Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

23.01.2013
środa

Co wypada – co nie wypada?

23 stycznia 2013, środa,

Miałem szczęście gościć w Radiu TOK FM (22 bm) troje znakomitych dyskutantów: prof. Magdalenę Środę, senatora Józefa Piniora i redaktora Marka Ostrowskiego. Zadałem im kilka pytań, które chciałbym tu powtórzyć, w innej kolejności.

Gerard DEPARDIEU – czy wypada emigrować, ponieważ w ojczyźnie podatki są za wysokie? Wszyscy moi goście odpowiedzieli „nie”, głównie dlatego, że słynny aktor ma już dość pieniędzy. Ja  uważam, a raczej czuję, że podatek od  najwyższych dochodów  nie powinien być wyższy niż 50 proc., ale nawet wyższy podatek   nie uzasadnia  emigracji. Uczestnikom rozmowy podobała się szeroko zakrojona filantropia w USA, gdzie wielu ludzi bogatych dobrowolnie dzieli się ze społeczeństwem (m.in. Bill Gates).

Aleksander KWAŚNIEWSKI – czy wypada, żeby były prezydent doradzał (za pieniądze) milionerowi lub dyktatorowi? Zdania były podzielone. Magdalena Środa z uznaniem wypowiadała się o skromności Tadeusza Mazowieckiego, ale warto pamiętać, że Kwaśniewski jest dużo  młodszy, nie musi żyć w ascezie. Wiele zależy od tego, CO były prezydent doradza. Najbardziej wyrozumiały był Józef Pinior, który uważa, że Kazachstan należy przyciągać do Zachodu etc.

Donald TUSK – czy wypada przed wyborami brać ślub kościelny ze swoją  „cywilną” małżonką, z którą jest się od lat w związku? Wspólny wniosek: To zależy, co dla kogoś jest ważniejsze – religia czy polityka? Jeśli polityka, to cel usprawiedliwia  środki, czyli ślub przed wyborami – tak. Ale to można uznać za instrumentalne traktowanie religii. Jeśli najważniejsza jest religia,  to termin wybrany niefortunnie. Normy jednak się zmieniły i dziś nie przywiązuje się do tych spraw takiego znaczenia jak dawniej.

Sedzia TULEYA – czy „wypada” w ustnym uzasadnieniu krytykować władzę wykonawczą? – Jednomyślne „tak”. – Czy wypada, żeby politycy (Ziobro, Kamiński, Gowin) krytykowali sędziego? „Nie”.

Cezary GMYZ – Czy wypada lustrować rodziców i dziadków, żeby uderzyć sędziego, którego uzasadnienie nam się  nie podoba? „Nie”, ale bezinteresownie, kiedy piszemy cudzą biografię, absolutnie można opisać przodków i środowisko, w jakim nasz bohater dorastał. Lustracja rodziców jest na prawicy  coraz bardziej modna, specjalizuje się w tym Dorota Kania (Gazeta Polska). A propos, czy ktoś wie, jak sprawa Kani?

Zbigniew ROMASZEWSKI – Czy wypada, żeby  działacz opozycji przed 1989 rokiem, więzień PRL, następnie  wieloletni senator, dochodził odszkodowania od wolnej Polski? Co prawda polska tradycja – jak zaznaczyła Magdalena Środa – była inna, ale nikt Z.R. nie potępił. Zgodzono się, że  nie wszyscy uprawnieni postępują podobnie, ale weterani nie powinni byli pozostać bez opieki. Moja propozycja: powołać fundację, która kierowaliby weterani opozycji, a pieniądze pochodziłyby z budżetu państwa oraz ze źródeł prywatnych. Fundacja udzielałaby pomocy weteranom opozycji, będącymi w potrzebie.  Nie samymi orderami człowiek żyje.

Czy „wypada” usuwać spiralę antykoncepcyjną przed komunią dziecka, żeby w czasie spowiedzi móc powiedzieć księdzu, że nie stosuje się środków antykoncepcyjnych? Zdaniem prof. Środy, stosowanie środków antykoncepcyjnych to grzech ciągły, w odróżnieniu od jednorazowej aborcji, którą można odpokutować.

Inne pytania – Czy wypada wymawiać odszkodowanie z tytułu tragicznej śmierci rodziców w katastrofie, jeśli córka uważa, że to nie była katastrofa tylko zamach? – Czy wypada, czy słusznie  sąd ujawnił treść aktu oskarżenia przeciwko Katarzynie W. (matce Madzi) zanim prokurator odczyta go na rozprawie? – Te pytania pozostały bez odpowiedzi z braku czasu. Może odpowiedzą na nie blogowicze?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 190

Dodaj komentarz »
  1. Powiedziano „- Dziękuję ci, mamo Jadwigo, za wspaniałe wychowanie synów: prezydenta RP, już męczennika, i premiera.”
    Tak się tworzy ponure legendy i urządza widowiska w czasie pogrzebu.

  2. Jeszcze do poprzedniego tematu.
    Niegdyś ziemia i kapitał.
    A teraz doszła do korony informacja.

    Zenon Laskowik – Spowiedź

    http://www.youtube.com/watch?v=iD2iuwFXhq8

  3. Jak donoszą, po raz któryś z rzędu prokuratura wznawia śledztwo w sprawie zaginięcia teczki tajnego agenta SB o pseudonimie Bolek. http://www.lewica.pl/?id=27475&tytul=Warszawa:-Wznowienie-%B6ledztwa-ws.-TW-%27Bolka%27
    Teczki zaginęły kiedy ten Bolek był prezydentem noszącym nazwisko Wałęsa, czasami zwanym Legendą. Teczki wykradli jego kumple: Milczanowski i Wachowski. W Belwederze teczki spreparowano, zabrano co należy i podłożono nowe fałszywki. W państwie prawnym, jak powiadają, toczy się permanentne śledztwo, kosztuje straszne pieniądze i będzie trwać do us…. ej śmierci, lub do śmierci Bolka. I nigdy nie zostanie wyjaśnione.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dorzuciłabym jeszcze jedno pytanie:

    Czy wypada, by w chudych latach Prezydium Sejmu przyznało sobie nagrody za cudownie wykonywaną pracę po 40 tys na głowę?

  6. Jeśli chodzi o odszkodowanie – wymawiać zapewne nie wypada – o wypłacie bądź nie jej braku decyduje prywatna firma, a nie córka ubezpieczonego. A dlaczego firma w każdym przypadku wypłaciłaby takie odszkodowanie? – ponieważ w przypadku braku wypłaty – uszczerbek wizerunkowy kosztowałby znacznie więcej.
    Ujawnienie aktu oskarżenia przed rozprawą – czyżby chodziło o wywołanie debaty i uzyskanie podpowiedzi jak sądzić….

  7. To niesamowite. W Polsce umierają inne kobiety, a tylko śmierc tej jednej, matki dwóch szkodników (na szczęście nieudaczników) obchodzi się z taką pompą. Ponura legenda, pisze @JG, a wedlug mnie ponura farsa: Odeszła Matka Polka, matka wielkich bliźniaków !!

  8. Zestaw tych „wypadań” – szeroki i luźny. A w ogóle – czym jest pojęcie „wypadania”? Nieprecyzyjne to, podatne na wiatry i nastroje. I zmienne w czasie.
    Czy wypada, by Z.Romaszewski dostawał kasę za doznania opozycyjne?
    Zdaje się, że J. Pinior to poparł. Niech będzie, byle nie nagrodą, a wyrównaniem uszczerbków. Ale po wypłacie pojawia się inny problem – czy obdarowany, lub „zaspokojony” za uszczerbki ma prawo dalej zachowywać się wobec wolnego państwa i jego przedstawicieli jak dawny bojownik antykomunista? Twierdzę, że nie. Dostałeś pieniądze – bo chciałeś – rachunki wyrównane.

    Co do Kwaśniewskiego – zgoda, że zależy co się doradza. jeśli coś, co prowadzi do autorytarnych nadużyć – jest problem etyczny. Pytanie, czy można to dobrze ocenić, kiedy się doradza. W niektórych sprawach jest to niepewne. Autoryzowanie swoim nazwiskiem – delikatne. Tym niemniej – szeroko praktykowane na styku biznesu i polityki.

    Eksploatowanie wątku zamachu-moderstwa, dla własnej korzyści i jednoczesne korzystanie z nienależnego odszkodowania [w takiej sytuacji], to zwykłe przywłaszczenie.

    Ślub kościelny Tusków – po bodaj 26 latach, tuż przed wyborami – to zwykła hipokryzja w wymiarze osobistym, Ale w polityce – świetny cukierek dla niektórych wyborców. Cynicznie – zysk.

    Sprawę rosyjskiej koszuli i takiegoż pasz[ortu Depardieu ciekawie przeanalizował Ludwik Stomma. Ma sporo racji.

  9. Wczorajsza audycja była bardzo ciekawa, dyskutanci rzeczywiście znakomici. To, że nie znaleziono czasu na omówienie wszystkich spraw świadczy o tym, że tematów budzących rozterki moralne jest sporo i będzie tak stale. Dlatego „Co wypada a co nie wypada” powinno być dyskutowane i nadawane cyklicznie, powiedzmy raz na kwartał, czyli w każdej porze roku. Zestaw dyskutantów ten sam.

  10. W kwestii podatków – kilka przemyśleń.

    1. W przypadku Francji mówimy o 75% od dochodów POWYŻEJ 1 mln euro rocznie. Chętnie bym płacił taki podatek nawet od dochodu powyżej 1 mln złotych.

    2. W USA w latach 1946-64 mamy 91% powyżej (dzisiejszych 2,4 mln dolarów) a w latach 1965-1981 mamy 70% powyżej dzisiejszych 1,4 mln w 1965 – 0,5 mln w 1981. Próg się prawie nie zmieniał, ale inflacja zrobiła swoje. I kapitalizm działał. Moim zdaniem 50% to zdecydowanie za mało.

    3. Sam DEPARDIEU jest bogaty także dzięki temu, że urodził się w Francji. Bardzo dużo zawdzięcza temu państwu. Mały eksperyment myślowy – co by było gdyby się urodził np. W Somalii. Moim zdaniem zawdzięcza o wiele więcej niż te 75% od dochodu POWYŻEJ 1 mln euro.

    4. DEPARDIEU nie zrzeknie się obywatelstwa Francji, bo musiałby mieć wizę aby mieszkać w Belgii.

    5. Filantropia a podatki w USA. Jeżeli podatki dla najbogatszych spadły z 91% do 40% to nic dziwnego, że bogacze mają za dużo pieniędzy. Nie mówiąc o niższych podatkach od dochodów kapitałowych rzędu 15%.

    Jeżeli Warren Buffet płaci 17,7 % od 46 mln dolarów a jego sekretarka płaci 30% of 60 tys. dolarów – to coś jest nie w porządku. Fajnie, że bogacze bawią się w filantropie, ale moim zdaniem lepiej jakby płacili choćby te 75% od jakichkolwiek dochodów POWYŻEJ 1 mln euro.

    6. Można się spotkać z opinią, że Gospodarz ma lewicowe poglądy. Jeżeli chodzi o podatki to nie za bardzo. Oczywiście moim zadaniem.

  11. halen (22 bm, g. 18:33) pyta, czy są jakieś ekonomiczne opracowania z których wynika, że tylko budowa fizyczna za pomocą dajmy na to łopaty jest korzystna dla gospodarki?

    Ależ oczywiście, „Kapitał” Marksa, a w nim teoria wartości oparta na pracy ze wszystkim jej objaśnieniami i zagmatwaniami.

    Panie Zezowaty (17:50 & 18:08)
    Ależ dla mnie może być na podwietrznej.

    LEWY (17:36) – lbnl. Fascynujące jest co podajesz – AF jako „człowiek prosty”, do tego skrzywdzony przeze mnie, czy jako poeta zmartwychwstały a pamiętliwy? Źle musi się im powodzić w tej wyzwoleńczej krucjacie, jeśli muszą sięgać do Miłosza. Ano wybucham śmiechem, powstrzymać się nie mogę, ale na krótko, przeświadczony o tym, że cieszy mnie ich słabowitość jednak.

  12. Wyrok w sprawie pana ZR mnie nie zaskoczył. Zdanie wyrobiłem sobie, gdy onego czasu pewien pan uzasadniał, czemu powinien być marszałkiem senatu.

  13. Nie wiem skad prof. Sroda wziela pomysl, ze „aborcje mozna odpokutowac”. Przeciez „”Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa” – tak naucza kosciol. Ekskomunika ma charakter trwaly i wyklucza osobe jej poddana ze wspolnoty kosciola. Pokuta nie pomoze. Pisze to na skroty, bo ekskomunika byla odwolywana w historii, ale nie znam procesu, wiem tylko, ze sama pokuta to za malo by zostac przyjetym z powrotem na lono kosciola.

    @ jasny gwint
    23 stycznia o godz. 18:15

    Swieta racja, a rozbawia mnie, ze pan Dydycz uzurpuje sobie uprawnienia papieskie, kreujac prezydenta Kaczynskiego na meczennika. To nie jest okreslenie swieckie, ktorym mozna sobie szermowac, tylko koscielne o scislej definicji. Trzeba czytac katechizm panie Dydycz.

    Odnosnie odszkodowania, to zalezy od zawartej umowy z ubezpieczycielem. Mozna temat rozwinac, ale wydaje mi sie, ze pani Kaczynska otrzymalaby odszkodowanie bez wzgledu na okolicznosci katastrofy. Natomiast niekonsekwencja jest pobieranie odszkodowania za smierc, ktora nastapila w wyniku wypadku, a zaraz potem twierdzic, ze zadnego wypadku nie bylo. Ot, taki niuansik. A jak ktos plecie takie androny, to oczywiscie, ze godne jest to opublikowania. W koncu za swoje slowa sie odpowiada.

    Pozdrawiam.

    Pozdrawiam.

  14. Co za areopag moralizatorow.
    Brakuje jedynie Hartmana noi oczywiscie sedziego celebryty.
    Przy tak zroznicowanym wyborze autorytetow odbyla sie „goraca dyskusja” i wyroki zapadly.

    Pan Passent zalozyl blog wydajacy oceny moralne (czy beda wydawane zaswiadczenia) i zaprasza do udzialu innych – moim zdaniem nie wypada (tomoj glos) -najpierw wybierzmy autorytety/sedziow.
    Proponuje rowniez spotaniczna samokrytyke – lza sie w oku kreci.

    Jacobsky dziekuje za ciezka prace jaka wykonales – jak widac wpis na blogu gazety byl ciekawy.

    Mag ja podobno upierdliwie pisze nie to co bys chcciala przeczytac – na szczescie nie ma obowiazku sie zgadzac.

    Jak tam smarowanie gownem drzwi Tuleyi – okazalo sie, ze drzwi wysmarowala Gazeta…
    Grzebanie w zyciorysach zaczela Gazeta – od Giertycha.

  15. Nie jestem specjalistą od savoir vivre’u, ale postaram się odpowiedzieć na pytania Pana Redaktora co wypada a co nie.
    – Depardieu
    Intryguje mnie co innego: Skoro teraz Depardieu będzie obywatelem Rosji, to czy powinien ubiegać się o francuską wizę?
    – Kwaśniewski
    W tej sprawie bardzo trafnie wypowiedział się Ernest Skalski http://studioopinii.pl/ernest-skalski-prezydenctwo/
    – Gmyz
    Skłaniam się do wprowadzenia w Polsce jakiegoś odpowiednika ustaw norymberskich. Swego czasu nazistowskie Niemcy określiły jasno, jaki stopień pokrewieństwa decyduje o tym że daną osobę uważa się za Żyda, a co za tym idzie, które z powszechnych praw jej nie przysługują. Jak się ustali odpowiedni stopień pokrewieństwa z osobami których przynależność bądź działalność jest obecnie źle oceniana, to będzie wiadomo czy człowiek z nimi spokrewniony ma prawo wypowiadać się na jakiś temat czy nie.
    – Romaszewski
    Wiele osób związanych niegdyś z Solidarnością, po 1989 roku otrzymało lukratywne stanowiska, często wymagające wiedzy fachowej i kompetencji, których te osoby nie posiadały. Co śmieszniejsze, kiedy te osoby walczyły o „wolną Polskę”, to wzywały do ustanowienia takich warunków, aby o objęciu ważnych stanowisk decydowała fachowość a nie zasługi polityczne. Panu Romaszewskiemu te pieniądze z odszkodowania mogą się przydać na leczenie ubytków pamięci.
    – Spirala antykoncepcyjna
    Jak najbardziej wypada w takich przypadkach usuwać. Katolik wobec księdza jest jak żołnierz z piosenki: Katolik księdzu nie skłamie, ale nie wszystko mu powie.

  16. Co wypada, co nie wypada?

    Pytanie obszerne. Można je odnieść do polityki, życia towarzyskiego, postępowania urzędowego, obyczajów wśród dziennikarzy, itd.

    Dla mnie to pytanie jest szczególnie ważne w odniesieniu do państwa prawa.
    W państwie prawa rządzi prawo. To oczywiste. Ale normy prawne nie ujmują wszystkich sytuacji, jakie może przynieść życie. Co mamy począć, jak się zachować, jak postąpić w sytuacji, która nie została opisana w prawie? Brać ślub przed wyborami, pobierać od biznesmena uposażenie, przechodzić do innej partii, nadstawiać drugi policzek, gdy krzyczą żem zamachowy łajdak, itd.

    Powstaje problem – kto ma orzekać o zachowaniu się obywateli w konkretnej sytuacji, o ich czynach, zarówno obywateli na stanowiskach, działających z jakiejś zdefiniowanej pozycji, jak i tych zwykłych, którzy w zasadzie mają tylko przestrzegać prawa i tzw. norm społecznych?

    Co z tymi normami, które nie są dokładnie opisane w kodeksach, bo nie mogą być ze względu na wieloznaczność, wielopwymiarowość
    Czy na wzór projektu platońskiego mają o tym orzekać mędrcy, jakieś areopagi?
    Takimi substytutami areopagów są w polskim państwie prawa Trybunał Stanu, czy Trybunał Konstytucyjny, czy w niektórych przypadkach Konwent Seniorów w parlamencie, ale wszystkie te instytucje w swoich decyzjach przede wszystkim kierują się najpierw prawem, a potem obyczajem i dobrem państwa wykorzystując zwykle precedensy jako utarte rozwiązania.

    Gdzie jest przepis (lub orzeczenie mędrców) regulujący termin ślubu kościelnego polityka? Czy taki przepis ma sens? Oczywiście nie.

    Gdzie jest przepis, który reguluje zatrudnianie byłych polityków u magnatów finansowych? Czy taki przepis ma sens? Może by i miał, ale problem jest tak złożony, ze nie dałby się ująć w karby definicji.

    Czy można skonstruować taki zbiór przepisów, który automatycznie eliminowałby potencjalnych wrogów państwa ze służby państwowej? Oczywiście nie. Przepisami nie możemy zajrzeć w umysły i dusze obywateli. Do tego zdolni są tylko poeci, ale nie enumeratywnie i personalnie.

    Mnóstwo innych dziedzin można wyszczególnić, w których przydały by się przepisy regulujące ściślej ich funkcjonowanie.

    Na razie powinna wystarczyć moralność i poprawność, a dla agnostyków – etyka i tzw. przyzwoitość.
    Wszystkie te dziedziny mają następujące wady – nie bardzo są policzalne, wyodrębniające, nie są w całości kategoryczne, są postulatywne, w wielu obszarach definitywne, ale w praktyce nie łatwo stosowalne.

    Obywatele muszą z prawem i moralnością (etyką) żyć i konfrontować je, uzgadniać na zasadzie nieustannych przetargów, ciągłych interpretacji, których sednem jest – co wolno, czego nie wolno, co wypada, co nie wypada.

    Podstawowy problem, z którym stale się zmagać będzie państwo prawa, jest następujący – ile moralności w prawie i czy w ogóle?

    Wbrew gorącym zaprzeczeniom niektórych etyków, prawo wyewoluowało z moralności, poczynając od skodyfikowania tak prostej zasady, jak oko za oko, ząb za ząb, dzisiaj anachronicznej, ale jakiś początek prawo musiało mieć.

    Moralność, czy etyka nie dadzą się bezpośrednio przełożyć na przepisy prawne, ponieważ pojęcia, które są w nich stosowane, są tak rozmyte, szerokie, ze nie dające się ująć w słowny, precyzyjny opis.

    (Niecierpliwych proszę o opuszczenie poniższego akapitu)

    Tylko praktyka stosowania prawa pozwala sprawdzić, przekonać się przez wielokrotne podejmowania prób wdrażania, co da się stosować, a co należy odłożyć, pozostawić jako pojęcia-chmury, choć o wyraźnie postrzeganym znaczeniu, jasnym dla każdego, lecz nie mające ostrych granic i często, w zależności od kultury panującej w danym państwie, będące pojęciami-zbiorami znaczeń ruchomymi, przepływnymi, o zmiennej zawartości.

    Pojęcia, których znaczenie podlega rachunkowi prawdopodobieństwa, temu potocznemu w postaci ważenia i rozsądzania, które ma każdy w głowie, nie dadzą się przystosować do prawa, uprawdopodobnić na 100 %, a prawo potrzebuje przecież znaczeń „w najwyższym stopniu prawdopodobnych”, a najlepiej pewnych.

    Tak więc prawo z jednej strony, a moralność, etyka i przyzwoitość z drugiej, pozostaną nadal rozdzielone, choć stale konfrontowane ze sobą.

    Pzdr, TJ

  17. Ad. 1. Depardieu i Gates. Czy rozmówcy ustalili ile to jest ‘dosyć pieniędzy’? Jeśli Depardieu ma dosyć pieniędzy, to Gates miał ich za dużo w wieku lat 25, kto mu pozwolił dalej zarabiać? Pieniądze Depardieu są ulokowane w rozmaitych biznesach i być może częściowo w bankach. Rozumiem, że biznesy należy pozamykać, pracowników zwolnić (na pewno się ucieszą), nieruchomości sprzedać (lepiej zburzyć, żeby ktoś inny nie był bogaty), pieniądze wycofać z banków (na pewno się ucieszą) i rozdać ubogim, jak nakazywał Jezus i inni ‘reformatorzy społeczni’? Należy też pozamykać wszystkie brukowce piszące o życiu ludzi znanych i bogatych (bo ich już nie będzie). Bogaci nie przejdą do raju przez ucho igielne, bo są za grubi, to wiemy od dawna. Pytanie jednak, co by się stało, gdyby Depardieu wyjechał BEZ POWODU? Czy wówczas też byłoby źle? Może tak właśnie jest, nigdzie nie powiedził Depardieu, że wyjeżdża z powodu podatków, a wręcz przeciwnie, twierdzi, że nie. Na jakiej podstawie Passent mu nie wierzy? Załóżmy, że znudziło mu się w jednym kraju i jedzie do innego z nudów. Czy to źle? Czy ‘swój kraj’ przypisał nas do ziemi, jak nie przymierzając szlachcic chłopa w XVI wieku? W średniowieczu takich zakazów nie było. Czy w takim razie mogę w ogóle zmienić miejsce pobytu? Czy red. Passent zezwala mi na przemieszczanie się? Bez żadnego powodu.
    Ad. 3. Ślub kościelny. Każdy ślub jest obciachem, kościelny i nie, w każdym czasie i okolicznościach, więc wszystko jedno. Obciach uzasadniony propagandowo ma przynajmniej takie uzasadnienie zamiast żadnego.
    Ad. 4. Krytyka sędziego. Krytykować wypada każdego, w tym sędziego, merytorycznie, nie wypada niemerytorycznie. To nie była ze strony wymienionych postaci krytyka merytoryczna tylko napaść personalna i z tego powodu był to obciach.
    Ad. 5. Gmyz i lustracja. Gmyz i reszta nieprzekornych nie lustrują ino napadają. Lustracja w wykonaniu antysalonu to zakłamywanie znaczenia tego zacnego słowa. Prawdziwa lustracja polegałaby na próbie zrozumienia, a nie napaści i przerabianiu życiorysów w groch z kapustą.
    Ad. 7. Spirala. Zaczynam się zastanawiać, czy spowiedź nie jest grzechem, skoro prowadzi do takich zachowań. Należy powiedzieć księdzu, że antykoncepcji nie stosuję, ale modnie się ubieram. A teraz moda jest na spirale i kondomy.
    Ad. 8. A zamach to nie katastrofa i nie jest objęty ubezpieczeniem? Jeśli tak, to wstyd dla ubezpieczalni.
    Ad. 9. Sąd nie powinien niczego ujawniać i wręcz nie wierzę redaktorowi, że to nastąpiło. Może ktoś wydobył informacje podstępem?

  18. Uzasadnianie francuskiego fiskalizmu amerykańską filantropią to szczyt hipokryzji. Amerykańska filantropia nie mogłaby się pojawić we francuskim systemie podatkowym, bo tych bogatych by nie było, a przynajmniej nie mogliby się ujawnić.

  19. Redaktor Gospodarz zasypał nas blogowiczów lawiną pytań i zapewne udał się na narty w ulubionej sobie tylko okolicy. Ale nawet jeśli dał nam trzy tygodnie na wygrzebiemy się spod niej, to nie damy rady.

    SPIRALA NA SPOWIEDZI. Oczywiście wszystko wypada jeśli ma to nas wyciągnać z „trwania w grzechu”. Ale jeśli używaliśmy spirali (i choćby tylko spirali) od czasu ostatniej spowiedzi, to musimy ten fakt wyjawić księdzu i Bogu przecież. Oczywiście odpowiedź prof. Środy świadczy o jej kompletnym analfabetyźmie – dwója z religii.

    PREZYDENT KWAŚNIEWSKI I MILIONER. Ciekawe, że rozmówcy Passenta w Salonie TOK FM skupili się na dyktatorze Nazarbajewie z Kazachstanu, ani słowem nie napomknęli o milionerze Kulczyku z Poznania. I słusznie, wszak on miliarder i nie skojarzyli.

    Ale dyskusja o chciwości biznesmenów – nie tylko francuskich aktorów – rozwinęła się żywo, aczkolwiek nieco staroświecko. Red. Passent pownienie ten temat przećwiczyć w gronie światłych osób ze świata biznesu. Otóż prof. Środa sięgnęła do greki i podała odpowiednie hasło – PLEONEXIA, czyli mniej więcej – chciwość. O ile dobrze słowo chciwości się rozumie.

    Za wikipedią (wersja ang.) PLEONEXIA jest definiowana jako
    (1) „nienasycone pragnienie posiadania tego, co słusznie należy do innych”, oraz
    (2) „bezwzględne, samolubne i aroganckie założenie, że inni ludzie i rzeczy istnieją tylko dla naszej własnej korzyści”.

    Zatem – co słusznie się należy aktorowi czy biznesmanowi? ile forsy za ich talent, pracę i przedsiębiorczość się słusznie należy? I po drugie – czy się gnębi ludzi dla własnych korzyści, łamie prawo i zasady moralne? Oczywiście spór jest złożony, teoretyczny, polityczny, ekonomiczny – komu, ile i w jakich warunkach? Dopiero potem wchodzi w grę chciwość jako przeciwieństwo czy raczej niechęć do szczodrości, czyli do filantropii. W USA nie tylko John Harvard czy Michael i Judy Steinhardt fundowali uniwersytety, są muzea i sale koncertowe nie tylko w Nowym Jorku, nieustannie są tanie bilety wstępu do nich i stypendia dla studentów finansowane z filantropijnych funduszy. W innych krajach filantropia jest w większym stopniu upaństwowiona. Ale w Polsce wraz z postępem kapitalizmu zaczynają się pojawiać pierwsi filantropi – jakże nazywa się ten MILIARDER?

  20. Generalnie wypada być przyzwoitym człowiekiem.
    Jak trudno to dziś określić na żywych przykładach, dowodzą wahania rozmówców pana redaktora w ocenie kilku osób publicznych/celebrytów.

  21. Czy wypada „grzebac” w przekonaniach politycznych „niezaleznych” sedziow passentowego trybunalu etycznego?

    Jak juz wiemy z felietonu sedziow sie nie wypada oceniac ale zaryzykuje mimo, ze dotyczy to sedziow z TOK FM.

    Magdalena Sroda:
    „…Katolicka, w przeważającej mierze, Polska, choć wolna od „honorowych zabójstw”, ma problemy ze zjawiskiem stosowania przemocy wobec kobiet, mające źródło w silnym wpływie Kościoła Katolickiego na życie publiczne. […] Katolicyzm nie wspiera bezpośrednio, ale też nie sprzeciwia się przemocy wobec kobiet. Istnieją jednak pośrednie związki, poprzez kulturę, która jest silnie oparta na religii…”

    Marek Ostrowski
    Kolega redakcyjny przewodniczacego trybunalu.

    Jozef Pinior:
    Na początku lat 90. był liderem trockistowskiego Socjalistycznego Ośrodka Politycznego. W drugiej połowie lat 90. należał do Unii Pracy.
    W 2004 uzyskał mandat deputowanego do Parlamentu Europejskiego z ramienia Socjaldemokracji Polskiej.
    Teraz jest tam z ramienia PO.

    Na koniec polecam artykul pod, ktorym podpisal by sie pewnie nasz zacny trybunal etyczny powolany przy tym samym zacnym i cenionym za etyke Radiu TOK FM:

    „Prof. Bartoś: Biskupi są jak upierdliwy rodzic. Pouczają. Kto im dał prawo? Niech się odczepią…

    Żeby przestali nas pouczać, bo sobie tego nie życzymy, bo to nieprzyjemne – mówił w TOK FM prof. Tadeusz Bartoś, teolog i filozof. – Dlaczego ciągle są jakieś uwagi? I to źle, i tamto źle…. ”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13272699,Prof__Bartos__Biskupi_sa_jak_upierdliwy_rodzic__Pouczaja_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Komentarze

    Proponuje w zamian liste rzeczy ktorych nie wypada a jednak obecna wladza zrobila.
    Zaczne od:

    Czy wypada obiecywac jedno a robic drugie?

  22. Inne pytanie – Czy wypada wymawiać odszkodowanie z tytułu tragicznej śmierci rodziców w katastrofie, jeśli córka uważa, że to nie była katastrofa tylko zamach?

    „Wymawiać”? W sensie wypominać nie wypada, ale wspomnieć wypada, nawet należy, wypowiedzieć swoją opinię należy o rodzaju odszkodowania, tj. z tytułu ubezpieczenia od śmierci i wypadku Prezydenckiej Pary z kasy państwowej – o ile dobrze domyślam się o kogo chodzi, kto jest córką itp.

  23. Co wypada a co nie.

    Marszalkowie naszego milosciwie panujacego parlamentu przyznali i uchwalili sobie nawzajem premie.

    Po 40 tysiecy dla wicemarszalkow (kazdemu po rowno bo rowne maja zoladki…) a wicemarszalkowie w zamian za te propozycje szefowej uchwalili 45 tysiecy dla Pani Marszalek.

    Nagrody zbiegly sie z planem odebrania jeszcze przedwojennych przywilejow kolejarzom bo jak wszyscy wiemy jest ciezko…. i kryzys.

    Minister Nowak nagrod i szczednosci nie chce komentowac.
    Moze tak do Trybunalu Passenta w TOK FM?

  24. Jednym zdaniem. Gdyby Deperdieu był Polakiem musiałby zrzucić się na odszkodowanie dla Romaszewskiego.
    Depardieu przez lata uczciwie płacił podatki, do momentu kiedy sympatyczny prezydent Hollande zażądał 75%. Gerard powiedział basta i przeprowadził się do Belgii. Można powiedzieć zagłosował nogami. Niewolnictwo, przywiązanie chłopów do ziemi skończyły się jakiś czas temu. Facet otwarcie i uczciwie postawił sprawę zwinął zabawki i poszedł do innej piaskownicy. Wspaniale że mamy taką możliwość, ucieczkę przed szaleństwami polityków lubiących za swoje obietnice płacić z cudzej kieszeni. Kierowanie gniewu ludu na bogaczy to czysty populizm francuskiego rządu. Sto lat temu źli bogacze byliby do tego przedstawicielami pewnej mniejszości etnicznej.
    Romaszewski natomiast przez lata korzystał w karierze politycznej, ze swojej opozycyjnej karty. Siedem razy zasiadał w senacie, obecnie jest członkiem Trybunału stanu. Wątpliwe żeby to wszystko osiągnął gdyby w PRL nie siedział. Do tego z roszczeniami zaczekał ponad dwadzieścia lat. Kiedy walczył o stanowiska w wyborach powszechnych jakoś nie miał takich pomysłów. Gdyby ujawnił je wcześniej zapewne nie przepracowałby w senacie kilkunastu lat.
    Ps. W stanie wojennym internowano ok 10 000 osób przyjmijmy, że średnio na 8 miesięcy. Po 10 000 za miesiąc. 8 * 10k * 10k = 800 milionów, na odszkodowania. Dodajmy wyrzuconych z pracy, , skazanych na kary wiezienia, zabitych, szykanowanych w inny sposób. Sprawiedliwość musi być nie tylko dla senatora Romaszewskiego. No i pewnie ze 100 milionów dla prezesa co miał gorzej niż internowani.

  25. rebel
    Co do Depardieu mam jednak mieszane uczucia. Nie on pierwszy spośród słynnych celebrytów artystów uciekł przed wyśróbowanymi podatkami. Zrobił to np. w swoim czasie Bergman, gdy podatki dla bogaczy sięgały w Szwecji nawet 90% (o ile się nie mylę).
    Istotne jest również to, w jakim stylu to się robi.
    Gdyby Depardieu rzeczywiście wyprowadził się do Belgii, nie byłoby sprawy, ani wielkiego szumu. Przyjmując rosyjskie obywatelstwo i ściskając się w haftowanej rubaszce ze swoim przyjacielem Putinem zrobił z siebie pajaca. A to już kwestia smaku.
    W przypadku Romaszewskiego chodzi nie tylko o kwestię smaku.
    Wielki opozycjonista i jeszcze większy moralizator sprzedał swój niezłomny image za ćwierć bańki, bo czemu nie?, skoro prawo zezwala na dochodzenie roszczeń pokrzywdzonych przy okazji „zbawiania ojczyzny”.
    Przypominam: „Czego nie zabrania prawo, zabrania wstyd” – Seneka młodszy. Senator R. chyba nie zna tej sentencji.

  26. Wracajac jeszcze do stwierdzenia pana Dydycza na temat martyrologii prezydenta Kaczynskiego, to skojarzylo mi sie to od razu ze Swietem 100 Meczennikow za Demokracje z ksiazki Kurta Vonneguta, bo geneza jest dokladnie taka sama. Hucpa tez taka sama.

    Pozdrawiam.

  27. Podatek 75% jest niesprawiedliwy. Nie dlatego, ze jest wysoki tylko dlatego, ze jedni bogacze uczciwie pracujacy musza placic a inni (zdecydowana wiekszosc) wlascicieli duzych firm, ktorzy maja majatek od pokolen nie placa podatku, bo wiekszosc rzeczy jest na firme, np dom, helikopter, samochod, jacht, wakacje jako wyjazdy biznesowe. Malo, ze nie ma tu zastosowania podatek 75% to jeszcze mozna wrzucic w koszty firmy i odliczyc vat. Jesli jest potrzeba dodatkowych srodkow to wyplaca sie dywidende opodatkowana 19% podatkiem.

  28. Telegraphic observer
    23 stycznia o godz. 20:11

    LEWY (17:36) – lbnl. Fascynujące jest co podajesz – AF jako „człowiek prosty”,..”

    Lewy metoda stalinowska wyciaga cos bez podania kontekstu.

    Moj cytat dotyczyl mojej dysdkusji z Trihlavem (jego bardzo interesujacy i dobrze napisany wpis).
    Trihlav zaczal dzielic wyborcow poszczegolnych partii wedlug „kapitalu intelektualno-kulturowego”.
    Oczywiscie wyszlo mu, ze wyborcy PiS-u to ludzie prosci…

    Ja mu na to oprocz uwagi, ze ci sami „prosci ludzie” swojego czasu wybrali „jego kulturalna i inteligentna” lewice, prawice a wczesniej liberalow… wiec spokojnie z tymi generalizacjami dolozylem poete, ktory ostrzega przed pogarda elit w stosunku do prostych „ciemnych” mas.

  29. Czy wypada liczyc cudze pieniadze jezeli nie jest sie urzednikiem Urz. Skarbowego ?
    Glownie pytam tych co robia to w co drugim „komentarzu”
    „Czy wypada wymawiać odszkodowanie z tytułu tragicznej śmierci rodziców w katastrofie, jeśli córka uważa, że to nie była katastrofa tylko zamach? ”
    _ Zle pytanie pod zlym adresem skierowane bo mozna by tez zapytac czy wypada wymawiac sen. R.?

  30. Nie wypada cenzurować gości, skoro się ich się najpierw prosi o wypowiedzenie własnej opinii. Nawet jeśli się z gościem nie zgadza, to mu się mikrofonu spod uzębienia nie wyrywa, prądu nie wyłącza, kabla klapcążkami nie przecina, gdyż to nieelegancko, choć niektórych może i bawić, na zasadzie marnego gagu, gdyż taki gość wygląda wtedy jak ryba w akwarium. Gość ma prawo do własnego zdania, jak każdy człowiek i wcale nie trzeba się z nim zgadzać, jeśli się posiada mocne argumenty przeciw jego tezom, jakkolwiek obrazoburczo, albo prowokacyjnie mogą one brzmieć.

    A mnie się tu cenzuruje niestety, ostatnio dwa wpisy znowu zostały wycięte…

    Nie wypada także, aby cywilizacja się cofała, zamiast iść z do przodu, a dzieje się tak np. w kwestii etyki i moralności. Wracamy do moralności talmudycznej, opartej na ślepym posłuszeństwie prawu, które nie służy człowiekowi, jednostce, a represji i Sanhedrynowi, zabijaniu wolności człowieka oraz indywidualności. Jaskrawym przejawami talmudyzacji państwa polskiego oraz degeneracji ludzi u sterów władzy, są wszechobecne radary, podsłuchy, służby specjalne, nadużywanie prawa poprzez areszty wydobywcze, różne utajnienia, system wyborczy, arbitralne decyzje o uczestnictwie kraju w napaściach na Irak, Afganistan, czy teraz na Mali itd., albo przyznawane przez p. Kopacz nagród, czyli wykorzystywanie prawa w partykularnym interesie, przeciwko społeczeństwu i jego poszczególnym jednostkom. Kiedy minister Gowin powiedział niedawno, że ważny jest także duch prawa, a nie tylko jego litera, natychmiast rzuciła się na niego dzika sfora, dla której to właśnie litera prawa, a nie żywy człowiek, jest najważniejsza. Wszystko dziś jest kodyfikowane, obwarowywane przepisami, wymusza się respektowanie literą prawa każdego aspektu funkcjonowanie zdegenerowanego państwa, godzącego w społeczeństwo – od związków tzw. „partnerskich”, po wyższość przepisów unijnych, czy obcych sądów, nad narodowymi. Nawet kopniętego faceta, służącego z premedytacją demoralizacji społeczeństwa, nazywa się tu wbrew zdrowemu rozsądkowi kobietą, z obawy przed represjami prawnymi – sam słyszałem jak ostatnio w Trójce popularny dziennikarz mówił do niego ciągle per „proszę pani”. Cyrk. Żeby wykazać, iż talmudyzacja moralności naszego życia oraz państwa jest w istocie degeneracją cywilizacji, posłużę się cytatem z prof. Jerzego Prokopiuka, bliższego niewątpliwie lewicy, niż prawicy, znanego chyba wszystkim inteligentnym ludziom w Polsce:

    „Historia moralności ma trzy etapy. Pierwszy etap, który można umownie nazwać etapem pogańskim, to moralność obyczaju. To jest to, co swej filozofii tak bardzo krytykował Heidegger. Mianowicie używał terminu das Man = Się. W ramach obyczaju, jak wiadomo, pewne rzeczy „się” robi lub też innych rzeczy „się nie robi”, dlatego, że tak robili, lub nie robili nasi przodkowie. Jest to typ moralności przedrefleksyjnej, wyraźnie kolektywistycznej, z takiej fazy, w której społeczeństwo dominuje nad jednostką. Drugim etapem rozwoju jest moralność, którą (również umownie) może nazwać żydowską; jest to moralność prawa, ta moralność, w której następuje jakby mutacja świadomości i pojawia się pewien zbiór nakazów i zakazów generalnie nazywany prawem moralnym. Prekursorów moralność ta ma w Egipcie i w Babilonii, kodeks Hammurabiego o tym świadczy. Moralność żydowska, czy ściśle mówiąc hebrajska i żydowska, to jest oczywiście moralność prawa z jej Dekalogiem. Dlatego, szczerze mówiąc, kiedy słyszę, że Dekalog to moralność chrześcijańska, zawsze muszę się gorzko uśmiechnąć, bo Dekalog jest moralnością żydowską, którą chrześcijanie (słusznie zresztą) przyjęli jako fundament swojej moralności. […] Żyd ma się kierować nie tylko dziesięcioma przykazaniami Dekalogu, ale znać także 613 przepisów moralnych swojego systemu moralnego. Otóż dzięki temu jahwicznemu objawieniu moralnemu […] narody, które przejęły od niego ten Dekalog, czy też odkryły go na własny sposób, dokonały ogromnego skoku w rozwoju świadomości w ogóle. Wyższym i chyba do tej pory nieprześcignionym, więc póki co najwyższym najwyższym rodzajem moralności, jest moralność chrześcijańska, oparta na Kazaniu na Górze z jego Dziewięcioma Błogosławieństwami. Jest to moralność chrześcijańska, tzn. moralność wolności i miłości…”

    Skoro chrześcijaństwo jest dziś atakowane i cofa się nas do o cały stopień cywilizacyjny do moralności żydowskiej, z jej ogromnymi deficytami – opartej o literalną realizację przepisów Talmudu, gdyż Mojżesz ze swoim tablicami, gdzie stoi napisane „nie zabijaj” i „nie kradnij” nikogo tam już widać nie interesuje – to znaczy, że zawrócono nas z drogi i jako cywilizacja idziemy w zupełnie przeciwnym do rozwoju kierunku. Dość zabawne jest to, że ludzie, którzy prowadzą nas tą drogą mniemają w swej ignorancji, iż to droga świecka w imię postępu, co jest kompletnym absurdem, gdyż to droga w oczywisty sposób fundamentalistycznie religijna, tyle że z poprzedniego stopnia cywilizacji.

  31. Podoba mi sie uwaga, ze Mazowiecki jako staruch wrecz powinien zyc w ascezie ale trudno zmuszac do skromnosci ksiazeca rodzine Kwasniewskich…

    Przyciaganie do zachodu jakie uprawia Kwasniewski w Kazachstanie polega na wyslugiwaniu sie bogatemu krwawemu dyktatorowi przez dawanie mu alibi swiatowosci.

    Na pewno Nur­suł­tan Nazar­ba­jew placi Olkowi zeby ten go przyciagal a nie zeby utrwalal dyktatorska wladze przez pijarowski orszak oplaconych bylych politykow.
    Kto bedzie nastepny?
    Moze Wielki Przywodca Kim Dzong II, ktorego Olek nauczy discopolo oczywiscie za ciezkie pieniadze kosztem dobrego imienia Polski.
    Wsrod ludzi uczciwych takie postepowanie nazywa sie ku……o.
    Dla trybunalu surowego dla Gmyza to goracy kartofel.

    Szanowny trybunal a zwlaszcza trockista moralista Pinior lapia sie lewa reka za prawe ucho zeby udawac bezstronnych sedziow – wychodzi zalosna polityczna hucpa ubrana w hipokryzje i nadete lewackie moralizatorstwo.

    Przewodniczacy trybunalu:
    Ponadustrojowy autorytet.
    Sklad:
    Jego kolega z pracy dostarczajacy ludowi w PRL-u odpowiedniej wiedzy o zgnilym zachodzie.
    Antyklerykalna oszolomka z tytulem profesora
    i trockista z ramienia przykorytowej partii rzadzacej.
    Ubaw po pachy.

  32. III RP:
    CBA zatrzymało 8 lekarzy w Lodzi. Są podejrzani o korupcję!
    A okres grypowy!

    Setki pacjentow zagrozonych powiklaniami na skutek braku recept na antybiotyki.
    Tylko sedzia moze nas uratowac.

    ” Sędziowie ponad prawem

    Funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości mianowali się kastą nowych Mojżeszów

    Podważenie „autorytetu” naszych rodzimych Mojżeszów byłoby już wystarczającym powodem ukarania Kochanowskiego, ale – jak wskazała Ewa Siedlecka w komentarzu w „Gazecie Wyborczej” – nie jest to powód jedyny. To tylko kropla, która przepełniła czarę – pisała Siedlecka. W istocie bowiem wina rzecznika praw obywatelskich polega na tym, że „od kilkunastu lat głosi poglądy sprzeczne z reprezentowanymi przez prawniczą europejską elitę”. Cóż to za poglądy? Otóż, dr Kochanowski nie wierzy w teorię, że rolą prawa jest resocjalizacja więźniów, uważa natomiast, że powinno ono raczej wymierzać i odbudowywać sprawiedliwość. Co gorsza, obecny rzecznik nie jest fanem szerokiej teorii praw człowieka, z których wyinterpretowuje się na przykład prawo do posiadania dziecka czy prawo do małżeństwa osób tej samej płci. A jakby tego było mało, jakiś czas temu dr Kochanowski wyraził wątpliwość co do „Karty praw podstawowych”. Wszystko to czyni go heretykiem, który powinien spłonąć (ze wstydu oczywiście) na medialnym stosie i zostać trwale wykluczony z życia społecznego.

    Święte sędziowskie oficjum
    Mechanizm wykluczania heretyków prawa działa nie tylko w Polsce. Gdy w Stanach Zjednoczonych prezydent George W. Bush mianował sędziami Sądu Najwyższego osoby o konserwatywnych poglądach (Samuela Alito i Johna G. Robertsa), też rozpętała się burza. I nikt nie udawał, że chodzi o kwalifikacje czy umiejętności obu prawników. Jedynym powodem ich odrzucenia były nieodpowiednie poglądy. „Prawdziwym problemem nie są jego kwalifikacje, ale fakt, że w kwestiach filozoficznych jest on konserwatystą. W sprawie aborcji można wręcz powiedzieć o nim, że jest skrajnym konserwatystą” – mówił o Alicie analityk prawny CNN Jeffrey Tobin. A Robertsowi wytykano w „New York Timesie” nie tylko jego poglądy, ale nawet zaangażowanie żony w ruchy pro life.
    W Polsce wykluczenie obejmuje raczej tych, którzy chcą oczyszczenia środowiska sędziowskiego z dawnych współpracowników (jawnych i tajnych) bezpieki, opowiadają się za lustracją lub surowszymi karami dla przestępców. Wszyscy oni są en bloc zaliczani do grona zwolenników IV Rzeczypospolitej lub, co gorsza, uznawani za wyznawców megaheretyka Zbigniewa Ziobry. A to już jest przestępstwo, którego wybaczyć nie można – porównywalne tylko z jasnym uznaniem komunizmu za okres przestępczy lub podważaniem znaczenia i roli autorytetów….
    Te fundamenty współczesnego sędziowskiego credo, na podstawie których działa prawnicza inkwizycja, znajdują potwierdzenie w sądowych wyrokach. To z nich można się dowiedzieć, że o ile zarzucanie Adamowi Michnikowi, iż w swoich wypowiedziach często za argument uznawał własną przeszłość, jest czymś, za co należy przepraszać, to już wypominanie mu przynależności do PZPR (co akurat prawdą nie jest) takim przestępstwem nie jest i przepraszać nie ma za co. Te kuriozalne z punktu widzenia zdrowego rozsądku lub poczucia sprawiedliwości wyroki są jednak głęboko spójne wewnętrznie. Jeśli bycie kapusiem nie było niczym nagannym, a naganne i sprzeczne z konstytucją jest tylko informowanie o tym, jeśli prześladowanie opozycji za pomocą wyroków sądowych i decyzji prokuratorskich nie było niczym złym, to niby dlaczego czymś wstydliwym miałaby być przynależność do PZPR? …”
    http://www.wprost.pl/ar/129499/Sedziowie-ponad-prawem/?pg=1

  33. Polecam
    „Upadek Sedziego”
    http://niepoprawni.pl/blog/164/temida-zebrze-pod-polskim-sadem-upadek-sedziego

    a dla Jacobscy-ego specjalnie kawalek (byc moze bzdura dla niego) o USA:

    „…Sędzia amerykański musi udowadniać całym swoim życiem i że jest wzorem postawy etycznej. Musi być jak żona cezara, poza wszelkimi podejrzeniami. Jest pod ciągłą lupa kolegów, opinii publicznej, prawników z tej drugiej strony barykady oraz wszystkich sąsiadów i przyjaciół, którzy się szczycą, że mają sędziego wśród znajomych.

    W przypadku sędziego, jakikolwiek zarzut możliwości powiązań ze stroną: daleka rodzina, studia w jednym akademiku, kiedyś wspólny grill lub dzieci chodzące do jednej klasy w koledżu – będzie powodem do ewentualnego zarzutu stronniczości, więc powoduje automatyczne i dobrowolne wyłączenie się sędziego z takiego postępowania. Przy tym sędzia jest przygotowany i przyzwyczajony do pilnowania wysokiego standardu etycznego w swoim życiu, gdyż jakby tego nie robił sędzią by nie został. Wyborcy by go rozliczyli negatywnie …”

    Łażący_Łazarz, 12 grudnia, 2008

  34. Oglądam polfinal kobiet w Melbourne.
    Jakze inaczej – z kazdą minutą – przegrana Radwanskiej z Li wygląda w swietle gry Chinki z Maszą.

  35. http://www.najlepsze-demotywatory.pl/demotywatory/1618/

    Gospodarz poruszyl kilka watkow na raz zapominajac ze w dzisiejszej
    klerykalnej Polsce wszystko jest wzgledne.
    Zalerzy kto i co,ta sama rzecz a moze znaczyc zupelnie cos innego.

  36. jasny gwint;9:04, z poprzedniego wpisu.

    Wspomniales ze w Polsce coraz trudniej zrobic jest samachodowe
    prawojazdy.
    A cuz w tym dziwnego,dziura budzetowa coraz wieksza
    a kase skads wziasc przeciez trzeba.
    Wiec dlaczegoz by za to samo nie placic kilka razy,przeciez
    glupi klerykalny narodek i tak niczego nie kuma jemu
    tylko jaselka w glowie.
    http://www.youtube.com/watch?v=RiLTj-kE_2w

  37. rebel 22.56;
    dodał bym do tego ;a ilu jest teraz poszkodowanych nieudolna polityką
    „zasłuzzonego”Romaszewskiego ,któremu Sąd III RP októra walczył i która kształtował ,wycenił jak pisałem wczesniej jego poswięcenie na 240 000zł.
    Powinien wziąć to swoje wynagrodzenie i pozwolic innym zasłuzonym dokończyc swoje dzieło.
    Wszyscy Ci patrioci wykorzystali zryw narodu ,demontowali przy Jego pomocy
    zorganizowane państwo i dzisiaj korzystaja bez umiaru z tego zwyciestwa ,które miało byc zwyciestwem narodu ,nad „reżimem’
    Przeciez sam Romaszewski i kilku jego kolesi bez powszechnego wsparcia
    nie wydrapało by sie na szczyty władzy .
    A codało to powstanie Solidarnosci ;Stan wojenny ,całkowita utrata i wyprzedaz majatku narodowego,wprowdzenie do Polski lichwiarskich banków,posyłanie Polaków na zasrane wojny ,oraz milionowa emigrację .A skad sie wzieli naglre w Polsce żebracyi bezdomni ,dlaczego nie ma pracy dla ludzi wykształconych ,dlaczego mamy tak parszywy poziom edukacji >
    Dlaczego większośc społeczeństwa utraciła wiare w jakąkolwiek poprawę ?.
    To jest druga strona ,werset działanosci i zasług ludzi pokroju Romaszewskiego .
    Pycha ,samozadowolenie ,wymagania ,a to samochód słuzbowy z kierowcą i pomniki ,ordery ,parady dla swojaków –
    oj źle sie Panowie bawicie ;pisał poeta.
    Nie bedę sie wiecej wysilał , wielu bowiem madrzejszych ode mnie o tych sprawach pisze.

  38. Depardieu w ramach patriotyzmu powinien oddać zarobione pieniądze rządowi Francji, bo jest bogaty, żeby rząd Francji mógł przekazać te pieniądze w ramach patriotyzmu biednemu hindusowi Mittalowi, który wymaga wsparcia, bo jest biedny (w porównaniu z Gatesem, jest nieco dalej na liście najbogatszych na świecie jakieś dwie pozycje). To jest oczywiście patriotyzm i solidarność z ubogimi.

  39. V RP…
    Skad tu wziasc kase, jaka ja wycisnac?

    Zamiast zreformowac system podatkowy lepiej dolozyc obciazen i …
    „pogonic oszustow”!

    Fotoradary?
    To za malo:

    „…policja wypowiada wojnę przestępczości gospodarczej, kierując do walki z nią aż tysiąc dodatkowych funkcjonariuszy.

    O ile przestępczość kryminalna jest w odwrocie, o tyle gospodarcza rozwija skrzydła. Tylko w 2012 r. – jak wynika z danych Komendy Głównej Policji – wszczęto 83 tys. postępowań dotyczących spraw gospodarczych. To o blisko 10 proc. więcej niż rok wcześniej.

    – Chcemy, aby ściganiem przestępczości gospodarczej zajmowało się 4 proc. formacji, czyli ok. 4 tys. policjantów. Dzisiaj jest ich o tysiąc mniej – wyjaśnia Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,13285434,_Rz___Armia_do_walki_z_oszustami.html#BoxBizTxt#ixzz2IsVVpzc4

  40. Jak robaki chrupię styropian na PKP.
    http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,13284479,Pasazer_robi_sledztwo__Odkrywa___wielki_chaos_na_kolei.html#BoxSlotIIMT
    W innym miejscu piszą, że minister Nowak lata do pracy samolotem.

  41. do Jacobsky
    ET
    23 stycznia o godz. 16:12

    Zgoda. Mielismy rozne doswiadczenia. Po dzien dzisiejszy nie wiem kto wrzucil mojego kolege do Odry. Ostatnio byl widziany przez drugiego kolege, nie Pan zgadnie gdzie?
    Mieszkal Pan w akademiku? To byl mikrokosmos z makrodoswiadczeniami. Kazdy lek byl zbedny, niepotrzebny. Kazde przesluchanie lamaniem prawa, ludzi etc.. Proby naklaniania etc… Wowczas bylo do poniekad naturalne, czescia naszego zycia. Z dzisiejszego puktu widzenia, nie byl to stan normalny, mimo ze zwyczajny. Cieszylismy sie drobiazgami, kazdym wyjazdem na Zachod, zapominajac lub nie chcac wiedziec, ze inni za to placili, my zreszta rowniez.
    Pozdrawiam.
    ET

  42. • Wracajac do postaw antysemickich w Polsce, to nie mialy one oczywiscie charakteru likwidacyjnego, nie zawsze jednak ograniczaly sie one do wykluczania (pogromy, organizowana przez UB emigracja/faktycznie “deportacja” Zydow-Polakow do Austrii zaraz po wojnie.

    • Obecnie, po 1989 roku, roku kolejnej cezury oraz zmian polityczno-spolecznych jestesmy czesto konfrontowani z kolejna pustka oraz brakiem politycznej wrazliwosci w jej wypelnianiu po zakonczeniu eksperymentu “realnego socjalizmu” (wszyscy mieli zatrudnienie, malokolwiek kto mial prace).

    • Dzisiejsi politycy przescigaja sie w uzywaniu atrybutow; narodowy, patriotyczny, polski , meczenski i powstanczy. Prowadzi to do uproszczen w narodowej pamieci spolecznej. Pamiec spoleczna nie powinna opierac sie na mitotworstwie. Gdy dekorowanie prawdy w czasach zaborow mialo sens, to kontynuowanie i pielegnowanie mitow narodowych nie pomniejsza naszej alienacji. Zatracamy w ten sposob zdolnosc rozumienia realnych warunkow bytu panstwowo-narodowego.

    • Czesto mowimy o wyjatkowym polozeniu Polski, ktore od stuleci czyni z niej ofiare sasiadow. O tym, ze sasiedzi mieli rowniez pozytywny wplyw na nasz rozwoj i my na sasiadow, raczej zapominamy . Megalomanskie sa przy tym nasze oceny i samoocena.

    • Stereotypy swiadczace o naszej niezwyklosci sa smieszne i niebezpieczne, bo w historii Polski mity tworzyly czesto fakty historyczne.

    • Zapominamy, ze nasi rodacy sluzac w obcych, zaborczych armiach podbijali Balkany, Kaukaz, Azje i czynili to nie tylko pod przymusem. Dlatego jakiekolwiek relatywizowanie ciezaru naszej historii jest niedorzecznoscia sama w sobie.

  43. Kolejny podział świata i stref wpływów.
    „Brytyjski historyk Perry Anderson przypomina, że w 1815 r., podczas Kongresu Wiedeńskiego, pięć mocarstw – Francja, Wielka Brytania, Rosja, Austria i Prusy – porozumiały się w sprawie zapobiegania wojnie i dławienia rewolucji. Jego zdaniem, ładem światowym rządzi dziś nowa, nieformalna pentarchia: Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Rosja, Chiny i Indie. Temu Świętemu Przymierzu między mocarstwami, które są rywalami i wspólnikami, marzy się stabilność.”
    http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_1
    Owocem tańcującego kongresu wiedeńskiego były dwie wojny światowe, 80 milionów ofiar, łagry i obozy, kolonializm, niewolnictwo i gigantyczny wyzysk. Nad nowym podziałem świata radzą dziś w Davos nowi globalni oszuści, oligarchowie, spekulanci, bankierzy i producenci broni. Radzą jak odebrać ludziom resztki zdobyczy socjalnych, jak zapędzić do slamsów, w nędzę, bezrobocie bez nadziei i przyszłości. na przemiał jak pisał filozof.
    A tutaj bajdurzą o Kwaśniewskim, Tusku, Romaszewskim. Gzymsach i Tulejach

  44. Kapitalizm z nieludzką twarzą wyprodukował już 202 miliony bezrobotnych. I dalej produkcja rośnie.
    http://www.globalresearch.ca/worldwide-jobless-numbers-global-unemployment-hits-record-high-declining-living-standards/5320126

  45. Goście byli znakomici, prowadzący, jak zwykle, dyskusja zaczęła się interesująco, ale mniej więcej w połowie ( od Romaszewskiego ) siadła całkowicie. Przypadek senatora wydawał się najciekawszy, bowiem dotyczył ” legendy”, a tu nic jakieś ogólniki i odwoływanie się do zupełnie innej rzeczywistości: wojny, osieroconych żon i dzieci.
    Kilka uwag dotyczących pazerności wybrańców narodu; chodzi oczywiście o przyznane sobie nagrody, jak bezceremonialnie ( lepsze byłoby inne słowo na b ) powiedziała marszałkini, za dobrą przcę. W związku z tym dwa pytania. Kto ich pracę ocenił i jakie były kryteria tej oceny ? Odpowiedź moja – wszystko odbyło się na zasadzie wy zastępcy mnie, a ja wam. Wg. jakich kryteriów przyznano nagrody, nie wiem. Wiem za to, że jeżeli miarą pracy Sejmu jest jakość uchwalanych ustaw, to wszystkim im należało odjąć z uposażeń, a nie dodawać. Wracając do senatora o jasnym spojrzeniu. czym poza skalą, wynikającą z okoliczności, różni się jego czyn od sejmowych marszałków. Obywatele nie martwcie się jednak – niedługo trzynastki, dla posłów i senatorów.

  46. Słuchałem audycji. Naprawdę warto było poświęcić godzinę na kulturalną i mądrą rozmowę. Podobnie było dzień wcześniej, gdy Wiktor Osiatyński rozmawiał z Haliną Bortnowską. Co do dyskusji wtorkowej – jedna moja niezgoda. Nie pochwalam starania (skutecznego) Zbigniewa Romaszewskiego o wysokie odszkodowanie i zadośćuczynienie. Ktoś z byłych opozycjonistów powiedział, że dla niego nagrodą za ówczesne wyrzeczenia jest niepodległa Ojczyzna. I miał rację! Tacy ludzie jak Jacek Kuroń, czy Aleksander Małachowski po tym, co zrobił Romaszewski, pewnie przewracają się w grobach. Jestem za propozycją, która padła w dyskusji: należy stworzyć fundację, która zajmowałaby się pomaganiem kombatanttów z okresu PRL, ale tych, dziś żyjących w rzeczywistym niedostatku, a nie ludzi, którzy po 1989 roku odnieśli sukces, jak były senator ZR. Nie wiem, jak ten pan godzi bycie kawalerem Orderu Orła Białego z zachłannością na pieniądze od państwa, które jest na dorobku. No, widać potrafi. To, co zrobił i robi dziś plując na niepodległą Rzeczypospolitą, bo u władzy nie jest PiS, dyskredytuje go całkowicie.
    W sprawie Marty Kaczyńskiej jestem przeciw wysokiemu odszkodowaniu za śmierć jej rodziców. Maria i Lech Kaczńscy nie zginęli w zamachu, lecz w katastrofie. Na marginesie: wczoraj biskup Dydycz określił Lecha Kaczyńskiego „już męczennikiem”. To jest to myślenie o zamachu.
    A co do Katarzyny W. – skandalem jest ujawnienie przez sąd treści aktu oskarżenia przed rozprawą.

  47. Oczywiście w tekście moim sprzed paru minut powinno być słowo „kombatantom”, a nie „kombatanttów”. Przepraszam.

  48. Depardieu to ciezki frajej – powinien zapytac Kwasniewskiego jak nie placic podatkow.
    Szef Kwasniewskiego placi o wiele nizsze w Holandii i Austrii.

    Depardieu moglby tez skorzystac z porady chorazego lewicy (tytul nadany przez Passenta), ktory wyprowadzil kase na Karaiby.

    „Lewicy” wypada wiecej.
    Wypada jej to czego nie wypada biskupom – pouczac innych.

  49. A czy wypada – drogi blogospodarzu – aż tyle naraz zadawać do domu? Całkiem jak jedna z nauczycielek mojego wnuka…
    Podatki Depar(o mon)dieu powinny niby być większe niż przeciętne, bo jest wyższy i cięższy od przeciętnego Francuza. Ponadto żaden z niego aktor, a filmy francuskie to najczęściej hańba dla tej wybitnej (za mojego młodu!) kinematografii.
    Kwaśniewski daje dobry przykład. Gdyby tak inni politycy, zwłaszcza czynni, chcieli zejść z naszych podatków na kazachskie… Gdyby np. pisuary doradzały w Korei Północnej – szybko by się satrapia rozleciała.
    Ślub udzielony Tuskom na pewno poprzedzony został przez KK wnikliwą analizą, mającą na celu wykluczenie motywów politycznych czy innych niskich pobudek. Jest tak czuły na punkcie sakramentów…Podobnie z ta spiralą przemilczaną na spowiedzi – wiemy choćby po coraz liczniejszych tacierzyństwach księży, że sprawdzają i to organoleptycznie…
    Co do Tulei: wolałbym, żeby sędzia zasądzał, niż odsądzał. Chociaż o stalinowskich metodach sądzi słusznie – to jednak nie za to mu płacimy. Od moralizowania są lepsi.
    Gmyza mi żal, bo to jeden z dwóch (no, góra dwóch i pół) prawicowych dziennikarzy, którzy kiedyś w lożach prasowych jakiś tam jeszcze poziom trzymali. Ale niżej już nie upadnie…
    Romaszewskiemu nie musimy już płacić pensji senatorskich czy jakichkolwiek innych, więc nie żałujmy mu, niech ma; cieszmy się, że w TV będzie go mniej. A swoja drogą czy jest już jakiś komunikat, że odszkodowanie przyjął? Gdyby przyjął, to by dopiero była brzemienna decyzja…
    Czy biorąc odszkodowanie za wypadek można jednocześnie oskarżać o zamach? Skoro można brać diety poselskie i dotacje dla partii od kondominium rusko-germańskiego…

  50. Pan Redaktor pisze:
    „Miałem szczęście gościć w Radiu TOK FM (22 bm) troje znakomitych dyskutantów: prof. Magdalenę Środę, senatora Józefa Piniora i redaktora Marka Ostrowskiego.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    widze, ze poczucie humoru Pana nie opuszcza.
    To z pewnoscia oznaka dobrego zdrowia.
    Oby sluzylo Panu jak najdluzej.
    Bedzie jeszcze nieraz okazja, aby sie usmiac.

  51. Katarzyna Kolenda-Zaleska napisała w GW, że marzy o tym, by w centrum Warszawy powstał przepiękny pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy wypada, czy nie wypada? Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, gdy tuż po wyborach prezydenckich meldował swojemu bratu Jarosławowi „wykonanie zadania”. Był prezydentem swojego brata i PiS-u, a nie prezydentem Polski ograniczając w ten sposób swoje kompetencje i pełnioną funkcję wbrew postanowieniom Konstytucji RP, której powinien być strażnikiem. Pamiętam, gdy wraz z małżonką pojechał z oficjalną wizytą do Watykanu by złożyć kwiaty na grobie papieża Polaka Jana Pawła II. Widziałem w dzienniku TV jak składał kwiaty na grobie w papierowym opakowaniu, samemu będąc także w opakowaniu w postaci zapiętego płaszcza prochowca. Nie wiedział cham, że kwiaty trzeba rozpakować, a płaszcz zostawić w szatni lub w samochodzie. Przecież oficjalna wizyta u grobu to tak samo oficjalna wizyta, jak u przyjaciół, u których nie zasiadamy do stołu w prochowcu. U nas na wsi każdy to wie, ale Lech Kaczyński niestety nie wiedział. Pamiętam międzynarodową konferencję na Bałkanach, w której uczestniczył prezydent Lech Kaczyński. Zawaliła się wówczas hala w Katowicach, zginęło wiele ludzi. Lech Kaczyński wymknął się z konferencji bocznymi drzwiami i podążył szybko na lotnisko. Za nim pogoniła grupa oficjalna dyplomatów z zamiarem pożegnania go przed odlotem do Polski. Ale Lech Kaczyński dogonić się nie dał, wsiadł do samolotu i odleciał zostawiając zdziwionych dyplomatów na płycie lotniska. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego walczącego o krzesło w Parlamencie Europejskim chociaż wszyscy wiedzą, że w posiedzeniach Parlamentu biorą udział premierzy i ich tematycznie do obrad dobrani ministrowie, a nie prezydenci. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego toczącego bój o samolot do Brukseli, do której lecieć nie powinien. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska walczących na konferencji prasowej o miejsce przy środkowym mikrofonie w czasie wizyty Condoleezzy Rice pozostawionej przez walczące strony z boku, a jako kobieta, dyplomata i ważny gość Polski powinna właśnie być zaproszona o zajęcie miejsca w środku, pomiędzy obu panami. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który chciał zmusić pilota tutki do lądowania w Tbilisi w czasie wojny Gruzji z Rosją. Całe szczęście, że pilot był kompetentny i nie wyraził zgody, a przez to był przez Lecha Kaczyńskiego obrażany o tchórzostwo i straszony konsekwencjami. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który w czasie wizyty w Gruzji przesiadł się z chronionego przez BOR samochodu rządowego do samochodu prezydenta Gruzji, po czym uciekli polskiej ochronie i pojechali na wycieczkę na front, gdzie trwały walki i gdzie zostali ostrzelani. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który okazał swoją wyższość bezdomnemu nazywając go dziadem i nakazując spieprzać. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który zapragnął złożyć życzenia cesarzowi Japonii Akihito. Gdy cesarz usłyszał, że pragnie mu złożyć życzenia prezydent Polski, pewnie pomyślał: Chopin, kocham muzykę Chopina (jak wszyscy Japończycy), kocham Polskę. I wyraził zgodę na wizytę. Ale gdy Lech do Japonii przyleciał, dwór cesarski otrzymał już pełen zasób informacji o cechach osobowości Lecha Kaczyńskiego, którego w Europie już znano, nigdzie nie zapraszano i nie przyjmowano (poza prezydentami Litwy i Czech). Przestrzeń dworu cesarskiego nie mogła być skalana przez obecność takiego osobnika. I cesarz Akihito dostał z tego wszystkiego takiego nerwowego rozstroju żołądka, że wylądował w szpitalu. Po wyjeździe Lecha Kaczyńskiego cesarz wyzdrowiał i pełni nadal swoje cesarskie funkcje. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego jak po nocnym pijaństwie z opóźnieniem (rano trudno było wstać) ruszał tutką z pijanym generałem na pokładzie do Smoleńska, gdzie podjudzany przez swojego brata Jarosława miał rozpocząć swoją konwencję wyborczą w towarzystwie licznego grona ważnych osobistości. SPRÓBOWALI wylądować na zamkniętym i nieczynnym od wielu miesięcy starym lotnisku wojskowym w Smoleńsku, nie przystosowanym do przyjmowania samolotów pasażerskich, w czasie gęstej mgły, na ślepo. A nuż trafią w płytę lotniska. Nie trafili. Trafili w brzozę. No to za co ten pomnik?

  52. Prawda , półprawda, ćwierćprawda
    Marku
    Rzeczywiście , Sanhedryn nie stawiał radarów i nie ściągał opłat ale swoje podsłuchy to jednak miał.
    Z Heideggerem pogadaj i wykaż mu błędy w rozumowaniu, jeśli nie przyjdzie na spotkanie – jego wina , widocznie obawiał się będzie twych argumentów.
    Żydzi przestrzegają tych swoich 613 reguł a nie 10 przykazań.
    – no bo kto wysyłał Mojżesza po kamienne tablice.
    Czy cofa się CAŁE CHRZEŚCIAŃSTWO jak piszesz ?
    Nie wiem, ale co ma zrobić jak mu ciążą jak kamień u szyi tacy jak
    Rydzyk , Paetz, Terlikowski, Głódż albo ten ksiądz co to jak kobieta dziecko w męczarniach rodziła słuchał muzyki a nie wezwał pogotowia, mimo ze to BYŁO JEGO DZIECKO.
    No ale ALLELUJA I DO PRZODU – tyłem.

  53. jasny gwint
    24 stycznia o godz. 9:45
    „Kolejny podział świata i stref wpływów. (…)
    Owocem tańcującego kongresu wiedeńskiego były dwie wojny światowe, 80 milionów ofiar, łagry i obozy, kolonializm, niewolnictwo i gigantyczny wyzysk.

    Mój komentarz
    Owocem Kongresu Wiedeńskiego jest wszystko – cały świat – marksizm-leninizm, Hitler, Stalin, rozpady i odrodzenia, klęski i powodzenia, rewolucje, powstania, inflacje, napady, obrony, rabacje, wojny, kryzysy, bronie, trud znojny, ucieczki i pogonie, taniec, menedżment, taśma, fabryka, UE, muzyka van Ludwika i Europa nie do poznania.
    To wszystko wynika z jednego zdania.
    Pzdr, TJ

  54. Falicz pisze o frajerach; najwiekszymi sa jednak konsumenci (w tym rowniez Falicz), bo producenci placa podatki li tylko pro forma; ich zaplacone podatki wliczone sa w powyzszona cene produktu, towaru etc.

    ET

  55. Andrzej Falicz,

    o jakie podejrzenia chodzi Panu w przypadku SSO Tuleyi ? Czy ten sędzia jest powiązany w jakikolwiek sposób z CBŚ ?

    No chyba, że esbe i CBŚ to jedna rodzina, starsi czy młodsi, chłopak czy dziewczyna.

    I po co klepie Pan brednie za kimś anonimowym z sieci (tym razem jakiś Lazarz), skoro precyzyjne informacje można wyczytać z oficjalnych źródeł znajdujących się… również w sieci ? Byle tylko robić szum ? I proszę się nie oceniać w tym względzie wyżej niż jest Pan tego wart. Cytowany przez Pana wpis nie był ciekawy, lecz bezdennie głupi, zaś przytoczenie dowodu na to stanowi w pewnym sensie powinność każdego, kto szanuje samego siebie, i kto skonfrontowany zostanie z taką głupotą jak ta, na którą Pan się powołuje jak na objawienie. Czy Wy tam, w Waszym wydziale propagandy macie do dyspozycji wyłącznie klasyki Goebbelsa oraz wewnętrzny poradnik Jacka Kurskiego jako zaplecze dydaktyczne dla prowadzonej przez Was roboty, że jesteście aż tak zdesperowani ?

    Nie Pan się zastanowi choć przez chwilkę. Załóżmy, że ja wejdę na portal o architektach i zacznę na nim wypisywać (podając się jako Lekorbuzjer), że australijscy architekci pochodzący z Europy Wsch. są o kant muru potłuc, a już szczególnie ci, co jeżdżą na Bliski Wschód, bo jedyne co potrafią, to stawiać babki z piasku, którego tam nie brak. Jeśli już, to brać tylko architektów urodzonych w Astralii, bo ci naprawdę dają gwarancję solidnej roboty, a nie wschodnioeuropejskiej fuszerki. I potem ktoś, w dyskusji z Panem, powoła się na Lekorbuzjera, żeby udowodnić swój punkt widzenia, różny od Pańskiego ? Czy wobec bezdennej głupoty twierdzeń Lekorbuzjera, a przytaczanych jako poważny argument, nie poczuje się Pan w obowiązku do udowodnienia nie tylko głupoty tychże twierdzeń, ale również, i przy okazji, nierozgarnięcia szermującego takim argumentem ?

    To ostatnie traktuję jako bonus.

    Pozdrawiam

  56. À propos wypada…..
    Nasi przodkowie jadali winogrona,a nam wypadaja zeby…..

    ET

  57. Pytanie w sprawie odszkodowania dla Kaczyńskiej zostało źle postawione.
    Oczywiście, każdy kto się ubezpieczył powinien dostać możliwie jak najwyższe odszkodowanie. Problem, jeżeli chodzi o Kaczyńską ( i rozterki moralne ) w tym, że to nie jej rodzice ubezpieczyli się ( składka przy tej wysokości odszkodowania, to kilkadziesiąt tysięcy w roku ), a ich ubezpieczono, na koszt podatnika.

  58. • Spoleczna pustka prowadzi czesto do konfliktow spoleczno-politycznych. Po wojnie nastapilo silowe industrializowanie Polski oraz urbanizowanie Polek i Polakow. Prowadzilo to do poglebiania sie procesu alienacji duzych grup spolecznych (nie wspominam o przymusowych przesiedleniach ze Wschodu i sytuacji na wschodzie Polski. Kultura obywatelska wyrastala powoli w swiadomosci postpanszczyznianskiej, w ktorej “kwitl” antysemityzm ludowy, wykorzystywany w celach politycznych w zaleznosci od potrzeb rodzimej mysli narodowej. Kosciol katolicki chetnie korzystal (korzysta) z elementow antysemityzmu ludowego. Antysemityzm niemiecki i polski laczy natomiast jego antropologiczny opis.

    • Powtarzam antysemityzm, nie zbrodnia i zaglada.

    • Chodzi tu o ciagle obecne majaczenia w opisie natury Zydow oraz ich dzialan, cechujacych sie zawsze i wszedzie podstepem (Falicz “wietrzy” podstep u Passenta i Michnika np.. Oczywiscie owe cechy sa mniej lub bardziej eufemistycznie krytycznie wyrazane czy tez bezkrytycznie wychwalane.

    • …Zydzi nie przyjechaliby do kraju, w ktorym grozilyby im pogrom… Charakter podobnych elukubracji prowadzacy do tego, ze zblizamy sie niebezpiecznie do granicy teorii spiskowych, mozna dostrzec rowniez w naszej blogosferze. Geneza konspiracjonizmu jest latwa do okreslenia; bierze sie on znikad, tak jak znikad biora sie jego autorki i autorzy.

    • Podatna na takie irracjonalno-paranoidalne idee jest skrajna prawica, nieobce sa one rowniez lewicy. Bohaterami sa Zydzi, masoni, jezuici, Anglo-Sasi (USA), imperialisci i inni.

  59. Mało istotne dywagacje.

  60. ET,

    w moich czasach studenckich baliśmy się dużo mniej lub nie baliśmy się esbe prawie wcale. Być może dlatego, że to nie było to samo esbe. Przestraszone, przetrącone faktem, że bydło zbuntowało się na tak masową skalę, i świadome faktu, że nie da się tego bydła zagonić na powrót do zagrody jak przedtem. Baliśmy się dużo mniej lub wcale, bo – jak wielu – tak i nas, młodych zaczarował ów powiew swobody, nawet jeśli potem zduszony. Za Pańskiej młodości wizja zmiany systemowej była czystą fantazją a system wsparty na esbe zdawał się trwać w nieskończoność. Za mojej młodości koniec systemu, przynajmniej w formie, w jakiej istniał on dotąd, stał się jak najbardziej realny. O esbe mówiło sie już z pewnym politowaniem, jak o podejmowanych w latach 80-tych patetycznych próbach zreformowania niereformowalnego. To był schyłek, a nie apogeum, jak w przypadku Pańskiej młodości.

    SSO Tuleya jest jeszcze młodszy ode mnie. O jedną magisterkę z okładem. To sprawia, że wszelkie pytania, które Pan proponuje stawiać w odniesieniu do ewentualnego wpływu matki esbeczki na postawę tego sędziego są w moim mniemaniu pytaniami czysto akademickimi. Młody Tuleya rozpoczął swoje studia na samy końcu peerelu lub już po „wyprowadzeniu sztandaru”, karierę sędziowską zaczął pod koniec dekady lat 90-tych, itd…. W sumie dlaczego nie przyjąć iż świadomość wychowania w rodzinie z esbeckim pierwiastkiem indukuje u SSO Tuleyi chęć wykazania ponad wszelką wątpliwość, że on, w swej sędziowskiej praktyce codziennej wolny jest od tego pierwiastka ?

    Pozdrawiam

  61. Po opadnięciu kurz z gromkiego pif-pAF, chciałbym nieśmiało, poprosić o wyjaśnienia.
    ,,Depardieu to ciężki frajer- powinien zapytać Kwaśniewskiego jak nie płacić podatków.Szef Kwaśniewskiego płaci o wiele niższe w Holandii i Austrii”
    Stawki podatku od osób prawnych: Holandia: 25,5 % Austria- 25%
    -Dywidenda: Holandia: 15%; Austria- 25%
    -Stawki podatku dochodowego od osób fizycznych w najwyższym progu progresji:
    -Holandia: 52% pow. 56 492 e/rok
    -Austria: 52% od dochodów pow. 51 800 e/rok
    Polska, odpowiednio: dywidenda i podatek od osób prawnych: 19% a górny próg podatku od osób fizycznych to 32%
    Wygląda na to,że to jednak Kulczyk jest frajerem o ile prawdą jest to co pisze Falicz. Z sugestii Falicza wynika także, że Kwaśniewski wcale nie płaci podatków i z tego tytułu jest w posiadaniu tak rozległej wiedzy, że śmiało może podjąć się doradztwa.
    W tym miejscu, w świetle niedawnych auto lustracyjnych wyznań Falicza, chyba jak najbardziej wypada zapytać: A pan, panie Falicz, to gdzie wpłacasz część swojej krwawicy? W Rjadzie czy, patriotycznie, US Bałuty- Łódź?

  62. @ Artur
    24 stycznia o godz. 11:25

    Dodac mozna jeszcze sprawe kartofla. Mozna by jeszcze dodac, ale po co. Wszystko sie zgadza. O pomniki w obecnych warunkach pogodowych chyba nietrudno. Stoja prawie na wszystkich podworkach i placach zabaw.

    Pozdrawiam.

  63. Ponieważ nie ma dalszych wpisów, pozwolę sobie na kolejny, dot. Kwaśniewskiego.
    To się musiało tak skończyć. Zaczęło się od żony i córki. No, nie może tak być żeby była I Dama ( teraz brzmi to niepoważnie ) i prezydentówna prowadziły tak intensywne życie celebrytek, wespół z Dodą i temu podobnymi zjawiskami. Jednak szlachectwo zobowiązuje, bez względu na okoliczności. Panie wyhamowały , za zarabianie wziął się ojciec. Ocena pracodawców została dokonana, nie ma powodów do zachwytów.
    A tak w ogóle. Żyć godnie, po aktywności zawodowej, powinien nie tylko były prezydent, ale, odpowiednio, również i inni obywatele.

  64. Czy Pan Falicz robi coś jeszcze oprócz wklejania komentarzy po blogami? Naprawdę istnieje jeszcze życie rzeczywiste, z dala od internetu…. Ile to się człowiek musi naprzewijać, żeby ominąć te brednie…

  65. Dwa tylko pytania na marginesie rozważań dot. ” redaktora” Gmyza.
    1. Dlaczego sam fakt, że rodzic był funkcjonariuszem UB ma być piętnem dla jego dzieci ? . Wszak UB nie zostało ( jeszcze ) uznane za organizację przestępczą, a nie wszyscy tam zatrudnieni – mówiąc ogólnie – wyrywali paznokcie. Niektórzy sprzątali, leczyli, a nawet mogli być przedszkolanką.
    2. Jeżeli przewiny rodziców mają być powodem potępiania ich dzieci, to czy ich zasługi mają również promieniować na potomstwo ?

  66. Artur
    24 stycznia o godz. 11:25
    To są takie oczywiste oczywistości, ale i tak nie przeszkodzi to wierzącym postawić temu nieudacznikowi i chamowi(pardon świetej pamięci) pomnika i utrwalić jego świetlaną postać w legendzie o Prezydencie, który się kulą nie kłaniał.
    Zresztą legendy często tworzyły się wokół postaci podejrzanych. Przykładem zdrajca Szczepanowski, który zostal wyniesiony na oltarze.

  67. Być może jestem naiwny i w swoich ocenach „przedwczorajszy” ale z racji wychowania domowo – rodzinnego jak i „szkolnego” (mimo, że cały okres mojej nauki szkolnej (szkoła podstawowa-studia) przypada na lata Polski powojennej a od 1952 r – Ludowej 😉 ) uważałem i uważam, że walka o wolność, suwerenność, prawa i wolności obywatelskie itp.itd. powinna cechować bezinteresowność w sensie materialnym.
    W sensie materialnym, gdyż w sensie niematerialnym owym „interesem” są właśnie wartości, o które się walczy.
    W zachowaniu pan Z.R. – zarówno tym sprzed paru lat gdy kontestował fakt przegranego wyboru na funkcję Marszałka Senatu ( należy mi się…) jak i obecnie (wystawienie państwu, o które walczył rachunku ) tej bezinteresowności materialnej nie dostrzegam.
    Państwo R. nie cierpią niedostatku a o takich dochodach na emeryturze jakie mają większość emeryckich par w Polsce nawet nie marzy: większość polskich emerytów żyje skromnie, nawet bardzo, – wielu na pograniczu biedy, a czy przez to – niegodnie ? Większość – moim zdaniem – z godnością znosi swój los i często, niedostatek.
    Zasługi należy wynagradzać. Czy wypada się jednak o nie upominać i w sposób do jakiego się uciekł pan R. tym bardziej jeżeli „z owoców zwycięstwa” się korzystało po wygranej i to w stopniu jaki był jego udziałem ?
    Sprawa odszkodowania dla pana R to nie problem prawa gdyż stosowne prawo zostało uchwalone. Moim zdaniem jest to problem etosu – i jak zauważyła wczesniej jedna z blogowiczek – problem smaku.

  68. do
    Jacobsky
    24 stycznia o godz. 13:48
    To tlumaczy wszystko, prosze jednak o odrobine cierpliwosci wobec mojej rozbujanej ciekawosci. Nie wykluczam, ze to moze byc porzadny czlowiek, ba zawsze wychodze z takiego zalozenia. Na UB, SB reaguje jednak prawie alergicznie. Ja pamietam czasy, gdy postawienie petentowi kawy w Biurze Paszportowym bylo wyroznieniem i poczatkiem kariery TW. Gdy niszczono nie tylko kariery studenckie i zawodowe, lecz niszczono ludzi doslownie. Na szczescie pracownicy tych sluzb byli skorumpowani jak wielu innych i paszport byl dostepny bez potrzeby podpisywania kwitow jak to uczynil moj zacny mentor i wspolimiennik (Piwowski) chcac sobie kupic na Zachodzie „Lambrettke”. Sam jezdzilem „Wiatka”, ktora jednak zamienilem na Ose (wloska). Korupcja owczesnych pryncypalow ograniczala sie do lub wynikala tez ze znajomosci i przynaleznosci do tzw. frakcji lwowskiej. Chcac nie chcac unikam po dzien dzisiejszy znajomosci z pracownikami bylych sluzb. Ba obecni tez mnie nie pociagaja, mialem kontakty sluzbowe w kwestiach migracyjnych, opieki nad migrantacmi/uchodzcami. Gdy mowili, ze ida/wracaja/jada do „firmy”, odrzucalo mnie, byli to jednak mlodzi, dobrze wyksztalceni prawnicy i w koncu sympatyczni ludzie. Zastanawiaja mnie jednak motywy takich krokow, zatrudniania sie w firmie np.
    Pozdrawiam.
    ET

  69. Mieszkam sobie za granica i o Pl tylko czytam w internecie. (Dzieki Bogu nie wszytsko jest jest jeszcze zakodowane) i odnosze wrazenie, ze w Polsce nie wypada cos, cos jest zupelnie normalne na swieie, a oburzajace chamstwo i prymitywizm ze sredniowiecza jest normalna forma dzialania. Wolno napadac i napietnowac sedziego az do pokolenia wstecz a nie wolno ruszyc Kaczynskiego, ktory zrujnowal polska scene polityczna, tolerowal te przesluchania, jego ludzie wykonywali jego polecenia itd, No ale jemu zmarl brat, to nie wypada

  70. Lex
    24 stycznia o godz. 14:51

    Romaszewski z chwilą, gdy sprzedał swój etos opozycjonisty za pieniądze, wyzbył się go na zawsze i nie może się nań powoływać. Wysoka jak na polskie warunki kwota wspólnej z małżonką emerytury pozwalała im na godne życie. W przeciwieństwie do ich obecnej sytuacji moralnej, która to godne życie całkowicie przekreśliła i stało się zupełnie nie możliwe. Etos został bowiem sprzedany razem z godnością, czego nie przewidzieli. Zeszmacili się. Chociaż moim zdaniem Romaszewski zeszmacił się już znacznie wcześniej. Teraz mamy na to niezbity dowód.

  71. Czy ta forsa Gerardowi Depardieu słusznie się należy?

    To pytanie mnie gnębi. Zaś red. Passent stwierdza, że „słynny aktor ma już dość pieniędzy”. Ale czy wypada tak mówić o bliźnim, że ma dość pieniędzy i już więcej mu nie potrzeba?

    Wracając do pytania głównego, byłem w kinie na filmie „Życie Pi” i gdy na ekranie pojawił sie brzydki kucharz (Depardieu), wybitnie apatyczny typ, do tego szowinista i prymitywny gbur, to sala ryczy – oczywiście w kontekście ostatnich życiowych przebojów tego aktora. Nota bene, filomwy kucharz nie jest wcale taka epizodyczną postacią jak się w tym momencie wydaje … ach, nie zdradzam zakończenia …..

    W każdym razie moim zdaniem chłodnego realisty Pi powinien zadźgać Kucharza w realu a nie metaforycznie jako bengalski tygrys … Moim zdaniem grą w tym filmie Depardieu nie zarobił w pełni na swoje miliony, które oczywiście do czegoś mu są bardzo potrzebne – nie moja sprawa do czego.

    A jeśli Depardieu nadwyżkę zarobioną w wyniku swojej strategii obrony przed podatkiem – tax avoidance (not tax evasion) – (minus wszystkie koszty z tym związane) przekaże na cel filantropijny to dopiero zagra na nosie etatystycznym moralistom. Czy wtedy jego „zmiana obywatelstwa” będzie czynem przyzwoitym?

    A może generalnie powinno się zunifikować podatki w Unii, np. razem z wtyczkami do kontaktów elektrycznych, jeszcze przed wyjściem Brytanii?

    Słyszałem komentarz, że akt Depardieu nie jest dobrze odebrany w Rosji, tj. wśród ludu rosyjskiego, który widzi ogromne rozpiętości dochodów i jeszcze dobitnie światu się pokazuje jakie niskie podatki bogacze tam płacą. A także źle odbiorają go Francuzi zdenerwowani przejęciem należnych ich państwu podatków przez Rosję i przyjęciem zdrajcy podatkowego na swe łono i odwrócą się od niej, a przecież z taką miłością są w nią zapatrzeni, sprzedają jej broń itd. Reperkusje się liczą, a nie inteligenckie biadolenie – wypada czy nie wypada.

  72. Byniek
    24 stycznia o godz. 13:09

    Lech Kaczyński i jego małżonka byli ubezpieczeni przez Kancelarię Prezydenta, która tą wycieczkę organizowała. Moim zdaniem wypadało także ubezpieczyć wszystkich zaproszonych na ten lot gości. Ale widać Lech Kaczyński uznał, że lecieć powinni, ale ubezpieczać ich nie wypada, bo to za dużo by kosztowało Kancelarię Prezydenta (chociaż jest taki obowiązek prawny organizatora). Widać jego prezydenckim zdaniem nie wypadało ich ubezpieczać. Taka była jego chamska natura. Dlatego wszystkie pozostałe odszkodowania były wypłacane w całości z naszych ciężko zapracowanych pieniędzy oddanych pod postacią podatków do budżetu państwa. Całe państwo Kaczyńskich było postawione na głowie. Ja bym z nimi nie wsiadł nawet do tramwaju, nie mówiąc o samolocie.

  73. Powinno być SB, a nie UB. Zasadność pytań, bez zmian.
    Przy okazji. Każdy, nawet znakomity aktor, a więc również Depardieu, może zachować się jak kabotyn ( chodzi mi wyłącznie o rubaszkę ), ponieważ jest to wpisane w ten zawód.

  74. Radosław S. Czarnecki: Dlaczego obawiam się krzyża w miejscach publicznych – http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8671 , polecam.

  75. Jeszcze o tym co wypada a co nie.
    Pani Kopacz i wicemarszałkowie Sejmu przyznali sobie dość wysokie nagrody. Czy to wypada?
    Pani Kopacz powiedziała, że Sejm jest jak państwowe przedsiębiorstwo, więc nagrody są czymś normalnym. Owszem. Tyle że nagrodą może być tzw. 13-ka, czyli jedna pensja więcej. Jeśli ktoś ma wysoką pensję to i nagroda jest dość wysoka. Ale w tym przypadku przyznano nagrody w wysokości trzech pensji. Tzw. 13-kę, 14- i 15-kę wypłacano chyba tylko górnikom w PRL. Jeśli prezydium Sejmu uznało że pracowali równie ciężko jak górnicy to oczywiście te nagrody im się należą.

  76. Rozdęte biurokratycznie rządy Forbes i Ames nazywają „siłą współczucia”. Zamiast zapewniać sprawiedliwość społeczną, rządy promują faworyzowanie dobrze zorganizowanych grup interesu. Zamiast tworzyć możliwości dla gospodarczego wzrostu, duszą rozwój regulacjami i kontrolą cen. Nieskuteczność i stale rosnąca biurokracja dużych rządów są nie tylko przyczyną niespełniania przez władze składanych obietnic, ale prowadzą do korupcji — stwierdzają Forbes i Ames.
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/debata/wolny-rynek-jest-moralny-demokracja-nie-zawsze/?skad=newsletter20130124
    ==========

    I co Wy na to?

  77. Jiba (23 bm, g. 16:30) pyta mnie:
    – jaka jest Twoja opinia o nagrodach za świetna pracę dla prezydium Sejmu?

    Faktycznie odpowiedziałem Jibie na wszystko tylko nie na powyższe pytanie w komentarzu:
    http://passent.blog.polityka.pl/2013/01/20/chodzi-o-pieniadze/#comment-285781

    Otóż wysokie zarobki parlamentarzystom polskim się należą – słusznie, albowiem taka jest praktyka w UE, ale czy w formie premii tylko dla prezydium? – to wydaje się być mniej słuszne. Nota bene, w wielu krajach często podnosi się larum w mediach nt. nadmiernych zarobków posłów, a to unijnych, krajowych, czy prowincjonalnych, jak to ma miejsce w Kanadzie. Ale nie pamiętam, aby alarmowano o wysokości pensji kongersmenów czy senatorów w USA, a przecież nie są oni/ne biedni/e. Może dzięki lokalnym i globalnym filantropom?

    PIRS (18:42) przytacza uzasadnienie szefowej prezydium, że Sejm jest jak przedsiębiorstwo państwowe. A czy pani marszałek pracowała kiedykolwiek w przedsiębiorstwie państwowym, chyba tylko na studenckich praktykach robotniczych, choć nie mam pewności jak one przebiegały na akademiach medycznych w tamtym czasie. Oprócz ekonomii (mnie osobiście one już/jeszcze nie obięły) wiem coś o wydziałach psychologii, ew. ASP, historii sztuki itp, wreszczie matematyki, ale nie medycyny czy nie daj bóg stomatologii.

    W każdym razie, przedsiębiorstwa państwowe czas już sprywatyzować, aby prezydium Sejmu nie dawać złego przykładu, jak pracować i premie sobie przyznawać.

  78. PIRS
    24 stycznia o godz. 18:42

    Jeszcze o tym co wypada a co nie.
    Pani Kopacz i wicemarszałkowie Sejmu przyznali sobie dość wysokie nagrody. Czy to wypada?…”

    PiS-alem o tym wczoraj.

    Zabawne jest to, ze odrodzil sie po latach duch „Solidarnosci” – nagrody sa za dobra prace i okazuje sie, ze wszyscy rownie ciezko i wydajnie pracowali wiec uchwalili sobie w imieniu narodu po 40 tysiecy premii.
    Uznali, ze szefowa byla nawet „lepsza” i uchwalili dla niej o 5 tysiecy wiecej.

    Jak widac elity sa bardzo solidarnie z siebie zadowolone.
    Biorac pod uwage, ze kryzys i trzeba dokrecac wszystkim srube i rzady w innych krajach (np. Hiszpania) tna same sobie pensje by dzielic sie z obywatelami (chociaz symbolicznie) ciezarem reform – nasi wybrancy pokazuja wyraznie co to znaczy my i oni.

    Co naszego Gospodarza ucieszy (legalista jest jak wiemy) to to, ze oczywiscie jest to legalne…

  79. Byniek
    24 stycznia o godz. 14:31

    Dwa tylko pytania na marginesie rozważań dot. ” redaktora” Gmyza.
    1. Dlaczego sam fakt, że rodzic był funkcjonariuszem UB ma być piętnem dla jego dzieci ?…”

    Byniek przeczytaj sobie dokladnie artykul Gmyza.

    Tak wlasnie funkcjonuje propaganda, ze opinie np. Passenta staja sie wazniejsze od faktow.

    Gmyz nie pietnuje pracy mamusi sedziego.
    Gmyz powolujac sie na opinie sedziego trybunalu zadaje pytanie czy syn mamy s SB powinien sadzic w sprawach zwiazanych z SB.

    Takie samo pytanie mozna by bylo zadac gdyby pracowala w CBA.
    A w sprawie lekarza lapowkarza cudotworcy gdyby pracowala w jego szpitalu.
    To rola dziennikarza sledczego.

    Jak podawalem w innym emailu sedzia jako pan zycia i smierci musi byc poza JAKIMKOLWIEK podejrzeniem stronniczosci i jako osoba publiczna podlega czasem bolesnej ale normalnej na swiecie wiwisekcji.

  80. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz
    24 stycznia o godz. 4:02 pisze:

    ” … W przypadku sędziego, jakikolwiek zarzut możliwości powiązań ze stroną: daleka rodzina, studia w jednym akademiku, kiedyś wspólny grill lub dzieci chodzące do jednej klasy w koledżu – będzie powodem do ewentualnego zarzutu stronniczości, więc powoduje automatyczne i dobrowolne wyłączenie się sędziego z takiego postępowania ” …

    http://www.kontrowersje.net/sites/default/files/styles/skrot_artykul/public/niesio%C5%82owski_palikot.jpg

    Powtorze raz jeszcze, to jest wojna o przetrwanie tzw. „gatunku” …

    http://www.kontrowersje.net/nie_dzieci_ale_bachory_resortu_z_pucharami_za_zaj_cie_pierwszego_miejsca

    Post Christum ( !!! )

    Gdy mowili, ze ida/wracaja/jada do „firmy”, odrzucalo mnie, byli to jednak mlodzi, dobrze wyksztalceni prawnicy i w koncu sympatyczni ludzie. Zastanawiaja mnie jednak motywy takich krokow, zatrudniania sie w firmie Pozdrawiam …

  81. Jbb
    24 stycznia o godz. 14:30

    Czy Pan Falicz robi coś jeszcze oprócz wklejania komentarzy po blogami? Naprawdę istnieje jeszcze życie rzeczywiste, z dala od internetu…. Ile to się człowiek musi naprzewijać, żeby ominąć te brednie…”

    Mam nowego milosnika!
    Pytanie retoryczne.
    Skad Jbb bierze tyle czasu na przewijanie – istnieje przeciez zycie z dala od internetu.
    Nie moja wina, ze wolno czytasz i wolno piszesz i czasu Ci brakuje. Trzeba bylo sie w szkole lepiej przylozyc .
    Skad Jbb wie co zawieraja brednie, ktorych nie czyta – juz nie pytam…

  82. „Rozporządzenia przygotowane przez resort rolnictwa zakazujące uprawy genetycznie modyfikowanych odmian kukurydzy oraz ziemniaka będą trudne do wyegzekwowania, bo niskie kary za łamanie zakazu sprawiają, że rolnikom opłaci się to – uważa poseł PiS Robert Telus.

    Telus podkreślił, że karą za złamanie zakazu wysiewu GMO jest dwukrotność kosztów poniesionych na materiał siewny. „Rolnikom opłaca się zapłacić karę i popełniać przestępstwo” – mówił.

    Z kolei Jan Szyszko (PiS) zarzucił autorom rozporządzeń, że zakaz w nich wydany dotyczy tylko dwóch odmian genetycznie modyfikowanych. „Pytanie – co z pozostałymi odmianami?” – powiedział.

    Według niego za czasów rządów PiS stanowiska były przyjmowane zgodnie z hasłem „Polska wolna od GMO”. „W polityce PO i PSL można powiedzieć +Polska wolna dla GMO+” – podkreślił Szyszko…” Więcejhttp://www.portalspozywczy.pl/zboza-oleiste/wiadomosci/kary-za-lamanie-zakazu-uprawy-roslin-gmo-sa-za-niskie,81382.html .

  83. Pif PafHalen,

    Jako przedstawiciel inteligencji wielkomiejskiej powinienes lepiej dawac sobie rade z tym co sugeruje Falicz.

    Falicz pisze, ze Depardieu jest frajerem bo moglby sie poradzic Kwasniewskiego, ktory ma bosa itd.

    Otoz Kulczyk placi podatek osobisty w Szwajcarii tak jak na najbogatszego Polaka przystalo – o czym jego podwladny Kwasniewski wie i na pewno poradzilby Depardieu zeby zrobil to samo.
    Aktor wedlug blogowiczow jest „winny Francji” (typowa zaklamana zawisc lemingow) czy winny jest cos boss polskiego prezydenta?
    Depardieu „krecil” w Kazachstanie wiec pewnie znaja sie z Olkiem przez kumpla dyktatora.

    Zarowno jeden ja i drugi byli oceniani przez „Trybunal Etyczny Passenta i innych lewicowych Katonow”.

    Wiec chociazby to ich jeszcze dodatkowo laczy i na pewno sie spotkaja np. w Kazachstanie by przedyskutowac wyrok Passenta.

    W Szwajcarii Kulczyk placi ze 23% w Polsce z 10% wiecej co przy jego zarobkach przeklada sie pewnie na setki pomp insulinowych dla biednych polskich dzieci, na ktore Owsiak musi wyzebrac.

    Kwasniewski jest lewicowo wrazliwy – widac to po jego zamilowaniu do discopolo – moze o tym nie wie i dlatego Depardieu jeszcze nie poradzil.
    A moze wlasnie na tym jego praca polega, ze od rana do nocy namawia „doktora” zeby rzucil cos wiecej na kase dla swojej matki ojczyzny gdzie swoja fortune przeciez wybudowal…

    No i wspaniala wiadomosc – marszalkowie „dobrowolnie” zrezygnuja z premii, ktore im przyznal za ich posrednictwem narod.
    „Zanim podniosla sie wrzawa” jak donosza media….
    Najbardziej mataczyl i obrzydliwie sie wykrecal (proponuje to poczytac i poogladac) nie kto inny ale „lewicowy” marszalek Wenderlich, ktory jeszcze wczoraj nie mial problemu z wlasna nagroda.

    Dla odmiany marszalek senatu Borusewicz plakal w mikrofon jaka to ciezka harowa to marszalkowanie.
    (Taki Grad dostaje 110 tysiecy miesiecznie za drapanie sie w glowe kto z jego znajomych wie cos o energii nuklearnej…).

  84. telegraphic observer
    24 stycznia o godz. 20:45

    Otóż wysokie zarobki parlamentarzystom polskim się należą – słusznie, albowiem taka jest praktyka w UE…”

    Podoba mi sie zwrot:
    „sie naleza”…

    A tak powaznie TO czy zarobki polskich parlamentarzystow nie sa juz wysokie?
    (Mniej niż wynosi średnia krajowa otrzymują szwajcarscy parlamentarzyści. Wysokość wynagrodzenia polskich posłów stanowi prawie trzy średnie krajowe…Dochodzi jeszcze nie opodatkowana dieta 25% zarobkow…i jest trzynastka…OCZYWISCIE).
    Przed Niemcami, Francja, Szwecja, Hiszpania…prawie wszystkimi innymi w Europie (oprocz Wlochow).
    http://www.regiopraca.pl/portal/sites/regiopraca.pl/files/images/imce/2/w2_0.jpg
    To sa polscy parlamentarzysci – kraju na dorobku ze srednia pensja nieco ponad 3000 zlp miesiecznie.

    Pozwole sobie ala Halen -pifpaf – zgadnac co miales na mysli Szanowny TO.
    „Polscy parlamentarzysci powinni miec zarobki porownywalne do europejskich”.

    OK.
    Porownywalne do kolegow zarobki powinni miec rowniez lekarza (nasze zdrowie w ich rekach – po diabla maja wyjezdzac albo brac lapowy), oczywiscie sedziowie to przeciez panowie i panie zycia i smierci, dlaczego nie policjanci.
    Itd itd.
    Chleb jemy nasz powszedni wiec piekarze powinni dobrze zarabiac najlepiej na poziomie europejskim – przeciez pieka europejski chleb.

    Tylko cholera skad na to wszystko znalezc pieniadze – wiec damy jedynie „najlepszym” czyli politykom bo jak nie to beda zle rzadzic – na zlosc!

    Czasy sie zmienily i SLUZBA publiczna brzmi bardziej jak zart.
    W kraju gdzie autorytet panstwa rozmienia na drobne prezydent dwoch kadencji – najwazniejsza od dawna jest kasa.

    A propo’s Kwasniewskiego – z przeszlosci – szkoda, ze „Trybunal Etyczny Torquemady Passenta”
    nie przeanalizowal czy wypada prezydentowi nawalic sie publicznie jak stodola i robic ze swojego kraju posmiewisko – to podobno wedlug Passenta byl najlepszy prezydent – na jakiego nas stac.
    Prezydent na miare naszych czasow…symbol III RP…
    Taki … miś/prezydent na miarę naszych możliwości.

    Teraz podaje dodatkowe „boki” polskich wybrancow narodu:
    „Te pieniądze to jednak tylko podstawa. Każdy parlamentarzysta ma bowiem prawo do bezpłatnego przejazdu publicznymi środkami lokomocji i darmowych lotów na krajowych liniach lotniczych. Posłowie i senatorowie otrzymują też co miesiąc prawie 10 tysięcy złotych na utrzymanie biura poselskiego. Ta kwota jest także wolna od podatku. Biura wyposażone są również na koszt Kancelarii Sejmu.
    Za meble oraz komputery płacą oczywiście podatnicy. To samo dotyczy połączeń z telefonów komórkowych oraz przejazdów samochodem. Oddzielne rozporządzenia mówią o tym, ile z kosztów rozmów telefonicznych oraz przejazdów samochodami odbywa się na koszt podatników. Rekordy zakończonej niedawno V kadencji Sejmu wynoszą około 40 tysięcy złotych. Parlamentarzystom przysługuje także bezpłatne zakwaterowanie w Domu Poselskim. Każdy poseł i senator ma w swoim pokoju odbiornik telewizji przemysłowej. A to oznacza, że by śledzić obrady Sejmu, nie trzeba… ruszać się z łóżka. Niektórzy idą na salę dopiero wtedy, gdy zbliża się ważne głosowanie. Jeśli komuś nie odpowiada życie w hotelu, to może wynająć mieszkanie, za co płaci Kancelaria Sejmu.
    Specjalne premie dostają także ci posłowie, którzy pełnią jakieś funkcje. Szefowie komisji dostają o 20 procent więcej (około 1800 złotych), a ich zastępcy po 15 procent (1400 złotych). Dodatki mają także ci, którzy kierują podkomisjami (900 złotych). Nie mogą także narzekać marszałkowie Sejmu i Senatu, którzy dostają pensję tak wysoką jak premier (15.200 złotych), a wicemarszałkowie mają niewiele mniej (13.500 złotych)….”

  85. Takich Romaszewskich za czasow PRL-u bylo tysiace ktorzy brali pieniadze
    z zachodu plynace kanalem przerzutowym przezwatykan do Polski
    rozsadzajac realny socjalizm od wewnatrz.
    Teraz ciemnemu spoleczenstwu wmawia sie ze on sam upadl bo byl
    nieefektywny a to g…. prawda.
    Sluzby specyjalne oczywiscie dobrze o wszystkim wiedzialy (tam pracowali
    ludzie inteligetni nie to co dzisiejsze barachlo) ale obchodzili sie z nimi
    jak ze smierdzacym jajkiem.
    Jednych sie przymykalo,innych postraszylo kiedy wyjazdzali po instrukcje
    na zachod i wtedy juz nie wracali (mowilo sie wtedy ze uciekl co tez bylo
    nieprawda) ale wiekszosc poprostu skutecznie sie neutralizowalo
    aby nie draznic za bardzo zachodu.
    Lenin kiedy jeszcze zyl twierdzil ze kapitalistyczny zachod sam sobie
    kreci sznur na wlasna szyje,na ktorym w przyszlosci sie go powiesi.
    Dzisiaj komunistyczne Chiny pomalu ale systematycznie zaciskaja ten sznur
    przy cichej pomocy Putina i Rosji.
    Kiedy beda nowe przetasowania na swiecie ( a beda ) dobrze byloby
    juz dzisiaj znalesc sie po wlosciwej stronie.
    http://demonocracy.info/infographics/usa/world_debt/world_debt.html

  86. „ale nikt Z.R. nie potępił.”, koryciarze łączą się ponad podziałami.
    Dodać do tego premie 40-45 tys dla zarządzających Sejmem, ciągle przekryty, bezkarność w łamaniu prawa przez polityków, księży, zakonnic, prokuratorów, sędziów, urzędników, to pytanie
    p. Passenta „Co wypada – co nie wypada?” nie ma sensu w III RP.

  87. Sprawdzam, czy to jakaś usterka na moich łączach, czy też kłopot blogów Polityki…
    Wejdzie? Nie wejdzie?

  88. telegraphic observer
    24 stycznia o godz. 20:45

    ” (…)Otóż wysokie zarobki parlamentarzystom polskim się należą – słusznie, albowiem taka jest praktyka w UE, ale czy w formie premii tylko dla prezydium? (…)”

    Na co dzień zmagam się z rzeczywistością, w której kto nie pracuje, ten nie za wiele je, a jeśli daje radę i zarabia, to i tak musi sporo odpalić w wór bez dna, czyli państwu.
    Ale ja to rozumiem. Wspólnota, utrzymanie więzi, konieczność poczucia jakiegoś tam bezpieczeństwa kosztuje. Z tym, że kosztowałoby mniej, gdyby ci, którzy wspólnymi pieniędzmi zarządzają, potrafili to robić. Tymczasem nie dość, że nie za bardzo potrafią, to jeszcze próbują nabić sobie kabzę nie swoim kosztem.

    Absolutnie nie przekonuje mnie argument, ze ma być, jak jest, bo gdzie indziej jest taka właśnie praktyka. Jeśli gdzie indziej mają na to pieniądze, to niech sobie praktykują.

    Co poczułam, gdy posłuchałam bredni Ewy Kopacz? Poczułam, jak otwiera mi się scyzoryk w kieszeni. Jednocześnie jakoś mi tak za nią i pozostałych zapłonęły uszy. Ponadpartyjna kompromitacja.
    Co do Grabarczyka, Wenderlicha i Kuchcińskiego od dawna nie miałam złudzeń. Ale na Kopacz i Nowickiej zawiodłam się bardzo.

    Co do poprzedniego wątku – masz rację, roztrząsanie niespełnień jednostek i ich preferencji partyjnych nie ma sensu . Byleby tylko te swoje wściekłe psy trzymały we własnej zagrodzie.
    pozdrowienia

  89. Czy wypada Tuskowi, kumpla inzyniera wysylac na odpoczynek do Madrytu za nasze pieniadze.

    I wedlug jakich kryteriow sie „daje” ambasady.
    Czy to ambasada Tuska czy Polski?
    Czy zna chociaz hiszpanski?

    Patrz Tomasz Arabski…ambasador – „bo mu sie wymarzylo i jest zmeczony…praca”.

  90. Najwyższa Izba Kontroli zakończyła kontrolę w sprawie katastrofy smoleńskiej. Obciąża szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego. Inspektorzy zarzucają mu niedopełnienie wielu obowiązków jako szefowi kancelarii.
    Czas do Hiszpanii… za kare.
    Czy wypada robic swinstwo Hiszpanom?

  91. Ted,
    Dzisiaj komunistyczne Chiny pomalu ale systematycznie zaciskaja ten sznur
    przy cichej pomocy Putina i Rosji….”

    Takie te Chiny komunistyczne jak ja fan Tuska.
    Jazda tam lepsza niz w USA nie mowiac o Europie.
    Prawa pracownikow czy wladza..ludu?
    Chyba zarty.
    Zroznicowanie dochodu tez lepsze niz w „kapitalizmie zachodu”.

    Chinczycy to komunisci jak SLD i Pan Passent lewicowi.

  92. Kilka uwag w sprawie Pani Marty Kaczyńskiej i dyskusji o odszkodowaniu. Zanim ktoś się wypowie powinien zasięgnąć informacji. W tym przypadku wystarczyło zapytać dowolnego agenta o podstawowe pojęcia zawarte w OWU. Nie wiem jakie ubezpieczenie posiadał Pan Lech Kaczyński ale wiem, że wszystkie firmy stosują podobne zapisy. Prawdopodobnie ubezpieczenie składało się z opcji podstawowej (czyli na wypadek śmierci) oraz opcji dodatkowej (śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku). W opcji podstawowej suma ubezpieczenia jest wypłacana niezależnie od przyczyny zgonu (co ciekawe nawet samobójstwo po upływie 2 lat jest traktowane jako śmierć naturalna). W opcji NNW dodatkowa suma ubezpieczenia (czyli podwojenie wypłaty) jest wypłacana jeżeli śmierć jest skutkiem nieszczęśliwego wypadku. Definicję nieszczęśliwego wypadku wszystkie firmy mają podobną – nagłe zdarzenie wywołane gwałtownie działającą przyczyną zewnętrzną, niezależnie od woli ubezpieczonego. I dochodzimy do wykluczeń czyli kiedy wypłata świadczenia nie nastąpi. W obu opcjach pojawia się wykluczenie pod postacią zamachu terrorystycznego ale uwaga – jeżeli ubezpieczony brał w nim czynny udział (czyli krótko mówiąc sam był owym zamachowcem lub współdziałał z zamachowcami).
    Pan Prezydent Lech Kaczyński nie przyczynił się do swojej śmierci dokonując zamachu a zatem niezależnie czy Pani Marta Kaczyńska otrzymała świadczenie z opcji podstawowej czy również dodatkowej wszelkie dyskusje co do zasadności wypłaty są bezprzedmiotowe.

  93. Ted, 6.22. Warto by poznać prawdziwą wielkość kwot przetransferowanych do szyderczo nazywanej teraz opozycji demokratycznej. Schweizer w książce Victory http://www.anonimus.com.pl/victory.html podaje kwotę około półtora milina dolarów przeszmuglowanej przez Kościół i CIA. Myślę, że za wiedzą SB, która też na tym biznesie coś skorzystała. Warto wiedzieć, że wtedy za dolara można był kupić 5 butelek wyborowej. Dziś ta sama butelka kosztuje 8 dolarów. To była skala biznesu, który teraz nazywają wolnością i demokracją. Gdzieś z pewnością są listy ubogaconych wówczas kombatantów, czekające cierpliwie na swojego Wildsteina. Ci co wówczas nie skorzystali starają się teraz nadrobić, stąd mamy ujawniane przez przypadek, afery typu Kopacz.

  94. *poza tematem*
    Z ostatnich 9 pojedynków Murraya z Federerem 8 zakończyło się zwycięstwem tego, któremu udało się wygrać pierwszego seta. Był jeden wyjątek – finał Wimbledonu 2012, gdzie Murray wygrał 1. seta, ale przegrał finał ze łzami w oczach. Dzisiejszy półfinał zaczyna się od wygranego seta przez Murraya…

  95. Styczniowa rocznica…
    • Niedorzeczne sa proby komparatystyki na poziomie ekwilibrystyki, w czym gorowal Falicz. Studenci nie majacy pomyslu na p race magisterska wybieraja prace porownawcza. Porownania na roznych poziomach sa bezsensowne.

    • Nie ma sensu przesuwac tematow w szeregach: Pamiec spoleczna funkcjonuje w jednym obszarze, mity w obszarze drugim, o poziomach oraz ich roznicach nie wspominam.

    • W Polsce powojennej przez cale lata funkcjonowal obraz ofiary. Rozumiem, ze obraz kata irytuje i porownania tego obrazu nie zmienia (toutes proportions gardées). Niemcy , rowniez Niemcy z bylej NRD potrafia sie “obchodzic” ze swoja pamiecia spoleczna.

    • Falic z ciagle bladzi w przeszlosci drugich, gdy chodzi o rozliczenie przeszlosci wlasnej, a przynajmniej o zachowanie (w) pamieci spolecznej znacznej (nie znaczacej) czesci populacji, w tym rowniez lodzkich Niemcow…i….

    • Ponad podzialami kulturalnymi, spolecznymi i politycznymi odnajdujemy opisy historii, spoleczenstw, polityki, w ktorych dominuja spisek i rozwiazania polityczne tzw. sciagi-gotowce na kazdy problem. Czesto poczatkiem jakiegokolwiek konfliktu i jego rozwiazaniem sa wlasnie Zydzi lub lewicowcy (czy tez Zydzi o lewicowych pogladach). Faliczowi wystarczy poranna lektura GW.

    • Tak zwani intelektualisci ubarwiaja je ironia, “samousmiechaniem” lub szczypta uogolnienia zblizajac sie do dyskursu majacego pozory filozofowania. Nie moze on jednak byc przerywany na przystanku“na zadanie” w zaleznosci od naszego nastroju politycznego. Taki stosunek do rzeczywistosci jest niezdrowy. Nie pomoga tu rowniez cztery “glowy” Swiatowida.

    ET

  96. Stychowski cytuje Falicza, który cytuje:

    ” … W przypadku sędziego, jakikolwiek zarzut możliwości powiązań ze stroną: daleka rodzina, studia w jednym akademiku, kiedyś wspólny grill lub dzieci chodzące do jednej klasy w koledżu – będzie powodem do ewentualnego zarzutu stronniczości, więc powoduje automatyczne i dobrowolne wyłączenie się sędziego z takiego postępowania ” …

    Prawem każdego jest stawiać zarzuty, co nie oznacza, że stawiany zarzut będzie uznany za słuszny. Zarzut stronniczości wobec sędziego to zarzu na tyle poważny, że nie szermuje się nim z byle powodu.

    W systemie amerykańskim (w kanadyjskim również) sędziowie wywodzą się na ogół z adwokatury ( bar ), która jest zresztą praktycznie rzecz biorąc jedyną formą prawniczej korporacji zawodowej. Trzeba najpierw odrobić swoje jako adwokat lub prokurator, żeby móc ubiegać się o nominację sędziowską. Prawnicy znają się dość dobrze, bo ich praca polega głównie na kontakcie z ludźmi : innymi prawnikami oraz ich klientami. W myśl tego, co Panowie cytują za kimś z sieci, i biorąc pod uwagę realia amerykańskie (w tym federacyjny charakter systemu wymiaru sprawiedliwości, czyli jego podzial na stany), stosowanie tak wyśrubowanych zasad jak te, które cytujecie doprowadziło by do paraliżu systemu sądowniczego, gdyż zawsze byłoby możliwe posądzenie o stronniczość. Między zwykłymi śmiertelnikami obowiązuje 6 stopni separacji ! Tych stopni jest o wiele mniej pomiędzy prawnikami.

    Panowie zdają się zapominać, że zarzut stronniczości stawiany sędziemu dotyczy przede wszystkim niezastosowania litery prawa tak, jak powinna ona być zastosowana w danym przypadku. Sędziowie nie wyrokują według własnego widzimisię, a ich profesionalizm stanowi skuteczną zaporę przeciw automatycznemu stosowaniu zasad wykluczających sędziego, które Wy bezmyślnie cytujecie. Poza tym istnieje tryb odwoławczy, a więc tam dopiero ewentualny zarzut stronniczości może być rozpatrzony jak powinien. Z reguły sędziowie sami dobrze wiedzą kiedy popadają oni w konflikt interesów mogący rzutować na percepcję ich bezstronności. Dodatkowo mają oni do dyspozycji instytucje wewnętrzne, które pozwalają rozstrzygać wątpliwości w tej kwestii. Ale nic nie dzieje się automatycznie, jak to sugeruje cytowane przez Was źródło !

    Swoją drogą:
    …powoduje automatyczne i dobrowolne wyłączenie sędziego….

    A więc automatyczne czy dobrowolne ?

  97. Spośród ostatnich 10 spotkań Federera z Murrayem 9 zakończyło się końcowym sukcesem tego, który wygrywał 1. seta…

  98. Styczen…
    • Uogolnienia ocieraja sie o antysemityzm i ksenofobie. Antysemityzm jest trudny w racjonalnym postrzeganiu, gdy z religii przenoszone sa akcenty na rase. Gdy lek zamienia sie w niechec. Gdy koincydencja staje sie regula. Najbardziej ostra forma antysemityzmu jest nienawisc do Zydow i jednoczesne oskarzanie ich o spisek, chec opanowania swiata, dominacje nad narodami arabskimi, a nie np. pragnienie bezpieczenstwa i pokojowej egzystencji, co przeksztalca ich w pierwszoplanowych wrogow kazdego czlowieka.

    • Zrzucanie winy na wszystkich Zydow za dzialanosc poszczegolnych rzadow izraelskich oraz wyrazanie przy kazdej okazji, jednostronnej krytyki Izraela swiadczy li tylko o przyproszeniu oczu. “Protokoly medrcow syjonu” odwoluja sie do paradygmatu oportunistycznej teorii trwajacego od tysiecy lat spisku.

    • Zydzi kryja sie w kazdej organizacji i instytucji. Podporzadkowani sa swojej “centralnej” wladzy. Odnosza sukces. Sa oszczedni, majetni, solidarni etc.. Dziwi mnie rowniez niecierpliwosc moich interlokutorow piszacych o sytuacji w Palestynie i Izraelu, zapominajac calkowicie o roli Jordanii. Pozostalych krajow nekanych przez konflikty wewnetrzne i zewnetrzne nasi blogowi przodownicy intelektualni nie wymieniaja.

    • Zapominamy przy tym czesto, ze Europa potrzebowala na tworzenie struktur obywatelskich prawie tysiaca lat. Pamietamy natomiast, opisujac “wystepki” Zydow o trwajacym tysiace lat “spisku” oraz konflikcie.

    • Podobnie jest z krytyka Izraela, czesto niezbedna i sluszna. Zapominamy przy tym, ze Izrael jest jedyna “demokracja”na Bliskim Wschodzie. Zapominamy rowniez, ze polityka rzadu izraelskiego, popierana wprawdzie przez uzyskana wiekszosc w Knesecie, krytykowana jest przez mniejszosc, ktora moze stanowic prawie polowe populacji.

  99. IPN
    „Kandydatem do współpracy często zostawało się bez jakiegokolwiek kontaktu z SB“ czesto „slysze/czytam“ w blogosferze. Oni po prostu typowali, że X by się im przydał, i dopiero zaczynali do niego podchodzić, osaczać go, prowadzić swoje gry – z efektem oczywiście różnym. Tak więc wśród kandydatów na TW byli ludzie, którym należał się absolutnie status pokrzywdzonego, oraz tacy, którzy stali się zwykłymi agentami“.

    Problem polega wiec na pracy sadow, ktore opieszale orzekaja o ewentualnym statusie pokrzywdzonego. Nie nalezy rowniez zapominac o domniemaniu niewinnosci (zdarzalo sie niestety-zapominac). W polityce domniemanie niewinnosci rzadko traktowane jest powaznie oraz czesto wykorzystywane do zabawy (gry politycznej) w polityke. Owa gre w klasy prowadzily wszystkie partie polityczne i wiekszosc politykow, dlatego tez nie przejmuje sie ofiarami politycznymi. Poza tym jednak wielu z nich wstaje powoli. W sumie efekty „podchodow“ SB widac bylo na pochodach 1-majowych oraz w kolejkach w Biurach Paszportowych. Widac je bylo przy odbieraniu talonow do Konsumow i talonow na samochody. Widac je bylo w kolejkach po pozwolenie na dzialalnosc gospodarcza, widac je bylo w Pewexach lub obok (pracowniczki i pracownicy oraz handlujacy waluta), Biurach meldunkowych, administracjach uczelnianych, wsrod naukowcow po marcu 68, Urzedach pocztowych, luksusowych i mniej luksusowch hotelach, Empikach oraz w wielu pozostalych miejscach.

    Blogujacych prosze o dodanie do tej listy przeze mnie zapomnianych.

    Widac je rowniez na liscie Wildsteina, ktorej znaczenia bym nie przekreslal. Nie wiem rowniez, czy szkody polityczne wynikajace z dzialalnosci IPNu byly ogromne, wieksze bylyby przy „rozszerzeniu“ grubej kreski i braku tego instytutu. W sumie nieudolne dzialanie politykow „grubej kreski” spowodowalo opoznienie i bledy lustracyjne. Zdaje sobie przy tym sprawe, ze w owych czasach ryzyko zaniechania takiej polityki byloby zbyt duze. Zastanawiam sie jednak, co sie stanie po udostepnieniu wszystkim, wszystkich akt IPNu (oczywiscie przy zachowaniu standardow ochrony danych osobowych). Stanie sie, to co bylo od lat koniecznoscia. Pracownicy i wspolpracownicy (perwersyjne jest pytanie, czy postaci jak Kwasniewski etc. byli wspolpracownikami) zostana wreszcie odsunieci ze sfery dzialnosci publicznej i politycznej oraz spolecznej (NGO). W dzialanosci gospodarczej doskonale sobie dotychczas radza, wiec nie obawiam sie o ich przyszlosc.
    ET
    cdn

  100. IPN cd
    Poza tym wielu z nich jest w wieku emerytalnym. Jedynie czego moga sie obawiac, to ewentualna redukcja wysokosci ich emerytur. Rozumiem tez z powodu mankamentow wynikajacych z upolitycznienia IPNu, nie rozmiem natomiast zdziwienia. Wiadmo bowiem, ze latwosc pozyskania wspolpracownikow w czasach zaprzeszlych byla raczej pochodna dobrowolnej „checi“ wspolpracy za cene „drobnych“ udogodnien (np. paszport, stanowisko, talon na samochod, stypendium studenckie lub praktyki zawodowe), niz zachety lub przymusu owczesnego aparatu bezpieczenstwa. Spotykalem w czasach zaprzeszlych owych „wybranych“ we francuskich Domach studenckich oraz w tzw. RU i usmiechalem sie do ich planow dotyczacych zakupu samochodu lub budowy domu (niestety nie studenckiego). W wielu przypadkach byli to pracownicy naukowi przebrani za studentow. Warto wiec umozliwic wszystkim dostep do akt, rowniez zrodlowych, co umozliwi wreszcie solidne opisanie lat z czasow zaprzeszlych, oczywiscie gwoli pamieci, ktora nalezy pielegnowac dla przyszlych pokolen. Problem opisu naszej przeszlosci polega na tym, ze w wielu przypadkach nie byla ona tak okrutna, aby sie nia przejmowac, lecz rowniez w wielu przypadkach nie tak bagatelna, aby sie nia wogole nie zajmowac. Owa wymienialnosc oraz redukowanie wlasnej roli do listka figowego prowadzi bezposrednio do bagatelizowania PRLu i wlasnej przeszlosci. W ten sposob ustawiamy sie wszyscy w jednym szeregu, szeregu poszkodowanych, co poniekad mialo miejsce. Pozostaje jednak kwestia odpowiedzialnosci moralnej oraz politycznej. Owe kwestie powinny zostac rozwiazane podczas publicznej debaty. Okrutnosc i perwersja PRLu polegaly na tym, ze stwarzano swiadownie lub czesto nieswiadomie (wynikalo to z powszechnego balaganu) pozory normalnosci. Przy propagandzie sukcesu, traktowania wybranych jak elity (ograniczony wprawdzie, lecz mozliwy dostep do kultury i sztuki, otwarcie dla niektorych „wielu“ granic oraz inne tzw. przywileje) ulatwialy droge SB oraz oportunistom, ktorzy po dzien dzisiejszy bagatelizuja skutki owych czasow. Skutki te widoczne sa w polityce, mediach oraz w blogosferze przy tematach Gierka, Jaruzelskiego, Ziem Odzyskanych, PGRow, uprzemyslowienia, dostepu do kultury, miejsca Polski na swiecie, kolein na drogach, rozmowach o turystyce etc..Wychodze jednak z zalozenia, ze wiekszosc jest za „otwarciem“ i udostepnieniem wszystkich akt IPNu wszystkim obywatelkom i obywatelom w krotkim czasie. Interesuje mnie po owym otwarciu nastepujaca debata polityczna i spoleczna.
    ET

  101. Płacenie podatków w tzw. rajach podatkowych nie jest żadną nowością. Większość celebrytów, sportowców od dawna płaci podatki w Monte Carlo. Sprawa Depardieu stała się głośna, bo ten idiota wybrał sobie Rosję, jako kraj do płacenia podatków. Rosję, której wszyscy biznesmeni płacą podatki na Cyprze. Tak było, jest i będzie. Patriotyzm w temacie płacenia podatków się nie przyjął!!

  102. Mam pytanie, czy posłowi, posłance wypada mówić w sejmie tak horrendalne brednie jakie padły z ust np. prof.(?!) Pawłowskiej z PIS lub T. Woźniaka z SP na okoliczność głosowania nad projektem ustawy o związkach partnerskich?
    Nie będę tu przytaczać wypowiedzi obrażających rozum, inteligencję oraz wszystkich homo i tych hetero, którzy nie gustują w ślubnych związkach i woleliby zalegalizować partnerski.
    Każdy może znaleźć te wypowiedzi w info na temat przebiegu obrad

  103. 1. Fraza „słusznie się należy” pochodzi z definicji wikipedii starożytnego słowa PLEONEXIA, które użyła prof. Środa.

    2. Oczywiście można moralne swoje widzimisie wylewać na blogi, lecz ja wolę czasem się zastanowić nad praktycznym, „obiektywnym” biegiem ustalania co słusznie się należy. Jakie są mechanizmy ekonomiczne, może rynkowe, albo polityczno-organizacyjne????

    3. Oczywiście parlamentarzysta polski może siedzieć w Sejmie na Wiejskiej, albo w PE w Brukseli. Rozziew wynagrodzenia jest znaczny, co zapewne motywuje wielu zdolnych, młodych i ambitnych polityków, ale także tych u kresu kariery do ucieczki do Europy. Trzeba by prześledzić kilka indywidualnych karier i podpytać o te i inne motywacje, ale sądzę, że zarobki w Sejmie winno się kroić na europejską miarę. Raczej ograniczenie liczby posłów i senatorów dałoby zmniejszenie wydatków na ten cel bez uszczerbku dla efektu ustawodawczego.

    4. Lekarzom (przykładowo) też pensje kroi się coraz bardziej po europejsku, w obawie przed exodusem, a szczególnie w innych zawodach profesjonalnych. Sprzedawczynie – przed transformacją zawód wielce poważany i nagradzany – są w zupełnie gorszej sytuacji. Podobnie hydraulicy, itp. A to – jak twierdzi Leszek Balcerowicz – z powodu braku wspólnego rynku na usługi w UE, itd.

    5. Te „niemoralne” dysproporcje w zarobkach zachodzą nawet między Katowicami i Olsztynem, jak ostatnio donosiła prasa. Jedni odsądzają ten kapitalistyczny system od czci i wiary, drudzy próbuja go wykorzystać z lepszym lub gorszym skutkiem. Ma to miejsce w krajach rozwijających się, gdzie nierówności zarobkowe między zawodami z szansą globalną (d. kosmopolityczną) a stricte lokalnymi są przez okres doganiania bardzo wysokie. Polska jest w tym sensie krajem rozwijającym się zdecydowanie doganiającym. I dobrze jej to doganianie idzie, chyba każdy przyzna. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano.

  104. Pojedynek Murraya z Federerem

    Czterogodzinny – co do minuty. Widziałem z niego, z uwagi na niesprzyjającą porę, bo w T.O. pierwszego gema rozegrano tuż po 3:30 rano, zaledwie piątego seta i dwa ostatnie gemy czwartego. I one zdaje mi się oddają ducha i przebieg meczu, z niewielkim przerysowaniem, zdaje mi się.

    I tak będzie w sobotę i w niedzielę, zobaczę ostanie gemy, może urwę całego seta. Eh, Australian Open. Kibicuje Li Na i Djokovicowi Novakowi.

  105. Jacobsky, Stychowski, Falicz, Ł_Ł (niezależni):
    W przypadku sędziego, jakikolwiek zarzut możliwości powiązań ze stroną: daleka rodzina, studia w jednym akademiku, kiedyś wspólny grill lub dzieci chodzące do jednej klasy w koledżu – będzie powodem do ewentualnego zarzutu stronniczości, więc powoduje automatyczne i dobrowolne wyłączenie się sędziego z takiego postępowania. Przy tym sędzia jest przygotowany i przyzwyczajony do pilnowania wysokiego standardu etycznego w swoim życiu, gdyż jakby tego nie robił sędzią by nie został.

    Dla mnie kontrowersyjny jest brak odniesienia się sądownictwa amerykańskiego do pracowników SB.

    Ale powyższe przykłady mogące stanowić podstawę do zarzutu stronniczości (z naciskiem na „mogące stanowić”) pozwalają sądzić, że nadal ważne będzie wspólne grillowanie, pijaństwo w akademiku, czy dzieci w koledżu i w kindergarten, a nie to, czy matka była przesłuchiwana przez komisję McCarthy’ego, albo demonstrowała przeciw wojnie w Wietnamie.

    Oczywiście postulaty naprawy sądownictwa, metod prokuratorskich i całeog tego tzw. „ciągu produkcyjnego” są jak najbardziej słuszne. Sędziowie powinni być w Polsce bardziej niezależni w formułowaniu wyroków, jednocześnie lepiej selekcjonowani i merytorycznie oceniani niż są teraz. W tym – powinni zaczynać karierę sędziowską w późniejszym wieku. Ale do tego metody PiS nie prowadzą, wręcz przeciwnie, moim zdaniem.

  106. Jiba (8:04)
    dopiero teraz Twój wpis wpadł mi w oko 😉

    Ja bym nie za bardzo się nie natężał, scyzoryk z kieszeni ostrożnie wyjął – w tej sprawie – i na stół położył. Rzecz jasna jest ona denerwująca, metody polskie nie są najlepsze w świecie, ale na szczeblu publicznym zarządzanie pieniędzmi ma swą specyfikę. Weźmy wydatki na przeloty vip-ów, oszczędzano, oszczędzano, aż nie zaoszczędzono zgryzot i wydatków – i nie chodzi tylko o biedną smoleńską rozgruchotaną tutke i cały idiotyzm wokół niej. Nie słuchałem, nie oglądałem Ewy Kopacz, może straciłbym wiele sentymentu do niej. Właściwie my tu (‚zdies emigranty’) nie oglądając polskich mediów, tylko jakieś CNN, BBC, ewnetualnie – euronews, mamy znacznie lepszą opinię o polskich mężach stanu. I oczywiście – nie żyjąc z nimi we wspólnym gospodarstwie.

    Piszesz – „masz rację, roztrząsanie niespełnień jednostek i ich preferencji partyjnych nie ma sensu”. Lepiej nie potrafiłbym podsumować. Chyba lepiej jest machnąć ręką na jednostki i indywidualne zachowania, i zwrócić uwagę na tę atmosferkę narodową, mentalną, która pozwala myśleć o dum(r)nym polskim narodzie jedynie w kategoriach krwi przelanej, oraz tę warstewkę hipokryzji, która przelewa się z ambon. I trzymać to jako drogowskaz w codziennych wyborach i kontaktach życiowych. Odrzucać hipokryzję, spokojnie ją wytykać, bez nerw – to jest długi proces. Wręcz stajnia jakaś nieposprzątana.

    „Spadkobiercy” – zapomniałem już o tym filmie, i przypomniałaś mi, jak wiele akcji w nim się wydarzyło, aż nie byłem pewien, czy mi się jakaś inna fabuła nie wmieszała i musiałem sprawdzić.

    „Życie Pi” – pewnie nie byłaś jeszcze, bo ten film od kilku dopiero dni leci w kraju. Sympatyczne zdjęcia i atmosfera ciepłych lądów i mórz, fabuła niesie nawet filozofię, którą da się sensownie przemyśleć, jeśli się ma ochotę na nią. Muzykę napisał kanadyjski, wręcz torontoński kompozytor Mychael Danna i dostał za nią Złoty Glob. Zresztą film jest zrobiony z powieści montrealskiego pisarza. Rekomenduję na zimowe popołudnie/wieczór.
    Pozdrawiam ciepło

  107. Coś dla sklerotycznych doktrynerów ekonomii.
    http://studioopinii.pl/panstwo-polskie-nie-dla-obywatela-nie-da-ani-ryby-ani-wedki/

    Faktycznie, zacząłem czytać i stwierdziłem, że ta pożywka nie jest dla mnie. Niestrawna.

  108. Jiba

    Artykuł o zarządzaniu publicznymi, czyli wspólnymi pieniędzmi:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,13294146,Niski_lot_LOT_u__Tak_koncza_narodowe_czempiony.html
    Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego artykułu red. Gadomskiego za nudziarstwo, ani za indoktrynację z mojej strony. Ani za odciąganie Cię jego lekturą od prawdziwych uroków życia 😉

  109. Mily Panie Redaktorze !

    Nie sadzcie, abyscie nie nie byli sadzeni. Prosze o milosierdzie, please.

  110. My tu o jakis duperelach, a po dzisiejszym posiedzeniu Sejmu POPIS pod wodzą Gowina ante portas.
    Na blogu bedzie teraz rzadził ordynans Biegler.
    Najpierw pozamiata, a potrem ogłosi nabór do Super CBA.
    Dalsze scenariusze się piszą.

  111. „Twarde ideologiczne uprzedzenia” kontra „godniejsze życie w związku partnerskim, w tym homoseksualnym” – powiedział w Sejmie premier RP. Któryś poseł krzyknął – brawo! Ustawa upadła, ale to nie znaczy, że Polska jest na złej, choć długiej drodze. Życzyć należy wytrwałości i determinacji.

  112. @stasieku odnajduje 23 stycznia o godz. 10:07 trop literacki
    ________________________________
    @staruszek
    Zwykle jedziesz staruszku Beckettem
    ______________________________________

    Poszedłem tym tropem do polskiej Wikipedii.

    ***
    Jego [Samuela Barclay€ Beckett’a – przypisek @staruszka ] powieści są pozbawiane tradycyjnej narracji, utrzymane w klimacie skrajnego pesymizmu i podkreślające bezsens ludzkiej egzystencji.
    ***

    Przywiódł mnie w tereny zapach trudnej prozy opisanej w Wikipediowym artykuł o Jorge Luisie Borgesie; a w nim wzmianka:

    ***
    W 1961 roku, wraz z Samuelem Beckettem, otrzymał Międzynarodową Nagrodę Literacką (w wysokości 10 tys. dolarów), …
    ***

    a wcześniej tamże stwierdzenie:

    ***
    Ociemniały w wieku 55 lat pisarz zawsze był kontrowersyjną postacią. Przez prawie 30 lat był nominowany do nagrody Nobla w dziedzinie literatury, lecz nigdy nie został nią nagrodzony.
    ***

    Pozwolę sobie na przytocznie węzłowego dla mego tu komentarza fragmentu tamtego artykułu:

    ***
    Później sam Borges ucierpiał w wypadku (uderzył się głową w okno), który omal nie doprowadził go do śmierci w wyniku posocznicy. W bardzo oniryczny sposób opisał te przeżycia w opowiadaniu Południe. Podczas rekonwalescencji napisał nowelę Pierre Menard, autor „Don Kichota”. Doświadczenia te pomogły mu przy pisaniu kolejnych wyjątkowych stron; fantastycznych lecz i groźnych dzięki zawsze jasnemu i analitycznemu umysłowi. Krytyczny moment Borges przetrwał dzięki pewnej idei, nad którą rozmyślał od jakiegoś czasu: czy rzeczywistość empiryczna jest równie iluzoryczna co świat fantazji, jednak gorsza od niego, i czy tylko urojenia mogą dostarczyć nam godnych zaufania narzędzi poznawczych?

    W 1940 roku opublikował Antología de literatura fantástica, napisaną we współpracy z Bioy Casares y Silvina Ocampo, którzy tego samego roku pobrali się, wybierając Borgesa na swego świadka. Napisał również prolog do książki Bioy’a Casaresa La invención de Morel. W 1941 wydał Antología Poética Argentina oraz opracował tom opowiadań „Ogród o rozwidlających się ścieżkach” (El jardín de los senderos que se bifurcan), dzięki któremu zasłużył na Krajową Nagrodę Literacką.
    ***

    Przejdźmy tropem Borgesowego zbioru opowiadań nazwanego „Alef” opublikowanego 3 lata po postawieniu moim rodzicom i ich współobywatelom propozycji: „3 x TAK?” Wzmianka o młodzieńczym zachwycie Borgesa nad Rewolucją Październikową odbiła się w mej głowie od dawna ustaloną samooceną: „gadatliwy radosny idiota”.

    Ani nie ma w tej samoocenie nawiązań do pesymizmu i ani do uznania dla obu pisarzy, ale jest ziarnko ciekawości poszukującej zrozumienia tego co tu i teraz. Poszukiwań niejawnie wzywających do zajrzenia do Wiki, co to mowa zależna, co to Konstantego Idelfonsa smutek nad zadupiem polskim z okresu Borgesowego „Alef” i okresu nacjonalizacji warsztatu mego Taty.

    Dziś dzięki jutubce możemy i Hajdna i Netrebko posłuchać i obejrzeć i co innego trzeba – i inną techniką – pisać w „Liście do mieszkańców małych miasteczek”. Już nie tylko wyjście tam gdzie „Wódka i piwo”, ale mozliwość zciągnięcia na e-booka powieści „Zahir” i skrzynki dowlnego wina z garnituru win australijskich – bez siadania na Kisielowym Rozdrożu.

    Gdy piszę o paleniu lewych butów w kominie, to oczekuję, że czytają mnie znawcy młodzieńczych Mrożkowych kpin z gospodarki planowej, a gdy stwierdzam, że napowrót do Meksyku pisarza i grafika wypycha widok spacerującego obok Sukiennic zakutego złogu PRLu, to oczkuję iż czytelnik zna stare i nowe technologie łączenia rur. I oczekuję, że żaden idiota blogowy nie będzie mnie poprawiał: „to były prawe, lewych milion wypadł z planu”

    „lecenie Beckettem” jest uwznoślaniem mego tu grafomaństwa.

    Ja bezczelnie oczekuję, że mający kłopoty ze zrozumieniem moich tekstów będą pytali. Wyrastałem wśród nauczycieli, którzy widząc na tablicy źle rozwiązane równanie prosili rezolwenta: „Przekonaj mnie do tego!” Bo bylem z koleżankami i kolegami uczony dla umiejętności, a nie dla ocen.

    ….

    Powieść Paula Coelho ma tytuł jednego z opowiadań zbioru „Alef”. Tak opisuje to Wikipedia:

    ***

    Na pierwszych stronach książki znajdujemy informacje dotyczące znaczenia słowa zahir. Według Jorge Luisa Borgese pojęcie Zahira wywodzi się z tradycji islamskiej i sięga XVIII wieku. Zahir w języku arabskim znaczy: widoczny, obecny, niemogący ujść uwagi. Może to być istota lub przedmiot. Gdy napotkamy go na swej drodze zajmuje stopniowo cały nasz umysł, aż do momentu, kiedy nie jesteśmy już w stanie myśleć o niczym innym. Może to być postrzegane jako oznaka świętości lub szaleństwa.
    ***
    Pytałeś mnie @stasieku o misję mojej tu obecności (nazwy pitego wspólnie wina nie pamiętam).

    Próba zrozumienia ludu smołeńskiego wedle mojej dzisiejszej wiedzy nie da się zrozumieć bez znajomości dzieła: „Skowyt – poemat amerykańskiego poety Allena Ginsberga”, bez zrozumienia krzyku Janis, i bez wsłuchania się w rytm marsza już przeze mnie tu umieszczanego. Marsza radosnej wspónoty, bez mrzonki o zlotym pyle lecącym z nieba.

    Znacie? To posłuchajcie i polubcie. Ten Rejs nie jest do Nweport …

    Od swoich czytelników oczekuję, że zrozumieją (będą się starali zrozumieć) , że „Buszujący w zbożu” NIE przedziera się z kajakiem nad glową przez trzcinę cukrową do Bayou, ani przez ryżowiska.

    Poznałem piosenkę przywołaną w tytule powieści o młodzieńcu rozsmakowanym w erotycznych wulgaryzmach prawie pól wieku temu śpiewaną przez polskiego Faraona i oczekuję, że nie będzie to stwierdzenie odbierane jako bełkot.

    słowa [oryginału] Robert Burns , polska wersja Mariusz Lubomski
    muzyka Zygmunt Konieczny
    wykonanie Mieczysław Święcicki

    „Jęczmienne łany”

    Było to nocą w porze żniw,
    gdy śliczny jest łan pszenny –
    w księżyca jasny blask wśród niw,
    wybrałem się do Annie.
    Niepostrzeżenie mijał czas,
    aż się zgodziła wdzięcznie,
    gdy poprosiłem tylko raz:
    Odprowadź mnie przez jęczmień!

    Błękitne niebo, ucichł wiatr
    i księżyc opromieniał,
    a jam ją zgodną, chętną kładł
    wśród łanów, wśród jęczmienia.
    Wiedziałem, miłość łączy nas
    z pierwszego już wejrzenia
    więc całowałem raz po raz
    wśród łanów, wśród jęczmienia.

    Pszenicy łan i łan jęczmienia
    prześlicznie się zieleni;
    noc szczęsna, nie do zapomnienia
    wśród łanów z moją Annie.

    Zamknąłem ją w uścisku splot,
    jej serce biło w drżeniach.
    Szczęsne to miejsce było, ot,
    wśród łanów, wśród jęczmienia.
    Lecz na ten księżyc i gwiazd moc,
    co noc tę opromieniał –
    i ona wciąż tę pomni noc
    wśród łanów, wśród jęczmienia.

    „http://www.youtube.com/watch?v=yn-CpqZLkPM”

    Zmęczonym tajemnicami mego pisania wyjaśniam, że właśnie mija ćwierć tysiąclecia i jedna olimpiada od urodzin autora oryginału, a umarł gdy padały pierwsze łany kolejnych żniw.

    Niedługo po mych narodzinach tak zaśpiewano tę piosenkę, zapewne bez szkockich językowych archaizmów.

    MARION ANDERSON SINGS COMIN’ THRO THE RYE 1945

    „http://www.youtube.com/watch?v=wy2vyx_ZZn0”

    A więc lubimy to co znamy. Nie lubimy gdy się ktoś nad nami wysila …

    Elvis Perkins with What Cheer Brigade at Newport Folk 2010

    http://www.youtube.com/watch?v=HiZMMhe2UnI&feature=player_embedded

    Gdy katolicki lud delty Missisipi świętuje koniec karnawału to Elvis Perkins odpowiada z Iberii dręczonej gorszym niż polski kryzysem onirycznie tak (czyli nie wiadomo o co chodzi ponad radość życia obcą Ludowi Smoleńskiemu):

    What Cheer Brigade, Mardi Gras 2011

    „http://www.youtube.com/watch?v=Bv970TMXwkw”

    Czy wypada tak tańczyć po pogrzebie matki męczennika?

  113. Rządzący w pierwszym rzędzie powinni się troszczyć o obywateli. Po to są wybierani. Jak widać troszczą się o siebie samych. I to dość skutecznie. Zobaczmy listę darmozjadów i egoistów.Tylko tych z sejmu. A gdzie reszta hołoty?
    Oto pierwsza dziesiątka z lat 2005-2012 (kwoty brutto):

    Bronisław Komorowski (2008): 66 702,08 zł
    Jarosław Kalinowski (2008): 59 636,32 zł
    Stefan Niesiołowski (2008 i 2010): 59 636,32 zł
    Krzysztof Putra (2008): 59 636,32 zł
    Jerzy Szmajdziński (2008): 59 636,32 zł
    Ewa Kierzkowska (2010): 51 581,20 zł
    Ewa Kopacz (2012): 50 026,56 zł
    Włodzimierz Cimoszewicz (2005): 48 178,86 zł
    Bronisław Komorowski (2007 – suma nagród z V i VI kadencji): 45 448,06
    Cezary Grabarczyk, Eugeniusz Grzeszczak, Marek Kuchciński, Wanda Nowicka, Jerzy Wenderlich (2012): po 44 727,24 zł.

  114. A pan ciągle krąży wokół ludzkich pieniędzy i moralności. Wypada czy nie wypada.
    Prezydent Kwaśniewski nie wyłudza tej forsy, chcą płacą i on zadowolony i druga strona
    też. Jeżeli to są jego dochody to płaci podatki i obie strony – państwo i on są weseli.
    Ma na tyle nośne nazwisko że ono samo z siebie niesie pieniądze.Senator Romaszewski
    zastosował odmienny od ogólnie pojętego wymiar patriotyzmu. Dla kogoś ma on taki
    wymiar a dla innych odmienny. Cieszmy się że takie postępowanie dotyczy nielicznych.
    Bo co by było gdyby te miliony patriotów solidarnościowych tak zdiagnozowało swój
    patriotyzm. Redaktorzy zarabiają po 20 tyś. i więcej i jakoś nikt się nie zastanawia czy wypada czy nie. Redaktor Gmyz musi z czegoś żyć, pisze to za co płaci PiSowska
    opozycja. Kolejarze strajkują w obronie ulg przejazdowych, wypada strajkować gdy
    kible jakie są pasażerowie wiedzą, pociągi jeżdżą jak chcą i kiedy chcą, informacja
    na dworcach nie istnieje. Związki Miętka są od ulg a nie od normalności. Wypada czy
    nie wypada. Z doświadczenia najnowszej histori wiem że związki żadnego zakładu
    nie doprowadziły do normalności ale do rozwalenia wiele. Moralność i pieniądze
    nie zawsze idą w parze ale dają satysfakcję i spokój. Umarł niedawny prymas,
    wszystkie publikatory pełne prymasa Glempa.

  115. Wdzięczna miłości posadki sejmowej

    Czuje cię każdy i słaby, i zdrowy

    Dla ciebie mile są ciemne piwnice,

    Dla ciebie znośna duszność i ból głowy.

    Słodzisz frasunki, uśmierzasz tęsknice;

    W tobie pociecha, w tobie zysk gotowy.

    Byle cię można znaleźć, byle kupić,

    Nie żal skosztować, nie żal się i upić.
    ===============

    W zasadzie gotowiec……
    Krasicki umiał wejrzeć w duszę Prawdziwego Polaka……
    Miłość Ojczyzny została zdaje się przez naszych Wybrańców Narodu przefrymarczona, wyceniona, sprywatyzowana.
    SOLIDARNIE…..

  116. telegraphic observer
    25 stycznia o godz. 15:43

    Przeczytałam.
    Dziekuję bardzo również za to, że artykuł świetnie opisał przykład marnotrawstwa, o którym wspomniałam. Irytuje mnie, ze zawsze gdy wybuchnie bomba o kolejnej umowie, w której obdarowano prezesa bez względu na wyniki, nigdy nie wiadomo, kto tę umowę podpisał.
    Kolejny przykład – ciągła reforma szkolnictwa – za dwa lata znów nowa matura (np. od niedawna młodzież przygotowywała w domu prezentację z polskiego – coś w rodzaju referatu, który przedstawiało się szanownej komisji. Żaden genialny reformator nie wpadł na to, że dzieciaki będą zlecać napisanie tego dzieła nauczycielom- nie swoim, w internecie można było znaleźć ogłoszenia – i cały ich wysiłek będzie polegał na wkuciu referatu na pamięć). Ciekawa jestem, ile to ciągłe grzebanie w szkolnictwie kosztuje.
    I zupełnie malutki przykład – pismo przysłane z urzędu, że byłam i załatwiłam sprawę. cóż, wiem o tym przecież. ale to nic – z jakiegoś powodu musieli mnie o tym powiadomić. koszt przesyłki – 5,65 zł.
    jak się do tego doda fundusze kościelne, 20-letnią działalność dziwacznego tworu zwanego Komisją Majątkową, popękane autostrady zanim w ogóle przejedzie przez nie jakis samochód, itd itd, a potem usłyszy, że politycy przyznaja sobie nagrody za swoja genialną działalność.. ech, nie dziw się, że puszczają nerwy.

    niestety, nie moge znaleźc nagrania wypowiedzi Kopacz. może uda się to komuś innemu.
    mój poprzedni komentarz zawisł u moderatora, wrzucili go dopiero po południu, nie wiem, z czego wynikło takie opóźnienie.

    „Spadkobiercy” – rzekłabym piekło w raju. świetny film, dawno nie widziałam obrazu porównywalnej klasy. O „Życiu Pi” będę pamiętać. Dzięki wielkie.

  117. mag
    25 stycznia o godz. 14:25

    Ależ czemu Ci to przeszkadza? Niech wygadują brednie. To i tak niczego nie zmieni, gdyż Sejm Sejmem, a życie życiem. Patrząc na nich dzisiaj, bez względu na wynik głosowania, i tak widziałam przeszłość.
    pozdrowienia serdeczne:)

  118. telegraphic observer
    (25.01, 14:55)

    Oczywiście postulaty naprawy sądownictwa, metod prokuratorskich i całeog tego tzw. „ciągu produkcyjnego” są jak najbardziej słuszne. Sędziowie powinni być w Polsce bardziej niezależni w formułowaniu wyroków, jednocześnie lepiej selekcjonowani i merytorycznie oceniani niż są teraz. W tym – powinni zaczynać karierę sędziowską w późniejszym wieku. Ale do tego metody PiS nie prowadzą, wręcz przeciwnie, moim zdaniem.

    Pełna zgoda z wyątkiem zastrzeżenia co do wieku. Oto jak wygląda droga do pierwszej nominacji sędziowskiej:

    Według nowego modelu kształcenia aplikacja sędziowska ma trwać 54 miesiące (4,5 roku),
    z czego przez pierwsze 30 miesięcy aplikanci będą brać udział w zajęciach i praktykach odbywających się w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, natomiast przez kolejne 24 miesiące będą odbywać staż na stanowisku asystenta sędziego (zatrudnienie na podstawie umowy o pracę na czas określony), a następnie referendarza sądowego (zatrudnienie na czas nieokreślony).

    Podczas trwania aplikacji każdemu aplikantowi zostanie przydzielony patron-koordynator, nadzorujący przebieg praktyk i służący pomocą merytoryczną oraz dodatkowo będzie wyznaczony patron danej praktyki. Do niego będzie należało zapoznanie aplikanta z jego obowiązkami, zaś po zakończeniu praktyki będzie przedstawiał patronowi-koordynatorowi ocenę aplikanta wraz z opinią. Na tej podstawie patron-koordynator będzie tworzył końcową ocenę przebiegu aplikacji sędziowskiej przez aplikanta.

    Po zakończeniu pierwszego etapu aplikacji, w 30 miesiącu, aplikant będzie zdawał egzamin zawodowy. Warunkiem dopuszczenia do niego będzie pozytywne zaliczenie dotychczasowych sprawdzianów i praktyk. Egzamin sędziowski będzie składać się z części pisemnej (zadania praktyczne) oraz ustnej (kazusy). Aplikanci, którzy uzyskają negatywny wynik z egzaminu lub nie przystąpią do niego, będą mogli w ciągu 18 miesięcy przystąpić do niego raz jeszcze.

    W wypadku pozytywnego zaliczenia egzaminu, aplikant zostanie skierowany na okres 24 miesięcy do pracy na stanowisku asystenta sędziego i referendarza sądowego. Po zakończeniu stażu, w ciągu 14 dni aplikant otrzyma dyplom, poświadczający uzyskanie przez niego prawa do wykonywania zawodu sędziego.

    Czyli ktoś, kto kończy studia prawnicze w normalnym terminie i przechodzi przez aplikację podobnie, zakłada na szyję łańcuch sędziowski w wieku c.a. 30 lat. Dodatkowo, młody sedzia nie idzie natychmiast do wydziałów wyższych szczebli, ale raczej zaczyna od sądowniczych podstaw, w tym pewnie również od spraw nieco mniej złożonych, w zalezności od specjalizacji.

    Oczywiscie można analizować jak długo nałeżało by czekać aby stać się godnym (z uwagi na wiek) kandydatem na sędziego. Moim zdaniem obecny tryb wdrażania się do tej funkcji jest wystarczająco długi i wymagający, żeby po drodze wyeliminować aplikantów nie nadających sie na sędziów, i to bez względu na ich wiek.

    W Quebeku (a podejrzewam, że i w reszcie Kanady podobnie) można kandydować na sędziego po 10 latach praktyki jako prawnik (adwokat), przy czym adwokatem zostaje się po studiach licencjackich (3 lata) plus rok szkoły korporacyjnej i półroczny staż. Przeciętny wiek rozpoczęcia studiów to 19 lat, plus 3 lata studiów daje 22 lata, plus 1,5 roku w szkole adwokackiej – razem 25 lat. Czyli w wieku min. 35 lat można zacząć się ubiegać o nominację sędziowską, czy to w sądzie najniższego szczebla, czy też w sądzie federalnym – nie ma różnicy jesli chodzi o wiek. W Polsce ten wiek to mniej 29 lat, z tym że tak młody sędzia nie ma wyboru i zaczyna od szczebla najniższego, i tam, pod okiem starszych kolegów zdobywa doświadczenie i potem, ewentualnie, awansuje w hierarchii sędziowskiej. Ustawa o sądach powszechnych precyzuje wymogi wiekowe stawiane kandydatom na sędziów poszczególnych szczebli (wyciąg z ustawy – art 61 tutaj ). Wynika z niej, że mając owe 29 lat, staje się raczej u podstaw drabiny kariery zawodowej, a nie po środku (np. sąd okręgowy). Zdaje mi się, że wenętrzne przepisy obowiązujące w sądownictwie regulują sprawy nadzoru zawodowego, sprawowanego przez starszych kolegów sędziów nad młodszymi kolegami.

    Moim zdaniem tryb przygotowywania do funkcji sędziego (aplikacja odbywająca się od początku do końca w sądzie) kompensuje owe min. 10 lat praktyki wymagane w Kanadzie. Oczywiście, że z wiekiem zdobywa sie tzw. doświadczenie życiowe i jego nie zastapi żadna aplikacja, ale też z drugiej strony z wiekiem nabywa się naleciałości zawodowe (żeby nie powiedzieć skrzywienia…) ito, co np. dobre jest w praktyce adwokackiej nie musi koniecznie pasować do praktyki sędziowskiej.

    Myslę, że to nie o podniesienie bariery wieku trzeba walczyć, ale o lepsze przygotowanie zawodowe, o czym wspominasz i o poprawę innych aspektów funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, w tym np. o podnoszenie ogólnej kultury prawnej, propagowanie mediacji pozasądowej itp.

    Pozdrawiam

  119. Jiba (25-01-g.18:46)
    Skondensowana głupota, na dodatek wyrażana obskuranckim językiem, przeszkadza mi. Na podobnej zasadzie jak zgrzyt noża o talerz, czy potworna kakafonia dźwięków.
    Wiem, że sejm jest sejmem, a życie życiem, ale to posłowie urządzają/meblują swoim wyborcom jakiś fragment ich życia na czas bliżej nieokreślony. W przypadku związków partnerskich utrzymując status quo.
    Uważasz że na prawdę nic się nie stało? A co się dzieje z in vitro? Jakie są losy „kompromisowej” ustawy antyaborcyjnej, choć wg. wszelkich sondaży powinna być złagodzona. Dla świętego spokoju zostało po staremu.
    Czas biegnie, a tyle spraw zostaje w tyle.

  120. kadett,

    po półfinale australijskiego szczytowania tenisowego mam niedosyt.
    Rozpętała się także dyskusja, ze to już koniec Federera, a ja już w końcówce meczu leczyłem kaca, bo mimo że stawiałem na Murraya, to jednak oczekiwałem na wielki mecz o którym fani głodni tenisa będą rozprawiać tygodniami.
    Tymczasem mój ulubieniec, Federer, pokazał tenis przypominający popisy mojej ciotki z czasu, gdy uznała, że z tenisa już żyć nie będzie.

    Moja opinia o tym meczu pokrywa się z tym co parę dni wcześniej powiedział Iwanisevic o tym turnieju.
    Nie widzał on Federera w finale i tak się stało.
    W czasie meczu z Andym prządł cienko, a jego uderzenia były sygnalizowane. Myślę, że Murray jedynie z kurtuazji chwalił jakość roboty tenisowej Rogera.

    Może mi powiesz co się takiego stało, że w piątym secie zamiast gryźć podłoże kortu, Roger oddał seta po 25 minutach gry?

    Trochę jakby przeczuwałem liche zakończenie i w pośpiechu goliłem się w łazience przd wyjazdem na basen.

    Po ostrym pływaniu opuściła mnie chandra, która zawsze na mnie spada po porażkach Fedrera, a i tak mu nieodmiennie kibicuję.

    Jedynie w czym jeszcze błyszczy, to jego wielka klasa jako człowiek, ktorą onieśmiela swoich przeciwników i ujmuje fanów.
    Chyba i ja zapisałem się do tych, którzy przed Rogrem potrafią tylko na klęczkach.

    P.s.

    Chyba Andy znowu dostanie w finale manto od Djokvica.
    Jednak w czasie gry z Federerem pokazał szereg nowinek w swojej grze, a także, co najważniejsze, coraz większą stabiność psychiczną na korcie.

  121. staruszek 16.36.
    Stasieku twierdzi że staruszek leci Beckettem. Tymczasem okazuje sie że to nie jest zaden Beckett, tylko popis bezinteresownej eruducji, owszem, niezłej jakosci. Natomiast staruszek leci raczej monologiem Molly z Ulissesa.
    Ale w ten sposób gubi tropy, gdyż chyba nikt juz nie pamięta tej ksiazki, o która wszyscy bili sie w ksiegarniach i prawie nikt nie dał rady przeczytac jej do konca.
    Ale warto było spacerowac z nią od Literatów na Krakowskim, do ksiegarni Piw na Foksal, lub Czytelnika na Wiejskiej.

  122. TO 15.36
    Alzheimerowski fundamentalista neoliberalizmu na chwilę wylazł z szafy.

  123. Rybo,
    mecz F-M oglądałem dopiero w powtórce. Wcześniej na żywo śledziłem internetowy komentarz BBC na tyle szczegółowy, bym resztę mógł sobie wyobrazić. Z tego, co obejrzałem wieczorem, to Murray był w natarciu, a Federer bronił się jak potrafił, od czasu do czasu zaskakując czymś nadzwyczajnym z bogatego repertuaru mistrza.
    Dzisiaj to jednak A. Murray zdołał narzucić swój styl, wywierał presję, zdobył przewagę psychiczną. Pomeczowe statystyki dają mu pierwszeństwo we wszystkich elementach gry, z wyjątkiem drugiego podania. Tu nieznacznie lepszy był Roger. Nie można wygrać meczu górując nad przeciwnikiem zaledwie w jednym, mało znaczącym elemencie gry. Roger był wolniejszy, przydeptany, grał ciężko, zbyt często spóźniał się, był mniej świeży.

    Jesteś zbyt srogi i zbyt kategoryczny w ocenie jego gry. To wciąż wzór elegancji, kultury sportowej i techniki tenisowej na najwyższym poziomie.

    Lata spędzone na korcie robią jednak swoje. Różnica kilku lat to b. dużo. To jak kilka lat fizycznej i katorżniczej pracy w kamieniołomach więcej. Nie zapominaj ponadto, że Roger miał kilka dni temu b. ciężką przeprawę z J.-W. Tsongą, z której ledwo uszedł cało. Jego droga do 1/2 była trudniejsza, miał bardziej wymagających przeciwników niż Andy. Zostawił w tych pojedynkach więcej sił. To wszystko mogło mieć wpływ na jego dzisiejszy sposób gry, odbijało się na jego braku świeżości i szybkości. Szczyt swoich możliwości fizycznych Roger ma za sobą, a w dzisiejszym tenisie coraz większą rolę odgrywa czysta siła fizyczna. Mnie to się nie podoba, ale tak jest. W końcówce ta przewaga siły i kondycji Murraya dala o sobie znać, a jej skutkiem była ilość błędów Rogera wynikająca ze zwykłego zmęczenia. Nie patrzmy na sportowców jak na cyborgów. Gdy zabraknie na kortach Federera, tenis zubożeje. Dopóki wciąż Roger gra, chce się tenis oglądać, nawet gdy on przegrywa.

    W finale pań stawiam na Chinkę. W meczu z Radwańską emocje nie pozwalały mi docenić płynności i harmonii jej uderzeń. Czysta poezja i balet! Dopiero w pojedynku z M. Szarapową, już bez emocji, przy zwolnieniach urzekły mnie te uderzenia wyprowadzane z niespotykaną estetyką, bo China gra ‚szybką ręką’ i ta niesamowita płynność jej zamachu dostrzegalna jest tylko w zwolnionym tempie powtórek. Dopiero wtedy widać, że rakieta zatacza w powietrzu płynnie i z gracją kreślony łuk równy niemal 3/4 okręgu, co rzecz jasna przekłada się na siłę uderzenia i szybkość piłki. Zwróć na to uwagę. Pojedynek pań zaczyna się jutro ok. 9.00 naszego czasu.

    W finale panów trudno wytypować zwycięzcę. Ostatniego szlema wygrał Murray. Novak będzie szukał okazji do rewanżu za tamtą porażkę z ostatniego finału US Open. Kibicował będę nieodmiennie Andy’emu.

  124. Jacobsky (19:05)
    Dziękuje za obszerne porównanie dwóch systemów: kanadyjskiego i polskiego. I to w odpowiedzi na mój skrót myślowy o „karierze sędziowskiej w późniejszym wieku”.

    Sądzę, że model kanadyjski (choć nie doskonały) kwalifikuje się jako anglosaski z precedensowym orzekaniem, ławą przysięglych do rozsądzania wątpliwości, etc. Model polski jest kontynentalny, bazujący na modelach pruskim, rosyjskim i austryjackim, plus dokonania PRL. A model sądownictwa determinuje model kariery sędziowskiej.

    Mnie oczywiście bardziej odpowiada ten pierwszy system, z sędzią doświadczoną/-ym życiowo oraz obytą/-ym z adwokaturą i jej metodami, albo inną dziedziną prawa, np. radca prawny (solicitor), zarejestrowaną/-ym w odpowiedniej izbie przez określony okres czasu (w prow. Ontario – 10 lat). Wydawanie wyroków sądowych to nie tylko trzymanie się przepisów – bo to nie wystarczy, lecz niekiedy orzekanie w relacji do istniejącego prawa z Konstytucją przede wszystkim. I to mogą robić nie tylko sędziowie doświadczeni w sądzeniu, ale dojrzali i dobrze zorientowani w prawodastwie. Oni przecież – w systemie anglosaskim – niekiedy kreują prawo, ne tylko ustawodawca. Choćby decyzja SN USA w sprawie Roe v. Wade z 1973 roku.

    Ponadto, nasi „niezależni/niepokorni” bez zmrużenia oka pomijają w swych wywodach różnice między USA i Polską w stanowieniu i funkcjonowaniu systemu sądowego. Ich stanowisko jest proste – w Polsce ma być tak jak w USA, kropka. I PiS to zapewni, kropka. Oczywiście łatwo to udowodnić metodą luźnych skojarzeń; nawet Faliczowi …

  125. staruszek, 16.35. „Jęczmienne łany” śpiewał Święcicki w Piwnicy pod Baranami na przełomie lat 1950/60. Były to czasy! Śpiewał także inny szlagier wg Ronsarda;
    „Gorzki mi całus dałaś o rozpaczy,
    gdym powracając chwycił cię w ramiona,
    taki się daje temu, który skona
    takim babunia swoją wnuczkę raczy,
    narzeczonego, chłodna narzeczona,
    Cóż to, czy warga za twoją spragniona, tak ci jest gorzką?
    a co ten chłód znaczy?
    Dalej nie pamiętam.

  126. mag
    25 stycznia o godz. 20:06

    Tak, nic się nie stało. Przynajmniej nic ponad to, co działo się do tej pory. Byłabym zaskoczona, gdyby projekty przeszły do dalszych prac.
    Tymczasem prawie wszystko po staremu.
    Prawie, bo z emocjonalnej rozgrywki między premierem a Gowinem wyciągnęłam wniosek, że jednak ten ostatni nie pozoruje hamulcowego. Myślałam, ze układ między nimi polega na tym, że Tusk udaje, że mu zależy, a zadaniem Gowina jest zbieranie razów za ściąganie cugli.
    Chyba jednak nie.
    Naprawdę spodziewałaś się, że PiS nie będzie PiS-em?
    Jasne, że chciałabym, by było normalnie, grzecznie, z poszanowaniem praw mniejszości. Ale chyba równie dobrze mogłabym oczekiwać, że nasi parlamentarzyści zaczną mówić po angielsku:)

    jest piątkowy wieczór – miłego odpoczynku

  127. ET
    ” Faliczowi wystarczy poranna lektura GW…”


    basen, plaza, pies, zakupy, porzadki, Australian Open…
    Ogladam codziennie polski dziennik telewizyjny, czytam Wyborcza kiedys dodatkowo czytalem Rzepe… czytam Polityke – kiedys czytalem rowniez Uwazam Rze…
    A tak w ogole aktualnie czytam Historie Kultury Minojskiej Gavina Menzies.
    Radze Ci odpoczac od tematow antysemickich bo kazda obsesja moze doprowadzic do utraty rownowagi psychicznej.
    A tu jeszcze trzeba „przywracac” rownowage blogu przechylonego w kierunek hipokryzji, powierzchownej poprawnosci politycznej i taniego antyklerykalizmu.

    TO ja nic „nie udawadniam” – jedynie przekazuje moje wlasne subiektywne zdanie na rozne tematy.
    A porownania pomagaja czasem zdefiniowac punkt widzenia.
    Polska to nie USA wiem o tym doskonale.
    Ale i tek polski system sprawiedliwosci jak rowniez bardzo wiele innych rzeczy wymaga gruntownej naprawy.

    23 lata jak widac to za malo a wiele rozwiazan systemowych, instytucjonalnych (personalnych – np. autorytety moralne i medialne…) wciaz pochodzi z ksiezycowego systemu PRL-u – jednego z kolchozow obozu prosowieckiego.

  128. Jiba (18:32)
    W przypadku zmarnowanych szans PLL LOT straty są o wiele większe i rozłożone w długim okresie w porównaniu z premiami dla prezydium Sejmu.

    Decyzje polityków zarządzających państwowymi spółkami sa obarczone zwałami populizmu i retoryką „walki z neoliberalizmem”. Kiedy udawało się narodowe linie sprzedać Swissair, to kupujący upadł – ale pech. Atutem LOT-u w przetargach i łączeniach się z kontynentalnymi potentatami są długodystansowe połączenia, obecnie raptem pięć takich połączeń. Raz tylko leciałem bez przesiadki z Toronto do Warszawy, czyli LOT-em zamiast KLM przez Amsterdam lub AF przez Paryż. I sporo było pasażerów do Mińska B. i na Ukrainę. Lotnisko w Warszawie mogło być hubem z lokalnymi połączeniami. Można było stopniowo rozszerzać połączenia transatlantyckie i do dalekiej Azji, rok po roku dodawać połączenie także w transporcie towarów. Zabrakło dynamicznego zarządzanie i determinacji załogi, aby podnosić jakość usług – to właśnie zaniedbali politycy. To jest wynik ideologizowania ekonomii. A teraz linie Emirates skorzystają z luki na rynku spedycji polskich towarów eksportowych:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13297506,Emirates_powioza_polskie_towary_w_swiat.html

  129. mag (20:06) rozpacza do Jiby:
    „Czas biegnie, a tyle spraw zostaje w tyle”.

    Powtarzam – nie od razu Kraków zbudowano, a co się odwlecze to nie uciecze. Nie słuchałem przemówień PiS-owskich ciot, ale ich mowa uprzedzeń i nienawiści poszła w świat. Że aż cyngle z Czerskiej boją się je cytować i powielać, takie to musiało być obślizgłe. Teraz Platforma będzie się rozgrywać wewnętrznie, i to że Tusk tak wystąpił świadczy o zmianie środka ciężkości między liberałami i konserwą. Tylko co na to powiedzą wyborcy, i kiedy? Ostatnie sondaże wskazują na wahnięcie w kierunku na lewo o kilka punktów procentowych. Co to znaczyć może?

    Drogie Panie, Polska to nie KRLD, to jest demokracja i liczy się opinia wyborców, jaka by ona nie była.

    Jiba (22:26) niejasno rozważa tak:
    (…) z emocjonalnej rozgrywki między premierem a Gowinem wyciągnęłam wniosek, że jednak ten ostatni nie pozoruje hamulcowego. Myślałam, ze układ między nimi polega na tym, że Tusk udaje, że mu zależy, a zadaniem Gowina jest zbieranie razów za ściąganie cugli. Chyba jednak nie.

    1. „Rozgrywka” wyglądała emocjonalnie, ale była głęboko przemyślna, przecież nie po raz pierwszy rozdają te karty.

    2. Chyba jednak co? Tusk udaje, że mu nie zależy, a Gowin nie ściąga cugli – czy jakoś jeszcze na odwrót? O co Jibie chodzi w tym akapicie?

    A może panta rei w tych rozgrywkach politycznych, zmieniają się okoliczności i możliwości działania, i rozpisuje się role na nowo, innymi słowy – politycy elastycznie adoptują strategię i taktykę w miarę rozwoju sytuacji politycznej.

  130. telegraphic observer
    25 stycznia o godz. 23:11
    Bardzo moim zdaniem trafnie skomentował sprawę poseł Kalisz. Otóż przepowiedział, że Gowin pozostanie w PO, bo tam mu najwygodniej, umocni się, okrzepnie… poczeka na kryzys w PiS i … przejmie pakiet kontrolny ❗
    Kasander jaki, czy co ❓
    Żyjemy w ciekawych czasach. Warto jeszcze troszkę pożyć, aby kiedyś zaśpiewać z „Elitą”
    Warto było czekać
    Na te piękne czasy,
    By na własne oczy
    Cuda te zobaczyć!

    Ale czy Tusk ma jakiś pomysł na przyszłość???

  131. Falicz 9:17.

    Panie Falicz z pozoru masz racje moglem ,,komunistyczne Chiny ” wziac
    w cudzyslow lepiej by to pasowalo.
    Niemniej nie ma tam demokraci parlamentarnej jaka jest na zachodzie
    gospodarka jest tam nadal centralnie sterowana i zarzadzana
    chociaz na nizszych szczeblach jest duzo swobody.
    Cos podobnego chcial wprowadzic w Polsce M.F.Rakowski kiedy
    byl premierem.
    I jeszcze jedno kiedy mowi sie o prawach czlowieka w Chinach
    to zawsze dodaje sie przymiotnik komunistyczne a jak chodzi
    o gospodarke to juz nie,wiec trzeba sie na cos zdecydowac,nieprawdaz.
    Ps, polecam ciekawy link.
    http://outsidelando7.blog.onet.pl/2012/03/17/stawka-mniejsza-niz-zycie-czyli-genialny-plan-pulkownika-tuska/

  132. http://interia360.pl/artykul/nietypowe-pytanie-w-sprawie,58060

    jasny gwint;10:01.

    Pod koniec lat 80 tych towarzysze radzieccy (celowo uzywam tego zwrotu)
    na wysokim szczeblu zrozumieli ze aby wygrac wojne,czasami dobrze
    jest przegrac bitwe,co tez uczyniono i rozlozono na cale dziesieciolecia.
    Teraz role sie odwrocily,niedlugo Putin przy pomocy ,,komonistycznych
    Chin” bedzie mogl robic to co robil Regan w latach 80 tych.
    Przedstawiles ciekawy material z ktorym juz kiedys mialem okazje
    sie zapoznac,duzo rzeczy jest juz nie aktualnych a sporo przybylo nowych.
    Niemniej te poltora miliona dolarow o ktorych wspominasz jest to kwota
    bardzo zanizona,z innych zrodel wiem ze tylko w Polsce na rozwalanie
    realnego socializmu od srodka zachod wydal okolo 200 milionow.
    Te pieniadze zachodowi juz dawno zostaly zwrocone tylko nie
    zwracali ci co je brali,tylko ci co dzisiaj placza,czyli frajerzy.
    Ps.
    Butelka wyborowej w polskim peweksie w 1979 roku kosztowala
    rowne $ 1 dolar.

  133. http://www.intmensorg.info/inequality.htm

    Coraz ciensza linia miedzy bogatymi a biednymi.

  134. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Od 2014 roku Bank Japonii będzie drukował pieniądze w nieograniczonych ilościach. W ten sposób chce ruszyć z posad ospałą gospodarkę kraju, ale może przy okazji wywołać wojnę walutową -pisze GW

    ” … Najsłynniejsi amerykańscy ekonomiści spierają się, co robić, by powstrzymać oligarchizację USA i odbudować ich gospodarkę. Z każdego zarobionego dolara 90 centów trafia do kieszeni jednego procenta osób najzamożniejszych. A to wywołuje coraz trwalsze rozwarstwienie amerykańskiego społeczeństwa. „Nierówności osiągnęły najwyższy poziom od czasu Wielkiego Kryzysu, (…) a amerykański sen – dobre życie w zamian za ciężką pracę –  powoli umiera” –  pisze noblista Joseph Stiglitz.

    ” … Gerade erst gab der luxemburgische Premier Jean-Claude Juncker den Vorsitz der Euro-Gruppe ab. Soweit, so normal. Sonst noch was? Und ob: Nur zwei Wochen zuvor hielt Juncker beim Neujahrsempfang für die luxemburgische Presse seine eigentliche Abschiedsrede – zugleich sein politisches Vermächtnis. Darin machte Juncker äußerst dunkle Andeutungen (…) Doch interessanterweise ist diese Ansprache glatt an unseren Medien vorbei gegangen. Bemüht man Google News, findet man keine einzige Fundstelle in den Mainstreammedien – was eigentlich nur eine Deutung zulässt: Die Rede wurde totgeschwiegen.

    http://www.goldseiten.de/modules/news/print.php?storyid=142

  135. telegraphic observer
    25 stycznia o godz. 23:11

    Szybki komentarz.

    „(…)2. Chyba jednak co? Tusk udaje, że mu nie zależy, a Gowin nie ściąga cugli – czy jakoś jeszcze na odwrót? O co Jibie chodzi w tym akapicie?(…)”
    Zdaje się, że Tuskowi jednak zależało na tym, by projekty przeszły do dalszych prac, a Gowin powiedział „nie”.
    Zresztą nie wiem, czy tak jest w istocie, nie zdążyłam i na razie nie zdążę się nad tym zastanowić.

    Jasne jest, że siła prawicy jest efektem słabości lewicy.
    Co mamy po lewej stronie? Jakieś strupieszałe polityczne dziadki, które i tak nie czują zmian, ale są wytrawnymi graczami i dlatego udaje im utrzymać stery.
    Doceniam, że przed kilku laty SLD probowało polansować młodszych, ale dlaczego wybrało akurat mało rozgarniętych gogusiów? – tego nie wiem. teraz tę partię nazwałabym nieustającą starą gwardią.
    A Palikot? Jasne – przede wszystkim sen z powiek spędza mi legalizacja marihuany i krzyż w sejmie.
    Chyba już rzadko kto traktuje te palikotowe podrygi poważnie.

    Z ostatnich wydarzeń w Sejmie – poseł Kłopotek powiedział, że głosował przeciw dalszym pracom nad projektami ustaw o związkach, bo to jest tak, że „jak się da palec, to będą za chwilę chcieć całą rękę”. Zastanawia mnie, utraty czego boi sie poseł Kłopotek?
    Rozbrajające sa argumenty, że związki partnerskie grożą likwidacją tradycyjnej rodziny.
    Czy ktos wie, o co tu chodzi?
    pzdr

  136. Jiba
    26 stycznia o godz. 12:22
    „Rozbrajające sa argumenty, że związki partnerskie grożą likwidacją tradycyjnej rodziny.
    Czy ktos wie, o co tu chodzi?”

    Polecam Ci świetny tekst w temacie:
    http://hartman.blog.polityka.pl/2013/01/26/zwiazki-partnerskie-czarnej-reakcji/

  137. Tenis…
    =========

    Pan @ryba, jako miłośnik i znawca tenisa, jakże musi być niepocieszony, że ( niesłusznie ) wygrała kołchozowa dziewczyna.( @ryba; 15:26 ).
    Jak to dobrze być znawca i miłośnikiem – adekwatne wyrażenia ( epitety…? ) same, bez wysilku, spływają z klawiatury…

    P.S. A przecież było już ustalone zawczasu że ma wygrać NIK!

  138. Katarzyna Kądziela:

    „Sejm RP jest najbardziej przewidywalnym z możliwych politycznych gremiów. Zawsze można być pewnym tego, że jeśli „wybrańcy narodu”, dowodzeni przez miłościwie panującą siódmy rok z rzędu koalicję PO i PSL, wpadną na pomysł, jak tu by jeszcze utrudnić ludziom życie, jak odebrać ostatnią ochronę przed wyzyskiem, jak ułatwić panowanie grup uprzywilejowanych – z Kościołem katolickim na czele – zawsze tego dokonają. Jeśli jednak do laski trafi jakikolwiek projekt idący w przeciwną stronę – bez względu, czy dotyczy poprawy warunków socjalnych i prawnych czy podniesienia społecznej pozycji osób dyskryminowanych, czy doprowadzenia do realnego, a nie wyłącznie deklaratywnego rozdziału Kościoła od państwa– Sejm powie mu – non possumus. Tego nam nie trzeba!

    Biedna, ciemna, klerykalna, zakłamana, pełna jadu homofobicznej i seksistowskiej nienawiści Polska – to Polska marzeń parlamentarzystów PO, PSL, PiS, Solidarnej Polski z przyległościami…” Więcejhttp://www.lewica24.pl/ludzie-i-polityka/kadziela/2469-kadziela-moj-protest.html .

  139. Georges 53,

    jeżeli dla ciebie przedmiotem uwielbiania jest Wiktoria Azarenka, to gratuluję smaku i sporego poświęcenia.
    Przytrafiło mi się, jak większości tenisowych fanów, mieć zdanie odrębne od twojego na jej zagrywki pozasportowe.

    Z potrafi miłości do pieniędzy stosować organizację swoich występów w sposób dotychczas niepraktykowany.
    Przykładowo, jako liderka rankingu za udział we wszystkich zaplanowanych przez Federację Kobiecego Tenisa turniejach otrzymuje dodatkowa 1 mln premii.
    Oryginalność jej rozwiązań polega na tym, że przyjeżdża na wyznaczone turnieje, odpada w pierwszej rundzie, kasuje startowe, no i, oczywiście, milionową premię na koniec roku.

    Moje duże uznanie budzi twój zachwyt nad (nazwijmy to tak) jej estetykę zachowań na korcie, którą z pewnością nabyła i utrwaliła na przykołchozowych kortach, gdzie się wychowała.

  140. Pan Redaktor Passent,

    po Pana wpisie Jacobsky i telegraphic rozpoczeli interesującą wymianę zdań na temat organizacji sądownictwa w Polsce.
    Sądzę, że o taki rodzaj dyskusji pod wpisem panu chodziło.
    Dołączyłem do ich interesującej wymiany zdań, dodając z praktyki znane mi fakty.
    Tekst mój i fakty podane we wpisie, jak orzeczenie sądowe blokujące rozbudowę Zakopianki, czy forma nacisków na sądy był tylko przyczynkiem do pogłębionej dyskusji obu wymienionych blogowiczów.

    Dlaczego więc został zablokowany?

    Czy mam pisać tylko koszałki opałki?

  141. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że od 1991 r. odszkodowania za niesłuszne aresztowanie lub internowanie zostały wypłacone 75 tys. opozycjonistów. Budżet państwa wydał na to 1,2 mld zł (część to odszkodowania dla więźniów stalinowskich).
    http://polska.newsweek.pl/rachunek–za-cierpienie,100581,3,1.html
    ==============

    Ciekawe jaki klucz- im miał więcej i ważniejszy był, tym dostał więcej?

  142. Czy my naprawde pozostalismy po calych tysiacleciach cywilizacji jedynie prymitywnymi „psami Pawlowa”, ktore reaguja tylko na papu „pieniadze” ?
    Nie sadze. Mysle, ze ta reakcja jest przedewszystkim przywilejem osob niedozywionych i tym nie nalezy sie raczej dziwic, albo takim ktorzy napietnowani sa jakims skrzywieniem genetycznym.
    Aby podbudowac moja teze, ze mozna tez inaczej i dla dobra ogolu, albo nawet calej ludzkosci, chcialbym tutaj przytoczyc dwa przyklady.
    Pierwszy to Bill Gates, ktory znudzony zarabianiem miliardow stal sie najwiekszym swiatowym filantropem, ktoremu obecnie bardziej na sercu leza miliony niedozywionych dzieci w trzecim swiecie i ich przyszlosc, jak przyszlosc Microsoft.
    Drugim jest Steinbruek; kandydat na kanzlerza w Niemczech w jesiennych wyborach z ramienia SPD. Byl on kiedys w t.zw wielkiej koalicji CDU-SPD, ministrem finansow. Ostatnie cztery lata spedzil w tylnych lawach opozycyjnej teraz SPD, gdzie szczesliwie nikt nie zauwazyl jego nieobecnosci. W tym nieobecnym czasie, Steinbruek przysporzyl sobie, poprzez prywatne odtczyty i wystapienia dochod przekraczajacy 1 mln €.
    Mimo tego jest on skory zrezygnowac z tych lekko zarobionych pieniedzy na rzecz sluzby publicznej, w postaci urzedu kanclerskiego gratyfikowanego tylko przez 300 tys €.
    Czy sa to przyklady na „Judymowski” etos sluzby spolecznej ? Z bolem serca musze przyznac, ze tak. Tak na serio to chodzi mi jednak o cos innego. „Udalo mi sie” na obczyznie spotkac rodaka ktorego jedno z pierwszych skierowanych do mnie pytan bylo; „Czy dlugo Pan sie tu juz dorabia?” Moja odpowiedz brzmiala; ze nie przyjechalem tutaj aby sie dorabiac, ale aby zyc.
    Jakosc zycia nie koniecznie rosnie proporcjonalnie z cena , ktora za nie placimy. Pieniadze to nie wszystko, albo jak powiedzial pewien znany bankier czym sie panstwo tak denerwuja; to przeciez tylko pieniadze.
    Jeszcze nie dawno zostalem wysmiany za krytyke mrzonek polskiego przewoznika lotniczego LOT, ktory mial panstwowo-narodowa nadzieje, ze subwencje z budzetu sa w stanie utrzymac go przy zyciu.
    A wiec jeszcze raz !!!
    Jesli polski prestiz narodowy wymaga niezaleznych polskich linii lotniczych, to bedzie naprawde, naprawde!!! drogo dla polskiego budzetu.
    Jesli wystarczylaby nazwa LOT i polska bandera w jakims wiekszym miedzynarodowym przedsiewzieciu, to napewno byloby cos do zrobienia.
    Szwajcaria to juz pewno nie bedzie, ale tak tu chlubiony KLM tez umial spikac sie z Air France, a mimo tego jest rozpoznawalny jako narodowy holenderski przewoznik.

  143. Trans­port wodny jest wedle nich ponad trzy­krot­nie tań­szy od kolei, ponad dzie­sięć razy tań­szy od szo­so­wego – dla ładun­ków maso­wych to jedyne, co się opłaca. Wodą idzie w Niem­czech ponad 20 pro­cent tonażu, nawet samo­chody do sprze­daży (nad­reń­ski Duis­burg, port rzeczny, prze­ła­do­wuje rocz­nie 60 mln ton, wię­cej niż trzy nasze porty mor­skie razem). My dzie­siątki milio­nów ton węgla rocz­nie wozimy koleją. A jakaś jedna dzie­siąta tego węgla idzie na pro­duk­cję elek­trycz­no­ści dla kolei wożą­cych ten węgiel
    http://studioopinii.pl/stefan-bratkowski-o-wode-zamiast-bredni/
    ============

    Tym też powinien Sejm się zająć…..
    Ale najpierw trzeba ludzi mądrych do niego wybrać.
    A tego listy partyjne nie załatwią…..
    Ileż tysięcy miejsc pracy by powstało przy takim programie?

  144. @ wiesiek59
    26 stycznia o godz. 17:44

    Absolutna racja. Napisalem juz o tym u prof. Hartmana, ze listy partyjne i wstawianie ich do dowolnego okregu, to zaprzeczenie demokracji, bo w sumie glosuje sie nie na osobe, tylko na partie, czyli to partie wybieraja poslow, a nie wyborcy. Potem to prowadzi do takich rezultatow, jakie widzimy. Czyli od czasow PZPR nic sie nie zmienilo. „Wybrancy” narodu to partyjni aparatczycy, a nie spolecznicy, ktorzy by zadbali o dobro spoleczne. Dlatego powstacja ciagle jakies idiotyczne pomysly ustaw, dlatego polskie prawo, a co za tym idzie – prokuratura i sadownictwo – kuleja. Dlatego mamy wiecej tajnych sluzb, niz USA, ktore ma tylko dwie – FBI i Secret Service (na potrzeby wewnatrzkrajowe). I tak mozna dalej, ale demokracja rozwija sie pomimo to, a szczegolnie poprzez emigracje mlodziezy, na ktora tak tu utyskuja niektorzy komentatorzy. Obserwujac demokracje w innych krajach, powoli przeszczepia ja rowniez na polski grunt.

    Pozdrawiam.

  145. Georges53
    26 stycznia o godz. 13:11

    Tenis…
    =========

    Pan @ryba, jako miłośnik i znawca tenisa, jakże musi być niepocieszony, że ( niesłusznie ) wygrała kołchozowa dziewczyna…”

    Kolchozowa dziewczyna…mieszkajaca w Monako.

  146. Islandia powoli wychodzi z kryzysu. Kraj notuje dodatni wzrost gospodarczy i wraca na rynki kapitałowe, a koszty kontraktów CDS są kilkukrotnie tańsze, niż podobne ubezpieczenia długu Grecji, Irlandii czy Portugalii. Ponieważ kraj pozwolił upaść swoim bankom, nie musiał zwiększać swojego zadłużenia tylko po to, aby wykupywać ich długi. „Islandia postąpiła bardzo dobrze zapewniając, że jej system płatniczy nadal działał, podczas gdy to wierzyciele a nie podatnicy ponieśli ciężar długów banków” powiedział Bloombergowi laureat Nagrody Nobla w ekonomii Joseph Stiglitz.
    http://www.psz.pl/blogi/40942-Grecja-Islandia
    ===============

    I wszystko na TEN temat……
    Islandia postąpiła zgodnie z kapitalistycznym przesłaniem.
    Niedostosowani giną, i nie rzeczą narodów jest ratować banki……
    I ponosić koszty głupoty bankierów.

  147. KLM i LOT…

    Zastanawiam się co to za obsesja z tym narodowym charakterem, jaki ma mieć linia lotnicza. Po co nam „narodowa” linia lotnicza ? Czy nie wystarczyła by dobrze zarządzana, wydajna i w miarę solidna ?

    Swoją drogą nie umieli LOT-em zarządzać komuniści, nie dają sobie również rady kapitaliści…

    A może kapitaliści nie mieli jak dotąd okazji kierować LOT-em ? 😉

  148. Jacobsky
    26 stycznia o godz. 22:44

    A pamiętasz „kolebkę”?
    Ten sam syndrom- upolitycznienie głupoty i nieudolności…..
    LOT przypuszczalnie mógłby być dochodowy, ale
    „gdy dobry Bóg zrobił co mógł
    tera trzeba zawołać fachowca”……

  149. wiesiek59
    26 stycznia o godz. 17:44

    temat wałkowany od dekad. To, co w kwestii żeglugi rzecznej zostawili w spadku Niemcy rozpadło się niekonserwowane. Gierek chciał uregulować Wisłę, ale też sobie odpuścił. A przecież wystarczy podłączyć się do systemu rzek i kanałów za Odrą, dochodzących zresztą do Odry…

    Dwie żeglowne rzeki, które płyną od centrum przemysłowego do portów morskich, przechodząc przez ważne ośrodki przemysłowe…

    Swoją drogą ciekawe co na rozważania Bratkowskiego mówią kolejarze…

  150. Dla wszystkich pokladajacych nadzieje w Tusku jako przywodcy dazacego do liebralzacji obyczajowej Polski mam smutna wiadomosc.
    Milo pogadac we wlasnym wzajemnie przytakujacym towarzystwie ale realia sa inne

    Tusk nie ma jakichkolwiek przekonan ma jedynie rachuby polityczne.
    Polacy w swojej wiekszosci wciaz sa konserwatywni.
    Tym, ktorzy maja watpliwosci proponuje porownac wyniki wyborow do Parlamentu Hartmana z Gowinem.
    3000 do 62 000 (!).
    Nie po to Tusk bral po 27 latach (od slubu cywilnego) slub koscielny zeby sie „wychylac”…

    Doskonale Tusk zdawal sobie sprawe jaki bedzie wynik glosowania w sprawie ustaw o zwiazkach parnerskich.
    Wiedzac o tym, ze goracy kartofel zostanie odrzucony na kolejne miesiace a moze i lata mogl sobie zaiscenizowac, bez ryzyka, swoj osobisty… liberalizm.

    Jest wszystim dla wszystkim co niestety przeklada sie na bycie …nikim.

    Ale jak widac to sie podoba.

    Tak jak sie podoba Polakom PO, ktore nie potrzebuje opozycji bo ma wewnatrz czlonkow od Gowina do Arlukowicza.
    Wszystkich laczy koryto ponad podzialami a zywi kroplowka z UE, „radary” i zwiekszajace sie obciazenia podatkowe i parapodatkowe.

    Chcielismy pragmatyzmu to go mamy w postaci cynizmu egozimu przypudrowanego prymitywnym ( na nasza miare) pijarem.

    Styczen – osiagniecia PO ( na pewno cos przeoczylem):
    LOT (400 milionow z naszej kasy i …Dream (?) linery)
    Koleje (katastrofa)
    Sluzba zdrowia (bez zmian czyli tragicznie)
    Zwiazki Parnerskie (odrzucenie…wlasnej ustawy)
    POgarszajace sie z dnia na dzien statystyki gospodarcze.

    Jaki bedzie luty?
    Mysle, ze PO (wraz z PO-stepowymi mediami – Gospodarz juz grzeje silnik) montuja afere z PiS-em – trzeba przykryc skrzeczaca rzeczywistosc.

  151. Czy wypada odrzucac wlasna ustawe?

  152. Jacobsky
    26 stycznia o godz. 22:50
    wiesiek59
    26 stycznia o godz. 17:44
    temat wałkowany od dekad. To, co w kwestii żeglugi rzecznej zostawili w spadku Niemcy rozpadło się niekonserwowane. Gierek chciał uregulować Wisłę, ale też sobie odpuścił. A przecież wystarczy podłączyć się do systemu rzek i kanałów za Odrą, dochodzących zresztą do Odry…

    Mój komentarz
    Transport wodny, to nie jedyny temat odpuszczony przez decydentów.
    Przyczyna jest prozaiczna – brak wizji, „nie obchodzenie” decydentów, co będzie za 10 – 20 lat.
    Skąd się ten brak wizji i „nie obchodzenie” u decydentów bierze? Ano z ich wnętrza, mentalności. A mentalność decydentów skąd pochodzi? Jest pochodną mentalności ogólnej całego społeczeństwa.

    Wszyscy pamiętamy posła zeszłej kadencji, który na promilach nie mógł trafić do swojego samochodu i na którego postępek koledzy odpowiedzieli – ma pewnie jakieś problemy.

    Wszyscy pamiętamy posła obecnej kadencji, który pił z jakimiś typami piwsko pod płotem w Warszawie i na którego postępek koledzy odpowiedzieli – nic to.

    Wszyscy pamiętamy biskupa, który miał 2,5 promila C2H5OH we krwi i wybrał się w podróż autem. A od kogóż można oczekiwać elementarnej rozwagi, jak nie od biskupa?

    To jest właśnie ta mentalność – krótki horyzont dla wyobraźni, jakoś to będzie, co będzie jutro, to będzie jutro, na razie jest dzisiaj.

    Jeśli w samolocie z delegacją prezydencką nie znalazła się ani jedna osoba odpowiedzialna za lot, ani wśród załogi, ani wśród decydentów, ani wśród dowódców, by przewidzieć, co może zajść w przyszłości obejmującej następne 0,5 godziny, to nie możemy oczekiwać, że decydenci będą budować plany na 10 lat naprzód. W samolocie lecieli dokładnie tacy sami ludzie, jacy zostali na ziemi.

    Wprzypdaku posiadania wizji, np. budowy np. dróg kołowych, musimy mieć jeszcze na uwadze, że należy mieć plan ich zaprojektowania i wykonania, wywłaszczenia, plan zmian w prawie, plan pozyskania środków, plan ich dysponowania, plan organizacji procesu inwestycyjnego, plan szacowania ewentualnych zmian kosztów, etc.

    Takich planów żaden rząd podejmujący się budowy dróg w ostatnich 20 latach po prostu nie miał. Po prostu żaden rząd nie uzmysłowił sobie, nie przewidział, że budowa dróg, to poważny problem.
    Dlatego to, co obserwujemy teraz, to miotanie się między prawem, ekonomią, ekonomiką, polityką. I wszędzie te cholerne opory. Opory są, a wizji nie ma.

    Podobnie jest z mentalnością obywateli. Opory są w niej, a wizji, jak to zmienić, ewentualnie wykorzystać, jak na to wpłynąć, jaką drogą pójść, nie ma.

    Bo wizja, to 10 lub 20 lat naprzód. Te uroczyście ogłaszane plany rządowe to zwykłe zbiory życzeń. Dlaczego? Bo są oderwane od rzeczywistości. Oporów nie pokonuje się chceniem, czy nakazem. To jest możliwe tylko i wyłącznie w sytuacjach nagłych, krótkich, w ratownictwie, czy tłumieniu zamieszek.

    Dla pokonania oporów cywilizacyjnych i mentalnościowych, a takie są w Polsce najistotniejsze, potrzebna jest długofalowa strategia oraz konsekwencja w jej realizowaniu (praca!). A tych żaden rząd nie miał w ostatnich 20 latach.

    A można zapytać – a po co miał mieć? To jakiś obowiązek pisany, czy nie pisany? Czy społeczeństwo, a przynajmniej elektorat chodzący na wybory, rozlicza polityków z tego?
    Jedyne formy rozliczania polityków w Polsce, to gniew i narzekania, ewentualnie palenie opon. Jedyne formy dbałości o interes społeczny, to żądania by inni nie mieli za dużo oraz bym ja miał nie mniej, a więcej.

    Przecież społeczeństwo zwraca uwagę na zupełnie inne sprawy – doraźne. Społeczeństwo ma gdzieś wizje, tzn. nic nie wie o nich, nie ma takich potrzeb jako społeczeństwo. Politycy mogą spać spokojnie.

    Tylko niektórzy niestrudzeni publicyści oraz obywatele-hobbyści szerzą jakieś teorie o potrzebie posiadania wizji.
    Przecież przeciętne trwanie rządu, to kilka lat. A następna ekipa nie wykonuje planów poprzedniej. Więc karuzela trwa, a wizji jak nie było, tak nie ma.
    Brak ciągłości, brak konsensusu w sprawach podstawowych pomiędzy partiami oraz niesprawność społeczeństwa, która polega na nie dostrzeganiu przyszłości (nawet bliskiej), to typowe objawy zacofania cywilizacyjnego Polski.

    Czy w tej nieprzejrzystej, stale tymczasowej sytuacji forsowanie rozwoju transportu wodnego nie będzie uznane za jakąś fanaberię przez większość? Będzie, na 100 %.
    Pzdr, TJ

  153. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=_Vl3lydJy9s

    Georges53; 13:11.

    W sumie to one obie sa kolchozowe dziewki,jedna kacapka
    a druga kitajka.
    Najlepiej by bylo aby wygrala nasza umilowana w Bogu Asia
    ale Bog najwidoczniej jakos jej nie lubi woli kolchozowe.

  154. http://www.youtube.com/watch?v=HuiNnWpCBIc

    Ustawa o zwiazkach partnerskich w sejmie upadla,to jeszcze jeden
    dowod na to jak ciemny i glupi jest polski katolicki lud.
    Wiec czymze bylo 12 apostolow o ktorych pisze biblia a ktorzy razem
    jedli,pili i spali nie interesujac sie w ogole kobietami.
    Czy to aby nie byl zwiazek partnerski ?.

  155. Do czasu rozprawy publicznej, a więc jawnej, podejrzanemu szczególnie, ale i oskarżonemu służy domniemanie niewinności, ergo, jeśli oskarżony zostanie uniewinniony wcześniej podane informacje o podejrzeniu czy oskarżeniu należałoby uznać za naruszenie dóbr osobistych.

  156. Niezależnie od tego czy Prezydent Lech Wałęsa jest lub nie jest Bolkiem, plotkarskie rewelacje są pomówieniem i świadczą o tym, że gwint jest raczej ciemny.

  157. Jaki będzie luty ?

    Prognoza pogody według górala (za Faktem):

    luty
    Początek z niewielkimi opadami śniegu, potem więcej słonecznych dni, ponownie dosyć dużo wiatru przy zmianach pogody. Mogą się zdarzyć skoki temperatury, lecz przymrozki będą nieduże. Luty będzie dość łagodny.

  158. TJ
    27 stycznia o godz. 0:43

    Strasznie to brzmi pesymistycznie. Można by zmienić rząd, ale przecież nie można zmienić narodu.
    Demokracja w polskim wydaniu jak kij ma dwa końce: pozytywny, który wyzwolił w rodakach indywidualną inicjatywę, negatywny, powodujący na skutek warcholstwa, samolubstwa niezrozumienie interesu społecznego. Dlatego indywidualiści Polacy radzą sobie nieźle, budują domy, jeżdzó wypasionymi samochodami, a kolej, służba zdrowia, edukacja, wszelkiego rodzaju służby działają źle.
    Kiedy po 123 latach Polska odzyskała niepodległość, zaczęło się źle, rządy powstawały i upadały, finanse były w tragicznej sytuacji, komunikacja porozbiorowa była taka, że łatwiej było dojechać koleją z Warszawy do Moskwy, Krakowa do Wiednia, a Poznania do Berlina, niż z Krakowa do Warszawy. Początkowo w obiegu były wszystkie trzy waluty zaborców, potem wprowadzono polską marką, która dewaluowalo z prądkością światła i wkrótce polscy *milionerzy* przywozili do domu wypłaty wózkami.
    Ale w końcu wkroczyŁa na scenę grupa patriotów z Pilsudskim na czele. Ile potem było krzyku na temat zamordyzmu sanacji, nałożenia na skłócony i nieefektywny sejm kagańca. A przecież tamci posłowie wcale nie byli lepsi od dzisiejszych Arturów Górskich, Beat Kemp i tym podobnych stworów.
    Odsuwając to nieefektywne, a wręcz szkodliwe towarzystwo, sanacja postawiła na fachowców: Wladyslaw Grabski od finansów, Eugeniusz Kwiatkowski od gospodarki.
    Ale drogi Tjocie, kto dziś ośmielilby się zamachnąć na demokrację, na jej świętą instytucję, jaką jest parlament ?
    Coś tam kombinował prezes Kaczynski, ale poza wzięciem spoleczenstwa za twarz, ten nieudacznik nie miał przecież żadnej wizji, poza może skłóceniem nas z sąsiadami z wschodu i zachodu.
    Więc jak mamy się wygrzebać z tego bagna, czy jak baron Münchausen, który sam się wydostał wyciągając się za harcap?
    Zresztą nawet gdyby się trafił nowy Pilsudski, to w nowym międzynarodowym kontekście, przy naszym uczestnictwie w UE, jakakolwiek próba pozasystemowego, czyli pozaparlamentarnego naprawiania Rzeczypospolitej , spotkałaby się z potępieniem.
    Więc o czym tu mówić, jaki wodny transport, skoro dla posłów PISu i czterdziestu rozbojników Gowina najważniejszą sprawą jest niedopuszczenie do wspólnoty majątkowej ludzi żyjących na kocią łapę.
    Pozdrawiam

  159. Mądre myśli Profesora Kołodki. Ich adresat z góry kwalifikuje je do kategorii utopijnych. Warunkiem ich urzeczywistnienia jest jak pisze, zmiana rządzącej ekipy. Niestety zależy to wyłącznie od Departamentu Stanu, BŚ, Agencji, MWF i złowrogich rynków. Ale poczytać można, przynajmniej przez niektórych.

    „Pan Prezydent Bronisław Komorowski zaprosił na spotkanie, na którym poszukuje się odpowiedzi na pytanie: „Jak uruchomić nasze nowe czynniki rozwoju, aby Polska rosła w tempie co najmniej 4% PKB średniorocznie w perspektywie lat 2014-2025?” Z tą kluczową SPRAWĄ powiązane są dwie kolejne kwestie: „2. Jakie przewagi konkurencyjne Polski musimy rozwijać korzystając z ekosystemu gospodarczego Europy? 3. Jakie reformy są niezbędne aby uelastycznić gospodarkę i przygotować Polskę do wejścia do strefy euro?”
    Oczywiście, narada u Prezydenta nie udzieli sensownej odpowiedzi na te zagadnienia, gdyż biorą w niej udział ekonomiści o nawzajem wykluczających się opcjach i systemach wartości, z poglądami nawzajem sobie zaprzeczającymi. Jeśli kilku wybranych spośród nich będzie miało po kilka minut na zaprezentowanie poglądów, to będą one ustawione głównie pod kątem mediów, które w spotkaniu uczestniczą i je relacjonują (po swojemu, jak zawsze). Bardziej rzeczowe byłoby spotkanie w mniejszym gronie i za zamkniętymi drzwiami. A potem – gdy już się otworzą – i tak każdy „znany ekonomista” może mówić, co chce.
    Najważniejsze wszak jest to, że Prezydent pyta o tak zasadnicze sprawy gospodarcze. Zdaje sobie przecież sprawę, że gospodarka straciła impet i w latach 2012-13 dochód narodowy rośnie zaledwie o około 2 procent rocznie, choć mógłby dwakroć szybciej. Skoro Prezydent chce wiedzieć, jak osiągnąć długookresową – przez dwanaście lat – dynamikę na poziomie powyżej 4 procent, to sygnalizuje, że uważa on, iż jest to możliwe. I ma rację; teoretycznie jest to możliwe. Ale praktycznie – w obliczu istniejących realiów politycznych paraliżujących układ ekonomiczny – nie. Możliwe to byłoby wyłącznie w przypadku opracowania i konsekwentnego wdrażania autorskiego programu rozwoju, który zyskałby poparcie społeczne.
    Polskę w latach 2013-25 stać na średnie roczne tempo wzrostu co najmniej 4 procent – co dałoby w sumie przyrost PKB na mieszkańca (ich liczba nieco spadnie) o ponad 60 procent – ale nie przy kontynuacji obecnej polityki. Wpierw zmienić musi się rządząca ekipa, aby zmieniły się priorytety i instrumenty polityki rozwojowej. I tak:
    1. Wzrost PKB nie jest najważniejszy, ale pozostaje on podstawą poprawy standardu życia społeczeństwa.
    2. Nie mniej ważny niż ilościowy przyrost PKB jest jego bardziej sprawiedliwy podział, co oznacza, że dochody ludności uboższej muszą rosnąć szybciej niż ludności zamożnej. Wymaga to dużych państwowych nakładów na kapitał ludzki, zwłaszcza edukację, oraz przebudowy systemu podatkowego pod kątem rozciągnięcia skali podatkowej. Dodatkowe nakłady na edukację i kulturę mają być finansowane z dodatkowych przychodów fiskusa.
    3. Przyspieszenie wzrostu wymaga zwiększenia zasobów kapitału. Niezależnie od stymulowania wzrostu skłonności do oszczędzania na dłuższą metę niezbędne jest wykorzystanie zasobów OFE do finansowanie długoterminowych inwestycji, zwłaszcza infrastrukturalnych, w tym w sferze ochrony środowiska. Bez takiego zaangażowania OFE nie ma sensu.
    4. Natomiast na krótszą metę należy zachęcać gospodarstwa domowe do zwiększania wydatków konsumpcyjnych w celu wykorzystania istniejących mocy wytwórczych. W tym celu należy ograniczyć nadmierne cięcia wydatków budżetowych, co osłabia efektywny popyt.
    5. Gorliwie muszą być realizowane zapowiedzi uruchamiania środków publicznych, z wykorzystaniem pośrednictwa finansowego BGK, PKO BP, PZU, w celu pobudzania dodatkowego popytu inwestycyjnego.
    6. „Więcej Polski w świecie”; zasadniczą kwestią jest zwielokrotnienie obrotów handlowych i intensyfikacja wspólnych przedsięwzięć z partnerami ze Wschodu, zwłaszcza z Rosją (co wymaga przełomu w stosunkach politycznych) oraz z Indiami i Chinami.
    7. Pożądane są dalekosiężne, kilkudziesięcioletnie kontrakty „energia za żywność” z państwami Zatoki Perskiej, co z jednej strony umożliwi komercyjne, na przemysłową skalę wykorzystanie terenów rolnych na północy i zachodzie Polski, z drugiej zaś zagwarantuje stabilne dostawy energii po korzystnych cenach.
    8. Polska, wykorzystując naturalne warunki, ma stawać się regionalnym, a nawet światowym potentatem w produkcji i eksporcie ekologicznej żywności.
    9. „Więcej świata w Polsce”; radykalnie zmienić trzeba politykę wizową, otwierając szeroko wrota dla dopływu talentów z zagranicy. W Polsce ma kształcić się ponad sto tysięcy studentów, głównie z dynamicznych gospodarek Azji, a także z WNP i Afryki. We wszystkich krajach z ponadstutysięczną ludnością musi powstać przy placówkach dyplomatycznych specjalne stanowisko informacyjno-promocyjne.
    10. Pilnie – i głęboko, o co najmniej 100 punktów bazowych – RPP musi obniżyć stopy procentowe, aby ożywiać inwestycje i obrót.
    11. Polska ma wejść do strefy walutowej euro z realnym korzystnym kursem umożliwiającym konkurencyjność gospodarki.
    12. Znacząca część rezerw walutowych, administrowanych przez NBP, ma być wykorzystana na istotne zmniejszenie zagranicznej części długu publicznego.
    13. Banki zagraniczne działające w Polsce mają być skłonione do szerszego finansowania obrotów oraz reinwestowania zysków. W tym celu m. in. trzeba wymagać, aby ich dyspozycyjne centrale były ulokowane w Polsce.
    14. Zasadniczo wzmocniona musi być pozycja regulacyjna i nadzorcza Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który ma wymuszać uczciwą konkurencję na dobrze uregulowanym rynku. (UOKiK powinien być jedną z najpotężniejszych instytucji w kraju.
    15. Poprzez odbiurokratyzowanie gospodarki konsekwentnie poprawiać trzeba klimat przedsiębiorczości, tak by w ciągu 2-3 lat awansować na co najmniej 30. miejsce w rankingu Banku Światowego Doing Business, gdyż ma to znaczenie dla dopływu inwestycji zagranicznych i towarzyszącej im nowoczesnej technologii.
    Tak więc niezbędny jest kompleksowy, technokratyczny program wieloletniego zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego – „Strategia dla Polski 2014-25”. Nie może to być zlepek różnych koncepcji budowany na negatywnym kompromisie wykluczających się postulatów grup interesów. Potrzebna jest aktywna polityka państwa, która potrafi wykorzystywać siłę rynku pro publico bono, a nie wpływowe grupy interesy, które na swoją korzyść eksploatują państwo.
    To tylko piętnaście punktów; jest ich więcej. To przede wszystkim powiedziałbym na naradzie u Prezydenta, za zaproszenie na którą bardzo dziękuję. Niestety, akurat w tym samym czasie będę mówił w Brukseli o przyszłości Europy i świata.”

  160. Lewy
    27 stycznia o godz. 6:53

    Więc o czym tu mówić, jaki wodny transport, skoro dla posłów PISu i czterdziestu rozbojników Gowina najważniejszą sprawą jest niedopuszczenie do wspólnoty majątkowej ludzi żyjących na kocią łapę.>..”

    Inaczej mowiac; gdyby nie Kaczynski Tusk dawno by postawil na wodny transport.
    Kolejny grzech na sumieniu PiS-u…

  161. Jacobsky
    27 stycznia o godz. 4:30
    😆
    Góralka na Hali Gąsienicowej, u której pomieszkiwaliśmy co roku przez paręnaście dni, pytana rankiem o pogodę; „Jak tam na niebie gaździnko? – pogoda będzie?” podnosiła głowę, patrzyła w niebo, na te chmury i mówiła; „Aaa będzie, będzie! ….. chyba, zeby lało…”. Pytaliśmy ją co dzień o tę pogodę, bo prognoza bardzo nam się podobała 🙂

  162. http://www.youtube.com/watch?v=0FKj96xGCM8

    TJ; 0:43.

    Jakos nie wspomniales ani slowem o PRL-u a tam przeciez od samego
    poczatku byla wizja i plan dzialania.
    Z roku na rok Polska rosla w sile a ludzie zyli coraz dostatniej
    mimo ze niektorym brakowalo papieru toaletowego a jeszcze innym
    sznurka do snopowiazalki.
    Nie da sie w nieskonczonosc opluwac PRL-u,zagluszajac wlasna
    nieudolnosc i lajdactwo.

  163. Tysiące zesłańców syberyjskich,uczestników powstań pozbawionych majatku,legioniści Piłsudskiego,weterani II wojny-oni wszyscy walczyli o Polskę. Z różnym wynikiem.ale przez te wszystkie lata nikomu nie przyszło do głowy upominać się o wynagrodzenie tego wysiłku,poniesionych strat fizycznych,moralnych i materialnych.Pierwsi na ten pomysł wpadli członkowie Solidarności i to ci najbardziej prominentni.Zaczął Słowik a kontynuuje Romaszewski.Tysiącom członków Solidarności,czasami bardzo zasłuzonych i często żyjących w nadzwyczaj skromnych warunkach nie przyszło to jakoś do głowy.
    Postępowanie Romaszewskiego to hańba ale zarazem okazja do rzetelnej oceny jego i jemu podobnych.

  164. Natrafiłam na taką ciekawostkę senacką…
    Nad czym trudzą się nasi posłowie i senatorowie? Proszę uprzejmie!
    http://www.senat.gov.pl/prace/senat/inicjatywy-uchwalodawcze/page,1.html
    I właśnie za takie tytaniczne prace w czołapocie nagrody słusznie się im należą!
    Do iluż to źródeł trzeba sięgnąć, aby TAKIE tematy wyszukać!
    Pytanie tylko – czy właśnie taki banalne, pieniężne???
    Nie byłoby lepiej, szlachetniej, gdyby w kościołach wznoszono za nich modły dziękczynne?
    Przecież modlitwa, to najcenniejsze, co można komuś od siebie dać.
    Wciąż o tym słyszę…

  165. TJ,

    w jedym Lewy ma rację: brzmi to wszystko pesymistycznie.

    Skoro istotę problemu stanowią ludzie, to może najpierw zacząć zmieniać sposób, w jaki obywatele oddziaływują między sobą i w ten sposób wpływają na rozwiązywanie wspólnych problemów lub na kształtowanie tzw. wizji perspektywicznych ?

    Do czego zmierzam: do uwolnienia polityki lokalnej (na szczeblu samorządów) od polityki na szczeblu centralnym. Dlaczego o polityce zagranicznej RP i o wywozie śmieci w Pipidowie ma decydować ta sama partia ? Zostawmy sprawy kraju partiom krajowym, zaś sprawy lokalne partiom lokalnym. Byc może takie wyjście stanowić będzie jakieś panaceum na marazm, który opisujesz. Dzięki temu to nie przysłowiowy stosunek do Smoleńska będzie decydować o poparciu dla planu zagospodarowania odpadów w Pipidowie, ale sama sensowność tego planu. W ten sposób jeśli ludzie nauczą się współpracować dla wspólnego dobra na szczeblu lokalnym, to być może łatwiej będzie w przyszłości współpracować dla jakiejś wspólnej wizji kraju. Trzeba jakoś przerwać to błędne koło, ale bez wylewania dziecka z kąpielą. Czyli bez uciekania się do rozwiązań z przeszłości, które i tak nic nie przyniosły.

    Innymi słowy nie mniej demokracji, ale więcej, bo tylko w ten sposób zbuduje się społeczeństwo obywatelskie. Bo buduje się od podstaw, a te podstawy to wspólnoty lokalne. Być może trzeba uwolnić zarządzanie sprawami lokalnymi od „wielkiej” polityki na szczeblu centralnym. Byłby to być może jakiś początek zmian.

    Nie mówię „dobry początek”, ale po prostu jakiś…

    Pozdrawiam

  166. Nie ma wizji
    Lewy
    27 stycznia o godz. 6:53
    TJ
    27 stycznia o godz. 0:43
    Strasznie to brzmi pesymistycznie. Można by zmienić rząd, ale przecież nie można zmienić narodu.

    Mój komentarz
    Społeczeństwo stale ewoluuje, tylko decydenci muszą zdawać sobie z tego sprawę, ze są za tę ewolucję odpowiedzialni.
    Ewolucja od przypadku do przypadku, to mechanizm powszechny w przyrodzie, w społeczeństwie ludzkim o kierunku ewolucji decyduje praca, praca nad sobą polityków, praca nad sobą obywateli. Czy tę pracę widać u polityków? Nawet przez najróżowsze okulary nic ciekawego, rokującego nie można tam dostrzec.

    Bardzo wydajnym motorem ewolucji jest Unia, z której ciągle spadają na barki decydentów dyrektywy, postanowienia, uzgodnienia, transze pomocy, projekty regulacji, itd. Wszystko to zmusza do racjonalnego działani, chyba, że ktoś by się uparł nie działać racjonalnie, jak jedna z partii mówiąc – nie, nie i jeszcze raz nie, ale dudki – tak i jeszcze raz tak.

    Dudki unijne też są impulsem zmian, bo trzeba je wydawać wg przeznaczenia, w sposób kontrolowany przez uprawomocnione urzędy, a te są kontrolowane przez instancje unijne. Trochę biurokracji przy okazji się rodzi, ale ważniejsze od biurokracji są – wymóg działania wg planu, wymóg przestrzegania procedur oraz prosty wymóg nie oszukiwania.

    Taki wpływ finansowy i regulacyjny Unii przynosi nową jakość w rozwoju, ponieważ rozwój z chaotycznego i okazyjnego staje się sterowany, planowy, przynosi nowe wymagania, doświadczenia, zmienia (powoli) stosunek obywateli do przepisów.

    Dyrektywy, transze pomocy i inne impulsy wywierają jakiś skutek na mentalność polityków i zwykłych obywateli, zmuszają do przestrzegania norm, wskazują na efektywność, zmuszają do koordynacji poczynań, współdziałania z innymi i rozliczania się z wyników.

    Jednakowoż najważniejszym czynnikiem są mechanizmy demokracji i rynku. Demokracja jest nierozerwalnie związana z rynkiem. Rynek wymusza mechanizmami ekonomicznymi odpowiedzialność, a demokracja wymusza ją przepisami, ustala równowagę pomiędzy tym, co społeczne, a tym co należne jednostce.
    Demokracja reguluje działanie państwa, w nim jednostki, oraz reguluje rynek uwzględniając prawa ekonomii. Obywatele muszą współdziałać z mechanizmami demokracji, by wszystkie kółeczka sprawnie się kręciły.

    Z tym w Polsce nie jest dobrze. Frekwencja we wszelkiego rodzaju wyborach jest niewielka, udział obywateli w NGO nikły, zainteresowanie demokracją, jej mechanizmami, chęć zrozumienia jak działa państwo, są dobrowolnie małe.

    Jak wykreować współdziałanie, jak efektywnie zachęcić do pokochania państwa, a jak nie do pokochania, to chociaż do zrozumienia? Jak doprowadzić do mentalności obywateli zasady współczesnej demokracji, chociażby takie proste – prawo, to nie tylko represja, lecz czynnik organizujący społeczeństwo i państwo, demokracja wymaga współdziałania, moje potrzeby nie mogą naruszać praw innych obywateli, czyli dyskryminacja jest zabroniona, itd.

    Te proste zasady z najwyższą trudnością przyjmują się w Polsce.
    O tych prostych zasadach bardzo dużo obywateli nic nie wie, a znaczna część traktuje te zasady jak obce, podstępnie wprowadzane reguły mające zdezorganizować życie społeczne, odebrać nam tysiącletnią kulturę, pozbawić tożsamości, a są i tacy i jest ich niemało, którzy głoszą, że ONI chcą poddać nas w niewolę „talmudycznym” nauczycielom.

    Kro ma być odpowiedzialny za propagowanie, upowszechnianie, wdrażanie tych najprostszych zasad? Czy sami się wyciągniemy za włosy z bagna?
    To jest problem.

    Czy mamy czekać na mądrego, sprawnego, patrzacego w przyszłość polityka, aż się gdzieś tam wyłoni? Zaczekamy się na śmierć. Piłsudski był jeden i w niebie wyprosił Pana Boga, by nie przysyłał więcej Polsce bohaterów.

    Czy możemy liczyć na jakiś mały, zawoalowany coup d’etat, taki w białych rękawiczkach? Otóż mieliśmy już ten przypadek i jego echa do dziś brzmią. IV RP, to było to.

    Jedyny przykład w historii, jedyna idea, która wypaliła (przynajmniej częściowo), to idea pracy organicznej. Idea pracy organicznej pomijając wszystkie jej niedostatki miała jedną olbrzymią zaletę – była wizją, zamysłem z planem. Czy podobne zamysły mogłyby zyskać uznanie w Polsce?

    Na razie mamy dwa zwalczające się pomysły na miejsce Polski w Europie – ideę pościgu cywilizacyjnego za Europą oraz idęę urażonej dumy narodowej – od dawna jesteśmy w Europie, żądamy równych praw, nie damy się zagonić do kołchozu fiskalnego, patrz ostatni wywiad Szczerskiego, a w nim zarys oficjalnego planu PISu – pięć razy nie dla Europy.
    A wię jednak. Wszystko jednak obraca sie wokół problemu – ile Europy w Polsce? Czyli problemu cywilizacyjnego.
    Pzdr, TJ

  167. Najwięcej miejsc pracy stworzono w największych krajach kontynentu i w nich spadek bezrobocia był najbardziej zauważalny. W Brazylii w ciągu ostatniego roku bezrobocie spadło z 6,2 do 5,7 proc., Meksyku z 6,1 do 5,9 proc., Kolumbii z 11,8 do 11,5 proc.,w Chile z 7,3 do 6,6 czy w Peru z 8 do 7,2 proc. Rosły też płace realne – tylko w 2012 roku wzrosły o 3 proc., a płaca minimalna o 6 proc.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,13266980,Latynosi_znalezli_patent_na_bezrobocie.html#ixzz2JBIEaRBn
    ================

    Coś się zmienia……
    Ale nie robi tego niewidzialna ręka rynku, tylko POLITYKA GOSPODARCZA rządów.

    A w naszym grajdołku, bezrobocie 14%…..

  168. TJ,

    no i widzisz, Szanowny Komentatorze: zapommiałeś o peerelu, a tam była wizja …(wężykiem ! wężykiem !!!)

    Od Przewrotu Majowego do Planu N(ie)-letniego.

    Paranoja…

    Jak sam piszesz: wyciąganie się z bagna za włosy to żmudne zajęcie.

    Pozdrawiam

  169. Polska centralna, czy lokalna- to dwie koncepcje się ścierające…..

    Na razie mamy ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.
    Polskę rządzącą centralnie i dzielącą pieniądze według własnego uznania i Polskę lokalną, mającą coraz więcej celów do realizacji, zobowiązań bez finansowania…..
    Centrala przykazuje obowiązki bez dochodów.

    Panowie wojewodowie czy marszałkowie, mogliby być organem założycielskim nowych firm budujących małe elektrownie, stopnie wodne, transport publiczny. Tyle że musieliby być niezależni od krajowej polityki. Prezydentom Wrocławia, Krakowa, to się udało.
    Ale inicjatywa nominowania do Senatu ich kandydatów wykazała, że bez machiny partyjnej niewielka jest szansa zdobycia mandatu dla osób niezależnych…..

  170. Andrzej Falicz
    27 stycznia o godz. 10:38
    Nie zauwazyłeś zakuta pało, że pisząc o Gowinie i 40 rozbójnikach,kierowałem pretensje do Platformy i Tuska, że to oni dają sie wciągać, albo sami się wciągają w takie nieistotne afery zamiast zajłć się czymś istotniejszym(dotyczy to całego Sejmu).
    Wogóle nie miałem PISu na myśli, bo tu nie ma o czym myśleć
    Ale to juz tak bywa z zakutą pałą.
    Przepraszam za, jak to napisałeś, jadowity język

  171. „Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej oświadcza, że publiczne piętnowanie Wandy Nowickiej w związku z premiami przyznanymi przez Prezydium Sejmu swoim członkom jest krzywdzące i całkowicie nieuzasadnione. Cofając rekomendację dla Wandy Nowickiej na stanowisko Wicemarszałkini Sejmu Ruch Palikota pozbawił kobiety, lokatorów, ludzi pracy i wszystkich pokrzywdzonych w Polsce ludzi najlepszej z możliwych rzeczniczki i obrończyni. W powojennej historii polskiego Sejmu nie było jeszcze osoby tak wrażliwej na ludzką krzywdę i niesprawiedliwość jak Wanda Nowicka, która potrafiła być obecna wszędzie tam gdzie gwałcono prawa obywatelskie i ludzką godność. Przez wiele lat działalności społecznej na rzecz praw kobiet Wanda Nowicka udowodniła wystarczająco jak bezinteresowną i pełną oddania ludziom jest osobą. I nawet jeżeli w sprawie bulwersujących premii dla prezydium Sejmu zachowała się biernie, to dlatego, że zajmowała się ważniejszymi sprawami w tym, co jest nam szczególnie bliskie obroną prawa człowieka do dachu nad głową. Skądinąd wiemy, że Wanda Nowicka ani przez chwilę nie traktowała pieniędzy otrzymanych w postaci premii jako swoich, takich, które chciałaby użyć dla osobistych korzyści, a jedynie jako narzędzie do walki o prawa nas wszystkich, czego już wielokrotnie dawała wyraz wspierając swymi osobistymi dochodami i majątkiem słuszne społecznie wartościowe przedsięwzięcia.

    Klub Parlamentarny Ruchu Palikota popełnił naszym zdaniem wielki błąd odwołując swe poparcie dla Marszałkini Nowickiej. Jej kandydatura na to stanowisko wzbudziła od początku zaciekły opór środowisk konserwatywnych i ogromnej rzeszy męskich szowinistów. Fakt, że jednak została ona wybrana na swą funkcję był wielkim zwycięstwem ruchu na rzecz równouprawnienia kobiet. Tego zwycięstwa i tej wspaniałej osoby nie należało poświęcać dla odniesienia doraźnej korzyści politycznej kosztem człowieka tak uczciwego i nieskazitelnego jak Wanda Nowicka. Wando, jesteśmy z Tobą!

    Agata Nosal-Ikonowicz
    Beata Kardasiewicz
    Iwona Łukasik
    Agnieszka Żelazna
    Piotr Ikonowicz”

    Źrodło – facebook

  172. @ Teresa Stachurska
    27 stycznia o godz. 15:58

    Szanowna Komentatorko, nie mialem jeszcze okazji kruszyc kopii z opiniami Szanownej Komentatorki, ale to chyba przewaza szale. Bedac na krotko w Polsce nie poznalem ani jednej osoby, ktora zarabia 40 tysiecy w ciagu roku, a nie obracalem sie w towarzystwie biedoty. A 40 tysiecy, to tylko premia w dodatku do zarobkow. To wybaczy Szanowna Komentatorka, ze przy obecnym poziomie bezrobocia, zarobkach (ktore wcale nie wynosza tyle, ile wykazuje srednia) – to nie tylko przesada, ale – obelga rzucona wprost w twarz przecietnego obywatela. Jesli pani Nowicka nie raczyla tego zauwazyc, to wlasnie jej to uswiadomiono. To nie meski szowinizm, tylko poczucie sprawiedsliwosci. Skoro pani Nowicka jest do tego stopnia oderwana od realiow, to pora ja sprowadzic na ziemie. I nie tylko ja. Jesli pani Nowicka nie potrafi zrozumiec, ze przyznanie premii przekraczajacej dwuletnie zarobki ludzi zarabiajacych malo, a jeszcze drzacych, by ich nie zwolniono – to naprawde obelga, to nie zasluguje nie tylko na wysokie stanowisko w Sejmie, ale w ogole na to zeby reprezentowac przecietnych obywateli.

    Zrozumialem, ze ustawowo mozna przyznac premie, tylko za co? Sejm to nie jest przedsiebiorstwo, tylko organ przedstawicielski. Co sie tam wytwarza (oprocz balaganu ustawowego)? Premia za pawidlowe przewracanie papierow? Owszem, moge zrozumiec nagrode za specjalne osiagniecia, umotywowana publicznie, ale taki przekret? Wstyd, pani Nowicka, wstyd! Choc wiem, ze to nie jej wina, tylko przepisow. Ale jednak, trzeba sie zastanowic nad tym, co sie robi i jaka jest spoleczna atmosfera. W koncu taka jest rola polityka, a w tej roli widzi sie pani Nowicka. Wiec, mimo calej sympatii jaka mam dla pani Nowickiej, pora pozegnac sie z synekura.

    Szkoda mi tylko, ze obraz polityki w Polsce objawia sie zeby sie nachapac tu i teraz. Jedynym wyjatkiem obecnie jest pan premier Tusk i pan Palikot, ktorym jakby na pieniadzach specjalnie nie zalezalo, troszczac sie o dobro panstwa. Wychodzi roznie, ale przynajmniej nie ma sie wrazenia, ze to banda lapownikow chcacych tylko napchac swoje kieszenie.

    Pozdrawiam.

  173. Ted
    27 stycznia o godz. 11:47
    http://www.youtube.com/watch?v=0FKj96xGCM8
    TJ; 0:43.
    Jakos nie wspomniales ani slowem o PRL-u a tam przeciez od samego
    poczatku byla wizja i plan dzialania.
    Z roku na rok Polska rosla w sile a ludzie zyli coraz dostatniej
    mimo ze niektorym brakowalo papieru toaletowego a jeszcze innym
    sznurka do snopowiazalki.
    Nie da sie w nieskonczonosc opluwac PRL-u,zagluszajac wlasna
    nieudolnosc i lajdactwo.

    Mój komentarz
    Autorze, nie opluwałem (TJ; 0:43) PRL-u, nie podniosłem w ogóle tematu PRL-u w kontekście wizji, demokracji, czy transportu lądowego. Przypisywanie adwersarzowi (bezosobowo) cech powszechnie uznanych za obraźliwe („łajdactwo”, „własna nieudolność”) jest sposobem na co?
    Nie oczekuję odpowiedzi.
    Pzdr, TJ

  174. Wiesiek59
    pisze, że prezydentowi Wrocławia się udało… Być może, ale tymczasem na 50%. Problem wywozu śmieci pozostaje otwarty. Są aktualnie niezłe rozwiązania, ale co będzie, kiedy trzeba będzie dostosować się do ustawy? Nie wiadomo.
    Polecam artykuł na ten temat w Gazecie Południowej – „Pieniądze na śmieci”.
    http://www.gazetapoludniowa.pl/?id=g%C5%82%C3%B3wna

  175. ?Czy wypada, żeby były prezydent doradzał (za pieniądze)?” Niewątpliwie rola byłego prazydenta, czy premiera nie jest jasno określona. Dobrze by było gdyby nasi „byli” zostali w jakiś sposób jasno usytuowani w naszym żuciu publicznym. To znaczy; co im wolno i wypada, a co nie. Podoba mi się wykorzystanie byłych prezydentów USA, są oni do dyspozycji urzędującego prezydenta. Trudno sobie wyobrazić by któryś z naszych „byłych”, postąpił jak kanclerz Schroder, chociaż Bielecki otarł się o to.
    pozdrawiam

  176. ANCA_NELA
    27 stycznia o godz. 16:44

    I w ten sposób zaczął się stary PROCES upodmiotowienia społeczeństwa.
    Oddolny……
    Stare jest stwierdzenie ” nihil novi nisi commune consensu”
    Ale przyzwyczajeni do jednoosobowego prawie kierownictwa, włodarze i posłowie o tym zapominają.
    Mandat pochodzący z wyborów można stracić.
    Nie jest dany na wieczność.

    Tyle że ten proces musi nieco potrwać, niestety……
    No i uzgodnienie WSPÓLNYCH interesów będzie trudne.
    Od tego zaczynać się powinna demokracja.

  177. Wypada przypomniec, ze dzisiaj: DZIEN OFIAR ZAGLADY (27 stycznia)
    _______________________________

    68 lat temu otwarto bramy piekiel: radzieccy zolnierze wyzwolili Auschwitz.
    Primo Levi (1919-1987) klasyczne swiadectwo Zaglady „Se questo é un uomo” (Czy to jest czlowiek?) konczy sie na tej dacie i Levi, wiezien obozu Zaglady, zanotowal o przybyciu Armii Czerwonej, kiedy on wraz z wspolwiezniem grzebali zwloki w zamarznietym szarym sniegu. Primo Levi w 1983 w programie Tv powiadal, ze swiadkami nie sa oni, ktorzy przezyli, ale ci ktorzy zostali zgladzeni w obozach smierci. Primo Levi cytowal we wstepie slowa straznika obozu: ” Nikt z was nie przezyje, by swiadczyc o tym wszystkim a jezeli ktos i przezyje to nikt nie uwierzy w wasze slowa”.
    Jednym z najbardziej uciazliwych snow, jakie powtrzaly sie w zyciu Leviego i pozostalych ocalencow bylo poczucie wyzwolenia a jednoczesnie niemoznosci przekazania innym swiadectwa Zaglady. Pisarz powiada, ze mowil do gluchych – byl wolny a jednoczesnie samotny.
    Wasyly Grossman w ksiazce „Lata wojny. 1941-1945″ (Wyd.Literatury w jezykach obcych, Moskwa 1946, brak tlumacza na j.pol) w rozdziale”Pieklo Treblinki”: „Winnismy pamietac o tym, ze rasizm, faszyzm wyniesie z tej wojny nie tylko gorycz kleski, lecz rowniez upajajace wspomnienie o latwosci masowych zabojstw. O tym wlasnie pamietac winni codziennie i za cala surowoscia ci wszyscy, komu drogi jest honor i zycie wszystkich narodow, calej ludzkosci” (s.393)

  178. Jacobsky
    27 stycznia o godz. 12:53
    TJ,
    w jedym Lewy ma rację: brzmi to wszystko pesymistycznie.
    Skoro istotę problemu stanowią ludzie, to może najpierw zacząć zmieniać sposób, w jaki obywatele oddziaływują między sobą i w ten sposób wpływają na rozwiązywanie wspólnych problemów lub na kształtowanie tzw. wizji perspektywicznych ?
    Do czego zmierzam: do uwolnienia polityki lokalnej (na szczeblu samorządów) od polityki na szczeblu centralnym.

    Mój komentarz

    Demokracja musi się rozwijać i utwierdzać na wszystkich szczeblach, a szczebel samorządowy jest bardzo ważny. Jak uwolnić inicjatywę? Oto jest pytanie.
    Przedtem należy zapytać, czy jest co uwolnić, czy jest potencjał, czy są jakieś przykłady uwalniania, a jeśli nie ma, to od czego zacząć.

    Sprawa śmieci jest w zasadzie uregulowana dyrektywą unijną, która zaleca, wymaga, aby ją wdrożyć na szczeblu lokalnym i aby obowiązek udziału w asenizacji był wykonywany w sposób przewidywalny, skuteczny przez wszystkich obywateli. Innymi słowy, aby śmieci nie wywożono do lasu lub nie palono w piecach c.o., bo te przypadki są nagminne.

    Lokalnym samorządom przypada rola organizacyjna – muszą ustalić transparentną organizację wywozu i składowania, sposób egzekwowania obowiązku płatności oraz ustalić wysokość opłat i kryteria naliczania opłat dla obywateli.
    Jest to chyba pierwszy problem o tak szerokim zasięgu, z którym mają do czynienia samorządy, jednocześnie problem w warunkach demokracji polskiej zawiły, bo obywatele są przyzwyczajeni do instrukcji odgórnych i do zwalania w razie niepowodzenia winy na mityczną górę, jak niedawno tu na blogu jeden z blogowiczów obarczył rząd problemami dreamlinerów.

    Najbardziej delikatnym jest problem opłat – od ilości osób w gospodarstwie (zameldowanych w domu, czy tylko zadeklarowanych, kto to może sprawdzić?), czy od powierzchni mieszkania, domu, działki?
    To już jest problem dla samorządów, bo niesie odpowiedzialność przed obywatelami na samym dole. A decydenci w Polsce (również samorzadowi) nienawidzą się tłumaczyć. Wolą przeprosić, „jeśli ktoś się czuje obrażony” niż wchodzić w problem, na którym mogą stracić twarz poprzez dyskusję z obywatelem, czyli z nikim.

    Niezależnie od tego zawsze będzie jątrzył wśród mieszkańców osiedli problem wysokości opłat – a dlaczego ja tak dużo mam płacić, a w gminie X płacą o 20 zł mniej? Krajan z widłami pójdzie na gminę, byle tylko odzyskać te 20 zł. Rozpatrzyć problem, dać sobie wytłumaczyć, wysłuchać, zainteresować się u radnych, u sołtysa, czy sąsiadów? A po co? Oni i tak będą kręcić, wszyscy kręcą. Chcę swoje 20 zł za miesiąc.

    Na razie tak wygląda postawa ogółu. Negować, odpychać – tak. Wziąć udział, zainteresować się – nie! Nieufności towarzyszy przekora.

    Wydaje mi się, że w polskiej raczkującej demokracji głównym problemem jest wysokie stężenie nieufności w społeczeństwie, która to nieufność jest nieraz usprawiedliwiona w stosunku do państwa, ale też i najbardziej szkodliwa dla państwa, dla demokracji. W Polsce nieufność ma charakter reliktowy, mocno zakorzeniony w mentalności obywateli. Ciężar wieków.

    Sądzę, że przełamanie nieufności do państwa wśród ogółu jest sprawą najważniejszą.
    Brak zaufania rodzi najbardziej niepożądane zjawisko w demokracji, a mianowicie negatywną selekcję – do współpracy z państwem zgłaszają się najczęściej ludzie interesowni – tylko dla pieniędzy, ludzi ci są przekonani, że misja i zaufanie są dobre dla naiwnych.

    Selekcja taka ma charakter pierwotny, dokonuje się już przy kształtowaniu bazy kandydatów. Dobór kandydatów na wszelkiego rodzaju listy wyborcze nie tylko dlatego jest stronniczy, bo partia tak chce, a bardziej z powodów prozaicznych – innych kandydatów jak interesowni nie ma.
    Moim zdaniem to jest najpoważniejszy problem dla demokracji w Polsce.

    Czy wprowadzenie jednoosobowych okręgów wyborczych coś by zmieniło? Zlikwidowałoby tendencje do oligarchizacji? Wątpię. A mogło by być nawet jeszcze gorzej niż jest, bo po pierwsze uaktywniły by się lokalne lobby, które w warunkach raczkującej demokracji są bardziej wszechwładne i interesowne politycznie niż lobby centralne (patrz przykład senatora Stokłosy z Piły). Po drugie parlament już teraz jest zbieraniną, ale w przypadku JOW byłby jeszcze bardziej różnorodną i samolubną zbieraniną. Dopóki obywatele nie zechcą w jakimś minimalnym stopniu uczestniczyć w życiu publicznym, dopóty lobby lokalne będą tak samo wszechwładne, zaborcze i bezwzględne, jak każde inne lobby, np. farmaceutyczne. Aby służyć państwu, czy choćby je ze zrozumieniem respektować, obywatel musi posiadać minimum zaufania do państwa.

    Jakie państwo ma szanse zjednać to zaufanie, być uznawane za moje państwo?

    Państwo kampanijne, państwo elit, państwo wykonujące tzw. potrzeby narodowe, odgórnie i jedynie słusznie, a więc w jakimś stopniu autorytarne, czy państwo respektujące prawo i i interes obywatela, państwo transparentne, szanujące także prawa mniejszości, państwo uznające zasadę subsydiarności?

    Takiego państwa na razie nie mamy, no może jest, takie na trzy z minusem, ale na 100 % popieram argument Jacobsky’ego, że od czegoś należy zacząć.
    Pzdr, TJ

  179. ziołolipa
    27 stycznia o godz. 16:46

    Przypomnę problem Wałęsy po skończeniu kadencji…..
    Problem rozwiązano, choć nikt wcześniej go nie przewidział.
    Na zasadzie casusów buduje się praktykę.
    Życie jest bogatsze niż horyzonty teoretyków.

    Mnie interesuje na przykład, czy Kwaśniewski mógłby wystartować do fotela prezydenta po raz trzeci.
    Według niektórych prawników tak……
    Pojedynek z Komorowskim byłby pasjonujący….

    Ps.
    Moderator znikł?
    Nareszcie…..

  180. Aleksandra Jakubowska: Dobry i zły policjant:

    „Czytam sobie tu i ówdzie różne komentarze na temat „konfliktu” pomiędzy premierem a ministrem sprawiedliwości po wczorajszych wydarzeniach w sejmie i tak sobie myślę, że większość moich zacnych kolegów po blogu i twitterze dało się nabrać na to theatrum, jakie nam wczoraj odegrała w sejmie przewodnia siła rządząca, czyli Platforma Obywatelska…” Więcejhttp://lewica24.pl/ludzie-i-polityka/jakubowska/2474-jakubowska-dobry-i-zly-policjant.html .

  181. Werbalista,

    jesteśmy zgodni – http://www.stachurska.eu/?p=12027 … Jeśli już to dwumiesięczne najniższe wynagrodzenie byłoby strawniejsze na naszym bezrybiu. Wędki nie mogą być dla jednych długości trzonka do grabi, dla drugich długości ogryzka po ołówku. Pytanie tylko, czy gdyby Nowicka podniosła larum gdy zarządzono te premie, przez kogo zostałoby to przyjęte z aprobatą, a przez kogo przeciwnie? Mogła się bić z myślami? Mogła, jak wnoszę z wypowiedzi Piotra Ikonowicza.

  182. Nastepna okazja do wielkiego ratowania bankow wlasnie nadaza sie dla Unii Europejskiej na Cyprze. Chodzi w sumie o peanuts 16 mld €, ktore potrzebne sa dla uratowania cypryjskich bankow, a za nimi cypryjskiej gospodarki przed upadkiem.
    Problem lezy w tym, ze chodzi tu przedewszystkim o legalne i mniej legalne pieniadze rosyjskich inwestorow, dla ktorych Cypr rozwinal sie w ostatniej dekadzie do ulubionej pralni „brudnych pieniedzy”.
    Ratunku na wzburzonym morzu miedzynarodowych finansow trudno odmowic. SOS to SOS, nawet jesli to wlasnie wolaja popluczyny sowieckiej mafi.

  183. Lewy,
    Kto tu jest zakuta pala?
    Napisales:
    „…Więc o czym tu mówić, jaki wodny transport, skoro dla posłów PISu i czterdziestu rozbojników Gowina najważniejszą sprawą jest niedopuszczenie do wspólnoty majątkowej ludzi żyjących na kocią łapę…”

    Jaki jest zwiazek miedzy ustawa o zwiazkach partnerskich a transportem wodnym?
    Mozesz to naswietlic nie uzywajac inwektyw?
    Czy przeglosowanie tej ustawy, nad ktora przeciez nie pracowal PiS i Gowin ze swoimi rozbojnikami umozliwilby Tuskowi inwestycje w transport wodny?
    Przeciez Tusk wiedzial, malo tego liczyl na to (!), ze ustawa nie przejdzie – a on bedzie mogl poraz kolejny pokazac, ze chce ale nie moze – salony go jeszcze bardziej pokochaja a klopotliwy temat znowu zostanie na lata odlozony na polke.
    Taki byl plan i ten kto tego nie widzi sami jest pala zakuta.

    Fakt, ze takie projekty ustaw, o ktorych Tusk wiedzial , ZE NIE PRZEJDA a sa jedynie
    „by sprawic wrazenie” w ogole powstaly i ktos w PO nad nimi sleczal zamiast kopac kanaly dla zeglugi rzecznej swiadczy o tym, ze nie zegluga w glowie PO i Tuska ale jak zwykle sprawianie wrazenia.

    W zacietrzewieniu wypisujesz takie absurdy, ze fakt iz nawet uregulowanie rzeki kojarzy Ci sie z dupa nie powinien dziwic.
    A jednak dziwi.

  184. TJ,

    dziekuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami.

    Pozdrawiam.

  185. http://www.youtube.com/watch?v=eXWu303_wi4

    Poprawnosc polityczna dzisiaj nakazuje aby o PRL-u pisac zle albo
    milczec jakby go w ogule nie bylo a przeciaz to nie byla jakas
    czarna dziura tylko odbudowa Polski z gruzow intelektualnych rowniez.
    Miliony chlopo-robotnikow wyciagnieto z bagna,wyleczono z gruzlicy
    wszawicy dano pierwszy wychodek we wlasnym domu zwany lazienka
    nauczono pisac a z wielu zrobiono inteligentow.
    Niejeden kury by dzisiaj macal zamiast tu pisac i zajmowac sie polityka.
    Ale metalnosc prawdziwego Polaka jest taka ze zawsze bedzie gryzl
    reke ktora mu kiedys pomogla.
    Nie ma i nie bedzie zgodu na zamazywanie tego okresu.

css.php