Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

11.04.2017
wtorek

Złodzieje historii

11 kwietnia 2017, wtorek,

„Bandycki skok na muzeum” – pisze Marek Górlikowski w „Wyborczej”. Pełen słusznego oburzenia na swoisty napad państwa PiS na gdańskie Muzeum II Wojny Światowej, autor używa bardzo mocnych słów, jakich ja sobie w poważnych mediach nie przypominam: pisze o „podłości Piotra Glińskiego i Jarosława Sellina”, o „bandytyzmie” i o „bandyckich skokach”. W pełni podzielam oburzenie na podbicie Muzeum przez naszych okupantów (w tym sensie, w jakim tego określenia używał Boy). Ale wyzywanie ich od bandytów nic nie da, ba, warto zachować najmocniejsze słowa na to, co PiS jeszcze zafunduje: areszty, śledztwa pod nadzorem Ziobry, procesy (jw.), wyroki (jw.) wydane już przez „naprawione” sądy.

W ostatnich dniach oprócz napaści na Muzeum widzieliśmy kolejną odsłonę kłamstwa smoleńskiego. Jeszcze nie zamach, ale już wybuch w samolocie przed jego rozbiciem się o ziemię. Ta historia nie będzie miała końca. Jest wybuch, czyli była bomba, ktoś ją być może podłożył i aktywował – Putin? Tusk? Obaj, działając w zmowie i w porozumieniu? Jeszcze niejedną bzdurę usłyszymy.

Jednym z głównych celów „naszych okupantów” (w sensie użytym przez Boya) jest podbicie naszej historii i jej okupacja przez siły IV RP. Panowie Gliński i Sellin, jako namiestnicy nowej władzy nie krępują się: uznanego w kraju i za granicą profesora Machcewicza, zastępują 34-letnim kibicem i entuzjastą żołnierzy wyklętych. Dr Karol Nawrocki jest jeszcze stosunkowo młodym człowiekiem i nie wie, że przyjmując tę nominację, będzie się kiedyś tego wstydził. „Nasi okupanci” (znowu w sensie, w jakim pisał Boy) mianowali swojego komisarza, który ma zapewnić przekaz Muzeum zgodny z linią partii – tak jak w mediach publicznych, podręcznikach, awansach, organizacjach pozarządowych, w polityce historycznej, w dyplomacji, czyli na każdym kroku.

„Nasi okupanci” (w sensie użytym przez Boya), są na dobrej drodze do podbicia całego kraju – samorządów, sądownictwa, mediów, a także historii, w której szczególnie się lubują, bo wiedzą, że kto kontroluje przeszłość – ten decyduje o przyszłości. Oni nie spoczną, dopóki nie narzucą swojej wersji kłamstwa smoleńskiego; są złodziejami historii – porywają i gwałcą prawdę, żeby nam wbić do głów swoją doktrynę, i będą ją powtarzać tysiące razy – od znaczków pocztowych po popiersia i pomniki, nazwy ulic i placów, aż ją uznamy za swoją, a każdy, kto głosi inną wersję historii, będzie mógł być skazany za kłamstwo historyczne. Jeden był „prezydent tysiąclecia i jeden był „zamach tysiąclecia”.

Na czym polegała zbrodnia prof. Machcewicza i jego szajki z Muzeum II Wojny Światowej? Na tym, że wystawa (zdaniem recenzentów – oskarżycieli dobranych przez min. Glińskiego, PP Nawrockiego, Semki i Żaryna) wystawa przyjęła zbyt kosmopolityczny punkt widzenia, a za mało pokazywała polski punkt widzenia. I druga zbrodnia – wojna pokazana była w Muzeum jednostronnie, jako hekatomba ludności cywilnej, a przecież na wojnie ważny jest element wojskowy, niedoceniony w wystawie, do tego stopnia, że pominięto dobre strony wojny – postawy bohaterskie, odruchy solidarności, sztukę wojenną.

Załóżmy nawet, że te wszystkie zarzuty krytyków urzędowych były sensowne – no to co? Cóż strasznego się wydarzyło? Przecież ani to ostatnia wystawa, ani ostatnie muzeum (w planach jest Muzeum Westerplatte). Zajadłość i determinacja „naszych okupantów” w sprawach historii Wojny czy Smoleńska można wytłumaczyć tylko wręcz totalnym dążeniem do opanowania umysłów i tworzeniem nowego człowieka – ograniczonego, mściwego, bezwzględnego i despotycznego. Człowieka IV RP.

ZAPROSZENIE
Profesor Krystyna Skarżyńska (UW), Robert Feluś (redaktor naczelny „Faktu”) raz redaktor Jan Ordyński będą naszymi gośćmi w radiu TOK FM dzisiaj, we wtorek, 11 kwietnia, o godz. 20.05.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 226

Dodaj komentarz »
  1. Jeszcze temat siedmioletni .( Po tylu latach ktos wreszcze oprzytomnial..)
    „Przekonali mnie. Idę spalić dyplom inżyniera politechniki- na nic mi się już nie przyda… Ale może to dlatego, że każdy jeden z uczących mnie tam profesorów i doktorów uczył się jeszcze za komuny… Tak z całą pewnością uczyli mnie złej mechaniki, fizyki, materiałoznawstwa i jeszcze kilku komunistycznych przedmiotów…”

    Powinienem dodac „od siebie” , ze dawno juz wyrzucilem na smietnik te wszystkie tlumaczenia podrecznikow – termodynamiki , mechaniki plynow ( cieczy i gazow) maszyn przeplywowych itp rosyjskich autorow poleconych dawno temu przez tych prof . dokt. . pelno w nich bylo tych ” Bernouli-ch , Gay- Lusac-ow itd .Takie i temu podobne nazwiska swiadczyly , ze nie byl to polski punkt widzenia

  2. Tyle, że zakłamywanie historii i jej zawłaszczanie przez ludzi styropianowego etosu nie trwa od zeszłego roku, tylko od objęcia przez ten etos władzy. Od początku obraz wojny i historii został poddany politycznej obróbce . , w dodatku przy aprobacie środowiska naukowego, które też było w znacznej części zarażone styropianową chorobą. Tak Wojsko Polskie zostało „polskojęzycznymi siłami zbrojnymi” a później maruderzy, zdrajcy i pospolici bandyci zostali bohaterami. Ostatnio większymi, niż prawdziwi bojownicy ruchu oporu. Broniący zaś spokojnych obywateli przed tymi bohaterami, którzy wojowali z kobietami i dziećmi zostali bandytami. Myślę, że nowy dyrektor nie będzie się wcale wstydził, bo został już wyedukowany wg słusznej polityki historycznej

  3. A wy ciągle straszycie tym waszym PiS-em.

    Wy – znaczy „opozycja” – jesteście dlatego niewybieralni, bo jesteście obsesyjnie powiązani z PiS-em. Jesteście cieniem PiS-u. Bez PiS-u w ogóle nie istniejecie.

    Ci co jeszcze chodzą na te wasze pseudowybory do tego waszego pseudosejmu wolą „wybierać” koszmar w oryginale niż cień i odprysk tego koszmaru. Niech PiS już rządzi i się sam kompromituje. Wyście to to wyhodowali, a przy władzy będziecie to badziewie jak tylko można utrzymywać przy życiu jako podstawę własnej egzystencji.

    Nikt ze śladowymi resztkami rozumu ani na Was ani na ten wasz PiS nie zagłosuje. A ci już całkiem waszą propagandą odmóżdżeni już prędzej zagłosują na PiS, bo oryginał jest zawsze lepszy niż jego żałosny cień.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Z tym zagarnięciem Muzeum II Wojny w Gdańsku, to było tak
    Wierny Prezesowi minister zaaprobował cwaniacki trick. Utworzył formalnie w grudniu 2015 roku, czyli 15 miesięcy temu, Muzeum Westerplatte. Przedtem było miejsce historyczne Westerplatte. Przez 70 lat nie było Muzeum Westerplatte.
    Jaka okazja dla PiSowskich uzdrowicieli narodu! Nie ma muzeum Westerplatte, to jakieś monstrualne niedopatrzenie. Trzeba utworzyć nową placówkę.
    Wzięli i założyli Muzeum Westerplatte. Po kilku tygodniach doszli do słusznego jak najbardziej wniosku – mamy w Gdańsku Muzeum Westerplatte i Muzeum II Wojny, po co dwa muzea, to marnowanie pieniędzy, zasobów, eksponatów. Połączmy te muzea w jedno by powstał efekt synergii (bardzo modne słowo wśród Pisowskich elokwenciaków).

    Jak pomyśleli, tak zrobili. Jednoosobowe, istniejące na papierze Muzeum Westerplatte połączyli z Muzeum II Wojny i ogłosili, że nie ma to nic wspólnego z rugowaniem prof. Machcewicza z posady dyrektora Muzeum, jest to normalne posunięcie organizacyjne usprawniające działania wystawiennicze.

    Cynizm i podłość? Tak. Dodałbym jeszcze mściwość i durnowatość głównego dyrygenta tej akcji (JK) oraz poddańczość i …towatość niegdyś regularnego profesora, dziś ministra kultury – podnóżka Prezesa.
    Pzdr, TJ

  6. Rządzić wiecznie nie będą. Sami się powykańczają, skoro na opozycję nie da się liczyć. Już się żrą, a co to będzie jak ich Titanic zacznie tonąć lub ten żoliborski pokurcz kopnie w kalendarz ?

  7. Muszyniance obruszonej obrzydliwoscia „demokratycznego” Izralela….

    Ci sami ludzie, ktorzy przed 89 popierali ruch palestynskich “wyzwolicieli” udali sie w daleka (oddalona od Europy) droge pod amerykanska kuratele. Taka postawa nie byla wowczas w Europie “trendy”. Z drugiej strony postawienie na polityke wschodnia przy pomocy Rosji skazaloby polska lewice na polityczny margines. Proby “po drodze” nie byly udane, przy czym dotyczy to rowniez polskiej prawicy. Skutki owych skrajnych prob odczuwalne sa obecnie. Nasz pryncypal nie znoszacy Giertycha jako polityka, dzisiaj marzacego o powrocie do polityki, chetnie identyfikuje sie z nim jako medialnym sprawozdawca.

    Wspolczesne dzienniki zmienily oczywiscie tenor politycznego felietonu, pozostaje pytanie czy zmienily kierunek swoich wywodow na temat Izraela, widoczny w forach internetowych, listach czytelnikow do redakcji…Szczytem byl zapis w Focus Online; Izrael grozi s a m o o b r o n a. Fakt uzbrojony po zeby Izrael broniacy sie przed rakietami budowanymi na pracach recznych w szkole podstawowej stanowi zagrozenie dla swiata. Latwo jest zauwazyc, ze postawy antysyjonistyczne pozbawione sa zapachu lat 33-45. Agresja przemieszczona jest tu nie tylko zjawiskiem psychologicznym, lecz czesto celowym zabiegiem. Prym wiedzie czysta i czysta etnicznie
    M u s z y n i a n k a.

    W ten sposob mozna pozbyc sie przeciez, chociaz czesciowo wlasnej winy lub leku wynikajacego z pasywnej postawy nas samych lub naszych przodkow podczas Holokaustu i latach powojennych do 68, badz 89 roku.

    Dlaczego obsesyjna krytyka Izraela przy kazdej ekskursji do wydarzen Trzeciej Rzeszy jest na porzadku rzeczy? Skad biora sie te bezrefleksyjne asocjacje? Z pewnoscia nie chodzi tu o Izrael, lecz o wlasne obsesje. Obsesje pielegnujace ofiary? Czy chodzi naprawde o ofiary ofiar?

    Antysemityzm po Oswiecimiu nie mial szans na tworzenie mainstream. Niechec do Zydow mozna jednak wyrazic inaczej: np. Izrael jest sztucznym tworem na zrabowanej ziemii za wyludzone pieniadze. Jest to wariant klasycznej postawy antysemickiej; Zydzi jako krwiopijcy i pasozyci. Sztuczny twor wyklucza bowiem zasadnosc dalszego istnienia.

  8. Moze być tekst piosenki jako komentarz?

    „Ojczyzna bez żołnierza, to jak bez miecza kat
    Więc biorą kwiat młodzieży od wielu, wielu lat
    A gdy spod ciężkich tanków robocza tryska krew
    W salonach hut i banków wesoły słychać śpiew:

    Niech żyje wojna!
    Muzyczka marsza rżnie
    Wojna!
    Pieniążki sypią się
    Wroga bij w imię Boga
    Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe!

    Dyrektor w gabinecie kolację smaczną pcha
    Wesoły jest bo przecie waleczną armię ma
    A gdy robociarz marnie w okopach będzie gnił
    On grubą forsę zgarnie i brzuch mu będzie tył.

    Niech żyje wojna!
    Muzyczka marsza rżnie
    Wojna!
    Pieniążki sypią się
    Wroga bij w imię Boga
    Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe!

    Na Placu Piłsudskiego trebacze w trąby dmą
    To wódz Państwa Polskiego przegląda armię swą
    A gdy ktoś kwiatki głupie na grobie złoży twym
    To ty nieznany trupie zaśpiewaj razem z nim:

    Niech żyje wojna!
    Muzyczka marsza rżnie
    Wojna!
    Pieniążki sypią się
    Wroga bij w imię Boga
    Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe.

    Po śmierci ci wykopią wygodny wspólny grób
    Wesoło jest tam chłopie-co krok to inny trup
    A gdy cię uczuć fala w miłosny popchnie szał
    To z siostrą ze szpitala zabitą będziesz spał

    Niech żyje wojna!
    Muzyczka marsza rżnie
    Wojna!
    Pieniążki sypią się
    Wroga bij w imię Boga
    Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe!

    Niech żyje wojna!
    Muzyczka marsza rżnie
    Wojna!
    Pieniążki sypią się
    Wroga bij w imię Boga
    Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe!
    ==========

    Spieprzający spod Smoleńska Macierewicz, dziwnie przypomina w swym bohaterstwie Rydza- Śmigłego.
    Z takim wodzem daleko zabrniemy.

  9. „Zajadłość i determinacja „naszych okupantów” w sprawach historii Wojny czy Smoleńska można wytłumaczyć tylko wręcz totalnym dążeniem do opanowania umysłów i tworzeniem nowego człowieka – ograniczonego, mściwego, bezwzględnego i despotycznego. Człowieka IV RP.”

    Nasi okupanci weszli do Polski w 1944 roku razem z armia sowiecka i pozostali. Nasi czerwoni okupanci specjalizowali sie w zwalczaniu antykomunistycznego podziemia, przesluchaniami, wieszaniem i strzalami w tyl glowy polskich patriotow. Pozniej nasi okupanci zajmowali sie tlumieniem polskich buntow, 1956, 1968, 1970, 1976, 1980, stan wojenny 1981-1983. W 1989 roku „okragly stol”, nasi okupanci „dogaduja sie” z tymi dzialaczami Solidarnosci, ktorzy byli gotowi pojsc na wspolprace z komunistami. Zmagania Polakow z naszymi okupantami trwaja do dnia dzisiejszego, lacznie ze Smolenskiem wpisanym w ta historie.

    I nasi okupanci, maja tupet dawac nam Polakom lekcje historii.

  10. „… przez naszych okupantów (w tym sensie, w jakim tego określenia używał Boy)

    Dobrze, że red Passent w politycznie gorącym felietonie przywołał „Naszych okupantów” Boya Żeleńskiego z 1932. Warto do tych tekstów wracać bo to klasyka polskiej publicystyki lewicowej. Na dokładkę wciąż zachowująca aktualność i budząca emocje.

    Artur Żmijewski we wstępie do wznowionych kilka lat temu „Naszych okupantów” tak to ujął:

    „Wyraziste, przenikliwe, nieraz złośliwe diagnozy Żeleńskiego niejednemu konserwatyście przysporzą drgawek, i niejednemu polskiemu liberałowi wyrzutów sumienia. I choćby dlatego warto przypomnieć sobie teksty „wojującego Antychrysta*”.

    To prawda.

    Poniżej tytułowy tekst z ksiązki Boya:

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2345

    *zamiennie zwanego przez środowiska księdza Pirożyńskiego „boyszewikiem”

  11. Kto wydał tym ludziom dyplomy ukończenia studiów wyższych
    Wczoraj eksperci smoleńscy odpowiadali na pytania internautów::

    Z kolei na pytanie, czemu urządzenia nagrywające nie nagrały odgłosu wybuchu, prof. Ewa Anna Gruszczyńska-Ziółkowska odparła, że urządzenia nie zdążyły nagrać odgłosu wybuchu, bo „fala dźwięku jest późniejsza od siły wybuchu”.

    Mój komentarz
    Komisja smoleńska twierdzi, ze w Tu-154M było kilka wybuchów – na skrzydłach (czyli co najmniej dwa wybuchy, bo samolot ma dwa skrzydła), na centropłacie i w kadłubie.

    Teoria o niesłyszalnych wybuchach zaszłych na skrzydłach tkwi w smoleńskiej komisji jako pewnik.
    Rozpatrzmy te teorię
    Skoro wybuchy na skrzydłach się odbyły, to musiały być zarejestrowane w czarnych skrzynkach. Twierdzenie, że ”fala dźwiękowa jest późniejsza od siły wybuchu”, jest potocznym obrazowym przedstawieniem kłamstwa smoleńskiego nie mającym nic wspólnego ze ścisłością języka technicznego i z prawdą.

    Jeśli ekspert wypowiadać się ma w takich sprawach, to powinien używać po pierwsze adekwatnych terminów. Takim terminem jest szybkość. Wyrażenie „fala dźwiękowa jest późniejsza od siły wybuchu” dla wybuchów na skrzydłach jest bez sensu, ponieważ chodzi tu o szybkość – szybkość fali dźwiękowej i szybkość rozprzestrzeniania się fali ciśnieniowej wybuchu. Termin „siła wybuchu” nie znaczy nic w tym przypadku. Siła, to siła. Siła nie może dogonić fali dźwiękowej.

    W przypadku hipotetycznych wybuchów na skrzydłach szybkość fali dźwiękowej wybuchu jest normalna (349 m/s). Jeśli wybuch nastąpił na skrzydle, to fala dźwiękowa wybuchu przebywa odległość od miejsca wybuchu do mikrofonu w kokpicie w ciągu ułamka sekundy. Ta odległość, to maksimum 15,5 m od kadłuba (taka jest rozpiętość skrzydeł Tu-154M), a do kokpitu jest trochę więcej, powiedzmy, że 20 m, co czyni około 1/17 sekundy na dojście dźwięku wybuchu do kokpitu plus bardzo mała, nieistotna poprawka na szybkość samolotu.

    Co stało na przeszkodzie, że mikrofon w kabinie nie zarejestrował odgłosów dwóch (co najmniej) wybuchów na skrzydłach?
    Jedna z teorii smoleńskich mówi, że były to specjalne, ciche, słabo słyszalne wybuchy, że były tam założone specjalne niesłyszalnie wybuchające materiały.
    Druga teoria mówi, że wybuchy mogły być słyszalne, ale na zewnątrz, ich dźwięki nie dotarły do wnętrza kokpitu, bo kokpit jest tak dźwiękoszczelny, ze odgłos wybuchu nie mógł się przedrzeć przez ścianki kokpitu.
    Trzecia teoria mówi, ze wybuch może i byłby słyszalny, ale zostały zagłuszone przez ryk silników. Rewelacja. Szum silników umieszczonych z tyłu samolotu zagłusza wybuch urywający skrzydło.

    Takie to androny o wybuchach, które urywają skrzydła i których żadne czujniki w samolocie nie wychwyciły, głoszą eksperci smoleńscy. I wcale się tym nie przejmują.
    Pzdr, TJ

  12. Podbijanie Polski przez „naszych okupantów” (w tym sensie, w jakim tego określenia używał Boy)

    Red. Passent ciekawie cytuje. Rozwinę tylko, za wikipedią:

    Nasi okupanci – określenie powstałe w 1932 r. dotyczące Kościoła katolickiego i Watykanu, będące też tytułem publikacji Tadeusza Boya Żeleńskiego z 1932 r. Obecnie termin ten używany jest przez środowiska antyklerykalne związane z tygodnikiem Fakty i Mity i odnosi się do Kościoła Katolickiego w Polsce.

    Termin „nasi okupanci” został pierwszy raz użyty w tytule przez Tadeusza Żeleńskiego po przeczytaniu przez niego enuncjacji prymasa Augusta Hlonda wypowiadającego się na temat nowej ustawy małżeńskiej. Formę wypowiedzi oraz określenia użyte przez prymasa, Boy Żeleński uznał za wypowiedzi okupanta w podbitym kraju.

    Okupantem Polski jest tu episkopat katolicki z toruńską tubą, nacjonalistyczną i szowinistyczną, oraz rząd przez nich wspierany przy każdej nadarzającej się okazji, jak np. abp Jędraszewski dołożył (w czasie kościelnego kazania) swoje polityczne kredo na temat smoleńskiej katastrofy. Okupantem są agendy rządowe z MON na czele, z Glińskim i Sellinem, cała ta operetkowo-marionetkowa totalitarnie moralizująca władza pod hasłem partia z kościołem i z betonowym elektoratem PiS. Bo prezes nie liczy na związki z narodem, to kiedyś Be-a-ta – wczoraj skandowane imię, na ustach smoleńskiego tłumu – opowiadała cuda na kiju o tym jak dba i będzie dbać o wszystkich obywateli, a prezio Duda, że będzie rozmawiał i łagodził spory. Wczoraj na rozkaz prezesa nawrzucał „gorszemu sortowi”, wrzaskliwie … jak okupant.

    W sprawie Muzeum II wojny sprawa jest jasna. Kogo obchodzi bohaterstwo żołnierzy i powstańców, propagandowymi sloganami pokryta niefachowość decyzji politycznych? To Muzeum miało być kosmopolityczne w zamyśle, a nie lokalne dla wycieczek szkolnych, jak Muzeum PW na warszawskiej Woli. Tam do Gdańska mieli udać się turyści z całego świata. IV RP i jej okupacyjna władza nie chce turystów, nie chce związku ze światem, innego niż katolickie zjazdy na błoniach.

    Znak Polski Walczącej wkrótce nabierze nowego znaczenia.

  13. ..gdzie my zyjemy ??? ruskie wyjechali !! a my wysadzamy nadal mosty !!
    Obywatelu obudz sie !!!!

  14. Złodzieje historii są po obu stronach. Jedni wciskają ludziom w brzuch kosmopolityzm, drudzy antysemityzm. Kaczyńscy i Michnikowie mogą sobie ręce podać. Jednakowo zasłużyli się w dzieleniu Polaków. Zależnie od tego, które towarzystwo dochodzi do władzy, kraj pogrąża się albo w prawskrętnej, albo w lewoskrętnej dewocji. Jeszcze wczoraj polskość była nienormalnością, dzisiaj jest natchnieniem narodów. Polakom kręci się już w głowach. Raz są pomocnikami Hitlera, raz przodownikami w ratowaniu mordowanych. Z historią nie ma to nic wspólnego, za to wszystko z polityką historyczną. Historyczni politycy kradną sobie nawzajem muzea, programy nauczania dziejów ojczystych, zestawy lektur obowiązkowych. Są święcie przekonani, że okraść złodzieja to nie grzech, w rzeczywistości okradają społeczeństwo.

  15. Buchanan pyta – Jeśli pójdziemy na wojnę w Syrii, o co będziemy walczyć? O Nowy Porządek Świata? O różnorodność? O oddzielenie meczetu od państwa? O wolność słowa dla muzułmańskich heretyków? O prawa LGBT?

    Podobnie jak w 2013 roku, Buchanan uważa, że nadszedł czas na kolejną ogólnonarodową koalicję antywojenną, która wyraźnie da Kongresowi do zrozumienia, że wojna w Syrii jest nie do zaakceptowania.

    – Jeśli po Afganistanie, Iraku, Libii i Jemenie, nie chcemy, aby Ameryka znalazła się w kolejnej wojnie na Bliskim Wschodzie, najlepiej ją powtrzymać zanim stronnictwo wojny nas na nią poprowadzi.

    Kresy.pl / Buchanan.org
    ============

  16. Zastanawiam sie zcym sie rozni Muszynianka od „naszych okupantow” jak sama Muszynianka
    11 kwietnia o godz. 14:23 pisze.
    Czym roznia sie krytykujacy od krytykowanych? Niczym, zupelnie niczym.

  17. TJ,

    zobacz jak wyglada samolot TU 204 i skrzydla samolotu, po katastrofie w lesie

    https://www.liveleak.com/view?i=c69_1269280668

  18. Czystym etnicznie…
    Czystym i znieslawionym obrzydla demokracja…

    Muszyniance tak czy owak.
    Pozostaje pytanie czy apelowanie do antysemickich instynktow jest postawa antysemicka. Do rytualow postawy antysemickiej jest przywolywanie zydowskich kolegow, sasiadow lub przyjaciol, gdy przywolujaca je osoba zostala “przylapana” na antysemickiej wycieczce. Owe wyliczanki sa przejawem zidiocenia, bo wlasnie w ten sposob potwierdzaja zarzuty. Podobne proby podejmowane sa przez Muszynianke i pozostalych, chetnie bladzacych w blogosferze.

    Czesto zapominamy, ze Zydzi rowniez moga byc antysemitami. Dlatego tez powolywanie sie na zydowskich antysemitow dodaje koloru blogosferze (czestym przykladem jest Norman Finkelstein). Szkoda ze ci sami krytykujacy nie powoluja sie nigdy na zdanie Macierewicza, gdy “traktuja” o polskiej polityce.

    W zasadzie nalezaloby postrzegac antysemityzm jako chorobe, na ktora choruje wielu, niezaleznie od przynaleznosci do jakiejkolwiek grupy spolecznej czy religijnej. Problemem jest fakt, ze antysemityzmu nie mozna zmierzyc. Wlasciwie to nawet nie warto. Umiarkowanym antysemita lub antysyjonista jest ten (nie majacy pojecia o zlozonosci problemu), ktory pragnie rozwiazania konfliktu na Bliskim Wschodzie na drodze pokojowej; na zasadzie:… Zydzi powinni sie udac tam , skad przybyli: czyli do Izraela…, do Rosji, Polski, Niemiec , na Wegry i na Hawaje.

    Im dalej od ostatniej wojny, tym wiecej mamy jej bohaterow. Okazuje sie, ze czas dojrzewa do tworzenia synonimow; Gaza=Getto Warszawskie. Fakt, czas robi swoje. Faktem jest rowniez, ze w Gazie tetni zycie, ze oprocz dzielnic nedzy (o nich nie nalezy zapominac) mozemy znalezc luksusowe restauracje, pasaze handlowe, zycie na plazy etc.. Nie widze tu zadnej analogii. Poza tym wzrost populacji z 300.000 w 1967 do 1,5 mln w 2005 taka analogie wyklucza. Typowa postawe antysemicka charakteryzuje uzywanie maczugi Holokaustu, pozostaje pytanie przeciw komu. Porownanie z Gettem jest bezsensowne, bo przychod na mieszkanca w Gazie (dzieki UNRWA) jest wiekszy niz polskie minimum socjalne (czy minimum egzystencji) dzisiaj. Warto przy tym zacytowac Fassbindera: Wine ponosi Zyd, bo nas obwinia, on jest po pros – tu.

  19. xmax
    11 kwietnia o godz. 15:03

    Mój komentarz
    Zadaniem, komisji smoleńskiej jest ustalenie przyczyn katastrofy Tu-154M, ale nie na podstawie domysłów, oskarżeń, frazesów typu „ruskie kłamią”, czy kształtu skrzydła Tu-204 M po katastrofie, a na podstawie zarejestrowanych faktów, dokumentów oraz m.in. kształtu skrzydła samolotu Tu-154M w Smoleńsku upadłego na ziemię.
    Pzdr, TJ

  20. Zapominasz KTO poszczuł Irak na Iran, dlaczego i finansował w dużej części przez 8 lat ten konflikt.
    ..pyta lapidarnie Muszynianka………………………..

    lapidarnie odpowiadam; Iran poszczul Irak na Iran, takie proste, a Muszynianka po latach jeszcze nie pojmuje.

  21. TJ,

    jeszcze raz dla tych ktorzy wierza, ze brzoza zlamala skrzydlo samolotu

    https://twitter.com/PrawyPopulista/status/851765538443415552

  22. tejot
    11 kwietnia o godz. 15:21

    „Zadaniem, komisji smoleńskiej jest ustalenie przyczyn katastrofy Tu-154M, …”

    – mowilem wczesniej wiele razy, cierpliwosci,….ruscy od 7 lat prowadza sledztwo i poza mataczeniem nic innego nie robia.

  23. Zlodziejom pamieci spolecznej…

    Sladowa ilosc Zydow poglebia kryzys duchowy niektorych Niezydow. Oczywiscie jest o wiele latwiej funkcjonowac jako antysyjonista walczacy o pokoj na Bliskim Wschodzie, niz jako zwykly antysemita. Wazne jest stac oraz dzialac po wlasciwej stronie. Brak jest odpowiedzi, dlaczego ta strona ma tylko jedna strone, antyizraelska. Wiem, zadnego zla nie wyrugujemy wskazujac drugie zlo. Izrael przypomina nam jednakze nasze postawy i postawy naszych przodkow w latach przed i powojennych. Technika przypominania, ze nie tylko Niemcy byli nazistami, ze wielu kolaborowalo, ba nawet sami Zydzi, pomaga zapomniec winy wlasne, odpowiedzialnosc, zaniechanie. Trudna jest zmiana paradygmatu z ofiary duzej, na mniejsza, ba z ofiary na czynce. A tak wlasciwie chodziloby li tylko o odpowiedzialnosc nie za to co bylo, lecz po tym, co bylo, za to co bedzie, poczynajac od wlasnego podworka.

    Antysyjonizm jest wlasciwie monolityczny jak sam ruch syjonistyczny. Od tysiecy lat debatuja Zydzi o swoim miejscu na ziemii i byloby dobrze gdyby ten temat sami przedyskutowali do konca.

  24. Xmax z godziny 14:01
    Oj nastukałeś w klawiaturę oj , a wystarczyłoby wiedzieć ,że bez Armii Czerwonej ,żołnierzy I i II Armii WP nie byłoby Polski w takich cudownych granicach nad Bałtykiem i Odra od 1945 roku ( Wydymani kierunkowo przez Aliantów )i trzeba było aż kolejnych lat by upewnić się, że mamy suwerenne państwo ale WAM „Patriotom ” nie wystarczy,,, zaczynacie od Nowa od jesieni 2015 .( Stukasz tymi datami od 1956 a tak …. były koszty Totalnie Przegranej II RP . Marszalek miał szczęście ,że zmarł przed 1939 – Szczęściasz Józek
    Minął marzec 45 chłopcy zpiastowskimi Orzełkami na Wale Pomorskim ,W Kolobrzegu i nad Odra a za chwile będę wBerlinie .
    Twoi „Historycy ” nie zauważa ze Polska Bialo-czerwona 2 maja 1945 POWIEWALA n kolumnie Zwycięstwa w Berlinie .
    Ps .
    Moi ziomkowie w wojsku Polskim po kapitulacji 1939 na chwile wrócili do domów a później w liczbie ca 500 tysięcy wcieleni do Werhmachtu , z czego symbolicznie 12500 powróciło jako b. żołnierze II Korpusu gen. Andersa . Na pewno Polacy w swoich muzeach II WS nie mają dla moich ziomków miejsca .
    Żyjcie wyczynami „Wykletych ” , BEZ SENSU . taka historia

  25. Objazdy i najazdy ambitnych przodownikow blogosfery wlacznie z jednak przodowniczka….

    na drodze postdemokracji.

    Gdy w 1989 roku nastapil poczatek demokracji w „Nowej Europie“, pojawily sie pytania o jej nowy model. Niestety zachowany zostal stary podzial, bo politycy zaufali sprawdzonym od lat standardom. I tak ciagle jestemy pasazerami bez bagazu w drodze od demokracji do postdemokracji w postpolitycznej Europie Wschodniej.

    Postdemokracja li tylko pozornie wydaje sie dobrze funkcjonowac. Parlamenty oraz rzady sie wprawdzie zmieniaja, znaczenie skotnialych elit politycznych jednak rosnie, a tzw. slabi socjalnie rugowani sa do politycznej prozni. Kwestie socjalne przyjmuja role drugorzedna. Poza tym partie polityczne zainteresowane jedynie funkcjonowaniem wlasnych „aparatow“, koncentruja sie na liczeniu potencjalnych glosow wyborczych, a nie na programach politycznych i ich realizacji. Traca w ten sposob z oczu wyborcow, tracac w koncu ich glosy.

    Inscenizacje medialne wywoluja zmeczenie polityka, utrate zaufania do polityczek i politykow, brak zaangazowania przed i po wyborach. Ewentualni wyborcy mobilizuja sie jedynie na pare tygodni podczas walki wyborczej. Potem Oni maja za Nas u Nas zrobic „porzadek“.

    Politycy (Oni) koncentrujac sie na niwelowaniu skutkow kryzysu gospodarczengo oraz finansowego oddaja spoleczno-polityczne obszary postpolitykom. Demagodzy oraz populisci widza w tym kryzys systemu, a nie kryzys ideologii.

    Krotko mowiac, ideologia polegajaca na utwardzaniu duktu „od wyborow, do wyborow” powieksza proznie polityczna , co powoduje tendencje postdemokratyczne. Slabi socjalnie nie maja szans na wyartykulowanie swoich potrzeb oraz problemow na scenie politycznej. Globalne podmioty gospodarcze nie sa zainteresowane ta grupa spoleczna, podczas gdy klasa polityczna kokietuje elity gospodarcze z wzajemnoscia.

    Postdemokracja zaczyna sie w miejscu, w ktorym owe elity definiuja problemy/tematy polityczne i spoleczne, nie zajmujac sie ich rozwiazaniem. Nie ponosza one rowniez odpowiedzialnosci za stan rzeczy oraz nie reaguja na krytyke polityczna. W ten sposob podmioty gospodarcze dzialajac transnacjonalnie maja znaczna przewage nad polityka.

    Dlatego tez niezbedne jest budowanie struktur obywatelskich oraz wzmocnienie struktur panstwowych jednoczesnie. Spychanie odpowiedzialnosci na “System” , na “Onych” jest przyproszaniem oczu.

    Problem ten widoczny jest szczegolnie w czasach, gdy “klasa robotnicza” wypychana jest przez tzw. „klase srednia”, z ktora kazdy z nas sie chetnie utozsamia. Klasa srednia w tzw. nowych demokracjach jest zbyt slaba i niezbyt zainteresowana problemami slabych socjalnie. Role te musza przejac partie polityczne formujac spoleczenstwo postprzemyslowe. Tesknoty za wielkimi przedsiebiorstwami (hutami, stoczniami) generujacymi tysiace miejsc pracy stanu rzeczy nie zmiena.

    Miejsca pracy bowiem istnieja, ba ich liczba nawet rosnie, chociaz nie zawsze tam, gdzie bysmy sobie tego zyczyli. Kiedys robotnicy “wedrowali” za praca, obecnie praca “wedruje” sama bez robotnikow. Komplikuje to znacznie dzialanie partii lewicowych oraz liberalnych. Za dziesiatki lat miejsca pracy wroca z wedrowki za niska placa w pramiejsca, a dominujace podmioty gospodarcze zyskaja na tym ponownie korzystajac z subwencji panstwowych za tworzenie „nowych“ miejsc pracy.

    Partie liberalne ogluszone neolibaralizmem , partie lewicowe, zbyt male aby dzialac w przestrzenii miedzynarodowej nie sa w stanie sprostac obecnym problemom. Stad luke polityczna wypelniaja partie nacjonalistyczne oraz “antysystemowe”, majace gotowce na wszystko. Owe gotowce
    Na poziomie maturalnym z dojrzaloscia polityczna natomiast nie maja nic wspolnego.

    Dlatego tez polityka majac szanse na integracje na plaszczyznie europejskiej musi wyparacowac nowe instrumenty umozliwiajace jej dzialanie jednoczesnie na wielu obszarach. Zamykanie sie w kokonie nacjonalistycznym nie zmniejszy w zadnym stopniu ryzyka oraz zagrozenia nowymi kryzysami gospodarczymi i finansowymi.

    Integracja europejska moze doprowadzic do stanu rownowagi w konfrontacji z gospodarka oraz koncernami.

    Podczas gdy “udalo” sie nam zbudowac Nowy Proletariat bez robotnikow (Prekariat), nie udaje sie nam tworzyc Nowej Miedzynarodowki. Trudno jest bowiem przekonac wyborcow do kwestiii ponadnarodowych lub przynajmniej europejskich. Dlatego zdani jestesmy na niespodzianki politycznych linoskoczkow z gotowcami na wszystko, przygotowanych jednak na niewiele.

  26. Załgany tablet ,tego doczekaliśmy się na wolności.A co będzie w czasie buntu robotów.?

  27. wiesiek59, 13:54
    Cykl dokumentalny ,,Apocalypse World War I ” ma zadziwiajaco dobry material filmowy i komentarze narratora prawie jak z Boya-Zelenskiego i Broniewskiego.
    Bezsens wojny jest pokazany z wyrazistoscia ,, Na zachodzie bez zmian” i duza doza Dobrego Wojaka Szwejka.

  28. Z tego co widziałem w przekazach telewizyjnych, to Muzeum II Wojny Światowej należało zdekomunizować i spolonizować. Nie może bowiem być tak, że centralne miejsce zajmuje tam sowiecki tank, taki jak w kłamliwym serialu o czterech tankistach i sobace. Walki o prawdę o wojnie i ponownym zniewoleniu nie można zostawić tylko na barkach „Historii Bez Cenzury”;)
    http://www.nexto.pl/e-prasa/historia_bez_cenzury_p97894.xml

  29. lubat
    11 kwietnia o godz. 16:15

    Polski komunizm, czy socjalizm, należy wygumkować?
    Historię tworzą fakty wybiórcze, zależne od aktualnej koniunktury politycznej?
    Ciekawa taka wersja, choć bardzo niekompletna.
    Mozna by nawet powiedzieć więcej.
    ZAKŁAMANA.

  30. xmax
    11 kwietnia o godz. 15:30
    tejot
    11 kwietnia o godz. 15:21
    „Zadaniem, komisji smoleńskiej jest ustalenie przyczyn katastrofy Tu-154M, …”
    mowilem wczesniej wiele razy, cierpliwosci,….ruscy od 7 lat prowadza sledztwo i poza mataczeniem nic innego nie robia.

    Mój komentarz
    Xmax, nie przyszło Ci nigdy do głowy, że to Ty mataczysz, niedopowiadasz, pokazujesz dobrane do swoich tez, nie mające związku z katastrofą w Smoleńsku obrazki na zasadzie – tu był Tu i tam był Tu, a więc katastrofa mogła się zdarzyć, ale wszyscy lub część ludzi wyszliby cało, a samolot trochę uszkodzony by został. Selekcjonujesz fakty, sugerujesz teorie wyssane z palca, czyli nie oparte na faktach.
    Nic o faktach, które się zdarzyły przed smoleńskim lotniskiem. Wszystko o różnych katastrofach, łamaniach słupów telegraficznych przez skrzydła samolotu, lądowaniach na czubkach drzew, a nic o konkretnym locie w Smoleńsku ku ziemi (CFIT).

    Nic o faktach tak prostych do interpretacji, jak np. ten, że kapitan Tu-154M w Smoleńsku wydał komendę „odchodzimy” na niedozwolonej wysokości nad poziomem pasa lotniska wynoszącej 39 m. Dlaczego zszedł tak nisko to jest inna sprawa. Faktem jest, że wydał tę komendę na wysokości 39 m nad pasem, gdy szanse na bezpieczne odejście były bardzo niewielkie.

    Drugi przykład prostego do interpretacji faktu. Spośród czterech członków załogi, tylko nawigator miał uprawnienia do wykonania lotu. Kapitan nie miał uprawnień do lotu Tu-154M!

    Gdyby coś takiego się zdarzyło w linii pasażerskiej, to wszyscy odpowiedzialni łącznie z pilotami bez uprawnień wylecieliby na zbity że tak powiem pysk z pracy, łącznie z z generałem, jeśli taki byłby zwierzchnikiem odpowiedzialnym za naruszenie przepisów.

    A w Umęczonej? Co mówią smoleńczycy? No przecież! Kapitan i załoga, to bardzo dobrze wyszkoleni, doświadczeni i odpowiedzialni ludzie. To komisja Millera ich oszkalowała, sfałszowała raport. Nic nie wiemy o katastrofie, o jej przyczynach. A przecież wiemy, że przyczyną główną był zamach (chłe, chłe, chłe). Dlaczego komisja nie badała zamachu – pytają chytrze smoleńczycy. Niczego nie zbadano, należą się nam wyjaśnienia, itd.

    Smoleńczycy wymyślają takie fakty jak ten, że kapitan dobrze prowadził samolot, dobrze podchodził do lądowania, tylko został wciągnięty w pułapkę i w tej pułapce nic już nie mógł zrobić, dokonało się to co było zaplanowane przez zamachowców. Pieprznęły wybuchy konwencjonalne a ostatni wybuch termobaryczny rozpieprzył samolot na 60 000 kawałków (chociaż na wrakowisku jak byk widać olbrzymie części kadłuba skrzydeł, a nawet nie połamane przez wybuchy podwozie.

    Wymyślony fakt 60 000 odłamków, na który rozbity został wybuchami samolot nie kłóci się u smoleńczyków z rzeczywistością, z realem, w którym widać np. nieuszkodzone podwozie samolotu oraz relatywnie płaski centropłat, na którym rzekomo miał się odbyć wybuch, który jeśli by się odbył, to by go nie pokrzywił tylko, lecz rozpirzył w drebiezgi.

    Smoleńczycy okłamują swoimi wymysłami siebie. Mogą, maja prawo. Lecz dlaczego sądzą, że mają prawo agresywnie, uroczyście, celebracyjnie oraz państwowo okłamywać pozostałą olbrzymią większość społeczeństwa? Kto im udzielił w państwie takiego prawa?

    Smoleńczycy budują swoje teorie o pułapkach zastawionych na samolot przez ruskich, o wybuchach wielopunktowych, o termobarycznej bombie, które nie tylko mają odwrócić kłamstwa na prawdę, lecz umoralnić lud, sprowadzić go na drogę prawdy i wiary. Teorie smoleńskie nabierają znaczenia wychowawczego, religijnego wręcz, a przez to stają się wg kapłanów smoleńskich niepodważalne.

    Xmaxie, takie numery nie przejdą w Umęczonej. Umęczona nie jest aż tak umęczona by dawać sobie grać na nosie, wmawiać dziecko w brzuch, grać w kulki z jej obywatelami.
    Pzdr, TJ

  31. Red, Passent sugeruje, że PiS to niby jakaś okupacja, którą gnębią „prawdziwi Polacy” , właściwych Polaków , ale ja tak łatwo to mu tego nie kupię.
    Jeśli rządy PiSu to kulturalna i moralna okupacja , to wypada zapytać , czy w Polsce Passent i jego blog to ostatnia możliwość stawienia oporu tej okupacji.
    Z trwogą obserwowałem po upadku socjalizmu , jak najwiekszy dureń jest w stanie postawić całą politykę i społeczeństwo w Polsce na baczność , rycząc Polska i zgrywając się na patryjotę i kto nie dojść szybko zajął pozycję zasadnicza do tego ryku, ten zdrajca i sprzedawczyk.
    Wyjechałem z Polski w 80 latach jako jeszcze względnie młody człowiek . Opuściłem Polskę łechcącą za wolnością , za światem, zainteresowaną kulturalnie , pragnąca demokracji i nowości.
    To co się z tą Polską stało w ostatnich dziesięcioleciach jest dla mnie szokiem . W Polsce górę wzięła kruchta , zaścianek, strach przed światem, zawiść i złość i to nie tylko na obcych , ale także na rodzimy „gorszy sort” i to wszystko ma być tylko efektem jakiejś okupacji , albo znowu jakiegoś zrzutu ?

  32. „Na złodzieju czapka gore”, „Kłamstwo ma krótkie nogi”, „Nie pchaj się na afisz, jak nie potrafisz” – przysłowia mądrością narodów, polskiego też.

  33. lubat,

    w nowym muzeum wyzwolenie Polski wyjdzie za sprawa garstki zolnierzy „wykletych”, ktorzy pod sztandarem Maryji zawsze dziewicy, tlukli na przemian: a to Niemcow, a to bolszewikow.

  34. http://moto.onet.pl/brytyjska-policja-zachwycona-ciezarowka-z-polski/ghxzsv
    ==========

    Propagować historie można różnie.
    Na przykład tak…..

    Przy obecnej polityce historycznej, dorobimy się mnóstwa białych plam.
    Monopol na patriotyzm, chyba nie jest najlepszym pomysłem.
    Niekoniecznie autorytet, niekoniecznie sprzeda „ciemnemu ludowi” swoją autorską wizję historii i świata.

  35. TJ,

    Proste pytanie, jak myslisz komu dam wiare w to co mialo miejsce w Smolensku Tobie czy np. Frank Taylor?

  36. A mnie smuci fakt, że manipulowanie historią, bądź co bądź zbiorem faktów, jest niesłychanie proste i skuteczne. Lud pisowsko-narodowy i tak już wierzy we wszystko, co mu się w tej papce fikcji podsuwa. Połowa społeczeństwa, ta niegłosująca i zalatana za swoimi sprawami ma i tak wszystko w d. Zostaje stosunkowo niewielka grupa „niedoinformowanych” wedle nowej władzy i dziatwa szkolna. Dziatwę już ogarnęła pani Zalewska i tę się już wyciosa na wzór i podobieństwo. Ludzi próbujących ratować obiektywizm i jakieś prawdy historyczne jest tak niewielu, że ich głosy będą zakrzyczane i obśmiane, a może nawet przykładnie karane.
    Tak było też za komuny, Może zawsze tak było? Iluż to ludzi do dziś święcie do dziś wierzy w „powrót do macierzy” tzw. ziem odzyskanych?
    Na zachodniej części Górnego Śląska, która do 1945r. była częścią Niemiec, do dziś można usłyszeć głosy idiotów twierdzących, że Śląsk był pod zaborami i nie mieszkali tu żadni Niemcy tylko volksdojcze (jakby to była jakaś kategoria narodowa).
    Znam debilkę, która uważa, że Zabrze zaczęto budować w 1945r. w ramach tworzenia przemysłowych podwalin Polski Ludowej.
    Czytam niby to poważne książki mówiące o tym, jaki straszny był los chłopa pańszczyźnianego i jakoby dopiero komuniści wyjęli mu gębę z gnoju i o równie podłej sytuacji klasy robotniczej. A się okazało, że dawnemu chłopstwu nie było tak źle a na systemie pańszczyźnianym gorzej wychodził pan niż chłop, a robotnik z początku XX wieku (przynajmniej ten mój znany śląski) żył godnie i względnie wygodnie, jak na ówczesne stosunki społeczne i ekonomiczne.
    Jak pracowicie naukowcy i pseudonaukowcy III Rzeszy szukali historycznych dowodów istnienia „rasy aryjskiej” by wbijać ówczesnemu suwerenowi, jaki jest wielki i predystynowany do wyższych celów.
    Z rewolucją rosyjską też było inaczej. Nie było żadnego szturmu na pałac zimowy, w ogóle ta rewolucja była dęta przez przywiezionego za niemieckie pieniądze Lenina.
    To tylko drobne przykłady. Fakty i mity, z których można skroić scenografię do dowolnego przedstawienia teatralnego.
    Pół biedy, gdy ze ścinków historii powstaje komedia, gorzej gdy to jest farsa. Niestety obecnie jest to dramat.

  37. Lohkamp
    11 kwietnia o godz. 18:38

    Dokładnie tak…..

    Jeżeli zafałszujemy z jakichś ideologicznych, czy politycznych względów fakty, to źle zdiagnozujemy przyczyny procesów, i ocenimy ich skutki.
    Na tej podstawie nie będziemy w stanie zapobiegać powtórzeniu się pewnych procesów społecznych.
    Decydenci mając fałszywe dane, podejmą przeciwskuteczne działania.

  38. wiesiek59

    „Jeżeli zafałszujemy z jakichś ideologicznych, czy politycznych względów fakty, to źle zdiagnozujemy przyczyny procesów, i ocenimy ich skutki.
    Na tej podstawie nie będziemy w stanie zapobiegać powtórzeniu się pewnych procesów społecznych.”

    Nie przywiązywałbym tak dużej wagi do zafałszowań ideologicznych histori.
    A to dlatego, że „zapobieganie” o którym piszesz moim zadaniem może wynikać jedynie ze zbiorowego doświadczenia, praktyki a nie ze studiowania historii. Oczywiście mam na mysli skalę procesów społecznych a nie zachowań jednostkowych, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

    Nie sądzę by jakiekolwiek muzeum mogło w zwiedzajacych wyrobić opinię np na temat wojny.

    Opinię na temat wojny można wyrobić sobie w sensie zbiorowym, społecznym jedynie na podstawie doświadczenia wojny.

    Gdy w społecznej pamięci bleknie wspomnienie realnego doświadczenia pamięć na to miejsce wypełniać zaczynają fantazje.

  39. Bar Norte
    11 kwietnia o godz. 19:30

    Ta partia polityczna realizuje działania KOMPLEKSOWE, nie wycinkowe.
    Od 27 lat zakłamuje się historię, która stała się nie nauką, ale narzędziem propagandowym.
    Historia kształtuje postawy i nastawienia.
    Wychowuje.

    Jaki jest efekt takiego kształtowania postaw, widzisz przecież sam.
    Kiemlicze…..
    „Łociec prać?”

  40. z netu
    „Taki wybuch jest znacznie szybszy niż dźwięk……….więc może się nie zdążyć zarejestrować”. Proponuję przed czasem zakończyć konkurs na kretyna roku i awansem przyznać ten tytuł autorowi tego tekstu. Od dziś Macierewicz i Waszczykowski mogą powalczyć najwyżej o drugą lokatę.

  41. wiesiek59

    „Historia kształtuje postawy i nastawienia.
    Wychowuje.”

    To jest porządny, pozytywny pogląd – w duchu oświeceniowym.
    Tym niemniej uważam, że to idealizm.

    Społeczne zachowania ludzi określa praktyka. Wszystkie zabiegi dotyczące kształtowania postaw, również przez interpretację historii, zawsze przegrają z praktyką, z realnym doświadczaniem.

    Dlatego red Passent odwołał się w felietonie do tekstu Boya z 1932 roku, który wciąż jest aktualny mimo upływu 85 lat.
    Na tym przykładzie widać, że psu na budę się zdały się dziesięciolecia kształtowania postaw. Co tragedia wojenna w tych postawach zmieniła to wyblakło, zamieniło się w fantazje bo niewielu to traumatyczne doświadczenie pamieta.
    I znów mentalnie jesteśmy w 1932 roku.

  42. xmax
    11 kwietnia o godz. 18:25
    Proste pytanie, jak myslisz komu dam wiare w to co mialo miejsce w Smolensku
    No właśnie, ta wiara…

  43. Waldemar
    11 kwietnia o godz. 9:17

    „Oddano prawa do śledztwa Rosji ,po to by Tusk został wybrany w UE … Osobiście jest mi przykro”.

    Nie jest ci osobiście przykro, że komisje badania wypadkow lotniczych min. Klich powołał dopiero 15 kwietnia 2010?

  44. tejot
    11 kwietnia o godz. 11:20

    „Tu-154M na wysokości 90 m nad dnem zagłębienia terenowego, 39 m nad poziomem pasa lotniska”.

    Najprościej jak to możliwe. Lotnisko leży 100 m wyżej niż obniżony teren przed lotniskiem. Samolot lecący w zagłębieniu 50 metrów nad gruntem będzie leciał przez czas jakiś 50 metrów poniżej poziomu lotniska. Jednak nie ma dramatu, samolot leci dalej, cały czas 50 m na gruntem, więc kiedy doleci do progu pasa to znajdzie się 50 metrów nad pasem (gruntem), bo przecież teren się wnosi. Lotnisko nie leży na urwisku. Najważniejsze to kontrlowoać wysokość nad gruntem.

    To przykład teoretyczny, aby pokazac o co w tym wszystkim chodzi, bo piszesz alarmistycznie o locie poniżej pasa startowego, co z pewnością musi cię dołować.

  45. Bar Norte
    11 kwietnia o godz. 20:19

    Chyba sięgnę na półkę, szukając „Na zachodzie bez zmian”….
    „Czarne obeliski” w przyszłości?

  46. To nie są złodzieje historii, to są złodzieje mitologii zapisywanej w obrazach ludowych bajarzy. Historia w ustach złotoustego Macierewicza sprowadza się do obłych haseł z podręcznika „małego propagandysty”. To pokolenie pożal się Boże rewolucjonistów, rozczarowuje młodych ludzi, którzy zostawiają politykę obłudnym zgredom. Obłudnicy urządzają młodym Polakom życie, sami nie potrafiąc stworzyć nawet własnej rodziny. W konstytucji powinien być zapis zakazujący życiowym nieudacznikom, nie posiadającym prawa jazdy, rodziny i dzieci, sprawować ważnych funkcji państwowych. Wymóg powinien być sprowadzony do podstawowych wymagań. Ten tylko może urządzać innym obywatelom rad i nakazów regulujących ich życie, kto potrafi sobie stworzyć godne życie we własnej rodzinie. Ta zasada powinna odsuwać kler od wtrącania się do polityki. Polityka polska pełna jest osobników wyalienowanych lub wręcz chorych na paranoję.

  47. tejot
    11 kwietnia o godz. 11:50

    „Przez 70 lat nie było Muzeum Westerplatte”.

    Komuś to przeszkadzalo? Kaszub Tusk mianując swym nadwornym historykiem prof. Machewicza (Gala Anonima naszych czasów) wiedział co robi, a pan profesor też nieźle orientował się, gdzie leżą konfitury. I tak dobrze, że na razie oszczędzono nam muzeum pancernika Schleswig-Holstein. Politykę historyczną niech robią inni, my skupimy się co najwyżej na nieśmiałym prostowaniu ich „polish death camp”.

  48. woytek
    11 kwietnia o godz. 20:57

    Jak czytam, Polska przeżywa inwazję „szakali złocistych”.
    Jak się okazuje, i dosłownie, i w przenośni….

  49. maciek.g
    11 kwietnia o godz. 20:05

    z netu: „Taki wybuch jest znacznie szybszy niż dźwięk … więc może się nie zdążyć zarejestrować”.

    „Proponuję przed czasem zakończyć konkurs na kretyna roku i awansem przyznać ten tytuł autorowi tego tekstu”.

    Nie miałbym wątpliwości komu wręczyć. 🙂

    1/ Dżwięk rozchodzi się w powietrzu z prędkością ok. 337 m na sekundę.

    2/ Prędkosć fali uderzeniowej materiałów wybuchowych mierzy się w kilometrach na sekundę, np. trotyl ok. 7 km/sekundę, semtex ok. 8 km/sekundę, hexogen i C4 podobnie.

    3/ Łatwo zauważyć, że z tego powodu taki materiał eksplozyjny może zniszczyć urządzenie nagrywające zanim zacznie ono rejstrować dźwięk eksplozji.

    4/ Polski rejstratotor ATM QAR zapisuje dane lotu (np. o przeciążeniach, które musiałby się wiązać eksplozją) co pół sekundy.

    5/ Fala uderzeniowa wywołana eksplozją semkteksu lub hexogenu maleje wraz z odległoscią od epicentrum, ale ładunek termobaryczny nie ma takich ograniczeń. Jego fala uderzeniowa jest długa i po eksplozji w zamkniętym pomieszczeniu zniszczy dokładnie wzystko i wszytkich zabije. Dlatego ładunków termobarycznych wojsko używa do niszczenia bunkrów. Najsilniejsze ładunki (w tym bomby) jakie obecne istnieją są termobaryczne.

    6/Mocne podstawy ma hipoteza, że ładunek termobaryczny, który wybuchł w samolocie przy uderzeniu maszyny w ziemię był „samoobsługowy”, to znaczy miał zapalnik przeciążeniowy, podobny jak w bombie lotniczej. Dzwięk nie mógł się nagrać chocby dlatego, bo maszyna utraciła zasilanie 2 sekundy wcześniej, jeszcze w powietrzu. Ale bardzo wielu świadków, w tym czekających na płycie lotniska, słyszało eksplozje, czego w ogóle nie można kwestionować, mówili o tym już w 10 kwietnia 2010 roku.

  50. zezem
    11 kwietnia o godz. 20:21

    „No właśnie, ta wiara…No właśnie, ta wiara…”

    Chyba nie powiesz mi, ze to co odstawiono w Smolensku, mialo cokolwiek wspolnego ze sledztwem, to byla HUCPA!, ….o winie pilotow wiedziano tego samego dnia, „sprzatano” i betonowano. Ta ciemnote to car moze przekazac swojemu ludowi i swoim rabom. Gdyby Polska i Polacy mieli rownoprawny udzial w prowadzeniu sledztwa, to co innego.
    Nie wiem na jakiej podstawie Tusk zgodzil sie na konwencje Chicagowska zalacznik 13. Mam nadzieje, ze zostanie z tego rozliczony. To co ruscy zmontowali, a „Polacy” przyklepali, mozna sobie o kant dupy potluc. Przeciez same Laski i Millery przyznawaly, ze ruskie dawaly to co chcialy i kiedy chcialy, ze byli w roli petentow, ktorzy nic nie mogli.
    A wiec skad ta wasza wiara w to kalmuckie sledztwo?!

  51. Mauro Rossi
    11 kwietnia o godz. 20:52
    tejot
    11 kwietnia o godz. 11:20
    „Tu-154M na wysokości 90 m nad dnem zagłębienia terenowego, 39 m nad poziomem pasa lotniska”.
    Najprościej jak to możliwe. Lotnisko leży 100 m wyżej niż obniżony teren przed lotniskiem. Samolot lecący w zagłębieniu 50 metrów nad gruntem będzie leciał przez czas jakiś 50 metrów poniżej poziomu lotniska. Jednak nie ma dramatu, samolot leci dalej, cały czas 50 m na gruntem, więc kiedy doleci do progu pasa to znajdzie się 50 metrów nad pasem (gruntem), bo przecież teren się wnosi. Lotnisko nie leży na urwisku. Najważniejsze to kontrlowoać wysokość nad gruntem.
    To przykład teoretyczny, aby pokazac o co w tym wszystkim chodzi, bo piszesz alarmistycznie o locie poniżej pasa startowego, co z pewnością musi cię dołować.

    Mój komentarz
    Rossi, łopatologicznie
    Kapitan miał w Smoleńsku obowiązek podchodzić do lądowania według wskazań wysokości odczytywanych z wysokościomierza barycznego pokazującego wysokość nad poziomem pasa lotniska. Kapitan każdego samolotu w przypadku takiego podejścia jak w Smoleńsku miałby taki sam obowiązek – kierować się przy zniżaniu wskazaniami wysokości odczytywanymi na wysokościomierzu barycznym.

    Odczytywanie wysokości na radiowysokościomierzu, tak jak w Tu-154M – z dala od lotniska, doprowadziło w Smoleńsku do katastrofy.
    Po to podał kontroler z wieży ciśnienie referencyjne na poziomie pasa lotniska, a kapitan Tu-154M potwierdził jego przyjęcie, aby móc kontrolować przy pomocy wysokościomierza barycznego wysokość samolotu nad poziomem pasa lotniska, a nie nad dnem zagłębienia terenowego.

    Rossi, lądowanie z reguły odbywa się na pasie lotniskowym, a nie w zagłębieniu terenu. Co Ty za bzdury wypisujesz?

    Nawigator czytał w Tu-154M wysokości z radiowysokościomierza. Były to przy locie w pobliżu lotniska wysokości nad dnem zagłębienia terenowego, a nie nad poziomem pasa lotniska.
    To czytanie błędnych wysokości było jedną z najważniejszych przyczyn katastrofy. Kapitan nie miał prawa inaczej podchodzić do lądowania jak tylko według wskazań wysokościomierza barycznego, a nie radiowysokościomierza.

    Rossi, Twoje tłumaczenia przypominają mi dyskusje na kursie na prawo jazdy, gdy wykładowca mówi po wielokroć – czerwone światło, które widzi przed sobą kierowca, zobowiązuje do zatrzymania, niezależnie od tego gdzie to światło jest – przed skrzyżowaniem, przed przejściem dla pieszych, czy przed przejazdem kolejowym. A na to wstaje słuchacz i pyta – a co jak pociąg nie jedzie. Wykładowca powtarza – kierowca musi się zatrzymać. Ale przecież nic nie jedzie, to po co ma się zatrzymywać. Wykładowca kolejny raz powtarza – czerwone światło oznacza obowiązek zatrzymanie się przed nim. A słuchacz na to – nie zgadzam się, jeśli np. pociąg jeździ na danej linii 3 razy dziennie, kierowca dobrze się rozejrzał i nie stwierdził pociągu, to po co ma stać jak głupi.

    Rossi, tak wygląda dyskusja z Tobą. Samolot zniżył się przy podejściu próbnym we mgle do niedozwolonych 39 m nad poziomem pasa lotniska (dozwolone było zejście na wysokość do 100 m nad pasem. A Ty powiadasz – a co miał zrobić, przecież leciał. Po prostu leciał, taki dołek tam był, że radiowysokościomierz dał mu wynik 90 m. I co z tego – pytasz, podleciał by dalej i dołek by się wyrównał. Itd.
    Co jest ciekawe. Tego fundamentalnego dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy faktu nowa komisja smoleńska nie zauważyła. Jakby go nie było.
    Ten niewygodny, udokumentowany fakt dla niej nie istnieje. Pomijanie faktów takich jak ten oraz wymyślanie nowych faktów, jak ten o wybuchu bomby termobarycznej w samolocie Tu-154M, to specjalność komisji.

    Zauważyć należy i docenić spryt komisji. Wszystkie blagi, które komisja rozpowszechniła, jak ta o wybuchach na skrzydłach, na centropłacie, w kadłubie oraz o bombie termobarycznej, komisja umieściła w filmie wyświetlonym dla mediów wczoraj. Nic nie ma na papierze. Żadna hipoteza nie jest udokumentowana, uzasadniona, opisana, nie są przedstawione i opisane dowody.

    Dlaczego? Ano dlatego, ze papier co prawda wszystko przyjmie, ale papier z opisem hipotez i dowodów byłby oficjalnym papierem komisji państwowej. Papier, dokument niesie za sobą odpowiedzialność.
    Komisja nie miała odwagi wdawać się w dokumentowanie swoich karkołomnych, monstrualnie kłamliwych hipotez i zleciła wyprodukowanie filmu, w którym zamieściła wszystkie swoje wymysły, szalone hipotezy i insynuacje.

    Żadnej odpowiedzialności nie ponosi, bo to jest film, fabuła, przyjęty scenariusz, narracja, coś być mogło, ale nie oznacza to, że się zdarzyło, jeszcze nie wiemy, choć mamy dużo pewności, badamy dalej. Komisja zakomunikowała swoje hipotezy filmem i jak na razie nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

    Poważny portal lotniczy – Global Flights wyśmiał ten film. Kto chce, może odnaleźć witrynę i poczytać jaką cenzurkę wystawił ten solidny portal lotniczy smoleńskiej komisji Macierewicza. W skrócie – paranoja.
    Pzdr, TJ

  52. tejot
    11 kwietnia o godz. 17:16

    ” …. kapitan Tu-154M w Smoleńsku wydał komendę „odchodzimy” na niedozwolonej wysokości nad poziomem pasa lotniska wynoszącej 39 m”.

    Pisałem już, że nierozumienie tego problemu za bardzo cię dołuje.

    1/ Minimalna wysokość trajetorii Tu-154 do chwili katastrofy 8:40:58
    Zapis wg TAWS
    Wysokośc 568 ft = 173,1 m
    173,1 – 168* = 5,1 m nad pozoiomem pasa
    5,1 + 15** = 20,1 ponad gruntem.
    (później samolot przez chwilę zaczał się jeszcze wznosić).

    * Różnica wynikająca z ustawienia wysokościomierza na ciśnienie standardowe, lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj leży 258 m n.p.m.
    ** obniżenie terenu nad którym był samolot względem poziomu lotniska wynosilo w tym miejscu 15 m.

    2/ Czas w którym samolot miałby rzekomo uderzyć w brzozę na wys. 5,5 – 6-5 metra: 8:41:00
    Zapisy wg TAWS
    Wysokość 591 ft = 180 m
    180 m – 168* = 12 m nad poziomem pasa (odległym o 830 metrów)
    12m + 8,3m** = 20,3 ponad gruntem

    * Różnica wynikająca z ustawienia wysokościomierza na ciśnienie standardowe, lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj leży 258 m n.p.m.
    ** obniżenie terenu, gdzie rosła brzoza względem poziomu lotniska wynosiło 8,3 m.

    ” … tylko nawigator miał uprawnienia do wykonania lotu. Kapitan nie miał uprawnień do lotu Tu-154M”.

    O rety! I trzy dni wcześniej Protsiuk leciał „nielegalnie” jako drugi pilot z Tuskiem do Smoleńska. I nikt się nie zorientował? Jak to możliwe? W samchodzie wybucha bomba, a śledczych interuje w pierwszej kolejnosci, czy u denata było posprzątane w garażu i czy miał przy sobie prawo jazdy. Brak prawa jazdy uznano za przyczynę wypadku. Chyba do tego zmierzasz, bo to metodologia Laska?

    „Gdyby coś takiego się zdarzyło w linii pasażerskiej …”.

    Nie takie rzeczy zdarzają się w liniach lotniczych pasażerskich, tylko nikt cię o tym nie informuje.
    Świat byłby prosty, gdyby przyłożona pieczątka była równoznaczna z umiejętnościami. Protasiuk umiejętności miał, bez nich nie latałby z najważniejszymi ludźmi w państwie. Dla ciebie problem jest mówienie o rzeczywistych przyczynach katastrofy natomiast chętnie bajasz o pieczątkach i rzeczach trzeciorzędnych.

    „Wymyślony fakt 60 000 odłamków …”.

    Twój problem istotnie jest poważny, zespół archeologów został „wymyślony” i uposażony przez rząd Tuska. Archeolodzy pojechali do Smoleńska w grudniu 2010 roku, a po powrocie napisali raport w którym znalazło się te 60 tys. fragmentów samolotu. Przykro mi, raport rzeczywiście jest bezlitosny dla Laska, ale w końcu potwierdza to, co widać na zdjęciach satelitarnych.

  53. Zakłamywanie historii już przerabialiśmy. Myślałam, że to się już nigdy nie powtórzy. Pomyliłam się mocno. W dodatku, historii używa się jak cepa do walki politycznej i dzielenia społeczeństwa. Smoleńsk nadaje się do tego idealnie.

  54. Mauro Rossi
    11 kwietnia o godz. 21:48
    Jak widzę, chcesz kandydować do nagrody największego kretyna roku. Niestety blog to nie forum publiczne i mimo wypisywania tu największych bzdur nie masz szans. Po co pisać o zniszczeniu urządzenia rejestrującego gdy wszyscy wiemy, że zachowało się w dobrym stanie i rejestrowało dźwięki do zderzenia z ziemią. Takie sprawne urządzenie musiało by zarejestrować wybuch , skoro nie zarejestrowało wybuchu nie było.

  55. Mauro Rossi
    11 kwietnia o godz. 21:10
    tejot
    11 kwietnia o godz. 11:50
    „Przez 70 lat nie było Muzeum Westerplatte”.
    Komuś to przeszkadzalo? Kaszub Tusk mianując swym nadwornym historykiem prof. Machewicza (Gala Anonima naszych czasów) wiedział co robi, a pan profesor też nieźle orientował się, gdzie leżą konfitury. I tak dobrze, że na razie oszczędzono nam muzeum pancernika Schleswig-Holstein.

    Mój komentarz
    Rossi, ekscytujesz się nadmiernie.
    Co wiedział Kaszub Tusk, jest nieistotne. Muzeum Westerplatte, to było papierowe muzeum założone w grudniu 2015 roku tylko po to, by cwaniackim chwytem zawładnąć nowo utworzonym Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku poprzez formalne połączenie tego wirtualnego jednoosobowego muzeum z Muzeum II Wojny, co prawnie umożliwiło ministrowi G. rugi personalne w Muzeum II Wojny.

    To było parszywe, podłe posunięcie mające na celu sparaliżowanie Muzeum II Wojny, poddanie go kontroli personalnej i ideologicznej narwanym historykom z PiSu, nazywających siebie prawdziwymi Polakami, a Tuska nieprawdziwym Polakiem.

    Rossi, szermowanie Kaszubem Tuskiem tak weszło ci w krew, ze nie jesteś w stanie funkcjonować bez tego. Taki ksenofobiczny tik. Bo nie dość, że Tusk jest Kaszubem, to Polska jest według niego nienormalnością.

    Rossi, Twoje propagitki są tak naiwne, jak wiara PiSowskich komisarzy w to, że uda się im przekabacić społeczeństwo Umęczonej, nakłonić do uwierzenia w głoszone przez Jarosława Ka fantasmagorie o Tusku wspólniku Putina, tajnym współpracowniku Niemców i faworycie zachodnioniemieckich kapitalistów w sojuszu z marksistami oraz o bombie termobarycznej zdetonowanej zapalnikiem bezwładnościowym w samolocie Tu-154M, rozrywającej go na 60 000 metalowych odłamków.
    Mówię w tej chwili Rossim by pokazać, jak ta jego mowa się nadaje do opisu rzeczywistości.
    Jak pięść do nosa. Pisowska pięść blagi, głupoty i chaosu poznawczego.
    Pzdr, TJ

  56. tejot
    11 kwietnia o godz. 22:26

    „Kapitan miał w Smoleńsku obowiązek podchodzić do lądowania według wskazań wysokości odczytywanych z wysokościomierza barycznego pokazującego wysokość nad poziomem pasa lotniska”.

    Łopatologicznie: Nie w terenie pofałdowanym, nie w Rosji, gdzie naprowadzanie jest, lub może być, błędne, przypadkiem lub celowo. Tupolew naprowadzany był celowo w lewo od pasa, a to jest zupełnie co innego niż być naprowadzanym w osi pasa, gdzie nie ma przeszkód terenowych. W sytuacji jakiej była załoga piloci musieli patrzeć na oba wyskościomierze, radiowe (które pokazują rzeczywistą wysokość na gruntem) i ciśnieniowe (nad pasem). Świadkowie mówią, że po przelocie 10 metrów nad anteną BNDB (1100 m od początku pasa) samolt wznosił się.
    300 metrów dalej była brzoza, gdzie samolot był na wuskości 20 m nad gruntem. Uderzył w ziemię 350 metrów dalej, 550 m od początku pasa, z boku od osi pasa. Rozpad samolotu zaczął się po minięciu BNDB.

    „Poważny portal lotniczy – Global Flights wyśmiał ten film”.

    Podaj link, bo to pewnie gdzieś ukryte w jakims blogu.
    Takie rzeczy można ewentualnie kupić, ale też mógł napisac któryś z Artmowiczow, wiadomo że co najmniej jeden z nich jest najęty jako dezinfomrator. Lasek nie, bo nie zna języka.

  57. maciek.g
    11 kwietnia o godz. 23:20

    „… chcesz kandydować do nagrody największego kretyna roku. … Po co pisać o zniszczeniu urządzenia rejestrującego gdy wszyscy wiemy, że zachowało się w dobrym stanie …”.

    Odpowiadałem tylko na nurtujacy cię problem.

    Pisałeś przecież ze zdumieniem i dezaprobatą: „z netu „Taki wybuch jest znacznie szybszy niż dźwięk … więc może się nie zdążyć zarejestrować”, oskarżając autora o kretynizm.

    Wytłumaczyłem ci, że owszem, dużo szybsza niż dzwięk (331 m/s) jest fala uderzeniowa metariału wysokoenergetycznego, takiego jak jak hexogen (ok. 8 km/s).
    331 m/s < 8 km/s.

    Na twoje obcesowe zdanie: „Proponuję przed czasem zakończyć konkurs na kretyna roku i awansem przyznać ten tytuł autorowi tego tekstu” …

    …. Zasugerowałem ci, że może komu innemu ten tytuł się należy. A jeśli odebrałeś to personalnie, to ja nie zgłaszam sprzeciwu.

    "Takie sprawne urządzenie musiało by zarejestrować wybuch, skoro nie zarejestrowało wybuchu nie było".

    Nie mogło zarejstrować z co najmniej jednego, a być może dwóch powodów:

    1/ Samolot utracił zasilanie już na ziemią, wiec rejestratory, także cockpit voice recorder, nie działały w chwilu uderzenia mszyny w ziemię. Nawet Lasek pisał w swym raporcie o utracie zasilania. Polecam choćby tę lekturę, Gazeta Wyborcza to za mało.

    2/ Co do samych rejestratorów, żaden z nich nie jest w polskich rękach, nawet polski rejetrator ATM QAR został przez J. Millera oddany Rosji praktycznie bezterminowo (do zakończenia rosyjskiego śledztwa), więc już choćby z tego powodu nikt w naszym kraju nie może mieć pewności, że (liczne) krajowe kopie zapisów głosowych i parametrycznych są w pełni integralne.

  58. Rossi napisał:
    „”Twój problem istotnie jest poważny, zespół archeologów został „wymyślony” i uposażony przez rząd Tuska. Archeolodzy pojechali do Smoleńska w grudniu 2010 roku, a po powrocie napisali raport w którym znalazło się te 60 tys. fragmentów samolotu. Przykro mi, raport rzeczywiście jest bezlitosny dla Laska, ale w końcu potwierdza to, co widać na zdjęciach satelitarnych”

    Mój komentarz
    Rossi, piszesz byle co. O 60 000 odłamków trzeci raz na tym blogu.
    Rossi, archeolodzy nigdzie w swoim raporcie (opublikował go nasz Dziennik) nie napisali, że znaleźli 60 000 metalowych odłamków na wrakowisku w Smoleńsku.

    Rossi, nie mówisz prawdy jak z nut. Raport archeologów podaje, ze na terenie wrakowiska znaleziono, zebrano elementy stałe maszyny – 6334 znalezisk.

    Tak więc nie znaleziono 60 000 odłamków metalowych na które rozerwany został Tu-154M w Smoleńsku. Znaleziono tylko 6334 „znalezisk” (termin archeologów) należących do samolotu i to nie wyłącznie metalowych, a rożnych.
    Twoja teza o 60 000 odłamkach metalowych została w sposób niezamierzony ośmieszona w raporcie archeologów ze Smoleńska.

    Rossi, archeolodzy przyglądali się też drzewom w Smoleńsku i, o zgrozo, napisali w raporcie, że na drzewach widzą uszkodzenia, które wyznaczają tor lotu samolotu Tu-154M ku ziemi. Tak napisali Rossi – uszkodzone drzewa wyznaczają trasę lotu Tu-154M i ta trasa jest całkowicie zgodna z położeniem i kształtem wrakowiska. Co zupełnie jest pominięte we wszelkich hipotezach smoleńskich. Eksperci smoleńscy zapewne nie doczytali do końca raportu archeologów.
    Pzdr, TJ

  59. Muszynianka
    11 kwietnia o godz. 14:23

    „Okupantem Polski jest tu episkopat katolicki z toruńską tubą, nacjonalistyczną i szowinistyczną, oraz rząd przez nich wspierany przy każdej nadarzającej się okazji, jak np. abp Jędraszewski dołożył (w czasie kościelnego kazania) swoje polityczne kredo na temat smoleńskiej katastrofy. Okupantem są agendy rządowe z MON na czele, z Glińskim i Sellinem …”.

    Straciliście władzę i już nigdy je nie odzyskacie. Może ktoś inny, kiedyś, ale nie wy. Podobie było przed wojną, piłsudczycy przegrali wrzesień 39 i zostali na emigracji wycięci w pień.

    Powrót do koryta to bardzo kiepski program, zwłaszcza w Polsce. Coś wam się urwało i skończyło, radzę się z tym pogodzić. Żiółka na ukojenie nerwów i zdrowy sen polecam.

  60. Tejot

    „Komisja smoleńska twierdzi, ze w Tu-154M było kilka wybuchów – na skrzydłach (czyli co najmniej dwa wybuchy, bo samolot ma dwa skrzydła), na centropłacie i w kadłubie.
    Teoria o niesłyszalnych wybuchach zaszłych na skrzydłach tkwi w smoleńskiej komisji jako pewnik”.

    Eksplozje stosunkwo niewielkie, były na lewym skrzydle (dwie lub trzy), w stateczniku tylnym poziomym oraz pionowym, kotre wcześnie odpadly (później zostały przenoszone bliżej centrum wrakowiska). Chodziło o spowodownie katastorfy w wyniku braku możliwości pilotażu maszyny, a podczas uderzenia samolotu w ziemie nastąpiła duża eksplozja, wszystko wskazuje, że termobaryczna. Defragmentacja maszyny rozpoczęła się tuż za BNDB, w transkrypcji zapisów CVR odczytanych przez krakowski IES to wówczas pojawiają się „odgłosy przemieszczajacych się przedmiotów” i trwają niemal do konca nagrania. IES nie usłyszał żadnych uderzeń drzew w kadłub samolotu.

  61. Mauro Rossi
    11 kwietnia o godz. 23:24Tupolew naprowadzany był celowo w lewo od pasa, a to jest zupełnie co innego niż być naprowadzanym w osi pasa, gdzie nie ma przeszkód terenowych. W sytuacji jakiej była załoga piloci musieli patrzeć na oba wyskościomierze, radiowe (które pokazują rzeczywistą wysokość na gruntem) i ciśnieniowe (nad pasem). Świadkowie mówią, że po przelocie 10 metrów nad anteną BNDB (1100 m od początku pasa) samolt wznosił się.
    300 metrów dalej była brzoza, gdzie samolot był na wuskości 20 m nad gruntem. Uderzył w ziemię 350 metrów dalej, 550 m od początku pasa, z boku od osi pasa. Rozpad samolotu zaczął się po minięciu BNDB.
    „Poważny portal lotniczy – Global Flights wyśmiał ten film”.

    Mój komentarz
    Rossi, wpisz do wyszukiwarki „flightglobal” i jakieś słowa kluczowe, np. „plane crash Smolensk”.

    Rossi, Tupolew nie był naprowadzany celowo na lewo od pasa, ponieważ aż takiego dokładnego radaru na wieży nie było, by zmierzyć ponad kilkanaście m zboczenia samolotu od osi pasa.
    Samolot nie trafiał w oś pasa z bardziej prozaicznej przyczyny. A mianowicie kapitan zadał dla FMSu błędne (nie przeliczone na właściwy układ stosowany przez FMS) współrzędne lotniska w Smoleńsku i FMS tak sterował, jakie miał współrzędne. A Ty Rossi zaraz gadasz o spisku z błędnym naprowadzaniem samolotu. Powtarzasz bezmyślnie to, co cynicznie wygłaszają dla prostego ludu eksperci smoleńscy.

    Rossi, czy byli na lewo od osi pasa, czy na prawo, to mieli jeden obowiązek w czasie podchodzenia do lądowania – kierować się wysokościami czytanymi z wysokościomierza barycznego. Mieli taki obowiązek. Jeśli by czytali wysokościomierz baryczny, to nie wpadliby w zagłębienie smoleńskie, tylko wysoko nad tym zagłębieniem odeszli na drugi krąg.
    Twoje kombinacyjne wyjaśnienia są bezużyteczne
    Pzdr, TJ

  62. Mauro Rossi
    12 kwietnia o godz. 0:15
    Tejot
    „Komisja smoleńska twierdzi, ze w Tu-154M było kilka wybuchów – na skrzydłach (czyli co najmniej dwa wybuchy, bo samolot ma dwa skrzydła), na centropłacie i w kadłubie.
    Teoria o niesłyszalnych wybuchach zaszłych na skrzydłach tkwi w smoleńskiej komisji jako pewnik”.
    Eksplozje stosunkwo niewielkie, były na lewym skrzydle (dwie lub trzy), w stateczniku tylnym poziomym oraz pionowym, kotre wcześnie odpadly (później zostały przenoszone bliżej centrum wrakowiska). Chodziło o spowodownie katastorfy w wyniku braku możliwości pilotażu maszyny, a podczas uderzenia samolotu w ziemie nastąpiła duża eksplozja, wszystko wskazuje, że termobaryczna. Defragmentacja maszyny rozpoczęła się tuż za BNDB, w transkrypcji zapisów CVR odczytanych przez krakowski IES to wówczas pojawiają się „odgłosy przemieszczajacych się przedmiotów” i trwają niemal do konca nagrania. IES nie usłyszał żadnych uderzeń drzew w kadłub samolotu.

    Mój komentarz
    Rossi, to co wypisujesz na EP za ekspertami smoleńskimi, to są ich czyste fantazje.
    Rossi, w takich sprawach liczą się tylko fakty, twarde dowody, a nie jakieś przypuszczenia, majaczenia o eksplozjach, tak szczegółowo opisywanych, że wskazuje to na przymus ględzenia o wszystkim i o niczym.
    Głoszenie hipotez bez cienia dowodu, nie opartych na żadnych przesłankach, tylko na wymysłach w rodzaju – najpierw był wybuch mały, bo chcieli by samolot się rozpadał, następnie były większe, bo w planie było urwanie skrzydeł by odebrać sterowność samolotowi, a na końcu zaplanowano wybuch największy – termobaryczny (koniecznie termobaryczny, inny nie wchodzi w grę, bo mądrze i magicznie brzmi słowo – termobaryczny, naukowo i fachowo, a tym samym wiarygodnie) by zabić na 100 % wszystkich.
    Rossi to co Ty prawisz na blogu, to jakieś natręctwa.
    Pzdr, TJ

  63. TJ,

    moze Ty odpowiesz na pytanie z ktorym mial problem dr Lasek i jego kolega?

    https://twitter.com/kuleta_radek/status/851775399382188034

  64. Rozbraja mnie tytul i tresc felietonu: za nim pytanie : no dobrze, ale komu ta historia zostala ukradziona? Kto rosci sobie prawo do niepodzielnego nia wladania?
    I jakim prawem?

    Nie aby ci sami ktorzy nie poswiecili nawet zdania na stronach swoich mediow gdy USA nie zawetowaly rezolucji ONZ w sprawie zydowskich zbrodni na Palestynczykach.

    P.Machcewicz dokonal wielkej rzeczy: tak prawnie zabezpieczyl swoja pozycje jako dyrektora panstwowego muzeum ze wydawal sie byc ponad wszystkim i wszystkimi.

    Tu mala insynuacja: odbylo sie to pewnie nie wraz z aktem powolania muzeum ale na fali przygotowania „swoich” do oddania wladzy przez przegrana PO.
    Na tej samej fali co wybory sedziow TK daleko przed czasem.

    Trafila kosa na kamien: dzis glosy w obronie p.Machcewicza i jego dokonan wydaja sie rownie zalosne jak te broniace p.Macierewicza przed zlym PO co to go z gabinetu wolami musialo wyciagac gdy rzad p.Kaczynskiego oddawala wladze po przegranych wyborach.

    Historia: wczoraj obejzelismy z moja Beatuszka „Smolensk”.
    Mielismy ten film juz od dobrych paru miesiecy, ale z racji jego recenzji nie kwapilismy sie z jego ogladaniem. Obciazeniem byl takze „Janek Wisniewski padl”- film tego samego tworcy, w mej ocenie bb jednostronny.
    I co?
    Smolensk naprawde wciska jedna wizje swiata?
    Naprawde jest taka chala?
    Najwieksze wrazenie zrobilo na mnie telwizyjne wystapienie premiera Tuska tuz po katastrofie: mowil ze stala sie najwieksza tragedia w dziejach wolnej Polski.
    Nie, nie byala to inscenizacja, to oryginal.
    I co? I nic, zadnych wnioskow, koniec. Nie, nie w filmie, w zyciu spolecznym i politycznym RP po rzadami premiera Tuska.
    I co cenne i unikalne w kinie -pokazanie prob dawania sobie rady z zaloba i stygmatyzacja tych dla ktorych katastrofa ta to rzeczywiscie tragedia.

    Nie, nie bedziemy wracac do tego filmu, nie jest on az tak dobry, nie jest zarazem taka chala jak o nim pisaly media ktore czytuje.
    Ma juz swoje dobre miejsce w historii polskiej kinematografii.

    Tu uwaga: opinie mojej Beatuszki byly daleko bardziej „wstrzemiezliwe” wobec tego co obejzala niz moje. I dobrze-slepi patrza uwazniej.

    Wczoraj dym w prasie ze p.Jaruga-Nowacka nie zostala uhonorowana na tablicy odslonietej w budynku URM.
    I zaraz mysl: poprzedni rzad mial prawie 6 lat na uhonorowanie tablica kogokolwiek z ofiar smolenska kogo by chcial. I co? Bylo to dla niego wazne, czy zupelnie nie- nie powiesil zadnej tablicy?

    Zlodzieje historii- nie aby wszyscy nimi jestesmy?

    marcin lazarowicz
    neospasmin.blox.pl

  65. Nie znalem tego nagrania i wystepu tych 2 polskich specjalistow, …..to jest wiecej niz WSTYD, ze oni mianuja sie byc „polskimi expertami”.

    „Kompromitacja Wiesława Jedynaka i Macieja Laska w Augsburgu na konferencji ekspertów do spraw katastrof lotniczych 2015.

    Po 5 latach nie potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytania.

    Jak to możliwe że samolot który z małą prędkością opadania pod niewielkim kątem uderza w błotniste podłoże rozpada się na tak gigantyczą ilość części nie zostawiając krateru?

    Według rosyjskiego raportu MAK ciała ofiar były poddane sile ponad 100 G. Jak to możliwe, że z samolot który z taką siłą uderza w miękkie podłoże nie zostawia wielkiego krateru?

    Wkrótce kolejne wideo z konferencji w Augsburgu, na którym będzie można zobaczyć jak
    Lasek zdezerterował, oraz jakich rad ekspertom lotniczym udzielał Jedynak…”

    https://www.youtube.com/watch?v=rmUxOu5Xem8

  66. Nie ma co sie dziwic, ze dr M.Lasek i jego experci unikaja spotkan, bo oni nie maja nic do powiedzenia, wyobrazmy sobie spotkanie, brak odpowiedzi i prosba prosze przyslac na pismie.

  67. 10 kwietnia 2017 roku pokazał, jak piękne przeniesiono styl narracji z całej fali literatury latynoamerykańskiej do Polski.

    Realizm magiczny w Republice Macondo, czyli kiedyś Polski – jest obecnie podstawą ideologii państwowej.

    I teraz wiadomo dlaczego dążymy do sojuszu z San Escobar.

    Macondo to przecież sąsiad San Escobar.

    I wszystko staje się jasne i wytłumaczalne.

  68. Neospasim ,xmax end Rossi -Trójca święta , _Alleluja i do przodu ! ,a wystarczyłoby by Lech Kaczyński podniósł „Dupę ” i zarządził – nie ryzykujemy na czerwonym świetle ,- tak by postąpił mężczyzna odpowiedzialny .

  69. Co już udało się komisji smoleńskiej ustalić ponad wszelkie wątpliwości , to jest to , że było kilka mniejszych wybuchów na skrzydłach samolotu, a potem wybuch bomby termobarycznej , która rozerwała samolot na 60 000 części ( licząc tylko części metalowe). Czego jeszcze brakuje to dowodów na te wybuchy. Ale tam gdzie wszystkie poszlaki , ponad wszelkie wątpliwości, wskazują na zamach wybuchowy, takie bezpośrednie dowody nie są konieczne .
    Jakie zamiary miała strona rosyjska ( nie bójmy się tej prawdy ), względem Samolotu Prezydenckiego , w razie niewypalenia wybuchów, wskazuje „planB”, z mylnym naprowadzaniem przez Rosjan Samolotu Prezydenckiego, tak aby on nigdy nie wylądował.
    Tutaj mamy do czynienia z takim nagromadzeniem morderczych , rosyjskich pułapek i zabiegów , nie bójmy się tego stwierdzenia , bo tylko prawda nas wyzwoli, że tylko zdrajcy ojczyzny nie chcą ich dostrzec.

  70. @Mauro Rossi Powiadasz, że fala uderzeniowa jest szybsza niż dźwięk. Domyślam się, że internet dostarczył Ci tej informacji. Czy ty zastanawiałeś się kiedyś czym jest dźwięk? Proponuję drobny eksperyment myślowy. W punkcie A ustawiamy kostkę trotylu (może być Gmyza) z zapalnikiem. 340 metrów od kostki trotylu ustawiamy głośnik podłączony do „niezniszczalnego rejestratora dźwięku”. Detonujemy trotyl. Fala uderzeniowa porusza się z szybkością około 400 m/s więc dociera do głośnika po 340/400 = 0,85 sekundy. Natomiast (jeśli dobrze rozumiem Twój argument) odgłos wybuchu powinien dotrzeć do głośnika dopiero po upływie 1,00 sekundy bo szybkość dźwięku to zaledwie 340 m/s. Zatem głośnik został zniszczony, a wybuch nie został zarejestrowany w rejestratorze. Czy to jest twoja teoria wyjaśniająca bezgłośne wybuchy? W takim razie poproś pana Biniendę, żeby jego podkomisja przeprowadziła taki eksperyment w warunkach laboratoryjnych. Najlepiej w laboratoriach WAT. Jeśli głośnik nie zarejestruje wybuchu to nasi niespełnieni naukowcy mają publikację w prestiżowym czasopiśmie takim jak Science od ręki, a droga do pierwszego narodowego polskiego Nobla stoi przed nimi otworem.

  71. Nawiasem mówiąc, wiele wskazuje na to, że miał rację: w następnych miesiącach inspektorzy ONZ badający atak stwierdzili, że jedyna odnaleziona rakieta z sarinem miała zasięg tak krótki, że wykluczał jej wystrzelenie z terenów kontrolowanych przez rząd. Z kolei legendarny reporter śledczy Seymour Hersh – zdobywca Pulitzera za ujawnienie dokonanej przez amerykańskie wojska podczas wojny wietnamskiej masakry w My Lai – twierdzi, iż jego źródła w wywiadzie przypisują odpowiedzialność za użycie sarinu rebeliantom z Frontu Obrony Ludności Lewantu, znanego szerzej pod arabską nazwą Dżabhat an-Nusra, czyli syryjskiej ekspozytury Al-Kaidy. Zdaniem Hersha, Dżabhat an-Nusra została zaopatrzona w składniki niezbędne do produkcji sarinu przez współpracującą wówczas z Al-Kaidą i nieodmiennie wrogą al-Asadowi Turcję – co zresztą potwierdził w oficjalnych zeznaniach poseł syryjskiej opozycji, Eren Erdem. Ustalenia Hersha potwierdza też inna legenda amerykańskiego dziennikarstwa śledczego, Robert Parry, jeden z demaskatorów afery Iran-Contras. Twierdzi on, iż jego informatorzy ze służb podzielają przekonanie o udziale tureckim. Z drugiej strony, w ujawnionym przez administrację Obamy raporcie na temat wydarzeń w Ghucie brak jakichkolwiek twardych dowodów na odpowiedzialność al-Asada.
    http://strajk.eu/trump-na-miare-reagana/
    =========

  72. Czystym etnicznie…..

    Muszyniance…..

    Traktujac Zydow jako czesc swiatowej wspolnoty nie majcej prawa do wlasnego panstwa , odmawiamy tego prawa rowniez Palestynczykom, bo oni tez sa czescia Umma. Marks mowil o emancypacji Zydow, ze jest ona emancypacja spoleczenstwa od Zydostwa. Pozostaje pytanie jak daleko nalezaloby traktowac Zydow na Bliskim Wschodzie jako cialo obce. Jak daleko cialem obycym sa Koptowie w Egipcie, Baha’I w Iranie czy Kurdowie w Turcji, Iraku, Iranie oraz Syrii, ktorzy od ukladu w Sèvres czekaja na autonomie.

    Dlaczego nikt o nich nie wspomina w blogosferze przy okazji debaty o tworczosci Grassa, tego nie wiem. Odpowiedz moglaby” brzemiec”, bo jednego zla nie wytlumaczymy zlem drugich. Wracajac do sztucznego tworu jakim jest Izrael, to oprocz Islandii, Japonii, Malediwow, Tuwalu i Tonga nie ma panstwa na swiecie, ktore nie byloby sztucznym tworem. Dotyczy to rowniez Polski. Po Kongresie Wiedenskim dzielono ziemie wedlug kryteriow geograficznych, pomijajc kryteria etnograficzne. Podobnie dzialo sie w Afryce wlatach szescdziesiatych. Ciekawi mnie reakcja polskich politykow na powrot Niemcow na Ziemie tzw. Odzyskane. Jesli chodzi o uchodzcow palestynskich, to ich status jest dziedziczony i dlatego tez do Izraela powinni wrocic wszyscy uchodzcy, 4,8 mln. Rozumujac w ten sposob Polska mobglaby stac sie potega po repatriacji nacji i potomkow wczesniej ja zamieszkujacych.

  73. Muszyniance….

    Zydzi powinni odstapic od Syjoinizmu, bo ruch ten generuje antysemityzm. Ponownie wracamy do klasyki antysemityzmu. Nie antysemici sa winni antysemityzmu, lecz sami Zydzi. Zastanawiam, co maja wspolnego Kowalscy na polskiej prowincji z kwestia palestynska. Nic, tak jak nic nie maja wspolnego z kwestia tybetanska, z wojna w Syrii. Sadze tez, ze antysyjonistom sami Palestynczycy sa zupelnie obojetni. Funcjonuja jako alibi, aby Izrael “trzymac” na lawie oskarzonych.

    Nie znaczy to, ze nie nalezaloby krytykowac poczynan rzadu izraelskiego, co ma miejsce w samym Izraelu oraz wielu innych krajach i nikt nie lamie tu zadnego tabu. Tak wiec wielostronny konflikt w Palestynie (Hamas, Fatah, LIban. Iran, Syria, Jordania) postrzegany jest jednostronnie. W ten sposob przyjaciele Palestyny nie raczyli zauwazyc w blogosferze masakry w samej Palestynie (pisalem o tym wczesniej). Rownolegle do antysyjonizmu funkcjonuje antyamerykanizm. Zawiedzeni chetnie krytykuja USA, pomijajac siebie i swoje niepowodzenia. Felietonisci ciesza sie wrecz, ze USA sa bliskie “koncowi”. Ciesza sie tez niektorzy blogujacy. Mysla chyba z ustesknieniem o najblizszych wakacjach na Kubie. Wlasciwie mozna zauwazyc, ze prawie kazdy antysyjonista jest jednoczesnie antyamerykanista. Izrael jest bowiem przyczolkiem USA na Bliskim Wschodzie, gdy w USA polityke dyktuja Syjonisci. Maly i wielki Brat wspolpracuja celem przejecia wladzy na swiecie. Jesli Palestynczycy dziela dzisiaj los wczrajszych Zydow, to islamofobia jest erzacem na antysemityzm. Gdy Irak atakowal rakietami Tel Aviv, to oczywiscie winny byl Izrael, ktory owa katastrofe poprzez swoja antypalestynska polityke jakoby wygenerowal.

  74. Zastanawiam sie, dlaczego MR i Muszynianka nie zajmuja sie foliowkami.

  75. salut! salut! – ja żyję*
    i od czasu do czasu tu zaglądam. I czytam. Może nie wszystkich, bo nie potrzebne mi są złe emocje jaki budzą dwaj Panowie N. prowokujący blogową neutralność wobec jednego z poszkodowanych narodów IIWS, może nie wszystko ze znużenia tematem spiskowej teorii katastrofy samolotu.
    Ale tu znajduję blogowicza który czyta książki (!), w sumie nie wiadomo po co skoro i tak wie że to wszystko pic na wodę bowiem znany mu przedwojenny robotnik twierdzi że było inaczej.
    Panie Czytelniku! Ja, (rocznik powojenny) Panu oświadczam że los los chłopa pańszczyznianego, chłopa najemnika przymusowego był straszny, system wyzysku nieludzki, a strajki robotnicze i chłopskie pod zaborami i w II RP nie były protestem przeciwko godnemu i wygodnemu życiu.
    Kto wyjął ludowi „gębę z gnoju” (Pańskie ordynarne i pogardliwe słowa) to już zagadka dla czytelników książek; takich jak Pan, i innych którzy po wojnie padli ofiarą likwidacji analfabetyzmu.
    * jak zawsze z pieśnią na ustach
    https://www.youtube.com/watch?v=F9H21lZUgPM

  76. Może dla wyznawców idei – białe jest białe, a czarne jest czarne, punkowo-rockowo -chrześcijański zespół „Armia” nie jest przekonywujący, zwłaszcza z przywołanym tu T.Boy’em-Zeleńskim, którego zbiór felietonów pt. „Reflektorem w mrok” promowałyśmy z @mag kilka lat temu. Na tym i innych blogach.
    Zatroskanych informuję że sprawy światopoglądowe pozostają niezmienne, a co do muzyki, to my wielbiciele znamy jeszcze różne odcienie szarości.

  77. Assad wyraził przekonanie, że „bez zachodniej interwencji” Damaszek mógłby zakończyć tę wojnę w kilka miesięcy.

    Odpowiadając na pytanie, czy jest nadzieja na zakończenie wojny Assad stwierdził: „Oczywiście, jako że bez nadziei ani kraj, ani ludzie, ani państwo nie mogłoby wytrzymać sześciu lat w szczególnie okrutnych warunkach wojny wspieranej przez dziesiątki regionalnych i zachodnich krajów, z których niektóre to najbogatsze i najsilniejsze kraje świata”.

    Mówiąc, że Syria nie ma innego wyjścia jak tylko zwyciężyć w wojnie z terroryzmem, Assad zaznaczał: „Jeżeli nie wygramy tej wojny, będzie to równoznaczne z wymazaniem Syrii z mapy. Nie mamy innego wyboru, jak tylko stanąć do walki i dlatego jesteśmy pewni, wytrwali i zdeterminowani”.

    Assad ostro skrytykował Zachód za wykorzystywanie pretekstu wojny z terroryzmem jako narzędzia do osiągania celów politycznych, mówiąc: „Oni nie walczą z terroryzmem… Prawda jest taka, że oni wykorzystują terroryzm jako kartę w celu uzyskania różnych politycznych celów, nawet jeżeli ów terroryzm odbija się rykoszetem na ich własnych krajach, pociągając za sobą ofiary. Oni zupełnie tego się nie przyznają”.
    http://prawy.pl/48861-assad-rozlew-krwi-w-syrii-ma-zabezpieczyc-interesy-izraela-i-jego-partnerow/
    ========

    Czasem warto wysłuchać drugiej strony…..

  78. żabka konająca
    12 kwietnia o godz. 10:32 potwierdza, ze jednak zajmie sie problemem foliowek……

  79. Niektorzy nie zauwazaja, ze Assad jest jedna z wielu stron w samej Syrii, nie wspominajac o wielu stronach poza Syria. Dlatego powolywanie sie na druga strone jest kolejna niedorzecznoscia.

  80. @tejot
    12 kwietnia o godz. 0:40

    Dzięki, za odpieranie tych nonsensów Rossiego. Myślę, że to jest sensowne działanie i dobrze, że komuś się chce to robić. W sytuacjach kiedy spotykam się z podobnymi nonsensami w życiu – odpuszczam. Gdyby Cię tu nie było MR mógłby się dumnie puszyć na EP jako jedyny interpretator „zamachu smoleńskiego”. Niestety „fakty alternatywne” tak się rozmażają, że niedługo nie będzie widomo na którym świecie żyjemy. Obok „faktów alternatywnych” pojawia sie „alternatywna nauka” i „alternatywni naukowcy” z tytułami. Ciekaw jestem jak prof Binienda jest traktowany przez swoich „colegues” po tym wyczynie w podkomisji smoleńskiej. Niestety perspektywy nie sa wesołe: „alternatywna historia”, „alternatywna fizyka” (dostosowana do teorii zamachu), „alternatywna sprawiedliwość”, „alternatywne państwo”. Kłamstwo nie jest nowym wynalazkiem, tylko kiedyś dbano przynajmniej o pozory, tak żeby dawało sie to kłamstwo jakoś bronić. Myślę, ze wybór DT, notorycznego kłamcę na prezydenta rozzuchwalił innych kłamców. Nikt nawet nie próbuje usprawiedliwiać kłamstw – wystarczy żeby tylko płynęły dalej i szybciej. Co tam wczorajsze kłamstwo – dziś jest już mnóstwo nowych – nie ma czasu na dociekanie co w tym wczorajszym było fałszywe.

    Nawet mimo tego co robisz wygląda to tak, że mamy dwie interpretacje do wyboru Tejota i Rossiego czyli 50/50(!). Problem w tym, że prawda nie leży pośrodku. Bo jeżeli założymy że jedna interpretacja jest 100% prawdziwa a druga 100% fałszywa to obcujemy z przekazem całkowicie bałamutnym.

    Pocieszeniem może być upadek Bill’a o’Reilly głównego propagandzisty FoxNews, który poszedł na ugodę i zapłaci 13mln$ w sprawie o molestowanie 5 kobiet. Pamietam jak na pytanie w co wierzy odpowiedział że wierzy „w Jezusa Chrystusa naszego Zbawiciela”. Jego program stracił 20 głównych reklamodawców. Liczę, że podobne wpadki pojawia sie także u nas.

  81. Ostatnia rozmowa braci:- Halo?
    – Cześć Jarek, co słychać?
    – Ty jeszcze w samolocie? Co tak późno? Zaspałeś?
    – Eee.. nic takiego…takie małe spotkanie mieliśmy wczoraj…
    – Kiedy będziecie na miejscu?
    – Chyba już dolatujemy. Trochę się zdrzemnąłem.
    – I jak tam, ładna pogoda?
    – Ziemi nie widać, chmury w dole. Ale tam podobno pi*da jest! Pilot z Jaka tak powiedział!
    – Co z Jaka? Jaki Jaka? Jakiego Jaka?
    – Naszego Jaka, co niedawno wylądował. Mówi, że pi*da jest. Widział na własne oczy.
    – A co ona tam ku*wa robi, przecież miała w studiu u Pośpiecha siedzieć!
    – Nie wiem, może Ponczek ja wysłał. Nasi piloci mówią, że jak pi*da jest, to nie mogą lądować!
    – To powiedzcie jej, żeby zmywała się stamtąd, bo się z nią policzę. Macie lądować, huczna impreza, wszystko ma być tym razem tak, jak zaplanowałem. Pokażemy im! Orkiestra dęta jest?
    – Ma być. Ale podobno ruskie też mówią, że nie można lądować, bo, zaraz, Marysia, jak to było? ..ano właśnie, „nizkij tuman nie dozwaliajet”!
    – Przecież Antek miał siedzieć w krzakach i podsłuchy instalować. Kto mu kazał wyłazić? Boże, z kim ja muszę pracować!
    – Czekaj, zaraz…co? Acha, Marysia mi tu podpowiada, że tuman to po rosyjsku znaczy …
    – Dosyć tego gadania! Lądować w trymiga i galopem do Katynia! Już macie spóźnienie. I nie zapomnij zabrać wieńca!
    Ja o godzinie 09:00 włączam telewizor i chcę widzieć transmisję na żywo!
    – Jarku, przecież tam ten tuman jest, znaczy się ta mgła, co nie dozwaliajet! Jak się rozbijemy?
    – To wtedy transmisja będzie, hehe, nie na żywo. Nie martw się, po to dałem ci dziesięciu biskupów, żeby nic ci się nie przydarzyło.
    Jak oni tam w tym lesie zaczną kadzić, to będzie taka mgła, że na Kremlu Putina w oczy będzie szczypać. Pożałuje, że się z ryżym lisem skumał! A dwóch biskupów masz na dodatek w randze generałów!
    – Ale ja chciałem rabina, mam większe zaufanie, tylko wiesz, on skrewił, nie przyjechał w ogóle na lotnisko… to zły omen…
    – Tak to już jest, jak księdzu pozwolić na żeniaczkę… baba to kula u nogi, zapamiętaj. A biskupi przyjechali?
    – Tak, co do jednego. Aż mnie zamurowało, bo oni zawsze tak się bali latać…
    – Wiem, dlatego w zaproszeniu napisałem, że będzie chór chłopięcy… Słuchaj: przestań trząść portkami, weź się w garść.
    Masz zadanie do wykonania! Chciałeś być tym prezydentem czy nie?
    – Jak to – ja chciałem? Przecież to ty mi kazałeś!
    – I co, źle ci, czy co? Mieszkasz sobie jak ten król w Pałacu, żyrandole, służba, lokaje…
    – Ja się tylko dlatego zgodziłem, bo obiecywałeś Wawel!
    – Będzie Wawel, nie nerwuj się. Po co te kłótnie. Jak przylecisz z powrotem, to się zamienimy. Ja będę prezydentem, a ty odpoczniesz.
    Zrobimy to tak, że nikt nie zauważy. Potem załatwię ci ten Wawel, może jeszcze hetmana chorągwi krakowskiej dostaniesz.
    I własną kaplicę w katedrze.
    – Dziwak się nie zgodzi…
    – Musi się zgodzić, mam na niego haki. Ale rozumiesz, nie mogę teraz stolicy do Krakowa przenosić, nie da rady, dopiero po Euro.
    Zaraz jak nasi wygraąa, przyłączamy Ukrainę i robimy rozpierdziuchę na 24 fajerki. Unia Wschodnia, to będzie coś! Od morza do morza, może monarchię się przywróci…
    – Jareczku, ale ty mądry jesteś!
    – Wiem, cicho. A teraz idź i ląduj. Czekam na meldunek o wykonaniu zadania. Tylko nie przed kamerami, kretynie!
    Ale żeś się wtedy wygłupił…”panie prezesie melduję”… Aż mi okulary pod stół spadły!
    – Przestań mi dokuczać, bo się poskarżę mamie…
    – Mama chora, nie wolno jej niepokoić, słyszałeś co doktor powiedział…no dobra, spadaj już.
    – J-jak to „spadaj”?
    – Ląduj, chciałem powiedzieć, nie łap mnie za słówka.
    – …ale ci mówiłem, że tam jest mgła! A jak piloci mnie znowu oleją? Ja do kokpitu więcej nie pójdę, wstydu się już raz najadłem.
    – To wyślij Błasika, on ich przekona. Wystarczy, żeby tam siedział i gazetę czytał, a oni już będą wiedzieli, co maja robić. Trzeźwy jest?
    – Chyba tak, dopiero trzy małpki wypił.
    – Dobra, to niech walnie jeszcze jedną i idzie. A teraz nie zawracaj mi głowy. Mam ważniejsze sprawy. Kotu trzeba piasek zmienić.

  82. Przepraszam blogowiczów za język techniczny użyty poniżej dla skomentowania opinii ekspertki smoleńskiej
    Jarek16
    12 kwietnia o godz. 7:52

    Mój komentarz
    Ekspertka smoleńska prof. Ewa Anna Gruszczyńska-Ziółkowska, muzykolog (etnomuzykolog), profesor Uniwersytetu Warszawskiego, napisała w odpowiedzi na zapytanie internauty, że urządzenia w samolocie Tu-154M nie zdążyły nagrać odgłosu wybuchu, bo „fala dźwięku jest późniejsza od siły wybuchu”. Jest to określenie nienaukowe, nietechniczne, nie niosące jednoznaczności.

    Fala dźwiękowa, to jest zjawisko fizyczne. Jest to ciąg drgań powietrza rozchodzący się z szybkością około 340 m/s. „Siła wybuchu”, to pojęcie niefizyczne. Jeśli ekspert chciałby najprościej opisać wybuch, to powinien użyć terminu – energia wybuchu oraz prędkość rozchodzenia się czoła fali ciśnieniowej wybuchu, która jest na początku tzw. falą uderzeniową.

    Wybuch ma dwie składowe (w uproszczeniu):
    1) Po zainicjowaniu wybuchu (zapłonie materiału wybuchowego) przez zapalnik następuje bardzo szybkie spalanie się materiału wybuchowego od miejsca zainicjowania do krawędzi materiału. Spalanie tworzy falę uderzeniową (front spalania) w materiale, której szybkość rozchodzenia się określana jest jako szybkość detonacji materiału, np. 4 000 m/s, 7 000 m/s. Ta fala uderzeniowa biegnie, rozchodzi się w materiale wybuchowym

    2) W czasie spalania materiału wybuchowego powstają produkty gazowe reakcji, które mają bardzo duże ciśnienie na początku i rozprężają się gwałtownie. Powstaje „bąbel” (o kształcie na jaki pozwala miejsce wybuchu) gazowy o bardo dużym ciśnieniu, który gwałtownie się rozszerza. To ten bąbel niszczy. Gazy „bąbla” wywierają bardzo duże parcie na elementy konstrukcji lub luźne przedmioty w pobliżu centrum wybuchu niszcząc je i wymiatając z sąsiedztwa wybuchu.
    Powierzchnia tego „bąbla” stanowi front fali uderzeniowej (ale nie jest to fala detonacyjna występująca w materiale wybuchowym). Bąbel rozpręża się z duża szybkością lecz coraz wolniej. Szybkość jego rozprężania gwałtownie maleje i w bardzo krótkim czasie fala uderzeniowa na powierzchni bąbla przekształca się w zwykłą falę akustyczną. Słyszymy z oddali bardzo głośny uderzeniowy dźwięk.

    Eksperci smoleńscy ustawicznie mylą szybkość detonacji materiału wybuchowego, która występuje tylko w samym materiale wybuchowym, z szybkością rozchodzenia się fali ciśnieniowej po wybuchu (frontu bardzo wysokiego ciśnienia). Ta druga szybkość wynika z rozprężania się gazów, jest mniejsza niż szybkość detonacji i spada bardzo szybko w miarę odległości od centrum wybuchu.

    Eksperci smoleńscy błędnie utożsamiają szybkość detonacji (spalania) materiału wybuchowego z szybkością rozlatywania się odłamków po wybuchu. Szybkość tym odłamkom nadaje rozprężający się gaz powstały podczas wybuchu i nie jest ona równa szybkości detonacji.

    Szybkość rozprzestrzeniania się fali ciśnieniowej powstałej na powierzchni „bąbla” składającego się z produktów gazowych spalania materiału wybuchowego i zmieszanego z nimi powietrza spada bardzo szybko wraz z odległością od miejsca wybuchu osiągając w pewnym momencie szybkość akustyczną, czyli szybkość rozchodzenia się dźwięku w powietrzu.

    Jeśli chodzi o smoleńską hipotezę wybuchów na skrzydłach, to tego rodzaju wybuchy musiałyby być „wyłapane” przez mikrofon rejestratora rozmów w kokpicie, ponieważ nie zachodziłby w tym przypadku żaden związek określony przez panią prof. muzykolog jako „fala dźwięku jest późniejsza od siły wybuchu”.
    Podczas takiego wybuchu powstałby odgłos wybuchu, dźwięk, który by swobodnie, z normalną szybkością dźwięku w powietrzu dotarłby do kokpitu. Nie przeszkodziłby tu hałas siników, ponieważ dźwięk wybuchu jest bardzo znacznie intensywniejszy (o kilka rzędów wielkości) od hałasu silników i jest impulsowy.
    Pzdr, TJ

  83. p.Waldemar:

    absolutnie sie z panem zgadzam ze moglo byc inaczej. Lepiej znaczy.
    Ale bylo inaczej, gorzej.
    To o czym pisze to nie kto sie przyczynil a kto nie, czy byl zamach czy bomba tylko o tym ze tym co zgineli nalezy sie szacunek.
    Dokladnie tak jak z powstancami warszawskimi- to w czym uczestniczyli nie da sie usprawiedliwic, natomiast szacunek im oddajemy.

    marcin lazarowicz

  84. vannelle
    12 kwietnia o godz. 11:45

    Mauro Rossi z pewnością skoryguje treść cytowanej rozmowy, bo Rossi był jednocześnie przy Kaczyńskim nr 1 (Poslkęzbaw) i Kaczyńskim nr 2 (pomnikowym).

  85. Waldemar
    12 kwietnia o godz. 7:03,

    Neo przychodzi tutaj tylko po to, żeby poreklamować sobie swój blog. Można sądzić że ilość odwiedzających jego blog jest taka, że Neo już nie wie, gdzie ma pisać, żeby ktoś go zauważył.

  86. zetus1
    12 kwietnia o godz. 11:29
    @tejot
    12 kwietnia o godz. 0:40
    Nawet mimo tego co robisz wygląda to tak, że mamy dwie interpretacje do wyboru Tejota i Rossiego czyli 50/50(!). Problem w tym, że prawda nie leży pośrodku. Bo jeżeli założymy że jedna interpretacja jest 100% prawdziwa a druga 100% fałszywa to obcujemy z przekazem całkowicie bałamutnym.”

    Mój komentarz
    Tak to jest zetusie.
    Rossi powie – był zamach, tejot powie – nie było zamachu, bo nie ma dowodów.
    Logika sporu, jak ją będą widzieć PiSowcy, jest taka – co najmniej remis, ale ponieważ jesteśmy PiSowcami, to ze wskazaniem na Rossiego, bo mu ufamy.

    Prawda w PiSie oraz jej związek z dobrymi uczynkami ma zupełnie inne znaczenie niż w realu.
    Dla PiSowców najważniejsze są dobre intencje, moralność. Jeśli ktoś coś mówi, a jest moralny, bo ma dobre intencje, to mówi prawdę. Nawet, gdy ta prawda jest koślawa, to i tak należy jemu zawierzyć, bo mówi to w dobrych intencjach.

    Drugi motyw wspomagający takie rozumowanie, to kategoria przeciwnika.
    Jeśli dyskutant nie zgadza się z argumentacją PiSowca, to oznacza, że ma zła wolę, złe intencje, staje się przeciwnikiem, a nie partnerem w dyskusji. Jego argumentacja staje wątpliwa, bo przyjął postawę wrogą, nie mówi prawdy.

    Na obiektywizm pojęć PiSowcy zawsze nakładają intencje swoje, intencje przypisywane interlokutorowi oraz osobowość dyskutanta uplecioną ze swoich domysłów. W PiSie nie istnieje obiektywizm. To wymysł szatana.
    Pzdr, TJ

  87. Wojna na górze, tym razem o Misia

    Prezes zawiesi protegowanego Macierewicza, jak zapowiedział i udaje się w tym celu do Domu Partii przy ul. Nowogrodzkiej. Przedtem ukradł nieco historii PRL. Powiedział, że katastrofa smoleńska była największą polską tragedią po 1945 roku. W zapomnienie idą strzały do poznańskich robotników, do stoczniowców, do górnikôw, nawet słynni Żołnierze Wyklęci. Najwyżej w hierarchii ofiar stoi brat prezesa.

    Wracając do wojny na górze, między Kaczyńskim i Macierewiczem. to wojna między „natolińczykami” i „puławianami” to mały pikuś, między moczarowcami i grupą śląską, nawet między Wałęsą i Mazowieckim. „Na chwilę obecną” pytań jest wiele: czy Macierewicz odejdzie? czy pozycja prezesa nie osłabnie? czy ta wojna nie jest przypadkiem ukartowana? czy raczej rozkręca się ad hoc? Czy Macierewicz zabierze głos na odprawie – w sali MON trzy flagi: polska, UE i NATO – w obecności prezydenta? dramaturgia wojenna?

  88. >p.Jacobsky.

    Ma pan racje, podawanie w podpisie adresu blogu jest bez sensu: a/ boo odwraca uwage od meritum, b/ blog lezy od dawna odlogiem, stad wabienie don mija sie z sensem.
    Stare me nawyki trudno wykorzenic, to jedyne co mnie usprawiedliwia.
    Reasumujac: juz nie bede sie tak podpisywal, przepraszam.

    ml

  89. Muszynianka
    12 kwietnia o godz. 12:58

    „Wracając do wojny na górze, między Kaczyńskim i Macierewiczem. To wojna między „natolińczykami” i „puławianami” … „.

    Himalaje ignorancji, wojnę Natolińczyków z Puławianami opisał Jedlicki w książce „Chamy i Żydy”. Przecież ty uczestniczysz w nowszym wydaniu tej wojny, najpierw z Jedwabnym teraz z Saldo mortale. Jak się wydaje jesteś po stronie Natolińczyków, czyli komuny antysemckiej. 🙂

  90. Lotnictwo wojskowe, Lotnictwo cywilne, Strategia i polityka, 11 kwietnia 2017

    Na stronie flightglobal.com, będącej internetową witryną najstarszego w świecie, a zarazem jednego z najbardziej renomowanych w branży, czasopisma lotniczego Flight International, pojawił się artykuł podsumowujący zachowanie obecnych władz RP w sprawie katastrofy w Smoleńsku. Oto jego tłumaczenie:

    Polska obsesja w sprawie Tu-154 ma się nijak do bezpieczeństwa lotnictwa.

    Rząd Polski, który pielęgnuje niezdrowe pretensje w sprawie katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku, pokazuje teraz zwyczajną farsę.

    Utrata samolotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i dziesiątków wyższych urzędników w tych samych lasach katyńskich, w których dokonano masakry w 1940, była, według głupich teorii spiskowych, trującym zestawem pobłażliwości i zdrady – prezentem przygotowanym przez odwiecznego wroga, Rosję.

    Ale paranoja nie jest ograniczona do wybranej grupy nieszkodliwych samotników. Wznowienie dochodzenia w sprawie katastrofy z 2010 i wysoka frekwencja przedstawicieli rządu podczas premiery filmu fabularnego [Smoleńsk], wspierającego teorie spiskowe pokazuje, że obejmuje ona najwyższe szczeble polskiej administracji.

    To, że rząd polski publicznie wygłasza takie brednie, podkreśla tylko spostrzeżenie, że to rząd odmawia, wstydliwie odmawia, uznania i zaakceptowania szeregu solidnych dowodów, które przypominają, że katastrofa wydarzyła się z powodu fatalnych umiejętności lotniczych jego własnego personelu.

    Można domyślać się, że jest to oszukiwanie siebie samego. To brutalna próba uniknięcia odpowiedzialności, nie mniej żałosna i nieprzekonująca, jak zwodzące ględzenie Rosji na temat zestrzelenia lotu MH17, która urasta do tchórzostwa w monstrualnej skali, co ostatecznie nie ma nic wspólnego z kwestią bezpieczeństwa latania.
    http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=22033

  91. Nie przestrzeganie tej zasady, a szczególnie obecność w kabinie najróżniejszych „ważnych gości” utrudnia, czy nawet uniemożliwia kluczową dla bezpieczeństwa procedurę Zarządzania Zasobami Załogi, czyli CRM (Crew Resource Management). CRM został wprowadzony w lotnictwie cywilnym ponad 40 lat temu. Ustalono wówczas, że ponad 70 proc. wypadków lotniczych powoduje błąd człowieka, który mógłby zostać naprawiony, gdyby nie zła komunikacja między członkami załogi. Równie częstą przyczyną było występowanie „kapitanozy”, czyli przypadłości która polega na lęku przed podważaniem decyzji zwierzchnika, zwykle kapitana samolotu (stąd potoczna nazwa). Jeśli pierwszy pilot popełniał tragiczny błąd, drugi często milczał, lub wahał się zbyt długo, bojąc się konsekwencji, lub wierząc w doświadczenie i rutynę dowódcy.

    Crew Resource Management powstał w celu usunięcia tych problemów, oraz zapewnienia pełnej optymalizacji pracy załogi. Z badań choćby katastrofy samolotu CASA pod Mirosławcem widać, że w polskim lotnictwie wojskowym brak było właściwego szkolenia w tym zakresie. Rutyna, przekonanie, że „dowódca wie lepiej” albo o tym, że „tym razem też się uda” to mantra większości poważnych wypadków ostatniej dekady.
    http://www.defence24.pl/576876,7-lat-po-katastrofie-pod-smolenskiem-nowe-samoloty-i-standardy-przewozow-vip-analiza
    =======

  92. tejot
    12 kwietnia o godz. 12:47

    „Jeśli dyskutant nie zgadza się z argumentacją PiSowca, to oznacza, że ma zła wolę, złe intencje, staje się przeciwnikiem, a nie partnerem w dyskusji”.

    Istnieje coś takiego jak prawda obietywna (niezależna od podmiotu myślącego) i rozum, a nawewt Rozum. Jeśli tego nie ignorujesz to możesz być partnerem w wymianie argumentów i możesz mnie oczywiście przekonać. Pod warunkiem, że nie ignorujesz praw fizyki.

    W twoim przypadku, oraz innych tutejszych blogowiczów, da się zauważyć pewien dysonans poznawczo-behawioralny. Wy zakładacie, że prawda o Smoleńsku pomoże PiS, potwierdzi, że miał rację, tym z samym zaszkodzi wszystkim jego przeciwnikom, wam w konsekwencj. I dlatego z prawdą nie jest wam po drodze, nie przyjmujecie najbardziej oczywstych argumentów, które w innym przypadku dobrze byście rozumieli. To metoda naiwna i samobójcza, bo polega na samoszukiwaniu się i utracie inicjatywy. Podobnie przegrali bardzo zasłużeni przed 1918 rokiem piłsudczycy, bowiem wydarzyła się katastrofa września 1939, za którą byli w stu procentach odpowiedzialni. Jednak oni do końca uważali, że nie mają sobie nic do zarzucenia, bo przecież robili co mogli. Sikorski nie patrzył na te tłumaczenia tylko na emigracji wycinał piłsudczyków do nogi, usuwając ich od jakichkolwiek wpłwów na decyzje. Istnieją poszlaki, że zapłacił za to życiem. Nie mniej piłsudczycy nigdy już nie wrócili do jakiejkolwiek władzy, bo przegrali aż tak bardzo, że w konsekwencji Polska w 1945 roku wpadła w ręce komuny.

  93. Mauro (13:23)

    „Natolińczycy” w przypadku obecnej wojny na górze w obozie reżimowej partii PiS to Macierewicz i jego wszechmocny promotor w Toruniu. Rydzyka media są antysemickie, ancjonalistyczne i antyliberalne – pasują jak ulał do pierwowzoru.

    Czy prezes po drugiej stronie linii frontowej można nazwać „puławianinem” (od kamienicy przy ul. Puławskiej 24/26), jak Gierek, Jabłoński, Jaroszewicz, Motyka, Lange, Sztachelski, Putrament, Rakowski, Morawski …, to się jeszcze okaże? Ale na razie na modernizatora prezes nie wygląda. Musi coś zrobić w partii, co by od niego załeżało …

  94. wiesiek59
    12 kwietnia o godz. 13:30

    Chcialeś napisać, że PIS wreszcie modernizuje „tenkraj”. 🙂

    http://www.defence24.pl/576876,7-lat-po-katastrofie-pod-smolenskiem-nowe-samoloty-i-standardy-przewozow-vip-analiza

  95. Kaczyński w przeciwieństwie do sekretarza rejkomu jednak nie daje za wygraną i podejmuje decyzję o zawieszeniu Misiewicza w prawach członka PiS oraz powołaniu komisji do zbadania jak doszło do ośmieszenia statui jego osobą. Macierewicz otrzyma status świadka koronnego.

  96. vannelle
    12 kwietnia o godz. 11:45

    Proponuję abyś zajął się także rozmową Tuska z Putinem na sopockim molo w 1 wrzesnia 2009.

    No i nie zapomnij o rozmowie Tomasza Arabskiego z Igorem Sieczinem i Jurijem Uszakowem (związany ze służbami specjalnymi, absolwent MGIMO) przeprowadzonej w kojarzonej z FSB moskwiskiej restauracji Dorian Gray 17 marca 2010. Zwłaszcza nie zapomnij o tej części rozmowy, z której wyproszono tłumaczkę z ambasady polskiej w Moskwie Justynę Gładyś. Arabski rozmawiał z Uszakowem po angielsku i nie ma chyba wątpliwośći, że rozmowa ta została przez Rosjan nagrana. W MSZ nie ma oczywiście notatki służbowej z tej rozmowy. O dziwnych kontaktach Arabskiego w konspiracji przed personelem Ambasady Polskiej w Moskwie powiedział prokuratorom ówczesny ambasador Jerzy Bahr.

  97. neospasmin
    12 kwietnia o godz. 12:59

    Ja tez sie absolute zgadzam z panem. Z naciskiem na „absolutnie’.

  98. wiesiek59
    12 kwietnia o godz. 13:25

    tekst, który cytujesz nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Czytelnicy wŚmieci nie czytają altair.com.pl.
    Był wybuch. Nawet dwa. A może trzy. Paski wybuchowe na skrzydłach odpaliły bombę termobarycznohelową, która wybuchła ciszej, niż mruczy kwantowy kot prezesa.

    Taka prawda.

  99. Zastanawiająca historia z zawieszeniem Misiewicza w prawach członka partii przez prezesa Kaczyńskiego.

    Przyjęty przez prezesa Kaczyńskiego tryb rozwiązania tej sprawy wskazuje, że mamy doczynienia z klasyczną nomenklaturą na wzór tych, które istniały w dawnych „demoludach”. Przypomnę, że sytem ten polegał na kierowaniu kadry zarządzającej na tzw stanowiska kluczowe przez organy partii – różnych szczebli w odniesieniu do różnych poziomów zarządzania.
    Z tym, że w ówczesnym systemie partyjny organ rekomendujący miał prawo do cofnięcia rekomendacji i tym samy wywalenia delikwenta z nomenklatury.
    W przypadku Misiewicza najwyraźniej organ rekomendujący nie chce cofnąć rekomendacji i stąd decyzja o zawieszeniu go w prawach co siłą rzeczy wykluczać powinno z nomenklatury, uniewazniając tym samym wcześniejszą decyzję partyjnego organu rekomendującego niższego szczebla aniżeli prezes.

    Zastanawiające jest również powołanie przez prezesa PiS partyjnej komisji mającej dokonać kontroli tzw „sprawy Misiewicza”. Taka komisja bowiem powinna działać na bieżaco na mocy statutu tej partii. Tak jak komisje kontroli partyjnej w partiach niegdyś rządzących „demoludami”.

    Poza tym rodzi się wątpliwość czy komisja partyjna może rozpatrywać sprawę zawieszonego w prawach członka partii choćby dlatego, że w stanie „zawieszenia” swych praw partyjnych nie może korzystać z prawa do obrony. Przypomnę, że w demoludach członkowie nomenklatury jednak takie prawo zachowywali – co zresztą nie miało większego znaczenia poza formalnym.

    Reasumując – biorąc pod uwagę powyższe system nomenklatury PiS wydaje się być niedopracowany.

  100. http://sjp.pwn.pl/slowniki/behawioralny.html
    Dziękuje Rossi
    z wstydem przyznaje,
    nie znałem.
    Ty już
    jak Prezes Tysiąclecia

  101. z internetu:

    Są jeszcze inne równie realistyczne hipotezy. Mina neutronowa, torpedy świetlne, dynamit kwarkowy, dylatacja czasoprzestrzeni wywołana stężonym c2h5oh, oślepienie promieniowaniem nadczerwono podfioletowym. Komisja ma co robić.

    Pani prof. Gruszczyńska – Ziółkowska zapomniała dodać, że siła wybuchu wyprzedziła również falę świetlną. To dlatego żaden satelita szpiegowski nie zdążył uchwycić na zdjęciu tej eksplozji. Jeśli chodzi o podłogi Tupolewa to Rosjanie w nocy podmienili nasze, zniszczone wybuchem na swoje, zupełnie nowe bo chcieli ukryć prawdę. Ponadto w przypadku bomby termobarycznej najpierw powstaje fala nadciśnienia, która rozrzuca szczątki, a potem fala podciśnienia, która zbiera szczątki z powrotem do kupy i dlatego elementy Tupolewa znajdowały się na stosunkowo niewielkim obszarze. Trzeba mieć naprawdę dużo złej woli żeby nie uwierzyć w wyjaśnienia komisji Berczyńskiego.

  102. tejot
    12 kwietnia o godz. 12:20

    „Powierzchnia tego „bąbla” stanowi front fali uderzeniowej (ale nie jest to fala detonacyjna występująca w materiale wybuchowym). Bąbel rozpręża się z duża szybkością lecz coraz wolniej”.

    Nie dużo tylko bardzo dużo, wykładniczo. 25 g trotylu zabije z odegłości 2 m, ale z 6 m to już tylko zrani.

    Ciągle piszesz o „zwkłych” materiałach jak hexogen, semtex, trotyl, C4. Ta słabnąca fala uderzeniowa nie dotyczy ładynku termobarycznego. Jego fala uderzeniowa ma zupełnie inną charakterystykę, daje nieco mniejsze ciśnienie (choć i tak aż nadto wystarczajace), ale jest długa. Ładunek termobaryczny ekspldujący w bunkrze, czy innej zamkniętej przestrzeni, nie osłabnie tylko z podobną siłą spenetruje każde pomieszczenie, wszystko zniszczy, każdego zabije a samo pomieszczenie zostawi w kawałkach. Podczas wojny z afgańskimi Talibami Amerykanie niszcząc bunkry Bin Ladena w górach używali największych bomb termobarycznych. Ale istnieją też granaty termobaryczne, Grom ma je na wyposażeniu.
    http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=7116

  103. vannelle
    12 kwietnia o godz. 11:45
    Proponuję abyś zajął się także rozmową Tuska z Putinem na sopockim molo w 1 wrzesnia 2009.
    No i nie zapomnij o rozmowie Tomasza Arabskiego z Igorem Sieczinem i Jurijem Uszakowem (związany ze służbami specjalnymi, absolwent MGIMO) przeprowadzonej w kojarzonej z FSB moskwiskiej restauracji Dorian Gray 17 marca 2010.

  104. Prawda o Smoleńsku:
    Spisek jest głębszy niż się to wszystkim wydaje.
    W 1975 roku KGB w porozumieniu z Mossadem postanowił utworzyć Komitet Obrony
    Robotników (KOR). Wytypowano do tej akcji uśpionych agentów Mossadu mieszkających
    w Polsce (nazwiska powszechnie znane). Ów KOR wylansował agenta Bolka (nazwisko też
    znane). Ówczesne władze PRL delegowały w otoczenie Bolka swoich agentów – braci
    bliźniaków.
    Mossad jednak wykrył tę akcję i bracia zostali odstawieni.
    Najlepsze nastąpi; KGB opracował plan likwidacji groźnych braci.
    Przystąpiono do przygotowań. Zasadzono brzozy przed pasem startowym w Smoleńsku,
    elektrownia atomowa w Czernobylu dostała polecenie wytworzenia helu, gazu, który
    wg pewnego „mecenasa” o obliczu jaskiniowca (i podobnym rozumie), nie występuje
    na Ziemi. Gaz ten powstaje w wyniku reakcji jądrowej. Czernobyl miał przygotować
    olbrzymie zapasy tego gazu.
    Wiadome siły w Najjaśniejszej Pomrocznej wylansowały jednego z braci na najwyższy
    stołek w państwie. Gdy po prawie pięciu latach urzędowania popularność jego
    spadła do 20%, sytuacja stała się niebezpieczna – postanowiono działać.
    Ciąg dalszy jest powszechnie znany. Plan niestety nie powiódł się w 100%.
    Oczywiście łatwo wykryć spisek zamachu. Wystarczy ekshumować poległych
    bohaterską śmiercią i zbadać szczątki na zawartość helu, bo jak powszechnie
    wiadomo, zamachowcy „rozpylili” ów gaz w okolicy Smoleńska. Spryciarze nawet
    uwzględnili spore opóźnienie przylotu (mają swoich ludzi w Warszawie, a ci
    spowodowali, że pierwszy pasażer zaspał).
    Wymieniony „mecenas” wie na pewno, że hel jest gazem cięższym od powietrza
    i zalegał przy lotnisku czekając na lądowanie ofiar spisku.
    W samolocie, jak zwykle przed lądowaniem pootwierano okna, aby pasażerowie mogli
    zaczerpnąć świeżego powietrza. Niestety, musieli zaczerpnąć helu i dlatego
    zginęli.
    Dodatkowo, o czym nie wspomniał „mecenas”, hel oddziaływuje na wskazania
    wysokościomierzy i wariometrów, i w połączeniu z powietrzem wytwarza sztuczną mgłę.
    Wrogowie Polski wykonali jeszcze jedną dywersyjną akcję; posypali Polskę proszkiem
    wywołującym głupotę. Wskutek nieprzewidzianych (błąd) zjawisk atmosferycznych
    stężenie proszku było różne na obszarach Najjaśniejszej. Najwyższą koncentrację
    zanotowano w otoczeniu Sejmu Najjaśniejszej i Pałacu Prezydenckiego.
    Proszek jest zdalnie sterowany i 10 każdego miesiąca jest „podkręcany na maksimum”.
    Taka jest „prawda o Smoleńsku”.

  105. vannelle
    12 kwietnia o godz. 11:45

    Proponuję abyś zajął się także rozmową Tuska z Putinem na sopockim molo w 1 wrzesnia 2009.
    No i nie zapomnij o rozmowie Tomasza Arabskiego z Igorem Sieczinem i Jurijem Uszakowem w marcu 2010.

  106. Co do „sprawy Misiewicza” to uważam , że Kaczyński wywalając Misiewicza , podejmuje krok odważny , żeby nie powiedzieć desperacki .
    Wywalenie oblubieńca Macierewicza , może się skończyć tym , że Macierewicz pójdzie na dystans do „religi smoleńskiej” , religi w której odegrał podobną rolę co św. Paweł w chrześcijaństwie i w odwrotnej teraz już kolejności przejdzie metamorfozę z Pawła w Szawła , a to może wywołać nieporządanych behawiory w PiSie i może mieć nieporządany wpływ na co miesięczne ceremonie behawioralne tej organizacji.

  107. MR Twierdzi, ze wowczas dogadano sie w kwestii szczegolow. MR nie smie twierdzic, ze w przyszlosci zajmie sie foliowkami.

  108. Pytanie:

    po co usuwać prezydęta, który był na równi pochyłej i przepadłby w wyborach 2010 ?

    To jego brat miał interes w zrobieniu sobie męczennika dla sprawy. To tylko i wyłącznie dzięki katastrofie smoleńskiej pisowi złapali drugi oddech, drugi oddech kaczuchy. Jeśli ktoś pchałten samolot do katastrofy, to Nacielnik z Ziolibozia.

    Dla Tuska zamachowe usuwanie ustępującego prezydęta to byłaby ostatnia rzecz, jaka przyniosła by jakąkolwiek korzyść, skoro tego samego (usunięcia, tyle że bez zamachu, męczennictwa i stworzenia nowej religi, nie mówiąc o postawieniu na nogi dychawicznego pisu) , a więc skoro tego samego mieli dokonać wyborcy za kilka miesięcy od 10 kwietnia.

  109. autor używa bardzo mocnych słów, jakich ja sobie w poważnych mediach nie przypominam: pisze o „podłości Piotra Glińskiego i Jarosława Sellina”, o „bandytyzmie” i o „bandyckich skokach”.

    to Gazeta Wyborcza jest jeszcze poważnym medium?

    „Nasi okupanci” […], są na dobrej drodze do podbicia całego kraju – samorządów, sądownictwa, mediów, a także historii, w której szczególnie się lubują, bo wiedzą, że kto kontroluje przeszłość – ten decyduje o przyszłości. Oni nie spoczną, dopóki nie narzucą swojej wersji kłamstwa […]; są złodziejami historii – porywają i gwałcą prawdę, żeby nam wbić do głów swoją doktrynę, i będą ją powtarzać tysiące razy – od znaczków pocztowych po popiersia i pomniki, nazwy ulic i placów, aż ją uznamy za swoją, a każdy, kto głosi inną wersję historii, będzie mógł być skazany za kłamstwo historyczne.

    Chcę przypomnieć autorowi tych słów, że przez 30 z górą lat, był częścią PRL-owskiego establishmentu, który stanowili właśnie partyjni okupanci naszego kraju – ustroju narzuconego nam siłą przez obce państwo. (Może właśnie dlatego tak gładko mu wyszła ta charakterystyka „okupantów”, za których on uważa demokratycznie wybrane obecne władze RP.)

    en passant sięgnął jednak bruku (i bynajmniej nie mam na myśli szamba, które tu często wybija w komentarzach)…

  110. ” Ale istnieją też granaty termobaryczne, Grom ma je na wyposażeniu.”
    Sugerujesz, że ktoś z pasażerów? Ja bym tak daleko się nie posunął… Chociaż… Ta kamera, jedyna w Smoleńsku kamera TVP wycelowane wprost miejsce gdzie owa bąba wybuchła… Może to by l jednak spisek? Trzeba koniecznie sprawdzić kto odniósł(by) korzyści.

  111. Czystej etnicznie
    M u s z y n i a n c e….

    Wysilki antysyjonistow prowadza ich protagonistow swiadomie czy nieswiadomie do tego, ze biora pod uwage cene zniszczenia Izraela jako panstwa.

    Dziwnym zbiegiem okolicznosci, antyamerykanskie “odglosy” niektorych myslacych “narodowo” sa slyszalne w blogosferze. Nalezaloby sie przy tym zastanowic czy slogany narodowe nie sa wybiegiem celem zaslonienia szczegolnego rodzaju antysemityzmu. Oczywiscie latwo (czesto slusznie) jest krytykowac Izrael. Bardziej rzeczowa bylaby krytyka kolejnego rzadu izraelskiego.

    Z drugiej strony pozwala ona odkrywac twarze drugim(drugich), rowniez dotychczas milczacym. Dodaje po prostu élan osobnikom anty. Zjawisko znacznie widoczne w blogosferze. Pojawiaja sie dotychczas nieslyszalne glosy kolejnych Medrcow. Dziwi mnie tu szczegolnie mezalians Muszynianki. Wierze jednak, ze glosy rozsadku w Izraelu beda mialy w koncu przewage na glosami o tenorze fanatycznym. Nie wierze natomiast, ze podobne proporcje zachowane zostana w blogosferze.

    Oto kolejny przyklad typowej postawy anty: Z okazji szescdziesiatej rocznicy Trybunalu Norymberskiego TV Russia Today (ulubiona stacja czystych etnicznie) przeprowadzila dyskusje z ekspertami uniwersytetow brytyjskich i amerykanskich oraz ONZ-u. Wspomniano slusznie o ludobojstwie popelnionym na Ormianach podczas pierwszej wojny swiatowej. O Zydach ani razu. Wyjatkiem byly uwagi moderatora o „zbrodniach wojennych w Izraelu“. Brak postrzegania roznicy miedzy obozem zaglady, a obozem koncentracyjnym jest typowym przykladem przyproszenia oka. Porownywanie Holokaustu Zydow z ludobojstwem na innych narodach jest jednym z antysemickich chwytow, tak jak mninimalizowanie strat zydowskich czy uzywanie pojecia Holokaust dla ukazania skutkow wszelkich konfliktow narodowych.

    Zastanawiam sie nad piszacymi do redakcji polskich czasopism i dziekujacym Bogu za Holokaust, bo inaczej Zydzi „robiliby z Polakami to samo, co robia z Palestynczykami“. Kolejny mit antyzydowski. Jako ze antysemici sa powszechnie skompromitowani, to sila rzeczy przenosi sie postawy anty na syjonistow. Wyniki sondazy przeprowadzonych przez fundacje FES pokazuja nam dysproporcje w postrzeganiu swiata dzisiaj i w przeszlosci. 72,2% pytanych w Polsce uwaza, ze Zydzi naduzywaja swojego statusu ofiar nazizmu, w Niemczech tylko 48%.

    Chetnie tez piszemy o polskich „Sprawiedliwych“, niechetnie natomiast o ich zaszczuciu po 45 roku. Wyswiechtany zarzut, ze Zydzi wprowadzili w Polsce komunizm nie prowadzi to stwierdzenia, ze szeregi PPR rosly nawet wowczas, gdy Zydzi masowo opuszczali Polske. Dzisiaj tradycyjny antysemityzm juz nie wystarczy.

    Prawicowy antysemityzm jako niepoprawny politycznie zastepowany jest antysemityzmem lewicowym, nowoczesnym. Dla Zydow nie stanowi to zadnej roznicy. Po masakrze w Norwegii uczestnicy szkoleniowego obozu dla norweskiej mlodziezy robotniczej mowili, ze doswiadczyli „tego ,co Izraelczycy robia z Palestynczykami“.

    Polski antysemityzm ma swoje zdrodla niewatpliwie w nauce ksiezy katechetow oraz jest pochodna niekaralnosci, bo prokuratura uwaza, ze ekscesy antysemickie sa „malo szkodliwe spolecznie“. Jezyk Gomulki i Moczara slyszany jest wsrod liberalow.

    Grynberg na pytanie czy powinna istniec wolna Palestyna odpowidzial, ze tak, zamiast Izraela, azeby antysemici mogli znow wolac „Zydzi do Palestyny!“

  112. Szambo Mortale.
    A co ty z tymi foliowkami tak czadu dajesz?

  113. Polityka to dla mnie czarna magia ..

  114. Mauro Rossi
    12 kwietnia o godz. 13:50

    Mój komentarz
    Rossi, i cóż z tego wynika, z Twoich rozważań o prawdzie, która jest obiektywna i z sugestii (bardzo okrężnych) o tym, że to eksperci smoleńscy mówią prawdę o katastrofie smoleńskiej jako o zamachu wielowybuchowym i na koniec co wynika z Twojej analogii o przegrywających piłsudczykach w 1939 r. Smoleńska prawda?
    Rossi, żartujesz, prawda?

    Rossi, czy Twój wywód cokolwiek zmienia, czy wykazuje, ze to nie kontrolerzy z wieży zachęcali w Smoleńsku do próby lądowania, tylko kapitan Jaka-40, a pośrednio brak decyzji, co robimy dalej. Nie zmieni tego, że samolot w Smoleńsku po zejściu na 39 m nad poziomem pasa nie był w stanie odlecieć, bo leciał z szybkością lądowania (około 270 km/godz) i zabrakło wysokości, zabrakło czasu by rozpędzić silniki i bez zaczepiania o drzewa odejść na drugi krąg.

    Rossi, Twoje ignorowanie zarejestrowanych w Smoleńsku faktów, sugerowanie, że zapisy w czarnych skrzynkach są sfałszowane i ze tejot jest jak ruski agent po szkole NKWD. Twoje dywagacje nie zmienią tego, że w lotnictwie nie ma czegoś takiego, jak – tu p..a jest, ale bo ja wiem, możecie spróbować.
    Próba się nie udała i eksperci smoleńscy zostali wzięci do galopu, niektórzy z nich ochotniczo biegną i wysmażyli fantastyczne hipotezy spiskowe o co najmniej 4 wybuchach, bombie termobarycznej, zdradzie polityka na literę T oraz o pułapce, w którą zastawili na samolot Tu-154M w Smoleńsku kontrolerzy z wieży na polecenie rozkazodowców z Moskwy.

    Rossi, analogia z Piłsudskim i jego przegraną w 1939 roku jest próbą podpierania mitu smoleńskiego przez antymit o piłsudczykach.
    Pzdr, TJ

  115. „Przyjęty przez prezesa tryb rozwiązania tej sprawy wskazuje, że …”

    Chyba raczej – wskazuje na …
    A kto wiedzieć może, co zielarka prezesa Janina Goss mu przepisała, i jak silne jest działanie tego zioła?
    Po drugie, rozwiązania tej sprawy wcale nie widać, nawet próby rozwiązania. Bowiem rozwiązywanie czegokolwiek znaczy działanie, a prezes na myśl o jakimś działania woli nie myśleć. Mówkę palnąć, kwiaty na lotnisku wręczyć powracającej z Brukseli, dać asumpt do walki z Unią, zjechać komunikację epistolarną prezydenta z ministrem MON, Tuskowi pogrozić … to nie są żadne działania. Do działania prezesa może pchnąć działka solidna, ale na taką zielarka prezesa się nie zdecyduje, bo może kopnąć w kalendarz.

    Rozwiązanie tej sprawy byłoby uderzenie w winnego tej całej sprawy. Słowo „sprawa” jest rozciągliwe w tej sytuacji jak dobra guma do żucia firmy Orbit. To nie jest żadna „sprawa”, to jest afera. Jeśli chodzi o winnych tej afery, zwanych powyżej „świadkami koronnymi”, to są nimi w pierwszej linii minister A. Macierewicz. A drugiej, ważniejszej jest ksiądz T. Rydzyk.

  116. Deja vu

    W drugiej połowie lat 70 Polityka tekstem „Dobry fachowiec, ale bezpartyjny” zainicjowała szeroką dyskusję o nomenklaturze PZPR. Chodziło o otwarcie stanowisk ujmowanych w wyłacznej dyspozycji partii na ludzi bezpartyjnych ale dobrze wykwalifikowanych.

    Po upływie ponad 40 lat temat wrócił. Dzisiejsza decyzja prezesa Kaczyńskiego o „zawieszeniu” Misiewiczowi tzw „rekomendacji partyjnej” do zajmowania stanowiska w państwowym koncernie skłoniła red Stanisława Janickiego z pisowskiego portalu wPolityce.pl do przelania na klawiaturę następujących refleksji:

    „Jest oczywiste, że partia rządząca musi się opierać na zaufanych ludziach w ważnych ogniwach państwa i gospodarki, bo inaczej prędzej niż później wysadzi się w powietrze. Tzw. apolityczni fachowcy zwykle nie są wcale wybitnymi fachowcami, a poza tym tylko nieliczni są bezwzględnie apolityczni. Każda partia rządząca od razu po przejęciu władzy cierpi na brak odpowiednich urzędników i menedżerów. I bardzo często znacznie większe szkody, także państwu jako całości, więc również obywatelom, wyrządzają nie „swoi” zajmujący ważne i dobrze płatne stanowiska, lecz ludzie w żaden sposób nie dyscyplinowani przez partię, która ich desygnowała.”

    Jak policzyłem red Janicki gdy w Polityce ukazał się tekst „Dobry fachowiec, ale bezpartyjny” był już dorosły.

    Pytanie: czy pamieta ten tekst z Polityki?

    Czy on świadomie czy nieświadomie polemizuje z tamtym tekstem z pozycji ówczesnego betonu partyjnego?

  117. Tak, powinno być „wskazuje na …”

  118. W opozycji też się dzieje. Czwórka posłów odeszła z Nowoczesnej. Nikt nie zgadnie dokąd. Z powrotem do Platformy Obywatelskiej. Wprawdzie tylko jedna osoba z tej czwórki należała wcześniej do PO, ale pozostałe należały duchem, jak redaktor Lis czy Żakowski. Jest to zatem powrót, a nie zwykły transfer. Z transferem mielibyśmy do czynienia, gdyby do Schetyny przeszedł ktoś od Zandberga. Ale proletariusze wszystkich krajów nie łączą się z globalnymi liberałami. Co innego kawiorowa lewica…

  119. Rossi, jeśli chodzi o wybuch bomby termobarycznej, to na wideoczacie dwa dni temu szef komisji smoleńskiej fantazjował o bombie termobarycznej, która niszczy wszystko.

    Jeżeli taka bomba wszystko niszczy, to dlaczego okna w kadłubie nie zostały zniszczone? Tym pytaniem Berczyński został kompletnie zaskoczony. Był nie przygotowany. Odpowiedział, co wiedział:
    „okna samolotu są umieszczone inaczej niż normalne – znajdują się w uszczelkach i wypadają dopiero wtedy, gdy rama okna ulegnie zniszczeniu ”

    czyli byle co – aby okna wypadły muszą być najpierw uszkodzone ramy, a skoro okna nie wypadły, to widocznie ramy nie zostały uszkodzone.
    Bardzo dobry przykład dysonansu behawioralno-poznawczego, jak to zwykł mawiać Rossi. Albo Prezes – skoro ktoś pieniądze ma, to skądś je ma.

    Nie mówiąc o tym, że skoro bomba taka niszczy wszystko, wybucha z szybkością większą od dźwięku, jak twierdzi inny ekspert – prof. Gruszczyńska (muzykolog), to dlaczego bomba nie uczyniła jednej miazgi z ciał pasażerów?
    Oraz dlaczego bomba nie rozerwała w drobny maczek całego kadłuba, bo jak twierdzili eksperci taka bomba, to nie jest zwykła bomba, tylko chmura paliwa, która jest rozpylana wewnątrz samolotów, wypełnia cały kadłub i z potężną siłą wybucha. Dlaczego na wrakowisku widzimy całe, tzn. nie posiekane na drobne odłamki przez bombę termobaryczną elementy kadłuba? Nie wiadomo.
    Berczyński nie odpowiedział, bo takie pytania nie padły.

    Opowieści które serwowali eksperci smoleńscy o bombie termobarycznej, która wybuchła w samolocie, są makabrycznie ignoranckie, teoretyczne, żywcem wzięte z opisów z drugiej lub trzeciej ręki dodatkowo zniekształconych przez ignorancję opowiadaczy.
    Pzdr, TJ

  120. tejot
    12 kwietnia o godz. 16:43

    „Rossi, jeśli chodzi o wybuch bomby termobarycznej,
    Jeżeli taka bomba wszystko niszczy, to dlaczego okna w kadłubie nie zostały zniszczone”?

    Niektóre zostały zniszczone. Sakiewicz z „Gazety Polskiej” pisał, że do jego redakacji ludzie przywozili (przemycali) ze Smoleńska sporo szczątków samolotu. Wśród nich było wiele odłamków szkła okiennego. Nie wszystkie okna jak wiadomo zostały znszczone, niech ci się nie wydaje, że okna w samolocie latającym na 11 tys. metrów są słabe. Pamietaj jaka jest różnica cisnień kabiny pasażerskiej (0,8 atm) i na zewnątrz.

  121. Mauro Rossi.
    to super. że w Wólce Kosowskiej 6 Wietnamczyków więcej będzie miało swoje kioski i w ogóle ale ważniejsze jest chyba jednak. że minister wojny z Rosją nie skończy pewnie budowania swojej armii, ani tej nowej gwardii narodowej ani starej nie przejmie do końca bo zostanie wypinkowany niebawem chyba. Przeholował i jego przygotowania do przejęcia władzy przez juntę chyba na nic. Widać, że Tosiek wkurzył samego Jaro. To może też źle wróżyć hipotezie „termobarycznej”.

  122. tejot

    „dlaczego bomba nie rozerwała w drobny maczek całego kadłuba, bo jak twierdzili eksperci taka bomba, to nie jest zwykła bomba, tylko chmura paliwa, która jest rozpylana wewnątrz samolotów, wypełnia cały kadłub i z potężną siłą wybucha”.

    W fizyce wszytko zależy od stosunku działajacych sił. Termobaryczny ładunek może być 10-tonową bombą lotniczą do niszczenia całych budynków albo granatem. Są możliwości pośrednie. W tym przypadku łądunek był tak dobrany pod względem siły, aby nikt nie przeżył i w związku z tym siła eksplozji była duża, no więc fragmentacja wraku też. Może nieznani sprawcy trochę „przedobrzyli”, ale zapewne chieli mieć pewność, z e wszystkich uśmiercą. Z tego powodu stopień fragmentacji wraku jest w najwyższym stopniu podejrzany. Ktoś zaniedbał wywiedeznia się jak wygląda kadłub samolotu, który upadł z szybkością pstępową 270 km/h, szybkoscią opadania 10 m/s, pod niewielkim kątem i na leśne podołoże, a przy tym nie było wybuchu paliwa. Kadlub pwinien być popękany i mieć liczne wgniecienia, część ludzi powinna przeżyć. A tymczasem, jak zauważył Berczyński, fotele były bardziej zniszczone niż w samolocie, który spadł z 10 km.

    Dziennikarz TVP (Wiśniewski), który był najbliżej miejsca upadku samolotu zeznał w prokuraturze, że usłyszał silną eksplozję. Jak myślisz, co to mogło być?

    Przyjrzyj się wyrwanym nitom. Każdy mający wyobraźnię techniczną musi dojść do wniosku, że działały ogromne siły. Nity nie są ścięte tylko wyrwane.

    http://gfx.wiadomosci.radiozet.pl/var/radiozet-wiadomosci/storage/images/swiat/radiozet.pl-ujawnia-rosyjskie-zdjecia-ze-smolenska-ktorych-nigdy-nie-publikowano/nigdy-niepublikowane-zdjecia-ze-smolenska4/39544-1-pol-PL/Nigdy-niepublikowane-zdjecia-ze-Smolenska.jpg

  123. Mauro Rossi
    12 kwietnia o godz. 17:30
    tejot
    12 kwietnia o godz. 16:43
    „Rossi, jeśli chodzi o wybuch bomby termobarycznej,
    Jeżeli taka bomba wszystko niszczy, to dlaczego okna w kadłubie nie zostały zniszczone”?
    Niektóre zostały zniszczone. Sakiewicz z „Gazety Polskiej” pisał, że do jego redakacji ludzie przywozili (przemycali) ze Smoleńska sporo szczątków samolotu. Wśród nich było wiele odłamków szkła okiennego. Nie wszystkie okna jak wiadomo zostały znszczone, niech ci się nie wydaje, że okna w samolocie latającym na 11 tys. metrów są słabe. Pamietaj jaka jest różnica cisnień kabiny pasażerskiej (0,8 atm) i na zewnątrz.

    Mój komentarz
    Według ekspertów smoleńskich, według ich opisów (fantastycznych) działania bomby termobarycznej w samolocie, powinna ona zniszczyć wszystko i wszystkich, ponieważ jest to chmura aerozolu wypełniająca cały kadłub od podłogi do sufitu i gdy taka chmura wybucha, to wg Rossiego niszczy wszystko, nawet potrafi zniszczyć betonowe bunkry w Wietnamie.

    Rossi, samolot, to nie betonowy bunkier. Skoro w Wietnamie termobarycznie były niszczone betonowe bunkry, to dlaczego kadłub samolotu Tu-154M w Smoleńsku bomba tak delikatnie potraktowała, że zostawiła całe odcinki kadłuba nie rozerwane na drobne odłamki? I okna całe.

    Rossi, Twój argument o różnicy ciśnień 0,8 atm między wewnątrz a zewnątrz skorupy kadłuba jest śmieszny. Wybuch bomby termobarycznej, to różnica setki, a być może tysiące razy większa. I ten wybuch tak spokojnie przebiegał, że odcinki kadłuba spadły nierozerwane na wrakowisko, niektóre z całymi oknami. Co Ty na to?
    Rossi, niektóre okna zostały zniszczone, bo się potłukły w czasie zderzenia samolotu z ziemią i kotłowania się połamanych elementów ściennych kadłuba i wnętrza kadłuba po ziemi. Tak bywa podczas wypadków typu CFIT (kontrolowany lot w ziemię).
    Pzdr, TJ

  124. tejot
    12 kwietnia o godz. 16:02

    ” … i na koniec co wynika z Twojej analogii o przegrywających piłsudczykach w 1939 r. Smoleńska prawda? Rossi, żartujesz, prawda”?

    Ależ skąd, gdyby Schetyna miał odwagę i papiery na prawdziwego polityka to by zrobił nowe otwarcie. Ale musiałoby to być naprawdę Grande Entrée. Musiałby przyznać, że Smoleńsk to nie włamanie do garażu na Pradze, a raport Laska-Millera to jedynie maskirowka pewnego etapu. Musiałby obciążyć Tuska, Arabskiego oraz Sikorskiego polityczną odpowiedzialnością lub nawet nieświadomą współpracą z zamchowcami. Skasowanie Tuska wyszłoby mu na dobre, a ludzie by to docenili. Na razie widzą w nim gabinetowego gracza bez charyzmy i polotu, a nie polityka. Schetyna musiałby oczywiście wyrzucić nieco ludzi z PO, ale to praktycznie bez znaczenia, bo w polskiej polityce liczy się właściciel szyldu. Okazja do tego jest akurat teraz, bo „projektowi Nowoczesna” właśnie zgaszono światło i wyłączono finansowanie. Kiedy jak nie teraz?

  125. tejot
    12 kwietnia o godz. 18:17

    „Twój argument o różnicy ciśnień 0,8 atm między wewnątrz a zewnątrz skorupy kadłuba jest śmieszny”.

    Chodzi przecież o to, że okno musi wytrzymać co namniej tyle co kadłub. I wytrzymuje.

    „odcinki kadłuba spadły nierozerwane na wrakowisko, niektóre z całymi oknami. Co Ty na to”?

    Co zostało w kawałakch (centropłat, który jest najsilniejszy konstrukcyjnie) to 8-10 proc. całego samolotu. Żadna eksplozja nie rozrywa na równe kawłaki, domyśłasz się dlaczczego, czy tłumaczyć?

    ” … niektóre okna zostały zniszczone, bo się potłukły w czasie zderzenia samolotu z ziemią i kotłowania się połamanych elementów”.

    Samolot przy tych warunkach powinien spaść w całości. Jeszcze raz się temu przyjrzyj, to przecież typowy CFIT, gdzie tam masz kotłowanie kawałków. Jedynie kokpit odpadł, bo samolot uderzał pod kątem podobny do tupolewa w Smoleńsku. https://www.youtube.com/watch?v=AJA0XvpfMDY

  126. legat
    12 kwietnia o godz. 17:42

    „To może też źle wróżyć hipotezie „termobarycznej”.

    Wiem, że to może być dla niektóryzch trudne, ale prawda obietywna o tym co zdarzyło się w Smoleńsku istnieje i jest apolitczna.

  127. Mauro Rossi

    „gdyby Schetyna miał odwagę i papiery na prawdziwego polityka to by zrobił nowe otwarcie. Ale musiałoby to być naprawdę Grande Entrée.”

    Pali wam się jak czytam do tej wiekszosći konstytucyjnej z peowcami od Schetyny.

    W sumie też się zastanawiam czemu Schetyna z tym zwłóczy.

  128. Rossi powtarzasz fantazje smoleńkich ekspertów:

    1) „W tym przypadku łądunek był tak dobrany pod względem siły, aby nikt nie przeżył i w związku z tym siła eksplozji była duża, no więc fragmentacja wraku też. Może nieznani sprawcy trochę „przedobrzyli”, ale zapewne chieli mieć pewność, z e wszystkich uśmiercą. Z tego powodu stopień fragmentacji wraku jest w najwyższym stopniu podejrzany.”

    Rossi, Twój opis jest konfabulacją, która ma stwarzać pozory poprawnego wnioskowania – na podstawie poprawnych przesłanek.
    Jakie przesłanki są zawarte w tej Twojej fantazji o wybuchach?
    Przesłanki fantastyczne. Główną przesłanką jest wymysł, że „ładunek był tak dobrany”.
    Jaki ładunek Rossi? Formułujesz tezę, która staje się dowodem, z góry orzekasz, że ładunek był. Nie wiadomo na jakiej podstawie.

    Jeżeli mówisz, że ładunek był dobrany, to takie konfabulacyjne mitomańskie założenie pełni w Twoim rozumowaniu rolę poprawnej przesłanki, co oznacza, że wybuch był. Bo skoro ładunek był dobrany, to ktoś go musiał podłożyć, prawda? Czyli w Smoleńsku był wybuch. Wybuch był, bo ładunek był. A ładunek był, bo „był dobrany”.

    Rossi, to co Ty wypisujesz, to są fantazje, konfabulacje, najzwyczajniejsze zmyślenia. Od pierwszej fantazji (był ładunek i był wybuch) przechodzisz do pierwszego równie fantastycznego wniosku – w związku z tym siła eksplozji była duża, no więc fragmentacja wraku też była duża.

    Wniosek ten jest równie fantastyczny jak Twoja wstępna teza o ładunku, który „był dobrany”.
    Wniosek nie mający nic wspólnego z rzeczywistością, z faktami, z oceną wrakowiska i tzw. defragmentacją samolotu.

    Rossi, przyczyną defragmentacji samolotu w wypadku CFIT jest lot samolotu w ziemię. Nie upadek, a lot w ziemię. W przypadku Tu-154M był to lot ukośnie w ziemie z szybkością około 280 km/godz, w pozycji odwróconej.

    Samolot ukośnie spadał, orał po ziemi sufitem, kadłub się łamał. Defragmentacja samolotu jest typowa dla wypadku CFIT, zintensyfikowana ukośnym uderzeniem kadłuba ze skrzydłami w ziemię w pozycji nie idealnie plecowej, a z pewnym przechyleniem samolotu – powstała mieszanka drobnych części wyrywanych z konstrukcji z dużymi segmentami kadłuba oraz segmentami skrzydeł, itd.

    Rozrzut szczątków jest mały, typowy dla CFIT. Nie ma żadnych objawów wybuchu, bo każdy wybuch, czy to granatu, czy semtexu w woreczku foliowym, czy to trotylu w pudełkach po magnetofonach zostawia wyraźne nie budzące wątpliwości ślady. Są to przede wszystkim charakterystyczne odkształcenia blach i innych elementów w miejscu wybuchu oraz osmalenia. Oraz śladowe pozostałości produktów wybuchu i samego materiału wybuchowego wykrywalne metodami analitycznymi.

    Nie mówię już o wybuchu bomby termobarycznej, bo ta by osmaliła i pokawałkowała cały kadłub dokładnie i powyginała ścianki na bardzo dużym obszarze.

    Nic takiego w Smoleńsku nie ma. Smoleńscy eksperci po prostu fantazjują mając nadzieję, że jeszcze trochę, jeszcze trochę, a wytrwamy w swoich teoriach. Poczekamy na wyniki sekcji zwłok (upłynie rok). Zwrócimy się do ruskich, ale oni nas i tak nie wpuszczą i trochę czasu zejdzie.
    Wybuch bomby termobarycznej, jak orzekł Berczyński, jest bardzo trudny do wykrycia, prawie nie zostawia śladów, więc przed nami jeszcze wiele badan. Więc i tu mogą liczyć eksperci, że trochę czasu upłynie. Jakieś dwa, trzy lata. A co potem, to zobaczymy, mamy jeszcze w zapasie kilka teorii.
    Rossi, tak wygląda na dzisiaj naukowa i ekspercka pozycja komisji smoleńskiej.
    Pzdr, TJ

  129. Mauro Rossi
    12 kwietnia o godz. 18:59
    tejot
    12 kwietnia o godz. 18:17
    „Twój argument o różnicy ciśnień 0,8 atm między wewnątrz a zewnątrz skorupy kadłuba jest śmieszny”.
    Chodzi przecież o to, że okno musi wytrzymać co namniej tyle co kadłub. I wytrzymuje.
    „odcinki kadłuba spadły nierozerwane na wrakowisko, niektóre z całymi oknami. Co Ty na to”?
    Co zostało w kawałakch (centropłat, który jest najsilniejszy konstrukcyjnie) to 8-10 proc. całego samolotu. Żadna eksplozja nie rozrywa na równe kawłaki, domyśłasz się dlaczczego, czy tłumaczyć?

    Mój komentarz
    Rossi, z Twojej wypowiedzi o wybuchach, mętnych, ignoranckich i konfabulacyjnych wynika chaos kompletny. Jednym razem w Twoich fantazjach bomba termobaryczna, to potężna broń – rozwala betonowe bunkry, innym razem jest to delikatna, koronkowo, selektywnie wybuchająca bombeczka, która nie „rozrywa na równe kawałki” samolotu.

    Rossi, żadna eksplozja nie rozrywa obiektu na równe kawałki. Te równe kawałki, to Twoja supozycja. Eksplozja rozrywa zawsze lokalnie. W Smoleńsku na wrakowisku nie było śladu takich lokalnych rozerwań. Nie było żadnych oznak wybuchu.
    Rossi, pływasz po temacie „bomba termobaryczna” krytą żabką. Raz Cie widać, za chwilę Cię nie ma.
    Pzdr, TJ

  130. Był wybuch…..
    Łapiemy winnych, czy gonimy króliczka?

    Wczoraj był wywiad z przedstawicielem prokuratury.
    Jakos tak zdystansowany był do tej koncepcji.
    Od szukania winnych jest prokuratura.
    Od szukania przyczyn, twory gmyzo czy biniędopodobne.

  131. Są takie zagadki logiczne, w których na podstawie informacji typu „Jan jeździ fiatem i nie ma papugi, właściciel psa jest nauczycielem, kierowca opla nie ma na imię Marek” można jednoznacznie wywnioskować, na przykład, czym się zajmuje właściciel kota.

    Z katastrofą smoleńską jest podobnie – z ogólnie dostępnych informacji jednoznacznie wynika, że nie było żadnego zamachu, i wszyscy w PiS, z Macierewiczem włącznie, o tym wiedzą. Problem polega na tym, że praktycznie wszystkie liczące się w Polsce siły były (a niektóre nadal są) z różnych powodów zainteresowane szerzeniem teorii zamachu:

    1. Kaczyński i PiS: Bajki o zamachu skonsolidowały betonowy elektorat PiS, a nawet go poszerzyły, bo poruszyły czułe struny w duszy Suwerena, takie jak strach przed Rosją, poczucie krzywdy dziejowej czy duma z wielkich Polaków składających ofiarę z życia dla Sprawy (zob. mesjanizm, dziady itp). Poza tym „logika” scenariusza zamachu jest typowa dla telenowel, które od blisko 30 lat kształtują połączenia neuronowe w czaszkach ludu polskiego.

    2. Tusk i PO: Może zabrzmi to niestosownie, ale Tuskowi ta katastrofa spadła z nieba. W 2010 roku nawet przychylne mu media zaczęły go krytykować za kunktatorską politykę i jej skutki. O ile Tusk od początku zamiast rozliczyć PiS postanowił go „hodować” w charakterze straszaka, to teoria zamachu zwielokrotniła moc tego straszaka: „podnoszę podatki, ale musicie na mnie głosować, bo inaczej wygrają świry od zamachu”. Dlatego Tusk pilnie dokładał węgla pod smoleński kocioł (najaktywniejsi uczestnicy szopek z krzyżem okazali się być współpracownikami służb lub działu PR kancelarii prezydenta Komorowskiego). Dzięki temu Platforma utrzymała rządy do 2015 roku.

    3. Siły zewnętrzne zainteresowane skłóceniem Polski z Rosją, czyli USA: Przez kilka poprzednich lat Putin szukał porozumienia z UE, aby stworzyć blok „od Lizbony do Władywostoku” konkurujący z Chinami. To oczywiście nie podobało się Amerykanom (dlatego zaczęli jątrzyć na Ukrainie i w Gruzji). Merkelowa generalnie była „za”, ale kazała Putinowi poprawić relacje ze wschodnią UE, czyli głównie Polską – to dlatego Putin przyjechał na Westerplatte, a potem do Katynia, co dla starego kagiebowca było dużym poświęceniem. Paranoja smoleńska zniweczyła te wysiłki i wbiła klin między Rosję a Polskę/Unię.

    4. Rosja zainteresowana wewnętrznym skłóceniem Polaków: Gdy Putin stracił nadzieję na blok Rosja-UE, dał sobie spokój z „normalizowaniem stosunków” i wrócił do „standardowych” działań na naszym terenie, a odkąd Polska przeszła do obozu zachodniego, głównym zadaniem wciąż obecnych tu rosyjskich agentów jest jątrzenie i destabilizacja, bo im słabszy politycznie będzie kraj, tym łatwiej będzie go „odzyskać”, gdy kiedyś nadarzy się okazja. Dlatego Polska do dziś nie dostała wraku, za to pewien dziennikarz dostał „dowody na obecność trotylu” z „wiarygodnych źródeł”. Zawsze byliśmy społeczeństwem kłótliwym, ale „zamach” sprawił, że w ogóle już nie jesteśmy społeczeństwem, tylko zlepkiem dwóch wrogich plemion mówiących różnymi językami.
    Rosja może mieć jeszcze jeden powód. Ja nie wiem, czy to skrzydło miało prawo się złamać na brzozie, ale jeśli nie miało, to znaczy, że mogło mieć wadę, której wykrycie naraziłoby Rosję, jako producenta samolotu, na straty materialne i wizerunkowe. Dla Rosji korzystne jest więc takie ukształtowanie polskiej opinii publicznej, aby brała pod uwagę tylko dwie możliwości – albo ktoś popiera wersję oficjalną, albo jest świrem wierzącym w zamach. Wówczas każdy, kto domaga się solidnego śledztwa, automatycznie trafia do tej drugiej grupy (solidnego śledztwa boi się też Tusk, oczywiście nie z obawy o wykrycie zamachu; to drugi powód, dla którego podsycał histerię smoleńską).

    To wszystko są poważne siły dysponujące pieniędzmi, mediami i specjalistami od robienia ludziom wody z mózgu. Może tylko lewica byłaby skłonna stanąć po stronie rozumu, ale ona już wtedy nie miała ani ludzi, ani pieniędzy.

  132. Słucham Kuźniara właśnie…..
    Grantu nie dostał, że taki wściekły na USA?
    Zdumiewająco racjonalnie mówi o Syrii.

  133. ”Dla Rosji korzystne jest więc takie ukształtowanie polskiej opinii publicznej, aby brała pod uwagę tylko dwie możliwości – albo ktoś popiera wersję oficjalną, albo jest świrem wierzącym w zamach.”

    A skąd Rosjanie wiedzą , że rozkład państwa polskiego (kunktatorstwo, wazeliniarstwo POPiSowych elit) poszło tak daleko, że nie są w stanie wyjaśnić przyczyn katastrofy ?

    Czy brednie Millera tak się bardzo różnią od bredni Berczyńskiego?

    Dla przypomnienia jak Miller tłumaczy przyczyny katastrofy w swoim raporcie: (strona 228.)

    ”…Sześć sekund później ponownie powiedział „sto”. Informacja o braku zmiany wysokości w tak długim czasie musiała stanowić problem dla pilota lecącego, co spowodowało podjęcie decyzji o zwiększeniu prędkości zniżania.”

    i w przypisach do tego akapitu:

    ” Zdaniem Komisji, pilot próbował zrealizować zaplanowany manewr odejścia na drugi krąg za pomocą systemu ABSU przy użyciu przycisku „odejście” i był zaskoczony brakiem reakcji samolotu na swoje działania. Odłączenie autopilota (kanał podłużny) nastąpiło po upływie 3,5 s poprzez przesilenie jego pracy…”

    Tak komisja tłumaczy spokojne odliczanie przez załogę wysokości do 20 metrów i bumm. Reszta to lanie wody. Lista czego załoga nie robiła, mimo iż powinna była robić.

    I wszystko na pierwszy rzut oka gra, gorzej jak próbujemy na osi czasu zidentyfikować te momenty (6 sekund po 3.5 sekundy przed)

    I okazuje się, że według komisji w tym samym momencie gdy załoga martwi się, że za wolno się samolot zniża i postanowi zwiększyć prędkość zniżania – ta sama załoga wciska przycisk i czekał aż samolot zaczyna zmniejszać prędkość zniżenia.

    W normalnej sytuacji ”środowisko” powinno na pierwiastki rozebrać raport i komisja powinna obronić swoich tez.

    Ale czy ktoś będzie miał odwagę kwestionować naszą ”mocną odpowiedź na bezpodstawne oskarżenia strony Rosyjskiej”?

    Jesteśmy na to zbyt tchórzliwi. Kasa ekspertów zaś w 100% zależy od łaski władzy. Przemysłu nie ma, niezaleźniej (od POPiS-owej ) władzy – nie ma.
    Więc nawet jeśli ktoś coś wie lub ma wątpliwości – będzie siedział cicho.
    Maksimum dyskusji na temat czy bardziej brzoza złamie skrzydło czy też skrzydło złamie brzozę – dyskusja w nieskończoność na temat procesu destrukcji samolotu.

  134. ” niezaleźniej (od POPiS-owej ) władzy – nie ma.”
    niezaleźniej (od POPiS-owej ) władzy opinii publicznej – nie ma.

  135. wiesiek59
    12 kwietnia o godz. 21:17

    „Słucham Kuźniara właśnie…..
    Grantu nie dostał, że taki wściekły na USA”?

    Może w Moskwie dostanie, już tam jeździł?

  136. Kto powiedział, że okna w kadłubie Tu-154 nie zostały zniszczone? Ależ zostały zniszczone. Oto komputerowa wizualizacja wybuchu bomby termobarycznej niszczącej te okna:

    https://www.youtube.com/watch?v=frhFywSwn3k

  137. Indoor prawdziwy
    12 kwietnia o godz. 21:39

    Czasem doceniam spostrzegawczość, ale ona jest szalenie wybiórcza, taka na poziomie ― czy kierowca nacisnął gaz, czy sprzegło chwilę przed wybuchem bomby w samochodzie, którą mu gangsterzy podłożyli. Spójrz na wrakowisko okiem przedstawiciela nauk technicznych, który uczył się fizyki. Jaka musiała być przyczyna jeśli mamy taki skutek?

    Gdyby kadłub samolotu po przyziemieniu z szybkością opadania 10-12 metrów wyglądał tak …
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/18/Avianca-Flight-52-Wreckage-1.jpg
    (B-727 kolumbijskich linii Avianca, upadek i uderzenie w zbocze w 1990 roku przed lotniskiem w NY z braku paliwa)

    …. to należałoby zastanawiać się w twoim stylu. Ale kadłub niestety wygląda jak rumowisko 60 tys. części, w tym wiele drobnych.

  138. remm
    12 kwietnia o godz. 20:35

    „Z katastrofą smoleńską jest podobnie – z ogólnie dostępnych informacji jednoznacznie wynika, że nie było żadnego zamachu …”.

    Gdzie bije źródło tych „ogólenie dostępnych informacji”? Na Łubiance?

  139. „Kapitał z zagranicy płynie do Polski”

    Ależ tak jak kiedyś pomarańcze płynęły do Gdynia dla dzieci na święta. Ale wtedy to była prawdziwa wiadomość z tytułem włącznie. W artykule linkowanym przez Mauro @17:22, nie mowy o płynącym kapitale, lecz o rosnącej liczbie rejestracji firm z kapitałowym udziałem obcokrajowców, najwięcej takich firm powstało w woj. mazowieckim. Korzystają z PiSowych ulg podatkowych, a może nawet zmniejszonej składki ZUS, więc rejestrują małe i maleńkie firmy na potęgę. Najciekawsza wieść zostawiono czytelnikowi na koniec:
    Ewenementem na skalę krajową jest ciągle mała podwarszawska miejscowość Wółka Kosowska (6 pozycja w Polsce), gdzie w trzy miesiąc utworzono 62 firmy z kapitałem zagranicznym. To głownie wietnamskie hurtownie odzieżowe.

    Coraz bardziej jasne staje się, że polityka gospodarcza leci równoległym torem to teorii podkomisji Macierewicza d/s coraz to nowych wybuchów. Wzrost spowalnia, bo inwestycje we wszystkich sektorach, państwowe i prywatne, skurczyły się. Premier Morawiecki szuka kapitału i coraz goręcej zachęca Polki i Polaków do oszczędzania. Na co oburza się red. Woś się oburza (POLITYKA 15) na takie apele – „Morawiecki chce, byśmy odłożyli, żeby umożliwić wielkie inwestycje. (…) W tle jest oczywiście znana nieufność PiS wobec kapitału zagranicznego. Dodajmy, że ta nieufność nie jest tak zupełnie pozbawiona podstaw”.

    W tym samym numerze tandem Janicki-Władyka pięć przesądów, które rzekomo stanowią prawidła polskich zbiorowych zachowań politycznych. Zaciekawił mnie 2. przesąd:

    Walka o wyborców odbędzie się na gruncie gospodarki, socjalu i łagodzenia nierówności. Opozycja musi wymyślić coś równie genialnego jak 500+.

    I obalają go na przykładach:
    (a) w 2005 r. SLD zostawił budżet w dobrym stanie, ale przegrał,
    (b) w 2007 r. PiS poniósł klęskę nie dlatego, że zrujnował gospodarkę, bo korzystał ze znakomitej światowej koniunktury,
    (c) w 2015 r. Platforma nie przegrała z PiS w 2015 r. w wyniku gospodarczej katastrofy, bo wszystkie wskaźniki makroekonomiczne były korzystne …
    do tego należy dorzucić:
    (d) w 1997 r. AWS pokonał SLD mimo dobrych wyników, w znacznym stopniu podkręconych przez stymulacje Kolodki,
    (e) w 2011 r. PO nie przegrało wyborów mimo walki z kryzysem, spowolnienia wzrostu gospodarki, wysokiego bezrobocia i deficytu dużo ponad regulaminowe 3 procent PKB.

    Czyli im w gospodarce będzie lepiej, tym PiS musi bardziej obawiać się porażki? Niestety dla „nienawistnego drugiego sortu” wiadomość nie jest pomyślna. Gospodarka wspomagana 25 miliardami dodatkowego popytu (500+) pociągnie jeszcze w tzw. krótkim okresie z rok, półtora, a potem z powodu niskiej stopy inwestycji 18-19% PKB, nad czym ubolewa Morawiecki, bez odkładania przez ludność, przy napływie kapitału zagranicznego oczekującego wysokich stóp zwrotu z odpowiednią premią za ryzyko – czyli niepewności tego źródła, wzrost gospodarki będzie coraz bardziej anemiczny. Do tego inflacja, już od kilku miesięcy notujemy wzrost cen o 2-2,2%, także żywności. O opłacie ubezpieczenia OC lepiej nie wspominać, znam przypadki ponad 3-krotnego wzrostu.

    Zatem losy PiS zależą od prawdziwości przesądu nr. 2. Jak się zachowa „duch historii polityczno-ekonomicznej”? Słyszałam dzisiaj pogląd, że prezes rozpoczął gwałtowne zniżanie się do poziomu pasa lotniska – pardon, do przyspieszonych wyborów zanim gospodarka nie padnie. Zatem Macierewicz do schowka i na froncie pojawia się przyjazna twarz, jak w 2010 (czerwiec) i w 2015 roku.

  140. Rossi dwoi się i troi by dać odpór agenturze FSB na blogu, odkryć zdradę, wyłapać wrogów. Są teorie, były słuchy, wielopunktowe zaszły wybuchy. Indoor nie wierzy, ale łamaga, Rossi tłumaczy, nic nie pomaga, tejot mu w oczy – normalny CFIT, a Rossi uparcie wciska kit – były wybuchy, popatrz na części – 60 000 i drobne aż chrzęści.
    Pzdr, TJ

  141. wiesiek59
    12 kwietnia o godz. 20:34

    „Był wybuch …”.

    Wybucha to wulkan. W tym przypadku hipoteza wskazuje na sekwecję mniejszych kontrolownych eksplozji, a na końcu ładynku termobarycznego. Ta hipoteza jest zgodna z tym co widac na wrakowisku i z fizyką.

    Jeśli nie brzmi to przekonywująco twoim zdaniem to może jakieś argumenty? Jakiekolwiek. Co świadczy według ciebie, że samolot w Smoleńsku sam z siebie rozpadł się na co najmniej 60 tys. kawałków, w tym wiele drobnych? Może uderzenie roju meteorytów? Przynajmniej utrzymałbyś się w ramch fizyki? Wiem, nie jest ci łatwo, ale w takim razie czemu tak beznadziejnie bibrzysz? Ktoś cię do tego zmusza?

    ” Wczoraj był wywiad z przedstawicielem prokuratury. Jakos tak zdystansowany był do tej koncepcji”.

    Na litość, a jaki powinien być prokurator jak nie chłodny i zdystansowany?

    „Od szukania winnych jest prokuratura”.

    Aby szukac winnych najpierw trzeba mieć raport techniczny, zaakceptowany przez prokuraturę, ten raport będzie miał status ekspertyzy w śledztwie.

    „Od szukania przyczyn, twory gmyzo czy biniędopodobne”.

    A tym się różnisz, że Binienda to jest ktoś.

  142. Muszynianka
    12 kwietnia o godz. 22:47

    ” w 2015 r. Platforma nie przegrała z PiS w 2015 r. w wyniku gospodarczej katastrofy, bo wszystkie wskaźniki makroekonomiczne były korzystne …”.

    A jak to było z dużym deficytem budżetowym pokrytym przez skok na OFE?

  143. tejot
    12 kwietnia o godz. 22:53

    Może jednak przejdziesz do konkretów?
    Mógłbys skomentowac ten CFIT?

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/18/Avianca-Flight-52-Wreckage-1.jpg

    wybuchu paliwa nie było
    samolot (B-727) blźniaczy do tupolewa
    uderzenie w ziemię przed lotniskiem z szybkością podobną jaką miał tupolew
    akurat w miejscu uderzenia był pagórek, więc powinno być gorzej
    ale mimo to połowa pasażerów przeżyła
    cuda jakieś?
    coś ci się nie zgadza?

  144. ” Ale kadłub niestety wygląda jak rumowisko 60 tys. części, w tym wiele drobnych.”

    Kadłub wygląda jak wygląda kadłub samolotu, który ląduje na dachu prędkością do jakiego został rozpędzony przez silniki na pełnym ciągu które (wobec obrotu o 180 stopni) zamiast w górę – przyspieszali lot do dołu.

  145. „Ucho prezesa” w realu

    (…) – Ze spotkań w ministerstwach czy w Kancelarii Premiera muszą powstawać notatki służbowe. Są przechowywane przez wiele lat. Na podstawie przepisów o dostępie do informacji publicznej mamy prawo dowiedzieć się, o czym rozmawiano, kto co proponował, co zdecydowano. Nad spotkaniami partyjnymi nie mamy żadnej kontroli i wiemy o nich tyle, ile politycy zechcą nam powiedzieć (…).

    A co ustala się przy Nowogrodzkiej – zasłaniając się tajemnicami spraw partyjnych – mówić nie chcą. W ministerstwach, Kancelariach Premiera i Prezydenta jawne są też księgi wejść i wyjść, na podstawie których możemy odtworzyć, kto z kim się spotykał. Przy Nowogrodzkiej jest tylko tajny kalendarz Barbary Skrzypek. Jeśli to prezes PiS przyszedłby do siedziby prezesa NBP, to można by oczekiwać jakiegoś oficjalnego komunikatu. O ich wieczornym posiedzeniu w siedzibie partii nie padło ani jedno oficjalne słowo.

    Prezes Kaczyński, swego rodzaju nadpremier, bez żadnej odpowiedzialności prawnej, wzywając wszystkich na Nowogrodzką, zaciera ślady swojej działalności. Nowogrodzka jest też wymownym symbolem tego, jak bez problemu Jarosław Kaczyński utożsamia interes własny i swojej partii z interesem państwa. On nie musi liczyć się z konsekwencjami swoich wyborów, bo przecież przed nikim nie odpowiada.

    POLITYKA 15.

  146. tejot
    12 kwietnia o godz. 19:51

    „Jednym razem w Twoich fantazjach bomba termobaryczna, to potężna broń – rozwala betonowe bunkry, innym razem jest to delikatna, koronkowo, selektywnie wybuchająca bombeczka, która nie „rozrywa na równe kawałki” samolotu”.

    Skoncentruj się, pisałem o tym kilka razy, a nadal ci się miesza. Za lewe skrzydło i stateczniki tylne odpowiadały materiały plastyczne o stosunkowo niewielkiej mocy ― to tzw. controlled demolition. Systemy samolotu miały być na tyle uszkodzone, aby pozbawić załogę możliwości odejścia, maszyna miała niuchronnie zmierzać do katastrofy. Nie przypadkiem demolition zaczeła się po minięciu bliższej radiolatarni, a nie wcześniej. W chwili katastrofy, raczej już na ziemi, nastąpiła eksplozja ładunku termobarycznego, zainicjowna pewnie zapalnikiem przeciążeniowym, co rozrzuciło szczątki kadłuba eliptycznie, bowiem resztki maszyny poruszały się do przodu i obróciło resztki centropłatu kołami do góry. Na pewno nie był to ładunek stukilowy, wystarczył dużo mniejszy. Doświadczalna eksplozja, która pokazano na prezentacji MON spowodowana była ładunkiem 1,5 kg. Kilku świadków z rejonu autokomisu, skąd najbliżej było do miejsca katastrofy, mówiło później, że dośwadczyło fali uderzeniowej. Co najmniej kilkudziesieciu świadków w rejonie ul. Kutuzowa i na płycie lotniska mówiło, że słyszało głośną eksplozję.

  147. Indoor prawdziwy
    12 kwietnia o godz. 23:11

    „Kadłub wygląda jak wygląda kadłub samolotu, który ląduje na dachu prędkością do jakiego został rozpędzony przez silniki na pełnym ciągu które (wobec obrotu o 180 stopni) zamiast w górę – przyspieszali lot do dołu”.

    Tyle że w ostatniej fazie, od brzozy, to samolot się wznosił inaczej nie mógłby dolecieć z 6 m przy brzozie do miejsca gdzie upadł, bo to tylko 300 m (brzoza 840 m, a miejsce upadku 550 m od początku pasa). No i rejetratory zapisały ostatnią szybość opadania ok. 12 m/s. Sorry, ale to nie jest 1000 km/h pod kątem 90 st. w stronę ziemi.

  148. Perypetie z Misiewiczem nastroiły internautów równiez lirycznie.

    W mediach społecznościowych krązy wiersz Michała Olszewskiego „Misia pamięci żałobny rapsod” na motywach tekstu C.K. Norwida.

    „Czemu, Misiu, odjeżdżasz, z siodła wyrzucon brutalnie,
    przy żałobie, co kirem w Łomiankach się ściele?
    Miecz krawata spoczywa na znękanym bratnią zemstą dziś ciele,
    Łka rosomak i casa wznieść się znów pragnie.
    Wyją, wyją silniki w twoich autach służbowych,
    ronią łzy pretorianie i mruczy diesel wzruszony.
    Grzmią haubice w Orzyszu, czołgi grają w Żaganiu,
    wyje horda zdradziecka z radości, żeś już martwy na amen.
    Pokłaniają się z góry lufy dział samobieżnych we łkaniu,
    farmaceutów cech smutny maści czoło twe tranem….

    II
    Kroczy MON zapłakany, (drony nad nim jak wrony),
    z bukietami goździków czarnym wiatrem szarpanych.
    W konchy łzy się zlewają żałobników ofiarnych
    (jeden goździk jest biały, a drugi goździk czerwony).
    Rwie się offset i każdy żołnierz salut ci składa,
    kroczy Krakowskim Przedmieściem żałobna parada.

    III
    Tu Antoni, twój ojciec, niczym gromem porażon,
    z oka zawsze czujnego łza krwawa trysła,

    jęk żałosny z siebie dobywa niby żurawi klangor,
    łza policzkiem pobladłym sunie jak Wisła.

    IV
    Tam Jarosław ostrze z krwi niewinnej ociera
    i słychać rechot, co snuje się po pustych willi pokojach,
    twarz upiorna w księżyca świetle zza szyb przeziera,
    gną się drzewa i krzewy w czołobitnych pokłonach.

    V

    Dalej – dalej – wicher w przyszłość niesie dzieło twoje,
    rady nadzorcze, i krawat i garnitur gładki,
    to dla Polski wszystko: otwarte gabinetu podwoje,
    wiatr trumienny zrzuca ze stołu notatki.

    VI
    I powleczem korowód, Misiu, ku twej chwale,
    farmaceuci, żołnierze, szepcząc w swe ajfony,
    żeś ty wrogom w twarz splunął zuchwale
    i poległ; kto inny cię zastąpi, są nas tu milijony…

    VII
    Dalej – dalej – …”

  149. ” No i rejetratory zapisały ostatnią szybość opadania ok. 12 m/s.”

    Sorry -piszemy chyba o innej katastrofie i innym type samolotu. Rejestrator parametrów TU-154 nie rejestruje prędkości zniżenia.

  150. ” to tzw. controlled demolition. ”

    Ciekaw jestem jaki byłby przebieg katastrofy wedle Berczyńskiego, gdyby do zespołu należeli dodatkowo
    1 drwa
    1 stroiciel fortepianu
    1 bibliotekarka ?

    Bo póki co każdy ze specjalistów znalazł coś ze swojej specjalności.

  151. ”Co najmniej kilkudziesieciu świadków w rejonie ul. Kutuzowa i na płycie lotniska mówiło, że słyszało głośną eksplozję.”

    A dokładniej jeden. Niejaki Wosztyl. Ten co widzi damskie genitalia nawet na lotnisku i słyszał na własne uszy, że padł rozkaz zejścia na 50 metrów. Jakby ”nawigator” z wieży mógł cokolwiek rozkazywać załodze. I niejaki Wiśniewski. Operator. Kamery.

  152. @Mauro Rossi

    Maurycy weź już wyląduj i nam powiedz, o co chodzi z tym Misiewiczem.

  153. Dalej żyjemy w Macondo.

  154. wiesiek59,21:17
    Niezalezne media twierdza, ze Rosja na wiele dni przed atakiem przekazala USA wiadomosc, ze lotnictwo syryjskie zbombarduje magazyn amunicji Al Kaidy.
    Okazalo sie, ze to nie byla amunicja tylko organiczny fosfor i chlor. Silny wiatr przeniosl gazy na pobliska wioske.
    Gaz sarin nie wchodzi w rachube, bo jednostki ratownicze bez odziezy ochronnej w miejscu tragedii zginely by 1 minucie kontaktu z ofiarami ataku tym gazem .
    Don Corleone przesuwa flote w poblize Korei Polnocnej, ktora zaczela rozwijac program nuklearny dopiero po nazwaniu jej przez rezydenta malego bialego domku – Busha , ogniwem Osi Zla.
    Pn Korea nie zamierza podzielic smutnego losu Iraku.

  155. Bar Norte, 0:12
    Uzycie ,, Bema pamieci.. ” ( szczegolnie przyblizonej w wersji Czeslawa Niemena ) do satyry na oblubienca pana Antoniego , powoduje odruchy wymiotne.
    Dziesiejszy Guardian pisze, ze francuski Bernie Sandrers- Melenchon zyskuje wsrod rozgoryczonych obywateli coraz wiecej poparcia. Oprocz radykalnego antyneoliberalnego programu pomaga mu tez swietny kontakt z publicznoscia.
    Moze dojsc do antyestabliszmentowego pojedynku miedzy rewolucyjna prawica i lewica.
    https://www.theguardian.com/world/2017/apr/12/french-presidential-election-surge-far-left-candidate-melenchon
    Jednoczesnie radio publiczne NPR nadalo reportaz z portowego miasta Calais, gdzie wiekszosc bedzie glosowac przeciw establiszmentowi, bo po likwidacji przemyslu juz trzecie pokolenie zyje tutaj z zasilkow.

  156. @tejot Zasadniczy problem z prowadzeniem racjonalnej dyskusji z ekspertami smoleńskimi takimi jak Mauro Rossi jest taki, że człowiek racjonalny dokonuje samooceny swoich argumentów. Zastanawia się czy nie w popada w wewnętrzną sprzeczność. Eksperci smoleńscy nie mają takich samoograniczeń. Teoria bezgłośnego wybuchu jest tego koronnym dowodem. Jej twórczyni wydaje się nie wiedzieć, że fala uderzeniowa podobnie jak dźwięk to fala akustyczna więc dla spójności jej teorii musielibyśmy uznać, że mikrofony podobnie do ludzkiego ucha nie były w stanie rejestrować infradźwieków. Ale pal diabli takie wyrafinowane argumenty. Proponuję, żeby panowie Binienda i Berczyński zniszczyli za pomocą młotka mikrofon podłączony do rejestratora uderzając w mikrofon tak szybko, żeby w rejestratorze nie został po tym żaden ślad. Przypuszczam, że Binienda i Berczyński nie pozwoliliby stomatologowi zrobić sobie operacji zaćmy oka. Tymczasem sami stawiają się w sytuacji stomatologa (z całym szacunkiem do stomatologów) przeprowadzającego taki zabieg na oczach milionów widzów.

  157. M u s z y n i a n c e w przerwie przy sortowaniu foliowek…

    Tak dlugo jak w mowie slowo „Zyd“ jest obelga, tak dlugo mamy obowiazek uczyc o Holokauscie. Widoczna jest wszechobecnosc Zydow w przedwojennej Warszawie oraz ich nieobecnosc w ksiazach o przeszlosci miasta. Holokaust byl zbrodnia bezprecedensowa, lecz nie wyjatkowa. Niestety nie mozymy wykluczyc jej powtorzenia.

    Twierdzenia, ze ofiary i zbrodniarze czesto wyrastaja z tego samego korzenia; cierpienia, rozpaczy i ponizenia oraz, ze sami tworzymy naszych wrogow, sa oddalone o krok do twierdzenia antysemitow, ze Zydzi byli(sa) sami sobie winni. Przypomina mi sie tu wpis Magrud. Nalezaloby jednak pamietac, ze stygmatyzowanie Zydow zaczelo sie o wieki wczesniej przez totalitarny Kosciol (srednioweiczne Niemcy czy Hiszpania).

    Jak bezsensowne jest dazenie do monopoloizacji patriotyzmu przez nurty narodowe pokazuje nawolywanie do milosci wszystkiego, co polskie. Jest to pewna forma patriotycznej glupoty, bo polski byl ONR, pogromy we Lwowie, Przytyku i Kielcach, getto lawkowe i pacyfikacje wsi ukrainskich, Brzesc, Bereza, oboz w Jablonnie byly tez polskie. Nie jest wazne czy lubimy Zydow czy tez nie. Nie jest wazne czy latamy liniami EL AL oraz czy lubimy koszerna kuchnie. To nie ma nic wspolnego z antysemityzmem czy filosemityzmem.

    Gdy natomiast przy spekulantach finansowych dokonujemy podzialu na Zydow i Niezydow, to zaczyna sie podzial prowadzacy do postawy anty. Nie ma watpliwosci wobec osobnika zbierajacego wycinki prasowe o Madoffie, osobnika przekonanego, ze ze w Twin Towers nie bylo Zydow oraz ze Free Gaza“ statek przewozil przedatowane leki i zabawki dla dzieci, osobnik ktory nie zauwazyl rewolucji libijskiej, syryjskiej czy egipskiej nie jest zadnym krytykiem izraelskiej polityki na misju humanitarnej, lecz zwyklym antysemita.

    Coz, antysemita przezywa negatywna historie milosna z Zydami. Jego zaslona jest empatia wobec Palenstynczykow, jednak tylko tych atakowanych przez Syjonistow. Nasza kultura pamieci ma charkter Hardcor. Przodowniczka jest tu M u s z y n i a n k a.

    Zbrodnie na Zydach sa ostrzezeniem prze zbrodniami zydowskimi. Niedlugo beda aktualne hasla wielu Medrcow, ze gdy zaniechamy pamieci o Gazie, zaniechamy pamiec o Oswiecimiu. Typowe sa rowniez porownania amerykanskich Indian do Palestynczykow. Nazisci naleza do przeszlosci, Izrael jest terazniejszoscia. Wielu z nas probuje miec swoje piec minut, nawet w blogosfrze tworzac takie podzialy. Zdobyc czytelnikow za pare groszy. Nikt nie czytalby naszych wpisow o Bialorusi etc..Kazda przestrzen ma swoich dyzurnych, kazda grupa spoleczna ma swojego dspozytora wysiadajacego na przystanku na zadanie ( „inteligentny“ Mauro Rossi twierdzi, ze latajacymi na gape samolotami PiS).

    Podobnie wyglada intepretacja slow prezydenta Iranu (Konferencja „Swiat bez syjonizmu“ 2005). Oczywiscie obroncom pokoju chodzi o maly, pokojowo do swiata nastawiony Iran vis-à-vis poteznego Izraela zagrazajacego swiatu. Jesli ktos ma ochote, to moze ustawic prezydenta Iranu i znanego (dobrego skad inad) pisarza w jednym szeregu oraz dolaczyc do nich wg zasady; kazda krytyka moze byc konstruktywna. Ciekawi mnie zdanie wirtualnych skoczkow blogosfery na temat wymazania Izraela z mapy swiata. Przypominam, ze jeszcze w maju 2011 iranski prezydent nazywal Izrael wrzodem rakowym, ktory powoduje infekcje w kazdym regionie. Ow wrzod musi zostac usuniety. Przy kazdym ataku rakietowym na Izrael wysilamy sie na pouczanie jerozolismskich pryncypalow, aby unikali odwetu i nie doprowadzali do eskalacji przemocy. Politycy, ktorzy nie mieli problemu z murem berlinskim, krytykuja dzielnie mur miedzy Izraelem i zajetymi terytoriami.

    Dla M u s z y n i a n k i obrzydliwa demokracja izraelska jest nie do zniesienia

  158. Mauro Rossi laduje za chwile na foliowkach.

  159. Salto Mordale
    żałosny Strip-Tease, obnażający osobiste kompleksy intelektualne Salto , wobec Muszynianki.
    Rozpaczliwy brak litości nawet dla samego siebie .

  160. Mauro Rossi
    12 kwietnia o godz. 23:36
    tejot
    12 kwietnia o godz. 19:51
    Skoncentruj się, pisałem o tym kilka razy, a nadal ci się miesza. Za lewe skrzydło i stateczniki tylne odpowiadały materiały plastyczne o stosunkowo niewielkiej mocy ― to tzw. controlled demolition. Systemy samolotu miały być na tyle uszkodzone, aby pozbawić załogę możliwości odejścia, maszyna miała niuchronnie zmierzać do katastrofy.

    Mój komentarz
    Rossi, dla Ciebie dowodem na wybuchy w Tu-154M są Twoje psudoeksperckie fantazje, jak np. ta – „za lewe skrzydło i stateczniki tylne odpowiadały materiały plastyczne o stosunkowo niewielkiej mocy ― „to tzw. controlled demolition. Systemy samolotu miały być na tyle uszkodzone, aby pozbawić załogę możliwości odejścia, maszyna miała niuchronnie zmierzać do katastrofy”.

    U Rossiego dowodem na wybuch jest jego stwierdzenie, że „za lewe skrzydło i stateczniki tylne odpowiadały materiały plastyczne o stosunkowo niewielkiej mocy”. Dla konfabulanta sam fakt, że on opowie o materiałach o niewielkiej mocy i użyje fachowego terminu „controlled demolition” jest dowodem, ze wybuchy były.

    Komisja smoleńska ogłasza ni z gruszki ni z pietruszki po 7 latach dogłębnych badań swoich ekspertów, że w Tu-154M w Smoleńsku był nie jeden wybuch, nie dwa, a co najmniej cztery (dwa na skrzydłach, jeden na centropłacie i jeden w kadłubie ten bomby termobarycznej), prawdopodobnie jeszcze jakieś były na statecznikach.

    Szef komisji fachowo opowiada jak wyglądał wybuch bomby termobarycznej, jakie skutki przyniosła i jakie były zamiary organizatorów wybuchu. Opowiada jakby tam był i wszystko widział, szeroko, ze znajomością rzeczy, ze szczegółami.
    Szef komisji przy tym naukowo uzasadnia wybuchy logicznym pewnikiem – to jest warunek konieczny i dostateczny. Co oznacza ni mniej ni więcej, że skoro był samolot, samolot leciał, są na świecie materiały wybuchowe i te materiały mogą być umieszczone w samolocie i wybuchać, to został spełniony powyższy warunek – wybuch mógł być.

    Idąc tropem tego rozumowania można orzec – Berczyński jest człowiekiem, tylko ludzie mogą kłamać. Został spełniony warunek konieczny i dostateczny – Berczyński może kłamać. Tak wygląda naukowe uzasadnienie zajścia wybuchów w Tu-154M podane przez Berczyńskiego.

    Co jest jeszcze typowego dla takich opowiadaczy? Że hipotezy i szczegóły zdarzeń zmieniają się u nich jak w kalejdoskopie.
    Najpierw był hel, potem sztuczna mgła, następnie obezwładnienie samolotu przez meaconing oraz ruską broń elektromagnetyczną, następnie wciągnięcie samolotu w pułapkę (nie wiadomo jaką), następnie wciągnięcie samolotu w pułapkę wysokości za pomocą błędnych ocen odległości, następnie namawianie załogi do lądowania, następnie – „trzeba jasno powiedzieć, że działania strony rosyjskiej w tym dniu musiały doprowadzić do katastrofy”, następnie…

    Konfabulant nie przejmuje się tym, że jego opowieści są zmienne, abstrakcyjne, sprzeczne, absurdalne. Konfabulant ma jeden cel – być na topie, być znanym, głośnym, otoczonym szacunkiem wyznawców i opowiadać, opowiadać.

    Rossi, Twoje opowieści są typowe, są sprzeczne i nierzeczywiste, jak ta o olbrzymim rozrzucie szczątków samolotu, który Ty na własne oczy stwierdziłeś oglądając zdjęcia satelitarne, podczas gdy rozrzut jest mały, typowy dla katastrofy CFIT, jak ta o olbrzymiej ilości (60 000) odłamków metalowych, o której Ty na własne oczy przeczytałeś w raporcie archeologów, podczas gdy w tym raporcie jest mowa tylko o około 6300 znalezisk, nie odłamków, a wszystkich znalezisk z samolotu TU-154M (metalowych i niemetalowych).

    W ostatnich opowieściach Berczyńskiego o wybuchach i bombie termobarycznej bije po oczach fantastyczność jego hipotez, kompletna bezdowodowość, przedstawianie założeń, hipotez i orzeczeń nie mających żadnego związku z rzeczywistością.

    To nie jest mowa eksperta, to jest mowa konfabulanta.
    Jeśli ktoś mówi o czterech zamachowych wybuchach w samolocie, w tym o ostatnim potężnym, termobarycznym, to taka mowa od razu przypomina opowieści o różnej treści.

    Pytanie zasadnicze
    Na jakiej podstawie komisja podjęła tak karkołomne wnioski o wybuchach?
    Komisja nie podała.
    Czy to jest błąd komisji, ze nie podała? Z punktu widzenia formalnego jest to błąd kardynalny. Tezy komisji są bezwartościowe.
    Z punktu widzenia konfabulacyjnego jest to normalne zachowanie.

    Aby orzec cokolwiek o wybuchach (były, czy nie), muszą być zbadane dokładnie oględzinami szczątki. Komisja Berczyńskiego nie oglądała na swoje oczy wrakowiska ani szczątków.

    By móc dowodnie mówić o wybuchach, to ta mowa musi być konkretna.
    Komisja oglądała jedynie to, co ma do dyspozycji, lecz i to było zbyt dużo dla komisji, bowiem komisja nie przedstawiła ani jednego z setek dostępnych szczegółowych zdjęć szczątków samolotu Tu-154M ze Smoleńska, na którym by była strzałka wskazująca – tu są ślady wybuchu. Wybuch zaszedł np. na lewym skrzydle, ślady widzimy na jednej części skrzydła i na drugiej części. Ślady te pasują do siebie i są charakterystyczne dla wybuchu, itd.

    Dlaczego komisja nie przedstawiła jakichkolwiek konkretów?
    Wniosek może być tylko jeden, komisja nie posiada żadnych konkretnych dowodów, a jej członkowie palą głupa opowiadając o konkretach, szczegółach wybuchów nie przedstawiając na nie żadnych dowodów. Jako jedyne dowody na wybuchy komisja przedstawia swoje słowa – że wybuchy były.

    Była bomba termobaryczna (ładunek termobaryczny). Dlaczego była? Bo taki był plan. Aby wszystkich zabić był zastosowany ładunek termobaryczny. Taki ładunek ma bardzo dużą siłę wybuchu i dlatego ten ładunek rozerwał kadłub przed upadkiem na ziemię i zabił wszystkich – opowiadają eksperci.
    Mądre, co? Ładunek ma dużą siłę wybuchu i dlatego zabił ludzi. Konfabulacja na całego.

    Wstyd i poruta dla państwa, jako że państwowa komisja konfabuluje jak najbardziej oficjalnie. Na razie przy pomocy filmu instruktażowego wskazującego konfabulantom podległym Antonimu M. oraz konfabulantom-ochotnikom co mają mówić o zamachu w Smoleńsku.
    Pzdr, TJ

  161. Bar Norte
    13 kwietnia o godz. 0:12

    Mój komentarz
    Bar Norte, udatny rapsod. Gdyby ktoś taki jak Niemen zaśpiewał ten wiersz, to nagranie można by do YT puścić. Oglądalność zapewniona.
    Pzdr, TJ

  162. W miedzyczasie po zajeciach z foliowkami….

    Wszystkim przodownikom czystosci etnicznej…

    Wielu z nas ma sciage/recepte na rozwiazanie konfliktu bliskowschodniego. Celuje w tym kazdy medrzec po wizycie w bazylejskiej bibliotece oraz partnerzy nie obawiajacy sie mezaliansu. Twierdza oni , ze pokoj na Bliskim Wschodzie lezy w interesie Izraela. Szkoda, ze Izrael o tym nie wie. Wie natomiast rzad izraelski, a z pewnoscia wiekszosc Izraelczykow. Wszyscy wszystko wiemy, tylko nie wiemy jak. Jesli chodzi natomiast o Tybet, to mamy wiele gotowcow wersji politycznych opcji.

    Gdy zajmujemy sie „kwestia“ izraelska“, to stoimy w jednym antysyjonistycznym szeregu. Antysemita ciagle mysli o Zydach, wszedzie ich widzi, szczegolnie w czasach kryzysowych. Niewielki narod, a wszedzie obecny. Na tym polega antysemicki trick z Protokolami medrcow Syjonu, Israel-Lobby, nadproporcjonalna obecnoscia Zydow wsrod noblistow, ktora jest dowodem na ich solidarnosc i wszechobecnosc w Networkach. Antysemita, tropi i wszedzie wytropi Zydow. Nawet moja rodaczka Zabka konajaca.

    Dlaczego antysemita jest odporny na kontrargumenty? Oczywiscie ze antysemityzm jest potepiany politycznie jak zaden inny resentyment. Tabuizowanie antysemityzmu prowadzi go na sciezki rownolegle. Dlaczego Zydzi? Dlatego ze wymyslili monoteizm, dziesiec przykazan, zabronili ofiary ludzkie skladane bogu(om). Dlatego ze politeizm jest bardziej zabawny, bo ofiary ludzkie byly events typu Mega. Badacze antysemityzmu maja klopty z jego definicja. Ilosc Zydow w Polsce jest sladowa, szeregi antysemitow nie maleja. W blogosferze podczas apelu wykrzykuja czesto “obecny”. Spotykalem sie w blogosferze z dobrymi radami, ze krytykowanie antysemityzmu, antysemityzm generuje.

    Ciekawa pozycja domoroslych socjologow. Ciekawym zjawiskiem jest antysemityzm bez antysemitow.

    Antysemityzm jako roznica Oswiecimia? Tego sobie nikt nie wyobrazal w 1945 roku. Antysemityzm nie nalezy do kategorii typu “przesad”, lecz do kategorii typu “resentymenty”. Legenda o mordach rytualnych kosztowala zycie milionow Zydow. O chrzescijanskich dzieciach jako ofiarach opowiada sie chetnie i ciagle sciszonym glosem, zapominajac ze chodzi o ofiary li tylko werbalne.

    Antysemita nie znosi madrych Zydow, bo sa madrzy, nie znosi rowniez glupich Zydow, bo sa glupi. Bogatych, bo maja pieniadze, biednych, bo ich nie posiadaja, prawicowych, bo, lewicowych, bo. Oczywiscie niechec generuja sami Zydzi i tylko oni odpowiadaja za taki stan rzeczy. Antysemityzm jest tysiace lat liczaca “pogloska” o Zydach, ktorej poczatkiem byla smierc Jezusa.

    Wygodniej prowadzi sie badania historyczne dotyczace antysemityzmu w Europie. Antysemityzm na Bliskim i Srodkowych Wschodzie wydaje sie dormoslym socjologom przebadany od poczatku do konca; pierwszym i ostatnim przystankiem jest oczywiscie Palestyna i tylko niektorzy
    Palestynczycy.

  163. 1 drwa
    1 stroiciel fortepianu
    1 bibliotekarka ?
    Maurycy stroicielu jednego fortepianu weź już wyląduj i nam powiedz, o co chodzi z tym Bernouli-im bo pozostale tez jakby brzmia falszywie .
    Gdzie fortepiany rabia (zamiast drew (?) m. drwów) tam i wióry leca

  164. Na pytanie o sugestie byłego dyrektora CIA Jamesa Woolsey’a, aby zaatakować atomowe instalacje Iranu, Wilkerson odpowiedział – Woolsey to taki barwiony neokonserwatysta. Woolsey to idiota. Jak dodał – Ci ludzie oszukują, kradną, zrobią wszystko, co uznają za konieczne. A w ostateczności to, co uznają za konieczne, to chronienie Izraela.
    http://nowe.kresy.pl/publicystyka/omowienia/byly-szef-gabinetu-colina-powella-o-ataku-syrie-ostatecznosci-chodzi-o-izrael-video/
    ============

  165. Salto Mordale
    antysemityzm jest tak obsesyjny , że nawet nie zauważył, że znalazł sie w fazie Selbstgesprächen.
    Gdzie go to wszystko jeszcze doprowadzi ?

  166. „Musimy iść drogą inną niż droga nienawiści, czy zemsty” – powiedział prezes w 7. rocznicę

    Można by mieć nadzieję, że kieruje to słowa do siebie i przyjmuje je do serca. Zrozumiałe są odczucia prezesa wobec Donalda Tuska. Wszak winą Tuska jest, że odsunął prezesa od władzy w 2007 roku i „wpuścił brata Lecha w smoleńską mgłę” – w polityczny zaułek zapędził prezydenta i PiS i poprzez nierozwagę, w tym niedojrzałość dowódcy lotnictwa gen. Błasika dali się pokierować losowi, wiatrom, a nawet rosyjskim kontrolerom po linii niebieskiej – jak to wyśmiany tysiąckrotnie już w ciągu kilku dni filmik z prawie dowodami pokazuje, wybuch bomby pomijając.

    A co z dziełem rozwałki, pardon – „naprawy” Rzeczypospolitej. Jej konstytucji, ustroju, społecznego ładu i spokoju, panie prezesie?

  167. Prezes jest w rozkroku

    Krok za krokiem, miesięcznica za miesięcznicą, Macierewicz staje się prawdziwym liderem tzw. ludu smoleńskiego, czyli najtwardszego elektoratu partii i oczywistym Numerem Drugim PiS. Dodatkowo, to on właśnie uchodzi za najbliższego sojusznika Tadeusza Rydzyka, głowy polskiego narodowego Kościoła. Jarosław tę przychylność musi opłacać daninami, jak ostatnio obietnicą jakiegoś nowego zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej czy zgodą na głosowanie w Sejmie poparcia dla objawień fatimskich. Cóż, Kościół polski, przynajmniej ten biskupi i księżowski, już dawno nie pełni roli mediatora i moderatora w społecznych i politycznych napięciach, utracił polityczną autonomię, umywa ręce jak Piłat, gdy padają przerażające, niesprawiedliwe oskarżenia wobec polskich polityków o zbrodnie i zdradę, a wobec milionów Polaków (także wierzących) o to, że są komunistami, złodziejami, dzieciobójcami, targowicą, gorszymi patriotami. Kościół, w swojej publicznej roli, dał się zatrzasnąć w politycznej krypcie, przy której straż pełnią Rydzyk z Macierewiczem.

    Kto to napisał? – już się rzucą nacjonalistyczno-kościelne sępy blogowe, nicków nie wymieniam. Napisał te słowa komentarza i precyzyjnej diagnozy stanu polskiej polityki na szczycie Prezes Zarządu i Naczelny Redaktor POLITYKI, Jerzy Baczyński. Tygodnika opiniotwórczego, niezależnego intelektualnie i finansowo. Reduta Baczyńskiego, „jak głaz bodzący morze”. Jedną z armat, bodaj sześć ich było, red. Passent. Redaktorze, ognia!

  168. Zlodzieje rzeczywistosci,

    czyli Listy Perskie….

    Dlaczego od pokolen powtarzamy, ze kiedys bylo dobrze lub ze kiedys wszystko bylo lepsze. Bywajac w tzw. swiecie postrzegamy tenze raz z euforia raz z jej mniejsza doza. Ktos sie skarzyl w sieci na zasmiecona Europe i jej miasta. Byc moze. Ci, ktorzy bywali w lepszych, obecnie gorszych dzielnicach widza tzw. wielki swiat z pozycji szarocienia. Ci, ktorzy ciagle wybieraja najtansze hotele w najtanszej dzielnicy, roznicy nie zauwazaja. Przewaznie bylo brudno.
    Podroze powoduja, ze uogolniamy doswiadczenia chwili i np. opowiadamy niedorzecznosci o najlepszym polskim chlebie, bo kupujemy najgorszy, najtanszy podczas pobytu gdzies tam etc..

    cdn.

  169. Listy Perskie…
    zamiast foliowek…

    To samo mowimy o wedlinach, to samo obrudzie w niedziele po 16.00h. W poniedzialek rano jest przewaznie czysto. Widzimy ludzi spiacych na ulicy, nie widzimy tego, ze oni nie chca, nie potrafia inaczej (jest to jednak problem nie tylko kosmetyczny). Mowienie okryzysie migracyjnym jest kolejnym nonsensem, bo pamietam (pracowalem wowczas na zmiane wParyzu i Berlinie) czasy, gdy Niemcy (Honecker otworzyl Schönefeld i droge do Zachodniego Berlina) przyjeli 400.000 uchodzcow w roku; i coz? Przezylismy. Pamietam kwestie naszych rodakow i ich spore problemy integracyjne; i coz? Przezylismy. Pamietam 30.000 uchodzcow z bylej Jugoslawii w Berlinie, w tym wielu Bosniakow; i coz? Przezylismy.

  170. Muszyniance zamiast foliowki….

    Wracajac do tesknoty za czystoscia miast. Problemy sa widoczne w niektorych miastach, o ktorych „zapomniano po 89. To sa jednak detale, bo np. wschodnia czesc Berlina „kwitnie”. Przy zerowym bezrobociu (tlumaczylem juz) sa to problemy zwiazane z Nowym Proletariatem (Prekariatem; dotycza nie tylko uchodzcow, migrantow, lecz po prostu biedna ludnosc). Mowimy o biedzie, a nie wiemy, ze bieda w Niemczech jest definowana w sposob nastepujacy; dochody mniejsze niz 50% srednich zarobkow. Jak widac, nic nie widac, bo moglibysmy tak opowiadac bez konca. Wiem jednak, ze sa solidne opracowania antropologiczne i ze do nich powinnismy siegac. Przy tym kazde wolanie, kazdego profesora ma inne cele i nalezy to wziac rowniez pod uwage.

  171. Ciag dalszy Listow Perskich i foliowek….
    Bywajacym w swiecie brudu i czystosci etnicznej…

    Przodowniczkom i przodownikom blogosfery, ktorzy biegna na targ proznosci celem kupienia swoim piec minut po przecenie. No i oczywiscie foliowki….
    Nie widze gwaltownych zmian we Francji czy Niemczech oraz w Skandynawii. Niemcy i kraje skandynawskie maja „reformy“ za soba, Francuzi przed soba, zyja jednak dostatnio. Ktos pisal o biednych Wlochach i Hiszpanach, a sa to kraje o wielkich nagromadzonych majatkach, o niesprawiedliwym podziale nie mowie, nie mowie rowniez o bezrobociu mlodych absolwentow. Zdaje sobie sprawe, ze piszac spontanicznie, pisze wyrywkowo. Tak jednak postrzegaja obca rzeczywistosc podrozujacy, do tego dochodzi nieznajomosc jezykow i postrzeganie rzeczywistoci w portalach spolecznych.
    W ten sposob moglibysmy sie dalej przekomarzac, lecz byloby to ciagle bez sensu. Wychodze z zalozenia, ze stare kraje Europy poradza sobie z klopotami, natomiast nowi czlonkowie UE maja na to mniejsze szanse, bo po kryzysie finansowym, przyjdzie nastepny, po nastepnym kolejny. Chociaz tu jestem optymista. Problemem u nas jest
    j e d n a k nieustajacy kryzys spoleczny i polityczny. Nieznajomosc podstaw demokratycznego spoleczenstwa obywatelskiego jest bardziej niz widoczna, rowniez w blogosferze. Czekanie na powrot wodza, ktory nas uzdrowi jest niedorzeczne chociaz uspokajajace, niektorych.
    Twój komentarz czeka na moderację.

  172. tejot

    „udatny rapsod”

    Ubawiła mnie ta impresja na kanwie aktualnych wydarzeń – zręczne zderzenie romantycznego patosu z siermiężną groteską.
    Przyznam, że jestem pod wrażeniem poczucia humoru, które krajanie objawiają w tych przecież nie najweselszych czasach. I to nie jest tylko kwestia psychicznego odreagowania ale i polityka, bo przecież ten czesto absurdalny humor rwie pisowską patetyczną, bogoojczyźnianą narrację – jak stare prześcieradło.

    Zresztą nie tylko tę narrację.

  173. folwarkPn

    „Melenchon zyskuje wsrod rozgoryczonych obywateli coraz wiecej poparcia.”

    Wiem, obserwuję kampanię francuską. Ten trockista wyprzedził już katolickiego taczerystę Fillona i depcze po pietach libertyńskiemu taczeryście Macronowi.

    Zobaczymy jak się ułoży pierwsza tura. Gdyby wygrał z libertyńskim taczerystą to kapitał francuski miałby niezły problem kogo obstawiać – czy „czarnych” (Marynia i jej Front Narodowy) czy „czerwonych” (trckista).

    Zresztą nie wiem czy miałby problem bo jak dowodzi historia oni w takich przypadkach zawsze obstawiają „czarnych”.

  174. tejot

    Miło, że ci się rapsod w nowej wersji spodobał.

  175. Lohkamp
    11 kwietnia o godz. 18:38

    Dodajmy jeszcze, że każdy pan był zmuszany do dzielenia zapałki na czworo.

  176. cd.
    W ten sposob moglibysmy sie dalej przekomarzac, lecz byloby to ciagle bez sensu. Wychodze z zalozenia, ze stare kraje Europy poradza sobie z klopotami, natomiast nowi czlonkowie UE maja na to mniejsze szanse, bo po kryzysie finansowym, przyjdzie nastepny, po nastepnym kolejny. Chociaz tu jestem optymista. Problemem u nas jest
    j e d n a k nieustajacy kryzys spoleczny i polityczny. Nieznajomosc podstaw demokratycznego spoleczenstwa obywatelskiego jest bardziej niz widoczna, rowniez w blogosferze. Czekanie na powrot wodza, ktory nas uzdrowi jest niedorzeczne chociaz uspokajajace, niektorych.

    Przodowniczkom i przodownikom blogosfery, ktorzy biegna na targ proznosci celem kupienia swoim piec minut po przecenie. No i oczywiscie foliowki….
    Nie widze gwaltownych zmian we Francji czy Niemczech oraz w Skandynawii. Niemcy i kraje skandynawskie maja „reformy“ za soba, Francuzi przed soba, zyja jednak dostatnio. Ktos pisal o biednych Wlochach i Hiszpanach, a sa to kraje o wielkich nagromadzonych majatkach, o niesprawiedliwym podziale nie mowie, nie mowie rowniez o bezrobociu mlodych absolwentow. Zdaje sobie sprawe, ze piszac spontanicznie, pisze wyrywkowo. Tak jednak postrzegaja obca rzeczywistosc podrozujacy, do tego dochodzi nieznajomosc jezykow i postrzeganie rzeczywistoci w portalach spolecznych.

  177. Wprowadzenie konfiskaty rozszerzonej, czyli obowiązek udowodnienia przez oskarżonego legalnego pochodzenia majątku przewiduje nowelizacja Kodeksu karnego, którą podpisał PAD. No i robi się duszno, wiadmo że z ziobryzmem to nie przelewki.

    Sędzia Waldemar Żurek, przewodniczący KRS i właściciel kilkunastu nieruchomości na które nie ma pokrycia w zarobkach, a podobnie jak Kijowski mający kłopoty z alimentami, co zaświadcza o jego skąpstwie, już chyba powinien się bać. Tak cudownie zapowiadająca się kariera może dobiec smutnego końca. Jak pisała dwa lata temu „Gazeta Prawna”: „Niekwestionowany zwycięzca ostatnich wyborów do Krajowej Rady Sądownictwa. Otrzymał 150 głosów, czym znokautował konkurencję”.

    Ale ostatnio sam został znokautowany i to przez przez przyjazną przecież TVN! Sędzia Żurek wystąił bowiem w tej stacji w jednym programie z … gangsterem (sic). Nie jest to żart, pan sędzia reprezentuje przecież najwyższe standardy. A pan gangster powiedział to, czego od niego TVN oczekiwał, że jawne oświadczenia majątkowe, wprowadzone niedawno przez okrutnego Ziobrę, spowodują, że sędziowie będą masowo rabowani, a może i mordowani przez kolegów pana gangstera. Nasuwa się pytanie, jak bogaci muszą być sędziowie jeśli bandyci będą aż tak zdeterminowani?

    Oświadczenia majatkowe wprawdzie nie zawierają adresu zamieszkania sędziów, ale bandytów najwyraźniej to nie zniechęca. Wiadomo, kto bogaty to sędzia. 🙂

  178. Nr45, leader swiata: You know what uranum is, right? It’thing called nuclear weapons. And other things. Like lots of things are done with uranium. Unckuding some ba things. But nobody talks abouy taht. I’talking”,
    Wczoraj posluchalam kilku innych zlotych mysli i informacji nr 45, chociazby „wyslalismy 49 rakiet do Iraku.” Dziennikarka poprawia, nie do Iraku tylko do Syrii, wiec powtarza niespeszony tak do Syrii.” A potem dalej cos mniej wiecej tak: kiedy jedlismy z przywodca Chin ten rozplywajacy sie w ustach czekoladowy tort, a rakiety juz smigaly”.
    No, ale mozecie sie cieszyc mieszkancy Europy, jak wczoraj opowiedzial nr45
    juz Nato nie jest przestarzale, jego czlonkowie to najlepsi alianci
    A Putin inteligentny KGB-owiec, co ma w odroznieniun od przywodcy
    swiata doswiadczenie nie tylko w sprzedawaniu swojego logo pogrywa z tym szmaciarzem, (nawet nie z Ameryka bo tu narod ma swoje z nim problemy) jak chce. To nie Putin zagraza jakiejs stabilizacji na swiecie, nie Chiny..,nawet nie Korea,
    Czy dalej red. Zalewski twierdzi, ze nr 45 zachowal sie jak prawdziwy prezydent? A wy dalej analizujcie zlote mysli nr 45 i Rexxa T.
    Happy Easter, Happy Passover. Zawsze ciesza mnie oba te swieta bo „parking rules” w miescie NY sa na ta okazje zawieszone.

  179. Bar Norte
    13 kwietnia o godz. 14:17

    „Zobaczymy jak się ułoży pierwsza tura (… )kapitał francuski miałby niezły problem kogo obstawiać – czy „czarnych” (Marynia i jej Front Narodowy) czy „czerwonych” (trockista)”.

    Moim zdaniem kapitał powinien obstawiać trockiostów. Przynajmniej mogliby liczyć na NEP przez rok lub dwa. A później to jak zwykle. 🙂

    Chyba że upojeni władzą trockiści wykonają podobny manewr co 30 lat temu marksiści, maoiści i staliniści, czyli sprzymierzą się z kapitałem oraz brużuazją, by relazować inne swoje rewolucyjne cele. Wreszcie ci ponuracy porzucą skłoty, założą garnitury, Roleksy i złote łańcuchy, by stać się kawiorowymi i szampańskimi trockistami. Nie sposób na tę myśl z góry się nie cieszyć.

  180. Salto Mordale
    Ostatnie próby nawiązania kontaktu z rzeczywistością.

  181. Mauro Rossi
    13 kwietnia o godz. 15:00

    Kapitał obstawił swego czasu „Solidarność”….
    I patrz, jak zachowują się przedstawiciele tej formacji.
    Limuzyny, biurka, służba, benefity, tłuste podgardla, bezczelność, pogarda dla ludzi i przepisów prawa…..

    Przeglądając wszystkie ewolucje, zauważymy błyskawiczne wejście zwycięzców w buty obalonych.
    Od tej reguły nie ma jak dotąd wyjątków.
    Równie przechlapane mają ci, po karkach których wspięli się do władzy ci wyniesieni na najwyższe stanowiska.

    Zegarki Nowaków to pikuś.
    Bardziej realne są latyfundia Balazsów, banki, rady nadzorcze, i prywata na styku finanse publiczne- prywatne firmy.

  182. tejot
    13 kwietnia o godz. 9:44

    „U Rossiego dowodem na wybuch jest jego stwierdzenie, że „za lewe skrzydło i stateczniki tylne odpowiadały materiały plastyczne o stosunkowo niewielkiej mocy”.

    1/ samolot nie stracił końcówki skrzydła na brzozie, w tym rejonie leciał na wysokości ok. 20 m.

    2/ mimo to 5,5-metrowa końcówka lewego skrzydła znalazała się 111 m od brzozy po PRAWEJ stronie trajektorii lotu. Między miejscem jego upadku o brzozą rosły drzewa. Skrzydło musiałoby tam dolecieć startując z wys. ok. 6 m (hipotetyczne „uderzenie skrzydłem w brzozę”) co nie jest możliwe. Zatem odpadło z większej wysokości.

    3/ Statecznik tylni poziomy (najwyżej zawieszona część samolotu) znaleziono 30 m przed miejscem pierwszego zetknięcia się maszyny z gruntem. W nocy Rosjanie go przeniesili w kierunku centrum wrakowiska.

    4/ Części samolotu znajdowano przed brzozą oraz zawieszone na drzewach między gałęziami, co oznacza, że musiały spaść z większej wysokości.

    5/ według odczytu IES taśmy z CVR od blizszej radiolatarni słychać „dzwięki przesuwających się przedmiotów” ― aż do końca nagrania.

    6/ przy brzozie nie stwierdzono śladów paliwa, ani płynów z instalcji hydraulicznej.

  183. zyta2003
    13 kwietnia o godz. 14:46

    Pan Trump robi dokładnie to, o co można było podejrzewać panią Clinton.
    Niewiele czasu zajęło im ujeżdżenie go, otoczenie „właściwymi” ludźmi, selekcja materiałów mu dostarczanych.
    Teraz będzie grał tak, jak mu każe nieformalny Waszyngton.

  184. Saldo mortale
    13 kwietnia o godz. 13:35

    ” bo np. wschodnia czesc Berlina „kwitnie”. Przy zerowym bezrobociu …”.

    Należy rozumież że z West Berlin nie sposób tam dojechać do pracy, bo mur nadal stoi? 🙂
    I komunikacja w Berlinie fatalna?

  185. Bez foliowki ani kroku, w rozkropku rowniez bez foliowki….

    Przdownikom blogosfery

    ……
    ….

    Nie widze gwaltownych zmian we Francji czy Niemczech oraz w Skandynawii. Niemcy i kraje skandynawskie maja „reformy“ za soba, Francuzi przed soba, zyja jednak dostatnio. Ktos pisal o biednych Wlochach i Hiszpanach, a sa to kraje o wielkich nagromadzonych majatkach, o niesprawiedliwym podziale nie mowie, nie mowie rowniez obezrobociu mlodych absolwentow. Zdaje sobie sprawe, ze piszac spontanicznie, pisze wyrywkowo. Tak jednak postrzegaja obca rzeczywistosc podrozujacy, do tego dochodzi nieznajomosc jezykow i postrzeganie rzeczywistoci w portalach spolecznych.
    Tak moglibysmy sie dalej przekomarzac, lecz byloby to ciagle bez sensu. Wychodze z zalozenia, ze stare kraje Europy poradza sobie z klopotami, natomiast nowi czlonkowie UE maja na to mniejsze szanse, bo po kryzysie finansowym, przyjdzie nastepny, po nastepnym kolejny. Chociaz tu jestem optymista. Problemem u nas jest j e d n a k nieustajacy kryzys spoleczny i polityczny. Nieznajomosc podstaw demokratycznego spoleczenstwa obywatelskiego jest bardziej niz widoczna, rowniez w blogosferze. Czekanie na powrot wodza, ktory nas uzdrowi jest niedorzeczne chociaz uspokajajace, niektorych.

  186. Mauro Rossi ciagle nie rozumie jezyka figuratywnego…
    Wiec gwoli informacji: zachodnia czesc Berlina ma sie rowniez dobrze. Natomiast miasteczka w Mecklenburgii mniej dobrze, Miasta w Ruhrpot calkiem niedobrze, aHamburg calkiem dobrze itd……

  187. Zagadka dla mauro Rossi
    jaka jest i czego wynika roznica w haslach:
    Tu wat
    Tu nix
    oraz
    Frakcja Paryska
    Frakcja Toskanska

  188. Opakowane w foliowke.
    Specjalnie dla
    Muszynianki.

    Antysemitom, ktorzy powoluja sie na swoich przyjaciol Zydow zalecam powiadowienie tychze o tym wczesniej. Czy ktokolwiek w blogosferze wspomnialby o islamskim antysemityzmie? Czy “Feindbilder” sa recepta na rozwiazanie jakiekolwiek problemu, sa jedynie placebo czy skutecznym lekiem? Wydaje mi sie, ze blogowi badacze zjawiska antysemityzmu blade o nim maja pojecie. Badaja wprawdzie material, nie tresci, ktore niese, lecz jego wytrzymalosc na zuzycie (uzycie).

    Proponuje wiec dyskusje o Antysemityzmie i Islamofobii. Ona bowiem umozliwi nam debate o antysemiztyzmie, debate trwajaca nastepne sto lat. Wowczas jednak brakloby nam czasu na analizowanie wojny na Sri Lanka i jej konsekwencji. Niewazne jest czy pseudodebaty medrcow w blogosferze polacza Odre z Wisla, niewazne sa bowiem cele, wazne sa li tylko zamiary. Takie mam wrazenie po lekturze niektorych wpisow w blogosferze.

    Dlaczego niektorzy ulegaja zjawisku halucynacji, drudzy natomiast zjawisku iluminacji. Wazne jest, aby Izrael ustapil miejsce, ktore, czyje, komu? Brak odpowiedzi. Postrzegajac jednak powaznie historie syjonizmu z dystansu lat mozemy stwierdzic, ze byl jedynym socjalistycznym doswiadczeniem, ktore sie udalo. Po „realnym socjalizmie“ pozostalo kilku wiezniow na Kubie lub Polnocnej Korei. W izraelu natomiast mozna trafic na wiele sladow dawnego „kibucyzmu“ jak opieka zdrowotna, dzialanosci zwiazkow zawodowych i wspolnoty transportowe. „Prawdziwi“ lewicowcy moga tylko pomilczec. Budza sie jednak à pile, gdy chodzi o cierpienia drugich, np. al-Gaddafiego.

    Czysci etnicznie (epigoni realnego socjalizmu) dzielnie zaprzeczaja, ze w PRLu nie bylo prostytucji, zla, biedy, bezrobocia (mimo pelnego zatrudnienia), problemu alkoholizmu, neonazizmu, rasizmu, antysemityzmu i wojny. Ci sami epigoni uzywaja jezyka i mowy antysemickiej, mowy ksenofobicznej stygmatyzujac drugich. Deklaracje typu, krytyka Izraela nie ma nic wspolnego z antysemityzmem sa mile „slyszalne“, podobnie jak dolce vita dla wszyskich. Zydzi i Zydowki nie sa dyskriminowani za to, ze sa Zydami, chyba ze sa Izraelczykami.

    Problem zaczyna sie, gdy debata dotyczy o niemieszaniu sie w wewnetrzne sprawy panstwowe krajow drugich, jak Kuba czy Afganistan. W przypadku Izraela mamy oczywiscie prawo do krytykowania jego polityki. Coz, mozna pijac wino musujace, mozna je rowniez pijac cieple. Gdy antysyjonizm i motywy Palestynczykow sa zupelnie zrozumiale, to wiraygodnosc, z akcentem na godnosc, blogowych protagonistow po kolejnej lekturze „medrcow“ stoi pod znakiem zapytania. Glosy krytykujace kolejny rzad izraelski zakladaja, ze Izraelczycy nie maja glosu wlasnego, zakladaja, ze rozbijaja tabu, ktore nigdy nie istnialo (chyba, ze w ich wlasnych glowach), uwazaja, ze Izraelczycy nie potrafia rozwiazac problemu. Zapominaj jednak przy tym , ze problemwielostronny rozwiazac moga przynajmnie dwie strony. Zabawa w berka trwa, a wojny trojanskiej nie bedzie.

    Googlujac jednak pod haslem;“ Pokoj dla Palestyny“ znajdziemy miliony wpisow, pod haslem „Pokoj dla Czeczenii“ okolo stutysiecy. Wracajmy wie c do naszych baranow (ulubione powiedzenie naszego Gospodarza) i wyjdzie nam po dokladnym wyliczeniu za Grassem co nastepuje: 6 mln niemieckich zolnierzy stracilo zycie w Rosji po wojnie. Grassowi nie chodzilo oczywiscie o minimalizowanie ofiar Holokaustu. Nie chodzilo mu o liczby, chodzilo mu konkretnie o jedna liczbe: 6 mln. Faktycznie zginelo 1,1mln niemieckich zolnierzy. Liczac za Grassem dojdziemy do zera lub 6 mln. Grass przestawil koncepcje pokoju na Bliskim Wschodzie w 2001 roku. Izrael powinienen wedlug Grassa opuscic wszystkie ziemie wlacznie z Hajfa, Tel Avivem i Ashkelonem. Bylym 68 (nie chodzi tu o Zydow) polecam lekture Paula Celana. Medrcom natomiast kontynuowanie pobytu w bibliotece bazylejskiej; tam wlasnie dzwonia…..

  189. Bez foliowki.

    Nie widze gwaltownych zmian we Francji czy Niemczech oraz w Skandynawii. Niemcy i kraje skandynawskie maja „reformy“ za soba, Francuzi przed soba, zyja jednak dostatnio. Ktos pisal o biednych Wlochach i Hiszpanach, a sa to kraje o wielkich nagromadzonych majatkach, o niesprawiedliwym podziale nie mowie, nie mowie rowniez obezrobociu mlodych absolwentow. Zdaje sobie sprawe, ze piszac spontanicznie, pisze wyrywkowo. Tak jednak postrzegaja obca rzeczywistosc podrozujacy, do tego dochodzi nieznajomosc jezykow i postrzeganie rzeczywistoci w portalach spolecznych.

  190. tejot
    13 kwietnia o godz. 9:44

    „Komisja (…) nie przedstawiła ani jednego z setek dostępnych szczegółowych zdjęć szczątków samolotu Tu-154M ze Smoleńska, na którym by była strzałka wskazująca – tu są ślady wybuchu”.

    Jeszcze raz obejrzyj prezentację podkomisji MON. Pokazano zdjęcie satelitarne z oznaczonymi trzema rejonami lokalnych pożarów i z naniesionymi strefami, gdzie znaleziono poszczegolne ciała. W strefach, gdzie nie było pożarów ofiary miały poparzenia drugiego i trzeciego stopnia. Co skłania do hipotezy o ładunku termobarycznym, który charakterzyje się poparzeniami ciał ofiar. Drugim argumentem jest siła eksplozji, która zabiła wszystkich pasażerów, harakterystyczna właśnie dla eksplozji termobarycznej. Należy oczywiście poczekać na pozostałe ekshumacje, aby mieć obraz całości. Dlatego podkomisja mówiąc o eksplozji termobarycznej używa terminu hipoteza.

  191. Saldo mortale
    13 kwietnia o godz. 15:33

    „Wiec gwoli informacji: zachodnia czesc Berlina ma się rowniez dobrze”.

    Ulice na południe od dawnego Checkpoint Charlie wygladą na cokolwiek zaniedebne i zapyziałe. Rejon Anhalter Bahnhof to nawet przygnębia.

    Alexanderplatz rozkwita, parteigenosse Erich Honecker wychyla się na chwilę z piekła uśmiechając tajemniczo i dwuznacznie. 🙂

  192. Mauro Rossi

    Ale was to kapitał obstawił czy nie obstawił? Przyznam, że już się w tym gubię.

    Pisałeś przecież wczoraj z dumą o tym obstawieniu – chodzi o te budki wietnamskie w Wólce.

    Wydaje mi się, że tym sporze jednak wiesiek59 ma rację pisząc, że najpierw obstawił Solidarność a teraz obstawił was.

  193. Rejon Anhalter Bahnhof to nawet przygnębia. Mieszkania w okolicach Tempodromu po 6 tys.€/m2. Hotel Mövenpick, polecam, przygnebia. Pr. Landtag przygnebia, Gropius Bau przygnebia, Wilhelmstr. i Hotel Angleterre, przygnebia. Dalej nie wymieniam, bo po co…Mauro Rossi; Ty na zawsze zostanie marnym tyrysta z foliowka. Rejon CPC, szczegolnie domy Renzi i dalej Zimmerstr. , Krausenstr.. Dla MR nie do kupienia.

  194. Jarek16
    13 kwietnia o godz. 7:22

    ” … człowiek racjonalny dokonuje samooceny swoich argumentów. Zastanawia się czy nie w popada w wewnętrzną sprzeczność. Eksperci smoleńscy nie mają takich samoograniczeń”.

    Eksperci smoleńscy wiedza dużo wiecej niż ty. Dla nich ma znaczenie, że w Polsce jest kilka wersji nagań z kabiny pilotów, każda o innej długości, a wszystkie są kopiami. Dlatego nie można być pewnym jakie były ostatnie słowa załogi, jak reagowali i co mówili na dramatyczne kłopoty z pilotażem. Dlaczego Protasiuk po minięcie BNDB nie mógł sciągnąć wolantu na siebie i odłączyc autopilota, co wymaga użycia 4 kg siły? Ale jeśli odpadły stateczniki i końcówka skrzydła, uszkodzony zostal układ hydrauliczny to obraz staje się cokolwiek bardziej zrozumiały. Tak się właśnie bada katastrofy, bierze się wszystkie fakty i one musza jak puzle do siebie pasować, a nie tylko niektóre.
    A nieprawidłowa ściżka podejścia jaką mu podyktowali rosyjscy kontrolerzy, cały czas utwierdzając go w tym („na kursie i ścieżce”) naprowadzała załogę nie na próg pasa tylko 800 m przed nim.

    „Proponuję, żeby panowie Binienda i Berczyński zniszczyli za pomocą młotka mikrofon podłączony do rejestratora uderzając w mikrofon tak szybko, żeby w rejestratorze nie został po tym żaden ślad”.

    Ja ci propopnuję inne doświadczenie, bardziej trzymające się realiów smoleńskich, zdetonuj 100 g trotylu koło mikrofonu i zobacz, czy ci się to nagra? Sprawdź co szybciej rozchodzi się, dźwięk, czy fala uderzenowa, która zniszczy mikrofon zanim zacznie nagrywać? Duża eksplozja już na ziemi nie mogła się nagrać również dlatego, że jszcze w powietrzu zanikło zasilanie w samolocie.

    „Przypuszczam, że Binienda i Berczyński nie pozwoliliby stomatologowi zrobić sobie operacji zaćmy oka”.

    Związki stomatologii z opercją zaćmy są powszechnie znane. W latach 70. pewien kilent stomatologa siędząc na fotelu dentystycznym wpadł na pomysł usunięcia zmętniałej soczewki przy pomocy ultradzwięków, którymi akurat usuwano mu kamień nazębny. Dzięki temu genialnemu pomysłowi dziś operacje zaćmy metodą fakoemulsyfikacji, z ultradzwiękami lub ostatnio i bez nich, są masowe, lekkie, łatwe, przyjmne i nieźle płatne, w każdym okulisci są zadowoleni, pacjenci też. 🙂

  195. ”A nieprawidłowa ściżka podejścia jaką mu podyktowali rosyjscy kontrolerzy, cały czas utwierdzając go w tym („na kursie i ścieżce”) naprowadzała załogę nie na próg pasa tylko 800 m przed nim.”

    1. Kto im dyktował i co. Mógłbyś zacytować?
    2. Od kiedy próg pasa jest wysokości 100 metrów? Bo kategorycznie im zabronili zniżyć się poniżej 100 metrów. Co też załoga potwierdza krótkim żołnierskim ”Toczno” żeby następnie mieć głęboko w duszy i kontrolera, i jego zakazy i informacje. Tak jest, nawet jeśli komisja Millera robiąc z siebie idiotę twierdzi inaczej. Już nie mówiąc o pajacach z prokuratury (trudno o inne określenie) i ”ekspertów” Macierewicza

  196. ”Dlaczego Protasiuk po minięcie BNDB nie mógł sciągnąć wolantu na siebie i odłączyc autopilota, co wymaga użycia 4 kg siły?”

    Są tylko dwie możliwości
    1. Nie jadł śniadania i był zbyt słaby
    2. Nie miał w ogóle zamiaru wyłączyć autopilota. Była to ostatnia próba żeby zrealizować to ”odejście w automacie” – próbował podnieść nos samolotu minimalnym ruchem wolantu, by autopilot (połowa ”automatu”) nie został odwłączony, ale żeby automat ciągu (druga połowa ”automatu”) dodał wreszcie obroty silnikom.

    Sprawa jest ewidentna, jeśli się wierzy załodze, która dokładnie zapowiada co ma zamiar robić i nawet pokazuje w wysokości 420 metrów niedowiarkom (werbującym się głównie z doświadczonych pilotów) że można to zrobić i jak to się robi.

  197. ” Sprawdź co szybciej rozchodzi się, dźwięk, czy fala uderzenowa, która zniszczy mikrofon zanim zacznie nagrywać?”

    Mikrofon nagra odgłosy swojego zniszczenia. Sprawdziłem. Młotkiem.

  198. Saldo mortale
    13 kwietnia o godz. 16:20

    Napisałem, że „Ulice na południe od dawnego Checkpoint Charlie wygladą na cokolwiek zaniedebne i zapyziałe”, a „Rejon Anhalter Bahnhof to nawet przygnębia”.

    http://www.berlin.de/binaries/asset/image_assets/3046257/source/1441803898/418×316/

    No bo mnie to przygnębia, ale może dla ciebie jest radosne. Przecież nie będziemy się spierać o ulotne wrażnia.

    „Mieszkania w okolicach Tempodromu po 6 tys.€/m2. H, szczegolnie domy Renzi i dalej Zimmerstr”.

    Ale zauważyłeś, że na południe od Checkpoint Charlie leży luksusowa dzielnica imigrantów, Kreuzberg. Właśnie o to mi chodziło. Spacerujesz tam wieczorami? Jakie wrażenia?

    Od Checkpoint Charlie na północ w kierunku Placu Żandarmerii i dalej Unten der Linden jest ok., na południe, w kierunku Tempelhof to już tylko dla entuzjastów. I pomyśleć, jaki przyjemny był kiedyś West Berlin, zaczynam żałować upadku komunizmu.

    „Krausenstr.. Dla MR nie do kupienia”.

    No może powinienem brać łapówki? 🙂

  199. Indoor prawdziwy
    13 kwietnia o godz. 17:01

    „Mikrofon nagra odgłosy swojego zniszczenia. Sprawdziłem. Młotkiem”.

    Sprawdź jeszcze trotylem, ale bądź ostrożny, bardzo by nam ciebie brakowało.

  200. Indoor prawdziwy
    13 kwietnia o godz. 16:58

    „Są tylko dwie możliwości
    1. Nie jadł śniadania i był zbyt słaby”.

    No tak chyba uważa i Lasek, bo też się dziwił ostatnio w TVN, że Protasiuk nie mógł ściągnąc na siebie wolantu.

    „Nie miał w ogóle zamiaru wyłączyć autopilota. Była to ostatnia próba żeby zrealizować to ”odejście w automacie” – próbował podnieść nos samolotu minimalnym ruchem wolantu, by autopilot (połowa ”automatu”) nie został odwłączony, ale żeby automat ciągu (druga połowa ”automatu”) dodał wreszcie obroty silnikom”.

    Upraszczasz, autopilot ma trzy kanały. Przyczna awarii autopilota raczej należy wiązać z uszkodzeniem systemu hydraulicznego na 300 m. Alert TAWS #34 „pull up” na tej wysokości był cokolwiek absurdalny. W logach FMS, które już miała komisja Laska od Universal Avionics System, ale „zapomniała” z nich skorzystać, jest informacja, że ten alert na pewno nie pochodził z wysokościomierza. Niezani sprawcy musieli wiedziec, z Protasiuk należy do nowego polenia pilotów, które wykorzystuje wszystkie możliwości jakie daje nowoczesna technika w samolotach. Stąd odejście w automacie.

  201. IV RP przeistacza się w II PRL

    Nomenklaturę partyjną, czyli wyznaczanie przez rządzącą partię, tzw. siłę przewodnią narodu, swoich członków na stanowiska w administracji i gospodarce. Jak dotąd najlepszą ilustracją jest przypadek B. Misiewicza, najpierw usuniętego z partii, potem ze stanowiska za 50 tys zl/mies. bez kwalifikacji i wykształcenia. Sam delikwent niewielką winę ponosi. Kto odpowiada faktycznie za tę aferę? Władze PiS i jej ideologia. Na razie partia i jej rząd nie kontroluje całej gospodarki, nie kontroluje samorządów, III RP sprywatyzowała przedsiębiorstwa i uniezależniła władze wojewódzkie i niższych szczebli od władzy centralnej.

    Także sądy uczyniła niezależnymi. Od kilkunastu miesięcy minister sprawiedliwości Z.Z. systematycznie podporządkowuje prokuratorów i sędziów linii partyjnej. PRL wraca szybkimi krokami.

  202. Mikrofon przekazuje dźwięk do zapisu, z prędkością światła…..
    Nie ma możliwości, by kilka zestawów mikrofonów zostało zniszczonych jednocześnie.

    Ostatni zapisany dźwięk, to „K…waaa”….zdaje się.
    Fatalnie się składa, bo gdyby to by był wybuch, faset nawet by nie jęknął.

    Szukamy oficerów, ktorzy umieścili ładunki, ewentualnie nie skontrolowali samolotu w sposób profesjonalny.
    Zdumiewa, że nie siedzą jeszcze w areszcie wydobywczym, skoro ich wina została przez Biniendę udowodniona tak dobitnie.
    Przecież prokuratura została już ‚odzyskana”?
    Coś ten Ziobro się opieprza…..

  203. Czyli dźwięk k-waaa k-waaa rozchodzi się szybciej niż fala uderzeniowa/wybuchu

    POLITYKA powinna założyć blog Amatorów Smoleńskiego Dyskursu: wierzących z niewierzącymi.

  204. Mauro Rossi
    13 kwietnia o godz. 17:19

    W odwodzie swego smęcenia, masz jeszcze Kaszpirowskiego, i telekinezę.
    Być może Krasucki siłą woli odciął skrzydło, nie wiedząc nawet ze względu na fatalny radar, gdzie się samolot znajduje.
    Waląc impulsami, zniszczył przy okazji automatykę.

    Równie poważnie, można podejść do zagadnienia, sugerując użycie jakiejś nieznanej zachodowi aparatury zagłuszającej, czy niszczącej elektronikę.
    Powiedzmy, typu „Krasucha” które ponoć zakłóciły lot 36 Tomahawków tak, że nie trafiły w cele.

  205. wiesiek59

    „Ostatni zapisany dźwięk, to „K…waaa”….zdaje się.”

    W tym przypadku fala dźwiekowa „„K…waaa” okazała się szybsza od fali dźwiekowej termobarycznego wybuchu.

  206. Przepraszam, niechcący powieliłem kometarz o rywalizacjio dwóch fal.

    Jak widać przebieg fali „K…waaa” budzi podobne skojarzenia.

  207. Na razie Antek Macierewicz, pewny punkt neokonów w ekipie PiS, ujada głosem ratlerka na ruskiego niedźwiedzia. Kto wie czy jak przydzie rozkaz od neokonów by szarpać nogawki Putinowi swoją własną Obroną Terytorialną, by odciąnąć maksymalnie na ile sie da Rosjan od Iranu, nie doprowadzi do narodowej tragedii.
    Dzisiaj widać, że czas działa na niekorzyść neokonów, przede wszystkim z powodu wyborów prezydenckich. Donald Trump nie jest już tak dyspozycyjnym prezydentem jakimi byli Ronald Reagan, George Bush Senior, Bill Clinton, G.W. Bush Jr. Barack Obama, czy kandydatka demokratów Hillary Clinton. Na chwilę obecną Donald Trump nie pali sie do jakiejkolwiek awantury wojennej, ponieważ wie, że taka awantura byłaby bardzo niepopularna w społeczeństwie amerykańskim. Więc otoczono Trumpa szczelnym wianuszkiem różnej maści doradców, by odciąć go od realnej oceny rzeczywistości.
    http://slepamanka.neon24.pl/post/137379,wojna-neokonow-z-rosja-o-iran-widziane-z-usa
    ========

    Bardzo co prawda emocjonalna analiza, ale sensowna i logiczna.

  208. kula Lis 67 10.03.2017 14:37:45
    A teraz mały trening ze znanymi nam osobami:
    Clinton i Trump wchodzą do cukierni. Po jakimś czasie pani Clintonowa kradnie 2 ciastka i chowa je do kieszeni w swoim czerwonym żakiecie i mówi do Trumpa:
    -Trzeba być sprytnym! Właściciel nawet się nie kapnął, więc nie muszę kłamać. Jestem sprytna to i wybory wygram.
    Na to Trump odpowiada pani Clinton:
    – To jest bardzo nieuczciwe. Branie i chowanie po kieszeniach… To jest obłuda.Jak ludzie mogą na taką jak ty głosować?
    – Ja pokażę tobie jak to się robi uczciwiej:
    Trump zwrócił się do właściciela:
    – Pozwolisz żebym pokazał tobie sztuczkę?
    Właściciel mówi:
    – Tak! Oczywiście! A jaką?
    Trump:
    – Czy mogę ciebie poprosić o ciastko?
    – Właściciel podaje Trumpowi ciastko.
    Trump odwraca się do niego plecami i szybko je zjada. Trump prosi właściciela o drugie ciastko. Właściciel podaje jemu drugie. Trump znowu odwraca się plecami i szybko zjada to drugie ciastko.
    Właściciel nie wytrzymuje i pyta się Trumpa:
    – Ok, ale co to takiego? Powiedz mi tylko co zrobiłeś z tymi ciastkami? Gdzie one są?
    Trump śmieje się i odpowiada:
    – Proszę, chodź tu i sprawdź kieszenie pani Hilary Clinton.
    ========

    Niezłe…..

  209. Bo „przyczyn katastrofy było wiele”

    Tak podsumował red. Passent wyniki badań komisji Millera, o ile dobrze pamiętam, dołożywszy swoją zdrowo-rozsądkową analizę. Przyczyn katastrofy było kilka, mnie też się tak wówczas zdawało. Ale odpowiedzialna komisja powołana przez odpowiedzialnego – choć nie zapowiadanego – ministra ON musiała ten pęk hipotez jakoś uściślić na potrzeby tzw. „opinii publicznej”, czyli ciemnego ludu. I wybrał trzy przyczyny: (1) rozpadanie się samolotu, głównie lewego skrzydła, (2) zwodzenie Prezydenckiego Tupolewa przez kontrolerów z ruskiej wieży, (3) bomba – jej nazwy technicznej nie pomnę, ale miała coś z barem wspólnego. Mógł to być bar norte, wszak lotnisko nazywało się „siewiernyj”.

    „Bog trojcu lubit”, zatem skoncentrowanie się na trzech przyczyna ma głęboki sens. I teraz każdy może sobie wybrać, jedną z przyczyn w zależności od upodoban. Jak ktoś jest drobiazgowy to wybierze przyczynę 1. Dla mocnych w geometrii przestrzennej jest przyczyna 2. A dla lubiących rozwiązania szybkie i skutecznych, oraz dla osób wybuchowych przyczyna 3. jak znalazł. Nawet dla wybuchowych geometrów, choć ich liczebność jest znikoma, geometra to raczej osobnik drobiazgowy, jest możliwość łączenia przyczyn.

    Vivat podkomisja! Vivat trzy przyczyny katastrofy! Vivat naród z prezesem na czele!

  210. Wszyscy udają się do Gdańska

    Celeb jest Muzeum II Wojny Światowej, chcą zobaczyć „kosmopolityczną” ekspozycję ułożoną przez ekspertów z całego świata zanim ulegnie zagładzie przez „duch patriotyczno-chrześcijański”, najlepiej samolotem. Dlaczego samolotem? Bo kto wie, jak długo lotnisko pozostanie im. Lecha Wałęsy.

    Zawłaszczanie historii Polski nabiera tempa. W PRL przebiegało to jakoś wolniej. Widać tamte doświadczenia nie poszły na marne.

  211. Indoor prawdziwy
    13 kwietnia o godz. 16:39

    ”A nieprawidłowa ścieżka podejścia jaką mu podyktowali rosyjscy kontrolerzy, cały czas utwierdzając go w tym („na kursie i ścieżce”) naprowadzała załogę nie na próg pasa tylko 800 m przed nim.”

    „Kto im dyktował i co”.

    Celowo błędnie ich wektorowano przy wejściu na ostanią prostą stąd ścieżka była za stroma, ale kontolerzy cały czas infomrali, że „na kursie i ścieżce”. Przy kącie schodzenia 2.40 samolot trafia na początek pasa. Przy bardziej stromej, maszyna trafia w krzaki 800 metrow od pasa. Przy podchodzeniu najważniejsza jest odelgłość od progu pasa. Kontroler: „2 na kursie i ścieżce”, co oznacza, że samolot ma się znajdować dwa kilometry od pasa. Ma to miejsce o godz. 10:40:38,7. O godz. 10:40:56-58 (a więc środek o 10:40:57) w kabinie słychać natomiast sygnał bliższej radiolatarni (NDB), która – jak wiadomo – znajduje się 1,1 km od pasa”. Kontrolerzy podawali wartość przesuniętą o 800 m.

    „Bo kategorycznie im zabronili zniżyć się poniżej 100 metrów”.

    A zacytuj, gdzie to mówią? Płk Kranokutski nakazał sprawdzić samolot do stu metrów. Tylko to go interesowało. Oni przypuszczali, że załoga będzie usiłował odejść, a wiedzieli, że mu się nie uda. Przecież nie mógł eksplodować na płycie lotniska, gdzie byli ludzie i kamery, powinien w krzakach.

  212. Mauro Rossi
    13 kwietnia o godz. 18:43

    Kończ Waść, wstydu se oszczędź.
    GPS mieli?
    Przeszkolono ich w obsłudze?
    To nie pleć farmazonów……

    Jakby trzymali się 100 metrów, włos nikomu by z głowy nie spadł.
    Warunki brzegowe były wystarczająco określone.
    Szukanie podstawy chmur, by wylądować, to nadgorliwość.
    A ta zwykle źle się kończy.

  213. Bar Norte
    13 kwietnia o godz. 18:01

    „W tym przypadku fala dźwiekowa „K…waaa” okazała się szybsza od fali dźwiekowej termobarycznego wybuchu”.

    Pomijajac twoje palikotyczne skłonności (ethos lewicy?) zacytuje ci tekst dr Nowaczyka, jeszcze z 2011 roku, o zapisie ostatnich sekund lotu tupolewa. Pracujac w USA Nowaczyk specjalizował się w weryfikacji poprawności doświadczeń naukowych. Jako człowiek inteligentny i oczytany z pewnością nie będziesz miał problemów z percepcją.

    „W notce z maja 2011 (…) zwróciłem uwagę na dziwną właściwość kolorowych wykresów MAK, które w jednym miejscu przybrały jednakowy szary kolor. (…) Pomógł mi w tym odnaleziony raport MAK z katastrofy w Perm we wrześniu 2003 roku. Oba raporty były analizowane przy pomocy tego samego rosyjskiego programu WinArm32 i w obu wystąpiły szare strefy, tylko że w tym drugim można było zauważyć, że szara strefa to obszar, w którym nie ma odczytów z rejestratorów. Potwierdził to załącznik do raportu MAK.

    Jak widać, szara strefa zaczyna się dokładnie w punkcie 41:02, a kończy 41:2,5. Dokładnie ten sam fragment odczytu został usunięty z zapisów polskiego rejestratora QAR. Jeszcze ciekawiej wygląda szara strefa na wykresie kierunku magnetycznego. (…) tutaj szara strefa obejmuje prawie 2 sekundy, które zawierają tę półsekundową dziurę w odczytach ATM.

    Wniosek jest oczywisty: z odczytów rosyjskiego jak i polskiego rejestratora zostały usunięte wartości zawarte na odcinku pół sekundy pomiędzy 41:02 – 41:2,5, a więc bezpośrednio po zapisie TAWS #38 (41:02). W zależności od częstości odczytów rejestrowanych parametrów usunięto w ciągu tej pół sekundy od jednego do czterech kolejnych zapisów, a technika „zszywania” wykres w w ekspertyzie ATM nie ma żadnego znaczenia.

    (…) Oznacza to stałe przesunięcie o trzy sekundy wobec czasu UTC zanotowanego w alarmach TAWS i zamrożeniu FMS. Dla przykładu: TAWS #38 zanotował godzinę 6:40:59, co po dodaniu 3 sekund i zmianie strefy czasowej daje nam 10:41:02. (…) Panowie Lasek i Miller nie mogą już mówić, że nie było wybuchu, bo żaden z rejestratorów tego nie zanotował (np. miernk ciśnienia w kabinie). Fakty przedstawione w tej notce dowodzą wprost, że kluczowych zapisów bezpośrednio za TAWS #38 nie ma w obu raportach”. (Nowaczyk, 2011)

  214. wiesiek59
    13 kwietnia o godz. 18:58

    „Jakby trzymali się 100 metrów, włos nikomu by z głowy nie spadł”.

    Prowadzisz samolot, odpada ci usterzenie tylne (statczniki), kawałek skrzydła lewego, później następny. Wcześniej masz awarię systemu hydraulicznego, a ty lecisz dalej, siłą woli i godnością osobistą. A na końcu teleportujesz się z samolotu?

    Jak w filmach klasy C.

    Albo tanich powieściach: „Na środku Atlantyku wyskoczył z samolotu, nie ma spadochronu, a w wodzie kłębi się od rekinów-ludojadów. Mimo to można rozdział następny rozpocząć optymistcznie: „Nasz bohater nadludzkim wysiłkiem uratował się i pojechał do Nowego Jorku”.

  215. Rossi, zamiast przedstawić dowody na wybuchy w samolocie Tu-154M w Smoleńsku przedstawiasz takie śmieszne argumenty za wybuchami jak „części samolotu zawieszone na drzewach”.
    Rossi, to są według smoleńczyków obecnie najbardziej aktualne, przeznaczone do szerokiego rozpowszechniania dowody na wybuchy w samolocie Tu-154M w Smoleńsku, a tym samym dowody na zamach.

    Części samolotu zawieszone na drzewach. Jakie części? Są to części oderwane od zewnętrznych urządzeń nisko lecącego samolotu przez konary drzew (części podwozia i mechanizacji skrzydeł). Samolot się nie rozpadał, jak fanzoli Antoni M., tylko drzewa zrywały z niego drobne elementy zewnętrzne. Rossi, elementy zewnętrzne. Czaisz?
    Samolot się nie rozpadał, bo gdyby się rozpadał, to by się rozpadł, a nie leciał. Ta niezwykle prosta i jasna dla każdego absolwenta szkoły podstawowej zależność mówiąca o tym, że samolot rozpadnięty nie może lecieć, wskazuje na to, jaką logiką kieruje się Antoni M. Logiką wmawiania. To jest logika smoleńczyków.

    Po drugie na ziemi leżałyby elementy z wnętrza samolotu i to na bardzo krótkim odcinku, bo samolot rozpadający się by spadał, a nie leciał do przodu.
    Czy to takie trudne do pojęcia, czy wprost przeciwnie – Rossi zdaje sobie sprawę z tego, lecz taktyka smoleńska każe mu pitolić androny i banialuki na EP, by na maksa zagmatwać sprawę, by nikt już lub mało kto rozumiał o co w tym wszystkim chodzi.

    Taktyka mataczenia w wykonaniu PiSowskich ekspertów daje coraz słabsze wyniki, wybija z ludzi naiwność i skłania do podejrzeń – ci eksperci tak kręcą, że nic nie można z tego zrozumieć, gdzie tył, gdzie przód, gdzie początek, a gdzie koniec.
    A może eksperci kłamią? Ten straszny wariant nie daje spać przywództwu blagi, popycha to przywództwo do jeszcze większych, bardziej zuchwałych kłamstw i do oskarżenia większej części krajan (bo znaczna większość obywateli w Polsce nie wierzy w zamachowe teorie) o złą wolę nie rozumienia naukowych dowodów, prowadzi tych ekspertów w przepaść nonsensu, braku zaufania i poparcia.

    Wojna o blagę. Samolot w Smoleńsku zaczepiał o drzewa, urywały się z niego jakieś elementy, a eksperci smoleńscy dorabiają do tego urywania ideologię – to był wybuch, to były wybuchy, samolot się rozpadał, elementy pochodzą z wybuchów.

    Techniczne lamerstwo ekspertów smoleńskich, ich ignorancja inżynierska, lotniczo-nawigacyjna i prawna, nieporadność intelektualna, to wszytko pozwala im na wyplatanie andronów o częściach oderwanych z nisko lecącego samolotu i zawieszonych na drzewach jako dowodach na wybuchy w samolocie. Śmiech na sali, a smoleńczycy powtarzają – były wybuchy, były wybuchy, był ładunek termobaryczny, był zamach, był zamach.
    Już jadą – iaaa, iaaa, iaaaa
    Pzdr, TJ

  216. Mauro Rossi

    Mauro, dzięki za obszerny komentarz ale jak ci kiedyś pisałem mnie od kilku lat ta sprawa nie obchodzi. Nawet w aspekcie kulturoznawczym czy mitotwórczym

    Przypomniana dziś przez wieśka59 fala „K…waaa” mnie rozbawiła z innych powodów.

  217. Mauro Rossi
    13 kwietnia o godz. 19:20

    EKSPLOZJA= WINNI.

    Chyba że telekineza…..

    Bajka, że nikt z kilkuset osób zaangażowanych w sledztwo i BĘDĄCYCH na miejscu wypadku, niczego nie zauważył, jest nie do przyjęcia.

    O ile wiem, NIKT z obecnej ekipy Biniendy na miejsce wypadku się nie pofatygował. Skąd więc te rewelacje?

    Wybuch wymaga sprawców.
    Kto siedzi pod zarzutem?

    Moja hipoteza Kaszpirowskiego, bomby wazelinowej, czy telekinezy, trzyma się bardziej logiki niż twoja wybuchowa.
    I ostatnie słowa pilota jej nie przeczą……

  218. Mauro Rossi
    13 kwietnia o godz. 19:20

    Odpada usterzenie, skrzydło, i pilot nie reaguje?
    Nic nie wykazują skrzynki?
    Chyba się dziś z kimś na głowy pozamieniałeś?
    Ani słowa komentarza ze strony pilotów?
    Taka konkluzja to nie aberracja, tylko idiotyzm……

  219. Zamiast przedstawić dowody na wybuchy w samolocie Tu-154M w Smoleńsku eksperci Macierewicza popularyzują takie śmieszne argumenty za wybuchami jak „części samolotu zawieszone na drzewach”.
    To są według ekspertów smoleńskich obecnie najbardziej aktualne, przeznaczone do szerokiego rozpowszechniania dowody na wybuchy w samolocie Tu-154M, a tym samym dowody na zamach.

    Jakie części części samolotu Tu-154M były zawieszone na drzewach? Były to części oderwane od skrzydeł i podwozi nisko lecącego samolotu przez konary drzew. Samolot się nie rozpadał, jak głosi Antoni M., tylko drzewa zrywały z niego drobne elementy zewnętrzne.

    Samolot się nie rozpadał, bo gdyby się rozpadał, to by się rozpadł, a nie leciał. Samolot rozpadnięty nie może lecieć.

    Na ziemi leżałyby elementy z wnętrza samolotu i to na bardzo krótkim odcinku, bo samolot rozpadający się by spadał, a nie leciał do przodu.
    Taktyka smoleńczyków, to wygłaszanie andronów i banialuków by na maksa zagmatwać sprawę, by nikt lub mało kto rozumiał o co w tym wszystkim chodzi.

    Taktyka mataczenia w wykonaniu PiSowskich ekspertów daje coraz słabsze wyniki, wybija z ludzi wiarę w zamach i skłania do podejrzeń – ci eksperci tak kręcą, że nic nie można z tego zrozumieć, gdzie tył, gdzie przód, gdzie początek, a gdzie koniec.
    A może eksperci nie mówią prawdy? Ten straszny wariant nie daje spać przywództwu blagi, popycha to przywództwo do jeszcze większych, bardziej zuchwałych kłamstw i do oskarżania większej części krajan (bo znaczna większość obywateli w Polsce nie wierzy w zamachowe teorie) o złą wolę nie rozumienia naukowych dowodów, prowadzi tych ekspertów w przepaść nonsensu, braku zaufania i poparcia.

    Wojna o blagę. Samolot w Smoleńsku zaczepiał o drzewa, urywały się z niego jakieś elementy, a eksperci smoleńscy dorabiają do tego urywania ideologię – to był wybuch, to były wybuchy.

    Techniczna nieświadomość ekspertów smoleńskich, ich ignorancja inżynierska, lotniczo-nawigacyjna i prawna, to wszytko pozwala im na wyplatanie andronów o częściach oderwanych z nisko lecącego samolotu i zawieszonych na drzewach jako dowodach na wybuchy w samolocie.
    Śmiech na sali, a smoleńczycy powtarzają – były wybuchy, były wybuchy, był ładunek termobaryczny, był zamach, był zamach.
    Pzdr, TJ

  220. @Mauro Rossi
    O bombie termobarycznej zaczęto rozprawiać stosunkowo niedawno. Przedtem był hel a w zasadzie jego mgła (tu dobrze by było sobie powiedzieć czym jest mgła). Potem o ile pamiętam był trotyl. Rozmieszczony perfidnie to tu to tam. Te wątki jakoś przeminęły – może z wiatrem.
    Inny porzucony wątek (chyba mówił o nim swego czasu obecmy min. obrony) to dobijanie osób po katastrofie. Też nie wyjaśniono kogo dobito, choć są ekshumacje.
    Gdy teoria z bombą termobarczną niewypali proponuję się zająć
    rtęcią. Ciężkie to-to , płynne i przede wszystkim bardzo ruchliwe.

  221. Tylko jeden człowiek odpowiada za spowodowanie wypadku lotniczego pod Smoleńskiem.
    Winny jest kapitan. To on powinien użyć dwa razy wulgarnego słowa „spierdalać’. Pierwszy raz kiedy w kabinie pojawili się dostojni pasażerowie. A drugi raz , kiedy widoczność okazała się na tyle zła , że nie można było bezpiecznie lądować.
    Jeżeli tych słów nie użył jako zdecydowanego rozkazu, to jest winien.

  222. ”Winny jest kapitan. ”
    Winny jest dowódca. Kwestia tylko kto był dowódcą?
    Zwracam nieśmiało uwagę, że z pewnej rozmowy w wysokości 500 metrów pomiędzy 2P a D wynika, iż D zamierza sabotować rozkaz i postanowi wbrew sugestii 2P podejść do lądowania prędkością – jaką lądować się nie da (za to można bezpiecznie manewrować nawet w pobliżu gruntu).
    Rozmowa jest taka:
    D:300
    2P:300?
    D:300
    2P: …300

    2P: do klapek 36 mamy dwa i osiem
    D: Już. Klapy proszę.

    Komisja Millera w swoim raporcie twierdzi iż wówczas zadano prędkość 280 km/h.
    Jak jednoznacznie wynika z dalszego przebiegu lotu jest to nieprawda. D. przeforsował swoją wolę i zadano 300 km/h.

    Otóż zwracam uwagę na to iż CZŁOWIEK WŁASNEGO ROZKAZU NIE MOŻE SABOTOWAĆ. Więc to nie D jest dowódcą, tylko ten ktoś, przed kim w tajemnicy piloci ustalili że owszem dokonują ”odejście w automacie”, ale taką prędkością, którą – nawet gdyby wyszli na pas – nie można by wylądować.

  223. ”A zacytuj, gdzie to mówią?”

    Gosciu.
    Załoga wieży przez przelatujące samoloty informuje tą nieszczęsną załoge, że nie mają po co do Smoleńska latac.
    Informacje przekazuje MIŃSK. Od tego momentu cały lot jest jednym wielkim łamaniem prawa za co odpowiada osobiście generał Błasik.
    Następnie po zgłoszeniu do kontrolera dwa razy załodze jest podane, że widzialnośc 400 metrów i mgła, Plusinin nawet po angielsku wyduka, że ”for zero zero meter”.
    Co gorsze, kontrola lotów przekazuje , że ”nie ma warunków do przyjęcia”.
    Nie do lądowania, bo jakie tam ma samolot spec wyposażenie tego kontrola nie wie więc wrodzona delikatność rosyjskich kontrolerów lotu nie pozwala mu ocenić co załoga i samolot potrafią.
    On tylko wie, że ON nie ma warunków do PRZYJĘCIA.
    Nie mówi, czy radar ma zepsuty czy pomagier ma rozwolnienie czy też głowa go boli.
    Po prostu nie ma warunków do PRZYJĘCIA i koniec.
    Od tego momentu załoga wszystko robi na własną odpowiedzialność.
    Na koniec kontroler przekazuje im, że od 100 metrów mają być gotowi od odejścia.
    Przypomina im ich własny RL2006, z którego wynika jednoznacznie (a tego nawet komisja Millera, która kłamie gdzie tylko może, nie neguje) że załoga nie ma prawa zniżać poniżej 100 metrów. To nie jest ”wysokość decyzji” tylko bezwzględna najmniejsza wysokość zniżenia.
    Czy załoga robiła cokolwiek by ”być gotowym do odejścia od 100 metrów”?
    Otóż załoga trzy razy minęła 100 metrów i nie miała najmniejszego zamiaru odejść.
    Żeby być gotowym do ”odejścia od 100 metrów” powinni zacząć wyrównać lot od 130 metrów.
    Nie zrobili – wynika z tego jednoznacznie, że załoga świadomie wprowadziła w błąd kontrolę lotu.

  224. ”Upraszczasz, autopilot ma trzy kanały. Przyczna awarii autopilota raczej należy wiązać z uszkodzeniem systemu hydraulicznego na 300 m.”

    To Komisja Ekspertów też ma hydraulika w składzie?
    Otóż nie ma żadnego uszkodzenia systemu hydraulicznego (chyba że im się zlew zapchał, ale od tego jeszcze samoloty nie spadają).
    Za to w wysokości 300 metrów załga znowu się pokłóciła.

    2P: dwa i osiem. Dobra?
    N(?): Trzysta (okrzyk)
    Anonim: Jakie 300?

    Otóż drugi pilot proponuje (tak jak w wysokości 500 metrów) zmieniać prędkość na 280 km/h a ktoś (według raportów Nawigator, według mnie Dowódca) mu zabrania.
    Niestety ktoś spoza załogi usłyszał wymianę zdań i drugi pilot albo wbrew rozkazowi Dowódcy, albo (wersja light) bez rozkazu Dowódcy zmienił prędkość zadaną automatowi ciągu z 300 na 280 km/h.
    W efekcie automat ciągu, który bez tej zmiany prędkości zadanej, już od tego momentu byłby gotów do pracy (a próbowali odejść właśnie za pomocą automatu ciągu) gotowość osiąga dopiero po przekroczeniu trzeci raz 100 metrów.
    Co gorsze – wówczas też pracuje na niby – przez ten długi lot na jałowych obrotach (zamiast 20 – aż 40-45 sekund, w zasadzie przez tą zmianę prędkości) – automat ciągu próbuje, ale silniki dopiero się rozkręcają. To dalsze 10 sekund. Więc nie dość, że automat nie zadziałał, to nawet ręcznie nie można było odejść. A dalej już grunt.

    To jest cała katastrofa.
    Dwie kłótnie załogi, niesubordynacja drugiego pilota i wtrącanie się kogoś spoza załogi do pilotażu.

  225. Kontynuowane są nadal wpisy z Kraju Macondo (dawniej Polska), sąsiada San Escobar.

    Tylko Misiewicza żal …

    O czym teraz będą media mówiły i pisały?

    Była nadzieja dla wielu, że „i Ty zostaniesz kiedyś Misiewiczem”, a teraz oddaliła się w siną dal.

    Podejrzewam, że za 2-3 miesiące Pan Minister Antoni M. powoli i po cichu zwinie tę całą Podkomisję Smoleńską, przesyłając wszystkie jej „ustalenia” do Prokuratury.

    Niech się dalej Delfin Ziobro tym zajmuje.

    I to będzie początek upadku Religii Smoleńskiej, taki rewanż za usunięcie Misiewicza.

    Pytanie na jak długo, bo oddziały Wojsk OT jeszcze w powijakach …

    Wesołych Świąt Wielkiej Nocy dla wszystkich blogowiczów i Gospodarza, mimo wszystko.

  226. Mauro Rossi Tylko bez argumentów ad personam proszę. Ja Ci nigdy nie wypominałem tego, że jesteś trollem więc mógłbyś zachować nadal przynajmniej pozory merytorycznej dyskusji. Pozdrawiam.

css.php