Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.09.2013
poniedziałek

Lepiej mniej, a lepiej

9 września 2013, poniedziałek,

Odejście Jarosława Gowina wzmocni czy osłabi Platformę? Moim zdaniem – wzmocni. Platforma będzie mniejsza o Gowina, może kilku jego zwolenników w klubie poselskim PO i kilka procent wyborców, ale będzie partią bardziej sterowną, która nie kręci się dookoła własnego ogona, tylko żegluje w swoim kierunku. Załoga przestanie się skupiać na wzajemnym wypychaniu za burtę.  A wody są niespokojne, PiS idzie jak burza, złapał wiatr w żagle, podczas gdy Platforma ma pod wiatr. Czasami z własnej winy, gdyż to premier Tusk awansował Gowina na ministra, to przewodniczący Tusk zapragnął bezpośrednich wyborów szefa partii i to wreszcie Donald Tusk źle ocenił Jarosława Gowina. Ba, ale kto mógł przewidzieć, „że to wszystko nie tak, nie tak,  nie tak…”

Oczywiście, mądry komentator po szkodzie, nie przypominam sobie mądrych głosów, które by ostrzegały Tuska przed taką kampanią, z której kandydat na przewodniczącego partii atakuje tę partię z całych sił. Swoją drogą, dziwny jest ten Gowin, który po przegraniu-wygraniu wyborów zapowiada, że z Platformy nie odejdzie, tymczasem kilka dni później obraża się i wyprowadza z partii. Teraz będzie realizował własny projekt, czyli nadal podróżował po kraju, spotykał się z wyborcami, sondował i budował własne zaplecze. Wszystko to razem jest działaniem przeciwko Platformie Tuska (a inna nie istnieje), gdyż cokolwiek Gowin zbuduje, będzie w opozycji, uszczupli elektorat PO, który zresztą topnieje w oczach, o czym świadczą wyniki wyborów do Senatu na Popkarpaciu. Nie chodzi o to, że kandydat PO przegrał, ale o to, że uzyskał ponad 10 proc. głosów mniej niż kandydat tej partii w poprzednich wyborach.

Sytuacja jest paradoksalna. Po 6 latach niewątpliwego rozwoju w Polsce, znaczna część opinii publicznej mówi rządzącym  – nie! Niby nielogiczne, a jednak prawdziwe i w historii nienowe. Po zwycięskiej II wojnie światowej Anglicy powiedzieli „nie” Churchillowi. Mądrzy ludzie, np. prof. Czapiński i prof. Smolar w TVN 24,  podkreślają dziwne zjawisko. Kandydat PiS na Podkarpaciu wygrał zdecydowanie, mimo, a może właśnie dlatego, że frekwencja była taka niska. Zwolennicy Platformy nie wyszli z domów. Nie chce im się. Nie wierzyli w cud, czyli w zwycięstwo kandydata koalicji rządzącej. PiS wierzy w swój sukces, ta wiara cechuje nie tylko wąskie kierownictwo, ale udziela się wyborcom. Poszli do urn w Elblągu, poszli na Podkarpaciu, w Warszawie być może też uwierzą w cud, nie obalą Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale jeśli masowo pójdą do urn, i zgromadzą powiedzmy ćwierć miliona głosujących, to choć będzie ich mniej niż wymagane 380 tys., to i tak będzie sukces. Jeżeli potwierdzą się słowa Adama Hofmana, że PiS powinien zdefiniować od nowa SLD i traktować go jak każdą inną partię, to niczego  nie można wykluczyć, nawet tego, że zarówno Platforma jak i PiS będą się umizgiwać do „postkomunistów”. A przecież zaledwie kilka dni temu prezes mówił, że konstytucja z 1997 r. spetryfikowała czysty postkomunizm. Dziwny jest ten świat!.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 373

Dodaj komentarz »
  1. Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w połowie lutego, w Małopolsce na PO głosowałoby 26 % badanych przez serwis Eurowybory.eu. Partię rządzącą w tym regionie wyprzedza PiS z wynikiem 41,3 % .
    To olbrzymia przewaga, ktora sie zwiekszy w miare przesuwania sie PO na „lewo” …

    „Małopolska – esencja Polski”
    – bo Małopolska to historyczne serce Polski.
    Gowin reprezentuje Malopolske.
    W Krakowie uzyskal wynik 20-krotnie lepszy od profesora Hartmana!

  2. Co znaczy w Polsce przesuwanie sie „na lewo”
    Niech swiadczy lewicowa kampania straszenia Polakow widmem nadwislanskiego Orbana…

    Kaczynski to taki Orban polski.
    Podobno.
    Gazeta Wyborcza wyznaczajaca tory myslenia lemingow niedawno piorem nadredaktora Michnika straszyla nas Orbanem.
    Orban np. chce pomoc Wegrom, ktorzy zaciagneli kredyty we w frankach (Michnik porownuje nawet Orbana do Hitler…by zwiekszyc nastroj grozy – robi to dla niemieckiej gazety jak najwiekszy ekspert od Europy Wschodniej…) i chce zniszczyc dobre banki populistycznym mnajstrowaniem przy machanizmach „rynkowych” faszysta .

    Co teraz slychac w faszystowskiej twierdzy wegierskiego Kaczynskiego?

    „…Dla zagranicznych firm na Węgrzech zakończyła się era kolonizacji – oświadczył premier Viktor Orban, przemawiając na pierwszym po wakacjach posiedzeniu parlamentu. Opozycja zarzuca mu prowadzenie przedwczesnej kampanii przed wyborami w 2014 r.
    – Węgry są niepodległym, suwerennym państwem. Era kolonizacji się skończyła. Dla nas sprawą rangi państwowej jest obniżenie opłat za media, likwidacja reżimu spłacania kredytów walutowych oraz ratowanie rodzin i ich domów – powiedział premier. – Banki i duże przedsiębiorstwa korzystające na Węgrzech z pozycji monopolisty muszą się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Kiedyś miały silną pozycję i rządy socjalistyczne kłaniały się przed ich potęgą, ale teraz to my jesteśmy ci silniejsi. To one muszą się dostosować do Węgrów, a nie na odwrót – mówił Orban.
    Niższe koszty elektryczności oraz pomoc dla setek tysięcy Węgrów, którzy wzięli kredyty walutowe i teraz zmagają się z ich spłatą, najprawdopodobniej będą głównymi propozycjami w programie rządu przed wyborami do parlamentu w pierwszej połowie przyszłego roku.
    ]….
    Te i inne interwencje rządu w gospodarkę, choć kontrowersyjne, pomogły krajowi spłacić kredyt uzyskany w 2008 roku od Międzynarodowego Funduszu Walutowego – zauważa Reuters. – Spłacając ten kredyt, zlikwidowaliśmy ciągłą presję, za pomocą której międzynarodowe organizacje finansowe próbowały wymusić na nas działania oszczędnościowe – oświadczył Orban.
    Premier powiedział, że według rządowych prognoz w 2014 roku tempo wzrostu gospodarczego na Węgrzech wyniesie 2 proc. PKB.”

    Po prostu zgroza!
    Wbrew mechanizmom „rynkowym” – cala polska „lewica” az sie trzesie z oburzenia.

  3. Co dla kogo znaczy „lepiej”?
    Lepszy tuskowy Ras od Gowina…?

    PKW: wyniki wyborów 2011 Kraków. Gowin zgarnia największą pulę głosów w PO

    2011-10-10, Aktualizacja: 2011-10-10 20:05
    Jarosław Gowin, startujący z okręgu krakowskiego na trzecim miejscu listy PO, zdobył największą ilość głosów spośród kandydatów Platformy. PKW opublikowała dane z 99,87 proc. komisji wyborczych, z których wynika, że uzyskał miażdżącą przewagę nad wynikiem przewodniczącego małopolskiej PO Ireneusza Rasia, który zajmował prestiżowe pierwsze miejsce, a także nad „dwójką” PO, czyli Katarzyną Matusik-Lipiec…”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. http://www.panstwo.net/1005-oskubac-frajerow-emerytow

    Jacobsky;14:46,z poprzedniego wpisu.

    To co napisales na temat OFE to teoretycznie masz racje ale tylko
    teoretycznie bo w praktyce wyglada to zupelnie inaczej.
    Ten system emerytalny gdziekolwiek na swiecie byl wprowadzony
    zbankrutowal,ostatnio w Chile w Polsce tez zbankrutuje ale zanim
    to nastapi miliardy zlotych zostana wyprowadzone na konta prywatne
    roznych cwaniakow.
    Przecietny Kowalski gdyby te pieniadze odkladal do banku na ksiazeczke
    oszczednosciowo – procentowa to jdac na emeryture mialby o wiele
    wiele wiecej,ale nie moze tego zrobic.
    Dlatego Nemer; ma racje to czyste zalegalizowane zlodziejstwo.

  6. Ale na Wegrzech Vat 27%,OFE od dawna zlikwidowane,turystow brak!A na Gowina jwa glosowalam wprawdzie,ale tylko z tego powodu,by odsunac PiS od wladzy! I takich w Krakowie bylo wiecej.Teraz ten talib nie ma szans!

  7. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A. Falicz 9 września o godz. 23:01 pisze:

    ” … Gazeta wyznaczajaca tory myslenia lemingow nawet piorem nadredaktora Michnika nie od dzisiaj straszy nas Orbanem.
    A to chce pomoc Wegrom, ktorzy zaciagneli kredyty we w frankach (jak Hitler…pisze Michnik) chce zniszczyc dobre banki populistyczny faszysta a to nacjonalistycznie pohukuje zamiast kosmopolitycznie i nowoczesnie pomrukiwac …

    ” … Acht Jahre war Karen von Ruffer Hills bei Lehman Brothers und hielt dort unter anderem deutsche Geldgeber bei Laune. Nach der Pleite der Zockerbude stand die Bankerin vor dem Nichts – bis zu einer rettenden Begegnung. …
    http://www.handelsblatt.com/unternehmen/banken/fuenf-jahre-lehman-pleite-teil-1-ich-will-nicht-mehr-zurueck/8681960.html

    ” Po prostu zgroza!
    Wbrew mechanizmom „rynkowym” – cala polska lewica az sie trzesie z oburzenia.”

  8. Nawet mercedes po 500 tysiącach km zużywa się. Platforma po 6 latach też się chyba zużywa.
    No dobrze, to taka konstatacja ale jaka propozycja ?
    Pesymiści twierdzą, że nic się nie da, bo scena polityczna zabetonowana.
    Ale są optymiści, którzy nawołują do wzięcia losu we własne ręce, rozgonienia tego beznadziejnego politycznego chłamu i wybranie nowych, sprawnych, odpowiedzialnych polityków.
    Ale jak to zrobić ?
    Przypuśćmy jest jakiś nowy, zaangażowany, organizacyjnie sprawny kandydat na polityka(taki jak Kaczynski,Tusk czy Palikot niegdyś).
    Poniewaz jest nowy, nie ma charyzmy.
    Więc co robi ? Ano głosi, że w końcu trzeba coś z tym betonem zrobić, skrzyknijmy sić, woła. My 30-40 latkowie połączmy się na facebooku, na forach internetowych, policzmy się. Przekonajmy się wzajemnie, że nie ma odwrotu od polityki, że trzeba się w nią zaangażować. Nastąpnie wymyślmy i uzgodnijmy jakiś koherentny program dla Polski. Dalej : opuśćmy świat wirtualny i przejdźmy do realu:spotykajmy się , twórzmy zalążki przyszlej partii władzy.
    A teraz przeszkody:
    1) Czy znajdzie się taki propaństwowiec sprawny, dobry organizator ?
    2) Czy owym 30-40 latką zechce się angażować, czy możliwe jest przełamanie zniechęcenia ?
    3) Cześć tych 30-40 latków jest już zaangażowan :są wszechpolakami, kibolami, lemingami zajętymi robieniem kariery i pieniędzy, albo wyjeżdżają za granicę.
    4) Czy da się przełamać i pokonać destrukcyjny wpływ kościoła ?

    Pewnie jakoś to będzie,bo musi jakoś być, ale jak, kiedy z kim ? Zebym to ja znal przyszłość.
    Pozdrawiam

  9. Powstaje konserwatywna partia popierająca interesy przedsiębiorców, wolny rynek i rodzinę. Zakładają ją były minister sprawiedliwości z PO Jaroslaw Gowin oraz Przemysław Wipler i Paweł Kowal.

    Likwidacja PIT, ZUS i OFE, wprowadzenie emerytury obywatelskiej – to priorytety programu .

    „Jest osiem ważnych obszarów, w których mamy dla Polaków alternatywę” – .

    Republikanie postulują: reformę emerytalną, reformę finansów publicznych, deregulację gospodarki, zmiany w edukacji, odbiurokratyzowanie państwa, politykę prorodzinną, zwiększenie wpływu obywateli na władzę, reformę służby zdrowia.

    proponowana jest likwidacja ZUS, OFE, wprowadzenie emerytury obywatelskiej (tzw. system kanadyjski, w którym państwo gwarantuje świadczenia dla wszystkich obywateli, którzy płaciliby taką samą, niską składkę; osoby chcące mieć wyższą emeryturę, dobrowolnie płaciłyby więcej), likwidację PIT i zastąpienie go podatkiem od Funduszu Płac, uproszczenie podatków dla małych i średnich przedsiębiorstw.

    Walka z „absurdalnymi regulacjami”, uproszczenie systemu podatkowego i obniżenie kosztow pracy.

    W wyniku deregulacji można zmniejszyć administrację, a „pieniądze zaoszczędzone na administracji oddać Polakom”. Proponowane sa prorodzinne ulgi podatkowe w podatku dochodowym; dwuletni urlop wychowawczy dla obojga rodziców czy bon wychowawczy. W edukacji chcą bonu edukacyjnego na wszystkich poziomach edukacji.

    W obszarze służby zdrowia miałby obowiązywać m.in. powszechny dostęp lekarzy do dokumentacji zdrowotnej pacjentów, by „pacjent nie służył za nośnik tej dokumentacji”.

    „Chcemy wspierać obywatelską inicjatywę ustawodawczą, obywatelską inicjatywę uchwałodawczą na poziomie gmin, referenda lokalne i krajowe”. Popierane sa też jednomandatowe okręgi wyborcze.

  10. Może nie tak prof. A. Smolar, ale z pewnością prof. J. Czapinski od dawna zajmujący się szeroko zakrojonymi badaniami warunków życia Polaków w ramach ‚Diagnozy Społecznej’ przypomina w tv wystąpieniach coraz częściej tego dziadka, co to „wiedział, nie powiedział, a to było tak”. Prawda o powodach zmiany nastrojów społecznych, coraz bardziej niechętnych partii obłudy i obciachu, nie sprowadza się jedynie do wyjątkowego zdyscyplinowania elektoratu, wiernemu obecnej opozycji.

    Zaczyna dawać o sobie znać postępujące rozczarowanie i zniechęcenie wyborców PO rezultatami jej beznadziejnych rządów. Trudno, by o tych powodach w tv lemingów szczerze rozprawiali między sobą oddani sojusznicy D. Tuska – prof. Smolar (UD, UW) i obecny doradca PO ds. polityki społecznej – prof. Czapiński, siejąc defetyzm we własnych osłabionych i mocno przerzedzonych szeregach.

  11. Takie ple ple, jakbym Abotta slyszala! A potem wyjda okolicznosci i jedynym osiagnieciem bedzie zakazanie aborcji i in vitro.
    Czy myslisz Andrzej, ze sie Polacy na to nabiora?

  12. Lewy
    10 września o godz. 9:20
    Nawet mercedes po 500 tysiącach km zużywa się. Platforma po 6 latach też się chyba zużywa.
    No dobrze, to taka konstatacja ale jaka propozycja ?

    Mój komentarz
    Jedyna możliwość, to nowe rozdanie. Jednakże należy mieć na uwadze, że to nowe rozdanie odbędzie się w tej samej klasie politycznej, bo taki jest mechanizm demokracji. A jak ta działa w Polsce, to wiemy, bo znamy 13 rządów wyłanianych z tej klasy.

    Tej następności mniej więcej takich samych polityków wyłanianych z tej samej klasy politycznej obywatele nie dostrzegają, bo nie chcą dostrzegać, nie chcą się konfrontować z jej wadami.
    A politycy przyklejają do tej uciążliwej jednostajności jak najwygodniejsze dla nich łatki, by wytłumaczyć okrężnie to, co tłumaczy się prosto.
    Nazywają tę jednostajność różnie, jedni zabetonowaniem, inni plotą o układzie, od którego trzeba uwolnić kraj i będzie dobrze, a prawica skrajna wykrzykuje o jakiejś tajemniczej idei – nowym porządku, rządach w interesie narodu.

    Wszyscy ci głosiciele maja posłuch, a ten posłuch jest tak rozstrzelony, jak rozstrzelona jest klasa polityczna, jak zróżnicowane jest społeczeństwo.

    Największym problemem demokracji w Polsce jest egocentryzm i niskie uobywatelnienie krajan.

    W radykalnym ujęciu można orzec, ze krajanie nie tworzą społeczeństwa, tylko konglomerat, zlepek i to o zmiennej lepliwości, nieustannie tworzą się w nim nowe grudki i nowe sklejenia.

    O takiej mało obywatelskiej postawie krajan, czyli o stosunku do państwa jako tworu potrzebnego, a jakże, ale w zakresie ogólnym – niech rządzący rządzą tak, by było dobrze, to ich sprawa.
    Wyraźnie i od lat o takiej postawie krajan świadczą frekwencje w kolejnych głosowaniach wyborczych.
    Ostatnie dwa przypadki – wybory wewnętrzne w PO oraz wybory uzupełniające na Podkarpaciu świadczą dobitnie o tym, że obywatele nie są My, tylko Ja. Frekwencja w w wyborach powszechnych również jest bardzo słaba, jedna z najniższych w Europie, a może i na świecie.
    Te wyniki są dostępne dla każdego, widać na nich nasz stosunek do państwa, wsobność przekonań, które są prywatnym użytkiem, a nie wspólnotową wartością.
    Socjolodzy nieśmiało interpretują tę uporczywie niską frekwencję, ale raczej wstrzemięźliwie i językiem suchym, uczonym, by nie narazić się, nie rozeźlić wsobnych nieobywatelskich obywateli.

    Jakaś zmiana przy nowym rozdaniu może przyjść, ale jeśli to miałaby być zmiana radykalna, to z pewnością nie obeszło by się bez naruszeń pewnych zasad demokracji. Działanie ściśle w ramach demokracji dla polityków wyłonionych ze społeczeństwa krajan mogłoby być zbyt trudne, przynoszące zbyt wielkie uciążliwości, by je podjąć na szersza skalę i ryzykować sprzeciw elektoratu.

    I dlatego to każdy nowy polityk zapowiada gromko zmiany, obiecuje, rozpędza się w wyobraźni i po dojściu do władzy powoli grzęźnie. Grzęźnie w naszych wyobrażeniach o państwie, w niskich procentach wyborczych, które mu się wytyka, w podejrzeniach, ze to jakiś układowiec, w złościach, że sięga do naszej kieszeni, a na końcu w nienawiści i szyderstwach, ze obiecywał, a g…o zrobił.

    Tak reaguje społeczeństwo niedoświadczone w demokracji – zawodem, frustracją, że nie tak idzie, dążeniem do nowych wyborów, bo jak nowi przyjdą, to może coś zmienią.
    Zużywa się rząd, zużywa się cierpliwość społeczeństwa, zrozumienie dla rządu pada, a rośnie dla nowych obiecywaczy.

    Jako przykład słabej obywatelskości krajan, tych uprawiających politykę, zaangażowanych w rządzenie, można podać sprawę służby publicznej, przygotowania kadr do niej, statusu pracowniczego, oddzielenia na pewnych poziomach polityków od fachowców. Ile lat tę sprawę się wałkowało i nic. Teraz długa cisza.
    Wiemy dlaczego tak jest, skąd ta niechęć polityków do stabilności fachowych stanowisk.

    To proste – władza partii w Polsce jest realizowana w najprostszy możliwy sposób – przede wszystkim przez rozdawnictwo stanowisk. Im więcej takich stanowisk do rozdania, tym partia łatwiej sterowna.
    Jest to czynnik silnie sprzyjający oligarchizacii państwa od góry do dołu. A oligarchizacja, to odrywanie się rządzących od społeczeństwa. Nawet, gdy w jednym rozdaniu politycznym ta oligarchizacja trwa tylko przez jedna kadencję, to w drugim rozdaniu przychodzą inni na te same stanowiska z nadania i kontynuacja jest zapewniona.
    W ten sposób utrwala się system polityczny mający tendencję do betonowania się, ponieważ jego korzenie bez względu na kolor kwiatów są zapuszczone zawsze w te same miejsca.

    Zupełnie inna sprawa
    Tak nawisem mówiąc, to Katarzyna II w Rosji rozpoczęła reformy właśnie od tego – od prawnego uregulowania statusu stanowisk, zasad rekrutacji i odpowiedzialności w służbie państwowej. Wprowadziła nowy paradygmat państwowości, też poprzez przymus, jak za Piotra I, ale przymus realizowany poprzez prawo.

    Ale to jest zupełnie inna sprawa. Chodzi o tylko o przykład pokazujący, że prawo może być pożytecznym narzędziem usprawniającym funkcjonowanie państwa. Monarchia oświecona w Prusach była bardziej oświecona niż absolutna. Właśnie poprzez prawo.
    Pzdr, TJ

  13. To pewnie pierwszy przypadek na świecie, kiedy odejście posła dysponującego potencjalnie 40% głosów partii ma tej partii pomóc, chyba że w myśl zasady: co cię nie zabije, to cię wzmocni…
    Krok p. Gowina dobry, ale źle sobie dobiera towarzystwo, z którym chciałby tworzyć nową partię – p. Kowal odpada, głosu na niego nie oddam, moim zdaniem to człowiek wrogiego Polsce think-tanku. W każdym razie, głosowanie w następnych wyborach powinno być jawne oraz obowiązkowe, a głosy zliczane w czasie rzeczywistym. Okręgi oczywiście jednomandatowe. Nie potrzeba do tego oprogramowania za miliardy złotych firmy p. Krauze, do którego nie wiadomo kto ma dostęp tylnymi drzwiami i nie wiadomo co może z wynikami zrobić – prosty algorytm uczyni cuda. Taki system, właściwie bazę danych może wykonać gimnazjalista za zwolnienie z W-F na tydzień, a zabezpieczyć go i nad nim czuwać mogą informatycy, kontrolowani przez innych informatyków.

    Wczoraj premier nałapał punktów – brawo Panie Premierze! – gdy powiedział Bidenowi mniej więcej, żeby spadał na drzewo ze swoją brudną, psychopatyczną wojną; i niech szuka głupszych od siebie gdzie indziej, jak mówi stare porzekadło. Niech się Biden cieszy, że Premier zanim odebrał od niego telefon nie kazał mu czekać i nie poszedł najpierw sobie do braci Kaszubów, ponamawiać się, naknuć i posłuchać kaszubskich dzieci śpiewających w tym języku, jak to zrobił Biden, kiedy przyleciał ostatnio do Polski i zamiast wprost do Premiera RP, poszedł się najpierw spotkać ze swoimi żydowskimi kolesiami oraz posłuchać piosenek po hebrajsku w wykonaniu okolicznościowo zaaranżowanych dzieciaków.

    Pomijając odwieczne plany imperialne Ciemnej Strony Mocy, syryjska dziewczyna na YouTube dość dobrze wyjaśnia w 8 punktach przyczyny, dla których USrael tak bardzo chce bombardować jej kraj, temat rozwinął argentyński analityk Adrian Salbuchi w artykule: ” Why the US, UK, EU & Israel hate Syria” (Dlaczego US, UK, EU & Izrael nienawidzą Syrii)

    rt.com/op-edge/syria-world-hate-message-604/

    1) Centralny bank Syrii jest bankiem państwowym, przez państwo kontrolowanym. (Rotszyld zgrzyta zębami, aż iskry lecą…)

    2) Syria nie ma długu w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. (j.w., ale w chórze z resztą niecnot i lichwiarzy – na Warszawskiej Jesieni zrobiliby furorę)

    3) Syria zakazała używania nasion modyfikowanych genetycznie (Cios dla Monsanto prosto w klawiaturę – nie mogą sterować podażą żywności, jej składem, ani wykańczać rolników tak, jak to robią w Indiach)

    4) Społeczeństwo Syrii jest dobrze poinformowane o NWO, informacje te stanowią mainstream. (Jawność to dla tyranii spory kłopot – sami Orwellowscy myślozbrodniarze)

    5) Syria ma ogromne rezerwy ropy oraz gazu. (Jest samowystarczalna, nie można jej okradać, ani szantażować dostawami paliw)

    6) Syria jasno i jednoznacznie przeciwstawia się syjonizmowi izraelskiemu. (Gdzie jest takie państwo w Europie??)

    7) Syria jest ostatnim świeckim państwem muzułmańskim na Bliskim Wschodzie (Fundamentaliści nie mieli tam racji bytu)

    8) Syria dumnie utrzymuje oraz chroni swoją polityczną oraz kulturalną tożsamość narodową. (innego nienawidzą, wszyscy mają być tacy sami)

  14. kadett
    OK. PO jest partią obłudy i obciachu.
    Niech odejdzie wraz ze swymi beznadziejnymi rządami.
    Po niej prawdopodobnie przyjdzie PIS ze swoimi rządami, których jakość już raz praktykowaliśmy na własnej skórze, a co skończyło się odsunięciem PIS od władzy wraz z jego egzotyczną koalicją i zagładą Samoobrony oraz LPR.
    PIS jest równie, bardziej lub mniej ( w zależnosci od sympatii i antypatii oceniających) obłudne i obciachowe.
    Wątpię, czy byłoby się z czego cieszyć. Tym bardziej, że frekwencja w najbliższych wyborach może być poniżej 40%
    Widać zasługujemy na to, co mamy. Na taką, a nie inną klasę polityczną.
    A dlaczego „zasługujemy”, przekonywująco – moim zdaniem – dowodzi TJ.

  15. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Odważna i bezkompromisowa radna Platformy Obywatelskiej z Siemianowic Śląskich Dorota Połedniok zabiera głos po raz drugi. Wcześniej,w maju,napisała głośny list otwarty do Donalda Tuska, który zbył ją milczeniem, a koledzy z partii – donosem na nią do premiera (…) Na Śląsku zniszczono prawie wszystko, za co PO się zabrała ”

    http://www.plwolnosci.pl/a/3907/Zrobili-z-Polski-dziwke–mowi-Dorota-Poledniok-radna-POi-odchodzi

  16. Widać zasługujemy na to, co mamy. Na taką, a nie inną klasę polityczną. A dlaczego „zasługujemy”, przekonywująco – moim zdaniem – dowodzi TJ.

    TJ ględzi i smędzi najczęściej, widać ma taką potrzebę wewnętrzną trele-morelowania. Zwykle nic z tego ględzenia nie wynika. Nie mam czasu zajmować się ględzeniem. Zwracam tylko uwagę, że poważna i pogłębiona analiza przyczyn niskiej jakości rodzimej polityki powinna zaczynać się od rzeczywistych powodów wyboru zawodu (od sprawiać zawód) polityka (niczego w życiu nie osiągnąłem, na niczym się nie znam, do niczego się nie nadaję, zatem najlepiej nadaję się do robienia polityki). Istotnym czynnikiem ułatwiającym ‚karierę’ polityczną jest ogólnie obowiązująca u nas zasada selekcji negatywnej (jak Polska długa i szeroka).

    PS
    Albo przekonywająco, albo przekonująco. Nie ma w jęz. polskim ‚przekonywująco’!
    przekonywać – przekonywająco
    przekonując – przekonująco

  17. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … „Siłą chcieli wziąć wszystko, a Polskę potraktowali jak zwykły wojenny łup – JAK DZIWKĘ, z którą się robi co chce – nawet wbrew jej woli, którą się oszukuję, znieważa i wykorzystuje do własnych partykularnych interesów” – napisała na blogu b. radna Platformy Obywatelskiej z Siemianowic Śląskich, Dorota Połedniok.
    Radna szczerze opisała to, co się dzieje w strukturach PO w Siemianowicach Śląskich. Nie kryje swojej goryczy, gdy jej zapał i ideały spotkały się z zimnym wyrachowaniem polityków PO. Poczuła się wobec ich metod bezradna, bliska załamania. Warto zapoznać się z jej opisem wydarzeń ” …

    Polskę byłoby łatwiej reformować, gdyby porzuciła wyeksploatowane regiony, takie jak Śląsk.
    Radosław Sikorski w amerykańskim piśmie Foreign Affairs

    http://www.rp.pl/artykul/16,1046545-Na-co-powazy-sie-prezes-PiS—zeby-sie-dorwac-do-wladzy-.html

  18. Pan Redaktor pisze:
    „Odejście Jarosława Gowina wzmocni czy osłabi Platformę? Moim zdaniem – wzmocni.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    odejscie pana Gowina zapoczatkowalo proces konsolidacji Platformy Obywatelskiej.
    Ukoronowaniem tego procesu, bedzie mala, silna i zwarta Platforma z powodzeniem
    mieszczaca sie na jednej kanapie.

  19. Prof. Mirosław Bańko jest modernistą językowym (zwolennikiem bezkrytycznego włączania uzusów w obręb norm językowych, inaczej mówiąc psucia i plugawienia języka na modłę plebsu). Język jest giętki, zmienia się, nie musi jednak być zbyt prędki w przyswajaniu tzw. uzusów niezgodnych z dotychczasową regułą językową. Im mniej w nim wyjątków, tym prostszy. Dla mnie konserwatysty – moderniści są do bańki!

  20. Problem w tym, że Bańko jest profesorem, a kadett… kadettem 😉

  21. kadett
    Ja akurat konserwatystką nie jestem, ani w kwestiach językowych, ani żadnych innych.
    Mam nadzieję, że to ci nie przeszkadza, ale jeśli tak, to trudno. Jakoś przeżyję.
    Przeszkadzają mi czasem liczne błędy gramatyczne, stylistyczne, że nie wspomnę o ortogaficznych oraz nieszanowaniu zasad interpunkcji, ale nigdy z tego tytułu nie robię blogowiczom uwag.
    Nie są to bowiem fora poświęcone ćwiczeniom z poprawności językowej.

  22. …ale nigdy z tego tytułu nie robię blogowiczom uwag.

    Ściąganie w dół dobre jest przy niektórych fragmentach odzieży, chociaż przez głowę też można próbować, na upartego. Mnie zależy na ciągnięciu w górę. I tym się m. in. różnimy.

  23. Publicysta TJ nawet o sprawach bardzo trudnych pisze wsposób wycieniowany, co uwalna nas od kaca po oglądaniu przasniejącej krajowej rzeczywistości.
    Blog nie jest dobrym miejscem na pogłębione wywody i stąd zapewne piszący na nim swoje przemyślenia proponują jedynie jak szminką przykryć nieatrakcyne plamy na „zdrowym” ciele.
    Nie chcę być źle zrozumianym, ale zapewne w niejednej głowie powstają znaki zapytania jak się ma dług w wysokości 23 mld dolarów spowodowany przez ekipę Gierka do obecnych tarapatów w które zostaliśmy wpędzeni przez ekipy następców o nowym/szerszym horyzoncie postrzegania naszej rzeczywistości.
    Warto też dodać, że długi powstałe po tamtej ekipie wynikały nie tylko ze złego zarządzania, ale także z niechętnego pozakrajowego otoczenia, ktorego nie można było lekceważyć, bo było zdecydowanie silniejsze ekonomicznie od naszej przaśnej polskiej rzeczywistości.
    Spostrzeżeniem tym chcę podkreślic fakt niesłychanej pomocy materialnej jaką otrzymaliśmy od dotychczas niechętnych nam sąsiadów z Zachodu.
    Zapadająca się w nicość ówczesna wizja dogonienia Zachodu przypominała wygasające już optymistyczne wypowiedzi publicystów w jakim czasie dogonimy i przegonimy niemiecką gospodarkę. Publicyści owi zapomnieli, że Niemcy nie po to budowały wielce skomplikowaną strukturę europejską żeby służyła ona wyłącznie słabszym krajom kosztem bogatszych.
    Minie się wydaje, że kraje bogatej Europy myślały dużo bardziej przenikliwie niż polscy politycy i stojący za nimi publicyści krajowi, widząc możliwości swojego dalszego rozwoju przez wzmocnienie gospodarek zabiedzonych sąsiadów. Dawało to możliwość zbytu własnej produkcji i zachowanie pokojowej koegzystencji na tym wojowniczym dotychczas kontynęcie.
    Pomoc krajów Unii zwykłem nazywać manną z nieba, ktora spadła na chłonną polską glebę.
    Jak sobie poradzili następcy Gierka z tą nadzwyczajną w historii naszego kraju sytuacją?
    Myślę, że symboliczną odpowiedzią będą zapowiadane przez związki zawodowe najbliższe strajki, które zaleją stolicę strumieniami żółci.
    Jak się zabrali bardziej utalentowani następcy Gierka za realizację inwestycji, ktorych cel był podobny do tego z lat siedmdziesiątych ubw., modernizacja kraju?.
    Czy ceniona minister Bieńkowska dobrze zrobiła, że bez głębszego przemyślenia pozwolila samorządom na inwestycje, które miały charakter głównie konsumpcyjny zamiast zmuszać do inwestowania w edukację i przedsięwzięcia mające na celu zdynamizowanie gospodarki i utworzenia nowych miejsc pracy w sektorach pozwalajacych na konkurowanie w przyszlości z gospodarkami rozwinietych krajów?

    Tych parę krtycznych porównań z PRL-em zrobiłem nie po to żeby nostalgicznie powspominać jego walory, ktore były takie, że w środowisku w którym istniał ten system nie mogł on wytrwać i dlatego przeszedł do lamusa historii.

    Powszechnie się mowiło, ze przyczną tego był zły dobór kadr, co w podtekście oznaczało brak demokracji wynikajaca z degeneracji partii władzy.

    Coś takiego dzieje się także obecnie, tyle że nie na taką skalę.

    Podobnie jak TJ nie mam ochoty na zmiany rewolucyjne, ktore kończyły by się targaniem po szczękach, bo obecnego zabetonowania nie daje się łatwo skruszyć.

    Żeby uniknąć najgorszego warto zapytać czy jest możliwość ścisłego przestrzegania zapisów konkordatu?

    Czy dało by się tak zdemokratyzować sytemy wyborcze żeby kadydaci do parlamentu i organów samorzadowych podlegali większej kontroli społecznej i akceptacji w trakcie wyborów, a nie tylko gdy mleko już się rozleje?

    To samo dotyczy jawności i przejrzystości procesów wyborczych w gremiach partyjnych (wybory w PO miały niską frekwencję, bo Tusk chciał je przeprowadzić po cichu i w niekorzystnym dla przeciwnika okresie wakacyjnym, stąd zapewne tak wielka napastliwość Gowina).

    Oświadczam, ze jestem za przymusem administracyjnym udziału obywateli w wyborach i zniesieniem tzw. glosu wstrzymijacego się w czasie wszystich wyborów (jak w spólkach).

    Tym samym udział i głos oddany w wyborach będzie oznaczał zwiększenie wspólodpowiedzialności obywateli za „dobro” na ktore głosowali.

    Czy Prokorator Generalny lub Prezes Sądu Najwyższego nie powinni być umocowani do kierowania do Trybunału Stanu oskarżeń pod adresem polityków stojących dotychczas faktycznie poza prawem w przypadku, przykladowo, cokadencynego szperania kadrowego w służbie cywilnej?

    A gdyby tak pierwszy krok zrobili publicyści, zaczynając o tym mówić i psać zamiast popierać swoich faworytów półanalfabetów politycznych?.

    To tylko taka niewielka próbka wytrząsinięta z rękawa przed południowym spacerem z Rosą i Fidelm.

  24. Rybo,
    przymus aktywnego uczestnictwa w procesie wyborczym pod karą grzywny w razie jego braku obowiązuje np. obywateli Belgii. Bezsprzecznie wpływa takie rozwiązanie na pobudzenie zainteresowania obywateli życiem publicznym, co niekoniecznie przekłada się na jakość dokonywanych wyborów, stabilizację polityczną, możliwość sformowania rządów i ich trwałość, kiedy przyczyny są znacznie głębsze i trudne do przezwyciężenia (w dwujęzycznej Belgii – kulturowe i historycznie zakorzenione antagonizmy).

  25. Ryba,

    uwagi na temat Twego komentarza o Krynicy pod poprzednim wpisem.

    Pozdrawiam

  26. Resumee
    No to ruszyliśmy(oczywisście do przodu), przynajmniej na blogu ruszyła naprawa : ja, Ryba, TJot, no i oczywiście Gospodarz położyliśmy zręby, że tak powiem, kamień węgielny pod budowe Rzeczypospolitej(tfu tylko nie czwartej).
    Kadett stracił zapał do ewangelizowania lemingów, ale za to pozazdrościł profesorom Miodkowi i Bralczykowi i zaczął udzielaś lekcji polszczyzny, podciagając – jak to on zwykle dowcipnie- do góry, bo on już tak ma. Falicz puścił serie swoich urzędowych nagrań i poszedł do roboty. Acha pisnął jeszcze nasz intelektualny niezguła Levarek o jakiejś kanapie.
    Rybo, jak wrócisz cały i zdrowy i z psami, to napisz jeszcze, bo to co napisałeś , jest ciekawe.

  27. Im więcej, tym lepiej

    Im, to znaczy konserwatystom polskim. Bo ja kocham konserwatystów, im jest ich więcej – Gowinów, Kaczyńskich, Ziobrów – tym nam będzie lepiej. Niech się dzielą, łączą, konfederacje tworzą. Jedni z prawej strony liberalnej ekonomicznie jak Gowin, drudzy z lewej, solidarnościowej, wrażliwej, a jeszcze inni – jak Kaczyński – raz z lewa, raz z prawą tę Tuskową chołotę sierpem i młotem. Im więcej energii zużywają między sobą, im bardziej podkręcają ten konserwatywny metabolizm, tym lepiej dla liberalnej (obyczajowo i ekonomicznie) gawiedzi, do ktrórej należę.

    Niech więc Gowin wzmocni konserwatywne skrzydło swej własnej partii i osłabi Platformę (z siebie i swoich kolegów, Godson już osłabił PO, kto następny) – zgadzam się z red. Passentem z konkluzją, aczkolwiek mam swoje uzasadnienie.

    Oczywiście to powiększa szanse na przedterminowe wybory, które nie mogą są korzystne dla PO. Ponieważ sytuacja gospodarcza w UE i w kraju się podnosi. Ale kto w Polsce zwracał uwagę na sytuację gospodarczą i na dorobek rządzących? Każdy ma sowje widzimisie, jaką to obłudę i obciach władza emanuje, tumani, przestrasza. Ja wam mówię, ten rząd jest najlepszy jaki mógł Polsce się przytrafić na lata 2008-15, biorąc wszystkie uwarunkowania wew- i zewnętrzne … jeszcze wspomnicie moje słowa, czego oczywiście Polsce nie życzę.

  28. Lewy
    „Tysiąc walecznych idzie na Warszawę” (że pozwolę sobie strawestować pieśń narodową) z Dudą na czele!
    Kryj się warszawiaku (stary? młody?), pies szczeka! ( skąd to skojarzenie – Koteczku? Literackie).
    Oj, będzie się działo! Też w naszych ulubionych okolicach przy placu Na Rozdrożu.
    Pomyśl jak nudno i przewidywalnie w tym Twoim Lyonie, gdzie mieszkasz ponoć w jakimś slumsie (jak donosił któryś z dobrze poinformowanych blogowiczów) i pobierasz nędzną belferską emeryturkę.
    Szkoda, że nie możesz być razem z NAMI w tych przełomowych chwilach…

  29. O przaśniejącej polskiej rzeczywistości

    Się flaki wywracają na wierzch na te dwie alternatywy: jedna – jak ekipa następców Gierka (nie)poradziła sobie z ministrą Bieńkowską na czele; druga – że klasa polityczna wyłoniła się z nieobywatelskich obywateli III RP. Wywracają się flaki na widok tego pesymizmu i niecierpliwości. Jakiegoś dzikiego, wewnętrznego niepokoju, zupełnie niemoralnego. Powoli nasz kraj dogania średnią europejską, szybciej niż wiele krajów regionu. Jest bajzel i przepychanka w każdej sprawie – typowo polskie zjawisko. I po co się tak pieklić. Porzadkować samemu wokół siebie co tylko można i zachować spokój.

    Wiele idei jest pięknych w gadulstwie z blogowym gadulstwem na czele, np. modna obecnie INNOWACYJNOŚĆ, która nas wyzwoli z siermieżnej pracy i da lepsze zarobki, renty i emerytury. Ależ można sobie pogadać, ale po co od razu się pieklić?

  30. J. Pokorny
    Uprzedzam obrońcę poprawnej polszczyzny – kadetta: hołotę a nie chołotę.
    Poza tym się z Tobą zgadzam (ad meritum) jako reprezentantka gawiedzi.
    Gawiedźka, gawiedzina, czy jeszcze inaczej, by było zgodnie z tzw. duchem języka i jego normami?
    Pozdrawiam

  31. Przykładem warcholstwa przaśniejącego wkoło i niewątpliwie niemoty PR jest ursynowski zabijaka – Piotr Guział, który prze po trupach do celu swojej kariery politycznej i chce obalić prezydent Warszawy. I ludzie niewiele myśląc rzucają swą nudną egzystencję i chcą referendum. Polska demokracja REFERENDAMI stoi – to kolejna chorobliwa moda sezonu 2013. Angst, enxiety, niepokój, trwoga. Polityka jako remedium, jako terapia na własne egzystencjalne niepokoje. Referenda powiększa ten bajzel, rozkręcą niepokój i trwogę, rozchwieją system, napędzą kolejne stany lękowe – ta spirala może nie mieć końca.

  32. mag
    Upierałbym się, że Tuskowa jest chołota (miekkie „ch”), ironicznie ujeta, bo ta napawająca się zmaganiem Tuska z pchaniem pod ciemniejącej górę tego polskiego wózka, ta hołota jest z twardym „h”, od „gołota”.

    Ale nie takie niuanse miałem na uwadze. Dzięki za zwrócenie.

  33. J.Pokorny
    Jeśli „h” to „g” od hołoty – „gołoty” (zachodzi tzw. przegłos w językach słowiańskich), to merytorycznie wszystko jest OK. Podobnie jak treść Twoich wywodów, moim zdaniem, np. a propos Guziała.

  34. Chcę tylko podkreślić, że nigdy nie zdarzyło mi się wytykać błędy językowe popełniane przez P.T. Blogowiczów, którzy na codzień muszą łamać język w karaimskim, hindi, suahili, czy języku Aborygenów. To przez przyrodzone wyczucie taktu i szacunek, że nie zapomnieli języka pierwszego (drugiego) kraju dzieciństwa i młodości mimo upływu lat.

    Owszem, wskazuję czasem z braku ciekawszego zajęcia na to, co zgrzyta piaskiem w ustach, dudni trzaskiem po uszach i ból zdrowych kłów wywołuje. Tak wykazuję się troską o poziom narodowej kultury językowej, za którą – zamiast słów podziękowania – słyszę pohukiwania i postękiwania jeno. Taki już los strażników – ochotników…

  35. Człowiek blogowy robi sobie porównania rządów PO z idealnymi, wyśnionym obrazem rządzenia ukochaną, uciśnioną przez wieki Ojczyzną … i co mu wychodzi z tego porównania, ano zgroza, scyzoryk w kieszeni się otwiera na Tuska, i co tam jeszcze.

    A nie łaska krytyczniej się rozejrzeć po poprzednich rządach, trzynastu, a jeszcze sięgnąć do Gierka, przyłożyć jakieś miary rzetelności, jak było jeszcze 7 lat, czy nawet 37 lat temu. Jakie były wsie, szosy, domostwa, portfele, brzuchy i lodówki. Rzetelnie! Uczciwie! Po co się unosić, w pewnym wieku nie przystoi tak się wnerwiać nie bardzo wiadomo z jakiego powodu. Korupcja była za Kaczyńskiego i za Millera, zadłużanie kraju było za Kaczyńskiego i za Gierka, i za Oleksego i za Buzka. Ileż partii padło, a nawet przepdało, i to już po dwóch latach rządzenia, a niektóre ciągnęły jak stare szkapy. Lata 2008-2013 są najtrudniejszymi dla Polski latami od strony koniunktury gospodarczej. A jednak polski eksport rośnie. To jest efekt lepszego, a nie gorszego zarządzania mechanizmami prywatnej gospodarki w ostatnich latach. Nieprawdą jest, że zakres biedy rośnie, nieprawdą jest, że konkurencyjność kraju spada. Ale jest wiele rzeczy do naprawienia i zmodernizowania.

    Bynajmniej nie modny ostatnio kanadyjski system emerytalny. Tzw. emerytura obywatelska. Wystarczy sprawdzić internetowe źródła. Chodzi zapewne o OAS (Old Age Security Pension), czyli raczej zabezpieczenie dla rezydentów Kanady, trzeba wykazać się 40 letnim zamieszkiwaniem po ukończeniu 18 roku życia, aby otrzymać pełny wymiar – obecnie 540 CAD/mies. Ha, tu idą w ruch kalkulatorki, toż to prawie 1700 zł. No tak, ale jak ująć dochody obu krajów, zestawić PKB na osobę, pomyśleć o tym skąd wziąć na to forsę, z podatków oczywiście, najlepiej z PIT-ów bogaczy – już się populizm rozkręca i chęć redystrubucji dochodów – to faktycznie jest to jakieś 600-700 zł. Reszta emerytury musi pochodzić z innych, „nie obywatelskich” źródeł, ze składek pracowniczych (ca 10% zarobków, CPP) i oszczędności ze wspomaganiem pracodawców, czyli z zarobków.

    Oczywiście kraje zamożne, od Australii po Szwecję i Japonię, mają wyższą progresję podatkową niż Czechy, Rosja, czy Polska, ale i tak większość podatków jest obecnie ściągana z VAT (podatku „liniowego”). Efektem jest niższy wzrost PKB w krajach zamożnych, taka jest ich preferencja, gdyż już rozpaczliwie nie gonią średniej unijnej, czy średniej krajów rozwiniętych.

    I tak to się ble-bla, archiwum serwerów blogów się zapełnia, a realny świat się kręci.

  36. A czóż Pan tak zasromał się z powodu ‚krzywdy”Gowina ?
    Tusk natomiast sam sprowadził sobie na głowę to nieszczęście i teraz ma.

  37. Dworowałem sobie kiedyś na blogu z prezydenta Komorowskiego za „łączenie się w bulu i nadzieji”, ale po ostatnim wywiadzie w „Kropce nad i” nabrałem do niego respektu. Jedyny głos rozsądku w tym rozpętanym nie wiadomo kiedy i jakim sposobem bajzlu politycznym. Zaś słowa o nieangażowaniu się pochopnie w awanturę syryjską wprost bezcenne.

    P.S. Wajda też przekonywająco mówił u Moniki Olejnik o swoim filmie.

  38. „Po 6 latach niewątpliwego rozwoju w Polsce, znaczna część opinii publicznej mówi rządzącym – nie!”

    Jakiego rozwoju? Ja żadnego rozwoju nie zauważyłem. Dla jasności – przez rozwój rozumiem przybliżenie Polski do stanu, w którym córce wójta z małej miejscowości bardziej opłaca się założenie własnej małej firmy niż proszenie tatusia o stworzenie dla niej nowej posady w urzędzie. Tymczasem w czasie rządów Tuska Polska poszła w odwrotnym kierunku – liczba urzędników wzrosła o blisko 100 tysięcy, podczas gdy obciążenia małych firm, a zwłaszcza represyjne i niejednoznaczne przepisy utrudniające im działalność, znacznie się zwiększyły.

    Niektórzy uważają za rozwój budowę stadionów i innych aquaparków za dotacje z UE. To prawda, że Polska w ostatnich latach wyładniała, ale cała ta operacja przypomina raczej maskowanie grubym makijażem liszajów będących skutkiem chorób i niedożywienia. Za odnowionymi fasadami konstrukcja dalej się rozpada.

    Stadiony rujnują naszą gospodarkę bezpośrednio, bo trzeba do nich dopłacać (o masowych bankructwach firm, które je budowały, nawet nie wspomnę). Autostrady są wprawdzie potrzebne, ale ponieważ były budowane przed Euro na „hurra”, tj. w pośpiechu i bez oglądania się na koszty, też przynoszą Polsce więcej finansowej szkody niż pożytku.

    Mniej więcej po dwóch latach od wygrania przez Tuska pierwszych wyborów jego kunktatorstwo i lawiranctwo było już oczywiste. Nawet generalnie sprzyjający mu publicyści, również z „Polityki”, zaczęli o tym pisać. Wtedy jednak wydarzyła się katastrofa smoleńska, która na długie miesiące odwróciła uwagę mediów i opinii publicznej od spraw istotnych. A Tusk nadal lawirował i nie robił nic, od czasu do czasu dając nam do zrozumienia, że i tak musimy na niego zagłosować, bo inaczej rządy obejmie Kaczyński z tym wariatem Macierewiczem.

    Mądrzy ludzie już dawno mówili, że tak fatalnie zarządzana gospodarka może jakoś dociągnie na sztucznych dopalaczach do Euro2012, ale później zacznie się taki zjazd, że nie wiadomo, czy Tusk dotrwa do końca kadencji. Urodzony optymista Tusk był jednak ostatnią osobą, która by takich głosów posłuchała.

  39. J.Pokorny
    Biję się w piersi, bo już zacząłem ulegać pesymistom(oczywiście tym normalnym, a nie tym co piszą na polecenie centrali).
    Toż to samo ja wielokrotnie pisałem, że Polska idzie do przodu, że po latach szarzyzny PRLowskiej wypiękniała, na drogach bieda aż piszczy od wypasionych samochodów.
    No ale słyszę też opinie o miliardowym długu, o kiepskim szkolnictwie, o szkołach wyższych, które przygotowują swoich absolwentów do pracy na zmywaku w UK, o naszych naukowcach z profesorem Kleiberem na czele, który chce naukowo zbadać majaczenia Maciarewicza, o wtórności naszej gospodarki montażowej.
    No i jak to wszystko wezmę pod uwage, to jestem jak dziecko we mgle. A może rzeczywiście ta piękna Polska to jakiś epifenomen, jakaś bańka mydlana, która pęknie i pewnego dnia okaże się, że te piękne domy, miasta, wioski przejdą na własność jakichś Credit Agricol, Paribas, czy Citybanku.
    A może tak się stanie, ale może w tych wszystkich bankach my też będziemy pracowali i byli współwłaścicielami ?
    Kurcze świat się zmienia, to dawne poczucie narodowej własności pewnie będzie zanikać. Już teraz Niemcy skolonizowali Majorke, Anglicy wykupują domy w Masywie Centralnym, Rosjanie sadowią się w Costa Brava i na Lazurowym wybrzezu.
    A my co ? Nic ? No nie nasi oligarchowie tez coś tam mają, nieboszczyk Guzowaty posiadał zamek gdzieś koło Nicei. A przeciętni rodacy wykupują mieszkania w Guben i Görlitz. Może to jest więc początek naszego drang nach westen.
    Widzisz miotam się trochę, bo jednak jeszcze we mnie tkwią takie XIX wieczne stereotypy jak z *Placówki*.
    Ale jestem Ci wdzięczny, bo mimo moich rozterek podzielam Twój punkt widzenia i w tym wzmocniłeś również mój.
    Pozdrawiam

  40. @mag
    Będę z nudnego Lyonu, mojego slumsu obserwował warszawskie zamieszki. Mam nadzieję, że nie dojdzie do zdemolowania kawiarni na Rozdrożu.
    Wybieram się do Warszawy w okolicach Wszystkich Swiętych. Chciałbym sie bardzo jeszcze raz spotkać z Tobą, stasieku, no i poznać wreszcie halena. Co Ty na to ?
    Myślę, że w tym okresie moczary noteckie nie sa aż tak atrakcyjne.
    Pozdrawiam
    Ps,
    Mam również ogromną ochotę poznać Tjota. Ale nic o nim nie wiemy, gdzie mieszka i w ogóle czy chciałby wypić ze swoimi wielbicielami lampkę wina.
    Ciekawe, czy ta prowokacja się uda.

  41. Członkowie i sympatycy Platformy Obłudy pokornie proszą J. Pokornego o jeszcze więcej optymistycznych „przekazów dnia”

  42. Właśnie włączyłem sobie płytę Marillion „Sounds That Can’t Be Made” z r. 2011 i zacząłem przeglądać książeczkę dołączoną do albumu, zabrzmiały pierwsze dźwięki utworu „Gaza”, patrzę na teksty, wszystkie są, a „Gazy” nie ma… Jest za to gęste tłumaczenie lidera w stylu, że on nie jest antysemitą i nie chciał, ale musiał, bo był w Gazie i zobaczył ten potworny obóz koncentracyjny nadzorowany przez rasistowskich kapo z kraju apartheidu uzbrojonych po zęby, widział wnuki palestyńskich więźniów Gazy urodzone w tym samym obozie, wiec jest wstrząśnięty, takie to na nim zrobiło wrażenie, że nie wyrobił, przelał myśli na papier i tak wyszło, sorry, sorry, sorry Batory. Cenzura judejska panująca nad światowym show-biznesem nie dopuściła do publikacji tekstu, utwór jest, widać artyści się uparli, ale tekstu człowiek nie uświadczy. No to może w ramach cała Polska czyta dzieciom:

    Gaza

    When I was young it all seemed like a game
    Living here brought no sense of shame
    But now I’m older I’ve come to understand
    Once we had houses
    Once we had land
    They rained down bullets on us as our homes collapsed
    We lay beneath the rubble terrified

    Hoping.. Dare we dream?
    We gave up waiting
    For us, to dream is still a dream

    When I woke up, the house was broken stones
    We suddenly had nothing
    And nothing’s changed

    We live, eight people, in this overcrowded heat
    Factory-farmed animals living in our own sweat
    Living like this is all my baby brother ever knew
    The world does nothing. What can we do?

    We will kick the ball
    We will skip the rope
    We will play outside. Be careful
    We will paint and draw. We will say our prayers

    Outside the pitiless sun bleaches the broken streets
    The darkness drops in the evening like an iron door
    The men play cards under torchlight
    The women stay inside
    Hell can erupt in a moment day or night

    You ask for trouble if you stray too close to the wall
    My father died ..feeding the birds
    Mum goes in front of me to check for soldiers

    For every hot-head stone ten come back
    For every hot-head stone a hundred come back
    For every rocket fired the drones come back

    For thirteen years the roads have all been closed
    We’re isolated. We’re denied medical supplies
    Fuel and work are scarce. They build houses on our farms
    The old men weep. The young men take up arms.

    We’re packed like chickens in this town of block cement
    I get headache from the diesel. When it rains, the sewers too
    I had no idea what martyrdom meant
    Until my older brother.. my older brother
    I’m sorry. I can’t continue.

    You sow the wind, you reap the whirlwind, it is said
    When people know they have no future
    Can we blame them if we cannot tame them?
    And when their hopes and dreams are broken
    And they feel they might as well be dead
    As they go, will we forgive them
    If they take us with them?

    Stay close
    Stay home
    Stay calm
    Have faith

    With the love of our family we can rise above anything
    Someday surely someone must help us
    With the love of our family we can rise above anything
    Someday surely someone must help us
    Even now we will go to school
    Even now we will dream to dream
    Someday surely someone must help us

    Nothing’s ever simple – that’s for sure
    There are grieving mothers on both sides of the wire
    And everyone deserves a chance to feel the future just might be bright
    But any way you look at it – whichever point of view
    For us to have to live like this
    It just aint right
    It just aint right
    It just aint right

    We all want peace and freedom that’s for sure
    But peace won’t come from standing on our necks
    Everyone deserves a chance to feel the future just might be bright
    But any way you look at this – whichever point of view
    For us to have to live like this
    It just aint right
    It just aint right
    It just aint right

    It’s like a nightmare rose up slouching towards Bethlehem
    Like a nightmare rose up from this small strip of land
    Slouching towards Bethlehem

    It’s like a nightmare rose up from this small strip of land
    Slouching towards Bethlehem

    Stay close
    Stay home
    Have faith

    I can’t know what twist of history did this to me
    It’s like a nightmare

    With the love of our family
    We can rise above anything
    Some day surely someone must help us…

  43. Kadett g. 15.45

    Napisał Pan ” …nigdy nie zdarzyło mi się wytykać błędy popełniane przez P.T. Blogowiczów…”
    Czy nie byłoby poprawniej „…nigdy nie zdarzyło mi się wytykać błędów popełnianych przez P.T. Blogowiczów…?

  44. Jurek Cedro
    Nieśmiało przyłączam się i popieram, bo nie potrafię się powstrzymać, żeby wyrazić aprobate wobec mądrej refleksji, nawet kogoś z kim jestem na śmierć pokłócony.
    Z powazaniem

  45. @kadett
    nie być zgryźliwy i nie popełniaj więcyj błędy

  46. Panie redaktorze Passent panu podobnie jak redaktor Paradowskiej nic nie dogodzi gdyby Gowin pozostał w partii i wygłaszałby krytyczne wypowiedzi wobec Tuska to potęplibyście go. Skoro odszedł szydzicie z niego i potępiacie. Może raczej powinniście się wstrzymać od tych szyderstw i raczej pochwalić go, gdyż niezależnie co można o nim powiedzieć wykazał się odwagą. Szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę los innych choćby tych z PIS Kowala i Ziobro. Przynajmniej jedno co można powiedzieć to rzeczywiście jest wierny swoim poglądom.

    Radziłbym się także powstrzymać od tych wszystkich ocen o 6 latach niewątpliwego rozwoju. Może tak widzą to dziennikarze Polityki pisma serwilistycznego wobec PO a zwykli ludzie tacy jak mieszkańcy Podkarpacia, którzy nic nie mają z tego rozwoju uważają inaczej. Innym czynnikiem mogła być arogancja polityków PO jak choćby Tuska który głosił, że nie ma z kim przegrać, Nowaka sprawa Wprost, stręczycielstwo Fibiaka człowieka salunu jak również postępowanie w sprawie Amber Gold. Nie zdziwłbym się także gdyby do sukcesu PIS na Podkarpaciu w końcu rejon rolniczy przyczyniło się traktowanie przez PO PSL jakby to byli chłopki pańszczyźniane mające posłusznie głosować za tym co nakaże karbownik Donaldus Tuskusolus przed nikim nie klękam. Teraz akurat zemściła się polityka poniewierania PSL po prostu wyborcy tej partii widząc że kierownictwo partii potulnie znosi poniewieranie gnojenie przez Tuska powiedzieli tej partii dość tego i zagłosowali na PIS.

  47. Powiedziawszy A, trzeba powiedzieć B

    Punkty programu Falicz (10:25) – referenda (lokalne i krajowe), oraz „obywatelska” emerytura (pomijam już koszty podatkowe, jej wysokość, wyliczenie, czy warta skórka za wyprawkę takiej rewolucyjnej reformy, długość okresu przejściowego – ze 20-30 lat), są hasłami rzuconymi na PiS-owski wiatr wiejący od niejednego bajora. Ten reformatorski program wymaga jeszcze wiele pracy, wejścia w detale i arkusze rachunkowe, ile to kosztuje i kogo – ciśnie się na pytające usta.

    TJ (9bm, 23:28) z kolei pisze: Autorze, alergia na krytycyzm wyrażany wobec głoszonej przewidywalności działania mechanizmów rynkowych, to specjalność wielu ekonomistów.

    Zaraz chwileczkę. Nie róbmy Godzilli z mechanizmu rynkowego. Raz jest to mechanizm samoregulujący się, teraz charakteryzuje go przewidywalność działania – podobno tako rzecze wielu ekonomistów. Sądzę, że jest euforia laickiego spoglądania na całe to gospodarstwo i inwentarz idei i metod. Mechanizm rynkowy pozwala sprowadzić cenę towaru do równowagi, w następnym kroku wpływa na popyt oraz podaż itd. Jest w tym pewien automatyzm, w modelowaniu rzeczywistości kryje się idealizm, ale nie dajmy sie zwariować. Wiadomo, że rynek jest lepszy w alokacji środków od centralnego planisty czy innych metod biurokratycznych, nierynkowych. To wyjaśnia F. von Hayek w „Drodze do zniewolenia”. Socjalizm, nadmiar regulacji państwa prowadzi do niefektywnej alokacji, w porównaniu z alokacją metodami rynku, a w dalszym kroku – do przekształcenia w totalitarny system. Model rynku ma swoje słabizny, różnie się sprawdza w niektórych okolicznościach, trzeba go ustawiać, ale nie pod konkretne lobby, itd. Rynek nie jest bóstwem, a jednak wielu nieekonomistom ekonomia wydaje się religią.

    Krótko to ujmując, ekonomiści coś mówią, a my jeszcze jakoś rozumiemy ich alegorie i alergie.

  48. Między pesymizmem i optymizmem

    Pesymizm jest jeden – antyrządowy, na dzień dzisiejszy – antyTuskowy i antyPlatformiarski we wszystkich jego frazeologicznych przejawach. Optymizm jest wieloraki. Mnie nie przerażają blogowe ataki zleceniobiorców i prostych sympatyków PiS. W masie swojej są one bez sensu, są hasłowe, nierzetelne, manipulanckie. Mnie nie przeraża, iż spora ich cześć sącząca się z PiSowskich mediów trafia do głów niedowiarków i niemyślących. Mnie niepokoi, że przeciętność polska trzyma się mocno poniżej przeciętnej europejskiej, czy światowej. Ludzie z ktorymi się stykam, cześć ich wpadła w PiSowską pułapkę „patriotyzmu”, czy „polonizmu”, i nie wiedzą jej z twarzą się z niej wycofać, część jest na lepszych pozycjach antyPiSowskich („nigdy nie zagłosuje na PiS, kropka”), ale jest jakaś niestaranność działania obywatelskiego i produkcyjnego. Jest ciągła chęć poluzowania sobie, nie dbania o jakość wykonywanej pracy, o domknięcie załatwianych spraw … jest jeszcze tego za dużo. To mnie martwi. Jest to zauważalne w administracji rozlicznych szczebli. Ale przecież nie oddałbym prawdy, że w urzędach tego kraju się poprawia, że załatwia się interesantów lepiej, godniej, bardziej profesjonalnie. Wg. mnie postępu idącego przez Polskę należy szukać tu, w urzędach i zakładach usługowych, na liniach montażowych i centrach obsługi, w sklepikach i hipermarketach. Jest zbyt dużo drobnej nieuczciwości, jest oczekiwanie na nieuczciwość partnera w transakcji …

    Ale winy za to nie zwalałbym na ZOMO ani WSI. Oraz nie wszystko na Tuska.

  49. @Ryba, 14:14
    Wytrząsaj, Rybo, z rękawa jak najczęściej.
    Pozdrawiam

  50. @Lewy, 16:51
    Od kilku już lat, 1 listopada rano, dziwię się, że jeszcze żyję.
    Udam teraz optymizm i potwierdzam gotowość do spotkania w poszerzonym składzie.
    Ty rządzisz, Lewy!
    Pozdr

  51. Lewy (16:42)
    Oczywiście jest to bańka mydlana, która pęknie. A precyzyjniej mówiąć, z górą 38 milionów baniek mydlanych, które pękną – jedne wcześniej, drugie później. I to dołuje te miliony. Piarowcy KK przypominają im co niedziela o tym na okrągło, zapewniając przy tym, że to nic wielkiego takie bańki pęknięcie, ale miliony nie wierzą im. Są wystraszenie ponad przeciętną europejską, a nawet światową. I to prowadzi ich na manowce, wpędza w przygnębienie, napędza ich niepokój, wzmacnia ich wrodzony ANGST.

    Weźmy tę biedę piszcząca oponami kół samochodów setki razy bardziej wypasionych niż PRL-owskie furmanki z lampką naftową u boku, albo i bez, czy choćby maluchy 126P. Niby są maszyny bezpieczniejsze, z poduchami i bajerowymi urządzeniami hamulcowymi, są drogi i mosty szersze, głądsze, z szerokimi europejskimi poboczami, z nawierzchnią gładką jak na niemieckim autobahn. A jednak się walą. Jeden frontalnie w drugiego, albo do rowu, w słup, w cobądź. To mnie niepokoi każdego dnia, gdy siadam za kierownicą, ilu z nich złamie przepisy, ilu przekroczy ograniczenie predkości o 100 km/h, iluż będzie kolizji, ile mydlanych baniek pęknie tego dnia. Ten mój osobisty Angst nie jest pesymistyczny, czy optymistyczny, jest codzienny.

    Ale muszę przyznąć, że i to się poprawia, jak sądzę.
    Nie od razu Kraków zbudowano.

  52. ..ucieczka Gowina z PO to normalny odruch polityka ktory wystraszyl sie polityki D.Tuska a sam boi sie ale chcial by ,kiepski to polityk i dlatego zostanie na smietniku politycznym i nastapi cisza !!

  53. @Ryba
    ‘Fidel’ pasuje do ‘bandiera rossa’ – często doszukiwałem się w Twoich komentarzach śladów lewicowości, więc:
    „MAMY CIĘ!”
    Pozdr

  54. – Drodzy Klienci, pragniemy przeprosić tych z Was, których uraziły wzory z podobizną Che Guevary na naszych koszulkach. Kolekcja z wizerunkiem Che Guevary zostanie usunięta z oferty asortymentu sklepu C&A – czytamy w oświadczeniu opublikowanym na profilu firmy na Facebooku. To efekt akcji bojkotu sklepów marki, którą zapoczątkowano na profilu Wielka Polska – Precz z komuną .
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,134216,14578421,Koszulki_z_Che_Guevara_znikaja_z_polskich_sklepow.html
    =================

    Coraz więcej w naszym kraju uczuć religijnych……
    Czy żądanie usunięcia krzyży i wizerunków JP II, też spotkałoby się ze zrozumieniem?
    Wszak to symbole śmierci nie tysięcy, ale dziesiątków milionów……

  55. @Byniek,
    każdy czasownik w jęz. polskim wymaga, by rzeczownik go dopełniający (określający go) występował w ściśle określonym przypadku. W sensie, w jakim użyłem czasownika ‚wytykać’ (zwrócić uwagę, ganić, wykazywać niestosowność, itp.) rzeczownik go dopełniający wymaga zastosowania biernika. Innymi słowy – czasownik „wytykać” w podanym wyżej znaczeniu rządzi biernikiem (dopełnia go rzeczownik odpowiadający na pytanie kogo? co?)
    wytykać (kogo?) – kogoś palcem
    wytykać komuś jego (co?) – błędy

    Zaprzeczenie, np. nie wytykam czego? wymaga, co oczywiste, użycia dopełniacza – nie wytykam błędów. W poddawanym wątpliwościom zdaniu zaprzeczenie było daleko od bezokolicznika ‚wytykać’ i odnosiło się do „zdarzyło się”.

    Konkludując, poprawnie jest:
    nie wytykaj mi błędów!
    nie chciałbym, byś wytykał mi błędy, zwłaszcza, gdy są domniemane…

  56. J. Pokorny
    10 września o godz. 17:27
    Powiedziawszy A, trzeba powiedzieć B

    Mój komentarz
    Autorze, nie jestem negacjonistą rynku jak by wyglądało z Twoich sugestii.
    Jak rynek widzieć, opisywać, wykorzystywać, jakie ingerencja są korzystne, jakie nie i jakie przynieść mogą skutki na krótką i na długą metę – to są pytania, na które są i będą opdowiedzi, lecz rynek, to nie mechanika, czy chemia, tu działają prawa ekonomii nieraz ociężale, wyniki są przewidywane często po omacku, czyli metodą prób i błędów, a kryzysy i powodzenia, hossy i bessy przychodzą i odchodzą jak zjawy jakieś.
    Krótko mówiąc – jak oswajać demokrację z rynkiem, kędy droga.
    Pzdr, TJ

  57. Polska nie leży nad Dunajem

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,14577249,Klienci_franka_to_nie_powodzianie.html

    Jednak polskie banki i klienci franka zachowali się rozsądniej niż w innych krajach. Alleluja i do przodu!

  58. @Lewy
    Czekając z T. na zielone przed przejściem dla pieszych, przy rogatce na Pl. Unii, często powtarzamy odruchowo „patrz, te ‘fury’ średnio lepsze od tych, które niedawno widzieliśmy na E6 i w Oslo”.

    Kiedy jedziemy poza Warszawę, odnotowujemy ruch zgoła metropolitarny, stoimy w korkach tam, gdzie kilka lat temu auto jechało co minutę. Przybywa osiedli, plany mostu południowego odkładane, a ruch rośnie jak rośnie bogactwo społeczności podwarszawskiej, chyba odradzającego się po zabójstwie Warszawy w 44r.

    To dziwne miasto, w którym inwestycje nieuchronnie utrudniające czasowo życie mieszkańcom, imponująca moim zagranicznym gościom ilość otwartych frontów robót („it’s amazing!”), są jednym z argumentów, aby odwołać w ostatnim roku przed wyborami, prezydenta.

    Wczoraj przeczytałem w GW o „bezduszności władzy”, która nie chce rozłożyć na raty mandatu 300zł za przekroczenie prędkości w Łomiankach, na drodze z Warszawy do sanatorium w Kołobrzegu.
    Mój komentarz (wybacz TJ)
    1. Pani liczyła sobie 77 lat
    2. 300zł kosztuje przekroczenie prędkości o 31-40 km/h
    W artykule na 1 stronie wydania stołecznego p.t. „Mandat w interesie państwa” ani słowa potępiającego wykroczenie, choćby delikatnego zwrócenia uwagi na zabójczy brak wyobraźni kierującej.
    Czytam „Inspektorat odrzucił jej wniosek”!
    Obrzydliwy Inspektorat pewnie ma powołać „Wydział do analiz sytuacji finansowej osób przekraczających przepisy drogowe”. Niezły skrót wychodzi…

    Jeżdżę środkowym pasem po Warszawie z prędkością „dozwolona +10km/k”. Wszyscy mnie wyprzedzają, często widzę u wyprzedzających usta złożone w bluzgi nienawiści. Kobiety w wypasionych SUVach mamroczą coś w rodzaju „stary ch…”

    Hasło „precz z idiotycznie ustawionymi radarami” media uprościły do „precz z radarami!”. Pamiętam jak T. Lis niezadowolony z radaru na ulicy z Konstancina do miasta, zrobił całą audycję w TVP2.

    „Dziwny jest ten świat” – powtórzę za Redaktorem.

  59. Lewy (17:21)
    Idź i nie grzesz więcej! (J 8,1-11)

  60. TJ (19:25)
    Autor jest negacjonistą rynku???
    Może wyglądałoby tak z mojego komentarza – faktycznie, każdy komentarz jest sugestią, ale to od czytelnika zależy jak go ostatecznie pojmie. Wprost nie napisałem, spoko 😉

    Powiem zatem wprost, autor wydał mi się „mistykiem” rynku. Przypisał mu te dwie cechy, które mnie raziły – (1) mechanizm samoregulujący, czy automat sterujacy, co jest prawdą w momencie wzajemnego stabilizowania/bilansowania popytu, podaży i ceny w kolejnych krokach, ale niewiele ponad to; (2) rynek wnosi przewidywalność, co owszem ma sens w odniesieniu do znoszenia niepewności dla producentów i handlowców przez rynek kontraktów terminowych (futures), ale niewiele ponad to.

    I łączenie tego z Tuskiem. Oczywiste jest chyba, że Tusk rzuca pomysłami na „giełdę”, patrzy jaka jest reakcja, kluczy przy tym – NADMIERNIE, w moim odczuciu – stawia sprawy publiczne na żywioł, niech się urzędnicy napuszą, albo związkowcy zbuntują, ale chłopi postawią kosy na sztorc, a matki pierwszego kwartału zawalczą, itd. – tu zgoda, ale rynek? Jest z tym jakaś mania, która zeszła na niższe szczeble administracji, znam jeden przykład zwalanianych nauczycielek na warszawskim Bemowie właściwie od podszewki. Ale to nie jest oddawanie się rynkowi, sensu stricto. Nie rozciągajmy naszych metafor, przez co zamulamy komunikat bez potrzeby – o to mi chodziło.

    Na innej płaszczyźnie – oswajania demokracji z rynkiem – powiedziałbym tak: ten temat jest jak Sahara, a nawet dżungla amazońska. Bo jedno i drugie to wolność i swoboda wyboru, ale jak rynek coś wykoślawi nam wbrew przewidywaniom, to musimy ułożyć to metodą polityczną, tj. demokratyczną na miarę możliwości, bo są lobbyści upasieni na rynku, itd. W tych tematach jest wiele idealizacji, śnienia na jawie. Bez przesady – ale chyba nie wygląda z tego co napisałem nic złego dla TJ i opinii (wysokiej!) o jego komentarzach.
    Pozdrawiam

  61. Lewy
    Mam nadzieję, że Twoja „prowokacja warszawska” się uda w okolicach 1 listopada.
    Zdążymiy wszak przed kolejnymi marszami w Warszawie (niepodległościowymi), o ile stolica przetrzyma wysyp wrześniowych najazdów i nachodów ( a w tym Rozdroże).
    No i ,oczywiście, musimy dożyć do tego złowieszczego terminu. Akurat czekają mnie niefajne badania „dodatkowe” itd., stąd refleksja i frasunek a konto memento mori.
    Skład osobowy, jaki proponujesz, popieram w całej rozciągłości, licząc na pozytywny odzew.
    P.S. kadett jako dr honoris causa Katedry Językoznawstwa bazującej na studiach polszczyzny TO JEST TO! Nieprawdaż?
    P.S.2
    Jesteś, drogi belferku, na bakier z geografią ojczyzny albo pokićkały Ci się nazwy. Mialeś na myśli Narew, wyskoczyła Noteć. Zdarza się.
    Pozdro

  62. kadett
    10 września o godz. 19:49
    Przemyślałem wcześniej i sam bez Twoich tlumaczeń doszedłem do wniosku, że masz rację. Ale było mi przyjemnie Ci dopieprzyć, bo jestem kanalią lemingiem. Szkoda, że mi nie wyszło.

  63. wiesiek59
    10 września o godz. 19:12

    Trzeba zasugerować tej firmie, żeby specjalnie na rynek polski wyprodukowała koszulki z wizerunkiem JPII ściskającego się z Pinochetem. Na pewno nikt się nie przyczepi, a zyski murowane, parafie zakupią hurtowo za pieniądze z Funduszu Kościelnego dla uczestników Pielgrzymki Kibica. Można też spróbować ze swastyką – przecież w Potato Republic of Bulanda to oficjalny znak szczęścia.

  64. @mag
    Potem się złapałem za głowę. Miałem wymagającego nauczyciela geografii i wszystkie rzeki w Polsce wymienialłm przez sen, a tu taka plama.Przecież wiedzialem ze Bug z Narwią, a Warta z Notecią. Coraz częściej zaczynam się gubić.
    Cieszę się, ze jesteś pozytywna(Tak to się we Francji mówi Avec Carrefour je suis positif).
    Mam nadzieję, że to nic poważnego.
    Pozdrawiam serdecznie

  65. Tusk jest skończony. To człowiek bez wizji rozwoju kraju. Już wkrótce wyląduje na śmietniku historii. Gowin to polityk z wyższej półki. Przyszłość należy do niego. Obniży podatki i wydatki. Przeniesie pieniądze z kieszeni państwowej do prywatnej. Skończy się podwyższanie podatków, zadłużanie kraju i okradanie Polaków.

  66. Przeleciałem pobieżnie wpisy i widzę że trwają na blogu przygotowania do wykwintnej uczty. Spóźniony, może zdążę jeszcze dosiąść się z jakąś przestawką czy surówka. Muszę się jednak rozejrzeć, cza aby nie wszystko zostało już przygotowane i jest jeszcze co smakowitego dopichhcić. Jadę do początku, wczytać się dokładnie. I w myśleć.
    Lewy
    Jak to nie dawno ujął stasieku ,, Stoję otworem”. Sam 01. 11. wykluczam. Będzie to niestety pierwszy raz jak odwiedzę grób swojej mamy a w dodatku to także, dzień jej urodzin. Miały być okrągłe….. Okolice 01, jak najbardziej, o ile nie wydarzy mi następna przykrość. Ojciec, też, zdaje się, usiadł już przy przeprawie.
    ,, Ty rządzisz”
    3

  67. Polska nie leży nad Dunajem
    Nie, nie leży nad Dunajem. Polska jest rozłożona między Bugiem i Odrą przez D. Tuska. Tak, czy inaczej, ale leży.

  68. Czy San Marino jest w NATO?

  69. „Skandal z LIBOR-em był rynkową manipulacją w najgorszym wydaniu. Widzimy coraz więcej możliwości potencjalnych manipulacji na rynkach energii, np. ropy i gazu oraz na rynkach walutowych. Nowe zasady uniemożliwią takie manipulacje jak z LIBOR-em i zapewnią, że wszystkie wskaźniki i indeksy będą regulowane nowym prawem” – powiedziała McCarthy cytowana w informacji prasowej socjaldemokratów w PE.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/surowsze-kary-za-manipulacje-rynkowe/qcjzn
    ======================

    Sceptyków w sprawie wiary w niewidzialną rękę przybywa…….
    Choć podobno WIARA góry przenosi……..
    Potrafiących robić „robotę Boga” powinno przy regulacjach ubywać.

  70. Czy San Marino jest w NATO?
    Nie, nie jest, ale NATO może być w San Marino.

  71. wiesiek59 (21:32)
    Manipulowanie LIBOR przez traderów wyznaczonych banków nie jest związane z mechanizmem rynkowym, lecz ze sprawozdawczością.

    Główne banki w Londynie mają przedstawić rzeczywiste oprocentowanie jakie płacą, czy też spodziewają się płacić od pożyczek z innych banków. Libor ma być całkowitą ocena kondycji systemu finansowego, bo jeśli pytane banki oceniają sytuację jako stabilną to relacjonują niską stopę LIBOR, a jeśli banki członkowskie odczuwają niski stopień zaufania do stanu systemu finansowego dają one wyższą stopę procentową. W czerwcu 2012 roku, dochodzenie karne w Barclays Bank ujawniło znaczne oszustwa i zmowy banków członkowskich związanych z relacjonowaną stawkę Libor (zarówno w górę, jak i w dół).

    Parlametarzyści socjaldemokratycznie coś kręcą, a lud to kupuje na swój sposób, zdaje mi się. Zafajdany rynek.

  72. Odejście Gowina odbierze głosy Platformie

    Tak ocenia Główny Analityk, Piotr Kuczyński (nie Waldemar jak anonsowano w poprzednim wątku bloga) w Salonie D. Passenta (TOK FM, wtorek, g. 20.05).

    Bo Gowin ma zebrać głosy konserwatywno-liberalne, takie FDP-owskie, wolnorynkowo zorientowane, za OFE i liniowym podatkiem, jednocześnie konserwatywne obyczajowo, powiedzmy takie Polityki Realne od Korwin-Mikkego. Kuczyński przytacza głosy młodych i b. młodych uczestników jego blogu i wycenia całościowo ich liczbę na 10-15 procent całego elektoratu, bo tak jest w krajach zachodnich. I tyle procent Gowin zabierze skutecznie Platformie. Podobno Gowin idzie na współprace z Leszkiem Balcerowiczem. Co ma potwierdzać artykuł red. Solskiej (POLITYKA 36).

    Można sądzić, że oni – ci Mikkowcy-gowinowcy już odeszli, po części do masy „niezdecydowanych”, może wrócą, a może Gowin ich przejmie na stałę. Ale czy tak jest, i co najważniejsze – czy tak będzie za dwa lata?

    Jeśli więc znajdzie się w Sejmie partia RG(owina), to z kim utworzy koalicję. Jak widać blogowe głosy poparcia Gowin już ma. Nie ode mnie.

  73. Czym się różni Gomułka od kury?
    Nie wiem!
    Kura znosi jajka, a Gomułka święta.

    Czym się różni @Lewy od Stalina?
    Stalin zawracał rzeki, a @Lewy przenosi dopływy.

    Dobrze jest, że @Lewy inżynierii nie zaczyna od bajpasów.

    W Pieszczanach kończy się bajpas Tagu.
    Oba strumienie wody mają tens sam zwrot.
    Nie wszystko było złe w kolektywizacji.

    Ale lokał przezornie zmienił bym na Restaurację Zgoda.

    Czy są potrzebne wyjaśnienia do tego mego metniactwa?

    Pozdrawiam zdrożonych i zbiegających się.

  74. Wiecie, na co dzień Polska jest ważna, ale nie najważniejsza.
    (tu akurat piję do Lewego, który rozważa, co mogłyby zrobić 30-40-latki. I generalnie do dyskusji z pominięciem tych, których przewijam;)

    Na co dzień ważne jest to, że zaczęła się szkoła i przedszkole (wcale nie takie straszne, jak je malują), że właśnie dzieci przechodzą chrzest pierwszych wirusów, że kot wlazł do komina i trzeba było kuć ściany, jak ułożyć dzień, by mieć fajrant w okolicach 22.00 etc etc.

    Moglibyśmy, owszem, skrzykiwać się na facebooku, ale też kto miałby być organizatorem?
    Na pewno ktoś, kto swoją rodziną będzie mógł obciążyć partnera, najczęściej partnerkę.
    A to nie takie proste w sytuacji, gdy kobiety zaczęły mieć aspiracje zawodowe. Nie chcą poświęcać swojego życia dla potrzeb męża, który miałby robić polityczną karierę.
    Tradycjonaliści zdecydowanie mają łatwiej, może dlatego są tacy widoczni.

    Nie mogę nazwać siebie pasywnym obywatelem.
    Wiem, kto jest kto, nie ulegam owczym pędom, udzielam się lokalnie, chodzę na wybory.
    Na nic więcej, żadne ekstra grupowanie, nie mam czasu ani specjalnie ochoty.
    I takich ludzi jest naprawdę sporo.
    Opracowałam sobie też strategię na przyszłe wybory parlamentarne. Zagłosuję na kogoś, kto nie ma nic wspólnego z konserwą i kogo do tej pory nie było w Sejmie.
    Uprzejmie poproszę postsolidarność, by udała się na zasłużoną emeryturę. Dziękujemy, już wystarczy.
    To mogą być naprawdę ciekawe wybory.

  75. TJ
    10 września o godz. 19:25
    J. Pokorny
    10 września o godz. 17:27
    Powiedziawszy A, trzeba powiedzieć B
    Mój komentarz
    Autorze, nie jestem negacjonistą rynku jak by wyglądało z Twoich sugestii…”

    Rozwazania na temat zalet wolnego rynku i jego mechanizmow przypominaja dyskusje na temat komunizmu.
    Jedno i drugie w swiecie rzeczywistym nie istnieje.

    Wolny Rynek to tylko i jedynie zalozenie modelowe.

    W praktyce spoleczenstwo funkcjonuje w duzo bardziej zlozonej rzeczywistosci , na ktora naklada sie historia, kultura, psychologia, tradycja, polityka, technologia itd – wszystko sie oczywiscie zazebia wspolzalezy itp.

    Nie ma idealnej konkurencji i naprawde wolnego rynku.

    Dobrym tego przykladem jest USA „najbardziej wolnorynkowej/otwartej” gospodarki swiata.
    De facto wcale nie jest taka wolna – jest pelna roznego rodzaju monopolow (lub semi-monopolow), panstwowej ingerencji, interesow lobbies, politycznej strategii rzadzacego establiszmentu, wspolzaleznosci polityki i gospodarki, gigantycznych barier „wejscia” etc etc.

    Tak po prostu jest i wiara w jakiekolwiek dogmaty typu „mechanizmy rynkowe sa sprawniejsze” – jest szkodliwa.
    Zalezy gdzie, kiedy, w jakich warunkach, na jakim etapie i z jakiego punktu widzenia i 100 innych rzeczy.

    Wazny jest BALANS, pragmatyzm i elastycznosc.
    Jasna wizja rozwoju i POLITYKA.

    Wszystkie pomysly typu: najlepsze sa rzadzy fachowcow czyli nadrzednosc ekonomii nad polityka to prawde mowiac bzdura.
    Jezeli nie my bedziemy decydowac o naszych losach decydowac bedzie kto inny – niekoniecznie w naszym interesie.

    Brak wizji PO, strategia cieplej wody, drobnych , chwiejnych i niezbornych kroczkow, reagowanie na wydarzenia (zawsze po fakcie) , wiara, ze jakos to bedzie i UE rozwiaze za nas nasze problemy – to nie jest rzadzenie w kraju w okresie historycznej transformacji.

    To katastrofalna krotkowzrocznosc.

  76. Nie zwalałabym też winy tylko na polityków, że Polakom źle, choć Polska pięknieje.
    Głównym winowajcą za marne samopoczucie Polaków jest zwykły człowiek. Nie wiem, czy osiągnęliśmy szczyty troski o własny interes, może tak.

    Jaki uczucia może wzbudzić lekarz, który po chwili wizyty stwierdza, że on się nie podejmie, bo nie umie, ale może podejmie się inny doktor i za konsultację, w tym przypadku, za przyznanie się do niemocy, żąda 100 zł? Jednego z piętnastu, które przeciętniak zarabia na miesiąc, a nie w kilka godzin.
    Czy naprawdę jego usługa była tyle warta?
    Jasne, że nie była.
    Ale gdyby za trzaśnięcie drzwiami tyle nie żądał, nie mógłby płynąć na wakacyjny rejs z małżonką po Morzu Śródziemnym za 40 tysięcy PLN.

    Kompletnie tracimy poczucie sprawiedliwości, współodpowiedzialności i – chichot historii – solidarności.
    To nie rząd jest winien, że sytym wciąż mało.

  77. Jednak POLITYKA

    „…Państwo jest odpowiedzialne za każdy aspekt gospodarki rynkowej, od tworzenia praw definiujących własność prywatną aż po budowę dróg, od których w dużej mierze zależy handel.
    Kiedy sfera ekonomii była mniej skomplikowana, wieki temu państwa budowały proste rynki.

    Dziś państwa tworzą znacznie bardziej skomplikowane.
    Upłynęło wiele lat, zanim narodziło się dzisiejsze postrzeganie prawa własności, gdzie kawałek ziemi może być zmierzony, kupiony i sprzedany.

    W 1474 roku wenecki senat był pierwszym, który ustanowił system patentowy promujący wynalazczość. Nowe prawo bowiem gwarantowało, że w razie gdy wynalazca dokona jakiegoś odkrycia, będzie nagrodzony prawem ograniczonego monopolu na wynalazki. Inne narody skopiowały ten pomysł.

    Państwa od zawsze inwestowały w infrastrukturę, taką jak drogi, porty czy młyny. Za słynny przykład może tu posłużyć zbudowanie kanału Erie w stanie Nowy Jork w 1825 roku. Paul Johnson, brytyjski, konserwatywny historyk nazwał budowę tego kanału największym państwowym przedsięwzięciem wszech czasów z punktu widzenia bogactwa, które dzięki temu powstało.

    ….
    Dokładnie tak samo, jak mogą istnieć dobre i złe formy rządów (demokracja, dyktatura), mogą również istnieć dobre i złe rynki.

    ….

    Jeśli zatem jesteś zwolennikiem wolnego rynku, wierzysz w indywidualny sukces i wspierasz prywatny biznes, jesteś jednocześnie zwolennikiem państwa.

    Jedno nie może istnieć bez drugiego. Stosunek państwa do rynku i kapitalizmu jest jak stosunek rodzica do dziecka…”
    Marshall

    Bez silnego i aktywnego panstwa (z wizja!!!) nie ma wolnego rynku – tam gdzie jego miejsce.
    Slabe rozmemlane i bylejakie niby-rzadzenie jest szkodliwe rowniez w dziedzinie eknomii i wprowadzania zasad wolnego rynku ( z glowa i z umiarem).
    Dla wolnego rynku konieczne jest zaufanie – zaufania nie da sie wybudowac w etycznej pustce.

  78. W obliczu ostatnich wydarzen wokol Syrii nalezaloby odebrac Obamie pokojowa nagrode Nobla i przyznac ja Putinowi.

    Nagroda ta duzo bardziej nalezy sie prezydentowi Rosji niz USA!

  79. Lewy; a nie przyszlo ci do glowy aby na Rozdroze zaprosic rowniez kadetta;
    on z Warszawy, jest na tyle odwazny ze napewno przyjdzie
    mysle ze stasieku; i mag; nie beda mieli nic przeciwko temu.
    Przynajmniej nie byloby nudno a tak po raz drugi w tym samym
    towarzystwie to coz mozna robic,chyba tylko napic sie piwa i sz****.

  80. Falicz; 2:38 pisze. W obliczu ostatnich wydarzen wokol Syrii nalezaloby
    odebrac Obamie pokojowa nagrode Nobla i przyznac ja Putinowi.
    ==========================================
    Panie Falicz; tu pelna zgoda ja tez tak mysle i popieram.
    http://etfdailynews.com/2013/09/10/polish-bail-in-changes-everything/

  81. „Sikorski na twiterze…”

    Chyba zaden minister spraw zagranicznych nie zachowuje sie w ten sposob.
    Gdzie powaga urzedu?

    Czy ktos sobie wyobraza Lawrowa na fejsbuku – rysujacego strategie polityki Rosji?

    Od czasu jak ( w wieku 29 lat) zostal wybrany przez Olszewskiego jako zastepca Parysa…
    Sikorski to wciaz chlopaczek w krotkich portkach z iproca.
    Jego kariera w Afganistanie i sluzba u Murdocha powinna go przekreslic raz na zawsze ale jak widac nie w RP.
    W sposob oczywisty jest zainstalowany przez wielkiego brata.

    Teraz Wybiorcza oswiadczyla, ze to Sikorski narzucil Putinowi rozwiazanie (pewnie na Twitterze…) problemu Syrii…szkoda, ze w Rosji nikt o tym nie wie.
    Absurd goni absurd.

    Co za „maz stanu”.
    W sam raz pasuje do PO jak minister Nowak i Mucha.

    Wszystkim sie wydaje, ze problemem jest PiS gdy tacy ludzie rzadza.
    Dom wariatow.

  82. O tym, jak bardzo zepsuty jest system polityczny w Polsce mówi sam fakt, że 90% publicystów poświęca większość czasu i energii dyskutowaniu przepychanek personalnych i partyjnych. Tematy ważne dla obywateli (podniesienie progu zadłużenia, podniesienie podatków) nie otrzymują nawet połowy (ba, nawet jednej czwartej) uwagi naszych publicystów, jaką poświęcają oni faktowi, że jeden facet, który glosował w 90% tak jak jakaś partia, teraz z tej partii odchodzi i ją krytykuje.

    Wygląda na to, że publicyści są tak samo oderwani od rzeczywistości, jak urzędnicy państwowi.

    A tekst jest przeładowany pro-rządową propagandą (porównywanie Tuska do Churchilla – to żart?, wskazywanie na niską frekwencję tam, gdzie wygrał PIS – pomijając drobny fakt, że PO wygrała również przy rekordowo niskiej frekwencji..) i słaby.

  83. Moim zdaniem Platforma już się zużyła. Czas na zmiany. Dla mnie oczywiście PiS nie jest zmianą pożądaną. Żeby się przekonać jakie propozycje ma PiS można przeczytać choćby ostatni wywiad z prezesem w „Rzeczpospolitej”. Dla mnie jest on świadectwem kompletnego uwiądu myślowego – ciągle te same propozycje, dzielenie ludzi na złą postkomunę i prawych, brak wizji gospodarki. Żeby się coś zmieniło musimy wyjść z zaklętego kręgu dwóch zwalczających się stad pawianów – platformersów i pisiaków.

  84. Dla mnie minister Sikorski nigdy nie był i nie stał się po latach kimś poważnym ani też wiarygodnym. Zaufania do niego nie mam za złamany grosz od samego początku, kiedy to, jako nowo powołany na wysokie stanowisko w MON chwalił się na cały kraj swoim pierwszym, epokowym sukcesem; wymianą centralki telefonicznej z poprzedniej epoki na super nowoczesną, godną epoki nadchodzącej.
    Jego kolejne dokonania w kolejnych rządach wszystkich możliwych orientacji, nie odbiegają od tamtego, pierwszego sukcesu.
    Nie wyobrażam sobie, aby poważni ministrowie spraw zagranicznych liczących się krajów brali poważnie kogoś o takiej prezencji i mentalności.
    Zawsze się zastanawiałam… czym sobie Radek zasłużył na prominentne stanowisko w każdym, kolejnym polskim rządzie.
    A kto, jak kto, ale Rosjanie mają rozeznanie w tak delikatnych sprawach najlepsze z możliwych. No… może porównywalne do Izraelczyków.
    Ja bym się na miejscu Radka tak nie cieszyła na blogu i twitterze…

  85. stasieku,

    po Twoim wpisie i żmudnych rozmowach ustaliliśmy, że Fidel będzie wspierał frakcję jasnego gwinta, a Rosie ideowo bardziej pasuje Andrzej Falicz.

    Pozdrawaiam

    P.s.
    W Nowym Jorku 9 gem trzeciego seta zniszczył Novaka Djokowica (nazwisko to powinno się pisać wg wskazań kadetta).
    Teraz powinien on patrzec pod nogi przy ciągłym schodzeniu w dół.

    Dość banalny dramat sportowy, ale bardzo medialny.

  86. Andrzej Falicz,

    też uważam, że Sikorski od początku swojej kariery politycznej jest wrzutką w układ władzy.

  87. Po ostatnich wydarzeniach z Gowinem w roli głównej warto wreszcie rozwiązać problem takiego demoralizującego brykania poprzez ustawowy obowiazek zrzeczenia się mandatu poselskiego. Poseł ma obowiązek wspierać program partii, ktorą poparli wyborcy, a w żadnym przypadku innej partii, łącznie z zasilaniem jej szeregów w kadencji na którą został wybrany.
    Jednak krytyka wewnątrzpartyjna powinna być dozwolona, a sekowany poseł powinien mieć prawo zwrócenie się do komisji wyborczej o ocenę czy nie narusza zasad etyki poselskiej i programu swojej partii.
    Opinie Komisji Wyborczej powinny być wiążące dla wodzów partyjnych.

    Byłoby więcej świeżego powietrza, prawda?
    Może nawet byłoby estetycznej na parkiecie politycznym po ubytku takich postaci ja Rysiu Czarnecki.

    Warszawiakom wszystkich frakcji życzę dużo pozytywnych emocji w okresie od dzisiaj do soboty.

  88. W ważnej Globalnej sprawie broni chemicznej w Syrii Dyplomacja Ławrowa okazała się skuteczna .Pisałem o tym na gorąco dwa dni temu po obejżeniu w rosyjskiej TV relacji i wyników spotkania ministra SZ Syrii z ministrem Ławrowem .
    Dlatego wczoraj kiedy przypadkiem natknąłem się w TVN24 na rozmowę red.Pohanke z Ministrem Sikorskim byłem zdumiony ( Pohanke to” gwiazda „)
    że właściwie to on Sikorski był incjatorem ,uciekłem pilotem na TVPI i nadziałem sie akurat na wyznanie tegoż Sikorskiego , że to on nakłonił Łwrowa do działania w imie ect…
    Kurcze ,nie widziałem ,że minister SZ Syrii zameldował się w Warszawie a małżonka naszego ministra uruchomiła tak skutecznie swoje scieżki w Waszyngtonie że…. Obamie zmiękła rura .
    ps.
    Jest piekna pogoda nad zachodnia granicą, w piatek idę na spotkanie z Jerzym Stuhrem ,prezentuje swoja książke napiasaną w okresie choroby.
    W Sobotę wydarzenie muzyczne .W Operze na Zamku 200 osobowy zespół muzyków i chórzystów z Polski i Niemiec ( Maklemburgia ) zaprasza na wykonanie II Symfoni Gustva Mahlera .
    Podobno w tych dniach Warszawa będzie widownią powstania Narodowego Parlamentu ( cyt.DUDA ) . Kilka lat temu widziałem ich umiejetnnosci na ulicach Szczecina – Ryk ,Trąbki ,petardy ,Falgi – Zadyma ,coś takiego jak Nasi wczoraj w mini minispektaklu- zaprezentowali w San Marino zdumionym gospodarzom ,którzy golem zamkneli im dziuby .

  89. Jiba
    Może to przeczytasz…
    Twoją strategię głosowania stosuję od lat. Skutek jest zawsze ten sam: osoba, na którą oddałem głos, nie wchodzi do Sejmu. Przy tej ordynacji wyborczej praktycznie inaczej być nie może. Nawet nie warto rozpisywać się, dlaczego. Ostateczny efekt jest wyłącznie taki, że partia „naszego” kandydata dostaje mandat, który obejmuje ktoś z góry listy (bijatyki o miejsca biorące).
    Moje drugie czułe miejsce, to lekarze. Przez ostatnie cztery lata miałem mnóstwo doświadczeń, próbując ratować żonę. W końcu trafiłem na takiego, który powiedział, że pomóc (już) nie może i nie wziął za to honorarium.
    A od tego Twojego przy najbliższej okazji zażądaj 100 zł za niezreperowanie jego samochodu. Gdyby się zdziwił, wyjaśnij mu, że gdybyś choć obejrzała ten pojazd, stawka wzrosłaby do 200 zł.

  90. Osoby dłużej żyjące poza krajem między Odrą a Bugiem siłą rzeczy tracą kompetencje językowe nabyte w ojczyźnianej młodości.

    Tak jest również z kojarzeniem obiektów na codzień nieprzypominanych. Dzieci Polek i Polaków urodzone już poza krajem nie wiedzą, że w Fordonie codziennie mierzy się poziom Wisły i publikuje pomiary w specjalnej tradycyjnej audycji radiowej. To jest dziś osobne miasto – jedno z najbardziej wbitych w uszy mieszkańców Polski.

    Tak też jest z Tejo i Vahem. Wystarczy zagapić się przy pisaniu i przemianować Wag na Tag. Ktoś z Polaków stroniący od geografii napróżno szukałby Akwizgranu, chyba że leczył się już w gorących źródłach Bad Aaachen.

    Globalizacja powoduje wiele kłopotów w komunikacji językowej. Daleki Wschód (patrząc z Polski) posługuje się pidżinem a Hiszpanie do chłodnika nie dają ćwikły …

    Mamy tu klasyczna sytuację podswiadomego używania języka „ekonomicznie”. Komentator wstawiajacy o z daszkiem w polskopodobnym tekście obsobacza (rusycyzm) innych komentatorów za niepatriotyczną niewierność wobec polskiej ortografii.

    Patriotyzm staniał i korekta własnego tekstu przed opublikowaniem jest zbyt droga. Ale skoro się nie wie, że sopockie molo szczyci się wielkością to Tag i Wag zlewające się to drobnostka.

    Paraliż postępowy atakuje dumne głowy …

  91. Jiba
    10 września o godz. 23:33

    Mój komentarz
    1) Z tym lekarzem, to nie jest sprawa dzisiejszej utraty poczucia sprawiedliwości, współodpowiedzialności.
    To jest stan, który kształtował się długo. Tacy lekarze byli wczoraj, przedwczoraj, 10 lat temu i 100 lat temu i nie tylko lekarze,. ale też sędziowie, nauczyciele, urzędnicy, itd. Jakiś procent obywateli jest taki, jak ten lekarz – egocentryzm, prywata, interesowność, zero empatii. Gdzie i kiedy społeczeństwo miało przyswoić, rozwinąć, nauczyć się wpółżycia, współdziałania, tak to sformułuję pompatycznie – w demokratycznym państwie prawnym?

    2) Jeśli chodzi o społeczny zryw przeciwko źle służącej Polsce klasie politycznej, to koncepcje facebookowe – najpierw zwoływanie się i demonstracje, a następnie wykluwanie się z tych działań zrazu protestu , a potem jakiegoś ruchu obywatelskiego twórczego i konstruktywnego z nadzieją na przekształceni się w porządną partię, były wypróbowane przy okazji projektu ustaw ACTA. Facebookowe protesty przyniosły masowy zryw, narodzili się liderzy, ale gdy zabrakło słomy, szybko to zmarniało, zgasło, pomarło śmiercią naturalną.

    W polskim społeczeństwie jest bardzo mało potencjału do społecznego działania upartego, wytrwałego i konsekwentnego. Potencjał jest, ale do zrywów, demonstracji, jakichś czasowych konfederacji.

    Inną sprawą jest, ze politycy wszystkich opcji – od lewej do prawej nie tylko krzywo patrzą na takie inicjatywy, głównie dlatego, ze są konkurencją dla nich, a obywatele oczekują od takich zrywów nie systematycznego długofalowego działania, lecz natychmiastowych sukcesów, chociażby sensacji i bijatyk. Inaczej przestaje ich to interesować.

    Systematyczna praca, studiowanie nudnych programów i dalekosiężnych planów przyciągają tylko garsteczki ludzi punktowo rozsiane w społeczeństwie. Garsteczek tych nigdy się nie udaje poszerzyć, skoncentrować, połączyć tak, by ruch osiągnął masę krytyczną w zrozumieniu politycznej skuteczności. Brak potencjału społecznego zaangażowania, nikła obywatelskość krajan, to poważne bariery.

    Nie tylko polskie społeczeństwo jest takie. Są społeczeństwa jeszcze mniej doświadczone w obywatelskim działaniu.
    Dla przykładu, co przyniosła wiosna arabska w krajach północnej Afryki? Nie tak dużo, jak się spodziewano.
    Obalenie rządów. A co dalej? Dalej powraca nieuchronnie ta sama tendencja, która tkwi w samym społeczeństwie, a nie w kandydatach na dyktatorów – odradzają się tendencje do porządnych autorytarnych rządów. To nie kandydaci na dyktatorów są winni, których jest garstka, to „winne” jest społeczeństwo, które nie nie ma doświadczenia innych form rządów i nie jest przygotowane do nich. Tradycja mu nakazuje, by godzić się z tym, że musi być jakiś porządek, a ilekroć próbujemy demokracji, to nastaje bałagan.

    Taki stan mentalności społecznej, struktura społeczeństwa, obyczajowość, religia (autorytarna), tradycje wieków, to wszystko rodzi inną tendencję, z reguły niedemokratyzującą – posiłkowanie się różnych sił wewnętrznych pomocą z zewnątrz.
    I w końcu, z bitwą, czy bez bitwy, równowaga zostaje osiągnięta na standardowych cichych warunkach – my popieramy, wy się zgadzacie, wy popieracie, my się zgadzamy.

    Facebook milczy, ochota z ludzi paruje, garstka wytrwałych zwołuje, odpowiada im tylko echo.
    Pzdr, TJ

  92. O! widzę Szanowny Gospodarz cytuje ś.p. Małżonkę.

  93. A Żelazna Dama miała 3 kadencję.Zlikwidowała klasę robotniczą ,ta nasza walczy dziś istnienie na ulicach Warszawy.Może więc Premier trochę odpuści bo u nas to za wcześnie.My idziemy w kierunku rozwiązania politycznego polegającego na utworzeniu dwóch partii na wzór USA.Ale na razie jest to niemożliwe ,bo jedna z partii ,grawituje na krawędzi narodowego socjalizmu.I mądry naród na to nie pozwoli .A zaślepieni pisowcy nie rozumieją tego ,że ich dzisiejsze zwycięstwa będą przyczyną klęski.Wyborcy ze strachu przed nimi pojdą do urn i nawet jak Jarosław Niski wygra ,to nie utworzy rządu.I PO wystarczy poparcie centrolewicy, aby Tusk powielił sukces premier W. Brytanii.Bedą to ostatnie wybory Jarosława Niskiego i nadejdzie czas na normalność ,bez paranoików i dewiantów.

  94. Polski krajobraz polityczny traci stechlizna.
    Brakuje w nim liberalizmu reagujacego na zmieniajace sie projekty wspolzycia miedzyludzkiego, brakuje w nim takze lewicowosci korygujacej wybryki rozpasanego kapitalizmu.
    Od poczatku do konca horyzontu prawica. Jedna tchorzliwa, u wladzy obawiajaca sie zrazic do siebie „bogu ojczyznianych”,
    Druga w opozycji, z calego serca „bogu ojczyzniana”, narodowo-katolicka i socjalnie obiecujaca wyborcom gruszki na wierzbie. Wybierzcie ja, a ona uchroni was od miedzynarowych wichur rynkow finansowych i skutkow globalizacji, oraz wszystkich nieszczesc plynacych z Unii Europejskiej.
    To sa wasze perspektywy polityczne, odpowiadajace horyzontom politycznym polskiego spoleczenstwa.
    PS: Ciesze sie juz na Kaczynskiego w roli premiera. On robi zawsze taka niekonwecjonalna figure na arenie miedzynarodowej. Bedzie przynajmniej znowu cos do smiechu.
    A Gowin.
    Kto jest Gowin ?

  95. Stary outsider
    11 września o godz. 11:25

    Mówiąc o głosowaniu na kogoś, kogo jeszcze nie było, miałam na myśli raczej ugrupowanie polityczne złożone z nowych ludzi niż konkretnego człowieka.
    Wbrew pozorom sporo takich stowarzyszeń powstało i powstaje. Może drgnie Krytyka Polityczna, choć zapierają się, że oni chcą tylko u podstaw. Może drgnie Kongres Kobiet. Może jeszcze ktoś inny, na razie malutki.
    Sądzę, że gdy przyjdzie na to czas, zechcą startować do parlamentu – wiadomo od dawna, że z tej mąki, która zalega od lat w poselskich ławach, wiele już chleba nie będzie.
    Zobaczymy.
    Współczuję przykrych doświadczeń z żoną.
    Ten lekarz dostanie za swoje od kuchni. Poleciła mi go jego przyjaciółka, znają się od 30 lat. Opowiedziałam jej o swoim doświadczeniu i o tym, co ogólnie myślę na ten temat. To nie jest łagodna pani. Raczej nie zostawi na nim suchej nitki, gdy spotkają się następnym razem:)
    Pozdrowienia

    PS. @TJ – przeczytałam Twój komentarz i odezwę się wieczorem.

  96. Pisze Redaktor :…” i kilka procent wyborców”

    Siłą Platformy były szeroko rozpostarte skrzydła. (Od lewicujących poprzez liberałów aż do skrajnej prawicy.) Łączyła ich tylko zgoda na umiarkowany liberalizm gospodarczy.
    Tusk dopuścił w partii do harców wokół mniejszości seksualnych, związków partnerskich itp. (Myślał pewnie, że podbierze elektorat Palikotowi.)
    Naruszył tym to co było jedynym spoiwem partii.
    A szkoda bo Gowin jest liberałem gospodarczym. Strata kilka procent wyborców to b. dużo.

  97. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)
    Waldemar 11 września o godz. 11:14
    Swoje dyplomatyczne credo R. Skikorski precyzyjnie okreslil w amerykańskim piśmie Foreign Affairs:

    „Polskę byłoby łatwiej reformować, gdyby porzuciła wyeksploatowane regiony, takie jak Śląsk”
    Radosław Sikorski

    POst Christum.
    A to, ze dzisiajsza GW powoluje sie na niemiecki „Die Welt” dodaje li tylko swoistej pikanterii – prawda?

  98. Szwindle LIBOR a użycie broni chemicznej w Syrii

    Nie ma wielkiej różnicy w trudności udowodnienia, kto się sprzeniewierzył i do jakiego stopnia. Nawet można porównywać oba bestialskie akty pod względem zagrożenia dla bezpieczeństwa światowego.

    LIBOR = ang. London Interbank Offered Rate, nie jest ustalana na rynku, lecz obok rynku, jest w pewnych niewielkich granicach uznaniowa, może być manipulowana i w ten sposób zaufanie do czterech londyńskich banków zostało (dodatkowo) nadszarpnięte. LIBOR to nie giełda papierów wartościowych, to wynik ocen wąskiego klubu, oraz konfliktu interesów wbudowanego w ten system, który należy czymś zastąpić, albo jakoś naprawić.

    I należy nałożyć kary za niedotrzymanie zobowiązań przez funkcjonariuszy tych banków w sprawie czystości i niezawisłości ich ocen co do bieżących warunków ekonomicznych. Nie ma to żadnego bezpośredniego wpływu na sytuację indywidualnych drobnych klientów banków. Jedynie zamula transakcje w stratosferze tego globu.

    Ale z rynkami kontraktów terminowych na surowce mineralne lub żywnościowe, na waluty i papiery dłużne, nie ma LIBOR jeśli chodzi o funkcjonowanie i jego afera/skandal wiele wspólnego. Poza tym, że niektóre sytuacje jawią się jako „krzywda wyrządzona przeciętnemu obywatelowi przez rozbuchany kapitalizm”. W tej nieudacznej retoryce przoduje wiele populistycznych partii, niektórą zwą się lewicowymi, socjaldemokratycznymi. W ostatnich dniach ich wiarygodność została dodatkowo podważona przez wyborców, w Australii i w Norwegii. Zaś Szwecja dalej kroczy drogą umacniania neoliberalizmu, Niemcy nie ufają SPD.

    Angela Merkel po 8 latach na stanowisku kanclerza (premiera rządu) i bardzo ostrożnego, wsłuchanego w elektorat rządzenia utrzymuje wysoki poziom zaufania. Warunki w Niemczech nie są różowe. Kryzys im doskwiera, postępuje rozwarstwienie dochodowe, pogłębiają się różnice klasowe. A jednak wyborcy ufają Merkel.

    Zupełnie inny temperament dominuje w Polsce. Z różnych powodów różnice dochodów się nie pogłębiły w ostatnich 6, czy 8 latach, nawet zmniejszyły z powodu transferów indywidualnych dla „rolników”. Oczywiście problemy Tuska są inne, prostsze z uwagi na nieobecność w strefie euro, trudniejsze, bo wiele reform rynku pracy w Niemczech przeprowadził już rząd Schroedera (SPD). Niemniej widać wyraźnie, że temperament Polaków jest bardziej podszyty gorączką i przestraszeniem.

  99. Stanowisko polskie wobec konfliktu w Syrii

    Dla Polski jest ono jednocześnie, a może nawet przede wszystkim – stanowiskiem wobec Rosji. Nie tylko dla Polski, także dla Niemiec, może nawet i dla Francji i jej socjalistycznego prezydenta.

    Polska polityka wobec Rosji powinna w moim przekonaniu ograniczać przypadki wychodzenia przed europejski szereg. Ale gdzie jest ten europejski szereg, czy istnieje jakaś Unijna polityka zagraniczna, jakaś umiarkowana choćby zgodność? Gdzie tam, jest polityka dwóch stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, jest polityka pacyfistycznych, ale broń eksportujących Niemiec, jest podobno polityka Włoch, Hiszpanii, Szwecji … Jak prowadzić zatem politykę Polską. W ostrości wobec Rosji, czy raczej unikania konfliktów, korzystania z okazji zmilczenia.

    Mi się zdaje, że polityka min. Sikorskiego w tym przypadku mi się podoba z uwagi na jej skuteczność i na jej widoczność w podzielonej, wręcz rozczłonkowanej (jak zawsze) Europie.

    Przepraszam przy tej okazji wszystkich miłośników Rosji, ale ten kraj mi politycznie do Europy nie pasuje. Jako dla miłośnika hasła – od Unii Lubelskiej do Europejskiego – dziwacznego niewątpliwie, Europa od 2004 roku jest tożsama z Unią Europejską i jej stowarzyszeniami. Rosja odstaje i to z własnej nieprzymuszonej woli. Rosja chce być ponad Europą, Rosja to Eurazja, lub raczej Azjopa.

  100. Sikorski chciał odłączyć Śląsk od Polski
    W sieci PiSowcy wyciagają Sikorskiemu następujący fragment artukułu zamieszczonego (1996) w Foreign Affairs traktujący o uciążliwościach transformacji ustrojowej w Polsce w kontekście zwrotu sympatii politycznych społeczeństwa i związanej z tym wygranej Kwaśniewskiego nad Wałęsą w wyborach prezydenckich:
    „Polskę byłoby łatwiej reformować, gdyby porzuciła wyeksploatowane regiony, takie jak Śląsk”

    Mój komentarz
    Fragment oryginalnego tekstu Sikorskiego dostępny bezpłatnie w sieci:

    „Moreover, the former Czechoslovakia discarded its lesser half, the poorer Slovakia, which has languished while the Czech Republic has progressed. Poland would have been easier to reform if its exhausted industrial regions like Silesia could have been abandoned.

    Economics, however, cannot entirely account for the Pol…”

    Nie jest to żadna propozycja, żadne credo, tym bardziej dyplomatyczne credo, tylko analogia, nawiązanie do przykładu Słowacji, która odłączyła się od Czech w latach dziewięćdziesiątych 20 wieku.
    Sikorski daje tu czytelnikowi obrazowy przykład odłączenia się obszaru biedniejszego – Słowacji od bogatszego – Czech, co w jego mniemaniu ułatwiło reformowanie Czech i co przekładało by się na warunki polskie na odłączenie np. Śląska od Polski.

    Przykład bardzo niefortunny, nie na miejscu i świadczący o ubóstwie wiedzy ogólnoekonomicznej, historycznej, politycznej u ówczesnego Sikorskiego. To nie była propozycja odłączenia, to była próba pobudzenia wyobraźni amerykańskiego czytelnika. Bardzo niefortunna.
    Pzdr, TJ

  101. Wszyscy jeżdżą za szybko, Ogromny tytuł na 2 stronie

    Chyba wywołałem wilka z lasu. W dzisiejszej Stołecznej wywiad z motocyklistą, który lubi jeździć po Warszawie, Chryste – po mojej Puławskiej, z prędkością ponad 200 km/h. Mandaty płaci, nie prosi o rozłożenie na raty, ma się za równego gościa z „takim, jakimś zakręceniem”. Jako dziecko miał już motorynkę.

    Atmosfera wywiadu stara się wywołać sympatię dla „równiachy”, „mandaty raczej nakręcają mnie do walki z obowiązującymi przepisami” – powiada. „Czujesz wiatr, zapachy”, „czujesz się częścią otoczenia” – dodaje literacko motocyklista.
    Raz się otarł o człowieka, ale ma technikę i nic się nie stało…

    Dziwny jest ten świat…

  102. Syria a Polska.
    Tam jest ponad 2 mln uchodźców, bo strzelają.
    U nas nikt nie strzela, a z Polski wyjechało więcej osób.
    Czym to wytłumaczyć?

  103. A więc to imć Sikorski wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię! No to mu teraz Goldman z Rotszyldem pokażą, gdzie raki zimują; na giełdach pozycje pozajmowane, tu krótkie, tam długie, palety euro na złoto czekają w gotowości na wózkach widłowych, jak w Iraku, Tunezji, Libii czy Egipcie, nowa tabliczka na Bank Centralny wyrychtowana, tankowce po darmową ropę suną pewnie mocą wszystkich węzłów, a tu taki klops! Aj-jaj-jaj! Dopiero jak się „stop loss” włączy, to policzą straty, bo wszystko dziś działa automatycznie, komputery same handlują na giełdach za sprawą programów zasilanych wiedzą insiderów, a nie ludzie. Goga i Magoga! Od dziś na obiad tylko sucha maca z wodą i żadnych przejażdżek motocyklami po lesie.

    Wart uwagi artykuł napisał John Pilger. Kiedy doczekamy się takich dziennikarzy w Polsce? Pewnie nigdy… Chociaż, sądząc po ostatnim artykule jakieś nadzieje mimo wszystko wciąż rokuje Artur Domasławski. Fragment z Johna na zachętę:

    Od Hiroszimy, do Syrii, wróg, którego imienia nie śmiemy wymówić

    „…W r. 1970 Senat raportował: „USA zrzuciły na Wietnam toksyczne chemikalia (dioksyny) w ilości sześciu funtów na głowę populacji”. To była Operacja Hades, później przemianowana na przyjaźniej brzmiącą Operacją Rand Hand: będącą przyczyną tego, co wietnamscy lekarze nazywają „cyklem płodowej katastrofy”. Widziałem pokolenia małych dzieci z charakterystycznymi, monstrualnymi deformacjami. John Kerry, ze swoimi nasiąkniętymi krwią wojennymi aktami, będzie to pamiętał. Widziałem je także w Iraku, gdzie USA używały zubożonego uranu oraz białego fosforu – to samo robił Izrael w Gazie, bombardując nim szkoły ONZ oraz szpitale. Wtedy nie było Obamy z „czerwoną linią” dla nich. Ani psychodramy na pokaz. …”

    johnpilger.com/articles/from-hiroshima-to-syria-the-enemy-whose-name-we-dare-not-speak

    W zeszłym roku 6500 żołnierz amerykańskich popełniło samobójstwo. Żołd nie zdołał znieczulić im sumień. To są także ofiary Obamy oraz gangu, który nim steruje.

  104. Polska stęchlizna polityczna

    Przychodzi mi na myśl niedawny wywód red. Żakowskiego o publicznych instytucjach w kraju. Nie prywatnych, nie państwowych, tylko należących do trzeciej grupy, jakże użytecznej, takich jak związki zawodowe i partie polityczne.

    Mam wątpliwości co do jakości tych instytucji w kraju. Związki zawodowe zostawiam na boku, bo jest to spora paczka niebagatelnych problemów (choćby „pakiet klimatyczny” vis a vis UE). Czy Platforma, ta najważniejsza, najbardziej potrzebna krajowi (z powodu wstecznego i śmiesznie żałosnego opozycyjnego PiS) może się podnieść, odchudzić i pokazać dynamikę swą?

    Czy Schetyna dogada się z Tuskiem?
    Czy możliwa jest głęboka reorganizacja rządu Tuska?
    Czy raczej dojdzie do demolki całej sceny w najbliższych wyborach?
    Ale jak? Pojawienie się nowych partii w Sejmie, jak to zrobił RP nie jest takie łatwe. Nawet jeśli się uda, co z tego wyniknie.

    W tym „oswajaniu demokracji z rynkiem”, czy nie lepiej jest z pozycji jednostki machnąć ręką na demokrację i ustawić się jak najmocniej i najpewniej na rynku. Albo postawić na demokrację i wejść zdecydowanie do polityki. Albo jeszcze – po prostu podziwiać piękno tego kraju.

  105. U nas nikt nie strzela, a z Polski wyjechało więcej osób.
    Czym to wytłumaczyć?

    Strzela, strzela. Może nie w Krakowie, ale spróbujcie tam urządzić manifestację na miarę warszawskiego Marszu Niepodległości 2012, to się przekonacie…

    http://www.fakt.pl/swieto-Niepodleglosci-Marsz-Niepodleglosci-Strzaly-na-marszu-Niepodleglosci-,artykuly,187416,1.html

  106. Dziwny jest ten KRAJ!?

    Twierdzono, że dziki. Powiedzieć, że piękny to banał. Narew, Noteć, Kondratowa, Sopot – czego więcej chcieć. A że się ciągle coś kiełbasi – nic w tym dziwnego.
    http://easteuropeanfood.about.com/od/polishsausages/tp/Types-of-Polish-Sausage-Kielbasa.htm

    Moim zdaniem, tę dziwną menażerię krajowego gospodarstwa należy brać z całym inwentarzem (albo i nie!).

    I w tym może się kryć urok „uchodzenia” z Polski za ciekawszym życiem. Nota bene, młodzi i bogaci emigranci, z ogromnym bagażem zagranicznego doświadczenia i umiejętności zawodowych od językowych poczynając mogą być, będą silną konkurencją na polskim rynku pracy. Póki co – niech oni nie wracają.

  107. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Rząd Tuska planuje, że w kasie państwa na 2014 rok zabraknie astronomicznej kwoty 47,7 mld zł.
    Nie można jednak wykluczyć powtórki z 2013 roku, kiedy według założeń J. Vincenta Rostowskiego deficyt miał wynieść „tylko” 35 mld zł, a w rzeczywistości wyniósł 51 mld zł.

    Niezależnie od tego ile pieniędzy zabraknie, aktualne jest pytanie – skąd je wziąć? Czy znowu trzeba będzie się zadłużać na potęgę? ” …

    http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-slawomira-sieradzkiego/62088-niemiecka-gazeta-wezwala-tuska-do-zazegnania-katastrofy-jaka-mialoby-byc-dla-polski-i-europy-zwyciestwo-pis-berlinska-carte-blanche-na-silowe-rozwiazanie

  108. Lewy
    Co myślisz o sugestii Teda, by zaprosić na Rozdroże kadetta?
    Pomysł jest, przyznam, śmiały, ale na pewno interesujący.
    Kadett w realu… Kto wie? Może okazać się całkiem sympatycznym wysokim blondynem albo postawnym brunetem (zakładam, że nawet jeśli jest łysy, miał kiedyś włosy określonej barwy).
    Jakoś nie wybrażam go sobie jako niskiego korpulentnego niby poczciwca ze
    sztylecikiem lub pistolecikiem w kieszeni.
    Chyba ma bystre, wyraziste oczy, lekko wystający podbródek a la Mussolinii i niską barwę głosu ( w każdym razie nie jakiś tam skrzeczący dzyszkancik) oraz poprawną artykulację.
    „Nosi się” raczej z klasyczna, gestykulację ma powściągliwą. Od czasu do czasu traci jednak opanowanie, gdy trafia na osobę nie z jego bajki, więc zaciska szczęki, a jego wargi przypominają poziomą kreskę. Wtedy, jakkolwiek stara sie posługiwać nienaganną polszczyzną, zaczyna nie tyle bluzgać (w potocznym tego słowa znaczeniu), co miażdżyć ją (tę osobę) słowami wielce nieprzyjaznymi i urągliwymi.
    Może ten wyimaginowany portret jest z gruntu fałszywy, niepełny itd. itp.
    Tym bardziej intryguje mnie pierwowzór.
    P.S. Ty tu rządzisz (znaczy się na Rozdrożu), jak podkreśla stasieku, więc napisz, co o tym myślisz.

  109. Chyba ma bystre, wyraziste oczy, lekko wystający podbródek a la Mussolinii i niską barwę głosu…

    ‚Nos jak haczyk kurzą nogę i krogulcze ma paznokcie…’

  110. „Nie wyobrażam sobie jeździć zgodnie z przepisami, będąc właścicielem ducati 1199 panigale. Takim motocyklem jeździ się szybko albo wcale”

    Zatem WCALE. Odebrać prawo jazdy Piotrowi, 37 lat, właścicielowi firmy IT, który ma ponad 30-letnie doświadczenie i wciąż doskonali umiejętności – czyż nie taka jest wymowa artykułu w GW?

    Stać go na najszybszy motocykl i na jazdy na torze wyścigowy na swoje przejażdżki dla doskonalenia umiejętności. Ale ul. Puławska nie spełnia wymagań toru i do p. Piotra nie należy. Niech zginie na torze. Problemem jest takie postawienie sprawy – Nakazywanie jazdy do 50-60 km to często naiwność. Nawet starsze panie jeżdżą dziś szybciej. Po co ta fikcja?

    Polskie bańki mydlane …

  111. J. Pokorny
    Strasznie to wszystko dziwaczne i trudne do pojęcia. A propos tego niewątpliwie pięknego kraju.
    Z jednej strony opuszczają go młodzi w poszukiwaniu lepszego życia gdzie indziej. Na szczęście Europa jest otwarta dla wszystkich obywateli UE, więc czemu nie spróbować szansy w Niemczech czy Anglii. Zapominamy, że migracje czasowe lub docelowe uprawiają od lat mieszkańcy krajów wcześniej należących do UE, Włosi, Grecy, Hiszpanie, którzy np. lądują w Skandynawii, ale całkiem liczne są przypadki, że młodzi Skandynawowie szukają szczęścia w USA czy Kanadzie. Choćby ze względu na róznice w podatkach.
    Z drugiej strony do Polski przyjeżdżają np. Holendrzy, Francuzi, Włosi, którzy tutaj zakładają farmy na Podlasiu czy Suwalszczyźnie (ach ta piękna przyroda i nowe możliwości) albo knajpy.
    Wracają tez Polacy dawno „wyjechani” z dobrym pomysłem na życie w starej ojczyźnie i którym się powiodło. Przyszedł mi na myśl np. Adam Ringer, który jako młody chłopak wyjechał z Polski w 1968 do Szwecji, tam skończył studia i pracował na Uniwewytecie w Sztokcholmie, a w 1991 wrócił do Warszawy i dziś jest współwłaścicielem sieci warszawskich kawiarni Green Caffe Nero.
    Krótko mówiąc, czarny obraz dzisiejszej Polski, zamiast wielobarwnego i zróżnicowanego, łatwo namalować. Zwłaszcza, że my, wieczni malkontenci, szczególne mamy do tego predyspozycje.
    Wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma.

  112. Jak w tej sytuacji postępowali Amerykanie? Jak wyglądały działania Waszyngtonu skierowane przeciw Allendemu?

    Jednym z elementów polityki USA była destabilizacja gospodarcza Chile. Amerykańskie korporacje zajmujące się wydobyciem miedzi domagały się ogromnych odszkodowań za utracone w wyniku nacjonalizacji mienie. Amerykańskie władze rozpoczęły ogromną akcję propagandową, która miała na celu zniechęcenie Chilijczyków do prezydenta i koalicji Jedność Ludowa. Uruchomiono potężne środki finansowe mające na celu przekonanie obywateli, by nie głosowali w wyborach na ugrupowania lewicowe. Przejawiało się to np. wsparciem finansowym dla ugrupowań prawicowych oraz finansowaniem kampanii propagandowych, które obwiniały Allendego o wszystko, co najgorsze w państwie. Waszyngton podjął także szeroką kampanię na półkuli Zachodniej w celu zdyskredytowania Allendego jako wiarygodnego polityka. Ta polityka ingerencji ze strony USA zaczęła się już w 1970 roku, gdy w kołach amerykańskich dyplomacji powstał pomysł przekupienia części kongresmenów, by nie głosowali za wyborem Allendego na prezydenta. Ostatecznie do realizacji tego planu nie doszło, ale pokazuje to skalę determinacji amerykańskich polityków w dążeniu do tego, by do władzy w Chile nie doszła lewica.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/40-rocznica-zamachu-w-chile-dr-derwich-to-byl-ogromny-szok-dla-ludzi/q9y6r
    ==================

    Stare. sprawdzone metody zadziałały w Libii, w Syrii już nie.
    W Polsce skończyło się prawie bezkrwawo.
    Po latach dowiemy sie byc może, jaka była rzeczywista cena społeczna zmiany władzy…..

    Jak na razie, depopulacja i dezindustrializacja.
    Infrastrukturę zbudowaną za pieniądze unijne trzeba będzie utrzymać…
    Na razie utrzymuje się jedynie niskie płace pracowników.

  113. mag
    Najdziwniejsze w tym kraju są niektóre nitki myślowe i skojarzenia, rzekomo SPOKOJNE, a jakie krogulcze, krzywe, że aż pokręcone.

  114. mag
    Green Caffe + Caffe Nero jest w Wawie franczyzą niewątpliwie. WiFi posiada i w śródmieściu jest za każdym niemal rogiem.
    Bynajmniej nie jest to dziwne. Odnoszę wrażenie czasami, że dziwna dziwność tego kraju musi wymrzeć, innej metody nie ma – przecież kaczyzm jej nie zniweluje.

    I wtedy pozostanie odwieczna, tradycyjna „polska dziwność”.
    „Wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma” – też przejdzie do lamusa.

  115. @J. Pokorny, 16:02
    Czytałeś pewnie wypracowanie W. Gadomskiego „Co powinna Platforma zrobić, aby się poprawić?”.
    W gruncie rzeczy wszystkie punkty są znane p. Tuskowi, ale nie ma w wypracowaniu ani słowa o podzieleniu się władzą, a przynajmniej jakiegoś słowa o konieczności współpracy z G. Schetyną.

    Powtarzam swoją opinię dot. krytycznych wydarzeń, po których spadło poparcie dla PO.
    1. Odejście Palikota i jego medialne ataki na Platformę i imienno,Tuska.
    2. Zerwanie przyjaźni ze Schetyną, dobite upokorzeniem. (z marszałka, na szefa komisji)
    Czy teraz Donald potrafi zaprosić Grzegorza na flaszkę i razem z przyszłym sekretarzem partii, zaprojektować nowe otwarcie? Mają całe dwa lata!

    Giełda przełknęła projekt zmian w OFE, czarne czwartek i piątek, a odbicie w trzy następne dni notowań.

    GWyborcza, na str. 25 (!!?) uspokaja w felietonie pt „Czy wybierzemy OFE, czy ZUS, dziedziczyć będziemy”.
    (Chyba cały rok słuchałem sporów, w których argument dziedziczenia budził najwięcej wątpliwości).
    Pan Mozołowski (TVN24) ciągle krzyczał, że to zamach na jego/jego spadkobierców pieniądze.
    Dla ułatwienia przypominam, że kiedyś, w dyskusji telewizyjnej, p. Mozołowski nie wiedział co to jest podatek Belki. Pan Mozołowski, gwiazda publicystyki TVN.

    Pozdrowienia
    PS
    Czytam Ciebie „never mind, johnson sexy line”.

  116. @mag

    „Franczyza (ang. franchise) – system sprzedaży towarów, usług lub technologii, który jest oparty na ścisłej i ciągłej współpracy pomiędzy prawnie i finansowo odrębnymi i niezależnymi przedsiębiorstwami: franczyzodawcą i jego indywidualnymi franczyzobiorcami”

    W Wysokich Obcasach przeczytaliśmy fascynującą rozmowę z Adamem Ringerem „współwłaścicielem sieci warszawskich kawiarni Green Caffe Nero”. Właśnie podkupił drugą część parteru budynku przy Pl. Unii, robi adaptację i lada chwila niektórzy hipsterzy przejdą z Pl. Zbawiciela.

    Kariera A. Ringera imponuje, ponieważ dzisiaj jest trudniej w Polsce. Ja i moi rówieśnicy o podobnym wykształceniu i pracowitości, dostali szanse od losu, bowiem system zmienił się w czasie dla nich optymalnym. (Wiek, doświadczenie zawodowe). Koncerny szukały absolwentów wyższych uczelni choćby ze znajomością angielskiego.
    Teraz dwa języki, dwa fakultety – ciągle mało. Trzeba kogoś znać.

    Droga ‘mag’, pomysł z kadettem popieram, Twoja wyobraźnia imponuje. Przypominam, że TO wyobrażał sobie mnie krótszego. To ciekawe – szacunek wzrostu na podstawie pisaniny.

    Ale Lewego poznałem z daleka, jak podchodził z krzaków do nas. Wiedziałem, że to Lewy (pozdr. Żabo, pamiętaj rządzisz!)

    Nara

  117. Jiba,

    nowe środowiska polityczne powstają jak grzyby po deszczu. Podobnie jak Ty popiskuję za ich wejściem na scenę w świetle jupiterów.
    Przed śmiercią bloga Wademara Kuczyńskiego (w pogrzebie uczestniczył ze świeczką jedynie Orteq) pospieralem się z gospodarzem na temat braku talentów menagerskich na szczytach władzy. Jako przyklad przytoczyłem (za b. marszałkiem Sejmu, Małachowskim) nieudolność ministra dr Syryjczyka od przekształceń własnościowych, który zamiast wziąć się do ciężkiej roboty jaką należało przeciwstawić równie ciężkiemu kryzysowi, odwiedzał lokale i redakcje dzienników i nasłuchiwał uważnie czy upadają przedsiębioratwa powstałe za systemu.
    Szczególną radość sprawiały mu upadki socjalistycznych molochów, bo to potwierdzało wyższość doktryny neoliberalnej.
    W tym stylu zaraportowalem mu wywiad ś.p. Marszałka Sejmu.
    Nietrudno sobie wyobrazić jak zaiskrzylo na trasie Warszawa – Sopot.
    W końcu częściowo uspokojony b. minister powiedział, ze nie mają kadr (nowa władza), a najlepiej to żebym się rozejrzał i znalazł kogoś (nie pamiętam czy dodał: jak jesteś taki mądry/dobry).
    Tą sugestię natychmiast dopasowałem sobie do roli jaką on sam odgrywał w okresie transformacji (chyba miał przeważający głos, jako ekonomista wśród historyków, w przyjęciu modeli neoliberalnego rozwoju karaju. A tak poza tym, to fajny i uczciwy Gość), i postanowiłem zostać szarą eminencją pisaną z małej litery).
    Oznacza to ustawiania mebli (czytaj dygnitarzy) w rządowych gabinetach, a nawet uprawnienie do zajglądania do pakamery sąsiadującej z oficjalnym siedziskiem dygnitarza.
    Żadnej odpowiedzialności, ale za to spory posłuch z takimż respektem wśród kolejkowiczów do władzy.

    Od razu na blogu Passenta zacząlem układać talię kart do różnych szczebli i podszczebli władzy.
    I zaczęły się pojawiać jak grzyby po deszczu perły do korony, ale nadal jest wiele wakatów.
    Na tym blogu wypatrzyłem kandydata na premiera, ktory zdzierał zelówki na praktykach w Hiszpanii, Iranie, a także brylował na salonach arystokracji londyńskiej (nazwiska nie będę ujawniał, gdyż nie mam obasady rezerwowej, a bez niej straciłbym w jego oczach autorytet właściwy dla szarej eminencji).

    Ostatnie wpisy mag zmusiły mnie do przemyśleń jaką rolę pełniłby w gabinecie kadett, ktory wg mnie, przy krótkiej (chwilowo) ławce mogłby być szefem frakcji, co zdecydowanie podnosło by kulturę języka na posiedzeniach ścisłego kierownictwa (sposób trzaskania drzwami także musi się zmienić w czasie pracy gabinetu).

    Wiekim problemem dla mnie było jak zagospodarować talenty profesora Parnickiego, który posiadając belwedera powinien zajmować tylko eksponowane stanowiska.
    Stanęło na rzeczniku w randze sekretarza stanu, którego głównym obowiązkiem będzie błyskotliwe odwracanie uwagi dziennikarzy od sedna sprawy, gdy premier będzie na kacu i z suchm gardlem, po nocnej balandzie z przyjaciółmi z frakcji Na Rozdrożu oblewającymi kolejne imieniny.
    Znalazłem także miejsce dla młodego rocznika dam, ale o tych przymiarkach późną jesienią, gdy obecny rząd dostanie bolesnej kolki.

  118. Warszawiacy to jednak mają fart. Jak nie miesiączka smoleńska pod przywództwem prezesa. To huczne obchody Dnia Terrorysty organizowane przez zbrojne ramie PiS. Atrakcja goni atrakcję 👿
    Wiadoma rzecz stolyca 😉

  119. Prawdziwyy Polak interpretuje wolność na swój prywatny użytek
    Staruszek i Pokorny,
    Wywiad z zawadiackim motocyklistą pokazuje typowe aspekty polskiej mentalności w całej okazałości.
    Egotyzm, egocentryzm, infantylizm, dogadzanie sobie, romantycznie odmalowywana bylejakość – jako junackość i umiłowanie życia, radosne odczuwanie świata, popadanie w wir, w szaleńcze afirmacje, itd.
    Nic o innych ludziach, o społeczeństwie, o wspólnocie, o regułach, a o prawie i obowiązku, to ani sylaby, chyba, że w kontekście takiej panabronkowej idealizacji – na co to potrzebne, po co ci ludzie się sumują, niech jadą, przecież widzą, że to jakiś dureń powystawiał te ograniczenia, czujcie się wolnymi.

    Wolność w tym wywiadzie nie została zideologizowana, np. do anarchii, tylko zmitologizowana, wcielona w indywidualną recepcję świata, ustepiowiona, rozciągnięta od krańca do krańca świata oraz przekształcona w jakiś glej, uroczą mgłę, afrodyzjak, czad, a z drugiej strony (tej od społeczeństwa) – w bylejakość, kategorię fantastyczną, z czego zawsze się wyłaniają upiory polnische Wirtschaft. Nieuchronnie. I nieuchronnie wywołują zdziwienie i odrazę prawdziwych Polaków, że takowe śmią być.
    Pzdr, TJ

  120. stasieku
    Dziwna rzecz, czyli cóś jest na rzeczy.
    Lewego też wyczułam, jak wyłonił się z krzaków onegdaj.
    Co do A. Ringera, to także znam jego sukces z Wysokich Obcasów, gdzie dał głos w ramach interesującego cyklu „Męska końcówka” (nomen omen zresztą).
    Co z kadettem – zobaczymy. Żabojad rządzi, a kadett ma prawo wyboru (chyba się nas nie boi).

  121. kadett
    Przecież skreślony przeze mnie Twój wizerunek jest w sumie bardzo pochlebny. Łącznie z barytonowym tembrem głosu (ta niska barwa), który wysoko sobie cenię u facetów.
    Nie wierzę w Twój jakoby haczykowaty nos i krogulcze paznokcie.
    Czy gotów jesteś do konfrontacji?

  122. g-ww
    11 września o godz. 13:53
    „i nadejdzie czas na normalność ,bez paranoików i dewiantów.”

    Czyzby szanowny Pan zamierzal strzelic sobie w leb?

  123. Właśnie kupiłem lot do Warszawy na 24 paźdiernika.Więc może , skoro rządzę, umówilibyśmy się o 17tej na Rozdrożu.
    Halenie, czy Ci to odpowiada ?
    Kadecie, może zaakceptowałbyś petycje lemingów i też się zjawił ?
    Fajnie, gdyby zjawił się też absolwent, konfrontacja z Toba Kadecie, jako Bieglerem mogłaby doprowadzić do Bożego Pokoju (Treuga Dei).
    W końcu bądź sobie pisowcem, chyba byśmy się nie pozabijali.
    To tak wpłynęła na moją krewką naturę koncyliacyjna @mag.
    Zgoda, zgoda, z nami zgoda, a bóg wtedy rękę poda.Czy to z *Zemsty* czy *Pana Tadeusza* – Nie pamiętam !!

  124. Errata
    Jest – sumują. Ma być – sumitują.
    Pzdr, TJ

  125. Lewy
    Z „Zemsty” Fredry to było (zgoda, zgoda itd.).
    Cieszę się, że śmiało zdecydowałeś się poszerzyć krąg potencjalnych uczestników nieformalnego forum (porozmienia?) na Rozdrożu.
    Nie pozostaje nic innego, jak czekać na odzew.
    Jeśli ktoś „akcję” po prostu oleje, czyli się nie odezwie – trudno. Nie musi się usprawiedliwiać.
    Wydaje mi się, że to uczciwe podejście do sprawy. Zero nacisków i manipulacji.

  126. Prawdziwi/biedni Polacy patrzą na … czubek swego nosa

    I to w najlepszym wypadku. Przeważnie patrzą jak usadowić swój tyłek, jak się umościć. „Urządzić się” – jest to jeden z ważniejszych czasowników tego języka.

    TJ celnie to ujął.
    Brak zrozumienia innych, brak podstawowej umiejętności postawienia się w sytuacji bliźniego. Zaczynam wątpić – czy tak często wyrażana empatia nie jest najzwyczajniejszą pozą dla ukazania swej jakże cennionej „wyższości moralnej”? A jak jakiemuś motocykliście, czy innemu zawadiace na niej nie zależy, to wyłazi zeń szczytowy egotyzm bez poszanowania elementarnych praw współmieszkańców, bez odpowiedzialności za cokolwiek, dziecięca radość życia wewnątrz bańki mydlanej.

    I proszę do Polaka nie mówić o honorze przez małe „h”.

  127. Matylda
    Taaa, Warszwawa ma wyjątkowy fart, odkąd została stolycą, a Kraków, na swoje szczęście, przestał nią być.
    Prawdziwy cud nad Wisłą (nie ten z 1920) polega na tym, że powstała z gruzów po hekatombie powstania 1944. Co było potem, szło „idzie wytrzymać”.
    Wybacz ten mimowolny patos, ale temu miastu aż tak bardzo nie zaszkodzą dzisiejsze zadymy Dudów, Kaczorów (na Krakowskim Przedmieściu) czy rydzykowych moherów.
    Nie da się ukryć, że warszawiacy są zwyczajnie wkur… kolejnym nalotem paraliżującym miasto, a zwłaszcza mieszkańcy jego strony południowej, licząc od śródmieścia.
    W tych 18% narodu uważajacych, że najlepszym premierem „na dzień dzisiejszy” byłby kaczor nie ma warszawiaków albo nikły to ułamek. Niemal daję głowę.
    Mogą mieć Tuska po dziurki w nosie ( i słusznie), ale nie za cenę TAKIEJ alternatywy.
    Czy jest trzecie wyjście? Tego nie wie nikt.
    P.S. A Gronkiewicz-Waltz uważam za najlepszego prezydenta/tkę Warszawy po 1989, mimo jej (nielicznych) błędów czy zaniechań i nie widzę najmnieszego powodu, by ją odwoływać w trybie referendalnym na niecały rok przed normalnymi wyborami. To tylko polityczna hucpa. Dlatego nie mam zamiaru brać udział w tej farsie ( to też moje demokratyczne prawo).

  128. stasieku (18:53)
    Wypracowanie W. Gadomskiego? Tego czystej wody neoliberała …

    Faktycznie pamiętam chyba, ale jakie były tezy? nie dam głowy.
    Oto jest w GW:
    http://wyborcza.pl/1,75478,14587376,Co_trzeci_Polak_chce_nowej_partii__Najlepiej_niezaleznej.html

    Wątpię w to, że odejście Gowina odbierze Platformie kilka (red. Passent), czy nawet kilkanaście (P. Kuczyński) punktów procentowych z dotychczasowego jej elektoratu. Większość wolnych/bezpartyjnych Polaków ma pretensje do Tuska o brak zdecydowania w relacjach z KK – takie mam przekonanie. Z kolei OFE nie wiąże się w ich umysłach z „dbałością o biednych”, ani w tę ani w drugą stronę. Ale trzeba by prof. Czapińskiego wciągnąć w ten temat, aby się upewnić.

    Słuchałem dzisiaj J. Guza. To co mówił brzmiało jak najbardziej wstępna przygrywka do negocjacji. A przecież już rozmawiali z rządem i pracodawcami. Nie mogłem w tym rozideowanym toku zorientować się o co związkowcom konkretnie chodzi, co mogliby poświęcić, jaka byłaby ich strategia dochodzenie do ugody. Oni chcą iść na huki. A nad tym wszystkim unosza się opary pobożnych życzeń – obniżyć podatki, zwiększyć świadczenia i obciąć dług jednocześnie. Albo podnieść podatki zatrudniającym przedsiębiorcom i dać ulgi na inwestycje (jak na Węgrzech Orbana) i stworzy się miejsca pracy.

    Nie wiem jak jakiś rozumny, zdolny, młody człowiek miałby ochotę wejść do polityki jako świeża i uczciwa, niezależna siła. Dla takiego lepiej jest zająć się biznesem, albo wyjechać z dziwnego kraju na kilka lat?
    Realne otoczenie polskiej polityki – socjalistyczno-przykruchtowe – czynią ją siermiężną i w końcu stęchłą.

  129. Lewy,
    b. dziękuję za złożoną propozycję. Od razu przechodzę do rzeczy, bo poza wszystkimi wadami mam tę, którą określić można słowami: wyrazistość, prostota, uczciwość, szczerość i bezpośredniość. O wiele łatwiej wszystko to z siebie wydobyć, gdy nie jest się związanym fizycznością obcowania ze sobą i wynikającymi z niej konwenansami, jakie zaczynają się pojawiać natychmiast po odrzuceniu umownej w końcu, ale wciąż anonimowości, niechby zaledwie cielesnej.

    Zatem uprzejmie informuję, że o wiele ciekawsze dla mnie jest poznawanie ludzi na tym blogu piszących od strony ich wnętrza, od bogactwa i różnorodności zasobów ich intelektu – po tym, co i w jaki sposób piszą. To, czym się zajmują, z kim żyją i za co nie interesuje mnie prawie w ogóle, chociaż trudno bym niektórych nie znał z imienia i nazwiska, a i osobiście nawet, bo w końcu świat jest na tyle duży, by niełatwo go było ogarnąć myślami, ale na szczęście nie na tyle, byśmy nie spotykali się czasem na skrzyżowaniu naszych życiowych ścieżek.

    Wszystkich piszących tu traktuję jako swoich znajomych – bliższych i dalszych, przelotnych i zażyłych, wylewnych i tych bardziej skrytych za szeregiem znaków, które po sobie zostawiają każdym wpisem. Dla każdego z nich mam należną mu porcję własnych uczuć, które czasem odwzajemniam i których nie zakłóca żadna zbyteczna maska jego powierzchowności.

    W tym upatruję największy urok uczestnictwa w tym blogowaniu, tu jest moje jedyne czarowne miejsce spotkań z ludźmi, których ciekawość nieskażona jest widokiem ich powłoki cielesnej. Największą przyjemność, jaka z tego płynie to osobliwa gra z własną wyobraźnią przy budowaniu z substancji myśli wyimaginowanych cech charakterelogicznych pełnokrwistych postaci. Jestem wtedy Waszym rzeźbiarzem i malarzem we własnych myślach i tej największej przyjemności tworzenia wizerunku ludzi z ich własnej tkanki myślowej nie dam sobie odebrać.

    Pisałem tu o tym w sposób podobny i szerzej przy okazji głośnej niegdyś sprawy blogerki Kataryny, którą red. Robert Krasowski próbował na siłę ucieleśnić ku swemu nieszczęściu, odsłaniając tym samym niezbyt powabne strony własnej osobowości. Postanowiłem wówczas publicznie, że nigdy nie wykorzystam swej przewagi płynącej z osobistej znajomości ludzi tu piszących przeciw nim lub wbrew ich woli i tego staram się trzymać. Moją wiedzę o ludziach, których tu spotykam, nieraz znacznie większą niż ich świadomość o niej, ograniczam do tej części, jaką sami o sobie chcą tu przekazywać.

    Tak sobie myślę, Lewy, że możesz to uszanować. Jestem człowiekiem dość towarzyskim, czasem wesołym, czasem refleksyjnym, czasem ironicznym a nawet zgryźliwym, nie stronię od ludzi, raczej wręcz przeciwnie. Nie różnię się w niczym od tego, który odkrywa się tu, na ile chce i nie tylko przed Tobą. Nie zraża mnie nawet to, że stasieku skreślał mnie ze swej listy wielokrotnie, że mag wyrzuty innym czyniła z faktu rozmowy ze mną. To najmniejsza i najmniej istotna przeszkoda. To się dla mnie w ogóle nie liczy. I niech tak zostanie.

  130. TJ
    11 września o godz. 12:44

    „(…)Gdzie i kiedy społeczeństwo miało przyswoić, rozwinąć, nauczyć się wpółżycia, współdziałania, tak to sformułuję pompatycznie – w demokratycznym państwie prawnym? (…)”

    Moja profesorka od dwudziestolecia międzywojennego mawiała: „aby zrozumieć zjawisko trzeba je pomniejszyć”.
    Gdzie i kiedy społeczeństwo? Nie wiem. Ale pomniejszę i zapytam: „Gdzie i kiedy człowiek?” Tu już prościej. Rodzina, lektura, doświadczenie, historia, refleksja, sumienie.

    Wiadomo, o co chodziło w sprawie ACTA.
    Młodzi zerwali się ze strachu, że zostanie ucięta możliwość bezkarnego ściągania filmów i muzyki.
    Dostali, czego chcieli i opuścili do niczego im niepotrzebny świat polityki. Wrócą, jak znów ktoś spróbuje dobrać im się do skóry. Cała tajemnica.

    Działanie długofalowe rzeczywiście wymaga świadomości, ale tez czasu i pieniędzy. Trzydziestoparolatkowie, którzy tworzą dużą grupę samozatrudnionych, przede wszystkim nie mają czasu.
    Wiem po sobie, że naprawdę chętnie wyraziłabym poparcie dla kogoś przytomnego, ale nic więcej nie dam rady zrobić.
    Nie mam miejsca w grafiku na angażowanie się w długofalowy projekt.
    Naprawdę jest wielu takich ludzi jak ja.
    Oni pójdą i zagłosują, ale za budowę będzie musiał zabrać się ktoś, kto z tego będzie żył.

    pozdrowienia

  131. Ryba
    11 września o godz. 18:55

    Naprawdę chcesz być szarą eminencją? Kardynałem Richelieu, który prześladował dzielnych muszkieterów i swoją królową? Fuu..

    Niezły jest ten Twój układ.
    Zastanawiam się, co mógłby robić młodszy rocznik dam. I powiem Ci, że jako zwolenniczka karier, które pną się przez wszystkie szczeble, poleciłabym posadę stenotypistki.
    Niby tylko taki mebelek w kąciku… Bój się, szara eminencjo;)

  132. kadett
    11 września o godz. 23:09
    – …bo poza wszystkimi wadami mam tę, którą określić można słowami: wyrazistość, prostota, uczciwość, szczerość i bezpośredniość.
    – Jestem człowiekiem dość towarzyskim, czasem wesołym, czasem refleksyjnym, czasem ironicznym a nawet zgryźliwym
    ………………………………………………………………………………….
    W kontekście tego co powyżej: czy też skromnym?
    Coś w tym jest : pisz , a powiem kim jesteś.

  133. Popieram obecny protest w Warszawie. Być może nie jest to idealna forma upominania się o swoje prawa, ale gdy Rząd zdaje się być „głuchy” i „ślepy” na sytuację 80-90% obywateli w tym kraju, to nie pozostaje nic innego, jak wyjść na ulice.

    Wystarczy przyglądnąć się jak w większości żyją ludzie w małych miejscowościach, jak walczą o byt, jak są zrozpaczeni, jak porażeni bezradnością. W większych miastach jest teoretycznie nieco lepiej, ale to tylko dlatego, że zdecydowana większość społeczeństwa pracuje prawie że na niewolniczych zasadach, z uwagi na wysokość ( a właściwie niskość) wynagrodzeń i/ lub strach przed utratą pracy/ bankructwem. Firmy padają jedna po drugiej, niezależnie od branży, zaś wiele firm ledwo zipie – więc skąd te prognozy o wzroście gospodarczym??? Amerykańskie frazesy o przedsiębiorczości, braniu spraw w swoje ręce, tudzież o braniu odpowiedzialności za własny los i byt, mają o tyle sens, o ile państwo stwarza obywatelom taką szansę, by mogli rozwijać swoje kompetencje i angażować swoją motywację. Niestety „zielona wyspa”, jaką miała być Polska, jest czystym PR-owym mitem. Kopią PRL-owskiej propagandy sukcesu. Bardzo dobrze i w miarę dobrze żyje się w tym kraju tylko statystycznie pewnej grupie osób, które to osoby i tak wyłoniłyby się w społeczeństwie, niezależnie od każdego rządu. A to chyba nie tak ma być! Skutki efektywnego rządzenia państwem (podobnie jak porządnie zarządzaną firmą), powinny dotyczyć zdecydowanej większości, a nie mniejszości!

    Sytuacja w kraju może nie przypomina tej w Bangladeszu, natomiast pytanie brzmi: do kogo się porównujemy? Prawie we wszystkich krajach europejskich ludziom żyje się lepiej, godniej. Nie ośmielę się porównywać sytuacji bytowej polskich rodzin do takich krajów jak Niemcy, Norwegia, Szwecja, czy UK, ale spójrzmy chociażby na Czechów, czy Słowaków. Fakty są więc takie, że PKB per capita w Czechach wynosi ok. 25 tys. euro, a w Polsce 15 tys! A to nie tylko cyfry, ale przełożenie na bardzo konkretne I wymierne obszary życia szarego człowieka. Łącznie z tym, że za sukces polskiej reprezentacji w piłce nożnej uznajemy jakiś remis, tudzież wygraną z ekipą fryzjerów i barmanów z San Marino! Nie wspominając o modlitwach Dariusza Sz. do Matki B. o gola. Czyżby czescy kopacze byli karmieni inną „paszą” lub mieli skuteczniejszych zaklinaczy rzeczywistości? Nie sądzę. Nim jednak o moich refleksjach (szarego obywatela, którego szlag trafia, że tzw. eksperci, którzy nie widzą tego, co widzieć powinni choćby z racji wielkości wynagrodzeń pochodzących z naszych podatków) , kilka słów jeszcze o tym, jak faktycznie jest w Polsce, z punktu widzenia bycia „obdarowanym” skutkami decyzji mości panujących nam polityków.

    Od lat, i owszem jesteśmy „Mistrzami Europy” w dość niechlubnej dyscyplinie, jaką jest… „puszkowanie” obywateli. Mało kto wie, że w Polsce jest najwięcej więzionych osób w całej Europie! Mamy więcej więźniów, niż ponad dwukrotnie bardziej liczebne Niemcy! Polskie, przeludnione więzienia pękają w szwach, niejako „przy okazji” uwłaczając godności przebywających tam osób. Daleki jestem od stwierdzenia, że kara za przestępstwa nie powinna być dotkliwa. Do pewnej części społeczeństwa zawsze będzie trafiała tylko metoda represyjne (nie mylić z paratotalitarnymi). Na miły Bóg, kto jednak jeszcze dziś wierzy w cywilizowanym świecie w resocjalizację ludzi w więzieniu??? Weźmy takich rowerzystów przyłapanych na podwójnym gazie na polnej drodze – bo i takich „puszkowaliśmy” jeszcze całkiem niedawno (nie wiem jak jest faktycznie obecnie). Koszt przebywania takiego „przestępcy” w więzieniu, to bodaj 18 tyś PLN w czasie odbywania przez niego kary, a takich „przestępców” mieliśmy bodaj ok. 5.000 rocznie! Tak więc łatwo policzyć, że łatwą ręką państwo szastało na ten cel ok 90.000.000 rocznie, nie wspominając o skutkach absencji w pracy takich więźniów, czy rozłąki z rodzinami/ dziećmi. Jestem kategorycznym przeciwnikiem łączenia alkoholu i drogi (zwłaszcza polskiej drogi), ale też jestem przerażony tym, jak w Polsce szafuje się wyrokami więzienia (szacun dla Jarosława R., że dostrzegł problem. Moim zdaniem błąd Donalda T., że pozwolił na odejście – mądrzy menedżerowie mawiają, że jeden jest niepotrzebny, gdy tych dwóch we wszystkim się zgadza. Nie odwrotnie…) Rowerzyści na gazie to tylko jeden z przykładów moim zdaniem – mało przemyślanego puszkowania obywateli. Podobnież uważam, że jeśli w obecnym tempie będziemy puszkować kierowców za jazdę na podwójnym gazie, to nie będzie komu pracować w tym kraju. Skłonność do pijaństwa w narodzie jest faktem i szybko się nie zmieni, jeśli w ogóle. Karanie, to tylko jedna z możliwych metod zarządzania i wie o tym każdy mądry menedżer! A co z nagradzaniem za jazdę po trzeźwemu lub w ogóle za jazdę zgodnie z przepisami? Co z edukacją kolejnych generacji kierowców??? Skoro Polacy wyjątkowo dużo piją i powodują wyjątkowo dużo wypadków drogowych, to być może są potrzebne wyjątkowe rozwiązania??? A dlaczegóż by nie wprowadzić motywatorów w postaci ulg podatkowych??? Łatwo policzyć, jakie w rozliczeniu globalnym przyniosłoby to zyski dla Polski. No ale cóż… Nie chcę się narazić Jackowi R.

    Nie sądzę, by Polacy przykładowo w porównaniu z Niemcami (czy innymi cywilizowanymi krajami), mieli bardziej aktywny „gen kryminalny”. Problem moim zdaniem leży w systemie, w którym przyszło nam w tym kraju żyć, który momentami przypomina czasy Inkwizycji (niewygodnych społecznie – „łamiemy kołem”, a jakże. Szybko, skutecznie i efektownie – niech inni się boją!). Mam nieodparte wrażenie graniczące z pewnością, że w Polsce w wielu obszarach życia, system wymaga gruntownej przebudowy (zmiana ekipy rządowej, to tylko doraźne rozwiązanie, które niewiele zmieni, jeśli nie zafunkcjonuje głębsza refleksja; wyjątek stanowi tu zmiana na ekipę Jarosława K., ale o tym w innym miejscu). Sądownictwo, to tylko jeden z przykładów, ale ważnych przykładów, bowiem obywatele powinni mieć poczucie, że sąd faktycznie murem stoi za obroną praw każdego człowieka. Tymczasem, co słyszymy od ludzi, którzy mają do czynienia z polskimi sądami? Nierzadko, a może najczęściej – „w polskim sądzie nie znajdziesz sprawiedliwości”. Weźmy choćby ostatni medialny przykład Anny S. i jej córki. Temat wywołał w Internecie i nie tylko, burzę. Pominę w tym momencie komentarz do tej konkretnej sprawy, bo on nasuwa się na usta sam. Sprawa ta jednak pobudziła społeczne dyskusje, w tym rozpaczliwie wołanie ojców o równouprawnienie w orzecznictwie w polskich sądach rodzinnych. Ojcowie chórem wołają w tym kraju, by przestać ich traktować jak Murzynów za czasów segregacji rasowej. Co ciekawe, wiele kobiet zdaje się popierać ich głos, wskazując, że dramatycznie niesprawiedliwe orzecznictwo w polskich sądach rodzinnych, to bardzo często dramat dla dzieci. Dramat emocjonalny, rozwojowy, dramat wszelaki, gdy ojciec jest marginalizowany w wychowaniu dziecka, niejako systemowo, gdy ludzie się rozstają/ rozwodzą. Gdyby tak miało być, jak sugeruje znacząca część społeczeństwa, to powstaje pytanie co podziało się z odpowiedzialnością państwa/ systemu za konstytucyjny obowiązek ochrony najbardziej bezbronnych, czyli dzieci? Jaką faktyczną siłę ma państwo, jaką przyszłość, gdy nie potrafi zadbać o godność, szacunek, czy zdrowie dla dzieci?

    Czy do grona protestujących dziś w Warszawie mają również dołączyć bezradni rodzice, którzy muszą bezradnie patrzeć jak postępuje degrengolada ich potomstwa? Nie zauważyłem, by któryś z polityków skomentował fakt, że jest w tej materii coś do zrobienia, a przynajmniej prześwietlenia zagadnienia. Nie zauważyłem, by któregoś z polityków zainteresował temat, który przy obecnym współczynniki rozwodów, może mieć katastrofalne skutki dla przyszłości tego kraju, nie wspominając o współczesnych standardach demokracji, do których zdaje się predystynujemy.

    Zastanówmy się więc nad podsumowaniem wniosków, w zakresie skutków społecznego przekonania, gdyby miało okazać się prawdą, że obywatele nie wierzą w sprawiedliwość sądów? Skutki są katastrofalne we wszystkich obszarach życia, w sferze gospodarczej również. Jeśli bowiem obywatele nie wierzą w sprawiedliwość w sądzie, to automatycznie stanowi to „sabotaż” systemu wartości każdego człowieka, któremu przyszło w takim systemie społecznym żyć. Przypomina to bowiem sytuację, w której dziecko nie wierzy w autorytet nauczyciela. Gdy zaś nie wierzy, to staje w opozycji, psoci, robi na złość, nie współpracuje, kolokwialnie rzecz ujmując stawia się i kombinuje. Rzecz jasna nauczyciel bez autorytetu może próbować zastraszyć dzieciaka, albo go zmanipulować, ale wszyscy wiemy czym się kończą takie zabiegi długoterminowo. Niestety, mam nieodparte wrażenie, że stan na dziś w Polsce jest taki, że – umownie nazwijmy ich – strażnicy prawa, nie są autorytetami dla zdecydowanej większości ludzi. Trochę na zasadzie szefa, który niesprawiedliwie traktuje pracowników – wcześniej, czy później pokażą mu gest Kozakiewicza, pracując w tym czasie nieefektywnie. Zmierzam więc do tego, że moim zdaniem, mamy wadliwie działający system również na poziomie tzw. władzy wykonawczej, co skutecznie zabija potencjał twórczy, kreatywny, przedsiębiorczy i motywacyjny Polaków. W każdej firmie największą wartością są ludzie. Nie towary, magazyny, linie produkcyjne, czy budynki. Ludzie. Każdy mądry menedżer doskonale wie, że najwięcej w biznesie zależy od ludzi. A więc: ich kompetencji i motywacji. Podobnie jest z narodem – to większa skala, niż firma. Największą wartością państwa, są ludzie! Tymczasem, władza wykonawcza w państwie, sama z siebie nie wygeneruje raczej zmiany bardziej korzystnej dla ludzi, jeśli nie wygeneruje jej góra lub niezadowolone społeczeństwo. Podobnież mądra zmiana sama z siebie, nie nastąpi w służbie zdrowia, systemach emerytalnych ,czy innych obszarach, w których jest w tym kraju mnóstwo do zrobienia. W tym drugim przypadku zmiana zachodzi przez rewolucję (a tych już w Polsce chyba nam wystarczy na jakiś czas). W przypadku pierwszym, mówimy o kompetentnych i odpowiednio umotywowanych politykach. Tak więc, siłą rzeczy wracamy do jakości polityki w tym kraju.

    Rzecz jasna, gdy w kraju dzieje się źle, łatwo znaleźć wytłumaczenie, że to wina światowego kryzysu gospodarczego, tudzież mentalności Polaków. Po części jest to prawdą (moim zdaniem), choć skala emigracji zarobkowej Polaków pokazuje, jaki jest potencjał przedsiębiorczości w narodzie. W tym zakresie górujemy nad innymi nacjami!

    Podzielam ostatnio wyrażone zdanie Romana G. (któremu zdaje się dobrze zrobiła kwarantanna polityczna) na temat jakości rządów, tudzież faktycznych motywacji Jarosława K, która gdyby miała się ponownie ziścić, doprowadziłaby nasz kraj do drugiej Wenezueli – uchowaj Boże! Przy tej okazji zadziwia mnie fakt, jak szybko spora część społeczeństwa zapomniała, co się w kraju działo kilka lat temu, gdy w cudowny sposób namnożyło się tu i ówdzie czarownic, które w świetle kamer nie wypadało potraktować „żelazną dziewicą”, niemniej jej substytutem w postaci gwoździa już tak, i to z jakim popędem do destrukcji! Szanowni współobywatele nie dajmy się zmanipulować ponownie! Przeciętny obywatel w tym kraju nie jest aż tak ciemny, jakby się mogło co niektórym wydawać. Od starożytności wiadomo, że metoda „dziel i rządź” i owszem jest skuteczna, tyle, że śmietankę spijają panujący, zaś doły są sprowadzone do roli parobków i niewolników, których zależnie od widzimisię pana, zakuwa się w dyby, tudzież smaga rózgą, celem nawrócenia na jedynie słuszny tok myślenia.

    Konkludując, bo tematów jest tyle, że można by napisać książkę o tym co faktycznie w Polsce nie działa, z perspektywy szarego obywatela:

    – Nie jestem jakimś szczególnym fanem Donalda T. i jego ekipy ale wydaje mi się, że lepszej opcji póki co, nie ma. Mam wrażenie, że Donald T. trochę się zamotał, jakby nie dostrzegając, że sam jest również częścią systemu, który wymaga naprawy. W przypadku menedżera w firmie taka samonaprawa zachodzi pod wpływem informacji zwrotnej lub coachingu. Jeśli oczywiście menedżer jest dojrzały i chce coś u siebie zmienić. Wydaje mi się, że Donaldowi T. przydałby się solidny coaching. Moim zdaniem jest szansa na ozdrowienie.

    – Przebudowy wymaga system „rekrutacji” polityków i osób na stanowiska w obszarze władzy wykonawczej. Do rządzenia państwem, jest potrzebna rozległa wiedza i mądrość menedżerska, czyli elementy kompetencji, rozumianych jako umiejętności. Przy czym pojęcie kompetencji, jest tu szersze, bowiem obejmuje wiedzę, umiejętności i postawy. Szczególnie postawy powinny zostać objęte systemem troski w zakresie pozyskiwania ludzi do kluczowych stanowisk w państwie, bowiem w prosty sposób prowadzi to do pojęcia mądrości, sprawiedliwości, czy uczciwości. W Polsce jest wielu wspaniałych menedżerów, którzy mieliby w polityce mnóstwo do powiedzenia i zrobienia. Za kompetencje jednak trzeba płacić, podobnie jak za takich piłkarzy, jak Robert L. lub wychowanie takich piłkarzy. Element kiełbasy wyborczej pt.: „tniemy wypłaty dla polityków”, to w istocie parówka, z adekwatnym składem, w porównaniu do rasowej wiejskiej. Polityków – mądrych menedżerów – mamy tyle w rządzie, co kot napłakał (nie było w tym aluzji do pal… licho). Jak zaś powszechnie wiadomo, ryba psuje się od głowy.

    – Potrzeba większego zaufania polityków i władzy wykonawczej do obywateli. Mądrzy menedżerowie wiedzą, że współczesny trend zarządzania musi się opierać na współdzieleniu władzy z ludźmi, zaufaniu do nich, oddaniu im decyzyjności, okazywaniu szacunku, stworzeniu poczucia wpływu na to co robią i jak żyją/ funkcjonują. Państwo, w którym obywatele muszą o wszystko żebrać, bądź mieć poczucie, że nie znajdą sprawiedliwości w sądzie, zaś fiskus tylko czyha na to, jak „oskubać” obywatela – to państwo słabe i rujnujące potencjał tkwiący w narodzie, potencjał każdego z nas. To państwo, które podcina gałąź, na której siedzi.

    – Potrzebna jest szeroka konsultacja społeczna – czyli wysłuchanie ludzi w kraju. Problem jednak zdaje się w tym, że za mało w rządzie jest tych, co faktycznie potrafią słuchać i usłyszeć.

    – Polacy potrafią być dzielni i operatywni. Potrafią wiele znieść i poświęcić. Jestem przekonany o tym, że gdyby zobaczyli poważne zmiany w podejściu polityków, daliby mandat zaufania i udźwignęli ciężar potrzebnych zmian w kraju. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem, tylko nich mój szef Donald T. pokaże mi, że zależy mu na mnie i że potrafi faktycznie słuchać.

    Nigdy nie komentowałem niczego w Internecie, zwłaszcza tematów politycznych. Żal jednak tych wszystkich ludzi, którzy w akcie desperacji wychodzą na ulice, bo przecież tak de facto, jest to walka o byt rodzin, w tym dzieci. Żal marnowanego potencjału Polaków. Moją intencją nie było kogokolwiek urazić, a jedynie wyrazić swój pogląd, bo nie chcę żyć w kraju, w którym miałoby powrócić do codzienności odium totalitaryzmu, tudzież kraju w którym wciąż z jakiegoś powodu jest powód do zaciskania pasa, lub przymykania oczu na dziadostwo tu i ówdzie. Gdyby tak miało być, to wolę resztę życia spędzić na emigracji, pracując i pomnażając potencjał kraju, który zapewni godne życie mnie i mojej rodzinie. Może mój głos, anonimowego Polaka, na coś się przyda polskim mediom.

    Pozdrawiam

  134. mag,
    dziękuję za zaproszenie. Odpowiedziałem już Lewemu. Na Konfontacje chodziłem wówczas, gdy dostęp do najnowszych dzieł światowej kinematografii był poważnie ograniczony. Otwierano wtedy rozmaite lufciki, żeby okien i drzwi szeroko nie otwierać w obawie przed nadmiarem świeżego powietrza i przeciągami, które mogły być tego rezultatem. Lufcik Ci jest potrzebny, żeby ludzi poznać bliżej..?

    Posłużę się cytatem:
    I’m not a man of too many faces
    The mask I wear is one

    Tu masz całość. To piękna, melodyjna ballada. Można jej tam nawet posłuchać w oryginale. Możesz też zanucić ją sobie po polsku w moim dość wolnym tłumaczeniu. Niech to będzie rekompensata za brak możliwości ‚konfrontacji’.

    „Kształt mego serca”

    Rozdaje karty jak medytację
    Gdyby wiedziały po co gra
    Nie po to, by stos baksów mieć
    Splendor zwycięzcy za nic ma
    Rozdaje karty, by móc poznać
    Tajemną geometrię szans
    Ukryty los możliwych rozdań
    I blotki idą w dans…

    Ja wiem, że trefl to halabarda
    Ja wiem, że pik to z gilzy proch
    Ja wiem, że karo to kasa dla B.ART
    Kształt mego serca nie z tych kart

    Może dać waleta karo
    Może zagrać damę trefl
    Może ukryć króla w dłoni
    Gdy nadejdzie czas na blef

    Ja wiem, że trefl to halabarda
    Ja wiem, że pik to z gilzy proch
    Ja wiem, że karo to kasa dla B.ART
    Kształt mego serca nie z tych kart

    Kiedy Ci miłość wyznawałem
    Myślałaś może, że to fałsz
    Nie jestem typem o wielu twarzach
    Za jedną maską moja twarz
    Ci, co mówią mało znają
    Tej prawdy gorycz odkryć smak
    Zmuszeni los swój przeklinają
    A strach – ich zguby znak…

    Ja wiem, że trefl to halabarda
    Ja wiem, że pik to z gilzy proch
    Ja wiem, że karo to kasa dla B.ART
    Kształt mego serca nie z tych kart

  135. ” Najdziwniejsze w tym kraju są niektóre nitki myślowe i skojarzenia, rzekomo SPOKOJNE, a jakie krogulcze, krzywe, że aż pokręcone.”
    To chyba najlepsze zdanie jakie udalo mi sie TU przeczytac .
    ” A że się ciągle coś kiełbasi – nic w tym dziwnego.”
    Od „znajomych ” zachwyconych krajem (naszym) Portugalczykow (tnp -ka) (nie obiektywnych bo zachwyconych ale tnp nie dokl. wiadomo czym lub kim ) wiem , ze nie jest tak zle jak moglo by sie wydawac . ( Oni tez spadali z duzego konia)

  136. za onet.pl:

    Były pracownik francuskiej chlewni otrzyma odszkodowanie za hałas powodowany przez świnie. Mężczyzna częściowo ogłuchł.

    Lepiej nie pokazywać tej wiadomości personelowi zatrudnionemu w Sejmie RP.

  137. Przykre jest oglądanie występów związkowych warchołów, którzy z pogardą wypowiadają się o legalnym rządzie; *My ich pogonimy* , *Panie Tusk to będzie czarny dzień w pana życiu, ta data będzie się długo panu śniła jak koszmar* i tym podobne wrzaski.
    Szczytem wszystkiego był udział policyjnych zwiazkowców, których *szef* Duda poklepywał protekcjonalnie po pagonach. *Policja z nami !* wrzeszczał ten samozwańczy trybun ludu.
    Niestety zainicjowane przed laty przez warchołów Kaczyńskich podpalenie kukły prezydenta Wałęsy, ma swoich naśladowców. Jeszcze trzy dni tego karnawalu ważniaków z wuwuzelami i bębnami i groźnego szczeżenia kłów. Mam nadzieję, że nie ugryzą, skończy się na obszczekiwaniu, moze jakimś zaznaczającym terytorium obsikaniu Sejmu.

  138. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Najniższa od 1979 roku inflacja i spadające ceny za energię, paliwo, gaz i wodę. Viktor Orbán nie tylko wyprowadził Węgry z kryzysu, ale powoli zmienia swój kraj w prawdziwego lidera gospodarczego. Ale to nie koniec walki Orbána – teraz zabiera się do oddłużenia Węgrów, którzy wzięli kredyty w euro i we frankach. Liczby nie kłamią – wskaźnik inflacji CPI na Węgrzech spadł w sierpniu do 1,3 proc. To najniższy odczyt od 39 lat. Inflacja w ujęciu miesięcznym wyniosła z kolei –0,3 proc. To świetny wynik, bo analitycy spodziewali się 1,7 proc. na plusie. Eksperci uważają, że jest to spowodowane polityką premiera Viktora Orbána, który nie tylko wyprowadził Węgry z kryzysu, ale zmienił gospodarkę swojego kraju nie do poznania. „Dla zagranicznych firm era kolonizacji się skończyła” – powiedział w poniedziałek Orbán ”

    http://www.wsj.de/article/SB10001424127887324549004579069843013099068.html?mod=rss_homepage_germany

  139. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Wiem, że w sprawie Syrii Polska była i jest dla świata użyteczna – mówi minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

    Dojdzie do interwencji w Syrii?
    Radosław Sikorski: Uważam, że optymalnym scenariuszem byłoby prawdziwe i wiarygodne chemiczne rozbrojenie Syrii pod kontrolą międzynarodową. Z czołową rolą Rosji. Bo Rosja jako główny dostarczyciel broni dla Syrii, a w przeszłości jeden z krajów – niestety na dość długiej liście – które dostarczały też broń chemiczną, ma interes w tym, aby nie doszło do uderzenia wojskowego na reżim Asada ” Rzepa.

    http://www.kontrowersje.net/komedia_z_frankiem_sikorskim_w_roli_rozp_tuj_cego_wojn_wiatow

  140. Obywatel
    11 września o godz. 23:53

    Zgadzam się z Tobą w wielu punktach, ale też w wielu nie.

    Po pierwsze, co do jakości życia Polaków.
    Moim zdaniem – statystyki swoje, a życie swoje. Jedź gdziekolwiek chcesz na wieś i zapytaj rolnika, jak mu się żyje. Wiesz, co powie, mimo tego, że jeździ nowiutkim, wielkim jak TiR ciągnikiem.

    Czy naprawdę uważasz, że na ulice w Warszawie wyszli ci, co mają najgorzej? Ta świetnie zorganizowana masówka, uzbrojona w efektowne gadżety? Czy to są wieloletni, właściwie wykluczeni, prawdziwi bezrobotni? Słyszę wśród panią, która mówi, że protestuje, bo nie wyobraża sobie przychodzenia do pracy na różne godziny. Raz wcześniej, a raz później. Czy to wina rządu, że ta pani ma nikłe pojęcie o rzeczywistości?

    Nie sądzę też, by system nagradzania za świetną, trzeźwą jazdę dał jakieś efekty. Nawalony ćwok, który wtoczy się za kierownicę, naprawdę nie będzie myślał o ulgach podatkowych.
    Ale być może zastanowiłby się, gdyby wiedział, że państwo skonfiskuje mu samochód i zlicytuje go na fundusz dla ofiar wypadków.
    Bo dla mnie taka powinna być kara za usiłowanie zabójstwa na drodze. Pijesz i jedziesz? Bezwarunkowo pożegnaj się z furą.

    Zgadzam się z Tobą w punktach dotyczących wymiaru sprawiedliwości.

    musze kończyć tymczasem. cdn

  141. kadett
    Szanuję i przyjmuję do empatycznej wiadomości Twoją negatywną odpowiedź na zaproszenie do spotkania, a zwłaszcza jej elegancką formę.
    Skoro już posłużyłeś się metaforą, czym były dla Ciebie Konfrontacje filmowe (a jakże, też na nie chodziłam), odpowiem w podobnym stylu.
    „Lufcik” bywa niby nieprzydatny, gdy okno szeroko otwarte. Pozwala jednak skupić uwagę na jakimś szczególe, który bywa decydujący w poznaniu innego człowieka face in face.
    Łatwo jest założyć jakąś maskę nad klawiaturą komputerową. W realu „opadnięta woalka” może, choć oczywiście nie musi, odsłonić prawdziwą twarz.
    „Nie ma się czego bać” – powtarzam za Czechowiczem z jego wiersza śpiewanego niegdyś przez Grechutę(„…szeroko otwarte okna i jasne smugi od lamp”…)
    Ballada, jaką przytoczyłeś, piękna… i przewrotna.
    Pozdrawiam

  142. mag,
    z pozdrowieniami dla Ciebie, blogowych Warszawiaków i Warszawy in gremio 😆
    http://www.youtube.com/watch?v=vVJ7yawwUkM

  143. Lewy
    12 września o godz. 7:05 mowi jezykiem „gomulkowsko-gierkowym” tweirdzac, ze z kwiatami powinni zwizkowcy obdarowac rzad (oraz) pracodawcow.
    Salödo mortale

  144. Lewy
    12 września o godz. 7:05
    Przykre jest oglądanie występów związkowych warchołów, którzy z pogardą wypowiadają się o legalnym rządzie;…”

    Przegapiles kilkadziesiat lat Lewy.
    W 1981 zrobilbys kariere u boku gospodarza.

    Rzad jest od rzadzenia a zwiazki zawodowe od walki o prawa pracownikow – reagujesz jak maly sterowany samochodzik – powtarzasz co Ci podsunie hrabina Paradowska naciskajac maly przycisk za Twoim uchem.

    Wiecej samodzielnosci poprzedzonej analiza sytuacji z roznych zrodel -proponuje.

    Duzo ciekawszy jest Putin mowiacy prawde amerykanom – ciekawe jak to przelkna.

    „Miliony ludzi na świecie widzą w Ameryce nie państwo, które jest modelem demokracji, lecz kraj, który polega jedynie na brutalnej sile” – stwierdził rosyjski przywódca.

    Twoj prezydent niewydarzony Hollande zgodnie z zasada im mniejszy piesek tym glosniej szczeka przechodzi samego siebie… przypominajac histerycznego ratlerka.
    Jaka teczke maja na niego neokony…?

  145. Matyldo
    Wielkie dzięki za duchowe wsparcie podczas najazdu barbarii na Warszawę.
    Na szczęście nie muszę wychylać nosa poza Żoliborz, gdzie panuje spokój.

  146. Parafrazujac tytul felietonu:

    ” O ile mniej PO potrzeba zeby bylo lepiej ?”

    Odchodzi kolejny posel – tym razem Zalek -miejmy nadzieje, ze bedzie ich wiecej.
    Wszystkim przydadza sie przyspieszone wybory.

    Panie Feliksie.
    „Orban” to jedyna droga dla Polski – dlaczego Michnik go tak nienawidzi…?

  147. Andrzej Falicz
    10 września o godz. 23:26 pisze, ze cierpi z powodu braku wizji; wizji w TV?
    Saldo mortale

  148. mag
    12 września o godz. 10:12
    Matyldo
    Wielkie dzięki za duchowe wsparcie podczas najazdu barbarii na Warszawę.
    Na szczęście nie muszę wychylać nosa poza Żoliborz, gdzie panuje spokój…”

    Moze byscie zaczely rzucac w tych „smierdzacych roboli ” wacikami do demakijazu –
    To rozgonicie te dzicz – jeneral za stary.

  149. ET
    12 września o godz. 10:17
    Andrzej Falicz
    10 września o godz. 23:26 pisze, ze cierpi z powodu braku wizji; wizji w TV?
    Saldo mortale

    Juz nie cierpie … witam koszmarze.
    Co tam na polu walki z Twoim antysemityzmem – uporales sie?

  150. Andrzej Falicz
    10 września o godz. 10:25 piszac o nowej partii kons. zapomina o starej partii konserwatywnej; mianowicie PO.
    Saldo mortale

  151. do Andrzej Falicz
    12 września o godz. 10:20
    Niestety nie, chodzac sladami Mag po polwyspie spotkalem sie z jego nadprzejawami; cytuje akademikow krakowskich; w antysemityzm (w Krakowie) nie wierza, w duchy owszem.
    Pozdrawiam jeszcze letnio….
    Saldo mortale

  152. Obywatel (11 września po g. 23)
    Nie popieram takiej formy protestu. Nie jest on zresztą wyrazem „gniewu ludu”, raczej jego uzurpacją pod przejętym przez wyjadaczy związkowych szyldem „Solidarności”. Jej sztandary powinny być zwinięte (co zresztą słusznie postulował Wałęsa) w tym samym czasie, gdy wyprowadzano sztandar PZPR.
    To już historia i co se ne wrati, to se ne wrati.
    „Solidarność”, ta prawdziwa, wywalczyła nie tylko wolność od komuny, ale i prawo do uprawiania kapitalizmu oraz demokracji, o czym dzisiejsi „solidarnościowcy” zdają się nie pamiętać.
    Żyjemy w całkiem innych realiach niż ponad 20 lat temu i albo szanujemy zasady, jakie obowiązują w państwie demokratycznym, albo robimy rewolucję na ulicy.
    Nie ma najmniejszych dowodów na to, że właśnie tego pragnie „lud”. Nie zuważyłam, by lud Warszawy, bezpośrednio protestem dotknięty, wspierał akcję Dudy &cons, a tym bardziej CAŁA Polska.
    Najazd na Warszawę jest klasyczną zadymą polityczną (podobnie jak referendum w sprawie odwołania Gronkiewicz-Waltz) dla uwalenia obecnego rządu. Za każdą cenę.
    Ludzie zmęczeni i rozczarowani Tuskiem są – być może- gotowi poprzeć kogokolwiek, jakby nie pamiętali, że i Kaczor, i Miller już rządzili i dostali czerwone kartki. Ale czy wykreują na wodza akurat bardzo ambitnego politycznie pana Dudę – mocno wątpię.
    Poza tym dołączam się do rozsądnych uwag Jiby skierowanych pod Twoim adresem.

  153. Andrzej Falicz
    12 września o godz. 10:19,

    oj nie ładnie Andrzeju 🙁
    Czy widziałeś kiedyś żebym się o kimkolwiek wyrażała per „śmierdzący robol”? Nie rób mi przykrości, bardzo proszę 🙁

    Co do pana Dudy i dzisiejszej Solidarności, to przykro mi, ale uważam, że jest to czystej wody cwaniactwo polityczne. Nie mające nic wspólnego z obroną praw pracowniczych. Że o zawłaszczaniu etosu pierwszej Solidarności nie wspomnę.
    Prawa pracownicze się negocjuje w rozmowach trójstronnych a nie wymusza wrzaskiem, ubliżaniem i paleniem opon na ulicach. To dobrze opłacani panowie z zarządu związków zawodowych zerwali w kwietniu rozmowy trójstronne 👿

    Bardziej widowiskowe i przynoszące większe polityczne frukta jest urządzanie Dnia Terrorysty (11/9!) na ulicach Warszawy. 🙁

  154. Andrzej Falicz
    11 września o godz. 2:38 zartuje z Putina (ras?)
    Saldo mortale

  155. Andrzej Falicz
    Byłoby mi szkoda tych wacików do demakijażu.
    To już lepiej poszpieguję, co słychać i widać w prywatnym bastionie Prezesa nieopodal mojego miejsca zamieszkania.
    Może wysonduję, jeśli ci on z Dudą, czy przeciw Dudzie?

  156. A @mag ma niestety rację nazywając tych wrzeszczących „obrońców ludu pracującego miast i wisi” barbarią. Polityki, nie robi się na ulicy. Rząd zmienia się metodą demokratycznych wyborów. Oni nie trzymają standardów cywilizacyjnych państwa demokratycznego. To jest przejaw barbarii.

  157. mag,
    po cichu jest z Dudą, bo Duda warcholi przeciw rządowi. Ale nie może jednoznacznie poprzeć Dudy, żeby mu za konkurenta nie urósł.
    Dlatego PiS będzie maszerowało pod sztandarami Radia Maryja. Już niedługo, nie martw się 😉

  158. 2010 rok
    „Ok. 200 manifestacji przetoczyło się w czwartek przez całą Francję. Protestowano przeciw rządowemu planowi reformy systemu emerytalnego- na ulice wyszło nawet 2 miliony ludzi…”

    To zasrane prawo obywateli protestowac i wychodzic na ulice.
    Nie ma w tym NIC ZLEGO – i jest to uznana na calym demokratycznym swiecie forma protestu i walki o prawa.
    Gdyby nie to mielibysmy np. ACTA…a tak rzad przyznal sie do bledu.

    W niektorych odzywa sie niestety dusza niewolnika….
    komuna zrobila swoje – wciaz pokutuja wyziewy propagandy z czasow stanu wojennego.

    Nic dziwnego, ze we Francji frekwencja wyborcza zbliza sie do 80% gdy w Polsce zdaza do 40%.

    Dla przypomnienia – obecne protesty ( w pelni uzasadnione) organizuje nie tylko SOLIDARNOSC ale 3 najwieksze centrale zwiazkowe.
    Solidarności”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych.

    Fakt, ze niektorzy niezauwazyli tego… swiadczy o PO-litycznej motywacji krytykow.

  159. Nagroda Putina dla Falicza….
    Naczelny, dyzurny dyplomata (patrzy w cztery strony swiata) blogosfery domaga sie od lat rozwiazan jednostronnych, problemow wielostronnych….

    I Tak Falicz pisze o granicach ssiadow z Izraelem….zapominajac, ze miedzy Gaza a Izraelem oraz miedzy terenami anektowanymi, a Izraelem nie ma granicy, ktora bylaby uznana przez spolecznosc miedzynarodowa (prawo miedzynarodowe). W tym przypadku mamy jedynie linie wytyczona po podpisaniu „zawieszenia broni“ na Rhodos w 1949 roku. Natomiast umowa podpisana w Oslo opiera sie na koniecznosci podjecia rokowan co do koncowego statusu granic i ustaleniu do kogo beda nalezaly zajete terytoria i Jerozolima.
    Jesli Falicz zyczy Izraelczykom i Palestynczykom zycie w pokoju i we wlasnym kraju, to powinien umozliwic obu stronom znalezienie kompromisu miedzy oczekiwaniami , a realnym rozwiazaniem, zakladajac przy tym ze podzial Jerozolimy nie bylby najlepszym rozwiazaniem. Dotychczasowe wolanie Falicza jest li tylko pusta symbolika. Bardziej aktywna jest tu UE, ktora w swoich dokumentach uzywa formuly „granica 1967“.

    Zastanawiam sie, dlaczego Falicz nie przejmuje sie krajami jak; Turcja, Indie, Chiny czy R o s j a, ktore rowniez okupuja „obce“ terytoria.
    Saldo mortale

  160. Andrzej Falicz
    12 września o godz. 10:54 …zgadzam sie calkowicie z wpisem Falicza.
    Saldo mortale

  161. Lechowi Wałęsie mógłbym od siebie co najwyżej przekazać, żeby zamiast zwijania sztandaru ‚S’ sam się zwinął po 1989 roku. Tak byłoby lepiej nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla Polski i ludzi pracy (pracobiorców). To, co zrobił później LW jako prezydent RP i dziś robi jako celebryś do wynajęcia było nie tylko wyjątkowo perfidną zdradą ideałów ‚S’, ale przede wszystkim pokazuje dziś w calej jaskrawości, że wielu byłych trybunów ludowych i ich doradców, którzy z interesem robotniczym nic wspólnego nie mieli, potraktowali ‚S’ w sposób wyjątkowo instrumentalny. Ten sam problem dotyczy wszystkich tych polityków, których fale zrywu sierpniowego niosły jak pianę na swych grzbietach.

    Słusznie zwraca uwagę A. Falicz, że język niektórych wpisów do złudzenia przypomina tamten plugawy, jest echem tego wyjątkowego partyjnego obskurantyzmu pseudointeligenckiego, w którym robotnicy Ursusa w 1976 i Trójmiasta 1980 byli pospolitymi warchołami.

  162. Jędrek, myslisz, że jak użyjesz takiego przaśnego języka *zasrane prawo* to wszyscy osłupieją. Wyraźnie ożywiles sie pod wpływem wrzasków ulicznych watażków i też chciałbyś być taki ostry.
    Więc ci wytlumaczę, że owszem ludzie maja prawo manifestować, związki mają prawo urządzać pochody, ale nie maj prawa obalać rządu, który został wybrany i nawet jeśli to jest kiepski rząd(wg ciebie) to jest coś takiego jak kadencyjność i niestety trzeba poczekać do następnych wyborów, a nie wypinać się jak ten Guzial(czy jak mu tam) i wrzeszczeć : My naród !
    Bo te kikaset tysięcy członkow różnych zwiazków zawodowych to jeszcze nie 40 milionowy narod.
    Wybory do parlamentu, następnie wyłanianie rządu, to nie *zasrane* prawo, tylko normalne demokratyczne prawo, moj poczciwy Jędrku.

  163. @kadett
    To mieszanie epok, porównywanie tamtych czasów, kiedy zdesperowani robotnicy byli bici, nazywani warchołami, z tymi dzisiejszymi wypasionymi bykami, którzy przywłaszczyli sobie Solidarność jest takim sobie, jak to u PISowców, nadużyciem.
    Gdzie tu dzisiaj ta niegdysiejsza odwaga, czy tym dzielnym trybunom grożą jakieś scieżki zdrowia ? To raczej rząd zachowuje się lękliwie wobec tych bezprzecznie warchołów i w tym prypadku w przeciwieństwie do wydarzeń sprzed 40 lat w Ursusie i Radomiu, nazwanie ich tak jest adekwatne.

  164. kadett
    12 września o godz. 11:22,
    w roku 1976 nie było możliwości załatwiania spraw pracowniczych w komisjach trójstronnych. Pieniędzy też można było drukować ich pary w maszynach 👿
    Dlatego nie było innej możliwości, jak strajki, w których dzisiejsi bohaterowie , nawet wtedy żyjący, z rzadka się udzielali.
    Dzisiaj jest inna rzeczywistość, inne narzędzia. Toteż ci, którzy urządzają burdy uliczne, są zwykłymi warchołami 👿

  165. Zgromadzenie – w świetle przepisów polskiej Konstytucji prawo do zgromadzeń jest zaliczane do wolności o charakterze politycznym. Ustawa – Prawo o zgromadzeniach – definiuje zgromadzenie jako zgrupowanie co najmniej 15 osób, zwołane w celu wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska.

    „…Warunkiem istnienia demokracji są wolności, a z nich najważniejsze – prawo obywateli do organizowania się dla obrony swoich praw, prawo do podejmowania kluczowych decyzji w drodze referendum obywatelskiego oraz prawo do nieskrępowanego manifestowania swojego sprzeciwu w formie publicznych zgromadzeń.

    Bez względu na to, jak krytycznie oceniają Państwo nasze postulaty, jak bardzo się z nimi nie zgadzają, muszą Państwo pamiętać, że mamy do nich prawo i mamy prawo w ich sprawie protestować.

    Naszych akcji nie przeprowadzamy z dnia na dzień. Dajemy wszystkim możliwość przygotowania się do nich, takiego przeorganizowania czasu pracy, aby ewentualne negatywne skutki były jak najmniej odczuwalne.

    Oprócz spraw pracowniczych i społecznych walczymy także o postulaty dotyczące m.in. ustawy o zamówieniach publicznych, funduszu pracy, przepisów dot. równego traktowania wszystkich pracodawców, wsparcia przemysłu energochłonnego, czy zmian w prawie o referendach obywatelskich. Wiele z tych spraw jest dla nas wspólnych.

    Dlatego apeluję, żeby nie utrudniali Państwo swoim pracownikom wzięcia udziału w protestach, które organizujemy we wrześniu. A z uwagi na szacunek do demokracji, często przez Państwa deklarowany, liczę, że wielu pracodawców stworzy wręcz możliwości, które to ułatwią – jak np. możliwość odpracowania tych dni w innym terminie. Wiem, że w wielu zakładach pracy tak się dzieje i bardzo za to dziękuję.

    Z poważaniem

    Piotr Duda,

    „Prezydent Bronisław Komorowski zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Ireny Lipowicz o zajęcie stanowiska, czy ratyfikacja umowy handlowej ACTA nie wpłynie na ograniczenie praw obywatelskich.

    „Internetowe i uliczne protesty świadczą, że istotna część społeczeństwa, zwłaszcza młodego, uznała za zagrożone swoje podstawowe prawa obywatelskie” – tak m.in. napisał prezydent w liście skierowanym do prof. Ireny Lipowicz. …”

  166. Oto moja odpowiedź Matyldzie, mag, Lewemu, napisana przeze mnie dawno temu. Dziś nic nie straciła na swej aktualności, co najwyżej mogę dopisać do niej epilog.

    Kiedy noc przechodziła w dzień
    rozdziawili gęby niedowierne
    wyglądając gromu prędzej
    niźli brzasku

    I podążyli czem prędzej
    jak do Nazaret
    wiatr od morza
    cud mniemany podziwiać
    w kolebce

    Ukradkiem po drodze
    oczy przecierając
    ze snu głębokiego wyrwane
    i życiorysy własne
    – z grzechów małej wiary
    i uległości
    i zdrady

    Dane im było
    rodzicami przybranymi
    przy narodzinach zostać
    i w papierach zapisać się
    świadkami historii

    „I ja tam byłem
    i ja nie opuściłem
    w potrzebie”

    Na wyprzódy rzucali
    w przekrzykach
    dumnych

    Z cierpienia
    i upodlenia
    którym wcześniej
    najzwyczajniej
    się po nieludzku
    brzydzili

    Czerpali teraz nową siłę
    przyszłych przewodników
    po pustyni
    jak wodę
    ze studni

    Bezmiar wstydu rozpuszczając
    w podszeptach Mędrców
    dla odkupienia

    wcześniejszych przewin
    jak w czystej wodzie
    sól gorzką

    Za rozgrzeszenie wzięli
    Ich Nasze
    zwycięstwo

    Wino z jednego dzbana
    jak Polak z Polakiem
    i chleb przaśny
    z jednego stołu

    Inaczej smakowały
    kiedy obiecywali sobie
    braterstwo

    Uczta Baltazara trwała krótko
    chleb zamieniony w opłatek kartki
    a wino w ocet

    Pieśń wolna nie ucichła jeszcze
    i nie posprzątano ze stołu

    Gdy rycerze pokoju
    z wronami na tarczach
    przecięli
    sen srebrny

    Krzyże u bram
    przy których
    „poeta pamięta”
    postawić zdążyli

    Nim pojmano
    i rozlokowano
    pomieszane marzenia
    w zbiorowych celach

    Cierń zamieniając
    na drut kolczasty
    – banicja
    albo wolność
    w niepamięci!

    Jednego z nich
    na zawsze wyróżnili:
    sól ziemi
    krew z krwi
    i kość z kości

    Stwardniałej w gardle

    Kazali go nazywać teraz
    Obywatel Alibi
    Bolek zostawiając
    na wszelki wypadek

    I oskarżyli
    o sianie zamętu
    ale nie wołali jak kiedyś
    ukrzyżuj!

    Wystarczyła im szata hańby
    jakby przeczuwali
    że kiedyś królem
    będzie

    Wytrąceni z letargu
    i bez miejsca
    w tym krótkim zgiełku
    u boku nowego pana

    Znaleźli je na nowo
    nieostygłe jeszcze

    Obmywając ręce
    za Namiestnika
    z krwi niewinnej
    baranków

    W pogardzie
    wobec niepewnego dobra
    zadowolili się
    mniejszym złem
    nie po raz
    pierwszy

    Dziś wołają
    Pan on nasz!
    Symbol męczeństwa
    odwagi i męstwa!

    Pamięć bywa krótka
    gdy sumienie zbrukane
    zaprzaństwem
    w uśpionego sumienia
    królestwie?

  167. Dobrze, że ET przypomiał (10.23), że w Polsce tzw. liberałowie, to w istocie konserwatyści, a rzeczowe komentarze o środowiskach liberalnych w Europie i ich programach można przeczytać sobie w podręcznikach akdemickich i prasie zachodniej.
    Od razu widać jaki zbawienny wpływ na niego miał pobyt w krainie pachnącej żywicą.

  168. Warcholy w mundurach …tez protestuja „zamiast czekac na nastepne wybory” –

    maja szczescie, ze Lewy we Francji bo dopiero by ich pogonil – tylko mu dac odpowiednio dluga pale to i z Lyonu bractwo pogoni !

    http://biznes.onet.pl/policjanci-protestuja,18550,3063222,5766987,fotoreportaze-detal-galeria

    http://wiadomosci.wp.pl/gid,10867899,gpage,2,img,10868249,kat,1342,title,Policjanci-protestuja,galeria.html

  169. kadett
    12 września o godz. 11:52,
    kwituję odbiór, zdania nie zmieniam 😉

  170. Matyldo,
    co innego znamionowało protesty z 1956, co innego te z 1976, a czym innym okazał się masowy zryw 1980. Trzeba to umieć rozróżniać. W sprawie swoich pieniędzy to zaczął strajkować w 1980 – jak już dziś wiemy – Lech Wałęsa. Jego strajk (jak można strajkować formalnie nie będąc pracownikiem..?) ograniczał się do 3 postulatów, z których jeden dotyczył jego osobiście. Spełniono je dość szybko. Dla LW strajk mógłby się wtedy skończyć… i niewiele brakowało… Reszta to legenda, której fragmentów dot. autentyczności przywództwa nie kwestionuję.
    Te historyczne postulaty – w liczbie 21 – zostały dopisane później, już po spełnieniu tych 3 pierwotnych. Nie ograniczały się one tylko do sfery roszczeniowej – płacowej i socjalnej, jak wiemy. Ich zakres przenosił się na chęć odzyskania podmiotowości przez społeczeństwo, na jego dążenia niepodległościowe, na zerwanie z fasadowością demokracji socjalistycznej.

    Nie upraszczajmy zatem, że dzisiejsza ‚S’ wysuwa li tylko roszczenia płacowe i socjalne. Ten obecny protest odnosi się do sposobu, w jakim kiedyś wyniesieni na grzbietach protestujących do władzy traktują niezmiennie całe społeczeństwo. Tu nie tylko idzie o całkowite lekceważenie masowych głosów w sprawach dla ludzi kluczowych (umowy śmieciowe, nowe zasady przechodzenia na emerytury, elastyczny czas pracy, matki I kw., nowe zasady refundacji leków, sześciolatki do szkół, itp.)

    Trzeba zdobyć się na spojrzenie prawdzie w oczy i uczciwie przyznać, że w wielu z tych spraw nie tylko, że obecna władza, wzorem wielu poprzednich, nie tylko że nie dążyła do żadnych kompromisów, ale wokół żadnej z nich nie prowadziła z nikim uczciwego dialogu społecznego, czując się od tej konieczności zwolniona i stojąc po stronie tych, których poparcie czuła na plecach. Arogancja tego gabinetu w wielu kwestiach przekroczyła dawno punkt kulminacyjny i granice cierpliwości społecznej. Efekty tego lekceważenia nie odnoszą się tylko do spraw czysto ludzkich, do poziomu życia i bezpieczeństwa socjalnego. Ich skutki rzutują na wiele poważniejsze kwestie dot. przyszłości Polski i wielu następnych pokoleń. Tu nie objawia się egoizm i partykularyzm związkowców czy bonzów związkowych, tu objawia się troska o losy kraju.

  171. Obywatel
    11 września o godz. 23:53
    Mój komentarz
    Autorze, generalnie Twój opis rzeczywistości polskiej, to opis – zbyt dużo więźniów, gorzej mamy niż w Czechach, politycy źle rządzą, zdolnych menedżerów mamy dużo, tylko niewykorzystanych, itd. Oraz jeden ogólny wnioisek – trzeba koniecznie wprowadzić zmiany.

    Tak, rzeczywistość jest jest skrzecząca. Ale jakie zmiany? -Takie, by było lepiej, by sądownictwo, szkolnictwo, lepiej pracowały, politycy byli lepiej wybierani, bo dotychczasowy system nie zapewnia dogłębnej oceny kandydatów i przeprowadzenia prawidłowej selekcji przez wyborców.

    Otóż na tym cała dyskusja o państwie polskim się ślizga – jak to zrobić?
    Jakie zmiany, gdzie, kto ma przeprowadzić, jak taką ekipę wyłonić, która by miała dokonać prawidłowych zmian, tchnąć nowego ducha w obywateli, itd.

    Jeśli chodzi o stan cywilizacyjny Polski oraz materialny (GDP), to zajmowała ona przez wieki i obecnie zajmuje miejsce raczej w pobliżu ogona niż czołówki europejskiej. Przesuwanie się do przodu jest niezwykle trudne i to jest problem, problem rozwoju, doganiania lepszych(chociażby takich Czech), który bardzo różnie jest analizowany i interpretowany w Polsce.

    Jedni, ci interpretujący problem doganiania płytko, mówią, że należy podjąć zdecydowane działania w rodzaju szarpnięcia cuglami i szybko nastąpi poprawa. Kto ma szarpnąć cuglami – ta sprawa w ich propozycjach jest odsuwana na dalszy plan, jako niewygodna politycznie, jakoś to będzie.

    Inni twierdzą, że elity są najważniejsze, wymienić elity i szybko pójdziemy do przodu

    Jeszcze inni oczekują, że politycy nagle pójdą po rozum do głowy i zaczną reformować kraj. Tak sami z siebie.
    To już w totolotka jest większa szansa.

    Wszystkie te oczekiwania w podtekście stawiają na szybkie wyrównanie poziomów życia tu i tam, dogonienie czołówki, rozwój poprzez wykorzystanie ludzi, ich wykształcenia, talentów, bo przecież ludzie są, tylko warunków nie ma.
    To że ludzie są, wiadomo od lat, jednakże pojedyncze przypadki nie tworzą całości. W ekonomii liczy się kapitał społeczny oraz kapitał ludzki. Są to bardziej złożone kategorie, elementy mechanizmów społecznych niż sama ilość wybitnych inżynierów, czy menedżerow.

    Jako przykład niepełności takiego rozumowania (ludzie są) w dyskusji o państwie i czynnikach rozwoju można podać sport – w Polsce są wybitni sportowcy, są tacy. A czy przekłada się to na upowszechnieniem sportu, na zdrowotność młodzieży, na powszechność uprawiania rekreacji – joggingu, jazdy na rowerze, trekkingu? Owszem, widać kilka pań z kijkami i trochę rowerzystów (trzeba przyznać, że dużo więcej niż np. 10 – 15 lat temu), ale o istotnym wpływie tych nielicznych na zdrowotność społeczeństwa trudno mówić. Podobnie jest z menedżerami i środowiskiem, w którym mają pracować.
    Samo istnienie wybitnych menedżerów, nie przynosi od razu szybkiego postępu. Menedżerowi ci pracują z kapitałem ludzkim i społecznym (przepraszam za uprzedmiotowienie ludzi), a ten jest mniej więcej taki, jak nasze miejsce w Europie. Może trochę lepszy.

    Gdyby państwo było aparatem fizykalnym lub łatwo sterowną machiną społeczną, jak np. zakon krzyżacki, to być może na szybkie efekty można było liczyć, chociaż jeszcze dochodzą, okoliczności, nie w każdych warunkach takie machiny sprawnie działają.

    Tymczasem mamy klasę polityczną wyłonioną tak samo, jak w innych bogatszych krajach, a nie jesteśmy wciąż bogaci.
    Ludzie pytają – jak to, co się dzieje, oni tam w Europie zarabiają, żyją godnie, a my w porównaniu z nimi jesteśmy nędzarzami. Dlaczego nam nie płacą odpowiednio? Gdybyśmy mieli tamte pensje, to byśmy mogli kupić, dajmy na to, nie 2 kg mięsa dziennie, a 20, nie 15 litrów benzyny, a do pełna, nie jeździlibyśmy gratami, a nówkami, itd. Dlaczego tak jest, kro nas dusi, tłamsi, nie pozwala rozwinąć skrzydeł?

    Ludzie chcą jechać (doganiać Europę) już teraz pociągiem pospiesznym, jak nie ekspresem, a tu mamy osobowy telepiący się po krzywych szynach, a niektórzy mają wrażenie, ze pod rządami ekipy Tuska siedzą w wąskotorówce.

    Gdzie jest szybka lokomotywa, jakie mamy szyny? Skąd wziąć szybsza lokomotywę, kto nam naprawi szyny? Pytanie pozostaje w zawieszeniu. Nie ma łatwych odpowiedzi poza ogólnikami w rodzaju ma być tak, by było lepiej.
    Pzdr, TJ

  172. Kadett
    Całkiem zgrabny wiersz, ale…
    No właśnie. Pamięć o wydarzeniach sierpniowych (pamiętasz jeszcze piosenkę dla córeczki – „opowiem ci o tamtych wypadkach”?) po latach nie tyle się zaciera w głowach świadków, co mitologizuje w różnych zresztą kierunkach w zależnościi od różnych ocen tego, co wydarzyło się później.
    Nie ma czegoś takiego, jak historia obiektywna. Są fakty, a te można interpretować rozmaicie.
    Być może inaczej stać się nie mogło, choć przyznaję Ci rację, że byłoby lepiej, gdyby Walęsa wycofał się z areny wydarzeń wraz ze sztandarem „Silidarności”, ale to naród już suwerenny wybrał go na prezydenta. Przy pomocy zresztą braci Kaczyńskich, których wydobył z cienia (nie byli to bowiem opozycjoniści pierwszego planu, co dzisiaj jest zakłamywane na ich korzyść przez tzw. prawicę).
    Na tyle systematycznie obserwuję scenę polityczną od ponad dwudziestu lat, by nie dać sobie wmówić „dziecka w brzuchu”.
    CAŁY obóz postsolidarnościowy, poczynając od rządu Mazowieckiego, pierwszą wojnę „na górze”, którą tak na prawdę zmajstrował Jarek Kaczyński, po dzisiejsze popłuczyny po solidarnościowych ideałach, w pełni zasługuje na zejście ze sceny.
    Nie tylko Tusk „się wyczerpał”. Wyczerpali się i zużyli dokładnie wszyscy, którzy wciąż rozdają karty.
    Dlatego uważam, że najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, CO dalej, a przede wszystkim z KIM.
    Obawiam się, że nikt jej zna i to jest dopiero dramat, a nie to, czy Kaczor zostanie premierem, bo wszyscy mają dość Tuska.

  173. TJ,
    udawanie bardziej naiwnego nim się nim jest w rzeczywistości, po prostu nie uchodzi. Największym hamulcem rozwojowym Polski, najistotniejszym czynnikiem, który sprawia, że wszelkie myślenie o priorytetach rozwojowych idzie spać do kąta jest pętla postępującego zadłużenia kraju. Obecne obciążenia budżetowe, które są wynikiem konieczności jego obsłużenia są powodem, dla którego wszelkie myślenie perspektywiczne zepchnięte zostało na enty plan. Obecny rząd, który doszedł do władzy ponad 6 lat temu, obiecując reformowanie Polski i jej modernizację, ani przez chwilę nie wykazał się taką wolą. Wszystkie jego działania koncentrowały się wokół bawienia się w rządzenie na coraz większy kredyt. Nie wykazał się on żadnym przemyślanym i obliczonym na przyszłość programem rozwojowym. W zamian był festiwal doraźnych rozwiązań, pusta hasłowość, przypadkowość decyzyjna, klientystyczny stosunek do silniejszych, reagowanie post factum na przejawy złych zjawisk i marketing polityczny z okazji piłkarskiego EURO. Cechowały ten rząd jedynie marazm, dreptanie w miejscu, zręczne rozgrywanie politycznego oponenta i daleko posunięta niechęć do myślenia perspektywistycznego. Na efekty takiego podejścia długo nie trzeba bylo czekać. Kolejne lata rządów D. Tuska to kolejne okresy łatania coraz większej dziury w budżecie, odpychania od siebie odpowiedzialności i spychanie jej w dół na samorządy, wyprzedaży majątku pod potrzeby niezrównoważonego budżetu, odkładania zapowiadanych szumnie reform ad calendas graecas i dalsze bezmyślne zadłużanie kraju z pogłębianiem zastanych absurdów.

    Czy rodzina, która ma do spłacenia coraz większy kredyt, rosnący w tempie niewspółmiernym do jej przychodów może myśleć o swoim rozwoju? Czy do tej konstatacji trzeba być ekonomistą i babrać się we wskaźnikach i statystykach ekonomicznych..? Czy odpowiedź na proste pytania wymaga ględzenia..?

  174. Przypominam, że EURO naraił Polsce Kwaśniewski, zaś stosowną ustawę w sprawie finansowania EURO uchwalił Sejm za rządów PiS. Następcy tego rządu zrealizowali zamierzenia swoich poprzedników.

    Bo gdyby nie zrealizowali (np. wycofali się z EURO), to dopiero byłby kwik…

    Zwłaszcza na nutę honoru narodowego i innych tego typu dupereli…

  175. Nie sądzę, żeby analogia ekonomiczna pomiędzy finansami rodzinnymi i państwowymi była do końca uzasadniona. Co nie znaczy oczywiście, że państwo powinno zadłużać się ponad miarę. Co to jest ta miara ? W tej kwestii każda partia polityczna ma swoją, na ogól zależną od tego, czy jest się w opozycji, czy u władzy.

    Bo władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy. Nawet za cenę … dalszego zadłużania się ponad poprzednio stosowaną miarę 😉

  176. mag,
    sam jestem podobnego zdania. Żadne zasługi dla przywrócenia Polsce zagrożonej dziś niepodległości (kraj potwornie zadłużony, zdany na łaskę kredytodawców traci niepodległość), za skierowanie jej na tory demokratyczne nie powinny być legitymacją dla elektryków, historyków i histeryków do ubiegania się o funkcje państwowe. Do czasów I kadrowej powrotów być nie powinno. Czasy wymagają innych kompetencji, chociaż podobnych wzorców patriotycznego zaangażowania.

    Wszystko pamiętam jak dziś. Porwało mnie wtedy oko cyklonu, a miejsce zamieszkania i działalności sprzyjało spotkaniom i rozmowom z wieloma osobami z dzisiejszego świecznika. Gdybym wtedy wiedział, że tak się wszystko potoczy, że Michnik będzie decydował o honorze, a Kuroń (nie tylko) zupę bezrobotnym polewał, palca bym do tego nie dołożył… Dzisiaj braciszkowie od Alberta tylko polewają…

    Ok. Kaczyńscy nie byli w 1. szeregu opozycjonistów. A kto był? – L. Wałęsa, który przyswajał dopiero swoją wiedzę o wolnych zw. zaw. na tajnych wykładach m.in. dra L. Kaczyńskiego, Mazowiecki z koncesjonowanego PAXu, czy może Geremek, Kuroń i Modzelewski – renegaci pezetpeerowscy, dla których miejsca u sterów PRL nie było, a może Michnik w roli osobistego sekretarza pisarza? Czy 1 linia ówczesnej opozycji to B. Komorowski skazany za udział w czołówce manifestacji kolejnego 11 listopada..? Kto tę czołówkę stanowi? Moim zdaniem – setki tysięcy bezimiennych działaczy, którzy ryzykując utratę pracy, wilczy bilet i aresztowanie, nie mogli liczyć na sute datki z Wolnej Europy, z ogromnym ryzykiem i poświęceniem spełniało swoją powinność obywatelską w poczuciu odpowiedzialności za Polskę, a dziś wielu z nich przymiera głodem.

  177. Jacobsky,
    Tobie się może nie wydawać, tym niemniej niektóre prawa ekonomiczne działają podobnie – tak w odniesieniu do gospodarstwa domowego, jak i krajowego. Dochodzi siła ich działania, zależna od skali gospodarki. Im większa gospodarka, tym silniej dają o sobie znać i obejmują większą liczbę rażonych.

  178. Obywatel niewolnik (11 bm, 23:53) pisze:
    Fakty są więc takie, że PKB per capita w Czechach wynosi ok. 25 tys. euro, a w Polsce 15 tys!

    Mentalność niewolnicza właśnie polega m.in. na nieradzeniu sobie z faktami. Otóż po uwzględnieniu siły nabywczej czeski PKB na głowe to 25-27 tys $, zaś polski 20-22 tys $. Różnica na korzyść Czech. Wystarczy sięgnąć do gimnazjalnych podręczników historii i się zorientować w mig, że nie wzięła się ona z księżyca, ani nie jest winą Tuska, lecz historyczno-gospodarczego procesu. Do tego warto sprawdzić, że ta różnica zmniejszyła się przez ostatnie 24 lata, a nawet od roku 2007.

    Itd. W tym tekście wytykać można dziesiątki błędów faktograficznych wskazujących na głęboką potrzebę PT Autora, aby maniakalnie dowodzić, że jest się niewolnikiem, ofiarą rządu, elit i innych nieszczęść i zaraz spadających na umęczoną ojczyznę. Szczęść Boże!

  179. kadett,

    eee… to chyba nie jest takie proste jak piszesz.

  180. Jacobsky,
    mechanizm działania pułapki zadłużenia jest prosty. Bank w kilka minut ocenia dzisiaj zdolność kredytową klienta jako relację jego dochodów do
    wysokości kredytu i osiągnietego stopnia zadlużenia. Co nie jest proste, trzeba upraszczać, by stało się łatwiejsze do zrozumienia.

  181. Jacobscy,
    i jeszcze jedno. Nie człapie o to, kto piłkarskie EURO nam naraił (miało być odskocznią do szeroko zakrojonych planów modernizacyjnych głównie w zakresie infrastruktury – drogi, dworce, lotniska, itp.), ale biega oto, jakie były tego finalne efekty. Za 5 dwunasta minister Nowak głowił się nad definicją ‚przejezdności autostrad’. Efekty – zamiast rozruszania gospodarki mamy setki, jak nie tysiące bankructw podwykonawców, głęboki regres w budownictwie, ciągłe obowiązywanie przejezdności na oddanych podobno odcinkach. Pewnie, że nie dokonał tego w pojedynkę sam D. Tusk, ale jako szef rządu bierze za całą armię swoich urzędników polityczną. odpowiedzialność jako naczelny inwestor Polski. Tymczasem, był festiwal chorągiewek przy samochodach, narracja o fajno-Polakach i w ogóle radośći kupę… Patrz wyżej – lepiej mniej (szumu), a lepiej (robotę wykonać).

  182. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Panie Andrzeju,

    wyglada na to, ze Orban nie czytal „Dziel A. Michnika” i nic nie zapowiada, ze to zrobi.

  183. @J. Pokorny, 15:17
    Pół biedy, kiedy kłamią, pardon, nie liczą się z faktami na blogu „obywatele”. Ja każdego dnia, czytając wysokonakładowe gazety i oglądając kilkumilionowe programy informacyjne telewizji, widzę zalew kłamstw, półprawd, bredni nieopatrywanych żadnym komentarzem niby przygotowanego dziennikarza. Co więcej, dziennikarz ma minę, jakby się zgadzał z bredzącym.

    Jakiś kretyński obyczaj nastał – dyskutowanie o faktach. A przecież każdy prowadzący/a rozmowę (np. Fakty po Faktach w TVN24) ma słuchawki wydawcy w uchu! I co? I nic! Ten/ta też nie reaguje!

    I idzie w tłum zaspanych, zmęczonych widzów ten bełkot, czyniąc spustoszenie w umysłach.

  184. „Wszyscy mają dość Tuska”

    Po pierwsze, dlaczego, z jakiego/-ich powodu/-ów?
    Eh, zebrałaby się długa lista. Ale czy koherentna w miarę, wypełniona punktami związanymi z powszechnie oglądaną i odczuwaną rzeczywistością?

    Jednym z konkretów jest obserwacja, że Polacy za mało zarabiają. Już nie w perspektywie „niesprawiedliwości dziejowej”, np. mniej od Czechów, Słowaków, o Luksemburczykach w ogóle nie wspominając. Ale także w stosunku do PKB. W Polsce średnia płaca wynosi 64 proc. PKB, przy średniej unijnej 74% (wg. analizy POLITYKA INSIGHT). Skąd to się bierze? Co z tym zrobić?

    Nie komentuję, ze swoimi quasi analizami i wnioskami się wychylam. Ale czy o takich problemach polityki gospodarczej się dyskutuje w kraju? Między związkowcami a resztą sfery publicznej, wśród części opinii publicznej jako tako zorientowanej.

    Samo uczucie wobec Tuska, lub brak uczucia, mi nie wystarcza, aby mówić o dojrzałości społeczeństwa, czy choćby komentatorów.
    Najprościej jest powiedzieć – MAMY DOŚĆ (np. TUSKA).

  185. kadett,

    Doceniam rangę rosnących globalnie zadłużeń. Jednocześnie, trudno nie zauważyć, że obecne definiowanie problemu długu stało się rodzajem międzynarodowej obsesjii, populistycznym granatem walonym na oślep z lewa oraz prawa. Na ile chór placzących coś z tego rozumie i wie po co płacze – nie wiem.

    Tabela najbardziej „pokrzywdzonych i zadłuzonych” krajów
    ( karegoria „external debt”, czyli sumarycznie ujety dług rządu + obywateli) wygląda tak:

    Luxemburg – 3,443% GDP
    UK – 390%
    Holandia – 344 %
    Hong Kong – 334%
    Belgia – 266%
    Szwajcaria – 229%
    Szwecja – 187%
    USA – 106%
    Haiti – 5%

    Polska zajmuje odległe miejsce, z 54% długu w stosunku do GDP. Dziwi mnie, dlaczego wciąż tak duża jest kolejka uchodźców z Afryki lub Azjii marzących aby do tego piekła kredytowego wymienionego powyżej się dostać? No i skąd to mało szczere szlochanie nad Wisłą nad budżetem naszych wnuków….?

    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_external_debt

  186. @stasieku (16:21)

    By trzymać proporcje, powiem tak – jest nieco rzetelnych informacji. Inaczej byśmy się poruszali w kompletnej mgle. Ale tego sprzyjania bylejakim, kiepskim gustom i wymaganiom odbiorców jest o wiele za wiele. Cholerka, kraj nasz nie dorobił się jeszcze polityki edukacyjnej dla społeczeństwa, ani efektywnych platform publicznego dyskursu. O właśnie, związkowcy chcą sie wypowiedzieć, chcą być wysłuchani, i reszta społeczeństwa też … ale jakże oni straszliwie i nieefektywnie bełkoczą. Plują ideologią i jakimiś ogólnikami.

    Może faktycznie wszystko zaczęło się od jaja (a nie od kury), czyli od medialnego bełkotu, ale pewności nie mam. I tak to się kręci.

  187. kadett,

    nie, mechanizm nie jest taki prosty i nie dziala on tak samo, jak w przypadku stosunkow pomiedzy bankami i gospodarstwami domowymi.

    Co do EURO,
    ja wiem. Nawet gdyby ta impreza wyszla lepiej – najlepiej ! – to i tak by nie wyszla, wedlug Ciebie i Co. No a Tusk ? O bajko Ty moja ! Ale on ma szerokie plecy ! Mam nadzieje, ze jego nastepca bedzie mial jeszcze szersze, bo poprzeczka wymagan jest zawieszona bardzo szeroko. O odpowiedzialnosci Tuska z pewnoscia wypowiedza sie wyborcy.

    Co do festiwali: tu czasem choragiwewki, czasem krzyze, krzyze, obrazy, transparenty, choragiewki i krzyze, krzyze – do wyboru, prawda ? kazdy sie bawi jak lubi 😉

  188. duende,
    potencjał każdego z wymienionych krajów (z wyjątkiem Haiti) zwalnia obywateli tych krajów z bólu głowy z powodu długów. Jest on dużo większy (potencjał) niż dajmy na to obecny gasnący potencjał wytwórczy Polski. Długi spłaca się najczęściej rosnącym eksportem. Dlaczego o tym się nie mówi, tyle co trzeba? Mówi się, mówi, ale nie w głównych wydaniach newsów w stacjach telewizyjnych.

  189. J. Pokorny
    12 września o godz. 16:36

    Płace w Polsce zawyżają dwie grupy pracobiorców- urzędnicy państwowi oraz pracownicy dużych, międzynarodowych korporacji.
    Dlaczego ich stać?
    Bo bądź podatków nie płacą, bądź płacą ale nie w Polsce……..

    Statusu zagranicznych inwestorów nie zmienimy bez rozwiązań unijnych.
    Być może jakiś dziennikarz dotrze do danych tyczących płacenia podatków przez Opla, Mittala, i innych?
    W przypadku Fiata już wiemy że nie płacił……

    Dochody budżetowe muszą wzrosnąć.
    I płatnikami nie mogą byc jedynie tu żyjący.
    Drobnych przedsiębiorców na zwiększenie kosztów pracy raczej nie stać.
    Obciążenia i tak są spore……
    ZUS od dochodów?
    Podwyżka progów podatkowych?
    Zwolnienie z opłat przy niewielkich obrotach?
    To decyzje polityczne, przekładające sie na codzienne życie ludzi.

  190. Polska ambasada radzi jak mało płacić naszym rodakom. Duńska minister oburzona
    Gazeta Wyborcza (WG 12.09.2013 12:52)
    Duński rząd domaga się wyjaśnień ws. poradnika polskiej ambasady dla naszych przedsiębiorców. W broszurze znalazły się informacje, jak unikać duńskich związków zawodowych i płacić możliwie mało.
    Informacje o sytuacji w Danii dostaliśmy na Alert24.pl. – Od niedzieli jest w Danii afera. Polska ambasada wydała broszurkę, w której radzi, najkrócej rzecz ujmując, jak polskie firmy mają uniknąć płacenia swoim pracownikom tyle, ile wymaga tzw. układ zbiorowy i oskarża związki zawodowe o „nielegalne działania” – napisała na Alert24.pl pani Marta.
    „Minister pracy, Mette Frederiksen (Socjaldemokracja), rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie. Podkreśliła, że oczekuje na reakcję ambasady RP jeszcze w tym tygodniu”, czytamy w serwisie „Copenhagen Post”. – Poprosiłam urzędników o kontakt z ambasadą Polski. Chcę wyjaśnić wszelkie nieporozumienia – powiedziała gazecie „Berlingske” Frederiksen.
    Według związkowego magazynu „Fagbladet 3F”, jednym z autorów poradnika jest osoba posiadająca cztery firmy, które oszukiwały swoich polskich pracowników ws. wynagrodzeń.
    ==============

    Po sąsiedzku znalezione…..
    Katolik katolikowi Polakiem, czy jakoś tak by było…….
    Podobne afery były już w Anglii, Niemczech, Norwegii.
    I w obronie Polaków stawały TAMTEJSZE związki zawodowe……
    Jednak sie przydają?

  191. duende (16:47)

    Horror, horror!
    Polska znów na czterdziestym którymś miejscu za Seszelami i Komorami, i za słynnym Mali.

    p.s. Ale jak się wmyśleć, przez dobrą chwilę, wszyscy są dłużnikami. A kto jest wierzycielem, gdzie jest ta kraina, gdzie są ci obywatele, którzy trzymają te wszystkie kraje w kieszeni. Może to ci – podejrzewam sobie niewinnie, których mieli wysłać kiedyś na Madagaskar aby oczyścić rasę. Na pewno to oni.

  192. do Ryba
    12 września o godz. 11:57
    Wszakze ironia losu jest, ze bronimy tu (jako pracobiorcy) konserwatywnych liberalow jako ratunek przed PiSem, a zrzadzeniem losu moze byc koalicja obu partii z PSLem na doczepke; lub czapka strazacka…….smieszne i irytujace takie pomieszanie „uczuc” w polityce. mamy jednak czas. ca. 200 lat na zbudowanie spoleczenstwa obywatelskiego. Wowczas jednak przekonamy sie, ze jest to model lekko leciwy; Mag powiedzialaby, kiedys byl dobra Laska……
    Saldo mortale

  193. Lewy
    12 września o godz. 11:24 zyjacy w kraju, w ktorym dominuja silne (lewicowe) ZZ zapomina o „zasranym” prawie i „zasranym” naszym obowiazku do opozycji, rowniez pozaparlamentarnej. Lewy zaslania sie parlamentem, czce gadanie? Zamisat parler petit baratin?
    Saldo mortale

  194. Andrzej Falicz
    12 września o godz. 11:50 walczy niezlomnie z wysoka kultura prostestu przy stoliku na Rozdrozu….doslownie….Zycze mu powodzenia….prosze o kontynuowanie, bo wiekszosc z nas nie rozumie na czym polega nasz obywatelski obowiazek….
    Saldo mortale

  195. duende,
    jak będziesz miał chwilę wolnego czasu, poświęć go na dociekania, które zaproponował J. Pokorny (17:16) – skąd biorą się pieniądze, w których podawane są wielkości globalnego zadłużenia i w czyich kieszeniach są trzymane? Dla ułatwienia rozwiązania zagadki z cyklu „kpi czy o drogę pyta?” dodam tylko, że one w wielu wypadkach w ogóle nie istnieją, dopóki zadłużenia nie trzeba spłacać. Aż nagle, deus ex machina, pojawiają się w tysiącach ton zadrukowanego papieru.

  196. Dług stał się fetyszem, memem kulturowym, szlagwortem, którym można dowolnie szastać poddawać modyfikacjom, preparować, by stał się w końcu kluczem do emocji, klątwą i przepowiednią katastrofy

    kadett
    12 września o godz. 16:55
    duende,
    potencjał każdego z wymienionych krajów (z wyjątkiem Haiti) zwalnia obywateli tych krajów z bólu głowy z powodu długów. Jest on dużo większy (potencjał) niż dajmy na to obecny gasnący potencjał wytwórczy Polski. Długi spłaca się najczęściej rosnącym eksportem

    Mój komentarz
    Autorze, ciężkawe są te Twoje wyjaśnienia odnośnie długu.

    1) Przede wszystkim, jeśli dyskutuje się o długu Polski, to należałoby najpierw wyjaśnić o jaki dług chodzi, następnie rozmawiać o jego konkretnej wysokości i strukturze, ile długu jest zagranicznego. ile krajowego, itd. Bo daleko nie cały dług np. skarbu państwa, jest nominowany w walutach zagranicznych.

    2) Dług się spłaca pieniędzmi, między innymi są to pieniądze z eksportu, ale mogą być pieniądze pozyskane w kraju, z przychodów np. podatkowych. Polski dług skarbu państwa (obligacje) jest nominowany w większości w złotych. Ta większość, to nie jest dług zagraniczny.

    3) Duende po to podał wysokości długów względne – w stosunku do PKB, bo to jest miernik globalny najwięcej mówiący o wielkości długu, o możliwości jego spłaty, o zaufaniu na rynkach finansowych. Państwa takie, jak GB, czy G, mają od wieków większe zaufanie, ale i dług mają duży. Polska ma mniejsze zaufanie, lecz dług również mniejszy, dużo mniejszy, jak na razie zbyt mały, by podważyć radykalnie to zaufanie. Co nie znaczy, że rząd może sobie bimbać.

    3) Pojęcie długu przez rozczarowanych i sfrustrowanych swoją niewiedzą i wstrętem do przysiadania fałdów internautów zostało w sieci skrajnie uproszczone, strywializowane i sprowadzone do fetyszu, memu kulturowego, maczugi moralnej, którą można bez zastanowienia, bez odpowiedzialności za słowo walić w rząd ile wlezie i obwieszczać towarzyszom internautom kompletną klęskę finansową, która tuż za rogiem czeka Polskę.
    I tak leci to ciurkiem przez internet – ludzie, ratujcie Polskę, jesteśmy w pułapce, toniemy, krach, porażka, wali się, tracimy niepodległość, klientystyczny rząd nas sprzedał, itd.

    Nie trzeba podawać konkretnej sumy, ani stosunku długu do różnych wskaźników makroekonomicznych, ani rozpatrywać struktury długu, wystarczy rzucić kwotę, jaką ślina na język przyniesie, albo jeszcze lepiej bez podawania kwot histeryzować o pułapce kredytowej, w której już jesteśmy złapani, o pętli na szyję, która już się nam odciska, o uzależnieniu, utracie suwerenności i innych mądrych geopolitycznych memach popularno-sieciowych. Sukces u mas prawdziwych Polaków murowany.

    Brak odpowiedzialności za słowo i harcownictwo na polu ekonomicznych wyjaśnień i dowodzeń, to jedne z poważniejszych specjalności krajan, które oni szeroko i ochoczo wykorzystują do bezproduktywnego ględzenia w sieci, grania na emocjach, pysznienia się troska o ojczyznę, wzajemnego zagrzewania się do siędzenia z bratankami na koń i przegonienia chytrych wierzycieli-pułapkowiczów, skończenia z kolonizacją, klientelizmem i kompradorstwem.
    Pzdr, TJ

  197. TJ
    12 września o godz. 18:49

    Swietne. Dobrze Tjocie, że tu jesteś, bo bez Ciebie nie dalibyśmy sobie rady.
    Z wyrazami szacunku

  198. Szanowny TJ’cie,
    Piękny kraj Grecja, Pytam, po co jej amunicji do Leopardów tyle, że takiej ilości nie zużyto chyba podczas całej II Wojny Światowej? Po co jej prawie setka nowych Eurofighterów kupowanych od firmy znanej z korupcyjnych afer? Po co jej kolejne 4 łodzie podwodne, których jakość nie pozwala na używanie zgodne z przeznaczeniem, bo są spartaczone, po co? – i dlaczego muszą za to guano płacić i je kupować?
    Muszą, bo to są warunki otrzymywania „pomocy finansowej” uzależnionej głównie od widzimisię Anielicy, tak czy nie?
    To w takim wielkim skróciku, jeden z przykładów, których jest multum.

    I teraz, jeśli ktoś nie widzi (albo udaje), co się dzieje gdy pętla długu się zaciska lub brakuje mu wyobraźni, to wg mojej opinii jest najprawdopodobniej idiotą. Jeśli jednak idiotą nie jest, to u mnie może budzić tylko obrzydzenie, bez względu na erystyczne popisy.
    Tę wypowiedź, z 12 września o godz. 18:49 (SORRY) odbieram jako propagandowy bełkot, który ma służyć uspokojeniu „maluczkich”, bo przecież ważny nie jest dług i jego wielkość a np. struktury długu, imponderiabilia makroekonomiczne czy jakieś inne tremu podobne pierdoły. Tak, pierdoły, bo liczy się, czy ktoś mnie ma w kieszeni czy nie!
    Jeśli ktoś tego nie rozumie to niczego nie rozumie i mieszanie do tego „prawdziwych Polaków” i innych określeń o pejoratywnym wydźwięku na mnie np. nie działa i z pewnością na wielu innych z minimalną odpornością na pranie mózgu.

    Pozdrawiam, Nemer

  199. Jakby niezauważona, minęła wczoraj kolejna rocznica 9/11, dnia w którym jedyni prawdziwi terroryści groźni całego dla świata dopuścili się masowego mordu 3000 osób w Nowym Jorku, 184 osób w Pentagonie oraz 140 osób w Shanksville. Choć nie do końca wiadomo, jak było w przypadku gminy Nowy Jork, to o stosunku administrujących amerykańskim państwem do ofiar świadczy fakt, że szczątki ludzi z pozostałych miejsc trafiły na śmietnik, podobnie zresztą dzieje się z niezidentyfikowanymi żołnierzami amerykańskimi z Iraku i Afganistanu. Taka gmina. ( se.pl/nowy-jork/nowy-jork-ameryka/911-szczatki-ofiar-911-na-smietniku_230661.html )

    Bezpośrednią konsekwencją oraz kontynuacją tego terrorystycznego barbarzyństwa, precyzyjnie zaplanowanego i przeprowadzonego z zimną krwią przez psychopatycznych degeneratów, fanatyków nienawidzących wszystkich ludzi poza swoją diasporą, jest zagłada ponad miliona Irakijczyków, notabene dokonana również z użyciem broni chemicznej. Dlatego w rzetelnym procesie wg Common Law, gdzie precedens stanowi podstawę prawną, ustalenie rzeczywistych sprawców ataku chemicznego w Syrii nie stanowiłoby żadnego problemu, wisieliby już na szubienicach w Norymberdze.

    Ofiary śmiertelne to jedno, a jest jeszcze rzesza irackich kalek, pozostałych przy życiu, jest także tragiczny exodus ponad 4 milionów Irakijczyków wypędzonych z domów. To tylko jeden kraj, gdzie dzieła zniszczenia dokonali i wciąż dokonują współcześni naziści, często spod tego samego znaku – trupiej czachy na piszczelach (skull & bones).

    Niektórzy mieli tego dnia wyjątkowe szczęście, np. Larry Silverstein, człowiek, który krótko przed godziną zero ubezpieczył WTC na wielkie sumy. Larry jest w czepku urodzony (czy jak to się tam nazywa), miał przyjść do roboty, jednak niespodziewanie zmienił w ostatniej chwili zdanie i poszedł na badania kontrolne. Larry nie był jedynym, którego tragiczny los cudem ominął.

    A Mojżesz napominał, czytając z Tablic: „Nie będziesz zabijał.” Nie posłuchali.

    Dr. Paul Craig Roberts w swoim artykule „Rocznica 11 Września: Zbyt Wiele Lat Kłamstw. Od Mossadeka, do 9/11” bardzo ciekawie pisze na ten temat, wskazuje na nonsensy, przypomina fakty, warto przeczytać; przydatne w zrozumieniu niewygodnej prawdy może się także okazać okolicznościowe dossier, zamieszczone na łamach kanadyjskiego Global Research:

    globalresearch.ca/911-twelve-years-of-war-lies-and-deception/5349347

    W kwestii Syrii interesujący punkt widzenia przedstawia także red. Marian Miszalski na łamach gazety Najwyższy Czas, może fragment artykułu dla zainteresowanych, sama końcówka:

    „Żydowscy szowiniści gotowi są podpalić cały świat dla „bezpieczeństwa Izraela”, ale cały świat niekoniecznie upatruje w „bezpieczeństwie Izraela’ najważniejszy cel międzynarodowej polityki. Wiele więc wskazuje na to, że mimo wielkiego oszustwa w skali globalnej i tromtadracji kukiełkowego Murzyna za podszeptem swych żydowskich doradców – na Syrii zatrzyma się rozpętana przez Sarkozy’ego inicjatywa destabilizacji krajów arabskich, w interesie Izraela, a lobby żydowskie w Ameryce wyjdzie z tej konfrontacji osłabione. Wprawdzie ogon jeszcze kręci psem, ale impet ogona jakby słabnie. Wolno mielą młyny historii, ale jednak…”

  200. Rozpustna szympansica i jej dwa przydupasy wyskakują ze skóry, żeby zdeprawować normalnych uczestników bloga.

  201. kadett
    Oglądanie się do tyłu i wypominanie grzechów budowniczym III i IV RP wydaje mi się zajęciem jałowym. Zawsze będą różnice w licytowaniu się, czyje grzechy większe i dlaczego.
    Jak już wcześniej zauważyłam, daleko bardziej interesuje mnie (i chyba wszystkich powinno interesować) to, KTO ma te kompetencje na miarę czasów, co słusznie podkreślasz, a zarazem podobne jak za czasów I Kadrowej wzorce patriotyzmu.
    Mam wrażenie, że ludzie z tzw. młodzieżówek poszczególnych partii, czy wręcz „nowe twarze” niby z nowych opcji (vide Ruch Palikota, lub SP) są karykaturą swoich mistrzów i raczej niczym wiecej.
    Czy możesz wskazać choc jedną osobę w „sztafecie pokoleń”, która uniosłaby ciężar – mówiąc patetycznie – wyzwań, jakie stoją przed RP w XXI wieku?
    Bo ja – nie!
    I to jest dopiero powód do zmartwienia (obywatelskiego), a nie przepychanki w PO, czy wróżenie z fusów, kto kogo „przewali” w najbliższych wyborach, albo czy Dudzie powiedzie się „kryterium uliczne”.

  202. TJ,
    duende posłużył się kategorią „external debt”. Jest to część zobowiązań, jakie dane państwo winne jest podmiotom zagranicznym. Pomińmy już to, że użył tego terminu nieadekwatnie do przykładów i błędnie wyjaśnił jego znaczenie. Nie musi być ekonomistą. W swojej b. lakonicznej odpowiedzi na pytania adresowane do mnie, nie wytykałem mu błędów, ale odniosłem się do podanej kategorii długu. Ten rodzaj długu najczęściej pokrywają wpływy z eksportu.

    Co do reszty, zgoda, ale nie mogę odnieść tego do siebie. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek mógł pomylić rodzaj zadłużenia Polski, przeinaczał czy wyolbrzymiał jego wielkości. Proszę o takie przykłady – kiedy i w jaki sposób? Na ogół wiem co piszę i o czym. Czekam spokojnie.

  203. bo liczy się, czy ktoś mnie ma w kieszeni czy nie!

    najwiekszym wierzycielem USA sa Chiny. Stany sa zadluzone calkiem niesle. Czy to znaczy, ze Chiny maja USA w kieszeni ?

    Czy koniecznie trzeba stosowac logike finansow personalnych do finansow miedzynarodowych ?

    Wpis TJ-ta wcale nie jest belkotem,ale przedstawieniem spraw tak, jak one sie maja. Struktura dlugu jest wazna przy dyskutowaniu zadluzenia danego kraju.

  204. Nemer (19:23)
    Wcale, ale to wcale nie dziwię się, że nerwy w końcu puszczają, gdy czyta się te ględzioły, ktore – jak widać po reakcjach – znajdują swoich bezkrytycznych zwolenników…

  205. Jacobsky,
    a to znasz? Oplata go galeria TeJota w koronki z białego marmuru… kłeby, kłęby, kłeby tytanów i rogate widma… a przestrzeń klapła jak przebity balon… Hop!

  206. Nemer
    12 września o godz. 19:23
    Mój komentarz
    1) Autorze, jezeli już, to pisz o Polsce, a nie o Grecji.
    2) Nie dawaj pierwszeństwa inwektywom i epitetom, tylko waż słowa i przytaczaj rzeczowe argumenty, by potem się nie wykpiwać przed blogowiczami łamańcani w rodzaju – ” bo przecież ważny nie jest dług i jego wielkość a np. struktury długu, imponderiabilia makroekonomiczne czy jakieś inne tremu podobne pierdoły. Tak, pierdoły, bo liczy się, czy ktoś mnie ma w kieszeni czy nie!”

    Nazywając ekonomię długu pierdołami fetyszyzujesz dyskusję, sprowadzasz ją do poziomu teologicznycn rozważań – gdzie zło się zagnieżdża i co może diabeł. I stajesz w gotowości ze standardową odpowiedzią – trzyma nas w kieszeni.
    Pzdr, TJ

  207. Moralną wyższość się osiąga nie wtedy, gdy w kieszeni się kogoś długi trzyma, albo wręcz kogoś ma, lecz jak się w kieszeni pistolecik przechowuje, nawet nerwy nie puszczają, tra-la-la-la-llla-laaaa-la-tra …

  208. Największym handlarzem broni na świecie były według najnowszych danych z 2011 roku USA (ponad 900 miliardów dolarów obrotu), kolejne w zestawieniu są Rosja (ok. 700 mld), Niemcy, (520 mld) i Francja (240 mld). Natomiast Polska to gracz co najwyżej trzeciej ligi. W 2011 r. nasz kraj wyeksportował broń za niecałe 9 mld dolarów, a kupił za 27 mld. (Łącznu obrót to zatem 36 mld dolarów) Dla porównania obroty Czech wyniosły w 2011 roku 130 mld, a Ukrainy prawie 50 mld.
    http://swiat.newsweek.pl/zobacz-kto-i-z-kim-handluje-bronia-interaktywny-globus-,artykuly,270166,1.html
    ===============

    Obroty handlu zagranicznego trzeba zbilansować.
    Oto jeden ze sposobów…….

    Kiedyś mieliśmy 3% obrotów i byliśmy w pierwszej lidze światowej.
    Dziś, dzięki solidarnościowym pacyfistom u władzy, mieścimy sie w ogonie producentów…….
    Degrengolada zaczęła się od prezydentury Wałęsy.
    W nasze miejsce weszło USA i….Czechy.
    Pecunia non olet….
    A i miejsca pracy były.

  209. wiesiek59 (17:06) pisze:
    Płace w Polsce zawyżają dwie grupy pracobiorców – urzędnicy państwowi oraz pracownicy dużych, międzynarodowych korporacji.

    Ależ na Boga! drogi Panie, niechże się Pan tak nie odkrywa ze swoją zawiścią do tych, którzy płacą i tych, którzy biorą „zawyżone płace”. Wszak w tej konkretnej dyskusji chodzi o to, jak przetrzebić tych, którzy płace zaniżają, ciągną w dół innymi słowy z 74 procent jak średnia europejska wynosi do krajowych 64 procent. Tych z najniższą produktywnością, niby rolników, niby usługodawców, nie rzadko bez ich własnej winy, pracowników mniej starannych i konkurencyjnych, niedokształconych, nie wyposażonych i nie wspieranych przez solidną infrastrukturę i mechanizmy państwa, nie elastycznych i nie odpowiadających potrzebom konsumentów i na sygnały z rynku. Czy Pan się podejmuje takiego tematu?

  210. Jibo,

    jesteśmu społeczeństwem katolickim i w moim króciutkim tekście nie mogło być podtekstów, gdy pisałem o uczestnictwie młodych dam w pracach gabinetu premiera.
    Według mnie (starego zgredy) młoda dama może się poruszać po salonach politycznych, dopiero gdy jest po trzydziestce. Pogląd mój na rolę kobiet w polityce pochodzi jeszcze z okresu późnego Gomułki, klasycznego dla okresu realnego socjalizmu w PRL.

    Skomplikowane teorie naukowe z zakresu zarządzania (a najlepiej sama praktyka) traktujące o tak ważnych sprawach jak długie nasiadówy biurowe udowadniają, że jak się zbierze grupa starych smutasów, to raczej wcześniej niż później konflikt jest nieunikniony. Więc obecność w grupie starych wilków osobników o pozytywnym widzeniu świata może uratować niejedną biurową naradę przed jej zerwaniem.
    Stąd zapewne, piszący o tym problemie teoretycy zalecają dyskusyjne grupy mieszane.

    Na poprzedniej stronie bloga, w ostatnim wpisie skierowanym do mnie Jacobsky napisał szereg ciekawych spostrzeżeń na temat funkcjonowania współczesnych społeczeństw.
    Szczególnie moją uwagę zwróciła jego wypowiedź o konieczności pernamentnego sporu spolecznego, który daje napęd współczesnemu społeczeństwu (tak zapamiętałem jedeną z jego ciekawszych uwag).
    Ani słowa komentarza nie napisałem na temat jego wpisu, co wg mnie miało oznaczać pełną jego akceptację.
    Jednak dzisaj po śniadaniu spostrzegłem, że moje ulubione (oprócz Ciebie) blogowiczki Matylda (u Hartmana) i mag (u Passenta) zwyzywały związkowców od warhołów, nierobów i coś tam jeszcze (czyżby o taki dyskurs chodziło Jacobsky’emu?).
    Rozpaczliwie zacząlem rozgladać się za Jacobsky’m, by odparł to iskrzenie pochodzące od moich ulubienic, ale on pewnie popłynął swoją motorówką na rozległe rozlewisko nad którym mieszka i gdzie zwyczajowo ładuje swoje akumulatory na świetne darmowe wpisy dla en passent.
    Z powodu gniewu Matyldy i mag ogrnął mnie lęk czy ze mną wszystko dobrze, bo mnie się ten protest związkowców podoba, a zwłaszcza pikantne sformułowanie Przewodniczącego w TV, o tym że przemier kłamie.
    Też tak myślałem dopóki nie zrozumiałem, że moje myślenie jest nieczyste.

    Pozdrawiam

  211. No to Nemer wybuchł(buch, buch), a kadett mu się nie dziwi, bo nie lubi *ględziołów*. Trudno, trzymajcie się chłopaki razem, w kupie raźniej.

  212. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … „Die Welt” twierdzi, że to Radosław Sikorski odegrał kluczową rolę w działaniach, które doprowadziły do powstania planu rozwiązania kryzysu w Syrii poprzez objęcie broni chemicznej reżimu Asada międzynarodową kontrolą. O tym, jaka była rzeczywista rola polskiego MSZ i ile znaczą działania polskiej dyplomacji w tej sprawie, Gazeta.pl zapytała dr. Marcina A. Piotrowskiego z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Kluczowym elementem rozwiązania leżącego obecnie na stole w Moskwie i Waszyngtonie jest postawienie Syrii ultimatum, by w ciągu 30 dni oddała swoją broń chemiczną pod międzynarodową kontrolę …

    ” … Zaśmierdziało gazem i zaraz zapachniało prochem. Kiedy okazało się, że …. http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2906

  213. kadett,

    postawie Ci szklane piwa jesli tylko bedzie okazja. Niech to pojdzie na moje konto i nie potraktuje tego jak Twoj dlug wobec mnie.

    Rogate widma… mowisz o tej przesladujacej Cie wizji socjalizmu w Kanadzie ? A moze o wizji upadku wartosci narodowych ?

    Moze jednak nie piwo, ale maslanka bedzie lepsza 😉

  214. Hej Jibo,

    zapomniałem dodać, że TJ w jednej ze swoich licznych wypowiedzi blogowych po prostu (niestety;) rozjechał Premiera tak, że już nic z niego nie da się poskładać.
    Tyle, że on jest miłosinikiem muzyku Vivaldi’ego i swoim smykiem w nastroju wiosny wygrał lekko ten pogrzeb.

    Mnie zaś podczas wieczornego spaceru wpadło do głowy, że w historii Polski nie było takiego szczęśliwca jak nasz Premier.
    Popatrz: rządził w okresie wspaniałej koniunktury gospodarczej w Europie.
    Unia z radości po upadku żelaznej kurtyny sypnęła niewiarygodną ilością manny, którą naród uznał za wypracowaną przez naszego Premiera.
    Wszystko w tym kraju miało w okresie ostatnich sześciu lat nieznośną lekkość sukcesu, a sam Premier poruszał się po scenie politycznej niczym baletnica, a na boisku piłkarskim nawet strzelał bramki, czego nasi profesjonaliści nie potrafili.
    I za to należy podziękować komu trzeba.

    Dobranoc

  215. mag,
    poruszona kwestia (19:38) ma swoją wagę. Optymistą nie jestem i mam poważne kłopoty ze wskazaniem kogoś, komu jestem gotów bezgranicznie zaufać. Są jednak, nawet w systemie ułomnej demokracji partyjnej, sposoby ograniczania ryzyka. Wystarczy, że od polityka oczekiwać będziemy wizji i nic więcej, na zasadzie: ‚ja rzucam myśl, a wy ją łapcie’. Kto ma łapać? Eksperci, fachowcy, specjaliści, kto może – wszyscy, którzy wiedzą jak słowo przekuć w czyn, a czyn w dzieło. Co jest warunkiem koniecznym? Edukacja! Co stoi temu na przeszkodzie? Również edukacja! Czy edukacja kosztuje? Owszem! W co nakłady najszybciej się zwracają? W edukację i badania! Które kraje przodują? Te, które najwięcej łożą na edukację i badania! Skąd brać pieniądze na edukację, jak na renty i emerytury brakuje? Trzeba było zapobiegliwie łożyć na edukację, nie na administrację… Ile osób liczy Rada Nowego Jorku? Ok. 50. A ilu radnych ma W-wa? Ponad 400! To nie administracja co prawda, ale dobrze oddaje różnice tu i tam…

  216. Dot.TJ 12 września o godz. 20:16.

    Szanowny TJ,
    Informuję, że jestem za tępy bym pojął, że zadłużanie się, swoich dzieci, wnuków i prawnuków, i to tylko dlatego, że sam jestem życiowym głupkiem i nieudacznikiem, to kroki rozsądne i właściwe, bylebym tylko zadłużał się biorąc pod uwagę makroekonomię i „strukturę zadłużenia”.
    Więc próba wytłumaczenia mi, że patrząc na „strukturę” finansów lepiej mieć pokaźne, wręcz prawie niespłacalne przez pokolenie sumy w tabelce „winien” jest lepsze niż takie sumy mieć w tabelce „ma” – jest skazana na niepowodzenie. Głupek jestem, po prostu i szkoda na mnie czasu.

    Pozdrawiam, Nemer

    @Jacobsky
    Napisałem Ci parę słów, ale automat nie chce przepuścić twierdząc z uporem maniaka, że ten tekst już był, czy jakoś tak. Spróbuję później, bo mam tekst w myszce.

  217. @Lewy
    Jest wiele powodów, że z Kadett’em nie bardzo możemy być w jednej „kupie” jak piszesz, bo po pierwsze Kadett stał kiedyś tam gdzie stał a ja wtedy stałem tam gdzie stało ZIOMO. Druga sprawa, choć wcale nie drugorzędna, to kwestie światopoglądowe.
    Tym niemniej powiem Ci, że jak na te już kilka lat blogowej tu sporadycznej obecności, to wolałbym z Kadett’em gubić niż z innymi gwiazdami tego bloga znajdować.
    Pozdrawiam, Nemer

  218. Jacobsky,
    nieeeee! Ta logorea Witkacego bez ładu i składu to ilustracja do ględzioł TeJota kierowanych nie wiadomo dlaczego do mnie, którym przyklaskujesz… Tak na marginesie: struktura długu publicznego to dość ważny aspekt stanu finansów publicznych i bogate źródło wiedzy o powodach tego stanu. Za piwo dziekuję! Jestem Polak niepijący, ot co…

  219. Dwa rodzaje długu – dług skarbu państwa oraz dług zagraniczny
    kadett
    12 września o godz. 19:46
    TJ,
    duende posłużył się kategorią „external debt”. Jest to część zobowiązań, jakie dane państwo winne jest podmiotom zagranicznym.

    Mój komentarz
    Intencją duende było przedstawienie długu w relacji do PKB, jako określonego miernika siły ekonomicznej państwa.

    Autorze, trzymajmy się konkretów.

    Z grubsza
    Dług skarbu państwa, to są obligacje i bony skarbowe nominowane w złotych i w walutach zagranicznych. Państwo sprzedaje te papiery nabywcom krajowym i zagranicznym otrzymując w kraju złotówki, od zagranicznych nabywców euro, dolary.

    Dług zagraniczny (zewnętrzny) jest długiem polskich podmiotów winnych pieniądze podmiotom zagranicznym. Podmiotami zaciągającymi dług są: skarb państwa, samorzady, przedsiębiorstwa i banki.

    1) Stan długu zagranicznego w Polsce na czerwiec 2013

    278 mld euro = około 75 % PKB Polski

    w tym :
    dług rządu i samorządów – 114 mld euro = około 41 % długu zagranicznego
    dług przedsiębiorstw – 110 mld euro = około 40 % długu zagranicznego
    dług banków – 48 mld euro = około 17 % długu zagranicznego

    2) Dług skarbu państwa, to jest co innego (obligacje i papiery skarbowe).

    Stan długu skarbu państwa na czerwiec 2013:
    195 mld euro = około 53 % PKB

    Dług skarbu państwa dzieli się na dług krajowy i zagraniczny.

    Dług skarbu państwa (krajowy i zagraniczny) spłaca skarb państwa.

    Dług zagraniczny spłacają dłużnicy – skarb państwa, samorządy, przedsiębiorstwa, banki i inne pomniejsze podmioty.

    Sprawa nie jest taka prosta – jaki dług, kto komu jest dłużny i w jakich walutach?
    Pzdr, TJ

  220. Nemer,
    bój się Zeusa… Stało ZOMO, babci to nie przeszkadzało. Miała kwiatki na kwietny krzyż, który nocą znikał. Chciała je położyć, dołożyć do krzyża, więc się przepycha z nimi pomiedzy morowymi chłopcami.
    – A dokąd to? – pyta ZOMO.
    – Chcę iść w tamtą stronę – odpowiada rezolutnie babcia.
    – Tu nie ma żadnego iścia – odpowiada rzeczowo ZOMO.

    Nie mogłeś stać tam, gdzie stało ZOMO, bo nie znasz słowa ‚iście’.

    Zgłaszam protest. Moglibyśmy np. komentować w kupie sposób popychania kijem kulek przez O’Sullivana. Ronniego.

  221. kadett
    OK. Edukacja, edukacja i raz jeszcze edukacja!
    Moje dramatyczne pytanie pozostaje jednak w mocy.
    KTO wprowadzi w czyn priorytet edukacji? Na razie to przybywa w szkołach lekcji religii.
    Nie widzę odważnego WIZJONERA na horyzoncie, za którym słusznie i Ty tęsknisz.

  222. TJ,
    na mijankę..? Ładnie to tak? Prosiłem o podanie przykładów, które wskazywać mogą na mylenie przeze mnie kategorii ekonomicznych i przeinaczanie danych. Czego się doczekałem? Wypisów dla gimnazjalistów.

  223. kadett,

    Mnie od lat dręczy ważniejsze od pieniędzy pytanie: skąd biorą się dzieci. Z kolei moje dzieci, w ramach wyjazdów turystycznych, często mnie zadręczały pytaniem: skąd się biorą pieniądze które wyciągam ze ściany? Ja studiowaniem tego zagadnienia zajmę się na poważnie dopiero po ustaleniu tego pierwszego ( dzieci).

    Odnośnie zaniku polskiej wytwórczości – możemy mieć w poglądach pewne punkty styczne ale interpretację rózną. Pośmiertne dyndanie pendulum gospodarki socjalistycznej jest w Polsce nadal wyczuwalne. Dynda i będzie dyndało latami, mentalnościowo głownie, z większością obywateli zwalających winę na globalizację, państwo lub spuszczony z łańcucha wolny rynek. Stąd u obywateli te notoryczne westchnienia miłosne do Naomi Klein albo nagła apoteoza kaprala KBW, w politycznej sraczce obwołanego Spinozą 21 wieku. A nam zamiast KBW potrzeba obecnie naukowców, patentów oraz codziennej normalności/ uczciwości. Wszyscy to wiemy, niemniej Twoje żródła, alarmujące o wielkim potworze ukrytym w szafie, te oczywiste fakty lekko ignorują.

    Populizm jest obrzydliwym narzędziem, wykorzystującym niewiedzę + dobre intencje odbiorcy, używającym quasi naukowej retoryki. Jest ciężkim grzechem, powinien zostać wciagniety na liste przestępstw.

    Wybacz, ale nierzadko sie dziwię, w jaki sposób będąć oczytanym rozmówcą – dajesz się w te sidła złapać. Te niekończące się utarczki słowne z adwesarzami, koncentrowanie się na emocjach, odwetach personalnych sympatiach, nienawiściach. Meritum nieważne, liczy się odwet.
    Na poważnie: kwestię „external debt” powinniśmy solidarnie przekazac do omówienia Wielkiej Trójce (wystepuje na blogu bioetyka).

  224. W 1985 roku polski dług zagraniczny wynosił 30 mld USD. Przy oficjalnym kursie dolara w złotych dewizowych 1985 roku, dług ten wynosił 30 mld X 83,449 zlotego za dolara = 2 503,47 mld złotych.

    Czy ktoś ma ochotę policzyć wartośc tego długu po kursie oficjalnym dolara (dwukrotnie wyższy) lub po kursie czanorynkowym dolara (c.a ośmiokrotnie wyższy) ?

    Tak więc proszę przestać wywoływać ducha zadłużenia peerelu i jego kapłana, Edwarda Gierka.

  225. kadett,

    Polak niepijący… no to teraz wszystko się wyjaśnia !

  226. Nazywanie warchołami związkowców na ulicach Warszawy

    Oczywiście nie „warhołami”, ale ma ono pewien sens. Jeden z przywódców (Duda z „S”) otwarcie dąży do obalenia premiera i rządu metodą protestów ulicznych, do czego nie mają żadnych uprawnień, gdyż to nie jest praktykowane w krajach demokratycznych. Co najwyżej może postulować, oraz negocjować z rządem. Tę formę w ramach Komisji Trójstronnej jednostronnie związkowcy odrzucili. A teraz warcholą – sieją zamęt tylko w imię własnych interesów, dość pokrętnie, z pełną gamą ideolo frazesów przedstawionych wczoraj rano przez J. Guza w TOKFM.

    Zadłużanie państwa ponad miarę

    Chodzi zapewne od dług publiczny, zaciągany wewnętrznie i u wierzycieli zagranicznych, a nie o dług zewnętrzny (external debt) – dwie niezbyt zwiazane rzeczy, np. weźmy Japonię – 215 proc. PKB publicznego i 45 zewnętrznego, za to Holandia na odwrót, odpowiednio – 69 proc i 344 proc. Dla Polski obie liczby są identyczne – 54 proc. Nadmierny dług publiczny nie jest dobry, przede wszystkim jego wzrastanie, czyli deficyt budżetowy. Ale winą za zadłużanie państwa należałby najpierw obwinić poprzednie rządy z rządem PiSu na czele. Wszak zadłużanie należy oceniać w odniesieniu do fazy cyklu koniunkturalnego. Niektórzy nie wierzą w jego istnienie, biedaczyska. Otóż deficyt budżetu w fazie spowolnienia, jakie obecnie ma miejsce w Polsce, Europie i na świecie jest wręcz zalecane. I to przez wszystkie szkoły ekonomiczne, od keynesistów po monetarystów. Blogowe biedaczyska o tym nie mają pojęcia, a jednak eplotą.

  227. mag pyta:
    KTO wprowadzi w czyn priorytet edukacji?
    Odpowiadam: tego nie wiem, ale wiem kto na pewno nie wprowadzi – obecny rząd, który z edukacji urządził sobie poletko doświadczalne hodowli cymbałów dyplomowanych – od przedszkola do… głupola.

  228. @Kadett

    No i „żem” się wystraszył Zeusa, bo i babcia a na dodatek Judd Trump też puka z lewej i prawej, iście jak sam Ronnie the Rocket.

    Co do długów, demografii itd., to zastanawiam się od którego momentu uprawnione będzie nazywanie naszych emigrujących z Kraju obywateli – refugees.

    Pozdrawiam, Nemer

  229. Nadmierny dług publiczny nie jest dobry, przede wszystkim jego wzrastanie, czyli deficyt budżetowy

    Po polskiemu było by mniej więcej tak: nadmierny dług publiczny jest dobry tylko w przypadku, gdy rządzi PO. W końcu rządy koalicyjne PO powiekszyly dług publiczny w stopniu, w jakim żadnemu innemu nie udało się w III RP dotąd o bagatelne 400 mld zł licząc skromnie, ale tylko dlatego, że wcześniej rządziło PiS, którego to rządy wywołały kryzys światowy, a ten dobijał się do naszych drzwi, ale Tusk go nie wpuścił, po czym obwieścił uroczyście koniec niewpuszczania. Ponieważ Tusk jest jasnowidzem i był z góry przeświadczony o swoim zwycięstwie nad kryzysem wywołanym przez PiS, który mieścił się w cyklu Z. Gilowskiej, która przecież od dawna nie wie co to cykl, to mógł pozwolić sobie na coroczne powiększanie deficytu budżetowego, bo tak naprawdę to wiedział, że cykl Gilowskiej dawno minął i już nie wróci. Zupełnie przypadkiem zwiększanie deficytu budżetowego powoduje bezpośrednie przyrosty wartości długu o wartość deficytu, ale kto by się tym przejmował w dobie kryzysu światowego? Wszyscy tak robią. I marksiści i keynesiści. Ważne, że kryzysowi wywołanemu przez PiS daliśmy odpór.

  230. J. Pokorny
    12 września o godz. 22:00

    Zadłużanie państwa ponad miarę
    Chodzi zapewne od dług publiczny, zaciągany wewnętrznie i u wierzycieli zagranicznych, a nie o dług zewnętrzny (external debt) – dwie niezbyt związane rzeczy,

    Mój komentarz
    Raczej tak, chodzi o dług publiczny, czyli skarbu państwa+samorządy (m.in. miasta, gminy) + jednostki budżetowe niesamorządowe finansowane przez państwo, jak ZUS, KRUS, NFZ, nauka, edukacja, policja, więzienia, urzędy państwowe, agencje państwowe, itd.

    Stan długu publicznego najlepiej oddaje stan finansów i gospodarki państwa.
    Ale jeśli się woła – dług, dług, ratunku, to należałoby, przynajmniej na tym blogu, parę słów informujących o rodzaju długu, jego wielkości bezwzględnej i względnej, o jego strukturze zamieścić na na blogu.

    Odnoszę nieraz wrażenie, że niektórzy blogowicze rzucają jakieś hasło o niespłacalnym przez wnuków długu lub pułapce bez wyjścia i uważają, że takim alertem poinformowali blog. A blog się kitwasi, krąży, docieka i nie może dojść do prostego apelu, który chciał przekazać posłaniec – wróg u bram miasta.
    Przecież w takim momencie nikt nie powinien się pytać – jaki wróg, skąd, ile go, tylko będzie się zabierał natychmiast do obrony miasta przed „długiem”. O to chodzi tym posłańcom. Dawać ich tu, tych zadłużaczy.
    Pzdr, TJ

  231. Nemer,
    Barry Hawkins, Jimmy White, Mark Williams, Ian McCulloch, Andy Hicks, Mark Allen, Neil Robertson też popychają z lewej. Nie pamiętam tylko, czy któryś z nich przekłada w ogóle, nie mówiąc już o swobodzie, z jaką to robi Ronnie…

  232. @Kadett,
    ale oni nie są oburęczni jak ci dwaj, których wymieniłem a o to mi właśnie chodziło, dlatego ich podziwiam, bo ja niestety nie jestem oburęczny. Swoją drogą to zabawnie radzi sobie Williams wsadzając kij i lewą rękę pod wzgórek łonowy. Wywołuje to mój uśmiech, jak niektóre wpisy na blogu.
    Już niedługo przerzucę się na kulki, bo chyba już w poniedziałek, to się nieco odstresuję.
    Pozdrawiam, Nemer

  233. Jacobsky,
    a co Ty myślałeś, że trzeźwe, wyostrzone spojrzenie i krytyczne myślenie to z chlania się bierze..?

  234. Kadett
    Chyba się nie do końca zrozumieliśmy. Ja wcale nie liczę, bo nie mam żadnych ku temu podstaw, że akurat TEN rząd wprowadzi priorytet wydatków na edukację.
    Interesuje mnie, JAKI rząd z następnego rozdania może to uczynić. Widzę, że i Ty w tej kwestii jesteś równie bezradny, jak ja. Też nie wiesz.
    Dlatego daruj już sobie rozmaite szyderstwa pod adresem PO, która jaka jest, każdy widzi ( za wyjątkiem tych, co widzieć nie chcą).Nic z tego nie wynika poza tym , że dajesz upust swoim żalom i goryczy.
    Ja jestem pewna tylko jednego, zamiana Tuska na JK nie jest żadnym rozwiązaniem, a może nawet gorszym wyjściem z impasu.

  235. Nemer,
    gadaj szybko co zaczyna się w kulki w poniedziałek, bo słyszałem tylko o 6 czerwonych ostatnio, ale nie oglądałem tego, bo to nie klasyka…

  236. Nie wiem jak państwo oceniacie kolejny dzień „okupacji” Warszawy przez zjednoczone siły trzech związków zawodowych, ale bardzo podobał mi się komentarz Frasyniuka w Kropce nad I.
    Podpisuję się pod nim oburącz.

  237. Glownym problemem jest na co poszly pieniadze, ktore pozyczono w ramach dlugu publicznego.

    Czy zostaly zainwestowane w przyszlosc czy po prostu przejedzone.

    Mam watpliwosci do dlugofalowej strategii PO stawiajacej na aquaparki i stadiony…

    Za OFE natomiast daloby sie wybudowac „hiszpanska szybka kolej” albo „niemiecka siec autostrad”… ale rzad „musi jesc”…

    Gdzie sa pieniadze z wyprzedazy polskich sreber rodowych…?
    Oprocz pensji dla Kilianow (160 tysecy miesiecznie) i Gradow (110 tysiecy miesiecznie) kolegow Tuska, ktorzy „buduja” elektrownie atomowa… „inwestycje kosztuja”

    – ostatnio Tusk sie obudzil i stwierdzil, ze jednak Polska weglem stoi (co samo juz jest epokowym odkryciem).
    Ile lat bedzie sie jeszcze „budowalo” polska potege atomowa zanim slowa Tuska zamienia sie w cialo.

    Mamy za to sukcesy w polityce bliskowschodniej – Radek wraz z ministrem spraw zagranicznych Burkina Faso przygotowuja dla mocarstw strategie przebudowy Syriii – to duzo bardziej wdzieczny temat dla polskiego ministra spraw zagranicznych niz stosunki z Litwa lub Rosja…

    Przy calym dystansie do Gierka – 50% Lodzi w dalszym ciagu „powstalo” w okresie gierkowskim.
    23 lata wolnosci oprocz paru wielkich ,prywatnych inwestycji to z reguly pomalowanie na sraczkowate kolory gierkowskich blokow.

    Ciekawe gdzie by te setki tysiecy Polakow mieszkaly gdyby nie „dlugi Gierka”…?

  238. Uzupełnienie do definicji długu publicznego

    Ministerstwo finansow podaje dług publiczny w dwóch wersjach – PDP (Państywowy Dług Publiczny – polska metodologia obliczania) i EDP (Europejski Dług Publiczny – unijna metodologia obliczania).

    Krytycy rządu z otoczenia Balcerowicza licżą dług publiczny wg swojej metody, krytycy z otoczenia PiSu – Instytut Sobieskiego – wg swojej.
    Pzdr, TJ

  239. @Kadett
    Rozkaz, to rozkaz, gadam szybko. Szanghaj Masters na obu Eurosportach.

  240. Jacobsky 12 września o godz. 19:54 pisze: – „najwiekszym wierzycielem USA sa Chiny. Stany sa zadluzone calkiem niesle. Czy to znaczy, ze Chiny maja USA w kieszeni ?”

    @Jacobsky
    Teraz u nas w różnych „niusach” telewizyjnych chodzi taki serial .
    Jeden pracodawca był winien pracobiorcy i tenże pracodawca uchylał się od wypłaty. Ponieważ pracobiorca był upierdliwy, to pracodawca dobrawszy sobie innego łotra, przy pomocy tasaka i maczety uciachali mu kilka paluchów i kilka razy zdzielili go tasakiem po karku kilka dni temu. Przypadkowo chłop przeżył i wygramolił się z wykopanego przez siebie (pod przymusem) grobu.
    Czego nas te programy uczą? – ano tego – nie podskakujcie pracodawcom i dłużnikom odpowiednio wyposażonym, np. w tasaki i maczety najnowszej generacji bo skończyć się to może dla was fatalnie.
    Mówi Ci to coś Jacobsky?

    Pozdrawiam, Nemer

  241. Nemer,
    no to będzie co oglądać. W zeszłym roku wygrał Higgins, ale już chyba odszedł na emeryturę, o ile dobrze pamiętam… Walę się w wyro…

  242. Nemer ?

    Straszyć jeża, nie żołnierza, jak mawiał majory Grygiel ze Studium Wojskowego przy UW.

    Żołnierzem nie jestem, jeżem też nie, a historyjka owszem – zgrabna, jednak wciąż bez większego odniesienia do kwestii zadłużenia państw.

    Powiedz, Nemer, co takiego będą odcinać Stanom Chińczycy, co bedą odcinać wierzyciele Polsce ?

    (Jeśli odetną Podkarpacie, to mała strata 😉 )

  243. Ogladam wlasnie „pasjonujacy” program na CNN gdzie kolejni amerykanscy publicysci oburzaja sie na Putina, ktory wytknal jankesom, ze nie sa narodem …wyjatkowym, specjalnym.
    Ze nie ma narodow lepszych i gorszych.
    „American exceptionalism”.

    „Jak to my nie jestemy wyjatkowi, lepsi niz wszyscy inni.
    Przeciez pokonalismy faszyzm i komunizm i jestesmy najpotezniejsi i w dodatku …dobrzy.”

    Oni naprawde chca by Orteq uwierzyl w to, ze jest lepszy od Teda bo poszedl po azyl do wlasciwiej ambasady.

    Najgorsze jednak jest to, ze uwazanie siebie za lepszego od innych ma konkretne konsekwencje praktyczne.
    Jest to niczym tak naprawde wiecej niz odmiana hitlerowskiej teorii Ubermenscha.

    Amerykanie naprawde maja problem.
    A my problem z Ameryka.

  244. @Jacobsky,
    to się chyba niejasno wyraziłem albo z powodu nieodpowiedniej pory dnia źle zrozumiałeś moje intencje, bo to USA uważałem za tego pracodawcę i dłużnika z tasakiem a nie Chiny.
    Pozdrawiam, Nemer

  245. @Kadett,
    nie Higgins, tylko Hendry poszedł na emeryturę, zresztą pierwszej klasy gość a Higgins, to ten obleśny łapówkarz co się z ukraińskimi gangsterami dogadywał, jest jeszcze młody i chyba długo jeszcze pogra. Nie lubię go jakoś, w przeciwieństwie do Hendrego.
    Poza tym, to tę „szóstkę” pozwolę sobie polecić z dwóch powodów. Po pierwsze, to partie są krótkie i na takim turnieju jednego zawodnika można oglądać na żywo kilka razy dziennie w różnych konfiguracjach. Po drugie faulem jest ustawianie snookera na nominowanej i podobno federacja zastanawia się czy nie wprowadzić tego przepisu do „piętnastki”.
    A jak się samemu też czasami puka, to np. przy mojej „klasie” to taka „piętnastka” trwa cały dzień a „szóstka” leci szybko i jest tym samym więcej nieco emocji.
    No ale to kwestia gustu, mój jest widać nieco inny, co nie znaczy, że lepszy. Mnie np. nie podobało się granie w koszulkach polo i sędziowie na czerwono w Niemczech.
    Pozdrawiam, Nemer

  246. „Czy kryzys gospodarczy może powrócić? „Obawiam się, że tak” – stwierdził podczas spotkania z ekonomistami Henry Paulson, były sekretarz skarbu USA….”

    A u nas lomotal do drzwi i Tusk kryzysu nie wpuscil.
    Ameryce wyraznie brakuje Tuska i Sikorskiego.

    Dobra wiadomosc dla ET.
    Jak podaje Guardian Amerykanie w ramach podsluchu wszystkich wszedzie przekazywali poslusznie informacje o swoich obywatelach Izraelowi.
    America exceptionalism w synergi z Narodem Wybranym.

    „NSA shares intelligence including Americans’ data with Israel
    • Secret deal places no legal limits on use of data by Israelis…”
    http://www.theguardian.com/world/2013/sep/11/nsa-americans-personal-data-israel-documents

    Oczywiscie podsluch wszystkich rozmow polskich politykow rowniez przekazywany jest wladzom Izraela.
    Tak trzymac!

    Powoili sie klaruja powody naszego „slusznego zaangazowania” w sprawy Bliskiego Wschodu pomimo zdecydowanego sprzeciwu wiekszosci Polakow.

  247. duende (21:55),
    przeczytałem wczoraj, dzisiaj odpisuję. Nie sądzę, by wiedza o pochodzeniu dzieci mogła się przyczynić do poznania źródeł wypływu pieniędzy ze ściany płaczu. Znam wielu, dla których robienie dzieci odbywa się z większą przyjemnością od robienia pieniędzy, ale gdy mają już nadejść, tylko te pierwsze bywają całkowitym zaskoczeniem.

    PS
    Z Naomi to wolę tę ciemniejszą – Campbell. Sam nie wiem – dlaczego?

  248. Nemer,
    a to Hendry ‚bye’ powiedział, no popatrz, a Steve Davis ma 56 i jeszcze gra… Jego też lubię oglądać, podobnie jak Marka Selby’ego i tego wesołka – Judda Trumpa. Męczy mnie natomiast okropnie oglądanie tych niekończących się wycieczek wokół stołu w wykonaniu Ding Jun… nie wiem czy powinienem kończyć… Ding Junhuia.

  249. Andrzej Falicz
    13 września o godz. 9:19 twierdzi, ze polityka na „Telefon” jest najbardziej skuteczna; nic bardziej mylnego Panie Falicz.
    Saldo mortale

  250. Andrzej Falicz
    13 września o godz. 6:06 udaje, ze nie ma problemu z Rosja….
    Saldo mortale

  251. mag
    12 września o godz. 23:36 ciagle twierdzi, ze nie rozumie roli opozycji pozaparlamentarnej.
    Saldo mortale

  252. Andrzej Falicz
    12 września o godz. 23:41 nie rozumie, ze to wlasnie Gierek „zakopal” Lodz kontynuujac (podtrzymujac) przemysl niekonkurencyjny…..
    Saldo mortale

  253. Warchoły, populiści, roszczeniowcy, demagodzy, robole, hołota.

  254. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” „Ta sama ręka, która Waszą Królewską Mość na tron wprowadziła, mnie tu przywiodła” – powiedział książę Karol Radziwiłł „Panie Kochanku” do króla Stanisława Augusta, nawiasem mówiąc, uważanego przezeń za parweniusza, „ekonomczuka”, kiedy jako marszałek konfederacji radomskiej spotkał go na zamku w Warszawie. W tej samej Warszawie, nad którą niezależne media głównego nurtu okropnie ubolewają, że przez kilka dni będzie „sparaliżowana” wskutek protestacyjnych manifestacji związków zawodowych (…) Dlaczego w takiej sytuacji premier Tusk miałby przejmować się protestami, podobnie jak odchodzeniem posłów z Platformy? Przecież i on wie, i my wiemy, że jeśli trzeba będzie podtrzymać koalicyjną większość, to konfidenci w Sejmie dostaną rozkaz: „w prawo zwrot, do koalicji marsz!” – i większość będzie uratowana.”

    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/53679,platforma-doprowadzila-system-ochrony-zdrowia-do-zapasci.html

  255. @Ryba

    Trudno mi, niestety, wypowiedzieć się o okupacji Warszawy przez związki, gdyż po prostu nie śledzę rozwoju wydarzeń.
    Nie wiem, kto co na kogo powiedział.
    Mogę wyrazić swoją opinię w oparciu o szczątki informacji, więc być może w ogóle nie warto nic mówić.
    Ale…
    W okolicy są trzy duże zakłady, zdaje się, półpaństwowe: elektrownia, kopalnia i huta.
    Szczytem marzeń mieszkańców regionu jest dostać się tam na etat. Bo i pensje wysokie, wszystkie świadczenia, pewność zatrudnienia, urlopy w należnym wymiarze i nawet latem.
    Jeśli mężczyzna pracuje w takim zakładzie, jego żona skupia się na prowadzeniu domu (mam na ten temat określone zdanie, ale tez to nie moje życie, na szczęście). Nie musi i nie chce zatrudniać się gdziekolwiek za psi grosz i na ładne oczy zamiast umowy.
    To naprawdę dużo.

    W Warszawie protestują związki zawodowe czyli ludzie, którzy są postrzegani jako wyjątkowo uprzywilejowani.
    Czy pojechali tam pracownicy firm zatrudniających max. 10 osób? Czy to ekspedientki z małomiasteczkowych sklepów? A może monterzy okien za parę groszy od okna? Albo zbieracze owoców u właścicieli latyfundiów ubezpieczonych w KRUS-ie?

    Jako osoba, która w życiu nie dostała się etat (choć chciała) i ktoś, kto na co dzień obserwuje ludzi samozatrudnionych, czy jak oni wolą mówić „freelancerów”, wiem, ile trzeba się naharować, by zdobyć zlecenie. Wydaje mi się, że w tym dialogu między pracownikami i pracodawcami brakuje umiejętności zrozumienia sytuacji adwersarza.
    Długo by opowiadać.

    I jeszcze jedna uwaga: nie przepadam za drugim rządem Tuska, wszyscy teraz walą w PO jak w bęben, kadett (do którego mam sentyment nie do zabicia i on wie dlaczego;) opowiada o koszmarze sześciu lat rządów i prawie w to uwierzyłam, dopóki nie przypomniałam sobie, że przecież niedawno Platforma po raz drugi wygrała wybory. Dlaczego, jeśli jest tak fatalna?

    kończyć muszę, jak zwykle, zanim zdążę poruszyć wszystkie wątki.

    Pozdrowienia serdeczne, Rybo, i do poniedziałku!

  256. ET
    13 września o godz. 9:54
    Andrzej Falicz
    12 września o godz. 23:41 nie rozumie, ze to wlasnie Gierek „zakopal” Lodz kontynuujac (podtrzymujac) przemysl niekonkurencyjny…..
    Saldo mortale…

    A mogl przeciez postawic na supermarkety…
    Albo robic armaty lub kopalnie.

    Pamietam jak powstawalo Centrum Ptak – codziennie przyjezdzalo kilkadziesiat autobusow z Rosji by korzystac z wytworow „przemyslu niekonkurencyjnego” – majacego korzenie nie w Gierku ale w Poznanskim i Sheiblerze.

  257. Lewy
    Nie planuję na 24. 10. godz. 17:00 br. niczego innego, niż spotkanie z blogowymi przyjaciółmi ( a może i z nieprzyjaciółmi też) Na Rozdrożu, choć nie mogę do końca być pewny,czy ktoś/coś, nie planuję za mnie inaczej. Już wiem, że nie dołączy do nas kadett (szkoda) ale jakby wyraźniej otworzył szerzej swój intelekt. Jakby mniej propagandowo, wali po samym tylko skrzydle. Tak trzymaj kadecie. Jędrek, na razie nie odpowiedział, (pewnieś my nie godne) ale TJ też. Tu żal mam ogromy i to tym większy, że pozbawia mnie czysto lubieżnej przyjemności jaką byłby dla mnie, soczysty całus, złożony na jego wielkim, analitycznym łbie. Może to jednak i lepiej , bo jednak względy czysto higieniczne ( nigdy nie wiadomo co mogę mieć na ustach) powinny decydować o konwencji i standardach a nie emocje i chciejstwa. Podobnie jest zresztą z całowaniem kobiet po ręce. Dobra, kończę bo zaczyna mnie nieść gdzieś w krzaki a na blogu wyjątkowo ciekawie.
    Dozo

  258. Sanacja w PISie;Oto co rzekł Jojo ruska trumna:
    że o tym kto jest posłem w tym kraju decyduje prezes i jego karbowy a nie ta hołota od wrzucania papierków do urny.
    Więc jeśli Hofman jeszcze raz pochwali się swoim fiutem, to nie zostanie posłem, bo prezes nie lubi jak ktoś wyróżnia się ponad jego fiuta.

  259. lewy lewy z 10:51 , znasz czas i miejsce, też wpadnij.Podowcipkujemy razem.

  260. halen
    13 września o godz. 11:07
    To bylem ja ,prawdziwy, jakoś mnie naszlo z tymi fiutami, kiedy słyszałem Brudzinskiego. Było to tak śmieszne, że nie wytrzymałem. A swoją drogą, też chętnie spotkałbym tego lewego lewego.
    Do zobaczenia
    Pozdrawiam
    Prawy Lewy

  261. Lewy – jako emerytowany nauczyciel tez masz pewnie wiele na sumieniu…
    Kto z nas nie robil i nie gadal kiedys glupot po pijaku (przepraszam niepijacych).

    Fakt, ze PO teraz podsluchuje i filmuje kazdego – byc moze nawet w kiblu jest duzo bardziej obrzydliwe niz glupie gadanie na imprezie.
    Najpierw Elblag teraz to – co jeszcze sluzby Tuska wymysla.

    Rozumiem jezeli dotyczy to rzadzenia i polityki ale sa granice prywatnosci.

    Jak nisko mozna upasc?

  262. Andrzej Falicz
    13 września o godz. 10:13 zapomina, ze Poznanski i pozostali znajduja sie od dziesiatek lat w Azji. Czekam na wpis Falicza o wykorzystywaniu pracy nieletnich. To jest Problem. Problem wysylania odziezy uzywanej do Afryki (wysylanie rozumiane jako pomoc -Czerwony Krzyz zarabia miliony, a przemywl tekstylny w Afryce „lezy”. Falicza interesuje jednak Putin i Nobel-Falicz
    Saldo mortale?

  263. Info dla Falicza,
    czolgi w „epoce” Gierka byly budowane obok Gliwic….wysylane chetnie, rowniez do Syrii……
    Saldo mortale

  264. halen
    Fajnie będzie Cię ujrzeć i dotknąć jako człowieka materialnego.
    Całowania po rękach nie oczekuję, możesz być spokojny.Choć przyznam, że lubię, jak robi to mój Stary – spontanicznie i niekoniecznie przy ludziach.
    Też żałuję, że kadett woli pozostać anonimem. Myślę, że przy bliższym spotkaniu tylko by zyskał, a może i MY w jego oczach. Może się jeszcze zastanowi i wszystkich nas zaskoczy?
    Nie chodzi przecież o to, byśmy się adorowali i umacniali w zbliżonych na wiele spraw opiniach. Mocny głos z „drugiej strony” bywa ożywczy, a swady i wiedzy kadettowi nie brakuje.
    Szczególnie ciekawe mogłoby być zderzenie różnych temperamentów polemicznych np. z chłodną i żelazną logiką TeJota, zaczynającego sakramentalnie „mój komentarz”.

  265. ET
    Nie przekładaj z polskiego na polski co kto powiedział albo, według Ciebie, chciał powiedzieć.
    Bywalcy blogów Polityki znają ten jezyk nie gorzej od Ciebie. Również wnioski wyciągają sami i niepotrzebują suflera.

  266. Andrzej Falicz
    13 września o godz. 11:30
    Co ty znowu o niskim upadaniu PO. Przecież to nie jakieś służby PO podsluchują i filmują tylko różne tabloidy, które czatują na wszystkich polityków. Przecież miałeś uciechę, jak Wprost wypatrzył drogi zegarek u Nowaka, a teraz jesteś wstrząśnięty faktem, że jakiś inny szmatławiec obrzydliwie podsluchał Hofmana samochwłę.
    Ech Jedruś, uważaj, żeby ciebie kiedyś jakis paparazzi nie przyłapał w kiblu i nie skarż się wtedy, że to jakieś tuskowe służby zrobiły ci fotkę.
    Chyba jednak przyznasz, że gadget Nowaka jest bardziej spektakularny od gadżetu Hofmana

  267. Nemerze!

    Dopiero dziś zauważyłem Twoją dyskusję z kadettem na temat kulek. Nie ostrzegłeś mnie i oczywiście „piątki” nie widziałem. O mały włos załapałbym się na finał, ale coś było nie tak w programie. Zamiast Snookera nagrało mi mecz piłkarski na Eurosporcie 2.
    Szkoda!
    W „en passant” podniecali się lokalni ekonomiści i tylko pobieżnie przeglądałem, więc o kulkach dopiero dziś czytałem.

  268. @Kadett,
    to Ty chyba nigdy Petera Ebdona w akcji nie widziałeś, no … tego wegetarianina, co go papiakiem do ściany można przybić. Jak nie widziałeś to masz tu próbkę.
    Razu jednego, to Ronnie już wszystkie pazury zdążył poogryzać do końca i wydłubać wszystkie gile z nosa, no i przegrał z nim bo „wyszedł z nerw”, po prostu.
    Krążyły plotki, że przed następnymi pojedynkami z Ebdonem, korzystał z psychologicznej pomocy.
    Ale co tam, już wolę patrzeć jak gra Ding Junghui niż jak w kulki pogrywa Chyży Ruj, bo przy tym ostatnim, to ja „wychodzę z nerw”, co żeście zresztą z „Lefty’m” odkryli.
    Pozdrawiam, Nemer

  269. Nemer,
    no wiesz co..? Ebdona nie widziałem..? Ebdon jest Chyży..? On jest wypolerowny raczej. To kim jest ten Chyży..?

  270. @Kadett,
    no wiesz?!, podejrzewam, że teraz to Ty w kulki ze mną grasz trochę. Jeśli nie, to wyjaśniam,to ten ryży co w gałę harata a z nami w kulki leci. No, nie udawaj, że nie wiesz 😉

    @Antoniusie,
    pardon Cię serdecznie ale ostatnio tak byłeś zaabsorbowany wnukiem i prawnukiem, a przy tym zdradziłeś, że przysługuje Ci tylko jedno „szkiełko” w domu, że poczułem się nieswojo zawracając gitarę kulkami. Obiecuje poprawę.
    Szkoda, że tej „szóstki” nie oglądałeś bo pokazywali zbliżenia i wychodzi na to, że Selby’emu coś dolega bo „trzęsiłeb” się jakiś zrobił. Boję się, że ten w końcu ekstra zawodnik może nam zniknąć a byłoby chyba szkoda. Życzę mu, by się wykaraskał.

    Pozdrawiam Panów, Nemer

  271. Nemer,
    aaaaaa! o tego Chyżego biega, co ledwo giczołami powłóczy po trawie…

  272. Dwie trzecie ludności Indii – ok. 820 milionów osób – będzie mogło co miesiąc kupować po pięć kilogramów zbóż, głównie ryżu i pszenicy, płacąc tylko symboliczną cenę. Prezydent Pranab Mukherjee podpisał właśnie stosowną ustawę – informują w piątek indyjskie media.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/indie-tanie-zboza-dla-dwoch-trzecich-ludnosci/37y1r
    ==============

    Przyznam, że nie ogarniam tego……
    Przecież w Indiach od zawsze jest kapitalizm- najlepszy podobno system gospodarczy?
    I nie zwalczyli jeszcze biedy?
    Przecież swoich komunistów wytłukli…..

    Jedno trzeba przyznać, przynajmniej przeżycie zapewniają tym nieporadnym życiowo.

    Młody, elastyczny, wykształcony, gotów do każdej pracy, dyspozycyjny- to ideał.
    Tyle że cholernie przypomina Trockiego Armię Pracy, gotową wykonywać każdą pracę zleconą przez wodzą za miskę strawy…..

  273. Czy któryś z panów, np. A. Falicz, promujących na tym forum PIS (pań o podobnym nastawieniu nie widzę) mógłby mi wytłumaczyć zasadność absencji posłow PiS dzisiaj w Sejmie.
    Przecież miał być również poddany pod głosowanie wnosek ZGŁOSZONY PREZ PIS o uchwalenie 17 września Dniem Sybiraka. Przewodniczący Związku Sybiraków wyraził ubolewanie.
    Podejrzewam, ze po wysokich wiosenno- letnich lotach PIS w sondażach (już ubyło 5 %) stracą kolejne procenty. Wystarczyło dopuścić do głosu prezesa i pójść za jego wytycznymi. I co na to pijarowcy pisowscy? Bo że gwardia żelazna (posłowie z jego namaszczenia) usłucha jak zwykle, to normalka.

  274. Andrzeju F,

    Amerykańce mają Cię na podglądzie już od wielu lat. Ostatnio przekazali ( wiadomo komu, mrugnięcie oka) instrukcje dokładnej obserwacji Twojej placówki na 3 Casuarina Way. Podobnie obserwowany jest Goldstein, któremu zawiesili satelitę nad jego podwrocławaskim obejściem.

    Z tą amerykańską wyjątkowością – masz rację, tak właśnie jest. Pyszałkowatość. Na pocieszenie: jest jeszcze pare innych narodów wybranych. Czy przesiedziałeś kiedyś całą noc z Rosjanami przy karnistrze koniaku? Albo z Rumunami przy anyżówce? A Gazetę Polska codziennie czytuje, a wnioskuje?

  275. Szanowna Mag
    Wprawdzie bardzo mi daleko do PiS, tym niemniej proponuję rozważyć, czy na poważnie nie potraktowali akcji premierowo-prezydenckiej, która polegała na propagowaniu olewania głosowania jako „normalności”. Chcieliście to macie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie. Jakoś tak to było, nie?
    Pozdrawiam, Nemer

  276. Nemer
    Widzę jednak zasadniczą różnicę między głosowaniem, czy generalnie uczestnictwem w pracach Sejmu, co jest niejako zawodowym obowiązkiem posła (za to dostaje kasę, również z Twoich podatków) a zachowaniami zwykłych obywateli, którzy mają prawo olać referendum, a nawet wybory parlamentarne.
    Jak na razie, w przeciwieństwie, np. do Belgii, prawo polskie nie nakazuje obywatelom uczestnictwa w jakichkolwiek głosowaniach pod rygorem sądowym.

  277. … po wysokich wiosenno- letnich lotach PIS w sondażach (już ubyło 5 %) stracą kolejne procenty. Wystarczyło dopuścić do głosu prezesa…
    ………………………………………………………………………………….
    Zdaniem niektórych, także z „Polityki”, Prezes jest koniem trojańskim
    lub V kolumną obecnego premiera.

  278. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zdaniem niektórych, także z „Polityki”, Prezes jest koniem trojańskim
    lub V kolumną obecnego premiera.

    ” … The Economist: Polska wśród państw narażonych na przerwę w dopływie kapitału Znaleźliśmy się wśród rynków rozwijających się, które według analizy tygodnika The Economist są mało samodzielne finansowo. W przypadku zawirowań na rynku może nam grozić kryzys kredytowy (…) The Economist stworzył capital-freeze index, zestawienie rynków rozwijających się najbardziej narażonych na niespodziewany kryzys kredytowy, czyli de facto najmniej samodzielnych finansowo. Pod uwagę wzięto cztery czynniki.
    Pierwszy z nich to duży deficyt obrotów bieżących, który powoduje zwiększoną potrzebę zaciągania kredytów za granicą i może doprowadzić do kryzysu w przypadku braku finansowania. Wysoki poziom krótkoterminowego długu zewnętrznego względem rezerw rządu oznacza, że państwo nie jest w stanie wesprzeć kredytodawców w przypadku tymczasowych kłopotów finansowych. Z kolei szybki wzrost zadłużenia może być oznaką zbytnio obciążonych przedsiębiorstw.” …

    http://niezalezna.pl/45949-miliony-dla-kumpli-tuska

  279. Putin w liście otwartym do Amerykanów na łamach NYT:

    „…Nie zgodziłbym się z twierdzeniem [Obamy] o wyjątkowości Amerykanów, gdy mówił [w swoim przemówieniu], że polityka Stanów Zjednoczonych jest >>tym, co czyni Amerykę [dwója z geografii, USA to nie Ameryka – słyszał o Kanadzie i Meksyku?] inną. Ona czyni nas wyjątkowymi [wyjątkowymi, kim?].<< To ekstremalnie niebezpieczne, aby zachęcać ludzi, by postrzegali siebie jako wyjątkowych [Obama jest wtórny, już tacy są], z jakiejkolwiek motywacji. Istnieją duże kraje, oraz kraje małe, bogate i biedne, te z długą tradycją demokratyczną oraz te, wciąż szukające swojej drogi do demokracji. Polityki także się różnią. Wszyscy się różnimy, lecz kiedy prosimy Boga o błogosławieństwo, nie możemy zapominać, że Bóg stworzył nas równymi.
    Vladimir V. Putin Prezydent Rosji.”

    nytimes.com/2013/09/12/opinion/putin-plea-for-caution-from-russia-on-syria.html?hp&_r=3&

    Dla mnie bomba, ups.., chciałem powiedzieć, że mucha nie siada, a komar nie kuca! Putin na prezydenta Europy!

    W radiowej Trójce redaktor Michał Olszański rozmawiał dziś ze swoim ojcem. To była b. interesująca audycja. Starszy p. Olszański, po części Węgier, mówił ciekawie, wspominał Stanisławów, w którym mieszkał przed wojną, miasteczko wielokulturowe, gdzie obok siebie żyli w zgodzie Polacy, Ukraińcy, Węgrzy, Białorusini i Żydzi. Niestety, z braku czasu nie mogłem wysłuchać całego programu i musiałem wyłączyć radio akurat w momencie, jak opisywał p. Olszański olbrzymią radość Żydów w 1939r., z ataku bolszewików na Polskę, notabene – jak pamiętamy – do spółki z Hitlerem, tyle że od wschodu, czym rozpoczęli IV rozbiór naszego kraju, stosunkowo krótki, ale jednak. Niebawem do mieszkania państwa Olszańskich dokwaterowali radzieckiego oficera. Człowiek był kulturalny, musiał poprzednio służyć w armii carskiej, gdyż jak wspomina tata p. Michała, kłaniał się ów Rosjanin jego małżonce w pół, składając ręce na krzyż. Miejsce Rosjanina zajął potem oficer NKWD-zista o żydowskim nazwisku, co nikogo nie powinno dziwić. Ten już się nie kłaniał, a i z cywilizacją był ewidentnie na opak – gdy zobaczył muszlę klozetową w inteligenckim domu, to chciał w niej myć ręce. Poszukam na stronie Trójki, może jest gdzieś dostępne to nagranie, b. interesujące.

  280. Prezes redefiniuje demokrację
    Prezes zamiast do Sejmu udał się na manifestację, gdzie wygłosił mowę, w której zredefiniował demokrację. Prezes powiedział o państwie polskim:

    „To nie jest państwo prawdziwie demokratyczne”

    Tysiące ludzi manifestuje na ulicach Warszawy, całkiem legalnie nabija się z rządu i zapowiada koniec Tuska. Szef dużej partii opozycyjnej lekceważy ważne głosowanie w Sejmie i wraz z rzeszą swoich posłów udaje się na ulicę na polityczne pogaduszki i przemówionka.

    Tusk się pieni, ulica się mieni, gniew się pali, a prezes z estymą i spokojem w kierunku tłumu mowę wali – „to nie jest państwo demokratyczne” i kryje w rzęsach oczka śliczne. Duda z zachwytu czerwienieje, jego przyboczny rad się śmieje, manifestanci ekstatycznie – Jarosław, jak ci jest ślicznie, patriotycznie, jak miło spotkać bratnią duszę, a Prezes w myślach – oddam duszę, ale premierem będę, muszę!
    Pzdr, TJ

  281. Lepiej mniej. Z praktyki aktywnie spędzonego dnia chciałbym przekazać tylko słabo dźwięczny głos. Ogólnie lub oględnie „polityka” czasopismo i cały jej zespół zapomniał o tych najsłabszych.
    Dzieci głosu nie mają, można gaworzyć wiele, ale codziennie widuję głodnych dzieci, bez butów i zeszytów na nowy Rok Szkolny. Rodzice patologia, sąsiedzi full wypas, to jest taka Polska w 2013. Mam pomysł na hasło dla redakcji „Polityki” …. „Każde polskie dziecko ma buty i śniadanie”.

  282. Lewy
    Skoro impulsem do Twojego wpisu z 10:51 był sam Joachim, to wszystko jasne. Ja, jak go widzę, za każdym razem muszę pytać żony, czy aby nie wychodziłem z domu. ,, Nie, nie (odpowiada spokojnie) z fotela mu powiedziałeś”. To facet o wyjątkowy zdolnościach oddziaływania. Niby wiem o tym doskonale ale kiedyś mogę nie wstrzymać i polecę jednak po wsi, palić i mordować, a od żony usłyszę ,,odsapnij stary, policja już jedzie”
    z bieżączki:
    Piękny szpagat wykonał dzisiaj Prezes. Połapał się w końcu jak będzie nazywał się przyszły Kaczyński i wyszedł z kontrą. Gowin to na razie niewielkie zagrożenie ale Duda to już poważna konkurencja. Ciekawym będzie obserwować, jak wykluwać się będzie nowa, samodzielna siła polityczna , która może przejąć elektorat PIS-u nawet w całości, albo i więcej. Będzie wspólna lista związkowej trójki? Bo ,,program” już jest, zdaje mi się. I raczej to prezes jest tu bez szans a Duda o ile już w tym się nie połapał, to zrobi to zaraz po fiasku obecnych manifestacji. Będzie miał świetny pretekst. Nie udało się przed sejmem, trzeba w.
    mag
    do zobaczyska, choć pewnie i tak będziemy widywać się jeszcze na bogu(ch)

  283. duende
    13 września o godz. 15:28
    Jędrek powinien sobie zafundować klatkę Faradaya, to by go amerykańce nie podglądali.
    Miałem w szkole niegłupiego kolegę, który na studiach zapadł na schizofremię. Kiedy go spotkałem po paru latach, strach bylo mu patrzeć w oczy, takie bylo tam szaleństwo. I on wlasnie opowiedział mi, że skonstruował sobie taką klatkę, czy piramidę Faradaya, do której wchodzi przed snem i w ten sposób komuniści nie mogą w nocy napromieniowywać jego mózgu.
    Jakby Jędrek chciał, to mógłbym mu dać dokładny opis, jak taką klatkę skonstruować

  284. Populiści, roszczeniowcy, demagodzy, warchoły, robole, lenie, pijaki, nieroby, hołota.
    Ukłony i pozdrowienia przesyłają; Wałęsa, Balcerowicz, Głódź i redaktorzy Polityki

  285. Nie może być dobrym rycerzem ten, kto tylko jest zręczny w walce z bronią (choć ciągły trening jest obowiązkiem rycerza), ale nie posiada szlachetnego ducha. Życie rycerza winno być bowiem szlachetne, czyste, cnotliwe i religijne, gdyż stan ów ma szczególne powołanie do służby dla dobra wspólnego. Rycerz bowiem walcząc ze złem, jak również służąc księciu jako urzędnik, w rzeczywistości służy całemu społeczeństwu i dlatego powinien się charakteryzować najwyższą moralnością.
    http://www.erpg.pl/forum/viewtopic.php?p=70754
    ===================

    Czy coś z tego reprezentują nasi politycy?

    To odprysk szukania informacji o śmierci Zawiszy Czarnego…..
    I prawie na temat……

  286. Chciałem z wieczora przejrzeć NYT, bo skoro Putina publikują, pomyślałem, to może mają jeszcze coś ciekawego do powiedzenia, ale przeglądając autorów na pierwszej stronie nieco zwątpiłem…: TINA ROSENBERG, GARY GUTTING, PIPPA GOLDSCHMIDT (Pippa to widać bardzo popularne imię żydowskie, nie wiedziałem), PAUL KRUGMAN (to ten, co wróżył upadek Estonii, a łat jest dzisiaj mocniejszy niż euro…), ROGER COHEN, THE EDITORIAL BOARD – o, tego to nie kojarzę.

    Nie ma co, zobaczę gdzie indziej, może The Washington Post? Taki żart. Ee, już lepiej zajrzę na stronę Veterans Today, jest wrzesień, poczytam coś Ph.D. Alana Sabrosky’ego: veteranstoday.com

    Roman Polański przyleciał do Gdyni. Odważny człowiek. Samolot prezydenta Boliwii ściągnęli na ziemię… Podobno na zgodę zrobił kameralnego pornosa dla sadomasochistów „Wenus w futrze”, więc jest bezpieczny. Żadnych „Ghost Writerów” pokazujących rolę żony Tony Blaira i samego Tony’ego, żadnych krytycznych wobec zaoceanicznych bandytów „Rzezi” – pornos jest gites majonez, w pełni zgodny z wytycznymi z początku wieku, no i adaptacja Davida, choć właściwie Leopolda… Niespodziewanego lądowania raczej nie będzie. Jednak, znając jako tako twórczość p. Polańskiego coś czuję, że film nie do końca musi być o tym, o czym krytycy obecnie myślą, że jest…

  287. Mała pomyłka nad Bałtykiem – Łotwa, a nie Estonia.

  288. Lewy i inni proszę mi wskazać konkretny punkt regulaminu, który złamali posłowie PIS, którzy zbojkotowali posiedzenie sejmu?

    warto przypomnieć, że za rządów Kaczyńskiego posłowie PO stosowali dokładnie tą samą taktykę.

    Idąc tokiem waszego myślenia skoro posłowie PIS bojkotując posiedzenie sejmu popełnili przestępstwo to również winni przestępstwa są Broniu strażnik żyrandola Komorowski i Donaldus nikomu się nie kłaniam Tuskusus którzy nawoływali do bojkotu referendum elementu demokracji w Polsce domyślam się, że zgadzacie się w zupełności. Jeżeli się nie zgadzacie to jesteście obłudnikami, których poglądy zmieniają się od miejsca gdzie panowie składacie cztery litery.

  289. ET
    13 września o godz. 11:35
    Info dla Falicza,
    czolgi w „epoce” Gierka byly budowane obok Gliwic….wysylane chetnie, rowniez do Syrii……
    Saldo mortale..”

    He he he
    ET,
    moj tesc sprzedawal PRL-owskie czolgi staremu Assadowi… bylem widzialem.

  290. Andrzej Falicz
    13 września o godz. 22:21

    I komu to przeszkadzało, za wyjątkiem Wuja Sama?
    BUMAR zatrudniał 7 000 pracowników, huta Łabędy z 3 000, Andrychów produkował silniki, Ożarów kable, RADWAR oprzyrządowanie, Stalowa Wola działa, ktoś optoelektronikę……
    Łącznie ze 60 000 ludzi miało pracę……

    Niedawno byłem w Elblągu.
    Smuta……
    Ustosunkowana kuzynka nie mogła umieścić swej siostrzenicy w sensownej pracy.
    Po terenach zatrudniającego dawniej 10 000 ludzi ZAMECHU co prawda nie hula wiatr, ale marazm i spółeczki, galerie handlowe, sklepiki. Pracy brak……
    Miasto opiera się na szmuglu z Kaliningradu. nie na przemysle.
    Poddostawcy, więzi kooperacyjne, myśl techniczna, uległy atrofii.
    Cóż z tego że w ramach funduszy unijnych miasto zostało rozryte, pięknieje, modernizuje się?
    Za co będzie infrastruktura konserwowana?
    Remontowana?
    Obywateli nie będzie stać…..

    Jeden z uczestników- kuzyn- pływa jako kapitan pod banderą panamską. Dlaczego?
    Bo nasze prawo powoduje nieopłacalność pływania pod polską……
    Idioci zmodyfikowali przepisy?

  291. Lewy,

    Jako zwolennik PO masz normalne dla nich problemy z dysonansem poznawczym.
    Przeczytaj dokladnie moj wpis.

    Istnieje zasadnicza roznica miedzy przyjmowaniem przez ministra z PO lapowek a gledzeniem posla PiS-u na prywatnej imprezie – po pijaku.

    Dla ciebie to zadna roznica i nie dziwie sie – tak „wy” macie.

  292. Saurom
    13 września o godz. 21.44 wychylił się ze swego siedliska i substncja miękka i podatna zalałam mu klawiaturę.
    Podaj dokładnie kiedy to CAŁY klub innej partii nie przyszedł na głosowanie w sprawie, która zgłosił do rozstrzygnięcia?
    Panowie Komorowski i Tusk to Prezydent i Premier Rzadu Rzeczpospolitej!

    I jeszcze małe wyjaśnienie: nie ma żadnego bojkotu referendum, przecież się ono odbędzie.
    Jako uprawniony do głosowania mam do wyboru:
    – nie iść, bo uważam je za zbędne – jednocześnie nie powiększam puli głosujacych przyczyniajac się do ew. unieważnienia ( musi być 370-380 tys. uczestniczacych – nie pamiętam dokładnie)

    – isć i głosować przeciw odwołaniu Prezydent Warszawy (po co? – przecież zrealizowałem swoje zamiary w sposób jak powyżej)
    Co innego gdyby chciano mnie zapytać: jaki kolor maja mieć słupki w mieście?
    Mam do wyboru:
    – nie idę bo to mnie nie obchodzi
    – idę i wybieram biało czerwone bo jestem Prawdziwek
    – wybieram zielone bom słoik
    Jeśli się zgadzasz lub nie zgadzasz to jesteś obłudnikiem tam gdzie składasz 4 litery do kupy.

  293. sezon turystyczny w Polsce jeszcze nie skonczyl sie;

    „Izraelscy turyści – jak widzą Polaków?”

    http://turystyka.wp.pl/kat,1036541,title,Izraelscy-turysci-jak-widza-Polakow,wid,15983212,wiadomosc.html

  294. Posłowie PiS nie bojkotują obrady Sejmu ? Mam nadzieję, że im to wejdzie w nawyk. Mogą w ogóle nie przychodzić – żadna strata.

  295. Oczywiście miało być

    Posłowie PiS bojkotują obrady Sejmu ? Mam nadzieję, że im to wejdzie w nawyk. Mogą w ogóle nie przychodzić – żadna strata.

  296. B. Towen

    Nie ma żadnego bojkotu referendum to wyjaśnij mi dlaczegóż to Bronio Komorusio i Donald nie kłaniam się nikomu Tusk nawoływali do nie brania udziału w referendum. Dlaczegóż to niejaki Halicki chroniąc posadkę bufetowej próbował uniemożliwić przeprowadzenie referendum? Więc za przeproszeniem przestań mi tu p…. o tym, że nie ma żadnego bojkotu.

    http://www.politykawarszawska.pl/index.php/article/174

  297. I jeszcze jedno B Towen ja w przeciwieństwie do innych tutaj wypełniałem wszystkich powinności obywatelskie oddawałem głos w wszystkich referendach i wyborach.

  298. Saurom
    Zaczynajac od słów „i jeszcze małe wyjaśnienie:” w moim tekście, postaraj się przeczytać ten fragment jeszcze raz – tylko powoli. Może za drugim razem zrozumiesz.
    Na marginesie: skad masz dane o tym kto i kiedy, w przeciwieństwie do ciebie, NIE „oddawał głosu we wszystkich referendach i wyborach”?
    Jakieś służby?

  299. Saurom
    13 września o godz. 21:44
    Własnie się obudziłem, a ty pewnie jeszcze śpisz. Ale ponieważ wywołałeś mnie do tablicy, prosząc, żebym wskazał *konkretny punkt regulaminu*, który posłowie PISu złamali . Więc podrapałem się po głowie starając sobie przypomnieć, kiedy to ja twierdziłem, że pisowcy złamali jakiś punkt bojkotując posiedzenie Sejmu.
    Mój poczciwy Sauromku, najpierw wciskasz jakieś twierdzenia adwersarzowi, a potem obalasz te twierdzenia jak ten Don Kijot atakujący wiatraki.
    Więc powiem ci w tajemnicy, że ja nawet ucieszyłem się, że przydupasy Prezesa karnie opusciły Sejm, żeby złozyć kwiaty na grobie Popełuszki i wysłuchać wystąpienia zadziornego pryncypała, ponieważ okazało się, że ich obecność w Sejmie nie jest konieczna i mogą w ogóle tam nie przychodzić, tylko skladać sobie kwiaty, gdzie im dusza zagra, pohukując na brak demokracji w Polsce.
    Dalej ,bardzo dowcipnie nazywasz obecnego prezydenta Komorusiem, a premiera Donaldusem. Tobie to dobrze, tak łatwo potrafisz się rozśmieszyć.
    Trzym się Sauronusiu

  300. Lewy a może Lewizno podaj mi dokładnie z linkiem kiedy i gdzie nazwałem Komorowskiego komorusiem bo ja jakoś sobie nie przypominam.

  301. Saurom
    14 września o godz. 7:27
    Oj biedny ty mój poczciwy Sauromku, coś z twoją pamięcią nie tak.
    A kto napisał od 23h26 *Bronio Komorusio* ?

  302. Andrzej Falicz
    13 września o godz. 22:46
    Ech , ty mój lisku chytrusku. Jak ty zręcznie odchodzisz od tematu. Sam zacząłeś suponując, że służby specjalne Tuska obrzydliwie podsłuchały Hofmana chwalipięte. No to ja ci tlumczę jak dziecku, że podpatrują tabloidy(albo amerykańcy , jak sugeruje duende) i platformersi również sa narażeni na takie podpatrywanie. No to ty zwekslowałeś z tematu w kierunku:co jest gorsze- zegarek Nowaka czy fiut Hofmana .
    No a potem juz tak mnie rozjechałeś, że chyba się nie pozbieram , kiedy napisałeś:
    *Jako zwolennik PO masz normalne dla nich problemy z dysonansem poznawczym*.
    Wow, toż to naukowy język samego przezesa: te osmozy, kondominia, a tu masz ci los dysonans poznawczy.
    A ostatni cios to był zupelnie zabójczy, powiedziałeś, że *MY*tak mamy.
    Ps.
    Fajnie, Jedruś, że tu jesteś, życie jest ciekawsze z tobą. Lubię patrzeć na takiego prestigitatora i rozwikływać sztuczki które gawiedzi serwuje.

  303. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Wielki biznes III RP wywodzi się ze służb specjalnych PRL-u. Najpokaźniejsze dziś fortuny rodziły się wtedy pod kontrolą komunistycznego reżimu. Czołówka postaci biznesu z tamtych lat tworzy dziś zwarty, zamknięty krąg rozgrywający karty w polskim biznesie.

    Jedyną rotację w tym gronie wymusza naturalna potrzeba zmiany pokoleniowej. Biznesmeni zaczynający w PRL przekazują dziś pałeczkę swoim dzieciom. Przypomnienie o tym wywołuje agresywną reakcję. Nie inaczej było po słowach Jarosława Kaczyńskiego o tym, że biznes jest przystanią ludzi z PRL. Prezes PiS mówił w wywiadzie udzielonym w czasie trwającego Forum Ekonomicznego w Krynicy, że po 1989 r. mechanizm selekcji negatywnej, charakterystyczny dla komunizmu, przeniósł się do biznesu.
    W reakcji na to z ostrą krytyką ruszyli politycy koalicji i wtórujący im dziennikarze, przeważnie z owym biznesem powiązani. Szef klubu PO w sejmie Rafał Grupiński stwierdził, że Jarosław Kaczyński wraca do swoich obsesji ” ….

    http://marucha.wordpress.com/2013/09/14/nie-tylko-grafen/

  304. Feliks Stychowski
    14 września o godz. 10:48
    Wielki biznes III R musiał sie skądś wywodzić, a ponieważ wcześniej byl PRL, więc ten biznes wywodzi sie z PRLu. Ty też wywodzisz sie z PRLu, Kaczyński też wywodzi sie z PRLu i to bardziej niz wielki biznes, poniewaz mentalnościowo tkwi w PRLu.
    Więc Felku czujna diasporo, nie wyważaj otwartych drzwi, bo jeszcze machniesz fikołka i zrobisz sobie krzywdę.

  305. Lewy
    14 września o godz. 10:59

    Lewy przede wszystkim Ty wywodzisz sie z PRL-u i Twoj sposob rozumowania i oceniania innych.

    PRL to tak pojemne pojecie…
    Miesci sie w nim i Kiszczak i Michnik i Berman i Wojtyla itd.
    Twoje „odkrycie” nic absolutnie nie wnosi.

    Swinie istnieja w kazdym ustroju tak jak i prawi ludzie.
    Ani trawa ani krowa nie byla PRL-owska.
    Ludzie potrafia sie rowniez wznosic ponad rzeczywistosc lub zyc obok niej.

    Wedlug Twojego „punktu widzenia” Solzenicyn np. byl pisarzem…stalinowskim.

  306. Jacobsky
    13 września o godz. 23:22
    Oczywiście miało być
    Posłowie PiS bojkotują obrady Sejmu ? Mam nadzieję, że im to wejdzie w nawyk. Mogą w ogóle nie przychodzić – żadna strata…”

    Strasznie „ich” nienawidzisz – wyglada to na PO-wazny problem

  307. Anndrzej Falicz
    Śmieszny jesteś. Co ma stwierdzenie o „żadnej stracie” (PIS poszedł na wagary i zbojkotował projekt, kóry sam zgłosił) z nienawiścią. Ubolewanie wyraził jedynie szef Sybiraków. Reszta posłów, również z opozycji odetchnęła tylko z ulgą, bo nareszcie w sejmie było spokojnie.
    To tylko ocena sytuacji, a ciebie ponoszą dziecinne emocje na poziomie lubienia czy nielubienia, nienawisci – miłości.
    A jeśli nawet Jacoksky „nienawidzi” PIS, to co?
    Nie wolno mu?
    Masz prawo żywić podobne uczucie do PO (czemu dajesz rozliczne wyrazy) Palikota czy SLD. I nic komu do tego.

  308. Jędruś , a co z tym dysonansem poznawczym, i z tym, że to ja przede wszystkim wywodzę się z PRLu ? To ma być , jak przypuszczam, taka obelga.
    A ja wolę spryciarzy, którzy potrafią się dorobić i przy okazji coś budują dla innych, niż tych żyjących z mentalnością prlowską, którzy tylko patrzą na ręce tym , którzy dorobili się majatków i tym współczesnym prywaciarzom, badylarzomi cinkciarzom chcą odebrać,jak niegdyś, bo jeśli mają, to znaczy, że skądś wzieli.
    Wolę *złodzieja* Kulczyka, Gudzowatego, od szkodnika przesiąkniętego mentalnością prlowską Kaczyńskiego. I twoje odwracanie kota ogonem, że to ja, albo ci spryciarze maja mentalność z PRLu, przekona ciebie, kadetta i Felka z diaspory.
    Czekam na twoje następne fikołki.

  309. Panowie Buzek z Lewandowskim bronią OFE, przy czym Buzek z pełną determinacją. Temat został już tak dogłębnie wyjaśniony, że nawet dziecko pojmuje, iż OFE w Polsce to gigantyczne oszustwo i takie samo złodziejstwo, ale prof. Buzek wciąż ma problemy z przyswojeniem podstawowych faktów. Nie chce zrozumieć, że OFE są prowadzone w Polsce przez zagraniczniaków, a więc z natury rzeczy nie mogą działać w interesie Polski, tylko swoich mocodawców, a ci są Polsce wrodzy, zresztą nie tylko Polsce, gdyż generalnie światu gojów i okupację OFE traktują jako jeden z wehikułów do wypchania sobie portfeli, co już kosztem polskich emerytów uczynili, a przede wszystkim jako instrument pauperyzacji społeczeństw i rujnowania ich, kiedy zapadnie taka decyzja. Główną motywacją zasiadających dziś na szczycie piramidy psubratów nie jest już zarabianie jak najwięcej pieniędzy, gdyż wytworzyli tych pieniędzy za sprawą zwykłego oszustwa finansowego tyle, że teraz mogą sobie kupić za nie dokładnie wszystko, co istnieje na świecie, a nawet więcej. Nominalnie mają bowiem więcej pieniędzy, niż istnieje dóbr na naszej planecie. Ich interesem jest teraz zadłużanie państw i społeczeństw, wciskanie im tych wytworzonych z niczego „pieniędzy” pod postacią kredytów – jeśli bowiem człowiek lub całe państwo (więc każdy człowiek) ma u nich dług i go respektuje (czego nikt rozumny nie powinien w żadnym wypadku czynić, gdyż dług ten powstał wskutek oszustwa, więc sankcjonując dług sankcjonuje oszustwo), to staje się ich niewolnikiem.

    Jeśliby polski nadzór finansowy pozwolił na inwestowanie pieniędzy emerytów na rynkach światowych i zwiększył udział OFE w strukturze składki emerytalnej (więcej trafiałoby pieniędzy do OFE, niż do ZUS, albo wszystkie do OFE dla powszechnych wakacji pod palmami), tak jak tego domagali się mocodawcy OFE, to pieniądze Polaków poszłyby na zakup specjalnie skonstruowanych dla zabicia finansów świata, samoimplodujących z precyzją bomby zegarowej derywatów, oznaczonych przez oszukańcze, koszerne agencje ratingowe „AAA”, których wartość spadła do zera po przekłuciu bańki spekulacyjnej. Nie byłoby w Polsce pieniędzy na emerytury w ogóle, a właściciele OFE powiedzieliby : sorry, my jesteśmy niewinni, papiery miały najwyższe z możliwych ratingów S&P i Fitch’a, to kryzys jest winny, to on, łapcie go i wsadzajcie do więzienia.

    OFE są elementem programu, działającego dla partykularnych celów bandy finansowych gangsterów, motywowanych mesjanistycznym szowinizmem. To narzędzie do masowego mordowania ludzi, głodzenia, w najlepszym razie tylko hurtowego okradania.

    Pytanie się nasuwa, dlaczego pp. typu Buzek, Balcerowicz Lewandowski i s-ka wciąż uparcie forsują OFE i robią wodę z mózgu społeczeństwu, mimo powszechnie znanych, negatywnych efektów wieloletniej działalności OFE w Polsce?

    Odpowiedź daje Malcolm X. Otóż, twierdził on w swoich, nieodległych przecież czasach, iż w świecie niewolników istnieją dwa rodzaje czarnuchów (to jego słowa). Są zatem czarnuchy domowe i czarnuchy polowe. Czarnuchy domowe pracują w domach swoich panów, natomiast polowe wykonują najcięższą robotę w polu; orzą, sieją, zbierają za miskę strawy bawełnę dla swoich panów oraz inne, wypracowane własną krwawicą plony. Są przy tym chłostani, zakuwani w kajdany, głodzeni, niemiłosiernie eksploatowani, chodzą w najtańszych łachmanach, mieszkają w norach.
    Czarnuchy domowe mają ładne ubrania, zgodne z modą oraz poczuciem estetyki swoich panów, mieszkają w ciepłym domu, nie znają głodu, są zadbane, w porównaniu do czarnuchów polowych wykształcone, odpowiadają płynnie swoim panom wykonując ich polecenia, czasem zostają poklepani po plecach, co daje im poczucie pełni szczęścia. Czarnuchy domowe dadzą się zabić za swoich panów, będą ich bronili własną piersią, będą działali w ich interesie z większą nawet determinacją, niż oni sami, gdyż to od ich panów zależy byt czarnuchów domowych. Będą walczyli ze swoimi braćmi czarnuchami polowymi, gnębili ich, chłostali, pomagali okradać, inwigilować, wsadzać do więzień, jeśli tylko czarnuchy polowe zechcą uszczknąć choćby kawałeczek, z ich dobrobytu domowego czarnucha.

    veteranstoday.com/2013/09/12/aipac-alqaeda/

  310. Nie zawsze to co oczywiste jest zrozumiałe….
    „….dlaczegóż to Bronio Komorusio i Donald nie kłaniam się nikomu Tusk nawoływali do nie brania udziału w referendum.” – padło pytanie….
    Ano dlatego, że przeciwnicy odwoływania HGW, pozostając w domu
    ( nie biorąc udziału w referendum) – hipotetycznie i pośrednio ( z opcją ewentualnej nieważności przedsięwzięcia ) uzyskują ten sam efekt co biorąc udział i głosując za pozostawieniem HGW na zajmowanym stanowisku. A obaj wymienieni panowie jasno i wyraźnie dali do zrozumienia, że są przeciwni odwoływaniu Prezydent Warszawy.
    cbdo.

  311. „Swinie istnieja w kazdym ustroju tak jak i prawi ludzie.
    Ani trawa ani krowa nie byla PRL-owska.
    Ludzie potrafia sie rowniez wznosic ponad rzeczywistosc lub zyc obok niej”

    Nie PRL -owskie byly swinie tez (bo dlaczego by nie?) , razem z trawa i krowami ( ktoz to wie moze jeszcze cos ) unosily sie ponad rzeczywistoscia nie wylaczajac cwiartki tej ktora pokazalem palcem (mea culpa) kiedy biegala jeszcze po obejsciu i taplala sie w blocie ( swinia a zatem cwiartka tez)
    Czy taplajac sie w blocie mozna unosic sie nad rzeczywisatoscia ? Widac mozna a nawet trzeba , poki sie da .

  312. Wszak trochę szaleństwa nie zaszkodzi – łyk-endowo, desertowo i różowo – Mister Gordon M.T. Sumner + Monsieur Cheb Mami + Madame Sajfar

  313. O czym by nie dyskutować na blogu, jaki temat nie poruszyć, zawsze wystawione zostaną z okopów patriotów żelazne zagadnienia podnoszone przez prawdziwych Polaków

    a) Pieniądz, który jest sztuczny, gdy go się pożycza, a właściwie go nie ma, to tylko impulsy w sieci, i staje się prawdziwy, gdy go się oddaje. Ciekawą kwestią z dziedziny scholastyki ekonomicznej jest – gdzie zachodzi ta transformacja.

    b) Układ PRLowski, który rządzi wszystkim – od biznesu poczynając, przez podsłuchy posłów PiSu do „my nie wiemy, czy samodzielnych decyzji podejmowanych w kancelarii premiera”. Rządzi także nami PRLowcami wyłączając oczywiście garstkę oświeconych, którzy zrozumieli, odcięli się, zmazali winę czesnego urodzenia (jak?).

    c) Układ globalny, który rządzi wszystkim i wszystkimi (nawet Chinami, ale Putin z Assadem próbują się wyłamać) i który jest niczym innym, jak rozproszoną ekspozyturą Sanhendrynu i którego ogniwkiem lokalnym jest układ PRL zarządzający Polską, unacześniony na PRLbis pod Okrągłym Stołem.
    Pzdr, TJ

  314. Andrzej Falicz

    to nie nienawiść, ale niechęć, podobnie jak Pan czuje niechęć do Tuska i do PO. Tak więc ja mam POważny problem, ale z wizją Polski, którą przedstawia PiS, i którą Pan tak niezmordowanie oPiSuje.

    Pasuje ?

  315. Lewy – 19:57
    Jestem szczęśliwą użytkowniczką klatki Faradaya, o czym nie wiedziałam długo, aż do zafundowania sobie telefonu komórkowego.
    W moim mieszkaniu nie ma zasięgu! W żadnym z poimieszczeń. Mogę korzystać z tego cudu techniki jedynie stojąc na balkonie, albo będąc poza domem. 😯
    Nie mam pojęcia, czy akurat to ma wpływ na mój łagodny, choć zdecydowany charakter, ale jednak coś w tym może być…
    Inne, droższe komórki też w moim mieszkaniu nie działają 😉
    Acha!
    Ja także wolę tych, co się dorobili własną pracą i zdolnościami – choćby i wykorzystali sprzyjające okoliczności lub znajomości. Aby majątek utrzymać i pomnażać, trzeba jednak pracować i to ciężko i skutecznie. Przy okazji wytwarza się jakieś konkretne dobra materialne, które można sprzedać, bo są potrzebne. Daje się także zatrudnienie jakiejś, konkretnej ilości ludzi a to już dodatkowa wartość.
    W porównaniu do rozdawania posad własnym wielbicielom za samo gorliwe uwielbienie… nie ma porównania!
    W dodatku tacy giganci, jak Prezes /z pełnym uszanowaniem!/ rozdają nie swoje pieniądze, tylko nasze, podatników, które dostają z budżetu za samo to, że istnieją.
    To są pasożyty!

  316. Według niego rząd powinien wprowadzić podatek od transakcji kapitałowych. – Wprowadzenie minimalnego podatku rzędu 0,1 proc., czy 0,2 proc. to są miliardy do budżetu. Jeśli zatem pan (minister finansów) Rostowski składa kolejne dramatyczne pytania, skąd wziąć na stymulację gospodarki, na poprawę warunków najuboższych, to mówimy mu wyraźnie – niech pan wyjmie rękę z kieszeni najbiedniejszych i włoży tę swoją rękę najbogatszym – przekonywał Miller.

    – Niech pan nie stoi na straży londyńskiego city, śmiało i odważnie, jak to robią rządy w innych krajach europejskich, również w tych największych: Francji i Niemiec – apelował do ministra finansów Jacka Rostowskiego.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-miller-wraca-chciwosc-i-wyzysk,nId,1026926?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    ===============

    Islandia jako jedyna oparła się naciskowi lobby finansowego…..
    Czy gdyby Miller wszedł do rządu, byłby konsekwentny i powyższe plany realizował?

  317. ANCA_NELA
    14 września o godz. 14:58
    No to jesteś szczęściara, bo Cię żaden Uklad nie napromieniowuje. Uważaj Anco, zebyś nie przebywała zbyt długo na balkonie, bo Cię te promienie dopadną i zaczniesz pleść trzy po trzy jak Falicz czy Saurom.
    Co do tych co się dorobili. Sam się niczego nie dorobiłem, a przecież chciałbym być bogaty, ale nie mam talentu, brak mi sprytu i pracowitości. Ale podziwiam tych co mają ten talent i nie odczuwam żadnej zawiści, choć trochę zazdroszczę. Dla mnie takim autorytetem jest Twoj krajan Frasyniuk
    Mogę mieć tylko pretensje do pana boga, że mnie takimi talentami nie obdarzył, ale jak pana boga nie ma, to nawet nie mam do kogo mieć pretensji.
    Pozdrawiam miłą Wrocławiankę

  318. Widzisz Lewy… ja też się nie dorobiłam 😀
    Nie zazdroszczę jednak tym, co się dorobili, bo ja akurat nie mam talentu do takiej kariery. Wciąż więc pracuję i dorabiam, jak długo się da, jak długo będę potrzebna i dam radę.
    Frasyniuk i dla mnie jest wzorem człowieka, który robi to, co trzeba we właściwym ku temu czasie. To mądry człowiek, o otwartej głowie.

  319. Lex 14 września o godz. 12:47 pisze: ”Nie zawsze to co oczywiste jest zrozumiałe….pozostając w domu ( nie biorąc udziału w referendum) – hipotetycznie i pośrednio ( z opcją ewentualnej nieważności przedsięwzięcia ) uzyskują ten sam efekt co biorąc udział i głosując za pozostawieniem HGW na zajmowanym stanowisku.”

    Szanowny Lex’ie
    Pozwól, że tym razem z Twoim wywodem się nie zgodzę. Dlaczego? – Otóż jeśli zwolennik pozostawienia HGW na swoim stanowisku zagłosuje za tą opcją, to może się okazać, że spowodował jej odwołanie.
    Od Ciebie, prawnika wymagać chyba mogę, by to zostało jasno powiedziane, jeśli już w tej sprawie zabierasz głos.

    No bo powiedzmy, że część POmPOnów i sympatyków HGW pójdzie głosować na jej rzecz. Spowodują tym samym, że referendum będzie ważne i HGW może zostać odwołana, tak czy nie? Ponieważ (jak wiadomo wszystkim matematykom, prawdopodobieństwo każdego zdarzenia =50% bo albo się uda albo się nie uda 😉 ) prawdopodobieństwo odwołania HGW liderowi rządzącej partii jawi się pewnie jako spore, to przyjęta została POmPOńska strategia by doprowadzić do tego, aby referendum było NIEWAŻNE!

    Z Twoją oceną sytuacji można by więc się tylko wtedy zgodzić, gdyby była pewność, że HGW wygrałaby czy tak czy inaczej. Ale tak nie jest.
    Powiem Ci więcej.
    W obliczu tego, że POmPOni zafundowali nam już kilkanaście służb, które mogą nas inwigilować, mają więc też możliwość zidentyfikowania tych, którzy do w referendum wzięli udział, bo przy ich nazwiskach będzie stawiany „ptaszek” gdy poproszą o kartkę wyborczą. Jeśli więc i POmPOński premier i POmPOński prezydent głośno apelują o bojkot referendum, to każde indywiduum z poziomem inteligencji szympansa wie, że jest to groźba brzmiąca mniej więcej tak – „Jak zagłosujesz gamoniu, to żegnaj się ze stanowiskiem (np. w administracji, radzie nadzorczej, zarządzie jednej z setek spółeczek kolejowych itd.itd.) i zapomnij, że kiedykolwiek będziesz miał jeszcze szanse w podziale łupów po następnych wyborach”.

    Jeśli ktoś tego nie dostrzega, to uważam należy mu się epitet –cymbał.
    Kto w tej sytuacji z członków PO i nawet sympatyków HGW, czy nawet jej wróg a uzależniony od sprawujących władzę weźmie do łapy kartkę? Najwyżej frustrat POmPOnski, który uważa, że go nie doceniają i źle traktują jak do tej pory.

    W tej sytuacji określanie rządu Tuska i prezydentury Bula-Komorowskiego jako „reżimu” bezwstydnie wykorzystującego niedoróbki systemu prawnego (tu akurat w kwestiach dot referendum) uważam za uzasadnione i ta sytuacja budzi moją nieskrywaną niechęć do tych postaci. Co do Prezydenta Komorowskiego, to może nieco mniejszą, bo nie jestem pewien, czy on zawsze dobrze pojmuje co robi.

    Pozdrawiam, Nemer

  320. ANCA_NELA
    14 września o godz. 15:50
    Na prawdę nie chciałabyś mieć dżeta i latać sobie po całej kuli ziemskiej w te i we wte, jak za przeproszniem ten Kulczyk. A niby dlaczego to ten Kulczyk ma odżutowca, a Prezes nie ma. Ja to też bym chciał jak Prezes, ale brak mi jeszcze trochę kasy. Ale jak Prezes odbierze dżeta Kulczykowi, to szkoda będzie tego dżeta, którego swięte szczątki jakieś Ruskie nie będą chciały oddać.Ale za to poczciwina Dziwisz pochowa Jarka obok brata na Wawelu no i kto lepszy.Takiego Kulczyka nigdy na Wawelu nie pochowają.

  321. Oj! lewy Lewy!
    Nie chciałabym, bo się boję latać samolotem, jak mało kto!
    Nie te oczy…

  322. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Przyniosłem panu kilka wycinków z „Gazety” z tego roku. O, ten na przykład. W Warszawie prywatny deweloper zabrał szkole boisko. I zamierza na nim zbudować apartamenty. Dzieciaki nie mają wuefu, urzędnicy rozkładają ręce, a deweloper ma to gdzieś.

    – Wstyd, że takie rzeczy się w Polsce dzieją ” …

    Domyslam sie, ze Warszawiacy wiedza co zrobic z HGW – prawda! – deweloper zabrał (?)

  323. Rząd ma się położyć pod kulą śniegową i błagać Dudę. Wtedy on (Duda)może zmięknie.
    Koniec świata, watażka stawia warunki rządowi

  324. Lewy,

    nie przesadzaj. Możesz sobie myśleć co chcesz o Dudzie i jego zadymie, ale przywilejem każdego obywatela jest nie bać się rządu, a nawet – jeśli ktoś widzi taką potrzebę – stawiać warunki. Żyjesz w kraju, gdzie związkowcy wychodzą na ulice często i gęsto, domagając się tego czy owego od rządu, blokując autostrady, magazyny benzyny, itd, stawiając warunki. I co ?

    Jeśli Duda zrobi z siebie durnia swą postawą, to jego sprawa, ale jego prawem jest próbować, skoro dostał mandat bycia na czele jednego ze związków zawodowych. Taka jest natura organizacji związkowych: tupet i silna osobowość na czele związku, w tym taka, która przejawia się „czelnością” stawiania rządowi warunków. Zdaje się, że wszelkie negocjacje pomiędzy związkowcami i pracodawcami, również wtedy, kiedy pracodawcą jest rząd, opierają się na stawianiu rządowi warunków, no nie ?

  325. Jacobsky
    14 września o godz. 17:42
    No tak.Masz rację. Tyle tylko, że dobrze osadzona demokracja toleruje takie ataki bez szkody dla niej samej. W Polsce ta demokracja jeszcze raczkuje, poza tym przypomina mi ona trochę teę demokrację XVIII wieczną, szlachecką. We Francji, gdyby jakiś szef zwiazków twierdził,że będzie rozmawiał z rządem, jeśli ten będzie błagał, to by się ośmieszył. Tak kiedyś postępował Georges Marchais, ale media tak go wykpiwały, że nawet ten stalinowiec się mitygowalł Natomiast Duda nie spotyka żadnego oporu, w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, co powiedziła Paradowska czy Frasyniuk, że ten rząd jaki by był, jest w końcu legalnym rządem i obalić go mogą tylko wybory, a nie szef kilkusettysiecznego związku.
    Więc porównywanie Francji i Polski, starej i nowej demokracji nie jest do końca przekonywające.
    Pozdrowienia dla Quebekczyka

  326. Lex,
    myślę, że Nemer dobrze Ci wyjaśnił warszawską łamigłówkę referendalną.
    Jest coś niesmacznego w zachowaniach naszych najważniejszych dostojników państwowych.
    Niezbyt lubię HGW, ale myślę, że ta myszka powinna pozostać na stołku do końca kadencji.
    Nie usprawiedliwia jej fakt, że inspirację dla swojej arogancji czerpie z niezbyt skrywanych odruchów aempatycznych swojego szefa.
    Za jej pozostawieniem przemawia jednak do mnie jej wrodzona oszczędność, co przy rozmiarze frontu inwestycyjnego budzi szacunek na tle pozostałych administratorów polskich miast.

    Ukłony

  327. „…Pozwól, że tym razem z Twoim wywodem się nie zgodzę. Dlaczego? – Otóż jeśli zwolennik pozostawienia HGW na swoim stanowisku zagłosuje za tą opcją, to może się okazać, że spowodował jej odwołanie”.
    @Nemerze,
    właśnie to miałem na myśli pisząc co napisałem;- że zwolennicy pozostawienia HGW na prezydenckim stołku uczestnicząc w referendum i oddając głos za HGW – wbrew swoim intencjom mogą przyczynić się do jej odwołania, a to juz schizofrenią referendalną trąci. Paradoksalnie, udział w referendum nawet z pozytywną opcją dla HGW zwiększa szanse jej przeciwników zaś pozostanie uprawnionych w domu szanse jej zwolenników zwiększa. Takie to są „uroki” frekwencyjnego progu referendalnej ważności. I o to Tuskowi i Komorowskiemu oraz PO chodzi.
    Dla zwolenników HGW udział w referendum z punktu widzenia oczekiwanego rezultatu to jak „miłość” z tygrysicą: przyjemność (wygrana) bardzo ale to bardzo wątpliwa zaś niebezpieczeństwo (przegranej) realne i poważne. A skoro niebezpieczeństwo realne i poważne to po co w to „włazić” – namawiają ?

  328. @Rybo,
    warszawskim referendum nie jestem zainteresowany. Do Warszawy mam circa 300 km, ; sympatykiem HGW i PO też nie jestem.
    Po prostu: „chłodnym okiem” patrzę na to co się dzieje wokół tej „imprezy”. i daleko mi – przyznaję – do komentowania postaw „zainteresowanych stron” w kategoriach przestrzegania lub nie „standardów demokracji” czy „zachowań obywatelskich”.
    Używanie tych sformułowań w kontekście opcji „za” lub „przeciw” w odniesieniu do warszawskiego referendum uważam za lekkie nadużycie.
    Demokracja kojarzy mi się m.innymi z wolnością wyboru. Także jeśli ta „wolność wyboru” dotyczy uczestniczenia lub nie w imprezach politycznych, zwłaszcza tych co do których celowości lub zasadności można żywić wątpliwości ( z punktu widzenia wątpiących warszawiaków).

  329. Szanowny Lex’ie’
    no to Cię przepraszam, bo dla mnie z Twego wpisu tak nie wynikało. Źle Cię widać zrozumiałem a intencje widać na pewno.
    Co do samej HGW, to sam nie wiem, nie budzi we mnie sympatii chociażby dlatego, że zrezygnowała z funkcji prezesa NBP przed końcem kadencji i zostawiła go jak niespuszczoną wodę w muszli klozetowej przebierając nóżkami do zajęcia podrzędnego stanowiska gdzieś tam w Londynie. Nawet jakby ją do tego skusił sam Duch Święty natychając ją kolejny raz, to dla mnie żadne usprawiedliwienie.

    Skażona jest także aroganckim i aż debilnym podejściem do prawa po wygranych pierwszych wyborach, że aż Tryb. Konstytucyjny musiał ratować jej prezydencki tyłek. To już mało kto pamięta, tym niemniej, sposób w jaki jej akolita Kołodziejski próbował wykończyć Guziała próbując bazować na jakichś podobnych brakach formalnych, co okazało się zresztą nieuzasadnione, budzi niesmak.

    Ale co by nie gadać, to mimo inwestycyjnych upierdliwości dla tubylców widać, że w Stolicy, to drgnęło. Czy gdyby prezydentem była inna osoba byłoby lepiej czy gorzej, tego nie wiem, więc co do meritum trudno mi się wypowiedzieć, bo może być i tak – „szanuj prezydenta swego bo mogłeś mieć gorszego”. Kto to wie?

    Pozdrawiam, Nemer

  330. Lex
    Popieram Twoje „chłodne oko” z oddali, czyli rzeczowy wywód co do referendum warszawskiego.
    Jako osoba zainteresowana bezpośrednio, skorzystam, podobnie jak wielu moich znajomych, z przywileju demokracji i nie wezmę udziału w referendum, co do którego celowości nie jestem przekonana.
    Jest to wyłącznie zadyma polityczna wywołana głównie przez ambitnego burmistrza Ursynowa (nota bene ma fatalne notowania w swoim mateczniku), skrzętnie podchwycona przez PIS, w którą zostali wmanipulowani zrzeszeni w czymś tam samorządowcy (sorki, ale zapomniałam nazwy).
    Warszawiakom raczej nie jest potrzebny nieuchronny burdel w mieście, jakim grozi „sytuacja przejściowa”, a przecież normalne regularne wybory na prezydenta stolicy są za niecałe półtora roku.
    Poznajmy (warszawiacy) najpierw nowych potencjalnych kandydatów! Jeśli miałby to być ambitny Guział z Ursynowa, czy techniczny niedoszły premier, który według Prezesa mógłby być równie dobrze prezydentem RP (bo o nich się na razie przebąkuje) to warszawiacy pokażą im środkowy palec.

  331. Lewy,

    mam nadzieję, że stanowisko, ktore zaprezentował w swoim wpisie Jacobsky cokolwiek zmieniło Twoją optykę na pracę i ocenę rządu.
    Tak się złożyło, że znam nawet kulisy pracy Tuska w legendarnej Spółdzielni Świetlik, gdzie czołówka liberałów pod kierunkiem Płażyńskiego nieźle zarabiała, a gdy byli już posłami swoją pazernością doprowadzili do jej likwidacji (udzielałem pomocy prawnej w czasie likwidacji).
    Przytoczyłem ten drobny fakt, bo ilustruje on ciąg takich zdarzeń z epilogiem premierostwa bez kompletnej znajomości teoretycznej i praktycznej materii jaką jest rządzenie krajem.
    Gdy myślę o kompetencjach niektórych liderów politycznych, to często w nocy budzę się spocony.
    Zastanów się (Jacobsky napomknął o tupecie związkowców) jakie dobre wyobrażenie o sobie, ale brak wyobraźni musi nieć ktoś kto obejmuje tak ważny urząd uznając jedynie uprawiniające go kwalifikacje do zajmowania takiego stanowiska umiejętność poruszania się na parkiecie politycznym dzięki zakulisowym intrygom.
    Jakimż cynikiem trzeba być żeby samemu nieznając całej złożoności rządzenia taką machiną polityczną i gospodarczą jak Polska, wziąć sobie za tzw, zderzaki jeszcze mniej kompetentnych ministrów.
    Na co w takiej sytuacji liczy premier?
    Czy aby nie na nieuchronność katastrofy, z tym że głową za to zapłaci kolega/żanka celebryta/tka?
    Obserwując to co się dzieje na polskiej scenie politycznej, sądzę że wielu naszych kolegów piszących na tym blogu z innych krajów zmieniło miejsce zamieszkania właśnie z powodu możliwej katastrofy wywołanej głupotą rządzących.

    Ja skłaniam się do poglądu, że przyczyną ustawicznych kryzysów na scenie politycznej jest brak zakorzenienia się partii politycznych w dużych środowiskach i grupach interesu.
    Życie w Polsce jest nadmiernie (obecnie i w przeszlości) zideologizowane, a takie partie jak PO i PIS otrzymują wyborców przesianych przez hierarchię kościelną.
    Można by powiedzieć nawet, że PIS wynajmuje wyborców od Ojca Rydzyka.
    Pomyśl o tym!
    Czy Twoje francuskie doświadczenie nie podpowiada Ci, że raczej wcześniej niż później groźi to wybuchem społecznym.
    W tej sytuacji demonstracja związkowa, to wentyl bezpieczeństwa przed zastosowaniem siłowego wariantu znanego z przeszłości.

    Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury, ale raczej na bulwarze niż na wzgórzach okalających Lyon.

    P.s.
    Mam takie aroganckie przeświadczenie, że to jest bardziej mój niż ich kraj, bo więcej tu wniosłem wysiłku i emocji.

  332. Czy mając takie wybitne szczęście w życiu Kubica nie powinien zająć się jakimś spokojniejszym sportem?
    Może szachy albo brydż sportowy?
    http://wyborcza.pl/1,75248,14605814,Rajd_Polski__Kubica_na_trzech_kolach.html
    To już zaczyna być groteskowe.

  333. Lewy zadałem proste pytanie z drugiej strony nie rozumiem twojego oburzenia, że ośmieliłem się nazwać Komorowskiego Broniem Komorusiem a Tuska Donaldusem Tuskusem w końcu to są politycy więc powinni mieć mocną skórę przynajmniej tak mówiono gdy Kaczyńskich obrzucano gorszymi wyzwiskami. Poza tym ci panowie od dawna wbrew nazwie partyjki Platforma Obywatelska nie reprezentują wcale obywateli ale są sługusami oligarchów.

  334. Saurom
    14 września o godz. 21:52
    Jak się nie ma czegoś istotnego do powiedzenia a koniecznie chce się coś powiedzieć, to może sobie poużywać, przekręcając złośliwie czyjeś nazwisko.
    Ale warto się zastanowić, czy zamiast dowcipnym, nie jest się śmiesznym.
    Po prostu.

  335. @ Ryba
    14 września o godz. 20:10

    Podzielam Twoje (wyjątkowo trafne) spostrzeżenia o kompetencjach osób rządzących, a raczej o ich, kompetencji, braku.
    Niestety, kwalifikacje do dojenia spółdzielni są dostateczne co najwyżej na herszta szajki, o czym poniewczasie i zresztą bez refleksji przekonują się obywatele-wyborcy, grzebiąc swe niewczesne aspiracje do cywilizacji.
    Nieświadoma niekompetencja rządzących to także pole dla, mających za jedyną motywację parcie na wyryw kasy, „życzliwych doradców” przy uchu władzy, co jeszcze bardziej czyni nasze państwo bezwolnym i bezrozumnym zakładnikiem różnych terrorystów społecznych i gospodarczych (kościół, związki, nomenklatura, uwłaszczeni na państwowym ‚urzędnicy’ publiczni i komu tam jeszcze do pierwszego brakuje a pracować się nie chce).

    Kompletna ignorancja w zarządzaniu państwem jest jaskrawo widoczna niezależnie od tego, pod jakim zaśpiewem ideolo dana ekipa zasiadła do stołu państwowego, drąc sukno Rzeczypospolitej i chapiąc z misek publicznych rękami i nogami.
    Nie mają znaczenia (z nielicznymi wyjątkami) personalia, bo obowiązujący i jedyny pojmowalny model rządzenia jest ten sam dla wszystkich opcji.

    Personalia nie mają też znaczenia, ponieważ takie czy inne, pochodzą z wyboru w wolnym demokratycznym kraju, ergo, odzwierciedlają poziom i horyzonty społeczeństwa.
    Nie o Tuska więc chodzi, a o jakość elektoratu, podsumowując.
    To elektorat pośrednio i bezpośrednio, wzbudza fale emigracji obywateli przy rozumie i postępujące drgawki degradacji obywateli przy władzy.

    Pozostaje coś wypić za zdrowie jednych i drugich – byle z dala 😉
    Pozdrawiam.

  336. dot. wpisu z 20.10.

    Powinienem chyba dokonać egzegezy piątego zdania mojego wpisu powyżej, bo mój francuski Przyjaciel czytając tak pokiereszowane zdanie pewnie nie zaśnie.
    Chciałem w tym przydługim szybko napisanym zdaniu (psy czekały) powiedzieć mniej więcej, że politycy są często gorzej przygotowani do pełnienia ważnego urzędu niż związkowcy, a skutki tupetu i niekompetencji polityków mogą być społecznie bardziej dolegliwe.

    Jeżeli masz, Przyjacielu, dyspozycję psychiczną przed snem na refleksję, to zastanów się czy twierdzenie, że nasi politycy po transformacji do czego by nie przyłożyli reki, to spartolili.
    Dotyczy to szczególnie tak delikatnej materii jaką jest polityka zagraniczna.

  337. Szanowna Anco-Nelu,
    jak to obejrzysz to będziesz wiedzieć, że wyposażenie w taką relikwię (podobno wykradzioną zresztą, bo bez zgody JP2) gwarantuje sukcesy sportowe nawet na jednym kole. A Ty mu doradzasz jakieś rachunki do 13, impasy, speidy, diamondy i inne żołędzie? Więcej wiary Dobra Kobieto, więcej wiary.
    Pozdrawiam, Nemer

  338. No cóż ktoś kiedyś powiedział, że polski pilot potrafi nawet na desce klozetowej dolecieć jak to się skończyło mieliśmy przykład w Smoleńsku. A co do Kubicy to wiadomo to jest taki odpowiednik gladiatorów tylko, że rzymscy laniści potrafili zapewnić swoim „podopiecznym” odpowiedni ekwipunek a ci od Citroena nawet nie przewidzieli, że konieczne jest zapasowe koło. Czyżby prezes od Citroena uważał, że relikwia JPII zapobiegnie wszelkiego rodzaju awariom?

  339. Jacobsky
    14 września o godz. 14:57
    Andrzej Falicz
    to nie nienawiść, ale niechęć, podobnie jak Pan czuje niechęć do Tuska i do PO. Tak więc ja mam POważny problem, ale z wizją Polski, którą przedstawia PiS…”

    O tym wlasnie pisze
    i tu lezy problem – ja nie czuje niecheci do PO ale do polityki jaka reprezentuja. (albo do jej braku…)
    Co do wizji Polski reprezentowanej przez obie partie tutaj mozna podyskutowac – ale proponuje fakty

    a nie „wizje medialne” wszczepiane lemingom w czasie snu.

  340. Nemer – 22:10
    „Zanosi się śmiechem wesoła gromada,
    Wtem trzeci, co głowę niósł w rękach tak gada;”
    Dobranoc 🙂

  341. Tutaj chodzi również o przestrzeganie jasnych standardów skoro można stosować szydercze określenia wobec polityków jednej partii to również tą samą bronią można posługiwać się wobec polityków drugiej partii. Nie widzę potrzeby, żeby jedna strona miała mieć immunitet tylko dlatego, że chroni ją salun. Ponadto biorąc pod uwagę jak słaba jest demokracja w Polsce nie powinno się nawoływać do bojkotu referendum ale raczej zachęcać do brania w nim udziału. Gdyby Tusk rzeczywiście był tak pewien, że Warszawiacy popierają PO i HGW to nie wzywałby do bojkotu referendum. W końcu referendum to przecież jest sprawdzian możliwości i potencjału danej partii czyżby Tuskusu uważał, że jeżeli nie ma możliwości jego sfałszowania jak to miało miejsce w Wabrzychu to trzeba zrobić wszystko, żeby do niego nie doszło. O ile sobie przypominam Tusk głosił swoją wiarę w obywateli a w 2010 roku głosił, że nie ma z kim przegrać czyżby po Ellblągu i Rybniku oblał go strach przed zwykłymi obywatelami, którzy w końcu mają prawo do wyrażania opinii o rządzących?

  342. @Saurom,
    jako osoba rzadko bywajaca na blogach, lekko tylko zainteresowana sytuacja polityczna w Polsce, aczkolwiek czytajaca dostepna mi prase internetowa, zauwazam, ze wiecej obrazliwych okreslen wyplywa ze strony PiS i zwolennikow, niz ze strony Po i zwolennikow.
    To, co mowi ulica, jest moze dobre dla owej ludowej ulicy, ale nie uchodzi na poziomie wyzszym.
    I juz nawet nie chodzi mi o szacunek dla innych, ale o zwykly szacunek dla siebie nie pozwalajacy na stosowanie obrazliwych epitetow. Szanujmy sie!

  343. wizje medialne” wszczepiane lemingom w czasie snu.

    Sweet dreams, Panie Falicz, nawet jeśli na jawie, patrząc prosto w oblicze Prezesa 🙂

  344. „Wizje medialne wszczepiane lemingom w czasie snu”- pisze Andrzej Falicz w odpowiedzi Jacobskiemu, czyli według Falicza przeciwieństwo niezbitych „faktów”, którymi on się posługuje.
    To jest właśnie poziom dyskusji, na jaki zwraca uwagę Ewa-Joanna.
    Identyczny reprezentuje zresztą Saurom.

  345. Jacobsky
    14 września o godz. 23:50

    Twoj wpis na temat tego, ze wolalbys by poslowie PiS-u nigdy do Sejmu nie wrocili jako zywo przypomina wynurzenia „wielkiego dyplomaty” Radusia Sikorskiego z PO, ktory tez wolalby Polske bez poludniowo-wschodniej czesci…
    Poslowie PiS-u zostali wybrani niewielemniejsza liczba glosow niz PO.
    Na PO glosowalo raptem 19% elektoratu…

    Ty chcialbys wykluczyc PiS i jednoczesnie wszystkich Polakow, ktorzy na niego glosowali metoda wyrzynania watah… metoda PO.

    I tu jest problem.

    Wielkii dyplomata z PO rozwiazujacy bliskowschodnie problemy – Radus:
    „”Brak wizji, brak wytycznych”

    ….
    polscy dyplomaci zarzucili ministrowi „stagnację w polskiej polityce zagranicznej, brak konkretnej wizji, brak wytycznych ze strony resortu co do polityki, jaką mają oni wdrażać, jakie budować wpływy poza granicami Polski”.

    To wlasnie ta PO-lityka, ktora Ci sie tak bardzo podoba.
    Ma ona twrz Nowaka paradujacego jak kurtyzana z zegarkiem – prezentem od bogatego „sponsora”.
    I nic – zadnych konsekwencji.

    Trzymam kciuki za zwiazkowcow i wiele innych organizacji reprezentowanych w Warszawie w protescie przeciw arogancji i dyletactwu PO.

  346. Jacobsky
    O kurcze, zareagowaliśmy niemal równocześnie.
    Nie chodzi o to, że czasem „biorę na klatę” absurdalne ataki na kogoś w poczuciu solidarności z czyimiś poglądami, ale nie znoszę zaślepienia, zacietrzwienia, które nie przebiera w słowach.

  347. Andrzej Falicz
    15 września o godz. 0:06
    Jacobsky
    14 września o godz. 23:50

    Twoj wpis na temat tego, ze wolalbys by poslowie PiS-u nigdy do Sejmu nie wrocili jako zywo przypomina wynurzenia „wielkiego dyplomaty” Radusia Sikorskiego z PO, ktory tez wolalby Polske bez poludniowo-wschodniej czesci…

    Mój komentarz
    Autorze, przypisałes Sikorskiemu wolę odłączenia poludniowo-wschodniej części od Polski. O jaką część chodzi?
    Pzdr, TJ

  348. Lewusie (lub Lewusiku nawiazujac do Twojego Jedrusia),

    Jakie sa niezbite fakty?

    Otoz nie kto inny ale Ty zrownales zegarki Nowaka do czlonka Hofmana.
    Niewazne jest, ze sa to wyniki jak sugerujesz dzialania prasy bulwarowej.

    Ponizej krytyki jest nieudolna proba sugerowania, ze oba przypatki w niczym sie zasadniczo nie roznia.

    Otoz roznia sie.

    Zegarki Nowaka to dowod na korupcje na najwyzszych szczeblach wladzy i na calkowity brak odpowiedzialnosci i upadek standardow w PO i w rzadzonej przez nich PO-lsce – gdyz cala oczywista powazna afera rozmyla sie calkowicie.
    Nagranie Hofmana to nagranie z prywatnego belkotu z popijawy.
    To wsadzanie mikrofonu w majtki.

    Niedlugo Lewusiu bedziesz stawial na rowni „wyrzynanie watah” z „spieprzaj dziadu” albo lozkowe rozmowy poslanki Wrobel z „biznesowymi” rozmowami wladz PO czyli Rycha i zdzicha na cmentarzu.

    Nie nie ma symetrii – i to jest wlasnie zenujace, ze probujesz ja na sile stworzyc.
    Takie sa fakty.

    Zaprzeczanie oczywistym faktom jest wlasnie dysonansem poznawczym, ktory mozna wyjasnic jedynie jakas zaszczpiona we snie idea, ktora trafia do podkorowej czesci mozgu i nie ma nic wspolnego z obiektywizmem.

    Nic tu nie pomoze glupkowata ironia i zwracanie sie do kogos w poblazajacy sposob „jedrusiu” – nie Lewusiu to niewiele zmienia a pokazuje jedynie brak sensownych argumentow i operowanie w sferze emocji.

    Wyznawanie pewnej wiary na przekor faktom i wlasnym interesom jest nie bez przypadku porownywane do samobojczego marszu lemingow.

  349. Andrzej Falicz,

    Sky is the limit, jak zapewnie mawia się w Pańskich stronach. Lepiej posłuchać czasem tubylców, bo Pańskie talenty oratorsko-intepretacyjne idą pod względem kreatywności i fantazjowania dalej niż granica wyznaczona w zacytowanym powiedzonku.

    Ale jeśli bawi Pana pisanie elaboratów na temat jednego zdania lub jednej obserwacji poczynionej przeze mnie na tym blogu, obserwacji opatrzonej w dodatku tym uniwersalnym symbolem:

    😉

    to proszę bardzo. Widać nie ma Pan niczego innego ani do roboty, ani bardziej konkretnego do powiedzenia, niż egzegeza tego, co napisałem.

    Enjoy 🙂

  350. TJ (15 września o godz. 1:01),

    Dzięki za wychwycenie tego jakże typowego zabiegu propagandowego: przyprawienie komuś gęby wedle własnego widzimisię.

    Pozdrawiam

  351. mag (15 września o godz. 0:01)

    lepiej nie będzie, nie ma co mieć pretensje do kota, że miałczy, bo kot tylko to potrafi.

  352. mag
    15 września o godz. 0:09

    Przyjdzie PiS, to nas obudzi 🙂

    Nocą, kolbami w drzwi załomocą 🙂

  353. Jędruś,
    ja cię lubię i dlatego zostaniesz dla mnie Jędrusiem. Ja się na ciebie nie potrafię obrazić, mimo tego, że obraziłeś mój komputer(i Halena) pisząc, ze mamy obsmarkane ekraniki(dlaczego ekraniki a nie ekrany, czyżby to była jakaś ironia ?)
    Jeszcze raz ci tłumaczę. Ja niczego nie porównywałem, chociaż wydaje mi się że *wyżynanie watah* było głupio ironiczne, a *spieprzaj dziadu* chamskie, ale dobrze, chodziło o te podpatrywania,podsluchy. Sam ten temat wywołałeś, oburzając się na ohydny proceder podglądaczy, sugerując, że to jakieś służby Tuska. Dlaczego w pewnych sprawach podglądactwo paparazzich cię nie rusza a w innych wywołuje twoje święte oburzenie. TO JEST TEMAT, mój Jędrusiu, ja do niego wracam i usiluję wyciągnąć od ciebie odpowiedź, a ty, sprytny lisku ,mówisz zupełnie o czymś innym.
    Genialny Gogol w *Martwych duszach* pokazał osobnika o nazwisku Nozdriow, toż to cały ty. Zajrzyj do tej książki, gra Nozdriowa z Czyczykowem w warcaby to jakby metafora naszej *wymiany* myśli. Z przyjemnością zagram z tobą w warcaby, mimo, że kantujesz
    Pozdrowienia
    Ps.
    Możesz mnie czule nazywać Lewusiem, czy Lewuskiem, cała przyjemnosć po mojej stronie

  354. Saurom
    14 września o godz. 21:52
    Nie musisz rozumieć mojego oburzenia, bo ja wcale nie jestem oburzony, kiedy przekręcasz Komorowskiego na Komorusia, skoro sprawia ci to przyjemność.
    Ja ci tylko zwróciłem uwagę, że to robisz, a ty sie oburzyłeś pisząc : Lewy, wskaż mi, gdzie to ja napisalem Komorusio !
    Więc ci wskazałem, a ty wracasz do tego tematu, jak ta dama, która na przyjęciu puściła bąka i żeby zamaskować faux pas, zaczęła wiercić się na krześle, próbując uzyskać odgłos podobny do odgłosu wydawanego bąka. Az się stary lokaj ulitował nad damą, nachylił się i szepnął jej do ucha : Madame, nigdy to krzesło nie wyda tak uroczego dźwięku jak pani pupa. A po za tym, szkoda mebla.
    Wiec,szanowny Sauromie, skończ już z tym maskowaniem.

  355. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Przyniosłem panu kilka wycinków z „Gazety” z tego roku. O, ten na przykład. W Warszawie prywatny deweloper zabrał szkole boisko. I zamierza na nim zbudować apartamenty. Dzieciaki nie mają wuefu, urzędnicy rozkładają ręce, a deweloper ma to gdzieś.
    – Wstyd, że takie rzeczy się w Polsce dzieją ”

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/6a/She-wolf_suckles_Romulus_and_Remus.jpg/220px-She-wolf_suckles_Romulus_and_Remus.jpg

    Tym dzieciakom nie odebrono boiska szkolnego do wuefu tak jak to uczynila administracja w Warszawie … (?)

  356. Nie Jędruś tylko Jondruś. Cos się poprzestawiało szanownym, wydaje mi się. A tu jest historyjka zlokalizowana. Jondruś jest, o ile wiem, zlokalizowany w Queensland. Tam samo gdzie Ewa-Joanna jest zlokalizowana. Tez kangurzyca. Ew. pomyłka GPS jest dopuszczalna, wedle mojego ipada.

    Teraz zaś historyjka. Nadesłana. W obcych językach nadesłana ona jest. Izwiniajus z powodu obcych jezykow. Tłumaczenia mogą dokonać lemingi. Te same które (prze)padna w przepaści. Ce la vieu, you know. I dunno..

    „The Owl
    In Queensland lived a man with five beautiful daughters, which in a way was very good for him, but also by virtue of that same fact it was no good for the village, other than creating a constant buzz of excitement as the latest episode of the many love affairs was told from one to another.

    I should explain that the men-folk of Queensland were large and healthy, living as they did from hunting, fishing, and logging. The very size of those Lotharios among them added a powerful element to the romances and adventures.

    Four of the daughters were married and the youngest was single. For some reason, the married sisters were restless and fun loving. There were parties all the time with lots of partiers and always in a different house, so that each sister was able to go from one party to another and get lost in the crowd. The husbands had difficulty in following events and it was widely known that love affairs were common and some fairly openly. Of course some were ‚discreet’ or even ‚secret’ and altercations of epic proportions were not uncommon.

    At one such party, a husband unexpectedly turned up to find his wife in a corner and in the hot embrace of her lover. We don’t know who hit whom first. And it really doesn’t matter. Two giants both well oiled and rolling around the house brawling, breaking chairs over each others heads and trying to loosen the others teeth was enough to slow down the party. In order to get the mood back again, a bunch of brave young men separated the two and pulled them out into the porch bodily. The lover was dazed by this time and sat on the porch patting his broken teeth with the back of his hand. The husband, in better shape, stumbled off. As he left, the crowd heard him shout.

    ‚I’ll kill you b—d, if you ever touch my wife again’.

    The fact that the whole crowd heard it is significant, because the next fall, the husband, who whatever else was a superb hunter, came out of the bush carrying the lover over his shoulders, stone dead from a shot in the head.

    ‚I thought it was an owl’, he said.

    It’s hard to know how that could happen, or why anyone would shoot an owl.
    He got a good lawyer and as the story all said,
    ‚He got off’

    Nie ma to jak historia dobrze się kończąca

  357. Orteq
    15 września o godz. 9:07
    Historyjka zabawna, ale nie załapałem. Co tu ma wspólnego Jondruś z pięcioma córkami i jakaś sowa.
    Ja jestem chłop racjonalny, który lubi rozumieć, nawet różne poetyckie metafory tlumaczę na swój rozum; Ale takie odloty wprowadzaja mnie w kompleks niższości

  358. Orteq
    Ale z Ciebie leniwiec nieużyty!
    Zamiast koleżeństwu blogowemu przetłumaczyć historyjkę na język polski, którego tubylcy częściej jednak używają niż angielszczyzny, więc mogą mieć kłopot, wypinasz się na koleżeństwo.
    I dunno!

  359. @Nemer
    14 września o godz. 19:40

    Szczerze mówiąc, mało mnie obchodzi aktualna dyskusja na tym blogu. Czytam, podziwiam erudycję i profesjonalizm ekonomiczny (na wszystkich blogach), ale Wa-wa, OFE i inne przekręty profesorów ekonomii mało mnie interesują, przecież i tak nie mam wpływu na rozwój wydarzeń – jedyny rozwój gwarantowany w kapitalistycznej Polsce, wywalczonej przez „robotników”, którym widać nowy system przestał się podobać.
    Bardziej mnie złości przegapienie „piątki”, niż smród opon i związkowców w „stolycy”. Również losy pani HGW, prawniczki z Bożej łaski, nie fascynują mnie.
    Ja pamiętam zarówno jej wywiad, gdy się chwaliła bezpośrednim kontaktem z „kawałkiem” (1/3) Boga, jak i wpadkę z nieznajomością prawa – ustaw o samorządzie. Był to pierwszy – i prawie ostatni raz – gdy zgadzałem się z prezesem K..
    Jej infantylna wypowiedź, że złego prawa nie musi przestrzegać, świadczy tylko o braku inteligencji i o tym, że pieniądze wydane na jej wykształcenie prawnicze były zmarnowane. Niechby lepiej prowadziła jakiś bufet (podobno ma taką ksywę) – a Tusk ten kretyński kiosk Ruchu. Jest dość ładna, zadbana i umie udawać miłą, gdy to leży w jej interesie, więc poradziłaby sobie w gastronomii.

    Ekonomistów nie uważam za prawdziwych naukowców – jak z dziedzin ścisłych. Dowodem może być fakt, że zbankrutowała firma laureata nagrody Nobla z ekonomii, bo nie potrafił przewidzieć nadejścia kryzysu światowego.
    Wątpliwości na temat wartości ekonomii jako nauki miałem już wcześniej, gdy musiałem zdawać ekonomię polityczną kapitalizmu przed doktoratem. Zdenerwowało mnie to, że ci „fachowcy” niby używają matematyki, ale nawet popieprzyli oznaczenia osi na wykresach, przestawiając X i Y – nie tak, jak się uczy dzieci już w szkole podstawowej. Niby nic, bo formalnie tak wolno, a mówi wiele! Uspokoiła mnie dopiero informacja, że ekonomia należy do dziedziny „nauk” humanistycznych , a nie do nauk ścisłych.
    Proszę wybaczyć cudzysłowy przy wyrazie „nauk”, ale jestem tego samego zdania co pewien genialny człowiek, który mówił tak:
    „W danej dziedzinie jest tyle nauki, ile w niej jest matematyki”!
    „Rachunki” ekonomiczne to nie matematyka! Nawet użycie najbardziej niepewnego narzędzia matematycznego – rachunku prawdopodobieństwa – nie ratuje naukowości, bo może prowadzić na manowce. Nawet Einstein mawiał, że Pan Bóg nie rzuca kości.

    Całe życie kierowałem się prostą zasadą – nie wydawałem więcej, niż zarabiałem, a dostosowałem moje zachcianki do możliwości finansowych. Gdyby rządzący znali i stosowali taką zasadę, wtedy zegar Balcerowicza nie straszyłby Polaków.

  360. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Antonius
    15 września o godz. 11:27 pisze:

    ” … Jej infantylna wypowiedź, że złego prawa nie musi przestrzegać, świadczy tylko o braku inteligencji i o tym, że pieniądze wydane na jej wykształcenie prawnicze były zmarnowane ” …

    – … Rolę głównego dysponenta złotego skarbu odgrywał Hilary Minc, jeden z najbliższych współpracowników Bolesława Bieruta i główny spec od gospodarki. Ale ile wydał i na co dokładnie? Nie wiadomo.” …

    http://www.forbes.pl/porwane-zloto-ii-rp-co-sie-stalo-z-polskim-zlotem-,artykuly,135909,1,1.html

  361. Antonius
    15 września o godz. 11:27

    Mój komentarz
    Autorze, Twoja kwalifikacja ekonomii jako nienauki wydaje się oparta na bardzo subiewktywnie dobranych przesłankach.
    Przedstawiana z perspektywy obywatela, pracownika, najemnego, konsumenta i podatnika ekonomia jawi się nieraz jako totalne szachrajstwo.

    Niemniej ekonomia istnieje jako nauka, także socjologia, psychologia, filozofia istnieje i dziesiątki innych nauk. Kryteria ścisłości i przewidywalności w naukach takich jak ekonomia, socjologia są zupełnie inne niż w fizyce. W ekonomii zmienne są liczne, ukryte, uwikłane, itd., w fizyce zmienne są z reguły ściśle zdefiniowane. Przeciwstawianie ekonomii fizyce lub wciąganie ekonomi na listę nienauk z powodu tego, że na wykresach pomylono osie, nie tworzy dobrej pozycji wyjściowej do obiektywnej oceny ekonomii.

    Ekonomia jest nauką, istnieje i będzie istnieć, ponieważ jest potrzebna, używana i stworzona przez samo życie. A ze przewidywalność w niektórych obszarach ekonomii nie nadąża za życiem, to już jest inna sprawa.
    W fizyce, o dziwo, jak i w wielu innych dyscyplinach ścisłych, również działali i działają naukowcy nieprzewidywalni, patrz nagroda Nobla dla fizyka, który odkrył rzekomo kiedyś nowy rodzaj promieniowania lub rzekome odkrycie reakcji jądrowej na zimno, wokół którego to odkrycia toczyła się kilkuletnia debata – możliwe, czy niemożliwe, a niby fizyka, to prawie matematyka i nic prostszego, jak wziąć ołówek, kartkę, kalkulator i policzyć.
    Pzdr, TJ

  362. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ Antonius 15 września o godz. 11:27

    ” … „Ratowanie euro będzie kosztować Niemcy tak dużo pieniędzy, że aż w końcu same zbankrutują. Niemcy nie mogą uratować strefy euro. Ci, którzy wierzą w to, zaprzeczają rzeczywistości” – te słowa wypowiedział niedawno główny doradca ekonomiczny ministra finansów Niemiec, sugerując opuszczenie strefy (…) W zeszłym tygodniu wiec partii AfD, założonej w lutym przez grupę ekonomistów, został zakłócony. Kilku z 25 zamaskowanych mężczyzn wtargnęło na scenę i powaliło na ziemię szefa tego ugrupowania Bernda Lucke ” …

    12.09.2013 0:0 Stefan Niesiołowski pisze:

    – … Wpływ PiS na polityczną i szerzej, społeczną rzeczywistość, na język i styl debaty publicznej, wreszcie na jej poziom i formę – najtrafniej w moim przekonaniu charakteryzuje termin „infekcja”.Zainfekowanie nienawiścią i kłamstwem sączonym codziennie przez tzw. niezależne lub niepokorne

    http://www.rp.pl/artykul/628874,1047449-PiS-owska-infekcja-Niesiolowskiego.html

  363. Witaj Antoniusie Szanowny
    No i widzisz, zacząłeś od HGW, potem, O-FE, (fuj), ekonomistów postawiłeś w jednym rzędzie z astrologami, no to rozpętujesz burzę. Jak widzisz, nie tylko sam TJ poczuł się w obowiązku dania głosu a i nawet Felek diasporny się ustosunkowywywywuje. No i pięknie.

    Ponieważ, w łaskawości swojej zwracasz się do mnie niegodnego w tak ważkich sprawach, to zacznę od najważniejszej. Kulki. Nie wiem dlaczego mówisz „piątka” skoro to szóstka jest? Sześć czerwonych i sześć kolorowych, razem tuzin czyli 20% kopy. Jakbyś powiedział siódemka, to bym się domyślił, że na Twoim ekranie nadal brązowa czasem jak czerwona wygląda ale piątka? Ty się przestań gapić na bluzkę Michaeli Tabb jak się nachyla nad stołem tylko sobie kulki policz! – kruca bomba.

    Jutro od rana cała uczta na piętnastce. Dobrze, że na obu kanałach bo pewnie będzie multum chińskich dzikokartowców a ponieważ pojedynki z ich udziałem jakoś mnie nie pasjonują specjalnie, to może będzie można sobie poprzebierać.

    Druga ważna sprawa dot. HGW. Tak jak i Tobie jest mi raczej jest obojętna choć jako zamieszkałemu 1800 metrów od Stolicy nie może mi to „wisieć” do końca, bo ze względów specyfiki dotacyjno-unijnej już mnie chciała wchłonąć, co jest poważnym dla mnie i sąsiadów zagrożeniem. Takie podgrodzie gdzie stoi moja lepianka, to warszawski „rząd” i samorząd oleje i nie dość, że dziur w drodze nikt nigdy nie będzie już łatał, to i np. swoje partactwo śmieciowe też tu mogą mi wnieść a akurat w mojej dierewni jest ze śmieciami tako-jako.

    OFE-ndowscy reecket’ierzy strasząc EFSA wkurzają mnie podobnie jak i Ciebie a co do Nobli ekonomskich, to kojarzę specjalnie tylko jednego takiego, co to był – Sir Arthur William Lewis.
    A dlaczego? – Otóż razu pewnego, gdy w zapędzie politycznej niepoprawności mój niesforny mózg zauważył, że poza nagrodami pokojowymi czy jakimiś z literatury na przykład, to żaden czarnoskóry Nobla nie dostał, to walnięto mnie Lewis’em właśnie ale przecież on nie był czarny, bo tylko śniady jako Karaibczyk z Barbados przecież. I tak się rasistą zostałem, przez ekonomię jak widzisz, że nie wspomnę o innych … ekonomskich skojarzeniach.
    A propos Twoich refleksji dot. zadłużania się to powiem tylko, że znany czeski ekonomista Tomáš Sedláček mówi – „Gdy kraj pożycza pieniądze, to początkowo zyskuje większą wolność, może sobie na więcej pozwolić. Ale w końcu rząd przestaje nad długiem panować i traci wolność, staje się niewolnikiem rynków.”
    Nie jestem ekonomistą ale wydaje mi się, że tak właśnie już się dzieje i dzisiejszy „reżim” podobnie jak ten cały korowsko-solidarnościowy styropian jest temu winien.

    Pozdrawiam, Nemer

  364. Lewy (10:31)
    mag (11:06)

    „takie odloty wprowadzaja mnie w kompleks niższości…;
    jesteś leniwiec nieużyty…wypinasz się na koleżeństwo”

    Zaraz, zaraz. Jeśli ktoś czegoś nie załapuje w tej historyjce obcojęzycznej to nie moja w tym wina. Tak po prawdzie to ja tez nie wszystko załapuję. No, może konkluzje trochę załapuję. Ale cala reszta to dla mnie zwyczajna ornamentalistyka. Nie mylić z orientalistyka bo GPS natychmiast wykryje nieuctwo. Wystarczy tylko pomyslec: do stanu Quensland Jondruś nie jeździ z Bałut żadnym tam Orient Expresem. No bo się nie da i już. Kontekst zaś jest wyraźny: Jondruś mieszka w buszu stanu Queensland. Ewentualnie, na plazy on tam mieszka.

    Na użytek Mag(usi) przetłumaczmy owa konkluzje historyjki. Reszty nie tłumaczymy bo to, jak rzekliśmy, ornamentalistyka zwyczajna. Oprócz tego mi się nie chce. Masz racje stuprocentowa: leniwiec żem nieużyty jest.

    „the husband, who whatever else was a superb hunter, came out of the bush carrying the lover over his shoulders, stone dead from a shot in the head. ‚I thought it was an owl’, he said. It’s hard to know how that could happen, or why anyone would shoot an owl. He got a good lawyer and as the story all said, ‚He got off’ ”

    Próba przetłumaczenia

    „Mąż, który co bym tam o nim nie mówić był super myśliwym, wyszedł z buszu niosąc na ramionach kochanka [żony], nieżywego od strzału w głowę. ‚Myślałem, że to sowa’, powiedział. Trudno dociec jak to może się zdarzyć, lub dlaczego, ze ktoś miałby zastrzelić sowę. On wszakże wziął dobrego adwokata i jak opowieść niesie, uszło mu to bezkarnie.”

    Konkluzja ta skojarzyła mi sie, jak świrowi zwyczajnemu, z jednym i tym samym: z katastrofa smoleńska. Po katastrofie bowiem Jarosław Kaczyński opowiadał prokuratorom [wojskowym] pewna historyjkę. Byla ta historyjka o jego ostatniej rozmowie, przez telefon satelitarny, z bratem. Na kilka minut przed walnięciem samolotu w krzaki, jego sp. Brat-prezydent zadzwonił żeby porozmawiać o zdrowiu matki. I o niczym więcej! No i panu prezesowi jego bezczelna hucpa tez uszła bezkarnie. Jak temu mężowi strzelającemu do sowy.

    Adwokata Kaczyński miał podobno dobrego, uoj jak dobrego. Czy nie było mu czasem Rogalski? Ten co to na koniec się pokajał i przestał w żywe oczy łgać? Nie jestem pewien czy jemu hucpa tez uszła bezkarnie.

    PS. Lewusiu, polecam inny kompleks: wyższości. Podobno to niby jedno i to samo co kompleks niższości, ale o ileż lepiej brzmi

css.php