30.09.2010
czwartek

Milczenie jest złotem

30 września 2010, czwartek,

Rozmowa Bogdana Rymanowskiego z płk Edmundem Klichem w TVN 24 powinna była nosić tytuł „Polowanie na winnego”. Gospodarz programu cały czas szukał winnych – Polska? Rosja? Ile procent winy po której stronie? Załoga? Pilot? Kto ze strony polskiego rządu mówił Klichowi „Radź sobie sam”? Kto personalnie powinien odpowiedzieć za katastrofalny (nomen omen) stan polskich sił lotniczych? Doszło do tego, że płk Klich zwracał uwagę, iż ważniejsze jest ustalenie przyczyn niż winnych, od tego drugiego są sądy i procedury, odrzucił też sugestię, że Rosjanie „namawiali go” do podpisania dokumentu o cywilnym charakterze lotu, odrzucił sugestię, iż Rosjanie powinni byli lotnisko zamknąć, odrzucił sugestię, iż to on mówił, że strona polska występuje w roli petenta etc. W sumie – pułkownik robił wrażenie bardziej poważnego niż dziennikarz, który nie może się doczekać aż polecą głowy.

Pewne zachowania strony rosyjskiej są absolutnie nie do przyjęcia, np. pozostawienie bez należytej opieki wraku samolotu. Nawet, jeżeli wszystkie ważne dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy części zostały wymontowane i przewiezione do Moskwy, to na lotnisku nie pozostał złom, ale szczątki dla Polaków ważne. Mogą być bezużyteczne dla śledztwa, tym nie mniej mają znaczenie symboliczne, postawa strony rosyjskiej w tej sprawie jest niezrozumiała, lekceważąca, sprzeczna z tymi oznakami troski i solidarności, jakie wykazali natychmiast po katastrofie.

Wypowiedzi płk Klicha też są jednak kontrowersyjne. Po pierwsze – czy nie powinien on zachować milczenia do czasu powstania raportu MAK i przez następne dwa miesiące, jakie ma strona Polska, żeby się do tego raportu ustosunkować? Moim zdaniem, zabieranie głosu publicznie, począwszy od promocji swojej książki, poprzez liczne wypowiedzi w mediach, jest niefrasobliwe, może być uznane, za próbę wpływania i presji na pracę obu komisji – rosyjskiej i polskiej.

Po drugie – płk Klich wikła się niepotrzebnie w politykę. Oto przykład. Strona polska opublikowała – natychmiast po ich otrzymaniu – stenogram rozmów w kabinie pilotów. Jak się dowiadujemy od płk Klicha, było to sprzeczne z konwencją chicagowską i on był przeciwny publikacji. Usposobiło to źle Rosjan, którzy (z tego powodu?) nie przekazali stenogramu rozmów w wieży kontrolnej i tzw „tła”. ALE nie zapominajmy, jaka była w Polsce presja, żeby już, teraz, natychmiast, publikować wszystko, co Moskwa przekazuje, nie ukrywać, nie mataczyć, społeczeństwo ma prawo wiedzieć itd. itp. Ewentualna publikacja stała się problemem politycznym. Kwestionując ją, płk Klich popiera stanowisko strony rosyjskiej. Po co mu to? Po co to nam?

To samo pytanie można odnieść do listu/tekstu/artykułu Jarosława Kaczyńskiego na temat uległości świata zachodniego (z Tuskiem włącznie) wobec Rosji. Prezes PiS ogłosił w Internecie swoje myśli na ten temat, pani Fotyga – szefowa polityki zagranicznej
PiS – rozesłała ten tekst w języku angielskim do ambasadorów zagranicznych w Polsce, do członków Parlamentu Europejskiego oraz bliżej nieokreślonych „osób opiniotwórcych” (myślę, że chodzi o osoby takie jak np Zbigniew Brzeziński). Niby nie ma w tym nie dziwnego, jak mówi poseł Błaszczak, żyjemy w państwie demokratycznym i każdy ma prawo napisać artykuł, a także go rozsyłać.

ALE prezes nie zdaje sobie chyba sprawy, że ośmiesza siebie i nasz kraj. Siebie, ponieważ jego głęboko niechętny Rosji tekst (do czego ma pełne prawo), jest całkowicie sprzeczny z przesłaniem tego samego prezesa do przyjaciół – Rosjan, które to przesłanie J. Kaczyński wygłosił siedząc na tle pianina etc. Albo więc prezes żywił wtedy ciepłe uczucia wobec Rosji będąc pod wpływem środków uspakajających, to nie powinien był zabierać głosu w sprawach międzynarodowych, albo drastycznie zmienił zdanie, co jest niepoważne. Pamiętajmy, że J.K. chce być w przyszłości premierem…

Jaki jest artykuł prezesa – każdy może przeczytać na stronach PiS. Co uderza w tym tekście, to niekompetencja. Dlatego, jako szef opozycji, kompromituje nasz kraj. Ubolewa on np., że maleje zaangażowanie Amerykanów w Europie, która to Europa zdominowana jest przez duże państwa UE. Tymczasem malejące zaangażowanie USA w Europie ma swoje przyczyny: Skończyła się Zimna Wojna, której front przebiegał przez środek Europy, a poza tym rola dawnych mocarstw, Francji i W. Brytanii, maleje, natomiast rośnie siła i atrakcyjność nowych mocarstw – Chin, Indii, Brazylii. Europa przestała być pępkiem świata. Dla Polski najważniejszym sojusznikiem są Stany Zjednoczone, ale świat widziany z Waszyngtonu wygląda inaczej niż oglądany z Warszawy. Zamiast ubolewać nad spadkiem znaczenia naszej części Europy, warto myśleć nad tym, jak budować Europę silniejszą.

Poza meritum artykułu prezesa, które jest do dyskusji, pozostaje jeszcze fakt rozesłania go do ambasadorów rezydujących Warszawie. Warto pamiętać, że ambasadorowie akredytowani są przy prezydencie Rzeczypospolitej. Wysyłając do nich swój tekst, Jarosław Kaczyński stara się przypomnieć zagranicy, kto tu jest prezydentem prawdziwym, a nie wybranym przez nieporozumienie.

PS. Premier Tusk też się ostatnio nie popisał, mówiąc w rozmowie z Tomaszem Lisem, że „infantylny antyklerykalizm” go nie interesuje. Jak słusznie zwrócił uwagę prof. Radosław Markowski, w sprawie stosunków Państwo – Kościół nie chodzi o antyklerykalizm, bo religii i przekonań nikt nie kwestionuje, ale o to, by Polska była państwem prawa, w którym szanuje się konstytucję, a nie krajem przywilejów, rozdawanie majątku publicznego i fikcyjnych lekcji etyki.

Komentarze: 174

Dodaj komentarz »
  1. Panie redaktorze – czy warto komentować wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego? A niech mówi i pisze cokolwiek! Na szczęście to nie on już kształtuje naszą politykę zagraniczną.

  2. Tak ,tak
    Kaczynski to tez jak Pipi ;
    …ich baue mir die Welt ,wie es mir gefällt”…
    A ceny zlota ida na gieldach w gore ,w gore …
    ceny srebra tyz …..niestety…
    /zeby ktos nie wpadl na pomysl ; mowa jest srebrem ,a milczenie zlotem/
    W kazdym razie w Berlinie dziki grasuja i nie mysle tu o Panu Et-dzie,
    bo to polski dzik ,a tamte sa niemieckie.
    Salute
    nie dyskutuje ,bo mnie w Rzymie nawet papiez omijaja…

  3. “NEWSWEEK: W tej chwili wygląda na to, że wizyta Tuska w Katyniu 7 kwietnia też była przeprowadzona z naruszeniem procedur bezpieczeństwa.
    JAROSŁAW KACZYŃSKI: Ale co to ma za znaczenie? Zresztą ja w to nie wierzę. Bo tam 7 kwietnia był też Putin, a nie wierzę, że lądował w takich warunkach. Ale nawet jeśli Tusk lądował w tych samych warunkach, to nie ma to znaczenia. Bo jak ktoś podpala dom, z którego samemu udaje mu się wyskoczyć, nie umniejsza to jego odpowiedzialności.”
    (Newsweek, 27.09.2010)

    Czytając to rzeczywiście można nabrać przekonania, że prezes już kompletnie zafiksował.

  4. Wnioski Panie Danielu wnioski -
    chciałoby się krzyknąć parafrazując felieton
    “Realia ,panowie realia”.

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, ze śledztwo jest prowadzone w sposób absolutnie nie do przyjęcia, w bałaganie kompetencyjnym i braku autentycznej woli wyjaśnienia sprawy.

    Nasuwa się pytanie kto w Polsce rządzi i czy ktokolwiek ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność za całą olbrzymią listę zaniedbań, zaniechań i otwarcie mówiąc skandalicznego bałaganu.
    Pozostawiam bez komentarza sugestie Pana Passenta jakoby wycięto wszystko co jest konieczne do śledztwa (Pan Daniel wie bo się na tym zna… o czym pisał tuż po katastrofie opisując polskich pilotów jako szaleńców latających na wrotach od stodoły – główną słabością jest według Pana Passenta bycie Polakiem…” bo Polacy – piękne ptacy – tacy już są i jak najszybciej powinni stać się kim innym. Główną dziejową misją felietonistów jest bronienie Polaków przed zgubną dla nich polskością… tu sie nic nie zmieniło od lat 50-tych i chociaż tu Gospodarz jest konsekwentny)… pięknie to pokazuje jakie naprawdę są motywy Gospodarza i jaki obraz próbuje na siłę stworzyć.

    Otóż według Pana Passenta rządzą “realia panowie realia” – inaczej mówiąc rządzi PiS… ( przynajmniej tak wygląda z jego felietonów) a w jego imieniu jego antyteza (jedyna realna…) czyli PO, które będąc “jedyną realną” opcją antypisowską nie musi odpowiadać ZA NIC – bo takie są realia…itd itd

    Wniosek kuriozalny tak jak wszystko co wyprowadzone jest jako konsekwencja z zaślepienia sztucznie kreowaną “grozą Pis-u”.
    I tu mamy odpowiedż dlaczego felietony antykaczynskie sypią się jak asy z rękawa…mają służyć jako alibi dla rządzących “realiów”…
    Rozliczając rządzących jesteśmy szkodnikami…to stara zasada dziennikarstwa na usługach.

    Uważam, że Kaczyński może pisać listy jakie chce i rozsyłać je gdzie chce.
    Fakt, że istnieją obiektywne przyczyny zmniejszenia zaangażowania USA w Europie nie zmienia faktu, że może się to zmienić i że ludzie tworzą nowe sytuacje a nie odwrotnie – chociaż wrodzony oportunizm sugeruje zawołanie: Realia panowie realia – czyli płynimy z nurtem…

    Bez twardego i często kontrowersyjnego stanowiska PiS-u, reprezentującego około 25% Polaków – rząd ma znacznie słabszą pozycje przetargową w rozmowach z Rosją.
    Może wywalczyć więcej używając PiS-u jako obiektywnego elementu negocjacyjnego.
    Dogadajcie się z nami bo jak nie to…sami widzicie.

    Jest to nieoceniona korzyść wynikająca z systemu demokratycznego.

    Szkoda, że nienawiść zaślepia i to pokazuje wyraźnie do czego prowadzi brak umiaru i obiektywizacji u “doświadczonych felietonistów” – nawet byłych ambasadorów.
    Wpisuje ich to w nurt radiomaryjny i pokazuje zwycięstwo emocjonalności nad pragmatyzmem oraz zmysłem państwowym.

  5. Przeczytałem artykuł Obywatela Jarosława Kaczyńskiego .
    To, że zaatakował polski rząd czy polskiego prezydenta to byłoby może na miejscu ( choć szkodliwe dla RP w takiej formie )
    Jarosław Kaczyński zaatakował jednak głównego odpowiedzialnego w jego ocenie – Obamę -Prezydenta USA ,organizację NATO i UE .
    Wczoraj podano ,iż prezydent Komorowski rozmawial z prezydentem Rosji Miedwiediewem ( musiał go gdzieś telefonicznie osiąganąć miedzy Szanghajem a Kamczatką gdzie po rozprawie z Łużkowem przebywał) .Pilne tonizownie ewentualnej Rosyjskiej reakcji było konieczne ?
    Jarosław Kaczyński to nie tylko problem parti PiS i jego wyborców, ale też Polaków ,on wszystkim tworzy fatalny obraz naszego kraju i dlatego byłoby dobrze nie uciekac słowami ,to nie nasz ,to tylko PiS-owiec .
    ps.
    Na portalu X przeczytałem dziś nagłówek zamarl noblista z Polski .
    Zaniepokojony klikam , a tu pisza ,że zmarl 86 letni Noblista narodowści żydowskiej który jako 7 letni chlopiec opuścił nasz kraj (d. Kresy wschodnie ) .
    To taka częsta maniera ,przypisywania Polskości różnym ludziom kiedy to dotyczy osoby chwalebnej ,wybitnej lub popularnej, więc w przypadku Jaroslawa Kaczyńskiego Polacy musza uznać go też za swojego.

  6. ET pisze:
    2010-09-29 o godz. 10:17
    Nie odpowiadając, niniejszym przepraszam że podejrzewałem panią Romaszewską o och posiadanie.
    W końcu nie mogła być tak różna od swojej drugiej połowy…..
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8443669,Ordery_z_klucza_partyjnego.html
    To wyjaśnia wszystko…..

    Chcąc mieć apetyt, nie zaglądaj do kuchni, kuchnia polityczna i jej różne aspekty powodują tylko niesmak.
    Tęskniąc za szlachetnością, przyzwoitością, godnością, honorem, nie powinniśmy tych cech szukać wśród polityków.
    mea culpa,,,,

  7. Nie zawsze milczenie jest złotem. Często jest tchórzostwem lub oportunizmem. Właśnie ujawniają szczegóły zamachu stanu Solidarności pod przewodem Wałęsy, Milczanowskiego i innych tajnych służ przeciw państwu i demokratycznie wybranemu premierowi lewicowemu rządu Oleksemu. To wyrachowane milczenie przyczyniło się do ukręcenia łbu przestępstwu i zachowaniu pozycji prymitywnej “legendy” i przestępcom z Milczanowskim na czele. W normalnym kraju powinni stanąć przed plutonem. Jeden tylko odważny i prawy śp Aleksander Małachowski potrafił publicznie wystąpić w obronie sponiewieranego przez zgniły etos Premiera rządu. Inni okazali się szmatławcami, tchórzami i śmierdzącym byle czym. Na czele z kumplami renegatami lewicy, świętym kościołem, etosem, elitami, filozofami i naukowcami. Milczeli jak zaklęci spętani strachem i głupotą. Nie szukając daleko. Myślę, że sprawa odżyje i sprawcy zostaną przykładnie ukarani. Konsekwencje są widoczne do dziś, rządy bezprawia, przekupstwa i korupcji, nepotyzm, służalczość i degradacja państwa.

  8. “Ewentualna publikacja[stenogramow] stała się problemem politycznym. Kwestionując ją, płk Klich popiera stanowisko strony rosyjskiej.”

    Podkreslenie ze jakies zdarzenie jest naruszeniem prawa (tu konwencji chicagowskiej) nalezy odczytywac wg kryterium czyje zdanie popiera?
    Takie pisanie to jest czysta IV RP.

    m@B
    neospasmin.blox.pl

  9. List p.Kaczynskiego oki. Mozna sie spodziewac kolejnych dzialan tworzacych polskie panstwo podziemne. W tym polska,podziemna polityke zagraniczna.

    Bardzo wazne, waznejsze jest jakie beda reakcje adresatow.
    A moze to zupelnie nie o nich chodzi? Chodzi o lokalny elektorat?

    m@B
    neospasmin.blox.pl

  10. “szczątki dla Polaków ważne. Mogą być bezużyteczne dla śledztwa, tym nie mniej mają znaczenie symboliczne,”

    O rly? Czy wrak polskiego autokaru pod Grenoble stoi gdzieś tam pod daszkiem? Czy po wypadku w 2002 nad Balatonem wrak autokaru został zabezpieczony dla potomności? To jakiś fetyszyzm śmierci, nowe państwowe relikwie – kawałek Tupolewa już jest w Częstochowie. Może transakcja wiązana – każda szkoła która przybierze im. Lecha Kaczyńskiego dostanie kawałek do gablotki szkolnej?

  11. [szczatki samolotu]“Mogą być bezużyteczne dla śledztwa, tym nie mniej mają znaczenie symboliczne, postawa strony rosyjskiej w tej sprawie jest niezrozumiała, lekceważąca, sprzeczna z tymi oznakami troski i solidarności, jakie wykazali natychmiast po katastrofie.”

    Az prosi sie zapytac jaki los przewiduje pan dla wraku?

    Muzeum Katastrof Narodowych? Z wrakiem mercedesa p.Geremka(gdzie on?)? Kawalkami CASA z Miroslawca, filarami hali z Chorzowa?

    W ramach wymiany miedzymuzealnej moznaby sprowadzic wrak auta x.Diany i bąble powietrza jakie wyplynely z “Kurska”.

    Co dalej z wrakiem? Nie na zyletki?
    Przeciez to oczywiste, stad trudno sie Rosjanom dziwic ze traktuja go jak kazdy inny wrak.

    m@B
    neospasmin.blox.pl

  12. troszke obok tematu:

    W kontekscie wypowiedzi p.Kaczynskiego na temat jego wplywu na kampanie prezydencka, dzialania przeciw sprzedawcom dopalaczy nalezy ocenic jako wymierzone wprost przeciw najwiekszej polskiej partii opozycyjnej i jej prezesowi.

  13. Na temat infantylnego antyklerykalizmu bardzo dobrze wypowiedział się na blogu red. Szostkiewicz. Zdaje się, że w tym kraju każda wypowiedź na rzecz wyraźnego rozdziału religii i państwa będzie traktowana przez władze (obowiązane konstytucyjnie tego rozdziału strzec) jak wojujący antyklerykalizm. Tusk jeszcze nie zauważył, że nowa, młoda Polska nie chce już być przydatkiem do Kościoła. A co do Kaczyńskiego – nie powiodła mu się (jak na razie) budowa pomnika zmarłego brata w Polsce, to teraz próbuje na Zachodzie budować jego mit obrońcy świata przed rosyjskim imperializmem. I raczej nie sądzę, że ośmieszył państwo (państwo to Tusk) – ośmieszył głównie siebie.

  14. Staruszek – http://passent.blog.polityka.pl/?p=758#comment-178973 ,

    “metodologiczne badanie koszyka dóbr” jest gotowe od lat, a ja piszę o tym w koło od 2007 roku, np to – http://www.nowalewica.pl/index.php?view=article&catid=3%3Aczytelnia&id=153%3Aycie-za-minimum-albo-mniej&option=com_content&Itemid=5 , ale i na blogu EN PASSANT. Telegraphic Observer się jeżył jedynie…

    Oczywiście, nie tylko ja piszę, dowód – http://z-punktu-widzenia-kobiety.blog.onet.pl/Minimum-egzystencji-w-Rzeczypo,2,ID399486205,n . Znalazłam to tylko co po wpisaniu w wyszukiwarkę Google hasła MINIMUM EGZYSTENCJI. Informacjom na ten temat nie ma końca. Polecam – http://www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html ,gdzie jeszcze w 2009 roku co kwartał ten koszyk prezentowano jak, nie przymierzając, ordery. Zaprzestano, czy czegoś niedowidzę? Ależ odkrycie!

    Pozdrawiam Pana serdecznie :)

  15. “W rządzie Tuska za gospodarkę odpowiadają historyk, inżynier i kulturoznawca”…

    Trzej najważniejsi ludzie w państwie to…historycy.

    Cóż się dziwić, że specjalistą od wypadków lotniczych jest felietonista po studiach ekonomicznych w Leningradzie.

  16. Milczenie jest złotem. Zwłaszcza w murzyńskiej wiosce skupionej wokół wodza plemienia, bo jak się tam o czymś nie mówi, to sprawy nie ma i można przy tam-tamach odbywać rytualne tańce i zaklinać do woli rzeczywistość z pomocą szamańskich metod.

    1. Nie jest prawdą, jakoby płk. E. Klich utrzymywał, że ważniejsze od ustalenia odpowiedzialności jest ustalenie przyczyn katastrofy. Powiedział tylko tyle, że on sam jako przedstawiciel przy MAK ustaleniem prawnej odpowiedzialnosci nie zajmuje się, jego praca wiąże się z dochodzeniem przyczyn, choć własne przemyślenia na temat odpowiedzialności nasuwają się same, a nawet wskazał ewidentne obszary zaniedbań, podkreślając ustalające się pewne tendencje interpretacyjne po stronie rosyjskiej, polegające na wekslowanie winy na pilotów.

    Najważniejsze w tym fragmencie rozmowy było jednoznaczne odcięcie się E. Klicha od przypisania głównej winy pilotom, która to tendencja od samego poczatku dominowała nie tylko po stronie rosyjskiej.

    2. Rosjanie “nie wymuszali” na nim podpisania dokumentu o cywilnym charakterze lotu – poprawił Rymanowskiego, ale przedstawili mu taki dokument do podpisu i Klich go nie podpisał, powołując się na opinie biegłych z komisji (sic!) Millera. Wyraził przy tym niezrozumienie zmiany stanowiska Millera w sprawie statusu lotu, która mówi więcej o politycznych podtekstach tej zmiany (ale to już mój komentarz).

    Pisałem tu swojego czasu o tym, że komisji polskiej pod przew. rządowego ministra Millera z uprzednim odebraniem przewodnictwa E. klichowi łatwo postawić zarzut braku politycznej bezstronności w dochodzeniu przyczyn katastrofy i zarzut ten dzisiaj mogę tylko zaostrzyć.

    3. E. Klich odsłonił wczoraj nie tylko znaczące rozbieżnosci stanowisk w kluczowej sprawie dla ustalenia ewentualnej odpowiedzialności (lot cywilny czy wojskowy) po stronie polskiej pomiędzy ekspertami i politykami. Dobitnie powiedział też o braku współdziałania z J. Millerem na tym etapie dochodzeń, czego nie sposób bagatelizować.

    Przeciwnie do D. Passenta, nie odniosłem najmniejszego wrażenia, że E. Klich wczoraj się lansował w jakikolwiek sposób. Tam, gdzie powinien, był powściagliwy i starał się o precyzję wypowiedzi.

  17. “Należało położyć kwiaty, postawić niziutki mur,” Z.R.
    Milczenie jest zlotem – zaiste .
    Chodz zloto do zlota i robi sie tydzien bez zbednych ( w moim przypadku) komentarzy

  18. do
    Jacobsky pisze:

    2010-09-29 o godz. 15:59
    Dzisiaj krotko; moze kiedys sie jednak wbiore. pracowalem kiedys w IOM (CIM) i stad mam w Montréalu oraz okolicach wielu znajomych, ktorych warto byloby odwiedzic, bo kontakty sie urywaja.
    Pozdrawiem.
    ET

    Do
    Sebastian
    Mam juz odpowiedz, przy ktorej bede musial przypomniec (sobie) dwa eposy; Homera i Biblie, dwie kultury. Pïsalem kiedys o zrodle judeo-chrzescijanskim, przyznaje, ze dodac powinienem epos grecki. Do Pana wpisu wroce.
    Pozdrawiem.
    ET

    do
    Slawomirski pisze:

    2010-09-29 o godz. 18:40
    Szanowny Panie Sebastianie

    Szanowny Panie ET

    Czy Panowie nie widza witriolu rozlanego przez gospodarza?

    WIDZE. Chcialem nawet napisac, ze nikt z nas w blogosferze nie potraktowal samej katastrofy (pierwszj i drugie) powaznie ograniczajac sie do problemo obok. Nalezaloby do pomyslu wrocic. Dzisiaj natomiast Pan Passent jakzwykle wokol jednej osoby, dla niego niewaznej, a jednak nadwaznej, bo osmieszajacej nasz kraj. Smieszne.
    Pozdrawiam.
    ET

    do
    TJ pisze:

    2010-09-29 o godz. 18:24

    Helenie juz odpowiedzialem; irytujace bylo twierdzenie tylko. Ono czesto wystepuje w opisach czasow zaprzeszlych, szczegolnie przy tlumaczeniu bylych wspolpracownikow, tajnych i jawnych, bo pracownicy byli rowniez “wspolpracownikami”. KOR oczywiscie nie ma z tym nic wspolnego.
    Pozdrawiam.

    ET

    do
    telegraphic observer pisze:

    2010-09-29 o godz. 16:32
    NBER…. Stad i skad inad moje scetyczne postrzeganie. Reegulacja runkow finansowycg jest jednak bardzo powolnym procesem, Wczoraj bylo wiele sprawozdan na ten temat. Ochrona slabych spolecznie (rowniez tych 10% udajacych) nie jest dogmatem, jest koniecznoscia polityczna celem zachowania spokoju spolecznego. W Europie jest to priorytetem w socjalnej gospodarce rynkowej. Politycy dobrze pamietaja wszystkie rewolucje, poza tym sa pragmatykami. Prawdopodobnie mowienie jednoczesnie o teorii i realiach, jak mowi Passent prowadzi nas do nieporozumien, toute proportions gardées.

    Pozdrawiam.
    ET

  19. do Sawantiki, ktora buduje swoj swiat z bledem otograficznym.

    …ich baue mir das Welt ,wie es mir gefällt…

    Ich baue mir die Welt… Wino rosnie w B. po dzien dzisiejszy.
    ET

  20. Odzew na tytuł: A pisanie i komentowanie bloga jest sztuką o zmiennym dynamicznie paradygmacie.

    Zajrzyjcie do poprzedniego – zamykającego się – rozdziału o bandytach.
    stasieku pisze: 2010-09-29 o godz. 23:05
    Jest tam czytelność: światło typograficzne, akcentujące pogrubienia, intonacyjne wypunktowania krótkiej listy, niewielki obrys treści.
    Jest tam rzeczowość: temat, bez docinków osobistych, napomknienie kontrtezy, nawiązanie do świeżego zegara otwartego problemu, odejście od akademickiej zupełności szczegółówości i indeksu cytowań.
    Jest tam autorskie odwołanie do cech nowej muzy: Blogini. “… prawa blogu.”
    Jest tam wdzięk cechujący sztuki piękne.

    O niektórych bółach życia trzeba mówić. Zainstalowałem Chrome i podświadomym odruchem wyszedłem do świata przez ikonę IE. Adam Szostkiweicz znów otworzył mi drzwi do swego blogu. Wystarczyło opowiedzieć nowej przegładarce od powiedzieć na wezwanie: zaproście mnie do stołu. Rezydentka Chrome siedzi sobie na końcu stołu i robi frekwencję. Co sobie pod nosem gwarzy nie wiem. Koligacje z z przebiegłym Firefoxem nie są koniecznością.

    Lewy Polak nie wytzyma i wpisze: “Ja uduszę tego sławomirskiego!”
    W CRT rozumiem – grucha z szyjką. Ale jak się dusi na LCD?
    Teatr Blogini wymaga nowego paradygmatu języka. Nawiązania do okruszcowania naszego wykopanego dołka troszeczkę trzeba zmodyfikować.
    Pozdrawiam smacznie piszących.

  21. Rzeczywiscie swiat wyglada inaczej nawet z okolic miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville .
    Brak zainteresowania “infaltylnym antyklerykalizmem ” Tuska , drugi(?) po “jaruckich papierach” wart zapamietania .
    Do nastepnego “weekendu” !

  22. Nie należy się przejmować “odezwą do świata” wariata. Artykuł-list prezesa PiS kojarzy mi się z opowiadaniem-groteską S.Mrożka “Podanie”, zaczynającym się następującymi zdaniami:
    “Proszę uprzejmie o oddanie mi władzy nad światem.
    Prośbę moją uzasadniam tym, że jestem lepszy, mądrzejszy i bardziej osobisty od wszystkich ludzi.”
    Także nie należy rozdzierać szat z powodu audycji kiepskich dziennikarzy zapraszających rozmówców według jednego tylko kryterium: szansy na sensacyjnego newsa. Ani prezes-psychopata, ani jego słudzy, ani głupi dziennikarze, ani rozmówcy-ćwierćinteligenci nie ośmieszają naszego kraju tylko siebie i swoich sympatyków. Tak jest przecież wszędzie na świecie, a w większości krajów jeszcze gorzej niż w Polsce. Teraz fajnie jest, że swobodnie można piętnować kretynizmy i śmiać się z fa(o)tygantów po mrożkowskie wzorce.

  23. Milczenie jest złotem, aczkolwiek nie zawsze. Nie jest złotem na przykład wtedy, kiedy samolot LOT-u musi zawracać na lotnisko, żeby – mówiąc kolokwialnie, ale i tak delikatnie – wypieprzyć tam awanturującego się żyda z USA.W kraju, który zamieszkuje byłby zapewne uznany za terrorystę i potraktowany adekwatnie, wg tamtejszych procedur. Na pewno nikt nie pozwoliłby mu wyjść z kryminału przed procesem, jak u nas (czy aby na pewno?), a w wypadku podejrzanych o terroryzm 8 lat oczekiwania w pierdlu, to nie jest wyjątek. Nie byłoby także takiej możliwości, aby nie poniósł kosztów strat, szacowanych przez LOT na 100.000USD. Kto ma je pokryć?

    Milczenie nie jest także złotem, kiedy jako kraj mordujemy innych ludzi, którzy nam nic nie zawinili. Uczestniczymy w napastniczych akcjach militarnych pod szyldem NATO w Pakistanie, Afganistanie i cholera jeszcze wie gdzie, jakbyśmy byli jakimś komandem pogiętych zbrodniarzy z filmu Quentina Tarantino. Czym się od nich różnimy? Tym, że nie używamy kijów bejsbolowych do roztrzaskiwania ludziom czaszek, ale tylko dlatego, bo to się nie opłaca, ile w końcu kosztuje taki kij? Kto by na tym zarobił? Amunicja, karabiny, pojazdy pancerne, rakiety, bomby, drony, software szpiegowski – to co innego, to jest geszeft, to jest towar, to jest kredyt, to są odsetki, ale przecież nie zwykły toczony kij.

    Dobrze, że zasada złotego milczenia nie dotknęła kwestii kuriozalnego listu J. Kaczyńskiego, wydarzenia chyba bez precedensu w historii świata, chociaż intuicja podpowiada mi, że interpretacja tego zdarzenia pojawiająca się w mediach niekoniecznie musi być właściwa.
    Nie ma skutku, bez przyczyny. J, K., choć to kłamca i ignorant, nie podejmuje ruchów przypadkowych, a tylko takie, które są w najwyższym stopniu rozmyślne oraz przeciwne polskiej racji stanu i mimo że z pozoru mogą wydawać się jedynie majaczeniem ćpuna na niezłym odlocie, to wpisują się w wyraźne podżegającą do niepokojów na świecie retorykę, także tej zakutej łysej pały, która bredzi właśnie w telewizorach o szykowaniu się Rosji do wojny z Polską. Jeśli ktoś szykuje się do wojny agresywnej, to na pewno dziś nie jest to Rosja.

  24. Waldemar pisze:
    2010-09-30 o godz. 10:18

    Jarosław Kaczyński to nie tylko problem parti PiS i jego wyborców, ale też Polaków ,on wszystkim tworzy fatalny obraz naszego kraju i dlatego byłoby dobrze nie uciekac słowami ,to nie nasz ,to tylko PiS-owiec .
    ps.”…

    Co Pan tak się strasznie tym obrazem przejmuje?
    To w większości wypadków to pic i pozory oraz kompleksy.

    Niech Kaczyński pisze i mówi tak jak cały PiS co uważa za słuszne i zgodne z interesem Polski.
    To jest pluralizm i demokracja.
    To nie tylko ładne i spolegliwe chłopaczki w niebieskich koszulach kokieteryjnie mizdrzące się do tzw. “kręgów… tfu tfu… opiniotwórczych”
    I cale szczęście.

  25. adamjer pisze:

    2010-09-30 o godz. 12:20
    Nie należy się przejmować “odezwą do świata” wariata. Artykuł-list prezesa PiS kojarzy mi się z opowiadaniem-groteską S.Mrożka “Podanie”, zaczynającym się następującymi zdaniami:
    “Proszę uprzejmie o oddanie mi władzy nad światem.
    Prośbę moją uzasadniam tym, że jestem lepszy, mądrzejszy i bardziej osobisty od wszystkich ludzi.”

    Moj komentarz

    Cytacik miodny. Bardzo celnie Prezes podłożył sie Mrożkowi, a ten ulepił bałwanka z antycypacji?

    Pzdr, TJ

  26. Bardzo mi przykro ..
    panie ET ,to jest mi za glupie..
    Niech Polacy zamajaca w berlinskich restauracjach berlinskie wino
    /ktore rosnie ,pewnie w butelkach / nie moja sprawa…
    Salute

  27. Nie wytrzymalam ,bo co dobre to raczej wiem i zadzwonilam do meza
    / on wie wszystko ,no prawie wszystko/i w tym roku 15 butelek
    wina wyprodukowanego w Berlinie /na Tempelchofie /
    zostalo ukradzionych .
    Nie bede sie pytac wiec Pana ,czy pije Pan berlinskie wino ,ktorego
    nie ma .
    Salute
    … ja mam w ogrodku 4 krzaczki winogron /nie butelkowane /,wiec ewentualnie..?…

  28. Premier ostatnio lubi przyklejać etykietki do niemiłych sobie poglądów i ich głosicieli. A to liberałów ekonomicznych nazwie coś populistycznym liberalizmem, a to ideę rozdziału kościoła od państwa infantylnym antyklerykalizmem i niebezpiecznie zbliża się do chwili, gdy prof. Balcerowicza ochrzci lumpen-liberałem, a antyklerykałów – wojującymi ateistami lub lewakami.
    Albo nadmiernie uwierzył w swój geniusz przywódczy, albo gdzieś w tyle głowy rodzi się panika, że zbliżają się problemy nie do przeskoczenia. I jedno i drugie zwiastuje niebezpieczeństwo postawienia nogi na początku równi pochyłej.

  29. O jedno “coś” (w drugim wierszu) napisałem za dużo.

  30. Czy warto zajmować się listem – artykułem pana Kaczyńskiego bez wiedzy po jakich tabletkach powstał.
    Komentarz powinien byc jeden.Człowiek o przewidywalnej poczytalności i ustabilizowanym stanie emocjalnym takiego listy nie napisałby.
    Prezes oficjalnie zapodał,że w trakcie kampanii prezydenckiej on nie wie co się działo,ponieważ on był niezrównowazony emocjonalnie i zażywał silne psychotropy.
    Do tej pory nie pojawił się komunikat,że prezes zaprzestał zażywac tabletki i w sumie nie jest wiadomo,czy jego obecny udział w polityce jest na powaznie czy na żarty a może jest to efekt np pomarańczowej małej drażetki.
    Wpierw komunikat lekarski a potem powrót do rzeczywistości.

    Pozdrawiam

  31. jasny gwint pisze:
    2010-09-30 o godz. 10:23

    Michał pisze:
    2010-09-30 o godz. 12:20

    Oczywiscie ze nie zawsze milczenie jest zlotem. Czesto jest tchorzostwem. Np; tzw komisja majatkowa, ca za zlodziejski cyrk i tolerowany przez kolejne rzady z solidarnego miotu i przez 21 lat.

  32. Milczenie jest złotem. Odpowiedź radcy Prokuratorii Generalnej Skarbu państwa na pozwy więźniów, którzy domagają się odszkodowań od państwa za ciasnotę w celach. Miłej lektury
    http://wyborcza.pl/1,75478,8443822,Wiezienia_tak_wygodne__ze_az_pelne.html
    Pozdrawiam

  33. Kto podjął decyzję o lądowaniu? Pilot.
    Czy decyzja ta była słuszna? Nie.
    Reszta to analizy mające zapobiec takim niesłusznym decyzjom w przyszłości.
    Pani Jakubiak powiedziała, że J.K. poczuwa się do winy bo to on wciągnął brata do polityki zamiast pozostawić go na ścieżce pięknej kariery naukowej.
    Czy ekspert Klich uwzględnia to wśród swoich 12 przyczyn katastrofy? Mówi, że gdyby nie wystąpiła choćby jedna z tych przyczyn to katastrofy by nie było. Taką jest ww przyczyna. Podobnych przyczyn można sprokurować 100 zaczynając od zwyczaju ryzykownego jak się okazuje, latania przez VIP-ów samolotami.
    Stanisław Lem, w jednym ze swoich opowiadań udowadnia, że przyczyną wielkiego osiągnięcia naukowego niejakiego prof. Klouski była biegunka mamutów, które nalizały się zanieczyszczonej soli w miejscu gdzie obecnie znajduje się Zlata Praha. Biegunka niezwykle użyźniła wybrzeże Wełtawy.

  34. Komar pisze:

    2010-09-29 o godz. 17:45

    “W Panskim wieku nalezaloby patrzec na maluczkich z lotu ptaka. ”

    Serce Ikara

    W ciele Komara

    P.S.
    Ponownie niewinny wpis zostal ocenzurowany.

    Slawomirski

  35. @”jasny gwint” z dn. 30.09.2010 h: 10.23.
    Masz rację zupełną. Kilka razy (?) nt temat pisałem na tym Blogu – Pan Redaktor (podobnie jak większość mainstreamu) “nie widzi” jednak w tym skandalicznym i odrażającym moralnie oraz nurzającym w gnoju podstawowe zasady państwa prawa nic zdrożnego. Tak, tu milczenie uznano za “złoto” (wg mainstremowych mediów i Autorytetów moralnych). Ale im bardziej zasady moralne nie schodziły z ust tych mainstreamowych Pytii i Autorytetów tym rzeczywistość (wtedy, przy sprawie Oleksego vel “Olina”) skrzypiała. Później, post factum, wraz z upływem czasu.
    Dziś po enuncjacjach w Londynie (w formie książki) jednego z wyższych oficerów FSB Rosji nt. “prowokacji FSB” w przedmiocie “Olina” klocki układają się jasno i wyraźnie – ale dziś, po tej kompromitacji i degrengoladzie zarówno polskich spec.służb, a przede wszystkim ówczesnego “Belwederu” i atmosfery tam panującej, klimatu i oczekiwań owo milczenie jest znamienne: owo milczenie winno być przedmiotem, a zwłaszcza cała sprawa pt. “Olin”, postępowania (przynajmniej wyjaśniającego) prowadzonego przez Prokuraturę Generalną – powtórnie !!!: czy ta prowokacja i oskarżenie Premiera RP o szpiegostwo nie była po prostu “wstrzeleniem się” (czyli informacje – “u źródła”, analizy atmosfery i oczekiwań, może nawet podsłuchy rozmów) FSB w nastroje, klimat i “głośne myślenie” belwederskie. Psucie państwa i pogłębianie się “błotnej”, plugawej, knajackiej atmosfery politycznego życia nad Wisłą rozpoczęło się od tej sprawy. Bo jest to sprawa albo-albo (jak u Kierkegaarda): albo Oleksy jest winnym szpiegostwa i jest skazanym, albo – oskarżający go o szpiegostwo popełnili błąd i w takim razie winni odpowiedzieć karnie (albo dali się “wypuścić” spec.służbom obcego państwa – postępowanie winno wyjaśnić czy była to tylko nadgorliwość, głupota, infantylizm czy może coś więcej ….. ). Pojawiły się nowe okoliczności “jasny gwincie” w tej sprawie – i co “znowu milczenie jest złotem”. Bo to my, bo to nasi……..
    Pozdrawiam z Wrocławia, wyszło nareszcie słońce.
    WODNIK53

  36. Staruszku;

    Nie jestem dusicielem, a poza tym pan Komar przywolal mnie do porzadku.
    Jak bedziesz rzucal na mnie kalumnie, to zaczne dusic ciebie, choc wiem , ze jest to beznadziejne przedsiewziecie. Twoj styl poetycko-impresjonistyczno-mglawicowo- a jednak precyzyjny jest nieuchwytny, duszenie ciebie mogloby sie skonczyc dla mnie zalosna kompromitacja. Ale jak wpadne we wscieklosc jestem samobojczo nieobliczalny, jak pewien prezes pewnej opozycyjnej partii.
    LP

  37. Ciekawe, co musiałby wymodzić pan prezes, żeby zaczęto się zastanawiać się nad ubezwłasnowolnieniem go? Ja stawiam na podróż do Gruzji i wypowiedzenie tam “ruskim” wojny. Chyba nas do tego przygotowuje.
    A skoro o panu prezesie mowa – czy jest możliwe, aby jego przyszywany bratanek chlusnął pomyjami na panią Szczypińską bez wiedzy stryja? Nie bardzo chce mi się to wierzyć, aby był to indywidualny rajd pana Dubienieckiego. Raczej się stryj poskarżył, przy niedzielnym obiedzie, na upartą wielbicielkę. Ale sam nie ma dość cywilnej odwagi, żeby babę pogonić. Szkoda mi, mimo wszystko, pani poseł, która chyba nic z tego nie rozumie i chce rodzinę pana prezesa do sądu podawać. Co za szambo.

  38. WODNIK pisze: Pozdrawiam z Wrocławia, wyszło nareszcie słońce.

    Ja bym czasownik “wyszło” także wstawił w cudzysłów. Wszak słońce nie chodzi, zdaje mi się. Chyba nawet się nie porusza, przynajmniej z naszej perspektywy.

  39. Daniel Passent
    Od dawna B. Rymanowski „cały czas szukał winnych”. To wyróżniająca cecha wszystkich dziennikarzy TVN. Oni szukają winnych, mają zawsze pretensje o coś do gości, są nieznośni, wcinają się w najciekawszych fragmentach wypowiedzi. Ich pytania są często głupie, krępujące, żałosne. Oni kiwają głowami, ale nie słuchają, tylko „realizują scenariusz”.
    To doprawdy zadziwiające kariery, uhonorowane nagrodami. Ze względu na liczebność przypadków, podejrzewam, że wszyscy ukończyli jakiś wewnętrzny kurs, gdzie trenerem był szef, któremu jedynie oparła się p. Małgorzata Łaszcz z „Loży prasowej”.
    I te miny demiurgów polityki!
    Ileśmy napsuli atramentu na blogach Polityki w sprawie dziennikarstwa TVN…
    Od pewnego czasu przełączam kanał, nie mogę patrzyć, nawet słuchać nie mogę!

    Staruszku 12:05
    Skopiowałem sobie akapit poświęcony „długowi zagranicznemu”, wkleiłem do swojej blogowej bazy danych i będę czytał w dołkach psychicznych, kacu, podczas rozważań na temat przemijania – słowem, aby dodać sobie sił do komentowania albo przynajmniej poprawić sobie nastrój.

    Lewy Polaku 16:19,
    Nie doceniasz siebie.

    Pozdrawiam Panów serdecznie.

    PS
    Jest Fukuyama w TVN24, na szczęście z J. Żakowskim.

  40. Michał pisze:

    2010-09-30 o godz. 12:20

    “wypieprzyć tam awanturującego się żyda z USA”

    Konkurs na najwiekszego antysemite blogu skonczyl sie dawno temu.
    Wygral chyba Lizak.

    Slawomirski

  41. jasny gwint pisze:

    2010-09-30 o godz. 10:23

    Pan nadal szuka absolutu.

    Slawomirski

  42. Czy to chodzi o red Rymanowskiego czy o któregoś innego
    z jakiej kolwiek stacji telewizyjnej, oni wszyscy w jakiś szczególny sposób są napastliwi w stosunku do zaproszonych gości. Pamiętam jak Rymanowski robił szum i
    larum na cały kraj, bo jeden z jego kolegów był podsłuchiwany przez służby. To, że kolega był podsłuchiwany i te rzaczy miały być wykorzystane w procesie
    sądowym było nagłośnione na cały kraj, ale że tysiące obywateli ciemiążonych w sposób podbny to tylko pozostawało w domyśle tych rozmów i wywiadów. Jakoś żaden z nich nie poświęał swojego czasu w sprawie szarej
    masy.Solidarność zawodowa? Płk Klich rozważnie się bronił
    i wypowiadał na tematy jeszcze drażliwe. Rymanowski za
    wszelką cenę chciał go skłonić do potwierdzenia przez siebie
    wymyślonej kolejności zdarzeń i winnych tej katastrofy.A tu
    jego gość zrobił mu niespodziankę i nie powiedział tego co
    on sobie umyślał.Przebyłem ponad 36 lat w lotnictwie sportowym, kilka razy byłem uczestnikiem lotu podczas którego pilot na siłę szukał ziemi. wiem co to znaczy świecąca się lampka paliwomierza a nie wiadomo gdzie lotnisko bo chmury podczas nieoczekiwanej burzy zeszły do
    50m. Red Rymanowskiemu wszystkie wersje odpowiadały
    oprucz błędu pilota i szukania ziemi na siłę, bo to wersja już
    znana i prawdopodobna.Nie bardzo rozumiem dlaczego ludzie tak zabiegają o tą kupę złomu po TU-154, co miało
    być stwierzone to już zostało. Chyba że chodzi o wota i pamiątki po byłym prezydęcie. Już sobie wyobrażam jak członkowie PiS pielgrzymują do goleni przedniej samolotu.
    JK pisać i myśleć potrafi, jego doradcy jeszcze też, więc
    piszą i mówią bo to ich czas, a on co raz krótszy. On napisał to co wie cały świat, Rosja odbudowuje swoją potęgę, a to
    wydaje mi się normalne bo nikt z kolosa nie chce być karłem

  43. Nie za ostro ocenia Pan wypowiedzi Klicha, Panie Redaktorze? Jego wypowiedzi odbierałem jako bardzo ostrożne i wyważone. Potwierdzały to, co było widoczne niemal od początku: pilot pod wpływem presji (Tbilisi, BLasik w kabinie, co powie prezydent) popełnił tragiczny błąd mimo iż urzadzenia bezpieczeństwa alarmowały: wznoś się natychmiast. To przyczyna bezpośrednia, a przed nią wiele innych mniejszych, lecz istotnych “przyczynek”.
    Natomiast sposób prowadzenia rozmowy przez Rymanowskiego, szukanie za wszelką cenę sensacji i winnych – to choroba dziennikarzy, która jest w stanie epidemicznym w TVN. Dziennikarsko-prokuratorskie wyczyny Cekielskiego i Morozowskiego w programie “Teraz my” były w tym gatunku szczytowym “osiągnieciem”.
    Ukłony.

  44. Za to palikot na szczęscie nie milczy. Trudno nie przyznać mu racji – ” …Tak zwana elita polityczna Polski od 20 lat siedzi w dusznym, zamkniętym, przesiąkniętym zapachem cygar i dobrej whisky gabinecie. Jedyne co się u tych wszystkich Tusków, Pawlaków, Kaczyńskich, Oleksych zmieniło – to ich oblicze. Zmarszczyło się; włosy posiwiały; szare liczka zmurszały. Ale oni trwają na straży okien i drzwi. Jeden z nich krzyczy – Palikot, nie stój w przeciągu, bo chcemy zamknąć drzwi! Ci nudni Panowie nie zauważyli, że zmieniło się otoczenie, że Polska się zmieniła. I przyjdzie nowe, świeże, które właśnie w przeciągu politycznym widzi nadzieję na Nowoczesną Polskę. A politycznym starcom pozostanie jedynie butla z tlenem i respirator…”

  45. Mozę znajdzie się wreszcie grupa Weterynarzu szkoda do tego Lekarzy , która To humanitarny sposób uśpi tę cala bandę .Co to z nazwy tylko słyszeli ( Nie koniecznie rozumieli )Co to jest Prawo a co Sprawiedliwość . I tylko jak te Chamy wzięli się w sposobie urzynając pikanych haseł chce podpalić nasz dom cały zwany polska . Pana Prezesa i cala jego świtę powinno się porostu przestać zauważać mówić o nim i całej tej ekipie z PiS . Jak radził wujek dobra rada w Misiu nie słyszeć nie widzieć nie publikować nie zapraszać poco się ogłupiać i jeszcze za to płacić . Bo nas utopią i zniszczą bo tylko tyle potrafią tacy ludzie teraz niema nawet czasu na współczucie .

  46. Lewy Polak pisze: 2010-09-30 o godz. 16:19
    Perełka parodii!
    Perełka jest odporną na pot i łzy człowieka pamiątką bólu mięczaka.

    2 cytaty z Wikipedii.
    A.[Parodia] Znana była już w starożytności i średniowieczu, kiedy w przeważającej większości miała pozytywny charakter, a u jej podstaw leżał zachwyt nad parodiowanym obiektem.”
    B.( około 370 p.n.e. ) Apelles został nadwornym malarzem i portrecistą Filipa II Macedońskiego i jego syna Aleksandra Wielkiego. … Stworzył wtedy obraz Kalumnia.

    Dwa klasyczne dziadki przekomarzają a Polska zadłuża się w tempie …
    Biada wnukom prawdziwych patriotów! “Prześmiewcy! Utrwalacie! Wasz koniec jest bliski! Skończymy z Rosją, to zrobimy z Wami porządek!”
    LP! Niech szatany smutku i bólu nadal się Ciebie boją!

  47. Panie LP no i jak dlugo mamy czekac, zeby Pana “cholera minela”?.
    Przeciez Pan zawsze wie co mowi w przeciwienstwie do Pimpusia ktory mowi co wie.
    Z wyrazami szacunku,
    bzzzz

  48. Staruszek (09-29 o godz. 21:57)

    Szanowny Staruszek!

    Dumę ludzi biednych zabił ustrój i propaganda sprawiedliwości społecznej także w krajach rozwiniętych, przeto nigdy nie dotkniętego „sprawiedliwym ustrojem”. Dam inny przykład szkodliwej dla samych delikwentów nadopiekuńczości państwa: imigranci z Polski w Kanadzie w roku 1986 też posługiwali się słowem „frajer”.

    Jednym z punktów dogmatu s.s. mówi o nieracjonalności rynku. Wszak rynek pracy ustala, ile kto jest wart, rynek towarów – ile warte są wytworzone dobra, a tu niedoskonałość rynku finansowego jest przenoszona na wszystkie inne rynki. Przestaje się mówić o łagodzeniu wyceny rynkowej, o wyważonej regulacji danego rynku, lecz propaguje się zawieszenie działań rynku in toto, upaństwowieniu-uspołecznieniu każdego rynku. Dużo jest wiary w państwo oraz arbitralność i doskonałość jego urzędnika. Może w Skandynawii, może w Kanadzie (z wyłączeniem Quebec), i to też w ograniczonym zakresie.

    Dlatego jeśli mamy ciąć budżetowe wydatki na opiekuństwo państwa, to odważnie, bez wylewania dziecka z kąpielą, bo dorobiliśmy się tylu równości i praw ludzkich, ale bez przesady z tą opiekuńczością, jak z każdą dobrą rzeczą, jej nadmiar po prostu szkodzi.

    Przekazuję wyrazy zadowolenia, walnę prosto z mostu – bezgranicznego entuzjazmu, że mamy Staruszka ironistę na blogu.

  49. Ryba pisze:
    2010-09-29 o godz. 23:34

    Ja? Ja jestem wyrozumiały dla rządzących. Chodzi o byłych: prezydenta USA i szefa FED? Przecież na nich zwalam całą winę z uporem maniaka, wbrew wszystkim. Może nie całą – o to chodzi, że niecałą?

    W kraju natomiast chwalę Rostowskiego za jego idee reagowania na kryzys i recesję poza granicami. Ubolewam oczywiście z ekonomistami w ich krytyce „pozytywizmu w reformach”, ale rozumiem pozycję rządzącej partii w całej sytuacji.

    Krytyka z strony red. Szostkiewicza i jego blogu jest jakże słuszna i na czasie, gdy decydują się losy nominacji do TK. Rozumiem to w ten sposób i wałkuję od jakiegoś już czasu jako blogową teorię, że PO musi najpierw podmienić PiS w roli partii przykościelnej, niezależnie od słusznej (bądź nie) polityki gospodarczej. Obywatele są rozgoryczeni i zniecierpliwieni, chcieliby już tu i teraz, aby partia za nich zrobiła laickość i równość wobec prawa. Ale to oni sami muszą dać solidne pchnięcie, wyraźny sygnał partii tej czy innej, że ona może na nich liczyć. Zdecydowanie nie zgadzam się z olewaniem wyborów w tej sytuacji. Należy z pokorą przyjąć wyrok historii i próbować kreować ją na nowo w reakcji na ten wyrok, a nie w odwróceniu się tylną częścią ciała.

    Kapuściński może pozwolił sobie na zbytnią lapidarność, a może wyrwano mu z kontekstu. Tak jest, w stosunku do tego, co sobie rodacy Pułaskiego i Kościuszki wyobrażają – Polska w Ameryce jest krajem nieistniejącym. Oczywiście po przyjrzeniu się realiom tak wcale nie jest … “życzliwa obojętność” po amerykańsku wg. wersji polskiej jest wtedy, gdy Amerykanin mówiąc o Polsce żuję gumę, albo trzyma ręce w kieszeniach, albo inne stereotypy. Polska tonącym okrętem, z którego ucieka co mądrzejszy? Panie Ryba, co ma pan na myśli, kiedy? Teraz? To za kogo pan mnie ma, za głupca?

    Gdyby Polska miała lepszy klimat, plaże nad ciepłym morzem do wygrzewania starczych kości …

  50. ET pisze:

    2010-09-30 o godz. 12:03
    ——————————-
    “Mam juz odpowiedz, przy ktorej bede musial przypomniec (sobie) dwa eposy; Homera i Biblie, dwie kultury. Pïsalem kiedys o zrodle judeo-chrzescijanskim, przyznaje, ze dodac powinienem epos grecki. Do Pana wpisu wroce.
    Pozdrawiem.”
    ——————————————–
    Szanowny ET,

    po takiej zapowiedzi, zbroję się w wiarę, że Pańska odpowiedź , uwolni wszystkich , inteligentnych ludzi od poczucia potrzeby odpowiadania na cokolwiek, łącznie z wszechwiedzącym /prawie/ mężem – sympatycznej skądinąd POLONII-SAWY, który, jak wnioskuję z jej wypowiedzi, raczył był odpowiedzieć w jej towarzystwie na wszystkie/prawie/ pytania/ …

    Pozdrawiam ,Sebastian

  51. Widać chyba wyraźnie, że pan prezes JK zwariował. W znaczeniu potocznym, oczywiście. A jakie byłyby konsekwencje dla Polski, gdyby w tym momencie był prezydentem? Czy wojna z Rosją nie byłaby większą katastrofą, niż wypadek Tupolewa, zafundowany nam przez brata?

  52. Wykaz tortur stosowanych na polskiej katolickiej ziemi:
    Podtapianie
    Podwieszanie nago w pozycji stojącej przez kilka dni
    Rzucanie o ścianę
    Zamykanie w pudłach drewnianych
    Trzymanie tygodniami bez ubrań
    Pozbawianie snu
    Oblewanie lodowatą wodą z węża
    Przymusowe golenie
    Głodzenie
    Grożenie śmiercią
    Borowanie czaszki wiertarka z wiertłem widiowym.
    Kto to robił? KGB, Mossad, Hitler? Nie, to mocarstwo demokratyczne, które przewodzi moralnie światu, maltretuje swoich więźniów. Podaję za Polityką.

  53. WODNIK53, 15.55. Ze szczerym uznaniem. Odkąd sprofanowano Wawel niechcianymi zwłokami pogoda w Krakowie stała się fatalna. Pieskie zimno i nieprzerwany deszcz. Pozdrawiam

  54. ET pisze: 2010-09-30 o godz. 12:03
    “Ochrona słabych społecznie (również tych 10% udających) …”

    Wygląda to, jako nawiązanie do mego sygnału o mentalnym biedniactwie.
    W każdym bądź razie podstawiam swoją żabią nóżkę. Polityka jest z natury mało kwantyfikowalna, więc o procenty się nie pokłócimy.

    Mnie bardziej chodziło o sprawienie, ze niezamożni w dumnym odruchu solidarności powiedzą: “Dziękujemy. Są biedniejsi. Aby nie było gorzej.” Nie podpowiadam jak to zrobić. Taki pomysł nie rodzi się w toku dialogowania na blogu. Przynajmniej ja nie jestem tak błyskotliwy. Więc raczej powinienem pisać o marzeniu a nie o “sprawieniu”.

    W zespole moich idei, stojących za moimi wpisami jest ta naczelna: “Księgowy nie porywa tłumów. Tłumy porywa wizjoner.”

    Teresa Stachurska pisze: 2010-09-30 o godz. 10:54
    ” [badanie] … jest gotowe od lat”
    Ależ Szanowna Pani!

    Jankowi od czasu tamtych badań wyrosły wąsy i urodziła się córka. Zostaje tam z żoną. Marysia nie wróci do rodziców jeszcze kilka lat. Zdążyła się urządzić na peryferiach Londynu, bo tam socjal dla samotnej matki jest korzystniejszy.

    Starzy Kowalscy nie mają poczucia bezpieczeństwa i też chcieliby trwonić pieniądze jak celebryci. I nie wiedzą, czy „Tusk się opamięta i przestanie i ich okradać” w tempie wskazanym na zegarze obok Cepelii. Ze starymi Kowalskimi nikt tu poza cynicznymi domokrążcami nie rozmawia.

    Takie są ostatnie doniesienia z życia Kowalskich upostaciowanych na potrzeby tego wpisu.

    A my tu brylujemy. Przerzucamy się liczbami, linkami. Uprawiamy recykling myśli. I zjawia się Wizjoner. I stwierdzamy, że nasze ankiety i nasze badania są gorsze niż opracowania dla niego. Ich jest miliony. Oni nie mają już czasu. Oni chcą dowiedzieć się, na kogo głosować w końcu listopada. Bo kadencje są krótsze niż cykl staranie metodologicznie przygotowanych badań ekonomicznych. Te miliony, o statusie których materialnym i mentalnym chciałbym coś więcej wiedzieć, to nie są postaci ukryte pod naszymi nickami. I głos wyborczy mają. Trzęsie mną strach, że zagłosują na Tymińskiego bis. Tym usprawiedliwiam swoją grafomanię.
    Dziękuję za odpowiedź. Czuję wspólnotę konkretu. Pozdrawiam.

  55. Sa ludzie, ktorzy stosuja zasade, ze “milczenie jest zlotem”, a sa takze tacy, ktorzy nie sa w stanie tego robic. Swego czasu pozyskalem do firmy geniusza. Byl to ekspert, ktory siedzial w branzy od dziecka, wiedzial wszystko. I kochal te robote. Przez ok.40 lat nagromadzil taka wiedze, ze szlo sie do niego jak do encyklopedii. Przemily czlowiek, widac bylo jak mu przyjemnie dzielic sie tym co wie. Mial same zalety: madry analityk, doswiadczony. wygadany, niezwykle uprzejmy, ale – musialem sie z nim rozstac. Tak jak ze mna, dzielil sie swa wiedza z klientem czy z dostawca. Ubostwial rzetelna prawde i nie mial obiekcji dzielic sie nia z kazdym. A wiadomo, ze business to “kto kogo, szybciej i skuteczniej wyroluje….”. Pan Redaktor, w tym przypadku, tez by takiego wylal. Dla Niego to jest business.

    Pan plk E.Klich wydaje sie byc takim Prawdomownym wlasnie. Samo w sobie glupie zalozenie, ze okreslenie procedury jako wojskowej, lub cywilnej pomoze Rosjanom, lub Polakom, zepchnac wine na druga strone, do niczego nie prowadzi. To nie jest brudny business. To jest ustalanie prawdy. Rzadko, ale akurat tu, tylko prawda sie liczy. Dyskrecja, czesciej w kulturze anglosaskiej, absurd u n.p. Chinczykow, w Polsce, choc czesto podkreslana, praktycznie nie istnieje. Samo zalozenie, ze plk Klich, jako ekspert, bedzie milczal, bylo bledne. Wtedy, trzeba bylo najac adwokata, ktory zawsze ma “czterech rutynowanych swiadkow do wynajecia”. Idzie jednak o prawde. Zarzucanie mu “upolityczniania” sprawy nie ma sensu. Taki ekspert swiecie wierzy, ze prawda zbawi swiat i powie ja kazdemu, zawsze. Moze lepszy bylby biegly, gdybysmy mieli sad. Pienia zachwytu nad Rosjanami , ze uznali polska wine za wieksza, to dziecinada.

    Podobna dziecinada jest polemiczne traktowanie sprawy na Blogach, ubarwione ladowaniem w kartoflach, totumfackimi opiniami “rozstrzygajacymi” sprawe i przywolywaniem wlasnych doswiadczen sprzed wielu lat.

    W temacie Smolenska prawda jest jedna i trzeba poczekac. A na Blogu – milczenie nie jest zlotem ! I Bogu dzieki….

  56. To zło wzięło swój początek z klerykalnej solidarności.
    Te elity należałoby w pokrzywach wytarzać i batem pogonić na dziki zachód, do źródeł tej gangreny.

  57. telegraphic observer pisze:

    2010-09-30 o godz. 20:05
    Staruszek (09-29 o godz. 21:57)

    Szanowny Staruszek!

    Dumę ludzi biednych zabił ustrój i propaganda sprawiedliwości społecznej także w krajach rozwiniętych, przeto nigdy nie dotkniętego „sprawiedliwym ustrojem”.

    Mój komentarz

    Duma ludzi biednych, to pojęcie iluzoryczne, raczej literackie, niż socjologiczne.

    Pzdr, TJ

  58. telegraphic observer pisze: 2010-09-30 o godz. 20:05
    “Dumę ludzi biednych zabił ustrój i propaganda sprawiedliwości społecznej”
    Wiedziałem, że TO bedzie to wiedział.

    Jasny gwint! Oni kopniakami pochwał chcą mnie strącić z podium wygranych w konkursie na najbardziej skrzywdzonego. Ja żadnych dopalaczy nie biorę! To moje ciągłe ględzenie bierze się z radości, że w blogosferze znalazłem osiedle ludzi, z ktorymi chciałoby się żyć po sąsiedzku. Ja czekam na Ciebie!
    Jasny gwint! Tyś w drodze po bułki słuchał Maleńczuka, w Piwnicy pod Baranami utrwalał PRL i nucił śpiewanki Sikorowskiego. Wymyśl coś słodko przewrotnego bo mnie wykreśła z listy startujących!

  59. P.Danielu.Dzisiejszym frontmenom dziennikarstwa brakuje klasy i warsztatu.Celem kazdej rozmowy asów dziennikarstwa nawet z TVN-ujest wymuszenie odpowiedzi precyzujących odpowiedzialność za katastrofę smoleńską.Ządają by rozmówca określił,że winny jest:pilot,ruskie,Tusk,Kaczyński jeden i drugi,itd itp w zależności od orientacji politycznej,czy stopnia pokrewieństwa z offiarami katastrofy.Takie dziennikarstwo to żenada.

  60. Passent juz po raz kolejny pokazuje, ze sie uzaleznil od J Kaczyskiego. Co to bedzie jak JK zniknie ze sceny? Tragedia.

  61. @ Slawomirski

    Ee tam, byli więksi antysemici, np. ci, którzy udzielali kredyty na II Wojnę Światową, w tym na obozy koncentracyjne. Mischlingowie też bywali niezłym antysemitami, szczególni ci, którzy mieli wysokie stopnie wojskowe w hitlerowskich Niemczech. Lizak w konkurencji wymięka na starcie.

  62. Telegraphic observer,

    pozostanę przy słowie dogmat. Moim zdaniem znacznie lepiej oddaje ono stan rzeczy. Ekonomia ma bardzo wiele z religii, jeśli chodzi o trwanie przy ustalonych dogmatach. Czy też paradygmatach, jak chcesz. Pójdźmy na kompromis: trwanie przy paraDOgmatach
    .
    Zdaje mi się, że Wasz problem leży w dogmacie, aby nikogo nie skrzywdzić

    Owszem, w istocie jestem zdania, że nikogo nie trzeba krzywdzić lub inaczej – ograniczać krzywdę do minimum, i że trzeba chronić słabszych. Osobiście nie widzę w tym nic złego. A Ty ? Aha, i wcale nie uważam takiego podejścia do rzeczywistości za problem. Z tym że wyznając powyższe nie uciekam wcale od korzeni kapitalizmu. Smith twierdził, że współczucie okazywane bliźnim powinno pomóc zapanować nad egoizmem i zaowocować opieką nad najbiedniejszymi. Bo egoizm jest zły. Dążenie do niekrzywdzenia słabego wcale nie jest tylko i wyłącznie dogmatem ekonomicznym. Jest to jeden z najważniejszych postulatów moralnych i etycznych, jakim powinien kierować się człowiek współczesny. Jest to jedna z zasadniczych cech odróżniająca człowieka od innych istot i jej powinny być podporządkowane inne zasady, w tym porządek ekonomiczny. Tym różni się postulat ochrony słabszych od innych zasad funkcjonowania społeczeństwa. Jeśli chcesz, to nazywaj go dogmatem. Dla mnie jest to raczej imperatyw moralny o znaczeniu nadrzędnym, w tym nadrzędnym wobec wymogów wolnego rynku czy też nawet wobec wolności demokratycznych. W świetle tego imperatywu decyzje budżetowe powinny być podejmowane tak, aby dotykały one obywateli w sposób proporcjonalny do ich możliwości zaabsorbowania spodziewanych niedogodności, bez spowodowania masowego pogorszenia poziomu życia poniżej tego, co uważane jest jako poziom biedy, trwałego upośledzenia społęczno-ekonomicznego, czy też jak to inaczej nazwać. Przy czym ostateczne decyzje i tak będą decyzjami politycznymi, a więc tutaj zadyskutować się na śmierć, a i tak ani Ty, a ni ja nie będziemy mieli satysfakcji z podjętych decyzji zważywszy ogólną sytuacje polityczną w Polsce.

    Jeśli pisałem o udziale dywidendy w dochodach państwa, to opierałem się na tym, co przeczytałem w tej mierze. Być może przeczytałem nie to, co trzeba, być może źle zrozumiałem to, co przeczytałem, a być może jest to jedna z wielu opinii na temat co zrobić z polskim budżetem i z finansami publicznymi. Swoją drogą nie tak dawno wpadł mi w ręce Newsweek, gdzie w artykule opisującym tzw. szarą strefę podano jej rozmiar w Polsce, znaczenie ucieczki tych pieniędzy dla stanu finansów państwa oraz sugestie co zrobić, żeby przynajmniej część szarej ekonomii wprzęgnąć w służbę interesu ekonomicznego państwa i społeczeństwa. NIe jest to proste, ale bynajmniej nie niemożliwe. Ziarnko do ziarnka, jak twierdzisz (słusznie zresztą).

    Wskaż mi prawo fizyki, o którym jesteś pewien, że nie zostanie zmienione, zweryfikowane przez ludzkość przed końcem świata (ludzkości).
    Myślę, że każde z praw fizyki, które ujmuje podstawowe zależności miedzy siłami natury będzie trwać, i to dłużej niż świat lub zamieszkujca go ludność. Możemy na przykład zacząć weryfikować powszechne prawo ciążenia. Wystarczy poddać je w wątpliwość, stanąć w oknie wysokościowca i zadeklarować, iż to prawo jest o kant stołu potłuc, dając przy okazji krok do przodu celem udowodnienia swego. Nie będzie to koniec ludzkości, ale spektakularny koniec jednego z niedowiarków, który wyczytał na Wiki, że… Owszem, można powszechne prawo ciążenia dopieścić do tysięcznego miejsca po przecinku, wyrazić je w innych jednostkach, ale to nie zmieni faktu, że siła ciążenia działa w sposób uniwersalny i powoduje przyśpieszenie obiektu w konkretnym kierunku, o czym warto pamiętać dając krok do przodu. Koniec ludzkości czy naszego świata też będziemy zawdzięczać prawu, dzięki któremu nasz świat istnieje. Zależność między masą i energią napędza zarówno gwiazdy ( w tym nasze Słońce), jak i bombę jądrową. Jeśli koniec ludzkości nastąpi za kilka miliardów lat (tyle ma jeszcze poświecić nasze słoneczko) czy za kilka lat z mocy globalnej wojny jądrowej, prawo, któremu będziemy to zawdzięczać będzie zawsze prawem przeliczającym w odpowiedni sposób masę na energię, nawet jeśli prędkość światła zmieni się (w co raczej wypada wątpić).

    4.b. Czy ludzkość ma coś lepszego do zastosowania?
    Tu nie chodzi o to, czy ma, czy też nie ma, ale w jaki sposób dokonuje się wyborów i ustala reguły gry. Dziś reguły ustalane są przez najsilniejszych z notorycznym pomijaniem najsłąbszych, karty są znaczone, a więc nie pisz proszę, żę ludzkość nie ma niczego lepszego do zastosowania.

    Postulujesz jakieś prawo, zdaje mi się.
    Bynajmniej ! Nie prawo, ale zasadę postępowania. Ja mogę się do niej stosować, inni nie muszą, a więc wcale nie prawo.

    Myślę, że mylisz ekonomię z biznesem. Organizacje światowe podpisują traktaty w Kioto, UE nakłada cele emisji gazów, etc. Wszystko to na podstawie ekonomii, która przetrawiła postulaty ekologii.

    Myślę, że nie mylę ekonomii z biznesem (zresztą czy to jest aż tak wielka różnica ?) i ekonomia ma jeszcze sporo do przetrawienia jeśli chodzi o ekologię. Ekonomia ekologiczna dopiero się rodzi i osobiście nie sądzę, żeby jej postulaty spotkały się z entuzjazmem dzisiejszego głównego nurtu

    Osobiście bardzo mi się podobają nieortodoksyjne podejścia do zagadnień ekonomicznych jakie np. oferuje eko-ekonomia – podejścia, które uzmysławiają jak lunetową w swej perspektywie jest obecna wizja rzeczywistości proponowana przez tradycyjna ekonomię.

    (cdn)

    Pozdrawiam

  63. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Milczenie jest złotem (?)

    GW “Branzowa” z dnia 1.10.2020: Prof. Fukuyama: Transformacja w Polsce to wielki cud XX w. http://www.gazeta.pl/aliasy/blad.jsp – Nie znaleziono strony o podanym adresie (…) Polecamy również skorzystanie z Internetowego Archiwum Gazety Wyborczej.

    Post Christum
    Sliczne prawda?

  64. Sorry – oczywiscie z dnia 1.10.2010

  65. Szanowny Staruszku,

    Od dluzszego czasu staram sie ciebie rozgryzc i wydaje mi sie, ze jestem na dobrym tropie. Prawie jestem pewien , ze stosujesz w dyskusjach z blogowiczami majeutyczna(polozna) metode Sokratesa wydobywania z adwersarza ukrywajacej sie w nim madrosci. Znam te metode teoretycznie, ale w praktyce brak mi cierpliwosci, kiedy ta madrosc jest bardzo gleboko ukryta i w koncu zaczynam wrzeszczec na opornego nazywajac go zwierzeciem na litere “b”, ktore ma dwa rogi i porosniete jest welna(boje sie moderatora, ktory juz raz mnie wyautowal za uzycie slowa na cztery litery).
    Ciekawe, ze potrafie zastosowac twoja metode wobec uczniow, chociaz przypomina ona bardziej sledcze metody stalinowsko-ubeckie niz sokratejskie. Otoz jesli jakis uczen polamie krzeslo, albo wysmaruje na scianie jakas kolokwialna sentencje, a ja mam tylko podejrzenia a brakuje mi dowodow, wzywam wowczas ucznia o okreslonej godzinie do biura. Kiedy ten sie zjawia, ja udaje, ze jestem strasznie zaczytany w jakis papierach. Uczen czeka , przestepuje z nogi na noge, chrzaka, zeby mi dac znac, ze jest. Wtedy ja podnosze ociezale wzrok, mowie cos w rodzaju: “A jestes !” I znowu zanurzam nos w papierach. Wreszcie uczen nie wytrzymuje tego napiecia i zaczyna: “To pewnie chodzi o to w srode ?”
    Ja znow podnosze glowe i mowie: “A to ciekawe miedzy innymi, ale mow dalej.” I znow sie pochylam nad administracyjna robota. “Pszem pana – mowi ten bandyta – to Jean Paul i ja wtedy..” Wzywam Jean Paula i ta sama metoda powolutku dowiaduje sie calej prawdy stosujac tylko jakies chrzakniecia, wydajac takie “Acha, No prosze prosze itp”
    Gorzej jak w czasie takiej operacji jest obecna kolezanka, ktora przez swoja niecierpliwosc potrafi zniszczyc tkana przeze mnie misterna pajeczyne. Nagle wrzasnie: ” Nie krec, to ty to czy tamto zrobiles !” i Wtedy chlopak idzie w zaparte.
    Podobna metode chcialem zastosowac na blogu wobec panow S i E, ale bylo to zbyt grubymi nicmi szyte,jak ta kolezanka wszystko popsulem.

    -

    Mnie tez doskwiera i gryzie sumienie, ze dlug rosnie, a mnie nie jest smutno. Coz na to poradze, ze nie potrafie tego dlugu zahamowac. Pan Pudzianowski tez by nie potrafil, choc widzialem jak udalo mu sie zatrzymac recznie caly pociag.
    Czy to prawda Staruszku, ze kolo CEPELi zainstalowanao taki sam zegar jak w Nowym Yorku, ktory pokazuje jak w szalonym tempie narasta dlug.
    Moze nasi blogowi eksperci znajda jakis sposob na ten zegar, jakies komando z paroma laseczkami dynamitu;
    Pan Walesa powiedzial: polam termometr a nie bedziesz mial goraczki.A nasz pokojowy noblista to w koncu ktos , kto nawet znal sie na matematyce i wymyslil plusy ujemne i minusy dodatnie.
    Moja wiedza matematyczna konczy sie na liczbach niewymiernych, moj syn topolog usilowal mi wytlumaczyc znaczenie liczb urojonych albo nierzeczywistych. Siegal do analogii, mowil o jakichs przewieszkach, ktore stosuja taternicy…Pomyslec, ze to ja, gdy on mial 4 lata nauczylem go odrozniac liczby parzyste od nieparzystych. Ale nawet on nie rozumie Walesy, wydajesie ze te plusy ujemne to cosjeszcze bardziej urojonego niz liczby nierzeczywiste.

    -

  66. “Milczenie jest złotem”

    Pomilcze troche.

    Slawomirski

  67. do
    staruszek pisze:

    2010-09-30 o godz. 21:46
    Z takiego zalozenia wychodza politycy; sadze ze mozna to policzyc. Zapomnialem dodac, ze wsrod nich sa osoby w potrzebie, ktore z roznych powodow nie “udaja” sie do opieki spolecznej. Pana natomiast pomysl nie miesci sie w figurach mentalnych biurokratow i tak jest dobrze, bo dlaczego mieliby pracowac w 3 D.
    Z powazaniem.
    ET

  68. do jasny gwint pisze…………………………….

    2010-09-30 o godz. 20:55
    WODNIK53, 15.55. Ze szczerym uznaniem. Odkąd sprofanowano Wawel niechcianymi zwłokami pogoda w Krakowie stała się fatalna. P i e s k i e zimno i nieprzerwany deszcz……………………………………………………..
    in nie raczy odpowiedzeic, co z k o c i a uryna i jej mocnym zapachem na Wawelu, raczej pod (w piwnicach).

    ET

    PS
    Pokazywano kiedys dawno temu film “Pieski swiat”>>>>>

  69. Szanowny Panie Slawomirski,

    slusznie Pan zauwazyl poczatkujacego antysemite. Nie reagowalem, bo myslalem, ze sie “rozwinie” i stalo sie; przeczytal na wstawie w ksiegarni tytul ksiazki “Oficerowie zydowscy w armii Hitlera” i odpowiedzial co wiedzial.
    Pozdrawiam.
    ET

  70. @Kleofasowi (2010-09-30 z godz. 21:46).
    Na prawdę o zasadniczych przyczynach katastrofy pod Smoleńskiem nie trzeba czekać – mgła + nieroztropność mnóstwa ludzi od ś.p. L.K. począwszy a na pilocie dowodzącym skończywszy.
    Przy okazji: oczywiście milczenie jest złotem ale tylko w sytuacjach tego wymagających. Człowieka małej wiedzy obdarzonego świadomością swej małości i w związku z tym milczącego należy cenić o wiele bardziej aniżeli gadatliwego mądralę. Ale to banał, jak to, że blog jest świetną zabawą wyłącznie dla ludzi wyluzowanych i z poczuciem humoru. Pozdrawiam.

  71. Sa sprawy o ktorych milczec nie mozna. Zadziwia mnie Gospodarz. Czy o zbrodniach hitlerowskich rowniez powinnismy milczec, o zbrodniach amerykanskich rowniez ?

    Nie, to stanowisko tylko dla tchorzy.

    Sa sprawy o ktorych nalezy krzyczec i domagac sie przestrzegania prawa i szczegolnie w wypadkach gdy rzad to prawo ignoruje.

    Na przyklad sprowadzenie krzyzakow do Moraga. Na jakiej podstawie ! Przeciez jest to sprzeczne z Konstytucja. Zaczelo sie od Partiotow i na tym sie nie skonczy.

    Dyktotor Donek Tusk jest zdrajca. To wspolczesny Konrad Mazowiecki.
    Tusk nie mial prawa wprowadzic obcych wojsk do Polski. Konstytucja tego nie przewiduje a narodu sie nie pytal. Tusk powinien stanac przed sadem za ta decyzje. Okupacja i na koszt kraju okupowanego ! Co za hanba.

    Nie tylko Patrioty?
    http://www.tvn24.pl/-1,1675882,0,1,nie-tylko-patrioty,wiadomosc.html

  72. Przeczytalam list Kaczynskiego i Fotygi , to przyklady dla szkol dyplomatycznych w swiecie ,czego nie powinno sie robic i jak
    nie powinno sie pisac.
    Na szczescie nikt na swiecie nie zwraca uwagi na jakies listy opozycji
    danego kraju , ale …ale na tendencje….
    Ale w Polsce to tak jakos stale ,jakby czlowiek nie marzyl ,na koncu ktos
    wyprodukowal 15 butelek wina na jakims poletku ,ktore ktos jeszcze
    ukradl ,ale nie to jest wazne …?
    Wszyscy skarzyli sie na Palac Kultury; slyczalam ,wiec przyjechal jeden
    z najwiekszych architektow tego swiata Daniel Libeskind i “wybudowal ” DOM ,w Warszawie ….i co ? i CO ?….
    Tez im sie nie podoba …!.?..
    Ba….nie myslenie jest w Polsce zlotem..
    Salute
    Uwaga!
    nie je ,nie pije /berlinskiego wina / ,a chodzi i bije ..???..polonia-sawa

  73. do
    Sebastian pisze:

    2010-09-30 o godz. 20:37
    i niejako do Slawomirskiego, bo to on mnie dopinguje, oczywiscie Pana odpowiedz i intensywny wpis w tej samej mierze. Niestety niewiele moge sobie przypomniec; odbija sie tu dyletantyzm intelektualny, mimo wszystko sprobuje odniesc sie przynajmniej do czasu i przestrzenii fokusujac je na wspomniane eposy: jako ze fizyka jak wspomnial slusznie dzisiaj Jacobsky ulega ciaglej weryfikacji; Schopenhauer; ktorego ukrytego kiedys w moim wpisie Pan rozpoznal ulega Sokratesowi, jak pisze “wietrznie” wychowujacy duch nauczycielski, wroce jednak do “staroci”, bo one ciagle wydaja mi sie aktualne ( tak Staruszku).

    Psychoanalitycy twierdza, ze mity sa nam niezbedne do zycia, stad ta moja wycieczka do zrodel. Chcac nie chcac nasza kultura grecko-judejsko-chrzescijanska opiera sie na mitach wlasnie. Umozliwiaja one nam bowiem jakikolwiek dialog i porozumienie (rozumienie wspolnego kodu), bo poruszamy sie w tym samym obszarze semantycznym i etycznym. Otoz troska o prawo i zasady demokratyczne lub ich lamanie towarzyszy nam od tysiecy lat. Wlasciwie cala nasza cywilizacja wychodzi z dwu eposow, z Homera i Biblii; tu Slawomirski sie obruszyl, gdy o tym napisalem. Politeizm i demokracja oraz monoteizm i pojecie sprawiedliwosci, od tego czasu nikt nic lepszego nie wymyslil (demokracja i pojecie sprawiedliwosci). Oczywiscie zdaje sobie sprawe z poszczegolnych wariantow po Oswieceniu i znaczenia chrzescijanskiej kultury, ktore tu pomijam. Pojecie wszechswiata (mmo dominacji postrzegania ziemii jako dysku) pozwolilo nam bowiem siegnac poza horyzont, odkryc inne narody, jezyki, tradycje etc.. Dzieki Grekom nasz dotad plaski swiat sie powiekszyl. Zydzi natomiast dali nam pojecie czasu linearnego, odkryli (wierzyli) w cyklicznosc historii, oni rowniez odkryli (opisali) transpokoleniowosc naszego bytu czyniac go w ten sposob nieskonczonym. Pamieta Pan nasza dyspute z Magrud o Prouscie? Moje i ajw zaczepki wobec niej nie byly pozbawione sensu. Lektura Prousta jest ciagle warta powtorzenia. Wracajac do naszych baranow, to Pawel tworzac nowa religie “ulatwil” ludziom zycie nie wymagajace wysilku, zmniejszajace prog odpowiedzialnosci zaznaczonej przez Mojzesza (jedyne konkretne zrodlo) wlasciwie do minimum. Owo ulatwienie, przejscie od p r a w a czlowieka wobec boga pod jego opieke (moim zdaniem, uzaleznienie sie od niego) bylo rowniez zrodlem przyszlych konfliktow az do Rewolucji Francuskiej, ktora dala nam szanse na wyemancypowanie sie. Pojecie nieskonczonosci jest nosne dla wszystkich religii. Tak wiec natura poniekad, nasze tesknoty czy chec przetrwania oraz wiara czynia nas niesmiertelnymi, przenosza nas w obszar, w ktorym czas nie odgrywa zadnej roli. Problem zaczyna sie, gdy wchodzimy w sfere dogmatu wiary. Tu potykam sie, jestem bowiem ateista, drzewa nie posadzilem, domu nie zbudowalem. Mimo wszystko, jak kazdy mam swoje pragnienia, marzenia, tesknoty i nie zauwazam w nich codziennie nonsensu. Decyduje jednak natura: instynkt zycia. Wszystko pozostale pomaga lub przeszkadza w toczacym sie zyciu. Pozostaje ustalic korelacje nadzieji z wiara i odwrotnie. Dlatego nawolywalem do optymizmu.
    Pozdrawiam obu.
    ET

    PS
    Troche o gospodarce; gdy kolega straci prace, to jest recesja. gdy ja strace prace to jest depresja. Odciety od swiata nie sledzilem dalszych wiadomosci o wirusowym ataku na Iran.

  74. do
    Slawomirski pisze:

    2010-10-01 o godz. 07:40
    Uwaga na autyzm.
    Pozdrawiam.
    ET

  75. Wolf pisze:
    2010-09-30 o godz. 22:00

    Michał pisze:
    2010-10-01 o godz. 00:36

    Lucek pisze:
    2010-10-01 o godz. 00:30

    Zankomite !!!

  76. Wypowiedz Tuska o tanim antyklerykalizmie, to kolejny dowod na oportunizm tego polityka. Motorem wszystkich dzialan, a raczej zaniechan Tuska byla zawsze obawa przed narazeniem sie jakiejs konkretnej grupie spolecznej. Stad mamy podwyzke VAT zamiast reformy finasow publicznych, systemu emerytalnego z jego rozbuchanymi przywilejami, oraz sluzby zdrowia.
    Po wyborach jest przed wyborami. Wladza jest celem samym w sobie, a nie okazja do ksztaltowania kraju i jego modernizacji.
    Tylko dzieki nieobliczalnosci przywodcy najwiekszej partii opzycyjnej w Polsce, Tuska cieszy sie 50% elektoratem.
    Jedyna sila, ktora moze zmusic Tuska do dzialania, jest konstruktywna opozycja.

  77. Jaroslawowi Kaczynskiemu brakuje poprostu wytrwalosci i cierpliwosci do konstruktywnej pracy politycznej. Wierzy on w to, ze gdzies jest ukryty jeden, jedyny genielny sposob na zmiane kolei dziejow. W przeswiadczeniu o swej genialnosci jest przekonany o tym, ze to on wlasnie go znajdzie.

  78. Pawel tworzac nowa religie “ulatwil” ludziom zycie nie wymagajace wysilku, zmniejszajace prog odpowiedzialnosci zaznaczonej przez Mojzesza (jedyne konkretne zrodlo) wlasciwie do minimum. Owo ulatwienie, przejscie od p r a w a czlowieka wobec boga pod jego opieke (moim zdaniem, uzaleznienie sie od niego) bylo rowniez zrodlem przyszlych konfliktow az do Rewolucji Francuskiej, ktora dala nam szanse na wyemancypowanie sie. Pojecie nieskonczonosci jest nosne dla wszystkich religii. Tak wiec natura poniekad, nasze tesknoty czy chec przetrwania oraz wiara czynia nas niesmiertelnymi, przenosza nas w obszar, w ktorym czas nie odgrywa zadnej roli. Problem zaczyna sie, gdy wchodzimy w sfere dogmatu wiary. Tu potykam sie, jestem bowiem ateista, drzewa nie posadzilem, domu nie zbudowalem. Mimo wszystko, jak kazdy mam swoje pragnienia, marzenia, tesknoty i nie zauwazam w nich codziennie nonsensu”

    Mój komentarz

    1) Ciekawa teza – św. Paweł modyfikując narodowe przymierze z Bogiem, rozciągając je na ludzkość osłabił pozycję człowieka w relacjach z Najwyższym poprzez zmniejszenie progu odpowiedzialności wysokiego w religii mojżeszowej, co skutkowało licznymi perturbacjami i ostateczną przegraną Boga w postaci dzisiejszej emancypacji.

    2) Ostatnio w działach ciekawostek w witrynach internetowych pojawił się zestaw pytań, na które ludzkość nie ma odpowiedzi. Jednym z pytań było –jaki jest sens życia, po co żyjemy?
    Czy autor mógłby króciutko, zwięźle coś skrobnąć na ten temat z pozycji ateisty?
    Słyszałem wiele odpowiedzi, najwięcej typu – urodziłem się, żyję, jestem zadowolony lub nie, jednych lubię innych nie… aha, skończyłem szkoły, pracuję, bo ja wiem, i tyle. To są autentyczne wypowiedzi, oczywiście ich esencja po przyciśnięciu do ściany (zdyscyplinowaniu) interlokutora.

    Pzdr, TJ

  79. ET!

    Proszę pomóc mojej pamięci i skorygować skojarzenie. To Szanowny Pan jest tym, który gardził tym co “na całych jeziorach”? Za szmalcowniczą kolaborację. Zresztą to są stare oboczności naszej tu obecności!

    TAK starocie są ważne, bo są we mnie i w Panu jak limfa.

    Na liście głazów i okruszyn odróżniających nas dwóch jest stwierdzenie, że honorowi tak się brzydzili PRLem, ze nie odychali. Mam nadzieję, że pomyliłem oponentów lub nie zrozumiałem słów. Duch Pańskiej wzmianki o starociach podpowiada, że nie. Skoro natura ustanowiła prymat instynktu życia nad utopią brzydko i bełkotliwie wprowadzaną, to nie będę przepraszał, za życie w PRL. Byłem małym dzieckiem, chłopcem i młodzieńcem. Gdy weszli za bramę Uniwersytetu Warszawskiego, to ja byłem jedyny, który poszedł na nich. Pierwszy dostałem pałką od gwardzisty ustroju i widziałem w jego oczach zdziwienie i postanowienie: “Czemu on łamie reguły i nie pryska w głąb do Pałacu Kazimierzowskiego według scenariusza wyjaśnianego przez plutonowego. Nie będę się zatrzymywał przy tym idiocie.” Jeśli dotrwały relacje filmowe w IPN, to jestem kryty. Tyle mojej opozycyjności. Ale to sa starocie sprzed 42 lat. I akurat zupełnie błache.

    Do Spinozy zachęcili mnie beneficjenci PRL “Starsi Panowie”.

    Po forach plątał sie inny staruszek. Qui pro quo?

    Ciekawie Pan pisze, ale mało konkretnie nawiązał z tymi starociami.
    Nie prostujmy drobiazgów i nie zaśmiecajmy blogu. Popieram Pański poglad: bez poznania i zrozumienia przeszłości nie mamy przyśzłości. Zgoda?
    Wystarczy krótkie: “Na zdrowie!” Więc pozdrawiam.

  80. Kilka zdań o “artykule” JK rozesłanym na cztery strony świata.

    Prezes napisał, że Polska jest stabilnym członkiem struktur międzynarodowych, jak NATO i UE, “ale dla zapewnienia naszego interesu państwowego nie możemy wykluczyć raz na zawsze prawa weta przy decyzjach tych struktur, które będą sprzeczne z naszymi aspiracjami i priorytetami”.

    Mój komentarz

    Prezes nie mógł sobie odmówić publicznego pomachania swą Artemizą, co nie zna cofania, prekluzyjnego weta dając deklarację tym co umniejszają nasze aspiracje, przywodząc rządzących do zastanowienia – w czyim imieniu, z czyjego poręczenia?

    W imieniu państwa strzelił babola – istotą współpracy jest samowola.

    Pzdr, TJ

  81. ET pisze:
    2010-09-30 o godz. 12:03

    serdecznie zapraszam.

    Pozdrawiam.

  82. Veto już w historii mieliśmy.
    Chroniąc prawa veta jak źrenicy oka i kwintesencję wolności doprowadzili przodkowie nasi do państwowego niebytu na +/- 150 lat.
    A mówi się, że historia jest nauczycielką życia. Okazuje się, że nie wszystkich nauczyła. W kontekście posługiwania się vetem uczono mnie o warcholstwie i warchołach. Oni też działać mieli w najlepszym interesie. Czyim, skoro skończyło się to tak jak się skończyło ?

  83. TJ pisze (bzdurki) o 13:51

    Zacietrzewienie polityczne może kończyć się ślepotą, która uniemożliwia trzeźwy osąd rzeczywistosci. Czy TJ chce nam powiedzieć, że D. Tusk to jest przykład typowego polskiego warcholstwa?

    http://www.greenpeace.org/poland/wydarzenia/polska/polski-rzad-grozi-unii-wetem

    A swoja ścieżką, czy TJ zadał sobie trud sprawdzić kto w UE najczęściej warcholi (korzysta z prawa weta)? Bardzom ciekaw.

  84. Programy opiniottwórcze jak Rozmowy Rymonowskiwego sa ciekawie i interesujace dla kazdego widza oczu, przynajmniej powinno byc coz sa wskaznikami dobrego dziennikarstwa, coz p. Marek Migalski jest za bardzo niezaleznym politykiem, która ma wyrazistte poglady, coz tu pisac moze Jarosław Kaczynski chce czasami pokazac społeczenstwu, ze toleruje róznych ludzi, ale sa pewnie granice, coz lider jest jeden, coz tu pisac np. Anna Mucha
    jest ładnia i ma zgrabnie nogi, coz ma spójnie poglady, coz PO jest spójną partia, wie do czego dazy i czego chce, A Donald Tusk moze nie bede złym premierem, dzieki ofensywe ustawowej, coz zobaczymy, co sie okazje
    coz Ja sie zastanawiałam sie czy cos wyniknie, ze czesto przychodzia do Faktów pofaktów politycy lewicowy, coz moze nawet powstac koalicja POI SLD nawet zyskiem dla społeczenstwa, bo społeczenstwie sa rózny ludzie, a człowiek lewicowy dobrze o tym wie
    coz o o sprawach kontrowersyjnych trzeba jednak rozmawiac
    bo to jest trudny temat dla człowieka moze byc, coz takze sa potrzebnie kampanie społecznie, które uswiadamiaja ludzia swiadomosc społeczna
    CZEGO wolno, a czego nie wolno
    pozdr serdecznie

  85. the mentor wspomniał o zbrodniach amerykańskich, może więc warto przypomnieć sobie choćby te najbardziej znane, aby poznać lepiej frenda, gdyż jak czytam dziś w TVNie, w rządzie RP zagraniczni lobbyści wojenni górą, i teraz już “nie tylko Patrioty, ale i myśliwce oraz siły specjalne amerykańskiej armii mogą stacjonować w Polsce.” Nie pochwalam kapowania, jednak odrobina historii chyba nie zaszkodzi, zresztą to żadna tajemnica, fakty powszechnie znane, choć jakby podlegające zbiorowej amnezji. Niestety, nie mogą napawać ani specjalna dumą z przyjaciela, ani nadzieją na przyszłość.

    Gdybym jako dziecko powiedział o takim kumplu mamie, to jak nic zabroniłaby mi się z nim kolegować – trzymaj się od niego z daleka, niech idzie swoją drogą, usłyszałbym niechybnie.

    A oto skrócona lista dokonań ostoi pokoju, wolności, demokracji, sprawiedliwości, moralności i co tylko, podaję za amerykańskim portalem:

    Invasion of Canada 1775
    War of 1812 with Canada
    First Seminole War 1817-1818
    1830′s Trail of Tears
    1830s Indian Removal Act
    Second Seminole War 1835-1842
    1846-1848 Mexican-American war
    Native American wars in the west – usage of “scorched earth policy”
    Third Seminole War 1855 -1858
    Dakota War of 1862
    Sand Creek massacre, 1864
    Wounded Knee Massacre, 1890
    1898 Phillipines, Hawaii and Puerto Rico takeover
    Philippine-American War 1899-1902
    1902 Cuba takeover
    1915-1934 Military occupation of Haiti
    1942-1945 Firebombing of Japan
    1945 – Hiroshima and Nakasaki
    China, 1945-49
    Italy, 1947-48
    Greece, 1947-49
    Philippines, 1945-53
    South Korea, 1945-53
    Albania, 1949-53
    Germany, 1950s
    Iran, 1953
    Guatemala, 1953-1990s
    Middle East, 1956-58
    Indonesia, 1957-58
    British Guiana/Guyana, 1953-64
    Vietnam, 1959-75
    Cambodia, 1955-73
    The Congo/Zaire, 1960-65
    Brazil, 1961-64
    Dominican Republic, 1963-66
    Cuba, 1959 to present
    Indonesia, 1965
    Chile, 1964-73
    Greece, 1964-74
    East Timor, 1975 to present
    Nicaragua, 1978-89
    Grenada, 1979-84
    Libya, 1981-89
    Panama, 1989
    Iraq, 1990s
    Afghanistan, 1979-92
    El Salvador, 1980-92
    Haiti, 1987-94
    Yugoslavia, 1999
    Afghanistan occupation 2001-
    Iraq occupation 2003-
    Haiti Coup 2004

  86. Jacobsky (10-01 o godz. 03:13)

    Wiedziałem, że grawitacja jest zła i że trzeba nad nią zapanować. Ale egoizm?

    Jak zapanować nad egoizmem górników i bogatych rolników, którzy doją budżet państwa. A urzędnicy, czy jak się zwolni 10 procent to będzie to krzywda, czy okrucieństwo, takie np. jak podtapianie mokrą szmatą? Postmoderna ma jednak rację – mniej ważne jest co się czyta, ważnijesze kto czyta, jak odczytuje i powołuje się. Nawet na Adama Smitha.

    Z tą eko-eko mam drobną obserwację, że jednak z masowego zatruwania środowiska wycofano się kilkadziesiąt lat temu, obecnie samochody spalają czystsze paliwa oraz mniej, a wszystko to kosztowało miliardy. Może nie jest super, ale na pewno coś da się jeszcze zrobić w sprawie eko-eko. A jeśli w międzyczasie nastąpi kryzys pojęć ‘masa’ i ‘energia’, to eko-eko jednak przetrwa, mam nadzieję czyli tzw. wiarę w człowieka, bo przyrodzie i jej “prawom” nigdy nie wierzyłem. Zawsze obrzydliwie się kończy.

  87. TJ (09-30 o godz. 22:04)

    Dumę ludzi biednych zabił ustrój i propaganda sprawiedliwości społecznej także w krajach rozwiniętych, przeto nigdy nie dotkniętego „sprawiedliwym ustrojem”.

    Mój komentarz

    Duma ludzi biednych, to pojęcie iluzoryczne, raczej literackie, niż socjologiczne.

    Coś (pojęcie czy co ważnijesze – zjawisko) nie będąc socjologicznym (ujomwanym przez tę naukę) nie musi być iluzorycznym. A jeśli jest szeroko znanym w literaturze, a duma ludzi biednych jest znana, to nie jest iluzorycznym.

    Ale weźmy przez socjologię badane, choćby J. Czapińskiego i jego program, zjawisko braku dumy ludzi biednych. Wszak bogactwo nie gwarantuje zadowolenia z życia. Każdy z nas był w życiu biedny. Jest to stan przejściowy, ale nie musi być chorbliwy. A może biedni nie wystarczająco panują nad swoim egoizmem?

  88. jasny gwint,

    dobrze, że wspominasz o tym zdjęciu portek i bezprecedensowym wypróżnieniu się polityków b. opozycji na legalnie urzędującego w cywilizowanym kraju premiera.
    Ja to określiłem jako spektakl teatralny o największej w historii publiczności.
    Dawniej, po takiej kompromitacji, autorzy prowokacji popełniali samobójstwa.
    Dotychczas, mimo że nie lubię Oleksego, nie mogę pozbyć się zbrzydzenia kiedy wpominam tą cyniczną prowokację.
    Nie łódź się, prawdy wymiar sprawiedliwości nie będzie dochodził. Co najwyżej jacyś historycy odgrzebią tę sprawę dla szerokiej publiczności, ale głównie po to żeby zarobić trochę dutków.
    Z własnej obserwacji, mogę bez wahania powiedzieć, że, mimo wszystko, wymiar sprawiedliwości za acien regime stał na wyższym poziomie, a sędziowie, jako zbiorowość, stosowali wyższe standardy.

  89. TJ pisze: 2010-10-01 o godz. 12:31
    “… po co żyjemy?” oraz (chyba cytat ze mnie) “bo ja wiem”
    Szanowny TJ!
    Czyżby dopadła Pana nerwica neogenna?

    Gdzieś wcześniej pisałem o Okudżawie. Tu słowa melancholijnego Gruzina w moim tlumaczeniu: “Winorośl posadzę. Przyjaciół zaproszę w gościnę. No bo jak nie, to po co żyć.” To jest ludyczno-hedonistyczna odpowiedź na próby
    zdyscyplinowania interlokutorów. Czyli: spiewająca popijawa – możliwy cel.

    Chyba obaj wątpimy w dostąpienie połączenia się z Bogiem przed stypą po nas. Więc pozostaje projekt inteligentny. Jako ułamkowy inteligent przez skróty doznający awansu społecznego nie jest to propozycja dla mnie.

    Zanim rozpoznam co to sens, co to życie i co to sens życia, ociupinę się podziwię. Ponoć od wyjścia z łona, do wejścia do kostnicy mamy 50 pdziałów. Gubimy ogniwa tetomerów. A w międzyczasie z rozdziawioną gębą nadziwmy się tym co mają odpowiedź, na wszystko. Skoro już mają, to po co żyją?

    Ot trochę bełkociku mojego samolubnego genu. Są dzierlatki, co z jakimś cietrzewiem chciałyby stworzyć duet samolubny. Ot frywolna odpowiedź przypartego do ściany.

    TJ! Gruzińskie wina poniewierają z dużym wdziękiem!
    Ani Fotyga ani Sikorski nie działają na zakorkowane!

  90. No nie wiem czy milczenie jest złotem. Już powinniśmy być bogaczami.
    Wszyscy milczą. Czy ktoś wspomniał chociaż słowem, że gen. Mirosław Grochowski, zastępca ministra Millera i de facto szef merytoryczny komisji wyjaśniającej przyczyny wypadku w Smoleńsku – jako szef Inspektoratu MON ds.Bezpieczeństwa Lotów od 2007 był bezpośrednio odpowiedzialny za wdrożenie wniosków z wypadków lotniczych, w tym wypadku CASA w Mirosławcu.
    A że gen. Anatol Czaban, obecnie asystent szefa Sztabu Generalnego ds. sił powietrznych, który do czerwca był szefem szkolenia Sił Powietrznych posługuje się w wywiadzie dla Faktu informacjami dostępnymi dla komisji do których sam nie ma dostępu. Już nie mówiąc o tym, że sam jest jednym z głównych kandydatów na bohatera raportu jako odpowiedzialny za wyszkolenie pilotów – oczywiście o ile raport będzie uczciwy czego nie gwarantuje fakt, że komisją kieruje drugi pewny kandydat) ?
    A jest cicho. Wszyscy milczą. Pewnie się bogacą :-) od tego milczenia.
    Rzeczywiście – jazgot wszędzie a wszyscy milczą.

  91. telegraphic observer
    Wiadomość o zgodzie komisariatu Unii Europejskiej (to jeszcze nie koniec, bo zatwierdza Rada Europejska) na uwzględnianie kosztu reformy emerytur dziewięciu państw w procedurze liczenia długu publicznego, odnalazłem na 28 stronie GW, w małym artykuliku, pod dużym o szybkim pociągu Pendolino, który na trasie z Krakowa do Gdańska rozwijałby prędkość 250km/godz. gdyby „InterCity znalazło 430 mln EUR”.

    Pewnie jest coś w Internecie na temat możliwości nowego liczenia długu publicznego, ale piszę o tym na blogu, aby dać wyraz zniesmaczenia takim hierarchizowaniem wiadomości w najważniejszej gazecie.
    Z jednej strony od dawna groza 55% w 2012, rzadkie wzmianki o staraniach naszych przedstawicieli w Komisji, kolejne terminy decyzji, wywiad z min. Rostowskim i…. PENDOLINO.

    Jeśli UE zgodzi się, a aplikuje 9 państw, to oddalamy się od ustawowego zagrożenia i Platforma może znowu mówić langsam, langsam aber sicher.

    Pozdrowienia, spokojnego, rodzinnego weekendu!

  92. Moze niekoniecznie na temat.. a moze wrecz przeciwnie….
    =====================================

    Kiedys zamiescilem cytat z Marka Twaina; chociaz ( wydawalo mi sie… ) bardzo na temat, nie spotkal sie z zyczliwym przyjeciem…

    Wlasnie przypomnialem sobie dwa inne. Czytam blogi Polityki, ON and OFF, pare lat; moznaby je zamiescic pod kazdym wpisem…

    “If voting made any difference they wouldn’t let us do it.”
    (Gdyby glosowanie mialo jakiekolwiek znaczenie, nikt by nam na to nie pozwolil)

    “Sometimes I wonder whether the world is being run by smart people who are putting us on, or by imbeciles who really mean it.”
    ( Zastanawiam sie czasem, czy swiat jest rzadzony przez madrali, ktorzy robia sobie z nas jaja, czy przez kretynow, calkiem na powaznie. )

    I pomyslec ze sto lat temu Mark Twain nic jeszcze nie wiedzial ani o III, ani o IV RP…

  93. Prawo weta w “artykule” prezesa PiSu rozesłanym do dyplomatów i polityków

    Prezes napisał:
    “dla zapewnienia naszego interesu państwowego nie możemy wykluczyć raz na zawsze prawa weta przy decyzjach tych struktur, które będą sprzeczne z naszymi aspiracjami i priorytetami”.

    1) Polska ratyfikowała Traktat Lizboński, który ogranicza prawo weta do głosowań w sprawach zmian w traktatach, rozszerzenia UE, sprawach polityki zagranicznej, obronnej, podatkowej i kultury. Do 2014 roku obowiązują zasady głosowania z Traktatu Nicejskiego.

    2) Traktat Lizboński stanowi, że rozstrzygnięcia w innych sprawach wymagać będą większość 55 % państw, w tym 65 % obywateli. Od 2014 przez trzy lata (do 2017-03-31) każde państwo UE, jeśli uzna, że zmobilizowana została nowa większość może zażądać powtórnego głosowania. P0 31 marca 2017 roku w UE będą obowiązywać wyłącznie zasady głosowań określone w traktacie Lizbońskim.

    4) W czyim imieniu występuje Kaczyński stosując pierwszą osobę liczby mnogiej? My naród?

    5) Fraza „nie możemy wykluczyć raz na zawsze prawa weta” oznacza w języku dyplomatycznym podważenia zasad podejmowania decyzji w UE określonych w Traktacie Lizbońskim.

    Pzdr, TJ

  94. Cel i sens istnienia najlapidarniej ujął Hoimar von Ditfurth:
    “celem przekaźnika jest przekaz”…….

  95. ET pisze:

    2010-10-01 o godz. 10:36
    do
    Slawomirski pisze:

    2010-10-01 o godz. 07:40
    Uwaga na autyzm.

    Widzialem dzieci z autyzmem ale nie na blogu.

    P.S.
    Szanowny Pan ET nie w formie?

    Slawomirski

  96. Lewy Rodaku!

    Nie dostarczyłeś dowodów polskości. Wybaczam Ci. Ja nie rozumiem już metod wnioskowania, konstrukcji twierdzeń i metod ich dowodzenia.
    Po dzisiejszym spotkaniu dwóch prawdziwych polaków w Toruniu przyszedł mi do głowy pomysł ostrzeżenia Cię. Być może syn był zbyt zajęty i czujność w nim osłabła. Ogłosiłeś gdzie stoisz. Na granicy wymierności i niewymierności. Zastanów się zanim ruszysz dalej. Zrobisz lekkomyślnie krok i …

    Przeczytaj:
    “Pierwszy dowód istnienia liczb niewymiernych jest zwykle przypisywany Hippasusowi z Mezopotamii, pitagorejczykowi, który udowodnił niewymierność pierwiastka z dwóch. Związana jest z tym pewna opowieść, nie wiadomo czy prawdziwa: Pitagoras wierzył w absolutną naturę liczb, i nie potrafił zaakceptować odkrycia swego ucznia. Intelektualnie nie potrafił wprawdzie obalić dowodu, jednak podważało to fundamenty jego wiary, skazał więc Hippasusa na śmierć przez utopienie.” (cytat z trochę lewej Wikipedii)

    Wśród znanych mi ników nikt nie ujawnił korzystania z lewej klawiatury. Nie zostawiaj mnie samotnego w lewiźnie!

    Napisałem niedawno mniej wiecej tak: nie grzeją mnie i nie ziębią grzechy … ważny jest ich dorobek. Zarzucono mi postawę aspołeczną. Stasieku wpisał mnie do bazy danych. Poczułem się osobą publiczną. A to zobowiązuje! W myśl dyrektywy: “Prawda nas wyzwoli.” postanwiłem osłabić swoją niecierpliwość. Cytat powyższy umieściłem aby Cię przestrzec: bez pośpiechu. Niewymierność zwycięży po wiekach. A my bawmy się póki jakiś dogmatyk nie zaciągnie nas nad brzeg głębi. Wartości jakie określają nasze pokolenie są niewymierne.

    Trochę strach żyć. Póki żyjemy śpiewajmy łabędzio!

  97. ET pisze:

    2010-10-01 o godz. 10:31

    Szanowny Panie ET

    Jesli zgodzimy sie ze mieszkamy w globalnej wiosce i ze grawitacja jest odpowiedzialna za nasza pozycje to panska wycieczka do zrodel staje sie nieporozumieniem. Porozumienie znajdzie Pan w mojej wiosce gdzie jest miejsce na bajki z Afryki, Ameryki, Azji i Oceanii. Trudno mi sie zgodzic na zredukowanie nas wszystkich do ksiazeczki do nabozenstwa i do przygod zeglarskich. Wiekszosc z nas nie ma z tym nic wspolnego. Wszyscy natomiast mamy biologiczne pochodzenie i nawet ci co temu gorliwie zaprzeczaja. Biologia stanowi plaszczyzne porozumienia nas wszystkich. Miejsce mitow jest na polce z ksiazkami. Miejsce biologii jest w umysle kazdego znas. Naukowe poznanie jednoczy najmocniej oraz zrozumienie ze absolut nie istnieje. Nasze zachowanie jest modyfikowane przez nauke od momentu gdy stwierdzilismu ze swiete ksiegi sa nic nie warte. Nauka sie zmienia my sie zmieniamy a reszta jest miczeniem/zlotem aby bylo na temat.

    Slawomirski

  98. Oj thelegraphic, thelegraphic,

    wyciągnełeś zbyt dużo daleko idących wnosków z lakonicznego tekstu.
    Pisząc o pobłazaniu politykom miałem na myśli naszych polityków. Być może z daleka ocena tego co robią (u Ciebie może jeszcze wchodzić w rachubę optymizm amerykański) wygląda inaczej.
    Ja jednak, poufnie informuję Ciebie, że się wstydzę za ich prostactwo w myśleniu i postępowaniu. Jeżeli nie będą ostro dociskani, to zawsze znajdą argumenty żeby wygodnie biesiadować przy pełnych korytach, bo taka będzie koniecznośc historyczna (historię trochę znamy).
    Zapytaj Jakobscy’ego czy nie podziela mojego zdania. Sądzę, że przeżył szok, gdy w ukochanej ojczyźnie podróżował pociągami, co jest jego życiową pasją. Ja z Sopotu do Krakowa jechałem ponad trzynaście godzin, a na miejsce przeznaczenia, do Zakopanego, dalsze trzy godziny autobusem.
    Myślę, że ten świetny blogowicz opisze w swoich pamiętnikach wrażenia z podróży (liczę, ze zaszokuje czytelników, co pozwoli mu wznowić naklad).

    Mimo, ze zdecydowanie różnimy się w ocenie polityki gospodarczej rzadu historyków, to z radością dostrzegłem, że mamy zbieżne poglądy (patrz Twój krótki wpis kierowany do stasieku) na ruch jakie powinien podjąć rząd żeby wyjśc z obecnego impasu.

  99. Michał pisze:

    2010-10-01 o godz. 16:51

    Marek Edelman uwazal pacyfizm za nienormalne zachowanie.
    Wszyscy sie bija i sie bija nawzajem a jeszcze inni zabijaja sie i to nie tylko za pieniadzem. Jest to normalne zwierzece zachowanie czlowieka.
    Zycie w koncu jest walka o przezycie ktorego finalem jest przekazanie kodu genetycznego. Prawa biologiczne dyktuja zachowanie jednostki i grupy ludzi.

    Agresja jest w kazdym z nas.

    Pacyfizm jest obledem.

    Slawomirski

  100. TJ pisze:

    2010-10-01 o godz. 12:31

    “zestaw pytań, na które ludzkość nie ma odpowiedzi. Jednym z pytań było –jaki jest sens życia, po co żyjemy?”

    Jaki jest sens zadawania takiego pytania?

    P.S.
    Sa tez durne pytania np – co bylo pierwsze jako czy kura?

    Slawomirski

  101. staruszek pisze:

    2010-10-01 o godz. 17:48

    Szanowny Panie staruszek

    To nie wino gruzinskie odpowiada za dlugowiecznosc zyjacych w gorach tambylcow ale nizsze niz na poziomie morza cisnienie parcjalne tlenu.

    Czasem mniej jest lepiej.

    Slawomirski

  102. Ryba pisze:

    2010-10-01 o godz. 17:30

    W PRLu byl wymiar niesprawiedliwosci ktory sprawiedliwie wymierzal niesprawiedliwosc.

    Sprawiedliwosc byla abstrakcja zaczynajac od ksiazki zyczen i zazalen konczac na glosowaniu w Sejmie w sprawie wiecznej przyjazni z ZSRR.

    Slawomirski

  103. the mentor pisze:

    2010-10-01 o godz. 09:46

    ” Czy o zbrodniach hitlerowskich rowniez powinnismy milczec, o zbrodniach amerykanskich rowniez ?

    Nie, to stanowisko tylko dla tchorzy.”

    Porozmawiajmy o zbrodniach polskich.

    Slawomirski

  104. staruszek pisze:

    2010-10-01 o godz. 13:40

    Czy wypada szlochac nad utracona mlodoscia ktora dokonala sie w kiepskich historyczne czasach?
    Co ma robic Niemiec ktorego mlodosc przypadla na lata nazizmu?
    Czy ma szlochac tak samo jak Pan?
    Co ma robic Tutsi czy Hutu?

    Musimy mowic prawde o tamtych parszywych latach (komuny) aby teraz moc zyc.

    Nie ma zgody na “Wielkie Zamazywanie”.

    “Wpadla mi do sedesu
    odznaka ZMSu”

    Slawomirski

  105. Nelly Staniszkis w Faktach po Faktach

    Rosja jest slaba i zachod ja otacza, a Sikorski bieze w tym udzial swiadomie lub nieswiadomie zaglaskujac czujnosc Rosjan.

    Toczy sie zacieta walka miedzy Miedwiediewem a Putinem, a moze wygrac ktos trzeci jakis wojskowy.

    Gruzja ma coraz wieksza przewage nad Rosja bo zbudowala szklany most.

    Freudowska pomylka prezesa z karpiem.

    Prezes ma prawo byc gburem, skoro dotychczas nie wyjasniono, czy lot do Smolenska byl wojskowy czy cywilny.

    Prezes bral proszki i dlatego nie pamieta co mowil i co sie dzialo, bo w mojej rodzinie ktos bral i tak samo sie zachowywal.

    Itd,itd juz nie pamietam, co ta idiotka jeszcze opowiadala

  106. W Moskwie zmarł wczoraj Arbatow /88/. Kto go pamięta, zięć Chruszczowa, naczelny Izwiestii. W 1963 roku został wysłany przez teścia na rekonesans do NRF. W poufnych rozmowach sondował z Niemcami cenę zjednoczenia kosztem naszych granic zachodnich. Tajne służby Gomułki doniosły mu o knowaniach przyjaciół co wywołało u Wiesława maksymalną wściekłość. On potrafił i umiał dyskutować z Chruszczowem już od roku 56, a co do zamiarów Nikity nie miał cienia złudzeń. Stąd postawa Gomułki agresywna i zawzięta do wszystkiego co niemieckie, wywołana czystym, autentycznym patriotyzmem. Tuż po incydencie z Arbatowem, Polscy patriotyczni jak zawsze biskupi wbili mu podstępnie i zdradziecko nóż w plecy sławnym listem “przebaczamy i prosimy i przebaczenie”. Nie pierwsza to zdrada biskupów w naszej historii. Niektórych na szczęście powieszono. Korzystając ze wsparcia mężów stanu teraz grabią ten zdradzany kraj ile mogą. Tylko Gomułka nie może doczekać się uznania i wdzięczności, stał się natomiast obiektem szyderstw i kabaretowych dowcipów. Mam nadzieję doczekania pomników skromnego przywódcy patrioty

  107. @Lewy Polak (2010-10-02 o godz. 08:25)
    “Nelly Staniszkis” – gratuluję super wymownej zbitki! Niby tym paniom należałoby zadedykować “milczenie jest złotem”, ale z kogo wtedy moglibyśmy śmiać się do rozpuku ? Pozdrawiam.

  108. @ Slawomirski

    Marek Edelman był jednym z wielu porządnych Polaków pochodzenia żydowskiego, których odejście jest dla nas prawdziwą stratą. Jednak to nie znaczy, że był nieomylny. Szanuję jego punkt widzenia w kwestii pacyfizmu, ale zupełnie nie podzielam, uważam, że jest oparty na wadliwej argumentacji, mylnie tłumaczącej doznane oraz zaobserwowane w czasie wojny cierpienia, argumentacji powodowanej traumatycznymi emocjami, zamiast racjonalną oceną faktów, z uwzględnieniem przyczyn oraz skutków w aspekcie historycznym.

    Marek Edelman moim zdaniem należał do znakomitej większości osób pochodzenia żydowskiego, będących porządnymi ludźmi, jednak większość ta nie ma żadnego wpływu na podły, ale niezmiernie wpływowy margines, dobrze scharakteryzowany pod postacią tego pokurczonego, chudego staruszka z laską, z filmu Olivera Stone’a – Wall Street: Money Never Sleeps. Przy okazji, warto przyjrzeć się tłu napisów końcowych.

    Nie masz racji twierdząc, że agresja jest w każdym z nas – ona jest tylko w tych, którzy ją w sobie tworzą, a tworzą ją z czystej głupoty, o czym pisał już Platon, więc to nie pacyfizm, a agresja jest obłędem oraz świadectwem ludzkiego prymitywu.

  109. ET pisze:

    2010-10-01 o godz. 10:31
    ——————————

    Szanowny Panie ET,

    muszę przyznać, że Pański wpis, “zawiesił” mnie intelekualnie, i nie potrafię uczciwie, powiedzmy w około 1000 zdań ustosunkować się do niego, żeby równocześnie na 100% być zgodnym z samym sobą.Popełnił Pan, bardzo interesujący, wręcz wzorcowy szkic, dotyczący dziejów naszej judeo-greko-chrześcijańskiej , duchowo-cywilizacyjnej przygody w dziejach gatunku ludzkiego.
    Oczywiście, można poruszone przez Pana aspekty interpretować, tak jak Pan to uczynił. Ja, pozwoliłbym sobie, na dopowiedzenie, że takie rozważania o wartościach fundamentalnych, o osiągnięciach nieświadomych PRAWDY naszych cywilizacujnych przodków/poznanie, poza granice wiedzy i świadomości/-są jak dotąd dokonywane post factum. Jest to zarazem piękny wzlot świadomości niektórych z nas/my= wszystkie , dotychczasowe pokolenia/, jak i smutna konkluzja, że wędrujemy po omacku.
    Dotatkowym dylemetem może byś wczucie się w kolejne stany świadomości naszych poprzedników w momentach progowych/bliskie zera/ oraz stany ducha i intelektu osób idenyfikujących jądra najwyższych PRAWD , tamtych dziejów. Ci drudzy, mają tendencję, z powodu “odwiecznej” perspektywy czasowej, do ujmowania tamtych dziejstw w szaty najwyższej perspektywy. Ta słuszna poniekąd perspektywa, niesie sobą tendencję, to wrzucania wszystkiego do jednego gara, w którym mają prawo znależć się wartości mające stygmaty najwyższych wzlotów naszych duchowości i intelektów.Ponieważ, procesy intelektualno duchowe, mają naturę nieprzewidywalną i dość przypadkową, konkluzje tworzone przy ich udziale, mogą być/muszą!/ bardzo atrakcyjne, zaskakujące, odkrywcze etc. co wcale nie znaczy ,że takimi są naprawdę…
    Szanowny Sławomirski, w e wpisie do Pana/”Slawomirski pisze: 2010-10-01 o godz. 22:09 “/, “pojechał” po innym biegunie , w którym jest konkretny punkt odniesienia/biologia/, stopy są na ziemi, i…
    Wstyd mnie używać takiego “wycierucha, jakim jest “prawda leżąca pośrodku”, ale odważę się powiedzieć, że obydwa nurty w budowaniu naszych , ludzkich świadomości, muszą mieć walory równoprawności…
    Przy dotykaniu takich hipernadrzędnych dylematów, nie sposób unknąć takich durnych pytań typu: Dokąd zmierza nasz gatunek? Co jeszcze jeswt w stanie osiągnąć?/zwłaszcza w swojej najbardziej nadrzędnej świadomości/, czy pytania o sens życia, o czym wspomniał-” TJ pisze: 2010-10-01 o godz. 12:31 “…
    W zderzeniu z tymi pytaniami, znajdujemy się w sytuacji naszych poprzedników, którzy łamali sobie głowy dylematami z płaską ziemią. Za jakiś czas , najinteligentniejsi, najwrażliwsi nasi następcy, będą z okresu od naszego DZISIAJ kompilować przepiękne intelektualno-duchowe syntezy. Aż żal, że będą one tylko dla ich współczesnych i następnych. Jestem przekonany, że osób “upośledzonych” w takie tendencje, będzie jak zwykle garsta, a reszt mrowiska będzie zajęta zabawą najnowszymi gadżetami i pozostałym mrówkowaniem…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Gwoli uczciwości- Schopenhauera wówczas nie rozpoznałem…

  110. A czy wiesz Staruszku ze”Prawda nas wyzwoli” po niemiecku brzmi
    “Wahrheit macht frei”. Jak zwykle solidni i pragmatycznii Niemcy w czarnych mundurach zastapili prawde praca i tak cala filozofia niemiecka zawalila sie, no bo przeciez sensem filozofii jest poszukiowanie prawdy, ale za to wytwory ich pracy sa wciaz do pozazdroszczenia. Osobiscie wole mercedesa od Sein und Zeit Heideggera.

    LP

    Wartosci jakie okreslaja nasze pokolenie sa niewymierne, ale nie sa urojone(cytuje za Slawomirskim)

  111. Z cyklu – ” To bylo silniejsze odemnie.”
    ‘Jako’ stary kogut (?) uwazam , ze pierwsza byla kura .

  112. To wlasnie haniebne milczenie i miedzy innymi dzeinnikarskie tchorzowstwo doporowadzilo do katastrofalnej sytuacji polskich finansow. W 2010 wydatki panstwa przekraczaja przychody o 100 mld zl. Przyszly rok zapowiada sie jeszcze gorzej.
    http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl

    Ale czego sie spodziewac? Trzy najwyzsze osoby w polskich wladzach to historycy, ministrem rozwoju gospodarki jest inzynier rolnik a glownym doradca rzadu fililolog, kulturoznawca. Ministrrem finasow jest ekonomista z zaprzeszelej epoki, skundlony i rownie beznadziejny a ministrem skarbu panstwa jest geodeta.
    W Sejmie i Senacie siedza zasluzeni i skundelni kolesie partyjnych dyktatorow. Wyksztalcenie sie nie liczy – liczy sie kombatantcwo w niszczeniu gospodarki. I bedzie jeszce gorzej. Niedawno pomocnik kowala kadlubowego Stoczni Gdanskiej (bylej) dostal nominacje do Sejmu a tramwajarka dostala propozycje by startowac do Senatu.

  113. Z cyklu “to bylo silniejsze odemnie.” (tego samego)

    Wiemy ze pamiec bywa zludna , mimo to “lodzimy” sie , ze pamietamy co bylo w ostatnim dyktandzie z polskiego.

  114. Jasny Gwint :
    Bardzo lubie i cenie Twoje komentarze ,czy jednak zięciem Chruszczowa (ten szef Izwiesti )nie był przypadkiem (fonet ) Adżubej . Arbatow zmarl ,oglądam poza ARD ,czesto ros tv.Płanieta sporo mowili o ich wybitnym polityku -doradcy z czasów CCCP.
    z Pozdrowieniem

  115. Reżimowa propaganda bębni o upadku komunizmu, o jakimś zwycięstwie, walce, bohaterach, legendach i innych bzdurach. Nie bacząc, że w Chinach dalej 1,3 miliarda ludzi śpiewa międzynarodówkę. Czytam natomiast, że w Brazylii już w pierwszej turze wybory prezydenckie wygrywa komunistka, Dilma, 62 letnia kobieta. Córka Bułgarskiego emigranta, zaczynała od Kapitału Marksa, później był Lenin, Trocki, konspiracja, rewolucja, więzienie, tortury, studia i praca na wielu stanowiskach w rządzie Luli. To droga lewicowej kobiety do najwyższych stanowisk. U nas kawiarniane bawidamki, konspiratorzy od siedmiu boleści, jeden malował kominy, drugi jeździł na zardzewiałym wózku a trzeci fałszował historię w szkole. Piękna i mądra jest Brazylia.

  116. DROGI NIEBORAKU !!!!
    uchachany pisze:
    2010-10-01 o godz. 15:28
    jesli ktos ma takie znajomosci polityki jak Pan ,ze nie rozumie roznicy
    miedzy listem Kaczynskiego ,a Havla i Walesy z roku 2009 ,nie powinnien sie odzywac ,tylko pytac !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Capito !
    To jest wlasnie to co rozni ludzi !
    …niestety nie ma zadnej wzmianki o liscie Kaczynskiego w liczacej sie prasie miedzynarodowej /przepraszam tylko taka mam w moim zagranicznym domu/ …wiec prosze nie opowiadac swoich samowolnych idiotyzmow ,dezinformujac Polakow .
    To co on zrobil ,nazywa sie po prostu ….przykry incydent ….
    Salute
    UWAGA !
    Zly pies POLONIA-SAWA.

  117. No a teraz trzy ! cztery ! – i szlochamy za Gomułką (choć umarł Arbatow).

    Iście po krakowsku….

  118. Telegraphic observer,

    ciąg dalszy odpowiedzi Sorry, że w kawałkach i z doskoku, ale mam cholernie dużo pracy.

    Jeśli chodzi o artykuł o Szwecji to nasza analiza tegoż stanowi typowy przykład sporu o nic (tj. o marny artykuł), i pewnie każdy z nas ma rację, oczywiście przy założeniu, że to przytoczone przez Ciebie zdanie stanowi myśl wiodącą publikacji w “The Economist”. Pogratulować dziennikarzowi. że otwiera swoje uwagi tak rezolutnie (A second trend is growing dissatisfaction with the “Swedish model”), a potem dolewa wody do swego wina pisząc to, co ja zacytowałem. Trochę to za duży rozrzut jak na jeden artykuł w poważnym skądinąd piśmie. Być może nie od parady pismo to nosi taki a nie inny tytuł …. ? Ale z drugiej strony być może nie jest tak strasznie źle z modelem szwedzkim jak by tego chcieli niektórzy ? Przyszłość pokaże, a więc nie ma co się spierać w tej chwili.

    Grawitacja nie jest ani zła, ani dobra, natomiast my, ludzie nie walczymy z nią, ale staramy się opanować grawitację, z różnym zresztą skutkiem (np. 10.04.2010). Podobnie jak inne prawa natury, grawitacja nie ma koloru moralnego. Egoizm zaś ma takowy, jest zachowaniem ludzkim, być może instynktowym, ale cała nasza heroiczna walka o bycie człowiekiem polega na panowaniu nad instynktami.

    Górnicy mogą subiektywnie uważać siebie za pokrzywdzonych, co nie znaczy że są nimi w rzeczywistości w stopniu odczuwanym przez zainteresowanych (własnym losem). Przecież napisałem wyżej: decyzje budżetowe powinny być podejmowane tak, aby dotykały one obywateli w sposób proporcjonalny do ich możliwości zaabsorbowania spodziewanych niedogodności. Swoją drogą jeśli z egoizmem nie trzeba walczyć, to czemu czepiać się górników, że są samolubni ?

    cdn.

  119. Zamieniajac miejsce gdzie kiedys byla wies Cooksville na spacer po “Gordon end Parker Dr.” ( ale drugie nie wyklucza pierwszego ) to z takiej np. Parker Dr. swiat wyglada jednak nieco inaczej niz z bo ja wiem , krakowskiego Kazimierza gdzie borowanie dziurek a glowach terrorystow islamskich jest be ale wieszanie biskupow juz ok a moze nawet mile widziane.
    Na Parker Dr.i w okolicy obie te praktyki jednakowo be.
    “Do nastepnego weekedu ” znow okazalo sie zbyt pochopne.

  120. Bylbym zapomnial. Na Parker Dr. przymusowe golenie , nawet gdy powod jest nazwijmy to istotny, tez jest zle widziane. Szczegolnie w srodku tygodnia.

  121. Panie i Panowie!

    Jakaś walka, a przynajmniej podwyższony stan gotowości Was ogarnął.
    Ani w moich, ani w innych przeczytanych wpisach nie znalazłem chęci pogrubienia grubej kreski. Jeśli jakieś groźne dla naszej wspólnej pamięci wpisy pominąłem, to poniższa deklaracja ten niedostatek uwagi uniewaznia.
    Czuję się wywołany do tablicy zwrotem “Wielkie Zamazywanie”.!
    Pisałem o przechowywaniu wiary chrześciańskiej w alkierzach naszych chłopów.
    Jestem dumny z tego, że opór polskiego chłopstwa i rozsądek ówczesnych władz nie doprowadził przy próbie kolektywizacji polskiego rolnictwa do hekatomby podobnej do ukraińskiej. Jestem dumny, że byliśmy najweselszym barakiem w socjalistycznym obozie. Jestem dumny, że historia wymieniać będzie Polaków, jako tych którzy machnięciem operetkowego długopisu pomogli upaść na twarz komunistycznej utopii.
    Tylko na Boga i ewolucję! Nie pieprzcie, że nucący “Cicha woda brzegi rwie” bierze udział w obronie zbrodniarzy komunistycznych, bo nie splunął po zanuceniu.
    Nikt nie blokuje wam ust gdy opisujecie kata Światlo i Berię.
    Ale przypomnijcie sobie idee zakazanych piosenek. Kpina, drwina i w tle twardy opór pomógł Polakom prztrwać hitlerowskie piekło. Więc jesłi bierutowskie
    “Zakazane piosenki” obejrzą w muzeum kina Wasze prawnuki to nie pytajcie czy rozpoznały muzyczny falsz śpiewaków. Nie jesteśmy pod bezwzgędnymi rządami oszalałego faraona odkuwającego imiona poprzednika. Mamy demokrację. Emerytowani ubecy nie piszą podręczników historii Polski dla Waszych wnuków.
    Dopóki nie przeczytam w Waszych wpisach stwierdzenia: “Wschodnich Słowian nie bawiły fortele Zagłoby.” dopóty przrysowując będę pisał, że użycie majuskuł w Wielkim Zamazywaniu jest zwykłym kłamstwem potomków magnatów traktujących ruskojęzycznych chłopów jak bydło.
    Pisałem już tu, że wystarczyła mi matura na to bym zrozumiał, że nie przejdę życia uchroniwszy się od skrzywdzenia bliżniego. A wygląda jak by Wam doktoraty nie starczały.
    Jako naród przetrwaliśmy chlubnie wschodnie nawały. Tylko wielu do dziś lekarstwo na wrzody nie pomogło. Nie chcę dyskusji na ten temat. Chcę aby studenci biorący poraz pierwszy indeksy do ręki przygotowywali chlubną przyszłość Polski.
    I nie zagłuszycie mojego śpiewu: “Trzeba z młodymi naprzód iść.” Sale Alma Mater w poniedziałek napełnią się gwarem. Niech mistrzowie młodzieży wpoją uczciwość intelektualną jako naczelny wymóg udzialu w programie Erasmus.

    Nie posłuchacie – będę przewijał jakby nie było.
    Wierzę w Waszą zdolność stwierdzenia: “Chlapnąłem coś złym doborem słów.”

  122. Szanowny Staruszku,

    Przepraszam, ze ja znowu. Ale, jakby to powiedziec, jest to sprawa troche delikatna,o ktorej juz napomknalem. Nie chcialbym; abys mnie zle zrozumial. Widzisz zostalo mi juz tak niewiele przewag nad innymi. Kiedys to i wypilem wiecej, plywalem dluzej,czytalem bez okularow, no wogole bylo troche tych przewag. A teraz zostala mi jeszcze tylko jedna przewaga, moj wiek. Z moich kalkulacji wynika, ze chyba jestes troche mlodszy ode mnie. Wpadlem na trop, kiedy opowiadales o Marcu 68 r.
    Ja w Marcu 68 roku bylem juz na piatym roku. Twoje szanse aby byc na piatym roku w 68 roku sa jak 1 do 5(20%) wiec wyglada na to, ze sa marne.
    W czym rzecz, otoz zazdroszcze ci twojego nicku Staruszek. Ja bym ci zaproponowal tak, zebys zgodzil sie wystepowac pod nazwa Staruszek Mlodszy, a ja wtedy zmienilbym moj nick na Staruszka Starszego. Przeciez nie ma nic uwlaczajacego w tym Mlodszy(byl Pliniusz mlodszy,William Pitt Mlodszy – ten ostatni byl nawet wybitniejszy od Pitta Starszego) Wprawdzie wiekszosc blogowiczow jakos zaakceptowala moj nick, ale mysle, ze Prawi Polacy wciaz patrza na mnie z odraza.
    A wracajac do Marca, to tez wszedlem w fizyczny kontakt z karzaca reka ludowej sprawiedliwosci. Potezny strumien wystrzelony z armatki wodnej trafil mnie w plecy powalajac mnie na bruk. Szybko sie pozbieralem i wraz innymi schronilem sie w Collegium Novum. Tam dopiero wszyscysmy sie poplakali. Nawet Rektor prof.Klimaszewski nie potrafil powstrzymac lez.
    No nie dlatego, ze zal nam sie zrobilo tych uwijajacych sie spoconych chlopakow, ktorzy w swych grubych paltach i ciezkich kaskach walili kogo popadnie dlugimi palami. Przyczyna byla chemia.
    No ale do rzeczy, jak sie zapatrujesz na moja prosbe ?
    LP
    Ps Przepraszam powaznych ekonomistow, ktozy na tym blogu usiluja zahamowac przyrastanie dlugu, ze szerze tu prywate

  123. Adamjer 10-01 9.32

    Nareszcie cos smacznego w temacie Smolenska – Szanowny raczyl byl napisac:

    “…blog jest świetną zabawą wyłącznie dla ludzi wyluzowanych i z poczuciem humoru”. Smolenska katastrofa, przez hucpe na Krakowskiem, zamienila sie w farse. Farse wycieczkowa:

    http://kleofas.blogspot.com/2010/10/na-trzy-damy-zajezdzamy.html

    Sensacje, jakie nas czekaja po 10 pazdziernika, rzucaja wniwecz przywidzenia Prezia i woltyzerke lubelskiego cowboya.

    Zglebokim szacunkiem pozostaje dla przyslanych slow. Kleofas.

  124. Ostatnie oswiadczenia i artykul JK nalezy potraktowac zupelnie powaznie. Otoz JK wlasnie oglosil polityczny program swoich rzadow po odzyskaniu wladzy. Mozna go bez zadnej przesady nazwac „Doktryna Kaczynskiego”. Doktryna jest prosta, i dlatego moze sie okazac atrakcyjna dla wyborcow. Oto jej elementy:
    .
    1) Niemcy i Rosja okrazaja Polske.
    2) Prezydent Lech Kaczynski probowal przeciwdzialac.
    3) Rosja razem z obecnym rzadem zorganizowaly fizyczne usuniecie Lecha Kaczynskiego.
    4) Obecny rzad to sa zdrajcy narodu i zbrodniarze.
    5) Po dojsciu JK do wladzy zostana rozliczeni, znikna z zycia politycznego, i nigdy nie wroca.
    6) JK przywroci Polsce godnosc, sile, i znaczenie.
    .
    Te wszystkie elementy zostaly explicite wymienione od czasu przegranych wyborow. Proste? Chyba tak. Logiczne? Tez tak. Atrakcyjne? Alez oczywiscie.

    Grozne? Tak. Po dojsciu Kaczynskiego do wladzy Polska zamieni sie w Bialorus. W najlepszym razie.

    I dlatego doradzam gegac juz dzisiaj.

  125. Michał pisze:

    2010-10-02 o godz. 12:34

    “Nie masz racji twierdząc, że agresja jest w każdym z nas ”

    Skad pochodzi szynka?

    Czy owoc milosci koguta i kury powinien skonczyc na patelni?

    Czy pani iksinska dobrze wyglada w nowym futerku?

    Czy film Lanzmanna to fantazja?

    Czy kanibalizm byl praktykowany przez naszych przodkow?

    Jestesmy skazani na biologiczna agresje od urodzenia bo takie postepowanie zapewnia przekaz przystosowanego do nastepnych wyzwan otoczenia genomu czlowieka. Agresja biologiczna jest czescia procesu selekcji. Formy agresji ulegaj zmianom wraz ze zmianami otoczenia. Selekcja przyszlego materialu genetycznego musi byc zwiazana z agresja i eliminacja slabszeko nieprzystosowanego do konkurencji genomu.

    Czytanie bajek jest szkodliwe dla rozumu doroslego czlowieka.
    Absolut nie istnieje.

    Slawomirski

  126. otago pisze:

    2010-10-02 o godz. 12:40
    Z cyklu – ” To bylo silniejsze odemnie.”
    ‘Jako’ stary kogut (?) uwazam , ze pierwsza byla kura .

    Gratuluje instynktu.
    Z gratulacjami za rozum wstrzymam sie.

    Slawomirski

  127. Lewy Polak 8.25
    Mentor 13.18
    Wasze wypowiedzi podtrzymują moja nadzieję, że na tym blogu, wśrod dominujących niestety , belkocących klonotrolli, sa jeszcze ludzie myślacy, krytyczni i rozumni.

  128. Lewy Polaku!
    Chyba pudło i poza centrum tarczy Europy.

    Zajmę się wpierw ostatnim akapitem. Dług jest Twój i Mój. Oni się zajmują wspólnym. Wspólne jest uwspólnione jeszcze bardziej. Jeśli mnie zmysły nie mylą, UE pochyla się nad nami wszystkimi i coś przyjaźnie knuje. Chcą nam pomóc bo nas lubią, cenią i wiedzą co to domino.

    Echo części głównej. Poszukaj wsród moich wpisów na blogach naszego osiedla. Nie mogę się z Tobą zgodzić, bo to byłoby zaprzaństwo, po którym nie miałbym prawa się tu grafomanić. Urodziłem się przed godziną W.
    Jeśli prawdą jest moje starszeństwo, to nominalna przewaga nade mną byłaby kłamstwem. Czesz aby nas policzki paliły? Ja tu walczę z Legionami Kłamstwa, a Ty mi leciutko wbrew. Zjedz ociupinę boś ociupinę próżny.

    Mnie też boli, że jestem niżej wart niż bym chciał.
    W grę wchodzi numeracja. Sadząc po recyclingu jaki tu uprawiam jestem wtórny. Jestem zgodny. To wyrafinowana forma poczucia wyższości.

    Teraz zabieram się do przemyślenia manufaktury przewrażliwienia, czyli kuzynką tytułu gospodarzowego.

    Przymrugnięcie dla Ciebie!

  129. @absolwent

    Szanowny absolwencie twoja pozytywna ocena mojej aktywnosci na blogu bardzo mi pochlebia. Jest male ale : postawiles mnie obok Mentora, a my sie chyba nie lubimy: on mnie traktuje jak zdziecinnialego, niepowaznego staruszka, a ja jego jak toksycznego ponuraka, ktory ciagle oblicza kiedy sie wszystko rypnie i bedzie tak zle, ze w koncu wyjdzie na jego.
    Ale obecnosc Mentora w gronie laureatow mnie nie przeszkadza, mam nadzieje, ze i ten ponury ekonomista zniesie na podium moja obecnosc.

    Pozdrawiam i na prawde dziekuje
    LP

  130. do staruszek pisze:

    2010-10-01 o godz. 13:40

    Trzy litery uzyte zamiast partykuly wywolaly prawie burze. Nie byla ona ona jednak mim celem, chociaz brzmiala (partykula) jak zaczepka/ wywolanie… Tak naprawde, to chcialem zlaatwic dwie sprawy rownolegle, oczywiscie bez zlych zamiarow. Chodzilo mi przede wszystkim o powrot do ciagle aktualnych zdan filozofow z przed , szczegolnie jednego, ktorego 150 rocznice smierci wlasnie obchodzimy. W sumie od Homera i Biblii nic nowego w literaturze, teatrze, kulturze nie wymyslono. Dwa eposy tworza przeciez nas topos; aktualny po dzien dzisiejszy. O sensie zycia napisze w odpowiedzi do TJ.

    …To Szanowny Pan jest tym, który gardził tym co “na całych jeziorach”? Za szmalcowniczą kolaborację. Zresztą to są stare oboczności naszej tu obecności!… pisze Pan i jest to oczywiscie zdanie prawdziwe.

    Przy okazji otworzyl Pan czesc swojej przeszlosci, o ktorej nie wiedzialem. Bylismy prawdopodobnie w tym samym czasie w tym samym miejscu. Jako praktykant przy Elektoralnej uciekalem po maturze przed wojskiem po oblanym egzaminie na UJ. Poznalem bardzo ciekawe towarzystwo w tym centralnym urzedzie panstwowym. Niestety marzec uciam zabawe w urzednika. Zaraz potem wygnalo mnie z miejsca urodzenia. Dobrze Pan wie, ze nikomu z nas, mysle tu rowniez o Slawomirskim, nie chodzi o przepraszanie za PRL. Chodzi li tylko o pamiec spoleczna uzywajac skrotu. Wracajac do staroci, to chodzilo o nasze refleksy, ktore trzymaja nas przy zyciu. Wymienilem je, bo one poniekad rozciagaja czas do nieskonczonosci. Za chwile odpowiem na pytanie TJ. Pisalem o instynkcie zycia, ktory wlasciwie to tlumumaczy, mozna tez inaczej, sprobuje. Zapewniam, ze w zasadniczym pogladzie, postrzeganiu naszej przeszlosci sie zgadzamy.

    … bez poznania i zrozumienia przeszłości nie mamy przyśzłości. Zgoda?… Zgoda. Coz moge dodac wiecej?

    Zauwazylem jednak, ze warto pogrzebac w naszej przeszlosci i o tym porozmawiac celem lepszego zrozumienia naszych postaw, bo podstawy mamy pzreciez te same. Dorabiamy jednak dla potzeb wlasnych ideologie do popedu i pozostalych refleksow. Czyniac w ten sposob zycie o wiele ciekawszym.
    Pozdrawiam.
    ET

  131. Slawomirski pisze:

    2010-10-01 o godz. 21:22

    Szanowny Panie Slawomirski,
    nie myslalem oczywiscie o Panu, lecz o wielu innych milczacych.
    PozdrawiaM
    ET
    PS
    Biblie prosze traktowac jako epos, kamienie Mojzesza natomiast jako prawde aktualna po dzien dzisiejszy.

  132. Jakobsky pisze o g.14.44
    raz dwa trzy cztery ……
    Proponuje nie kpić sobie z Gomułki w kwesti opisanej przez @Jasnego Gwinta .
    Układ miedzy PRL a RFN o podstawach normalizacji ich wzajemnych stosunków zawierający w swojej treści 5 niezwykle istotnych artykułów trudnych do wzruszenia w przyszłości ,a podpisany 5 grudnia 1970 w Warszawie przez Willego Brandta,Waltera Schella a z polskiej strony przez Józefa Cyrankiewicza i Stefana Jedrychowskiego ,stanowił dla Rzadu III RP Tadeusza Mazowieckiego i Skubiszewskiego istotny pomost i argument w trudnych negocjaciach z Kohlem .
    Co innego Gomułka w drugiej połowie grudnia 1970 ,ale o tym ani o innych latach tego okresu nie mówimy .Zdaniem moim odpowiedzialny szef polskiego państwa przed ta Umową , nie mógł nawet pomyśleć by odmówić “bratniej pomocy” latem 1968 roku w Czechoslowacji . Trzeba patrzeć na realia tamtego czasu. Ta umowa ,pomagała Polsce w latach Gierka.Przypominam okres kanclerza Schmidta .Byl możliwy pierwszy oddech na Zachód .Realia ,realia .,Dzisiaj one w zupełnie innej konfiguracji też obowiazuja .
    tj mam tu nam na myśli szanse i ograniczenia .,
    Pozdrawiam

  133. Staruszek pisze:

    2010-10-02 o godz. 16:04

    ” Sale Alma Mater w poniedziałek napełnią się gwarem. Niech mistrzowie młodzieży wpoją uczciwość intelektualną jako naczelny wymóg udzialu w programie Erasmus.”

    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8455483,Wroclawska_Akademia_Medyczna_zasluzyla_na_taka_kare.html

    Taki reality check dla staruszek.

    Ideologie totalitarne wlanczajac w to chrzescijanstwo sa odpowiedzialne za najwieksze tragedie gatunku ludzkiego. Takiej ideologii sluzyli ludzie ktorzy teraz w Wolnej Polsce podejmuja proby relatywizowania przeszlosci.
    Wiecej, przyjmuja te osoby funkcje seniorow i mentorow. Do takich osob odnosi sie apel Herlinga-Grudzienskiego o brak zgody na “Wielkie Zamazywanie”.

    Slawomirski

  134. Waldemar, 13.44. Spąsowiałem ze wstydu. Niestety, lata lecą. Ale z Adżubejem to jest prawda. Pozdrawiam

  135. @ Slawomirski

    Pisałem za Platonem, że wszystkie nieszczęścia ludzkości są bezpośrednim skutkiem głupoty poszczególnych osobników naszego gatunku. Agresja jest jednym z tych nieszczęść i wynika z głupoty wrodzonej, albo nabytej. Mądry człowiek nie jest agresywny. Wyobrażasz sobie Sokratesa oblewającego ołowiem Palestyńczyków, albo torturującego ludzi w katowniach CIA?

    Skąd pochodzi szynka? Jak to skąd? Od rzeźnika świata – od Smithfielda. Jednak wcale nie ma konieczności płacić mu za zatruwanie także naszego kraju hektolitrami ścieków toksycznej gnojówy, a przede wszystkim za istny holokaust zwierząt – to kwestia wyboru, mądrości, lub głupoty.

    Kanibale także przetrwaliby bez zaspokajania swych preferencji smakowych – to również kwestia wyboru i mądrości, albo głupoty, tak jak i nowe futerko twojej pani Iksińskiej.

    Piszesz, że „czytanie bajek jest szkodliwe dla rozumu doroslego czlowieka”, a sam opierasz się na darwinowskich bajkach – trochę konsekwencji. Jeśli rzeczywiście ewolucja szłaby nieustannie do przodu i miałby przetrwać tylko najsilniejszy, to po pierwsze ludzie jako gatunek nigdy by nie powstali, a jeśli już, to dzisiaj wszyscy mieliby postury Schwarzeneggera za młodu wysokości Xi Shuna oraz mózgi Einsteinów (również kobiety, może tylko byłyby z byczymi cyckami) – a nie mają. Skądinąd wiadomo także, iż mięśniak rzadko bywa bystrzejszy od średnio bystrego osła, oczywiście czasami bywają wyjątki od tej reguły, ale nigdy nie jest odwrotnie. Ludzie byliby mądrzejsi i nie daliby nabrać się na opcje, CDSy i wszystkie te derywaty, albo na lewe kasyno zwane giełdą papierów wartościowych, prowadzone przez bandę globalnych oszustów. Nikt nie wstąpiłby do wojska, nikt nie podjąłby się pracy nad bombą atomową. A weźmy takie mrówki na ten przykład – korzystałyby dziś z iPodów i zamiast trwać tysiące lat przy hodowli grzybów, hodowałyby coś, na czym mogłyby zarobić, żeby sobie kupić te iPody, plazmy, mini-Porshe oraz heroinę z Afganistanu.

    Powtórzę więc, nie masz racji twierdząc, że agresja jest w każdym z nas – to kwestia wyboru

  136. Slawomirski pisze:
    2010-10-02 o godz. 17:58
    „Jestesmy skazani na biologiczna agresje od urodzenia bo takie postepowanie zapewnia przekaz przystosowanego do nastepnych wyzwan otoczenia genomu czlowieka. Agresja biologiczna jest czescia procesu selekcji. Formy agresji ulegaj zmianom wraz ze zmianami otoczenia. Selekcja przyszlego materialu genetycznego musi byc zwiazana z agresja i eliminacja slabszeko nieprzystosowanego do konkurencji genomu.”

    Mój komentarz

    Oprócz genomu zlokalizowanego w chromosomach posiadamy genom kulturowy. Dlatego jesteśmy ludźmi, mamy zasady, paradygmaty, hierarchie wartości, wiemy co to przeszłość i przyszłość, a nasze otoczenie, to nie tylko punkt poruszającym się wraz z czasem, to odcinek głęboko sięgający przeszłości i ekstrapolowany w przyszłość, jesteśmy świadomi czasu, potrafimy myśleć w czterech wymiarach.

    Genotyp, to podłoże dające nam fizyczność i wyposażające nas w instynkty niezbędne w hordzie do przetrwania. Na tym pradawnym podłożu nawarstwił się przez setki tysięcy lat genom kulturowy osiedlony w nowej korze, sprzęgnięty w niedalekiej przeszłości ze zdobyczami cywilizacji (techniki i organizacji), co pozwala już dziś zrzucić z siebie najbardziej krepującą i najcięższą część genotypu – jarzmo animalizmu. Jesteśmy ludźmi, bo mamy jako jedyni w świecie ożywionym tożsamość kulturową, historię i wiemy co to przyszłość.

    Od kiedy nauczyliśmy się sięgać w przeszłość nie tylko osobistą (m.in. Biblia, Homer, mity, jak pisze ET) oraz przyszłość odtąd jesteśmy społeczeństwem, a nie społecznością stadną.
    Planujemy, konfrontujemy nieustannie czasy zaprzeszłe z przyszłością obecną jako abstrakcja w naszych głowach lecz odczuwaną konkretnie w wykonywaniu zamierzeń, znamy coraz lepiej siebie i wiemy po co żyjemy.

    „Animaliści” są oddaleni od abstrakcji, dlatego wszystko im się wydaje literalne, żeby nie powiedzieć jednostajne.

    Zwierzęta nie wiedzą co to agresja i dlatego bez wahania ją stosują, gdy się da. Zachowania zwierzęce są dyktowane przez instynkty, dlatego w bardzo dużym stopniu przewidywalne (nie wsadzaj łapy do paszczy krokodyla).
    Zachowania ludzkie, indywidualne i społeczne są modyfikowane w różnorodny sposób przez kulturę – wierzenia, tradycje, obyczaje. Znajomość mitów, Biblii, Homera, jeśli użyjemy tych markerów kultury jako przykładowych dla naszej części globu, pomaga nam zrozumieć naszą cywilizację, zrozumieć siebie, autorytety i wodzów.

    Zwierzęta nie mają kultury z wyjątkiem pewnych pierwocin, najprawdopodobniej takich samych, które u gatunku homo sapiens w czasie setek tysięcy lat ewolucji dały kulturę.

    Pzdr, TJ

  137. sławomirski twierdzi:
    “Absolut nie istnieje”

    Padl w rywalizacji z gorzką żołądkową?
    Może czas na zmianę. Proponuję na próbę mniej poniewierające półsłodkie.
    Ktoś z Miuscatem obznajmiony moje poprze? Blog może się trochę odmuli.
    Nieustające wyrazy uznania do zdolności opisu wszechświat SMSami.

  138. Lewy!
    Chodziło mi tytuł wywieszony na płocie sąsiedniego gospodarza.
    Krakowskie 1968 to nie tylko Akademie, podręczniki i palety.
    Także taśma celulojdowa, olinowanie, uprząż i sentyment starszaków do uciekającej młodości. I Harenda i klimat. Ech! powtaram za Faustem!
    Z kim tu się spiknąć by wróciło?

  139. jasny gwint pisze:
    2010-09-30 o godz. 20:55 do Wodnika.

    Szanowny Jasny Gwincie.
    Dlaczego tak ponuro i pesymistycznie. Proszę myśleć pozytywnie. Efektem pozytywnym afery z Wawelem jest skrajne wkurzenie Donaldu, którego wilcze oczy doznały wytrzeszczu na skutek takiego uhonorowania wroga z którym przegrał wyścig do pałacu carskiego namiestnika.

    Moja wyobraźnia mówi mi, że może zawezwał szefów 12 służb specjalnych, by dostarczyły mu materiały jakie mają na Komisję Majątkową i zintensyfikowali działania rozpoznawcze. Poinformował też “niezależną” Prokuraturę, co wywołałoby jego uśmiech na twarzy.

    Gdyby dodać do tego jeszcze, co powiedziane zostało wcześniej w nigdy nie powtórzonym i nie umieszczonym w internecie wywiadzie dziennikarza TVN-u, (należącego do tego koncernu, któremu HGW wybudowała stadion zamiast np. mostu w stolicy, której brakuje co najmniej jeszcze dwóch) na temat systemu wyborczego w naszym Kraju przez najnowszego Prymasa (KO “Campino”), którego poglądy są absolutnie zbieżne w tej kwestii z poglądami The Mentora, to sprawa się rozjaśnia.
    Przegięli.

    Francuzi mają u siebie wahadło pokazujące jak Ziemia się obraca a my mamy swoje. Wahnęło się od Piotrowskiego (Grzegorza), który dał kościołowi wielki skarb w postaci męczennika, do kolejnego Piotrowskiego(Marka), który z kolei obsypywał kościół skarbami kradnąc z sułtanniarzami na potęgę i obaj zasłużyli na wywczasy za kratami.
    W wahadle Foucalta jest tak, że im dłuższe a więc wolniejsze, tym lepiej pokazuje, co pokazać ma – czyż nie?

    Szanowny Jasny Gwincie, gdyby tak położyć na szali z jednej strony profanację Wawelu (miejmy nadzieję chwilową) a z drugiej wyhamowanie tego bezprecedensowego złodziejstwa i grabieży porównywalnej jedynie z reparacjami po przegranej wojnie, to co ma większe znaczenie, no co?

    Rozumiem, jesteś krakowianinem, więc Wawel ma prawo być Ci bliższy ale ja np. jestem trochę z miasta a na starość ze wsi i bez specjalnych sentymentów, więc nawet taki skutek uboczny – jeśli się pojawi – wytracenia impetu z jakim abp “Flaszka” chce pozbawić mieszkańców Trójmiasta Parku Oliwskiego, ma dla mnie ogromne znaczenie.

    Szanowny Jasny Gwincie, i nam jeszcze Słońce zaświeci.
    Pozdrawiam, Nemer.

  140. Michał pisze:

    2010-10-02 o godz. 12:34
    @ Slawomirski

    Wpis Michala jest rowniez: świadectwem ludzkiego prymitywu.
    ET

  141. Slawomirski pisze:

    2010-10-01 o godz. 22:09
    ET pisze:

    2010-10-01 o godz. 10:31

    Szanowny Panie Slawomirski,

    moja wcieczka do zrodel byla niejako koniecznoscia, bo one okreslaja nasz byt w czasie i przestrzenii (przynajmniej jego postrzeganie). Zmagamy sie w blogosferze o pamiec o wykluczenie zamazywania i zmagamy sie o sluszna sprawe. Wymienione przeze mnie dwa eposy wyznaczaja przeciez caly nasz dukt spoleczny i kulturowy. Mi nie chodzi oczywiscie o jakakolwiek wiare (sam jestem ateista jak Pan wie), interesuje mnie pamiec spoleczna i jej kody pzrekazywane z pokolenia na pokolenie. Przygody zeglarskie Ulissesa nie sa banalne, bo “przechwycone” prawdy wynikajace z mitow umozliwily w duzym stopniu Oswiecenie. Oczywiscie ze instynkt, refleksy lub jak Pan pisze biologiczne pochodzenie okreslaja nas w duzym stopniu i sa podstawa naszych zachowan do pewnego jednak stopnia. O postawie i postrzeganiu swiata, drugiego decyduje wlasnie kod pamieci spolecznej. Piszac o niesmiertelnosci wychodzilem z sensu figuratywnego, ktory takze decyduje o nas samych. My te historie dzwigamy niezaleznie od tego czy nam sie podoba czy tez nie. NIe wspomne o nadziejach, tesknotach, ktore kazdy z nas nosi w sobie.

    … Miejsce biologii jest w umysle kazdego znas…. jak Pan pisze, prosze sie jednak zastanowic czy jest odwrotnie.

    Wiedza oraz historia, pamiec spoleczna sa bytem niezaleznym. Jako ze absolut nie istnieje potrzebujemy jego Ersatzu. Swiete ksiegi sa wiele warte, oczywiscie nie dlatego, ze sa swiete, lecz dlatego ze wytyczaja nam droge. Zdaje sobie sprawe, ze przyjmuje tenor kaznodziejski. Dlatego prosze je traktowac jako literature. Na temat byloby rowniez, ze reszta tez sie zmnienia. Zlotem jest nasz wspolny kod, ktory pozwala nam sie komunikowac, rozumiec, zaakceptowac drugiego etc.. Ze nie zawsze i nie wszystkim sie to udaje jest oczywiste.
    Pozdrawiam.
    ET

  142. Panie Danielu, parafrazując słowa starego przeboju, można by powiedzieć
    “nie srebro , nie złoto, to nic chodzi o to …”, no właśnie ! o co tu do cholery chodzi ?! Po paru dniach w Zurichu, wracam ja na mój ulubiony
    blog (wcześniej obejrzałem telepatrzydło, oczywiście z Ojczyzny !
    boooszzee !!! ty wiccciiszz ! i nie grzmisz !!!) a więc byłem już przygotowany, ale znowu nie aż tak .
    Normalny świat się skończył, zaczęło to co zwykle, czyli “polski pasztet”.
    Dobry, moim zdaniem , felieton Pana Redaktora “napawił” mnie jakąś
    taką spokojnością do momentu, gdy P.Redaktor poruszył postać Naczelnego Wodza Gurów Nawiedzonych i jego “tfurczość” liter- acką !
    A bodaj byś szczezł (oczywiście Guru) – pomyślałem, ale zaraz po tym przypomniało mi się stare powiedzonko: nie życz drugiemu , co tobie niemiłe !
    Poczyniłem cofkę i skreśliłem złe życzenie.
    Humoru jednak już nie odzyskałem.
    Natomiast odzyskałem pamięć, jak to niektórzy na tym blogu określają,
    zaprzeszłą (ale nie zamazaną) i przypomniał mi się wiersz Marii
    Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej, kultowy wręcz w latach mej młodości
    jakże pięknej.
    Wtedy to (za czasów tej młodości) miał całkiem inne znaczenie i punkt
    odniesienia. Teraz , w oczach mych i słuchu mym, nabrał nowego, jakże
    innego zabarwienia.
    Pomysłowy Dobromir odezwał się w mej mózgownicy (uprzedzę kornych to wykorzystać – na ostatniej tomografii komputerowej takową stwierdzono
    w okolicach mej czaszki), zadymiło, zakurzyło, coś tam z pieca spadło i …
    Eureka !!! toż to wiersz o Guru Naszym Jedynym i Niepowtarzalnym !!!
    Aby tą tezę udowodnić, podaję go jak na tacy i na rozwagę:

    “Ptaszek idiota,
    głupszy, niż się zdaje,
    strojny barwną krajką,
    z głową jak makówka,
    nieprzyjaciel kota,
    ojciec pięciu jajek,
    z których każde jajko
    pełne jest półgłówka,
    przyparty do drzewa
    pierzem rudosinem,
    toczy głośne swary
    z innym znów kretynem,
    po czym śpiewa, śpiewa
    głupstwa nie do wiary. ”

    Kaczka też ptak, no nie ?
    Czyż nie wypisz, nie wymaluj ?

    Polecam również w wykonaniu niezapomnianego Czesława Niemena,
    też “kolaboranta” wedle niektórych ludzi o niskich, płytkich i niecnych umysłach, którzy już z Agnieszki Osieckiej próbowali zrobić zdrajczynię
    i kolaborantkę. Czasami, a bywa to niesłychanie rzadko, zadaję sobie
    pytanie: skąd w ludziach takie kanalie, biesy z Dostojewskiego, zgniłość
    i marność sumienia i umysłu.
    Pewnie od czereśni – bo skąd inąd by ???
    A oto i wspomniany Czesław Niemen:

    http://www.youtube.com/watch?v=Dw65iHVBBuo

    Do Lewego Polaka i Staruszka – jaka piękna szermierka słowna z uśmiechem – co znaczy poziom w porównaniu do niektórych !
    Weiter so ! Kontynuujcie ! Bardzo proszę !

    A do Michał pisze:
    2010-10-01 o godz. 16:51

    Lista jak najbardziej na miejscu ! Obaj wiemy że i tak niepełna !
    Gdyby była pełna nastąpiłaby blokada blogu.
    Amis, tak na marginesie, pozostawiają zawsze, ale to zawsze na sto
    procent, wielki bajzelburdel po swoich “zabawach” z bronią .
    Na lata całe.
    Taki to już u nich zwyczaj ! Houk ! i fajka pokoju.

    Pozdro…wienia.

  143. do
    telegraphic observer pisze:

    2010-10-01 o godz. 17:06
    Pytanie: dumy czy pychy?
    Pozdrawiem.
    ET

  144. ….Napisałem niedawno mniej wiecej tak: nie grzeją mnie i nie ziębią grzechy … ważny jest ich dorobek. Zarzucono mi postawę aspołeczną…. pisze Staruszek.

    Niedawno wyrzucono z TV spikerke niemiecka, ktora zachwalala dorobek zbudowania autostrad w latach 33-45. Ryzykowne jest samoocenianie wlasnej obojetnosci wobec nadzrednosci celow (skutkow).
    ET

  145. do
    Jacobsky pisze:

    2010-10-01 o godz. 14:11

    Dziekuje za zaproszenie, chetnie bym skorzystal, gdyby nie ten lek przed dlugimi lotami. Udaje mi sie z trudem “zmeczyc” dwie godziny lotu. Jeszcze bardziej dziekuje za zaufanie.
    Pozdrawiam.
    ET

  146. Dla Lewego Polaka, Staruszka, Sebastiana i wielu, wielu innych obecnych
    na tym blogu, a myślących podobnie jak cynamon29:

    “Białe czy czarne?”
    Pasterz pasł owce, gdy jakiś przechodzień powiedział: “Masz ładne stado owiec. Czy mógłbym cie coś o nich zapytać?” “Oczywiście”, powiedział pasterz. Rzekł mężczyzna: “Jaką odległość twoim zdaniem, pokonują co dzień twoje owce?” “Które, białe czy czarne?” “Białe” “Cóż, białe pokonują około cztery mile dziennie.” “A czarne?” “Czarne też.”
    “A ile trawy twoim zdaniem zjadają dziennie?” “Które, białe czy czarne?” “Białe.” “Cóż, białe zjadają około cztery funty trawy dziennie.” “A czarne?” “Czarne też.”
    “A ile wełny według ciebie dają na rok?” “Które, białe czy czarne?” “Białe.” “No, według mnie białe dają jakieś sześć funtów wełny co roku w porze strzyżenia.” “A czarne?” “Czarne też.”
    Przechodzień był zaintrygowany. “Można spytać, dlatego masz ten zwyczaj dzielenia swoich owiec na białe i czarne, za każdym razem, gdy odpowiadasz na moje pytanie?” “No cóż, to całkiem naturalne. Widzi pan, białe są moje.” “Aha! A czarne?” “Czarne też”, rzekł pasterz.

    Pozdro…wienia.

  147. do
    TJ pisze:

    2010-10-01 o godz. 12:31
    Pawel tworzac nowa religie “ulatwil” ludziom zycie nie wymagajace wysilku, zmniejszajace prog odpowiedzialnosci zaznaczonej przez Mojzesza (jedyne konkretne zrodlo) wlasciwie do minimum. Owo ulatwienie, przejscie od p r a w a czlowieka wobec boga pod jego opieke (moim zdaniem, uzaleznienie sie od niego) bylo rowniez zrodlem przyszlych konfliktow az do Rewolucji Francuskiej, ktora dala nam szanse na wyemancypowanie sie. Pojecie nieskonczonosci jest nosne dla wszystkich religii. Tak wiec natura poniekad, nasze tesknoty czy chec przetrwania oraz wiara czynia nas niesmiertelnymi, przenosza nas w obszar, w ktorym czas nie odgrywa zadnej roli. Problem zaczyna sie, gdy wchodzimy w sfere dogmatu wiary. Tu potykam sie, jestem bowiem ateista, drzewa nie posadzilem, domu nie zbudowalem. Mimo wszystko, jak kazdy mam swoje pragnienia, marzenia, tesknoty i nie zauwazam w nich codziennie nonsensu”

    Mój komentarz

    1) Ciekawa teza – św. Paweł modyfikując narodowe przymierze z Bogiem, rozciągając je na ludzkość osłabił pozycję człowieka w relacjach z Najwyższym poprzez zmniejszenie progu odpowiedzialności wysokiego w religii mojżeszowej, co skutkowało licznymi perturbacjami i ostateczną przegraną Boga w postaci dzisiejszej emancypacji.

    Marx to opisal mowiac o wolnosci do i od czegos (ciagle aktualne). Egzystencjalisci, tak kiedys popularni mowili o wolnosci wboru i odpowiedzialnosci, pieknie pisze o tym St. Ex w Malym ksieciu ( o lisie).
    ET

    2) Ostatnio w działach ciekawostek w witrynach internetowych pojawił się zestaw pytań, na które ludzkość nie ma odpowiedzi. Jednym z pytań było –jaki jest sens życia, po co żyjemy?
    Czy autor mógłby króciutko, zwięźle coś skrobnąć na ten temat z pozycji ateisty?
    Słyszałem wiele odpowiedzi, najwięcej typu – urodziłem się, żyję, jestem zadowolony lub nie, jednych lubię innych nie… aha, skończyłem szkoły, pracuję, bo ja wiem, i tyle. To są autentyczne wypowiedzi, oczywiście ich esencja po przyciśnięciu do ściany (zdyscyplinowaniu) interlokutora.

    Juz pisze szczerze i latwo oraz dobrowolnie, nawet z checia, o sensie zycia: zyjemy kierowani popedem, refleksami, koniecznoscia oddychania etc., aby sie reprodukowac. To jest podstawa (baza), ktora nas czyni niesmiertelnymi. O postawie (nadbudowie) naszej natmiast decyduje czesto chec (kiedys koniecznosc) zycia w grupie, nieodlaczne pragnienie zajmowania sie czymkolwiek (czesto nieodlaczna koniecznosc). Jest to praca, tworzenie, poszukiwanie, zajmowanie sie sztuka, ktora przeciez opisuje nasza rzeczywistosc roznymi jezykami i pozwala ja nam przezywac, nie zawsze jednak zrozumiec. Pytanie o sens zycia ma oczywiscie sens, bo czyni nas tworczymi (mysle ze moj interlokutor Slawomirski zrewiduje swoj poglad) umozliwia komunikacje. Zdaje sobie sprawe, ze obecnie samo medium stalo sie najwazniejsze. Mysle ze przypomnimy sobie najprostszy schemat kmunikacyjny. Mialo byc krotko i spontanicznie.
    Pozdrawiam.
    ET

  148. telegraphic observer pisze:

    2010-10-01 o godz. 17:06
    TJ (09-30 o godz. 22:04)

    Pozwalam sobie na krotka uwage: bieda nie jest bytem intelektulanym, lecz czysto fizycznym.
    Pozdrawiam.
    ET

  149. Szanowny Sebastianie,

    jest pozno i dlatego krotko. Upieram sie jednak, ze dukt zostal wyraznie oznaczony. Biologia i srodowisko znacznie pomogly. O sensie i celu zycia napisalem w odpowiedzi do TJ. To wystarczy, aby przezyc. Poza tym instynkt zycia jest najsilniejszy, przekonujemy sie o tym badajac ciezko rannych oraz obserwujac ich rekowalenscencje. Opowiem Panu anegdote. kiedy wiadomo, ze proces rekonwalenscencji dobiega konca? Gdy budzi sie w czlowieku ponownie seks i chec na slodycze. Ma Pan racje mowiac o sladach, bo jedynym zrodlem sa tablice mojzeszowe, one jednak w zupelnosci wystarcza. Legendy, mity sa niejako szczypta soli w calym, u niektorych sola w oku etc.. Wszyscy lub wiekszosc z nas zyje i wierzy w zaleznosci od tego co komu wyroslo w realizacje swoich malych, duzych celow. Wiara (pragnienia, tesknoty) w nas sa tak mocne, ze nie wierzymy czesto w to co widzimy lub potrafimy wyliczyc, wierzymu natomiast w Boga. Fakt, uogolnienia stanowia czesto przeszkode, lecz czesto pomagaja, ulatwiaja bowiem zrozumienie. Jesli sa one na poziomie sylogizmow, uprawianiych nieprawnie przez niektorych uduchowionych starszych (nie mam tu na mysli Staruszka), sa nieporozumieniem. Mam pomysl, traktujmy zycie jak sztuke, ktorej nie trzeba rozumiec, wystarczy bowiem tylko czuc. Wiedza jakakolwiek pomaga bardziej niz przeszkadza, chyba ze chodzi Panu o pytania zasadnicze. Obydwa wspomniane przez Pana nurty wcale sie nie wkluczaja, wrecz sie uzupelniaja, dlatego nie rozumiem obruszenia Slawomirskiego. Nasz gatunek zmierza do konca i wcale sie nie usmiecham piszac o tym. Mozna byloby inaczej, nas nie ma etc.. Grecy majac klopot z plaska ziemia odkryli jednak drugich za horyzontem i w ten sposob wydluzyli przestrzen. Z czasem poradzili sobie natomiast Zydzi czyniac nas niesmiertelnymi. Pozostaje pytanie, co my z takim darem poczynimy. Zapewniam Pana; ze mrowkowanie (ladnie powiedziane) jest pozytezcne i sensowne. Pozwala nam bowiem na porownywanie sie w grupie lub stadzie jak Pan woli (tak powiedzialby Schopenhauer). Myslalem, ze to Pan pisal o erystyce.

    Pozdrawiam.

    ET

  150. do
    Slawomirski pisze:

    2010-10-02 o godz. 18:03
    otago pisze:

    2010-10-02 o godz. 12:40
    Z cyklu – ” To bylo silniejsze odemnie.”
    ‘Jako’ stary kogut (?) uwazam , ze pierwsza byla kura

    Szanowny Panie Slawomirski,
    z racji poznej pory u mnie pozwalam sobie na luzniejszy ton i zastanawiam sie, dlaczego wiekszosc faceto sadzi (blednie), ze to oni wlasnie kobiety…posiadaja.
    Pozdrawiam.
    ET

  151. Nastepny koneser ; znawca win i warcholstwa ;
    ,,,,my mamy ,co nie ma nikt ,u nas ci najglupsi ida w pierwszym szeregu,,,
    Najlepiej to napisz czlowieku list do Obamy
    /z nadzieja na odpowiedz /.
    Tytul ;
    … wpadla mi do sedesu oznaka zetemesu …
    Jest mi ciemno /jak mowi pewna Warszawianka/ bo Liebeskind wybudowal
    mi przed domem “garaze?”.
    ..wiecej swiatla ..jak mowil Goethe….wiecej swiatla…
    Konkurs na skompromitowanie siebie i Polski
    Polskie “dupelki” w wydaniu exportowym ,kraj JK nie wystarczyl do rozrabiania ,to popisuje sie glupota na caly swiat ,zamiast zajac sie
    budzetem i reformami .
    Salute
    Nie dyskutuje, a jak sie jeszcze jakis odezwie ,to tym razem mu “piorka powyrywam”!

  152. Do Lewego Polaka!

    Jest mi przyjemnie, że na blogu działają również ludzie w dojrzałym wieku, którym gramatyka i ortografia nie są obce (prawdopodobnie dlatego, że ich głównym sposobem poznawania świata była lektura, a nie ogladanie obrazków). Nie ma sensu licytowanie się wiekiem, ale ja akurat w Marcu 1968 broniłem dyplomu (elektronika – 11-ty semestr). Pozdrawiam!

  153. jasny gwint,

    Czesław Bielecki, kandydat PIS na Prezydenta Warszawy, twierdzi że z dotychczasowych prezydentów jedynie Bolesław Bierut dbał o estetykę i architektoniczny wygląd stołecznego miasta.
    Czego to się nie robi żeby zyskać głosy wyborców.
    Nie tak dawno tenże Bielecki był zagorzałym zwolennikiem zburzenia Pałacu Kultury, który wybudował Bierut.

    Miła wiadomość dla Gospodarza blogu i Fundacji Agnieszki Osieckiej. W Sopocie, po wielostopniowym konkursie, III Liceum Ogólnokształcące mieszczące się na osiedlu Brodwino, ustanowiło swoją patronką Autorkę Okularników.

  154. POLONIA-SAWA

    “jesli ktos ma takie znajomosci polityki jak Pan ,ze nie rozumie roznicy
    miedzy listem Kaczynskiego ,a Havla i Walesy z roku 2009 ,nie powinnien sie odzywac ,tylko pytac !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”

    Owszem, rozumiem tę różnicę: “List” Kaczyńskiego nie byłl listem skierowanym do konkretnego adresata i nie nazywał się “List Otwarty do… ” jak list Wałęsy, Havla etc., tylko artykułem opublikowanym na stronie PiSu i po przetłumaczeniu przez Fotygę skierowanym do różnych osób w celach publicystycznej promocji :).

    A o ile się orientuję, to nie ma w krajach demokratycznych zakazu wypowiadania się publicznego szefów partii opozycyjnych. W formie wywiadów bądź artykułów.

    Siary, z upodobaniem podchwyconej przez media narobił poseł Czarnecki (nawiasem mówiąc często objawiający inklinację do cymbalstwa), ogłaszając go “listem” :)

    Dlatego właśnie Kaczyński żachnął się na zarzut, że napisał “list”.

    Zdaje się że to Pani właśnie nie rozumie różnicy między formą “Listu otwartego do… ” (konkretnego adresata) a artykułem.
    Promowanym za pomocą rozsyłania go do różnych osób niczym nie przymierzając reklama proszku do prania :)

    Oczywiście w obu przypadkach chodzi w gruncie rzeczy o to samo – o zaznajomienie opinii publicznej ze stanowiskiem danego polityka (polityków) wobec pewnego problemu.

    Ale diabeł tkwi w szczegółach formalnych – gdyby szef opozycyjnej partii wysłał “list otwarty” do dyplomatów innych państw, rzeczywiście byłby to poważny faux pas. Natomiast wszędzie wolno mu napisać artykuł w którym wyjaśnia swoje stanowisko. Wszędzie w krajach demokratycznych.
    Ale najwyraźniej niekoniecznie w Tuskmenistanie :).

    “Capito !
    To jest wlasnie to co rozni ludzi !
    …niestety nie ma zadnej wzmianki o liscie Kaczynskiego w liczacej sie prasie miedzynarodowej”

    Może dlatego, że nie był to list, tylko artykuł które uznały za niewarty skomentowania. Być może stąd, że jest pełny truizmów, szczególnie w kwestii dążenia Rosji do odbudowy swej strefy wpływów.

    No i widocznie nie podzieliła histerii wszczynanej przez nasze media.

    Już nie mówiąc o tym, że międzynarodowa pozycja Kaczyńskiego jest bez porównania niższa niż Wałęsy czy Havla.

  155. Narciarz2

    “Po dojsciu Kaczynskiego do wladzy Polska zamieni sie w Bialorus. W najlepszym razie.”

    Tak jak już była Białorusią w latach władzy koalicji PiS-LPR- Samoobrona:

    media zajadle atakujące opozycję i nieprzytomnie wychwalające rząd i prezydenta, szykany wobec zasłużonych opozycjonistów… no zgroza.

    Na szczęście demokracja wróciła: media pilnie śledzą każdy krok rządu i krytycznie czyhają na każde słowo premiera, bezlitośnie obnażając jego potknięcia, niekonsekwencje i niesłowności :).

    Najlepszym dowodem ten blog, publicystyka Polityki, GW, “zaprzyjaźnionych telewizji” (wg Wajdy) etc., chlubnie i bez reszty wypełniające powinności IV władzy: czujnej krytyki i recenzowania postępowania rządzących :)

  156. ET pisze:
    2010-10-03 o godz. 00:34
    „Juz pisze szczerze i latwo oraz dobrowolnie, nawet z checia, o sensie zycia: zyjemy kierowani popedem, refleksami, koniecznoscia oddychania etc., aby sie reprodukowac. To jest podstawa (baza), ktora nas czyni niesmiertelnymi. O postawie (nadbudowie) naszej natmiast decyduje czesto chec (kiedys koniecznosc) zycia w grupie, nieodlaczne pragnienie zajmowania sie czymkolwiek (czesto nieodlaczna koniecznosc). Jest to praca, tworzenie, poszukiwanie, zajmowanie sie sztuka, ktora przeciez opisuje nasza rzeczywistosc roznymi jezykami i pozwala ja nam przezywac, nie zawsze jednak zrozumiec. Pytanie o sens zycia ma oczywiscie sens, bo czyni nas twórczymi…”

    Mój komentarz

    Dziękuję za twórcze nawiązanie do internetowego pytania o sens życia. Zwykle rozważania nad tym odwiecznym problemem, to ruchome piaski, strzelanie do rzutków, Temidy opaski, przyczyny bez skutków.
    Wyrażam uznanie dla interpretacji Autora, szczególnie za słowo o roli kultury.

    Pzdr, TJ

  157. uchachany pisze:
    2010-10-03 o godz. 10:23

    Nie ulega wątpliwości że artykuły każdy pisać może, jeden lepiej , drugi gorzej. Tak samo mógł to zrobić Naczelny Sekciarz III RP.
    Popełnił ten wiekopomny wyczyn na stronie internetowej swojej Sekty
    i tak powinno to pozostać.
    Zboczeni w intelekcie zachwycaliby się tym cackiem przez dziesięciolecia.
    ku chwale Guru.
    Ktoś z normalnych pewnie by “toto cudo” analityczne, półgęmbkiem krótko
    obsobaczył i byłoby po sprawie .
    Ale nie jest.
    Rzecz w tym, że w obawie o niezauważalność swych wypocin, Guru
    Naczelny nakazał swej Wytrzeszczocz Damie owe wypociny przetłumaczyć
    i rozesłać po ambasadorach i innych osobach poza granicami Kraju.
    A jak już się coś rozsyła, m.in. “toto cudo”, do tego w kopercie lub
    kartonowym pudełku, to jest to list lub paczka
    Prosta analogia: kartka + piszę + wkładam w kopertę + zaklejam +
    adresuję + wysyłam , jest list.
    Pisze Pan:
    “Może dlatego, że nie był to list, tylko artykuł które uznały za niewarty skomentowania. ”
    i ma tylko bardzo szczątkową rację.
    W początkowej fazie był to, umówmy się, jakiś tam artykuł (jego meritum
    zostawmy na razie na boku), natomiast w fazie zaawansowanej był to już
    list, z konkretnym adresatem i nadawcą. LIST.
    Druga sprawa, to to że nie został skomentowany przez żadnego z adresatów , jest zasługą samego autora i splendoru , oraz uznania jakie
    go otacza w kręgach dyplomacji.
    Nikt z logicznie i rozsądnie myślących ludzi, nie będzie komentował chorych bredni jakiegoś bankruta polityczno – umysłowego, bo narazi się na śmieszność i dezaprobatę w swoim, ale nie tylko, środowisku.
    W jakimś sensie rozumiem oburzenie POLONIA – SAWA i jej reakcję.
    Torpedowanie działań demokratycznie i legalnie wybranej Władzy
    (a nie jakiegoś totalitaryzmu), jest po prostu oszołomstwem, jeśli nie
    nawoływaniem do tejże Władzy obalenia .
    A to już zahacza o zdradę stanu i odpowiednie paragrafy KK.Nie dziwię się Premierowi że tych wypocin w ogóle nie komentuje.
    Prawdopodobnie wyznaje zasadę, którą i ja od lat stosuję:
    nie ruszaj g….na bo one już śmierdzi, a jak je ruszysz to zacznie
    śmierdzieć jeszcze bardziej.
    Dziwię się natomiast prokuraturom i sądom że taki stan rzeczy w ogóle
    tolerują.
    Dla tych instytucji jest narzucony obowiązek reagowania na wszelkie,
    niezgodne z obowiązującym prawem, zachowania.
    Do takiej sytuacji tutaj doszło.
    Brak reakcji to zaniechanie.
    A zaniechanie potrafi się mścić nawet po latach.
    Najczęściej Wielkim Smrodem.

    Pozdro…wienia.

    PS: a może by tak wzorem “akcja dopalacze” nasłać na to śmierdzące
    towarzystwo SANEPiD ?

  158. Jurku45!
    Witam w gronie nie cierpiących na dysgrafię.
    Lewy jest nauczycielem, a więc zrozumiałe, że bez tego byłby gniotem na kursach dla tych co za dnia nie mogli skończyć podstawówki.
    Natomiast ja jako bliższy klawiaturze zaśmiecanie naszych wpisów widzę w ubóstwie edytora udostępnionego przez e-Politykę dla opisywania bólów wątroby nic a nic nie mających wspólnego z tematem poruszanym przez Gospodarza.
    Gdy nie zapomnę, to robię tak:
    1) wycinam cały tekst;
    2) w nowym oknie tworzę nowy dokument Wordowy wklejając wycięte;
    3) puszczam sprawdzanie gramatyki i pisowni,
    4) każę zignorować niepoprawny ortograficznie “lewy polak” lub “nick”;
    5) wklejam w pierwszym oknie;
    6) przeglądam;
    7) wycinam wodę z tekstu;
    8) czytam dla sprawdzwnia czy po 3-ch minutach jeszcze rozumiem siebie;
    9) sprawdzam czy dobrze przepisałem podany kod;
    10) klikam w Dodaj komenterz
    11) czekam aż moderator [ odwiezie wnuka do żłobka / wróci z panelu redakcyjnego];
    12) po ukazaniu się, że moje czeka na zatwierdzenie sprawdzam, czy aby nie muszę napisać korekty
    13) czekam.
    —-
    Nie chciałbyś aby pozaziemscy zazdrośni o wysoki stopień naszej cywilizacji ukradli nam w nocy wszystkie kalkulatory. Twój syn nie umie na papierku policzyć pierwiastka z 2. Syn Lewego Polaka umie, ale on i ja to niszowi jajogłowi królowej nauk. Bez modułu sprawdzania pisowni i gramatyki nawet profsorowie i docenci z naszego blogowego osiedla sprawiają wrażenie przymykania oka na niechlujstwo.
    Epoka sprawdzania wypracowań w kupie zeszytów Mikołajka minęła.
    Teraz wypracowania umiescza się transerując je z uczniowskiego domowego laptopa na stronę www naszej psor od polskiego.
    Webmaster e-Polityki stara się. Niekiedy potyka się jak niedawno na blogu Pana Adama Szostkiewicza. Dopuszczam maturę z błędami ortograficznymi.
    Oczekuję maturalnego kryterium: “Opisz jak i w czym potrafiłbyś pomóć koledze.”
    Krzyż mnie trochę zabolał – opuszczę tu przejście przez Worda.
    Ciekaw jestem, czy podzielasz opis czastki szczęścia dany przez Jonasza Koftę: “I niech mnie nie przestanie boleć, to że jesteśmy różni.”

    Serdecznie witam Kole Seniorów.
    Bądź zdrów i odezwiij (przebrzmiały zwrot!) się na forach czasami.

  159. Chlopcy z Placu Brpni i mala Jadzia

    Powrot do przeszlosci. Jest rok 55 albo 56. Palac Kultury prawie stoi.Mala Jadzia wymknela sie z domu, zeby sobie troche pohasac, przypadkowo wybrala kierunek polnocy. Kiedy mijala zelazny parkan, nagle uslyszala glos i stanela jak zamurowana. To byl niezwykly glos. Wspiela sie na murek, rozsunela galezie bzu albo jasminu. I zobaczyla. Pod wiekowym debem siedzial na pniu chlopczyk trzymajac w reku drewniana szabelke, a u jego stop lezal jeszcze jeden taki identyczny. Tych dwoch otaczala grupa chlopcow i dziewczynek zapatrzonych w tego siedzacego.
    – Ludwik zrobil cos, o czym nie bede mowil, ale taka postawa jest absolutnie odrazajaca. takie niebywale postepowanie musi byc z cala stanowczoscia napietnowane. Postanawiam usunac Ludwika z mojej armi. Nie ma w niej mejsca dla kogos, kto haniebnie nie przestrzega zwyklych moralnych norm wyzszej kultury.
    - Ja bym apelowal do kolezanek i kolegow – wtracil maly Rysiu Czarnecki -
    o powazne i odpowiedzialne potraktowanie decyzji generala.
    Maly Zbysio zblizyl sie do generala i cos zaczal mu szeptac na ucho.
    - Dobrze -powiedzial general – udasz sie na boisko i podrzucisz znaczone 5 zlotych Jedrkowi
    Mala Jadzia jest zafascynowana. Widzi, jak zaryczany Ludwik nie chce opuscic terenu, krzyczy, ze on kocha generala, a jesli cos powiedzial, to tylko dla dobra generala.
    Maly Zbysio wraca, kiwa glowa porozumiewawczo, general odpowiada mu podobnym kiwnieciem.
    Z boiska dochodza jakies krzyki; Jedrek ty zlodzieju!
    General przybiera jeszcze bardziej surowa mine: Nie mozemy w naszej armii tolerowac zlodzieji.No bo jesli mial te 5 zlotych, to skads je mia,l.
    Wpada Jedrek – To jest chamstwo,chamstwo chamstwo.
    Zbysio wyciaga kartke i wymachujac nia mowi – Na tej kartce jest napiasane cos, czego ja nie napisalem, a co bedziej gwozdziem do trumny tego zlodzieja.
    Jedrek rzuca sie z piesciami na Zbysia, ale wkraczaja do akcji dziewczynki: mala sliczna Nelly, malutkie Wrobel i Kempa. Jedrek daje tyly.
    Mala Jadzia nie moze oderwac wzroku od generala, do ktorego lgna i ktorego otaczaja przeurocze dziewczynki. Powoli odchodzi, ale juz na cale zycie zostanie naznaczona tym co widziala.
    Minie pare lat a zobaczy generala w roli Placka, a jeszcze poznie jsama zostanie profesorem specjalista od charyzmy generala Placka.

    Od autora tekstu: Wyglada to na ckliwa grafomanie, ale tak na prawde bylo i taka Jadzia istnieje

  160. Waldemar,

    z całym należnym szacunkiem (dla Gomułki) oraz ze szczerym szacunkiem dla Ciebie odpowiem:

    po lekturze pamiętników Willego Brandta oraz Helmuta Schmidta, a także innych opracowań na temat tego okresu historii nie wynosiłbym roli polskiej dyplomacji epoki gomułkowskiej aż tak wysoko i nie czyniłbym z nich głównej siły sprawczej podpisanych wtedy aktów prawnych. To nie znaczy, że rolę tę należy bagatelizować – bynajmniej ! Dwaj kanclerze podkreślają, że polska strona była twardym partnerem w negocjacjach, jednak głównym punktem zainteresowania Niemców była Rosja, i to przez pryzmat tychże rokowań oraz w konteście międzynarodowym tamtych czasów należy widzieć podpisane wtedy porozumienia polsko-niemieckie: element większej całości Europy kierującej się ku tzw. odwilży. I w tym sensie trzeba również pamiętać, iż sukces polskiej dyplomacji nie byłby możliwy przy innej opcji politycznej u władzy w Niemczech. Nawet Brandt, w momencie kiedy przechodził z polityki lokalnej (Berlin Zach.) do polityki federalnej, czyli w pierwszje połowie lat 60-tych, w swych wystąpieniach wciąż odwiływał się do krzywdy, jaką w mniemaniu Niemców była utrata ok 1/3 terytorium oraz wysiedlenia. Jego ewolucja poglądów zaowocowała w woli zbliżenia ze Wschodem oraz w podpisaniu układów. Brandt był realistą: po 25 latach od Poczdamu Niemcy były dyplomatycznie osamotnione w swych rewindykacjach terytorialnych, zaś podstawy rzeczywiste dla ewentualnej restytucji wygasły z bardzo różnych powodów, takich między innymi jak demografia, integracja wysiedlonych. W takiej sytuacji ludzie Gomułki czy też inni byliby w stanie wynegocjować i podpisać układ o tej samej treści jeśli chodzi o sprawy zasadnicze, tj. uznanie granic. Zawarcie takiego układy przewidywały zresztą układy podpisane w Poczdamie w 1945 roku.

    Pozdrawiam.

  161. uchachany…. ,
    czy list jest otwarty ,czy zamkniety nie podlega tutaj dyskusji !
    Czy ja wysylam listy do ambaradorow ,czy pisze w gazecie list
    otwarty ,to to samo!?
    Kaczynski gdyby napisal list otwarty ,to pewnie nawet nikt by nie czytal ?
    Jestem pewna ,teraz przeczytali i ???i sie posmiali lub wyrzucili do kosza.
    Redaktor pisze ,ze wyslal go do ambasad , i pewnych osob ?
    Ambasada jest przestawicielstwem danego kraju za granica ,a wysylanie
    swoich pogladow do opiniowania /co to jest ,praca doktorska ?/.
    Czy teraz chce Pan powiedziec ze P .Passent /dawny Ambasador /
    zmysla fakty ?
    cytat GW;
    (…)
    Premier na uchodźstwie w Polsce wysłał list (ręką Anny Fotygi) do eurodeputowanych (736), ambasadorów Unii Europejskiej, ambasadorów Norwegii, Szwajcarii, zawiadomił Izrael i Stany Zjednoczone o zbliżających się zagrożeniach ze strony Rosji…….

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75968,8452401,Manewry_Jaroslawa_Kaczynskiego.html#ixzz11Ihnsu7W
    …………………………………………………………..
    Kim jest Havel ;Walesa ,kim jest Kaczynski ,kim jest np.Tusk
    jaka opinie JK wyrobil sobie zagranica ? co on pisze ? co chce osiagnac ?
    /nie wspominajac o dewaluowaniu premierza wlasnego kraju ??/
    /na ten temat mozna pisac wyklad dla studentow ,tam jest tyle rzeczy nie tak ,trudno opisac …/
    ………………..
    On moze pisac co chce jego prawo ,gdyby jednak nie to ,ze moze
    nie jest prezydentem ,ALE OSOBA PUBLICZNA zycia politycznego
    w Polsce i niestety jak napisal p.Passent ..mala kompromitacja Polski …
    To co moze imponuje dziadkowi z Zakliczyna nie moze byc dobrze
    przyjete na plaszczyznie miedzynarodowej !!!
    A nie przychodzi Panu do glowy ze nikt nie wspomnial o tym liscie np.z grzecznosci ?….a co tu mozna powiedziec ?
    To zwykli troche wyksztalceni Polacy nie moga przetrawic ,co dopiero
    obcy dyplomaci.
    Nie wszystko po Dulsku mozna zamiesc pod lozko ,szczegolnie jesli ktos sie jeszcze chwali ze wyslal “swoje madrosci” do wszystkich
    ambasad swiata …Polska prasa rozdmuchuje ?….
    ……………………………………………………………………..
    JAK SIE W POLSCE DO AMBASAD WYSYLA COS PISANEGO ;
    TO CO TO TERAZ JEST W POLSCE ???
    NIE LIST ???
    A MOZE WYSLAL EMAIL ? DURNY CZARNECKI /cytat wyzej /nie wiedzial ze wysyla prace magisterska Kaczynskiego z zakresu stosunkow miedzynarodowych do opiniowania !
    Salute
    Pan naprawde wszystko wie ,prawie jak P. Czarnecki !
    Brawo..!!!! ..
    NIE DYSKUTUJE !

  162. Jacobsky pisze:

    2010-10-03 o godz. 14:59

    Dziekuje za dekonstrukcje checi budowania mitu Gomulki.

    P.S.
    Nadal nie wiem jaka jest roznica miedzy komuchem a komunista.

    Slawomirski

  163. ET pisze:

    2010-10-03 o godz. 01:10

    Kogut powinien kochac kure mocniej niz ona jego.
    Jest to wloska recepta na trwaly zwiazek.
    Tlumaczona na angielski “happy wife happy life”.
    Uczucie posiadania ma niewiele wspolnego z relacja kogut-kura.
    Posiadaja biedni duchem.
    Im biedniejsi tym wiecej posiadaja.

    Slawomirski

  164. Michał pisze:

    2010-10-02 o godz. 21:52

    Rozumiem wyrazona chec kontroli nad agresja i innymi uczuciami.
    Niestety absolut nie istnieje a nirvana pozostanie dla mnie na zawsze poza horyzontem. Dla wielu bedzie to cel zyciowej podrozy/przygody.

    So be it.

    Slawomirski

  165. ET pisze:

    2010-10-02 o godz. 23:59

    Szanowny Panie ET

    Zastanawiam sie nad sensem ciagniecia balastu intelektualnego.
    A jesli juz to ile?
    Tak aby to mialo rece i nogi dla obecnego pokolenia.

    Czy nie powinnismy datowac czasu od chwili wprowadzenia internetu?

    Slawomirski

  166. Staruszek pisze:

    2010-10-02 o godz. 21:57
    sławomirski twierdzi:
    “Absolut nie istnieje”

    “Padl w rywalizacji z gorzką żołądkową?”

    Nie.
    Na mozg.

    Slawomirski

  167. TJ pisze:

    2010-10-02 o godz. 21:56

    Dziekuje za ciekawa odpowiedz.

    Pomimo calej intelektualnej nadbudowy tak pieknie opisanej jestesmy wszyscy produktem biologicznej selekcji. Biologia nie literatura ksztaltuje czlowieka. Literatura bez biologii nie moze istniec/zaistniec. Poniekad literatura jest produktem biologicznym.

    Slawomirski

  168. Slawomirski (10-03 o godz. 18:17)

    “Pomimo calej intelektualnej nadbudowy tak pieknie opisanej jestesmy wszyscy produktem biologicznej selekcji … “

    Ważne jest czego jesteśmy produktem, jeszcze ważniejsze – co jest naszym produktem

    “… Biologia nie literatura ksztaltuje czlowieka.”

    Człowieka nie poddaje się takiemu determinizmowi, woli tworzyć literaturę, sam akt tworzenia go kształtuje. Co więcej, Mrożek rozróżnia twierdząc, że prawdziwe życie jest tym, co się robi, a nie tym o czym się marzy. Życie w sensie biologicznym jest marne, liczy się życie w sensie literackim.

  169. Szanowny ET,

    po burzliwych mękach wewnętrznych, chcąc tyle powiedzieć, utknąłem na aktualnym samym sobie. Trochę dzięki Panu, bezwiednie wykonałem remanent całego siebie, idoszedłem do konkluzji, że utknąłem na intelektualnym rozdrożu. Jako maniak sięgaqnia poz “płaską ziemię” , zniszczyłem chyba w sobie, chęć porządkowania i odkurzania półek z aktualną do DZISIAJ świadomością- będącą pochodną dotychczasowego doroku naszej cywilizacji. Jakieś tam osiągnięcia własne, zdobyłem wyłącznie dzięki zaprzeczeniu najświętszych prawd dotychczasowego, co skutkuje wtrętami w mojej świadomości, mało zbieżnymi z tym, co obowiązuje w “stadzie”. Pochodne refleksje, wyrzucają mnie na samotnię, z którą, na ten moment, mogę uporać się tylko ja sam. Takie rozważania jak demokracja a pojęcie sprawiedliwości etc. znajdują się we mnie poza obszarem najbardziej istotnych dla mojego poczucia samospełnienia się obszarem. Moje obecne rozterki , które najogólniej polegają na konflikcie pomiędzy rozumieniem absolutnej !!! konieczności konsolidacji wszystkiego w ramach całej populacji ludzkiej , z przyszłymi pokoleniami włącznie a… rozumieniem aktualnego stanu gotowości/ konkretnie-jej braku/ , całej ludzkiej populacji, do otworzenia się na wzloty jednostki , poza “płaski horyzont”.
    Kiedy pojawia się świadomość, że stado jest absolutnie nadrzędnym graczem, które tylko jako takie, przy całej swojej bezmyślności może doczłapać się do tego, co “zobaczyła ” jednostka, to poczucie sprawiedliwości ulata …
    Po co jednostce zmagania ze starym, kiedy ewentualne wygrane są nie dla niej.
    Z pozycji jednostki, posiadacza świadomości, wszelkie konkluzje ze sobą w tle, nie mają najmniejszego sensu. Będąc elementarnym trybikiem bezświadomej populacji, trzeba wykrzesać w sobie poczucie całkowitego poświęcenia swojego życia , ze wszystkimi jego mękami – dla dobra “stada”, nawet kiedy inne trybiki mają to serdecznie gdzieś. Czy taki jest cel rozwijania naszych indywidualnych świadomości, czy jest to już upośledzenie psychiczne?…
    Atrakcją indywidualnych rozterek powyższego typu, jest to, że “stado” na nic nie czeka, ” stado” poszybuje tam, gdzie będzie w każdym momencie skierowana wypadkowa wszystkich zmagań pojedyńczych trybików. “Stado” to jakość zupenie różna od tworzonych je jednostek, którym się wydaje, że one mają jakikolwiek, i na cokolwiek wpływ.Oceniając przeszłe osiągnięcia “stada” , indywilualizujemy nasze oceny, czyniąc sobie wyorażenia, że “stado” wszystko osiągało świadomie. Nasze rokowania dla “stada” też są obciążone takimi marzeniami. Nic z tego. Jutro, za chwilę “stado” bezlitośnie wytnie nam każdy numer, wbrew wszystkim wysiłkom najmęrszych “trybików”. “Tryiki” mogą operować skutecznie w kolejnych micro-epokach, które są od jednego zwrotu “stada” do drugiego zwrotu…
    Może faktycznie, warto swoje indywidualne życie potraktować jako sztukę? Najgorszemjest to, że cokolwiek nie wymyślimy, jako “trybiki”- sens temu i tak, zawsze!!! nadaje “stado” wszak wszystkie osiągnięcia w skali “trybika” są bezwzględnie wartościami uświęconymi w relacjach interspołecznych.

    Z Poważaniem,Sebastian

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php