25.04.2013
czwartek

Precz z fińską okupacją!

25 kwietnia 2013, czwartek,

Wzywam rząd polski do natychmiastowego zerwania stosunków dyplomatycznych z Finlandią. Od dłuższego już czasu kraj ten ingeruje bezceremonialnie w nasze stosunki wewnętrzne. Kolejny tego przykład mieliśmy w środę, 24 bm. Ambasador Finlandii, niejaki Jari Vilén, zamiast skupić się na pełnieniu swojej misji umacniania, integrowania  i pogłębiania, wsadził swój nos w nasze, polskie sprawy. Znalazł wspólników z Czech, Szwajcarii, Norwegii, Rumunii i USA, do posprzątania Dolinki szwajcarskiej, położonej w sercu naszej bohaterskiej stolicy, o rzut beretem od drogich każdemu Polakowi Łazienek, Parku Ujazdowskiego i Belwederu, gdzie mieszka prezydent bądź co bądź kraju wiodącego w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jest to jawna prowokacja, która ma zwrócić uwagę wspólnoty międzynarodowej na rzekomy brud w Warszawie – mieście bohaterskim, odbudowanym z gruzów, bliskim sercu każdego Polaka. Czy dyplomacja fińska, czeska, rumuńska  nie maja już gdzie sprzątać, tylko przy Trakcie Królewskim – reprezentacyjnym bulwarze stolicy? To, co wyprawia ambasador Vilén, to jawna prowokacja. Niby, mówi, że chce wychynąć za mur swojej ambasady, nie chce żyć w oderwaniu, a faktycznie przesyła nam komunikat, że cały świat nie może już dłużej patrzeć na nasz brud.

Dotychczas nasz brud był naszą sprawą wewnętrzną, tymczasem fiński prowokator postanowił pogwałcić naszą suwerenność i nadać sprawie rozgłos w kraju oraz zagranicą. W kraju przyszła mu z pomocą „Gazeta Wyborcza”, zawsze skłonna do kampanii antypolskiej, zagranicą maja nagłośnić sprawę doproszeni do prowokacji pozostali ambasadorowie. Celem zminimalizowania szkód w Czechach, rząd polski wysyła do Pragi nowego ambasadora, dr Grażynę Bernatowicz, która dotychczas była sekretarzem stanu w MSZ. Powierzono jej misję specjalną – posprzątanie Pragi, zwłaszcza w okolicach Hradu, gdzie mieści się nasza placówka. Trudniejsze zadanie ma ambasador Schnepf, gdyż Waszyngton – poza strefą reprezentacyjną – jest bardzo zaniedbany.

Usłużny dziennikarz „Wyborczej” podpowiada, że głównym problemem w Dolince Szwajcarskiej, i  nie tylko, bo jest to klęska narodowa, są psie kupy. Wytworni dyplomaci o tym nie wspominają, ale ich cel jest jasny – chcą zabronić polskim psom srać na nasze trawniki, chodniki, klomby, rabatki,  pragną  ograniczyć wolność właścicieli wszystkich Polaków, którzy posiadają ukochane pieski i wyprowadzają je kilka razy dziennie do klozetu zwanego dumnie  Warszawą. Polak nigdy nie będzie sprzątał, zwłaszcza po swoim psie, i nigdy nie zgodzi się na powierzenie tego wyspecjalizowanym firmom, w zamian za podatek od psów.

Dyplomacja fińska wdała się w przedsięwzięcie beznadziejne i prowokacyjne, równie bezsensowne, jak obrona domków fińskich na Ujazdowie – najlepszej parceli w Warszawie.

Dlatego Finom należy powiedzieć „dość prowokacji!” Nie będzie Fińczyk pluł nam w twarz!

Komentarze: 878

Dodaj komentarz »
  1. Zawiało kaczyzmem, świetne!

  2. Siostry i Bracia,
    zanim siądziemy nad klawiaturą żeby przekazać w eter nasze najbardziej wysublimowane przemyślenia, warto zerknąć kto i do kogo je adresuje.
    Oto statystyczny, urzekający obraz rodaków zamieszkalych w dorzeczach
    Wisły i Odry, sporządzony przez redaktora Żakowskiego na podstawie badań (obcych).
    http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1541391,1,czym-sie-roznimy-od-innych-narodow.read

  3. http://www.youtube.com/watch?v=PYXlvwVKj68
    To była kinematografia!

  4. Rzad i opozycja powinny dac przyklad spoleczenstwu i raz w tygodnu w ramach swoich godzin pracy mogliby posprzatac te haldy psich odchodow ktore zalegaja stolice,przeciez oni i tak nic nie robia a tak bylby z nich jakis pozytek;)

  5. Redaktorze Passent, litości !!!
    Ja wiem że została tu naruszona pierwsza zasada Konstytucji RP
    pt. ” Wolność Tomku w swoim domku ” i paragraf bodaj VI/13
    mówiący: ” Lepsza własna psia kupa, niżli najpiękniejsza d..a”
    ale niech Pan pomyśli o konsekwencjach takiego natychmiastowego zerwania stosunków dyplomatycznych z Finlandią.
    Przecież oni w ramach odwetu , sobie tylko znanym sposobcem
    wyłączą “Nokię”, tj. tysiące telefonów komórkowych, nastąpi chaos
    telekomunikacyjny i przeciętna babcia nie będzie mogla spytać
    ukochanego wnusia, czy wziął ze sobą do szkoły śniadanie.
    To jeszcze nic – Finlandia z racji swojego położenia geograficznego,
    połączy się z Rosją i będąc niepomiernie zła na polskie dictum, może
    u ruskich wymusić potworne sankcje gospodarcze na Polskę.
    Np. zakaz eksportu białych niedżwiedzi do nas.

    Przyznaję że postępek ambasadora Finlandii w Polsce jest godny
    najgłębszego potępienia, ale niech Pan red. Passent będzie nieco
    bardziej wyrozumiały dla tej dziczy zza koła polarnego.
    Specjalnie do tej pory nie wspomniałem o najtragiczniejszych konsekwencjach zerwania stosunków dyplomatycznych z Finlandią .
    Czy pomyślał Pan o milionach rodaków, pozbawionych takimi
    sankcjami jakie Pan proponuje, smaku ” Finnlandia Vodka” ?
    Te setki tysięcy suchych gardeł, spragnionych ulgi.
    Czy zdaje Pan sobie sprawę do czego to może doprowadzić ?
    Ja nawet nie próbuję.

    Dlatego w ostatnich słowach, rzutem mego marnego ciała na
    taśmę, błagam – niech Pan red. Passent nie będzie tak surowy.

    W cichej nadziei pozostawszy, przesyłam …

    Pozdrowionka (mimo wszystko).

  6. A może by my napadli na te Finlandię ? Dawnośmy nie napadali na nikogo. ostatni raz to było pod Napoleonem na San Domingo. Jestem emerytowanym podporucznikiem rezerwy piechoty, mógłbym dowodzić, jakby co.

  7. Chcialbym zwrocic uwage moim przyjaciolom z blogu, ze na Lewandowskiego mowia Lewy

  8. FINLANDYZACJA POLSKI

    Tego chcieli konspiratorzy zbliżeni do KOR, taki program omawiali na pewnym zebraniu w zakonspirowanym mieszkaniu w kwietniu 1979 roku. Adresu z dwóch powodów nie podaję, po pierwszę może się wydać, że topografia tego umęczonego miasta zupelnie wyleciała mi z głowy, po drugie – licho nie śpi.

    Ale ja z tego zebrania wyszedłem pierwszy, na długo przed wszystkimi. Teraz biję się z myślami, czy nie wzbudziłem podejrzeń. Było to wyjście po angielsku, to raz. Po drugie, nigdy do nich nie wróciłem. Reszty nie wiem. Nie powiem. Wyprę się. Dokumenty sfałszowali Moskale. Byłem przeciw, ale teraz jestem za. Za FINLANDYZACJĄ. Przed moim przyjazdem ma być posprzątane, daje 4 tygodnie. Wszystkie jedno kto, jakim kosztem, za czyje pieniądze i co będzie z wizerunkiem.

  9. Dał nam przykład Bonaparte (ups!) Finlandczyk, jak sprzątać mamy.
    No i po co to wielkie halo? Nie musimy się zaraz zapadać ze wstydu pod ziemię.
    Wystarczy mocne postanowienie poprawy, czyli sprzątanie po swoich pupilach, do czegośmy jeszcze nie nawykli.
    Faktem jest niezbitym, że w znanych mi stolicach eurpejskich tyle kup psich się nie poniewiera na trawnikach, skwerach, w parkach itp., nie mówiąc o chodnikach.
    W mojej okolicy na Żoliborzu gmina ustwiła piękne nowoczesne pojemniki na psie kupy. Ciekawe jak się przyjmą.
    Takie “urządzenia” widziałam już ze 20 lat temu np. w Sztokcholmie.
    Powolutku jakby doganiamy Europę?

  10. Jacek Kuroń w swojej niedoszłej pracy doktorskiej wskazywał na finlandyzację jako jeden z etapów odzyskania niezależności Polski od ZSRR. Można o tym poczytać w jego pracach: Polityczna opozycja w Polsce (Kultura, 11/1974) i Myśli o programie działania (Aneks, nr 13-14/1977) [Wikipedia]

    Temat jest nie nowy, wszystko się zazębia. Tak jak w ciemnieniu ciasta drożdżowego i w grze w palanta?

  11. POLITYCZNE ZMIANY W GOSPODARCE, w strukturach społecznych uruchomiły nie tylko zjawiska kryzysowe, ale wywołały swoistą anihilację inteligencji. Większość grup zawodowych okazała się zbyt liczna, niektóre po prostu zbędne. Spróbowano środków zaradczych. Błyskawicznie powstawały prywatne uczelnie traktowane jako przechowalnie młodzieży, dla której znikły miejsca pracy w transformowanym przemyśle.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/wladyslaw-loranc-smokingowe-elity
    ===========

    Nokia u nas nie powstanie…..

  12. jako okoliczność łagodzącą “zapodaje do protokołu” iż Jego ekscelencja Ambasador Finlandii ” Znalazł wspólników z Czech, Szwajcarii, Norwegii, Rumunii i USA, do posprzątania Dolinki szwajcarskiej,”
    ale nie szukał wspólników /do sprzątania/ w ambasadzie Rosji.
    Bojąc się chyba iż naszych “prawdziwych Polaków” i jeszcze “prawdziwszych patriotów” doprowadzić by mogło do spazmów,rozstrojów nerwowych i innych przypadłości gastrycznych.
    Ten lub ci co wszędzie węszą zamachy mogliby jeszcze zapaść na jeszcze cięższą i większymi objawami paranoje.którzy doprowadziliby pewnie do przekopania ponownego całej Doliny Szwajcarskiej w poszukiwaniu ładunków,podobnych do tych w Tupolewie,zasadzonych “na wsiakij pozarnyj” gdyby tak sam Prezes, chciał tam wyprowadzić kota.
    I to sie Ambasadorowi,poczytuje.

  13. @Telegraphic Observer

    a moze tu bylo w salonie u Walendowskich, bo o tej pogawedce opozycyjnej wowczas cala Warszawa znala…. Tadeusz Walendowski(1944 – 2004) postac wspaniala!
    In illo tempore w tym salonie przy Pulawskiej 10, jak pisal Jan Jozef Lipski:” probowano wykywac strategie i taktyke walki narodu o realizacje jego aspiracji”.

    Perkele saatana, ozzy (wcale nie pozdrowienie)

    PS z pewnych przyczyn nie wspomnialem o Wankowiczu a jednoczesnie polecam wizyte w Helsinkach (a tu jestem dosc czesto)

    https://www.youtube.com/watch?v=F3OHdcxuVkY grupa Eläkeläiset, czyli Emeryci :)

  14. jeszcze do poprzedniego wątku
    @ telegraphic observer
    24 kwietnia o godz. 23:40

    TO, od ilu lat polscy przedsiębiorcy mają te swoje domki i samochody? Najpierw napełnili brzuchy, później zbudowali pseudodworki, kupili samochody, teraz rozbijają się po świecie licytując, kto pojedzie w bardziej szpanerskie miejsce, ich żony kupują absurdalnie drogie torebki. Bawią się pieniędzmi.
    Na inne, szersze spojrzenie przyjdzie czas, gdy bogactwo będzie trwałym stanem, do którego ludzie są przyzwyczajeni, a nie łutem szczęścia. Tak myślę.

    PS. Burmistrz w porządku. Jeśli tylko wszystko zrobię sama, on chętnie się pod tym podpisze;) Nie no, żartuję. Mogło być gorzej. Mógł mi powiedzieć, że nie ma czasu.

  15. domichal (16:32)

    “Zawiało kaczyzmem, świetne!”

    Temu wszystko z jednym się kojarzy. Pomyliło mu się tylko trochę. To nie miało z kupa to skojarzenie być. Zmień pierwsza literę, gamoniu!

    No, chyba ze tam się porobiło, w tej Dolince, w międzyczasie. I już zaczęli nie tylko psy ale i kaczki szczać prowadzać. Zgodnie z zaleceniem jeszcze przez Dziadka wydanym w latach trzydziestych. Ewentualnie, dwudziestych. A kaczka, wiadomo, zwierzę urikoteliczne*) jest. No i Houston, mamy problem

    [*) Zwierzęta urikoteliczne - zwierzęta, które w wyniku procesów metabolizmu wydalają ponad 50%[2] azotu w postaci kwasu moczowego. Osobniki dorosłe wydalają go w postaci gęstej zawiesiny lub kryształów. W ten sposób wydalają azot gady (poza krokodylami które są amonioteliczne), ptaki, lądowe ślimaki płucodyszne[3], owady, pajęczaki, wije.]

    Kaczki i wije. Założę się, ze i wije tez są szczać wyprowadzane do rzeczonej Dolinki. W takim wypadku, ten Fin się wstrzelił w problem, wagi którego przecenić się nie da. Dobrze, ze Pan Redaktor żadnych szutków sobie z tego nie próbował robić

  16. Dobre, Panie Redaktorze !

    Mam nadzieje, że fińska dyplomacja jest równie aktywna w Paryżu, gdzie chodzniki sa przysłowiowo równie obser… jak w Warszawie, o ile nie bardziej.

    A może fiński ambasador zacznie- wzorem naszego rodzimego skandalisty – wtykać fińskie flagi w psie kupy ?

    Chciałbym też żeby fińska dyplomacja zabrała się za stan zieleni miejskiej w Warszawie. Ilekroć odwiedzam moje rodzinne miasto (z reguły latem), tylekroć osiedlowe trawniki przypominają step porośnięty wybujałą trawą, kołyszącą się majestatycznie w podmuchach wiatru.

    Hmmm… a może akurat zostawić te łany w spokoju ?

    W wysokiej trawie nie widzać psich kup, zeschłego chleba i petów, wlających się puszek po piwie i innego śmiecia.

    Oraz nie widać fińskich flag…

  17. ozzy
    Wspomiałeś Salon Walendowskich, na zasadzie skojarzenia z kuroniową finlandyzacją. Obydwoje zresztą zmarli w 2004 roku. Wiem, że ich synowie jakoś trzymają się Polski. Pamiętam wywiad sprzed paru lat z jednym z nich, że studiują w Warszawie.
    Ech, łza się w oku kręci! Chyba tam słyszałam Kleiffa na żywo, a nie z kasety.
    Spieszę Ci donieść, że na tej słynnej kamienicy jest wmurowana tablica, że tu właśnie mieścił się “Salon Kultury Niezależnej” (w latach 1976-9)

  18. @staruszek

    “(…)Swego przeciwstawienia gminy i starostwa nie ozdobiłaś choćby najmniejszą wzmianką o uzasadniach (dwóch!) (…)’.

    Masz rację. I nie byłam też precyzyjna.
    “szerokość elewacji frontowej ok. 9m+/- 4m” – oto dokładny cytat z dokumentu urzędu gminy
    urząd gminy wynajmuje panią urbanistkę i pani urbanistka ustala sobie szerokość elewacji garażu, domku itd, którą zapisywała jw.
    Do tej pory nie było problemu.
    Ale zmienił się kierownik w urzędzie w starostwie, który stwierdził, że nie będzie niczego dodawał i odejmował, bo to nie instytut matematyki i ma być widoczne na pierwszy rzut oka, do ilu metrów budować.
    teraz jest precyzyjnie.
    nie mogę oglądać filmów na youtube.

  19. TJ
    Już pod nowym wpisem , ale w nawiązaniu do poprzedniej dyskusji.
    WG mnie nie było tak jak piszesz.
    Francja bardzo obawiała się Radzieckiego komunizmu i wiedziała choćby z „Main Kampf” że Hitler chce dla Niemiec zdobyć przestrzeń życiową na wschodzie. Żądanie korytarza upewniło ich że te plany są aktualne. Podpisanie umowy z Polską traktowano politycznie między innymi pod zachodnie społeczeństwo. Francja Niemiec się nie obawiała bowiem wierzyła w swą linie Maginot’a i porównywalne do Niemieckich siły zbrojne. Zresztą liczono na atak niemiecki na ZSRR, a nie na Francję bo było to sprzeczne z informacjami jakie mieli. Ataku na Polskę się spodziewali , no bo w jaki inny sposób Hitler mógłby zaatakować ZSRR skoro Polska nie chciała przyłączyć się do Hitlera i odmówiła korytarza.
    Logiczne było udawanie wypełniania zobowiązania i czekanie na rozwój sytuacji. Szybka klęska Polski upewniła Francuzów że Polska była słaba i rozpoczęli tajne rozmowy z WB jak rozstrzygnąć na swą korzyść wojnę między Niemcami I Rosją.. Francja proponowała plan by gdy będzie widać że Niemcy zwyciężają ZSRR uderzyć wspólnie z Anglią i zająć zarówno Rosyjskie jak i Niemieckie tereny surowcowe i tym sposobem rozstrzygnąć konflikt korzystnie dla siebie niszcząc zarówno Niemcy jak IZSRR. Hitler o tych planach dowiedział się od swojego wywiadu i stąd jego zaskakująca decyzja ataku na Francję. Bowiem tylko pokonanie Francji dawało mu szansę na podbicie ZSRR. Ryzykowny plan się powiódł i zaskoczona Francja atakiem od strony z której się go nie spodziewali padła. Teraz już Hitler mógł rozpocząć działania na rzecz planu głównego czyli podboju ZSRR. Problemem jednak stała się Anglia i jej uparty przywódca. Hitler mając doświadczenie z poprzednimi politykami angielskimi sądził że wystarczy ich przycisnąć i oni by uniknąć zniszczeń i strat ludzkich zgodzą się na pokój , a nawet współprace z Niemcami. Przeliczył się i właśnie z tego powodu znalazł się w pułapce bo już nie mógł zatrzymać ataku na Rosje, (przygotowania bowiem na taką skale do ataku są nie do ukrycia i Rosjanie ataku się spodziewali , ale liczyli że Hitler najpierw będzie starał się uporać z Anglią i mają czas, by wykonać kontruderzenie). Hitler doszedł do wniosku że już lepiej uderzyć samemu (mimo że zarzekał się, że błędu walki na dwóch frontach nie zrobi) , niż czekać na atak ZSRR , bo szlag trafił by wtedy zaskoczenie co jakieś tam szanse dawało. Jak widać przewidywał słusznie i przypadkowo uderzył w bardzo dogodnym dla siebie momencie.

  20. Dla @mag zmęczonej czernią naszych komentarzy mam cosik pogodnego z resztkami czerni z dziedziny kontaktów z naturą ożywioną wiosennym ciepelkiem.

    http://www.pb.pl/3098929,59098,biedronka-wleciala-na-szczyty

    Koszyk podstawowy nie jest najtańszy w Biedronce. W hipermarketach bywa taniej.

    Żywa gotówka pobierana w punktach kasowych sklepów Biedronki nie jest “faktem medialnym”. Wszelkie polskie biadolenie w mediach wszelkiego typu jest trudno zestawialne z fizyczną i ekonomiczną rzeczywistością.

    A przodownictwo położonych w Polsce sklepów tej sieci w kształtowaniu wysokiej rentowności potwierdza moją tezę:
    Polska jest zakłamana od fudamentów piramidy społecznej aż po czubek.

    Przykład wiadomości 23 V 2013:
    “Dwa dni temu GUS zrewidował w dół dane o wzroście PKB w IV kwartale 2012 roku. Wyniósł on 0,7, a nie 1,1 proc.”

    Jarosław Kaczyński ma objechać około 300 miejscowości ze swoimi pogadankami o gruszkach na wierzbie. W tych miejscowościach są już zapewne sklepy Biedronki. Z płatnością żywą gotówką. Skąd bierze się ta gotówka?

    “Nie dowiesz się tego były premierze po swoich obietnicach do powszechnego sprawdzania kieszeni. Gdybym nie {  przyszedł | przyszła } na to spotkanie, to nie { wiedział | wiedziała } co mi grozi!”

  21. “Polak nigdy nie będzie sprzątał, zwłaszcza po swoim psie, i nigdy nie zgodzi się na powierzenie tego wyspecjalizowanym firmom, w zamian za podatek od psów.”
    Sprzątał nie będzie, to pewne . Mag ma chyba złudne nadzieje,
    jednak egzekwowany odpowiedni podatek przeznaczony na specjalne “psie służby” może się sprawdzić. Tylko czy bez względu na bezrobocie znajdą się chętni na funkcjonariuszy tych służb?

  22. I Pan napisał “srać”.

  23. Skąd wzięła się zatem jego wrogość do „Solidarności”?

    „Przecież pan i pana koledzy z „Polityki” chcieliście poszerzać, delikatnie, ale jednak, sferę wolności, również wolności słowa – „Solidarność” też. Widzieliście, że panoszy się aparat partyjny; słynny tekst Rakowskiego „Dobry fachowiec, ale bezpartyjny” był tak samo odważny jak postulat „S”, żeby o stanowiskach przesądzały kwalifikacje, a nie przynależność partyjna. Widział pan, że Gierek to kolejna porażka, że gospodarcza katastrofa jest nieunikniona” – dopytuje dziennikarka.

    Urban odpowiada: „No właśnie, i dlatego przeraził mnie radykalizm ekonomiczny „Solidarności”. Następnie wspomina o swoim przyjacielu Andrzeju Wróblewskim, który wrócił ze Stoczni i fantastycznie parodiował Wałęsę jako „rozwalonego w fotelu watażkę, kretyna”. Dodatkowo Urban jest coraz bardziej zdumiony, a następnie zniesmaczony tym, że jego „starzy koledzy, z którymi w przyjaźni i jedności myślowej i politycznej przez lata pracowałem, zaczynają być jacyś oszołomieni, jacyś rozgorączkowani, jacyś buntujący się, jakaś mgła zasnuwa im oczy”
    http://ksiazki.wp.pl/page,3,tytul,Jerzy-Urban-kontestacja-akceptacja-prowokacja,wid,20257,wiadomosc.html
    =============

    Prekognicja, czy inne objawienie?
    A może PRZENIKLIWOŚĆ i znajomość ludzi?

  24. Unikalną polską chorobą była słynna na cały świat “plica polonica”, czyli kołtun polski. Udało się zwalczyć jej zewnętrzne objawy. Trwałe jej symptomy pozostały niestety wewnątrz głów i dręczą i szamotają tym głupim i niechlujnym narodem w nieskończoność.

  25. Pan Daniel Passent użył w tym wpisie formy, którą stasieku w swoim gronie nazywa „passentówka”.
    Chciałbym być wyrazicielem życzenia wielu komentatorów, abyśmy w en passant częściej dyskutowali na tematy pomijane na pierwszych stronach gazet, a często bliższe, niż dylemat, czy wstąpić do strefy EUR w 2017 czy 2019, czy w ogóle.

    Temat „psie kupy” ma swoja bogatą bibliografię, tak jak za komuny „sznurek do snopowiązarek”. Stolica, siedziba ambasad i władz centralnych, miasto o budżecie 13,9 mld zł (2013), walczy od lat z psimi kupami.

    Słyszę co jakiś czas: stoi Śląsk na jakimś odcinku kolei, bo ukradziono fragment trakcji elektrycznej.
    Myślę sobie: acha, złodzieje pewnie mają maleńką hutę, aby przetopić tony drutu…
    Żona znajduje banalne rozwiązanie: oni idą do skupu złomu i sprzedają!

    Ilekroć coś się wydarzy tragicznego, np. wypadek komunikacyjny, czasami napad bandycki – dostajemy bezcenne dowody przestępstwa, albo szczegóły wypadku, nagrane przez system kamer ulicznych.
    Niedawno w dyskusji nt inwestycji w monitoring warszawski, prof. Hartman napisał (to nie cytat, a sens), że nie życzy sobie być podglądany, kiedy idzie ulicą.
    A stasieku nie może się doczekać kamer między placami Unii i Zbawiciela, aby po odnowieniu zamazanych graffiti fasad, mieć „lepiej” na spacerze.

    Piszę nieskładnie, ale patrzę na Galę wręczenia nagród PR Biznesu.

  26. @Jiba

    Nie wiem co Ci uniemożliwia oglądanie fimów na YouTube.
    Jeśli gotowa jesteś przezwyciężyć tą niemozność, to wzbogać swą przeglądarkę Firefox o dodatek YouTube Anaywhere Player z katergorii “Dodatków” “Gry i rozrywka” instalując go.
    Być może niezainstalowanie tego dodatku jest żródłem niemożności.

    Wchodząc z opcji Narzędzia z menu głównego Firefoxa nie potrafiłem trafić na ten dodatek. Nie pomyl z YouTube Dowlander!!! Dowlander sciąga megabajty plików, aby je można było obejrzeć bez aktywacji przeglądarki.

    Powodzenia.

  27. Warto wiedzieć co dzieje się nad naszymi głowami.
    http://sophico21.blogspot.com/2013/04/miedzy-moskwa-berlinem_24.html

  28. Pan Daniel ma rację. To jest prowokacja. Prawdziwy Polak nie ma czasu na takie fanaberie, jak śmiecenie. Albo robota, albo modły. Albo tylko modły, jak nie ma roboty. No to kiedy? On nie ma czasu psa wyprowadzić na (tfuj) spacer. A nawet jakby miał, to gdzie? Te psy bezbożników i wrogów POLSKI, tak zasrały kraj, że nasze, POLSKIE psy nie mają nawet gdzie się wys…ć. To niech se sprzontajo. Same. Psia ich mać. Trza, szkalowaniu nas, dać zdecydowany odpór.

  29. staruszek (g.19:12)
    Wcale mnie nie pocieszyłeś.
    Do Biedronki mam za daleko. Wydałabym na bilety albo benzynę, więc co to za oszczędności na zakupach, tym bardziej, że iilościach ilościach hurtowych nie są mi potrzebne.
    Ograniczam się do pobliskiego Carffura express albo sympatycznego sklepiku “na rogu”, gdzie wszyscy się znają i jest przyjemnie (“swojacy” mogą nawet na krechę kupić).
    Podróże zbawicielskie prezesa po kraju są nawet zabawne. Może się jednak np. przeziębi albo dostanie rozstroju żołądka i da trochę wytchnąć od siebie.
    staruszku, jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, to podeślij jakieś fago.

  30. To już chyba znamy pochodzenie zwrotu “g… mnie to obchodzi”, to znaczy nie obchodzi.

    @Stasieku
    Passentówka to raczej kojarzy mi się z nalewką, jeśli jest takowa.

  31. stasieku
    Nie wszystko da się załatwić monitoringiem – ani graficiarzy, ani psich kup.
    Może księża w niedzielnych kazaniach, zamiast straszyć piekłem, liberałami, ateistami etc. powinni nauczać parafian, jak się zachowywać w tzw. przestrzeni publicznej.
    Ale to tylko moje pobożne życzenia/marzenia.
    P.S. U mnie na podwórku, przy śmietniku działa monitoring. I nic. Nie słyszałam, żeby kogoś “pociągnięto do odpowiedzialności” za aspoleczne zachowanie.

  32. Aby Cię @mag podróż do krainy fado dużo nie kosztowała to w wiosennym osłabieniu osadzę Cię w żywiole fado w języku fryzyjskim.

    http://www.youtube.com/watch?v=NKGcqx7eCvQ

  33. Nie radzę schodzić także ze ścieżek leśnych, którymi chodzą wczasowicze na morskie plaże na całym naszym Wybrzeżu. Bardzo duże ryzyko poślizgnięcia.

  34. Nokia czy inna złodziejska korporacja neoliberalna mogłaby się nieźle obłowić na monitoringu zabezpieczającym czystość murów polskich miast i chodników, oraz szwajcarskich dolinek polskich.

    Na snopowiązaRkach i sznurkach do nich się nie znam, ale jest zasadnicza różnica między kradzieżą fragmentów trakcji kolejowej a sprzątaniem psich odchodów przez ich właścicieli. Patrzę oczywiście z zamorskiego punktu widzenia, który jest z góry wypaczony. Ale co mi tam. Z bloga wiem, że kradzież trakcji jest walką z okrutnym neoliberalizmem, bo są to ludzie biedni i bankersi ich już nie raz okradli, więc o co chodzi. Pasażerowie pociągów zatrzymanych w polu nie są zapewne bankersami, więc mogli by też kogoś okraść, np. napaść na bank, itd. Samoobrona RP to się nazywa.

    Ale jak zostawianie psich odchodów na łasce Pana Boga, lub natury – jeśli się czerpie wartości z innych źródeł – ma się do neoliberalnej ideologii? – to mi nijak jedno drugiego nie wyjaśnia, i na tym polega zasadnicza różnica. Jestem zpuzlowany, że tak powiem. Ludzie masowo łamią przepisy przewidujące jakieś kary … i nic. I tak się dzieje pod fińską okupacją? Finlandia na psy schodzi! – oczywiście nie mam na myśli tego, o czym myśli każdy rodowity Polak.

  35. Do nasłuchiwania fado nie będę dziś wieczór Twych uszu @mag wyciągał poza kondominium!

    http://www.youtube.com/watch?v=WJpw8mn5ez8

  36. Jiba (18:37)

    Skąd Ty to wszystko wiesz, patrząc tak z bliska?

    Bo mnie by poraziło. Mam kumpla w TO, który przyjaźni się transatlantycko z kolegami ze szkoły (któregoś tam szczebla, w którymś tam województwie), wybitnymi przedsiębiorcami w lokalnej skali, opowiadał mi jak nie mogą uzgodnić naprawy drogi do ich osiedla sarmackich zagród, czy dworków i rozwalają zawieszenie w swoich leksusach, mercach i beemkach za każdym przejazdem przez te fosy, ale może to jest celowe, albo tradycja tak nakazuje. (cdn)

  37. Nie wierz chłopu @mag!
    Wpierw obieca, a później nawija wbrew obietnicom jak szalony!

    http://www.youtube.com/watch?v=7Isc31cOkYk

    A jutro upał na Żoliborzu!

  38. Razu pewnego skrzyknęli się i pojechali na wspólną wycieczkę do Włoch. On przyleciał Air Canadą, zaś oni – trzy czy cztery pary, wynajęli elegancki mikrobus i wspólnie zwiedzali. Freski ich obchodziły, galerie malarstwa, manieryzm czy Mantegna, Canaletto czy Caravaggio, Florencja, Palermo? – pewnie będziesz ciekawa się dowiedzieć. (cdn)

  39. A gdzie tam! żarcie tylko, powtarzam, żarcie mieli w głowie, i to nie jakieś elitarne specjały w wybranej restauracji na tyłach Corso Vittorio Emanuele, czy w kawiarni przy Via del Condotti, czy z widokiem na Wezuwiusz. Kumpel mój był podłamany, choć do ekstremy kulturowej to on nie należy. Ale pomyśl sama, skąd oni mają czerpać wzorce?
    THE END

  40. Monte Cassino!

  41. Al Italią

  42. niemiecką firmę

  43. Uprzejmie donoszę, że jest na Zielonej Wyspie co najmniej jedna ulica udekorowana co najwyżej przeliczalną ilością psich kup. A przynajmniej była taką w październiku 2011 roku, a więc nie tak dawno temu. Jest to ulica, przy której zamieszkiwał wtedy pan E. Bendyk i na którą w celu policzenia owych kup mnie wtedy osobiście zaprosił.
    **http://bendyk.blog.polityka.pl/2011/10/28/sympatyczny-lwiatan-czy-panstwo-moze-byc-kulturalne-czy-polityke%C2%A0kulturalna-panstwa-mozna-uspolecznic/
    Jako człowiekowi o wykształceniu formalnie ścisłym wierzę mu, iż kupy na jego ulicy w październiku 2011 dało się przeliczyć.

    Niestety żaden inny z blogerów “Polityki” nigdy nie zapewnił mnie, że kupy na jego czy jej ulicy także dają się przeliczyć a więc wszelkie rozważania o tym będą na razie spekulacją. Szanowni Redaktorzy zaś całkowicie uprawnieni do prowadzenia swoich strategiczno-ideologiczno-futurystycznych dywagacji w duchu imć Zagłoby o Inflantach.

    Warszawskimi kupami zajmą się w tym czasie zagraniczni ambasadorowie.

    Uprzednio zaproszeni do liczenia,- albo nie.

  44. Pozwolę sobie przypomnieć apel jaki wystosowałem do naszych czworonogów przed Euro 2012:
    Drogie polskie psy!
    Cała Europa ma teraz oczy zwrócone na nasz kraj i bacznie przygląda się czy już jesteśmy prawdziwymi Europejczykami. Rząd nasz wydał dziesiątki miliardów żeby wszystko wyglądało cacy. Co się dało naprawić – naprawiono, co zbudować – zbudowano, co zasadzić – zasadzono. Czekamy teraz na przyjazd kibiców. Nie zakłócajcie tej ogólnonarodowej radości. Apelujemy do Was: na czas Euro wstrzymajcie się od srania. Jak tylko Euro się zakończy, obiecujemy że nauczymy Waszych właścicieli sprzątać Wasze gówna, a opornych wykastrujemy.

    A co do akcji pana Vileny – rzucam hasło: WSZYSCY ZAGRANICZNI DYPLOMACI SPRZĄTAJĄ NASZĄ STOLICĘ!

  45. TO,

    Czy musiałeś być aż taki cute? Ostatecznie, temat wpisu Gospodarza do takich raczej trudno zaliczyć.

    Uważam ze wysiłki zetempowców z pokolenia pana Passenta nie poszły na marne wiele lat temu i z imperialistyczna stonka sobie poradzilismy śpiewająco. Wiec nie ma powodów dla których dzisiejsza akcja pana Passenta i “Polityki”: PSIE KUPY WON NA MADAGASKAR! miałaby się nie powieść.

    Tylko wspólnym wysiłkiem całego Narodu możemy osiągnąć najważniejsze nasze cele strategiczne. Jeszcze raz wyrażam pełne uznanie Jego Ekscelencji Panu Ambasadorowi Passentowi za tak poważne potraktowanie b. ważnego tematu.

    Dodam na koniec, ze podoba mi się tez hasło PIRSa:

    WSZYSCY ZAGRANICZNI DYPLOMACI SPRZĄTAJĄ NASZĄ STOLICĘ!

    Podoba mi się to hasło szczególnie z jednego względu. Z tego ze jego autor dobrowolnie zrezygnował z użycia przymiotnika ‘ZASRANĄ’ przed słowem ‘STOLICĘ’

  46. Shit happens, no i co z tego? Jest to typowa, brudna prowokacja, wiadomo czyja. Nie pozwólmy im grać na polskim nosie, pokażmy, że mamy własne rozwiązania. Pozyczka 1 miliona emigrantów z Dalekiego Wschodu mogłoby wyleczyć tę bolączkę w kilka miesięcy.

  47. Mówią, że pies jest największym przyjacielem człowieka. Jak pies, to psia kupa pewnie też, a więc o co tyle zamieszania ?

    Psi klocek na trawniku to nawóz, bio w całym tego słowa znaczeniu. Dziś bio jest w modzie. Bardziej niż fińskie komórki , sauna lub wódka ze słoneczkiem. Warszawa staje się awangardą, trenderką (trendmejkerką ? a może trendsetterką, skoro u psach mowa ?) w dziedzinie biologicznych metod utrzymania zieleni miejskiej i Dolinka Szwajcarska jest forpocztą biodynamicznego nawożenia trawników i wara dyplomatom od tego nowatorskiego eksperymentu – taki odpór powinien być dany Fińczykowi i jego kolegom.

    Trudniej będzie co prawda wytłumaczyć biodynamiczne nawożenie chodników, ale… Polak potrafi, a zwłaszcza Warszawiak, bo przecież nie masz cwaniaka nad Warsziawiaka.

  48. Dolinka Szwajcarska to międzi innymi wytworna ślizgawka zimowa. Tak mówi historia tego zakątka Warszawy.

    Co stoi na przeszkodzie kontynuować tę tradycję latem ?

  49. Panie Redaktorze Passent,

    Prosze sie nie martwic jak juz nasze wladze beda mialy te wymodlona amerykanska baze wojskowa pod Warszawa to kozacy z Waszyngtonu obronia nas przed Finami, Iranczykami, Koreanczykami Polnocnymi i innymi dybajacymi na nasza polska wolnosc i nasze polskie kupy!!!

    No i bedzie sie komu poskarzyc na tubylcow.
    Mozna juz prasowac frak!

  50. Swoją drogą nie ma chyba nic bardziej upokarzającego niż publiczne zbieranie psiego klocka. Upokarzającego dla psa i szkodliwego dla środowiska. Biedna psina, zgarbiona w pałąk próbuje odpowiedzieć po swojemu na codzienny zew natury, pręży się i wytęża, a nad psiną czycha w pogotowiu właściciel, który chce natychmiast zebrać klocek, i w ten sposób dekoncetruje on psinę, dodatkowo komplikuje i tak już złożone pieskie życie. Spojżenie psiny mówi samo za siebie: “Czy ja stoję nad tobą w pogotowiu bojowym kiedy Ty tronujesz rozwiązując krzyżówkę lub czytając gazetę ? Nie ! A więc daj mi zrobić swoje w należnym skupieniu, pliiiizzzz !

    A potem następuje zbrodnia . Ręka właściciela podnosi z ziemi klocek właśnie postawiony przez pupila i ta ręka … ! Spowita w worek plastikowy zgarnia to, co pies w pierwotnym zamyśle Stwórcy powinien zostawić Naturze (a więc Stwórcy) i zawinięte w tenże worek wyrzuca do śmieci. W WOREK PLASTIKOWY !!! Zbrodnia niesłychana ! Zbrodnia dokonana ! Pies jej świadkiem ! Pies oraz paru przechdniów.

    Bo bez świadków zdarzenie rozgrywa zupełnie inaczej, o czym świadczą w mojej okolicy alejki upstrzone psimi klockami. Bo u mnie teoretycznie zbierają po psach. Nie bez przyczyny ostatni spacer z psem wypada na wieczorową porę.

    PS Czy Janek zbierał po Szariku ? Tego nie widziałem w trzech częściach serialu. A kto zbierał po psie Cywilu ? Warszawa obesr… a ? Jak zwykle: winna komuna !

  51. Moze by Pan pogadal z swoim kolega Urbanem i w odwecie zaczal wysylac spiwory dla bezdomnych w Helsinkach…

    Idzie lato moga byc cienkie.

  52. Kiedyś czytałem, że ambasador jest szefem misji, i to dyplomatycznej. Pewnie Gospodarz – Ekselencja Ambasador – może potwierdzić. No jakaż jest ważniejsza misja o tej porze roku w naszej zapsionej, za przeproszeniem, stolicy. Niewątpliwie pan Jaro Vilena wie, jak dyplomatycznie powiedzieć warszawiakom, że wiosennych porządków nie można odkładać do jesieni, jak to pan Duda sobie planuje.

  53. Dziekuje wszystkim blogowiczom za rozrywkowe podjecie tematu.
    Juz dawno sie tak nie usmialam.
    U nas tez sa takie obs… ulice. Nazywam je “cote d Azur”, (Kot po niemiecku znaczy gowno),ale moze sie warszawskim snobom taka nazwa spodoba.

  54. Lewy, zrobiles ostatnio kawal dobrej roboty. Mnie z nog zwalilo, ze jako emerytowany podporucznik rezerwy piechoty, jestes w tak swietnej formie. Jak mozna w wieku 25 lat byc na emeryturze?! Nie wiem, jak to zalatwiles, ale nikt nie bedzie z tego powodu robil draki, bo dumni jestesmy wszyscy i mniej sobie swoja emeryture!

  55. ‘Polak nigdy nie będzie sprzątał, zwłaszcza po swoim psie, i nigdy nie zgodzi się na powierzenie tego wyspecjalizowanym firmom, w zamian za podatek od psów.’

    Zna sie Pan na ludziach . Mogli by tam w Helsinkach wyszukiwac bardziej rozgarnietych na ambasadorow.
    Ale tez swego czasu w Helsinkach na “widok” przyszlo mi do glowy ;
    - Rosja musi byc blisko.
    Moze to pod wplywem ‘leningradzkich opowiadan’ pewnego mego znajomego .

  56. cynamon 29
    25 kwietnia o godz. 14:59
    Spedzilem tam dwa lata wakacji . Od Vernego (?) niewiele sie to roznilo .

  57. Chyba nie wszyscy nie zrozumieli główny przekaz tego wpisu:)

    Serdeczności, Panie Danielu:)

  58. Miało być: “(…) nie wszyscy zrozumieli (…) “.

  59. Pierwszą naiwnym jestem i pytam no naprawdę nic od Gierrka się nie zmieniło? Jak było obesrane tak jest?

  60. http://www.youtube.com/watch?v=v4BtGLLIHQQ&feature=related

    Lewy; 17:29, kolego lewy jak ci nie wstyd tym sie chwalic,przeciez ten
    stopien podporucznika to masz z komunistycznego nadania,nieprawdaz ?.
    Powies go albo uzyj w slowojce,mysle ze jest na dobrym papieze i olowiu
    duzo nie zawiera.
    Wybacz,ot cos takiego mi przyszlo do glowy.

  61. wg (7:08)

    “nic od Gierrka się nie zmieniło? Jak było obesrane tak jest?”

    Spieszę z odpowiedzią. Otóż zmieniło się.

    Kiedy 40 lat temu, za wczesnego Gierka, wyprowadzałem naszego rodzinnego Bynia wieczorową porą na tzw. spacer dookoła Teatru Komedia – tak tak, ten sam Żoliborz – takie scenki się zdarzały. Bynio dopadał Gryfa sąsiadki i znikali gdzieś pomiędzy ławkami i krzakami parku. No a ja dopadałem sąsiadkę. Zakończyło się tak jak miało zakończyć. Na kobiercu. Tyle ze już w innym, odległym kraju. Sukces, ktoś by rzekł, połowiczny. Ale nie to jest ważne.

    Czterdzieści lat nie minęło i jestem z powrotem w tym samym żoliborskim parku. Nie mam psa ale się rozglądam. I co widzę. Ludzie wiekiem zbliżeni do mnie z okresu z przed kilkudziesięciu lat, wciąż wyprowadzają swój inwentarz na tzw. spacer. Ale – pieski są wyłącznie na smyczach! I z zadziwieniem ogromnym widzę, ze panienka maszeruje z ręką już przybraną w woreczek plastykowy. Niczym w Hameryce! Jej towarzysz, z innym bydlakiem tez na smyczy prowadzonym, nie ma reki uzbrojonej w plastyk. Kończy się ten spacer tak ma się kończyć. Ona pieczołowicie zbiera po swojej zwierzynie. On zaś, tak jak ja przed laty, w ogóle takimi sprawami głowy sobie nie zawraca.

    Reasumując. Odpowiedz na twoje pytanie, wg, nasuwa się taka: wygląda na to, ze od czasów Gierka, walka o obesraną Polskę zakończyła się połowicznym sukcesem.

  62. Tak powstawała Polska. http://sophico21.blogspot.com/2013/04/marsz-na-berlin-przywracanie-pamieci.html
    Pamięć o tych, którzy o nią walczyli została splugawiona przez solidarnościową hołotę.

  63. Akcja fińskiego ambasadora była widowiskowa i zrobiła swoje! Jest o czym podyskutować – oby wreszcie skutecznie!
    Zauważam pojedyncze przypadki sprzątania po pieskach i choć jedna jaskółka wiosny nie czyni, za nią pojawią się następne. Chcę w to wierzyć.
    W moim osiedlu pojemniki na psie produkty bio ustawiono gęsto. Nie trzeba szukać.

    Jednak pan ambasador nie jest w swym społecznym działaniu pierwszym obcokrajowcem…
    Dawno, dawno temu, w Górach Karkonoszach, siedząc i relaksując się w słonku na Polanie Bronka Czecha, zobaczyliśmy niewielką grupkę Dederonów – czyli obywateli byłego NRD, jak schodzą ze szczytowej ścieżki niosą w rękach spore plastikowe torby, wypełnione tym, co polscy turyści wnieśli na górę i tam porzucili… Postawili te torby obok kosza na śmieci, przy ławkach, ustawionych tam dla wygody turystów.
    Przyznaję uczciwie, że tej scenki nie da się wykasować z pamięci.

    Jeśli ktoś miałby wątpliwości, czy nie było w tych śmieciach również i mojego wkłady? odpowiem NIE!!! Nigdy nie pozostawiłam w górach puszki, papieru po kanapce ani butelki po napoju. I uważałam, że to naturalne. Ale nie dla każdego :(

  64. Ted

    Te “Podmoskiewskie wieczory” w wykonaniu Mirelle Mathieu, w obu językach, to co mają sugerować? Ze niby w Moskwie, jeśli o zasranie, czy slawojki chodzi, to jest pełna Francja elegancja może? Jeśli tak, to odbieram to jako wrogą nam propagandę. A nie żadną tam prawdę faktologiczną. Nie bądź ty ze mną Brunner, takie numery nie przejdom

    (8:07)
    Logiczna argumentacja może ona i była. Szczególnie w zestawieniu z buźką odpowiednią. Tylko ten palec, mający wzmacniać i podpierać zagraniczny termin f..k off. To nie był środkowy palec! No i cala dobroć argumentacji wylądowała pośród psich kup we trawie. Tak jak i pozostałe nasze niezdarne papugowanie innych

  65. Skończył się cyrk z Małyszem i Kubicą i mamy onanizm narodowy z Lewandowskim, któremu udało się szczęśliwie 4 razy celnie kopnąć.
    Dać mu orła białego.

  66. Tym razem FALICZ zapomnial o Izraelczykach…

    Andrzej Falicz
    26 kwietnia o godz. 1:42

    Panie Redaktorze Passent,

    Prosze sie nie martwic jak juz nasze wladze beda mialy te wymodlona amerykanska baze wojskowa pod Warszawa to kozacy z Waszyngtonu obronia nas przed Finami, Iranczykami, Koreanczykami Polnocnymi i innymi dybajacymi na nasza polska wolnosc i nasze polskie kupy!!!

    No i bedzie sie komu poskarzyc na tubylcow.
    Mozna juz prasowac frak!

    F a l i c z zapomina, ze………

    Proby tlumaczenia jakiegokolwiek stanowiska politycznego, spolecznego, ekonomicznego oraz „podpieranie“ ich narodowoscia, religia, pochodzeniem spolecznym etc. maja zawsze posmak postawy anty. Jesli chodzi o Zydow, to maja nie tylko taki posmak, one sa antysemickie i generuja jednoczesnie podobne postawy dotychczas lub zawczas ukryte oraz ukrywane. Jest to jedyny plus takiej gimnastyki intelektualnej. Przeciwstawianie wyznawcow religii, narodow, pochodzenia spolecznego w opisie zjawiska braku tolerancji jest politycznym bladzeniem w brunatnym szarocieniu oraz typowa postawa anty.

    Nie ma Izraelitow arabskiego pochodzenia, sa arabscy Izraelczycy. Wielu z nich szuka schronienia przed konfliktem po „niewlasciwej“ stronie (izraelskiej). Wielu z nich narazonych jest na szykany obu stron. Jak wielokrotnie wspominalem, jednostronne postrzeganie zlozonego konliktu wielu stron jest niedorzeczne. Uzaleznianie problemu obywatelskiej lojalnosci wobec panstwa od religii, pochodzenia, narodowosci wyklucza mozliwosc istnienia panstwa wielokulturowego i wielonarodowego. Jest to zmudny process, czesto niemozliwy do zalatwienia dekretem czy kolejna rezolucja UN.

    Szkoda jednak czasu na szukanie przykladow odleglych w przestrzenii, wystarczy spojrzec na polskie media drukowane i doznamy iluminacji w konfrontacji z cala paleta postaw anty (antyekologicznej, antywegetarianskiej, antykobiecej, antyseksulanej etc.). Zastanawiam sie nad reakcjami naszych rodakow zaprawionych w gimnastycznych bojach o tolerancje i wielokulturowosc przy nasilonej fali imigracyjnej siegajacej w przyszlosci 15% populacji. Warto spojrzec poza Odre i zauwazyc jak nasi sasiedzi blizsi i dalsi, sobie z tym problemem radza (lub nie). Przyczyny polskiego antysemityzmu sa irracjonalne, dlatego ich szukanie jest bladzeniem narodowym duktem.

    Wystarczy troche wrazliwosci spolecznej oraz politycznej, aby te zjawiska zauwazyc. Wychodzenie z zalozenia, ze brak przyczyn ma natychmiastowy wplyw na skutki oraz zmiany spoleczne i polityczne jest bladzeniem lub wykluczaniem wspomnianej irracjonalnosci w postrzeganiu problematyki antysemityzmu. Bladzac tym duktem wychodzimy z zalozenia, ze w kraju o sladowej ilosci Zydow nie moze wystepowac antysemityzm per se. Ciesze sie, ze Polska zmienia sie na lepsze i nie mam zadnych watpliwosci oraz trudnosci w postrzeganiu tych zmian. Nie obawiam sie rowniez surowej pryncypialnosci, bo tylko ja zachowujac oscylujemy sie po stronie MA.
    PS
    Wlasnie poprawnosc polityczna oraz postawy humanistyczne uniosa nas w przyszlosc. Ignorujac lub wykluczajac ich koniecznosc oddalamy sie lub pozostajemy w przeszlosci (podobaja mi sie dwa ostatnie zdania, dlatego dedykuje je Faliczowi)

  67. (8:40)

    Dederony lepsze od priwislanskich demoludów? A czy nam się nie wydawało wtedy odwrotnie? Szczególnie w okolicach naszej świetności solidarnej ponad trzydzieści lat temu? No ale mogę się mylić..

    Choć nie sadze bym sie za bardzo pomylił. “Posłanie do narodów Europy Wschodniej” swoja wymowę wtedy miało mieć. I miało. Dederony same ten pieprzony mur rozebrały, osiem lat później. A my ten okrągły stół żeśmy toczyli na okrągło. I do dzisiaj toczymy.
    Tyle ze w druga stronę już to toczenie naszego wyłącznie okrągłego stołu się odbywa. Po batuta POPiS-u to teraz jest grane.

    Podczas gdy dederony dalej śmieci, i kupy, po nas zbierają. Teraz jeszcze i Finowie się podłączyli. Nic tylko się POchlastać

  68. RĘCE PRECZ OD AMBASADORÓW
    Czemu precz ? Bo przecież oni to tylko z dobrej woli.
    A co z kupami /
    Jest coś takiego jak praca społecznie użyteczna – przynajmniej byla.
    Ale jak pamięć mnie nie zawodzi to czytałem o biskupie który zaproponował poddanie się karze DOBROWOLNIE.
    Czyżby nie znalazło się nic SPOŁECZNIE UŻYTECZNEGO W POLSCE DO ZROBIENIA ?
    Rozumiem że KK za prace społecznie użyteczną uważa pamięć o tacy ale może ????
    uklony

  69. Pan Passent!
    Ryzykant z Pana. Polityki brać poważnie nie można, ale wystarczy, że ktoś opublikuje ten tekst w Gazecie Polskiej i będzie zaraz prokuratura, CBA i CBŚ a odpowiednie partie zorganizują pochody na Krakowskim i przed ambasadami. Powstanie też sejmowa komisja śledcza, która udowodni, że to rosyjsko-niemiecki komplot bo Finowie blisko Rosji a z Niemcami trzymali. No i wywołał(by) Pan kolejną wojnę światową.
    Ale to tylko Polityka, dlatego BARDZO Wesołych Świąt 1 Maja i okolic (trochę mniej wesołych).

  70. A ja napisałbym inaczej.Dyplomaci kochani ,sprżątajcie stolice zasiedloną przez naród wsiowy, chodzacy za potrzeba za stodołę.Ale zapewniam was ,że jak wrócą polscy emigranci z dziecmi i wnukami,zwolnią was z prac ręcznych ,które u was czynią dla chleba.B

  71. Mam nadzieje, ze Falicz zaczn8ie sluszna walke z “workami nylonowymi” wszechobecnymi w handlu spozywczym. Znecanie sie nad pieczywem pakowanym w plastyk jest zabojcze dola pieczywa; pieczywo powinno oddychac, dlatego opakowania papierowe sa bardziej adekwatne. Znecanie sie nad srodowiskiem naturalnym jest rpowniez zabojcze dla srodowiska i dla nas (jego czesci).

    Po wygranej walce z plastykiem udam sie z Faliczem na wspolna bitwe z wszechantymonami…..

    Saldo mortale

  72. Mnie się inicjatywa p. Fińczyka bardzo podoba i jeśli w dalszym ciągu chciałby się z Polakami bratać, to zapraszam na ogródek, dam szpadel, widły, grabie, na pewno się zaprzyjaźnimy.

    W radiu wczoraj podali, że ten młodszy Carnajew został zamordowany przez amerykańską policję. Łódź, w której się schował, podziurawili jak sito. Kiedy go wyciągnęli, okazało się, że nie miał broni. W Polsce rozstrzelanie kogoś bez procesu nazywamy mordem, samosądem, albo linczem, ale tam strzelanie do ludzi, więzienie ich w kazamatach i torturowanie jest pewnie demokratycznym standardem.

    Nadeszło lato bez wiosny. Oby nie, ale może być naprawdę gorące, aż do totalnej ewaporacji. Brat Nathanael twierdzi, że zorganizowane syjonistyczne żydostwo (p. Hartman użył terminu”żydostwo” obok, rabin edukacji Izraela również, w Warszawie, więc chyba nie ma wydźwięku pejoratywnego) usilnie dąży do wojny, prowadzonej oczywiście rękoma gojów. Rzecz przedstawia w swoim artykule zatytułowanym „Jewry’s Push For WW3, Let The Goyim Bleed”. Można się z bratem Nathanaelem zgadzać, albo nie, jednak warto, moim skromnym zdaniem, wczytać się w jego argumenty, poznać punkt widzenia, gdyż to bardzo inteligentny Stańczyk, który sam będąc z pochodzenia Żydem, ma prawdopodobnie większą wiedzę na temat funkcjonowania niektórych, wg niego niecnych, acz bardzo wpływowych przedstawicieli swojej nacji, niż ktokolwiek z zewnątrz. Nieoceniona dla zrozumienia „what’s up?” wydaje się być jego nieustająca lekcja „who is who?”. Niby nic nowego, ale dobrze wiedzieć. Nathanael w swoim artykule czyni też paralelę do treści książki „Rok 1984” George’a Orwella, przywołując efekt dwójmyślenia, powszechną aktualnie w świecie polityki oraz mediów – dwójmowę.

    realjewnews.com/?p=815

    Dla tych, którzy pragnęliby zarzucić mi teraz antysemityzm, zacytuję kawałek Orwella, tłumaczącego sposób funkcjonowania ludzi ukształtowanych przez programy Ministerstwa Edukacji, także p. Szumilas, na którą zupełnie bezpodstawnie psioczy p. Hartman, gdyż kobieta ewidentnie robi, co może; temat żydowski nie schodzi z tapety już od przedszkola, wytwarzając w młodym pokoleniu poczucie winy większe, niż u zupełnie teraz bezstresowych „ich matek, ich ojców”.

    „Pierwszy i podstawowy stopień wtajemniczenia, od którego można już rozpocząć edukację najmłodszych dzieci, nazywa się w nowomowie zbrodnioszlaban. Oznacza to zdolność niemal odruchowego zatrzymania i zmiany toku myśli, gdy tylko przybierają niebezpieczny kierunek. Pod pojęciem tym zawarta jest także umiejętność niewyciągania wniosków i zamykania oczu na błędy logiczne oraz nierozumienie najprostszych argumentów wrogich wobec angcosu, a ponadto automatyczne uczucie nudy i wstrętu do rozważań, które mogłyby doprowadzić do nieprawomyślnych wniosków. Zbrodnioszlaban, innymi słowy, oznacza głupotę ochronną. Ale głupota sama w sobie nie wystarcza. Wręcz przeciwnie, chcąc być w pełni ortodoksyjnym, należy mieć większą kontrolę nad swoim umysłem, niż cyrkowy akrobata ma nad ciałem.”

  73. Naziwsko ambasadora niestety zostało znieszktałcone :(

  74. Oj skalał redaktor Passent rodzinne gniazdko okrutnie, i to skalał dosłownie. Rozumiem, że skalał przez nieuwagę. Zamiast pisać o blokowiskach, peryferiach, zacofaniu, kołtunie, uderzył w samo serce postępowej Warszawy. Toż to Dolinka Szwajcarska, toż to psi wybieg najważniejszych warszawskich czworonogów. Toż to psy z Alei Przyjaciół, Alei Róż, ulicy Chopina*. Toż to dygnitarskie psy, psy ministrów, sekretarzy, premierów, ambasadorów, pułkowników służb, generałów. Psy redaktorów naczelnych wiodących tytułów, psy dyrektorskie. Psy czasami przez borowców wyprowadzane. Oj Panie Redaktorze, więcej uwagi przy doborze przykładów, żeby jeden z drugim, malkontent jakiś, nie pomyślał, że nasza elita, ta crme de la creme Warszawy jest czekoladowa.
    * właściciele psów wiedzą, że pies wychowywany w mieszkaniu ma bardzo ograniczony zasięg.

  75. ET
    26 kwietnia o godz. 9:09

    Tym razem FALICZ zapomnial o Izraelczykach…”

    Jestem pelen podziwu ET -
    nawet z psich kup ukrecisz bicz na antysemitow!

    Mam pytanie do Pana Ambasadora Passenta:
    Czy polska ambasada pod jego dowodzeniem organizowala sprzatanie Santiago z psich kup (a moze kup guanako – nomen omen)?

    Na pewno przyjeli by Pana ambasadora zastepujacego miejscowe MPO ze wstydem i zrozumieniem zawstydzonego dzikusa – przy okazji dostaliby lekcje od prawdziwych Europejczykow!

  76. “Nie będzie Fińczyk pluł nam w twarz!”
    W tym moim podziwie , prawie uwielbieniu dla polskiego gowna nie zauwazylem tego “Finczyka” . Najmocniej przepraszam. Wazne , ze w klozecie wiosna nareszcie.

  77. Najwyrazniej nie wyszedlem jeszcze z gownianego amoku albo znow dopadl mnie ten moj (?) L’esprit de l’escalier bo zapomnialem zadac najwazniejsze , (podstawowe) pytanie ; czy ci wszyscy prowokatorzy byli tam z flagami ?

  78. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Najbardziej psim lajnem zafajdane sa metropolie w Europie, a raczej ich specyficzne dzielnice. A tak am Rande psiego zagadnienia, trzeby byc cholernie wrazliwym aby trzymac psa na paru metrach² wspolnego mieszkania – nawet gdy wabi sie “Puzon” …

  79. Andrzej Falicz
    26 kwietnia o godz. 12:10 nie jest w stanie sie odprezyc i spogladac z przymrozeniem (nie przyproszeniem) oka na ten pieski swiat.
    Kto pamieta film Mondo cane?

    Problemem Falicza jest przekonanie, ze w imie anegdoty z gory spoglada na sasiadow, Europe i USA, faktycznie daleko mu gdziekolwiek. Coz, anty -pody……?

    Saldo mortale

  80. Szanowny Panie Falicz,
    z opakowaniami plastykowymi jest powazny problem. Prosze sie tym zajac. Ja po pieciu latach perswazji odnioslem sukces w Krakowie Pod Aniolem (Bistro). Niestety zostalo pozniej zlikwidowane. W zamian mamy (my klienci, konsumenci) jednak krakowski kredens. Jutro koncert w Piwnicy pod Baranami. Wyruszam wiec na koncert.
    Z powazaniem
    Saldo mortale

  81. Jako prymusi kapitalizmu zastanówmy się ile ten gówniany interes może być wart? Kilka krajów- a raczej ich elit- nieźle żyje z eksportu guana….
    Gdzieś wzmiankowano o “plonach” Paryża- 70 ton rocznie, dziesiątki milionów wydawanych na sprzątanie tego…specyfiku…..

    Ewentualnie pan Rostowski powinien wziąć przykład z cesarza Wespazjana- pecunia non olet……
    Zamiast 1% vat, czy fotoradarów, taki łatwy łup chodzący po skwerkach.
    Wielki Fryc już dawno znalazł na Polaków sposób- mandat dla nieprzestrzegających Prawa.
    A nasi historycy w rządzie, nic z historii nie kumają…

  82. Ciekawe, czy publiczność nadwiślańska zrozumie z pastiszu Passenta tyle, co kiedyś zrozumiała, z czegoś takiego o Holoubku?

  83. otago
    26 kwietnia o godz. 12:22

    A Pekińczyk?
    Owczarki NIEMIECKIE, przerabialiśmy, KAUKASKIE były do ostatniego przypadku w modzie…
    Charty ROSYJSKIE od dawna w niełasce.
    Co pozostaje?
    Owczarek polski, czy alaskan husky?

  84. telegraphic observer
    25 kwietnia o godz. 22:38

    :)
    Przyjechał kiedyś do g. jeden z branżowców. Zaparkował samochód przy płocie, wyszedł, mina coś zafrasowana. Gadają, branżowiec w końcu przyznaje, że inwestor spóźnia się z przelewem, o on musi zapłacić miesięczną ratę za samochód – 2000zł. Patrzę więc znów za płot. Cztery koła, karoseria, samochód jak samochód. Wartość 70.000zł.
    I teraz chłopina musi się zarzynać, by robić za faceta, którego na to stać.
    Wiem, są ludzie, którzy powiedzą, że 70 tysięcy wydają na waciki. Ale są też wśród nich tacy (nie ja. ja waciki kupuję w markecie:), którzy powiedzą: rety, to tylko samochód.

  85. Andrzej Falicz
    26 kwietnia o godz. 12:10 zapomnial dodac, ze Polska bez pomocy z zewnatrz jest z roku na rok czysciejsza (ulice, chodniki, miasta). “Tusk” jednak dokonal czegos….

    Saldo mortale

  86. Czy Masłowska już zaczęła pisać “Wojnę polsko – fińską…” ?

    wiesiek59,

    chyba lepiej zarobimy na eksporcie psiny do Azji i na produkcji psiego smalcu . Zgrabne słoiczki, stylizowane nalepki, i wszystko do sklepów z lekami naturalnymi czy jak to tam się w Polsce nazywa.

  87. Ted
    26 kwietnia o godz. 7:35 i @el

    Wy chłopaki nie wiecie ile mnie to kosztowalo. Przez trzy lata raz w tygodniu zbiórki w Collegium Novum, gdzie pewnie otarłem się o mojego przyjkaciela @jg. A po czwartym roku i po obowiazkowym obozie zostałem starszym szeregowym podchorążym. Kilka lat po studiach dostałem wezwanie do WKU i Ojczyzna Ludowa awansowała mnie na podporucznika i tak to zostalo od 44 lat.
    Więc wacale się nie chwalę, tylko mógłbym się przydać z moim wojskowym doświadczeniem, bo umiem salutować. A wy mi zazdrościcie po prostu

  88. @mag
    Staruszek uwodzi Ciena fado, aleja mam cos lepszego: Camerona z Paco de Lucia

    http://www.dailymotion.com/video/x1povv_cameron-y-paco-de-lucia-bulerias_music

  89. Obawiam sie,ze niedlugo dojdzie do kolejnego konfliktu.Tym razem nie polsko-finskiego, ale kocio-psiego!!!
    Otoz w Krainie Wiatrakow wlasciciele psow placa wysokie podatki,zas wlasciciele kotow NIE?!
    Ci pierwsi zarzucajom drugim,ze ich pupile niemniej,pardon za slowo-obsrywaja te nasza ziemie,niz psy.Wladza na razie nie podjela jeszcze decyzji,bo jak wszyscy wiedza, koty chadzaja wlasnymi drogami i trudno bedzie ustalic,do kogo przynaleza.A w przypadku psow,wlasciciel jest przyczepiony do koncowki smyczy :lol: Trwa kryzys,wiec wladza nie ma srodkow i ludzi na uganianie sie za wlascicielami czworonogow.
    Poki co w parkach wyznacza sie tzw.psie plaze,gdzie kudlaci przyjaciele moga…….paskudzic do woli ;)

    Uklony dla P.Redaktora za swietny felieton-usmialam sie jak norka!!!

  90. Za Gierka w miastach było mniej psów.

    Dziś pies jednym z wyznaczników zamożności i elementem tworzącym prestiż.

    Zwracam uwagę, że rzecz idzie o miasto ze szczególnie gęstym obsadzeniem przez kundelki pokropione lekceważeniiem przez Prymasa.

    Oczyszczonym z metaforyki i niepastelowego pastiszu tematem wpisu Gospodarza jest atak Finlandii na Absolut.

    Nie będą nam schizmatycy z narodowych kościołow: Fińskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego i Fińskiego Kościoła Prawosławnego prozelityzmu szerzyli na Trakcie Królewskim i “Mandatu do starostów o zwalczaniu herezji luterańskiej” z kundlim łajnem mieszali.

    Gdy odzyskamy ukradzioną Narodowi władzę, to zaprzańców z Polityki wysyłających Naród na letnie spotkania fałszywie oazowe z kalwinami w Górach i Dolinach Szwajcarii aby finlandyzować Prawo i Sprawiedliwość postawimy pod sąd Historii!

    Precz z dyktaturą blondynów chodzących na smyczy Putina!”

    Przewiduję wezwanie przez Annę Fotygę doznająca repulsji, aby samozwańczy prezydent oraz kondominijny rząd wasalski dokonali retorsji.

    Problem policzenie kup jest dla bywalców zza kaluży NP-trudny, ale nie z takimi problemami obliczeń rekursyjnych Pan Antoni sobie radzi.
    On ma liczbę środków objaśniających będącą średnią arytmetyczną z alef zero i kontinuum.

    Odejdźcie od klawiatur, bo zadęcie zgodnie z prawem akcji i reakcji grozi niekontrolowanym wypuszczeniem gazów.

  91. Lewy,

    jest taki rysunek, chyba Mleczki:

    ojciec mówi do syna:

    - W wojsku nie byłem, ale studium wojskowe to też nie przelewki !

    Czołem !

  92. Cóż może nam jeszcze oferować Finlandia?
    Oby nie Partię PRAWDZIWYCH Finów…..
    Mamy własny asortyment…..

  93. Czym dalej na Wschód tym większy bałagan, bród i smród……Ale co można oczekiwać z współczesnych warszawiaków biorąc pod uwagę że ponad 98% z nich pochodzi z migrantów po 1945 z byłego zaboru rosyjskiego oraz z wschodnich wsiach i małych miasteczek, gdzie kultury miejskiej kompletnie w dalszym ciągu brakuje…..

  94. Rodacy , co z wami ?
    Osiem godzin minęło jak wspomniałem o wódeczności eminencji i nikt nawet PROSIT nie zawołał.
    Ginie duch w narodzie.
    uklony

  95. Nietrudno było przypuścić, że na bazie pastiszu Daniela Passenta o psich odchodach, sprzątanych przez korpus dyplomatyczny innych krajów, wywiąże się dyskusja bezlitośnie obnażająca nasz polski charakter.
    Mając na względzie 87 wpisów (jak do tej pory), obserwuję wyrażną linię podziału na tych co są za sprzątaniem psich srak, i tych co to się tak nie poniżą , by się po tą srakę schylić.
    Przy okazji mielą się stare śpiewki jasnogwintowe, faliczowskie,
    etowskie przysrywanki, semickie, antysemickie, polskie, antypolskie słowem to do czego przywykliśmy jak płuca do powietrza.
    Jest jeszcze trzecie kategoria, relatywnie neutralna wobec poruszonego tematu, będąca jakby ” ponad to ” (innymi słowy – g…o mnie to obchodzi), zachowująca asekurancki dystans
    do poruszonego problemu , ale na wszelki wypadek obecna.

    Pewnie, temat śliski i niebezpieczny, bo jak niektórzy powiadają:
    ” ruszysz g…o – to śmierdzi “. A red. Passent ruszył.
    Inni redaktorzy, felietoniści, dziennikarze rwą swoje stańczykowe
    szaty na tematach typu: wojna koreańska (potencjalna na szczęście), sprawa Gowina (trzaśnie go Tusk po ministerialnym pysku, czy go nie trzaśnie ?), becikowe, uniewinnienie Beaty Sawickiej, bezprawne działania CBA pod wodzą Kamińskiego, cztery bramki Lewandowskiego etc., etc., a więc tematy z tych tzw. poważnych, a tu gwiazda dziennikarstwa, mistrz ciętej riposty,
    chodząca historia felietonistyki polskiej, zajmuje się czymś tak
    przyziemnym (dosłownie – bo g…o leży na ziemi) i banalnym jak
    psie odchody sprzątane przez dyplomatów.
    Świat zwariował, rzec by można, cuda na kiju (określenie @mag),
    rzecz nie do pomyślenia !!!

    Do pomyślenia, do pomyślenia kochani i mniej kochani.
    Znane zapewne wszystkim tu obecnym na blogerii pojęcie papierka
    lakmusowego, najkrócej oddaje meritum naszej/waszej dyskusji
    pt. ” Psie g…o, a sprawa polska “.
    Gospodarz tego bloga, lekce podchodząc do tematu i rzeczywistego faktu sprzątania Szwajcarskiej Dolinki przez ambasadorów i ich
    podległych, udowodnił w sposób bezsprzeczny, że nawet w pochyleniu nad psimi odchodami, Polacy nie potrafią się dogadać,
    być jednomyślni.

    Ktoś niedawno na tym blogu (wybacz blogodruhu) napisał, że jeden Polak to coś pięknego, dwóch Polaków to dwa zdania, trzech to już
    awantura.

    Zgadza się – dowód macie powyżej.

    Pozdrowionka.

  96. Jiba (14:22)
    Poruszasz ważny, jeśli nie fundamentalny problem polityki gospodarczej.

    Za prezydentury Kwaśniewskiego rząd AWS-UW zgłosił reformę podatków – może pamiętasz? Kontrowersją było spłaszczenie stawek PIT, w końcu zawetowane. Zwolennicy weta (czyli progresywności PIT) argumentowali, że zamożni, w tym przedsiębiorcy, nie konsumują, nie wydają zarobionych pieniędzy w takim stopniu jak uboźsi płatnicy PIT, i dawanie im jeszcze więcej forsy negatywnie odbije się na gospodarce, zmniejszy zaagregowany popyt i doprowadzi wręcz do zahamowania wzrostu.

    Podwójny błąd. Bo jak pokazujesz, i co powszechnie wiadomo, zamożni wydają znaczny procent dochodów, a może nawet więcej. To oni biorą na kredyt i zwiększają popyt krajowy. Po drugie, wzrost gospodarczy jest napędzany przez popyt tylko w pewnym sensie, doraźnie, na krótką metę. Wzrost bierze się ze wzrostu wydajności przecież, zatem z inwestycji, z kapitału własnego firm i przedsiębiorców oraz dostępnego z banku na maszyny, zasoby bieżące i innowacje, zamiast na “fury i komóry”.

    Dodatkowo, patrząc indywidualnie – na pojedynczego gościa, to on tak jest zajęty konsumpcją, nadmierną reprezentacją i związanymi z tym klopotami, że nie jest w stanie skupić się na biznesie. I te kłopoty powiekszają jego stan niepewności … Generalnie, Polacy lubują się w ponoszeniu nadmiernego ryzyka, bo to daje im sens działania, emocjonuje ich, taki jest styl. Gdyby się skupili z tymi emocjami na celach biznesowych i napięciach w realizacji planów to może byłoby wszystkim lepiej. Czynnik ludzki odgrywa pierwszorzędną rolę w tym obrzydliwym neoliberalnym turbokapitaliźmie, czyli ludzki kapitał.

    Pisze się o relatywnej niechęci Polaków do odkładania oszczędności. Patrząc na to makroekonomicznie, stopa procentowa sterowana z góry ma zmieniać proporcje między (A) oszczędnościami kierowanymu na inwestycje i (B) konsumpcją (w tym na pieski, kotki itp), ma je delikatnie modulować i pobudzać jedną ze stron w zależności od koniunktury w kraju i wpływów z zagranicy. Ale tradycyjnie zorientowane społeczeństwo jest słabiej sterowalne w ten sposób. I jest konflikt – sztuczny – między (sarmacką) wolnością i rozwojem.
    Pozdrawiam

  97. C29
    Ach, co za podsumowanie.
    Ja należę do pierwszej grupy zwolenników g-sprzątania, i to skrajnego jego skrzydła – g-sprzątania-na-bieżąco.

    A właściwie za wprowadzeniem rasy psów niesrających. W TO taka jest właśnie. Przed moim oknami przechodzi dziennie, zimą, latem, o każdej porze dnia i fazie miesiąca, setki psów prowadzących swoich właścicieli na smyczy, a właścicielki to nawet przebiegają za nimi smukłe i obciśle odziane, mieśnie im pracują że hej …

    Krótko mówiąc, mieszkam tu dziesiątki lat, zyliony razy widziałem te pieski i psiny i ich dwunożnych przyjaciół, ale odchodów na chodnikach, trawnikach czy zaspach śnieżnych nigdy – przysięgam – nie widziałem. Jak to możliwe. Musi, że nie sr*******

  98. telegraphic observer
    26 kwietnia o godz. 16:46

    Anioły, nie psy?
    W RAJU waść przebywasz….

  99. telegraphic observer
    26 kwietnia o godz. 16:46

    T.o. nie łudż się – s…ą, s…ą.
    Mój niestety nieżyjący już Poker (seter irlandzki) też produkował
    klocki jak to @Jacobsky nazwał, ale pamiętaj o tym że jako emigrant,
    wjechałem w już panujące obyczaje.
    Nie musiałem nikogo pytać, wystarczyło poobserwować tubylców i
    tylko ich naśladować.
    Przed moimi oknami nigdy nie widziałem produktów psiej przemiany
    materii.
    To kwestia kultury i wychowania, podobnie jak zamykanie klapy od sracza – nie nauczył się Jaś, to i Jan zamykał nie będzie.

    Pozdrowionka.

  100. I jak tu sie nie uniesc honorem i duma narodowa. Przedstawiciel finskich banksterow z Nokii gowno ma nam do wytykania. Chyba, ze koniecznie chce miec przesrane u nas.
    Polski smrodek nie odmiennie przygnebia i zasmuca.
    A z drugiej strony, wasze problemy chcialbym miec .

  101. Polskie firmy przestają startować w przetargach na budowę dróg. Mają problemy ze zdobyciem kapitału – alarmuje “Rzeczpospolita”. Największe przedsiębiorstwa zajmujące się budową autostrad i dróg ekspresowych po prostu zniknęły z rynku.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,13810314,_Rzeczpospolita___Polacy_przestali_budowac_drogi.html
    =============

    Fascynująca ciekawostka przyrodnicza znad Wisły…..
    Bodaj jedyny kraj na świecie, gdzie na kontraktach rządowych się traci.
    Czy starzy fachowcy już wymarli, czy wyjechali, jak pan Falicz?
    Przyznam, nie rozumiem sytuacji…..

    Inżynierowie wykształceni “za komuny” WRÓĆCIE!!!…..

  102. Lewy
    26 kwietnia o godz. 15:02

    Chyba Cię przebiję: ” Buena Vista Social Club – Chan Chan ”

    http://www.youtube.com/watch?v=6JEdf7XsV5gLewy
    26 kwietnia o godz. 15:02

    ach, te stare limuzyny na ulicach Havany.

    Pozdrowionka.

  103. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wylecialo takjakby “sroce” spod ogona …

    http://1.bp.blogspot.com/-1zy0FIUWge0/UXm71x6_5hI/AAAAAAAABgM/sxgfAISQLyI/s1600/geto.jpg

    ” … Nigdy sie specjalnie nie interesowalem tym czy Polska jako kraj obchodzi kolejne rocznice tego powstania ale lektura “Polityki” uzmyslowila mi, ze takie wydarzenie istotnie sie pojawilo na liscie narodowych obchodow typu martyrologicznego (…) Brak perspektyw na pomoc wojskowa ze strony aliantow, slabe wyposazenie w bron i amunicje, brak wyszkolenia a takze brak wyraznie okreslonego strategicznego celu koncowego calej operacji powoduje, ze musze sie zastanowic czy nie byl to po prostu objaw prymitywnego teroryzmu tak bliski obecnym mieszkancom Azji Mniejszej i Afryki. Byc moze dazenie do samodestrukcji jest wpisane w geny semitow od czasow Samsona i to wlasnie jest powodem, ze antagonizuja oni wszystkie narody ich goszczace wywolujac nieswiadomie reakcje odrzucenia (…) Osobiscie uwazam, ze wszystkie pretensje jakie wspolczesni krytycy celowosci powstania warszawskiego wysuwaja wobec decyzji Wodza Naczelnego w Kraju stosuja sie, w nawet wiekszej rozciaglosci, do decydentow ZOB i zblizonych organizacji zydowskich na terenie geta.” …

    http://hartman.blog.polityka.pl/2013/04/25/zydzi-chca-wiecej-i-wiecej

  104. My tu gadu, gadu, raportuj! do nogi! klik, klik, a oni już doganiają kwiecień w Portugalii!

    http://www.youtube.com/watch?v=XVCD-KwpoLk

  105. Duda powinien się uczyć i to intensywnie od młodych Polek,
    matek w tym roku urodzonych dzieci.
    Matki tzw. ” pierwszego kwartału ” perswazją, spokojnymi
    rozmowami, rzeczową argumentacją wywalczyły u Premiera
    objęciem prawem tzw. pępkowym, wszystkich rodziców dzieci
    narodzonych w tym roku kalendarzowym.
    Premier Tusk w uzgodnieniu z ministrem finansów znalazł
    środki finansowe na wsparcie dla młodych rodzin i na
    przyszłych płatników podatków, czyli dzieci.
    W końcu 2013 jest oficjalnym Rokiem Rodziny w Polsce.

    Panie Duda, ucz się pan, bo pokorne ciele dwie krowy ssie,
    bystre i narowiste (do tego niewdzięczne) – ani jednej.

    Pozdrowionka.

  106. Lewy
    Dzięki za Camerone z Paco de Lucia.
    Staruszek jest bardzo zajęty, bo liczy psy, których jest w Polsce nadmiar, ponieważ ich posiadanie zaczęło stanowić oznakę prestiżu, oraz daje odpór finlandyzacji PIS. W ogóle tryska pomysłami i nie w głowie mu spełniać moje kaprysy (jakieś fado?).
    Cynamon
    Buena vista… to mój ukochany film. Mam tzw. muzyczną ścieżkę filmową czyli płytę kupioną zresztą po wyjściu z seansu w 1999.
    Dwa lata później oglądałam na żywo “staruszków”, gdy dawali koncert na Malcie w Poznaniu. Jeszcze wtedy żyli wszyscy.

  107. A tym czasem w Bangladeszu głowni, jak głosi teoria, beneficjenci wolnego handlu, wymiany usług i nieskrępowanej przedsiębiorczości przez morza i oceany buntują się i chcą… w sumie chyba sami nie wiedzą czego chcą.

    Mają pracę, zarobek, a więc czego więcej potrzeba im do szczęścia w tym nowym, wspaniałym świecie ?

  108. A widzisz Lewy ?
    Patrz na wpis o godz. 18:32
    A nie mówiłem ? (ulubione powiedzonko
    mojej teściówki).

    Pozdrowionka.

  109. Dziś było u mnie 28 stopni upału i w takich warunkach przyszło mi zmagać się z pitem rocznym… Gehenna. Aż tu patrzę jest nowy wpis Passenta… Oczom nie wierzę: psie ekskrementy! Wreszcie jakiś poważny problem społeczny, o którym chętnie się wypowiem! Wreszcie ktoś mnie docenia i nie podkłada mi pod nos wydzielin episkopatu, dorobku myślowego Jarkacza , dylematów jakiejś rzekomej lewicy, lubo też innych problematów Gowinianych…
    No, w innej modnej tej wiosny kwestii żydowskiej, może się jeszcze wypowiem, jak temperatura ciut opadnie.
    Natomiast co do wydalin psowatych, to w całej rozciągłości podzielam zdanie tych teoretyków organizacji społeczeństw, którzy uważają, że nasi bracia mniejsi powinni mieć w tej kwestii głos przynajmniej proporcjonalny do wagi problemu. 70 ton na Paryż (jak ktoś tu wyliczył) – to ile by tego było na taki Żolibórz (uwzględniwszy, że nasze szczekacze na pewno żrą więcej niż francuskie pieski)? Niechby jednak i pół tony. To ilu ludzi trza by do tego postawić, w razie ambasodory się polenią? Najlepiej – tak jak to robi rząd ludziowy – scedować sprawę na samorząd terenowy. W tym przypadku psowy. W końcu nie powinniśmy być tak egoistyczni, niech i czworonożni przyjaciele poczują się współodpowiedzialnymi podmiotami społeczeństw! Niech – psia mać – wolno im będzie nie tylko srać; niech np. spróbują negocjować zasady korzystania ze spacerów w porze wyprowadzania kota Jarka. Nie bójmy, że się zagryzą jak nasi politycy. Prędzej się one dogadają, niż po z pisem czy lewica między frakcjami.
    @Lewy – nawet Tobie gotów jestem gratulować tego czteropaku!

  110. @Jiba, telegraphic observer, 16:37
    1. Jako konsument nieco ponadprzeciętny, zwiększałem PKB i zanieczyszczałem środowisko nieco ponadprzeciętnie.
    Moje dużo ponadprzeciętne oszczędności, odkładane, pracowały w jakimś procesie inwestycyjnym, jednym z najważniejszych procesów sprzyjających wzrostowi PKB w dłuższej perspektywie.
    2. Progresywny podatek PIT wraz ze składką ZUS płaconą przez pracownika po reformie emerytalnej, dawała daninę liniową, ca 40%.
    3. Ogromna większość Polaków wydaję prawie wszystko, co zarobiła w miesiącu. Każda podwyżka w tej grupie idzie na rynek i zwiększa PKB w krótkiej perspektywie. Słynne polskie „wydajmy, bo przyjdą i zabiorą” mamy podobno w genach.
    4. stasieku, po każdej podwyżce zarobków, nie zmieniał trybu nieco ponadprzeciętnego trybu życia, a podwyżkę lokował w banku z myślą o pogodnej starości. Ta podwyżka jakoś pracowała dla dobra ogółu. Ilość nieczystości z domu stasieków wzrosła nieco ponadprzeciętnie.

    I musiałem ten polemiczny głos, zakończyć wątkiem „kupianym”.
    Pozdrowienia
    PS
    Psa nie mam, bo mam kochaną rodzinę, który zaspokaja potrzebę oglądania merdania ogonkiem.

  111. jasny gwint (24-04-g.8:34)
    Ten link pokazuje oczywistą prawdę, że bohaterscy żolnierze Dywizji im. Kościuszki szli takim , a nie innym szlakiem bojowym, żeby dostać się W OGÓLE do Polski. Bardzo wielu z nich nie zdążyło “załapać” sie do armii Andersa po zerwaniu stosunków dyplomatycznych polskiego rządu na uchodźctwie z Sowietami i to była ich jedyna szansa.
    Historia się plecie, więc nie udawaj, że nie wiesz, że ci żołnierze, którzy wrócili po wojnie do Polski z Zachodu byli szykanowani przez ludową władze, wielu lądowało w więzieniach, a prawdziwymi wyzwolicielami byli tylko Kościuszkowcy.
    Potem sytuacja się odwróciła, na zasadzie choćby odreagowania. W III RP bardzo wiele jednak zrobiono, by zrównać zaslugi uczestników wszystkich formacji wojskowych, i na Wschodzie, i na Zachodzie.
    Wandale niszczą różne pomniki i cmentarze (np. w Krakowie zbeszczeszczono pomnik bohaterki z AK, nie pamiętam jej nazwiska). I absurdem jest przypisywanie takich aktów “solidarnościowej hołocie”, jak raczyłeś się wyrazić.
    Jak zwykle wrzucasz wszystko do jednego wora, byle tylko wyrazić swoją niezgodę na rządy i zachowania ludzi po 1989.
    Nie dziw się, że Twój agresywny język, nieprzemyślane wypowiedzi sprowadzające się do operowania myślowymi schematami, ktore sam stworzyłeś, nie przysparzają Ci na blogach zwolenników.
    Prof. Bauman, którego wysoko cenisz (ja zresztą również) na pewno nie byłby z Ciebie zadowolony, ani czołowi publicyści z “Przeglądu”.

  112. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ 26 kwietnia o godz. 17:55

    No to sie narobilo … (?)

  113. @Lewy, przyjacielu blogowy, też jestem podporucznikiem rezerwy, przeżyłem na uczelni wojo, 1 dzień w tygodniu, w którym suma godzin zajęć wynosiła ca 46.
    Moje dzieci, też studiujące na PW, pytane o ilość godzin w tygodniu, podają jakieś liczby zdumiewające – mam w tyle głowy coś około 20 godzin!?
    I to pokolenie ma nas, starych utrzymać…

    Po dwóch obozach, wezwali już inżyniera, dali podporucznika wojsk łączności, podpisany przez prof. Jabłońskiego.
    Potem każda wizyta listonosza z listem poleconym, powodowała koszmarny stres, bo wojsko cierpiało na brak łącznościowców.
    Odbyłem jakieś 2 tyg. szkolenie w Olsztynie, na którym dowódca kazał mi każdego ranka gdzieś sp….ć, „żebym go nie widział do wieczora, ale niech wróci spać, bo dezercja…” Miałem auto na parkingu pod garnizonem i fruuu na jeziorko w lesie.
    Utyłem 1 kg.

    Ściskam

  114. A już sie pakowałem by wracać. Nic od Wende sie nie zmieniło?

  115. @cynamon 29, 16:32
    Zauważyłem w Austrii, że miejscowe narciarki, kiedy wychodziły „na pole”, na wstydliwego papieroska, gasiły go w połowie, a niedopałek zabierały ze sobą pod dach.

    Niedawno jechałem w Warszawie za Audi 8 i zauważyłem, że podczas postoju na światłach, jakiś „słoik” otworzył szybę i opróżnił popielniczkę. W biały dzień!

    Napisałeś cynamonie 29 kawałek o polskiej kłótliwości. Ale przyznasz, że niektóre kłótnie na blogu są twórcze, „umysły polemiczne” inspirują, czasami rozśmieszają.

    Cokolwiek czytam telegraphicka ob., mam ochotę się kłócić…

    Ale przyznaję, że kłótnie pomiędzy PO i PIS, które obserwujemy w ostatnich latach w polityce, przyprawiają o mdłości.

  116. @mag
    Twoje rozmowy z jasnym gwintem czytam prawie wszystkie i zauważam, że jg przy Tobie łagodnieje, próbuje czasami ciągnąć jakiś wątek. To jest dowód przewagi płci pięknej w dziedzinie tolerancji.

    Gdyby biskupi w Polsce byli kobietami…

  117. Zastanawiam się, jaki wpływ na PKB POLSKI miał zakup przez pana Drzewieckiego posiadłości na Florydzie?
    Albo akcji PAZ przez pana Bagsika w Izraelu?
    Ewentualnie słynnego Maybacha przez pana Rydzyka?
    Luksusowego BMW przez panią Oliwę?

    Ciężko zarobione poprzez obniżki płac pracowników, bądź podatników pieniądze, zostały wydane gdzie indziej, nam niewiele przynosząc…..
    Kawiorowa Lewica też niewiele lepsza.
    Kawioru w Polsce się nie produkuje, ani Lamborgini….
    A gęby pełne Ojczyzny, Patriotyzmu, Polskości….
    Nam pozostaje g….wno po milusińskich naszych milionerów?
    Do posprzątania….

  118. Kilka lat temu pewna Polka na wycieczce błysnęła zaradnością i “entelektem”. zrywając przy pomniku w Termopilach liście laurowe.
    Tyle dobra się marnowało….
    macewy, czy płyty nagrobne z cmentarzy ewangelickich, też znajdą zastosowanie.
    Zaradny narodek…..

  119. staruszek
    26 kwietnia o godz. 18:11

    ” My tu gadu, gadu, …”

    No właśnie, my tu gadu , gadu nocą,
    baju , baju , baju w dzień (ach, ta Marylka !)
    a talibowie nam you tube pacyfikują:

    http://www.youtube.com/watch?v=aX-jXX7V0nw

    jak tak dalej pójdzie to gdzie ja posłucham kolęd ?

    Pozdrowionka.

  120. stasieku w odzywce kierowanej do cynamona 29 pisze (żartobliwie), że cokolwiek czyta telegrphica wywołuje w nim (tekst) przemożną chęć wszczęcia z nim kłótni.
    I ja też, tyle że z wiekiem nabieram skłonnności utrwalonych już u absolwenta, który posiadł szczeglóny dar wyrażenia swoich ocen w kapitalnych, krótkich komunikatach, które nazwywam oficerskimi monologami.

    Widzę, że obaj cierpimy, gdy nasz przyjaciel blogowy błądzi rozpoczynając swoją poranną wizytę blogową analizami, którymi ma przeładowaną głowę, zamiast poczęstowania nas łagodnym felietonem z miasta w którym dobrze zaczynał Ernest Hemingwey.

    Nie tracę nadziei, że telegraphic jeszcze raz zmieni swoje pasję.
    Ma na to jeszcze czas, bo ząb czasu rzucił mu się dopiero na włosy.

    Pozdrawiam (przyszłego felietonistę także).

  121. Oglądam p. Marcinkiewicza, w „Piaskiem po oczach”, pada zarzut: D. Tusk nie przedstawia wizji dla Polski.
    Dla mnie to jest zarzut „okrągły”, zarzut, który można postawić każdemu politykowi w Europie, a może w większości krajów świata. Jest zbyt wiele niewiadomych, a powtarzanie banału „musimy stawiać na innowacyjność” zaczyna irytować, przypomina „proletariusze wszystkich (…)”.

    Ja zarzucam premierowi, beznadziejne decyzje kadrowe, najważniejszej kompetencji szefa rządu.
    Wymienialiśmy w en passant te błędy wielokrotnie, ale śledząc bieżącą krytykę rządów D. Tuska, za mało dostrzegam wyraźniejszego potępienia zupełnie nieuzasadnionych decyzji kadrowych.

    Pod koniec pierwszej kadencji, czekaliśmy cierpliwie na następną, pewnie ostatnią, w której D. Tusk pokaże pazur męża stanu. Ogłosi program reform, poszerzy dla tego programu koalicję (dlaczego tylko PSL?) i zajmie się realizacją w doborowym zestawie egzekutywy.
    Nie będę wymieniał wszystkich knotów kadrowych. Chcę wymienić dwie nominacje, które mógł był popełnić ideowy przedszkolak polityczny, a nie stary wyga, Donald Tusk.

    PP Gowin i Kamiński zaszkodzili premierowi, ośmieszyli szefa. PO poniosła większe straty, niż gdyby podzieliła się władzą z jeszcze jednym, antypisowskim koalicjantem – SLD. Gadanie w czasach post politycznych o różnicach ideowych, uważam za czcze. Mając kilku kompetentnych ministrów z SLD i Palikota w odwodzie bitwy o reformy obyczajowe, można było dokonać naprawdę wiele.

    Kpiłem kiedyś z dziennikarzy, którzy z miny polityka wnioskowali, co się wydarzyło albo wydarzy.
    Pewnie ośmieszę sam siebie, ale widziałem minę D. Tuska wczoraj, na gali i dzisiaj, kiedy „ogromnym wysiłkiem rozszerzył urlopy dla matek I kwartału” i… – wydała mi się żałosna.
    Donald Tusk musi mieć jakiś kłopot osobisty, może coś w rodzinie, może coś ze zdrowiem…

  122. Stasieku,
    Rybo,
    próbuję zrozumieć, ale prawdę powiedziawszy, nie bardzo wiem o co chcecie się z telegraphic observer kłócić.
    To że zna się na wielu tematach naszej potyczki na blogierni, nie jest
    w moich oczach czymś co mu ujmuje wartości, wręcz przeciwnie na mój gust dodaje mu tylko splendoru.
    Jest całkowitym przeciwieństwem kilku osobników tu na blogu, którzy monotematycznie tłuką swoje mantry, tyle że nie buddyjskie
    niestety, ale komusze lub semickolubne.
    Wielowątkowość wypowiedzi t.o. jest dla mnie czymś co pobudza
    dyskusję na blogu, a że patrzy na niektóre problemy przez pryzmat
    oddalenia od kraju, to nic w tym zdrożnego.
    Ja też mam spaczony obraz (brak namacalności) kraju z którego
    wyjechałem prawie trzydzieści lat temu.
    Tyle że skok do Polski dla mnie to 500 kilometrów, a dla t.o.
    to już są tysiące km.
    Ja ową namacalność mogę w zasadzie praktykować w każde
    Wochenende, a t.o. nie w każdy Weekend, no chyba że ma prywatny
    Jet z obsługą.
    Wielokierunkowość zainteresowań, umiejętność przełożenia ich na forum dyskusyjne, na różne środowiska, jest cechą człowieka renesansu.
    Popatrzcie na przykład Witkacego (malarz, dramaturg, rysownik,
    filozof, krytyk sztuki, narkoman i pijus), Wyspiańskiego (dramaturg,
    poeta, malarz, rysownik, witrażysta, filozof chłopski, smakosz okowity i siwuchy) żeby już nie wspomnieć o Leonardo da Vinci,m,
    człowieku – kombajnie wieloczynnościowym, zaś co pił i używał tego nie wiem.
    Żeby nie przynudzać: wolę wielokwiatowość bukietu T.O., niż
    kretyńską monogamię stalowych róż jasnogwintnego.

    I to nie jest laurka, to są oczekiwania.

    Pozdrowionka.

  123. W Rosji takie sprawy załatwia się w energicznie. Uwaga dla tych z nadciśnieniem: występują 2 Russian chicks, pies oraz cabriolet:
    http://www.youtube.com/watch?v=ZBC40ejRuXo

    A tak przez pryzmat psiego nawozu widział rzeczywistość bloger który wybrał wolność:
    http://www.kartkazpodrozy.eu/psie-gowna/

  124. @Ryba, 20:30
    Już chyba drugi raz piszesz coś o czuprynie TO, mojego przyjaciela blogowego, którego owłosienie niedługo zinwentaryzuję. Daj Boże zdrowie takie włosy! Siwe są, te włosy, ale to nie jakieś resztki. Czoło inteligenckie, przedziałek z lewej strony, dziewczyny się za TO oglądają, kiedy spacerujemy po Nowym Świecie.
    A żebyś posłuchał mojej żony Rybo…

  125. @cynamonie 29, chyba prowokujesz, bo wiesz, że stasieku i Ryba zachwycają się renesansowością TO.
    Czyżbyś zapomniał, że kto się czubi, ten się lubi. Ja nie czubię się z przyjacielem Lewego, jasnym gwintem, który mnie raz zaszczycił epitetem „niejaki stasieku” – konotacji nie pamiętam, ale pewnie zaliczył mnie jg do blogowych idiotów.

    Czuję, że nosisz się dumniej po wyczynie Lewandowskiego…

    Wspaniałego weekendu, cynamonie 29!
    PS
    Ksywka „śrubowaty” jest przepyszna, ale adresowana do starszego pana z Krakowa, dla mnie niestosowna, kiedy powtarzana.

  126. stasieku
    26 kwietnia o godz. 21:20

    Stasieku, czyżbym dobrze rozumiejąc miałbyś okazję
    spotkać się z @t.o. namacalnie i fizycznie ?

    Pozdrowionka.

  127. C29 (21:11)
    Ty mnie do rekonesansu nie wciskaj, ja jestem artyleria przeciwlotnicza, my w wietnamie z pięćsiudemek nie jednego fantomasa udupili …

    Z Rybom (20:30) nie ma co się kłócić, on jest z armii CK, każdy ma ją w dobrej pamięci, mój dziadek w niej służył, korespondencja polowa się zachowała, w życiu tyle nie napisał z prośbą o modlitwę co na tamtej wojnie, a że była ona nieustająca – modlitwa, to dzięki niej mnie oto macie. Zaś Ryba ma swojego porucznika Lukása i Duba w jednej osobie od oficerskich monologów. Po co mu kapral podchorąży?!

    Stasieku (18:56, 19:35, 19:43) wykazuje słynną umiejętność przymilania, komplementowania i umilania życia nie tylko rodzinie – tak to odbieram, gdyby się ktoś pytał.

  128. stasieku
    26 kwietnia o godz. 21:31

    Tyś mnie Stasieku oświecił !
    O jamże przepadnięty, głupim ci ja i ograniczon.
    Na pohybę ze mną.
    Na pohybę.

    Pozdrowionym byćta.

  129. … nie dopisuję kolejnych godzin tych przymilań słynnego stasieku do mnie, a precyzyjniej rzecz ujmując – tego brania pod włos. Musiało się zrobić słonecznie, ciepło i miło na Nowym Świecie …

    Gdy idę pierwszy raz po Nowym Świecie od wylądowania, nawet dalej Krakowskim Przedmieściem i dalej po sam kraj Nowego Miasta z widokiem na Wisłę przy kościele św. Marii, to patrzę na ten światek z góry, coś ze mnie wyłazi, takie to wszystko małe, jak dekoracja filmowa, starożytne, niepodobne do niczego. Wyłażą ze mnie tysiące mil oddalenia. Mija dzień i zaczynam się wtapiać w te dekoracje, grać swoją rolę turysty i bywalca zarazem, ileż razy przemierzyłem tę arterię i zaułki, w takim i owakim widzie …

    Co tu dużo uragać na emigrancki los. Tęsknie za tym kawałkiem Europy.

  130. Coś mi się widzi, że do “czterech przyjaciół z boiska” dołączył Ryba.
    Z autopsji znam tylko TO. Facet jest w porządku.
    Co na to wszystko staruszek?
    Milczy. Choć kiedyś podpowiadał spotkania tubylców z “wyjechanymi”, a przecież Oni, jak te bociany ściągają do “kraju, gdzie kruszynę chleba”… jak się robi sezon.
    Przypominam hasło – plac Na Rozdrożu.

  131. Coroczne podròże do Polski….

    Cieszę się przed wylotem do Warszawy, a potem cieszę się na myśll o powrocie do siebie. Dwa-trzy tygodnie w Polsce to w zupełności wystarczy. Najbardziej interesują mnie moje stare kąty. W sumie kiedy samolot podchodzi do lądowania na Okęciu, za każdym razem widzę jak zmienia się okolica z mego dzieciństwa Droga S2 przeorała bezpowrotnie dzikie pola Gorzkiewek, Zbarża, Palucha… To dobrze ! Tak trzeba ! Miasto rozwija się i to mnie cieszy. Jako Warszawiaka i jako turystę.

  132. @mag!

    Spełniając Twą prośbę z 25 kwietnia o godz. 21:39 o podesłanie jakiegoś fago zignorowałem Twą nieuchwytną dla nieuważnego czytelnika prowokację do czepnięcia się Twej { spódnicy | spodni | ortografii | nieuwagi } i podesłałem coś, z czego puryści byliby niezadowoleni.

    A mianowicie:

    25 kwietnia o godz. 22:15 Vida triste – pieśń z podgatunku Fado Loucura stworzona w 1929 r. przez Julio de Suosa w wykonaniu nietypowym – w języku fryzyjskim. Poniżej jest ujęty w cudzysłowy link do archiwalnego wykonania przez Maria Alice:

    “http://www.youtube.com/watch?v=wvOn1LutzJ8″

    Tytuł jest frazą na tyle powszechną, że można zapewne pod tym tytułem znaleźć co najmniej kilka pieśni i wykonań.
    Choćby to Cristiny Branco:

    “http://www.youtube.com/watch?v=oxT5Ln09z3M”

    Ciekawostką jest uznanie większości komentarzy podpiętych pod ten filmik jako spamu.
    Mam nadzieję, że Cristina sprawi Twym uszom uchu pieszczotę.

    25 kwietnia o godz. 22:38 Don Solidon – tradycyjna dziecięca pieśn portugalska w wykonaniu nowej postaci mego lirycznego horyzontu – z tekstem rosyjskim i po rosyjsku śpieanej. Co do pisowni nie mam tu pewności: znalazlem Dom Solidom – dziecięcy zespół folkloristyczny i z jawnym rozczuleniem polecam Ci kompletnie inną od Don Solidon melodię i taniec tych maluchów. Don Solidon śpiewała Królowa Fado, ale ten weekend dedykuję odświerzeniu spojrzenia na fado. W tańcu obejrzysz ponownie znaną zapewne już Ci figurę ludowego tańca portugalskiego zwaną “malhao”, czyli bączek.

    “http://www.youtube.com/watch?v=ushYZUfr1L8″

    25 kwietnia o godz. 22:43 umieściłem przepiękną moim zdaniem kompilację użytkownika José D’Oliveira, który wykazał się moim zdaniem artyzmem techniki filmowej oraz znajomością tematu fado.
    Mignie Ci Królowa Fado, mignie Mariza, migną twarze starej gwardii oraz przystojniaki w rozkwicie urody wizualnej i muzycznej. Przez chwilę obejrzysz w brązowych habitach zakonników z Coimbry chwalących Pana swym śpiewem w podgatunku Fado Coimbra.

    ——————————-

    No wreszcie – też z intencją zaskoczenia Cię innością – zapewne część zachwycajacego mnie występu Cristiny Branco jazzującej w Catanii:

    http://www.youtube.com/watch?v=yR3FBzVpRd8

    ——————————-

    Kładąc się w czwartek wieczorem widzialem cudze późniejsze komentarze zmoderowane a niezawierające linków. Moje czekały.
    Stąd zapewne wziął sie anachronizm, który sprowokował Cię do zarzutu niespełnienia Twej prośby skierowanej do mnie o fago.

    Albo rybka, albo pipka raptusko!
    To nie jest i nie będzie czat z żywiołowym przerzucaniem spontanicznie chaotycznymi kwestiami dialogowymi. Albo będziemy zalewani falami trolowych idiotyzmów i bandyckimi komentarzami wyrażającymi chamsko ból istnienia, albo pokornie poczekamy …

    Tao zrobiło ze spowolnienia tego co między męzczyzną a kobietą element transcedencji. A Ty chcesz się zakrztusić przed ekranem serwowanym przeze mnie i jedzonymi na chybcika:

    “http://www.dunbarsystems.com/Images/enlarge/croissant1-enlarge(07czf3).jpg”

    Dobranoc z nutką “Avril de Portugal”.

  133. Mag mnie wyróżniła niebywale – “z autopsji znam tylko TO” – samym faktem poznania, i że nie wypiera się ona znajomości ze skrajnym neoliberałem, kłótliwym od samego rana. Miłe to.

    Acz problem leży w czymś innym. Przecież nie w różnicy poglądów na Balcerowicza i Kołodkę (kolejność alfabetyczna). W realu byśmy się minęli, na blogu zaś dochodzi do starć, bo musi, bo po to blogi wymyślono, o ile się nie mylę. No i jest ta polska maniera ataku ad personam, czyli poniżej pasa (że się tak wyrażę). Merytoryczność i porządek dyskusji idzie w kąt – strasznie tego nie lubię. Nie po to tu przychodzę.

    Ale nie w tym problem. Zawiść mi doskwiera, takie przyziemne podejście do forsy, bliźniego zamożności, do czyjejś stopy życiowej – językiem peerelowskim mówiąc. Ale to też nic. Najgorsze jest niezrozumienie sensu wypowiedzi, sensu narracji, jej literackiej strony, beletrystycznej fikcji tekstu wysłanego i przyjętego przez “En Passant” – to mnie boli, choćby to było pospolite blogowe gryzipiórkowanie.

    Ryba (20:30) robi z nas “felietonistów” blogowych – tak oto dekomponuję jego tekst – bawmy się w Hemingwaya, piszmy o Toronto, czy innych niebieskich migdałach nikogo nie obchodzących … a tu jest Polska. Nasza krwawica.

    Oczywiście, że jest wojna polsko-polska, taka sama jej natura jak wojny kanadyjsko-kanadyjskiej. Ale czy nie można jej prowadzić nieco po rycersku, wyjść z boru, ogolić się, umyć, założyć normalną zbroję, kopię wziąć w dłoń, wykazać się intelektem jakimś. Za przeproszeniem.

  134. Jednym na dobranoc, innym na dzień dobry:

    http://www.youtube.com/watch?v=6zq3qq-4Z1Y

    kochajmy dzieci, zwłaszcza dzieci Sancheza
    ” Chuck Mangione Children Of Sanchez ”

    Pozdrowionka.

  135. No może pojechałem za ostro w ten słoneczny i tutaj dzień.

    Chodzi mi o rozumienie innych punktów widzenia/siedzenia. To wymaga wiedzy, wyobraźni, intelektu, autoironii, dystansu – najwyższych przymiotów. Nie można czytać w kółko tego samego. Tej samej interpunkcji, nadużywania cudzysłowu, niedoużywania przecinka. No i cytatów ciągle tych samych autorów. Robi się bezbarwna siekanina. Co z tego, że nie lubię tych poglądów, skoro one są ciągle te same. Do tego, że zaściankowe, przedpotopowe, pępowiną związane ze zdechłym peerelem …

  136. A to dla @staruszka na nerw jego ukojenie:

    http://www.youtube.com/watch?v=9cadbYIzhqQ

    i tym niewątpliwie zbytnym akcentem przesyłam

    Pozdrowionka.
    P.S. nie od zbytu części zamiennych , jeno od zbytków,
    harców i swawoli.

  137. Moje panie były jeszcze w kontakcie ze szkłem, więc mialem chwilkę na zmącenie błękitu w głowie i wetknięcie goździka kumającym tylko Fatimę.

    http://www.youtube.com/watch?v=OHNHd-fIHHc

    I oni zupełnie nic nie znali z dorobku Zygmunta Baumana!

  138. mag,

    to trochę nie tak z tymi bocianami, co to do kraju gdzie kruszyna chleba.

    Kruszyna, która sprawia, że co roku lecę przez morza i oceany ma ponad 80-tkę i sama rozumiesz, że każda z tych podróży może być ostatnią. W sumie to przedostatnią, ale mniejsza o szczegóły. Chyba się rozumiemy.

    Z reguły za cenę samego biletu mógłbym kupić sobie przy odrobinie szczęścia dwa tygodnie na Kubie, all iincluded. Kuba, jak można sądzić po wpisach blogowych jest całkiem popularna, a więc widzisz jakich wyborów trzeba czasem dokonywać: między patriotyzmem i sybarytyzmem, sybarytyzmem do kwadratu, bo blogowy klasyk nazwał takich jak ja sybarytami już z racji zamieszkania z normalniejszym niż Polska zakątku świata, a tu jeszcze te hotele w Varadero czy Cayo Largo, do których jest taniej niż do Ojczyzny.

    Niby kruszyna, a jaka siła magnetyczna, że gnuśnego sybarytę jedna wsadzi do samolotu do WAW, zamiast do samolotu na Kubę czy na Dominikanę…

  139. ET
    26 kwietnia o godz. 14:23

    Andrzej Falicz
    26 kwietnia o godz. 12:10 zapomnial dodac, ze Polska bez pomocy z zewnatrz jest z roku na rok czysciejsza (ulice, chodniki, miasta). „Tusk” jednak dokonal czegos….”

    Jezeli akurat to wedlug Ciebie Tuskowi wychodzi to po jaka cholere bierze sie za rzadzenie!?

  140. telegraphic observer
    26 kwietnia o godz. 21:55

    “patrzę na ten światek z góry, coś ze mnie wyłazi, takie to wszystko małe, jak dekoracja filmowa, starożytne, niepodobne do niczego. Wyłażą ze mnie tysiące mil oddalenia. Mija dzień i zaczynam się wtapiać w te dekoracje, grać …”

    Czesto mam ochote pojechac Linda do naszego krakowskiego ulubienca, specjalisty od zagranicznych z jego p. widz. zmywakow
    Niedalej jak sierpniu ub . r. powiedzialem do lazacego ze mna po takim “fly markecie” gdzies na Chojnach chyba ( wieziono mnie wiec stracilem orientacje po d……u kilku latach) –
    - Wydaje mi sie jakbym nigdy nie wyjezdzal .

  141. Orteg; 8:49.

    Przykro mi ze nie zrozumiales mojej ironii, kolega Lewy; zrozumial
    ale udaje ze nie wie o co chodzi.

  142. zezowaty; 16:25.

    Nie tylko duch w narodzie ginie,ale rowniez rozum i logiczne myslenie.
    Polski narod pomalu ale systematycznie kretynieje, trzeba przywrocic
    z powrotem PRL.
    Oto link ktory dostalem dzisiaj rano z Polski do mojej skrzynki Gmail
    nie wiadomo smiac sie czy plakac,oto jest pytanie na ktore odpowiedzi
    niet.
    http://www.portalpomorza.pl/wideo/206/satyra-testy-gimnazjalne-czesc-matematyczno-przyrodnicza

  143. mag, 19.04. Zdecydowanie nie zgadzam się z treścią Twojego komentarza. Napiszę więcej jak się odrobię w ogrodzie. A z tym burzeniem pomników, to zanim zbezczeszczono /jak to pięknie brzmi/ pomnik tej nikomu nie znanej AKówki, to wcześniej zbezczeszczono wiele innych niesłusznych pomników i wyrwano ze ścian tablice poświęcone pisarzom, artystom lub Żydom, zmieniono nazwy wielu ulic lub nazwano je imionami zdrajców lub pijaków. Uczyniła to hołota solidarnościowa.

  144. “Misiu lulaj” te czułe słówka szeptała urzeczona erotycznie posłanka Platformy do ucha agenta Tomka zanim zgarnęła 50 tysięcy łapówki. Później lała krokodyle łzy, każda warta przynajmniej po stówie. Jej groził kryminał a kochanek znalazł się w sejmie razem z innymi mężami stanu wolnej wreszcie ojczyzny. Niezawiły oczywiście sąd uwolnił zakochaną posłankę od zarzutów korupcji, biorąc pod uwagę chyba szczerość jej uczuć do agenta.
    I rzeczy w domu wariatów biegną dalej swoim tropem.

  145. Perwersja muzyczna, prawie porno – brutalna,
    na dobry dzień:

    http://www.youtube.com/watch?v=DKbPUzhWeeI

    bądżcie sobotnio – niedzielni.

    Pozdrowionka.

  146. Świetnie i z humorem. Widać pan ambasador ceni sobie dobry smak oraz ładne widoki. Widziałem na wiosnę taką łączkę, park (10 lat temu) przed szpitalem w Warszawie na ul. Szaserów . Kupa przy kupie jak po gradobiciu, po prostu biało. Ambasador Finlandii nie chce by myślano, że ma przes…ne, a praca w Warszawie jest za karę.
    pozdrawiam

  147. Jacobsky
    Punkt widzenia zależy do punktu siedzenia. Wiem, że to straszliwy banał, ale trafiający w sedno.
    Ty cieszysz się lecąc do Warszawy, ale po najfajniejszym choćby pobycie wracasz z pewną ulgą do swojego obecnego życia.
    Ja mam to samo, tylko ulga dotyczy powrotu do Warszawy z Brukseli czy Sztokholmu, gdzie mieszkają moi bliscy.
    Ale chyba nie do końca jest to porównywalne, bo Warszawa i tak jest “Twoja”, nawet jeśli zmieniająca się, miejscami wręcz nierozpoznawalna, co Cię zresztą cieszy. Tak jak cieszy np. moją siostrę dawno “wyjechaną”.
    A w ogóle to uwielbiam bociany.

  148. @staruszek, telegraphic observer

    Wczoraj, do poduszki, przeczytałem wywiad z Jerzym Pilchem (Polityka 17/18), w którym znalazłem fragmenty, które skierowały moje przedsenne dumania w Waszą stronę.

    staruszek
    ”Moim najbardziej skrytym marzeniem jest napisanie utworu kompletnie hermetycznego, niezrozumiałego, takiego, w którym ja sam nie będę wiedział o co mi chodzi.”

    telegraphic observer
    ”Przychodzi taki sezon, kiedy zaczyna się mniej czytać mniej powieści, więcej książek popularnonaukowych, mniej literatury pięknej, a więcej literatury faktu.”

    Serdecznie Was pozdrawiam, miłego weekendu!

  149. Dla @mag, @Jacobsky,ego i wszystkich innych
    warszawiaków na blogu:

    http://www.youtube.com/watch?v=S1g5KO6ityE

    Pozdrowionka.

  150. jacobsky
    Rozumiem, że przylatujesz z daleka, bo w granicach Europy są tanie linie i podróże nie “bolą”. No, ale “cóś za cóś”.
    Wiesz, to może dziwne, ale jakoś nigdy nie nęciła mnie podróż do Stanów, czy Kanady, choć miałam nawet możliwość. Jeśli już, to Ameryka Południowa, Kuba, jakieś Hawaje i inne raje, ale to nie na moją kieszeń.
    Dobrze się czuję w starej, podgniłej Europie, zwłaszcza śródziemnomorskiej. Taka karma?
    Pozdrawiam

  151. stasieku
    Piękne przesłanie (pilchowe) dla staruszka
    któremu przy okazji dziękuję za pamięć i jej wyrazy.

  152. Jacobsky
    26 kwietnia o godz. 16:14
    Romantyczna służba wojkowa. Ubrali nas w zielone mundury, a obuto w trzewiki podzelowane centymetrowymi ćwiekami(wibramy jeszcze w wojsku byly nieznane).
    Musztrowali nas na dziedzincu Collegium Novum. W mojej kompanii był mlody Adam Zagajewski i Serafin, ktorego rok temu sluchalem w Leżajsku, jak grał toccate i fuge d-mol dorycką na organach. Bo do UJ doklejono studentów ze szkół artystycznych:muzyków, malarzy, aktorów. Z tymi ostatnimi bylo szczególnie wesoło.
    Był taki skecz o dzidzie bojowej: Dzida bojowa składa się z przedniej części dzidy bojowej, środkowej części dzidy bojowej i tylnej części dzidy bojowej. Przednia część dzidy bojowej składa się z przedniej części przedniej części dzidy bojowej, środkowej części przedniej częsci dzidy bojowej itd. Ow przyszły aktor potrafił to opowiadać przez pół godziny, a my go słuchaliśmy w skupieniu.
    Raz wracałem około 15tej ze służby. Na ulicy nadziałem się na jakiegoś majora albo pułkownika, więc zacząłem walić tymi ćwiekami w krzywe płyty chodnikowe i zasalutowałem do orzełka. Ow oficer zmierzył mnie takim spojrzeniem, że powinno mi pójść w pięty, ale ja niezrażony minąłem go przytupując. Dopiero w akademiku zrozumiałem reakcję płkownika. Otóż mieliśmy na czapkach przypięte takie orzełki metalowe i w czasie jakichś tam ćwiczen mój orzełek ułamał się i odleciał, a na mojej czapce była tylko metalowa podstawka.
    Ale dziewczyny oglądały sie za nami w mundurach.
    Pozdrawiam

  153. Cos specjalnie za darmo ( pamiatam , ze czasami brakuje mu na autobus) dla mojego i nie tylko ulubienca . Papugujac bez pozwolenia ma sie rozumiec , Wieska 59. Nie moglem sobie odmowic . Tak juz mam , ze lubie sobie dogadzac (arg. m.)

    “Dlatego o sąsiedniej Kanadzie świat ma o wiele przychylniejsze mniemanie. Kanada jawi się jako alternatywna, o wiele przyjemniejsza wersja Stanów. Wiedzą o tym sami Amerykanie, którzy – podróżując po świecie za rządów George’a W. Busha, personifikacji (notabene) amerykańskiego stereotypu i osoby, która w wyjątkowy zgoła sposób przyczyniła się do popularności USA za granicą – podają się na wszelki wypadek za Kanadyjczyków. Jak głosi kolejny stereotyp, łatwo ich zdemaskować, pytając z jakiej kanadyjskiej prowincji pochodzą. “Głupi” Amerykanie mają – podobno – nie znać ani jednej. Poza tym Kanadyjczycy są lubiani, bo jako jedynemu narodowi na świecie udało się im zdobyć i spalić Waszyngton. Mało komu przeszkadza fakt, że działo się to w latach 30-tych XIX w. i byli wówczas pod panowaniem brytyjskim. “

  154. Pamietam mialo byc. To nie jest dodatkowa zlosliwosc.

  155. Właśnie obejrzałem krótką relację o spływie tratwami
    po Biebrzy. Reporter z mikrofonem zabrał się na taką
    tratwę turystyczną , którą nota bene można sobie
    wypożyczyć nawet na tydzień, żeby szlajać się nią
    po biebrzańskich rozlewiskach.
    Właściciel tratwy, doświadczony tratewnik ( no a jak
    inaczej ? kajak – kajakarz, tratwa – tratewnik) wraz ze
    swoim pomocnikiem, stanowili niezbędną ilościowo
    załogę tej pływającej wyspy.
    Pan reporter, czyniąc kryptoreklamę dla tratewnika,
    wypytywał o różne rzeczy pod kątem ewentualnych
    chętnych na taki spływ.
    Tratewnik stwierdził w pewnym momencie, że napęd
    takiej tratwy to nie tylko siła leniwego prądu rzecznego,
    ale także siła rąk i nóg pomocnika pana tratewnika.
    Ten pomocnik uzbrojony jest w długi drąg i tym drągiem
    odpycha się od dna rzeki.
    Narzędzie (drąg) którym się posługuje, nosi dumną nazwę
    branżową ” pych “.

    I wtedy mnie olśniło ! Poczułem głębokie jarzmo prawdy !
    Przecież gdyby wszystkich naszych posłów na Sejm,
    wyposażyć w takie pychy , udzielić dokładnej instrukcji jak
    takim pychem się posługiwać, nie tylko leniwy prąd naszej
    codzienności napędzałby nasz postęp cywilizacyjny.
    Napędzali by go również posłowie, do tego powołani aby
    ” Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej “.
    Powiadam wam: pchanie ma przyszłość, trzeba tylko
    zdobyć odpowiednią ilość pychów.

    Pozdrowionka.
    P.S. bełbym zapomniał – tratewnik był wyposażony w wiosło,
    jedno wiosło i powiedział reporterowi że służy ono do
    sterowania tratwą. A więc jednak – sternik być musi !
    Inaczej tratwa pójdzie na żywioł, a to może być niebezpieczne.

  156. stasieku 11.01
    Celny cytat z Pilcha dla staruszka.
    Jego( staruszka) metoda” tfórcza” polega na tzw monologu wewnetrznym który swoje apogeum osiągnął jako Monolog Molly w Ulyssesie Joyce’a.
    I chociaz staruszek bardzo sie stara, ciagle nie dorównał klasykowi.

  157. Kiedy Jacobsky nazwał Jasnego gwinta przyjacielem swojej kozy, Mag milczała.
    Kiedy ten nazwał emigranta gnidą , zapałała oburzeniem i pouczyła gwinta żeby przestał się tak zachowywać.

    Teraz wymienia z Jacobskim uprzejmości.

    Miłe towarzystwo.

  158. zgaga
    Przyjaciel czyjeś kozy, mimo wszystko, brzmi niewinnie w porównaniu z “emigrancką gnidą”, czy “hołotą solidarnościową”.
    Nie ustawiaj się w roli adwokata diabła. Na pewno nie skrzywdzę jasnego gwinta, ani on mnie, bo – mimo różnicy zdań w różnych sprawach – jakoś potrafimy się porozumieć.

  159. Podobno kozy jedza wszystko . Nawet gazety bo przeciez nie umieja czytac .Takie to sa mozna by rzec , zgagi ale za to mleko daja b. dobre.
    Liberte . Lait de che’vre .
    Gdybym mial koze tak bym ja wlasnie nazwal . ‘Liberte’ , no przeciez nie ‘Zgaga’ bo co to za imie dla kozy ? Bez sensu

  160. Z tym @stasieku’owym przesłaniem dla @staruszka, to jest podobnie do gier i zabaw ludu polskiego z ery “pretele”, gdy erze “pary” już spalinówki zaczęły figę pokazywać.

    Tak jak dziś skierniewicką dwutorówką do Stolicy jeździły podmieszczanki oraz podmieszcznie. Znali się jak łyse kobyły i wałachy. Aby nie mleć słów zaindeksowali swoje dowcipy i rzucali tylko numery. Dzięki temu paleta facecji, facecjonistek i facecjonistów powiększyła się.

    Ale proces abstrahowania niesie za sobą niespodzianki będące skutkiem bezwładności duszy ludzkiej.

    83!
    Wstaje dojeżdżająca i buch! dojeżdżąjącego który z podorędzia wydobył ten numer (szestnastkowo: 0×53) po pysku. “Ty świnio!”
    Bo tak jak większość elementów komunikacji słownej paradygmat jest przyzwoitości jest otwarty.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~oddech~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    Wzruszony wyrazami serdeczności linkowanymi do mojej prawej komory zamieszczam osnowę kilku wątków niniejszego komentarza.
    Jak większość produktów inteligencji krzyżowkowo-wikipediowej poniższy tekst wymaga podania źródeł oraz uzupełnień.

    Komentarz Komentarz rozpoczyna się od przedstawienia faktów, … i kończy się w pośpiechu czytania niezrozumieniem.

    Uzupełnienia – czynności mające na celu poprawienie stanu upraw sztucznego pochodzenia w wieku od 5 do 20 lat. … Uzupełnienia pozwalają na uzyskanie szybkiego zwarcia uprawy.
    Nie dotyczy olsów.

    Źródło jest najciekawsze, gdy jest typu eukernal. Wśród młodzieży najczęstszym jest wskazane przez Gustave Courbet’a dzięki prześlicznej nazwie metaforycznej “Pochodzenie świata”.

    Podanie – w literaturze to utwór prozatorski, który odznacza się społeczną aktualizacją treści.

    Wymaganie – och Wy i mag! A nie przesadzacie?

    Tekst– utrwalony (najczęściej w postaci pisemnej) ciąg znaków językowych, przyjmowany jako niezmienny i nie mogący podlegać przemianom w procesie komunikacji językowej. Blog dopuszcza odwracanie kota ogonem do dołu a miauczeniem do góry, ale administrator istotom występującym w roli komentatora zmieniać gwintu lewego na prawy nie zezwala.
    Uzasadnienie:
    “http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a1/Sruba_rzymska.svg/400px-Sruba_rzymska.svg.png”

    Krzyżówka – matka jolki przed oskubaniem z numerów i pionu oraz poziomu. Dla zmęczonych egzegezą:
    “http://www.youtube.com/watch?v=ZkOuBC78qV8″
    Jest w wieku najlepszym dla rodzenia dzieci. PeSeL: 92xxxxxxxxxx.

    Inteligencja – emigrowała niezależnie od pory doby.
    Trochę jej przyimigruje do centrum kondominium na czas najdłuższego wykendu Europy i wspomoże Pilchowi zrozumieć @staruszka.

    Drobna zlośliwość.
    Wydawanie 5 PLN a w wyjątkach 6,9 PLN i czytanie pomaga usunąć postaruszkowe migreny.

    Paradygmat … Teorii i pojęć [staruszkologii] tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje[ i nie wyjaśnia], przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo – tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się …@staruszek

    Czyli:
    Jasiu! Ile jest dwa razy trzy?
    Pszepani! Pani wie. Ja wiem. Po co te barany mają wiedzieć.

    Od dogmatów to macie bulle i encykliki. Marcin czyni Objawienie barwniejszym w emocje. A @staruszek kodu wzorowanego na dawinczim nie wciska i bezczelnie pobudza do przejścia zebrą Wiki i Google’a od pytań do odpowiedzi. Ta postawa oczywiście jest powodowana wywyższaniem się @staruszka.

    Bo { komentatorka | komentator } nie pyta. On wie. Więcej od mnie.

    Ale z 83 { komentatorka | komentator } zna tylko numer.
    Czując się dłużny, spłacam zaciąg tekstem 83ym.

    Siedzi w przedziale jeden facet i pieszczotliwie przytula pudełeczko będące żrodłem szmerów i pisków. Wchodzą pozostałe dramatis persona. Dojeżdżająca bezpośrednia przylepa podmiejska pyta:
    “Co pan ma w tym pudełku?” – “Grząśle.”
    Zapadła cisza. Po pół h (około 30′) gość z pudełkiem wyszedł z przedziału dla rozprostowania nóg. Siostra łata wyszła za nim i po chwili wpada rozgorączkowana do swoich:
    “Wiecie co on tam ma?! On ma tam autentyczne grząśle!”

    _______________________________

    Ohyda! Odrywam się do przyzwoitego junana.

  161. mag

    Jesteś wielce łaskawa dla gwinta.
    Nie skrzywdzisz go – gwinciak odetchnie z ulgą.

    Mnie nie chodzi o niego , nie znam człowieka, sam sobie da radę.
    Nie podoba mi się twoja postawa i tyle w tym temacie.

  162. Lewy
    27 kwietnia o godz. 11:23

    Lewy, z tą dzidą to ja znam trochę inną wersję:

    dzida bojowa składa się z przododzidzia, śróddzidzia i zadzidzia.
    Przododzidzie składa się z przododzidzia przododzidzia, śróddzidzia przododzidzia i zadzidzia przododzidzia.
    Śróddzidzie składa się z przododzidzia śróddzidzia, śróddzidzia
    śróddzidzia i zadzidzia śródzidzia.
    Natomiast zadzidzie składa się z przododzidzia zadzidzia, śróddzidzia
    zadzidzia i zadzidzia zadzidzia.
    A teraz dalej:
    przododzidzie przododzidzia składa się z przododzidzia przododzidzia
    przododzidzia, śródzdzidzia przododzidzia przododzidzia …

    mógłbym tak dalej w nieskończoność, ale przecież wiemy obaj że
    chodzi nam o dzidę bojową.
    Być może Twoja była od innego koncernu zbrojeniowego.
    Tyle ich się teraz narobiło w czasach pokoju.
    Ciekawe ile ich będzie w czasach kuchni.

    Pozdrowionka.

  163. Mi też nie podoba się postawa mag, a patrzę ze swej strony.
    Czy to jest dobry powód, by się wywnętrzać na blog?

  164. otago
    Sol De Andes RE Syrah 2008, Colchagua Valley – i to jest literatura faktu. Wczoraj wieczorem po otworzeniu butelki, po przyjrzeniu się i dalszym lustracyjnym krokom – mniam, wielce interesujące, odmienne, nie spodziewałem się takich efektów po syrah – zajrzałem w internet. Co piszą inni? Dobrze piszą; a leżakować można do 2020. Tragedia, gdybym znał ten fakt, to bym wybrał inną butelkę przecież. I to jest beletrystyka.

  165. staruszek
    25 kwietnia o godz. 21:01

    Znalazłam ten dodatek (YouTube Anywhere Player) , w Dodatkach właśnie i dalej w “Najczęściej używanych”, ale przy próbie instalacji wyskoczyło okienko: połączenie niezaufane. I tu mam kłopot, bo kiedyś okienka nie posłuchałam i nabroiłam jak pijany zając. odpuściłam sobie na razie.
    Wiesz, to stary komputer, przyjechał ze mną zza morza, przy próbie kolejnej instalacji zaczął się blokować i trzeba mu było wyjąć część pamięci. Używam go tylko do gadania na blogu, sprawdzenia poczty i poszukania informacji.
    Spróbuje go jednak usprawnić, bo faktycznie niemożności różne utrudniają życie.
    Dzięki za poradę i pozdrawiam

  166. telegraphic observer
    27 kwietnia o godz. 13:34

    ” Mi też nie podoba się postawa mag, …”

    Śmiem twierdzić T.O. że nie jesteś odosobniony w swej ocenie.
    Nikomu postawa @mag się nie podoba ! Mnie również.

    Kobieta wykształcona, dowcipna, częstokroć wyrozumiała (nawet
    dla gwintopodobnych i ufoludków), chodzące kompendium wiedzy
    o Warszawie i nie tylko, znawczyni (wraz z niejaką ANCA-NELĄ)
    perfum wszelakich etc., etc.

    I teraz, wracając do postawy rzeczonej @mag – mogłaby stać
    prościej, wtedy nie miałbym zastrzeżeń co do Jej postawy.
    @mag proszę – zadbaj o kręgosłup !

    Pozdrowionka.

  167. Mag bocianami w nas i kruszynami chleba

    Aż kilkoma mazurkami i nokturnem mi zagrało pod skroniami. Oczywiście poranny przyloty do kraju wali obuchem w łeb, jest po zarwanej nocy. Choć pierwszy mój wjazd mój w 1991 (po ośmiu latach): z Amsterdamu popędziłem autobanami, opłotkami Ostenbruck i Berlina żwawym oplem, aż w swojskie zarośla wpadłem. No raj! Jak cudnie porośniety. Budki z kiełbachami i podgrzanym na słońcu piwem … ale to już się nie wróci. To może przydarzyć się tylko raz w życiu.

    Równie wzruszająco było ostatnim razem. Znów z Amsterdamu … leciałem najpierw nad starą Europą spowitą grubą warstwą chmur, ale tuż za Odrą czy Wartą równina się odkryła zielona, no przepiękna, pojedyncze chmurki w dole, a my coraz niżej, i rozlewisko we Włocłowku za mgłą po lewej stronie, bo siedziałem przy lewym oknie i jakbym lekcje geografii Polski przerabiał, coraz niżej, Wisła się przybliża w dwójnasób, Płock rozpoznałem z katedralną skarpą, i Wyszogród, i Czerwińsk, nad Puszczą Kampinoską ostry zwrot w prawo i Bemowu pod nami … zaliczyłem tę lekcję na celująco.

    W zeszłym roku zajrzałem do szkoły przy Emilii Plater, naprzeciw kościoła Barbary. Muszę przyznać, że z bliska te miejsca nie działają tak mocno. A to drzewa wyrosły nie tak, przysłoniły kościół i ulicę, a to jakiś mur, budynek, biurowiec niebo zasłania, wszystko nie tak jak było. Sekretarka mówi, że szkołę przenoszą, wieżowiec tu stanie. No cóż, 55 lat mija jak się sprowadziła w te mury, stara buda. A dokąd? … czy mnie to obchodzi!

    To jest literatura jakiegoś ważnego faktu, czy co?

    Jacobsky (26 IV, 23:21) dokladnie to opisał – “każda z tych podróży może być ostatnią … w sumie – przedostatnią, ale mniejsza o szczegóły”, w moim przypadko liczyć trzeba podwójnie, bo moja żona pochodzi z Żoliborza i ma swoją rodzinę. A na drugiej szali podróżowania są hotele Varadero i Riviera Maya, kaniony Arizony i góry Skaliste, dwa tygonie na Hawaje lub tydzień na Alaskę, lub po prostu lato w Barry’s Bay. Alternatywnych możliwości jest kilka.

  168. mag,

    punkt widzenia zależy od punktu siedzenia… szczególnie trafne w odniesieniu do poróżowania na dalekie dystanse.

    Błogosławieni spóźnialscy do odprawy, bo oni odziedziczą wolne miejsca w wygodniejszych fotelach wyższych klas.

    Błogosławieni pokorni, których upgrejdowano do wygodniejszy foteli wyższych klas, a którzy nie patrzą z wyższością na sardynki z klasy ekonomicznej.

    Takie nauki syn boży wygłaszałby dziś, w czasach, w których aby kogokolwiek zewangelizować trzeba się sporo nalatać.

    Dla mnie latanie samolotem to utrapienie. Kilka godzin w jednym, ze dwie w drugim, plus transfer – ufff… Na Kubę loty są bez przesiadek, trzy godzinki i po krzyku. Ale nie ma wyjścia. Europa wzywa i trzeba na ten apel odpowiadać. Były lata, kiedy nie leciałem do Europy i wtedy czułem się podle. Tyle że czasem chciałbym zobaczyć o wiele więcej niż Warszawę i okolicę. No ale jak powiedzieć bliskim, zwłaszcza tym, którzy już nie mogą podróżować, że pobędę z nimi może tydzień, a potem pozwiedzam sobie. Przecież jest tyle miejsc do zobaczenia !

    Parę razy tak uczyniłem. Bezlitośnie. I nie żałuję. Piszesz o klimatach śródziemnomorskich ? Choćby jutro ! To, co zobaczyłem w Chorwacji i w Czarnogórze naznaczyło mnie na zawsze. Moją Kanadyjkę również, choć Ona po stokroć bardziej bywała w świecie niż ja. O południu Francji nie wspomnę. Do Włoch nie ciągnie mnie w ogóle, no chyba że do Włoch powiatowych. Bo ja lubię powiatowe klimaty. Tam nie ma ani wielkich muzeów czy słynnych zabytków, nie ma brylantów turystyki, ale za to pełno jest perełek i te perełki przyciągają mnie najbardziej.

    Polska to również sporo do zobaczenia. Czasem do odkrycia, czasem do rewizyty. Chętnie zobaczyłbym kilka miast i miasteczek, okolic i zakątkôw, których nie widziałem, Parę lat temu było to łatwiejsze do wykonania, ale nie dziś, bo wiek (nie mój !) nakłada ograniczenia. I dlatego z musu kiszę się w Warszawie. Nie jest źle, zawsze może być gorzej.

    A bociany są cool ! Parę lat temu wybraliśmy się z Kanadyjką w Polskę i spędziliśmy między innymi dwa dni w mazurskiej agroturystyce. Oczywiście, że były bociany, cała roklekotna rodzina w gniezdzie na słupie elektrycznym. Kanadyjka była urzeczona. Mnie również ten widok urzekł – nie ma takich bocianów w Kanadzie.

    Zresztą w Kanadzie też jest jeszcze tyle do zobaczenia. Dla przykładu chciałbym zobaczyć Północ, poza kręgiem polarnym, zobaczyć słońce, które zapycha w koło po widnokręgu i ten surowy krajobraz wysepek Oceanu Arktycznego. I tak dalej…

    Z tym że podróż w te okolice kosztuje mniej więcej tyle co biznes klasa do Polski i na upgrejd biletu do Resolute raczej nie ma co liczyć

    Pozdrawiam

  169. C29
    No tośmy się wreszcie dogadali, w sprawie rzeczonej mag. Kręgosłup ona ma jakoś krogulczo tak zaokrąglony, nawet z mojej strony to widać. A ta perfumeria zapachniała mi przechwałkami i powaliła mną doszczętnie. To ja uważałem się za znawcę damskich wód, a tu ni w ząb. Zagięłyby mnie obie panie, dlatego się nie wdałem, choć na wszystkim się znam.

    No to nawijaj pan, doors … jestem jak gąbka na ten miód, czy jak to się pisze w porządnej literaturze. Ten słynny stasieku stanął mi na jakiś odcisk, czy jak?

  170. Mozna tylko zaspiewac jak kiedys w naszym prlu;..Panie Sulku kocham pana ..
    Pozdrawiam
    ps.
    A moze w stolicy grasuja jednak angielskie …dogs of Baskerville.. ?
    /notatka dyplomatyczna ! /..

  171. http://biznes.onet.pl/mundial-2022-okupiony-krwia-i-wyzyskiem,18491,5475735,1,news-detal
    ===============

    Polacy są dzięki uprzejmości Rządu tańsi niż Pakistańczycy….
    Im 2$ na godzinę wystarczy…..

  172. telegraphic observer
    26 kwietnia o godz. 16:37

    Nie pamiętam rządów AWS. Widocznie obchodziło mnie coś innego.

    ‘(…)zamożni, w tym przedsiębiorcy, nie konsumują, nie wydają zarobionych pieniędzy w takim stopniu jak uboźsi płatnicy PIT (…)’ – tego nie rozumiem. Wszyscy wydają pieniądze.
    Ci, co mają mało, na jedzenie, rachunki i ciuchy z second handu; ci, co mają więcej, na samochody, na które ich nie stać; ci, co mają najwięcej, na głupi zegarek za 30.000zł (chyba, ze to inwestycja, która wyląduje w sejfie na lata) Skąd pomysł, że zamożni nie wydają?

    @stasieku – czy ja dobrze odebrałam Twój komentarz jako delikatną sugestię, że przynudzamy? Mogłam źle zrozumieć, dziecko przywlokło jakąś zarazę z przedszkola, ono ma się nieźle na szczęście, ale ja na łopatkach. pozdrowienia!

  173. Jiba
    27 kwietnia o godz. 14:24

    Kluczowe jest pytanie GDZIE wydają i NA CO…..
    Czy te pieniądze zostają w kraju, czy też wędrują, tworząc popyt za granicą?

  174. Moj tekst pisany na czesc @mag nie chce wejsc, a kiedy usiluje jeszcze raz, bezczelny cenzor zawiadamia mnie, ze sie powtarzam.
    Wiec @mag jestes wielka zajmujac sie trudnymi osobami.

    Cynamonie, faktycznie przelicytowales Buena Vista. Tymi staruszkami zachwycam sie juz od kilkunastu lat

  175. Wstyd na to patrzec.
    Wiosenne tokowanie samozachwyconych samcow na blogu przybiera wstydliwe rozmiary. Balast braku dystansu do wlasnej osoby czyni z naszych nielotow nawiedzonych, ktorzy nieudane proby oderwania posladkow od stolka, interpretuja jako gorny lot.
    Poraz kolejny brak tresci, ma zastapic chec szczera i uczynic z naszych tokujacych nielotow; orlow i sokolow polskiej literatury.
    Pozostaje uciec w nadzieji, ze wzburzone fale grafomani, wraz z wiosennym uniesieniem, znowu opadna.

  176. @Jiba, 14:24
    Droga Jibo, już kto jak kto, ale dla mnie Wy nigdy nie przynudzaliście!

    Co do myśli z mojego wtrętu do Waszej rozmowy:
    1. Wszyscy wydają, Jibo, ale zamożni-normalni, tacy co mają „stare pieniądze”, albo inaczej – „wychowani w dostatnim domu”, tę swoją nadwyżkę, która klasyfikuje ich w klasie zamożnych, nie wydają na szpan, na idiotyczną wymianę gadżetów i kupowanie wakacji gdzie jest modnie, tylko odkładają na starość. A banki przecież kredytują też przedsięwzięcia biznesowe!

    2. Powtarzam jeszcze raz, podatek liczony jako PIT i ZUS jest dla większości zarabiających liniowy!

    3. Konsumpcja w kraju, który nie ma światowego pieniądza (pieniądza, który jest tezauryzowany prywatnie, albo trzymany jako rezerwa państwowa) podnosi pewien składnik we wzorze na PKB, ale na dłuższą metę nie rozwija kraju. Kraj rozwijają rozumne inwestycje, w tym w kapitał ludzki, w nowoczesne, ale najlepiej oparte na własnych surowcach technologie.
    Ble, ble ble,… bla bla bla, przepraszam.

    Trzymaj się, przynudzaj ile wlezie i pozwól, że czasami się wtrącę.
    PS
    Ja walę prosto z mostu, na blogu delikatne sugestie są wyjątkiem.

  177. wiesiek 59
    27 kwietnia o godz. 14:28

    No tak. Masz rację. Zapomniałam, że świeże tulipany na stół w jadalnym można sobie zamówić z Holandii:)

  178. Wszyskim zatroskanym o kształt mojgo kręgosłupa ekshibicjonistycznie (bo to moja specjalność) donoszę, że jest mocno skrzywiony na odcinku lędźwiowym.
    Wprawdzie chodzę prosto, ale co jakiś czas poddaję go zabiegom rehabilitacyjnym i w miarę regularnie ćwiczę. A i tak boli. Bardziej niż “dusza”.

    P.S. Zgaga,
    nie musi Ci się podobać moja postawa. Wcale mnie to zresztą nie martwi.

  179. stasieku
    27 kwietnia o godz. 15:05

    Uff!
    To poprzynudzam jeszcze, ale trochę później.
    Najpierw aspiryna, kocyk i modły, by dziecięcy temperament powstrzymał się tym razem przed skakaniem mamie na brzuch :)

  180. stasieku to świetny marketingowiec. Jedyny na blogu, który z szerokiego świata nie wnosi produktów z secon hand (szkoda że teraz wygrzewa się tylko przed telewizorem).
    Z polowania z nagonką na telegraphica cudownie sprzedał jego przymioty, ktore tylko on sam zna.
    Jednak i ja dostrzegam, że z chwilą pojawienia się telegraphica na bogu zaczyna iskrzyć nie tylko pomysłami, ale pojawia się także jakieś szczególne promieniowanie
    powodujące, że kobiety wybijają się z rutynowego rytmu ‘harówki blogowej’.

    Sztuką wychodzenia z sukcesem z opresji opanował jak mistrz sceny politycznej były włoski premier Andreotti.
    Ten wyrafinowany polityk sam nie wierzył w to, że załgane życie na scenie politycznej nie skończy się prędzej czy później katastrofą polityczną dla aktora tej sceny.
    Ciągle powtarzał, że każdy, nawet najbardziej przebiegły lis, zawsze w końcu zawiśnie na wieszaku.

    Jednak, w jego przypadku, los zadał kłam tej sentencji .
    Zarzutów pod jego adresem było tak wiele, że archiwa sądowe z aktami sprawy były dowożone, z braku miejsca, z innego sądu.
    Jednak stary wyga krok po kroku wybronił się z zarzutów.
    Najpierw opuścił areszt, a później pokazał swoim wrogom (dyskretnie) gest Kozakiewicza, i zaczągnął się świeżym powietrzem wolności.
    Chyba jest dożywotnim senatorem.

    P.s.
    Prośba do stasieku.
    Zgodnie z obietnicą sprawdź dyskretnie czy ta olśniewająca fryzura telegraphica nie jest aby podróbką.

  181. W moim wpisie (15.30) tylko pierwszy akapit odnosi się do telegraphica.
    Pozostała część tego wpisu to anegdota i żart.

  182. Jacobsky
    Ja też najbardziej lubię Europę “powiatową” czy prowincjonalną , jak tam zwał. Z dala od słynnych zabytków, muzeów itp. Rozmowy, czasem nieporadne językowo, z tubylcami spotkanymi w sklepiku, na targu, w jakimś bistro czy tawernie.
    Tak samo w Polsce, którą wciąż jeszcze odkrywam na Mazowszu, Podlasiu, Pomorzu czy Podkarpaciu.
    Jedna z siedmiu w Europie, bodaj największa “wioska” bociania jest w Pętowie nieopodal Tykocina (woj podlaskie). Kilka km stamtąd mieści się karczma “Rzym” z pysznym żarełkiem, głownie regionalnym i można się napić lokalnej wódki chrzanówki. Jak ktoś nie może, bo prowadzi, to kupuje flaszkę na wynos.

  183. Lewy,

    dzięki za wspominki ze studium wojskowego. Moje są o wiele mniej barwne. Studium odbyłem, w latach 80-tych, bez munduru, podobnie jak w Twoim przypadku: przypadkowa zbieranina humanistów różnej maści, i takiż stosunek do wojskowej materii: humanizm różnej maści, czyli rozbawienie i pewnego rodzaju politowanie dla upośledzonych naszym zdaniem (wtedy) oficerów – wykładowców. Teraz widzę to zupełnie inaczej. Dla nich to musiała być super fucha, pewnie o wiele lepsza niż użeranie się z kotami lub ganianie po poligonach i życie sztabowe. Różne legendy krążyły o naszych wykładowcach:
    - że ten to utopił czołg w bagnie podczas manewrów
    - że inny jako saper wysadził nie to, co trzeba
    - że tamten coś sknocił przy okazji ćwiczeń p-chem
    Nawet jeśli były to legendy, to zawsze dodawały jakiegoś kolorytu szaro-buremu studium wojskowemu UW przy Żwirki i Wigury.

    Postacią, którą zapamiętałem z nazwiska był oficer (stopnia nie pamiętam) Grygiel. Grygiel nie bał się niczego i z nim związana jest taka oto historyjka.

    Jeden student, zdesperowany kolejną banią, jaką otrzymał na sprawdzianie u Grygla dopadł go w jakimś bardziej lub mniej ustronnym miejscu, chwycił za poły mundury i wysyczał prosto w twarz:

    - Grygiel, jak mi postawisz jeszcze jedną lufę, to … i tutaj groźby okolicznościowe

    Gryygiel miał na to zareagować ze spokojem. Zdjął ręce studenta z munduru, mundur poprawił wyszczekał po żołniersku:

    - No ! No ! Straszyć jeża, nie żołnierza.

    Takie to legendy krążyły. BYły też inne.

    Na kolokwium z upolitycznienia student pyta oficera:

    Obywatelu kapitanie, socimperializm pisze się razem czy osobno ?

    No i oczywiście klasyk z Radziwiłłem czy z Czartoryskim, w każdym razie ze studentem noszącym książęce nazwisko…

    Studium zaliczyłem na cztery, ale do wojska nie poszedłem. Z racji powinowactwa i małżeństwa byłem elementem niepewnym, a nas, prawników brali do WSW lub do prokuratury. Zresztą i tak wyjechałem na piątym roku. Przychodzili po mnie z WKU pod adres mego zameldowania (do rodziców), ale potem przestali. Koniec roku kalendarzowego, w którym ukończyłem 28 lat zamknął ten rozdział w moim życiu.

    Pozdrawiam

  184. Wszyscy czytający ten “”blok”” zastanówcie się

  185. Rośnie nam pokolenie 25-latków, które nigdy nie płaciło składek emerytalnych. Widać to w statystykach otwartych funduszy emerytalnych, do których przystępuje coraz mniej młodych. Dlaczego? Bo pracują na czarno, na umowach śmieciowych lub siedzą w domu.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13816538,Mlodzi_ludzie_sa_bez_pracy_i____szans_na_emeryture.html#ixzz2Rfs0Dle9
    ==================

    Taki sobie problemik……
    Ostatni gasi światło?
    Panowie Emigranci, przybędzie wam krajan do towarzystwa!!
    Bo w polityczne rozwiązania raczej nie wierzę…..

  186. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Bywalec 2
    27 kwietnia o godz. 15:03

    To tak juz jest … Kiedys tzw. “mohery” konary drzewca owocowego w sadzie malowyly swizo gaszonym wapnem, nie rozchodzilo sie o robactow jak domniemano w tzw. “inteligienckich domach” – prawda?
    Daj im zyc, niech sie rozmnazaja …

  187. Ujadająca sfora kolejny raz rzuciła się do nogawek ministra Gowina, teraz w związku z jego wypowiedzią o Niemcach, potomkach ich matek, ich ojców (z tamtego pokolenia przeżył już chyba tylko ten kucharz z Auschwitz, co to mówi, że nikogo nie zamordował – on tylko gotował), którzy przeprowadzać mają doświadczenia na zarodkach polskich dzieci, kultywując tradycję dra Mengele oraz jego żydowskiego wspólnika dra Miklosa Nyiszli. Wg mojej wiedzy nikt tego merytorycznie nie zdementował, nie przedstawił niemieckich przepisów, zabraniających dokonywania przez Niemców, o pardon – Nazistów, eksperymentów na zarodkach dzieci z innych krajów, a skoro prawo zabrania eksperymentów na zarodkach niemieckich dzieci, to na jakich zarodkach te eksperymenty wykonują?
    Nie ma więc żadnego powodu, żeby min. Gowinowi nie wierzyć, tym bardziej na niego się oburzać; raczej należą mu się słowa uznania za poruszenie tego tematu. Jednak sfora forsująca in vitro, a za sprawą in vitro – eugenikę, wspomagana użytecznymi szabesgojami, ujada wciąż na p. Ministra, jak wściekła. Co tu można napisać, żeby zakończyć akapit jakimś nawiązaniem do tematu felietonu? Hmm…, chyba wiem – a srał ich pies.

    Pokojowy laureat Bombama powiada, że ta czerwona linia, którą wyznaczył mu jego zwierzchnik na słynnym obrazku, przedstawiającym nomen omen bombę z podpalonym własnoręcznie przez jego koterię lontem, to jest ni mniej, ni więcej, tylko dead-line, a więc Armagedon u wrót. Jakie prawo ma ten człowiek ze swoją bandą psychopatów, aby grozić holokaustem niepodległym państwom, które nic nikomu nie zrobiły, a pośrednio całemu światu kolejną wojną? Żadne. I to jest demokratyczny ideał wielu polityków w Polsce.

    Matt Taibbi z The Rolling Stone Magazin natomiast twierdzi, że wszystkich ludzi uznawanych dotychczas przez sceptyków za wyznawców tzw. „teorii spiskowych”, piszących o manipulujących finansami świata przez klan Rotszyldów i s-kę, o 9/11, itd. należy przeprosić, gdyż mieli i mają rację:

    rollingstone.com/politics/news/everything-is-rigged-the-biggest-financial-scandal-yet-20130425?page=2

    Niezależne media piszą, że starszy Carnajew został pojmany żywcem, a skoro nie żyje, to może oznaczać, że także na nim dokonano samosądu. Julie Lévesque pisze o tym a artykule „The Boston Bombing Web of Lies” (Sieć kłamstw zamachu bombowego w Bostonie):

    „…The Boston Globe confirmed that Marathon Bombing suspect Tamerlan Tsarnaev was in custody, contradicting earlier reports that he had been killed in crossfire. If he was in custody and is now dead, does that not suggest that he might have been the object of an extrajudicial assassination? The circumstances of his death remain to be clarified…”

    globalresearch.ca/the-boston-bombing-web-of-lies/5332981

    We wczorajszym wywiadzie były kandydat na prezydenta USA i Kongresman Ron Paul odnosi się do wydarzeń w Bostonie nazywając je „deptaniem Konstytucji”, przywołując stan wojenny oraz Hitlera: infowars.com/ron-pauls-dire-warning-to-america/

  188. @Ryba, 15:30
    Kiedy siedzę przed telewizorem, to zwykle trzymam (dla uspokojenia) pięknie „wydmuchany”, o kształcie zalecanym przez specjalistów kielich, napełniony czerwonym winem. Właśnie radość smakowania wina, kompensuje zniesmaczenie tym politycznym teatrem nędznych aktorów.

    Pewnie jest wielu obserwatorów sceny politycznej, którzy już nie szukają w oglądanych wydarzeniach, przemówieniach, kłótniach jakiejkolwiek informacji. Ich interesuje inna warstwa, którą opiszę pytaniem:
    „do jakiego stopnia pan/pani xyz może się zeszmacić, aby utrzymać tę państwową posadę na której nie kompetencje a ślepe posłuszeństwo, papugowanie lidera partii, jest najważniejszą kwalifikacją?”
    Albo kiedy pan/pani xyz powie aroganckiemu dziennikarzowi:
    „panie redaktorze, to pytanie jest niepoważne, szkoda czasu naszych widzów, proszę zapytać o coś ciekawego i milczeć przez kilka minut.”

    Wiem, wiem! Przy następnej okazji pana/pani xyz nie zaproszą i szef obsobaczy, zwolni z roboty (casus prof. Ćwiąkalski) a najłagodniejszym przypadku szef będzie „trzymał w niepewności”.
    Te poniedziałki D. Tuska, to jakaś kpina z publiki!

    Właściwie nie wiem, po co napisałem to, co wyżej.
    A może dlatego, że Cię Rybo lubię i mam często ochotę z Tobą pogadać…

    Jeśli chodzi o sprawdzenie czupryny TO, to poza teatralnym chwyceniem za włosy, na które z pewnością TO odpowiedziałby fangą w moja szczękę, nie mam innych pomysłów.

    Ale Rybo, trzeba wierzyć ludziom, trzeba im ufać i ich miłować jak siebie samego, amen.

  189. Takie coś znalazłem:

    ” antyI
    27 kwietnia o godz. 16:05

    Wszyscy czytający ten „”blok”” zastanówcie się ”

    Czy ktoś z szacownego gremium blogowego wie nad czym mamy się zastanowić ? Jakie są kryteria poprawnego zastanowienia ?
    Kiedy mija ostateczny termin tego zastanowienia ?
    No i najważniejsze, kto i jak będzie te nasze zastanowienie oceniał ?
    Wszelkie bliższe informacje proszę kierować pod
    mój nick tj. cynamon29.
    Z góry dziękuję za oświetlenie.

    Pozdrowionka.

  190. Jiba (14:24)

    “(…)zamożni, w tym przedsiębiorcy, nie konsumują, nie wydają zarobionych pieniędzy w takim stopniu jak uboźsi płatnicy PIT (…)” – tego nie rozumiem. Wszyscy wydają pieniądze …

    To co w cudzysłowie jest tezą argumentującą przeciw PIT-owi, cytowaną w uporszczeniu przeze mnie (może nie dokładnie, ale puryści walki z neoliberalnym się jeszcze na mnie nie rzucili, więc może oddałem jej sens). Ale, droga Jibo, konsumować i wydawać pieniądze to nieco inne są czynności, co wyjaśnia się, gdy piszesz – na głupi zegarek za 30.000zł —- chyba, ze to inwestycja, która wyląduje w sejfie na lata.

    Inwestycja, wydatek inwestycyjny na papiery ląduje w sejfie, a najczęściej na elektronicznym rachunku, jako lokata kapitałowa (lokata sensu largo), którą bank, czy inna instytucja finansowa zamienia na gotówkę w rękach przedsiębiorcy. Zależy od instrumentu, może być obligacja czyli dług firmy, może być akcja spółki czyli prawo własności firmy i jej zysków, może też być zwykła lokata w banku, który pożycza dalej – na inwestycje produkcyjne, albo na konsumpcję.

    Ekonomia klasyczna, keynesowska i kilku innych szkół szczególnie mocno rozdziela oszczędności (tak czy siak “zainwestowane”, ulokowane, może być że w materac) od konsumpcji, czyli wydatków na jadło, domostwo, zegarki, furki itp. Domostwo co prawda ma charakter inwestycji i jednocześnie konsumpcji – szczególny przypadek, nie błahy nota bene. Ale u Keynesa problemem było – w uproszczeniu – że prywatnie ludzie za mało konsumują, czyli za mało kupują produktów konsumpcyjnych, tylko odkładają forsę, pożyczają przedsiębiorcom (firmom), które kupują maszyny i zatrudniają robotników, produkują coraz więcej, ale nikt nie chce tego kupować i … stąd kryzysy nadprodukcji się biorą, ceny spadają, ludzi zwalniają, itd, a wszystko za sprawą proporcji między oszczędnościami i konsumpcją. Jest to przegięcie teoretyczne i zwolennicy socjalizmu na blogach na tym się skupiają, postulują rozdawanie pieniędzy, szczególnie najbiedniejszym, bo oni wszystko przejedzą, skonsumują i nic nie zaoszczędzą, gospodarkę się napędzi w ten sposób. Ale to nie rozwiązuje sprawy, albowiem intuicyjnie na przestrzeni wieków ludziom żyje się lepiej i dostatniej ponieważ wzrasta wydajność naszej pracy, stosujemy maszyny coraz bardziej złożone, wymyślamy zmyślne technologie – innymi słowy, rozważając sprawy gospodarcze w długim okresie czasu, dobrobyt jest po stronie podażowej, produkcyjnej, tam jest kreowany i tylko trzeba mechanizm pieniądza, cen i popytu utrzymać w równowadze, sterujac m.in. stopami procentowymi.

    Z drugiej strony są głosy niemieckich Polonusów, że całe to anglosaskie rozumowanie z Keynesem na czele nie jest dla nich, bo Niemcy nigdy nie pozwolą na inflację, na tworzenie kredytu wewnątrz strefy euro ponad miarę, nie będą dokładać ręki do bajzla w krajach południa Europy … i z nimi też się spieram, jeśli chcesz wiedzieć. Ale bez większego entuzjazmu się spieram, gdyż Polska do euro się nie pcha, niech oni sami się gotują w tym sosie. Jest to swoiste votum separatum od niemieckich i francuskich pomysłów zarazem.

    To jest elementarna makroekonomia, oczywiście diabeł jest w detalach polityki pieniężnej, podatkowej i całej reszcie. Zaś Twoja reakcja (15:11) na merkantylizm wieśka 59 (14:28), zresztą podobny merkantylizm w wysublimowany sposób zarzuca się politykom gospodarczym w Niemczech, jest trafna. Nie można zamykać się w granicach celnych, trzeba importować i eksportować, wszystko z korzyścią dla konsumentów w kraju. Dbając przy tym o konkurencyjność swojej gospodarki, produkcji, innowacyjnych firm, kwalifikacji i umiejętności handlowania. To też jest elementarne, czego oczywiście nie muszę Ci rozwijać.
    Pozdrawiam

  191. I teraz już będzie koniec historii o ile nie koniec świata.
    http://www.globalresearch.ca/natos-worldwide-expansion-in-the-post-cold-world-era/5333143

  192. Stasieku
    Poparłem Ciebie, kiedy promowałeś @mag na biskupa.Jej mądrość, cierpliwość i dobroć też mnie zachwyca. Niestety mój wpis nie wszedł.
    Też popijam z wielkiego kielicha Côte du Rhone i słucham sobie Kreislera *Cierpienia miłosne*.
    Polskich cymbałów zwanych politykami nie oglądam często, więc nie muszę odreagowywać, a piję wino, bo lubię.
    Gorąco polecam Tobie i wszystkim przyjaciołom na blogu film Lecha Majewskiego *Młyn i Krzyż*. Arcydzieło. Można go kupić w EMPiKu
    Pozdrawiam

  193. telegraphic observer
    27 kwietnia o godz. 19:51
    T.O. w zasadzie zgadzam się z Tobą co do meritum twego komentarza.
    Jest jednak jedno ” ale ” o którym nie wspomniałeś, lub celowo nie
    rozszerzyłeś swej wypowiedzi o ten wątek.
    Postaram się to opisać jak najprościej.
    Otóż między tym co chcą i planują rządzący w Niemczech, a tym co
    robią zarówno bogaci przedsiębiorcy jak i zwykli zjadacze chleba jest
    ogromna przepaść.
    Niemiec od wczesnej młodości, zakładam że jest to osobnik w miarę
    inteligentny, ma wpajane prawidła gospodarcze rządzące społeczeństwem. Wie dokładnie że aby zdobyć pożądany/planowany status społeczny, musi zdobyć jak najlepsze wykształcenie.
    Po wtóre musi kultywować odpowiednie znajomości, by utrzymać się
    w kręgach pnących się ku górze drabiny społecznej. Parias bez tzw.
    koneksji, zawsze postrzegany jest jak ktoś, kto może w taki czy inny sposób wykoleić planowany sukces lub wręcz zdradzić, oczernić
    środowisko.
    Kiedy jest się już mocno zamocowanym we wpływowych kręgach,
    ma się odpowiednie wykształcenie renomowanej-/ych uczelni a do
    tego jeszcze kapitał wyjściowy do prowadzenia interesów, można
    rozpocząć przygodę życiową pt. Wielki Biznes lub po prostu Biznes.

    Nie należy zapominać o tym że nasz przyszły nadziany forsą biznesmen, nie zasypywał w międzyczasie gruszek w popiele.
    Ten nasz przyszły, nazwijmy to przedsiębiorca, pilnie podpatrywał
    tych którzy już dawno odnieśli sukces, trwają na linii frontu
    kontynuacji tego sukcesu/biznesu i stosują dozwolone prawem
    tricki/zasady finansowe, pozwalające z jednej strony zarabiać duże pieniądze, z drugiej zaś płacić jak najmniej podatku fiskusowi.
    Taki ktoś zatrudnia mianowicie Steuerberatera (doradcę podatkowego), który w jednym palcu ma przepisy podatkowe,
    w drugim zaś fortele, tricki i sposoby na to aby jego zleceniodawca
    odprowadził jak najmniejsze kwoty do państwowego worka finansowego. Honorarium takiego Steuerberatera (czasami bajońskie)
    obciąża obroty/ dochody firmy in minus.
    Jeśli chodzi o sposoby i tricki akceptowalne przez fiskusa, to są ich tysiące. Trzeba się na tym dobrze znać, aby je całkowicie legalnie
    zastosować (dlatego dobry doradca podatkowy jest wart worków
    złota).
    I tak na przykład: najnowszy model BMW lub Mercedesa dla szanownej małżonki mimo kasy w portfelu i na koncie biznesmena,
    nie jest kupowany za gotówkę, czy przelewem lecz po prostu
    leasingowany na konto firmy. To że cizia – mizia nim jeżdzi, nikogo
    nie obchodzi. Ważne jest że koszta leasingu pojazdu obciążają konto
    firmy po stronie wydatki bieżące, czyli minus.
    Niezbędny sprzęt komputerowy, meble, koszta prowadzenia biura, podejmowanie kontrahentów, biznesowe party i inne tego typu
    wydatki są podciągane pod koszta bieżące, czyli znowu in minus.
    Pies z kulawą nogą nie sprawdzi ile butelek ” Dom Pérignon “, ile
    kilogramów kawioru i innych frykasów spożytkował nasz biznesmen
    w zaciszu domowym, a ile na bankietach firmowych.
    Podobnie się mają koszty paliw, service taboru jezdnego, koszty
    pachtu budynku (bądż spłata kredytów zaciągniętych na jego kupno
    lub budowę).
    Maszyny niezbędne do produkcji są własnością banku, tak długo aż nasz biznesmen nie spłaci zaciągniętych na nie kredytów – znów
    obciążenie in minus bieżących obrotów firmy.

    Konkludując to wszystko – nasz biznesmen tylko w minimalnym stopniu zasila kasy fiskalne państwa, tonie w długach z tytułu
    zaciągniętych kredytów i korzysta z prawnie mu należnych dotacji
    Republiki Federalnej Niemiec oraz funduszy rozwojowych Unii
    Europejskiej.
    Summa summarum – płatnikiem faktycznym podatku do kas
    państwa jest szary pracobiorca, który zważywszy na sumy które mozolnie miesięcznie zarabia, możliwości odpisu od podatku in
    minus ma minimalne.
    Trzonem budżetu BRD jest szary, niepozorny pracownik, miliony
    pracobiorców w hutach, fabrykach samochodów, przetwórniach,
    wytwórniach, handlu itp, itd.
    Na tym stoi to państwo.

    A to że jego szef jeżdzi Porsche Panamera, pływa pełnomorskim jachtem i pija najdroższe trunki, no cóż … wszystko to leasing lub
    na zaciągniętych kredytach.

    Pozdrowionka.

  194. Staruszku, dzięki uniżone za definicję krzyżówki:

    ” Krzyżówka – matka jolki przed oskubaniem z numerów i pionu oraz poziomu …”

    Natychmiast to przemailuję do mojej szwagierki Jolanty.
    Myślę że się ucieszy.

    Pozdrowionka.

  195. Za wodą nie srają? Nie wiem w Oregonie owszem i gęsto, służę przykładami. Ale w Kostaryce np gówna w gnijących w tropiku obfitych śmieciach ulicznych raczej nie widziałem, ani w stolicy ani na prowincji. Ale po prawdzie psów tam na lekarstwo..

  196. @stasieku – jeszcze pytanie. Co do tego “słoika”, który opróżnił popielniczkę. Skąd wiesz, że to był “słoik”? Taką miał rejestrację?

    Szczerze mówiąc, trochę przykro mi, gdy słyszę takie określenie.
    Sama byłam “słoikiem”, choć nie zabierałam żadnych obiadów z domu. Jadłam je w barze, mój Boże, “Prasowym”. Najlepsze leniwe z masłem i cukrem na świecie.
    Pracowałam na Bagatela, naprzeciwko domu, w którym urodził się Baczyński. Po śniadanie chodziłam do Super Samu, a po drugiej zmianie wracałam do domu (ok. 22.00) Agrykolą w dół na Szwoleżerów.
    Kupowałam książki, nie pamiętam, w takim sklepie typu charity im. Suzanne albo Sally. cudeńka za grosze np. niewiarygodną i smutną historię niewinnej Erendiry i jej niegodziwej babki, wydaną przez Czytelnika w 74r. – aż poszłam sprawdzić – za 3 zł. Biegałam w Łazienkach albo wokół Kanału Piaseczyńskiego.
    Później przeniosłam się gdzieś między Bielany i Żoliborz, tego nie wiem dokładnie, na Aleję Zjednoczenia, bo chciałam mieszkać bez współlokatorek. Wynajęłam sobie mieszkanie w budynku z lat 50-tych, w którym właściciel przerwał remont. Zerwane podłogi i tynki, do czerwonej cegły, tylko jeden pokój bez pyłu wapiennego, z szarą kanapą i stolikiem. Cudowne czasy, choć dobrze, że moi rodzice tego nie widzieli:)
    A później Pyry przy Baszcie – wyobraź sobie codzienne dojazdy do kolejnej pracy na Broniewskiego. Autobusem, metrem, a na końcu tramwajem.
    Do Warszawy mam potężny sentyment. Wiesz, ile butów takie samotne, mało zamożne stworzenie musi zedrzeć na warszawskim bruku, by sobie poradzić? Jakoś zapuścić w nią korzenie? Najpierw wrosło serce:)
    Ech..
    Idę spać.

  197. C29
    A ja się zgadzam z Tobą w całej rozciągłości.
    Spróbuj robić tak jak Szef, zostań Szefem. A jeśli nie możesz w BRD z jakichś tam niemieckich powodów, to przyjedź do Kanady.

    To co piszesz bynajmniej nie zmienia problemów prastarej makroekonomicznej relacji C do S (Consumption vs. Savings), a o to zdaje mi się nam z Jibą chodziło. Ty zaś wchodzisz w mikroekonomię, w dodatku podatkową i nt. pobudzania przedsiębiorczości (ang. entrepreneurship). Frank Knight (a przed nim JB Clark) uznali przedsiębiorczość za “czwarty czynnik produkcji”, obok ziemi, pracy i kapitału – później zastępowane ziemię zasobami naturalnym, ew. do kapitału dodawano zewnętrzny postęp techniczny, kapitał ludzki etc. Nota bene, Marks uznawał tylko jeden czynnik produkcji – pracę, w tym pracę odłożoną, skapitalizowaną w postaci maszyn, haniebnie przez burżujów zawłaszczaną. Nota bene Frank Knight to jeden z moich ulubionych ekonomistów za swe dziełko “Ryzyko, niepewność i zyska” (1921).

    Przedsiębiorczość, kiedyś siła napędowa kapitalizmu, w obecnych czasach, gdy wyższe klasy są syte aż im dziurkami się wylewa, muszą jednak jakoś być napędzane do walki, kreatywności, konkurowania między sobą – wszak taka była teza Marksa i Lenina, że kapitaliści się pożrą i rozszarpią między sobą.

    No więc niech się żrą. Choć z dołu to wygląda jakby im tylko zależało na yachtowaniu z talerzykiem kawioru w jednej i kieliszkiem szampana w drugiej ręce (szampan, kawior, yacht i pozostałe rekwizyty prawdziwe, niektórzy mówią – markowe).
    Pozdrawiam z boku

  198. @ telegraphic observer i cynamon 29
    Chętnie przestudiowałabym Wasze komentarze jeszcze dziś, ale rozsądek rysuje kółko na czole. I ma rację. Do jutra!

  199. A nie mówiłem, że Jibę jeszcze spotkamy na Agrykoli (zaś za rogiem Szwoleżerów i Czerniakowskiej były baraki studium wojskowego UW, ale nie będę ciągnął tego wątku, bo jest zanadto literacki). Z kolei w domku przy Lisowskiej mieszkała koleżanka ze studiów, z nią więcej czasu spędziłem na nauce niż z Zytą. Z chłopakami trudno się było uczyć, bo zbyt szybko siadaliśmy do brydża.
    A mówiłem, Jiba to jest to szczególne połączenie – żeby nie powiedzieć pomieszanie – pragmatyzmu i sentymentów.

  200. @Cynamon + dalecy od skrzyżowań

    Z Wikipedii:

    Jolka – rodzaj krzyżówki, w której określenia do haseł wypisane są bez podania miejsca wpisywania. Określenia wypisane są najczęściej w kolejności losowej, rzadziej w alfabetycznej kolejności odgadywanych wyrazów.

    Autorką pierwszej krzyżówki, w której określenia podawane są w przypadkowej kolejności, była Maria Zagórska z redakcji “Rozrywki”, tworząca pod pseudonimem Jolka (stąd nazwa zadania szaradziarskiego). Pomysł narodził się w 1977 roku.

    Jolka znakomicie zmniejszyła wysiłek sprawdzania poprawności rozwiązań krzyżówek przysyłanych do redakcji. Należało litery z pól oznaczonych numerami ułożyć w kolejności i jako prawidłowe rozwiązanie przesłać ułożoną sentencję. Zwykle w pola nie oznaczone numerami można było sobie wpisywać dowolne litery. Zatem bywało, że gdy wszystkie pola zapisane były literami, to osoba przeglądająca wypełnioną jolkę mogła spotkać wyraz “kszyk” lub “lópa”.

    Świadomie odwołałem się do jolki. Ten typ krzyżówek pozwalał stworzyć abstrakcyjną wspólnotę, tych którzy jolkę rozwiązali. Wsród osób przysyłających prawidłową sentecje a wylosowały nagrody mogły być dysgraficy, a zbiór “pełnych rozwiązań” rozumianych w nowym stylu mógł mieć więcej niż jedno rozwiązanie.

    I tak jest ze zrozumieniem tekstów @staruszka.
    Ja zrezygnowałem już z czytania komentarzy opatrzonych “trudnymi” nickami, bo zdanie rozumiem – a sensu nie.

    Ktoś nie znajacy tekstu piosenki “Jolka, Jolka” i nie korzystający z podanego przeze mnie linku może nie zrozumieć, że chwilowi imigranci inteligencji lądują w Warszawie o poranku.

    Teksty z natury mają różne warstwy. I ludzie prześlizgują się najczęściej po wierzchniej. Więc wyróżnianie @staruszka jest słabo uzasadnione.

    http://www.krzyzowki.net/images/Jolki/13.jpg
    Dobranoc.

  201. Jiba
    cmok-cmok w kółko, śpij dobrze, dzielna jesteś i już

  202. stasieku
    Też mnie ten “słoik” zaimponował – podaje entymologię i nie ściemniaj.

  203. Panie Danielu, chciałbym złożyć Panu najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin. Życzę Panu zdrowia i spokoju oraz (tego poniekąd sobie i Pana czytelnikom) jeszcze wielu wspaniałych felietonów. Sto lat!

    Wierny Czytelnik

  204. telegraphic observer
    27 kwietnia o godz. 23:09

    ” Spróbuj robić tak jak Szef, zostań Szefem. A jeśli nie możesz w BRD z jakichś tam niemieckich powodów, to przyjedź do Kanady. ”

    T.O. szefem to ja już byłem, teraz jestem rentierem (plus renta chorobowa).
    Zatrudniałem do 35 – 40 pracowników, branże usługowo – produkcyjne.
    Pierwszy stan przedzawałowy w wieku 36 lat, póżniej jeszcze dwa
    razy.
    Za szampanem nie przepadam, a ” Dom Pérignon „ już mi całkiem
    nie podchodzi.
    Tym którzy zazdroszczą , zalecam spory dystans w ocenie rzekomego ” dolce vita ” szefów. To harówa i w dzień, i w noc.
    Nie fizyczna – ta jest leberkiem, w porównaniu z mózgowaniem,
    kombinowaniem, troską o 35 pracowników i ich rodziny, zabieganiem o kontrakty, cały ten kram papierowo podatkowy
    (mimo dobrego Steuerberatera) oraz inne nieprzewidywalne problemy. Szef to tykająca bomba, tyle że jak wybuchnie to ze szkodą dla samej siebie.
    Kto chce niech próbuje, ja gdyby cofnąć czas, poszedłbym inną
    drogą.
    Chińczycy powiadają że najdalszą drogę, rozpoczyna się od małego
    pierwszego kroku.
    Dróg nie brakuje.

    Ach,jeszcze jedno: idzie 1 Maj, święto wszystkich pracujących. Też pracujących kapitalistów, szefów, managerów i jeśli mi ktoś powie że oni nie pracują , to jest dla mnie skończonym idiotą.
    Zagarnięcie tego święta pracy dla ( i tylko ) mas robotniczych,
    to największe oszustwo komuchów.
    Idee Marksa i Engelsa zgrabnie zagarnięte przez Lenina, zapomniały o jednym najważniejszym. Pominęły to że ze swej natury człowiek jest egoistą, zwierzęciem co prawda stadnym lecz dążącym do podporządkowania sobie innych, bycia lepszym od innych i chcącym mieć więcej niż inni.
    Taka jest nasza natura odziedziczona po przodkach z epoki kamienia
    łupanego i żadne marksizmy – leninizmy tego nie zmienią.
    Człowiek rodząc się, ma już zakodowane chciejstwo posiadania i ja uważam to za zdrowe – być lepszym, mieć i umieć więcej, to motor
    który spowodował że nie siedzimy po dziś dzień na drzewach.
    Zapierając się swoim odruchom, zaprzeczamy swemu człowieczeństwu.
    Ot i tyle.

    Pozdrowionka.
    P.S. T.O. coś dla szarych,
    zborykanych życiem komórek mózgowych:

    http://www.youtube.com/watch?v=RD1h2np77xk

  205. Minęła północ, mamy 28. kwietnia 2013 roku i kto wie czy nasz szacowny Jubilat już śpi, czy może czuwa i tworzy coś nowego,
    coś co może nas zaskoczyć, oburzyć, zafrapować, dać do myślenia,
    być bodżcem do działania i dyskusji.

    Drogi redaktorze Danielu Passent, w dniu Pańskich urodzin życzę
    Panu tych wszystkich wyżej wymienionych atutów, w dalszym tworzeniu jakże ciekawej, własnej postaci w kulturze polskiej.
    Jest Pan na pewno niepowtarzalnym wzorcem dla młodych adeptów sztuki dziennikarskiej, wzorem także dla nas, uczestników tego
    blogowiska.
    Ja powiem tylko jedno: OBY TAK DALEJ !
    Tak banalnych rzeczy jak samego zdrowia, stu lat życia i wiernych
    czytelników, życzę Panu również.

    cynamon29 śle nocne …

    Pozdrowionka.

  206. dołączam.

    PS Maj jest i proszę państwa gnuśnieć przed komputerami nie wypada!

  207. Panie Danielu kochany!
    Mi z nimi zerwiemy stosunki, a oni nas odetną od Mikołaja! Może lepiej w rewanżu mi im też coś posprzątajmy w Helsinkach?
    A z okazji Urodzin życzę dużo zdrówka i wielu równie udanych felietonów :)

  208. “Mi” i “mi” – oj, nie wiem cóż mi się to napisało! Powinno być “My” i “my”, najmocniej przepraszam.

  209. telegraphic observer
    27 kwietnia o godz. 13:41
    Nie ladnie T O . Widac z tego , ze przewijasz krakowskiego ulubienca ktory zapowiada koniec swiata .. Bo gdybys go nie przewijal nie zalowal bys tej butelki tylko szybko otwieral nastepna . Ale te Twoje zale to nic z porownaniu z optymizmem faceta ktorego wine rack choc nalezalo by napisac wine room ostatnio mialem okazje podziwiac ( na z grubsza liczac ok. 800 butelek . ( dom na Meadowcliff z back y. dotykajacym jeziora)
    Pomysl tylko ile sie tego dobra zmarnuje jezeli ulubieniec ma racje . Ja pod wplywem ulubienca postanowilem sobie dogodzic ; norweski wedzony ‘salmon’ na chl. z polskim maselkiem pokropiony cytryna lekko posolony i przypruszony pieprzem tez patriotycznie(bialy i czerw.) Do tego Famila Mayol 2009 arg. malb. To taka moja wieloletnia juz zemsta na MT za Falklandy . A ten Twoj SDA znam ( tak mi sie zdaje) nie mniej p. dziekuje za cynk ,bo przed mszczeniem sie za F. mialem misje w Australii i okolicach.

  210. C29
    Szefie. Komórkami mózgowymi się nie przejmują tylko wyrzucaj stare, przyjmuj nowe. Opowiem Ci beletrystykę (popartą faktami), bo my tu jesteśmy sześć godzin do tyłu, pamiętaj o tym, w stosunku do Ciebie, Ty wstajesz, a ja mam jeszcze 6 godzin snu, faktycznie 7 do 9, bo moja prostata jest nie do zdarcia (opieram się na opinii lekarza).

    Otóż waham się, siedzę pod smrekiem (lipą), gapię się w słońce i się waham, otworzyć piwo (Golden Pheasant) czy pojechać na górskie premie rowerowe. Lenistwo mnie ogarnia, ale … ducha jeszcze nie gaszę. Walka wewnętrzną staczam; eh, zaglądnę na bloga En Passant co tam piszą, a nuż ktoś mnie natchnie … i czytam – I teraz już będzie koniec historii o ile nie koniec świata. No cóż, skoro tak ma być, to wiele nie mam do stracenia. Zakładam kask, wciskam bidon i w drogę. Powiem Ci C29 w męskim zaufaniu – te górskie premie liche są (z ledwością na jednej dobiłem do 150 BPM). Wygrałem 3 premie górskie i jedną lotną na prostej wzdłuż Lawrence Ave. Wracam do domu w oczekiwaniu jakiegoś wieńca laurowego choćby z nadobnych ramion tow. Ż. – skrót od “towarzyszka życia” – a ona wypomina mi na progu – “ziemniaków nie ma!”. No już wiem co się święci. Będzie kawior na kolację (95 hrywien za puszkę 100g, 250 kal), do tego jakieś włoskie bąbelki (Zonin, $14 za but.), śmietana (3-5% tłuszczu), no i placki kartoflane (… pachną aż na drodze, wyleć no Marysiu, chodź na jednej nodze).

    A Ty już chrapiesz, Szefie…

  211. otago
    Muszę Ci się przyznać, że Twego wpisu zawżdy nie czytałem.
    Koniec świata jest nam pisany we wszystkich księgach, wcześniej i później. Na końcówkach się znam co nieco, ale nie aż tak, jak ten oto Irlandczyk: http://www.youtube.com/watch?v=HRrcxNMmKPo .

  212. Gospodarzowi Jubilatowi życzę
    (sekundując Szefowi Cynamonowi C29):
    OBY TAK NAJDALEJ.

  213. Przede wszystkim zdrowia życzę, Szanowny Panie Redaktorze !

  214. TO po jajka prosimy!

  215. Temu , co nas skłóca i jednoczy – Gospodarzowi Bloga – wszelkiej pomyślności życzy zezowaty

  216. telegraphic observer
    28 kwietnia o godz. 3:10

    Rzeczywiście o tej porze już chrapałem.
    A Ty t.o. co z tym szefowaniem ?
    Nareszcie zauważyłeś właściwą hierarchię na blogu ?
    Jak tak bardzo chcesz, to wydam Ci parę poleceń
    służbowych nie do wykonania. po terminie
    sprawdzę i po premiach polecę.
    Nie myśl sobie że wyszedłem z wprawy.

    Co do końca świata to żaden nawiedzony, nawet
    z gwintem, mnie nie zastraszy.
    Tak sobie wyobrażam ten moment:

    http://www.youtube.com/watch?v=m4oswNJE2YQ

    Chętnych po kamyczki zapraszam do Baumarktów.

    Pozdrowionka.

  217. Zanim pojawi sie felieton…

    “2013-04-26 17:29 | Lex 007
    Dziwne jest to nasze “państwo prawa”

    Lech Rywin nie dał ani nie wziął żadnej łapówki, a za pijany bełkot z Adamem Michnikiem spędził w wiezieniu prawie 2 lata.

    POsłanka Nowicka wzięła 100 tyś. łapówki co widziała cała Polska i włos jej z głowy nie spadł….”

  218. “Przypruszylem” pieprzem, czekalem cala noc a tu nic . Towarzystwo przewijaczy przysypia , co mnie nie dziwi z jednego powodu ale bardzo z drugiego , z tego samego z ktorego nie martwi wcale .

  219. telegraphic observer
    28 kwietnia o godz. 3:10
    TO co tam wymówki, bo nie kupiłeś ziemniaków. To sprawa poważniejsza
    U wielu skomplikowanych, wrażliwych mężczyzn występuje kompleks bycia podziwianym. A ja do takich mężczyzn należę.
    Od paru lat mam przyjaciółkę. Spotykamy się co jakiś czas, wędrujemy po Europie, spędzamy sporo czasu w łózku, wypiliśmy morze wina.Moja pani chyba mnie lubi, bo mnie jeszcze nie przepędziła, ale mnie nie podziwia. Różne rzeczy wymyślam, a to ułożę jakiś wiersz, a to posłucham EKG i potem usiluję ją olśnić moją wiedzą na temat obligacji i akcji. Kiedyś wysłuchawszy V symfoni Mahlera powiedziałem jej, że są tam fragmenty doskonale osmiokątne. Na to ona, że już dawno to zauważyła.
    Aż wreszcie nie wytrzymałem i powiedziałem jej wprost: Nawet jakbym stanął na uszach , to ty i tak byś mnie nie podziwiała. Na to ona: Gdybyś stanął na uszach, to bym cię podziwiała.
    Dawno temu byl taki wrazliwy, ktory grozil, ze jak sie go nie bedzie podziwiac , to nie pojdzie sie do nieba;

  220. A pana Redaktora Passenta podziwiam i dlatego też dołączam się do urodzinowych życzeń.
    Ma pan wspaniałą, piękną i mądrą córkę, wczoraj ją widziałem. Ja też , nie chwaląc się, mam taką. To moje największe życiowe osiągnięcie

  221. Lewy
    28 kwietnia o godz. 13:01

    ” Dawno temu byl taki wrazliwy, ktory grozil, ze jak sie go nie bedzie podziwiac , to nie pojdzie sie do nieba;”

    Moze mi sie wydaje ale “na ” tym blogu tez jest jeden ktoremu co cos bardzo podobnego chodzi po glowie . Ale spokojnie , to nie o Tobie

  222. Jutro bloody Monday dla Gowina.
    Ciekawe co zrobi Premier ?
    Gowin może się wywinąć, lub nie.
    Jeśli odpadnie z peletonu ministrów, to na pewno
    przytuli go kk. On w ogóle wygląda jak księżulo
    w garniturze. Mowę ma też kazalniczą.
    Na ambonę by pasował – smacznie by się spało
    wiernym na jego kazaniach.

    I pomyśleć że embriony załatwiły ministra.
    Ach właśnie, à propos embrionów to najlepiej je
    przechowywać w pudełku:

    http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=LlZOPUbyB4I&NR=1

    Pozdrowionka.

  223. http://video.corriere.it/

    W czasie zaprzysiezenia nowego rzadu Wloch utworzonego przez mlodego
    Enrico Lette na Palazzo chigi przd jego siedziba doszlo do strzelaniny.
    Na razie nie wiadomo o co tak naprawde poszlo.

  224. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … W czasach już prehistorycznych, przed 1968 r., spotykaliśmy się często w gronie przyjaciół, by dyskutować o historii Polski i naprawianiu świata.
    Rozmawialiśmy o tym, co uważaliśmy za najważniejsze: o pakcie Ribbentrop-Mołotow, o zbrodni katyńskiej, o wielkich procesach stalinowskich i łagrach na Kołymie, o powstaniu warszawskim i powstaniu węgierskim 1956 r., o polskim Październiku, Gomułce i Chruszczowie. Nie zapamiętałem ani jednej rozmowy o zagładzie Żydów ” … itd.

    http://www.youtube.com/watch?v=rhNZS2Xapqk&list=PL3E81E76976411804&index=26
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=svAYM22JXvY#!

  225. @TO, cynamon 29

    Przytomnej równowagi potrzeba między tymi szefami skąpanymi w szampanie i ich zwykłymi pracownikami. W końcu klamki nie muszą być ze złota i przyjemnie popatrzeć, jak ludzie się cieszą, że są doceniani.
    Jasne, mogę być naiwna, podobno ludzka chciwość jest nieograniczona. Ale czasem, gdy patrzę na Paris Hilton (bywa, ze pojawia się gdzieś jakiś news o niej) myślę sobie, a co w sytuacji, gdy można mieć wszystko? No co wtedy? Wyszło mi, że jeśli nie ma się nic do zaoferowania, pozostaje pustka.

    PS. TO – możliwe, że gdzieś tam na Agrykoli jeszcze się błąkam, ale gdy byłam ostatni raz w Warszawie i próbowałam wpasować się w swoje stare miejsce – nie poczułam, że mi się udało. Zdaje się, że wyrwa po mnie już się wypełniła. Nic dziwnego – tyle nowych dusz:)
    pozdrowienia serdeczne

  226. otago
    28 kwietnia o godz. 13:14

    Że pozwolę sobie otago tak nieśmiało zapytać:
    z gwintem lewym czy prawym ?
    A może chodzi o ufoludka ?

    Pytam bo moje szare w zaniku.

    Pozdrowionka.

  227. c 29
    28 kwietnia o godz. 13:14
    Jestem prawie pewny . Nie jestes kobieta dlatego zaluje jako mezczyzna ze nie moge skorzystac ze swojego prawa i odpowiednio Ci podziekowac ( za link) To jest to co naprawde lubie ( zeby uniknac przesady) Lece przypro’szac na sniedanie bo u mnie ta pora wlasnie

  228. c 29
    28 kwietnia o godz. 13:37
    W samej rzecz panie dzieju .Moze by utworzyc jaki LF (PJG) ?

  229. Lewy (13:01)
    Znów mnie obnażyłeś, Lewy.
    Bo jak Ty tylko napiszesz, że wędrowałeś po Europie i to w towarzystwie, no przecież pisałeś nie raz, to ja momentalnie chcę stanąć … na uszach właśnie. Nawet porządnej frazy na to nie miałem. A jak napisałeś o przejażdżce do Grenoble, gdy tu padał śnieg, to wybrażasz sobie co się ze mną działo.

    I dobrze mi. Za to, że chcę imponować. Komu? Sobie. Na tym właśnie polegał ten dylemat mój wczorajszy. Rowerować choć trochę, kudy tam do Grenoble, czy gnuśnieć. Koniec historii i świata obwieszczona i tak jak wiarygodnie, więc co mi z przyjemności gnuśnięcia. Wstaję rano i od razu myślę – tyle jest spraw do załatwienia, a ja tu się wysypiam, przeglądam się w lustrach, żona tak umeblowała sypialnię, że w kilku lustrach na raz się widzę ze wszystkich stron. Na gnuśnego wyglądam. Co robić? Stanąć na uszach, czy robić swoje? Czasem jedno, czasem drugie robię, a jeszcze innym razem zajrzę na blog En Passant, aby dostać instrukcje wedle proporcji. Sam widzisz, że jest od kogo te intrukcje brać. Jubilat Nasz Dzisiejszy jest pierwszy, który staje na uszach i to jak efekto(y)wnie, C29, Jiba – instrukcje mam na cały dzień, na tydzień lub dwa – stasieku, a na cały długi miesiąc i kwartał – sam JG ze swoimi załącznikami (sam widok załączników mnie stawia, żeby tylko na uszach).

  230. Ted (13:14)
    Jak się dowiesz o co poszło tym Rzymianom, to daj znać i powiedz wyraźnie, czy to prowadzi do końca świata, czy tylko do końca historii.

  231. cynamon Szefie 29
    obejrzałem wszystkie pythony, które nam podesłałeś. Co mam oglądać teraz?
    Myślisz, że min. Gowin chce mieć dzieci, ale nie dają mu pudełka, ani woreczka na embriona?

    Co mam jeść na śniadanie szefie? Tego pieprzonego norweskiego łososia w rzymskim sosie, czy płatki z yogurtem greckim 0% i rozmrożonym jeżynami plus kafka oczywiście (rzymska, czy może być mediolańska?)

  232. Jiba
    28 kwietnia o godz. 13:25

    Jiba, ale jedziesz po extremie ! Przecież nie dyskutujemy
    o nababach, typu Hilton (“od pucybuta do milionera”), Vanderbilt (pochodzą z Holandii) czy Rockefeller ( pochodzą z Niemiec). Nie mówimy o szejkach arabskich ze złotymi wannami i tabunami Rolls-Royce,ów, Ferrari czy Lamborghini.
    Zarówno T.O. jak i ja mieliśmy w całej tej dyskusji li tylko i wyłącznie zwykłych milionerskich śmiertelników, czy nawet nie
    milionerów a raczej tych ” co posiadają ” (co ja plotę, przecież to
    na jedno wychodzi).
    T.O. dokonuje w swych opiniach ekonomicznego raczej rozkładu
    na czynniki pierwsze, ja zaś próbuję ogarnąć to mentalnie.
    T.O. próbował Tobie uświadomić, że to ta grupa społeczna zapewnia
    nie tylko miejsca pracy pracobiorcom, ale jest ważnym czynnikiem
    powstawania krajowego PKB i ogólnego rozwoju finansowego państwa (ekonomicznie).
    Ja malutki zaś, kibicując T.O. bo ma rację, próbowałem ująć to w
    ramy humanizmu takiej sprawczej jednostki, znależć duszę i serce
    w osobniku postrzeganym przez polskie postsocjalistyczne
    społeczeństwo, jako wyzyskiwacz maluczkich, kapitalistyczny
    krwiopijca.
    Jako ciekawostkę dodam że i wśród multimiliarderów są ludzie o
    trzeżwym umyśle, ludzie którym sodówa nie uderzyła do głowy.
    I tak np. 80-letni multimilioner Barron William Hilton ma dość!
    Kathy i Rick Hiltonowie nie zobaczą ogromnych pieniędzy, na które liczyli. Dlaczego? Dziadek nie ma o nich dobrego zdania, a szczególnie źle myśli o Paris, którą wydziedziczył już w zeszłym roku. Nie może wybaczyć jej skandalizującego stylu życia.
    Natomiast nie brak wśród nich takich którym ta sodówa mocno
    walnęła w czerep rubaszny.
    Cornelius Vanderbilt, założyciel rodu, potentat transportu morskiego
    i kolejowego (już za jego życia ani on sam, ani rodzina nie wiedzieli ile setek milionów posiadają) zwykł mawiać:

    “Czy ja przejmuję się prawem? Przecież ja mam władzę”

    Jiba jak sama widzisz nie wszystko białym jest bo białe,
    ale też nie czarnym jest bo czarne.
    Natomiast strefa szarości bywa najczęściej strefą dominującą.
    No i szarocień rządzi tym Światem.

    Pozdrowionka.

  233. Końca świata nie będzie, a tym bardziej końca historii.
    Nie będzie również końca histerii.
    Tako rzecze mag

  234. C29 (15:35), Jiba (13:25)

    Ja w Jibę historią myśli i teoriami ekonomicznymi, wcale nie wymarciu, ostatnio jest to główny nurt, bo uczniami takiego Franka Knighta byli nobliści z Freidmanem, słynna szkoła chicagowska, do tego teoria finansów z Harry Markovitzem (którą pewien polski profesor ze Szwajcarii chciał wymazać z pamięci ludzkości i wyrzucić z bibliotek, była kontrowersja onegdaj na blogu), to są poważne kawały naszej cywilizacji, na dobre i na złe, nie widać odwrotu do czasów niewinnych i oczyszczonych z tych “herezji”. Tylko koniec świata może nas wyzwolić z tego, ale ja nie chcę końca świata.

    A na to wszystko Jiba wali Paris Hilton, jedną Paris Hilton chce wstrząsnąć światem aż do unicestwienia.

  235. mag mnie wzmociła na duchu, pora siąść do śniadania

  236. Niestety, to jasny gwint ma rację pisząc o tzw. ” solidarnościowej hołocie”, która od 1980r. niszczy i rujnuje kraj najpierw strajkami i rozróbami a teraz głupimi rządami.

  237. otago
    28 kwietnia o godz. 13:43

    Otago, coś można by zmontować.
    Może V RP na uchodżstwie ?

    Pozdrowionka.

  238. @Cynamon 29, TO

    Oj, przepraszam Was. Wszystko przez pomieszanie sentymentów z pragmatyzmem, teorii z praktyką, chęcią odszukania swojego krzesełka o właściwym numerze w odpowiednim rzędzie, a nade wszystko irytującą do białości moich domowników i przyjaciół skłonnością do gadania wyjętymi z kontekstu fragmentami i skrótami myśli.

    Wierzcie mi, gdybym miała teraz odtworzyć ciąg skojarzeń od rozmowy między Wami do tej Paris Hilton.. :)

  239. emka
    28 kwietnia o godz. 16:13

    ” Niestety, to jasny gwint ma rację pisząc o tzw. ” solidarnościowej hołocie”, która od 1980r. niszczy i rujnuje kraj najpierw strajkami i rozróbami a teraz głupimi rządami. ”

    @emka, jakiej płci jesteś nie wiem ale gdybyś użył/a określenie
    ” postsolidarnościowej frakcji ” nic bym nie powiedział.
    Natomiast wycierać sobie gębę ” Solidarnością “nie pozwolę.
    Jeśli ty uważasz że ta skupina pod wodzą Dudy, a wcześniej Śniadka
    ma cokolwiek wspólnego z ” Solidarnością ” to jesteś :
    - albo ślepy/a
    - albo głupi/a
    - albo dawny komuch, rzewnie wspominający zaszczyty i apanaże
    czasów PZPR-u
    Odpowiedzi nie oczekuję, oczekuję pomyślunku.

    Pozdrowionka.

  240. Ciekawi mnie ta dyskusja

    Jacobsky (27, 14:07) & mag (27, 15:42) rozważają wyższość wakacji powiatowych i w bliskości przyrody nad wielkomiejsko-muzealnymi.

    Znam opowieść o pewnym Amerykaninie, inżynierze od cyklotronów, który ożenił się ze znaną mi Polką. Ślub odbył się w Polsce, potem młoda para spędzała kilka dni miodowych w kraju, oczywiście pod wpływem życzliwej rodzinki oblubienicy. No więc Wawel, przewodniczka zamówiona na trzy czy cztery godziny z językiem angielskim omówiła wszystkich Jagiellonów i kilku Piastów z detalami, Sobieskiego, Piłsudskiego; uprzejmy Amerykanin zadał jej z początku kilka przygłupiastych, trywializujących pytań, ale ona nie dawała za wygraną i ładował w nią wiedzę historyczną … wyniesiono go wycieńczonego i wściekłego, m.in. na Polskę, że miała taką długą historię, szybko zawieziono go do Ojcowskiego Parku na łono natury, odetchnął nią, odżył, może i zapomniał Polsce męczarnie jakie nań spadły.

    Z kolei znam pewne młode dziewcze – artystkę z profesji, którą ojciec w dzieciństwie woził pod namiot na wakacje, a to w pachnące żywicą lasy, a to nad brzeg szaleńczego Atlantyku, czy w góry Skaliste, później wysyłał na obozy canoe na prawdziwą Wyspę Niedźwiedzią na dzikim jeziorze Temagami … na nic się to zdało. Teraz artystka nie wychynie z Nowego Jorku bez potrzeby, wolny czas spędza w klubach i nocnych artystów naradach pod dachami Manhattanu.

    Moja teza jest może upraszczająca – humaniści z zawodu wolą wolny czas spędzać w mieście, inżynierowie i zbliżone zawody nauk ścisłych wolą uciekać do natury.

    Sam jestem nie przechwalając się pomiędzy tymi ekstremami w zgniłym kompromisowym środku, zarówno zawodowo, jak i wakacyjnie. Pracowałem przez krótki czas w Mediolanie, jeździłem do biura tramwajem 11 (undici) w jedną stronę, a wieczorem szedłem ulicami Solferino i Brera ku Piazza del Duomo, chłonąłem to miasto, ludzi, B. przyleciała na dwa tygodnie, zaglądalismy do kościołów, restauracji i muzeów, Pinacoteca ma kilka fascynujących sal z przełomu renesansu, wrażenie zrobił obraz Mantegny – Chrystus zdjęty z krzyża, martwy leży na łożu stopami do widza, dwie kobiety lamentują przykucnięte z boku. W budynku jest szkoła sztuk plastycznych, młodzież obu płci wylewa się z niej na ulicę. Dalej jest La Scala, po przedstawieniu tłum głośno opowiada o Mozarcie i Figaro, po włosku się zachwyca, wszystko takie zrozumiałe. Jest via Monte Napoleone, sklepy, moda z ostatniej chwili … Ale chciałbym tego lata wejść na jakiś szczyt w księżycowo-alpejskiej scenerii …

  241. emka
    Oczywiście, żyliśmy we wpaniałym kraju, mlekiem i miodem płynącym.
    I komu to przeszkadzało? No właśnie, komu?
    JPII? Który wspierał “solidarnościową hołotę”? Gen. Jaruzelskiemu, który zasiadł z tą hołotą do okrągłego stołu?
    Wielu styropiancom, gdy porośli w pióra, uderzyła do głowy sodówa. A innym nie uderzyłaby, nie popełnialiby błedów?
    Nie zauważyłaś chyba, że świat się zmienił, zwłaszcza Europa po rozpadzie ZSRR. Co z tego wyniknie w dłuższej perpektywie, zwyczajnie nie wiemy.
    Jak jednak można przykładac dawne miary do dzisiejszych czasów?
    Nie podpieraj się jasnym gwintem, bo on użył tego nieszczęsnego zwrotu w określonym kontekście ( zastępowanie bohaterów lansowanych w peerelu “antyperelewskimi”, niszczenie dawnych pomników itp).
    Polemizowałam z nim, on się nadal ze mną nie zgadza i obiecał c.d. polemiki, ale pewnie jest zajęty pracami w ogródku albo nadal przemyśliwa nad nieuchronnym koncem świata.

  242. telegraphic observer
    28 kwietnia o godz. 15:06

    “cynamon Szefie 29
    obejrzałem wszystkie pythony, które nam podesłałeś. Co mam oglądać teraz?”

    Obejrzyj i wysłuchaj synu Dobrego Słowa na Niedzielę:

    http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=b10YWvmXEn8

    Z dobrze poinformowanych żródeł wiem że przemysł pudełkowy,
    podobnie jak i przemysł woreczkowy bojkotują Gowina.
    Nie znam natomiast stanowiska przemysłu pazłotkowego.
    Być może oni pozwolą zawinąć Gowinowi jego embriony
    w pazłotko. Jeśli nie, to pozostaje jeszcze eksport do Niemiec.

    Pozdrowionka
    P.S. Chiny na pewno nie wezmą , mają nadprodukcję.

  243. Jiba
    28 kwietnia o godz. 16:29

    Jiba, a za co ty przepraszasz ?
    Dyskusja wartko się toczy, nie mogę Ci zajrzeć w oczy,
    ból moje serce ściska, bądż dla nas Jibo bliska !

    Nawet nie poczułem, a to się cholerstwo zrymowało.
    Patrzcie ludzie, cuda na kiju (ze słownika @mag) !

    Pozdrowionka.

  244. @TO

    Wydaj trochę biletów CAD banku narodowego co tydzień na e-Politykę lub na tą z plastyku udająca papierową. O forsie się rozpisujesz i operacjami nią, a sprawiasz zdziadziałego finansowo.

    Masz opcję “Archiwum” na stronie głównej polityka.pl, a w nim:
    Wnętrze Słoika Edyta Gietka
    Duit to odmiana Słoika – czyli tego wracającego po weekendzie z wałówką od ojców. Duit (z ang. do it) zrobi wszystko, żeby do ojców nie wrócić. (nr 2901 / 2013-03-27)”

    - ty sknero, leniu i niedbaluchu!

    Etymologia, źródłosłów … – dział językoznawstwa badający pochodzenie wyrazów, zmiany ich znaczenia i formy w miarę upływu czasu. Jednocześnie wyraz ten oznacza objaśnienie pochodzenia konkretnego wyrazu i jego znaczenia.
    —-
    Entomologia (z gr. entomon – insekt, owad i logos – wiedza, nauka) – dział zoologii zajmujący się owadami. Dawniej używano także terminu owadoznawstwo.

    =================

    @Cynamon 29

    Niż Środkowo-eueropejski jest zadufkiem, pyszałkiem i megalomanem.

    Kulturalnemu człowiekowi świat nie kończy się na Bosforze w którym kultura eSeMeSowa utopiła konstanynopolitańczykównę.

    Janina Ipohorska, pseud. Jan Kamyczek, Alojzy Kaczanowski, Bracia Rojek (ur. 15 sierpnia 1914 we Lwowie, zm. 20 września 1981 w Krakowie) – malarka, dziennikarka.

    Współtwórczyni tygodnika “Przekrój”, zajmująca się tam sprawami savoir-vivre’u (i autorka książek z tego zakresu: “Grzeczność na co dzień”, “Savoir vivre dla nastolatków”), scenarzystka pierwszego polskiego kryminalnego serialu telewizyjnego Kapitan Sowa na tropie, autorka znanych aforyzmów (“Jaka to oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia”, “Wymieniaj doświadczenia. Ale tylko na lepsze!”).

    “Grzeczność na co dzień” ukazała się w Erywaniu w tłumaczeniu na język ormiański.

    =====================

    Zaimponował mi @cynamon 29 tekstem z 28 kwietnia o godz. 0:04

    Ten to ma oporność centralnego i obwodowego!

    Kierownik zaczął zdradzać objawy załamania psychicznego.
    W ramach wsparcia odesłano go przebierania ziemniaków.
    Po misiącu (teraz mówi się po polskawemu: audyt) sprwadzian leczenia.
    “No i jak?”
    “Koszmar! Co bulwa, to decyzja!”

    =========================

    Bywalcowi “po przejściach” życzę obudzenia się jutro z odnowionymi przez Jeremiego Przyborę gośćmi bloga:

    “Dobranoc,
    dobranoc, Ojczyzno,
    już księżyc na czarnej lśni tacy,
    dobranoc,
    i niech Ci się przyśnią
    pogodni, zamożni Polacy,
    co luźnym zdążają tramwajem
    wytworną konfekcją okryci
    i darzą uśmiechem się wzajem,
    i wszyscy do czysta umyci,
    i wszyscy uczciwi od rana
    od nieba po góry aż hen -
    dobranoc,
    Ojczyzno kochana -
    juz czas na sen!”

  245. @TO
    Przeczytaj *Obłomowa* autorstwa Gonczarowa. Podobno Lenin rozpętał rewolucję, bo miał dość rosyjskiej gnuśności, którą nazywał obłomowszczyzna.Uważaj,żeby kiedyś jakiś kanadyjski rewolucjonista nie użył jako zapłonu *telegrafikoobserwatowszczyzny*

  246. C29
    Włosy mi stanęły dęba, gdy słuchałem kazania jakeś mi zadał na dzisiejszy dzień święty. Albowiem powiadam ci zaprawdę, że moje córki tak wychowałem i puściłem świat zakażone szatanem, w wydaniu gdzieś między twardym i miękkim, tyle tego szatństwa do nich dopuściłem – pokemon, harry potter … przy najbliższej okazji sprawdzę je, czy mają tatuaże gdzieś na ciele (trudno będzie, ale dam radę). Ale Szefie, ja też jestem po kilku kolydżach i szatan jakoś mnie … cholerka, przyślij jeszcze jedno kazanie, może w przyszłą niedzielę. Z Szatanem trzeba walczyć szybko …

    Szefie,
    Oczuwam niedosyt, w wypowiedzi emki (16:13) nie ma nic o Dzisiejszym Jubilacie, red. Passencie. O tym, że zdradził on ideały sekretarza Rakowskiego, że nie daje się już czytać passetonów, jak i całej tej sprzedawczykowej POLITYKI.

    A mi staruszek (16:57) każe ją kupować i czytać:
    - ty sknero, leniu i niedbaluchu! – rzuca mi w twarz.
    - i dobrze mi z tym bez dwóch zdań, lalala – odrzeknę, a swoje już wiem o “słoiku”. Entymolgia właśnie, bo słowa są jak motyle, a niektóre żądlą jak osy.

    Jiba przeprasza mnie (13:25, TO …), że jej nie ma na Bielanach, że nie przechadza się Agrykolą. Bo naprawdę ma za co bić się w piersi.

    Idę do ogródka (JG wie co robi, o jego mówieniu … szkoda gadać)
    Ite, missa est

  247. Panie Danielu – kocham Pana za całokształt i pomimo.
    Z najlepszymi życzeniami, mag.
    Widywałam Pana pod biblioteką przy Teatrze Komedia, ale jakoś nie miałam śmiałości zagadać.

  248. Nasze psy i nasze psie kupy! Nie będzie nam Fin mówił, gdzie one się mają załatwiać. A swoją drogą od lat ten problem się pojawia i nikt nic nie może zrobić. Ale w moim mieście /Elblągu/ obserwuję, że jednak coraz więcej ludzi sprząta po swich czworonogach. Widocznie tu większa kultura niż w Warszawie.

  249. telegraphic observer,

    interesująca historia oraz hipoteza. Z tym, że moja opinia nie miała wcale na celu stawianie wyżej jednego sposobu zwiedzania nad drugim.

    Z polski mam wykształcenie humanistyczne (prawo, ale liceum o profilu bio-chem), z Kanady wykształcenie w naukach przyrodniczych, z którego to wykształcenia żyję.

    Podobnie jak Ty, jestem mniej więcej w środku. Duże miasto (nowo odwiedzane) na początku mnie fascynuje, ale po dwóch-trzech dniach mam dość. Przykład: New York, Paryż. Zwiedziłem MOMA, i Louvre, Muzeum Historii Naturalnej i Orsay, Guggenheim, nie mówiąc o landmarkach. Ale jeśli już, to mam chyba więcej frajdy we włóczeniu się po zakamarkach miasta niż po wielkich i słynnych bulwarach. Nawet moja metropolia… Teraz mam ten luksus, że mieszkam i pracuje na przedmieściu (15 min na rowerze, 10 min. samochodem), tak więc w dołtołn jestem naprawdę tylko wtedy, kiedy potrzeba. Jestem przedmieściuchem i czasem czuję się w Montrealu jak turysta.

    Sztukę odbieram jako laik, fotograf-amator lubiący szczególnie miejskie klimaty, i może dlatego bardziej ciągnie mnie na ulicę niż do muzeum.

    Pozdrawiam

  250. Powiem tak, mając gdzieś w tyle głowy uczucie niedosytu, dręcząc
    się godzin kilka na zasadzie ” co by tu jeszcze spieprzyć panowie,
    co by tu jeszcze “, doszedłem siłą woli do wniosku że życzenia to za
    mało.
    Pralin ” mit Weinbrand ” przez łącza netu nie przerzucę, flaszka
    ” Ballantine’sa ” po tych drutach też nie przejdzie (już nic nie mówiąc o Wi – Fi). Więc co tu zrobić ?
    Dumał, dumał i wydumał.
    Posługując się palcem wskazującym prawej ręki (mój przyjaciel
    ginekolog z zawodu, mówi o nim ” paluch – grzebaluch “- świnia
    jedna!), stukając po klawiaturze i migając myszką znalazłem !!!

    Tu mała dygresja – tym którzy się jeszcze nie domyślili – chodzi
    o prezent dla Jubilata.

    Bazując na rozumowaniu że najbliższa koszula ciału, krew sercu
    a ementaler lodówce, doszedłem do genialnego wniosku że
    odrobina reminiscencji, refleksji czcigodnemu Jubilatowi nie
    zaszkodzi, a wręcz przeciwnie – zmobilizuje Go do jeszcze wydajniejszej pracy, ku zadowoleniu zgromadzonej tu gawiedzi.

    No więc do rzeczy – grzebiąc i czytając, czytając i grzebiąc
    dogrzebałem się do daty 07. marca 2007 roku i felietonu Daniela
    Passenta pod znamiennym tytułem ” Kwadratura koła “.
    I teraz już bez jaj, oraz na całkiem poważnie.
    Sporo ostatnio dyskutujemy na tym blogu o epoce PRL-u, o tym jak niektórzy tęsknią za tamtymi czasy, inni zaś je klną , jedni pragną
    ich powrotu, zaś drudzy modlą się by nie wróciły nigdy.
    Tedy bazując na tym polskim, stańczykowym rozdarciu uznałem
    ten felieton za najlepszą formę prezentu dla Jubilata.
    A oto i on, powiew przeszłości ale i nadziei na lepsze jutro:

    http://passent.blog.polityka.pl/2007/03/07/kwadratura-kola/

    Prawda że czuć tu rękę Mistrza ?
    Panie redaktorze, myślę że miło wrócić czasami do tego co było,
    tym bardziej że w moim subiektywnym odczuciu ujął Pan w tym
    felietonie dylemat osobisty, ale i uczucie rozkroku innych nam
    współczesnych.
    Ja za ten felieton serdecznie dziękuję i składam go jako prezent
    na Pańskie ręce.

    Pozdrowionka.
    P.S. przy okazji zaliczyłem szczyt bezczelności, składając autorowi jego własny utwór w prezencie.
    P.S. 2 jeśli ktoś kliknie, będąc przy ” Klawiaturze koła” na okienko
    ” Poprzedni wpis “, ten wpłynie na bardzo osobisty, ciepły i nostalgiczny felieton Gospodarza pt. ” Agnieszka “.
    P.S. jeśli jakaś culpa, to wyłącznie moja.
    prezent

  251. Kartkowałem dziś w księgarni nową książkę Passenta. Wszytko stare rzeczy, z dobrych świetlanych lat. Mądre i wnikliwe. Mówią, że to odgrzewane kotlety. Szkoda, że nie można poczytać podobnych o dniu dzisiejszym, o czasach trudnych, skomplikowanych, w których góruje propaganda, kłamstwo, manipulacja, brak nadziei, wykluczenia i pogarda dla prostego człowieka.

  252. telegraphic observer
    28 kwietnia o godz. 17:42

    Piszesz o córkach:

    “…tyle tego szatństwa do nich dopuściłem – pokemon,
    harry potter … ”

    Chopie ! to jeszcze nic – ja swojej córce kupiłem Barbie razem z Kenem (tym eunuchem !), a synowi Game Boya plus kilka gier
    (szatańskich, ma się rozumieć).
    Nadzieję pokładam w tym że było to lat temu sporo, a potomstwo
    moje zdążyło się od tych belzebubich talizmanów uwolnić.
    A jak tam w ogrodzie ?, bo u mnie piknie.

    Pozdrowionka.

  253. W Hiszpanii jest kiladziesiąt wsi na sprzedaż.

    A ja z upierdliwością jaką już znacie zapytam: co to jest wieś?

    Polska wieś nie zniesie zniesienia KRUS. Co to jest wieś?

    On wyszedł ze wsi, ale wieś nie wyszła z niego. Co to jest wieś?

    Słoikowatość to Szanowne Koleżanki i Koledzy nie jest problem “atakującej Mławy” oraz uroczej rehabilitantki mojej bardzo starej teściowej zapewne przez kilka dni goszczącej tuż pod Mławą u swoich starych.

    http://www.brwinow24.pl/2012/02/%E2%80%9Emlawa-atakuje-deja-vu-po-40-latach/

    Słoikowatość to rozdrapywanie ran i wycie z tęsknoty ponad 2 milionów starych zostawionych na ugorowanej wsi.

    Bo to nie nasi starzy …

    Oni skorzystają z pychy i bajeru Piotra Dudy i odwiedzą Metropolię aby pokazać się Narodowi i przypadkowemu społeczeństwu …

    Poza City to Londyn (nie byłem w nim!) ponoć to wielka wieś. Co jest wieś?

    Nasza urocza rehabilitantka wozi do domu pełne słoiki.
    Ale ona wie i rozumie starość.

    A ze wsi do małych miasteczek jadą wsioki aby posłuchać cwaniaka głoszącego, że danie jemu władzy sprawi, że polskie duże miasta będą przypominały domki z trawnikiem i angielskim parczkiem na wzór londyński.

    Historia skrzywdziła @jasnego gwinta latającego ze sztachetą po blogach oraz przeludnione wsie Europy Wschodniej.

    W Wilkowyjach burmistrz i pleban to dwie jaźnie jednej osoby.
    Ranczo polskie pustoszeje i gdy umrze Franciszek Pieczka, ktoś z telewizorni nie przewijający komentarzy @staruszka wstawi do ramówki:

    “http://pl.wikipedia.org/wiki/Kaprysy_%C5%81azarza”

    Blog są pełne staruszek i staruszków unikający jak ognia, stwierdzania jak umiastowić dzieci nie czyniąc z nich świń.

    Wystarczy na chwilę zastanowić się nad zawartością tego, co słoik otwiera wieczorem wracając z korporacji do klitki na przedmieściach.

    Stara sierota obłąkana żadzą władzy wraz z pogardzającym swoim moherami zakonnikiem żądają aby bauer podzielił się polską wsią, bo oni tak naprawdę nie obiecują nawet odpuszczenia winy opalania starymi oponami.

    Każdy miastowy i wsiowy widzi wieczorami, że wrogowie przetrzymują zawłaszczony księżyc. Słoiki i ich starzy nie bywają z braku czasu w teatrze. Oni w łykendy oglądają ONR twierdzący, że dla odnowy Drugiego Wybranego Prawdziwego Narodu trzeba wydusić starych.

    No chyba, że polska polityka ma polegać na uzdrawianiu Paragwaju lub Nowej Gwinei. Bo na polską Politykę zagranicznych środków się nie wyda.

    Zwłaszcza, że slodzenie, solenie i pieprzenie na polskich blogach jest za darmo. Nie damy moherom “bo przeżrą”. Wiecie czyje to?

    Trzymaj się @Jiba!

    “Czerniakowska” hołota według mnie jest bardziej wsiowa niż Ci ukryci za stwierdeniem: “Cały Naród odbudowuje swoją stolicę.”

    Kolumny Zygmunta nie sprzedawano na wsi.
    A miastowe nie tłumaczą swoim milusińskim którędy na świat wychodzi jajko.

    Obszczany Wersal zrodził wykwintnisie językowe unikające tak brzydkich słów jak “kobieta” (bo obsługuje chlew), “krowa”, i “ogier”.

    David Cameron zablokuje rozsiewanie marek i funtów na polskich ugorach i wyjdzie ze słoika potomek Jakuba Szeli.

    Ale ściąga.pl entymologii nie wyjaśnia.

    @staruszek rozściela ściemę; bociany klekoczą, miastowe jeżdżą na wsiowej rejestracji fur, bo to i taniej i wieś z nich nie wyjechała.

    A popiół użyźnia. Tylko asfalt w niewłaściwym miejscu położony.

    Z Wiki:

    Definicja wg Marii Kiełczewskiej-Zaleskiej – wieś to osada, w której ludność zajmuje się uprawą roślin i chowem zwierząt.

    Definicja wg Józefa Szymańskiego – zbiorowisko ludzi albo osiedla z należącymi doń gruntami.

    Definicja wg Jana Turowskiego – wieś to społeczność lokalna, której funkcję produkcyjną uzupełnia funkcja rodziny i czyni to w sposób jednolity z zachowaniem kontroli społecznej.

    Definicja wg Jana Tkocza – wieś to twór terytorialny mający granicę, rozłóg ziemi, siedlisko (zagrodę) stanowiące całość przestrzenną o określonych więzach społecznych oraz uprawnieniach prawnych.

    Miasto wedle @staruszka to zbiorowość ludzi żałujących,
    że nie mieszkają na wsi.

    List do … KIG

    “http://www.youtube.com/watch?v=5K7JZTk3Xfg”

  254. Jak imperium wspiera w Syrii Al Kaidę. Tysiące ton broni i miliardy dolarów płyną nieprzerwanie w ręce Al Kaidy. Nie po raz pierwszy. http://www.globalresearch.ca/time-to-end-western-support-for-terrorists-in-syria-opposition-is-entirely-run-by-al-qaeda/5333204

  255. Pochylcie się nad nieuwagą @staruszka.

    Bauer dzieli się skąpo Z polską wsią.

  256. Przyłączam się do szczerych, urodzinowych życzeń Blogowiczów dla Gospodarza – wszystkiego najlepszego!

    Za przykładem Lewego i ja pozwalam sobie pogratulować wspaniałej córki; widziałem ostatnio wywiad z Amosem Ozem w Xięgarni, bardzo interesujący. Nawet nie wiedziałem, że w Izraelu jest obecnie grubo ponad 200 kibuców, p. Amos przypomniał. Tak na marginesie, ciekawe, czy wiedzą o tym antykomunistyczni amerykańscy podatnicy, dokładający rocznie 3mld USD do Izraela + bonusy w postaci najnowszej broni, samolotów itd… Ee, mniejsza z tym.

    Wiem, że Gospodarz lubi piłkę nożną (też nazwa dla sportu, niczym na oddziale chirurgicznym…), więc gdyby było mnie stać, to kupiłbym w prezencie sprzedawanego właśnie w promocji – niczym jakiegoś zwierza na targu po wejrzeniu mu w paszczę – Roberta Lewandowskiego, notabene grającego jak należy tylko dla “ich matek, ich ojców”, bo w Polsce na Euro to głównie patałaszył niestety, ale można go zrozumieć, marna kasa, no i ryzyko kontuzji, więc trzeba się było oszczędzać, miną nadrabiać. Można by go sobie postawić na kominku i niech stoi, w końcu płacę – wymagam.

  257. staruszek
    Coś dla Ciebie w odpowiedzi na Przyborę, za którym łzę ronię, podobnie jak za Agnieszką Osiecką, Grechutą czy Koftą.
    Może Gospodarz się “pożywi” oraz jego fani i przeciwnicy. Ale ostrzegam!
    Młody Grzech (nazwa kapeli) rappowej śpiewa (powiedzmy melorecytuje)
    To Polski rap zbudowany na Moleście
    spalony Plomieniem oblany WarszawFskim deszczem
    Pogrążony w beefach w dissach chuj wie jeszcze
    Znajdziesz go na osiedlach w każdym mieście x2
    To rap kontrastów pochodzący z różnych miast
    Pełen blasku, oklasków i gromkich braw.
    Od ulicy do kariery i ogromnych tras
    Pełen wiary i nadziei, że nadejdzie czas
    Muzyka mass, które znasz i telewizja
    To dwulicowa twarz co chce hajs pierwszej linii
    To czysty biznes tak w mojej opinii
    A my nawet w podziemiu zawsze byliśmu silni
    Znajdziesz tu sample jak OSTRy czy Małpa (…)
    Od Step’u przez asfalt rap leci do miasta.
    Jedna kultura, jedna miłość, jedna zajawka itd. itd.

  258. @mag

    Ofiara nie została przyjęta. Wróć parzysto kopytna do ofiarodawczyni!

    Ja jestem stary zacofany zgred przepraszający Cię za wszystkie przykrości jakie doświadczyłaś ode mnie aż do 28 VI b. r. godz. 19:24.
    Słusznie zostałem ukarany.

    Ja obiecuję Ci nie dokuczać już,
    a Ty – proszę już nie podtykaj mi nawozu pod nos.

    Ja mam w apteczce samozwańczą lekarkę domową i nieznaną liczbę dobrych źródeł na dolegliwości opisane tu:

    http://bez-recepty.pgf.com.pl/index.php?co=artyk&id_artyk=1453

  259. staruszek
    28 kwietnia o godz. 19:59

    “…doświadczyłaś ode mnie aż do 28 VI b. r. godz. 19:24….”

    Nie chcę być upierdliwy @staruszku, ale 28. czerwca jeszcze nie
    było, będzie dokładnie za miesiąc.
    No chyba że podróżujesz w czasie, wtedy sorry !

    Pozdrowionka.

  260. staruszku
    Podłożyłam Ci to badziewie bez kometarza. Poza uwagą “ale ostrzegam!”
    Tytułem kontrastu do Przybory, Osieckiej etc.
    Łatwiej nam przyjdzie umierać, bo już nie bardzo jest czego żałować.
    Do głowy by mi nie przyszło, że Ty potraktujesz TO jako “rekompensatę” za jakieś urojone krzywdy, których jakobym od Ciebie doznała.

  261. cynamon 29
    28 kwietnia o godz. 20:13
    Drogi Cynamonie, też nie chcę być upierdliwy, ale 28.VI nie będzie za miesiąc, ale za dwa miesiące. Podróż staruszka w czasie jest więc dłuższa

  262. Lewy
    28 kwietnia o godz. 20:23

    Przyjacielu drogi, masz w zupełności rację !
    Czyżby czas płatał na figle ?
    A może to już nirwana , Kraina Wielkich Łowów ?

    Pozdrowionka.

  263. Dobre

    Ciocia Mag rzuca się Passentowi na szyję niczym egzaltowana panienka.
    Ilu na tym blogu zrobiłoby to samo ?

    Miał redaktor szczęście pod biblioteką przy Teatrze Komedia.
    Gdyby była mniej nieśmiała udusiłaby go z miłości i uwielbienia.

    Taka postawa Mag mi się podoba.

  264. Drogi(a) Zgago
    Ty chyba nie lubisz mag. Czy dobrze się domyślam ? Twoje prawo.
    Ty chyba kochasz jasnego gwinta.Twoje prawo.
    Dzięki takim jak Ty ,uczymy się tolerancji i akceptujemy nawet najbardziej wyrafinowane miłości.
    Ale bądź ostrożny(a), bo zbytnie zbliżenie się do gawry miśka burczymuchy z Krakowa może wywołać ryk. Tylko odważna mag potrafi zamienić go w łagodnego misia, ktory nie klnie , nie wyzywa, tylko grzecznie pomrukuje

  265. mag, Muszę przyznać, że wycwaniłaś się na kontaktach z czołowymi gwiazdami blogu. Szczególnie tymi, którym wtedy brak było papieru w rolkach i cierpieli z nadmiaru octu, ale za nic mieli brak rozumu i swoje lenistwo. Ponadto wszędzie Cię pełno i to na każdy temat. Jak ty to wyrabiasz w czasie? Onegdaj użyłem zwrotu “hołota solidarnościowa”. Nie dotyczył on tylko burzonych pomników, dotyczył burzenia wszystkiego i znieważania i zakłamywania biografii i dorobku pokoleń, którym wtedy przyszło żyć. Do chóru tych szyderców włączyłaś się z Ty także z ochotą. Zapomniałaś lub nie chcesz wiedzieć, że ludzie żyjący wtedy mieli tylko jedno państwo, jedną ojczyznę niezależnie od sytemu politycznego, podległości, rządów partyjnych, ideologii, kultury i tradycji. To jest rzecz niezbywalna i nie przemijająca. Chyba że ją przepiją i sprzedadzą jak szlachta i arystokracja w 18 wieku. Ludzie mądrzy po wojnie zrozumieli to, i to państwo, niezależnie od nazwy i doktryny rządzącej odbudowali, budowali i umacniali, jak mogli i jak umieli. Starałem się być wśród nich. Nieraz to bardzo drogo kosztowało. Jeżeli tego nie pojmiesz, to trudno o czymkolwiek gadać. Dla ułatwienia zrozumienia warto przeczytać dzieło Andrzeja Walickiego “Ludzie i Idee”. Była tu o nim mowa, ale niewielu po niego sięgnęło, nie mówiąc o zrozumieniu.

  266. Lewy

    Lubisz słodką Mag – Twoje prawo.
    Ja o Jej postawie, a ty o jakimś miśku.

  267. Wszystkiego najlepszego, Panie Danielu.
    Nie mogę ukryć żalu, że odpalił Pan koledzie do napisania możliwe dzieło swojego życia.
    Przecież wiadomo, że potrawa przyrządzona przez innego kucharza zawsze inaczej smakuje.
    Póki co pozostaję pod wrażeniem niesamowitych scen protestu w Santiago.

    Pozdrawiam

  268. Lewy

    Kiedy emigrant Jacobsky wypróżnił się strzeliście i nazwał tutejszego gwinciaka

    ” gnuśnym spierniczałym, stetryczałym krakowskim aparatczykiem na emeryturze. ” (Jacobsky 14 kwietnia 14.54),
    Twoja słodka Mag milczała aprobująco.

    Kiedy gwintowaty użył określenia “hołota solidarnościowa”, słodka Mag się oburzyła.

    Jak to nazwać ?

  269. Mag, Lewy
    gwintowanemu and Corporation idzie cały
    czas o jedną i tą samą dyskotekę.
    Nasze rytmy się ” szapanu ” pfuj! ” szarzyszu ”
    nie podobają.
    On wolałby coś innego:

    http://www.youtube.com/watch?v=RvZ5n5MI_cM

    To były czasy ! Towarzysze gajowi na Prywatnym Ranczu Leonida,
    w tym towarzysz gajowy gwintowaty z gwintówką na ramieniu,
    hulali do woli i dziewki kurpiowskie aż pod Dodatek Do Rancza gonili.
    Gdyby nic nie rozumiejący z zabaw i uciech Stasi, pognali by za pannami aż na Dodatek Do Rancza.

    Pozdrowionka.

  270. zgaga
    28 kwietnia o godz. 22:09
    Ależ emigrant Jacobsky ma rację i stwierdza fakt, że @jg jest gnuśnym spierniczałym, stetryczałym krakowskim aparatczykiem na emeryturze.
    To nie jest inwektywa, tylko opis zjawiska.
    A używanie takich słów jak : holota, gnuśna holota, puszczanie gazów, wymyślanie od cymbałąw, to wlaśnie licencja poetica Twojego idola @jg.
    Jacobsky to zauważył i tak go syntetycznie zdefiniował;
    I tak to można nazwać.

  271. A propos Zgago
    Jacobsky zdefiniowal jg, a Ty ironicznie nazwałeś to wypróżnianiem się strzelistym. Oj chyba Ci sie podoba poetyka miśka z Krakowa, taka trochę skatologiczna. Myślisz , że to takie zajebisto śmieszne ?

  272. Boszszszesz Ty Cudzy!

    A czy @mag zauważyła, że jeszcze dwa miesiące dałem sobie na jej dokuczanie?

    A zceski błąd znacie?
    Czeszka się umówiła, ale nie pamięta czy w czwartek na piątą, czy w piątek na czwartą, bo to pochylona staruszka.

    Kiedy ja się doczekam pytania dochodzącego z kurnika:
    “Ty tak poważnie; czy tylko dla jaj?”

    No dobrze @mag. Ociupinę sympatii dla Cię mam, więc rozjaśnię.
    Ten jest winien, kogo Ziobro dopadnie.
    A nie na podwójne “nie”: Ten jest niewinien, kogo Ziobro nie dopadnie.

    Bardziej młodzieńczo moje wyznanie brzmiałoby: nie wiem za co, ale widać musiałem mocno podpaść, skoro tak ochydnymi tekstami jestem częstowany.

    My tu bawimy się słowami, bo na tok spraw w G8 nie mamy wpływu.
    No i znów muszę przeprosić, że moje zabawy są nie w smak, skoro są nie w esprit.

    Nie dla łopatologii, a wprost z wrodzonej mej złośliwoci dopowiem: esprit jest spiritem któremu na emisję padło z nadmiaru i niedoboru malosołnych.

    W poniedziałek piłem.
    We wtorek pilem.
    W środę piłem.
    W czwartek piłem.
    W piątek piłem.
    W sobotę pilem.
    Widać piłem za wiele, bo przegapiłem niedzielę.

    W poniedziałek przed śniadaniem jeszcze pamiętałem czyje to …

    ================

    Lasy coś łyknęły i rozmarzone Następczynie Barda na ekran wchodzą z tęsknotą randki oczekują:

    http://www.youtube.com/watch?v=b657GGuQ7Qg

    wskazówka ściemniająca czyli dark tip:
    { Ujdzie | Ujedzie } mi lasowa metafora na sucho?

    Na wszelki wypadek schowam bez sanitariuszki się pod koldrą do rannego poniedziałka.

    A jutro będzie logo jesieni czyli Poniedzielski …

  273. Drogi Lewy

    W odróżnieniu od Ciebie , stary gwinciak ma jeszcze prostatę ty już nie.
    Ujawniłeś to swoim koleżankom ze szkoły .

    Najwidoczniej zaszkodziło Ci wieloletnie używanie Trybuny Ludu zamiast zwykłego papieru toaletowego (sam się tym chwaliłeś)

    Rozumiem że ta gazeta tylko do tego się nadawała ale po co tak mocno.
    Przesadziłeś drogi Lewy.

    Zdrówka życzę.

  274. Dzisiaj w księgarni kartkowalem mądre książki Husserla, de Chardine’a, Schopenhauera, nachylałem się nad ich myślami . Z niesmakiem myśle o tych płytkich, goniących na zakupy do tych różnych galerii, pozbawionych tych niegdyś ugruntowanych wartości w Kraju, który był naszym Krajem, który budowaliśmy, a na który plują bezmyślnie albo podle go przepijają, nie sięgają do wartościowych książek, od których gnuśnie sie odwracają, albo z których naśmiewają się zajadle.
    (Przesłanie znalezione w zapieczętowanej butelce, która płynęła Wisłą z Krakowa do Warszawy)

  275. Doprawdy pogratulowac prawdziwie urodzinowej atmosfery . Mimo wszystko zycze aby za jakies dwadziescia , trzydziesci lat byl Pan w stanie otworzyc jakas prawdziwie dojrzala butelke .Cha’teau Pontet – Canet 2009 , na ten przyklad. Choc czuc je podobno olowkiem, na razie , bedzie dobre wlasnie wtedy .

  276. jasny gwint
    A Ty zapomniałeś, że wielokrotnie odpisywałam różnym mnie napadowywującym, że miałam tylko jedną Polskę, w której się urodziłam i z której nie wyjechałam, mimo że była “ludowa” w sensie pezetpeerowskim, chociaż nie bardzo mi się podobała. W każdym razie na pewno dużo mniej niż Tobie.
    Nigdy też nie kwestionowałam wysiłku zwykłych ludzi, którzy robili co mogli, by odbudować kraj po wojnie i jakos go rozwijać w konkretnych warunkach geopolitycznych, które nie od nas zależały.
    Czułam się jednak jak kanarek w klatce i to – bynajmniej – nie złotej. Zwłaszcza, gdy porównam możliwości, jakie otworzyły się przed moimi dziećmi oraz dziećmi przyjaciół.
    Ja nie mogłam raczej marzyć o stypendiach zagranicznych, czy studiowaniu gdzieś tam, skoro nie miałam zaplecza w postaci towarzyszy. Nie jeżdziłam na wakacje do Bułgarii czy na Krym, albo wycieczki z Orbisem, bo to już była bardzo górna półka, choć bardzo miło wspominam wczasy “pod gruszą ” z rodzicami.
    Nie doczekałam się w PRL własnego M-ileś, co dla tęsniących za peerelem było jakoby normą. Nie było!
    Korupcja na każdym możliwym szczeblu była horrendalna, poczynając od banalnego sklepu mięsnego, na zakupie “poważniejszych” artykułow kończąc, talonach, na “luksusowe” dobra, “załatwianiu” wszystkiego, czego normalną drogą nie udało się zdobyć. Że nie wspomnę o kosztach własnych fizycznych i psychicznych.
    Nigdy nie zapomnę jak stałam w “kolejce społecznej” po pralkę i lodówkę, jak odhaczało się na liście obecność, a ja po prostu zemdlałam, już na progu “raju”. To był lata 80. Powiesz, wszystkiemu winna była wtedy hołota solidarnościowa, a wcześniej? Hołota 1956, a może 1970 lub 1976?
    NIE! Tamten system przewaliłby się i bez naszej “Solidarności”, bo się po prostu zużył. Okazał się kompletnie niewydolny na dalszą metę.
    Czesi dzięki “aksamitnej rewolucji” osiągnęli to samo, ale są bardziej normalnym narodem, pragmatycznym, który nigdy nie aspirował do tego by być “przedmurzem chrześcijaństwa”, czy Winkerlidem Narodów.
    Piszesz, że “wycwaniłam się na kontaktach z czołowymi gwiazdami blogu”. No, no…
    Widze, że mimo moich szczerych chęci (widocznie jest nimi piekło brukowane), nadajemy chyba jednak na innych falach.
    Nie chwytasz żartu, ironii, zwycięża Twoja pryncypialność i sieriozność.

  277. Dla wszystkich moich ulubiencow na dobranoc
    http://www.youtube.com/watch?v=pwQTHsMSDF8

  278. TO; 15:00.

    W ameryce to od razu wiadomo ze terrorysci a Italianie to bardzo
    emocjonalny narod,szybciej strzela niz mysli w Polsce z kolei trzeba
    bardzo uwazac aby nie wejsc na psia mine,kazdy ma cos.
    A co do konca to koniec napewno bedzie ale pisania tu na tym blogu
    zauwazylem ze ostatnio spora grupa blogowiczow/blogowiczek
    w bardzo szybkim tepie dziecinnieje.
    Ale coz starosc nie radosc a to nic innego jak powrot do punktu wyjscia.
    http://www.youtube.com/watch?v=1pIaxj-K5cM
    Ach te Wloszki,co za gracja co za styl.

  279. Panie Ted

    Z tym zdziecinnieniem na blogu to nie jest tak jak Pan piszesz.
    Tu chodzi o poważne sprawy – krzywdy w czasach komuny.

    O zamknięcie w klatce,
    o tym że inni wyjeżdżali do Bułgarii ,
    że inni studiowali za granicą,
    że inni dostali własne M1,
    o ” kosztach własnych fizycznych i psychicznych” podczas stania w kolejce.

    Czyż nie są to poważne sprawy ?
    A Pan tu piszesz o zdziecinnieniu.

  280. Ted
    29 kwietnia o godz. 2:29

    ” Ach te Wloszki,co za gracja co za styl. ”

    Ted, akurat Romina Power jest Amerykanką.
    Al Bano jest Włochem, ale na kobitkę mi nie wygląda.

    Pozdrowionka.

  281. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A propos ” finskiej okupacji” …

    “… Einige Tausend polnische Soldaten hielten sich dort auf. Sie setzten schweres Gerät, Panzer und Hubschrauber ein. Sie begannen mit der Errichtung ihrer militärischen Infrastruktur” …
    http://info.kopp-verlag.de/hintergruende/geostrategie/redaktion/irakischer-archaeologe-usa-haben-tausende-unersetzlicher-irakischer-kulturschaetze-gestohlen.html

    POst Christum.
    ” … Nie chodzi mi tu oczywiście o jakiś wyższy stopień moralnej dojrzałości, bo tej próżno oczekiwać po towarzystwie specjalizującym się w wyciąganiu pieniędzy pod pretekstem tak zwanych „grantów” na badanie różnicy między przodkiem, a tyłkiem, tylko o wiadomości o decyzjach, jakie starsi i mądrzejsi podjęli względem tubylczego państwa i naszego mniej wartościowego narodu.
    Na taką możliwość wskazują również inne znaki, a zwłaszcza objawy dekompozycji w gronie figurantów zwanym „koalicją rządzącą”” …
    http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2809

  282. otago
    29 kwietnia o godz. 0:05

    Otago, z zaciekawieniem i do końca obejrzałem Twój filmik
    z gomułkowskiego wiecu w 1956 roku.
    Nie wiem czy Ty, czy inni zwrócili uwagę na pewien kadr, na którym grupa mężczyzn niesie trumnę z napisem Natolin a w ścieżce dżwiękowej filmu słychać głos Gomułki: Natolin się więcej nie
    powtórzy.
    Zaciekawiło mnie to, co za rolę grała dzielnica Warszawy w 1956 r.
    w walce komuchów o władze, czym zawiniła że aż jej zgotowano
    symboliczny pogrzeb.

    Pogrzebałem i się wywiedziałem że:
    - ” Natolińczycy – potoczna nazwa koterii (działalność frakcyjna była wówczas w partii zakazana) w PZPR opozycyjna wobec tzw. puławian. Wyłoniła się w 1956 r., w okresie po XX zjeździe KPZR. ”
    - ” Natolińczycy byli przeciwnikami liberalizacji systemu, głosili hasła nacjonalistyczne i antysemickie w celu zdobycia władzy w partii. ”
    - ” Byli głównie pochodzenia chłopskiego lub robotniczego i rdzennie polskiego, w przeciwieństwie do Puławian, którzy byli inteligentami, w dużej części pochodzenia żydowskiego. ”
    - ” Natolińczycy ponieśli klęskę na VIII Plenum KC PZPR w październiku 1956 r., gdyż Gomułka zdecydował się przyjąć władzę z rąk puławian. Obie frakcje natolińczyków i puławian zaniknęły pod koniec lat 50. ”
    Wszystko co wyżej za Wikipedią (jak dobrze że jest).

    Zadaję sobie teraz pytanie takie oto: skoro Gomułka przyłączył się do
    ” puławian “, a ” natolińczycy ” byli symbolem wrogich sił i
    napiętnowani, to co się z nimi stało po 56 roku ?
    Przecież nie rozpłynęli się w powietrzu.
    Jeśli ktoś wie, niechaj tu na blogu da nam odpowiedż.
    Z góry dziękuję.

    Pozdrowionka.

  283. mag, 23.41. Do tej listy przeżywanej przez Ciebie traumy mógłbym z powodzeniem dopisać drugie tyle. Pominęłaś główny argument tutejszych nudziarzy, ocet i papier w rolkach. Za to mogłaś śpiewać “pucio, pucio”. Twoje spojrzenie to typowa żabia perspektywa, nie uwzględniająca realnych uwarunkowań, na które nie tacy mocni nie mieli żadnego wpływu. Niestety tego typu spojrzenie posiada większość tego narodu, stąd skala wstydu i nieszczęść przeżywanych i nieuchronnie oczekiwanych. Poczekaj niedługo, aż odezwą się emeryci spod palm. Nie jesteś więc sama. Niedawno spierałem na podobne tematy z Panią Szwarcam na jej blogu. Przytoczyłem przykład losu hrabiego Zygmunta Mycielskiego, kompozytora, który mimo wszelkich przeciwności mógł w tamtych czasach egzystować z powodzeniem, garściami z niego korzystać i prowadzać światowe życie artysty i opozycjonisty. Przykład bardzo niewygodny. Panią Szwarcman, która książki nie czytała rozjuszył do tego stopnia, iż szczerze ujawniła, że “żyła jak najdalej od tego świństwa”, żyła w mysiej dziurze “oblepiona pajęczyną”. Teraz jest gwiazdą blogów i liberalnej jak szyderczo powiadają POLITYKI. W tym świństwie musiało żyć dwa pokolenia. Miliony przeżyły godnie i z sukcesem. A ja skończyłem się spierać z tą Panią.

  284. zgaga
    A czy upierdliwość życia na codzień nie jest ważna dla obywateli jakiegos kraju?
    Fakt, że nie masz paszportu w szufladzie, ale dostajesz go z łaski po kilku miesiącach, a nawet latach starań jest bez znaczenia? Albo że tzw. wybory są czystą fikcją, bo i tak po wsze czasy ma rządzić jedynie słuszna jedyna partia?
    Z litości nad jg nie wspomniałam o poważniejszych sprawach. Nie sięgam do ponurych lat stalinizmu, który w Polsce na szczęście trwał krótko.
    Wystarczy to, co oznaczają kolejne daty: Poznań 56, marzec 68, grudzień 70, Radom i Ursus 76 itd.
    Zawsze, jak widać , jeszcze przed “hołotą solidarnościową” była jakaś hołota, którą trzeba było pogonić, allbo ofiary “podżegaczy”, albo “syjonistów do Syjamu”, albo “warchołów”.
    Jakoś naród nie chciał “być z partią” a “partia z narodem”.
    Ciekawe, dlaczego męczy Cię zgaga. Połknąłeś PRL, czy III i kawałek IV RP?

  285. jasny gwint
    Ależ masz rację, wielu ludziom żyło się bardzo dobrze, jak na ówczesne realia i standardy.
    Istniały poza tym różne tzw. wentyle bezpieczeństwa (dzięki czemu np. kultura i ludzie z nią związani, mimo cenzury, trzymała wysoki poziom), co zrozumiał Gierek, trochę flirtując z opozycją, no i dotrzymując obietnicy, że nigdy więcej strzelania do ludzi. Złamał ją generał w imię “wyższej konieczności”, dlatego powinien być choćby symbolicznie osądzony, niezależnie od tego, co myśli połowa Polaków, że uratował kraj przez inwazją sowiecką.
    Ale i powinieneś pamiętać, że powstał po 1976 “drugi obieg”, w którym wydawano ksiązki pisarzy, publicystów etc, nie tylko zresztą polskich, którzy mieli zakaz/zapis druku. Stąd nazwa pierwszego podziemnego pisma “Zapis”. Nawet kolportowałam osobiście.
    Za to i jeszcze parę innych rzeczy dorobiłam się tzw. teczki esbeckiej. Bardzo wielu ludzi ją miało, nawet jeśli nie byli szczególnie szarpani przez służby specjalne i nie zostawali TW.
    Dzisiejsze zasoby IPN, a dokładnie sposób, w jaki są wykorzystywane przez polityków budzi mnie wstręt. Zbyt wiele pamiętam i wiem, by ufać rewelacjom różnych Cet(c)kiewiczów (może przekręciłam nazwisko), czy Wilnsteinów.
    Dzisiejsze spory są czymś naturalnym pod warunkiem, że adwersarz nie zarzuca “żabiej perspektywy”, albo wyraża się lekceważąco i napastliwie, jak zgaga.

  286. jasny gwint
    Polecam Ci świetnie napisaną biografię Zygmunta Kałużyńskiego “Pół życia w ciemności” również jako źródło wiedzy o polityce kulturalnej (i nie tylko kulturalnej) w PRL i co było potem.

  287. cynamon 29
    29 kwietnia o godz. 10:18
    Wlasnie ta trumna z glosem Lapickiego (?) tle wydala mi sie godna wysylki bo rozbawila mnie niczym M. Python , dlatego pytanie jest raczej do naszego ulubionego prymusa i mistrza sw. w czytaniu ksiazek

  288. Witaj wiosenny poniedziałku z najdłuższego weekendu Europy!

    “http://www.fluf.pl/wp-content/uploads/2008/12/z4869202x.jpg”

    Ściema dla nieczających obrzędów TVP:
    - od okularów z lewej do korali z prawej jest rozdarty politycznie Jacek Poniedziałek.

    Obiecanki cacanki: Andrzej Poniedzielski – Starość
    Ściema dla nieczających rytu @staruszkowego: nieszkoleni przez TVP mają okazję stwierdzić, że to co im się od @staruszek’a na ekranie pokazuje rozjeżdża się z tym co bruzdowo i podkorowo powinni wchlonąć wedlug jego przed- i pomyślunku.

    Tak to jest z kontenerami multimedialnmi, będącymi zasobnikami dla wielu strumieni obrazów i metadanych (które umożliwiają ich niepoprawne wyświetlenie lub asynchronizację w celu ich niejednoczesnego odtworzenia), … reszta w Wiki.

    Blog z natury, a blog emigrantów z dawnych aktów woli ludzkiej, jest forum asynchronicznego dialogu. Piszą pod wpisami gospodarzy komentatorki i komentatorzy dla których widok celuloidowej taśmy z klatkami obrazów oraz poszarpaną krawędzią ciągłej ścieżki dźwiękowej na krawędzi taśmy raczej nie jest nowością.

    Gadające obrazy to kino już nie nieme i “radio z lufcikiem” jak to Stefan Wiechecki określił telewizję. Niedawno doszły pokazy filmów na życzenie (VOD = Video On Demand) oraz podcasty. Mój odtwarzacz pokazuje starego Andrzeja w rozkojarzeniu obrazu i głosu. Nie jest to raczej mojego laptpowego odtwarzacza. Ujawnia się ukrywana przez inteligencję miast, wsi i kolonii zamorskich potrzeba: “Co by tu jeszcze spieprzyć?”

    Ale blog taki jak ten, to forma tablicy ogłoszeń, a raczej napisań. Różne karteczki post-it mogą być na niej równocześnie umieszczane przez różne osoby. Ideą nadrzędną jest rola tuby nie głos wzmacnającej a pismo.

    Komentatorki i Komentatorzy narzekający na znikanie wpisywanych właśnie komentarzy, ich znikanie, brak echa lub dopuszczanie łobuzów do tablicy ujawniają ogromną cheć rozmowy.

    Bo nie choroby nie będące nowością dla starości są jej największą dolegliwością. Jest nią brak rozmówcy.

    Moje komentarze rzadko mają tu jawne echo. Ale też ja nie pasę owiec na hali i nie nasłuchuję głosów z hal sąsiednich. A większość z nas przeżyła najaktywniejsze lata dawniej – w czasach gdy politykę robili Oni. Gdy teraz historia płożyła przed Nami możliwość tworzenia polityki, to zbyt wielu chce uprawiać politykę historyczną nieswiadomie popierając paranoicznych i megalomańskich nacjonalistów.

    W najnowszym numerze Polityki jeden z ciekawych artykułów o polskiej dzisiejszej codzienności został zsyntetyzowany tak: “Kryzys to jest wtedy, gdy nie ma cukru w sklepie.”

    A globaliści zlowieszczą głód spowodowany wymarciem pszczół.
    Cukier i kiłę zawdzięczamy historycznemu osiągnięciu Krzysztofa Kolumba. A tymczasem jutro chiński miód nas wzmocni a grużlica osłabi.

    Bo jak pisze Jan Hartman w najnowszym “papierowym” felietonie, może by lepiej było gdyby Polityka kosztowała 20 PLN i była areną twórczej myśli a nie forum pieprzenia o ocie i papierze, czyli o polityce od strony d…y.

    Obie strony nie są bez winy. “Prymitywizm” obsługi bloga pasuje do braku wdzięku w komentarzach oraz postawy: “Znacie? Znacie to posłuchajcie.” Papierowa Polityka opublikowała bardzo ciekawy artykuły. Nieciekawe dla wchodzących na planszę gry go, aby pograć w trzy kierki.

  289. mag
    29 kwietnia o godz. 10:47

    Mag, niestety ale walczysz z wiatrakami – skruszysz niejedną kopię
    a durny, beznamiętny wiatrak dalej będzie machał swoimi skrzydłami
    racji naczelnej.
    Możesz próbować swych sił na jeszcze wielu frakcjach wiatrakowych,
    na przykład na beznamiętnym zimnym betonie (vide @zgaga), ale
    efekt końcowy będzie ten sam – betonu do swoich racji nie przekonasz.
    Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że zarówno wiatraki, jak i betony doskonale wiedzą że ich rzekome racja są warte funta kłaków
    (kłaki – przepraszam was !) ale z uporem godnym lepszej sprawy stosują wszelkie, nawet te najniższe człowieczeństwu metody, aby wyjść na swoje.
    Świeży przykład z wczoraj, dnia urodzin Gospodarza, dnia który
    każdy kulturalny człowiek, bez względu na poglądy by uszanował,
    spuścił trochę z tonu, ugryzł się w język (klawiaturę). Ale nie !
    Taki buc jeden z drugim musi walnąć, bo ma tak wpojone: kąsać
    wszystkich i wszędzie, bez względu na okoliczności.
    Swego czasu mój/nasz przyjaciel @Lewy, w przypływie szczerości i
    dobrego humoru, w gronie nas wszystkich przyznał się do tego
    że pewna bardzo męska część jego ciała, w wyniku choroby już nie funkcjonuje. Lewy odsłonił się dla nas, jego przyjaciół ale nie
    przewidział że bezlitosny beton to wykorzysta.
    No i stało się. Wczoraj o godz. 23: 12 ” wyprodukował ” się taki
    beton o nicku @zgaga, udowadniając nam że człowiek to nie tylko
    brzmi dumnie, ale również: chamsko, durnie i wrednie.
    Ja ze względu na ważny dzień dla Gospodarza blogu, nie odezwałem się (co czynię ze satysfakcją teraz), ale ładnie i delikatnie zauważył to @otago o godz. 23:34 pisząc:

    ” Doprawdy pogratulowac prawdziwie urodzinowej atmosfery . ”

    Podsumowując – @mad, nie daj się wciągnąć w nic nie wnoszące
    dyskusje (?) z wiatrakami i betonem (szczególnie tym chamskim),
    szkoda Twojego i naszego czasu na takie coś, szkoda też klawiatury.
    Przyjacielu @Lewy, wiem że to już za póżno, ale na przyszłość nie odsłaniaj się aż tak bardzo, bo jak sam widzisz na blogu masz nie tylko przyjaciół, są też hieny.
    A w ogóle to party urodzinowe było przednie ( mimo…) i nikt
    nie rzygał.

    Pozdrowionka.

  290. mag
    29 kwietnia o godz. 10:47
    “Ciekawe, dlaczego męczy Cię zgaga.”
    Podziwiam ale ostrzegam , to daremny trud . Jedynym efektem beda epitety.
    Byl tu taki jeden ( na poczatku roku) ktory napisal pare slow prawdy ale dal sie poniesc f….i (?) i zostal zbanowany

  291. cynamon 29
    29 kwietnia o godz. 10:18
    otago
    29 kwietnia o godz. 0:05
    Zadaję sobie teraz pytanie takie oto: skoro Gomułka przyłączył się do
    ” puławian „, a ” natolińczycy ” byli symbolem wrogich sił i
    napiętnowani, to co się z nimi stało po 56 roku ?
    Przecież nie rozpłynęli się w powietrzu.

    Mój komentarz
    Frakcje natolińczyków i puławian zawiązały się w 1956 roku, a kształtowały się wcześniej – po tajnym antystalinowskim referacie Chruszczowa wygłoszonym w 1955 roku.
    To było 56 lat temu, wystarczająco długo by nastąpiło roztopienie frakcji w innych nurtach partyjnych.
    Z grubsza oceniając te dwie frakcje są traktowane w wielu środowiskach podobnie jak wtedy – natolińska, to komuniści-patrioci (szczerzy komuniści), spadkobiercy krajowców, puławska, to komuniści-internacjonaliści (komuniści fałszywi), spadochroniarze, przybysze, w większości pochodzenia obcego – Oni.

    Gomułka po dojściu do władzy musiał rozgrywać obie frakcje, podobnie jak dzisiaj Tusk frakcje Gowina, Schetyny, etc.

    Najbardziej znaną szerokiej publiczności cechą puławian była ich rzekoma „żydowskość”, cokolwiek ten termin miał oznaczać. U kresu swojego długiego sekretarzowania Gomułka znalazł się w partii w sytuacji konfrontacyjnej, która zresztą sam współtworzył (1968 rok).

    Frakcja komunistów-patriotów zyskała przewagę nie tyle wynikającą z jej liczebności, co z dyskretnego poparcia otrzymywanego od ambasady radzieckiej oraz z niezadowolenia społecznego, które było bardzo podobne do dzisiejszego niezadowolenia z Tuska (tak długo rządził i g..o zrobił).

    Gomułka nie miał wiele czasu, frakcja komunistów-patriotów rosła w siłę. Musiał się zdecydować jak to rozegrać. Przystał na wariant ksenofobiczny, czyli projekcję winy na obcych, dyskretnie przezwanych syjonistami i zwolennikami stalinizmu.
    Gomułka wygrał kosztem podgrzania ksenofobii w kraju. W mniemaniu patriotów wykonał zadanie choć w ich przekonaniu nie do końca zniszczył bazę puławian.

    Ideologia narodowej prawicy (której część jest w PiSie) nadal eksploatuje problem frakcji puławskiej, określając go mianem układu, który ma szkodzić nadal wytrwale Polsce. Układ ten wg teoretyków-patriotów nie powstał, on istniał zawsze, tylko zmienił formę.

    Dziś funkcjonuje na bazie niezniszczonej do kończ bazy – dzieci i wnuków tych samych obcych, którzy zostali zrzuceni po przeszkoleniu w ZSRR jako desant na Polskę i przekazali potomstwu te same wrogie, niekorzystne dla Polski cechy, które mieli ich ojcowie i dziadowie i pradziadowie i tak możemy jechać dalej, po drodze zahaczając o Rothschildów i Rockefellerów. Ale to pozostawiam bratu Gogo, on jest lepiej zorientowany.

    Teoria frakcji obcych po dokładnym zbadaniu została w ostatnich 20 latach ogromnie poszerzona. Dziś do współpracowników układu znawcy zagadnienia zaliczają kardynałów, biskupów, masę szkodzących Kościołowi księży, przywódców dużych partii, publicystów oraz zwykłych drobnych agentów, którzy są używaniu do pewnych niewygodnych, brudnych posług, jak np. tuszowanie prawdy o katastrofie smoleńskiej lub prowadzenie śledztw w sprawie seryjnego samobójcy.

    Najbardziej znane postacie, to Michnik, Pieronek, Kwaśniewski, w porywach Tusk, który ma bardzo dobre pochodzenie – z rodziny przechrzczonych na ewangelizm niemieckich Onych oraz jest w świetle jupiterów rudawy i notorycznie kłamie. Jakich cech jeszcze trzeba, by zidentyfikować go jako niebezpiecznego obcokrajowca-Onego?
    Co prawda nie pochodzi z rodziny komunistycznej, ale jakie to ma znaczenie? Przecież Oni są znani z tego w historii, że obstawiali i obstawiają wszystkie kierunki. Puławianie wciąż się odradzają.
    Pzdr, TJ

  292. TJ
    29 kwietnia o godz. 12:13

    Tj, serdeczne dzięki za wyczerpujące oświecenie niewiedzy mej
    w tym względzie. Czyta się to co napisałeś jak Stephena Kinga.
    A ten cały układ o którym piszesz, to aż ciary przechodzą !
    Akapit:

    ” Dziś funkcjonuje na bazie niezniszczonej do kończ bazy – dzieci i wnuków tych samych obcych, którzy zostali zrzuceni po przeszkoleniu w ZSRR jako desant na Polskę i przekazali potomstwu te same wrogie, niekorzystne dla Polski cechy, które mieli ich ojcowie i dziadowie i pradziadowie i tak możemy jechać dalej, po drodze zahaczając o Rothschildów i Rockefellerów. ”

    musi budzić powszechną trwogę !

    Jak oni tak genetycznie uwarunkowani, to może jednak niszczyć
    te zamrożone embriony ?
    Diabli wiedzą jakie licho się z tego wylęgnie.
    A jak się wylęgnie, to może już być za póżno.
    Dzięki i …

    Pozdrowionka.

  293. otago, Cynamon 29
    Dzięki za przestrogi. Ale czy nie mogę być Don Kiszotką, skoro tak mam?
    Jasne, że wiele nie zdziałam, albo zgoła nic. Jasne, że mogę tylko przewijać niektóre teksty i nie wdawać się w jałowe “dyskusje”, ale uważałabym to, mimo wszystko, za rodzaj zaniechania.
    Tak mnie, kurcze, w domu wychowano, a utrwaliły takie przekonanie moje dorosłe już doświadczenia.
    Nie ignorować głupców, nienawistników, różnego autoramentu betonów i przynajmniej na nich wskazywać, obnażać, bo któregoś dnia wejdą ci na głowę. I będzie za późno.
    Mimo wszystko bronię jg, któremu puszczają czasem nerwy i poleci o jeden most za daleko, ale – wbrew pozorom – twardym betonem nie jest.

  294. mag, Trochę liryki. Słuchałem tego w oryginale w zamierzchłych latach sześćdziesiątych.
    https://www.youtube.com/watch?v=fcDF_KXn4fg

  295. jasny gwint
    Piękne!
    Szkoda, że Demarczyk sfiksowała, już dawno temu.
    Jako krakowianin pewnie znasz kulisy jej dziwacznych bojów o własny teatr, różne pretensje do władz miasta i inne chimery.
    Zdarzało mi się bywać w “Piwnicy pod baranami”, głownie na przełomie lat 90. i nowego wieku, już po śmierci Skrzyneckiego.
    Tamto se ne wrati!
    Czy kojarzysz sobie plastyka- głównie grafika Bartkowicza (Janusza?), którego córka jest żoną świetnego awangardowego reżysera ( głownie dokumentalisty) Kukiełki (czy jakoś tak)?

  296. Blog leci boldem i kursywą – red. Passent ! Czas wyjść z urodzinowego letargu i popełnić nowy wpis, a tym samym przywrócić blog do stanu normalnego (wizualnie…).

    Lewy, cieszę się że mój opis wspólnego towarzysza niedoli blogowej wszedł do antologii (towarzyszy) i powraca co jakis czas jako argument w dyskusji.

    Mozna powiedzieć, że powraca jak zgaga…

    Pozdrawiam

  297. Gdy ktoś zachwycał się w rozkwicie perrorowaniem to i strunobeton mu nigroźnny. Gdy kobieta i mężczyzna mają się ku sobie, to on liczy, że ona będzie niezmienie taka atrkacyjna, a ona wierzy, że go zmieni.

    Wiara czyni cuda, ale chyba trafiło na wygadanego barbarzyńcę i panią archeolog odkopującą fundamentu pałacu z ogrodami Serimdamidy na dachu. Dużo teorii i wyobraźni i zderzenie jak Konstantego i Gabrieli, tylko melodyka jak z wozu jadącego do Siewierza.

    http://www.youtube.com/watch?v=guHmb3GdPZk

  298. No bo jest wolność i strach jakby mniejszy:

    http://www.youtube.com/watch?v=PspnSmKwfu4

  299. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/new-york-times-to-waszyngton-byl-najwiekszym-zrodl,1,5479150,wiadomosc.html
    ============

    Realpolitik w amerykańskim wydaniu…..
    Ciekawe czy u nas też pojawiają się takie walizki?
    Przysposobiłbym jakąś…..

  300. Serdeczne dzięki dla TJ
    Dzięki za to, że historię PZPR i gomułkowszczyzny poprzekręcał i namotał.

    Wystarczy przyjrzeć się nazwiskom NATOLIŃCZYKÓW – Jóźwiak, Kłosiewicz, Nowak, Zawadzki, Dworakowski, Chełchowski, Mijal, Mazur, Rumiński, Łapot, oraz PUŁAWIAN – Gierek, Jaroszewicz, Kraśko, Kuziński, Matwin, Morawski, Naszkowski, Olszewski, Putrament, Rakowski, Schaff, Starewicz, Staszewski, Sztachelski, Werfel, Zarzycki + byli PPSowcy – Jabłoński, Lange, Motyka, Rapacki, aby się przekonać która nieformalna frakcja partyjna, która koteria wygrała w 1956 roku. Pierwszych nazywano “Chamy”, drugich “Żydy”, pierwsi to byli gorzej wyedukowania PPR i zawzięci stalinowcy, gdyby zdobyli władzę mozna było się spodziewać reżimu a la Antonín Novotný w CSRS, “żydzi” byli lepiej wykształceni, bardziej elastyczni politycznie, mniej doktrynalny i po XX zjeździe KPZR postawili na socjalistyczną liberalizację. To właśnie puławianie wysunęli Gomułkę, odsuniętego, prześladowanego i więzionego w latach 1951-4, mentalnie pasującego raczej do natolińczyków. Niemniej ten podział na koterie zanikł w latach 1950., gdy natolińczycy zniknęli z partii, a nawet z kraju. Rok 1968, 1970 to inna historia i inna walka koterii partyjnych.

    Nie wymądrzam się chyba, drogie Blogowisko, tylko zadałem sobie trud poszukania w encyklopediach, bo są to sprawy znane i udokumentowane, ale ciągle plątane nie wiadomo po co.

  301. p.s.
    @Staruszek znowu rozbebeszył blogową czcionkę; bezwiednie lub złośliwie. Co za maniak!
    Czy nie należy przemówić mu do rozsądku!?

  302. Gdyby blog działał dobrze, to nie byłoby pytania o złośliwość.

    Powtarzam: paradygmat idiotoodporności wszedł do powszechnego użytku, gdy Agata dopiero rozkwitała a Daniel był za oceanem.

    Smutno otyłym skazanym na żołnierską czujność:

    http://www.youtube.com/watch?v=dS6ZWCJ2dq8

  303. C 29; 9:51, to zalezy jak na to spojrzec, 80% hollywood albo i wiecej
    to pochodzenie Wloskie albo Zydowskie.

  304. do
    Andrzej Falicz
    26 kwietnia o godz. 23:29
    Korekta…
    Krakow od plant jest brudny. Wroclaw do drugiego”ringu” bardzo czysty.
    Saldo mortale

  305. @staruszek
    To już, co najmniej, czwarty raz spaskudziłeś staruszku edycję en passant. To jest dla mnie coś gorszego niż czytanie Falicza.
    Nawet czytać się nie chce…

  306. Gdyby blog działał dobrze … – to by znaczyło, że @staruszek na nim się nie udziela ze swoim testowanie “dobroci bloga”.

  307. Gowin zdymisjonowany!

  308. staruszek
    28 kwietnia o godz. 18:46

    Słoik to nie tylko dziecko wsi. Podział na słoiki i rodowitych biegnie wzdłuż granicy dużych aglomeracji miejskich.
    Pozwól, że dodam swoje trzy grosze do Twoich rozważań o tym, czym jest wieś.

    Wieś to zbiorowisko ludzi, których przestrzeń osobista rzadko bywa ograniczona do 38 metrów kwadratowych wylewki betonowej i 2,20 metrów wysokości.
    Nawet jeśli domy na wsi nie są duże to wystarczy wyjrzeć przez okno albo stanąć na progu domu, by móc zaczerpnąć powietrza.
    Ilekroć muszę przyjechać do dużego miasta, nie wiem, co ze sobą zrobić z sufitem nad głową i ścianami blokującymi ramiona.

    Wieś to zbiorowisko ludzi, którym chodniki nie wyznaczają linii, po jakich muszą się poruszać. Owszem, czasem linie te biegną równolegle lub prostopadle, ale czasem w ogóle ich nie ma. Można iść, gdzie się chce.

    Wreszcie wieś to zbiorowisko ludzi, którzy doświadczają zupełnej ciszy.
    Bywa tak wieczorami, gdy ptaki przestają śpiewać, gdy cichnie wiatr i gdy przypadkiem człowiek zabłąka się na granicę pól i lasu.

    Czytałam artykuł Edyty Gietki “Wnętrze słoika” – historie ucieczki przez straszną przyszłością na wsi, jakieś ocipiałe babcie krzyżujące palce na widok kobiet w kaloszach, ambitne córki gospodyń wiejskich, które cieszą się, że dostały karnet na aerobik.
    Tak naprawdę ani to nie takie proste ani nie takie płaskie.

  309. zgaga; 9:23, to zamkniecie w kladce bylo jest i bedzie.
    Miliony Amerykanoe zyja jak zajace,gdzie sie urodzili tam umra
    zwlaszcza ci z prowincji i malych miasteczek i nigdy nigdzie nie
    wyjada.W PRL-u nie bylo tak zle,co prawda byly utrudnienia
    ale kto chcial to wyjezdzal.

  310. wiesiek 59
    29 kwietnia o godz. 14:41

    Fajnie że wkleiłeś ten link. Co prawda z tą kasą Waszyngtonu to nic
    nowego – śliskiej polityce zawsze towarzyszy śliski pieniądz – ale po
    uruchomieniu linka, po prawej stronie strony onet.pl , znalazłem coś co mnie bardziej interesuje niż liczenie cudzych pieniędzy w cudzych walizkach.
    Zawsze liczyłem swoje (nie wiem, chyba zboczenie jakieś ?).

    Ale do brzegu: w rubryce “Polecane” (rechts, unten) ciekawy
    artykuł Sylwii Cisowskiej o Witkacym pt. ” Pozagrobowe życie
    Witkacego “.
    Co prawda fakty w nim zawarte są mi od dawna znane, ale polecam
    go wszystkim miłośnikom tego metafizycznego artysty.
    Dowcipny był za życia, czemu nie miałby być po śmierci.
    Jedno z jego stwierdzeń:

    ” Le­piej jed­nak skończyć na­wet w pięknym sza­leństwie, niż w sza­rej, nud­nej ba­nal­ności i marazmie. ”

    Nota bene – ten Naród ma jakieś zamiłowanie do podmiany trumien
    lub w trumnach zawartych nieboszczyków: 1988 – Witkacy,
    2010 – hm…, wiemy wszyscy.

    Pozdrowionka.

  311. Jiba,

    taki podzial istnieje wszedzie. Wies i zyjacy tam ludzie rzadza sie swoimi prawami. Dwa srodowiska majace do tej pory malo wspolnego ze soba pod wzgledem stylu zycia, ale tez splatajace sie coraz bardziej ze soba, wlasnie dzieki migracjom zarobkowym do miasta, dzieki globalnej wiosce internetowo-komorkowej, wreszcie dzieki mieszczuchom, ktorzy czuja sie zmeczeni miastem i celowo wybieraja spokojniejsze zycie na wsi, jesli tylko okolicznosci pozwalaja.

    Zyje na przedmiesciach sporej aglomeracji i tutaj ludzie sami siebie dziela wedle trzycyfrowego kodu regionalnego porzedzajacego wlasciwy numer telefonu. Dla niektorych mieszkancow metropolii legitymowanie sie kodem 514, zarezerwowanym dla miasta jako takiego, to nobilitacja w porownaniu z kodem 450, zarezerwowanym dla przedmiesc. “514″ v/s “450″ zastepuje “sloik”, ale logika tego podzialu jest niemal identyczna, choc “450″ to nie wies, ale raptem przedmiescie.

    Pozdrawiam

  312. …..Ponadto wszędzie Cię pełno i to na każdy temat. Jak ty to wyrabiasz w czasie? …..Pisze JG o M a g. Chodze sladami JG po jego dzielnicy, dosc upalnie, po JG ani sladu.
    Jasny Gwint zapomnial, ze na les duperelles nie potrzeba czasu, one sa strata czasu sama w sobie.
    Saldo mortale
    PS
    Podziwiam ciagle wpis JG o zydach, bardzo kompaktowy, trzy linie, trafione. Nie zgadzam sie z JG we wszystkim, lecz byl to najlepszy tekt o zydach w blogosferze.
    Saldo mortale

  313. Ted
    “W PRL nie było tak źle. Co prawda były utrudnienia, ale kto chciał to wyjeżdżał”.
    Porażający cynizm!
    Mam proste pytanie, czy pan jest “wyjechany” i jak się to panu udało, czy też pozostał pan na miejscu i jako tubylec wygłasza swoje prawdy i rozstawia po kątach innych tubylców, którzy panu nie pasują?

  314. @telegraphic observer
    Chyba się wymądrzasz TO, przykro mi.
    Wydaje mi się, że przerwę między dwoma kawałkami tekstu, ale dotyczącymi tego, co eksploatuje „ideologia narodowej prawicy” zrozumiałeś (w tym drugim kawałku) jako opinię TJ.

    Albo to jeszcze jeden dowód, że czasami nie czujesz tanga językowego, albo niestarannie czytasz.
    Możliwa jest także wersja, że ja czegoś w Twojej krytyce nie zrozumiałem.

    stasieku o frakcjach w PZPR słuchał w domu i pamięta wiele szczegółów. Dużo o tym mogę gadać

    Komentarz TJ uważam za bardzo dobry, skrótowo oddający istotę.
    Pozdrawiam

  315. @Jiba
    Przyjmij proszę wersję „neoliberalną” słoika, którą będę lansował.

    Ze słoikiem na wekowane przetwory, kojarzą mi się karki niektórych osobników. To nie ma związku z numerem rejestracyjnym ich auta, ale „słoiki” lubią SUVy.
    Cieszę się, że czytałaś felieton p. Edyty.
    Pozdrawiam najczulej

  316. stasieku
    29 kwietnia o godz. 15:43

    Stasieku, na pewno pamiętasz dyskusję o niepoprawności
    postawy @mag.
    W przypadku postawy @staruszka jest prawdopodobnie tak
    samo, tyle że u niego nie idzie o dezyrfikację kręgosłupa (też
    moralnego), a raczej o derywację (’’Tak trzeba działać’’ ) blogu.
    Jak widać młodzian się po prostu rozhulał.

    Pozdrowionka.

  317. stasieku
    29 kwietnia o godz. 15:48

    A podali jaką parafię obejmie i kiedy pierwsze kazanie ?

    Pozdrowionka.

  318. cynamon 29
    28 kwietnia o godz. 18:28
    Zajrzałam pod twój link i sama sobie się zadziwiłam…
    Chyba jestem jedną z najstarszych tu wpadających…
    Bernard wyparował a Falicz trzyma się krzepko i nie ma zamiaru pisać po polsku.

    Okazuje się że jestem o równiutkie 5 miesięcy młodsza od naszego gospodarza, red. Passenta!!! Ja z też z 28-go, tylko z września!

    Panie redaktorze!
    Serdeczności od blogowej seniorki z okazji pięknej rocznicy!!!

  319. P.S.
    Co u licha z tą czcionką?
    Kto ją tak popsuł?

  320. C29 (28 bm, 18:42)
    Donos o belzebubich talizmanach cenny; nie wiedziałem, że lista jest tak długa. Czy ilość wreszcie przekuje się w jakość? – pytam jako advocatus diaboli.

    Zaś Ty pytasz jeszcze sprytniej – “a jak tam w ogrodzie?, bo u mnie piknie”.

    Do TO wiosna przychodzi później, czasem 2 tygodnie później niż Warszawie, o Wrocławiu szkoda gadać, a o Twoim miejscu to nawet nie wiem. Aktualnie forsycje w pełnym rozkwicie, magnolia powoli otwierać się zaczyna. Prowadzą mi mały remoncik chodnika do domu i podjazdu na samochody, więc sprzątałem wokół niego w weekend, a jeszcze tow. Ż. coś dorzuciła. Trawa napowietrzona i nawieziona, pewnie skoszę pod koniec tygodnia, krzaki i drzewka w zimie podcięte, a potem były spryskane.

    Mieszkam w strefie kodu 416, co wg. montrealskiej teorii Jacobsky’ego nobilituje, ale faktycznie tutaj jest na odwrót. Nobilituje mieszkanie w strefie 905, czyli na suburbiach. Może dlatego tak jest, że Toronto jest większe już od jakiegoś czasu od Montrealu i inaczej podzielone na te strefy. Tak czy siak, nie dbając o usytuowanie klasowe żyję po sybarycku jak zdążyłeś zauważyć, do opery mam googlowskie 18 minut jazdy samochodem, a jednocześnie mieszkam w parku, rozlicznych gatunków ptaki śpiewają, samica kardynała codzienne rano wali dziobem w okno i budzi mnie, racoons przechadzają się, życie wiejskie prowadzę w metropolitalnym mieście. Żyć nie umierać – nie bardzo radzę sobie z (nie)przechwalaniem się.
    Co robić?
    Pozdrawiam

  321. @cynamon 29
    Znam staruszka osobiście, drogi C29, ale przez sekundę nie spodziewałem się po Nim, że będzie czynił spustoszenie edytorskie na nieswoim blogu. W ostatnim wpisie zrobił kupę (jak o psich kupach, to ja kupę walnę sam) dwa razy: najpierw zkursywił, a potem pogrubił kursywę.
    Do tego odkrycia nie trzeba znajomości kodu…

    To są niedopuszczalne harce, które wymagają przeprosin i obietnicy „nigdy więcej” a nie oszczekiwania na serdeczne wyrzuty.

    Ściskam Cię najserdeczniej, Mein Freund.

  322. telegraphic observer
    29 kwietnia o godz. 14:53

    T.O. co Ty motasz chopie ?
    W tym co piszesz jest dokładnie tak samo jak to napisał @TJ,
    a ja wcześniej zapoczątkowałem.
    No więc jeszcze raz:

    ” Natolińczycy byli przeciwnikami liberalizacji systemu, głosili hasła nacjonalistyczne i antysemickie w celu zdobycia władzy w partii. ”
    - ” Byli głównie pochodzenia chłopskiego lub robotniczego i rdzennie polskiego, w przeciwieństwie do Puławian, którzy byli inteligentami, w dużej części pochodzenia żydowskiego. ”
    - ” Natolińczycy ponieśli klęskę na VIII Plenum KC PZPR w październiku 1956 r., gdyż Gomułka zdecydował się przyjąć władzę z rąk puławian. Obie frakcje natolińczyków i puławian zaniknęły pod koniec lat 50. ”
    Wszystko co wyżej za Wikipedią (jak dobrze że jest). ”

    To ja za Wiki. TJ tylko rozwinął wątek co się stało z natolińczykami po 1956, o co zresztą prosiłem.
    A Ty potwierdziłeś jego opis sytuacji uzupełniając ją o nazwiska.
    Piszesz:

    “Serdeczne dzięki dla TJ
    Dzięki za to, że historię PZPR i gomułkowszczyzny poprzekręcał i namotał. ”

    a ja dalej nie kumam o co Tobie chodzi.
    Kto i co namotał ?
    Oświeć mnie łaskawco, bom cierpiącym.

    Pozdrowionka.

  323. @ANCA-NELA
    Ja też „waga” Aniu, tylko trochę młodszy.
    Życzeń Danielowi Passentowi nie składałem, bo urodzinowe po 70tce są niezręczne.
    Głowę daję, że DP pamięta 70lecie tak, jakby to było przedwczoraj.
    Ukłony

  324. ANCA_NELA
    29 kwietnia o godz. 16:30

    ” P.S.
    Co u licha z tą czcionką?
    Kto ją tak popsuł? ”

    Popsuł @staruszek, zapytaj @stasieku jak nie wierzysz.

    Pozdrowionka.

  325. telegraphic observer,

    ja rowniez do centrum (z operami i z muzeami) mam c.a. 20 minut jazdy samochodem (o ile nie ma trafiku…). Ptaki spiewaja, sarenki, liski i dzikie kroliki chadzaja po okolicznych zagajnikach, zaskroniec czasem przeslizgnie sie przez sciezke, dzika ges lub kaczka krzyknie w locie, a nade wszystko, zwlaszcza wiosna – rozcwierkane zaby w sezonie godowym (w okolicy sa mokradla i torfowiska – potem to wszystko cichnie i pojawiaja sie komary…). Czasem trudno uwierzyc, ze do centrum mam 20 minut.

    Snobiz “514″ to glownie wymysl “BOBO”, czyli burzuazyjnej bohemy (bougeois – bohème, taka odmiana kawiorowej lewicy), zamknietych w dwoch-trzech dystryktach miasta, ktore owszem – maja sporu uroku i atmosfery, ale nie na tyle, zeby robic z nich jakies wielkie ajwaj.

    Do mnie wiosna przychodzi jeszcze pozniej niz do Toronto, ale wczoraj przyszla, w letnim nastroju – trzeba bylo wygrzebac szorty z szafy. A pomyslec, ze w zeszly weekend bylo raptem +5 w dzien, a -7 w nocy…

    Pozdrowienia

  326. @ANCA_NELA

    Ja popsułem czcionkę.
    Gdybyś nie traktowała bloga jako tablicy ogłoszeń, to przewinęłabyś do góry.
    A wychodzi na to, że nie chce się przewijać, nie chce się czytać, chce sie narzekać i karmić trolli.
    Smacznego. Czas na znalezienie innej oślej łączki.

  327. @C29
    Czytając komentarz TJta, TO rozdzielił, zgodnie z przerwą w tekście, dwa wątki, które powinny być pisane i rozumiane ciurkiem.
    Chyba stąd “namotanie, przekręcanie”.
    Capisco?

  328. stasieku
    Wymądrzam się bez dwóch zdań.
    Przyznaję, teksty TJ czytam najwyżej do 3/4, a gdy są pisane taką czcionką z winy “niedobrego bloga”, to i do połowy (są te teksty dlugie, ich konstrukcja mi się głowie łamie, bo jestem z młodszego pokolenia).

    Wydaje mi się nadal, że choć w drugiej części, z przekąsem pisał o narodowo-pisowskich interpretacjach historii, to w części pierwszej nie odnalazłem sygnału, że to jest ten właśnie “skrzywiony” dystans. Skąd czytelnik ma wiedzieć, co będzie w II części, gdy czyta po kolei … wymądrzam się … i dobrze mi z tym.

  329. mag,13.37. Na “przełomie” to już Piwnicy nie było. Ponury ersatz. Skończyła się gdzieś a latach siedemdziesiątych po odejściu zwariowanej Demarczyk. Najlepiej było po 56 roku, po powrocie Piotra z wojska, kiedy razem składaliśmy przysięgę na przyjaźń z sąsiadem. Demarczyk była czarem tej grupy, a szurnięta była od samego dzieciństwa, co znam z bliskiego jej przekazu. Wielka szkoda. Ale to co było, było wspaniałe i niepowtarzalne. I nie było papieru w rolkach, co niektórych dalej wprowadza w kompleksy, ani innych rzeczy, ale coś wielkiego pozostało. I w tym cała rzecz.

  330. stasieku 16.40
    Nie wiem czy znasz anegdote o staruszku, który przyszdł do cukierni, zamówił 2 paczki, zjadł, zamówił 4, zjadł , zamówił 8, zjadł,…ale kiedy zamówił i zjadł 256, trzeba go było zastrzelic ?
    Lubie staruszka, wiec proponuje tylko sanatorium.
    Zamkniete, gdzieś w Bieszczadach.
    Bez dostepu do internetu.

  331. Przeprosiny owszem.
    Serdecznie przepraszam.

    Za dzień, za dwa, za lata to wy uznacie, że to nie jest kraj dla starych ludzi. I kobiet z dziecięcym wózkiem. I zapominalskich.
    Z przedmiotami złośliwie z Wami się nie zgadzającymi się.
    Zaprawde, powiadam Wam, już jutro, no pojutrze …

    Z windy pogotowie techniczne wyjmie warchoła, który ją zepsuł …
    Bo ludzie dla bloga, nie blog dla ludzi.
    PRL wiecznie żywy!
    Miłej rszty tygodnia! I nie tylko …

    I niech wnuki Was nie biją po łapach przypalonym elektrycznym czajnikiem niewyłączającym się samoczynnie ….

  332. ANCA_NELA
    29 kwietnia o godz. 16:28

    ” …a Falicz trzyma się krzepko i nie ma zamiaru pisać po polsku. ”

    Falicz pisze po faliczowsku i w zasadie dla samego siebie.
    Nie daj bóg jednak naruszyć faliczowskie status quo,
    wtedy staje się drapieżny i broni swego dzieła jak Matka Courage swoje dzieci.
    Zresztą podobnie jak ona ciągnie za armią razem ze swoimi dziećmi, zbijając niezłe interesy. Wojna jest jej żywiołem, przynosi jej same zyski, zły jest dla niej pokój.
    Podobnie @Falicz, jako stały element blogu, pisze na blogu i ciągnie za blogiem lata całe, i w deszcz i w słotę.
    Żywiolem Falicza jest blog.
    Let It Be …

    Pozdrowionka

  333. jasny gwint 17.02
    Nie masz racji. Bywałem w Piwnicy od 57 roku, mam kilometry nagran na tasmie i kasetach i wszystkie płyty Demarczyk, która była poza konkurencja. Ale Piwnica istniała nadal, przychodzili i wystepowali wspaniali artysci, prawie do smierrci Skrzyneckiego. Niestety, to se uz ne vrali.

  334. telegraphic observer
    29 kwietnia o godz. 14:53
    Serdeczne dzięki dla TJ
    Dzięki za to, że historię PZPR i gomułkowszczyzny poprzekręcał i namotał.
    Mój komentarz
    Dziękuję za krytyczne spojrzenie na moje historii PZPR widzenie, ale mój komentarz nie dotyczył tylko konfliktu koterii w 1956 roku, lecz dzisiejszych teoretycznych interpretacji konfliktu bardziej uniwersalnego – My kontra Oni, na przestrzeni dziejów, My kontra Oni tu i teraz.

    Mnie chodziło o interpretację teoretyczną i propagandową konfliktu wewnętrznego w 1956, starcia dwóch frakcji w 1968 oraz dzisiejsze teorie narodowej prawicy, które każą postrzegać te wszystkie wojny jako odsłony tego samego wiecznotrwałego konfliktu, jako odbicie konfrontacji My i Oni starszej niż historia komunizmu.

    Nie ma znaczenia jakie nazwiska nosili działacze obu frakcji i jak się mienili – patriotami, prawdziwymi komunistami, czy ludźmi lewicy głęboko zaangażowanymi w budowę Polski takiej jaka była, a innej nie było.

    Dzisiaj te wszystkie byłe konflikty są przez narodową prawicę interpretowane jako walka wewnętrzna zła ze złem, ale też walka pod szyldami – Obcy i Nasi, która dzisiaj przerodziła się w walkę prawdziwych patriotów z potomków komunistów przefarbowanych na brukselskich kosmopolitów, prawdziwych Polaków z układem, prawdziwych chrześcijan z masonami i bezbożnikami, prawdziwych europejczyków z wyznawcami nowych wartości, wielbicielami New Age i poprawności politycznej.

    W takiej interpretacji jedna strona pozostała niezmieniona – ludzie działający dla dobra narodu i ojczyzny, a druga też niezmieniona lecz maskująca się, przybierająca różne postaci, posługująca się właściwą sobie sztuka mimikry, przybierania barw ochronnych w zależności od aktualnej sytuacji.

    W oczach narodowej prawicy to nie jest kwestia frakcyjnych porachunków, to walka dobra ze złem, to obrona podstawowych wartości – ojczyzny, narodu i prawdy. W tej obronie nie wszystko jest czarno-białe, bo i samego Gierka można okresowo polubić, jak też współczesnego Oleksego, gdy tylko nastanie taka polityczna potrzeba.

    Niezmienni pozostali Oni nadal usiłujący zniszczyć naszą tożsamość, odebrać niepodległość, włączyć do Nowego Wielkiego Kibucu jako bezmyślną siłę roboczą.
    Pzdr, TJ

  335. @Jacobsky, stasieku

    Wiecie, ja po prostu uważam, że nie można generalizować.
    Co “słoik” i “rodowity’ (posługując się określeniami z artykułu) to jego własna historia. Nie każdy słoik to prostak, który chce spełnić marzenia o “Dynastii” i nie każdy rodowity to pan Settembrini. Nie każda wieś to spowite oparami nędzy i ciemnoty zadupie, nie każde miasto centrum nauki i kultury.
    Może tak być, ale nie musi.

  336. C29 (16:44)
    TJ (17:19)
    “Namotał” – zdawało mi się, że pytanie jest o to, co się stało z natolińczykami, tj. konkretnymi osobami z KC. Całe narodowo-ciemniacze kontra kosmopolityczno-żydowsko-cwaniackie politykowanie to odrębny temat rzeka. Tu fakty historyczne, a tu politykierstwo historyczne ciągnące się latami. Wydało mi się, że TJ-ocie nie odciąłeś jednego od drugiego.

    “Poprzekręcał” – w domu nastawiono mnie antynatolińsko, więc brakowało mi ostrego postawienia sprawy. Np. życiorys Kaziemierza Mijala i jego rozterki, tak barwnie odmalowane przez Pilcha w “Marsz Polonia”, postać tow. Gęski (może przekręcam nazwisko postaci literackiej?). Puławy były o niebo lepsze od Natolina – trzeba pryncypialnie to postawić, także jako naukę na dziś, albowiem Tusk jest o niebo lepszy od Kaczyńskiego.
    Pozdrawiam rozmówców

  337. p.s.
    A poza tym, wicie rozumiecie, prowokacja słowna zawsze mi się udaje ;) ;)
    No i nie mam czasu na głębokie wgryzanie się w tekst, ja młody.

  338. Jiba (17:26)
    Generalizowanie jest koniecznością i sednem komunikacji. W mojej nieskromnej opinii, trzeba umiejętnie się nim posługiwać, precyzja wyrazu jest bezcenna przy tym.

    Np. weźmy to – “słoik” lubi suv’y. Jak można moją tow. Ż. nazwać słoikiem.

  339. jasny gwint
    Przecież to oczywiste, że nie chodzi o symboliczny ocet na półkach, czy brak papieru toaletowego, więc po co bierzesz to dosłownie.
    Nikt nie kwestonuje zjawiskowej wariatki Demarczyk, ani późniejszych utalenowanych “dzieci” Piwnicy, chocby Turnaua czy Szałapak. A że pewna epoka się skończyła (piwnicowa), nic na to ne poradzimy.
    Nawet słynny adres Na Groblach, to już tylko legenda.

  340. Kropkozjad
    29 kwietnia o godz. 12:34
    Tym razem już nie o Smoleńsku.
    Wyrok sądu drugiej instancji w sprawie działalności korupcyjnej posłanki Sawickiej wzburzył opinię publiczną i w moim przekonaniu słusznie.
    Uniewinnienie posłanki na Sejm, …
    ========================
    Zmęczony jestem użeraniem się aby słowo dzisiaj znaczyło to co znaczylo wczoraj.

    Żaden sąd Rzeczpospolitej w rozumieniu wyroku ostatecznego nie uniewinnił Beaty Sawickiej.
    ========================
    @absolwencie!
    Z konieczności Jarek dokooptuje Zbyszka i zostaniesz zesłany do Armałowa. Nie za swoje pisanie. Jako aktywna postać publiczna zaniechałeś wychwalania Lecha Kaczyńskiego i jesteś na liście.
    Organizacja łapanki i ewidencjonowanie donosów jest zbyt kosztowne.
    @staruszka nie osadzą w Armałowie, bo jest skażony telepatią kwantową i dwa mosty po kolei będące PRZED konwojem zerwał, a konwojenci zaczęli spiewać Kalinkę.

    Po odstawieniu @staruszka z powrotem do domu reszta szła wedle planu zemsty.

    Mieli skręcić do Drewnicy, ale znalazł się w sztabie ktoś kto czytał komentarze @staruszka i przestrzegł, że po tygodniu @staruszek poprowadzi na Warszawę Drugą Brygadę a Tworkowi spontanicznie zdobędą dla niego dywizjon patriotów. Nie wiadomo w co CIA uzbroilo patriotów, więc niech siedzi w domu i pisze do woli.

    Przecież jest przeciwskuteczny, a kaczkom siegało do połowy.

    Zdania rozpoczęte od “Przecież” są bowiem Prawdziwe po kaczemu …
    ===================================

    Od dawna twierdzę, że obskiwanie winą i żądza zemsty jest powodowana nadużywaniem malosolnych …

  341. NIE CZUJĘ TANGA

    Faktycznie, tanga językowego w bardzo szerokim sensie. Wybacz stasieku, ale się przejądę na tym koniu.

    Jest w polskiej kulturze wyrażania swoich myśli zakorzeniona szczerość, często objawiająca się nadmiarem niechęci do “poprawności politycznej”, albo choćby do anglosaskiej zdawkowości w “how are you?” “just fine, thank you”. Ale trzeba uważnie “generalizować”, bo mamy do czynienia z całą masą rytuałów uprzejmości, tytułomania jest jednym z nich. Przybyszowi z zewnątrz trudno się w połapać w tym labiryncie polskich form. Z jednej strony obelżywa szczerość wobec bliźnich, słoików, wieśniaków, prowincjuszy, komuchów, katoli, czerwonych i czarnych. A z drugiej są wystudiowane grzeczności – oczywiście w zależności od okoliczności, od tego kto z kim rozmawia, i w jakiej konfiguracji. W jakim układzie tańczy.

    Niewątpliwie jestem “przybyszem z zewnątrz”, bywa że w świadomym przerysowaniu. Ale i mimowolnie, zapewne byłem nim od dziecka, z domu wyniosłem obcość do pewnych polskich form życia, że tak wzniośle to ujmę. Nie czuję tanga czy nadwiślańskiego walca, ale może choć oberka dam radę zatańcować znienacka.

  342. p.s.

    DEZYNWOLTURA – ooo, tego słowa szukałem w SJP. Dezynwoltury jest sporo w posługiwaniu się językiem polskim.

  343. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Halo blogowisko !!,

    czy ktos zna-slyszal cos o dzialalnosci ( II WS na terenie Polski) Hauptschturmführ’a Hermann’a Schaper’a ?

  344. staruszek
    29 kwietnia o godz. 16:51
    Poszukiwanie innej oślej łączki proponujesz mnie, czy sam się wybierasz???

    Uważasz, że odczytywanie wszystkiego do tyłu jest moim obowiązkiem?
    Ja nie uważam.

    Przez ostatni tydzień zmagałam się z ostrym bólem kręgosłupa, dostałam dwie blokady, kilka nocy nie przespałam… Brałam jakieś prochy.
    Poproszę o usprawiedliwienie i nie pociąganie za konsekwencje.

    A poza tym… staruszku – trochę dystansu do samego siebie nikomu jeszcze nie zaszkodziło.
    Co powiesiwszy na tablicy ogłoszeń odsuwam się w cień.

  345. A dodatkowo!
    Skoro wiedziałeś jak popsuć to pokaż, jaki z ciebie specjalista wąski i napraw, co popsułeś. Tak by wypadało. Z grzeczności.

  346. Chyba mnie zbanowano.
    tekst nie wchodzi piąty raz z rzędu.

    Pozdrowionka.

  347. Zmieniłem tekst, nie ma żadnych wulgaryzmów a tekst nie wchodzi po raz dziesiąty. Ktoś to rozumie, bo ja nie.

  348. Próby dowiedzenia się o co chodzi, wchodzą jak nóż w masło.
    Natomiast sensowna treść jest banowana.
    Takiego ustrojstwa jeszcze świat nie widział !!!

    mag
    29 kwietnia o godz. 17:53

    Teraz napiszę Ci ogólne streszczenie tego co Maciarewicz
    systematycznie mi blokował:
    napisałem że trzy największe kabarety w Paryżu czyli
    ” C. de P. “, ” C. H. ” i ” Mo……e ” to też już nie to samo.
    Dodałem też z wielką nostalgią że ideał sięgnął bruku,
    albo (tu muszę coś nabubulić bo znowu odrzuci ta piekielna maszynka) całkiem odwrotnie – bruk sięgnął ideału.

    No i dalej nie wiem czy ten belzebub mnie przepuści !

    Pozdrowionka.

  349. ANCA_NELA
    29 kwietnia o godz. 18:56

    Żadnych i tego nie kumam.
    Teraz wszedł, ale musiałem kombinować jak koń
    pod górkę !

    Pozdrowionka.

  350. @Jiba, TO
    „Ze słoikiem na wekowane przetwory, kojarzą mi się karki niektórych osobników. To nie ma związku z numerem rejestracyjnym ich auta, ale „słoiki” lubią SUVy.”

    To zdanie prowadzi Was do wniosku, że autor coś „generalizuje”, albo gorzej lubi bezsensownie „generalizować”.
    Jest nudno w TVN24, więc otworzyłem laptop, przeczytałem adresy do siebie i odpowiadam.
    Oto przykład śmiesznej generalizacji.

    „Jedyne skojarzenie, które mam na widok karków wszystkich osobników jeżdżącymi SUVami, to jedynie słoik do wekowanych przetworów”.

    Znam całą masę „słoików” o szyjach jak łania, jeżdżących na rowerze do pracy w korporacji.
    Szyja pewnej damy o ksywce B. albo tow. Ż przypomina łabędzią.

    Wracam do telewizji, trzeba się dalej katować, bo dno butelki z chilijskim carmenere już blisko.
    A wieczorem cudowne „Downton Abbey”, angielski oxfordzki ale też prosty (służba), pyszna scenografia i gra aktorów.
    Dlaczego nie mamy seriali z epoki np. Jagiellonów? Dlaczego polski uczeń lepiej zna losy Henryka VIII Tudora od losów Bolesława Chrobrego Piasta, np. w wersji Gołubiewa.

    Pozdrowienia, czekajmy na nowy wpis i ciekawe komentarze zdyscyplinowanego staruszka.

  351. Jakieś UFO opanowało blog D.Passenta, albo resztki wczorajszych
    szampanów wlały się w tryby tej piekielnej machiny.
    A oto objawy:
    - najpierw skośne zamiast prostych litery
    - skośne nie dość że się nie prostują, to jeszcze tyją i są ohydnie
    tłuste, czyli skośne i tłuste
    - niewinny tekst pocieszenia do zdruzgotanej blogerki @mag
    kilkanaście razy zbanowany

    ciekawe co jeszcze nastąpi. Na wszelki wypadek idę ściąć brzozę
    przed moim domem, chociaż dzisiaj nie 10. A kto wie czy nie robię dobrze ? Na ściętą brzozę to i Salomon nie naleje.

    Pozdrowionka.

  352. A uprzedzałem, że potrafię psuć niesłychanie i blokować.

    A teraz osoba okłamująca blogowiczów iż ma swoją stronę www próbuje mnie uczyć grzeczności.
    Pisałem wyrażnie, że WordPress nadaje osobom operującym na blogu ROLE podobnie jak Windows uzytkownikom. Standardem jest, że domyślną rolą właściciela komputera osobistego NIE JEST administrator, aby przez nieuwagę nie narobić szkód.
    Przywrócenie nie pogrubiania i niepochylania tekstu jest zapewne stosunkowo łatwo kilkoma instrukcjami poprzedzającymi dołączenie nowego komentarza. Ale powinien to robić webmaster.

    Gospodarz bloga ma rolę AUTORA. Nieuprzejme stwierdzenie o naprawianiu bloga przez mędrkującego KOMENTATORA jest zwykłym towarzyskim bandytyzmem usprawiedliwiającej się korzonkami.

    Nie podejmę żenującej naparzanki.
    Bo ja jestem zdrowy półbóg nie objęty entropią, co to dalej, wyżej i szybciej niż śmierelni i w wyniku niedorobienia nie mający potrzeby dopieprzać śmierelnym du…kom.

    Nie precezowałem kto na oślą łaczkę. Więc jawnie: ja.
    Za głupi jestem na generalizowanie przez potomków Abla.
    Dziekuję za wszystkie słowa życzliwości pod moim adresem.
    Jestem calkowicie zdolnym półbogiem z niedorobioną odpornością na cudze biadolenie oraz butę.

    Dam sobie radę. Bez rozrzucania innym, aby się o nie potykali …
    Zdrowia życzę.
    Wszystkie choroby biorą się z nerwów z wyjatkiem sifilisa biorącego sie z przyjemności … Doszło bywanie na blogach i AIDS?

  353. Cynamonie!
    Na ściętą brzozę może jakaś koza wskoczyć !!!
    Szybko ją potnij na brewiona do kominka, bo kozy są wszędobylskie i jedzą wszystko.

  354. Po dymisji Gowina panika zapanowała na giełdzie we Frankfurcie. Jeszcze wczoraj mozna bylo przeczytac:
    Ich kaufe polnische Zarodken oder Embrionen um sie zu manipulieren.Doktor Mengele
    A dzisiaj akcje na nie zlecialy na leb i na szyje.

  355. absolwent, 17.02. Czy mógłbyś powiedzieć w czym nie mam racji? Piszesz to samo co ja i mówisz nieprawda. Jak cynamon.

  356. Jiba, stasieku
    Zostawmy te nieszczęsne “słoiki” w spokoju. Ktoś w mediach ukuł ten idiotyczny termin, który wszyscy ochoczo podchwycili.

    Jiba, jesteś MĄDRĄ, INTELIGENTNĄ KOBIETĄ i wprost serce mi się kraje, że tłumaczysz się jakby ze “słoikowstwa”.
    Swoją drogą pamiętam, jak odwiedzałam moje koleżanki ze studiów, które mieszkały na słynnym “Kicu”, czyli akademiku na Grochowie.
    Uwielbiałam kanapki, którymi częstowały, z tzw. smarowaniem. To był rodzaj domowego smalcyku, w którego skład wchodziła też niekiedy peklowana kiełbaska wcześniej podwędzana. Pychota!
    Dziewczyny wyrosły na ludzi! Losy różnie je rozrzuciły. Jedne zaczepiły się w Warszawie, inne wróciły plus minus w swoje strony, a jeszcze inne wyemigrowały z Polski, jak moja przyjaciółka z tamtych lat (z pod Sokółki na Suwalszczyźnie), która wylądowała w Stanach.
    P.S. Jeśli mieszkałaś na Bielanach przy Al. Zjednoczenia, to może znasz uliczkę Płatniczą z gazowymi latarniami, blisko kościoła św. Zygmunta.
    Wyniosłam się stamtąd – los tak chciał – ponad 10 lat temu.

  357. Lobby z dużym prawdopodobieństwem zaopatrujące niemieckich eugeników w embriony polskich dzieci, wrogów Kościoła, popleczników dla swej sprawy queerów, odwołało właśnie premierem ministra Gowina. Sam premier, jak czytam w TVN, uzasadnia podjętą decyzję w sposób następujący: “Nie mam czasu, by raz na tydzień, tłumaczyć się za ministra”. To interesująca argumentacja, bardzo oryginalna, chyba jeszcze żaden premier na świecie nie zaoferował takiego uzasadnienia swoim wyborcom. A haratać w gałę, to masz pan czas?

    Moim zdaniem to początek rychłego końca Platformy. Jeśliby Jarosław Gowin teraz zechciał, to działając szybko jest w stanie utworzyć sporą partię wspónie z niezadowolonymi posłami PO, w przeciwieństwie do p. Kalisza, który wykopany z SLD sam się właśnie jednoosobowo stowarzyszył, chyba dla jaj. Nowa partia Jarosława Gowina po przejęciu części elektoratu PiS oraz przy wsparciu wyborców, dla których PO oraz PiS to tylko dwie strony tego samego medalu (więc dla większości), byłaby prawdopodobnie w stanie wygrać wybory.

  358. Prawie połowa konsumentów imperium nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. To gorzej niż u nas. Jeszcze więc musimy poczekać. http://www.globalresearch.ca/84-million-us-adults-lack-adequate-health-care-coverage/5333315

  359. jasny gwint
    29 kwietnia o godz. 20:40

    A tobie co się przypomniało śrubowaty ?
    Może to że istnieję ? Nie martw się, jeszcze żaden gwintowany
    mi nie zaszkodził. Najgorszy jaki mi dokuczał, poszedł z podwójną
    lewatywą tam, gdzie efekty lewatywy zazwyczaj lądują.
    Ja nie jestem mag czy Lewy i nie mam zamiaru nad tobą skakać,
    lub nie daj bóg jeszcze niańczyć.
    Idż swoją komuszą drogą dalej, wprost do Korei Płn.
    Tam na takich oszołomów czekają.

    Pozdrowionka (na drogę).

  360. “Moim zdaniem to początek rychłego końca Platformy.”

    Goldstein, nie rób ludziom nadziei. O początku rychłego końca Platformy “łopozycja” z Ziemkiewiczem na czele majaczyła już w listopadzie 2007 roku, a końca jak nie ma, tak nie ma.

  361. cynamon 29, 21.27. Jak oprzytomniejesz to proponuję powrócić do sprawy.

  362. Ćwiąkalski, Czuma, Kwiatkowski, Gowin…..
    Niewygodny coś ten stołek?

    Czy istnieje bardziej gorący?

  363. jasny gwint
    29 kwietnia o godz. 20:35

    Wcale bym się nie zdziwił powiązaniami “ZDRADKA” Sikorskiego…
    A ocena jego ego- że większe niż Pałac Kultury?
    Ileż mamy takich napompowanych własną ważnością…..

  364. Dziewczyny wyrastają na ludzi.
    Chłopaki psują i blokują niesłychanie, dyscyplinować ich.
    Carmenere jest denne w zestawieniu z Downton Abbey.
    Cynamon (C29) się zsikał pod wierzbą, a po co zakładał krótkie spodenki?
    Gowin wkrótce zostanie premierem, nie tylko moim zdaniem.

    Dwie rzeczy zostawiam sprawniejszym umysłowo do rozsądzenia na blogu:
    (1) Dlaczego spór na linii Natolin – ul. Puławska jest wiecznie żywy jak o zamek Horeszków?
    (2) Czy “adequate health care coverage” jest lepszy w Polsce, czy w USA?

  365. Warszawa po wojnie była zburzona, zginęło wielu jej mieszkańców, innym nie pozwolono w stolicy mieszkać. Większość z obecnych mieszkańców stolicy nie mieszkało tam przed wojną. Są – jak to mówiono – z ruchu ludności…
    A dziś ich dzieci z pogardą wyrażają się o wykształconych, młodych ludziach, dojeżdżających do Warszawy do pracy.
    Czuję jakieś zażenowanie, kiedy to czytam.
    Moja mama była rodowitą warszawianką. Kończyła prywatną szkołę Popielewskiej i Roszkowskiej, studiowała na warszawskim uniwersytecie.
    Po wojnie mój ojciec został przymusowo z Centralnej Polski wysiedlony.
    W Warszawie pozostali rodzice mamy i jej najmłodszy brat.
    Mieszkali w domu, który już nie istnieje…
    http://www.warszawa1939.pl/index_arch_main.php?r1=zelazna_41&r3=9
    Przyjaciółka mamy z czasów szkolnych przed wojną ukończyła wydział matematyczny na UW, po wojnie studiowała we Wrocławiu medycynę, która ją zafascynowała podczas wojny – była sanitariuszką PW.
    Ukończyła te studia i dostała nakaz pracy. Do Dzierżoniowa!
    W Warszawie miała starych rodziców, chciała tam mieszkać… nie dostała zgody na pracę w stolicy. Nie odebrała dyplomu lekarza, wróciła do Warszawy i żyła z korepetycji z matematyki. Miała do tego wybitny talent.
    Przygotowała mnie do matury – bez jej pomocy bym nie zdała.

    Rodowici warszawiacy częstokroć nie mogli w Warszawie po wojnie mieszkać i pracować. Ich domy zostały zburzone, do nowych wprowadzali się nowi warszawiacy.
    I wprowadzili nowy status MY i oni My to goście całą gębą – rodowici warszawiacy w drugim pokoleniu a oni to te słoiki.
    Jak tak można? To jest dopiero buractwo!

    A ja jestem wrocławianka!!!

  366. telegraphic observer
    29 kwietnia o godz. 21:45

    ” Cynamon (C29) się zsikał pod wierzbą, a po co zakładał krótkie spodenki? ”

    Mógłbyś trochę szerzej ?

    Pozdrowionka.

  367. Mam jedną bliską przyjaciółkę z Finlandii i ona zawsze jak przyjedzie do mnie to pierwsze co robi to sprząta! Układa mi gazety na stoliku, zmywa naczynia, ustawia buty. Oni po prostu już tak mają. Myślę, że powinniśmy brać z nich dobry przykład!

  368. wiesiek59,

    to sie nazywa fotel ministerialny z katapultą

  369. FOTEL MINISTERIALNY Z KATAPULTĄ?

    Zasiadał na nim kiedyś prezydent m.st. Warszawy, późniejszy Prezydent RP …

    Jacobsky, czyżbyś był wyznawcą smoleńskiego zamachu (za pomocą katapulty)?

  370. Jacobsky
    29 kwietnia o godz. 22:25

    Madejowe to nie jest, ani Prokrustowe….
    A w wypadku Cimoszewicza, czy Kaczyńskiego okazało się trampoliną do premiowanych stanowisk- premiera i prezydenta….
    Nie chciałbym takiej buławy w plecaku Gowina….UNIMILił by nam życie…
    Albo nagiął do własnych wyobrażeń.

  371. C29
    Wciągasz mnie pod wierzbę, a rosochata ci ona?
    WIdzisz, jak założysz krótkie spodenki przedwcześnie na wiosenne chłody, to sobie zmrozisz pęcherz, itd …

    Idę sprawdzić moją “łabędzią szyję”, może jakaś prawda się w tym kryje.

  372. telegraphic observer
    29 kwietnia o godz. 21:45

    Dla porządku, dziewczyny wyrastają na KOBIETY……
    Na ludzi jedynie w specyficznych sytuacjach…..

  373. @ mer

    Spokojna twoja rozczochrana – co się odwlecze, to nie uciecze.

  374. telegraphic observer
    29 kwietnia o godz. 22:49

    Coś Ty za miksturę spożył ?
    Lepiej nie właż na tą Twoją wierzbę,
    bo jeszcze tam gruszki znajdziesz.

    Pozdrowionka.

  375. Cynamon 29, TO
    Bruk sięgnął ideału. To jest to!
    A Downton Abby to super serial! Właśnie skończyłam ogladać kolejny odcinek.

  376. Jasny gwint 20.40
    Nie masz racji twierdząc że gdy Ewa Demarczyk odeszła z Piwnicy, Piwnica sie skonczyła.Piwnica rozwijała sie bez niej jeszcze przez długie lata.Oczywiście była jej bezkonkurencyjną gwiazda, ale co warte byłyby jej piosenki bez kompozytorów Koniecznego i Zaryckiego oraz bez tych fenomenalnych tekstów które wybierał dla niej Skrzynecki ???

  377. A propos następcy Gowina, przeczytane w necie:
    kolejny ministrant sprawiedliwości.

  378. mag
    29 kwietnia o godz. 20:41

    Ale nie tłumaczę się – ze wszystkich miejsc na Ziemi, w których mieszkałam, powiedzmy od punktu A do punktu F – przy czym nie jest wcale powiedziane, że punkt F to stacja końcowa – Warszawa była gdzieś pośrodku. Któregoś dnia pomyślałam, że nie mam tam już czego szukać, powiedziałam w pracy, że odchodzę, uściskałam przyjaciół (rodowitych!:), którzy wynajmowali mi pokój, i fiuu!

    gdy @stasieku (@stasieku, ja już sie wcale nie czepiam. wyjaśniam, od czego się zaczęło) napisał o niechluju “słoiku, czyli “przyjezdnym”, zrobiło mi się głupio, że być może o mnie ktoś też tak wtedy myślał.
    A tymczasem Warszawa to jeden z jaśniejszych punktów w moim życiu.

    I patrz, nawet nie wiedziałam, ze mam latarnie gazowe za plecami. Nie zawędrowałam na ulicę Płatniczą. Na pewno pamiętałabym, tak jak pamiętam powroty Agrykolą.

    Dzięki za miłe bardzo słowa! ;)

  379. telegraphic observer (21:45): “Gowin wkrótce zostanie premierem, nie tylko moim zdaniem.”

    Wszechpolski łysek, Goldstein, mówi to samo. Marny twój los, Platformo!

  380. telegraphic observer,

    czego nie dokonał Macierewicz przez 3 lata dokonałeś Ty jednym krótkim wpisem…

    Chylę czoła (bo schodzę do podziemia).

  381. mer (23:39)
    Tak mi wyszło ze stawiania taroca, zawsze się sprawdza. Ale nie wiem, czy wypada się tym chwalić, bo to jest narzędzie szatana.

  382. @ mer

    Licz się ze słowami, mer(de).

  383. telegraphic observer
    29 kwietnia o godz. 14:53
    Te wszystkie nazwiska malo ciekawe . Albo znane albo wcale . Przy Twoim poziomie gnusnosci ( zupelnym jej braku) pewnie masz encklop. w ktorej jest nazwisko tego teksciarza PKF . Tego gomulkowskiego Monty Pythona mimo woli . To musial byc jakis talenciarz . A ten zapal i entuzjazm w glosie Lapickiego ech ! W koncu byl zawodowcem .. Tamten te pewnie sroce … tj nie byl byle kim.

  384. Nic nie pisze bo nie mozna nic wyslac,od wczoraj wszystko gdzies znika
    wyglada na to ze staruszka; eksperymenty cos popsuly.

  385. Widziały gały co brały. Gowin nie był dla Tuska żadną niespodzianką. To czyste wyrachowanie i kontynuacja umizgów do kleru. Przyszedł nowy spec od sprawiedliwości, jaskiniowy antykomunista i ministrant. A sprawiedliwość wszyscy, razem z Tuskiem mają w dupie.

  386. Druga strona medalu. http://www.globalresearch.ca/the-spoils-of-war-afghanistan-s-multibillion-dollar-heroin-trade/91 Ważna broń USA to kontrola światowego handlu narkotykami. Opium Afgańskie kontrolowane przez CIA stanowi 70 światowego handlu narkotykami o wartości szacowanej na 400 do 500 miliardów dolarów. A samej Anglii opium Afgańskie stanowi 90 procent rynku wartości prawie 80 miliardów. To już lepsze dorny.

  387. @stasieku

    “(…)Dlaczego polski uczeń lepiej zna losy Henryka VIII Tudora od losów Bolesława Chrobrego Piasta, np. w wersji Gołubiewa(…)”

    Zapewniam Cię, że gdybyś podszedł do polskiego ucznia i zapytał o losy Henryka VIII Tudora, uczeń z błyskiem w oku zapytałby szeptem, gdzieś Ty taki dobry towar kupił:)

  388. Po wyrzuceniu min. Gowina premier Tusk znalazł się dzisiaj na przygotowywanej dopiero liście Foreign Policy “500 najpotężniejszych ludzi na planecie”. Ciekawe, czy on wierzy w te bzdury, mające połechtać jego próżność oraz wzmóc wiernopoddaństwo wobec bandyckiego gangu internacjonalistów, a także nadzieje na przyszłą synekurę w UE, poprzez iluzję przynależności do grona “wybranych”?

    Premierem dzisiaj się jest, a jurto już nie, wtedy nikt nie będzie miał interesu, aby go gdziekolwiek umieszczać, znów stanie się zwykłym, szarym człowiekiem. Mam do siebie żal, że dałem się nabrać i na niego głosowałem, notabene w parodii demokratycznych wyborów. Chociaż z drugiej strony, czy to ma jakiekolwiek znaczenie, skoro głosy liczą sowieckie serwery?

  389. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jiba 29 kwietnia o godz. 10:02 pisze:

    ” Zapewniam Cię, że gdybyś podszedł do polskiego ucznia i zapytał o losy Henryka VIII Tudora, uczeń z błyskiem w oku zapytałby szeptem, gdzieś Ty taki dobry towar kupił:)”

    Jak maja znac losy Henryka VIII Tudora nie znajac “przygod” Hauptschturmführer’a Hermann’a Schaper’a z SS ?

  390. Emmanuel Goldstein
    30 kwietnia o godz. 10:39
    Tylko usiąść i zapłakać, że ta dola byle jaka :(

  391. Emmanuel Goldstein
    30 kwietnia o godz. 10:39

    Amerykańskie byłyby lepsze?
    Zadaj sobie proste pytanie- dlaczego nie ma polskich…..
    Montaż za skomplikowany?

  392. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jiba 29 kwietnia o godz. 10:02

    Domyslam sie, ze kazdy ma jakies braki- niedociegniecia dlatego wyjde Ci na przeciw w sprawie “dzielnego wojaka” Hermann’a S z SS – ok?

    ” … On 10 July 1941 Schaper’s Einsatzgruppe was subdivided into dozens of smaller commandos (Einsatzkommandos) numbering from several to several scores of people whose mission was to killJews, communists and the NKVD collaborators in the captured territories often far behind the advancing German front. The entire Einsatzgruppe employed the same, systematic method of mass killing across many Polish villages and towns in the vicinity of Białystok. Schaper’s murderous rampage south-east of East Prussia is fairly well documented, and included Wizna (end of June), Wąsosz (July 5), Radziłów (July 7), Jedwabne (July 10), Łomża (early August), Tykocin (August 22–25), Rutki (September 4), Piątnica, Zambrów as well as other locations.[1] “

  393. @ wiesiek59

    Byłyby polskie, ale p. Kluskę zamknęli, a JTT zrujnowali… Tylko system został “polski”, wygnańca p. Krauzego, jeśli dobrze pamiętam.

  394. Echo skierowane do @Stasieku.

    Będzie chłód i Twojemu synowi może z tego powodu coś wypaść z agendy. Niech wtedy zaciśnie zęby i spróbuje:

    1.
    Na stronie:

    http://www.naszglos.civitaschristiana.pl/index.php?type=artykul&rok=2012&str=38&nr=11

    niech przeczyta kontekst(!) tego cytatu:

    “W tej książce Gołubiew zawarł rozważania o istocie Boga, wierze, modlitwie, prawdzie, Ewangelii i świętości, trzech cnotach i położeniu egzystencjalnym człowieka – można powiedzieć: wyraził credo swoje i swoich czasów w odniesieniu do potrzeb duchowych drugiego, również współczesnego człowieka.”

    2.
    Niech poszuka na telewizyjnych kanałach poświęconych sportowi relacji o tym jak “bezwstydnie” Jezus pomaga umieszczać piłeczki po drugiej stronie siatki Agnieszce Radwańskiej i to przed linią końcową.

    3.
    Bez przygotowania tego “bezwstydnie” zrozumieć się nie da. Szczególnie gdy boli kręgosłup skrzywiony butą.
    ____

    Na tych drzwiach pojawia się 95 tez w październiku 1517 r.

    “http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Wittenberg_Thesentuer_Schlosskirche.JPG”

    “Henryk znany był jako chciwy karciarz i gracz w kości. W młodości celował w sporcie – zwłaszcza w tenisie, … Za napisanie popularnego (ok. 20 wydań w Anglii i Europie) traktatu poddającego krytyce nauki Marcina Lutra (Assertio Septem Sacramentorum) w 1521 otrzymał od papieża tytuł “obrońcy wiary” (Fidei defensor). …Ponaglony przez Tomasza Cromwella, parlament uchwalił wiosną 1534. kilka ustaw, które przypieczętowały rozłam z Rzymem. …”

    Pięć wieków wcześniej Bolesław Chrobry związał Polaków z Rzymem.

    10 wieków później po objęciu władzy przez Prawdziwych Polaków syn @Stasieku udaje się do proboszcza parafii Prawdziwego Polskiego Kościoła Katolickiego właściwej dla jego zamieszkania po nostryfikację dyplomu nadania tytułu inżyniera przez Politechnikę Warszawską imienia Lecha Kaczyńskiego.

    Po wyrecytowaniu treści strony “Bolesława Chrobrego” o wylosowanym numerze syn oddycha i zaprasza kumpli na wino.
    Ożywionym duchem prawdy winnej kolegom tłumaczy: “Relacja ze szwendania się prostytutki Molly po Dublinie jest pisana infantylnym językiem.”
    “Ale …” zaczyna wzburzony jeden z kolegów. Nie zdążył.
    Kelner życzliwy młodzieży tlumaczy: “Wczoraj wpadła bojówka i wylała wszystkie butelki ale na podłogę. Już jesteśmy świadomi, że niezamawianie klasztornego skutkuje wypowiedzeniem wynajmu i odebraniem licencji. Czy podać Czar Żoliborza?”
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    “zdyscyplinowany” ma bardziej introwertyczny smak.
    “utemperowany” jest ekstrawertycznie i chorobliwie uczciwsze.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    System równomiernie temperowany – strój muzyczny, który polega na podziale oktawy na dwanaście równych półtonów. Stosunek częstotliwości dwóch kolejnych dźwięków w systemie równomiernie temperowanym wynosi OSTRZEŻENIE!!!!!!!. pierwiastek dwunastego stopnia z 2.
    Jedenego utopili za pierwiastek drugiego stopnia z dwóch. Uprzedzałem!

    .J. S. Bach: The Well-tempered Clavier I-3 in C-Sharp-Major BWV 848

    “http://www.youtube.com/watch?v=aLoMsi54-nI”

    Uważaj @stasieku co pijesz. Wino jest brutal and full of zasadzkas.

  395. Feliks Stychowski
    30 kwietnia o godz. 11:14

    Czy to jest ta sama grupa SS, która mogła zabijać bez ograniczeń i co czyniła, a gdy po wojnie zadano pytanie, skąd zwerbowano takich zwyrodnialców, to się okazało, że to byli zwykli sklepikarze, rzemieślnicy itp?

  396. Berlin.
    Dziś i jutro gorący plaster z okazji 1 maja. Tradycyjnie już wielka gala demonstracji ugrupowań wszelkich opcji na ulicach Berlina.
    Polizei w pogotowiu ( dziś 3000 policjantów, jutro ok. 7000) na
    ulicach .
    Największych rozrób oczekuje się na demonstracji neofaszystowskiej
    NPD. Przeciwko nim zapowiedziało się szereg organizacji anty.
    Minimum 10 000 demonstrantów przewiduje Bürgermeister Klaus Wowereit (SPD) i prosi o rozsądek.
    Tag der Arbeit – na pewno Arbeit dla policjantów, lekarzy,
    sanitariuszy i karetek pogotowia.
    A kto będzie zbierał psie kupy berlińskich czworonogów – nie wiadomo.
    Tak więc, pożyjemy – zobaczymy.

    Pozdrowionka.

  397. Krąży plotka że z okazji 1 maja mecz
    FC Barcelona – Bayern Monachium będzie
    odwołany !
    Zawodnicy obydwu drużyn też chcą
    świętować.
    Rozmowy pono trwają.

    Pozdrowionka.

  398. Z ostatniej chwili !
    Z okazji święta 1 maja Samorządny Niezależny Związek Zawodowy
    Strażaków Rzeczpospolitej wydał krótkie ale uroczyste oświadczenie:

    ” Obywatele, olewamy wszystko !”

    Powyższe, to dowód na siłę, gotowość i stanowczość Związku.
    O ewentualnej opcji zbierania psich kup w czasie olewania wszystkiego, brak jakiejkolwiek informacji.

    Pozdrowionka.

  399. Chyba musze sie zgodzic co przychodzi mi z niemalym trudem z moim .. no wlasnie powinienem to robic z radoscia przeciez jest moim ulubiencem , cos ze mna jest chyba …. Zanim sie zaplacze zgadzam sie .
    Swiat sie konczy . Jedno tylko pytanie zanim do tego dojdzie , do mojego eksp. od choloty . Z jakiego rodzaju cholota “mamy” tu do czynienia ?

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13831322,Bojka_na_Mount_Everest__Nepalska_policja_wszczela.html#BoxWiadTxt

  400. Pesymista @cynamon 29
    30 kwietnia o godz. 12:55
    Z ostatniej chwili !
    ————————
    Ja się nie boję nadchodzących chwil czwartkowych i końca nie wypatruję.

    http://www.youtube.com/watch?v=-qJkAosmEZM

    Przewiduję umieszcznie na budynku siedziby URM przez emigranta na wczasach w Warszawie następującego grafitti:

    Uwolnić Izaurę!

  401. staruszek
    30 kwietnia o godz. 13:26

    Widzę @staruszku że działalność wywrotowa na blogu najwyrażniej
    przypadła Ci do gustu.
    Zobacz tylko co Ty mi podsyłasz:

    ” Niestety, ten materiał muzyczny wytwórni EMI jest niedostępny w Niemczech, ponieważ organizacja GEMA nie przyznała YouTube odpowiednich praw do publikowania muzyki. ”

    Na szczęście mam Turnaua w domu, to sobie mogę posłuchać.
    Co do Twojego postulatu z Izaurą wniósłbym poprawkę i wtedy brzmiałoby to tak:

    ” Uwolnić Izaurę – ożenić z Robin Hoodem”

    A tak ogólnie to ” Naprawdę nie dzieje się nic “.
    Panuje ” Cichosza ” przed burzą.

    Pozdrowionka.

  402. otago
    30 kwietnia o godz. 13:03

    Obawiam się drogi otago że nie zrozumiałeś przesłania tej bójki.
    Jak powszechnie wiadomo już ponad 3 tys. przedstawicieli
    homo sapiens, sapiąc i postękując przy tem, zdobyło Mount Everest.
    Jak do tej pory annały (przynajmniej oficjalne) nie odnotowały
    zdobycia M.Everestu w czasie bójki.
    A ponieważ idzie o rekordy (notowane min. w Księdze Guinnessa),
    to europejskie chłopaki wraz z nepalskimi chłopakami, postanowili
    taki rekord uczynić.
    Co w tym złego ? Lepiej jak europejska hołota tłucze się z hołotą
    nepalską zaliczając przy tym rekord Guinnessa, niżby mieli to robić
    w sposób banalny tłukąc się o, np. Helenę trojańską czy jakąś
    tam Wandę co Niemca nie chciała.
    Ja tam popieram.

    Pozdrowionka.
    P.S. otago, ich szczęście że tam w pobliżu nie było Hołowczyca !
    By się narobiło.

  403. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)
    @ Jiba
    30 kwietnia o godz. 12:24

    ” … Two witnesses from Israel – Chaja Finkelstein from Radziłów and Izchak Feler from Tykocin – recognized Hermann Schaper from photographs as the one responsible also for the pogrom in Radziłów on 7 July 1941, as well as thepogrom in Tykocin of 25 August 1941. The methods used by Schaper’s death squad in these massacres were identical to those employed in Jedwabne (a few kilometers distance) only three days later. Schaper denied the charges, and the Germans found the evidence insufficient to prosecute him at that time. He lied to interrogators that in 1941 he had been a truck driver and used false names (…) During the subsequent investigation, Count van der Groeben confirmed that it was indeed Hermann Schaper who conducted mass executions of Jews in his district. Schaper’s case was reopened in 1974. In 1976, a German court in Giessen (Hessen) pronounced Schaper guilty of executions of Poles and Jews by thekommando SS Zichenau-Schroettersburg. Schaper was sentenced to six-years imprisonment, but was soon released for medical reasons.[3][4] He died of old age in his nineties. According to statement received by the Polish IPN from German prosecution, the documentation of his trial is no longer available and, it has most likely been destroyed after the case was terminated ”

    Chetnie podesle caly material ale wciaz cos-ktos-cholera-wie przeszkadza …
    No ja … nie moj “geszeft”

  404. Czy otwiera się przyszłość dla naszych 787?

    http://www.bbc.co.uk/news/business-21923866

  405. NIECH SIĘ ŚWIĘCI 8 MAJA

    stasieku, musisz tu być i zdać relację fotograficzną (nie telegraficzną).
    http://wyborcza.pl/1,126565,13828742,Bedzie_naga_demonstracja_pod__Tecza__na_pl__Zbawiciela.html

  406. cynamon 29
    30 kwietnia o godz. 14:39

    Dobrze że Gurkhowie nie wyciągnęli swych kukri….
    I nie skończyło się to jatką…
    Najwyżej położony schlathaus, albo inna rzeźnia nr 5 nie powstała…

  407. telegraphic observer
    30 kwietnia o godz. 14:51

    T.O. Ty się Stasieku nie wyręczaj !
    Przebuchuj (końcówka wyrazu niezamierzona) swój ticket na
    airplane i hadko ląduj w Warszawie, a własnoocznie zaspokoisz swoje chucie w niebiańskim absolucie.
    Jeno mixtur belzebubich nie konsumuj, bo Ci się ogląd spaczy.

    Pozdrowionka.

  408. Z przyjemnością Was opuszczę, bo lecę na kilka dni do rodzinki w Brukseli.
    Bawcie się dobrze!

  409. mag
    powiedział co wiedziała
    i czym prędzej odleciała
    poleciała, a wieczorem
    wcinała brukselkę z muchomorem …
    (poetycki cud na kiju, czy co?)

  410. TO
    To Twój cud (poetycki), nie mój.
    Ja poleciałam prozą.
    Sprecyzuję jednak – z przyjemnością od Was ODPOCZNĘ.

  411. Mechanizm interpretacji tekstu komentarzy znalazł w polu
    Strona www
    Komentarza @Karoliny odesłanie do witryny oszczedzajbezpiecznie.pl
    i @Karolina zaczerwieniła się.

    Jest to podobny efekt jaki miał @Lewy.
    Może @Lewy i @Karolina na rendez-vous blogowym wymienią informacje o używanych przeglądarkach internetowych.

    Po użyciu opcji “Pokaż źródło” menu prawo-klawiszowego można podejrzeć, iż niniejszy blog jest dostosowany do przeglądarki Internet Explorer 9 (nie pracuje z moim i cudzym Windows XP) oraz IE7.
    Czy program obsługujący ten blog jest silniej – ale w sposób mniej jawny – uzależniony od Windows i Internet Explorer? – NIE WIEM.

    Efekt “widziany na” @Karolinie jest mniej więcej taki:
    przechwytywany jest ze Schowka systemowego (udostępnianemu przegladarce internetowej) adres ostatnio dostępowanej strony www.

    W przypadku @stasieku zasygnalizowałem część odczytanej przeze mnie nazwy strony www, aby nie rozpowszechniać wieści o ewentualnych kontaktach biznesowych @stasieku. Echa nie było …

    Polityka to dziedzina odnosząca się do wspólnego dobra.

    Windows i Internet Explorer to dziś twór wytworzony przy pomocy 100 mln linii kodu pisanego przez programistów. A w wojnie przeglądarek internetowych i systemów operacyjnych komputerów bierze zapewne następne 100 mln.

    Wypowiedź – a raczej wypisanie – pod moim adresem w duchu:
    “Skoroś taki mądry, to napraw!” jest przykładem agreywnego chamstwa zniechającego do bywania na tych samych blogach, co nadawczyni tej propozycji.

    Bawcie się beze mnie.
    Od kopy lat schodzę z drogi bezmyślnej agresji bom gość trudny i nudny. I kopę lat temu omal nie zabilem waląc “bykiem” takiego co chciał mnie dla zabawy zrobić jednoocznym. Jako student zrobiłem podobne uderzenie głową. Poszła fama i miałem spokój od niepokornych i od esbeków.

    Trzeciego razu nie będzie. Nie chcę siedzieć za skrzydzenie muchy lub mucha(!).
    Z rozwoju sytuacji politycznej wynika, że jeszcze zatęskinicie za rozmową. Wasza dorobek, Wasza ulga, Wasz ewentualny problem.

  412. mag
    Twoje zmęczenie prozą życia blogowego jest całkowicie zrozumiałe

    LOKOMOTYWA JG
    I choćby nie wiem jak się wytężał
    to nie udźwignie – taki to ciężar.

  413. @ Feliks Stychowski
    30 kwietnia o godz. 14:43

    Dziękuję, znalazłam całą resztę.
    Ale nie chcę dyskutować o tym, czy Polacy zabili Żydów w Jedwabnem.

  414. mag
    30 kwietnia o godz. 16:38

    Miłego odpoczynku nie tylko od nas! :)

  415. Mag podziwiaj magnolie brukselskie.
    Na pewno już kwiatują.

    Pozdrowionka.

  416. mag
    Rozwinę myśl Jiby – miłego odpoczynku od nas, oraz od Tuska (przesyła T.O.)
    i najedz się tym muchomorem ;)

  417. Mag i jeszcze na miłą podróż lotną:

    ” Gdy Cię nie ma,
    me poema sczezną ”
    - własne -

    Pozdrowionka.

  418. otago (2:22)
    - “Te wszystkie nazwiska malo ciekawe. Albo znane albo wcale”.

    Ahaaa, ja nie mam dobrej pamięci do nazwisk. Piast, Tudor … Windsor, Tusk. To wszystko.

    Aczkolwiek mój ojciec wśród książek trzymał broszurę wydaną przez partyjne czasopismo “Nowe Drogi” p.t. VIII PLENUM KC PZPR (w słynnym Październiku 1956 r.). Zapewne chciał zostać “bezpartyjnym fachowcem”. Na tym plenum ważyly się losy, Nikita Chruszczow – chyba pamiętasz to nazwisko – był w Warszawie z kierownictwem KPZR i kolumny czołgów ACz. zatrzymały się gdzieś pod Warszawą. Udało im się, Natolin poszedł w odstawkę, mój ojciec odetchnął z ulgą. Czytałem te nazwiska po latach (dziesięciu czy więcej) i ich nudne opowiadania się po tej lub po tamtej stronie. Rzuciłem znaną wszystkim tezę, że Polska mogła wtedy pójść nieco inną, bardziej zamordystyczną, kolektywistyczną i biurokratyczną drogą. Nie poszła. Stała się “najweselszym barakiem”. Co mi teraz po peerelowym “Kabarecie”?

    Aczkolwiek mój ojciec chodzał do STS-u i Pod Egidą. To były kabarety.

  419. mag!
    Daj głos, kiedy już z tej Brukseli wrócisz – bez ciebie będzie smutniej :(
    Życzę ci dobrej pogody – oby nie lało i choć trochę słońca się po niebie przemieszczało :lol:

  420. Ciekawy felieton na blogu Pani Janiny.
    Dyskusja też ciekawa.
    U nas zastój.

    Pozdrowionka.

  421. Cynamonie 29!
    Bez paniki… red. Passent odpocznie po urodzinowych fajerwerkachh i chwyci za pióro
    :D
    A jest o czym pisać.

  422. ANCA_NELA
    30 kwietnia o godz. 19:14

    Yes,
    Everytime We Say Goodbye

    http://www.youtube.com/watch?v=fazyao5bGUg

    Pozdrowionka.

  423. Współczesny sektor finansowy ma otwartą książeczkę czekową w każdym rządzie a aparat państwowy i sektor bankowy są zrośnięte jak syjamscy bracia. W rezultacie rządy, niezależnie od już istniejących długów publicznych, zawsze muszą wziąć odpowiedzialność za długi sektora prywatnego. Tak się stało w wielu krajach po kryzysie (Irlandia, USA, Hiszpania, Wielka Brytania).
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/finanse-publiczne/papierowy-pieniadz-musi-upasc/
    ===========

    I będzie piękna katastrofa……

  424. C29 (18:57)
    U Paradowskiej na blogu … byłem, przeleciałem po łbach te komentarze. Zajęty jestem busy up to ears and czubek głowo po dotąd. TJ jak zawsze – rozsądek i sedno sprawy. Reszta jak zawsze – upolityczniona, aby dokopać POPiSowi, czyli niech będzie afera Rywina z głównym sprzątającym ZZ a rebours i lewica wykopuje ich poza nawias. @JG nie ma to plus, za to jest @przeciek – też plus, ale jakiś ujemny. A Ty z kolei nie dajesz moich ulubionych kawałków tam, także i tutaj.

    Ale rozumiem. Jesteśmy utuleni w żalu, bo mag odlatuje do Brukseli, (zaś niejeden ogolony łeb na blogu się weseli).

    Więc wolę poczekać, aż się Nasz Jubilat przebudzi na następny kwartał. W sumie nudy na pudy w polskiej polityce, wszystko płynie w dół, w kierunku postępu, a że kraina na ogół równinna, nizinna, to się wlecze. A wyłowiłeś już butelkę, którą Lewy wysłał był z Krakowa. Myślisz, ze przeplynie przez ocean, czy lepiej mi jest wyciągnąć ją z Poniatoszczaka za dni parę?

    Tylko bez paniki … a będą rezultaty

  425. A to pamiętasz:

    http://www.youtube.com/watch?v=8_3yeQeBOAI

    i wszystko byłoby ok gdyby nie ten biały garniturek.
    Nie wiem czy jeszcze istnieją, ale to była jedna z
    najlepszych kanadyskich grup.

    Pozdrowionka.

  426. Może w oczekiwaniu na nowy wpis podrzucę nieduży temat zastępczy?
    Nie przegania mi snu z powiek, ale trochę zastanawia.

    Poniżej fragment wpisu z blogu prof. Hartmana.

    “(…)Nie, w roli zbawcy prawicy nikt Gowina nie obsadzi. Zresztą Gowin kompletnie się do tej roli nie nadaje. Z charyzmą prymusa z piątej B może sobie powiecować co najwyżej u cioci na imieninach. Dlatego czeka go dość jałowe czekanie aż Schetyna zaszlachtuje Tuska i będzie jakieś nowe rozdanie (…)”

    Słuchajcie, o co chodzi z tym Grzegorzem Schetyną?
    Ciągle słyszę, że to główny konkurent Tuska w rozgrywkach wewnątrzpartyjnych, ale mnie na mistrza szachownicy raczej nie wygląda. Taki sobie misio z poczciwym wyrazem twarzy, nie wyskakuje przed szereg, nie bryluje, z charyzmą raczej słabo, a wszyscy mówią, że to szczwany lis.
    Jakby na siłę był wciskany w garnitur, który na niego nie pasuje.
    Mylę się, czy nie? O co chodzi? Może to echo jakichś dni świetności?
    pzdr

  427. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ Jiba

    Pozostanmy przy Henryku VIII Tudorze – ok?

    U Tudora VIII najbardziej fascynowal mnie Hans-Martin Globke, nota bena szef Adolf’a Eichmann’a, o ktorym na zasadzie “czarodziejskiej rozdzki” wszyscy zapomnieli, lacznie z naszymi pimsakami do A do Z (?)

    Wszyscy – capito !?

    Niekoniczne musimy cofanie sie do Mohenjo-Daro aby zrozumiec kto pierwszy wymyslil + zastosowal kanlizowanie fekalii …
    Wystarczy znac historie H. VIII Tudora – prawda?

  428. cynamon 29
    30 kwietnia o godz. 21:47
    Dzięki za piękną piosenkę!
    Podsyłam coś, co mnie autentycznie wzruszyło…
    http://www.flixxy.com/bear-animal-nature-film.htm

  429. Jiba
    30 kwietnia o godz. 22:12

    Podzielam w pełni Twoje zdanie co do Grzegorza Schetyny.
    Podejrzewam że ktoś, kiedyś mu łatkę przyczepił i tak to
    funkcjonuje po dziś dzień.
    To jest zjawisko z typu tych o ” czarnej wołdze ” w czasach
    PRL-u – raz poszło w Polskę i tak już zostało.
    A teraz pozwól że przyczepię łatkę dla T.O. bo łasy na dobrą muzykę. Ciebie i innych również zapraszam:

    http://www.youtube.com/watch?v=aHygDno2qck

    z bosko brzmiącym Alvinem Lee.

    Pozdrowionka.

  430. ANCA_NELA
    30 kwietnia o godz. 22:22
    Cieszę się że Ci się podobało. Na koncertach ” Simply Red ”
    byłem raz w Ostseehalle w Kiel (Kilonia na polski) i raz
    w CCH w Hamburgu. Za każdym razem odlot i nirwana.
    ” The Bear ” oglądałem w całości, świetny film, niesamowite
    ujęcia i doskonała ścieżka dżwiękowa.
    O ile dobrze pamiętam to obsypany nagrodami.

    Pozdrowionka.

  431. Telegraphic, wszyscy jesteśmy dziećmi w czasie,
    i każde z nas ma swój Highway:

    http://www.youtube.com/watch?v=KgZSnAkQc4c

    Najlepszy ich album to ” Made in Japan “, a Ian Gillan
    przegrywa tylko z Robertem Plantem z” Zeppelinów “.

    Pozdrowionka.

  432. Nie wszyscy sposobią się do relaksu w długi weekend, niektórzy fanatyczni fundamentaliści wręcz przeciwnie; najwyraźniej przygotowują się do szowinistycznej rzezi w Syrii, z Talmudem w rękach i tałesem na plecach: tvn24.pl/demonstracja-sily-nad-granica-syrii-izrael-przecwiczy-eskalacje-konfliktu,322583,s.html

    I jak tu się potem dziwić Julianowi Tuwimowi, Antoniemu Słonimskiemu, czy wydźwiękowi wierszyka spod Pikadora – Jana Lechonia (któremu b. ładny portret wykonał Roman Kramsztyk):

    De notre autorité divine,
    Mêmes crimes, mêmes délits,
    Par l’agréable guillotine
    Seront également punis!

    (Z piosenki francuskiej o gilotynie).

    Czczą Pasteura, Edissona,
    Marconiego i Roentgena.
    I jednego zapomnieli:
    Poczciwego Guillotina.
    * * *
    Doczepiają się Żydłaki
    Do Ravela, do Moranda –
    Co za draństwo! Co za banda!
    Piszą, wrzeszczą, prują flaki.
    Już to widać los nasz taki:
    Nowa sztuka – stara granda.
    * * *
    Dobrze, dobrze Ibsen robił,
    Że rodaków nienawidził,
    Że się swymi braćmi brzydził,
    Że ich wprost po mordzie obił.
    Grosza na tem nie zarobił.
    Dobrze, dobrze Ibsen robił.

    Gdzież dziś jest Rejtan w Europie, który krzyknie: “nie pozwalam!” , kiedy coraz głośniej na świat cały grzmią nie moskiewskie tym razem, a USraelskie spiże i niejedno poselstwo stopy w trepach liże?

  433. wszechpolskie ścierwo, Goldstein, łka (23:52): “….coraz głośniej na świat cały grzmią nie moskiewskie tym razem, a USraelskie spiże i niejedno poselstwo stopy w trepach liże?”

    Tak się czasem zastanawiam, po co to wszechpolskie ścierwo tutaj przychodzi i do czego chce nas przekonać?

    Chyba tylko do tego, że nie jest wszechpolskim ścierwem, którym jest i zawsze będzie…

  434. Feliks Stychowski
    30 kwietnia o godz. 22:16

    W sumie może warto wyjaśnić moje wcześniejsze słowa.

    Może powinnam pamiętać nazwiska morderców pośrednich i bezpośrednich. Należy im się jak psu zupa za to, co zrobili.
    Ale wolę skupić się na pamięci o ofiarach. To moje prywatne przeżycia, ale co tam – moge Ci odpowiedzieć.
    Po 17 latach czytałam znów opowiadania Borowskiego. Nie wiem, co się stało, że nie wstrząsnęły mną, gdy byłam nastolatką. Wstrząsneły teraz, i to do żywego. Pretensjonalne to może, ale patrzyłam na swoje śpiące dziecko i ryczałam jak bóbr, co by było, gdyby mnie stało się coś takiego. I jednocześnie cieszyłam się i cieszę, że jesteśmy dowodem na to, że Hitler mimo całej swojej machiny śmierci przegrał.

    Ze trzy tygodnie temu czytałam książkę Hanny Krall “Król Kier znów na wylocie”. Ja naprawdę wolę pamiętać o jej bohaterach, a nie o Hermannie z SS Zichenau-Schroettersburg, który za swoją działalność dostał sześć lat, czego i tak nie odsiedział, bo był chory. szlag go już trafił i dobrze.

    Moje dziecko na pewno będzie wiedziało, czym była Zagłada. Czy mogę więc nie rozmawiać już o Tudorach?

    Chyba, że chodzi Ci o cos innego, a ja nie zrozumiałam.

  435. cynamon 29
    30 kwietnia o godz. 23:13

    czyli miejska legenda
    Chętnie posłuchałabym, ale muszę pamięć dokupić.
    Komputerowi:)

  436. @ mer(de)

    Przecież Cię uprzejmie prosiłem, abyś raczył panować nad ozorem; nie masz za grosz ani taktu, ani rozumu. Na dodatek jesteś prostym chamem, nie potrafiącym docenić sztuki poetyckiej. Nie chce mi się z Tobą gadać. Dobranoc mer(de), pchły na noc, karaluchy pod poduchy.

  437. telegraphic obs. 21.14. Biedny pajacu. Bardzo proszę abyś wreszcie odczepił się ode mnie i nie nadużywał mojego imienia. Masz tylu tutaj podobnych tobie nudziarzy, więc znajdziesz zajęcie na długie godziny płodzenia bredni. I daj mi spokój. Ja okrążam Twoje wpisy z daleka jak śmierdzące gówno. Dołącz do swojego towarzystwa i baw się razem z nimi.

  438. Zaprawdę, bardzo trudno okazać zdziwienie z powodu ociągania się Gospodarza w pisaniu kolejnego wpisu. Mnie też by się odechciało. Te dziesiątki ‘pozdrowionek’ uzupełnionych o poszarpane, paranoidalne i niemłodzieniaszkowe wycinki z Wiki, które wypełniać zaczęły blog i stanowią dzisiaj o jego zasadniczej niestrawnej treści, z nóg zwalić mogłyby samego Japeta.

  439. Vivat maj! ;)
    Proletariusze wszystkich krajow…..SALON NIEZALEZNYCH
    http://www.youtube.com/watch?v=0f2k9wzmkkY

  440. Dzień dobry miesiącu maj.
    Dziś twój pierwszy dzień, niechaj tak będzie.
    Zostało jeszcze 30.
    Tak ci mówią obywatel syn, obywatelka matka i obywatel
    spekulant:

    http://www.youtube.com/watch?v=ase3pzmkSe8

    Pozdrowionka.

  441. Wracając do niedawnej dyskusji o pomniku SPRAWIEDLIWYCH podaję link do ciekawego zestawienia wypowiedzi różnych pod względem oceny jego umiejscowienia.
    http://www.znak.org.pl/?lang1=pl&page1=pressreview&subpage1=pressreview00&infopassid1=3949&scrt1=sn
    Swoją drogą… jestem ciekawa, która koncepcja zwycięży.

  442. “telegraphic obs. 21.14. Biedny pajacu.”
    Merdalem palcem wsk. dosc dlugo ( jak na mnie) w poszukiwaniu rzeczonej butelki ale znalazlem tylko i to przez przypadek “lowelasa na panstwowej sluzbie i mozliwosc popelnienia przestepstwa ” o ile dobrze pamietam. A … jeszcze pare pstragow . Poniewaz moja po’leczka calkiem opustoszala wiec latwe do przewidzenia jest gdzie sie wybiore (jak tylko przyjdze pora) . Po oproznieniu napisze cos odpowiedniego na karteczce wloze do sr. zakorkuje i wysle sam do siebie (no bo na kogo tu mozna liczyc ?) biorac przyklad .
    Z pow. Twoj (?, a moze przesadzam) torontonski buc , zaledwie .
    Kudy mi tam do “bp” co z daleka wyglada jak biskup

  443. J.M. Rokit o Donaldzie Tusku:

    “To postać zupełnie unikalna. Człowiek, który z polityki pozbawionej jakiegokolwiek celu merytorycznego i jakiegokolwiek programu i z czystej żądzy władzy potrafił zbudować wielki sukces w demokratycznym społeczeństwie, któremu nikt mu nigdy nie odbierze i przejdzie do historii” – dodał Rokita.

    Bez świątecznego komentarza.

  444. Bez skrótu (brak ostatniej litery) nazwisko komentatora, we wpisie powyżej, brzmiało by: “J.M. Rokita”.

  445. W związku z coraz większym zamordyzmem w Oceanii, teraz Senator Rand Paul przywołuje Rok 1984 Orwella, gdzie wszechobecne Teleekrany nie pozwalały społeczeństwu nawet na moment prywatności, Wielki Brat zawsze patrzył i słuchał, mikrofony jego szpicli były montowane dosłownie wszędzie, nawet w lesie.

    youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=2HQ9mMg4FyM

    Nie bez przyczyny pewnie Orwell na str. 281 wspomina fanatycznych Hebrajczyków (“którzy – nie posiadając żadnej wiedzy na ten temat – uważali, że wszystkie pozostałe narody czczą “fałszywych bogów”) , objaśniając na końcu swej proroczej książki system totalitarny oraz jego język – angsoc (od: angielski socjalizm) – język zminimalizowany przez totalitarny rząd tak, żeby nie można w nim było anie wyrazić buntu, ani nawet o nim pomyśleć; język, który notabene staje się dziś powszechny, za sprawą wehikułów typu Twitter, Pejsbook, czy mediów mainstreamu, gdzie liczba słów jest intencjonalnie imitowana tak, aby skretyniałe za sprawą spreparowanego systemu (anty)edukacji społeczeństwa, mogły przyjąć jedynie prosty przekaz propagandowy, nie kłopocząc swych umysłów trudem myślenia, aby nie spowodować wielce niepożądanej dla totalitarystów reakcji: “myślozbrodni”.

    Orwellowska nowomowa angsoc wyklucza możliwość korzystania ze staromowy, czyli języka, którym inteligentny świat wciąż jeszcze się posługuje, aczkolwiek coraz rzadziej. Książek oraz innych treści napisanych w staromowie (Szekspir, Kafka, Orwell, Dickens, Homer, Biblia, Nowy Testament, Bhagavatgita, Koran, Wedy, Deklaracja Niepodległości) nie sposób przełożyć na nowomowę angsocu; wszystkie one w końcu znikną, zostaną zapomniane, wymazane z historii oraz pamięci zbiorowej zabiegiem znanym nie tylko z proroctwa Orwella, ale także z Wikipedii, gdzie już dzisiaj przeszłość podlega manipulacyjnym zmianom, zależnie od zapotrzebowania ideologiczno-politycznego. Jak pisze George Orwell, totalitaryści poddają literaturę staromowy (tę, którą z jakiś względów chcą zachować) przekładowi ideologicznemu „czyli takiemu, który zmienia nie tylko język, ale i treść. Weźmy na przykład Deklarację Niepodległości:

    Uważamy za niezbite i oczywiste prawdy: że ludzie stworzeni zostali równymi sobie; że Stwórca udzielił im pewnych praw niezbywalnych, w rzędzie których na pierwszym miejscu postawić należy prawo do życia, do wolności i do poszukiwania szczęścia; że w celu zapewnienia sobie tych praw ludzie ustanowili między sobą rządy, których władza wypływa z woli rządzonych; że ilekroć jakakolwiek forma rządu sprzeciwia się celowi, w jakim była ustanowiona, naród ma prawo zmienić ją lub znieść zupełnie, i ustanowić nowy rząd…

    Przełożenie tego ustępu na nowomowę, przy zachowaniu wierności oryginałowi, jest nieprawdopodobieństwem. Najbliżej można by oddać całość tekstu zaledwie jednym słowem: myślozbrodnia”

    W obliczu otaczającej nas rzeczywistości coraz trudniej traktować George’a Orwella jako li tylko pisarza, to zdecydowanie bardziej prorok, ewidentnie niosący nam ostrzeżenie.

  446. @TO
    Przestań denerwować mojego przyjaciela @jg; On właśnie nachyla się nad myślą Jakiegoś Teillarda albo Lagowskiego i myśli. Więc nie wycieraj sobie gęby(a może gemby) jego imieniem. A na imię mu Wojciech

  447. Emmanuel Goldstein
    1 maja o godz. 14:25

    ” Nie bez przyczyny pewnie Orwell na str. 281 wspomina fanatycznych Hebrajczyków („którzy – nie posiadając żadnej wiedzy na ten temat – uważali, że wszystkie pozostałe narody czczą „fałszywych bogów”) …”

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    A jak tam Twoje siedzenie ?
    Aha, i nie tłumacz nam Orwella na język goldsteinowski.
    Trąci wszechpolszczyzną.

    Pozdrowionka.

  448. @ cynamon 29

    Wobec forsowanych aktualnie przez sodomitów preferencji, twoje zainteresowanie moim siedzeniem może budzić niejakie podejrzenia – żeby pozbawić Cię złudzeń postawię sprawę jasno: jestem hetero.

    Młodzież Wszechpolska nie była bardziej fanatyczna, niż Bejtarowcy Żabotyńskiego, czy wzorujący się na nich Hitlerjugend.

    Nasz stary przyjaciel (to nie co ciebie cynamon), budda Jeffrey Sachs, powiada dziś słuszni, że Wall Street to oszuści, zaleca ich separację od polityków, jednak obawia się, czy to będzie możliwe, ponieważ Wall Street z politykami stanową tę samą społeczność:

    “I think a lot of them [on Wall Street] are crooks and that it’s based on a lot of nefarious behavior … The final point, of course, is separating the politicians from the crooks, but maybe that’s so close together that they can’t actually be separated. Maybe it’s just the same community.” – Jeffrey Sachs, world-famous economist given full Harvard tenure.

    michaelmoore.com

  449. Adam Ostolski – Zieloni 2004 – Koniec amerykańskiego snu – http://www.stachurska.eu/?p=13460 .

  450. Diaspora jest czujna! (Albo . nie)

    James P. Tucker, Jr. ( 12/31/1934 – 4/26/2013 )

    http://americanfreepress.net/?p=10045

  451. Emmanuel Goldstein
    1 maja o godz. 15:35

    Nie ma obaw też jestem hetero, a że Twoje myśli na dżwięk słowa
    ” siedzenie ” wędrują w okolice jednego tylko znaczenia, to Twój a
    nie mój problem.
    Cytowanie Michaela Moora to też żadna chwalba. Moor krytykując
    “przebrzydły kapitalizm” sam jest kapitalistą , posiadaczem wytwórni filmowej z obsadą pracowniczą (stałą) do 80 osób.
    To że krytykuje koncerny i banki – też mi sztuka, każdy na tym
    blogu to robi, na innych blogach też i jakoś nie jesteśmy cytowani.
    Moor jest z dwóch powodów: 1) ma i stać go na głośny PR,
    2) ośmielił się ośmieszyć George’a W. Busha w jednym ze swoich
    filmów, co nie było trudnym zadaniem, ponieważ Georgee ośmieszał się sam i to na każdym niemal kroku swojej prezydentury.
    Krytycy Moora zarzucają mu manipulowanie słowem, wyrywaniem
    z kontekstu wypowiedzi zdań tylko jemu pasujących, a szczególne ataki na koncerny i konsorcja wynikają z jego traumy dzieciństwa
    bo ojca rzekomo wykorzystał General Motors, a i sam stracił w GM
    swoje młode lata.

    Za takie autorytety szanowny E.G. to ja dziękuję z podwiązką.
    Wolę Mickey Mouse, też amerykańska i też z branży filmowej.

    Pozdrowionka.

  452. @ cynamon 29

    Ty wolisz Mickey Mouse, a ja Michaela Moore’a – cóż, kwestia intelektualnej dojrzałości…

    Skoro nie Michael (a właściwie Jeffrey Sachs, ale rozumiem, że od niego wolisz psa Pluto) o przebrzydłych złodziejach z Wall Street, to może Julian Tuwim – on nie tylko przedstawia problem, ale daje od razu receptę:

    Giełdziarze

    Wybiegają obłędnie i w popłochu pędzą,
    W nerwowych mózgach skaczą kursa, akcje, czeki…
    Mówią do siebie, liczą, biegną, byle prędzej…
    Zapinając po drodze pękate swe teki.

    Wczoraj kupił za miljon, dzisiaj za dwa sprzeda,
    Kupi jeszcze, — gdzie dostać? — leci — płaci więcej,
    Był w cukierni, był w banku, targuje się, nie da,
    Liczy, gemacht, wziął, pędzi, sprzedał. Sto tysięcy.

    A jutro znów pobiegną z giełdy do kawiarni,
    Puszczą w ruch bystre oczy i paluchy drżące,
    I znów obsiądą stolik jak spiskowcy czarni,
    Rzucają krótkie słowa i grube tysiące.

    W twarz dadzą sobie napluć za tyle a tyle,
    Obetrą gębę ręką, a sumę — przeliczą!
    Poproś ich o Chrystusa — zapytają: ile?
    A gdy zgodzisz się — przyjdą jutro ze zdobyczą!

    Gudłaje w drogich futrach, w jedwabnej bieliźnie,
    Wystrojone szajgece w eleganckich butach,
    Chamy, bydło, spasione na własnej ojczyźnie!
    Którą codziennie w obcych kupczycie walutach.

    Haussa, łotry! Na giełdę! Kwadransik szermierki!
    Wrzeszczcie! To cały trud wasz, tak hojnie płacony!
    Nuże! Z rączki do rączki przerzucać papierki
    I leciutko zagarniać krocie i miljony!

    A potem — zakąskami zastawiać stoliki!
    Żreć, żreć, chlać i używać — wre wściekła robota!
    Tłustym, słodkim likierem zapijać indyki,
    I — “wina dla orkiestry! — Orkiestra! Foxtrotta!”

    Złodzieje na wolności! Próżniaki! Parszywce!
    Bando rozzuchwalona i niesyta nigdy!
    Baczcie! Marki, przepite wieczorem przy dziwce,
    Jak proklamacje fruną w mrowie ludzkiej krzywdy,

    Wyjdą z okrutnym hymnem podziemni mściciele,
    Sto tysięcy ziębnącej i głodnej gołoty,
    Rozbiją kasy, podrą spęczniałe portfele,
    I do gardła wam zaczną pięścią pchać banknoty!

    ……………………………………………
    ……………………………………………
    ……………………………………………
    ……………………………………………

    Tutaj nie ma gadania. Tutaj pięści trzeba!
    Wyłapać ten sztab czarny, łajdaków gromadę!
    Za mordę, do więzienia — na suchy kęs chleba,
    Bo do dziś — po cukierniach żłopią czekoladę!

    A potem — dać im pracę. Niechaj rąbią drzewo,
    Niech z dworca noszą kufry, cięższe od kamieni,
    Niech sprzedają gazety w mróz i pod ulewą
    Lub trochę przy warsztacie postoją zgarbieni.

    Gdy święty turkot maszyn zadudni im w głowie,
    Kiedy pot zrosi czoło, plecy zegnie ucisk,
    O życiu wtedy ramię omdlałe im powie
    I duszne sale fabryk i wściekły żar hucisk!

  453. Emmanuel Goldstein
    1 maja o godz. 18:42

    Wiśnie mi kwitną.
    To ciekawsze , dużo ciekawsze od Twoich bojów z grupą
    społeczną , jak poniżej:

    ” Chamy, bydło, spasione na własnej ojczyźnie!
    Którą codziennie w obcych kupczycie walutach. ”

    Może Tobie to grono odpowiada, mnie nie – cóż, kwestia intelektualnej dojrzałości… i wrażliwości.

    http://www.youtube.com/watch?v=wPxMG-Mft_4

    Pozdrowionka.

  454. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,13839817,Papiez_Franciszek__Jesli_nie_placi_sie_tego__co_sie.html
    ===========

    Ten Franciszek jakiś niedzisiejszy….
    Musi komunista i lewak?
    Vzyżby Teologia Wyzwolenia niebacznie zagościła w Watykanie?
    Taki….Wallenrod się trafił?

    Jestem nieco zdumiony, ale warto kibicować jego poczynaniom.
    A nuż ma jakiś wpływ na rządzących?

    Ps.
    Goldstein.
    Podoba mi się ten wierszyk…..
    Historia lubi się cytować i krąży po spirali……
    Niestety, jak na razie hasło “zasoby ludzkie mają dość”, zgromadziło 200 osób. Gdy to hasło dotrze do 200 000, będzie Lewica- niekawiorowa….

  455. Lewy, 14.42. Dziś mija druga rocznica beatyfikacji Jana Pawła II. Choćby z tej okazji nie ujawniałbyś znanego u ciebie prymitywnego prostactwa.

  456. Emmanuel Goldstein, 18.42. Warto było ten wiersz dziś przypomnieć. Tylko adresat fatalny. Pozdrawiam

  457. jasny gwint
    1 maja o godz. 20:29
    Gwintus
    Przepraszam, ale dlaczego dówletnia rocznica˛smierci JPII mialaby byc koncem mojego prostactwa
    Gwintus, nie widze zaleznosci miedzy moim prostactwtwem a JPII.
    moglbys, jak to pisze Cynamon, rozwinac ten watek ?

  458. pardon nie smierci, lecz beatyfikacji

  459. Lewy
    1 maja o godz. 21:40

    Lewy, jakiś Ty nie kumaty. Twój pupil odsztafirował się
    dziś odświętnie z dwóch powodów:
    - powód pierwszy, to oczekiwanie na cud ogłoszenia przez
    Millera przejęcia władzy i utworzenia PRL II, w końcu mamy
    1 maja.
    - powód drugi, w dniu beatyfikacji JP II też oczekiwał cudu
    oczyszczenia tego blogu z takich jak Ty, ja i wszystkich nie
    wyznających jego (pupila) poglądów.

    Ani pierwszy, ani drugi cud nie nastąpił, krawat pupila się
    sfilcował, blacha falista nad ołtarzem jego życzeń się
    wyprostowała, a na dokładkę flagę czerwoną jak krew ktoś
    po prostu ” zajumał ” (co z sierpem i młotem, tego nie wiem).

    A Ty się jeszcze dziwisz ?

    Pozdrowionka.

  460. Pozostawał jeden problem. Na mocy międzynarodowych porozumień z tamtejszych wód mogły korzystać jedynie floty tych państw, które utrzymywały stałe bazy antarktyczne.
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/polska-antarktyda,1,5479418,kiosk-wiadomosc.html
    =============

    Jak to mówił Kononowicz?
    “Nie będzie niczego”……
    Jakieś bazy? statki rybackie? flota handlowa?
    Obywatele w sumie to też koszt, po co ich mieć?
    Gdyby świat był doskonały, to rząd wyżywił by się sam i nie musiał darmozjadów utrzymywać…..

    Cyrk RP w likwidacji…..

  461. Znow troche pomerdalem palcem i oto ;
    MW – postinteligent, pisarz środka i Andrzej Gołota polskiej prozy.

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1541421,1,kawiarnia-literacka.read#ixzz2S5OiPS9j
    Czy moglby ktos wyjasnic w przystepny dla cwierc – inteligenta sposob to od MW do kropki z naciskiem ale lagodnym na “AG polskiej prozy” . Bylbym jak zwykle…

  462. Zapewne niepotrzebnie to pisze ale aby wyjasnic cokolwiek cwiercinteligentowi potrzebny jest conajmniej polinteligent czego zadnemu inteligentowi nie trzeba , nie powinno sie wyjasniac. Juz czas pisac karteczke, wiadomosc dla siebie. Zaniepokojonych , co raczej … uspokajam

  463. http://www.youtube.com/watch?v=KymgJPVQphk

    jasny gwint i wiesiek59;na pewno przeczytaja.

  464. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    U L. Millera po likwidacji barow mlecznych nic dodac nic ujac … inaczej mowiac LM na “kroplowce” (?)
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=0hieAnyh7ZM#!

    Post Christum.
    Smiechu warte – prawda?

  465. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To ” Co dakej !? ” u L. Millera jest po prostu wspaniale – prawda?

  466. Jak ten czas leci !
    Na dobry początek :

    http://www.flixxy.com/the-diamonds-little-darlin-1957-2004.htm#.RjmEXmVVKSo

    Pozdrowionka.

  467. Ponury los bohaterów walczących o cudzą wolność. http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/przegrani-zwyciezcy,1,5477137,kiosk-wiadomosc.html

  468. Mądre myśli Profesora Kołodki
    Rozmowa z prof. Grzegorzem W. Kołodko, „Dziennik Trybuna”, 1 maja 2013, s. 10-11

    Dlaczego w Polsce jest za mało pracy?

    Cóż, można by powiedzieć: chcieliście kapitalizmu, to macie! Wcześniej w Polsce panował ustrój, którego strukturalną cechą był niedobór rąk do pracy. Strukturalną i niezbywalną cechą ustroju kapitalistycznego jest zaś to, że towarzyszy mu bezrobocie – nawet w skandynawskich socjaldemokracjach. Nie da się go całkowicie wyeliminować ani w Szwecji, ani w Polsce. W naszym kraju ustrój socjalistyczny został odrzucony, także w wyniku wielkich protestów ludzi pracy. Gdyby jednak wtedy powiedzieć protestującym, że ich strajki przyczynią się do powstania systemu, w którym będzie 3 mln bezrobotnych, przypuszczam, że nie tylko nie daliby temu wiary, ale i szybko zaniechali demonstracji.

    Bezrobocie bezrobociu nierówne. U nas jest aż dwa razy większe niż w Szwecji.

    Trzeba starać się, by było jak najniższe, trwało jak najkrócej, a ci, których spotka to nieszczęście, mieli środki umożliwiające związanie końca z końcem. Nawet w trudnych czasach, takich jak obecne, bezrobocie może spadać, co pokazuje choćby przykład USA, najważniejszego kraju kapitalistycznej gospodarki rynkowej. Tam nikt jednak nie opowiadał głupot o zielonej wyspie, lecz próbowano, z różnym zresztą skutkiem, rozwiązywać problemy.

    W Polsce niestety bezrobocie wciąż rośnie.

    Rośnie, ponieważ nasza gospodarka, w obecnym kształcie, nie stwarza możliwości pracy dla wielu z tych, którzy chcieliby pracować. Wynika to i z jej strukturalnych słabości, i z marnej koniunktury gospodarczej, obejmującej nie tylko Polskę. Bezrobocie w naszym kraju częściowo jest spowodowane zmianami mikroekonomicznymi – znikają pewne gałęzie przemysłu i przedsiębiorstwa, które w warunkach otwarcia i międzynarodowej konkurencji nie potrafią sobie poradzić. Państwo ich nie wspomaga, bo jest to obce obecnemu systemowi gospodarczemu, a niekiedy formalnie niedopuszczalne, ze względu na obowiązujące Polskę unijne regulacje dotyczące pomocy publicznej.

    Pod tym względem Unia jest chyba surowa?

    Panują tu podwójne standardy. Jak trzeba było ratować niemiecki przemysł motoryzacyjny, to Niemcy nie pytali Brukseli, czy im wolno, tylko sięgnęli do kasy państwowej, by nie dopuścić do ograniczania produkcji i zwalniania ludzi. Gdy natomiast w Polsce ginął przemysł stoczniowy, bo rząd i NBP przyzwolili na przewartościowanie złotego – a przy cenie 3,20 zł za euro nawet najlepiej prowadzona stocznia nie mogła w sposób opłacalny budować statków – to Komisja Europejska uznała naszą pomoc dla stoczni za nielegalną. W rezultacie stocznie upadły, produkcję zwinięto, a pracownicy poszli na bruk.

    Co należy zatem robić, by zwiększyć zatrudnienie w Polsce?

    To wymaga głębokich zmian strukturalnych i instytucjonalnych w gospodarce. Trzeba inwestycji, działań sprzyjających koniunkturze – a niekiedy zmiany kwalifikacji u tych, którzy pracy szukają, ich przeniesienia się w inne miejsce (choć to trudne z powodów finansowych, logistycznych, kulturowych). Ludzie szukają zwykle pracy tam, gdzie ją stracili – albo za granicą. Migracja wewnątrz kraju wciąż ma ograniczony zakres. Bezrobocie w Polsce byłoby dużo wyższe, gdyby nie emigracja zarobkowa. Trzeba też w sposób odmienny niż dotychczas, i w innej sekwencji, redukować wydatki publiczne.

    Czyli jak?

    Mówiąc najkrócej, wymagają one racjonalizacji, jedne trzeba przyciąć, inne zwiększać. Cztery lata temu, widząc uciekający czas i marnowane szanse, w liście otwartym do premiera Tuska proponowałem kontrolowane zwiększenie nakładów budżetowych państwa. Powinny one sprzyjać wzrostowi zaangażowania krajowej bazy wytwórczej i wywoływać efekt mnożnikowy – czyli każdy zainwestowany złoty byłby odzyskiwany z czasem z naddatkiem dzięki większemu popytowi na towary produkowane w Polsce. Chodziło m. in. o dokapitalizowanie Banku Gospodarstwa Krajowego i Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, co służyłoby zwiększaniu akcji kredytowej dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz wspomaganiu naszej ekspansji eksportowej. A także o przekazanie dodatkowych środków samorządom terytorialnym, z przeznaczeniem na inwestycje infrastrukturalne, zwłaszcza drogi, kanalizację i oczyszczalnie ścieków.

    Nie wiadomo, czy przedsiębiorcy korzystaliby z tych kredytów. Deklarują raczej niechęć do inwestowania.

    Nie zamierzają inwestować, bo nie mają możliwości wykorzystania już istniejących mocy wytwórczych. Polska gospodarka kręci się na jakieś 80 procent swego potencjału. Można więc zwiększać produkcję i zatrudnienie bez większych inwestycji, pod warunkiem lepszej koniunktury. Koniunktura zewnętrzna od nas zasadniczo nie zależy, ale krajową możemy stymulować za pomocą odpowiednich działań budżetowych rządu i polityki pieniężnej banku centralnego. Dziś jednak rząd koncentruje się w większym stopniu na cięciu wydatków, bez zwracania dostatecznej uwagi na poziom zatrudnienia i dynamikę produkcji. W rezultacie i tak deficyt budżetowy rośnie, miast spadać. Podczas gdy do obniżania się bezrobocia potrzebujemy czteroprocentowego wzrostu PKB, w tym roku wzrośnie on minimalnie, poniżej progu odczuwalności społecznej.

    Kiedy i jak mogłoby dojść do 4-procentowej dynamiki PKB?

    Taki wzrost mógłby nastąpić i w tym roku, gdybyśmy prowadzili politykę nakręcania zagregowanego popytu państwa, producentów i gospodarstw domowych, gdyby niższymi stopami procentowymi przedsiębiorcy byli skłaniani do inwestowania, co automatycznie zwiększałoby aktywność zawodową ludności. Dzięki temu można byłoby uruchamiać efekty mnożnikowe, które z kolei zapewniłyby wzrost zatrudnienia w przyszłości. Tak się jednak nie stanie, w tym roku tempo wzrostu PKB wyniesie około 1 proc., w przyszłym poniżej 2 proc. Bezrobocie będzie rosnąć, a rząd będzie zwalać odpowiedzialność na kryzys światowy, zamiast na kryzys własnej polityki gospodarczej.

    Myślę, że członkowie rządu chcieliby mieć wzrost PKB na poziomie 4 proc. i mniejsze bezrobocie. Łatwiej by im się rządziło.

    Chcieliby, ale nie są w stanie tego osiągnąć – ze względu na brak umiejętności i rozmaite uwarunkowania polityczne, ideologiczne, psychologiczne. A niektórzy wcale by nie chcieli, bo mają na uwadze inne cele. Nie interesuje ich wzrost gospodarczy i zatrudnienie, lecz zyski z kapitału. Bezrobocie dotyczy tych, którzy są bezrobotni oraz ich bliskich. Opłacalność kapitału dotyczy zaś tych, którzy go mają. Z ich punktu widzenia zyski z kapitału mają być jak najwyższe, co często kłóci się z wydatkami na wynagrodzenia. Dla obecnego rządu bezrobocie to tylko efekt uboczny, gdyż przedkłada on ponad aktywizację zawodową ludności zmniejszanie deficytu budżetowego, chociaż i tego nie potrafi skutecznie zrobić. W tym roku nie tylko bezrobocie będzie większe niż zakładane, ale i deficyt finansów publicznych znacznie przekroczy wielkość uchwaloną w budżecie. Pod rządami PO – odwrotnie niż w latach „Strategii dla Polski”, 1994-97, czy „Programu Naprawy Finansów Rzeczypospolitej” dekadę temu – co powinno spadać, rośnie, a co rosnąć – przede wszystkim zatrudnienie – spada.

    Co więc dla niego jest ważne?

    Najważniejsze jest utrzymanie możliwie niskiego deficytu budżetowego – także kosztem wydatków, które mogłyby sprzyjać ożywieniu koniunktury i podniesieniu poziomu zatrudnienia. Reszta się mniej liczy. Preferencją obecnego rządu z pewnością nie jest zwiększenie poziomu zatrudnienia. Nie jest tym także zainteresowany NBP, który troszczy się głównie o to, że nie może trafić w cel inflacyjny, który sam sobie nakreśla. W USA konstytucyjnym obowiązkiem Fed – tamtejszego banku centralnego – jest troska zarówno o stabilność cen, jak i o wysoki poziom zatrudnienia oraz dobrą koniunkturę. My nie potrafiliśmy wpisać takiego zadania ani do konstytucji, ani do ustawy o NBP. Trzeba to pilnie zmienić.

    Czy pilnowanie niskiego poziomu inflacji nie jest istotne?

    Dziś stoimy w Polsce przed dylematem: czy można zgodzić się na pewne przyśpieszenie inflacji i przejściowe zwiększenie deficytu budżetowego po to, by mieć niższy poziom bezrobocia i wyższe zatrudnienie. Polityka realizowana przez obecny rząd odpowiada: nie. W USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, w państwach skandynawskich i wielu innych, odpowiedziano, że tak. Inflacja obecnie nie stanowi istotnego zagrożenia i nie jej tłumieniu, ale ożywianiu gospodarki powinna być podporządkowana zarówno polityka fiskalna rządu, jak i pieniężna NBP.

    Pamiętam, jak ponad cztery lata temu mówił Pan, że bestię neoliberalizmu trzeba dobić. No i co?

    Niestety, nie dobito jej ani u nas, ani na świecie. Cały czas bryka i fika, mimo że kompletnie kompromituje się w oczach ludzi uczciwych i roztropnych. To neoliberalizm doprowadził do obecnego kryzysu, który doskwiera również w Polsce; nie mamy jeszcze recesji, ale kryzys trwa od kilku lat. By dobić neoliberalizm, trzeba jednak zaproponować coś lepszego, zamiast tylko werbalnie potępiać tę dewiację gospodarki rynkowej, która polega na celowym osłabianiu państwa, by poprzez rozregulowanie rynków finansowych i redystrybucję budżetową sprzyjać wzbogacaniu się nielicznych kosztem większości. Neoliberalizm to wielkie oszustwo naszych czasów, to także współautor narastania masowego bezrobocia.

    A niskie podatki nie poprawiają sytuacji gospodarczej?

    To zależy; na pewno nie zawsze, nie wszędzie, nie bezwarunkowo. Najczęściej nie poprawiają, a przyczyniają się do większych nierówności dochodowych i konfliktują społeczeństwo. Załóżmy, że ktoś z dochodem 1 miliona złotych dochodu rocznego zapłacił 100 tys. podatku więcej (podatki są zatem wyższe) i jednocześnie została podniesiona kwota wolna od podatku w taki sposób, że tysiąc ludzi ubogich będzie mieć o 100 zł więcej dochodu do dyspozycji. Wielkość zagregowanego popytu zostaje taka sama – u bogatych o 100 tysięcy mniej, u biednych o tyleż więcej), ale zmienia się jego struktura. Ci ludzie, ponieważ są ubożsi, przeznaczą swe 100 zł przede wszystkim na podstawowe dobra i usługi wytwarzane w kraju. Dzięki temu, że wzrośnie popyt na te dobra, wzrośnie ich produkcja, a do tego potrzebne jest zwiększenie zatrudnienia. Ten zaś, komu zostałoby 900 tysięcy do dyspozycji, nadal będzie bogaty i nie będzie przenosił się do Rosji jak Depardieu… Taki właśnie, prowzrostowy, byłby efekt zmiany struktury podatków i wydatków poprzez umiarkowane podniesienia podatku dla zamożnych przy równoczesnym zmniejszeniu go dla uboższych. Neoliberalizm – a także rząd PO – zmierza w przeciwnym kierunku. Zbyt niskie podatki poprawiają sytuację materialną bogatych kosztem większości; widać to gołym okiem choćby w USA. Przy okazji pozbawiają państwa środków, które mogłyby zostać skierowane na tworzenie warunków dla rozkwitu prywatnej przedsiębiorczości i aktywizację zawodową ludności.

    Dlaczego więc nie podejmujemy takich działań fiskalnych w Polsce?

    Dlatego że potrzeba do tego państwa sprawnego, wolnego od korupcji, niezbiurokratyzowanego, skutecznego – czyli nie takiego jakie jest pod obecną władzą. Dlatego że wymaga to wyższego poziomu spójności społecznej. Takie ożywcze i społecznie nośne działania byłyby sprzeczne z poglądami nadwiślańskich neoliberałów, niektórych tzw. znanych ekonomistów oraz z interesem tych, którzy nie chcą tracić wspomnianych przykładowych stu tysięcy. Oni mogą sobie pozwolić na skuteczne przekonywanie, sponsorowanie niektórych instytutów, uczelni i wydziałów, dawanie reklam do niektórych gazet. Polscy neoliberałowie nie chcą przyznać, że już dwa razy – po latach 1989-93 i 1998- 2001 – trzeba było wyprowadzać Polskę z zapaści gospodarczej, w jaką ją wtrącili swą polityką. Dziś po raz trzeci zmierzają w kierunku stagnacji gospodarczej, której towarzyszy i narastanie bezrobocia, i zwiększanie się napięć budżetowych. Nie tędy droga.

    Jakimi jeszcze sposobami można odwrócić tę tendencję?

    W nowej książce „Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości” proponuję odrzucenie zarówno doktryny i praktyki neoliberalnej, jak i państwowego kapitalizmu i pójście drogą, którą określam jako nowy pragmatyzm. To koncepcja polityki gospodarczej, która pokazuje, jak równocześnie sprzyjać i łączyć rozkwit prywatnej przedsiębiorczości oraz pogłębianie spójności społecznej. Jest to możliwe nie tylko w bogatych krajach nordyckich, gdzie od lat sprawdza się społeczna gospodarka rynkowa, lecz i w niektórych dopiero emancypujących się gospodarkach, jak w Brazylii, Turcji, Malezji. Trzeba też rozważyć – w dalszej perspektywie – dzielenie się pracą tak, by starczało jej dla większej grupy ludzi. W przyszłości możliwe będzie wydłużenie weekendu do trzech dni lub skracanie dziennego czasu pracy do sześciu czy siedmiu godzin; pozwalać na to będzie dalszy wzrost wydajności pracy. Odchodzić można od nadgodzin i nie zatrudniać dziesięciu osób na dwanaście godzin, lecz piętnaście na osiem. Nie będzie to proste, zwłaszcza że może powodować przejściowy spadek zarobków, ale jest to możliwe, zwłaszcza w krajach o relatywnie wyższym poziomie rozwoju. Polska do nich jeszcze nie należy, ale z czasem do tego dojdziemy. By wszakże stało się to w miarę szybko, potrzebna jest nowa strategia dla Polski.

    Dziękuję za rozmowę.
    Rozmawiał Andrzej Dryszel

  469. Ted, 2,23.Tę widowiskową katastrofę telewizja moskiewska pokazywała już w poniedziałek.

  470. Jak daleko nam do Chin:

    http://www.flixxy.com/volkswagen-levitating-car.htm#.RjmFpmVVKSo

    Na samych oponach można już zaoszczędzić.

    Pozdrowionka.

  471. Po przeczytaniu bloga pana Szostkiewicza p.t.
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2013/05/01/miller-z-suflerem/
    Popełniłem następujący wpis, który został przez taktownego Gospodarza wycięty:
    “jest to nie tylko “czujność rewolucyjna” “GW”, TVN24, “Polityki” a osobliwie red. Szostkiewicza, ale także wszelkiej maści neoliberałów np. jąkającego się doradcy Prezydenta et consortes, którzy nie dostrzegli wielotysięcznych zgromadzeń ludzi, którzy zgromadzili się pod określonymi hasłami.
    Cóż tym żerującym na współczesnej polityce hienom pozostało!
    Zamilczeć i obśmiać.
    Do kiedy?”
    PS
    Grillowanie Millera trwa nieustająco w radiu TOK FM a jako bezstronni wypowiadają się satyrycy – nie uważam by wymieniać jego nazwisko – będący w przeszłości posłem PO a także ksiądz.
    Bełkot bywszego posła wskazuje poziom nienawiści a jest on znaczący.

  472. Wielokrotnie przywoływałem na blogach e-Polityki postać przeciwstawną do mnie, a którą to przeciwstawność ujął Leopold Infeld w swej beletrystycznej pracy “Wybrańcy bogów. Powieść o życiu Ewarysta Galois”.

    Leopold Infeld jest opisany w artykule jemu poświęconym w Wikipedia.pl TAKŻE króką frazą:

    “Posadę asystenta na uniwersytecie udało mu się objąć dopiero po 8 latach, jak sam twierdził, z racji swojego żydowskiego pochodzenia. W 1930 został asystentem w katedrze Fizyki Teoretycznej na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, gdzie następnie uzyskał habilitację.”

    Leopold Infeld zmarł w 70-m roku życia tuż przed wydarzeniami marcowymi 1968 r. w Warszawie.

    Postać młodgo matematyka Évariste’a Galois stała się dla mnie i zapewne dla wielu moich rówieśników modelową: młody geniusz targany emocjami odrzucony przez starych. Dziś ufundemantowaną przez Galois teorię grup uważa się za względnie zamkniętą po opublikowaniu około 100 tys. prac badawczych nad grupami. Nikt nie może powiedzieć, że zna teorię grup.

    Jestem stary, mało zdolny, powściągliwy w emocjach i przekonany, że umieramy mało znając, mało potafiąc i mało mogąc. Kłopoty Galois wzięły się ponoć nie z jego pomysłów matematycznych, a z głoszenia swoich radykalnych poglądów politycznych.

    Gdy umierał Infeld do polskich szkół średnich wprowadzano propedeutyka matematyki wyższej. Inteligenci tworzący podręczniki z pojęciami wyższej matematyki na co dzień pisali je niestarannie i nie na każdej stronie podręcznika podzielali przekonanie, że zero jest liczbą naturalną.

    Siedem lat temu Gazeta Wyborcza umieściła tekst pani Barbary Skargi osnuty wokół stwierdzenia “Inteligencja zamilkła”. Znalazłem kiedyś wzmiankę o tym na blogu Andsola – polskiego matematyka Andrzeja Soleckiego. Odesłania do jego blogu rozsiane są po blogosferze.

    http://andsol.blox.pl/resource/Skarga.html

    Przyszedł najdłuższy weekend Europy i Polityka w bogatym numerze podwójnym w jednym ze swych ciekawych artykułów pisze o zalewie (“flood”) informacji: tego nikt sam nie jest w stanie odfiltrować.

    No i mam problem: czy próbująca wyręczyć w myśleniu przeglądarka Google powinna powiadamiać mnie i prowokować do złamania obietnicy milczenia takimi powiadomieniami:
    =====
    @otago
    2 maja o godz. 1:53
    Zapewne niepotrzebnie to pisze ale aby wyjasnic cokolwiek cwiercinteligentowi potrzebny jest conajmniej polinteligent czego zadnemu inteligentowi nie trzeba , nie powinno sie wyjasniac.
    ===

    Będę zuchwały.
    Czy polski inteligent może mi jeszcze w czasie tego weekendu wyjaśnić: czy cytowany tu tekst pochodzi od megalomana czy jest egzemplarzem produktu netbota?

  473. staruszek

    Postaram sie wbrew sobie tez byc , malpujac , zuchwaly (?)
    ” Tak, dla inteligencji nie ma już miejsca.”
    Byc moze dla cwierc , czyli mnie ale pod warunkiem wyjasnienia co lub kto to jest
    “postinteligent, pisarz środka i Andrzej Gołota polskiej prozy.”
    Zapytam zuchwale czy to ktos kto pisze (proze) ale sie do tego nie nadaje?
    Wyjasniam tak samo z. , ze nie ja jestem autorem tego zdania . To nie ja jestem od wyjasniania . To mnie trzeba cos wyjasnic .
    Aby wszystko bylo jasne ; Wszystko powyzej to nie jest zadne wyjasnienie .

  474. Trochę patriotyzmu.
    Nierząd braci naszych cisnął, / gnuśność w ręku króla spała,/ a wtem trzeci maj zabłysnął / i nasza Polska powstała. […] Ale chytrości gadzina / młot swój na nas gotowała, / z piekła rodem Katarzyna / Moskalami nas zalała. […] Wtenczas Polak z łzą na oku / smutkiem powlókł blade lice / trzeciego maja co roku / wspominał lubą rocznicę. / I wzdychał: Boże daj,/ by zabłysnął trzeci maj!”.

  475. Święto polskiej flagi, 2 maja 2013.
    Uroczystości z udziałem Prezydenta RP B. Komorowskiego
    w Warszawie, uroczystości w wielu miastach Polski.
    Dumni jesteśmy z naszej biało-czerwonej, zgodni (o dziwo)
    że to nie tylko nasz symbol narodowy, ale także symbol chwały
    i osiągnięć minionych pokoleń, symbol zwycięstw ale i klęsk,
    symbol przelanej za Ojczyznę krwi.
    Dzień jakich mało w roku, dzień zadumy.

    Pięknie, rzec by można. Ale nie tylko.
    Jak to już w naszej tradycji bywało i jest, nawet w takie symboliczne święto, bez zgrzytów się nie obejdzie.

    Pierwszy zgrzyt zaobserwowałem dziś rano na TVN24.
    Gościem redaktora Kużniara w porannym studio był na odległość
    łączy TV poseł Jerzy Feliks Fedorowicz, aktor i reżyser, obywatel
    Krakowa, człowiek miły i przesympatyczny.
    I tu pierwszy zgrzyt – w czasie gdy w butonierce red. Kużniara
    tkwił biało – czerwony kotylion (biel w środku, czerwień na obwodzie), w butonierce posła Fedorowicza tkwił także biało – czerwony kotylion, tyle że na odwyrtkę kolorystyczną – czerwień w środku, biel na obwodzie. Konsternacja była wielka, która wersja jest prawidłowa, ale dzięki wrodzonym talentom obu panów ewentualny konflikt interesów zażegnano i sprawę obrócono w żart.
    Problem jednak pozostał, w dniu święta biało – czerwonej.

    Zgrzyt numer dwa. W czasie gdy Prezydent Komorowski czynnie uczestniczył w uroczystościach przed Pałacem Prezydenckim,
    służby informacyjne podały, że Unia Europejska żąda w trybie
    pilnym, zwrotu (bagatela !) 79,9 mln euro z funduszy integracyjnych
    na polskie rolnictwo, za niechlujne i zbyt opieszałe opracowanie
    wniosków rolników na te pieniądze, przez odpowiedzialnych za to urzędników.
    Dzień święta biało – czerwonej, problem jest i to nie mały.

    Zgrzyt numer trzy, ale to naprawdę już błahostka – jak podały
    przekaziory krótko po dwunastej, w Siemianowicach Śl. zawalił się
    kompleks budynków gospodarczych. Czy ze starości, czy też z
    innego powodu – nie poinformowano.
    Świństwo ! bo w dniu święta biało – czerwonej.

    Jedna Polska, trzy zgrzyty, a do końca dnia daleko.
    Pożyjemy, zobaczymy.

    Pozdrowionka.

  476. jasny gwint
    2 maja o godz. 12:32

    “…z piekła rodem Katarzyna / Moskalami nas zalała…”

    Wcale nie z piekła, tylko ze Szczecina.
    Katarzyna II Wielka urodziła się w 1729 roku na Zamku Książąt
    Pomorskich w Szczecinie. Osobiście i wielokrotnie widziałem
    komnatę w której przyszła na świat.
    Wniosek dla wszechpolaków i prawdziwych patriotów – zrównać
    Szczecin z ziemią, ze szczególnym uwzględnieniem Zamku !

    Wyrodna matka która ją urodziła, pochodziła z dynastii
    holsztyńskiej (obecnie Land Schleswig – Holstein w Niemczech).
    Wniosek dla wszechpolaków i prawdziwych patriotów – zrównać
    Schleswig – Holstein z ziemią , korzyść podwójna: krwawa zemsta
    i bezpośrednia granica z Danią na wysokości Flensburga oraz
    dostęp do Morza Północnego i wakacje na wyspie Sylt.

    Wszech…. i pr… patr…. powinni już się gotować do boju.
    Wszak diablica zasłużyła !

    Pozdrowionka.

  477. Na wszelkie troski – monolog słodki Kołodki !

    Do nabycia we wszystkich drogeriach i na bazarach.

  478. Na świecie jest kilkunastu dużych producentów grafenu. Dużych, czyli produkujących od 500 kg/rok wzwyż. Największy w Polsce? Teraz ITME, a niebawem Zakłady Azotowe “Tarnów”. Obecne zapotrzebowanie na grafen ocenia się na mniej więcej 500 ton. W 2017 r. ma dojść do 1000, a trzy lata później zbliżyć się do 3000 ton.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13838648,Grafen_zmieni_twoje_zycie.html#ixzz2S8hsqZ8d
    ===============

    No i macie przyczynę apetytu Rosjan na Tarnów…..
    Przyszłościowa technologia leży w sejfie zakładu.
    Wrogie przejęcia są między innymi skokiem na patenty.

  479. TRAGEDIA MOJA

    Jak nie przeczytam G. Kołodki będzie plama, dowód ignoracji i/lub złej woli.
    Jak przeczytam i nie skomentuję, to będzie mataczenie – jeszcze gorzej.
    Jak skomentuję to jest “gnida”, “pajac”, “śmierdzące gówno” itp …

    Niech będzie “gnida”. W Polsce bezrobocie rośnie, a w Szwecji? Tego profesor nie mówi. Faktycznie kapitalizm w Polsce wprowadzono metodą oszukańczą, zaraz po socjaliźmie i tego nie da się odwrócić … tak szybko. Ale na Kubie jeszcze nic straconego. Trzeba ich zawrócić ze złej drogi, bo poco poco, krok po kroku zaprowadzając tam kapitalizm – pozwalają prywaciarzom zatrudniać ludzi – co doprowadzi kiedyś do bezrobocia, jak sądzi Kołodki – podaje NYTimes:
    http://www.nytimes.com/2013/05/02/world/americas/on-may-day-in-havana-a-nod-to-capitalism.html?hpw&_r=0

    Kołodkę póki co trzeba wysłać na Kubę (a nie na Madagaskar, jak zdaje się sugeruje Jacobsky). I dopiero dwa akapity przeczytałem, co będzie dalej … ????

  480. Jacobsky
    2 maja o godz. 14:04

    …i z napisem na opakowaniu:

    ” Jaja z wolnego Wybiegu ”

    Pozdrowionka.

  481. telegraphic observer,

    wcale nie sugeruję zsyłki, nawet jesli “Madagask-ar” rymuje sie z “baz-ar”.

    Na siłę, ale sie rymuje….

  482. Zewsząd żadnych dobrych słów. Ostała się tylko stara legitymacja szufladzie no i kilku wiernych blogowych analfabetów. Czasami Dyżurna coś miłego do ucha szepnie albo Emcia zaśpiewa arię z mojej ulubionej operetkii .

    Poza tym pusto i beznadziejnie, nawet majowe święto nie cieszy jak kiedyś. Z nudów zaczynam po raz 11 analizę ustępów Kołodki, tym razem w pochodzie raka.

  483. telegraphic observer
    2 maja o godz. 16:02

    T.O. dojechałem do połowy kołodkowych wyzewnętrznień i zobaczyłem oczyma wyobrażni otwierającą się puszkę Pandory, usłyszałem uszyma wyobrażni zgrzyt siekier i używając wpływu silnej woli mej, zaprzestałem.

    A tak po prawdzie, nie szkoda Ci Kubańczyków ?
    To taki miły naród, a jakie cygara, a jaką muzykę robią !
    Jak Kołodko ich zakołuje, to zabraknie piasku na kubańskich
    plażach.

    http://www.youtube.com/watch?v=E_zQZWZfsbI

    Pozdrowionka.

  484. Jacobsky
    Ty chyba nie słyszałeś o wielkim bazarze,
    który otwierają na Madagaskarze ????

    A w dzieła Kołodki zaopatrzą drogerie
    Aby zaspokoić Twoje fanaberie !!!!

  485. C29
    Ty masz łeb! Gorąco się robi w T.O., lato nadciąga …

    CUBA LIBRE
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:CubaLibre3.jpg
    Rum Havana + cola + limonka

    W weekend otwieram na tarasie sezon letni, wszystkich zapraszam.
    Kiełbaski należy przynieść ze sobą, bo są różne rodzaje, smaki i apetyty, będą musztardy, chrzan i inne przyprawy. Hamburgery (domowe) na zamówienie. Muzyka już jest, kto poprowadzi rumbę?

  486. Masajscy działacze nie mają jednak wątpliwości. – Rząd chce zapewnić OCB ziemię, na której ich klienci będą mogli bez przeszkód polować – twierdzi jeden z nich, Elias Ngorisa. Działacz podkreśla, że jeśli plany rządu się spełnią, Masajowie stracą ok. 40 proc. swoich pastwisk. – To dla nas wyrok śmierci. Lepiej umrzeć niż stąd odejść – mówi.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13840706,Rzad_wyrzuca_60_tys__Masajow_z_ich_ziemi__Chce_tam.html
    =============

    Jak kapitalizm, to kapitalizm……
    A przy okazji i rząd przy szejkach się pożywi…..
    A ludzie?
    Zrobi się nowych….

  487. Ze zdziwieniem odnotowuję, że wypowiedź Kołodki komentowana jest na blogu w tonie pobłażliwego lekceważenia, tak jakby komentujący doskonale wiedzieli, co robić dalej, ale z jakichś ważnych osobistych powodów wolą zachować swoją wiedzę dla siebie. Znaczy wiedzą, ale nie powiedzą. Skąd my to znamy?

    Wywód Kołodki jest przynajmniej jasny i logiczny, czego o wywodach niektórych blogowych ekonomistów żadną miarą nie da się powiedzieć. Każda jego teza jest wyraźnie sformułowana i starannie wyodrębnina. Każdej można się osobno przyjrzeć i albo przyjąć ją do wiadomości, albo odrzucić. Gdyby Tusk potrafił komunikować się ze społeczeństwem w ten sposób (o jakimś planowym działaniu nie śmiem nawet marzyć), nie musiałby pielgrzymować tuskobusem po kraju i słuchać, jak ludzie nazywają matołem.

  488. jak ludzie nazywają go matołem

  489. http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Idriss-Deby-prezydent-Czadu-sojusznik-Zachodu-i-zamordysta,wid,15534784,wiadomosc.html?ticaid=110842
    ============

    To o “naszych s…synach”…..
    Nie jesteśmy dostatecznie nasi, by otrzymywać wsparcie finansowe?
    Czy też iluzje naszych elit wystarczą żeby krew naszych żołnierzy sprzedawac na nasz koszt?

  490. T.O. dzisiaj mamy czwartek, u Ciebie jeszcze młoda godzina a więc
    masz niewiele czasu, do Twojego Gartenparty w nadchodzący
    weekend. Niemniej jednak szanse jakieś tam masz, jedni uczą się
    szybko, innym nauka nie wchodzi wcale.
    Tu masz przyśpieszony kurs przyrządzania coctaili, narrator gada
    co prawda po rosyjsku ale Ty bystrij mołodiec, szybko zakumasz :

    http://www.youtube.com/watch?v=KRNBLQYTwz4

    Ja nie przylecę. Mój Jet jest na przeglądzie technicznym i dorabiają
    mu złote klamki.
    Do weekendu nie zdążą.

    Pozdrowionka.

  491. wiesiek59
    2 maja o godz. 18:17

    Wieśku, obaj jesteśmy dużymi chłopcami, na tyle dużymi żeby wiedzieć że polityka, a szczególnie ta międzynarodowa, to jedno
    wielkie targowisko, jarmark cudów, kombinacja woltyżerki i
    jazdy figurowej na lodzie razem wzięte.
    Ten który jeszcze wczoraj był ” be “, dzisiaj jest naszym sojusznikiem
    bo tego wymaga “interes narodowy ” i wyższa ” racja stanu ” .
    Dwa określenia, które w zasadzie nie znacząc nic poza ogólnikami,
    jednocześnie znaczą wszystko.

    Dlatego też Idriss-Deby, prezydent Czadu w jednym dniu z niewygodnego pariasa, urósł do rangi poważanego męża stanu.
    Sytuacje rodzą potrzeby, potrzeby stwarzają sytuacje.
    Takie oto ” coś ” zaistniało na Czarnym Lądzie, a jak długo ten
    ” romans ” potrwa nietrudno przewidzieć.
    Od stuleci znane powiedzenie : ” murzyn zrobił swoje,
    murzyn może odejść ” sprawdzało się wielokrotnie, i śmiem
    twierdzić że i tym razem się sprawdzi – to tylko kwestia czasu.
    A jak się targować w polityce i nie tylko, tutaj:

    http://www.youtube.com/watch?v=L1uuEv-GaJc

    Pozdrowionka.

  492. @otago 2 maja o godz. 12:07 nie odebrał mego wyjaśnienia.

    Przyjmuję, że przyczyną tego braku jasności mogła być ma mętność.

    Dziś każdy może bezkarnie mazać na murach niby-teksty, o czym szeroko w bieżącym numerze Polityki. Urządzenia do tworzenia tekstu mają ludzie w setkach milionów łącznie i można sobie wynająć inteligenta do napisania “mojej” książki. Po przeciwnej stronie ulicy mam punkt usług ksero, któremu mogę zlecić wydrukowanie i oprawienie setek egzemplarzy “mojej” książki.

    O Leopoldzie Infeldzie z Wikipedia.pl:

    “Sygnatariusz Listu 34, …”

    Z hasła “List 34″:

    “14 marca 1964 Antoni Słonimski złożył w kancelarii premiera w Urzędzie Rady Ministrów dwuzdaniowy list protestacyjny przeciw cenzurze, który później określano, z powodu liczby sygnatariuszy, jako List 34:

    Do Prezesa Rady Ministrów
    Józefa Cyrankiewicza

    Ograniczenia przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez konstytucję państwa polskiego i zgodnych z dobrem narodu.

    List podpisali:

    9. 9.Leopold Infeld

    Dziesięciu z sygnatariuszy Listu 34 podpisało następnie inny list do The Times, zawierający stwierdzenie, że w Polsce nie było represji, i dyskredytujący Radio Wolna Europa. List podpisali: Aleksander Gieysztor, Konrad Górski, Leopold Infeld, … ”

    I nadeszły czasy, gdy inteligencja, jako warstwa społeczna doczekała się wypowiedzianej ponoć przez Władysława Gomułkę syntezy:

    “Nic inteligencji pracującej nie obiecywaliśmy i słowa dotrzymaliśmy.”

    Zepchnięta w niedostatek materialny inteligencja ustami kompanii profesorów Jagiellonki ogłasza Lecha Kaczyńskiego największym przywódcą polskim w tysiącletniej historii Polski. W kilka dni po śmierci tego herosa Polka zwraca Polakowi uwagę: “Jest żałoba narodowa, a pan jeździ na rowerze.”

    W trzy lata później ludzie niepotrafiący składnie mówić przez minutę wydają książki. To co z tego?

    Wayne Rooney za strzelanie bramek na dwóch tuzinach meczów piłki nożnej w roku zarabia 12 tys. funtów dziennie. Tak było jeszcze, gdy Lech Kaczyński żył. Wayne ponoć ma zasób 900 słów, z czego 1/3 to słowa wulgarne. Sądzę, że któryś z noblistów z ekonomii wystąpi w roli “murzyna” i napisze książkę “Ja Wayne”.

    Andrzej Gołota jest podziwiany przez tych, którzy oglądali “La strada”, znają panią nietypowo łupiącą orzechy i króla łamiącego podkowy. Już jako dzieci mój rocznik i roczniki następne poznawało świat podbudowane tezą: “Lecz choćby przyszło tysiąc atletów …”

    Mamy upragnioną wolność.
    I okazuje się, że wiele wykształconych osób nie zrozumiało Jerzego Stuhra:

    http://www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko

    Andrzej Gołota napisał książkę.
    Odebrać komputer, drukarkę i prawa obywatelskie?

    “w Siemianowicach Śl. zawalił się kompleks budynków gospodarczych” gwałcąc święto narodowe.
    Odebrać prawa miejskie?

    A może przestać czytać Fakt i przestać zaglądać na Plotek.pl?

    Może zajrzeć do Wikipedii i odświeżyć sobie wiedzę o liście do Józefa Cyrankiewicza i o liście do Auguste Chevalier’a?

    Ale kto by tam odmącał(!) @staruszka?

  493. telegraphic observer
    2 maja o godz. 16:53
    TO, jak masz pianino(może być rozstrojone, ale nie za bardzo) to ja mogę dać czadu. Mam w repertuarze woogy-boogy, na Sopkach Mandzurii, a dla starszych pan mam super niespodzianke *Dla Elizy*.
    Wszyscy nostalgiczni emigranci popłaczą się, jak im zagram poloneza Oginskiego *Pożegnanie Ojczyzny*. Szykuj dużo alkoholu, bo trzeba będzie się zapić pour oublier.
    Szkoda, że mój przyjaciel Gwintuś nie będzie tam obecny, ale on nigdy nie był za granicą, więc w jego wieku iść na takie ryzyko !

  494. Pamiątka po mnie dla @mag z życzeniem, aby rama karku jej nie złamała!

    http://www.youtube.com/watch?v=et2HoEPf8Zo

  495. Przeczytałem artykuł podlinkowany przez jasnego gwinta, z Onetu, o polskich żołnierzach (w tym 130 generałach) w UK w czasie wojny i po niej – bardzo smutny, ale przynajmniej rozwiewa wszelkie iluzje Polaków zapatrzonych w „Zachód”, ma też inny aspekt pozytywny, niesie bowiem ze sobą dobrą nowinę: skoro można było tak upokorzyć w Judeobrytanii ludzi porządnych, wartościowych, uczciwych, bohaterów, to tym bardziej można zatrudnić Rotszyldów, Warburgów, Shiffów, Rockefellerów, Lazardów, Seifów, Kuhnów, Loebów, Lehmanów, Morganów, Sachsów, Goldmanów, a także ich sługi typu Blankfein, Summers, Silverstein, Bernanke, Geithner, Pulson oraz resztę całej tej moim zdaniem wrednej bandy pasożytów ludzkości, do noszenia podróżnym waliz po dworcach, kopania rowów, pracy w polu (bez unijnych dopłat), czy do sprzątani ulic. Żadna praca nie hańbi, a dla nich będzie nawet wybawieniem i to sensu stricto, gdyż inaczej ludzkość, prędzej czy później (raczej już prędzej), skorzystać może z recepty Juliana Tuwima, a wtedy płacz i zgrzytanie zębów, niestety. Jako pacyfista nikomu żle nie życzę, nawet im, ale tak to widzę. Uczciwa, ciężka praca to i tak znacznie lepiej, niż sugerował niedawno The RollingStone Magazine, proponując zamknąć ich na początek na pół roku w celi z typami spod prysznica z filmu „Układ Zamknięty”, chociaż nie wiadomo, czy to akurat byłaby dla nich kara, w końcu ta cała propaganda dewiacji, z programem szkolnym w Polsce pt. „profesorka od rozporka” włącznie, to robota większości z nich.

    Chciałem wybrać się do Londynu na weekend, Dreamlinery tam nie kursują, więc ryzyko niewielkie, ale strach teraz do auta z wypożyczalni wsiąść na lotnisku – właśnie na Gatwick wysadzili w powietrze „podejrzaną” furgonetkę. Kto wie, co im się jutro wyda podejrzane, co będą chcieli sobie wysadzić, albo kogo zastrzelić live, wzorem swych kumpli z Oceanii?
    tvn24.pl/saperzy-wysadzili-podejrzana-furgonetke-na-lotnisku-gatwick,322807,s.html

    W centrum Wielkiego Brata zachęcają sąsiadów – sprawdzonym u nas w latach 50. patentem z Orwella – żeby na siebie wzajemnie kapowali, jeśli kto tylko posłyszy krytykę rządu; na Florydzie milion dolarów przeznaczyli dla aktywizacji kapusiów, na dobry początek:
    nfowars.com/floridians-encouraged-to-report-neighbors-who-hate-government/

    Sklep w demokracji nad demokracjami na samym nowojorskim Times Square, został ukarany grzywną w wysokości 60.000$ za to, że sprzedawał zapalniczki-pistoleciki:
    nydailynews.com/new-york/times-square-camera-shop-sues-city-gun-lighters-article-1.1332761

    Unia Europejska, czyli także my, Polacy, nakłada embargo na syryjską ropę – teraz będzie kupowała nie od rządu Asada, a wprost od terrorystów z Al Kaidy:
    „EU Lifts Oil Embargo on Syria – Buys Directly from Al Qaeda”
    infowars.com/eu-lifts-oil-embargo-on-syria-buys-directly-from-al-qaeda/

    Najciekawszy moim zdaniem news, zapowiadany już 2000 lat temu: Pentagon będzie wsadzał chrześcijan do więzienia:
    infowars.com/pentagon-christians-may-face-imprisonment-for-sharing-faith/

    Chyba czas zastanowić się, czy Evo Morales nie ma przypadkiem racji, wykopując Amerykanów z Boliwii. W końcu, jacy z nich dzisiaj Amerykanie, jeśli idzie o zarząd?

  496. mer, 18.05. Teraz łatwo możesz dostrzec z jakim elementem mamy tu do czynienia. Oprócz kpin i szyderstwa pozostaje tylko tępa pycha i nieuctwo. Kołodko napisał niedawno książkę, dzieło o globalnym zasięgu “Dokąd zmierza świat”. Żaden z tych mądrali nie wziął do ręki. Zbyt dla nich mądra i trudna. Ale jazgot wkrótce zobaczysz.

  497. Dziś odbyło się otwarcie po remoncie teatru Maryjskiego w Sankt Petersburgu. Otwierał sam Putin. W wielkiej gali transmitowanej na MEZZO wystąpili światowej klasy artyści z odziałem Anny Netrebko i dyrektora teatru Valereigo Giergiewa. Świat nie widział.

  498. mer,

    Czy wolałbyś ażeby poradnik współzycia seksualnego pisał ksiądz Natanek czy też Natalia Siwiec? Ględzenie Grzegorza Kołodko o kapitaliźmie jest m.in wynikiem jego zerowego doświadczenia w sferze korporacyjnej ekonomii. Doświadczenie z ZSP nie wystarcza, do dyspozycji pozostaje zatem szabelka populizmu: lać bankierów.

    Ażeby ględzić – niekoniecznie trzeba być Kołodką; od lat, z powodzeniem robi to elita oburzonych na en passant. Z mała róznicą: Kołodko z ględzenia ma pieniądze, natomiast tutejsze elity – wdzięczność redakcji.

    Z innej beczki, pytanie z logiki: dlaczego ci polscy generałowie po wojnie zamiast szczęśliwej kariery w PRL wybierali prace w brytyjskich fabrykach ?

  499. duende, 21.42. Najlepsi są ci “niezależni eksperci” łącznie z Balcerowiczem. Ty także jak widać masz się nieźle jako ekspert. Kołodkę chociaż czyta świat i on także czyta.

  500. jg (9:33), mer (18:05)

    Jak tu inaczej komentować Kołokdę na blogu jak nie pobłażliwie i lekceważąco? Bo gdy się przedstawi rzeczowe argumenty to zapada grobowe milczenie, albo padają zarzuty, że jakiś taki-owaki obala słynnego na cały świat profesora. Oczywiście, że takie teksty czyta ktoś – powiedzmy połowa świata. Czytają na pocieszenie, bo te wywody nie mają wpływu na bieg gospodarczych decyzji ani rozwój teorii ekonomicznych. Dlaczego? Ano zobacz, czy padną jakieś rzeczowe argumenty na to co napiszę:

    (GK): “Cóż, można by powiedzieć: chcieliście kapitalizmu, to macie! Wcześniej w Polsce panował ustrój, którego strukturalną cechą był niedobór rąk do pracy”.

    - Cechą ustroju realnego socjalizmu (PRL) był niedobór wszystkiego. Nie tylko rąk do pracy, ale kapitału prywatnego – co zrozumiałe. Ale także papieru toaletowego, pieczywa świeżego, truskawek nie zgniłych, pomidorów nie spleśniałych – chyba że na prywatnych bazarach – sznurka do snopowiązałek, śrubek i nakretek, blachy na który było zapotrzebowanie, a pod koniec rozwoju socjalistycznego przemysłu zaczynało brakować czystego powietrza i wody. O tym Kołodko w swoim krytycznym wobec kapitalizmu porównaniu zupelnie nie wspomina. O socjalistycznej gospodarce niedoboru spore dzieło popełnił ekonomista węgierski Janos Kornai.

    mer,
    to jest próbka odpowiedzi na pierwsze dwa zdania wywodu profesora. Nie będę zapychał serwera POLITYKI, ale jeśli jesteś ciekaw to poświęcę czas.
    Bezcenny Czas – niestety nie do odzyskania ;)

  501. W przytoczonym wywiadzie Kołodki szacunkowo oceniam, że jest:

    - 40 % standardowego narzekania na rząd (nie umie, nie chce, za wszelką cenę broni właścicieli kapitału, właściciele ci sterują mediami);
    - 20 % biadolenia, dlaczego u nas nie jest tak jak w krajach nordyckich, które mają społeczną gospodarkę rynkową i w USA, które śmiało dofinansują gospodarkę;
    - 10 % utopii o normalnym równym dla wszystkich 4-dniowym tygodniu pracy;
    - 30 % propozycji działań antykryzysowych w postaci obniżenia stóp procentowych oraz zwiększenia wydatków budżetowych kosztem zwiększenia deficytu budżetowego (bo inflacja wg Kołodki nie jest groźna), dla pobudzenie wzrostu gospodarczego między innymi przez dofinansowania BGK oraz Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

    Mam (jako niefachowiec) dwa zasadnicze zastrzeżenia do tych propozycji:

    a) Polska bardzo się różni od krajów nordyckich.
    b) Polska także bardzo różni się od USA, a złoty nie jest walutą światową.

    Nie twierdzę, że głoszone przez Kołodkę tezy o leczeniu gospodarki mają zerową przejrzystość. Twierdzę, że są bardzo naciągane.

    Ekonomia omówieniowa nie jest nauką ścisłą zarówno jeśli chodzi o definiowanie stanu bieżącego jak i określanie środków zaradczych. Zbyt dużo w tej mówionej ekonomii jest zmiennych i w dodatku podawanych na słowo honoru. Rodzi to różnice w interpretacjach. Ekonomia upolityczniona, jak w przytoczonym wywiadzie, ma dużo wspólnego z politologią.
    Pzdr, TJ

  502. mer
    2 maja o godz. 18:05

    ” Wywód Kołodki jest przynajmniej jasny i logiczny, …”

    Mer, po pierwsze bardzo nie fair jest wklejać cały artykuł na blog
    bez zgody Gospodarza. Tu złamano tę zasadę i zamiast odnośnika do
    artykułu/wypowiedzi Kołodki, zrobiono mu darmową kryptoreklamę.

    Po drugie, blog ” En passant ” od lat cieszy się mianem ” kawiarni
    intelektualistów “, w której to kawiarni od lat toczono boje na
    tematy literackie (nowe książki, spektakle teatralne, premiery
    filmowe były tu rozbierane na tzw. części pierwsze), społeczno -
    kulturalne, no i polityczne (bo tam gdzie Polaków dwóch o polityce
    na pewno będzie). Wszystko to było i jest solą tego blogu.

    Po trzecie, był w tych dyskusjach zachowany jakiś umiar w stosunku
    do oponenta, jakieś nie pisane prawo poszanowania poglądów
    innych od moich, moim przeciwnych, ale to wszystko w ramach
    kultury języka przyjętego za cywilizowany. Oczywiście były swary i
    kłótnie, polemika rozgrzana do białości, ale wszystko to w umiarze.

    Tymczasem tak jak kiedyś pocztą pantoflową , tak w czasach dzisiejszych pocztą internetową , w miarę upływu czasu i wzrostu
    zarówno poziomu blogu, wzrostu jego sławy, przybywało co raz to
    więcej uczestników dyskusji, czyli nas blogerów.
    Niektórzy weterani są tu po dzień dzisiejszy, niektórzy odeszli z
    własnej woli bądż wypadków losowych, choroby lub tzw. ostatniej
    podróży. Byli też i tacy którzy próbowali z ” En passant ” zrobić
    sobie własny chlewik, melinę do prania swoich frustracji i
    kompleksów. Tu zawsze Gospodarz blogu ma słowo pierwsze,
    ale też i ostatnie. Takich zadymiarzy, siewców niepokoju i po
    polsku mówiąc zwykłych chamów , redaktor Passent niejednokrotnie usunął z blogu, jak kto woli zbanował.

    Dlaczego mój tu wpis do Ciebie @mer rozpocząłem od cytatu
    Twoich słów o Kołodce ? No i dlaczego miast tym się zająć,
    rozpisałem się o historii i terażniejszości ” En passant” ?
    Otóż Kołodko jest tylko pretekstem (pomijając moje negatywne zdanie o Kołodce, z powodu jego mentalnej ” pustki ” i namacalnego
    pustosłowia jego tez i twierdzeń – u Kołodki masło jest maślane, powietrze jest powietrzne a ziemia jest ziemista – tezy i twierdzenia
    które nawet chłop bezrolny mógł sformułować). Podobne sytuacje
    zdarzały się już tu na blogu wcześniej. Powód, żródło swady czy
    lepiej to nazwijmy pretekst, był czasami banalny, ale wyrażnie
    odczuwalny w nerwowości dyskusji, jej zapiekłości i chęci dokuczenia jedni drugim.
    Przyczyna jest tylko i wyłącznie jedna. Ta przyczyna wygoniła z blogu ludzi o słabszych nerwach, ludzi wrażliwych i zbyt delikatnych
    aby to dalej znosić. Wiele fantastycznych koleżanek blogowych,
    kobiet inteligentnych, wnoszących świeży powiew w blogowisko,
    z dnia na dzień zamilkło.

    ” En passant “, z przykrością ale ktoś musi to powiedzieć, stał się
    w miejsce dawnej kawiarni potarganych dusz artystycznych,
    wylęgarni nowych idei i pomysłów, kącika zdrowych sporów
    filozoficzno – światopoglądowych rodzajem domu stetryczałych starców, lotnym oddziałem ZBOWiDu i dawnych aktywistów
    Towarzystwa Przyjażni Polsko Radzieckiej. Na dokładkę widząc sukces nazwijmy to desantu, na blog zaczęli tłumnie przybywać aktywiści wszechpolscy, naziści i antysemici.
    Tych ostatnich łatwo rozpoznać, więc Gospodarz słusznie i szybko się ich pozbył.
    Gorzej jest z tymi którzy pozostali i swoją krecią robotą w dalszym
    ciągu podkopują poziom tego blogu.
    Jedno jest pewne – w miarę postępu tej ZBOWiDowskiej,
    TPPRowskiej i wszechpolskiej kreciej roboty ” En passant ” będzie
    dalej tracił na renomie, a najwartościowszy dyskutanci z blogu,
    znajdą inne ciekawsze i mniej zatrute środowisko.

    To miałem do powiedzenia, no a teraz się zacznie …

    Pozdrowionka.

  503. Cynamon 29.
    Trochę mylisz adresy i nie mogłeś widzieć komnaty, w której przyszła na świat mająca dziś swoje urodziny Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst, czyli późniejsza caryca Katarzyna II Wielka, która urodziła się właśnie 2 maja 1729 r. w budynku przy ul. Farnej 1.
    Na Zamku Książąt Szczecińskich, w jego skrzydle zachodnim, urzędował jej ojciec, pełniąc funkcję komendanta twierdzy Szczecin i pewnie tam byłeś.
    Budynek przy Farnej 1 był wielokrotnie przebudowywany i obecnie mając kształt całkiem nowoczesny jest siedzibą PZU Życie.

    W Szczecinie, na Placu Orła Białego w pałacu Grumbkowa (rozebranego w 1890 r. a w jego miejscu zbudowano Pałac Pod Globusem, dziś funkcjonuje tu Akademia Sztuki) urodziła się (25 października 1759 r.) druga szczecińska caryca – piękna Sophie Dorothéa Augusta Luisa von Württemberg, czyli caryca Maria Fiodorowna, nazywana “matką carów”, gdyż wydała na świat dziesięcioro dzieci, z których trójka zasiadła potem na tronie carskim.
    *
    Twój wniosek, aby “zrównać Szczecin z ziemią, ze szczególnym uwzględnieniem Zamku!” wydaje się więc nie całkiem trafny. Przynajmniej co do Zamku.
    *
    “Wszak diablica zasłużyła !” oj tak, zasłużyła, zasłużyła. Ostatnio okazało się, że obszerna lista jej kochanków nie jest kompletna, bowiem zabrakło na niej nazwisk kilku … kochanek!!! I chyba to ją ratuje w oczach współczesnych postępowców, he, he ,he …

  504. Telegraphic observer, na razie z Twoich wywodów wynika, że urodzony w 1949 roku Kołodko stanął w obronie realnego socjalizmu, ustroju, który własnoręcznie wprowadzał w życie. Wybacz, ale nie kupuję tego zarzutu, zanadto ułatwiłeś sobie zadanie. Spróbuj się raczej konstruktywnie ustosunkować do jego krytyki neoliberalizmu. W tym celu musiałbyś jednak poświęcić trochę Bezcennego Czasu na zapoznanie się z całością wywiadu. Nie wiem, czy mogę od Ciebie wymagać aż takiej ofiary.

    https://www.facebook.com/kolodko

  505. Cynamon 29 23.10
    jezeli ktoś reprezentujący poziom poniżej sredniej krajowqej w dziedzinie erudycji, kompetencjii, IQ itd zabiera sie za krytykowanie Kołodki , Moore,a. ( bez zadnych argumentów, lecz samymi wyzwiskami) oraz blogowiczów, obrzucając ich wyzwiskami w rodazju” kołko TPPR i ZBOWID” to znaczy że jest wyjatkowo bezczelnym tupeciarzem. Na blogu przewyższa cie tylko jeden z takich zawodników, ale nawet on reprezentuje troszke wyższy poziom ogólny od Ciebie. Zajmij sie jakaś pożyteczna społecznie praca fizyczna i przestan bez przerwy zalewać ten blog swoją brunatna , smierdzaca cieczą.
    Pozdrowionka

  506. Staruszek narozrabiał z italic boldem. Niech to odkręci, bardzo proszę.

  507. Zapomniałem dodać: to mówiłem ja, Jarząbek.

    Pozdrowionka.

  508. absolwent
    2 maja o godz. 23:28

    …no i się zaczęło

    Absolwent, pokaż mi jeden jedyny wyraz zasługujący na miano
    wyzwiska (określenie twoje) który jakobym użył w stosunku do Moora lub Kołodki.
    Skoro uważasz siebie jako wysoce inteligentnego erudytę,
    udowodnij to co tak lekce sobie rzucasz w przestrzeń blogową.
    A do brunatności to mi tak daleko jak stąd do Alfa Centauri,
    tobie zaś – sądząc po tonie i zajadłości wypowiedzi – już bardzo
    blisko. Pooddychaj głębiej, wtedy się włącza myślenie.

    Pozdrowionka.

  509. jmp eip
    2 maja o godz. 23:16

    Nie być może, ale raczej na pewno masz rację co do miejsca
    fizycznych narodzin Katarzyny Wielkiej.
    Ja bazowałem na mojej wiedzy sprzed 40 lat i nie tylko nauczyciele
    nam tak to przekazywali, ale i ówczesna prasa, nawet fachowa.
    O ile pamiętam było takie pismo historyczne ” Mówią wieki “.
    Niestety albo chyba lepiej stety, odkłamywanie historii ma
    świetlaną przyszłość.
    Podejrzewam że ówczesnym władzom Szczecina narodziny
    Katarzyny na Zamku, były bardziej na rękę bo byłem na nim wielokrotnie, ale nie przypominam sobie aby ktoś to “drobne”
    kłamstwo prostował. Dzięki i…

    Pozdrowionka.

  510. Gwincie,

    Dziś prawdziwych ekspertów juz nie ma ale.. Bluesa czuję lepiej aniżeli Gwint: przez 15 lat prowadziłem swoje skromne rubryki w 2 papierowych gazetach (były kiedyś takie), tematyka: ekonomia niesocjalistyczna.

    Pracuję, daje pracę innnym, miałem spektakularne lata, miałe chude. W 2008 byłem bliski zderzenia sie z brzozą. Wyszedłem cało, odbudowany, z wiarą w siebie, w ludzką kreatywnosć. Kryzys jest prawdziwym sprawdzianem, buduje wiedzę skuteczniej aniżeli wyższa szkoła ekonomiczna.

    A ty mi Gwincie powiedz, coż mnie może zmotywować do czytania wykładów szefa ZSP?

  511. Cynamon29 vs.imp eip;
    Autor ksiązki -biografi Katarzyna II– Władysław Andrzej Serczyk napisanej w 1971 roku w Krakowie podaje, że urodziła sie 21 kwietnia 1729 r. o wpół do Trzeciej na ranem ,której dwa dni później nadano imiona Zofia ,Augusta,Fryderyka
    Miejsce urodzenia Pałac po Globusem ( dzis przy placu Orła Białego ) ,ktory przez długie lata po 1945 był szkoła Medyczną .
    Jak pamietam (od 40 lat mieszkaniec Szczecina ) powszechna wiedza łączyła i łaczy ten budynek z Globusem — z Carycą KatarzynąII .

  512. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)
    ” … Komisja Europejska, wystąpiła dziś do państw członkowskich o zwrot nienależnie wypłaconych kwot z funduszy unijnej polityki rolnej w łącznej wysokości 227 mln euro, w ramach tzw. procedury rozliczenia rachunków. Polska została obciążona kwotą 79,9 mln euro – tłumaczy Janusz Wojciechowski, wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Parlamencie Europejskim”

    http://niezalezna.pl/40945-tusk-klamal-ws-unijnych-funduszy

  513. Wracając do Finlandii…..

    Finowie ogłosili przetarg na drugą elektrownię atomową.
    Pierwszą już kończą…..
    A pan Grad dalej myśli- budować, nie budować…
    Kilka lat na podjęcie decyzji i papierologię, wydaje się grubą przesadą.

  514. @absolwencie
    Kiedyś obiecałeś @mag, że wytłumaczysz jej, na czym polega głupota Telegrphica, czekałem i się nie doczekałem. Po prostu pisujesz, że *mędrzec z Toronto* znowu osiagnął Himalaye głupoty, że takich nonsensów nikt jeszcze nie powiedział ,itp
    W ogóle nie wiadomo jaka jest twoja wiedza, ponieważ nigdy jej nie obnażyłeś, natomiast walisz obuchem ad personam.
    Teraz dobrałeś się do Cynamona, który jednak jakąś wiedzę posiada, a która nie daje się porównać z twoją, ponieważ, jak już wspomniałem, nie ujawniasz jej, tylko znowu walisz obuchem, twierdząc, że Cynamon zalewa blog brudną cieczą.
    Wielki Kolodko napisał, co nastepuje:
    *Co należy zatem robić, by zwiększyć zatrudnienie w Polsce?

    To wymaga głębokich zmian strukturalnych i instytucjonalnych w gospodarce. Trzeba inwestycji, działań sprzyjających koniunkturze – a niekiedy zmiany kwalifikacji u tych, którzy pracy szukają, ich przeniesienia się w inne miejsce *

    Na prawde sądzisz, ze te recepty sa takie genialne. Jak się przeprowadzi zmiany strukturalne, a jak się do tego doda, że mają one być głębokie, to się zwiększy zatrudnienie ?
    Rabelais w Gargantui opowiada, że król Zółcik, ktory lubił prowadzić wojny, kazał swoim generałom sporządzić plan wygranej wojny.
    Generałowie szybko się sprawili i plan wyglądał nastepująco:
    1)Wygrywamy pierwszą bitwe
    2)Wygrywamy drugą bitwe
    3)Wygrywamy trzecią bitwe

    I wygrywamy całą wojnę.

    Absolwencie błagam, obnaż swoją wiedzę ekonomiczną i przestań się przezywać, a staniesz się miłym facetem

  515. duende, 3.38. Tak po prawdzie to jestem “jasnym gwintem”, a to duża różnica. Uznaję Twoje kompetencje, aczkolwiek z tym ZSP to bym nie przesadzał. W tym czasie było jeszcze gorzej, bo do samej partii należało ponad 15 milionów ludzi, rożnych ludzi, wliczając w to filozofów, naukowców , pisarzy czy innych znakomitych intelektualistów. Którzy się tego nie wstydzą i zasług im odebrać nie można,. Taki był czas. Co by powiedzieć o takim mizerocie jak Balcerowicz, o którym mówią, że w WUMLu, a książki za niego pisze jak donosi przekaz Baczyński. Korzystając z twojego doświadczenia mam drobne dwa pytania, z którymi nie mogą sobie poradzić. Dlaczego firma Fiat Auto Poland pierwszy podatek zapłaciła dopiero po ponad 20 latach działalności, produkując w przypływach około miliona aut rocznie? I drugie, dlaczego ośrodki transferu do nas wysokiej technologii czyli masowa sieć super, hiper i innych Biedronek praktycznie nie płaci tutaj żadnych podatków. Najwyżej od 1 procenta dochodu? A tak prawdę mówiąc to ja wszystkich ekonomistów, wliczając w to niezależnych ekspertów nie zaliczam do naukowców. To bardziej wróżbici, szamani lub oszuści.

  516. @Gwintuś
    Drogi przyjacielu. Wybrałem na chybił trafił jedną z *genialnych* propozycji Kołodki (patrz powyżej), a Ty walisz w kołodkowych sceptyków: *Oprócz kpin i szyderstwa pozostaje tylko tępa pycha i nieuctwo.*
    No widzisz, że nie jest tak do końca, bo przeczytałem, zrozumiałem i mimo tępej pychy oceniłem.
    Gwintuś, jedną z ważnych przypadłości, która nas homo sapiensów, odróżnia od świata zwierząt, jest poczucie humoru. Znajdziesz je i u Szekspira, Haszka, twojego rzekomo przyjaciela Piotra Skrzyneckiego itd. Więc co z tobą ?
    Dlaczego jesteś taki gorzki, nadęty, węszący wszędzie tepą pychę u tych, którzy nie zgadzają się z tobą, że w PRLu było lepiej niż dzisiaj. Czytasz te różne książki, chwalisz się Schopenhauerem, Teillardem, a nigdy nawet nie zażartowałeś.
    Moze cię rozśmieszę cytując wypowiedź jednego z uczniów:
    *Koźmian przez 25 lat gładził swój język*
    I co i nic, nie śmiejesz się. Wiem, wiem, nie chesz byc tępym szydercą

  517. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Przeciętny Niemiec nie ma wiedzy o AK i polskim podziemiu – mówi w rozmowie z Deutsche Welle niemiecki historyk Pascal Trees. Oburzenie po emisji filmu ZDF “Nasze matki, nasi ojcowie” prowokuje pytanie: ile wiedzy Polacy mogą oczekiwać od sąsiada?
    Emitowany niedawno w niemieckiej stacji ZDF serial “Nasze matki, nasi ojcowie” wywołał krytyczne reakcje w Polsce, bo przedstawieni w nim, w pobocznym wątku, żołnierze AK zostali pokazani jako antysemici ”

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=0hieAnyh7ZM#!

  518. Oni mają dziś dwa święta;
    - Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej.
    - Konstytucji 3 maja
    Czyli dwa w jednym. I bądź tu mądrym. To już lepiej nie świętować żadnego.

  519. Jak USA i NATO z pomocą UE krwawo zniszczyło Jugosławię.
    http://www.globalresearch.ca/the-weight-of-chains-usnato-destruction-of-yugoslavia/5333740

  520. jasny gwint
    3 maja o godz. 9:27

    ” A tak prawdę mówiąc to ja wszystkich ekonomistów, wliczając w to niezależnych ekspertów nie zaliczam do naukowców. To bardziej wróżbici, szamani lub oszuści.”

    No to przynajmniej raz mamy takie samo zdanie.

    jasny gwint
    3 maja o godz. 9:58

    ” …Czyli dwa w jednym. I bądź tu mądrym. To już lepiej nie świętować żadnego.”

    To jak ” Head & Shoulders ” , szampon i odżywka w jednej
    butelce.

    Pozdrowionka.

  521. @jmp eip poprosił 2 maja o godz. 23:29 głosi mi szukacz.
    “Staruszek narozrabiał z italic boldem. Niech to odkręci, bardzo proszę.”

    Gdyby proszący czytał staruszka, to wiedziałby, że szewc jest od palenia bibliotek, a nie od ich tworzenia.

    Obiektowy model tworzenia oprogramowania jest oparty o pomysł hermetyzacji warst operacyjnych oraz warstw opisu. Dyrektywy pogrubienia liter tekstu { lub | i } ich pochylenia z warstwy metaopisu w języku HTML zostały udostępnione osobom występującym w ROLI komentatora, ale KOMENTATOR nie ma do dyspozycji dyrektyw odrębnych: “zablokuj wytłuszczenie”, “zablokuj pochylenie”.

    Mamy tu sytuację podobną do rozlania mleka z garnuszka przez raczkujące niemowlę. Mama mówi: to teraz nalej, skoro rozlałeś.

    Warstwa znaczników HTML w jakich dostępne są omawiane tu dyrektywy, jest dla czytelnika komentarza zwyczajowa ukryta.

    Stan jaki mamy ujawnia złamanie zasady “hermetyzacji” warst oraz ułomność podziału ról: AUTOR, ADMINISTRATOR, MODERATOR, KOMENTATOR.

    @staruszek nie ma danych uprawnień poprawienia tekstu z nieporadnie użytą parą znaczników: otwierającym i zamykającym.

    Blog jest podzielony na jednostki, który to podział możemy obserwować widząc frazę POPRZEDNI WPIS. Nowy wpis i nowa seria komentarzy pod nim NIE odziedziczy błędu: brak znacznika odwołania wytłuszczenia.

    Nie wiem, czy ADMINISTRATOR może zapobiec narastaniu irytacji komentatorów.

    Mnie spowodowane cudzym zaniedbaniem wytłuszczanie nie przeszkadza. Ale zbiorowa opinia jest taka: blogowe chamstwo nie prowokuje do stwierdzenia: “nie da się czytać”, a błąd wytłuszcznia – tak.

    No więc: niech wariatka dalej tańczy. Nie na moich oczach.
    Ja nie jestem pojemnik na winy ….

  522. Feliks Stychowski
    3 maja o godz. 9:51

    Film oglądałem i wzbudził on protesty nie tylko w Polsce (wątek AK).
    Również w Niemczech, historycy niemieccy i inni intelektualiści,
    zareagowali krytycznie na te przekłamania.
    Był też stanowczy protest polskiej ambasady w Berlinie.
    A sami Niemcy (zwłaszcza te młodsze pokolenia) nie mogli uwierzyć
    że ich brave Jungs, dokonywali w czasie II WŚ takich zbrodni.

    Co do wiedzy, to przeciętny Niemiec nie wie ile jest dni w roku.
    Bodaj dwa miesiące temu popularny w Niemczech prezenter TV
    Günther Jauch w swoim programie quizowym
    ” Wer wird Millionär? ” zadał takie oto pytanie wielce wykształconej damulce ( pani po germanistyce, tekstwriterka):
    – Jeśli u nas (Europa) rozpoczyna się zima, to gdzie na świecie
    rozpoczyna się lato ?
    Podpowiedziane były cztery odpowiedzi: a) w USA, b) na Wyspach
    Kanaryjskich, c) na Nowej Zelandii lub d) w Kazachstanie.
    Pańcia mózgowała dość długo i na bazie swej wiedzy dała odpowiedż: d) Kazachstan, jako jej zdaniem prawidłową !
    Uśmiałem się po pachy.

    Pozdrowionka.

  523. Po rewelacjach prasy i żenującej wtopie samego Premiera o haraczu (80 mil euro)jaki musi Polaska zapłacić Brukseli za nieudolność administracji rządowej, droga do dymisji Donalda Tuska stoi szerokim otworem.

  524. Ryba
    3 maja o godz. 11:06

    Rybo, tak się zastanawiam ile lat pudła lub kary ciężkich robót,
    każdy z nas by dostał za puszczenie takiej fury pieniędzy ?
    W Korei Płn. lub w Chinach na pewno kula w łeb.

    Pozdrowionka.

  525. Lewy
    3 maja o godz. 9:47
    Poczucie humoru ? A co to jest?

    ‘ Tak po prawdzie to jestem „jasnym gwintem”, a to duża różnica.’
    ‘Co by powiedzieć o takim mizerocie jak Balcerowicz, o którym mówią, że w WUMLu, a książki za niego pisze jak donosi przekaz Baczyński.’

    Jak donosi przekaz do zgagi po PRL-u trzeba dolozyc niedobor wit. OB .

  526. “…a wszystkich ekonomistów, wliczając w to niezależnych ekspertów nie zaliczam do naukowców. To bardziej wróżbici, szamani lub oszuści.”

    No to po co cytować Kołodkę ?
    (za wiki: Grzegorz Witold Kołodko (ur. 28 stycznia 1949 w Tczewie) – polski polityk, profesor nauk ekonomicznych)

  527. @TO, cynamon 29

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13816538,Mlodzi_ludzie_sa_bez_pracy_i____szans_na_emeryture.html

    I fragment: “(…)Co robi rząd? Przygotowywany jest specjalny program szkoleniowy. Obejmie właśnie młodych ludzi do 30. roku życia. Chodzi przede wszystkim o obniżenie kosztów zatrudnienia dla pracodawców (…)”

    Nie wiem, co to może być za rodzaj szkoleń dla ludzi do 30.roku życia, który obniży koszty pracodawcom.
    W każdym razie chciałam zwrócić uwagę na te szkolenia.
    Brałam udział w jednym szkoleniu, moja bliska znajoma w drugim, wszystkie dotyczyły prowadzenia swojego biznesu.
    Pani szkoląca mówiła, co trzeba zrobić, by zarejestrować firmę, w rubryce imię i nazwisko wpisać imię i nazwisko etc. Opowiadała o analizach swot, formach opodatkowania etc.
    Uczestnik dostał później zaświadczenie, że szkolenia odbył, ale kazdy projekt ma swoje własne szkolenia, więc zaświadczenie nie jest potrzebne do niczego więcej, nawet jesli szkolą z tego samego.

    Za godzinę takich opowieści pani dostała 45 zł, na etapie wyżej pan prowadzący szkolenia dostał 90 zł za godzinę.
    Policzyliśmy. Szkolenie trwa przez półtora miesiąca, 5 dni w tygodniu, po 10 godzin. Ile zarobił pan prowadzący szkolenie?
    Coś mi się wydaje, że jak zwykle w każdej działalności, najwięcej na biznesie przyznawania dotacji zarabiają pośrednicy.

  528. Jiba
    3 maja o godz. 12:36
    A na tym szkoleniu pewnie był jeszcze katecheta, ktory przypominał przyszłym businesmenom, ze bogu tez coś się należy, no bo jak bóg nie pomoże to kto pomoże. 100 złotych za tę informację.

  529. Jiba,

    nie bardzo rozumiem czego więcej można uczyć na tego typu kursach niż kwestii formalno-podatkowych założenia własnej firmy. Moim zdaniem nikt nikogo nie nauczy jak robić biznes z powodzeniem, z pasją, jak wydobyć z siebie i wykorzystać do maksimum własny potencjał i żyłkę do biznesu, jeśli ktoś jest wyposażony w takowe.

    Bardzo często kwestie formalno-podatkowe stanowią same w sobie wystarczający element zniechęcający dla osób, które nie mają prawdziwego pędu do biznesu w trzewiach, którym po prostu nie chce się i już.

    Pan, który daje szkolenia oraz pośrednik, dla którego ten pan pracuje musieli przejść powyższe szkolenie z powodzeniem, skoro zarabiają godziwie za to co robią, czyli prowadzą własną działalność gospodarczą, tyle że pod auspicjami UP-ów. A w biznesie nie ma ponoć nic lepszego jak kontrakty publiczne…

    Pozdrawiam

  530. Jiba
    3 maja o godz. 12:36
    Zamiast pytac ‘Ile zarobił pan prowadzący szkolenie? ‘ moze by zapytac , dlaczego nie jestem zadnym szkolacym innych ‘ posrednikiem’ ?
    Ale kogo by tu zapytac ? (90x 300= 27000 !? w 1,5 miesiaca)

  531. Najciekawsze w historii Kołodki jest to, że tak naprawdę Kołodko może mieć rację w wielu kwestiach. Może mieć rację z tej prostej przyczyny, że w naukach ekonomicznych wszyscy mają rację, a więc racja jako taka nie liczy się jak miernik czegokolwiek.

    Co się liczy to siła przebicia prezentowanych koncepcji i pomysłów ekonomicznych, a nawet nie tyle ich siła przebicia, ale raczej siła przebicia partii politycznej, z którą te koncepcje polityczne mogą współżyć jako element programu politycznego/wyborczego, realizowanego przez tą partię polityczną podczas sprawowania władzy.

    Kołodko nie ma szczęścia, bo lewica raczej nie ma szans na stanie się wehikułem mającym wcielić Kołodkowe koncepcje w życie. A nikt poza lewicą nie podejmie się realizacji koncepcji ekonomicznych tego wróżbity (oddaję hołd blogowemu klasykowi), z tym że nawet lewica u władzy nie gwarantuje, że Kołodko stanie się jej guru ekonomicznym. Lewicujących ekonomistów ze stopniami profesorskimi nie brak. Na tym polega tragizm Kołodki, nawet jeśli ma on rację, ale ten aspekt został już omówiony wyżej. Pozostaje tylko pisanie książek, artykułów do “Przeglądu”, odczyty i uczenie studentów w Akademii Koźmińskiego. Dobre i to, bo mogłoby być znacznie gorzej.

  532. Jiba
    3 maja o godz. 12:36

    Moja droga, pal diabli pośredników. Nawet jak coś uszczkną z tego
    tortu, to nie są wielkie pieniądze.

    Rzecz jest o wiele bardziej perfidna niż się Tobie wydaje, a sam
    pomysł zaczerpnięty został z Niemiec (nie wiem jak to funkcjonuje
    we Francji – tu kolega @Lewy jest biegłym).
    Byłaś na takim szkoleniu, i o ile dobrze Cię rozumiem ukończyłaś je
    z jakimś tam kwitkiem potwierdzającym.
    Jeśli tak, to mamy pierwszą pułapkę: dajmy na to tracisz pracę,
    szukasz nowej i jesteś z wykształcenia (teoria) pedagogiem ze
    specjalnością nauczanie początkowe i tylko taki kierunek pracy Cię
    interesuje. Pańcia w zatrudniaku mówi Ci jednak co innego: pracy
    w kierunku pani wykształcenia nie mamy, ale jak z naszych akt wynika ukończyła pani (teoria) kurs strażaka, a w tym zawodzie
    mamy wolne miejsca.
    Ty odmawiasz, a pańcia straszy Cię sankcjami finansowymi ponieważ odmówiłaś podjęcia pracy w zawodzie strażaka, a przecież
    masz na ten zawód kwit ukończenia kursu finansowanego przez
    Ministerstwo Pracy, czyli Państwo, czyli podatnika i UE.

    Teraz z innej beczki (przynajmniej niemieckiej).
    Jak myślisz po co Państwo, Rząd a w jego imieniu Ministerstwo
    Pracy organizują te całe dokształcenia ? Po to żeby Tobie pomóc ?
    Mało prawdopodobne. Żeby mieć więcej ” dokwalifikowanych ”
    rąk do pracy ? Po co, przecież rynek pracy jest wypełniony, nowych
    wolnych miejsc brak. A więc po co ?

    Nie wiem jak w Polsce, ale w Niemczech tak to sobie umyślili:
    bezrobotny (Arbeitslose) jest zarejestrowany w Arbeitsamcie (urząd
    pracy) i nie ma dla niego pracy. Co on nam w pierwszej kolejności
    psuje ? psuje nasze rządowe statystyki !
    Co trzeba zrobić aby je poprawić ? Należy tego bezrobotnego z tych
    statystyk jak najszybciej wyrugować. Jak ? Bardzo prosto – kierując
    go na kurs dokształcający, bo wtedy wypadnie z rejestrów bezrobotnych i nasze statystyki się poprawią.
    Jeśli takich bezrobotnych wyślemy kilka-, kilkanaście tysięcy na
    kursy, to nasze rządowe statystyki poprawią się i to bardzo, a to że
    bezrobotną fryzjerkę skierowano na kurs stolarski, a w tym samym
    czasie bezrobotnego stolarza na kurs fryzjerski, nikogo nie obchodzi.
    Liczą się tylko statystyki, bo wybory za pasem.

    W Niemczech jest jeszcze jedna perfidna forma poprawiania
    statystyk stanu zatrudnienia (tzw. stopy bezrobocia w %).
    Dotyczy ona głównie osób w tzw. kwiecie wieku (45 – 60 lat)
    które z wielu powodów straciły pracę (z reguły redukcja zakładowa
    z racji podeszłego wieku) i są już dłuższy czas na zasiłku dla bezrobotnych (Langzeitarbeitslose).
    Te osoby są wzywane do urzędów pracy i tam składa się im
    ” propozycje nie do odrzucenia “.
    Polega to na tym że taka ofiara otrzymuje propozycję pracy do
    4 godzin dziennie, za 1 euro na godzinę przy sprzątaniu ulic,
    porządkowaniu terenów zielonych etc., etc., bez względu na
    wyuczony zawód. Odmowa przyjęcia grozi redukcją zasiłku dla
    bezrobotnych o 25% przy pierwszej odmowie i kolejnych po 25%
    przy odmowach następnych.
    Delikwent który przyjmuje taką pracę, wypada z widełek bezrobotnych i poprawia statystyki rządowe.
    A Rząd się cieszy i chwali, bo niebawem wybory.

    Jak więc widzisz @Jiba, pracobiorca był, jest i będzie zawsze
    pachołkiem Państwa, a na krnąbrnego bat się zawsze znajdzie i to
    w każdym ustroju społecznym.
    Nawet po kursach.

    Pozdrowionka.

  533. @ jasny gwincie

    Przeważnie się z Tobą zgadzam w wielu sprawach, ale tej muszę zaprotestować – w Polsce PZPR nigdy nie zrzeszała 15 milionów, za przeproszeniem, członków. Jeden milion, a w szczytowych porywach 3 miliony, jednak z tego gdzieś 50% kuliło się w bolszewickich szeregach ze strachu, z 30% sterczało tam dla partykularnych korzyści, choć sama partia kompletnie im zwisała, a z 15% leżało w partii obojętnie, z konieczności życiowej, inaczej nie mogli załatwić zwykłych, egzystencjalnych spraw. Dlatego aktywnych członków PZPR, czyli głównie żydokomuny, wprowadzającej oraz nadzorującej system, która obsadziła wszystkie kluczowe funkcje w państwie, szczyt piramidy – od prokuratury, sądownictwa, ubecji, po edukację, media i partyjnych hersztów, można prawdopodobnie szacować na ca. 150 tys. sztuk (napisałbym „dusz”, ale oni dusz nie mają). Reszta to ogłupiona ciemnota, wywindowana na urzędy pomniejszych sekretarzy, kierowników i dyrektorów, przeważnie po wyższych dwutygodniowych szkołach partyjnych. Polacy w czasie sowieckiej okupacji nie mogli przecież wyparować z kraju, więc szli za głosem Wojciecha Młynarskiego: “Róbcie swoje”, uczyli się, pracowali, i stąd są osiągnięcia tamtego okresu.

    Słyszałem najmądrzejszegoze wszystkich postkomuchów Leszka Millera, posiadającego znamiona porządnego człowieka, jak bajdurzył o 15 milionach, wraz z rodzinami. Przy bolszewickim modelu rodziny 2+1 redukującym przyrost naturalny z matematyki to żadną miarą nie wyjdzie, a dobrze pamiętać, że najczęściej bywało tak, iż jedna osoba w rodzinie była partyjna, a reszta partii nienawidziła, z tą osobą włącznie.

    Dziś w telewizji kotyliony. Oczywiście nie biało-czerwone, polskie, jak należy, a czerwono-białe, jako element małpiej złośliwości wrednych popłuczyn po Berii i Kaganowiczu.

  534. O, to posłuchajcie dalej, temat jest ciekawy.

    Ja wzięłam udział w szkoleniu, które nie kończyło się przyznaniem dotacji. Miało mnie nauczyć podstaw rzemiosł artystycznych (do realizacji pomysłu brakowało umiejętności). Szkolenie finansowane przez unię trwało dwa miesiące. program szkoleń nie był dostępny wcześniej. Nie wolno mi było tez zrezygnować w trakcie.
    Przez półtora miesiąca musiałam wziąć udział w zajęciach dot. kwestii formalno-podatkowych, analiz swot (ok, to jeszcze do przyjęcia), jak również podstaw angielskiego i informatyki, na czym mi zupełnie nie zależało.
    Przez ostatnie dwa tygodnie nauczyłam sie, jak wlewać gips do kupionej przez internet foremki i jak upleść koszyczek na długopisy ze zwiniętych w rurki gazet:)

    Moja znajoma 50+ bierze udział w szkoleniu organizowanym przez Urząd Miasta.
    Regulamin projektu udostępniono PO zakwalifikowaniu uczestników, którym teraz nie wolno się wycofać i na przykład muszą znosić na zajęciach naprutego jak patefon, agresywnego faceta.
    Gdy zgłoszono zachowanie tego pana do urzędu – urzędnicy poinformowali, że pan musi chodzić, bo jak nie to nikt nie dostanie dotacji:) Wyobrażacie sobie? Pięćdziesięcioletni, poważni ludzie, którzy siedzą w małej salce wokół jednego stołu i wysłuchują wrzaskliwych rozterek pijaka, cytuję: “Czy można s..ć ustami?”
    Pani szkoląca nie przerywa, bo to jednak 45 zł za godzinę.
    Znajoma jest na finiszu tego nieszczęsnego projektu. Podobno szykuje sie awantura uczestnicy vs urząd, ale wątpię, by do tego faktycznie doszło. to uczestnikom zależy, a nie urzędnikom.

  535. @Cynamon 29

    nic dodać nic ująć:)
    też nie mam złudzeń co do szlachetnych intencji biurokratów/pośredników, nawet jeśli twórcom projektów przyświecała jakaś tam idea.
    Szkoda tylko tych pieniędzy.

  536. Jiba,

    pozostaje tylko słać skargi.

    Z drugiej strony trudno jest dać każdemu dokształt na miarę jego potrzeb. Być może znakomita większość klienteli takich kursów potrzebuje pogłębienia wiedzy np. z informatyki lub z angielskiego. Co do lania gipsu, to nie wypowiadam się, ale jeśli ten rodzaj rzemiosła artystycznego nie odpowiada Twoim potrzebom, a jednocześnie opis kursy nie był szczegółowy w kwestii rzemiosła lub nie opisywał rzetelnie tego, co będzie oferowane, to chyba tylko wypada skarżyć się gdzie popadnie.

    Generalnie rzecz biorąc dlaczego UP powinny dawać kursy w dziedzinie rzemiosła lub innych umiejętności ścisle zawodowych ? Dlaczego nie przyjąć systemu, gdzie uczęszczanie na kursy organizowane w ramach dokształcania zawodowego dorosłych (na poziomie zawodówki lub technikum) daje tylko podstawę do przedłużenia zasiłku, zaś wybór kursu, placówki i pory to już kwestia zainteresowanego ? Wieczorówki, ale tylko w sensie zdobywania nowych kwalifikacji zawodowych, a nie wiedzy jako takiej, bo dorośli nie potrzebują znowu uczyć się o Mickiewiczu czy geometrii analitycznej. Taki kurs (wieczorowy, weekendowy), w wymiarze 600-900 godzin to wystarczy, żeby nauczyć się nie tylko lania gipsu, ale specjalistycznego spawania, pracy z żywicami epoksydowymi, podstaw elektromechaniki czy innego fachu.

    Kiedy zdarzyło mi się być bezrobotnym, nie przypominam sobie, aby mój odpowiednik UP organizował kursy zawodowe. Owszem, zachęcał do przekwalifikowania się i udzielał informacji o dostępnych kursach, ale te oferowały szkoły powołane do tego, a nie urzędy pracy. Koszty kursu można było rozłożyć na raty, można było nawet być zwolnionym z tych kosztów w okolicznościach nie tak znowu wyjątkowych.

  537. otago
    3 maja o godz. 13:06

    ” … dlaczego nie jestem zadnym szkolacym
    innych ‘ posrednikiem’ ? ”

    Świetnie zadane pytanie @otago.
    Podam dwa przykłady, uprzedzam że znam je tylko ze słyszenia,
    tak że ewentualne pretensje nie do mnie.

    Przykład 1.
    Warszawa, lata przełomu 1960/1970 , PSS ” Społem ” w Warszawie
    ma na swoich magazynach 100 tys. butelek przeterminowanego
    przecieru lub soku pomidorowego. Nikt tego w handlu nie chce.
    Co z tym do cholery zrobić ?
    PSS ” Społem ” ogłasza przetarg na ten cholerny kłopot.
    Wygrywa go pewna Warszawianka płacąc po 40 groszy za butelkę.
    PSS ” Społem ” zadowolony – pozbyli się lipnego towaru, a do kasy
    wpłynęło 40 tys. złotych, wszystko zgodnie z prawem.
    Tymczasem Warszawianka bierze swoją liczną rodzinę do pomocy,
    wywozi te butelki nad Wisłę, wylewa przecier i myje butelki w
    leniwie płynących nurtach naszej Królowej Rzek.
    Czyste butelki pakuje do skrzynek, skrzynki na ciężarówki i hajda
    do skupów butelek w Warszawie i okolicy.
    Za jedną butelkę w skupie kasuje 1 złocisza i ma w sumie 100 tys.
    złotych. 100 000 minus zainwestowane 40 000 daje jej 60 000 zł
    czystego zysku. Gdzie i za ile sprzedała skrzynki po butelkach, tego
    niestety nie wiadomo.
    Wiadomo natomiast (podobno) że stanęła przed socjalistycznym
    sądem w Warszawie pod zarzutem spekulanctwa.

    Przykład 2.
    Wybrzeże , lata 1975/1980 , we wszystkich lokalnych gazetach od
    Szczecina po Trójmiasto ukazuje się tajemnicze ogłoszenie:
    ” Milioner odchodzący na zasłużoną emeryturę, podzieli się chętnie
    z każdym tajemnicą jak zarabiać miliony ” (tak mniej więcej to brzmiało w przybliżeniu). Poniżej adres skrytki pocztowej milionera
    i prośba o listy.
    Ile tych listów było naprawdę, tego nikt nie wie, ale na Wybrzeżu
    rozpętała się istna gorączka złota (to akurat pamiętam, bo tam
    wówczas żyłem). Delikwent wysyłający list do milionera, był proszony listem zwrotnym, o przesłanie w kopercie banknotu
    20 złotowego, celem pokrycia kosztów i zapewniany że w następnym
    liście od milionera otrzyma gotowy przepis na miliony.
    20 zł nie majątek mawiali wtedy, żądni wielkich pieniędzy, klienci
    milionera i słali, i słali, i słali …
    Niektórzy podawali kilka adresów zwrotnych !
    Trzeba przyznać ze facet/facetka był słowny/słowna.
    Podobno każdy z respondentów otrzymał odpowiedż, kopertę
    pocztową a w niej karteczkę z ” przepisem ” na miliony,
    o następującej treści:
    ” Chcesz zarabiać miliony ? Rób to samo co ja ! ”
    Jak to się skończyło, czy jakieś organa w to wkroczyły ?
    Informacji brak.

    Słowem – jak główka pracuje, to i świat piękniejszym się zdaje.

    Pozdrowionka.

  538. Frogo, 14.11. Jak było, tego nie da się ukryć. Ale trzeba mieć skamieniały umysł aby pisać takie brednie. Polska Ludowa trwała 45 lat i w tym okresie przewinęło się przez partię różnych ludzi, od geniuszy po prostego robotnika ileś tam milionów, ponad 15 w sumie. Po 56 roku była już inna Polska, wywalczona własnymi rękami i odwagą. Nie była bardziej zależna niż dzisiejsza zwana wolną od różnych banków, rynków, agencji, oszustów i zbrodniczego mocarstwa. Zelżyj nieco i pomyśl lub poczytaj. Jest wiele dobrych i rzetelnych książek na ten temat.

  539. Coś sprawdzam.
    Przepraszam.

  540. Próba

  541. Próba
    Próba_2
    Przepraszam.

  542. @Waldemar.
    Wszystkie współczesne źródła podają, że miejscem urodzenia carycy Katarzyny II Wielkiej był jednak pałacyk przy ul. Farnej 1 (przed wojną: Große Domstraße 1). Tak wyglądał w 1925 r.:
    http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,225373,20111012,landratsamt-des-kreis-randow-groe-domstrae-1-1925.jpg
    A tak wygląda dziś:
    http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,225375,20111012,ul-farna-1-budynek-pzu.jpg

    Na murze budynku znajduje się tablica z informacją o miejscu urodzenia carycy Katarzyny. Na tablicy podana jest data 2 maja 1729 r. Data 21 kwietnia 1729 r. też jest prawdziwa, jednak jest to data wg starego kalendarza.
    (prawdopodobnie chodzi o przejście z kalendarza juliańskiego na kalendarz gregoriański).
    *
    Pałac Grumbkowa (miejsce urodzenia drugiej szczecińskiej carycy – Marii Fiodorownej) wyglądał tak:
    http://fotopolska.eu/405826,foto.html
    Postawiony w tym samym miejscu Pałac Pod Globusem przed wojną był siedzibą Towarzystwa Ubezpieczeniowego “National”, a po wojnie m.in. Ośrodka Szkoleń Partyjnych (do 1951 r.), Liceum Medycznego i obecnie Akademii Sztuki.

  543. jasny gwint
    3 maja o godz. 14:47

    A na początku tak dobrze się zapowiadało !
    Były paczki z UNRRA …

    Pozdrowionka.

  544. Cynamon 29,

    zastanawia mnie przenikliwa cisza panująca po tej w topie w centrali i szeregach PIS-u.
    Cyżby się zachłysneli niespodziewaną amunicją, którą otrzymali za froko i nie wiedzą jak z niej odpalić?
    Według Kapuścińskiego na wojnie najważniejsza jest cisza, bo podczas niej
    zapadają kluczowe decyzje. Później to już zwykła jatk;), czyli wymiana ognia.
    A może się mylę, może cała opozycja wyjechała na długą majówkę i przekonała się, że życie może być piękne?
    A swoją drogą to nikomu nie życzę takiego przyjaciela jak nieśmiertelna, lojalna i prawdomówna partia rolników.

    Pozdrawiam

  545. Ryba
    3 maja o godz. 14:58

    Rolnik panem jest i basta (a wszystko inne co mu się do d..y
    przyczepi, jeno kłonicą obić – nawet kołalicjanta).

    Co do ciszy… hm, jak mawiali starzy Indianie – najciszej jest
    przed burzą. Poza tym z czysto technicznego względu, obszczekanie
    Tuska jest dziś niemożliwe – wszystkie kamery i mikrofony wyszły
    w rozentuzjazmowany tłum, tropiąc trzy rozwydrzone cytrzystki w
    towarzystwie Roberta, który podniósł z rosy rewolwer a szosa była sucha, gdyż szedł po niej Sasza , no i cóż że ze Sztokholmu …

    Pozdrowionka.

  546. bezrobotny (Arbeitslose) pisze jak zwykle z ortograficznym bledem C y n a m o n Prekariusz I. Cynamon zapomnial “r” jak rodzaj, rodzaj meski. Tego ucza sie obcokrajowcy w pierwszym miesiacu kursow integracyjnych.
    Saldo mortale

  547. ….Film oglądałem i wzbudził on protesty nie tylko w Polsce (wątek AK).
    Również w Niemczech, historycy niemieccy i inni intelektualiści,
    zareagowali krytycznie na te przekłamania….pisze C y n a m o n. Nie pisze, ze podal tytul filmu z dwoma bledami. Film moze Cynamon ogladal, czy jednak film zrozumial. Film tak, Cynamon niestety nie, bo nie zna niemieckiego. Pozwole sobie zauwazyc, ze w filmie nie bylo przeklaman i nie bylo na ten temat wielkiej dyskusji (na temat ewent. przeklaman), wrecz odwrotnie. Tylko Cynamon o tym raczy nie wiedziec, bo skad.
    Saldo mortale

  548. ET
    3 maja o godz. 15:27

    Witam mojego fana i odżwiernego !
    ” Gdzie żeś to bywał, czarny … ”
    Nie mów że we młynie.

    Pozdrowionka.

  549. Dawno, dawno temu……….
    była sobie taka fantastyczna organizacja do zarabiania pieniędzy przez przeróżnej maści pracowników naukowych Politechniki, wydziału zarządzania a nazywała się ona Towarzystwo Naukowe Organizacji i Kierownictwa. Organizowała ona przeróżne kursy doskonalenia zawodowego, które prowadziło parunastu pracowników naukowych.
    Trochę przy nich zarobiłam, bo przepisywałam naukowcom materiały na wykłady, oraz do kolejnych publikacji, niezbędnych do wykazania się dorobkiem wydawniczym w dziedzinie, w której zamierzali się doktoryzować, a bywało że i habilitować.
    Nowa praca charakteryzowała się przeważnie przepisywaniem żywcem z własnych, dawniejszych publikacji a także i innych prac całych urywków, które komponowały się w zupełnie nową jakość i były drukowane pod kolejnym tytułem.
    Kursy doskonalenia zawodowego były w owym okresie bardzo popularne i doskonaliły się przeróżne kadry pracowników – od mistrza mechanika, po dyrektora państwowej fabryki. Płacił zakład pracy ze specjalnego funduszu na szkolenia, uczestnicy otrzymywali stosowny papier na dowód, że są doskonalsi w tym, co robią a wykładowcy i personel biurowy pili niemal codziennie w pracy i po pracy też.
    Szybko stamtąd uciekłam, bo kto nie pije, ten donosi.
    “Bo na kursie to jest życie!
    Choćby ktoś cię puścił kantem.
    Dobre życie, dobre picie!
    Dobrze, dobrze być kursantem!”

    Doskonalenie zawodowe w każdym ustroju jest popularne i nikt tego nie zmieni w najbliższym czasie
    :lol:

  550. @ jasny gwint

    Nie chcę się sprzeczać, ale słusznie potępiając dzisiejszych złodziei, oszustów i morderców, bezpodstawnie idealizujesz tych dawnych, czerwonych; może to kwestia wypaczonych źródeł, jak w przypadku tego ocenzurowanego przez Onet artykułu o polskich żołnierzach i oficerach w Wielkiej Brytanii, który miał być przedrukiem z Przeglądu – oryginał jest tu: http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/przegrani-zwyciezcy

    Jeśli były w (nielegalnej i okupacyjnej) Polsce Ludowej jakieś osiągnięcia, a czasem były, to nie można ich przypisywać partii, składającej się w swoim trzonie głównie z pasożytów, idiotów i socjopatów – one tu zaistniały wbrew i mimo tej wrażej partii. Po r. 1956 niewiele się zmieniło, żadna czarodziejska różdżka w Polsce się nie pojawiła, a spotkanie na ulicy czterech znajomych było rozganiane przez MO w myśl zasady “więcej niż trzech to banda” jeszcze do lat 80.

    Zaznaczam, że ostatniego Kołodkę mam na półce, kupiłem razem z komediami Szekspirem w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Jak skończę obecne książki, to się za niego wezmę, ma u mnie spory kredyt zaufania, gdyż mądrze mówi.

  551. …..Takich zadymiarzy, siewców niepokoju i po
    polsku mówiąc zwykłych chamów , redaktor Passent niejednokrotnie usunął z blogu, jak kto woli zbanował…….pisza w samozapatrzeniu C y n a m o n. Nie pisze jednak dlaczego sam uniknal zbanowania.
    Saldo mortale

  552. cynamon 29
    3 maja o godz. 0:25 pisze, ze nie rozumie jezyka brunatnego. Cynamon nie rozumie siebie samego…….

    Saldo mortale

  553. Jacobsky
    3 maja o godz. 14:38

    Mój kurs przeprowadziła organizacja pozarządowa. Zastanawiałam się po kursie, co z tym fantem zrobić, ale dałam spokój.
    po pierwsze, ogólnie sa w porządku. prowadzą porządną placówkę dla dzieci z biednych rodzin, organizuja kolonie itd, a ze przy okazji dorabiają sobie kursami, o jakich nie mają pojęcia, to trudno. jakoś to przeżyję, no i to tez jest cenna lekcja na przyszłość.
    poza tym, poza mną i jeszcze dwiema kobietami nie było tam uczestników, którzy rwaliby na sobie szaty z rozpaczy.
    do głowy mi też nie przyszlo, że będa uczyć angielskiego i komputerów, bo nie zapisałam się na kurs angielskiego i podstaw informatyki:)

    co do projektu, w którym bierze udział znajoma, to ona musi zdecydować, co z tym zrobić. nawet nie wiem, czy jest jakas instancja odwoławcza co do jakości przeprowadzonych szkoleń.

    @Anca_Nela – trudno mi określić, jak to jest z tymi Twoimi historiami z przeszłości, w każdym razie przeważnie wprowadzają mnie w rubaszny nastrój:)

  554. Frago, 15.37. Ten artykuł czytałem dwa tygodnie temu. Taka była prawda niestety. Gdyby Polacy byli mądrzy nie musiało do tego dojść. Wspominałem o nim, ale nie był dostępny w wersji elektronicznej. Tymi komediami Szekspira możesz się nacieszyć, ponadto lepiej jest to skończyć. Beton zbyt twardy.

  555. WELL WELL, nie mogę się doczekać kiedy przywróci się budownictwo socjalizmu w Polsce. Siła nabywacza moich dolarów skoczyłaby ze dwa lub cztery razy (w dłuższym okresie to może i osiem). W gospodarce niedoboru dla przyjezdnego jest to wystarczająca rekompensata.

    Bo społeczeństwo jest betonowe. Za dużo ludzi, znaczna większość zasmakowała już w osiągnięciach neoliberalizmu, że się tak wyrażę.
    Ale starajcie się towarzysze, wicie rozumicie, może przekonacie krnąbrny lud.

  556. telegraphic observer
    3 maja o godz. 17:57

    T.O. dobrze że wstałeś. Jak tam przygotowania do Gartenparty ?
    Lewy się do Ciebie wybiera grać takie tam różne obertasy.
    W Hamburgu trochę słońca, trochę chmur ale ogólnie chłodno.
    Dziś w Polsce 3 maja, a jak tam w tym Twoim kanadyjskim
    kalendarzu, też 3 maja ? bo moim niemieckim o dziwo jest też
    tak jak w polskim 3 maja, tyle że jakoś wszyscy chodzą bez biało -
    czerwonych flag. A jak tam Kanadyjczycy, też chodzą bez biało -
    czerwonych flag ? Muszę koniecznie zapytać Lewego czy u nich we Francji też jest 3 maja i czy tam chodzą z flagami biało – czerwonymi
    bo u mnie nie chodzą , a w Polsce chodzą , to może we Francji też chodzą, a ja nic o tym nie wiem.
    Jutro jest 4 maja u nas w Niemczech, a jak tam u Ciebie w Kanadzie,
    też jest 4 maja ? bo w Polsce jest …

    Pozdrowionka.

  557. Gwintuś pisze, że przez PZPR przewinęło się 15 milionów członków, od geniuszy do prostych robotników. Trzeba będzie to sprawdzić a zwlaszcza policzyć tych geniuszy

  558. Jiba
    3 maja o godz. 16:59
    Tu nie ma czego określać… samo życie!
    A życie jest piękne, jeśli nie brać go ze śmiertelną powagą, bo inaczej można troszkę zwariować. Moje podejście do wszystkich przypadków i doświadczeń życiowych było
    i jest troszkę z przymrużeniem oka.
    Starałam się i staram nie brać go aż tak serio, jak być może na to zasługuje.
    A moje opowiadania są z życia wzięte ;)

  559. ANCA_NELA
    3 maja o godz. 19:00

    ” Moje podejście do wszystkich przypadków i doświadczeń życiowych było
    i jest troszkę z przymrużeniem oka.”

    Tak trzymać ! Już jesteś w Klubie ANCA-NELO, wpisowe umorzono.

    Pozdrowionka.

  560. Wygodny klubowy fotel…. czemu nie?
    Z fotela dobrze widać, a jak jeszcze obok fotela jakiś niewysoki stoliczek :)

  561. ANCA_NELA
    3 maja o godz. 19:48

    … a na stoliczku jest kieliszek,
    pełen ambrozji i uniesień,
    gdy za oknami złota jesień,
    no i w spiżarni pełno kiszek …

    W końcu święto ! To może coś z Chopina ?
    Chopin Prelude n.4:

    http://www.youtube.com/watch?v=QATICdf7b-0

    Pozdrowionka.

  562. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Partia Zielonych oraz władze fundacji Heinricha Boella, które wcześniej zadecydowały o zablokowaniu dostępu do archiwów z dokumentami o przeszłości Cohn-Bendita do 2031 r., nie mogą dalej udawać ” itd …

    http://www.youtube.com/watch?v=EiZYhm9CpXA

    POst Christum.
    Mi wystarczy tzw. “zielona wyspa” w Polsce czyli zeglarstowo via Swioujscie itd. … – serio ! …

    To znaczy bylem, widzialem, doswiadczylem, mialem przyjemnosc miec tzw. materie w golych “recach” … jak raczy mawiac ET: zalezy co komu wyroslo – niech reszta pozostanie milczeniem – ok !?

  563. cynamon 29
    3 maja o godz. 20:08
    Dobry ten kudłacz!!!
    Zupełnie go nie znałam. Najbardziej mi się podobała gra wstępna… te rękawy :!:
    Lepsza była chyba tylko Marlena Dietrich. Z rękawiczkami…

  564. ANCA_NELA
    3 maja o godz. 21:35

    Kryste tatusiński !!! ” Dobry ten kudłacz !!! ”
    Toż to Jimmy Page, frontman ” Led Zeppelin “,
    człowiek legenda, jeden z najlepszych gitarzystów
    świata – a Ona mi mówi …
    Ach, szkoda gadać.

    Pozdrowionka.

  565. Bo ja jestem o pokolenie starsza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  566. Wiem, że pod tym artykułem pojawią się setki negatywnych komentarzy o mnie. Ale nie jestem samobójcą żeby zakładać rodzinę za 1500 zł. Państwo i ten wyimaginowany socjal nie pomogą, gdy zostanę bez pracy. Moje pokolenie szykuje katastrofę demograficzną. Za kilkanaście lat, jak wszyscy wyjadą, a ci, co zostali, będą mieć maks. jedno dziecko, wszyscy obywatele Najjaśniejszej RP odczują to na własnych kieszeniach…
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,13842244,_W_lutym_koncze_30_lat__Jestem_przerazony__nie_mam.html
    ===============

    Neoliberalizm i jego efekty…..

  567. Słuchałem dziś przemówienia pana prezydenta Komorowskiego z okazji 222 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3-go Maja. Podniosłe, z nadzieją na lepsze jutro i pewnie z troski o Polskę niezmiernie krytyczne wobec współczesnych “wsteczniaków”, którzy nie chcą być tak nowocześni, jak powinni i mimo, że wrota stoją dziś dla nich otworem, to nie kwapią się zupełnie, żeby włazić w tyłek Zachodowi, pod bandyckim moim zdaniem obecnie przywództwem USA, powiedzmy, że USA.

    Prezydent oczekuje nowoczesnego patriotyzmu, żeby się nie powtórzyło, jak wtedy, ale co rozumie pod pojęciem „nowoczesności”? Mówi, że „nowoczesna powinna być ekonomia”, lecz przy tych słowach krztusi się na wizji; zdrowy organizm protestuje, nie chce wypowiadać takich tez w obliczu współczesnej paraekonomii, będącej gigantycznym oszustwem internacjonalistycznego, szowinistycznego gangu „finansistów”, okradającego bezczelnie świat w biały dzień „instrumentami finansowymi” typu derywaty, oparte rozmyślnie o ruchome piaski kredytów subprime, czy łupiących państwa oraz ich obywateli otwartą manipulacją LIBOR-em, albo handlem akcjami, kontraktami itp. na giełdach świata, prowadzonym przez insiderów na zasadzie kasyna, w którym wygrywają tylko szefowie, trzymający hamulec od ruletki pod stołem, w swej bezczelności nawet nie usiłujący już przykryć go obrusem.

    Przedsiębiorcy mają pracować dla dobra Polski. OK, bardzo chcą, ale w jaki sposób, skoro co lepsze przedsiębiorstwa, jeśli tylko są polskie, to natychmiast padają ofiarami szajki wrogich im urzędów skarbowych i prokuratur? Są kontrolowane i ciągane po sądach, konta są im blokowane, więc pozbawione z premedytacją płynności finansowej upadają w dwa tygodnie, a potem nie stać ich już nawet na procesy, które jeśli założą, to wygrywają, tylko co z tego, kiedy w ramach odszkodowania po wielu latach dostają po 5.000zł, jak p. Roman Kluska, a tracą miliony i państwo wraz z nimi, a urzędnicy-sabotażyści pozostają całkowicie bezkarni? Dotychczas żaden urzędnik nie poniósł jeszcze odpowiedzialności w ramach obowiązującego prawa. To nawet nie kpina, ale otwarte szyderstwo z obywateli.

    Gdybym nie był pacyfistą brzydzącym się przemocą, to poprosiłbym pana Prezydenta, jako zwierzchnika sił zbrojnych (co prawda w czasie wojny, ale to jest wojna wypowiedziana przez kopniętych nacjonalistów także Polsce), aby zgodnie z literą prawa, bo inaczej nie można, wysłał lotników choćby i na skrzydłach od stodół, wprost nad ciągający nas na obce wojny MSZ, urzędy skarbowe i prokuratury i rozpędził tę bandę tworzącą urzędniczą, antypolską cosa-nostrę na cztery wiatry, a wtedy zobaczyłby, co Polacy potrafią, jeśli państwo służy im, jak w demokracji powinno, a nie oni represyjnemu, wrogiemu państwu.

    Wszystko się zmienia i choć trudno to pojąć oraz zaakceptować, to wczorajszy wzór demokracji staje się dziś jawnym zamordystą. W sumie nic nowego, pisał już o tym C. G. Jung. Może czas zebrać się w kancelarii, zanucić tam wspólnie Dylana, a potem zacząć działać pro publico bono, bez chciejstwa oraz irracjonalnych złudzeń na sojusze, które nigdy się nie sprawdziły i nigdy się nie sprawdzą, wręcz przeciwnie. Nie trzeba daleko szukać, nawet gen. Bora-Komorowskiego, ostatniego Wodza Naczelnego Polskich Sił Zbrojnych oraz premiera emigracyjnego rządu “przyjaciele alianci” zamiast wesprzeć, to poniżyli i upodlili, każąc mu pracować fizycznie, jako tapicer. O losie gen. Sikorskiego nawet nie wspomnę.

    Come gather ’round people
    Wherever you roam
    And admit that the waters
    Around you have grown
    And accept it that soon
    You’ll be drenched to the bone
    If your time to you
    Is worth savin’
    Then you better start swimmin’
    Or you’ll sink like a stone
    For the times they are a-changin’.

  568. cynamon 29
    3 maja o godz. 14:40
    Tam bylo drugie moim nieskromnym zdaniem jeszcze lepsze pyt. ale jak to zwykle z moimi wpisami bywa …
    W uproszczeniu (duzym ) chodzilo o to ze kiedy sie jest w glebokiej wodzie ( nie wazne czy sie wskoczylo , czy zostalo sie wrzuconym) i nie ma sie zbytniego pojecia o plywaniu to trzeba szybko przebierac nogami i rekoma rzeby nie utonac . Dopiero po jakims czasie dluzszym lub krotszym , to juz zalezy od nazwijmy to ” genow” ta szamotanina zaczyna , powt. zaczyna (!) cos przypominac .
    Zapewniam Cie , ze wiem o czym pisze.

  569. Cynamon 3.05 13.52
    Chciałem uzupełnić sposoby poprawiania statystyki bezrobocia, godne polecenia również dla władzy D.Tuska w Polsce. Jeżeli było się osobą samozatrudnioną ( Frieberufler ) i niepłacącą składek socjalnych, to nie podlegało się statystykom, które mogły by w jakiś sposób skrzywić świetlane oblicze władzy. W przypadku utraty zleceń i pracy typu samozatrudnienia, dla uzyskania jakiejś nadziei na zatrudnienie logicznym jest udanie się do urzędu pracy ( Arbeitsamt ), celem uzyskania pomocy w uzyskaniu pracy już w charakterze pracobiorcy ( Arbeitsnehmer ) . W takim wypadku istnieje formalnie możliwość uzyskania statutu osoby poszukującej pracę, bez tzw. świadczeń socjalnych ( Arbeitslosengeld, Hartz-IV ) . Jednak taki osobnik to już całkowity intruz, i nalezy użyć wszelkich możliwości, aby on zniknął ze statystyk. W ten sposób jest się bezrobotnym, ale nie ujętym w żadnych statystakach. Tak jak każda gospodyni domowa ( Hausfrau ), która ani nie jest bezrobotna, ani nie jest ujęta w statystykach osób poszukujących pracę. To są tego typu manipulacje jak Greków przy uzyskaniu prawa do Euro.

  570. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 1:18
    Dobrze i mądrze. Ale jaka alternatywa ? Chyba nie powrót do krainy mlekiem i miodem płynacej, jaką był wymarzony przez Gwintusia PRL.
    To rzeczywiście musi się rypnąć, ale kiedy i jak, i co z tego wyniknie, tego nawet pan bóg nie wie.

  571. Emmanuel Goldstein, 1.18. W naiwności dałeś się nabrać na uczucia jak Sawicka agentowi. Trzeba wiedzieć, że ten pan nie ma nic mądrego do powiedzenia. Wyduka tylko to co mu partyjni kombatanci napiszą z myślą tylko o następnej, dobrze płatnej kadencji. Nie bardzo ma do kogo mówić, gdyż ludzie w tym kraju są podzieleni w nienawiści we wszystkich możliwych płaszczyznach. Nic ich już nie łączy za wyjątkiem skłonności do wódy lub lenistwa. Nie mają nic wspólnego, gdyż wszelkie wartości i zasoby sprzedano lub zniszczono. Łącznie z kulturą. Jak pisze krakowski historyk Jan Sowa w książce http://nowe-peryferie.pl/index.php/2012/11/realne-czyli-polskosc/ “Dzisiaj Polska z imperium zbożowo ziemniaczanego /jakim była niegdyś/ przerodziła się w minim imperium AGD i montowni /bo ju nie fabryk/. Pomimo pewnej ilości miejsc pracy i niewielkiego PKB, które generują tego rodzaju produkcja, w epoce gdy awangardą przemysłową są takie dziedziny jak wysoka technologia elektroniczno informatyczna czy inżynieria genetyczna, kariera jaką robią w Polsce technologie przemysłowe stare, a nawet przestarzałe, jest dowodem nie tyle sukcesu rozwojowo modernizacyjnego, co raczej “rozwoju niedorozwoju”.
    Mini imperium AGD, też pięknie.

  572. Ted, 7.05. Szkoda, że nie piszą jakie służby mu ten wyjazd fundują.

  573. Freiberufler
    4 maja o godz. 4:15

    Dokładnie tak jak piszesz.
    Batów na ewentualnego petenta jest jeszcze więcej.
    Kolega, rodowity Niemiec z dziada pradziada, jest
    dość ważnym urzędnikiem w jednym z większych
    Arbeitsamtów w duuuużym mieście.
    Pewne razu, w ogrodzie, przy drugiej butelce wina
    (Chile, czerwone, półwytrawne) zdradził mi taką to
    tajemnicę:
    urzędnik któremu uda się ” odgonić ” potencjalnego
    biorcę zasiłku, otrzymuje premię.
    Im więcej takich odgonionych, tym większa premia.
    Zarządzenie odgórne, ściśle poufne.

    Orwell to przewidział, można by powiedzieć.

    Pozdrowionka.

  574. Lewy
    4 maja o godz. 9:09

    Właśnie przed minutą przejechała przed moimi oknami grupa harleyowców. Piękne maszyny i ten szczególny, charakterystyczny warkot …

    Do brzegu:

    ” To rzeczywiście musi się rypnąć, ale kiedy i jak, i co z tego
    wyniknie, tego nawet pan bóg nie wie.”

    Drogi przyjacielu Lewy, jak tak dalej pójdzie, to raczej szybko.
    Pszczoły wymierają i nie zapylają , zasoby wody pitnej szybko
    maleją , powietrze zatrute, no to ile to może potrwać ?
    Nawet jak przetrwamy, to gospodarki krajowe przejdą na system
    plemienny i rozwinie się handel wymienny – ja Tobie koraliki,
    a Ty mi rzodkiew i buraki, ja Tobie ciżmy, a Ty mi koszulinę
    zgrzebną …
    I najważniejsze to to, że po drodze nie będzie żadnego
    podatku !

    Pozdrowionka.

  575. cynamon 29
    4 maja o godz. 11:10

    W wielkiej hali Centrum Handlowego w Lyonie zainstalowały się olbrzymie dinozaury, które ruszają głowami i porykują. Jeden taki mniejszy ma nawet kierownicę i mniejsi reprezentanci naszego gatunku siadają na nimi i mogą sobie na nim pojeździć.
    Wyobraziłem sobie, że za parę milionów lat inteligentne szczury przyprowadzą do takiego halu swoje pociechy, gdzie będą zainstalowane ruszające głowami figury przedstawiające homo sapiensa, które będą od czasu do czasu wydawać podobny ryk(no bo skąd za parę milionów lat szczury będą wiedzieć, ze myśmy tak pięknie mówili i śpiewali, jak np. kibole Korony Kielce); A na jednym z kierownicą małe szczury będą sobie mogły pojeździć

  576. Niniejszym zawiadamiam, że następny wpis może być sześcsetny. Nie będę się pchać: Proszę ,może Gwintuś albo ET

  577. Wrocławski Leclerc też prezentuje takie ryczące dinozaury :D
    Trzymamy fason i równamy do najlepszych ;)

    Cynamon 29 :!:
    Cieszę się, że doszedłeś do siebie po szoku z tym kudłaczem :lol:
    Ja jakoś nie zaakceptowałam tych wielkich, hałaśliwych zespołów, świecących po oczach i używających wzmacniaczy wielkości szafy trzydrzwiowej z lustrem…
    Dla mnie to jest wszystkiego za dużo…
    Za głośno, za dużo świateł, za dużo wygibusów i biegania po scenie.
    Nie moja epoka, ale czasami przez radio da się posłuchać, kiedy sama decyduję o ilości decybeli. Ten rodzaj muzyki rozwija się i istnieje jakby obok mnie… równolegle.

  578. ANCA_NELA
    4 maja o godz. 12:15

    No i Lewy żle wykrakał !
    Nie dinozaury ale prawdziwa kobieta zdobyła tytuł 600 wpisu
    na blogu !
    Jakiś parytet musi być.

    ANCA_NELA, szczególnie w muzyce każdy ma swoje gusta i wszyscy mają rację. Ja jestem konglomeratem gustów – chętnie
    posłucham Musorgskiego czy Chopina, ale równie bardzo mnie
    intryguje Jazz i Rock, nie mówiąc już o Bluesie czy muzyce Soul. Powiem Ci też dlaczego: muzyka jest wieczna, muzyka nie kłamie, pod warunkiem że jest prawdziwą muzyką.
    ANCA_NELA ale tych na pewno będzie mile posłuchać:

    http://www.youtube.com/watch?v=vJWfFNDeD3g

    Pozdrowionka.

  579. ANCA_NELA
    4 maja o godz. 12:15
    Też jestem staromodny, ale przepadam za Pink Floydem,Rolling stonesami , Beatlesami, ale to właśnie chyba świadczy o mojej staromodności.
    Ale mam, Anco, takie samo poczucie,jeżeli chodzi o te stawiające na decybele ensemble. W ich grze jest 5 % muzyki i 95 % pradu

  580. Lewy
    4 maja o godz. 13:12
    Raz, jedyny raz wybrałam się na koncert “Tata Kazika” w Teatrze Polskim, z okazji festiwalu piosenki aktorskiej.
    Oprócz ogłuszającego huku nie słyszałam żadnej melodii a zelówki chciały mi odpaść od butów. Horror!!!
    Na drugi dzień odsłuchałam cały koncert w TVP… Okazało się, że piosenki są bardzo ładne, teksty ciekawe i tak, ogólnie do słuchania ;)

    Moim ulubieńcem z “tych klimatów” jest bez zastrzeżeń Mike Oldfield, a jego “Dzwony rurowe” nie znudzą mnie nigdy.
    Z oporami przyjmowałam pierwsze występy Niemena a dziś je cenię bardzo wysoko.
    Świat się zmienia, my się zmieniamy, choć pewnie nie nadążamy…

  581. cynamon 29
    4 maja o godz. 11:10
    Zawsze można przechytrzyć własną chytrość. Skoro pszczoły wymierają, bo z chytrości zasypujemy pola rzepaku, kukurydzy i słonecznika tonami pestycydów, to można zainstalować ule w mieście. Mój kolega ze szkoły tak zrobil, zabral swoje podopieczne ze wsi i umieścił ule w centrum Lyonu. Produkują one pyszny miód na bazie miejskiego drzewostanu: kwiatów kasztana,platana, lipy, a może nawet dębu, a na rabatach rosną sobie róże, bratki, stokrotki,glicynie, też dla pszczół nie do pogardzenia.
    Tylko czyste miasto może nas zbawić przed brudną wsią.

  582. ANCA_NELA
    4 maja o godz. 13:22
    Ba ! *Dzwony rurowe*, kiedy Mike Oldfield tym swoim dostojnym głosem zapowiada:Tubular bells.
    Ja bym dorzucił Beach Boysow, Allana Parsonsa.
    No i ci słynni z Woostock: Dylan, Jenis Joplin, Hendriks, Joe Coocker. Ale ci ostatni to chyba dla dinozaurów.
    Bo dzisiejszego rapu nie trawię. O,pardon, jest jeden wyjatek rap Milesa Davisa, ale ten to niczym Mc Gyver potrafil zrobic z dwoch patykow maszyne do latania

  583. Lewy
    4 maja o godz. 13:26

    ” Tylko czyste miasto może nas zbawić przed brudną wsią.”

    No właśnie ! Dopiero po 600 wpisach wiemy o co chodziło Danielowi Passentowi w jego felietonie !
    Gospodarz blogu jest na usługach Przemysłu Pszczelarskiego i
    niektórych indywidualnych pszczół (samozatrudnienie).
    Lobbuje czyste miasto (w tym przypadku Warszawę), bo przecież
    psich kup nijak nie da się zapylić (opylić gdzieś na boku, też nie).
    Wyszło szydło z worka , a wszystko to dzięki Twojej spostrzegawczości Lewy.
    Dalej tak przyjacielu, widzę że Lyon Ci służy.

    Pozdrowionka.
    P.S. A nie miałeś Ty czasem być u telegraphica na jego
    Gartenparty i coś tam klezmerzyć?

  584. @ Lewy

    Alternatywa jest prosta, znana od lat, a w Polsce sprawdzona jak nigdzie na świecie – prawdziwa demokracja. Na początek jednak warto sobie przypomnieć, że nikt nie ma prawa uczyć Polaków demokracji, ani Francuzi, ani Niemcy, ani tym bardziej Amerykanie, może tylko starożytni Grecy. W Polsce demokracja datuje się od czasów Słowian, kiedy rzymscy kronikarze pisali o nich „że stanowią demokrację rolniczą”, co można wyczytać choćby u historyka Adama Zamoyskiego. Początek rządów demokratycznych mieliśmy w Polsce praktycznie już w XIVw., kiedy królem został wybrany Władysław Jagiełło. Gdy w Polsce kwitła demokracja szlachecka Złotego Wieku, a prawo gwarantowało każdemu sprawiedliwy proces, to na Zachodzie, na który się teraz oglądamy z widocznym skutkiem, panował zamordystyczny absolutyzm, ze stosami, na których palili ludzi żywcem. To dla przypomnienia.

    Przede wszystkim trzeba dziś zlikwidować partie polityczne i wprowadzić obowiązkowe uczestnictwo w wyborach wszystkich obywateli. Wybory muszą być przejrzyste, a głosy liczone jawnie, w czasie rzeczywistym i to przez polskie, a nie bolszewickie serwery. Wszyscy obywatele muszą mieć możliwość sprawdzenia na kogo głosowali i czy suma głosów się zgadza.

    Należy zmienić obecny system wyborczy z oszukańczego, na demokratyczny, czyli wprowadzić wybory bezpośrednie do Parlamentu. Podzielić Polskę na tyle regionów wyborczych, ilu ma być posłów na Sejm i każdy region wybiera konkretnego człowieka, któremu powierza reprezentację interesów ogółu. Jeśli ten człowiek nie realizuje programu, na podstawie którego został wybrany, zostaje skorumpowany i działa na szkodę Polski np. przyczyniając się do tworzenia antydemokratycznego prawa, albo nie sprzeciwiając się udziałowi naszego kraju w agresywnych wojnach NATO, głosując „za”, wbrew woli narodu, lub nie reagując, kiedy istotne dla kraju decyzje podejmują samowolnie urzędnicy, zamiast posłowie z mandatem społecznym, wtedy społeczność danego okręgu ma prawo takiego posła odwołać w dowolnym momencie kadencji i wybrać na jego miejsce innego posła. Nie burzy to pracy parlamentu, pozwala jedynie usuwać czarne owce w razie konieczności.

    Później należy zreformować sądownictwo i aparat represji tak, aby pozbawić tę koterię demoralizującej bezkarności, poddać kontroli społecznej oraz odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Następnie zredukować o jakieś 90% urzędy, które mają efektywnie pracować wyłącznie dla dobra obywateli, a nie przeciw nim, stanowiąc gigantyczne, kompletnie zbyteczne obciążenie dla kraju.

    Następnie reformą należy objąć spsione dzisiaj szkolnictwo, nastawione na antyedukację, przygotowującą roboty dla ponadnarodowych korporacji oraz ludzi bezbronnych, jeśli zostaną pozostawieni sami sobie.

    Trzeba także zrewidować politykę obronności kraju, i znaleźć takie wyjście, które najlepiej będzie służyło Polsce i Polakom. Polska powinna zadeklarować neutralność w konfliktach zbrojnych i nie dać się ciągać po banksterskich wojnach. Powinna także już dawno powinna dysponować odstraszającym arsenałem broni jądrowej oraz najnowocześniejszym biologicznej, zniechęcającym potencjalnych chętnych do knucia kolejnych rozbiorów, a gotowość do jej użycia w razie zagrożenia kraju powinna być tak klarowna, jak w Korei Północnej. Nowoczesna broń automatyczna, zdolna dosięgnąć drony, powinna być na wyposażeniu każdego domostwa, a jej użycie poza szkoleniami organizowanymi przez lokalne społeczności, powinno być dozwolone wyłącznie w przypadku pospolitego ruszenia dla obrony kraju. Wtedy twierdzą nam byłby każdy próg. Niech spróbują rozbioru.

    Państwo Polskie musi znowu zostać oparte na nietalmudyzowanej, obiektywnej prawdzie, która jest jedna, w wszystkie jej warianty są kłamstwami, oraz na trzech filarach cywilizacji łacińskiej: na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej.

    To tak na początek kilka propozycji ad hoc, że pokazać, iż jak się chce, to można, pewnie z korektami, ale trzeba o tym poważnie rozmawiać.

    @ jasny gwint

    Ja prezydenta Komorowskiego nie skreślam, może jestem naiwny, ale widzę w nim patriotyzm oraz uczciwość, choć za mało moim zdaniem realizmu.

  585. ANCA_NELA
    4 maja o godz. 13:32

    Masz dobry gust ANCA_NELO. Pamiętam jak wydano
    ” Tabular Bells ” chyba w 1973 lub 74, mój kolega który miał rodzinę w Anglii, dostał tą płytę od kuzyna jakiś miesiąc po jej wydaniu. Nie tylko dziewczyny słały się u jego stóp …
    Oldfield miał nieprzyjemny incydent z wokalistką jego bodaj
    największego przeboju ” Moonlight Shadow ” – Maggie Reilly.
    Świetna i znana piosenkarka ogłosiła światu, że za ten utwór
    nie otrzymała od Oldfielda ani grosza. Publika światowa wzięła
    jej stronę, ale jak to się skończyło nie wiem.
    ANCA_NELO , jeśli lubisz takie klimaty to na pewno spodoba
    Ci się ” Clannad ” (z niego wywodzi się Enya, z domu Eithne Brennan):

    http://www.youtube.com/watch?v=LBkOcrF0AYk

    Ta blond pani to rodzona siostra Enyii , Máire Brennan .

    Pozdrowionka.

  586. I jeszcze jedno, drogi przyjacielu Cynamonie. W mieście nie ma krów, a więc nie ma również wściekłych, a na wsi nigdy nie wiadomo. Wprawdzie mam dziwną sąsiadkę(nie powiem żeby była wściekła, ale kto wie), bo posądziła mnie o to, że wprowadzilłm sie do kamienicy, żeby kraść rowery. Kiedy pompowałem tylną oponę mojej kolażówy, ta mnie napadła od tyłu i brutalnie zapytała, czy pompuję swój rower. Kiedy jej udowodniłem, ze to mój rower, oznajmiła mi , ze 5 lat temu jeden rower został skradziony.
    Aby ja udobruchać, pochwaliłem wygląd jej roweru(wyglądu jej samej nie miałem śmialości pochwalić, ponieważ była mówiąc delikatnie rozczochrana)
    Następnie zapytałem ją, czy plastikowe krzesła, ktore trzymała obok swego roweru należą do niej. Wyraźnie sprawiło jej przyjemność, że zwróciłem uwagę na jej krzesła. Więc zapytałem, czy ewentualnie, gdybym miał gości, a jestem w posiadaniu tylko dwóch krzeseł, to czy wyraziłaby zgodę, abym sobie pożyczył dwa lub trzy plastikowe.Sąsiadka zamyśliła się, zmarszczyła czoło i wreszcie tak mi powiedziała:Ale mam nadzieję, że pana goście nie ukradną tych krzeseł. Zapewnilem ją, że moi goście nie są złodziejami.
    Drogą okrężną doszły do mnie wieści, że moja sąsiadka przeprowadziła w administracji sądaż na mój temat.
    Kurcze, ale właściwie po co ja to wszystko piszę ? Acha, chciałem o wyższości miasta nad wsią.

  587. pardon :oczywiscie sondaż a nie sądaż

  588. C29
    Gartenparty musi być ciche, bo kardynały uwiły sobie gniazdko, ciągle nad nim pracują, w iglaku w ogrodzie, więc trzeba ich wolę uszanować i prawo do spokojnego wzrostu rodziny. Nie mamy prawa ich uczyć, jak rodzinę mają powiększać, ani im hałasować na głowami. Ale Lewy może klemarzyć w domu (okną trzeba będzie zamknąć solidnie, bo on umie i lubi uderzyć w klawisze). Ale Ty mógłbyś zagrać na mandolinie, kiedyś w domu był starusieńkie skrzypce, ale nie miał kto grać na nich.
    Tylko nie przysyłajcie tego co miał jechać na Kubę, tego wynalazcy “nowego pragamtyzmu”. Wydaje mi się, że on mi podkradł ten pomysł, bo codziennie jak wstaje z łoża, o ile mi się nie zakoluje w głowie, albo gorączka morzy, to zastanawiam się na nowo jak spędzić dzionek – zawsze wybieram PRAGMATYCZNIE. Nie odmawiam modlitwy, nawet ekumenicznej, nie czytam “Manifestu Komunistycznego”, tylko po swojemu – PRAGMATYCZNIE.

    Na razie Cię pozdrawiam, bo dzisiaj PRAGMATYCZNIE znaczy do roboty w ogrodzie, podlewać, siać trawę, nawozić, robić rabaty na kwiaty, czyli demolować aby było ładnie i sympatycznie.
    A wszystkich zatroskanych losem socjalizmu i demokracji (oksymoronicznie to brzmi, ale przecież liczy się efekt końcowy), wszystkim wam życzę równego oddechu.

  589. http://www.bumerangmedia.com/

    jasny gwincie; 10:01,jakie sluzby funduja Radkowi wakacje to sie nie
    dowiemy,to scisle tajne moze Opus Dei,ale bede mial to na oku,jak
    bedzie cos ciekawego to podesle.

  590. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 14:16

    Ty tak na poważnie?

    Przepraszam, że wcinam się w dialog z Lewym, ale poruszył mnie ten opis idealnej Polski. Te sprawiedliwe dla wszystkich procesy za demokracji szlacheckiej (dla 10% społeczeństwa?) , wzorzec demokracji antycznych (jakże łaskawy dla kobiet czy niewolników), to odwoływanie nierzetelnych czy skorumpowanych(!) posłów przez ogół. Może jeszcze liberum veto?
    Broń automatyczna w każdym domu??

    Dopuszczasz też może wielokulturowość, a nawet, o zgrozo, wielonarodowość polskiego społeczeństwa? Bo całkiem możliwe, że takie zawsze było. I co z tym fantem zrobić?

    Ale zgodziłabym się, że udział w wyborach powinien być obowiązkowy.

  591. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 14:16
    Szanowny Emanuelu, Tym razem mocno poprzeginałeś. Nie chodzi o te drony, do których każdy Polak mógłby sobie postrzelać (wrony drony jedna swołocz)
    Natomiast wydaje mi się, że idealizujesz tę prasłowianską demokrację, a pózniej szlachecką. Przecież była to demokracja, która wykluczala z kręgu obywateli 90% spoleczeństwa(chłopów, mieszczan); Prawda, że w Polsce byla nadreprezentowana szlachta (owe 10%, kiedy we Francji bylo jej tylko do trzech procent).
    Ja się z Toba zgadzam, że nie jest najlepiej, ale Twoja recepta,piękna na papierze, nie daje się zrealizować, z takim ludzkim materialem. Cwaniacy zawsze byli, są i będą u władzy. Po prostu człowiek poczciwy nigdy się w te kręgi nie dostanie. A gdybyś jakimś cudem wspiął się na wyżyny, to ci różni Kurscy, Ziobry, Millery ogłoszą i udowodnią, że to ty jesteś cwaniak, żądny władzy, który im patriotom rzuca kłody pod nogi. Słowo przeciw słowu, a ciemny lud wszystko kupi i właśnie autor tej sentencji wczoraj oglosił, że należy wprowadzić nową konstytucję, dzięki której lud (ciemny) miałby większy wpływ na rządzących.
    Emanuelu, Twój plan nie bierze pod uwagę ludzkiego czynnika, zakłada on, że z istoty czlowiek jest rozumny i jak mu się odpowiednio przedstawi racjonalne argumenty, to on nie tylko zrozumie, ale stuknie się w łeb i powie sobie:oj nieładnie być niemoralnym, od dziś będę uczciwy. Takimi marzycielami byli Sokrates , Kant, Marks. A kiedy Lenin zabrał się do dzieła , okazało się, że przekonywanie ludzi do dobra to żmudna robota, trzeba było nabudować tych gułagów, żeby tych niemądrych przekonać, nawet jeśli tymi inzynierami naprawiaczami ludzkiej natury byli tacy nieskazitelni ludzie, jak Stalin, Beria, Kaganowicz, Malenkow.
    Gdyby jakimś cudem udało Ci się dostac do sterów władzy, to też zostałbyś otoczony takimi nieskazitelnymi.
    Powołujesz się na demokrację ateńską. No cóż romantycy ja wyidealizowali; jakoś zapomniano o niewolnikach, o tym jak Atenczycy postępowali z niepokornymi sprzymierzeńcami, kiedy to np. wyrżnęli cala męską część ludności Delos, a kobiety i dzieci sprzedali do niewoli.
    Demokracja jest ustrojem niedoskonałym, ale , jak powiedzial Churchil, najmniej niedoskonalym w porównaniu z innymi, ale potrzebuje ona wiele czasu aby sie usadowić (jak te angielskie trawniki). W Angli rodziła się ona z wielkim trudem, kiedy to od Magna Carty walczyli miedzy soba król, baronowie i powoli rodzący się parlament. Na szczęście w Wojnie Dwóch Róż mośnowładcy się wyrżnęli i otwara się przestrzeń dla dalszych eksperymentów.
    A może, Ty Emanuelu, też zamierzasz otworzyć przetrzeń tak po leninowsku.
    Wreszcie Twoje niejasne plany gospodarcze to po prostu dążenie do autarkii. Dobrze, że załapaliśmy się na tv, laptopy itp, ale z nastaniem autarkii odetniemy sie od następnych wynalazków tego wrogiego świata, tej wrednej krzemowej doliny, gdzie nieustannie podrzucają nam nowe gadgety. Moze to i dobrze. Przez wieki nasi przodkowie żyli bez elektryczności, antybiotyków, a jednak przetrwali w nas.
    To tyle ogólnych uwag. Mam nadzieje, ze nie uraziłem Cię tym razem, jak to mi się zdarzylo poprzednio
    Pozdrawiam

  592. telegraphic observer
    4 maja o godz. 14:54

    T.O. , to Ty uprawiasz pragmatyzm w swoim ogrodzie ?
    Jak często to cudo należy podlewać i czym ?
    Wymaga cienia czy słońca ?
    No i jak to to smakuje ?
    Wierzę mocno że niebawem zdasz mi relację, tymczasem ja
    pielęgnuję moją gnuśność, dekadencję i obscurantisme .
    Nawet nie wiesz jak pysznie jest pławić się w tych trzech
    domenach naraz.
    Cieszę się z Twego przychówku, bo mając kardynały w rodzinie
    dobrobyt Twój nie zaginie, a i mnie może coś skapnie za dobre
    słowo (zwłaszcza na niedzielę).
    Lewy nie może klezmerzyć w domu, bo ma wredną sąsiadkę.
    Popatrz, a ja myślałem że tylko stare Niemry są wredne, a tu
    patrz, stare Francuzki też i do tego są rozczochrane (opis Lewego).
    No ale to w zasadzie nic dziwnego, bo jak ja miałem wczoraj 3 maja,
    a Lewy też go miał (znaczy się 3 maja), to jak ja mam wredną starą
    Niemrę, to on może mieć to samo, tyle że francuskie.
    No dobra, na okrasę Twej troski o potomstwo (kardynały),
    dołączam prawdziwy rarytas czyli Clannad and Bono – In a Lifetime

    http://www.youtube.com/watch?v=94RIIdFvoHI

    świetnie zrobiony videotrack do ich muzyki !

    Pozdrowionka.

  593. C29(tak bedzie pragmatyczniej, bo ściągnięte od pragmatyka)
    Otóż korzystam , Cynamonie ,z chwili, kiedy to TO zajęty jest grzebaniem w ziemi i podzielę się z Tobą taką ogolnoludzką refleksją. Brzmi ona nastepująco: Zebyś nie wiem jak chciał, to człowieka nie zgłębisz.
    Dlaczego taka refleksja mi się nasunęła ?
    Otóż(za dużo u mnie tych *otóż*) ze zdziwieniem zauwazyłem, że mimo absolutnych różnic, pozycji antypodycznych, postaw charakteroligicznych i wogóle wszystkiego, jest jednak jedna rzecz która łączy TO z moim przyjacielem Gwintusiem: OBAJ LUBIA GRZEBAC W ZIEMI.
    Jest to dla mnie o tyle zagadkowe, że ja tego nie lubię. Owszem lubię patrzeć, jak inni grzebią, wbijają gwóźdź w deskź, piekó chleb, bo ja szanuję ludzką pracę, ale tak na prawdę dopiero wtedy mogę ja docenić, kiedy zajmuję stanowisko obserwatora estety.
    Kiedyś powiedziałem to w twarz mojemu przyjacielowi Kaziowi, który jest pierwszym skrzypkiem a Operze, że beze mnie jego gra nie miałaby sensu, że dopiero moje estetyczne ucho nadaje jego grze obiektywne znaczenie.
    Ale znów odbiegłem od tematu. Co to ja chciaem ? Acha, że jednak coś naszych dwóch przyjaciół łączy, tzn praca w ogródku

  594. Lewy
    4 maja o godz. 14:24

    ” I jeszcze jedno, drogi przyjacielu Cynamonie. W mieście nie ma krów, a więc nie ma również wściekłych, …”

    To Ty masz szczęście chopie ! W Hamburgu jest ich od cholery,
    szersze to niż dłuższe, a jak się taka jedna z drugą uśmiechnie
    to jakbyś zobaczył łyżkę od spychacza. Co prawda łajna po sobie
    nie zostawiają, ale jak przypadkiem jedna spotka drugą, to zawsze
    do siebie mówią: ” Du alte Kuh ” i nie wiem czy to ichne hasło,
    czy też rodzaj pozdrowienia.

    Pozdrowionka.
    P.S. Kryste tatusiński ! Od kiedy to Miles Davis jest raperem !!!
    Toż to jeden z najlepszych jazzmanów świata !
    Superstar trąbki, jak nasz Tomasz Stańko. Tu masz próbkę:

    http://www.youtube.com/watch?v=7uI5Sf8qb50

    Pozdrowionka.

  595. Oczywiscie ze Miles Davis to genialny jazzman. Ale na jednaj jego plycie byl rap i ten rap mi sie podobal. On potrafil zamieniac g.. w zloto

  596. Lewy
    4 maja o godz. 15:55

    Drogi Lewy, reasumując Twoje trafne spostrzeżenia, muszę
    stwierdzić że mamy tu do czynienia z dwiema szkołami grzebania
    w ziemi.

    Pierwsza to szkoła atlantycka. Charakteryzuje się ona wewnętrzną
    potrzebą utrzymania estetyki i porządku, ot choćby po to, aby było
    ładnie, przytulnie i było na co rzucić okiem estetyka.
    To postawa często spotykana na zachodzie Europy i na kontynencie
    Ameryki Płn. Nieco dekadencka i burżuazyjna, ale nikogo nie
    krzywdząca.

    Jest to też przypadek podobny do zjawiska często spotykanego za czasów PRLu: Polak jak już się wyrwał za granicę, to musiał coś zahandlować, kupić, sprzedać, znowu kupić, coś urwać, odkręcić,
    zajumać.
    Niemiec, Anglik albo Francuz jak jechali za granicę, to tylko
    dlatego, że czegoś jeszcze nie widzieli, jeszcze tam nie byli.
    Tacy znudzeni dekadenci, jak nasz przyjaciel T.O. ze szkoły
    pierwszej.
    O odkręcaniu czy urywaniu czegoś tam, nie było mowy.

    Szkoła druga, to już coś całkiem innego, niby też grzebanie ale
    z całkiem innym zamysłem końcowym. Jest reliktem niedawno
    minionych dekad, rzec by można jest szkołą postsocjalistyczną.
    W czasach słusznie minionych, w dobie (co ja mówię ?!), w wielu
    dobach niedoboru towarów na rynku, zaradni rodacy grzebali w ziemi inwestując w nią nasiona i sadzonki, aby ten niedobór
    przetrwać i przeżyć na własnym wikcie. Zwyczaj ten przetrwał aż
    po dzień dzisiejszy, jest kultywowany w wielu rodzinach z dziada
    na dziada i z następnego dziada, na następnego dziada.
    Jest jednak pewien odłam tej szkoły, zajmujący się nieco innocelowym grzebaniem w ziemi. Ten odłam grzebie po to aby
    odszukać. Jedni odszukują skarbów, inni spadków rodzinnych,
    ale najszerszy front tych szukaczy stanowią ci szukający zakopanych
    granatów, pepesz, kałasznikowów, pancerfaustów a nawet czołgów.
    To ci którzy już się szykują na godzinę ” W “, na ostateczną
    rozprawę z unijnym belzebubem, pomiotem szatańskim w imię
    Wielkiej Wolnej Polski od morza do morza, od bieguna płn. po
    biegun płd. pod sztandarem Niepokalanej Zawsze Dziewicy etc.,etc.

    Tak oto, drogi Lewy dotarliśmy do brzegu i jak sam widzisz
    grzebanie w ziemi, nie zawsze jest równe grzebaniu w ziemi.
    Myślę ze nasz Krakus już nie jedno wygrzebał, a Orędzie do Narodu
    i Stan Pełnej Mobilizacji , zostaną już niebawem ogłoszone na tym blogu.

    Pozdrowionka.

  597. @ Jiba

    Nie twierdzę, że ówczesna demokracja w Polsce nie miała wad, ale wytyczała szlak na długo przed powstaniem Stanów Zjednoczonych, a procesy były sprawiedliwe dla wszystkich, niezależnie od stanu. Szlachta, owszem, stanowiła 10-15% i to ona decydowała wraz z duchowieństwem, jednak czy to źle, biorąc pod uwagę ówczesne realia? Przepraszam, a kto miał decydować?

    Z wielokulturowością nic nie należy robić, przeciwnie, kultywować, ale interes Polski jest jeden,wspólny, co wyklucza interes jednej grupy przeciwko wszystkim innym, jak się dzieje obecnie. Kiedyś w domach trzymano szable (w mojej rodzinie jedna do dziś wisi na ścianie, choć nie u mnie), a teraz trzeba się w tym względzie wzorować pokojowej na Szwajcarii – karabin w każdym domu, minirakiety w każdych Atomicach, signum temporis, jednak wyłącznie dla obrony kraju.

    @ Lewy

    Na cwaniaków najlepsza jest pełna jawność oraz mechanizm demokratycznej kontroli społecznej, wtedy tylko człowiek poczciwy zostanie wybrany i będzie sprawował służbę ojczyźnie, a nie przychodził do Sejmu do pracy jak dziś, i czy się stoi, czy się leży + łapówki. Ciemny lud nie musi wcale być ciemny, kwestia edukacji, a o edukacji stanowi Sejm, w imieniu obywateli, więc sprawa załatwiona. Ja istotnie zakładam za Dalajlamą XIV, że człowiek jest ze swej natury dobry i każdy normalny przedstawiciel naszego gatunku poszukuje szczęścia i chce uniknąć cierpienia.

    Ludzkość sama wpędziła się w kłopoty i sama ma potencjał, aby z nich wyjść, lekcji już miała aż nadto; dopuściła do bolszewizmu, do hitleryzmu, a teraz do dyktatu finansowych złodziei oraz masowych morderców, więc czas na przebudzenie. Jeśli zmienić system mniej więcej jak proponuję, to ludzie podejmujący demokratyczne decyzje szybko zrozumieją, iż to oni decydują i żadna szczwana szuja nie może im robić wbrew; bowiem nawet jeśli zechce, to demokratyczny mechanizm nie zatwierdzi proponowanych przez nią rozwiązań, szkodzących obywatelom.

    O czasach starożytnych długo by dyskutować. We współczesnej propagandzie jawią się jako krwawa tyrania, co jest kompletnym absurdem, w przeciwieństwie do chwalonej wciąż Rewolucji Francuskiej, uchodzącej za niezmiernie postępową. Jakby szło o efektywność wykorzystania gilotyny, to na pewno. Jeśliby czasy starożytne były istotnie takie złe, to Platon pisałby Mein Kampf, albo Kapitał, a nie filozoficzne dialogi, a w Bibliotece Aleksandryjskiej zalegałyby rewolucyjne broszury z czerwoną gwiazdą, zamiast dzieł filozoficznych, poetyckich i naukowych stanowiących pozytywny dorobek cywilizowanej ludzkości. Nie wiem, kto sprzedawał i kupował te dzieci, znam takich, którzy się tym trudnili, ale nie byli Grekami.

    Churchill o demokracji mówił z sensem, tle że abstrakcyjnie – co on wiedział o demokracji? Z praktyki wynika, że nic, zadymił sobie biedak umysł cygarami, zapił whisky i plótł, co mu ślina na język przyniosła. Czasem trafił, ślepa kura też potrafi.

    Autarkia? Pomijając izolacjonizm, to w sensie ekonomicznym ma głęboki sens. Państwo powinno być samowystarczalne, gdyż uzależnione od importu, albo eksportu traci niezależność. Jednak modele leninowski, czy bratni hitlerowski odpadają.

    Pominąłem religię, a jest nieodzowna dla funkcjonowania dobrego państwa. Na poparcie tej tezy posłużę się znowu autorytetem Dalajlamy, który mówi tak:

    „Moim drugim zobowiązaniem, jako mnicha buddyjskiego jest działanie na rzecz harmonii między religiami. W demokracji uznajemy konieczność pluralizmu politycznego, jednak kiedy chodzi o różnorodność wyznań religii, wahamy się. Mimo że koncepcje i filozofie różnią się, wszystkie główne tradycje religijne niosą to samo przesłanie: miłości, współczucia, zrozumienia, umiarkowania i kontroli nad sobą. Religie mają w sobie potencjał niesienia pomocy, aby nasze życie było szczęśliwsze.”

  598. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 1:18

    ” Nie matura lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera ”
    takie oto motto, powtarzane w nieskończoność jak buddyjska
    mantra, miało być motorem osiągnięcia ogólnej szczęśliwości i pełnego dobrobytu kraju w latach 50 – ych XX wieku.
    Jak wyszło, tak wyszło – dobrobytu nie osiągnięto.
    Póżniej, po socjalistycznej drodze ku chwale ojczyzny i pełnym
    dobrobycie maszerowały jeszcze inne hasła, aż do słynnego
    gierkowskiego zawołania: ” Pomożecie ?” gdzie utrudzony lud
    odkrzykną: ” Pomożemy !” (ja nie, bo mnie nie spytano).
    Jak wyszło, tak wyszło – dobrobytu nie osiągnięto.
    Szaleńcza pogoń za dobrobytem zatrzymała się na Stanie Wojennym
    i pewności że dobrobytu nie osiągnięto.
    Okrągły Stół, ponad 20 lat Nowego Porządku Rzeczypospolitej -
    dobrobytu jak nie było, tak nie ma.
    A i nic nie zapowiada że będzie.

    Czy nie jest to tak że wszyscy, także te minione pokolenia, gonią
    za złudnym króliczkiem, którego nie tylko nie da się dogonić, ale
    i złapać jest niemożliwością ?

    Wygląda na to że tak właśnie jest.
    Pomijając utopijne państwo Platona, wielu innych mędrców i
    filozofów, na przestrzeni minionych wieków, próbowało w swych
    rozprawach dogonić i złapać tego króliczka, z raczej marnym
    efektem końcowym.
    Sir Thomas Morus w swoim dziele ” Prawdziwie złota książeczka o najlepszym urządzeniu rzeczypospolitej i o nowej wyspie Utopii ”
    wieki temu roztaczał wizje państwa idealnego, ludzi szczęśliwych,
    kraj mlekiem i miodem płynący…
    Na roztaczaniu wizji się skończyło.
    Niemiecki filozof Ernst Bloch, zajmując się tym tematem, doszedł do wniosku że:
    cyt. ” Zgodnie z własną zasadą noch-nicht twierdził, że człowiek nie osiągnął jeszcze pełni swych możliwości i nadal pozostaje w stadium własnej pre-historii, pielgrzymując ku przyszłości. Przywrócił znaczenie utopii jako krytyki społ. i kulturowego “teraz” – zdaniem Blocha, łącząc się z nadzieją, sprawia ona, że człowiek oczekuje nadejścia królestwa wolności, w którym zanikną wszelkie formy alienacji. ”
    Tyle Bloch, byli też i inni. Między innymi Bernhard Kellermann
    pisarz, autor powieści utopijnych kreował w nich wizje państwa
    wolnego od wojen, wyzysku człowieka przez człowieka, wiecznej
    szczęśliwości wszystkich ze wszystkimi.
    Skończyło się na powieściach.
    Nawet nasz rodzimy , ukochany Stanisław Lem w wielu swych
    powieściach kreował obce światy jako krainę może nie wiecznej
    szczęśliwości, ale krainę wolną od wojen, niewolniczej pracy etc.

    Nie będę się dalej rozpisywał, bo i po co, kiedy na bazie tych
    wszystkich faktów powyżej, stwierdzić można tylko jedno:
    państwo idealne nie istnieje, i nigdy istnieć nie będzie.
    Jest to po prostu sprzeczne z naturą człowiek, sprzeczne z interesem
    społeczeństw, sprzeczne z zasadą państwowości, która mówi
    krótko: ” Państwo jest formą przymusu ” i z tym przymusem trzeba nauczyć się żyć.
    Chyba że ktoś chce gonić króliczka .

    Polecam znalezione w sieci.
    ” Moje idealne państwo ” Autor: franek10 (podejrzewam że licealista):

    http://www.sciaga.pl/tekst/49204-50-moje_idealne_panstwo

    Pozdrowionka.

  599. Panowie jasny gwint i Goldstein,

    przecież w Polsce prezydent nie rzadzi. Jest to facet, który najdłużej z dostojników może siedzieć pod żyrandolem i duszkiem popijać czerwone wino.

  600. jasny gwint 4 maja 9.55
    Książka Jana Sowy zapewne ciekawa ale kto w Polsce przeczyta 500 stron? Kto z elity politycznej i intelektualnej jest w stanie to przeczytać, przeanalizować i wyciągnąć wnioski?, które mogłyby pomóc w podejmowaniu decyzji, i które dotyczą wszystkich? Przecież ci co powinni czytać tego nie zrobią, bo albo nie stać ich na taki wydatek albo nie czują takiej potrzeby, by cokolwiek zmieniać. Zamilkła inteligencja.

  601. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 17:08

    Widzisz, uważam, że jesteśmy w najlepszym punkcie naszej historii i zmierzamy w niezłym kierunku. Wady systemu są dostrzegane i ludzie domagają się zmian. Domagają się – to bardzo dużo. Przeciętny Kowalski chce mieć wpływ na władzę, zauważa, że jednostka może dużo – choćby organizując się w zbiór jednostek – jak Mamy I kwartału, obrońcy szkolnych bibliotek, przeciwnicy wysłania sześciolatków do szkół. Ziarnko do ziarnka i zbiera się miarka. Obywatelski głos zaczyna być słyszalny – bardzo się z tego cieszę.

    ‘(…)Pominąłem religię, a jest nieodzowna dla funkcjonowania dobrego państwa(…) Religie mają w sobie potencjał niesienia pomocy, aby nasze życie było szczęśliwsze.” – kolejny raz – gdzie ideał, a gdzie praktyka? W naszej rzeczywistości religia jest ekstra mocno powiązana ze sprawowaniem władzy. A ja nie chcę religii przy władzy.

    Interes Polski jest, mówisz, jeden. Tzn. jaki? Bo ludzie mogą mieć różne pomysły. Kto ustali, czyj pomysł jest najlepszy?

    pozdrowienia

  602. C29
    Przeczytałem sciągę:cudowne.Jest tylko mały szkopuł, który syntetycznie przedstawił kiedyś rysunek z New Yorkera.
    W loży siedzi dama przy tuszy, na szyi kolia diamentów,obok elegancki pan we fraku. A na scenie Otello dusi Desdemonę.
    Dama zwraca się do pana : Przecież przy odrobinie dobrej woli mogliby się dogadać.
    No wlaśnie. Jak takich Otellów przekonać , żeby nie dusiły swoich Desdemon ?

  603. Panie i panowie,
    do wpisów o gustach muzycznych nawiązuję.
    Jeżeli Wy ze swoimi preferencjami muzycznymi nazywacie się dinozaurami, to co ja mam powiedzieć ze swoimi upodobaniami do: Bunka Johnsona, Muggsy Spaniera, Bobby Hacketta, Maxa Kamińsky’ego, Kida Ory’ego, Pee Wee Russela, Billa “Wild” Davisona, że (wielu) innych im podobnych w graniu nie wspomnę, a z nieco późniejszych (muzycznie): Benny Goodmana, Count Basie’go, Duke’a Ellingtona, Artie Shaw’a, Benny Cartera, czy Harry’ego Jamesa ?
    Jeżeli Wy, Panowie ( o Paniach nie śmiem użyć tego określenia )dinozaurami, to ja chyba – w porównaniu z Wami – paleozoiczną skamieliną jestem. W wyliczeniu pominąłem Satchmo, choć On wielkim był. Ale przywoływanie Go w tym kontekście byłoby tak oczywiste, że banalne.

  604. @ cynamon 29

    Filozofia pt. “trzeba nauczyć się z tym żyć” jest filozofią mentalnego niewolnika.

    @ Jiba

    Ja z kolei uważam, że byliśmy już w lepszym punkcie historii i znacznie dłużej niż obecnie, a jeśli idzie o to, dokąd zmierzamy, to mimo cennych inicjatyw oddolnych, jako państwo stoimy właśnie nad przepaścią, teraz bardzo uważać, abyśmy nie zrobili wielkiego kroku naprzód. Ewidentnie popadliśmy w kałabanię i musimy się z tego wyplątać.

    Ty nie chcesz religii przy władzy, a ja wręcz przeciwnie, uważam, że księża są takimi samymi Polakami jak reszta i mają pełne prawo współdecydować o losie ojczyzny – chętnie widzę posła na Sejm księdza, jeśli to nie maran, a człowiek porządny, jak np. ks. prof. Stanisław Trzeciak. Już dawno nie byłoby tego cyrku z rytualnymi rzeziami zwierząt wbrew prawu.

  605. Lex
    4 maja o godz. 19:00
    Rzeczywiście sićgasz daleko w przeszłość. Zaczynam coś kumać od Benny Goodmana, Duke’a Elingtona to nawet sobie grywam na pianinie, a potem znów nic nie wiem. No oprócz Sachmo.
    Musi co Lexie masz swoje lata, a ja myślałem, ze jestem stary.
    Szacunek dla seniora

  606. Lex
    4 maja o godz. 19:00
    A jeszcze Ella, Presley, Anka, Beatlesi, Piaf, Dalida i tak można w nieskończoność. No, prawie. A kto pamięta słynnego Jerzego Dudusia Matuszkiewicza???
    Śpiewano o nim tak pięknie;
    “Duduś sentymentalny,
    Duduś wąziutki w talii Duduś!
    W krawacie pięknym do łez…
    Duduś bez… Duduś bez…
    Ża a a dnej skazy jest!”

  607. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 19:02
    Emanuelu, Engels powiedział że wolność jest to zrozumienie konieczności, a wcześniej to samo twierdzili stoicy. Jeden z nich Epiktet faktycznie był niewolnikiem, ale drugi Marek Aureliusz był cesarzem.
    Jesteś chyba jeszcze młodym człowiekiem, więc masz prawo do wierzgania i nazywania mentalnymi niewolnikami ludzi,którzy zestarzeli się ,dojrzeli i zrozumieli, że z wiatrakami się nie wygra.

  608. Lex
    4 maja o godz. 19:00

    Lex, nie kryguj się aż tak.
    Ja też mam w domu Benny Goodmana, Duke’a Elingtona,
    Mahalię Jackson, Ellę Fitzgerald, Sarah Vaughan, Barry Whita i
    wielu, wielu innych i na pewno nie zaliczyłbym siebie (dobrowolnie)
    do paleozoiku. Chopie ! jesteś młody ! bo tylko młodzi duchem
    kochają muzykę , a na zmarszczki to najlepiej jej jak najczęściej
    słuchać (podobno słuchanie muzyki niszczy wrzody na żołądku).
    Cieszę się że jesteś.
    A tu bonus z boską Mahalią:

    http://www.youtube.com/watch?v=urspgBONWZY

    Pozdrowionka.

  609. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 19:02

    Czy po amputacji (teoretycznie) kończyny nauczysz się z tym żyć,
    czy też będziesz, jak Ty to mówisz “mentalnym niewolnikiem” ?

    Pozdrowionka.

  610. Jiba
    4 maja o godz. 18:28

    Brawo Jiba ! Dokładnie właśnie tak.

    Pozdrowionka.

  611. Lewy ( 18:46 ), o której ściądze mówisz ?
    Bo jest ich kilka.

    Pozdrowionka.

  612. @ Lewy

    George Orwell powiedział, że „wolność to prawo do twierdzenia, iż 2+2=4”

    Natomiast o ludziach dojrzałych wiekiem Seneka z kolei mówił tak (z pamięci, więc może nie słowo w słowo):
    “Czasem ludzie nie mają innego dowodu na swe długie życie, jak tylko liczbę przeżytych lat”.

    Z wiatrakami nie trzeba walczyć, wystarczy je zmusić, żeby wykonywały pożyteczną dla ludzkości pracę – to tylko mechanizm, człowiek jest w stanie dowolnie go zmieniać.

  613. @ cynamon 29

    “Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.” Marek Aureliusz

    Nie odróżniasz jednego od drugiego.

  614. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 19:58
    Ej Emanuelu, uważaj, bo będziesz żałował jak sie zestarzejesz i wtedy sobie przypomnisz moje przestrogi, ale mnie już nie będzie i nie będziesz mógł mi powiedzieć: Miałeś rację.
    To nie tylko liczba lat, choć u wielu rzeczywiście ogranicza się to do tego.
    Nie lekceważ staruszków.
    Jest takie porzekadło francuskie : Si la jeunesse savait, si la viellesse pouvait.
    (Gdyby mlodość wiedziała, gdyby starość mogła)

  615. Cynamonie,
    odwzajemniam się Mahalią…..
    http://www.youtube.com/watch?v=FzB3RVal_Iw
    bez żadnych ż(aluzji) i konotacji ;). Po prostu, – to piękne ( moim zdaniem -absolutnego, laika muzycznego tyle, że beznadziejnie “pogrążonego” fana starego jazzu).

  616. normalniejszy2
    wczoraj

    Oceniono 168 razy 102

    Naszym priorytetem powinno być zwiększenie liczby dzieci do granicy zastępowalności pokoleń. Bez tego, zawali się system emerytalny i zwolni cały rynek. A urlopy dla matek są jedną z działających strategii zwiększania dzietności.

    Nie walczmy więc z urlopami, tylko z tym jak się je egzekwuje. To nie pracodawca powinien płacić za urlop macierzyński, tylko my wszyscy – bo to my wszyscy będziemy odczuwać efekty tego, ilu ludzi będzie pracowało gdy my będziemy starzy. Niesprawiedliwe jest obciążać jedną osobę tymi kosztami, to z tym trzeba walczyć, a nie z samymi urlopami.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,95892,13818742,Moj_maz__przedsiebiorca__juz_nigdy__ale_to_nigdy_nie.html#TRNajCzytSST#ixzz2SLleVhEK
    ===============

    Ciekawy komentarz pod tekstem……
    Trzeba się na coś zdecydować
    -albo godzimy się na depopulację
    -albo partycypujemy w kosztach posiadania dzieci

    Nie może być tak, że wszystkie koszty ponosi pracodawca.
    Rządzący mają zadanie- znaleźć rozwiązanie problemu.
    W końcu biorą premie w wysokości rocznych zarobków tych na umowach śmieciowych…..

  617. Ewa Gąsowska, 18.22. Czytam książkę Jana Sowy, z trudem ale brnę poprzez skomplikowane myśli i oceny autora. Niedawno miałem okazję go poznać. Wiele konkluzji mają szokujący wydźwięk, mogące stanowić przedmiot ciekawych dyskusji. Ale nie miejsce tutaj opanowane przez pensjonariuszy oddziału psychiatrycznego, którym nieopacznie dano laptopy.

  618. Ktoś gdzieś wyżej napisał, że ludzie są dobrzy.
    Homo homini lupus nieaktualne?

    Oglądam Mad Maxa właśnie….
    Tłuszcza pewna bezkarności jest bezlitosna.
    Nasi kapitaliści w swych rachunkach zysków, muszą uwzględnić jeden z kosztów- pokój społeczny. Dość drogi, ale konieczny wydatek….

  619. A propos utopii
    Ilekroć czytam dyskusje o naprawie państwa, obudzeniu społeczeństwa, zbliżającym się milowymi krokami przewrocie, który uwolni ludzkość od klęski chodzenia po ziemi, tylekroć zaglądam na portale komunistyczne (takie są w Polsce).
    Tam można skolko ugodno naczytać się teorii, jak to komunizm prawdziwy nie zawitał nigdy na Ziemię, bo Stalin i jego poplecznicy zawłaszczyli ideę, wypaczyli, wywłaszczyli klasę robotnicżą z jej praw, przywłaszczyli państwo, jak to w Polsce ten ustrój nie wypalił i nic dziwnego, bo nie było świadomości, jak komuniści są poniewierani, bo prawda jest blokowana, obywatele są zalewani kłamstwami tak perfidnymi, jak to, ze wojna 1920 była burżuazyjna, Dzierżyński był szczerym, oddanym sprawie, bardzo sympatycznym człowiekiem, a Solidarność w Polsce placówką licznych wywiadów zachodnich.

    Utopie nie mogą zginąć, bo nadają pewnym ludziom tożsamość, są dla nich opoką, jedyną prawdą, wytyczną do działania, odniesieniem, ukojeniem.

    Utopie zarówno lewicowe jak i prawicowe są bardzo podobne, właściwie tożsame. Budowane są one na platformie kilku podstawowych założeń, z których jedno jest absolutnie naczelne – człowiek jest z natury istota dążącą do dobra, człowiek jest dobry.

    W utopiach prawicowych wyraża się to wprost – ludzie z natury są dobrzy.
    W ideologiach lewicowych powiada się – człowiek jest istotą społeczną, wystarczy tylko poznać prawa rozwoju i funkcjonowania społeczeństw i homo sapiens zostanie objawiony, a ludzkość uratowana.

    Na takiej platformie utopie są uzupełniane o pewne założenia niezbyt przyjemne dla ludzkości, ale jak się głosi – niezbędne, które należy poznać by zlikwidować przeszkody na drodze do ustroju idealnego. Każda utopia ma w sobie takie poboczne założenia.

    W komunistycznej utopii tym nieprzyjemnym elementem jest walka klasowa – doktryna każe ją wyeliminować ze społeczeństwa by osiągnąć stan zgodny z przepowiednią, a na zapytanie konkretne – jak, jej głosiciele wyjawiają – jak, no nie wiesz jak, w sposób naturalny – gniew ludu, rewolucyjna bezkompromisowość, wychowanie, agitacja, etc.

    W wizjach narodowej prawicy takim przeszkadzającym w budowie nowego społeczeństwa elementem jest judeoporządek, a jego eliminacja polega na wygraniu walki z głosicielami talmudycznymi prawd. Na pytanie – jak tego dokonać narodowcy odpowiadają z reguły bardzo demokratycznie – poprzez przejęcie władzy przez lud i ten lud z chwilą objęcia władzy nie pozwoli już na odrodzenia się talmudycznych prawd i judeoporządku.

    Dalej szkoda klawiatury.

    Utopie są teoretycznymi konstrukcjami ustrojowymi, które nie mogą być wprowadzone w życie inaczej jak przemocą. Wiedzę o tym dostarczyła nam historia. Rasowy utopista nigdy nie przyzna, zawsze bedzie zaprzecvzał roli przemocy, bagateliziwaą, będzie się zaklinał, kluczył i przekonywał, że tamtym się nie udało, bo popełnili rażące błędy, była interwencja zewnętrzna, itd., a narodowy utopista ma bardzo proste judeosceptyczne wyjaśnienie – nie udało się, ponieważ starsi bracia się wtrącili i wszystkich przekabacili. Zresztą, co człowiek, to inne tłumaczenie.

    Demokracja jest to ustrój, który zakłada „niedoskonałość” (inaczej zwana różnorodnością) jako immanentną cechę ludzkiego plemienia i na założonej platformie, fundamencie denokracji praktycy budują nieustanny konsens. Demokracja nigdy nie zostanie ukończona.
    Pzdr, TJ

  620. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 19:02

    “Ja z kolei uważam, że byliśmy już w lepszym punkcie historii i znacznie dłużej niż obecnie” – tzn. kiedy?

    Księża, jasne, są Polakami, ale są również ludźmi, którzy pełnią konkretne funkcje w organizacji, która prowadzi własną politykę i to jej interesy są dla nich priorytetowe.
    Co stałoby się z księdzem, który zagłosowałby za ustawą o in vitro wbrew nakazowi Kościoła?
    Piszesz powyżej, że powinno się zlikwidować partie polityczne, ale nie masz nic przeciwko posłom zrzeszonym w megaorganizację, przy których partia to mizerny pikuś.

    Nie widzę krawędzi przepaści, na której, Twoim zdaniem, stoimy. Widzę kraj, którego obywatele są wolni. Wszyscy, a nie pięć, dziesięć czy piętnaście procent. Mogą jechać, gdzie chcą i robić, co chcą. Przyjrzyj się młodym Polakom. Spytaj, czy ktokolwiek z nich ma jakiś kompleks wobec ludzi z Europy Zachodniej czy ze Stanów. Tak, mają kłopoty ze znalezieniem pracy, ale pokaż mi takich, którzy przez ostatnich dwadzieścia lat ich nie mieli.

    Jasne, widzę też mnóstwo niesprawiedliwości, przegięć, fuszerki, braku etyki pracy, niechlujstwa, niekompetencji i nieuczciwości – ale nie ja jedna i zmiany zostaną kiedyś wyegzekwowane. już są egzekwowane.

    @cynamon29 – dzięki :)

  621. @Jiba i @TJ
    jak zwykle mądrze.
    Chyba jednak trudno będzie przekonać naszego młodego Emanuela, ale kto wie ?

  622. Lewy
    4 maja o godz. 20:04

    Lewy, to nie jest ” moja ściąga “. Ja ją tylko znalazłem i wkleiłem.
    Napisał ją chłopak żyjący gdzieś wśród nas, pozbawiony kompleksów i zakłamania, natchniony wizją swojego własnego
    świata, ufny że dobro jest gdzieś we Wszechświecie i że on,
    przynajmniej oczyma duszy, oczyma wyobrażni, kiedy zamknie
    oczy natychmiast w tym swoim świecie się znajdzie.
    Na to trzeba odwagi, ale i wrażliwości przede wszystkim, czego brak
    np. E.G., j.g., ET i paru jeszcze innym na tym blogu.
    Niestety braki tworzą frustratów.
    Ot i tyle.

    http://www.youtube.com/watch?v=z4PKzz81m5c

    absolutna perła Chet Baker i znowu świat jest lepszy.

    Pozdrowionka.

    http://www.youtube.com/watch?v=z4PKzz81m5c

  623. TJ
    4 maja o godz. 21:16

    ” Utopie zarówno lewicowe jak i prawicowe są bardzo podobne, właściwie tożsame. ”

    ( i ja dopiszę, wybacz) Są jak tykające bomby czekające na swojego
    wariata, tego jednego jedynego który je odpali, po to by zapanował chaos i znowu można było tworzyć nowe utopie.
    I tak w nieskończoność.
    Swoiste samograje.

    TJ, świetny wpis z którym zgadzam się w każdym słowie.

    Pozdrowionka.

  624. Korekta
    Jest
    obywatele są zalewani kłamstwami tak perfidnymi, jak to, ze wojna 1920 była burżuazyjna, Dzierżyński był…
    Powinno być
    obywatele są odgrodzeni od prawd takich jak – że wojna 1920 była burżuazyjna, Dzierżyński by…
    Pzdr, TJł

  625. Lewy
    4 maja o godz. 20:04

    Lewy, to nie jest ” moja ściąga „. Ja ją tylko znalazłem i wkleiłem.
    Napisał ją chłopak żyjący gdzieś wśród nas, pozbawiony kompleksów i zakłamania, natchniony wizją swojego własnego
    świata, ufny że dobro jest gdzieś we Wszechświecie i że on,
    przynajmniej oczyma duszy, oczyma wyobrażni, kiedy zamknie
    oczy natychmiast w tym swoim świecie się znajdzie.
    Na to trzeba odwagi, ale i wrażliwości przede wszystkim, czego brak
    np. E.G., j.g., ET i paru jeszcze innym na tym blogu.
    Niestety braki tworzą frustratów.
    Ot i tyle.

    http://www.youtube.com/watch?v=z4PKzz81m5c

    absolutna perła Chet Baker i znowu świat jest lepszy.

    Pozdrowionka.

  626. @ Lewy

    Ja ludzi starszych szanuję bardzo, ale nie wszyscy są dla mnie autorytetami, czasami tylko wiek to za mało, i tu zgadzam się z Seneką.

    Jest taki obraz Goi, właściwie grafika, na którym stary osioł w czapce profesorskiej uczy młodego osła w czapce studenckiej. Bardzo lubię ten obraz.

    @ wiesiek59

    Tamto wyszło z obiegu, teraz czas Stachurę:

    Człowiek człowiekowi wilkiem
    Człowiek człowiekowi strykiem
    Lecz ty się nie daj zgnębić
    Lecz ty się nie daj spętlić

    Człowiek człowiekowi szpadą
    Człowiek człowiekowi zdradą
    Lecz ty się nie daj zgładzić
    Lecz ty się nie daj zdradzić

    Człowiek człowiekowi pumą
    Człowiek człowiekowi dżumą
    Lecz ty się nie daj pumie
    Lecz ty się nie daj dżumie

    Człowiek człowiekowi łomem
    Człowiek człowiekowi gromem
    Lecz ty się nie daj zgłuszyć
    Lecz ty się nie daj skruszyć

    Człowiek człowiekowi wilkiem
    Lecz ty się nie daj zwilczyć
    Człowiek człowiekowi bliźnim
    Z bliźnim się możesz zabliźnić

    @ Jiba

    Kiedy? Dawno już, przed wielu laty.

    Przepraszam, ale nie rozumiesz, czym jest jest wiara w Boga i kim jest ksiądz. Nie znajdziemy wspólnej płaszczyzny w tej kwestii, gdyż to ziemia dla Ciebie nieznana.

    To, że nie widzisz krawędzi wcale nie oznacza, iż jej nie ma, po prostu jej nie widzisz, i tyle.

  627. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 21:55

    ” Jest taki obraz Goi, właściwie grafika, na którym stary osioł w czapce profesorskiej uczy młodego osła w czapce studenckiej. Bardzo lubię ten obraz. ”

    Czyli że obaj są osłami, tak ? Albo jesteś tak mało spostrzegawczy,
    albo uważasz się za bóg jakiego geniusza (miłości własnej nigdy za mało) ale sprowadza się do jednego – gubisz się i plączesz
    zaprzeczając sobie samemu. Bo niby którym osłem jesteś na tym
    obrazie Goi ? Tym starym czy tym młodym ?
    Oślizły i wyrachowany też jesteś, mieszając do swoich kadzi dziegciu
    Edwarda Stachurę.
    Są tacy na tym blogu którzy Ci tego nie wybaczą.

    I na koniec: ” Są dwa pytania, które człowiek musi sobie zadać: pierwsze brzmi “Dokąd idę?” a drugie: „Kto idzie ze mną?” Jeśli kiedykolwiek postawisz sobie te pytania w złej kolejności – masz problem. ”
    – Howard Thurman -

    Pozdrowionka.

  628. TJ
    napisałeś “W wizjach narodowej prawicy takim przeszkadzającym w budowie nowego społeczeństwa elementem jest judeoporządek, a jego eliminacja polega na wygraniu walki z głosicielami talmudycznymi prawd.”
    coś to nie pasuje , bowiem
    “Prawicę charakteryzuje szacunek dla tradycji, autorytetów, religii, istniejącej hierarchii społecznej oraz wstrzemięźliwość przy dokonywaniu zmian w systemie społeczno-gospodarczym i politycznym.”
    Prawica nacjonalistyczna to skrajny odłam prawicy gdzie dominuje idea “wybraństwa” i czystości rasowej, a więc zagrożeniem są wszyscy nie czyści rasowo (stąd żydzi , cyganie, itd to elementy które wg tego nurtu zagrażają i psują rozwój ).
    Prawica narodowa nigdy nie była skrajnym ugrupowaniem politycznym
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawica_Narodowa

  629. Lewy 9.25
    Chciałeś żeby ci wytłumACZYĆ NA CZYM POLEGA GŁUPOTA TO ?
    Widzisz, z jego głupotą jest identycvznie jak z poglądami sekty smoleńskiej
    On ( mimo ze jest ekonomista z cenzusem) traqktuje ekonomie jak WIARE .Jak wiadomo jest kilkaset albo może wiecej wiar religijnych, podobnie jak słynnych ekonomistów którzy maja swoich uczniów.TO wierzy wyłacznioe w neoliberalizm oraz Friedmana i czyni to z wiekszym przekonaniem niż Macierewicz w historie o zmachach , braku brzozy, dobijani trzech rannych etc.
    Tymczasem teorii ekonomiucznych jest wiele, a neoliberalizm nalezy do tych które doprowadzaja do najgorszych kryzysów eko0nomicznych od 1929 roku ,co jest najlepszym dowodem że ta teoria TO jest CAŁKOWICIE DO D. Trudno oczywiscie znaleźć najlepsza i cudowna teorie ekonomiczna gdzie kraj rośnie niczym ogród w lecie, a ludzie zyja godnie i szczsliwie. .
    Niemniej keynesizm oraz welfare state przyniosły do tej pory najlepsze efekty społeczno – gospodarcze w historii gospodarczej swiata, zaś ich histeryczne i wielokrotne negowanie przez TO dowodzi bezapelacyjnej głupoty.

  630. @ cynamon 29

    Wyraz “Bóg” piszemy rozpoczynając dużą literą, masz już chyba swoje lata, choć to powinieneś wiedzieć. Widzisz, jestem spostrzegawczy, zauważyłem byka.

    Niepotrzebnie puszczają Ci nerwy, Goya nie odnosi się personalnie do Ciebie, tylko generalnie do problemu ze starszymi, a głupimi niestety, którzy siłą rzeczy, nieświadomie i zupełnie bez złej woli, nauczając młodsze pokolenie, przenoszą na nie swoją durnotę. Nie będę złośliwy i nie powiem, że z drugiej strony, uderz w stół… Nawet nie wiem, w jakim jesteś wieku, z wpisów trudno wykoncypować, możeś nastolatek, a może człowiek mocno dojrzały, ale to nie ma dla mnie znaczenia, gdyż ja nie dyskutuję z Tobą jako osobą, a z twoim poglądem.

    Fajnie, że cytujesz Howarda Trumana, chociaż mógłbyś czasem spróbować coś mądrego od siebie napisać.

    PS Z przypomnienia Steda myślę, że niektórzy się ucieszą, to poeta warty tego, aby o nim pamiętać.

  631. @ cynamon 29

    Wyciągnę gałązkę oliwną, bo za deleko zabrnęliśmy – OK, trochę przesadziłem ze złośliwością. Masz niezły gust muzyczny.

  632. Emmanuel Goldstein
    4 maja o godz. 21:55

    Jest taka książeczka dla dzieci Joanny Papuzińskiej pt. “Nasza mama czarodziejka”, a w niej rozdział o tym, jak mama odczarowała olbrzyma. Polecam.

  633. C29 (14:54)
    Daję godzinę, z wczoraj, bo tyle się p***ł przez blog przelało …

    Pragmatyzm nie jedno ma imię. Ogrodowy w tym przypadku ma dwa – róże pnące i klematisy. Jutro sadzimy. Okazuje się, że wszelkie reguły – jakie nasłonecznienie, gleba i głębokość sadzenia – znamy na wyrywki.

    Na dłuższą metę mam mały sadzik, wiśnię, porzeczki, jeżyny, jagody – wszystko to, co nadaje się do ratafii. W PL podczas transformacji nastała moda na nalewki, każda z konkretnego owocu. W ciągu wieczoru wypija się kilkanaście nalewek – brzoskwiniowa, dereniowa … brzozowa (nie mylić z peerelową wodą brzozową). Wielka pomyłka, a jaka nuda, albowiem ratafia w porównaniu z każdą nalewką jest napojem pełnym aromatów i smaków. Na przykład ostatnio podaję ratafię z wielu lat, z elementami z roku 2001, a wtedy wrzucałem do słoja dużo malin.

    Gnuśność jest zrozumiała w pewnym wieku. Ale takiej nastolatce jak Salome co innego było w głowie. Właśnie wróciłem z Opery. Wystawiali “Salome” (Richard Strauss), dramaturgia czerpie z Biblii, przerobionej ostatecznie przez Oskara Wilde’a. Bardzo mi się podobało, że ledwo zwracałem uwagę na muzykę zrazu, ale końcówka wyśmienita, wykonawcy na poziomie – będę rozmyślał i posłucham nie raz.

    Lewy’ego opowieści o rozczochranych sąsiadkach nie brałbym do serca, ni pamięci. O sąsiadkach nie wypada w ten sposób pisać dojrzałemu mężczyźnie. Jak się trafi taka, to przemilczeć, ale przecież nie musi. W ostateczności można się przenieść, czyli zmienić sąsiadki. Dzisiaj na przykład rozmawiałem z sąsiadką moja, jest w szóstym miesiący, ale jeszcze nie zna płci dzieciątka. Podoba mi się takie bezpretensjonalne podejście. Powiedziałem jej, że ładnie wygląda i że będzie miała syna. Izabella, jej córka tymczasem nie zwracała uwagi na naszą rozmowę, tylko dreptała po nieskoszonej trawie. Ach, widziałem przedziwnego, sporego ptaka dzisiaj, siedział na gołej jeszcze wisterii, taki miał papugowy dziób i czerwony szeroki krawat na piersi, pstryknąłem mu kilka zdjęć, zaraz załaduje do kompa, przyjrzę sie i postudiuję kto zacz. Były też inne ptaszęta … w ogóle pięknie było 4 maja. Masz zupełną rację – też niby świateczny dzień, a jaki roboczy.

  634. @Emanuelu G

    To miłe, że się przełamałeś i wyciągnąłeś do Cynamona oliwną gałązkę. Ale trochę to protekcjonalne i aroganckie. Bo to tak można zrozumieć; pieprzysz trzy po trzy Cynamonie, ale klepnę cię po ramieniu i pochwalę za to, że masz dobry gust muzyczny.
    Ale to dobry początek na drodze do mądrości, które polega głownie na tym, że się wątpi. A Ty na razie nie wątpisz, bo Ty WIESZ.
    Kiedyś zaprosili mnie na mszę Ojcowie Maryści(taki francuski zakon) – Tę historię już na blogu opowiadałem, ale to wyjątkowo dla Ciebie.
    Powiedziałem im, że jestem niewierzący. Wówczas któryś z nich zapytał mnie, czy jestem ateistą. Odpowiedziałem, że raczej agnostykiem, bo nie mam pewności co do istnienia czy nieistnienia Boga. Wtedy oni na to; No to nie ma między nami większej różnicy, bo my też mamy wątpliwości.
    Ci ojcowie bardzo wiekowi(najmłodszy miał 85 lat) osiągnęli już taką sokratesowską madrość, która polega na tym, że wiem, że nic nie wiem.
    Przed Tobą jeszcze daleka droga, ale życzę powodzenia

  635. Jiba (która nie chce religii przy władzy) nie jest aż tak odosobniona, jak Emmanuelowi Goldsteinowi mogłoby się wydawać. Co prawda, Jiba nie wyjaśnia, czy ma na myśli władzę papieża w Watykanie, proboszcza na plebanii, przewodniczącego składu orzekającego nad podsądnym, dyrektora w szkole podstawowej czy- sięgając nieco dalej poza polskie opłotki – władzę ajatollaha Chomeiniego nad szyitami irańskimi, ale generalnie Jiba nie chce religii przy władzy i już! Ma do tego Jiba swoje obywatelskie prawo, żeby nie chcieć religii przy władzy. I z tego powodu chociażby Jiba może już spokojnie myśleć o kandydowaniu do struktur unijnych i o pełnieniu w nich ważnej misji cywilizacyjnej. Tam tropiciele religii przy władzy mają pełne ręce roboty i nie ustają w wysiłkach, by ludzi religijnych (kierujących się w życiu zasadami religijnymi ze szczególnym uwzględnieniem katolickich, inne jakoś tak nie przeszkadzają) blokować przy rekrutacji do władz KE (vide przypadek prof. Rocco Buttiglione). Tak czy siak, w osobie Jiby KE ma oddanego sojusznika.

  636. @Jiba

    Powinnaś się cieszyć, bo Cię pochwalil sam wielki kadett. Wprawdzie wyczuwam lekka ironię, ale tak lekką , zwiewną, subtelną, że można ją pominać i przyjąć deklarację wielkiego kadetta bez podtekstów. Zresztą jak na damskiego boksera, który niegdyś zaatakował mag za to ,że jest rzoliborską chrabiną(pisownia oryginalna), to tym razem to wlaściwie gentelman
    Więc jesteś Jibo oddanym sojusznikiem KE.
    A będziesz blokować kadetta czy raczej przymkniesz oko ?

  637. absolwent, 23.50, “Bezapelacyjna głupota”, ładnie to brzmi. Gdzie indziej znajduję, że czytając blog odnosi się wrażenie, iż pensjonariuszy oddziałów psychiatrycznych wyposażono w laptopy. Także w WC.

  638. Lewy
    5 maja o godz. 9:42

    Niniejszym zawiadamiam, ze ten Lewy, to nie ja, ze ktos robi krecia robote podszywajac sie pode mnie. Czy to moze ty kadetcie

  639. W utopiach prawicowych wyraża się to wprost – ludzie z natury są dobrzy. Tak przynajmniej utrzymuje TJ i raczy błądzić po bezdrożach prozaicznej niedorzeczności.

    Jest tymczasem wręcz przeciwnie! To w utopiach lewicowych przebija się z całą swobodą i lewicowym rozmachem przekonanie, że wszyscy ludzie są sobie równi oraz, że człowiek z natury jest dobry, a za tych niedobrych odpowiada społeczeństwo, które nie zrobiło wszystkiego, by owo dobro tkwiące immanentnie w człowieku wydobyć z niego nawet siłą, kiedy po dobroci się nie udaje. To właśnie ideologii lewicowej należy przypisać całkiem bezpodstawną wiarę w dobro człowieka i ustawiczną dążność, by na drodze socjalizacji uczynić go jeszcze lepszym niż on sam chciałby.

    Ideologia prawicowa w odróżnieniu od lewicowej rozróżnia ludzi na zdolnych i pozbawionych talentów, na notorycznych leni i pracowitych, na altruistów i egoistów, na w miarę normalnych i np. genetycznie skrzywionych potencjalnych zbrodniarzy, wychodząc z założenia, że za dobroć człowieka czy jego przyszłe skłonności zbrodnicze odpowiada ten przypadek, w którym z dwóch gamet powstaje zygota. Większość cech istotnie decydujących o cechach osobowych dorosłego człowieka, jest w tym momencie trwale zdeterminowana, beż żadnego udziału i wpływu całego społeczeństwa.

    Idąc dalej, to w lewicowym myśleniu pokutuje pogląd, że przestępca jest skrzywdzoną przez społeczeństwo jego ofiarą, podczas gdy typowe prawicowe myślenie nie ma pobłażania dla przestępców, nie daje się zwieść żadnym praktykom resocjalizacyjnym i domaga się nawet fizycznej eliminacji tych najbardziej zwyrodniałych, nie rokujących nadziei na przyszłość. Tak czy inaczej, TJ wali serią w płot! Inna rzecz, że lewakom to się podoba…

  640. Lewy
    5 maja o godz. 9:42 Też nie mój wpis

    O juś wcześniej ktoś się podszył. Zadnego Sowe ani znam ani czytam. Wyraźnie ktoś usiłuje zrobić ze mnie aroganta, który wymyśla na blogu wszystkim od psychiatryków używajacych laptopa w WC.

    Prowokacja jakiegoś Hansa Klosa czy co ?

  641. No, no Patrzcie państwo, kadett skrajny genetyczny determinista, Darwin mógłby do niego chodzić na korepetycje. Z dwóch gamet powstała zygota kadett i teraz żadna siła nie zmusi go do tego, żeby przestał być kadettem. Dlatego nawet nie ma zamiaru nauczyć sie poprawnej ortografii, bo by przestal być zygotą kadettem.

  642. Emmanuel Goldstein
    5 maja o godz. 1:15

    Gałązkę przyjmuję. Mam 57.
    A to na śniadanie:

    „ Nikt nie steruje własnym życiem. Najlepsze, co można zrobić,
    to pozwolić sobą kierować tym, którzy są dobrzy, którzy cię kochają.”

    – Orson Scott Card -

    Pozdrowionka.

  643. A za mną, jak ta wódka za tatą chodzi dziś stareńka piosenka…
    Od pierwszego jej odsłuchania tak mi w ucho zapadła, że się od czasu do czasu pojawia w mojej głowie i sobie jakiś czas śpiewa…
    Śpiewa przy śniadaniu i teraz też. Prosta, czysta, zachwycona sobą samą, ale nie nachalna. Nie odganiam jej :)
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=6EiY0_a9RZE

  644. Podszywanie się pod Lewego należy z całej mocy potępić! To jak małpowanie małp w ZOO, ludziom nie uchodzi.

  645. Tak, Lewy, nie da się temu zaprzeczyć. Kolor głębi myśli, która wyziera z oczu Lewego również został określony w tym momencie, gdy Lewy nie mógł pomyśleć jeszcze, że Lewym zostanie, nawet gdy lewe oko jest bardziej czerwone od prawego. Stwórca się nie pomylił, choć nieliczne odstępstwa od ogólnie obowiązujących reguł nie są w stanie tym regułom zaprzeczyć, tylko je potwierdzają . Eksperymenty Lewych bezskutecznie chcą jedynie zmienić ten zadawniony od prapoczątków stan rzeczy. Lewi zawsze mieli skłonność do eksperymentowania. Ku własnej zgubie najczęściej…

  646. Precz ze zwyrodniałymi
    kadett
    5 maja o godz. 10:12

    Mój komentarz
    Jak isze Autor – wg ideologii prawicowej ostateczna eliminacja ludzi najbardziej zwyrodniałych jest naturalną potrzebą społeczną.

    Idąc jeszcze dalej tym duktem – odpowiednie traktowanie leni, egoistów, generalnie ludzi odbiegających od normy (kto ma tworzyć takie normy dla państwa?) również należy do oczywistych wytycznych ideologii prawicowej.

    Jeśli taka klasyfikacja ludzi jest wywiedziona z genetyki (zygota determinuje wszystko), to może czas zaprząc genetykę do uporządkowania społeczeństwa i wg kodu DNA każdemu wyznaczyć jego niszę w społeczeństwie, niech wreszcie zapanuje ład.

    Do niedawna próbowano to czynić na podstawie pomiarów czaszki, obserwacji mimiki oraz badania chodu (aparatu lokomocyjnego), dzisiaj wystarczy wrzucić próbkę pobraną od osoby klasyfikowanej do analizatora i wszystkie degeneracyjne geny wyskoczą na ekran. Naukowo, bardziej obiektywnie już nie można.

    Nawiasem mówiąc, to byłoby żniwo dla towarzystw sprzedających ubezpieczenia zdrowotne i na życie.
    Pzdr, TJ

  647. ANCA_NELA
    5 maja o godz. 10:28

    He, he pamiętam że na Janczerskiego miałem swoje własne
    określenie: ” warszawski dygacz ” bo na koncertach, clipach
    tak komicznie dygał. Spokoju mi nie dawał przydomek grupy:
    skifflowa (pełna nazwa grupy brzmiała – Grupa Skifflowa No To Co),
    com ja się wtedy naszukał ! Ale znalazłem i szpanowałem przed
    kolegami.
    A dzisiaj ? klikasz na Wiki i już wiesz:
    Muzyka skifflowa – rodzaj muzyki folk, z wpływami jazzu i bluesa, wykonywanej przeważnie na różnego rodzaju zaimprowizowanych instrumentach czy wręcz przedmiotach codziennego użytku, takich jak tara, grzebień czy garnek, a także banjo, harmonijka ustna i kazoo.
    Tam też piszą że pierwszą grupę skiff… założył w 1957 r. John
    Lennon, nazywała się ” The Quarry Men “, w 1960 zmienili nazwę
    na ” The Silver Beetles ” , a póżniej ” The Beatles “.

    ANCA_NELA a mnie męczy co niedziela i to już od lat, ta oto
    piosenka:

    http://www.youtube.com/watch?v=Fxkhe8GqYkc

    Pozdrowionka.

  648. cynamon 29
    5 maja o godz. 11:01
    :)
    Każdy ma chyba taką powracającą melodyjkę, co to jak ta mucha koło ucha…
    A niech sobie bzyka :D

  649. Lewy
    5 maja o godz. 10:13

    Lewy, przyjacielu, aleś narobił (bądż Tobie narobiono) !
    Teraz to ja już całkiem głupi jestem który jest Lewy Lewy,
    a który Lewy nie Lewy.
    Aby wybrnąć z tego ambarasu, Ty prawdziwy Lewy, przy
    następnym wpisie podaj jakie włosy miała Twoja nowa
    sąsiadka i co chciałeś od niej pożyczyć w razie przyjazdu
    gości.
    Inaczej bez poł litra nie rozbieriosz (a na to za wczesna pora).

    Pozdrowionka.
    P.S. Na pocieszenie:
    http://www.youtube.com/watch?v=vP02sgYrHsw

  650. TJ rozpędza się niebezpiecznie w kierunku szyderstwa i drwiny, rozciągając bezzasadnie i kompletnie od czapy fakt, że skrajna prawica skłania się za utrzymaniem kary głównej w skrajnych przypadkach na wiele innych przypadków (włączając w to – a jakże – i nazizm!!!). Tym samym odbiega obywatel TJ jak najdalej się tylko da od kompromitującego go poglądu przypisywanemu całej prawicy o rzekomej dobroci wszystkich ludzi. W niczym to nie zmieni faktu, że wypalił był TJ i nie nabił, a teraz bawi się w małego Dyzia postawionego do kąta, który stamtąd wygraża w myślach całemu prawicowemu światu, który go tak skrzywdził. A wystarczyło wycofać się z Banja Luki i poczlapać do Canossy.

  651. Ta wódka za tatą chodząca. Już na śniadanie! No cymes czysty

    Hej, nie ma rady na to,
    Chodzi wódka za tatą,
    Taka z niej bestia chytra.
    Na przedzie tata drepta,
    A za nim o pół metra
    Tupta sobie pół litra…

    Badały tatkę wszędy
    Kliniki i urzędy,
    Wyszła taka konkluzja:
    W wyniku tych analiz
    U tatki to realizm
    A u innych – aluzja!

    Więc cieszymy się szczerze,
    Myśląc o charakterze
    Prostym naszego tatki.
    Zwłaszcza że i za nami
    Chodzą już wieczorami
    Dwie śliczne, małe ćwiartki!!

    http://www.youtube.com/watch?v=8OfagR1wBiA

  652. kadett
    5 maja o godz. 9:30

    Podobałaby Ci się władza ajatollaha Chomeiniego nad Tobą?

    To zupełnie proste – jeśli ktoś odczuwa potrzebę, by papież, ajatollah, rabin wskazywał mu drogę, po jakiej ma kroczyć, niech tak kroczy. Ale niech nie ciągnie za rękę i nie próbuje zmuszać do wspólnego marszu tych, którzy mają inny pomysł na swoje życie.
    Ty życzysz sobie postępować według wskazówek papieża (jak przypuszczam), ja życzę sobie postępować według wskazówek innych ludzi – mnie nic do Ciebie, a Tobie do mnie.

  653. telegraphic observer
    5 maja o godz. 5:46

    Cieszę się przyjacielu że chłoniesz pobliską Ci naturę oczmi,
    płucmi, nosmi i czym tam da się jeszcze.
    O nalewkach to mi nawet nie wspominaj !
    Mój szwagier był namiętnym producentem tego belzebubstwa,
    na użytek własny i tzw. gościnny.
    Po kilku latach nie widzenia się ze sobą, zajechałem z żoną do
    Polski, do szwagrostwa (Le Baronem Cabrio).
    Kobitki zajęły się sobą, a ja ze szwagrem do piwniczki winnej
    celem ogladu jego kolekcji nalewek.
    No, to był ogląd jak cholera.
    Zaczęło się od próbowania nalewki orzechowej, póżniej malinowej,
    następna była jarzębinowa i tak dalej, i tak dalej.
    Po kilku godzinach naszej nieobecności nasze ukochane Squaw,
    udały się na poszukiwanie swych wodzów i jak mi moja ukochana
    Squaw póżniej relacjonowała, obaj byliśmy na etapie wywracania
    butelek na lewą stronę i zlizywania ich wnętrza, będącego teraz
    zewnętrzem.
    Od tamtej pory na widok jakiejkolwiek nalewki … no, sam wiesz.

    A jak tam ptaszki – kardynały ?
    Ja tam z ptaszków mam jednego ptaszyna, uwięzionego w youtubie,
    na piękną niedzielę:

    http://www.youtube.com/watch?v=6iwxNTsGxe4

    Pozdrowionka.

  654. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    TJ
    5 maja o godz. 10:47 pisze: Precz ze zwyrodniałymi …

    ” Naukowo, bardziej obiektywnie już nie można.
    Nawiasem mówiąc, to byłoby żniwo dla towarzystw sprzedających ubezpieczenia zdrowotne i na życie.”

    http://de.rian.ru/politics/20130505/266053733.html

  655. Lewy
    5 maja o godz. 9:41

    Co ja tam wiem, Lewy. Nie rozumiem, nie dostąpiłam łaski, nie widzę. Kraj nad przepaścią, a ja ślepa pewnie wędruję wzdłuż jej krawędzi, bo coś nie czuję, że mam od upadku obity tyłek. Ale czy tak będzie zawsze?
    Kadett jest jeszcze do przeżycia..

    Miłej niedzieli:)

  656. MODERATORZE POMOCY

    Jakiś prawy prawdziwek stawia na mnie pułapkę.
    Bo te prawdziwki zawsze działają tak szlachetnie z otwartym czołem zza węgła.
    Może to kadett, a moze sam Mariusz Kaminski z agentem Tomkiem
    kupują kolejną willę w Kazimierzu aby mnie umoczyć.
    Więc proszę zwrócić uwagę temu 007, żeby dodawał do mojego nicku, jesli już koniecznie chce być Lewym , jakąś cyfrę 2 albo 3 albo coś tam

  657. Jiba,
    dobrze to odczytałem. Żaden człowiek według Jiby, który kieruje się przekonaniami religijnymi nie powinien ubiegać się o jakiekolwiek stanowisko rozumiane jako władza nad podwładnymi. Może natomiast bez najmniejszych przeszkód ubiegać się każdy inny, byle tylko nie kierował się zasadami wynikającymi z przekonań religijnych, a najlepiej gdyby ich nie miał. Widzę, że Jiba mocno lawiruje w lewo. To nie moja sprawa, ale tak się składa, ze o tym kto władzę (polityczną) sprawuje decydują ciągle w jakiejś mierze obywatele (poza KE), którym na całe szczęście Jiba nie zabrania jeszcze na tym etapie lawirowania prawa do zachowania swoich poglądów i kierowania się nimi w życiu, również przy dokonywaniu wyborów politycznych. Bycie w mniejszości ze swoimi poglądami bywa bolesne i ma wpływ na tzw. nieznośną lekkość bytu. :lol:

  658. kadett
    5 maja o godz. 11:26

    @kadett, jest niedziela, dzień który Ci pan i władca jedyny nakazuje
    święcić. A co ty robisz: wstałeś lewa nogą i jedziesz po każdym jak
    zmotoryzowana pchła po burej suce.
    Wyluzuj trochę. Od jutra możesz znowu zacząć, ale dzisiaj w niedzielę daj sobie spokój.
    Zobacz jak można na luzaku właśnie w niedzielę:

    http://www.youtube.com/watch?v=jHPOzQzk9Qo

    Pozdrowionka.

  659. A ja mślę, Cynamonie, że kadett mnie i Jibe lubi, ale on już ma taki styl. Mnie np. nazwał małpą. Ucieszyłem się. Kiedyś też nazwałem nieodżałowaną Zosieńkę złośliwą małpą, jak mi dogryzała z powodu mojego pijaństwa. A przecież ja Zosieńkę wręcz kochałem, ergo kadett mnie – no może nie kocha, bez przesady – ale lubi.
    Ci goście, ofiary przyspieszonej walki z analfabetyzmem ,są surowi w okazywaniu uczuć. Taki Gwintuś nieraz wylewnie okazał mi je , nazywając mnie cymbałem, bęcwałem i jeszcze tak jakoś po krakowsku.

  660. ANCA_NELA
    5 maja o godz. 10:28

    ” A za mną, jak ta wódka za tatą chodzi dziś stareńka piosenka…”

    Tak to się zaczęło moja droga !
    Teraz cały blog robi reklamę przemysłowi spirytusowemu,
    wódeczki, nalewki, upić się warto …
    Majówka całym pyskiem, jak za dawnych lat !

    http://www.youtube.com/watch?v=JVwcmKsVj1Q

    Pozdrowionka.

  661. kadett
    5 maja o godz. 10:12

    „…za dobroć człowieka czy jego przyszłe skłonności zbrodnicze odpowiada ten przypadek, w którym z dwóch gamet powstaje zygota. Większość cech istotnie decydujących o cechach osobowych dorosłego człowieka, jest w tym momencie trwale zdeterminowana, beż żadnego udziału i wpływu całego społeczeństwa.”

    Mój komentarz
    Bardzo kategoryczna teza, a jednocześnie enigmatyczna – większość cech istotnie decydujących o cechach osobowych dorosłego człowieka determinuje zygota.

    Po pierwsze wyrażenie „cechy istotnie decydujące o cechach” jest redundantne i przez to niejasne, po drugie jedyne przypadki z żadnym udziałem społeczeństwa w kształtowaniu cech osobowościowych człowieka, to tzw. „dzieci wilki” wychowane w lesie.

    Zygota zawiera geny. Geny programujące budowę układu nerwowego, w tym mózgu, determinują pewne ogólne właściwości, zręby psychiki, pozostawiając resztę wychowaniu. Dlatego m.in. natura przeznaczyła dla rodzaju ludzkiego na to wychowanie bardzo długi okres. Dlatego powiada się, że dziecko, to tabula rasa – niezapisana karta.

    Człowiek osiąga dojrzałość do życia społecznego w wieku około 20 lat, w większości krajów prawa obywatelskie są przyznawane w wieku 18 lat, lecz nie inne prawa, np. do nabywania alkoholu – w wielu krajach jest to 21 lat, a np. bierne prawo kandydowania na prezydenta stawia granice wiekową jeszcze wyżej.

    Ten długi okres jest owocem ewolucji trwającej setki tysięcy lat i jednocześnie jest podstawą sukcesu ewolucyjnego homo sapiens, zdobycia przewago nad innymi gatunkami.
    Tak długi okres kształtowania psychiki, to okres wpływów społeczeństwa (dawniej stada), otoczenia na poszczególnych ludzi.

    Jest zrozumiałe, że statystycznie sprawę ujmując nie jest możliwe dokładne przysposobienie każdego osobnika do bezkonfliktowego życia w społeczeństwie. Co nie oznacza, że należy pozbawiać ludzi tak sklasyfikowanych (jako nieprzystosowanych) należnych im praw z racji określanych jako genetyczne, eo ipso segregacyjne, a także dołączać do tej kategorii innych niewygodnych obywateli pod tym samym pozorem zdeterminowanej zygoty.
    Pzdr, TJ

  662. kadett,

    Cynamon ma rację. Wyluzuj. Nie chce mi się kłócić o to, co mamy na myśli. Pogoda piękna, ide na trawkę.
    pozdrowienia

  663. cynamon29,
    u mnie kolorowo. Otworzyły się kwiaty, które z utęsknieniem czekały na promienie słońca. Nie widzę wkoło siebie ani burych suk, ani białej czekoladowej narodnej pticy. Jak mogłeś taką okazję zaprzepaścić, żeby pobawić się po luzacku z prezydentem przy różowych balonikach na druciku..? Tego prawdziwym patriotom trzeba – kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków… i cukrowej waty od cynamona :lol:

  664. dla cynamona29 z dedykacją od 3, GW i prezydenta RP
    http://www.youtube.com/watch?v=ATaQEQY2Wrs

  665. “Idę na trawkę”. No, to miłego luzowania! Jiba, weź ze sobą suczkę, jak masz. Niektóre suczki lubią trawkę… Kora sprowadza dla swojej w przesyłkach pocztowych.

  666. TJ
    5 maja o godz. 12:23

    TJ, Twój wykład w pełni akceptuję, ale przy całym szacunku
    do Ciebie, śmiem twierdzić ze pominąłeś rzecz niesłychanie ważną.
    Co do kształtowania osobowości młodego człowieka masz w
    zasadzie rację – to tabula rasa, czyli tablica na której można zapisać wszystko, każdą myśl poważną i każda bzdurę też, lecz w swoim
    wywodzie nie uwzględniłeś wpajanej (czy chce, czy nie chce) przez
    wychowawców wiary (w sensie religijnym).
    Taki natchniony osobnik, głęboko wierzący w tego czy innego boga,
    stanie któregoś dnia na estradzie życiem zwanej i powie:

    “Bogu, jakim mnie stworzyłeś, takim mnie masz !”

    I czy będzie cokolwiek robił w życiu, czy też całe życie się lenił,
    zawsze będzie miał jedną i tą samą wymówkę – bóg tak chciał !

    Wygodnie jest mieć na kogo zwalić własne lenistwo, indolencję
    czy tzw. podły charakter.
    Kto winny ? Ten na górze !

    Pozdrowionka.

  667. kadett
    5 maja o godz. 12:48

    „Idę na trawkę”.

    LSD lepsze – wali od razu z nóg i odlot w nirwanę.
    A już Cię miałem zaprosić na watę cukrową.

    Pozdrowionka.
    P.S. Nie cierpię capstrzyków politycznych (dlategom wyjechany),
    ani tych lewych, ani tych prawych, ani tych centrowych.

  668. C29
    Dokształcanie blogowe rozkwita (bez dotacji z UE), tysiącem kwiatów:
    gamety, zygoty, niebiańskie głupoty
    a ja się zabieram do swojej roboty.
    I ja mam się do tego dołączać. Nie, bez wsparcia opiekuńczego państwa nie ruszę palcem.

    Jedno co jest dla mnie bezcenne i opiekuńcze na blogu to CYNAMON JUKEBOX (Cynamonowa szafa grająca). Wrzucam byle jaką monetę, naciskam przycisk, a ona gra …

  669. cynamon 29
    5 maja o godz. 11:44
    :lol:
    Też mam wspomnienie, związane z nadużyciem przepysznej nalewki :(
    Nigdy nie zrozumiem pijaka…
    Nigdy więcej nie przedawkowałam, ale wymazać z pamięci tamtego ekscesu się nie da.

  670. Choc nikt sie podemnie niechce podszyc zmieniam nick na ” ni to ni owo” . Czy cos pod nim jednak napisze mocno watpliwe . Troche jesieni wiosna. Bez sensu ale ladnie brzmi

    http://www.youtube.com/watch?v=nNrT9ys6-EU

  671. cynamon29,
    wolę bez ‘pozdrowionek’. Raz, że w zdrobnieniu dewaluują się, dwa – powtarzane nagminnie przypominają masę cynamonową na słodkiej śmietance, posypaną ryżem. Niestrawna papka nawet dla niemowlaka.
    Traktujmy się poważnie.

  672. Na majówkę! Na majówkę!!!
    Pozostawiając kadetta w jego własnym świecie. Niech trwa!

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=0gXCyP1OMxc

  673. telegraphic observer
    5 maja o godz. 13:09

    ” Jedno co jest dla mnie bezcenne i opiekuńcze na blogu to CYNAMON JUKEBOX (Cynamonowa szafa grająca). Wrzucam byle jaką monetę, naciskam przycisk, a ona gra …”

    No kochanieńki, ale mnie namaściłeś…
    Ale jest jedna przykra sprawa: te monety które Ty wrzucasz w
    Toronto, u mnie w Hamburgu nie wyskakują.
    Musimy to obaj zgłosić do Europäische Zentralbank bo ktoś
    obu nas okrada, pewnie Tusk bo:
    ” Ktoś pieniądze z ciebie łuska ? – wszystko to jest winą Tuska ”

    Baw się dobrze, ogrodowo i tylko nie udawaj latawca (ryzyko
    porwania przez wiatr i zniesienia na Koreę Płn.).
    I coś co Cię przyziemi:

    http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=Su0iYhfOQWQ&NR=1

    Pozdrowionka.

  674. cynamon 29
    5 maja o godz. 12:54
    TJ
    5 maja o godz. 12:23
    Co do kształtowania osobowości młodego człowieka masz w
    zasadzie rację – to tabula rasa, czyli tablica na której można zapisać wszystko, każdą myśl poważną i każda bzdurę też, lecz w swoim wywodzie nie uwzględniłeś wpajanej (czy chce, czy nie chce) przez wychowawców wiary (w sensie religijnym).
    Taki natchniony osobnik, głęboko wierzący w tego czy innego boga,
    stanie któregoś dnia na estradzie życiem zwanej i powie:

    Mój komentarz
    Mój wywód dotyczył dwóch spraw – długości okresu dojrzewania człowieka oraz wykorzystania tego bardzo długiego okresu „wychowawczego” jaki przyznała gatunkowi ludzkiemu natura.

    Nie zajmowałem się rolą religii w wychowaniu, bo to by było niepotrzebnym wyodrębnieniem tego co po prawdzie było od zawsze w wychowaniu biorąc pod uwagę dzieje ludzkości i cywilizacji.

    Gdy nam ten długi okres na wychowanie, socjalizację, przysposobienia do życia w ogóle, natura przyznała, to metafizyka dopiero kiełkowała w głowach ludzi wyprostowanych (dwunożnych osobników).

    Religia, a ściślej mówiąc wierzenia, była nieodłączną częścią procesu wychowawczego. Tylko ostatnie minuty (w skali historii życia) przyniosły pogląd w ramach racjonalizacji procesów społecznych, w postaci uznania, że religia nie jest niezbędna dla wychowania potomstwa i egzystencji rodzaju ludzkiego.

    Pozostaje pytanie filozoficzne – skoro religie, wiara, obrzędy wyrosły wraz z człowiekiem, to co o tym należy sądzić?
    Były potrzebne, czy niepotrzebne? A może to był przypadkowy wariant rozwoju ludzkości – z religiami. Mógłby zaistnieć wariant bezreligijny?
    Gdybyśmy mieli dostęp do podobnych planet jak Ziemia, to można by sprawdzić naocznie znajdując tam cywilizacje w takim stadium jak ziemska (pewnie trzeba by z milion planet odwiedzić, by trafić na kilka takich jak Ziemia i w takim stadium rozwoju) i badając je na okoliczność historii wierzeń i religii stwierdzić czy istnieją bezreligijne warianty rozwoju cywilizacji.

    Dzisiejsze odrzucenie religii opieramy wyłącznie na zimnym racjonalizmie oraz nadużyciach, które są przypisywane religiom jako nieodłączny składnik ich wyznawania, nadużyciach głównie z ostatnich kilku wieków, czyli ułamka procenta dziejów człowieka rozumnego.
    Pzdr, TJ

  675. kadett
    5 maja o godz. 13:25

    ” Traktujmy się poważnie.”

    Jak najbardziej tu jestem w zgodzie z Tobą.
    Moje ” Pozdrowionka. ” to od lat moja wizytowka,
    znak wodny rozpoznawczy.
    Nie zrezygnuję z niego, tylko dlatego że Ty tak chcesz.
    Dodam że nie ma on wpływu na poważne traktowanie
    partnera w dialogu.
    Po prostu go nie czytaj gdy Cię drażni.

    Pozdrowionka.

  676. ANCA_NELA
    5 maja o godz. 13:13
    Ech Anko, co ty wiesz, Ty nie znasz życia.Pijaka może zrozumieć tylko drugi pijak.
    Wiele lat temu leżałem ciężko chory w łóżku. Przyszedł do mnie przyjaciel, z wykształcenia matematyk, a więc typ precyzyjny i zaczął mi truć:No i po co ci to było, Lewy, musiałeś pić.?
    Wkurzyłem się, bo dosyć, że mi głowa pęka, to ten jeszcze chce mnie uświadomić, że nie miałem racji pijąc za dużo.
    Więc mu wytłumaczylem, że on w ogóle nie wie co to życie, co to szczęście. Bo ja w tej chwili jestem bardzo nieszcześliwy, ale kiedy kac się skończy, i jak sobie przypomnę jak byłem nieszczesliwy, to dopiero zaznam takiego uczucia szczęścia, o którym żaden abstynent nie ma pojęcia.
    Fan i wielbiciel Cynamona,pan ET powtarza w kółko taki dowcipny bon mot, że najlepszym businesmenem w branży pogrzebowej jest nieboszczyk.
    Ja to rozwinę i powiem, że najlepszym ekspertem w branży alkoholowej jest po prostu pijak

  677. @ Lewy

    Co za czasy, już nawet gałązka oliwna jest świadectwem arogancji…

    Wybacz Lewy i nie bierz tego do siebie, ale nie tylko moim zdaniem agnostycyzm to pogląd kunktatorski, tchórzliwy, pełen sprzeczności i pseudointelektualny. Natomiast mieszanie do tego Sokratesa jest grubym nadużyciem, pragnieniem ogrzania się w jego wielkości, na krzywy ryj nestety.

    Ojcowie francuscy mieli niezłą szkołę za Rewolucji, musieli podpisywać lojalki, albo zesznurowani z zakonnicami lądowali w Sekwanie; widać niektórzy nie mogą się pozbierać do dzisiaj. Cóż to za księża, którzy wypowiadają myśli chórem i w Boga nie wierzą? A nie mówiłem, że Seneka ma rację?

    @ cynamon 29

    Cieszę się, że przyjąłeś gałązkę oliwną i nie zaoferowałeś mi w zamian korony z cierni. 57 lat? Jesteś młodym człowiekiem, nawet do emerytury masz jeszcze dekadę.

    A to na obiad, mała trawestacja:

    „ Każdy steruje własnym życiem. Najlepsze, co można zrobić, to nie pozwolić sobą kierować i kochać zarówno złych wrogów, jak i tych, którzy są dobrzy i ciebie kochają.”

    - Emmanuel Goldstein -

  678. Lewy
    5 maja o godz. 13:57
    “najlepszym ekspertem w branży alkoholowej jest po prostu pijak”
    Czy ja wiem…
    Pijak w pewnym momencie przestaje zważać na to, czym się do pożądanego stanu doprowadza, więc z uznaniem go za eksperta jest chyba kłopot.
    Ja lubię dobre – smaczne alkohole, ale każdy w pewnej chwili przestaje mnie interesować. Mam po prostu dość i żadna siła mnie nie zmusi, abym wypiła jeszcze odrobinę. Ale wieczorem do herbaty kieliszek nalewki… może być :D

  679. “Ja lubię dobre – smaczne alkohole”
    Ja wohl !Ja wohl! Ich liebe…

  680. “Ja lubię dobre – smaczne alkohole,”
    Przeciez jestesmy tu dla przyjemnosci ( przy okazji teraz ja cos sprawdzam)

  681. ANCA_NELA,
    5 maja 14.49.
    Spiłem się wczoraj w trupa. Zrz…em całe mieszkanie. I masz tu z tymi Twoimi nalewkami.

  682. Do Emanuela G.
    Rozmawiamy jak dziad z obrazem, tzn ja dziad a Ty obraz. Ja Ci staram się przekazać mój punkt widzenia, który właśnie polega na tym, że my homo sapiensi jesteśmy istotami niedoskonałymi, marzącymi o jakimś absolucie, ale skazani na to, że nigdy tego absolutu nie osiągniemy, a Ty twierdzisz, ze taka postawa, np. agnostycyzm to kunktatorstwo, bo Ty ten absolut złapałesśza nogi i go mocno trzymasz.
    Dalej powiadasz, ze niby nie chcesz mnie urazić, a za chwilź walisz we mnie, że chcę się ogrzać wielkością Sokratesa. To znaczy, że ja malutki Lewy broń boże, nie mam prawa powoływać się na autorytety.
    No to powołam się jeszcze na jednego i pogrzeję się ciepłem jego wielkości.
    Sw.Augustyn powiedział :Credo quia absurdum. (Wierzę wbrew rozsądkowi)
    Stawia on sprawe jasno:Moja wiara jest tak silna, ze uwierzę nawet w absurd.
    Jest to uczciwe, bo ten nieszczężnik Tomasz z Aquinu próbował mimo wszystko pogodzić rozum z wiarą, Arystotelesa z Ewangelią, namnożył tych różnych dowodów na istnienie Boga, że można dostać oczopląsu.
    No cóż, ja szanuję sw. Augustyna, ale sam nie potrafię uwierzyć w absurdy, natomiast , tak jak ojcowie Maryści, których Jakobini nie zdążyli utopić w Sekwanie, mam kunktatorskie watpliwości, których Ty posiadacz prawdy, nie masz.

  683. Lewy
    5 maja o godz. 14:51
    No i znowu jakiś prawiczek robi mi koło pióra. Oj on chyba mnie nienawiadzi.

    Moderatorze !!!

  684. Emmanuel Goldstein
    5 maja o godz. 14:00

    Pozory mylą , duchem ci ja młodym ale już w ” stanie spoczynku ”
    zawodowego.
    Tak sobie zaplanowałem jako prywatny przedsiębiorca (były),
    a do tego rentę chorobową zafundowało mi moje serducho i
    Deutsche Rentenversicherung.
    Tu w BRD jest nieco inaczej niż w Polsce, na szczęście !
    Zajęć mi jednak nie brakuje, i na nudę nie narzekam.

    To co pisałeś do Lewego:
    oglądałem wczoraj na Polsacie film ” Królestwo niebieskie ” z
    Orlando Bloomem w roli głównej. W końcówce filmu, kiedy jest
    on dowódcą obrony Jerozolimy przed naporem muzułmanów,
    kiedy rozbity zostaje w proch potężny mur otaczający miasto
    (fragmentarycznie), kiedy odparty zostaje ostateczny atak wojsk
    bodaj Sulejmana na miasto, ale dysponuje on zdecydowaną
    przewagą liczebną swoich wojsk, rozważane jest przez obrońców Jerozolimy poddanie miasta.
    Bloom, który przysiągł umierającemu ojcu na łożu śmierci że
    naczelną zasadą jego postępowania będzie chronić poddanych ,
    staje przed dylematem poddać miasto, czy też walczyć do ostatniej kropli krwi – chce ocalić ludność cywilną i resztki swojej armii.
    Kadr z filmu: Bloom głośno myśli o dalszej obronie, debatuje ze
    swoimi oficerami gdy nagle z tyłu podchodzi chrześcijański kapłan
    i szepcze mu do ucha – ” Panie, przyjmijmy wszyscy islam, wtedy
    nas ocalą ! A o rozgrzeszenie będzieli się martwić póżniej. ”

    Do czego zmierzam. Chcę poprzez opis tej sceny, o treść słów
    wypowiedzianych przez kapłana, dać Ci do myślenia na temat
    płycizny wiary tzw. wierzących.
    W większości przypadków jest to cieniutka ” warstwa lakieru ”
    presji środowiskowej, społecznej, wynikająca z pobudek czysto
    pragmatycznych. Nikt nie chce być wytykany palcem (zwłaszcza
    w małych środowiskach) jako bezbożnik. Nikt nie chce zadzierać
    z księdzem, bo jak przyjdzie po kolędzie i spyta, to co ja mu
    powiem ? A dla większości jest to pewnego rodzaju ” automatyzm ”
    wiary, nic nie mający wspólnego z prawdziwą wiarą .
    Babka wierzyła, ojciec wierzył, ano to już niech tak zostanie.
    Ludzi świadomie wierzących jest stosunkowo niewielu, podkreślam
    ś w i a d o m i e, czyli z pełną głębią wiedzy i nieodpartym głosem
    wewnętrznym w głębi siebie “tak jestem sługą pana”.
    Większość to owczy pęd stada goniącego automatycznie za trykiem,
    bo tak nakazuje zwyczaj i tego wymaga środowisko.
    Prawdziwie wierzący nie oczekuje od swych bogów niczego,
    jego wiara to wieczne służenie swemu panu, służba i poświęcenie
    dla niego. Nigdy odwrotnie.
    To z czym mamy do czynienia w Polsce to nieustające jasełka
    pod przywództwem kapłanów, z których połowa jest co najmniej
    wątpiąca w boże istnienie, a księżmi są dla apanaży i spokojnego
    bytu. Jeszcze nigdy nie słyszałem o bezrobotnym księdzu.

    Pragmatyzm, słowo ostatnimi czasy niesłychanie modne.
    Wygoda, jak kto woli – to to, co charakteryzuje dziś tych co
    mienią się wierzącymi.

    I na koniec przeczytaj to proszę uważnie (trochę przydługie,
    ale nic na to nie poradzę):

    “Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu. Pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach, świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przysłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wielkiej oschłości jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata przynoszą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek sądzisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swoją duszą. Z całym tym zakłamaniem, znojem i rozwianymi nadziejami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny. Staraj się być szczęśliwy. ”
    ” Desiderata ”
    Napisał ją Max Ehrmann w 1927

    Pozdrowionka.

  685. @ Lewy

    Wy homosapiensi może jesteście niedoskonali, z własnego wyboru moim zdaniem, ale my homosapiensi jesteśmy absolutnie doskonali, gdyż stworzeni zostaliśmy na obraz i podobieństwo Boga, tyle że wy homosapiensi, nam homosapiensom, ale także jako homosapiensom samym sobie, robicie wciąż wbrew i niczego was homosapiensów życie nie uczy: dalej dajecie się strzyc i doić Rotszyldom bez słowa, nie protestujecie przeciwko bandyckim napaściom na bezbronne kraje, tolerujecie izraelski apartheid, bezkrytycznie wierzycie w big-bangowe nonsensy, itd., słowem, współtworzycie wasz niedoskonały świat.

    Z całym szacunkiem, ale przy Sokratesie to jesteś Lewy malutki jak emmanuelik goldsteinik; masz prawo powoływać się na autorytety, jak najbardziej, ale bez przyprawiania autorytetom gęby dla swoich partykularnych celów.

    Św. Augustyn to nie najlepszy w Twoim przypadku przykład, gdyż w ramach realizmu pojęciowego przeprowadził dowód na istnienie Boga – agnostyk powołujący się na Pana Boga? Tomasz z Akwinu z kolei udowodnił istnienie Boga za Arystotelesem, argumentacją kosmologiczną, to wcale nie jest takie skomplikowane, chyba że dla patentowanych leni intelektualnych zwanych ateistami, ale Ty przecież uważasz się za agnostyka, cokolwiek to znaczy.

  686. Ekscelencjo! Gospodarzu nasz!

    Błagamy o zaistnienie. I o zakończenie tego boldewizmu przekrzywionego. Ta ofensywność druku nie może być dla nikogo zdrowa!

    Oprócz tego. Czy zmiana tematyki WPISU AUTORSKIEGO nie wniosłaby czasem jakiegoś ożywienia do dyskusji?

  687. Ten ziomal Goldstein. On nas tu wszystkich zanussi na ament

  688. TO.

    Neoliberalizm ekunomiczny prowadzi do niedostatków oraz deratywistycznej apokalipsy społeczeństwa nowożytniego. Dam ci przykład. Przez 27 lat pracowałem w tym samym budynku z Balcerowiczem. Mając uprawnienia do obsługi dźwigów osobowych powyżej 4 piętra, nigdy sie do tego nie przyznawałem, pracując wyłącznie w przedziale od 1-4 piętra. Balcerowicza spotykałem co najmnij 2 razy dziennie. W 2003 wygrałem ogromną sumkę na WIG, następnie straciłem wszystko, na długi musiałem jeszcze dopozyczyć. Gdzie sprawiedliwość? A gdzie był Friedman? Przyznam, że twoje chichotanie z pokrzywdzonych mnie często w-wia.

  689. Orteq
    5 maja o godz. 15:42

    Orteq, coś w tym jest.
    Żona zauważyła że od dwóch, trzech dni mam w
    nienaturalny sposób głowę skrzywioną w prawą stronę.
    Kryste tatusiński! Jak tak dalej pójdzie to się skrzywię
    całkiem na prawo, aż do wszechpolskich !!!
    Redaktorze ratujta.

    Pozdrowionka.

  690. No to teraz wiem jak wygląda Bóg, wygląda jak Emanuel G, bo Emanuel jest na jego podobieństwo.
    Stanąłem przed lustrem i zamyśliłem sie;a jeśli Bóg jest podobny do mnie ? To by bylo ciekawe spotkać takiego wszechmogocnego sobowtóra.

  691. ANCA_NELA
    5 maja o godz. 15:52

    Szkoda że taka marna jakość nagrania.
    Wielu słów po prostu się nie rozumie.
    Może ktoś kiedyś wpadnie na pomysł żeby
    to zdigitalizować i uwyrażnić ?

    Z innej beczki (piwnej, a jakże by inaczej !).
    Ja do tematu majówki.
    Pamiętasz zapewne słynne hasło PRLu:
    ” Czy się stoi, czy się leży , dwa tysiące się należy !”
    W przebłysku moich dwóch synapsów ,
    przypomniałem sobie jeszcze inne hasło tamtych
    czasów słusznie (lub nie) minionych:
    ” Gdy ci wódka w pracy szkodzi, porzuć pracę, o co chodzi !”
    He, he i pomyśleć że dzisiaj o porzucaniu, nikt nawet
    nie pomyśli.
    No to na to konto, koneserów trunków dwóch:

    http://www.youtube.com/watch?v=XAaUkcUY2ew

    Pozdrowionka.

  692. W Lyonie gigantyczna manifestacja przeciwko gejowskim małżeństwom. Całe zdrowe katolickie rodziny z wózkami i pociechami.
    Okrzyki: Holland nie żeń się z chłopem !

  693. Lewy
    5 maja o godz. 16:33

    Lewy przyjacielu, zmień po prostu nick na:
    ” Lewy Wszechmogący ” !
    Jestem pewien że nikt Ci nie podskoczy,
    ale gorzej jak się zaczną zgłaszać z prośbami
    o spełnienie życzeń.
    Wtedy masz przerąbane.

    Przewidział to Witkacy i znalazł sposób na frasunek:

    http://www.youtube.com/watch?v=wSOxJFP5V08

    Pozdrowionka.

  694. Lewy!
    Nie jesteś pierwszy, któremu ktoś podkrada nick. To nie jest w porządku. System powinien automatycznie takie fałszywki odrzucać.
    Chyba po to między innymi podajemy swój adres email
    Spróbuj może mojego patentu, wstaw cokolwiek pod stronę www, wtedy będziesz Lewy, ale także czerwony. Jeśli ten drugi nie próbuje ci złośliwie szkodzić, może to będzie twój wyróżnik i identyfikator.
    Choć wtedy straszny dziadunio gotów wpaść w szał prawdziwy, bo już mój nick na czerwono działa na niego , jak ta płachta…

  695. @ cynamon 29

    Ten „chrześcijański” kapłan na filmie to był aktor, zwykły aktor, to się nie działo naprawdę, tylko w filmie, scenariusz taki zrobili, to ustawka oraz antychrześcijańska agitka, jak teraz większość informacji ze świata w mainstreamie. Bloom to też aktor, po zdjęciach poszedł do kasy, zabrał sałatę, przybił piątkę z Ridleyem Scottem i do widzenia, a ten ostatni poprawił się ostatnio w Prometeuszu. Poważnie, możesz mi zaufać.

    ” Desiderata ” , choć anonimowa, jest jednym z największych dzieł Piwnicy Pod Baranami, piękne wykonania, prawdziwa sztuka. A jeśli idzie o mnie, to wysłuchuję wszystkich, „nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść…” http://www.youtube.com/watch?v=WF4ZQrbx7JU

    Dbaj o siebie, pij herbatki z głogu i nie daj się, jesteś wciąż młodym człowiekiem. Ludzie chorują i zdrowieją, a dobra muzyka jest z pewnością pomocna. Nie wypominając nikomu wieku, twoja równolatka p. Monika, działa jescze na niektórych facetów, jak niezły afrodyzjak.

  696. Dziękuje Anko.
    Zobaczymy,może moderator zareaguje. A na razie będę każdy taki apokryf padalca dementował, podając numer jego wpisu, np Padalec 3, Padalec 4 itp
    Dzieki

  697. Straszny dziadunio nie jest ani infantylny, ani popędliwy.
    Stwierdzenie o działaniu jak plachta na byka jest przypisywaniem sobie wyjątkowości.

    A Ty @ANCA_NELA łamiesz od dawna net-etykietę swoją czerwonością, a teraz sięgasz po chamstwo – zwyczajne i bez kropli wdzięku.

    Spokojnie, choć kilkakrotnie, wypowiadałem się o Twym oszukiwaniu Twą czerwonością. Teraz powszechniasz famę o mej infantylnej popędliwości. Ile czasu dzieli gości tego bloga od zagłębienia się Twym w postawę “a co mi tam!” i okazaniu towarzyskiego bandytyzmu?

    Strszna to jest Twa buta.

    Więc językiem zbliżonym do Twojego skwituję Twą prostacką zaczepkę:
    Spadaj na potłuczone buteleczki!

  698. Emmanuel Goldstein
    5 maja o godz. 17:58

    Jak to tylko agitka jak to nazywasz, a aktorzy to tylko aktorzy za kasę, a film to tylko film (agitka), to biblia to tylko książka (agitka),
    a kamienne tablice 10 przykazań to tylko kamienie (pierwsza agitka)
    idąc tokiem Twojego rozumowania.
    Bazując na powyższym zaczynam się zastanawiać czy Ty sam nie jesteś agitką wysłaną na ten blog.

    I jeszcze jedno, będę dozgonnie wdzięczny gdy zajmiesz się
    swoimi a nie moimi herbatkami, a po ewentualne porady
    seksualne udam się do seksuologa w razie takiej potrzeby,
    z Twoich sugestii i porad na pewno nie skorzystam.

    Pozdrowionka.
    P.S. a propos, słyszałeś może o słowie NIEREFORMOWALNY ?
    Jest też określenie PĘPEK ŚWIATA.
    Oba radzę postudiować.

  699. net-etykieta ????

    Oh my God …

  700. Czy to naprawdę ten dawny staruszek, czy tez ktoś sie pod niego podszywa i podrzuca mu świnię. Bo jeśli to ten prawdziwy staruszek, to straszne

  701. Następnie ksiądz wymienia “inne formy zagrożenia”, na które składają się: Monster High (wampiryzm wśród dzieci, satanizm, okultyzm, New Age), Barbie, Halloween, Harry Potter, Dragon Ball, trupie czaszki na ubrankach i zabawkach, Batman oraz… konik Pony.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13849078,Gdanski_ksiadz_informuje_wiernych___Hello_Kitty_to.html
    ==============

    Ciekawe w co WIERZY ten ksiądz…..

    Wiara w demony, duchy, opętania, diabły, kłóci się nieco z wiarą w Boga…..
    No ale, wolno mu jak lubi. Po co zaraża jednak swymi obsesjami innych?

    Na konkretnym etapie rozwoju ludzkości wierzono w spacery Bogów po Ziemi, pomazańców bożych, inkarnacje, potomków bóstw.
    Pozostała jeszcze wiara w moc sprawczą rytuałów, cudownych podobizn, totemów, modlitw, amuletów.
    Czy możliwy jest świat postreligijny?
    Większość ludzkości potrzebuje mistyki, skażona myśleniem konkretno- obrazowym nigdy nie zacznie myśleć abstrakcyjnie.
    To dla tej większości te fizyczne przedmioty kultu.
    I nieistotne czy działają, istotne że ludzie w to wierzą i płacą…..

  702. Lewy
    5 maja o godz. 18:26

    Niby tak, a logika mówi niemożliwe.Trzeba odczekać.
    Wg mnie na @staruszka to za krótkie , no i to słownictwo…
    Nie, nie wierzę.

    Pozdrowionka

  703. Papież Franciszek powiedział podczas mszy św. dla bractw kościelnych z całego świata, że pobożność ludowa jest pełnoprawnym sposobem przeżywania wiary. W mszy na placu Świętego Piotra uczestniczyły dziesiątki tysięcy ludzi.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/papiez-poboznosc-ludowa-pelnoprawnym-sposobem-prze,1,5486246,wiadomosc.html
    ==========

    Frankowi się to podoba……
    Tyle że naraża się stroniąc od pompy, celebry, strojów kapiących od kosztowności. Lud tego nie kupuje.
    WAAADZA powinna wyglądać dostojnie, a nie mieszkać byle gdzie i chodzić w starych butach…..
    Powinien na dokształt przyjechać do Polski, tyle wzorców jeździ mercami i dostojnie kroczy w złotolitych wdziankach.

  704. cynamon 29
    5 maja o godz. 18:55
    Mam nadzieję , że masz rację. Zwróć uwagę, że wszystkie podszywające się pod mój nick wpisy tego padalca są jakoś związane z Anca-Nela a w tym przypadku bezpośrednio ją dotyczą..

  705. tez myślę, że to nie staruszek. staruszek bywa złośliwy, ale nie chamski.

  706. Staruszku, gratulacje z okazji kolejnego zitalizowania i zboldowania czcionki – dobra robota. Pragnę Cię jednak poinformować, że na RSS feeds wciąż jeszcze ukazują się niezitalizowane i niezboldowane teksty fanów en passant. Ta prosta, cienka czcionka jest po prostu obrazą dla oczu, trzeba z tym jak najprędzej skończyć. Chętnie zadziałałbym sam, ale nie potrafię, natomiast dla takiego wytrawnego hakera jak Ty, powinna to być bułka z masłem.

  707. @ cynamon 29

    Film, to film, a Biblia, to Biblia – Ridley Scott nie głosi prawd objawionych, szczególnie do spółki z Bloomem; chociaż w American Gangster rzecz wyłożył pierwszorzędnie. Natomiast z tablicami to diabli wiedzą jak było (Michał Anioł miał chyba podobne zdanie), no weź dwa pustaki pod pachę i spróbuj zejść z góry. Niektóre tłumaczenia mówią, że to były szarfy, a nie kamienne tablice, brzmi rozsądniej.

    Ja do Ciebie z sercem na dłoni, a Ty we mnie kamieniem… Trudno.

  708. Lewy
    5 maja o godz. 19:02
    Jiba
    5 maja o godz. 19:06

    A czy to nie było tak że bodaj wczoraj @staruszek coś
    przekazał dla @mag jak wróci z Belgii ?
    Odniosłem wrażenie jakby się z nami żegnał,
    ale odrzuciłem tą myśl.

    Pozdrowionka.

  709. W USA zdyskwalifikowali drużynę szkoły średniej w sztafecie 4 x 100m, ponieważ chłopak, który przekroczył linię mety wskazał palcem w niebo, sugerując iż zwycięstwo zawdzięcza Panu Bogu. http://www.infowars.com/track-officials-disqualify-high-school-runner-for-thanking-god/

    Precz z fińską okupacją!

    Kontynuując wątek: Izrael napadł na Syrię.

  710. Uczucie, jakim obdarza mnie @staruszek jest żywiołowe i chyba – niestety autentyczne. Wygląda na to, że pewnie gdzieś, kiedyś mu się naraziłam – może w innym świecie?
    Ja sobie nie przypominam.
    Nie będę reagowała na jego ataki i postaram się nie nawiązywać do jakiejkolwiek jego wypowiedzi. Każdemu wolno kogoś nie lubić a ja się kłócić nie lubię.
    Szkoda czasu.

  711. ANKA_NELA
    6 maja, 20.29.
    Ten alkohol rzeczywiście dał mi w kość. Z trudem mnie wyratowali po długim czasie w psychiatryku. Przy okazji nabawiłem się innej brzydkiej choroby, z którą neosalwarsan z trudem dawał sobie rady. Byłem bliski obłędu.

  712. Emmanuel Goldstein
    5 maja o godz. 19:21

    Muszę Ci przyznać że masz co najmniej bardzo specyficzny sposób okazywania tego serca na dłoni. Prawdopodobnie bez szyderstwa i ironii już nie potrafisz. Moja rada (spadek po babci z przedwojennego Stanisławowa, to ważne): nigdy nie myśl że ktoś jest tak głupi, jak Ty mądry.
    Po wtóre – żadnych kamieni nie ciskałem, chyba że masz na myśli
    mojżeszowe tablice. Ja , mimo że jestem ateistą, szanuję symbole
    religijne i jestem zbyt gnuśny i dekadencki aby cokolwiek ciężkiego
    dżwigać, a na dodatek jeszcze tym ciskać.
    Po trzecie – piszesz ” Poważnie, możesz mi zaufać. “. Chopie ! ja
    sam sobie nie ufam , a co dopiero innym do tego kilkadziesiąt
    godzin temu poznanym na blogu. Tu jestem pragmatyczny.
    Po czwarte – ” Desiderata ” nie jest anonimowa, gdybyś zadał sobie trud doczytania tekstu do końca, to w lewym dolnym rogu zauważyłbyś to: ” Napisał ją Max Ehrmann w 1927 “, możesz się z tym nie godzić i dalej trwać w uporze ze jest anonimowa, Twoja
    wola.
    Po piąte – wklejasz mi link do you tube z Piwnicy pod Baranami,
    wiedząc że o godz. 15:52 przesłała mi go @ANCA_NELA.
    Na dokładkę videotrack jest w fatalnym stanie technicznym, ale
    pomimo tego łatwo jest rozpoznać, że ten ” barani ” tekst jest
    diametralnie zmieniony w stosunku do oryginału.
    Po szóste – Twoje: ” Film, to film, a Biblia, to Biblia…” to dla mnie
    argument o wartości zerowej. Gdybyś wiedział ile razy i jak manipulowana była biblia przez wieki, na pewno nie broniłbyś
    tej księgi.

    Na zakończenie dodam że sam sobie zaproponowałem herbatę i
    to nie byle jaką bo zwie się ona ” Persicher Bazar ” a jako dodatki smakowe ma owoc kaktusa i …cynamon. Jest wprost wyborna.
    A rzeczona Monika mnie nie pociąga – zbyt mało kobiecości,
    a i zbyt dużo faceta w niej.

    Pozdrowionka.

  713. Nazwanie kogoś strasznym dziaduniem reagującym jak byk na czerowną płachtę przez osobę udającą niewinniątko i niezdolną do uznania jakiejkolwiek swojej winy, to jest wystarczający powód aby się odwrócić.

    Tak. To jest pożegnanie. Baw się młodzieży beze mnie …
    Zaglądałem jeszcze, aby obejrzeć losy zawinionego wytłuszczenia i pochylenia. I jest ono trudniejsze do zniesienia – jak można przeczytać – niż jeżdżenie po bandzie przez staruszki i staruszków …

  714. Staruszku, 20.58. Serdecznie pozdrawiam. Podzielam pogląd i rozumiem powziętą decyzję. Pewnych granic przekroczyć nie można.

  715. Chamstwu w rzyciu nalerzy pszecifstawiadź sie sioum i godnościom osobistom!

  716. Mam jakieś złe przeczucie że red. Daniela Passenta wywalili z
    ” Polityki “. Zastanawiająco długo milczy.
    Mamy na liczniku prawie 740 wpisów blogerów a lista
    ” Najczęściej odwiedzane ” wygląda tak:

    Janina Paradowska Skrót myślowy
    Nasi kosztowni nietykalni »
    248
    Piotr Adamczewski Gotuj się!
    Kto pijał wino dobrze się czuł »
    173
    Dorota Szwarcman Co w duszy gra
    Edyp z tańcem »
    163
    Piotr Adamczewski Gotuj się!
    Trzy święta i trzy osoby przy stole »
    90
    Piotr Adamczewski Gotuj się!
    Pasieka na dachu »
    75
    Adam Szostkiewicz Gra w klasy
    Miller z suflerem »
    48
    Anna Dąbrowska Polityka z Wiejskiej
    Solidarna Polska to nie PiS »
    11
    Anna Dąbrowska Polityka z Wiejskiej
    Etykieta flagowa »
    9
    Bartek Chaciński Polifonia
    Love your country »
    8
    Agnieszka Zagner Orient Express
    Ciuciubabka »
    7
    Bartek Chaciński Polifonia
    10 reakcji na „Gwiezdne wojny” w muzyce »
    6
    Bartek Chaciński Polifonia
    KWIECIEŃ 2013: Nasi z lig zagranicznych »
    4
    Edwin Bendyk Antymatrix
    Mury – (re)kolekcja »
    2
    Krzysztof Burnetko W śniegu i po śniegu
    Nowy rekord z Mont Blanc »
    2
    Edwin Bendyk Antymatrix
    Geopolityka według Google »
    1
    Krzysztof Burnetko W śniegu i po śniegu

    Numery nie dały się skopiować, ale lecą od 1 w dół i na
    pierwszym miejscu jest red. J. Paradowska z 248 wpisami.
    Nas w ogóle tam niema !
    Nie istniejemy !!!
    Ludzie co o tym myślicie ?

    Pozdrowionka.

  717. Ktoś sobie robi najwyrażniej jaja podszywając się pod @staruszka,
    że o @Lewym już nie wspomnę . Wpis z 5 maja o godz. 20:34
    to już jawna kpina – Lewy ma poczucie humoru, ale nie takie
    chamskie. Gdzie są moderatorzy.

    Pozdrowionka

  718. Houston, Houston mamy problem !
    Czy ktoś nas słyszy ?

  719. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Halo operatorze …

    tzw. vist-odezwa do TJ
    5 maja o godz. 10:47 ” Precz ze zwyrodniałymi ” Do niedawna próbowano to czynić na podstawie pomiarów czaszki … itp. – wklejona byla juz wczesniej – co sie stalo?
    http://de.rian.ru/politics/20130505/266053733.html

    Nie bede sie powtarzal …

  720. @ cynamon 29

    Jesteś zbyt na swoim punkcie drażliwy, przez to nie odróżniasz gestu dobrej woli od szyderstwa, czy żartu; może przez to, że jak piszesz, nawet sam sobie nie ufasz.

    Na temat pochodzenia Desideraty są różne teorie, jedna mówi, że to anonimowy tekst znaleziony w kościele św. Pawła, w. 1692r. Co jest oryginałem, a co nie, trudno dziś orzec.

    Linku nie widziałem, wyszukałem specjalnie dla Ciebie, jakość nagrania rzeczywiście nie najlepsza, ale każdemu wrażliwemu człowiekowi Desiderata brzmi w głowie, jeśli ją kiedykolwiek w wykonaniu Piwnicy słyszał, więc wystarczy kilka dźwięków dla przypomnienia, jakość jest drugorzędna.

    Co do Biblii zgoda, wersja judaistyczna, protestancka, została zmanipulowana, ale w Polsce opieramy się na katolickiej Wulgacie.

    Na zakończenie dodam, że się cieszę, iż znalazłeś odrobinę radości w konsumpcji kolczastej herbatki z kaktusem.

    Moim zdaniem p. Monika ma wciąż w sobie sporo kobiecości, i to ekstremalnej. Cóż, rzecz gustu, ale jak widzę przepytywanych przez nią facetów, z trudem opanowujących ślinotok, to utwierdzam się w przekonaniu, że mój osąd nie jest odosobniony.

  721. Emmanuel Goldstein
    5 maja o godz. 23:49

    Emmanuel, powiem tak – nie odrzucam nigdy zbliżenia myśli, nawet
    tych skrajnie sobie przeciwnych.
    Uważam że tylko wymiana poglądów, może zostać uznana za
    przepustkę do dalszego dialogu, bez względu na jego wynik końcowy. Kłania się tu zjawisko Dopplera – idealnie jest gdy wartość
    fali wysłanej, równa jest wartości fali odbitej. Jest to co prawda
    utopia, bo na wartości nakładają się ruch i przestrzeń, ale minimalne
    choćby zbliżenie już jest dużą nadzieją.
    To że sam sobie nie ufam jest zasługą tylko i wyłącznie moją.
    Przez te parę wiosen które przeżyłem, spotkałem wielu ludzi w wielu
    krajach, w wielu sytuacjach (nie zawsze przyjemnych) i to mnie
    nauczyło dystansu do innych, ale i przede wszystkim do siebie
    samego. Nawet jak wiesz dokładnie ile masz wentyli bezpieczeństwa,
    nigdy nie możesz być pewien którego użyjesz.
    Ta nieufność wobec samego siebie, jest siłą budującą.
    Tym którzy bezgranicznie ufają sobie, swemu ego, zalecam remanent miłości własnej i kurację przed lustrem.
    Ironię czy żart odróżnię zawsze, wszak niejeden na tym blogu nazwał mnie wesołkiem, wydrwigroszem i uważam to za wielki
    komplement, w czasach smuty, ponuractwa i czarnowidztwa.
    Jeszcze z tytułu czarnowidzenia Świata, nikomu nic nie przybyło,
    wręcz przeciwnie – to smutasy i totalni pesymiści rzucają się z
    mostów i wieżowców w otchłań nicości. Nawet Twój bóg patrzy
    na nich krzywo, o ile jestem dobrze poinformowany.
    Co do drażliwości – jestem człowiekiem renesansu, przynajmniej za takiego się uważam, tak też postrzegają mnie przyjaciele i znajomi.
    Mimo prawie 60 – tki, jestem otwarty na wszelkie nowości tego
    ziemskiego padołu. Inna sprawa czy je akceptuję, czy też nie.
    Twoje Emmanuelu tantryczne wręcz przyzywanie Rothschildów,
    Rockefellerów jako zło tego świata, drażni mnie i tego nie ukrywam.
    Przecież to my ich stworzyliśmy swoimi chuciami.
    To my ich stworzyliśmy swoją konsumpcją na wyrost, braniem
    kredytów i kartami kredytowymi.
    O co teraz Ty czy ja możemy mieć pretensje, że wyszli naszym oczekiwaniom na wprost ? Że dzięki sprytowi i zaradności zdobyli
    bajońskie majątki ? Każdy może, niechaj próbuje.
    Drażni mnie Twój ustawiczny nalot na USA i Izrael i wybacz, przy
    Twojej niewątpliwej inteligencji, nie jestem w stanie pojąć, że Ty
    nie przyjmujesz do wiadomości faktu że to summa summarum są
    nasi potomkowie, potomkowie Europy, z której wybyli bo im było
    tu żle. Wybyli by budować swoją przyszłość na jednej wielkiej
    niewiadomej. I to im się udało.
    Powiadasz hegemonia, dyktat ale to totalna bzdura, bo gdyby chcieli
    to na przykład Chińczycy spacyfikowaliby Europę bez jednego wystrzału.
    Wystarczy że każdy rzuciłby beretem w naszym kierunku.
    O tym nie wspominasz, a to też drażni .

    Co było do wyjaśnienia, wydaje mi się wyjaśniłem a wyciągnięcie
    wniosków pozostawiam Tobie.

    Pozdrowionka.
    P.S. Daj spokój