Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

Autor bloga – bio

Daniel Passent – (ur. 1938), syn agronoma i pielęgniarki. Ze względu na tradycję w rodzinie (ojciec ukończył studia w Paryżu, wuj, który Passenta wychowywał po wojnie – studiował we Wiedniu, a córka – Agata Passent – w USA i w RFN), ciągnęło go do studiów za granicą, studiował w Petersburgu, Princeton i Harvard.

Ukończył ekonomię na UW. Już jako student II roku rozpoczął pracę dziennikarską, najpierw „Sztandarze Młodych” (1956-58), a następnie w „Polityce”, z którą jest związany do dziś.

Autor książek: „Bywalec”, „Bitwa pod wersalikami”, „Obywatelu, nie denerwujcie się”, „Co dzień wojna” (reportaże z wojny wietnamskiej), „Pan Bóg przyjechał do Monachium” (Igrzyska Olimpijskie 1972), „Rozbieram senatora” (USA), „Dzisiaj umrą dwie osoby” (narkotyki w USA), „To jest moja gra” (tenis, Wojtek Fibak), „Choroba dyplomatyczna”(wspomnienia ambasadora RP w Chile w latach 1997-2001), „Codziennik” (osobiste notatki z 2005r.).

Tłumacz , satyryk, autor skeczy i monologów do STS, kabaretów Dudka i Pod Egidą oraz przedstawień rewiowych w Teatrze Syrena. W telewizji prowadził program „Goście Daniela Passenta”. Jeden z najpopularniejszych autorów tygodnika „Polityka”.

0dp450.jpg

Komentarze: 53

Dodaj komentarz »
  1. Szkoda, że nie pozostawił Pan jakiegoś kontaktu do siebie tak by mozna było czasem napisać prywatną wiadomość. Pozdrawiam!

  2. Też żałuję, że nie można do Pana napisać prywatnej wiadomości. O ile to możliwe to proszę o podanie swojego adresu e-mail,chciałbym coś napisać/ 2006/2007 Krynica Górska/ . Serdecznie pozdrawiamy- Danuta i Zbigniew Redlich, Warszawa.

  3. Szanowny Panie Danielu. Nie potrafie wyobrazic sobie mojego zycia bez kontaktu z Pana felietonami, książkami. Czytam Polityke od przeszło 30 lat. Zawsze zaczynam od Passenta. Uwielbiam Agnieszke Osiecka, z wielka przjemnoscia slucham wywiadow z Pana corka Agatą. Jestem. zwyczajna, polska kobietą, matka 32 letniego syna. Cała moja rodzina i przyjaciele wiedzą, ze przyjmuje z zamkniętymi oczyma publicystyke Passenta. Prosze przyjać zyczenia zdrowia, prosze dbac o siebie. Z wyrazami szacunku. Dziękuje, ze Pan jest. Zonia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziękuję za miłą i mądrą recenzję w ostatnim numerze Polityki. Dotyczy ona przecież nie tylko prof. Zdzisława Sadowskiego, ale pewnej postawy, którą razem uważamy za cenną i bez której Polska byłaby mniej dojrzała.
    Z poważaniem, Paweł Kozłowski

  6. Panie Danielu – w kwestii formalnej
    Spotkanie do którego nie doszło w Nowym Jorku (Elżbieta Czyżewska) to
    a) Philip Roth – Polityka nr 5/2845
    b) Kurt Vonnegut – książka
    Książka świetna, pozdrawiam serdecznie.
    Stały czytelnik od 40 lat.

  7. Ukłon

    …Ostatni raz „współpracowaliśmy” przy podkładaniu belek pod koła samochodu grożącego osunięciem na pole z wyciągami narciarskim w Bukowinie w górę na wschód od Klina… Z sukcesem.

    Dziś moglibyśmy zrobić kilka materiałów telewizyjnych do Superstacji na temat obecnego przełomu kultury polskiej, przechodzącej z platformy mitów i wierzeń na poziom myślenia racjonalnego i w pełni logicznego.

    Od lat 90. dezawuuję fałsze wiar i ich szkodliwość dla człowieczeństwa obecnych czasów. Od 2006 moje strony internetowe – trudne i dla wielu męczące – odwiedziło kilkaset tysięcy osób. Moje hasła – oczywiście w formach złagodzonych – wprowadzili do swoich programów Tusk, Napieralski i Palikot, który nimi pociągnął za sobą Rację …i wygrał.
    Temat dynamit.

    Jednak wciąż masy nie mają pojęcia dlaczego mają nie wierzyć i dlaczego mogą myśleć logicznie; nie wiedzą skąd się wzięły mity religijne i dlaczego dziś blokują rozwój współczesnego człowieczeństwa; nie rozumieją podstawowych różnic między człowiekiem wierzącym a myślącym w pełni logicznie; nie rozumieją, a nawet nie czują pojęcia: ateizm kwalifikowany.

    Perspektywicznym celem materiałów powinien być okrągły stół, który mógłby opracować zasady możliwie łagodnej likwidacji instytucji infekujących dzieci wiarami i odbierających im możliwość osiągnięcia pełnego współczesnego człowieczeństwa.

    Ja nie mam kontaktów, ponadto do takich materiałów potrzebny jest prowadzący profesjonał na odpowiednim poziomie intelektualnym.

    Proszę o odpowiedź i czekam pod adresami: e-mail korhil@o2.pl, 90-223 Łódź, ul. Rewolucji 76/1, tel/fax 42 6324333, tel. 603 81 81 01.
    Zaszczytem dla mnie byłaby wizyta Daniela Passenta na mojej stronie, którą akurat przenoszę z http://www.ddd.xt.pl (portal Yoyo stał się od dłuższego czasu niewydolny i strona wchodzi kilka minut), na domenę tomczak.edu.pl.

    Pozdrawiam – Paweł Tomczak

    P.s. Proszę pozdrowić Jasia Ordyńskiego …to był taki ładny chłopiec, zawsze o Nim myślę czule.

  8. Uprzejmie proszę o informację skąd można ściągnąć/kupić „Passę” w formacie mobi, czyli do czytania na czytniku Kindle? Może być też ePub, czy PDF, to sobie przerobię.

    Z góry dziękuję i pozdrawiam,
    Tadeusz Galant

  9. Jestem właśnie po lekturze od pierwszej literki do ostatniego zdjęcia kupionej w ubiegłym tygodniu książki „Passa” – mądrej, uczciwej i ciekawie napisanej. Kiedy zaczynałam ją czytać, nie sądziłam, że dobrnięcie do końca zostawi we mnie poczucie niedosytu, bo mam wrażenie, że jeszcze z bardzo wieloma ciekawymi wątkami ze swojej biografii Daniel Passent mógłby się podzielić. Jeśli natomiast chodzi o posypywanie głowy popiołem, nie sądzę, by była taka potrzeba. Żyję w ciekawych czasach i historycy z IPN oraz niektórzy moraliści telewizyjni pokazali mi, że historia jest mitologią a nie prawdą. Szkoda na nią czasu. Przeżyłam co nieco, widziałam też, jak rodziła się Solidarność i mam już ugruntowane poglądy w tej sprawie. Cieszę się, że są jeszcze ludzie, którzy piszą, jak było… Panie Redaktorze, dużo zdrowia!!!

  10. ET,
    samozaopatrz się w bilet i czep bazylejskiego tramwaju, a Gajowymi nie wycieraj sobie swojej szarej od ślęczenia na blogach facjaty. Dałeś spokój Światowidowi i to ci się chwali, to teraz poszukaj kogoś innego do zaczepiania, nie życzę sobie, aby mój nick zaczął być kojarzony z twoimi obsesjami. Zagajać możesz młode panienki na korteżu, o ile nie uciekną z krzykiem przed twoją zaciętą maską. Jeszcze dwa dni mogą cię brać za przebierańca i łudzić się, że jest tam coś sympatycznego pod tą larwą, korzystaj z okazji!

  11. Panie Danielu- od trzech dni czytam Pana ksiązkę PASSA i czuje się tak jakbym była częśćia Pana rodziny, przyjaciół – tak to jest jak się czlowiek zagłebi w czyjeś zycie i poczuje jego smak…
    Mysle o kolejach Pana losu, Pana sytuacjach rodzinnych, zawodowych, procesach myslowych, intelektualnych – przez czas czytania ksiązki bede bardzo blisko Pana, ale potem gdy inna ksiązka zajmie moje zycie, napewno wiele dobrych mysli zostanie w mojej glowie i pojmowanie swiata o nastepną odrobine bedzie łatwiejsze – dzięki ze napisal Pan Passę – uporzadkowała troche chaosu, ktory we mnie jest.
    A teraz usmiecham sie do Pana i zycze zdrówka i samych przyjemnosci

  12. Pana postać zawsze mnie wzrusza,Passa,wiele wyjaśniła.
    Pozdrowienia dla Pana i licznej gromadki od wiernych czytelniczek.

  13. Czcigodny mistrzu!
    -mistrzu bez wersalika, ponieważ „Dziadów” Pan jednak nie napisał, a mistrzu dlatego, że po mistrzowsku podsumowuje Pan różne dziadostwa w przebiegu naszych dziejów. Po Pańskiej „Passie” wyciągnąłem z biblioteki „Bywalca”- stoi na drugiej półce od góry, nad Daukszewiczem, Makuszyńskim, Młynarskim, Tymem a także RMG (to o czymś świadczy). Tomik pożółkły,oddany do składania 27 II 1974r podpisany do druku 18 IX 1974r (ciężko im szło).
    Ach, te wspomnienia (jestem rocznik 46, półwytrawny, biały)! To, na co wówczas mimo wszystko pozwalano, dziś nie uszło by Panu na sucho, bez procesu. Nostalgia podpowiada: „i komu to przeszkadzało?”.
    Z wyrazami podziwu i wdzięczności- dtz7.

  14. Szanowny Panie Danielu,

    do tej korespondecji, szkoda że w takiej mało „przyzwoitej” formie, zainspirował mnie Pana tekst w ostatniej Polityce dot. „komentarzy transmisji tenisowych”. Tak się składa, że również jestem dość stałym obserwatorem tych wydarzeń, a korty warszawskiej Legii były również częścią mojej młodości (lata 60-te). Później również zdarzało mi się tam grać aż upływający czas sprowadził mnie jedynie do roli obserwatora.

    Muszę się z Panem częściowo zgodzić w części opinii dot. komentarzy tenisowych Pana Karola Stopy – rzeczywiście tego tekstu jest trochę dużo, zwłaszcza ostatnio. Trochę to tłumaczę „misją” popularyzacji w naszym kraju tenisa, bo co jest oczywiste, nie jest to nadal sport popularny – trochę za dużo wysiłku, mozołu, czasochłonnej pracy, a także kosztów. A to nie bardzo leży w naszych genach „narodowych”. Jednak uważam, że tenisowi komentatorzy Eurosportu to jest nasza pierwsza liga, są w stanie zobaczyć wszystko co się dzieje na korcie, a także poza nim, zrozumiec i skomentować inne informacje, jak np. statystyki meczowe.

    Podał Pan, jako przykład pozytywny, komentarze pana Bohdana Tomaszewskiego w innej stacji sportowej, transmitującej mecze ATP (ale z niewielkim szacunkiem dla widzów). No cóż, pozostając z szacunkiem dla Pana Bohdana, postaci historycznie bardzo pozytywnej dla polskiego sportu (i od strony widza), powiem tylko, że czasami mam wrażenie że po prostu „przysypia” w trakcie komentowanych meczów. A podany przykład pani Katarzyny Nowak, to już chyba duże nieporozumienie – jest to poziom wręcz żenujący, jej infantylny i ubogi język może znalazłby uznanie tylko w tzw. telewizji publicznej, tam „nie takie rzeczy robi się ze szwagrem”, cytując Mleczkę.

    Poruszył Pan również ciekawy temat roli ojców w relacji z grajacymi córkami, choć zdarza się to również w przypadku synów (Agassi, Tomic). Jest to zapewne złożony temat, ale wg nie tylko mojej obserwacji Agnieszka Radwańska przełamała swój tenisowy impas (wyjście z pozycji rankingowej ok.10) dopiero kiedy trafiła w ręce Tomasza Wiktorowskiego, po prostu profesjonalisty. Ojcowie których mamy na myśli na pewno mają swój pozytywny udział w rozwoju karier córek, zwłaszcza w jego finansowaniu, ale pozostają tylko ojcami wyrośniętych już panienek (i dość zamożnych). Pan i ja też jesteśmy ojcami dorosłych już córek, stąd chyba wiemy jak nawet najlepsze rady są (były) traktowane. Vide, Karolina Woźniacka, która jak często widać z przekazów, swojego taty po prostu nie słucha, mimo że jego rady na korcie są przeważnie b. sensowne. Jak nie odetnie szybko tej tenisowej pępowiny to mimo niesamowitego talentu i warunków prawdopodobnie nie wróci na czołowe pozycje. A z drugiej strony, to tylko zwykłe ludzkie życie i tzw. „zwrot z inwestycji” też w niektórych przypadkach jest istotny, ale nie mnie to oceniać.

    Z wyrazami szacunku

    //Jacek Żórawski

  15. Po trzydziestu latach pracy w podobnym Panu, Panie Redaktorze, fachu (na podkarpackiej prowincji, m.in. w tygodniku, gdzie w 1981 r. publikował – jako rzecznik regionalnej ”S” – Adam Szostkiewicz) wylądowałem w Wielkiej Brytanii (pracuję, pomagam dzieciom i wnukom itp.). Tu też odnalazł mnie pewien doktor prawa z Montevideo – syn przedwojennego mieszkańca Niżankowic k.Dobromila i hiszpańskiej szlachcianki. Choć jego ojciec opuścił Polskę jako 5 latek mówiący po niemiecku i w jidisz (później opanował jeszcze 5-6 innych języków) – czuł się także Polakiem a dziś jego syn chce bliżej poznać swoje korzenie i historię miasteczka, z którego pochodził nieżyjący już rodzic. Człowiek ten zamierza opisać wzajemne relacje Polaków, Żydów i Ukraińców oraz wyznawców różnych religii w okresie przedwojennym, poznać ich wojenne i powojenne losy. Dałem mu już ”namiar” na prof. A.D. Rotfelda (pochodzi z Brodów) i sądzę, że Pan, urodzony w Stanisławowie, też wiele mógłby mu powiedzieć (podpowiedzieć, ukierunkować na dobre kontakty, źródła itp.). Gdybym miał Pana e-mail, mógłbym przesłać prośbę z Urugwaju, po analizie której mógłby Pan się zorientować, czy i w jakim stopniu mógłby Pan dorzucić swoją ”cegiełkę” .
    Serdecznie pozdrawiam i gratuluję znakomitego występu u Kuby Wojewódzkiego!

  16. Też piszę felietony ale jestem początkująca, dobrze że są tacy ludzie jak pan od których można się tak wiele nauczyć, niech pan nigdy nie przestaje pisać 🙂 pozdrawiam serdecznie

  17. Rowniez mialam nadzieje na wygooglowanie jakiegos kontaktu do Pana. Wlasnie zaczelam czytac „Passe”, jestem na poczatku wiec co chwila wzruszenie odbiera mi mozliwosc czytania (zwlaszcza ze sama mam 6 letniego synka). Zycze Panu duzo zdrowia a sobie jako czytelniczce jeszcze wielu felietonow i ksiazek.
    Wszystkiego dobrego dla Pana i calej Pana Rodziny! Pozdrawiam serdecznie!

  18. Panie Danielu, Jestem czytelnikiem Polityki od zawsze,oczywiście także
    Pana artykułów.Mam nadzieję,że nie obrazi się Pan,że przekaże przez
    Pana, komentarz do artykułu Pana Sarzyńskiego na temat dbałości władz
    Warszawy o kulturę,muzea,architekturę itd. Zgadzam się w pełni z jego
    ocenami i podsuwam następującą myśl. Idealnym Prezydentem Warszawy,moim zdaniem, byłby Waldemar Dąbrowski.Byłoby to ze
    szkodą dla Opery, ale z korzyścią dla kultury ogólnopolskiej.Był on także,
    przypominam,dobrym szefem Agencji Inwestycji Zagranicznych.Pomóżcie
    Panowie,podpowiedzieć Premierowi Tuskowi kandydaturę managera z
    prawdziwego zdarzenia. Pozdrawiam K.Krowacki
    P.S. Nie wiem czy Pan Dąbrowski byłby propozycją zainteresowany.

  19. Panie Redaktorze. Pisze a propos pańskiego ostatniego felietonu w Polityce. Zastanawia mnie dlaczego zarówno Pan, jak i wielu innych ludzi w Polsce uważa, że słowo „Żyd” jest wyzwiskiem? Pisze Pan, że ktoś wyzywa kogoś od Żydów. Dziwnie brzmi to w ustach Pana, który przecież nie ukrywa swojego pochodzenia. Nie rozumiem. Przecież jeśli ktoś jest Żydem, to jak go nazwać? Ja nie widzę w słowie „Żyd” zarówno jeśli określa ono narodowość, jak i wyznanie (wtedy chyba „żyd”) niczego obraźliwego. Tak jak nie obraża mnie, jeśli ktoś powie o mnie Polak. Co innego gdy „Żyd” pojawi się w towarzystwie innego, rzeczywiście obraźliwego słowa ( np. „cholerny”, „piep..ny” etc. etc.). Wówczas jednak to użyty przymiotnik obraża. Skąd to się u nas w Polsce wzięło? Przecież w innych językach „Żyd” nie jest słowem obraźliwym. Przynajmniej w tych które znam np. angielskim.
    Ma Pan jakieś wytłumaczenie tego zjawiska?
    Pozdrawiam serdecznie

  20. Hola Daniel! Cariñosos saludos desde Chile.
    Rodolfo y Patricia

  21. A ja to bym tak bardzo chciala pojsc z Panem na kolacje!!!

  22. Marian Wisniowski
    25 maja o godz. 10:57
    Mam pytanie; kpisz, czy o drogę pytasz? Jeśli wydaje ci się, że jesteś błyskotliwy, to się mylisz i to bardzo.
    Wczoraj chyba słuchałam równie błyskotliwego półgłówka w programie Tok FM.
    Próbował tłumaczyć, że zapytanie, skierowane w sejmie do premiera polskiego rządu; „czy ma pan jaja?” było zupełnie bez jakiegokolwiek podtekstu i tylko ludzie źle wychowani mogą mieć jakieś nieprzyzwoite skojarzenia… no bo przecież każdy z nas jada jajecznicę z jaj i mu się ni kojarzy.
    No to ja pana namawiam na tę jajecznicę i odrobinę oleum, bezpośrednio do głowy.
    Może poziom się nieco podniesie.

  23. Szanowny Panie Danielu,
    Z ogromną przyjemnością przeczytałem Pańskie podsumowanie p. Karola Stopy. Ja też muszę wyłączać głos by go nie słyszeć. Może nie podzieli Pan mojego zdania, ale ten facet wprowadził do słownika tenisowego zwyczaj nazywania seta partią. Zaproponowałem mu w e-mailu aby był konsekwentny i stosował zamiast „piłka setowa” „piłka partyjna”. Ubarwiło by to co nieco jego gęganie. Ale trzeba przyznać, że odpowiedział, ale tak się spienił, że zaniechałem dalszej przekomarzanki.
    Pozdrawiam i czekam na dalsze felietony i blogi – Łucjan Głowacz

  24. Szanowny panie Danielu.
    Chcialbym serdecznie podziekowac za p.ksiazke „PASSA”.
    Bylem od zarania czytelnikiem pana w Polityce.Jszcze za tamtejszych czasöw.
    Obecnie mieszkam w Niemczech i przez przypadek udalo mi sie dostac to wydanie.
    Pröbuje dostac pana inne wydania…. Zycze panu dalszych ciekawych wydan.
    Pozdrawiam i czekam na pana artykuly.J.P.Wroblik

  25. Panie Danielu,
    Jestem świeżo po przeczytaniu Passy i jest mi z tego powodu super. Gratuluję. Mam parę uwag, zapytań i komentarzy ale może bardziej osobistych. Prośba więc o podanie / o ile to możliwe i praktykowane / bezpośredniego maila. Jeżeli nie jest to możliwe /ani praktykowane / życzę samych sukcesów i dobrego zdrowia.
    Ryszard

  26. Panie Danielu,

    właśnie przeczytałem Pana wypowiedz o tym, że większe ma Pan zaufanie do lekarza z rodziny lekarskiej i prawnika z rodziny prawniczej niż do innego; oraz, że jakby Pan tworzył redakcje to już w ogóle tylko by Pan zatrudniał dzieci z polecenia. Ogólnie: nepotyzm jest czymś dobrym, to część tradycji i kultury…..ręce mi opadły….

    Powiem Panu tak: znam przypadki, że w małej miejscowości aby zostać nauczycielem WF to trzeba mieć plecy i być totumfackim, nie dyrektora szkoły ale samego starosty powiatu. Osobiście pracowałem przez 1 rok czasu w Urzędzie Marszałkowskim, gdzie przyszedł facet i w 3 miesiące został p.o kierownika bo jego kolega akurat został dyrektorem. Kim był wcześniej? …fotografem. To co wtedy zobaczyłem było straszne – BEZ ŻADNYCH PLECÓW I KONEKSJI RODZINNYCH nie mozna było nawet marzyć o jakims awansie. Ludzie – używając Pana terminologii – wzrastający w warunkach, gdzie ma się tatę lub mamę w instytucji – WIĘCEJ ZARABIALI I OSIĄGALI STANOWISKA. Całe klany rodzinne pracowały w tej instytucji. Pana pewnie ta ilość ludzi o tradycjach urzędniczych kontynuujących dzieła rodziców cieszy, mnie jakoś nigdy się nie uśmiechało. Ale cóż ja tam miałem szeregowym pieskiem na zawsze – w końcu bez tradycji rodzinnych i ludzie jak Pan nie mieli by do mnie zaufania. Zwolniłem się – i wiem, ze nigdy już nie chcę pracować w żadnej instytucji publicznej. Dla mnie to co się dzieje to rak i choroba.

    Znam wielu młodych ludzi, którzy opuścili ten kraj – mówili wprost: nie mam pleców, nie mam tu szans.

    Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że dziecko prawnika będzie lepszym prawnikiem (w tym środowisku nepotyzm to standard)? Na jakiej? CZY AMBITNE DZIECKO ALKOHOLIKA JUŻ BY PANA ZAUFANIA NIE BUDZIŁO? CZY FAKT, ŻE NP. JA POCHODZE Z BIEDNEJ RODZINY SPRAWIA, ŻE PRZEZ OWĄ BIEDĘ JESTEM MNIEJ WIARYGODNY DLA ELIT???

    To co Pan powiedział – dla mnie – było poniżej krytyki. Myślałem, że po Panu więcej się można spodziewać. Poparł Pan jakiś średniowieczny i ciemny model życia społecznego, gdzie to o ludzkim losie decyduje urodzenie, a nie zdolności czy osobiste ambicje i praca. Każdy człowiek powinnien mieć szansę na sukces w życiu – nie tylko dzieci elit.

    Nepotyzm w Polsce to rak – jak go się zniszczy to ten kraj ruszy z kopyta. Tysiące młodych ludzi poczuje wtedy, że ma szansę. Ten szklany sufit trzeba zniszczyć!

    Życzę Panu z całego serca, aby kiedyś Pana przełożonym został człowiek, którego jedyna zasługa była taka, że urodził się w dostojnej i szanowanej rodzinie. Będzie miał Pan wtedy do niego pełne zaufanie.

    A jak Pan będzie tworzył tą redakcję: niech Pan ma baczenie i dobrze sprawdzi czy tam aby jakieś dziecko alkoholika, czy pfuuu….z domu dziecka się przypadkiem nie wślizgnie…Pan wie jakie tak są „warunki wzrastania”. Syf, kiła i mogiła, nie to co u elity. Niech Pan Panie Danielu dobrze to SPRAWDZI!!!! Plebs musi znać swoje miejsce, aktualnie jest ono na zmywaku za granicą.

    P.S Nie znam Pana bloga nie wiem czy odważnie zamieszcza Pan wszystkie komentarze, czy te niepoprawne wyrzuca. Otwarcie mówię wzrastałem w biedzie i moje otoczenie było nieciekawe – MOŻE WPISY TAKICH OSÓB NIE POWINNY TU BYĆ?

  27. Szanowny Panie Danielu Passent,

    Z duzym niepokojem przyjalem Pana wypowiedz w Poranku Radia TOK FM w dniu 3 sierpnia 2012r.dotyczaca preferencji w wyborze lekarza, prawnika i przedstawicieli innych zawodow w oparciu o wiezy rodzinne. W moim przekonaniu jest to nieprzyzwoite schlebianie nepotyzmowi, ktory powszechnie uwazany jest za zjawisko negatywne.
    Powiem wiecej, jest to jawne dyskryminowanie ludzi ambitnych, zdolnych i dobrych w swoich zawodach ale bez zawodowych tradycji rodzinnych.
    Choc system ksztalcenia, zdobywania kwalifikacji czy praw wykonywania zawodow a przede wszystkim zarudnienia w Polsce pozostawia wiele do zyczenia, wszelkiego rodzaju proby usprawiedliwienia nepotyzmu uwazam za niedopuszczalne.
    Zgadzam sie, ze w relacji pacjent-lekarz kluczowa role odgrywa zaufanie, jednak jako lekarz nie wywodzacy sie z rodziny lekarskiej goraco Pana namawiam do wiekszej odwagi w wyborze specjalisty. Niech Pan sie nie leka i bedzie otwarty na innych, czesto lepszych, patrzacych z innej perspektywy niz ich rodzice czy znajomi lekarzy. Ufam, ze taka postawa pozytywnie odbije sie na Panu zdrowiu.
    Wszystkiego dobrego,
    Tomasz Musial

  28. W dzisiejszej prasie jest informacja, że Prezes zamierza zmienić image i powalczyć o elektorat młodzieżowy. Będzie się działo!!! Czekam z niecierpliwością, bo lubię się pośmiać.

  29. Witam Panie Danielu,
    Proszę poprawić odnośnik do strony Okularnicy, bo ten który jest podany na Pana blogu nie działa.
    Pozdrawiam

  30. Ja, z kolei chciałbym prosić Pana, podobnie, jak i kilku moich przedmówców o dodanie jakiejś formy kontaktu nie-pubicznego do pana typu: E-mail.

  31. Panie Danielu,

    niech Pan wznowi regularne spotkania w sopockim Ratuszu.
    Sopot to takie niepowtarzalne (jak na Prowansji), polskie miasteczko, które rozkwita, gdy karmi się obecnością barwnych postaci z zewnątrz.
    Nie jest pasożytem; daje coś przybyszowi od siebie, czasem z naddatkiem.

  32. To ze mną się dziś tak serdecznie pozdrawial Pan pod Castorama. Ukłony Panie Danielu. Jacob

  33. Witam panie Danielu . Jestem uczennicą łódzkiego liceum i właśnie tworzę prezentację o dziennikarzu , którego warto naśladować . Wybór oczywiście padł na Pana , ale miałabym kilka pytań do Pana osobiście . Jeśli zechciałby mi Pan pomóc to byłabym niezmiernie wdzięczna .

  34. Niech się Pani Dominiko dobrze Pani zastanowi, kogo chce naśladować. Polecam poczytać życiorys pana daniela.

  35. Antonius
    1 czerwca o godz. 11:45 pisze, ze zna zycie, sledzac je na blogach…….
    Kolejna niedorzecznosc……Antoniusa……W blogosferze jest miejsce dla kazdego, nawet pozytecznego idioty (nawiazuje di idiotycznego multikulti zdaniem Antoniusa).

    Stygmatyzowanie muzulmanow mieszajac ich ze „skrajnosciami” obraza tychze wierzacych ludzi…..ba wyklucza ich. Przypomina mi to pesudodyskusje o zydach w blogosferze….Metoda ta sama……

    Saldo mortale

  36. Szanowny Panie – dlaczego z pańskich ust nie usłyszałem w trakcie audycji o Powstaniu Warszawskim o tym że było ono przyczyną śmierci 200 000 niewinnych ludzi.A buczenie na cmentarzu dotyczyło powyższego ,że nikt o tym nie wspomniał.To ważniejsze niż udział młodzieży w „zabawie w wojnę”

  37. W nawiązaniu do karygodnego zachowania pseudokibiców w Poznaniu, zwracam uwagę na fakt zupełnego braku działania właściwych organów Państwa. Po podobnych ekscesach w Białymstoku i innych miastach, minister Sienkiewicz zapowiadał zdecydowane działania. Jak widać, działania te ograniczają się do interwencji po fakcie. Wszyscy decydenci powinni już zrozumieć, że sprawa ma szerzy zasięg, że jest groźna. Środowisko kibiców winno być rozpracowane. Ale jak to zrobić, kiedy od lat walczy się z TW, zamiast ich pozyskiwać?
    Wojewoda słusznie ukarał kibiców. A co z Klubem? Jestem z Poznania, więc chodzę czasem na mecze Lecha. Przy wejściu jestem szczegółowo obmacywany, mimo że mój pesel, tak jak i Pański, Panie Danielu, zaczyna się na 38. Jak więc tak wielki transparent znalazł się na stadionie? Gdzie byli „obmacywacze”?
    Teraz trochę prywaty. Wybieram się do Chile. Czy mógłbym prosić o chwilę rozmowy?
    Pozdrawiam Łucjan Głowacki.

  38. Dziś znalazłem w internecie wywiad z Panem
    http://www.youtube.com/watch?v=Pl0vd_rDix

    Jest Pan bardzo ciekawą postacią. Trudno uwierzyć, że nastepne 20 lat od wywiadu z Raczykiem Pan nadal wpółtworzy Politykę. Od którego to już roku, 58?

    Pozdrawiam

  39. Salut Daniel!!!
    Czy pamietasz nas?
    Jesli masz dwie minuty napisz kilka slow. My czesto Ciebie wspominamy. Nathalie chciala z Toba zostac (miala 2 lub 3lata).
    Salut et a bientot peut etre.
    Helene
    Kerbrat

  40. Panie Danielu,
    jestem po lekturze Pana ostatniego felietonu w najnowszym numerze (39) Polityki. Jako osoba pamietająca część opisywanych przez Pana wydarzeń w sposób dość specyficzny (miałam 15 lat w 1968) wyrażam najwyższe uznanie za sposób w jaki Pan opisał te sytuacje. Może to nie jest dobre miejsce dla mojego komentarza, ale nie znalazłam innego sposobu, aby przekazać Panu wyrazy mojego najwyższego uznania. Życzę zdrowia i dobrej formy, bo nie chciałabym się z Panem przedwcześnie rozstać.

  41. Przeczytałam „ZAJEŻDZIMY KOBYŁĄ HISTORII” K.Modzelewskieg.Czytając myślałam ,że czytać to powinien cały świat.Jak to zrobić by tę książkę drukowano w odcinkach w POLITYCE?Może Pan poprze mój pomysł?Pozdrawiam. Barbara

  42. Szanowny Panie Danielu,

    Sluchalem dzis w radiu TokFM dyskusji na temat mowy nienawisci z udzialem Stefana Niesiolowskiego. Bylem strasznie zdziwiony ta dyskusja bo dla mnie wlasnie Stefan Niesiolowski jest jednym z najwiekszych przedstawicieli mowy nienawisci. Pani Skarzynska lekko dawala to wam do zrozumienia ale chyba nikt w studio tego nie zrozumial. Pomijajac dawne zaslugi, dla mnie pan Niesiolowski jest obok pana Macierewicza jednym z najwiekszych szkodnikow w polskiej polityce. Juz samo to ze zostal on zaproszony do panskiego studia bardzo mnie zdziwilo. W odroznieniu od panow ja bardzo popieram pana Frasyniuka. On jako jeden z niewielu aktywistow Solidarnosci pozostal soba. Moze rzeczywiscie czasami wali cos prosto z mostu ale usprawiedliwianie skrajnie konserwatywnego ministra Biernackiego jest moim zdaniem nie jest na miejscu. Dziekuje za interesujace programy ale jesli juz zaprasza pan tak kontrowersyjne osoby jak Stefan Niesiolowski to prosze je “grillowac” a nie im przytakiwac.

    Pozdrowienia z Norwegii.

  43. Czytam Pańskie felietony zamieszczane w Polityce. Szczególne wrażenie wywarł na mnie ten zamieszczony w numerze ósmym Polityki.Wydaje się, że opisał Pan w nim historię mojej rodziny.Rzecz dzieje się w powiecie Włoszczowa. Włodarze z wiadomej strony politycznej zbierają podpisy w kościele rzekomo z obawy przed zajęciem Lasów Państwowych przez Niemców, a tymczasem obywatelowi Austrii robią prezenty z majątku Skarbu Państwa i dorobku całego życia mojej rodziny…

  44. Dzień dobry.
    Pozwalam sobie polecić:
    http://www.youtube.com/watch?v=BABXj2nNO8k
    Pozdrawiam.
    Kazimierz Kaszper

  45. Witam Pana
    Ostatnio zauważyłem Pana w metrze w Warszawie. Gdy na Pana spojrzałem przypomniał mi się rejs Darem Pomorza do Kopenhagi w maju 1978 roku.
    Płynąłem tam jako 18-letni harcerz wytypowany w ramach konkursu Latającego Holendra. Rejs ten wpłynął na moje przyszłe życie, ukończyłem Nawigację na WSM Gdynia, pływałem jako oficer na statkach PMH.
    Bardzo chętnie nawiązałbym z Panem korespondencję mailową.
    Pozdrawiam
    Leszek Krakowski
    Warszawa

  46. W nawiązaniu do Pańskiego felietonu w 18 numerze Polityki „Gdy zakwitną żonkile”, fragmentu nawiązującego do Sylwii Chutnik…
    W 1964 byłem w Chicago pasażerem samochodu, który prowadził mój znajomy, biały, bardzo aktywny działacz ruchu o równouprawnienie Murzynów. Jako „Freedom Rider” jeździł do południowych stanów, gdzie strzelano do niego, dwukrotnie pobito itp. Przed nami jechał samochód, którego kierowca łamał kolejne przepisy i złośliwie utrudniał jazdę innym. Mój znajomy wybuchnął: „Przeklęty czarnuch. Tylko oni tak jeżdżą.”

  47. Szanowny Panie Danielu,
    wiem że był Pan wielkim przyjacielem KTT. Bardzo proszę o pomoc. Jak nazywał się co tygodniowy telewizyjny program prowadzony przez pana Krzysztofa Toeplitza. W programie tym emitowane były śmieszne filmiki z panem Leśniakiem. Szukam w internecie ale nic nie mogę na ten temat znaleźć.
    Pozdrawiam

  48. ” Po dojściu do władzy PO ogłosiła, że przyczyną naszych problemów z Rosją byli wyłącznie Kaczyńscy.

    Koncepcję jagiellońską, czyli sojusz z państwami międzymorza o podobnej do
    nas sytuacji geopolitycznej, zastąpić miały bezpośrednie związki z Moskwą i Berlinem.
    Ten zwrot ogłosił Sikorski w swoim programowym artkule na łamach – jakżeby inaczej – „Gazety Wyborczej”. (I jak znam zycie w POLITYCE… z paroma pochwalnymi felietonami towrzyszacymi… Paradowska, Szostkiewicz, Ostrowski i…czemu nie nasz Gospodarz).

    Po odwiedzinach Tuska w Moskwie (inne państwa regionu polski premier ostentacyjnie lekceważył) jeden z portali rosyjskich nazwał go „naszym człowiekiem w Warszawie”.
    Tusk rewanżował się, nazywając Putina „naszym człowiekiem w Moskwie”.
    ….
    Jeszcze w listopadzie 2013 r. rząd polski prosił Kreml o wybaczenie za spalenie budki polskiej policji pod rosyjską ambasadą, gdy bojówkarze rosyjscy koktajlami Mołotowa bombardowali polską ambasadę w Moskwie, za co nikt przepraszać ani się tego domagać nie miał zamiaru.

    Gdy się okazało, że nie taki Putin zachodni i nie tak bardzo miłujący pokój, dowiadywaliśmy się, że wcześniejsza postawa władz PO była uzasadniona, gdyż dzięki niej europejscy partnerzy słuchają naszego głosu i nie uznają nas za rusofobów.
    Pewnie manifestacją tego był brak zaproszenia Polski na berlińskie spotkanie radzące nad rosyjsko-ukraińskim konfliktem.

    Wypowiedź Angeli Merkel, która stwierdziła, że obok wewnętrznych zobowiązań NATO równie obligujące (czytaj: bardziej) są układy Rosja – NATO, oznacza, iż wzięła do serca wezwanie Sikorskiego, aby Niemcy przewodziły Europie.

    Raz jeszcze okazało się, co warte są poklepywania, jakich nie szczędzą Tuskowi i
    Sikorskiemu przywódcy Niemiec i Francji w ramach Trójkąta Weimarskiego. W każdym razie to jedyne sukcesy naszych liderów w międzynarodowej polityce.
    …”

    Bronek Wildstein

    A teraz tubylcy byc moze dostana na oslode chudy zyrandol w Brukseli, ktory wybrala wedlug unijnego klucza (ten dla rudych, ten dla Europy Wschodniej ) Frau Merkel.

  49. frycz
    PEGAZ

  50. A redaktor Passent w swoim felietonie „Mów do mnie jeszcze” ironicznie odnosi się do mody pisania, cyt. „>>w miesiącu sierpniu<>na dzień dzisiejszy, na ten moment<<", a sam w swoim feleitonie z pierwszego numeru Polityki po 13.12.1981 roku użył takiego zwrotu (ostatni akapit). Mamy cię!! 🙂
    http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/pomoce/1982_02_20-polityka_nr_1-1294-co_tam_panie_w_polityce-felieton_d_passenta.pdf

  51. @frycz
    Ten program to był ‚Słownik Wyrazów Obcych’.

  52. Bardzo dziękuję za komentarze. Poszukujących kontaktu ze mną informuję, że najlepiej wysłać list pocztą na adres POLITYKI: ul. Słupecka 6, Warszawa.
    Dziękuję i zapraszam do korespondencji.

  53. Szanowny Panie Redaktorze

    Mam sugestię dotyczącą ostatnich wydarzeń związanych z „reformą” wymiaru sprawiedliwości. Mówi się o możliwych sankcjach UE. Czy nie byłoby dobrze, aby jedną z sankcji był zakaz wjazdu do UE polskich posłów i senatorów, którzy popierają likwidację trójpodziału władzy, a tym samym łamią postanowienia traktatów europejskich? Gotowe listy są w archiwum Sejmu i Senatu. Jeżeli nie chcą należeć do Unii, trzeba im w tym pomóc.

  54. Zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy jest lub stanie sie medrcem, mimo ze w blogosferze takie pozory sa zauwazalne. Brak w niej jednak miejsca na interakcje, czasem probuje takich zabiegow, czasem tworza sie tu aliancje, jest tez wiele miejsca na antypatie. Anonimowosc temu sprzyja, ruguje ona jednak resztki wiedzy, nawet wiedzy pozornej. Nie pomijalbym rowniez braku umiejetnosci. Kazdy chce sie jakos spelnic i dorywa sie doslownie do klawiatury sadzac, ze porywa sie „na pisanie“ lub co gorzej „na pisarzy“. Piszac o generowaniu wiedzy mam czesto na mysli nie przepisane lub wyczytane zdania z tych przyslowiowych dwu gazet codziennych, lecz tzw. zdrowy rozsadek. On czesto wystarczy. Wiedza jest niezbedna do zrozumienia niuansow, bez ktorego to zrozmienia mozna jednak zyc. Niezbedne do zycia jest wyczucie i szacunek dla pamieci spolecznej bez potrzeby zaslaniania sie szarocieniem. Niezbedne do zycia jest obcowanie ze sztuka, z muzyka etc. Szkoda, ze tak rzadko pojawiaja sie w blogoferze wpisy o sztuce etc.. Coz, wszyscy chcielibysmy byc pieknymi, madrymi oraz ciagle mlodymi. Moze niektorym z nas sie to uda; spogladam na owe dazenia jednak sceptycznie. Nikt z nas tu obecnych nie zostanie dziennikarzem, politykiem i chyba dlatego tu sleczymy od lat.

css.php