sie uzyskac jednemu z nich, Cezaremu Michalskiemu, wydobywajac wstrzasajace wyznania od red. Cichego, czego moim zdaniem, niejedna Barbara Walter moglaby pozazdroscic. Wedlug mnie, lektura tego wywiadu dostarcza wiecej rozrywki niz kabaret!!!! Ale Wybiorcza, Michnik i spolka itd… wiadomo, kon, jaki jest jest, kazdy widzi, ale najciekawsze w tym jest, jaki obraz osobowosci red. Cichego wylania sie z jego wlasnej opowiesci. A to drugie jest nie mniej tragiczne niz pierwsze, ale przy tym niesamowicie zabawne. Szkoda tylko, ze cala akcja nie rozgrywa sie w filmie, tylko najzupelniej realnie w naszej Ojczyznie.

    Najwazniejsze w sztuce prowadzenia rozmowy, to zbytnio nie przeszkadzac i dac delikwentowi sie wygadac… A oto obszerne fragmenty tego rewelacyjnego wywiadu:

    „Odmówiłem bycia “cynglem”. To był pierwszy raz, kiedy Michnik próbował mi coś w taki sposób zlecić (i tu nasuwa sie pytanie odnosnie innych razow i sposobow zlecania), próbował ze mnie zrobić Smoleńskiego, a ja Smoleńskim zostać nie chciałem (pan Cichy nie podaje narazie, czy wiedzial, kim wolalby zostac i czy aby soba, ale do tego jeszcze wrocimy.) On zaczął na mnie wrzeszczeć, że mam przynieść tekst, zaczął na mnie bluzgać. My zawsze (i tu ujawnia rodzaj kultury panujacej w GW od „zawsze”) bluzgaliśmy w redakcji, z Helenką (ciekawe czy to prawda, ze Helenkom rosna brody od bluzgania) i z Adamem, ze wszystkimi (tu widzimy wymiar zasiegu promieniowania kulturalnego GW ) – to było (Cichy naswietla tu swoj osobisty wklad i stosunek) środowisko, w którym ja się do pewnego momentu czułem rzeczywiście wolny. (Po czym wyjasnia, na czym polega dla niego wolnosc:) Dla mnie wolność polegająca na tym, że się chodzi w krawacie i w marynarce i nie używa brzydkich słów, to jest g…, nie wolność, natomiast w momencie, kiedy Adam zaczął na mnie wsiadać i zaczął mi grozić, że mnie ześle do działu internetu, gdzie Helenka (Helenka przedstawiona jest tutaj w charakterze automatu, ktory przerabia ludzi na „pracownikow”) ze mnie zrobi pracownika, który będzie zasuwał od dziewiątej rano do dziewiątej wieczór (wyglada na to, ze pryncypal nie zastapil slowa „pracownik” jakims bluzgiem, czyzby to slowo juz samo w sobie uchodzilo za obelge w srodowisku GW? Hehe, tu w ogole nasuwa sie pytanie z zupelnie jeszcze innej beczki, a mianowicie czym moze zajmowac sie taki „pracownik” w dziale internetu, ze musi harowac 12 godzin na dobe…), ja mu powiedziałem: “Stary, ty mnie chyba masz za kogoś innego, ja nigdy nie piszę na zamówienie”. On wtedy krzyknął do mnie “won!” i wyrzucił mnie z gabinetu, po czym przestał się odzywać, a przecież (tutaj „a przeciez” wskazuje na niejakie zaskoczenie pana Cichego nagle postepujacym rozwojem sytuacji) wcześniej byliśmy przyjaciółmi i ja go nadal uważam za kogoś w rodzaju swojego zastępczego ojca. (powodow rozwoju swoich synowskich uczuc nam nie podaje), tylko przegapił moment, w którym sam zaczął tracić siły (aha … czy aby synus wtedy nie sprobowal skorzystac z momentu slabosci starzejacego sie ojczulka). Jest taki moment w życiu człowieka starzejącego się, którego nie można przegapić – moment, kiedy trzeba nauczyć się mieć sojuszników w młodszych. (A wiec Michnik sie zestarzal, nie nauczywszy sie miec sojusznika w Cichym, poczym przegapil epokowy moment, ktorego przegapic nie mozna a w ktorym to umiejetnosci tej trzeba sie nauczyc, wcale sie tego nie nauczywszy. Czyzby wiec synek staral sie zasugerowac tutaj, iz nigdy sojusznikiem tatusia nie byl?) Michnik przegapił ten moment, bo on zawsze był tak silny, że wydawało mu się, że może (a czy synkowi wydawalo sie w owym momencie, ze ojciec juz nie moze?) zaszlachtować żyletką każdego (Cichemu usynowionemu jakos wczesniej to traktowanie zyletka w niczym nie przeszkadzalo). Przeliczył się i poniósł za to karę, która mu się należała. (wyglada na to jednak, ze nie w tym momencie, na ktory liczyl red. Cichy) A wiec Cichy dopiero wtedy zauwazyl, ze nadszedl moment zdobywania go przez Michnika na sojusznika, gdy Michnik „zaczal tracic sily” a ktory to moment, wedle relacji Cichego – Michnik przegapil, przez co Cichy jak najwyrazniej sugeruje, iz dotychczas byl przez Michnika niezdobyty.)

    Cichy ubolewa nad amoralizmem Michnika: „Jeśli chodzi o moralizm, Michnik naprawdę uważa się za moralistę. On jest wyjątkowo oksymoroniczny, bo jest skrajnie amoralnym moralistą. Najpiękniejszy oksymoron opisujący to, o czym mówimy, na który natknąłem się w swoim życiu, brzmi: “otyły dietetyk”. Wszyscy to widzą poza nim samym. (No nareszcie pan Cichy zobaczyl to, co wszyscy widza, szkoda tylko, ze nie wyjasnia, skad sie wzial w nim ten bujny rozkwit synowskich uczuc do tak amoralnego osobnika )

    „Absolutna zgoda co do hipokryzji.” (To uwaga dziennikarza prowadzacego rozmowe)

    No ale zobaczmy dalej, czym sie red. Cichy w specyficzny sposob zasluzyl, jesli chodzi o publicystyke polityczna. Oto dziennikarz prowadzacy wywiad z Cichym podejmuje „uderzenie przez Gazetę Wyborczą w powstanie jako pogrom na Żydach”, na co Cichy odpowiada, ze:” nie należało tego tekstu publikować w 1994 roku w “Gazecie Wyborczej”. Na 50. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.” (Szkoda tylko, ze red. Cichy doszedl do takiego wniosku poniewczasie, bo juz po napisaniu (przez siebie samego) oraz opublikowaniu artykulu przez Wybiorcza
    I dalej wyjasnia Cichy tak: „Do napisania tego tekstu w wersji, która już została w “Gazecie” opublikowana, wyznaczono więc “cyngla” Michnika, czyli Pawła Smoleńskiego, który zawsze potrafił w lot odgadnąć, jaki tekst ma napisać, by podobał się szefowi. Drugim z tych “cyngli” jest Agnieszka Kublik, która dysponuje podobną zdolnością jak Smoleński. Paradoks sposobu redagowania “Gazety” przez Michnika polegał na tym, że ludzie atakujący nas uważali, że Michnik wydaje swoim “cynglom” określone polecenia. Nawet pan, gdy pisał swój artykuł “Zniewolony umysł III RP”, napisał, że “Alfa otrzymał od redaktora polecenie napisania artykułu o Żydach mordowanych przez żołnierzy AK podczas Powstania Warszawskiego”. (Czyli pan Cichy przedstawiony zostal jako Alfa o zniewolonym umysle i, jak z tego wynika, w charakterze cyngla, ktory to „popelnil” ow jakze nieslawny artykul) Nikt mi nigdy nie wydał żadnego polecenia, bym napisał jakiś tekst. (Cichy przedstawia sie tutaj jako ambitniak co to sam potrafi w lot odgadnac nie tylko to jak ma napisac, ale co ma napisac i kiedy, w czym przebija etatowych cyngli pospolitych typu Smolenskiego, wiec tym bardziej zadne polecenie dla niego nie jest potrzebne. I zeby uwiarygodnic swoja wersje, posilkuje sie karkolomnym wyzej wspomnianym paradoxem, zapominajac przy tym, ze w tym samym wywiadzie, o iles tam linijek wyzej, twierdzi zupelnie co innego, a mianowicie, ze Michnik owszem, nie tylko zlecal swoim cynglom, podsuwajac nawet pod nos gotowce, ale rowniez wzmacnial swoje rozkazy stekiem bluzgow tudziez innymi szykanami grozac przy tym „zeslaniem” nieposlusznego oraz przerobieniem go przez Helenke na „pracownika”. Ale oczywiscie nasz Cichy zuch nie dal sie („Odmówiłem bycia “cynglem”, i iles tam linijek dalej: „odmówiłem wykonania jego polecenia zaszlachtowania …”), no wiec Cichy po raz ktorys potwierdza to, czemu wlasnie „paradoksalnie” zaprzecza.

    Nasuwa sie pytanie, jak to jest wlasciwie z wyksztalceniem pana Cichego, ktory na ten temat tak oto sie wypowiada: „Uważałem się za niedokształconego, więc postanowiłem pójść na studia, na których mnie wreszcie wszystkiego nauczą. Wybrałem historię. Nie zamierzałem wtedy pracować, tylko spędzić życie na walce z “czerwonym”.”

    No tak… gdyby pan Cichy nieco bardziej spokojnie podchodzil do nauki, moze by mu to wyksztalcenie jakos bardziej sie przydalo, bo nastawianie na calozyciowa walke zamiast na dzialanosc zawodowa podnosi niebezpiecznie poziom adrenaliny, a znajdujac sie w stanie permanentnego podniecenia, trudno jest z zimna krwia wykorzystac wyksztalcenie do spraw zwiazanych z wykonywana praca.

    A jak sie ma w redakcji G(azety) K(uuulturalnie) W(ybiorczej) stosunek nauki do wiedzy i gdzie ja mozna uzyskac, naswietla pan Cichy nieco dalej: ”Najbardziej cenione były więc te dwa krańcowe pokoje (…) W jednym z tych pokojów był sekretariat redakcji, a w drugim archiwum. Większość najważniejszych kolegiów na pierwszym etapie istnienia “Gazety” odbywała się w archiwum. Mnie tam strasznie ciągnęło. Pewnego dnia drzwi do pokoju były uchylone. Wetknąłem głowę i nagle koło mnie pojawiła się jakaś kobieta, której nigdy wcześniej nie widziałem i która powiedziała krótko “Nie wchodz tu”. Tak po raz pierwszy spotkałem Helenę Łuczywo i od razu poczułem, że jest to ktoś wielki, od kogo nauczę się wszystkiego.”

    Tak go ciagnelo do tych dwoch najbardziej cenionych pokojow z odbywajacymi sie tam kolegiami, ze az glowe „wetknal”, ale na drodze do upragnionej skarbnicy wiedzy nagle objawil mu sie Cerber, w postaci nigdy przez Cichego wczesniej nie widzianej Heleny Luczywo, strzegacej zazdrosnie wejscia do tajemnic Przybytku Wiedzy ze szlabanem w postaci krotkich trzech slow „Nie wchodz tu”. Po tych znamiennych slowach doznal mlodzieniec Cichy wielkiego olsnienia wraz z mistycznym odczuciem, ze to wlasnie od osoby, ktora mu oto staje zawada na drodze do wiedzy bram, wszystkiego sie nauczy! No prosze, a niektorzy mysla, ze takiego rodzaju olsnienia mozna dostac jedynie w rozglosni Radia Maryja, czy w studio TW Trwam, a tutaj widzimy, ze w redakcji Gazety Wybiorczej przezycie takiej iluminacji tez jest calkiem mozliwe!

    A w ten oto sposob opisuje dalej Cichy swego „mistrza płci żeńskiej, czyli Helenę Łuczywo. Dla mnie Helena jest postacią rangi historycznej,… Misja Heleny, która jest stuprocentową Żydówką, polegała zawsze na chronieniu polskich Żydów przed jakimkolwiek złym losem. To zadanie wykonała w stu procentach.(…) Nie można się dziwić, że ona ze swoim zapleczem kulturowym i genetycznym nie była specjalnie wrażliwa na to, że mordowano księży po 1981, czy że generał Fieldorf był ofiarą mordu sądowego, w którym brała udział sędzia Wolińska. Misją Łuczywo było ratowanie sędzi Wolińskiej i wszystkich, obojętnie jak zapisanych w historii Polaków żydowskiego pochodzenia przed jakimkolwiek nieszczęściem.” (Komentarz zbyteczny)

    I dalej dodaje: „każdy widzi dookoła siebie tyle, ile może. Bardzo istotne jest to, kto się skąd wywodzi, jakie ma doświadczenia i czym nasiąka. Nie można mieć pretensji do Heleny Łuczywo, która była córką funkcjonariusza komunistycznej cenzury, Ferdynanda Chabera, że jej punkt odniesienia obejmował to środowisko, z którym miała do czynienia.” (Szkoda tylko, ze Cichy nie widzi roznicy ani korelacji miedzy posiadaniem punktu odniesienia a sposobem i miejscem jego prezentowania oraz zwiazkiem tego z misja i funkcja prezentera.)
    A o tym, jaka byla funkcja Heleny Luczywo w GW, pisze Cichy wyraznie: „Adam Michnik (…) był ideologiem “Gazety”, jednak jego wpływ zarówno na pracę redakcji, jak i na kształt gazety ograniczał się wyłącznie do stron publicystycznych, do komentarzy i działu politycznego. Całością “Gazety” zawsze zarządzała Helena.” Po dokladnym nakresleniu obszaru (a wiec calosc gazety), jakim dysponowala Helena Luczywo – z takim a nie innym punktem odniesienia uprawiajac swoja stuprocentowo wykonana misje, przechodzi Cichy do oceny dzialu politycznego, ktory to dzial „był zdominowany przez sztampę intelektualną najgorszego rodzaju”.

    O tym, co Cichego uksztaltowalo, czego najbardziej pragnie i bez zaspokojenia jakich potrzeb odczuwa zimny dotyk smierci, pisze tak prosto i wyraznie, ze komentarz tutaj zupelnie zbyteczny: „ O tym, kim się jest, decyduje środowisko, w jakim się żyje. Instynktownie przejmujesz pewne zachowania, myśli i sformułowania. Naczelnym pragnieniem każdego człowieka jest, po pierwsze unikanie problemów, a po drugie uzyskanie pochwały od stada swoich szympansów. To bardzo silny mechanizm wzbudzania pozytywnego konformizmu, bez którego umieramy.” Zostawiam to bez komentarza, zeby nie oslabiac piorunujacego wrazenia tego wyznania.

    Dalej, na dygresje prowadzacego wywiad, ze „czasami (…) powstaje poczucie, ze jest sie jednostka, odpowiada pan Cichy tak: „Ja jestem przeciwko indywidualizacji. Uważam, że każdy z nas powinien być indywidualnie wolny, ale każdy z nas powinien mieć także świadomość swojej przynależności i tego, jaką formę to nakłada na nasze życie.” Jezeli wiec, co juz wiadomo, do przynaleznosci do jakiego rodzaju stada osobnik Cichy sie poczuwa, to forma, jaka ta przynaleznosc na niego naklada, powinno byc hycanie na czterech konczynach. Jakie sa jeszcze inne rytualy obowiazujace w stadzie szympansow, nie bede sie rozpisywac, azeby uniknac sytuacji, w ktorej co wrazliwsi moga poczuc sie zbulwersowani, dodam tylko, ze formy wspolzycia szympansow opisane sa dosc obrazowo w licznych podrecznikach biologii i psychologii.

    „A co do wykańczania prawicowej części pokolenia stanu wojennego, to po pierwsze ono nie było bezbronne….A po drugie ja w tym nie uczestniczyłem, pracowałem jedynie w “Gazecie”, na której łamach w innych działach ukazywały się niesprawiedliwe artykuły was wykańczające.„

    Z jakimi procesami myslowymi kojarza sie takie wyznania, wiadomo i to nie tylko z psychologii, a panu Cichemu ktory studiowal historie, powinno sie co najmniej z jednym procesem skojarzyc.

    Czytajac te zwierzenia mozna odniesc wrazenie, ze to nie tylko Michnik sie przeliczyl i przegapil momenty, ale i red. Cichy tez co nieco przegapil, szczegolnie jesli chodzi o postep w procesie ksztalcenia, moze lepiej by bylo gdyby wybral matematyke zamiast historii, to moze by my lepiej wyszlo przynajmniej w rachunkach z „momentami” oraz ich wzajemnej korelacji. A ze Cichy ma klopoty z korelacja nawet wlasnej wypowiedzi, to i nie dziw ze jego problemy z kompatybilnoscia poteguja sie w okolicznosciach, gdy sytuacja wymaga uruchomienia sieci z wieksza iloscia powiazan niz posiadana przez niego siec szarych komorek. Na przyklad w sytuacji, gdy zona wysyla go do marketu z lista zakupow, ciekawe jak gostek radzi sobie wtedy bez wrotek.

    Czytajac wyznania red. Cichego, nie dziw, ze Michnik popadl w niejedne tarapaty majac tego rodzaju cyngli jak red. Cichy, na co sobie oczywiscie jak najbardziej zasluzyl, tylko niepokojace jest to, ze jak nie nabedzie umiejetnosci w ich dobieraniu, to jego gazeta moze stanowic spora konkurencje dla wolnych mediow, no bo kto bedzie sluchal Radia Maryja, zeby sie czegos dowiedziec, w sytuacji, gdy pozbawione umyslowej zbornosci oraz funkcji logicznego myslenia cyngle zaczna tak piorunujaco rewelacyjnie cyngolic, z czego bedzie mozna wszystko wyczytac w przerwach miedzy synapsami…

  176. KADETT

    A wiesz jak “Georgia” odegrala role w trudnych wtedy rozmowach z USSR ? Przyjmowal Brzezinskiego i Schulza Shevardnadze, minister spraw zagranicznych. Obaj Amerykanie dobrze przecwiczyli w domu tekst i melodie, i przy drinkach, ku powszechnemu zaskoczeniu, odspiewali “Georgia” Gruzinowi. Oczy mu sie spocily i cichutko zaczal im wtorowac. Dalej, rozmowy poszly z serdecznym podtekstem i kto wie czy nie byl to poczatek flirtu z NATO.

  177. Sebastian,

    celem zakonczenia tej dusznej dyskusji:

    Wierz mi: w hierarchii nagannosci naruszania swobod i praw obywatelskich zakaz palenia tytoniu lub nakaz ograniczenia szybkosci tu czy tam naprawde znajduje sie daleko w tyle za takimi rzeczami jak plec, rasa/pochodzenie etniczne, religia czy orientacja seksualna. A i tutaj istnieje pewna hierarchia, i na przyklad nie wolno dyskryminowac kobiet dlatego, ze tak nakazuje czyjas wolnosc religijna (mowa oczywiscie o kraju takim jak Kanada, a nie Arabia Saudyjska).

    Papieros nalezy do szerokiej gamy rzeczy codziennego uzytku, ktorych uzyciejest reglamentowane z roznych powodow. Jesli uwazasz to za dyskryminacje, to Twoja sprawa.

    Na argumenty o czystosci powietrza czy o niezdrowej zywnosci nie mam zamiaru sie zalapywac i dyskutowac ich sensownosci. Ale nic stoi na przeszkodzie, abys zaczal stosowna krucjate celem uzdrowienia panujacej sytuacji. Moze tylko mala uwaga: uwazaj, bo w szukaniu dziury w calym upodabniasz sie nieco do tytulowego bohatera opowiadania Mrozka “Wyznania o Zygmusiu”, w czesci dotyczacej slimaka i jego dylematu z pozyczaniem nogi od innego slimaka. Nawet adwokaci wlascicieli restauracji i barow nie uzywali takiej argumentacji, do jakiej Ty sie odwolujesz.

    Widac znali umiar.

    Pozdrawiam.

  178. Do:kadett

    A nie obiło ci sie o uszy cóś takiego – “cywilizacja śmierci” ..?

    Ja pisze o Workucie a ty o Watykanie.

    Slawomirski

  179. Lizak zostal masonen! Cale szczescie, ze daleka jest droga od czeladnika do mistrza.
    WINIEN

  180. kadett pisze:

    2009-08-16 o godz. 11:51

    Dlatego pozostanmy przy pragmatyzmie.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Przed chwila wrocilem z wycieczki nad Baltyk. Bylem rowniez w Szczecinie; z Europy zostaly tam bulwary i arterie zaplanowane jeszcze przez Hausmanna. Udalo mu sie tez “przemeblowac” Paryz, podobnie jak generalowi Barcelone. A obaj nie mieli ze soba przeciez nic wspolnego.

  181. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-16 o godz. 10:44
    Winien,
    O czym bys pisal gdyby nie Falicz…

    O tym na przyklad, ze niezaleznie od tego, kto “mieszal” w pogromie kieleckim, to sprawcami byli Polacy. Pan sugerowal, ze UB, jesli nawet, minimalizuje lub wymazuje wine lub nawet wyklucza udzialku Polakow. Zajalbym sie przy tym rowniez pogromem Krakowskim; lato 45.

    O tym na przyklad, ze czas, epoki mijaja i jezyk ulega rozwojowi. Pan zatrzymal sie natomiast w epoce, ktora tak chetnie krytykuje. Epoce fokloru cyganskiego. Mnie interesuja Romowie. Mala roznica, pisalbym wiec o tych roznicach. Do reszty wroce niebawem.
    Z powazaniem

    WINIEN

  182. do Slawomirski pisze:

    2009-08-16 o godz. 07:01
    Zycie wedlug magrud:
    …gnijace cialo…….

    Radze zaniechac placzu i smiac sie; bo “smiech to zdrowie”.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  183. absolwent pisze:

    2009-08-16 o godz. 00:26

    Chyba wypada się pochlastać, albo obwiesić !

    Teraz rozumiem co kadett mial na mysli piszac o cywilizacji smierci. Wlasnie to.

    Slawomirski

  184. absolwent pisze:

    2009-08-16 o godz. 10:57

    Okon ma problem z Madonna.
    Madonna nic nie wie o Okoniu.
    Czeski film.

    Slawomirski

  185. Do Sławomirskiego – Magrud ma rację – to paniczne , dobnomieszczańskie , lepkie dbanie o stolec , papu jest niskich lotów . Mało rozumiesz Sławomirski .
    Do TO i inn. Nie chodzi o to żeby Was truć . I nie WY (do TO ) dopłacacie do NAS – PALACZY , tylko MY do was – jak pisałem 130 tys.€ do łba starego w przytułku !!!!!
    Odnoszę wrażenie , że tu nikt nikogo nie czyta (prawie) . Każdy wrzuca swóją kupę (“intelektualną ” ?) i … chodu ! Bo dlaczego TO smie pisać , że do mnie dopłaca ????????? To ja łożę na jego Alzheimera w przytułku !
    Panie Sławomisrki , Falicz i Kadett – Jak podał ktoś z IPN (czyli żródło w tym przyp. wiarygodne ) tzw. Sowieci zabili nas Polaków coś koło 130 tys. do kupy , licząc Katyń i gułagi . Jest to 10 x mniej niż głosili “londyńscy” .
    Tak czy siak żle , ale wodzusie Powst. W-skiego są LEPSI !!!
    Precz z polityczną poprawnością !!! Palić , pić , p… ( to akurat salony popieraja ! ) Swiecić żarówkami edisonowskimi ( kupić na zapas , potem będą z przemytu ) . Używać słów pedał i Cygan ! Koniec świata blisko !!!!

  186. Wystarczy wyjsci z domu i wsiasc do “pociagu byle jakiego”, albo tez innego srodka lokomocji, aby sie przekonac o tym, ze od Talina, az do Lizbony nie ma murow. Ba, nie ma nawet kontroli granicznej. Polska ojczyzna jest sprzedadana i bezbronna, wydana na zer niemieckim rewizjonistom i wszelkiej masci imperialistom. ”
    “Niech sie mury pna do gory”
    “Dal nam przyklad Ulbricht, Scharon i Bush
    Jak budowac mamy”
    Roszczenia terytorialne wysuwane do Polski przez pania Eryke Steinbach i kanclerz Niemiec Angele Merkel mozemy znalezdz znakomicie udokumentowane u Lizaka i jemu podobnych, tam i tylko tam. Wyjatkowa promocja dla wszystkich wiecznie wczorajszych.

    Wzmianka do niewielkiej ewangeli.

  187. Do:WINIEN MA

    Czytam Falicza bez entuzjazmu.
    Nie czytam Lizaka-wulgarnosc.
    Ten nowy nick nie jest chyba najszczesliwszy bo pachnie KK ,sadem(ostatecznym?) lub prokuratorem. Nic pozytywnego.

    Slawomirski

  188. Sławomirski , jak nie kumasz Magrud i jej poetyckiej wzniosłości , to zadam Ci taki problem moralno – egzystencjalno – filozoficzno jakis tam . Otóż , jedzie pogotowie na sygnale do jakiegoś człowieka . Jak wiadomo jest nas zbyt dużo i politycy głowią sie jak to przerwać bądż zmniejszyć . Nadalismy sobie – my ludzie – specjalne prawa . To NASZE życie jest podobno bezcenne . Rozważ – czy to pogotowie jadąc do Ciebie np. , a jesteś , jak inni ludzie tylko PROBLEMEM , ma prawo przejechać ( na śmierć ) np. ostatnią parę BOCIANÓW ( zakładamy hipotetycznie , że jest ostatnia ) . A bociany – bo medialne , znane i osadzone kulturowo . Jeśli wybierasz siebie , nie bociana ( ja nie ) , uzasadnij dlaczego !!!!

  189. Heleno , jeśli palisz i wydajesz 12 fuli na fajki , to czemu sie nie buntujesz ???
    Dopłacasz przecież do przytułków dla niepalących ! Z tym RM to przesadziłaś . Ale ,ucz się choćby od diabła .
    Problemem wiekszości blogerów jest własnie liberalno-permisywna polityczna poprawność !!! I wiesz kto dał mi fajny przykład przed godziną ??? Żiżek ! Otóz dał taki przykład . Ojciec patriarchalny i wymagający mówi dziecku : idziemy do babci !!! Babci stara i nudna wzorcowo . Dziecko się buntuje . Sytuacja czysta . Z buntu może zrodzić się nowa jakość . Drugi ojciec , liberalno – przyzwalający , mówi : słuchaj , wiesz , że babcia lubi jak do niej przychodzisz . Wybierz sam , czy idziesz czy nie . Pytanie – które dziecko ma większy problem i jest sprytnie postawione przed możliwością wyboru ????
    Bycie poprawnym i “kulturalnym” narzuca często drugą opcję . A jest ona sprytna i szkodliwa . Często obserwowana na tym forum .
    Lepszy przykład , dała go sama GW , wzór poprawności . Dała, jako pewne memento , ale bez wyciągania wniosków dla naszej cywilizacji , która niechybnie przez to upadnie . Patrz zniesienie matematyki na maturze i zaniedbanie techniki w Polsce i rozwój kobieco – pedziowych kierunków .
    Ale do rzeczy i GW . Rzecz sie dzieje w Szwecji . Nauczycielka klas początkowych z parytetu rasowo – płciowego to Iranka . Uczy baba szwedzkiego ( paranoja co ? ) . Zasób jej słów jest tak mały , że nie zna np. słów na ż ( odnosząc do PL jak żródło żdżbło itd ) . Dzieci się buntują . Jeszcze potrafią – bo dzieci . W końcu starzy też ( co za odwaga !!! ) . Idą do dyrekcji
    szkoły . Popłoch !!! . Delikatnie zwracają babie uwagę . Ta oskarża ich o prześladowanie rasowe oczywiście . Chce 6 tys. koron kasy zadośćuczynienia !
    Targują się , ale mają pełne gacie strachu ! W końcu baba , nie mając żadnych argumentów dodaje …. jestem lesbijką !!! Nie ma to nic do rzeczy – ale szkoła już zupełnie zes… się ze strachu … i … płaci !
    Pytanie do poprawnych : co bedą umiały te dzieci . Problem się bowiem pogłębia na wielu frontach . Czy możemy liczyć tylko na wyrozymiałość naszych chińskich przyszłych panów !

  190. @G.Okon
    Przpraszam Cię, dopiero teraz znalazłem Twoje wpisy. Poza tym mam gości, jestem zajety i zajrzałem dziś na blog tylko na chwilę, nie czytając, co wyżej. “Cud nad Wisłą” bardzo nie podobał się Piłsudskiemu, a najnowsze badania historyków świadczą o b. dobrej pracy naszego wywiadu i złamaniu szyfrów sowieckich. Pisano o tym dużo kilka lat temu. W świetle tych badań to nie był żaden cud.

    Nie zapominaj, że wciąż trwają spory o to, kto wygrał bitwę warszawską. Narodowcy od samego poczatku twierdzili, że wygrał szef sztabu – Rozwadowski, pomniejszali rolę Dziadka, Francuzi, że Weygant. W kolejce po laury stoją jeszcze Haller, Sosnowski i Sikorski, nie mówiąc oczywiscie Na razie podsyłam, co jest na wierzchu. Może znajdę coś smakowitszego:

    http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=404

    http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=404

    Tu masz o złamaniu szyfrów (na 2-giej stronie)

    http://www.bitwawarszawska.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=37:przebieg-bitwy&catid=2:bitwa-war&Itemid=26

    Do jutra!

  191. @G.Okon
    Cicciolinę wprowadzić chciał pod pachę do Sejmu nijaki P. Gadzinowski (wtedy lewa ręka Urbana w NIE). M. Ciccione gości w Polsce, a gość w dom, Jowisz w dom..? Wyjedzie, będzie łatwiej pisać. Tym bardziej, że to kompletnie nie moja bajka. Jak cały koncern za nią stoi, to ja nie wiem, co tam jest prawdziwe. Najlepszy występ Madonny widziałem w filmie “Dym”
    i przez chwilę pomyślałem o niej “artystka”. To był ten jeden, jedyny błysk.

  192. @G.Okon
    Występ M. Ciccone w filmie “Dym’ trwał może 2 min.

  193. Momo, ja akurat nie mysle, ze jak to nazywasz “liberalna polityczna poprawnosc” jest moim “problemem”. Nie szukaj zatem u mnie zrozumienia ani dla swych pogladow ani jezyka wypowiedzi, bo go nie znajdziesz. Nawet nie zamierzam z nimi dyskutowac.

  194. Jakobsky,

    /Jacobsky pisze: 2009-08-16 o godz. 16:39 /
    ————-

    Szanowny Panie,
    celem zakończenia dyskusji, która się nie odbyła.

    1. Tematem rozmowy było palenie tytonuiu. Rozmywanie konkretnego tematu w hierarchichnych meandrach- to ryzyko rozmycia tematu.
    2.Pańskie zdanie:”Papieros nalezy do szerokiej gamy rzeczy codziennego uzytku, ktorych uzyciejest reglamentowane z roznych powodow. Jesli uwazasz to za dyskryminacje, to Twoja sprawa.” – nijak się ma do moich stwierdzeń.
    Ja od początku twierdziłem, że ochrona niepalących przed dymem produkowanym przez palaczy to oczywistość. Problem widzę wyłącznie!!! w tym, że przy okazji uwalniania świata od nałogu, nie pozostawia się furtki na prawo do decydowania/restauratorzy/ o przeznaczeniu swoich przybytków/ autostrady dla Pańskich BMW!!!/.
    Brak choćby małych możliwości dla takich “autostrad” jest dyskrtyminacją.
    3.Trująca żywność i zatrute powietrze, to tylko zadrażnienie z mojej strony – wybiórczego i pokrętnego uroku wszelkiej poprawności, co ładnym prtzykładem zobrazował “momo” w swoim wpisie:”momo pisze: 2009-08-16 o godz. 19:06 “.
    4.Nie rozumiem uwagi o ‘szukaniu dziury w całym”, jaką mnie Pan poczęstował w komplecie z “wyznaniami o Zygmusiu”…
    Jako zwyczajni obywatele, pomimo różnych warunków w jakich żyjemy, jedziemy na tym samym wózku.Powinniśmy starać się wspólnie dociekać, gdzie ewoluująca subtelnie władza robi nas w jajo, i przynajmniej dopuszczać do siebie warianty spoza
    podstępnej, wkreowywanej w nas poprawności, żeby nie dać się wpędzić w jednowymiarowość. Dopóki zachowamy otwartość i szacunek dla siebie, będziemy sensowną drużyną obywatelską. Układanie w swojej głowie w logiczne warianty tego co nam podaje się jako intelektualne produkty wysoko przetworzone, czyni z nas w dużym stopniu zahipnotyzowane marionetki/przykład z mojego poprzednieg wpisu.

    Na dzisiaj dam już Panu spokój, bo i tak za dużo już Pana wymęczyłem.

    Dziękuję bardzo za rozmowę, Pozdrawiam,Sebastian

  195. Helena 14.46
    Madonna mnie nie ziębi, ani kręci, ale takiego popisu nieprawdopodobnego bezinteresownego chamstwa i rynsztokowej wulgarności na tym blogu jak wczoraj o 21.07, jeszcze nie było. Będę musiał porozmawiać z Jurkiem Baczyńskim na ten temat. Znamy się od roku 1974 z “Życia Warszawy”.
    Pozdrowienia.

  196. momo pisze:

    2009-08-16 o godz. 18:26

    momo’s problem

    Instynkt samozachowawczy podejmuje decyzje.
    Prawa biologiczne sa silniejsze od intelektualnych spekulacji.
    Czlowiek to myslace zwierze a nie podobienstwo boga.
    Biologia rozwiazala ten problem za ciebie.
    Postapisz wbrew instynktom biologii naruszysz odwieczne prawa starsze od praw boskich.

    Slawomirski

  197. momo pisze:

    2009-08-16 o godz. 18:09

    “Precz z polityczną poprawnością !!! Palić , pić , p… ( to akurat salony popieraja ! ) Swiecić żarówkami edisonowskimi ( kupić na zapas , potem będą z przemytu ) . Używać słów pedał i Cygan ! Koniec świata blisko !!!!”

    Anarchizm,egzystencjalizm i momo podlegaja prawom biologicznym.

    Slawomirski

  198. @Sławomirski
    Cóż ja mogę poradzić na to, że Tobie zbyt wiele kojarzy się z Watykanem?
    Ale przyjmuję do nieaprobujacej wiadomosci, że Workuta to “cywilizacja życia”.

  199. @WINIEN
    Pragmatyzm ma zabójczy wpływ na moralność. Życie ma także wymiar moralny. Bardziej pragmatyczne jest szybko ukraść milion zamiast powoli zapracować na niego. Najlepiej bogatemu. :lol: i pozdrawiam

  200. KADETT

    Jest duszno i goraco to tylko Blog ochladza swiezym powiewem zlotych mysli. Ale Kadett milczy. Jacobsky tez. Wrocilem do chlodu i splywa ze mnie pot razem z tym co czytam. Nawet ptaszki zamilkli w tem goracu. Ptak nie ptak, ale ges – wylazla z wody i drapie sie krzywa lapa. 2.5 mm by ja scielo, bez watpienia, ale ona jest pod ochrona, odstawilem karabin. Lazi koslawo po trawie i zezuje na mnie – szczypac czy nie szczypac ? Podsrac – najlepiej. To potrafi. Tupet jej zjechal na zezowate oko i jakos nie wie, jak sie do tego zabrac. Skonczy sie jak zwykle: albo cudzymi rekami, albo choc trawe obrobi. Dzieki Bogu, nie ma tym razem wajchy i nie zamierza torow przestawiac na swoje – gesie. Zanim wieczor przyjdzie, obsluza ja zapewne dwa dyzurne przyglupy po swojemu – ni przypial, ni przylatal i zadowolona pojdzie spac. Poczekam do ranka, ktory Cie, mozliwe, ozywi.

  201. @momo
    Gdyby Sowieci wykończyli nas w liczbie 20x większej byłoby lepiej dla “wodzusiów” PW? Co to za logika..? A gdzie tu są Niemcy w tej matematyczno-odjazdowej układance..?

  202. G.OKON
    cały ustęp połknąłem z pośpiechu!

    Narodowcy od samego poczatku twierdzili, że wygrał szef sztabu – Rozwadowski, pomniejszali rolę Dziadka, Francuzi, że Weygant. W kolejce po laury stoją jeszcze Haller, Sosnowski i Sikorski, nie mówiąc oczywiście o tym, że podziękowania specjalne należą się Stalinowi. Tuchaczewski wypomniał mu jego błędy i fałszerstwa z sierpnia 1920, za co zapłacił głową.

  203. momo pisze:

    2009-08-16 o godz. 18:09

    Proktologiczne tak samo jak urologiczne sa tematami medycznymi.
    To nie ten blog momo.

    Slawomirski

  204. Dawid Jakubowski http://www.1917.info.pl pisze:

    2009-08-16 o godz. 02:40

    “Mój pradziadek, przedwojenny działacz PPS Lewicy mawiał, że dusza większości członków społeczeństwa musi dorosnąć do socjalizmu, by nie stał się on swoim zaprzeczeniem. W pełni przyznaję mu rację.”

    (Pra)dziadek do orzechow
    http://www.youtube.com/watch?v=z2ISRMSIyX8&feature=fvw
    Kocham Czajkowskiego ,nie cierpie komunizmu.

    Slawomirski

  205. momo pisze:

    2009-08-16 o godz. 19:06

    Lizak:
    Bardzo interesujące i mądre.
    Tego typu szantaż jest powszechnym chlebem na tym blogu.
    Wystarczy tylko powiedzieć Madoff lub Goldmann a zaczyna się niebywałe widowisko.

  206. Slawomirski pisze:

    2009-08-16 o godz. 18:26

    Lizak:

    Nie upraszam pana o czytanie moich tekstów.
    Nie ukrywam, że ja niezwykle wnikliwie czytam pańskie teksty.
    Tym niemniej muszę poinformować, że pańskie wpisy bardzo boleśnie rażą moje poczucie estetyki.

    Bez poważania.Lizak

  207. Apel do eurooptymisty

    Drogi Bywalec salonów europejskich.
    Zanim zabierzemy się za kształtowanie polityki i pouczanie innych, należy najpierw sobie postawić odpowiednio wysoko poprzeczkę.
    W ten sposób by unikać elementarnych błędów dyskredytujących meryrtoryczne intencje.
    Nie mam zamiaru czepiania się powszechnych w pańskim tekście literówek, bo to zaledwie może świadczyć o niechlujstwie a nie o braku wiedzy.
    Jeżeli jednak powyższe uwagi uzupełnimy zastrzeżeniami co do pisowni wyrazów “ewangeli” i “znalezdz” to zaczyna nam się rysować obraz niekompetencji językowej.
    Owa niekompetencja językowa sama w sobie nie stanowiłaby dylematu u polskiego emigranta na obczyźnie.
    Przypadek ten conajwyżej należałoby potraktować ze zrozumieniem i sympatycznym pobłażaniem.
    Gdyby nie ironiczne roszczenia wysuwane “do Polski”,wg Bywalca zachodnich salonów,a w gruncie rzeczy chodzi o roszczenia wysuwane w zawoalowany sposób wobec Polski, co podkreślam z całą mocą zarówno w rozumieniu językowym jak i politycznym.
    Przyznam, że dla mnie historia jest matką nauk, jak to niektórzy ładnie określają.
    Przyczym jest to ważne w wyciąganiu wniosków dla perspektywicznych rozwiązań politycznych.
    I jeśli w tym sensie ktoś chce być abnegatem politycznym, to jego problem, ale nie powinien on zabierac głosu w kwestii swojej byłej ojczyzny, ponieważ nie jestem pewien ,w interesie której on występuje.
    Jeżeli występuje on w jednym szeregu ze sprawcami oczekując tolerancji od ofiar,to ja nie rozumiem takiej postawy.
    Mało tego przyznam, że są mi obce tak “nowoczesne ” zachowania, wobec których ja jestem dumny ze swoich “wczorajszych” poglądow w kwestii suwerenności Polski.
    I nie chodzi tutaj nawet o bezpodstawne przepraszanie Niemców przez polskich biskupów.
    Nie chodzi także o fizyczne mury czy ich brak.
    Chodzi o symbolikę tych murów i konsekwencje wynikającego z nich myślenia dla przyszłości Polski.
    Te mury zanim powstają formułuja się w naszych umysłach i nie bez powodu.
    Trudno się zatem dziwić, że w sercu Europy na terenie gwałciciela praw ludzkich powstał mur, którego istnieniem chciano się oddzielić od wielokrotnego agresora sprowadzającego nieszczęścia na Europę w wymiarze dziesiatkow milionow ofiar.A Polska należała do najbardziej poszkodowanych ofiar, która w procentowym ujęciu poniosla najwyższe straty.
    Straty, z których po dzień dzisiejszy nie może się podnieść, straty pogłębione obecnym rozbiciem i przejęciem majątku narodowego, który obecnie przestał już pracować dla Polski i przynosić dla niej dywidendy.
    Powoduje to rokroczne kłopoty z zamknięciem polskiego budżetu i odbija się negatywnymi reperkusjami na poziomie życia Polaków.
    Niebezpiecznymi konsekwencjami dla Polaków stają się aktualne roszczenia obywateli miemieckich w Europie bez murów, kiedy to polskie sądy bez większego zastanowienia się w imię abstrakcyjnej idei Wolnej Europy pozbawiają polskie rodziny całego majątku i dorobku życia wyrzucając swoich rodakow na bruk.I tutaj właśnie materializuje się agresywna i odwetowa polityka Eryki Steinbach.
    Przekroczono niebezpieczny Rubikon dzielący myślenie od praktyki. Jeżeli jest to Wolna Europa to zapewne nie dla Polaków.
    Na integracji jednoznacznie zyskały Niemcy.
    A wobec powtarzających się systemowo ataków na Rosję i porozumienia jałtańskie nie ma żadnej pewności, że będzie ona nadal politycznym i militarnym gwarantem naszej integralności i bezpieczeństwa granic.
    Tym bardziej sprawa staje sie coraz bardziej dyskusyjną wobec błędnej polskiej polityki zagranicznej lokalizującej nas poniżej relacji rosyjsko-niemieckich.
    Polska tym dwóm mocarstwom przestaje być potrzebną.
    A stąd już niedaleka droga do stwierdzenia w ich polityce zagranicznej wobec siebie, że Polska stoi na przeszkodzie ich rozwojowi ekonomiczno-politycznemu.
    Jeżeli historia już raz dowiodła, że Europa i świat mogły się obyć bez Polski, to nic nie stoi na przeszkodzie by w odpowiednim przedziale czasowym, powtórzył się ten stan rzeczy na wyższym poziomie spirali rozwojowej stosunków międzynarodowych.
    I nie zapominajmy,że Unia Europejska, którą się tak fascynujemu to głównie Niemcy stanowiące z racji swej potęgi gospodarczej czynnik dominujący w tej strukturze.
    Niemcy nigdy nie wystąpią w tej strukturze przeciwko swoim mocarstwowym interesom.
    Natomiasy my w niej mamy niewiele do powiedzenia.
    Nawet wybór Buzka niczego nie zmienia tutaj na mapie decyzyjnych i figuratywno-reprezentacyjnych możliwości.
    Merkel nie zachwyca przesunięcie amerykańskich rakiet “Patriot” do Polski, no i ich nie mamy.
    Rosjan nie zachwyca zbudowanie w Polsce systemu obrony przeciwrakietowej ,co godzi w ich bezpieczeństwo, no i nie będziemy go mieli.
    Pozostaje nam ostatecznie fraternizowanie się z byłymi ukraińskimi upowcami, którzy wymordowali nam setki tysięcy naszych braci na Wołyniu i którzy maja także ciche i ukryte wobec nas pretensje terytorialne.
    Możemy sobie także popijać czerwone winko gruzińskie w towarzystwie niezrównoważonego Saakaszwili wysłuchując jego arii na antykomunistyczne tematy.
    Pozwala się nam także dostarczać mięsa armatniego do Afganistanu .
    Wydaje sie jednak,że jst to ciut zbyt mało jak na potrzeby, mzżliwości i ambicje średniej wielkości europejskiego narodu..

  208. Anna M, 16.14. Przeglądam Gazetę Wyborczą, aczkolwiek z jej stron dobywa się trujący gaz. Nie mam innej. Wszystkie pozostałe są jeszcze gorsze. Te wynurzenia cyngla Cichego nie są chyba nowe. Oni wszyscy nazwali się kiedyś szyderczym sloganem “autorytetów moralnych”. A to po prostu hołota posługująca się knajackim językiem, chciwa na forsę, kłamliwa i dodatkowo popierająca swoich ziomków. Dlaczego Jaruzelski przekazał władzę najgorszym zepsutym, zdeprawowanym i głupim elementom. Czy nie miał innego wyboru?

  209. Kadett, Dostrzegam częstotliwość, aczkolwiek nie czytam Twoich wpisów. Wydaje mi się, że są o niczym, proste młócenie powietrza. Tym bardziej, że krążą opinie, że robisz za dwóch, za siebie i Sławomirskiego. Kiedy wy śpicie nie mówiąc już o innych czynnościach?

  210. @jasny gwint
    Ktoś musi czuwać, żeby spać mógł ktoś. Jak nie czytasz, to nie powinno ci się nic wydawać. ;)

  211. Lizak pisze:
    2009-08-17 o godz. 08:42
    Ze swojego rodzaju zakłopotaniem… gratuluje wpisu.

    Niezależnie od swojej etykietki – uważam, ze unormowanie naszych kontaktów z Rosja i Rosjanami na normalnym i wspólnie opłacalnym poziomie jest dla Polski znacznie ważniejsze niż nieskończone ubijanie piany wokół “problemów” polsko-żydowskich, które albo są historia albo sprowadzają się do wymuszonej realizacji izraelskiego projektu lokalnego mocarstwa ( i koniecznych do tego “amerykańskich” wojenek).

    Polska racja stanu wymaga dobrych kontaktów z Rosja.
    Nasza rola w Europie w przyszłości; politycznie i gospodarczo jest zdefiniowana przez role naszego kraju jako kraju lezącego w CENTRUM przyszłej Europy już razem z Rosja co jest wg. mnie jedynym sensownym, logicznym i obopólnie opłacalnym scenariuszem dla naszego kontynentu (może 20 może 50 lat).
    USA mogą sobie dzielić świat wraz z Chinami tylko tak długo jak długo Europa jest skonfliktowana z Rosja.
    Niemcy i Rosjanie zdają się o tym wiedzieć Polacy próbują zamiast na tym zyskać – zawracać kijem Wisłę.
    Kończy się jak z gazociągiem – zamiast go mieć w Polsce i moc dyskontować swe strategiczne znaczenie Polacy się postawili i gazociąg będzie na dnie Bałtyku…głupota do kwadratu.
    A poszło o światłowód?

    Następny artykuł Zakowskiego o chamstwie…tym razem znacznie krótszy ale i tak Pan Jacek zdołał powtórzyć słowo chamstwo (odmieniając je przez wszystkie przypadki) 10 razy.
    Dołożył do tego: pacana, piernika, dupka, kretyna, komucha i lewaka oraz z wyraźna przyjemnością zacytował w codziennej wysokonakładowej gazecie cytat z blogu o “lizaniu rowa” przez Pana Prezydenta (oczywiście już bez cytatu z malej litery…
    Tak bojowo walczy się o kulturę wypowiedzi staczając się do rynsztoka.
    Staje sie do poniekąd charakterystyczne dla Wybiorczej z jej rożnego rodzaju wojnami (typu walka o pokój).
    Najpierw zalana żółcią walka z nienawiścią teraz chamska walka z chamstwem.

  212. Winien
    Próbuje odgadnąć i zrozumieć Twoje zawoalowane aluzje.
    Np. jeżeli chodzi o ten wkoło powtarzany temat cygańsko-romski.
    Właśnie czytam o naszych dobrotliwych sąsiadach Czechach, którzy postanowili podpalić dom razem z cala zamieszkująca go rodzina.
    Co drugie zdanie jest to albo rodzina romska albo cygańska, dom w tytule jest domem cygańskim itd.
    Jest to duży artykuł w Wybiorczej przedruk Lubosa Palata i już teraz nic nie rozumiem.
    Fakt spędziłem kilkanaście lat poza krajem i może jeszcze nie zrozumiałem ze “prawdziwych Cyganów już nie ma” a zastąpili ich Romowie – czy do tego pijesz Winien?

    Co do pogromu kieleckiego i Marca 68 – pomogę Ci Winien – chodzi mi oto, ze chociaż za Sanacji było w Polsce Żydów 100 razy więcej to dopiero zbrodniczy antysemityzm pojawił się w całej okazałości gdy Polska straciła swoja suwerenność.
    Potrzeba było albo Niemców w Jedwabne albo sowietów w PRL-u.
    To trochę jak z polska homofobia – okazuje się, ze np. ostatnia afera była dziełem psychopatki a cala lokalna społeczność “nietypowo” lubi i szanuje kochających inaczej.
    W Ameryce podkładają bomby pod kliniki aborcyjne ale to Polacy są zacofani bo parę babć pomacha pięściami i rozejdzie się do kolejek po lekarstwa albo do spowiedzi.

    Chodzi mi o nasze szczególne zamiłowanie do dorabiania Polsce świńskiego ryja.

  213. Sebastian,

    skoro problemem jest tylko niepozostawienie furtki restauratorom, to wydaje mi sie, ze problematyke restauratorow przedstawilem dosc jasno wyzej. Furtki byly, ale zadna z nich nie zostala otwarta, z roznych przyczyn.

    Zwracam uwage, ze restauracja czy bar naleza do strefy aktywnosci reglamentowanej, jak wiele innych. Wlasciciele maja ograniczone pole manewru jesli chodzi o przeznaczanie swoich przybytkow, zwlaszcza jesli chodzi o przestrzeganie norm sanitarnych czy innych przepisow administracyjnych zwiazanych z prowadzeniem lokalu. “Swoj przybytek” nie oznacza wcale, ze “my restaurant is my castle”. Skoro ochrona niepalacych, a przede wszystkim zapobieganie “biernemu paleniu” przez niepalacych staly sie priorytetem spolecznym (co ujmuja uchwalone przepisy), tak wiec restauratorzy nie mieli wyjscia i musieli sie podporzadkowac. Podobnie jak palacy. Byc moze w innych krajach do problem podejdzie sie inaczej, ale ja przedstawiam przyklad z mojego podworka – przyklad rozwiazania globalnego, i ktorego wcielenie w zycie, po poczatkowym kwiku, odbylo sie normalnie.

    Czy w przypadku zakazu palenia w restauracjach i barach zrobiono sobie z nas jajo ? Kwestia wrazliwosci osobistej kazdego z nas. Lub sposobu percepcji zjawisk oraz indywidualnego stopnia gorliwosci w szukaniu drugiego (i nastepujacego po nim) dna. Ewentualnie szukania dziury w calym. I tutaj byc moze sie roznimy. Ale tez nie uwazam, zeby moje odwolanie sie do Mrozka wypadalo z kontekstu tej dyskusji.

    Raz jeszcze zapraszam do przemyslenia swobody, z jaka odwolujesz sie do tego, co sam nazywasz poprawnoscia. Nie przypominam sobie, zeby wsrod podejmowanych kwestii w quebeckiej debacie na temat zakazu palenia w restauracjach padl argument naduzycia poprawnosci, choc oczywiscie postulowano roznorodnosc lokali, ale z przyczyn merkantylnych, a nie filozoficzno-swiatopogladowych, na fali walki z poprawnoscia. Byc moze w Polsce bedzie inaczej, na co wskazuja Twoje wypowiedzi i stopien uwrazliwienia na te kwestie.

    Coz, co kraj, to obyczaj.

    Pozdrawiam.

  214. Slawomirski pisze:

    Kocham Czajkowskiego ,nie cierpie komunizmu.

    Panie Sławomirski, a co Pan na to, że jedyny wcielony do tej pory w życie komunizm to epizod komuny paryskiej w 1871 r. ? Dlatego właśnie sam podkreślam, mam sympatię wobec tych, którzy starali się/starają popchnąć ten proces w innym kierunku a nie wobec doktryn nazwanych ich imionami, realizowanych przez duże grupy społeczne, nie zawsze idące po myśli tego czy innego patrona. Intencją niektórych dobrych jednostek, niezależnie od tego, czy są przywódcami czy też szeregowymi działaczami ( zdarzają się takie wśród jednych i drugich ) nie zbuduje się raju – liczy się to, jaki kierunek forsuje i REALIZUJE WIĘKSZOŚĆ zaangazowanych w ten proces. Ciekaw jestem, czy uważa Pan, Stalin bądź Mao czy Pol Pot, bądź inny z prawdziwych tyranów, sam zdołałby zamienić życie swoich obywateli w piekło… Jako historyk znam odpowiedź – niezbyt miłą odpowiedź… Socjologowie także mają tu zresztą swoje do powiedzenia – zetknął się Pan z wynikami badań Miligrama, Ascha i Zimbardo pozwalającymi zrozumieć esencję narodzin totalitaryzmów ? Jak pisze mój znajomy na naszejklasie w swoim opisie: Budowanie komunizmu jest równie trudne jak wcielanie w życie przykazań bożych … Jeszcze jedno pytanie, czy lubi Pan w takim razie kapitalizm?

  215. Chamstwo w internecie… ciąg dalszy

    Nagle wszystkie gadające głowy i moralne autorytety…obudziły się jednocześnie przypadkowo i oryginalnie spostrzegłszy ten “typowo polski” fenomen…
    Zakowski, później (pisze, ze wcześniej…) Turnau, Stasiak OCZYWIŚCIE nasz gospodarz (wszystko parę dni od siebie i wszystko na jedno kopyto).
    Newsweek również napisał (“Wirtualny lincz”) dokładnie to samo co nasz Pan Daniel …
    Violetta Ozminkowski, współpraca Jolanta Molińska:
    Wytłuszczonym drukiem Pani Violetta pisze w pierwszym zdaniu

    “W sieci nie liczy się to, co robisz, kim jesteś i co osiągnąłeś. Nikogo to nie obchodzi. W sieci jesteś kurwą, szmatą, chamem, chujem, Żydem, Ruskiem, Szwabem, zdrajcą i pedofilem.”

    faktycznie, media ubber alles…nareszcie mogą sobie napisać.

  216. Puste regaly
    Przed 75 laty w maju spalono na Bebelplatz (niegdys Plac Opery) vis-à-vis uniwersytetu Humboldta tysiace ksiazek. Obecnie Biblioteka Uniwersytecka jest dobrze zaopatrzona w wolumina chetnie lub mniej chetnie czytane przez studentki i studentow. Tak moznaby opisac zdarzenie z przed lat, ktore mialo miejsce w centrum Berlina oraz stan dzisiejszy, gdyby nie skutki kolejnych incydentow i zbrodni w nazistowskich Niemczech w latach nastepnych.

    Bebelplatz zawdziecza swoje istnienie Friedrichowi Wielkiemu, ktory planujac Forum Fridericianum chcial zademonstrowac wolnosc nauki, sztuki oraz religii. Prawie dwa wieki pozniej zdeptano te piekna idee. Heinrich Heine powiedzial wiele lat wczesniej; „gdzie pali sie ksiazki, pali sie ludzi“. Jego ksiazki spalono rowniez na tym placu. Lista nazwisk „spalonych“ autorow jest dluga. Turysci oraz mieszkancy Berlina codziennie przechodzacy obok zapadnietej (wkopanej w ziemie) biblioteki, zatrzymuja sie zauwazajac brak ksiazek i brna dalej w kierunku Gendarmenmarkt lub jasnej od ostrego swiatla witryn Friedrichstrasse.

    Pomnik Michy Ullmana w formie hermetycznie zamknietej bibliteki mogacej pomiescic ok. 20.000 ksiazek zbudowany zostal w czesci podziemnego tunelu linii tramwajowej. Przez przezroczysta plyte umieszczona na powierzchni widzimy puste biale regaly. Pomnik ma wymiary 5x5x5 metrow. Przechodzac przez Bebelplatz spogladamy na miejsca na ksiazki i zastanawiamy sie nad prostota tego pomnika. Moze wlasnie jego nieproporcjonalne wymiary w stosunku do calego placu sprawiaja, ze wrazenie pozostaje podczas dalszej wedrowki po Berlinie. Okruchy pamieci, ktora jestesmy winni pomordowanym oraz przyszlym pokoleniom zawdzieczamy izraelskiemu artyscie, ktorego rodzice wyemigrowali z Niemiec w 1933 roku. Micha Ullman zyje i pracuje w Stuttgarcie oraz w Ramat Ha Sharon. Rzezbiarza fascynowala w jego pracy kwestia zmagania sie z „nieistniejacym” z „pustka”. Otwor (Loch) jest jest forma podstawowa i poniekad pierwotna obejmujaca zarowno dzielo jak i tworzywo, umozliwiajaca zblizenie sie do celu, ktorego kwintesencja jest nieobecnosc; tak przynajmniej twierdzi autor pomnika.

    Pomnik odsloniety 20 marca 1995 roku symblizuje gleboka utrate naszej kultury. Artysta probuje przedstawic pustke, ktora jest mozolnie wypelniania do dnia dzisiejszego. Wedlug wiary zydowskiej ksiazka postrzegana jest jako miejsce schronienia (Zufluchtstätte) celem zachowania zydowskiej tradycji. Nie obraz, lecz slowo bylo centralnym medium dla przekazania historii cierpien zydowskich. Wyobrazam sobie dzieci (rowiesnikow pomnika) bawiace sie na prawie pustym placu. Nie wiem, czy zauwaza one odbijajaca sie w szkle pobliska katedre, opere oraz uniwersytet. Spogladam na studentki i studentow przed wejsciem do uniwersytetu ogladajacych ksiazki berlinskich bukinistow i zadaje sobie pytanie o sens niszczenia kultury. Dzialania, ktore bezposrednio doprowadzily do niszczenia i zaglady jej tworzacych w zaleznosci od sposobu postrzegania sztuki, czy tez wyznawanej religii. 10 maja 1933 roku miedzy innymi studenci Narowowo-Socjalistycznego Zwiazku Studentow przy akompaniamencie kapeli SA i SS spalili ponad 20.000 ksiazek, wielu, w wiekszosci zydowskich liberalnych autorow. Ksiazki pochodzily ze Starej Biblioteki znajdujacej sie przy tym placu.

    Nastepne znaczace daty, to rok 1938, 1939, 1941, 1942, 1945 oraz kazdy dzien, godzina i kazda chwila je dzielace.

    Wiele jest pomnikow w Berlinie znaczacych te daty. Koncepcja pustej biblioteki narodzila sie 1994 roku. Pomnik ten przypomina nie tylko „incydent” pladrowania ksiazek w Starej Bibliotece. Obok wspomnianej szklanej plyty znajduja sie wtopione w powierzchnie placu dwie plyty z brazu. Znajduja sie na nich informacje o pomniku. Wygrawerowany na nich tekst zaczyna sie od cytatu Heinricha Heine:

    Das war ein Vorspiel. Nur dort
    wo man Bücher verbrennt,
    verbrennt man am Ende auch Menschen.
    Heinrich Heine 1820

    Do autorow spalonych ksiazek nalezeli m. innymi August Bebel, Eduard Bernstein, Hugo Preuß, Walter Rathenau, Albert Einstein, Zygmunt Freud, Stefan Zweig, Karol Marks, Erich Kästner, Kurt Tucholski, Thomas i Heinrich Mann, Walter Benjamin, Johanns R. Becher.
    Palac ksiazki wymienionych autorow, palono nie tylko zydowska literature oraz kulture. W ten sposob przygotowywano zgorzelisko dla nastepnych pokolen autorow i tworzacych sztuke i kulture przede wszystkim oraz ich odbiorcom. Po zagladzie powstala pustka nie tylko w ksiegozbiorach uniwersyteckiej biblioteki. Pomnik puste regaly ciazy nam i wzywa poniekad do dzialania, aby historia sie nie powtorzyla. Mimo oszczednych srodkow i skromnosci pomnik ten ma wymiar polityczny. Zycie ogladajacych to puste miejsce miesza sie z polityka i w polityke. Budowanie pomnikow nie ma na celu stawiania kreski i zaniechania zmagania sie z historia niemiecka. Przeciwnie, chodzi o pewna kontynuacje, tworzenie miejsc, w ktorych ludzie moga zadawac sobie pytanie o przyczyny i nonsens tego, co sie w przeszlosci wydarzylo. Pomnik ten jest rownoczesnie hommage dla „spalonych” autorow. Jako ze nie ma wielu mozliwosci ciaglego publicznego przypominania, mozna je jedynie symulowac przy pomocy takich pomnikow i w ten sposob poglebiac pamiec spoleczna. Jest on niejako materializowaniem sie naszych staran o te pamiec. Naszych, z perspektywy uczestnikow (widzow) w tego rodzaju inscenizacji. Bebelplatz jest niezwyklym miejscem, miejscem symbolicznym, biblioteka mimo swojej realnej formy jest jednak pusta. Ullman opisuje ja jako camera obscura. W plycie oslaniajacej biblioteke odbija sie otoczenie, chmury i przechodzacy ludzie. Kazdy przechodzacy moze zwrocic uwage na poczatek zaglady znajac oczywiscie jej skutki. Biblioteka jest w nocy oswietlona. Ksiazki ilustrowaly rowniez nasza przeszlosc i otwieraly droge ku przyszlosci. Pomnik ten jest niejako proba sklonienia nas do zadumy wlasnie w przeszlosc i w przyszlosc jednoczesnie, w dzisiejszym wirtualnym swiecie. Pomniki moga byc wyrazem postrzegania przeszlosci i formy, ktore w przyszlosci beda mialy nadal niemaly wplyw na percepcje otaczajacej nas rzeczywistosci. Pomniki stoja w punkcie styku zycia publicznego ze sztuka i pamiecia. Sygnuja one niejako nasze watpliwosci i kwestie dotyczace pamieci, poczawszy od Platona poprzez Freuda po dzisiejszych historykow, teologow i psychologow. Pamiec transportowana przez sztuke tworzy rowniez estetyke przybierajaca forme pomostu do dzis i teraz. Jednoczesnie dochodzi do punktu, w ktorym czegos brakuje. Wiele takich miejsc i zdarzen zasluguje na przypomnienie.
    WINIEN
    PS
    Szanowny Panie Falicz; ja nie pije do nikogo, tylko nie znosze relatywizowania czegokolwiek gdziekolwiek i z kimkolwiek, a Pan to robi wszedzie szukajac nagminnie przykladow negatywnych. O antysemityzmie w miedzywojniu napisano juz wiele; postaram sie Pan okruchy tej niezbyt chwalebnej przeszlosci w przyszlosci przypomniec. Mnie nie jest w stanie nikt pocieszyc fakt, ze ktos jest gorszy. Nie widze roznicy miedzy antysemityzmem zabojczym, a tym ktory Pan stara sie relatywizowac. Jeden prowadzi do drugiego i dotyczy to nie tylko antysemityzmu.

  217. G.Okon
    “Jeden Mc Cartney – przyzwoity dziadzio”.

    Sir James Paul McCartney ma się tak do Madonny Ciccione jak Madonna do Marii Magdaleny, a The Beatles wygląda przy niej jak chórek ze szkółki niedzielnej. Raz jeden John Lennon pozwolił sobie na “we are more popular than Jesus Christ” i potem wił się jak piskorz, żeby to odkręcić.

    Inne to były czasy i inne metody kreowania gwiazd i wyciskania kasy z tłumu. Reakcje wtedy były równie rozrzucone. W 1967, po koncercie The Rolling Stones w Sali Kongresowej przeczytałem w “Kulturze” albo ‘Polityce”, recenzję, a w niej, że M. Jagger to troglodyta. Kto to mógł napisać? Z. Słojewski, Z. Kałużyński, KTT?

    Sukces Beatlesów też był sterowany. Zmarł kapitan Yellow Submarine – Brian Epstein i umarli wkrótce The Beatles jako zespół. Zastanawiam się, czy ta cała zgraja szalbierzy, która wymyślała kolejne wcielenia Ms Ciccione pozwoli jej kiedykolwiek odpocząć?

    Nie traćmy jednak resztek wiary w ludzi. Przejdzie Ms Ciccione na zasłużoną emeryturę, to kto wie czy nie zajmie się pielgrzymowaniem pokutnym, albo odizoluje od świata i pójdzie w ślady Brigitte Bardot albo V. Villas (tout prop. gar.) Cena sukcesu w show-biznesie jest na ogół wyniszczająca.

  218. Andrzej Falicz pisze:
    2009-08-17 o godz. 11:09

    Co za niespodzianka. Sam bym sie pod tym rowniez podpisal. To musi byc Falicz No.2 Gratuluje rozsadku.

  219. Jakobsky,

    Dziękuję za kolejną bardzo uczciwą, kulturalną odpowiedź.

    Od siebie znów kilka refleksji:

    W Polsce będzie oczzywiście tak samojak wszędzie, gdyż Polska znajduje się w takich relacjach ze światem, że ma do wyboru tylko tę samą podobną drogę.Dla mnie problem tytoniowy jest zupełnie marginalny, a moje “trwożne” refleksje na ten temat, są skutkiem moich doświadczeń z efektami podobnych zachowań władzy i przemyśleń nad tendencjami rozwoju współczesnych spoółeczeństw, upychanych coraz bardziej w gorset ludzkości.
    W takim Singapurze, genialny prezydent, w ramach swoich olśnień, w ciągu kilku lat zrobił z obywateli społeczeństwo przyszłości. Za wszystko co złe wprowadził nieuchronne mandaty/wszędzie kamery/ emeryci służą krajowi jako oczy i uszy władzy i policji, a psom z urzędu przecina się struny głosowe, żeby szczekały szeptem…
    W takich krajach jak Polska, cywilizacyjnie zacofanych, można łatwo poobserwować na bieżąco jekie cymesy czekają nas w ucywilizowanej przyszłości. Żyjemy, jako naród, w fazie cywilizacyjneo in statu nascendi.Nas dopiero zaczynają oplatać procedury, ustawy, itp.a wraz z tym zmieniamy się i my- Polacy.
    Jednym z głównych balansów w funkcjonowaniu narodów jest stała gra na linii władza -obywatele. Niepostrzeżenie, acz w przypadku obywateli zauważalnie, wszystko co ludzkie ewoluuje. Założę się, że w przypadku oceny rozwoju władzy , niewiele osób dostrzega rozwój tego naszego- obywateli dobrodzieja i przeciwnika zarazem.
    Pokazuje nam się w mediach przestraszonych, bądź cynicznych biedaków, którzy sami męczą się z własną grą o przetrwanie. Gdzie tu miejsce na jakiś perfidny rozwój?
    Miejsce jest jedno- namnarzająca się w spodób urzędniczy/ bezduszny/ ilość ustaw, rozporządzeń etc. Każda kolejna osoba, każda ekipa, dorzuca coś od siebie, i stoi na straży całości.Kolejne akty prawne kształtują nasze społeczne przestrzenie, a ponieważ nie są doskonałe , niejako przy okazji produkują kolejne problemy. Poniewaąż nie wszystko da się uregulować, opanować, kumulacja na takiej dziejowej loterii narasta. Puk, puk, kto tam? Jak to kto? to ja -Franz Kafka…

    Kanada jest szczególnym krajem, można powiedzieć prawdziwie rajskim, i u Was możecie nigdy nie dostrzec skutków jakichś regulacji społecznych. Młode społeczeństwo na wysokim etapie cywilizacyjnego rozwoju, z olbrzymim pięknym krajem, usytuwoane tuż pod bokiem korzystnego giganta- są to parametry, które zapewnią Wam conajmnie 100 lat beztroskiej egzystenci , jak u Pana Boga za piecem, czciałoby się żec. Przeciwnie Europa, która jest już zmęczoną starszą panią, a urzędnicze produkty zaczynają pulsować pod powierzchnią.
    Najmniej ważne przy tym będą głupie fajki. Sednem jest charakter rozwiązywania i bezmyślnego tworzenia nowych problemów. Może zamiast bezmyślnego- bezwiednego.

    Pozdrawiam,Sebastian

  220. Winien,
    Niech juz panu bedzie…Polacy sa wyjatkowo niedobrym narodem w przeciwienstwie do innych, ktore sa dobre.
    Musi byc to prawda bo sami Polacy (a nich sprobuja relatywizowac!) tak o tym narodzie sadza.
    Skoro jest to przywara wyplywajaca z cech narodowych to jedynie przez rezygnacje z narodowych preternsji mozna Polakow ucywilizowac co moga zrobic inne lepsze narody dla nich i dla ich dobra.
    Czy oto chodzi?
    Nire rozumiem wciaz jednego.
    Dlaczego wlasnie do tego najbardziej antysemickiego kraju zjezdzali sie Zydzi z calego mniej antysemickiego swiata by tu mieszkac?
    Toz to sie kupy nie trzyma.
    Jeszcze do 1939 wlasnie w Polska byla drugim po USA krajem pod wzgledem ilosci ludnosci zydowskiej.

  221. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-17 o godz. 11:42

    “Chodzi mi o nasze szczególne zamiłowanie do dorabiania Polsce świńskiego ryja.”

    Czy ten skrot myslowy jest konieczny na koniec rozsadnej wypowiedzi?

    Slawomirski

  222. Dawid Jakubowski http://www.1917.info.pl pisze:

    2009-08-17 o godz. 14:16

    Nie cierpie komunizmu

    bo nie jest to koncept akademicki ale ideologia odpowiedzialna za eksterminacje milionow niewinnych ludzi. Komunizm i nazizm sa zbrodniczymi systemami totalitarnymi opartymi na alienacji grup spolecznych.
    Dalsza dyskusja na ten temat to niepotrzebna strata czasu.

    Slawomirski

  223. kadett pisze:

    2009-08-16 o godz. 23:02

    Co to jest Workuta?

    Workuta to arktyczna ziemia gdzie drzewa nie rosna.
    Sowieci odkryli pod ta ziemia wegiel. Zwiezli tam kryminalnych i politycznych i kazali im zbudowac oboz. Zima temperatura spada do -40 lub -50 o C. Moj wujek Mikolaj Samsonowicz student weterynarii we Lwowie zostal zaaresztowany przez NKWD w Brzesciu w 1940 roku. Powodem aresztowania byl prawdopodobnie fakt bycia inteligientnym Polakiem. Terror komunistyczny trzymal go w Rosji do 1957 roku. Byl jednym z niewielu ktorzy przezyli Workute. Przezyl bo zostal felczerem w szpitalu obozowym. Z Workuty nie mozna bylo uciec ze wzgledu na arktyczne polozenie. Wiezniami Workuty byli ludzie wszystkich narodowosci ,wyznan,przekonan politycznych(m.in. sekretarz Lenina). System komunistycznych obozow oparty byl na terrorze ,straznicy obozowi stawali sie wiezniami po przybyciu nowych straznikow obozowych.
    Kryminalisci i psychopaci byli wymieszani z wiezniami politycznymi.
    Kanibalizm oraz granie w karty o dusze wieznia(po przegraniu grajacy musial zabic wieznia o ktorego dusze gral) byly tolerowane prze wladze obozowe.
    Czy ktos jeszcze teskni do komunizmu?

    Slawomirski

  224. do Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-17 o godz. 16:10
    Wlasnie dlaczego? Postaram sie to Panu w najblizszych dniach wyjasnic. Pan stoi w miejscu, a szkoda. Prosze sprobowac wyrugowac pretensjonalny ton z Pana pytania i wtedy sie Pan sam domysli. Polacy sa dobrym narodem; lub lepiej, takim samym jak wszystkie inne narody. To Pan nie pojmuje wszystkiego w swoim narodowym spojrzeniu.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  225. do Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-17 o godz. 16:10
    Anegdotycznie brzmi Pana stwierdzenie; zjezdzali sie do 1939 roku: To prawda i wszyscy zainteresowani to wiedza. Dotyczy to rowniez tych, ktorzy deportowani zmuszeni byli powrocic do Polski.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Mam nadzieje, ze Pan nie jest (nie bylby) za opcja typu Madagaskar. W Berlinie upal.

  226. do
    Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-17 o godz. 14:53
    Prosze wiec polubic autorytety; jest ich kilku w polskich mediach.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  227. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-17 o godz. 16:10
    Winien,
    Niech juz panu bedzie…Polacy sa wyjatkowo niedobrym narodem w przeciwienstwie do innych, ktore sa dobre.
    Musi byc to prawda bo sami Polacy (a nich sprobuja relatywizowac!) tak o tym narodzie sadza.
    Skoro jest to przywara wyplywajaca z cech narodowych to jedynie przez rezygnacje z narodowych preternsji mozna Polakow ucywilizowac co moga zrobic inne lepsze narody dla nich i dla ich dobra.
    Czy oto chodzi?
    Nire rozumiem wciaz jednego.
    Dlaczego wlasnie do tego najbardziej antysemickiego kraju zjezdzali sie Zydzi z calego mniej antysemickiego swiata by tu mieszkac?
    Toz to sie kupy nie trzyma.
    Jeszcze do 1939 wlasnie w Polska byla drugim po USA krajem pod wzgledem ilosci ludnosci zydowskiej.

    do Falicz
    Wszystko sie zgadza (dla przypomnienia 10% populacji; zginelo 90%), oprocz twierdzenia, ze Polacy sa niedobrym narodem.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Szkoda, ze Pan ulegl lekowi przed “Strachem” i dyskusja o nim i innych lekach. Pana problemem jest proba wzniesienia sie na tak wysoki stopien uogolnienia, ze filozofom byloby trudno nadazac za Panem. Z takiego pulapu blisko jest do ksenofobicznej i innych postaw anty.

  228. @ Slawomirski.

    Ilu polakow zabil Mikolaj Samsonowicz ? Czlonek bandyckiej organizacji NSZ, ukarany i zrehabilitowany. Born again communist, czlonek PZPR.

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=596#comment-121623

  229. vdm pisze:

    2009-08-16 o godz. 12:43

    Zle czytasz.
    Mikolaj Samsonowicz byl bratem mojej matki i wiezniem Workuty.
    Brat ojca byl w NSZ.
    Taka zwykla polska rodzina.

    Slawomirski

  230. Do:WINIEN

    Prosze nie robic z pana Falicza antysemity.
    Na blogu sa inni prawdziwi antysemici.

    Slawomirski

  231. do
    do Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-17 o godz. 11:42
    Potrzeba było albo Niemców w Jedwabne albo sowietów w PRL-u.

    Szanowny Panie Falicz,
    dzisiaj nie ma juz Niemcow, nie ma juz Sowjetow, nie ma juz Zydow, a pozostal antysemityzm. Niszczy sie li tylko kukly; prosze pogooglowac i zobaczy Pan pod miejscowoscia Prochnik zwyczaje wielkanocne polegajace na paleniu kukly Zyda. Lata robia swoje i dlatego nie mam do Pana szczegolnych pretensji. Pan natomiast ma owe (pretensje do postrzegania wszystkiego, wszedzie)) w swoich probach opisywania wszelkiej rzeczywistosci; nawet piszac o Oktoberfest w Monachium posluguje sie Pan jezykiem plakatowym w stylu popcorn. Zapraszam Pana, zobaczy Pan obok proletariatu, ktorego Pan unika, elite bawarska; chociaz po pieciu godzinach wielkiej roznicy nie widac; chyba ze niektorzy opuszcza namioty wczesniej.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  232. jasny gwint pisze:

    2009-08-17 o godz. 09:21

    Tym bardziej, że krążą opinie, że robisz za dwóch, za siebie i Sławomirskiego. Kiedy wy śpicie nie mówiąc już o innych czynnościach?

    Plotka.

    Kadett slucha The Beatles.
    Slawomirski slucha The Band.

    Skoro porusza pan zycie prywatne to czy nadal cierpi pan na monochromatyczne sny koloru radzieckiej czerwieni? Czy juz jest lepiej?

    Slawomirski

  233. Lizak
    Polska jest bezpieczna i to mimo upadku ZSRR rzekomo jedynego gwaranta jej istnienia.
    Polska stala sie czlonkiem UE i NATO. Sasiedzi Polski nie wysuwaja w jej kierunku zadnych rzadan materialnych i terytorialnych. Wrecz przeciwnie, gwarantuja oni polska suwerennosc i integralnosc terytorialna. Zdecydowana wiekszosc Polakow widzi w polaczonej Europie szanse, a nie zagrozenie i staraja sie ja tez, w miare swoich mozliwosc wykorzystac.
    Pana z gruntu pesymistyczna wizja swiata, przewidujaca z gory najgorsza z mozliwych alternatyw demobilizuje, a nie sklania do dzialania i inicjatywy.
    Polska lewica zamarla w bezwladzie. Liczy ona prawdopodobnie na to, ze jakies wielkie nieszczescie w kraju doprowadzi ja znowu dowladzy.
    Ja proponuje prace od podstaw, w mysl zasady “ruch jest wszystkim”.
    Nadszedl czas, aby przestac sie chowac pod zakurzonym lozkiem i stawic czolo realnym problemom, a tych nie brakuje. Polityka nie znosi prozni, jesli nie wypelni jej lewica, to pewnie faszysci.

    PS; Z gory przepraszam za bledy i gratuluje demaskacji.

  234. Sławomirski:
    Wpis z 17:18 jest dyskusyjny.
    Koncepcja filozoficzna komunizmu jest piękna, ale wyprzedza swoją epokę o 500???? lat. Ludzkość musi dorosnąć………
    Koncepcja filozoficzna Jezusa dojrzewa 2000 lat……..efekty widzimy…….
    Koncepcja Buddy ma 3000 lat,…………

    Żyjemy w niedoskonałym wszechświecie, przed LUDZKOŚCIĄ wszystko…..
    Ale, to nie za naszej kadencji……..

    Ideologia może być wspaniała, ale potem przychodzą realizatorzy, z własnymi koncepcjami, środkami realizacji celu, metodami nadzwyczajnymi.
    Kiedy się zaczęło?
    “zabić wszystkich, Bóg pozna swoich”
    ” nieważne że to s…..syn, ważne że nasz s…….syn”
    “Bóg jest po stronie silniejszych batalionów”
    “zwycięzców nikt nie sądzi, zwycięzcy piszą historię”
    “żona Cezara jest poza wszelkim podejrzeniem”

    Którą wersję wolisz?
    Moim prywatnym zdaniem, te cytaty łączy jeden aspekt- cynizm.
    Doszukiwanie się szlachetności, honoru, celowości w działaniu polityków i władców, to naiwność i głupota………

  235. @Sławomirski

    pisze m.in. “Kadett słucha The Beatles”. M.in. powinno się znaleźć pomiędzy
    słucha i The Beatles. Słucham tego, kto i co mi w danej chwili trafia prosto w serce, nie raniąc go. Ma być kojące. Jak słucham, to nie palę. (żeby było na temat). Kojący był po pracy Maurice André (trąbka) z Bellinim, Telemanem i Vivaldim (Hungaroton 1978, SLPX 12143)

  236. Bywalec 2 pisze:

    2009-08-17 o godz. 19:27

    Lizak:
    Dziękuję za złożoną samokrytykę w ostanim zdaniu pańskiego wpisu.
    Co prawda trąci to nieco bolszewizmem ale rozumiejąc pana szlachetne intencje, wypada Pana zrozumieć.
    No i dziękuję za inspirację do wyżej zamieszczonego tekstu.
    Nie ukrywam, że będę ogromnie zobowiązany za kolejne natchnienia.
    Śliczne podziękowania.Lizak

  237. KADETT

    Ta, jak piszesz, “zgraja szalbierzy” zarabia i steruje kazdym kto ma szanse. Tak to juz jest. Malo tego, kazdym (prawie) kto placi za bilet. Przeciez to nie, dla mnie, niezwykly talent ciagnie business a nierzadko wlasnie ta Twoja “zgraja szalbierzy”. Prawdziwy phenomenon zdarza sie niezwykle rzadko (mowie jednak, o czym nie mam zielonego pojecia). Rock i show business teraz, to terra incognita. Albo sprawa pokolenia, albo – bozia nie dala pojemnosci, zeby pracowac i latac na koncerty. Widzi mi sie, ze znakomita wiekszosc slaw koncertowych pop to jeden genialny przeblysk a pozniej “szalbierze” kreca koniunkture. Co przyciagnelo 1.5 miliona ludzi na Copacabana czy 80 tysiecy na Bemowo ? Glos, uroda, doznania artystyczne ? Tam-tamy “szalbierzy”. Gdzies tam moze siedzi ziarenko prawdziwej sztuki, jedno malenkie ziarenko, zagluszone totalnie i nierozpoznawalne juz przez decybele i reflektory. Mit. W przeszlosci, doprowadzony za leb na stadion Dolphins, ledwo przetrwalem i zapytalem: co ci sie podoba ? A pytalem wiele osob. Dostalem tony o wszystkim tylko nie o utworze. Zero. Podobnie jest z ksiazkami. Co to jest ? Dlaczego wam sie podoba ? Wszystko – o skandalach autora, zyciorysie z datami i ogolniki. Nic o tzw dziele. Owczy ped i snobizm. I przez to nie pamietam teraz, kto i gdzie napisal o Jaggerze “troglodyta”. Zartobliwa dedukcja podpowiada: Kaluzynski, bo Toeplitz tak by nie wlazil, ale juz J.Z. Slojewski nie widzialby wielkiej roznicy miedzy skarpetka wyzymana w maszynie do pisania a osobowoscia Jaggera. A co teraz robi “Hamilton” ? Wspominam go bardzo cieplo, bo kompletnie nie dbal o siebie, a leb mial przeladowany skojarzeniami i konkluzjami, ktore kladl czasem na papier. Jak wielu geniuszy, marnial w oczach. Napisz jesli wiesz.
    Nie podlczam tu teorii i filozoficznych konkluzji. Pisze Ci co wiem, znam z autopsji.
    Zrobiles wielka robote dajac mi materialy o 1920. Co wiedzialem przedtem, to zero. Pamietasz, napisalem ze wyjazd tam, zbyt wiele by kosztowal ? Nie dam sie wsiaknac. To jest zarazliwe. Napisz krotko, prosze, skad wziela sie armia 120 tysiecy pod zaborami ? W dwa lata ? Zorganizowana, z kadra oficerska i generalicja, uzbrojona, umundurowana, z logistyka i zapleczem ? Niewiarygodne. Przynajmniej dla mnie, cwoczka od metali. Wiem o legionach, ale nigdy nie widzialem calosci.
    Za dlugo Cie trzymam przy moim prymitywnym gledzeniu i Rodzina ma Ci pewno za zle. Wracaj do nich, szurnij nozka ode mnie i czekam, kiedy znowu dostaniesz przepustke.

  238. Slawomirski pisze:

    2009-08-17 o godz. 18:19
    vdm pisze:

    2009-08-16 o godz. 12:43

    Zle czytasz.
    Mikolaj Samsonowicz byl bratem mojej matki i wiezniem Workuty.
    Brat ojca byl w NSZ.
    Taka zwykla polska rodzina.

    Slawomirski

    Lizak;
    Sławomirski do pańskiego wpisu pozwolę sobie umieścić jeden z kulturalniejszycvh wpisów internetowych na temat NZS.

    “Re: NARODOWE SIŁY ZBROJNE
    macek Śr 14 sty, 2004 21:09

    Ciekaw jestem opinii szanownych dyskutantów na temat “zajścia” pod Rząbcem.
    Co prawda to jeden z najbardziej znanych i wielokrotnie pewnie wałkowanych tematów z okresu okupacji, fakt jednak wymowny i ilustrujący jaka była rzeczywistość wojenna na niektórych terenach.
    Otóż we wrześniu 1944 roku oddziały NSZ-owskiej Brygady Świętokrzyskiej (w większości publikacji mówi się też o udziale w tej akcji jednostek niemieckich – głównie policyjnych) zaatakowały dwa partyzanckie oddziały: AL pod dowódctwem Tadeusza Grochala ps. “Biały” i radziecki Iwana Karawajewa.
    Alowcy przebili się przez pierścień okrążenia (stracili 13 ludzi), natomiast Rosjanie widząć polskie mundury poddali się bez walki.
    Wziętym do niewoli Rosjanom NSZ-owcy kazali wykopać sobie groby, a następnie prawie wszystkich roztrzelali (67 ludzi), uratowało się zaledwie dwóch. Zastrzelono też troje Polaków, w tym jedną kobietę.
    O całej akcji triumfalnie meldowało m.in. Dowództwo SS i Policji w GG.

    Osobiście uchylę się od komentarza.”

    Wspomnieć tylko wypada, że NSZ były tak nieliczne ilościowo,że w znaczeniu ,militarnym i politycznym nie stanowiły one żadnej liczącej się siły.
    Stąd sugestia Sławomirskiego,że:
    “Brat ojca byl w NSZ.
    Taka zwykła polska rodzina”
    jest i nadużyciem i manipulacją przy założeniu, że sily te liczyły zaledwie ca 50 tysięcy członków.
    Ich sila polegała na współpracy z SS i Gestapo,czego żadnym spsosbem nie da się powiedzieć o zwyklej polskiej rodzinie.
    Zatem jak widzimy pana raczej należy zaliczyć do niezwyklych Polaków ,z czym nikt zapewne polemizował nie będzie.
    A może by tak wiaderko wody dla ochłody, rozgorączkowwnej głowy?

  239. wiesiek59 pisze:

    2009-08-17 o godz. 19:30
    Sławomirski:
    Wpis z 17:18 jest dyskusyjny.
    Koncepcja filozoficzna komunizmu jest piękna,

    Nie dla mnie.
    Zagrabic ,wymordowac i dac czerwonym.
    Wschodnia Europa,Rosja,Chiny,Kambodza,Vietnam,Cuba.
    O czym chcesz dyskutowac?

    Slawomirski

  240. “WINIEN
    PS
    Mam nadzieje, ze Pan nie jest (nie bylby) za opcja typu Madagaskar.”

    WINIEN ,
    MA nigdy by tak nie napisal.

    Slawomirski

  241. W nawiązaniu do ostatnich wpisów, przyjmuję opcję „0”.
    Defilada nie wypaliła, strajk wstępnie zakończony, temperatura została przekroczona o kilka stopni Celsjusza, ponieważ brakuje obrad i ustaw z ul. Wiejskiej, nie wspominam o pięknych koniach „Arabach” (szacunek dla hodowców), z kilku jeszcze resztówek państwowych stadnin i itd.
    PS. KTT i wielu Jego młodszych znajomych na poziomie, to taka typowa polska historia. W końcu, końców to zazdrość i nienawiść…, nawet w Powstaniu i po tej klęsce.

  242. vdm pisze:

    2009-08-17 o godz. 18:15

    Piszesz bez zrozumienia.
    Bez zrozumienia nie ma porozumienia ,jak pisal MA.

    Slawomirski

  243. Bywalec 2 pisze:

    2009-08-17 o godz. 19:27
    Lizak
    Polska jest bezpieczna i to mimo upadku ZSRR rzekomo jedynego gwaranta jej istnienia.

    To byla mantra Polskiej Republiki Radzieckiej.
    Pamietam te lata gdy przechodzac obok kiosku Ruch dostawalem realcji alergicznej na czerwone klamstwo.

    Slawomirski

  244. Dawid Jakubowski http://www.1917.info.pl pisze:

    2009-08-17 o godz. 14:16

    “Jeszcze jedno pytanie, czy lubi Pan w takim razie kapitalizm?”

    Tak.
    Lubie kapitalizm.
    Lubie bogacic sie materialnie i intelektualnie.
    Lubie tolerancje religijna,rasowa,etniczna i edukacje.

    Slawomirski

  245. kadett pisze:

    2009-08-17 o godz. 20:19
    @Sławomirski

    pisze m.in. “Kadett słucha The Beatles”. M.in. powinno się znaleźć pomiędzy
    słucha i The Beatles.

    Kadett slucha m.in. The Beatles.
    Sluchanie muzyki sprzyja zdrowiu kadett ,bo gdy sluch to nie pali(temat zachowany).

    Slawomirski

  246. Lizakowym ludziom przeszkadza NSZ,
    a Katyn nie tak bardzo.

    Slawomirski

  247. @G.Okon
    Ta armia była, rozproszona pomiędzy trzema orłami – dwoma dwugłowymi i jednym czarnym. Cały czas była, z dobrze wyszkolonym korpusem oficerskim i doświadczonym żołnierzem na frontach I wojny św. Ta wiara choć służyła pod obcym dowództwem nie zapomniała kim jest i czekała tylko na dogodny moment. Legenda Dziadka z tego się przeciweż bierze, że on pierwszy wyczuł ten moment i odmówił ze swoimi legionistami złożenia przysięgi według roty pruskiej. Trzon jednak zdecydowanie stanowiła błękitna armia J. Hallera, (ok. 100.000 żołn). Ona jedna była więcej warta niż ówczesny cały nasz budżet. 400 pociągów było prawie trzeba, żeby to wszystko przewieźć do Polski z Francji. Hallerczycy mieli kilka szpitali polowych, a ich uzbrojenie niewiele się różniło od wyposażenia np. armii francuskiej. Do tego dołóż demobil, remanenty powojenne, broń zdobytą, pobór ochotniczy w 1920. To był ten cud, to był ten Feniks z popiołów powstający, że w ciągu dwóch lat z 4-ech kawałków różnych armii udało się zrobić jedną, gotową nie tylko do obrony własnego terytorium…

    Słojewski przestał publikować. Ostatnią książkę wydał w 1988 w Iskrach, Kiedy twarda waluta zmięknie? Mam tu meldunek od mojego wywiadu, że 3 lata temu pytałeś jednego red. “Polityki” o to samo. On Ci nie odpowiedział, a ręczę, że mógłby. Wykręcił się sugestywną anegdotą o Hamiltonie. Przypomnij sobie tę anegdotę. I żeby było w temacie głównym, to nie wiem czy Hamilton pali.

  248. Lizakowych ludzi trzeba uczyc,
    bo w PRL zdobyli “wyksztalcenie”.

    “Według dekretu Prezydenta RP na Wychodźstwie, Kazimierza Sabbata, wydanego 1 stycznia 1988 r., żołnierze NSZ “spełnili swój obowiązek narodowy i żołnierski wobec Rzeczypospolitej Polskiej”.

    Slawomirski

  249. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Po wpisie A. Falicza 3.08 / 13:30 – „Ciekawe jak nasi “europejczycy” odniosa sie do rezolucji zgromadzenia parlamentarnego OBWE (213 za do 8 przeciw) zrownujacej zbrodnie systemu stalinowskiego z hitlerowskim. Czy pojawia sie glosy oburzenia?… 23 sierpnia – spodziewam sie milczenia raczej niz agresji historycznej.”, dyskusja tak jakby przybrala na sile, inaczej mowiac dostala rumiencow. Nie sa to „wypieki” z marszu – nie, nie. Zapowiadane jest ze „wypiek” bedzie za pare dni. Poczym pojawia sie lapsus memoriac: dzis prawdziwych sowietow juz nie ma(?) Wierzcie a bedziecie zbawieni.

  250. wiesiek59 pisze:

    2009-08-17 o godz. 19:30
    Sławomirski:
    Wpis z 17:18 jest dyskusyjny.

    Przepraszam za poprzedni troche obcesowy wpis.
    Nie ma poroblemu z wieskiek59 ,mam problem z akceptacja komunizmu.
    Historia powinna nas uczyc i przygotowywac na przyszlosc pomimo tego ze sama(historia) nigdy sie nie powtarza.Komunizm byl najwiekszym eksperymentem spoleczno-ekonomicznym w historii gatunku ludzkiego.Efektem tego eksperymentu bylo totalne fiasko ekonomiczne i dziesiatki milionow zamordowanych.
    Czy wypada kwestionowac wynik komunistycznego eksperymentu?
    Chyba nie.Zparzeczanie faktom nie jest zdrowe dla umyslu.
    Czy wypada ponownie dokonac podobnego eksperymentu?
    Trzeba poszukac nadajacej sie do tego planety ,bo Ziemia sie nie zgodzi.
    Czy teoretyczne dyskusje na temat zalet systemu komunistycznego sa spolecznie do zaakceptowania?
    Tak ,jesli akceptuje sie jednoczesnie w tej dyskusji teoretyczne zalety hitleryzmu.Ja w takim towarzystwie sie nie obracam.Moim zdanie sa to srodowiska ekstremalne.
    Ciezko jest mi znalezc cokolwiek pozytywnego w komunizmie.
    Staram sie byc lojalnym w stosunku do pana interlokutorem i przykro mi ale nie ma zrozumienia zalet komunizmu z mojej strony.

    Cynizm to taka towarzyska postawa(nieproduktywana).
    Nami rzadza prawa biologii.Dualizm ludzki biologiczno-duchowy zmusza do zaakceptowania instynktow jako czesci naszej postawy zyciowej.Bajki sa dobre dla dzieci i wierzacych w bajki.Co nie znaczy ze jestesmy cynikami.
    Trzeba zyc to zycie i przezyc bo alternatywa moze prawie zawsze zostac zrealizowana.Staramy sie byc pragmatykami w zyciu.Komuna nie dziala.

    Polityka powinna byc nudna.Gdy polityka robi sie ciekawa zwykle ludzie cierpia.Jacy ludzie ja realizuja jest mniej istotne.W Polsce prawdopodobnie takich ludzi jeszcze nie ma.

    Jescze raz przepraszam z poprzedni lakoniczny wpis.
    Nie zawsze mam czas na dluzsza odpowiedz.

    Slawomirski

  251. Dla zaineresowanych ,papierosy w rekach NSZ.

    http://www.youtube.com/watch?v=KvpPfeY_73g

    Slawomirski

  252. KADETT

    Anegdoty nie pamietam, przypomnij. W 1973 palil. Czy trwanie armii pod zaborami bylo podtrzymywane konspiracyjnie ?
    Dzien dobry.

  253. WINIEN /dawniej MA/ dołączył do bandy czworga skutecznie zamulających blog. Pan Passent powinien wreszcie stworzyć równoległy wariant blogu dla ludzi normalnych.
    Lizak, niestety trwonisz swoje talenty wdając się w bezsensowne polemiki z niepoważnymi kreaturami. Z głupimi się nie dyskutuje, ludzie tracą możliwość rozróżnianiania.

  254. do Slawomirski pisze:

    2009-08-17 o godz. 18:21
    Do:WINIEN

    Prosze nie robic z pana Falicza antysemity.
    Na blogu sa inni prawdziwi antysemici.

    Ci “prawdziwi” mnie tak nie bola, ci ukryci lub “nieswiadomi” bardziej. Nie mam czasu, aby cytowac przyklady postaw antysemickich. Niektore wpisy Falicza pasuja w 100%. Stwierdzenie prawdziwy antysemita imputuje stwierdzenie “nieprawdziwy”; antysemita jednak pozostaje. Nie namawiam Pana do ponownego czytania ostatnich wpisow Falicza.

    Z powazaniem.
    WINIEN

  255. Slawomirski pisze:

    2009-08-18 o godz. 00:19
    Lizakowym ludziom przeszkadza NSZ,
    a Katyn nie tak bardzo.

    Slawomirski

    Lizak:
    Mnie nie tyle przeszkadza NSZ ile ich mordy popełniane na polskiej ludności cywilnej we współpracy z Gestapo i SS .
    A tym się różnimy drogi panie ,że to pańska opcja rękami pańskich polskich idoli z NSZ mordowala Polaków.
    Verstehen Sie?
    Katyń zaś ma to do siebie, że wymordowano tam oficerów podobnie myślących jak pan rękami rosyjskich oprawców.
    A nasza lewicowa chata z kraju.
    I proszę nas nie stawiać w jednym szeregu z bandytami.
    Najpierw należy sobie umyć rączki, by móc z góry przemawiać.

  256. Slawomirski pisze:

    2009-08-18 o godz. 05:31

    Lizakowych ludzi trzeba uczyc,
    bo w PRL zdobyli “wyksztalcenie”.

    Lizak:
    Lepiej było się uczyć skromności i przyzwoitości w PRL-u, aniżeli beatyfikacji bandytyzmu w wiadomym wydaniu i okresie proponowanych przez pokrzywionych antykomunistów.

  257. Slawomirski pisze:

    2009-08-17 o godz. 22:29

    Lizak:
    Dziwnym zbiegiem okoliczności nie zauważam u Pana bogactwa intelektualnego.
    Nie ma to jak wysokie mniemanie o sobie.

  258. Slawomirski pisze:

    2009-08-17 o godz. 22:12

    Lizak:
    Polska nie jest bezpieczna jak kłamliwie pan głosi.
    Świadczą o tym pogrzeby polskich mundurowych.
    A w PRL-u za strącenie z głowy mundurowemu czapki szło się do mamra.
    I to jest różnica skali rzeczywistego bezpieczeństwa w komunistycznym państwie i urojonego bezpieczeństwa w obecnej rzeczywistości.
    Zatem są to salonowe majaki i zwidy próbujące ogłupić naród.
    Od razu widać, że jest pan niedorobionym licencjatem po nieuzbrojonej intelektualnie prywatnej uczelni służącej do dojenia głupich i bogatych.

  259. Diaspora jest czujna! (Alöbo – nie)

    AnnaM – 2.08, 14:53 w Agresji historycznej Red. Passenta pisze:

    „Pragne tutaj zauwazyc, ze calkiem jeszcze niedawno red. Passent tu na blogu nie mial nic przeciwko temu, azeby budowac mit bez refleksji i na falszywych przeslankach, dotyczacy osoby i roli Walesy, wrecz przeciwnie, budowanie takiego mitu goraco popieral i nie dostrzegal problemow zwiazanych z zafalszowaniem tozsamosci narodowej, opieraniu sie na schematach i falszywym wyobrazeniu czy niebiezpieczenstwu, albo ze bedziemy mieli siebie samych za kogoś innego niż jesteśmy, a przeslanie jego przekazu bylo jednoznaczne: mit za wszelka cene, ze cene uczciwosci historycznej, wbrew konsekwencji, rozsadkowi i faktom. Malo tego, utracenie tego mitu zrownywal z utrata tozsamosci narodowej oraz z kleska narodowa niemalego formatu.”

    Jest to wiwisekcja dotyczaca stosunkowo krotkiego wycinka skad innad bogatego zycia dziennikarskiego DP – prawda? Niemniej zrozumiem chec ratowania autorytetu czlonkow Komitetu Autorytetow Moralnych. Nie do konca jestem przekonany czy wszyscy zdaja sobie sprawe z tego, ze po 23 sierpnia 2009 bedziemy zyli w zupelnie innym swiecie. Owa rezolucji zgromadzenia parlamentarnego OBWE nie dotyczy czegos abstrakcyjnego – nie, nie. Ona dotyczy scisle okreslonych ludzi systemu, ludzi z krwi i kosci z data urodzenia nazwiskiem itd
    Nam indywidualnie pozostanie gradacja.

    Ps
    Juz widze te mlode wilczki usawione przed laty na PE przez KGB i ludzi Milkiego walcujacych sie w trawie. Czy mozna zetrzec z siersci zapach skunksa?

  260. Szukam pomocy jak igły w stogu siana, a tu proszę – http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6936348,Jak_premier_Pawlak_oswieci_Polakow.html?skad=rss – bogaty K-raj :(

    No i jak tu mowić, że RP nie ma pieniędzy na pomoc socjalną? Pani AT, dla której szukam pomocy jak igły w stogu siana, żeby coś zobaczyć musi włożyć okulary. Jak tych okularów szuka na krześle obok łóżka, rano gdy się obudzi, to oczywiście ich nie widzi. No i dziś niechcący je zrzuciła na podłogę, wypadło z nich szkło i pękła oprawka. Nowe okulary to wydatek, jakby Pani Alicja była w stanie go unieść, co najmniej 1000 zł. NFZ ponoć może zwrócić takiej osobie ze 14 zł, a i to wtedy gdy się za dofinansowaniem nachodzi. Czy w przypadku innych protez podobnie adekwatnie pomaga się potrzebującym? Ale na głupawe akcje peniędzy jest w bród.

  261. @G.Okon
    Konspiracyjne to były bojówki. Jednym z lepszych bojówkarzy był tow. Ziut Piłsudski. Cała historia PPS… A. Holland wzięła to na tapetę w filmie “Gorączka”. Jak nie chcesz czytać, to obejrzyj skrawki tej historii.

    Polscy oficerowie, służący w armiach zaborczych byli w większosci lojalni, wybuch I wojny stworzył jakieś nadzieje. Lojalność kończyła się definitywnie wraz z malutkim światełkiem na niepodległość. Jedni stawiali na Niemców, inni na Rosję. Cesarstwo austro-węgierskie nikło w oczach. Nie udawaj, że nie wiesz i nie czytałeś Haska. ;)

    Wiekszość oficerów paliła (żeby trzymać się tematu). Ziut kopcił jak komin i popijał smołowatą herbatką, co mu na zdrowie nie wyszło i skończyło się rakiem. Uważaj!

    Muszę szanować pracę moich wywiadowców. Mam nadzieję, że będziesz to umiał docenić. Pytanie skierowałeś w 2006 do Pana red. który nie rozstaje się z patelnią. W anegdocie red. była leciutka sugestia i to powinno Ci wystarczyć. Mnie wystarczyło. Pytałeś wtedy jeszcze o Dobosza. W jego sprawie otrzymałeś pełną odpowiedź, że zajmuje sie księgarstwem głównie. Niedawno był wywiad z Doboszem. Niewiele się zmienił. Ten sam wysoko ustawiony śpiewny głos jak do litanii i ten sam lekki niewymuszony dowcip z wyrazem twarzy zawstydzonej pensjonariuszki… Na palacego nie wygladał. Ani na pijącego.

    Dzień dobry.

  262. Szanowny panie Slawomirski,
    zapewniam Pana, ze z nikogo nic nie robie, dorabiac rownez nie potrafie (“Chodzi mi o nasze szczególne zamiłowanie do dorabiania Polsce świńskiego ryja.”) – slusznie Pan to skrytykowal. Nie majac nic wspolnego z kuchnia jako taka, twierdze, ze powyzsze okreslenie jest nie tylko nie na miejscu, ono jest calkowicie anty. Jezyk jest bardzo czulym instrumentem i Pan Falicz raczyl zapomniec, ze oprocz najwazniejszej funkji komunikatywnej, posiada ten instrument rownie wazna funkcje spoleczna. Jezyk sie rozwija, znaczenia sie zmieniaja; a Pan Falicz nie chce tego pojac i niepotrzebnie sie obrusza. Ludzie sami wypelniaja swoja i nasza przestrzen, w tym przypadku blogosfere. Dotyczy to rowniez Pana Falicza. Dotyka to rowniez Lizakowych Ludzi. Nie wazne sa przy tym zamiary, wazny jest tekst. Wydaje mi sie, ze Pan Falicz stanal w miejscu. Stanal rowniez w szeregu narodowym, do ktorego chyba nie pasuje, z akcenten na chyba. Wracajac do jezyka, to wczoraj przeczytalem w Polityce, ze Niemcy zlopia piwo na Oktoberfest. Tenor wpisow Falicza jest niestety plakatowo podobny nie tylko przy opisywaniu Niemcow. Kazde uogolnianie siegajace calych narodow jest nie tylko niedorzeczne, jest conajmniej niebezpieczne. Przy pisaniu o Romach, w przyszlosci moze o Sinti, zatrzymal sie Pan Falicz w konwencji operetkowo-folklorystycznej. Brakowalo jeszcze cytatu z „Barona cyganskiego“. Powoluje sie on na GW nazywajac ja jednoczesnie ironicznie jako wybiorcza. Ksenofobiczne wycieczki Pana Falicza à rebours sa po prostu smieszne, gdy pisze o obronie Polakow (Polacy sami sie obronia), gdy pisze o goscinnosci w wiekach ubieglych. To wszystko jest prawda, lecz nie ma nic wspolnego z obecna rzeczywistoscia (obecna w Polsce dosc wyraznie od czasow narodowcow typu Dmowskiego). Piszac w ten sposob przesuwa sie Pan Falicz do szeregu Giertychow, nawet jesli nie mial takiego zamiaru. Wspomniana rodzina przejela doslownie jezyk narodowcow i poslugiwala sie nim dosc sprytnie. Potknal sie Pan Falicz rowniez przy probie opisu pogromu kieleckiego. Coz, sprzecznosci sa bardzo ludzkie, pamietam ciagle jego reakcje na wojne w izraelsko-palestynska i nasze spory na ten temat. Poten nastapilo dlugie milczenie Pana Falicza. Obecnie szarzuje on w szeregu, ktory w nowoczesnym spoleczenstwie obywatelskim nie ma chwalebnego miejsca. Doszlo do tego, ze jego obrona zajal sie czynny obecnie jako murarz Lizak. Poza tym porownywanie Stalinizmu z Hitleryzmem relatywizuje jednak Hitleryzm. Oczywiscie nie ma sensu spor o liczbe ofiar i okrucienstwo Stalinizmu. One sa ewidentne. Problem zaczyna sie przy stawianiu znaku rownosci. Ciekawi mnie debata na ten temat. Bardziej spojny bylby opis rownolegly obu zbrodni. Nie mam na to zadnego wplywu. Naczelnik to slusznie zauwazyl w swoim zdziwieniu dotyczacym milczenia na ten temat. Niestety nie mam czasu ( oczarowany Berlinem) oraz dostepu do materialow, aby to Faliczowi dokladniej wytlumaczyc. Postaram sie jednak w przyszlosci, bo warto.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  263. Pani Stachurska,
    pewnie wydam się cyniczny i bez serca, ale okulary, w których wypadło szkło, lecz się nie stłukło, można naprawić za sumę znacznie mniejszą niż 1000 złotych.

  264. Lizak 17.08.2009
    g8.42
    ja człowiek skromny i z prowincji mam nadzieję że powazni politycy na zachodzie z przymróżeniem oka traktuja obecnie panujace w Polsce elity polityczne .
    Mam tez nadzieje że wkońcu wyłonia sie nowe byty polityczne z nowymi politykami ,a Europa na ten moment spokojnie poczeka nie podejmujac wobec Polski żadnych niepotrzebnych kroków .
    W sumie to mamy szczęście że lewica wprowadziła nas do UE ,gdyby wtedy rzadził PIS, w Unii nie bylibysmy nigdy .
    Teraz na szczęscie obowiązuja inne standardy ,bo inaczej nikt by nas nie tolerował .
    W każdym razie nasza obecna polityka ,nawet w mojej skromnej osoby ocenie ; jest tragiczna dla naszej przyszłości .
    Podobnie mysli wiele osób z mojego otoczenia ,jednak podobnie jak ja ,nie mamy żadnego wpływu na nasze wybory – żadnego !.
    Polska prowincja milczy i tłumi w sobie wstyd jaki musi znosić występami naszych wybrańców ,wskazanych nam przez warszawkę .

  265. Panie Winien niech Pan się nie wysila robiąc ze mnie krypto antysemitę.
    To jest i było ćwiczone jako sposób na niszczenie adwersarza tyle razy, ze robi się powoli nudne.

    Narody i kultury się różnią.
    Przede wszystkim różnią się często interesy narodów i państw.
    Z reguły nie ma to nic wspólnego z jakimś tam metafizycznym rasizmem.

    Dlatego np. istnieje organizacja “Igla”, która ma pomagać współplemieńcom w robieniu kariery nie na podstawie ich zdolności tylko przynależności narodowej bo istnieje coś takiego jak interes narodowy.
    Narody to fakt realny a nie wstydliwa rzecz, o której lepiej głośno nie mówić.
    Dlatego Polska np. ma swój budżet (za mały) na propagowanie polskiej kultury by te kulturę rozreklamować – to się opłaca Polakom czyli nam – chyba, ze już jesteśmy tylko lub aż Europejczykami lub …”ludźmi”… –
    wraca ojczyzna versus synczyzna Gombrowicza – opcja, która być może jest dobra dla kosmopolitycznych elit ale nie dla 98% ludzi na świecie, którzy swa tożsamość budują na przynależności do pewnej kultury, narodu czy plemienia.
    Jeżeli będziemy chcieli w imię poprawności “uwalniać” się od swoich narodowych kajdan… to staniemy się pożytecznymi dla innych idiotami bo świat narazie rządzi się realnymi zasadami i jedna z nich jest narodowość.
    Widziałem na własne oczy takie przemiany, które polegały na wyrzeczeniu się czy wręcz wrogości do polskości jedynie po to by udawać np. wielkiego patriotę amerykańskiego. (sa narodowości wstydliwe i nie..).

    Jeżeli Francuzi będą jeździć francuskimi autami a nie niemieckimi chociaż te może są lepsze to dlatego, ze się to Francuzom jako narodowi bardziej opłaca.
    Polskość powinniśmy cenić a nie dołować znajdując coraz to nowe dowody na polska bylejakość – bo jesteśmy Polakami.
    Bronimy swojej zony, swoje dzieci, rodzinę, miasto i naród – bronie siebie samego. Wcale to nie musi oznaczać anty – czegoś chociaż czasem musi.
    W pewnym momencie samokrytyka przestaje być konstruktywna i staje się perwersyjna.
    Obrona dobrego imienia swojego kraju jest naturalna wszędzie na świecie.
    Tak robią Australijczycy, tak robią Amerykanie, Rosjanie i Żydzi
    Malo tego może się okazać, ze inna narodowość ma interesy, które się nie pokrywają z polskimi.
    Wtedy musimy bronic polskiej racji stanu i to nie jest powód do wstydu.

    Jeżeli już Pan użył przykładu Palestyny to jest to dla mnie dosyc proste.
    Ja uważam, ze nie powinniśmy popierać obecnej polityki Izraela ponieważ jest nie tylko niesłuszna ale również dlatego, ze nasze zaangażowanie po niesłusznej stronie szkodzi w ostatecznym rozrachunku Polsce i Polakom.
    Próba zrobienia ze mnie z tego powodu antysemity jest śmieszna – dziesiątki tysięcy Żydów na świecie ma taka sama opinie jak ja.
    Bo uważają, ze ta obecna polityka tak naprawdę zaszkodzić może najbardziej Izraelowi.

    Moj “cytat” o Octoberfest nie jest antyniemiecki to akurat opisał chyba Kakolewski – mogą takimi być tylko w chorej, obsesyjnej wyobraźni.
    To jest to samo myślenie, które wszędzie próbuje stać na straży poprawności politycznej stając się absurdem typu określanie powiedzenia o “murzynie, który zrobił swoje” – jako rasistowskiego?
    Albo, ze nie stosuje się słowa Cyganie tylko Romowie.

    Mam nadzieje, ze nie znajdzie Pan czasu ani materiałów aby mi cokolwiek “tłumaczyć” ale znajdzie go Pan by samemu cokolwiek więcej zrozumieć.

  266. Delegatura IPN na uchodźstwie zamieniła ten blog na cuchnący, wulgarny śmietnik. Wybieram się na urlop,odetchnąć świeżym powietrzem. Mam nadzieję, że w miedzyczasie Gospodarz posprząta.
    Pozdrowienia dla sprawiedliwych w Sodomie.

  267. Sławienie pokoju

    Prawicowców mamy wielu. Są oni piękni i bardzo piękni. Mądrzy i bardzo mądrzy.Bohaterzy i herosi. Żadnych tam ułomków i pokiereszowanych .Nie ma wśród nich zdrajców i sprzedawczyków. Jednym słowem wspaniała elita polskiego narodu ciągle ponoszącego klęski w swej historii. Można by przypuszczać, że albo naród jest do luftu albo też elity diabła warte. Ponieważ jednak narodu wymienić się nie da, więc wypada z konieczności popastwić się nad elitami, które przyniosły nam stare -nowe. I nie ma w tym nic chwalebnego, gdyby nie fakt, że są one niezwykle wysokiego mniemania o sobie.A to już zmusza nas do szlifowania tych cennych diamentów polskiej polityki rzucających perły przed wieprze.

    By zbytnio nie bujać w górnych rejonach prawicowej doskonałości postanowiłem wybrać sobie jednego orła z całej czeredy podobnych jemu pacanów tworzących wspólny im klimat i zapaszek składający się na niepowtarzalną i ulotną atmosferę kapitalistycznych łysych -jajogłowych.

    Jak większość z nich ukrywa się on pod nickiem.Tak szlachetnym i zwodniczym, że nie sposób mu nie uwierzyć, jeśli nie pobierało się nauk na poziomie gminnego prelegenta i aktywisty lub moskiewskiego dywersanta politycznego. Jak zapewne większość się domyśla bóstwo nasze uosabia sławienie pokoju. Żadne tam wojny w Aganistanie czy Iraku, ależ skąd, on całym sercem propagandowym i szyldem zakłamanym propaguje umiłowanie pokoju.

    I niech mu tak będzie. Przy czym nam nie wypada zachowywać się podobnie jak on i rżnąć głupa, że tak go doskonale rozumiemy i popieramy w jego politycznych preferencjach ,a może i seksualnych także sprowadzających się do zaglądania pod sukienki i określających granice radości. Ludzie jego pokroju mają znakomite rozeznanie co jest dobrem a co złem.
    I ich fanatyczne poświęcenie polega na przyczynianiu nam szczęścia, dobra i słodyczy.Oczywiście według ich błogosławionych kryteriów i jedynie słusznego uznania. Generalnie nazywa się to wolnością,pluralizmem i demokracją, nomen omen.

    W swej analizie autorytetów powiada on:
    “Nie przepadam za pania Walters,
    ale setki milionow ludzi ja znaja.
    Kto to jest KTT?”
    Widzimy ,że brak jest tutaj jasnych kwalifikacji pani Walters mimo, że miliony ją znają. On się nie będzie utożsamiał z milionami ludzi ,poza tymi milionami z rodzaju pecunia non olet.Nie przekonują go argumenty w tę czy tamtą stronę. Jemu wystarcza fakt, iż on jej nie lubi.
    Oto i arbiter elegantiarum. Mentalność dziecka z aspiracjami do nauczania,pouczania i strofowania. A jego głęboka polskość, znajomość literatury i kultury polskiej pozwala postawić rewolucjonizujące pytanie:”Kto to jest KTT?” Kpi czy o drogę pyta?
    Na te pytania z pewnością znajdziemy odpowiedź po przeanalizowaniu jego wielu innych intelektualnych osiągnięć.

    W swych rozważaniach rzuca nam hasło na pożarcie:
    “Zbrodnią jest sprzedawanie ludziom biletów do nieba”.
    Jak więc zauważyć można jego proces postrzegania sprowadza się do aktu kupna i sprzedaży.Ten proces stara się także kojarzyć z ostatecznością czyli pójściem do nieba.
    I nie ma tutaj najmniejszego znaczenia, że widzi on absurdalność sprzedaży biletów na dostanie się w rejony łąk niebiańskich. Ważne, że on coś takiego stara się kojarzyć w połączeniu ze zbrodnią. Przede wszystkim zbitka myślowa jest nieelegancka i nonsensowna ,jak można łączyć ze sobą zbrodnię, sprzedaż biletów i niebo?Istnieją jednak pewne granice gry wyobraźni i estetyki, których raczej nie powinno się przekraczać.

    W prawicowych zabawach figlują oni w ten sposób, iż:
    ” ludzie lewicy wierzą, że w kolorze czerwonym jest im bardziej do twarzy.”
    Prawica nie powinna zapominać, że lewica nie przywiązuje żadnego znaczenia do wiary.Takie podejście jest domeną prawicy. I niełatwo będzie sprowadzić prawicy lewicę z kociej drogi, na jedynie słuszne i politycznie poprawne myślenie.Poza tym lewica nie ma większego wyboru musi się pogodzić z tym, że jest jej z czerwonym kolorem do twarzy. Być może prawica w ramach predyspozycji do cudów nad Wisłą i w innych okolicznościach uważa, że jej jest bardziej w czarnym do twarzy. No cóż, jest to kwestia sentymentów i prawicowego wyboru. Na Wschodzie czarny poczytuje się za kolor życia a zepsute jaja i robaki traktuje się jako rarytasy, nie mówiąc o zajadaniu się psinką.Co kraj to inny obyczaj, co strona tam żona głosi marynarskie doświadczenie. A gdzie skołowana prawica, tam i pryncypialna lewica.

    Ci ukochani adepci Keynesa liczą na swe zwycięstwo poprzez wymieranie lewicy.
    Jakby zapomnieli, że ten sam proces także ich dotyka nie wykluczając czołowych przywódców solidarnych,którzy przyczynili się do zstąpienia Ducha Świętego na naszą ziemię.

    A niektórzy z nich mieli tak wysokie kwalifikacje, że nawet na rowerze się obalali po setce,a inni trzymając babę za kolano, zamiast za kierownicę, rozwalali swoje biedne i tanie mercedesy powszechnie dostępne dla całego narodu, który już nie musi dostępować rozkoszy pławienia się w ogromnych i drogich maluchach.
    Straszą nas , że my stare dinozaury wymieramy, by oni młode i ogolone osiłki ze swymi agresywnymi psimi bydlakami mogli żyć wiecznie i w luksusie w zamkniętych gettach kradzionego bogactwa. Niedoczekanie wasze, z powodu komunistycznej dialektyki.

    W porywach intelektualnych wzlotów interesują się seksem partnerskim,także tym homo,adopcją dzieci i paleniem papierosów,czy tytoniu szerzej ujmując. O ile w dwóch pierwszych kwestiach nie potrafią rozwinąć swego stosunku wobec zasygnalizowanych zjawisk, pewnie z obawy przed KK ,to w przedmiocie porzucenia szkodliwego nałogu palenia potrafią ironizować, jak przystało na mądrych ludzi.

    Potrafia oni wskazać w ramach nowej polityki historycznej jak to wspólnie ramię w ramię sałdaty Armii Czerwonej i żołnierze Bundeswehry na terenie Polski zajmują się poległymi towarzyszami broni. Jakież to piękne kiedy dawni wrogowie potrafili sobie wybaczyć i porozumieć się nad grobami pomordowanych przez siebie ofiar. Dobrze byłoby jeszcze zobaczyć jak ci żołnierze porządkują pospołu cmentarz pomordowanych przez siebie polskich ofiar. Przy czym o ile potrafię zrozumieć obecność na polskiej ziemi żołnierzy odwiecznych polskich sojuszników strategicznych to przyznam, że w głowie mi się nie mieści obecność na polskiej ziemi aktualnego wroga strategicznego naszego systemu dobra i sprawiedliwości.

    Cóż teraz począć z tymi cmentarzami wschodnich hord, które przyszły do nas z czerwoną gwiazdą na furażerkach z intencja zniewolenia nas. Ci straszni okupanci, mordercy Polaków i gwałciciele naszych żon tak spokojnie, w liczbie 500 tysięcy, leżą na zniewolonej przez siebie ziemi polskiej. Mało tego na tych cmentarzach spotyka się często świeże kwiaty i udekorowane mogiły.Nie przypuszczam, żeby dbał o to burmistrz lub prawicowe opcje polityczne , które nie potrafią zadbać nawet o mogiły żołnierzy LWP. Nasze władze zajęte są wyszukiwaniem mogił NSZ-towców,współpracujących w czasie IIWS z SS i Gestapo.Widać te kwiatki donoszą kościelne duszki albo agenci NKWD z Moskwy.Tertium non datur.

    By wzmocnić swoją pozycję wszem i wobec ogłaszają:
    “On nigdy nie byl liberalem dlatego nie rozumie.”
    Z czego jednoznacznie wynika, że każdy liberał jest rozumnym i dobrym człowiekiem a pozostali to śmiecie społeczne nierozumiejące intencji pasożytów.

    Nasz ulubieniec podkreśla, że odstąpił od wiary katolickiej, tym niemnie pozostają mu jeszcze szczątkowe związki emocjponalne wywołujące w nim poczucie winy. I bardzo słusznie. Jak tutaj można polemizować z niedowiarkiem.A może przystąpił do starszych braci lub z pohańcami się pokumał ? I jeszcze grzmi głośno, nic państwu do mojej religii.
    A jeśli on z terrrorystami trzyma?To jakże to. Mamy tolerować jego religię, kiedy kapitan Ambroziński zginął?Pomerdało się naszym agresorom, co niemiara,oj pomerdało.

    Nic to, że tyle otacza nas zła i problemów, wojen i konfliktów. Prawicowiec się nie boi,choćby niedźwiedź on dostoi. Nie wolno też straszyć innych. Należy upowszechniać komunistyczną propagandę sukcesu III RP, żeby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej.Jdyną jego troskę budzi, by Rosjanie z Niemcami nie wywołali konflikty zbrojnego, bowiem wówczas Polska może zostać bardzo ciężko doświadczona. Jak obecna praktyka polityczna dowodzi Rosjanie z Niemcami mają się bardzo dobrze. Budują wspólną rurę pod Bałtykiem po wielu prawicowych awanturach i wygłupach w Polsce, które teraz przeszły w popłakiwania, że Polska straci.Ano głupi zawsze traci, najczęściej dwa razy.Także wspólnie Merkel z Putinem mają odwiedzić Polskę , gdzie ponoć mają powiedzieć Polsce ,co o niej myślą.

    Faktem jest ,że Niemcy najczęściej organizowali sobie spacery po Europie.Natomiast Rosjanie składali im zwykle kurtuazyjne rewizyty.Polska zaś stanowiła specyficzny ów korytarz spacerowy, bez którego ani rusz.Więc albo wejdziemy w ten duet,albo oni sami sobie wyrąbią lebensraum przybliżający ich do realizacji wspólnych celów. Stąd potrzebna jest rozumna kaprealistyczna polityka,w której nie ma co dygać przed jednym czy drugim ale też nie ma najmniejszych przesłanek by im podskakiwać. Polska musi im być potrzebna ,a nie zawalidrogą. Nie pomogą nam w tym dziele systemy obrony przeciwrakietowej, o których pobudowaniu zadecydują wspólnie Niemcy, Rosjanie i Amerykanie. Polska ma tutaj guzik do powiedzenia, warto o tym pamiętać.Nie oddadzą oni w ręce prawicowych psychopatów polskich broń jądrową jaka mogłaby wysadzić kulę ziemską z orbity z powodu nienawiści antyrosyjskiej.

    Trudno jednak odmawiać prawicy brak myślenia i posądzać ich o zupełną kostyczność.Potrafią oni dostrzec także to ,że chłopcy z Powstania Warszawskiego wstępowali hurmem do PZPR a dzieci działaczy partyjnych zamieniały się w solidarnych odszczepieńców.
    Wypada również zauważyć, że omawiana prawica nie jest jednorodna i jednolita wewnętrznie. Takie cechy wykazywała ona na etapie konieczności “dokopania” komunie.W obecnej chwili po utracie kontaktowego wroga,dochodzi do głębokich rys i pęknięć, na etapie walki o partykularne przewłaszczanie majątku komunistycznego.Teraz walczą i żrą się wszyscy z wszystkimi, by wyrwać jak największy połeć słoniny. Kiedy robi się zbyt wielka zadyma znowu jest potrzebne zakrzyknięcie hasła “komuna idzie” , aby czasowo zintegrować to szemrane towarzystwo. Najczęściej taka taktyka stosowana jest w obliczu takich czy innych wyborów.

    W chwilach szczególnego rozluźnienia ludzie ci przyznają się, że przebywali na zesłaniu w Workucie lub innych ośrodkach wypoczynkowych i korekcji politycznej NKWD.Ich złość,gniew i rozpacz za stracone lata są najczęściej uzasadnione.Nigdy oni jednak nie wspominają za co odbywali tak ciężką pokutę. Ilu komunistów z czerwoną gwiazdą posłali świętemu Piotrowi w ofierze i ilu Polaków przypiekali na ognisku jak prosiaki lub też ilu Żydów wysłali na łono Abrahama. I ja ich o to też nie będę pytał .Wystarczy jeśli zachowają pewnego rodzaju skromność i wyzbędą się bezczelności oraz błędnego mniemania o swojej wyższości.

    Co prawda o NSZ wspominaliśmy ale prawica z uporem maniaka podchodzi do tematu, że lewica nie kocha NSZ i nie kocha Katynia. Na co wypada odpowiedzieć jak następuje.Mnie nie tyle przeszkadza NSZ ile ich mordy popełniane na polskiej ludności cywilnej we współpracy z Gestapo i SS .
    A tym się różnimy drogi panie ,że to pańska opcja rękami pańskich polskich idoli z NSZ mordowala Polaków.
    Verstehen Sie?
    Katyń zaś ma to do siebie, że wymordowano tam oficerów podobnie myślących jak pan rękami rosyjskich oprawców.
    A nasza lewicowa chata z kraju.
    I proszę nas nie stawiać w jednym szeregu z bandytami.
    Najpierw należy sobie umyć rączki, by móc z góry przemawiać.

    Ten wywód wypada zrekapitulować następująco.Lepiej było się uczyć skromności i przyzwoitości w PRL-u, aniżeli beatyfikacji bandytyzmu w wiadomym wydaniu i okresie, proponowanych przez pokrzywionych antykomunistów.

    Muszę także powtórzyć swoje słowa zamieszczone na en passant a dotyczące poprawy urojonego bezpieczeństwa IIIRP. Polska nie jest bezpieczna jak kłamliwie pan głosi.
    Świadczą o tym pogrzeby polskich mundurowych.
    W PRL-u za strącenie z głowy mundurowemu czapki szło się do mamra.
    I to jest różnica skali rzeczywistego bezpieczeństwa w komunistycznym państwie i urojonego bezpieczeństwa w obecnej rzeczywistości.
    Zatem są to salonowe majaki i zwidy próbujące ogłupić naród.
    Od razu widać, że jest pan niedorobionym licencjatem po nieuzbrojonej intelektualnie prywatnej uczelni służącej do dojenia głupich i bogatych.

    Z niskimi ukłonami wasz umiłowany i oczekiwany, Lizak.
    _________________
    Tua res agitur

  268. do Falicz,

    Jeżeli Francuzi będą jeździć francuskimi autami a nie niemieckimi chociaż te może są lepsze to dlatego, ze się to Francuzom jako narodowi bardziej opłaca.

    Panie Falicz,

    Francuzi jezdza francuskimi samochodami, bo sa one tansze. Zdanie bardzie poprawne; wiekszosc Francuzow jezdzi francuskimi samochodami.
    Nie wiem jakimi samochodami jezdza Afrykanczycy, Afroamerykanie lub Romowie, czy Sinti. Wiem jednak, ze Cygan i Murzyn sa okresleniami pejoratywnymi i nie chodzi tu o superpoprawnosc, lecz o rozwoj jezyka oraz nowoczesnych spoleczenstw. Pan po prostu stanal w miejscu. Piszac o Oktoberfest mozna pisac roznie, bo dzieje sie tam “roznie”. Wlasnie chodzi o jak najmniejsze uogolnianie i jak najwieksze roznicowanie bez stwarzania niepotrzebnych roznic. Do wspomnianych materialow wroce, z pewnoscia sie Panu i innym przydadza. O wojnie izraelsko-palestynskiej rozmawialismy i moze Pan krytykowac rzad izraelski do woli, nawet nalezaloby. Chodzi o cos wiecej; wedlug zasady mniej jest wiecej. Chodzi po prostu o niuanse, ktorych Pan nie rozumie. Uzurpuje Pan sobie prawo rozumienia inaczej i tu Pana staram sie zrozumiec. Wtedy porozmienie bedzie latwiejsze. Piszac o kulturze polskie (ona sie naprawde sama obroni) zapomnial Pan wspomniec o kulturze wiekszosci, bo kulture polska tworza i konsumuja rowniez mniejszosci i tu mamy problem tzw. kultury wiodacej. Prawdopodobnie przeklada Pan asymilacje nad integracje, reintegracje nad? Pana galop ma posmak szarzy narodowej i to mnie irytuje. Nic wiecej.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  269. Teorię, Panie Sławomirski, tworzą teoretycy.
    Praktykę tworzą praktycy. Praktykami byli Lenin, Stalin, Pol Pot, Ho Hi Min…..
    Praktyka pod Tito była inna, pod Bierutem, inna………
    Piętno osobowości? bezwzględności?
    Wrzucanie do jednego garnka rani moje poczucie obiektywizmu.
    Faszyzm, nazizm i stalinizm to dzieło jednej epoki. A jednak się diametralnie różnią, między innymi metodami i celami działania.

    Brygada Świętokrzyska wycofywała się z Niemcami i poddała aliantom zachodnim, czy to świadczy o ich orientacji? Wybrali współpracę z mniejszym złem? Kwestia priorytetów, czy kolaboracji z najeźdźcą?
    Moja ocena- zdrajcy. Szeregowi członkowie chcieli walczyć, dowództwo wiedziało lepiej kto jest wrogiem………
    Ot, szanse na wybór i przetrwanie śniegowego bałwana w piekle……..

  270. Winien,
    Ja sobie nic nie uzurpuje ja po prostu jak kazdy inny pisze co na jakis temat mysle.
    Malo tego wcale nie uwazam, ze nie moge sie mylic – przeciwienstwie mam wrazenie do Pana…
    Murzyni i Cyganie nie sa okresleniem pejoratywnym mimo, ze powtarza Pan to w kolko – sa to powszechnie stosowane slowa a proba wmawiania, ze jest inaczej przypomina historie, o ktorej chyba Pan sam pisal.
    O aresztowaniu goscia z pustym transparentem bo milicja wiedziala najlepiej co by tam moglo byc gdyby bylo – ma Pan “wlochate”mysli i wszedzie Pan widzi ciemnote bo brak Panu dystansu i przede wszystkim poczucia humoru – co jest tragiczne.
    Nie, nie przekladam ani integracji nad asymilacje ani odwrotnie – pisze jedynie o skutkach plemiennych podzialow.
    O Octoberfest jak juz pisalem pisalem na podstawie polskiej literatury i metafory opartej a jakze na stereotypach – to tak jakbym zakazac spiewania:
    “Niemki czyste, oczywiste, dobre są na żonę,
    Miałbyś zawsze wysprzątane mieszkanie z balkonem,
    Lecz jak czułbyś się w tym domu czystym, oczywistym,
    Gdyby w kuchni ktoś przy dziecku mówił po niemiecku??? ”

    Poprawnosc jest oznaka kompleksow – Anglicy potrafia smiac sie z siebie i innych bo ich nie maja.
    Allo Allo!
    Aufwiedersehen herr Winien

  271. Muszę jeszcze raz przeprosić osoby, które upominały się o kulturę na blogu. Nie doceniłem wagi problemu, wysyłając ich na znacznie gorsze blogi i obiecując doznanie uczucia nirwany, kiedy wrócą na własne śmieci. Niestety, obiecywałem gruszki na wierzbie. Stwierdzam to po wypróbowaniu własnej recepty na sobie, ale nie na łupu cupu, jak przedtem, tylko rzetelnie, czyli w połączeniu z próbą rygorystycznej lektury wszystkich zamieszczonych tu w międzyczasie postów, która o mało co nie skończyła się pawiem na własny ekran. Zaiste, cudowna rada: idźcie na jakiś parszywy blog, a zobaczycie jak słodko czyta się potem na „en passant” dwudziesty pierwszy komentarz blogowicza A, jak zdrową gimnastyką dla palców i wypoczynkiem dla oczu jest przewijanie trzech metrów komentarza blogowicza B, jaki to wspaniały relaks śledzić wesoły ping-pong w wykonaniu blogowiczów C i D, jak cudownym oderwaniem od codziennych kłopotów jest wymiana kolorowych piłek plażowych w trójkątach ABC i BCD.

    Mam dla państwa jeszcze jedną dobrą radę. Jedźcie do Korei Północnej, a po powrocie przekonacie się, jaki cudny jest nasz ojczysty kraj, jakich mamy wspaniałych polityków i jak wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku. Co tu dużo gadać, do kitu z takimi radami! Marcinkiewicz Marcinkiewiczem, ale to jest „en passant” i nie tak tu być powinno. Co zrobić, żeby było inaczej? A tego, proszę państwa, to ja już nie wiem. Chciałem tylko przeprosić za głupie rady, co do reszty – ogłaszam niewypłacalność.

  272. WINIEN pisze:

    2009-08-18 o godz. 12:28

    “Poza tym porownywanie Stalinizmu z Hitleryzmem relatywizuje jednak Hitleryzm.”

    Czy jest pan tego pewien?
    Ja nie jestem.

    Ocena zalezy od punktu widzenia(czas,miejsce).

    Z punktu widzenia obywatela polskiego zbrodnie jednych i drugich powinny byc tak samo oceniane.Jedni i drudzy napadli na Polske we wrzesniu 39 roku i zaczeli od mordowania polskiej inteligencji.Polacy stali sie ofiarami jednych i drugich.

    Z punktu widzenia komunisty wyglada to oczywiscie innaczej i tylko on potrafi to zrozumiec.

    Z punktu widzenia eksterminowanej zydowskiej ludnosci wyglada to tez innaczej.Ich punkt widzenia jest mi bliski ,bo sa najbardziej poszkodowani w wyniku agresji narodowego socjalizmu.Oni sa ofiarami nazizmu.Komunizm ich nie mial na celowniku jako grupe etniczna.Co nie przeszkadzalo komunistom w mordowaniu Zydow tak samo jak Polakow.

    Z punktu widzenia obywatela Europy Zachodniej problemem numer 1 byly hitlerowskie Niemcy ,a sowiecka Rosja byla tylko niewygodna.

    Polacy widza historie troche innaczej(czas i miejsce).Dlatego ich ocena jest subiektywna ,polska.Chyba mozna zrozumiec dlaczego tak jest.Dlatego w mojej polskiej ocenie stawiam znak rownosci pomiedzy komunizmem i nazizmem.On, jedni i drudzy chcieli nas zniszczyc.Oni chcieli Europy bez Polski i Polakow.

    Przebaczajmy bo zycie musi isc do przodu ,ale nie zapominajmy.

    P.S.
    Co slychac u MA?

    Slawomirski

  273. Winien, MA Culpa, Miszcz Jednego Ucznia, pisze:( 2009-08-18 o godz. 12:28 )

    „Kazde uogolnianie siegajace calych narodow jest nie tylko niedorzeczne, jest conajmniej niebezpieczne.” I zilustrowal ta karkolomna teze swoim wlasnym postem, demonstrujac uogolnienie rozchodzace sie kaluza tak szeroka, ze zanim sie rozleje, zdazy uleciec w przestrzen zmieniajac sie w pare wodna z zawartoscia fruwajacych drobnych pylkow kurzu..

    Pocieszajace jest, ze MA znalazl murarza w ”szeregu” blogowiczow, bo moze bedzie mial okazje pozyczyc od niego troche spoiwa dla scementowania „mysli rozproszonych” w celu sklecenia ich w jedna calosc trzymajaca sie kupy.

    Natomiast jezyk, jakim posluguje sie MA opisujac osobe swego interlokutora, jest rodem z dziedziny sztuki wojennej. Otoz pan Falicz : „stanal szeregu, szarzuje w szeregu i przesuwa sie do szeregu…”
    „Obecnie szarzuje on w szeregu, ktory w nowoczesnym spoleczenstwie obywatelskim nie ma chwalebnego miejsca.”. I tu w domysle: kto jak kto, ale sam MA oczywiscie – w szeregu szarzuje chwalebnie jezykiem nowoczesnego spoleczenstwa obywatelskiego.

    Stosujac konsekwentnie metode analizy literackiej prozy MA, dochodzimy do wniosku, ze nowoczesnego spoleczenstwa obywatelskiego nie ma, gdyz rozplynelo sie jak mgla w oparach pokretow jezykowych MA, dzielac los innych watkow jego wypowiedzi.

    Ja juz chyba rozumiem logike, wedlug ktorej wybiera sobie Miszcza pan Slawomirski, co to dla odmiany szarzuje wypowiedziami zwartymi i szybkimi jak wystrzaly z broni palnej a gotowymi jak komendy wojskowe. Moze pragnieniem ucznia jest rozplyniecie sie niczym wontttek w batalistycznym slowotoku MAmiszcza, co mozna porownac z dazeniem do osiagnieciem nirwany poprzez wykonanie szarzy na komende MAmana.

    Religijne pragnienie doskonalosci zastapione jest u mlodego szwolezera dazeniem do osiagniecia pelni poprawnosci politycznej reprezentowanej z taka dewocyjna gorliwoscia przez MAmiszcza.

    Nie brak tutaj tez wyraznie zarysowanego problemu ekspiacji – Winien Jam czyli MA culpa zwiastuje przeciez niedaleki katharsis, a oczyszczenie z win na blogu moze odbywac sie przeciez w sposob niezwykle szybki i prosty: poklepujac rytualnie kozla ofiarnego, wystarczy wylac wiaderko z werbalna deklaracja przypisujaca wlasne winy dowolnie wybranemu obiektowi indywidualnemu badz zbiorowemu, czyli blizniemu swemu, zaznaczajac przy tym swoja calkowita prawosc i czystosc, co juz nieraz na blogu bylo praktykowane.

    Slawomirskiemu, z zyczeniami udanych wyborow Mistrza, ta oto piosenka:
    http://www.youtube.com/watch?v=usvqkv9Vmj8&feature=related

  274. wiesiek59 pisze:

    2009-08-18 o godz. 16:35

    Moja ocena- zdrajcy.

    http://www.youtube.com/watch?v=KvpPfeY_73g

    Czy mozesz cos wiecej napisac na ten temat po ogladnieciu calego programu?

    Slawomirski

  275. absolwent pisze:

    2009-08-18 o godz. 14:21

    Wpadasz tu na chwile.
    Psujesz humor.
    Piszesz zero.
    Chyba ,ze jestes zajety romansem z Mrs.Robinson, rozumiem brak czasu.

    Slawomirski

  276. jurek

    Zanim przeczytalam Twoj komentarz mialam napisac nihil novi sub sole… tyle ze rekawiczki biale

    pozdrawiam

  277. KADETT

    Dziekuje. Zmarl wielki dziennikarz Robert Novak. Konserwatywne opinie przezentowal w CNN od 1980. Napisz czy mozesz ogladac nasze programy, jak C-Span, CNN. Masz je tez na internecie. Szkoda, ze nie przypomniales anekdoty o J.Z.Slojewskim. Teraz juz pamietam kogo pytalem, ale nic mi nie powiedzial. Pana Dobosza pamietam, jak przyszedl do mojej szkoly incognito (dopiero zaczynal jako dziennikarz) obsmarowal nas okrutnie a potem dostal sromotne lanie w bramie na Nowym Swiecie. Twoj wywiad pewno dal Ci relacje, bo wtedy dosc szczegolowo i rozrywkowo im o tym pisalem. Czytam, jak sie zorganizowala armia w 1918-1920 i widze sprawe s.p. kpt. Ambrozinskiego, czytam wywiad z gen. Koziejem, ogladam wystapienie gen.Skrzypczyka. Nie powinienem sie wtracac ani komentowac, bo u nas tez byl burdel niewaski z Hammerami, przed rezygnacja Rumsfelda. Przykro mi, ze wtedy juz armia liczyla prawie tyle co teraz i sprawnie dzialala a teraz awantury z wojska ida do media, bo oficer sam sobie kupuje niezbedne zaopatrzenie. To kompromituje kraj. Niedawno przeciez Premier zdjal “lekka reka” 700 milionow z budzetu wojska i kazal min.Klichowi przedstawic skorygowany budzet nastepnego dnia rano. Widzialem to i nie chcialo mi sie wierzyc. Nie widzialem jednak u nas sytuacji, gdzie by zolnierz pietnowal kolege zolnierza, przed mikrofonem, albo w gazecie. Pisza, ze ma byc formacja armii amerykanskiej na polskiej ziemi. Bardzo dobrze, moze sie czegos naucza. To naprawde ogromna roznica, inny swiat. Tu, czlowiek, nawet konczacy kontrakt w armii, czuje sie dalej jak na sluzbie. Godnosc i nawyk do fair play zostaje mu na cale zycie. To sa inni ludzie na codzien.
    Rosjanie z duma oglosili, ze maja prymat swiatowy w alkoholizmie pijac statystycznie 16 litrow na twarz (lacznie z emerytkami i niemowletami) rocznie. To prawie dwukrotnie wiecej niz inne kraje. Medvedev zapowiedzial walke z alkoholizmem, a dal przyklad na wlasnej osobie, na G – 8.
    Media i uzywki ruszylem, zostawiam Ci pole do popisu. Pozdrawiam.

  278. @G.OKON
    CNN mam “w kablu” i zaglądam tam. Nie liczyłem, ile tego jest w moim kablu, ale z pewnością jest dziesięć razy za dużo, niż można znieść. My tu, w Polsce, mamy też w domu wanny, lodówki, WC i CO, a także zmywarki i wiatraki elektryczne z Chin. Niektórzy mają “klimę”. To są ci, którzy sami nie są zdolni do stworzenia właściwego klimatu w domu we własnym zakresie. Oni mogą być nastrojeni bardziej na CNN niż na 1 rosyjską. Pozmieniało się sporo w krótkim okresie. Nie dziwię się, że nie nadążasz. Ja też mam kłopoty niemałe.

    Do telewizji podchodzę b. selektywnie i z pokaźnym brakiem zaufania jako do źródła wiedzy. Od kiedy wynaleziono pilot, wyraźnie go nadużywam, chcąc znaleźć coś, co może mnie zainteresować dłużej niż 5 min. Gadające głowy traktuję jako rozrywkę w najczystszej surrealistycznej formie, a rozrywkę na odwrót – z dużą powagą, jeśli nie zadumą i smutkiem.

    W cenie mam fachowość i formę monograficzną, dlatego lubię dokument, opowieści o tym jak odkryli (oczywiście, że Amerykanie) aktywne wciąż wulkany na dnie oceanu oraz jak udało się wyratować brzemienną kotkę z opałów przy pomocy dzielnych (oczywiście, że amerykańskich) strażaków. Z tego, co zapamiętałem ostatnio, to był film animowany “Piotruś i wilk”; nie mogłem się dosłownie oderwać. Innym razem nie mogłem się nadziwić przez trzy godziny, że Prezydenta elekta ważnego kraju wykorzystuje się do mierzenia długości jakiejś ulicy krokami. Towarzyszyła mu rosła żona i świta. Szli i szli, a tłum wiwatował. Cieszyłem się razem z tłumem, że nikt się nie potknął. W końcu nie podali ile kroków odmierzył i byłem zawiedziony, bo czekałem na wynik.

    Tak się jakoś składa, że zawsze uda mi się trafiać na występy telewizyjne Gospodarza Blogostanu i to mi rekompensuje wszystkie zawody, włączając sportowe.

    O wyposażeniu naszego wojska nie wolno mi pisać. Wróg nie śpi. Co innego generałowie, oni nie tylko, że mogą paplać, to nawet znajdują cywilnych obrońców. Kiedyś było odwrotnie. To generałowie bronili cywilów (z wyjątkiem, oczywiście, Powstania Warszawskiego, co zapoczątkowało istotne zmiany w tym zakresie, ale o tym już rozmawialiśmy jakiś czas temu).

    Wracając do tematu głównego, zastanawiam się czy w Wojsku Polskim istnieją przydziały fajek..? Spocznij! Rozejść się! Wolno palić?
    Przy następnej wizycie Premiera w polskich bazach afgańskich towarzyszyć mu będzie Doda. Napalą się wszyscy do syta.

  279. Anna M pisze:

    2009-08-18 o godz. 19:16

    “Slawomirskiemu, z zyczeniami udanych wyborow Mistrza, ta oto piosenka:
    http://www.youtube.com/watch?v=usvqkv9Vmj8&feature=related

    Dziekuje.
    Piosenka w tradycyjnym kanonie.
    Nie jestem zainteresowany kupnem biletu do nieba.

    Czy ma pani cos madrego do powiedzeia w sprawie adopcji dzieci przez gejow i lesbijki czy tylko dokuczanie pania bawi?

    Slawomirski

  280. @G.OKON
    Mówisz, że ten film “The Deer Hunter” to bujdy na resorach..?

  281. KADETT

    Ale sie przewiozlem ! AneGdoty pisalem. Popiol na leb…

  282. Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-18 o godz. 18:03

    “Poprawnosc jest oznaka kompleksow – Anglicy potrafia smiac sie z siebie i innych bo ich nie maja.”

    Poprawnosc jest oznaka dobrego wychowania ,taktu i zrozumienia potrzeb drugiej strony.
    Polacy tez potrafia smiac sie z siebie.

    Slawomirski

  283. @Okon 22:06

    Obraz amerykanskich sil zbrojnych jest nieco przeidealizowany. Przypominam, ze w 1995 zasluzony weteran Tim Mc Veigh dokonal slawnego zamachu na budynek federalny w Oklahoma City jako wyraz protestu wobec polityki USA oraz traktowaniu zolnierzy. W 2003 r. do dzis nieustalony sprawca dokonal zamachu w budynku senatu w Waszyngtonie oraz w kilku urzedach pocztowych zanieczyszczajac teren wojskowym antraxem. Podejrzewano o to oficera i lekarza wojskowego z fortu Detrick , Dr. Hatfill-a ale niczego mu nie mozna bylo udowodnic. Mielismy takze wystepy doswiadczonego weterana inwazji irackiej, murzyna i snajpera, ktory wraz z przyjacielem odstrzeliwywal losowo swoje ofiary ze specjalnie przygotowanego samochodu. Nie tak dawno czytalem tez, ze kilku amerykanskich wojskowych, murzynow, zabilo swojego dowodce, pochodzenia polskiego, podczas operacji w Iraku. Byli oni powodowani niechecia do wojskowej dyscypliny. Prasa amerykanska nie naglasnia tych wypadkow. Podobnie zreszta jakos nie czytamy w Polityce o procesie polskich zbrodniarzy wojennych z Afganistanu.
    Moze czas wreszcie aby przyznac otwarcie, ze wiekszosc zawodowych wojskowych to niebezpieczni psychopaci o bardzo ograniczonej inteligencji i ze roznice miedzy polska a amerykanska armia, jesli chodzi o jakosc ludzi tam zatrudnionych, nie sa az tak duze.

  284. do Slawomirski pisze:

    2009-08-19 o godz. 06:15
    Andrzej Falicz pisze:

    2009-08-18 o godz. 18:03

    “Poprawnosc jest oznaka kompleksow – Anglicy potrafia smiac sie z siebie i innych bo ich nie maja.”

    Poprawnosc jest oznaka dobrego wychowania ,taktu i zrozumienia potrzeb drugiej strony.
    Polacy tez potrafia smiac sie z siebie.

    Tez tak sadze i wierze, ze potrafilibysmy smiac sie razem z Faliczem. Dziekuje za ten wpis, bo brakowalo mi krytycznego spojrzenia w ostatnich tygodniach.
    Jednoczesnie zastanawiam sie jaka jest roznica miedzy maconen (masonem) a murarzem i co do tego ma homogenne “wpisywanie”, z akcentem na pis.
    WINIEN
    PS
    W Berlinie o tej porze juz upalnie.

  285. Cóż popieram zakaz palenia jako niepalący- męczy mnie bowiem siedzenie w zadymionym pubie, niemniej uważam, ze skoro papierosy są legalną używką to liczba miejsc gdzie nie powinno się palić powinna być ograniczona do np. szpitali, zakładów pracy, urzędów

css.php