Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.05.2006
sobota

Patrzcie, jaki jestem wstrętny

6 maja 2006, sobota,

Dzwonił prof. Józef Kozielecki, mój telefoniczny przyjaciel, znany psycholog, którego nigdy nie poznałem osobiście, ale od czasu do czasu rozmawiamy telefonicznie. Józek przeczytał  fragment mojego „Codziennika”: „W latach 70., kiedy sekretarz POP PZPR w „Polityce”, późniejszy wiceprezydent Warszawy, podsunął mi ankietę kandydata do partii, odpowiedziałem dyplomatycznie, że do PZPR jeszcze nie dojrzałem. Kiedy Stefan Bratkowski organizował konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość, a Kuroń z Michnikiem zakładali KOR – trzymałem się z daleka. Jestem pozbawiony odrobiny szaleństwa i odwagi, dzięki czemu oni dziś są uznawani za konserwatorów jakiegoś tajemniczego „układu” z PRL, a mnie się nikt nie czepia – wszyscy wiedzą, że stanowię przypadek beznadziejny i bezwartościowy. Im mniej  wartościowa moneta, tym mniej osób bierze ją między zęby, żeby sprawdzić kruszec.”
Jako psycholog, Józek zakreślił ten fragment. Widzi w nim  przykład samoponiżania. „To mechanizm obronny, znany człowiekowi od tysięcy lat” – mówi. Malarze na przykład malowali autoportrety, na których wyglądali bardzo niekorzystnie, i potem mówili „Patrzcie, jaki jestem wstrętny”, a wszystko po to, żeby usłyszeć zaprzeczenie „Ależ mistrzu, wręcz przeciwnie, i jaki pan jest skromny…” – Rzeczywiście, Francis Bacon, Picasso czy Giacometii malowali autoportrety, na których wyglądali dużo gorzej niż w rzeczywistości – potwierdza Basia Piwowarska, historyczka sztuki zaprzyjaźniona z moją córką.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Cytowany z „Codziennika” fragment jest świetny. Ale każdy interpretuje go sam. A panu Passentowi chyba smutno. W tych czasach. Coraz smutniej.

  2. Mój komentarz jest pierwszy ??? Nie mogę uwierzyć ?! Ok do rzeczy: chciałbym wyrazić swą radość, że od tej pory będzie można Pana czytywać również w internecie – oby codziennie 😉 Pozdrawiam serdecznie, Jarek

  3. Mistrzu, Pański przyjaciel ma rację. Jest Pan jak ten malarz i ma Pan do tego pełne prawo. W buszu, w dżungli trzeba mieć swoje „barwy ochronne” żeby zwyczajnie przeżyć, a co dopiero żeby coś z siebie ocalić, obronić. Bliższa mi, bo naturalna jest taka postawa niż to puszenie się i nabzdyczanie przez byle pismaka, czy polityka. Patrzcie jaki jestem wspaniały, mądry i bezkompromisowy. Co się pod tym kryje widać gołym okiem. Próżno u nich szukać wykształcenia (choć niektórzy pokończyli nawet jskieś szkoły, niektórzy w trybie nadzwyczajnym – tacy zdolni), obycia, kultury osobistej, o oczytaniu nawet nie warto wspominać. Potem myli taki ćwok filipikę z Filipinką.
    To ich postawa obronna tylko, że w drugą stronę.

  4. Wspaniały pomysł. Wreszcie możemy Pana częściej czytać. Zawsze Politykę , te dawna rozpoczynaliśmy od Pańskiego felietonu Pański „Codziennik „przechodzi z rąk do rąk w naszej rodzinie i znajomych.

    Zgadzamy z się z Pańskimi spostrzeżeniami bo są prawie identyczne.Smuca ,że wiele osob zyjące w tez w czasach minionych zapominaja o dobrych stronach, a tylko przypominaja o tych gorszych.

  5. Witam,

    Nie posiadam swojej strony WWW, więc nie moge Panu powiedzieć, że podziwiam Pański kunszt literacki; Pańską inteligencję i poczucie humoru…
    Uwielbiam to…
    Teraz czytam Pański blog od poczatku ( z wszystkimi komentarzami ), i dziękuję za to, że Pan go stworzył…

    z poważaniem
    Marek A

css.php