2.01.2012
poniedziałek

Gorzkie lekarstwo

2 stycznia 2012, poniedziałek,

Ciekawe, jaka znajdzie się recepta na „kryzys farmakologiczny”. Doświadczenie każe oczekiwać, że w sprawie refundacji, konfliktów rząd – lekarze – aptekarze – koncerny – pacjenci, w końcu dojdzie do jakiegoś modus vivendi. Ale straty będą nie tylko w budżecie, przegrany będzie przede wszystkim rząd i Platforma, zwłaszcza minister Arłukowicz, marszałek Ewa Kopacz i premier Tusk.Od czasu sporu o  OFE  jest to najpoważniejsza rafa na jaką wpadł rząd. Problematyka jest zbyt złożona, żeby mógł ją pojąć zwykły obywatel, ale on wie jedno: recepta z pieczątką może oznaczać uderzenie po kieszeni. Dla przeciętnego człowieka – winien jest rząd. Lekarze i farmaceuci cieszą się większym zaufaniem niż politycy, nawet tak popularni, jak Donald Tusk. Minister Arłukowicz jest w trudnej sytuacji – głosował przeciwko projektowi ustawy, którą teraz realizuje, a jego poprzedniczka na tym stanowisku awansowała na stanowiska marszałka Sejmu – nie może obarczać jej odpowiedzialnością. Ponieważ pani Kopacz awansowała z woli samego Donalda Tuska, a Bartosz Arłukowicz był tegoż Tuska  cenną zdobyczą w walce z SLD  – mamy kryzys na najwyższych piętrach  władzy.

Kryzys jest dla rządu tym bardziej dotkliwy, że nie dotyczy spraw abstrakcyjnych, jak krzyż w Sejmie, Unia Europejska, OFE,  ale tego, co dla rządu Donalda Tuska najważniejsze – „ciepłej wody w kranach”, czyli codziennego funkcjonowania państwa. I to w dziedzinie tak newralgicznej, jak ochrona zdrowia i budżetów rodzinnych. W takich opałach premier Tusk chyba jeszcze nie był. Katastrofa smoleńska była jednak w pewnym stopniu zdarzeniem losowym, na terenie innego kraju. Obecne problemy mogą być od początku do końca przypisane rządowi. To duży prezent dla opozycji.

Jak zachowa się w tej sprawie PSL? Kryzys farmakologiczny przychodzi w momencie, gdy rząd ma bezpieczną większość w Sejmie, ale jest w sytuacji, kiedy koalicja będzie przechodziła kolejne próby: zrównanie i wydłużenie wieku potrzebnego do emerytury, składki zdrowotne od rolników, becikowe – to wszystko sprawy dotyczące milionów wyborców. Jeszcze nie tym razem, ale widać, że przyszłość tego rządu nie jest taka pewna. Rząd może przegrać. Z kim? Z samym sobą.  Recepta na kryzys może zostać wypisana na kartce wyborczej. Lekarstwo będzie gorzkie.

Komentarze: 314

Dodaj komentarz »
  1. Ja bym tego nie widziała tak dramatycznie. Reforma zrdowia jest w KAŻDYM kraju, w Europie, w Ameryce, rafą, na której przynajmniej potykają się politycy mający z nią do czynienia.

    Myślę, że ludzie jednak nie są tak pozbawieni instynktu, żeby nie wyczuwać, że na linii firmy farmaceutyczne – lekarze – ministerstwo toczy się walka o miliony. A walkę tę przywykły wygrywać firmy farmaceutyczne i to w KAŻDYM kraju. Tak się składa, że obserwuję świadomie te sprawy od lat (w Niemczech).

    Lekarze w Polsce muszą się jednak jeszcze nauczyć, że nie są istotami wszechwładnymi, mogącymi na koszt pacjentów szantażować rząd. Tu w Niemczech za wypisanie recepty też odpowiada lekarz i jak wypisze nie ten lek, co trzeba, też musi za to płacić. Kara po kieszeni jest najlepszym środkiem dydaktycznym.

    I tak samo jak teraz w Polsce listy leków refundowanych są poprawiane przez wiele miesięcy po wejściu w życie.

  2. Pomyślności wszelakiej Gospodarzowi blogu…. oraz całej ferajnie – z lewa, jak i z prawa, w Nowym Roku !!!

    a teraz ad rem….. jakież to pieniądze muszę się „przelewać” gdzieś bokiem, skoro tak czarny PR jest używany w tej walce – bo przecież nie w dyskusji na argumenty…
    chyba farma-koncerny dostały nieźle po dupsku, co?

    czy ktoś (z blogowiczów) zna dobrze, tak od podszewki, o jakie pieniądze tu chodzi?
    (bo przecież nie o pieczątki).

    pozdrowienia.

  3. To nie kryzys farmakologiczny, a polnische wirtschaft w wykonaniu rządu i jego ustawodawczych oraz społecznych partnerów

    Media zalewa masa wiadomości i wypowiedzi na temat, jak określa to Redaktor enigmatycznie, kryzysu farmakologicznego.

    Jako obywatel oczekuję od mediów informacji nie tylko na temat kłótni, sensacji i podjazdów opozycji, lecz rzetelnego poinformowania mnie o sednie problemu – co to jest lista leków refundowanych, jakiego rodzaju jest to narzędzie w rękach państwa, do kogo jest adresowane, kogo powstrzymuje, kogo chroni, co reguluje.

    Jakoś nie mogę się doszukać odpowiedzi na to przecież nie za bardzo dociekliwe pytanie.
    I sadzę, że przyczyną paraliżu informacyjnego w tej sprawie nie jest niemoc, czy zła wola dziennikarzy, rządu, czy blogerów, tylko stary upiór – „polnische wirtschaft”, który straszy zarówno w ministerstwach, sejmie, jak i w prezesurach organizacji lekarskich.

    Pamiętam takie zdarzenia przed laty, jak np. wprowadzenie ruchu prawostronnego w GB, czy Szwecji, z opowieści, z prasy, które mnie jako raczkującego obywatela niesłychanie zastanawiały i stawiały zasadnicze pytanie – po co to wszystko, po co marnować pieniądze na jakieś wyjaśnianie, kampanie informacyjne.
    Wprowadzić i już, a potem pilnować wykonania. Nie zdawałem sobie wtenczas sprawy, ze myślałem kategoriami państwa totalitarnego lub państwa idealistycznego założonego na bazie filozofii platońskiej. Obywatele sami zrozumieją, co mędrcy im wytłumaczą.

    Lista leków refundowanych nie jest żadną zwykłą, taką sobie listą, jak wynika to z nieustannego powtarzania jej nazwy przez media.

    To jest bardzo złożone przedsięwzięcie, które może przynieść bardzo wiele korzyści, wiele spraw doregulować, wyprostować, wiele obiegów usprawnić, utransparentnić, a które jest faktycznie implementowane w sposób na wariata, pośpieszny, utajniony, dyletancki, pod naciskiem nierealnych terminów, byle jak przygotowany, kampanijny zarówno ze strony rządowej, jak i lekarskiej oraz farmaceutycznej.

    Lista leków uderza w interesy wielu grup, niektórych budzi z letargu, zmusza do porządku, ruguje polnische wirtschaft z wielu obszarów życia, a tymczasem niektórzy (lekarze) twierdza, ze są ustawiani, co ich zdaniem w wolnym państwie nie może mieć miejsca, itd. itp.

    I co mamy? – Rokosz, jak zwykle czyli pat do kwadratu – protesty, demagogię, ślepy upór, rozgałęzienie wątków na wszystkie strony, rozchybotanie dyskursu, kłótnie i negocjacje-przewalanki, w których nie wiadomo o co chodzi, czyli polnische wirtschaft się nie poddaje.

    Moim zdaniem – przypisałbym 60 % winy państwu, politykom aktualnie rządzącym, ponieważ państwo tutaj musi nieść największy ciężar odpowiedzialności, właściwie 100 procentowy. Lecz ze względu na chytrą, wykorzystującą sytuację postawę organizacji lekarskich – im przypisuję 35 % winy, oraz aptekarzom 5 %. Podział całkowicie arbitralny.

    Ciekawe, że nie zmienił się język stosowany w takich konfliktach – państwa i grup interesów. Obie strony podczepiają się pod interes społeczny i z uporem powtarzają, ze tylko bronią pacjenta, jego zdrowia, kieszeni, nerwów.
    Zupełnie podobnie, jak niektóre partie wyciągają co rusz z zanadrza patriotyzm i kropidło jako universum medicum na wszystkie sprawy.

    I bądź tu przeciętny obywatelu mądry.

    Pozdr, TJ

  4. Ancymon,a coś Ty znowu wymyślił z tym manolo?
    Refundacja to jakiś miliardzik złociszy miesięcznie,pono. To i jest się o co poszarpać.

  5. TJ
    3 stycznia o godz. 0:13

    Errata

    Jest:
    universum medicum na wszystkie sprawy.

    Powinno być:
    remedium absolutus

    Pzdr, TJ

  6. Jakoś tego kryzysu lekowego nie widzę w realu. Apteki stoją jak stały, nikt ich nie demoluje, nie podpala … . Nikt nie linczuje lekarzy. Mam wrażenie, że jak zwykle histerię lekową rozpetały media by jakos sobie poprawić neurotycznym przekazem gasnace wpływy z reklam. No i poprawić wizerunek Premiera – szeryfa, który sam, wobec farmaceutycznych potęg… .
    Kilkudniowa bryndza tematyczna w rezimowej telewizji i w tabloidzie TVN24 (świeta, Sylwester) zaowocowała u przyspawanych do nich emerytów nudą. Bo przecież te siermiężne przekaziory nawet oszczędzają na korespondentach zagranicznych, którzy mogliby cos ciekawego przekazać. Coś chciałoby sie zrobić, poprawić w naszej Polsce siedząc przed opłacanym z emerytury pudłem … . Więc stąd ten caly cyrk z refundowanymi lekami, aptekami i farmaceutami.
    Przypomina mi się słynna akcja Donalda Tuska, który by sobie podreperować wsrod starych sensatów popularnośc zlikwidował (nielegalnie!) blisko tysiąc sklepów z tzw „dopalaczami”. Wtedy media, przygotowując tę akcję, przez miesiąc bębnily uderzajac histerycznie w czułe struny familijne o serii zgonów ponoć odurzonych tymi specyfikami małolatów. I wtedy ci sami odbiorcy, którzy dzis trzesą się nad listą refundowanych leków, wyobrazali sobie jak ich pociechy z brudnych łap handlarzy za kieszonkowe z ich emerytur „przyjmują śmierć”. Ale po kwartale okazało się, że sekcje urabanych browarami wagarowiczów – nieboszczyków, zadławionych po prostu wymiocinami nie wykazały żadnego związku między ich zgonami a zakupioną w „dopalaczowych” sklepach uzywką. Ale kto by na takie szczegóły zwracał uwagę w tym medialnym kalejdoskopie, samotniczym, starczym pstrykaniu pilotem „po zyciu”.
    A po leki, tym którzy mentalnie są w stanie oderwać się od przekaziorów systemu, radzę po prostu jechać do Czech. Tam pełnopłatne są tańsze niż polskie refundowane. Lepsze to niż patrzenie jak wije się renegat zdychającej lewicy Arłukowicz, który za posadę sprzedał się chłopakom z PO. Tym bardziej, że lewą nogą w prawym bucie gdzieś tam przecież podrepcze bez przymusu korzystania z refundowanych leków. Ich to przecież nie obowiązuje
    Pozdrawiam

  7. Mamy do czynienia z mieszaniną dwu spraw. Pierwsza, to pieniądze firm farmaceutycznych, lekarzy i pacjentów – każde na swój sposób. Tu argumentacja rządu mnie przekonuje. Druga, to zasady tworzenia przepisów prawnych, umożliwiające obciążanie osób (fizycznych i prawnych) odpowiedzialnością za skutki działań i zaniechań, przez nie nie popełnionych, lub na które nie mają żadnego wpływu. Dotyczy to sprawdzania ważności ubezpieczenia pacjenta, ale nie tylko – na przykład w Polsce za nieopłacenie niedoręczonego abonentowi rachunku telefonicznego odpowiada abonent, a nie operator. A jaki może mieć abonent wpływ na to, czy panienka z firmy telekomunikacyjnej wystawiła w ogóle ten rachunek?
    Polskie prawo jest w tym zakresie oazą paranoi i z całego serca popieram lekarzy i farmaceutów, którzy podjęli z nią walkę.

  8. „Minister Arłukowicz jest w trudnej sytuacji – głosował przeciwko projektowi ustawy, którą teraz realizuje, a jego poprzedniczka na tym stanowisku awansowała na stanowiska marszałka Sejmu – nie może obarczać jej odpowiedzialnością. Ponieważ pani Kopacz awansowała z woli samego Donalda Tuska, a Bartosz Arłukowicz był tegoż Tuska cenną zdobyczą w walce z SLD – mamy kryzys na najwyższych piętrach władzy.”

    I kto ma jeszcze watpliwosci. Donek Tusk jest dyktatorem absolutnym i niepoczytalnym. To ta sama kategoria jak Assad, Gadaffi, Hussain, Mubarak. Rozni go tylko wasalizm wobec zachodu.

    Co do Arłukowicza – co za dziwak. Na pewno chodzi bez skarpetek co wyjasnia jego zachowanie. Zasluzyl sie w komisji hazardowej i dostal awans. Wprowadza ustawe przeciwko ktorej poprzednio glosowal. To oczywisty brak charakteru, przyklad prostytucji politycznej najwyzszego rzedu. Przyklad zepsucia moralnego.
    Zgnilizna! Nie do wiary.

  9. Polak nie ‘chwyta’. Polacy sa narodem nie rozgarnietym skazanym tylko na sluzalstwo wobec zachodnich panow. Wasalstwo i widzenie siebie w kategorii podludzia dominuja kazda grupe spoleczna. Polskie dziennikarstwo jest tego przykladem. Sludzy, w sluzbie rezimowi na dobre i zle !!!

    Gdy w 2010 Donek Tusk wycofal swa kandydature z kampani prezydenckiej media pialy z zachwytu. Jaki on byl wspanialomyslny, nie zadny wladzy, prawdziwy przywodzca. Tylko axiom1 pisal ze wrecz przeciwnie, to byla akcja w celu zdobycia wladzy calkowitej. Po przez podstawienie kandydata Tusk chcial zdobyc i zdobyl wladze nad urzedem prezydenta utrzymujac stanowiska premiera i namiestnika Sejmu. Gdyby Tusk wygral wybory prezydenckie musialby zrezygnowac z szefostwa PO a ta pozycja jest fundamentem wladzy.
    Pozycja dozywotnia ‘odnawiana’ w fasach wyborczyc w ktorych 98.5% czlonkow PO (podludzi) nie ma prawa glosu.

    A wiec zachlannosc za cala wladza byla powodem jego rezygnacji z wyborow prezydenckich. Polskie dzeinnikarstwo do tej pory tego nie rozumie.

    W opublikowanych dokumentach przez WikiLeaks, amerykanski ambasador w Polsce opisywal to zjawisko w sposob identyczny.
    Powyzsze dowodzi jak naiwni sa polacy. Pozbawieni zdolnosci kojarzenia, zdolnosci analitycznych i rozpoznawania. Nawet po 2 latach i ciagle jeszcze nie chwytaja. A moze stare metody by sie przydaly. Napisac 1000 razy Donek Tusk jest dyktatorem !!!

  10. stanowisko PSL jest z góry znane, czyli nikomu niewadzące bo nie dotyczy KRUS. Ciekawsze będzie zdanie pana Jacobsky’ego.

  11. 5:42 Oczywiście „przez nie niepopełnionych”. Przepraszam.

  12. Wszystkiego najlepszego dla Gospodarza i Sz.P.Forumowiczow w Nowym Roku.
    A teraz mala uwaga- nie rozumiem o co chodzi z tym spradzaniem ubezpieczenia przez lekarzy…przeciez to robia panie recepcjonistki- niemile i opryskliwe w przychodniach publicznych i mile i przyjazne (czeste te same) w niepublicznych! A jesli chodzi o recepty – to znowu niemili i obcesowi lekarze(tak, tak ) nie daja rady z lista w publicznych ( ludzie sa komputery!) a daja rade mili i otwarci(czesto ci sami)w niepublicznych i tych na kontraktach…..no comments.

  13. BZDURY Pan pisze o najwiekszym kryzysie na „najwyższych szczeblach władzy” Szanowny Panie….
    Prosze sobie przypomnieć jak wyglądały recepty lekarskie przed 2000 rokiem i jakie pozycje odpłatności zaznaczał lekarz (kółeczkiem)… pamieta Pan?? Bo ja tak i nikomu z lekarzy nie przychodziło wtedy do głowy stawiać dodatkowe znaczki, dopiski czy pieczątki.
    Znamienne dziś, że ” protestują” przede wszystkim lekarze zatrudnieni w szpitalach , a więc na państwowych posadach, chcąc dalej mieć parasol ochronny nad (nie)odpowiedzialnością za popełanie błędy, także w sztuce lekarskiej, nierzetelne zwolnienia lekarskie i nienależne refundacje swoim bliskim, znajomym i znajomym królika…

  14. Na Podhalu bieda i głupota. Wszczynają nową bandycko patriotyczną awanturę i chcą budować pomnik bandziora „Ognia”.
    http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,10903967,_Ogien__dzieli_w_Gorcach__Spor_o_pomnik_partyzanta.html#hpnews=krakow
    Po pomniku szpiega i zdrajcy Kuklińskiego w Krakowie jest to kolejny odruch głupoty i szowinizmu nacjonalistycznego, o którym mądrze pisze dziś w GW Bronisław Łagowski. Nic to nowego, sprawy mają w Polsce swoją długą i ponurą historię. O tym jak postrzega się ten naród pisał już w roku 1943 Iwan Majski, wybitny dyplomata rosyjski, partner Sikorskiego w szukanie rozwiązań powojennego losu polaków.
    Majskiego cytuje profesor Eugeniusz Duraczyński w swojej doskonałej monografii „Spraw polskich minionego wieku”.
    Majski pisze; „Polacy to dziwny naród. Na przestrzeni całej swojej historii przejawiali absolutny brak do poważnego potraktowania budowy państwa. W polityce międzynarodowej stawiali przed sobą zadania wyraźnie wykraczające poza ich możliwości gospodarcze, polityczne i wojskowe. W sprawach wewnętrznych brakowało im minimalnego choćby podporządkowania interesu osobistego i prywatnego interesowi publicznemu, bez czego nie sposób zbudować trwałej państwowości. Najbardziej jaskrawy przykład to Liberum veto. Odnosi się wrażenie, że Polacy w ogóle nie są zdolni do długotrwałego i stabilnego istnienia jako niezależny i w pełni suwerenny organizm narodowy.”
    Dziwny to naród jak pisze Łagowski, który mimo przegranej wojnie uzyskał wielkie terytorium z Wrocławiem i Gdańskiem.

  15. @Kartka

    Wielkim nożem rżniesz głąba. Producenci pastylek oraz producenci jaj zrobią dużo. Ci pierwsi aby pastylka była Ci droga, ci drudzy aby uważano ich za małorolnych płacących składkę na ZUS mniejszą niż koszt sześciopaka żywieckiego.

    Jako emeryt oglądający zakłamane przekaziory wiem jedno główne. (Oraz znam nową fryzurę Dody z reklamy na Twoim blogu i wiem z bocznych napisów, że na nią zasługuję. Nie wiem czy zasługuję na tę fryzurę, czy na Dodowe popiersie. Kolorki to ma gorsze niż opisywał Maciek:
    http://www.youtube.com/watch?v=Xx-wifRSBBk
    W PRLu dziewczyny były mi milsze!)

    Oraz parę pobocznych. Jedną z poboczności jest ponoć zabieranie lub niezabieranie części płacy. Gwar robią ci którzy są okradani przez ZUS.
    Wrzask podnoszą ci, których szpital nie chce leczyć za darmo.

    Prywatne szpitale świecą pustkami, nowe mieszkania czekają na lokatorów, a publika rżnie głupa, że noga kózki łamie się tylko od zbytniego skakania i tylko frajerskim kozom i kozłom.

    Znam Cię Kartko i wiem, że nie jesteś skory szpitala robić w trąbę.
    Ale chyba pora Kartko powiedzieć obywatelom gnębionym przez reżym inwigilacją i zakazami, że ich grypa woła do reżymu: jesteś mi winny.

    Polski obywatel w dalszym ciągu wsadza silnik audi pod karoserię poloneza jak to pół wieku temu opisywał Janusz Głowacki. Miałeś okazję Kartko niejedną, zaobserwować dziecinadę ludzi otoczenia.
    Ja się nie dam okradać ZUSowi, a od NFZ mi się należy.

    Liczne plantacje leszczyny należą w Polsce do kancelarii adwokackich. Taki podział funduszy dawanych przez UE napędza zwolenników Partii Prawdziwych Polaków. I albo bliźniemu otwarcie powiemy: gdy będziesz uparcie żyć na mój koszt, albo przyjdzie WÓDZ i znów będziemy w obozach koncentracyjnych robić podkopy pod podwójnym płotem. Bo to że będzie się wsadzać z łapanki, to już wiesz.

    Ja nominalnie dostanę dodatkowo coś około 71 PLN. Mam niewielkie potrzeby. A z kraju będą uciekali młodzi, bo nie będą starym umieli zarzucić dojutrkowstwa. Pracujesz u kapitalisty z ludźmi przekonanymi, że partia da. A partia i rząd uprawiają dadaizm i bełkot.
    Obywatel oszukuje władzę, władza przetrząsa kieszenie.

    Proponuję zaszycie kieszeni, przejście na kartę bezstykową oraz zwiększony nadzór elektroniczny. Będziesz się czuł na uwięzi, ale przynajmniej będzie wiadomo, komu można pożyczyć stówę do pierwszego.

  16. Dzień dobry.
    Oczywiście chodzi o pieniądze i to duże pieniądze. Służba zdrowia (nie tylko polska) to wielka, czarna dziura, zdolna pochłonąć każdą sumę i wiele sum zmarnować. Przechodzą to i bogaci – Amerykanie, Brytyjczycy. Tyle, że tam systemy kontroli są wydajniejsze, a media bardziej profesjonalne. Biorąc pod uwagę histerię, jaką rozpętały środowiska medyczne i farmaceuci przy wydatnym wsparciu mediów, instynktownie skłaniam się ku stronie rządowej. Instynktownie, bo nie znam się na tej materii więcej, niż przeciętny „łykacz” tabletek w Polsce. Grozi nam kolejna odsłona omnipotencji „opinii publicznej” – jak do niedawna każdy był ekspertem od katastrof lotniczych, a chwilę później od funduszy emerytalnych, teraz wszyscy zaczynają się znać na polityce lekowej. Boh pomiłuj!

  17. Dotychczasowe doświadczenia ze stylem rządzenia PO – są jednowymiarowe-notoryczne „przykrywanie” jedną hecą innej-ważniejszej.
    Ja, czekam od kilku tygodni, na sensowene umotywowanie lawinowych podwyżek jakie zaczynają się w Polsce urealniać. Zgodnie ze wszystkimi przekazami via media , głównie polityków i ekspertów- nasza gospodarka ma się dobrze, wzrost będzię trochę mniejszy, ale będzie/!!!/. Skąd więc ta podwyżkowa histeria.
    Zaczynam mieć poczucie, że rację mieli ci, którzy dotychczas wieszczyli wybitnie kreatywną księgowość ministra Rostowskiego. Być może chodzi o to, że nasze państwo sprzedało już swój cały majątek, i nie ma czym łatać dziur budżetowych w 2012r?
    „Afera lekowa”, oprócz „przykrywającego” szumu medialnego- poza podwyżką cen na leki, też niczego specjalnego nie wnosi. Dla rządzących, celem głównym „afery” może okazać się coś tak rynkowo absurdalnego , jak stałe marże na leki, i likwidacja możliwości gry rynkowej aptek i hurtowni leków/promocje/, co jeszcze w marcu irytowało min.Arłukowicza…? Sztywne marże- to sztywne podatki od leków.
    Jeśli „afera lekowa” jest faktycznie „przykrywką” dla łupienia mieszkańców „zielonej wyspy”, to solidarnościowy poryw premiera w sprawie zrzutki do MFW na ratowanie strefy euro- miałby głębszy sens – w sensie vice-versa…
    A „bohater” „afery lekowej”- minister Arłukowicz?- to porwszy z planowanych perzez PO zderzaków.
    Jeśli premier, nie poświęci tego ministra, dla oczyszczenie PO z osadów „afery” to obciąży tym całą Platformę.Jak można było dotychczas zaobserwować, pan premier uprawia politykę na granicy dyktatury, i swoimi „pionkami” gra wzorowo i bezwzględnie/zarówno in plus, np. pani Kopacz, jak też in minus…/.

    Sebastian

  18. Ludzie,
    a po co wam lekarstwa. Slyszalem w Radio Maryja, jak pewna pani doktor po wyczerpaniu wszelkich mozliwych srodkow stosowanych przeciwko egzemie, zakonczyla swoj kompetentny wywod nastepujaca pointa; najskuteczniejszym remedium na wszelkie dolegliwosci jest modlitwa.
    Pan Arlukowicz powinien sie ucieszyc, przeciez nie wymyslono jeszcze refundacji na tego typu *lekarstwo*. No ale zeby zwiekszyc skutecznosc takiej terapii warto rzucic wiecej na tace, wtedy magiczne placebo zadziala. Kiedys wyrazilem watpliwosc, czy lekarstwo *modlitwa *sprawi, ze zlamana noga natychmiast sie zrosnie. *A skad wiesz – obruszyl sie zwolennik owej terapii – ze taki fakt nie zdarzyl sie ? Czy masz na to dowody ? Oczywiscie nie mialem i spasowalem.

  19. Wedlug niektorych pseudofachowcow o smierci najlepiej wiedza zmarli (fachowcy).

    ET

  20. Okazuje sie, ze jedyny rozgarniety narodowy przedstawiciel tarci energie w blogosferze, zamiast korzystac z blogosci wladzy (po jej zdobyciu jako jedyny rozgarniety).

    ET

  21. Strona „Winien” jest dokladnym wytlumaczeniem problemu opieki zrowotnej. Brak pieniedzy, brak rzetelnej profilaktyki powoduje niewydolnosc systemu. Dotyczy to rownoez systemu emerytalnego….

    ET

  22. Rząd ma 100 proc. racji. Niech konsekwentnie broni swego posługując się wyłącznie faktami – to odniesie w końcu spektakularne zwycięstwo. Ani kroku wstecz. Gdyby nie pieczątki aroganckich i nihilistycznych lekarzy, wszystko ułozyłoby się samo w praniu, practice makes perfekt. Ale oni poszli na wojnę i teraz już nie ma zmiłuj. Nie wolno ustępowac, takich akcji zbiorowego protestu w obronie egoistycznych interesów w tym roku będzie wiele, to dopiero przygrywka…

  23. Kartka z podróży, 1.39 pisze o ministrze zdrowia:
    „Lepsze to niż patrzenie jak wije się renegat zdychającej lewicy Arłukowicz, który za posadę sprzedał się chłopakom z PO.”
    Bardzo to trafne w opisie eufemizmu Passenta nazywającego ten bałagan „kryzysem farmakologicznym”. Wszystko byłoby dobrze gdyby oprócz samej czynności papierkowej ktoś wyjaśnił ludziom o jakie pieniądze w tym cynizmie chodzi? Ile ludzie chorzy muszą dopłacić upadającym finansom bankrutującego państwa, nie mówić już o firmach farmaceutycznych. Rzecz jednakże jest bolesnym fragmentem większej całości czyli dotyczy samej doktryny funkcjonowania państwa. Jak wiadomo dzisiejsze neoliberalne państwo i jego władze, problemy rządzenie podporządkowały wyłącznie administrowaniu, regulacjom ruchu, policji, sprzątaniu, odśnieżaniu, zamykaniu szkół, szpitali itp. Wszystkie inne sprawy fundamentalne podporządkowały rynkom finansowym lub agencjom ratingowym, wykonując wobec nich tańce, umizgi i pląsy aby się w niczym nie narazić lub wręcz zaskarbić ich przychylność. Trzeba czynić wszystko aby rządzić tak, aby bezpiecznie mogły działać obce banki, obcy kapitał i transfer pieniędzy do rajów.. To jest rola Tuska i jego importowanych ministrów, podporządkowanym tymże rynkom lub innym agencjom. Zawsze płaci za to prosty człowiek, któremu odbiera się po kolei wszelkie zdobycze socjalne, warsztaty pracy, podnosi koszty nauczania, leczenia i dalej prowadząc go do nędzy, wykluczenia, bezrobocia lub na emigrację. Afera z lekami jest cząstką tego procesu. Wkrótce nastąpią dalsze. Ten zdychający renegat jak widać ma tylko niewielką rolę do zagrania, kilka pląsów, kłamstewek i uśmieszków idioty.

  24. Cała afera jest nieco dęta. Sporą winę za cały ten zgiełk ponoszą również dziennikarze, dla których jak wiadomo złe wiadomości, to najlepsze wiadomości. Z punktu widzenia przeważającej liczby pacjentów, problem wygląda znacznie mniej groźnie niż można by wnioskować oglądając telewizję, czy czytając prasę.
    Trudno winić rząd za to, że w dobie kryzysu szuka oszczędności. Przeciwnie! Za to że szuka ich starając się eliminować niegospodarność, czy w niektórych przypadkach nawet patologię, należy mu się raczej uznanie.
    Nie dziwiłbym się tak, gdyby cała dyskusja toczyła się na temat samej listy leków refundowanych. Wiadomo tutaj jest konkret. Niektórzy pacjenci zostaną uderzeni po kieszeni, bo ich leki wypadły z listy, bądź zmniejszyła się ich refundacja. Ale przecież nie o to toczy się bój. Wojna idzie o to, czy „pan doktór” ma ponosić odpowiedzialność za niedopełnianie obowiązków, które nakłada na niego ustawa. Bardzo łatwo szafuje się nie swoimi pieniędzmi, a jeżeli w rewanżu za odpowiednie nimi szafowanie firma farmaceutyczna zorganizuje na własny koszt, kilkudniowe szkolenie w modnym kurorcie, to robi się to wręcz z ochotą.
    Lekarze nie chcą zrozumieć, że z ekonomicznego punktu widzenia, przychodnie również jest przedsiębiorstwem, firmą i to firmą jak wszystkie nastawioną na zysk, na działalności której zarabiają niemałe pieniądze. Poza tym w stosunku do innych są na uprzywilejowanej pozycji, bo mają zagwarantowany, nieprzerwany front robót i stałego inwestora – państwo. Skąd więc to oburzenie na inwestora, który wymaga od wykonawcy, by rzetelnie wydawał pieniądze, które zostały mu na wykonanie inwestycji powierzone i by się z tego rozliczał.
    Przecież tak jest wszędzie!

  25. Bejotka
    3 stycznia o godz. 5:42
    „Polskie prawo jest w tym zakresie oazą paranoi i z całego serca popieram lekarzy i farmaceutów, którzy podjęli z nią walkę.”

    Szanowna Bejotko.
    Pełna zgoda: – http://paradowska.blog.polityka.pl/2011/12/31/jako-dziennikarz-rezimowy-wyznaje%E2%80%A6/#comment-91560
    Pozdrawiaam, Nemer

  26. Recepta na „kryzys farmakologiczny” jest moim zdaniem całkiem prosta, choć to lekarstwo dość gorzkie – oto ona: trzeba zakuć w dyby na stołecznym rynku, a następnie solidnie wybatożyć przed kamerami kilku lokalnych szefów zagranicznych koncernów farmaceutycznych – za korumpowanie urzędników państwa oraz lekarzy; kilku właścicieli sieciowych aptek – za uczestnictwo „w grupie przestępczej działającej wspólnie i w porozumieniu” przeciwko interesom obywateli RP; kilku zdemoralizowanych lekarzy, skorumpowanych przez koncerny farmaceutyczne – za wypisywanie drogich lekarstw na receptach, zamiast ich tanich odpowiedników; kilku skorumpowanych przez koncerny farmaceutyczne urzędników państwa, wpisujących na listy leków refundowanych lekarstwa po to, aby koncerny farmaceutyczne mogły pustoszyć budżet państwa z siła tsunami oraz kilku posłów na sejm, za głosowanie za ustawami, które godzą w interes publiczny. Następnie premier powinien wystąpić w publicznej telewizji i zapowiedzieć, że jeśli niecne praktyki tych albo innych szubrawców powtórzą się tu jeszcze choćby raz, to wszyscy pójdą „w kamasze” i wprost na pierwszą linię frontu NATO, gotowanej właśnie nam wszystkim przez hydrę pt. USrael kolejnej agresywnej wojny, teraz z Iranem, która – jeśli obywatele świata się w porę nie opamiętają i jej nie zapobiegną – przekształci się zapewne w początek końca, w ostatnią wojnę światową. Wtedy każdy, kto obstawił u bukmacherów, że Majowie mają rację, zostanie zwycięzcą.

    PS Przy okazji pod pręgierzem można także postawić kilku bankierów inwestycyjnych z Londynu oraz z Wall Street – oni już dobrze wiedzą, za co. A jak ich stamtąd ściągnąć na warszawski rynek? Bo ja wiem, może tak jak Eichmanna do Ramli..? Skoro w jego przypadku takie metody świat akceptuje, to teraz też nie powinien mieć nic przeciwko – skala ich zbrodni nie jest z pewnością mniejsza. Zresztą przykład idzie z góry – sam prezydent demokracji nad demokracjami podpisał właśnie kwit, umożliwiający „legalne”, wojskowe łapanki w USA i na całym świecie. Skąd my to znamy…

  27. Ile kosztuje brak solidnej profilaktyki?

    ET

  28. bacha,

    moje zdanie (o Tobie) już wyraziłem, tyle że na blogu red. Paradowskiej. Nie czytałaś ?

    Jeśli nie, to zapraszam.

  29. NFZ chciał przeżucić koszty refundacji na lekarzy, ale lekarze się nie dali i stawiają pieczątki i tak będzie dalej.
    Ustawę napisał NFZ, najpierw promował ją PiS (przeciw było PO), po wybarach 2007 odwrotnie.
    NFZ postanowił /zmienić system/, żeby stworzyć bariery biurokratyczne w zakupie leków, co ma zmniejszyć koszt refundacji. Bo powiedzieć wprost, że nie ma kasy i zmniejszamy wysokość refundacji nie można, bo to źle wygląda w telewizji.
    No i tyle. Żadna wielka filozofia.
    Modus vivendi będzie bardzo proste, a właściwie już jest. Lekarze będą stawiać pieczątki /do uznania NFZ/ i to cała zmiana. Ustawa wprowadziła obowiązek stawiania pieczątek.

  30. Kartka,z pewnym zawodem,zauważa ,że apteki jeszcze nie płoną i lekarze jeszcze nie podlegają eksterminacji,czyli,że właściwie sprawa jest dęta na potrzeby emerytów złaknionych sensacji.Sprawa rzeczywiście jest nadymana medialnie tyle,że nie na potrzeby emerytów,przedstawianych przez Kartkę jako złogi PRL niezdolne do oderwania się od telewizora,lecz na potrzeby mediów zawsze złaknionych waty informacyjnej wypełniającej okienka między blokami reklamowymi. Dla mediów to jest gratka niebywała i lukratywna.Tyle,że zafundowana ,kosztem podatników,przez rządzących.Rządzących teraz i rządzących poprzednio także.Łańcuszek hucpy i niekompetencji.Partyjnego obłędu z tryumfującymi zasadami bmw i selekcji negatywnej oraz „walki politycznej” toczonej do ostatniego żywego podatnika.

  31. Szanowny Panie @jasny gwint, wpis z 3 stycznia, godz. 10:58.
    Pełna zgoda z Pana przemyśleniami. Istotna dla mojej oceny sytuacji w Polsce z Pana wypowiedzi, jest następująca fraza: Wszystkie inne sprawy fundamentalne [rząd] podporządkował rynkom finansowym lub agencjom ratingowym, wykonując wobec nich tańce, umizgi i pląsy aby się w niczym nie narazić lub wręcz zaskarbić ich przychylność. Trzeba czynić wszystko aby rządzić tak, aby bezpiecznie mogły działać obce banki, obcy kapitał i transfer pieniędzy do rajów … To jest rola Tuska i jego importowanych ministrów,
    Tylko co aktualnie rządzący będą z tego mieli?
    Znowu sprzedadzą nasze sprawy za przysłowiową czapkę gruszek?
    Bo gdyby mogli przejąć prywatnie np. KGHM dla swoich rodzin – to czapki z głów, a TU nic i Panu TUSKOWI pozostanie tylko kilka koszulek sportowych z tego jego całego premierowania, które może nie dotrwać do końca kadencji.
    Nie robią tego nie dlatego że nie mogą (bo mogą wszystko), tylko że nie potrafiliby tym ogromnym majątkiem zarządzać, czego dają aktualnie dowody w aferze 100% płatności za leki.
    Bo o to tu głównie chodzi. Chodzi o pieniądze i to duże oraz o przykrycie nieudolności w zarządzaniu funduszami w OFE oraz uściubienie ponad miliarda złotych na waloryzacji kwotowej i to dopiero od maja! Emeryci nie pojadą przecież palić opon pod Sejm.
    Dlaczego nikt nie podnosi tematu wyników finansowych OFE za 2011 rok?
    Jeśli dane Pani prof. Oręźniak z wczorajszego PRZEGLĄDU są prawdziwe, to mamy skandal i aferę.
    Przy wpływie z ZUS do OFE 14,5 mld złotych PRZYMUSOWYCH SKŁADEK 15 mln obywateli, ich aktywa netto w ciągu 11 miesięcy wzrosły tylko o 1,3 mld zł! Czy o taki kapitalizm walczyliśmy?
    Powtórzmy za klasykiem z Toronto: kapitalizm tak – wypaczenia nie!
    Serdecznie Pana pozdrawiam.
    P.S.
    Pomylił się chyba Pan pisząc wczoraj o 22.13: A ja się cieszę, że miałem szczęście przeżyć swoje życie bez wojny.
    Z tego co wiem o Panu, to pamięta Pan okupację w Krakowie. Może coś więcej na ten temat, bo tu sama PRL-owska młodzież powojenna na blogu …

  32. Państwo jako sprawca afer i uprzykrzacz życia obywateli

    Mój komentarz

    W Polsce krystalizowało się przez wieki i do dzisiaj trwa następujące stanowisko obywateli wobec państwa – niech se robią co chcą, bylem nie płacił za wiele, obowiązków nie miał za wiele (najlepiej wcale) i by się dobrze żyło. Stanowisko nabierające w 20 wieku charakteru typowo roszczeniowego z pominięciem wszelkich uwarunkowań.

    Tam gdzie obywatelom roszczeniowcom wydaje się, ze dadzą sami radę, tam obierają postawę wręcz liberalną – jak najmniej państwa. Tam, gdzie doskwiera im brak oczekiwanego wsparcia, tam żądają pełnej wszechstronnej i wyrozumiałej, kołyszącej opieki od państwa, nie oczekując niemal żadnej „opieki” od siebie.

    Typowym przykładem jest stosunek do listy refundacyjnej leków – afera, złodziejstwo, celowe działanie zubożające społeczeństwo, napełnianie kasy państwa kosztem obywateli, grabież, oszustwo, przykrywka dla podwyżek cen.

    Nikt z protestantów nawet nie stara się wejść w meritum, zrozumieć racje twórców listy, jej oddziaływanie na rynek, mechanizm kształtowania cen, itd. Jedną ocenę państwa mają w zanadrzu – złodzieje.

    Na tym prostym zerojedynkowym, nieufnym, podejrzliwym stosunku do państwa żerują grupy interesu. Im więcej bałaganu, wątpliwości, rozczarowań i zamieszania, tym więcej mogą ugrać.
    I dawaj pod publiczkę – podpuchy, obrazy, stawanie okoniem, trąbienie o obronie. Pacjent wytrzeszcza oczy w podziwie dla nieoczekiwanie łaskoczących go argumentów i krzyczy jak Piszczyk w „Zezowatym szczęściu – wodzu, na Kowno!.

    Niedostatek pragmatyzmu w myśleniu obywatelskim, to poważna bolączka w Polsce.
    Jedźmy po politykach ile im się należy, ale też ważmy racje i zważmy, że nie jest to czarno-biała sytuacja, jak przedstawiają ją pazerne na oglądalność media.
    Niekoniecznie to musi być w 100 % złodziejstwo. Skutki działania „listy”mogą wynikać ze zwykłego bałaganu, tumiwisizmu, presji czasu, specyficznego interesu politycznego, itd.

    A propos wymyślonej przez panów lekarzy pieczątki „Refundacja leku do decyzji NFZ”. Stawianie jej na receptach jest wnoszeniem dodatkowej informacji nieprzewidzianej ustawowo. I ta dodatkowa informacja jest, trzeba to wyraźnie powiedzieć, sprzeczna z prawem, typowa samowola.

    A w Polszcze na samowolę nie ma łatwych sposobów, będą się tłuc do usioru, pamiętać aż do grobu. Konfederacja Lekarska ratuje ojczyznę.
    Prywata pod płaszczykiem pro bublico bono, nie dajmy się pokonać naszą własną bronią.

    Pani Therese Kosowski zajęła pragmatyczne stanowisko biorąc pod uwage podobny proces regulacji rynku leków wdrażany w RFN. Chwała jej za to.

    Pzdr, TJ

  33. Wielu blogowiczow nie tylko na tym forum jest zdania, ze to zle iz panstwo pragnie ich doplatami (zwiekszonymi) do lekow podreperowac budzet. Czyli to wedlug nich bardzo zle. Nie postawia prywatnej wlasnosci dla dobra czy umocnienia panstwa – wspomnial Majski , jak ktos tu przytoczyl. Oczywiscie , ze nie. To im sie nalezy od panstwa coraz wiecej swiadczen, tylko skad ma panstwo na to wziac, jak nie z pieniedzy i podatkow obywateli?

  34. @ Vicmar 11:00. Piszesz: „>pan doktór< ma ponosić odpowiedzialność za niedopełnianie obowiązków, które nakłada na niego ustawa". A jeśli ustawa jest idiotyczna i nakłada obowiązek praktycznie niemożliwy do wykonania? Pisałem o tym o 5:42.

  35. To z pewnoscia fajnie jest zyc w najbogatszym kraju swiata i martwic sie o takie drobiazgi jak refundacja lekow. Mieszkam w USA, a ostatnio przebywajac przez dluzszy czas w Polsce zaobserwowalem zdumiewajace zjawisko – wszyscy chodza do lekarza. Malo tego, jeszcze kierowani sa na specjalistyczne badania, czy to potrzebne, czy nie. W ciagu dwoch miesiecy naliczylem nie mniej niz osiem wizyt lekarskich rodziny, z ktora mieszkalem. L-4 – prosze bardzo, na dwa, trzy tygodnie – bezproblemowo. To musi byc bardzo bogaty kraj, pomyslalem. W USA w ostatniej pracy mialem 6 dni „chorobowych” rocznie, bez koniecznosci przedstawiania L-4. Za wiecej nie placili. Choroby przewlekle byly uwzgledniane na podstawie badan lekarskich, ale dopiero po miesiacu niezdolnosci do pracy i w wysokosci 60% wynagrodzenia. Przez pierwszy miesiac nie dostawalo sie nic. Lekarzy nic nie obchodzila refundacja lekow, w koncu te pieniadze dostaja apteki, wiec to ich obowiazkiem jest wszystko sprawdzic, bo to aptekarz zostanie bez pieniedzy w przypadku odmowy refundacji.

    Polskie absurdy siegaja zenitu, bo przeciez uczynienie lekarzy odpowiedzialnych za refundacje lekow, to totalna bzdura. Lekarz ma leczyc, przepisywac odpowiednie srodki lecznicze, a jak to wykorzysta pacjent, to pomiedzy nim, a jego ubezpieczeniem. Apteka realizujac recepte podejmuje ryzyko, ze lek nie bedzie refundowany, stad powinna to sprawdzic; tak jak gabinet lekarski, czy uzyska pieniadze za wizyte pacjenta. Tez pracuje w zawodzie, w ktorym zalezny jestem od mozliwosci platniczych klienta i czestokroc klient musi poniesc dodatkowe oplaty w urzedach i instytucjach. W jaki sposob ja mialbym byc za to odpowiedzialny?

    Pozdrawiam.

  36. Jeżeli „kryzys farmakologiczny” ma być taką rafą jak OFE, to ja na te wody się nie wypuszczam, Panie Redaktorze. Zastanawiałem się, po co cudzysłów – czy ma oznaczać ironię, bo kryzys jest fikcyjny, czy ujmuje nowy i ważny termin, hasło do obracania w tzw. „przestrzeni publicznej”. Oczywiście to drugie, tak wynika z treści. Cóż tu pisać, ubiegły rok był rokiem Szatana, ten ma być rokiem Smoka, w erze kryzysów. Kryzys kryzysa kryzysem pogania – w farmakologicznym, administracja MZ i NFZ stara się zrobić jak najlepszy deal z producentami leków, w imieniu pacjentów i funduszu, płatników w tym przypadku. Przy okazji trochę zarobku stracić mogą aptekarze, lekarza mają być wykonawcami – tzw. foot soldiers, ale jakoś nie mają ochoty … łups, już się dałem wciągnąć, szlus, zaparzam ziółka, co zalecam wszystkim blogowiczom na zażegnanie tego „kryzysu”, po co truć się pigułami i prochami, a ze sportów zimowych w zamian polecam hockey.

  37. Od tygodnia opisujemy kontrowersyjne wydawanie publicznych środków przez prezesa ZUS Derdziuka. Liczby mówią same za siebie… Blisko 400 tys. zł na zagraniczne wojaże zarządu ZUS w 2010 r., ponad 150 tys. zł na zagraniczne szkolenia kierownictwa Zakładu (z tego połowa na szkolenia Opus Dei, katolickiej organizacji, z którą związany jest prezes Derdziuk), nagrody dla 120 tys. pracowników (najwyższa to 86 700 zł).
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/prezes-zus-zbigniew-derdziuk-musi-odejsc_220542.html
    —————–

    Szukamy oszczędności i uszczelniamy system…….
    Powyższy przykład świadczy o czym innym.
    Ile jeszcze jest takich „prywatnych folwarków”?

  38. @TJ
    3 stycznia o godz. 13:15

    ***W Polsce krystalizowało się przez wieki i do dzisiaj trwa następujące stanowisko obywateli wobec państwa – niech se robią co chcą, bylem nie płacił za wiele, obowiązków nie miał za wiele (najlepiej wcale) i by się dobrze żyło. Stanowisko nabierające w 20 wieku charakteru typowo roszczeniowego z pominięciem wszelkich uwarunkowań.***

    Tejocie!
    Nie wiesz, że ryba zaczyna śmierdzieć od głowy? Jaki przykład dał nam, maluczkim, nie Bonaparte, a idol NSZZ Solidarność, prawie wieczny senator Romaszewski? Musiał zostać wickiem, bo więcej pieniędzy, mniej obowiązków i toyota z szoferem.

    Polski lekarz jest najlepiej wykształconym, jeśli nie na świecie, to na naszej ulicy, zapewniał minister. A więc ma prawo żyć godnie przy minimum obowiązków i maksimum etatów i ułamków etatu. Tu się spóźni o godzinkę lub dwie, bo jeszcze jest na poprzedniej fusze, tm urwie godzinkę,siesząc do prywatnego gabinetu… i płacze, że za dużo pracuje. Ma rację, ale forsa leci, a wydajność coraz gorsza z powodu przemęczenia. Tylko jednostki nie wytrzymują takiego stresu i umierają, jak pewien anestezjolog – Wrocławski?.

    Pacjent, jak sama nazwa mówi – („patience” po francusku to cierpliwość) poczeka spokojnie (lub wkurw..y) na specjalistę, bo nie ma wielkiego wyboru. Cały czas skarżą się lekarze na niskie pensje, pewnie takie są, ale tak jak w dowcipie o zabójstwie staruszki z powodu 50 groszy. „Wysoki Sądzie, tu 50 groszy, tam 50 groszy…”, a tu nieco więcej za etat. W PRL sprawa była jasna i uczciwie postawiona. „Sto piczek, moskwiczek” i to prywatnie.

  39. Panie Spokojny,
    Ja też Pana serdecznie pozdrawiam w pierwszych słowach i życzę zdrowia i pomyślności w Nowym Roku.
    Skrótowo, żeby nie powiedzieć – telegraficznie, rzecz ujmując, wypaczeniem polskiego kapitalizmu jest to, że zawiera on zbyt wiele pozostałości z peerelu. Wszelkie kroki naprawy są przyjmowane jako ataki na pozycje dobrze okopane, często zdobyte już w bojach 20-lecia. Ale najgorsze jest spustoszenie w głowach i cała masy myślowych przyzwyczajeń, wszak współczesny kapitalizm opiera się na kapitale ludzkim, a on jest taki, jak to widać między innymi na blogu.

  40. spokojny, 13.09. Wczoraj pisałem emocjonalnie na temat przygotowywanej agresji na Iran i jej skutków dla świata. Dziś na ten sam temat pisze Piotr Kuczyński w sposób spokojny ale nie mniej brutalny. Radze przeczytać.
    http://studioopinii.pl/artykul/5173-piotr-kuczynski-kryzys-szansa-dla-bykow
    Dobrze pamiętam II Wojnę, zakończyła się gdy byłem dorastającym chłopcem, Nikt wtedy nie mógł uwierzyć, że taki kataklizm może się kiedykolwiek powtórzyć. Od tego czasu w Europie przynajmniej panuje spokój, dzięki jak mówią równowadze strachu. Niedawno równowaga ta została zakłócona, mocarstwo poczuło się potężne i bezkarne. Teraz przygotowują III Wojnę w sposób systematyczny i precyzyjny z całą logistyką i propagandowym poparciem tego co szyderczo nazywają „społecznością międzynarodową”. Arsenał straszliwych broni pozwala wielokrotnie zniszczyć cały glob. Rzecz w tym, że nikt nie protestuje w oczekiwaniu na widowiskowe reportaże w telewizji. Powtórzę ponowne cytat Levi Straussa. ” Ziemia powstała bez człowieka i zakończy swój byt także bez człowieka”.

  41. Do obrońców Prawa i Lewa oraz karania lekarzy specjalną ustawą.
    Według dzisiejszej GW w ciągu trzech kwartałów roku 2011 lekarze w Polsce wystawili 6 (słownie SZEŚĆ) recept osobom nieuprawnionym czyli bez ubezpieczenia. Teraz wiem, o co walczą pieniacze na tym forum, którzy marzą o rozstrzeliwaniu lekarzy za okradanie Państwa i narodu z powodu źle wypełnionych recept.
    Nareszcie zrozumiałam konieczność ustawy. Jest o co walczyć. Ha ha

  42. W trakcie ponad 50-cio letniej kariery zawodowej konstruowałem aparaturę medyczną, która pozwoliła uratować życie setkom tysięcy i usprawnić leczenie diesiątków miliononów ludzi. Nauczyłem sie przy tym dość wcześnie, że ważne jest nie tylko aby działała zgodnie z zamierzeniami, ale również (i przedewszystkim) aby jej niezamierzone efekty były zdefiniowane i wyeliminowane przed wprowadzeniem na rynek. To pierwsze było stosunkowo łatwe, to drugie prowadziło nieodmiennie do konfliktów.
    Myślę, ze modus operandi dzisiejszych polityków polega na całkowitym braku zrozumienie, czy też lekceważeniu, niezamierzonych efektów, w wyniku czego zachowują sie dokładnietak, jak ten przysłowiowy uczeń czarnoksiężnika

  43. Koncerny farmaceutyczne pragna sie odegrać za przegrana rundę pn”swinska grypa”.

  44. Antonius
    3 stycznia o godz. 16:38

    Kilka lat temu lekarze protestowali ze względu na niskie zarobki.
    Podwyższono kwoty przeznaczone na służbę zdrowia, w tym i na wynagrodzenia, o kilka miliardów zł.

    Najśmieszniejsze było wyliczenie średnich zarobków lekarza-
    W TAMTYM OKRESIE!!!–ponad 13 000 zł!!!
    Ciekawe, jaka byłaby to kwota obecnie?

    Polski lekarz w Szwecji ma obowiązek przyjąć do 10 pacjentów dziennie i pracować nie więcej niż 35 godzin tygodniowo- taki był chyba w „Polityce” swego czasu reportaż i jego konkluzja.
    I jakoś Szwedom się to opłaca……

    „Pracę zaczynam o 8.00 i pierwsze 30 min przeznaczam na zalogowanie i sprawdzanie ewentualnych dokumentów do podpisania. Potem mam przyjęcia: 7-9 pacjentów. I to jest dużo w porównaniu z kolegami, którzy maja zazwyczaj ok. 4-5. Miedzy 12.00 a 13.00 – czas na lunch. Po południu często ma się tzw. gorący czas dla nagłych zachorowań typu ból brzucha, temperatura, zapalenie spojówek. Zazwyczaj to krótka wizyta, 15-minutowa, z szybkim załatwieniem problemu. W mojej przychodni między 15.00 a 16.00 zawsze jest jeden lekarz do załatwiania takich spraw, reszta w tym czasie ma pacjentów umówionych wcześniej. Przychodzą wtedy pacjenci na kontrolę nadciśnienia, cukrzycy, niewydolności krążenia, astmy lub kontrolę po leczeniu.”
    http://www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more3418a.php

    Polscy lekarze do Szwecji wyjeżdżać przestali, nie opłaca się……

  45. Prof. Grzegorz Kołodko: Nadwiślański neoliberalizm nie służy Polsce – http://www.stachurska.eu/?p=6143

  46. Wczoraj wieczorem w rozmowie przed kamerami Polsat News przedstawiciel środowiska lekarskiego, ( p. dr Pacholski ?)poinformował, że skala należności z tytułu wadliwie wystawionych recept w 2011 r w jednym tylko województwie mazowieckim sięga kwoty 3 mln. zł a rekordzista ( nie dopwiedział czy to lekarz, szpital czy przychodnia ) winien jest zwrócić NFZ ok. 780 tys. złotych.
    PS. W rozmowie tej uczestniczyła także szefowa warszwskiej izby aptekarskiej, p. Alina Fornal).

  47. wiesiek59, 16.33. Gdzie dotkniesz to złodziejstwo, korupcja, nepotyzm, cwaniactwo, kościół i solidarność. Czyj jest ten cwany Derdziuk? Ale żeby emerytów i rencistów tak w konia robić, to świat nie widział i to razem z Opus Dei.

  48. Marek, 11.48. Bardzo mądrze to napisane. Zawsze z przyjemnością czytam przemyślane Twoje teksty. Staram się reagować i coś dorzucić. Gdy sam coś piszę, zwykle zakładam że tego nikt nie przeczyta, co jak widać sprawdza się prawie zawsze. Sam także nie czytam większości wpisów, autorów których znam z blogu i wiem, że nie mają wiele do powiedzenia. A jest ich zdecydowana większość. Aczkolwiek jest kilku autorów, niestety wielu zniknęło, których cenię i czekam na każdy ich komentarz. Pozdrawiam, tak trzymać!

  49. Sprawa odpłatności jest mocno rozdmuchana, lekarz w swej specjalizacji w większość korzysta z kilkuset medykamentów z odpłatnością, więc po kilku dniach nauczy się które z najpopularniejszych leków jest jak refundowany. Większy problem to lekarze działający na sznurku repów i zapisujący drogie lekarstwa w nadziei na wdzięczność koncernów.

  50. lekarstwo jest od dawna znane. Żrąca całe ciało trucizna, podawana w odpowiednich dawkach -na kawowych posiadówkach -dla wszystkich kreatorów ustawowych POTWORÓW.

  51. Poruszył mnie krótki wpis ET z 12.28. ET pyta się ile kosztuje brak solodnej profilaktyki.

    Od paru dni chodzi mi po głowie, że redaktor Daniel Passent powinien pod znanym wszystkim tytułem swojego bloga umieścić podtytuł o treści: Najważniejsza jest profilaktyka.
    Taki zapis przypomina nam wszyskim minione obyczaje, ale przywiązanie do dobrego;) konserwatyzmu nikomu nie zaszkodzilo.

    Serio mówiąc jest coś przerażjącego w myśleniu i reakcjach społeczeństwa (a zwłaszcza mediów), gdy po jakimś dramacie ludzkim czy gospodarczym, pierwszą reakcją/odruchem jest informacja połączona z odprężeniem, że sprawą zajął się prokurator, bądz, że policja złapała sprawcę (uczucie ulgi na myśl o skutecznej zemście).
    Przez cały proces ustalania winnych (aż do skazania) pomijane są organa i służby, które przygotowały i chwaliły liche prawo. Ktoś zaniechał jego popularyzacji i kontroli jego wdrażania, co przekłada się na duże straty materialne i moralne, bo utrwalają się
    nawyki, które mają znane nazwy w społeczeństwach lepiej zorganizowanych.
    O barbarzyństwie zaniechania profilaktyki zdrowotnej mówi się półgębkiem, a naród prący od sukcesu do sukcesu pogrąża się w mroki dwudziestolecia międzywojennego.

    P.s.
    Tekst ten napisałem żeby się zrehabilitować za wczorajszy wpis wymiksowany przez Redaktora w którym, w jednym zdaniu użyłem trzech gorących słów w obronie Redaktora, a właściwie pewnych zasad, które powinny być obce ludziom przyzwoitym.

  52. W ostatnim wierszu mojego wpisu z 21.23 między wyrazami: które powinny, brak jest ‘nie’.

  53. jasny gwint (21:01)
    Tak jest, zdecydowana większość piszących na tym blogu nie ma nic do powiedzenia i dla zdecydowanej mniejszości (JG i dwa-trzy nieobecne nicki) ich czytanie to strata czasu. Tak trzymać, szkoda że tak późno dotarło to, co ja powtarzam od wielu lat.

  54. Antonius
    3 stycznia o godz. 16:38
    @TJ
    3 stycznia o godz. 13:15

    Mój komentarz

    Ryba się psuje od głowy, to prawda, ale głowa wyrasta z ryby, czyli politycy są z nas. Są mniej więcej tacy sami jak my, tak samo postępują, tak samo pracują, możemy mieć tylko pretensje do nich, że mogliby być bardziej ambitni i honorowi.

    Wracając do tematu listy leków. Lekarze czynią wielkie larum, że im się dokłada rzekomej biurokracji, bo przecież oni są stworzeni tylko „do leczenia”, ubezpieczenia to nie ich sprawa (choć żyją z pieniędzy ubezpieczyciela).

    Warto ich zapytać, czy znają jakiś inny zawód publiczny, gdzie nie ma obowiązku prowadzenia dokumentacji. Odpowiedź może być tylko jedna – wróżka, naplecie byle czego i poszło, a kasa w kieszeni. Wszystkie inne zawody wymagają choćby na karteczce z kajecika zapisania danych, adresu, nazwiska, itd.

    W postawie lekarzy (związków lekarzy) widzę sobiepaństwo, prywatę i samowolę maskowane interesem pacjenta.

    Generalnie związek lekarzy ma swoją partykularną rację odpychając od lekarzy odpowiedzialność za tzw. biurokrację.

    Po pierwsze duża część lekarzy (1/3, 1/4 ?) nie umie sprawnie obsługiwać komputera i nie jest w stanie np. ściągnąć listy lekarstw i jej wydrukować. W takiej sytuacji są dwa rozwiązanie do wyboru – pomoc biurowa i współpraca z lekarzami lub osobiste przeszkolenie. Jedno wymaga pieniędzy, drugie pracy.

    Lekarze totalnie odrzucają wszystkie obciążenia dokumentacyjne metodą na obrazę majestatu zawodowego. A po co się mają męczyć i jeszcze brać na siebie odpowiedzialność? A co sprytniejsi – liczyć swoje straty wynikające z utrudnienia funkcjonowania w układach, jakie znosi ustawa, patrz niżej.

    Po drugie jeśli chodzi o obowiązek wpisywania na recepcie danych o ubezpieczeniu pacjenta, to sprawa ta była znana już od maja 2011 roku, (ustawa z dnia 12 maja 2011 r. refundacji leków i…). Założenia do ustawy były znane związkom lekarzy grubo wcześniej.

    Dlaczego organizacje lekarzy nie zainteresowały się sprawą wypełniania recept, tylko czekały na ostatnia chwilę, na ogłoszenie listy leków refundowanych, która jest tylko aktem wykonawczym do ustawy?

    Dlaczego dzisiaj prezentują postawę całkowicie wyniosłą, odmowną – my lekarze jesteśmy od leczenia, a nie od śledzenia kto ubezpieczony, a kto nie? To jest stosunek do państwa i prawa wybitnie luzacki i dowolny.

    Nie chcą żadnego konsensusu, nie zaproponowali i nie proponują ze swojej strony żadnych narzędzi pomocnych w wypełnianiu recept, a co za tym idzie nie zamierzają brać żadnej odpowiedzialności. Bo tak jest najwygodniej. Nie wykazują żadnej chęci do kompromisu.

    Trwają w ślepym uporze licząc na wymuszenie. A tymczasem aptekarze są zmuszeni do lawiranctwa i niebywałej ekwilibrystyki prawnej, gdy pacjenci zgłaszają się z receptami opatrzonymi słynną samowolną sentencją – „Decyzję o refundacji podejmie NFZ”

    Jeśli medycy chcieli wnosić swoje propozycje, to mieli czasu, a czasu, bo projekt ustawy był wałkowany kilka lat i wiadomo, co się święciło. Dlaczego teraz, w sytuacji podbramkowej rozdzierają szaty, demonstrują rejtańską postawę?

    Nie powiem, że w Ministerstwie zdrowia nie ma bałaganu, ale też i nie sądzę, że w organizacjach lekarskich jest porządek i praca z planem w ręku.
    Nie chciało się przyłożyć do swoich spraw rączek, to teraz zbiera się owoce jakże gorzkie.

    Pzdr, TJ

  55. serdeczne Zyczenia noworoczne .Ja zupełnie z innej beczki.Podczas demonstracji 13 -ego był transparent’Euro macht frei”.Trochę mnie dziwi wyciąganie teraz takich haseł w sytuacji kiedy nie obchodzi się już w styczniu wyzwolenia n.p. Oświęcimia.Studiując historię ostatniej wojny głowię się nad zagadnieniem , kto miał Polskę uwolnic od Hitlera.

  56. Spotkanie premiera Tuska z reprezentacją lekarzy, aptekarzy, a może i pacjentów (?) zakończy się kolejnym sukcesem wizerunkowym szefa rządu. Przeciętny Polak nadal nie będzie w stanie do końca zrozumieć o co naprawdę chodzi w tej grze, a zwłaszcza po co to wszystko było. Lekarze będą zachwyceni postawą premiera, z którym można bez problemu dogadać się, to samo farmaceuci. Premier/minister zdrowia/ rzecznik premiera zapewnią, że dobro pacjenta jest najważniejsze. W absolutnym cieniu, zapomnieni i skrzywdzeni, pozostaną przedstawiciele koncernów farmaceutycznych.
    Nie jestem wróżką, ale wierzę, że ta lekowa chryja naprawdę zakończy się po jednym spotkaniu z Donaldem Tuskiem. Od tego momentu wzorem jedynowładców w Rumunii i Koreii Północnej najzdolniejszy piłkarz wśród premierów będzie mógł korzystać z przywileju używania tytułów…

  57. Ryba, profilatyka? Polecam: Mity współczesnej dietetyki – http://www.stachurska.eu/?p=2925 .

  58. Jasny Gwint, Pana komentarze z pewnością są czytane przez bardzo wiele osób. Przeze mnie również.

  59. Od kilku dni czytam o konflikcie ministerstwa zdrowia i lekarzy. W pewnym momencie nawet wydało mi się, że wiem o co chodzi. Teraz już nic nie wiem. Powstał niesamowity szum informacyjny a wielu – nawet świetnych – dziennikarzy napisało dużo niemądrych i nawet bałamutnych tekstów, które bynajmniej w sedno sprawy nie trafiły.

    Dlatego ja jednego jestem pewien. Ani minister zdrowia, ani lekarze nie mówią wszystkiego. Coś przemilczają. W takim przypadku zwykło się mówić, że „jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze”. Coś mi się wydaje, że właśnie z takim przypadkiem mamy tutaj do czynienia. A argumentacje obydwu stron to tylko zasłona dymna. Arułkowicz straszy koncernami farmaceutycznymi, a lekarze obawiają się „drakońskich kar”, ale wszyscy mają na myśli oczywiście i przede wszystkim dobro pacjenta i absolutnie nic innego.

    Warto jednak przypomnieć, że to chyba od lekarzy często zależy, czy pacjent zapłaci za lek pełną cenę np. 100 zł, lub też tylko np. 3,2 – co pomnożone przez miliony daje w skali krajowej kolosalne, miliardowe różnice. Lekarze temu zaprzeczają i powiadają, że to w aptece się decyduje ile pacjent ma za lek płacić. A w ogóle to nie ich sprawa, tylko NFZ-u. Ale aptekarzy, mają inne zdanie i też protestują!
    Jeżeli sobie to uzmysłowić, to staje się oczywiste, że w dobrym działaniu tej nowej ustawy faktycznie może chodzić o wspólny interes wszystkich. Tyle tylko, że ten wspólny interes niekoniecznie jednak musi być w konkretnym przypadku zawsze zgodny z interesem lekarzy, farmaceutów i nawet pacjentów. Nie mniej – sądząc po zacietrzewieniu obydwu stron – nie ulega wątpliwości, że chodzi chyba o naprawdę duże pieniądze.
    Na Węgrzech od lat trzeba wypisywać na receptach stopień refundacji, a każdy lekarz jest regularnie kontrolowany i jego działalność prześwietlana wstecz. Diabeł jak wiadomo tkwi jednak w szczegółach i nie warto nawet robić porównań, bo za mało wiemy na ten temat, a sami zainteresowani bynajmniej nie muszą mieć ochoty ani interesu w tym, żeby nam to uczciwie wyjaśniać.

    Ta aktualna sytuacja przypomina mi coś – bardzo, bardzo podobnego, – co już wiele lat temu przerabiałem na Węgrzech, jeszcze jak handlowiec, a chodziło wtedy o wprowadzenia kas fiskalnych.
    Debata również była bardzo gorąca, i podobnie osoby postronne też prawdopodobnie nie wiedziały o co tak właściwie w tej kłótni chodzi. Urząd podatkowy zapewniał, że kasy to wygoda dla klientów, którzy mogą mieć pewność, że kwota do zapłacenia została dobrze wyliczona i wydana reszta jest prawidłowa. Związek zawodowy handlowców natomiast zaklinał się, że obowiązek korzystania z takiej kasy nie tylko utrudni, ale wręcz uniemożliwi handlowcom uczciwe zarabianie na życie i groził strajkami. Szczegółowych argumentów pro i kontra była cała masa i nie ma sensu o tym mówić.

    A chodziło po prostu o to, żeby sklepikarz musiał wstukać do tej kasy każdą transakcją – pod groźbą wysokiej kary rzecz jasna – i dzięki temu nie mógł zaniżać swoich obrotów w zeznaniu podatkowym. A praktyka zaniżania dochodów była wtedy absolutnie powszechna i tylko dzięki niej handel detaliczny był w ogóle opłacalny – często nawet bardzo opłacalny.

    Coś mi się wydaje, że obecny konflikt lekarzy i ministerstwa ma podobne podłoże, tyle tylko, że nikomu nie wypada tego powiedzieć głośno i otwarcie zarzucić drugiej stronie ewentualnej – w końcu przecież nijak nieudowodnionej – nieuczciwości.

  60. Jacobsky (2 stycznia o godz. 21:42)
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/12/27/fachowcy-wiedza-lepiej/#comment-216741

    Podpisujac sie pod ta odpowiedzia dana Wieskowi59, ja byl tyle dorzucil

    Od atakowania Polonusow, szczegolnie tych o zmienionych nazwiskach, byl tu swojego czasu niejaki Lizak. Tez przypominal o „realiach” krajowych, ktorych ci „niepatriotyczni” nieplacacze podatkow polskich nie znaja od dziesiatkow lat. To byl jego konik: dowalac nie-Polakom juz, bo to Polonusy som. Antykomusze, no less. No i jeszcze pewnie koszerne. Oraz przebrzydle masony, na dodatek

    Jacobsky juz odpowiedzial Wieskowial, ja dodam uscislenie. Te tzw. polskie realia, ostatnie i nie tylko, dla przecietnie uzdolnionego Polonusa widac, slychac i czuc tak dobrze jak prace najwiekszego na swiecie rozrzutnika obornika Brochard na , pobalcerewiczowo-tanskich polach popegieerowskich.
    http://www.youtube.com/wa…..GMaDvMX1M4

    Siedzacy na kupie nawozu, przecietny krajan nad Wisla nie za wiele poza ta kupa widzi. Dlatego tak wiele ekspertyz, know-how, biznez planow i czesto zwyklego wykonawstwa, musialo nadejsc zza granicy. Nierzadko przy wspoludziale, lub dzieki Polonusom. To w ten sposob przeobrazana przez Pana Ministra RP III stala sie, w stosunkowo krotkim czasie, ‘tygrysem Europy’. Cokolwiek dzisiejsi jej krytycy by nie wymyslali to the contrary.

    Wybrzydzanie na blogach na Polonusow to niewiele ponad slynne ‘a u was Murzynow bija’. Nie bede juz przypominal, skad to rodem jest

  61. Ustawa o refundacji zostala uchwalona w maju, a jej zastosowanie mialo wejsc w zycie od stycznia. Przez 7 miesiecy panowie doktorzy nie mieli nic do powiedzenia, zadnych propozycji, ani na tak ani na nie. Dopiero rokosz wybuchla w polowie grudnia kiedy godzina J byla coraz blizsza .
    Ciekawe dlaczego tak zareagowali ? Moze panowie lekarze sa takimi zwierzatkami, ktore nie obejmuja przyszlosci w dalszej perspektywie i dopiero reaguja jak termin sie zbliza. Albo moze pomysleli sobie; niech tam rzad z Sejmem uchwalaja co im sie podoba, poczekamy, uderzymy w odpowieniej chwili i wtedy cos ugramy ?
    A wszelakie negocjacje to przeciez czysty wymysl niemiecki, glupota prowadzaca do tego, ze niemiecka gospodarka ledwie dyszy przytloczona nieustannymi dogadywaniami sie zwiazkow zawodowych z pracodawcami. Nie bedzie Niemiec nas pouczal – jak to dosadnie powiedzial Rokita – i dorzucil :Nicea albo smierc !

  62. i znowu premier Tusk pokazał ze umie robić zadymy a nie rządzić. Chyba chciał tylko pokazać wyborcom ze on usadzi koncerny farmakologiczne. A wyszło jak ze wszystkim za co się Tusk bierze, od tylu strony.

  63. …dziś głos zabrał dr Radziwiłł i przekonał mnie że zawód lekarza dołączył do listy najbardziej niebezpiecznych profesji, obok nurków, saperów albo linoskoczków cyrkowych. Oczywiście nie chodzi o siniaki, zwichnięcia czy omdlenia, ale ciągłe zagrożenie kryminałem. Dotychczas ścigano lekarzy za błędy lekarskie, a teraz dochodzi zagrożenie uwięzieniem za błędne wpisy do rubryk. Dr Radziwiłłowi wtórował rzecznik PiS, pan Błaszczak. Być może obaj trochę przesadzają, ale jak obecne władze nie zaprzetaną szykan wobec środowiska lekarskiego, to musimy liczyć się z masowym odchodzeniem lekarzy do innych zawodów. Na razie nie zanotowano takiego przypadku, jednak nic nie trwa wiecznie. Pewnego dnia możemy obudzić się w kraju bez lekarzy, za to z nadmiarem znachorów. Przecież tylko nieliczni zdołają załapać się na kursy przekwalifikacyjne organizowane prze Urzędy Zatrudnienia. Arłukowicz powinien wziąć takie coś pod uwagę.

  64. …dziś głos zabrał dr Radziwiłł i przekonał mnie że zawód lekarza dołączył do listy najbardziej niebezpiecznych profesji, obok nurków, saperów albo linoskoczków cyrkowych. Oczywiście nie chodzi o siniaki, zwichnięcia czy omdlenia, ale ciągłe zagrożenie kryminałem. Dotychczas ścigano lekarzy za błędy lekarskie, a teraz dochodzi zagrożenie uwięzieniem za błędne wpisy do rubryk. Dr Radziwiłłowi wtórował rzecznik PiS, pan Błaszczak. Być może obaj trochę przesadzają, ale jak obecne władze nie zaprzetaną szykan wobec środowiska lekarskiego, to musimy liczyć się z masowym odchodzeniem lekarzy do innych zawodów. Na razie nie zanotowano takiego przypadku, jednak nic nie trwa wiecznie. Pewnego dnia możemy obudzić się w kraju bez lekarzy, za to z nadmiarem znachorów. Przecież tylko nieliczni zdołają załapać się na kursy przekwalifikacyjne organizowane prze Urzędy Zatrudnienia. Arłukowicz powinien wziąć takie coś pod uwagę.

  65. We Francji tak to wyglada. Udaje sie do internisty raz na pol roku. Place za wizyte 23 euro. Moja pani doktor pobiera czek, wklada moja karte ubezpieczeniowa do komputera i fruu, wiesc o owych 23 euro elektronicznymi kanalami dociera do francuskiego NFZetu. Po jakims czasie znajduje na moim koncie owe 23 euro, ktore mi NFzet skrupulatnie zwraca.Gdybym byl nieubezpieczony, to i tak pani doktor zbadalaby mnie za te 23 euro, ale oczywiscie niczego nie przeslalaby do NFZetu i z mojego konta na stale ubylaby ta kwota.
    Ze sporzadzona przez pania doktor recepta udaje sie do zaprzyjaznionej bo najblizszej apteki. Recepta jest wazna przez pol roku wiec co jakis czas jak mi sie koncza lekarstwa na nadcisnienie, z ta sama recepta ponownie udaje sie do apteki i otrzymuje kolejna porcje lekow. Poniewaz ubezpieczylem sie dodatkowo w tzw. mutuel(raz na pol roku otrzymuje od mutuel zaswiadczenie, ze wciaz place skladki i to zaswiadczenie raz na pol roku pokazuje w mojej aptece) , wiec lekarstwa otrzymuje za darmo, ubezpieczenie placi bezposrednio aptece, a ja nie musze tym razem fatygowac sie z wypisywaniem kolejnego czeku.
    Oczywiscie Francja jest bogata, ani lagodna okupacja, ani lata ksiezycowej, komunistycznej gospodarki jej nie zaszkodzily. Poza tym wciaz jakies Elfy czy Totale wysysaja afrykanska rope, a nam sie marzy o bezprzewodowym czerpaniu energii z Sahary i gazie lupkowym. Jestesmy biedni i nie stac Polski na takie luksusy, ale czy uporzadkowanie relacji: NFZ- apteka-koncerny farmaceutyczne przy pomocy elektronicznych laczy nie daloby sie jakos wprowadzic. Podobno byly takie proby na Slasku.
    I jeszce jedno. Kiedy pani doktor przepisala mi lekarstwa, w aptece zapytano mnie czy zgodze sie na tansza wersje tzw. generique. Upewnilem sie, czy to lekarstwo rozni sie od tego przepisanego na recepcie i kiedy pani magister stwierdzila, ze nie ma roznicy. Zgodzilem sie. Pozniej pani doktor przepisywala mi te tansza wersje. A ja nie moglem sie nadziwic, ze apteka sama z siebie rezygnuje z zysku, ktory moglaby osiagnac sprzedajac drozsze leki. Musi co tamtejszy NFzet dobrze kontroluje apteki i te za sprzedawanie tanszych lekarstw maja jakis bonus.

  66. telegraphic observer, 21.36. Dawnej czytałem Twoje teksty, do czasu aż dostrzegłem, że nie znajduję w nich żadnych treści, za wyjątkiem pustej gadaniny, mędrkowania, szyderstwa z innych i braku elementarnej wiedzy poza kilkoma sloganami z przebrzmiałej doktryny. Wyszydzasz do „spokojnego” tzw pozostałości z PRL, jakbyś nie wiedział, że wszyscy tu żyjący z tego okresu chcąc nie chcąc się wywodzą /za wyjątkiem tych co wybrali wolność/ i wielu z nich wniosło do nowych warunków potężny dorobek intelektualny, artystyczny, bogate biografie i zasoby szczęścia osobistego. Zdecydowana większość łatwo przystosowała się do nowych warunków włączając się do jego wzmocnienia. Wnieśli oni także ogromny, może największy w naszej historii, jak to nazywasz „kapitał ludzki”, niestety skutecznie zniszczony lub roztrwoniony przez nowe ekipy nieudaczników solidarnościowych, którzy z tej procedury stworzyli doktrynę rządzenia trwającą niestety do dziś. Innej nie posiadają, co widać gołym okiem.

  67. Krakowscy kołtuni wyłudzają pieniądze. http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/lawina-pozwow-ws-balic-nie-do-wytrzymania,1,4988780,region-wiadomosc.html
    Mój dom znajduje się na podejściu do lotniska Balice i średnio licząc dostrzegam przelatujące samoloty nie częściej niż raz na godzinę. Często bywam w Anglii w okolicach Windsoru, Ascot i innych ekskluzywnych miejscowości położonych na podejściu do lotniska Heathrow. Ogromne samoloty podchodzą i startują co kilkadziesiąt sekund i nawet królowa przebywając w swoim zamku nie robi z tego problemu. A nas kołtunom pękają mury. Szkoda, że nie głowy.

  68. Zosieńka
    4 stycznia o godz. 8:40
    W Polsce mozliwe jest wykonywanie zawodu bez przygotowania zawodowego. Szkody sie nie licza. Przykladm jest dyktator Donek Tusk i jego tumanski nie-rzad. A wiec znachor moze byc lekarzem.

  69. @Zosieńka
    4 stycznia o godz. 8:40

    Cieszę się, że Twój komentarz ukazał się we „wzmocnionej” wersji (dwa razy). To pozwala mi lepiej zrozumieć tragiczny los polskich lekarzy (bowiem „repetitio est mater studiorum” – jak mawiają Rosjanie). Nie chcę sobie szargać nerwów i na wszelki wypadek nie słuchałem tego pana. Myślę, że ta niesłychanie brutalna nagonka na lekarzy (próba narzucenia odpowiedzialności za czyny) spowoduje, iż przestaną prowadzić prywatne gabinety (tam muszą słuchać NFZ), więc ze znacznie większą ochotą będą nas leczyć na państwowej, głodowej posadzie. Oni to zrobią dla dobra pacjenta, bo ich zajęcie to nie zwykła praca, tylko powołanie. Przecież nie chodzi im i nigdy nie chodziło o pieniądze – przenigdy!!!
    To tylko złośliwcy mówią, że jeśli nie wiadomo o co chodzi to…itd. Oni się poświęcają, począwszy od szturmu na studia medyczne. To naprawdę najszlachetniejszy element ludzki naszych czasów poza parlamentarzystami.
    Jako bezbożnik nie wymienię równie szlachetnych i bezinteresownych „Sług Bożych”, bo jakoś nie mam do nich pełnego zaufania, poza proboszczem Antonim Wójtowiczem z TV i Don Matteo w obu wersjach językowych.

  70. Dlaczego organizacje lekarzy nie zainteresowały się sprawą wypełniania recept, tylko czekały na ostatnia chwilę, na ogłoszenie listy leków refundowanych, która jest tylko aktem wykonawczym do ustawy?

    Dlaczego dzisiaj prezentują postawę całkowicie wyniosłą, odmowną – my lekarze jesteśmy od leczenia, a nie od śledzenia kto ubezpieczony, a kto nie? To jest stosunek do państwa i prawa wybitnie luzacki i dowolny.
    ————————-
    1. Zarówno w trakcie pracy nad samą tzw. ustawą refundacyjną (na etapie sejmowych prac komisyjnych), jak i już po opublikowaniu I listy leków refundowanych zgłaszane były liczne zastrzeżenia i poprawki ze strony wszystkich zainteresowanych, w tym przedstawicielstw zwiazków i samorządów lekarskich. Niestety, znakomita większość z nich była skutecznie torpedowana i odrzucana przez większość rządową na zasadzie „grochem o ścianę” i „gadaj zdrów”.

    2. W efekcie obstrukcji projektodawcy (Min. Zdrowia), totalnego lekceważenia głosów krytycznych, braku woli ze strony byłej minister zdrowia E. Kopacz do dialogu i wypracowania ustawowego kompromisu, powstała ustawa bez uwzględnienia wielokrotnie zgłaszanych poprawek wedle zasady „my tu teraz rządzimy i nikt nam nie podskoczy”.

    Taki jest właśnie stosunek obecnie rządzącej ekipy do opozycji, taki jest stan kultury politycznej, taki poziom dyskusji merytorycznej, takie jest sobiepańskie, warcholskie, luzackie i niefrasobliwe podejście tego – pożal się Boże – rządu do spraw wrażliwych społecznie i drażliwych. To jest rząd arogancji i braku kompetencji.

  71. ….Często bywam w Anglii w okolicach Windsoru, Ascot i innych ekskluzywnych miejscowości położonych na podejściu do lotniska Heathrow. Ogromne samoloty podchodzą i startują co kilkadziesiąt sekund i nawet królowa przebywając w swoim zamku nie robi z tego problemu. A nas kołtunom pękają mury. Szkoda, że nie głowy….

    napisal JG nie wiedzac co pisze. Miejscowosci lezace obok startujacych i ladujacych samolotow nie sa ekskluzywne (byly). JW nie zna sytuacji we F/M, Schönefeld etc.. oraz nie „czytal” o masowych demonstracjach i ich skutkach. Koltun JG nie wie nic o skutecznych inicjatywach obywatelskich, nie wie rownez nic o koniecznych (nieskutecznych) inicjatywach (protestach) obywatelskich. Koltun JW powinienen kupic sobie dom obok autostrdy lub lotniska, potem dokonac proby mieszania w nim, a gdy to oakze sie niemozliwe dokonac proby sprzdania tegoz, szczegolnie po zbudowaniu drugiej nitki (rownoleglej) autostrady (Montpellier) lub trzeciego psa startowego (F/M) . Mury pekaja od gwintowego gadania….!!!

    ET

  72. Krolowa jest GB autorytetem przy budowaniu lotnisk….twierdzi Jasny Gwint…

    ET

  73. Lewy
    4 stycznia o godz. 9:17
    Oczywiscie Francja jest bogata, ani lagodna okupacja, ani lata ksiezycowej, komunistycznej gospodarki jej nie zaszkodzily…
    ..NFZ- apteka-koncerny farmaceutyczne przy pomocy elektronicznych laczy nie daloby sie jakos wprowadzic. Podobno byly takie proby na Slasku.
    ….
    —————————————————————————————————–
    Podstawy komunikacji elektronicznej we Francji dano w pierwszej polowie lat 60-tych, kiedy owczesny prezydent de Gaulle uznal komunikacje ( w szerokim pojeciu tego slowa) za kierunek priorytetowy. W Polsce wolimy pomniki , rocznice i protestowac tez wbrew racjonalnym przeslankom.

  74. ET
    4 stycznia o godz. 12:01
    Często bywam w Anglii w okolicach Windsoru… …napisal JG ….
    ……………………………………………………………………………………………………………
    Bedac w okolicach Buckingham Palace („bycie” trwalo 2-3 godziny) nie slyszalem huku przelatujacych maszyn (nie bylo zadnej parady ;-) ), co do uciazliwosci spowodowanej haslem przelatujacych samolotow nad okolicami w poblizu lotniska, podzielam w pelni panska opinie.
    PS. Ascot(Royal Ascot) lezy w hrabstwie Berkshire i nie nalezy mylic z innym Ascot lezacy w poblizu Londynu, ktory byc moze mial na mysli „JG”.

  75. Pan Cichocki, Minister SWiA na konferencji prasowej podkreślił odchodzenie od kierowania się wyłącznie statystyką w ocenie skuteczności policji, w czym celował zdymisjonowany komendant policji, wrocławianin Andrzej Matejuk. Stąd bywało, że zdesperowany policjant sam sobie wypisywał mandat, żeby nie „podpaść” zwierzchnikom za słabe wyniki.
    Minister Cichocki powiedział, że w tej ocenie powinno uwzględniać się również odczucia społeczeństwa, czy jest bezpieczniej, czy nie.
    Gdyby takim kryterium kierowali się twórcy chaosu farmakologicznego, to by go nie było.
    W tej całej sprawie o nazwie:100% odpłatności za leki, obok nieudolności rządzących i nieumiejętności zapanowania nad podległym im aparatem urzędniczym (MZ i NFZ) zapomina się, że obywatel jest klientem, który w tym układzie wywiązuje się z umowy – bo płaci składkę.
    Jeśli nie płaci, to cała sprawa go nie dotyczy. Jest wówczas poza systemem ubezpieczenia zdrowotnego.
    Jeśli płaci składkę, to ma być obsłużony przez całą służbę zdrowia, stosownie do obowiązujących procedur, wymaganych standardów i aktualnych możliwości oraz przy ustalonej odpłatności za leki i ponadstandardowe procedury.
    Ubezpieczony płaci rocznie 108% podstawy wymiaru, tj. swojego ponad miesięcznego wynagrodzenia dla pełnoetatowców (12 x 9% wymiaru).
    To są duże pieniądze i płacący powinni być leczeni oraz nie niepokojeni zawirowaniami biurokratów.
    Realnie, w tych dniach każdy pacjent płaci za leki 100%, bo skąd apteka ma wiedzieć jak refundacja choremu się należy, jeśli w stosownej rubryce recepty nic nie ma, tylko odcisk słynnej pieczęci.
    Zachęty biurokratów w NFZ, żeby zwracać się do nich w przypadku braku refundacji w APTEKACH są śmieszne, bo nie uwzględniają KOSZTÓW dochodzenia należnych uprawnień. Trzeba zadzwonić do NFZ, jechać po historię choroby, potem do Oddziału NFZ, itd. Jeśli różnica dotyczy kilkudziesięciu złotych, to nikt tego nie zrobi, zwłaszcza jak jest osłabiony chorobą i starszy i leki się mu kończą, bo koszty dojazdów przekroczą odzyskiwane kwoty.
    Dlaczego rządzący uczciwie nie powiedzą, że chodzi im o stopniowe odchodzenia od wszelkich refundacji leków i drogich procedur leczniczych w kierunku stopniowej i bardzo taniej (bo już bez ingerencji lekarza) – eutanazji osób starszych i schorowanych, do tego często samotnych!
    Wybory dopiero za 4 lata i wielu obecnie poszkodowanych zamieszaniem, starych i chorych ludzi ich nie doczeka, więc można ich zlekceważyć. Tylko że aktualnie młodzi i zdrowi nie wiedzą, że raz zepsuty system też ich kiedyś dopadnie i sponiewiera.
    To nie jest dziki kraj, jak mówił przed laty jeden z ministrów rządu Tuska, to jest kraj dla młodych i zdrowych, w którym zaczyna obowiązywać selekcja naturalna. Do tego młodzi mogą wyjechać za pracą i lepszą opieką socjalną z naszej zielonej wyspy.
    Słabi muszą odpaść, a i budżet zaoszczędzi. W dodatku starych i chorych ludzi jest zbyt wielu.
    Prawdopodobnie dopiero w maju, 9 milionów emerytów i rencistów dostanie zwaloryzowane kwotowo o 71 zł BRUTTO swoje świadczenia.
    Co na to zwolennicy liberalnej gospodarki?
    Przedstawiciel polskich kapitalistów, Pan Jeremi Mordasiewicz z PKPP Lewiatan wyraźnie stwierdza, że jest to naruszenie podstawowej zasady systemu emerytalnego, zgodnie z którą każdy emeryt ma otrzymywać tyle, ile włożył do systemu. Zasadne jest zatem pytanie: kto nami rządzi?
    Czyżby u władzy byli komuniści, zwolennicy zasady „wszystkim po równo”?
    Do tego rządzący okazują się ewidentnymi nieudacznikami, nieczułymi na krzywdę ludzką, jakby sami byli nieśmiertelni. A to tylko jeszcze niecałe 4 lata stosowania przez nich centralizmu biurokratycznego, odmiany centralizmu demokratycznego – zasady obowiązującej w byłej KIEROWNICZEJ SILE NARODU PZPR.
    Najgorsze jest to, że ja głosowałem na tych nieudaczników – populistów z PO, którzy okazali się po wyborach ordynarnymi darwinistami! Silni przetrwają.
    Straszne.

  76. Szanowny Gospodarzu

    Nie ma kryzysu „farmakologicznego” bo farmakologia to nauka o lekach i ich działaniu a nie o sprzedawaniu i refundacji leków. Czasem skrót myślowy warto sobie darować.

    Kryzys dotyczy złego prawa (sama ustawa jest napisana strasznym językiem), i oporu (zgodnego z prawem) przeciwko ponoszeniu kosztów (kar) za nie swoje winy.

    Lekarz nie ma żadnej możliwości ani potrzeby sprawdzania czy pacjent jest ubezpieczony, bo np. pracodawca nie przelał składek, dziecko ubezpiecza urząd a nie rodzice a renciście cofnięto uprawnienia.

    W ustawie jest sporo błędów terminologicznych np. „uzasadnione względy medyczne” (jakie? przez kogo uzasadnione? kiedy uzasadnione?) czy leczenie wg Charakterystyki Produktu Leczniczego, a może dodamy jeszcze takie cudo jak „placówka ochrony zdrowia puiblicznego” (co prawda z innej ustawy – chodzi o aptekę). Bełkot i nieprecyzyjne sformułowania w akcie prawnym, za które odpowiada Sejm – nie minister, bełkot i pomieszanie pojęć w aktach wykonaczych – to już minister, Pani Minister. Powielaczowe „prawo” Prezesa NFZ i „informacje” zamiast rozporządzeń. To dopiero składa się na bałagan, za któy lekarze nie mają ochoty płacić.

    BTW kara za „źle” tzn. z niewłaściwą refundacją wypisane recepty może w ciągu miesiąca osiągnąc kwoty rzędu kilku do kilkuset tysięcy zł dla pojedynczego lekarza. I od tej kary nie ma odwołania.

    Nie chcę się zbytnio rozpisywać, ale mamy do czynienia z syutuacją, gdy ignorancja i arogancja władzy natrafiła na opór lekarzy. Pacjenci powinni skierować swe pretensje do swoich posłów, którzy głosowali za tą ustawą i do Pani minister (nie ministerstwa), który tę ustawę przygotowało. Chęci pewnie miała dobre, ale wykonanie …
    Nawiasem mówiąc jest to kolejny przykłąd jak władza wykonawcza (minister) pełni funkcje władzy ustawodawczej i jakie są tego skutki, ale to już całkiem inna bajeczka.

    Zyczę zdrowia w Nowym Roku

  77. @ jasny gwint

    Dziękuję za miłe słowa. Ja także zawsze czytam Ciebie, także lektury, które polecasz, i uważam twoje rzeczowe teksty za jedne z najistotniejszych na tym blogu – nie żebym chciał tu komukolwiek ujmować, gdyż wysiłek wszystkich Blogowiczów doceniam oraz szanuję, bez względu na ich światopogląd i to, czy się z nimi zgadzam, czy nie, ale sądzę, że jako jedna rodzina ludzka, obejmująca cały świat, w obliczu ewidentnie nadchodzącej katastrofy nie mamy już czasu na pustosłowie, na gadanie o niczym, sprawy bowiem zaszły zbyt daleko w różnych aspektach naszego życia, abyśmy wciąż mogli przechodzić nad nimi do porządku dziennego udając, że nas nie dotyczą.

    Powinniśmy rozumieć, że to wyłącznie my, poprzez swoją bierność, brak zainteresowania rzetelną informacją, przymykanie oczu oraz milczenie ponosimy odpowiedzialność za to, że społeczeństwo polskie można dzisiaj bezkarnie okradać już chyba ze wszystkich surowców, także z gazu, zatruwając przy tym środowisko naturalne i marnotrawiąc gigantyczne ilości bezcennej wody pitnej; że zagraniczne OFE mogą bezkarnie okradać nasz budżet (bo nie budżet rządu przecież, który jest maleńką częścią nas) oraz polskich emerytów; że obcy kapitał, zbity zwykłym złodziejstwem może niewolić naszych obywateli niesprawiedliwym, oszukańczym długiem, ciągnąc horrendalną lichwę odsetkową sięgającą de facto ca. 90% rocznie (!) z kilku milionów Polaków obciążonych kredytami w koszernych Frankach, a obce wojska oraz służby specjalne mają tu znowu więcej do powiedzenia, niż nasze własne; że szkoły realizują programy ogłupiające nasze dzieci, a nasze urzędy działają przeciwko nam; że jako państwo trwamy w otwarcie zbrodniczych sojuszach, i że realizujemy barbarzyńskie misje wojskowe hańbiące polskie wojsko oraz nas samych, jako obywateli – to wszystko nasza demokratyczna wina.

    Dziś Financial Times pisze o rzekomym konstytucyjnym zamachu na Węgrzech, i żadnego rzeczowego, polemicznego komentarza w mainstreamie nie należy się w tej sprawie niestety spodziewać. A czym tak bardzo zawinił premier Victor Orban? Otóż nałożył podatki na zagranicznych bankierów i zarzucił im, że doprowadzili do ruiny Europę oraz Węgry, że uspołecznili straty, a sprywatyzowali zyski, potępił bolszewizm, opodatkował zagraniczne hipermarkety oraz korporacje, zmniejszając jednocześnie opodatkowanie małego węgierskiego biznesu, odrzucił dyktat MFW, ogłosił możliwość spłaty kredytów we Frankach po uczciwym kursie (Węgrzy zostali wmanewrowani w te kredyty po kursie ca. 150 Forintów za Franka, a dziś kurs wynosi niemal 260 Forintów – nie trzeba być ekonomistą, żeby wyliczyć rzeczywiste oprocentowanie, pamiętając oczywiście, żeby dodać do tego jeszcze oprocentowanie wynikające z umowy z bankiem, sięgające 15% ), nie ugiął się nawet pod szantażem oszukańczych agencji towarzyskich, przepraszam – ratingowych, jawnie grożących Węgrom scenariuszem greckim. Europie tylko należałoby życzyć, żeby wszyscy jej przywódcy mieli takie winy, jak premier Orban.

  78. Antonius 11.22
    Masz racje. Nikomu sie w ostatnich latach tak w Polsce nie poprawiło finansowo jak lekarzom. Ale ta chciwa kasta szantażystów, która udaje że nie wie że każdy emeryt i kazde dziecko sa w Polsce ubezpieczone, bierze pacjentów na zakładników, żeby sie bardziej nażreć .
    Ps. Mój lekarz jest w porzadku, wie jak wypełnic każda receptę, ale ci gangsterzy z Zielonej Góry powinni byc pozbawieni prawa uprawiania zawodu i przekwalifikowani na salowe ! W TVN był wywiad z lekarzem z Wisły który przed kamerą stwierdził że przysiadł nad ustawą i przez kilka godzin dokładnie rozpisał sobie wszystkie stopnie refundacji które mu były potrzebne. Geniusz jakiś czy co ?

  79. Marek 13.44
    Co ty wiesz o Wegrzech żeby sie wypowiadać i piać z zachwytu niczym Kaczynski !
    Mieszkasz w Budapeszcie czy co ?
    Najpierw sie dowiedz od madrzejszych od siebie, poczytaj coś co tam sie dzieje, a potem pisz.
    Tu nie chodzi o OFE, ani o francka S. który Wegrzy sobie wybrali NIE POD PRZYMUSEM, tylko chcieli być tacy cwani , lecz o wprowadzanie krok po kroku faszyzmu w państwie walącym sie gospodarczo , i łamiacym zasady demokracji.

  80. TJ
    3 stycznia o godz. 13:15
    Państwo jako sprawca afer i uprzykrzacz życia obywateli
    ………………………………………………………………………………………………………………
    Bardzo dobry komentarz ujmujacy sedno sprawy.

  81. Orteq,

    nie jest moim zamiarem pouczać kogokolwiek. Mam dość nauczania na codzień i ostatnią rzeczą, na jakiej mi zależy, to udzielanie lekcji mieszkającym w Polsce. Z tym że niektórzy biorą dzielenie się obserwacjami o sposobach rozwiązywania problemów podobnych do tych, z jakimi boryka się Polska jako pouczanie. Można i tak , tylko po co ? Nie wiem, być może jest to oznaka jakiegoś przewrażliwienia, tego polskiego przerośniętego, lecz wciąż niedożywionego ego narodowo-patriotycznego ? Ja też na taki syndrom cierpiałem na początku życia na obczyźnie, ale wyleczyłem się z niego (chyba…) dość szybko.

    Zarzuty takie jak te, sformułowane przez wieśka59 czy dalej, w tym samym duchu, pod poprzednim wpisem przez Torlina, są o tyle dziwaczne, że wirtualny świat nie stanowi dziś żadnej przeszkody w uczestniczeniu w życiu i w wydarzeniach jakiegokolwiek kraju, jeśli tylko ktoś chce tego doświadczyć. Obaj w/w Blogowicze interesują się jako żywo tym, co np. powinni zrobić Amerykanie i ich prezydent, inni opisują ze swadą jak to fajowsko w Chinach jest. I bardzo dobrze ! Dlaczego więc ja, który spędził w Polsce (peerel) wciąż większość swego nic nie znaczącego życia, prawie do finałowego gwizdka, dlaczego mam siedzieć cicho w sprawach polskich jeśli te sprawy mnie żywo interesują, zaś państwo polskie zachęca takich jak ja do udziału w sprawach Polski ? Swoje odbębniłem pod tym względem. Organizowanie imprez promujących pewien wycinek kultury polskiej – wspaniale pozwala poznać polską rzeczywistość nawet przez Ocean, skoro dziś wiele spraw można załatwić z polskim urzędem lub z polską firmą przez e-mail czy faks ? To oczywiście wiedza wycinkowa, ale nie mniej… Resztę załatwia codzienny kontakt z przekaziorami, dzięki internetowi. Innymi słowy: czy ja muszę wdepnąć w psią kupę na warszawskiej ulicy, żeby tą (jedyną) drogą nabyć prawo do wypowiadania się o sprawach polskich ?

    Aha, mam płacić podatki w Polsce, nabyć tą drogą prawo do wypowiadania się o sprawach polskich (nie tylko na blogach czy u cioci na grillu, ale również w wyborach), i płacenie podatków będzie miarą mego prawdziwego patriotyzmu. Swoje zdanie na temat takiej wizji patriotyzmu wyraziłem w poprzednich wpisach.

    Pozostały chyba tylko psie kupy.

    Przy okazji następniej, corocznej wizyty w Ojczyźnie z pewnością będę miał okazję powdeptywać sobie na nutę patriotyczną.

    Pozdrawiam i dziękuję za uwagi.

  82. Lewy,
    Tak jak we Francji o czym piszesz jak i w wiekszosci cywilizowanych krajow sluzba zdrowia dysponuje scentralizowanym systemem komputerowym. U mnie / Australia/ wyglada to jeszcze prosciej gdyz nie musze nikomu placic. Podaje recepcjonistce swoja plastykowa karte Medicare i po zakonczonej konsultacji skladam swoj podpis .Systemem objeta jest takze siec aptek i oplaty za lek i ewentualne refundacje z Medicare to sprawa kilkusekundowej operacji komputerowej .Ale jak powiedzialem na wstepie, dotyczy to krajow cywilizowanych.
    Pozdrawiam

  83. Dla uporządkowania //nie wiem czemu tak grubo//
    Chciałbym zapytać
    1- Jeśli lekarze to zawód takiego ryzyka jak głosi to p. Radziwil //z ktorych to radziwiłów ?//
    to ilu z nich przekwalifikowało się do tych łatwych , miłych i lepiej płatnych ?
    2-Jeśli tak strasznie nękamy prawnie zawód lekarski i nakładamy kary za winy nie popełnione to ilu lekarzy pozbawiono prawa wykonywania zawodu z tego powodu że ucięto nogę zdrową zamiast chorej -AUTENTYCZNE
    3- Jeśli niesłusznie karamy ludzi za czyny przez nich nie popełnione to ilu lekarzy obecnie odbywa kary więzienia za wystawianie np ŚWIADECTWA CHOROBY PRZESTĘPCOM.
    Ukłony z przeprosinami za wytłuszczenie

  84. cóż Bartosz Arłukowicz jest ministra zdrowa, cóż tu pisać ta dziedzina wymaga regulowania, zmian.,a lekarstwo także jest terapia,nawet skuteczna terapia, A ZMIANY W SŁUŻBIE ZDROWA które Powinni być nawet wygodnie dla pacjenta, korzystnie dla pacjenta, cóż tu pisać każdy człowiek chce i dąży do szczęścia, cóż uregulować system na rynku ubezpieczeniowym medycznym, zęby się opłacało być ubezpieczeniowym, i zeby pacjent wygodnych warunkach się leczył, cóz tu pisac na blogu Polityki jest wiele ciekawych i interesujących wypowiedzi,komentarzy,i wiele słusznych racji, cóż tu pisać oby było zdrowie, i także szczęście

  85. jasny gwint (9:52)
    A jednak trochę Ci zajęło odkrycie u mnie braku elementarnej wiedzy – bym się do tego nie przyznawał wprost. Z kolei ja nie mogę rozgryźć Twoich dowcipów, owszem śmieję się, ale sensu nie łapię, może p. Teresa pomoże mi i wyjaśni, czy Kwaśniewski to ten Mongoł, a Miller to ruski mużik, co mu żone gwałcą, czy na odwrót?

    Mnie chodziło zawsze o to, że Ty, p. Teresa i jeszcze by się ktoś znalazł, reprezentujecie linię polityczną, którą popiera pół procenta wyborców w kraju, a jeszcze mnie za granicą. I dziwi mnie, że żądasz aby red. Passent i za nim pół blogu do tej linii się przyłączyli. A bądźże sobie ekscentrykiem postpeerelowskim i antyUSraelskim, ale nie domagaj się entuzjastycznego poparcia u blogistek i blogistów.

    Jedną dziwną manierę dostrzegam. Cokolwiek krytycznego napiszę, to jest to „wyszydzanie”, nic nie robię oprócz mędrkowania, tylko „wyszydzam”, np. PRL (cóż tu wyszydzać po latach?). Ty na krytykę PRL reagujesz jak byk na czerwoną płachtę, a to przecież już zamierzchła historia, i cała masa pozostałości realnych i mentalnych. Oczywiste jest chyba, że pewne nawyki myślowe z minionej epoki należałoby odrzucić, że przeszkadzają one w modernizacji kraju. Ale Ciebie to nie interesuje, Twoja filozofia jest – nie wyszydzając, lecz cytując dosłownie – „im gorzej, tym lepiej”: im gorzej na tym świecie, tym lepiej dla Ciebie i Twojego samopoczucia. Czyż tak nie jest?

  86. Micjur z 3 stycznia o godz. 12:52
    Oczywiście zgadzam się z Twoimi wnioskami dotyczącymi dętego, medialnego jedynie charakteru afery lekowej. Ale muszę się odnieść do zarzutu, że znęcam się nad blogowymi emerytami wpatrzonymi bezkrytycznie w telewizory.
    Moje komentarze nie są wyrazem jakiegoś buntu pokoleń, bo liczę już dobrze ponad pół wieku. Sto lat temu, licząc statystycznie od ponad 20 lat, nie powinno mnie już być na świecie. Wg rocznika statystycznego z 1936 roku cztery lata temu powinienem zejść z tego łez padołu. To, że żyję tak długo – samodzielnie, bez wykanczających finasowo, psychicznie i somatycznie kontaktów z systemem ( w tym przypadku orwellowską tzw ochroną zdrowia) – wynika tylko z dobrych genów, umiejetności unikania wykańczej fizycznie i intelektualnie pracy, przymusu rodzinnych, toksycznych zachowań i zgubnych cywilizacyjnych nawyków. Po prostu tak jak po trzech dniach picia zapala mi sie czerwona lampka sygnalizując by przestać i odespać, tak po trzech dniach patrzenia w TVN24 owa lampka sygnalizuje, by telewizor wyłączyć, bo szkodzi. Wyłączyłem go kilka lat temu i odtąd moim jedynym lekiem stała się pełnopłatna aspiryna Bayera choć wczesniej sowicie płaciłem za wykup rozmaitych, refundowanych recept. Tak więc moje komentarze adresowane do emerytów – blogowiczów nie są wyrazem agresji czy kpiny ale po prostu dobrą radą – ” nie dajcie się ogłupić, uzależnić, bo to Wam zaszkodzi”. Jesteście bowiem do uzależnienia od systemu predestynowani.
    Po pierwsze emeryci, statystycznie rzecz biorąc, są najwiekszymi konsumentami leków. Cały system państwowej opieki zdrowotnej nakierowany jest właśnie na kompleks emerytalno – rentowy.
    Po drugie emeryci jak żadna inna grupa społeczna skazani są na przekaz medialny. To tylko Wy płacicie za te bzdury, które wam wmawiają.
    Po trzecie tylko starsi ludzie, pamietający njeszcze PRL, wychowani w tym systemie żyją iluzją, że mają na cokolwiek wpływ – np za sprawą aktu wyborczego. Ten idealizm jest niestety wypadkową osłabienia systemu nerwowego – charakterystcznego dla naszego wieku. No ale z tym regresem psychicznym można walczyć np odbywając podróże, zakochując się w młodych dziewczętach, rozwiazując krzyżówki, zadania matematyczne czy czytając książki. Ten wysiłek jest dla naszego zdrowia lepszy niż gnuśne, otepiające patrzenie w pudło
    Micjur, tylko taka było przesłanie mego komentarza.
    Staruszku, oczywiście przyjmuję twoje zarzuty. Ale moim zdaniem jedynym pytaniem na które powinniśmy sobie odpowiedzieć przy okazji kolejnego (które już?) kryzysu lekowego jest – Dlaczego pełnopłatne leki w Republice Czeskiej są tańsze aniżeli ich refundowane odpowiedniki w RP? Tyle tylko, że na ten temat nikt z leczącymi swe schorzenia rodakami dyskusji nie prowadzi
    Pozdrawiam

  87. Marek
    4 stycznia o godz. 13:44
    Oczywiscie media klamia w sprawie Wegier. Wrzeszcza ze Orban wprowadza zmiany ktore ulatwia rzadzacej partii skoncentrowac wladze. Ale media milcza ze dyktator Donek Tusk juz to zrobil, skoncentrowal wladze jeszcze bardziej niz Orban. Media wrzeszcza ze Wegry sa zadluzone do 80% PKB wskazujac ze to zasluga Orbana. Co jest oczywistym klamstwem bo za zadluzenie Wegier odpowiedzialne sa glownie poprzednie rzady. Orban zamierza postawic za to dwoch poprzednich premierow przed sadem.
    Bo czas najwyzszy zaczac rozlicac lajdakow ktorzy kupowali sobie kadencje na koszt przyszlych pokolen. Nie ma nic bardziej podlego od zniszczenia zycia newet tym co sie jeszcze nie urodzili. Mam nadzieje ze dojdzie do takich rozliczen rowniez w Polsce. Wszyskie solidarne ekipy kwalifikuja sie pod sad.

  88. Argument lekarski – lekarz nie ma potrzeby sprawdzania ubezpieczenia – jest całkowicie prawomocny uzasadniony, moralnie słuszny

    Cytat z argumentacji lekarskiej:

    „Lekarz nie ma żadnej możliwości ani potrzeby sprawdzania czy pacjent jest ubezpieczony, bo np. pracodawca nie przelał składek, dziecko ubezpiecza urząd a nie rodzice a renciście cofnięto uprawnienia.”

    1) Lekarz nie ma żadnej możliwości. No żadnej, powiadam wam, za co nas każecie? Jakieś kwitki pacjenci nam wciskają ale po co to nam.

    2) Lekarz nie ma potrzeby. Po prostu nie ma takiego zapotrzebowania. I co nam zrobicie?
    A w ogóle to ustawa jest źle napisana, straszny język. My jesteśmy nierozważni? To wy jestescie arogantami i ignorantami, my tylko bronimy interesu pacjenta i państwa prawa.

    Strona lekarska brnie w absurdy zastępczo krzycząc o strasznym języku, nieuctwie autorów ustawy i arogancji władzy.
    Odmowa wykonania prawa, obywatelskie nieposłuszeństwo, w tym upatrują panowie zrzeszeni swoją szansę, by choć w części obronić status quo, który został już dość zdemolowany przez tą prostowłosą szlindrę na wysokim etacie.

    Pzdr, TJ

  89. Jacobsky (14:43)
    Ważne i wielce informujące słowa o kondycji „wyjechanych” z Polski (wg. nomenklatury mag) podaje Jacobsky właśnie, więc je wytłuszczę:

    Przerośnięte, lecz wciąż niedożywione ego narodowo-patriotyczne Polaka, ja też na taki syndrom cierpiałem na początku życia na obczyźnie, ale się wyleczyłem.

    Z dalszej części wnoszę, że Polonus wyjechany, aby nabyć prawa wyborcze winien w trybie wiosennych odwilży powinien przyjechać na ojczyzny łono i powdeptać się w przaśność przerośnięto-niedożywioną, obowiązkowo w połącznie z topieniem Marzanny, pochodami majowymi i procesją na Boże Ciało. Takie minimalistyczno-tradycyjne wymaganie się stawia. Może Jacobsky podoła?

  90. Wpisy TJ’a, nie dość że są z pogrubionym tytułem i szyderską treścią, to jeszcze nabierają krótkości, w sumie dosadności. Słuchałem rozmowy red. Kublik z lek. med. Radziwiłłem (księciem czworga imion: Konstanty Mikołaj Melchior Maria). Nie podoba mu się nakładanie na lekarzy obowiązku uczciwości zawodowej pod groźbą odpowiedzialności, raptem jeden artykuł ustawy i tylku punkt 8. Oraz domaga się wprowadzenie karty ubezpieczonego jeśli lekarz ma wiedzieć, czy pacjent jest ubezpieczony – he, he, minimalista z księcia R.

    Oczywiście cały ten bajzel dałoby się oczyścić, czyli usiąść do stołu i wynegocjować z detalami włącznie. I rządy już tego próbowały wiele razy. Ale się nie daje wstać od stołu bez kaca, za to z jakimkolwiek uzgodnieniem. Więc pozostaje gra na przerzucanie się artykułami i groźbami strajku. Aż trudno się zorientować w tych nieustępliwościach, co było najpierw: KrK czy NIL?

  91. @absolwent
    4 stycznia o godz. 14:10

    Widać nie byłeś pacjentem w szpitalu. Pomysł przekwalifikowania lekarza na salową jest straszny w skutkach. Aby żyć godnie, musiałby nadal mieć kilka a może i kilkanaście etatów. Wiesz jaki byłby brud w szpitalach, obsługiwanych przez takiego absolwenta (medycyny)? Kto opróżniłby mi kaczkę?

  92. telegraphic observer, 15.24. Zapętliłeś się w miazmaty. Postawę taką Michnik niedawno nazwał „antykomunizmem bolszewickim”. Zamiast mieszać Kwaśniewskiego z Mongołem przeczytaj Slawoja Żiżka. To mądry marksistowski filozof, jakich teraz niewielu.

  93. Halas wywolywany przez ludzi ludziom szkodzi…..

    ET

  94. Po pierwsze, kryzys farmakologiczny to taki, ktory wynika z przedawkowania jakiegos leku, wiec ten obecny jesli jest farmakologiczny to raczej z przedawkowania powietrza, poniewaz wszyscy uczestniczacy w debacie, lacznie z mediami, sa „hyperventilated”.

    Po drugie, patrzac z duzej odleglosci na to co sie dzieje w kraju, w Polsce wprowadzanie nowych systemow administracyjnych polega na wymyslaniu kola na nowo, zamiast na korzystaniu z doswiadczen innych krajow, gdzie takie systemy zostaly wdrozone wczesniej, przetestowane i dobrze pracuja. Odplatnosc za wszystkie uslugi sluzb zdrowia wydawalaby sie prosta, poniewaz w Polsce istnieje tylko jeden platnik za wszystkie uslugi, a w dodatku zakres swiadczen jest chyba taki sam dla wszystkich ubezpieczonych.

    Po trzecie, lekarze faktycznie nie sa od tego aby sprawdzac czy pacjent jest ubezpieczony, a wprowadzenie systemu elektronicznej rejestracji ubezpieczonych, tak jak to jest w Stanach, Kanadzie i u zachodnich sasiadow Polski, wyeliminowaloby taka koniecznosc. W tych krajach ubezpieczeni nosza z soba karte magnetyczna zawierajaca zapis koszyka pokrywanych uslug. Generalnie jednak, okreslaniem odplatnosci za poszczegolne recepty powinny zajmowac sie apteki, ktore korzystalyby z elektronicznej bazy danych zawierajacych liste lekow refundowanych oraz liste ubezpieczonych (z odpowiednimi aktualizacjami). Lekarz, tez powinien miec swiadomosc tego czy lek ktory wypisuje jest w zasiegu mozliwosci finansowych pacjenta, a wiec powinien taka baze danych skonsultowac i w razie koniecznosci przepisac lek np. „generyczny”. W Stanach, zamiana leku typu „brand” na generyk zajmuja sie tym aptekarze.

    Po czwarte, grupa zawodowa lekarzy w Polsce od wielu lat (a nawet dziesiatek lat) jest traktowana przez spoleczenstwo jako zupelnie wyjatkowa, poczawszy od przeswiadczenia ze lekarze nieomalze „daja” choremu zdrowie i zycie, co oczywiscie musi byc zwiazane z jakimis specjalnymi przywilejami (np brakiem odpowiedzialnosci za blad w sztuce), i wysokim wynagrodzeniem (jesli nie formalnym to chocby przez pobieranie haraczu od pacjentow), a skonczywszy na ponizajacym traktowaniu samych pacjentow i nizszego personelu medycznego. Lekarze przez wiele lat okradali (i niektorzy nadal to robia) system opieki zdrowotnej w Polsce, swiadczac prywatne uslugi (odplatne w lapowkach) w panstwowych klinikach, poslugujac sie panstwowym sprzetem i lekami, etc.

    Po piate, istniejacy dotychczas system dystrybucji lekow w Polsce doprowadzil do lekomanii. Znam wiele starszych osob w Polsce, ktore posiadaja ogromne zasoby lekarstw poniewaz kupuja ich za duzo (a lekarze zbyt chetnie wystawiaja recepty), i dla ktorych wizyta w aptece jest codziennym rytualem (tak jak pojscie do sklepu po swieze bulki). Podobnie jest rowniez z (zbyt) czestymi wizytami u lekarzy.

    Wnioski: Polacy musza zmienic sluzbe zdrowia zarowno w aspekcie dostepnosci do lekow jak i ich (nad)uzywania. Obecna proba jest niestety zle pomyslana i zbyt plytko ingeruje w systemowe zrodlo problemu.

  95. Kartko z Podróży do Starego Źródła

    Obaj znamy odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie dlaczego:
    „nikt z leczącymi swe schorzenia rodakami dyskusji nie prowadzi”

    Otóż dlatego, że my jesteśmy od słuchania i klękania.
    Mozemy sobie wypić „sancta biera di Warka”.

    A chyba wolelibyśmy porozmawiać z tym panem:

    Photograph of Tomáš Butta (1958- ), patriarch of the Czechoslovak Hussite Church

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/af/Butta_2006_09_28.jpg

    popijając piwo stamtąd:

    Staropramen – obowiązująca od 1911 r. nazwa browaru istniejącego w Pradze w dzielnicy Smíchov od roku 1869, a także marka piwa tam produkowanego – w powieści Haszka Przygody dobrego wojaka Szwejka z lat 1921-1923 występuje ono pod nazwą piwo smichowskie.

    oraz słuchając co ma do powiedzenia na Radka Vranková zwana Raduzą

    http://www.youtube.com/watch?v=7e3AkZNBOMU

    Bez złośliwości stwierdzę, że po odmówieniu modlitwy o oady śniegu rozpoczynające ferie szkolne Sejm uchwali ustawę o receptach zawierającą słowa: „lub modlitwy”.

    Pani Anna Radziwiłl wprowadzała religię do szkół w ramach pokuty za grzechy rodziny wobec ojczyzny, a Konstanty Radziwiłł – viceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej szybko obsłuży nas w swojej przychodni.
    Tak! To ta rodzina. Bardzo kochająca lud i cierpiąca za nas.
    Teraz Konstanty pyta: „Ludu! Ludu! Com ja ci uczynił?”

    Hmmm … Trudne pytanie ….

  96. Kryzys farmakologiczny jest dowodem na kryzys jezyka polskiego. Farmakologia to nauka o lekach.

    baltazarsaldo

  97. Aussie
    4 stycznia o godz. 14:44
    Oczywiscie Australia dobrze sie toba opiekuje. To kraj socjalnie zorganizowany identycznie jak PRL. Pomoc i opieka socjalna swietnie rozbudowane i znakomicie prosperujace. Oczywiscie za skladki i podatki obywateli. Jak w PRL. Kraj dla ludzi. Mnie tez sie tam podoba.

    Gdyby nie wymog kwarantanny dla psow juz dwno bym tam mieszkal i korzystal z dobrodziejstw.

  98. Dywidenda demograficzna w ogromnej części była podstawą funkcjonowania wysokorozwiniętych społeczeństw europejskich. Europejski model społeczny, słusznie uważany za wspaniałe osiągnięcie, także ufundowany został na bazie tej dywidendy. Problem polega na tym, że o każdej piramidzie finansowej wiadomo, że prędzej czy później musi zbankrutować. Dlatego jej wykorzystanie jest nielegalne, o ile czyni to prywatny podmiot. W przypadku rządów myślano, że jest to bezpieczne. Tak jednak nie jest. Dzisiaj widzimy to ponad wszelką wątpliwość.
    http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/oko-na-polske/skutki-%E2%80%9Esmierci%E2%80%9D-swietego-mikolaja,22879,1
    —————————

    Być może podrożenie leków, brak dostępu do procedur medycznych powyżej pewnego wieku, chaos w refundacji, jest skutkiem zaistnienia tego zjawiska?
    Zamiast nawisu inflacyjnego mamy nawis zobowiązań medycznych…..

    Pan Radziwiłł nie jest wyjątkiem. Jak mówi w wywiadzie- w przychodni ma bazę danych o lekach, jest w stanie sprawdzić wszystko, co jednak pochłania czas. W trakcie wizyt domowych natomiast ma problem.
    Jednoinstancyjność i arbitralność podejmowanych przez NFZ decyzji budzi jego lęk, i słusznie…….
    Czy ta „biegunka legislacyjna” się kiedykolwiek skończy?
    Reform bez przygotowania i nieprzemyślanych, wieloznacznych, aktów prawnych, w naszym kraju dostatek……..

    Dla prawników za ciężkie pieniądze, przygotowała PRYWATNA FIRMA system „Lex”….
    Czy istnieje równie obszerny system informacji dla lekarzy? O lekach, procedurach? I co z indywidualizmem? Zbiory przepisów prawnych można stosować na całej populacji.
    Organizm człowieka reaguje na leki swoiście, indywidualnie……
    Wszak jesteśmy nie seryjni a prototypowi…..

  99. …wszyscy domagaja sie reform,tylko jak tu reformowac cos co zaraz krzyczy ze nie chce takiej reformy.Lekarze w Polsce maja ,,raj,,bo walsciwie nie odpowiadaja za nic,
    a ciagle wyciagaja reke aby dac wiecej pieniedzy a kolejki rosna .NFZ rozrasta sie w tepie za ktorym nasze pieniadze na ubezpieczenia ida na urzednikow a na leczenie zaczyna brakowac.

  100. Upadek skandynawskiego modelu gospodarczego – http://www.stachurska.eu/?p=6146

  101. Jacobsky
    4 stycznia o godz. 14:43

    Chyba zdecydowanie musisz poczuć nasz klimacik i atmosferę……
    Uważam, że przesiąknąłeś racjonalnością świata w którym żyjesz obecnie.
    W naszym kraju króluje irracjonalność……
    Przyjedź, wprowadź do naszego świata własne know-how, podyskutuj z naszymi urzędnikami i lekarzami, a odczujesz różnicę…….

    „W Polsce czyli nigdzie” było chyba w „śnie nocy letniej”?
    Od czasu Twojej emigracji trochę się zmieniło, niekoniecznie na korzyść…..
    Nie mam nic przeciwko dyskusji, ale niestety od pewnego momentu Twe sądy są dość…..apodyktyczne…..
    A pomiędzy krytyką a krytykanctwem istnieje subtelna różnica.

    A swoją drogą, ja jako laik przygotowałbym reformę prościej.
    Każdy obywatel RP ma PESEL, co szkodzi tę bazę danych udostępnić lekarzom, czy rejstratorkom, w jakimś zakresie- potrzebnym im do realizacji celów medycznych?
    Że dane wrażliwe? A jaka jest obecnie ochrona danych w rozproszonych po szpitalach i przychodniach systemach?
    Pewnie zerowa…….
    Zamiast zaadoptować jakiś istniejący system, wyważamy na własny rachunek kolejne otwarte drzwi…..

  102. jasny gwint (16:40)
    * w co się zapętliłem? w trujące wyziewy z rozkładających się ciał? czy w szkodliwe, demoralizujące wpływy? czyje?
    * twierdzisz, że marksizm to jest to świeże powietrze? a Ty wiesz, że tak właśnie sądzi mniej niż 1 procent? Aż takim ekscentrykiem nie jestem, żebym się łączył z niecałym 1 procentem.

  103. wiesiek59,

    wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Absurdy natomiast zdarzają sie tam, gdzie jesteśmy oraz tam, gdzie nas nie ma. Absurdy są ponadnarodowe, ale nie pora chyba, żeby licytować się na absurdy, prawda ?

    Być może to wyważanie otwartych drzwi, o którym wspominasz wynika właśnie z niechęci do akceptacji rozwiązań oraz opinii płynących z zewnątrz, nie tylko od „Polańskich”, którzy, z racji tego, że nie mieszkają nad Wisłą, nie mają podstaw wypowiadania się o sprawach polskich ?

    Może być PESEL, może być drugi numer, jak – przepraszam za wycieczkę lokalną – u mnie. Każdy Kanadyjczyk ma swój numer ubezpieczenia socjalnego (NAS), i tego numeru nie ma obowiązku ujawniać, no chyba że naprawdę musi, ale tylko uprawnionym do tego urzędom (nie bankom, na przykład) Drugi numer (jedyny) należy do serwisów typu służba zdrowia, prawo jazdy czy nawet dossier szkolne, i wybity jest między innymi na stosownej karcie, która poświadcza prawo do państwowej opieki medycznej oraz do pobrania refundowanych leków, leków refundowanych przez państwo jeśli podpadają pod państwowy system ubezpieczenia na leki (ubezpieczeni na leki prywatnie są zwolnieni z przynależności do tego systemu). Wzorzec karty ubezpieczenia zdrowotengo (tzw. „karta słoneczko”) tutaj. Lekarz rejestruje wizytę tak, jak rejestruje się opłatę kartą kredytową, zaś recepty są realizowane w aptece bez problemów, bo aptekarz jest w stanie sprawdzić czy kupujący leki ma ubezpieczenie państwowe, czy prywatne. Jeśli ma państwowe, to płaci tylko różnice między ceną leku a jego częscią refundowaną. Jesli ma ubezpieczenie prywatne, to płaci na miejscu 100%, a potem dostaje zwrot ze swojego ubezpieczenia w kwocie (% ceny leku) przewidzianej polisą. NAS jest wyłączony z tego obiegu.

    Nie wiem, czy jest to najlepszy z systemów (pewnie nie), ale w miarę ludzki i stosunkowo prosty, uwolniony od pieczątek (zupełnie bezużyteczne tutaj – lekarz po prostu wpisuje swoje imię i nazwisko oraz numer rejestracyjny) oraz od formularzy (praktycznie rzecz biorąc ile przychodni, tyle wzorów recept). Pewnie z tego względu nie do zaakceptowania w Polsce, przywiązanej do pieczątki jak do karpia na Wigilię (to nie krytyka, a tylko stwierdzenie faktu).

    Natomiast generalnie rzecz biorąc narzekanie na służbę zdrowia to sport narodowy również i u mnie. Pamiętam, że kiedyś Pani Stachurska zrelacjonowała, że jakaś mama czekała z dzieckiem mającym złamaną rękę 4 godziny na pogotowiu. Hmm… gorsze opowieści słyszałem z montrealskich szpitali.

    Tyle relacji z mego podwórka.

    Pozdrawiam

  104. telegraphic observer
    4 stycznia o godz. 19:51

    Jasny gwint mnie zadziwia, oczytany inteligentny czlowiek, ktory wierzy, ze w PRLu bylo lepiej, nowoczesny przemysl produkowal nowoczesne syrenki, a potem kupil licencje na najnowoczesniejsze fiaty, sklepy byly pelne najlepszych towarow, na co z zadroscia patrzyli biedi Szwedzi i inni nedzarze ze strefy kapitalizmu, chodniki byly rowne, a dopiero dzisiaj sie powykrzywialy, a cale bogactwo tak skrzetnie zgromadzone przez prlowskich wlodarzy, zostalo roztrwonione i rozkradzione przez styrapionowych tumanow.
    Podobnie zadziwiaja mnie inteligentni ludzie, ktorzy wierza w te wszystkie androny, ktore im podsuwa kosciol(niepokalane poczecie, zmartwychwstanie, nieomylnosc papieza itd)
    Jedni wyrastaja z dziecinstwa i przestaja wierzyc w banialuki, inni mimo, ze sa inteligentni pozostaja w tym przytulnym kokonie jaki daje im religia i wbrew inteligencji przyjmuja to wszystko(credo quia absurdum sw. Augustyna), co wpoila im rodzina i otoczenie.
    Otoz zadne argumenty, zadne przyklady nie narusza wiary jasnego gwinta w niepokalanosc PRLu. Po prostu popelniasz swietokradztwo wyrazajac sie brzydko o czasach, w ktorych jasny gwint zostal czlowiekiem wierzacym.
    Ech, co tu gadac, walkowalem ten temat, duzo pisalem o Marksie, ktorego dobrze poznalem. Wszelkie argumenty odbijaja sie o sciane wiary.

  105. Szanowny Panie Redaktorze,

    Szukam Cynamona 29 /artysta, jak cholera/

    Co sie z nim dzieje. Czy to prawda,

    ze wciagnal go Pan na index ??

    No, wyglupil sie sztasznie z tym

    „Abschaum”.

    Ale czy nie mozna mu tego darowac ??

    /wulkan/

    Ps.

    Nie nadazam za wszystkimi wpisami,
    poniewaz od Sylwestra pije.
    Prosze o wybaczenie.
    Moze KLEOFAS cos wie.

  106. spokojny, 13.17. pisze;
    „Dlaczego rządzący uczciwie nie powiedzą, że chodzi im o stopniowe odchodzenia od wszelkich refundacji leków i drogich procedur leczniczych w kierunku stopniowej i bardzo taniej (bo już bez ingerencji lekarza) – eutanazji osób starszych i schorowanych, do tego często samotnych!”?
    W pytaniu Twoim tkwi sendo problemu, na który rządzący nigdy Ci nie odpowiedzą, a użyte drastyczne słowo eutanazja oddaje treść zbójeckiej narzuconej nam podstępnie doktryny. Wykańcza ona świat, wykończy i nas, aczkolwiek widoczne są symptomy, że wykończy się i sama. Pisałem wcześniej, że istotą rządzenia jest dbałość o interesy bogatych, zagranicznych banków i rynków finansowych. Wszystko to kosztem ludzi wykluczonych, których na świecie liczy się już na miliardy. W Polsce nie ma jeszcze slamsów, ale są rosnące obszary nędzy i bezrobocia i marginalizacji, natomiast władza utrzymuje się wyłącznie dzięki oszczędzaniu na społeczeństwie, odbieraniu wszelkich zdobyczy socjalnych, podwyższaniu cen podstawowych dóbr, podatków, likwidacji państwowego szkolnictwa, szpitali, żłobków, miejsc pracy itd. Afera z lekami jest przygrywką do dalszych tzw reform tuskowych, wstępnym praniem mózgów i obezwładnianiem bezbronnych ludzi kłamliwą propagandą i sianiem paniki kryzysowej. W tym celu także odebrano wszelkie środki samoobrony społecznej jak związki zawodowe lub wolne media, a istniejące w całości podporządkowano finansjerze i oligarchom.

  107. @ absolwent

    Wiedzy nigdy nie za wiele, człowiek uczy się całe życie (przynajmniej powinien), dlatego w sprawie Węgier byłbym gotów dopytać nawet Ciebie, gdybym miał podstawy zakładać, że będziesz w stanie cokolwiek merytorycznego w tej kwestii powiedzieć, ale z twego pisania takie założenie wywieść dziś nie sposób. Nie zawsze tak było, dawniej czytywałem twoje wpisy z zainteresowaniem, teraz nie mam pewności, czy aby to ten sam absolwent, czy może jego cień, albo jakaś marna kopia.

    Organicznie nie znosisz kaczek i to przesłania Ci możliwość trzeźwego osądu rzeczy. Kaczki nie zawsze są takie złe – po pekińsku jadłeś?

  108. Teresa Stachurska (19:22)
    Z tego linku nie da się nic wyczytać, można co najwyżej powzdychać. Co napisał Winiecki i jak uzasadnił? Co z tego obalił ten pani ekspert i przy pomocy jakich danych?

  109. Lewy, 20.49. Polska Ludowa jest już historią i powinni zająć się jej badaniem historycy, tylko nie ci z IPN. Jeżeli ją wspominam to tylko jako czas mojej młodości, nauki i ciekawej pracy. Były także piękne dziewczyny i często przednia zabawa. Ty natomiast na jej temat popadłeś w chorobliwą obsesją i Twoje komentarze są żałosne, powtarzają się nudzą i śmieszą. Napisz proszę coś ciekawszego i czytaj moje teksty ze zrozumieniem. Na razie życzę Ci „przewlekłego zdrowia” i umiaru.

  110. O LEWY (20:49), Ty jasnego gwinta nie doceniasz. On potrafi w ciągu tygodnia najpierw zgnoić i wyrzec się stalinizmu jako zbrodniczego systemu, a następnie przedstawić Stalina jako doborczyńcę narodu polskiego. On czyta jak z księgi, Historia WKP(b), przemówienia tow. Chruszczowa czy premiera Putina – jaka księga wypadnie mu z półki w ręce, na której stronie wiatr ją otworzy, na to bęc. Teraz mamy epokę Żiżka. Czytałeś Żiżka? Nie!? To się nie liczysz, bo wyszydzać może tylko Żiżek, a nie Ty, wszystko jedno co, to się nazywa marksizm, rozumiesz? Nie o syrenki i peerel jemu chodzi.

    „Teraz Żiżek wykorzystuje tę śmieszną przypowieść do wyszydzania zachowania lewicy, którym udawało się zaledwie nieco pobrudzić jaja tych u władzy, podczas gdy naprawdę chodzi o to aby ich wykastrować. Z Kwaśniewskim Millerem i podobnymi tego się zrobić nie da”.(jg, 1-I-2012, 17:51)

    O co chodzi JGwintowi i Żiżkowi? O kastrowanie tych u władzy, obalenie tego co jest, nie ważne co będzie potem. Czysty anarchizm. Kwaśniewski i Miller to zdrajcy idei lewicowej, która jest anarchistyczna. Nieważny peerel, nieważny stalinizm, kastrować, kastrować, tych u władzy. Rozumiesz coś z tego? Bo ja nie. Dlatego odsuwam swój wiek emerytalny w jak najodleglejszą przyszłość …

  111. Usłyszałem wieczorem jakieś twarde stanowisko premiera Polski.
    „Nie ma mowy!”

    I tak, dzień po dniu słyszymy lub czytamy wypowiedzi o postanowieniach o nas bez nas i braku konieczności objaśnienia tychże postanowień.

    Postanawiają lekarze, postanawiają urzędnicy, postanawiają pacjenci i potencjalni pacjenci. Polska stoi w cieniu. Nikt nie chce jasno powiedzieć „mam interes”. Bo interes jest w Polsce rzeczą wstydliwą.

    A ja mam zapas lekarstw, o który postarałem się wiedząc, że 2 stycznia rozpisuje się przetargi na dostawy i żywności, energii i leków. I dostawcy muszą mieć czas na sformułownie ofert …

  112. Jacobsky!
    Ale ja Amerykanów nie pouczam.

  113. Napisałem poniższe na sąsiednim blogu ale myślę, że i tu się przyda dla osób piszących faktograficznie nie emocjonalnie.

    Wiele się mówi o gigantycznych wydatkach na ochronę zdrowia w Polsce, szczególnie na leki, o konieczności „uszczelniania” marnotrawnego systemu, gdzie lekarze przekupieni przez koncerny farmaceutyczne (główny wróg ludzkości) przepisują najdroższe leki i nie chcą ponosić za to odpowiedzialności. Natomiast chyba wielu dyskutujących nie zna podstawowych danych w tej materii.
    Oto kilka faktów dla dyskutujących na tym forum.
    Polska ma jeden z najniższych wskaźników wydatków na ochronę zdrowia w Europie – nieco ponad 4% PKB, co sytuuje nas na przedostatnim (!) miejscu w Europie.
    Ceny leków w Polsce są jednymi z najniższych w Europie. W Polsce średnia cena jednej tabletki wynosi (średnio) 0,10 euro, podczas gdy
    na Litwie, w Rumunii czy Czechach 0,12 euro, na Słowacji i na Węgrzech 0,15 euro, a w Grecji prawie cztery razy więcej niż w Polsce – aż 0,38 euro. Żeby porównać jedynie do krajów o podobnym poziomie zamożności. To tyle jeśli chodzi o pazerność koncernów farmaceutycznych dyktujących horrendalne wysokie ceny za leki.
    Za to odpłatność (dopłata) pacjenta za leki jest najwyższa w Europie i wynosi średnio ok. 35%. Z tego powodu ok. 6% recept jest niewykupowanych.
    Jeśli pod uwagę weźmie się wszystkie leki zarówno te refundowane
    jak i nie, to udział środków prywatnych pacjentów w kosztach farmakoterapii wynosi ok. 50%.
    Obecnie panująca ustawa, która budzi tyle kontrowersji, zmniejsza jeszcze sztywny udział wydatków na leki w funduszu NFZ z 19 poprzednio do 17% obecnie. Czyli wydając na leki najmniej w OECD (poza Meksykiem, gdzie jest inny model), jeszcze te wydatki zmniejszamy i nazywamy to „uszczelnianiem systemu”. Wydaje się, że system był już zbyt szczelny.
    Znajomy inżynier tłumaczył mi kiedyś, że śrubę można przykręcać jedynie do pewnego momentu, po nim następuje zerwanie gwintu.

    Problem jak widać jest systemowy i nie podejmuje się uczciwej próby dyskusji na ten temat, zastępując ja socjotechnikami polegającymi na wskazywaniu winnych, co powoduje niepotrzebne konflikty społeczne. Szczucie pacjentów na lekarzy i aptekarzy, aptekarzy na lekarzy może odwrócić chwilowo uwagę od polityków, ale przecież nie rozwiąże problemu trapiącego większość obywateli naszego kraju.

    Jako postscriptum polecam zainteresowanych tematem poniższy artykuł, który być może tłumaczy, czemu konflikt z lekarzami może być rządowi na rękę.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,10914970,Raport__pacjenci_doplaca_do_lekow_refundowanych_302.html

  114. Torlin,

    a ja nie pouczam Polaków, a więc daj sobie już spokój. Zresztą będę się wypowiadać tak, jak to uznam za stosowne. Jeśli nadal masz z tym jakiś kłopot, to nie czytaj.

    Pozdrawiam

  115. Pan doktor wykonuje USG serca

    Opiszę krótko jedno z moich doświadczeń ze służbą zdrowia.
    Otrzymuję skierowanie na USG serca. Odczekuje miesiąc, zgłaszam się na daną godzinę. Każą czekać. Wypytuje kolejkowiczów – ten na 12, drugi na 13. Jest 15:00 – moja umówiona godzina, a tu informacje objaśniające zastaną sytuację – pan doktor się spóźnił, potem jakieś gadki, trzaskanie drzwiami, proszę nie wchodzić, powstał zator.

    Wreszcie nadchodzi moja kolej, jest godzina 16:00, spóźnienie jest poważne, pan doktor staje się bardzo wydajny. Proszę się położyć, nie tam, przewrócić się, nie oddychać, nie napinać się, maże klatkę piersiową żelem, masuje nerwowo głowicą żebra, wpatruje się w monitor, po czym odchodzi na chwilę od aparatury.

    Leżę dalej, nie śmiem się obrócić, z letargu budzi mnie zdecydowane pytanie – czemu pan się nie ubiera. Ma pan ręcznik? Nie mam, ale postanawiam, że niech tam – będę chodził rozmiękczony.

    Naciągam koszulę, zbieram się w sobie i zadaję z głupkowato przymilną miną podstawowe pytanie – czy wynik jest pozytywny?

    Odpowiedź jest miażdżąca – wszystko będzie napisane w dokumentacji. Milknę zawstydzony i czuje się wyproszony, gdy pan doktor uprzejmie komenderuje – następny.
    Skołowany, wątpiący i zmartwiony przekazuje klamkę następnemu pokornemu pacjentowi i znów powracam przed kolejkę, mimo wątpliwości co z tym sercem, spełniony, wyzwolony, radosny – wykonano.

    Po drodze mijam dość tablicę ogłoszeń, na której odnajduję pozycję „Prawa i obowiązki pacjenta”, skąd dowiaduje się, że lekarz jest zobowiązany na żądanie pacjenta poinformować go o wyniku badania, o rodzaju ewentualnych wykrytych wad, czy schorzeń, itd., itp.

    Po powrocie do domu wieczorkiem z ciekawości zdzwaniam się (przez skype’a) z kolegą z jednego z państw zachodnich. Okazuje się, ze u nich – tak, lekarz informuje o chorobie, zagrożeniach, możliwościach terapii, a nawet skuteczności lekarstw, itd. Cie choroba – myślę. Musi oni tam mają lepszą organizację, a może insi ludzie tam są?

    W kilka dni potem spotykam się okazyjnie z kolegą kardiologiem. Po wysłuchaniu mojej opowieści o badaniu usłyszałem krótki podsumowanie, co on p…doli, miał obowiązek poinformować pacjenta o wyniku testu, oszacować stan twojego serca wg wyników badania i tyle. Kilka zdań.

    Po prostu nie chciało mu się. Pytam go – Mieciu, a ty informujesz. A Mieciu – informuję, tylko ja zdaje się jestem wyjątkiem. Dalej drążę. No dobrze, ale dlaczego lekarze masowo nie przestrzegają przepisów. Odpowiedź jest jedna – nikt nie usiłuje ich egzekwować. Na moja uwagę, że przecież ja mały żuczek leżący na łóżku, pomazany żelem od ultrasonografii, nie poseł, nie minister, nie szef związku lekarzy nie będę się stawiał. Na to kolega – nie o to chodzi, to muszą czynić odpowiednie władze.
    I co – pytam się bez słów. Kolega jakby czytał w moich myślach – takich władz u nas nie ma – konkluduje.

    Czyli ”Nie ma mocnych”? – Chyba tak – padła nieśmiała odpowiedź. Czyli problem jest poważniejszy niż tylko lekarski? -Chyba tak.

    I tak się kółko dociekań zamknęło mówiąc wulgarnie na problemie zasadniczym – polnische wirtschaft.

    Pzdr, TJ

  116. @ Telegraphic Observer:

    Żiżek to przede wszystkim jugosłowiański dysydent, który kawał swojego dorosłego życia poświęcił na rozwalenie marksistowkiego raju w swojej ojczyźnie. Aż dziw, że jasny gwint chce dzieła takich ludzi brać do ręki. To niemal tak, jakby sławił myśli Modzelewskiego, albo innego elementu antysocjalistycznego.

  117. W mojej małej, prywatnej poradni specjalistycznej, ze względu na to kogo leczymy, nie stosujemy protestu pieczątkowego. Natomiast, przestaliśmy naszym chorym wypisywać leki na inne, niż nasza specjalność, choroby. Nawet nie dlatego, że się boimy kontroli (no, może trochę), ale ze względu na czas. Pacjenci, których przyjmowaliśmy dzisiaj, byli zapisani kilka miesięcy wcześniej (mamy trzyletni kontrakt z NFZ) i mieli umówione wizyty wedle wypracowanego wcześniej rytmu: trzy osoby na godzinę. Szybko okazało się, że przy normalnych do tej pory (średnio) 5 receptach na inne leki oprócz tych z naszej specjalności, wizyta przedłuża się o co najmniej 10 minut.

    Raz, szukanie poziomów odpłatności – przy pomocy komputera, rzeczywiście zabiera trochę czasu. Więcej czasu niestety zabiera uzasadnienie powodu ordynacji w dokumentacji medycznej. Ustawa mówi o uzasadnionych względach medycznych. I nie chodzi tu o zasadność tych względów, ale właśnie o uzasadnienie. Uzasadnienie pisemne. Obszerne uzasadnienie pisemne.

    Kolega, w sąsiednim gabinecie, który nie potrafi pisać bezwzrokowo, traci jeszcze więcej czasu.

    Około 11, w czasie przerwy omawiamy problem i podejmujemy decyzję: tylko leki z naszej specjalności, po inne leki będziemy odsyłać do lekarzy pierwszego kontaktu i innych specjalistów. Inaczej nie nadążymy.

    A sprawa nie jest błaha. Po pierwsze, nasi pacjenci są umawiani na konkretne (pół) godziny. Kiedy nie pracujemy w poprzednim rytmie, poczekalnia niebezpiecznie się zapełnia, a jest mała. To samo dotyczy parkingu. No i mają prawo się irytować zbyt długim czekaniem, do którego u nas nie przywykli.

    Po drugie, dołożono nam sporo obowiązków i odpowiedzialności, a wycena wizyty została taka sama. W ciągu niespełna 8 godzin, każdy z nas przyjmuje 20 pacjentów. Żeby poradnia mogła się utrzymać, każdy z nas musi w ciągu godziny zarobić 14 punktów, za które płaci NFZ. Jeżeli przeciętna wizyta wydłuży się o 5 minut, to oznacza wydłużenie naszego czasu pracy o 100 minut dziennie. Żeby tylko naszego. Naszych 3 pielęgniarek także. Jako właściciele poradni możemy pracować za te same pieniądze, ale im należałoby dopłacić. Nie stać nas na to.

    Wypisując recepty, sprawdzam i notuję odpłatności za leki. Po wyjściu pacjenta robię szybką kalkulację. Sporo więcej. Moi pacjenci sporo stracili na wprowadzeniu nowej listy.

    Na szczęście, miłe są reakcje i komentarze pacjentów. Może dlatego, że niektórych leczymy od 20 i więcej lat. Na pocieszenie, w tym trudnym dla naszej profesji dniu, dostałem od jednej pacjentki słoik marynowanych gąsek, oddany spod serca, bo rarytas to duży, gdyż w tym roku grzybów w zasadzie nie było. Jak wiadomo, każdy lekarz to łapówkarz. Bardzo sobie taką łapówki cenię. Szczególnie dzisiaj.

    Dostałem jeszcze jeden prezent, w postaci wyrazów solidarności od jednego ze swoich starych pacjentów, który żegnając się powiedział:

    - „Niech pan się nie przejmuje, panie doktorze! Ja to jestem prosty człowiek, ale tak sobie myślę, że gdyby od jutra zabrakło polityków, to bym się nie zmartwił. A może nawet i ucieszył. Ale gdyby was zabrakło… To by dobrze chyba nie było.”

    Po dwóch dniach praktykowania po rządami nowej ustawy, nie udało mi się dostrzec, na czym pacjent od Nowego Roku zyskał. Wygląda na to, że kolejki do lekarzy muszą się zwiększyć – bo jest więcej pisaniny dla lekarzy. IMS Health (którego jestem korespondentem i stąd wiem ile leków przepisuję) opublikował analizę, z której wynika, że za leki pacjenci zapłacą sumarycznie więcej. To pokrywa się z moimi obserwacjami w przypadku choroby, z którą głównie walczę. I będzie to niestety spory wzrost. Ale poczekamy, zobaczymy…

  118. tel. observer 21.39
    „Dlatego odsuwam swój wiek emerytalny w jak najodleglejszą przyszłość … ”
    Tez na to wpadlem juz jakis czas temu.Widac czarno na bialym ze nie ma do czego sie spieszyc. Parafrazujac starozytnych ;
    Lepiej nic nie pisac a ludzie beda mysleli zes glupi niz napisac a beda pewni zes emeryt .

  119. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dr Skues
    4 stycznia o godz. 22:28 pisze:

    „ Napisałem poniższe na sąsiednim blogu ale myślę, że i tu się przyda dla osób piszących faktograficznie nie emocjonalnie.”

    Post Christum.
    Nie zapominamy o „zielonych wyspach” – ok?
    http://kontrowersje.net/tresc/chytry_model_refundacji_posrednikow_za_pieniadze_dogorywajacego_podatnika

  120. Ja też Cię pozdrawiam Jacobsky, ale też w gruncie rzeczy głupio wyszła ta rozmowa. Ja usiłowałem poruszyć generalnie temat, a mniej mi chodziło o Ciebie personalnie, bo Twoje „winy” są minimalne. W tym blogu są o wiele gorsze egzemplarze – tak że nastąpił u mnie przerost formy nad treścią. Przepraszam.

  121. Jacobsky (14:43, 22:39)

    „Nie jest moim zamiarem pouczać kogokolwiek…czy ja muszę wdepnąć w psią kupę na warszawskiej ulicy, żeby tą (jedyną) drogą nabyć prawo do wypowiadania się o sprawach polskich ?…
    Pozostały chyba tylko psie kupy…Przy okazji następniej, corocznej wizyty w Ojczyźnie z pewnością będę miał okazję powdeptywać sobie na nutę patriotyczną.”

    Tez nie lubie nikogo pouczac. Torlin nie poucza tylko Amerykanow. A ja wlasnie dlatego nigdy nikogo nie POUCZAM tylko zawsze PROPONUJE. Tym razem proponuje Ursusik 2812
    http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=mRqbsmKTO58

    Ursusik 2812 rozrzuci wszystkie kupy. Wlacznie z tymi, w ktore sie wczesniej wdepnelo. Na nute patriotyczna, of kors.

    Tez pozdrawiam. Oraz dziękuję za uwagi. Rowniez Torlinowi.

    PS. A propos wdeptywania…
    Shit happens!
    http://www.youtube.com/watch?v=bXozTjllkj_vzE&feature=related

  122. @jasny gwint
    Ja przytaczam konkretne przyklady swiadczace o *wyzszosci PRLu* nad *nizszoscia etosu styropianowego*, a Ty w tym momencie wykrecasz sie, powiadajac, ze mamy zostawic przeszlosc historykom, tylko nie tym z IPN(z czym sie zreszta calkowicie zgadzam), mam czytac Zizke, a wogole podawane przeze mnie przyklady piszesz: **Twoje komentarze są żałosne, powtarzają się nudzą i śmieszą. Napisz proszę coś ciekawszego i czytaj moje teksty ze zrozumieniem.**
    I co ja biedny mam zrobic, zeby Cie przekonac, ze czytam Cie ze zrozumieniem i zeby moje komentarze Ciebie nie smieszyly i nie nudzily.
    Co masz na mysli, sugerujac, zebym napisal cos ciekawszego ?
    Zgadzam sie z Toba, ze moje przyklady sa banalnie oczywiste i to Cie drazni, bo rzeczywiscie powtarzanie w kolko, ze mercedes jest lepszy od syrenki, jest nudne. Ale Ty tego nie chcesz przyjac do wiadomosci,Twoja wiara, wiec ja Cie tymi banalami zanudzam.
    Gdybys rzeczowo krytykowal kapitalizm, bo jest tu sporo do krytykowania, to moje riposty bylyby mniej smieszne i banalne.
    Kiedy przytaczalem konkretne sprzecznosci, wrecz smiesznosci marksizmu, a zwlaszcza engelsizmu, Ty ripostowales, ze Marks obok Nietchego i kogos tam jeszcze nalezy do dorobku intelektualnego ludzkosci. Przyznaj, ze taka odpowiedz jest banalna i niczego nie wnosi do naszego dialogu. Rowniez moglbym Ci odwrocic Twoj argument i poprosic: Napisz cos ciekawszego, ale w ten sposob nasz dialog staje sie jalowy, bo nie dotyka istoty rzeczy, tylko przerzucamy sie zarzutami, kto kogo czyta bez zrozumienia, kto jest bardziej smieszny i zanudza.
    Pozdrawiam w Nowym Roku

  123. TJ 4 stycznia o godz. 22:56
    Oczywiscie, ze powinny byc jakies organa kontrolujace zachowanie lekarzy, ale jest to bardzo trudne; chamstwo i arogancja tych panow jest trudna do skontrolowania, oni sie czuja panami zycia i smierci. Mialem watpliwa przyjemnosc spedzic kilka dni w polskim szpitalu. Na sali bylo nas osmiu pacjentow; jedni w stanie agonalnym z rakiem watroby, jakis starszy rolnik, ktory wpadl do sieczkarni i byl mocno pociety, ja z niewinna operacja wyciecia zylaka. Zjawil sie mlody chlopak z zespolem dawna, przywieziony z jakiegos domu dziecka. Skakal przez plot i zlamal sobie noge. Zjawil sie pan doktor i zwrocil sie do tego nieszczesliwego dzieciaka: No co debilu, musialas lazic po tych plotach ? Pokaz idiota te konczyne itp. Zagotowalo sie we mnie. Poniewaz moj przypadek nie byl powazny, wiec osmielilem sie zapytac tego chama, czy na studiach nie mieli zajec z etyki i czy nie uczono ich szacunku do pacjentow. Zatkalo go i bez slowa wyszedl.
    We Francji tez spedzilem sporo czasu w szpitalach. Po prostu zal bylo opuszczac to miejsce, wspaniale pielegniarki, usluzni lekarze. Mialem jedynie cicha pretensje do mojego chirurga, bo kiedy zaaplikowano mi morfine w kroplowce, czulem sie najszczesliwszym czlowiekiem na Ziemi, ale ktoregos dnia moja euforia znikla,.Zapytalem sie czy przestali mi dawac srodki przeciwbolowe , bo wciaz mnie boli(zmyslalem, bo chcialem jeszcze troche tej morfiny), a pielegniarka mi powiedziala, ze zastapili morfine paracetamolem. Bylo to najwieksze rozczarowanie, jakie przezylem we francuskim szpitalu

  124. Wreszcie wyszła na jaw ukrywana prawda, o co w tej aferze lekowej chodzi. Gazeta publikuje symulację wyliczenia kosztów. Okazuje się, że jak zwykle zarobi rząd a zapłacą chorzy. Z grubsza wynosi to 300 milionów, ale śmiało wielkość tę można zwielokrotnić. A nie należało od tego zacząć? Obłowią się przy okazji także inni; aptekarze, lekarze i oczywiście najbardziej firmy farmaceutyczne. Wesołego nowego roku!

  125. Lewy, 18.17. Miałem już nie wracać do pustej dyskusji z Tobą, w której jesteś wspierany przez znanego pieniacza i krętacza z za oceanu, ale zmieniłem zdanie po przeczytaniu dziś w GW recenzji z książki profesora Andrzeja Romanowskiego , którego miałem okazję poznać i wymienić poglądy, książki pt. „Wielkość i upadek Tygodnika Powszechnego”. On jak wiesz był kiedyś działaczem S, teraz natomiast jest zdecydowanym krytykiem jej rezultatów; od IPN poczynając, do lustracji, polityki historycznej i innych zwyrodnień. Pisze m.in. „III RP zmarnował swoją szansę by stać się państwem wielkiej ideowej syntezy: zgodnie z patriotycznym kanonem o PRL nie wolno było powiedzieć nic dobrego, nieliczni tylko tabu przełamywali (Andrzej Walicki i Bronisław Łagowski, tu wtrącę skromnie ja także), – z oboma miałem przyjemność wymienić poglądy – W manipulację przeszłością wpisuje się także kult polskiego papieża, na którego cześć wyrastają setki pomników, skutecznie przykrywając inne niż katolickie tradycje historyczne Polski.” Jak więc widzisz towarzystwo z którym dzielę poglądy mam znakomite. Jak nikt tutaj. Nie pomogą nawet niedawne nerwowe wypowiedzi Passenta o judzeniu i politowaniu. Gdy przeczytasz książkę możemy wrócić do sprawy ponownie.

  126. Szanowny Panie jasny gwint do wpisu z 4 stycznia, godz. 21:13
    Pełna zgoda na Pańską ocenę sytuacji.
    Dodałbym, że w naszej polskiej rzeczywistości brakuje mi logiki, bo rządzący wiele spraw ustawiają przeciw samym sobie i swoim rodzinom, mimo że wiedzą iż nie potrafiliby sobie poradzić w biznesie prowadzonym na własny rachunek. Będą klepać biedę, którą sami na nas i siebie sprowadzają.
    Przynajmniej jedno co Premier Tusk zrozumiał, to że nie może w przyszłości liczyć na polską służbę zdrowia i uprawia sport!
    Przy tym powtórzę za Żakowskim, To kryzys się stabilizuje, a nie gospodarka i zwłaszcza polityka. Do tego duet Tusk-Rostowski usiłują grać rolę prymusów wobec globalnych instytucji finansowych i agencji ratingowych.
    Patrzą tylko na słupki wykresów, nie widząc spoza nich zwykłych ludzi, tym bardziej nie widząc zobowiązań rządu do dbania o własny rynek pracy. Bo kapitalizm ma jednak narodowość, a poprawa bilansów budżetu poprzez zaciskanie pasa to powtórka drogi Słońca Karpat – Caucescu.
    Dlatego nie zanosi się na przywrócenie politycznej kontroli nad kapitałem, przynajmniej w Polsce. Do tego bowiem potrzebne są solidarne działania rządów, żeby móc egzekwować indywidualną odpowiedzialność od szefów międzynarodowych korporacji za podejmowane przez nich zbyt ryzykowne i w efekcie kosztowne decyzje. A ich negatywne skutki dla społeczeństw mogą być większe, niż te osądzane w Norymberdze. Oni po prostu ryzykują, miewają zyski, a straty to rozpisują na poszczególne państwa narodowe. Te z kolei, ratują je bo są już zbyt duże żeby mogły upaść.
    Polska jest przy tym zbyt mała, żeby coś w tych próbach regulacji wniosła, a liczenie Żakowskiego, że powstającymi szczelinami kruszejących modeli gospodarczych światowych potęg, Polska może przedostać się do góry.
    Liczenie na to, że Polak potrafi, okaże się cwańszy jest złudne, przynajmniej nie z tą ekipą rządzącą, mimo że na jej czele też stoi Słońce, ale jest to tylko Słońce Peru.
    Żakowski w ostatniej Polityce pisze, że władza polityczna jest już zbyt słaba żeby mogła się wzmocnić wobec międzynarodowego kapitału i wyklucza odzyskanie przez nią nad nim kontroli. Zaleca, żeby przyzwyczaić się do życia bez przyszłości.
    Zgadzam się, że obecny model kapitalizmu nie pasuje do obecnego modelu demokracji. Po prostu jest niesterowalny, a główna przyczyna tej nie sterowalności to nienasycona chciwość światowego banksterstwa.
    Czyli musi być jeszcze gorzej, żeby kiedyś było lepiej.
    Podobnie jak Pan niepokoję się o światową wojnę z powodu Iranu. Tak to już jest, gdy na czele świata stoją kowboje, którzy nie mogą obyć się bez broni, tak jak np. Holender nie może obyć się bez nożyc do strzyżenie żywopłotu. Pozdrawiam Pana serdecznie.

  127. To znowu ja.
    Rozsądne propozycje na kłopoty polskiej służby zdrowia pod linkiem: http://obserwatorpolityczny.pl/?p=2296
    To jest portal krakowski, dlatego go propaguję. Pozdrawiam wszystkich.

  128. LEWY
    5 stycznia o godz. 9:21
    TJ 4 stycznia o godz. 22:56
    Oczywiscie, ze powinny byc jakies organa kontrolujace zachowanie lekarzy, ale jest to bardzo trudne; chamstwo i arogancja tych panow jest trudna do skontrolowania, oni sie czuja panami zycia i smierci.”

    Mój komentarz

    W swoim opowiadania chciałem uwypuklić nie tylko niedostatek kultury w stosunkach międzyludzkich w służbie zdrowia, lecz zwrócić uwagę na drobną zdawałoby się sprawę – procedurę – obowiązek poinformowania przez lekarza pacjenta (na żądanie) o rodzaju choroby, rokowaniach, działaniu lekarstw oraz zachowaniu w terapii. Najczęściej tylko ten ostatni warunek jest spełniany, stąd się biorą sytuacje na przyjęciach – może ogóreczka – nie lekarz zabronił.

    Raz w życiu załapałem się na sytuację w służbie zdrowia, gdzie po interwencji lekarskiej wydano mi dwa dokumenty wypisu, na jednym była określona diagnoza oraz zalecenia lekarskie co do dalszego postępowania, na drugim zalecenia pielęgniarskie, a i lekarz udzielił ustnie wskazówek i przypuszczeń co do choroby.
    Tak że ta służba zdrowia, to nie jest w 100 % czarna dziura.

    Jeśli chodzi o kulturę obsługi, to chamstwo nie jest tylko właściwością przynależną lekarzom, nieuprzejmi potrafią być urzędnicy, policjanci, geodeci i referenci.

    Jednak muszę powiedzieć, że przez ostatnie 20 lat nastąpiła znacząca poprawa, także w służbie zdrowia.

    Niedawno odsłuchałem opowieści-skarg typu „zachodż słoneczko już” pewnej „młodej lekarki” o swoich pacjentach. Stara się trzymać nerwy na wodzy i chwała jej za to, ale niekiedy pasuje, gdy pacjent pokazuje gdzie go boli, jaki charakter ma ten ból (różne kwieciste, ludowe określenia), w jakim przedziale czasowym dopada i jaka herbata pomaga.

    Najbardziej wkurza ją to, że na ogół ludzie mają skończoną podstawówkę, więcej jak połowa średnią i wyższą szkołę, a nie wiedzą gdzie maja wątrobę, nerki, trzustkę, o tzw. krzyżach, w których łupie – o tu na plecach – nie wspominając.

    Najważniejsze są procedury. Ich przestrzeganie wymaga postępów w kształtowaniu mentalności, chęci, dobrej woli przede wszystkim u głowy (czyli polityków) i państwa prawa wokół.

    Z ostatnich przecieków wynika, że w sprawie refundacji obie strony próbują wkraczać w konsens.

    Zawsze twierdziłem, że w ministerstwie zdrowia, w policji, sądach, nadzorze budowlanym, weterynaryjnym, oświacie, szkolnictwie wyższym, na kolei… itd., długa lista, jest bałagan (w porównaniu do standardów zachodnich).

    Ministerstwo zdrowia nie jest żadnym wyjątkiem jesli chodzi o bałagan i bylejakość w działaniu.

    Pzdr, TJ

  129. Lewy 9.21

    A moje najwieksze rozczarowanie we francuskim szpitalu bylo, kiedy dostalem po mordzie.

  130. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gorzka prawda o epigonach i autorytetach moralnych (?)

    Były I sekretarz KC PZPR oświadczył też, że nie było zagrożenia interwencją wojsk Układu Warszawskiego jesienią 1981 roku. Kania podkreślił, że była „presja radziecka” żeby zrobić to „własnymi rękami”.
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120105&typ=po&id=po11.txt

  131. Mowienie tylko o lekarzach jest nieporozumieniem; warto byloby wspomniec o innych sluzbach tzw. budzetowki. O dziwo ci sami lekarze w prywatnych klinikach sa innymi „ludzmi”, nie nadludzmi. Faktem jednak jst, ze ksztalcenie zachowania wobec petentow nie ma miejsca. Z drugiej strony zachowanie jest pochodna wychowania. Wielu z nas wydaje sie, ze ciagle (nie)pracujemy dla „wroga”. Kolejna pochodna z PLRu, ktory tak rzewnie wspominaja Lizakowi Ludzi.
    ET

  132. Apel do Lizakowych Ludzi…..

    wszyscy wokol nas obecni, rowniez obecni w blogosferze sa pochodna PRLu.

    ET

  133. „Jeszcze nie tym razem, ale widać, że przyszłość tego rządu nie jest taka pewna. Rząd może przegrać. Z kim? Z samym sobą.”

    No właśnie. Tak się porobiło niesympatycznie jakoś, ze otwartym tekstem przyznaje się redaktor do porażki. Chociaż nie wiem, czy zrozumie o co chodzi.
    Wychowany na jednej właściwej partii wobec której był krytyczny, przyznajmy, tak jak ten tygodnik w swej świetności ówczesnego czasu, ale krytycyzmem w swojej rodzinie, tak teraz widać, nie tylko zresztą on, jak bardzo czuje się u siebie dalej.

    Mozna mieć pretensje do opozycji, ze nie jest opozycja, chociaż pytanie zasadnicze, czy jej wolno w ogóle być opozycja.

    Co to znaczy mieć rzad i premiera?
    Prosze zobaczyć orędzie noworoczne mojego premiera.
    Ja spie spokojnie.
    Bardzo spokojnie.
    http://www.bbc.co.uk/news/uk-politics-16380930
    http://www.bbc.co.uk/news/uk-politics-16381438

  134. tel . observer
    (cd 1.20) Nie musze chyba wyjasniac , ze „mowimy” o emerytach z okolic gdzie grubosc scian domow nie dorownuje grubosci scian takiego np zamku windsorskiego dlatego kazdy przelatujacy zwlaszcza startujacy samolot powoduje drgania polek z ksiazkami , czasami nadmiernie obciazonych . Przy ktoryms tam kolejnym starcie moze sie zdarzyc , ze zaczytanemu emerytowi (w tej ktora spadla przy poprzednim ) nastepna spada prosto
    ( gdy poprzednia pechowo akurat wyda sie ciekawa albo bardzo zabawna , np z dowcipami o Mongolach , powodujaca dodatkowe drgania od rechotu) na glowe .
    Dlatego choc miejsce gdzie kiedys byla wies Cooksville nie lezy na liniach startowych Persona na emeryture sie nie wybieram bo zawsze moze sie zdarzyc jakis wyjatkowo silny boczny wiatr.

  135. Drugi link w Orteq 7:31 cos sie pokiereszowal w procesie moderacyjnym. Wyglada na to, ze shits happens rowniez w linkach. I nikt nie wie dlaczego.

    Prawidlowy link powinien byc
    http://www.youtube.com/watch?v=bXozTjl_vzE&feature=related

    Moderatoru! Litosci

  136. Lewy! (g.9:21)
    Z cała sympatią i szacunkiem, ale
    zaskoczyłes mnie tym (a nadajemy chyba na podobnych falach)
    że jako człowiek światły i empatyczny uległeś pokusie totalnych uogólnień.
    Na podstawie jednego (!) pobytu w jednym (!) polskim szpitalu tworzysz portret zbiorowy lekarza polskiego – chama i aroganta.
    Mieszkam tu na codzień i jeśli nie bezpośrednio, to przy okazji kłopotów zdrowotnych moich bliskich (bywało, bardzo dramatycznych) doświadczyłam czegos wręcz przeciwnego (także gdy chodzi o jakość usług) i chowam w sobie uczucie wdzięczności dla wielu wpaniałych lekarzy oraz tzw. sredniego personelu.

  137. @Kleofasie Drogi
    Nie wierze. A poza tym Ty nie masz mordy.
    Z Noworocznym pozdrowieniem

  138. @Dr Skues
    5 stycznia o godz. 0:1

    Szanowny Doktorze!
    Tym razem całkowicie zgadzam się z tym co napisałeś. Podejrzewam, że podobny jest los moich lekarzy z niepublicznej przychodni. Aby im ułatwić start w „nowe życie” (i sobie oczywiście też) zaopatrzyłem się w grudniu w recepty i zrealizowałem je między wigilią a Sylwestrem, stąd wiem o pustych aptekach (bardzo się bałem gigantycznych kolejek , pokazanych w TV). Chciałem nawet – wbrew moim zwyczajom – sam zaszczycić w wózku aptekę i wymusić zakup bez kolejki, co mi prawo gwarantuje, a ludzie wrzeszczą, więc tego nie robię.

    Ja mam skalę porównawczą odnośnie przychodni publicznych i niepublicznych, zresztą odnośnie szpitali mam doświadczenie „międzynarodowe”, choruje tylko na urlopie, aby zmniejszyć straty dla polskiego państwa. Byłem pacjentem najnowocześniejszego szpitala w Europie w Kufstein, cudo! Opłaca się chorować. Potem w Centro Ospedale Santa Corona w Pietra Ligure (tam gdzie był Kubica) i w kilku polskich szpitalach. To jest temat oddzielnego komentarza, ale nawet nie pesymistycznego, bo oddział chorób wewnętrznych w ZOZ Koźle niewiele ustępuje zagranicznym. Mój francuski przyjaciel powiedziałby „ça laisse penser a un hôpital francais”! Podobnie mi powiedział, gdy pił u mnie kawę (najlepszą…”en déhors de la France”).

    Starałem się długo zostać członkiem ekskluzywnego klubu osób, zapisanych do publicznej przychodni diabetologicznej. Wymagało to mnóstwa badań ogólnych i specjalistycznych – niestety wszystko prywatnie z względu na terminy. Pierwsza wizyta przyjemna, ale później już zaczęły się schody! Lubię być w porządku, więc przeczytałem z książeczki o obowiązku odbycia regularnych wizyt, chyba co miesiąc lub dwa. Nie pamiętam, bo już nie korzystam z tej przychodni, reguluję swój cukier sam, a większe ilości cukru kupuję w supermarkecie.
    Nie chcąc zawracać głowy diabetolożce opłaciłem prywatnie badanie hemoglobiny – tzw. „długi cukier” – i próbuję się zapisać na wizytę. To było na początku listopada jakiegoś „anno domini”. Pielęgniarka oświadczyła mi, że nie ma już terminów w tym roku, a na przyszły nie może mnie zapisać, bo nie ma jeszcze podpisanej umowy z NFZ. Zgłaszam się więc na początku roku, umowa jest… a najbliższy termin – początek lipca!!!
    No cóż, cukrzycę mam od lat, to i wytrzyma do lipca. Na wszelki wypadek znów badam krew (3 miesiące ważne) i w dniu wizyty udaję się do przychodni. Okazuje się, że Pani Doktor jest chora! Lekarz też człowiek, wiadomo…”szewc bez butów…”, ale co z moją wizytą? Kiedy Pani doktor wyzdrowieje? Może wtedy? Niestety nie! Nie ma czegoś takiego, jak „timeshift” w telewizorze – po prostu przesunięcie wszystkich terminów o okres choroby lekarza. „Proszę spytać w październiku, może uda się ustalić nowy termin”!
    Przychodnia dysponuje wszystkimi danymi, adresy, telefony i mailowe adresy, ale nie korzysta z nich. To po jaką cholerę musiałem wszystko podać? Dla jakiejś firmy, która mnie potem zasypuje spamem? Czy państwowa przychodnia tak dorabia do małego finansowania z NFZ?
    Jeszcze szczególik z pierwszej wizyty. Miałem wielkie szczęście, bo pani jeszcze pracowała. Drugi termin był niepewny z drugiego powodu. Pani doktor złożyła wypowiedzenie jak wielu lekarzy na znak protestu, tylko nie pamiętam o co wtedy chodziło.
    Moja następna wizyta (po latach) doszła do skutku. Mija ustalona godzina – pani doktor nie ma. Rejestratorka informuje, że jeszcze jest w szpitalu, w drugim(?) albo kolejnym miejscu pracy, a wyraz „pacjent” pochodzi od „patience” czyli cierpliwość.
    Byłą to też na razie moja ostatnia wizyta w klubie. Chodzę do internisty prywatnie, a insulinę przepisuje mi lekarz „ostatniego” kontaktu, bo rodzinnego lekarza widziałem pierwszy raz w telewizji kilka dni temu podczas wywiadu z nieznaną mi dziennikarką.

  139. TJ, o „młodej lekarce”:
    „Najbardziej wkurza ją to, że na ogół ludzie mają skończoną podstawówkę, więcej jak połowa średnią i wyższą szkołę, a nie wiedzą gdzie maja wątrobę, nerki, trzustkę…”
    Mnie się dotąd zdawało, że najbardziej wkurzają lekarzy pacjenci przychodzący z gotową diagnozą, którą sobie sami „wyguglowali” :roll:
    Co z tego, że pacjent wie, że serce ma po lewej stronie, kiedy odczuwa ból w nadbrzuszu? Ma zawał, zator, niestrawność, wrzód żołądka, zapalenie trzustki, perforację woreczka żółciowego?
    Dobry lekarz tak pokieruje wywiadem, że dowie się wiele od najbardziej prostego i niewykształconego pacjenta. Pod warunkiem, że nie zapyta przysłowiowej „baby”: Co pani jest? :roll:
    A jak chłop nazwie żołądek macicą i powie, że mu się obsunęła, to wyśle go do ginekologa?

  140. Jacobsky,

    Ja ciebie najmocniej przepraszam. Moderator nie wpuszcza mi linku, bez ktorego moja dla ciebie odpowiedz z 7:31 nie ma zbyt wielkiego sensu. Wiec ci na piechte, i na szage, wytlumacze w zbyt wielu slowach.

    Blogowe, czyli krajowe urazy demonstrowane wobec Polonusow nie sa znow tak zupelnie inne od takowych z przed lat. Jesli ja jakas roznice teraz dostrzegam to tylko taka, ktora sie da przeliczyc na wspolczynnik wymiany walutowo-towarowej.

    Czterdziesci lat temu, polskie srednie zarobki miesieczne sie przeliczaly na $20 US. Dzisiaj ten przelicznik jest kilkadziesiat razy wyzszy. Chodzi wiec tylko o to, ze wynikajacy z dawnego przelicznika szacunek dla emigracji zniknal jak senna mara. Reszta roznic pozostala ta sama.

    To jak jest postrzegamy dzisiaj kraj naszego pochodzenia, dzieki internetowi, INSTANT i w REALU, nie wynika z jakichs wartosci niepojetych. Tutaj dalej sie liczy PRZELICZNIK. Ten ekonomiczny. I, dla porownania, ten dawny, sprzed 40 lat. Urok tamtego, sprzed 20 lat, przelicznika zniknal jak senna mara wraz z obaleniem komuny. A ten fakt nie przez wszystkich zostal zaakceptowany.

    Nie chce zanudzac. Bom nie Zanussi. Wiec przypomne, za Wieskiem: Polska sie zmienila. Tylko czy my zdajemy sobie z tego sprawe?

  141. Głoś rozsądku. Jak zwykle zresztą to Witold Gadomski
    „Afery refundacyjnej by nie było, gdyby nie okres międzyświąteczny. W Polsce niewiele się wtedy działo, refundacja stała się więc tematem numer jeden, a właściwie tematem jedynym, który był młócony w każdej telewizji i radiu przez gadające głowy. (…) Skoro temat od dwóch tygodni nie schodzi z pierwszych stron, to wszyscy już wiedzą o trudnościach z realizację recept – także ci, którzy nigdy do apteki nie chodzą.(…)Słowo „afera” należałoby tu pisać w cudzysłowie. Chodzi raczej o bylejakość naszego państwa i rządowych biurokratów, którzy nie potrafili stworzyć spójnego systemu refundacji lekarstw i wprowadzili go w życie z licznymi błędami i nielogicznościami. A gdy zaczęły się kłopoty zaczęli na gwałt łatać system i wycofywać rakiem….”
    Trzeźwiąca całość pod linkiem
    http://wyborcza.pl/1,75968,10916669,Ta_awantura_o_leki_to_awantura_o__reforme___a_nie.html
    Pozdrawiam

  142. Zastanawiam sie,bez czego nie moze obyc sie Polak.

    ET

  143. Torlin,

    pozdrawiam również, i również ubolewam z powodu podwyższenia tonacji w ostatniej dyskusji. Myślę, że w sprawach polskich głos takich jak ja naprawdę się nie liczy, nawet jeśli brzmi on pouczająca. Wszelkie zmiany w Polsce (na gorsze czy na lepsze) będą dziełem Waszym, mieszkających w kraju, i nie dokonają sie one pod dyktando „Polańskich”. Z drugiej strony warto mieć punkty odniesienia, tzw. widziane z zewnątrz.

    Pozdrawiam

  144. @mag

    Pewnie masz racje, ze uogolniam. Ale tylko raz lezalem w polskim szpitalu(zapomnialem,ze jako dziecko tez tam bylem) Z tego pobytu pamietam rozne kwiatki. Np.powoli umieral obok mnie pacjent z rakiem watroby. Pielegniarki wogole sie nim nie interesowaly, tylko gawedzily w swojej kanciapie. To ja z innym chorym zanosilismy tego umierajacego do ubikacji.Kiedy nagle umarl w samo poludnie, zrobilo sie jakos dziwnie, zapadla cisza, bo moj sasiad przestal charczec. Nie znalem go, ale zrobilo mi sie strasznie smutno. To byl pierwszy raz, gdy ktos w mojej obecnosci umarl.Poszedlem do kanciapy, gdzie plotkujace pielegniarki popatrzaly na mnie jak na intruza. Dopiero zerwaly sie, jak powiedzialem,ze tamten umarl.
    No coz, wszystko to dzialo sie za ukochanego przez jasnego gwinta PRElu, .Mam nadzieje, ze duzo sie zmienilo.
    Mam sklonnosci do uogolniania.

  145. Orteq,

    Polska się zmieniła, świat się zmienił. Owszem, dobrze pamiętam te czasy, kiedy odwiedzający z Zachodu dziesiecioma dolarami robili za paniska na gumnie.

    Powiem szczerze, że o ile bywam dość gadatliwy na blogach i nie stronię od zabierania głosu (nie mylić z pouczaniem) w sprawach polskich, o tyle ilekroć jestem w Polsce, to milknę, słucham, obserwuję, ale to raczej wszystko. Moja matka ma sentymenty względem zaprzeszłości i wcale nie mam zamiaru „leczyć” jej z tych sentymentów. Mój brat ma swoje zdanie o otaczającym go świecie, i jeśli tu czy tam dodam jakieś uwagi do jego wizji, to tylko i wyłącznie tytułem porównania, z reguły zaproszony do poczynienia takowego przez rozmówcę, bo w sumie mój brat (czy też moi znajomi, z którymi widuję się w Polsce) są bardzo ciekawi świata. Co więcej, sami ten świat poznają, skoro podróże kształcą.

    Z drugiej strony nie kręcił bym nosem na opinie z zewnątrz z tego względu, że o ile nie zawsze mają one wielki walor poznawczy (mówię wyłącznie o swoich własnych opiniach), o tyle pozwalają one od-dramatyzować polski real, a to w myśl przysłowia „Kiedy się porównujemy, to się pocieszamy” (Quand on se compare, on se console). Można to nazwać relatywizowaniem, ale przecież wszystko jest relatywne, nawet, w dzisiejszych czasach, oddalenie geograficzne od Polski.

    Pozdrawiam i dziękuję za linki.

  146. Ktos napisal; Polska sie zmienila, owszem. Infrastruktura zmienia sie jednak bardzo wolno. Natomiast powiedzenie, ze w Polsce jest wszystko, to kolejna niedorzecznosc. Nigdzie na swiecie nie mozna powiedziec; jest wszystko. Nawet jesli, to nie dla wszystkich. Podobnie rzecz sie ma w kwestiach opieki zdrowotnej. Waznym czynnikiem w liczeniu kosztow nie jest tu li tylko zadny pieniedzy lekarz, lecz rowniez wspolpracujacy z nim pacjent (zwolnienia od pracy), skierowania na rente inwalidzka etc.. Twierdzac slusznie, ze Polska sie zmienila (moim zdaniem na lepsze) nie mozemy zapominac, ze swiat rowniez sie zmienia (czyt. sasiedzi), czesto na lepsze.

    Et

    PS
    Pytanie do Antoniusa; czy zna rodzine Rypinski z Kozla.

  147. @mag
    5 stycznia o godz. 13:22

    Każdy ma prawo wnioskować na podstawie własnych doświadczeń, jeden ma ich więcej, drugi mniej. Ja w zasadzie spotkałem się z różnymi podejściami do pacjentów, ale ogólnie mogę tylko chwalić i to personel wszystkich szczebli. Może sobie „nogów z d… nie wyrywali dla mnie”, ale z chamstwem się nigdzie nie spotkałem. Raczej współczułem pielęgniarkom na oddziale neurologicznym w Opolu (3 na zmianę dzienną, jedna w nocy), które musiały chodzić koło trzydziestki (oficjalnie) a czasem 50-ki ciężko chorych pacjentów i pod koniec zmiany miały swe młode nogi tak opuchnięte jak ja po drugim wylewie. Wybaczyłem im nawet nieco opryskliwą odpowiedź na moje pytanie: „Po co daje mi Pani tę niebieską tabletkę”? Odpowiedź lakoniczna: „Aby pan miał kolorowe sny”! Był to czas przedkomputerowy i nie mogłem zapytać Google’a, co to jest. Teraz wiem! Ogłupiacz, aby obniżyć ewentualny stres, którego wcale już nie miałem, bo czułem się dobrze, chodziłem nawet nielegalnie do WC, bo zabroniono mi pójść nie na wózku, a na cały oddział były dwa wózki, jeden całkiem rozpieprzony, a drugi niesprawny.

  148. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/chiny-w-wielu-miastach-wladze-podnosza-place-minim,1,4990612,wiadomosc.html
    W aglomeracji przemysłowej Shenzhen w prowincji Guangdong, bezpośrednio graniczącej z Hongkongiem, według oświadczenia lokalnych władz minimalna płaca wzrośnie od lutego niemal o 14 procent do 1500 juanów (238 dolarów). W zeszłym roku płaca minimalna w Shenzhen wzrosła o 20 procent.
    ——————————–

    238$ płacy minimalnej, to prawie tyle co u nas? A wydawało by się że Polacy są nieco lepiej wykształceni i wydajni…..
    Czyli za kilka lat, będziemy najbardziej konkurencyjni płacowo w okolicy…

  149. ET
    5 stycznia o godz. 15:24
    Zastanawiam sie,bez czego nie moze obyc sie Polak

    bez wazy, ruskich, knedlikow i kapusty kiszonej

    baltazarsaldo

  150. LEWY 13.25

    Moze i nie mam. Ale pielegniarka latala mocno podkasana..

  151. Feliks Stychowski
    5 stycznia o godz. 12:25

    A mi nadal przeszkadza bezkarnosc mordercow z grudnia 1970 roku.

    baltazarsaldo

  152. Orteq
    5 stycznia o godz. 13:08
    Drugi link w Orteq 7:31 cos sie pokiereszowal w procesie moderacyjnym. Wyglada na to, ze shits happens rowniez w linkach. I nikt nie wie dlaczego.

    mam problem z tym angielskim
    kryzys farmakologiczny trwa

    baltazarsaldo

  153. Szanowny Panie ET

    Polka dot to jest to czego najbardziej brakuje Polakom.
    Byle do wiosny.

    baltazarsaldo

  154. Tobermory
    5 stycznia o godz. 14:05
    TJ, o „młodej lekarce”:
    „Najbardziej wkurza ją to, że na ogół ludzie mają skończoną podstawówkę, więcej jak połowa średnią i wyższą szkołę, a nie wiedzą gdzie maja wątrobę, nerki, trzustkę…”
    Mnie się dotąd zdawało, że najbardziej wkurzają lekarzy pacjenci przychodzący z gotową diagnozą, którą sobie sami „wyguglowali”

    Mój komentarz

    Oczywiście, ta młoda lekarka daje sobie radę z ignorancją w anatomii, bo od chorób to jest ona, ale wkurza ją to, że mimo milionowych nakładów kolorowych czasopism, w których na okrągło wałkuje się cerę, wątrobę, serce, bóle stawów, itp. pacjenci jak byli, tak są zieloni w sprawach elementarnych, tylko mądrzyć się umieją, a o profilaktyce słyszał co dziesiąty.

    Czyżby obywatele czytelnicy i obywatelki czytelniczki tylko kartkowali te przemądrzałe pisemka? Ją wkurza to, że do części pacjentów nic nie dociera, dosłownie nic. Z kim się rozwodzi Doda, wiedzą dokładnie, gdzie mają wątrobę o trzustce nie wspominając – w bardzo dużym przybliżeniu. Większość jest przekonana, że żołądek ma „w brzuchu” i pokazuje na jelita.

    Co mają robić lekarze? Iść w lud, kółka samokształceniowe zakładać, ulotki rozdawać, założyć obowiązkową sieć kołchoźników i propagować przez nie profilaktykę?

    Z drugiej strony miałem kontakt z autentycznymi diagnozami-hipotezami, które zostały wygooglowane, a dwie z nich dotyczyły lekarzy (dokładnie -jeden lekarki, a drugi syna lekarki. Jeden z pacjentów miał zdrowie swoje w nieświadomości, a drugi miał od dłuższego czasu objawy, ale diagnozowanie było w toku. W obu przypadkach wygooglowały córki ( w jednym – siostra lekarki) hipotezy i w obu przypadkach błyskawiczne badanie, prawie że groszowe, bo już na właściwym tropie, potwierdziło podejrzenia.

    Nic nie jest proste, co nie oznacza, że pacjent ma żądać uznania a priori swojej prywatnej diagnozy od lekarza.

    Nasza służba zdrowia wchłania nowości szybko, ale procedury diagnostyczne i terapeutyczne wolniej, bo zbyt złożone, bo nie ma środków, bo ministerstwo nie wytypowało, jeszcze nie zatwierdziło, konsultacje w toku, bo zarządzający zdrowiem nie wiedzą, że coś takiego istnieje, bo nie dotarły unijne szkolenia, bo na razie nie otwierają, bo Rostowski nie da pieniędzy, bo koniec roku , itd.

    Pzdr, TJ

  155. Kartka z podróży
    4 stycznia o godz. 15:41

    Kartko,Twoje zalecenia odnośnie utrzymania osłabionego systemu nerwowego w wieku emerytalnym grzeszą podejściem „generalnym” i protekcjonalnym (z lekka).Podobnie jak traktowanie rzeszy emerytalnej jako masy otępiałej i z tego otępienia,
    żywiącej swój zanikający intelekt,
    rodzimą produkcją telewizyjną.
    Generalnie sadzę ,że generalnie nie masz racji.
    Krzyżówkami się brzydzę,zadania „matematyczne” rozwiązuje już tylko z wnukiem maturalnym próbując go
    przekonac,że nie koniecznie musi byc tak jak „pan powiedział”.
    Alkoholu używam systematycznie i dzień bez paczki papierosów jest dniem straconym.
    Jak początkowego Staruszka przez Wisłę przeprawiali (pamiętam tą wzruszającą
    opowieśc) to ja mógł bym już,niezbyt silnie ale z odpowiednia koordynacją, wiosłowac przy tej przeprawie.
    Nie epatuję historią własną (jaka to i historia),znając paru podobnych z mojej klasy,lecz by dac odpór generalizacji .Są różni emeryci,podobnie jak różni są ludzie każdej generacji (odkrycie).Co do złudzeń ,to każdy ma własne,broniąc się przed cynizmem.To najgorsza cholera.
    Z PRL mnie nie wyleczą bo 50+ lat w nim przeżyłem i różnie bywało lecz Polska wstała z gruzów i jest teraz co sprzedawac.Dzieci huk się urodziło i Italię doganialiśmy (prawie).
    Co do TV to polecam ROKU streaming player (ok 280 PLN) otwierający TV internetową na ekranie współczesnego telewizora.Cały świat przez WiFi z Twojego kompa.Wystarczy (praktycznie) łącze ok 8 Mb.Pozdrawiam.

  156. Barto (23:23)
    To wszystko się zgadza, żadnych dziwów. Żiżek pół życia spędził na rozwalaniu marksistowskiego raju, teraz drugie pół poświęcił rozwalaniu antymarksistowskiego piekła, w zgodzie z całą dialektyką zapożyczoną od Hegla. I to podoba się jasnemu gwintowi, dlatego pisze niestrudzenie i na okrągło o korupcji solidarności i kościoła, złodziejstwie i nepotyźmie, cwaniactwie, eutanazja osób starszych, zbójeckiej doktrynie, która świat pogrąża i sama wkrótce się pogrąży; do tego nikt go nie czyta na blogu (z mało znaczącymi wyjątkami) – jeden spisek goni drugi.
    Żeby nie było wątpliwości, ja za ten stan rzeczy nie winię Hegla.

    p.s. „Zza” pisze się razem, jak na to wskazuje poeta:

    List zza oceanu

    Najukochańsza moja, wieczna i jedyna,
    Zza oceanu ślę tę garstkę smutnych słów
    O tym, że kocham cię, że tęsknię, że wspominam
    I jedną myślą żyję: że cię ujrzę znów.

    Zbolałe serce moje znajdziesz w każdym słowie,
    Ty, która stałaś się marzeniem mym i snem!
    Najukochańsza moja! Ty jesteś jak zdrowie!
    Ile cię cenić trzeba – dziś najstraszniej wiem.

    Jest tyle innych i piękniejszych, i gorętszych
    W pachnące noce nad brzegami ciepłych fal,
    I tyle gwiazd nad głową, bliższych gwiazd i większych,
    I wielkich kwiatów, i w księżycu srebrnych palm.

    Lecz że się wiernym pozostanie tylko Tobie
    I gwiazdom oczu twych, i kwiatom twoich słów,
    Najukochańsza moja, tylko ten się dowie,
    Kto cię utracił i kto pragnie ciebie znów.

    A gdy powrócę w cień miłosnej naszej nocy,
    Gwiaździstej nocy, co przez sen mnie ciągle zwie,
    Niczego nie chcę – tylko spojrzeć w twoje oczy,
    W smutniejsze stokroć, lecz te same gwiazdy dwie.

    A jeśli umrzeć mamy, w jednym bądźmy grobie,
    A w jednym szczęściu, jeśli dalej mamy żyć,
    Najukochańsza moja! byle być przy tobie,
    Bez twej miłości nawet, ale z tobą być!

  157. GMO – uwaga na fałszywych demaskatorów – http://www.stachurska.eu/?p=6163

  158. …to o czym pisze LEWY, to prosta droga do narkomanii. Nic zatem dziwnego, że odsetek narkomanów we Francji jest daleko większy niż w Polsce. U nas powszechnie uważa się, że ból jest naturalnym elementem życia, identycznie jak nauralne poczęcie. Dlatego większość lekarzy, nie tylko katolickich i tych z Porozumienia Zielonogórskiego, ogranicza stosowanie tzw.”głupiego jasia” gdy pacjent w sposób naturalny stęka. Również NFZ ogranicza nadużywanie zbędnych znieczuleń np.przy resekcji zęba. Standartowe znieczulenie jest darmowe, natomiast gdy pacjent ma życzenie nic nie czuć przy usuwaniu dolnej „7″, to niestety musi dopłacić. Państwo nie jest instytucją od takich czy innych uśmierzeń. Nawet posłowie płacą, za wyjątkiem protez zębowych przysługujących bezpłatnie raz na pięć lat. Ale to dobrodziejstwo obejmuje wszystkich obywateli RP, nawet tych co należa do KRUS.

  159. @ET

    Chyba nie znam żadnego mieszkańca Koźla, znam z widzenia ledwie najblizszych sąsiadów w mojej dzielnicy Kędzierzyna.

  160. Nie wiem, czy ktoś już napisał, jak zachowują się lekarze zatrudnieni w dwóch przychodniach (w przychodni, w której pacjent jest obsługiwany bezpłatnie) i w przychodni prywatnej, gdzie za usługę się płaci. Czy taki lekarz w jednej przychodni przybija stempel dla NFZ a w tej prywatnej przychodni (bez szemrania) wypisuje receptę zgodnie z obowiązującą Ustawą?
    Pozdrawiam blogowiczów i życzę dobrej nocy.

  161. baltazarsaldo (17:13)

    ” ‘shits happens’…mam problem z tym angielskim”

    Ja tez. Liczba mnoga sie wkradla nieprawidlowo. Literowka, znaczit’. Izwiniajus. Czy z tym jezykiem tez bedo problemy?

    Pozdro. Dla wierzacych, pochwa

  162. Nie wydaje mi się, że ten konflikt wokół ustawy lekowej dotyczy lekarzy, aptekarzy czy firmy farmaceutyczne. Uważam, że pod płaszczykiem tego konfliktu, rząd chowa główny cel tej „reformy” jakim jest wyciągnięcie jak największej sumy pieniędzy od pacjentów, którzy będą płacić za lekarstwa po nowych stawkach, aby załatać niedobór w budżecie. Jak narazie Tuskowi się to udaje, przy ewidentnej pomocy mediów, którzy nagłaśniają ten mało istotny problem karania lekarzy i aptekarzy, a społeczeństwo to łyka jak nadmorskie powietrze.
    Nie na darmo trwała cisza od kwietnia do grudnia ubiegłego roku. Przecież w tym czasie (a było go sporo), gdyby brano reformę na poważnie i rząd chciał poprawić los pacjentów, można było pewne sprawy dokładnie dopracować.
    A tak to mamy szum w mediach, a ludzie płacą za leki 100% ceny i mogą się poskarżyć do…. No właśnie. Do kogo?
    Ale nic to. Dzisiejszy sondaż SMG/KRC pokazuje, że PO poparcie znów wzrosło. Czyli wszystko jest OK. I nie narzekać mi tu!
    I jeszcze nie na temat ale na bierząco. Podobno w niektórych miastach „wybrańcy” wprowadzili opłaty za padający deszcz, w zależności od wielkości dachu i powierzchni bruku w swojej posiadłości. Zapewne jest to reakcja na fakt, ze nie mają już co sprzedawać z PRL-owskiego majątku i trzeba poszperać w kieszeniach obywateli.
    Byłem pewien, ze do tego dojdzie i zastanawiam się, jaki kolejny pomysł wpadnie im do głów? Może za możliwość spacerowania po alejkach parkowych, albo chodnikach przyjezdniowych wprowadzić jakiś podatek?

  163. Jacobsky (16:26)

    „Polska się zmieniła, świat się zmienił…„Kiedy się porównujemy, to się pocieszamy” (Quand on se compare, on se console).”

    Moj chrzesniak tak te francusko-lacinska madrosc strawestowal:

    „Kiedy się porównujemy, to się dowartosciowujemy”.

    On to uczynil w 1990 roku. On byl TAM, ja TUTAJ. Ja nad innym tylko niz Ty oceanem.

    Dzisiaj ja mu tej zlosliwosci nie czynie. Bo relacje zarobkowe sie odwrocily. Chrzesniakowe dochody nad Wisla kilkakrotnie przekraczaja moje tutaj.

    Polska się zmieniła, świat się zmienił. Indeed.

    Z reszta Twojego komentarza tez zgoda.

  164. @ Micjur z 18:07:

    W 89 roku Włochy miały o 18 milionów mieszkańców więcej niż Polska…

    @ Wiesiek59 z 16:48:

    238 dolarów do przy kursie to circa 830 złotych, na upartego prawie tyle co u nas, ale na upartego. Płaca minimalna w Chinach jest bardzo zróżnicowana i w większości miejsc jest znacznie niższa (np. w prowincji Sichuan 71 i pół dolara, a dotyczy to 80 milionów ludzi). Zresztą już tak bardzo na płacę minimalną Polski nie narzekaj, bo ona jest o 1/6 wyższa niż w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech, a 3 razy wyższa niż w Rosji. Martw się lepiej o to, czemu mamy tak ogromny odsetek ludzi na umowach śmieciowych (najwyższy w UE!) i im się lata pracy do emerytury nie liczą.

    P.S. Skąd Twoje przekonanie, że Polacy są lepiej wykształceni od Chińczyków?

  165. Mieszkam w Chicago, pracuję w niewielkiej firmie (ok. 40 osób), która chcąc-nie-chcąc musiała wykupić ubezpieczenie zdrowotne dla swych pracowników. Zgodnie z tym płacę parę dolarów tygodniowo, a lekarzowi za wizytę $20. Całą resztę (badania, specjaliści, recepty) opłaca ubezpieczenie. W przypadku recept zajmuje się tym apteka, która ma mnie w swym systemie komputerowym i wie natychmiast na jaki lek mnie stać. Jeśli oryginalny lek jest za drogi (musiałbym dopłacić) proponuje „generic” i już. Raz na miesiąc przychodzi rozliczenie od ubezpieczeniodawcy, gdzie wymienione są wszystkie usługi, ile oni pokrytwają, a ile mam dopłacić ja. To wszystko. Lekarza – poza tymi 20 dolarami – nic nie obchodzi. Zatem rzecz w dobrym systemie komputerowym. I to by było na tyle

  166. Na stronie internetowej „Polityka Blogi PL“ w „Panstwa komentarze” jest cytowany
    „axiom 1” ,ktory m.in. zastanawia sie nad tym czy p. Arlukowicz chodzi w skarpetkach.
    Fakt nienoszenia przez kogos skarpetek wydaje sie chyba b. waznym w dzisiejszych niespokojnych (?) czasach, gdyz wczesniej byl to temat niejednokrotnie „omawiany” na blogu p. red. Passenta i doczekal sie ten fakt (chodzi/nie chodzi w skarpetkach) wiekszego dowartosciowania przez umieszczenie na wspomnianej stronie. Pytanie: czy chodzi tu o zjawisko z zakresu socjologii czy innej psychologii spolecznej? I jakie to ma znaczenie dla przecietnego obywatela.

  167. zezem
    6 stycznia o godz. 7:53

    To rodzaj bardzo waznej obserwacji. Wartej donosu.
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/12/27/fachowcy-wiedza-lepiej/#comment-216712

  168. Co tyka Obamie. I co także bije w Tuska? O lekach i leczeniu trochę inaczej, czyli tak jak w bankrutującym USA
    http://studioopinii.pl/artykul/5217-andrzej-lubowski-ostrzegam

  169. Zosienko
    Gdybys Ty wiedziala, jaki piekny jest swiat po zazyciu morfiny. Normalnie banalny, a nawet paskudny landszafcik, ktory wisial nad moim lozkiem, wydal mi sie najpiekniejszym obrazem swiata, zakochany bylem we wszystkich strzykawkach, z luboscia spogladalem pod lozko na moja kaczke, gotowa na kazde zawolanie aby mi sluzyc, czarnoskora salowa wydala mi sie nowym wcieleniem krolowej Saby i zeby nie to, ze bylem spetany kroplowka, a z mojego brzucha wychodzily rozne gumowe weze, tak ze wygladalem jak zolnierz z chemicznych formacji, to kto wie czy nie zachowalbym sie jak pan Dominique w nowojorskim sofitelu.
    Przypominam Ci rowniez, ze wszystkie psychodeliczne obrazy Witkacy malowal pod wplywem morfiny; a *Zolta lodz podwodna* Beatlesi tez krecili pod wplywem

  170. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    baltazarsaldo
    5 stycznia o godz. 17:08

    To b. smutna sprawa z tym bolem (domyslam sie) zdrowego zeba (?)

  171. DO Antonius
    5 stycznia o godz. 21:46

    Dziekuje, zapomnialem, ze sa to wlasciwie dwa miasta.
    ET

  172. jasny gwint,
    czytam wszystkie Pańskie komentarze i tak naprawdę tylko w tym celu zaglądam na ten blog.Zrezygnowałam jak i wielu innych z zabierania głosu ze względu na obecną tu niską kulturę dyskusji, która to jednak nie przeszkadza Gospodarzowi, a Pańskie odważne opinie już tak.
    Przeczytawszy w ostatnim „Przeglądzie” wywiad z prof.Modzelewskim poczułam smutek i przygnębienie…Ogłupianie społeczeństwa jest przerażające ale i postępujące.A nie ma już przecież z nami takich Mędrców jak Rakowski czy KTT. A ci co piszą uczciwie są maleńkim wyjątkiem w zakłamanym stadzie wzajemnej adoracji.
    A przecież wystarczy być tylko przyzwoitym człowiekiem aby pisać, czy mówić uczciwie i prawdziwie o tamtej Polsce i o tej obecnej. Takim okazał się np.Generał Hermaszewski, który dzielnie bronił honoru żołnierzy i Polski sprzed 89r. w wywiadzie w TV info. Robił to kulturalnie ale stanowczo sprzeciwiając się atakom niedouczonego, zmanipulowanego i żałosnego dziennikarza(jednego z tych co nie wstydzi się Chrystusa). Pan Generał opowiadał jak to w czasie wojny ukraińscy nacjonaliści zabili mu ojca i została mama z ośmiorgiem dzieci. Tamta Polska pomogła tej dzielnej kobiecie utrzymać, wyuczyć i wykształcić wszystkie dzieciaki za darmo. Dzisiejsza Polska w podobnej sytuacji odebrałaby takiej matce dzieciaki do domów dziecka, czyniąc je następnie bezrobotnymi i bezdomnymi i pozwalając zamarznąć jak setkom bezdomnych podczas ostrych zim co roku.
    Tak więc szanowni państwo, krzyczcie coraz głośniej zakłamując rzeczywistość tamtej Polski. Macie przecież wielką pomoc IPN, zakłamanych mediów, prasy, usłużnych dziennikarzy i historyków,KK. To wszystko mówi jednym głosem. A nielicznych poczciwców zawsze można nazwać „komuchami”…

  173. Z pamiętników A. Greenspana pt „Era zawirowań”, str 93
    „Praca w radzie nadzorczej Morgana stanowiła doskonałą okazję do tego, by poznać od środka sposób funkcjonowania systemu finansów międzynarodowych. Zdziwiło mnie na przykład, że miesiąc po miesiącu bank regularnie wypracowywał zysk z transakcji walutowych. Wiedziałem, że z powodu efektywności rynków wymiany, prognozowanie kursów głównych walut jest tak trafne, jak przewidywanie rzutu monetą. W końcu zwróciłem się do zarządzających: „posłuchajcie, panowie, wszystkie znane mi badania mówią, że na rynku walutowym nie można stale osiągać zysku”. „To prawda – potwierdzili. – Ale to nie dzięki prognozom zarabiamy tu pieniądze. To my tworzymy rynek: zarabiamy na spreadzie pomiędzy kursem sprzedaży i kupna, i nie ma znaczenia, w którą stronę waluty się poruszają”
    (wytłuszczenia stasieku)

    Człowiek, od którego bzyknięcia, rynki reagowały tak czy owak w latach 1987-2006, na posadzie u Morgana, nie wiedział co to spread?!
    Wiedział to, co wiedzą uczniowie liceum, a dziwił się, że bank zawsze zarabia na kursach.
    GROZA, – chyba, że jest to zabieg literacki…Takie niby robienie z siebie wała.

    Wczoraj widziałem znakomity, poruszający film „Chciwość (margin call)”.
    Rzecz o pierwszych 24 godzinach finansowego kryzysu na Wall Street. Kulisy wydarzeń, które zmieniły cały świat, ale od strony ludzkich zachowań w potężnej instytucji finansowej.

    Uwaga inżynierowie na blogu! W naszym fachu nie ma strachu. Nawet zatrudnieni w finansach tworzymy najcenniejsza kadrę dla grupki rekinów, którzy nawet nie mają pojęcia o tym, co na monitorach.
    Tylko ciągle nie znamy dnia ani godziny, a oni zawsze wypływają na powierzchnię.

  174. telegraphic (18.27),

    ostro kontestujesz jasnego gwinta, jednakże, jak potwierdza mag (która jest taką cudowną medianą blogową), wszyscy czytają go z uwagą, a ET nawet z wypiekami na twarzy.

    Załączony do wpisu wiersz uszczypnął mnie w okolicach serca i wyprostował, bo mój schorowany wzrok (za lekarstwa zapłaciłem ostanio ca 40 złotych zamiast, jak dotychczas 3.20, a nawet 3 grosze) zaczynał postrzegać rzeczywistość jak w krzywym zwierciadle.

  175. Anka
    6 stycznia o godz. 12:13
    Oczywiscie.
    Wsrod dzikiego bydla, jezeli jedno padnie, pozostale sie tym nie przejmuja. Celem polskich rzadow, ostatnich 22 jest sprowadzenie stosunkow spolecznych do poziomu dzikiego bydla. Zeby bylo latwiej rzadzic. Zeby wladza na tle bydla wygladala inteligentnie. I to sie udaje.

    To juz widac. 70% polakow zyje w biedzie a pzostale 30% mowi im ze sami na siebie to sprowadzili niech wiec zdychaja. Ale bieda rowniez zje te 30%. To tylko kwestia czasu. Polityka zbedlecania polakow ewentualnie zniszczy wszystkich.

    Jestem wiecej niz zdumiony gdy czytam jak szczekacze na PRL zachwalaja systemy opieki socjalnej i zdrowotnej we Francji i Australii. A sami sie przyczynili do zniszczenia sytemu ktory rowniez sie nimi opiekowal w PRL.

  176. Anka,

    w swym dramatycznym wpisie dyskretnie pominęła Pani inne rodziny z tych samych okolic co rodzina gen. Hermaszewskiego, rodziny równie przetrzebione przez Ukraińców, ale potem doprawione przez władzę ludową lub jej mocodawców z Moskwy, władzę ludową, której strzegła armia, której honoru strzeże teraz gen. Hermaszewski.

    Prawdę mówiąc, to czytając takie wpisy jak Pani autorstwa zaczynam chwilowo dostrzegać zasadność istnienia IPN, nawet jeśli z zasady jestem przeciwny istnieniu tej instytucji. Jednak dzięki niej takie wypowiedzi jak Hermaszewskiego mogą być urealniane, odkolowywane.

    Pani może oczywiście bezkrytycznie przyjmować oświadczenia Hermaszewskiego i wątpię, żeby komuś chciało sie nazywać Panią „komuchem/komuszką”. Na ludzi, którzy pomimo pewnego wieku nadal wierzą w bajki są inne określenia, często bardzo czułe.

    Pozdrawiam

  177. Kilka arbitralnych refleksji o państwie prawa na tle protestu pieczątkowego

    1) Lekarze odmawiają głośno i co najważniejsze i najgorsze dla państwa prawa – skutecznie respektowania prawa – nie tylko tego, ale i przyszłego, jeśli ustawodawca nie spełni ich arbitralnie powziętych warunków.
    W swojej odmowie wykonywania prawa lobby lekarskie nie powołuje się na żadne fundamentalne sprzeczności zawarte w ustawie refundacyjnej, jak np. naruszenie praw człowieka i obywatela, tylko na proste prywatne założenie – my tego nie chcemy

    2) Jak wygląda autorytet państwa w oczach obywateli, które poprzez swoich przedstawicieli prosi obywateli by „nie zgadzali się” na przystawianie bezprawnych pieczątek „Refundacja do decyzji NFZ” na receptach.

    2) Jak wygląda w oczach obywateli państwo, a szczególnie jego ministerstwo zdrowia, które projektuje ustawę wymagającą umiejętności posługiwania się komputerem i prostą bazą danych (listą) przez każdego lekarza (lub wynajęta przez niego pomoc), nie wiedząc o tym lub ignorując fakt, że lekarze są po prostu do tego nieprzygotowani.

    3) Jak wygląda państwo w oczach obywateli, które przygotowuje już od 5, a nawet więcej lat komputeryzację służby zdrowia i nie może wyjść z fazy wstępnej, (najczęstsze i głupkowate tłumaczenie jakie słyszymy od polityków za to odpowiedzialnych, to – bo to jest skomplikowany problem), gdy przykład dał Śląsk kilka lat temu, co można było wykorzystać jako program pilotażowy i rozwinąć.

    4) Czy nad każdym ministrem musi stać premier z batem, niezależnie z jakiej opcji politycznej pochodzi premier?
    Czy metoda ręcznego sterowania i zastraszania (oni powinni się już teraz bać), której zwolennikiem był szef IV RP, jest jedyną skuteczną metodą rządzenia w Polsce?

    5) Czy rządzący nie zdają sobie sprawy, ze im mniej prawne państwo, tym intensywniejsza jest tendencja do oligarchizacji i quasidyktatury oraz poleganiu na sojuszach z obrotowymi partiami, a z drugiej storny na wykorzystywaniu przez szemranych polityków protestów społecznych do wszczynania rokoszy, stygmatu na kulturze politycznej Polski?

    6) W państwie prawa nie ma izolowanych problemów, wszystko się zazębia i musi być kompatybilne. Złe prawo jest źródłem złej praktyki. Zła praktyka (zmiana przepisów pod presją czasu) jest źródłem niedobrego prawa. Co ma miejsce w aktualnym przetargu rząd – organizacje lekarzy

    Pzdr, TJ

  178. Magrit (22.17),

    czy ty w swojej krótkiej wypowiedzi nie ograniczasz pola widzenia jedynie do końca swojego nosa?
    Czy prywatne gabinety, gdy się rozrosną i zaczną dyktować swoje warunki, to będą one strawniejsze dla pacjenta niż warunki postawione obecnie przez zdemoralizonych przez rząd lekarzy publicznej służby zdrowia?
    Czy bałagan w służbie zdrowia nie jest wynikiem niekompetencji polityków (jaką praktykę menadżerską ma karierowicz Arłukowicz, który potrafi jedynie skutecznie robić wrażenie na niezbyt mądrym elektoracie) i ich głębokiej wiary w religię zwaną neoliberalizmem, tj próbą „urentowienia” służby zdrowia?

    Bardzo dosadnie na temat znajomości problematyki gospodarczej i spolecznej przez lidera partii rządzącej wypowiada się axiom 1, więc pozwalam sobie pominąć ten groźny „aspekt” problemu.
    Przecież każdy, jako tako doświadczony życiowo, wie że dyletantowi może udawać się tylko przez krótki okres czasu (zwłaszcza jak nic nie robi), ale w dłuższej perspektywie efekty jego działalności stają się żałosne.
    Krótko mówiąc, sama miłość do wladzy i PR nie wystarczy, trzeba mieć jeszcze rozozum polityczny, ktory jest czymś innym niż instynkt walki politycznej.

  179. Anka, 12.30. Wielkie uznanie i uściski, jeżeli Pani pozwoli.
    Z poważaniem jasny gwint

  180. Belissarius,
    Tu nie chodzi o dobry system komputerowy , a o dobrą ideę ubezpieczenia zdrowotnego i dobrą organizacje realizacji ubezpieczenia z wykorzystaniem możliwych do ugryzienia nowych technik. To co zrealizowano u was w Kanadzie już od dawna wielu ludzi znających się na tym temacie proponuje by zrobić w Polsce i stopniowo bezkolizyjnie przejść na system gdzie ubezpieczenie związane było by z pacjentem i był opracowany koszyk świadczeń i odpłatność za usługi i lekarstwa. wybór leczenia u kogo i gdzie należał by do pacjenta i ten byłby informowany czy będzie musiał dopłacać i ile, co umożliwi mu decyzje. To samo dotyczy leków. Pacjent mający bardzo małe przychody mógłby więc leczyć się za darmo czyli dokładnie z przyznanego mu ubezpieczenia, a ten mający duże środki mógłby sporo dopłacać by uzyskać ekstra usługi.
    To korzystne byłoby i dla pacjentów i dla służby zdrowia

  181. Pani Anko,
    Rozrzewnila mnie Pani. Te zamarzajace,bezdomne dzieci, ktorym tamta Polska by pomogla i wyksztalcila na kosmonautow. Nie bede wieciej zaklamywal rzeczywistosci. Lacze sie w bolu, ubolewajac nad niska kultura dyskusji panujaca na tym blogu.
    Ja krzycze coraz glosniej

  182. Rodacy! Czego wy sie spodziewacie od historyka ??? Czy on sie uczyl czegokolwiek na lekcjach historii co pomoglo by mu w rzadzeniu krajem? Balagan w sluzbie zdrowia, w 36 Pulk Lotnictwa Transportowego,… to tylko krople w Oceanie Balaganu Polska. Tumanski nie-rzad dyktatora Donka Tuska jest przyczyna setek milionow zl strat kazdego dnia.

    Belissarius
    6 stycznia o godz. 7:41
    A ja ieszkam w kraju IV Swiata. Tak w Polsce uwazaja. Ale ubezpieczenia medyczne mamy podobne do twojego. Kazdy ubezpieczony nawet nie musi nosic karty, wystarczy ze pamieta numer. Nie placi ani u lekarza ani w aptece. Raz na 6 miesiecy jest rozliczenie. Ci co nie uzywaja sluzby zdrowia bo sa zdrowi dostaja premie, zwrot czesci skladek. Co motywuje zeby nie chorowac.

  183. ….Mędrców jak Rakowski czy KTT… wspomina Towarzyszka Kola Towarzyszy Wzajemneij Adoracji w Czasach zaprzeszlych, zapominajac o Bazylei……czy mowiac powaznie o filozofach, przynajmniej od XVIII wieku.

    ET

  184. Gwoli przypomnienia; tzw. „Komuchy” to byli czesto madrzy ludzie. Gorzej z naiwnymi, ktorzy komuchom wierzyli oraz wierzyli w ich swiadomosc godna medrcow…..

    ET

  185. Lewy, szczęściarzu!
    Większość pacjentów zażywających morfinę nie doznaje żadnej euforii. Cieszą się, gdy obok uśmierzenia bólu ich udziałem nie bywa apatia, depresja, ciężkie koszmary senne, halucynacje, wzmożona senność i osłabienie oddechu, a przy dłuższym użyciu – całkwicie nieodlotowe… zaparcie :(
    Witkacy robił eksperymenty z kokainą, pejotlem, meskaliną, eterem i zwyczajnym alkoholem, który większości tu bywalców zapewni przeżycia, których byłeś entuzjastą we francuskim szpitalu ;)
    Beatlesi, o ile wiem, to LSD (Lucy in the Sky with Diamonds) i marihuana…
    Na ból życia

  186. Kazdy system ubezpieczen, czy jest to ubezpieczenie mieszkania, samochodu czy ubezpieczenie zdrowotne, jest w zasadzie proba przerzucenia kosztow zdarzenia na osoby ktore go aktualnie nie zaznaly. System taki wymaga administracji oraz upewnienia sie, ze osoby pobierajace swiadczenie maja do tego podstawy. To kosztuje i naturalna reakcja ubezpieczyciela jest utrudnienie pobierania swiadczen oraz podwyzszanie skladek zawsze wtedy gdy administratorzy zycza sobie podwyzki plac. Najprostszym rozwiazaniem byloby podwyszenie progu odpowiedzialnosci ubezpieczyciela do poziomu strat katastrofalnych. Za rutynowe swiadczenia ubezpieczajacy musialby placic sam ewentualnie odliczajac sobie od podatku pewien procent badz calosc totalnych kosztow poniesionych. To wniosloby zdrowy element prywatyzacji do wczesnych etapow relacji lekarz-pacjent. Konieczne jest takze usuniecie swiadczen takich jak transplantacje, zaplodnienia pozaustrojowe, choroby smiertelne itp gdyz stanowia one wylacznie gwarantowane straty systemu zdrowotnego. W najlepszym wypadku spoleczenstwo dostaje ciezko chorego czlowieka, ktory jest staly konsumentem funduszy potrzebnych na utrzymanie go przy zyciu. W sytuacji gdy Polska jest przeludniona a bezrobocie rekordowe kraju nie stac i nie ma tez potrzeby na podtrzymywanie zycia osob w zasadzie pasozytniczych.

  187. Wklejam swój wpis na blogu Daniela Passenta, bo u Pani Janiny Paradowskiej ostra cenzura dziś zapanowała od godziny 13-tej.
    Odpowiadam w nim Pani doktor, skarżącej się na niedole uprawianego zawodu.
    Pani @joanna rzymkowska, dr n. med. specjalista chorób wewnętrznych, Konsylium24.pl
    Wielce Szanowna Pani Doktor!
    To będzie długi tekst, ale na wstępie pragnę zaznaczyć swój głęboki szacunek dla Pani zawodu, o ile jest wykonywany wobec człowieka, a nie przypadku chorobowego.
    Nie zamierzam wgryzać się w zawiłości zapisów ustawy refundacyjnej, jak nie interesuje mnie proces technologiczny produkcji danego specyfiku leczniczego. Moja postawa obywatelska sprowadza się do innych obszarów. W tym sporze o refundację ja jestem klientem usług medycznych, oferowanych przez Państwo, w realizowanym przez służbę zdrowia, gdzie NFZ płaci za leczenie i refunduje leki. Ja w takim systemie jestem w porządku, bo opłacam składkę ubezpieczenia zdrowotnego i to nawet sporą, na co mam poświadczenie w postaci aktualnego druku RMUA.
    Pani środowisko jak i wiele innych osób (w tym i ja) głosowało na PO, więc nie powinniśmy teraz narzekać.
    Sami sobie ich wybraliśmy, no to mamy za swoje.
    Nie czytuje Pani blogów, więc powtórzę, że w mojej opinii rządzący wskutek swojej nieudolności okazali się bezwzględnymi darwinistami wobec rządzonych. Okazuje się że mają przetrwać najsilniejsi i najsprytniejsi!
    Pani środowisko jest tylko narzędziem w tym akcie terrorystycznego szantażu. Bo tak to teraz wygląda, zaledwie 3 miesiące od wyborów aktualnie przodującej siły narodu. Takie są gołe fakty.
    Nawołuje Pani teraz to solidarności, mimo że o złych zapisach ustawy wiadomo było od paru miesięcy, szczególnie w waszym lekarskim i farmaceutycznym świecie.
    Wychodzą skutki dotychczasowej splendid isolation Państwa lekarzy i farmaceutów. Z wyżyn swoistego higt socjety zostaliście brutalnie jako narzędzia terroru przyciśnięci do ściany przez grupę terrorystów, zwracając się do potencjalnych ofiar o pomoc.
    To tak jakby pistolet wycelowany w ofiarę (gdyby umiał mówić) wołał, uważaj, z mojej lufy może zaraz wylecieć pocisk, wpłyń na trzymającego palec na języku spustowym, bo ja sam nie tylko że nie chcę cię zabić (co mi się czasami zdarza), ale wręcz odwrotnie!
    Jestem przecież wyprodukowany i istnieję tylko dla Twego dobra zacny pacjencie, żeby cię chronić i leczyć. To nie ja powoduję że czujesz się zagrożeny, tylko ten co trzyma palec na spuście!
    W tym akcie terroru (bo to jest terroryzm) spełniacie Państwo funkcje broni lub materiałów wybuchowych, wycelowanych w nas – pacjentów.
    Palec na przycisku zapalnika lub na spuście pistoletu jest w rękach terrorystów, wam jest tylko z tym niewygodnie, bo wiecie co się będzie dalej działo, jak pocisk opuści lufę albo eksploduje C4.
    Ci z Państwa lekarzy, którzy występują w postaci broni palnej, mogą przecież jeszcze być użyci wielokrotnie. Gorzej z tymi co pełnią funkcje materiałów wybuchowych (np. C4). Są to ci z Państwa lekarzy, co dadzą się namierzyć urzędnikom NFZ na jakichś naruszeniach i odlecą w finansowy niebyt.
    Tylko że w obu przypadkach zawsze ginąć to będziemy my, czyli terroryzowani pacjenci, część naszego społeczeństwa.
    To nie musi odbywać się gwałtownie i nie chcę tu dramatyzować, ale w tym zamieszaniu nie można wykluczyć rezygnacji kilku tysięcy starszych, samotnych i chorych ludzi z dostępu do dotychczas ordynowanych im lekarstw.
    Z wielu przyczyn może się to stać, najprawdopodobniej finansowych i z bezradności, pogłębionej strachem.
    Starsza i samotnie żyjąca Pani z 900 złotową emeryturą (są tu ich tysiące w Krakowie, mieście 2 miliardowego długu i nowych stadionów za miliard!), odejdzie cichutko spod aptecznej lady, bo na jej recepcie w miejscu opisu refundacji będzie tylko słynna pieczątka. Aptekarz nic na to nie poradzi, nie podejmie ryzyka refundacji jej pełnopłatnego i drogiego leku. Nie zrobi tego z własnej kieszeni, bo sam cienko przędzie i nie jest świętym Franciszkiem.
    Jest Pani lekarzem, więc jest Pani w stanie przewidzieć ciąg dalszy losów tej samotnej i chorej Starszej Pani.
    Darmowa eutanazja.
    Ja przewiduję, że na pewno jej dalszej rodzinie przybędzie nowe mieszkanie, bez konieczności jego odzyskiwania od banków, bo Starsza Pani nie zdąży już wejść w system odwróconej hipoteki.
    Pani jest trudno spojrzeć na zaistniały i zaburzony system refundacji od strony pacjenta, bo przecież Pani jak i rzesza około 500 000 zatrudnionych w służbie zdrowiasama się wyleczy, tak jak przed 30 laty twierdził Jerzy Urban, że rząd się sam wyżywi.
    Ciekawe czy ta potrzeba solidarności z pacjentami utrzyma się w Pani środowisku po zażegnaniu obecnego kryzysu, w którym zakładnikami jest całe społeczeństwo.
    Więcej o interesach Pani korporacji i ocenie całego bałaganu znajdziecie Państwo na portalu: http://www.obserwatorpolityczny.pl Pora już przerwać wyniosłą splendid isolation i wmieszać się w tłum Szanowna Pani Doktor!
    Na tym portalu znajdziecie szereg artykułów. Oto fragmenty:
    Jeżeli rząd naszego państwa tak lekceważy interesy i prawa społeczeństwa w tak strategicznej dziedzinie jak lecznictwo i nieprzerwany dostęp do leków – to nie powinien nami rządzić.
    I dalej:
    rząd zmieniając system refundowania leków, dopuścił się zmiany systemu, bez uwzględnienia możliwych konsekwencji.
    Więcej pod linkiem: http://obserwatorpolityczny.pl/?p=2303
    Jeszcze jedna analogia, oprócz tej pistoletowej.
    Na polecenie rządzących Polską polityków, zwalczamy wespół z sojusznikami terroryzm na Świecie w różny sposób.
    W Afganistanie to nawet krwawo go zwalczamy, a tamtejszych bojowników (d. przyjaciół Radosława Sikorskiego) obecny kierownik MON Pan SieMONiak to ostatnio nazwał nawet bandytami!
    Tam zwalczamy grupy, które doprowadzają do chaosu i destabilizacji, a kto zacznie zwalczać sprawców terroryzowania ludności Polski nieprzemyślanymi zmianami w systemie refundacji leków?
    To już zaczyna podchodzić pod definicję terroryzmu, bo jest i terrorystyczna grupa, która jest kierowana, jest działanie wspólne i w porozumieniu, są też metody z braniem zakładników, a jest nim całe społeczeństwo. Jest też i zamierzony cel działania tej grupy terrorystycznej: pokazać że skoro mamy narzędzia do poskromienia jakiejś grupy ( tu akurat: lekarzy), to nie są istotne koszty społeczne tego szantażu i trzymania zakładników w strachu.
    Bo ludzie się boją.
    Zwłaszcza starsi, chorzy, samotni i biedni ludzie, którzy muszą już korzystać stale z lekarstw i opieki lekarzy. Ich wyjazd z naszej zielonej wyspy jest wykluczony, więc wypełniają 100% treści definicji idealnego zakładnika!
    Pozdrawiam wszystkich mieszkańców zielonej wyspy!
    P.S.
    Cały system ochrony zdrowia powinien ze szczególną troską dbać o najsłabszych, czyli dzieci i starszych. Jeśli chodzi o dzieci, to rodzice są w stanie wyegzekwować tę troskę. Gorzej z traktowaniem często bezradnych starych ludzi, w czym dopatruję się cech zezwierzęcenia naszego społeczeństwa i braku wyobraźni, bo każdy kiedyś będzie stary i bezradny.
    Stąd nazwanie przeze mnie rządzących terrorystami wyznającymi darwinizm. Stary i chory a często samotny człowiek jest idealnym zakładnikiem wprowadzonego nową ustawą refundacyjną systemu. Taki nigdzie nie ucieknie z klatki nazywanej zieloną wyspą przez rządzących liderów PO.
    I najgorsze, że ja osobiście na nich głosowałem i gorąco do tego namówiłem wiele osób!

  188. Feliks Stychowski
    6 stycznia o godz. 11:46

    Ten bol nie miesci sie w glowie.
    Dlaczego ja wam o tym przypominam?

    baltazarsaldo

  189. Orteq
    5 stycznia o godz. 22:19

    Czystosc jezyka, sumienia i czystosc na ulicy ulatwiaja zycie.

    baltazarsaldo

  190. ET
    6 stycznia o godz. 17:18
    Gwoli przypomnienia; tzw. „Komuchy” to byli czesto madrzy ludzie.

    Jednego z nich to nawet Urban publicznie chwail. Pamietam byl wtedy silny mroz.

    baltazarsaldo

  191. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Anka (?)

    Anka 6 stycznia o godz. 12:13j jest tak jakby potwierdzeniem, ze „Wielki Zegarmistrz” jest rodzaju meskiego – prawda?

  192. Kilka wielkości wartych do zapamiętania na początku roku;
    - Polska otrzymała dotacji z Unii – 300 mld zł
    - Rząd pożyczył za granicą – 300 mld zł
    - Emigranci przysłali ze zmywaków – 150 mld zł
    - Kredyty konsumpcyjne ludności – 400 mld zł
    razem – 1,15 biliona zł

    Dług publiczny wynosi około 900 mld zł /niektórzy szacują na 3 bln/
    Roczny budżet kraju nieco ponad 300 mld
    PKB brutto około 1,4 bln
    Do tego warto poczytać co napisano w Konstytucji i ocenić rządy historyków.

  193. Proba krotkie uogolnienienia.
    Publiczna sluzba zdrowia jest jedna, a moze wlasnie ta dziedzina zycia spolecznego, w ktorej sciera sie najwiecej sprzecznych interesow. Z tad bierze sie koniecznosc ciaglego z tarowania z reguly przeciwstawnych interesow. Arbitrem w tym systemie jest oczywiscie polityka. Obserwujac reakcje na ostatnia rzadowa reforme zdrowia, trudno oprzec sie wrazeniu, ze mamy tu do czynienia ze zle przygotowanym bublem, ktory wymaga poprawki.
    Czy polityce przy tej poprawce zaraz musi spasc korona z glowy, zalezy tylko od nieomylnosci Ministra Zdrowia.
    A przy okazji wypada tylko zyczyc wiecej kompetencji przy nastepnej reformie sluzby zdrowia, ktora niezawodnie nastapi.

  194. LEWY, 15.09. Nie popłacz się z rozpaczy. A ta niska kultura to już woła o pomstę.

  195. Tobermory
    6 stycznia o godz. 18:10

    Popatrz, jeszcze na stare lata czegos sie dowiedzialem, a przeciez przekaz byl na dloni LSD(Lucy,Sky,Diamonds) Niby taki inteligentny, a sam sie tego nie domyslilem.
    Przypomina to skecz Monthy Pythona , kiedy Eric Idle przestawia sie Michaelowi Palinowi: My name is Smoketoomuch. A Palin z tym swoim podstepnym usmieszkiem mowi: Powinien pan mniej palic. A zdziwiony Idle pyta: Jak to ? Dlaczego ?
    A sluchalem tej plyty w kolko prawie piecdziesiat lat temu.
    Dzieki i pozdrawiam

  196. Ryba (12:47)
    Wiedziałem gdzie Cie szczypać, bo z rozumowym argumentem nie mam szans. Jeśli chodzi o mag, to jest ona w mojej opinii, mimo wszelkich swoich zarzekiwań, co najwyżej 1Q (pierwszym kwartylem). Bo ten blog nie powinien nazywać się z francuska – „en Passant”, lecz po prostu SPOKOJNA PRZYSTAŃ. Tak mi przyszło czytając Jacobsky’ego w dyskusji na temat roli gen. LWP.

    Oczywiście swoich opinii o „kryzysie farmakologicznym” nie mam co wymieniać, informacji prostować, bo są one krętacze i pieniackie – to raz, a po drugie – mało spiskowe. Np. na takie frazy nigdy mnie nie byłoby stać:
    - „gdy się rozrosną (prywatne gabinety) i zaczną dyktować swoje warunki …, albo
    - czy bałagan w służbie zdrowia nie jest wynikiem niekompetencji polityków?

    p.s. Rybo, czy wiesz, że w Kanadzie (tej pachnącej żywicą, dalekiej, a mimo to tutaj wychwalanej) lekarze domowi przyjmują swoich pacjentów tylko w gabinetach prywatnych?

  197. Sądząc po wpisach blogowiczów pod „Gorzkim lekarstwem”, temat juz się „przegrzał”.
    Wprost proporcjonalnie do liczby fachowców od styku: rząd-służba zdrowia-pacjent.
    Jeszcze nie tak dawno mieliśmy podobny wysyp fachowców od awiacji.

  198. Spokojny,

    na blogu Red. Paradowskiej komentarz został zatrzymany do decyzji moderatora, bo zawierał 2 linki. System tak ma. Może Pan podzielić wpis na dwie części tak, by w każdej był tylko jeden link i zobaczyć czy „przejdzie”.

  199. Wesołych Świąt – http://www.stachurska.eu/?p=6189 :)

    Z uwzględnieniem tekstu w Post Scriptum :) ))

  200. Patrząc szerzej – bo i konflikt „farmakologiczny” (nieuleczalny w Polsce III/IV i pół), i ciągłe przetasowani we „wadzy” (oto się okazało, iż vice-ministrów czy komendantów Policji, vide Rapacki czy gen. Matejuk można mianować „po uznawaniu” czy po przynależeniu do dworu jakiegoś „Szetyny” lub innego „Grabarczyka”) * – to za oberżystą Paliwcem (gospoda „U Kalicha” – Przygody Dobrego Wojaka Szwejka)
    można rzec, iż wszystko to „gó … o warte”. I tak czeka tę cywilizację – Zachód (a nas razem z nim) – „nowe średniowiecze” (tu, nad Wisłą i Odra ono już jest realna rzeczywistością). Ona się stacza i chyli ku upadkowi. Jest na drodze jaką przebył od początku III i w całym III wieku Rzym cesarski: przestano inwestować w rozwój, w intelekt, w człowieka, a postęp sprowadzono do manipulacji: technologicznych (gadżety rozrywki i hedonizmu), religijnych (popularność tele-ewangelistów, Kaszpirowskich, tarotów i kabał, fundamentalizmów różnej maści o tym świadczy najlepiej), finansowych (wirtualna bankowość), ekonomiczno-gospodarczych (produkcję sprowadzono do schlagwortu św. Augustyna o Duchu Świętym – „…kapitał wieje kędy chce”). Za Jimim Morrisonem warto powiedzieć tym apostołom neoliberalnej (a i tej z lat 60/70′ XX wieku) rewolucji, że: „Powiem Ci … zmarnowaliśmy świt, a tego nie wybaczy nam żadne
    niebo” . Na kanwie „gorzkiego lekarstwa” afery medycznej (co roku na początku, to jest proza życia kraju zwanym Polską) tę sentencję warto też zadedykować post-solidarnościowym (wszystkim) elitom rządzącym tym krajem od 1989 r **.
    Bo jeśli w noworocznym orędziu Prezydent tego kraju oznajmia, że dla niego jednym z najważniejszych wydarzeń minionego 2011 roku była …. beatyfikacja JP II to nie jest już nawet groteska, to Witkacy z Mrożkiem i Gombrowiczem pospołu. To dno …..
    Więc zamęt z lekami jest przy takim „lapsusie” (i dziennikarze nie piszą, nie protestuj, nie wyśmiewają – gdzie Pan Panie Redaktorze ze swym ciętym piórem wobec takiego „knota”, wobec takiej bzdury i zapyzienia !!!???) jedynie małym „pikusiem”.
    Wodnik 53

    * – a „platformersi” jako kontynuacja „Mumii Wolności” tak zawsze zapewniali i zapewniają o profesjonalności wszelkich decyzji nominacji ministerialnych czy w najwyższych kręgach władzy (sic !) – nepotyzmu i kumoterstwa u nich ni hu…hu.. (tylko „niedobry” PSL kupczy stanowiskami i promuje „pociotków” na te stanowiska)

    ** – mym ewentualnym adwersarzom atakującym mnie jako epigona PRL-u pragnę dodać (za prof. B.Łagowskim) , że ekipy SLD-owskie rządzące III RP realizowały w zasadzie program (i założenia ideowo-ekonomiczne) ekip związanych z tradycja i myśleniem a’la panna „S”.

  201. stasieku (12:36)
    Czytam ten cytat z pamiętników Greenspana z wytluszczeniami, potem komentarz i aż szczęka mi opada. Jakto! ja nie inżynier, a nie mogę się dopatrzyć w cytacie dowodu na to, że jego autor nie wiedział co to jest spread. Nota bene, gdy powstawały nowożytne banki handlowe, m.in. z centralami we Florencji do handlu materiałami to dopiero były spready. Tyle że obroty handlowe o wiele mniejsze.

    Wystarczy sobie wyobrazić, że bank na wymianie powiedzmy USD/EUR w swoim detalu oferuje obie te waluty po stałym kursie, w jedną i drugą stronę, zamiast ludzie w bramach mają się spotykać i po 100 dolarów na ileś tam euro wymieniać, autentyczność banknotu sprawdzać. Na koniec dnia balance trzeba zklearować, od tego jest bank, zatrudnia ludzi, ma lokale i aparaturę, chyba utrzymanie tego ileś kosztuje, ta operacja wymagała inwestycji i zorganizowania, zatem przynosi zarobek i zysk za świadczoną usługę (która wlicza się do PKB).

    Co robi klient, który ma sporadyczne potrzeby zamiany z CAD na USD, przeważnie w tę stronę. Ano może on kupić większą porcję gotówki USD przy niższym spreadzie i trzymać ją na oddzielnym rachunku. Oczywiście bank znów korzysta obracając wkładem …

  202. stasieku,

    w poniedziałek też obejrzałem Chciwość.
    Z wrażena, po seansie, zamiast do domu zacząłem iść w kierunku molo, nie po to żeby wskoczyć do lodowatej wody.
    To szok spowodował moją dezorientację przestrzenną.

    Ten fillm, mimo pewnej ogólnikowości, jest najlepszą syntezą systemu z jaką miałem do czynienia, którym polscy nuworysze tak się zachwycają.

    Nie trzeba mieć wysokiego IQ żeby wyobrazić sobie do czego to wszysko zmierza.

  203. Spokojny 18.15
    Tekst rzeczywiscie długi, ale gdy go czytałem to mi sie nóz w kieszeni otwierał. W 150 procentach zgadzam sie z Tobą. Ta Rzymowska chyba jest po operacji mózgu i nieodwracalnego usuniecia możliwości logicznego i etycznego myślenia .

  204. Po
    Lewym
    próbę klasyfikacji siostrobraci blogowej podjęli Ryba i TO.
    Ja już znam swoje miejsce w szeregu: mediana – co najwyżej 1Q (kwartyl).
    Nie wyznaję się na statystyce, ale coś czuję, że zostałam jakoś tam „uśredniona”.
    Dobre i to.

  205. thelegraphic (20.21),

    cieszę się, że ci ostatnio IQ skoczyło w górę, bo gdy dotychczas przychodziło do merytorycznej dyskusji zwykle pisałeś w sposób wymijający wskazujący na trudności ze zrozumiem problemu.

    Ja wogóle podziwiam ludzi, którzy gdy tylko zmienią otoczenie szybko z dogmatycznego marksisty stają się równie dogmatycznymi wyznawcami religii pieniądza (idzie o szybkie okresy dostosowawcze).

    Gratuluję wysokiej samooceny.

  206. Krótka uwaga na temat wiecznie żywego marksizmu-leninizmu

    Blogowicze narzekają, co jest standardowym stanem obywateli w Polsce, sposobem na życie, na czystość sumienia i spokój ducha.

    Ale niektórzy z nich prezentują specyficzny sposób na narzekanie, wewnętrznie sprzeczny, oksymoronalny.

    A mianowicie, świadomi nietypowych dziejów Polski z niedemokracją szlachecką, z brakiem przyzwoitej Reformacji i Oświecenia przyduszonego przez wrogie, a potem zaborcze otoczenie, marzą dzisiaj aby Polska się wyzwoliła od tego dziedzictwa i rosła w siłę pod niezawodnym parasolem wiecznie żywego marksizmu-leninizmu, źródła pomyślności narodów, mocy dla ciała i ducha, fundamentu dla kultury, drogowskazu dla rządzących.

    Gdzie się podziały te rekordy świata w młocie i oszczepie, te wunderteamy piłkarskie, ci wspaniali bohaterowie bijący rekordy w jeździe fiatem 125p na czas, ci młodzi herosi zdobywający kosmos? Gdzie utraciliśmy nasze marzenia, nadzieje, radość o poranku, satysfakcję wieczorkiem przy dzienniku TV, dumę z każdej nowej cementowni, radość z każdego statku z cytrusami, który właśnie wpływa do Gdyni? Kto nam zabrał młodość?

    Pzdr, TJ

  207. thelegraphic (20.03),

    twoja informacja z przypisu (p.s.) jest do zaadaptowania w moim kraju.
    Jednak nie zmienia to faktu, ze z mojego wpisu niewiele zrozumiałeś.

  208. Reformy w Polsce nie robi sie po to aby coś usprawnić, poprawić działanie, ale po to, aby jeszcze coś uszczknąć do państwowej kasy, w sytuacji, kiedy na każdym kroku marnotrawi się publiczny grosz poprzez nietrafne decyzje (sprzedaż niektórych firm), czy ogólną nieudolność (katastrofy lotnicze), bo nie za bardzo jest jeszcze coś do sprzedania. Niedobory w kasie państwa trzeba jakoś zapełniać, a gdzie są pieniądze, jak nie u obywateli?
    Cóż z tego, jeśli w końcu jakoś uda się doprowadzić do końca reformę lekową, jeśli znów za niedługi okres czasu jakiś bałwan wymyśli coś nowego jeszcze bardziej głupszego.

  209. Po co Rybo( 6 stycznia, godz. 13:35) powołujesz się na „Magrit (22.17)”, aby pochwalić się swoimi poglądami politycznymi i obluzgać co poniektórych Nielubianych.
    Co ma piernik do wiatraka.
    Ja pytałam/zastanawiałam się tylko, czy ten sam lekarz postępuje z receptami tak samo w przychodniach o różnym statusie. TYLE i TYLKO TYLE.

  210. PKB Polski za rok 2011- 499,6 mld USD x 3,5 zł =1,75 biliona PLN
    Zadłużenie gospodarstw domowych na koniec listopada 2011 =25,6 mld PLN
    Wartość długu publicznego, stan na dziś + 813 mld PLN
    Wypłaty dla Polski z tytułu dotacji unijnych w latach 2007-2013 nie mogą przekroczyć kwoty 67 mld euro a do końca ubiegłego roku zostało wykorzystane przez nas ok 25% tej kwoty tj. 16,5 mld euro x 4,5 =74,25 mld PLN
    Wpłata Polski do budżetu Unii w tych samych latach wyniesie ok 102 mld PLN.
    Czemu ma służyć podanie sufitowych danych przez JG?
    Skąd pochodzą dane o 150 mld przysłanych do kraju przez naszych emigrantów i jakiego okresu dotyczą?
    Czy załamywanie rąk nad upadkiem blogowej kultury nie obejmuje minimum rzetelności i dopuszcza jawną manipulację rzeczywistymi danymi?

  211. prawa pieczątek jest wygodna dla rządu. Ciekawe, czy nie celowo sprowokowana. Przesłania ona ten niewygodny dla rządu fakt,że wiele leków ratujących zdrowie w leczeniu chorób nowotworowych, leczeniu po przeszczepach narządów, cukrzycy i wiele innych drastycznie podrożało. Sugeruje ona społeczeństwu, ze to lekarze i farmaceuci są winni tego, ze pacjent płaci dużo więcej
    Nawet, jeśli recepta jest prawidłowo wystawiona pacjent musi zapłacić przy okienku w aptece ciężkie pieniądze. Te ceny nie zostały ustalone przez apteki. Ich autorami jest państwo (NFZ ) wspólnie z firmami farmaceutycznymi. Operowanie wartościami średnimi podwyżek cen jest kolejną manipulacją. Każdy, kto choć trochę biegły jest w statystyce ma tego świadomość. Panie Danielu, proszę porozmawiać z farmaceutami, ale nie tak jak to czyni TVN 24, to usłyszy pan prawdę.
    Choćby o tym, jakie kryteria obowiązują przy wydawaniu zamienników (cena zamiennika nie może przekraczać ceny limitu ustalonej dla przepisanego leku – i co to w praktyce oznacza). O tym jakie leki trafiły na listę, gdzie wycofano godne zaufania medykamenty na rzecz nowości produkowane przez firmy , o których farmaceuci nigdy nie słyszeli.
    Proszę porozmawiać z lekarzami o tym, jak dalece swobodnie można ordynować zamienniki. Ja z własnego doświadczenia wiem, ze kiedy próbowałem zmienić stosowany lek na inny tańszy, teoretycznie ten sam ale produkowany przez inną firmę pod inną nazwą handlową, mój organizm się buntował. Musiałem wrócić do pierwotnego leku.
    Usłyszy pan prawdę o wielu bezsensownych zapisach ustawy refundacyjnej, która stała się narzędziem eksterminacji narodu przez własny rząd.
    Kiedy minie ten cały zamęt i pieczątki znikną , pozostanie płacz pacjentów w aptekach przy okienkach. Pozostanie ich wybór lek lub śmierć. Szpitale zapełnią się chorymi wymagającymi interwencji z powodu zaniechania przyjmowania leków. Bo jeśli ma się wybór bochenek chleba lu b lekarstwo wybierze się chleb.
    Aptekom odebrano pole manewru. Nie mogą już stosować promocji obniżać ceny leku. Jak choćby fakt( z bliskiej z apteki, gdzie pracuje bardzo bliska mi osoba), że kiedy do tej pory jakiś lek zbliżał się do końca daty ważności ( z reguły 3-6 miesięcy przed upływem terminu) – apteka przeceniała ten lek do symbolicznej ceny i sprzedawała go, ludzie brali chętnie. (Lek można stosować jeszcze 3 miesiące po upływie daty ważności). Teraz ( w przypadku leku refundowanego) tego nie można zrobić, bo NFZ cofnie refundację. Lek będzie więc utylizowany. Często apteka kupowała lek w pakiecie i negocjowała niższe ceny, przekładające się na niższą cenę dla pacjenta. Teraz w przypadku leków refundowanych nie ma takiej możliwości.
    W Trzeciej Rzeszy stosowano eutanazję na ludziach psychicznie chorych, nieuleczalnie chorych, na homoseksualistach.
    Czy obecna sprawa z lekami nie zmierza w tym kierunku?
    A sprawa z wiekiem emerytalnym? Znakomita większość moich znajomych w wieku około 60 lat nie ma pracy, nie dlatego, że nie chce, lecz dlatego, że nikt ich nie chce, od kiedy znależli się na bruku w wyniku kryzysu czy transformacji gospodarczej. Ci ludzie egzystują
    w nędzy, sprzedali obrączki, książki, zegarki, chodzą w dwudziestoletnich garniturach, kupują znoszone buty za 5 zł w ciuch -budach.
    Ci ludzie budowali kraj, płacili na budowę szkół i internatów, SFOS
    całe życie znosili wyrzeczenia. Teraz odsuwa im się o 2 lata perspektywę otrzymania emerytury, na którą zasłużyli.
    Tusk ze swoim bizantyjskim dworem stał się katem narodu, naród go kiedyś osądzi. Oby nie krwawo.
    Jeśli chce Pan odpisać to proszę.

  212. Jasny Gwint

    Swiat jest okrutny i za PRLu tez byl okrutny. W koncu Wajda nie wyssal sobie z palca Birkuta. Dlatego demagogiczne i rzewne wspominanie tamtego zlotego wieku zasluguje na ironie. Pani Anka rozpedzila sie z Hermaszewskim jako wzorcem humanitarnego traktowanaia w tamtym czasie rodzin i dzieci, bo bylo tez fatalnie.
    Nieladnie, jasny gwincie, zarzucac tym, ktorzy sie z Toba i pania Anka nie zgadzaja braku kultury. Wiem ze Cie za nic w swiecie nie przekonam i nie bede tego robic, ale ja Ci nie bede zarzucac braku kultury, bo jest to argument w stylu Lewara, a ja Cie, mimo roznicy pogladow i patrzenia na swiat, cenie za uczciwosc intelektualna i konsekwencje.
    Pozdrawiam

  213. Okres świąteczny sprzyjał skupieniu i cierpliwości w zagłębieniu się w lekturę rewelacyjnej książki pt. „Duch równości”, autorów angielskich Richarda Wilkinsona i Kate Pickett http://www.czarnaowca.pl/psychologia/duch_rownosci,p616353557
    W historii ludzkości nie było chyba okresu aby w tak krótkim przedziale czasu, raptem około 30 lat dokonało się tak głębokie rozwarstwienie społeczeństw w skali światowej. Był to okres panowania zgubnej doktryny neoliberalnej, której skutki zaważyły najbardziej na ojczyźnie tej zarazy USA i jej ślepych, służebnych akolitach europejskich, w tym nieszczęsnej Polski. W znacznym stopniu zdołały się przed nią uchronić państwa Skandynawskie i Japonia. Autorzy w sposób niezwykle profesjonalny i systematyczny dokonują analizy wpływu głębokiego rozwarstwienia społecznego w kilkunastu krajach świata na wiele segmentów życia ludzkiego, wszędzie dostrzegając jego degradację i zubożenie. W świetle badań staje się jasne dlaczego w Imperium wolności i demokracji w więzieniach siedzi 550 osób/ 100 tys mieszkańców a w Japonii tylko 40. Dlaczego jankesi są nieprzyzwoicie tłuści, dlaczego strzelają do siebie, dlaczego w krajach tych drastycznie wzrosła zachorowalność na nowotwory, zawały i udary, dlaczego tam dzieci rodzą dzieci, szerzy się narkomania, zanika poczucia wspólnoty, przemoc, zaburzenia zdrowia psychicznego, konsumpcjonizm, zniszczenie środowiska. Czy nie wystarcza? To wszytko dzieje się także w Polsce skrzętnie skrywane przed ciemną masą zapędzoną do marketów i kościołów, karmioną i ogłupiana przez wolne media i rządową propagandę sukcesu lub rzucanych ochłapów zastępczej pozorowanej dyskusji.
    Rozwarstwienie społeczne stanowi dzisiaj nędzę społeczną w skali świata o niezwykle groźnych skutkach. Autorzy wysuwają śmiałą i mądrą tezę, że stosunek do rozwarstwienia stanowi dzisiaj podstawowe kryterium rozróżnienia lewicy od prawicy. Nasza łże lewica Kwaśniewsko Millerowa wybiera warszawskie salony, kawior i umizgi do kościoła i bogaczy. Książkę warto przeczytać, kosztuje raptem tylko 40 złotych.

  214. halen, 1.06. Wszystkie cytowane przeze mnie dane pochodzą z blogu Pana Piotra Kuczyńskiego. Myślę, że tam się na tym znają.

  215. @mag

    Ja sobie wypraszam, ja Cie wyceniam wyzej duzo wyzej i wyzej niz srednia blogowa. Jestes wobec siebie zbyt niesprawiedliwa, a nawet rzeklbym agresywna.
    Tyle,ze my samce alfy, bety az do omegi lubimy konkurencje, a wiec porownujemy sie.
    Kazdy z nas mysli, ze jest alfa(ja tez), a jak ktorys twierdzi, ze tak nie mysli, to jest obludnie zaklamanym hipokryta

  216. Czy na tym blogu jest ktoś znający się na ekonomii i na finansach szczególnie, kto mógłby ocenić czy liczby podawane przez Jasnego Gwinta za Piotrem Kuczyńskim są lepsze lub gorsze od liczb podawanych przez @Halen’a?

    Czy gdy dwóch znawców stwierdza, że roczna inflacja w 2012 roku będzie wynosiła w polskiej gospodarce według jednego 12%, a 112% według drugiego, to żadna z tych ocen nie jest z sufitu i rację ma ten o ładniejszym imieniu?

    Co zmusza Jasnego Gwinta do bywania na blogo-spelunie prowokując Ankę do zaglądania na niskie poziomy kultury?

    Jakie zaszłości między Danielem Passentem a Jasnym Gwintem sprawiają, że Jasny Gwint kierowany pogardą nie może wyzwolić przymusu zadawania sobie cierpienia?

    Czy Gospodarz jest kolejnym wcieleniem Trockiego i rewolucja nie może żwycięzyć dopóty gdy Daniel Passent żyje?

    Ot takie sobie pytania bez sensu zadawane przez przygłupa z poziomu dennej kultury będącego kupą piasku rzuconą w tryby kołodczyzny …

  217. ” W świetle badań staje się jasne dlaczego w Imperium wolności i demokracji w więzieniach siedzi 550 osób/ 100 tys mieszkańców a w Japonii tylko 40. Dlaczego jankesi są nieprzyzwoicie tłuści, dlaczego strzelają do siebie, dlaczego w krajach tych drastycznie wzrosła zachorowalność na nowotwory, zawały i udary, dlaczego tam dzieci rodzą dzieci, szerzy się narkomania, zanika poczucia wspólnoty, przemoc, zaburzenia zdrowia psychicznego, konsumpcjonizm, zniszczenie środowiska.”
    Dlaczego nie ma nic o stonce ?

    Źle, źle zawsze i wszędzie,
    Ta nić czarna się przędzie;
    Ona za mną, przede mną i przy mnie,
    Ona w każdym oddechu,
    Ona w każdym uśmiechu,
    Ona w łzie, w modlitwie i w hymnie…

  218. to o czym pisze „jasny gwint”, zauważył 140 lat temu niejaki Karol Marks. Nie bieda, lecz nierównośc i rozwarstwienie społeczne jest głównym motorem buntów i rewolucji. Każda władza (również ta nasza, niepodległościowa) powinna czasami przeczytać coś z Marksa, również dla własnego dobra.

  219. spokojny
    6 stycznia o godz. 18:15
    spokojny pisze;
    „Cały system ochrony zdrowia powinien ze szczególną troską dbać o najsłabszych, czyli dzieci i starszych. Jeśli chodzi o dzieci, to rodzice są w stanie wyegzekwować tę troskę. Gorzej z traktowaniem często bezradnych starych ludzi, w czym dopatruję się cech zezwierzęcenia naszego społeczeństwa i braku wyobraźni, bo każdy kiedyś będzie stary i bezradny.
    Stąd nazwanie przeze mnie rządzących terrorystami wyznającymi darwinizm. Stary i chory a często samotny człowiek jest idealnym zakładnikiem wprowadzonego nową ustawą refundacyjną systemu. Taki nigdzie nie ucieknie z klatki nazywanej zieloną wyspą przez rządzących liderów PO.
    I najgorsze, że ja osobiście na nich głosowałem i gorąco do tego namówiłem wiele osób”

    I porzebne ci bylo 22 lata zeby to zrozumiec ! W tym czasie przyczyniles sie do spieprzenia zycia milionom polakow.

    Obecny tzw minister sportu w ubieglym roku powiedziala ze nie ma sensu leczyc ludzi starych.

    Wsrod dzikiego bydla, jezeli jedno padnie, pozostale sie tym nie przejmuja. Celem polskich rzadow, ostatnich 22 jest sprowadzenie stosunkow spolecznych do poziomu dzikiego bydla. Zeby bylo latwiej rzadzic. Zeby wladza na tle bydla wygladala inteligentnie. I to sie udaje.

  220. jasny gwincie!
    Bardzo przekonywująco zachęciłeś mnie do przeczytania „Ducha równości”. Nie omieszkam.
    American dream (w sensie mitu wolnosci, super demokracji, realności sztandarowych haseł w rodzaju „z pucybuta do miliardera” jest chyba coraz bardziej w odwrocie. Otyłość i gnuśność są poniekąd obrazem uwiądu sporej części tego tradycyjnie przecież dynamicznego społeczeństwa. Do przodu rwą się głównie Amerykanie o korzeniach azjatyckich (nie grubi i nie gnuśni) i to jest znak czasu.
    Oczywiście, skracam się samoistnie i upraszczam, ale nie w moim stylu są sążniste elaboraty. Od tego są specjaliści na blogach „Polityki”.
    Polski neoliberalizm w klinczu niby lewicy i niby prawicy obficie święcony kropidłem jest po prostu groteskowy.

  221. Liczenie
    Ja wiem że ogólnopolskie liczenie pieniędzy odbędzie się jutro.
    Jedni będą liczyli jacyśmy to wyjątkowi i ile groszy zebraliśmy na szczytny cel Pana Jerzego Owsiaka. Oczywiście jestem za i swoje pięć groszy również dołożę.
    Z drugiej strony ktoś tam policzy że jednak na tacę tego dnia wpłynęło mniej niż zazwyczaj
    o tym że prawie cała komisja majątkowo kościelna ma zarzuty o łapówkarstwo wspominać chwilowo nie należy.
    Znajdzie się sposób by im udzielić absolutorium a K K powinien jeszcze otrzymać odszkodowanie za poniesione szkody – np emerytury od chwili ukończenia seminarium , przecież niektórzy prawnicy już tak mają więc dlaczego nie dodać i księży.
    Wróćmy jednak na chwilę do sprawy lekarzy.
    Otóż ta nacja walczy i wygrywa ze społeczeństwem sprawę własnej nieodpowiedzialności za popełnione błędy .
    Obecnie zwróciła się do społeczności lekarskich na całym świecie o poparcie swej samowoli .
    Na czele ma człowieka co z racji swego pochodzenia // RADZIWIŁŁ// ma doświadczenie w szukaniu pomocy dla swych racji za granicami Rzeczpospolitej. Może to takie rodzinne geny-
    Polska nigdy dobrze nie wychodziła na kontaktach z tą rodzina.
    A co do lekarzy to proste pytanie
    - ilu lekarzy pozbawiono prawa wykonywania zawodu z powodu błędów w sztuce.
    - ilu lekarzy zostało zawieszonych w prawie wykonywania zawodu z oskarżenia Naczelnej Rady
    - ilu lekarzy zostało oskarżonych przez Naczelną Radę o działanie na szkodę pacienta
    A czemu tak się dzieje ?
    Z prostej przyczyny – w kodeksie // kodeks to zbiór praw // lekarskim ZABRONIONYM JEST
    BY LEKARZ KRYTYKOWAŁ POSTĘPOWANIE DRUGIEGO LEKARZA – proste prawda.
    ukłony

  222. Lewy, miły memu sercu i głowie!
    Ja tylko gorzko żartowałam w odpowiedzi na „agresję” mądraluchy TO.
    Ogólnie humor bardzo mi się poprawił, gdy „do poduszki” (wczoraj) obejrzałam sobie „Co mnie kręci”… Woody Allena.
    Po serii filmów europejskich (niezłych, ale juz nie takich allenowskich) mistrz powrócił do NY. I jeszcze raz pokazał, że w tych „dekoracjach” jest the best.

  223. staruszek 11.26
    Blogo -speluna . To sie nadaje, ale kim w takim razie jest Sz. G.- D. P.( ?) Boje sie pomyslec nie mowiac o pisaniu , chociaz (jak to u mnie) moze niepotrzebnie . Zadna praca nie hanbi przeciez .

  224. jasny gwint
    Jeszcze jedna uwaga – błagam, nie odwołuj się wciąz do klasyków marksizmu i nie przesadzaj z gloryfikacją PRL, bo odbiera to siłę i powagę Twoim argumentom, gdy, często bardzo słusznie, krytykujesz nasza dzisiejszą globalną wioskę.

  225. P S – jeszcze o pieniądzach i liczeniu
    Podobno // piszę podobno bo nie mam pewności// P min Mucha dostała do dyspozycji parę tysięcy biletów na przyszłoroczny turniej piłki kopanej.
    Wg wiadomości w internecie taki bilet przedstawia sobą pokażną wartość rynkową.
    Rzekomo zostały one już rozdysponowane pomiędzy znajomych królika.
    A gdyby tak w epoce powszechnego niedostatku przeznaczyć je na jakiś cel , urządzić aukcje , może u Owsiaka , może z Orderem uśmiechu a może po prostu DLA UBOGICH.
    Byle tylko poza Caritasem.
    Bo tak na dzień dzisiejszy to rozdawnictwo SWOIM pachnie albo korupcją albo nepotyzmem albo kupowaniem sobie stronnikow.
    PACHNIE Z KAŻDEJ STRONY ŻLE.
    ukłony raz jeszcze

  226. @TJ różne wpisy

    Szanowny Panie TJ,

    Jakaś, nawet maleńka odrobina obiektywizmu w tym, co Pan pisze chyba nam wszystkim na tym forum się należy. Jest to przecież forum inteligentnych, wykształconych ludzi, którzy dyskutując z sobą używając argumentów, a nie propagandowych maczug. Przecież nie jest Pan wynajętym propagandystą mającym za zadanie bronić rządu Tuska robiąc wszystkim dookoła wodę z mózgu, prawda?

    Rozumiem, że Pańskim zdaniem ustawa jest świetna. Została dobrze i starannie przygotowana i wprowadzona, tylko lekarzom, wszystkim lekarzom odbiło, bo naruszono ich przywileje. Proszę poczekać cierpliwie kilka miesięcy. W tej chwili nikt, nawet najbardziej zainteresowani nie jest w stanie rozpoznać wszystkich min i pułapek w niej zawartych. Ale to my wszyscy będziemy na nie wpadać, nie tylko lekarze. Przekona się Pan.

    Rozumiem, że w związku z traumatycznym przeżyciem, związanym z nieopisaniem pańskiego USG na czas w państwowym szpitalu, czuje się Pan usprawiedliwiony do stosowania odpowiedzialności zbiorowej wobec wszystkich lekarzy za tę niesłychana zbrodnię i przypisywania nam wszystkim najgorszych intencji. Biedny będzie ten lekarz, który będzie musiał Pana leczyć. Bo kiedyś Pan zachoruje. Każdy kiedyś zachoruje.

    Spróbuje to Panu wytłumaczyć.

    W kontakcie pacjenta z lekarzem można (analitycznie) wyróżnić dwa skrajne modele.
    1. Model patriarchalny.
    Polega on na tym, że lekarz kierując się swoją wiedza i doświadczeniem rozpoznaje chorobę i stosuje leczenie objaśniając pacjentowi, jak ma przyjmować leki i na co zwrócić uwagę podczas ich przyjmowania. Dodaje ewentualne wskazówki co do zmiany diety i/lub trybu życia.
    2. Model partnerski.
    Lekarz kierując się swoją wiedza i doświadczeniem rozpoznaje chorobę, wyjaśnia pacjentowi na czym ona polega (jeśli jest taka potrzeba), przedstawia możliwe warianty leczenia, omawiając krótko ich wady i korzyści. Uzgadnia z pacjentem, który wariant pacjentowi bardziej odpowiada i taki wariant terapii zostaje zaordynowany w postaci recept i wskazówek dotyczących trybu życia.

    Występują też warianty o różnym stopniu pośredniości. W praktyce, ten drugi model jest rzadko stosowany w ramach kontraktu z NFZ, gdyż przy poziomie finansowania świadczeń przez NFZ można przeznaczyć na pacjenta maksymalnie 20 minut. Z tego, na skutek wymagań NFZ dotyczących prowadzenia dokumentacji, na rozmowę z pacjentem raczej nic już nie zostaje.

    Wracając do naszych baranów. W każdym z tych modeli, o których wyżej, warunkiem skutecznej terapii jest zaufanie lekarza do pacjenta. Leczenie jest swego rodzaju sztuką (w zaniku). Najlepsi, najskuteczniej leczący lekarze, to ludzie obdarzeni wielką osobistą charyzmą, stosujący biegle współczesna wiedzę medyczną doprawioną odrobiną szamaństwa. To szamaństwo ma wzmocnić normalne działanie leku tzw. ‘efektem placebo’. Pacjent, który ma zaufanie do swojego lekarza i jest przekonany, że terapia jest dobra, będzie ją uczciwie stosował i z reguły zostanie szybko wyleczony.

    Ale efekt placebo działa też w drugą stronę. Nawet skuteczny lek będzie działał gorzej, jeżeli pacjent jest do swojego lekarza negatywnie nastawiony. Jeśli neguje jego autorytet i przypisuje mu podłe motywacje: np. uważając, że lekarz przepisując mu lek, realizuje interesy firmy farmaceutycznej, a nie pacjenta. W takim przypadku kuracja raczej skuteczna nie będzie.

    Dlatego też serdecznie Panu współczując (naprawdę, bez złośliwości, czy ironii, znam to ze swojej praktyki), traktuję Pana jako ofiarę różnego rodzaju zabiegów socjotechnicznych, stosowanych przez wszystkich władców od początku świata. Tylko nie bardzo mogę zrozumieć, dlaczego inteligentni ludzie dają sobie wmawiać tak łatwo, że ich głównym wrogiem jest lekarz.

    Zacytuje Pana:

    „W swojej odmowie wykonywania prawa lobby lekarskie nie powołuje się na żadne fundamentalne sprzeczności zawarte w ustawie refundacyjnej, jak np. naruszenie praw człowieka i obywatela, tylko na proste prywatne założenie – my tego nie chcemy.”

    Komentując obecną sytuację odmawia Pan lekarzom prawa do protestowania przeciwko ustawie refundacyjnej argumentując, to z grubsza na zasadzie ‘Dura lex, sed lex’. Ale istnieje też inna zasada dotycząca stanowienia prawa: ‘Lex non cogit ad impossibilia’, o której Pan zapewne nie słyszał. Tłumaczy to się: prawo nie może wymagać tego, co jest niewykonalne. Proszę teraz odpowiedzieć sobie uczciwie na pytanie, czy mamy obowiązek stosować się do takiego prawa. Na dodatek wtedy, kiedy ustawodawca wprowadził to prawo z pełną świadomością niewykonalności niektórych obowiązków, które na obywatela nałożył. Nie jest przecież żadnym wymysłem, nawet Premier Tusk musiał to przyznać, fakt że w Polsce nikt, ale to nikt, nie może z całą pewnością potwierdzić, kto w danym momencie jest ubezpieczony. Nawet sam omnipotentny obecnie NFZ. Proszę wpisać do przeszukiwarki ‘EKUZ’ i poczytać o kłopotach z jego uzyskiwaniem.

    Życzę Panu, jak i wszystkim blogowiczom zdrowia. Czeka nas ciekawy rok i będzie nam ono wszystkim potrzebne. Ludowa mądrość kwitowała sytuację, jaka była w służbie zdrowia dotychczas, lapidarnym twierdzeniem: ‘Trzeba mieć końskie zdrowie, by chorować.’ Może ktoś wie, jakie zwierzę ma lepsze zdrowie niż koń?

  227. staruszek 11.26
    Jak to umnie – (l’esprit_de_l’escalier )
    Blogo speluna
    -specjalnosc zakladu , sado -maso.

  228. Ukazał się ciekawy artykuł w Gazecie Wyborczej. Podawałem link, ale wygląda na to, że jakiś filtr automatycznie odrzuca wpisy zawierające sam link. Wobec tego opatrując, go powyższym wyjaśnieniem, proszę moderatora, by go nie odrzucał.

    http://wyborcza.pl/1,76842,10914897,Lekarze_do_bicia__a_wladza_do_sadu.html

  229. JG
    Rzeczywiście, Twoje dane pochodzą jak najbardziej z bloga Piotra Kuczyńskiego tyle tylko,że podaje je blogowicz o nicku BYK.
    Mogę Cię zapewnić, że autor bloga na pewno nie zrobiłby takiego byka.
    Tak, @ staruszku, znają się tam na ekonomi blogowicze jak nie przymierzając co niektórzy na marksizmie u Passenta.

  230. spokojny
    4 stycznia o godz. 13:17
    …..Ubezpieczony płaci rocznie 108% podstawy wymiaru, tj. swojego ponad miesięcznego wynagrodzenia dla pełnoetatowców (12 x 9% wymiaru). To są duże pieniądze……
    ————————————————
    To błędny pogląd – 7,75% ubezpieczony odlicza z podatku dochodowego więc tak naprawdę płacimy tylko 1,25% a jak komuś zabraknie podatku to płaci tylko tyle ile on wynosi.To był jeden z głupszych pomysłów reformy – bo wszyscy tak jak Ty twierdza że płacą i podatek i zdrowotne a tak naprawdę to tylko jedno obciążenie

  231. staruszek,

    jasny gwint jest jak typowy krakowski Dulski: usta pełne pyszałkowatej wzniosłości i wyczytanej kultury, ale jakoś dziwnie ciągnie Go w okolice rynsztoka, bo tam właśnie bucha życie. Nie twierdzę wcale, że blog Passenta ro rynsztok, to jasny gwint zdaje się tak twierdzić w swoich ostatnich wpisach, i z uwagi na ten upadły charakter blogu Passenta, jasny gwibt wpada tutaj, oficjalnie żeby wygłosić kolejną marksistowską czy antykapitalistyczą homilię, a tak naprawdę, to żeby potaplać się trochę w życiu.

    Zapolska chyba tego nie napisała, ale, wzorem innych mieszczuchów z tamtej epoki, Dulski z pewnością chadzał co sobotę do burdelu.

    Pozdrawiam

  232. otago (11:40)
    Nie bądź taki Norwid. I ranny ptaszek.

    Hamlet odpowiada Poloniusowi:
    Words, words, words
    Nie ma nic o stonce?
    To zrozumiałe, że nie piszą o sobie samych, na blogu „en passant/SPOKOJNA PRZYSTAŃ”.

    Idę dziś do kina: „Margin Call” (we wschodniej części miasta). Zobaczymy, jakie zrobi na mnie wrażenie. Wszyscy, się przekonamy jaki ze mnie twardziel aspołeczny.

  233. @staruszku
    Znowu jestes wspanialy jak za dawnych lat. A zwlaszcza integralny. Niezle sie usmialem
    Pozdrawiam z calego serca

  234. dziadek Ignacy (11:42)
    Marks by się uśmiał z tych obecnych nierówności. W końcu z rozpaczy zacząłby pisać dowcipy o jajach Mongoła.

  235. Lewy zachwyca się uczciwością intelektualną jasnego gwinta, odżegnuje sie od przyrównania go do Lewara. Na to JG w niego „głębokim rozwarstwienie w skali światowej” i „łże lewicą Kwaśniewsko-Millerową kawiorowo-salonową”, zaiste konsekwentnie. Intelektualizm JG skazuje go na półprocentowy margines, i to jest uczciwe postawienie sprawy.

    Mag się kryguje i zasłania nieznajomością statystyki. W istocie mediana i 1Q, miary pozycyjne rozkładów zmiennych statystycznych, niekiedy tylko odnoszą się do ilorazu inteligencji, dochodów i stanu majątkowego. W tym całkiem konkretnym przypadku Ryba (12:47) (nad)użyl mediany w ten oto sposób:
    ostro kontestujesz jasnego gwinta, jednakże, jak potwierdza mag (która jest taką cudowną medianą blogową), wszyscy czytają go z uwagą, a ET nawet z wypiekami na twarzy
    co ja zrozumiałem po swojemu, że Ryba za zmienną statystyczną bierze stopień akceptacji blogopisarstwa jasnego gwinta; oto ja to pisarstwo kontestuję, czyli nie akceptuję, ET rzekomo z wypiekami na drugim krańcu skali je akceptuje, a mag dzieli resztę zbiorowości gdzieś w „cudownej” połowie. Ja na takie dictum stwierdziłem, że mag jest wg. mnie bliżej dołu skali akceptacji pisarstwa JG, co najwyżej w okolicy 1. kwartyla, czyli 1/4 zbiorowości bardziej od mag kontestuje JG.
    (Na finansach znam się jeszcze gorzej niż na statystyce).

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mediana

  236. TO
    A któz się tutaj nie kryguje (nie wyłączjąc ciebie) i nie kreuje? Zwłaszcza jesli robi to z wdziękiem (jak staruszek czy Lewy,Zosieńka itp.) Bardzo to zresztą ludzkie i niekoniecznie naganne. Byle nie chlastać bliźniego (przy okazji) jadowitym poczuciem humoru lub mordować kompletnym jego brakiem.

  237. tel. observer
    Nie badz ? Jak juz pisalem , wyjatkowo rzadko spada mi cos z polek i „podpieranie sie” CKN mialo byc raczej rodzajem , nazwijmy to komplementu dla jg ktoremu nawet Turner nie jest w stanie pomoc (zakladajac , ze probowal ) (moze CKN da rade ) Powiedzmy ze bywanie od czasu do czasu Samarytaninem nawet mnie bawi .
    Co natomiast „nie daje mi spac” to juz mogloby byc maso.
    ps. Tuwima Ci nie wypominalem.

  238. halen
    7 stycznia o godz. 1:06
    „PKB Polski za rok 2011- 499,6 mld USD x 3,5 zł =1,75 biliona PLN
    Zadłużenie gospodarstw domowych na koniec listopada 2011 =25,6 mld PLN
    Wartość długu publicznego, stan na dziś + 813 mld PLN”

    Aha, im slabszy zl tym wiekszy polski PKB w zlotowkach. Jest sie czym chwalic. Z tym ze duza czesc tego PKB nie nalezy do Polski. Nalezy do obcych firm produkujacych w Polsce, wykorzystujacych tania sile robocza i materialy aby na tym zarobiac gdzie indziej.

    Zadluzenie gospodarstw domowych to nie zadne 25.6 mld zl tylko imponujace 740 mld zl. A wartosc dlugu publicznego osiagnela juz 920 mld zl. A nawet 945 mld zl (0.54×1.75bln)

    Ale same liczby choc tragiczne nie mowia wszystkiego. Przerazajace sa tredy. Tepo zadluzania jest konsekwentnie szybsze od tepa wzrostu PKB. Tylko to dowodzi ze polska solidarna ekonomia nie ma podstaw dla swego istnienia.

    Jeszcze bardziej tragiczne jest ze dyktator Donek Tusk, historyk z wyksztalcenia, nie ma o niczym pojecia ale swoja niewiedza terroryzuje 38 mln ludzi. I nie tylko, przlajdaczyl juz zycie newet tym co sie jeszcze nie urodzili. Przy biernej postawie spoleczenstwa, oglupinego, tchorzliwego i zbydleconego.

    A polskie media no coz zemoralizowane, skundlone i oblakane za 50 lat beda pisaly o tym co sie obecnie dzieje.

  239. Okay Mag! nigdy nie grałem w drużynie bejsbolowej the Yankees, znaczy … nie oglądałem flimu Woody Allena „Whatever Works” (2009), pol. „Co mnie kręci” – ach te tłumaczenia tytułów, ale dobrze się zapowiada, wydaje mi się z trailera flimu, że niektóre sceny odbywają się także na Brooklynie. Niemniej czuję pewien deficyt wyjaśnień. Oto piszesz (do JG):
    „American dream, w sensie mitu wolnosci, super demokracji, realności sztandarowych haseł w rodzaju ‘z pucybuta do miliardera’ jest chyba coraz bardziej w odwrocie. Otyłość i gnuśność są poniekąd obrazem uwiądu sporej części tego tradycyjnie przecież dynamicznego społeczeństwa. Do przodu rwą się głównie Amerykanie o korzeniach azjatyckich (nie grubi i nie gnuśni) i to jest znak czasu”.

    O możliwościach awansu w USA (social upward mobility) piszą, że są coraz mniejsze, ale choćby kariera Baracka H. Obamy przeczy tej tezie. A Bill Gates? „Otyłość i gnuśność” Amerykanów nie jest obrazem, jest stereotypem, nie tyle krzywdzącym co błędnym. Znam z bliska ludzi, którzy są szczupli i dynamiczni, biegają codziennie kilka mil, co kilka lat maraton i … wierzą w „american dream”. I nie są Azjatami, tylko moimi córkami i zieciem. I jest takich miliony. Czy na filmach Woody Allena ich nie widać? ;)

    Więc ta równość, która ma ulepszać społeczeństwa (odnoszę się do podtytułu książki „The Spirit Level”, Duch równości), duch równości materialnej, bo przecież równość wobec prawa jest nienajgorzej przestrzegana, powoduje w zamożnych społeczeństwach gnuśność. Silniejszy przymus, w tym ekonomiczny, także dawać może niecheć do gnuśności (i otyłości). Imigranci w USA o wiele szybciej przenikają to społeczeństwo, niż w większości krajów Europy. Czy to jest złe? „Azjaci” (Hindusi, Koreańczycy) oprócz swych kulturowych uwarunkowań, są na ogół mniej zamożni, bez zasiłku społecznego i może dlatego skłonni do awansu społecznego. Ale także Polacy. Czy znasz drogi awansu społecznego Polonusów oprócz stereotypu Greenpoint i jackowa, niektórzy z nich jak meteory pojawiają się na blogach POLITYKI, np. z głosem poparcia dla gubernatora Romneya.
    Czyż nie?

    Ale to zdanie: „Polski neoliberalizm w klinczu niby lewicy i niby prawicy obficie święcony kropidłem jest po prostu groteskowy”
    posuwa Cię wysoko na skali chłonności pisarstwa JG. Musisz się wytłumaczyć, please.
    Co wg. Ciebie znaczy „polski neoliberalizm”? Czy chodzi Ci o najszybciej w 20-leciu rozwijającą się gospodarkę Europy? O gonienie unijnej średniej, o nienajgorszą stabilność finansową (porównaj z Węgrami), o ponowny wybór tej samej partii do rządzenia, co świadczy o bezprecedensowej w Europie Środkowej stabilności politycznej (i w UE też)? Czy Ty aby, mówiąc językiem Jakobsky’ego, nie wpadłaś w obięcia dulszczyzny. Brrr!

  240. Myślę, że poniższy tekst profesora medycyny (kobiety profesora) może zainteresować niektórych blogowiczów. Niestety ten tekst rozpowszechniany jest w formie skanu, czyli obrazka, ale czytać się daje.
    http://kwejk.pl/obrazek/798657

  241. Miałem dzisiaj łowić lipienie na Sanie, a zamiast tego siedzę i czytam ustawę refundacyjną, rozporządzenie o wystawianiu recept, jednocześnie wpisuję leki do skonstruowanej wczoraj bazy danych. Zasadniczy problem, to tzw. zarejestrowane wskazania, którymi nie będę was nudził, ale ta jedna rzecz może docelowo obalić rząd Donalda Tuska.
    Dla relaksu czytam opinie na rożnych forach. Na profesjonalnym forum lekarzy Konsylium 24, znalazłem smakowity link, który wskazuje jak wielokierunkowe może być rażenie tego arcydzieła legislacji, jakim jest ustawa refundacyjna. Tego chyba legislator nie zamierzał?

    http://blog.dzp.pl/pharma/czy-wielka-orkiestra-moze-naruszyc-ustawe-refundacyjna/

  242. Dr Skues
    7 stycznia o godz. 12:57
    @TJ różne wpisy
    „Szanowny Panie TJ,
    Jakaś, nawet maleńka odrobina obiektywizmu w tym, co Pan pisze chyba nam wszystkim na tym forum się należy. Jest to przecież forum inteligentnych, wykształconych ludzi, którzy dyskutując z sobą używając argumentów, a nie propagandowych maczug. Przecież nie jest Pan wynajętym propagandystą mającym za zadanie bronić rządu Tuska robiąc wszystkim dookoła wodę z mózgu, prawda?”

    Mój komentarz

    Dziękuje za zniechęcający wstęp i epitety, zadawane zresztą na tle bardzo ogólnikowych argumentów.

    Panie doktorze, kilka razy podkreślałem, że w ministerstwie zdrowia jest bałagan, a ustawa nie jest adekwatna do stanu informatyzacji w służbie zdrowia, jest po prostu oparta na idealistycznych założeniach. Ale nie aż tak idealistycznych, aby totalnie odrzucać ideę uporządkowania spraw refundacyjnych dotyczących lekarstw.

    Szczególnie złośliwie zabrzmiał argument o moim instynktownym uporze i kompleksie nienawiści wobec klasy lekarzy, co jest nieuprawnionym uogólnieniem wywiedzionym z mojego opisu wizyty u kardiologa na USG serca. Tak nawiasem mówiąc, od znajomych tego kardiologa dowiedziałem się, że jest to porządny lekarz, tylko może niekiedy milczek. Tak, że panie doktorze, nie uważam służby zdrowia za matecznik chamstwa.

    Ale panie doktorze, nie przechodźmy na pozycję wrogości totalnej, emocje przesłaniają meritum. Przecież wszyscy chodzą do ośrodków zdrowia, ZOZ-ów i bywali w szpitalach. Spotykamy tam różne zależności i uwikłania dotyczące nie tylko pacjentów ale i lekarzy.

    Niezależnie od klasyfikacji postaw lekarskich ładnie zaprezentowanej przez Pana (i niedalekiej od rzeczywistości) osobiście odnoszę wrażenie, że paleta postaw jest znacznie szersza, z dość dużym udziałem postaw negatywnych, zbyt dużym jak na służbę zdrowia.

    Tak bywa na kolei, w urzędach miejskich, sądach, ministerstwach, biurach podróży, spółdzielniach kominiarskich, etc. Lecznictwo nie jest wyjątkiem. Tylko następstwa, jakie dotykają ludzi w obcowaniu ze służbą zdrowia (niezależnie – prawdziwe, czy urojone, naciągane, czy konfabulowane) mają dużo większy oddźwięk społeczny niż np. kontakt z panią kasjerką przy kupowaniu biletu na karuzelę. I tak się składa, że o uprzejmościach pacjenci słabo pamiętają traktując to jako normalkę, a pyskówy noszą w pamięci dłużej niż lekarze by sobie tego życzyli.

    Służba zdrowia jest taka jak całe państwo, a zachowania organizacji lekarskich nie są lepsze niż zdarzające się co jakiś czas w tym państwie palenie opon przeciwko ministrom i premierowi, tylko środki protestu są bardziej wymyślne, co ma być substytutem łagodności, eleganckim alibi dla ambitnej, nie zawsze fair wobec społeczeństwa obrony status quo.

    Pzdr, TJ

  243. TO
    Jakoś przyssałam się dzisiaj do ciebie, chyba TO przeżyjesz.
    Tym razem „w temacie” kina. Wybierasz się (lub juz wybrałeś) na Margin Call „we wschodniej dzielnicy miasta” (mieszkasz w NY?). U nas już tez leci jako Chciwość. Oczywiście pójdę, ale w pierwszej kolejności, czyli jutro wybieram się na W ciemności -Holland. Recenzje są tak superowe, że aż… się boję. O rzut beretem ode mnie, czyli w Cinema City Arkadia (kojarzysz?) Bardzo lubię to miejsce – 10 niedużych salek projekcycjnych, świetnie zaprojektowanych i masz wrażenie, że jestes „w małym kinie”.
    Jako notoryczna kinomanka z przyjemnoscia przeczytam, co myslisz o obu tych filmach i się odwzajemnię, jesli chcesz. Zakładam , ze obydwoje obejrzymy obydwa.
    Pozdrawiam

  244. Szanowny Dr. Skues,
    z moich (dość uważnych) obserwacji twórczości blogowej wynika jednak przypuszczenie, że w zdaniu kierowanym do TJ:
    Przecież nie jest Pan wynajętym propagandystą mającym za zadanie bronić rządu Tuska robiąc wszystkim dookoła wodę z mózgu, prawda? usunięcie „nie” zbliżyłoby nas do prawdy, o którą Pan pyta.

    Co do Pańskiego wywodu, domyślam się tylko, że wkradła się pomyłka i by ją naprawić „pacjenta i „lekarza” trzeba przestawić miejscami, gdy mówi Pan o potrzebie zaufania między obojgiem.

    W słusznej wojnie lekarzy z głupotą tuskoidalnych urzędasów jestem, rzecz jasna, po jasnej stronie. W swoim czasie, gdy była już (na szczęście dla naszego zdrowia) minister od spychania odpowiedzialności rządu za stan państwowej ochrony zdrowia i kondycji finansowej podległych sobie placówek na samorządy, rozszyfrowaniu tej spychotechniki poświęciłem tutaj sporo czasu (wpisy od 9 do 15.10.2008).

  245. W poście poprzednim pisałem,że w PRL Polska wstała z gruzów,dzieci się huk urodziło i Italię goniliśmy.Barto w tej kwestii skarcił mnie ,słusznie.Zapał mnie poniósł.Nie dodałem,że PRL się przekręcił,nie dlatego,że nieliczni „komunizm obalili” ,lecz dlatego ,że cykl geopolityczny się przekręcił.Podobnie jak cykle poprzednie w tym regionie o podwyższonej entropii.Tym razem ,chwała Bogu ,bezkrwawo.Podobnie jak w cyklach poprzednich częśc populacji ogłosiła się zwycięzcami i zbawcami.
    Podobnie jak w cyklach poprzednich zbawcy tracą swą zbawczą pozycję.
    Nieuchronnie.Ten cykl także ma swoją granicę.Warto o tym pamiętac i pozbyc się strasznej tradycji gnojenia poprzedników.
    Dedykuję to,zwłaszcza, piszącym spoza obszaru o podwyższonej entropii,
    żyjących wspomnieniami o chwale zbawców.Zachęcających do intensyfikacji działań IPN.

  246. Magrit (22.44),

    nie było moją intencją sprawienie ci przykrości. Twoje pytanie o różnice między lekarzami pracującymi w gabinetach prywatnych i służbie zdrowia publicznej potraktowałem jako świetnie zredagowane pytanie publicystyczne i zproszenie do dyskusji. Gdy poczułem się zaproszony, to skorzystałem z prawa do oceny niektórych polityków odpowiedzalnych za stan służby zdrowia. Taka jest m.in. kontrolna rola publicystyki prasowej. Nie użalaj się nad drobną niezręcznością, bo to nie licuje z twoim dotychczasowym dorobkiem.

    Emocje piszących falują, ale zawsze stan napięcia jest wysoki.

    W czasie zdawkowej wymiany zdań z telegrphiciem, z wrażenia jakie na mnie wywiera on swoją publicystyką (zauważ, że jest on także świetnym felietonistą), zapomniałem (na jego uwagę, że w Kanadzie wszyscy lekarze przyjmują w gabinetach prywatnych) zripostować, że w Sopocie także cała służba zdrowia jest sprywatyzowana.
    I tutaj dochodzimy do twojego pytania.
    Moje kontakty ze służbą zdrowia obu systemów są prawdopodobnie ilościowo takie same jak Antoniusa (czyli spore), który na ten temat wypowiadał się wiele razy na blogu.
    W mojej ocenie stawiam znak równości jeśli idzie o jakość świadczeń usług medycznych świadczonych w zakładach sprywatyzowanych i publicznych.
    Są jedynie ostrzejsze procedury i bardziej skwapliwe liczenie pieniędzy pacjenta.
    Fakt używania lepszego sprzętu w diagnozowaniu nie ma tu nic do rzeczy, bo postęp nastąpił głownie za sprawą dotacji unijnych w czasie gdy była to wyłacznie publiczna służba zdrowia.
    Tak na marginesie, to wykorzystując fakt dużej pomocy unijnej na sprzęt medyczny Ministerstwo Zdrowia obmyśliło sobie, że łatwiej będzie przeprowadzić prywatyzację.

    Pomysł pani Ewy Kopacz legł w gruzach, gdy biurokraci z Brukseli oświadczyli, że zakupiony sprzęt powinien pracować w publicznych zakładach służby zdrowia przez pięć lat.

    Jak widzis sprawa jest bardziej złożona i wymagałaby chyba uczciwego audytu w całej służbie zdrowia.

  247. powinno być:
    W swoim czasie, gdy była już (na szczęście dla naszego zdrowia) minister zajęła się na dobre, a bardziej na złe spychaniem odpowiedzialności rządu za stan państwowej ochrony zdrowia i kondycji finansowej podległych sobie placówek na samorządy, rozszyfrowaniu tej spychotechniki poświęciłem tutaj sporo czasu (wpisy od 9 do 15.10.2008).

  248. mag
    Jedni marzą o tym, że położysz swoją głowę obok ich na poduszcze, moje marzenie jest nieco bardziej finezyjne, żeby nie powiedzieć intymne – przyssanie się do mnie – przeżywam to właśnie. I odwzajemniam … och.
    Z obejrzeniem „W ciemności” A. Holland będę miał kłopoty, bo nie wyświetlają u nas. A Ty idziesz na 19:15 czy na 22:15?
    „Wschodnia strona miasta” to moje ironiczne określenie lokalizacji, bo większość Polonusów mieszka na zachodnim przedmieściu Toronto, tzw. Mississauga (nie podejmuję się odmiany polskiej), a ja mieszkam w „splendid isolation”, na wschodzie. Nie będę chyba niedyskretny, gdy napiszę, że jeden z blogowiczów z tzw. Cooksville właśnie sobie mieszka na zachodzie. Idę dziś na „Chciwość”, bo słynny stasieku mnie obliguje swoim wpisem o morderczym wyścigu finansowych szczurów. Więc jutro rano będziesz miała moją recenzję, jako współadresatka (killing two birds with one stone). Ale napisz proszę o „W ciemności”, bo moja mama wybierała się nań do kina Luna, więc będę miał temacik do pokonwersowania z nią. Mam też w planie kilka innych filmów na ten tydzień, „Melancholia” – zapóźniony jestem, zaś „Żelazna Dama” ma wejść dopiero w następnym tygodniu, a z tym się robi wielka kontrowersja; jeszcze coś miałem w planie, muszę sprawdzić repertuar w gazecie „The Globe and Mail”.
    W Nowym Jorku mieszka tymczasowo moja córka, którą odwiedzam. Właśnie siedzi na lotnisku w Chicago w powrotnej drodze po świętach i czeka na połączenie.
    Pozdrawiammmmmmmmssssssssssssśśśśśśśśszszszszsz

  249. No! Widzisz Lewy!

    Na starość bywa, że człowiek zachłyśnie się dymem konopi i zaczyna coś chrzanić, że ten nosorożec to tej żyrafie ma prawo do ucha bajejczki snuć, ale zdzieranie z niej plam to obciach!

    Mleczko zaczął praktykować zanim rozpoczęła się trzecia rewolcja w farmacji. Tak jak niegdyś do fig na drzewach można było wstrzyknąć truciznę, tak dziś przez nawierconą dziurkę w ościeżnicy okna można sypialnię nasyciś bezwonnym środkiem, po którym żonie chce się tylko od niego:

    http://m.salon24.pl/8ae10745dc1ad680d308a348b8e16a12,2,0.jpg

    Siły zła czychają na dziecko już w żłobku i muszą one być pouczane jak bronić się przed nihilistami oraz nihiliskami o niesłusznej orientacj.
    Na przykład bezwstydnica od urodzenia od metryki począwszy!

    http://3.bp.blogspot.com/_1reT5WUXOU4/S8OIzXW878I/AAAAAAAAAK4/tOjj7UeMnuw/s1600/Ada_Lovelace.jpg

    Przedstawiciele etni zasiedlającej Thessaloniki, której przedstawicielem był Jean Ichbiah (zobacz en. wikipedia.org) pracowali na rzecz światowego bandyty noszącego nick DoD i gnębią swą czujnością naszego Feliksa nawet gdy rozum śpi.

    Aby z sawantką Adą rozmawiać swobodnie wymyślił Jean specjalny język jej poświęcony. Firma DEC produkującą PDP została założona przez człowieka, który twierdził: „Nie ma żadnego powodu, aby ktokolwiek posiadał w domu komputer.” Chodziło mu w tej wypowiedzi, że wystarczy nam końcówka (czyli cienki klient centralnego serwera) do wprowadzenia danych, a maszyna godna nazwy „komputer” obsługiwała będzie te końcówki.

    Rozwój techniki komputerowej zmienił to podejście i teraz mamy owoce podejścia liberalnego. Lokalny komputer Lewego oblicza teraz szansę na rację wspomagając się obliczeniami w chmurze i bez zasięgania opinii serwera krakowskiego ma jasność.

    Komputery Alfa produkowane przez DEC zdarzeniom w systemie komputerowym przypisywały numer sekundy (z ułamkami sekund) nadawanej każdej począwszy od chwili śmierci_w_1829/narodzin (nie pamiętam – ach ta skleroza!) Jamesa Smithson. Jest to „Książe Wiedzy” podobny do naszego Józefa Maksymilian Ossolińskiego herbu Topór.

    Trudno to znaleźć, ale w mej pamięci jest echo jakiegoś stwierdzenia, iż w działalności DEC (Digital Equipment Corporation) duży udział mieli Mormoni. Jakkolwiek na sprawę patrzeć ostatnia linia produkowanych przez DEC komputerów Alpha odnotowuje wizytę Trzech Króli u Żłobka jako zdarzenie starej ery.

    Otóż Lewy i inni reprezentanci depresyjnej kultury blogowej możecie mi wierzyć: nie grozi nam rachuba czasu związana z żadną z dwóch dat: 5 maja 1818 lub 14 marca 1883. Liberalne społeczeństwa dopuszczają do wyrażania nawet ostrych opinii przez osoby, dla których te daty są święte.

    Szybciej zagrozi nam datowanie Anno Hegirae.
    Inszallah blogowe koleżanki i koledzy!
    Patrzcie w przyszłość, jeśli dalszego ciągu Wam jej nie ukradziono, które to nieszczęście przydarzyło się Jackowi Żakowskiemu w Noworocznym Specjalnym Wydaniu macierzystego nam tygodnika.

    Gdybyście chcieli poznać genezę nicku staruszka, to powinniście zacząć 11 sierpnia 3114 p.n.e. i tak aż do 18 czerwca 1949 oznaczać dni znakiem minus. W rachubie należy dla oddechu uwzględnić srebrną saabę, ale nie pomylcie ją z Makedą.

    Cywilizacja Białego Człowieka wiele traci z powodu embarga na informację nałożonego doktryną dżucze.

    Nawet gdy ktoś Wam nalewa Wasz ulubiony płynny narkotyk sprawdzcie źródło!

  250. @Dr Skues
    7 stycznia o godz. 16:35

    Udało mi się przeczytać obrazek. Ta Pani pisze mądrze, ale nie wspomniała, jak sobie radziła przez ostatnie lata w prywatnym gabinecie pod dyktando umowy z NFZ, bliźniaczej do aktualnej ustawy (odnośnie karania za błędy). Zarabiała pewnie dużo i podjęła ryzyko, a za marny etat w przychodni lekarz nie chce podjąć ryzyka. Ja to rozumiem, ale nie pojmuję. To nie jest błąd logiczny, tylko tłumaczenie z francuskiego powiedzonka bardzo mądrego człowieka: „Je comprends, mais je ne çoncois pas”! Długo potrzebowałem, aby to zaakceptować, jak również myśl mojego ojca: „Można kłamać, ale tak aby się kłamstwo z prawdą pokryło”! Udało mi się nieraz w życiu skorzystać z tej pozornie nielogicznej myśli.
    Pisałem już dużo na temat afery pieczątkowej i zwracałem też uwagę na zapisy ustawowe, które uważam za durne, ale arogancja i szantaż ze strony takich Bukielów nie uznaję za etyczne.

    Osobiście nie jestem żywotnie zainteresowany tym protestem, który niby nie jest protestem, a może trwać według szefa OZZL nawet dwa lata.
    Po pierwsze: W grudniu będzie koniec świata.
    Po drugie: Dwa lata wytrzymam na 100% receptach, bo teraz mam wszystkie takie – oprócz insuliny. Zakupię tę o przedłużonym działaniu, rakotwórczą, a ona chyba i tak nie jest refundowana.

  251. @Ryba
    Cieszę się, że film Cię przejął Rybo, choć nie zrozumiałem, dlaczego poszedłeś w kierunku mola.

    Pracowałem 20 lat w średniej korporacji brytyjskiej (wartość kapitałowa na FTSE 1,5 mld GBP). Podczas ostatnich 10 lat, jako GM polskiej córki, czasami siedziałem przy eliptycznym stole z całym zarządem korporacji i doproszonymi kilkoma GM i widziałem sytuację żywcem z filmu.
    Np. w pewnym momencie dyskusji nt czy przenosić część produkcji do Chin, CEO wrzasnął „hold on!” do referenta i zwrócił się do mnie „stasieku, powiedz po inżyniersku, swoim śmiesznym angielskim, o co chodzi w tym wszystkim, co do k…wy nędzy, on mi tu pokazuje na ekranie”. (to była prezentacja w ppt. dyrektora od Azji).

    ONI, ci z zarządu, nie wstydzili się, że interesuje ich jedynie zestaw liczb z każdego kraju, a CEO właściwie zajmował się podobno tylko zestawami kontynentalnymi, plus W. Brytania.
    Ruchy kadrowe w mojej korporacji były podobne do tych w Polsce.
    W zarządzie, raz Europa raz Ameryka raz Azja, potem rada nadzorcza na osłodę emerytury.
    Dla niewtajemniczonych oświadczam, że zarobki zarządu i rady nadzorczej są publikowane w raportach korporacji. To są dane dostępne dla zainteresowanych, publikacja nie jest poufna, to broszura A4 na dobrym papierze. Tam są także premie w opcjach, stan zasobów na rok raportu – słowem wiemy, kto jest ile wart.
    Miałem zwierzchnika, dyrektora Europy, który zarabiał 0,5 mln funtów rocznie a miał tylko średnie wykształcenie i jakiś kurs. To był fajny gość, „dziecko korporacji”, zaczynał tam pracę jako młodzieniec.

    Obserwuje ten wątek w źródłach zachodnich, czuję jak politycy się z nim męczą.
    Ciekawe czym to się skończy.
    Pozdrawiam serdecznie
    PS
    Dzielą nas poglądy polityczne Rybo, ale masz moje uznanie za formę komentarzy i „klony leninowskie”.

  252. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    baltazarsaldo
    5 stycznia o godz. 17:08 pisze:

    „ Feliks Stychowski
    5 stycznia o godz. 12:25

    A mi nadal przeszkadza bezkarnosc mordercow z grudnia 1970 roku ”

    Rozumiem, a raczej domyslam sie (?), ze w panskim tzw. saldo-spectrun-postrzeganiu, wszystko to co mialo miejsce-PRL-u w przedziale 1945 – 1970 mozna – a nawet nalezy – przyjac za standard prowadzacy do celu (aby nie powiedziec do szczescia) – prawda?

    Post Christum:
    Co mi sie wydaje …(?)
    Naja – moge sie mylic
    http://www.zimmermann-heitmann.de/sites/default/files/imagecache/artworks/Pink%20Ape.jpg

  253. TO (z g. 16:29)
    Wyszło na to, że jednak dzisiaj się z toba nie rozstanę.
    Co do Whatever Works (nic nie poradzę na kretyńskie – na ogól – tłumaczenia tytułow) napisałam WYRAŹNIE, i nie do JG, tylko do Lewego, że film jest po prostu świetny. Bo „allenowski” w najlepszym tego słowa znaczeniu. Boris -znakomity w tej roli Larry David – to megaekscentryczny, hipochondryczny neurastenik, jeszcze bardziej wyrazisty niz jego pierwowzór, czyli sam Allen jako aktor.
    Po europejskich eksperymantach mistrza WA jest jak świeży powiew z NY.
    Nie ma to nic wspólnego z tym, co pisałam o american dream i stereotypem otyłych i gnusnych.
    Masz rację, ale ulega sie stereotypom nie tylko dzieki filmom, lecz takze na podstawie autopsji. Przesadne grubasy, jakie widywałam w Paryżu czy Rzymie to byli w większości turyści z USA. Zdarzali się tez z WB i Szwecji. Czyli „cós” na rzeczy jednak jest.
    JG, jaki jest, każdy widzi, a raczej czyta. Powiedzmy, że mam do niego słabość jako osobowości na swój sposób ekscentrycznej, niezłomnej, a jednak zdolnej do sensownej polemiki z własnymi prześmiewcami.
    Pisząc o groteskowości polskiego neoliberalizmu nie miałam na mysli naszej niezłej stabilnosci gospodarczej i politycznej (głosowałam na PO), lecz społeczno-obyczajowy neoliberalizm nad Wisła. Właśnie dulszczyznę spod kruchty, która trzyma się mocno: od „salonów III i IV RP po lud peowsko-pisowski.

  254. @TO

    Wiesz przeciez, ze zgadzam sie z Toba w 79 a moze nawet w 81 %, ale pozostaje te ok.20 %, gdy Ty tymczasem jestes pewien swoich pogladow na 100%. Dlatego nazywaja Cie przemadrzalym medrcem z Toronto.
    Ja sie z jasnym gwintem zupelnie nie zgadzam, ale podoba mi sie jego stalosc, w pewnym sensie odwaga bronienia straczencych szancow. To samo mysle o Marku Jurku, ktorego fanatyczna religijnosc jest dla mnie czyms niezrozumialym, z antypodow, ale dla tych osobliwych pogladow potrafil przeciwstawic sie i zerwac z Kaczorem. Mam do tych ludzi jakis szacunek. Natomiast brzydze sie tymi osobnikami bez charakteru, bez wlasciwosci jak Hofman,Blaszczak,Czarneckich, no i oczywiscie sam Prezes Tysiaclecia, gnidy gotowe na kazda podlosc, nie ma takiego klamstwa, oszczerstwa, ktore nie byli by zdolni uzyc.
    @TO nie badz takim fanatykiem a rebours, najczesciej masz racje, ale daj pozyc i wygadac sie tym, ktorzy nie maja racji. I nie badz tak pewien , ze zyjemy w najlepszym bo kapitalistycznym swiecie. Ten swiat wcale nie jest taki idealny, a Americain Dream juz tak nie wznieca we mnie marzen.
    Z Ameryki to tylko chcialbym jeszcze raz zobaczyc Alaske, takiej przyrody, takiego rozmachu i nadmiaru nigdzie indziej nie spotkalem. Moze Syberia, ale tam nie bylem.

  255. kadett
    7 stycznia o godz. 17:43
    Ma Pan całkowita rację. Powinno być oczywiscie: ‘W każdym z tych modeli, o których wyżej warunkiem skutecznej terapii jest zaufanie pacjenta do lekarza.’
    Dziękuję za zwrócenie uwagi. Również dlatego, że cieszę się Pan , którego opinię sobie bardzo cenię, przeczytał moje wypociny tak uważnie.

  256. Anka, Wraz z pozdrowieniami przesyłam piękny wiersz Anny Achmatowej.

    Tak bezradnie pierś stygła mi z chłodu,
    Ale szłam, zda się, lekko i żwawo.
    Rękawiczkę, ot tak, bez powodu,
    Z lewej ręki włożyłam na prawą.

    I zdawało się, schodków tak dużo,
    A widziałam, że tylko trzy były.
    Klon zaszumiał w jesiennej wichurze..
    Prosił. Zejdźmy do wspólnej mogiły!

    Mnie oszukał, czy słyszysz, los srogi,
    Los niedobry i zmienny zarazem.
    Zawołałam: „Mój miły, mój drogi,
    I mnie również. Umrzyjmy więc razem”.

    Oto piosnka o dniu pożegnalnym.
    Obrzuciłam dom ciemny spojrzeniem.
    Tylko świece jaśniały w sypialnym
    Obojętnie-żółtym płomieniem.

  257. Szanowny Panie staruszek.

    Odnośnie Pańskiej oceny kołodczyzmu – proszę o aprobatę róznych metod pomiaru inflacji.

    Moje solidne wykształcenie ekonomiczne, które zdobyłem w Dziekance w latach 70-tych ubiegłego stulecia, pozwala na śmiała teorię, że nie tylko 112 ale nawet 1012 % inflacja w skali rocznej jest mozliwa. Przykładowo, napój za 400 zł, osiągał cenę 800zł po połnocy. O czwartej rano, melina na Bednarskiej, bez uprzejmego uśmiechu ( bez zębów też) kasowała 1200-1500 zł. Czyli inflacja 3- 4-5 cyfrowa, w zaleznosci od koszyka oraz kto/jak liczył.

    Kołodczany aleatoryzm delikatnie bronię, bo podłoże to ma szlachetne – troskę człowieka o drugiego człowieka. A zły „timing” im wybaczam, zdarzyć sie może to każdemu – w łożku, na giełdzie lub na poczcie w Weronie.

    Proszę o więcej ciepła, odnalezienia w kołodczyzmie elementu sztuki – a nie znęcaniu sie na suchymi cyframi.

  258. Feliks Stychowski
    7 stycznia o godz. 20:17

    W Chinach trwa rozpoczęta w 1966 Rewolucja Kulturalna, kult jednostki osiąga apogeum.
    Szczytowe zaangażowanie amerykańskie (500 tysięcy żołnierzy) w wojnie w Wietnamie.
    Zimowe igrzyska olimpijskie w Grenoble, we Francji. (luty)
    Martin Luther King, przywódca czarnoskórych obywateli USA w walce o prawa obywatelskie i równouprawnienie, zostaje zamordowany w Memphis. (4 kwietnia)
    „Miałem sen, że pewnego dnia czworo moich małych dzieci będzie żyło w społeczeństwie, które nie będzie ich osądzało wedle koloru skóry, lecz wedle ich charakterów.”
    Fala strajków i gwałtownych protestów społecznych we Francji (także w innych krajach Europy Zachodniej i w USA) rozpoczęta przez studentów – Maj 68.
    „Zabrania się zabraniać”, „Nie wierz nikomu po trzydziestce”, „Barykady zamykają ulice, ale otwierają drogę (ku przyszłości)”, „Bądź młody i siedź cicho!”, „Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego”
    Robert Kennedy, senator USA i kandydat na prezydenta, ginie w wyniku zamachu w Kaliforni. (6 czerwca)
    Inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację (sierpien-wrzesień) kończy tzw. Praską Wiosnę, która była próbą demokratyzacji kraju.
    Letnie igrzyska olimpijskie w Meksyku. (październik)
    Richard Nixon zwycięża w wyborach prezydenckich w USA. (listopad)
    Pierwszy lot komercyjny Boeinga 747 „jumbo jet” odbyty na trasie Nowy Jork – Londyn. (styczeń)
    Wystawa Expo’70 w japońskiej Osace. (marzec-wrzesień)
    W wyniku zamachu stanu książę Norodom Sihanouk zostaje pozbawiony władzy w Kambodży przez wspieranego przez CIA generała Lon Nola i ucieka do Chin. (marzec)
    Misja „Apollo 13″ czyli „Houston, we have a problem” (kwiecień)
    Wojska amerykańskie wkraczają do Kambodży. Nasilają się protesty antywojenne w USA. Zastrzelenie czterech nieuzbrojonych studentów na Uniwersytecie w Kent przez stanową Gwardię Narodową wywołuje olbrzymi, ogólnonarodowy strajk studencki, 5 dni później 100 000 ludzi protestuje na wiecu w Waszyngtonie, prezydent zostaje ewakuowany z miasta. (maj)
    W wyborach prezydenckich w Chile zwycięża kandydat lewicowej koalicji „Jedność Ludowa” Salvador Allende i przystępuje do realizacji programu „chilijskiej drogi do socjalizmu”. (październik)
    „Kryzys październikowy” w kanadyjskiej prowincji Quebeck. W wyniku porwań i zabójstw oficjeli dokonanych przez członków „Frontu Wyzwolenia Quebecu” premier wprowadza stan wyjątkowy w prowincji.
    Uroczystość zawieszenia wiechy na północnej wierzy „World Trade Center” w Nowym Jorku – 23 grudnia. WTC będzie najwyższym budynkiem świata do czasu wybudowania Sears Tower w Chicago w 1973 roku.
    Umierają Janis Joplin i Jimi Hendrix, „The Beatles” rozwiązują się, Elvis Presley kończy z kręceniem filmów, wraca do regularnego koncertowania i wyraża swój patriotyzm podczas spotkania z prezydentem Nixonem w Białym Domu
    http://www.klasykizameryki.pl/1968.html

    Jak widzisz, w latach siedemdziesiątych trochę się na świecie działo, nie tylko u nas strzelano…..

  259. mag (20:24)
    Piszesz – jednak dzisiaj się z toba nie rozstanę. W rozumieniu, nie rozstanę się przed północą. No tak, ale według czyjego zegarka?

    Dorzucę jeszczę zanim wyjdę do kina, że jak byliśmy w końcu lata na Florydzie, to w Disney World w Orlando – trzeba było dzieciaki tam zawieść – ujrzałem takie masy tłuściochów, jakich nigdy nie widziałem w życiu. Jest to efekt wolności, tak to sobie objaśniłem, w tym wyzwolenia od ubóstwa i pracy fizycznej. I ta cała wolność pozwala się ludziom rozwarstwić pod różnymi względami. Dlatego nie widzę niczego zdrożnego, nieludzkiego w tym, że jedna ma 1 a druga 1000000 jednostek. Obie realizują swoją wolność, która przecież nie jest totalna, jest niewielkim procentem wyobrażalnej wolności ograniczonej m.in. śmiertelnością i kilkoma innymi fizyko-biologiczno-psychicznymi czynnikami. Jedna z drugą się nie spotykają, nie wiedzą nic o sobie, jedna mieszka w jednej części Manhattanu, druga w przeciwnej, nawet jeśli się otrą o siebie na Madison Avenue, jedna nawet na film o drugiej nie pójdzie, bo ją fabuła zanudzi, albo zszokuje bez pojęcia. Druga z kolei nie wyobraża siebie żyjącej jak ta pierwsza. Myślę, że to jest dobrze pomyślane, a właściwie – wypróbowane, wypraktykowane, przetestowane i zweryfikowane. Ten świat tak łatwo się nie rozpadnie. LEWY (20:43) stwierdzi, że ja to wiem na 100 procent. No przecież nie mogę mu prosto w twarz zaprzeczyć. W dzisiejszej gazecie jest jak zawsze 11 pytań do odgadnięcia, 11. jest o Romneym vel Romneyu, więc daruję, zaś 6. brzmi tak: co szybko przywraca człowiekowi słabnącą siłę woli? Odpowiedź: spożywanie cukru. Ha, tego właśnie zawsze unikam, spożywania cukru (choć nie cierpię cukrzycę). Dlatego też zwalczam w sobie poczucie zniechęcenia do życia i działania. I wmawiam sobie, przy okazji innym, że mam 100 procent racji – w uproszczeniu rzecz całą ujmując. I tak zdywagowałem, a północ się zbliża.

  260. mag. pisze do mnie; „Jeszcze jedna uwaga – błagam, nie odwołuj się wciąż do klasyków marksizmu i nie przesadzaj z gloryfikacją PRL, bo odbiera to siłę i powagę Twoim argumentom, gdy, często bardzo słusznie, krytykujesz nasza dzisiejszą globalną wioskę.”
    Piszesz bez namysłu, bo ani marksizm ani PRL nie stanowią przedmiotu mojego zainteresowania. Starają mi się to wmówić emigranci posługując się tą samą argumentacją jaką elity styropianowe przez dwadzieścia lat prowadziły z nieistniejąca komuną. Kłamstwa i przeinaczania. Ot, niczego innego nie potrafią prezentując kompromitujący poziom. Marksizm jest systemem filozoficznym stworzonym u zarania kapitalizmu, gdy nie przybrał on tak brutalnych wymiarów jak jego dzisiejsza upadająca forma. Przeżywa obecnie swój renesans i zajmują się nim wielcy dzisiejsi myśliciele, często nie przyznając się do tego lub nie nazywając rzeczy po imieniu. PRL natomiast jaka była taka była, ale była jedyną moją ojczyzną. Niechciana i często nie lubianą. Dała mnie i milionom rodaków bardzo wiele. Wielu wylewa na nią teraz pomyje i inne bezeceństwa, także tutaj. Zwykle są to mizerne i ograniczone postacie jakich mamy wielu. Przeszła do historii i nie ma powrotu. Nikt tego nie chce. Wspominam ją jako czas mojej młodości i to, że pozwoliła mi na zdobycie ważnego zawodu, ciekawości świata i uczestnictwa w wysokiej kulturze. Co teraz bardzo procentuje obszarem moich szerokich zainteresowań, pracy społecznej w wielu dziedzinach i pracy zawodowej jako ekspert w amerykańskiej firmie wysokich technologii. A ci tam mogą sobie szczekać i ujadać.

  261. axiom1
    6 stycznia o godz. 15:45
    Rodacy! Czego wy sie spodziewacie od historyka ???
    ………………………………………………………………………………………..
    Czy fizyk byłby lepszy?
    Jakie są propozycje z pańskiej strony?

  262. TJ
    6 stycznia o godz. 22:21
    A mianowicie, świadomi nietypowych dziejów Polski …
    …………………………………………………………………………………………
    Pozwolę sobie zauważyć, że raczej nieświadomi, ba, będący w owych czasach w pewnego rodaju letargu. Stąd te gaworzenia-bajdurzenia.

  263. staruszek
    7 stycznia o godz. 11:26
    ………………………………………………………………………………..
    Chyba są to pytania retoryczne, jak sądzę. :-)

  264. Dziś o języku i o USA, więc ja na temat chciałbym, bo i o języku, i o współczesnych USA po trosze, jak najbardziej.

    Przeczytałem notkę w TVN24 odnośnie słów Palikota wobec p. Pawła Grasia i zastanawiam się właśnie, czy w takim razie można teraz już swobodnie pisać sobie o Januszu Palikocie per „skurwysyn”, czy trzeba by jednak mieć immunitet poselski, jak on, żeby na szczyt tak ordynarnego chamstwa móc się bez krępacji wspiąć?

    Co do samego meritum, t.j. jeśli by szło o adekwatność środka ekspresji werbalnej, to mnie osobiście takie sformułowanie, choć razi swą wulgarnością, to do Palikota pasuje jak ulał, kompletnie abstrahując oczywiście od ewentualnych odniesień rodzinnych, bo to nic wspólnego z rzeczą nie ma i mieć nie może – czysta licentia poetica li tylko; szanownej mamusi przecież nie znam, nigdy na oczy nawet nie widziałem, jak zapewne znakomita większość tych, którym na na dźwięk słowa „Palikot” automatycznie jedno tylko przychodzi do głowy skojarzenie: „skurwysyn”. No i jeśli już „skurwysyn Palikot” byłoby dopuszczalne (tak sobie teoretyzuję o frazeologii rzecz jasna), to czy można by też użyć jakiegoś przymiotnika z przodu, ewentualnie z tyłu, albo nawet jakiejś bardziej rozbudowanej formy, jak to jest w zwyczaju przy konstruowaniu wypowiedzi z tymże konkretnym środkiem ekspresji?

  265. Ups… aszybka, chyba nie wstrzeliłem się w temat, miało być obok, po sąsiedzku, ale skoro już mi się kliknęło…

  266. Nie widze niczego zdrożnego w tym że jedna ma 1 a inna 1000000 jednostek. TO ( 22.05 )
    Głebia tych „dywagowan” Telegrafica, ktore przyszły mu do głowy jak zauważył ze w DisneyWorldzie jest dużo grubasów, jest tak porazajaca swoim pięknem, ze siega chyba Sokratesa,Platona,Heraklita i Kopernika razem wziętych.
    Tekiej bredni z cyklu „ni priczom ” jeszcze na tym blogu nie czytałem.
    Nareszcie TO pokazał swoje szare komórki w pełnym świetle !

  267. Frogo
    7 stycznia o godz. 23:41

    a skłamał?

  268. mag
    Nowy wpis Redaktora się nie pojawił, może dotrwa do końca niedzieli. Czyżby w Polsce nie działo się nic felietonowego w długi Trzy Królowy weekend?

    Film „Chciwość”, w orginale „Margin Call” jest dobry (AMC Kennedy, sala 16, g. 17:00). Można uznać, że teatralny, dzieje się w biurach banku inwestycyjnego i najbliższej okolicy, Manhattan widziany z góry i Brooklyn z poziomu ulicy, realizm „procesów” biurowych w chwilach krytycznych, wsytępuje kilkanaście postaci, najważniejsza to Sam Rogers (Kevin Spacey), która służy tezie, że finansowy kryzys, szczególnie przeżywany w samym centrum tego cyklonu, jest jednym z wielu kataklizmów, jakie w przeciągu życia spadają na człowieka. I że jest on słaby, mimo wszystkich zachcianek, aby pozostać nieskazitelnym i szlachetnym. Ja identyfikowałem się z inzynierem/analitykiem ryzyka Peterem Sullivanem (Zachary Quinto), ale nie z uwagi na fizjonomię, a jeszcze bardziej z Sethem Bregmanem (Penn Badgley). Inna ważna postać, szef banku inwestycyjnego John Tuld (Jeremy Irons) w przedostatniej scenie daje wykład podsumowujący teorię cyklu koniunkturalnego i kapitalizmu, czyli nic nowego z mojego punktu widzenia, a jednak dla niektórych odbiorców w kraju może być nieprawdopodobne. Ktoś z przerażenia pobiegnie na molo, inżynier się wścieknie na upierdliwą dominację sektora finansowego – cóż ja na to poradzę? Tak było, nic się z tego powodu nie zawali, co najwyżej wprowadzone zostaną do systemu pewne korekty. Ale karawana pojedzie dalej.

    Nie musisz oglądać tego flimu, choć gra aktorska jest niezła, muzyka dobrze pasuje, jak widzisz z mojego szkicu, że jest to kolejny zręczny, płytki moralitet, ale osadzony w jakże nośnych dla krajowego widza realiach. Mnie trzymał w napięciu!

  269. @jasny gwint

    Piszesz: Zwykle są to mizerne i ograniczone postacie jakich mamy wielu.(PRL) Przeszła do historii i nie ma powrotu. Nikt tego nie chce. Wspominam ją jako czas mojej młodości i to, że pozwoliła mi na zdobycie ważnego zawodu, ciekawości świata i uczestnictwa w wysokiej kulturze. Co teraz bardzo procentuje obszarem moich szerokich zainteresowań.

    Przyjacielu, pohamuj i nie nadymaj sie. Zaczynasz sie niebezpiecznie zblizac do stylistyki axioma, jeszcze troche, a te mizerne i ograniczone postaci nazwiesz tumanami i wtedy nie bedzie juz odwrotu, bo z axiomem nikt na serio nie dyskutuje.
    Ja tez posiadam ciekawosc swiata i uczestnicze w wysokiej kulturze, co teraz procentuje obszarem moich szerokich zainteresowan, ale glupio mi sie tym chwalic, ale skoro Ty sie chwalisz, no to sprowokowales mnie. Ja tez uwazam sie, jak kazdy zarozumialy blogowicz, za intelektualnego samca alfe i nie dam Ci sie zepchnac z tego eksponowanego miejsca.
    Cytujesz wiersz wielkiej poetki Anny Achmatowej, ale czy pamietasz jak ta wspaniala artystka byla przesladowana przez ukochany przez Ciebie ustroj(rozstrzelany maz Gumilow, syn w gulagu). Byli inni wspaniali, o ktorych nie powinienes zapominac np. Osip Mandelsztam. Dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego siegnales do Achmatowej a nie na przyklad do Sylvie Plath. Podejrzewam, ze dlatego, ze Achmatowa byla Rosjanka, a wszystko co rosyjskie mieszasz z sowieckoscia, a skoro byla to obywatelka sowiecka piszaca wspaniale wiersze, ergo ustroj sowiecki byl wspanialy. Taki karkolomny sylogizm mi wyszedl.
    Ale fakt wiersz jest wspanialy, co mnie jednak nie przekonuje do wyzszosci komunizmu nad kapitalizmem

  270. zezem
    7 stycznia o godz. 23:05
    Tak fizyk bylby lepszy. Ci co wybieraja historie jako kierunek studiow nie zaliczyli by neawt jednego semestru z fizyki.

    Na kazde stanowisko publiczne powinien byc wymog spelnienia minimalnych kwalifikacji. Na premiera kwalifikowac sie powinna tylko osoba z co najmniej doktoratem, w ekonomi i zarzadzaniu z co najmniej 25 letnim stazem pracy w powaznych korporacjach na powaznym stanowisku. Na najwyzsze stanowisko panstwowe najlepsi ludzie. Polski zabetonowany system polityczny blokuje takich ludzi. Nauka, wiedza i doswiadczenie sa wrogami wladzy.

    Tusk miernota ale zachlanny na calkowita wladze, cwaniak i maniplator na podstawie szarady wyborczej w PO zdolal wycwaniakowac i wymanipulowac cala wladze. Ale z powodu braku wyksztalcenia i doswiadczenia jest w stanie tylko niszczyc zycie innym, 38 milionom ludzi.

  271. LEWY, 7.48. Powinieneś się domyślać w końcu, że mój sposób pisania służy także temu, aby tacy jak Ty mogli wyżywać się w pisaniu tego typu bezeceństw, bałamutnych bzdur, oskarżeń i kłamstw. Do tego w niedzielny poranek, zamiast zmówić paciorek. Achmatową, Mandelsztama, Gumiłowa i innych wielkich Rosjan czytałem jeszcze w latach pięćdziesiątych i to w oryginale. Wielu wielkich artystów cierpiało za życia. Dla przykładu Dostojewski, siedział w łagrze, później na zesłaniu, a świat pamięta wyłącznie jego wielkie dzieła. Nie dziwi więc, że pamiętam Achmatową poprzez jej najlepsze wiersze, znając dość dokładnie jej biografię. Wiele niestety zapomniałem już. Tylko u nas wielu twórców dorabia sobie biografie lub cierpi z powodu ich braku. Oglądałem niedawno film we francuskiej stacji o Pendereckim, przeplatany scenami z pałkami ZOMO, sikawkami i innymi dekoracjami kombatantów. Pendereckiego znałem jako pupila systemu. To samo Wajda, uniknął internowania z czego cierpi i w zamian buduje w Krakowie muzeum szyderstwa PRLu. Prawdziwy artysta zawsze pozostanie tylko artystą i takim będą go pamiętać.

  272. @Zezem przed północą zażartował, że moje pytania mają znane odpowiedzi.

    Ja natomiast krótko, ale poważnie zwróciłem uwagę na sprawę nie związaną z bezpośrednio z blogerami Jasnym Gwintem, Halenem, Piotrem Kuczyńskim oraz Bykiem.

    Chciałem zwrócić uwagę na rzetelność wiadomości. Powołanie się przez Jasnego Gwinta na autorytet Piotra Kuczyńskiego nie było zabiegiem celowo przeinaczającym. Nie sprawdzałem co jest opinią pana Piotra Kuczyńskiego, a co odrębną opinią komentatora Byka.

    O ile firmowanie opinii swym nazwiskiem przez osobę o utrwalonej renomie skłania do cytowania bez starannej kwerendy sprawdzającej, o tyle cytowanie komentatorów ukrytych za nickiem wymaga zwiekszonej ostrożności.

    Do tego samego spornego co do liczb stwierdzenia Halena nawiązuje
    axiom1 7 stycznia o godz. 16:19 pisząc jawnie:
    „Zadluzenie gospodarstw domowych to nie zadne 25.6 mld zl tylko imponujace 740 mld zl.”

    I pozostańmy przy tej wielkości ekonomicznej. Rozbieżność ocen wyrażana stosunkiem 1:30 nie jest z pewnością wynikiem różnic metodologicznych. Jest poprostu zwykłym kłamstwem.

    Jasny Gwint – zapewne kierowany beztreściowością moich komentarzy
    – miał czas na odniesienie się do sugestii przypisującej dane liczbowe popierane przez niego Piotrowi Kuczyńskiemu.

    Ale ja nie mam złudzeń co do wartości swych komentarzy oraz nie mam złudzeń co do komentarzy Jasnego Gwinta. Prawdą jest to co sprzyja rewolucji. Ja jestem głupi, a Jasny Gwint tragiczny. To takie sobie retoryczne stwierdzenia.

  273. Kryzys spowodowany w śłużbie zdrowia przez bubel legislacyjny jakim jest ustawa refundacyjna i sprowokowny nią spór lekarzy z Ministerstwem Zdrowia, potocznie nazywany przez media kryzysem pieczątkowym, w sposób niezamierzony ukazał prawdziwe oblicze lidera partii rządzacej.

    Otóż w unijnym państwie prawa, premier oświadcza publicznie, że jego ustną decyzją zostanie zawieszone działanie prawa, które zostało wprowadziła w życie ustawą refundacyjną (idzie o regulacje dotyczące odpowiedzialności finansowej lekarzy).
    Zwyrodnienie wszechogarniającej siły, nabyte przez lata wysiadywania w gremiach politycznych sprawujących faktycznie władzę w tym kraju, skłania go do zachowań, które grożą mu Trybunałem Stanu.

    Mówi to człowiek, który w rodzinie ma siostrę sędzię, a więc można by oczekiwać od niego nieco większej kultury prawnej niż od oszołomów stadionowych do których w młodości także się zaliczał.

    Zwracam uwagę na to, pozornie mało istotne wydarzenie, bo dostrzegam niebezpieczną akceptację spoleczną dla coraz większego komasowania władzy przez tego polityka (bo Kaczyński jest gorszy).
    Tymczasem od czasu kryzysu lat osiemdziesiątych, żaden z polityków z taką lubością i skutecznością nie zgarnął tyle władzy co Donald Tusk. Nawet pod rządami wojskowych, gdyż liczyli się oni z poważną siłą jaką była Solidarność, a w związku z tym musieli zabiegać o akceptację swoich poczynań przez spoleczeństwo, czego dowodem było dyskusyjne (przegrane) referendum w sprawie przeprowadzenia reform gospodarczych.

    Przytaczam ten fakt, żeby zwrócić uwagę jaką drogą idziemy i gdzie jesteśmy. To Donald Tusk miał największy wpływ na kształtowanie sceny politycznej i skwapliwie z tego skorzystał, wprowadzając na scenę polityczną niesłychanych rozmiarów korupcję polityczną (demoralizację ugrupowań politycznych poprzez podkupywanie znaczących polityków z innych partii).
    Powoduje to zanikanie konkurencyjności wśód partii politycznych i dezorientację społeczną, w której obecnie rządząca partia czuje się jak ryba w wodzie.

  274. axiom1
    8 stycznia o godz. 8:39
    Na premiera kwalifikowac sie powinna tylko osoba z co najmniej doktoratem, w ekonomi i zarzadzaniu z co najmniej 25 letnim stazem pracy w powaznych korporacjach na powaznym stanowisku.
    ————————————————————————————–
    No to proszę spojrzeć w lewo i w prawo (czyli poza granice „otumanionej” Polski). Innymi słowy takich kryteriów nie spełnia lekko powiedziawszy żaden z premierów.

  275. @mag
    Poniewaz Ty I TO wymieniacie wrazenia z obejrzanych filmow i wzajenie podsuwacie sobie do obejrzenia rozne filmy, wiec sie wtrace. Otoz obejrzalem dwa razy pod rzad *Melancholie*, film ten zrobil na mnie ogromne wrazenie; pomieszanie psychozy z kosmiczna katastrofa, pokazanie kruchosci zycia na tej naszej malutkiej planetce,a przy tym wspaniale obrazy, aktorki, znakomicie dobrana muzyka Wagnera.
    Mam jednak watpliwosci z rekomendowaniem tego filmu Tobie: za kazdym razem bylem z inna pania na tym filmie i za kazdym razem po projekcji spotkala mnie awantura: Na co ty mnie zaprowadziles ? Malo to ja mam zmartwien, zeby jeszcze takie ponure rzeczy ogladac ?
    Wiec @mag musisz sie zdecydowac, bo jesli nie lubisz ponurosci, to Ci odradzam.
    Pozdrawiam tez cieplo
    PS.
    Bardzo chcialbym zobaczyc *W Ciemnosci*, przeczytalem kilka entuzjastycznych recenzji, a wogole uwazam Agnieszke Holland za wybitna rezyserke niczym nie ustepujaca Andrzejowi Wajdzie. Ale tu we Francji raczej tego filmu nie zobacze.

  276. staruszek
    8 stycznia o godz. 10:53
    ………………………………………………………………………………………….
    Nie wątpię,że osoba o której pan wspomina jest człowiekiem inteligentnym, jednak pełnym sprzeczności* (widać to wyraźnie w jego wpisach). Poza tym ma bezsprzecznie jedną cechę : megalomanię*.
    I to trzeba uwzględnić wdając się w dyskusję. I tu: albo zachować dystans albo dać sobie spokój.
    *-to nawet można by prosto udowodnić (w obu *przypadkach).

  277. zezem
    8 stycznia o godz. 13:09
    Glupcy stoja na czele wielu rzadow i dlatego jest kryzys. Eksperci szacuja koszty tego kryzysu od 2008 na okolo $6 bln. Bin Ladeen kosztowal tylko $1 bln.

    Ale po wejsciu gleboko w kryzys ludzie madrzeja. Wtedy chca fachowcow. Przykladem jest Grecja. Obecny grecki Premier (Papamados) jest wybitnie wykwalifikowany. Niestety chyba przyszedl za pozno.

    W Polsce nie trudno bylo by o fachowcow. Wystarczy zdac sobie wreszczie spware ze z pozycja premiera zwiazana jest olbrzymia odpowiedzialnosc za losy kraju i poziom zycia 38 mln ludzi.

    Tusk oczywiscie o tym nie wie i wepchnal sie na stanowisko o wymogach ktorego nie ma pojecia. To akt terroru.

    Polskim problemem No.1 sa dozywotnie dyktatury w partiach politycznych. Na szczeblu partyjnym dozywotni dyktatorzy eliminuja wszystkich ktorzy swym intelektem ich przewyzszaja. Dyktatorzy partyjni ustalaja wiec dozwolony poziom intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Jest to sabotaz najawyzszgo rzedu szkodliwosci spolecznej.

    To glowny powod zacofania Polski. Kazda dyktatura przynosi tylko zacofanie. A partie sa na utrzymaniu podatkowicza. Jest ironia ze podatkowicz nie ma mozliwosci wymuszenia praworzadnosci w partiach politycznych ani nie jest w stanie zaprzestac finansowania holoty dla ktorej elementarne procesy demokratyczne sa obce. Holoty ktorej wizja Polski lezy w Epoce Kamienia, sluzalczosci wobec KK i Zachodu.

    Celem jest wiec wyzwolenie setek tysiecy wysoko wyksztalconych i doswiadczonych polakow z jarzma dyktatury dozywotnich paryjnych dyktatorow. To ci ludzie powinni miec otwarte mozliwosci pracy dla kraju w otwartym systemie politycznym i nadawac ton rozwoju Polski.

  278. ” mój sposób pisania służy także temu, aby tacy jak Ty mogli wyżywać się w pisaniu tego typu bezeceństw, bałamutnych bzdur, oskarżeń i kłamstw. Do tego w niedzielny poranek, zamiast zmówić paciorek. Achmatową, Mandelsztama, Gumiłowa i innych wielkich Rosjan czytałem jeszcze w latach pięćdziesiątych i to w oryginale.”
    Pryncypialnosc godna lub rowna pryncypialnosci J. Wisarionowicza ktory tez lubil czytac wszystko w oryginale .
    Mogl sie przekonac o tym nie tylko Szostakowicz czy taki np Boris Gradow ( z powiesci Aksionowa) ratujac mu (JW) nieopatrznie zycie iscie konska lawatywa .
    Skad u mnie taki dobry ( nie ukrywajac) humor od rana ? Czy to cos bardzo pejoratywnego czy tez nieprzyzwoicie zakurzony Mongol ? Przeciwnie , to Jaco’

  279. axiom1
    8 stycznia o godz. 14:00
    Celem jest wiec wyzwolenie setek tysiecy wysoko wyksztalconych i doswiadczonych polakow z jarzma dyktatury dozywotnich paryjnych dyktatorow
    ………………………………………………………………………………………….
    Czyli co? Rewolucja? Pod czyim przewodem?
    Aha…. Co to są te: „elementarne procesy demokratyczne”?

  280. @jasny gwincie

    Nie bede Cie juz wiecej molestowac, skoro tak napisales: *Powinieneś się domyślać w końcu, że mój sposób pisania służy także temu, aby tacy jak Ty mogli wyżywać się w pisaniu tego typu bezeceństw, bałamutnych bzdur, oskarżeń i kłamstw. Do tego w niedzielny poranek, zamiast zmówić paciorek*

    Mowienie komus, ze jak sie z Toba nie zgadza, to znaczy , ze pisze bezecenstwa, balamutne bzdury, oskarzenia i klamstwa, konczy wszelka polemike. Zycze Ci wszystkiego najlepszego, a zwlaszcza milego towarzystwa pani Anki

  281. staruszek, 10.53. Jeżeli spojrzysz na blog Piotra Kuczyńskiego to zobaczysz, że autor posiada opcję CIACH. Wszystkie fałsze, bzdury i chamstwo wycina natychmiast. Informacji Byka nie wyciął, więc uznałem ją za prawdziwą. Swoją drogą to warto wyjaśnić czy lepiej być głupim czy tragicznym? Nie podejmuję się tego dzieła.

  282. Nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy

  283. axiom1
    8 stycznia o godz. 14:00
    zezem
    8 stycznia o godz. 13:09
    „Glupcy stoja na czele wielu rzadow i dlatego jest kryzys. Eksperci szacuja koszty tego kryzysu od 2008 na okolo $6 bln. Bin Ladeen kosztowal tylko $1 bln. ”

    „W Polsce nie trudno bylo by o fachowcow. Wystarczy zdac sobie wreszczie spware ze z pozycja premiera zwiazana jest olbrzymia odpowiedzialnosc za losy kraju i poziom zycia 38 mln ludzi.

    Tusk oczywiscie o tym nie wie i wepchnal sie na stanowisko o wymogach ktorego nie ma pojecia. To akt terroru.”

    „Jest to sabotaz najawyzszgo rzedu szkodliwosci spolecznej. „

    „Celem jest wiec wyzwolenie setek tysiecy wysoko wyksztalconych i doswiadczonych polakow z jarzma dyktatury dozywotnich paryjnych dyktatorow.”

    Mój komentarz

    Panowie moderatorzy, czy nie warto by pomyśleć o jakimś Speakers’ Corner aby wyzwoleńcy tam nas mogli bronić przed „sabotażem o najwyższego rzędu szkodliwości społecznej”?

    Pzdr, TJ

  284. @Ryba
    To jest moja pierwsza z lewej zakładka w przeglądarce.
    Brytyjczycy zaczynają działać.
    http://www.ft.com/home/europe
    Pozdrawiam, daj spokój z molem.

  285. Niedawny raport ujawnił, że zarobki dyrektorów stu największych korporacji notowanych na londyńskiej giełdzie w ramach elitarnego indeksu FTSE-100 w 2010 roku wzrosły średnio o 49 proc., podczas gdy średnia wzrostu płac w całym kraju w tym samym czasie sięgnęła 3,2 proc. Ośrodek badawczy Data Services ocenił, że średnia zarobków dyrektorów wykonawczych FTSE-100 wynosi 2,6 mln funtów rocznie.
    http://biznes.onet.pl/cameron-wiecej-uprawnien-dla-akcjonariuszy-spolek,18491,4991894,1,news-detal
    ——————–

    Kruk krukowi…….ale coś może się zmienia?
    Ci panowie odpowiadają nie tylko za siebie, ale i za maluczkich.
    Klik i tysiące ludzi traci pracę, klik i na koncie mają przelew premii za cudze nieszczęście, klik i rządy spieszą z pomocą bo kapitału zabrakło……

  286. jasny gwint
    8 stycznia o godz. 15:25

    Śliczny materiał. Ale to jest do przewidzenia.
    Najlepsza pogoda do przeprowadzenia takiej akcji to w tym rejonie świata koniec stycznia- luty. Trzeba jedynie uzupełnić zapasy rakiet i systemów PAvEWAY do bomb. Ostatnio sporo zużyto.
    A może już to zrobiono?

    Tylko „małe zwycięskie wojenki” dla podbudowania ducha narodu i pozycji politycznej polityków jakoś ostatnio nie wychodzą……
    Ale, dla producentów broni to nawet lepiej- taka DŁUGA wojna.
    Naród zapłaci, zyskami podzielą się producenci i politycy…..

    Jedynym problemem jest postawa Japonii, Indii i Chin.
    To do nich trafia 80% ropy z Iranu…..
    Jak im zrekompensować straty?

  287. Do Antoniusa
    7 stycznia o godz. 19:18

    ‘Ta Pani pisze mądrze, ale nie wspomniała, jak sobie radziła przez ostatnie lata w prywatnym gabinecie pod dyktando umowy z NFZ, bliźniaczej do aktualnej ustawy (odnośnie karania za błędy). Zarabiała pewnie dużo i podjęła ryzyko, a za marny etat w przychodni lekarz nie chce podjąć ryzyka.’

    Szanowny Antoniusie,
    Twoje wnioskowanie jest bez zarzutu. W prywatnym gabinecie, pacjent płacąc 100 zł za wizytę, płaci jakieś pięć razy więcej niż NFZ. Piszę ‘jakieś’ bo to nie takie proste. W prywatnym gabinecie lekarz całe honorarium (minus podatek, jeśli go płaci) może przeznaczyć dla siebie.

    Za wizytę zakontraktowaną w NFZ lekarz specjalista diabetolog otrzymuje 3,5 punktu, po 9,50 zł za punkt, czyli 33,25. Z tym, że to jest przychód brutto. Z tego musi jeszcze opłacić pielęgniarkę, dietetyczkę, sprzątaczkę i ponieść (niemały) koszt utrzymania i wyposażenia poradni, jak również zapłacić podatek. Może też zrobić wizytę za 7 punktów (66,50 zł), ale jego dochód z niej jest podobny, bo w ramach tej wizyty musi zlecić i zapłacić za badania diagnostyczne według listy opracowanej przez NFZ. Zostaje (dla lekarza) podobnie – ok. 10 zł. Z tym, że trzeba sporo więcej pisać. No, ale pacjent ma z takiej wizyty większy pożytek.

    Sejm ustanawiając prawo, ustanawia ramy racjonalności zachowań ludzi. Jeżeli lekarz za tę sama pracę otrzymuje pięciokrotnie większe wynagrodzenie, to jest gotów wziąć na siebie ryzyko kontroli, bo będzie go stać na karę i/lub prawnika.

    Poza tym NFZ nie kontroluje prywatnych praktyk lekarzy, bo stosowany przez urzędników kosztowny program komputerowy do wykrywania oszustw finansowych (anty-fraud detection software), skupia się na tych placówkach, które wypisują dużo (drogich) leków, więc praktykujący prywatnie mogą na razie spać spokojnie. Ale mówi się w środowisku, że NFZ zatrudnił w ostatnim roku 600 nowych kontrolerów. Można domyślać się, że w ten sposób przygotowywał się do wprowadzenia nowej ustawy.

  288. TJ
    8 stycznia o godz. 16:59
    zezem
    8 stycznia o godz. 13:09
    „Glupcy stoja na czele wielu rzadow…”
    ………………………………………………………………………………………..
    Chyba wychodzi na małe nieporozumienie. Zdarza się. ;-)

  289. @Lewy, 14:48
    Drogi Lewy, „żabojadzie okropny”, zdumiewała mnie Twoja cierpliwość w polemikach z pewnymi blogerami, którzy po niechlujnym przeczytaniu niepasującej im opinii, w której nieśmiało uzasadniasz swoją rację, doradzają „lewatywę mózgu” albo określają Twoje argumenty, jako zbiór „bezeceństw, bałamutnych bzdur, oskarżeń i kłamstw.”
    Ja postanowiłem „nie nawiązywać” do komentarzy blogerów, którzy nie mają wątpliwości.
    Szkoda czasu, bo to przypomina czasami dyskusje ateistów z p. Terlikowskim.
    Pozdrawiam najserdeczniej, jak Ciebie nie ma na blogach, to mi smutno.

  290. Mistrz elegancji spuścił swą krew do ciepłej wody świadom nadchodzącej neronizacji. Tak to się dzieje.

    Ja mogę różnicy nie zauważyć ale kiepska uwaga tłumów jest powodem do odczuwania tragizmu życia. Moim zdaniem wyjaśnienie mniejszej lub większej wartosci głupoty w zestawieniu z tragizmem nie jest warte mego zachodu.

    Lat temu 50 na egzaminie z algebry. Wykładowca uwielbiany przez środowisko prosi o podanie dowodu jednego z podstawowych twierdzeń algebry. Jeden z najzdolniejszych studentów stwierdza:
    „Pan Panie Profesorze to jasno i szczegółowo podał na wykładzie. Ja Panu ufam.” Byliśmy rozdokazywani, bo początki wiedzy matematycznej nie wywoływały w nas lęku. Profesora na chwilę zatkało, potem szeroko i głośno zaśmiał się. Obowiązek nakładał na niego stawiać nam wymagania, a on sam nie spodziewał się, abyśmy tym wymaganiom nie sprostali. Profesor z kolegą wyszli przed gabinet i profesor rzekł: „Wasz kolega uświadomił mi moją przesadę. Byłem za dokładny.” Kolega był drań i chociaż bdb w indeksie pokazał, szczegółów dyskursu z profesorem zdradzić nie chciał. Następny z kolegów został zapytany, czy mógłby podać dowód pana A twierdzenia B. Na to kolega odpowiedział krótko: „Tak!” Na to profesor: „Proszę mnie o tym przekonać.” Lekko spięty student usłyszał po krótkim czasie: „Rzeczywiście! Pan A nie popełnił błędu w dowodzie.” Mijały miesiące, a myśmy obrastali w takie anegdoty,
    z których większość była bliższa fantazji a nie faktografii.

    Ale przelicytował nas przystojny kolega fizyk opowiadając o swej urodziwej koleżance studiującej historię sztuki. Po radosnym wieczorze z tańcami oraz śpiewem kanonów przy pianinie i flecie porzecznym radość życia ta dwójka spijała już intymnie. Koleżanka cud miód była niczyja i rochwytywana towarzysko. Kolega zapytany o wrażenia z podboju sprwozdawał tak: „Ona uważa, że dzisiejszy realizm nie jest przeżytkiem i przekonała mnie tym co było do okazania.”

    W zależności od składu duetu przekonywanie ma mniej lub więcej uroku. Ja w przekonywaniu nie jestem nawet dobrym rzemieślnikiem, ale jestem na tyle leniwy, że cudze przekonania szybko i łatwo przyjmuję na wiarę. Doświadczony w życiu niedostatek przykleił do mej płytkiej pamięci modyfikację relacji klasyka: „Na większości z wymian poglądów tracę.” Moja wersja jest taka: „Najwięcej tracę na przyjmowaniu gratis tanich poglądów.”

    Nowy rok zaczął się na e-Polityce dobrze.
    Gilotyna się nudzi biernie.

  291. @Lewy, 13:24
    Powiem szczerze, ja się boję pójść na ten film. Wiem, że jest wybitny, ale dołujący.
    Poczekam na HBO, albo innego nadawcę kanapowego.
    W domu niedaleko do barku.
    Nara

  292. TJ
    8 stycznia o godz. 16:59
    Szujo No2, platformiany propagandzisto. Tylko osoba nierozwinieta, ulomna i nie wyksztalcona nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwosci wyrzadzanej przez niewykwalifikowanych urzednikow zajmujacych wysokie stanowiska panstwowe.
    Za co w Polsce groza kary wiezienia. W ciagu ostatnich kilku tygodni polska prasa donosila; Sprzataczka pracujaca u dentysty (wyksztalcenie podstawowe) leczyla ludziom zeby. Grozi jej do trzech lat pozbawienia wolnosci. Inzynier elektryk (nie mylic z elektrykiem prezydentem) udzielal slubow. Grozi mu do roku pozbawienia wolnosci. A lekarz psychiatra dorabial jako ginekolog za co rowniez moze byc pozbawiony wolnosci.

    Natomiast historyk okupujacy stanowisko premiera jest w pozycji by zniszczyc najwiecej. Co robi konsekwentnie, regularnie lamie on Konstytucje i przekracza uprawnienia. Czas go aresztowac i osadzic zgodnbie z polskim prawem.

    Bo jest to sabotaz najwyzszgo rzedu szkodliwosci spolecznej !!!

    Z wyksztalceniem historyka Tusk powinien co najwyzej uczyc (odklamanej) histori w podstawowce lub podrzegac w IPN pod warunkiem ze po znajomosci dostalby taka prace.

    zezem
    8 stycznia o godz. 14:31
    Politycy sie postarali by kazdy aspekt zarzadzania prywatnym biznesem byl uregulowany. Nawet gdy jestes 100% wlascicielem prawo narzuca ci sposob postepowania.
    Ale dla rezimu nawet to nie wystarcza. W ubieglym roku oskarzyli Ryszarda Krauze za rzekome postepowanie niezgodne z wola zarzadu jego firmy pomimo ze mial taka zgode. Rezim nie wiedzial ale az tak byl zatroskany. Az tak rezim sie troszczy o praworzadnosc w prywatnych firmach i na koszt podatkowicza.

    Natomiast w partiach politycznych – dziki zachod. Tajne mafijne struktury, dozywotni dyktatorzy, brak rozliczenia i audytu. A podatkowicz placi i nie ma nic do powiedzenia.

    Tylko osoby pozbawione szacunku dla siebie samych sa w stanie akceptowac te dzikie orgie na partyjnym szczeblu. I jeszcze im placic!!! Nie do wiary.

  293. Na lekarskim portalu Konsylium 24 znalazłem taki wpis, który może zainteresować niektórych blogowiczów. Przytaczam go w oryginalnej pisowni i interpunkcji:

    „Czy zwróciliście uwagę na treść legitymacji emeryta/rencisty? WAŻNE Z DOWODEM TOŻSAMOŚCI. Tak samo każdy inny świstek, mający robić za dowód ubezpieczenia… O ile pacjent już prawie wie, że ma mieć dowód ubezpieczenia, to ilu z nich wie, że również dowód tożsamości? A czy MY wiemy, że nie mamy żadnych uprawnień, aby żądać od pacjenta dowodu tożsamości? Niech wszyscy, decydujący się na sprawdzanie dowodów ubezpieczenia, wezmą to pod uwagę. I rozwagę.

    Nie może być tak, aby starając się wykonać jedno prawo, należało złamać inne prawo…

  294. Ryba
    8 stycznia o godz. 11:58
    ———————————
    Szanowny Rybo,
    poczyniłeś ardzo sensowne spostrzeżenia, na temat tego, co realnie/!/ się w naszym kraju wyprawia.
    Od siebie, pozwolę sobie dodać, że świadomość społeczno-polityczna współczesnych Polaków jest takznikoma, że raport obecnej ekipy rządzącej, dotyczący wizji rozwojowej Polski w perspektywie -do roku 2030- jest w powszechnej świadomości „czarną dziurą” a społeczna potrzeba takiej wizji rozwoju naszego państwa / dokąd zmierzamy?/ jest zerowa.
    Warto zacytować opinie dwóch socjologów , panów prof. Wojciecha Łukowskiego i dr.Rafał Chwedoruk, po zapoznaniu się z tym raportem, ocenili ten raport, jako „dzieło” oso, dla których czas , pod każdym względem zatrzymał się na początku lat 90-tych…
    Aż strach mózgu używać.

    Pozdrawiam,Seastian

  295. jasny gwincie (8-01-g.10:38)
    Rozczuliłeś mnie, pisząc, ze „wielu artystów cierpiało za życia” w kontekście tego, że „Dostojewski siedział w łagrze”. Chyba epoki ci sie pomyliły, bo łagry powstały dopiero w Kraju Rad.
    Za życia cierpiał tez Norwid, Mickiewicz, Rimbaud, Van Gogh, Modiliani i wielu, wielu innych z bardzo róznych powodów.
    Skąd to twoje przeświadczenie, ze „tylko u nas wielu twórców dorabia sobie biografię lub cierpi z powodu jej braku”?
    Nic nie jest, nie było i nie będzie „tylko u nas”. Takim twierdzeniem przyznajesz Polakom jakies wyjątkowe miejsce na mapie swiata (podświadomy masjanizm? naród wybrany w stylu Winkerlid ożył?).
    Swoje biografie w różnym stopniu kreują artyści, politycy, a nawet zwykli ludzie.Czyżbyś Pendereckiego i Wajdę uważał za pupilów systemu tylko dlatego, że naprawdę się im powiodło. Nie musieli sobie dorabiać żadnej biografii. Świat ich ocenił

    Idąc twoim tokiem rozumowania, można by uznać, że cała nasza wysoka kultura, jaka powstała w czasach PRL (a jej „wysokości” przeciez nie kwestionujesz) była dziełem pupilów i pieszczochów systemu.

  296. LEWY (13:24)
    Jakże tu do Ciebie nawiązać, ehhh, idę dziś na Melancholię, którą grają w schyłkowej rzecz jasna fazie, w centrum miasta, w kinie niemal studyjnym, tylko dwa seanse. Zdaje mi się (nota bene wszystko co piszę jest z automatu opatrzone tą klauzulą, a że mi się zdaje, iż mi się zdaje więcej i inaczej, żeby nie powiedzieć – lepiej, niż komuś innemu, to ją niekiedy umieszczam, i gdy jej nie umieszczę przy jakiejś opinii, to czytelnikowi zdać się może, iż mam pewność), że takich moich słów (7-I, 22:05):

    „6. pytanie brzmi tak: co szybko przywraca człowiekowi słabnącą siłę woli? Odpowiedź: spożywanie cukru. Ha, tego właśnie zawsze unikam, spożywania cukru (choć nie cierpię cukrzycę). Dlatego też zwalczam w sobie poczucie zniechęcenia do życia i działania. I wmawiam sobie, przy okazji innym, że mam 100 procent racji – w uproszczeniu rzecz całą ujmując”

    nie można zrozumieć, że twierdzę iż mam zawsze pewność i 100 procent racji, że w ogóle ją mam??? Hę?????

    Tak jest, ludzie są przewrażliwieni. Jeszcze o filmie niefortunnie, acz dla kasy zatytułowanym „Chciwość”. Jest to w końcu mainstream hollywood production (chyba nie dostanie nominacji), i nie ma w nim żadnych odkryć na miarę – kto zabił Kennedy’ego. Bowiem kapitalizm jest sterowany pieniądzem, polityka pieniężna jest centralną dla gospodarowania firmami prywatnymi i konsumentami przez państwo. Finansowy czynnik w ocenie firm, w budowniu strategii jest pierwszorzędny, inne kryteria są na dalszym planie. Inwestycje można podejmować z grubsza wg. dwóch metod, biurokratycznej i rynku finansowego. Biurokratyczna ma swoję wersją centralno-planistyczną i tuż jest totalna katastrofa na starcie. Ostatnimi czasy mało jest poparcia dla biurokratycznych decyzji inwestycyjnych, raczej w ograniczonym zakresie planowania przestrzennego i infrastrukturowego, aczkolwiek są i dobre inne przykłady, np. w Brazylii i Chinach. Firma przedstawiona w tym filmie daje niebotyczne zarobki, na jej czele stoi CEO, John Tuld, niewątpliwie cynik (to taki kierunek w filozofii starożytnej), który nie zna technicznych (matematycznych, probabilistycznych) modeli i ich detali, ale zna i czuje ten biznes i ma szeroką perspektywę (ta teza oczywiście wymaga oddzielnej obrony).
    Oczywiście rozchodzi się o słynny wpis stasieku (6-I, 12:36):
    (…) Uwaga inżynierowie na blogu! W naszym fachu nie ma strachu. Nawet zatrudnieni w finansach tworzymy najcenniejsza kadrę dla grupki rekinów, którzy nawet nie mają pojęcia o tym, co na monitorach. Tylko ciągle nie znamy dnia ani godziny, a oni zawsze wypływają na powierzchnię.
    Umyślnie przeciągam tę konfrontację, „inżynierowie na blogu” – czyli to przemówienie nie do mnie jest skierowane. Ależ żałość bije z niego, bezpodstawna, bowiem John, ten który „wypływa na powierzchnię” z uznaniem odnosi się do „inżynierów” – młodych analityków ryzyka. Blogowy inżynier nie dostrzega sensu, że John nie wypływa jak cwaniak, lecz jako inteligencja tego rynku. To on podejmuje decyzję, aby firmę ratować ordynarną sprzedażą zgniłych aktywów (MBS-ów), on ją przeprowadza umiejętnie rozgrywając pracowników. Jest w filmie (które nie widziałeś, biedaku) jakby rozróżnienie, czy Sam Rogers (szef operacji sprzedaży) pracuje dla John, czy dla firmy, gdzie jest jego lojalność, i – w moim przekonaniu – wychodzi na jedno, bo John = firma.

    Nota bene, jak spotkasz na ulicach Warszawy, najczęście w okolicach Placów Unii Lubelskiej, Zbawiciela i Na Rozdrożu faceta o fizjonomii przypominającej Jeremy’ego Ironsa, który gra Johna Tulda:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Jeremy_Irons
    to zapewniam Cię, będzie to nasz wspólny przyjaciel blogowy (bo ja znam go w realu).
    Długie to, pokrętne i może być deprymujące. Może należy i ten film odradzić mag ;)

  297. Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r., Saddam Hussein. W pierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało się coraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, aby zmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innych walutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie. Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji „Szok i Przerażenie” w Iraku nie chodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji, ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym – amerykańskiego imperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niż dolar USA, będzie przykładnie ukarany.
    http://newworldorder.com.pl/artykul,3180,Iranska-Gielda-Naftowa-prawdziwy-powod-ataku-na-Iran
    —————–

    Co sądzicie o takim „casus belli”?
    Jeżeli taki jest prawdziwy powód, to czeka nas powtórka z rozrywki…..
    A nasi chłopcy będą nieść „bratnią pomoc” uciemiężonemu ludowi Iranu, w imię zobowiązań sojuszniczych.
    San Domingo, Hiszpania, Afganistan,…. Iran?
    Polacy=Psy Wojny?

  298. Kilku wpływowych dziennikarzy związanych z Gazetą Wyborczą rozprzestrzenia łzawą historyjkę o matce dziecka chorego na nowotwór złośliwy, której lekarz bez serca przystawił na recepcie pieczątkę zwaną wśród lekarzy RDUNFZ, przez co faktycznie uniemożliwił jej dostęp do leków. Historyjka ta wśród lekarzy jest uważana za czarny PR, gdyż mimo poszukiwań nie udało się nikomu na portalu Konsylium 24 ustalić jej źródła. Przypomniano też, że ten sam przykład podawał Bartosz Arłukowicz na transmitowanej przez TV komisji sejmowej, poprzedzając to wstępem: ‘Nie wyobrażam sobie, aby jakiś lekarz …’ i tu ta sama historyjka. Co miało miejsce przed protestem.
    Jak wynika z dyskusji lekarzy sprawa ta ma dwa ciekawe aspekty.
    1. Aspekt ustawowy.
    W myśl nowej ustawy leki tego typu ze zniżką może wypisać jedynie specjalista onkolog. Każdy inny lekarz, jedynie na podstawie ważnego zaświadczenia od onkologa. Jeśli owa propagandowa matka nie była u onkologa lub nie miała stosownego zaświadczenia, to lekarz postąpił roztropnie, gdyż to są drogie leki. A w przypadku kontroli NFZ, będzie musiał sfinansować je z własnej kieszeni.

    Jeśli stosować ustawę konsekwentnie, to onkolog też nie może przepisać, bo leki ze zniżką może przepisać jedynie w zarejestrowanych wskazaniach. W zasadzie żaden cytostatyk, nie ma zarejestrowanych wskazań do stosowania u dzieci. Jeśli przepisze, będzie na łasce kontrolera NFZ. Dura lex, sed lex.

    2. Aspekt personalny.
    Sam sądziłem, że taka jest linia redakcji GW i dlatego ci dziennikarze mówią jednym głosem. Jak się okazuje wytłumaczenie może być inne. Otóż zabrali na forum głos koledzy, którzy mieli do czynienia z niektórymi z owych dziennikarzy, jako pacjentami. Otóż, jak się okazuje, są to nadzwyczaj wymagający pacjenci. O, można powiedzieć, nadzwyczajnie rozwiniętym poczuciu własnej wartości. Z reguły lepiej niż lekarz wiedzący na co chorują i jakiego leczenia wymagają. Wygląda na to, że trzeba ich przyjmować na klęczkach. Jedna z tych pań, szczególnie pryncypialna w ganieniu lekarzy, jest w dodatku klasyczną hipochondryczką… A lekarze, jak to lekarze. Zwykle każdego pacjenta traktują podobnie. Hipochondria zaś, jest lubiana i ceniona wśród lekarzy praktykujących prywatnie i to takich, którzy nie maja pacjentów. Natomiast lekarz, nawet w Medicoverze, nie ma czasu na dogadzanie hipochondrykom i zwykle traktuje ich szorstko. A urażona miłość własna …

    Z powodu powyższej historyjki, inna nadzwyczaj wpływowa dziennikarka z Polityki, jak to wielokrotnie określała ostatnio w mediach, straciła całą sympatię dla lekarzy. Już pomijając kompromitujące dla intelektualistki stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, to jeszcze gorsze jest kierowanie się sympatiami i antypatiami w rzetelnym opisywaniu rzeczywistości. Od dziennikarzy tego kalibru oczekiwać trzeba bardziej analitycznego, a mniej emocjonalnego podejścia do swojego zawodu. Kulawa jest w Polsce publiczna debata nad ważnymi ‘Polaków sprawy’ jeśli jej luminarze prezentują taki poziom intelektu i rzetelności.

  299. A tu coś dla axioma1…….
    http://newworldorder.com.pl/artykul,3253,Na-co-biurokracja-marnuje-nasze-pieniadze
    ————-
    Powinno się Ci spodobać. A z wieloma argumentami trudno mi się nie zgodzić…..

  300. Sz.P. @Wiesiek 59. linkowany p. @Axiomowi artykuł dotyczy Szumowskiego, autora „Zamachu smoleńskiego”.

  301. axiom1
    8 stycznia o godz. 18:37
    „TJ
    8 stycznia o godz. 16:59
    Szujo No2, platformiany propagandzisto. Tylko osoba nierozwinieta, ulomna i nie wyksztalcona nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwosci wyrzadzanej przez niewykwalifikowanych urzednikow zajmujacych wysokie stanowiska panstwowe.”

    Mój komentarz

    Pytanie do moderatorów – czy można coś z tym zrobić?

    Pzdr, TJ

  302. Lewy! (i pośrednio również TO, bo znowu o kinie)
    Drogi Żabojadzie!
    Melancholia, czyli najnowszy film nieobliczalnego Duńczyka?
    Jeszcze nie widziałam, ale poszukałam info na Filmweb24.
    Jasne, ze obejrzę. Uwielbiam takie „ponurości” (fe, co za uproszczenie!)
    Z tych samych powodów uwielbiam filmy Braci Coen.
    Zresztą zawsze moge się dosłodzić jakąś niezła komedią romantyczną w domu na CD albo wprawić się w dobry humor Woody Allenem.
    Niestety, wróciłam dziś z Cinema City Arkadia z niczym, bo mimo kilku seansów, na „W ciemności” walą tłumy. Więc zamiast kupić bilety na g. 22.15, kupiłam na jutro.
    Obiecuję obu panom zagranicznym relację.
    Dobranoc (w każdym razie u mnie)

  303. wiesiek59 (19:53)
    „W Kanadzie nie ma składek emerytalnych, państwo z podatków finansuje każdemu minimalną emeryturę pozwalająca na przeżycie (w wysokości 2100 złotych – ceny w Kanadzie są niższe niż w Polsce). System kanadyjski zatrudnia do obsługi emerytów 40 osób.”

    To jest totalna i wielokrotna bzdura. Ty chyba sobie żarty stroisz podając to?!

  304. @Dr Skues
    8 stycznia o godz. 18:37

    Doktorze Miły!
    Trochę przesadziłeś z tym dzieleniem włosa prawniczego na 8 części. Przyjrzałem się mojemu kartonikowi i widzę, że to nie lekarz chce , abym został poprawnie zidentyfikowany, tylko Pan ZUS!!! Gdy przychodzę do mojej przychodni i chcę skorzystać z łaski pani rejestratorki muszę sam, bez żadnego wezwania wykazać się ważnym dowodem ubezpieczenia, bo to ja chcę czegoś od lekarza, a nie odwrotnie. Jeśli Pan ZUS ode mnie wymaga ważnego dowodu ubezpieczenia czyli zielony kartonik plus drugi kartonik, to nie widzę żadnego łamania prawa przez lekarza. Nawet słucham, gdy Pani Doktor każe mi pokazać co nieco, wstydzę się, ale pokazuję, bo liczę, że to dla mojego dobra.
    Pozdrawiam „kolegę” z innej branży!

  305. Przerwa na lunch. Szybki przegląd portali. I cieszę się, że dotychczas rozproszone, przepracowane i co tu gadać warczące na siebie, egoistyczne środowisko lekarzy zaczyna się łączyć i dyskutować o sprawach systemowych. Na portalach lekarskich rozgorączkowana atmosfera trochę przypominająca sierpień ’80. Może wynika to stąd, że placówki medyczne zaczynają przypominać sklepy mięsne późnego socjalizmu (zaraz po dostawie towaru). Kolejki, kłótnie, szukanie winnych. Coraz więcej lekarzy dostrzega jak absurdalny jest system ręcznego sterowania rynkiem usług medycznych i aptek. Niewątpliwie, dzieje się coś dla środowiska bardzo ważnego.
    Być może ta ustawa coś zmieni nie tylko na niekorzyść.
    Tak jak związkowcy w roku ’80 (trochę naciągane to porównanie, ale nie do końca), otrzymujemy poparcie z zagranicy. Premier otrzymał list od organizacji lekarzy z UE, a oto list od kolegów z Polonii amerykańskiej.

    FEDERACJA POLONIJNYCH ORGANIZACJI MEDYCZNYCH

    Federation of Polish Medical Organizations Abroad

    President: Prof. Marek Rudnicki, MD, PhD, FACS
    Dept of Surgery, Illinois Masonic Medical Ctr., 836 W. Wellington, Chicago, IL
    0657, USA
    Tel. 001-773-296-5347 Fax 001-773-296-5570 email:rudnicki@gmail.com
    Bank acc: 000000 724785514 Chase Bank, N.A., 400 Central Ave., Northfield, IL
    0093, USA

    3 stycznia 2012
    Pan
    Dr Bartosz Arlukowicz
    Minister Zdrowia RP
    Ul. Miodowa 15
    00-952 Warszawa

    Wielce Szanowny Panie Ministrze,
    Miedzynarodowe srodowisko lekarzy polskiego pochodzenia z olbrzymim niepokojem obserwuje narastajace problemy w krajowej ochronie zdrowia, obejmujace coraz to inne sfery relacji miedzy administracja panstwowa, srodowiskiem lekarskim, pacjentami i platnikiem za ich leczenia (NFZ).

    My, lekarze wywodzacy sie z Polski, majacy niekiedy praktyki w kraju, majacy rodziny i znajomych, uczestniczacy w wielu konferencjach i spotkaniach, zdecydowanie sprzeciwiamy sie nakladaniu na lekarzy zadan, ktore winny byc absolutnie obowiazkami administracji. Wybieranie takiego rozwiazania oraz proby skierowania spolecznego niezadowolenia w strone lekarzy, jest w naszym glebokim odczuciu dalszym krokiem do poglebiania problemow w systemie ochrony zdrowia w Polsce.

    Mimo wielu lat od przemian ustrojowych, kolejni ministrowie, a w szczegolnosci partie rzadzace nie chcialy i nadal nie chca podjac rzeczywistych krokow w celu rozwiazania narastajacego kryzysu w systemie ochrony zdrowia, przede wszystkim kosztem zdrowia i zadowolenia pacjentow.

    Jako reprezentanci wielotysiecznej rzeszy lekarzy polskiego pochodzenia z USA, Niemiec, Francji, Szwecji, Litwy, Bialorusi, Ukrainy, Moldawii i Gruzji zdecydowanie popieramy prostest krajowego srodowiska lekarskiego przeciw dalszemu biurokratyzowaniu ich pracy kosztem leczenia. Straszenie obciazaniem i karami finansowymi za brak zajmowania sie papierami swiadczy o niefrasobliwosci legislatorow, ktorzy nie rozwazyli konsekwencji takiego postepowania.

    Federacja Polonijnych Organizacji Medycznych oferuje wiedze i doswiadczenie z pracy w wielu roznych systemach ochrony zdrowia, gdzie przychodzi nam sie zderzac z roznymi formami oczekiwan pacjentow i platnikow za ich leczenie. Oferujemy gotowosc dzielenia sie tymi doswiadczeniami z organizacjami w kraju, by przekazac wielorakie doswiadczenia dla wyboru z nich tego, co bedzie najlepszym i akceptowalnym rozwiazaniem dla pacjentow, lekarzy, administracji i platnikow w naszym kraju.

    Panie Ministrze, jest najwyzszy czas na decyzje, by administracyjne przepisy nie prowadzily do kolejnych konfliktow oraz do cierpien tych, dla ktorych wszyscy powinnismy pracowac – naszych pacjentow.

    Z szacunkiem,
    Dr. hab. n. med. Marek Rudnicki
    Professor of Surgery/Univ. of Illinois, Chicago
    Prezes Federacji

    Otrzymuja:
    Pan Donald Tusk
    Premier RzeczypospolitejPolskiej

    Pani Dr. Ewa Kopacz
    Marszalek Sejmu

    Pan Dr. Boleslaw Piecha
    Przewodniczacy Sejmowej Komisji Zdrowia

    Pan Dr. Maciej Hamankiewicz
    Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej

    Pan Dr. Krzystof Bukiel
    Ogolnopolski Zwiazek Zawodowy Lekarzy

    Pan Dr. Jacek Krajewski
    Prezes Porozumienia Zielonogorskiego

  306. @Drze Sku…!
    Proszę zapytać kolegów z FEDERACJI POLONIJNYCH ORGANIZACJI MEDYCZNYCH, pracujących w Niemczech, czy tam odmawiają sprawdzenia ubezpieczenia pacjenta jako zajęcie niegodne lekarza? Ich niemieccy koledzy nie brzydzą się tym, bo chodzi o ich zapłatę. Pamiętam z literatury humorystyczny, choć makabryczny przypadek dawnych kolegów francuskich, którzy przerwali operację do czasu sprawdzenia, czy czek pacjenta ma pokrycie. Oczywiście też mieli na względzie wyłącznie dobro pacjenta. Jakby się czuł, gdyby oszukał swoich zbawców?

  307. Oto kolejna krótka próba przemówienia do rozsądku Antoniusa z nadzieją, że zachowały się jego resztki podatne na argumentację. Przecież w tym całym galimatiasie administracyjnym, którym tuskoidalni chcą obciążyć lekarzy nie idzie o to, że mieliby oni (lekarze) sprawdzać status pacjenta (ubezpieczony / nieubezpieczony) pod odpowiedzialnoscią karną, tylko idzie w rzeczy samej o to, że nie ma dzisiaj sposobu na sprawdzenie (nawet sam NFZ nie ma aktualnych danych, dostepnych w domenie publicznej) czy dany pacjent jest de facto objęty ubezpieczeniem.

    W świetle prawa nawet druk RMUA nie jest wiargodnym dowodem ubezpieczenia, chociaż niezgodnie ze stanem prawa pełni teraz powszechnie taką rolę. Każdy druk można sobie wydrukować. O aktualnym ubezpieczeniu np. pracownika najemnego decyduje nie druk RMUA, a fakt wpłynięcia za tego pracownika pełnej składki ubezpieczeniowej na konto ZUS w ściśle określonym periodycznie terminie. Przekroczenie tego terminu nawet o 1 dzień powoduje brak ubezpieczenia.

    I co do tego mają Niemcy, Bułgarzy czy Mongołowie zajmujący się leczeniem innych..?

  308. @ Antonius
    9 stycznia o godz. 14:18
    Kłopot z tobą Antoniusie, jako dyskutantem, jest taki, że nie starasz się życzliwie zrozumieć, co twój interlokutor chce ci powiedzieć. Nie bardzo rozumiem sens twojego wpisu, bo nijak się ma ani do tego co napisałem, ani do sytuacji w Niemczech, którą znam z autopsji. Jak rozumiem uważasz, że lekarze w Polsce brzydzą się sprawdzaniem, czy pacjent jest ubezpieczony, gdyż uważają je za zajęcie niegodne lekarza i dlatego protestują. Niemniej spróbuje odpowiedzieć, a raczej uzupełnić zwięzłą polemikę Kadeta.

    Żeby się nie rozwodzić ujmę rzecz po inżyniersku w punktach:

    1. W Niemczech takiego problemu nie ma. Istnieją tam aktualne wykazy ubezpieczonych, dostępne elektronicznie, więc sprawdzenie tego, czy jest ktoś ubezpieczony nie jest problemem.

    2. W Polsce kwestię dokumentu potwierdzającego prawo do leczenia, reguluje precyzyjnie ustawa ‘O świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych’, z dnia 27 sierpnia [b]2004[/b]. A dokładnie Rozdział 5 tej ustawy w artykułach 49-54. Nie będę cytował, można sprawdzić, ale sens tych zapisów jest taki, że [b] jedynym[/b] prawnie dopuszczonym dokumentem potwierdzającym ubezpieczenia jest [b]elektroniczna karta ubezpieczenia zdrowotnego[/b]. Tak, dobrze przeczytałeś. To jest jedyny ważny z mocy obowiązującego prawa dokument potwierdzający ubezpieczenie! Karta taka w zamyśle ustawodawcy identyfikuje jednoznacznie właściciela i pozwala sprawdzić w elektronicznej bazie danych aktualny status ubezpieczenia zdrowotnego pacjenta. Karta taka musi mieć możliwość przyjmowania informacji zwrotnej. Może masz taką kartę? Te które działają na Śląsku, niczego nie mogą potwierdzić, bo nasi politycy [b]nie potrafili od 2004 roku takiego systemu, składającego się z kart i bazy danych, stworzyć[/b]. W świetle prawa twoja legitymacja emeryta upoważnia cię zapewne do różnych rzeczy, ale nie do dostępu do usług medycznych finansowanych ze środków publicznych. I to z dowodem, czy bez. Jeśli uważasz, że jest inaczej, to proszę wskaż w ustawie, gdzie taki zapis się znajduje.
    Osiem lat upłynęło od uchwalenia tego prawa, a nie jest ono przestrzegane. Cały system państwowej opieki medycznej opiera się na owym bałaganie i działa jedynie dlatego, że jak to mówisz ‘rząd nie dzieli włosa na osiem’, czyli olewa prawo, które sam ustanowił. Czytałeś ‘Farmę zwierząt’ Orwella. No, właśnie.

    3. W związku ze skomplikowanym sposobem pobierania i ewidencjonowania składki zdrowotnej dzisiaj [b]nie ma sposobu[/b], by ustalić status ubezpieczenia w chwili udzielania usługi. [b] Żadne papiery, legitymacje tego nie mogą potwierdzić, bo nie istnieje taki system.[/b] System, który istnieje, działa z opóźnieniem jednego miesiąca. To znaczy, w danym momencie można co najwyżej stwierdzić, czy byłeś ubezpieczony w ubiegłym miesiącu. To, że jesteś emerytem, dzieckiem (trochę inna sprawa, ale wcale nie oczywiste), czy jesteś zatrudniony na umowę o pracę, niczego nie zmienia. Twoja składka będzie widoczna w obecnym systemie za miesiąc.

    4. Obecna ustawa o refundacji, nakłada na lekarzy odpowiedzialność karną i finansową za wypisanie recepty refundacyjnej osobie nieubezpieczonej. Pomyśl, jak ustawodawca może żądać przestrzegania prawa, kiedy wymaga od nas wykonania rzeczy [b]niemożliwej[/b] jako warunku spełnienia jego wymogów. Ustanawianie takiego prawa jest kpiną z prawa właśnie. Wyobraź sobie sytuację, kiedy mimo twoich sprzeciwów i odwoływania się do zdrowego rozsądku, Sejm ustanawia prawo, na mocy którego będziesz karany, jeśli nie przefruniesz w powietrzu 100 m. Nie musisz być ukarany, może padnie na kogoś innego, ale taka możliwość jak najbardziej istnieje. Ta analogia wydaje się być absurdalna, ale dokładnie oddaje istotę rzeczy. Dla mnie jest coś głęboko niemoralnego w aroganckim zbywaniu tej niesprawiedliwości, jako błahostki i gładkiego przechodzenia nad tym do porządku dziennego. Szczególnie obrzydliwy (intelektualnie) wydaje mi się argument o tym, że lekarze są sobie sami winni, bo niedostatecznie głośno protestowali, kiedy takie prawo było uchwalane… Gdyby lekarze tak leczyli, jak oni stanowią prawo, to Polska byłaby pustynią.
    5. Jeśli dalej nie rozumiesz, przeciwko czemu lekarze protestują, to myślę, że po prostu nie chcesz zrozumieć.

  309. Marszalek czy nie marszalek, Ewa Kopacz te zabe sporzadzila i obecnie zachwuje sie w sposob tchorzliwy i raczej malo honorowy umywajac rece.
    A na marginesie. Dla firm farmaceutycznych Polska jest istnym El Dorado. Nie znam drugiego takiego kraju na swiecie, gdzie lekarze zapisuja chorym tyle stodkow farmakologicznych co w Polsce. W kazdym polskim domu jaki odwiedzam ogladam dlugie baterie lekow zapisanych plus takich, ktore kupuje sie bez recepty. Moje wlasne odwiedziny u lekarzy w Polscxe zawsze sa zwiazane z szokiem poznawxym. Na atak alergii dostalam trzy recepty. Podzialala pierwsza tabletka jednego z tych preparatow, reszta poszla do smietnika. Dwa miesiace temu poszlam do dentystki oczyscic zeby, dostalam recepte na piec (PIEC!) preparatow plus dwie plukanki. Czyszczenie wykonuje regularnie (2 x rocznie) w Londynie i jedyne co dostaje od prywatnego drogiego dentysty to kolejne upomnienie o regularne stosowanie nitki dentystycznej. Ktore staram sie starannie olewac.

  310. Analizując na własnym przykładzie zasady refundacji, zamiast wielkich komisji i ekspertów, można byłoby posadzić małpę i zrobić losowanie.
    Skutek byłby ten sam, co mamy teraz.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane *.

*


*