19.07.2014
sobota

Herezje profesor Staniszkis

19 lipca 2014, sobota,

Powiedzieć dzisiaj jedno dobre słowo o PRL to narazić się na zarzut bycia komuchem i na inne gorzkie oskarżenia.

Prawda o PRL dopiero się uciera, jedni widzą wyłącznie dobre strony (tych jest stosunkowo niewielu), zapominają, że naród jednak system narzucony Polsce odrzucił. Drudzy – znacznie głośniejsi – widzą przede wszystkim zbrodniczy i satelicki charakter systemu oraz liczne jego absurdy. „Nic tak nie ‘kręci’ obozu panującego w III RP jak właśnie Polska Ludowa” – pisał niedawno Bronisław Łagowski. „(Mamy) nieprzeliczoną ilość książek, czasopism, filmów, przedstawiających PRL w sposób oczerniający, ośmieszający, oskarżycielski”.
Czytaj całość →

15.07.2014
wtorek

Tusk do Europy?

15 lipca 2014, wtorek,

Jak donosi „Rzeczpospolita”, i to na czołówce pierwszej strony, Donald Tusk podczas spotkania z kanclerz Angelą Merkel otrzymał propozycję (kandydowania?) na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej.

Na wieść o tym zapytałem zgromadzonych w moim programie w radiu TOK FM gości, czy polski premier powinien propozycję przyjąć. A goście to byli nie byle jacy: Andrzej Celiński (działacz opozycji demokratycznej, polityk, były poseł i minister), Bogusław Chrabota (naczelny „Rzeczpospolitej”) i profesor Andrzej Rychard (znany socjolog). Po rozważeniu wszystkich za i przeciw zapytałem „tak czy nie”, czy Tusk ma wyrazić zgodę na kandydowanie. Cała trójka odpowiedziała „tak”!
Czytaj całość →

14.07.2014
poniedziałek

Spowija nas mgła

14 lipca 2014, poniedziałek,

Nie wierzyłem własnym oczom. Telewizja kłamie – pomyślałem. Kilka tygodni temu Jacek Kurski zapewniał wszem wobec, że odchodzi z polityki, jeśli nie na zawsze, to na długo. Pojawienie się Jacka Kurskiego na zjeździe zjednoczeniowym prawicy, zaledwie kilka tygodni po tych „zapewnieniach”, ośmieszyło tego polityka „jeśli nie na zawsze, to na długo”.

Ośmieszyło także kilkaset osób, głównie z PiS, obecnych na sali. Zadowolony z siebie, wesolutki, błyszczący dowcipem i ironią – Kurski podobał się zebranym. A jeszcze bardziej podobał się prezes Kaczyński, który tak niedawno wyrzucił Kurskiego z partii.
Czytaj całość →

10.07.2014
czwartek

Im nie jest wszystko jedno

10 lipca 2014, czwartek,

Piszę bezpośrednio po ogłoszeniu wyników najnowszego badania opinii publicznej CBOS, przeprowadzonego już po ujawnieniu afery podsłuchowej: Platforma 29 proc. poparcia, PiS – 24 proc. Niezbadane są wyroki!

Oczywiście, łaska sondaży na pstrym koniu jeździ, dziś PO – jutro PiS, ale zastanawiam się, co dziś wpłynęło na taki wynik. Pierwsze, co przychodzi na myśl, to decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz o zwolnieniu („wyrzuceniu” – jak pisze „Rz”) prof. Chazana ze stanowiska dyrektora szpitala. Tym bardziej, że według innych badań 55 proc. jest za zwolnieniem profesora. Niewiele to jednak wyjaśnia, gdyż sondaż przeprowadzony był chyba przed decyzją H.G-W.
Czytaj całość →

4.07.2014
piątek

Państwo na deskach

4 lipca 2014, piątek,

Co mają ze sobą wspólnego tak odległe wydarzenia, jak afera podsłuchowa, „Golgota Picnic” i rokosz sumienia profesora Chazana, dyrektora szpitala im. Św. Rodziny? Ano mają, we wszystkich bowiem widać słabość cnót obywatelskich i słabość naszego państwa.
Czytaj całość →

27.06.2014
piątek

Jedzą, piją, lulki palą

27 czerwca 2014, piątek,

Afera podsłuchowa to największy skandal od lat, jedno z najważniejszych wydarzeń w wolnej Polsce, tj. po 1989 roku. Nikt nie wychodzi z niej obronną ręką. Zaczyna się od przestępstwa, jakim jest nagrywanie ludzi bez ich zgody. Fach kelnerski został skompromitowany. Kelner, który pyta: „Panowie pójdą w mięso czy w ryby?”, od początku budzi nieufność, a pogłębiają ją odzywki w rodzaju: „Nie chciałbym pana obrazić niskim rachunkiem”.

Mniejsza o kelnerów. Następny etap to światek medialno-biznesowy. Redakcja „Wprost”, która nielegalne nagrania bierze i ujawnia. Podobnie jak Włodzimierz Cimoszewicz – nie mam do tego pisma zaufania, panowie Król, Janecki, Latkowski systematycznie je degradowali, ale przy publikacji taśm ten ostatni może się powoływać na ważny interes społeczny.

Te podsłuchy to owoc z zatrutego drzewa i może w sądach nie będą uznane za dowody, ale nie sposób ich zlekceważyć. Dobrze się stało, że skoro już przestępczy sposób ich zdobycia stał się faktem, to poznajemy ich treść oraz okoliczności publikacji. Mam na myśli niefortunną wizytę prokuratorów, ABW i policji. Dzięki tej akcji Sylwester Latkowski może bronić wolności słowa i tajemnicy dziennikarskiej, urastając do roli bohatera.

Na pytanie, co jest ważniejsze – fakt nielegalnego zdobycia czy treść zapisana na nośnikach – odpowiadam, że ważne jest jedno i drugie. Premier Tusk w wystąpieniu sejmowym (votum zaufania) skupił się przede wszystkim nad faktem nagrania, ale treści bagatelizować nie należy.

Nad rozwikłaniem okoliczności nagrania (kto? po co? dla kogo? za ile? etc.) pracuje prokuratura i służby. Nie sądziłem, że „nagrywacze” tak prędko zostaną ujawnieni. Teraz czekamy na prawdę o zleceniodawcach.

Skupiam się na treści i jej skutkach. Nie korzysta na niej Polska – ani w Rosji, ani w Unii Europejskiej, ani w USA – te podsłuchy nam nie pomogą. Winę za to ponoszą nie autorzy nagrań, ale autorzy rozmów. Wielką poszkodowaną jest Platforma, której ministrowie (obecni i byli) „dają plamę”.

Jeden załatwia swoje ciemne interesy, drugi sonduje prezesa NBP co do możliwości sfinansowania ze środków banku lepszych nastrojów wyborców. Trzeci wyraża się krytycznie o polityce zagranicznej rządu, którą realizuje. Czwarty ubolewa nad państwem, które jakoby jest tworem teoretycznym, nad BOR, które mu podlega, i nie wie jeszcze, że wkrótce nastąpi kompromitacja rozmaitych służb.

„Jedzą, piją, lulki palą” na koszt państwa itd. itp. W sumie to obnażenie pewnych słabości państwa i ludzi za nie odpowiedzialnych, a także cios w rząd i pośrednio w najlepszego premiera od czasu Tadeusza Mazowieckiego. Wątpliwe, żeby rząd Donalda Tuska w tym składzie dotrwał do listopada 2015. Na razie premier ma związane ręce, nie wiadomo, jakie nagrania jeszcze wypłyną, wkrótce może nastąpi dymisja ministra spraw wewnętrznych, resztę trudno przewidzieć.

Opozycja dała się ograć w Sejmie, gdzie rząd uzyskał votum zaufania przez zaskoczenie, ale to zwycięstwo chwilowe. Ujawnione taśmy to argument na rzecz PiS – państwo jest słabe, na jego czele stoją ludzie niepoważni, kontakty biznesu i władzy są zbyt bliskie, były senator, wiceminister skarbu i biznesmen od węgla popijają na party, prezes NIK je kolację z najbogatszym Polakiem na jego koszt.

Stan opozycji nie jest lepszy. PiS się ośmiesza, a to opuszczając salę sejmową, a to lansując premiera technicznego. Pan Szczerski pyta Platformę, skąd w niej tyle agresji (!), Palikot chce wyborów już teraz, jak karp przed świętami, SLD grozi rozliczaniem 7-letnich rządów PO/PSL, Gowin niknie w oczach.

Prawdziwe niebezpieczeństwo to sukces PiS i Nowej Prawicy w następnych wyborach, czyli „orbanizacja” Polski.

ZAPROSZENIE.
Dr Renata Mieńkowska-Norkiene – politolog z UW, Adam Krzemiński – Tygodnik Polityka, Jan Ordyński – TVP, PR – będą GOŚĆMI PASSENTA w Radiu TOK FM, wtorek 1 lipca, godz. 20.05. Zapraszam!

21.06.2014
sobota

Demokracja podsłuchowa

21 czerwca 2014, sobota,

Jesteśmy świadkami narodzin demokracji podsłuchowej. Dobór osób nagranych (Sienkiewicz, Sikorski, Belka, Nowak i inni), a także fakt, że nadawcy nie chcą od „Wprost” pieniędzy, świadczy, że jest to robota polityczna. Cel: kompromitacja państwa Tuska.
Czytaj całość →

13.06.2014
piątek

Partacze z Platformy

13 czerwca 2014, piątek,

Trudno być wyrozumiałym dla Platformy Obywatelskiej po jej kompromitacji w sejmowym głosowaniu nad immunitetem posła Mariusza Kamińskiego. Trudno wyobrazić sobie ważniejsze politycznie głosowanie: wiceprzewodniczący PiS, jeden z fundatorów IV RP i jej symbol, twórca i szef CBA – uniwersalnej broni przeciw mitycznemu „układowi” i wszechwładnej korupcji – mistrz prowokacji, staje przed Sejmem, a Platforma, jej koalicjant PSL oraz sojusznik w tej sprawie, czyli SLD, nie są w stanie pozbawić go immunitetu! To się w głowie nie mieści. Głupota? Niefrasobliwość? Beztroska? Nieodpowiedzialność?

Donald Tusk nie przychodzi na głosowanie, a Janusz Piechociński nie głosuje. Jak to rozumieć? Z jednej strony deklaracje o szkodliwości i potrzebie rozliczenia IV RP, z drugiej – bierność i demobilizacja, które zakrawają na kpinę. Być może chodzi nawet o coś poważniejszego niż bałagan, mianowicie o różnice w Platformie dotyczące oceny IV RP i zagrożenia, jakie ona nadal dla Polski stanowi.

Być może część posłanek i posłów PO – podobnie jak Antoni Mężydło – głosowała tak z przekonania, a nie przez pomyłkę, specjalnie, a nie przypadkowo. Żeby wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń z PO był przeciwny pozbawienia Kamińskiego immunitetu – to trudno pojąć. Nazajutrz uznał swój błąd i przeprosił jak dziecko! Czy to są poważni ludzie?

A gdzie byli Donald Tusk i przewodniczący Klubu Rafał Grupiński? Ten pierwszy skupił w swoich rękach całą władzę i odpowiedzialność w partii, sam tego chciał, sam mówił, że partia może mieć jednego szefa, więc siłą rzeczy wina leży po jego stronie i po stronie Grupińskiego, który nie potrafił zmobilizować wszystkich posłów PO, zapewnić ich obecności, udziału i właściwego głosowania.

A jeżeli „czuł”, że w Klubie będzie rozłam, to powinien działać, namawiać, przekonywać, alarmować, a nie dopuszczać do kompromitacji. Zachowanie Platformy potwierdziło, że jest to partia syta, zmęczona, rozleniwiona, której po prostu nie chce się walczyć o każdy centymetr sceny politycznej. 7 przeciwko odebraniu immunitetu, 16 wstrzymujących się i 18 nieobecnych posłów Platformy – jak to usprawiedliwić? I jaka słabość przywództwa!

Byliśmy zaskoczeni – mówi rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. A dla mnie nie jest to takim zaskoczeniem. Platforma jest wycieńczona, SLD w stagnacji, PSL zdezorientowane. Zły to znak przed wyborami samorządowymi. Tylko PiS może zacierać ręce, chociaż prezes Kaczyński cały ten blamaż uważa za przyjemny incydent. Oby miał rację.

8.06.2014
niedziela

Bloody Mary

8 czerwca 2014, niedziela,

Licealistka Marysia z Gorzowa nawymyślała premierowi od zdrajców, a jednocześnie – jako osoba głęboko wierząca – powiedziała, że modli się za niego. Miłuje ona bowiem bliźniego, ale nie do tego stopnia, żeby przyjąć od niego kwiaty. Nie tylko więc zaczepiła premiera, ale jeszcze chciała go upokorzyć. Oczywiście, w oczach jednych, z klasą zachował się Tusk, w oczach innych – „dobrze mu tak”.

Kiedyś taki incydent byłby bez znaczenia, ale w dobie mediów Marysia w oka mgnieniu stała się bohaterką zwolenników PiS oraz Janusza Korwin-Mikkego, a przede wszystkim mediów spod znaku braci Karnowskich. Marysia wyglądała na najlepszy prezent, jaki dostał prezes Kaczyński, w samą porę po przykrej dla niego nieobecności w towarzystwie Obamy i czterdziestu rozbójników, którzy przyjechali na zaproszenie Komorowskiego i spółki.

Głęboka wiara, patriotyzm i niechęć do Tuska zostały Marysi wszczepione przez rodziców, ale nie tylko. Potwierdza ona, że prawica czyni postępy wśród młodzieży, o czym świadczą wyborcy JKM i badania, wskazujące, że młodzież – kiedyś za Platformą – coraz bardziej od niej odchodzi. Żeby nie było wątpliwości, Marysia uważa (?) także, że w Smoleńsku miał miejsce zamach, a szczegóły wyjaśni zespół Macierewicza, do którego licealistka z Gorzowa deklaruje pełne zaufanie.

W pewnym więc stopniu Marysia stanowi odmłodzoną wersję Paprykarza, który kilka lat temu spadł PiS-owi z nieba (Jak żyć, panie premierze?), by potem rozczarować się i zdradzić prezesa. Pieszczoch PiS okazał się wyrodnym synem. Teraz z kolei Marysia podziwia prezesa Kaczyńskiego. Gdzie skończy – czas pokaże. W moim pokoleniu (mógłbym być dziadkiem Marysi) niewiele osób wytrwało przy poglądach sprzed prawie 60 lat, kiedy mieliśmy siedemnsatkę. Oczywiście, dla Platformy i Tuska to mała pociecha, bo wybory tuż-tuż.

Trudno, żeby polityka ciepłej wody, solidnej, niezawodnej i w pewnym sensie „nudnej” Polski, porywała młodzież. Raczej przemawia do tych, którzy pamiętają czasy bez ciepłej wody, kiedy w elektrociepłowniach kończył się węgiel i premier Jaroszewicz osobiście śledził bieg pociągu towarowego z kopalń Śląska do stolicy. Aktywa Tuska – normalna Polska, ciesząca się uznaniem zagranicy – nie są atutami w oczach młodzieży, która nie zna innej Polski niż normalna, i pragnie czegoś więcej, najlepiej Polski nienormalnej. Na przykład bronić Polski przed – jak twierdzi Marysia – wykupywaniem naszego kraju przez kapitał zachodni. Stąd już tylko krok do przekonania, że żydowska finansjera panuje nad światem. Marysia musi bronić Polski, musi z kimś walczyć, chętnie z komuną, musi mieć wroga – może być Żyd.

Kłopot z Marysią – jako z symbolem poparcia młodzieży dla prawicy – polega na tym, że jest ona antysemitką. To znaczy sama zapewnia, że antysemitką nie jest, ale powtarza za dorosłymi, że Żydzi rozpijali Polaków w czasie zaborów, solidnie sobie zapracowali na antysemityzm, a podczas Holokaustu jedni drugich pchali do pieca i tym podobne brednie.

Mamy więc pakiecik poglądów spod znaku Korwin-Mikkego, ale nie tylko. Dopóki Bloody Mary twierdziła tylko, że Tusk jest zdrajcą, mówiła to samo co prezes PiS, “Gazeta Polska” i tygodnik braci Karnowskich. Z tymi Żydami wyraźnie się zagalopowała. Prezes ani PiS nigdy nie dali podstaw do oskarżenia ich o antysemityzm, ale ten daje sobie radę bez ich pomocy, o czym świadczy sukces Korwin-Mikkego i wiele innych dowodów. Wciska się także na nasz blog, więc od czasu do czasu muszę kogoś zbanować. Przewiduję, że PiS nie weźmie Marysi na swoje sztandary, a jej zwolennicy będą twierdzili, że młoda osóbka stała się ofiarą nagonki w mediach (wiadomo dlaczego).

Tak naprawdę Marysia ma dopiero 17 lat, nie wie, co mówi, powtarza to, co słyszy w domu i wśród rówieśników, i to jest najsmutniejsze. Gdyby ona swoje poglądy wymyśliła sama, to byłoby pół biedy.

css.php