1.02.2012
środa

Prawda Czubaszek, prawda Środy

1 lutego 2012, środa,

Jestem pełen uznania i podziwu dla pani profesor Magdaleny Środy, ale jej felieton w dzisiejszej „Gazecie”, wzbudził moje zakłopotanie, a nawet sprzeciw. Z felietonu dowiadujemy się, że Maria Czubaszek powiedziała w telewizji, iż nigdy nie chciała  mieć dzieci, przerażała ją ciąża,  dwukrotnie poddała się aborcji i nigdy tego nie żałowała.

W pełni szanuję decyzje i wybór Marii Czubaszek, ale nie podoba mi się, że Magdalena Środa całkowicie, bez zastrzeżeń, popiera taką postawę. Pisze, że wiele kobiet  nie chce mieć dzieci, decydują się na nie pod presją, mówi się im, że nie ma nic bardziej cudownego niż macierzyństwo, że mówią tak najczęściej księża, politycy oraz kobiety sukcesu, a tymczasem ciąża wycieńcza, zniekształca, czyni własne ciało obcym. Przeciw aborcji toczy się pełna hipokryzji kampania, propaganda, że aborcja jest największym złem na świecie. Tymczasem instynkt macierzyński „jest mitem”, większość kobiet, która dokonała zabiegu zrobiła to z ważnych przyczyn, aborcja „przyniosła ulgę” tym większą im bardziej świadoma to była decyzja i komfortowe warunki zabiegu.

Popieram wszelkie starania na rzecz liberalizacji  ustawy aborcyjnej, która w Polsce nie jest żadnym kompromisem, tylko prawem drakońskim. Zasługi prof. Środy w tej dziedzinie widzę i szanuję, ALE w Jej felietonie zabrakło mi argumentów ZA ŻYCIEM. To, że „w imię życia” toczy się bezsensowna kampania, którą zwalczał już Boy-Żeleński, nie oznacza, że musimy oddać troskę o życie, o Polskę, o patriotyzm, konserwatystom i duchownym.  Bardzo trudno jest komuś, kto dziecka nie ma, lub nie może się na nie zdecydować, komuś o poglądach Marii Czubaszek, wytłumaczyć, jak wspaniałym doświadczeniem jest posiadanie dziecka i co ją ominęło. Tak samo  trudno, jak objaśnić swój ból komuś, kto go nie zaznał.  Ktoś, kto zaznał szczęścia posiadania dziecka, nie bardzo umie to szczęście okazać, opisać, tak, aby inni go zakosztowali, a przynajmniej nabrali na nie ochoty. Łatwiej jest obrzydzać ciążę, jako uciążliwą, kłopotliwą, wymagającą kontroli lekarskiej etc, niż podzielić się nastrojem nadziei i radości, jakie temu stanowi towarzyszą. Choćby bardzo bliskiego zespolenia z przyszłym ojcem. Jeżeli mężczyzna ma prawo uczestniczyć w tej dyskusji, to wspomnę, że długo nie chciałem mieć dziecka, ale gdy przyszło – dało mi ogromne szczęście. Sądzę, że takich jak ja jest wielu. Agnieszka Osiecka była niewątpliwie „kobietą sukcesu”, ale pragnęła dziecka, a potem nie mogła doczekać wnuka.

Maria Czubaszek też jest kobietą sukcesu, odważną, że przyznaje się do dwóch aborcji, których nie żałuje, ale ja nie tyle ją (za to) podziwiam, co jej współczuję, ponieważ nie sposób jest opisać, jaką radością i szczęściem  jest, a w każdym razie może, potrafi być dziecko, i to przez całe życie rodziców, aż do starości, kiedy przychodzą wnuki. Prof. Środa pisze, że Maria Czubaszek „miała szczęście, bo zabieg przerywania ciąży był w ‘jej czasach’ legalny”. To prawda, bo zabieg powinien być legalny i przeprowadzony w komfortowych warunkach, ale mnie aborcja nie kojarzy się ze szczęściem, raczej wręcz przeciwnie. Jeśli przemawiają za nią poważne względy – to trudno, nie ma lepszego wyjścia, kobieta musi mieć do niej prawo.

W felietonie Pani Profesor, zabrakło odrobiny empatii dla drugiej strony, która uważa, że największym szczęściem jest dziecko. Temu nic nie dorówna.

***

LIST OD CZYTELNICZKI

Herod to był mądry król, czyli kazus Czubaszek

Ostatniej niedzieli, w telewizyjnym programie TVN Uwaga pani Maria Czubaszek wygłosiła deklaracje świadomej bezdzietności oraz niechęci do dzieci jako takich, jak również wyznała kilka innych spraw prywatnych. Już reakcja redaktorów (rozmówcy bohaterki) jak też prowadzącego program była znamienna. Wyjść nie mogli ze zdumienia („szokujące poglądy”, „czy pani naprawdę nie lubi dzieci?”, „i co, nie żałowała pani nigdy?”). Reakcję tę wolno uznać za kliniczny przykład używania gotowców kulturowych miast samodzielnego myślenia i na tym poprzestać.

Aż tu nazajutrz pan red. Daniel Passent na swoim blogu najpierw zadeklarował, iż szanuje decyzje i wybory życiowe pani Czubaszek, „do których ma naturalnie prawo”. Zaraz potem wszakże pospieszył ową suwerenność stanowienia o sobie podważyć i pouczyć panią Cz., iż „coś bardzo cennego ją ominęło”. Czyli, że poglądy ma pani Czubaszek może sobie mieć, ale system wartości życiowo istotnych ma niewłaściwy. Właściwy jest światopogląd red. Passenta i trzeba ubolewać, że pani Cz. jakoś tego nie dostrzega. Albowiem – tu przeszedł płynnie od wyborów życiowych pani Cz. do samego siebie – nacieszyć się red. Passent nie może urokami ojcostwa. Tymczasem w wypowiedzi pani Czubaszek nie padło ni jedno słowo na temat systemu wartości oraz życiowych decyzji, w tym o ojcostwie, red. Passenta. Pani Czubaszek to pani Czubaszek, jej życie to jej życie i co u diabła red. Passentowi do tego? I co mają przyjemności rodzicielstwa red. Passenta do świadomej i tryumfalnej bezdzietności pani Czubaszek? Ciężko się zdziwiłam tej postawie red. Passenta, bo miałam go raczej za rozumnego. Okazało się niebawem, że to tylko przygrywka.

Tegoż poniedziałku w swoim programie telewizyjnym red. Tomasz Lis zwęszył temacik i postanowił odprawić nad poglądami pani Czubaszek sąd. Dobierając grono gości tak, by zapewniło odpowiednią temperaturę emocji. Pani Kempa, pan Piecha, w roli „przeciwwagi” dyżurna „aborcjonistka” Nowicka… I zaczęło się od deklaracji pani Kempy o radościach z posiadania potomstwa (bogowie miejcie litość! Już samej pani Kempy nadto…). Zaraz pan Piecha upomniał się o wzrost dzietności i już czekałam, kiedy padnie cos o „błogosławionym stanie”. Tylko wciąż nie wiem, co to ma wspólnego z bezdzietnością pani Cz.? Ani nikogo do bezdzietności nie zmusza, ani na żadnej kobiecie nie wywiera presji, by przerwała ciążę. Trwa przy swoim i jest zadowolona ze swego życia. Wara wszystkim do tego. A gdzie tam!
Pani Czubaszek mogła się nie zgodzić na udział, zgodziła się, jej sprawa. Jest inteligentna kobietą i niczyjej, w tym mojej posługi adwokackiej nie potrzebuje. Ale chyba nie przewidziała kierunku, w jakim rozpędzi się ten inkwizytorski zapał pani Kempy, pana Piechy i pana Lisa.

Okazuje się oto, że kobieta decydująca się świadomie nie mieć potomstwa jest po pierwsze idiotką niezdolną ocenić skutków swej decyzji (nie wie pani, jak wspaniałe doświadczenie ją ominęło!), po drugie jawi się jako ktoś niepełnowartościowy i społecznie nieużyteczny, przede wszystkim jednak jest kimś niegodziwym, niehonorowym, nieledwie równie obrzydliwym jak, bo ja wiem, szalbierz czy morderca. Bo jakże? Społeczeństwo się starzeje, system emerytalny się wali, zastępowalność pokoleń zagrożona! No to co z tego, pytam się? Jakież to nieszczęście się stanie, jeśli Polaków będzie nie 39 milionów, lecz powiedzmy – dwadzieścia? Na emerytury nie będzie? Też nie zmartwienie. Suto wywianowany z kasy publicznej kościół katolicki, ubogacony jeszcze milionami na tacę – weźmie przecież swoich wiernych na utrzymanie bez najmniejszego problemu. A rynek pracy? Wolne żarty! Kto dziś jest w stanie odpowiedzialnie orzec, jak będzie wyglądał w Polsce i na świecie rynek pracy za 20 lat? Skoro nikt nie przewidział co się stanie po wymyśleniu telefonu komórkowego i Internetu? I skoro – warto przypomnieć – już zis rynek pracy nie wchłania milionów młodych ludzi, a w samej tylko Polsce na aut wyrzuca jakieś pięć milionów zbędnych? Wiec niech demografowie i inne mądrale przestaną ględzić te bzdury o starzejącym się społeczeństwie i systemie emerytalnym, bo z daleka cuchnie lebensbornem. Zabraknie na emerytury? No to zabraknie, staruszkowie pomrą i tyle. Wszyscy pomrzemy. Może i lepiej, bo świadomość konieczności utrzymywania na zbrodniczo uprzywilejowanych emeryturach osobników w rodzaju agenta Tomka z pewnością szybciej wpędzi nas do grobu.

Co do pani Czubaszek, (której pogląd w sprawie „niemania” dzieci popieram entuzjastycznie i konsekwentnie) w Polsce, jak się okazuje, światopogląd można sobie mieć jaki się chce, podejmować suwerenne decyzje stanowienia o sobie podług własnego systemu wartości, pod warunkiem wszakże, że nie damy się na tym przyłapać. A już na pewno nie będziemy o tym kłapać dziobem w telewizji. Kobieta, która nie chce mieć dzieci jest kimś, kogo można znieważać i poniżać. Oraz wykazać, że jest bezwartościowa, bowiem jedyną racją jej społecznie aprobowanego prawa do istnienia jest czynienie użytku z macicy. To, że red. Lis urządził inkwizytorski sąd, to nie dziwota, wielkiego mniemania o redaktorze nie mam. Ale po red. Passencie spodziewałam się jednak większego rozumu.

Przypomnę, iż Światowa Organizacja Zdrowia już dawno wyłożyła w tej sprawie stanowczą opinię, podług której żadna kobieta ani żaden mężczyzna nie może być zmuszony do posiadania potomstwa ze względów światopoglądowych, religijnych czy na skutek zagrożenia ostracyzmem środowiskowym. Zaś decyzje prokreacyjne należą do najbardziej podstawowych praw ludzkich, których naruszanie jest niegodziwością.

Ciąża i poród (szczególnie w polskich szpitalach) to nie jest żaden cymes. To ą wymioty, rozwalone stawy, przeciążony kręgosłup, rzucawki oraz koszmar hodowania bezwzględnego pasożyta, który w imię swego egoistycznego interesu zniszczy mój organizm. A na deser – poród, po którym trauma może zniweczyć zdolność do życia na długie lata. Ale to jest wciąż tabu. Wszak obowiązuje narracja o cudzie narodzin, nowym życiu itd. Oraz pogląd zaprezentowany niedawno w telewizji przez jakiegoś położnika z naukowym tytułem. Niedouczony en cymbał wygłosił, że te wszystkie dyrdymały o przyjaznych izbach porodowych to brednie, bo kobieta ma rodzic na leżąco i kropka! Cymbał ten nigdy nie słyszał, że człowiek ma konstrukcję pionową i tak też – z góry na dół – działa grawitacja. Nie on jeden, to stara szkoła, utrwalona w systemie edukacji medycznych marcinowów. Uczy Marcin Marcina…

Co zaś się tyczy wygłoszonego przez red. Passenta, Lisa czy panią Kępę przekonania, iż decyzja o nieposiadaniu potomstwa sprawia, iż „coś pięknego nas omija”. Czy niewspinanie się na K2 bez butli z tlenem, nieopłynięcie żaglówką samotnie globusa względnie niefedrowanie węgla w kopalni Bobrek czyni czyjkolwiek życie bezwartościowym i nadającym się do wycierania sobie nim gęby? „Niemanie” potomstwa może być i jest źródłem nadzwyczajnych przyjemności psychicznych, jak też rozkoszy czerpanych z różnych zajęć życiowych, jak choćby aktywnego uprawiania seksu z antykoncepcją! No i nie bez znaczenia jest miła myśl, iż nie powiększa się potwornego przeludnienia na planecie. I jakoś nie pamiętam, by bezdzietność wytykano katolickim księżom i zakonnicom, uznając za bezdyskusyjne ich ideowo motywowane wybory życiowe. Nawiasem – gdyby podobną deklarację świadomej bezdzietności wygłosił mężczyzna, zebrałby się telewizyjny trybunał inkwizytorski, a red. Passent poświeciłby temu jedno bodaj zdanie? Rozkazując wyrżnąć niewiniątka, Herod to był jednak bardzo mądry król!

Jolanta Wrońska

Komentarze: 346

Dodaj komentarz »
  1. Nie mam kompetencji do wchodzenia w dyskusję, czy warto mieć dzieci, ale główna przyczyna ich braku w skali ogólnokrajowej jest finansowa: za dużo podatków nałożonych na pracowników w wieku prokreacyjnym.

  2. Mam podobne odczucia. Sa kobiety, a jeszcze czesciej mezczyzni, ktorzy nie chca miec dzieci. Ich prawo. Z tym, ze mezczyznom jest latwiej, bo nie musza poddawac sie aborcji.
    Kiedy bylem mlody i bardzo zakochany w mojej zonie, kochalismy sie na zaboj. Az tu ktoregos dnia pojawilo sie w moim domu malenkie *zwierzatko*. Czulem sie dziwacznie, poczatkowo wogole nie bylem przygotowany do roli ojca. Ale powoli, stopniowo *zwierzatko* zaczelo we mnie wrastac, potrzebowalem czasu aby je pokochac i dorosnac do roli ojca.
    Byly okropne chwile, nieprzespane noce, najpierw zapalenie opon mozgowych, potem wyrostek, ale nasze *zwierzatko* przetrzymalo i teraz jest doroslym mezczyzna.
    Teraz, kiedy jestem stary, mam duzo czasu, jeszcze od czasu do czasu zabawiam sie, ale tamte czasy, tamten niepokoj, strach o zycie dziecka, obserwacja jak sie rozwija, jak staje sie coraz madrzejsze, to byl najlepszy okres w moim zyciu.
    Osoby, zwlaszcza kobiety, ktore nigdy nie przezyly tego wszystkiego, pozbawily sie czegos najbardziej istotnego, tzn odpowiedzialnosci za mala, bezradna istotke, ktora sie bardzo kocha. Pewnie tez sa jakos szczesliwe w swej sterylnosci.
    Niestety pani Sroda zapiekla feministka negujac wartosc macierzynstwa, neguje istote zycia, chyba neguje seks traktujac go jako samcza, egoistyczna potrzebe wyzycia sie, z ktora wg niej kobiety nie maja nic wspolnego.
    Na szczescie moje partnerki w przeciwienstwie do pani Srody, zawsze akceptowaly i akceptuja zmyslowa strone zycia, nie zaniedbujac strony intelektualnej.
    PS
    Moj sprytny, wtedy moze siedmioletni synek, ktorego zmuszalaem do pracy(muzyka, jezyk francuski), tak mnie kiedys probowal podejsc:
    Powiedz, czy jak ja sie tego wszystkiego naucze to bede szczesliwszy ?
    - Szczescia, mimo, ze bardzo bym tego chcial, nie moge ci zagwarantowac – odpowiedzialem spryciarzowi – Ale widzisz tu mamy radio mono, a tu stereo. Ja po prostu wolalbym, zebys byl stereo
    Takich dialogow ani Czubaszek ani Sroda nigdy nie mialy okazji przeprowadzic

  3. Wydaje mi się, że prof. Środa ma prawo wyrażać swoje opinie w sposób dowolny, w tym jednostronny, jeśli owa jedostronność odzwierciedla jej stan ducha w danej kwestii.

    Prof. Środa dobrze wie, że nie pisze w próżni, a zajmując tak jedostronne stanowisko w kwestii drogiej sercu nie tylko wielu obywatelek i obywateli, ale też instytucji typu kościół katolicki, Autorka typowo przeciąga kijem po płocie przy pełnej świadomości konsekwencji tego gestu. Pan Redaktor już dał głos, inni z pewnością pójdą za Panem.

    Swoją drogą, wciąż w kwestii dziecka i macierzyństwa, onet.pl zajawił, że Polsce grożą problemy demograficzne i jako społeczeństwo starzejemy się dość szybko. Bez dzieci oraz następnych generacji trudno wyobrazić sobie przyszłość.

    I w twn sposób dołączyłem do chóru.

    Pozdrawiam

  4. Rozumiem pana,ale bardziej rozumiempanieŚrodę i Czubaszek.Być mężczyzną i cieszyć się z żoninej ciąży,potem dziecka,to jedno.Niechęć do dzieci to już całkiem inna sprawa.Nie uważam że potrafi pan zrozumieć te panie,tak sie tylko panu wydaje.

  5. Zgadzam się z Panem Redaktorem w tej sprawie, zwłaszcza, że Profesor Środa mimo celów z którymi generalnie się zgadzam przedstawia je w tak radykalny i jednostronny sposób, że czasem może powodować odwrócenie się ludzi od danego pomysłu. Jednak przede wszystkim chciałbym się odnieść do pańskiego dzisiejszego artykułu w papierowej Polityce. Dla mnie fenomenalną byłaby debata Passent-Wróbel, bo dzisiaj takich poważnych i merytorycznych debat światopoglądowych w sferze publicznej brakuje, a nie wątpię że mogłaby być bardzo pasjonująca.
    Pozdrawiam

  6. Panie Redaktorze.
    Szokiem bywa wieść o niechcianej, nieplanowanej ciąży i szokiem bywa utrata ciąży wskutek samoistnego poronienia. Ile kobiet, ile rodzin tyle dramatycznych historii ukrytych przed okiem obcych. Od lat upieram się, że młodzież nie jest wychowywana w rodzinach (o szkołach nie ma co mówić) do odpowiedzialnego rodzicielstwa albo do bezpiecznego rezygnowania z tej funkcji życiowej. Nie wiadomo właściwie dlaczego na te zasadnicze życiowo tematy w Polsce się nie rozmawia. W rezultacie młodzi są zszokowani ograniczeniami, jakie niesie z sobą posiadanie dziecka i zupełnie nie zdają sobie sprawy czym grozi rezygnacja z rodzicielstwa.. I ta łatwość psychologiczna i powszechne przyzwolenie do porzucenia wziętych na siebie dobrowolnie zobowiązań. Pieska do schroniska, a dzieciaka do Babci, do bidula, a jak nieco starsze, to samo da sobie radę. Jest w tym społeczna niedojrzałość i brak odpowiedzialności. To mi się wydaje znacznie groźniejsze, niż to, czy pani ta, czy tamta poddała się aborcji. Są całe środowiska, w których aborcja wydaje się mniejszym złem; znacznie mniejszym.

  7. Witam,

    Nie wiem, czy na takie komentarze jest tu zapotrzebowanie, ale zgadzam się z wpisem Pana Redaktora.

    Pozdrawiam

  8. Człowiek rodzi się wolnym, niech sam dokonuje wyboru, co panu lub biskupom do tego ?
    Nie mamy prawa wtrącać się do czyjegoś prywatnego życia, ani tym bardziej dyktować jak ma żyć. Jeżeli zechce, poprosi o radę.

  9. Bardzo, bardzo dziękuję za ten tekst.
    Dla mnie nie ma nic cenniejszego do moich dzieci. Nie wmawiam nikomu, że ciąża i poród był najcudowniejszymi doznaniami świata, ale staram się pokazywać jakim dobrem dla mnie jest macierzyństwo. Trudno to idzie. Bo jak przekazać cud patrzenia na usypiające dziecko, przytulania tak ufnego całka, patrzenia jak rośnie i się zmienia. Nie jest to sama radość nieskończona, bo są choroby, nieprzespane noce, zmęczenie itp. Ale dla bardzo wielu kobiet to nie ważne w obliczu malutkiego człowieka.

    Pani Maria Czubaszek zszokowała mnie nie samym wyznaniem o aborcji ale tekstem (mam nadzieję, że nie przekręcam cytatu) „Boże jak cudownie, że to zrobiłam”. To nie jest naturalne postawa. Coś się za nią kryje. Nie jestem powołana do diagnozy, ale profesor Środa zły sobie znalazła przykład naturalnej niechęci kobiecej do posiadania dziecka. Są kobiety, które naturalnie i spokojnie mówią „nie chcę dzieci” i tyle. Nie cieszą się aborcją, inwokując przy tym do Boga.

    Jestem przeciwniczką liberalizacji ustawy antyaborcyjnej i denerwuje się gdy ktoś mi mówi, że zarodek to zlepek komórek. Bo tak nie jest. W 11 tygodniu ciąży (aborcja jest dopuszczalna) dziecko normalnie porusza się, ma wszystkie podstawowe organy i przypomina zarysem maleńkiego człowieka. Każdy kto widział to na ekranie USG nie może powiedzieć z ręką na sercu, że to nie człowiek i tylko zlepek komórek. Uważam, że ustawa w tym kształcie jest dobra. Powinno się do niej tylko dodać edukację i darmową albo bardzo tanią antykoncepcję.

    Pozdrawiam serdecznie i już kończę, bo się rozszalałam

  10. Panie Danielu,

    To na ciążach też Pan sie zna?
    Zupełnie jak ksiądz dający młodym wykłady o seksie.

    A jak przy seksie to dał Pan ciała…
    nawet jeżeli ma się zdanie na każdy temat to w pewnych przypadkach lepiej je zachować dla siebie.

    Na prawdę lepiej zostawić oceny ciąż kobietom niż politycznym publicystom.

  11. W pełni zgadzam się autorem, chciałbym tylko nadmienić o jednej sprawie. Profesorka Środa uważa się (i jej liczni klakierzy) za mentora polskiej lewicy, chociaż jej wypowiedzi często są nacechowane nietolerancją i niekompetencją. Jednak to co mnie wzburzyło, to jej wypowiedź w wywiadzie kilka miesięcy temu (chyba dla GW), gdzie otwarcie przyznała, że zatrudnia na czarno pomoc domową, za którą nie odprowadza żadnych świadczeń. Stwierdziła, że nie stać jej na to i państwo powinno coś z tym zrobić. Rozumiem, że najlepiej jakbyśmy z naszych podatków zafundowali pani Środzie komplet służących. Zdziwiła mnie kompletna cisza po tej wypowiedzi. Jak to możliwe, żeby osoba publiczna, wpływowa, z gębą (gombrowiczowską) pełną lewicowych frazesów, z taką hipokryzją i bezczelnością publicznie przyznaje, ze wykorzystuje drugiego człowieka? I nikt kompletnie nie podejmuje tematu. Już widzę, gdyby coś takiego powiedział któryś z publicystów prawicowych, media by go ukamienowały, śmierć cywilna. Gdy syn marszałkini Nowickiej napisał, że to dobrze, ze pomordowano oficerów w Katyniu, bo byli darmozjadami, mediom wystarczyło tłumaczenie, jak zawsze w takiej sytuacji – kto nie był za młodu socjalistą itd. Gdyby w swoim artykule napisał zamiast słowa Polak słowo Żyd, ci sami, którzy go bronią zjedliby go żywcem i panią Nowicką razem z nim. Farfał za napisanie w wieku 15 lat w jakimś domowej roboty fanzinie dużo lżejszego kalibru stwierdzenia został ogłoszony nazistą i wyklęty. Pan był dla mnie zawsze głosem rozsądku, niech mi Pan wytłumaczy tą dwulicowość.

  12. Niestety Panie Danielu, w obecnej sytuacji politycznej w sposób jaki Pan proponuje (podzielam Pana zdanie) nie można prowadzić kampanii na rzecz liberalizacji ustawy aborcyjnej. Za daleko sprawy zaszły, spór jest rozjątrzony a podział społeczny (zwolennicy i przeciwnicy aborcji) zbyt głeboki. Celem profesor Środy jest liberalizacja ustawy a nie zagęszczanie, mnożenie problemów moralnych. Ubolewam, że tak się stało. Pretensje o to można mieć co najwyżej do tych, którzy narzucili to prawo – w swej hipokryzji nazywając to „kompromisem”. Zresztą, jak Pan sam zauważa hasło „za życiem” jest „własnością intelektualną” a zarazem bronią biskupów i dewotów. Tak więc trzeba się z tym pogodzić, że realia walki politycznej zmusiły zwolenników aborcji do używania innego języka. I nie ma znaczenia, że ten język nie odzwierciedla naszych osobistych odczuć. Tu nie o nie chodzi tylko o liberalizację tegfo nieludzkiego prawa.
    Pozdrawiam

  13. Russia Today
    BBC
    France 24
    Al-Dzazira
    Iranska Stacja Swiatowida
    Rusia “Yesterday”

    Chetnie korzystaja z uslug kazdego “swira” potwierdzajacego ich obraz swiata. Prymuja szczegolnie w wyszukiwaniu dyzurnych Zydow pragnacych zaistniec gdziekolwiek.

    Idac duktem Swiatowida moznaby kreowac obraz Polski widziany oraz pokazywany oczami macierewicza czy Krowina Mikke; bylaby to jednak Café pod Minoga.

    TV=Momentaufnahme

    PS
    Zauwazylem, ze wg Falicza o smierci najlepiej wiedza zmarli………..

  14. Informacja dla Swiatowida,

    podobna debata miala miejsce w Niemczech na poczatku lat osiemdziesiatych…obecnie nikogo nie dotyka….

    ET

  15. Mam nadzieję,że wypowiedzą się tutaj przede wszystkim kobiety.
    Na marginesie katastrofy demograficznej, która nam zagraża :
    Wszyscy jesteśmy za wzrostem populacji naszego pięknego narodu. Ale pracownica w ciąży jest ogromnym obciążeniem dla polskich przedsiebiorców i dają temu konkretny wyraz, o czym bez efektów mówią kobiety. Podejrzewam, że niektórzy pracodawcy z chęcią zażądaliby od potencjalnych pracownic sterylizacji.

  16. Do Daniela Passenta
    dołączyło 11-stu gości
    znających się ciążach.
    Brakuje na ksiedza

  17. a mnie zabrakło Pańskiej empatii dla uprzedmiotowionych kobiet poddanych drakońskiemu prawu, dla kobiet nie uważających dzieci za „największe szczęście”;
    przyznanie im prawa do poglądów i uczuć odmiennych niż Pańskie nie świadczy jeszcze o empatii
    przykro mi

  18. Do Daniela Passenta
    dołączyło 11-stu gości
    znających się ciążach.
    Brakuje ksiedza

  19. Zeznanie p. Czubaszek i poparcie jakie udzielila jej p. Sroda jeszcze raz pokazuje jak daleko Polska oddalona jest obecnie obyczajowo od reszty Europy. Haslami pan; Srody i Czubaszek zapelnione byly zachodnie gazety i ulice przed 30 laty. Dzisiaj nie wzbudzalyby one juz zadnych emocji. To co w Polsce obecnie uchodzi za liberalne, tak jak np. b. Pieronek, albo rzekomy liberalny Rostkowski, ktory ale nie lubi pedalow, to w Europie ciemnogrod. Kiedy w Europie Panie zbieraja juz owoce swojego feministycznego zwyciestwa i to czesto w formie skapcanialych mezczyzn, na ktorych sie teraz uskarzaja, to w Polsce walcza one jeszcze wciaz o swoje podstawowe wolnosci. To, ze ta walka obraza czasami nasze poczucie estetyki to prawda, ale tak to juz jest z chorobami okresu dzieciecego. Przez nie trzeba przejsc, a ze sie oplaca, to tu znowu absolutnie zgadzam sie z panem Redaktorem.

  20. Mam nadzieję, że warto przeczytać calość felietonu profesor Środy, bo jednak skrót Gospodarza nie w pełni odzwierciedla tego, co profesor chciała przekazać czytelnikom
    http://wyborcza.pl/1,75968,11065291,Prawda_Marii_Czubaszek_a_sprawa_polska.html
    Pozdrawiam

  21. Falicz wkurzyl sie, ze Gospodarz nie pozwala mu tluc dalej tematu *jaki to Tusk nieudolny* i wzial sie za babskie tematy. Faliczu, nie martw sie,to taki maly interwal dla oddechu, temat *nieudolny Tusk* jeszce wroci, zbieraj sily. Jeszcze sie dobrze spocisz od walenia po szczekach Tuska.

  22. Po przeczytaniu wypowiedzi M. Czubaszek pomyślałam, że podziwiam tę kobietę. W naszym społeczeństwie przyznanie się do niechęci wobec dzieci skutkuje napaścią słowną i potępieniem. Nie wiem, czy ze strony pisarki była to prowokacja czy szczere wyznanie, niemniej jednak wymagało ono wielkiej odwagi.
    W debacie o aborcji zapominamy, że – niezależnie od osobistych poglądów – decyzja o urodzeniu dziecka powinna należeć wyłącznie do kobiety.

  23. Autor nie dopuszcza myśli (chociaż cały czas pisze ,że rozumie takie postawy),że są osoby które mogą nie chcieć dzieci i którzy rodząc niechciane dziecko ,nie podzielają jego uczuć .A to wcale nie jest rzadkość :( Wystarczy poczytać o dzieciach bestialsko mordowanych ,wyrzucanych na wysypiska i do kloak ,katowanych w niewyobrażalny sposób.Jeżeli te dzieci ,są tak wspaniałe aż do końca naszych dni ,to kto zapełnia domy starców ,jacy to staruszkowie żebrzą o jedzenie ,kto dopuszcza się zbrodni na rodzicach itd.Przesłodzony ,bardzo subiektywy ten artykulik :( :(Zapewne p.Czubaszek jak i tysiące innych kobiet ,nie tęskniących za macierzyństwem ,nie musiałoby dokonywać aborcji ,gdyby w Polsce była dopuszczalna sterylizacja ,jako że jest to w przeciwieństwie do środków antykoncepcyjnych ,jedyna pewna metoda antykoncepcyjna .Ale Polka nie ma prawa wyboru .To parlamentarzyści ,w większości mężczyźni stanowią dla niej bezsensowne prawo :( :(

  24. Ja czegoś nie rozumiem. Jestem jeszcze naprawdę młody, mam niespełna 22 lata, studia w toku, kochająca dziewczyna, z którą mi się świetnie układa. Oboje dobrze wiemy, że dziecko w naszej sytuacji „nieco” skomplikowałoby naszą beztroską, studencką rzeczywistość. Nie oznacza to jednak, że „wpadka” byłaby dla nas końcem świata (hm…mamy 2012 rok) i jedynym wyjściem byłaby aborcja – co to, to nie. Byłoby po prostu trudniej, może nawet… ciekawiej?

    Całe szczęście jesteśmy na tyle poważni, aby stosować antykoncepcję. Aby nie stwarzać sobie sytuacji podbramkowych, które potem mogą prowadzić do tragedii, jaką dla mnie i dla mojej dziewczyny, byłaby aborcja. I to mogę z czystym sumieniem nazwać świadomym kontrolowaniem własnej rozrodczości, która w mojej opinii jest niezbędnym minimum odpowiedzialności. Bo tylko nieodpowiedzialni ludzie najpierw pozwalają na to, aby kobieta zaszła w (niechcianą) ciążę, a potem mają pretensje, że nie mogą jej legalnie usunąć. Prezerwatywy/plastry/tabletki są o wiele tańsze i mniej stresujące, niż zabieg usunięcia ciąży – tak ciężko to zrozumieć?

  25. ET: „Zauwazylem, ze wg Falicza o smierci najlepiej wiedza zmarli”.

    A takie zdanie: o tym, że umrą najlepiej wiedzą żywi. Ma sens, czy nie?

    Prawdopodobnie nie mylisz się, że o śmierci najwięcej wiedzą zmarli. A gdybyś negował religijną perspektywę eschatologiczną to i tak nigdy nie przekonasz się, czy miałeś rację – to jest ten ból z którym musisz żyć.

  26. Powracam jeszcze do interesujacej wymiany pogladow Ryby z TO na europejskie problemy.
    Na ustatnim szczycie UE Niemcom przynajmniej czesciowo udalo uratowac pakt fiskalny. Niestety wraz z poprawa sytuacji proporcjonalnie maleje zapal oszczednosciowy w zadluzonych krajach Euro. Tandem Merkel-Sarkozy zostal zastapiony romanskim tandemem Monti-Sarkozy, ktory za swoj cel ma jak najbardziej bezbolesne wyjscie z kryzysu zadluzeniowego, najlepiej za niemieckie pieniadze. Europejski Mechanizm Stabilizacyjny ma zamiast 500 000 000 Euro, byc podwojony 1000 000 000 Euro. Merkel jest ze swomi planami oszczednosciowymi izolowana politycznie w Unii. To, ze taka sytuacja budzi nieprzychylne reakcje wzledem Euro w Niemczech nie moze nikogo zaskakiwac. Jest coraz to wiecej glosow i to nawet ze strony przedsiebiorcow, ktore zadaja wystapienia Niemiec ze strefy Euro, jesli inne wysoko zadluzone kraje Euro, za przykladem Grecji mialyby sie nie wywiazac ze swoich zobowiazan oszczednosciowych. Grozba ta jest ostatnia bronia jaka pozostala Niemcom dla ochrony wlasnego budzetu.
    Jakie bylyby skutki spelnienia tej grozby nie trzeba chyba nikomu tlumaczyc. Rozpad UE i calkiem nowy uklad sil w Europie, ktory niezawodnie pchnalby Niemcy w objecia Rosji. I tu dochodzimy do nieciekawej sytuacji geopolitycznej Polski, ktora juz znamy z historii i o ktorej pisal mecenas Ryba. Mam nadzieje, ze Montyzy sa swiadomi tego jak niebezpieczna gre prowadza.
    Jesli zas chodzi o ide, ze Niemcy powinni placic bo swoj sukces gospodarczy zawdzieczaja Euro i konsumcji na kredyt w innych krajach europejskich, to nie znajduje ona zrozumienia w Niemczech. Tam twierdzi sie, ze wlasne wyrzeczenia i reformy ( sila nabywcza Marki bylaby o 1/3 wyzsza od Euro) sa przyczyna obecnego sukcesu gospodarczego Niemiec.

  27. Jestem matką trzech córek i babcią. Uwielbiam swoje dzieci i wnuka. Żadne z dzieci nie było planowane. Pierwsza córka przewróciła moje życie do góry nogami. Za rok następna dopełniła dzieła zniszczenia. Czysty obłęd! Zamiana książek na pieluchy była bolesna. Za 5 lat – następna ‘słodka’ niespodzianka. Nie cierpiałam być w ciąży. Porody wspominam jako horrory, a nie ‘cud narodzin’. Obrzydliwa fizjologia; coś, czego nie da się uniknąć, ale trzeba jak najszybciej zapomnieć. Nie wierzę tym, którzy twierdzą, że poród to , najpiękniejsze życiowe doświadczenie. No, może w znieczuleniu. Te wszystkie szkoły rodzenia, sapania, stękania, skakania na piłkach, podkreślania ogromnego brzucha – to jest nieestetyczne. Jestem przeciwna zmuszaniu tatusiów do uczestniczenia w porodzie. Co za kretyńska moda, zresztą wbrew tradycji i naturze (większość samic rodzi w samotności). Co do pani Czubaszek – bez względu na to, czy się z nią zgadzam w omawianej kwestii, czy też nie – i tak Ją uwielbiam.

  28. Sciaga dla czterech glow Swiatowida… oraz Lizakowych Ludzi..

    Obecny w dzisiejszej Polsce antysemityzm jest ciekawym zjawiskiem, bo istniejacym niezaleznie od obecnosci Zydow, czy tez aktualnej polityki Izraela wobec Palestynczykow. Solidarnosc z Palestynczykami nie jest jednak obecna w debacie spolecznej. Smutny jest fakt, ze pokrzykujacych politykow z prawej strony nie interesuje naprawde, oprocz natezenia ich wlasnego glosu, los wykrzykiwanych ofiar. Traktuja je li tylko przedmiotowo. Moim zdaniem niezbedne jest odklamanie historii naszego kraju, zaklamanej przez 50 lat “realnego socjalizmu”, a dzisiaj przez “möchte gern” historykow, uslugodawcow prawicowej polityki. George Orwell twierdzil, ze antysemityzm nie zostanie wyrugowany z indeksu chorob, bez wyleczenia choroby jaka jest nacjonalizm. Anytsemityzm nie moglby istniec bez nacjonalizmu. Tak bylo we Francji przy aferze Dreyfusa, w Polsce get lawkowych i polowania na studentow zydowskich czy podczas nazistowskiego Holokaustu.. Marks mylnie sadzil, ze wyzwolone narody pozbeda sie nacjonalizmu. Nacjonalizm oraz antysemityzm potrzebuja realnego lub wirtualnego wroga: Trudno pogodzic sie, ze przyczyna antysemityzmu bylo zabicie boga Europy i swiata. Jezusa Chrystusa. Zydzi jednak w kosciele katolickim funcjonuja po dzien dzisiejszy jako “bogobojcy”. Podobnie bylo w kosciele ewangelickim. Chrzescijanstwo powstalo jako sekta odrzucona przez Zydow. Stereotypy antysemickie tworzyly sie juz w sredniowiecznej Europie. To zaowocowalo przesladowaniem Zydow, az do rozwiazania ostatecznego po konferencji w Wansee.

  29. Tym razem dla ciagle spiskujacych i poszukujacych spisku jako remedium na wszystko oraz oczywiscie ukrytych i jawnych antysemitow…..
    Przykladem naszej antysemickiej mowy, ciagle wspolczesnej sa nastepujace cytaty; To se Zydki swieto zrobily – reakcja na uroczystosci w Jedwabnem. (Swiadectwem bezmowy byla natomiast nieobecnosc hierarchow koscielnych podczas uroczystowsci w Jedwabnem. Milym zaskoczeniem byla mowa Kwasniewskiego; po dzien dzisiejszy warta uwagi i przez wielu powazana). Wracajac do dzisiejszego jezyka, to podane nizej przyklady sa wymowne. Nie zydz pan! Dawaj wiecej- slowa do sprzedawcy. Odpowiedz sprzedawcy..- Zyd to smiec! Uslyszane przeze mnie w pociagu do Krakowa; polski konduktor w niemieckim wagonie probowal naprawic uszkodzona klimatyzacje po zydowsku, jak sam sie wyrazil. Noga potraktowal szafe z bezpiecznikami. Smutne sa to reakcje w kraju, w ktorym dokonala sie najwieksza zbrodnia nowozytnej Europy. W kraju, w ktorym podczac wojny bycie Zydem oznaczalo smierc. Po jej zakonczeniu bycie Zydem oznaczalo natomiast szykany i represje zakonczone dopiero w roku 1968.

    Przy czym zakonczenie jest tu li tylko eufemizmem.

    Zadaje sobie pytanie, skad u naszych rodakow bierze sie nienawisc lub awersja do Zydow, nie do konkretnych Zydow, lecz do wszystkiego co zydowskie. Skad ta zgoda w negatywnym postrzeganiu Zydow wsrod ludzi o roznym wyksztalceniu, wieku, zawodach etc.. “Naznaczenie” Zydow nie bylo wymyslem Niemcow. Czwarty sobor lateranski w 1215 roku nakazal Zydom noszenie specjalnych oznak wstydu, aby z daleka moznabyloby ich rozpoznac. Na synodzie w Budzie w 1279, w ktorym uczestniczyli takze polscy duchowni postanowiono, aby Zydzi obojga plci nosili okragly kawalek czerwonego materialu przyszyty do ubrania na lewej piersi. Jednoczesnie wydano zarzadzenie papieskie nakazujace osiedlanie sie Zydow w gettach. W tym kontekscie ciekawa jest lektura Jamesa A. Haught “Swiety koszmar. Ilustrowana historia mordow i okrucienstw religijnych”. Najwiecej Zydow wypedzono z Europy Zachodniej miedzy XIV a XVII wiekiem. Osiedlanie sie Zydow w tolerancyjnej wtedy Polsce prowadzilo jednak do wielu konfliktow i napiec spolecznych. Byly one natury ekonomicznej i kulturowej. Pawdopodobnie mogly rowniez prowadzic do wspolczesnego antysemityzmu. Kryzys ekonomiczny pod koniec XIX w. powodowal wzrost tych nastrojow. Zydzi, postrzegani jako wlasciciele wielkiego kapitalu stawali sie latwym celem nie tylko krytyki. Postulowano wobec nich ograniczenie praw obywatelskich, wyborczych, awansu zawodowego. Ciekawie pisza o tym Max Horkheimer i Theodor W. Adorno. W Polsce uwazano Zydow poniekad jako zagrozenie spoleczne, zarowno na wsi jak i w miastach. Celowali w tym idelolodzy ruchow narodowych (Jan Ludwik Poplawski i Feliks Koneczny). Dmowski obwinial Zydow o spowodowanie zapoznienia cywilizacyjnaego Polski. Dmowski byl autorem terminu „zydomasonerii“. Dziwie sie, ze obecni politycy nurtu narodowego tak rzadko i malo czytaja Dmowskiego. Owczesni i obecni politycy tego nurtu sa natomiast ciagle przekonani o spisku Zydow celem oslabienia Polski i przejecia przez nich wladzy. Negacja Zydow byla i czesto jest tozsama z negacja komunizmu. Wielu z nas upatruje w Zydach tych, ktorzy za kulisami kieruja wszelkimi wrogimi organizacjami, ideologiami, polityka, ba calymi narodami Tego rodzaju „zazydzenie“ imputuje oczywiscie „odzydzenie“, chociaz dziwie sie obecnym politykom narodowym, kogo przed kim chca i usiluja ratowac. Aktualne sa mysli o. M. Kolbe artykulowane przed rokiem przez redaktora naczelnego Glosu Narodu, dziennika wydawanego przez kurie krakowska; ks. Jana Piwowarczyka; oto jak pisze pozniejszy redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego;

    … widzimy jasno, ze hitleryzm mial i ma powody do zdecydowanego wystapienia przeciwko zydom. Nie pochwalajac jego barbarzynskich metod, uznajemy cel jego walki za sluszny…( ).

  30. Co dalej? Może Pani Czubaszek opisze szerokiej publiczności jak doszło do zapłodnienia, a pani Środa dokona etycznej egzegezy tego „aktu”

  31. J.S.
    Naród jak każdy inny.Katastrof demograficznej nie ma, żyjemy coraz dłużej, ratujemy wcześniaki z bardzo malutką wagą.
    Wszędzie gęsto od ludzi, właściwie nigdzie nie można znaleźć spokojniejszego miejsca do odpoczynku. na około tłumy ludzi.
    Kto chce mieć dzieci niech je ma, kto nie chce niech niema.
    Szantażowanie państwa, że jak dadzą to urodzą jak nie to nie jest niemoralna.
    Jak tylko przyszłe mamy zobaczą kreskę na teście zaczynają się roszczenia.
    Urodziłam syna 35 lat temu.
    W czasie ciąży miałam 3 dni zwolnienia lekarskiego, moje rówieśnice też.
    Po połowie ciąży można było przejść na lżejszą pracę, jeśli była fizyczna.
    Teraz kobiety chodzą do prywatnych gabinetów i od razu dostają zwolnienia lekarskie. Lekarze nie odmawiają, bo stracą pacjentki. Pracodawcy na ogól też chcą by chorowały, bo nie płacą w tym czasie składek do ZUS.
    Kobiety chcą innego życia. I dobrze mają prawo.I niech one decydują o tym, a nie Panowie Posłowie, którzy zostawili żony często z kilkorgiem dzieci w domu a sami siedza w Warszawie.
    A po katastrofie smoleńskiej okazało się, że wdowy nie miały dostępu kont swoich mężów.
    Zgadza, się też z Prof.M.Środą, że jest presja na kobiety. Te co dzieci nie mają są nienormalne.
    Herman
    Jesteś jeszcze dość młody i nie wiesz jakie niespodzianki Cię czekają. Mimo antykoncepcji można zajść w ciążę, zdarzają się takie przypadki nawet lekarkom. Zdarzają się ciąże dzieciom z gimnazjum. Może to w przyszłości dotyczyć Twoich dzieci.

  32. Gdyby jeszcze z perspektywy dziecka zawsze sprawy się miały tak pięknie… Dowód to nie tylko domy dziecka. Z drugiej strony i tak w życiu najważniejsze jest życie… Tak zostanie. Kobietom trzeba macierzyństwo ułatwiać, bez łaski, dla dobra kraju i przyszłych podatników.

    Garet Garrett: ISTOTA AMERYKAŃSKIEGO SUKCESU – http://www.stachurska.eu/?p=6596

  33. ET
    prosze tak trzymac:
    Jedwabne a ciaza Czubaszek.
    To robi sie interesujace

  34. Myślę, że Pani Maria Czubaszek jest na tyle inteligentną i wrażliwą kobietą, że wie o tym, o czym Pan pisze. Prawdopodobnie jej decyzja była mimo to – mimo świadomości, że dziecko może być tym… niewyrażalnie cudownym zjawiskiem. Prawdopodobnie miała poczucie straty tego dobrego czegoś, co wynika z rodzicielstwa. I odpowiednio mocne powody, by w rodzicielstwo nie wchodzić.
    Nie jakieś „hejże ho, zrobię aborcję!”. Choćby nawet starała się, żeby tak to wyglądało. Choćby mówiła rezolutnie i miała przy tym wesołą minę. Po prostu nie wierzę, że tak wartościowa osoba w tak ważnej sprawie rozumowałaby jak trzpiotka.

    Wierzę natomiast w trudne rzeczy, o których kobiety milczą, gdy podejmują decyzję „Nie będę matką. Mimo wszystko”.
    I daję im prawo do podejmowania takiej niewesołej decyzji. I do robienia przy tym hardej miny przed światem. I nieopowiadania nikomu, jakie blizny bolą na spodzie serca.

    A te blizny to swobodny cytat z Agnieszki – niech ACTA wybaczy!

  35. ….Te wszystkie szkoły rodzenia, sapania, stękania, skakania na piłkach, podkreślania ogromnego brzucha – to jest nieestetyczne. Jestem przeciwna zmuszaniu tatusiów do uczestniczenia w porodzie. Co za kretyńska moda, zresztą wbrew tradycji i naturze (większość samic rodzi w samotności). ….

    Powyzej przyklad wstecznych (konserwatywnych?) pogladow, jesli wogole….

    ET

  36. ET, gyby nie historia na czym ty bys pasozytowal? Na kogo bys podzegal? Na kogo bys szczul?
    „… widzimy jasno, ze hitleryzm mial i ma powody do zdecydowanego wystapienia przeciwko zydom. Nie pochwalajac jego barbarzynskich metod, uznajemy cel jego walki za sluszny…( ).”

    Jak w XXI wieku cigle jeszcze ET nie wie ?? Amerykanscy zydzi z Wall Street finansowali, uzbrajali i pomogli Hitlerowi dojsc do wladzy aby rozprawil sie z europejskimi zydami. W wyniku czego zginely rowniez miliony innych narodowosci i wyznan.
    Oto zrodlo, podawane juz tu wielokrotnie; http://thehiddenevil.com/nazis.asp

  37. Przepraszam, ale w czyim imieniu twierdzi Pan, redaktorze, ze „nic nie dorowna” posiadaniu dziecka kiedy mowimy o „szczesciu”? W imieniu kobiet? A pytal je Pan? :shock: :shock: :shock:

  38. Brawo Maria Czubaszek! Brawo Prof. Sroda! Podzielam caltym sercem.

  39. Dziękuję Kartce za link do artykułu tutaj komentowanego. Nie wydaje mi się, aby pani profesor Środa wypowiadała się tak kategorycznie jak to sugeruje Gospodarz.

    Ponownie załączam: http://wyborcza.pl/1,75968,11065291,Prawda_Marii_Czubaszek_a_sprawa_polska.html

    pozdrawiam

  40. Kobiety rodziły , rodzą i rodzić będą. Ale niekoniecznie w naszym kraju…..
    Jakoś dziwnym trafem baby boom na Wyspach jest w dużej mierze dziełem Polek. Ściganie Polek za porody w przygranicznych miastach Niemiec , też jest faktem- koszty muszą być refundowane przez NFZ.
    Ci którzy tak pochylają się z troską nad naszymi kobietami, może najpierw stworzyliby warunki dla dzietności?

    Za powstanie nowego obywatela trzeba zapłacić…..
    A wybór zależy od wolnej woli- czy nowe życie zaistnieje czy nie, to nie kwestia boskich a ludzkich decyzji.

    Na razie jesteśmy na etapie realizacji 21 postulatów, w tym i zapewnienia miejsc w żłobkach i przedszkolach. Coś naszym politykom i radnym ciężko to idzie….
    Może za 20 kolejnych lat?

  41. Panie Redaktorze,
    wciąż mam nadzieję, że któregoś dnia obudzimy się po parlamentarnych wyborach z sejmem w większości złożonym z pań posłanek.
    I że ten babski Parlament RP przygotuje i przegłosuje ustawę antymasturbacyjną.
    Z mocy jej przepisów faceci będą karani za mordowanie miliardów męskich gamet, których znaczenia dla przyszłego człowieka nikt nie kwestionuje, a badania amerykańskich uczonych pozwolą posłowi Gowinowi usłyszeć krzyk mordowanych w trakcie samogwałtu niewinnych plemniczków.
    PS. w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” wiadomość o znalezieniu na szczęście żywego jednodniowego noworodka w piwnicy domu w Nowym Tomyślu. Dziennikarz podpisany „pż” opatrzył notkę informacją, że panowe policjanci szukają matki dziecka. Czyli szanowny tatuś dziecka może spać spokojnie. Nawet jeśli ktoś z sąsiadów go policji wskaże, to ta go zwolni, bo przecież ojcowie w Polsce są pod specjalną ochroną. A matka? Ją, „tę sukę”, jak napisał ktoś z internautów pod notatką, się na pal nabije. Średniowiecze!

  42. Panie Redaktorze,

    Przeczytałam artykuł p. profesor Środy i odniosłam wrażenie, że nie propaguje ona aborcji; pani prof. Środa bardzo wyraźnie pisze, że należy zmienić złe prawo i ma świętą rację!

  43. Skoro sie samce zebraly, zeby aborcje rozbierac na kawalki, przytocze scenke z dawnych lat, kiedy Malzonka prominenta zadala usuniecia w szostym miesiacu. Ginekolog odmowil i zatroskany wyszedl na korytarz. W drzwiach zderzyl sie ze studentami co taszczyli kubel wody i narecza waty.

    -?!

    - My to zalatwimy !

    -?!

    -Jak sie sk…….n nie utopi, to sie udusi !

  44. Co raz częściej uważam, ze niektorzy to maja problem z rozumieniem czytanego tekstu. Za p. Środa nie przepadam, mimo, ze czesto zgadzam się z jej pogladami, ale nie znosze formy ich wyrazania. Na jedna rzecz chce zwrocic uwage. Ja nie wyczytalam z jej felietonu, ze ona neguje traktowanie macierzynstwa jako cudu, a gloryfikuje aborcje. Oan zwraca uwage na to, ze sa, i do tego bytu maja prawo, ludzie ktorzy mysla inaczej niz cwierkajace nad swoimi pociechami mamusie. Ludzie, ktorych ciaza przeraza, przeszkadza, ze sa ludzie ktorzy nie lubia dzieci, niezaleznie od tego ze caly swiat bedzie uwazal jakie to skarby. I ci ludzie sa tak samo pelnoprawnymi czlonkami naszego spoleczenstwa jak ci uwielbiajacy dzieci.
    Zawsze mnie zastanawia, dlaczego najwiekszymi zwolennikami zakazu aborcji sa osoby, ktore deklaruja sie jako ich wielcy przeciwnicy. Jesli ja jestem „przeciw” to mi zadne ustawowe zakazy nie sa potrzebne. A inni i tak zrobia jak zechca…

  45. Maria Czubaszek, satyryk, żona jazmana, powiedziała kilka swoich, należy mieć nadzieję mniejszościowych prawd, które zaprzeczają pewnym ludowym i katolickim pewnikom, m.in. o tym, że naturalna dla kobiety jest chęć posiadania dzieci, a także – syndrom poaborcyjny. I to relacjonuje prof. Środa. Oczywiście w konkretnych dyskusjach nie podaje się swojego moralnego czy innego stanowiska w jakiejś sprawie, lecz stara się pokierować dyskusją w określonym kierunku. Ja tak często robię na blogu, co przyprawia niektórych blogowiczów o palpitację sreca :)
    Tak w tym bardzo konkretnym przypdaku debaty publicznej, i kto wie, czy nie sejmowej, są różne poziomy „względów moralnych”, zdaje mi się, co u niektórych felietonistów „wzbudza zakłopotanie, a nawet sprzeciw”. C’est la vie.

  46. Muszę z podziwem powiedzieć,że p.Passentowi udało się wprowadzić mnie w osłupienie.
    Nie jestem w stanie zrozumieć jego toku myślenia.Co ma wspólnego niechęć do posiadania dzieci-tak bardzo naganna w naszej Rzeczpospolitej Proboszczów,odwaga do przyznania się w kraju katolickich fundamentalistów do przeprowadzenia aborcji z rzekomym brakiem empatii dla osób uważających za najwieksze szczęście posiadanie dzieci.jedni posiadanie dzieci uważają za największe szczęście(ja osobiscie jestem po prostu z tego powodu zadowolony) a inni nie.
    Pretensje,że w felietonie prof.Środy zabrakło argumentów za ŻYCIEM (co za patos) są o tyle niesłuszne,że trudno sobie z jednej z
    strony wyobrazić ciągłe podnoszenie tej tematyki a z drugiej strony dziwię się,że każdy felieton p.Środy jest za CZŁOWIEKIEM-czyli za życiem.

  47. Szacunek dla życia = Pogarda dla człowieka
    Drodzy Państwo.
    Pamiętacie niedawne zakładanie szkoły piłkarskiej Barcelony w Warszawie. Znowu było, że Polak pierwszy w Europie, inni nie potrafią, z nami się liczą i bla bla. Sukces jak zwykle. Chętnych było 3000 dzieci. Przyjęci dojeżdżają nawet z Krakowa(!)
    I rzeczywiście, dzieci biorące udział są zachwycone nie tylko piłką, co i atmosferą: obowiązkowość, dyscyplina, szacunek, stałe zasady, wymagania moralne, nauka pracowitości są tu równie ważne jak sport. Ani jedno z dzieci nie chce wrócić do dawnych klubów, gdzie „Polak walczy o sukces, bo mu się należy” i gdzie trenerzy rzucają do nich mięsem i to zgniłym trenując na przyszłych kiboli. Wyraźnie widać, że dzieci rosną na rzetelnych ludzi. Trenerami są Polacy, ale odpowiednio przeszkoleni.

    Wczoraj klub wystosował list do rodziców, że szkoła jest wykańczana przez media i miasto Warszawa. Insynuuje się, co ślina na język, a najbardziej działalność komercyjną przez co klub nie dostaje dotacji i musi płacić miastu zaporowe ceny za wynajem obiektów. Działalność utrudnia się na wszelkie sposoby. Klub daje stypendia 14 dzieciom, których nie stać na wpisowe (200 zł mies.) i wspiera dom dziecka. Taka to komercja. Na szczęście większość rodziców nie daje się zastraszyć, ale mam pytanie: Jaki zawistny skurwysyn(y) próbuje uniemożliwić dzieciom rozwój dla swoich zawiedzionych ambicji? I wykorzystuje do tego dziennikarzy i zarząd miasta. Czy ktoś wie, o co na prawdę chodzi i jak pomóc?
    Przypominają mi się Chińczycy, którzy zostali zaproszenie bo mieli „nam” budować autostrady i jak zostali wykończeni. A holenderskim trener? Zawsze ta sama metoda: wrzask na cały świat a kiedy orkiestra przestanie grać, kopa bo po co on.

    Jak to się pięknie pisze o prawach, szacunku i wolności poglądów. A tak na prawdę chodzi o zaspokojenie własnych ambicji, których Pani Czubaszek i Środa może nie mają. Dla obrońców życia dziecko to towar, jak nowe auto czy futro. Jest się z czym pokazać. Nawet tu na forum: rozmnażać się żeby Polska była silna.
    Mnie nie interesuje rozmnażanie, co potrafią i króliki. Tylko KK żyje z wkładania tam paluszka. Wolałabym zająć się tworzeniem człowieka i jego prawem do rozwoju. A tego nie będzie przy aktualnym poziomie zawiści. I dopóki media nie zaczną wreszcie piętnować egoizmu, zawiści i chciwości. Uważam, że dziennikarze ponoszą wielką odpowiedzialność za tę sytuację. Wolałabym komentarz Pana Passenta na ten temat. Ach, co ja piszę, zaraz mi odpowiedzą, że jestem pijana. Ale jeśli pijana na uczciwość to z przyjemnością.

  48. Bywalec 2 (16:04)
    Jeśli dobrze rozumiem argumentację (w koncówce), to ograniczeni mentalnie Niemcy (w krajach emigranckich jak Kanada oni i Skandynawowie zwani są „squareheads” – kwadratowe głowy) myślą, że ich dyscyplina gospodarowania – „wyrzeczenia i reformy” (tj. ograniczenie państwa opiekuńczego) dałyby im walutę o kursie bliskim 2 USD i to byłoby dla nich dobre???
    To rzeczywiście tumany, przecież wtedy ich eksport do USA i gdziekolwiek poza UE, a nawet w UE, byłby droższy, zatem niższy i potrzebne byłyby kolejne „wyrzeczenia i reformy” ( w skrócie W&R, ewentualnie zaciskanie socjalnego pasa – ZSP), aby utrzymać wzrost i niskie bezrobocie. Chyba nie z SDZ, ani FAZ pochodzą te rewelacje? ;)

    Żartuję, ale taki jest sens sytuacji Niemiec i całej Unii. Niemcy powinni to zrozumieć, oczywiście najpierw wreszcie uzgodnić z południowo-zachodnimi partnerami niezbędne standardy ich gospodarowania, W&R, sofort i przez wiele miesięcy, tego Niemcy nie zrobili w ostatnich 10-20 latach i to jest ich wina, spychali ten trudny (?) temat pod dywan, nie mieli guts, teraz powinni zapłacić cenę – to bite the bullet. Także niezwłocznie powinni podjąć się ratunkowego stymulusa dla zadłużonych krajów za pośrednictwem EBC, etc. Bis dat qui cito dat – kto szybko daje, ten podwójnie daje. Dogorywanie greckiej gospodarki (jeśli ona kiedykolwiek istaniała poza rozdawnictwem euro) i teraz Portugalii, w dalszej kolejności są dwa o wiele większe kraje, zaczyna coraz więcej kosztować, wszystkich, także Niemcy. Unia i Niemcy nie mają zbyt szerokiego pola manewru. Winna jest rozbuchana skłonność do socjału i niechęć do rynkowych rozwiązań, np. swoboda rynku pracy, a najbardziej – nieustająca kiedyś wiara w niezatapialność tego Titanica.

    Być może rozważania o sojuszu Rapallo 2 (czy 3) przedstawione przez mecenasa Rybę i jego obawy są uzasadnione. Nie mam jeszcze opinii w tej sprawie. Ale znów nieszczęście Polski, że jej unijne szczęście trwało tak krótko, bo wszystkie plany i nadzieje walą się, z sowitym budżetem wyrównującym dla Europy Środkowej włącznie. Co robić w takiej sytuacji? Załamywać ręce tylko?

  49. Daniel Passent
    Gdzieś, jako 11 letni, zwątpiłem w Boga i odtąd nie miałem zdania na temat życia po tamtej stronie.
    Kiedy patrzę na swoje dzieci, myślę sobie często – „to jest tak naprawdę moje jedyne, trwałe osiągnięcie.”
    Właściwie sens życia i gwarancja mojej duchowej nieśmiertelności.

    A kariera solidna, kupka dolarów, dwie żony i więcej niż dwie miłości…

    Felieton czytałem ze zgrozą i przecierałem oczy.

  50. ET
    Nie wiem czy Ty tak na poważnie, czy raczej prowokujesz.
    Wywołujesz we mnie niechęć do tej tematyki holokaustu.
    Za komuny zrobiono parę filmów o gehennie narodu żydowskiego i wzbudziły one we mnie szczere współczucie i nienawiść do faszyzmu i przemocy. A Ty wywołujesz w mnie wstręt do tematu, który nachalnie powtarzasz bez związku i okazji. A przy tym mieszasz wszystkie nacje i religie chrześcijańskie podkreślając doniosłą rolę antysemityzmu polskiego.
    Szanowny Panie Danielu. Czy nie uważa Pan, że postawa ET szkodzi sprawie pojednania narodów i wbrew tezom ET służy wzmożeniu tej zarazy, jaką jest nacjonalizm i to w każdym narodzie?
    Utrudziłem się przy czytaniu ET i od tej pory uważam Go za drugiego Sławomirskiego. Będę przewijał, bo mnie brzuch boli.
    Kłania się – „Lizakowy” sympatyk.

  51. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ‘ Prezydent Bronisław Komorowski zwrócił się do rzecznika praw obywatelskich o zajęcie stanowiska, czy ratyfikacja umowy ACTA wpłynie czy też nie na ograniczenie praw obywatelskich – poinformowała Kancelaria Prezydenta. ’ itd. …
    http://niezalezna.pl/22723-palikot-nadaje-z-kibla

    Post Christum.
    No to sie narobilo. Wróciłem do domu i włączyłem telewizor.

  52. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Oj sorry Gospodarzu mialo sie wkleic w rozdzial: „Platforma traci – Palikot zyskuje.” a nie w b. plodne dywagacjach: „ kto ma splacac zadluzenie PO tzw. „cudzie gospodarczym pana Leszka” – rozumiem, ze li tylko ten aspekt moze spedzac sen z oczu – prawda?

    Post Christum.
    Nieprzydatne skresli-wymazac

  53. Dobrze, ze sa glosy takie jak pp Czubaszek i Srody. Nie ma obawy, Polska sie przez nie nie wyludni a jednak cos blysnie na ugorze.

    . Panie Danielu, Pan jest z pokolenia moich rodzicow. Moja mama wytlumaczyla mi skad w moim pokoleniu bylo tylko po dwoje dzieci w czasach beznajdziejnej lub zadnej antykoncepcji. Nie badzmy hipokrytami.

    To prawda co mowi prof. Sroda – ciaza znieksztalca, porod jest paskudny a macierzynstwo wyjalawia intelektualnie. Inteligentny czlowiek wie, ze nie jest to jedyna prawda o ciazy i macierzynstwie ale przy prawdzie powszechnej, mdlacej od okolomaternalnego swiergotu tez ma prawo zaistniec. Gdyby dalo sie racje bytu tej niepoprawnej prawdzie, to kobiety, ktorym wmawia sie, ze ciaza to cudowne przezycie a bol porodu i powiklania po nim wynagradza nam usmiech dziecka nie czulyby sie… hmmm przykneblowane? I byc moze nie trzeba byloby tej drugiej prawdy tak dobitnie wysylabizowac. Pozdrawiam, Ewa Henry

  54. 1. Naprawdę istnieją kobiety, które nie chcą i nigdy nie chciały mieć dzieci. Wiem – sama do nich należę. A jeśli takiej osobie zdarza się jednak dzieci mieć, bywa to udręka dla obu stron (choć oczywiście nie zawsze).
    2. Prof. Środa kiedyś osobiście wypowiedziała się dobitnie za życiem: ma córkę. Ale mimo to dostrzega rzeczy oczywiste, patrz punkt 1. Pan Daniel niestety nie – rozumiem trochę, dlaczego, ale naprawdę nie można przenosić na innych własnego światopoglądu. Ja nie będę wmawiać matkom, że tracą wspaniałe poczucie wolności, bo uznaję prawo do innego myślenia niż moje, zresztą to nie moja sprawa. Chciałabym, aby działało to również w drugą stronę.

  55. Moja podstawowa rada i prośba zarazem do panów (poczynąjc od księży, polityków, publicystów, na mężczyznach „zwykłych” kończąc), którzy chętnie i kompetentnie wypowiadają się na temat macierzyństwa i aborcji – odp….. się od naszych brzuchów.
    Wiem, że dla wielu zabrzmi to jak feministyczna, prostacka demagogia ( każdy kij ma dwa końce, tak jak każda demagogia).
    Ale tak właśnie myślę jako spełnona matka i babcia.
    Oczywiście – obydwie panie „idą pod prąd” i prowokują (raczej celowo) do takich komentarzy, jakie tutaj można przeczytać. To i tak Wersal w porównaniu z tym, co pojawiło się pod ich adresem na portalach prawicowych.
    Bronię obu pań, ich prawa do wypowiedzi, które nie wszystkim muszą sie podobać: prof. Środę za jej wrażliwość moralną, otwartą na różnych innych (prof. Skarga, której była uczennicą, byłaby z niej dumna), Marię Czubaszek za jej cudowne, absurdalne poczucie humoru i odwagę mówienia rzeczy niepopularnych w kraju, gdzie najlepiej (najwygodniej) byc hipokrytą.

  56. Nie rozumiem tej dyskusji! Jeden lubi Bacha, a drugi kaszankę. Może już czas najwyższy zostawić problemy macierzyństwa (lub nie) samym kobietom? Ta przesadna troska o kobiety, które na własne życzenie nie chcą mieć dzieci dowodzi braku tolerancji dla poglądów innych!
    Nauczmy się wreszcie SZANOWAĆ bliźnich, tym bardziej, że jak się okazuje, kobiety nie są wcale głupsze od „panów stworzenia“! I potrafią samodzielnie podejmować decyzje i … uwaga panowie! MYSLEĆ!!!!

  57. Pani Maria Czubaszek ma specyficzne poczucie humoru, polegające
    między innymi na lekceważącym podejściu do samej siebie.
    Opanowała to do perfekcji i za to ją kochają.
    Swój nałóg palenia zlekcewarzyła i przekształciła w rodzaj ideologii.
    Mówi o sobie stara i brzydka, bo to się ludziom podoba, a jej w niczym nie szkodzi.
    To, dlaczego nie ma dzieci tylko ona wie i lekceważenie tego faktu doskonale pasuje do jej stylu.
    Dlatego nie należy traktować tych wypowiedzi poważnie.
    Ona tak sobie tylko żartuje.

  58. Do DP.
    Z początkiem zimnego lutego zbierają się burzowe chmury na blogu DP, dyskusja prawdopodobnie merytoryczna z dodatkami, a gdzie siła wolności.
    Kamila Karkosińska, Maria Czubaszek, Magdalena Środa, a mężczyzn brak. Mocna muzyczna medianta, a dosłownie w Polsce 80% obywateli trwa, 20 % dobrze żyje: politycy + ekonomiści + medialni przedstawiciele budują typową destrojkę..
    DP wymienił tylko początek problemów wielkiej księgi niemocy, na które potrzeba rozwiązań i na dzisiaj po prostu nie zaistniały w poważnych politycznych ugrupowaniach i ich programach.
    Ostatnio jest często wymieniane w mediach proste pytanie: „Jak przeżyć”?. I itd.
    PS. Droga Kamilo uśmiechnij się. Trwaj, buduj i burz …….

  59. Jestem calym sercem za wprowadzeniem, proponowanym przez birnabauma, ustawu antymasturbacynej i podpisze kazda petycje w tej sprawie. A nawet gotowa jestem isc na barykady.
    Allons! Marchons!….

  60. To już przechodzi wszelkie granice … mojej wytrzymałości.

    1. Mówią, że „decyzja o urodzeniu dziecka powinna należeć wyłącznie do kobiety”. Ale to jest upraszczające, wręcz banalizujące ujęcie. Są sytuacje, kiedy nie należy wyłącznie do kobiety, powiem więcej, bardziej ta decyzja należy do mężczyzny.

    2. W Boga uwierzyłem, powiedzmy – mógłbym uwierzyć w pewnym dojrzalszym wieku, nie podaję liczby, gdy przedstawiono mi zdrowego noworodka pt. „It’s a Girl”. Dałem jej imię, z którego pod wpływem europejskich znajomych jest wreszcie zadowolona. A przecież mogło potoczyć się gorzej, mogła nie być stworzona na podobieństwo moje (pomijam podteksty), mieć wady wrodzone (oprócz moich własnych), różnie niepomyślnie mogło się potoczyć jej i moje życie, a jednak się nie potoczyło i to jest cud. Ja w nim uczestniczę i teraz, gdy więcej o tym rozmyślam, tym bardziej jestem skłonny uwierzyć w Boga, dla tej jednej przypadkowej w dużym stopniu sprawy.

  61. „trudno komuś o poglądach Marii Czubaszek, wytłumaczyć, jak wspaniałym doświadczeniem jest posiadanie dziecka i co ją ominęło.”

    Złośliwie spytam,
    pan oczywiście był w ciąży i dziecko/ci zostawiły w pana ciele swoje cząsteczki i dzięki temu pan ma problemy ze zdrowiem.

    To ze niezależnie od kobiety, dobór genów często sprawia ze dziecko/pasożyt jest nie sterowalny, pan nazywa to wspaniałym doświadczeniem.
    Albo partner wykorzystujący dziecko do walki przeciw partnerowi.

    To ze panu się udało (albo jest pan genialny) i z dzieckiem i z żoną i ze świetnymi dochodami, nie jest dowodem na to ze to jest normą.
    W III RP, stworzonej przez KOR, S i krk jest wręcz przeciwnie.
    I ludzie to wiedza i nie chcą by ich dziecko żyło w takim syfie.
    59% Polaków żyje poniżej minimum społecznego.

    P.S.
    Sam jestem ojcem i spędziłem wiele fajnych chwil z dzieckiem, ucząc je chodzić, mówić, czytać, pływać, narty, nurkowanie itp, ale nigdy nie odważyłem się pokazać wzgardę kogoś kto nie chciał mieć dzieci.

    Wcale bym się nie zdziwił gdyby pani Czubaszek olała pana ciepłym moczem za pouczanie, jak jakaś stara pana, w jej sprawach osobistych.

  62. Dokąd dyskusja o aborcji odbywać się będzie pod dyktatem kościoła i w cieniu strachu przed nim tzw polityków to szkoda w niej zabierać głosu. Lepiej poczekać aż kościół zostanie zdelegalizowany.

  63. Dawno nie pisałem . Jakoś mnie to brzydzi . Wszyscy bowiem piszą ! Będzie ostro , ale merytorycznie i na argumenty , a nie epitety .Przez problem przegryzłem się jak mało kto . Kiedyś „rozbijałem” kościelne dyskusje ( w okresie tworzenia ustawy ) . Poznawszy temat , zmieniłem gruntownie zdanie i to bez przechodzenia na pozycje rygorystów kościelnych ani nawiedzenia przez Ducha Św.
    Boya zostawmy Redaktorze . Było to dawno i nieprawda ! W owych czasach chłop robił swoje , obracał sie na drugi bok i …zasypiał . Kobieta zostawała z problemem . Jest to pierwszy dowód na to , że Środa i Czubaszek są głupie , głupotą głośną i nachalną ! Jest JEDEN cywilizowany sposób – o czym dalej .
    Wynikająca z glupoty afirmacja zabójstwa bezbronnej istoty i to dwukrotnego jest łajdactwem dla osób myślących . Można zrozumieć . że Czubaszkowa dawno temu , kiedy była jeszcze biologiczną kobietą , nie miała ( ? ) innego wyjścia . Jej babski koniec plasuję gdzieś tak na koniec Stanu Wojennego . Ale żeby to AFIRMOWAĆ ? I jeszcze druga baba , ETYK (?) gromko ją chwali ??? Naturalnie , obie panie wzorem „cywilizowanej etyki Zachodu ” byłyby np. przeciw karze smierci dla notorycznego dorosłego zabójcy i kompletnego bydlaka ! Afirmując aborcję Czubaszkowej , Środa , w dzisiejszych czasach powszechnej dotępności środków antykoncepcyjnych , pigułek „dzień po ” aż po nieszczęsną Ru stawia się na pozycji taliba aborcji . Taliba feministycznego !. Nb. Wiecie jak na swych stronach piszą feministki o aborcji ? „Usunięcie obcej tkanki ” – jak o skrobaniu pięt pumeksem ! Nasza zdychająca cywilizacja pozwalając na coraz nowe ustępstwa sama się unicestwia . Likwiduje też mężczyzn . Nawet w wersji semantycznej , nędzne resztki para -mężczyzn nazywane są „facetami ” . Rola twórców nauk ścisłych i techniki została przekazana Chińczykom , Hindusom . Naszym panom zostaje w najlepszym razie pełnienie roli sprzedawców , błaznów , czy innych „humanistów „. Cały zaś postęp tworzący PKB , którego nijak nie wytworzą kobiety oddalismy na wschód !
    Co bardziej myślącym ( kolejna wtopa Środy ) poddaję też do myślenia fakt , że przejęliśmy już rolę bogów ! I to w złą stronę . Otóż technika pozwala już utrzymać przy życiu dziecko / płód w takim wieku i wadze ( 500 – 600 Gr . ) tylko z powodu chęci rodziców . Dalej , na koszt podatnika kaleka ów ( porażenie mózgowe , retinopatia itd.) jest utrzywmywany, jednocześnie zdrowe dzieci w tym samym wieku mogą być zamordowane – przy braku chęci kobiety na ich urodzenie ! Czy inteligent , nawet liberalny , nie widzi tu SZALEŃSTWA ! Działamy przecież wbrew prawom przyrody czy też Boga , wg. innych . Żaden system nie wytrzyma finanansowo rosnącej liczby starców i kalek . Przyczynia się do tego również póżne macierzyństwo . Tak naprawdę , o czym wszyscy skrycie wiedzą , kobiety są potrzebne głównie do rozrodu i to młodo ! Czy wiecie Szanowni , że młode ( do 25 lat ) kobiety , prawie nie rodzą Downów ! Ich młody organizm po prostu sam usuwa takie dziecko w naturalnym poronieniu . Potem odsetek Downów rosnie wykładniczo ! Blogerom z dobra znajomością matematyki dedykuję stworzenie algorytmu – kiedy ostatni przedstawiciel naszej cywilizacji zgasi światło . Proszę równięż nie powoływać się na różne bzdury , że 14 tydzień to można zabić , zaś 24 nie itd.itd. Również powoływanie się w tej mierze na tzw. „uczonych ” swiadczy o głębokiej głupocie . Pani Czubaszek i Środzie , powiem tylko , że ci sami uczeni , nie wiedzą , po co żyją kobiety po klimakterium ! Brak jest sensownych przesłanek po temu ! Starsi „faceci ” ( którzy jeszcze mogą ) są prastarą rezerwą rozpłodową w razie śmierci synów ( sic )
    Ergo – moglibyśmy zlikwidować Czubaszkową czy Środę ! No , k…a , w końcu „uczeni ” nie wiedzą po co one są !
    A nam , MĘŻCZYZNOM , po co one ? Ani dzieci już nie dadzą , ani nawet erekcji . Więc do piachu ! Aby nie szokować zbytnio oczywistymi prawdami , zdradzę w końcu prosty , elegancki prawnie sposób na aborcję . Otóż , jesli któraś pani ( przysługują im pełne prawa ) była tak niechlujna , że nie skorzystała z dostępnych środków i jest w ciąży , a jest owa ciąża jej WSTRĘTNA ( ma prawo ) istnieje prawo obrony koniecznej !!! Istnieją też coraz lepsze poligrafy ( aby nie było nadużyć ) . Jestem zbyt małym pyłkiem , aby to rozpropagować . Środa już mogłaby , gdyby była mądrzejsza , bo jest to JEDYNY ( poza naturalnym prawem do aborcji kalekiego płodu ) logiczny , moralny sposób !
    Cała reszta , czyli liczenie tygodni życia dziecka , aprobata dla swobodnego morderstwa jest plugawa i głupia ! Filozoficznie jest głupsza , niż pozycja talibów kościelnych , nakazujących rodzić i wychowywać kobietom wszelkie , nawet totalnie kalekie dzieci !
    Każda góra ma w końcu swój Czubaszek nikczemności …

  64. My tu o kobietach – było nie było – niebanalnych, a właśnie odeszła Wisława Szymborska.
    Podeprę się niebanalnym mężczyzną, Woody Allenem (cytuję za GW), który w poświęconym noblistce filmie „Czasami życie bywa znośne” Kolendy-Zalewskiej mówił o Szymborskiej:” Ona pasuje dokładnie do mojej definicji artysty głębokiego i przenikliwego, ale pamiętającego również o tym, ze jego zadaniem jest zabawianie czytelnika”.
    Nie mam w tej chwili „głowy” do poezjowania, więc nie będę pierwsza w moim pomyśle, który jest taki oto:
    Niniejszym ogłaszam nieformalny konkurs na limeryk ku czci poetki, która uwielbiała ten przedziwny gatunek literacki na równi z pocztówkami – kolażami, jakie wysyłała do swoich przyjaciół.

  65. nareszcie normalna odpowiedzialna,
    myslaca kobieta z jajami. Dzieci
    to nie tylko a ga ga factor, to przede
    wszystkim odpowiedzialnosc,
    conveniently missing w wiekszosci dyskusji …

    tu gdzie mieszkam trzeba udowodnic
    ze sie ma warunki do wychowania
    psa zanim sie dostanie pozwolenie
    na adopcje zwierzaka ze schroniska.

    czesto los dzieci (szczegolnie) ale i rodzicow
    ktorzy je wyprodukowali jest tragiczny
    tylko dlatego ze rodzicom gonady zadzialay

    Niestety, na dzieci pozwolenia miec
    nie trzeba, narazie. To sie moze zmienic
    gdy populacja planety przekroczy say,
    20 miliardow + ?…

  66. Panie Czubaszek i Środa powiedziały prawdę, którą podziela wiele kobiet. A redaktor tym tekstem zaskoczył bardzo. Duży minus redaktorze u wieloletniej czytelniczki

  67. Dorota Szwarcman: Witam znakomitą koleżankę na blogu. W sprawie „dziecko czy nie?” bliskie jest mi stanowisko blogerów „lewego” i „telegraphic observer” (patrz wyżej). Jestem za liberalizacją ustawy aborcyjnej, o czym wielokrotnie pisałem. W sprawie „dziecko czy nie?” możliwe sa tylko dwie odpowiedzi. Ja uważam, że dziecko (oczywiście w odpowiednim czasie, z miłości, dobrowolnie itd) jest tak wielkim szczęściem, że chciałbym, aby wszyscy go zaznali. Rozumiem, że są ludzie, którzy sądza inaczej, szanuję ich pogląd, ale wypowiadam swój. Pozdrawiam!

  68. Wszystkim, które(zy) głoszą, że sprawy macierzyństwa należy zostawić kobietom polecam „Seksmisję”.

  69. Ojej, ale zgrzyt. Przykro mi, panie Danielu, mimo szacunku i ogromnej sympatii, ale we mnie z kolei Pański felieton wzbudził mieszane uczucia. Przebija z niego jakiś przykry brak empatii.
    Jestem przekonana, że nie mamy prawa wtrącać się w czyjekolwiek wybory. Jeśli pani Czubaszek dokonała takiego wyboru i jeszcze zdecydowała się o tym powiedzieć, możemy to tylko przyjąć do wiadomości, okazać szacunek i ewentualnie pogratulować jej odwagi. Rozkosze rodzicielstwa są powszechnie znane, każdy kolorowy tygodnik czy serial jest ich pełen, naprawdę nie ma potrzeby informowania takich osób, co straciły. One to doskonale wiedzą. Pomijam fakt, że to byłoby wyjątkowo niedelikatne. Bo nigdy nie poznamy prawdziwych powodów tak intymnych decyzji.
    Mam dziecko, należę do późnych matek, doceniam każdą chwilę spędzoną z moją córką (no, może prawie każdą ;) , ale potrafiłabym sobie też wyobrazić życie bez niej. I nigdy nie próbowałabym zachwalać mojej bezdzietnej koleżance macierzyństwa. Więc tym bardziej niech nie robi tego mężczyzna, nawet posługujący się argumentem: „bo przecież nawet Agnieszka Osiecka…”

  70. Mag, pragnę zauważyć, iż aby powstały te wasze – jak piszesz – brzuchy, od który mamy się odp…, to najpierw musimy się niestety przyp… , a skoro już się przyp…, to te wasze brzuchy nie są już tak bardzo wasze, ale także trochę i nasze, choćby jako cenny depozyt dla ulokowanych w nich celem rozmnożenia talentów, najlepszych z najlepszych, jakie posiadamy. Dlatego twoje żądanie wyłącznej dyspozycji dla wspólnej przecież własności jest nadużyciem, kradzieżą patentu oraz praw autorskich, podlegającą z pewnością pod ACTA.

    Mówiąc już całkiem poważnie, p. Czubaszek tęgo przegięła pałę, lecząc swoje podświadome wyrzuty sumienia na publicznej kozetce – jej skrobanki, jej problem, jej odpowiedzialność, jej żal i jej kompleksy, kogo to obchodzi? Czy ktoś ją pyta, ile miała skrobanek i czy widziała te swoje wyskrobane, martwe płody, kiedy wyrzucała je do kosza na śmieci, trzymając może za wykształcone już nieźle rączki, albo za główkę?

    Czytałem, że Palikot chce wydłużenia czasu, do którego dopuszczalne będzie usunięcie ciąży – jak go znam, to pewne do 9 miesiąca.

    Pani Środa natomiast to zwykła ortodoksyjna fundamentalistka, walcząca ateistka, moim zdaniem niczym nieróżniąca się w swoim obłędzie fanatyzmu od psychicznych terrorystów. Nie zdziwiłbym się, gdyby w TVN-nie kiedyś podali, że przyłapano ją na próbie podłożenia bomby własnej produkcji (metan w balonie) pod samochód jakiegoś księdza, z najczystszej, bezinteresownej nienawiści i ze zwykłej głupoty po prostu.

  71. A co sie redaktorowi stalo, ze siedzi na kanapie i ma za zle tym, ktorzy mniej emocjonalnie podchodza do macierzynstwa. Zupelnie jak ksiadz, ktory nie wie, ale poucza.
    Prosze nie przytacza argumentu, ze w calym pana zyciu tylko cudowne dzieci i wnuki sa sukcesem, a jak innych dzieci i wnuki nie sa takim sukcesem, to co?
    W odroznieniu od redaktora znam macierzynstwo z autopsji i to nie jednokrotnej. I uwazam je za przereklamowane. Moje dzieci dawno sa dorosle, mam rozliczne wnuki. Moim najwiekszym sukcesem jest, ze jestem dla nich najlepsza przyjaciolka (mamo, nie mozesz umrzec, bo z kim pogadam, z kim pojde, z kim sie posmieje) i odwrotnie.
    Zwiazki bezdzietne sa z reguly lepsze niz dzietne, ludzie ci, lub wogole single potrafia miec wiecej pasji i czesto sa bardziej uzyteczni niz posiadacze dzieci, ktorych nigdy nie zabraknie..

  72. Mnie również nie podoba się komentarz p. Czubaszek, bo w aborcji nie ma nic cudownego. Niezależnie od sporu „kiedy i gdzie zaczyna się człowiek, a kończy zarodek”, aborcja to zawsze akt niszczycielski, naznaczony śmiercią, nawet jeśli jest ona złem mniejszym/koniecznym. Dziwi mnie też, czemu prof Środa tak upaja się niechęcią pani Czubaszek do dzieci w ogóle – bo takie stwierdzenie sprowadza się de facto do stwierdzenia „nie lubię ludzi”. Każdy ma prawo przyjąć taki pogląd, ale nie jest on powodem do chwały – zwłaszcza u bojownika o prawa człowieka, a za taką osobę uchodzi prof. Środa.

  73. Podziwiam rozsądek Hermana, rzadki wśród młodzieży. Odnośnie tych pań – one nie są 100% kobietami. W ich DNA wystąpiła deformacja, ot i wszystko.

  74. Borys
    1 lutego o godz. 14:06

    „Gdy syn marszałkini Nowickiej napisał, że to dobrze, ze pomordowano oficerów w Katyniu, bo byli darmozjadami, mediom wystarczyło tłumaczenie, jak zawsze w takiej sytuacji – kto nie był za młodu socjalistą”

    Ta wypowiedź to szok dla mnie. Jak to usłyszałam, najbardziej zdziwiło mnie, że w Polsce wszyscy przełknęli to „usprawiedliwienie”. Czyż to naprawdę możliwe, że utożsamia się socjalizm czy lewicowość ze zbrodniczym stalinizmem?

    Od takiej osoby jak Wanda Nowicka oczekiwałabym, że potrafi rozróżniać pojęcia.

    O pani Środzie miałam odrobinę lepsze mniemanie. Dzisiejszą wypowiedzią zdyskwalifikowała się sama. A od kobiet, które nie mają dzieci tak gorących zapewnień o absolutnej niechęci do potomstwa po prostu nie kupuję. A do tego brak w tym wszystkim umiaru i elegancji.

  75. Helena,

    skoro tyle w Tobie zapału w kwestii propozycji rzuconej przez birnbauma, to czy nie chciałabyś stanąć… (hmm… przepraszam za niezręczne słowo, ale niech tam !) – stanąć na czele ewentualnej policji antymasturbacyjnej, czuwającej nad przestrzeganiem ustawy, która wzbudziła u Ciebie tyle entuzjamu ? Dzięki temu być może sama policja nie byłaby w sumie potrzebna… ?

  76. Z logicznego punktu widzenia nie ma powodu aby zabraniac likwidacji nienarodzonego dziecka. Polska jest przeludniona i dla wchodzacych w zycie rocznikow nie ma zatrudnienia. Jesli nie wyjada na saksy to beda tylko obciazeniem dla spoleczenstwa. Z drugiej jednak strony dzieci swiezo narodzone moglyby sie stac mocna strona polskiego eksportu. Biale dziecko to w USA cymes osiagajacy wysoka cene na rynku adopcji. Przy odrobinie wspolpracy ze strony naszych uroczych puszczalskich moglibysmy podbic USA „od wewnatrz”. Biorac to pod uwage mordowanie dzieci nienarodzonych powinno byc karalne jako dzialanie antypanstwowe. Tak jak to bylo w latach Polski Ludowej.

  77. „Szantażowanie państwa, że jak dadzą to urodzą jak nie to nie jest niemoralna.
    Jak tylko przyszłe mamy zobaczą kreskę na teście zaczynają się roszczenia.
    Urodziłam syna 35 lat temu.
    W czasie ciąży miałam 3 dni zwolnienia lekarskiego, moje rówieśnice też.”

    Nieznosna Polska logika.. : mnie było ciezko innym, tez powinno.
    Kobieto, otworz oczy.. zobacz co dzieje sie za miedza.. Polak ma to do siebie ze siedzac na kupie g .. za nic z tego gowna zejsc nie chce..

  78. Przecież cały kraj tonie w rozkoszach macierzyństwa jak w mdłym budyniu. Zewsząd słychać o bobaskach, kruszynkach, słodkich maleństwach, spełnieniach w roli matki, błogosławieństwie stanu. Po co pisać w felietonie o tym, że słońce świeci?
    Ja tam wiem, że bywa różnie. Czasem mam ochotę strzelić sobie w łeb, gdy poczucie zniewolenia staje się dojmująco przykre. Rodzicielstwo ma swoją cenę. Jednym dziecko rekompensuje straty, inni uważają, że to był fatalny błąd. I tylko wtedy dzieci szkoda.
    Natomiast tym wszystkim, którzy twierdzą, że trzeba było myśleć przed, dedykuję scenę z, bodajże, „Sensu życia wg. Monty Pythona” (będzie z pamięci, więc moga być nieścisłości)
    Protestant, ojciec dwójki dzieci, pokazując na dom katolików, w którym roi sie od potomstwa (przypominam o zakazie stosowania antykoncepcji):
    - Spójrz na tych katolików. Tam chyba co stosunek to dziecko.
    - O, to tak, jak u nas, kochanie

    Pozdrowienia

  79. @telegraphic observer – jeszcze z poprzedniego wątku.
    Masz rację, jeszcze tego w Polsce nie ma, że konkurencja to norma w każdej dziedzinie życie. Ja już w tej świadomości wyrosłam, więc dla mnie to naturalne. Sądzę, więc, że się zmieni.
    Natomiast generalnie kluczem do zmian, jak dla mnie, jest właściwe podejście do władzy. Rozbudzenie świadomości, że politycy nie sprawują władzy nad nami, tylko władzę w naszym imieniu. Ze wraz z wyborem na posła podpisuje się kontrakt, w którym pracodawcą jest wyborca.
    niby to oczywiste, ale nie w mentalności. Do szału doprowadzają mnie celebracji z okazji przyjazdu figury – te wszystkie kwiaty, pochody, tańce ludowe, chleb z solą. Gdy tymczasem powinno być tak:
    -O, jesteś? masz tu kawę, paluszki i opowiadaj, co zrobiłeś i co masz zamiar zrobić, by zasłuzyć na swoją pensję.
    musze lecieć, obowiązki
    pzdr

  80. myślę Panie Danielu, że nie wszystko jest na sprzedaż, a tu jest widoczny swoisty rodzaj ekshibicjonizmu. Ponieważ jednak poglądy się zmieniają, może się kiedyś zdarzyć że pania Maria rzuci palenie i zacznie ścigać palaczy w parkach i gdziekolwiek. A w tej drugiej kwestii niektórzy naukowcy nie wykluczają, że nawet mężczyzna może zajść w ciążę – dlatego byłby niezły numer gdyby pani Marii przydarzyła się wpadka kalendarzowa i nagle zachciało jej się donosić.

  81. To jest dyskusja z piekła rodem ? Zbiorowe odwleczone samobójstwo ? Mieszczuchy dyskutują , podważając sens własnego życia i pojawienia się ich na tym świecie ?
    Pani Środa i Czubaszek mają własne problemy ,Bóg z nimi. To są dwie siostry zakonne z Zakonu Libertynek od Ojca Palikota.

  82. Jest nie do pomyslenia zeby w cywilizowanym kraju brzuchaci ksieza
    w czarnych kieckach decydowali o tym czy kobieta ma rodzic czy nie.
    Ale dzisiejsza Polska to kraj dewotow i kretynskich praw a zakaz aborcji
    ma dla kosciola znaczenie prestizowe,pokazuje ono kto tak naprawde
    w Polsce rzadzi a prawo jednostki do wlasnych mysli przekonan
    i tolerancii jest tempione jak w epoce sredniowiecza.
    PRL – pod tym wzgledem byl ustrojem jak najbardziej cywilizowanym .

  83. Celem przedluzenia miesiaca styczen…..

    Prymas polski August Hlond pisal w1936 roku, ze problem zydowski istnieje i bedzie istniec, dopoki zydzi beda zydami. W czasie okupacji Stronnictwo Narodowe nie zmienilo stosunku do Zydow. W czasie likwidacji warszawskiego getta Zofia Kossak-Szczucka pisala w swojej odezwie ; uczucia nasze wzgledem Zydow nie ulegly zmianie. Nie przestajemy ich uwazac za polityczych, gospodarczych i ideowych wrogow Polski.. Prasa ONR-owska pisala o Zydach w gettach; dzis Zydzi sa slabi i bez wplywow, ale w wolnej Polsce zechca od razu zwalic mury getta, odebrac swoje fabryki, sklepy i domy… Nie mozemy do tego dopuscic. Pogromy nie skonczyly sie z chwila wejscia Niemcow do Polski (Wielkanoc 1940 w Warszawie), lipiec w Jedwabnem (polecam tu lekture T. Szaroty, “U progu Zaglady“. Niechlubnie zaznaczyli swoja dzialanosc funkcjonariusze polskiego panstwa podziemnego zatrudnieni na pocztach, ktorzy nie ostrzegali Zydow-Polakow przed donosami sasiadow etc.. Szmalcownikami zaczeto sie interesowac dopiero wiosna 1943 roku. Zydzi pozostawali dla przywodcow Podziemnego Panstwa Polskiego elementem obcym. Prowadzilo to do tego, ze ukrywajacy sie Zydzi po „aryjskiej“ stronie bardziej obawiali sie Polakow niz Niemcow. Bylo to spowodowane tym, ze Polacy znacznie lepiej „rozpoznawali“ Zyda i czesto oraz chetnie z tej umiejetnosci korzystali. Polecam lekture wspomnianej wyzej Barbary Engelkind, „Zaglada i pamiec“ Obraz polskiego szmalcownika ginie lub nie pojawia sie u polskich swiadkow zaglady, czesto jest natomiast obecny we wspomnieniach zydowskich. Ciekawe jest spostrzezenie H. Grynberga;

    … w Polsce nie ten jest Polakiem, kto sie uwaza za Polaka, tylko ten kogo uwaza sie za Polaka. Tak samo jak Zydem jest nie ten, kto sie uwaza za Zyda, lecz ten, kogo uwaza sie za Zyda.

    Bycie jednym i drugim jest wykluczone. Bycie Polakiem i katolikiem natomiast powszechne? Obecni kontynuatorzy mysli narodowej nie maja nic nowego do powiedzenia. Dlatego wazne sa wpisy i ich tenor w blogosferze. Obecni tu patrioci bezwiednie lub celowo prowokuja i wywoluja ducha czasow, wydawaloby sie zaprzeszlych. Warto zauwazyc, ze obecna struktura narodowosciowa Polski powinna zaprzeczac tezom stawianym przez antysemitow. Klisze antysemickie w rodzaju „Judeopolonii“ czy „zazydzenia“ oraz Polski ciagle sa obecne w obiegu spoleczno-politycznym. Do tego dochodzi rzekomy antypolonizm. Zydowstwo, masoneria i lewicowcy sa naszymi upiorami i wrogami. Poszukiwanie i widzenie wroga pomaga rzekomo w samoidentyfikacji. Spotykamy sie z tym zjawiskiem czesto w blogosferze. Myslenie duktem Dmowskiego i Piaseckiego jest ciagle aktualne. Ociera sie to o psychopatologie naszego zycia codziennego.Wedlug sondazy Demoskopu z 1994 ca 40% odpowiadajacych deklaruje postawy antysemickie, wyraza niechec do Zydow i strach przed Zydami. W naszej nieswiadomosci istnieje ciagle obraz Zyda-wroga. Tejkowski (dzisiaj na szczescie troche zapomniany) pisze w tym samym roku; Zydzi i Niemcy sa zawsze przeciw Polsce oraz Slowianszczyznie., niezaleznie od tego czy walcza ze soba czy sa w sojuszu.. Warto zastanowic sie nad partia Narodowe Odrodzenie Polski oraz publicystami Szczerbca, ktorzy ciagle lekaja sie Judeopolonii. Pisza, ze Polska opanowana jest przez wplywy semickie. Podobnie pisal Jeznach ze Stronnictwa Narodowego na poczatku lat dzewiedziesiatych.

    Przy “awanturze” o klasztor siostr Karmelitanek na terenie bylego obozu w Oswiecimiu prymas Polski kard. Glemp powiedzial na Jasnej Gorze … m.i. obok Zyda-karczmarza, ktory rozpijal chlopow, obok Zydow-szerzycieli komunizmu, byli posrod Izraelitow ludzie, ktorzy dali Polsce i talent i zycie… Sa to najbardziej rozpowszechnione stereotypy antysemickie, ktorch slady widzimy w prasie i literaturze juz w XIX wieku. Obecnie przekonanie, ze Zydzi wykoncypowali komunizm, a pozniej stanowili trzon najbardziej represyjnych organizacji politycznych jak NKWD i UB wykracza poza zasiegi srodowisk antysemickich i jest czescia naszej pamieci narodowej. Glemp mowi dalej; …wasza (Zydow) potega sa srodki spolecznego przekazu, bedace w wielu krajach do waszej dyspozycji. Glemp sprowadza przy tym widza i czytelnika do roli bezmyslnego konsumenta, obrazajac przy tym nie tylko Zydow, lecz cale europejskie nacje. Podobne “myslenie” pojawia sie czesto w blogosferze niezaleznie od tego czy mowimy o Zydach. Kod ONI funkcjonuje bez zaklocen. Glemp nawolywal do odrozniania Oswiecimia, gdzie gineli Polacy i inne narody od Brzezinki, gdzie gineli przewaznie Zydzi. Glemp mowi rowniez, ze gdyby nie bylo antypolonizmu, to nie byloby antysemityzmu.

  84. Dziwi mnie brak odczuwania bolu po lekturze Axioma, Mareka oraz Lizakowych Ludzi lacznie ze Swiatowidem…Zdaje sobie jednak sprawe, ze wlasna przeszlosc moze byc bolesna.

    ET

  85. vertigo13
    1 lutego o godz. 22:24
    Oczywiscie, na zaadoptowanie psa ze shroniska potrzebne bedzie pozwolenie. Inspektorzy ze schroniska sprawdza czy adoptujacy ma zadawalajace warunki dla psa. I slusznie.

    Smutnym faktem jednak jest ze w Polsce wiekszosc rodzin/ludzi nie posiada warunkow na wychowanie dziecka. Sa za bedni, pozbawieni pracy i zrodel dochodow. I nie maja nadzieii. Zycie w Polsce stalo sie hazardem. Nikt nie jest pewien jutra, ani obywatel ani pracodawca.

    Dlaczego wiec inspektorowie Tuska nie udzielaja pozwolen na dzieci? Przeciez to jawna degradacja ludzkosci. Czy pies ma wieksze prawa od czlowieka? Tak na to wyglada. Pies oczywiscie zasluguje na minimalne warunki egzystencji ale czlowiek jeszcze bardziej.

    Bieda jest glowna przyczyna malejacej ilosci urodzin w Polsce. To wynik transfromacji ostatnich 22 lat. Celem tumanskich nie-rzadow stalo sie stwarzanie warunkow dogodnych dla obcych korporacji i obcych rzadow a potrzby obywatela sie nie licza. Dlatego mala liczby urodzin i emigracja spowoduja kryzys demograficzny co skonczy sie katastrofa narodowa.

    Dlatego debata nad aborcja powinna byc rozszerzona i rowniez objac tematy; czy rodzice maja warunki na wychowanie dziecka? Czy w kraju istnieja warunki ekonomiczne pozwalajace rodzinom na posiadanie dzieci?
    Takich warunkow juz dawno nie ma. To wynik tumanskich nie-rzadow ostatnich 22 lat, wybierania mniejszego zla, politykow bez kwalifikacji, braku rozliczenia za wyrzadzone szkody, braku elementarnej demokracji.
    Polska na drodze do samozniszczenia.

  86. Piewców ciąży i macierzyństwa i dzieci naprawdę nie brakuje, sama do nich należę, a brak właśnie takich opinii Środy i Czubaszek, bo są antykatolickie i w ogóle nie na fali ogólnej szczęśliwości. Mi się też moje ciało przestało po ciąży podobać, zrobiło się miękkie, mało jędrne, ale co zrobić. Kocham córkę ponad życie i nie zmieniłabym tego za nic na świecie, w sensie nie chciałabym swojej wolności i pięknego ciała i nie chciałabym żeby Jej nie było. Ale muszą być takie kobiety, którym ja również współczuję, żeby na świecie było normalnie. Bo nie każdy musi chcieć to co ja i nie każdy musi kochać gromadkę dzieci i chyba lepiej dziecka nie mieć, niż go nie kochać, niż siebie nie lubić i niż je porzucić. Nurt jest taki, że dzieci się kocha, że macierzyństwo to szczęście i ja się z tym zgadzam. Tylko jak patrzę na koleżanki ze szkoły publicznej mojej córki, to sobie myślę, że ta wieczna szczęśliwość obowiązuje niekoniecznie w każdym domu niestety. Brawo dla Pani Czubaszek za odwagę.

  87. Wszystko ładnie, pięknie, tylko kto ma urodzić te dzieci, my faceci, bardzo chętnie, tylko natura ustawiła to nico inaczej.

  88. Q, 22.06. Można by jeszcze dodać Smoleńsk, in vitro i stan wojenny, i mamy komplet.

  89. Szanujmy postawy i poglądy innych. Problemem jest prezentowanie tych poglądów. Według mnie tak jest właśnie w przypadku pań Czubaszek i Środy. Obie przeszarżowały, bo uznały, że ich pogląd jest bezdyskusyjny. Ja tak nie uważam. Jako ojciec czwórki dorosłych już dzieci nikogo nie będę przekonywał, że nasze (żony i moje) decyzję w sprawie macierzyństwa i ojcostwa są jedynymi do naśladowania. Zdaje się, że zmarła wczoraj p. Wisława Szymborska dzieci nie miała, a przecież to w niczym nie umniejsza jej wielkości. Jednak – o ile mi wiadomo – wielka poetka tej swojej intymnej sprawy bezdzietności nigdy na forum publiczny nie wynosiła. Pozdrawiam

  90. Panie Redaktorze,
    bodaj pierwszy raz zgadzam się z Bobolą (02. lutego o godz. 03.09).
    Istotnie: „Z logicznego punktu widzenia nie ma powodu aby zabraniać likwidacji nienarodzonego dziecka. Polska jest przeludniona i dla wchodzących w życie roczników nie ma zatrudnienia”.
    Idąc tropem Bobolowego myślenia, jeśli zygotę nazwać dzieckiem, to męskie nasienie jest jego połową!
    Wracam tu do pomysłu ustawy antymasturbacyjnej, bo dzięki niej da się uchronić miliony połówek dzieci przed okrutną śmiercią.

    Twój wpis, Jakobsky, z 02. lutego o godz. 02.23 uważam za niesmaczny i nieprzemyślany.
    Bo jak ty zareagujesz na propozycję poprowadzenia, w trakcie odwiedzin ojczyzny, policji antyaborcyjnej (wcale nie ewentualnej, bo ona istnieje naprawdę!)?
    Wpisujesz się w odchodzący, mam nadzieję, schemat samczego myślenia o kobiecie.
    Kilka lat temu ksiądz M., częsty ekspert TV dyskusji o aborcji, w chwili braku stosownego argumentu, rzucił w kierunku Kazimiery S. pytanie: A ile aborcji Pani zrobiła?
    Ta w odpowiedzi spytała księdza: a ile razy ksiądz się onanizował?

    Takim schematem posługuje się, świadomie czy nie, Wojciech K.B. o godz. 07.48:
    „To jest dyskusja z piekła rodem ? Zbiorowe odwleczone samobójstwo ? Mieszczuchy dyskutują , podważając sens własnego życia i pojawienia się ich na tym świecie ?”

    Chyba nie traktujesz, Wojciechu K.B., masturbacji, jak zwykłego splunięcia?
    Zwłaszcza, że męskie nasienie, to nie ślina.
    Czy nie powinieneś uznać onanizmu za „zbiorowe odwleczone samobójstwo”?
    Przecież jakość i ilość nasienia onanisty recydywisty jest dużo gorsza.
    Widzę w tobie drugiego (pierwszym jestem ja) faceta przekonanego o potrzebie ustawy antymasturbacyjnej!

  91. Jocobssky, chetnie, jesli ktos mi zlozy taka propozycje. Moge nawet zotac ministrem wprowadzajacym w zycie taka ustawe. Mysle, ze moglabym liczyc na przychylnosc Kosciola.
    Bedzieta musialy, chlopaki, schodzic do podziemia, hehe….. :lol:

  92. W Krakowie zmarła nam poetka. Tu często umierają nam poeci. Ona była szczególna. Żadna miernota nie będzie się jej czepiać, że kiedyś pisała o Stalinie lub należała do partii. Było w tej partii wielu dzielnych i mądrych ludzi. Miałem dobre towarzystwo.
    Narody małe rozumieją mało
    Otacza nas tępota coraz szerszym kręgiem.
    Naganne obyczaje. Zacofane prawa.
    Nieskuteczni bogowie, Tytusie Wiliuszu.(…)
    Godne ubolewania są małe narody.
    Ich lekkomyślność wymaga nadzoru.
    Za każdą nową rzeką, Aulusie Juniuszu.

  93. Bardzo cenię sobie humor Marii Czubaszek i to by było na tyle. Jej poglądy na poważne sprawy to kwestia wolności słowa; ale dlaczego brać je na serio? Jej apoteoza aborcji to typowa dla schyłku życia manifestacja niepewności u osoby inteligentnej, wysoce egocentrycznej, szukającej publicznego potwierdzenia słuszności własnych, prywatnych i intymnych decyzji. Marysiu, twórz dalej satyrę, na tym polu jesteś znakomita! Ale nie szukaj usprawiedliwień dla własnej lekkomyślności wśród odbiorców TV – rozgrzeszenia musisz sobie udzielić sama i na własną odpowiedzialność. Porozmawiaj z psychologiem.

  94. No, nie, Drogi Gospodrzu, troche sie Pan wykreca z tego co powiedzial przedtem. A powiedzial Pan:”W pełni szanuję decyzje i wybór Marii Czubaszek, ale nie podoba mi się, że Magdalena Środa całkowicie, bez zastrzeżeń, popiera taką postawę.” A nieco dalej powiada Pan, ze Magdalena Sroda nie opowiedziala sie za – i tu Panskie podkreslenie – ZYCIEM.
    Magdalena Sroda odkad zaczelam ja czytac przd laty wypowiada sie wylacznie za ZYCIEM, za zyciem kobiet, takim jakie je sobie wybora. Za zyciem mniejszosci seksualnych, wedle tego jak chca zyc. Przyjmuje Pan, Panie Redaktorze, jezyk jakim mowia ci, ktorzy siebie nazywaja „pro-lifersami”, tak jakby ci wszyscy, ktorzy nie zgadzaja sie z ich ideologia byli zyciu przeciwni. Tak jednak nie jest. Przecwni oni sa narzucaniu ideologii „pro-lifersow” , wprpwqdzanie jej w prawo, wsadzaniu swego dlugiego nosa tam, gdzie nie powinni.
    Nie moze Pan zatem deklarowac szacunku dla postawy Marii Czubaszek a jednoczesnie zarzucac Profesor Srodzie, ze nie potepila i nie wskazala jej sciezki prawdy.
    A tych sxiezek jest wiele.
    Ach, co tam tlumaczyc. Jest Pan inteligntnym facetem i juz z pewnoscia wie, ze troche pobladzil i sie zagalopowal. Najlepiej w tym momencie wycofac sie ze swoich slow i powiedziec; szanuje wybor Pani Czubaszek, szanuje, ze chciala powiedziec o tym nie owijajac w bawelne i sznuje takze to, ze Profesor Sroda, choc sama jest matka (chyba?) staje po stronie odwaznych. Ta odwaga jest zreszta w Polsce opozniona o jakies 40 lat. Na Zavodzie mamy juz te rozmowy dawno przerobione, prawa zmienione, nikt nikomu nie musi w sumie tlmaczyc, ze sciezki do babskiego szczescia moga byc rozne – z mezem, bez meza, z dzieciem, bez dziecka, z inna kobieta lub w pelnym celibacie. I tak tez bedzie z czasem w Polsce. Byle szybciej.
    Pozdrawiam.

  95. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Co mnie ostatnio zadziwia-rozbawia, to absolutny brak w tzw. mediach zachodnich „info-atmosfery” wokol ACTA w Polsce (?)

    Post Christum.
    Cisza jak makiem zasial, inaczej mowiac strefa zadzumionych.

  96. Panie Danielu, widzę po odpowiedzi pani Szwarcman, że argumenty internautów jakoś Pana nie przekonały. Zapraszam więc do bliskiego Pana sercu Berlina, do dzielnicy Prenzlauer Berg, gdzie naprawdę jest tak, że WSZYSCY mają dzieci, i to przeważnie po kilkoro. A że są to ludzie dobrze sytuowani, dojrzali i odpowiedzialni i swoim dzieciom chcą zapewnić „wszystko i w jak najlepszym gatunku”, zmienili tę miłą dzielnicę w jakiś totalitarny horror pieluch i smoczków. Krzywo się patrzy na właścicieli psów (bo gryzą), zamyka się po kolei kluby (bo hałasują i dzieciom spać nie dają), wszędzie są sklepy z idiotycznymi, horrendalnie drogimi gadżetami dla maluchów, kursy jogi dla noworodków i tym podobne. Po chodnikach trzeba kluczyć między drogimi wózkami a rozpędzonymi dzieciakami na rowerkach biegowych. Tam już nie da się normalnie żyć. Wyprowadziłam się stamtąd właśnie po urodzeniu dziecka, bo czułam, że się duszę. Kiedy jakiś właściciel kawiarni jedną z sal w swojej knajpie przeznaczył tylko dla dorosłych, chcących w spokoju poczytać gazetę, bez płaczących i pełzających niemowląt, zaraz podniósł się raban, że dyskryminuje dzieci.
    Tak wygląda rodzicielstwo w XXI wieku, dzieci stają się pretekstem do nieskrępowanej realizacji własnego egoizmu. Dlatego cieszę się, że jednak nie wszyscy się rozmnażają. I lepiej niech tak zostanie. I jak powszechnie w dobrym tonie jest zachwycanie się swoim potomstwem (choćby nieustanne celebrowanie ciąż i porodów celebrytek w kolorowej prasie), tak niech normalnym będzie wyrażanie satysfakcji z tej innej sytuacji życiowej: nie mam dzieci i dobrze mi z tym.

  97. Gospodarz pieknie w ostatnich zdaniach podsumował tragizm(?) dylematu aborcyjnego. Niestety ten poważny problem etyczny został potwornie strywializowany. Przez wszystkie strony sporu. Przez liberałów gospodarczych sprowadzających prokreację do kwesti gospodarczych – czyli dostraczania ,,mięsa” rynkowi – konsmentów,płatników itd…Stronę konserwatywną, która uczyniła z tego symbol swojego oporu przed ,,nowym” jak i sposób na ,,konserwatywno-religijnego” uwiarygadnianie się. No i feministki, które z aborcji uczyniły sztandar swojej walki o wyzwolenie kobiet. Gdzieś tam w tym tyglu gine człowiek ze swoim dramatem. Feministki toczą wściekłą walkę o prawo do usunięcia dziecka z nieadekwatnie większym zaangażowaniem niż o prawo do godnego macierzyństwa. A tu jest gigantyczne pole do popisu – by na matke po powrocie z macierzyńskiego nie czekało zwolnienie(co jest dosyc powszechną praktyką stosowaną przez PRYWATNYCH pracodawców), o niższy VAT na artykuły dla dzieci, o niższe ceny leków. Strona katolicka podobnie – wyrazem ich ,,prorodzinności” jest walka z aborcją i antykoncepcją. Ww. kwestie – godnego macierzyństwa ich zupełnie nie obchodzą. Zainteresowanie dzieckiem po urodzeniu strony katolicko-kościelnej ogranicza się do zapisania go do Kościoła no i przestrzeganiu nakazanych rytuałów. Co dziecko będzie jeść to już nie wchodzi w zakres ich ,,polityki prorodzinnej”. Ważne ,że ZADEMONSTROWALI swoją chrześcijańskość. Myślę, że w Polsce mamy problem z ,,systemowym brakiem empatii”. Ani feministki ani katoliccy integryści nie są w stanie wczuć się co czuje (czułaby) druga strona pod ,,ideologiczną okupacją” drugiej strony. Tu przykład: znajoma żony, osoba bardzo religijna zadeklarowała pełne poparcie dla pisowskiego zaostrznia ustawy antyaborcyjnej jak i gotowość do urodzenia i wychowania dziecka uszkodzonego genetycznie. Na argumenty, że to nieludzkie zmuszac dwoje ludzi do wychowywania takiego dziecka odparła ,ze to DOBRO i tak byc powinno. Na argument, jakby się poczuła pod okupacją swoich przeciwników, gdyby system prawny w Polsce obligatoryjnie kazał jej takie dziecko usuwać odparła, że to straszne, niemożliwe by taki system zaistniał bo jest on sprzeczny z DOBREM. A przecież pojęcie DOBRA jest pojęciem subiektywnym. Dopiero uciszył ją argument, że naziści byli zwolennikami eugeniki dla DOBRA swojego narodu i tylko technika nie stanęła na wysokości ich potrzeb. Jakby się wtedy poczuła? Nie odpowiedziała. Jak wiedać zapiekłośc sporu wynika z ideologii i niewiedzy.
    Odrębną kwestią jest postawa Kościoła. Jako, że w praktyce życia codziennego sprzeniewierzył się on głoszonym poglądom więc z aborcji i szerzej etyki seksualnej uczynił swoje okopy św. Trójcy gdzie daje wyraz swojej ,,wierności” ideałom chrześcijaństwa

  98. Witam,

    gwoli ścisłości Pani Środa ma dzieci, także nie ominął ją cud macierzyństwa. Jej artykuł w GW to kolejna obrona prawa każdego (nie tylko kobiet) do decydowaniu o samym sobie i wolności poglądów. Nikomu nie powinniśmy odmawiać prawa do ich wygłaszania, jak bardzo nam by się nie podobały. Ale oczywiście każdy pogląd może zostać poddany krytyce. Także pozwolę sobie skrytykować Pana za ten wpis. Żyjemy w propagandzie „życia nienarodzonego”, „ciąży jako najpiękniejszego okresu w życiu kobiety” itd. Kobieta, która nie chce mieć dzieci, słyszy od otoczenia „Przejdzie ci” „To jakieś fanaberie” „Będziesz miała dla kogo żyć” itp. I każdy powtarza jak mantrę macierzyństwo to cud. Pana felieton jest kolejną tego typu oklepaną formułą „nie wiecie co tracicie”. Trochę mnie Pan zawiódł. Ale i tak pozdrawiam.

  99. ET
    2 lutego o godz. 9:00
    Nie pasozytuj na Holocauscie, Nie wzbudzaj obrzydzenia, ofiary na to nie zasluzyly. Skontaktuj sie z profesorem A. Sutton i razem napiszcie rozprawe profesorska. Byc moze zasluzysz sie dla histori i cywilizacji. Jeszcze raz link dla ciebie http://thehiddenevil.com/nazis.asp

  100. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Alice
    2 lutego o godz. 10:37 pisze:

    „Panie Danielu, widzę po odpowiedzi pani Szwarcman, że argumenty internautów jakoś Pana nie przekonały. Zapraszam więc do bliskiego Pana sercu Berlina, do dzielnicy Prenzlauer Berg, gdzie naprawdę jest tak, że WSZYSCY mają dzieci, i to przeważnie po kilkoro. A że są to ludzie dobrze sytuowani, dojrzali i odpowiedzialni i swoim dzieciom chcą zapewnić „wszystko i w jak najlepszym gatunku”, zmienili tę miłą dzielnicę w jakiś totalitarny horror pieluch i smoczków.”

    Domyslan sie co chcesz powiedziec, ze kryzys finansowy wywołał „Niemca z lasu”.
    http://www.stosunki.pl/?q=content/nowa-berli%C5%84sko-paryska-unia

  101. Zdecydowanie wszystkim zbolalym z powodu braku dzieci chlopom lacznie z Gospodarzem proponuje probe operacji zmiany plci i zajscie jak najszybciej w ciaze (nie wiem czy to mozliwe ale warto sprobowac jezeli tak sie bardzo chce).

    Z innej beczki:
    ogladalem Rostowskiego w BBC w „Hard Talk” – z lekka bufonowaty (ale w tym wypadku pozytywnie) Rostowski wedlug mnie wypadl swietnie.
    Sakur normalnie swoich gosci zagania w kozi rog a tym razem Rostowski ze swietna angielszczyzna i pewna wyniosla wyzszoscia (ostatecznie minister calkiem sporego kraju) i elegancja zrobil Polsce doskonala reklame.

    Az sam uwierzylem, ze w Polsce jest az tak dobrze i ze nikt w Europie sie z nami nie rowna…
    Akurat w takim wypadku przy dziesiatkach milionow ludzi ogladajacych na calym swiecie BBC – TAK NALEZY!

  102. Zgadzam się Panem Redaktorem i z jednym z komentatorów, Lewym. Radość z przyjścia na świat dziecka i konsekwencji tego, mogą docenić tylko ci, którzy tego doświadczyli. Ból i inne problemy, które są związane z ciążą, są nieodłączna częścią tego aktu. Kobiety, które nie zdecydowały się na posiadanie dzieci pozbawiają się doznań, których nic nie zastąpi, ale powinny mieć do tego prawo. Chciałbym też poruszyć inny aspekt tej sprawy. Wiele kobiet zwleka z decyzją urodzenia dziecka lub nawet z tego świadomie rezygnuje twierdząc, że ciążą i przerwa w pracy przeszkodzi im w karierze zawodowej. Znam panią, która właśnie dlatego długo nie decydowała się na dziecko i urodziła dopiero w okolicach 50-tki. Radość z przyjścia na świat dziecka była tak duża, że stwierdziła samokrytycznie, że była głupia. Żaden z osiągniętych sukcesów zawodowych nie da się porównać z radością z macierzyństwa.

  103. W wieku podeszłym,zgubiwszy po drodze wiekszośc neuronów,nawiedza ochota by zostac moralistą.Trochę by stłumic wspomnienia świństewek własnych (tych z koszmarów sennych) a trochę by przekazac światu co myślimy ,jak nam się wydaje,że myślimy.
    Passentowi,znudziło się ogłaszanie kolejnych poważnych ostrzeżeń o powrocie JK i IV RP (przepowiadałem to) i wpadł w szpony moralizowania.Z dużą przesadą i nieostrożnie wchodząc między dwie panie zantagonizowane poglądami na sprawy wyłącznie kobiece.Mag ma rację ,że powinien się odp.. .Ja dodam (z praktyki własnej)
    ,że także usiąśc spokojnie ,policzyc do 1000 zatanawiając się przy tym,czy napad moralizatorski to tylko chwilowa przypadłośc czy należy zmienic lekarstwa.

  104. W swoim czasie bylam w trakcie jakiejś pracy wymagajacej codziennego wielogodzinnego przesiadywania w BUW-ie. Chciał traf, ze w tym samym czasie przebywała tam dzien w dzień pani z protezą nogi. Proteza była swietna, choc nieco skrzypiała, pani poruszała sie w niej jak baletnica. Bylo tylko jedno „ale”. Pani nosila krotka sukienke. Nie spodnie, nie spodnicę midi, ale własnie bardzo krótka, zeby wszyscy mogli ogladac jej „noge” zlozona z metalowych rurek i zawiasów. Dzis podobne wrazenie zrobiły na mnie wynurzenia pani Czubaszek. Wolno jej nie lubic dzieci (ja tez ich nie lubie z wyjatkiem moich własnych), ale opowiadanie publiczne o swoim psychicznym i emocjonalnym kalectwie jest równie przykre dla otoczenia, jak eksponowanie protezy przez czytelniczkę w BUW-ie.

  105. Brawo za artykul, calkowicie podzielam Pana zdanie!

  106. axiom1
    1 lutego o godz. 17:38
    ET, gyby nie historia na czym ty bys pasozytowal? Na kogo bys podzegal? Na kogo bys szczul?
    „… widzimy jasno, ze hitleryzm mial i ma powody do zdecydowanego wystapienia przeciwko zydom. Nie pochwalajac jego barbarzynskich metod, uznajemy cel jego walki za sluszny…( ).”

    Jak w XXI wieku cigle jeszcze ET nie wie ?? Amerykanscy zydzi z Wall Street finansowali, uzbrajali i pomogli Hitlerowi dojsc do wladzy aby rozprawil sie z europejskimi zydami. W wyniku czego zginely rowniez miliony innych narodowosci i wyznan.

    Mój komentarz

    Linki do bełkotliwych publikacji, totalnie rasistowskie, pseudohistoryczne, spiskowe tezy tysiące razy przerabiane na różnych forach o specjalności „antysemityzm i ksenofobia”. Rockefeller, Ford, Bush, Dulles, Hitler, IG Farben, gaz – ileż można.

    Czy ciemnota ma nas zatopić?

    Pzdr, TJ

  107. Kartka z podróży
    1 lutego o godz. 15:20
    Dziękuję kartko za link. Wszyscy przegapiliście najważniejsze zdanie:
    „Państwo polskie nie pomaga w wychowaniu dzieci, nie powinno więc podejmować za kobietę decyzji w kwestii ich posiadania.
    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75968,11065291,Prawda_Marii_Czubaszek_a_sprawa_polska.html#ixzz1lDmUI6bE
    pan Passent przesadza. Artykuł ma zupełnie inny wydźwięk. Może patrze na niego przez pryzmat samotnej matki z dwójką dzieci, ale wielokroć żałowałam że nie dokonałam aborcji. Dzisiaj miotają mną uczucia sprzeczne. Urokami macierzyństwa możesz się cieszyć z pełnym żołądkiem i dachem nad głową a przede wszystkim mając zapewnione bezpieczeństwo. To na kobiecie ciąży odpowiedzialność, ponosi koszty i oddaje z 20 lat życia. A panowie potrafią ruszyć ramionami i iść dalej. Dla dziecka potrzebny odpowiedzialny ojciec i dopóki będzie przyzwolenie społeczne na pozostawianie dzieci przez ojców dopóty nie potępiajcie aborcji. W większości wypadków nie ma innego wyjścia.

  108. Pisze Pan: „…zabrakło odrobiny empatii dla drugiej strony, która uważa, że największym szczęściem jest dziecko”. Owszem, Sroda nie pochyla sie nad ta druga strona, ale- czy mozemy mowic o jakiejkolwiek empatii przeciwnikow regulacji urodzin w stosunku do jej zwolennikow? Przeciez owo drakonskie, jak sam Pan pisze, prawo, jest najczystsza opresja- jak tu myslec o kierowaniu sie empatia? Dlaczego mialaby Sroda wykazywac tu cnoty, jakich nie posiada strona przeciwna? Mnie najbardziej w jej wypowiedzi spodobaly sie zdania o niewtracaniu sie panstwa do rodzicielstwa, skoro go (w sensie finansowo-fiskalnym, etc) nie ulatwia. Oraz fakt, ze najglosniej o etycznych stronach rodzicielstwa czy aborcji wypowiadaja sie osoby zupelnie od tych spraw oddalone. Czy ow ksiadz, organizujacy nagonke na poszukujaca legalnej w jej przypadku aborcji nastolatke wykazywal empatie wobec tej dziewczyny i jej bliskich?

  109. Różnie można na to patrzeć.Przede wszystkim, jest to kwestia moralna.Ja kiedyś uważałem aborcję za zasadną.Ale pewnego dnia zobaczyłem film w telewizji o „przemyśle” aborcyjnym w Indiach.A już gdy pokazano płody w reklamówkach na śmietniku,to pomyślałem,że to zwykła zbrodnia.Jeśli człowiek się pojawi,to musi być i tyle.Budowanie jakiegoś zaplecza politycznego w tym kontekście jest straszne.A przyznawanie się…no cóż…Jakub

  110. do Lewy:
    Prof. Środa ma córkę, więc wie z czym wiąże się ciąża, poród i wychowanie dziecka. Rozumie, że większą tragedią dla kobiety jest powołanie na świat niechcianego dziecka niż usunięcie ciąży kiedy jeszcze jest to możliwe. Są kobiety, które po prostu nie chcą mieć dzieci, tak samo jak są w świecie zwierząt samice, które tak po prostu porzucają swoje młode.

  111. Jeżeli ktoś tu się wykazuje brakiem empatii, to nie Maria Czubaszek, tylko – co stwierdzam z przykrością – pan Passent. To on, a nie pani Czubaszek, odmawia ludziom prawa do potrzeb, przekonań i gustów odmiennych od własnych. To on traktuje drugą stronę sporu jak niedorozwinięte bachory, które „nie wiedzą, co tracą” (czytaj: nie wiedzą, co dla nich dobre), w związku z czym należy ich resocjalizować i nawrócić na jedynie słuszny światopogląd. Dla ich dobra, rzecz jasna. A jak się nie dadzą, to im pogardliwie i protekcjonalnie „współczuć”. To, że pan Passent najpierw dziecka nie chciał, a potem zmienił zdanie, naprawdę nie oznacza, że wszyscy tak mają (zwłaszcza kobiety, dla których ciąża i poród to nie „nastrój nadziei i radości”, tylko potworne obciążenie organizmu, które może doprowadzić do trwałego pogorszenia stanu zdrowia, a w skrajnych przypadkach do kalectwa; i absolutnie nie jest to efekt „obrzydzania” ciąży przez feministki). Warto też uświadomić sobie (i panu Passentowi), że coraz częstsza w Polsce niechęć do rozrodu bynajmniej nie wynika z poglądów pani Czubaszek, pani Środy czy czyichkolwiek. Jeżeli pan Passent chce poznać jej źródła, to niech zasięgnie wiadomości o płacach i stopie bezrobocia w Polsce, cenach mieszkań, cenach leków, pieluch i odzieży dla dzieci, dostępności opieki lekarskiej i traktowaniu rodzących przez personel szpitali. Może się zdziwić, bo powszechne doświadczenia w tym względzie dość mocno różnią się od wspomnień autora, tak jak jego możliwości finansowe, kontakty i pozycja społeczna – rzeczy niezwykle ułatwiające życie – różnią się od możliwości i pozycji ludzi, których chce na siłę uszczęśliwiać (nie ponosząc przy tym żadnych konsekwencji tegoż).

  112. Jeżeli kogoś interesują moje poglądy na ten temat – zapraszam do siebie
    http://torlin.wordpress.com/2008/01/24/uniesmy-sztandary/
    ————————–
    Brawo Panie Redaktorze! To jest idea człowieka samolubnego, pławiącego się w indywidualizmie, widzącego tylko swój koniec nosa, hedonizm umieszczony na tronie. Dla mnie to jest amoralizm (dla ludzi nieznających tego słowa przypominam, że nie oznacza ono wyrazu „niemoralny”, tylko pogląd etyczny negujący jakiekolwiek normy i nakazy, bez objaśniania, co jest dobre, a co złe, ani nakłaniania do tego).

  113. birnbaum,

    oh boy… Trudno, żebym nie myślał po samczemu będąc u samych podstaw mego jestestwa samcem, bo tak wypadło na loterii prokreacyjnej. Gdyby inny brat-plemnik przeniknął w czeluście jajeczka, to być może rezultat byłby bardziej zadowalający dla Ciebie. Osobiście uważam za naturalne myśleć po samczemu o płci przeciwnej,to nawet bywa całkiem przyjemne (wypadkowa atrakcyjności awatara reprezentującego płeć przeciwną), zaś przeintelektualizowywanie spraw damsko – męskich prowadzi do niepotrzebnych frustracji (po obydwu stronach), o czym dobrze (choć nie najlepiej) świadczą filmy W. Allena. Tak więc jeśli samczość mego sposobu myślenia ma być zarzutem, to biorę ten zarzut z samczą dumą na klatę, zresztą wypiętą po samczemu.

    Teraz:

    Drogi Bojowniku o Słuszne Sprawy, Rycerzu Posępnego Oblicza !

    Jak się mówi A, to wypada zgodzić się na B. Skoro ma być ustawa anty- cokolwiek, to aby nie wyjść na durnia wprowadzającego ustawy bez zębów (czyli bez ustaleń wykonawczych), trzeba pomyśleć o tym jak realizować przepisy ustawy. Na ogół w ustawach anty- muszą znaleźć się sankcje za naruszanie zakazów wprowadzonych przez ustawę oraz organ (ach, ta nieznośna semantyka…) upoważniony do czuwania nad przestrzeganiem zakazów, a także nakładający sankcje. Ustawa antyaborcyjna jest łatwiejsza do wprowadzenia w życie z uwagi na konieczność udziału osób trzecich w usunięciu ciąży, co bez wątpienia upraszcza nadzór nad przestrzeganiem ustawy, skoro do aborcji jak do tanga – potrzeba dwojga, a dodatkowo ta druga strona ma obowiązki deontologiczne oraz inne restrykcje związane z wykonywaniem praktyki lekarskiej. Masturbacja jest z reguły wykonywana samodzielnie (piszę „z reguły”, bo zawsze samodzielnie, i dopiero te inne przypadki masturbacji upoważniają do wprowadzenia wątku smakowego do dyskusji – to tak na marginesie Twoich uwag), a więc intymność masturbacji niejako wymusza zaistnienie struktury (żeby nie nadużywać słowa „organ”) czuwającej nad przestrzeganiem zakazów z proponowanej przez Ciebie ustawy, czegoś w rodzaju policji antymasturbacyjnej. Moim zdaniem jest to logiczne B po Twoim A, ale teraz już nie wiem, skoro moja samcza logika powinna być na cenzurowanym.

    Pozostanę jednak przy swoim: tak dla policji antymasturbacyjnej, a ponieważ – jak się domyślam z kontekstu – restrykcjami ma być obłożona tylko i wyłącznie męska masturbacja (uff.. ciężko będzie przepchnąć ustawę o charakterze dyskryminacyjnym przez TK jeśli nacisk ma być na masturbację – może lepiej coś o ochronie nasienia nieużytego w procesie prokreacji, czy coś w tym stylu ?), tak więc trzeba koniecznie zadbać o taki dobór funkcjonariuszy, aby ustawa nie pozostała pustosłowiem, czego przecież żaden rodzic ustawy sobie nie życzy, prawda? Faceci raczej odpadają jako przyszli funkcjonariusze, a więc pozostaje płeć przeciwna. Moim zdaniem danie szansy zatrudnienia młodym jest w tym przypadku niewskazane (i tak pewnie skończyło by się na umowach śmieciowych), ale od pewnego przedziału wiekowego dostrzegam pewien potencjał w skutecznym zapobieganiu (a w sumie: w odstraszaniu od) masturbacji, co – jak rozumiem – ma być celem nadrzędnym proponowanej przrz Ciebie ustawy.

    Jaśniej nie potrafię.

    Pozdrawiam samczo- fallokratycznie ;)

  114. Krótko powiem – w sprawie wyłuszczonych przez Redaktora racji jestem bardziej za niż przeciwko.

    Pani Środa ma swoje poglądy w sprawie macierzyństwa i aborcji. Ich ostrość jest intencjonalna oraz są bardzo wyboiste, co przynosi rozgłos. Być może pani profesor uważa, że w Polsce tak trzeba, bo ten, kto nie jest skrajny, nie będzie zauważalny. Zwolenników tej zasady namnożyło się ostatnio w polityce.

    Twierdzenie, że księża nie mają cienia słuszności w swoich opiniach o aborcji (zostawiam na boku relacje moralność/prawo), albowiem jako celibatyści (?) nie wiedzą, czym to się je, uważam z wyjątkowo płytkie. To oznacza, że psychiatra ma być choć troszkę psychicznie chorym, a ginekolog ma posiadać żeńskie gonady, aby dawać rady w przedmiocie chorób kobiecych (przepraszam za wyostrzenie).

    Jeśli chodzi o macierzyństwo, to Natura wyposażając obie strony (męską i żeńską) w popęd nie miała wyboru, nie wszystkim się udaje, pozostało prawdopodobieństwo zajścia zamierzonego przez Naturę zdarzenia, czyli przyjścia na świat i przetrwania.

    I jak Redaktor pisze, społeczeństwo powinno dbać o to, by reprodukcyjność była na poziomie większym od jedności. Co nie może nakazywać by każda statystyczna dwójka (K+M) miała po równo.

    Jedna prawda jest fundamentalna – seks został stworzony dla rozrodu, jak przyroda długa i szeroka. Postępy cywilizacji pozwoliły zerwać tę więź i uczynić z jej składników oręż w ideologicznych bojach.

    Z drugiej strony każdy powinien mieć prawo do bycia sobą. I to jest tematem zajadłych sporów. Problem jest złożony i wieczny. Bo chociażby tzw. „urodzeni przestępcy” Są tacy. Czy też mogą sobie być?

    Pzdr, TJ

  115. Nie widziałem programu z paniami Środą i Czubaszek, doszły do mnie tylko echa w Szkle Kontaktowym (głosy widzów) i liczne komentarze na tym blogu. W zasadzie nie interesuje mnie problem aborcji i „prawa kobiety do własnego brzucha”. Wcale nie chciałem się wypowiadać w tym temacie, ale zmobilizował mnie komentarz „Q”.

    @Q
    1 lutego o godz. 22:06

    ***Dawno nie pisałem . Jakoś mnie to brzydzi . Wszyscy bowiem piszą !***

    Ja nie pisałem, ale nie dlatego, że się brzydzę faktem, że wszyscy piszą. Mają prawo nawet się wygłupiać, na tym polega wolność słowa! Po prostu nie mam moralnego prawa potępiać lub pochwalić opinie wyrażone przez te panie. Spotkałem w życiu różne postawy wobec problemu aborcji i antykoncepcji w bliskich mi środowiskach inteligenckich i nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć.
    Koleżanka, chemiczka z sąsiedniej szkoły, wielokrotnie „skrobała”, bo jej mąż nie uznawał antykoncepcji, a żyło im się dobrze i nie chcieli sobie popsuć standardu życiowego. Były to czasy, gdy nauczyciele zarabiali dobrze (to było!!!), czynsz był śmieszny (25 zł za dwupokojowe, nowiutkie mieszkanie), ceny żywności były zbliżone do dzisiejszych, a zarobki wyższe. Ja miałem 3 „gołe” etaty i ponad 5000 zł (kiełbasa myśliwska około 50 zł/kg). Możliwe, że to było lokalne eldorado z powodu braku nauczycieli (Wałbrzych), ale nie bieda spowodowała te aborcje tylko swoista wygoda. Myśmy nigdy nie rozważali takiego kroku, choć pierwsze dziecko nie było zaplanowane i żona mogła skończyć studia dopiero pracując. Początki były tragiczne. Nikomu nie życzę takiego startu w życie. Jakoś przebrnęliśmy przez początkowe trudności, po kilku latach już świadomie dążyliśmy – skutecznie – do powiększenia rodziny i nie żałujemy. Tyle radości dały nam córki, bo syn niestety umarł przy porodzie, że należymy do tej grupy rodziców, którzy mają prawo dziękować… i tu jestem w kropce… losowi, Bogu lub sobie (niepotrzebne skreślić!) za nie usuwanie pierwszego i planowanie dalszych dzieci? Nie wiem, jakbyśmy zareagowali, gdyby wtedy były już badania prenatalne. My musieliśmy czekać na poród i dokładne stwierdzenie, czy fizycznie wszystko wydaje się być w porządku w klasyfikacji medycznej (od 0 do 10), a potem oczekiwać co się dzieje z mózgiem. Mieliśmy szczęście, ale nie wiem co by było w przypadku stwierdzenia chorób genetycznych i innych pomyłek natury. Nigdy nie potępiałbym rodziców, rezygnujących z dziecka, które będzie „roślinką” i utrapieniem przez całe życie rodziców i z niewiadomym losem po ich zejściu. Znam takie przypadki z naszych obu rodzin, więc wiem o czym mówię. Pamiętam, jak młodszą córka się nieustannie śliniła i tylko leżała na brzuszku, martwiliśmy się, czy coś z nią nie jest tak, a ona kończy habilitację (i już się ślini tylko, gdy ma ku temu powód).
    Z dziećmi bywa różnie. Gdy są małe to są bardzo szczere i można się dużo dowiedzieć o sobie. Pamiętam, gdy wnuczka się obraziła za przerwanie zabawy pod wieczór i obrażona poszła na górę. Wraca po pewnym czasie i pytamy, co tam robiła. „Myślałam”! „A o czym myślałaś”? „Jak się was pozbyć”!
    Nie było nam bardzo miło, była pod naszą opieką, bo córka była na stażu zagranicznym. Dziś się już umie maskować i zachęca babcię po każdym posiłku: „Było pyszne, babciu”!
    Babci miło i gotuje dalej, tylko to co wnuczka lubi, a ja muszę się dostosować, jak członkowie kibucu, gdzie Ben Gurion spędzał urlopy – wszyscy musieli przejść na dietę bezglutenową, bo w kibucu jest sprawiedliwie – jeśli jedno dziecko ma odrę, to pozostałe muszą ją mieć również. Sądzę, że ospa-party w USA mają źródła semickie?

    PO tych osobistych zwierzeniach na temat dzieci wracam do komentarza „Q” (czy to się czyta „kiu” czy z francuska „cul”?).
    Zawsze czytałem jego komentarze z przyjemnością, ten też, ale nie ze wszystkim mogę się zgodzić.
    Kończy ładnie (jak Miller):

    ***Każda góra ma w końcu swój Czubaszek nikczemności …***

    Ten cytat świadczy o tym, że jednak zna książkę Pani Czubaszek.
    Q pisze:

    ***Naturalnie , obie panie wzorem „cywilizowanej etyki Zachodu” byłyby np. przeciw karze smierci dla notorycznego dorosłego zabójcy i kompletnego bydlaka !***

    Pewnie ma rację z tym przypuszczeniem, ale należałoby to sprawdzić.

    ***” Usunięcie obcej tkanki ” – jak o skrobaniu pięt pumeksem !***

    Tak chyba rozumowała nasza koleżanka, ale to nie jest tak, bo „obce” się połączyło ze „swoim” i już. Nie jest wyłącznie sprawą kobiety, tak jak ten jej osławiony „brzuch”. Trzeba było nie wpuszczać „aliena”!

    ***Otóż technika pozwala już utrzymać przy życiu dziecko / płód w takim wieku i wadze ( 500 – 600 Gr . ) tylko z powodu chęci rodziców . Dalej , na koszt podatnika kaleka ów ( porażenie mózgowe , retinopatia itd.) jest utrzywmywany, jednocześnie zdrowe dzieci w tym samym wieku mogą być zamordowane – przy braku chęci kobiety na ich urodzenie !***

    Chyba jestem tu tego samego zdania. Nie jestem zachwycony metodą swoistej regulacji urodzeń w stylu Spartan, którzy eliminowali u zarania dzieci, wykazujące ułomności fizyczne, bo tylko siła fizyczna liczyła się w tamtym społeczeństwie. Często widzę błagania rodziców o fundusze na drogie lekarstwa dla nieuleczalnie chorego dziecka, aby mu przedłużyć o kilka miesięcy nędzny żywot. Mam wtedy mieszane uczucia. Mogę zrozumieć pobudki rodziców, ale społeczeństwo jako całość, a w jego imieniu państwo, powinno wykazywać zdrowy egoizm i kalkulować, czy te pieniądze nie mogłyby uratować osoby, które można wyleczyć i będą pożyteczne dla społeczeństwa, a nie wyłącznie ciężarem. Przekazuję ten swój procent z podatków na takie cele, ale nie jestem przekonany że to jest najlepsze rozwiązanie.
    Natychmiast się najeżam, jeśli ktoś zaczyna pieprzyć o Bogu i jego głębokiej myśli w tym doświadczaniu wiernych. Ta hipokryzja mnie wkurza! Prawdziwie wierzący w to, co zawiera biblia i katechizm, wcale nie powinien zawracać głowy lekarzom i NFZ, bo widać Bóg tak chciał, a przecież wie co robi. Jeśli zechciał przysłać chorobę to może i uleczyć bez ustawy o lekach refundowanych, aborcji itp. – w ogóle bez ingerencji człowieka, a nawet modlitwy. Dlatego cenię tych, którzy nie pozwalają na niektóre zabiegi, kłócące się z ich wierzeniami, ale i oni nie są konsekwentni. „Bóg dał, Bóg zabrał”! Tak powinni postępować hierarchowie KK , gdy chorują, wtedy może uwierzyłbym w ich szczerość i wiarę? Dobry krok w tym kierunku wykonał JPII, gdy odmówił pewnej terapii, ale to też było połowiczne. Jeśli Bóg nie chciał jego kłopotów z zamachowcem, mógł nakazać aniołowi zatrzymanie kul. Po takim cudzie może powróciłbym na „łono”?

    *** młode ( do 25 lat ) kobiety , prawie nie rodzą Downów ! Ich młody organizm po prostu sam usuwa takie dziecko w naturalnym poronieniu . Potem odsetek Downów rosnie wykładniczo !***

    Moje doświadczenie mówi coś wręcz odwrotnego!
    W mojej rodzinie IQ dzieci rosło (może nie wykładniczo) z wiekiem rodziców. Ja byłem numerem 7 i dobrnąłem w naukach ścisłych do stanowiska profesora, a numer 8 wykazywał elementy geniuszu w wieku kilku miesięcy. Co by było przy 12-tym? Tyle życzono ojcu po moich urodzinach, bo Prezydent Rzeszy dawał „becikowe” po siódmym i dwunastym. Ja dostałem tylko 25 marek.

    *** po co żyją kobiety po klimakterium ! Brak jest sensownych przesłanek po temu ! [...]Ergo – moglibyśmy zlikwidować Czubaszkową czy Środę ! No , k…a , w końcu „uczeni ” nie wiedzą po co one są !
    A nam , MĘŻCZYZNOM , po co one ? Ani dzieci już nie dadzą , ani nawet erekcji . Więc do piachu !***

    Tu Q wyraźnie przesadza i wykazuje brak znajomości faktów. Może i dzieci nie dadzą, ale z tą erekcją się myli! Chyba nie widział filmów z „tetrykami”, Mattau i Lemonem, którzy mieli „wspomnianą”, a nawet ojciec jednego z nich na kilka dni przed śmiercią, gdy spędzał upojną noc z matką też już bardzo dojrzałej Sofii Loren. Ja ich rozumiałem!

    *** Cała reszta , czyli liczenie tygodni życia dziecka , aprobata dla swobodnego morderstwa jest plugawa i głupia ! Filozoficznie jest głupsza , niż pozycja talibów kościelnych , nakazujących rodzić i wychowywać kobietom wszelkie , nawet totalnie kalekie dzieci!***

    Tu ma rację, precz z talibami KK, od których społeczeństwo nie chce dzieci, a dostaje ich w nadmiarze, dzieci nieszczęśliwych, ułomnych psychicznie już w chwili „napoczęcia”, a potem przez całe życie!

  116. sławczan (2-02-g.10:48)
    Zgadzam się z Tobą, że temat aborcji został w jakimś sensie strywializowany, co wiąże się z „systemowym brakiem empatii”.
    Wydaje mi się jednak, że niesłusznie stawiasz znak równości między „grzechami” w tej materii feministek i kościoła.
    Jak wiele osób (nie tylko mężczyzn) powtarzasz stereotypowe i uproszczone opinie na temat ruchu feministycznego w Polsce. Jesteśmy daleko w tyle i w sensie mentalnym, i konkretnych rozwiązań za cywilizowanymi, demokratcznymi krajami. Jest baaardzo dużo do zrobienia!
    Nadużyciem jest twierdzenie, że”feministki uczyniły z aborcji sztandar swojej walki o wyzwolenie kobiet”. Oczywiście, spektakularne akcje w tej sprawie są chętnie nagłasniane przez media. O innych codziennych, często żmudnych działaniach, właśnie na rzecz rodziny, jej bezpieczeństwa itd. nie słychać, bo to nie są newsy.
    Radzę Ci zajrzeć np. na portal femka.net. No i w ogóle poszperać trochę w internecie.
    Zatrzymaj się też, z uwagą, nad wpisem Elizy (z g.12:14), czyli nie bagatelizuj głosu kobiet, niekoniecznie zorganizowanych pod sztandarami feministycznymi.

  117. Niedawno wyliczono ile kosztuje wychowanie dziecka do 20 roku życia- jakieś skromne 200 000 zł……
    Podejmujący decyzję świadomie, o tym wiedzą.
    Nieświadomi wychodzą z założenia „Bóg dał dzieci, da i na dzieci”?
    Przydałoby się nieco mniej hipokryzji, a więcej wsparcia dla rodzin wielodzietnych- na przykład….
    Zacząć by można od programów szkolnych? Godzina wychowania seksualnego i biologii, zamiast lekcji religii, na początek.

  118. ka-mi-la789
    2 lutego o godz. 12:42 …

    Nareszcie utarcie nosa przez osobe uprawniona!

    Swoja droga to juz nie pierwszy raz dostrzegam u Pana Passenta zaskakujace elementy pewnego meskiego szowinizmu, belferskiego pouczania i w sumie konserwatywnego swiatopogladu.

    Kto wie moze jeszcze pare lat i wypatrzymy Gospodarza pielgrzymujacego na Jasna Gore.

  119. Ps.
    A może rozmnażanie potraktować jak pracę i godziwie wynagradzać?
    Skoro istnieją surogatki, to można potraktować to jak nowy zawód.
    Przecież na rynku pracy sprzedajemy swoje ciało- umiejętności, intelekt.
    Dlaczego nie macicę?

  120. Wypowiedz gospodarza to refleksja samca. Sa kobiety , ktore nie lubia maciezrzynswta, ani dzieci, sama naleze do takiej, mam syna, ale nigdy nie bylam matka Polka byl raczej wychowywany przez ojca.
    a wiec co takie szokujacego jest wypowiedzi pani Srody?

  121. Niestety Pana wpis wpisuje się w kanon presji jaki jest wywierany na osoby, które nie chcą mieć dzieci. Niezależnie jaki ma się pogląd w tej sprawie, trzeba mówić/pisać „że największym szczęściem jest dziecko. Temu nic nie dorówna.”.

    Nie chcę mieć dzieci, moja żona również. Nie brakuje nam jednak w wypowiedziach ludzi, którzy dzieci chcą mieć, argumentów by ich nie mieć.

    Jestem mężczyzną. Nie śmiem oceniać, z czym się wiąże przerwanie ciąży. W tej kwestii jestem tylko obserwatorem.

  122. Zgadzam się z wypowiedzią ka-mi-la789. Autor lubi zupę pomidorową i uważa, że każdy kto oddycha musi mieć tak samo. A jeśli znajdzie się odmieniec, który odwracając głowę odsuwa od siebie talerz z przepysznym, pachnącym daniem, to należy mu współczuć. „Biedactwo, nie wie, co traci!”. Pan je tę pomidorówkę, panie Danielu, smacznego, ale proszę oszczędzić odmieńcom protekcjonalnego tonu, jakim ich poczęstował powyżej. De gustibus non est disputandum.

  123. Skomentowałem tylko jeden tekst. Przedtem zadałem sobie gwałt psychiczny, czytając 10 ostatnich komentarzy – jak leci – z Axiomem i ET włącznie. Teraz już jest tyle komentarzy, że nie ma szans na ich „przerabianie”. Jest wiele bardzo słusznych uwag i tylko Mędrzec Europy jest w stanie to ogarnąć tym swoim „Jestem za, a nawet przeciw”. Chyba najcelniejsze jest zdanie:
    „Państwo nie utrzymuje dzieci, niech się nie wtrąca”!
    Tę myśl trzeba rozszerzyć – niech nikt, który nie wspiera finansowo rodzica dziecka, chorego lub zdrowego, się nie wtrąca. Najlepiej widać to po biednym KK, który tak bardzo dba o „nienapoczęte” dzieci, ale majątki opyla i cholera wie, co robi z tym szmalem, poza luksusem hierarchów. W USA ten majątek służy przynajmniej częściowo na odszkodowania dla ofiar pedofilii.

    Inny problem, dość istotny, to rola mężczyzny w tym temacie. Od zdania – zrobił swoje (jak motylek) odwraca się i śpi, a zmartwienia pozostawia kobietom, do uczestniczenia w szkole rodzenia (dmucha i dyszy lepiej niż ciężarna), aż do omdlenia podczas porodu, wydaje się być ważną, ale raczej taką nie jest. Najlepiej oceniają to już dzieci „dobrze napoczęte” z przedszkola. Słyszałem wywiad z dziewczynką w dniu dziecka. O mamusi mówiła dużo i ciepło, wymieniając wszystko co mamusia dobrego robi. Wtedy dziennikarka zapytała: „A tatuś”? Dziecko długo się zastanawiało i w końcu odpowiedziało: „Tatuś? Nie wiem, do czego służy tatuś”!
    Ta niewiedza jest też moim problemem.

  124. Helena,

    wiedziałem, że można na Ciebie liczyć.

    Dzięki !

  125. Wszystkim aborcjonistkom życzę, aby doczekały udanej eutanazji.

  126. ka-mi-la789, 12.42. W tym rzecz, że Pan Passent tych źródeł, o których piszesz poznać nie chce. Elementarnym warunkiem posiadania dziecka jest poczucie przez rodziców minimum pewności egzystencji. Pracy, mieszkania, opieki nad dzieckiem i jego dalszego losu w społeczeństwie. Żadnych z tych warunków dziś państwo nie spełnia. Prawie 30 procent młodych ludzi nie ma pracy lub jeżeli ją ma to z całkowitą niepewnością jutra, w supermarkecie, na umowie śmieciowej lub samozatrudnieniu. Dzisiejszy kapitalizm dzieci nie potrzebuje.Tych do obsługi banków może tanio wynająć w Indiach.

  127. Ja dałam się zwieść tym opowieściom o cudzie macierzyństwa, a to wcale nie tak. Świadomość, że moje dziecko – tak jak ja – nie jest ani piękne ani mądre i będzie tak jak ja wysługiwać się na trzech umowach po 300 zł – sprawia, że wstyd mi, że go skazałam na egzystencję.

  128. @kalina 11:45, masz powazny problem, klezanko kobieto. To nie Pani Czubaszek, ani kobieta ze sztuczna noga w BUWie ma „psychuczne kalectwo” jak to nazywasz. Rozejrzalabym sie nieco blizej i zamyslila nad soba.

  129. birnbaum,

    odpowiedziałe Ci wpisem z 13:19, ale nie został on opublikowany. Nie chcę się powtarzać, zarzut samczości akceptuję z cała należną mu powagą oraz ze świadomością tego, że natury nie należy oszukiwać (mowa o samczym myśleniu).

    Pozdrawiam

  130. @małpo , przecież NIE MUSISZ mieć dziecka ! Możesz sobie podwiązać jajowody ( nawet ) ! Potrzebne nam jesteście do odpoczynku wojownika i prokreacji . Inni ( innego koloru ) „faceci ” nie zapewnią wam tego luksusu . Vide Egipt !
    http://www.youtube.com/watch?v=MSSGC9frPR8&feature=related

  131. Alice,

    zapomniałaś o nacisku na karmienie piersią, który miejscami zaczyna przybierać znamiona otwartego zastraszania matek karmiących inaczej.

    Z tym że uczestnictwo w wariatkowie, które opisałaś ciągle nie jest obowiązkowe, a więc byc może trzeba oddzielić rodzenie dzieci jako takie (które również nie jest obowiązkowe) od całego narzutu kulturalno-marketingowego (bo bobasy to very big gescheft), w jaki potem dają się wkręcić podatni nań rodzice. W tym ostatnim procesie pomagają różne fejsbuki tej Ziemi, poprzez które zakręceni rodzice bombardują się na wzajem banałami o swoich dzieciach, oczekując zachwytów ze strony odbiorców (kciuk do góry – wszyscy „przyjaciele” lubia), i odpłacający tym samym nadawcom. Typowa spirala samonakręcającej się patologii współczesnych stosunków międzyludzkich. Znam wielu rodziców, którzy jak Ty, uciekają jak od zarazy od tego pieluchowego wunderlandu samouwielbienia i baby-narcysyzmu. Sam do nich należę – ojciec 4-letniej córki, na szczęście już po zabiegu przecięcia męskiej wstęgi życia, ale – z uwagi na krąg znajomych mojej żony – wciąż wystawiony na wesołych entuzjastów zafajdanych pieluch. Na szczęści moja żona i ja jesteśmy staromodni i trzymamy się z daleka od forów społecznych, co niewątpliwie pozwala utrzymać zdrowy dystans.

    Pozdrawiam

  132. Jak pięknie i „po bożemu ” jest , kiedy moja młoda kobieta ( Rosjanka ) w przerwie tańców w hotelu w Egipcie , gdzie mieszkamy , pyta mnie ” Paszka , mogu ja w tualiet ” . Trzeba mieć masę pokory , aby tego nie wykorzystać ! Większość ludzi na tym forum , nie kuma , że idzie NOWE !

  133. W normalnym, wolnym kraju być może uznałbym wypowiedź pani Czubaszek za niesmaczną. Rzecz dzieje się jednak w Polsce, państwie praktycznie rządzonym przez katolickich fundamentalistów, gdzie już dzieciom w przedszkolach wtłacza się do głowy, i to za pieniądze podatnika, że aborcja to morderstwo, a kobiety, które jej dokonały, mają problemy psychiczne do końca życia. W tych okolicznościach nie pozostaje mi nic innego, jak wyrazić podziw i wsparcie dla pani Czubaszek.

    Zdziwił mnie Pan, panie Danielu, pisząc, iż pani Czubaszek nie może zrozumieć, jakim szczęściem jest rodzicielstwo, bo go nie doświadczyła. Czy chce Pan przez to powiedzieć, że gdyby zmusiła się do urodzenia dziecka pod presją otoczenia, to na poczułaby wielką radość z cudu macierzyństwa? Takiej argumentacji spodziewałbym się u gospodyni domowej wychowanej na telenowelach, ale u Pana?

    To tak, jakby geje zaczęli przekonywać, że pełnię zadowolenia z życia seksualnego może zapewnić tylko seks homo, a jeśli ktoś jest nadal hetero, to tylko dlatego, że jeszcze nie spróbował z mężczyzną. Popieram prawa gejów, ale gdyby któryś zaczął mi coś takiego truć, to zasunąłbym mu w szczękę. Z tym, że jeśli ktoś raz spróbuje seksu niezgodnego ze swoją naturalną orientacją, to nic mu się nie stanie – po prostu utwierdzi się w przekonaniu, że jednak nie jest homo, natomiast urodzenia dziecka „dla eksperymentu” nie da się już odwrócić.

    Znam kobiety, które na matki po prostu się nie nadają (żeby nie być jednostronnym – mężczyźni też nie wszyscy powinni być ojcami). Nie wiem, czy podjęły tę decyzję pod presją, czy miały mylne wyobrażenie o macierzyństwie. Tak czy inaczej, z ich decyzji nie wynikło nic dobrego ani dla tych dzieci, ani dla nich samych.

    P.S. Do wszystkich uczestników dyskusji, którzy uważają aborcję za zbrodnię: domyślam się, że prowadzicie rodzinne domy dziecka, albo przynajmniej rodziny zastępcze, i zrezygnowaliście z naturalnego rodzicielstwa, aby wszystkie swoje siły i środki poświęcić dla niechcianych i porzuconych, a zwłaszcza – chorych i niedorozwiniętych dzieci, które zostały wydane na świat tylko dlatego, że matek nie było stać na nielegalny zabieg, bo tacy jak Wy pozbawili je podstawowych, naturalnych praw.

  134. @kalina
    2 lutego o godz. 11:45

    A moim zdaniem pani z biblioteki to była świetna babka. Absolutny szacunek!

  135. @”Bardzo trudno jest komuś, kto dziecka nie ma, lub nie może się na nie zdecydować, komuś o poglądach Marii Czubaszek, wytłumaczyć, jak wspaniałym doświadczeniem jest posiadanie dziecka i co ją ominęło.”

    To tak jakby lubiący szpinak tłumaczył jaki jest pyszny komuś nie lubiącemu szpinaku. Idiotyczny pomysł.

  136. TJ
    2 lutego o godz. 12:06
    Aha, na szkoleniu partyjnym tego nie bylo. Ale na jakiej podstawie stawiasz sie ponad profesora A. Sutton? http://en.wikipedia.org/wiki/Antony_C._Sutton
    A kim ty jestes aby go demonizowac? To szokujace zachowanie z twojej strony.
    Czy przeczytales
    „Wall Street and the Rise of Hitler”, czy zapoznales sie z materialami zrodlowymi?
    Przeczytaj rowniez „Wall Street and the Bolshevik Revolution” tego samego autora.

  137. Daniel Passent:
    Właściwie to moje stanowisko nie jest w sprawie „dziecko czy nie?”, bo to jest smętne postawienie sprawy, lecz „ile dzieci?”. Chciałbym mieć pięcioro, jak prawdziwy miliarder, ale zdecydowanie nie pięciu synów. W peerelowej młodości myślałem, że zupełnie nie jestem stworzony do ojcostwa, że to jest nudne zajęcie, niby są wyrzeczenia i niedogodności, ale jako cel życia? dla mnie? nie pociągało mnie to. Ale z wiekiem przesuwałem się pod tym względem na coraz bardziej konserwatywne pozycje, że tak powiem. Rodzina jest sensownym sposobem organizowania społeczeństwa i to należy propagować – wielodzietna rodzina, z duża ilością stosunków, jak to żartobliwie przedstawia Jiba (patrz wyżej). Problem w tym, że jak wnioskuję z wypowiedzi kobiet (patrz powyżej) musiałbym mieć kilka rodzin, albo jedną tradycyjnie mormońską, z kilkoma żonami. Oczywiście wszystko to wielce akademickie już teraz w moim przypadku, teoretyczne, ale mówimy o wzorcu.

    Na wyższej płaszczyźnie, w wypowiedziach obu pań, Czubaszek i Środy, wypowiedziach w publicznej debacie o zmianie „ustawy aborcyjnej”, które się podobno właśnie otwiera, to jest to dziwne otwarcie. Po to jest, wg. prog. Środy, wyznanie pani Czubaszek, aby obalić prawdy zwolenników restrykcji nt. przeżyć kobiet, macierzyństwa, syndormu poaborcyjnego etc. Czyż nie ma na ten temat lepszych źródeł niż wypowiedź starszej, „nietypowej”, bezdzietnej, popularnej damy na świeczniku? Oczywiście, tak jak Daniel Passent, byłbym za liberalizacją ustawy. Przeprowadzenie tego wymaga pracowitej i dobrze przeprowadzonej kampanii. To nie jest fortunny wstęp, moim zdnaiem, te dwie prawdy niewątpliwe.

  138. Tak w ogóle , to rekomenduję tę opcję . Zachód zdycha z rozpusty . Wkrótce będziemy u was ( Was – niech będzie ) . Jesteście tylko „Cząstkami elementarymi ” Huellebecque’a . Wasze gadki , to ględzenie pasażerów Tytanica !
    niżej podbudowa filozoficzna
    http://www.apeironmag.pl/felietony/o-czym-szumi-popkultura-czyli-homo-ludens-uwieziony/

  139. Ho ho,

    widze, że moderator zawziął się dzisiaj na mnie, mimo, że nie ma w moich wpisach o Goebbelsie, Workucie, żydo-komunie, Donku-Dyktatorze i temu podobnych.

    Drogi moderatorze ! Nie lękaj się ! Bardziej drastyczne teksty puszczałeś !

    A zresztą… Pracuj jak potrafisz najlepiej.

    Ukłony.

  140. kalina (11:45)
    Porównanie jest trafne, ale … napisałbym … ująłbym słowo „kalectwo” w cudzysłów, pewnego rodzaju odmienność, odstępstwo natury od większościowego biegu życia. I co najważniejsze, dlaczego ma być przykre dla otoczenia oglądanie czyjegoś, hm, odstępstwa od arbitralnie przyjętej i oograniczającej normy.

    otago (12:14)
    jechałem w tył bloga po osi czasu i wcześniej otworzyłem Twoje doniesienie na Poetkę i Norymberczyków. Dzięki.

  141. Brawo @ TO ! Powinieneś mieć kilkanaście pociech z kilkoma kobietami ! Jesteś tego godzien !

  142. Jiba (7:20)
    Czyli opowiadasz o słynnym „państwie obywatelskim”. I o przełamywaniu nawyków. Moja historyjka jest taka:
    Przyjechał do mnie „na wizytę” do Toronto (1994) starszy kuzyn, towarzysząc żonie konferującej naukowo na uniwersytecie, sam też wykształcony i światowy na skalę demoludów (kraje b. bloku sowieckiego, tzw. demokracji ludowej). Umówiliśmy się z góry, że weźmiemy samochód i przelecimy się do Montrealu i powłóczymy trochę po górach i miastach Nowej Anglii, a w drodze powrotnej wpadniemy nad Niagarę (taki wodospad). Oprócz wizy kanadyjskiej potrzebna była jeszcze wiza amerykańska. Ale powstał problem, to nasze stare myślenie, zresztą po anglosasku z urzędami detale trzeba sprawdzić zawczasu, więc dzwonię do urzędu imigracyjnego z pytaniem, czy on, polski obywatel z wizami może wjechać po raz drugi do Kanady na tę samą wizę. Dzwonię, a tam opcje przeróżne, tłum interesantów załatwiające z poważnymi imigracyjnymi sprawami, aż się przełączyłem sprytnie do żywej urzędniczki, która przyjęła mnie bez zniecierpliwienia i wyjaśniła, że wszystko jest Okey. Na to mój kuzyn zdziwiony (powtarzam – rok jest 1994), jakto! tak przez telefon można z urzędnikiem, i to jest prawda co ona powiedziała, czy ty jej wierzysz na słowo. A po co miałaby mnie zwodzić, kłopotów kolegom na granicy przyczyniać?
    Oczywiście w kraju wiele się zmieniło na dobre od tamtego czasu. Urzędy pracują lepiej, załatwiałem coś niedawno, zadzwoniłem z Toronto do Ratusza przy Placu Dzierżyńskiego, czy jak ten plac się nazywa? Bankowy? oczywiście! Potem jeszcze gdzieś, wszystko da się wyjaśnić, procedurę zaplanować i przeprowadzić. Powiedzmy, że kraj jest w pół drogi. Cierpliwości. Bo droga była/jest długa, może tego nie pamiętasz, może znasz stare czasy z opowiadań starszych? ;)

  143. Wsyzstkim PANOM normalnym , wolnym od postmodernistycznej zarazy . Aby Wam kobiety tak spiewaly
    http://www.youtube.com/watch?v=MSSGC9frPR8&feature=related

  144. Idżcie i rozmnażajcie się
    Było chyba POZWOLENIEM A NIE NAKAZEM.
    P. Passentowi należy podziękować za możliwość wypowiedzenia się na ważny społecznie temat.
    Zacznijmy może od tego że ważne decyzje podejmuje się w CISZY.
    Ciszy domu i własnego wnętrza.
    Takimi decyzjami są na pewno aborcja TAK lub NIE.
    Takimi są też decyzje o macierzyństwie choć jak /mam nadzieje/ niektórym tu wiadomym jest ze w wielu /być może/ przeważającej liczbie poczęć decydował przypadek.Przyjęty lub nie z tzw dobrodziejstwem inwentarza.
    O ewentualnej aborcji trzeba było podiąć decyzję.
    Panią Środę OSKARŻA SIĘ O WSZYSTKO CO JEST POD RĘKĄ , zaczynając od tego że nie jest czwartkiem , piątkiem a szczególnie niedzielą. Są tacy co tak mają. Ich kłopot.
    Tylko że Ona wie co to jest macierzyństwo , wie co to jest poród , nikt za nią jej dziecka nie wychowywał.
    Pisanie o nadrzędności męskiej DECYZJI z godziny T O -21.16 prowokuje pytanie – patrzyłeś na zegarek a może stoper czy liczyłeś ruchy frykcyjne.
    Jakoś musiałeś podiąć decyzje któryż to z plemników ma być tym twoim powodem do dumy z potomka.
    Słyszałem twierdzenie że najwięksi piewcy ciąży i porodu chętnie przejeli by fizjologie kobiety i urodzili dziecko PIERWSZE I OSTATNIE. Bo drugiego by nigdy nie było.
    Dlatego też WŁADCOM KOBIECYCH BRZUCHÓW niezależnie od tego czy chodzą w spodniach czy w sutannach zaleciłbym odrobinę pokory
    i zostawił kobiecy brzuch tam gdzie ON jest – u kobiety.
    Jeśli kobieta będzie chciała zapytać partnera o zdanie na ten temat
    to znajdzie i czas i sposób.
    A KK można by zapytać
    - ochrzcisz za darmo ?
    - udzielisz komunii jw
    - pobierzmujesz jw
    - może pochowasz za frico – są odmowy pochówku na cmentarzu
    -albo CZY PRZEPROWADZIŁEŚ CHOĆ RAZ DZIECKO PRZEZ ULICĘ
    a przecież to stworzenie Boże , cud ,którym trzeba się opiekować.
    -Czy może założyliście choć jedną ochronkę za setki tysięcy hektarów
    przekręconych przez komisje majątkowa i miliony złotych towarzyszących temu przekrętowi.
    Więc w całej tej dyskusji za właściwą uważam ripostę na pytanie -
    ile miała pani aborcji – a ile razy pan się masturbował.
    P. Czubaszek wysłuchałem , p. Środę szanuje za to że jest ZA ŻYCIEM bez fałszu i obłudy
    uklony

  145. TO
    Sytuacja w strefie Euro przypomina sytuacje w rodzinie, w ktorej jej niedorobieni czlonkowie domagaja sie od jedynego czlonka, ktoremu wlasnie finansowo lepiej sie powodzi nieustannie pomocy, zamiast starac sie rzetelnie samemu zadbac o swoja sytuacje finansowa. Nic dziwnego wiec, ze ten bogatszy czlonek rodziny zaczyna sie zastanawiac, czy aby nie lepiej byloby mu poza jej lonem, nawet jesli efektem tego bedzie utrata ciepelka rodzinnego, a nawet spadku.
    To, ze wystapienie ze strefy Euro kosztuje jest rownie oczywiste jak to, ze pozostanie w niej dla Niemiec takze nie jest za darmo. Wlasnie w niemieckiej gospodarce szerza sie glosy, ze jest ona obecnie globalnie tak znakomicie ustawiona, ze moglaby ona bez znacznego uszczerbku przetrwac powrot do Marki, a bylby on dla niej nawet kolejnym motorem racjonalizacyjnym. Wiem ze Panu racjonalizacja metod produkcj kojarzy sie automatycznie tylko z obnizanie standartow socjalnych i zwolnieniami. Ale to juz Pana problem i Romneya. Poza tym dalsze ofiary niemieckich podatnikow na rzecz ratunku Euro nie sa tylko kwestia ekonomiczna, ale takze polityczna. A polityka kieruje sie rownie malo racjonalnymi przeslankami, choc nie zawsze tymi samymi, jak ekonomia.
    Zada Pan interwencyjnej polityki gospodarczej ECB, zupelnie pomijajac ze ECB pod rzadami Mario Draghi juz dwokrotnie zaopatrzyl Banki w nisko oprocentowane kredyty, 1% o lacznej wysokosci 1000 000 000 Euro. Kredyty te posrednio przyczynily sie do obecnie relatywnie niskiego oprocentowania wloskich obligacji. Kredyty te maja takze wzmocnic koniunkture w strefie Euro.
    A co z Polska ? „Serce w rozterce”. Serce przeciw Niemcom, a rozum, w dobrze pojetym wlasmy interesie, za. A wiec, najlepiej w mysl walesowskiej doktryny politycznej; „Jestem za, a nawet przeciw”, a tu znowu raz „konia kuja, a zaba noge podstawia”.

  146. 10:37: „dzieci stają się pretekstem do nieskrępowanej realizacji własnego egoizmu”
    14:36: „typowa spirala samonakręcającej się patologii współczesnych stosunków międzyludzkich”

    (czy to początek spirali poskramiania własnego ego?)
    Świat jest na medal, ma dwie strony. Spotykałem się kiedyś z pewnym redaktorem torontońskiej gazety polonijnem z podobnym do mojego życiorysem. Utyskiwał na to całe Toronto, dokładniej na Mississaugę, że życie jest nastawione na rodzinę, a tu życie płynie, czas je schwycić, oddychać pełną piersią, iść do klubu, przepędzić noc w zaduchu i szale, zaś do redakcji na Roncesvalles w centrum miasta wpadały jakieś koleżanki, starsze nieco ustabilizowane w Nowym Świecie, albo siksy co świeżo przyjechały z kraju – no nie plotkuje za bardzo chyba – redakcja miała kontakty w terenie więc pomagała, kobietom szczególnie. Potem się dowiedziałem, że redaktor ma rodzinę, z żoną raz rozmawiałem przez telefon, dawno temu, oraz syna z córką bodaj – więc dwa życia jakby, rozbawiło mnie, bo nie dzieliłem swojego czasu i życia w ten sposób, z dziećmi w pieluchach też było rozrywkowe życie, przeglądałem wczoraj stare zdjęcia, całe gromady 2-5 letnich dzieci się szwendały jak mieszkaliśmy w bloku, z różnych polskich rodzin … Więc tak jest, że wilka ciągnie do lasu, to i wilczycę chyba też. Zaskoczyła mnie ta dychotomia, tu życie rodzinne z dziećmi, a tu wolność i niezawisłość. Moim zdaniem bzdurne rozdzielanie mentalne, pomijam inne aspekty np. zdrowotne. Czy musimy się czepiać odmiennych sposobów życia u innych ludzi? Czy musimy wybrzydzać z wyskości moralnej i intelektualnej? Na innych ludzi – ładnie to? Czy musimy tak konfliktowo do ludzkiego świata podchodzić? I po Kantowsku, „krytykę” z każdego aspektu życia robić? ;)

  147. Mariolka (2-02-g.14:00)
    „Wszystkim aborcjonistkom życzę, aby doczekały udanej eutanazji.”
    A ja ci, Mariolko nie życzę, byś o eutanazji (na własne życzenie ) marzyła, gdyby ci przyszło – co nie daj Bóg – umierać miesiącami w cierpieniu i poczuciu totalnej degradacji „własnej osoby”. Może się to zdarzyć każdemu, a niektórzy tego nie wytrzymują.
    Podobnie jest z niechcianą ciążą, która bywa zagrożeniem dla życia lub „tylko” zdrowia kobiety (to ostatnie ma wielkie znaczenie, jesli juz ma dzieci, które musi wychować), jest wynikiem przestępstwa (gwałt) albo dotyczy kobiety, która nie chce mieć kolejnego dziecka z mężem pijakiem i sadystą.
    W drastycznych przypadkach losowych, ale i w innych – nazwijmy to, osobistych – każdy powinien MIEC PRAWO postąpić zgodnie z własną oceną sytuacji i własnym sumieniem. Żadne prawo restrykcyjne nie wymusi zwłaszcza sumienia.
    Nie jest przypadkiem, że w krajach, gdzie prawodawstwo jest bardziej liberalne, rodzi się wiecej dzieci niż w Polsce, a eutanazja dozwolona np. w Holandii nie powoduje masowej elimininacji ludzi bardzo chorych, czy tylko bardzo starych.
    Jesteś OKRUTNĄ, prawdopodobnie „regularną” katoliczką, życząc tak źle swoim „siostrom”, których decyzje są niezgodne z twoim oglądem świata.

  148. cd sciagi dla antysemitow……
    Pomijam swiadomie pisemo “Prosto z mostu” , Piaseckego. Nie wspominam o Switoniu. Przypominam jednak kazanie ks. Jankowskiego z 1995 roku, ktory w obecnosci prezydenta mowil, ze symbol Gwiazdy Dawida jest wpisany w symbole swastyki i sierpa i mlota. Polscy antysenici dowodza, ze Zydzi traktowani sa duzo lepiej , niz na to zasluguja. Kolejno dwaj premierzy byli Zydami, szef URM i minister spraw zagranicznych , minister spraw wewnetrzynch, finansow, przeksztalcen wlasnosciowych, marszalek sejmu, kierownictwo UD, przew. Sejmowej komisji spraw zagranicznych, 20% poslow i senatorow, setki sedziow oraz prokuratorow, wyzszych urzednikow panstwowych. Twierdzenie, ze Zydom w Polsce jest (bylo) dobrze, ma posmak, mam nadzieje, ze li tylko posmak antysemicki,, tenor jednak bliski powyzszych wypowiedzi. Wyraznie pisze o tym St. Witkowski w “ Zydzi przestancie klamac”. Pisze on rowniez, ze izolacja Zydow na terytorium Polski byla ich wina. Pamietam dobrze identyczny wpis Magrud, od ktorego zaczal sie nasz spor. Magrud sie wyciszyla, lecz wielu w blogosferze sadzi nadal, czesto bezwiednie, jednak nie bezwolnie, ze antysemityzm jest konieczna postawa obronna Polakow. Ujawnianie Zydow jest niejako naszym obowiazkiem,. Nawolywal do tego w 1990 roku Walesa, ks. Jankowski, o. Rydzyk (o anonimowych milcze). W naszej (dzisiejszej) mowie obecny jest zwrot, przyznal sie, ze jest Zydem, homoseksualista etc.. Ostatnio wyczytalem w Nesweeku, osoby starsze przyznaja sie do uprawiania seksu. Motto nawolywan brzmialo czesto; nie mozna dwom panom sluzyc. Przy duskusjach o przyszlym prezydencie/kandydacie ksenofobiczne oraz antysemickie wpisy swiadcza o pomnazaniu sie Lizakowych Ludzi. W 1994 roku pisze profesor PAN, senator W.W. Bojarski w ksiazce „Wiecej Polski“ – niepokojace jest natomiast, ze nie ujawnila sie oficjalnie w polityce bardzo ruchliwa grupa kosmoplityczna oraz grupa mniejszosci pochodzenia zydowskiego i jej interesy. Wiekszosc spoleczenstwa laczy slusznie te grupy z Unia Demokratyczna. O broszurach i zeszycikach z kioskow Ruch-u nie wspominam. Wspomne jednak wydawce L. Bubel. Polecam gazete Bubla “Tajemnice swiata”. Przypominajac Bubla przypominam sobie moje pseudodyskusje ze (zde)zorientowanymi doskonale w problematyce merdcow syjonu oraz zalozenia panstwa Izrael. Coz, kazdy stara sie jak moze i czyta, co moze. O Ratajczaku, wykladowcy z Opola, ktory cala elite Trzeciej Rzeszy idendyfikowal z Zydami, nie warto wspominac. Cezura w potrzegniu antysemityzmu byla opisana wyzej dyskusja o Jedwabnem, szczegolnie ciekawa jest publikacja Chodkiewicza, ktory jako historyk nie powoluje sie wogole na relacjie swiadkow. Jednoglosnie natomiast potepia z innymi ksiazke Grossa. Przy okazji owej dyskusji powrocono do “Malowanego Ptaka” Kosinskego. Celowal w tym ks. Prof. Chrostowski. Probowal on nasladujac antysemicki styl tlumaczyc opisywane przez Kosinskiego nastroje wsrod Polakow, kolaboracja z NKWD, milczeniem bogatych Zydow wobec Holokaustu, Zydow bedacymi w przeszlosci komunistycznymi aparatczykami etc.. (notabene-nie bylo ich wiecej niz wynikaloby z przekroju „demoskopicznego“). Zdaje sobie sprawe, ze powtarzam sie, lecz takie przyklady stanowiace wprawdzie okruchy naszej pamieci spolecznej sa znaczace w duzej czesci naszej socjalizacji. Ks. Prof Chrostowski uwaza pomysl przeproszenia Zydow za Jedwabne za conajmniej chorobliwy. Chorobliwym obrazem byla dla niego rowniez ksiazka Kosinskiego. Sam Kosinski w przypomnianym wywiadzie (Odra, listopad 2009) odwoluje sie do wolnosci pisarza i narratora, ktorych nie nalezaloby utozsamiac. Zapominam celowo publikacje P. Gontarczyka. Warto jednak przytoczyc watek rzekomej kolaboracji Zydow z sowieckim aparatem represji u historyka Strzembosza. Watek ten tlumaczy rzekomo postawy antysemickie Polakow podczas wojny oraz w latach powojennych. Nota bene Strzembsz zostal honorowym obywatelem Jedwabnego. Mieszkancy Jedwabnego pewnie zapomnieli, ze Strzembosz pozniej calkowicie sie zgodzil z ustaleniami sledztwa IPN. Mam nadzieje, ze honorowe obywatelswto nie zostanie mu odebrane. Kopec przy okazji dyskusji o Jedwabnym powoluje sie na honorowego konsula RO w Izraelu, ktory twierdzi, ze Holokaust to takze biznes. Czesto, rowniez w blogosferze cytowany jest Finkelstein, dyzurny zydowski politolog z USA. Celowo napisalem, zydowski, bo dla niektorych jest to znaczace i wazne; Zyd krytykuje Zydow. Jest to typowy przyklad kola ratunkowego dla antysemitow. Taka argumentacja posluguja sie czesto antysemicie obecni w blogosferze.

  149. - Ma pani synka!
    - Co?
    - Ma pani syna. Rozumie pani? Świetnego synka. Słyszy pani, jak krzyczy?
    - Doktorze, czy wszystko z nim w porządku?
    - Oczywiście, w najlepszym porządku.
    - Proszę mi go pokazać.
    - Za chwilę go pani zobaczy.
    - Jest pan pewien, że wszystko jest z nim dobrze?
    - Jestem całkowicie pewien.
    - Czy on jeszcze krzyczy?
    - Proszę spróbować odpocząć. Nie ma powodu do niepokoju.
    - Dlaczego przestał krzyczeć, doktorze? Co się stało?!
    - Proszę się nie denerwować. Wszystko normalnie.
    - Chcę go zobaczyć. Proszę mi go pokazać!
    - Droga pani – rzekł doktor poklepując ją po ręce – Ma pani silne zdrowe dziecko. Nie wierzy mi pani, gdy ja to pani mówię?
    - Co ta kobieta tam z nim robi?
    - Pani dzidziuś chce być ładny dla pani. Umyjemy go trochę i już.
    - Przysięga pan, że on jest w porządku?
    - Przysięgam. A teraz proszę leżeć i odpoczywać. Zamknąć oczy i się odprężyć…
    - Modliłam się i modliłam, żeby żył, doktorze.
    - Oczywiście, że będzie żył. O czym pani mówi?!
    - Inne nie przeżyły…
    - Co?
    - Żadne inne nie przeżyło, doktorze.
    (…)
    - Nie ma pani powodu do zmartwienia. To jest doskonale normalne dzieciątko.
    - To samo mówili mi o poprzednich. Ale ja je wszystkie straciłam, doktorze! W ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy straciłam troje moich dzieci, więc proszę się nie dziwić, że się boję.
    - Troje?
    - To jest moje czwarte… w ciągu czterech lat.
    - Nie sądzę, aby pan wiedział, doktorze, co to znaczy utracić je, jedno po drugim, wszystkich troje. Ciągle je widzę. Widzę twarzyczkę Gustawa jakby leżał tu obok mnie. Był taki śliczny, doktorze. Ale był ciągle chory. To jest straszne, gdy ciągle są chore i nie można im pomóc…
    - Wiem.
    - Moja córeczka miała na imię Ida. Zmarła kilka dni przed Bożym Narodzeniem. To zaledwie cztery miesiące temu. Chciałabym, aby mógł pan widzieć Idę, doktorze.
    - Ma pani teraz nowe.
    - Ale Ida była taka śliczna.
    - Tak. Wiem.
    - Skąd pan może wiedzieć!
    - Jestem pewien, że była pięknym dzieckiem. To nowe też jest takie. (…)
    - Ida miała dwa latka, doktorze… i była tak śliczna, że nie mogłam oderwać od niej wzroku od momentu ubrania jej rano, aż do wieczora, kiedy bezpiecznie leżała w łóżeczku. Żyłam w panice, że coś by się mogło stać temu dziecku.
    Gustaw odszedł i mój mały Otto też, była wszystkim, co miałam. Czasami w nocy wstawałam i pochylałam się nad kołyską, aby sprawdzić czy oddycha. (…)
    Gdy umarła… Byłam znowu w ciąży, gdy się to stało, doktorze.
    „Nie chcę!” Krzyczałam na pogrzebie. „Pochowaliśmy dosyć dzieci!”
    A mój mąż… kręcił się między gośćmi z dużym kuflem piwa w ręku…
    „Klara, mam dobre wiadomości!” Wyobraża pan to sobie, doktorze? Pochowaliśmy właśnie nasze trzecie dziecko, a on ma dobre wiadomości!
    „Dostałem przeniesienie do Braunau” – powiedział. „Możesz się zacząć pakować. To będzie nowy początek dla ciebie, Klaro. Nowe miejsce, nowy lekarz…”
    - Proszę nie mówić dalej.
    - Pan jest nowym lekarzem, nieprawdaż? (…)
    - Boję się, doktorze!
    - Proszę spróbować się nie bać.
    - Jakie szanse ma to czwarte teraz?
    - Proszę przestać tak myśleć.
    - Nie potrafię. Jestem pewna, że musi być jakaś przyczyna powodująca, że moje dzieci umierają w ten sposób
    - Nonsens!
    - Wie pan, co powiedział mój mąż, kiedy Otto się urodził? Wszedł do pokoju, zajrzał do kołyski i zapytał „Dlaczego wszystkie moje dzieci muszą być takie małe i słabe?”
    - Jestem pewien, że tak nie powiedział.
    - Wsadził głowę do kołyski, jakby oglądał małego owada i powiedział „Wszystko co mam do powiedzenia to czemu nie mogą być lepszymi wzorami? To wszystko, co mam do powiedzenia”. Trzy dni później Otto nie żył. Potem zmarł Gustaw, potem Ida. Wszystkie zmarły, doktorze… i nagle dom był pusty…
    - Proszę już o tym nie myśleć.
    - Czy on nie jest bardzo mały?
    - To jest normalne dziecko.
    - Ale małe?
    - Jest trochę mały, być może. Ale małe bywają często silniejsze niż duże. Proszę sobie wyobrazić, że za rok o tej porze będzie już prawie chodził. Czy to nie jest piękna myśl?
    A za dwa lata będzie mówił i doprowadzał panią do obłędu swoim szczebiotem. Czy mają państwo już jakieś imię dla niego?
    - Imię?
    - Tak.
    - Nie wiem, nie jestem pewna. Mój mąż mówił, że jeśli to będzie chłopiec, nazwiemy go Adolf.
    - Świetnie, pani Hitler. (…)

    Roald Dahl „Genesis and Catastrophe”

  150. Zastanawiam sie ile dzielnych madrych ludzi nie bylo w partii. Debata dotyczaca aborcji przypomina mi dyskusje i protesty poczatku lat osiemdziesiatych w Niemczech.
    Zastanawiam sie skad sie biora Lizakowi Ludzie. Ile twarzy ma Swiatowid.

    ET

  151. Jacobsky,
    przeczytałem twoja odpowiedź z 13.19, przeczytałem odpowiedź Heleny i z przykrością konstatuję, że Twoja jest męsko szorstka, a Heleny – kobieco zwiewna i lekka.
    Fakt, że zastanawiasz się nad techniczną stroną wykonywania antymasturbacyjnej ustawy, przekonuje mnie o potrzebie popracowania nad nią.
    Figlarne grożenie Heleny masturbacyjnym podziemiem szczerze mnie ubawiło.
    Ale tak wygląda – zabawnie – męskie zacietrzewienie.

    Jak to już ktoś z internautów napisał, zwróćcie uwagę na mądre sława Elizy z godz. 12.14: „Dla dziecka potrzebny odpowiedzialny ojciec i dopóki będzie przyzwolenie społeczne na pozostawianie dzieci przez ojców dopóty nie potępiajcie aborcji. W większości wypadków nie ma innego wyjścia.”

    Q (z godziny 22.06),
    jesteś ofiarą swojej niewiedzy w sprawach medycyny prokreacji.
    Powtarzasz zapisy z podręczników biologii sprzed 40 lat: „żaden system nie wytrzyma finanansowo rosnącej liczby starców i kalek . Przyczynia się do tego również póżne macierzyństwo . Tak naprawdę , o czym wszyscy skrycie wiedzą , kobiety są potrzebne głównie do rozrodu i to młodo ! Czy wiecie Szanowni , że młode ( do 25 lat ) kobiety , prawie nie rodzą Downów ! Ich młody organizm po prostu sam usuwa takie dziecko w naturalnym poronieniu . Potem odsetek Downów rosnie wykładniczo!”

    Liczba dzieci z zespołem Downa, urodzonych przez młode dziewczyny, jest współcześnie znacząco duża. Tłumaczy się to ryzykownym zachowaniem nastolatek (alkohol, narkotyki, nikotyna), co sprzyja błędom nierozejścia się chromosomów 21 pary.
    Ale skutki ryzykownego zachowania dotyczą w równym stopniu młodych mężczyzn!
    Bo można łatwo zbadać, u którego z rodziców doszło do „non disjunction”.

    Są jednakowoż przypadki mozaikowatości w zespole Downa, czyli ½, ¼ , itd. komórek ciała dziecka z nieprawidłowym kariotypem. Mamy tu do czynienia z samoistnym „nierozejściem”.
    Takie dzieci kończą np. studia, nie zawsze zespół Downa wiąże się z głębokim upośledzeniem.

    Proszę też nie straszyć wpływem zaawansowanego wieku matki na aberracje liczby chromosomów! Dzisiaj wiadomo, że zaawansowany wiek ojca ma na nie równie duży wpływ.
    Ten wykładniczy wzrost wynika po prostu z tego, że błędy w powstawaniu gamet u starszego tatusia kumuluje się z błędami kobiety.
    A taki np. zespół Marfana wynika wyłącznie z zaawansowanego wieku ojców!
    Ej, Q, najpierw poczytaj, potem pisz.

    Pozdrowienia

  152. „Prof. Środa pisze, że Maria Czubaszek „miała szczęście, bo zabieg przerywania ciąży był w ‘jej czasach’ legalny”. To prawda, bo zabieg powinien być legalny i przeprowadzony w komfortowych warunkach, ale mnie aborcja nie kojarzy się ze szczęściem, raczej wręcz przeciwnie.”

    Ale to Pan nie widzi roznicy miedzy powiedzeniem „miec szczescie” (good luck) a „szczesciem” (happiness)?

  153. ET
    2 lutego o godz. 17:03

    Zastanawiam sie ile ….Ile twarzy ma Swiatowid…”

    To dosyc proste – cztery

  154. ET ,

    ze swoim niekonczacym sie marudzeniem na wlasne tematy to Ty niewatpliwie nalezysz do tych Twoich lizakowych ludzi.
    Doskonale powinienes wiedziec skad sie bierzecie.

  155. birnbaum,

    widać nie dotarło: a jaka ma byc moja odpowiedź skoro w chromosomach mam XY ? Litości !Albo inaczej: realizmu w postrzeganiu świata ! Czemu domagasz się od kota, zeby śpiewał jak kanarek ? Być może byłoby ładniej gdyby kociska (i kotki) śpiewały jak kanarki, ale nie jest. Taki lajf, taka karma.

    Cieszę, się że mój wpis utwierdzi Cię w przekonaniu o konieczności popracowania nad ustawą antymasturbacyjną. Pracuj ostro i nie ustawaj w mozole ! Przy czym nie pomiń detali i szczegółów, i przemyśl sobie wszystko dokłądnie, aby uniknąć niedoróbek. Twoje uwagi na temat męskiej szorstkości oraz damskiej powabności pozwalają przypuszczać, że spod Twej prawowadczej, wprawnej reki wyjdzie arcydzieło prawnicze, sublimacja logiki prawnej i kryształ przejrzystości sformułówań. W końcu w kwestii mającej być uregulowanej przez ustawę wiekszość zagadnień też obraca sie wokół reki. Tylko nie zgłąszaj tej ustawy od ręki, ale po solidnym przemyśleniu.

    Walka gamet jest jeszcze starsza i jeszcze bardziej fundamentalna niż walka klas czy walka płci. Proszę wyobrazić sobie ten okrutny świat, w któym plemnik zakłóca spokojny byt jajeczka, zmusza je do fuzji, popucha zygotę do podziałóww, a potem wykręca organizmowi kobiety przysłowiową rękę, tyle że w sensie fizjologicznym, zmuszająć formujący się purchel złożony z komórek do zaakceptowania go w zdrowym łonie kobiety… Ale to nie koniec ! Prawdziwy gwałt dokonuje się potem, kiedy zarodek wgryza sie w ściany macicy i oplata matczyne naczynia krwionośne, formując w ten sposób łożysko, które potem, przez 9 bitych miesięcy wysysa soki witalne z matki i zatruwa jej ciało wszystkim tym, co produkuje często męski w swej konstytucji płód. Grozę sytuacji niech spotęguje fakt, że – jak gadają mądrzy ludzie znający się na sprawie – ów gwałt na ciele matki związany z ułożyskowieniem płodu sterowany jest przez geny pochodzące z męskiej, dostarczonej przez ojca, częsci materiału genetycznego, co już zasługuje na najwyższe potępienie.

    Okrutny świat, okrutna walka gamet, płci, a potem nawet walka na racje w wpisach blogowych… Czy Ty to ogarniasz, birnbaum ?

    jesli tak, to nie dziwuj się, że nie śpiewam jak kanarek, ale zawodzę szorstko jak marcujący się kocur. Odkąd, będąc embrionem w łonie zdusiłem swą męską częscią genów matczyny krwiobieg, wyrok na mnie został wydany, i nawet powabne wpisy blogowe tego nie zmienią, nie udobruchają Bojowników o jedyniełuszną sprawę, rycerzy posępnego oblicza Tobie podobnych. A już tym bardziej nie przekonaja do czytania nie tyle ze zrozumieniem, ile z pewną dozą dystansu potrzebnego do odkodowania ironii, nie tylko dotyczącej sytuacji czy dyskutowanego tematu, ale również ironii względem samego siebie.

    Pozdrawiam i życzę raz jeszcze owocnej pracy nad jakże potrzebną społecznie ustawą. Przekonanie o włąsnej misji… szczerze zazdroszczę.

  156. Telegraphic
    Tajki Ci już przeszły?
    Jak Bóg dopuści to i z kija wypuści, brzmi przysłowie.
    A jak pisał Sztaudynger- dzieci wyrabiamy ze względu na ich mamy.
    Picasso był szczęśliwy w swym późnym ojcostwie, czego i Tobie życzę..

  157. Takie luźne skojarzenie.
    Dzięki genialnemu pociągnięciu- systemowi emerytalnemu od 75 roku życia, Bismarck był w stanie sfinansować kilka wojen.
    Nasi politycy wymyślą coś równie genialnego, dla sfinansowania przyszłych emerytur ludzi na umowach śmieciowych……

    Jak na razie ciąża nie jest obowiązkiem obywatelskim wobec Państwa.
    Ale kto wie? Bykowe już było, może być i panieńskie…….
    Inwencja twórcza polityków jest nieograniczona.
    Jak na razie uzdrawiamy system przez likwidację- szkół, przedszkoli, żłobków, lub prywatyzujemy- z cenami zaporowymi, typu 1500 za przedszkole. A na ulgę rodzinną wielodzietnych rodzin po prostu nie stać. System się sprawdza……

    Nie sprawdza się natomiast inny- rób jak uważasz i uważaj jak robisz.
    Lekcje religii zamiast wiedzy o antykoncepcji…..
    Pogodni nosiciele wysokogatunkowej spermy krążą….

  158. @telegraphic observer
    Ślicznie napisałeś o ojcostwie.
    Wiem, że szczerze, bo widziałem Twoje oczy, kiedy pokazywałeś mi dwie, konkursowe etiudy filmowe, w których muzykę napisała Twoja córka. Takie maślane były te Twoje oczy…
    Pozdrowienia

    PS
    Rzuciłem „Erę zawirowań” Greenspana, odłożyłem „Sonię, która…” Głowackiego – obie te dramatyczne decyzje dla „Passy” Passenta.
    Choć forma rozmowy (rozmawia Jan Ordyński), to już po pierwszych stronach odpowiedziałem mojej T. na pytanie „no jak?” – „Passent classico”.
    423 strony, czcionka >10pkt, za kilka dni pewnie skończę i wrażeniami się podzielę.

  159. wiesiek59 (19:53)
    Tobie się zbyt ciasno kojarzy, a znowu ciut za luźno (Tajki?), nie uważasz?

  160. Sporo moralistów się odezwało. Na wspomnienie swych wychuchanych slodkich berbeci nawet u Blogowiczów tradycyjnie wieszających na klerze psy nastroje antyaborcjonistyczne się odezwały. Myślę, że znakiem czasu jest ta ideowa przemiana. To może odpowiedź Marii Czubaszek na krytykę, ktorej doznaje za kilka słów prawdy. Za GW podaję gratulując równocześnie Pani Marii odwagi i braku hipokryzji – „Kiedyś wystąpiłam w programie Ewy Drzyzgi o kobietach, które nie chcą mieć dzieci. Asystent, który zapraszał gości, bardzo mi dziękował. Znał wiele kobiet, które myślą podobnie, ale żadna nie miała odwagi o tym opowiedzieć. Po programie, wróciłam do domu i nawet moja mama – która doskonale wiedziała, że nie chcę mieć dzieci – spytała, jak mogłam jej to zrobić i oficjalnie się do tego przyznać. (…)Nie chwalę się tym. Ale też nie uważam, żeby to było coś tak strasznego, do czego nie można się przyznać. Choć wiem, że komentarze będą okropne. Każda moja wypowiedź na ten temat budzi ogromne emocje. Do tego stopnia, że nazywają mnie ‘”zimną suką”. Ale – szczerze mówiąc – wolę być „zimną suką’” niż „matką Polką”.

  161. Szanowny Panie Redaktorze,
    od lat czytam Pana felietony i jestem nimi na swoj sposob zachwycony. Niestety co do powyzszej wypowiedzi…….Przykro mi. My mezczyzni nigdy kobiet tak naprawde nie zrozumiemy. Nie ma tu miejsca na rozsadek, jak Pan doskonale wie, a z emocjami…..Daleko nam do nich. Mimo iz rozumiem Pana stanowisko, mysle, ze nie nam sie o tym wypowiadac.

  162. Jacobsky,
    twój tekst z godziny 19.13 zamotałeś tak dalece, że przyznaję – nie dotarło.
    Kumulacja liczby błędów/literówek czyni twój tekst nieczytelnym.
    Czytam i już nie wiem, alboś ty XY, albo XYY, albo nawet XYYY!
    (badałeś kiedykolwiek swój kariotyp?).

    Daj znać, jak już się zdecydujesz.

    Skracaj swoje teksty, to dobrze robi dla jasności wywodu.

    Pozdrawiam.

  163. Przychodziły więc dzieci. Prosiły: „Mama weźmie kredyt na siebie, bo nam nie dadzą, a my będziemy spłacać”. Tylko z tymi spłatami różnie później bywało. – Ale dzieci tu niewinne. Ot, zawsze coś im wypadało, likwidacja zakładu syna, choroba jakaś. Zły los – mówi Barbara.
    http://biznes.newsweek.pl/za-biedni-na-plajte,86877,2,1.html
    ————–
    Wpisuje się w temat- po co dzieci…..

  164. Bywalec 2 (16:00)
    1. Członkowi rodziny (europejskiej) finansowo lepiej sie powodzi. Dlaczego? Wielu z nich startowało w tym samym czasie od zera. Dlaczego Francji i Włochom nie może się dobrze powodzić? A czego Hiszpanii jeszcze brakuje do szczęścia? Faktycznie – sytuacja, jak to w rodzince, napięta.

    2. Powrót Niemiec do marki byłby kolejnym „motorem racjonalizacyjnym”!? Naprawdę takie sobie cele stawiają? Jakieś abstrakcyjne, ale to są Niemcy ze swoją filozofią życia.

    3. „Wiem, że Panu racjonalizacja metod produkcj kojarzy sie automatycznie tylko z obnizanie standartow socjalnych i zwolnieniami. Ale to juz Pana problem i Romneya”.
    A mnie się zdaje, że pana żółć ciśnie. Ktoś pana zwolnił z pracy? Czy przypomina się panu peerelowski „pomysł racjonalizatorski”? Mi „racjonalizacja” kojarzy się ze wzrostem wydajności i koniecznością przegrupowania, zwolnienia części pracowników, aby ich zatrudnić w nowej firmie, albo na nowej linii produkującej coś nowego, nieznanego na rynku. W Kanadzie i USA w ciągu 20-30 lat znacznie spadło zatrudnienie w przemyśle wytwórczym, ale wartość produkcji jest mniej więcej ta sama. W ten sposób tworzy się dobrobyt i przy okazji statystykom rośnie PKB. Panu też się tak kojarzy?

    4. „… dalsze (?) ofiary niemieckich podatnikow na rzecz ratunku Euro nie sa tylko kwestia ekonomiczna, ale takze polityczna. A polityka kieruje sie rownie malo racjonalnymi przeslankami, choc nie zawsze tymi samymi, jak ekonomia”.

    No tak. Ale jak zanegujemy istnienie racjonalności w ekonomii, to wtedy wszystko nam wolno … powiedzieć. Nawet, że polityka niemiecka jest nieracjonalna.

    5. Skąd Pan wyciąga, że pomijam niskooprocentowane kredyty z ECB dla banków europejskich? Ale są one na krótki okres, jeden – ten większy bodaj na 6 miesięcy, a co będzie dalej? Kiedy te kredyty się skończą, kto pożyczy rządom zadłużonego Południa na niski procent. Niczego nie żądam od ECB, tylko pytam. Zastanawiam się, czy rodzinna Europa jeszcze długo pociągnie.

    Osobiście sądzę, że Europa i waluta euro przetrzymają ten kryzys (losu Grecji nie prognozuję, po to zadanie dla Pytii), co może ostatecznie wyjaśni się za kilka lat, ale odbędzie się to z niepotrzebną stratą dla wzrostu i dobrobytu Europy. Niemcy pomyślą może, że niewiele stracili, a przecież ich wzrost gospodarczy jest mikry, ale nie takie przyziemne cele chodzą im po głowie. Zapewne efekt końcowy będzie taki, że centrum Europy będzie wytwarzać złożone produkty, w tym na eksport do Chin i USA, oraz zarządzać zaopatrzeniem i finansami peryferiów, stanowić standardy. Co może uratuje cały europejski projekt z Wlk. Brytanią na przepysznym uboczu tych spraw (splendid isolation). Czytałem niedawno książkę pewnego Brytyjczyka o EMS zapoczątkowanym w 1979 roku i jak Bundesbank był osią wszystkich ruchów aż po EMR-I i wprowadzenie wspólnej waluty. W sumie nie wiem, czy pisze Pan z pozycji interesów polskich, niemieckich, francuskich, włoskich, rosyjskich, bo przecież nie brytyjskich. Ja czasem pozuję na obiektywnego obserwatora, ale staram się trzymać raz stronę polską, innym razem „prawie obojętną” – kanadyjską. W tych miesiącach i może latach, interes polski wymaga, aby kontaktować się przede wszystkim z Niemcami, uwzględniać ich interesy, udawać bezstronnego, zatroskanego Europejczyka i robić swoje. Dlatego podoba mi się polityka Tuska-Sikorskiego. Reszta jest tylko obserwacją sytuacji. Nie uważa Pan? Chyba że kojarzę się Panu nienajlepiej, z Tajkami jak wieśkowi59, albo z Romneyem, albo z innym Szatanem. A ja gram tylko na harmonijce.

  165. Według naszych, człowieczych standardów, z moją aktualną dziewczyną powinniśmy przymierzać się do ewentualnej roli rodziców. Póki co, być może z powodu „przesiąknięcia” duchem dzisiejszego świata, miewamy takie obrazoburcze dla wyznaczonej nam przez Naturę misji:
    Podczas jednego ze „spotkań na sczycie” przyszłym rodzicom zdarza się, i… po dziewięciu miesiącaach mają ukochanego „Dzidziusia”. „Dzidziuś” jest owocem ich wielkiej miłości , i kiedy się rodzi- ich miłość otrzymyje potężnego poręczyciela, że będą się kochać aż do śmierci. Oczywiście , kolejne „dzidziusue”, tak samo będą uszczęśliwiać swoich rodziców i będą wzmacniać ich wielką miłość proporcjonalnie do ilości „dzidziusiów”.
    W momencie planowania przyszłego potomka, przyszli rodzice widzą głównie , właśnie wymarzonego/”wyinstynktowanego?/ „dzidziusia” i zazwyczaj , przyszłego herosa, który spełni ich ambicje. Potem , to już leci samo, zależnie od zamożności, świadomości i stanu tzw. uczuć wyższych.
    Po kilku latkach „Dzidziuś ” zaczna przeobrażać się w istotę ludzką, i zaczyna być wdrażany do kilkunastoletniej, bardzo ciężkiej pracy na dwa etaty/szkoła i nauka i odrabianie lekcji po szkole/. Za tę ciężką, stresującą pracę, „Dzidziuś ” otrzymuje utrzymanie i … kieszonkowe/ewentualnie/.Po zdobyciu wykształcenia, zaczyna pracować zarokowo, co nominuje go do dorosłości. W tym momencie większość „Dzidziusiów” wykazuje gotowość, i często ją realizuje- do spłodzenia własnych „dzidziusiów”, które zdopingują go do optymalnie wytężonej pracy przez następne dwadzieścia kilka lat, aż do momentu, kiedy zaczną „pączkować” „dzudziusie-wnusie”.
    Każdy taki, kolejny cykl, jest rozpoczynany dyktatorską decyzją przyszłych rodziców, którzy sami decydują o „skazaniu na życie”Bogu ducha winnego „dzidziusia”
    Ukochany „Dzidziuś” oprócz bycia wspaniałą zabaweczką w pierwszych latkach swojego żywota, ma za zadanie scalać tych dwoje na całe życie, oraz być ich opiekunem na ich stare lata. Może sobie to wszystko odkuć na swoich , egoistycznie powołanych do życia „dzidziusiach”.
    Takiej sztafety pokoleń, można się tylko uczyć od Natury…
    Podsumowując: „Dzidziuś” nie ma szans nie wziąć swojego, często kiepskiego życia / większość rodziców to tylko egzystencjalne przetrwalniki i biedota/. „Dzidziuś ” po dłuższym, lu krótszym etapie nauki i dojrzewania, wchodzi w dorosłość. W tym momencie spłaca dług za swoje zaistnienie i wychowanie swoim „dzidziusiom”. Kiedy to dzieło wykona, do jego życia rozlega się puk, puk, i pojawiają się urocze wnuczęta oraz jego podstarzali rodzice po międzypokoleniową „emeryturę opiekuńczą. „Dzidziuś” jeśli sam będzie chciał kiedyś skorzystać ze wsparcia swoich dzieci- musi swoimi rodzicami się zaopiekować.
    Co jemu zostaje z tego życia? Trochę uniesień wzniecanych przez beta-endorfiny, kilka dwutygodniowych wakacji, trochę imprez i …

    Sebastian

    P.S.
    Problem legalności aborcji w XXI, to PR-owska alternatywa dla świadomego, bezpiecznego pożycia.
    Problem ten podsyca dla „odświeżenia” swoich doktryn KK, a zlikwidowanie tego problemu , skutecznie blokuje, poprzez utrudnianie uświadamiania młodzieży szkolnej w kierunku świadomego pożycia. Pani prof. Środa, od lat głównie skupia się na legalizacji aborcji, co w naszym kraju, z góry jest przegraną sprawą. Tylko całościowe traktowanie problemu, może obezwladnić obrońców jesynej słusznej racji…

  166. @mag – najbardziej drastyczna historia, o jakiej słyszałam, to żadne dno społeczne (widoczne). To żona wojskowego, który, żeby oszczędzić sobie wysiłku przy wymuszaniu stosunku (czyli gwałtu), usypiał małżonkę chloroformem. mieli siedmioro dzieci, uciekła od niego dopiero jak dorosły, od razu na inny kontynent i zastrzegła, że nigdy nie wróci.
    Wiesz, co mnie najbardziej zapienia? Do białości? Przeświadczenie przeciwników aborcji, że decyzja o zabiegu jest równie błaha jak dobór lakieru do paznokci. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, by wyhodować w sobie taki bezmiar pychy.

  167. cóż tu pisać ustawa aborcyjna cóż lepiej, zęby był zakaz aborcji, czy jego ograniczenie, cóż tu pisać cenie artystów, czy mieć wolność artystyczną,
    który przyczyna się do świadomościowi społeczeństwa, cóz tu pisac nie jestem specjalistka o programu lewicowego, który nawet w polsce wymaga pracy i wysiłku, zęby był dopasowany do realów społeczeństwa, cóż tu pisać nie ma jak wysiłek, zęby być szczęśliwym, nawet szczęście kosztuje, drogo kosztuje cóz tu pisac problemy społecznie wymagają dyskusji, szczerej dyskusji, cóz a wychowac dziecko to też wyzwanie, ciężka praca, cóz tu pisac czasami jest potrzebna dyskusja

  168. telegraphic observer
    Trochę to rano przerysowałam, słońce jest nisko, ma ostre barwy:)
    Ja też mam historyjkę – to była jedna z pierwszych wizyt w cypryjskim Social Insurance. Nie pamiętam, o co chodziło, w każdym razie wypełniałam formularz i zrobiłam błąd. Diabli nadali, miałam tylko jedną kopię. Idę do urzędniczki, wydekoltowana po pas (30 stopni to średnia), kolczyki kładą się na ramionach. Mówię, ze zrobiłam błąd.
    - No to co?
    - No nie wiem, nie muszę od nowa wypełniać?
    _ A co ty mi tu będziesz od nowa wypełniać, daj to – podałam. Chlast, chlast, jak Zorro po parkanie – jaki jest ten prawidłowy adres?
    - Taki a taki
    - Napisz obok. Coś jeszcze?
    - Nie.
    - No to wróć za dwa tygodnie. Na razie.
    Ledwo trafiłam do drzwi.
    Wyjątkowo tez do pokonania bariery w mojej głowie przyczyniło się to angielskie „you”. Bab w PRL-owskich urzędach nie widziałam, jedynie w „Misiu”. Ale też uważam, że się cywilizują.

    No i nie wiem, być może jestem upierdliwa, ale na blogu u J. Paradowskiej, zachęcona zaproszeniem Gospodyni, że chce rozmawiać o sprawach poważnych, poruszyłam, moim zdaniem, sprawę poważną.
    (pomyliłam nicki – jako Anitta:) Zareagował jedynie Czesław, reszta mieli w zębach ACTA albo warczy na siebie. Na chwilę pojawiła się mag, ale zaraz uciekła. A ja sądzę, że to ciekawe. Nie, nie ciekawe – że niepokojące. Tak na instynkt. możesz zerknąć?
    pozdrowienia!

  169. Piękny, ludzki tekst. Dziękuję.

    W młodości nie lubiłam małych dzieci, denerwowały mnie i irytowały.
    Pokochałam dopiero synów brata, a potem swoje własne.
    I polubiłam szczerze cudze.
    Gdy się ma dzieci, rozumie się bardziej innych. Łagodniejemy dzięki nim (mój mąż też stał się lepszy, naprawdę).

  170. Jestem za jedną jak i drugą stroną, człowiek jest wolny. Dziś mój syn kończy 5 lat. Nieprzespane noce strach obawa o jego zdrowie, tak będzie do końca moich dni, nie chce tego zamieniać na życie bez niego!!! Tej miłości jaką on mi daje nie da mi nikt, patrzę na niego i wiem, że bez niego te 5 lat byłyby puste.
    Wszystkiego najlepszego synku, dziękuję, ze jesteś!

  171. Niby Pan taki wyrozumialy, nawet aborcji Pan nie potepia, a tymczasem nie jest Pan w stanie przyjac do wiadomosci, ze dla wielu kobiet dzieci nie sa zadna radoscia. Sa obciazeniem, odebraniem niezalezosci, klopotem i utrapieniem. Ja doswiadczylam tej „radosci” i gdybym mogla cofnac czas, to na pewno pozostalabym osoba bezdzietna. Dziecko mam, a jakze, udane, zdrowe, zdolne. Ale moje wlasne zycie ucieklo, minelo bezpowrotnie. Nie zrealizowalam marzen, bo trzeba sie bylo troszczyc o rodzine, o dziecko. To, co udalo mi sie osiagnac, doslownie „wyszarpalam” sciagajac na siebie totalne potepienie rodziny i obelgi. Wy, faceci, nigdy nie zrozumiecie tej presji.
    Niech mi wiec Pan nie mowi o tej „radosci”. Prosze po prostu zaakceptowac fakt, ze sa takie kobiety, ktore dzieci miec nie chca. I nie ma co im wspolczuc. One bez tych dzieci sa bardzo szczesliwe.

  172. Nieoczekiwane rozwiązanie tej tragedii która wydarzyła się na Śląsku /matka Magdy potwierdziła śmierć dziecka/ jest ponurym tłem dla tej dyskusji . Panie Czubaszek i Środa wystąpiły w roli rzecznika „wyzwolonej” hołoty , którą nie obowiązują żadne rygory wynikające z naturalnego instynktu.

  173. mariolka pisze; godz 14:00.

    Wszystkim aborcjonistkom zycze,aby doczekaly udanej eutanazji.

    Przyjmuje wyzwanie;a tobie zycze dlugiego odchodzenia,po katolicku
    bez srodkow znieczulajacych,tylko z ksiedzem jego swiecona woda
    i balsamem.
    Oby twoj dobry i milosierny Bog powolal ciebie ta droga do domu Pana.

  174. Każdy pogląd doprowadzony do skrajności absurdem trąci.
    Pozdrowienia.

  175. By nie zachłystywać się bredzeniem Czubaszek i popierającej ją Środy postanowiłem powtórzyć swój wpis z blogu p. Paradowskiej.
    Może on kogoś zainteresuje.
    Nadzieja obecnie rządzących i wspeirających je czirliderek(rów) nareszcie się spełnia.
    Od września rusza program ogłupiania młodzieży z liceach ogólnokształcących (?).
    Szczegóły w poniższym artykule:
    http://nauka.dziennik.pl/edukacja/artykuly/377828,to-koniec-liceow-ogolnoksztalcacych-znikna-juz-od-wrzesnia.html
    O dziwo nie ograniczono liczby godzin nauczania religii!!!
    W sumie w mediach i na blogach cisza.
    Rządzić będzie łatwiej i może już po raz trzeci.
    Prawda?

  176. Sebastian
    2 lutego o godz. 21:40
    Mozna i tak, traktowac nasza biologiczna egzystencje jako podstepnie wykorzystywana przez ewolucje *paczke* do przekazywania genow nastepnym *dzidziusiom*. W zamian dostajemy w nagrode cukierka w postaci przyjemnosci z seksu. Takie beznadziejne reprodukowanie *dzidziusiow*, po co to, na co?
    No wlasnie po cholere istnieje zycie ; to samo robia zaby, konie, psy malpy i my. Tyle, ze mysmy te gre przejrzeli, nie jetesmy naiwni, wiemy, ze cel jest bezcelowy. Po prostu, kiedys tam w pramorzu skleily sie jakies proteiny i jakies kwasy(szczesliwcy wieza w celowa kreacje pana Boga, bo mu sie samemu nudzilo i nikt nie mogl go podziwiac) i tak to sie ciagnie, az slonce wypali sie. Ale mamy jeszcze pare milardow lat czasu, wiec co tam.
    Sebastianie oprocz seksu jest alkohol, sa ciekawe ksiazki, filmy, pejzaze, blogi Polityki. Dlaczego chcialbys, zeby na Tobie to wszystko sie skonczylo i masz watpliwosci, czy dac szanse kolejnemu *dzidziusiowi* aby jeszcze raz przezyl to co Ty przezywasz.
    Ty chyba za duzo czytales Schopenhauera i Nietchego.
    Hej, glowa do gory. La vie est belle !!!!

  177. Namnożyło się ekspertów od skrobanek. Wciągają w tę sprawę nawet Schopenhauera i Nietschego. Góruje wiedzą i doświadczeniem jej zwykle eksperci z za oceanu. Jakby nie lepiej było problem pozostawić biskupom i księżom.

  178. mag
    2 lutego o godz. 13:29
    Niestety tak odbieram ,walkę” feministek. Oczywiście upraszczam tą kwestię ale cóż trzeba się zawrzeć w krótkiej formie. Uważam, że zwyczajnie ta walka jest stanowczo zbyt medialna – ,,morderczynie życia” kontra ,,obrońcy życia”. Nie zdarza się w dyskursie usłyszeć odpowiedzi w stylu: Dobrze ,karzecie nam rodzić dzieci a co WY przewidzieliście za wsparcie dla matekwychowujących dzieci? Oczywiście, padnie argument, że ,,kiedyś” obywało się bez wsparcia. Ale kiedyś nie było dykatury rynku, nie było terroru samorelizacji. Osobiście doświadczenie ojcowstwa zrobiło ze mnie ,,osobistego” przeciwnika aborcji. Nie pozwoliłbym usunąć mojej kobiecie naszego dziecka. Zresztą pojawienie się kwesti ona – chce a ja nie albo ja – chcę a ona nie było by dowodem na to, jak bardzo pomyliliśmy się w odoborze partnera. Za to jestem za zmianą obecnego prawa, jak i odesłaniem księzy na plebanie.
    Postawiłem znak równości pomiedzy obiema stronami gdyż uważam, że są tak samo zapiekłe w walce. Nasze państwo zachowało się w sposób ohydny nie biorąc w obrone Alicji Tysiąc przed napaścią czarnosukienkowych politruków. Gdzie była RPO? Na plebani? Ale obawiam się, że zastąpienie dyktatury czarnosukienkowych przez feministki wcale by nie zaprowadziło RÓWNOWAGI. Może na feminizm patrzę przez pryzmat pewnej znajomej – bardzo przekonanej feministki, przy czym osoby o błyskotliwej inteligencji, poukładanej a mimo to raczej bym nie chciał by ona zastąpiła czarnosukienkowych – byłaby to klasyczna zamiana siekierki na kijek. ,,Wy faceci…” i tu katalog zbrodni męskiego rodzaju za które także JA powinienem odpowiedzieć?
    Przykład: każdy temat relacji kobiety-mężczyźnie wywoływału niej taki przypływ agresji, że powinienem co najmniej przeprosić za bycie mężczyzną a optymalnym rozwiązaniem powinna(?) byc kastracja. Po czym na wielokrotnie zwróconą uwagę ,że ,,spotykamy sie by było miło bo w przeciwnym wypadku takie spotkania nie mają sensu a taaaaka agresja takimi je czyni” kwitowała ,,jestem przed okresem”. Ja kontrolowałem swoje emocje – ona nie. Co ciekawsze twierdziła z CAŁĄ stanowczością, ze ,,nie ma różnic psychcznych między kobietą a mężczyzną. To propaganda facetów”. I bądź tu mądry…
    Mój punkt widzenia jest prosty – jestem katoliczką NIE ZROBIĘ ABORCJI, nie jestem – postąpię z zgodnie własnym sumieniem. Niestety każda tyrania deprawuje dlatego nasi czarnosukienkowi współobywatele by się uwairygodnić ideologicznie narzucają swoje mniemania WSZYSTKIM. Obawiam się ,że dykatatura feministyczna wcale by nie była zdrowasza.
    Być może to kwestia smaku ale aborcja nie jest kwestią z którą bym się obnosił jak z broszką. Czasem musimy robic rzeczy konieczne ale bynajmniej nie przynoszące nam dumy.

  179. http://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0&feature=related

    kareoj8; godz 8:26.

    Ciekawy ling, ale coz to Polska przeciez.
    Oglupialym spoleczenstwem rzadzi sie latwo i przyjemnie.

  180. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Z „Czlowiekiem Roku czy z Wiktorem” , inaczej mowiac „byc albo nie byc” – dramat czy kumedia?
    http://kontrowersje.net/tresc/maria_czubaszek_woli_byc_zimna_kua_niz_matka_polka_i_niech_sobie_bedzie

  181. Panie Danielu! Zasmucił mnie ten wpis, zasmucił z tego powodu, że narracja mówiąca o pięknie ciąży i macierzyństwa i cudzie narodzin jest obecna w głównym nurcie cały czas. To jest dominujący dyskurs. Cieszę się, że ktoś ma odwagę opowiadać swoją historię, bez przepraszania, bez oglądania się na innych. Dlaczego p. Czubaszek ma myśleć o cudzych uczuciach, gdy opowiada o swoich? Nikt o Jej uczuciach nie myślał, nikt ich nie wyraził za nią.

  182. A ja uważam, że są osoby, które mimo opisywania tego domniemanego szczęścia, nie uznają je za szczęście dla siebie i tego wspaniałego cudu nie chcą. Zwyczajnie. Po prostu. Wcale by z tym dzieckiem nie były szczęśliwe. Dajmy prawo do wypowiedzi obu stronom.

  183. W felietonie może zabrakło empatii, ale Środa sama ma córkę, więc poznała smak macierzyństwa, w przeciwieństwie do wielu teoretyków (mam na myśli głównie księży i zakonnice), którzy szczególnie głośno na ten temat gardłują. A ogólnie felieton dotyczył moim zdaniem oceanu polskiej hipokryzji w kwestiach płci, seksu i prokreacji.

  184. @Sebastian
    Popieram LEWEGO:) Opisany przez Ciebie mechanizm pojawiania się dzidziusiów jest prawdziwy, ale niepełny. A co z miłością? Dziecko nie służy do pieczętowania związku między ludźmi czy do zabawiania dorosłych w pierwszych latach życia. Dziecko do niczego nie służy, to człowiek, którego się kocha.
    Podobnie z rodzicami. To prawda, nie młodnieją i kiedyś będą potrzebować pomocy. No i co? Myślisz, że wolałabym, żeby, na przykład moi rodzice, umarli?
    Poza tym, jak mówi LEWY, są książki, pasje, filmy etc.
    Wpadne później, bo teraz czeka na mnie pewien mały człowiek:)

  185. Pani Heleno, jestem zawiedziona prezentowanym przez Pania brakiem odwagi i konsekwencji. Prosze kontynuowac pochwałe ekshibicjonizmu i zacząć zalecać:
    - amputacje kończyn i obnoszenie sladów pooperacyjnych w ramach solidarności z ofiarami wypadkow i aby przypadkiem nie poczuly sie wyalienowane ze spoleczeństwa
    - przechodzenie biednych heteroseksualnych na jedynie słuszny homoseksualizm i – rzecz jasna – prezentowanie swojej nowej seksualnosci
    - powszechną eutanazje obejmujaca nie tylko osoby cierpiace i nieuleczalnie chore, ktore sie tego domagaja, ale tez takie, ktore sie nie domagaja.
    Aborcji juz pani zalecac nie musi, jako ze pani Czubaszek wraz z pania Środa chyba wyczerpały juz wszystkie argumenty i srodki.

  186. Panie Redaktorze,
    pisze Pan: „Bardzo trudno jest komuś, kto dziecka nie ma, lub nie może się na nie zdecydować, (…) wytłumaczyć, jak wspaniałym doświadczeniem jest posiadanie dziecka i co ją ominęło. (…) Ktoś, kto zaznał szczęścia posiadania dziecka, nie bardzo umie to szczęście okazać, opisać, tak, aby inni go zakosztowali, a przynajmniej nabrali na nie ochoty.”
    Poddaję pod rozwagę, że bardzo trudno jest komuś, kto dziecko ma, wytłumaczyć, jak wspaniałym doświadczeniem jest nieposiadanie dziecka. Ktoś, kto zaznał szczęścia nie posiadania dziecka, nie bardzo umie to szczęście okazać, opisać, tak, aby inni go zakosztowali, a przynajmniej nabrali na to ochoty.
    Nie chodzi tu o „obrzydzanie” ciąży, ale dzielenie się swoimi poglądami. Równoprawnymi z „nastrojem nadziei i radości, jakie temu stanowi towarzyszą”. Pewnie częstszy (na szczęście) jest ten drugi, ale proszę nie oczekiwać od kogoś, kto go nie podziela, że będzie przedstawiał argumenty ZA. Wszak od przyszłych matek, które dziecka pragną nikt nie oczekuje, że będą wychwalać bezdzietność.

  187. tel observer 15.15
    Jedyne chyba dwa , trzy donosicielstwa ktore moga byc jakos usprawiedliwione (na poetow i rodzicielsko – dziadowskie ) (Amsterdamize ) (moze jeszcze FS i arg. malb.) Pozdr.

  188. MamaNiuni
    Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkiego dobrego .

  189. birnbaum,

    w rewanżu proponuję przedmuchanie swich własnych synaps. Sporo kurzu musiało na nich osiąść.

    Daj znać jak przedmuchasz.

    Z samczum (xYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY), nieustającym pozdrowieniem.

    PS Ten „x” to celowo z małej litery

  190. karwoj8 (3-02-g.8:26)
    Też nie rozumiem milczenia mediów w sprawie „reformy” liceów.
    Kto ją konkretnie przygotował, kiedy i dlaczego ma wejść w życie po wakacjach 2012?!
    Jakoś sobie nie przypominam dyskusji na ten temat w sejmie, a tym bardziej protestów. Chyba,że coś przegapiłam. ZGROZA!!!
    Ale nie sądzę, żeby AKURAT TE, Twoim zdaniem, bredzące panie, popierały taki „rozwój” edukacji w Polsce.

  191. Karwoj,
    pochrzaniło mi się w pierwszym zdaniu. Powinno być: Kto ją konkretnie przygotował oraz zdecydował, kiedy i dlaczego ma wejść w życie.

  192. @kalino
    a może na początek żyć i dać żyć innym?

  193. Przesadyzm jest gorszy niż faszyzm.

    Czemu Gospodarz i wielu blogowiczów nie może przyjąć, że są kobiety (i mężczyźni), które nie chcą mieć dzieci?
    Wszyscy oni piszą coś w rodzaju: „A jak moje się urodziło, to pokochałem/ był to cud/ kto nie miał, to nie zrozumie itp. No a co jeśli ktoś pod wpływem takich nacisków zdecydował się na dzieci i nie odczuł miłości? A dziecko już jest i miłości potrzebuje.

    Wiem, że takie kobiety są. Najwyraźniej jednak nie mogą o TYM mówić. Społeczeństwo zabrania.
    Jesteśmy przecież dorośli, dlaczego nie możemy rozmawiać o trudnych sprawach dorosłych? Przyjęte jest tylko „ciu ciu ciu” i rozczulanie się nad dzidziusiami. Nienawidzę przemilczania

  194. Wojciech BK pisze: Panie Czubaszek i Środa wystąpiły w roli rzecznika „wyzwolonej” hołoty , którą nie obowiązują żadne rygory wynikające z naturalnego instynktu.
    To a propos matki poszukiwanej Magdy, która być może jest winna śmierci dziewczynki.

    Pochopne oskarżenie. Czyżby Blogowicz sądził, że kobieta zabiła umyślnie swoje półroczne dziecko, gdyż należy do „hołoty, której nie obowiązują żadne rygory wynikające z naturalnego instynktu”?

    A może to nieszczęśliwy wypadek, które się przecież zdarzają? Matka musiała być w ciężkim szoku, bo nie dość, że straciła dziecko, to jeszcze wiedziała, że czekają ją takie właśnie oskarżenia ze strony społeczeństwa, które nie akceptuje faktu, że matka może nie ustrzec dziecka. to tragedia dla matki i rodziny, a nie „hołota”, „nieakceptowanie rygorów”.
    Zresztą – gdyby były to rygory wynikające z naturalnego instynktu, to nieakceptowanie ich byłoby fizyczną niemożliwością.

  195. Droga kalino, nie sposob wymieniac z kims pogladow, kto stosuje wylacznie demagogie. Nikomu nie zalecam ani amputowania konczyn, ani przechodzenie z heteroseksualizmu na homoseksualizm, ani eutanazji.
    Znalam kogos kto scial sobie na lyso wlosy bo jej homoseksualna partnera stracila cale uwlosienie ( z ktorego byla bardzo dumna) wskutek chemioterapii. Byl to gest, w moim przekonaniu piekny i pelen milosci, jakiej zycze kazdemu i kazdej.
    Natomaisrt czego sie spodziewam od Ciebie, kalino, to ze nie bedziesz sie obnosic i afiszowac swoim obrzydzeniem z jakim traktujesz osoby z amputowanymi konczynami, ze swa nietlerancja i plytkoscia umyslowa.. Takie afiszowanie sie jest naprawde gorszace dla normalnej bialej heteroseksualnej kobiety, z amputowana piersia, ale wszystkimi konczynami.
    Postaram Ci se znalezc za chwile niezykle piekna rzezbe kobiety i matki, ktora dlugo stala na jednym z postumentow na placu Trafalgar w Londynie. Ciekawa jestem czy Cie nie poruszy i nie uznasz , ze jest jednak piekna, choc okaleczona.

  196. @@mag, Zosieńka, Damy
    Zdanie Normana Mailera z autobiografii MM, (za GW) dotyczy ,co prawda aktorstwa, ale jako wielokrotnie zakochany w MM, zaczadzony czymś niezwykłym ale nie do końca pojetym, zdałem sobie dopiero teraz sprawę, że to jest właśnie zabójcza zdolność kobiety, której większość mężczyzn się nie oprze, która rzuca na kolana.
    Oto cytat.
    „Fundamentem jej sztuki była umiejętność przemawiania do każdego mężczyzny w taki sposób, jakby był on jedynym samcem w jej zasięgu”

    Kiedy to przeczytałem, miałem gęsią skórkę.
    Jak dobrze, że jesteście na blogach…

  197. Jestem kobietą: matką, babcią a za kilka miesięcy prababcią. W swoim zawodzie (lekarz) osiągnęłam prawie wszystko co można. W hierarchii spraw i źródeł szczęścia dzieci są na pierwszym miejscu a dalej długo, długo nic.

    Mogę zrozumieć, że ktoś nie chce mieć dzieci. To ułomność, niezgodne z naturą ale jako lekarz mam do czynienia z patologiami. Więc trzeba się i nad tą pochylić.

    Natomiast publiczne chwalenie się aborcjami jest wedłub mnie poniżej jakiegokolwiek dopuszczalnego poziomu cywilizacyjnego. Dzicz i tyle.

  198. TO
    Pierwszy nisko oprecentowany kredyt ECB 500mld Euro byl napewno na dwa lata, obecny ze stycznia, musze przyznac ze wstydem, nie wiem. O 6 miesiach jednak nic nie slyszalem.
    Zgadzam sie z Panem , ze sytucja w Eurolandzie jest do opanowania, wymaga to jednak sprawiedliwego rozlozenia obciazen, a nie absolucji dla dluznikow za cudze pieniadze. Taka absolucja jest conajmniej rownie deprawujaca, jak wyludzona opieka spoleczna, ktorej Pan jest zagorzalym krytykiem.
    Pyta Pan z jakiej pozycji pisze; ano z mojej. Fakty ktore podaje sa z reguly obiektywne i sprawdzalne, a manipulacja nimi to juz moja osobista rola. A tak powaznie to jestem goracym zwolennikiem integracji europejskiej, ktory wiekszosc swojego zycia spedzil w Europie drutu kolczastego, granic i murow i ktory jeszcze do dzisiaj nie moze wyjsc z zachwytu nad dzielem naszego pokolenia, ktorym jest wolna, zjednoczona i otwarta Europa. Skoro juz jestesmy na blogu „o dzieciach”, to wlasnie taka Europe chcialbym zachowac dla moich dzieci, ktore maja dziatkow po roznych stronach „granicy”. Odradzajace sie tutaj, w skutek kryzysu finansowego, egoizmy narodowe i nacjonalizmy sa najwiekszym wrogiem tej Europy. Obawiam sie, ze coraz trudniej jest nam odgraniczyc powszechnie panujaca ideologie egoizmow i chciwosc, od stosunkow miedzy narodami.
    Konkurencje i walke mozna miec za darmo. Symbioza wymaga wymaga wysilkow i wyrzeczen. Dlaczego to co jest niesluszne we wszystkich innych dziedzinach zycia spolecznego, mialoby akurat byc sluszne w polityce miedzynarowej ? Dlaczego akurat tutaj zdrowy rozsadek, a nie emocje, ma byc dostatecznym argumentem ?

  199. Ted 2-3 10.00

    Pieknie zacytowales – czesto piosenka, lub felieton, lepiej oddaja rzeczywistosc niz referat. Podrzuc jeszcze jakis link, lezy mi Twoj styl.

  200. Niepotrzebnie dyskusja: miec dzieci, czy nie, zaostrza sie. A powinna to byc tylko wymiana doswiadczen. Pani Czubaszek jest szczesliwa, ze nie ma dzieci, ktos inny jest szczesliwy, ze je ma. Nikt nikogo nie powinien o cokolwiek oskarzac. A juz najmniej ma tu do powiedzenia kler, ktory z jakichs nieznanych powodow uzurpuje sobie prawo do udzielania nauk.
    Ja dalem swoje swiadectwo. Ktos napisal, ze jest to tak, ze jedna osoba lubi zupe pomidorowa, a druga jej nie lubi i ta, ktora ja lubi chce nachalnie przekonac te nielubiaca, ze ta zupa jest dobra. Jest to bardzo trywialne porownanie. Ja optujac za posiadaniem dziecka(przepraszam panie, ze sie wymadrzam, nie potrafiac zajsc w ciaze) przedstawilem tylko moje szczescie, ktore z tego faktu czerpalem.
    Wychowanie dzieci,bardzo mnie wzbogacilo, nauczylo mnie patrzec na rzeczywistosc stereoskopowo, a przede wszystkim krytycznie na samego siebie.
    Kiedys moja corka udzielila mi niezlej lekcji. Bylo to zaraz po przyjezdzie do Francji: bYlem zagubiony, nerwowy, szukalem pracy, balem sie o to czy stane na wysokosci i utrzymam rodzine. I zaczalem warczec, odpowiadac niegrzecznie mojej Ani(wtedy 16 lat), ta stanela przede mna i tak powiedziala: Co sie z toba dzieje, potrafisz byc fajny, a nagle stajesz sie okropny ! Zglupialem bo nagle zobaczylem sie oczami mojego dziecka. Byla to dla mnie dobra nauka i nie zapomnialem jej do dzisiaj.
    Konkluzja: Nie tylko wychowujemy dzieci, ale dzieci wychowuja nas. Wiec kto wychowuje osoby bezdzietne ?

  201. ja posiadam dwoje dzieci i wcale nie uważam że jest to cudowne doświadczenie ani że to moje największe szczęście; to ogrom pracy i mnóstwo wyrzeczeń

  202. Szanowny Panie Redaktorze!
    Pani Maria Czubaszek w „Uwadze” mówiła nie tylko o swoich ciążach i innych fizjologiach ,co dla mnie jest niesmaczne i nic mnie nie obchodzą jej intymne sytuacje i życiowe wybory,ale mówiła również o tym jak bardzo była skrzywdzona przez Matkę za brak miłości i serca.
    Pani Czubaszek mówiła z głębokim żalem ,że matka faworyzowała,doceniała Jej siostrę, a Pani Marii nie dała miłości i nie interesowała się Jej sprawami.Nawet nie czytała artykułów córki.
    Moim zdaniem dziecko wychowane w braku miłości i akceptacji ze strony matki ma ogromne zaburzenia emocjonalne i nie postrzega świata,miłości i macierzyństwa w zdrowych wymiarach.Jest to w dzieciństwie zaburzona osobowość emocjonalna,którą należałoby poddać terapii. Z takich układów uczuciowo-rodzinnych jakich Pani Maria miała doświadczyć jako dziecko i o jakich sama mówiła w tym wywiadzie biorą się w życiu dorosłym ludzie uzależnieni od alkoholu,narkotyków i innych używek bądź destrukcyjnych zachowań.
    I w tym kontekście osoba z bagażem przykrych doświadczeń braku miłości staje się nagle „guru” opinii publicznej na temat ,czy posiadanie dziecka jest wartością,czy kulą u nogi.
    Dla mnie to jest ogromny paradoks,że taka osoba porusza opinię publiczną i ma wielu zwolenników zachwyconych Jej odwagą i postawą. Dla mnie nie jest to ani odwaga,ani pozytywna postawa,tylko nieszczęśliwa kobieta, która nie przepracowała traumy z dzieciństwa i znalazła wymówkę w postaci modnego image’u w mediach,na niezawracanie głowy sobie pieluchami i wszystkim co z macierzyństwem jest związane.Nie dziwi mnie,że Pani M.Środa popiera i zachwyca się taką postawą ,ponieważ ludzie atakujący wartości innych są sami bardzo nieszczęśliwi i wcale to nie wynika z walki tych ludzi o pewne ustalenia prawne,a raczej z rozdrażnienia swoim losem i brakiem równowagi i harmonii wewnętrznej.
    Nikt ,kto atakuje agresywnie nie jest człowiekiem spełnionym.
    Macierzyństwo jest stanem nadzwyczajnym,jest nową wartością dla kobiety. Świadomość stworzenia nowego życia,uczestniczenia w obserwacji jak się rozwija i wzrasta człowiek jest darem i świętym ,magicznym czasem. Towarzyszenie dziecku w poznawaniu świata, w rozwoju osobowości,przyglądanie się jemu jakby patrzyło się na siebie jakim się było ,jak było się niemowlęciem ,dzieckiem dorosłym człowiekiem jest doświadczeniem z pogranicza niezwykłości,filozofii,magii,psychologii.Ktoś ,kto chce żyć świadomie,sam się rozwijać wewnętrznie ,a nie żyć jałowo i bezmyślnie to świadomie nie pozbawi się doświadczenia poznania i doświadczenia innej miłości jakim jest posiadanie dziecka.
    W wypowiedziach Pani Czubaszek w „Uwadze” jest mowa o drażniących i przeszkadzających bachorach. Tak jakby dziecko było jedynie zabawką,którą chcą mieć infantylni rodzice,a Pani Maria ma już tą „wyższą” świadomość i Wie,że ta zabawka jest trefna,często się psuje i nie można się nią bawić tak jakby Ona chciała ,czyli bezkonfliktowo. Więc święty spokój jest dla Niej bezcenny.
    Ma prawo ,ale czy zachwyceni tą postawą dyskutanci nie stracili z oczu wartości jaką jest człowiek,jego powołanie na świat i wprowadzenie w dorosłe życie?
    Ewa Gajewska Zamość

  203. Wprowadzenie do tematu:jestem ojcem,jestem dziadkiem.
    Jest znaną prawidłowością,że narody dochodzące do pewnego stopnia dobrobytu zmniejszają swoją rozrodczość.Może się jednym podobać innym nie,ale tak jest.
    Czy dziecko jest takim szczęściem,jak niektórzy twierdzą,zależy od rodziców,a nie od piszących.Jedni czekają na „przychówek”,a inni nie.Nie każdy człowiek ma w jednakowym stopniu wykształcone poczucie rodzicielstwa.To także trzeba rozumieć i akceptować.Mówienie bezdzietnym „nie wiesz co tracisz” przypomina mi,abstynentowi,uwagi pijących.
    Zaś zwalanie niskiego przyrostu naturalnego na brak właściwej polityki prorodzinnej ze strony państwa,uważam za śmieszne,bo kto zdecyduje sią na dziecko za 1000 zł becikowego?Ale gdyby becikowe wynosiło 10 tyś.zł to taka motywacja byłaby niemoralna.I tak źle i tak nie dobrze.
    Obie panie,Marię i Magdalenę, cechuje wielka odwaga,jeżeli w takim kraju głośno mówią o tym, o czym wielu woli milczeć,a znany publicysta w tv oznajmia,że wstawiennictwo do świętego (chyba Antoniego) lepsze i skutecznejsze jest od in vitro.

  204. @LEWY, 15:23
    Mnie też dzieci nauczyły w delikatny sposób samego siebie.
    Jakieś mętne zdanie mi wyszło.
    Piję Rioję 2005 ze strachu, ze sparszywieje, ale NIENIENIE! Mamo, ale pycha!

    Wracam do myśli.
    Dzieci mi opowiadały „wzruszające historyjki” o mnie samym. Inni się wstydzili albo się bali.
    Albo byli za grzeczni, zbyt poprawni towarzysko.
    LEWY, masz pięć!
    PS
    Jest taka knajpka nad ostatnia stacją metra Saint Germain en Laye.
    Tam trzeba zadzwonić, zarezerwować, bo tłoczno.
    Talerz świeżych owoców morza, sposób podania, to przeżycie. W Warszawie świeże przylatują w czwartki.

  205. Sławczan (3-02-g.13:29)
    Twoje wywody są nielogiczne. Nie ma sensu ani powodu zastępować jednego jedynie słusznego punktu widzenia jedynie słusznym drugim. To przecież oczywiste.
    Nie rozumiem więc, dlaczego nadal stawiasz znak równości między sukienkowymi a feministkami. Nie widzę symetrii.
    Przecież one nie twierdzą, że aborcja jest super, ani do niej nie nawołują.
    Sprawa rozstrzyga sie, co przyznajesz, w sumieniu. Tyle, że nie jest ono wyłącznie domeną ludzi religijnych. Sumienie to wrażliwość moralna, przestrzeganie wartości nie tyle chrześcijańskich, czy buddyjskich, ile humanistycznych, respektujacych każdego człowieka i w ogóle wszelkie stworzenie.
    Zdarza się i kobiecie katoliczce, i agnostyczce, że się tej wrażliwości sprzeniewierzy, decydując się na aborcję z istotnych, według niej, powodów.
    Restrykcyjne prawo i tak tego nie zmienia, a dodatkowo rodzi problemy kryminogenne, jak podziemie aborcyjne.
    Dlatego feministki z tym prawem walczą, a nie o jakąś dyktaturę.
    Oczywiście, że wśród feministek zdarzaja się osoby porąbane, ale to dotyczy każdej grupy społecznej, a zwłaszcza polityków, w przewadze przecież – facetów.

  206. Lekarka piszaca o ludziach „dzicz” kupila sobie dyplom akademicki. Pisanie o aborcji nie ma nic wspolnego z chwaleniem sie….Chodzi o zburzenie kolejnego tabu-tabu powinno byc nazywanie kogokolwiek dzicza…

    ET

  207. Osoby bezdzietne rowniez wychowuja dzieci, chyba ze zyja one na bezludnej wyspie….

    ET

  208. Nikt powazny nie zaleca aborcji; nie widzialem reklam w TV. Aborcja zawsze i dla kazdego jest koniecznoscia, cytowane w blogosferze CiS o tym doskonale wiedza. Zaluje, ze piszace oraz piszacy w blogosferze nie zdaja sobie z tego sprawy.

    ET

  209. Jesli krytykujacy aborcje jednoczesnie krytykuja antykoncepcje; malo wpisow na ten temat, to mamy problem spoleczny.

    ET

  210. Prpoblemem Swiatowida jest fakt, ze zaslaniajac sobie twarz niewiele postrzega przy minimalnym uczuleniu pozostalych zmyslow.

    ET

  211. Lizakowym Ludziom ze szczegolnym uwzglednieniem Falicza…

    Ciekawie wypowiedzial sie R. Bugaj twierdzac, ze podtrzymywanie tezy o antysemickiej Polsce sluzy uzasadnieniu roszczen majatkowych wobec Polski. Rownez historyk Szarota tlumaczy okolicznosci mordu w Jedwabnem przy pomocy argumentow antysemickich. Dyskusja o Jedwabnem pomogla jednak wielu zrozumiec, ze regula podczas okupacji nie bylo ratowanie Zydow przez Polakow, a ich mordowanie czy wydawanie Niemcom bylo marginesem. Reakcje na ksiazke Grossa mialy tenor katoendeckich antysemitow przedwojennych. Zdaje sobie sprawe, ze czytanie Grossa jest ciezarem. Dziwne jest, ze byly to przewaznie reakcje mlodych historykow i publicystow. Problemem percepcji Grossa nie sa fakty, przez wielu znane, lecz nieznany dotychczas jezyk. Przed Grossem nikt tak nie pisal o stosunku Polakow wobec Zydow. Dyskusja o polskich lekach nie dotyczy faktow, pisze Pawel Mackiewicz. Wielu z nas „dotyka“ rzekomo oskarzycielski i radykalny ton slow Grossa. Ciekawie pisze Z. Bauman w Le Monde diplomatique w 2006 roku. Interesujace jest rowniez przypomnienie Jedlickiego w odpowiedzi do kard. Glempa o czuwaniu demonow.

    Wszystko zmienilo sie w powojennej Polsce po roku 1989. Jedno co pozostalo, to tenor wypowiedzi pelnych resentymentow, jezyk dyskryminacji i pogardy. Mowa ta jest czesto proba pokazania swoistego humoru. Piszacy nie zdaja sobie jednak sprawy, ze ich osobiste tyrady niesmacznie sie asocjuja z nadludzmi z czasow zaprzeszlych. Poza tym kazdy ma prawo do wypisywania swoich nawet bezsensownych przemyslen. Nalezaloby sie wiec zastanowic nad rzeczowa krytyka lub narazac sie na ironie lub nieuwage ludzi z pozalizakowego obszaru myslenia. Wracajac do Grossa, to jego zarzuty nie sa klamliwe i nie sa antypolskie (Lisicki, Nowak, Jastrzebowski, terlikowski, Kurtyka). Gross nie generalizuje, nie tworzy stereotypu o wspolpracy Polakow z Niemcami. Dziwne jest, ze zdanie oznajmiajace, …Polacy ratowali Zydow w czasie wojny jest zdaniem przyjmowanym przez kazdego czytajacego, a zdanie ; Polacy mordowali Zydow wymaga dodatkowych wyjasnien. Owe wyjasnienia sa obecne w ksiazkach Grossa. Gross pisze o konkretnych zdarzeniach w konkretnych miejscach, popelnionych przez konkretnych ludzi. Dobrze jednak, ze na temat jego ksiazek nie wypowiadali sie bohaterowie rozrywkowych programow TV. Zauwazylem przy debacie o Grossie, jak daleko na prawo poszly polskie media drukowane. Jak blisko maja do o. Rydzyka i jak czesto “kunsumuja” je Lizakowi ludzie (LL). Specjalnie dla nich cytuje z pamieci Blonskiego, ktoremu daleko jest do tego typu przedstawicieli naszej spolecznosci. LL potrzebuja autorytetow, sami nie sa w stanie generowac wiedzy:… Zdaje sobie sprawe, ze burzenie pozytywnego mitu moze prowadzic do nadreagowania, co LL czynia chetnie w blogosferze. LL sa wierni sredniowiecznemu kanonowi postrzegania Polski; Polska byla miejscem schronienia dla Zydow. Jest to oczywiscie zdanie prawdziwe. Powtarzanie tego zdania do XXI wieku nie czyni go jednak prawdziwszym, LL rowniez nie. Nastepnym, chetnie powtarzanym przykladem jest ilosc “polskich” drzewek “Sprawiedliwych” w Yad vashem. Sa to typowe kola ratunkowe, ktorych LL chetnie sie “czepiaja”. Wiekszym zlem jest jednak czepianie sie konkretnych ludzi, ktorych LL chetnie i “wybiorczo” stygmatyzuja. Jednoczesnie pobicie Rabina w Warszawie jest dla nich nic nie znaczacym incydentem. Podobne narodowe bratanie sie mialo miejsce po ukazaniu sie flmu Shoah Claude’a Lanzmanna w 1985 roku. Owczesny rzad i kosciol zjednoczyly sie w jednoglosnej krytyce filmu. Tygodnik P o l i t y k a dolaczyl sie do owej bezzasadnej krytyki. Warto przy tym zauwazyc, ze ogladalnosc tego filmu byla bardzo niewielka. Polacy postrzegaja mylnie jakakolwiek krytyke Polakow i Polski jako przesuwanie winy z Niemcow na drugich. Podczas pesudodyskusji o Grossie i Lanzmanie dostrzegalismy z zaklopotaniem, ze wzory myslenia antysemickiego i ksenofobii narodowych demokratow przetrwaly wojne, a ich mysliciele znalezli miejsce w owczesnej partii i w opozycji. Fakt ten utrudnia jakakolwiek debate na ten temat. Moim zdaniem nalezaloby postepowac wlasnie “na opak”, zwrocic sie ku przyszlosci, bo w ten sposob unikniemy ciaglego wywolywania wczorajszych “duchow”. Rozumiem (jednak nie akceptuje) rowniez niechec do Milosza, kotry nie mowil wprawdzie o winie Polakow, lecz o fakcie ludobojstwa, ktore mialo miejsce na naszej ziemii i stanowi niejako odcisk (w sensie pieczeci) na naszej pamieci. Mowil on jednoczesnie, ze literatura i poezja oraz kolektywna pamiec spoleczna nie moga trwac w inercji, jakby sie nic nie dzialo i nic nie stalo w latach ostatniej wojny oraz po wojnie do 68 roku. Historie narodu oraz jego ojczyzne w przyszlosci tworzy jednak pamiec o przeszlosci. O przeszlosci nie mozemy decydowac w zaleznosci od naszych upodoban, nawet wtedy gdy nie jestesmy jako indywidua za nia bezposrednio odpowiedzialni. Niesiemy ja w przyszlosc, nawet jesli jest niewygodna i bolesna. Oczywiscie nalezy probowac ja oczyscic. Dedykuje LL wiersz Milosza “Campo di Fiori”. Jesli dobrze pamietam, Wajda zrobil rowniez piekny film o tamtym “Wielkim Piatku”. Pozwole sobie przy tym na pytanie czy obojetnosc moze by postrzegana jako postawa wroga? Jedno jest pewne, Milosz uratowal tym wierszem honor polskiej poezji. LL probuja tworzyc, wedlug nich niezbedny, nowy porzadek, ow z podniesionym czolem. Do tego nie potrzeba zadnych apeli i okrzykow. To sie przeciez staje samo. Oczywiscie, ze nie nalezy stawiac wszystkich Polakow w jednym szeregu z mordercami. Nalezy jednak stawiac pytania dotyczace obojetnosci, biernemu przygladaniu sie. Zdaje sobie sprawe, ze sa one bolesne. Jan XXIII twierdzil, ze stosunki chrzescijansko-zydowskie nie moga byc budowane na zasadzie wyliczania oraz dodawania wlasnych win po obu stronach, a takze na zasadzie szukania przyczyn w sferze ekonomicznej, spolecznej, intelektualne etc…. Kosciol i chrzescijanie myla sie, jesli uwazaja Zydow za narod przeklety, winien zabojstwa Chrystusa i za to wykluczony ze wspolnoty. Jesli tak sie stalo, to dlatego ze chrzescijanie niewiele z chrzescijanstwa zachowali. Dziwie sie, ze Polacy nie przyjeli tych papieskich slow jako swoje. Zydzi nie maja zadnej przyszlosci w Polsce, ich po prostu u nas nie ma. Ci, ktorzy przyjezdzaja, odwiedzaja istniejace groby bliskich lub pogrobowiska obozowe. Jesli nie ma mowy o symbolicznej wspolwinie i wspolodpowiedzialnosci za przeszlosc, to przynajmniej traktujmy powaznie odpowiedzialnosc za wspolna przyszlosc. Szkoda, ze niewielu z nas rozumie roznice podkreslana wlasnie przez Blonskiego, roznice miedzy udzialem, a wspolwina. Dotyczy to oczywiscie wszystkich innych nacji europejskich.

  212. Krótko mówiąc
    „bo w tym cały jest ambaras
    żeby dwoje chciało naraz”…….

    Jak gdzieś wspomniał Hoimar von Ditfurth
    „celem przekaźnika jest przekaz”
    Ale mamy wolną wolę……
    Nawet według pewnej religii.

    Aby nie powtarzać się
    http://paradowska.blog.polityka.pl/2012/01/30/paczki-w-kryminale-chetnie-przyjme/#comment-93125

    Dziwny jest rozdźwięk pomiędzy listem Tymoteusza a praktykami współczesnych kapłanów i biskupów.
    Pewnie nie czują „woli Bożej” albo pociągu do płci…..

  213. „…Ratyfikacja ACTA zawieszona. Tusk przyznaje: Działałem zbyt pochopnie…”

    Ze smiechu rozbolal mnie brzuch.
    Tak jak pisalem – tragedia wizerunkowa dla wizerunkowej partii jest nie do zniesienia.

    Teraz zgodnie z zasada notowania PO powinny spasc jeszcze bardziej.

    Czekam na felieton Pana Passenta, ze po zastanowieniu… (teraz juz mozna) – to nalezaloby ACTA przemyslec.

  214. Jest głupotą uważanie, że jak ktoś nie chce mieć dzieci, to jest ułomny. Głupotą jest pozwalać się zapładniać bezmyślnie jak Wałęsowa, którą wszyscy podziwiają za bohaterstwo, tymczasem ona po prostu, nie mając męża do pomocy w wychowaniu, nie tylko w wycieraniu zasmarkanych nosów, fundoweała sobie jedno za drugim. Pani Jago, to co pani wypisuje o patologiach, jest niegodne lekarza, który powinien rozumieć więcej. Od kiedy wolny wybór jest patologią????????????????

  215. Panie Redaktorze . Wywołał pan demony . Ci wspaniali intelektualiści którzy zostali poczęci przez kobiety , powinni poczuwać się do wdzięczności wobec stwórcy , czyli ich matek. Ci intelektualiści toż to prawdziwe perły rzucone przed wieprze prostaków, tych którzy ich poczęli i wychowali. Ich rodzice ryzykowali , ale okazało się , że wysiłek poczęcia i prania pieluch okazał się sukcesem.
    Toż to demony intelektu zrodzone z łona prostych kobiet nie podzielających opinii pańie Środa i Czubaszek .

  216. Marit
    3 lutego o godz. 13:58

    Brawo !

  217. Droga Pani Heleno,
    Kalectwo jest obecne w swiecie i kalectwu nalezy współczuć. Jest to nieszczęście, ktore oczywiscie moze być nieco zneutralizowane przez pomoc medyczno-techniczna, jak w przypadku znanej mi z widzenia pani. Kalectwo w postaci atrofii emocjonalnej, jak w przypadku pani Czubaszek, pani Środy i wielu innych znanych mi kobiet, tez istnieje i trudno takim osobom pomóc, wiec musimy sie z tym pogodzić. Modus vivendi jest jak najbardziej mozliwy. Ja ze swej strony zobowiazuje sie tej ulomności nie komentować, nie pytac o nic i po prostu ignorowac, nie zauwazać. W rewanzu oczekuje postawy podobnej. W tym przypadku spodziewam sie, ze te osoby zmilczą o swoich niedoskonalosciach i nie będa sie afiszowac sie z nimi w oczekiwaniu na oklaski. Przy okazji prosilabym osoby w podeszłym wieku płci obojej o skórach jak na sloniu, aby nie pokazywały sie w krótkich szortach i w topach na ramiączka. To podobny problem polegajacy na lekcewazeniu uczuc estetycznych innych ludzi.

  218. Nie rozumiem tego tekstu. Dobrze, że w jednym z wpisów był link do wypowiedzi p. Środy. Pana dzisiejszy blog daje zupełnie fałszywy obraz tego tekstu. Nie widzę żadnego powodu, dla którego Środa miałaby zestawiać za i przeciw, wyraża swoją opinię, skądinąd znaną dla wszystkich, którzy ją czytają. Głosów drugiej strony przecież nie brakuje, w naszej publicystyce raczej dominują, widać je również na tym blogu. Co do zasady zawsze uważałem, że decyzję w tej sprawie powinna podejmować kobieta (sam jestem facetem). W naszej zakłamanej rzeczywistości w pełni popieram p. Środę.

  219. ET
    3 lutego o godz. 16:35

    Lizakowym Ludziom …:

    ET Lizak tez pisal takie dlugie epistoly na wlasne tematy jedyna roznica, ze pisal dowcipnie i samodzielnie.

    Przykro mi ale jestes pomimo taktyki „Lapaj zlodzieja” gorsza znacznie odmiana Lizaka.
    (przepraszam Lizaka).

  220. TO
    Przepraszam, przepraszam.
    Przedewszystkim za bledy w moim poprzednim emocjonalnym wpisie, a takze za to, ze zapomnialem Panu podziekowac za zainteresowanie i troske moja sytuacja zyciowa. Spiesze Pana uspokoic, ze takze „w moim fachu nie ma strachu” i bezrobocie raczej mi nie grozi. Oczywiscie nigdy nie osmielilbym sie porownac mojej sytuacji i uposazenia do Panskiego, ale wciaz udaje mi sie jakos, przynajmnie komunistycznie, zadbac o nasze potrzeby. Moja troska o dobro ogolne wynika raczej z dobrze zrozumianego wlasnego interesu i z altruizmu. Altruizm, bezinteresownosc (jakie niemodne slowa), moze tez nie sa tutaj cala prawda. Mody na na altruizm rzeczywiscie chyba nigdy nie bylo. Juz Dostojewski czul sie zobowiazany nazwac swoja powiesc o altruistycznym Kniaziu Myszkinie; „Idiota”. Ale slowo altruizm, na przekor wszelkim przeciwnoscia losu i ludzkiej naturze, wciaz jeszcze egzystuje. Pokolenie moich poprzednikow stawialo mury i grodzilo swiat z przyczyn polityczno-materialistycznych. Z obrzydzeniem patrze na ta czesc, nie tylko polskiego spoleczenstwa, ktora z przyczyn ekonomicznych zaczyna sie grodzic i budowac calkiem inne mury. Swiat jest taki ciekawy i piekny, a te biedne dusze ograniczaja go do tego, co samemu uda sie wyskrobac.

  221. Witaj Stasieku
    Ostatnio w Polsce tez pîlem Rioje czyt.rioche (dzieki mojej Consuello zlapalem rudymenty poprawnej wymowy po hiszpansku, wiec sie chwale)
    Wracajac do win w Polsce; nigdy nie kupuj francuskich, Francuzi maja oczywiscie znakomite wina, a w tej chwili wlasnie racze sie Cote du Rhone, ale sa to oszusci i Cote du Rhone wyslany przez nich do Polski to pinard, czyli podle wino stolowe. Te cwaniaki jada na swej marce; o la,la,la, jak francuskie to co tu dozo gadac.
    A zwlaszcza nie daj sie nigdy nabrac na Beaujolais, jest to najwieksza hucpa , jaka ostatnio (pare lat temu) Francuzi wymyslili. Jest to marketingowo sprytnie przemyslana akcja: w drugi albo w trzeci czwartek(dokladnie nie pamietam) pazdziernika z wielkim hukiem pojawia sie tzw Nouveau Beaujolais, tylko o tym sie mowi, zjezdzaja sie autokarami Japonczycy, a w tej chwili Chinczycy i kupuja to swinstwo hektolitrami.
    W Polsce pije zawsze wina pldniowo Amerykanskiej, Australijskie, Kalifornijskie albo PLdniow Afrykanskie.
    No to na zdrowie !!!

  222. Panie Passent, przeciez to orgia obludy !!! Po co ta dyskusja o aborcji. W Polsce nie ma warunkow na posiadanie i wychowywanie dzieci. Tusk powinien wprowadzic natychmiastowy zakaz seksu. Po 22 latach gehenny i martyrologi sprowadzonej przez solidarnych w Polsce nie ma warunkow dla dzieci. Co jest oczywiste. W Polsce co roku znika 50 tys miasto, liczba urodzin maleje, emigracja jest ambicja wiekszosci mlodziezy a liczba emerytow rosnie. Zadna tworcza ksiegowosc Rostowskiego nie pomoze. Solidarni zniszczyli elemetarne fundamenty zycia. Dzieci nie maja po co sie rodzic. To o tym trzeba dyskutowac w pierwszym rzedzie.

    Sprawa 6 mieszecznej Maddy dalej obnaza szokujaca biede polakow. Przeciez ci ludzie (rodzice) sa za biedni. Za biedni by utrzymac 6 miesieczna Magde. Wiekszosc nie moze sobie pozwolic nawet na utrzymanie psa.

    I tu warto przypomniec ze elektryk Lech Walesa mogl sobie pozwolic na 7-mioro dzieci w PRL !!! Coz to byl za raj, jaka szkoda ze juz nie ma.

  223. @ kalina 3 lutego o godz. 17:59
    Twoja i p. Passenta doskonałość i próba zmuszania na sile do macierzyństwa, trochę blednie przy wydarzeniach z Magdą z Sosnowca.

  224. Z „Rozmowy Żakowskiego”, Polityka nr 5.
    Przepraszam, że nie na temat wpisu, ale dla mnie chęć dzielenia się z Państwem ciekawostkami dot. niektórych przyczyn kryzysu finansowego, jest silniejsza od dyscypliny blogowej.
    Oto cytat.

    „Ekonomista Joseph E. Stiglitz dostał Nobla za teorię asymetrii informacji. Uważa się, że to jest kluczowy problem rynku. A moim zdaniem (Paula H. Dembińskiego, dop. sta) jest nie tyle asymetria informacji, co asymetria rozumienia. Co z tego, że lekarz, bankier, adwokat przekażą nam wszystkie informacje, skoro my z nich nic nie zrozumiemy? Skutek daje się ekonomicznie zbadać. Kobiety mają np. o 30% wyższe rachunki za naprawy samochodów. Dlaczego? Bo mechanik zakłada, że kobieta mniej rozumie z tego, co jej tłumaczy. A w szpitalu czy banku wszyscy jesteśmy blondynkami.
    Kiedy zawierzenie staje się niezasadne, bo druga strona czuje się związana wyłącznie treścią kontraktu, rynek jest dysfunkcjonalny i generuje absurdalne koszty.”

  225. Ileż agresji w niektórych wypowiedziach, a już „kalina” daje popis szczególnej arogancji i pogardy dla inaczej nie tylko myślących, ale i wyglądających :roll:
    Można być zachwyconym rodzicem własnych wspaniałych dzieci (zwłaszcza gdy rzeczywiście udane i świadczą o jakości naszego DNA), można gardzić i litować się nad tymi „niedorobionymi i z traumą”, co rodzicami zostać nie chcą, można być wnerwionym na ten płodzący bez umiaru i potrzeby plebs…
    Ilu z Państwa wskaże bez trudu ludzi, którzy nie powinni byli się rozmnożyć? Waszym zdaniem, rzecz jasna.

  226. Jakobsky
    Dziękuję!

  227. mag
    ustawę o reformie szkolnictwa średniego – a i podstawowego (słynne sześciolatki) – przygotowała min. Hall w poprzednim wcieleniu rządów Tuska.
    Przegłosowała zaś bez przyjęcia poprawek opozycji nadal miłościwie rządząca nami koalicja.
    Nie mam nic p-ko poglądom pań Czubaszek i Środy na temat chcenia czy nie chcenia mienia dzieci czy też aborcji.
    Twierdzę tylko, że dyskusja ta jest wekslowaniem dyskusji na mało ważne obecnie tematy.

  228. No…wkurzyłam się. Panie Redaktorze miał Pan szczęście w życiu, że Pańscy rodzice a potem opiekunowie nauczyli Pana kochać. Nie wszyscy mają taki komfort. Spotkał Pan na swojej drodze wspaniałą kobietę, którą Pan kochał a Ona kochała Pana a Pańska wspaniała Córka jest ukoronowaniem tego związku i sensem, już teraz Pańskiego życia. Pan Jej nie musi kochać, Pan ją kocha.
    Nie jestem oburzona wypowiedzią Pani Marii Czubaszek a sprawie przerywania ciąży mam takie samo zdanie jak Magdalena Środa, o czym wielokrotnie wypowiadałam się publicznie. Pani Czubaszek powiedziała głośno o tym, o czym kobiety, chociaż to robią, boją się przyznać, bo boją się potępienia ze strony sklerykalizowanego otoczenia. Wiele lat pracowałam w organizacjach pozarządowych i dramaty kobiet są mi znane, tak samo jak i sytuacja osób niepełnosprawnych. Mnie oburzają wypowiedzi na ten temat ludzi, którzy nie kochają innych i negatywnie ich oceniają, a także bezwzględnie narzucają im swoje widzenie świata. Od dzieciństwa wiem, że drugi człowiek jest moim bratem tak samo jak cały świat przyrody, bo jego częścią jestem. Też miałam szczęście, że miałam wokół siebie mądrych nauczycieli. Dlatego jestem darwinistką i ateistką. I też nie mam dzieci. Tak się potoczyło moje życie. I bardzo proszę by z tego powodu nie wzbudzać we mnie poczucia winy. Pokora jest mi obca tak jak obca jest Pani Marii Czubaszek.
    A wszystkim tym, którzy negatywnie wypowiadają się na temat obu pań polecam by jeszcze raz przeczytali ze zrozumieniem „ 7 grzechów głównych” i pomyśleli o sobie.

  229. Jacobsky – 1 lutego o godz. 13:18
    „Wydaje mi się, że prof. Środa ma prawo wyrażać swoje opinie w sposób dowolny, w tym jednostronny, jeśli owa jedostronność odzwierciedla jej stan ducha w danej kwestii.”

    Ma pan zupelnie racje. Przeciez kazdej sprawie sluzy najbardziej, jesli zaden punkt widzenia nie jest cenzurowany. Patrzac na sprawe z wyzszego poziomu abstrakcji mozna powiedziec, ze chodzi takze o stosunek do zycia w ogole. Michnik w wywiadzie dla Polityki powiedzial kiedys mniej wiecej: „Kosciol mowi, ze wie kiedy zaczyna sie zycie, i dlatego jest przeciwko przerywaniu ciazy. Ja tego nie wiem i dlatego jestem takze przeciw.”
    __Niestety za odroznienie prawicy od lewicy uznaje sie czesto poglady bezsporne dla ludzi o wyzej rozwinietej osobowosci. Nie tylko ws zycia nienarodzonych. W „Minela 20-sta” z 01.02.2012, od 40:20, http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/minela-dwudziesta/wideo/01022012/6279638 w sytuacji ludzi ginacych na mrozie jeden z zaproszonych neguje, ze obowiazek zapewnienia pomocy ludziom w nedzy, wegla itd., nie spoczywa na nas wszystkich, na naszym panstwie (czyli jak komus sie nie poszczesci z otoczeniem, to musi umrzec), i ani obecny ksiadz, ani dziennikarka, stanowczo nie przecza.
    __W Rzeczpospolitej „stan intelektualno-duchowym zachodniej Europy”, w domysle lewicowej, dyktuje diagnoze lekarska Breivika, podczas gdy Rzeczpospolita wie lepiej i moj ponizszy wpis zostal ocenzurowany:
    ——————————–
    Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz oczekuje na moderację. 03 lut 2012 o 18:43
    Breivik i zalozenie red. Skwiecinskiego, ze ideologia i pomysl z brakiem wolnej woli nie byl dzielem naukowcow USA i GB (podobnie jak kiedys eugenika i ustawy rasowe skopiowane przez nazistow od USA), lecz jest ideologia zachodnich Europejczykow (Trybunal Konstytucyjny RFN nie chcial na ten temat nawet rozmawiac), jest typowym przykladem prawicowej wiary w gusla.
    __Niezalezna puszcza np. wlasnie omowienie ksiazki „Wojna Światów” Piotra Skórzyńskiego. Jerzy Targalski mowi w swym omowieniu, ze wg Skórzyńskiego minister spraw zagranicznych dwoch prezydentow USA, Kissinger, wierzyl w przewage i zwyciestwo ZSRR nad USA i usilowal zaledwie zapewnic USA miejsce u boku ZSRR…
    __Musimy uwazac na srodowiska prawicowe, poniewaz takze one maja tendecje do niezrozumienia otaczajacej nas rzeczywistosci, az po popadanie w smiesznosc, ktorej nie sa umyslowo wstanie spostrzec. Gdy juz jednak jako prawicowa NSDAP przegraja II wojne swiatowa, to po prostu powiedza, ze NSDAP to byla lewica, a Hitler byl lewakiem – i czesc.
    __Dlatego nie wolno nigdy wystawiac politycznego czeku in blanko wiazac sie na slepo z jakas partia. Wierzyc mozna tylko w Boga, natomiast PiS czy PO, to wybor miedzy dzuma a cholera – kto tego nie rozumie, sam sobie szkodzi. I tu i tu mamy takich modeli, ze mozna pasc. Czy mozna sobie np. wyobrazic wieksza polityczna ignorancje niz szkodliwa dla Polski dume PiS w postaci „polityki jagielonskiej”?
    http://blog.rp.pl/skwiecinski/2012/02/02/breivik-czyli-zlo-nie-istnieje/comment-page-1/#comment-14423
    ———————————
    „Stan intelektualno-duchowy zachodniej Europy” ma sie calkiem niezle na tle Polski, a juz zupelnie mozna pogratulowac Norwegom dojrzalego stosunku do tego masowego odbierania zycia, choc zawiedli stawiajac na powszechne posiadanie broni. Tym bardziej nie warto uogolniac na cala zachodnia UE, gdy potepiane idee przyszly do Europy z USA – lacznie z inkryminowana tolerancja dla cudzoziemcow.
    __Takze mordowanie lekarzy dokonujacych aborcji ma na szczescie miejsce tylko w USA, a nie w zachodniej UE.

  230. Stasieku!

    Oto fragment wypowiedzi Paula H. Dembinskiego z wcześniejszej fazy rozmowy z Jackiem Żakowskim:

    „Przede wszystkim aksjomat, który w całym porządku społecznym zamienia relacje na transakcje.”

    W odniesieniu do tego co obserwuję wokół siebie (w czerokim kole!) na bardziej potoczny język przekładając: wolę kupić w sprawdzonym sklepie po cenie nie najniższej, niż skorzystać z okazji. Nasi krajanie wielokrotnie częściej modlą się do świętej Okazji niż do Matki Boskiej.

    Zachęcając do lektury zapisu tej rozmowy uprzedzam jednak:
    w wypowiedzi ekonomisty szwajcarskiego jest zdanie: „Wszyscy w tym mentalnie jesteśmy.” Kontekst tego zdania poznacie w lekturze.

    W strywializowanej formie na którymś blogu tę mentalność opisałem pełnym pychy przekonaniem, że jesteśmy na tyle bystrzy, żeby wygrać w trzy karty na Bazarze Różyckiego. A nie ma do dziś w Polsce znaczącej postaci życia politycznego, która za najważniejsze słowa ostatniego dwudziestolecia uznawała by słowa Wlodzimierza Cimoszewicza: „Trzeba było się ubezpieczyć.” „Jak żyć?” okazało się bardziej lepkie i nośne. Żyć za moje?

  231. Osobiście przypuszczam, że pani Czubaszek niekoniecznie cieszyła się z dwóch aborcji i niekoniecznie chciała się z ludźmi swoimi odczuciami na ten podzielić podzielić.

    Jest to odważna kobieta, która zdecydowała się stanąć w pierwszym szeregu do wojny z kołtuństwem, które opanowało Polskę. A profesor Środa wsparła ją swoim autorytetem.

    Akcja „Sławne kobiety przyznają się do aborcji” była prowadzona wiele lat temu w tych krajach Europy Zachodniej, w których prawo było restrykcyjne. Była to akcja udana, która przerwała tamę milczenia i przyczyniła się do liberalizacji przepisów.

    Niestety wysuwanie argumentów racjonalnych to za mało, żeby w Polsce zmieniono to drakońskie prawo. Osobiście uważam, że nasz premier powinien się głęboko wstydzić tego, na co skazane są polskie kobiety, kiedy znajdą się w niepożądanej ciąży.

    A co do tego, że dzieci są źródłem wielkiego szczęścia i że niejednokrotnie nadają sens naszemu istnieniu, to w pełni się z panem Redaktorem zgadzam!

  232. Jiba,LEWY,
    temat „dzidziusiów” jest oczywiście i absolutnie niepolemiczny. Ja, wywnętrzyłem się z mojego aktualnego stanu ducha w tej kwestii.
    „Paliwem” dla moich aktualnych przemyśleń na te tematy, jest głównie to, że sam znajduję się w grupie wiekowej, która znajduje się w przedsinku do dorosłości. Wielu moich znajomych , po ukończeniu studiów, boryka się ze zdobyciem atrakcyjnej, rozwojowej pracy.Każdy nieprzepracowany miesiąc w wykształconym zawodzie, to jak zapewne doskonale wiecie-szybka jazda do tyłu. Po roku, pojawiają się , jako kokurencja aktualni „dzidziusie „-dyplomanci, z którymi konkurowanie o godną pracę , zgodną z wykształceniem- ci ubiegłoroczni nie mają szans.
    Większość z tych trwających w zawieszeniu , to ukochane dzieci/skończyły studia/ swoich rodziców, którym to rodzicom skończyły się akurat ich plany rodzicielskie wobec swoich ukochanych pociech. Myśmy was wykształcili-teraz radżcie soboe sami dalej.
    U „dzidziusiów” pozostawionych praktycznie samym sobie, narasta frustracja, spowodowana konfrontacją niedawnych marzeń z regułami realu.Ich rodzice posiadają zerowe możliwości dalszego ich ustawiania w życiu, że stać ich tylko na czystą miłość do swoich pociech. „Dzidziusie” , prawie, ale jeszcze niedorośli, też w ramach swoich uczuć do zmęczonych życiem rodziców, biorą wszysko co ma być udziałem ich rozpoczynającej się dorosłości całkowicie na siebie, a do rodziców są cool…
    Kiedy patrzę na tych więdnących duchowo, dosłownie w oczach, do WCZORAJ absolutnie wspaniale zapowiadających się „dzidziusiów”, których spojrzenia są coraz bardziej spłoszone, przykrywane tymi samymi, jednowymiarowymi uśmiechami, popadającyhmi w coraz głębsze blokady wewnętrzne- to ja, mam problem z cieszenia się ich pięknymi relacjami uczuciowymi ze swoimi rodzicami…
    Znam kilka przypadków, gdzie trochę dojrzalsi rodzice, posiadali trochę dłuższy plan życiowy dla swoich pociech.
    Ci oprócz dopilnowania najlepszego z możliwych wykształceń swoich pociech, pozałatwiali im dodatkowo bardzo atrakcyjne etaty za granicą, oraz zaopatrzyli ich w ramach międzypokoleniowych relacji wspierających w bardzo sensowne pakiety akcji renomowanych firm. Ci „dzidziusie” mogą skupiać się wyłącznie na pięknym życiu i spełnianiu swoich ambicji życiowych w dziedzinach, które są ich pasją. W takich przypadkach , totalna, rodzinna sielanka jest aż wzruszająca…
    Oczywiście , to tylko promil…
    O większości ukochanych „dzidziusiów” tzw . prostego ludu, nie potrafimy nawet rozważać w kategoriach trochę wyższych sensów, gdyż oni mają , tak jak mają, i nawet potrafią być szczęliwi.
    Ciekawi mnie , jak poukładają swoje pokoleniowe relacje dzisiejsi młodzi- internetowi-”odrzuceni”, do których z racji nadmiaru obowiązków , się jak dotąd nie załapałem.

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    LEWY,
    póki co , ja z braku potomstwa/póki co/, najwięcej uczę się od dziadków „dzidziusiów”.Dla mnie, głęboko „przeżuta” wiedza i mądrość wszelka, jest najbardziej rozwojową karmą.
    Drogim żródłem mojej wyższej wiedzy o życiu, są …zwierzęta i rośliny. Jeśli potrafi się otworzyć na ich instynktowne/najbardziej pierwotne/ definicje działania w najróżniejszych sytuacjach, i zaadoptować je, to natęższe intelekty w starciu z taką wiedzą nie mają żadnych szans. Sprawdziłem to w najostrzejszych bojach, gdzie intelekt był głównym rodzajem broni…

  233. Panie Adamie2222,
    Zanim pan zabierze glos na jednym z najlepszych blogow w naszej medialnej rzeczywistosci, prosze postarac sie nauczyc czytac ze zrozumieniem. Nie odpowiadalabym na panski post na tym poziomie, gdyby mi nie zalezalo na podkresleniu wyraźnym mojego stanowiska: nic mi do tego, czy ktos chce, czy nie chce mieć dzieci. Moj syn np. nie chce, a ja go nie bede namawiac. Protestuje natomiast przeciwko propagowaniu publicznym pogladow, ktore sa pogladami chorego czlowieka. A za takie uwazam chelpienie sie faktem, ze sie dzieci nie lubi do tego stopnia, ze dokonalo sie, i to nie raz, aborcji. Sa jakies granice nieodpowiedzialnosci i bezmyslnosci.

  234. Dla mnie pani Czubaszek (przepraszam za to), ale to zwyczajny potwor. Ostatnio Barak Obama wyglosil oswiadczenie, ze aborcja pomaga kobietom robic kariere, co stawia go w tej samej grupie ludzi co pani Czubaszek. Aborcja zawsze bedzie morderstwem. Ludzie, ktorzy uwazaja sie za „postepowych” umowili sie, ze dziecko w lonie matki do trzech miesiecy, to jest cos co mozna wyrzucic na smietnik. Niektorzy nawet uwazaja, ze mozna to zrobic nawet na krotko przed urodzeniem( partial birth abortion in USA). Do zwolennikow nieorgraniczonej aborcji nalezy tez Obama. Oczywiscie, ci sami ludzie zawsiecie beda walczyc o prawa pieskow, kotkow, ptakow itp. Jezeli nie zlikwidujemy aborcji, to za jakis czas inni „postepowi” umowia sie, ze np. ludzie powyzej 70lat, jako nieuzyteczni powinni byc usmiercani( oczywiscie w sposob humanitarny i bezbolesny). Wszystko jest kwestia umowy. Odpowiednie prawo do tego zawsze mozna stworzyc. Zreszta w USA w ramach Obamacare sa juz czynione pierwsze kroki w tym kierunku. Ostatnio do jednej ze stacji radiowych w Chicago zadzwonil neuro chirurg, ktory oswiadczyl, ze w USA sa juz prowadzone specjalne szkolenia na temat jak bedzie prowadzona selekcja starszych osob, ktore maja byc leczone, a ktore nie. Wszystko oczywiscie w ramach Obamacare. SELEKCJA, prawda jakie piekne slowo. Skad my to znamy? Starsi moze pamietaja, ale mlodzi chyba nie. Dla ulatwienia poinformuje moich krytykow, ze nie slucham RM, nie ogladam tv Trwam i nie jestem zwolennikiem Pisu.

  235. P.Passent miał szczęśliwą rodzinkę ? ciekawe..
    z tego co kiedyś czytało się w mediach, to córcia Passenta nie „bardzo była za mamą -Osiecką )
    Jestem za Środką i Czubasą :)

  236. stasieku (3-II, 19:07)
    To Cię będzie kosztować, oto próbka mojego towaru:

    1. Asymetria. A. informacji i a. rozumienia. Oczywiste jest, że one są cześcią naszego żywota. Weźmy to, czy Ty i ktokolwiek będzie czytał ten tekst, zrozumie go tak samo, albo czy w tym samym stopniu z niego skorzysta? Każdy z nas wchodząc w transakcję z lekarzem, bankierem, adwokatem, naprawiającym nasz samochód jest i zawsze będzie w sytuacji takiej asymetrii. To od nas zależy siła tej asymetrii. Osobiście nie mam zbyt dużych kłopotów i poczucia asymetrii w kontakcie z moim bankierem, albo lekarzem. Gorzej jest z adwokatem, bo taki kontakt rzadko mi się zdarza, ale chyba poradziłbym sobie. Najgorzej z tym cholernym mechanikiem, noszę ten uraz z dawnych lat. Ale w sumie wliczam efekt tej asymetrii w koszty. Przepłacam i już. Jak czuję się przy forsie, na ogół zależy to od pogody, albo od chemii ciała, to przepłacam więcej. Ale przecież to zależy od długookresowej strategii. Można zmieniać samochód co 2-3 lata, albo po okresie gwarancji zmienić mechanika na takiego z którym się wypiło kielicha, szwagra, etc. Czy prof. Dembinski uwzględnia te wszystkie możliwości? Czy on ciut za bardzo nie uogólnia na bazie szczegółowych obserwacji? Przechodzi o takich detali do poważnej konkluzji: W połowie lat 1970. pojawiła się mistyka zarządzania ryzykiem. Czy aby nie zbyt pochopnie?

    hę?

  237. Kalina@
    W NYT Magazine z dnia 22 stycznia jest na okladce zdjecie Oscara Pistorius z Poludniowej Afryki, sprintera, ktory pozuje z dwiema nawet nie sztucznymi nogami, ale jakimis sprezynujacymi hakami – protezami. W srodku numeru artykul, iluistrowany protezami na codzien i do biegow, o tym zawodniku. Obrzydziloby cie to?
    Jago@ no i co z tego, ze jestes lekarka co to nawet prawnukow oczekuje. Znioslabys M. Czubaszek, tylko zeby sie nie chwalila. Himalaje hipokryzji.
    Jak pisalam wczesniej przeszlam niejednokrotnie macierzynstwo. Z doroslymi dziecmi i ich progenitura mam doskonale relacje. Ale nie zmieniam zdania, ze ciaza, a zwlaszcza porod jest czyms okropnym nie tylko ze wzgledu ma bol, ale i rozne obrzydliwe przypadlosci, ktorych czesto nie mozna uniknac . Bo taka jest fizjologia.
    Odbylam swoje porody i uczestniczylam w kilku najblizszych mi mlodych kobiet i przenigdy nie uwazam, ze jest to cos pieknego. To tylko cierpienie, strach i… obrzydliwosc.
    Niedawno zwierzylam sie jednej z moich corek, z ktora porod mialam z tych lekkich, ze strasznie mn ie krepowalo, ze na haslo: „przec” parlam i wychodzila nie tyle ona… co kupa. A ona na to, bo mialas lekki porod, a jak bys miala ciezki nie pamietalabys o tej kupie. Co dedykuje p. Passentowi i innym milosnikom cudownego macierzynstwa.
    W mojej rodzinie juz jest haslo: nic tak dobrze nie robi jak…. ciaza. Kiedy nie mozna sie zalatwic, kiedy wisza winogrona hemoroidow, kiedy nogi zamienily sie w siatke zylakow, a piersi sa plonocym bolem kamieniem, a brzuch po kolejnej cesarce nie chce sie cofnac, a z trzymaniem moczu juz tez jest nie tak. Nie wspominam o bardziej estetycznych problemach. A zmiany emocjonalne i intelektualne?

  238. stasieku (3-II, 19:07)
    Dojechałem do słów … Jak są zadowoleni, też się ją zastępuje. Byle mieć innowację (str. 22, ostatni akapit w środkowej kolumnie)

    Pan Dembinski to szarlatan, który reklamuje swoją książkę na rynku polskim. A ten rynek takie towary chłonie. Dawniej mówiło się na coś takiego „chłam”. Uzasadnienie: Prof. Dembinski nie ma nawet porządnego życiorysu w internecie, a porywa się na obalanie poważnych teorii przy pomocy anegdot. To nie jest nawet quasi naukowe. Nie ma on za pazuchą żadnych badań atakujących konkretne tezy cząstkowe, żadnych artykułów publikowanych w czasopismach naukowych, recenzowanych, odleżałych, sprawdzonych. Wszystko się opiera na intuicyjnym rozumieniu gospodarki, o ryzyku nie wspomnę, u …. czytelnika. To jest dopiero przykład na asymetrię rozumienia – zakładam, że profesor rozumie co mówi. A jak nie to przypomina on jednego bohatera Dostojewskiego, tutułowego, przypomnanego na blogu (patrz wyżej). To jest gorzej, niż gdy młoda dziennikarka z Toronto po wydaniu dwóch książek dobrze się sprzedajacych, „No Logo” i „Doktryna Szoku” wchodzi na polski rynek i dla niektórych blogowiczów staje się ekonomistką o światowej renomie. O wiele gorzej. Redaktor rewelacje rodaka Dembinskeigo kupuje i firmuje. Mam nadzieję, że naczelny Baczyński wyciągnie konsekwencje, bo to jest szkodliwa działalność. Czy ja muszę Pilchem jechać aż tyle? Nie muszę.

    Prawdę mówiąc, kupiłem ten numer dla Passenta i Meryl Streep, Janickiego i Władyki, Solskiej i Hartmana (który wreszcie zajął się tym, na czym się zna, czyli bioetyce), dla historii Rakowskiego. Liczyłem na to, że wywiad JŻ pominę. Ale czego się nie robi dla flachy dobrego wina. Mam ciągnąć tę mordęgę/masakrę dalej?

  239. Kalina@
    W NYT Magazine z dnia 22 stycznia jest na okladce zdjecie Oscara Pistorius z Poludniowej Afryki, sprintera, ktory pozuje z dwiema nawet nie sztucznymi nogami, ale jakimis sprezynujacymi hakami – protezami. W srodku numeru artykul, iluistrowany protezami na codzien i do biegow, o tym zawodniku. Obrzydziloby cie to?
    Jago@ no i co z tego, ze jestes lekarka co to nawet prawnukow oczekuje. Znioslabys M. Czubaszek, tylko zeby sie nie chwalila. Himalaje hipokryzji.
    Jak pisalam wczesniej przeszlam niejednokrotnie macierzynstwo. Z doroslymi dziecmi i ich progenitura mam doskonale relacje. Ale nie zmieniam zdania, ze ciaza, a zwlaszcza porod jest czyms okropnym nie tylko ze wzgledu ma bol, ale i rozne obrzydliwe przypadlosci, ktorych czesto nie mozna uniknac . Bo taka jest fizjologia.
    Odbylam swoje porody i uczestniczylam w kilku najblizszych mi mlodych kobiet i przenigdy nie uwazam, ze jest to cos pieknego. To tylko cierpienie, strach i… obrzydliwosc.
    Niedawno zwierzylam sie jednej z moich corek, z ktora porod mialam z tych lekkich, ze strasznie mn ie krepowalo, ze na haslo: „przec” parlam i wychodzila nie tyle ona… co kupa. A ona na to, bo mialas lekki porod, a jak bys miala ciezki nie pamietalabys o tej kupie. Co dedykujke p. Passentowi i innym milosnikiom cudownego macierzynstwa. W mojej rodzinie juz jest haslo: nic tak dobrze nie robi jak…. ciaza. Kiedy nie mozna sie zalatwic, kiedy wisza winogrona hemoroidow, kiedy nogi zamienily sie w siatke zylakow, a piersi sa plonocym bolem kamieniem, a brzuch po kolejnej cesarce nie chce sie cofnac, a z trzymaniem moczu juz tez jest nie tak. Nie wspominam o bardziej estetycznych problemach. A zmiany emocjonalne i intelektualne?

  240. Te panie , jak i ci panowie , którzy dla komfortu osobistego rezygnują z wysiłku rodzenia i wychowania dzieci , będą na stare lata korzystali z pomocy ludzi młodszych , a więc urodzonych i wychowanych poza ich „komfortowym” życiem.
    To jest przejaw „wyższości” tej klasy próżniaczej , która pasożytuje na „głupszej” warstwie tego samego narodu ? Można i tak żyć , ale dorabiać do tego filozofię i szukać moralnego usprawiedliwienia dla lekceważenia naturalnej miłości do własnych dzieci, to juz lekka przesada.

  241. Bywalec 2 (15:04)
    Co Pan chleje tak wcześnie, że o (18:45) jest już taki nie do życia:
    „… nigdy nie osmielilbym sie porownac mojej sytuacji i uposazenia do Panskiego, ale wciaz udaje mi sie jakos zadbac o nasze potrzeby”.
    Jak Pan ma dość to przecież możemy przerwać i bez urazy się rozejść.
    A jeśli już mnie Pan stawia gdzieś między Jepanczynem i Rogożynem, to powiem Panu, że przyczyną mojego moralnego upadku nie jest pieniądz sam w sobie ani chciwość jako taka. Nawiasem mówiąc, nie zachwyca mnie Dostojewski, wolę jego konkurenta, Turgieniewa.
    Ale jeśli możemy jeszcze wrócić na chwilę z tej literackiej wycieczki, to dom w którym mieszkam, mój dom i parcela nie są ogrodzone niczym, żadnym murem ani płotem, od dwóch sąsiadów odgradza nas żywopłot, od jednej ulicy – bo lokalizacja jest narożna – mamy wjazd bez żadnej bramy, aż cztery samochody swobodnie pomieszczą się na drivewayu, aczkolwiek mam zamiar zmniejszyć go w kolejnej niezbędnej renowacji, bo asfalt pęka i dziury są straszne, z drugiej zaś jest kilka piennych jałowców, ale stary żywopłot wyciąłem (ogrodnika odprawiłem, bo lubie sam wykonywać prace ogrodowe ;) ) i rano przed późnym wyjściem do pracy oglądam sobie młode matki jak prowadzą chodnikiem dzieciaki do pobliskiej szkoły, kolorowe, słowiańskie – rozpoznaję je, gdy rozmawiają do siebie, ciemnowłose greckie, albo arabskie – dziewczyny mają zakryte włosy, ale nie całkiem, w lecie zrywają kwiatki, które hoduję na skalniku, cieszą się nimi. A w zimie mam dwa karmniki dla ptaków od ulicy i od backyardu, kardynały, zięby, sikorki i inne, których nie potrafię nazwać przylatują, czasem przez szybę robię im zdjęcia, nieźle wychodzą, gdy dwa wróble walczą o miejsce, spychają się …

    A Pan jak spędza czas wolny od blogowania i innych zajęć?

  242. http://www.youtube.com/watch?v=789oWULVy88&feature=related

    Kleofasie; godz 15:15, dziekuje za uznanie,twoje wpisy i linki tez zawsze
    z przyjemnoscia czytam tylko ostatnio jakby coraz jch mniej.

  243. Dosc tej hipokryzji i obludy.
    W Polsce najwiecej przeciwnikow aborcji jest wsrod kleru,starych sparcialych
    prikow i przekwitlych zwiedlych dewotek,wszystkich tych kturych to juz
    nie dotyczy.
    O aborcji powinny decydowac same kobiety w wieku rozrodczym,przestancie
    je dreczyc bo to zakrywa mi na sadyzm polaczony z kretynizmem.
    Stare dewoty i dewotki do kruchty marsz tam wasze miejsce.

  244. nie rolumiem ludzi lewicy, ich nienawiści do życia

  245. Panie Redaktorze Tak samo mysle jak Pan Kazdy ma swoje zdanie i tak bedzie . Pozdrawiam . Wspulczuje tym pisarzom z puszczy bo ich juz nie czytam

  246. Również dla Teresy Stachurskiej materiał do przemyślenia.

    http://szkola.wp.pl/kat,108836,title,Przedmioty-na-zyczenie,wid,14224154,wiadomosc.html

    Powstaje fabryka dla niedouków.

  247. Teresa Stachurska
    Jak zwykle u Ikonowicza, któremu nie śmierdział start z list SDRP i udział w klubie obecnego SLD, największego wroga widzimy na lewicy.
    Dlaczego nie próbuje działać z PO, PiSem lub partiami o zblizonym kolorycie?
    Gratuluję idola.

  248. napisał Pan „zabrakło odrobiny empatii dla drugiej strony, która uważa, że największym szczęściem jest dziecko”; uważam, że w tym przypadku „druga strona” jest niepotrzebna, a z tego powodu, że jest ona „oczywista”, jest wszędzie, otacza nas; dzieci od przedszkola bawią się w dom, przygotowują się do bycia rodzicem, a potem gdy dorosną niektóre z nich nagle uświadamiają sobie, że tego nie chcą i wpadają w poczucie winy; no bo jak tym wszystkim mamusiom i tatusiom wytłumaczyć, że nie chcę się dziecka ?
    żeby było jasne uważam, że aborcja jest najgorszym możliwym rozwiązaniem;
    p. Środa i p. Czubaszek robią coś naprawdę wielkiego, każda z nich na swój sposób, dzięki nim kobiety, które nie pragną dziecka może odważą się o tym mówić

  249. Śmieszne jest to, że najbardziej oburza to grono męskie i najwięcej wypowiedzi jest ze strony płci która tak na prawdę z macierzyństwem nie ma nic wspólnego. A poza tym każdy ma prawo – chcieć albo nie chcieć dzieci. Nie narzucajmy ludziom na siłę swoich poglądów tylko dlatego, że sądzimy że jesteśmy ekspertami i wyroczniami w każdej dziedzinie :/

  250. Panie Danielu, w tej ustawie chodzi o to, by zapobiec tragedii, jaką jest urodzenie dziecka niechcianego. Bo kończy się to często fatalnie i dla dziecka, i dla matki, co mieliśmy okazję obserwować w ostatnich dniach. Myślę, że o to właśnie chodziło prof. Środzie, skupiła się na jednej stronie, druga jest aż nadto reprezentowana w społeczeństwie.

  251. Obecna dyskusja jest analogia do incydentu z fimu opartego na pamietnikach, produkcja zachodnia, tytul zapomnialem, ktory w oczywisty sposob wysmiewa glupote polakow.

    ‘Przyjechal trasport wiezniow do obozu koncentrayjnego na zaglade. Przed wpedzeniem do komory gazowej dwoch pospisznie rozbierajacych sie polakow poklocilo sie o zegarek, pobili sie az do krwi a po chwili obaj przepadli w gazie i krematorium. Nawet SS bylo zdumione’

    W tym kontekscie widze obecna dyskusje. To orgia obludy panie Passent bo, w Polsce nie ma warunkow dla dzieci, polacy sa za biedni co pan pomaga ukrywac, planowanie rodziny jest hazardem i samo zycie jest hazardem. Poza warunkami ekonomicznymi nowe neibezpiecznestwo nadciaga nad Polske i ku zdumieniu nie ma na ten temat zadnej debaty, W zamian zachowuje sie pan jak tych dwoch ktorzy bili sie o zegarek, podsuwajac takie blache tematy.

    Rezim sprowadzil konflikt i antagonizmy amerykansko-rosyjskie na polskie terrytorium. Na Nato-wskie radary Rosja odpowiedziala swoimi. Na Nato-wskie rakiety Rosja odpowie swoimi. Na Polske beda wycelowane setki rakiet z glowicami nuklearnymi i zadne z Patriotow nie beda w stanie nic zrobic.

    Rezim pozwolil na wznowienie stanu zimnej wojny na terenie Polski. Rezim sie tego domagal co dowiodla WikiLeaks. Kapital bedzie uciekal z Polski i Europy Wschodniej oczywiscie do Nowego Yorku. I to jest glownym celem Ameryki.

    W miedzyczasie promieniowanie z radarow jak mikrofalowka gotuje organizmy polakow. Statystyki chorob nowotworowych i bialaczaki na pewno juz to potwierdzaja. I oczywiscie rodza sie noworodki z deformacjami.

    Zeby debatowac nowe zycie warunki dla zycia trzeba stworzyc. Rezim robi co moze zeby je zniszczyc.

  252. Ekhm, tak tylko dla jasności – Magda Środa ma dorosłą córkę, więc proszę tutaj nie obnosić się ze swoją niewiedzą.

  253. A czy wie pan jak to jest być dzieckiem niechcianym??!!

  254. roman
    3 lutego o godz. 23:51
    „Dla ulatwienia poinformuje moich krytykow, ze nie slucham RM, nie ogladam tv Trwam i nie jestem zwolennikiem Pisu.”

    Ale FoxNews ogldasz, za cala pewnoscia.

  255. Jakkolwiek podziwiam ten cudowny entuzjazm do posiadania dzieci opisywany przez Pana trudno zgodzić mi się z pointą felietonu.
    Pomyślmy jak trudno człowiekowi, który dzieci mieć nie chce, macierzyństwo czy tacierzyństwo w najlepszym wypadku są mu obojętne o ile nie napawają odrazą i głębokim lękiem, jak trudno takiemu człowiekowi przekonać szczęśliwych rodziców, że posiadanie potomstwa nie koniecznie musi stanowić sens życia? Tak Panie Danielu – bardzo trudno jest zrozumieć każde odmienne od naszego zdanie. A to czego oczekują osoby o poglądach na macierzyństwo podobnych do poglądów Pani Czubaszek to żeby nikt ich nie przekonywał! To takie proste – żyj i pozwól żyć. Uszanujmy swoją odmienność i cieszmy się własnym szczęściem akceptując szczęście innych.
    Pozdrawiam serdecznie

  256. ET
    3 lutego o godz. 16:35
    Nalezy tylko ubolewac ze urodziles za pozno i w zlym miejscu. Tu szczujesz bo istnieje grupa blogowiczow ktorych okreslasz jako ‘LL’. Marzy ci sie jednolitosc umyslowa i jednosc opini. Chcialbys zrobic z tego blogu stowarzyszenie wzajamniej adoracji. Podobnie myslal Adolf w III Reich-u. W Reich-u mieli byc tylko genetyczni arianie, wszyscy kochajacy Adolfa. Ty przypinasz tabliczke LL w taki sam sposob jak nazisci (finansowani przez wall street) znakowali zydow.
    I nie jestes tu sam co dowodzi ze faszyzm sie odradza. Towarzyszy ci szuja No1 z zoliborskiej lobuzeri i rezimowy propagandzista TJ, szuja No2. No coz, demokracja do was jeszcze nie dotarla co widac.

  257. telegraphic observer
    4 lutego o godz. 0:47

    stasieku (3-II, 19:07)
    Dojechałem do słów … Jak są zadowoleni, też się ją zastępuje. Byle mieć innowację (str. 22, ostatni akapit w środkowej kolumnie)

    Pan Dembinski to szarlatan, który reklamuje swoją książkę na rynku polskim. A ten rynek takie towary chłonie. Dawniej mówiło się na coś takiego „chłam”. Uzasadnienie: Prof. Dembinski nie ma nawet porządnego życiorysu w internecie, a porywa się na obalanie poważnych teorii przy pomocy anegdot. To nie jest nawet quasi naukowe…”

    TO,
    gdzie mozna znalezc Twoj zyciorys na internecie (taki zyciorys uwiarygodnil by Twoje opinie na temat innych… profesorow)?
    Wiem, ze profesor jakiegos tam uniwersytetu z Szwajcarii to pewnie szarlatan a nie Kanadyjczyk.
    Wiem, ze to tylko poetyka blogu ale opiniami na temat innych wymachujesz jak cepem.

    Pochyl swoja madra glowe nad tym co pisze Dembinski i sprobuj w „chlamie” znalezc perelki…

    W odrobinie skromnosci bedzie Ci do twarzy.

    http://merlin.pl/Finanse-po-zawale_Paul-Dembinski/browse/product/1,935735.html

    http://www.iese.edu/en/files/CV%20of%20Paul%20H.%20Dembinski_tcm4-46727.pdf
    http://www.zermattsummit.org/speakers/245-paul-dembinski.html

    PAUL H. DEMBINSKI is Professor at the University of Fribourg, Switzerland, where he teaches International Competition and Strategy, he also teaches at the Tischner European University in Krakow, Poland.
    Expert to international organisation such as UNCTAD, OECD, ILO and others.
    His most recent publications related to this field are: Economic and Financial Globalization: What the Numbers Say (United Nations, New-York and Geneva, 2003), Les PME suisses: profiles et défis, (Georg, Genève 2004); Enron and the World of Finance: A case study in ethics (co-editor, Palgrave, London, 2005), and Finance: Servant or Deceiver? (Palgrave Macmillan, 2009)

  258. Panuje mit, ze kobieta po aborcji jest kobietą „złamaną”, nieszczęśliwą, wspominającą i żałującą. To nie musi być prawda! I właśnie to uświadamia i Pani Czubaszek i Prof. Środa. Taki jest dla mnie sens tej sytuacji. Dlaczego zatem, w takim kontekście, nagle wyskakiwać z empatią i równowagą? Nie widzę tu na to miejsca. Tym bardziej nie widzę powodu do tłumaczenia osobie, która NIE CHCE, jakim dziecko jest szczęściem. Nie tego oczekuje osoba nastawiona na „nie”. Tak jak nikt nikogo nie przekonuje do wykonania aborcji. Rzecz w prawie do niej i obaleniu mitu o wiecznym dołku psychicznym i wyrzutach sumienia po zabiegu.

  259. Co za idiotyczny tekst – równie dobrze można założyć, że trudno wytłumaczyć komuś kto posiada dziecko jak cudownie jest go nie posiadać. Nie wiem skąd to przekonanie pana redaktora, że pana życie jest lepsze/pełniejsze/szczęśliwsze niż życie pani Czubaszek, gdy ta twierdzi, że życia miała niezłe i spełnione.

    Nie wiem też dlaczego współczuje pan pani Czubaszek… bo nie doświadczyła śmierdzących pieluch? Biegania na zebrania nauczycielskie? Rozbrajającej prośby o przytulenie, pocałowanie, uspokojenie? Rozmów o przyszłości, wspólnych obiadów?

    Atak na panią Czubaszek brzydzi mnie tym bardziej, bo jest przeprowadzany z pozycji „tylko dzieciaci mogą być szczęśliwi i mają prawo do opowiadania jak to cudownie jest posiadać dziecko”, tak jakby wszyscy inni nie mogliby być spełnieni i szczęśliwi. A przecież – wbrew temu co insynuuje tu wiele osób – powiedziała Czubaszek! Aż i tylko tyle. A że osiągnęła je dzięki aborcjom po których nie miała wyrzutów sumienia to też jej prawo. Aksjomatu, że każda kobieta podająca się aborcji musi z tego powodu cierpieć i mieć powód lepszy niż niechęć do dzieci nie rozumiem, bo jak widać są kobiety które nie mają z tym problemu i nie chcą mieć dzieci. Przydałoby się to uszanować i nie pieprzyć o tym co takie osoby straciły.

  260. Ted
    4 lutego o godz. 4:03
    Co tam australijskie plaze, polski patriota z przyjemnoscia wykapie sie w Wisle do ktorej Warsiawa wyrzuca nieoczyszczane scieki. Az 40% warsiawskiego szamba bez oczyszczania jest wrzucane do Wisly.

    Sydney rowniez wrzuca swe szambo prosto do oceanu. Na Bondai tego nie widac tylko dzieki pradowi ktory zmywa to szambo dalej od ladu.

  261. Jako osoba od dziecka nielubiąca dzieci z przyjemnością czytałam felieton Prof. Środy. Fakt, był on ostry, bezkompromisowy (nie wiem czy tak niezniuansowany tekst sama bym napisała) ale był taki celowo, gdyż głos kobiet, które nie chcą dzieci, albo nie są na nie jeszcze gotowe, jest zagłuszany na każdym kroku. Upiorny mit instynktu macierzyńskiego (który wytwarza się u homo sapiens kiedy przez jakiś czas opiekuje się czymś małym i bezbronnym NIEZALEŻNIE od płci; jest to po prostu standardowy zespół cech u człowieka) spychał przez wieki kobiety do roli pozbawionego wszelkich praw inkubatora. W pełni rozumiem ludzi, którzy chcą mieć dzieci i kibicuję im gorąco, żądam też by głos takich osób jak ja, był nie mniej słyszalny i akceptowany. Niestety u nas jest jeszcze zupełny brak akceptacji dla takich postaw, co prowadzi do wielu, udokumentowanych szeroko, tragedii. Próby przekonania humanisty, że musi iść na matematykę, bo ta jest przecież taka cudowna, muszą skończyć się fatalnie i tu mamy do czynienia z tym samym. Albo akceptujemy pluralizm stylów życia, wolny wybór każdego człowieka, albo w ogóle dajmy sobie z tym spokój i walczmy przy każdej okazji o jedyną słuszną ideologię. Przy bezwzględnym dyktacie kościoła rzymskokatolickiego, którego podejście do kobiety jest aż nadto znane, każdy głos przełamujący monopol myśli obowiązującej w społeczeństwie jest na wagę złota! Nawiasem mówiąc szkoda, że głos innych kościołów w Polsce na temat aborcji nie jest taki znany, bo naprawdę się mocno różni nawet od naszego obowiązującego „kompromisu”… tak samo jeśli chodzi o role kobiety i mężczyzny. Ja naprawdę świetnie rozumiem, że takie wyznanie w środowisku inteligenckim będzie skwitowane wzruszeniem ramion, ale teraz nie żyjemy w tak zamkniętych strukturach. Do tego co to za stawianie się i to nie tylko autora tekstu, w roli kobiety! Czy panowie mają jakiekolwiek wyobrażenie co to znaczy?! Chyba wreszcie trafiliście moi drodzy na mur w naszej androcentrycznej kulturze nie do przebycia… bo tego doświadczenia w sposób męski nie da się zuniwersalizować, ono jest tylko nasze, kobiece, tak samo jak ja nie śmiem się wypowiadać jak będzie przeżywał moją ciążę mój partner! Niestety ten felieton jest typowym przykładem tego, jak obszar własnego autonomicznego JA kobiety jest zagarniany od wieków przez facetów, naprawdę można by już trochę wyewoluować po tych setkach lat traktowania kobiety jak rzecz. Antropologia się kłania (tu rytuały inicjacyjne – temat bardzo szeroki i dający wiele do myślenia). Powiem szczerze, że w innej sytuacji mogłabym się (w pewnym stopniu) zgodzić z tym felietonem jednakże nie teraz! Felieton jest wyjątkowo infantylny i nie wzbudzający zaufania do autora. Nigdy bym nie pomyślała, że będę musiała skrytykować Pana tekst; przykro mi, ale tym razem muszę to zrobić. Jestem zawiedziona brakiem delikatności i jakby świadomości w takiej kwestii jaką jest problem aborcji w Polsce (ale nie tylko… tu wymieniłabym jeszcze wcześniej wspomniane role kobiet i mężczyzn, bo tak naprawdę do tego się to sprowadza). Wiele by jeszcze można tu napisać…

  262. Straciłam już trzy ciąże, jestem po 40-stce i muszę przyznać ulgę przynosi czytani mi o kobietach, które są szczęśliwe mimo iż dzieci nie mają. Wciąż za mało takich tekstów. A o tym jakie to szczęście mieć dzieci mówi się co pół godziny w każdej telewizyjnej reklamie. Pan Redaktor nie musi mnie o tym przekonywać.
    Pozdrawiam serdecznie.

  263. Pani Środa powinna raz na zawsze zamilknąć bo z jej ust wychodzą tylko bzdury. Obleśna baba.

  264. Panie Danielu, Pan mówi o tej radości mimo wszystko z perspektywy strony, która najczęściej jest mało zaangażowana. Nie mam pojęcia, jak często zmieniał Pan pieluszki, gotował zupki i ile miesięcy po porodzie przebywał pan tylko w domu, blisko dziecka, rezygnując z pracy zawodowej i większości kontaktów społecznych – być może bardzo często i bardzo długo. Jeśli tak, to faktycznie, apoteoza macierzyństwa brzmi w Pana ustach wiarygodnie. Macierzyństwo i ojcostwo to są niestety dwie różne sprawy, byłoby bardzo miło, gdyby wkład obojga rodziców w wychowywanie dziecka był podobny, ale najczęściej jest jednak inaczej. Jak było w Pańskim wypadku?

  265. @telegraphic observer
    najpierw stasieku, potem staruszek, wyławiamy coś dla nas oryginalnego w tym potoku banałów na temat kryzysu finansowego a Ty, jak zwykle z małymi wyjątkami, nazywasz profesora szarlatanem podając w ramach polemiki jakieś przykłady z własnych zachowań, które maja zaprzeczać tezom profesorskiej wypowiedzi w Polityce.
    To jest chore i smutne.
    Pozdrowienia
    PS
    Już wole torontowskie limeryki…

  266. do roman
    3 lutego o godz. 23:51
    ależ romanie, aborcja czy zabijanie płodów istnieje tak samo długo jak ludzkość. Jak myślisz, dlaczego w zamożnych domach czy pałacach było po 2-3 dzieci a w chacie kmiecia 12-16? To dopiero XX wiek zaczął gloryfikować macierzyństwo a obecnie doprowadzamy to do absurdu. Kobiety są wręcz terroryzowane koniecznością bycia przeszczęśliwą matką nawet dzieci-roślin. Oczywiście że dziecko daje szczęście ale nie jesteśmy tylko do reprodukcji a tego od nas wymagacie, bardzo często pozostawiając nas samym sobie w przypadku problemów. Prawie 70% dzieci niepełnosprawnych wychowywanych jest przez samotne matki Tatusiowie wybrali wygodniejsze życie zażarcie walcząc o jak najniższe alimenty.
    Autor też chyba zostawił matkę swojego dziecka i nie przeżywał tak radośnie swojego tacierzyństwa jak teraz to przedstawia.
    A po drugie nie wydawaj pochopnych sądów bo nie istnieją 100% środki antykoncepcyjne a nawet gdyby, to ich cena to równowartość butelki trunku i przyszli tatusiowie nie pozwolą tyle wydać na głupoty. Poza tym nawet jak prowincjonalny lekarz wreszcie zapisze to aptekarz nie sprzeda bo w strachu przed księdzem nawet nie sprowadza Nie znasz realiów to nie generuj ocen.
    Nie sądźmy abyśmy i my nie byli sądzeni

  267. natalia
    4 lutego o godz. 11:14

    Weź na luz, bo P. Środa poruszyła ważny problem o którym inni nie mowia z konformizmu , wygody, braku odwagi…

  268. A może pani Środa żałuje, że urodziła – i zazdrości Czubaszek.

  269. Karwoj 8,

    Ciekawy link i jaknajbardziej na temat poniewaz o umilowanych przez Gospodarza bachorach (lubi je a le niekoniecznie we wlasnym brzuchu..).

    „Reforma” liceow gdzie:

    „… uczniowie będą uczęszczali głównie na te zajęcia, których tematyka ich interesuje i które przydadzą im się na maturze.”

    Prawde mowiac jest dosyc przerazajaca.
    Otoz maturzysta nie bedzie juz wiecej MUSIAL wiedziec czym sie sredniowiecze rozni od starozytnosci bo w ramach „nielubianej” przez niego historii przepisze z internetu jeden esej o Henryku VIII bo go to „interesuje” – widzial w TV.

    Matura nie bedzie juz wiecej swiadectwem pewnego stanu wiedzy ogolnej bo nie ona (ta wiedza) bedzie „potrzebna”.
    (Straszny jest nawet jezyk – ustalajacy potrzebna…i nie potrzebna (!) wiedze do wyboru przez kilkunastoletnie dzieciaki).

    „Reforma” ta w duzej mierze to nic innego jak kalki anglosaskiego (amerykanskiego glownie) systemu.

    Szoda ze Pani Hall nie bierze jako modelu systemu np. finskiego i innych podobnych, ktore zdecydowanie wygrywaja we wszelkiego rodzaju miedzynarodowych porownaniach (patrz PISA).

    Boje sie, ze to kolejna niedogotowana i fatalna „reforma” PO.

    „…w ciągu trzech lat uczniowie stracą tygodniowo 2 godziny języka polskiego, 3 godziny historii, 2 lub 3 godziny biologii, fizyki, chemii, 2 geografii, 1 wiedzy o społeczeństwie, 1 informatyki.

    Uczeń, który wybierze profil ścisły, będzie przez całe liceum miał zaledwie 60 godzin historii zamiast dotychczasowych 150, natomiast humanista może mieć w ciągu trzech lat nauki zaledwie 30 godzin fizyki.

    Niektórych uczniów może to oczywiście cieszyć, lecz pojawia się pytanie, czy liceum realizujące taki program można nadal nazwać ogólnokształcącym?…”

    Moze lepiej jednak nie miec tych dzieciakow skoro maja wyrosnac na jednowymiarowe matoly!

  270. Ted
    4 lutego o godz. 4:03… ”

    Jak o plazach to ta jest z mojej wioski – jest nawet chalupa mojego sasiada

    http://www.youtube.com/watch?v=eTmW8fDpacU&feature=related

    Ryj-ad suchy jak pieprz padalo raz (moze dwa razy) przez pol roku…

  271. A nad Smoleńskiem dalej snuje się mgła i mroźnie powietrze zawiera coraz więcej trującego helu. Zbudowali dach nad wrakiem prezydenckiego samolotu z zamiarem utworzenia skansenu nieudolnego państwa.

  272. @Lewy, 18:51, wczoraj napisał m. innymi
    Wracając do win w Polsce; nigdy nie kupuj francuskich, Francuzi maja oczywiście znakomite wina, a w tej chwili właśnie raczę się Cote du Rhone, (…)

    Oczywista sprzeczność w zdaniu – że pojadę telegraphickiem.
    Moim zdaniem, powinieneś, jako Żabojad, okazywać więcej spokoju w ocenach kraju w którym żyjesz.
    Drogi Lewy, ja nie kupuję wina w, za przeproszeniem, Biedronce, ja mam od lat dostawcę, który nie chce mnie stracić ze względu na mój i moich przyjaciół przerób.

    W Polsce jest duża szansa na niezłe wino, jeśli jego cena w Internecie jest większa niż 10EUR.
    Powtarzam, szansa, bo przy zakupach „z ulicy” można zapakować shit za 40zł.

    Literatura nt długości przechowywania takich win jak Rioja Campo Viejo Reserva 2005 jest obszerna, jednak zalecenia nie są uniwersalne. Jak wiesz zależy to od warunków przechowywania, technologii, itp.
    Jeśli masz w zasobach więcej niż dwie butelki, często zapominasz ich historię i drżysz, że mimo cudów na naklejce, po latach zastaniesz w środku bełt, n’est-ce pas?

    Spędziłem 2 lata przez 7 lat w Hiszpanii i zakochałem się w dwóch winach;
    Ribera del Duero (w dobrym wydaniu zostawia osad na dnie butelki) i Rioja (środek skali, dobre do wszystkiego).

    Masz rację zalecając Nowe Kraje win. W Chile słońce nad winnicami jest prawie cały rok, rocznik ma małe znaczenie, liczy się „dobra robota” przy produkcji i przechowaniu.
    Nawet białe wino z Chile ostatnio odkryłem w klasie Chablis.

    Na zdrowie!

  273. @Lewy
    Na marginesie wymiany zdań nt rozmowy z prof. Dembińskim, mamy do czynienia z „symetrią rozumienia” dwóch podmiotów: stasieku i dostawca.
    Jemu trudno zrobić w konia klienta podczepionego pod Internet, gdzie każdy produkt jest oceniany, wyceniany w różnych krajach.
    Ale to tak na marginesie. Limeryk mi nie wyszedł.
    Ściskam Cię przyjacielu blogowy. Przyjedź na Rozdroże w pierwszym tygodniu maja. Uraczę Cię, że nie zapomnisz.

  274. i kwiatek do kożucha:
    Agata Passent / 12.10.2011
    … Nie bierze się pod uwagę, że być może kobiety nie są egositkami, ale realistkami. Może winni są tatusiowie, którzy coraz częściej po kilku latach małżeństwa lub partnerskiego związku ulatniają się nie płacąc alimentów? Może coraz trudniej kobiecie godzić pracę z wychowaniem dziecka?
    Kiedyś kobiety mogły nie pracować, dziś zapewnienie dzieciom dobrej edukacji (lekcje angielskiego, korepetycje, czesne) jest tak drogie, że trudno opłacać je z jednej pensji. Dziś coraz rzadziej można liczyć na darmową pomoc dziadków i babć, bo ci też muszą dorabiać do emerytury pracując na umowach zlecenie…..
    http://kobieta.wp.pl/kat,58074,title,Drugie-dziecko-Tak-ale-nie-wlasne,wid,13889522,wiadomosc.html

    A to o szczęśliwym i dobrym tatusiu
    http://kobieta.wp.pl/kat,58074,title,Pan-Nadrabiacz,wid,13719534,wiadomosc.html

  275. Ted

    Ogladam Twoje Sydney i slucham piosenki, co to ja przyslales. Pomagaja mi wytrzymac z kretynami, ktorzy pisza jak „parli na kupe” w porodowce, albo porownuja Dostojewskiego z Turgieniewem (?!). Nie rozumia ironii w tytule „Idiota” Dostojewskiego i snuja zlote mysli o skrobankach. W dodatku namawiaja wieprza, zeby pisal poezje. Niezle ZOO. To juz lepiej pomyslec o Twojej plazy, albo o Wrzesinskiej podskokach. Uczone wywody dopelniaja nieszczescia.

    Nie wiem kim jestes, (choc wiem, ze chodzisz do gory nogama) i co Cie interesuje.

    Zeby Cie zabawic i byc w atmosferze, opowiem o wczasach. Jeszcze w Polsce, pojechalem na wczasy. Jedlismy w dlugiej stolowce a przy sasiednim, tez dlugim, stole rodzice zachwycali sie parazytem ok. 3-4 lata, ktory straszlwie darl morde. Non stop. Chodzil miedzy ludzmi i wrzeszczal jak opetany. Rozmawiac nie dawal a rodzice patrzyli na niego z uwielbieniem. Zadne prosby – grozby nie dzialaly, wrzeszczal. Wreszcie, starszy jegomosc obok pochylil sie nad nim i powiedzial: Zamknij morde, skurwysynu ! Szczeniak sie zatrzasnal momentalnie. Byl spokoj. To byla metoda wychowawcza prof. Srody czy madame Czubaszek ? W nadziei, ze Towarzystwo i to przedyskutuje, dziekuje i pieknie sie klaniam.

  276. AR
    4 lutego o godz. 10:00
    1) ”Upiorny mit instynktu macierzyńskiego (który wytwarza się u homo sapiens kiedy przez jakiś czas opiekuje się czymś małym i bezbronnym NIEZALEŻNIE od płci; jest to po prostu standardowy zespół cech u człowieka) spychał przez wieki kobiety do roli pozbawionego wszelkich praw inkubatora.”

    Mój komentarz

    Dlaczego zespół cech ma stawać się mitem, czyli przestać istnieć, być zastąpionym przez fałszywe wyobrażenia?
    Instynkt macierzyński, to bynajmniej nie mit, istnieje i będzie istniał, nie można go poddać resekcji, zresetować, udawać, że go nie ma. Jak zwykle w przyrodzie – istnieje, ale nie u 100 % osobników, co nie może stanowić podstawy do mitologizacji.

    2) „W pełni rozumiem ludzi, którzy chcą mieć dzieci i kibicuję im gorąco, żądam też by głos takich osób jak ja, był nie mniej słyszalny i akceptowany. Niestety u nas jest jeszcze zupełny brak akceptacji dla takich postaw, co prowadzi do wielu, udokumentowanych szeroko, tragedii.”

    Mój komentarz

    Czy warto dorabiać ideologię, której spektakularnym składnikiem jest mit o ścieżce do tragedii? Jako przykład podam walkę o zalegalizowanie narkotyków – liberalni walczą o miękkie, skrajni o wszystkie. Wiadomo, że nadużywanie prowadzi do tragedii i to znacznie częściej niż w przypadku niechcianych dzieci. I jakoś ten wątek nie pojawia się w argumentacji zwolenników dopuszczenia do obrotu. Mimo, że to nie jest mit. Mówi się tylko półgębkiem, że powinni zażywać odpowiedzialnie.
    Rodzicielstwo też powinno być odpowiedzialne. I jak zwykle w przyrodzie, ”odpowiedzialność” staje się wartością wyrażoną statystycznie, jeden ma, drugi nie ma.

    3) „Do tego co to za stawianie się i to nie tylko autora tekstu, w roli kobiety! Czy panowie mają jakiekolwiek wyobrażenie co to znaczy?! Chyba wreszcie trafiliście moi drodzy na mur w naszej androcentrycznej kulturze nie do przebycia… bo tego doświadczenia w sposób męski nie da się zuniwersalizować, ono jest tylko nasze, kobiece, tak samo jak ja nie śmiem się wypowiadać jak będzie przeżywał moją ciążę mój partner! Niestety ten felieton jest typowym przykładem tego, jak obszar własnego autonomicznego JA kobiety jest zagarniany od wieków przez facetów, naprawdę można by już trochę wyewoluować po tych setkach lat traktowania kobiety jak rzecz. Antropologia się kłania (tu rytuały inicjacyjne – temat bardzo szeroki i dający wiele do myślenia).”

    Mój komentarz

    Wydaje mi się, jestem pewien, że Redaktor nie postawił siebie w roli kobiety. Teza mocno naciągana. Jakoś tak odbieram ją jako feministycznopodobną przekorę. Użycie zaimka „wy” w stosunku do mężczyzn oraz izolowanie „my” poprzez szermowanie absolutną odrębnością odczytuję jako retorykę walki poprzez najpierw wskazanie na ukrytą dychotomię, a następnie czerpanie z dualizmu korzyści ideologicznych.

    Zalecenia Autorki – „naprawdę można by już trochę wyewoluować po tych setkach lat traktowania kobiety jak rzecz” jest sprzeczne samo w sobie, ponieważ ewolucja wymaga czasu, a Autorka żąda natychmiastowej przemiany.

    4) Od półtora wieku znamy tę prawdę i oswajamy się z nią – kultura ludzka była androcentryczna. Lecz nie przez setki lat, a odkąd istnieje. Jeśli weźmiemy pod uwagę początki cywilizacji, to przez parę tysięcy lat, a gdy zastosujemy kryterium hordowo-plemienne w rozwoju homo sapiens, to setki tysięcy lat. To te setki tysięcy lat kształciły nasze instynkty, a nie ostatnie kilkadziesiąt lat. Prawdą jest, że kobieta dawniej, do bardzo niedawna nie miała dużo do gadania w rodzinie i społeczeństwie, a i dziś są bardzo szerokie strefy, dominacja mężczyzn jest niemal absolutna.

    5) Ruch feministyczny ma więcej odłamów niż partii jest w Polsce. Wspólny postulat, to precz z dyskryminacją kobiet, jakąkolwiek i gdziekolwiek. Polskie społeczeństwo jest stosunkowo konserwatywne, lecz ten postulat generalnie nie spotyka się z jakimiś fundamentalnymi zastrzeżeniami oprócz wąskiej grupy głosicieli praw naturalnych.

    W feminizmie panuje ideologiczna różnorodność. Jak w każdej młodym ruchu są przedstawicielki skrajnych poglądów, projektantki nowego świata, wyzwolicielki ciemiężonych mas, do szpiku kości ideolożki, nieraz zaczepne, opryskliwe i odstręczające. Oczywiście, to mniejszość.

    6) Androdominacji nie wykurzy się z umysłów zaklęciami i apelami. Skutecznym lekarstwem jest prawo i transmisja reguł z prawa do kultury Mentalność się zmienia powoli. Potrzeba czasu i dużo pracy.

    Pzdr, TJ

  277. Antonius
    2 lutego o godz. 13:56

    Ja tez nie wiem do czego. Ale wiem, ze go trzeba myc.

  278. Czasem w mediach słyszy się o kobiecie opiekującej się trójką niepełnosprawnych, kalekich, obłożnie chorych dzieci. Męża nie ma, bo odszedł. Nie zdołał wytrzymać psychicznie.
    Póki nie usłyszę o mężczyźnie z trójką takich dzieci, bez żony, bo nie wytrzymała psychicznie, nie uwierzę, że mężczyźni zrozumieją wszystko, co chce przekazać pani Środa.

  279. Kalina@
    W NYT Magazine z dnia 22 stycznia….

    Gaga
    A idź ty się i wyskrob!

    A tak w ogóle, to przyrzekam tu publicznie, że już nigdy nie będę się obżerała przed porodem – koniec z boczkiem, kaszanką i golonką na kilogramy! Bo potem zamiast dziecka niespodzianka wychodzi podczas porodu, i wstyd.

  280. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Narodziny i powolanie do zycia ACTA „ Premier jeszcze nie tak dawno mówił, że podpisze ACTA, a potem będzie konsultował. To przejaw skrajnej arogancji. Nie ma formuły powstrzymania ratyfikacji. Jeżeli premier zrozumiał, że popełnił błąd to powinien zadeklarować, że Polska nie ratyfikuje ACTA. Nie usłyszeliśmy takiej deklaracji. Ta władza reaguje tylko wtedy kiedy widzi, że ludzie protestują (…) Unterzeichnen Sie Online-Petitionen, gehen Sie am 11.2 auf eine Demo in Ihrer Nähe, reden Sie mit Verwandten und Bekannten über Acta. Die Art und Weise, wie ACTA de facto unter Ausschluß der Öffentlichkeit verhandelt wurde, ist eine Schande für die parlamentarische Demokratie!“ – Podpisze ACTA, a potem będzie konsultował … (?) Cos mi sie wydaje, ze Donkowi sie po prostu popier…lilo. http://www.welt.de/multimedia/archive/01559/knallerfrauen_fing_1559095m.jpg No, no … matko polko (?) http://www.zeit.de/digital/2012-02/acta-polen-internet

  281. @Sebastian:
    „(…)Znam kilka przypadków, gdzie trochę dojrzalsi rodzice, posiadali trochę dłuższy plan życiowy dla swoich pociech.
    Ci oprócz dopilnowania najlepszego z możliwych wykształceń swoich pociech, pozałatwiali im dodatkowo bardzo atrakcyjne etaty za granicą, oraz zaopatrzyli ich w ramach międzypokoleniowych relacji wspierających w bardzo sensowne pakiety akcji renomowanych firm(…)”

    Naprawdę uważasz, że to dojrzalsi rodzice?? Chciałbyś, by mamusia załatwiła Ci etat za granicą? A od czego „dzidziuś” ma główkę? Od noszenia czapeczki?

    Wybacz, ale ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Nie wyobrażam sobie, by rodzice ustawiali mi karierę. To żałosne.

  282. Przekwitłe dróżki staruszka,

    OECD policzyło nasze podatki – http://www.stachurska.eu/?p=6132 , w ramach kontynuacji polecam dane dot. skandynawskiego modelu gospodarczego – http://www.stachurska.eu/?p=6146 . Od siebie dodam spostrzeżenie, że stąd się emigruje głównie do krajów, w których podatki są progresywne.

  283. „mark2176″: A właśnie, że my – mężczyźni – też mamy prawo dyskutować nt. „dziecko czy nie”. Razem tworzymy kulturę, rodzinę i dzieci. Kobieta niech decyduje, ale dlaczego mamy umywać rączki, mówić, że to nie nasza sprawa?

    „kris_dl” nie rozumie lewicy, „ich nienawiści do życia”. Nie rozumie, bo lewica wcale nie nienawidzi życia. Ja i wielu mnie podobnych, kocham dzieci i wnuki, ale niekoniecznie w nachalny, fundamentalistyczny anty-abircyjny sposób.

    „natalia” pisze, że p.Środa „powinna raz na zawsze zamilknąć”. To wstyd mieć i głosić takie poglady, także na blogu, który jest miejscem dyskusji.

    Pozdrawiam!

  284. Karwoj8, Ikonowicz oprócz tego że mówi to jeszcze i robi – patrz Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej.

  285. Ola,

    Autor to akurat wie co mówi. Polacam „Passę”, świetna.

  286. Wtrace sie do dyskusji miedzy TJotem a AR

    Gdzies wyczytalem hipoteze na temat wyginiecia naszych kuzynow neandertalczykow. Neanderdalczycy wcale nie byli glupsi od nas Homo myslace, oni tez mysleli mieli nawet wieksze mozgi i wiele wynalazkow(ogien, luk, narzedzia krzemienne) im zawdzieczamy.
    Wedle tej hipotezy wyginali, poniewaz kobiety neandertalki podobnie jak samice jeleni, niedzwiedzi, mialy ruje i tylko w tym okresie dopuszczaly panow neandertalczykow do blizszego wspolzycia. Poza tym, wogole panami sie nie interesowaly i vice versa. Wiec samotnie wychowujace potomstwo neandertalki mialy znaczne trudnosci z aprowizacja, bo panowie poza okresem rui spedzali czas na lowach i innych zabawach i jak niedzwiedzie, nie dbali o potomstwo.
    Tymczasem homo myslacy i jego pani myslaca przepadali i na szczescie do dzis przepadaja za seksem o kazdej porze, wiec taki pan myslacy przywiazywal sie do swej myslacej pani, dostarczal jej upolowana zwierzyne, dbal o potomstwo.
    Tak wiec , droga AR, przetrwalismy, jako gatunek, dzieki wlasnie temu androcentryzmowi, ktory niestety zdegenerowal sie w androdominacje.
    A skrajne feministki chyba zamierzaja przywrocic obyczaje, ktore biologia wymusila na naszych wygaslych kuzynach.
    Czy do konca wszyscy wygasli to nie wiadomo, w koncu taki, ze tak powiem, axiom ,no mniejsza z tym….,

    ale to jest teoria i czy tak bylo, narazie nie da sie udowodnic

  287. Dziś nie tylko nie ma prawdziwego zaangażowania, dziś uważa się zaangażowanie za zboczenie, za chorobę, za ograniczenie umsyłowe uchodzi. To się nie zmieni, póki ludzkość nie odzyska wiary. Musimy cofnąć się do średniowiecza, a najlepiej do epoki faraonów. W każdym razie do czasów sprzed przewrotu kopernikańskiego. Towarzysze chińscy są na to najlepiej przygotowani. Tylko naród, który jako pierwszy dokonał wszystkich odkryć, który wynalazł wszystko włącznie z parasolem, jest w stanie sprostać odłożeniu wszystkiego do lamusa, łącznie z parasolem. Ludzie muszą wyzbyć się przerażającej świadomości, że są mrówkami mieszkającymi na oblepionym gliną kamyku lecącym przez lodowaty i czarny kosmos – mówił towarzysz Garstka na przyjęciu u Bezetznego – Wszystko można powtórzyć. Uczymy się na błędach, a błąd był taki, że zaczęliśmy za późno, teraz zaczniemy w czas. Zaczniemy walczyć o dobro klasy robotniczej grubo przed jej narodzinami. Towarzysze chińscy … wracają do punkty wyjścia.
    [J.P. "Marsz Polonia", ss. 146-147, ze skrótami]

    Dembinski na pytanie: Gdzie jest sedno? – odpowiada (z małymi skrótami):
    W zmianie jaka zaszła w połowie lat 1970. Wcześniej było jasne, że rozsądek nie pozwala na ryzykowne gry z rynkiem. Aż pojawiła się mistyka zarządzania ryzykiem. Mistyka ta wzięła się z wykluwających się podwalin nauki o finansach. W kłopoty wpędził nas Harry Markowitz i cała jego szkoła. Powstała nowa dziedzina – finanse.

    Myślę, że Dembinski nie jest prawdziwie odważnym towarzyszem. Jeszcze się rozwija, szuka sedna, prawdziwego początku tam gdzie ten kryzys się zaczął, bo szukać trzeba źródeł tej wielkiej rzeki. Co tam odrzucenie Markowitza, to nic nie da. Powinniśmy się cofnąć przed Von Neumanna, przed Franka Knighta, nawet wcześniej, przed Smitha i Ricardo, a może nawet przed Arystotelesa, we wczesne czasy egipskie i fenickie, odrzucić parasole, odrzucić finanse, rynki, pieniądz i obserwacje astronomiczne. Musimy zacząć wszystko od początku.

  288. stasieku
    Czytasz nonszalancko, co daje luki w rozumieniu. Dwie moje reakcje (0;04 i 0:47) występują w dwóch różnych momentach obrabiania tego złożonego, jak by nie było, tekstu. Pierwszy komentarz odnosi się głównie do podanego przez Ciebie cytatu, anegdoty faktycznie, więc tak urywkowo został potraktowany. Drugi jest wynikiem lektury, i zastanawiania się, któż to obala cały dorobek profesjonalnej ekonomii ostatnich kilkudziesięciu lat. Oraz jakimi metodami, jaka jest konstrukcja tego tekstu, czy za nią stoją publikacje w renomowanych magazynach, jakaś akceptacja ekspertów – nie, bo autor jest przeciw ekspertom i ponad. To jest czysta beletrystyka, podawana za tekst oparty na nauce. Typowy eliksir na porost włosów. No i kontekstu wydawniczego, wszak książka nie jest tłumaczeniem pozycji dostępnej w księgarniach szwajcarskich, czy nowojorskich, lecz towarem rzuconym na rynek polski. Ktoś odpowiedzialny będzie oceniał jakość tego wywodu? Wątpię.

  289. Jiba (2-II, 22:28)
    Kilka minut temu odpisałem Ci na wpis Anitty o wyrokach na ekspertyzy OFE
    pzdr

  290. Nie bardzo rozumiem jak to sie stalo, ze tekst, ktory nie napisalam wzywajacy kogos do wyskrobania sie i w pozostalym akapiciem jest tez ordynarny jest firmowany moim nickiem.
    Prosze o usuniecie go, bo to jednak nie moj styl.

  291. Przygnębiająca atmosfera ostatnich godzin.
    Pole do moralizowania,analizowania,
    prognozowania,wspierania,zwalczania.
    Coś dla red Passenta.
    Tragedia w Sosnowcu.Przykryta konkurencją kretynów prywatnych i upaństwowionych.Ale co jest pod spodem ?
    Komediodramat premiera.Właściwie gorzka komedia obnażająca premiera i
    dramat obywateli.Ob Błaszczak żąda referendum.Czy możemy byc suwerenni ?
    Ale co jest pod spodem ?

    A może,jednak,tego „pod spodem” nie ruszac ? potwór wychynie,nie do przykrycia ?

  292. Daniel Passent
    4 lutego o godz. 14:54

    „mark2176″: A właśnie, że my – mężczyźni – też mamy prawo dyskutować nt. „dziecko czy nie”. Razem tworzymy kulturę, rodzinę i dzieci. Kobieta niech decyduje, ale dlaczego mamy umywać rączki, mówić, że to nie nasza sprawa?…”

    Poszedl bym nawet dalej.
    „My” mamy rowniez prawo by patrzec z przymruzeniem oka na facetow wypowiadajacych sie na temat damskich ciaz.
    Oczywiscie, ze posiadanie dzieci to nasza rowniez sprawa – posrednio i bez.
    Ale nie nasza sprawa jest decydowanie czy kobieta ma chciec i kochac miec dzieci… czy nie.
    Sugerowanie komus, ze jest ubozszy duchowo czy pod innym wzgledem poniewaz podejmuje takie a nie inne osobiste decyzje jest conajmniej kontrowersyjne.

    Spokojnie moge sobie wyobrazic Pana Passenta utyskujacego nad wyborami Biedronia, ze biedaczysko nie wie co traci ale sugerowanie to kobiecie w temacie macierzynstwa jest conajmniej niesmaczne.

    Mozna natomiast spokojnie (wedlug mnie) „zalowac” ( z paternalistyczna wyzszoscia) na podstawie wlasnych doswiadczen bezdzietnych chlopow.

    Z drugiej strony kazdy kto ma dzieci (tak jak Pan Passent) nie wie jaka radoscia moze byc ich nie miec – wiec cala dyskusja nba poziomie osobistych wyborow zyciowych nie ma sensu i jest delikatnie mowiac niegrzeczna, wykazujaca mala wrazliwosc i tolerancje.
    Brzmi to jak:
    „…Jak mi Pani szkoda, ze Pani taka glupia…”
    Co za problem dla Pana Passenta urodzic dziecko robil to przeciez wiele razy..nie mowiac o karmieniu wlasna piersia.
    „Hormony, hemoroidy to takie babskie histerie…”
    „Robilo to miliony wiec i Czubaszek moze” itd.

    Mozemy natomiast prowadzic dyskusje z punktu widzenia dobra ogolnego, ktore w naturalny sposob zarowno biologiczny jak i spoleczny wymaga wymiany pokoleniowej by funkcjonowac.

  293. Bardzo chetnie bym dowiedzial sie jaka jest prawda Passenta w sprawie ojcowstwa raczej niz szeroko rozumianego macierzynstwa.
    Temat rzeka – o setkach tysiecy tatusiow porzucajacych upierdliwe rodziny z wrzeszczacymi bachorami i jak to jest brzydko bo nie wiedza co traca.
    Jak to brzydko po pijaku bic stara.
    I o tym, ze dalej jest piekna pomimo rozstepow i obwislych piersi.

    Po co wlazic pod sukienke by „zabrac glos” – no moze jedynie dlatego, ze to „goracy temat” – a zyje sie w telewizorowej rzeczywistosci?

  294. No nie!!! Jakiż ten tekst tendencyjny, jakiż irytujący. Po co publikować po raz kolejny coś takiego czym nas zalewają na co dzień słownie, ocznie, usznie?
    Ludzie to są dopiero wścibscy i nachalni. Nigdy butów w ganku nie zostawią, pchają się i zawsze najlepiej wiedzą czego chcą inni, co ich uszczęśliwia, czego im potrzeba i rzecz jasna!…jest to dokładnie to co ICH SAMYCH uszczęśliwia, czego im trzeba, etc.
    Ludzie, myślcie!! A jeśli nie potraficie to czujcie!!
    To że wam się wydawało że nie chcieliście dziecka a potem okazało się że jest wam super, to tylko i wyłącznie dlatego że: A.Jesteście kompletnie nieświadomi tego czego chcecie i błądzicie lub B.Już daliście się porwać temu miażdżącemu poczuciu obowiązku żeby się cieszyć, bo jak można dziecka nie kochać czy go żałować?, albo mix obu rzeczy.
    Do foremek wciska się ciasto na ciasteczka a nie ludzi i krytykowanie tych, którzy uświadamiają innych o ich prawie do wolności i samodzielnego myślenia oraz decydowania jest gwałtem na całej ludzkości. Gwałtem w wykonaniu waszego wielkiego nadmuchanego EGO, który to bąbel unosi się dumnie nad takim malutkim człowieczkiem, co jedną nogą stoi w nowoczesności a drugą grzęźnie w głębokim błocku na rozstajach leśnej drogi.

  295. „…Młode dziewczęta przygotowywane od najmłodszych lat do roli przyszłych żon i matek otrzymywały gruntowne szkolenie z dziedziny gospodarstwa domowego czy opieki zdrowotnej. Obecny wówczas slogan „Kinder-Küche-Kirche” polegał głównie na degradacji społecznej niemieckich kobiet. Narodowy socjalizm skazywał kobiety na zamknięcie w kręgu spraw domowych i rolę „samicy rozpłodowej i przedmiotu uciech mężczyzny-bohatera”. Sam Führer tak wypowiedział się o roli, jaką mają pełnić w państwie kobiety: „Światem kobiety jest mężczyzna, rodzina, dzieci i dom.” Natomiast w książce „Mein Kampf” w dwóch zdaniach opisał wszystkie powinności aryjskiej kobiety:

    „W przypadku wykształcenia kobiety główny nacisk powinien być położony na ćwiczenia cielesne, następnie na rozwój charakteru i na końcu – intelektu. Ale absolutnym celem wykształcenia kobiety musi być przygotowanie jej do roli matki.”…”

  296. Daniel Passent:
    mark2176 (2-II, 21:03) pisze w końcówce:
    Nie ma tu miejsca na rozsadek, jak Pan doskonale wie, a z emocjami…..Daleko nam do nich. Mimo iz rozumiem Pana stanowisko, mysle, ze nie nam sie o tym wypowiadac.

    Dlaczego nie ma miejsca na rozsądek. Wszak oficjalnie cały temat nie bez powodu brzmi PLANOWANIE RODZINY. Jak można planować bez użycia myślącej głowy. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację dwojga zafascynowanych sobą, swoim ciałem i duszą, że tak powiem, gdy po jakimś czasie osłabienia fascynacji pojawia się ciążą, czyli nienarodzone życie, a dwoje chcą się rozejść, on więcej niż ona, on waha się – a tu nagła i nie pozwalająca na zwłokę decyzja do podjęcia; albo są w innej sytuacji, chcą podjąć wspólne życie i przenieść się do miejsca, gdzie mają szanse na rozwój zawodowy i zarobki, już nawet podjęli starania, ale dziecko im komplikuje wiele spraw, co zrobić – zmienić plan zawodowo-rodzinny i zostać w grajdołku, czy usunąć jej (ich) ciążę. W obu powyższych przypadkach i w wielu innych decyzja należy także do mężczyzny.

    Po drugie, twierdzenie, że mężczyźni są emocjonalnie w tyle za kobietami jest przyznaniem się do totalnej porażki. Jest oszustwem z pozycji kompletnero lenistwa, wygodnym wybiegiem.
    Kto tu jest uboższy duchowo? Na boga!
    Mówimy o klasie średniej, słynnych 99 procentach, a nie o „tatusiach co porzucają upierdiliwe rodziny”. De facto, oni właśnie żywią się taką padłą ideologią, że mężczyźni z definicji są słabsi emocjonalnie – samowypełniająca się przepowiednia – że bachor wrzeszły, że obwisły jej piersi. Karygodne lenistwo w realu, i u tych „moralistów/etyków” blogowych. Tu mnie ogarnęło obrzydzenie.

  297. stasieku (11:51)
    W sumie żałuję, że się wciąłem między wódkę i zakąskę, Ciebie i szwajcarskiego profesora ekonomii, zdawało mi się, że zwracasz się do mnie. Zdawało mi się, że znasz mnie, gdy przejaskrawiam, w jedną luw drugą stronę, wychwalam albo masakruję, to za tym zawsze stoi jakieś uzasadnienie. Zawsze. Trzeba tylko cierpliwie poczekać, aż ono się pojawi. Możesz się z nim nie zgadzać, nie rozumieć mnie, ale solidne uzasadnienie za taką opinią zawsze stoi. Limeryki, fifki-miki, pisuję owszem, raz w życiu. Ale teorię finansowych decyzji znałem kiedyś dobrze, jak była w powijakach i mało kto w Polsce o niej słyszał, jest teraz wałkowana i coś jeszcze o niej mogę powiedzieć. Ale Ty mnie znasz powierzchownie, po polsku, zdaje mi się.

    Czy czytałeś tę wysublimowaną ocenę artykułu:
    przekwitłe dróżki staruszka (3-II, 22:18)?
    Jej autor adresuje ją do Ciebie. Kolejny przypadek „asymetrii zrozumienia”, jak sądzę.

  298. Jednego problemu pozbyliśmy się- posagu i hymenu…..
    Panna z dzieckiem też już nie dziwi…..
    A jak wygląda równość płci, wystarczy spojrzeć na codzienną dawkę reklam- stereotyp na stereotypie.

  299. Pani Zyto 2003,
    Pyta Pani o Pistoriusa. Tak, widok mlodego mezczyzny pozbawionego nog jest widokiem dla mnie wstrzasajacym i napawajacym głębokim współczuciem. Czy budzi obrzydzenie? Nie, nazwałabym raczej to wrazenie szokiem. Mimo to unikajac przygladania się jego protezom z przyjemnoscia i satysfakcją slucham o jego sukcesach sportowych i wielkiej determinacji. I rozumiem, ze biega w krotkich spodenkach, bo taki jest stroj sprintera-lekkoatlety, a nie z chęci robienia wrazenia na widzach.

  300. Potęga i chwała. W mrocznym sercu Watykanu Jana Pawła II – http://www.stachurska.eu/?p=6325

  301. telegraphic observer napisał 4 lutego o godz. 19:27

    „Kolejny przypadek „asymetrii zrozumienia”, jak sądzę.”

    Przeszeddłeś TO od źródłowego rozumienia do zrozumienia.
    Czy równie łatwo myli Ci się spłata z zapłatą?

    Ja nie dowierzam swej pamięci i wracam do tekstu źródłowego w takich przypadkach jak wywiad Żakowskiego z Dembińskim.
    Otóż TO to jest beletrystyka i warta przeczytania przez osoby co nieco zorietowane w ekonomii. Twa reakcja na omawiany wywiad ma być może(?) rys irytacji(?), wywodzący się z lekceważenia na blogach e_Polityki (na innych mało bywam) Twoich opinii w kwestiach ekonomicznych. Nie jest ten wywiad beletrystyką z serii Arcydzieła Wolnej Polski i co do tego wszyscy trzej się zgodzimy.

    Sądzę, że w polemicznym zapale nie odczytałeś lekkiej kpiny w mym wpisie przywołującym zapach amatorszczyzny w rozważaniach o gospodarce. Zacytuję zdanie kluczowe dla „rozumienia”:
    (Dembiński) „A moim zdaniem problemem jest nie tyle asymetria informacji, co asymetria rozumienia.” Jest to element polemiki z Noblistą Josephem E. Stiglizem, który użył pojęcia asymetrii informacji do opisu rynku upezpieczeń oraz rynków finansowych (za Wikipedią).

    Wcześniej Dembiński przywołuje postać Tamary Frankel. Cokolwiek lekceważącego moglibyśmy napisać o Dembińskim, to już trudniej lekceważąco wypowiadać się o Tamarze Frankel tak przedstawiającej się na swojej stronie internetowej:
    Tamar Frankel,
    Professor Of Law
    SJD., LLM., Harvard Law School; Jerusalem Law Classes, Israel

    Czas na puentę. Ten profesor z Fryburga wykłada w Warszawie. Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

    W moim komentarzu adresowanym do Stasieku cytowałem słowa Dembińskiego: „Przede wszystkim aksjomat, ….”

    Znamy się TO, ale najwyraźniej nie ma symetrii szacunku między nami. Nie komentowałem kpin i szyderstw kierowanych w Twoim kierunku, ponieważ starasz się operować konkretami i ośmieszałbym się bronić Cię slowami: „Nie uchodzi! Nie Uchodzi!”

    Uchodzi TO pomyśleć co i do kogo piszę. I nie ukrywam: oczekuję bardzo często co najmniej powtórzenia przeczytania mego komentarza. Zakończę podobnie: „…, jak sadzę.”

    Przypuszczam, że zdenerwowało Ciebie, że panowie Żakowski i Dembiński postanowili zaaksjomatyzować ekonomię i zmieścić pozycję o ekonomii w poczytnym tygodniku z jak najmniejszą liczbą cyfr w tekście. Zamiast Cię rozbawić, zniesmaczyłem Cię.

    Ja przed napisaniem komentarza zajrzałem do źródeł. Ty do swoich smutków. Uśmiechnij się. Omawiany wywiad jest – zapewne mimowolną – pozycją łągodzącą uczuciowe napięcia ignorantów próbujących zrozumieć kryzys. Chybaś wypił za mało wina.

    Pozdrawiam cieplo z mroźnej Warszawy.

    W czwartek w miłym nastroju wypiliśmy w domu butelkę miodu pitnego „Dwójniak”. A Tamara Frenkel jest szyszką w Internecie oraz w Chinach. Wszystko się ze wszystkim wiąże, ACTA z dogmatami i winami antykomunistycznych władz w Chile. Oraz dostawcami gratis.

  302. Czy bylby ktos uprzejmy napisac, jak znosicie straszne mrozy w Polsce ? Pamietam, ze byly klopoty z ubraniem przy -30. Teraz jest lepiej, ale szkoly, samochody, autobusy, tramwaje ? Glupia prasa wszystko podaje, ale nie pisze, jak sobie ludzie radza na codzien. Zawsze – albo pekly rury, albo siadala energia, albo transport nie dzialal. Akumulator trzeba bylo codziennie wymontowac, bo by zdechl. Jednakowoz – radzilismy sobie bardzo dobrze. Jakos to szlo – aby do wiosny ! Napiszcie.

    Pozdrawiam. Kleofas

  303. Sprawa jest prozaiczna. Są kobiety z kompleksem własnej urody, a do takich niewątpliwie zaliczają się Środa i Czubaszek, które wielbiąc piękno nie chcą powiększać liczebnie populacji brzydkich, więc swoje płody usuwają i propagują aborcję. Niestety uważają, że płody ich mózgów są bardziej wartościowe, a z tym niestety nie mogę się pogodzić. Wolałbym oglądać szczęśliwe dzieci Czubaszek, nawet niepiękne, niż słuchać bzdur, które wypowiada.

  304. Jeszcze ciekawsza jest prawda Romana Polańskiego. Wróciłem właśnie z „Rzezi” – świetny film, genialnie pomyślany i jeszcze lepiej zagrany, prześmieszny i przejmująco smutny za razem, wstrząsający. Suchej nitki nie pozostawia na USA. Z jednej strony ukazuje hipokryzję amerykańskiego społeczeństwa, a z drugiej, globalnie ważniejszej, bandytyzm tego kraju, cynizm, złodziejstwo i fałsz. Powybijają ci tacy zęby bejsbolami, narzygają centralnie w domu, zniszczą kulturę, dorobek cywilizacji (symbolicznie obrzygany Oskar Kokoschka, którego faszyści nienawidzili, a jego dzieła skonfiskowali i pousuwali z muzeów), i jeszcze próbują ci z premedytacją wcisnąć, że wina jest albo twoja, albo przynajmniej obopólna. Ich bogiem jest bóg mordu, a naturą – rzeź. Zatrują z premedytacją z pół miliarda ludzi trefnymi lekarstwami swoich karteli farmaceutycznych, a jak się sprawa przedostanie do opinii publicznej, to w ich mediach maistreamu wydrukują dokładnie to, co sobie życzą, czyli same kłamstwa i manipulacje. Świetny film, polecam. Cała czwórka aktorów zasługuje na Oscara, a Jodie Foster z Christophem Waltzem znanym nam ze świetnych Bękartów Wojny – na Oscary podwójne. Chociaż Reżyser zdaje się mówić, żeby sobie wsadzili te swoje Oscary… obrzygane przez samych siebie (Oskar Kokoschka).

    Przy okazji – brawo Chiny i Rosja! Zablokowali skurczybyków, przebierających nogami do bombardowania (cudzymi rękoma, jak zwykle) Syrii, a potem Iranu.

  305. Piotr Ikonowicz w sprawie ACTA:

    - Kur wie lepiej – http://www.super-nowa.pl/art.php?i=22702

    - Wolność w sieci! – http://www.super-nowa.pl/art.php?i=22742

  306. @telegraphic observer, 19:27
    Jeśli mam coś do Ciebie to adresuję j.w.
    Przecież staruszka wymieniam w parze ze sobą, jako tych, którzy zareagowali na rozmowę w Polityce.
    Nie wiem, dlaczego pytasz, czy zrozumiałem Jego „wysublimowaną ocenę artykułu”.
    Staram się nie sublimować,
    Sublimacja – przemiana fazowa bezpośredniego przejścia ze stanu stałego w stan gazowy z pominięciem stanu ciekłego.
    na blogach. Zależy mi na tym, aby ewentualny czytelnik nie miał wątpliwości o co mi chodzi.

    A oto Twoje następne zdanie, które zapisałem w archiwum. Tak, zbieram te wysublimowane myśli i wydam własnym sumptem. Wiesz, że mnie stać na taką ekstrawagancję.
    ”Co tam odrzucenie Markowitza, to nic nie da. Powinniśmy się cofnąć przed Von Neumanna, przed Franka Knighta, nawet wcześniej, przed Smitha i Ricardo, a może nawet przed Arystotelesa, we wczesne czasy egipskie i fenickie, odrzucić parasole, odrzucić finanse, rynki, pieniądz i obserwacje astronomiczne.”

    I dla przypomnienia
    W odróżnieniu od Turgieniewa-realisty Dostojewski nie był kronikarzem procesów społecznych zachodzących w kraju. Jego powieści niewiele mówią o problemach, którymi żyła ówczesna Rosja. Ale penetrują regiony psychiki ludzkiej niedostępne dla innych pisarzy. Thomas Mann nazwał pisarza rosyjskiego największym psychologiem w literaturze światowej. Dzięki nowatorskim odkryciom psychologicznym i dialektycznemu postawieniu wielkich problemów moralnych i filozoficznych, aktualnych również w XX wieku, twórczość Dostojewskiego zajęła wysokie i trwałe miejsce nie tylko w kulturze rosyjskiej, lecz także i światowej.
    Wolisz więc realizm a „sublimujesz”?

    I tak moglibyśmy ad mortem defecatum, but who cares…
    Dobranoc

  307. walkabout napisał nam, jaka to jest w gruncie rzeczy prosta sprawa, a my się tu zastanawiamy nad tym w 300 wpisach. Przy okazji przywalił obu paniom, Środzie i Czubaszek, że są brzydkie i dlatego nie chcą mieć dzieci. Należało się babom, nie ma co!
    Ponieważ fundamentalnie nie zgadzam się z takim sposobem prowadzenia dyskusji, a ponadto uważam, że kobieta ma prawo nie mieć dzieci i być szczęśliwa, to pewnie też się dowiem, że jestem brzydka i mam wszy na płucach. A moje córki straszą ludzi swoim wyglądem. Co prawda nikt tu nie wie, jak wyglądam, ale co to ma do rzeczy!
    Pozdrawiam walkabout, przystojnego jak sam archanioł zapewne.

  308. TO

    czy felieton jest o planowaniu rodziny?

    Ja myslalem, ze jest bardziej o
    (cytuje):
    „…Bardzo trudno jest komuś, kto dziecka nie ma, lub nie może się na nie zdecydować, komuś o poglądach Marii Czubaszek, wytłumaczyć, jak wspaniałym doświadczeniem jest posiadanie dziecka i co ją ominęło…”
    Daniel Passent.

    Mysle, ze nalezy wyjasnic wszystkim innym „odchylonym od normy” co traca.

    Proponuje Panu Passentowi w nastepnym zyciu nie miec dzieci i wtedy ocena bedzie wiarygodna.

  309. marek, 23.48. Tam jest jeszcze gorzej niż film Polańskiego może pokazać. Zmierzamy w tym samym kierunku. U nas matki zabijają swoje dzieci a ludzie żyją za 1111 zł miesięcznie co opisała dosadnie GW w artykule „Moje życie minimalne”. Wszyscy mamy życie minimalne, prymitywne i prostackie.
    Prawdę o Syrii można przeczytać w artykule; http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=29025. W tej sytuacji należy podziwiać i gratulować postawy Rosji i Chin. Można sobie wyobrazić świat bez dzisiejszej Rosji i Chin pod naporem agresji i podbojów mocarstwa. Można także rozumieć agresję „demokratycznej opozycji” /skądś to znamy/ przeciw Putinowi. On im bardzo przeszkadza.

  310. przekwitłe dróżki staruszka
    4 lutego o godz. 22:11 …”

    Drozko, jesli moge.
    Polityka nie jest fachowym pismem dla ekonomistow (czy dobrze Cie zrozumialem?).
    Dembinski chyba o tym wie.
    Podejrzewam, ze za cos tego profesora jednak dostal i pomimo braku efektownej strony internetowej jest jakims tam doradca
    UNCTAD, OECD, ILO itd.
    Pewnie ma tez gdzies w szufladzie wykresy, krzywe, tabele i inne parabole.

    Fakt, ze porozumiewa sie z takimi dyletantami jak ja w po ludzku nie uwazam za grzech.

    Wiekszasc niezwykle wyrafinowanych ekonomicznych medrcow okazala sie calkowiecie mylic w stosunku nadchodzacych wydarzen lub pietrzacych sie konsekwencji.

  311. Domosławski na przykładzie Egiptu opisuje amerykańską wizję świata.
    http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1523631,3,egipt-po-czy-przed-rewolucja.read

  312. Satyra jak to w życiu – czai się wszędzie

    Oto jaki fragment wywiadu Marii Czubaszek w sprawie mienia dzieci uważam za najważniejszy

    Nizinkiewicz – Może mogłaby Pani mieć dzisiaj wnusia w moim wieku?
    Czubaszek – Ale ja wnusiów nie lubię. Wolę jak pan jest redaktorem z Onetu niż moim wnusiem.
    N. – Wnuczkowie odwiedzaliby Panią, dzwonili z zapytaniem o zdrowie, pamiętali o świętach i rocznicach, przynosiliby dobre jedzenie, robili zakupy…
    Cz. – Ale ja nie cierpię jedzenia, odwiedzin i świąt. A rocznic nie obchodzę. Sylwestra nie znoszę. Żadnych takich historii. Jakby mi ktoś teraz zaczął dzwonić z życzeniami, to byłoby beznadziejnie. Przecież te wszystkie życzenia są durne i się nie spełniają. Jak ktoś komuś coś w Polsce życzy, to na ogół źle i to się czasem spełnia.”

    Mój komentarz

    Z powyższego wynika, że wszystko można przepuścić przez wyżymaczkę satyry. I dalej wypada tylko powiedzieć – nie można brać na poważnie wywiadów z Marią Czubaszek, bo satyryk nie przestaje być satyrykiem, jest nim służbowo, prywatnie, przy stole,w szatni, publicznie, intymnie, przy tobie, przy mnie, w zgodzie, niezgodzie, na placu rynkowym, w swojej zagrodzie, przy grze i zabawie, życiu i śmierci zawsze mu w głowę szlagwort się wkręci.

    Pzdr, TJ

  313. @staruszek
    Gdyby nie domysł, że zbliża się nowy wpis, dałbym sprawie spokój.
    Muszę jednak zareagować na wątek „miody pitne”.
    Twoja skłonność do słodkich win jest dla mnie „pijącego wytrawne”, niesłodzącego herbaty, cechą rzadko spotykaną. To następna, bolesna różnica między nami, która jednak nie zakłóca przyjaźni, nie przeszkadza w próbach wypicia czegoś razem, np. półsłodkiego.
    Tak, staruszku, dla Ciebie jestem gotów wypić z Tobą butelkę półsłodkiego, ale pod warunkiem, że potem wypijemy drugą, która ja wybiorę.
    Właśnie Kris Kristofferson śpiewa (mam Free YouTube to MP3 converter i walczę z ACTA)
    Don’t look so sad… (For the good Times).
    A przy „Loving her was easier” w koncertowym wykonaniu Kristoffersona i Willie Nelsona, mogę nawet pić Dwójniaka, byle z Tobą.
    Noś kalesony, Przyjacielu. Aby do maja!

  314. Kleofasie!
    Jestem uprzejma, więc Ci napiszę, jak sobie ludzie radzą z zimą, z perspektywy ludzia pojedynczego mieszkającego w Warszawie. Wszystko działa normalnie (komunikacja, ogrzewanie itp). O jakichś awariach nie słychać. Niektórym siadają akumulatory (widać nieraz, jak ktoś „pożycza” prąd od taksówkarza, czy pomocy drogowej. Ja sobie radzę tak, że codziennie odpalam samochód i „przeganiam” go trochę po mieście. Dzisiaj jest -18, a w nocy było -22 i wszystko gra w mojej czteroletniej Corsie. W wielu miastach na ulicach, w pobliżu przystanków, ustawiane są koksowniki (starszym kojarzy się to automatycznie ze stanem wojennym, ale też są chyba zadowoleni). Jasne, że zdarzają się tragiczne wypadki (nieszczelna instalacja gazowa, czad, zwarcie elektryczne, gdy urządzenie chodzi na full) czy zamarznięcia. Najgorzej z tym ostatnim. W mieście bezdomnych „wyłapuje” straż miejska, która zna ich szlaki czy miejsca (sprawdza np. ogródki działkowe) i doprowadza do noclegowni. Ale nie wszystkich da się upilnować. Tym bardziej gdzieś tam w głuchej Polsce, gdy”napity” facet wraca do domu i po drodze, na której żywego ducha, wyziębi się na śmierć. Czasem ludziom brakuje wyobraźni – wczoraj np. znaleziono zamarzniętego 40-latka narciarza.
    Napisałam ciut łopatologicznie zdziwiona lekko, że w ogóle zadajesz takie pytanie. Wszak w naszym klimacie mrozy nie są aż taką niespodzianką. Gorzej gdy śnieg i nawet lekki mróz dopada Włochów czy Hiszpanów.
    Przepijam do Ciebie herbatką z rumem.

  315. @staruszek
    Zastanawiałem się wielokrotnie, dlaczego telegraphic observer czasami lubi pojechać tematem w stronę jego aspektu filozoficznego.
    Dziś rano przyszło mi do głowy, że jako wychowanek dobrej szkoły PRL, zafascynował się kiedyś marksizmem i dialektyką w filozofii.
    Tylko dlaczego stosuje w naszych dysputach metodę elenktyczną, zamiast maieutycznej.
    Ta druga jest mi bliższa, a na pewno wzbudzająca mniej złych namiętności na blogach.
    PS
    Teraz, nie wiem dlaczego, przypomniał mi się obrazek z dzieciństwa, kiedy ojciec po jakiejś rozmowie telefonicznej, w trakcie odkładania słuchawki, burknął „stary nudziarz…”.
    Pewnie często o nas tak myślą, staruszku…
    Wracam do „Passa”, dobrze się czyta.

  316. Na nowym filmie Polańskiego nie byłem. Na pewno przebija z niego niezgoda na zacofanie i hipokryzję Ameryki. Gdzie USA do strzelistej myśli i kulturowego czynu p. Romana: znarkotyzować dziecko i wprowadzić dziecku członek do odbytu. To dopiero sublimacja!

  317. Ted
    5 lutego o godz. 10:37 pisze:
    :”W tym roku zasypalo nawet swiete miasto,Stolice Apostolska Rzym.”

    Wydaje się, że to z powodu globalnego oci(e)p(l)ienia

  318. @TJ;10:45
    Masz z pewnosvcia racje z tym szlagwortem i z wyzymaczka satyry, ale poniewaz sam mam wielki pociag do szlagwortow i wyzymaczki, pragne Cie zapewnic, PJ, ze rozmowy z satyrykami (lepszym jak Czubaszek czy goszymi jak Ja) nalezy brac ze smiertelna powaga. Bo my to krwia z wlasnych zyl piszemy, tylko zamiast wzniosle i pryncypialnie, piszemy, dla niepoznaki, zabawowo.
    Aby nikt sie nie domyslil jak bardzo cos nas boli i uwiera.
    Pozdrawiam Cie, PJ :twisted: :twisted: :twisted:

  319. Stasieku!

    Noszę kalesony. Tętnice zatkane i już grzanie nie to.

    Jako osoba z dobrą przemianą materii w energię nie cierpię zbytnio z powodów mrozu. Mam zwykle ciepłe ręce. I byłem zwykle bardzo z tego dumny, aż parę miesięcy temu w pobliżu wynajęła mały lokalik fryzjerka pogodna, lekko zaokrąglona i komunikatywna. Mentalnie moja partia! Żadnych narzekań! Żadnego sztucznego słodkiego kwilenia. Sprawiała na mnie wrażenie osoby poniżej czterdziestki. Jak póżniej się dowiedziałem, ma czwórkę dzieci, a najmłodszy syn już studiuje. Palce ta moja fryzjerka ma bardzo ciepłe! Ilekroć pieszoty delikatnego dotykania włosów mej głowy doznaję, tylekroć rozlewa się we mnie ta mała a silna domieszka pochodząca z domku w którym mieszka libido.

    Niekiedy – bardzo rzadko – dla wygody używałem tej mojej stale podwyższonej temperatury ciała aby być uznanym za zwolnionego z obowiązków. Nie znam się na dietetyce i teorii karmienia zwierząt oraz ludzi, ale sądzę że mam trochę inny mechanizm przekształcania materii w energię. Od dzieciństwa byłem włóczykij i wtedy nie znałem pojęcia zakwasu oraz innych mądrości. Dziś zapewne zapytałbym fachowca o glikolizę i inne procesy.

    Jak przez wieki nasi przodkowie przez całe życie, tak ja w dzieciństwie jadałem bardzo mało cukru. Wówczas, to był produkt końcowy kultury buraka cukrowego. Nie było chłodni pozwalających mi dziś jeść szarlotkę z przesłodzonego ciasta i jabłek dostępnych 10 miesięcy w roku. Rzadkością były też pasieki. Dziś szwagier jest prezesem powiatowego koła Związku Pszczelarzy Polskich i propaguje Dwójniak.

    Wraca mu zdrowie po usunięciu lancetowym dużych kamieni i trafił u nas na okres smacznego gotowania. Wdzięczny odszukał w sklepie i zafundował Dwójniak. Ja zwykle kubek herbaty słodzę dwoma łyżeczkami cukru. Używa się u nas w domu także cukru trzcinowego. W młodości bardzo chętnie pijałem lemoniadę i wolałem ją bardziej od oranżady. Później nastąpił okres przedkładania tonicu ponad inne popitki. Tonic został zdetronizowany przez białą Istrę i zawstydzoną jej siostrę różową. No i tokaj gdy było na tokaj.

    Sądzę, że upodobanie do słodyczy brało się w dużej mierze z niedożywienia oraz nadmiaru kwaszonej kapusty i kwaszonych ogórków.

    Przepadam za wytrawnymi winami! Ale zniszczony nieregularnym i dietetycznie niezrównoważonym jadaniem wymaga podkładu pod takie wino. I tu Ciebie Stasieku zaskoczę: ci którzy mnie znali, potrafili zza mało ruchliwych mych oczu i ubogiej mimiki odczytać poprawę humoru. Najczęściej imię tej poprawy to:

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/17/Becherovka_bottle.jpg

    Jeśli nie jestem głodny i zmęczony, to nie sięgam po słodycze.
    Sądzę, że moje upodobanie jest utrwaloną fizjologiczną reakcją na próby dzielenia się ze mną gorzkim i kwaśnym. Tego mam swego wystarczająco dużo. Gdy było mi źle, to szedłem na włóczęgę. A póżniej słodka kawa i ciasteczko. Żyłem w środowisku w którm szło się do drugiego człowieka ponarzekać.

    http://blue-angel.wrzuta.pl/audio/3qektMrS970/pod_buda_-_piosenka_o_starych_sasiadach

    Miłego popołudnia.

  320. Jiba
    4 lutego o godz. 14:44
    ——————————
    Jibo,
    po zacytowanym fragmencie z mojego wpisu, przydałoby się dorzucić jeszcze jedno, kolejne zdanie, które brzmi:
    ” Ci „dzidziusie” mogą skupiać się wyłącznie na pięknym życiu i spełnianiu swoich ambicji życiowych w dziedzinach, które są ich pasją.”
    Jak w każdym złożonym wywodzie, i tutaj istnieją słowa- klucze, które oddają kwintesencję sedna.
    W całym/Twój cytat + powyższe zdanie/ słowem kluczem jest słowo „pasja”.
    Oczywiście, dotykam kolejnej studni bez dna, bo pasje…
    Mnie chodzio o takie przypadki, kiedy mądrzy rodzice, wespół z jeszcze bardziej dojrzałymi wszechstronnie od nich babciami i dziadkami „dzidziusia”, robią wszystko, żeby jego pozbawić powielania tego, co oni swoim życiem poznali i osiągnęli.W przypadkach, które mam na myśli, opiekunowie/rodzice i dziadkowie/ dbali o to , aby od kołyski dozwijać „dzidziusiów” zgodnie z ich zmieniającymi się pedyspozycjami. Jeśli „dzidziuś” w wieku siedmiu lat, nie wiedząc jakim sposobem/zabawa/ płynnie rozmawia dwoma obcymi językami, to już jest coś. Oczywiście, sensowne płynięcie z „dzidziusiem,” przez większość niezbędnych lektur dla każdego wieku- to oczywistość. Trochę bardziej nieszablonowe jest korzystanie z psychologa w wieku przedszkolnym „dzidziusia”, który pomaga odkryć u niego wrodzone talenty i zamiłowania. Kiedy tak prowadzony „dzidziuś” bezstresowo zalicza pierwsze szkoły, idzie na studia, których kierunek jego pasjonuje. Do tego etapu jest przygotowany intelektualnie i mentalnie od kołyski, i o niczym innym na czas swojej dorosłości nie marzy, jak tylko całkowite poświęcenie się swojej życiowej pasji.
    Kiedy po ukończeniu wymarzonych studiów,dzięki zabiegom swoich opiekunów – otrzymuje pracę maksymalnie prorozwojową, a dzięki „spadkowi” /akcje/, otrzymanemu w czasie , kiedy jest on najkorzystniej przydatny- nie musi rozpraszać się o „drobiazgi” egzystencjalne”.
    W takiej sytuacji „dzidziuś” -pianista. może myśleć tylko o muzyce, i zgłębiać jej czucie i interpretację. Inny „dzidziuś” potrafi w wieku 24 lat/!/ obronić doktorat na Harvardzie, a dzięki „spadkowi” , posiadać walory reprezentacyjne, które nie izolują jego dla większości osó-partnerów, na których jemu zależy.
    Ponieważ od pułapu dorego standardu , światy „dzidziusiów” zmieniają się radykalnie , zarówno licząc w górę, jak i w dół- ocenianie światów wartości wszystkich „dzidziusiów” en bloc- jest działaniem nieprawdziwym. Dla wspomnianych „dzidziusiów” wiele prolemów ze świata ich rówieśników potrafi yć nieistotną astrakcją., a dzięki staraniom ich opiekunom od kołyski, w stylu jaki opisałem, ze względu na optymalnie sensowne , ezstresowe,metody ich rozwoju, znajdują się w sytuacji, jakby większość wiedzy i świadomości odziedziczyli genetycznie po swoich rodzicach.

    Pozdrawiam,Sebastian

  321. @Marit (Bioergen) pisze:
    „kobieta ma prawo nie mieć dzieci i być szczęśliwa, to pewnie też się dowiem, że jestem brzydka i mam wszy na płucach. A moje córki straszą ludzi swoim wyglądem”

    Ależ masz rację, kobieta ma prawo, nawet lewo i może być piękna i bez wszy. Nawet córki mogą nie straszyć wyglądem. Nie zmienia to faktu, że Czubaszek i Środa mają kompleks swojej urody, który ukierunkował się w satyrę i mędrkowanie. Ale głupie to jest co mówią strasznie…choć każdy ma prawo do głupoty.

  322. staruszek (4-II, 22:11) & stasieku (0:26)

    Symetria jest rzeczą idealną, może nawet piękną, z symetrią szacunku włącznie. Nie wydaje mi się możliwą – ja ciebie szanuję za co innego, niż Ty mnie. A ująć szacunek człowieka do człowieka na skali liczbowej, daremny trud.

    Przyznaję, Twoja zmiana (rozszerzająca) nicka zmyliła mnie, myślałem (naprawdę), że objawił się nowy blogowicz nam. Inżynier zaś nie pojmie, że wysublimowany = będący wyrazem wysokiego poziomu artystycznego lub umysłowego (SJP/PWN), a także = uwznioślony, podniosły; wyszukany, wymyślny, finezyjny. Z naciskiem na wymyślny i finezyjny. W sumie chyba nie takie krytyczne określenie. Rzeczywiście muszę się zastanawiać do kogo piszę i po co. Nota bene „syndrom poaborcyjny” pochodzi z artykułu prof. Środy, ale kto by tam dbał o takie detale. Ja to nazywam – NONSZALANCJA (= niedbałość; bezceremonialność; lekceważenie) czytania. Czy to ja własnymi palcami wystukałem takie porównanie Dostojewskiego i Turgieniewa? – teraz dopiero duma mnie rozpiera. Dokładnie to chciałem powiedzieć, ale z taką finezją, i bez podniosłego uwznioślenia. Niebywałe. Dla mnie bomba.

    Wracając do Dembinskiego, Twój staruszku wpis krótki (też się przyczyniło do zmylenia mnie) odebrałem jako krytykę kilku jego tez i całego klimatu artykułu. Mnie ten artykuł oburza, ponieważ robi z nauki ekonomii „postmodernistyczną miazgę” (nie całkiem pejoratywne). I to z powodu jakiejś wielkiej recesji, z której świat wychodzi, jeśli nie teraz to na dniach, z wyjątkiem kilku zawieszeń politycznych w Europie. Gdy czytałem go, to każdy akapit mną wstrząsał: totalne zrównanie z ziemią Markowitza i następców; dziwna interpretacja filmu o dziwnym tytule „Chciwość”; „rynki finansowe i katedry wyrosły w ciągu jednej generacji” – pachnie teorią spiskowa, wszak była potrzeba, którą prof-ekonomii pomija; „ryzyko można unieważnić” – przecież tego teoria finansów nie zamierza robić; „reformy emerytalne” dały zajęcie finansistom; „wszyscy uwierzyli w ‘prawo natury’, że co rok 4-5%” – może nieopierzeni inwestorzy uwierzyli (nie będę podawał nicków); itd. Naciągane, naciągane, naciągane, ale dla niektórych odbiorców nie przeciągane. Generalnie jest to atak na obecny kapitalizm, który przecież się nie wali. Ponadto, źródeł napięć należy szukać gdzie indziej, a nie przede wszystkim, czy nawet tylko w tych zjawiskach, które są w artykule. Nie dojechałem od razu w swej jego lekturze aż do „prawa Solarza o nierobieniu interesu, którego nie rozumiem”, które zostałe spostrzeżone i wyśmienicie ujęte we frazie: „pełne pychy przekonaniem, że jesteśmy na tyle bystrzy, żeby wygrać w trzy karty na Bazarze Różyckiego”. A Stiglitz na końcu, po pierwsze żadna tam „teoria asymetrii informacji”, tylko krytyka modelu rynku finansowego i ubezpieczeń. Przeskakiwanie do „teorii asymetrii rozumienia” jakby pod patronatem wielkiego Stiglitza jest naciąganiem. Ale spójrzymy na „fiduciary law”, przecież od tego nie ma odwrotu, jest prawo konsumenta, które ma mnie chronić przed słabnącą uczciwością piekarza, rzeźnika, piwowara i mechanika. Jak napisałem za Pilchem – czy mamy się cofnąć w czasy przed astronomią i parasolem? J-J. Rousseau się przypomina z jego tęsknotami za „naturalnym człowiekiem”.
    (W moim zdaniu „Kolejny przypadek ‘asymetrii zrozumienia’, jak sądzę” wystąpiła literówka – dodanie „z” – sorry, chyba nie uprawniająca do daleko idących konkluzji).

    Może ten artykul jest na miarę czasów, naszej postmodernistycznej kondycji i rozparcelowania decyzji ekonomicznych. Przypomina on wpisy blogowe z całą masą skojarzeń mniej lub bardziej „luźnych”, na bazie rozlicznych informacji szczegółowych, oczywiście na wyższym poziomie języka i wiedzy ekonomicznej, niemniej zawsze ukierunkowane na obalanie istniejącej struktury myślowej i instytucjonalnej. Głównym, nieluźnym bo aż fundamentalnym skojarzeniem artykułu jest finansjalizacja i „ukantraktowienie rynków i ich dysfunkcjonalność”. Jest to śmiała hipoteza, że dzieje się coś decydującego w naszej kulturze. Ale załóżmy, że tak, że to jest fundamentalne jak wprowadzenie banków w XIV wieku, to czy to naprawdę jest to złe. I czy jest alternatywa? Niewątpliwie mam ucisk, pewnie niesłuszny, spowodowany tym, że jestem z dala od akademii i wyobrażam sobie naukę ekonomii w starych formach. Ale to mnie przeraża, mam przekonanie, że jest niesłuszne, mam wrażenie, że nie jest to dominujące czy nawet przebijające się podejście. Po co wywracać i wracać do lat 1970. czy wcześniej, skoro nie da się tak łatwo udowodnić, że stara (20-30 letnia teoria) jest bez sensu. Takiego trendu w rozumieniu świata czytając gazety i mniej lub bardziej popularno-naukowe ksiązki nie widzę. Taka przygoda z ekonomią to tylko w Warszawie. ;)

  323. Kot Mordechaj
    5 lutego o godz. 12:17
    @TJ;10:45
    „Masz z pewnosvcia racje z tym szlagwortem i z wyzymaczka satyry, ale poniewaz sam mam wielki pociag do szlagwortow i wyzymaczki, pragne Cie zapewnic, PJ, ze rozmowy z satyrykami (lepszym jak Czubaszek czy goszymi jak Ja) nalezy brac ze smiertelna powaga. Bo my to krwia z wlasnych zyl piszemy, tylko zamiast wzniosle i pryncypialnie, piszemy, dla niepoznaki, zabawowo.
    Aby nikt sie nie domyslil jak bardzo cos nas boli i uwiera.”

    Mój komentarz ni z gruszki ni z pietruszki

    Tak też myślałem. Powiem więcej, satyra, to chuda, wyliniała, narowista szkapa, z wysokości której my samotnicy-sarkaźnicy, piewcy-prześmiewcy chlaszczemy słowem królów i maluczkich przy okazji objaśniając wszystkim ten padół jednakowy u kresu.

    Pzdr, TJ

  324. p.s.
    Przeczytałem i to (z niewiele znaczącą poprawką literową):
    Czy czytałeś tę wysublimowaną ocenę artykułu:
    przekwitłe dróżki staruszka (3-II, 22:18)?
    Jej autor adresuje ją do Ciebie. Kolejny przypadek „asymetrii rozumienia”, jak sądzę.

    To nie jest takie jednoznaczne. Pytanie należy sobie postawić, między kim a kim jest ta „asymetria rozumienia”? Do kogo to zdanie się odnosi, jakie osoby występują w poprzednim zdaniu … Gdyby chodziło mi o to, o co mnie posądzacie, to umieściłbym w oddzielnym akapicie, czyż nie?
    You are jumping to conclusions, my friends, acutually … rushing. You don’t know me well, I told you.

  325. @Sebastian
    A gdy przychodzi pierwsze uderzenie wymuskany „dzidziuś” jest bezradny, bo nie umie manewrować między powodzeniem a niepowodzeniem.
    Jestem za prawem do błędów, kłopotów, upadków, nieumiejętności, fatalnych wyborów.
    Różnica między wychowywaniem dziecka a hodowlą jest zasadnicza. Wiesz, że są kursy nauki angielskiego dla 3-miesięcznego malucha? To terror sukcesu, bez gwarancji, że wszystko się dobrze skończy. No właśnie – terror sukcesu. Myślę, że warto trochę odpuścić i zaufać własnemu dziecku.
    Co do Twoich znajomych, którzy wczoraj tak dobrze sie zapowiadali – jutro to nie kilka najbliższych miesięcy, jutro trwa wiele lat. jeszcze zdążą pokazać, co potrafią.
    pzdr

  326. Przypomniał mi się tekst piosenki, bardzo a propos chyba:
    Samotnej pannie, którą mija to szczęście jakim jest zamęście
    mile w staropanieństwie sprzyja zerowy bilans szczęść i nieszczęść:
    mąż się jej nigdy nie upija, nie musi się przejmować teściem,
    nigdy też dziecka nie przewija i to w nieszczęściu jest jej szczęściem !
    Pero, pero bilans musi wyjść na zero ! Pero pero, bilans musi wyjść na zero !

    Stary kawaler w swoim szczęściu jakim poniekąd jest celibat
    czuje się w życiu coraz częściej tak jak wyjęta z wody ryba.
    Nikt mu nie powie:czołem zięciu ! choć by go w sianie z córką zdybał,
    rodziny brak to takie szczęście jak wolna rączka ale w trybach !

    Pero, pero bilans musi wyjść na zero ! Pero, pero bilans musi wyjść na zero !

    Osobnik co wyleciał z pracy zamiast narzekać i żałować
    szybko to sobie wytłumaczy: No wreszcie nie muszę pracować !
    Świnia, co wczoraj był kolegą również spokojnie patrzy w przyszłość,
    bo, w końcu, nie ma tego złego, które na dobre by nie wyszło !

    Pero, pero, bilans musi wyjść na zero ! Pero, pero, bilans musi wyjść na zero !

    Życiowy bilans szczęść i nieszczęść musi w efekcie wyjść na zero,
    szczęście to jakby w pewnym sensie początek nieszczęść jest dopiero,
    klęska przedtaktem bywa szczęścia, trud nieraz kończy się karierą,
    lecz i odwrotnie, po Austerlitz dość często trafia się Waterloo !

  327. Jiba
    5 lutego o godz. 20:10
    —————————-
    Jibo,
    moje wpisy traktuj, proszę, jako echo stanu mojej świadomości, a nie argumenty polemiczne w sprawie, która jest , być może ciągle przedemną. W takich sprawach, jak wychowywanie WŁASNEGO potomstwa, w stosunku do swoich pociech- święte prawo do decydowania o czymkolwiek -mają tylko rodzice.
    W kwestii gólnej, pozwolę sobie dopowiedzieć, że moje , obserwacje, nieomal trzydziestolatka, pokazują, że wszystkie filozofie na temat optymalnego życia w społeczeństwie- są obciążone podobnym stopniem ryzyka, i najważniejsze jest, żeby umieć stworzyć sobie warunki dla tych chwil, które jako takie -potrafią yć w naszych żciach piękne…
    Mnie ostatnio zainspirował ojciec mojego kolegi, z którym rzez kilka godzin powymienialiśmy soie poglądy, m. in. takie, które zahaczały o filozofię życia wobec potomstwa właśnie.
    Ten pan, sześćdziesięciokilkuletni biznesmen z sukcesami, przemógł w sobie odrchowe stworzenie z syna -”kontynuatora jego życiowego sukcesu”, na rzecz- dwóch fakultetów , dzięki którym , syn z łatwością uzyskał poswadę za sześć tyś.funt.ów + mieszkanie na dzień dobry.
    Ojciec kierowała się własnym przeświadczeniem, człowieka z bogatym doświadczeniem, w tym z czuciem współczesnych realiów okołobiznesowych, z którego to przeświadczenia wynikało to, że najmocnieszymi atutami w konfrontacji z nadchodzącą przyszłością, będzie konkurencyjność indywidualnej wartości człowieka. Wszystko, co na tym świcie jest lepsze od pozostałych walorów będący w konkurencji do owego- jest w uprzywilejwanej pozycji „towaru luksusowego”, o który się walczy, a problemy standardowe, toczą się gdzieś tam, swoim trybem…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    „Przykładzik”- to tylko zwykła relacja, do ewentualnego wzogacenia Twojej skarbnicy przemyśleń. To też nie jest argument w jakiejkolwiek sprawie.

  328. Rozumiem. Naprawdę.
    „…W kwestii gólnej, pozwolę sobie dopowiedzieć, że moje , obserwacje, nieomal trzydziestolatka, pokazują, że wszystkie filozofie na temat optymalnego życia w społeczeństwie- są obciążone podobnym stopniem ryzyka, i najważniejsze jest, żeby umieć stworzyć sobie warunki dla tych chwil, które jako takie -potrafią yć w naszych żciach piękne…”

    Jestem ponadtrzydziestolatką i, jeśli chodzi o moje obserwacje, są identyczne.
    Olać terror sukcesu, najważniejsze to być wolnym człowiekiem. Wolnym od konwenansów, wymagań, czyichś urojeń.
    Piękne chwile gromadzą się same: dzieciak, który kuli się między ramieniem a brodą i sepleni, że kocha; słońce, które świeci, nieśmiertelność podczas biegania – tworzące całość drobiazgi.
    Ale to tylko moja opinia
    pozdrowienia :)

  329. Jibo,

    życzę jak najwięcej szczęśliwych chwil, zwłaszcza tych spoza granicy naszych, ludzkich możliwości, czyli -niespodziewanych, nieoczekiwanych…
    Te oczywiste i planowane- jestem pewien- osiągniesz wszystkie…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Bieganie połączone ze świadomą medytacją- to dodatkowe onusy dla ducha.

  330. Ogromny SZACUNEK dla Pana Passenta

  331. @Sebastian – nie wiem, czy krążysz w przestrzeni międzyblogowej (ja przeglądam pobieżnie, szukam dobrych znajomych, ale niewykluczone, że mogłam Cie pominąć) więc pisze tutaj.
    dziękuję, to bardzo miłe.
    Myślę, że też dasz sobie radę w sprawach, na które masz wpływ, więc pozostaje życzyc Ci pięknych przypadków – nieprzypadków również
    ;)

  332. Jibo,
    sam sobie/co za wredność!/ wypracowaem sytuację, gdzie swoje życie rozliczam w minutach a nie np. w latach. Aż wstyd przyznać się, że najwięcej sensu ma dla mnie odnajdywanie się w resztkach ziemskiego raju utraconego…
    Na blogowanie, pozostało mi tylko tyle czasu, co na TUTAJ.

    Serdecznie pozdrawiam,Sebastian

  333. W obronie wolności słowa – 11.02.2012 r. godz. 13:00 pod Sejmem – http://www.stachurska.eu/?p=6693

  334. Bardzo dziękuję pani Marii Czubaszek i pani Jolancie Wrońskiej! Tyle.

  335. Co Pan wie o macierzynstwie, za przeproszeniem. Cenie i szanuje Panska dzialalnosc, ale sie Pan dzisiaj nie popisal.
    Zeby cieszyc sie maciezynstwem czy ojcostwem, trzeba zyc w konfortowych warunkach. Powala nieswiadomosc, ze komfort w jakim Pan zyje nie jest udzialem wszystkich ludzi na ziemi. Nie mam na mysli tylko strony materialnej, ale takze emocjonalna: rodzina, wychowanie, wyksztalcenie, zawod, kapital ludzki. Nie ma pan pojecia jakim cierpieniem moze byc macierzynstwo (i dla rodzicow i dla dzieci) kiedy sie tego wszystkiego nie ma. A madre pytania madrych dzieci, czy slodkie twarzyczki we snie, nie rozwieja zycia w leku milionow rodzicow.
    W temacie politycznym nigdy by Pan sobie nie pozwolil na taka nonszlacje wypowiedzi: liznac nieznany i temat i strzelic gafe.

  336. ” Bardzo trudno jest komuś, kto dziecka nie ma, lub nie może się na nie zdecydować, komuś o poglądach Marii Czubaszek, wytłumaczyć, jak wspaniałym doświadczeniem jest posiadanie dziecka i co ją ominęło.”
    a skad w ogole pomysl, ze nalezy takiej osobie cos tlumaczycz? ze niby ona sobie cos tam nieswiadmie bredzi a Pan musi ja uswiadomic jak bledne sa jej przekonania i decyzje? skad w Panu taka pycha?

  337. Decydować się na dzieci rozumny człowiek powinien „przed aborcja” – i pomijam tu dyskusje „w jakich okolicznościach do tej ciąży doszło i czym „ona zagraża” dla matki”.
    —- Polecam ten film:
    http://180movie.com/index.php
    —- świadomość młodych Amerykanów z tego filmu niestety jest porównywalna do świadomości (z tego artykułu) „z listu czytelniczki” i p. Czubaszek i p. Środy ….

  338. Nie ujmuje pani Czubaszek aparycji tudziez inteligencji, jednak prawda rowniez jest to, ze jest ona STARA, WREDNA, ZASUSZONA, HISTERYCZNA, Cipa-Wariatka…

    2 razy (tylko?-cos slabo u niej z popedem ;-/ w ciazy? i tylko 2 skrobanki?
    A to stara, wredna , histeryczna… itp. nie slyszala o ANTYKONCEPCJI???

    Rzygac mi sie chce jak widze te babe ! :-/

  339. Autorka tego listu jest chyba niedorozwinięta umysłowo. Co ona bzdury totalne wypisuje? Ktoś ją zmusza do rodzenia dzieci? A może po prostu zazdrości tym którzy mają dzieci i są z tego powodu szczęśliwi. Tak jak i znaczna część komentujących. W realu znam sporo bezdzietnych i są to normalni, sympatyczni ludzie, a w sieci osoby bezdzietne to jakieś oszołomy i frustraci. Nie każdy musi mieć dzieci, nie dla każdego są one radością, nie każdy umie kochać, to prawda. Ale czy to powód by krytykować to że ktoś dzieci chce mieć? Środa i Czubaszek są stare, sfrustrowane i zgorzkniałe wystarczy poczytać ich wypowiedzi na różne tematy. One są po prostu totalnie nieszczęśliwe, czepiają się wszystkiego, nic im nie pasuje. Jeśli ktoś jest zadowolony z tego że nie ma dzieci, nie będzie krytykować tego że ktoś chce je mieć i na odwrót. Zadowoleni rodzice nie będą krytykować tego że niektórzy z różnych przyczyn dzieci nie chcą lub nie mogą mieć. Pisanie że dzieci to srajtuchy, śmierdzące bachory. A matki to samice rozpłodowe, maciory, kury domowe, i że ciąża to taka bardzo straszna i obrzydliwa rzecz a wielki brzuch to katastrofa świadczy o niskim ilorazie inteligencji, gigantycznej frustracji i olbrzymich problemach emocjonalnych. Autorka listu to kompletna idiotka, podaje argumentacje na poziomie pięciolatka, skrajnie egoistyczna i nie rozumie że ktoś może mieć inny punkt widzenia. Środa i Czubaszek też nie potrafią zrozumieć że nie dla każdego dzieci są tragedią życiową, tak jak one by chciały. Aby cieszyć się rodzicielstwem wcale nie trzeba nie wiadomo jak komfortowych warunków. Część Komentujących też nie rozumieją że pan Passent ma prawo cieszyć się z bycia rodzicem, i dzielić się tym z innymi. Są po prostu ograniczeni mentalnie, skostniali, dogmatyczni, nie rozumieją że każdy ma prawo do swoich poglądów. Wielu bezdzietnych nie rozumie że dla kogoś dzieci mogą być szczęsciem i celem życia a nie bachorem czy srajtuchem. Nie każdej kobiecie przeszkadza ciąża czy wielki brzuch. Poczytajcie fora dla matek i ich blogi, większość z nich wcale nie jest ogłupiona i wyjałowiona macierzyństwem. To znaczna część komentujących jest wyjałowiona i ogłupiona, pyszna i nietolerancyjna. Popieram pana Passenta w 100%. Proszę się nie przejmować tymi hejterami i frustratami życiowymi i dalej pisać swoje.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane *.

*


*