Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.06.2006
piątek

Wzruszenie odbiera głos

30 czerwca 2006, piątek,

Wzruszenie odbiera  głos, kiedy  premier Marcinkiewicz, który kilka dni temu przyjął dymisję Zyty Gilowskiej, teraz woła: Zyto – wróć! „Zapraszam dziś, jutro, pojutrze, w każdym momencie!”

Wzruszenie odbiera  głos, kiedy szef rządu PiS nagle i nieoczekiwanie  zaapelował, „aby  nikt nie manipulował już więcej. Wystarczy tego! Po prostu dosyć. To co jest, to jest draństwo.” 

Ocieram łzy wzruszenia, kiedy czytam komentarz wpływowego posła PiS, Tadeusza Cymańskiego: „ Dociec prawdy – tak trzeba, ale tylko w atmosferze szlachetnego zatroskania, a nie wzajemnych ataków i oskarżeń.” Gdzie było szlachetne zatroskanie, kiedy lustracyjni egzekutorzy stawiali pod ścianą jednego księdza za drugim, kiedy nawiedzeni historycy wyciągali jak z rękawa jedno nazwisko po drugim, kiedy medialni szakale pisali  per „kapusie” – bez prawa do obrony, bez wyroku niezawisłego sądu, tylko na podstawie samosądu, a wszystko pod hasłem „Prawda nas wyzwoli”.

Wzruszenie zapiera dech, kiedy człowiek widzi, że wczorajsi „kapusie” mogą nagle okazać się ludźmi skrzywdzonymi, napiętnowanymi do końca życia.

Trudno się nie wzruszyć czytając opinię sekretarza klubu poselskiego PiS, Zbigniewa Girzyńskiego,  że to, co oglądamy, to „zemsta WSI czy też byłych esbeków”. A dotychczas się nie mścili? Czy tylko oni i tylko na pani profesor Gilowskiej się mszczą?

Wzruszenie nie pozwala zapytać, dlaczego prof. Zyta Gilowska otrzymała w końcu prawo do procesu lustracyjnego (i dobrze!), a dziesiątki tysięcy ludzi, którzy pojawili się na różnych listach esbeków, mają latami dowodzić, że nie są wielbłądami?

Prawdziwe rozczulenie ogarnia  na myśl o tym, że niezależna prokuratura wszczęła śledztwo w  sprawie fałszerstwa w teczce J.K. i w sprawie szantażowania Z.G., ale poza tym można polegać  na notatkach i zeznaniach funkcjonariuszy SB, bo przecież „bezpieka nie okłamywała samej siebie”.

Z prawdziwym uznaniem czytam, że dokumenty, na podstawie których były wojewoda nowosądecki Wiktor Sowa został uznany za agenta – były sfałszowane, co przyznał w sądzie nawet oficer SB – ich twórca. „Przeżyłem pół roku moralnego linczu”, mówi Wiktor Sowa. Czy tylko on?

Mam nadzieję, że Szanowni Blogowicze będą mogli przez weekend zastanowić się i odpowiedzieć na pytanie: Co się stało? Co się stało, że nagle pan premier zmienił zdanie na temat lustracji pani profesor? Że nieoczekiwanie pana premiera ruszyło sumienie i „ma dość zabijania ludzi”. Skąd nagle tyle dobroci, że prezes Kaczyński przyjeżdża do Zyty Gilowskiej po jej przesłuchaniu w Sejmie? Dlaczego nagle zaczęto zastanawiać się nad tym, jakie są motywy lustratorów i czym kierował się Rzecznik Interesu Publicznego, przekazując sprawę Z.G. do sądu lustracyjnego? Dlaczego Rzecznik zaczął mówić, że sprawę prowadził nie on, tylko jego zastępca Jerzy Rodzik? Dlaczego zaczęto grzebać w przeszłości sędziego, żeby go skompromitować i wyciągać, że był sędzią wojskowym? Dlaczego zaczęto snuć domysły, że to „układ” manipuluje teczkami i podsyła dokumenty? Jak to się stało, że teraz na cenzurowanym znaleźli się lustrujący, a nie lustrowani? Czyżby coś było nie w porządku z dotychczasową lustracją? Co się w Polsce stało? Czy nie jest tak, że niektórzy się obudzili, ponieważ lustracja uderzyła w samo serce ich rządu?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 65

Dodaj komentarz »
  1. Odpowiedż krótka: Moralność Kalego

  2. Poraża ignorancja premiera i byłej wicepremier w sprawach prawnych, a także pochopne zdymisjonowanie Gilowskiej. Już po paru godzinach spowodowało lawinę komentarzy przewidujących powstrzymanie postępowania lustracyjnego w przypadku zaprzestania pełnienia funkcji. Dziennikarze mają lepsze rozeznanie niż prawnicy kancelarii premiera?

  3. Co się stało? Mianowicie to, że teraz- rewolucja zjada swoje dzieci…
    Cała machina IV RP, operająca się na lustracjach-teczkach, dosięgła podwórko samych inicjatorów tej akcji, o czym pisze Pan Daniel!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A mnie wzruszenie odbiera głos gdy czytam Pana tekst. Mieszanka prawd, półprawd i zwykłych kłamstw.
    Co do prawd: zgadzam się co do Marcinkiewicza – komantarz Pacewicza w GW jest trafny. Co kombinuje Kazimierz – doprawdy nie wiem. Magic.
    To łączy się z lustracją Zyty – było wiadomo, że jest na liście Nizieńskiego i wystarczyło, żeby wystąpiła o status osoby pokrzywdzonej. miała na to sporo czasu. SB-kom jako świadkom przed sądem raczej nie wierzę. Kryją swoje kontakty (i dobrze – tak powinni postępować prawdziwi pracownicy służb, tak jak i dziennikarze – kryc źródła). To jeszcze jeden argument za tym, by lustracja była powszechna, lub akta jawne (szeroko rozumianych osób publicznych – bez spraw obyczajowych), wówczas nie byłoby tego całego cyrku. Olszewski milczał, milczał (w innych przypadkach „zapinał” np. o kasacji), aż tu sobie przypomniał. cieekawe dlaczego.

    „egzekutorzy stawiali pod ścianą jednego księdza za drugim […] bez prawa do obrony” Życie Warszawy pokazało artykuł Czajkowskiemu, wydrukowało jego wypowiedź itd. Mówienie o braku prawa do obrony to po prostu mówienie nieprawdy. Czy w Niemczech, albo w Czechach jest sąd lustracyjny? Zdaje się, że wystarczają sądy powszechne. U nas powinno być tak samo.
    Nie traktujmy ludzi jak dzieci, albo jak kretynów. Ludzie potrafią wyciągnąć wnioski. Np. jeżeli ktoś się załamał, a potem pozbierał – nie sądzę, by z tego powodu spotkał taką osobę ostracyzm.

    Moim zdaniem naruszane są czyjeś interesy i robione jest zamieszanie. Prawo rzymskie każe przyjrzeć się – kto ma z tego korzyść. Nie PiS, raczej nie PO. Panie Danielu, ma Pan jakiś pomysł?

    I tu dochodzimy do pytania związanego z postem. co Pan sądzi o lustracji dziennikarzy? Czy Pan wystapił o status pokrzywdzonego do IPNu? A koledzy z Polityki? Czy ktoś wystąpił? Czy już wiadomo, kto na Was donosił?

  6. Wczoraj w ‚Forum’ Dorota Gawryluk spytała, kto za tym wszystkim stoi. Najbardziej racjonalna byla odpowiedż Marka Borowskiego, kótry stwierdzil, ze to wszystko wina upału. Patrząc na całą sytuację i czołowych polityków partii, innej przyczyny nie widać. Dziwni są ludzie, oj dziwni..

    Pa redaktor pyta co sie stało, że nagle premier zmienił zdanie na temat lustracji Gilowskiej. Czy rzeczywiście zmienił zdanie? Moze on zdania na ten temat w ogóle nie miał i dlatego zachowuje się, jakby rzeczywiście słońce mu zaszkodziło? Przecież coś musi mówić..

  7. Pozwalam sobie wątpić, czy ktokolwiek się obudził, czy może tylko mówi przez sen. Zgaduję, że w lustracji od poniedziałku wszystko będzie po staremu, a tylko od czasu do czasu powiększać się będzie lista ludzi wyjątkowo spod tego procesu wyjętych.

  8. Panie Danielu,
    jeszcze prośba – proszę w poprzednim poście zmienić słowo „kłamstw” na „nieprawd”. Słowo kłamstw jest chyba zbyt mocne – sugeruje zamiar świadomego mówienia nieprawdy, a tu raczej chodzi o polemikę. I skasować post który jest tylko formą kontaktu z Panem

    pozdrawiam
    Bernard

  9. Panie Danielu, dlaczego….? Dlatego, że okazało się, że manipulowanie teczkami, nawet we własnym ( Kaczyńskiego ) interesie, może okazać się zgubne…
    Kaczyński nie po to przyjechał do Gilowskiej, żeby ją potrzymac za rękę… on przyjechał po to, aby jej popatrzec w oczy i dowiedziec się, jak bardzo jest zdetermnowana i co wie… o co może powiedzieć.
    Gilowska, o czym piszę u siebie, jak również rzecznik Olszewski to tylko instrumenty w rękach Kaczyńskiego…
    A co do Z.G. – nie żal mi jej – ponieważ podjęłą tą grę z pełną świadomością zagrożeń…

    Ukłony

    Azrael

  10. „Jarek robi cyk i Zyta znika w mig” – PiS uznał, że nie potrzebuje już
    Zyty po tym jak wypuścili ją najpierw na naukowców i twórców, a potem prezes Kaczyński przepraszał za Zytę. Wymusili więc na Marcinkiewiczu dymisję Zyty, a jak się zorientowali że społeczeństwo i media się za nią ujeły i że moga na tym więcej stracić, niż ugrać to teraz ronią krokodyle łzy.

  11. „Co się stało?” – rewolucja przeszła w następną fazę; nie wystarczy atakować obcych, teraz trzeba szukać wrogów we własnych szeregach.
    W tym tempie to za rok Prezes (i wtedy już jedyny członek PiS) sam siebie usunie z życia publicznego ;).

    Albo, co bardziej prawdopodobne, ludzie zostani podzieleni na dwie grupy: tych, których jakakolwiek teczka automatycznie przekreśla, i tych, którym Naczelni Moraliści ufają i dlatego ich oskarżenie jest podłą manipulacją.

  12. Buta, arogancja i kompletna ignorancja prawnicza. Androny plecie Marcinkiewicz, prawie że groźby pod adresem sędziego Olszewskiego wygaduje Kaczyński, do tego zastęp aniołów typu Dorn, Wasserman i Ziobro. Po prostu horror. A kto uchwalił taką, a nie inną ustawę lustracyjną? A kto wyzywał prezydenta Kwaśniewskiego od poplecznika ubeków, gdy ten ośmielił się skierować za rządów AWS-u tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego? Czy Marcinkiewicz oburzał się, gdy prezydent Wałęsa był lustrowany? A Kaczyński? Nie przeszkadzało mu, gdy płk Nowek „znalazł” agenta „Alka” pracującego w „Życiu Warszawy”, którym to agentem miał być rzekomo A.Kwaśniewski, choć każdy nawet średnio interesujący się polityką wiedział, że prezydent był dzinnikarzem ITD i Sztandaru Młodych. Gdy nastał PiS, ten „sławny” tropiciel-pułkownik znów wrócił do łask i pracuje w UOP-ie. To Kaczyńskim i spółce nie przeszkadzało i nie przeszkadza. Boli, gdy to samo przechodzi( nawiasem ,mówiąc zupełnie bez klasy) Gilowska. Bo co? Bo biją naszych? A niech biją. Nic mnie to nie obchodzi.
    Parafrazując Gałczyńskiego powiem tak:
    Chcecie lustracji?
    No to ją macie.
    Skumbrie w tomacie, bęc!
    NO I JEST BĘC!

  13. Albo pomylono sie co do UKLADU. Albo PiS-owcy zaczynaja zrec wlasny ogon!!!
    A swoja droga,czy ten rzad ma jeszcze czas na jakakolwiek prace??
    Zal mi tych maluczkich politykow,ktorzy stale wystawiaja sie na posmiewisko!!!

  14. Muszę wyznać szczerze, że nie współczuję Zycie Gilowskiej ani troche. Ta polityczka prawicy zawsze opowiadała się za lustracja, zawsze związana była z prolustracyjnymi ugrupowaniami politycznymi. Dzisiaj los wymierza jej za to surowo sprawiedliwość. Wiadomo, kto pod kim dołki kopie… Lustracja miała być narzędziem w rękach prawicy do zwalczania politycznych przeciwników, przede wszystkim tych z lewicy. Nie przypominam sobie, żeby Marcinkiewicz bronił przed zarzutami Rzecznika Interesu Publicznego np. Cimoszewicza, Jaskiernię czy Oleksego. Chyba nawet przeciwnie, politycy prawicy w razie cienia podejrzenia wobec „czerwonego” gorliwie ustawiali publiczny szafot. Ich dzisiejsze zachowanie jest dowodem niesłychanej hipokryzji. A w wielkie rozbawienie wprowadza mnie fakt, że zwolennicy „prawdy i oczyszczenia” być może sami nieświadomie założyli sobie lustracyjną pętlę na szyję. Jest jednak sprawiedliwość…

  15. Panie Danielu
    Uwielbiałem czytać Pana felietony w Polityce i bardzo żałowałem kiedy przestał Pan je pisać. Teraz wróciły, takie jak kiedyś, z ogniem – na tym blogu. Bardzo się cieszę, że znów mogę czytać Pana ogląd rzeczywistości politycznej.
    Mam nadzieję, że kiedyś, skutkiem Pana działania na tym polu, wszyscy skupią się na tym, o czym pisze u siebie Pan Bendyk 🙂 choć być może pozbawi to Pana czytelników.

    Co do Pana retorycznego pytania, padło u wiele trafnych odpowiedzi. W sumie, to każda rewolucja tak się kończy, w końcu kosa trafia na „swojego” i jest kłopot.
    Myślę, że rację miał ktoś piszący w komentarzach poprzednich postów – to J.K., prezes PiS, postanowił pozbyć się Zyty. Nabrałem takiej pewności po jego wypowiedzi pod adresem Sądu Lustracyjnego, że wyrok sądu na pewno nie będzie sprawiedliwy, bo ten Sąd jest stronniczy. To prawie że gwarantowało odrzucenie wniosku Rzecznika w sprawie prawa Zyty to lustracji, i zostawiło by ją poza rządem i bez mozłiwości dowiedzenia „niewinności”. To bardzo podobny scenariusz do postawienia PO w sytuacji, kiedy rozmów z PiSem nie mogli kontynuować, jeśli chcieli zachować choc pozór godności.

  16. Przez ten weekend, to JA się będę zastanawiać, czy wyjechać z tego kraju już teraz, czy po studiach 😛 …
    A póki co robię sobie wakacje. Ich fahre nach Berlin i będę tam czekać na finał WM 2006 w wykonaniu Niemców i (oby) Francuzów 🙂 . Pozdrawiam wszystkich blogowiczów i oczywiście gospodarza! 😀

  17. Bernard
    Prawo rzymskie mówi, że każdy jest niewinny dopóki nie dowiedzie mu się niewinności. To oznacza, że trzeba mu przedstawić zarzuty, ze szczegółami, i dowody, również ze szczegółami. To podwaliny rzymskiego systemu prawnego.

    Obecna procedura lustracyjna jest dokładnym zaprzeczeniem tej zasady. Przypomina do złudzenia krytykowany na całym świecie system chiński – skoro komuś przedsatwiono zarzuty, to na pewno jest winny – tak tam jest.

    Natomiast „ten jest winien kto skorzystał” to powiedzenie, rzeczywiście rzymskie i często prawdziwe, ale tylko powiedzenie. Nie prawo.

    Co do samej lustracji, to otwieranie archiwów dla publiczności jest niedorzeczne. Skoro w takiej na przykład sprawie pani Gilowskiej eksperci (eksperci? 😉 nie mogą dojść do jednoznacznych wniosków, to co będzie z całą rzeszą spraw? Na początku Reformacji dowolna interpretacja Biblii przez każdego doprowadziła w konsekwencji do wojen religijnych i palenia na stosach wzajemnego. Do burzenia klasztorów i mordowania mnichów. To oczywiście przesadzone porównanie, ale mechanizm jest ten sam. W papierach po SB nie powinien grzebać byle kto, bo więcej z tego szkody niz pożytku. Tym bardziej, że roją się od fałszywek i są neikompletne. Podkreslam kolejny raz ten argument: skoro przypuszcza się że większość została zniszczona, to lustracja będzie wybiórcza. Nie dość, że będzie więc niesprawiedliwa, ale i tak nie oczyści życia publicznego z agentów, czego tak pragną lustratorzy.
    Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę ich argument o możliwości szantażowania b. agantów papierami, to nasuwa się jedyne logiczne rozwiązanie: papiery SB należy zniszczyć. Usunie możliwość szantażu, zrówna w prawach wsyztkich, a wreszcie, załatwi najwazniejszą sprawę: uwolni energię ludzi, przestaną bić pianę w sprawie lustracji i zjamą się budową kraju.

  18. Bernard, korekta: każdy jest niewinny, zanim nie dowiedzie mu się winy ponad wszelką wątpliwość.

  19. Jak przysłowie piskorze wiją PIS-owcy ogłaszając nieprawdopodobne przyczyny tego „ataku w serce ” Premier Rządu – Kompromitacja ,bo nieznajomość abecadła prawa Lustracyjnego ( i jego asystentów”-podpowiadaczy ).Jarosław Kaczyński , kolejny atak na Sędziów i ich niezawisłość!!! To kolejna beszczelność . Ziobro , obietywny i aktywny napewno smaży śledztwo p-ko Prezesowi (hihi haha)!!. Cała chmara głupców -propagandystów objaśniających casus Zyty Gilowskiejwedług optyki PISowskiej . Przykładowo w TVN -24, wczorajszyGość ponad 30′ -kobieta z redakcji „OZON „(pominę jej imie i nazwisko ) a jest ich sporo . Nie jestem po zadnej stronie w archiwach IPN . Dramatycznie podpowiadam Gentycznie czystym POLAKOM ,zróbcie coś i zamknijcie na amen zamkniete jeszcze nieco wrota IPN. Ofiar bedziecie mieli wiecej jak w tragicznym powstaniu Warszawskim(myśle o tzw. smierci cywilnej ) . W tej właśnie chwili w radio TOK -FM trwa dyskusja . Satyryk Pietrzak ,apologeta tego zrujnowania Warszawy .WG. niego było 300-400 tysiecy OFIAR !!!!!Tak trzeba bylo !!! głosi Pietrzak !! . Marek Kondrat -uczestnik dyskusji -próbuje wprowadzic sporo racjonalności w ocenach przeszlości ….. No właśnie Pietrzak jest za rozwiazaniem a’la Warszawa 44 a Kondrat podpowiada ,ze Syboliczna Praga jest Mekką gdzie chce się być . „Patrioci ” nie jedną klęskę sprowadzili na Rzeczpospolitą . Dla wyjaśnienia ,jako Slazak polonizujący się w Szczecinie dlugie juz lata – tak bardzo chciałbym prostego do bólu, pragmatycznego postępowania . Nie bądżmy Pietrzakami ,bądzimy Kondradtami. Pietrzaki chcą chwały bo są Kombatantami mamy ich podziwiac i karmić , a Kondratowie pracują i patrzą racjonalnie w przyszłość .Oby ta większość Sejmowa przy okazjii casusu Zyty Gilowskiej oprzytomniała i wtedy Ofiara Zyty Gilowskiej która de facto zabiegała sama o taki Swój koniec Kariery , na pójdzie na Marne ….

  20. Nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Co prawda trup sie sciele gesto, ale innym okiem patrzymy juz na osoby lustrowane. Przestaja nam sie jawic jako demoniczni TW, a zaczynaja, jako zalosne ofiary brudnej gry. Kogo z kim?, jeszcze dokladnie nie wiadomo.
    Dawniej bylismy sklonni sie nimi(lustrowanymi) brzydzic, teraz im wspolczujemy. Czy kazdy z nich jest godzien wspolczucia?, to inna sprawa, ale „lepiej wypuscic dziesieciu winnych, niz skazac jednego niewinnego”. Skazac na ostracyzm, co dla czlowieka honoru jest gorsze niz smierc.

  21. Kiedys w kabarecie mawial Pietrzak .. ” raz za Albania, raz przed Albania” dzis tekst jest nadal aktualny .. ” raz za Gabonem, raz przed Gabonem”. Nie przechodzimy kolejnych etapow rewolucji, a raczej krecimy sie w kociolku trzeciego swiata, ze wszystkimi jego kompleksami. Przerazajace jest to co przed nami, bo moda na IV RP w koncu minie, a alternatywa bedzie Mis II.

  22. czytelnik i Waldemar,

    trafiacie, Panowie, w sedno.

    Cieszę się, że jest ten blog 🙂

    Pozdrowienia dla Gospodarza i Blogowiczów 🙂

  23. Kaczynski po prostu uwierzył w to, co pisały o nim gazety na początku obecnej kadencji parlamentu – że jest wielkim politycznym graczem, który przewiduje wiele ruchów naprzód. Obalił Zytę, obali Marcinkiewicz, (który mógłby przestać wypowiadać się publicznie, bo w sprawie Gilowskiej przekroczył granicę śmieszności). Problem tylko w tym, że J.K. robi to jedynie po to, żeby był ruch w interesie – nie ma chleba, niech będą przynajmniej igrzyska. Niestet nie przewidział, że służby specjalne są graczem o wiele bardziej wytrawnym, a już na pewno mają nieskończenie więcej atutów w ręku. Tak więc końcowy ruch panie prezesie nie będzie należał do pana.

    W ramach politykalfiction 🙂 przyszła mi taka myśl do głowy, że może J.K. próbuje ośmieszyć ideę lustracji, bo wie, że już niedługo ujawnione zostaną śmierdzące prawdziwki na temat jego brata i próbuje to zdyskredytować.

  24. Oni nas po prostu mają za idiotów

  25. Pani profesor Zyta musiałaby z dużej wysokości na glowę upaść i doznać ogromnego wgniecenia.Jak Urszulę musiałby ją opuścić Bóg.Ale (jak mawiał nieoceniony Tewje)z drugiej strony PECUNIA NON OLETPozdrawiam weekendowo

  26. A mnie sie wydaje, ze wine za zaistniala sytuacje ( nie tylko, zreszta, wobec Gilowskiej) lezy po stronie ustawy lustracyjnej i ta, przede wszystkim, powinna zostac zmieniona.

    Ale, poki co, trzeba przestrzegac prawa takim, jaki ono jest i nawet Marcinkiewicz nie moze sobie interpretowac go dowolnie, zmieniajac interprestacje wg swego widzimisie.

    W ogole prawo w Polsce jest co najmniej dziwne, skoro PKW twierdzi, iz nawet skazanie wyrokiem sadowym nie jest przyczyna do odwolania posla ( Bergerowa). Podstawowe pytanie brzmi k t o i dlaczego zbudowal takie prawo, ktore moze wykazac, ze czlowiek jest winy a jednoczesnie moze nie poniesc za to odpowiedzialnosci. Odpowiedzialnosc PISowcow jest tutaj wprost proporcjonalna do stopnia udzialu, jakie w tym mieli. Kiedy skrytykowali prawnikow – podniosl sie wrzask, a – wlasciwie o co, jesli okazuje sie,z iz w praktyce to prawo jest zupelnie bezwolne w rekach decydentow ( co dotyczy zarowno np. Marcinkiewicza czy Leppera jak i poprzednie ekipy rzadowe, ta korupcyjna narosl nie urosla z dnia na dzien). Mozna sobie robic podsmiechujki z Kaczynskiego, ale te nie zlikwiduja patologii zycia spolecznego i publicznego, a te, osmielam sie wyrazic teze, znacznie bardziej przeszkadzaja obywatelom w codziennym zyciu niz pan Prezes.

    Lustracja jest konieczna, a juz sprawa Gilowskiej wykazala to z cala oczywistoscia. Okolicznosciami zametu wokol Gilowskiej powinna sie zajac komisja sejmowa i – na podstawie wynikow swoich dochodzen – zainicjowac takie zmiany w prawie, aby w miare mozliwosci zapobiegac podobnym zamieszaniom ( takze jezeli dotyczylyby mniej prominentnych, nzi wicepremier, osob!) Dodam, iz nie zmartwilabym sie, gdyby przy okazji, za wykazana totalna nieudolnosc zostal odwolany z funkcji Marcinkiewicz.

    Kaska

  27. Szanowny Panie Danielu,

    „…dać tu odpowiedź nie tak łatwo,
    bo trzeba w końcu raz ustalić
    – czyśmy się trochę nie zanadto
    ostatnio rozdokazywali..?”

    (W co się bawić? Wojciec Młynarski)

    Mnie jednak wydaje się, nic nie ujmując sensownosci pytań, które Pan stawia, że o wiele ważniejszy pod tym wzgledem jest zestaw niżej, na prędce tu spisanych, jakie cisną się na usta przy tej okazji.

    – Czy z powodów przywołanych przez Pana należało by podarować wszystkim płatnym donosicielom i esbekom ich paskudną przeszłość za cenę spokoju być może licznych jednostek niewinnie pokrzwdzonym z okazji tzw. lustracji? (Czy przestać rąbać drwa, bo wióry kaleczące lecą?)

    – Czy warto zajmować się przeszłością i poświęcać jej tyle energii politycznej i społecznej, gdy współczesność stawia niebłahe wyzwania, na podjęcie których może jej zabraknąć?

    – Czy warto babrać się w niekompletnych, zażółkłych i zatęchłych papierzyskach esbeckich i traktować je jako jedyne źródła wiedzy o ludziach, których dotyczą, jeżeli innych bardziej wiarygodnych żródeł nie ma?

    – Czy w imię wyrozumiałości, przebaczania, chrześciańskego pojednania,
    powszechnej zgody na amnezję, a być może budowania jakże potrzebnej tzw. jedności narodowej należy dziś dalej zrównywać katów i ich ofiary, dalej nagradzać kiedyś już nagrodzonych i dalej poniżać kiedyś już poniżanych?

    – Czy zamiast szukać sprawiedliwości na ziemi, mimo, że Pan Bóg jakoś wyjątkowo nierychliwy, lepiej zdawać się na sprawiedliwość ostateczną, która – dla wierzących – nikogo nie ominie? A co zrobić z niewierzącymi?

    – Czy to, że Instytut Wiesenthala (przepraszam, jeżeli przekręciłem nazwisko i przywołuję tak jaskrawy i wymowny przykład) dalej zajmuje się niestrudzenie tropieniem ciągle żyjących oprawców i oprychów hitlerowskich jest jego opetańczą manią, czy być może niedoskonałą formą spłacania długów, jakie winni są ci żydzi, co przeżyli, tym, których już dawno nie ma? (Przecież Trybunał Norymberski nazwał zbrodnie hitlerowskich nazistów, wyliczył je i historycznie osądził w imieniu ludzkości…)

    – Kto ma spać spokojnie, a kto nie powinien z racji rodzaju zasług, jakie ma zapisane w swej pamięci? Czy prawo do spokojnego snu jest prawem powszechnym, niezaleznie co się kiedyś robiło?

    – Czy w imię ochrony dobrego imienia ofiar i ich rodzin oraz znajomych należy zaprzestać osądzania zbrodni i zbrodniarzy, jezeli każdy pojedyńczy proces musi rodzić przecież niemiłosiernie bolesne przypomnienia, odpryski skojarzeń i przywołań najgorszego?

    – Czy lepiej robić późno niż wcale?

    – Czy instrumentalnie traktowana lustracja w zależności od tego – kogo dotyczy i w jaki sposób? – na co Pan słusznie się zżyma – może być usprawiedliwieniem jej zaniechania?

    – Co budzi wiekszą ciekawość – to, co otwarte, odkryte, odkopane, na wierzchu, nawet jezeli nie do końca kompletne a może i zmanipulowane, czy to – co zamkniete dla oka, schowane, zakopane, owiane nimbem tajemnicy dla niewielu, którzy kiedyś mogą z niej zrobic dla siebie użytek?

    – Czy można spokojnie budować przyszłość opartą na nie wyciąganiu
    konsekwencji z przeszłości? Czy uczenie się na błędach ma jakikolwiek sens?

  28. A ja się zgadzam z Czytelnikiem: spopielić wszystkie akta esbeckie. Ktokolwiek zbłądził – przestanie się bać. Ktokolwiek był świnią z natury i zamiłowania – będzie nią zawsze i przy każdej władzy; ktokolwiek usiłuje szantażować osoby i destabilizować politykę w kraju – nie będzie miał instrumentu.
    Ostatnie wydarzenia i następujące po tym konwulsje kościoła krakowskiego,pani Gilowskiej , panów J.Kaczyńskiego , premiera i wszystkich blisko stojących najlepiej świadczą o tym że ani uczciwe, ani logiczne te wszystkie procesy nie będą.
    Będą za to coraz bardziej demoralizujące i kosztowne.
    Do diabła z tym wszystkim!!!!!!!!
    Bezrobociem, próchnicą, gruźlicą i sportem dzieci zając sie trzeba!!!!!!
    Jak długo jeszcze kraj ma funkcjonować wedle resztek po esbecji????

  29. ” Ten co poluje może stać się też i upolowanym” to tureckie przysłowie przeczytałem w jednym z dzisiejszych dodatków” Rzeczpospolitej” który opiewa uroki Turcji jest dobrą ilustracją tego co stało się z Z. Gilowską. Niechaj będzie zarazem ostrzeżeniem dla wszystkich zagorzłych zwolenników lustracji wierzących, iż esbeckie teczki zawierają jedynie słuszną prawdę która pozwala na jednoznaczny osąd ludzi i ich czynów.

  30. Pani Jadwigo, akta w IPN rzeczywiscie mozna spalic, ale ci, ktorzy powynosili rozne kompromitujace dokumenty z b. MSW nie robili tego w celu podpalenia grilla na kielbaski i nie sadze, aby popalili je dzis.

    Likwidacja ubekich aktywow bylaby wrec znakomita okolicznoscia do calkowicie juz bezkarnego prowadzenia przez nich swojej brudnej roboty.

    Chce jeszcze podkreslic, iz owe dokumenty mogli wynosic wylacznie ci, ktorzy, swego czasu, mieli do nich dostep.

    Kaska

  31. Z mojego punktu widzenia, „neoliberalnego”, „spolecznego darwinisty”, ale jednoczesnie niezainteresowanego, patrzacego na to wszystko przez pol globu, te lustracyjno-teczkowe, aferalno-miliardowe opowiesci to jest solidne bicie piany. Czesc spoleczenstwa jest niezadowolona z zycia. Jaka czesc? Zapewne znaczna. Rozmawiam z facetem, ktory zrobil sobie tygodniowy wypad do Polski i on twierdzi, oczywiscie na podstawie rozmow, ze gospodarka lezy, produkcja spada, mlodzi ludzie emigruja milionami, bezrobocie szaleje. A w gazetach pisza, ze dwa miliony emigrantow to informacyjny przekret, z kolei to dobrze, bo te 300-500 tys przysylaja funty i euro setkami milionow, UE juz wydala miliardy, produkcja rosnie o dziesiatki procent, inflacji nie ma, w regionie slupskim nie mozna znalezc murarzy do pracy, co tam murarzy, nawet jednego murarza za dwa patole sie nie znajdzie, itd, itp. Z tego calego szumu i jazgotu o sytaucji makroekonomicznej i jendostkowych materialnych loasach wynika jedno – niezadowolenie jest subiektywne. A powiedziec, ze jest subiektywne, to nic nie powiedziec. Ono jest wyobrazone, przezute, przegadane, przetrawione Bog wie jakimi doswiadczeniami, przenicowane w telewizorze, w kazdym razie nijak nie odzwierciedlajace sytuacji ekonomicznej kraju. I w to wkracza polityka z calym arsenalem retoryki, w Polsce ta retoryka jest dosc prymitywna. Przeciez jak zauwaza w „Polityce” nr 26 Janicki i Wladyka na dekomunizacje spoleczenstwo machnelo reku juz kilkanascie lat temu. I slusznie. Po kiego palanta deliberowac czy PRL byl taki czy owaki, czy TW to ten czy tamten? Czy mozna bylo byc Zablockim, Osiecka, czy tez nie. Przeciez to jest nikomu nie potrzebna przeszlosc. To czy Zyta podpisala instrukcje wyjazdowa, czy jak to sie nazywalo, czy tez nie, nie ma najmniejszego znaczenia dla wykonywania przez nia obowiazkow wysokiego urzedu. Na korupcje, ktora istnieje i ma rozne formy na roznych poziomach spoleczenstwa i gospodarki, nie jest lekarstwem ani „dekomunizacja” ani wykrycie jakiejs prawdy o PRL-u, ani zadne inne zaklinanie. Tymi problemami, jak rowniez naprawa budzetem, naprawa systemu opieki spoleczenej, zarzadzaniem sluzba zdrowia, przyciaganiem inwestycji zagranicznych, usprawnieniem rynku pracy, odbiurokratyzowaniem najprostszych spraw, podnoszeniem wydajnosci, tymi wszystkimi prawdziwymi problemami istotnymi dla zycia Polek i Polakow trzeba sie zajac juz teraz, i zupelnie innymi metodami. Dekomunizacja, teczki, IPN-y i te wszystkie zabawne dyrdymaly sa o kant tylka potluc.

  32. Wlasciwie to przepraszam za b. istotne niedomaganie mojego tekstu. Zamiast:

    „Czy mozna bylo byc Zablockim, Osiecka, czy tez nie. Przeciez to jest nikomu nie potrzebna przeszlosc”.

    powinno byc:

    Czy mozna bylo byc Zablockim, Osiecka, czy tez nie, jest oczywiscie bardzo wazne dla kilku najblizszych osob, moze nawet dla grupy wielbicielek i wielbicieli, ale przeciez w masowym odbiorze powinna to byc nikomu nie potrzebna przeszloscia.

  33. Kilka lat temu, obserwujac sprawe z perspektywy pol globu, jako bicie piany uznano w Europie procedure o usuniecie amerykanskiego prezydenta od wladzy poniewaz pozwolil on sobie na klamstwo pod przysiega. Dla znacznej czescie spoleczenstwa amerykanskiego, jednakowoz, sprawa byla warta co najmniej przedyskutowania, a malo kto ( nawet sposrod tych, ktorzy popierali Clintona) uwazal, ze cala sprawa jest ” o kant tylka potluc”. Dzis z rowna uwaga i w rownie goracej atmosferze omawia sie posuniecia innego prezydenta, ktorego takze nie oszczedzano, kiedy ktos wykopal mu malo chwalebne zachowania w przeszlsoci ( inna sprawa, ze ow wykopany „skarb” okazal sie wyssana z palca bzdura, zas przy okazji polecial ze stanowiska jeden z najpotezniejszych politycznych komentatorow). Niektorzy zastanawiaja sie, na ile bezkarnosc za udowodnione klamstwo pod przysiega u l a t w i l a lekkosc przekraczania prawa dla innych, chetnych do cokolwiek dowolnego do niego stosunku… coz, dyskusja trwa. Oczywiscie, mozna ja nazwac „tluczeniem tylka o kant”. K a z d a dyskusje mozna tak okreslic, ba! cala filozofie pod ten termin podlaczyc! Etyka tez spokojnie moglaby byc jakims elementem pomiedzy tylkiem i kantem – jezeli liczyc sie maja tylko pieniadze i tylko ekonomiczna dzungla dyrygowana wylacznie prawem silniejszego.

    Zadnej patologii nie da sie naprawic ani nawet zaadresowac, jezeli nie podejmie sie powaznej proby zbadania jej przyczyn. Tak sie postepuje na tej polowie globu, gdzie choc problemow nie brakuje, problemy gospodarcze sa takiego wymiaru, iz swietnie byloby gdyby w Polsce bylo ich i nawet dwa razy wiecej.

    Kaska

  34. Do p.Pyzola – wyobrażam sobie że unicestwienie akt oficjalnych automatycznie unieważni te wyniesione do osobistego użytku. Po pierwsze dlatego że jakiekolwiek działanie na ich podstawie dałoby prawo sądzić posiadaczy tychże za przywłaszczenie (czy jak tam sie to nazywa…) , po drugie – osoby, które cokolwiek wyniosły z racji upływu czasu , z racji wieku przestają mieć wpływ na cokolwiek i po trzecie – najbardziej cenni agenci bezpieki są prawdopodobnie doskonale zabezpieczeni przez tą instytucję. Nie do wykrycia w żadnych dostępnych aktach, wykazach czy materiałach do ktorych mogą sięgać dziennikarze i zainteresowani wścibscy, specjaliści od „haków”.
    Widzi Pan – o ile wiem, Anglicy materiałów wywiadowczych z II wojny konsekwentnie nie udostępniaja mimo, że Polska aż tupie nóżkami aby sie dorwać do sprawy Sikorskiego. Otworzą je po takim upływie czasu kiedy staną sie one wyłącznie materiałem historycznym dla fachowców , a nie podstawą do bieżącej polityki i przetargów.
    Być może materiały po esbecji również zawierają cenne treści. Ale nie do magla!!!!

  35. A mnie najbardziej zdegustowała postawa i zachowanie się pani premier. To histeryzowanie, stawianie się ponad prawem, wymuszanie wręcz specjalnego traktowania swej jakże ważnej dla Polski osoby świadczy nietylko o braku klasy pani profesor ale przede wszystkim o sposobie myślenia polityków związanych z tzw. prawicą. My stanowimy standardy moralne dlatego wara od nas nawet jeżeli mamy coś na sumieniu. To śmieszne, ale wygląda na to, że Gilowska nie zdaje sobie sprawy z tego jak umacnia swoją histerią podejrzenia, że najprawdopodobniej było coś na rzeczy. A przecież cała ta sprawa: donosiła czy nie? nikogo zdrowo myślącego nie interesuje, a Wszechpolacy to naprawdę tylko margines[patologiczny zresztą]. Na dodatek jej wyjaśnienia z przyjaciółką i jej mężem w roli głównej dyskredytują intelektualne zasoby i zdrowy rozsądek pani Zyty ;można nie mieć za grosz poczucia rzeczywistości ale po co od razu chwalić się tym i to publicznie. A co do pana pytania panie Danielu to stało się to czego wielu z nas się spodziewało po tych ludziach; grzężniemy w bagnie pozornych działań, pozornych problemów i spraw, które interesują wyłącznie tych, którzy je aranżują. Muszą zajmować się, za przeproszeniem, „pierdołami”, ba tylko to potrafią . Smutne to i żałosne. Zgadzam się też z jedną z poprzednich wypowiedzi: pan premier Marcinkiewicz bardziej skompromitować się już chyba nie może. Chociaż z drugiej strony; nigdy nie mów nigdy. Serdecznie pozdrawiam panie Danielu czekając na następny temat na blogu.
    ewa

  36. No coz, panie Ewo – nie da sie jednak ukryc ze zarowno pani jak i nasz Autor owymi „pierdolami” tez sie zajeli. Czy to znaczy, ze je aranzujecie?

    Do p. Jadwigi – nie sadze, aby to bylo takie proste, jakkolwiek oczywiscie i s t n i e j e mozliwosc, iz sprawy potoczylyBY sie tak jak Pani przewiduje. Wprawdzie nie rozwiazaloby to problemu istnienia utajonych posrod nas agentow ( sama pani przyznaje, ze sa), ale sprobujmy zalozyc , ze „nawrociliby sie” i stali nieskazitelnymi obywatelami majacymi na celu wylacznie dobro ojczyzny.
    Pozostaje jeszcze „drobiazg” _ owo „- BY”

    Minione 17 lat , ustalenia kolejnych komisji sejmowych i ogolna kondycja panstwa polskiego, niestety, nie bardzo pozwala stawiac na takie optymistyczne scenariusze.

    Kaska

  37. Panie Danielu ! Pilotem oderwalem sie od meczu Niemcy -Argentyna i wpadlem na Skaner Polityczny w TVN-24 ,akurat wmomencie kiedy red Semka pokazał swoją ” niegodną twarz „wobec Pana . Piekna ilustracja potwierdzajaca poziom polskiej prawicy , SEMKA daje plamę ,taki on jest ,no coż tylko pokazywac jako „wzorzec”

  38. Dwa razy więcej problemów gospodarczych byłoby świetniej? I pięciu Lepperów, i trzy razy tyle strajków lekarzy, najazdów “słabych” górników na Sejm, trzy razy dłuższe oczekiwania w urzędach, byłoby świetniej. Pojęcie o takiej świetności Polski oczywiście nie jest bynajmniej patologią, jest miłością ojczyzny. Kazdy ma prawo do swojego widzimisie.

    Ale proszę nie przekręcać sensu mojego komentarza. Ja nie napisałem, że pieniądze są najważniejsze, ani że dżungla jest miejscem dla ludzi, ja pewne etykietki na wstepie ujalem w „”. Owszem, silniejszym powinna być dana szansa wykazania się, dla dobra społeczeństwa przy okazji jak również z uwagi na ich prawo do wolności, silniejszym nie w sensie bijatyki na pięści, czy na kilofy, lecz silniejszego charkterem, wytrwalszym, pracowitszym, zdolniejszym, lepiej zorganizowanym. Odrzucenia takiej siły jest domeną cywilizacji bałaganu, niechlujstwa i gadulstwa, a nie cywilizacji dzialania, sprawiedliwości i wolności człowieka. Ja pisałem o problemach żywotnych, spolecznych, czasami tylko mających wymiar pieniężny, o produktywności człowieka i o wynikającej z tego łatwości życia, o sprawności opieki lekarskiej dostepnej dla kazdego bez dlugiego czekania, o łatwości znalezienia pracy, o sprawiedliwym lokowaniu pomocy społecznej bez jej nadużywania, oszukiwania, i o walce z korupcją. Czyż nie są to najważniejsze polskie patologie?

    Ja zauważyłem, powołałem sie przy tym na najnowszy artykuł, że Polakom wmówiono, jak widać ze słów p. Pyzol całkiem skutecznie, że patologią jest kłamstwo lustracyjne (tak przynajmniej rozumiem). Z rozkoszą czytam te wywody porównujące Gilowską do Clintona, czy wogóle lustrację polską do Clintona. Bezkarne kłamstwo? Wymienia się też nazwisko Gary Hunt. Ludzie, zajmijcie się uporządkowanie swojego podwórka leigslacyjnego, a nie uganiajcie się za sensacjami z całego świata. Ta polska legislacja lustracyjna jest beznadziejna, tego chyba nie trzeba dowodzić, bzdurna i niebezpieczna jest ta, która ma wejść w zycie na jesieni. Ona stworzy wiecej problemow i krzywd niz rozwiazan i sprawiedliwosci. Moze jest tam gdzies prawda, moze w IPN, albo jakas czesc prawdy, ale ile to bedzie kosztowac, ile tysiecy uczciwych archiwistow i prawnikow, i sedziow na to potrzeba. Niech oni raczej scigaja i rozsdadzaja przestepstwa popelniane dzisiaj – z tym tez nie jest najlepiej. Ilez umow cywilnych jest bezkarnie lamanych, bo sprawy w sadach ciagna sie latami. Aha, traca na tym ludzie bogaci, wiec kogo to obchodzi, powie ktos. Czy tak jest w Ameryce?

    Proszę mi powiedzieć, co bardziej stanowi o przydatności Gilowskiej jako ministra, podpisanie instrukcji, co trudniej jest zakwalifikować jako współpracę z SB, niż np. seks z ms Lewiński (o ile do podpisania doszło), czy jej umiejętność reformowania finansów i naprawiania gospodarki. Podobnie, co za znaczenie dla przewodzenia zwycięską partią ma podpisanie lojalki po stanie wojennym przez prezesa Kaczyńskiego. Istotne jest, czy jest on matołem w 2006, a nie co podpisał w 1981. Kłamstwo jak widać jest tu rzeczą wtórną w całej dyskusji, bo wynika z ustawy lustracyjnej. Tak samo jak bez sensu było pytać Clitona co robił po godzinach pracy, a miał je całkowicie nie regulowane. Ale oczywiste jest, że sprawa Clintona była nakręcona politycznie, partyjnie, republikańsko, a nie dla dobra narodu, i do niczego istotnego dla USA się nie przyczyniła. JFK nikt nie pytał, widać czasy się zmieniły, pod tym względem na gorsze, bo motłoch goni za sensacją. Sprawa innego prezydenta – rozumiem, że idzie o GW Busha i Dana Rathera – było istotna. Ale nie dajmy się zwariować, PRL był systemem nienormalnym, dlatego nie można wyciągać wniosków z zachowania się ludzi w drobnych w koncu sprawach. Wszyscyśmy kluczyli. Jeśli ktoś na mnie donosił, a na pewno byli tacy, to mu/jej z serca wybaczam. Mogę nawet ofiarować im solenne oświadczenie, że nie wykoleili mi życia, że jestem szczęśliwy, iż tak właśnie się potoczyło a nie inaczej. Oczywiście należy ukarać tych którzy bili, mordowali, ale nawet to świetle prawa jest trudne. To należy rozsądzić, ale nie dyrdymałki pani Zyty, dyrdymałki z perspektywy lat. Trzeba iść na przód, silni, i chyba dobrze byłoby, aby bogaci, a jeśli PRL zostawił dżunglę to ją wycinać, a nie sadzić nową w postaci lustracji.

  39. „Czy nie jest tak, że niektórzy się obudzili, ponieważ lustracja uderzyła w samo serce ich rządu?”

    Bingo.


    http://camell.blox.pl/2006/06/Zdrajcy.html

  40. Pani Prof. Gilowska wstepujac w szeregi teoretycznie calkowcie wrogiego jej przekonaniom programu i rzadu (do albo sie jest liberalem, albo marionetka) musiala wiedziec w co sie pakuje. No i zostala marionetka, bo ten status dla siebie wybrala. Chyba, ze postanowila byc w rzadzie PiSuarow czyms w rodzaju piatej kolumny i przejsc do historii. Jesli tak, to dzialala strasznie nieudolnie, no a co czeka agentow i zdrajcow wiemy dobrze. Na koniec zachowala sie nie jak polityk, maz (zona?) stanu lecz jak opuszczona przez kochanka rozhisteryzowana i klimakteryczna baba. Historia z przyjaciolka czy wlasciwie jej mezem, niemal spazmy i dranatyczne apele byly po prostu zenujace. Ogolnie szkoda, moze trzeba bylo sie trzymac KULu i robic swoje. Bo polityka – w kazdym kraju, systemie i ukladzie – to nie amatorszczyzna ani teoretyczna praca naukowa czy tez placz ze przyjaciolka zawiodla.
    To, ze obecna sytuacja objawila dosadnie jak nigdy dotad, ze toczy sie wojna o wplywy, stolki i ze potrzeba bycia wladca absolutnym, ba dyktatorem, jest jedyna motywacja dla Pana Prezesa jest jedyna „zasluga” Pani Profesor. Gdyby Pani Wicepremier a.D. (ausser Dienst, czyli byla) miala troche poszanowania dla wlasnej osoby, to juz po pierwszych powaznych zgrzytach i publicznych fangach w nos powinna byla podac sie do dymisji. Ale Pani Profesor zamiast dymisji, zachowania twarzy i – jesli trzeba – dochodzenia swego przed sadem wolala „rozmiekczyc szminki w babskich lzach”. I tak przegapila szanse na zostanie ofiara i moze nawet kiedys bohaterem. Ale… moze wladza tak upaja?
    Zachowanie pana Premiera (jestes brzydka, idzi do domu, ale jak chcesz to wroc, moze jednak znowu sie poprzytulamy, w koncu bylo nam razem tak dobrze) jest jak zywcem z kabaretu. Tyle, ze to rzad a nie przedstawienie w piwnicy pod PiS-owcami (wszelkie skojarzenia z -baranami sa zamierzone, Piwnice pod Baranami przepraszam, bo to nie o nich chodzi) co moze dowodzic, ze Pan Prezes juz nie tak panuje nad sytuacja jak by chcial. Moze sytuacja zaczyna go przerastac? Bo z jednej strony podgryza go Pan Lepper (ten o dziwo robi to jeszcze najdelikatniej, sprytna bestia) z drugiej niedorzeczny Pan Giertych majacy coraz to nowe pomysly. On co prawda wprowadza do poczynan rzadu element humorystyczny, ale rzad to podobno nie kabaret. Na domiar zlego jeszcze Pan Premier mianuje „nieznanego i niechcianego” ministra, Pan Prezes zgrzyta, zgrzyta… i nic. W miedzyczasie jakies dziwne niespujnosci z Panem Prezydentem (moze inscenizowane by pokazac jaki to Pan Prezydent skuteczny i niezalezny, a moze nie, moze po prostu nie do konca omowili plan, tak jak kiedys przy ksiezycu). Wyglada na to, ze Pan Prezes Kaczynski znowu zrobil krok drugi przed pierwszym. I wyglada jakby sie znowu potknal. Bo zawsze wtedy wytacza najciezsze armaty (tak bylo z Trybunalem Konstytucyjnym czy Rzecznikiem Inetresu Publicznego) mowiac, cytat za PAP „oceniam działalność sądu (lustracyjnego) jako wyjątkowo ewidentny dowód ciężkiego kryzysu polskiego sądownictwa, to sąd abolicyjny wobec jednego układu a represyjny wobec innych, nie będę zdziwiony jak tak będzie tym razem”. Parafrazujac mozna powiedziec i tak: „oceniam ksztalt twego nosa jako ewidentny dowod braku napletka, to proba zewnetrznego przedstawienia wyzszosci ukladu beznapletkowcow nad genetycznymi patriotami, nie bede zdziwiony jak beda podejmowane i inne dzialania”. …Pozwolilem sobie na takie porownanie, bo przypomnialo mi sie, co napisalem w marcu tego roku w innym miejscu Polityki online. To tez jakby o lustracji, moze nie z mocy ustawy (parafrazujac bylego Prezydenta) moze dobrej, ale pewnie nawet zlej, ale z mocy polskiej rzeczywistosci i mentalnosci. A to gorsze niz prawo, bo to ostatecznie mozna zmienic (oby na leprze). Pozwole sobie to przytoczyc, bo tekst wlasny czyli nie plagiat:
    ….I jak tu zachowac wiare w to, ze to co sie teraz w Polsce wyprawia to wykladnik demokracji a nie po prostu paranoja. Wezmy na przyklad wzorowego syna Prawa i Sprawiedliwosci, Pana Kurskiego. Jak uslyszal lub tez jak mu doniesiono, ze w trawie zapiszczalo iz moze byc posadzony o bycie Zydem, to zaraz sie od tego publicznie zdystansowal jak od zarazy. Podjal natychmiast odpowiednie kroki i w mediach, takze tych co mowia tylko prawdziwa prawde i oznajmil, ze czje sie takim plugawym pomowieniem obrazony i upokorzony. Obrazonym i upokorzonym za nazwanie Zydem moze byc tylko ktos z nadludzi. Tyle, ze nadludzi mielismy juz kiedys w Polsce (i Europie), ci nieco starsi od Pana Kurskiego zaznali tego na wlasnej lub rodzinnej skorze. Jesli Pan Kurski sam nie rozumie o co chodzi a ma dzieci w wieku szkolnym, niech zapyta. Jesli nie, nich pojdzie do koalicyjnych przyjaciol, np. do Pana Leppera lub lepiej do Pani Berger (w koncu maturzystka). A jak Pan Kurski juz udowodni kim nie jest lub kim jest to nie pozostanie mu nic innego jak wystapic z wnioskiem do sejmu o powolanie sledczej komisji napletkowej. Komisja zas powola specjalna policje, ktora znienacka bedzie sciagac bielizne kazdemu napotkanemu Polakowi plci meskiej (pewnie by wolala zenskiej, ale coz, pech), aby – po wczesniejszym wylegitymowaniu i zapisaniu w kartotece danych osobowych, orientacji seksualnej, tytulow ulubionych ksiazek, kontakow i adresow – oddzielic tych co powoduja u Polaka Kurskiego odraze i obrzydzenie od tych co nie (tu brakuje jeszcsze wytycznych, przynajmniej oficjalnie). Ciekawe, czy tym co zadeklaruja podpisanie Polkslisty beda przyszywac napletki?. Tylko skad je brac? Od prawdziwych genetycznie patriotycznych Polakow ochotnikow?. Toz wtedy jednym cieciem bedziemy mieli w Polsce samych obrzezanych. No i co zrobic jak przeszczepy sie nie przyjma? A moze by tak importowac? Jest kilka krajow na swiecie, gdzie zbednych napletkow jest od groma. Czy powstanie wtedy w Polsce narodowy bank napletkow? I kto zrobi na tym (nomen omen) interes? Bobrze by bylo, by rzadzacy zamim ostatecznei wysla komisje napletkowa do boju o czystosc rasy zadbali o rozwiazanie tego palacego problemu. Przedtem trzeby bedzie tylko zapewnic najwierniejszym Pis-Owcom (aby nie powiedziec PiS-Baranom) pasy cnoty, aby w nadgorliwosci komisja napletkowa w oczyszczaniu nie posunela sie za daleko.
    Ciekawi mnie tylko co bedzie, jak po tym totalnym rozliczeniu sie z tym i innymi wewnetrznymi i zewnetrznymi wrogami Panowie Kaczynscy, Gertychowie i Lepperscy i im podobmi pozostana sami. Beda sobie wtedy nawzajem sciagac spodnie czy moze w poplochu i po cichu przyszywac napletki?…(koniec cytatu)…..To, co teraz dzieje sie w „cieniu” ustawy lustracyjnej i sprawa Pani Prof. Gilowskiej jest nieco innym odzwierciedleniem tego samego problemu.

  41. Jesteśmy widzami Teatru perswazyjnego w reżyserii PIS czyli kompleksowej zorganizowanej dzialalności komunikacyjnej, ktora ma na celu spowodowanie konkretnych efektów (wybory samorządowe?) u relatywnie dużej liczby osób w określonym czasie.
    -ale: następuje konfrontacja poglądów
    zjawisko oporu, które wynika z psychologicznej niechęci człowieka do akceptacji
    i adaptacji narzucanych mu poglądów czy postaw.
    Cieszę się, że „Teoria spirali milczenia” (E.Noelle-Neumann) nie dotyczy tego blogu.

  42. Pan Redaktor pyta co sie stalo? Odpowiedz jest bardzo prosta. Stala sie rzecz bardzo smutna. Stalo sie jasne raz na zawsze, ze postkomuna znowu wroci do wladzy. Szczerze mowiac, mielismy to jak w banku od samego poczatku, czyli od ostatnich wyborow, ale wtedy byla jeszcze nadzieja. Teraz juz zadnej nadzieji nie ma. Teraz jest juz pewne, ze za naszego zycia nie powstanie zwyczajna Polska, nareszcie bez postkomuny, z przyzwoita, w miare lagodna, w miare agresywna, czyli po prostu umiarkowana, prawica i lewica. To juz jest sprawa przesadzona – u kranca tej prezydenckiej pieciolatki, a moze znacznie predzej, czekaja nas tylko otwarte ramiona jakiejs nowego przefarbowanego postkomucha, ktorym sie nie oprzemy, bo ze wstretu do samych siebie bedzie nam juz wszystko obojetne.

  43. Panie Danielu,
    fajnie jest udawać Katona, kiedy lustracja dotyczy innych. Prawda? Teraz nasi miłościwi rządzący oparzyli się! Boli, oj jak boli!

    Jak się mówi we Włoszech – chciałeś rower, no to teraz jazda!

  44. Telegraphic – jezeli wyrazilam sie nieprecyzyjnie wyjasniam: zyczylabym Polsce, aby miala dwa razy wiecej problemow gospodarczych niz USA. To juz byloby naprawde niezle.

    Kaska

  45. nie będę komentował

  46. Nie rozumiem: autor uważa, ze niewątpliwa gra wyniesionymi przez sb-ka teczkami, w której to sprawie toczy sie niewątpliwy proces, że cała ta sprawa jest uczciwa i niewątpliwie moralna? Kwestia polega tylko na rzeczach wtórnych, mianowicie komu zrobiono to świństwo i jak zachował się premier?
    Panie Danielu, „wychowałam się” na Passencie. ZAWSZE był Pan sympatyczny dla rządzących? No, przecież nie… A jeśli jakiś magik wyciągnie z kapelusza Pana niewątpliwą teczkę, ponieważ będzie to magikowi potrzebne do ustrzelenia Bog wie kogo? Nie jest Pan osobą sprawującą itd. Za długo jest Pan w grze, żeby nie orientować sie w sprawie montowania afery zegarkowej pt. „jest wmieszany”.
    Cyryl jak Cyryl, ale te metody…

  47. Ponizszy tekst, przez moje wlasne roztargnienie, znalazl sie w czesci „odnowienie moralne, ale nazezy do tego fragmentu dyskusji. Przeklikuje go wiec jeszcze raz, bo tak jest poprawnie:

    Szanowny Panie Danielu, Pana pytanie: Co się stało, że nagle pan premier zmienił zdanie na temat lustracji pani profesor? – Odpowiedz: albo Pan Premier zaczal myslec samodzielnie i doszedl do wniosku, ze sprawa tak smierdzi, ze tego smrodu nie da sie ukryc ani zabic nawet nalbardziej wonnymi perfumami (a jak sie te zapachy nie daj boze polacza, to dopiero bedzie), albo ze mu tak kazali. Innej mozliwosci nie ma. Pana Pytanie: Że nieoczekiwanie pana premiera ruszyło sumienie i „ma dość zabijania ludzi”. Odpiwiedz: patrz wyzej. Moze byc jeszcze tak, ze Pan Premier odnosi wrazenie, ze okrecik pod flaga PiS wpadl na jakas skalke albo ryf, czy tez wplynal na dobrze zamaskowana a podlozona przez samych siebie i przeznaczona dla innych mine i zaczyna gwaltowniw nabierac wody. A ze Pan Premier tylko z urzedu jest kapitanem, to nie musi trwac do konca, wiec zaczyna pakowac manatki. Moze chce, aby sympatia wyborcow, ktora sie niewatpliwie cieszy, pomogla mu doplynac do brzegu. Ale moze to jest kolejny manewr, bo PiS wie, ze bez Marcinkiewicza jednak nie da rady, w koncu trzeba miec w odwodzie „jakas sympatyczna gebe”. Mialy byc odpowiedzi, ale nie calkiem wyszlo. Pytanie: Skąd nagle tyle dobroci, że prezes Kaczyński przyjeżdża do Zyty Gilowskiej po jej przesłuchaniu w Sejmie? Odpowiedz: to nie dobroc, to strach przed tym co zdesperowana kobieta i porzucona kochanka wymysli i bedzie wyprawiac publicznie. To nie dobroc, to wyrachowanie i proba utrzymania w ryzach. Bo choc juz niby nie z nami, to za wszelka cene nie moze byc przeciw nam. Pytanie: Dlaczego nagle zaczęto zastanawiać się nad tym, jakie są motywy lustratorów i czym kierował się Rzecznik Interesu Publicznego, przekazując sprawę Z.G. do sądu lustracyjnego? Odpowiedz: to pytanie prosze zadac Panu Prezesowi Kaczynskiemu. On bedzie juz wiedzial (Patrz moj tekst o pieciu faktach, ktory napisalem do tematu „odrodzenie moralne”, 27.06.2006, 9:00) Dlaczego Rzecznik zaczął mówić, że sprawę prowadził nie on, tylko jego zastępca Jerzy Rodzik? Odpowiedz: bo sie nagle zaczal bac, bo to typowe, to nie ja to kolega. Znane i sprawdzone, potem okaze sie, ze to wszystko zrobil „ktos jakis”, jakies wrogie sily albo uklad. To wlasciwie juz mamy, patrz dalej. Pytanie: Dlaczego zaczęto grzebać w przeszłości sędziego, żeby go skompromitować i wyciągać, że był sędzią wojskowym? Odpowiedz: patrz wyzej, jak sie okazalo, ze pomysl wpuszczenia Pani Gilowskiej w zlustrowanie i tym samym pozbycie sie jej z rzadu i polityki na zawsze (bo przeciez moglaby pujsc do innego (?) ugrupowania i naopowiadac, co w tym PiSie sie wyprawia (podobnie jak w Biedronce czy Zabce, patrz ostatnie doniesienia mediow, a tego PiS by nie przezyl) nie wypalil, wrecz przeciwnie okazal sie strzalem we wlasne plecy, to trzeba bylo natychmiast znalesc winnego i wmowic swiatu, ze dzialal w pojedynke. To tak samo jak sprawa morderstwa JFK w Dallas, tam tez byl tylko H.L. Oswald i dzialal sam, bodobnie jak potem Jack Rubby. Pytanie: Dlaczego zaczęto snuć domysły, że to „układ” manipuluje teczkami i podsyła dokumenty? Odpowiedz: to samoobrona, bo co by bylo jak by sie okazalo, ze te dokumenty to podsyla i manipuluje nimi np. PiS. W koncu to on ma najszerszy i nieskrepowany dostep do wszystkiego. To co prawda na poziomie szkoly podstawowej w dawnych czasach, kiedy przynosilo sie do klasy dzienniki dla pani nauczycielki i w miedzyczasie szybko w ubikacji przerabialo dwojki na cos leprzego, majac nadzieje, ze nikt sie nie zorietuje. Dzis – i idea i poziom ten sam. Pytanie: Jak to się stało, że teraz na cenzurowanym znaleźli się lustrujący, a nie lustrowani? Odpowiedz: wpadka, nie wypadek przy pracy, nie collateral damage, po prostu zwykla wpadka. Pan Prezes sie znowu potknal (patrz moj tekst wyzej). Pytanie: Czyżby coś było nie w porządku z dotychczasową lustracją? Odpowiedz: a czy bylo cos w porzadku? Od poczatku bylo bagno, teraz zaczelo wchlaniac tych, co weszli za daleko. Tak jak w przyrodzie. Oby byl to poczatek naturalnej selekcji, ewolucji i samooczyszczania biotopu. Pytanie: Co się w Polsce stało? Odpowiedz: jak mowia na Slasku, tapnelo, i to powaznie. Bedza rysy, a moze nawet dziura w ziemi. Pytanie: Czy nie jest tak, że niektórzy się obudzili, ponieważ lustracja uderzyła w samo serce ich rządu? Odpowiedz: cytat za jednym z blogowiczow: bingo!. Ale, moze to wszystko tylko zamierzona akcja. Trzeba zrobic zamet, ba zadyme, we mgle i kurzu malo kto sie polapie i zanim co bedzie po wyborach komunalnych. I znowu wiecej pytan niz odpowiedzi…..Pozdrowienia ze slonecznego Berlina.

  48. Dla uzupelnienia tego, co pisalem dzisiaj rano pare cytatow za PAP:

    „Pani premier Gilowska jest w tej chwili trochę chora, ale obiecała, że jak tylko lepiej się poczuje, oddzwoni do mnie” – mówił Marcinkiewicz w sobote w Witnicy, gdzie uczestniczył m.in. w otwarciu obwodnicy miasta.

    Ponadto Premier przedstawił dziennikarzom uzasadnienie swej decyzji o dymisji Gilowskiej.

    „Kiedy w piątek (23 czerwca) odbywała się konferencja pani prof. Gilowskiej, kiedy sprawa (Rzecznik Interesu Publicznego złożył wniosek o lustrację Gilowskiej) ujrzała światło dzienne, rynki finansowe zaczęły tracić głowę. Mieliśmy do czynienia ze spadkami na giełdzie, ze spadkami złotówki, z dziwnymi ruchami na wszystkich rynkach finansowych. Nie chciałem tej decyzji podejmować tak szybko.Myślałem, że może na początku nowego tygodnia, ale ze względu na sytuację na rynkach finansowych, nie mogłem narażać państwa polskiego na tego typu ruchy. W związku z tym, przyśpieszyłem podjęcie tej decyzji, o której pani premier przecież wiedziała. To uspokoiło rynki finansowe” – mówił premier.

    Szef rządu wyjaśnił też, dlaczego zaproponował Gilowskiej powrót do rządu.

    „Ze względu na działania zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego, dziwne działania, a także ze względu na decyzję Sądu Lustracyjnego – dla mnie niespodziewaną, bo ja w ustawie znajduję miejsce, z którego sąd mógł skorzystać, by tę sprawę wyjaśnić do końca – zaproponowałem pani wicepremier stanowisko wicepremiera w rządzie, przy dalszej obecności ministra finansów Pawła Wojciechowskiego na swoim miejscu” – powiedział premier.

    „To rozwiązanie rozsądne, bo z jednej strony gwarantuje spokój na rynkach finansowych, ze względu na pozycję i siłę ministra finansów; z drugiej strony daje pani premier możliwość dokończenia i wyjaśnienia do końca tego procesu. Czekam cały czas na decyzję pani premier w tej sprawie” – podkreślił Kazimierz Marcinkiewicz.

    Szef rządu zapowiedział, że sprawa „przedziwnej sytuacji lustracyjnej” dotyczącej Zyty Gilowskiej będzie wyjaśniona od początku do końca. „I wszyscy, którzy chcieli wykorzystać tę informację przeciwko rządowi, przeciwko podejmowanym przez nas reformom, poniosą odpowiedzialność” – mówił.

    Marcinkiewicz wyraził zadowolenie, że prokuratura zajęła się sprawą związaną z lustracją b. wicepremier. „I dziś sam bym apelował do prokuratury o zajęcie się tą sprawą, bo sprawa jest absolutnie dziwna. Jestem przekonany, że nie obecne służby, nad którymi ja sprawuję kontrolę i jestem przekonany, że one w całym tym procederze nie uczestniczą i nie uczestniczyły, ale to dawne służby, członkowie dawnych służb, jeszcze SB, mają jakiś swój udział w całej tej przedziwnej sytuacji lustracyjnej” – powiedział premier.

    Panie Danielu: sprawa prosta jak wlos Mongola.
    Pani Gilowska to lepiej niz Greenspan (byly szef finansow USA) jak tylko ktos cos o niej w Warszawie powiedzail, to zawalily sie rynki finansowe. Kto by pomyslal, ze Pani Gilowska ma taki wplyw na swiat. Ponatdo teraz jest juz jasne, ze to wszystko to tajne sluzby, dawne tajne sluzby (!), wrogowie narodu, wrogowie suwerennosci Polski i ci, co chca destabilizowac rynki, zlotowke (ten nowy panswiatowy euro-dolar) i zabic Polske finansowo, fizycznie i psychicznie. Czyli, caly ten imperialistyczno-SB-cki, SLDowsko-POwski i rosyjsko-zydowski fanatyczny spisek przeciwko PiS czyli nam (TKM-nam).
    To, ze ta retoryka niczym nie rozni sie np. od Gomolki, to Panu Premierowi jakby ucieklo. Albo tak mu ktos (U?)napisal, a on (biedny robaczek) wyrecytowal jak na akademii. Cofam mysl, ze to co robi Pan Premier (patrz Pana pytania) moze byc interpretowane jako odrobina zdrowego rozsadku i kawalek wlasnej twarzy. Przykre, ale Pan Premier to kukla. I juz tylko patrzec, jak bez glowy.

  49. Pytanie:
    Czy młoda lewica zawsze już będzie postkomuną?

  50. A ja mam pytanie z innej beczki : czy można być „trochę chorym”? (jak to pięknie określił nasz Pan Premier) 😉
    To trochę tak jak być trochę w ciąży.

    Czepiam się, wiem, ale strasznie mnie ta wypowiedź rozśmieszyła, gdy usłyszałam ją w radiu, podobnie – ciągłe powtarzanie „dziwna sytuacja”.

    Pozdrawiam

  51. Panie Danielu, Pana blog jest swietny,
    a Marcinkiewicz jest smieszny.

  52. Ktoś tu napisała ze kazda kolejna taka „afera” jak z Gilowska odczarowywuje agentów TW itd. Lecz mysle że dla 3/4 Polaków to i tak nie jest jakiś specjalny problem bo jak do tej pory zaden z prawdziwych lub domniemnych TW nie wzbudził przesadnej grozy u nikogo.

    Ja mam nadzieje ze takie „afery” skłonią media do pisania o tym na 23 stronie w dziale „rózne smieszne i mało ważne”. Temperatura dyskusji spadłaby radykalnie (polityków nie interesuje to czego nie ma w mediach) z pozytkiem dla wszystkich. I moze w koncu kryterium dla byc albo nie byc w rzadzie min finansów byłaby kompetencja i praktyczne efekty a nie to czy jest jakims tam TW Beata czy nie. Nawet jesli jest to co z tego? To że Gilowska nie zrealizowała żadnego ze swoich „firmowych” postulatów, czy to z czasów PO czy juz teraz z czasów PiS nie ma zadnego związku z tym czy była ta „beata” czy nie.

  53. Do halszka31/3:
    Lewica jest lewicą i koniec! Postkomuna to w ogóle Samoobrona. A co z postendecją?
    Boże kochany, czemu w tym kraju wszystko jest „post”? Już starczą mi „post-it”.
    Niech lewicowcy zrobią coś naprawdę lewicowego, albo tu bedziemy mieli przynajmniej 50 lat Platformy „Obywatelskiej”.

  54. tak napisałem po sprawie z księdzem Czajkowskim i nic się nie stało, co mogłoby zmienić moje zdanie…

    Nie wierzę esbekom i wkurza mnie, że się teraz śmieją z durnej masy rodaków, którymi dalej mogą manipulować – niemal 20 lat po wyrwaniu im władzy z pazurów. Jeszcze tymi pazurami mogą drapać nam w mózgach!
    Szkoda, ze przez tyle lat nie dopracowano się jakiejś ludzkiej formy weryfikowania i OSĄDZANIA tych teczek. Tylko SĄD, przed którym staje nie tylko PROKURATOR, zaopatrzony w esbeckie teczuszki i wypociny tworzone na bolszewicką modłę, ale i OBROŃCA mogący stawiać pytania, wątpliwości, świadków, dowody niewinności, może podjąć próbę oceny, osądu i wydania wyroku!
    Nie dajmy się manipulować! Choć w państwie, w którym władza z muchami w nosie ma w pogardzie Trybunał Konstytucyjny, trudno wierzyć w sprawiedliwe OSĄDZANIE spraw tak propagandowo nośnych i natychmiast, na życzenie, użytecznych!
    Howgh!

  55. Nie rozumiem problemu lustracji. Czy obecnie inwigilacja społeczeństwa nie jest większa, czemu sprzyja „znakomity klimat” psychologiczny i lepsze „uzbrojenie” techniczne? Czy obecna inwigilacja jest lepsza od poprzedniej (obie funkcjonują /ały/ w granicach obowiązującego w tym czasie prawa)? Czy zamiast stawiać cały naród do raportu nie należy karać jedynie przestępców? Czy brytyjskie i amerykańskie archiwa są wypełnione jedynie niskiego lotu twórczością arysztyczną? Zgadzam się z solidarnośćiowym guru, prof. Karolem Modzelewskim, który jest mądrzejszy niż blogowicz Bernard, że podejrzliwość i chęć odwetu w szeregach opozycji bierze się z napięć biorących się z poczucia zagrożenia. Czy jednak rozsądnym politycznie rozwiązaniem jest szczucie i skłócanie całego narodu dlatego, że wspólpracę ze służbami specjalnymi uważamy za nieeleganckie (nie mylic z przestępstwami). To kim się posiłkują służby, na które bez szemrania płacimy podatki? Czy nie wystarczy ostracyzm towarzyski w środowisku, któremu TW się sprzeniewierzył, a kandydata na stanowiska państwowe dokładne prześwietlenie pod kątem bezpieczeństwa tegoż państwa? Nie będę opisywał swojego psychologicznego złego nastawienia do działań różnych współpracowników, ale co innego jest moje subiektywne odczucie, a co innego szeroku rozumiany interes państwa, który staje się obecnie interesem pewnej rodziny sączącej (m. in. na łamach tego bloga, przez oddanego jej „żołnierza”, jad o nasyceniu podobnym do tego z okresu jesieni ’81) atmosferę rozliczeń w formie (na razie psychologicznej) wojny. Pozwolę się tu nie zgodzic na porównywanie J. Kaczyńskiego do W. Gomułki ponieważ jest to krzywdzące dla tego ostatniego z powodu jego uczciwości. To co się dzieje obecnie w Polsce (z uwzględnieniem zmian jakie zaszły w otoczeniu społecznym) przypomina marzec ’68 i osławionego gen. Moczara z jego zastępami żołnierzy, którzy, oprócz resortów siłowych za wszelką cenę starali się objąć w posiadanie całą prasę. Proszę o chwilę refleksji. Czy nie ma podobieństw psychologicznych do dintojry z 1968 r. Obydwa kryzysy wywołali rządzący nadmierną tolerancją dla swojej ekstremy. Z przerażeniem porównuję twórczość red. Gontarza i naszego przyjaciela z bloga Bernarda. Ten ostatni jest ambitniejszy. Zwróćcie państwo uwagę z jaką energią przydeptuje wszystkich blogowiczów, przy okazji podszczypując autora bloga. To wszystko jest jednak dla Bernarda tylko wprawka. Prawdziwą wojnę podjazdową prowadzi on z władcą Kremla, który ma wszyskie kopie akt z IPN – u i na bieżąci analizuje oraz inspiruje wszystke afery teczkowe w Polsce. Sądząc po strategi, którą obrał Bernard, Putin nie jest bez szans. Na koniec, pytam ze skruchą, czy nie można by zrobic z tymi wrednymi aktami tak jak robią to amerykanie i anglicy (oczywiście jeżeli teczkomania nie jest zaplanowanym mechanizmem prześladowań społecznych), albo jak radzi generał Kiszczak – zniszczyć je i zamknąć temat w tym miłosiernym katolickim kraju.
    P.S. Panie Bernardzie, czy skorzystał już Pan z numeru 112?

  56. Tak jak w poprzednim swoim wpisie, twierdze, że ustawa lustracyjna jest zła. Prawnicy, którzy ją tworzyli musieli zdawać sobie sprawę z jej ułomności. To, ze będzie ona batem na opozycję zdawali sobie sprawe wszyscy. Jednak jej szczegółowe przepisy, mówiące o tym, że „oskarżony” dowie sie o zarzutach mu stawianych dopiero na sali sądowej były przed społeczeństwem utajnione. Nawet Rzecznik Praw Obywatelskich nie oponował.
    Jeśli prawnik, który przyczynił się do uchwalenia tej ustawy mówi teraz: dura lex sed lex,
    to jest to czystej wody cynizm.

    Tak jak i Bernard nie wierzę SB-kom jako swiadkom przed sądem nie wierzę. Także Pyzol zwraca uwage na dziwne prawo jakie u nas panuje, a zwłaszcza podpisuję się pod słowami „Kiedy skrytykowali prawnikow – podniosl sie wrzask, a – wlasciwie o co, jesli okazuje sie,z iz w praktyce to prawo jest zupelnie bezwolne w rekach decydentow…” Dziennikarze też, dziwnym trafem podsycają satyryczne widzenie Kaczek, zamiast bic na alarm z powodu patologii życia społecznego.

    Najrozsadniejszy będzie powszechny dostep do teczek wszystkich osób zainteresowanych, ponieważ teraz historycy i dziennikarze mogą nimi żonglowac wedle swojego widzimisie, a ponadto mogą być wprowadzane antydatowane fałszywki. Jak jest w przypadku Zyty Gilowskiej – nie wiem – nie jestem wróżką, a akt nie widziałam.

    Ważne pytanie stawia Kris: „Czy w imię wyrozumiałości, przebaczania, chrześciańskego pojednania,
    powszechnej zgody na amnezję, a być może budowania jakże potrzebnej tzw. jedności narodowej należy dziś dalej zrównywać katów i ich ofiary, dalej nagradzać kiedyś już nagrodzonych i dalej poniżać kiedyś już poniżanych?”

    Póki co nie należy ulegać psychozie, bo kanikuła sie rozpoczęła i dziennikarze mogą drążyć temat przez całe dwa miesiące.

    Polecam film „What the bleep do we (k)now?”, czyli po naszemu: Co w trawie piszczy, albo jak niektórzy tłumaczą: O co, kurcze, chodzi?
    I nie dać się zwariować. Sami kreujemy swój świat, co film doskonale dowadzi. 🙂

  57. Panie Danielu, dopiero dzisiaj przeczytałam Pana felieton w Polityce i oj, zupełnie mnie Pan osłabił. Ja już kiedyś sugerowałam, ze z piekła to się Pan nie wyłga. Bo nie dość, że ma Pan rację (ten grzech można by jeszcze Panu jakoś wybaczyć) to na dodatek umie Pan ją koncertowo przedstawić.
    Pozdrawia serdecznie.

  58. Czy nie jest tak, że niektórzy się obudzili, ponieważ lustracja uderzyła w samo serce ich rządu?

    Tak właśnie jest. Gdyby ci „niektórzy” mieli rozum, to nie byliby zaskoczeni. Mechanizm „lustracja jest dobra, o ile nie uderza we mnie” zadziałał już kilka razy – przypominam historię prof. Staniszkis. Podobnie jak mechanizm „teczki są prawdziwe, jeśli dotyczą moich wrogów, jeśli mnie, to sfałszowane”. Jeśli po tym wszystkim, co się w Polsce ostatnio stało, ktoś nadal widzi w lustracji lekarstwo na wszelkie zło, to jest ślepy.

  59. „Na koniec, pytam ze skruchą, czy nie można by zrobic z tymi wrednymi aktami tak jak robią to amerykanie i anglicy (oczywiście jeżeli teczkomania nie jest zaplanowanym mechanizmem prześladowań społecznych), albo jak radzi generał Kiszczak – zniszczyć je i zamknąć temat w tym miłosiernym katolickim kraju.”
    Pozwalam sobie posiłkować się teksetem „Ryby” boć przecież popiera w ten sposób moje zdanie na temat lustracji. (vide – moje dwa skromne wpisy powyżej) Nie trzeba być Kiszczakiem aby logicznie na ten temat mysleć.
    Odnoszę jednak ze smutkiem wrażenie, że nasza władza posiłkuje się celowo teczkowymi awanturami , bo to odwraca uwagę od faktów znacznie boleśniejszych o ktorych rozwiązaniu jakoś nic pozytywnego nie słychać.
    Przykład pierwszy z brzegu: cyrk z Gilowską i premierem w roli głównej oglądają wszyscy. Fakt że nowe przepisy bankowe utrudnią zdobycie mieszkania młodym ludziom odnotowuja tylko zainteresowani.
    O szerzeniu się chorób z którymi komuna (tak tak) konsekwentnie i systemowo walczyła, wiedzą tylko ludzie ze służby zdrowia.
    O wtórnym analfabetyźmie – tylko ci, ktorzy są w stanie czytać wpisy np. w blogach, czatach itd. oraz nauczyciele.
    O straszliwym pijaństwie w narodzie – wiedzą wszyscy tak bardzo że to przestało już być problemem społecznym; jest normą, sposobem bycia.
    I tak można jeszcze długo. Bo rozwiązanie tych wszystkich bolączek ma swoje pięć minut tylko na językach polityków, w umizgach wyborczych ktorymi się kokietuje społeczeństwo.
    Po wczepieniu pazurów we władzę – wszystko sprowadza się do walki z komuchami, postkomuchami, postpostkomuchami no i ze spiskami! Tych ci u nas dostatek bo przecież spiskują przeciw władzy wszyscy, od zawsze i bez chwili przerwy. Tak na dobre zaczęliśmy wszak spiskować przeciw władzy chyba za króla Sasa. Albo i wcześniej.
    Ale to podpada już pod kolejny społeczny problem – narastającą paranoję i kiepską kondycję psychiczną Polaków, o których to sprawach najlepiej wiedzą psychiatrzy.

  60. To poczatek zjadania wlasnych dzieci przez rewolucje. Zyta poszla na przekaske. Marcinkiewicz twierdzi, ze nie ma frakcji w PiS. To zupelnie tak jak nie bylo frakcji w PZPR. PiS to lustrzane odbicie PZPR. I frakcje w tej partii tez sa lustrzane. Nacjonalisci maja wladze dusz i najwiecej do powiedzenia (JK, Dorn), pseudoekonomisci pseudokatoliccy, a wlasciwie nalezaloby powiedziec katolicy trydenccy (wlasnie Marcinkiewicz) maja urzad premiera, bo nie mozna bylo betonu rzucic na pierwszy ogien za raz po wyborach bez wiekszosci parlamentarnej. Zyta jest ofiara tarc pomiedzy tymi frakcjami i doprawdy nie ma znaczenia kto i jak zamieszal (teraz i tak tego sie nie rozplacze). Jesienia Marcinkiewicz pojdzie na pierwsze danie. Jednak, tylko po to aby wladze realna przejal wlasnie beton (pewnie nie JK, bo po co mu to, ale np. Dorn). Do apogeum tej nieszczesnej rewolucji jeszcze nie doszlismy. 9 Termidora jeszcze przed nami. W koncu to byl II rok Rewolucji. Kto bedzie Robespierrem? Kto nazwany „fripons”? Zobaczymy. Ale to nieuchronne. Taka nieublagana jest logika rewolucji, taka logika walki o wladze. To sie nie zmienia od lat. Wystarczy poczytac St. Justa. Bedziemy swiadkami wielu ciekawych spektaki. Z lezka (czyt. ueskom) w oku bedziemy wspominac lagodne usuniecie Zyty Gilowskiej z rzadu. A potem? Szybka erozja i rozpad taki sam jak w AWS. I, miejmy nadzieje, ze jednak demokratyczne wybory (w koncu to XXI wiek i Unia Europejska). Czego sobie i wszystkim Polakom zycze jak najszybciej.

  61. W niedzielne popołudnie zerknąłem do blogu i przeczytałem różniące się opinie Ryby (12.27) i ELF 14.04 .
    1)Z tego co słyszę , Radio ,TV , czy czytam znawców problemu IPN , to jeśli nawet w zasobach IPN jest 100% ( dot. Funcjonariuszy i ich współpracowników ) , wiedzy , o rejestrze tych osób ,to podobno dowodów materialnych ( tj Dokumentów pisanych przez agentów lub Funcjonariuszy ) potwierdzających te rejestry zachowało sie jedynie ca. 20% . Ktoś , kto proponuje OTWORZYC .musi zakładać ,ze osoby zarejestrowane ,przed Sądami Powszechnymi ( projekt PIS ) i nie będą miały żadnej szansy ( bo co 5-ta Osoba ) udowodnić ,że NIE były ect.
    2) Pewnej liczbie ( z całości ) jest oczywiście szansa wykazania związków nagannych .
    3) na pytanie , czy dzisiaj służby specjalne mają możliwośći głębszej penetracji obywateli -odpowiedż musi być- yes,yes yes !!. To wynika z zupełnie innych możliwości technicznych i Osobowych ( np nie wiadomo ilu agentów po 1989 pozostalo i dostało swego rodzaju ” Święcenia „???
    Społeczeństwo USA , wzorzec demokracji jest penetrowane kompleksowo i wszechstronie . Wiedza państwa pt USA o pojedynczym obywatelu ,czy tez mieszkańcu ,jest istotnie większa niz wiedza PRL czy IIIRP w tym samym zakresie . Młodsi blogowicze muszą sie tym pogodzić , iż penetracja ich Osób bedzie miała tendencję wzrostową nie zależnie od tego kto sprawować będzie władzę w Polsce .
    4)JA, Ponownie w tym blogu – zamknąć TO Archiwum IPN i zająć sie Rywalizacja Cywilizacyjną z Europejczykami , Dzieki temu cała armia leni -dla których dzisiaj jest to temat życia , a zaangażowanie dadaje Osobistej wartości , zmuszona byłaby do pieczenia przysłowiowego chleba , straciliby wątki do zamartwiania sie losem RP ,choć nie jestem znowu tak naiwny .. napewno znajdą sobie kolejny temat zastępczy . Taki marginez, nawet w świetnie zorganizowanym społeczenstwie istnieć będzie .Wiec Optymistycznie do Przodu .
    5) A jak tam z otwarciem zasobów kancelarii Proboszczów ??, i Biskupów ??. Tam jest wiedza o Owieczkach ! Oczywiście nie ruszamy !!!
    6) Wieki cale agenci i ich twórcy żyli i stanowili drugą warstwę życia państw , W interesie RP, moim skromnym zadaniem powinno byc zamkniecie tego tematu na Lata . Jak długo? nie mam zadania , ale na lata .

  62. Jestem naiwnym i niepoprawnym marzycielem i dlatego nie tracę nadziei na przedterminowe wybory. Gdyby tak stać się miało i ustawa lustracyjna obowiązywałaby w niezmienionym kształcie, proponuję wszystkim kandydującym, będącym przeciwnikami lustracji złożenie pozytywnych oświadczeń lustracyjnych. Niezależnie od tego czy byli, czy nie byli TW, czy też tak tylko im się wydaje. Niech wyborcy osądzą w akcie wyborczym, czy ważne jest dla nich babranie się w esbeckich papierach, czy kompetencje kandydatów, ich dotychczasowy dorobek, w tym także z czasów PRL, i ich zamierzenia na przyszłość.

    Bernarda nurtuje pytanie kto ma korzyść z zamieszania wynikłego z posądzenia Z.G. o kłamstwo lustracyjne. PiS odrzuca, wątpi z korzyści jakie miałaby z niego odnieść PO. A tym czasem dla każdego powinno być jasne, że beneficjentem jest u k ł a d. Zachęcam Bernarda aby w swych dociekaniach posunął się krok dalej i poszukał odpowiedzi na pytanie, kto korzysta z wprowadzenia do publicznego dyskursu tego niedookreślonego bytu.

    Tym dyskutantom, którzy postulują spalenie, utopienie, zabetonowanie i co tam jeszcze esbeckich papierów wzywam do opamiętania. Dokumenty te, choć niepełne, mogą z pewnością posłużyć jako jeden z dowodów popełnienia wielu przestępstw, a może nawet zbrodni. Trzeba tylko aby IPN rzeczywiście się tym zajął. W szczególności przygotowaniem materiałów, które mogłyby dopomóc w osądzeniu wszystkich tych, którzy TW werbowali, prowadzili i inspirowali przy zastosowaniu całego arsenału sprzecznych z prawem środków.

  63. Pytanie halszki31/3 – rozumiem, ze skierowane jest do mnie:
    „Czy młoda lewica zawsze już będzie postkomuną?”

    Odpowiadam:

    Kazdy, kto wywodzi sie z SLD Olejniczaka, czy SdPl Borowskiego, to postkomuna. Niestety do postkomuny zalicza sie rowniez kazdy mlody czlowiek o lewicowych przekonaniach, ktory choc z powyzszymi organizacjami nie mial dotad nic wspolnego, to sympatyzuje ze sposobem myslenia upowszechnianym przez publicystow takich jak Daniel Passent czy Krzysztof Teodor Toeplitz. W tej chwili nie ma jeszcze zadnej mlodej lewicy. Wyloni sie ona dopiero sposrod tych, co majac serce po lewej stronie, okaze sie odporni na syrenie zaspiewy dwoch wyzej wymienionych rewizjonistow.

  64. Na początku lat dziewiędziesiątych J. Kaczyński ujawnił instrukcję o werbunku informatorów. Dokument ten wywołał wówczas spore zamieszanie. Wprawdzie J. Urban powiedział, że niewiele go to Kaczyńskiego w tym czasie kosztowała, ale należy uznać, że był to pożyteczny ruch pana J. K. Jedynie tyle o nim można dobrego powiedziec, analizując jego działalność w latach dziewiędziesiątych. Blogowicze spierają się o niuanse teczkowe, nie biorą jednak pod uwagę, że Prezes jako miłośnik II RP wybiórczo, chce przenieść instytucje późnego okresu międzwojennego do obecnej rzeczywistośći politycznej. Robi to, co najlepiej lubi i potrafi. Tak jak zdecydowana większość publicystów nie zadała sobie trudu i nie zapoznała się ( chlubny wyjątek stanowiła Janina Paradowska) z programem PIS-u, tak i obecnie rostrząsa się w ogromnym szumie medialnym problem teczek, odpuszczając sobie głębszą analizę, że jest to jedynie krok do głębszych podziałów (czytaj prześladowań) społecznych z izolacją najbardziej niewygodnych na wzór Berezy Kartuskiej. Ktoś kto uważnie czytał w okresie przedwyborczym, choćby tylko J. Paradowską i jej wypowiedzi na temat pogłębiającej się integracji rodzinnej, musiałby zgodzic się z Karolem Modzelewskim, że demokratycznie zafundujemy sobie państwo policyjne. I jeszcze słowo o lustracji. Na początku lat dziewiędziesiątych byłem blisko lustrowanego posła z tzw. listy Maciarewicza. Atmosfera procesu była tak napięta, że adwokaci odmawiali pomocy prawnej. Po różnych deliberacjach poseł w drugiej instancji wygrał ten proces. Pamiętam jak później pełnił funkcję kierownika ośrodka wczasowego i pokazywał znajomym wyrok z uzasadnieniem oczyszczającym go z zarzutów. Korzystne orzeczenie sądu było realne, ale wszyscy patrzyli na niego jak na trędowatego i nikt z przyjaciół oraz znajomych nie chciał się do niego zbliżyć. Opuściła go także żona. Efektem przeciągającego się stresu był nawrót choroby, w rezultacie której jest częściowo sparaliżowany. Nikt go nie przeprosił mimo nakazu wynikającego z wyroku sądowego. Pamiętam z TV, w okresie sporu sądowego, burzliwą rozmowę w Sejmie z udziałem posła i Maciarewicza w czasie której omal nie doszło do wymierzenia siarczystego policzka byłemu ministrowi. Dzisiaj widzę, że ówczesna poprawność była niepotrzebna i b. minister powinien wtedy dostać, zgonie z nazewnictwem Andrzeja Leppera, przynajmniej raz w papę.

  65. Krótko mówiąc, cała ta lustracja przynosi i przyniesie Polsce i Polakom więcej szkody niż korzyści.
    Otwarcie archiwów to pomysł kuriozalny – skoro obecnie prawnicy (sędziwowie i adwokaci), dziennikarze – wszystko ludzie w teorii inteligentni – nie dają sobie rady z prawidłową interpretacją akt (NIEKOMPLETNYCH), to jaki będzie rezultat interpretacji przez zwykłych zjadaczy chleba? Czy ci zwykli ludzie będą mieli szansę skonfrontować wiedzę „teczkową” z zeznaniami SBków? Czy wreszcie zezniania SBków sa wiarygodne? Wszystkie te pytania kierują moją uwagę na zasadę domniemania niewinności. Zarówno lustracja taka jaka jest, a już szczególnie otwarcie archiwów dla wszystkich, taką zasadę złamią. Lustracja jest i będzie nieuczciwa. Nie ma akceptacji!
    Dodatkowo, cała ta lustracyjna zadyma zasłania rzeczy naprawdę ważne, o których wielu tu już pisało. Państwo jako całość jest jak wielkie przedsiębiorstwo, które ma pewien potencjał. Ten potencjał jest obecnie marnowany na igrzyska, dym w oczy. Problemy naprawdę ważne są pomijane, bo nieciekawe (?). A przecież kluczowe dla naszego dziś i naszego jutro. Pan Bendyk na swoim blogu pokazuje te rzeczy, ale bardzo mało tam komentarzy. Źle to świadczy o nas niestety… wolimy polityczne igrzyska. Zażarcie kłucimy się o sprawdzanie przeszłości PRL-owskiej ludzi, nie dostrzegając, że nie ma to żadnego przełożenia na teraźniejszość.
    Szkoda. Ech, Polak i przed szkodą i po szkodzie…

  66. To zdumiewające, ile do powiedzenia (trzeba czy nie trzeba) mają czytelnicy!
    A warto zachwycić się formą i treścią wspaniałego felietonu (jednego z wielu), a te dzieła literackie, przegadane w większości i przemądrzałe, wysłać pod własnym nazwiskiem do jakiegoś renomowanego pisma. Może będzie z tego sława i pieniądze? ANCA

css.php