Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

4.12.2006
poniedziałek

Kto tam? Tu Springer

4 grudnia 2006, poniedziałek,

Fakt, że koncern Springera, który jest m.in. wydawcą rosyjskiej wersji miesięcznika „Forbes”, przestraszył się najbogatszej Rosjanki (nb. żony mera Moskwy) i skierował cały numer tego pisma na przemiał, nie jest tylko zagraniczną ciekawostką bez znaczenia. Czym kierowali się wydawcy, podejmując niszczycielską decyzję? Czy chodziło o dobro pisma, bo po wizycie adwokatów przysłanych przez bohaterkę artykułu wydawcy doszli do wniosku, że ich tekst był niewystarczająco udokumentowany? Czy nie chcieli godzić w coraz cieplejsze stosunki Berlin – Moskwa? Czy bali się odwetu ze strony rosyjskiej, wiedząc, że media nie mają tam łatwego życia?

Media w Polsce także są przedmiotem presji, media publiczne są areną walki o władzę (jak z niej korzystają – każdy widzi), a niektóre media prywatne, krytyczne wobec władzy, budzą z jej strony zdecydowaną reakcję i są dyskredytowane na wszelkie sposoby, włącznie z grzebaniem w rodowodach, teczkach i innych „dowodach”. Bardzo ciekawa jest rola mediów wydawanych przez kapitał zagraniczny w Polsce. Znaczna część – może nawet większość – prasy prowincjonalnej należy do kapitału zagranicznego, głównie niemieckiego. Koncern Springera wydaje szereg wpływowych tytułów, m.in. „Newsweek”, „Fakt”, „Dziennik”. Zanosi się na to, że wydawnictwo Axel Springer zakupi poważną część udziałów telewizji Polsat. Największe radio RMF zostało sprzedane innemu koncernowi niemieckiemu. Wszystko to są kroki w kierunku dalszej koncentracji mediów na skalę w niektórych krajach demokratycznych zabronioną przez prawo. Np. w USA prawo nie zezwala na to, żeby ten sam właściciel posiadał w jednym mieście gazetę poranną i popołudniową, łączył to z posiadaniem miejscowej rozgłośni radiowej i stacji telewizyjnej. Ograniczenia takie są uzasadnione. Wolny rynek zmierza ku koncentracji własności, a ta grozi koncentracją opinii.

W głośnej sprawie „rząd Millera contra koncern Agora” o to właśnie szło, zanim nie zrobiła się afera. Szło o to, żeby jeden koncern nie miał na rynku mediów zbyt wielkiej władzy (a potem – czy można tę władzę sprzedać i za ile). Wygląda na to, że dziś mamy ciąg dalszy – pozycja wydawców zagranicznych jest coraz mocniejsza, co ma swoje dobre i złe strony. Dobre, bo kapitał zagraniczny inwestuje w polskie media, a merytorycznie może przyczynić się do większej różnorodności opinii wobec monolitu mediów publicznych, opanowanych przez władzę. Czym się jednak kierują wielcy wydawcy zagraniczni, decydując o tym, jakie będzie oblicze kolejnego tytułu, jego stanowisko w sprawach polskich i międzynarodowych, np. w kwestii stosunków niemiecko-polsko-rosyjskich? Kto decyduje o linii poszczególnych tytułów koncernu: centrala za granicą, przedstawicielstwo w Polsce, redaktorzy poszczególnych tytułów, a jeśli tak, to kto i pod jakim kątem ich dobiera? Czy np. linia polityczna gazety codziennej powstaje pod wpływem badań rynku prasowego, które wskazują, że nie ma nabywców dla kolejnej gazety prawicowej/lewicowej, czy też linia ta kształtuje się pod wpływem politycznych przekonań decydentów? Czy redaktorzy gazet i dyrektorzy rozgłośni dobierani są z jednej, czy z różnych parafii? Co oznacza migracja części dziennikarzy z tygodnika do innych gazet tego samego koncernu? Czy stoją za tym motywy polityczne?

Mamy na rynku gazety codzienne, tygodniki, stacje radiowe i telewizje należące do różnych właścicieli – od własności rodzinnej („Wprost”), poprzez kapitał mieszany („Rzeczpospolita”), kapitał zagraniczny, media spółdzielcze („Polityka”), wreszcie media publiczne. Czym różni się proces podejmowania decyzji w tych mediach? Kto ma ostatnie słowo? Czyim powodują się interesem – rodziny? pracowników? rządu? koncernu? kraju? Czyim interesem kierował się koncern Axel Springer – wydawca „Forbes” w Rosji, jakie będą skutki tego, że jeden koncern zagraniczny w Polsce będzie posiadał gazety i telewizję, a drugi czasopisma i sieć radiową? Jak to się odbije na stanie debaty publicznej i czy to dobrze czy źle dla naszej demokracji? Czy to jest przypadkiem, że media jednego koncernu reprezentują podobną linię polityczną? Jak nie być ksenofobem („Polska dla Polaków”), a jednocześnie chronić rynek opinii przed nadmierna koncentracją?

Byłoby fascynujące, gdyby nasi reporterzy śledczy, których w mediach nie brak, napisali książkę o tym, co dzieje się na naszym rynku mediów i dokąd to wszystko zmierza.

PS. Choć ja tego bloga piszę, nie chcę, żeby był nadmiernie poświęcony mojej osobie. Nie sposób jednak nie podziękować za bezcenne poparcie i wyrazy zaufania ze strony ogromnej większości autorek (-ów) wpisów. Dzięki stokrotne! Państwa reakcja ma wpływ na moją postawę. Postaram się wytrwać, żeby tego zaufania nie zawieść. Nie mam też za złe moim antagonistom, także tym, którzy piszą, że „pół wieku przy konfiturach to dość” i nie mogą się doczekać, kiedy zamilknę. Szerzej na ten temat za kilka dni, jak usmażę świeże konfitury.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 53

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu ja z niecierpliwością czekam na każdy wpis na blogu i felieton w Polityce! Dzieki:)

  2. Jesli WIERZYC ostatnim wiadomosciom poczatek Panskiego wpisu juz troche nieaktualny, ale to chyba jest czepianie sie.

  3. Otago, przeczytaj jeszcze raz początek wpisu. Gdzież tu nieaktualność? Informacja o skierowaniu na przemiał przez Rosjan nadal aktualna. To, że potem nastąpił dodruk, niczego nie zmienia w aktualności tej notki.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Rzeczywiscie, chyba sie czepiasz :)))))

  6. Odsądzono od czci i wiary przede wszystkim Czarzastego (a równiez Jakubowską), który wizjonersko przewidział niebezpieczeństwo monopolizacji rynku mediów.
    Obecnie „Dziennikiem”, „Rzeczpospolitą, „Newsweekiem”, polskim radiem, telewizją publiczną rządzą dziennikarze Springera.
    Gdyby to tak Kwiatkowski zorganizował sobie wieczór wyborczy tylko z dziennikarzami „Trybuny”, to gromy, jakie by się na niego posypały ze wszystkich stron, by go chyba zabiły.
    Obecnie nie da się oglądać TVP, panuje tam doskonała jednomyślność, jakiej by się Szczepański nie powstydził. Poza tym ta telewizja jest po prostu wredna.
    Szczęśliwie, przeciwnicy telewizji Kwiatkowskiego, również prominentni dziennikarze, a także znani politycy, tudzież zwykli czytelnicy, skwapliwie cytowani przez gazety, uczyli nas, że jak telewizja nam nie odpowiada, to należy nie płacić abonamentu.

  7. Kapitał zagraniczny w rodzimych [czy tylko `rodzimych`] mediach, to ingerencja – jawna lub ukryta w profil środka medialnego, a w dalszym wymiarze – w kształtowanie opinii czytelników i opinii publicznej. Wymienione przzez Autora bloga tytuły umieściły się na trzech niejako piętrach odbioru i oddziaływania społecznego, jeden ma aspiracje intelektualne, inny chce być tylko popularny, o jeszcze innym mozna rzec, że `ideał sięgnął bruku` [przeapraszam za zupełnie nie pasujące tu słowo ideał] Dziwiłbym się, gdyby właściciel/współwłaściciel nie póbował promocji własnych poglądów, interesów, czy swoiście rozumianych interesów własnego państwa, opcji politycznej etc…
    Tak wykazywałaby logika.
    Nie jest miłą świadomość, że nasze publikatory, transport, energetyka, komunikacja [mające – przecież znaczenie strategiczne w wymiarze materialnym lub/i intelektualnym] są coraz bardziej `naszymi` tylko z nazwy. Silne lub represyjne państwo da sobie z ewentualnym niepokornym radę [vide Rosja], gorzej z tym, które silne nie jest, być nie potrafi lub nie chce.

  8. Następuje coraz większa komercjalizacja świata w każdej sferze życia.

    Czy ideały można obronić przed pieniądzem, czy też nie ma już odwrotu i wszystko da się kupić?

    Jaka instytucja – po generalnym podważeniu autorytetu kościoła przez zachodnią cywilizację – może stanąć na straży wartości moralnych?

    To są pytania na dziś.

  9. Panie Danielu,

    walka o media przypomina mi obronę Jasnej Góry. W środku tkwią ostoją „Nasz Dziennnik” i „Gazeta Polska”, a w okół kłębią się tumany pogańskiej, liberalnej, wolnomyślicielskiej prasy, radiofonii i telewizji (kłasnia się w pas lubienie czasopism :P). Raz po raz Wszetecznica Europejska zieje ogniem czy to z Polityki czy to z TOK Fm ( było nie było to „pierwsza szczekaczka w kraju” jak głoszą wlepki w co niektóych miastach Polski) czy to z Wyborczej. Ale my się nie damy. Nie rzucim ziemi skąd nasz ród, nie damy pogrześć irp nawet jeżeli tę mowę badali czy popularyzowli Niemcy (Linde, Bruckner, Gebethner, Wolff), i wbrew upomnieniom poety Lechonia na politycznych wagarach od rozumu jakie urządzają sobie nasi politycy jawi się często, za często we wszystkich formach „ojczyzna”.
    Panie Danielu – teraz o konfiturach 🙂 Zostały Panu w zasadzie tylko dynie (jak w „Muminkach”) i brusznice (niedobre na osteoporozę podobno). W tej sytuacji przypomina mi się anegdota z życia, nie z sufitu, wzięta. Pewien znany mi Brytyjczyk z nadzieją w głosie poszedł do osiedlowego sklepiku i zaczyna:
    -Are you a seller? – pyta młoda dziewczynę w groszkowanym fartuszku, a nieboga trzyma się za brzuch zaśmiewając
    -Nie. Sprzedawca.
    -Mhm, you know, I want to make a cake, and I need some chocolate ans preservative (!!!) truskawka
    -Nie nie to nie tu. Ze zboczeniami to trochę dalej.
    I tym sympatycznym akcentem muszę się rozstać – kłaniam, żegnam 🙂

    Łukasz z Przeczuciem że COŚ go obserwuje

  10. Niech Pan smaży, Panie Danielu. Nie ze wszystkimi Pana poglądami się zgadzam, ale szanuję Pana i cenię pańskie pisanie. Więc czekam na więcej konfitur 🙂

  11. Axel Springer działa dla zysku, jak każda globalna firma. Yahoo! działa dla zysku, Google działa także dla zysku. A więc w imię zysku – wynikającego z dostępu do stu milionów posiadających internet Chińczyków – wielkie koncerny internetowe mogą cenzurować sieć. I w imię tego zysku AS może cenzurować rosyjskie wydanie Forbesa. Wolność słowa ograniczona przez wolność zarabiania?

  12. Panie Danielu i ja dołączam się do rzeszy ludzi ufających, młoda ze mnie osóbka, ale mam nadzieję że takie małe ziarenko też coś znaczy! 🙂

    A jeszcze w temacie MFR – jeśli chodzi o jego dorobek, nie wspomniał Pan o jego Przeglądzie Społecznym „Dziś”, pełnym ciekawych artykułów o tematyce nie tylko politycznej, ale też spółecznej, religijnej i kulturalnej.

    Serdecznie zachęcam wszystkich Blogowiczów do prenumeraty, ostatnio „Dziś” ma kłopoty finansowe, dlatego tym bardziej szkoda by było, gdyby go zabrakło na tym, już i tak jakże nędznym rynku prasy w Polsce…

    Pozdrawiam serdecznie!!!

  13. Problem nadmiernej koncentracji mediów w jednym ręku – obojętnie, krajowym czy prywatnym – jest problemem ważny, ale zaryzykuję twierdzenie że już nie aż tak ważnym jak powiedzmy 5 lat temu. Wszystko z powodu Internetu.
    Teraz każdy połączony z Siecią, nawet bez znajomości języków obcych, może bez problemu znaleźć rozmaite opinie na ten sam temat – monopol informacyjny tradycyjnych mediów po prostu upadł.

  14. Panie Danielu
    To zabawne,ale odnoszę wrażenie że „polskość”w przaśnym,prawicowym rozumieniu manifestować można właśnie w mediach niemieckich wydawców.Tam brzmi ona dźwięcznie i donośnie na całą Europę wzbudzając konfuzję i niedowierzanie.Piszą o owej „polskości”(często złośliwie)media zagraniczne-najczęściej będące wlasnością tych samych wydawców.Paradoksalne?Tak samo paradoksalne jak okraszanie policyjno-lustracyjnych wpisów na Pana blogu parafrazą tytułu powieści Milana Kundery-„Nieznośna lekkość…”.Kundera dotknięty zakazem pisania jest cytowany jako uzasadnienie do zakazu pisania.Paradoksalne?Życie jest pełne paradoksów-szczególnie w Polsce.
    Pozdrawiam

  15. Witam Panie Danielu
    Dziwna sprawa z tą zapobiegliwością koncern Springer, czyżby w Rosji niebyło wolności prasy?! No najwidoczniej jest, ale kontrolowana. Mnie ciekawi jednak, jakich argumentów użyła (za pośrednictwem swych mecenasów) żona mera Moskwy, aby zmusić wydawców Forbes’a do „milczenia” na stronach gazety. Możliwości spewnością było wiele. Skuteczny rosyjsko-radziecki sposób zaprezentowano ostatnio na byłym pułkowniku KGB, mógł uświadomić bardzo zamożnych i wpływowych wydawców, że ich pieniądze nie są wstanie zabezpieczyć przed nagłym i niespodziewanym wypadkiem w barze z suhi. Oczywiście nie musiano wysuwać aż tak dużego kalibru. Jakaś aluzja o zablokowania wydawnictwa spewnością by wystarczyła. Nie sadze, aby koncern bał się procesu, ponieważ rozgłos zazwyczaj bywa opłacalny w mediach, nawet za cenę wysokiej kary pieniężnej
    A co do polskich mediów.. Nieuniknione, że tak duża część polskich mediów (poza Np., tvp) jest w „rękach” kapitału zagranicznego. Media oprócz sprawowania „IV władzy” są również częścią wolnego rynku, i tak jak większość podmiotów na wolnym rynku w Polsce podlegają pod kapitał zagraniczny. Podzielam Pańską inicjatywne, aby reporterzy śledczy pokazali opinii publicznej, jaki jest ścisły podział władzy na rynku mediów.
    P.S
    Życzę aby wszystkie konfitury były tak udane jak pański blog!
    Pozdrawiam.

  16. W czasach studenckich nie sympatyzowałem z żadną organizacją polityczną, choc musze przyznać, że najlepszymi kompanami do piwa byli koledzy z NZS. Ich zycie upływało na protestowaniu i właśnie konsumpcji piwa. Wykłady ignorowali, na ćwiczeniach zwykle milczeli, zajęcia „z wojska” bojkotowali. Zastanawiało mnie, jak w ogóle utrzymują się na studiach.
    I nagle, po ustrojowym przełomie okazało się, że ci leserzy świetnie sobie radzą w nowej rzeczywistości. Obsadzają ważne funkcje w UOP, zakładają SKOKi, brylują w mediach.
    Trampoliną karier był Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiej „S”, gdzie sprytni chłopcy z NZS kręcili sie wokół czołowych działaczy (byłych górników dołowych, później posłów, wojewodów etc). Gra w ping ponga z Alojzym Pietrzykiem (w siedzibie Zarządu stół i paletki były zawsze gotowe), rzecznikowanie Grzegorzowi Kolosie (młodzieniec ten zginął w wypadku pod Koziegłowami. Jego osobisty kierowca pędził z prędkością 160 km/h) czy Markowi Kempskiemu (wojewoda śląski, który zasłynął uruchomieniem linii telefonicznej do kablowania na tych, których się nie lubi) owocowało przechodzeniem na ciekawsze i lepiej płatne posady.
    Z konieczności obserwowałem zmiany własnościowe w największej regionalnej gazecie – „Dzienniku Zachodnim”. Przechwycenie tytułu przez „Solidarność”, oddanie go Hersantowi i w końcu Passauerowi. Mimo nowych szyldów, chłopcy z NZS dzielnie się trzymają, ostatnio widuję ich w regionalnej TV.
    W ten oto sposób rodziły sie wolne, profesjonalne i niezależne media.

  17. Dzisiaj w radio TOKMF red. Cezary Michalski z upartością godną OSŁA , powtarzał wielokrotnie ,iż największym zagrożeniem (dzisiaj!!!) jest Grupa Trzymajaca Władzę ( Czarzasty i inni) – relikt komisji Rywina . Ziobro nie może ich dopaść , wiec pytanie brzmi Była czy Niebyła ?!
    Ta GRUPA jest , to dziecko „Spingera” . Michalski do niej należy . Należy też red.Joanna Lichocka serwilistyczna poza granice śmieszności wobec Jarosława Kaczyńskiego . Jej poranny rozmówca b.minister Stienhoff próbował bezskutecznie przemycić myśl , by o „Halembie ” wypowiadać ostateczne wnioski po zakończniu prac Głównego Urzedu Górniczego , nie „dociskać” jak Jarosław , który już zna wyniki .On juz wie!!! .Skandaliczne zachowanie Premiera , który kolejny raz wykorzystuje zwęglone zwłoki górników dla swojego PR.
    Odbieram informacje i komentarze z -TVN, TVN24 . „POLSAT „POLITYKA ” i weekendowe wydanie „GAZETY WYBORCZEJ ” , a wiec dobieram według własnych oczekiwań . Dziennikarze z innej BAZY pojawiają się w radio TOKFM ,TVN-24 – widzę , jaka dokonuje się przegrupowanie ,opinie do przewidzenia ,choć wydaję sie ,iż jeszcze łatwiej przewidzieć co powiedzą SOCJOLODZY gromadnie występujący od lat w TV . Oni mają gotowe oceny i prognozy , po czasie niezgodne z wynikami -vide wybory samorządowe . Traktuję ich wypowiedzi z przymrużeniem oka .

  18. W Polsce jest prościej – wystraczy jeden telefon Michnika, i już Polityka zmienia treść wywiadu z premierem. No i nic nie trzeba mleć – jaka oszczędność?

    pozdrawiam
    Bernard

  19. Amalio: W sprawie Rywina mieszały się dwie rzeczy — jedna to pragnienie wprowadzenia przepisów nie pozwalających na koncentrację mediów, druga — zakulisowe, korupcyjne rozmowy dotyczące zmian w propozycji regulacji prawnych.

    Faktycznie — zadbano o to, by ludzie mieli mętlik i zupełnie zgubił się pierwszy aspekt. Ale to nie znaczy, że drugi nie wskazywał na fakt naganny.

    Inna sprawa jak można ‚sprzedać’ regulację, którą musi przegłosować sejm, i na którą zainteresowane media mogą wpływać przez swoją publikacje? Jaki tu brak wiary w nie tylko niezależność, ale i elementarną inteligencję posłów i to wszelkie maści. Być może to był najbardziej poruszający aspekt tej sprawy, zupełnie pomijany. Które to pominięcie sprawiło, że i kolejny zastęp posłów nie nadaje się do stanowienia prawa.

  20. Ku pamięci

    Wielu młodych ludzi kręci się po tym blogu. Warto więc im przypomnieć/uświadomić poglądy Passenta sprzed ćwierćwieku. Może wtedy ujrzą odmienny wymiar peanu o MRF i innych zamieszczanych tutaj felietonów. Starszym wiekiem blogowiczom odświeżenie pamięci pewnie też nie zaszkodzi. Oto pare wypowiedzi wybranych i opatrzonych komentarzem przez Perły przed wieprze

    1. Poniższy cytat uznać można za kwintesencję „partyjnego liberalizmu”. …. Cytat pochodzi z „Polityki” z roku 1982.

    „W dającej się przewidzieć przyszłości Polska może być tylko socjalistyczna, z kierowniczą rolą partii, jak Pan Bóg przykazał. W świecie współczesnym nie widzę możliwości zmiany tego stanu rzeczy, ani od wewnątrz, ani od zewnątrz, a tylko alternatywę przerażającą, po której Polska będzie jeszcze bardziej smutna, zdyscyplinowana i milcząca. Dlatego ci, którzy rzucają kamieniami w milicję, powinni się nimi raczej podrapać w głowę i zadać sobie pytanie: czy w obecnej sytuacji kraju istnieje dla władz alternatywa liberalna? Pomijając już fakt, że nie jest to kwestia do roztrząsania na ulicy, moja odpowiedź brzmi: NIE. Alternatywą wobec obecnego kursu władz jest wyłącznie kurs bardziej surowy”

    2. Cytat drugi to opinia Passenta o weryfikacji kolegów-dziennikarzy w stanie wojennym (weryfikowano od prasy centralnej po gazetki zakładowe, inne media oczywiście też). To danie najlepiej spożywać zakąszając cytatami z blogu Passenta – niedawno pojawiły się tam wpisy gromiące straszliwe czystki robione przez PiS w mediach publicznych. Cytat jest z „Polityki” z roku 1982.

    „Zgadzam się z Urbanem, że wiarygodność pewnych ludzi, a także prasy po 13 grudnia wymagała, aby część aktywu odeszła, aby ludzie najbardziej krótkowzroczni i zacietrzewieni, którzy utracili poczucie rzeczywistości i stracili tę niezbędną dla dziennikarza kwalifikację usunęli się, niekoniecznie na zawsze, ale przynajmniej na czas otrzeźwienia i kaca. Słowem problem polityczno-kadrowy w dziennikarstwie istniał. Ani Urban ani weryfikanci go nie wymyślili”

    3. I na koniec Passent walczący z bezproduktywnym malkontenctwem. Znów „Polityka” z 1982 roku.

    „Nikt w Polsce socjalizmu kochać nie każe, do entuzjazmu już nie namawia, więcej się dziś mówi o reformowalności niż o wyższości systemu, nikt nikogo nie zmusza, by wstąpił do partii czy został posłem, ale do postawy czynnej zamiast chowania się po kątach i czerpania masochistycznej satysfakcji, że nic się nie udaje – namawiać trzeba”

    I my nie każemy dziś Passentowi „kaczyzmu” kochać, do entuzjazmu nie namawiamy, ale bezproduktywnemu malkontenctwu mówimy zdecydowane NIE

    Cytaty pochodzą z: Dziennikarze z przeszłością, Niezależna Gazeta Polska nr. 9

  21. Jeszcze kilka słów na Pana temat. Przyznam szczerze, że zszokował mnie tekst Piotra Zaremby w sobotnim Dzienniku, w którym cytuje Pana artykuł z okresu stanu wojennego, a w którym odniosi sie Pan przychylnie do weryfikacji „nieprawomyślnych” dziennikarzy. Przecież to wyczerpuje wszystkie znamiona oportunizmu. Pan powinien wyjaśnić swoją ówczesną postawę, przecież to jest kwestia podstawowej dzienikarskiej rzetelności. Pan też krytykował niektórych prawicowych dziennikarzy, którzy popierają obecną władzę. Moim zdaniem nie ma Pan tytułu moralnego do tego, by zarzucać komuś z tych publicystów, że jest „reżimowym dziennikarzem”.

  22. Jacek Michał pisze:

    2006-12-04 o godz. 10:24
    Ku pamięci
    Twojej pamieci.Przypomnij sobie siebie z tamych lat.Jesli zostawiles slady na papierze ,przeczytaj i pomysl.
    Nawet jesli kamieniowales ZOMO to czy wierzyles ze PRL upadnie?
    W jakiej perspektywie?
    Zgoda poswieciles sie pewnie dla Ojczyzny,na stosie ofiarnym podpiekles
    sobie troche….inni mieli inne zdanie i czasem robili dobra robote jak Passent wnoszac troche koloru w Szara i Ludowa.
    Masz zal.A o co? Przezyles przygode,masz wspomnienia ,czujesz sie lepszy.
    Zawarty zostal pokoj.Zawarli go miedzy innymi Kaczynscy,Kosc.Kat, i inni.
    Jestes wolny.Nikt nie cenzuruje tego co napiszesz.Mozesz „zniszczyc” Passenta piszac lepiej,inteligentniej ……

    Pochwala weryfikacji?
    Nie darujesz? To nie czytaj Passenta.
    I o czasu do czasu mu przypominaj.To ci wolno.
    Ale ryzykujesz ze zaden twoj blad,zadem falszywy krok, tobie tez nie bedzie zapomniany.
    Nie popelniles nigdy bledu?Masz czyste sumienie?W takim razie cie niema.
    Rozmawiam z widmem.

  23. Jacek Michał naczytał się „Gazety Polskiej”. Podobną rewelacją próbował zaskoczyć mnie mój prawicowy przyjaciel ze studiów. Pokazując fotografię Passenta dodał jeszcze: „zobacz ten nos, widać – Żyd”.
    Daniel Passent zatytułował jeden z wpisów „lepiej z Lisem zgubić niż z Semką znaleźć”. Podobnie ja (jak i zapewne znakomita większość sympatyków Pana Daniela), wolę „gubić” z Passentem, niż „znajdywać” z publicystami Gazety Polskiej, czy Rzeczpospolitej.
    Oczywiście znajac historię nie zachwycam się nad „dokonaniami” dziennikarzy działającyhc w PRLu. Obce są mi również opinie komentatorów, którzy po ataku na Passenta w „Misji Specjanlej” pisali, że nie tyle nie należy się wstydzić przeszłości, co nawet być z niej dumnym (pisali z tego co zrozumiałem o współpracy ze służbami). Skoro już się tłumaczę, dodam jeszcze żę nie jestem zwolennikiem lewicy poskomunistycznej, ani tym bardziej chwalcą jej dokonań. Pomimo „świeżego” spojrzenia, znajomości historii i braku ideologicznego balastu wciąż tu wracam i utwierdzam w dziennikarskim geniuszu autora wpisów.
    Zachwycając się wpisami na blogu, czy felietonami w „Polityce” zwracam uwagę bezpośrednio na walory tego co zostało napisane. Czytam dziś, a nie w roku 1982. Swoją drogą, nie mnie oceniać czyjeś poczynania sprzed 25, czy 30 lat.
    Bądź krytyczny, ale nie „zacietrzewiony” – spróbuj dostrzec różnicę między Passentem, a Urbanem.

    W debacie na temat przeszłości masz szanse wygrać – wystarczy fragment artykułu, dokument, biografia, teczka. Nie na darmo jednak to Ty czytasz Gazetę Polską, a nie ja.

  24. Jacku Michale! Jestes nudny! Te cytaty sa juz chyba trzeci raz podawane! Moze zaloz sobie wlasna gazetke scienna i powies nad lozkiem, po przebudzeniu sobie poczytasz i nabierzesz energii na nowy dzien

  25. Jacek Michał pisze: „z kierowniczą rolą partii, jak Pan Bóg przykazał”

    Jeśli nie widzisz tego, co jest napisane między wierszami, to trudno.

    A poza tym już kiedyś to pisałeś i wówczas prosiłem Cię o powoływanie się na oryginalne cytaty z Polityki (z podaniem numerów i stron), a nie cytatów z cytatów. Ale to chyba wymaga za dużo pracy…

  26. Jacku Michale!
    Dałbyś spokój z tymi cytatami. One funkcjonują w tym blogu od dłuższego czasu i szkoda czasu na czytanie „odgrzewanych kotletów”. Oprócz tego dla mnie cytowanie „Gazety Polskiej” jako gazety niezależnej, obiektywnej i opiniotwórczej trąci z lekka paranoją intelektualną.
    Grzesiu!
    Nie zdążyłem napisać w poprzednim wpisie DP o moim podziwie na temat Twojego wpisu (wiesz świetnie, o którym mówię). Brawo! Gratuluję Ci!

  27. Gospodarzu,

    alez oczywiscie niech Pan dalej pisze, i niech Pan nie zwraca
    zbyt wielkiej uwagi na koncetracje w mediach, i tych, ktorzy
    produkuja sie w Panskim blogu – ja znam siebie.
    Rob Pan swoje.

    My chcema byc tez zauwazeni, chcemy tez aby nas czytano.
    Chcemy byc D. Passent. Problem – jak mu dowalic?, jak blysnac
    przy nim?
    A to nie takie proste. Facet ma spore doswiadczenie zawodowe,
    zna mowe zwierzat i ptakow, jest „wypierzony” i ma luksus
    wyboru tematu.

    Kiedys to bylo nie mozliwe, te-ta-te z Danielem Passentem, i to
    jeszcze w tej formie.

    Dzisiaj? – klawiaturka, computerek, „nitka” do internetu, i „Lew”
    z POLITYKI jakby goly, platforma do staczania „bojow” gotowa
    – myslaby jeden z drugim – prawda?

    Koncentracja w mediach?
    No coz, swiat nie jest tak wielki jak za czasow Marco Polo.
    Swiat sie zmienil i bedzie sie zmienial, zmieni formy technicznego
    bycia i Daniel Passent – jak nie zmieni – wyleci z gry.
    To nie „passentowie” zmieniaja swiat, swiat zmienia „passentow”.

    A styl – do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic – sa rozne
    „zboczenia”.

    Feliks Stychowski

  28. Bernard z godz. 10;21 w swoich ocenach jest tak prosty jak najprostsze urządzenie do młócenia czyli cep. Prasa regionalna za chwile zniknie , miejmy tego świadomość. Passauer już lekcje przerabiał we Wrocławiu łącząc SP i GW w jedno , po błogosławieństwie urzędu antymonopolowego w Katowicach dokonano komasacji. Dziś w Wielkopolsce scalono 2 tytuły. zapewne wiosną idąc za przykładem z Czech ten sam wydawca powoła ogólnopolski dziennik , mutowany z logo regionalnego tytułu. Dwie kolumny plotek wypadków, a reszta papka służąca tym u władzy. Poziom gazet bardzo podobny do Echa Miasta czyli: ble, ble, ble + reklama. Axel wyprawia to samo czyli ogłupianie i tabloidyzacja widzenia świata.

  29. Jacku Michale! proponujesz nam czytanie blogu kogoś, kto nie podpisuje się pod swymi felietonami (choć właściwie – czy to napewno są felietony?).
    Gdybyś chciał być w porządku wobec odwiedzających ten blog, to napisałbyś kto pisze te notki i jakie były jego wystąpienia na forum publicznym przed 30, 20 laty – jak ten ktoś walczył z komuną. Tu bywają ludzie oczytani i mający własne poglądy. Nie są to wieprze, które zechcą zbierać z podłogi perły wątpliwej wartości. Do dawnych tekstów Passenta – kto zechce ten trafi – bez pomocy jakichś podejrzanych anonimów.
    Pozdrawiam i życzę trochę krytycyzmu – także do siebie.

  30. Popieram NATALIĘ w całej pelni. Panie Danielu, proszę pamiętac o „Dziś”. To niezwykłe zjawisko na polskim rynku periodyków. Szkoda aby znikło z firmamentu, a poza tym to kolejne „dziecko” MFR.
    Pozdrawiam.

  31. Jacku Michale — dlaczego uważasz, że każdy kto ma inne zdanie, co do red. Passenta jest idiotą? Te pseudoartumenty słyszę już po raz n-ty i mam ich po dziurki w nosie. Chyba, że chesz zwrócić uwagę na fakt, że sami autorzy Niezależnej Gazety Polskiej sugerują, iż równają do poziomu Urbana z czasów stanu wojennego — bo to przecież oni zrównali obecne ideologiczne wyrzucanie dziennikarzy z ówczesnym; to oni zrównują ‚malkontenctwo’ red. Passenta z działalnością ówczesnej opozycji. Tak — to na pewno zabawne spostrzeżenie. Tyle, że w tym porównaniu jedno nie działa — dla Polski w roku 1982 nie było realnej alternatywy. Dzisiaj — dla Polski braci Kaczyńskich — taka alternatywa istnieje. Chyba, że chcą w tym zwrównaniu pójść dalej i wskazać jakieś mocarstwo, które nam rządu PiSu narzuca?

  32. Szanowny Panie,
    „Polityke” czytam od zarania Jej dziejow.Artykuly i felietony
    Pana jak rowniez MFR ,Urbana i innych czytam i czytalem zawsze z wielka przyjemnoscia.Jest mi totalnie obojetne czy w latach 50-tych czy tez pozniej rozmawial Pan ze „Sluzbami”czy
    tez nie.
    Bo kazdy by rozmawial gdyby byl wezwany!!!
    Pamietam art. Pana Urbana w „Polityce” z 1980 roku, w ktorym przewidywal jak to w Polsce bedzie po przejeciu wladze przez
    tkz.”Solidarnosc”,sprawdzilo sie co do joty!!!.
    47 – lat przezylem w PRL a teraz dzieki Bogu od 18 jestem na emigracji i do takiej Polski „IV RP” napewno nie wroce.
    To co wyprawiaja obecnie „Rzadzacy” to Kafka + paranoja.
    Zycze hartu ducha i wielu jeszcze lat zycia w dobrym zdrowiu i tak trzymac.

  33. Własnie o to chodzi, że artykuły p. Daniela Passenta czytam z lekką podejrzliwością nie z tego powodu, że cos tam byc moze podpisał 30-40 lat temu, ale dlatego że pamietam co pisał w latach 80-tych. Ale czytam.

    Podobnie jak z p. Solorzem. Podejrzewam, że Z.Solorz nie jest siostrą Teresą, ale wcale nie z tego powodu, czy coś podpisał jako 20 letni chłopak. Zwłasza że kwity znajdują sie w kilka tyg. po tym, jak J.Kaczyński krzyczał, że PiS znajduje sie w ogniu ataków od TOK FM rano do Wydarzeń Polsatu wieczorem.

    I nigdy bym nie pomyslał w poczatkach lat 90-tych, że bedę się coraz cześciej zgadzał ze S.Niesiołowskim i D.Passentem. Koniec świata. Pora umierać. 🙂

  34. Szanowny Panie Danielu

    Poruszony w dzisiejszym blogu temat, to jeden z tych o fundamentalnym znaczeniu dla pojmowania i oceny wszystkich środków masowego przekazu, a przecież one dają nam ten dzisiejszy „chleb powszedni”, a więc są ważne. Obawiam się jednak, że jakbyśmy nań nie spojrzeli, to będziemy go widzieć inaczej z każdej strony, a co gorzej żaden z tych obrazów nie będzie w pełni kłamliwy.

    Trudno „w ciemno” odrzucić tezę, że media w rekach prywatnych gwarantują bezstronność, wprowadzają element konkurencyjności, pozwalają lepiej patrzeć na ręce władzy.

    Z drugiej strony, rząd też powinien mieć możliwość wyrażania własnego punktu widzenia na istotne zagadnienia, o których chce się wypowiadać i to w sposób, który nie bedzie zakłócony przez odmienną interpretację piszących, czyli też winien mieć dostęp do czegoś co nazwiemy mediami prorządowymi.

    Jedno chyba nie podlega dyskusji, że na tym rynku winna panować różnorodność, albowiem ona ma teoretycznie największe szanse, by sumaryczny obraz docierający do odbiorcy był najliższy otaczającej nas rzeczywistości. Pytaniem zasadniczym pozostaje tylko to postawione przez Pana, jak daleko, może postępować koncentracja środków przekazu w jednych rekach, aby nie było to w wyraźną szkodą dla „jakości” tego obrazu.

    Na zakończenie tych przytoczonych truizmów, chciałbym podzielić się osobistym doświadczeniem, które trochę burzy ten „klarowny” sposób myślenia, jak to powinno być urządzone. Mogłem przez szereg lat obserwować ten rynek na terenie UK i USA. Nie można zarzucić, by środki masowego przekazu były tam w rękach jednego właściciela, a codzienny przekaz (prasa, radio, czy telewizja) szedł zwykle w rytmie jakby jednego dyrygenta, przeto dywersyfikacja tego rynku, też nie rozwiązuje wszystkiego. Nie rozumiałem tego wówczas jak i dzisiaj, jak to jest możliwe. Gdyby ktoś na ten temat mógł mnie oświecić.

    Życzę powodzenia w smażeniu dalszych konfitur.

    Do Jacek Michał, każdego może wypełniać radość jak i zawiść.

  35. Na kogo wypadnie, na tego „bec! „. Dzis dyzur wypadl na Jacka Michala. To juz chyba trzeci raz tekst przeniesiony przez niego jest „copy-paste” na blog DP. Inny sa jednak bardziej pomyslowi i tworczy, Jacusiu….

    Koncentracja mediow to niedobra rzecz wtedy, gdy w slad celami czysto gospodarczymi takiego posuniecia idzie realizowanie wlasnych ambicji i sympatii politycznych wlascicieli. CanWest rodziny Asperow jest tego najlepszym przykladem w Kanadzie. Jednym to przeszkadza, innym nie.
    Jesli chodzi o wszelki przekaz elektroniczny, to rynek kanadyjski jest reglamentowany. I dobrze. Dzieki temu zlamano monopol w telefonii tradycyjnej, i dzieki temu placimy mniej. Byc moze zapobiegajac monopolizacji mediow spoleczenstwo uzyska cos znacznie wazniejszego i cenniejszego od nizszych taryf telefonicznych.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  36. Dzisiejszym TAZ aplikuje komentarz do jutrzejszego spotkania Trojkata Waimarskiego diagonalni lezacymi w szachownicy identycznymi kartoflami i dwoma obliczami (nie z profilu) Prezydenta.

    Jezeli znowu Prezydent dostanie sr…. to moze Passenta wyslemy jutro do miasta Goethe i Schiller? 🙂 … w ten sposob Bild i Fakt w starych tradycjach
    Axel Springer Verlag bedzie, co poniektorych entuzjastow animowal do udawnia aktywnosci elektrycznej miedzy synapsami.

  37. Szanowny Panie Danielu,
    chciałbym – po gęsto tu omawianej audycji TVP – przekazać wyrazy i zaufania i poważania.
    Pozostaję wiernym czytelnikiem.

  38. Panie Danielu,

    niezmiennie wielbię Pana styl, wielce też sobie cenię lekturę Pańskiego bloga, dlatego pozwalam sobie zwrócić Panu uwagę, że do post scriptum wkradł się drobny błąd: napisał Pan „piszę tego bloga”, podczas gdy poprawna (w literackiej polszczyźnie) forma to „piszę ten blog”. Noblesse oblige – stąd moje „czepialstwo”.

  39. Szanowny Panie Redaktorze,
    POLITYKĘ czytuję od 50 lat (osiemdziesiatka na karku), a w niej od kiedy tylko zaczął Pan pisywać swoje felietony – zaczynałem jej lekture od Pana tekstu.
    Dziękuję za zrowy rozsądek połączony z talentem, tak, że nawet w ponurych czasach PRL-u właśnie Pana teksty warto było czytać.
    Gdy w 1980 pierwszy raz pojechałem do Nowego Jorku Pana książka była mi najlepszym przewodnikiem i z nią w ręku wędrowałem po Manhattanie, poznajac blaski i cienie tej nieporównywalnej metropolii.
    Póżniej starałem się nie przepuścić żadnej z Pana publikacji książkowych, czy publikowanych w prasie felietonów.
    Prawie zawsze Pana opinie pokrywały sie z moimi. Czasem jakies wydarzenia polityczne wywoływały myślowa reakcję w moim mózgu – i oto w środowym wydaniu Polityki znajdowałem Pana felieton prezentujący ten sam tok myślenia. Tyle, ze podany w dowcipnej felietonowej formie, daleki od politycznej zajadłości, ale celnie trafiajacy w istotę rzeczy.
    Bałem się, ze dyplomatyczna przygoda odsunie Pana od wiernych czytelników, ale dziś mogę się cieszyć, ze tak się nie stało.
    Gdy czytam atakujące pana wpisy myślę sobie: „Kochani, młodzi przyjaciele, trzeba było przeżyc tamte czasy, aby móc uczciwie oceniać ludzkie zachowania.” Żeby w 1980 mogła powstać Solidarność najpierw trzeba było wywołac ferment w głowach. A Pana felietony ten fermet wywoływały. Piod warunkiem, ze któs był na tyle inteligenny, aby je zrozumieć.
    Pozdrawiam i dziękuję

  40. Do `Dante pisze` [tylko po co?]
    „Bądź zdrów…, zabijaj, lecz nie pisz…, truj…, podpalaj,…lecz nie pisz…, tego ci życzy i tę ostatnią przyjacielską radę posyła….”

  41. Panie Danielu Ja mam tylko nadzieję, że zawsze znajdzie się kilku niezależnych duchem, kochających i wykonujących z pasją swój zawód dziennikarzy.
    Niedoceniani za życia malarze, muzycy, uczeni,dziennikarze zawsze znajdą swoich wyznawców i krąg odbiorców. wielka myśl zawsze się przebije, pióro także. Niektórzy nie będą też mieli nic do stracenia.W indywidualnym wymiarze , pewnie to herezja co wypisuję, ale w aspekcie historycznym?
    Ludzkość rozwiąże , albo złagodzi ten problem, tak jak w stanie wojennym-drugim obiegiem.Odbiorca tylko będzie się musiał napracować, najwyżej uruchomi i rozwinie swoją drugą półkulę mózgową co w ostatecznym rozrachunku wyjdzie ludzkości na dobre

    Po wczorajszym dniu cieszę się, że tu tak spokojnie i cicho.
    Dobranoc, zabieram się za lekturkę „Sequel.Dalsze przygody kultury w globalnym świecie” może będzie tam coś o mediach….

    Pozdrawiam Halszka

  42. No i co z tym sądem?
    Oczywiście nie znalazł pan czasu na złożenie pozwu? 🙂
    Zupełnie jak Subotić! On też był taki zapracowany…

  43. Do Jacka Michała
    Fragmet bloga z „perlyprzedwieprze”, który wrzuciłeś do swojego wpisu znalazłem parę ładnych dni temu. Przeczytałem go i chciałem skomentować, ale przeczytawszy większość wpisów doszedłem do wniosku, że nie ma sensu. Nie da się (niestety) dyskutować z oświeconymi blaskiem bliźniaków i zaciećwieczonych tak jak oni ludźmi. Do jednego z poprzednich wpisów na „En passant” wrzuciłem link do blogu http://perlyprzedwieprze.blox.pl/html .
    Byłem ciekaw czy taki grad pomówień zawarty w blogu passe(nt) wzruszy Pana Passenta. Reakcji nie zauważyłem. Po Post scriptum do „MFR ma 80 lat!” zrozumiałem, dlaczego. Trzeba mieć wiele siły i klasy, aby nie ulec i niewdać się w niepotrzebne dysputy z ludzmi małymi, potrafiącymi jedynie obrzucać błotem, niszczyć i wypaczać historię.
    Drogi Jacku Michale, proszę o jakieś konkrety a nie idiotycznie skomentowane cytaty z innej epoki. Nie odkryje Ameryki, jeśli powiem ze tylko głupiec nie zmienia zdania. Nie należy się dziwić, że ktoś po40-30-20-latach zmienił poglądy (to może dziwić zaciekłych pisowców, dla których czas zatrzymał się na Inkwizycji) szczególnie po zmianie ustroju polityczno-społecznego. JEŚLI CHCESZ KOGOKOLWIEK EDUKOWAĆ/UŚWIADAMAIĆ (szczególnie młodych) to wiedz, że buraczano-pisowska demagogia jest do tego celu beznadziejnym narzędziem.
    Pozdrawiam.

  44. A ja bym proponował wznowienie tekstu red. Daniela Passent pt. „Salto mortadele”, który ukazał się koło Bożego Narodzenia 1980 (w tle było wejdą – nie wejdą), historia po 26 latach wraca jako farsa i to co było wtedy dedykowane elitom (?) takiego związku zawodowego na „S”, który udawał, że nie jest partią opozycyjną (i do którego co gorsza wtedy należałem) można zadedykować chłopakom z PiS.

  45. Tiaaa, Partia tym razem Towarzysza Strąka na odcinek bloga Passenta rzuciła, do ciężkiej roboty ideologicznej.

    1. Lwia część czytelników gorąco namawia Autora, żeby NIE występował do żadnych sądów, bo to tylko pożywkę pełnym nienawiści troglodytom daje, co Pan swoją złośliwością udowadnia. Nadto jest przyjmowaniem logiki i języka IV RP (wymawiać jak splunięcie)
    2. Autor zapowiada, złożenie pozwu w Sądzie wtedy, kiedy mu to nowa ustawa umożliwi, a nie w poniedziałek rano. Jakby Pana nienawiść nie zaślepiała, toby Pan to doczytał
    3. Autor „rozważa” złożenie pozwu przeciw TVP o naruszenie dóbr osobistych. „Rozważenie” bywa, że trwa dłużej niż 24 godziny.
    4. Proces o naruszenie dóbr osobistych jest, z technicznego punktu widzenia (piszę jako prawnik), dość „koronkową” robotą prawniczą – nie czymś, co się w ciągu godziny napisze – tak, że nawet jeśli Autor rozważy pozwanie TVP pozytywnie – to pozew złoży raczej nie dziś i nie jutro.
    5. A nadto, czyżby przyznał się nam Pan tutaj pośrednio, że w ramach Nowego Wspaniałego Ładu Demokratycznergo IV RP rzucono Pana na odcinek śledenia Passenta ??? Bo jak inaczej może się Pan dowiedzieć, czy Autor wczoraj ze trzech pozwów nie złożył ????

    6. A jak jutro wpłynie pozew – to Pan za wczorajszą złośliwość przeprosi ???

    Obawiam się, że wątpię. Jak gdyby nigdy nic zacznie Pan pisać o Suboticiu et consortes
    Jak wszelskie sądy uniewinnią Autora, to Pan napisze, że „najcenniejsi agenci mieli likwidowane teczki”
    A na koniec zawsze Panu zostanie wklejanie trzech dyżurnych cytatów z Passenta AD ’82
    Szkoda czasu Autora na konwersacje z takim matołectwem, lepiej i przyjemniej czytać jego wspaniałe kolejne wpisy, tak pięknie inne i odmienne od „moralności” i „wzmożenia” IV RP (wymawiać jak splunięcie)

    Taka jest jest właśnie logika i język IV RP (wymawiać…) której należy jak ognia unikać, jeśli się nie chce splugawić

    Ćwiczenie z logiki :
    Czy z faktu, że Jarosław Kaczyński do tej pory nie pozwał NIE za pisanie o aferach Fundacji Solidarności, Art B i Telegrafu, oznacza, że się do tych afer przyznaje ????
    Czy też uważa, że w niektórych sprawach i z niektórymi tytułami sądzić się po prostu nie wypada ???
    „Taki zapracowany” ???

    Nb wydawca Misji Niespecjalnej Anita Gargas też ma kłopoty lustracyjne – oskarżana jerst o współpracę z WSI. Taż Pani zapowiada pozwy w sprawie swej agenturalnej współpracy z WSI (jako OZ „Gargamel”) i….. i zapowiada.

  46. Do wiosny 1990 byłem dziennikarzem RSW-owskiej (czyli partyjnej) gazety wojewódzkiej. Od jesieni poprzedniego roku także w naszym zespole redakcyjnym trwały ostre dysputy: oderwać się od RSW czy się nie oderwać ? Argumentem dla zwolenników pierwszej opcji była NIEZALEŻNOŚĆ. Bardziej doświadczeni (czyli z góry przegrani) twierdzili, że dziennikarz może być niezależny tylko od pogody, bo zawsze będzie bardziej lub mocniej trzymany na uwięzi przez wydawcę. Przekonali się o tym moi „niezależni” koledzy, którzy pozostali w WOLNEJ już redakcji. Nagle stracili pazury, przypomnieli sobie, że mają rodziny na utrzymaniu, niezłomni dotąd ateiści stali się aktywistami branżowych duszpasterstw i organizatorami pielgrzymek do Częstochowy. I nie daj Boże, żeby coś złego powiedzieli o nowym szefie, nota bene wcześniej I sekretarzu redakcyjnej POP, zdymisjonowanym z tej funkcji za pijaństwo i czyny nieobyczajne. Żarliwi zwolennicy NIEZALEŻNOŚCI już po niedługim czasie zaczęli mi zazdrościć, że to ja po odejściu z gazety stałem się NIEZALEŻNY. Bo na faktyczną niezależność może sobie pozwolić tylko dziennikarz, którzy jest właścicielem swojej gazety czy rozgłośni, choćby spóldzielczym jak w „Polityce”. Nie pozwólcie sobie tej własności odebrać, a wciąż będziecie „głosem ludu”, jakbym kiedyś napisał na moich „reżimowych” łamach.
    PS. Panie Danielu – niech Pan się nie przejmuje „teczką”. Zaliczenie dziś kogoś do kapusiów to swego rodzaju nobilitacja. Cóż – jacy władcy takie nobilitacje.

  47. „Postaram się wytrwać, żeby tego zaufania nie zawieść.”

    Niestety już pan zawiódł, kilkadziesiąt lat temu.

  48. Do Berwala.
    Ja co prawda nigdy dziennikarzem nie byłem, jeśli nie liczyć kilkumiesięcznego epizodziku, gdy drukowali mnie w Parkiecie (jestem dość mocno uzależniony od GPW), ale niezależność może dotyczyć kilku tytułów, mocno umocowanych na rynku medialnym. W przeciwnym wypadku, gdy przeciwnikiem jest tzw. Władza, może przekonać kilku najważniejszych ogłoszeniodawców, że nie powinni dawać reklam w tym tytule, nieważne czy prasowym, czy TV, a jak ogłoszeniodawca jest mało pojętny, to zrobić kilka kontroli – urząd skarbowy, ZUS, PIP i między trzecią a czwartą uparty sponsor opozycyjnego medium pęknie, albo podmiot dominujący mu wytłumaczy, że ma nie świrować, bo uciekają pieniądze. Zobacz co zostało z „Przeglądu”, ile i jakich ma reklam. Z nakładu żyje chyba tylko J. Urban i niech mu będzie na zdrowie.

  49. Do tych, którzy wypominają z dzisiejszej perspektywy panu Danielowi Passentowi, jego dawniejsze wypowiedzi. Ja je czytałam wtedy, w tamtejszym kontekście. I zawsze były one rozsądne, rzeczowe, wyważone. Nie ma pan Daniel z czego się tłumaczyć.
    To Michalski powinien się raczej wstydzić za to, co wypisuje dziś, zwłaszcza o Rywinie. Kalumnie to za mało powiedziane.
    A jeszcze springerowcy się puszą, że zaufało im tylu czytelników. Pewnie niby ja, która kupuję tę gazetę dla przepisów kulinarnych i innych dodatków. To moja trzecia codzienna gazeta, przeglądam ją z obrzydzeniem i zrezygnuję z niej, jak podniosą cenę

  50. 1. poniewaz chetniej czytam na papierze, wygodnie lezac czy siedzac w dowolnej pozycji, niz na monitorze, ktory zmusza mnie do okreslonej pozycji i na ktorym pojawiaja sie – odwracajac moja uwage – kolorowe reklamy, zatem chetnie wrocilbym do prenumeraty. Ale nie widze powodu dlaczego mialbym placic za nia prawie trzykrotnie wiecej niz moj rodak w kraju. Przypomina to czasy realnego socjalizmu w PRL, gdy hotele mialy dwie ceny za nocleg: dla gosci z „Zachodu” i demoludow. Z powodow pryncypialnych odrzucam wiec prenumerate. Nie wykluczam, ze takich jest wiecej, skoro skarzy sie Pan, Panie Danielu, na slabnacy oddzwiek listowny: moze przestali pisac wszyscy ci, ktorzy udali sie do diaspory?
    2. moj swiatopoglad umiescilbym raczej na lewo. Moze nie tak dalece na lewo, aby piac peany na temat Rakowskiego, ktory jako przedstawiciel tzw. „nomenklatury” przyczynil sie bezposrednio do tego, ze w Polsce poczatku lat 80′ nie dalo sie wiecej zyc (mysle, ze wiekszosci czytelnikow tego forum nie musze przypominac kartek reglamentacyjnych, kolejek w ktorych o trzeciej nad ranem staly babcie, zolnierzy na rogatkach i „czlonkow” powtarzajacych w kolko, ze tylko PARTIA moze wyprowadzic kraj z kryzysu), nie, wrecz przeciwnie: wtedy wlasnie opuscilem kraj. Ale dzisiejsza prawicowo-radykalna Polska, chociaz juz zmieniona, demokratyczna, gospodarczo kwitnaca nadal mnie nie pociaga. Wystarczy mi, gdy czytalem za ostatniej ekipy rzadzacej codziennie o innej „calkiem normanej aferze”, a od czasow rzadow PiSu codziennie o innej komedii w sprawach wewnetrznych. Polskie sprawy zagraniczne nie sa tak zabawne, bo dotycza rowniez mnie (trudno mi zrozumiec dlaczego Polska, krotko przed przystapieniem do EU, poparla Ameryke w sliskiej sprawie Iraku; zenujaca byla reakcja Kaczynskiego na satyre w TAZ etc.)
    3. gospodarka niemiecka, kraju, w ktorym mieszkam, drzy w podstawach (w tym roku troche mniej, ale to przejsciowa poprawa: ludzie kupuja na zapas, bo VAT od przyszlego roku wzrosnie o 3%). Zycie zdaje sie tu byc coraz trudniejsze. 13% spoleczenstwa zyje ponizej minimum socjalnego, co dzisiata rodzina nie jest w stanie spalcic swojego zadluzenia, podatki co prawda nieznacznie spadaja, rosna za to inne obciazenia. Mimo tego jest tu socjalny spokoj. Nie ma tej, w Polsce permanentej, parweniuszowskiej „Angeberei”, tego okazywania swego bogactwa, swojej ochrony osobistej, ogrodzonych osiedli, swoich nabitych portfeli, sowich aut z pelnym „wypasem”. Tutaj boactwo, podobnie jak bieda, potrafia sie schowac.
    4. jak wiekszosc na tym forum, chetnie przyjezdzam do Polski w odwiedziny. Nie wyobrazam sobie jednak powrotu na stale. Nie tylko z powodow, ktore juz wymienlem: wszystko, co w zyciu osiagnalem, zainwestowalem w diasporze. W wieku 48 lat szanse na budowe nowej egzystencji w Polsce oceniam na minimalne.
    5. kwestii diaspory i kraju nie widze drastycznie. Moze dlatego, ze do mojego rodzinnego Wroclawia mam zaledwie 650 km. Glownie jednak dlatego, ze Europa sie laczy, ze granice znikaja. Wkrotce (za kilka lat) znika tez roznice. Rowniez te mentalne! Taka mam nadzieje.

  51. Panie Danielu,
    wytwałości w walce z naprawiaczami moralności spod znaku Łyżwińskiego i Giertycha. Proszę pokazać im na czym polega i klasa w poszukiwanie prawdy i dyskursie politycznym.
    Ludzie z obsesjami niszczcą wszystko i wszystkich którzy są przyzwoici i pozwalają sobie samodzielnie myśleć. Jestem z Panem , ja moja rodzina i wielu znajomych którzy mają dość zakłamania obłudy i śiętoszkowatości małych ludzi

  52. Przed laty służby specjalne zatrzymały mnie na krótko dwa, trzy razy. Nakłaniali do współpracy, straszyli. Chyba podpisałem kwit, że nie ujawnię treści rozmowy (swoją drogą nie było czego ujawniać). Teraz po latach, będąc dziennikarzem, musiałem zwrócić się do IPN o zaświadczenie. Dostałem czysty kwit. Jestem pewien, że gdybym był kimś takim jak Pan uznaliby mnie za współpracownika…

  53. nic nie dodaje ,tylko niech Pan wie ,że czytam i liczę się z Pana zdaniem. Co nie znaczy że nie mam swojego- czasem się zgadzam czasem nie,ale zawsze lubię skonfrontować nasze zdania.Pozdrowienia.

  54. Pingback: tramadol

css.php