Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.12.2006
piątek

MFR ma 80 lat!

1 grudnia 2006, piątek,

Mieczysław Rakowski – dla przyjaciół „Mietek”, a dla żony, Elżbiety Kępińskiej, „Frako” – kończy dzisiaj 80 lat. Piękny jubileusz, który świadczy o tym, że palenie papierosów nie dla wszystkich jest jednakowo szkodliwe. Poznaliśmy się 48 lat temu, w 1958 roku, kiedy MFR był młodym (32 l.) redaktorem naczelnym „Polityki”, a ja (20 l.) początkującym dziennikarzem.

Rakowski to – po pierwsze – homo politicus. W odróżnieniu od tych redaktorów, którzy nie zaniedbują żadnego szczegółu, czytają wszystkie maszynopisy, oglądają każdą fotografię, cyzelują każdą pointę, MFR interesował się przede wszystkim ogólnym kierunkiem pisma, jego linią, wymową polityczną. Pół żartem – pół serio, lubił pytanie „na czele jakiego ruchu stoimy?”, czyli – o co nam chodzi. A chodziło o socjalizm z ludzką twarzą, w który wierzył, i do którego chwilami udawało się zbliżyć (to był ten okres, kiedy mówiło się, że Polska była najweselszym barakiem w obozie), żeby ostatecznie te ideały legły w gruzach stanu wojennego. Mało kto przeżył taki dramat, jak Rakowski – człowiek ideowy, który oglądał klęskę swojej idei.

Rakowski to – po drugie – tytan pracy. Niezmordowany, aktywny, systematyczny, nawet kiedy był na krótko moim gościem w Chile, siadał przy stoliku na tarasie, rozkładał papiery przywiezione z Polski, czytał i pisał, czytał i pisał. Uparty, wytrwały, systematyczny, zbudował sobie dwa wspaniałe pomniki – „Politykę” i „Dzienniki polityczne”, które się znakomicie uzupełniają.

Rakowski świetnie czuje się wśród ludzi. Zrobił dla nich wiele, także kiedy nie było to proste. To dzięki jego interwencjom bracia Kowalczykowie wyszli z więzienia przed terminem. Pamiętam, że – podobnie jak ja – apelował do Edwarda Ochaba przeciwko karze śmierci dla p. Wawrzeckiego, skazanego w aferze mięsnej. Czuje się jednakowo dobrze wśród ludu, z którym pije, pali i zakąsza, jak i wśród dygnitarzy, z którymi naprawia świat.

Jako rozmówca jest niezmordowany i niezastąpiony. Jako redaktor otrzymywał setki listów i na każdy odpowiadał, niektóre brał do serca, inne kazał przepisywać, oprawiać i w formie biuletynów rozsyłać do towarzyszy na górze, żeby wiedzieli, co ludzie myślą. Jeszcze inne chował do kieszeni. Kiedyś otrzymał list na blankiecie stadniny koni, której pracownicy zawiadamiali go, że są naszymi czytelnikami i z podziwu dla naszego pisma postanowili nazwać nową klacz imieniem „Polityka”. Zapraszali MFR do stadniny, jako ojca chrzestnego. Ponieważ „Polityka” spotykała się z wieloma oznakami sympatii, redaktor miał prawo potraktować to zaproszenie serio. I byłby pojechał, gdyby koledzy nie „wydali”, że autorem listu jest Urban. Nie był zazdrosny o sukcesy dziennikarzy, których wokół siebie skupił, stworzył najlepszy zespół dziennikarski w tamtych czasach.

Rakowski to wierny przyjaciel. Ma prawdziwego „hopla” na punkcie lojalności. Jako redaktor zaznał rozmaitych przykrości z powodu naszych publikacji, niektórych z nich nawet nie czytał przed drukiem, ale nigdy nie wystawił mnie do wiatru, nie zwalał winy na autora czy redaktora. Opierał się naciskom, żeby zwolnić z pracy Iksa czy Igreka. Bywało, że zwalniał (choć rzadko), ale na własny rachunek. Wobec podwładnych tolerancyjny i wyrozumiały, na zebraniach redakcyjnych pozwalał się wygadać, być może dlatego dyskusje bywały ożywione. Samemu będąc lojalnym wobec przyjaciół, oczekuje od nich wzajemności. Kiedy drogi się rozchodzą, jak np. z Dariuszem Fikusem, nie złorzeczy na dawnego przyjaciela, jak to czasami bywa po rozwodzie. Nawet w „Dziennikach” pisze o swoich współpracownikach albo dobrze, albo wcale.

Na moje życie wywarł duży – może nawet za duży – wpływ (za bardzo brałem sobie do serca jego naukę, że najpierw trzeba być politykiem, a dopiero potem dziennikarzem, czyli, że trzeba myśleć politycznie…). Kiedy po raz pierwszy znalazłem się w Paryżu, w latach 60., jeszcze młody i nieopierzony, zadzwoniłem do Rakowskiego do Warszawy, żeby mu powiedzieć, że Konstanty Jeleński z „Kultury” proponuje mi stypendium i pozostanie na dłużej w Paryżu. Kazał mi natychmiast wracać.

Niedawno odwiedziłem MFR w jego domku w Praniu, na Mazurach, gdzie pokazał mi list mojej pierwszej żony do mnie, napisany ponad 40 lat temu, starannie ułożony w plastikowej koszulce. Chciał mi ten list zwrócić, ale wolałem, żeby pozostał u niego, gdyż jest jak gdyby kustoszem naszej przeszłości, nie tylko dziennikarskiej, ale i prywatnej.

Syn chłopa z bydgoskiej wsi, zamordowanego przez hitlerowców, Rakowski rósł na naszych oczach i razem z nami, choć nas przerósł. Coraz lepiej pisał, nauczył się języków, nabierał wielkomiejskiego szlifu. Kiedy telefonował do mnie do domu, najpierw elegancko pytał, co słychać, co u Agnieszki, jak Agatka. Ale ponieważ nie zwykł był do mnie telefonować, żeby po prostu pogadać, wiedziałem, że te grzeczności to zaledwie wstęp. I rzeczywiście, kiedy ja odpowiadałem, że Agnieszka jest na spotkaniu z Marylą, a Agatka na treningu, MFR pytał już pełnym głosem: „A nie wiesz co za (…) zatwierdził ten artykuł na drugiej stronie?”

Rakowski traktuje siebie i swoją pracę poważnie. Nie raz nam mówił, żeby się nie załamywać, bo „Polityka” i tak przejdzie do historii prasy polskiej. Ciekaw jestem, czy miał też na myśli siebie, bo i on zajmuje swoje miejsce w historii. Powiedzieć „sto lat!” to mało.

Post scriptum:

Wbrew temu, co podano w programie TVP „Misja specjalna”, a następnie w innych mediach, kategorycznie zaprzeczam, jakobym kiedykolwiek był agentem Służb Bezpieczeństwa. Jedyna próba werbunku, jaka mnie spotkała, miała miejsce w 1966 roku w Wietnamie. Natychmiast poinformowałem o tym swojego przełożonego, przedstawiciela RP w randze ambasadora, i przez następne 40 lat nigdy nie spotkałem się z podobną propozycją. Pierwsze słyszę o pseudonimach „John” i „Daniel”. To brednie. Kiedy tylko nowa ustawa na to pozwoli, oddam sprawę do sądu i cieszę się, że postępowanie ma być jawne. Wszystko, co miałem na ten temat do powiedzenia, opisałem w książce „Codziennik”. Tymczasem rozpatruję podjęcie kroków prawnych przeciwko TVP i autorom programu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 294

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu !!

    Diekuje za komentar co do wspolpracy z tzw.organami . Rzeczywiscie

    jedyna droga to sad .Powodzenia

  2. Ojej agencik wpadł, a zastanawiałem się skąd tu taka nienawiść do rządzącej koalicji.

  3. witam

    czytałem dzienniki Pana Rakowskiego i musze przyznać że to bardzo ciekawy człowiek jest – więc wszystkiego dobrego

    a propos tej smiesznej audycji miyjsnej – widac tak juz jest z ta nową obiektywna tv

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pamiętam spotkanie w Stoczni Gdańskiej :
    MFR wchodzący do stoczni jak gospodarz z batem do stajni;
    zdumienie i wściekłość partyjnego aparatczyka,gdy „zwierzęta” zamiast schylić pokornie łby,przemówiły nagle ludzkim głosem…
    Na szczęście w historii zostaną po nim tylko dwa słowa:
    „Wyprowadzić sztandar”

  6. @Tomek
    a co miałąby wspólnego ewentualna współpraca pana Daniela z SB 40 lat temu z obecną sytuacją polityczną? Typowe rozumowanie PiS.

    Panie Danielu. może to niewiele znaczy – ale ja wierze panu a nie TVP!

  7. Z litości pominę Johna, ale pogratuluję linii obrony.
    Każdemu doradzam
    Co prawda i na szczęście, żaden na tym dobrze nie wyszedł 🙂

    MFR to wyjątkowo odrażający typ. Sowiecki pachołek od 1946 r. Łapska po kremlowskie srebrniki wyciągał do samego końca. Pamiętam jego paluch w stoczni i męndzenie o Himalajach głupoty politycznej. Ma Miecio problembo to PPR, PZPR są Himalajami zdrady narodowej.
    Gdyby miał Pan obiekcje to proponuje skomentować korespondencję tow. Kasmana z tow. Dymitrowem
    ” Stosownie do Waszego uzgodnienia z tow. „ Wiesławem ” – sekretarzem KC PPR – mam w tych dniach wyjechać do pracy partyjnej w Polsce. Jestem członkiem WKP(b) i muszę przed wyjazdem do Polski załatwić sprawy związane ze swoim wyjazdem tak. abym z biegiem czasu nie znalazł się automatycznie poza szeregami WKP(b). W związku z tym proszę o uznanie mnie jako znajdującego się w długotrwałej delegacji zagranicznej i przyjęcie mojej legitymacji partyjnej na przechowanie.
    A tow. Dymitrow na „wniosku o delegację” odpisał:
    Tow. Kasman nie jest delegowany do pracy partyjnej w Polsce jako członek WKP(b), lecz przechodzi w szeregi PPR jako jej członek. G. Dymitrow, 7 września 1944 r.”
    Ten sowiecki pachołek, tow. redaktor naczelny TL, ma poza tym na sumieniu sporo realnych ofiar. Był członkiem Specjalnej Komisji Biura Politycznego d/s Bezpieczeństwa Publicznegorazem z Mazurem i Dobrowolskim. Ta komisja to był zalążek X Departamentu MBP 🙂

    Żadne argumenty, Pana i pozostałych spóldzielców z „Polityki” nie zmienią faktu, że prl (wymawiać jak splunięcie) to było państwo na delegacji z WKP(b). Z tow. MFR byłoby więcej pożytku dla Polski gdyby pasał krowy, jak sam był uprzejmy zauważyć w stoczni.

    Proszę wybaczyć stosunkowo ostrą ocenę członka PPR tow. MFR ale na inną nie zasłużył. Skoro całe dorosłe życie wiernie służył Kremlowi niech spija to co nawarzył i dziękuje losowi, że komunizm nie doczekał się swojej Norymbergi.

    Niezmiennie pozdrawiam.

  8. Pisze pan Daniel: „Misja Specjalna”.

    Ja bym zamieniła na „Misja Specjalnej Troski”.

    Proszę natychmiast przeprawić! 😮

  9. życzę powodzenia w sądzie, mam nadzieję, że Pana będzie na wierzchu

  10. Hagiografia takiej szuji jak Rakowski dobrze zbiegła się z informacjami na temat pańskiej przeszłości…
    To nie do pomyślenia, żeby w wolnej Polsce sławić typa spod ciemnej gwiazdy, który był sowieckim sługą i odpowiada za niejedną zbrodnię podległego mu aparatu.
    Ciekawe czy w Niemczech byłoby do pomyślenia napisanie podobnego panegiryku na cześć Honeckera czy innej ichniej kreatury w typie Rakowskiego.

  11. Panie Danielu,
    Serdecznie dziekuje za jubileuszowe wspomnienia o p. Rakowskim. Czy sie Go lubilo/szanowalo/nieniawidzilo – niepotrzebne skreslic – nie mozna ukryc faktu iz jest on Osobowoscia.
    Dziwi mnie wszelako co innego: jakze czesto ludzie wydaja opinie na temat innych powodowani wrecz paranoidalna nienawiscia.
    Nieczesto zasiadam do klawiatury aby wystukac kilka zdan – choc raczej regularnie odwiedzam Panski blog – ale dzis zagotowalo sie we mnie nieco po przeczytaniu komentarza „nielubiegazety2”.
    Tolerancja – tolerancja; kazdy ma prawo do wlasnych opinii. Szkopul w tym jak sie nimi dzieli z innymi.
    Nie ma idealnych ludzi, nie ma idealnych panstw, nie ma idealnego ustroju, z ta prawda musimy sie zgodzic. Zgodzic co wcale nie oznacza by biernie na wszystko sie zgadzac bo tak wygodnie.
    Panujacy w Polsce ustroj po II wojnie swiatowej byl wynikiem takich a nie innych przemian politycznych i historycznych i w takim ustroju przyszlo nam zyc, kozystajac z wielu swiadczen jaki ze soba niosl. Wielu stracilo, wielu (chyba wiecej) zyskalo. Byli przeciwnicy, ale i zwolennicy…
    Zwolennicy zaslepieni, zwolennicy widzacy niedoskonalosci, zwolennicy z checi zysku…itp itd
    Ale posuwac sie do sformulowania: „…że prl (wymawiać jak splunięcie)…” to nie tylko duza przesada, to brak poszanowania nie tylko do panstwa lecz i krajan. To ublizanie godnosci tych, ktorzy dla Polski poniesli najwieksza ofiare – swoje zycie.

    Serdecznie pozdrawiam
    Zbulwersowana Echidna

    PS
    A Panskie: …był ten okres, kiedy mówiło się, że Polska była najweselszym barakiem w obozie… rozbawilo mnie setnie

  12. Rakowski mial zapewne wiele wad i niepopularna obecnie przeszlosc. Mial tez jednak jedna wielka zalete, ktora rehabilituje go w moich oczach. Byl doskonalym dziennikarzem i redaktorem naczelnym najlepszego tygodnika w PRL a moze i calym obozie panstw demokracji ludowej.
    Na 80 urodziny 100 Lat od starego przeciwnika.

  13. ja tam Panu wierzę.Pozdrawiam.

  14. Ale pan sobie ksywkę wymyślił…Daniel. Ciężko będzie się kapnąć, że to pan Daniel. 🙂

    PS. Czasem lepiej się przyznać niż iść w zaparte, a potem okazać się kłamcą…

  15. W odniesieniu do post scriptum. Staram się unikać wygłaszania paranoicznych tez o tym, że w Polsce zapanował autorytaryzm i czasy wolności słowa dobiegły końca. Chciałbym jednak zgłosić zdecydowany sprzeciw wobec sposobu w jaki o sprawie lustracji środowiska dziennikarskiego mówi się w programie „Misja Specjalna”. Pomijam już ocenę miernego poziomu prowadzącego program – jego rola ogranicza się do zadawania retorycznych pytań oraz dostosowaniu odpowiedniej mimiki. Sam reportaż zaś przedstawia sprawę w sposób taki by skazać na infamię snując domysły, pokazując fragmenty wypowiedzi. Znamienne dla programu „Misja Specjalna” jest dopuszczenie do głosu „ofiary” (w tym wypadku mam na myśli Jacka Żakowskiego jako przedstawiciela tygodnika „Polityka”). Zauważmy – pokazane fragmenty wypowiedzi Żakowskiego zostały momentalnie skomentowane przez Michalkiewicza, a nastepnie przedstawiciela IPNu (już na żywo). „Czy można się zgodzić z tym co mówi Jacek Żakowski o dziennikarzach współpracujących z tajnymi służbami (słowo klucz)…? – oczywiscie nie można… przykładem jest Daniel Passent…”. Wszystko to ma na celu skompromitowanie konkretnych osób.
    Do tego dodaje się informacje, że nieświadomi czytelnicy liczą na obiektywizm dziennikarza. Każdy ma własny rozum i powiedzmy etyczne wyczucie, czytelnik na poziomie nie potrzebuje oceny wystawionej przez „Misję…”, aby przeczytać felieton tego czy innego dziennikarza.
    Nie miałbym nic przeciwko gdyby stosując określone w ustawie procedury wskazano dziennikarzy współpracujących ze służbami. Taka już specyfika obecnej władzy – łatwiej ujawnić agenta niż przeprowadzić sensowną reformę podatkową. Jednak przedstawianie zmanipulowanych informacji w celu skompromitowania najbardziej popularnego w Polsce tygodnika opinii jest rzeczą karygodną.
    Stronię od skrajności, nie mówie o „kaczyźmie” – tym razem, jednak nie zawaham się stwierdzić, że mieliśmy do czynienia z otwartym atakiem na tygodnik „Polityka” i osobę pana Daniela Passenta. Myśle, że wszyscy będą zachwyceni jeśli zechce Pan napisać coś więcej na temat programu „Misja Specjalna”.

  16. Panie Passent,
    a może raczej
    AGENCIE „JOHN”!
    Niezłe szambo, ta Pana „Polityka”. Sądziłem, mimo wszystko, że pozycja Passenta wynika z jego talentu, wiedzy, ostrości umysłu. Oswiadczam kategorycznie, że po raz ostatni goszczę na tym blogu. „Polityki” też już nie kupię. Wolę wydać na Mocnego Fulla.

    Takiej zapewne reakcji oczekują inspiratorzy wczorajszej „Misji Specjalnej”, wPiSanej w podejmowane od pewnego czasu próby zdyskredytowania readkcji.
    „Polityka” to nie tylko stworzona przez MFR legenda, to również żywa instytucja. Paszporty, niezbędniki łże-inetligenta, masowo odwiedzane blogi to układ, który (jak rzekłby Ferdek Kiepski) należy bezwzględnie rozdupcyć.
    Ale czytelnicy „Polityki”, CHOCIAŻBY ZE WZGLĘDU NA PANA, ROZDUPCYĆ JEJ NIE DADZĄ!
    Dziwi mnie tylko postawa red Pytlakowskiego. Czyżby, wzorem Pilcha i z braku cenionej przez Rakowskiego lojalności, zamierzał zająć wygodniejszą pozycję?
    PS.
    MFR to mój idol od czasu wystąpienia w gdańskiej stoczni. Za Pana pośrednictwem serdecznie go pozdrawiam.

  17. Autorem powiedzenie prl (wymawiać jak splunięcie) jest Zbigniew Herbert.
    I nie mial na myśli lekarzy, inżynierów, ślusarzy, murarzy lecz prl jako organizm o statusie królestwa kongresowego wraz z namiestnikami sprawującymi tu władzę. prl była zaprogramowana do łamania praw człowiekazaś nadrzędnym celem istnienia prlowskiej władz było utrzymanie kraju w bezpośredniej zależności od Moskwy.

    Pozdrawiam

  18. kiedy pozew do sądu

  19. Juz mi Pana zal, Panie Danielu. Sadzac po Panskiej reakcji, w której Pan wzsystkim zarzutom zaprzecza, dal sie Pan poniesc emocjom. A „oni” i tak swoje wiedza. Panska wiara w „PrawoPiS”, (…ustawa na to pozwoli, oddam sprawę do sądu…), jakos mi do Pana nie pasuje. A olal by Pan to wszystko. „Oni” wyroki i tak juz wydali, a Pan sie bedzie kopal z koniem. Juz sam pomysl udowadnianie swojej niewinnosci jest absurdalny, o innych nie mówiac.
    Serdecznie pozdrawiam i zycze zdrowia

  20. No cóż, większość pisuarów, jeśli nie udało im się wyróznić cytowaniem Lenina w swoich pracach dyplomowych teraz stara się zaistnieć „denuncjując” swoich rówieśników czy szefów z okresu kiedy służyli anonimowo w PRL. Żałosne.

  21. Panie Danielu,
    Jestem mlodsza od Pana ca. o 30 lat. Wychowana patriotycznie, w czasach PRL nienawidziłam Rakowskiego i Jaruzelskiego. Do Jaruzelskiego poczulam szacunek, kiedy z klasą oddał władzę. Sympatię poczułam do nich jeszcze później, kiedy „Solidarność” i jej ludzie zaczeła pokazywać swoje oblicze. To nie o to walczyliśmy. A już na pewno nie o IV RP.
    A fałszywymi oskarżeniami proszę się przesadnie nie przejmować. Uwierzą w nie tylko wielbiciele PIS. Od nich zresztą trudno wymagać inteligencji (to John Irving o antysemitach, ale chyba pasuje).

  22. Czytam „Politykę” od 25 lat i czytac będę zawsze, i wiem że zawsze znajdę tam zdrowy osąd.

    Myślę, że nie należy się wdawać w polemiki w sprawie Pańskiej domniemanej współpracy – sprawa sądowa to podstawa. A czy TVP złamało prawo – to warto sprawdzić od razu.

    Ukłony

    Azrael

  23. Panie Danielu,
    ponownie pytam Pana (w związku z programem TVP o któryym Pan pisze).
    Czy wystąpił Pan o status pokrzywdzonego do IPNu?

    Jeżeli jeszcze Pan tego nie zrobił, to sugeruję, by Pan to zrobił dopóki działa jeszcze stara ustawa, a rozwieje Pan wątpliwości. Jeśli nie – to te wątpliwości tylko się potęgują.

    PS
    Coziennika nie mam – może jakiś cytat? Albo linka?

    pozdrawiam
    Bernard

  24. Hello Johny !

  25. Do Pana Redaktorze i do Panskiego Przyjaciela
    Mieczyslawa Rakowskiego

    Byc obiektem nienawisci to niemile,ale byc obiektem nienawisci dla durniow to zaszczyt.
    Bylismy kiedys „z roznych stron” cokolwiek to znaczy,jesli te
    kanalie ktore wpisuja bzdury do Panskiego blogu byly „w mojej stronie” ,nawet jesli byly tam tylko emocjonalnie,
    to prosze o wybaczenie. Wstydze sie ,nie tego co robilem,
    lecz wstydze sie za tych ludzi ktorzy moze kiedys o mnie sie otarli.

  26. Jestem postacią na wskroś tragiczną
    Najtrudniejszegom dokonał wyboru:
    Między obozem dla nieprawomyślnych
    A honorami i łaską dworu….

    ta nutka bedzie Ci towarzyszyla do konca zycia…

  27. Mam się śmiać z komentarzy, czy nad nimi płakać?

    Jestem dostatecznie młody, by nie podpadać pod ustawę lustracyjną, ale dostatecznie ‚stary’, by pamiętać zniuansowanie Polski, przynajmniej w latach 80-tych.

    Schopenhauer odróżniał, o ile pamiętam, w Erystyce, dwa rodzaje honoru — honor szlachecki, którego fałszywe oskarżenia nie plamią; i honor mieszczański, czy kupiecki, który jak najbardziej, może przez nie zostać narażony na szwank. Ale nie uwzględnił on tego, że oprócz możliwej plamy na honorze, każde fałszywe oskarżenie zwyczajnie, po ludzki — boli.

  28. „Politykę” zacząłem czytać gdzieś w 69 roku, chyba trochę ze snobizmu, bo wtedy była dla mnie za trudna. Pamiętam, jak w lipcu 1981 wszyscy kibicowaliśmy MFR, żeby został I sekretarzem i pamiętam, jak w 1983, na spotkaniu w stoczni działal na mnie jak płachta na byka. Tylko bez MFR i Polityki nie byłoby okrągłego stołu. Takiej gazety jak Polityka nie było w całym pozostałym demoludzie. Róznie można oceniać przebieg transformacji, według mnie koszty mogły być niższe, ale ominęło nas doświadczenie węgierskie z 56 i czechosłowackie z 68. Co do bycia TW. W styczniu 1982 roku nie chciałem podpisać jakiegoś kwita i zostałem bez pracy. W czerwcu 89, tuz po wolnych wyborach jechałem do roboty do Czechosłowacji i podpisałem w paszportówce (na milicji!!!) zobowiązanie, że nie będę tam prowadził działalności politycznej i związkowej. Chyba się z niego nie wywiązałem, bo w listopadzie i grudniu 89 chodziłem z Czechami po Václavských naměstích w górę i na dół, z trikolorką w klapie. Czy teraz jestem TW czy OZI? Najłatwiej jest oceniać bliźnich jak się jest góra trzydziestoparolatkiem ze słusznej telewizji albo wyżartym doktorkiem z IPN. Normalny obywatel PRL nie był wtedy taki mądry i nie było mu tak łatwo. Co nie zmienia, że za Gierka w 100% byliśmy najweselszym barakiem. Pozdrowienia dla Jubilata, Redaktora i myślących współblogowców.

  29. Obrzucanie błotem trwa. Sięgnięto po Passenta i Toeplitza, ubabrano Giełżyńskiego, czekają Parandowski, Żukrowski. Żeromski, Sienkiewicz, Mickiewicz, Słowacki, Norwid. Jednych można oskarżyc o politykę prosow… prorosyjską, innych o semickość, jeszcze innych o mistycyzm. Stasic tworzył zalążki PAN pod jarzmem zaborców – był więc kolaborantem. Pozytywiści budowali silną gospodarkę Priwislańskiego Kraju – przysparzali więc podatków caratowi – zdrajcy! Dmowski – anysemita, Piłsudski – czerwony terrrorysta, co rzucał bombami, Mickiewicz – mistyk – bił żonę, Słowacki zafascynował sie Towiańskim i miał ojczyma carskiego dostojnika, Norwid miał „pochodzenie”, Rydz-Śmigły był łysy… Panie Danielu – spokojnie, jest Pan w coraz lepszym towarzystwie. Po zmianie ekipy obecnej władzy nowi odkryją jakieś złe pióra w Kaczkach. Kaczki gdaczą, a karawana idzie dalej. Niech Pan nie zaprzecza żadnej współpracy. Dla niektórych współpracował Pan i z caratem, i z Austro-Węgrami, i z Prusakami. Zaprzeczanie nic nie wniesie. Jaki jest koń – każdy widzi. I tyle!

  30. Na moje życie wywarł duży – może nawet za duży – wpływ (za bardzo brałem sobie do serca jego naukę, że najpierw trzeba być politykiem, a dopiero potem dziennikarzem, czyli, że trzeba myśleć politycznie…).

    a mi sie zawsze wydawalo, ze dziennikarz powinien byc lub przynajmniej powinien starac sie byc jak najbardziej obiektywny, nie sluzacy okreslonej parti politycznej…jestem zdziwiona , ze pan Passent , ktorego felietony bardzo cenie w przeszlosci ulegal ideologii socjalistycznej

  31. Tomku, nienawiść koalicja rządząca potrafi wzbudzić choćby obrażeniem Bartoszewskiego, do tego nie trzeba żadnej krzywdy osobistej.

  32. Litość pomieszana z gniewem mnie ogarnia, kiedy myslę o dzienikarzach „Misji Specjalnej”, którzy muszą znizaż się do takich oskarzeń, żeby zrobić „dobry” program. Ewidentnie, w Polsce nie ma już innych problemów do roztrząsania poza tym, czy, kto, i dlaczego podpisal kwitek kilkadziesiat lat temu. Chory historyzm zbiera swoje żniwo.
    Dobrze,że nie pozostawił pan sprawy bez komentarza, chociaż jeśli chodzi o mnie, to nic to nie zmienia w mojej sympatii do pana osoby, poglądow i dorobku publicystycznego. I jestem pewna, ze nie jestem w tej opinii osamotniona.

  33. A co do MFR
    MFR w stalinowskim LWP był politrukiem, czyli oficerem politycznym.

    Czy ktoś kto w Waffen-SS był szefem komórki NSDAP też zasługiwałby na hołdy?

    pozdrawiam
    Bernard

  34. Panie Danielu ! Bardzo serdeczne gratulacje dla Osobowości jaką bez watpienia jest MF Rakowski. Zdrowia oraz pomyślności wszelkiej życzę. Panu wytrwałości i cierpliwośći bo jak widać na blogu po niektórych wpisach ” bolszewików mentalnych” jest ci u nas dostatek. Tak to jest w Szczepie Piastowy ,że Indywidualności i Osobowości piętnowane są do cna. I to po części jest zasługa poprzedniego systemu oraz chrześcijańskich postaw wypisujacych kalumnie na Panów. Te ” umysłowe gnojki” są niedoukami dlatego jadem ognistym zioną.

  35. Witam Panie Passent
    Ciekawe wspomnienia, ja stety niestety o MFR nie mam żadnych. Nie z powodu małego interesowania się polityką w czasach PRL, ale byłem wtedy nieobecny(na świecie).
    P.S Podziwiam Pana postawę w stosunku do wszystkich pomówień, jakie płyną z ust ludzi zaślepionych, mających pretensje za to, że ktoś godnie przeżył mroczne czasy. Nie mamy żadnej możliwości obrony w stosunku do kłamstw „rzuconych” niewiadomo skąd i nie wiadomo, na jakiej podstawie!
    Na zarzuty z tvp można zareagować i cieszę sie, że Pan to uczyni
    Pozdrawiam.

  36. Ja tam podejrzewam Panie Redaktorze, że to przygrywka do propozycji zatrudnienia Pana jako rzecznika rządu, lub ministra spraw zagranicznych 😉 . Obecna taktyka PiSu mogłaby na coś takiego śmiało wskazywać. Dzisiaj obrzucają błotem, obwiniają o najgorsze zbrodnie przeciw demokracji, jutro proponują najwyższe zaszczyty. Uczą w ten sposób całkowitego lekceważenia głosu najwyższych osób w państwie, bo jak brać to wszystko na poważnie?

  37. Panie Danielu!
    Niestety nie od dzis wiadomo, ze bycie krytycznym wobec obecnej wladzy oznacza automatyczne oskarzenie o bycie agentem.
    Od lat podziwiam Pana ostrosc spojrzenia na rzeczywistosc i umiejetnosc jej opisywania oraz komentowania. Jak widac docenila to tez „niezalezna TVP”.
    Pozdrawiam

  38. Ta cała agentomania bawi mnie,chociaż średnio.Bawi mnie tak jak zarzut wobec gen.Jaruzelskiego,że był agentem instytucji w której defacto pracował.Nie bawi mnie jednak wpływ agentury ,jakakolwiek by nie była,na mechanizmy życia społ.-gosp.-pol. po 1990 roku.Panie Danielu,wierzę Panu i proszę nieprzejmować się agentoidioctwem.Tą drogą składam życzenia MFR „długiej aktywności”.Czytam Politykę od 1969 roku i siłą rzeczy jakaś cząstka tego pisma we mnie tkwi.Pozdrawiam.

  39. Właśnie do 5 rano czytałam pana Codziennik i jak zwykle rano weszłam sprawdzić wiadomości w intwernecie i spotkała mnie przykra niespodzianka.Misji specjalnej nie oglądam, to program nie dla mnie.Nie wierzę w te informacje o pana agenturze, zwłaszcza w kontekście nocnej lektury.Czytelniczką polityki jestem od 30 lat i od kiedy posiadam internet zaglądam na blogi pana i pani Paradowskiej codziennie. Niech sie pan trzyma i nie zwraca uwagi na te napaści. Pozdrawiam.

  40. No tak, panie „John” i „Daniel”. Jeszcze nie słyszałem o agencie, który by się przyznał do współpracy dopóki nie przedstawiono oczojebnych dokumentów. Pożyjemy zobaczymy.
    Wśród dziennikarzy byli i są agenci. To jasne. Więc ktoś musi w końcu być agentem, prawda? Są jakieś inne typy?

  41. Olek51
    „W czerwcu 89, tuz po wolnych wyborach jechałem do roboty do Czechosłowacji i podpisałem w paszportówce (na milicji!!!) zobowiązanie, że nie będę tam prowadził działalności politycznej i związkowej. Chyba się z niego nie wywiązałem, bo w listopadzie i grudniu 89 chodziłem z Czechami po Václavských naměstích w górę i na dół, z trikolorką w klapie. Czy teraz jestem TW czy OZI”
    Coś kręcisz Olek51, już na przełomie 1988/99 dawali paszporty każdemu – na wszystkie kraje Europy bez zbędnych ceregieli. Ja wtedy zrozumiałem, że komunizm upadł. Chyba że miałeś wcześniej z nimi kontakty. Jeśli cię pamięć zawodzi biegnij do IPN, aby się upewnić jaka jest twoja sytuacja.

    Do pana Passenta mam pytanie, czy miał kontakty z cywilnymi czy wojskowymi służbami, czy informował o tym Rakowskiego i czy Rakowski coś w tej sprawie zrobił, aby jego dziennikarz nie był nagabywany przez slużby, co godziło w jego wiarygodnośc i wiarygodność pisma, które szczyciło się pewną względną niezależnością.

  42. Najpierw strzelają, potem pytają, kto idzie. Kolejne teczkowe zawieruchy są jednak przede wszystkim kompromitacją dla PiS. Jak długo można budować społeczne poparcie na agresji obywateli?

  43. Hmm… ładną laurkę wystawił Pan Panu Rakowskiemu. Nie, abym oponował, dla mnie on też jest jednym z większych Poliotyki(ale nie tyle czasopisma, ile… życia – bo wszystko co społeczne jest de facto polityczne). Kiedyś podobną laurkę wystawiłem Panu Premierowi na forum portalu http://www.o2.pl – nadal nie wiem czemu mi usunięto ten wpis?:( No nie ważne;)

    Chciałem tylko powiedzieć że miło mi się Pana czyta. Żałuję jednakże, że pismu „Polityka” zdewaluowało się – pzynajmniej jak dla mnie. Onegdaj byłem Państwa czytelnikiem, ale z czasem przestałem czytać Politykę – może to ogólny tręd, bo w ogóle zacząłem ignorować „wielką publicystykę”, ale chyba jednak nie… Coś jest na rzeczy – mój pogląd podziela wielu ludzi i starszych dużo ode mnie i w moim wieku ale i młodszych, dla których Polityka przestała być tem, czym być powinna.

    Pomyślcie Państwo o tym.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Radosław Herka

    PS
    Kwestia agenturalnej przeszłości – naprawdę nie wiem, czemu wszyscy reagują alergicznie na tego typu zarzuty? Dla mnie fakt współpracy ze specsłużbami nie jest kompromitujący – musicie Państwo pisać otwarcie, nie w klimacie ogólnej nagonki, także o tym!
    Kiedyś Polityka podejmowała trudne tematy – dziś włazi w d.. czy to kościołowi czy… nie ważne;) Zacietrzewiliście się Państwo – staliście się cieniami swojej dawnej sławy. A szkoda.

    PS2
    Pana córka… może nietaktownie spytam, ale czy jest nadzieja i zamiar takowy, aby gościnnie wystąpiła w Palyboyu – bynajmniej nie jako redaktor?…

    Pozdrawiam raz jeszcze!

  44. Bernardzie,

    Już parę razy deklarowałeś, że Codziennika lub innej książki Passenta nie masz a dopraszasz się o cytaty. Przyzwoitość nakazywałaby pójść i kupić. W sieci jest za 40 zł. W realu może jeszcze taniej.

    Popularność kosztuje. Nie można tak ciągle „na krzywy ryj” (czy ktoś jeszcze pamięta to kwieciste powiedzonko ? )

    Ja przynajmniej „Politykę” prenumeruję od lat kilkudziesięciu.

  45. Szanowny Panie Redaktorze
    Dla mnie to może byc Pan nawet podwójnym agentem, dowolnie wylosowanych przez „lustratorów” służb. Jak często powtarzam „lata mi to koło rozporka”. I Panu niechaj też lata. W gruncie rzeczy w dzisiejszej Polsce 4 i1/2 jest to nawet rodzaj nobilitacji, byc oskarżonym o współpracę ze służbami, lub o taką współpracę być podejrzewanym. Wielu naszych domorosłych lustratorów odczuwa chyba wyraźny dyskomfort, iz ich nikt i nigdy NIE CHCIAŁ ZWERBOWAĆ! Nawet MPO. Zazdroszczą więc innym. Jest pan wytrawnym dziennikarzem i doświadczonym człowiekiem, więc doskonale pan rozumie w czym rzecz. Nie ważne że nie byl Pan agentem. Oni zdecydowali inczej. Pzdr.

  46. Oto Polska 2005/2006. Mali ludzie, jeszcze mniejsze horyzonty

  47. Do Mowara. Żeby pojechać w czerwcu 1989 do roboty w Czechoslowacji był potrzebny paszport służbowy, a ten był wydawany przez paszportówkę, na czas trwania pobytu służbowego i tyle. Niewiele wiesz, ale wiesz lepiej. Do IPN mi nie podrodze, ale możesz tam wysłać swoje CV. Pozdrowienia.

  48. Dla mnie MFR to postać już historyczna, żywy dowód na to, że będąc we władzach PZPR można było zachować elementarną przyzwoitość i intelektualną niezależność.
    Dzisiaj to świetny publicysta, szkoda, że tak mało pisze, jego wybitnie interesujących, choć czasem kontrowersyjnych komentarzy należy szukać w niszowym, niestety, miesięczniku „Dziś”.
    Brawa dla redakcji „Polityki”, że w ostatnim numerze ładnie obeszła się ze swoim byłym naczelnym. Trzymacie klasę!

    A co do Pana, Panie Danielu, to proszę się nie przejmować zarzutami pseudohistoryków teczkologów. IV RP już płonie, więc panowie brzydko się chwytają.
    Nie trzeba znimi polemizować. Nie ten poziom.
    Jestem z Panem.

  49. Ma Pan prawo lubić Rakowskiego i to jest Pana sprawa,mnie zastanawia tylko i bardzo bulwersuje fakt, jak też wielu innych Polaków dlaczego Rakowski swojego czasu ubiegał się i w efekcie otrzymał specjalną rentę państwową.Wiem,wiem dostało ją wielu i Grześkowiak i Pałubicki,nie wiem tylko jak osoba będąca tyle lat na intratnym stanowisku nie myślała o jakiejkolwiek swojej przyszłości i nie sądę aby nie miała żadnych środków do życia,naprawdę jest to dla mnie bardzo hańbiące,ale cóż tam…pieniądze nie śmierdzą ,tylko po co ta mowa o zasadach.

  50. Czajkwoski tez mowil ze nie wspolpracowal, troche odwagi panie Passent, niech pan chociaz koncowki nie zyje jak szczur ktory sie boi ze wyjdzie wstydliwa prawda o nim, niech pan podniesie glowe i poie – tak, bylem TW, wierzylem w ten system, ufalem ludziom pokroju Kiszcaka, i jaruzelskiego i dlatego zdradzalem wspolpracownikow z redakcji, ideowo. zaloze sie ze znajdzie sie tysiace blogowiczow ktorzy beda tu panu kadzic i po takich slowach, a ja napewno wystawie panu laurke jak pan rakowskiemu – oto czlowiek ktory sie przyznal, nie gnida ktora sie boi.

  51. Bardzo dawno tu sie nie wpisywałem, musi tą sprawe Pan wyjaśnić,nie ma innej drogi.Cieszy mnie deklaracja, że poda Pan sprawe do sądu. Oby nowelizacja nie byla sprzeczna z konstytucją. Jezeli Pan wygra proszę Gargasową podac do sądu i zarzadac wysokiego odszkodowania

  52. errata oczywiscie żądać

  53. Panie Danielu. Wierzę Panu. Nie muszę uzasadniać. Jeżeli chodzi o Pana Rakowskiego- długich lat zycia. I nastepców. Ale niestety tej klasy co Panowie, z dawnej i częściowo z nowej Polityki, dziennikarze, nie rodzą sie codziennie.

  54. „(…)Żadne argumenty, Pana i pozostałych spóldzielców z “Polityki” nie zmienią faktu, że prl (wymawiać jak splunięcie) to było państwo na delegacji z WKP(b).(…)”

    …otoz Panie Szanowny ktory to napisales te tak przenikliwe slowa…prl (wymawiac jak spluniecie) co to wedlug Szanownego Pana bylo panstwem na delegacji z WKP(b) zaistnialo z historycznej koniecznosci…koniecznoscia owa bylo znalezienie sie rzeczonego prl (wymawiac jak spluniecie) etc. w sferze sowieckiej hegemonii po II wojnie swiatowej…inne prl mozliwe nie bylo, co najwyzej Polskaja Riespublika…i chocby za to ze tak sie nie stalo i ze prl (wumawiac jak spluniecie) etc. bylo w codziennym pozyciu do zniesienia naleza sie podziekowania takze i panu Rakowskiemu…bo sie do tego przyczynil…

  55. Panie Danielu
    Przyznam się,że trochę mnie dziwi iż chce Pan iść do sądu z tą sprawą.Jest w „Polityce” coś propaństwowego,jakaś wiara w wartości typu prawo,sprawiedliwość,prawda,równość,rozsądek.Często mnie to drażni bo wydaje się anachroniczne i nie przystające do realiów życia.Podejmujecie dyskusje na narzucane wam tematy mając nadzieję,że rozmowa jest pomostem łączącym ludzi.To jest złudzenie-oni i tak swoje wiedzą,żadne argumenty ich nie przekonają.Teraz zapowiada Pan jawny proces.Z kim chce sie Pan sądzić?Kogo chce Pan przekonać?Mnie Pan nie musi nic udowadniać a lustratorów i tak Pan nie przekona.Będą słuchać wyroku,czytać go a zarazem będą swoje wiedzieć.Naiwna jest Pana wiara w sądy,prawdę i sprawiedliwość.Nie ma żadnych wartości łączących ludzi w Polsce.To tylko pozornie jest jeden kraj,język i społeczeństwo.Tak naprawdę to od dawna są dwie kompletnie odrębne kultury.Będzie Pan chodził po ulicach z wyrokiem w ręce a oni będą i tak Pana zaszczuwać.A odszkodowania nie zapłaci Panu Gorgas lub Wildstein z własnych apanaży tylko TVP z pobieranego od emerytów abonamentu.Tak naprawdę chodzi im tylko o Pańską gazetę,na nią się pożądliwie ślinią.Po prostu palą się do tego by ją przejąć i pisać w niej brednie o tym,że LWP przypomina im Waffen SS a miliony mężczyzn,którzy szli z poboru do armii PRL przypomina im SS-manów. Nawet w swej głupocie nie rozumieją,że piszą tak o własnych ojcach.Więc z kim Pan się chce sądzić i komu cokolwiek udowadniać?
    Serdecznie Pana pozdrawiam

  56. Brak mi uczciwego spojrzenia MFR na jego przeszłość. Już od 1968 było widać dla człowieka myślącego (antysemityzm, antyinteligenckość, nacjonalizm…), że idea komunistyczna w praktyce poniosła klęskę, a od 1976 roku możliwa była działalność opozycyjna. Kto trwał przy PZPR, musiał być albo głupim, albo cynicznym oportunistą. MFR trwał w PZPR do samego końca i nigdy (może nie znam?) nie wyjawił dlaczego.

  57. Dziękuję za przypomnienie o jubileuszu MFR, dla którego żywię dużo szacunku i którego tą drogą serdecznie pozdrawiam.
    PS
    A propos „misji” to niestety „ciemny lud” to kupi, co widać po niektórych komentarzach.
    Najbardziej spodobał mi się komentarz „kaczki kwaczą karawana idzie dalej”.
    Z wyrazami szacunku
    ANTONI

  58. Telewizja Rządowa TVPiS realizuje wytyczne rządu i stara się wykształciuchom pomieszać w mózgach – nie ma autorytetów i nie ma niewinnych, wszyscy są umoczeni i niewiarygodni. Każdy coś podpisał, więc donosił albo przynajmniej godził sie z tym, że będzie donosił.

    Wszelkie szafy, Lesiaka i innych, mają w sobie wiele szufad – a to z jakich szuflad wyjmiemy teczki zależy tylko od nas, rzadzących – posiadaczy klucza, i wedle naszego klucza z teczek będą wyciekać papierki do odpowiednich gazet, ludzi, mediów…

    Pisarz Grynberg ujawnił, że w 1956 roku coś podpisał bezpiece, bo chciał wyjechać do Izraela a bezpieka mogła mu tę chęć zatamować. Z ujawnionej akurat teczki pisarza-agenta wynika, że niczego bezpiece nie dostarczył i ta po 13 latach (cierpliwe chłopaki!) wykreśliła go ze swych zasobów. Pisarz Grynberg ma szczęście, bo mieszka w usa a tam ludziom wisi taka wiadomość. Pisarz Jakikolwiek w Polsce taką informacją zostałby moralnie zabity. Przecież podpisał! To nic, że nigdy nikomu nie zaszkodził a szantażystom z bezpieki niczego nie dostarczył – przecież podpisał!

    Dziś ludziom urodzionym po 1989, po 1981 a nawet po 1977, łatwo jest ferować takie wyroki, bo nie znają i nie pamiętają realiów peerelowskiego życia, pajęczyny w jakiej wszyscy tkwiliśmy, klosza spod którego tak trudno się było wyrwać choć na trochę. Dziś mamy pełno Katonów i katów, bo świat stał się nagle czarno-biały a kolor szary zniknął? Chyba nie, skoro tak łatwo ludzi robić na szaro!

  59. Pisałam już wielokrotnie, ale powtórzę – rola całego zespołu Polityki w kształtowaniu postaw prawdziwie patriotycznych i propaństwowych na przestrzeni dziesięcioleci jest olbrzymia i nie tym kmiotkom to oceniać, którzy Polski używają tylko do wycierania sobie buzi po napchaniu się kolejnymi atrybutami władzy.

    Panie Danielu chrzanić ich.

  60. Do Wojtka z Przytoka.
    Oboma rękami podpisuję sie pod tym co napisałeś. Mimo że chyba trochę znam mechanizmy kierujące polityką, ciągle się dziwię, że w kraju, w którym naprawdę jest dużo sensownych ludzi, jest taka marna klasa polityczna i jeszcze gorsze media.
    Do Bernarda
    MFR, Wojciech Jaruzelski i Jan Gerhard (ciekawe, czy wiesz kto to był ?) rzeczywiście byli oficerami politycznymi, podobno u schyłku lat 40. przyjaźnili się ze sobą. Założę się, że nie chciałbyś w tym czasie być podporucznikiem LWP i oficerem politycznym, nie ze względów ideowych, tylko dlatego że można było za to dostać w czapę. Jan Gerhard zaliczył walki z UPA w Bieszczadach. Radzę zachować więcej dystansu i mniej osądzać bliźnich. Pozdrowienia

  61. Panie Danielu,
    Po wczorajszej „Misji Specjalnej” Pana blog zyskał nowych, pryncypialnych czytelników. Pis naciera szerokim frontem.

  62. Niektóre nienawistne komentarze przypominają gawiedź sterczącą na placu pod szubienicą i cieszącą się gdy prowadzono nieszcześnika. Nie ważne – winien, czy nie. Ważne że mozna opluć, szturchnać wykrzyczeć swoje wszystkie bóle, kompleksy i paranoje.
    Pozdrawiam Pana i życzę wszystkiego dobrego. Niech się Pan nie da wszelkiej maści kundlom.
    J

  63. Panie Danielu!
    Jeśli pan zaprzecza, że był agentem, to ja panu wierzę. Nie mam powodu, żeby nie wierzyc. Mam za to powody, by nie ufać TVP ( w myśl starej dobrej reguły: cui prodest?)
    Wszyscy naraz podjęli się wydawania osądów. Jednak żaden sąd się w tej kwestii jeszcze nie wypowiedział. Jeśli już wszyscy chcemy być sędziami, mimo iz nie mamy ku temu żadnych kwalifikacji, to może chociaż zapamiętajmy i stosujmy stare zasady:
    1. Oskarżonemu trzeba udowodnić winę (jesli to oskarzony ma udowadniać swoja niewinność, to wszyscy chyba wiemy, czym to pachnie…)
    2. In dubio pro reo – dopóki nie zostaną przestawione dowody winy, nie można wydać wyroku

    Pozdrawiam serdecznie

    Sulla

  64. Pomijając fakty, czy współpraca była(jest) czymś nagannym, czym był PRL, czy warto zaprzeczać zastanawia mnie logika pewnych wywodów. Dość powszechnie spotykana (nie tylko tutaj i nie tylko geralt).
    Skoro X został oskarżony i zaprzeczył, po czym udowodniono mu winę to jeśli oskarżą Y i też zaprzeczy, jest winny bez wątpienia.

    Może Wojtek z Przytoka ma po prostu rację. Dyskusja z takimi opiniami nie ma sensu, budowanie mostów porozumienia nie jest możliwe. Nie obowiązuje logika, nie można tak naprawdę się spierać. Nie można używać argumentów. Nie da się nikogo przekonać. Można jedynie zamanifestować swoje zdanie.

    Będę nadal czytał pana teksty. Będę nadal czytał „Politykę”.
    Serdecznie pozdrawiam

  65. Panie Danielu,
    wczoraj ogladalem „Misje Specjalną” po raz drugi, dwa tygodnie temu na linii strzalu był Solorz. Teraz na Pana przyszła kolej gdy usłyszałem od historyka z IPN, że współpracował z SB to zrobiło mi się przykro, nie ukrywam. Ponieważ cenie Pana opinie i poglądy, zawsze staram się nad nimi zastanawić a niewielu jest takich ludzi w tych czasach.

    Ciesze się, że ma Pan zamiar podać sprawe do sądu. Chciałbym aby już zakończył się ten okres polskiego Maccartyzmu. Młodzi ludzie jak ja (23 lata) mają dość polowania na czarownice. Ja jako student dziennikarstwa szczególnie mam dosyć programów takich jak wczorajszy w TVP, tworzonych przez usłużnych karierowiczów za nasz abonament!

    Pozdrawiam i życze powodzenia, Paweł

  66. Serdeczne zyczenia dla Jubilata, mozna sie z Nim nie zgadzac, ale nie sposob Go nie szanowac.

  67. Panie Danielu,
    że się tak zwrócę familiarnie ( upowaznia mnie do tego kilkudzisięcioletnia – i co z tego , że jednostronna) znajomość.
    Ponieważ generalnie nie wierzę – zwłaszcza obecnie – TVP, a jej żródłom informacji w szczególności, ma Pan moją wiarę.
    A gdyby nawet…
    Ja nie uważam tego za nic zdrożnego; wszystko zależy od okoliczności.
    Wielu tekstów i pociechy z Córki, która przy okazji pozdrawiam.
    Jan

  68. Olek51

    Jan Gerhard zwalczał UPA, ale przecież to nie rewelacja, ani tym bardziej tajemna wiedza. Nowością jest, co sugerujesz, że powinniśmy być z tego trochę dumni, jak też podziwiać jego odwagę. Nie podzielam tych odczuć. Czy teraz obowiązuje w twoich kręgach wersja, że czytka etniczna, znana lepiej jako akcja „Wisła”, była ok? Mój Boże, co na to powie Europa?

  69. Proszę i ode mnie przekazać życzenia urodzinowe premierowi Rakowskiemu. Wychowałam się na Polityce, czytając ją od szkoły podstawowej i jestem jej wierna do dziś. Pamiętam ważne teksty przygotowujące społeczeństwo do normalizacji stosunków z Niemcami, świetne reportarze, cykl artykułów „Fachowiec, ale bezpartyjny” ( proponuję przedrukować je dziś- doskonały i aktualny temat w Kaczystanie). A co do pana post scriptum proponuję nie podejmować z tymi typami żadnej dyskusji tak, jak nie dyskutuje się z pijakiem, który obrzygał kogoś w autobusie. Co najwyżej można strzelić go w gębę, ale to i tak za duży zaszczyt dla takich typów. TRAKTOWAĆ JAK ŚMIERDZĄCE POWIETRZE! Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że będzie Pan w dalszym ciągu prowadził swój blog.

  70. czy TVP jest instytucją, powołana do lustracji??? – tyu lez\y problem

    kto byl aGENTEM, MNIE NIE OBCHODZI – DZISIEJSZA WLADZA TEM MA AGENTOW

  71. Dla Szanownego Jubilata życzenia 100 lat w zdrowiu. Mało miałem w życiu okazji spotkać ludzi równie otwartych na dyskusję, także tę krytyczną wobec ich światopoglądu jak MFR. Szacunek.

    A co do „rewelacji” nt. Pana współpracy z SB – wśród apologetów IV RP brakuje umysłów, które mogłyby się intelektualnie i profesjonalnie równać z najlepszymi, do których Pan niewątpliwie należy. Cóż więc im pozostaje poza żałosnymi próbami podnoszenia własnej samooceny poprzez brukanie wszystkich wkoło, zgodnie z przekonaniem, że wśród liliputów i kurdupel jest olbrzymem. Ale cytując Lecha Janerkę „my to mamy gdzieś, dokładnie tam, dokładnie tam”.

  72. Panie Danielu,

    bardzo zasmuciło mnie, że w programie pani Gargas tym razem to Pana obrzucono błotem. Wcześniej trafiło się K. Mroziewiczowi, kaliber też podobny. Swoją drogą ciekawy sojusz: TVP i Nasz Dziennik…

    Proszę przyjąć wyrazy solidarności, nie przejmować i dalej robić swoje – to będzie chyba najlepsza odpowiedź.

  73. Szanowy Panie Danielu !!!!!

    Całym sercem jestem z Panem !!!! Chromolę cokolwiek, co obecni, oczadziali nienawiścią troglodyci na Pana czy kogololwiek innego napiszą czy „ustalą. Nie interesuje mnie w żadnej mierze wyrok jakiegokolwiek sądu.
    Sędzią w Pana sprawie mogliby ewentualnie być Pana niegdysiejsi przyjaciele i współpracownicy, którym mógłby Pan „szkodzić” – np Jerzy Urban 🙂 MFR 🙂 czy w końcu KTT (zgodnie z logiką tych pryszczatych szalenxców z TVPiS pewnie Panowie wzajemnie na siebie donosili :0 ramię w ramię na ostatniej stronie „Polityki”)

    Czytałem Pana, czytam i zamierzam czytać, tak długo, jak długo Pan zamierza pisać.
    Gorące pozdrowienia, czy Pan bedzie się z końmi sądził, czy też nie.

    Proszę również przekazać równie gorące pozdrowienia Panu Mieczysławowi Rakowskiemu – wspaniałemu dziennikarzowi i szlachetnemu, mądremu człowiekowi (wysłalem róównież na adres „Dziś’ ale z pewnością utonie w setkach innych maili).

  74. Pisze Sasori: „Będę nadal czytał pana teksty. Będę nadal czytał “Politykę”.”

    Jakiś czas temu, będąc u bliskiego (rodzinnie!) znajomego przeglądnąłem sobie stosik gazet i tygodników („Gazeta Wyborcza”, „Polityka”) jakie tamten czytuje.
    Włos mi się na głowie zjeżył, wystraszyłem się na serio. Nie wiedziałem, że w Polsce jest aż tak źle.
    Owszem słyszałem od pani prof. Senyszyn, że „Kaczory” chcą u nas wprowadzić jakąś szczególnie groźną odmianę faszyzmu, ale, aż do tamtej lektury, nie wiedziałem jak bardzo zdążyli już zniszczyć ten piękny ongiś kraj.

    Potem jednak wyszedłem, rozglądnąłem się dookoła i … odzyskałem równowagę ducha.
    Tak jak to opisują w „Wyborczej” i w „Polityce” to może jest gdzie indziej. U nas, w Polsce, chwalić Boga, nie.

  75. Panie Danielu
    Ja już parę miesięcy temu przepowiedziałem Panu że doniosą
    na Pana i jeszcze Panu zabiorą emeryturę.Pierwszy padł p.
    Mroziewicz teraz Pan.Następny będzie n.p.p.Władyka i t.p.
    Bo to nie o panów chodzi tylko o Politykę,która ma inne zdanie o rządzeniu od pp Kaczyńskich,o ich małostkowości co powiedział p senator Niesiołowski.Pozdrawiam.J.P

  76. Panie Redaktorze!

    Przecież to oczywiste, że co publikuje TVPiS, to bzdury. Tam tylko Kret nie kłamie. Ale wiem już, czemu p. Gargas wzięła Pana na celownik – za felieton w Polityce, gdzie kpił sobie pan z „czołówki dziennikarskiej IV RP”, w tym właśnie z niej.
    „Emisja niespecjalna” – ja to badziewie oglądam tylko wtedy, gdy czekam na Lisa w Polsacie. Żenujące jest to, że redaktorzy tam czytają z promptera. Ja w czasie studiów umiałem wygłosić godzinne seminarium bez kartki, bez ściągi, bez promptera. No ale ja jestem człowiekiem rozumnym, a nie konserwatystą.
    I tak doszliśmy do etapu, że być na celowniku władz IV RP to zaszczyt, dowód, że jest się człowiekiem przyzwoitym.
    Jestem z Panem!

  77. Panie Danielu,

    za pomoca pańskiego bloga chcialabym przekazac serdeczne życzenia MFR.Można go lubic bądz nie, ale jest to osoba zasługujaca na największy szacunek.

    Wiadomość o tym,że organie propagandowym pewnej parti politycznej został pan oskarżony o współprace z SB, niezwykle mnie i moja rodzine zbulwersowała. Mamy nadzieje, że sąd panu przyzna racje i oczyści z tych zarzutów:) Choć prawo pod rządami PiS potrafi płatać nieprzyjemne figle :/ Ale nawet bez roztrzygnięcia sądu dla mnie i dla mojej rodziny jest pan czysty od zarzutów:) W dzisiejszych czasach człowiek nie jest pewny dnia ani godziny kiedy zostanie obrzucony błotem..A zwlaszcza kiedy jest osobą znaną a zwlaszca odważającą się skrytykować naszych Najaśniej Panujących…Jak pan Jan Zbik napisał czytałam, czytam i jak dlugo bedzie pan pisał zamierzam pana czytać. Mam 22 lata i wiele się od pana dowiedziałam i nauczyłam. Nie tylko ma pan oddanych dorosłych miłośników ale i młodsze pokolenia pana cenią:)

    Gorące pozdrowienia!!

  78. Panie Danielu,

    Jestem z Panem. Niech Pan nadal leje, po swojemu w papę, tą faszystowską swołocz, bo inaczej się nie da. Te nieestetyczne stwory ludzkie rozdeptują ten umęczony kraj, siejąc nienawiść i rozpacz.

    P.S.

    Na Pana ręce pozdrowienia dla Jubilata.
    To była wybitna osobistość.

  79. wiatam
    życiorys Pana Passenta (czytałem Codziennik) w zasadzie uprawdopodobnia tezę tym, iż szanowny Gospodarz mógłby być „zwerbowany” niegdyś przez służby… No bo dlaczego nie? Dziennikarz, formujący świadomość obywateli w czasach, kiedy formowane było wszystko – jest idealnym „narzędziem” w rękach sprawców wszelkiego zła. To bardzo proste rozumowanie – i dlatego mi się nie podoba.
    Zachęcam do myślenia i nieupraszczania.
    Wczorajszą misję specjalną oglądałem bez głosu – usypiałem dziecko… ale już samo to co widziałem było obrzydliwe. Tempo w jakim na ekranie pojawiały się osoby, które kojarzą mi się ze zwykłym ludzkim szacunkiem – było zawrotne! Kontekst był oczywisty więc nie trzeba było słuchać, żeby wiedzieć co się tam mówi. To jest jakiś strasznie prymitywny, obrazkowy patent na wciskanie nam do głów nienawiści! Nie mogę się pogodzić z łatwością, z jaką dziś rzuca się oskarzenia, na podstawie jakichś marnych papierków, wytworzonych zresztą przez słuzby, które spowodowały juz tyle złego. To jest obłęd, który powinien razić nasze poczucie przyzwoitości. Mam wrazenie, że w ogromnej większości Polacy godzą się na to, żeby im kilku nieprzyzwoicie bezwzględnych (obłędnie) misjonarzy narzuciło swój sposób postrzegania świata. Ja inaczej widzę świat i nie wierzę żadnym radykalnym postawom. One zawsze upraszczając świat – prowadzą do fałszowania jego oglądu.
    Nie wiem czy Pan Daniel był agentem czy nie… Ale chcę wierzyć, że nie bo to porządny człowiek (wiem bo czytam). Zaś ci, którzy rzucają na niego oskarżenia porządni nie są (wiem bo czytam, widzę i słyszę). Nie wpuścił bym ich do domu, w którym usypiam swojego małego synka.

  80. Panie Redaktorze! Jestem czytelniczką Polityki „od zawsze” i sądzę, że tak będzie, dopóki Polityka będzie utrzymywała dotychczasowy, wysoki standard. Teksty pisane Pana piórem lubię wyjątkowo. Informacje przekazane wczoraj przez Misję Specjalną nie zmienią mojej opinii, chociaż…życzę Panu wygranego procesu. Bo sposób zmontowania tego programu uważam za haniebny!

  81. Proszę się nie bać, nikt z poważnych ludzi, do których należy większość tego forum, nie oskraża nikogo bez przedstawienia wiarygodbych dowodów, więc powodzenia na rozprawie.

    pozdrawiam

    abisynia11

  82. Panie Danielu, proszę sobie pomyśleć w ten sposób: Anita Gargas już od pewnego czasu obudowuje się, cudzym kosztem. Bo kiedy ten ‚mur prawdy’ wokół niej będzie wystarczająco wysoki, być może łatwiej jej będzie odpierać ataki odnośnie jej współpracy, kiedy do szerszych kręgów (a nie tylko pokątnie, na warszawskich salonikach, szeptem) trafi informacja, że była tzw. OZ (Osobą Zaufaną) Służb, podobnie zresztą jak paru innych wynoszonych na piedestały propisowskich bojowników pióra, czy też – pierza. Na razie na piśmie stoi to jedynie w niewielu miejscach na blogu Latkowskiego i kilku innych marnie odwiedzanych stronach w sieci.

    Może p. Gargas powinna zrobić jakiegoś autopromosa, kręcąc kolejną Misję o swoich ‚martyrologicznych’ dokonaniach? OZ Gargamel czy cuś. 😉

  83. Południe minęło ,a tu taka frekfencja .Przeczytałem dokładnie od góry do dołu , dziękuję wszystkim tu dzisiaj obecnym za posty . Tym, którzy z taką łatwością i złością wypowiadają sie o czasach PRL ,odpowiem szalenie skrótowo .Nielubiana przez WAS PRL powstała dlatego ,że sromotnie przerżnęła II Rzeczpospolita ,bezpowrotnie utraciła wiele milionów obywateli , pozwoliła zdemolować infastrukturę państwa i swoją stolicę , sojusznicy ją wydymali , uraciła znaczne terytorium . Już w czasie wojny twórcy IIRP -Piłsudczycy musieli zejść do podziemia wobec własnego społeczeństwa,usunięci z władz emigracyjnego państwa .Suma sumarum to II RP oddała w PLEN państwo ,jego losy i miliony ludzi . Ciszej nad WASZą trumną .
    Na tym tle 80 rocznica urodzin MFR , nawet tylko jednej osoby zasługuje na wielorakie uszanownie .Osobiście dlatego ,że od okolo 1960 roku rozpocząłem czytanie Tygodnika „POLITYKA ” dziennikarzom tygodnika zawdzieczam tak wiele , a Mieczysławowi F.Rakowskiemu gdybym miał okazję osobistą , to podziękowałbym szczególnie za dwie wielkie sprawy ;
    1) Za udział i wykorzystanie Osobistych możliwości w rozmowach przygotowawczych z Socjaldemokratami RFN -W.Brandta ,które doprowadziły do podpisania 7 grudnia 1970 roku Układu miedzy PRL a RFN o podstawach normalizacji ich wzajemnych stosunków.
    Polska mogła rozpocząc długi proces dochodzenia do Swobody kształtowania swoich stosunków z zagranicą ( Ta zależność dla każdego , kto interesował sie problematyką prawa miedzynarodowego jest jasna i zrozumiała ) , nawet kościół katolicki na tym skorzystał ,bo Watykan dopiero w 1972 pozwolił posadowić polskich biskupów na ziemiach zachodnich . W moim Szczecinie Kardynał Wyszyński wprowadzał na urząd uroczystą procesją Biskupa Strobę .Byłem -widziałem ;
    2) Był jednym z ważnych inspiratorów i Twórców nadzwyczajnego sukcesu wszystkich żyjących w granicach państwa w roku 1989 – Porozumienia Okrągłego Stołu . Po raz pierwszy i napewno ostatni odegraliśmy tak ważną rolę w histori Europy .
    ps. Dementi Pana Daniela Passenta , uznaje za ważne od początku do końca .
    W tej karkołomnej sytuacji tworzonej przez polską prawicę ( IPN,Lustracja ,dekomunizacja ect ) mam taki pogląd . Za naganne , uznałbym współpracę z departamentemIII i IV MSW tj ,z tymi którzy zwalczali przeciwników ustroju PRL .Reszta wtedy , kiedy uznalibyśmy , że PRL nie stanowiło podmiotu prawa miedzynarodowego , ze wszystkimi tego skutkami . Ujawnianie np .kogoś kto miał kontakt z Wywiadem jest glupactwem niepaństwowca , dzisiaj ujawnianie niekaralne, ale kto wie ? Wczoraj obejżałem końcowkę rozmowy w TVN z Panem ktory likwidował WSI .Jesli ich autorytetem jest psychopatyczny prof. Zybertowicz z Torunia , to gratuluję .
    Dziękuję MFR za lata szefowania w „Polityce ” i zdrowia Jemu włąśnie życzę .

  84. Waldemarze
    Dzięki za dobitne przypomnienie plującym tu od czasu do czasu lustratorom komu zawdzięczamy komunizm.Nic dodać,nic ująć.Szkoda tylko,że to do nich i tak nie dotrze.
    Pozdrawiam

  85. Witam. Żal mi ich wszystkich, pani Gargas, Ziemkiewiczów, Michalkiewiczów, Ziemkiewiczów i im podobnych,po prostu wiedza jedno, że wam nie dorównają i atakują wszelkimi mozlwiymi sposobami.Swoją drogą jak mamy takich wspaniałych agentów, to tylko się cieszyć, KTT, Passent, Giełzyński, jeszcze Kałużyńskiego bym dołaczył, Kisielewskiego, Mroziewicz już jest i otrzymujemy grupę najwybitniejszych dziennikarzy ostatnich kilkudziesięciu lat. No i plus komuniści z KPP czyli z Wyborczej. A ci z Nesweeka, Dziennika i Faktu i TVP niech dalej tropią, nie potrafią dobrze pisac, muszą sobie stwarzać jakieś erzace, jak Osiecka Agnieszka pisała ,,erzac, cholera nie życie”, u nich jest erzac , nie pisanie, nie dziennikarstwo.
    MFR gratuluje i zyczę wszystkiego najlepszego, a Toeplitz pseudonim agenturalny ma KTT, a nie ,,Senator”.:)
    PS. Dzieki Bobola za to co napisałeś, po prostu urosłeś w moich oczach, gdyby politycy umieli sie tak zachowywać i dziennikarze wobec swoich przeciwników , świat byłby piekniejszy.Pozdrawiam.
    I cię zacytuję na koniec, bo mnie miło bardzo zaskoczyłeś, a może inni nie zauwazyli.
    ,,Rakowski mial zapewne wiele wad i niepopularna obecnie przeszlosc. Mial tez jednak jedna wielka zalete, ktora rehabilituje go w moich oczach. Byl doskonalym dziennikarzem i redaktorem naczelnym najlepszego tygodnika w PRL a moze i calym obozie panstw demokracji ludowej.
    Na 80 urodziny 100 Lat od starego przeciwnika.”

  86. A pisalem, pisalem. Beda was brac po kolei. I wlasciwie dobrze. Skoro siedzicie jak mysz pod miotla, liczac na niski wymiar kary. No to macie. Zgadujemy, kto nastepny?

  87. Panie Danielu!
    Nie czekać na żadne ustawy. Przecież to zniesławienie! Do sądu pajaców, natychmiast i potężne odszkodowanie na Laski

  88. haha, hymn pochwalny dla Rokwskiego już wiemy dlaczego – kolega z SBcji

  89. Panie Danielu – to, co myślę o oskarżeniu, napisałam pod poprzednim odcinkiem. Natomiast pan MFR to zupełnie inna sprawa Czytam „Politykę” od 2-go numeru (czyli czytałam jeszcze te dość niechlujne, cienkie gazetki, które w stosikach leżały na uniwerku). Tygodnik przechodził wraz z nami różne koleje losu, ale za pryncypatu MFRbył najlepszy. Dzisiejsza Polityka osuwa się co nie co w stronę magazynu, a szkoda.
    Panu MFR zaPańskim pośrednictwem życzę wszystkiego dobregoza to, że wystarczyło Mu odwagi, determinacji i wyobraźni by zbudoać nie gazetę, a instytucję.

  90. Pozwole sobie zacytowac Pana:
    … lubił pytanie „na czele jakiego ruchu stoimy?”, czyli – o co nam chodzi. A chodziło o socjalizm z ludzką twarzą, w który wierzył, i do którego chwilami udawało się zbliżyć (to był ten okres, kiedy mówiło się, że Polska była najweselszym barakiem w obozie), żeby ostatecznie te ideały legły w gruzach stanu wojennego.

    Socjalizm z ludzka tawrza brzmi jak zaproszenie do kapitulacji, jak kolaboracja. Socjalizm z ludzka tawrza to sa kompromisy, za duzo kompromisow. Dzieki tym kompromisom musialem i nie tylko ja opuscic Polske i poznac gorzki smak emigracji.
    Nigdy nie traktowalem systemu politycznego w Polsce nawet zblizonego do socjalizmu, to byla dyktatura o wrecz sredniowjecznych metodach nie majaca z socjalna sprawierdliwoscia nic wspolnego, ani politycznie ani gospodarczo.

    Suma sumarum nie powinienem nazekac, bo dzieki Solenizantowi poznalem prawdziwych socjalistow we Francji i w Niemczech , ktorym trzeba bylo czasami wyjasnic jak naprawde wyglada za zelazna kurtyna. Natomiast pokolenie tych anarchistow i rewolucerow, ktorym sie udalo z Mao-Chin wrocic witali nas slowami: my wjemy co tam sie dzieje!

    Zycze Panu Mieczysławowi Rakowskiemu wszystkiego dobrego z okazji urodzin ale nie podziwjam Jego zyciowego dziela, wrecz przeciwnie jestem zdania, ze jest On przynajmiej moralnie odpowiedzialny za ta, ze tez mnie osobiscie odmowiono przywileju zycia w wolnym kraju, wsrod wolnych obywateli i mam do Niego o to zal.

    Pozdrawiam,
    Dante

  91. Panie Danielu,
    bardzo Pana cenię i bardzo mi przykro, że spotykają Pana takie oskarżenia.
    Życzę powodzenia:)!!!

  92. „Wierze Panu a nie TVP (czy IPN)” ostatnio tak mowiono o innym „autorytecie” ks.Czajkowskim….

  93. Specjalna dedykacja dla Bernarda: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/przekornym_spojrzeniem_12952.htmT to jest moja odpowiedź na na przedostatnie rewelacje. Ostanich nigdy nie będzie, bo l;ustratorzy działać będą do końca świata i jeden dzień dłużej jak mawia Owsiak.

  94. Panie Danielu,
    Teraz każdy dziennikarz krytyczny wobec „IV RP” okaże się albo agentem SB albo WSI, jeżeli z racji wieku nie mógł być agentem SB. Proszę się nie dać , gdyż czytam Pana od ponad 30 lat i chciałbym dalej.
    Pozdrawiam
    Konrad

  95. Panie Danielu

    Uwazam,ze ma Pan racje i nalezy wytoczyc proces. W Polsce zbyt latwo szkaluje sie inne osoby i nie odnosi sie odpowiedzialnosci za slowa. Istnieje cos takiego jak ” dobre imie ” i ktore nalezy bronic, dla siebie i dla rodziny. Od kilku miesiecy nie ogladam programow politycznych w telewizji. W moim przypadku jest to tylko ” Polonia ” Tego sie nie da ogladac a moze jestem spaczona 30 letnia nieobecnoscia w kraju i inna juz kulture polityczna.
    Trzymam za Pana i pozdrowienia dla MFR
    Ela

  96. Do Dantego :żale kieruj do II RP ,że oddała NAS w PLEN .Vide mój wpis z 13.51

  97. Pisze pan Waldemar: „Nielubiana przez WAS PRL powstała dlatego ,że …” itd.
    Ciekawe …
    Mnie (za PRL-u!) uczono, że PRL powstała dzięki „niezwyciężonej” Armii Czerwonej i z woli towarzysza Stalina …

  98. Uchwaj Boże!, nie twierdzę, że „za komuny” („za pierwszej komuny”) wszystko było złe.
    Skądże znowu!

    Ludzie się kochali, słońce opalało, czasami można było dostać cytryny, a raz na kilka lat nawet mandarynki (to już „za Gierka”).
    A co najważniejsze, sąsiad nie miał dużo lepiej niż ja, a gdy miał to się z tym przede mną ukrywał.
    Fajnie było.

    A! Byłbym zapomniał o najlepszym!
    Gdy człowieka wypuścili na „Zachód” (a pod koniec PRL-u wypuszczali już nie tylko tajnych współpracowników służb) w ciągu roku można było, wykonując byle jaką, nawet marnie płatną pracę, zarobić na dostatnie życie do końca dni swoich. Czegóż chcieć jeszcze?

    Gdybyż tylko nie było tego „Zachodu”, z jego wolnością słowa, swobodami demokratycznymi, dobrobytem …
    Wtedy chyba nawet za bardzo nie czulibyśmy jak tu było duszno (nie potrafię pojąć jak wielbiciele PRL ową „duszność” potrafią dostrzec w dzisiejszej Polsce; młodym się nie dziwię, niczego nie przeżyli, nic nie rozumieją, ale starsi …?).
    Ba! Ale gdyby nie było „Zachodu”, to skąd byśmy pszenicę sprowadzali?

    Ja nie twierdzę, że to wszystko mieliśmy dzięki tow. tow. Rakowskiemu i Passentowi. Jak Wdzięczność się należy tow. Stalinowi. Odbił nas od tow. Hitlera i wprowadził ów wesoły (no, może nie dla każdego) system.
    Wszelakoż i tow. Rakowski i tow. Passent walnie się przyczyniali do tego, by system ten trwał, i trwał, i trwał …
    Nie sami oczywiście. I nie najbardziej akurat oni.

  99. Szanowny Panie Redaktorze, dobrnąłem do końca komentarzy i właściwie nic nowego nie mogę dodać do tych sprzyjających Panu.
    Czytam Politykę od 18 roku życia systematycznie czyli ponad 35 lat( wie Pan co znaczy?). Urodziłem się w tamtej Polsce (teraz opluwanej) i była Ona moją Ojczyzną, a artykuły Pańskie i Pana kolegów kształtowały moją wrażliwość na innych, uczyły dystansu do otaczającej nas rzeczywistości i patriotyzmu.
    Niezbyt często czytuję Pana blog, ze względu na brak czasu i przyzwyczajenie do zwykłego papieru, ale Pana felietony czytuję co tydzień.
    Przytoczę cytat Dana 1″Być obiektem nienawiści dla durniów to zaszczyt”
    Nie ma dla mnie znaczenia, czy był Pan agentem, czy nie, ale wierzę Panu.
    Serdeczne pozdrowienia dla Pana i Pańskiego przyjaciela MFR.
    P.S Przepraszam, że nie podpisuję się nazwiskiem.
    Jan K.

  100. „John” biez bambosze i wracaj do domu !!!! wstydu oszczedz !”

  101. Szanowny Panie Redaktorze,

    W Pana ciekawej publicystyce, której jestem czytelnikiem, z przerwami, pobrzmiewa od czasu do czasu ton osobistego żalu nad ważnymi wyborami dokonanymi w przeszłości. Odejście wielu kolegów z „Polityki” w stanie wojennym, z którymi pożegnał Pan się w sposób ładny i w zgodzie z dokonanym wówczas wyborem. Czy ostatnio wspomniany przez Pana, powrót z Paryża do Polski za namową MFR. Czy to były jedynie przypadki darowane przez los ? Czy też konsekwentne podążanie wybraną drogą. Może gdyby Pan został w Paryżu, lub odszedł z Polityki z red. Radgowskim, mógłby Pan teraz lustrować reżymowych dziennikarzy. Marna satysfakcja. Z drugiej strony nie byłoby Chile i licznych czytelników. A może Chile i zapewne inni czytelnicy /Rzeczpospolita, Wprost itd/ zjawili by sie dopiero teraz. Tak czy siak Chile by nie ominęło, ale szkoda tych obecnych wiernych i nowych czytelników. Jednym słowem bilans wychodzi na plus. Pisząc ostro i politycznie w burzliwych czasach trzeba liczyć się z ochlapaniem błotem. Nie posądzam Pana o kruchość i nadwrażliwość, i to dobrze. Proszę nadal nas i ich pouczać, zachowując zimną krew. W najgorszym przypadku, gdy historia wszystko przewartościuje i wyrzuci do lamusa, pozostanie pare mądrych artykułów i nieprawdopdobny warsztat.

    Pozdrawiam

  102. 100 lat dla MFR.
    Panie Danielu „olej pan to” ale broń Pan „Polityki” ,czytam ja od lat licealnych(t.j70) i to jest najlepsza gazeta.Zawsze.
    ps1 tvpis nie oglądam.W Pana agenturę nie wierzę,a jeśli nawet to co?To nasza sprawa,pana czytelników .Pozdrowienia Lambda

  103. Właściwie wszystko zostało już powiedziane….
    Życzę pani Gargas, panom Ziemkiewiczowi, Michalkiewiczowi, Rybińskiemu, Semce itd. itp. – aby za 30 (przesada!) za 20 lat ktokolwiek wiedział – kim byli i kim chcieli być 😀 !
    Dla jubilata, którego swego czasu nie cierpiałam, ale mi przeszło – 100 lat w zdrowiu. Dla p. DP wyrazy wsparcia i poparcia w dalszej działalności felietonisty i w innych przedsięwzięciach.
    Po niejakim Galbie wywietrzyć. Na przestrzał! 😛

  104. Jeśli chodzi o prawdomówność esbeckich kabli – przypominam, że Czajkowski na początku oświadczył, że nie współpracował, a pseudonim „Jankowski” nic mu nie mówi, zalecam więc ostrożność wszystkim deklarującym bezgraniczne zaufanie do Passenta, ale interesuje mnie co innego. Otóż, wśród bywalców bloga można zauważyć co najmniej dwie postawy, jedni mówią, że nie wierzą, że współpraca miała miejsce, drudzy, że jest im wszystko jedno. Ci, którym jest wszystko jedno nie byliby szczególnie wstrząśnięci, gdyby współpraca została potwierdzona, ale co z tymi pierwszymi? Czy zmieniliby zdanie na temat Daniela Passenta?

  105. 1. Fajnie się czyta posty poparcia dla naszego Czcigodnego Gospodarza.
    2. Nie przesądzając niczego pragnę tylko zauwazyć:
    a) Błoto prlowscy propagandyści (do których zaliczam Czcigodnego Bloggera) obrzucili się sami. Do 1989 było dosyć czasu by zmyć błocko slużalczości wobec prowicji, która nazwiskami zdrajców czy wręcvz wrogów Polski zdobiła ulice, skwery, szkoły.
    b) Moze jestem nadwarażliwy ale było w prlu (wymawiać jak splunięcie) w mieście Łodzi 🙂 skrzyżowanie ulic Dzierżyńskiego i Marchlewskiego. Było do samego końca tej prowskiej pokraki. Dla mnie jest to wystarczający powód by prl był powodem do splunięcia.
    c) wierzący co wierzą że muszą być w partii: nie będzie żadnego pozwu. Zapewniam 🙂

    Trudne jest życie czlowieka, który do tej pory nie potępił komunistycznego ludobójstwa, w prowincji, której nazwę należy wymawiać jak splunięcie.

    Pozdrawiam Bloggera i Adwersarzy.

    BTW
    MFR to sowiecki pachołek. Na życzenie Miecia Palucha udostępniam swoje dane osobowe, zanim pozwie mnie do sądu 🙂

  106. Panie Danielu, jestem z Panem w podyczkach z TVP. Tak jak jestem prawie codziennie na blogu:) A Panu Premierowi Rakowskiemu życzę wszystkiego co najlepsze i dużo dużo sił, żeby przetrwać PiS.

    Pozdrawiam w przelocie

    Łukasz Z Gdańska

  107. Nie będę oryginalna, bo po prostu napiszę, że też Panu wierzę. Ciekawe kogo jeszcze oskarżą i kogo to obchodzi. Mam wrażenie, że im więcej >>agentówkacza epoka

  108. Do Sobre: To, że Czajkowski był agentem, nie zmienia, nie usuwa dobra które uczynił, myslisz, że jesteś ironiczny pisząc w cudzysłowie autorytet, ale ks. Czajkowski przyczynił się w ogromny sposób do rozwoju dialogu polsko-zydowskiego i to jest jego zasługa i ty ani inni tropiciele agentów mu jej nie odbierzecie.
    Do Tad9:nawet gdyby pan D.P. okazał się być współpracownikiem służb specjalnych , to nie odbiera to czytelnikom ich wzruszeń, ich przeżyć, ich radości związanych z czytaniem tekstów autora. Nie zmniejsza ich rangi, tekst się broni jako tekst, w literaturze jest pełno autorów dwuznacznych moralnie: morderców, złodziei, kurwiarzy, ludzi złych, zwolenników nazizmu czy komunizmu czy innego totalitaryzmu. Ich dzieła jednak są wielkie pomimo, a a czasem może przez to.

  109. „nielubiegazety” – a musisz akutrat tu, na tym miejscu w sieci, swoją nienawiść, tak do PRL w ogólności jak i Autora ora MFR w szczególności, uzewnętrzniać ?????
    To nie żadna demokracja a zwyczajne chamstwo, włazić na kulturalny blog kulturalnego człowieka i zachowywać się jak pijany fornal.

    Obrażasz nie tylko Autora, ale wszystkich jego czytelników, którzy wyrażają tu poparcie dla niego i jego pracy. Winieneś sobie z tego zdawać sprawę.

    Możemy kulturalnie rozmawiać, możemy też się okładać pięściami – wybór należy do Ciebie.Jak chcesz polemicznej wojny, to jej sie możesz doczekać.

    PS
    Make war not PiS, jak to zgrabnie ujął nieoceniony Szymon Majewski (też pewnie TW – TW „Szymon”)

  110. Panie Redaktorze,
    Dla mnie przypadek prof. R.Terleckiego jest przypadkiem wręcz haniebnym i bardzo niebezpiecznym. Nie wiem czy R.Terlecki ma świadomość, że przeciwstawia się przykazaniu bożemu „czcij ojca swego…” Jeżeli taki jest autorytet nauki, humanistyki to mogę tylko ubolewać. Nie po drodze mi z takimi naukowcami z tytułem profesorskim. Tak się złożyło, że w 2002 r. nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego w Sandomierzu ukazała się książka Bolesława Chmielowca „Wspomnienia straconych(?) dni, w której autor oszkalował mojego dziadka, sugerując iż był strasznym komunistą i agentem służb bezpieczeństwa. Oczywiście, że zwróciłam się do IPN skąd otrzymałam informację, że nie figuruje w zasobach. Mojego dziadka zamordował brat autora książki Alfons Chmielowiec, jeden z komendantów Narodowych Sił Zbrojnych, który po tej zbrodni uciekł do Stanów Zjednoczonych. Zbrodnia miała miejsce w malutkiej miejscowości Radomyśl n/Sanem k. Tarnobrzegu. Ciało mojego dziadka zostało znalezione 25 lipca 1945 r. koło Zawichostu. Oczywiście, że wystąpiłam z procesem przeciwko autorowi i wydawnictwu. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu częściowo przyznał mi rację i nakazał przeproszenie w lokalnej gazecie jednakże oddalił roszczenie wobec wydawnictwa i nie zasądził odszkodowania na cel społeczny. Sąd ten stał się obrońcą autora i wydawnictwa. Tu należy wspomnieć, że Sąd oddalał moje wnioski dowodowe, jak wniosek o wystąpienie do IPN, o przesłuchanie świadków, żyjących członków NSZ, którzy chcieli zeznawać w tym procesie, nie wziął pod uwagę innych dowodów przedstawionych na okoliczność, że mój dziadek nie był agentem a także nie wziął po uwagę zeznań innych świadków, którzy mówili kto zamordował mojego dziadka. Apelację od tego wyroku złożyłam ja i autor książki. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie swoim wyrokiem w ogóle oddalił powództwo i powołując się na Deklarację praw człowieka stał się gorliwym obrońcą autora . W kasacji do Sądu Najwyższego zarzuciłam naruszenie Konstytucji, prawa cywilnego i procedury cywilnej przez Sądy obu instancji ale Sąd Najwyższy swoim autorytetem nie dopatrzył się naruszenia prawa i kasację oddalił. W międzyczasie ujawniły się dokumenty archiwalne kim był mój dziadek. Był radnym Powiatowej Rady Narodowej w Tarnobrzegu i członkiem PPR. I za to został zamordowany. Wniosłam o wznowienie procesu ale wniosek został oddalony. Sąd w Polsce sponiewierał mnie i upokorzył
    a także potraktował jak obywatela drugiej kategorii.
    Dzisiaj sprawa toczy się przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie zarzucam państwu polskiemu nieprzestrzeganie Deklaracji, na którą powoływał się Sąd w Rzeszowie. Wstępna skarga została przyjęta.
    Panie redaktorze, nie wiem co kieruje ludźmi, którzy dla swoich doraźnych interesów wypierają się własnej rodziny. Myślę, że są to bardzo biedni ludzie zasługujący tylko na litość. Innego rozumienia dla nich nie mam. Przecież R. Terlecki mógł zmienić nazwisko ale bez tego nazwiska byłby nikim, bo to jego ojciec coś w Krakowie znaczył.
    I na koniec, dwa lata temu ponownie zwróciłam się do IPN w Rzeszowie o jakiekolwiek informacje związane z moim dziadkiem. Do dnia dzisiejszego mi nie odpowiedziano sugerując, że być może ujawnią się jakieś dokumenty wskazujące na to, że jednak był agentem.
    Zabawiam się więc z IPN w ciuciubabkę, był, nie był… Wszystkim tym, w tym panu R. Terleckiemu jako dyrektorowi IPN, którzy byli twórcami ustawy lustracyjnej i tym, którzy żądają lustracji i na nią się godzą gratuluję dobrego samopoczucia i zapewniam, że za 50 lat nikt nie stanie w ich obronie a ich wnuki będą się wstydzić swoich przodków. Ja ze swojego dziadka jestem dumna.
    Nie cieszyłabym się z jawnego procesu albowiem sąd może proces utajnić i nie wydać na to żadnego postanowienia. Mój proces okazał się procesem dla pozoru a sąd ustalił mi nową rzeczywistość prawną, rodzinną i historyczną. Dla sądów ważne było, że autor był w słusznej organizacji a mój dziadek nie był radnym Powiatowej Rady Narodowej w Tarnobrzegu tylko agentem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i autor został zwolniony z odpowiedzialności albowiem oszkalowanie i oszczerstwo i insynuacje to wg sądów działanie autora w imię interesu publicznego i działanie to nie jest bezprawne albowiem aczkolwiek autor działał bezprawnie to
    z jego punktu widzenia działał w dobrej wierze.
    Pozdrawiam, życzę pomyślności i wyrażam nadzieję, że nadszedł czas na powiedzenie wszystkim tym, którym marzy się niszczenie innych PASZOŁ WON !!!

    Ewa Gąsowska

  111. „Panie Danielu”

    No i co z tego, ze Passent pracowal dla „sluzby bezpieczenstwa”?
    Jego przeciez nie bili nie katowali, nie trzymali w wiezieniu za poglady,on przeciez nie bil i nie mordowal, on chodzil w zachodnim garniturze, corka studiowala na stypendiach za granica, system placil my dobrze za judaszowa robote.

    On nic nie robil on tylko donosil, wskazywal palcem, byl poslusznym narzedziem,on tylko dawal powody, bili i mordowali inni, do tego byl potrzebny lancuch ludzi zlej woli i on byl tylko jednym ogniwem: chetnym, poslusznym i wyrachowanym

    Daniel Passent
    wspolpracowal gorliwie z potwornosciami totalitaryzmu w bialym kolnierzyku, z usmiechem na twarzy…

  112. Przez wiele lat żyłem z potyczek przed wymiarem sprawiedliwośći. Jeszcze niedawno uważałem, że, momo wad, jest on kluczowym filarem państwa prawnego. Obserwując jednak co dzieje się po ostatniej zmianie politycznej pałeczki sztafetowej, podzielam niewesołe spostrzeżenia poczynione we wpisie Wojtka z Przytoka. Poziom demoralizacji wymiaru sprawiedliwośći, w wyniku ingerecji polityków, osiągnął standardy sprzed ’56 r. Dlatego nie wierzę w rzetelne orzekanie z symboliczną opaską na oczach.

  113. Kto nastepny? Podpowiem: Janina Paradowska. I wtedy spelni sie marzenie Bernarda, bo nic mu tak snu z oczu nie spedza, jak wlasnie ten temat. Spokojnych snow Bernardzie, juz wkrotce!
    nielubiegazety2 – nie zapluj sie, sieroto. A przynajmniej miej przy sobie zapas chusteczek, zebys sie mogl po kazdym splunieciu obetrzec.

  114. Szanowny Panie Danielu!

    Prosze o przekazanie pokłonów Panu M. F. RAKOWSKIEMU,wielka postać i zazdroszczę Panu posiadania takiego Szefa.

    Panie Gospodarzu bardzo proszę się tylko nie tłumaczyć,Pana bronią teksty,Pana broni zyciorys,Pana bronią słowa napisane i powiedziane.Taka jest kolej rzeczy,że za niezalezność za samodzielne myslenie trzeba płacić,ale nie powinno sie tłumaczyć,Pan nie musi.

    Zyczę pomyślności,zdrowia i sił na dalsze pisanie.Skomlenie kundli,równiez na tym blogu prosze pominąć milczeniem.To tylko skomlenie,biednych ograniczonych kundelków,prosze im okazać zrozumienie oni tak by chcieli,aby Pan zaszczycił ich uwagą.Prosze im wybaczyć,to chore nieszczęśliwe istoty-miernoty. Powodzenia.Pozdrawiam serdecznie.

  115. Panie Redaktorze,
    Prosze przyjac wyrazy solidarnosci i szacunku.
    Pozdrawiam serdecznie,
    alicja jozkowicz

  116. I mnie nie obchodzi to, czy Passent współpracował czy nie. Po prostu lubię go (czytać).

    Poza tym – mała obserwacja socjologiczno-językowa. Ci, którzy go oskarżają na tym blogu, z góry skazują na potępienie – hmmm… Może najpierw nauczylibyście się pisać po polsku? To po pierwsze.

    A po drugie – język nienawiści, jakim się posługujecie, stawia was w dużo gorszym świetle niż tych, którzy rzeczywiście współpracowali z SB. Pewnie palicie swastyki miast zniczy, nawet na grobach najbliższych, nie?

  117. Drogi Panie Danielu .Program niejakjej gargas to cóś na krztałt świdra, jak mawiał,problemem nie jest to co mówił tow wiesław, prblemem jest to że to samo mówi towarzyszka gargas.Po 17latach ,pięknych latach w histori Polski mamy oto ludzi przy władzy którzy nie nawidzą innych ludzi,czy maja kompleksy,czy ich bito w dzieciństwie itp ,itd./giertycha bili na bank/ nie będę stawiał znaku zapytania bo to jest Pewne. Pozdrawiam tetryk. PS mir- bolało.

  118. Do Selam: To był skutek a przyczyna ?
    Niech wyobrażnia Twoja zobaczy te kilka milionów Obywateli IIRP( może ca. 4 mil.) ,którzy musieli opuścic swoje wiekowe MATECZNIKI i udać sie na ziemie Im wtedy nieznane .Możesz też o Nich leceważącym tonem „niezwycieżonej ” Czerwonej – Krasnej szermować , czy zamilczysz .Ich też IIRP oddała w PLEN. Jeszcze dzisiaj możesz przeczytac często w bllogach dziennikarzy „POLITYKI ” jak tęsknią , do swojego raju z dzieciństwa lub opowieści rodziców ,dziadków a tego Edenu juz niema .
    Pozdrawiam

  119. A propos Panskiego tlumaczenia ksiazki Boba Woodwarda „State of Denial”. Prawidlowe tlumaczenie winno byc „Upartosc”, czyli „State of Mind”, a nie „Panstwo Odmowy”, tak jak Pan to przetlumaczyl.
    Pozostaje z powazaniem.

  120. Nie wiem dlaczego ucięło mój komentarz. Pozwolę więc sobie dokończyć go teraz. Mam wrażenie, że im więcej „ujawnionych” agentów tym mniejsze nimi zainteresowanie. Kiedyż skończy się ta „kacza epoka”?
    Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę dużo spokoju. Uszanowania dla Blogowiczów.

    Alpina

  121. Szanowny Panie Danielu,

    Nigdy nie zabieralam glosu na Panskiej stronie. Ale chcialabym Panu przekazac wyrazy solidarnosci z Panem. Pamietam jak Pan pisal w latach 80 w Polityce, kiedy zarzucano Panu, ze nie przylacza sie do Solidarnosci-„wole stac na peronie, niz wskakiwac do rozpedzonego pociagu”. Wiekszosc z nas wtedy wskakiwala w owczym pedzie. Chociaz nie bylam po stronie MFR w czasie slynnego pobytu w stoczni, to nie zapomne jak zostal wyprowadzony z rownowagi przez Walese. Mieszanie spraw prywatnych do polityki bylo ponizej pasa.

    Na Pana rece skladam serdeczne Zyczenia dla Szanownego Jubilata, zdrowia i pomyslnosci.
    Oczywiscie wierze Panu, a nie TVP. Az sie prosi krzyczec dawne hasla – TELEWIZJA KLAMIE!

    Serdecznie pozdrawiam
    Katarzyna

  122. Rakowski jest zdrajca narodu polskiego, podobnie jak niejaki Urban i im podobni. Podpisany zas w zadnym przypadku nie sympatyzuje z LPR, PiS etc.

  123. Panie Danielu,
    Polska,to na prawde „CUD-owny land”! Czy jest jeszcze ktos,kogo nie opluto!?
    Czytam „Polityke” kope lat.Za dobre pioro szanowalam rowniez Red. Rakowieckiego. Zycze mu kolejnych szczesliwych lat!!!
    Nie chce sie powtarzac, wiec tylko dodam,ze zgadzam sie z panem Waldemarem.A wszystkich drani,co tutaj zieja nienawiscia niech szlag trafi.
    Widac,ze mala rozumieja, z tego co sie wokol dzialo i dzieje!

    Panu zycze powodzenia.Pozdrawiam Ana.

  124. Panie Danielu!
    A czniaj ich Pan!
    Po co zaraz do sądu?, pewno mają na Pana jakieś papiery, a wie Pan jakie są teraz sądy … Ci służalcy oddalą pańską skargę i będzie głupio (chociaż na nas, pańskich wiernych wielbicieli może Pan zawsze liczyć!).

    Czemu miałby się Pan nie przyznawać?
    To co, że Pan współpracował? W niczym to nie psuje pańskiego życiorysu. Służył Pan nam i naszej Ojczyźnie jak Pan tylko potrafił.
    A co!, miał się Pan dawać zamykać i pałować, jak te rozmaite przygłupy, co to nas teraz w oczy swoim niewczesnym bohaterstwem kłują?
    Ładnie na tym wyszli!
    Czy oni tego nie widzą!?

    Skądinąd wstyd, że sam pan prezydent Kwaśniewski o tym ich rzekomym bohaterstwie kiedyś coś nieopatrznie chlapnął.
    Ale niech mają. Głupiemu i to musi wystarczyć.

  125. Wstrząsające. Nie to, ze Gospodarz najprawdopodobniej donosił – skąd te dokumenty SB? – ale te wszystkie wpisy pod tym blogiem. Te wszystkie „lata mi to koło rozporka”, „nawet jak donosił, to przecież pisał piękne teksty”, ta cała obrona Rakowskiego, Passenta i paru innych. Czegóż na litość boską trzeba, by ci ludzie wypisujący tutaj pochwały dla kapusiów, dla zdrajców, dla komunistycznych oficerów politycznych poczuli, że jednak uczestniczą i popierają ludzi, którzy SZKODZILI Polsce? Czego potrzeba, by poczuli, że donoszenie do policji politycznej peerelu jest powodem do hańby a nie chwały?
    Ile takich ludzi jest w Polsce? Jak wielu takich ludzi wychowałą sobie „Polityka” z Passentem na czele?
    Pocieszeniem może być tylko Mickiewicz: „…nasz naród jak lawa…”
    Więc może jednak poza tym plugastwem jest jeszcze trochę ludzi prawdziwych?
    Wciąż mam taką nadzieję…

  126. Gdyby nie M.Rakowski nie byloby najlepszego tygodnika w prl,2,3,4itd Rzeczpospolitej

  127. Panie Danielu,

    sam Pan zna swoje zycie lepiej niz archiwisci z Instytutu Nienawisci i Pogardy, w jaki przeradza sie powoli IPN. Za Pan je lepiej niz „wanna-be” tropiciele-amatorzy, jakich tu nie brak. Jesli oswiadcza Pan powyzsze i zapowiada podjecie krokow prawnych, to rozumiem, ze ma Pan ku temu wszelkie podstawy, i dobrze wie, co robi. Bedzie dobrze utrzec nosa hunwejbinom, choc czesto taka akcja wymaga niestety znizenia sie do ich poziomu.

    Czytajac hagiografie Rakowskiego mam mieszane uczucia. Jako dziennikarz nalezal on niewatpliwie do tenorow dziennikarskiej tamtych czasow. Z punktu widzenia stylu i techniki jego teksty byly jasne, czytelne i napisane z wprawa. No, moze poza niektorymi „ceglami” programowymi, kiedy to z „kacowego” lub politbiurowego Olimpu zjezdzal Rakowski na dziennikarski padol i grzmial on o tezach programowych na kolejne juz przelomowe plenum, ktore mialo jak zwykle zadecydowac o losach kraju. Zadecydowac na lepsze oczywiscie. Ale to juz nie byl Rakowski – dziennikarz. To byl Rakowski – aparatczyk. Unowoczensniony na modle lat 80-tych, ale aparatczyk. Ten Rakowski, ktory pozniej dostapil najwyzszego zaszczytu, to nie jest mile wspommnienie, bo nie wspominam mile nikogo z aparatu partyjnego. Istniejacy wtedy sztuczny, choc bez watpienia chwytliwy podzial na partyjny „beton” i „liberalow” byl moim zdaniem nieistotny, choc z pewnoscia nie wszystkie cz’lieny politbiura byly takie same. Dla mnie istotna byla wspolnota celu i wizji Polski, ktore nie byly celami i wizjami moimi. O ile dziennkarze (Pan rowniez) „tylko” pisali , przez co sluzyli swymi talentami owczesnej polityce (co moim zdaniem nie bylo az tak szkodliwe jak utrzymuja co poniektorzy – od artykulu w „Polityce” nikt nie umarl, chyba ze ze smiechu lub ze zlosci), o tyle politycy decydowali realnie, i od tych decyzji zalezaly losy wielu. Dlatego Rakowski jako polityk – zdecydowanie „nie”.

    Pozostaje Rakowski jako czlowiek. Tu mam najmniej do powiedzenia, bo przeciez nie znam Rakowskiego. Chyba musial byc odwazny, bo pojechac do Stoczni na slynne zebranie po stanie wojennym to byl akt odwagi, obiektywnie rzecz biorac. Co do reszty o Rakowskim jako czlowieku – zawierzam Panu na slowo. Nawet nie wiem, gdzie miescil sie jego gabinet w Domu Partii, zebym mogl potwierdzic, ze rzeczywiscie: swiatelko, ktore widzialem pozna noca w piatym oknie od lewej na drugim pietrze fasady wychodzacej na Nowy Swiat to bylo swiatelko w gabinecie MFR, co mialoby swiadczyc, ze nocami studiowal on dokumenty i wypracowywal strategie.

    Tak wiec, pomijajac aspekt „czlowieczy” Jubilata: remis 1:1.

    I znowu wyszlo mi, ze nie wszystko jest albo jednoznacznie czarne, albo takoz biale. I dobrze. Lubie swiat z niuansami i odcieniami. Choc trudno, zebym na tym swiecie lubil wszystkich.

    Pozdrawiam i zycze wytrwalosci,

    Jacobsky

  128. Szanowny Panie Gospodarzu
    Nie lubię Pana już od 30 lat a mimo to ciągle czytam. Od czasu kiedu odkryłem tego cholernego bloga co drugi dzień go z niesmakiem przeglądam.
    Na miłość boską nie chodź Pan do żadnego IPNu, bo nie ma takiej możliwości by z szamba wypłynęło coś dobrego.

  129. Wstrzasajace. Jan Bockowski sie nie splugawil, urodzil sie w poprawnych czasach, po roku 89-tym. Gratulacje.

  130. Któryś prawicowy palant tu się zastanawiał jak zareagują blogowicze, jeśli okaże się pan agentem. Myślę, że wszystkim pamiętającym PRL będzie to zwisać i powiewać, bo to nie były czasy czarno-białe.

  131. Panie Danielu popieram Pana, mam gdzieś czy był Pan agentem. Jest Pan porządnym człowiekiem w przeciwieństwie do tych marzących o faszyźmie wyznawców IV RP typu Geralt, Bobola i inni. A że historia kołem się toczy to i Gargas, Wildstein oraz cała reszta zostanie osądzona tak jak na to zasługują.

  132. Janie Bockowski, nie wszystko jest biało-czarne, nie wszystko jest czyste, nie wszystko jest idealne. Można donosić i jednocześnie czynić dobro, każdy człowiek jest skomplikowany, niejednoznaczny.
    Poza tym nie masz pewności, że autor tego bloga był agentem. Więc go nie obrażaj. Poza tym PRL był państwem, w którego mechanizmach i instytucjach nie uczestniczyli tylko Passent, Urban i Rakowski, uczestniczyło i żyło miliony ludzi, miliony wspierało ten ustrój, często byli komunistyczni działacze stawali się opozycjonistami i walczyli o wolność.
    A ja cynik chciałbym ci innego przytoczyć cynika, bo twój idealizm i nieskazitelna moralność w imieniu których chcesz niszczyc i obrażac ludzi potrzebują przeciwwagi:
    ,,Była sobie kiedyś dziewczyna, która nazywała się Tulla i miała czyste dziecięce czoło.Ale nic nie jest czyste. Również śnieg nie jest czysty, Żadna dziewica nie jest czysta. Najlżejszy dźwięk nie wznosi się czysto. Wiedzą o tym każde skrzypce. A idea? Czy pozostaje czysta? Nawet na początku nie jest czysta. Jezus Chrystus nie jest czysty. Marks, Engels nie czyści. Żadna myśl nie jest czysta. Również sztuka nie rozkwita czysto. A słońce ma plamy”
    Tak pisał ten, kto wie, bo sam nieczysty. Guenter Grass
    Pozdrowienia dla was czystych, nieskazitelnych i wspaniałych. Bądźcie tacy, pozwólcie też jednak żyć nieczystym.
    Grześ. Nieczysty.

  133. Gospodarzu:
    mi osobiscie MFR kojarzy sie nie tylko z Polityka, ale takze z „urakowieniem” gospodarki, ze znakomitym rysunkiem „Zjazd do zajezdni” na 1szej stronie GW, oraz ze slowami „wyprowadzic sztandar”. Panskie wspomnienie na czesc MFR byloby pelniejsze, gdyby wspomnial Pan o tych aspektach zycia MFR. Wyszedlby pelniejszy obraz czlowieka. A tak wyszedl Panu panegiryk. Nic zlego napisac cukierkowaty tekst, ale moglby Pan dodac troche pieprzu. Byloby ciekawiej.

    Jesli idzie o nazwanie Pana agentem, no coz… takie czasy. Jedni rzucaja agentem, inni rzucaja polonem. Cieszmy sie, ze jak na razie w Polsce fruwaja oskarzenia, a nie fiolki z trucizna. Zycze powodzenia w sadzie.

  134. Panie Danielu!
    Z góry na tych drani.
    Jak teraz jest latwo obrzucić najbardziej uczciwego i zasłużonego (to o Panu!) czlowieka łajnem.
    I udowadniaj,że nie jesteś wielbłądem!
    dziekuję za wszystko co Pan dla Polaków zrobił!!
    marek

  135. Trudno napisać coś nowego, gdy przeczytało się tyle postów, z których autorami człowiek się zgadza i podpisałby się pod ich tekstem rękami i nogami. Więc może tylko jedna uwaga. Bardzo się cieszę, że tylu wpisuje się tu młodych – młodych, ale takich, którzy zdają się rozumieć dawne czasy, bo zadali sobie trud poznania, zrozumienia, dowiedzenia się rzeczy sprzed kilku dziesiątków lat. Dystansują się od łatwych osądów, są wrażliwi i otwarci na cudze racje i poglądy. Piszę to z nadzieją, że właśnie ci młodzi będą tworzyć przeciwwagę dla tych spod znaku wszelakich „Misji…”, tropicieli agentów, sędziów i śledczych w jednej osobie, którzy wiedzą najlepiej jeszcze zanim się czegokolwiek dowiedzą. Bo przecież ta obłąkana nagonka w poszukiwaniu zdrajców, szpiegów, TW itd. kiedyś się skończy. Pomijając już wszystkie inne przyczyny (z etycznymi i logicznymi włącznie), ludziom się to po prostu znudzi. A zaczęłam pisać o młodych dlatego, że chciałabym spróbować im uzmysłowić, czym dla nas, kilkudziesięciolatków, było oczekiwanie na kolejny numer „Polityki” i jego lektura w czasach socjalizmu; jaka to była niesamowita przyjemność i satysfakcja przeczytać (przestudiować po wielokroć) te rzeczy mądre, często odkrywcze, bardzo często dowcipne, wiele razy odważne. W czasach cenzury, szarzyzny, dętych haseł i porażającej nudy to była prawdziwa przygoda dla ducha. I w organizowaniu tej przygody redaktor Passent miał udział decydujący. Dlatego uważam, że próby deprecjonowania takich ludzi i ich dorobku w sposób, o którym czytałam, zasługują najwyżej na wzruszenie ramion. Panie Redaktorze, wyrazy szacunku. Iść do sądu to oczywiście Pana decyzja i wybór, ja jednak powtórzę: lepiej wzruszyć ramionami i jeszcze machnąć ręką.

  136. Panie Janie – Bockowski zresztą!
    Zanim podparł się Pan cytatem z klasyka (Mickiewicz) – czy zastanowił się Pan nad tym, że nasz WIESZCZ na bank nie przeszedłby pozytywnie badania w IPN?
    Dobra rada: Nie krzycz HOP!!! kiedy przeskoczyłeś.
    Najpierw sprawdż – w co wskoczyłeś.

  137. Drogi grzesiu!
    Nie bluznij – w IV RP jest taki jeden, w ktorym jest „czyste dobro”, sam to byl uprzejmy oglosic w jakims wywiadzie, a ja czytajac to, zastanawialam sie, czy mi sie sni, czy to szklanka wina wypita poprzedniego dnia jakos tak dlugofalowo na mnie dziala. Nie ma to, jak byc przekonanym o wlasnej doskonalosci i nieomylnosci, prawda?
    Troche mu zazdroszcze, bo sama jakos sie czuje ubabrana, wszak urodzilam sie w PRL-u (a nie jak Jan Bockowski, niesplugawiony). A z drugiej strony to mu nie zazdroszcze, temu czystemu dobru, no bo nic, ino musi stac pod prysznicem, zeby te czystosc zachowac. Kto wie, moze nawet w sterylizatorze musi ciegiem przesiadywac? Czysta dobroc wymaga poswiecen!

  138. Panie Danielu!
    Koniecznie do sądu póki jeszcze są niezawisłe.
    Chyba już czas , żeby pseudo dziennikarze z telewizji abonamentowej odczuli , że nie są bezkarni.
    Panu Mieczysławowi 100 lat.

  139. Najlepszym dowodem, ze operacja „Passent” byla przygotowana jest ten nieslychany wysyp na tym forum bojowkarzy, powiedzmy PiS-owskich, ale rzecz wyglada na bardziej skomplikowana.

  140. Jan Bockowski pisze:

    „Wstrząsające. Nie to, ze Gospodarz najprawdopodobniej donosił”

    Skoro „prawdopodobnie”, to ze wstrzasami emocjonalnymi poczekaj az bedzie na 100% pewne. Szanuj swoje nerwy, kolego.

    Natomiast piszac (miedzy innymi o nas):

    „Więc może jednak poza tym plugastwem jest jeszcze trochę ludzi prawdziwych?”

    w odpowiedzi na powyzsze zapraszam serdecznie do popatrzenia na siebie samego w lustrze zanim zacznie sie przypisywac plugastwo innym. Chec obdarzania na ogol mija po paru minutach patrzenia oraz towarzyszacej przypatrywaniu sie refleksji. Sprawdzilem na sobie.

    Nie mniej, ekscytujac sie niezdrowo niesprawdzonymi pomowieniami i oskarzeniami nie stawiasz sie bynajmnniej poza nawiasem plugawych.

    Jacobsky

  141. Panie Danielu,
    Proszę nie przejmować się żałosną akcją propagandową propagandzistów IV RP. Ich rzeczywistą misją jest opluwanie każdego kto góruje nad nimi intelektem i rzeczywistymi osiągnięciami. Ton narratora programu „Misja specjalna przypominał agitkę bolszewicką w najgorszym wydaniu.
    Chyba tylko inwalidzi umysłowi mogli uwierzyć w te bzdury.
    Trzymam za pana kciuki.

  142. Szanowy Gospodarzu, Szanowni Panstwo,

    w tej calej sprawie nie chodzi o deklaracje sympatii,
    lojalnosci czy inne ludzkie sympatyczne objawy czytelni-
    kow.

    Pan Daniel Passet jest, z racji wykonywanego zawodu,
    osoba publiczna. I li tylko o to chodzi.
    Co tu rozpatrywac? – noblesse obige.
    Sprawe trzeba rozwiazac w ” czysccu ” – und wsio.

    Charta non erubescit.

    Feliks Stychowski

  143. Do Gospodarza, / 19 : 13

    Przepraszan za blad w nazwisku – ma byc Passent.
    Sorry.

    Z powazaniem,
    F. Stychowski

  144. Panie Danielu !
    Jestem z Panem i Dostojnym Jubilatem. Te zacietrzwione chłystki, pożal sie Boze, adoratorzy Kaczej IV rp (celowo z małej litery jak ta idea jest mała), wymachujący zapewne krzyżami i W(artościami) C(hrześcijańskimi) ukrzyżowaliby św. Pawła z Tarsu, św. Franciszka, a pod bł. Tomaszem Bellarminem (to ten od Galileusza) rozpaliliby stosik. W innych warunkach. Mój filozof, promotor od dysertacji, rzekł był swego czasu, że w Polsce gdyby pojawił się Jezus Maciarewicz & comp. zaciągnęliby go na krzyż za „komunizm” (to było kiedy Antek Policmajster po raz pierwszy wziął się za teczki u „Olszewika”). Jeszcze raz – jestem z Panem jak z Polityką od początku lat 70-tych. Na pohybel śledziennikom, chamom i innej swołoczy.
    Na zakończenie przytocze czterowiersz T.Kotarbińskiego, oddajacy istotę „reżimowości” spisiałych dziennikarzy z TVP (pod batutą Wildseteinow, Gargasonów, Semków i Terlikowskich – jak ja lubię patrzeć kiedy zawodowym katolikom z miłością bliźniego w oczach ociekają krwią ich kły)> Rutynę opanował tak, że dostał dyplom
    Imponuje pewnościa , patrz – zmierza ku cyplom
    Choć oceny wypacza, choć pieprzy androny
    Któż to zacz ? Arcyszkodnik; głupiec wykształcony

  145. Panie Danielu!
    „Polityka” od kilkudziesięciu lat jest i będzie dla mnie jednym ( lub jedynym o ile pozostanie na wysokim poziomie) tygodnikiem opiniotwórczym.W tym chaosie informacyjnym, dzięki zespołowi redakcyjnemu można było zachować postawę człowieka myślącego. Dzisiaj poraz pierwszy zajrzałem do Pańskiego bloga.Te wyważone, inteligentne wypowiedzi w komentarzach są wyrazem poglądów środowiska , które m.inn. wychowało się w duchu niezależności, tolerancji dla innych, które umie nawet wybaczyć słabości ludzkie. Panu i MFR życzę i zdrowia , i dalszej działalności dziennikarskiej. Z działalnością polityczną Jubilata wiąże mnie jedno emocjonalne wspomnienie: kiedy , jako ostatni I sekretarz PZPR rozwiązał partię wypowiadając słowa: ” sztandar wyprowadzić”
    Trzymajcie się krzepko Panowie, czego życzę Wam i wszystkim czytelnikom „Polityki”, którzy osiągnęli jesień życia

  146. Jakobsky dogi przyjacielu 🙂
    Myślę, że bez trudu wskażesz publikacje świadczące o tym, że nasz Czcigodny Gospodarz protestował przeciw kilkudziesięciokletniemu łamaniu praw czlowieka: np. prawa do swobodnego wyrażania pogladów , prawa do swobodnego zrzeszania się w partiach politycznych, związkach zawodowych i stowarzyszeniach, wolności do podróżowania (prawa do swobodnego posiadania paszportu) masowemu mordowania przeciwników politycznych, masowemu terrorwi wobec nieprawomyślnych, bądź żądał postawienia przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości winnych ludobójstwu Narodu Polskiego na kresach wschodnich (Stalin do końca 1942 zamordował więcej OBYWATELI POLSKICH niż Hitler i to wg rachunków kumpli naszego Bloggera i sowieckiego pachołka MFR)

    Do roboty Jakobsky dawaj źródełka 🙂

    Z żalem stwerdzam, że Pan Passent gloryfikując sowieckiego pachołka MFR ustawia się z nim w jednej drużynie. Ja nie zakazałem Passentowi zostać szkolnym nauczycielem, księgowym w Zjednoczeniu Przemysłu Bylejakego, dekarzem blacharzem, specjalistą ds obróbki skrawaniem . Pan Daniel wybrał drogę hańby i kroczy nią do dziś. Przeliczył się biedak sądząc, że dokonczy żywota na piedestale sowieckiego kolaboranta i spocznie obok ludzi dla których slowo volksdojcz jest komplementem. To nie moja wina, że prawda pokazała naszemu Gospodarzawi wyciągnięty środkowy palec i w świetle reflektorów można mu zarzucić kolaborację ze zbrodniczym systemem.
    Uwierz mi to nie moja wina. Pan Daniel obrał azymut i doczekał się tego, że mogę korzystając z wolności słowa ocenić negatywnie jego postępowanie.

    Lewicowiec Stefan Żeromski tak napisał o „skrzyżowaniu ulic Marchlewskiego i Dzierżyńskiego”:
    „Kto na ziemię ojczystą, chociażby grzeszną i złą, wroga odwiecznego
    naprowadził, zdeptał ją, stratował, splądrował, spalił, złupił rękoma
    cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem, ni miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła.”
    Taki śmieciom, bez prawa do pochówku w Polskie ziemi czapkował dzisiejszy Jubilat i jego panegirysta nasz czcigodny Gospodarz.

    Wyjatkowo serdeczne pozdrowienia dla Jakobskyego zasyła autor niniejszego postu.
    Dane osobowe do dyspozycji prokuratury.

  147. Co prawda Pan Rakowski, to nie jest ulubiony bohater mojej bajki, ale cennię go za odwagę i wierność temu, co uważał za słuszne. Myślę, że był prawdziwy i niekoniunkturalny. Szkoda, że to nie były inne czasy i nie był wolny kraj.

  148. Panie Danielu! Na giełdzie, gdzie liczy się rozum, talent i charakter, Pańscy oskarżyciele nie są w ogóle notowani. A kiedy minie koniunktura, wrócą do niebytu, z którego wychynęli.

  149. Witam, Autorze,

    pragne pana poinformowac, ze jest mi calkowicie obojetne, czy byl pan TW, czy nie. Wystarczajaco przysluzyl sie pan socjalizmowi realnemu swa calkowicie jawna dzialalnoscia i publikacjami, abym miala sie zastanawiac o kim i o czym pan gaworzyl lub nie z SB. Szczegoly panskiej ew. ubeckiej przeszlosci najwieksze znaczenie maja dla panskiej rodziny i to jest dla pana najdotkliwsza kara. To przed nimi, przede wszystkim, musi sie pan wytlumaczyc. To oni beda panu wybaczac lub nie, bo ten ubecki cien i za nimi sie powlecze.

    Kaska

  150. Szanowny Panie Danielu!!! Prosze przekazac MFR serdeczne zyczenia, ja tez na Jego artykulach uczylam sie myslenia „politycznego”. A „Dzienniki” sa doskonalym zrodlem wiedzy o tamtych czasach. Oskarzeniami o agenta niech sie Pan nie przejmuje, jestem pewna ze w sadzie Pan wygra, nie wierze ze mial Pan kiedykolwiek cos wspolnego z SB. Ani Pan, ani Pan Mroziewicz. To wszystko tylko akcja wymierzona w „Polityke”, jedyna gazete ktora pisze uczciwie i obiektywnie o sytuacji w naszym kraju. Nie dajcie sie!
    Korzystajac z okazji chcialabym Pana poprosic o komentarz nt. sytuacji w Meksyku. Ciekawie sie rozwija, prawda? Mieszkam tutaj i obserwuje (wlasnie ogladam transmisje z Auditorio Nacional, gdzie Felipe Calderon, po najkrotszym w historii objeciu urzedu przed Kongresem, zaprzysiagl swoj gabinet i wyglosil pierwsze przemowienie jako prezydent), ciekawi mnie bardzo Panska ocena.
    Moze by Pan od czasu do czasu poswiecil wpis Ameryce Lacinskiej? Serdeczne pozdrowienia zza oceanu 😉

  151. (Jest jeszcze inna Ela, więc będę Elką)
    Drogi Gospodarzu, wyrazy szacunku, wierzę, że nie da się Pan – że nie dacie się Państwo – tej ohydzie. Wielkie świnstwo rozpełzło się wszędzie.

  152. Panu Bockowckiemu.

    Czyś Pan całkiem ogłupł?, czyś Pan się szaleju obżarł?
    Tu, w komentarzach do tego blogu, tak „na serio”!

    Przecież szanowny Pan Gospodarz (wielce utalentowany, jedno z lepszych piór Rzeczpospolitej, gdy był młodszy to tuż po obecnych Michalkiewiczu i Rybińskim) pisze to co pisze, bo … taką ma pracę.
    Chwała mu za to, ale nie ma co tego brać na serio.
    Nie pojmuje tego Pan?
    Więcej dystansu.

    Gdyby tu teraz rządził Kim Dzong Il to, nasz Gospodarz, rzecz jasna, by fajnie pisał o filozofii Dżucze.
    I jeszcze raz chwała mu za to, bo by pewnie robił to lekko i dowcipnie. Jak pisywał swojego czasu, o co się Pan niesłusznie denerwujesz, a co ja z nostalgią wspominam.

    Odrobinę mnie tylko martwią wypowiedzi „dyskutantów”.
    Albo sobie „robią jaja”, co by było w stosunku do szanownego Gospodarza niegrzeczne, albo … (sam nie chcę być niegrzeczny).
    Jednak, chwalić Boga!, sądząc po wynikach wyborów to margines, więc Polska jakoś sobie z nimi poradzi.

    Selam!
    Pokój!

  153. Panie Danielu, wszyscy wiemy, do czego zdolni są „młodzi historycy z IPNu”. Nie ma co zawracać sobie głowy ich „rewelacjami”. Ich zmiecie kolejna miotła, a prawdziwa mądrość zostanie. Pozdrowienia. moroux.

  154. Szanowny Panie Danielu,
    Ciagle szokuje mnie nienawisc do tzw „komuchow” tych co chca aby im wybaczac ich winy jako i oni wybaczaja swoim winowajcom (co dzien to powtarzaja w modlitwie). Na szczescie sa juz chyba na wymarciu.
    Podli i niscy sa rowniez ci, ktorzy feruja wyroki zanim jeszcze sad sprawa sie zajmie.

  155. Panie Redaktorze,
    Dla mnie nie ma znaczenia czy wspolpracowal Pan czy nie. Czytam Pana blog regularnie i z przyjemnoscia. I nadal bede to robic. Chocby wszystkich wspolpracujacych z „Polityka” oskarzono o cokolwiek, nadal bede czytac to czasopismo.
    Wyrazy szacunku.

  156. I tylko mi trochę żal czytelników „Polityki”.
    Po cholerę się gryźć, że się mieszka w tak strasznym kraju kiej to nieprawda … ?
    Z drugiej jednak strony …. Skoro sami chcą się gryźć … ?
    Wolna wola.

  157. Panie Danielu,
    Jakkolwiek „Politykę” oraz Pański blog czytam od dawna, do tej pory nie czułam potrzeby publicznej wypowiedzi. W tej jednak sytuacji, chciałabym napisać że nie obchodzi mnie fakt czy Pan był czy nie był agentem. Dla mnie, przede wszystkim jest Pan świetnym dziennikarzem i Osobowością, czego nie można powiedzieć o Pańskich oskarżycielach. Życzę powodzenia w sądzie.
    Co do MFR, odczucia mam ambiwalentne. Mając w pamięci opowiadania rodziców o czasach ich młodości, mogę zrozumieć że, jako chłopak ze wsi mający wreszcie szansę na wykształcenie i rozwój, mógł w początkowym okresie życia być „piewcą” ustroju. Nie pojmuję tylko dlaczego trwało to tak długo. Tak czy siak, bez względu na swoje poglądy MFR również jest (przepraszam za powtórzenie) świetnym dziennikarzem i wielką Osobowością, i z tego względu go szanuję.
    Do Jana Bockowskiego –
    „Czegóż na litość boską trzeba, by ci ludzie wypisujący tutaj pochwały dla kapusiów, dla zdrajców, dla komunistycznych oficerów politycznych poczuli, że jednak uczestniczą i popierają ludzi, którzy SZKODZILI Polsce?” – naprawdę uważasz że obecna ekipa rządząca z Kaczyńskimi na czele nie SZKODZI Polsce? Cóż dobrego uczynili do tej pory? Może pokory trochę? Nie wiem gdzie i kiedy się urodziłeś, ale dziwi mnie że jeszcze nie zauważyłeś że życie nie jest tylko białe albo tylko czarne. Nie ma ludzi nieomylnych, bez wad. Nie wiem kto jest twoim ideałem czy autorytetem, ale zapewniam Cię że ma niejedną skazę w charakterze i niejedną winę na sumieniu. Dorośnij więc i nie pluj z taką łatwością na innych.
    Do Selama – ironicznie piszesz: „nie twierdzę, że “za komuny” (”za pierwszej komuny”) wszystko było złe. (…)Ludzie się kochali, słońce opalało, czasami można było dostać cytryny, a raz na kilka lat nawet mandarynki (to już “za Gierka”). A co najważniejsze, sąsiad nie miał dużo lepiej niż ja, a gdy miał to się z tym przede mną ukrywał.” – To prawda, ale w przypadku moich rodziców prawdą jest również to, że w ciągu pierwszych 10 lat swojego istnienia, ta „komuna” zrobiła dla ich wsi znacznie więcej niż idealizowana II RP przez całe 20 lat swojego istnienia. I chociaż staruszkowie szybko „ideologicznie” przejrzeli na oczy, nie wypierają się faktu że za komuny żyło im się lepiej (w sensie warunków bytu) i mieli więcej możliwości rozwoju (wcale nie na łonie PZPR) , niż ich rodzice w tzw. „Wolnej Polsce”.
    „Wtedy chyba nawet za bardzo nie czulibyśmy jak tu było duszno (nie potrafię pojąć jak wielbiciele PRL ową “duszność” potrafią dostrzec w dzisiejszej Polsce; młodym się nie dziwię, niczego nie przeżyli, nic nie rozumieją, ale starsi …?).” – Starsi dobrze pamiętają i szeroko otwierają oczy, bo mieli nadzieję że „to se ne vrati…”, a tu taki klops.
    Pozdrowienia dla wszystkich wykształciuchów, łże-elit, ZOMO-wców i domniemanych agentów ;-).
    Ewa

  158. Już pisałem, ale zostało zignorowane…
    NIELUBIEGAZETY2, nie mógłbyś opuścic tego pokoju ?????
    Nie wyrzucam cię ani nie namawiam do tego żadnego Admina (broń Boże zaraz byś wszczął krzyk – jak Ucisniony Proletariat w Monty Pythonie),

    Jak to mówią (to z KTT i jego Czterdziestolatka)
    „Nie chciałbym Cie zatrzymywac”

    Wierzę, że wierzysz w swoją nienawiśc, wierzę, że red. Passent przez swą gloryfikację Mieczysława Rakowskiego „stanął z nim ramię w ramię”.
    Zwróc jednakuwagę, że z obu Panami stanęło to ramię w ramię mnóstwo ludzi. Wśród nich i niżej podpisany. No i co ??? Pociągniesz z automatu ?????

    Szczerze polecam blog Stanisława Michalkiewicza, ew. Igora Jankego, Michała Karnowskiego (nie wiem czy bloguje red Rybiński).
    Tutaj autentycznie psujesz powietrze

  159. Dobry wieczór.
    O zarzutach jakoby Pan był tajnym współpracownikiem usłyszałam w nocy w jednym z serwisów informacyjnych. I, mimo tego, ze leżałam już w łóżku, opadły mi ręce. W dalszym ciągu jestem pod dużym wrażeniem „Codziennika”, doskonale tez pamiętam co Pan na ten temat pisał. A TVP? Nieświadomie (choc kto wie) odsyła nas do telewizji prywatnych. Pozdrawiam Panie Danielu, życzę dużo zdrowia i spokoju.

    ps.A deklaracje sympatii chyba nie zaszkodzą?

  160. nielubiegazety2 – bardzo jestem ciekawa, co w twoich własnych oczach upoważnia właśnie ciebie do zakazywania lub nakazywania DP by został blacharzem czy kafelkarzem? Czyżbyś pisał lepiej od Niego? 😉
    Gdzie można zobaczyć próbki twojego błyskotliwego talentu? X-)

    Z szumem anielskich skrzydeł sfrunęła też moja ulubiona Pyzol:-)
    I ma do powiedzenia to, co ten Moryc, który obudził w środku nocy pewnego człowieka, aby go spytać; czy to pan dawał ogłoszenie, że poszukuje kogoś znającego język japoński na wyprawę naukową? no… ja odpowiada zaspany obudzony… No to ja chcę panu powiedzieć, że nie pojadę! 😛
    Cały Pyzol! prosimy o bis! 😛

  161. Panie Redaktorze,

    Mam gdzieś, czy Pan coś podpisał, czy nie. Wielu coś-tam podpisało, w tym większość tych, którzy dziś nadają z zagranicy, a wyjechali z Kraju w latach 82-83. Wiedzą, że ich lustracja nie obejmie, więc szczekają do woli.

    Zmieniłbym swoją postawę wobec Pana, gdyby dokumentalnie potwierdzono, że szkodził Pan porządnym ludziom, lub nawet – zwyczajnie – świnił.

    Ale i to nie zmieniłoby faktu, że w stanie wojennym, w internacie i w więzieniu, prenumerowało się dwie gazety: „Sztandar Młodych” – bo były krzyżówki i „Politykę” – bo nadawała się do czytania. Przy czym lekturę zaczynało się od końca numeru. Kto czytał, ten wie dlaczego.

    Dziś „Politykę” kupuję rzadko, chyba tylko w „pakiecie” świątecznym i noworocznym. Dziś mam wybór i zawsze znajdę coś bardziej zbliżonego do swojego światopoglądu.
    Jednak do końca lat osiemdziesiątych „Polityka” stanowiła zawartość kioskowej teczki większości myślących ludzi. Także wielu myślących tylko o tym, jak dokopać komuchom.

    A o MFR zdanie mam nienajlepsze. Z powodu jego premierowania. Albo rację mają zwolennicy teorii spiskowej „miękkiego lądowania”, albo MFR był miernym premierem, bez pomysłu, a w końcówce nie upilnował swoich lisowczyków.

    Po raz pierwszy odwiedzam Pański blog (Pańskiego bloga?) – ze znanego powodu. Zaczynam podziwiać internautów , którzy mają tyle czasu, siły i konceptu, by siec słowem w tak wielu miejscach.

  162. nielubiegazety2,

    ciesze sie, ze coraz lepiej idzie Ci pisanie. Tak trzymaj ! Mam nadzieje, ze frekwencja na Twoim blogu przekroczyla kolejna magiczna bariere 15 komentarzy (sprawdzilem: jeszcze nie…hmmm).

    Teoretycznie powinienem byc trafiony i jednoczesnie zatopiony pod celny ostrzalem Twoich ostrych slow, wystrzelonych pod moim adresem, a tak naprawde wycelowanych w Passenta, wystrzelonych z intensywnoscia M16, bo o strzelanie z AK-47 czy „pepeszy” nie posadzalbym kogos tak prawicowego jak Ty. Zanim jednak pojde na dno pozwol, ze przez bulgot i pokaszliwania spowodowane wdzierajaca sie do gardla woda odpowiem na bojowe wezwanie do pracy, ktore zgrabnie oddziela dwie czesci Twego aktu oskarzenia przeciwko wszystkiemu i wszystkim (moze to jest metoda, bo po co sie rozdrabniac; w ten sposob mozna uniknac takich wpadek tak ta z Wasaczem, o czym pisze – a kysz! a kysz! – Janina Paradowska).

    No wiec osobiscie nie mam ochoty uganiac sie za cytatami z kogokolwiek. Inni robia to lepiej ode mnie (w tym rowniez i Ty), a wiec po co kopac sie z koniem ? Poza tym, wzorem prawdziwego prawicowca jak Ty – nie umiejszajac innm prawicowcom oczywiscie, wietrze w tym wezwaniu do „roboty” podstep. Ty po prostu chcesz mnie zagonic do pracy, ktora jest TWOJA robota, nie moja. A ja nie ma zamiaru byc niewolnikiem, nawet niewolnikiem zdeklarowanych prawicowcow, choc to ostatnie z pewnoscia jest sluszne i zbawienne, godne i sprawiedliwe. Tak wiec moja odpowiedz na Tweje wezwanie:

    „Do roboty Jakobsky dawaj źródełka”

    jest nastepujaca: sam sobie dawaj. Jest nawet taka miejscowosc w Polsce. Nazywa sie Tumidaj. Osobiscie nie bylem, ale juz sama nazwa brzmi zachecajaco.

    A jak juz bede mial wstapic w szeregi czujnych tropicieli, nieustraszonych pogromcow, jedynieslusznych oskarzycieli (posilkowych i publicznych), wnikliwych analitykow itp., to predzej, tonac pod ostrzalem Twych celnych ripost, wezme pod woda gleboki wdech z nadzieja, ze gdzies tam, w innym swiecie sa blogi, gdzie nikt nie wzywa nikogo do niczego, a zwlaszcza nie wzywa do pracowania za wzywajacego, co moze swiadczyc rowniez o zwyklym, acz poczciwym lenistwie.

    Tak wiec szukaj, trop, wyluskuj, rzucaj na stos, moj nowo nabyty przyjacielu. Tylko ze strzelaniem uwazaj, nie celuj zbyt dokladnie, bo wtedy przyjazn (z reguly dozgonna wiez miedzyludzka) moze sie szybko skonczyc z powodow oczywistych.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  163. Drogi Redaktorze,
    mam przyjemność znać osobiście red. Rakowskiego, gdzieś w szufladzie są stare listy, jakie wymienialiśmy i wspomnienia, które są zupełnym zaprzeczeniem plugawych opinii, jakie tutaj pod adresem jubilata padają.
    Akurat Jemu osobiście, a pośrednio dzięki wszystkim, którzy robili „Politykę”zawdzięczam wiele. Na ‚”Polityce”, jeszcze w liceum uczyłam się gatunków dziennikarskiego pisania, w kontaktach z MFR uczyłam się rozumienia czym jest państwo , choć wielu wydaje się to wręcz niemożliwe, by taki „komuch” jak MRF rozumiał państwo, polskie społeczeństwo i jego pragnienia, marzenia i aspiracje.
    Dlatego na Pana ręce Redaktorze dorzucam i moje słowa serdecznej pamięci i życzenia wszelkiego dobra dla Jubilata.
    Obu Panom – słowa serdecznego podziękowania, za to, że pokazaliście Panowie jak może wyglądać prawdziwe dziennikarstwo i ambitne, profesjonalnie prowadzone pismo społeczno-polityczne.
    Z perspektywy czasu, zwłaszcza dzisiaj na tle polskiego rynku prasowego – widać to aż nadto wyraźnie.
    Nawiazując do tematu agenturalności, nie tylko zresztą Pana, uważam, że są to sprawy raczej osobistego sumienia i mnie nic do tego.
    Czytając kogokolwiek teksty, czy to dziennikarskie, czy też literackie, a tym bardziej naukowe – nie wnikam, co ich autor robił 5 minut temu czy 40 lat temu w swoim prywatnym życiu.
    Wnikam w to, co napisał i jak napisał, czy tekst jest dla mnie wiarygodny. Co ma mi do przekazania autor swoim tekstem. Czy podzielam jego opinię i wiedzenie świata czy też nie.
    PS.
    Jednocześnie pragnę wyrazić ubolewania i zażenowania tekstem umieszczonym, powyżej p. Katarzyny vel Pyzol, która najwyraźniej zapomniała, iż istnieją granice przyzwoitości i taktu, i w dyskusję z Panem wciągając Pańską rodzinę.

  164. Panie Danielu,

    Wyglada na to, ze i Pana dopadl demon udawadniania niewinnosci, glodny sensacji, pomowien i wskazujacego palca- to ten!

    Moim zdaniem tak „fakty” TVP-Misja specjalna jak i Pana dementi na temat przynaleznosci Pana w SB sa kuckuck i szkoda pradu na tego rodzaju inwestygatywne latanie dziur w ogolnym politycznym rozmelaniu.

    Powodzenia w jurystycznym demotazu Misja specjalna – Veritas odium parit!

    Jednego nalezaloby byc swiadomym tego, ze dziennikarze jak i dyplamoci byli i sa bardzo dobrymi zrodlami informacji i szczegolnie wtedy gdy jest sie bardzo nieufnym, gdy persfazja, przemoc i korumpowanie nie wystarczaja, gdy orwell’owska obsesja obejmuje tez animalicznych czlokow rodzin, wtedy te zrodla sa bardzo cenne.

    Kiedys, dawno temu, gdy sporo z nas bylo mlodymi wilkami, siedzac na tarasie z przyjacolmi przy dobrze zteprowanym Marlot szukajac gwiazdy ponocy w kontalaci poludnioweg krzyza zastanawialismy sie , czy moze trzeba bylo akceptowac te 5c w polniocno-wschodniej Polsce, dac noge po roku, isc do podziemia i na… panzerfaust’ami sprawcow z przekonania, tych, ktorzy socjalizm z ludzką twarzą albo i bez niej sugerowali nam przy wykorzystaniu metod na widok, ktorych kazdy szanujacy sie sadysta dostalyby rumjencow.

    Moze nawet udalo by nam sie tymi metodami troche zmiecic, kto wie … raz sie przegrywa, raz sie wygrywa, ale sie walczy.

    No jo, wkazdym razie obecnie, gdy nasze czupryny zdobia juz tylko sepia i czarno-biale zdjecia, gdy juz wjemy, ze gwiazdy ponocy nie znajdziemy w konstalacji poludniowego krzyza, mozemy byc jedengo pewni, mielismy szczesie (my) i (oni).

  165. Wyrazy nieslabnacego szacunku i sympatii,

    Ewa Henry

    ps.
    Pozdrowienia dla Johna:)

  166. Jeszcze parę takich „odkryć” i zbrzydnie mi do cna ta któraś tam RP. A jeszcze nie tak dawno zapewniano nas, że za nim cokolwiek „wycieknie” z IPN-owskiego teczkowego skarbca , zostanie dokładnie prześwietlone przez sztab historycznych super-badaczy. I oto , dzięki uprzejmości prezesa TVP, cyklicznie , raz w tygodniu , poznajemy efekty ich „tytanicznej” pracy, a naród ( przynajmniej spora jego część ) otrzymuje pożywkę do historycznego rozpamiętywania i wydalania z siebie nadmiaru żółci, ale czy może być inaczej, skoro do władzy dorwali się zatruwacze życia?
    Nie wiem czy „kwity” na Pana są prawdziwe, czy spreparowane, na razie nie odczuwam zawodu, a czy kiedyś będę? – też jeszcze nie wiem.
    Politykę czytam od połowy lat 70-tych, dobrze pamiętam początek stanu wojennego i odejście grupy znaczących dziennikarzy, wtedy przekonały mnie pańskie argumenty o pozostaniu w redakcji, a felietony z ostatniej strony, wzbogacały i ubarwiały moje szare życie w tamtym okresie.
    Co będzie teraz? Dalej będę rozpoczynał czytanie Polityki od pańskiego felietonu, nie tylko z przyzwyczajenia – ja po prostu lubię Pana czytać!
    Dołączam się do życzeń dla MFR , wielkiego dziennikarza i chyba pierwszego powojennego polityka, który zaczął mówić ludzkim głosem. Co najmniej 100 lat życzę!

  167. Do wszystkich wielbicieli IV RP wypowiadających się na tym blogu: Szanowni Państwo najwyraźniej uznali za pewnik, że to, co poda warszawski oddział Telewizji Białoruskiej (kiedyś zwany TVP) to prawda, sama prawda i nic, jak tylko prawda. Sugeruję nieco pohamować gorliwość w podpalaniu stosu, bo może jeszcze być Wam głupio, jak Jackowi Kurskiemu w sprawie billbordów PZU. Choćby i tylko dla tej odrobiny satysfakcji warto sprawę oddać do sądu. Szanowny Panie Danielu. Oficjalnie znalazł się Pan w gronie najwiekszych wrogów IV RP – wraz z Trybunałem Konstyutucyjnym, łże-elitą i w ogóle wykształciuchami. Jak zwykle w dobrym towarzystwie, gratuluję…
    Najserdecznejsze pozdrowienia i wyrazy poparcia.

  168. Nie wiem czy warto sie z tymi oszolomami, ktorym sie pokijankowalo, sadzic. Osobiscie kilka razy zostalam w sadzie wystrychnieta na dudka. Teraz preferuje chinska metode: siedze na brzegu rzeki i czekam az trup wroga splynie z pradem. Raz juz sie udalo!
    Pozdrawiam Pana i MFR niezwykle cieplo,
    Stara Zaba

  169. O masz. Uderz w stol, a Pyzol, prawie zapomniany, sie odezwie. Moje pytanie jest takie: a co ty (wstawic nicka) takiego zrobiles/zrobilas za czasow PRL-u, zeby sie sprzeciwic, pokazac, wyjsc z czystymi raczkami.
    Dobrze, zes sie kaska nie przysluzyla niczemu. Milczenie jest zlotem, moze zamilcz?

  170. „Historia fryzur Mieczyslawa Rakowskiego jest historia zwycieskiego i rzadzacego komunizmu” w Polsce. Rakowski ma tzw doskonale pochodzenie spoleczne: jest synem chlopskim z Pomorza. Na poczatku komunisci o niczym tak nie snili jak o chlopskich synach-autentykach…”
    To fragment Leopolda Tyrmanda „Fryzury Mieczyslawa Rakowskiego” z wydania ‚Porachunki Osobiste’. Tyrmand akurat byl po drugiej stronie barykady nie byl pieszczochem komunizmu jak Rakowski. Polecam.

  171. Panie Redaktorze,
    wyrazy szacunku.

    Szanowni Panstwo Zbulwersowani Komentatorzy,
    osmiele sie Panstwa poinformowac, iz rowniez zwisa mi z grubsza, kto byl agentem, a kto nie nalezal do enzetesu. za to nie zwisa mi, czy mowi i pisze poprawnie po polsku, oraz czy potrafi stworzyc tekst, ktory nie bedzie wygladal jak abc malego propagandysty.
    dlatego wlasnie nie ogladam dziel prokurowanych przez telewizje umownie zwana publiczna ani przez artystow piora zwiazanych z pismami obiektywnymi inaczej, jak np – jeszcze nie czwarta – rzeczpospolita. trzeba, no trzeba wytlumaczyc masom, ze lze-elity, ze wyksztalciuchy, ze lumpeninteligencja. rozplaszczyc sie przed wladza, wladzuchna na krzyz, bo z wladzuchny nadania zajmujemy nasz cieply stoleczek. no i tego i owego w gownie utaplac tak troche, ciemny lud to kupi.
    i jak widac z dzisiejszej frekwencji na blogu Pana Redaktora, kupuje az furczy.
    jaki czytelnik, taka propaganda, drodzy Panstwo.

    pzdr
    guzik, rocznik 1978

  172. Już tak było miło i znowu pojawiła się ta odmóżdzona Kaska vel Pyzol,ofiara ubeckich komarów i zaczyna zalewać nas swym bełkotem. Otóż mam do niej następujący przekaz: Jestem gotów założyć się o kilkanaście milionów dolarów, że moja martyrologia, straty moralne i materialne wywołane działanością komuchów sa kilkaset razy większe niż jej żalosny jazgot, natomiast nigdy i przenigdy nie oskarże o to ani Polityki ani Rakowskiego ani Passenta, ani Urbana ani Jaruzelskiego -żeby była jasność. Natomiast jej ujadanie wzbudza u mnie odruch wymiotny – i mimo że już raz napisała że mnie lubi niech sobie wyobrazi co mam ochotę zrobić zeby jej to udowodnic !

  173. Raz, dwa, trzy, agentem będziesz ty. Tym razem padło na pana, Redaktorze. Należało się tego spodziewać. Zalazł pan gnojkom za skórę, więc się mszczą. Agentów, jak kiedyś wrogów ludu mianuje władza według swojego uznania. Dla rządzącej kliki każdy, kto nie z nimi jest agentem z definicji. Można ze stuprocentową pewnością wtytpować kolejnych kandydatów na „agentów”: Paradowska, Żakowski, Lis, Olejnik (niekoniecznie w tej kolejności). Michnika pomijam, bo agent to zdecydowanie za mało dla samego Lucyfera w oczach tfu-rców IV rp (wymawiać jak splunięcie). W ipn (wymawiać jak splunięcie) muszą mu wymyślić jakąś specjalną kategorię. Ktoś już napisał, że znaleźć się w takim towarzystwie to zaszczyt.
    tvpis (wymawiać jak splunięcie) wykonuje zlecone zadania z finezją buldożera. „Kompromaty” produkują taśmowo, według jednej łopatologicznej ściągawki. Robota tak prymitywna, że przedszkolak by ją rozszyfrował. Musi być taka, bo niczego inteligentniejszego fani rządzącej kliki nie są w stanie zrozumieć. Zawsze znajdą się osobnicy o inteligencji jamochłona gotowi chciwie pić z pisuaru i wierzyć we wszystko.
    Nie sądzę, żeby jakikolwiek myślący człowiek traktował poważnie rewelacje pisuarów i ich dyspozycyjnych mediów po tym, czego byliśmy świadkami w ciągu ostatnich miesięcy. Cokolwiek powiedzą, można z góry uznać za kłamstwo. Rokitę porównują do mordercy, a zaraz potem zapraszają do rządu. Leppera nazywają warchołem, z którym nigdy więcej nie wolno rozmawiać, a następnego dnia mianują wicepremierem.
    Poziomem hipokryzji dorównują manipulatorom opisanym przez Orwella, którzy w samym środku wiecu przeciwko Eurazji ogłaszają nagle, że Eurazja jest najbliższym przyjacielem i była nim zawsze.
    Kłamliwość Urbana porównywano do Goebbelsa. Na tle pana „czyste dobro” Urban to wcielenie prawdy.
    A teraz parę słów do szanownych pań/panów, którzy PRL zrównują z III Rzeszą, a LWP z SS. Takie porównania może robić tylko nieuk albo podlec.
    Sądząc po waszej pisaninie, jesteście jednym i drugim. O ile nie jest to dla was zbyt wielki wysiłek, wytężcie swoje obie szare komórki i przypomnijcie sobie, kto przegnał z Polski morderców spod znaku trupiej czaszki. Nawet jeśli sami nie byliście w LWP, to na pewno macie ojców/braci/kuzynów/wujów, którzy służyli. Powiedzcie im co o nich myślicie, nie wstydźcie się. A jeśli już nie żyją, idźcie namalować na ich grobach swastykę i napisać „tu leży zdrajca”. Na tym kończę, bo reszta moich uwag do druku sie nie nadaje. To, co chciałbym napisać w znacznie łagodniejszej formie wyraził Sienkiewicz w zdaniu, którego końcówka brzmi „prywatnemu, nie posłowi”.

  174. ale ma Pan powodzenie.Zawsze wierna (od wczoraj) an.

  175. Panie Danielu.Nie szkoda Pana zdrowia.My i tak Pana czytamy ,szanujemy i cenimy.Nie dołącza Pan do bandy wariatów…szkoda zdrowia…..Pozdrawiam serdecznie.

  176. Jeszcze raz przeczytałem komentarze oraz obejrzałem Misję specjalną więc pora na tekst merytoryczny. Otóż widać wyrażnie że TW Gargas otrzymnała miusje albo też polecenie służbowe od Antosia M. rozprawienia się z Polsate, Polit65yką i TVN przy czym ostrzegawcza salwa z Aurory w Suboticza juz się odbyła. Teraz przyszła kolej na Politykę i nie ma najmniejszego znaczenia czy Passent lub Mroziewicz w jakikolwiek sposób współpracowali ze służbami czy nie. Chodzi o to aby opluc, czy skompromitować gazetę która ma czelnośc krytykowac tych lumpów intelektualnych i moralnych którzy dorwali się aktualnie do władzy. W stanie wojennym było kilku takich redaktorów w TV którzy zajmowali się taką robotą w stosunku do Solidarności np Marek Lewicki czy Marek Barański. Dziś ich rolę pełnią chłopcy z Misji. Sądzę że w najbliższym czasie pójdzie uderzenie w Waltera i Weycherta i sądzę że jedynym rozwiązaniem jest zjednoczenie sił i bezpardonowy atak na rząd i TVP.Od dłuższego czasu Jareczek skamle że brutalnie go atakują, mimo że opozycja i media niereżymowe traktują się go raczej w jedwabnych rękawiczkach. No to teraz trzeba wreszcie wziąść do reki „basebalowe pałki” i przypomnieć sobie bezlitosnych polemistów choćby z lat dwudziestolecia. Gwałt niech się gwałtem odciska.Pokazać, ośmieszyć i skompromitować tą całą hałastrę, ich głupotę, kłamstwa, chamstwo, aferzystów w PZU, SKOKU, NFZ, tych złodzieji i zwykłych durniów mianowanych na stanowiska przez głupków z Pisuaru. I nie dać się podzielić, tylko razem gnoić tych kartofli, żeby po nich ślad nie został, żeby już na zawsze wylądowali na kompletnym aucie. A IPN spalić i ślad po nim zaorać, zaś tzw”histeryków” skierowaqć do Tworek na elektrowstrząsy.

  177. Panie Danielu, popieram Pana. I Pana Rakowskiego. I Pana Bieruta, Gierka, Gomulke, Jaruzela Wojciecha i tych wszystkich innych, dzieki ktorym w Polsce zylo sie przyzwoicie i dostatnio.

    Uwazam, ze powinno byc Pana wiecej w Telewizji. Bardzo lubie Pana ogladac. I Pana Rakowskiego tez.

    A z Pana przyjaciół to najlepiej lubie Pana Urbana Jurka. Bardzo fajny chlop. Taki, mozna by powiedziec, jajarz. Prawdziwy inteligent.

    Niech Pan nie slucha swoich krytykow. To leliputki. A Pan jest przy nich gigantem. Jest Pan najlepszy. Ktory z nich jest tak dlugo przy konfiturach jak Pan, no który?

  178. Dwie refleksje:
    1. Przeciwnicy Pana beda korzystali z kazdej okazji zeby ukluc w jakikolwiek sposob, ale czytajac Panskie wydawnictwa i felietony, mam wrazenie, ze przezyl Pan tyle, ze w wiekszym stopniu to Pana nie dotyka.
    2. Zwolennicy Pana (zarowno stylu pisania, czy osoby i osiagniec, powinni wstrzymac z komentarzami, dopoki sytuacja nie zostanie wyjasniona. Wyrazy poparcia „pomimo” lub wyrazy zwatpienia „bo myslalem, ze Pan…” sa w tym momencie absolutnie nieumotywowane. Starlismy sie z pewna informacja, Panskim zaprzeczeniem i doprawdy, „gdybanie” w takiej sytuacji, w ktorymkolwiek kierunku, jest absolutnie oderwane od rzeczywistosci.
    Z wyrazami szacunku, TM

  179. Ja tylko chciałbym Panu Danielowi przypomnieć, że w 1966 roku nie mógł poskarzyć się na próbę werbunku odpowiednim służbom RP, bo RP wtedy nie było, a pan Passent był jej wrogiem, wrogiem wolnej RP, a fakt że próbował umoralniać, na średni sposób PRL, wcale nie zwalnia go z odpowiedzialności za tego PRL-u trwanie i umacnianie.
    Co do agenturalności, poczekajmy na dokumenty. Ale z niczego się biorą takie oskarżenia, a w tym przypadku nic a nic mnie nie te zarzuty jakos tak nie dziwią.

  180. Szanowny Panie Redaktorze,
    proszę przyjąć wyrazy mojej sympatii.
    Proszę także przekazać najlepsze życzenia
    Mieczysławowi F. Rakowskiemu.
    Pomyślności!
    Mariusz D. Korzyński

    To, w jaki sposób rządząca ekipa i jej pachołkowie
    wykorzystują monopol na wiadomości z IPN,
    skłania mnie do podpisania postu.
    Proszę innych blogowiczów o to samo.
    jestem pewien, że podpisujący się „nielubiegazety2”
    pozostanie na tym forum anonimem.
    Twoja deklaracja, że jesteś gotów wyjść z bezpiecznego cienia,
    z tych tłumów, wśród których czujesz się pewnie,
    tylko na użytek prokuratury, jest pusta.
    Na użytek prokuratury to ty nie „możesz”
    opuścić swoją kryjówkę, ale „musisz”.
    Wstyd będzie „neosofiście” z 10.44 podpisać się nazwiskiem
    pod wyjątkowo podłym wpisem.
    Nie zdradzi swjego nazwiska także Geralt z 08.06 i 11.22,
    Bernard z 08.18 i 09.46.
    Anonimowe pozostanie Sumienie z 08.38, X z 05.46,
    Julka z 08.23.
    Ciekawy i symptomatyczny jest przypadek Mawara z 10.26
    i 12.20. Otóż Mawar oskarża Olka51 o konszachty z UB
    (coś mu się nie zgadza z paszportem Olka51).
    Po przekonywującym wyjaśnieniu pomówionego
    Mawar przeprasza? Nie, dalej pisze bez żenady.
    Czy myślicie, że Maciarewicz przeprosił prof. Chrzanowskiego
    za umieszczenie go na liście agentów?
    Za swoimi nickami ukryci pozostaną
    Treneiro z 10.24, Selan z 15.21, why z 16.33, tad9 z 15.37,
    Jurek z 15.28.
    W mojej rodzinie często wspomina się lata 50-te
    i oskarżenia o agenturalność, rok ’68
    i napaści na wspaniałych ludzi, zmuszonych do emigracji.
    Nie sądziłem, że przyjdzie mi oglądać podobne obrazki.
    Pozdrawiam blogowiczów.

  181. Ad Mauser,

    zapewniam Cię, nie mam problemu z wydaniem w Niemczech etosu o Erichu, możesz sobie publikować nawet codziennie! Jeśli znajdziesz wydawcę, który niechce stracić, możesz dzień w dzień wydawać peany pochwalne na temat Mielke lub Wolf*a, to jest twoja wolność poglądów, której nawet promile Niemców nie potrafiłyby powstrzymać. To jest w Niemczech konstytucionanle prawo! Gdyby było inaczej to zatrudniam córkę i przed Karlsruhe się nie zatrzymam – naszczęście tego nie będę musiał robić.

    Ad Gospodarz,

    programu nie widziałem, moje zdanie jest jedne – z inteligentnymi ludzi zawsze się porozumię, choćby mieli inne poglądy polityczne niż ja. Mają do tego prawo, to ich wybór. Jest mi absolutnie obojętne czy był Pan współpracownikiem czy nie był. Jeśli nikt przez Pana niesprawiedliwie nie ucierpiał, to wszystko jest w porządku. I nie ma tu znaczenia czy był, czy nie był, tu ma znaczenie człowiek. Ja jako katolik, nigdy nie należący do żadnej partii doznałem krzywd od tych, którzy teraz sądzą i tych, którzy teraz są sądzeni, sam też nie byłem lepszy i krzywdziłem innych, dlatego nigdy nie rzucam kamieniem, ani pierwszy, ani ostatni.
    Wyjechałem z Polski, bo nie widziałem równych szans dla siebie wporównaniu do tych z czerwoną książeczką. Pomimo to nadal piję chętnie w towarzystwie byłych „czerwonych” lub ich dzieći. Prawda jest prosta – bądź poprostu człowiekiem. Do tej grupy zaliczam też Pana, jak i Jerzego Urbana i jest mi obojętne co inni na ten temat powiedzą.

  182. Szanowny Panie Danielu;
    Serdecznie Pana pozdrawiam.POzdrawiam również Szanownego Jubilata Pana Rakowskiego i życzę mu aby więcej czasu spędzał na Mazurach i czerpał natchnienia do swojej pracy. Sąsiadując z Wielkim Gałczyńskim wierzę , że napisze jeszcze dla potomnych dzieło swojego życia.
    Z wyrazami szacunku B. Chrobot

  183. Panie Danielu !!!
    Tego, że ipnowskie głupki przypną Panu łatkę agenta można było się spodziewać. Olej Pan, to jak mówi młodzież.

  184. Najlepsze zyczenia dla MFR – stu lat zycia sie nie odwaze, bo traci skapstwem… Czy mozna publicznie pochwalic, ze to dziennikarz i polityk z jajami?
    Prosze koniecznie napisac wiecej o probie werbunku i pana pobycie w Wietnamie!
    Z nieslabnaca sympatia dla Rodziny Talentow, serdecznie pozdrawiam z Sajgonu.

  185. Ewie, co to czyta „Politykę” od lat (to się czuje!), ale dotychczas nie pisała, a jeszcze bardziej Gospodarzowi:

    Powiadasz Ewo, że „w przypadku moich rodziców prawdą jest również to, że w ciągu pierwszych 10 lat swojego istnienia, ta “komuna” zrobiła dla ich wsi znacznie więcej niż idealizowana II RP przez całe 20 lat swojego istnienia. I chociaż staruszkowie szybko “ideologicznie” przejrzeli na oczy, nie wypierają się faktu że za komuny żyło im się lepiej (w sensie warunków bytu) i mieli więcej możliwości rozwoju (wcale nie na łonie PZPR) , niż ich rodzice w tzw. “Wolnej Polsce”.”

    Panie Danielu!, to Pańska robota! Ci Pańscy wielbiciele wydają się NAPRAWDĘ wierzyć, że w II połowie XX wieku w Polsce żyło się lepiej niż kilkadziesiąt lat temu DLATEGO, że mieliśmy tu „komunę”!
    Wygląda na to, że nie wiedzą jak w tym czasie „odstaliśmy” od reszty Europy. Nie słyszeli o tych europejskich krajach gdzie przed II wojną światową żyło się znacznie gorzej niż w Polsce, a które, dzięki temu, że nie miały „komuny”, wyprzedziły nas o kilka długości.

    Pan zarabiasz na życie robiąc ludzim wodę z mózgów!
    Bój się Pan Boga!

    Pisze też Ewa: “Wtedy chyba nawet za bardzo nie czulibyśmy jak tu było duszno (nie potrafię pojąć jak wielbiciele PRL ową “duszność” potrafią dostrzec w dzisiejszej Polsce; młodym się nie dziwię, niczego nie przeżyli, nic nie rozumieją, ale starsi …?).” – Starsi dobrze pamiętają i szeroko otwierają oczy, bo mieli nadzieję że “to se ne vrati…”, a tu taki klops.”

    Dziecko drogie! (pisać potrafisz więc idiotką nie jesteś, więc musisz być dzieckiem, inaczej takich bzdur byś nie wygadywała)
    Co Ty wiesz o „duszności” …

    (No i sam się zachowuję jak Bockowski – na poważnie traktuję ludzi ewidentnie niepoważnych. Przepraszam.)

  186. Szanowny Sabacie 99, piszesz: „Ale z niczego się biorą takie oskarżenia, a w tym przypadku nic a nic mnie nie te zarzuty jakos tak nie dziwią”. Oczywiście, że takie oskarżenia nie biorą się „z niczego”. One po prostu są wyssane z palca (brudnego).

  187. Do Jan Zbik: Rybiński niestety bloguje,ostatnio czepiał się bez sensu Ludwika Stommy, któremu w wiedzy i sprawności pisania felietonów raczej nie dorówna.

  188. dołączam sie do zmasowanego wyśmiania audycji w TVP…śmieszne to troche ale i smutne ale raczej śmieszne

  189. No – jakoś nie widzę,m by admiratorzy gospodarza blog palili się do ujawniania nazwisk, do czego wzywa ktoś powyżej. Być może będą się z tym ujawnianiem spieszyć mniej więcej tak samo, jak esbeckie kable spieszą się z ujawnianiem swoich pseudonimów, ale mniejsza o to…

  190. Do tych, którzy nie doświadczyli niczego-a zabierają głos.Do wszystkich, którzy nie pamiętają, nie dostrzegli procesu powolnego wywalczania sobie wolności.
    nie mieli ciągłych rewizji w domu, szykan. Jeśli to wezmę za punkt wyjścia, ten stan permanentnego zagrożenia Rodziny, to odniesieniem będzie szukanie oparcia w najmnieszych przejawach opozycji :Radio Wolna Europa, paryska „Kultura”,”Polityka”,”Tygodnik Powszechny”,”Solidarność”,,wydawnictwa podziemne (zajmowalam się ich kolportowaniem).
    W osądach tamtych czasów najbliższa mi jest ludzka postawa Jacka Kuronia.
    Określiłam się.

    Do Zdziwionej
    Kiedyś edukacja stala na układzie Uczeń-Mistrz. Ktoś był autorytetem, posiadał warsztat, uczył podejścia do zawodu. Ja też miałam swojego mistrza, który zaszczepił mi pasję do zawodu. I nie ma to nic wspólnego z ideologią. Wańkowicz czy Kapuściński do dziś inspirują młodych adeptów dziennikarstwa.

    Nielubiegazety

    Obrzydzenie bierze, kiedy czytam te Twoje pełne jadu teksty.Damie nie wypada używać takiego słownictwa ,ale powtórzę za Janem Zbikiem chromolę takie wypociny.
    Mam prawo – nie poddawalam się całej tej totalitarnej rzeczywistości: nigdy nie dałam nikomu łapówki, nigdy nic nie „zalatwiałam” spod lady- to byłoby poniżej mojej godności. Zawsze powtarzalam, że Cesarstwo Rzymskie też kiedyś upadło. W „Polityce” wyszukiwałam tych drobnych przejawów nielojalności wobec wladzy – i znajdowalam. I to jej pamiętam. Dlatego jestem jej wierna.I jej dziennikarzom.
    M.Rakowskiemu, D.Passentowi.

    Nie od dzisiaj podziwiam spokój ,wyważone opinie i realizm myślenia Wojtka z Przytoka, a za Jesienią powtórzę ,Panie Danielu, chrzanić ich

  191. „Tymczasem rozpatruję podjęcie kroków prawnych przeciwko TVP i autorom programu.”

    Tak! niech się nauczą, że bezpodstawne pomówienie nie uchodzi płazem.

    Pozdrawiam Pana serdecznie i trzymam kciuki… zawsze.

  192. Panie Danielu,

    Jeśli jest Pan pewien swojej niewinności i ma Pan siłę toczyć sądowe boje, powinien Pan wystąpić na drogę sądową przeciwko TVP i autorom szkalującego Pana programu.

    TO WAŻNE DLA OCZYSZCZENIA POLSKI Z CIĘŻKIEJ ATMOSFERY NIEUPOWAŻNIONYCH POMÓWIEŃ I OSKARŻEŃ.

  193. A gdyby Pan był to co? Ja się z tych pseudopolityków śmieję Panu proponuję to samo wtedy człowiek czuje się lepiej. A oni zagryzą się na śmierć, przecież to widać, nie można im przeszkadzać. Pozdrawiam niech Pan tak trzyma

  194. Tad9 jakoś nie widzę żebyś ty albo inni wyznawcy IV rp ujawniali swoje nazwiska. Czyżbyś mocium Panie bał się procesu o pomówienie? Więc nie pouczaj innych jeśli sam tchórzliwie chowasz się za pseudonimem wyzywając innych.

  195. Gospodarzu,

    skoro wszyscy skladaja Panu Rakowskiemu zyczenia uro-
    dzinowe, wypada sie dolaczyc, co i czynie.

    Czytajac Panie Passent Pana tekst z okazji 80-ki soleni-
    zanta, pomyslalem sobie, ze wartaloby przy okazji spytac
    solenizanta – w jakim kierunku mial plynac „jacht” Fundacja
    Rozwoju Zeglarstwa, ktora korzystala z preferencyjnych,
    wielomiliardowych kredytow przydzielanych przez Urzad
    Kultury Fizycznej i Sportu, sterowany przez „skippera”
    Interster.
    Na lewo?, czy na prawo?

    Jezeli dobrze pamietam „jacht” byl trzymasztowy, z ozaglo-
    wanien typu „slup” – prawda?

    Czy dryfowal w kierunku rozmow z dygnitarzami, na temat,
    – jak poprawiac swiat?

    F. Stychowski

  196. Uwazam, ze takie postacie jak MFR,DP czy URBAN to elita polskiego dziennikarstwa. Nie rozumiem dlaczego mali ludzie probuja tak obrzydliwymi, falszywymi, choc niestety coraz bardziej standardowymi metodami w Polsce, oczerniac czlowieka, ktory swoimi, dziennikarskimi i zyciowymi osiagnieciami moglbym obdzielic nie tylko redakcje „misji specjalnej”, ale cale woronicza. Panie Danielu ! Podobnie jak rzesza innych czytelinkow jestem z Panem !
    Panu Rakowskiemu z okazji pieknego jubileuszu zycze wielu lat szczesliwego zycia.

  197. Panie Danielu popieram pana chociaż nie sądzę by udało sie panu wygrać. Obecnie sądy są tak podporządkowane Ziobrze, że na pewno żadnemu „wykształciuchowi” takiemu jak pan nie ud sie wygrać przeciwko szyszkownikowi Wildsteinowi ani IPN. Gdyby przeszedł pan na stronę PISU tak jak np niejaki Sośnierz to nagle okazałoby się, że jest pan niewinny. Życzę panu mimo wszystko powodzenia i niech pan dalej pisze swoje felietony i nie daj się pan zastraszyc tym kacapom z PISU.

  198. passe(nt)
    Kilka lat temu, w jakimś jeziorze capnięto rybę-dziwo, prehistoryczne monstrum, które – zdaniem uczonych – nie powinno było żyć od ładnych paru milionów lat, a jednak – jak się okazało – żyło, i nieźle się miało. W jaki sposób bezczelna ryba przetrwała wszystkie kataklizmy, które zmiotły z powierzchni Ziemi jej krewnych i znajomych nie wspominając już o potężnych dinozaurach? Nie wiadomo. Pewne jest jedno – musiała się bestia nieźle ustawić. Rzeczona ryba nie była zresztą jedynym znaleziskiem tego rodzaju, zdarzały się podobne wcześniej i pewnie jeszcze się zdarzą, a nazywa się podobne przypadki „żywymi skamielinami”.

    W naszym niesamowitym kraju też natknąć się można na „żywe skamieliny”, by daleko nie szukać – uczucia obcowania ze swego rodzaju „żywą skamieliną” doświadczam zawsze, gdy na ekranie telewizora pojawia się pan Daniel Passent – weteran PRL-owskiej publicystyki czynny od lat 60-tych XX wieku (a – kto wie? – może popełnił coś jeszcze w latach 50-tych?). Dlaczego czepiłem się akurat Passenta, chociaż od „żywych skamielin” i to gorszego autoramentu aż się roi? Wyjaśnię niżej, najpierw kilka słów o niszy ekologicznej w której Passent wyewoluował, i w której czuł się jak ryba (!) w wodzie. Otóż, w coraz bardziej zamierzchłych czasach PRL-u Daniel Passent był przedstawicielem formacji zwanej „partyjnymi liberałami” (idzie mi o sposób funkcjonowania w ramach systemu i sposób podejścia do niego, a nie o formalną przynależność organizacyjną – czy Passent był w partii nie wiem). „Partyjnego liberała” opisać można jako zdystansowanego beneficjenta czy pragmatycznego entuzjastę. Zdystansowanego – bo, w przeciwieństwie do prymitywnych propagandzistów nie głosił on, że wszystko jest wspaniale, beneficjenta – bo bez wątpienia należał partyjny liberał do elity systemu. Przekaz, który oferował publiczności partyjny liberał odwoływał się nie do emocji, ale – do rozumu. Był to swego rodzaju socjalistyczny pozytywizm obliczony na uwiedzenie tych, którzy byli zbyt trzeźwi, by nabrać się na propagandę masową. Słowem – partyjny liberał był od uprawiania propagandy dla inteligencji (pewien typ „partyjnego liberała” uwiecznił Stanisław Bareja w serialu „Alternatywy cztery” tworząc postać towarzysza Winnickiego, kto oglądał – a kto nie oglądał? – wie, co mam na myśli).

    „Nie podoba się wam to wszystko? – mówił partyjny liberał – jakże was rozumiem! Mnie też nie podoba się to i owo. A nawet, będę szczery, nie podoba mi się całkiem sporo. Ale – zastanówmy się. Jaką mamy alternatywę? Otóż, gdy się dobrze zastanowić wyjdzie na to, że lepiej być nie może, za to gorzej – jak najbardziej! Twardogłowi tylko czekają na okazję, by dorwać się do władzy! Dbajmy o to, co mamy! Zresztą – władza ma sporo racji robiąc to, co robi, a ci, którzy przeciw niej wierzgając, to – mówiąc między nami – oderwani od rzeczywistości durnie”, itd., itp. – uprawiając tego typu retorykę partyjni liberałowie obsłużyli Gomułkę, Gierka, Kanię i Jaruzelskiego (najstarsi z nich czynni byli już za Bieruta, ale w tamtych czasach o żadnym dystansie nie mogło być mowy, więc darujmy sobie ten epizod z ich życia…). Partyjni liberałowie mieli też pewne zrozumienie dla Zachodu (choć świt Nowego Jutra widzieli jednak na Kubie…) wykazywali też niejaką sympatię dla lewicy niekomunistycznej, zdarzało im się bywać w świecie i przywozić stamtąd różne nowinki. Tak więc, w warunkach PRL-u- w zestawieniu z, bo ja wiem?, Władysławem Machejkiem był taki Daniel Passent (i jemu podobni), jak się to mówi, „powiewem Europy”. Ale tylko w takim zestawieniu, i nie wiem doprawdy, czy jest to dla Passenta komplement. Tacy mniej więcej byli „partyjni liberałowie”, formacja w sumie dość obrzydliwa, jak obrzydliwa byłaby każda formacja chcąca nas przekonać, że państwo policyjne, może i nie jest doskonałe, ale jest to najlepsza rzecz jaka mogła nas spotkać.

    W 1989 „partyjni liberałowie” jak jeden mąż przechrzcili się na demoliberalizm, ogłosili dziećmi Boya-Żeleńskiego i po dziś dzień mają się jak pączki w maśle, a Daniel Passent (obok Krzysztofa Toeplitza) należy do najgłośniej basujących w tym gronie. Umieć się ustawić – to dobre prawo dla każdego, także dla „partyjnych liberałów”, nie dziwmy się więc Danielowi Passentowi, dziwmy się raczej ich dzisiejszym wielbicielom. W tym miejscu muszę wyjaśnić skąd moje nagłe zainteresowanie akurat Passentem. Otóż, złożyły się na te dwie rzeczy: po pierwsze odwiedziłem blog Daniela Passenta, po drugie „Niezależna Gazeta Polska” w ostatnim numerze dała zestaw pochodzących z lat 60-80 tych XX wieku cytatów z tekstów „partyjnych liberałów”, w tym Passenta właśnie. Cytaty są smaczne, a, że na ten blog mogą trafić osoby, które nie czytają „Niezależnej Gazety Polskiej” więc kilka cytatów zacytuję. Cytaty robią szczególne wrażenie w zestawieniu z aktualną passentową twórczością blogową, tak więc – prawdziwym koneserom – zalecam takiego zestawienia dokonać. Tyle przydługiego wstępu, teraz obiecane cytaty.

    1. Poniższy cytat uznać można za kwintesencję „partyjnego liberalizmu”. Każdy aktualny tyran jest dla „partyjnego liberała” najlepszym z możliwych. Cytat pochodzi z „Polityki” z roku 1982.

    „W dającej się przewidzieć przyszłości Polska może być tylko socjalistyczna, z kierowniczą rolą partii, jak Pan Bóg przykazał. W świecie współczesnym nie widzę możliwości zmiany tego stanu rzeczy, ani od wewnątrz, ani od zewnątrz, a tylko alternatywę przerażającą, po której Polska będzie jeszcze bardziej smutna, zdyscyplinowana i milcząca. Dlatego ci, którzy rzucają kamieniami w milicję, powinni się nimi raczej podrapać w głowę i zadać sobie pytanie: czy w obecnej sytuacji kraju istnieje dla władz alternatywa liberalna? Pomijając już fakt, że nie jest to kwestia do roztrząsania na ulicy, moja odpowiedź brzmi: NIE. Alternatywą wobec obecnego kursu władz jest wyłącznie kurs bardziej surowy”

    2. Cytat drugi to opinia Passenta o weryfikacji kolegów-dziennikarzy w stanie wojennym (weryfikowano od prasy centralnej po gazetki zakładowe, inne media oczywiście też). To danie najlepiej spożywać zakąszając cytatami z blogu Passenta – niedawno pojawiły się tam wpisy gromiące straszliwe czystki robione przez PiS w mediach publicznych. Cytat jest z „Polityki” z roku 1982.

    „Zgadzam się z Urbanem, że wiarygodność pewnych ludzi, a także prasy po 13 grudnia wymagała, aby część aktywu odeszła, aby ludzie najbardziej krótkowzroczni i zacietrzewieni, którzy utracili poczucie rzeczywistości i stracili tę niezbędną dla dziennikarza kwalifikację usunęli się, niekoniecznie na zawsze, ale przynajmniej na czas otrzeźwienia i kaca. Słowem problem polityczno-kadrowy w dziennikarstwie istniał. Ani Urban ani weryfikanci go nie wymyślili”

    3. I na koniec Passent walczący z bezproduktywnym malkontenctwem. Znów „Polityka” z 1982 roku.

    „Nikt w Polsce socjalizmu kochać nie każe, do entuzjazmu już nie namawia, więcej się dziś mówi o reformowalności niż o wyższości systemu, nikt nikogo nie zmusza, by wstąpił do partii czy został posłem, ale do postawy czynnej zamiast chowania się po kątach i czerpania masochistycznej satysfakcji, że nic się nie udaje – namawiać trzeba”

    I my nie każemy dziś Passentowi „kaczyzmu” kochać, do entuzjazmu nie namawiamy, ale bezproduktywnemu malkontenctwu mówimy zdecydowane NIE 😉

    Cytaty pochodzą z: Piotr Lisiewicz (i współpracownicy), Dziennikarze z przeszłością, Niezależna Gazeta Polska nr. 9

  199. Moi drodzy adwersarza dlaczego twierdzicie, że moje teksty są pełne jadu, bedź fałszują historię. Ja twierdzę, że:
    1. prl była prowincją podległą imperium sowieckiemu
    2. twierdzę, że wojsko na czele którego stał marszałek Związku Sowieckiego trudno nazwać polskim, bo ono chroniło nie niepodległości tylko socjalizmu
    3. prl wymyślił stalin,
    4. elitę kutluralną w prlu stanowili pisarze którzy 1 września 1940 wstąpili do narodowo socjalistcznego związku pisarzy III rzeszy, ups pomyłka takicjh nie było. Byli ci którzy 17 września 1940 wstąpili do Związku Sowieckich Pisarzy Ukrainy. Byli to: Jerzy Borejsza, Jan Brzoza,
    Leon Chwistek, Aleksander Dan, Zuzanna Ginczanka, Halina Górska, Mieczysław Jastrun, Juliusz Kleiner, Stanisław Jerzy Lec, Leon Pasternak, Julian Przyboś, Jerzy Putrament, Adolf Rudnicki, Włodzimierz Słobodnik,
    Elżbieta Szemplińska, Lucjan Szenwald, Wanda Wasilewska, Stanisław Wasylewski (za wiedzą organizacji podziemnej), Adam Ważyk,
    Bruno Winawer.

    W Łodzi tuż przed wkroczeniem Armii Sowieckiej hitlerowcy żywcem spalili więźnow w Radogoszczu. Nasze kresy pełne są takich miejsc. Po 22 czerwca 1941 sowieci opuszczjąc miasta mordowali więźniów czasem z broni maszynowej, czasem paląc więzienia. Katyń nie był pierwszym, ani ostanim miejscem, w którym sowieci mordowali polskich jeńców wojennych. Twórca prlu metodycznie mordował Polaków. Nawet prlowski historyk nie kwestionuje, że z całej liczby Polaków deportowanych do ZSRR po agresji z 17 wrzesnia pół miliona nie dożyło końca 1942 r.

    Ludzie co wy ode mnie chcecie. Czy to moja wina, że w prl nigdy nie przestrzegał podstawowych praw czlowieka i obywatela.
    Tak np. prl rozprawiał się z lewicą:
    http://nielubiegazety2.salon24.pl/1140,index.html

    Za ludzkimi śmieciami dopuszczjącymi się takich metod
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43753371&a=43761171
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43753371&a=43753371
    wstawiał się Kuroń. i tak kształtował się prl
    Jeżeli, w którymś miejscu skłamałem proszę wskazać kłamstwo.

    Jeżeli uważacie, że IPN kłamie proszę o konkrety.
    Pan ktory najchętniej zaoraby IPN i nielewomyślych wysłalby do psychuszek jest doskonałym kontynuatorem myśli Berii.

    W moich postach nie ma nienawiści, to Wy nienawidzicie prawdy.

    Pozdrawiam

  200. Grzesiu!
    Zajrzałem na chwilę (po raz pierwszy) do blogu Rybińskiego i uciekłem szybciej niż pomyślałem. Tak przepotworne chamstwo, że głowa mała.

  201. Halszko – nie dajmy się zwariować! Daniel Passent należał do beneficjentów tej „totalitarnej rzeczywistości”, której się „nie poddawałaś”, mówiąc inaczej był przedstawicielem elity systemu i za tą pozycję płacił swoimi usługami jako działacz frontu ideologicznego (czy także jako TW – nie wiem, spodziewam się, że tak). Robienie z „Polityki” pisma niemal, jeśli nie wprost opozycyjnego to chyba żart. „Polityka” była równie „opozycyjna”, co i – na przykład – „Rzeczywistość”, ostatecznie jedno i drugie pismo nieco odstawało od „głównej linii partii”. Powiesz, że „Rzeczywistość” odstawała na minus, a „Polityka” na plus (i za to ją lubiłaś). Być może, nie zmienia to jednak faktu, że jedno i drugie pismo służyć miało systemowi, każde na swój sposób. W „Dzienniku” przypomnieli dziś kawałek tekstu Passenta z roku 1982, w którym usprawiedliwia on weryfikację dziennikarzy w stanie wojennym. Taki to był „opozycjonista”….

  202. Może by tak ktoś poprawił delikatnie notatkę „O autorze”. A konkretnie myśl o tradycji studiowania w rodzinie Passentów. Brzmi ona tak: ze względu na to, że (m.in.) córka studiowała, ojciec poszedł na studia. Ten powód należy zdecydowanie wykluczyć. Pozdrowienia.

  203. Jako sto dwudziesta ktoras wpisujaca sie osoba juz raczej czytana nie bede. Wiec krotko: podpisuje sie pod tymi, ktorzy wyrazali swoj szacunek i solidarnosc z panem.
    Co do MFR: nie podobalo mi sie jak w stoczni mowil robotnikow, ze bez PRL pasaliby krowki. No bo niby jaka to wielka kariere zrobili? No i ten jezyk… Tym niemniej szanuje go za wiedze, talent, wiernosc, odwage.
    Ktos tu pisal, ze nie wie jakim byl czlowiekiem prywatnie. Otoz z wywiadu z Wanda Wilkomirska jego b.zona wynika, ze bardzo przyzwoitym. Nie zawsze wypowiadaja sie tak o swych b.mezach b.zony.
    Bobola mnie rowniez zaskoczyl, dziekuje.
    Natomiast Pyzol wierny sobie, niestety.
    Serdecznie pozdrawiam – tez Ela (to bylo bardzo popularne imie w moim pokoleniu)

  204. Panie Danielu!
    Właściwie, to wszyscy jesteśmy tzw. konfidentami. Każdy gdzieś tam pracował (i pracuje), rozmawia z różnymi ludźmi, ma jakąś wiedzę, z którą dzielił się z innymi. Jeżeli ta wiedza służy temu krajowi (II RP, PRL, III RP, IV RP, V RP, entej RP), to służy nam. Były w historii tego kraju okresy różne: mordowano za ileś tam mięsa, za przynależność, za przekonania… Ale ten kraj zawsze pozostanie moim krajem: II RP, PRL itd. Nie mam po prostu wyjścia (Dziękuję za „Codziennik” i felietony, zwłaszcza te, kiedy był Pan Bywalcem). Z tamtych felietonów, gdy „Polityka” miała inny format, można się było dowiedzieć o tym Kraju. O PRL, to był mój kraj, tak jak obecny!

  205. Panie Redaktorze!
    Nie obchodzi mnie , czy ktoś był czy jest agentem. Czytałam , czytam i będe czytac Pana teksty , tak jak czytam Politykę od prawie 30 lat. Tylko prosze nie opuszczac Polityki tak jak uczynil to J.Pilch , za którym powtórzę: proszę te wiadomosci (o agenturze) piętrowo olac.
    Pozdrawiam serdecznie.

  206. Dołączam sie do życzeń dla pana Mieczysława Rakowskiego,jednej z najciekawszych postaci PRL.Rakowski był naczelnym „Polityki” przez ponad 20 lat,a to oznacza ,ze był patronem pisma dla myślącej inteligencji w PRL,najciekawszego ( naonczas) pisma od Łaby do Władywostoku.Było co czytać!
    Najlepsze pióra „Polityki” :Passent,Urban,Kałużynski,Toeplitz bronią się swoim piórem do dziś( nieżyjącego Kałużyńskiego nie można nie podziwiać za erudycję, pasję i mistrzostwo formy)
    Błędem Rakowskiego było czynne zajęcie się polityka i wejście do rządu i w orbitę Generała Jaruzelskiego,człowieka,który zniszczył nasz kraj-oddał władzę w 89 tym ludziom,których w 81 internował,”chroniąc Państwo”.Oto degrengolada polityka-za sukces poczytują mu ,że oddał władzę.Kiedy się czyta uważnie przyjaciól Rakowskiego z „Polityki” można doczytać się zawoalowanej, ale jednak krytyki-intelektualista, partyjny liberał nielubiany w Moskwie”socjaldemokrata” będący na początku lat 80-tych nadzieją na wzmocnienie nurtu reformatorskiego w partii,bratajacy się z prowincjonalnym aparatem partyjnym.Jaruzelski nigdy mu nie zaufał i sięgnał po niego już wtedy,kiedy władza mu się wyczerpywała-i stąd wział się ostatni premier PRL,ostatni -pierwszy sekretarz PZPR.W 83 roku w Stoczni Gdańskiej błędne, chamskie wykrzykiwanie pod adresem Wałęsy ,a już kilka lat później musiał usmiechać się kurtuazyjnie do Wałęsy-„Panie Mieczysławie ,może pójdziemy razem na rybki?”Człowiek,który wierzył w to, co robi i tygodnik „Polityka” to dzieło jego życia.Pokręcony,PRL-owski życiorys.”Politykę” czytam od ponad 20 lat.Wszystkiego najlepszego dla pana Mieczysława i niech dalej robi to, co najlepiej potrafi-niech pisze. Leszek z Krakowa

  207. Do wielbicieli naszego Drogiego Bloggera
    Kawałek o pochwale wyrzucaniu z pracy niepokornych dziennikarzy jest słodki. Ale może niewieli (raczej naprawdę niewielu) czcicieli Drogiego prlowskiego Propagandysty pamięta jak uzasadaniał nie wpuszczenie do kraju w 1985 r. Seweryna Blumsztajna. Panie Danielu Passentcie w tym haniebnym tekście dowiódł Pan, że był wówczas [—-]. Jest Pan [—-] do dziś wychwalając czlowieka który wstąpił do PPR organizacji którą bez zmrużenia oka należałoby uznać za organizację zbrodniczą. Losy powiatowych sekretarzy PPRu interesuja mnie wyłacznie w kontekście korespondencji Kasman Dimitrow ukazującej najdobitniej, że prl organizowali sowieccy zbrodniarze oddelegowani na odcinek „niepodległej” Polski.
    Szanowni czciciele prlu. Naprawdę Was nie obrazam, gdyż w głębi duszy współczuję Wam, że los pozbawił Was rozumienia, a przede wszystkim doceniania tęsknoty za wolnością, suwerennością i niepodległością.
    Nikt sowieckim pachołkom w osobach MFR, czy szer Jaruzelskiego nie przystawial (a może wszystkiego nie wiem) pistoletu do głowy, gdy wstępowali do PPRu. Mieli 45 lat na to by zerwać z sowiecką podległością. Nie zerwali. To ich problem, nie mój. I wasz nie mój.

    Pozdrawiam

  208. No to hurtem – przewodnik po wpisach!
    Takie coś znalazłem w sieci!
    Aaaa! Piotr Lisiewicz! To ten, co podawał się za Lenina!
    No nie, no to jest dopiero prawdziwy autorytet! Brawo!
    Nielubiegazety2!
    Odpowiadając Ci na poważnie. To nie o to chodzi. Najczęściej wszystko, co piszesz w generaliach jest prawdą, ale po prostu nie umiesz zachować proporcji, jesteś strasznie jednostronny i dlatego wszyscy Cię atakują. Wszystko uogólniasz. Jak wywieźli człowieka na Sybir – biedny uciemiężony, jak go zwolnili do Andersa – bohater, jak go zwolnili do Kościuszkowców – bydlę przynoszące kajdany na bagnetach.
    Dam Ci przykład – możesz o Warszawie powiedzieć, że jest to brzydkie, brudne, bez zabytków, z fatalną architekturą i komunikacją, bezładną zabudową miasto. A możesz powiedzieć, że jest to 2 milionowa metropolia z pięknym Starym Miastem, Fabryką Trzcin itd. Prawda jest pośrodku i tylko tego wymagamy od Ciebie.
    Mam propozycję, napisz na próbę coś miłego o PRLu.
    Tad9!
    Ale w ten sposób nie mielibyśmy w ogóle w PRLu prasy. A pamiętaj, że za czasów Gomułki i Gierka nikt w najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, że imperium może upaść. Rzymskie w końcu upadało 146 lat (330 – 476). A czytać ludzi inteligentnych się chciało. Kto pamięta Hamiltona w „Kulturze”?
    Ggiaco!
    A dlaczego?

  209. Panie Danieli !
    Nic dodać,nic ująć z tego co napisała Ewa.Jestem z Panem i „Polityką”od prawie 50 lat.Psy zawsze szczekały choć trzeba przyznać ,że w obecnych czasach ujadają szczególnie napastilwie.Nie należy się tym przejmować.
    Karawana i tak pójdzie dalej.Pozdrawiam.

  210. Pisze „Sianin”:
    „Właściwie, to wszyscy jesteśmy tzw. konfidentami. Każdy gdzieś tam pracował (i pracuje), rozmawia z różnymi ludźmi, ma jakąś wiedzę, z którą dzielił się z innymi.”

    Straszne!
    Przyjmij Pan do wiadomosci, ze nie wszyscy „dzielili się” z „innymi” (że ich tak ładnie Pan nazwał).
    Ja NIE. Moi przyjaciele też.

    Boże! Co za towarzystwo na tym blogu!
    Uciekam do normalnosci!
    Aż się kurzy!

  211. Nawiązując do poprzednich wpisów Grzesia i Torlina: czy można sobie wyobrazić, że naprzeciw siebie w jakimś dobrze prowadzonym programie (Teraz my?) usiedliby dwaj panowie: Ludwik Stomma i p. Rybiński – imienia nie pomnę? Byłoby to wydarzenie na skalę niespotykaną.
    Może to trochę od rzeczy i nie na temat, ale ten już chyba pada z wyczerpania.

  212. No cóż, kolejny odcinek serialu „Wszyscy jesteście agentami” ma tytuł „Daniel Passent”.
    Panie Danielu, po prostu musiało paść także na Pana. Za bardzo Pan krytykuje obecną władzę, żeby to Panu odpuściła.
    Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za wszystkie mądre, ciekawe oraz dowcipne teksty.

  213. Szanowny Gospodarzu,

    najbardziej plują ci, którzy mienią się być prawdziwymi katolikami. Znaczy katolicyzm nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, bowiem krzewi nienawiść bliźniego. Takich przykładów, jakich dostarcza codziennie kaczyzm, wystarczać powinno najbardziej zatwardziałemu fanatykowi. I wystarcza. Dlatego coraz głośniejszy krzyk o winach tych, którzy byli. I nie ważne, czy prawda to, czy kłamstwo. Ksiądz grzech odpuści, a sąd jest nasz.
    A patriotą jest chyba jednak ten, który mimo wszystko buduje, a nie burzy. Przecież zdarzają się chwile w historii, kiedy władza zawodzi i wpędza kraj w jakąś awanturę. Czy należy wtedy niszczyć wszystko, by zatrzeć błędy władzy, a potem zaczynać od gruzów i zwalać winę na los? I zazdrościć Czechom niezniszczonej Pragi?
    Rządy trzymają się znacznie krócej, niż piękne domy. Odnoszę wrażenie, że kaczyści są jeszcze gorsi, niż wyzwalający Polskę żołnierze radzieccy (i nie tylko). A podobno kaczyści znacznie od nich inteligentniejsi. A bezmyślnością chyba ich jednak przebijają.

    Nie jestem w sytuacji człowieka znanego i na tyle ważnego, by zostać oficjalnie oskarżonym przez rządową telewizję, nie wiem więc, jak bym na Pańskim miejscu postąpił. Wydaje mi się jednak, że nie zniżyłbym się do tracenia czasu na sądy. Przecież to Pan decyduje, kto może Pana obrazić. Proszę więc o chwilę cierpliwości. Oni przeminą, jak przemija katar (leczony trwa tydzień, a nieleczony 7 dni – trzeba po prostu przeczekać).

    Pozdrawiam
    Antykatolik

  214. To dziwne. Czemu się pan tak odcina od SB – czemu tak pan oburza, że ktoś powiedział, iż pan z nimi współpracował? PRZECIEŻ PAN TO ROBIŁ. Jak? A po co istniało SB – przecież po to by budować socjalizm. PAN TO ROBIŁ RAZEM Z SB, nawet jeśli nie w bezpośredniej współpracy. A tutaj zachwala pan pod niebiosa premiera komunistycznego państwa. I chce pan iść do sądu, że ktoś stwierdził fakt, iż był pan częścią państwa policyjnego PRL???

    MARSZ INTELEKTUALISTÓW
    Piosenka dedykowana wszystkim tym, którzy swoją inteligencją i swoim wykształceniem zdecydowali się służyć reżimowi wojskowemu w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem red. Daniela Passenta, z którego wypowiedzi po 13 grudnia zaczerpnąłem do tej piosenki znaczące cytaty.
    Jacek Kaczmarski

    Jestem człowiekiem na wskroś tragicznym
    Najtrudniejszegom dokonał wyboru.
    Między obozem dla nieprawomyślnych
    A honorami i łaską dworu.

    Obeznanemu w snach filozofów
    Trudno jest mówić gwarą kaprali.
    I nosić mundur, ale po trochu
    Co tylko można – trzeba ocalić.

    Inni odeszli, łatwa decyzja
    Zwłaszcza, że nikt ich o nią nie pytał
    Lecz trudno – tego wymaga Ojczyzna
    Rzecz nie podzielna i jednolita.

    Ja wiem, ja także z wami marzyłem,
    Dałem się ponieść mglistym mirażom,
    Lecz tylko siłą zwalczymy siłę
    I zdepczemy groby – gdy każą.

    Niech nikt mi kartą praw nie wywija,
    Gdy chcę, mam prawo piętnować Żyda
    Żołnierz jest po to, żeby zabijać,
    Nawet gdy rozkaz sam sobie wyda.

    Nie będzie pisał oszczerczych bredni
    Drań co Helsinki bierze za Jałtę.
    Bój o pryncypia – mój chleb powszedni.
    Bez wahań zamienię pióro na pałkę.

    Niech nikt krwią cudzą rąk mi nie kala.
    Dzieje nie takie znają ofiary,
    Niech wie, kto chciał już pomniki zwalać,
    Winny nie ujdzie w tym kraju kary.

    I wypiszemy wszystkim na skórze
    Prawa człowieka i obywatela
    Prawo do pracy, miejsce przy murze
    I syna twarz w plutonie, co strzela.

    A kiedy wszystko do ładu wróci
    W szafach należne miejsce mundurom
    Snów filozofów młodzież się uczy
    A ręka zmienia pałkę na pióro

  215. Cieszę się, że znalazłem tu tak dużo wyrazów sympatii dla Gospodarza. Mam od dawna wyrobione zdanie na temat specgrupy (to prawdziwi specjaliści od mokrej roboty) red. Gargas. Nawiasem mowiąc, jakże akuratny tytuł programu: „Misja specjalna” – chciałoby się zapytać o mocodawców! Tym razem jednak cyngle Pani Redaktor wykonali zadanie w sposób cokolwiek niechlujny.

    Nie chciałbym „wpisywać się” na listę z wyrazami „poparcia”, trochę przypomina mi to stary dowcip o transparencie „Popieramy głodujących w Etiopii”. Chcę jedynie napisać, że odkąd czytam „Politykę”, tj. ponad 30 lat, na ogół nie zgadzałem się z MFR pryncypialnie*. Nie zawsze przekonywał mnie też D. Passent. Wiem natomiast, że dzięki nim mogłem w naszym przaśnym PRL czytać znakomite pismo, publicystykę na najwyższym poziomie.

    Przypis:
    * Po latach skłonny jestem w wielu kwestiach przyznać MFR rację, chociaż niemało punktów spornych pozostało. Kilka miesięcy temu miałem przyjemność publicznie, na spotkaniu autorskim w Poznaniu, dyskutować z MFR na temat jego „Dzienników politycznych”, które oceniam niezwykle wysoko jako jedyny tego rodzaju w Polsce dokument źródłowy, pozostawiony przez polityka tej rangi. Tak się jednak złożyło, że również w tej sprawie wywiązała się między nami pewna polemika.

  216. Skąd w naszym narodzie tyle nienawiści? Wszak mienimy się narodem katolickim, a przesłaniem Nowego Testamentu jest miłość bliźniego.Panie Danielu, życzę wytrwałości w walce z polską głupotą.

  217. A już chciałem na koniec dnia podziękowac Panu Bogu i kulturze osobistej anonima zwącego się „Nielubiegazety2” że posłuchał i poszedł pluc jadem na przeznaczone temu miejsca w sieci. Ale nie, niestety, wraca niczym menda, i dalej pluje tutaj.

    Szanowny Panie !
    Pyta się Pan, czego od niego chcemy ????? A żeby sobie Pan poszedł stąd w cholerę!!!!
    Jak wczoraj pisałem, psuje Pan powietrze
    Aż się chce za Pana idolem politycznym powtórzyc „SPIEPRZAJ DZIADU”
    (ale na blogu tak kulturalnej osoby jak Autor nie bardzo wypada)

    Serdecznie podziękowania dla „Takie coś znalazłem w sieci” !!!
    W ’82 byłem za mały, żeby czytywac Passenta (zacząłem dobre 10 lat później), a z samego chociażby Kaczmarskiego „wiedziałem”, że pisywał Autor rzeczy, najdelikatniej mówiąc, nieładne, w tych trudnych dniach roku ’82
    Tyczasem taka niespodzianka !!!!!
    Okazuje się, że w najczarniejszych dniach stanu wojennego Autor zachował umiar, spokój i kulture osobistą. Toż to szok !!! Nie dośc ,ze nie ma się powodu żadnego słowa wstydzic, to jeszcze, zasadniczo, ma rację !!!!

    1. cytat :
    W dającej się przewidzieć przyszłości Polska może być tylko socjalistyczna, z kierowniczą rolą partii, jak Pan Bóg przykazał. W świecie współczesnym nie widzę możliwości zmiany tego stanu rzeczy, ani od wewnątrz, ani od zewnątrz, a tylko alternatywę przerażającą, po której Polska będzie jeszcze bardziej smutna, zdyscyplinowana i milcząca. Dlatego ci, którzy rzucają kamieniami w milicję, powinni się nimi raczej podrapać w głowę i adać sobie pytanie: czy w obecnej sytuacji kraju istnieje dla władz alternatywa liberalna? Pomijając już fakt, że nie jest to kwestia do roztrząsania na ulicy, moja odpowiedź brzmi: NIE. Alternatywą wobec obecnego kursu władz jest wyłącznie kurs bardziej surowy”

    Święte słowa !!!!!! Potwierdził je, kropka w kropkę, jeden z wówczas internowanych wrogów Systemu i PRL – Waldemar Kuczynski, na swoim blogu !!!! („W 81 nie mogła nam się udac”).
    No, tak właśnie było, jak Autor pisał – jedyną alternatywą wobec kursu Jaruzelskiego był kurs OSTRZEJSZY, a nie demokracja liberalna i kapitalizm w ’82 w środku RWPG i Układu Warszawskiego

    Co do drugiego cytatu – Autor dziś nigdzie nikogo nie gromi, a swobodnie się wyśmiewa z czystek czynionych w publicznych mediach przez PiS (np względem Jego osoby)
    Jeżeli czystki są dziś ok – to wtedy, te 25 lat temu też były, nespa ???? Kto ma władzę, ten ma media!!!
    Jeśli wtedy podważanie socjalisytcznej państowości za państwowe pieniądze w państwowych gazetach byłoby cool – to i dziś Autor i inne „nienawidzące PiS wyształciuchy” winy w publicznych mediach na PiS, i reżim Kaczyńskich najeżdżac.
    Czy ówczesne grzechy komuny usprawiedliwiają dzisiejsze grzechy kaczyzmu ??? ak widac ,to nie łże – elity tego bloga, a Pan sam zrównuje obecne praktyki z obyczajami PRL

    A trzeci cytat … – jak Pan cytuje, to niech Pan cytuje, nie przekręca !!!
    Autor – 25 lat temu, w obliczu zimnej wojny domowej, „namawia” (takiego słowa używa Autor!!!) do porzucenia żywej wśród ówczesnej opozycji myśli „im w państwie gorzej tym dla nas lepiej”
    Mniej więcej to samo dziś mówią miłościwie nam panujące elity władzy.

    Ale Pan, niby cytując, nie namawia AUtora (tak grzecznych słó prawdopodobnie Pan w ogóle nie zna) – Pan, w stylu „Trybuny Ludu” AD ’68 pisze – ” malkontenctwu zdecydowane NIE”
    Otóż taka między Panem, red lisiewiczem (wymawiac jak splunięcie) i resztą hołoty z „Żołnierza Wolności” ups „Gazety Polskiej” a Autorem różnica, jak w ’68 między „Polityką” a , właśnie „Trybuną Ludu”

    Myślę, że i do Pana winien miec zastosowanie cytat z Prezydenta IV RP, ten z Dziadem.

    PS
    Jak wczoraj pisałem, żadne moderowanie nic tu nie pomoże, wolnośc polega na tym że taka hołota łazi gdzie jej się podoba i pluje swą żałosną nienawiścią. Niemniej prawdopodobnie trzeba bedzie podjąc działania odwetowe, poprzez najazdy na co popularniejsze blogi apologetów kaczyzmu i dokonywac tam wpisów bojowych.
    Co bedzie o tyle trudne, ze poziom chamstwa, prymnituywizmu i nienawiści kipiący na tych blogach przyzwoitego człowieka – PORAŻA (modne słowo), i człowiek nie ma przyjemności takich pomyj codziennie czytac, ale cóż –

    Make war not PiS

  218. Sraja golebie na pomnik. I to niejeden.

    Juz kiedys Panu Danielowi pisalem – gdzies to mialem, mam i miec bede.

  219. wlasciwie to tez bym sie pocieszal stwierdzeniami typu, ze „Polska byla najweselszym barakiem w obozie”…
    Owszem byla, tylko, ze nie bylo w tym zadnej zaslugi polskich towarzyszy spod znaku sierpa i mlota- to spoleczenstwo, a nie komunisci zrobilo ten barak takim.

  220. To, czy p. Passent był współpracownikiem SB nie ma znaczenia. Takie informacje są istotne wobec osób publicznych uchodzących w powszechnym mniemaniu za ludzi etycznych – np. ks. Czajkowski. Myślimy o takim człowieku: uczciwy, a tu się okazuje, że szuja.

    Natomiast p. Daniel Passent niczego nie ukrywał, był szują publiczną przez całe lata swojej działalności dziennikarskiej; wszyscy to mogli wyczytać z jego artykułów i zobaczyć na ekranie telewizorów. To było jawne: ten ostentacyjny wybór karierowiczowski w komunistycznym państwie.

    Skąd więc te emocje teraz, czy był tajnym współpracownikiem władzy totalitarnej, skoro wszyscy wiedzą od zawsze, że był jawnym?!

  221. ‚agenci’, ‚bezpieka’… WHO CARES??? No, wiadomo kto. Ale po cóż na Boga mamy sobie zawracać głowy paranojami katoprawicowów o zaawansowanej nadwadze?

    Panie Danielu, powodzenia w sądzie, a resztę – ignorować, ignorować!

    Pozdrawiam,
    F.

  222. Panie Zbik
    Widzę, że nie jest pan manipulantem, tylko osobą, której nie starcza inteligencji by zrozumieć podstawową różnicy pomiędzy sytuacją dzisiejszą, a tą sprzed 1990 r. z którą nasz Czcigodny Blogger jest związany pozytywnymi emocjami. Dziś mamy WOLNOŚĆ SŁOWA, brak cenzury prewencyjnej, natomiast w prlu (wymawiać jak splunięcie) był partyjny monopol na prawdę. Na straży tego monopolu stał nie tylko GUKPPiW, ale CAŁY aparat przemocy z SB i wojskiem na czele.
    Oznacza to tyle, że za kłamstwem stały instytucjonalnie czołgi i pały.
    Ci, którzy świadomie kłamali, świadomie korzystali z tej ochrony. W tym jest rzecz, nie w tym, że w warunkach wolności słowa jakaś gazeta jest wg IKSa zbiorem kłamstw, a inna prawdy objawionej, jedna Tiwi jest niezależna inna proreżimowa.

    Przedostatnia rzecz. Na wallenrodzików, i tlumaczenie „gdyby mnie tu nie było nie ja, przyszedłby okrutniejszy, zepsuty do cna” nie nabierałem się nigdy.

    Rzecz ostatnia. Swoje bardzo negatywne oceny, wyrażane w dosandych słowach, starałem się uzasadnić. Natomiast Pan, jak i większość obrońców Pana Daniela Passenta i MFR epitet, którym ja się posłużyłem kierujecie przeciw mnie zbytnio nie starając się wykazać, w którym miejscu napisałem nieprawdę.
    Na wszystkich blogach jest ogromny ładunek chamstwa i prymitywizmu. Panu Passentowi mogę tylko współczuć, ze ma obrońców pokroju Pańskiego lub Absolwenta.

    Pozdrawiam niezmiennie

  223. Szanowny Panie Danielu
    Komu Pan chce wytoczyc proces sadowy – pluskwie? Naprawde szkoda czasu i fatygi. My czekamy na Pana dalsze felietony.

  224. Czytałam Pana od zawsze, tak też pozostanie! Powtórzę za „Bogusiem” mam to również…

  225. g… prawda, institoris, za takie dowcipy, jakie dla np „Egidy” pisywał w latach ’70 tych Autor niniejszego bloga, w Czechosłowacji albo NDR można było wyrok dostac – a nie uznanie gości kabaretu.

    O sposobie realizacji realnego socjalizmu decydowały władze, nie społeczeństwo – i mogło byc znacznie ale to znacznie mniej zabawnie.

  226. Ktoś wyżej zwarca uwagę, że w PRL-u mieliśmy taką prasę, jaką mogliśmy mieć. Zgadzam się z tym. I staram się mówić właśnie o tym jaka ta prasa była. Prasa, przynajmniej ta polityczna, służyła partii. „Polityka” nie jest tu żadnym wyjątkiem. Jej redakcja nie była zgromadzeniem Konradów Wallenrodów. Losy jej pracowników były – o ile się nie mylę – różne, niektórzy zdaje się odeszli po stanie wojennym, Passent został i wspierał swoim piórem reżim, który – jak to ktoś napisał wyżej – „zniszczył Polskę”. Cytatu usprawiedliwiającego weryfikację dziennikarzy nikt – jak sądzę – nie wymyślił.
    Każdy sam wybiera sobie idoli, dla bywalców tego bloga idolem jest akurat ktoś taki jak Passent. OK, ale nie róbcie ze stosunku do Passenta podstawy moralności! Mam prawo – i mam podstawy – by uważać go za postać dość obrzydliwą i to niezależnie od tego czy był, czy nie był TW. Zupełnie wystarczy to, co robił jawnie…

  227. Obejrzalem ten program na TV Polonia, w internecie.
    Jedno mnie uderzylo; ten ton, te pytania zawisle w powietrzu, te wybrane cytaty i wypowiedzi.. i tak swojsko sie poczylem, oj bylem ja wtedy mlody i piekny gdy tak w TV lecialo….
    A Pana bede czytal dalej czy Pan agent czy nie, jak to robie od
    1968, (z przerwa kiedy byl Pan w Chile..) .

  228. Kilka uwag od Grzesia.
    1. PRL nie było państwem niepodległym i całkowicie suwerennym, było jednak państwem polskim, było uznawane przez świat, było w organizacjach międzynarodowych.
    2. Państwo to i jego instytucje były wspierane przez wiekszość obywateli, do roku 1980 opozycja to były garstki ludzi, teraz opluwanych i obrażanych nieustannie przez obecne władze jak Michnik, Kuroń, Niesiołowski, KOR, KPN, Ruch, bo nawet jeszcze Wałęsa nie miał takiej pozycji w latach 70-tych.
    3. Państwo to było wspierane na różnych etapach swojego istnienia przez takich ludzi jak Czesław Miłosz,jak Konwicki, jak Kołakowski, jak Modzelewski, jak wielu wybitnych póxniej opzycjonistów czy naukowców czy dziennikarzy, poparcie dla PRL nie neguje ich zasług.
    4. Społęczeństwo może i było niezadowolone ale tego zadowolenia nie artykułowało wyraźnie, nie przystępowało masowo do opozycji, nie walczyło, większość starała się żyć w tych granicach i w tych warunkach , jakie były dane. Nieliczni sie sprzeciwiali. jesli zarzucam Passentowi, że on wspierał i uważam go z tego powodu za kogoś złęgo, musiałbym zarzucac też mojemu ojcu , że nalezał do PZPR. Nie uważam jednak by przez ten fakt czynił coś złego, wiem, że był zawsze uczciwy i wiem, że nie zrobił nic złego, choć podobno należał do organizacji zbrodniczej.
    5. Byli też ludzie autentycznie wierzący w idee socjalistyczne, nie wiem jak jest z Passentem, ale np. Kałużyński wierzył do końca, pisał nieraz o awansie społecznym jakiego dzieki PRL wielu dostąpiło, i to jest prawda, oczywiście, że jesli się porównywac do Zachodu zaprzepaścił komunizm wiele szans, ale trzeba przyznać, że POlacy wraz z członkami PZPR po wojnie odbudowali kraj, zwalczono analfabetyzm, dokonano jako takiego rozwoju kraju. czy mam negowac ich zasługi, tych wszystkich ludzi, którzy robili wiele dobrego, bo działali w PRL. Jesli już mamy taka postawę zasadniczą, to należało by byc konsekwentnym, zrzec się dyplomów uzyskanych w PRL, doktoratów, godności profesorskich, nie czytać np. całej klasyki lit. siwatoej która w PRL przez rezimowe wydawnictwa Czytelnik i PIW została wydana, nie czytać filozofów, historyków wtedy tworzących, nie słuchać Niemena, Rodowicz, nie oglądac takich genialnych filmów jak ,,Wojna Domowa”, ,,Czterdziestolatek”( zresztą scenariusz KTT), nie zachwycac się Wajdą, Kawalerowiczem, Hasem, całą szkołą polską, nie słuchać starszych panów. Kiedy powstawały najl;epsze kabarety , własnie w PRL, takie cudo jak ,,Rodzina Poszepszyńskich” Macieja Zembatego nie powstanie już nigdy, Tey, Egida.
    Nic nie jest jednoznaczne, wystarczy np. zobaczyć skłąd gazety PO prostu w latach 50-tych Urban obok Olszewskiego, do Egidy pisali Groński, Passent, Urban, a Pietrzak, który wtedy się z nimi znał nagle uważa ich wszystkich za komuchów.
    Oczywiście to nie załuga PRL, że to wszystko, jak choćby jeszcze jazz powstawało, często powstawało wbrew PRL. Ale smieszne sa szeregi czystych i kombatantów, którym się wydaje, że można wszystko przeciąć, odciąć kilkadziesiąt lat kogoś zycia, powiedzieć , ze był wtedy podły, bo działał w państwie jakim działał.
    Nie każdy ma tyle odwagi, co nielubięgazety, który zwalcza i gromi komunistów, najczęściej starszych panów, dużo bardziej zaśłuzonych dla kultury polskiej niż wszyscy prawdziwi Polacy i antykomunisci, gdy komunizmu już dawno nie ma. Zaiste, wielka to odwaga walczyc z komuna, gdy jej nie ma.

  229. Byl taki film, w ktorym policjant Stuhr atakuje taksowkarza Pazure tymi slowy:
    -Nazywasz sie Kiler,
    -Masz ksywe Kiler
    -i jestes Kiler!!
    Panie Danielu ps. Danielu! Panski ‚pseudonim’ to tylko tepy esbek mogl wymyslic !

  230. Przymykajac oczy na ogromny ladunek chamstwa i prymitywizmu na tym blogu( nie czuje sie z tym dobrze ale coz , O tempora ! O mores! ) :
    Pamietam MFR z jakiegos telewizyjnego programu ,z czasow kiedy byl premierem, jak „zapraszal ” gosci w studio i telewidzow na Ukraine.
    Mozna by to skomentowac jako szczyt zlosliwego cynizmu,albo uwaga, akt pewnej w tych czasach,odwagi (nie bojmy sie slowa).Wychodzi z tego cyniczna odwaga ,albo odwazny cynizm
    Przypomina mi to rozmowe dwoch bohaterow jakiejs amerykanskiej komedii; Drugi (chyba ojciec do syna) na uwage pierwszego ,ze jakis tam kandydat do czegos nie jest Zydem mowi : COZ NIKT NIE JEST DOSKONALY!
    Pozdrowienia dla wszyskich zainteresowanych !

  231. Grzes
    2006-12-03 o godz. 12:35

    Najlepszy komenarz w tym blogu.

    Pozdrawiam

  232. Tak sobie czytam powyzsze komentarze i mnie mdli. Wystarczylo ze niepokalana TVP zawsze dziewica pusci cos, co jest w zasadzie porownywalne do przesladowan peerelowskich, urzadzi nagonke, a juz blog p.Passenta, gdzie do tej pory rozmawiali ze soba ludzie z szacunkiem, czesto mimo zasadniczych roznic  (swiato-)pogladowych, z wysoka kultura osobista, zmienia sie w szambo.

    A tu- prosze. TVP puszcza program, tzn. gwizdze na swoje pieski-kundelki, a one od razu przybiegaja jej do nogi, by potem rzucac sie wiernie (np. w blogu) na tych, ktorych wskazala. Takoz i przybiegaja gromadnie (bo inaczej nie potrafia), odwagi dodaje im jedynie fakt, ze -jak to z kundelkami bywa – moga sobie bezimiennie wyrzucac z siebie te WszechPisNazi wymiociny, cuchnace denaturatem, flaczkami i golonka. Trescia (i forma) swych zoladkow bylibi w stanie skorodowac nawet stal nierdzewna. Ot, kundelek. Gdzie stanie tam szcza.

    Oby nazarte (chleba!- nawet splesnialego) i rozerwane (igrzysk!- najlepiej cyrk).

    Hycel jakowys by sie przydal.

  233. A ja tak poza tematem… Pani Danielu, uwielbiam Pana 😀

  234. Ja tez! Mialo byc : wszystkich.

  235. Grzes
    Przepraszam za wystawienie cenzurki,ale nie moglem sie powstrzymac.
    Pozdrowienia

  236. Dana 1 :Zgadzam sie. Wyrazy szacunku dla Grzesia.

  237. tad9 pisze :
    „nie róbcie ze stosunku do Passenta podstawy moralności! Mam prawo – i mam podstawy – by uważać go za postać dość obrzydliwą i to niezależnie od tego czy był, czy nie był TW. Zupełnie wystarczy to, co robił jawnie…”

    I tu masz trochę racji. Jeśli potępiasz w czambuł PRL, to nie musisz wygrzebywac w archiwach jakichś pozółkłych kartek dotyczących czy to Passenta, czy np Jaruzelskiego (to póki co szczyt idiotyzmu troglodytów z IPN)

    W wolnej Polsce oczywiście masz prawo uważac, kogo ci się podoba, „za postac dośc obrzydliwą”.
    Ja np za postaci zupełnie ale to zupełnie obrzydliwe uważam Prezydent iPremeira IB RP takoż wicepremierów, sporą grupę ministrów a i reżimowych dziennikarzy.
    Za obrzydliwoego uważam Pana Rybińskiego, Pospieszalskiego, Michalkiewicza, Sakiewicza et consortes. Ale to jeszcze nie powó, żebym na ich blogach, w miejscach spotkań im podobnych czytelników, miał swe uważanie upowszechniac. To jest po prostu niegrzeczne.

    A Pan własnie tutaj włazi i nadaje.
    Prosze o wyciągnięcnie wniosków z powyższego.

  238. Do Gospodarza :
    Znajac Pana specyficzne poczucie humoru ,chyba moze Pan teraz podpisywac swoje felietony; Passent ps. Daniel.

  239. Do Grzesia
    Argument, że prl była uznawana przez inne państwa nie ma żadnego znaczenia dla ocenyy czy de facto była państwem suwerennym.

    Kolejny, że prl była wspierana przez większość obywateli jest tragicznie śmieszny. Sowieccy namiestnicy prlu nigdy nie uzyskali żadnej akceptacji dla swoich rządów, gdyż taką uzyskuje się w wolnych wyborach.

    To, że niektorzy ludzie kultury wspierali, slowem wynaradawianie polski, pisali hymny pochwalne na cześć funkcjonariszy UB KBW, wychwalali zbrodniarza Stalina, Bieruta, niektórzy nawet zbrodniczym czynem świadczy tylko o tym, że jak były stalinowiec Woroszylski popełnili przestępstwo.

    Powstawały filmy, grano w teatrach, pisano ksiązki. To tak jak w Królestwie Kongresowym lub pod zaborami. Należałoby się raczej zastanowić ile dzieł nie powstało z powodu nienawiści komunistów do wolnego słowa.

    Fak przynależności do PZPR moim zdaniem nie przesądzał był tylko (gdy nie wypływał z pobudek ideowych) przejawem oportunizmu. Czynne wspieranie systemu zniewolenia, którym nie było budowanie mostów, skręcanie śrubek, wydobywanie węgla, zasługuje na potępienie.

    Zarzut, że należało by zrzekać się dyplomów prlu jest czystą demagogią. Elita niepodległej Polski uzyskała tutuły naukowe studiując na uczelniach państw zaborczych, nie zrzekli się dyplomów i tytułó ich i nikt normalny nie będzie z tego powodu wyciągał wniosków, że akceptowali zabory bądź kolaborowali z zaborcą. Nikt nie twierdzi, że budowa kanału augustowskiego była aktem kolaboracji z zaborcą. Knut Hamsun był laureatem nagrody nobla i to ma usprawiedliwiać jego peany na cześć Goebelsa, lub dodawać Goebelsowi blasku? Proszę być poważnym. Co mają Stepy Akermańskie do rosyjskiego zaborcy.

    To, że ktoś bezpodstawnie wierzył, że tylko dzięki prlowi, mógł studiować, zdobywać wiedzę, świadczy tylko o ciężkiej naiwności braku uczciwego rozliczenia się z przeszłością. Do dziś niektórzy wierzą, że wszystko byłoby dobrze gdyby zabito jeszcze 20 mln ludzi, gdyż rozmiękczenie partii po Śmierci Stalina doprowadziło do zwycięstwa imperialistów.

    Słuchałem trójki mniej więcej od ’75. Choć twierdzi Pan, że to nie zasługa plru, tak naprawdę chce mi Pan wmówić, że braku wolności slowa zawdzięczam Dziadka Poszepszyńskiego. To jakaś bzdura. Zaraz każe mi Pan dziękować prześladowcom, bo bez nich nie było prześladowanych, którzy zachowali godność.

    Czy ja gdziekolwiek zarzucam komuś, że chwytał za broń. Można było być w poźniejszym prlu prokuratorem, sędzią i się nie ześwinić. Milicjantowi już było znacznie trudniej ale i to było mozliwe. Natomiast nie można byłoby eSBekiem członkiem władzy, Biura Politycznego, by się nie ześwinić i o tym jest ta dyskusja.

    Dla mnie sierp i młot jest dokładnie tak samo odrażającym symbolem jak swastyka.

    Pozdrawiam.

  240. No za pochwały dziekuję bardzo, postaram sie pisać dalej to co myslę, może się będzie podobac niektórym, może nie, choć ostrzegam, że moje pisanie ma czesto bardzo specyficzną logike, która innym wydaje się być często jej brakiem.
    A tak poza tym jako mały suplement do mojego wpisu, bo za dużo chciałem zawrzeć i zapomniałem.
    Przed jakimis dwoma godzinami w radio publicznym w wiadomościach usłyszałem, że Polska zajęła drugie miejsce i ma srebrny medal w siatkówce, pan czytający wiadomości powiedział: suksces taki ostatnio Polska odniosła w 1974. Nie powiedział : to obrzydliwe, zbrodnicze państwo PRL, tylko Polska. Ludzie się cieszyli z sukcesów Polski, z uskcesów polskich piłkarzy, siatkarzy itd, choć na pewno w szeregach sportowców byli czy agenci czy członkowie PZPR czy oportuniści, ale to nie zmniejsza ich osiągnięć. Mówimy, że polski papież był. A pytam czy papież zanim został papieżem był jakimś wielkim opozycjonistą, nie, akceptował w pewien sposób ten ustrój( jak i Kościół cały), oczywiście protestował, itd, ale spotykał się z partyjnymi, musiał niewątpliwie też iśc na kompromisy. dalej pracował na KUL, wolny uniwersytet, ale dlaczego wolny, przecież totalitarny ustrój mógł tę wolność zabrac, ale nie robił tego. Były więc jakies enklawy wolności, dla niektórych taką była i ,,POlityka” może, nie wiem, bo zacząłem czytac gazety w tym i Politykę tak świadomie w wieku kilkunatsu lat, więc gdzieś w 1995 roku. I co mam potepiać tych ludzi dla których i teksy Passenta czy innych ,,politykowych” autorów były jakimś przejawem wolności, po prostu nie mam powodu im nie wierzyc i ich obrażać, jeżeli oni tak mysla.
    PS. Do Nielubięgazety: wiem, ze się udzielasz też na blogu Ziemkieiwcza, czy potepiłeś go tak jak tu Passenta za zaproszenie znanego ,,wspieracza” PRL Ryszarda Filipskiego i rozmowę gdzie nie wspominao w ogóle o jego roli w tymże popieraniu.
    Jak znam zycie to pewnie czytasz Łysiaka, znanego antysalonowca, czy wyrzuciłeś wszystkie jego książki z czasów PRL( jesli miałeś), kiedy był masowo wydawany, więc nie był żadnym opozycjonistą albo czy go chociaz potępiłeś za to, że publikował w oficjalnych wydawnictwach prlowskich. Dziekuję za odpowiedzi.

  241. Do Pani Red. Anity Gargas
    Telewizja Polska, Program 1
    Warszawa

    Szanowna Pani Redaktor,

    z rosnącym zainteresowaniem oglądałem Pani ostatni program pt. Misja specjalna i przyszedł mi do głowy pomysł, aby również skorzystać z usług Pani zespołu ds. specjalnych.

    Mam takiego sąsiada, faceta niezwykle wrednego. Jestem z nim skonfliktowany od dłuższego już czasu. Wystarczy zresztą spojrzeć na jego gębę, by zrozumieć, ze ma się do czynienia z osobnikiem plugawym.

    Ponieważ słucha on potajemnie antypolskich rozgłośni (TokFM) i czyta polskojęzyczną prasę („Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Tygodnik Powszechny”), można mniemać, że jest on wrogo nastawiony do umacnianej obecnie władzy. Nie rozmawiam z nim wprawdzie, ale wiem z przekazu osób trzecich, że wyraża się on bez żadnego szacunku o naszym Kierownictwie. Mówi też, cytuję, że „lustracja służy często do walki politycznej i załatwiania przeciwników”.

    W związku z tym, jako uczciwy obywatel IV Rzeczypospolitej upraszam, by Pani funkcjonariusze przyjrzeli się temu człowiekowi bliżej oraz spróbowali dotrzeć do materiałów na jego temat, które na pewno znajdują się w zbiorach tak zasłużonej dla Prawdy instytucji, jaką jest IPN.

    Chciałbym nadmienić, że potrafię być wdzięcznych i Pani zespół na pewno nie pożałuje, jeśli przyjmie moje zlecenie.

    Łączę pozdrowienia

    Prawdziwy Polak i Patriota

  242. Zauwazylem ,ze nastepny komentarz „popycha” poprzedni tego samego blo(a)giera ,co niniejszym czynie.

  243. To znowu ja. Widzę, że się nożyce odezwały. Tak, to do ciebie, nielubiegazety. Zrównujesz waść PRL z III Rzeszą, a Jaruzelskiego z Hitlerem. Tyle w tym prawdy, co w stwierdzeniu, że AK to zaplute karły reakcji. Właśnie takie teksty ośmielają debili pląsających wokół swastyki. Dzięki tobie mają alibi. Ich wyczyny to owoc wielu lat konsekwentnej propagandy. Powtarzania, że PRL to III Rzesza, PZPR to NSDAP, LWP to SS, a Jaruzelski to Hitler. Poddani takiemu praniu mózgów fotogeniczni młodzieńcy ze Śląska doszli do logicznego wniosku: III Rzesza wcale nie była taka zła. Co najwyżej nie było w niej teleranka. Hitler to taki nudnawy zgred jak ten w czarnych okularach, którego pokazują w telewizji. Pan to firmujesz, kolego. Gratuluję wychowanków.
    PRL była biednym, zacofanym, niesuwerennym krajem, w którym jednak dało się w miarę spokojnie żyć mając zapewniony dach nad głową, mninumum egzystencji i gwarancję zatrudnienia. Dziś miliony ludzi mogą tylko pomarzyć o czymś takim. Wolność słowa była ograniczona, ale i tak nieporównywalna z tym, co miało miejsce w innych krajach bratniego obozu. Kościołów w tym bezbożnym państwie (zwłaszcza w jego ostatniej dekadzie) zasadzono więcej niż przez poprzednich 1000 lat chrystianizacji. Owszem był w historii PRL okres masowego terroru, który można prównać z Niemcami lat 30. Trwał on od roku 1948 do 1956. Przenoszenie doświadczeń stalinizmu na całą epokę PRL to taki sam absurd, jakby Amerykanów 100 lat po Lincolnie nadal oskarżać o stosowanie niewolnictwa. Zresztą po co ja to wszystko piszę, przecież posiadacze jedynej prawdy i tak wiedzą swoje. Jeśli w ogóle są prawdziwi bolszewicy, to nasi misjonarze właśnie się do nich zaliczają.
    Ciekawe, skąd się biorą tacy czyści i niepokalani, gotowi pierwsi rzucić kamień, co to całe życie spędzili w podziemiu i w 1989 wyszli na światło dzienne bieluteńcy jako te lelije. Z PRL nic nie mieli wspólnego, szkół „sowieckich” a nawet przedszkoli nie kończyli, nie pracowali, nigdy nic w żadnym urzędzie nie załatwiali, podatków nie płacili, wojskowo nie służyli, gazet nie czytali, telewizji nie oglądali. Pewnie od urodzenia przechowywani byli przez eremitów w jakich katakumbach, a czas spędzali jeno na modlitwie i kontemplacji. Dla nich PRL to czarna dziura, najlepiej ją wypalić, zaorać i wrócić do punktu wyjścia. Słusznie, zrównajmy z ziemią odbudowaną przez komunistów Warszawę, oddajmy Niemcom Wrocław i Szczecin, zabierzmy ziemię chłopom, zburzmy wszystkie budynki postawione w PRL (ze szczególnym uwzględnieniem nielegalnych kościołów), ustawmy wielkie stosy, na których spłoną dyplomy, prawa jazdy, świadectwa ślubu i w oglóle wszystko co wydrukowano za komuny, a na koniec wytnijmy drzewa posadzone po 1945 r. Tak robili, a właściwie chcieli zrobić Burboni po obaleniu Napoleona. Chwilę później nie było śladu po Burbonach. Czego i nam życzę.

  244. Panie Danielu. Szkoda że PRL dopracowała się tak niewielu „agentów” takich jak Pan. Nie twierdzę, że gdyby było ich więcej to losy naszego kraju potoczyłyby się inaczej, bo aż taki naiwny to nie jestem. Jednak na pewno poziom publicznej debaty byłby bez porównania wyższy. W tym kontekście dziwi mnie Pański zamiar wystąpienia na drogę sądową. Będzie sprawą niezwykle trudną wykazanie, że nie jest Pan wielbłądem osobom, które oplute kiedyś przez to miłe skądinąd zwierzę, wietrzą wielbłąda w każdym stworzeniu większym od ratlerka, które nie przybiega do nogi na każde ich wołanie.

  245. Grzesiu rżniesz głupiego. Dlaczego miałbym wyrzucać ksiązki Łysiaka? Dlatego, że wydane były w prlu? Czy w tych książkach Łysiak pochwalał terror dzieki, któremu pachłoek Kremla MFR był od 1946 zawsze w partii rządzącej? Nie masz racji chłopczyku i uciekasz w beznadziejne przykłady.

    Krótko szer. Jaruzelski gdy już zdecydował się przyjąć od Putina odznaczenie powinien mu wręczyć wiersz Kaziemierza Wierzyńskiego

    Na rozwiązanie Armii Krajowej

    Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki –
    Szubienica w Lublinie. Ojczyste Majdanki.
    Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem –
    Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.
    Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno –
    Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.
    Za dnie i noce śmierci, za lata udręki –
    Taniec w kółko: raz w oczy a drugi raz w szczęki.
    Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź –
    List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać!
    Za mosty wysadzone z ręki robotniczej –
    Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.
    Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta –
    Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta!.
    Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki –
    Specjalny odział śledczy: „przyłożyć do ścianki”.
    Zwinąć chorągiew z masztu. Krepą jest zasnuta –
    Za dywizję Rataja, Okrzei, Traugutta.
    Pociąć sztandar w kawałki. Rozdać wśród żołnierzy
    Na drogę niech wezmą. Na sercu niech leży.

    Może jeszcze jeden:
    NA PROCES MOSKIEWSKI

    Oskarżajcie nas wszystkich, nie tylko szesnastu,
    Sądźcie poległych w grobie, to też winowajcy,
    Sądźcie szkielet, co z wojny pozostał się miastu,
    Gdy wyście jeszcze z djabłem kumali się, zdrajcy.

    Oskarżcie także wolność, nieznane wam słowo,
    Ten odwieczny zabobon, co zawsze nas dzieli,
    Cały kraj polski weźcie, zamknijcie go w celi
    I wprowadźcie pod sztykiem na salę sądową.

    I choć wyrok spiszecie w ciemnicach swych na dnie
    By w kremlińskiej go potem ujawnić asyście,
    Jeszcze ten, kto jest wolny, bez trudu odgadnie,
    Że zbrodniarzem w tej sali nie my, ale wyście.

    My przyjmiemy wasz werdykt. Nie zdoła was zawieść
    Polska pamięć i długie pokoleń wspomnienia,
    Bo cokolwiek się stanie, jak świat się pozmienia,
    Niezmienna wasza przemoc i gwałt i nienawiść.

    Lecz kto wolny, a myśli, że z oczu odpędzi
    Upiora waszych jaskiń, bagienny wasz opar,
    Błądzi, bo moskiewskiego świat uląkł się sędzi,
    Wolnych w walce opuścił, ciemiężcę ich poparł.

    I osądził się hańbą i skazał na siebie,
    Uciekłszy od rozumu, szaleńczy trybunał,
    I z djabłem się na polskich mogiłach pokumał
    I potępiony będzie na ziemi i niebie.

    Ja jestem z tradycji Wierzyńskiego.
    MFR, szer. Jaruzelski i Szanowny Blogger po drugiej. Tu nie mozna stać w rozroku, po obu stronach.

  246. Nie mogę zgodzić się, ze stwierdzeniem, że czymś „niegrzecznym” jest wchodzenie na jakikolwiek blog i pisanie takich komentarzy, które mogą nie podobać się większości bywalców. Autor bloga dając możliwość komentowania wpisów wystawia się tym samym na ryzyko (to za mocne słowo) ostrej nawet krytyki, taki to już urok internetu, a poza tym bez tych wszystkich „obrazobórców” mielibyśmy do czynienia z kółkami wzajemnej adoracji, a nie z dyskusjami. Podobnie – nie zgadzam się, że czymś nagannym jest pisanie „pod nickiem”. To zwykła praktyka w internecie. Daniel Passent, mógł sobie założyć blog anonimowy i pisywać na nim nie jako Daniel Passent, ale – bo ja wiem? – na przykład „John”, wówczas dyskusje pod wpisami nie byłyby obciążone osobistym stosunkiem do Passenta. Skoro jednak Daniel Passent pisze jako Daniel Passent – tego obciążenia uniknąć się nie da. Tyle uwag, że tak powiem, technicznych. Dyskusja siłą rzeczy przerodziła się w dyskusję o PRL, i tu ciekawa sprawa, widać pewną niespójność u części dyskutujących. W pełni konsekwentni są ci, którzy z jednej strony twierdzą, że PRL nie był znów tak straszny, a zdrugiej strony mówią, że jest im wszystko jedno czy Passent był czy nie był TW. Ale co zrobić z tymi, którzy z jednej strony jakoś tam PRL bronią, a z drugiej strony najwyraźniej uważają, że być TW PRL-owskiej bezpieki, to coś uwłaczającego? Zastanówmy się: dlaczego właściwie Passent miałby NIE być TW? Ostatecznie PRL było państwem, które akceptował, do którego elity należał, słowem – było to JEGO państwo. Co niewłaściwego mógłby widzieć Passent we współpracy z PRL-owskimi spec-służbami?

  247. Ponownie przeczytałem o góry do dołu .Specjalne dzięki na rece Mariuszko ,Grzesia i Stacha.
    Retrospekcja ; dedykuję Osobom anonimowym wymienionym przez Mariuszko, w Jego wpisie z 06.12.02 godzina 01.36 – ku pokrzepieniu ich serc :
    Jest rok przełomowy 1944/1945 .Polska u szczytu gospodarczego rozwoju ,o Infrastrukturze na europejskim poziomie . Wielonarodowa społeczność , sprawnie działająca administracja rządowa i lokalna . Szkoły i kształcenie na poziomie wzbudzającym podziw sąsiednich państw . Kraj samowystarczalny energetycznie . Kilkanaście produktów zdobyło markę światowa ,rolnictwo stanowi o sile polskiego eksportu. Dochód narodowy taki , że możemy dzielić się i wspomagać biedne państwa nawet w Europie ect.etc.
    Niestety przyszli ci od Wschodu , a za nimi Tabuny innowierców ,rozpoczęło sie rozkradanie Rzeczpospolitej,dewastowanie kultury , nieszczenie przemysłu i wszystkiego co sie dało i nie dało .Podejmowane próby powrotu do dawnej świetności kończyły sie niepowdzeniem .Światełko w tunelu zapalilo sie dopiero w 1989 roku niestety doprowdziły jedynie do sprzedania Obcym resztek majątku i skarbów z lat 1944/45 .które ratowały finanase państwa przez 15 lat .Dopiero jesienią 2005 roku odzyskaliśmy Niepodleglość i stajemy przed odpowiedzialnym ale ralnym do wykonania zadaniem doprowadzenia w niedlugim czasie do Poziomu rozwoju z pamiętnego przełomu lat 1944/1945 .

  248. nielubiegazety2,

    ciekawe, ze praktycznie rzecz biorac wszsytkie linki z wpisow zamieszczanych przez Ciebie na blogu Passenta odsylaja do innych twoich wpisow. Jako nowo nabyty przyjaciel dziekuje za wprowadzenie mnie do intymnych zakamarkow Twojej swiadomosci. Jest na co popatrzec. Ciekawa antologia, mozna powiedziec: anatomia obledu. Przyjacielska rada (przyjazn zobowiazuje, prawda ?): poczytaj sobie od czasu do czasu Mrozka, to moze Ci przejdzie.

    Nie mniej, tak naprawde, to Twoje nieustanne reklamowanie samego siebie na blogach innych jest jakims zawoalowanym spamem. Zeby ten Twoj spam przynajmniej odsylal do porno web sitow albo do kasyna on-line…

    Rozumiem, ze wycierpiales sie w PRL za miliony, za nas wszystkich. Chwala Ci za to. Ale oszczedz nam teraz cierpienia. Wiesz, co mam na mysli, prawda ? Jesli nie, to moze ten cytat ze wspomnianego wyzej Mrozka pozwoli Ci zrozumiec. Zadalem sobie ten niedzielny trud specjalnie dla Ciebie, nielubiegazety2, jak drug dla druga:

    Wyskoczylem na srodek rozbawionego towarzystwa.
    – O, tu! – krzyknalem, szeroko otwierajac jame ustna i wskazujac palcem na zeby trzonowe. – O, tu wybili, panie, za wolnosc wybili !
    Nastapilo zamieszanie. Ucichli, patrzyli na mnie nie mogac zrozumiec, o co mi chodzi. A przeciez chcialem tylko uprzytomnic im w sposob jasny i przystepny, niejako pogladowy, cierpienia mojego narodu. To, ze najwidoczniej nie doceniali martyrologii, bardzo mnie rozgniewalo.
    – Popatrz pan – powiedzialem podchodzac do jednego grubego i szerzej otwierajac usta. – Tu, aaoo….
    Gruby chrzaknal i odwrocil wzrok. – Przepraszam – powiedzial i odszedl.
    Rzucilem sie wiec do nastepnego z kolei, tak samo demonstrujac.
    – Tu. O! Brakuje. Wybili, panie, za wolnosc ! Ooo !
    Ale i ten odsunal sie ode mnie. Zobaczylem, ze towarzystwo sie rozprasza. Przyszlo mi do glowy, ze moze nie widza dobrze, co im pokazuje, w tym niedostatecznym oswietleniu. Wiec puscilem sie za nimi, umykajacymi coraz pospieszniej. Oni jednak znikali mi z oczu, ukrywali sie w plataninie sciezek, za parawanami srodziemnomorskiej roslinnosci. Miotalem sie w sieci swiatel i zieleni. Po rajskim ogrodzie nioslo sie dlugo moje wolanie, ni to skarga, ni to żądanie:
    – Wybili, panie, za wolnosc wybili….”
    :
    (z opowiadnia „Moniza Clavier”)

    Z przyjacielskim pozdrowieniem,

    Jacobsky

  249. Ludzie, cholender jasny, zmieńcież wreszcie temat! :]

    Nie idźcież w mohery. Oni tylko czekają na podejmowanie przez rzesze podrzucanych przez nich tematów. Jutro wymyślą nowe, a Wy je znowu podejmiecie, porzucając stare. Karencja max. tygodniowa! 😐

  250. nielubiegazety2 pisze:
    „Należałoby się raczej zastanowić ile dzieł nie powstało z powodu nienawiści komunistów do wolnego słowa.”
    Wlasnie…. zastanawiam sie, gdzie sa dzisiejsze dziela, wszak od roku 1989 mamy wolnosc, a dziel jak ni ma, tak ni ma. Chcialabym tez zapytac nielubiegazety2, gdzie przebywal za czasow prl-u, no bo chyba nie w tym siedlisku zla?! I skad sie w ogole wzial, bo przeciez jakichs rodzicow musial miec i rodzine. A oni sie nie ocierali o prl?
    To by bylo „czyste dobro”, zupelnie jak pan premier…

  251. nielubiegazety2

    „Kolejny, że prl była wspierana przez większość obywateli jest tragicznie śmieszny.”
    Ryzykowne twierdzenie.Moze przysluguje ci przywilej poznego urodzenia,
    moze amnezji.Jeszcze jako dziecko pamietam entuzjazm i poparcie z jakim spotkal sie „Pazdziernik”.Jesinia 1956 wladza PZPR miala niewatpliwa legitymacje spoleczna.
    A potem?
    Nie bylo wolnych wyborow,ale w cyklach kilkunastoletnich,kiedy partyjne ekipy tracily swoja legitymacje,wystarczal bunt „wielkoprzemyslowej klasy robotniczej” by nastepowalo nowe otwarcie.Nie byl to system „prawidlowy” wymiany wladzy, ale byl.Po kazdym takim cyklu obszar wolny poszerzal sie,malal strach lezacy cieniem od czasow stalinowskich.
    Twarz Pazdziernikowi dali tacy ludzie jak „zbrodniarz Woroszylski”.
    Polska nie byla suwerenna.Byla to konsekwencja przegranej wojny a nie spisku komunistow polskich.Swoja droga przy calej niecheci do komunizmu musze przyznac ze to dobrze ze Stalinowi,czy Berii udalo sie znalesc dostatecza ilosc gotowych do wspolpracy.Byli wsrod nich i entuzjaci i zbrodniaze,byli karierowicze.Jak zawsze w historii.Majac taka ekipe „namiestnikow” mogl w swoim oczywiscie interesie podarowac PL ziemie o ktorych marzyli NDecy(odwrotne i podobne obrzydliwstwo).

    Pragne ci przypomniec ze stalinizm byl zbrodniczy,ale w PL najmniej.
    „Rewolucji Spolecznej” w PL dokonal Hitler.To on dokonal w rewolucji w sensie bolszewickim.Juz nie trzeba bylo sie tak bardzo sie starac.

    PRL byl „strata czasu” dla Polski.W porownywalnych krajach ktore uniknely komunizmu znacznie wiekszy odsetek populacji do 1990 uzyskal wyzsze wyksztalcenie.Nieprowidlowo rozwijala sie gospodarka.Ale gdzie znalazly sie Czechy jeden z najlepiej przed wojna rozwinietych krajow Europy.
    Z perspektywy ludzi ktorzy „odbyli podroz klasowa” zwana awansem spolecznym PRL byl ich dobroczynca az do 13 grudnia.Znalem i znam takich i sie im nie dziwie.
    Gdyby spoleczenstwo trwalo w oporze ktory postulujesz zostalibysmy w tyle jeszcze bardziej.Gdyby nie elastycznosc wynikajaca ze zbiorowej madrosci ktorej nabawilismy sie po powstaniu warszawskim (chwala za to idiotom ktozy je wywolali) bylibysmy tam gdzie Lukaszenka.

    Byl KOR kiedy stalo sie to mozliwe i sensowne.Powstala S.Bylo to takze mozliwe dzieki takim jak Rakowski,Passent.Byli za inteligentni by zaakceptowac bezkrytycznie zgrzebnosc PRL. Nie spiskowali przeciw niej ,ale sam fakt ze zaistnieli, byli, oslabial i skracal jej trwanie.

  252. Do Jasia

    Mógłbym nie odpowiadać na Twoje zaczepki.
    Ale jedno kłamstwo mam zamier zdemaskować. Warszay nie odbudowali komuniści bo Ci ją zniszczyli. Warszawę odbudowywali Polacy.
    W Polsce wojna domowa toczyła się o to czy o naszym losie ma decydować parlament wybierany w co 4 lata w wolnych wyborach czy rząd wybierany w Moskwie. Dzięki sowieckom bagnetom władzę w Polsce objął rząd wybierany w Moskwie i Polską rządzili patrioci, na delegacji z WKP(b).

    Do dnia dzisiejszego SLD z przybudówkami broni emerytur dla zbrodniarzy. Mam żal do Kaczora, że jeszcze im ich nie obciął. Etatowym pracownikom PZPR wypłaciłbym takie emerytury jakie składki na ZUS płaciła partia. Płaciła JEDEN procent od ich zarobków. Co najmniej kilkanaście razy mniej niż wynosiła ówczesna składka.

    Rozważe czy cenić Pana Passenta jak napisze, że pracownikom zbrodniczych organizacj UB i SB należy odebrać przywileje emerytalne.

  253. P.S. Faktycznie, dyskusja przerodzila sie w dyskusje o PRL-u, ale jak tak przejrzec do tylu blogowe wpisy Passenta i nasze do nich komentarze, to prawie zawsze wracamy do tego tematu.
    Nie sadze, zebysmy kiedykolwiek osiagneli calkowite porozumienie, ale warto przypomniec powiedzenie:
    Prawda zazwyczaj lezy gdzies posrodku.

  254. Panie Danielu, właśnie kończę czytać „Codziennik”. Świetna książka, mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy.
    Życzę powodzenia w walce o dobre imię na drodze sądowej. Trzymam kciuki za wygraną!

    pozdrawiam serdecznie

  255. Czy Passent z Rakowskim działali na rzecz „skrócenia trwania PRL”? Dość ryzykowne twierdzenie. Passent z Rakowskim działali na rzecz trwania PRL. O co chodzi w tej dyskusji? Chodzi o pytanie: czy PRL miała ciemne strony, a jeśli miała to czy ktoś taki jak Passent maczał w tym ciemnym wymiarze palce. Otóż ja twierdzę, że tak. PRL miała ciemną stronę, a Passent miał w tym swój udział. Że byli gorsi? Z pewnością, tylko – co z tego? Czy to usprawiedliwia Passenta?

  256. dana 1 napisała:
    „Byl KOR kiedy stalo sie to mozliwe i sensowne.Powstala S.Bylo to takze mozliwe dzieki takim jak Rakowski,Passent”.

    Aaa, to już jasne… Wolność zawdzięczamy Rakowskiemu, Passentowi, Urbanowi, Tumanowiczowi, Samitowskiemu, Barańskiemu… Dzięki nim powstał KOR i „S”.
    A jak się komuś ta wersja historii nie podoba to moher, katoprawica, oszalały z nienawiści otłuszczony prawicowiec zajadle tropiący agentów.
    Brawo!

  257. Do Dany
    Entuzjazm dla Gomułki rzczywiście był. Ddyż wrócił w aurze więźnia stalinowskiego i tego który na VIII Plenum postawił się Sowietom. Wskoczył w buty sowieckiego pachołka bardzo szybko, jeszcze na sławnym wiecu. Z niego był taki partriota jak Bierut. Walki frakcyjne w mafii mnie nie interesują. Poza jednym aspektem, zawsze będzie mniej komuchów („nie zamordowany by go, to sam by mordował”). Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby dalej rządził u boku Bieruta czy zamiast nikomu nie byłoby lżej.
    Znany wywód tego „demokraty” brzmiał: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” Kończył się zapowiedzią intensyfikacji terroru „Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów. Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi” I niszczyli wszystkich bandytów. Kilka lat po wojnie UB szukało K.K. Baczyńskiego.

    A teraz smacznek z końca kariery „patrioty”
    „Na drugi dzień, tj. (17 grudnia 1970 r) w czwartek po południu, tow. Breżniew dzwonił do tow. Gomułki. Według relacji tow. Gomułki tow. Breżniew wyraził wielki niepokój, powiedział, że nie może spać z tego powodu, zauważył, że chyba reforma cen była zbyt szeroka i niepokoił się, czy się to nie rozleje na cały kraj.
    Tow. Gomułka miał oświadczyć, że władzy nie oddamy, a na wyrażenie niepokoju oświadczył, że gdy będzie tego wymagała sytuacja, to się do Was zwrócimy, jest to wspólny obowiązek i że Polska była, jest i będzie częścią obozu socjalistycznego.”
    Cytat pochodzi z „Oświadczenia Józefa Cyrankiewicza złozonego dla komisji Biura Politycznego KC PZPR” w „Tajne dokumenty Biura Politycznego Grudzień 1970” wyd. Aneks Londyn 1991 r. str. 422. I jeszcze jedno polski patriota Gomułka był członkiem WKP(b).

    Każdemu I sekretarzowi licencji na „wolność” udzielali kremlowscy władcy i to od nich zależało co wolno w priwislańskim kraju. Zaś rodzimi namiestnicy skrupulatnie przestrzegali zasady znanej już rzymskim prawnikom „Nemo plus iuris alium transferre potest, quam ipse habet”.

    Pezetpeerowskie nie traciły ulegitymacji społecznej, bo jej NIGDY nie uzyskały.

    Gdyby społeczeństwo trwało w oporze – przecież trwało. Dlatego aparat represji był ciągle rozbudowywany i dostosowywany do czasów w jakich działał.
    Bardzo przepraszam, kogo oznaczają entuzjaści i zbrodniarze? Czy jeżeli ktoś mordował, torturował przeciwników sowieckiej dominacji dla zaspokojenia sadystycznych skłonności, drugi robił to samo z entuzjazmu dla Wielkiego Stalina, to ten drugi jest lepszy? prl nigdy nie odciął się od zwoich zbrodniczych korzeni. Czy wie Pani, że Blanka Kaczorowska (tak ta, która wydała gen. Roweckiego hitlerowcom), jeszcze w latach ’70 pracowała w zachodnich przedstawicielstwach „Orbisu” jako agent „polskiego” wywiadu.

  258. Janek,Brawo za komentarz z 15.39!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam.Ana

  259. Jacobsky, przyjacielu!
    Specjalnie dla Ciebie jeszcze jedna linka do towarzysza pisarza donosiciela, który twierdzi, że za komuny w Centralnym Archiwum Wojskowym, fałszowano akta procesów II Armii tzw. WP:
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=41121442&a=41121442

    Pozdrawiam 🙂

  260. Panie Danielu, jesteśmy z Panem! Niech Pan się nie daje pisowskim slugusom.

  261. Do Nielubięgazety: Przykład moim zdaniem nie jest beznadziejny: kupując ksiązki wydawane w wydawnictwach państwowych wspierałeś to państwo , no chyba, że je kradłeś. Zaprezentowałeś się jako bardzo radykalny przeciwnik PRL więc chciałem byś był konsekwentny do konca. Jeśli Passent pisząc w Polityce pisałny dajmy na to tylko genialne felietony dajmy na to o sporcie, też pracował by w ,,rezimowej ” gazecie, wspierałby ją, a więc jej linię, a więc państwo PRL-em zwane. Więc nie powinno mieć dla bardzo radykalnych i bardzo konsekwentnych antykomunistów znaczejnia, czy chwalił czy nie Jarzuelskiego. Tak samo ktoś kto wydawał ksiązki w oficjalnych wydawnictwach, a teraz zgrywa antykomuniste wiecznego jak Łysiak jest niewiarygodny i niekonsekwentny, mógł wydawac w drugim obiegu.
    Dalej nie chce nikomu ani panu nic wmawiać, Dziadek Jacek to nie załuga PRL tylko Macieja Zembatego, zresztą człowieka, który gdy na festiwalu zakazanych piosenek(przegląd piosenki(muzyki)prawdziwej( wznowionym w 2001 roku chciał zaspiewac kilka swoich piosenek, może i kontrowersyjnych, ale zmuszających do myslenia, związek Solidarność, ten który o wolność walczył wycofał patronat nad imprezą, której 20 lat wczesniej Zembaty był dyrektorem artystycznym i jednym z laureatów. Symboliczne zdarzenie, co?
    Z kilkoma innymi pana argumentami się zgadzam, z kilkoma nie do końca, ale niestety z braku czasu nie mogę się teraz do nich odnieść.
    PS. Ja nie chcę nikomu mówić z jakiej tradycji on się wywodzi, Wierzyńskiego znam, wiem, że do 1956 roku PRL było państwem zbrodniczym i strasznym, później się jednak trochę zmieniło. Zresztą drażni mnie pana język w stylu pachołek Rosji czy ZSRR, a jesli chodzi już o tradycję to przed chwilą słuchałem Jacka Kaczmarskiego i ,,Ballady wrzesniowej”, która zwsze wzrusza i porusza. Ale z tego powodu, że stalinizm wymordował miliony ludzi, nie mam oibowiązku nienawidzieć Passenta, jak z powodu Hitlera nie muszę nienawidzieć Leni Riefenstahl czy Gottfrieda Benna czy Hamsuna czy Celine`a, którzy bardziej załużyli sie zbrodniczemu systemowi( szczególnie Riefenstahl) niż Passent nawet PRL-owi w latach 80-tych.Pozdrawiam.

  262. Do: dana 1 / 2006.12.03 17+35

    – jako dziecko pamietam entuzjazm i poparcie z jakim
    spotkal sie „Pazdziernik”. Jesienia 1956 wladza PZPR
    miala niewatpliwa legitymacje spoleczenstwa –

    I wlasini o to sie rozchodz, tu jest caly szkopol.

    W roku 1956 tak zwane „zamieszki pazdziernikowe”
    mie mogly miec poparcia polskiego spoleczenstwa,
    gdyz same „zamieszki pazdziernikowe” zostaly przez
    wladze sprowokowane.

    Ale to jest inna „szkola jazdy”.

    Jezeli ktos nie rozumie o co sie rozchodzilo, to potem
    wychodza taki pisame bzdury.
    Prosze zapytac Pana Gospodarza, Pana M. Rakowskiego
    czy wiedzieli? Jezeli beda chcieli to moze odpowiedza.

    F. Stychowski

  263. nielubiegazety – tyle się mówiło o tłumieniu twórczości, o dziełąch wiekopomnych, pisanych z konieczności do szuflady, że czekałam w napięciu na te dzieła – gdy już odzyskaliśmy wolność 🙂 a tu pustać, NIC.
    Nie ma też nowych dzieł, napisanych już w tej wymarzonej, wolnej od cenzury Polsce :’-( zupełnie nie wiem czemu? Gdzie ci geniusze intelektu?
    Jak narazie piszą ci, co pisali wcześniej i chwała im za to. Widać i wówczas i teraz mają coś od siebie do powiedzenia i robią to, a ludzie ich teksty czytają bez przymusu. :-*
    ;
    Dzisiaj przeżyłam szok. Weszłam na strony GW, aby poczytać aktualności i trafiłam na informację o zaginionych dwojgu policjantach, których poszukują od dwóch dni. Komentarze do tego artykułu przechodzą wszelkie wyobrażenie. Tak straszne, ordynarne i podłe słowa, jakie padły nie nadają się nawet do omówienia. Co to są za ludzie, piszący tak straszne słowa!?
    Przecież ktoś ich wychowywał, czegoś się uczyli! Nie mogę od kilku godzin dojść do równowagi po tym, co tam zobaczyłam. Naprawdę – można się Polaków bać. Potrafią być straszni i wstrętni.
    Ja wiem, że to nie na temat, ale nie wytrzymałam.

  264. „Nie lubie gazety” trochę zdominowałeś ( w sensie ilości wpisanych słów) dyskusję na tym blogu. Nie zamierzam przeciwstawiać się twoim bardzo jednostronnym ocenom najnowszej historii. Jednak z czystej ciekawości zapytam o takie oto zdanie z twojego wpisu „Warszawy nie odbudowali komuniści bo Ci ją zniszczyli.”
    Czy mógłbyś to troche rozwinąć? Czy to znaczy, że Ci saperzy w mundurach SS i Wermachtu wysadzający domy to byli poprzebierani polscy komuniści? Masz na to jakieś papiery z IPN-u? Może to będzie w następnym odcinku „Misji Specjalnej”?

  265. Oczywiscie pamietam i „Kulture” i Hamiltona.
    @Nielubiegazety2 wraz z klonami – po prostu gonicie w pietke. Jak nie wiecie co to znaczy to zapytajcie znajomego mysliwego.

  266. Do Grzesia, też króciutko.
    Broń mnie Panie Boże, bym twierdził ża Pan Passent był podporą systemu. Podporą systemu były sowieckie czołgi, aparat przemocy i brak wolności politycznych i obywatelskich. Ale Pan Urban z kumplami Małkowskim i Barańskim i owszem. Nigdy nie napisałem, że Pan Passent był sowieckim pachołkiem. Był takim liberalnym komunistą (mityczna postać) w odróżnieniu od sowieckiego pachołka Kasmana – tego który na czas pracy partyjnej w Polszy prosił o delegację z WKP(b). Do Pana Passenta mam żal za hipokryzję. Jeżeli okaże się, że był agantem to i za to.

    prlu nie wspierałem książkami Łysiaka, bo nie miałem dojścia do księgarni. Co nie oznacza, że nie kupowałem książek. Gdy jechałem na Piotrkowską zawsze wracałem z jakąś książką i dobrą herbatą. Uwielbiałem Pickwicka. Najwięcej książek kupiłem odwiedzając księgarnie w małych miastach. Natomiast rodzice posiadali teczkę w kiosku. Z tego co pamiętam kioskarz odkładał nam, tak lekko licząc 8 tygodników (Politykę też i Kulisy zaśmiewając się felietonami Kibica). Przyznaję też, że wspierałem prl kupując chleb, masło. Moja matka wspierała hitlerowców bo kupowała w Lizmannstadt, chleb i margarynę. Co gorsza była za pomocą domową u Szwaba a zaczęła już wieku 11 lat. Tak się złożyło, że m. in. czyściła buty i mundurki młodym gnojom z Hitlerjugend. Moja babcia też pracowała w fabryce włókienniczej pracującej dla Whrmahtu. Nawet mój dziadek wspierał Hitlera na przymusowych robotach. Tylko brat mamy nie wspierał nazistów. W chwili wybuchu wojny miał niecałe cztery lata. A może i wspierał tylko się wypiera.

    Do Pani Ancy. Mam nadzieję, że wydawnictwa emigracyjne są Pani znane. Tam, pod psudonimem, publikowali też autorzy z kraju. Mniej więcej od 1977 r. zaistniały w kaju wydawnictwa II-go obiegu wydające utwory literackie i można było w nich publikować.
    Podejrzewam, że nie miała Pani nawet w ręku takich periodyków jak Fronda, Arcana, Glaukopis i szereg innych. Może się mylę, lecz część laureatów nagrody im. Mackiewicza to nic nie mówiące Pani nazwiska. Jeżeli kieruje sie Pani wskazaniami niezbędnika ćwierćinteligenta i wypowiada się na temat polskiej literatury, to tak jaby dyskutowała o polityce zagranicznej, zaś źródłem Pani wiedzy był magazyn o polityce zagranicznej, ktory nie zajmuje w ogóle Ameryką Łacińska, jak gdyby kontynent nie istaniał, przemilczał że w Europie są kraje Beneluksu, a w Azji – Indie.

    Pozdrawiam

    PS.
    O forach gazety nie musi mnie Pani przekonywać. Na forum kraj wisi mój wątek, w którym pożegnałem Forum twierdząc, że zrobiło się z niego szambo.

    PPS
    Jeszcze jeden wiersz śp. Jacka Kaczmarskiego
    http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/n/nie_lubie.php

    Ciekawe czy Państwa zdaniem pasuje do naszego Czcigodnego Gospodarza.

  267. tad9
    O tak, w latach 60-tych sporo z nas było beneficjentami młodości. Szukaliśmy swojego miejsca na Ziemi tak jak inni szukają dzisiaj na obczyźnie. Cala struktura życia byla nieporównywalna z dzisiejszą. Tylko, że wyrażnej granicy nie ma: żyję, smakuję, ciągle się uczę. Wszyscy się uczymy. To były przejścia raz płynne, innym razem drastyczne – takie jak historia naszego kraju.
    W „Polityce” z 1959 r młody D.Passent recenzował występ pierwszego polskiego zespołu rockandrollowego Rytm&Blus. W konkluzji jest stwierdzenie, że muzyków należy zagonić do liczenia zadań matematycznych, a nie liczenia zysków z koncertów.
    To była recenzja tamtych czas ow, w konkretnym momencie, komuś się podobało, innym nie. I co? Ludzie zastygli w tym sporze?
    Dyskutujemy, lansujemy,zmienia się świat, zmieniamy się my. Kiedyś byłam po tamtej stronie, teraz tęsknię za kulturą wysoką. Jest indywidualna i niepowtarzalna.

    Chcialam przez to powiedzieć, że ludzie nie zastygają w swoich preferencjach. Ale punkt wyjścia to zawsze rok urodzenia. Jest czas niemowlęctwa, czas wagarów, wyborów, dorosłego życia, starości. Krytyka w oderwaniu od realiów jest po prostu fałszerstwem. Urodzeni tu i teraz wskakują w życie w zastane realia, nie znając smaku prawdziwego chleba. To ich punkt wyjścia. Ustosunkowują się do rzeczywistości ahistorycznie, tworzą swoje terytorium nie bacząc, że również będą rozliczani- zawsze tak było i to nie dziwi. Zastanawia tylko ta nienawiść w ponoć katolickim kraju.Nienawiść, której tak szybko się uczą młodzi. Nie dziwmy się więc agresji w szkołach… Pozdrowienia Halszka

  268. Do Anca:
    To bedzie co najmniej naduzycie albo demagogia,ale czego oczekiwac od tzw. spoleczenstwa w kraju gdzie prezydent obrzuca obywateli epitetami, a katolicki ksiadz z okazji swoich urodzin zapragnal komus dokopac (pomijajac ministrow ktorzy chcieliby lac po papie) Prosze jednak nie wpadac w rozpacz bo KAZDY narod ,jak pisalem (wlasciwie cytowalem) wczesniej ma swoja holote ,a ze w polskim jest jej chyba wiecej ? Niestety z daleka widac to lepiej. Kiedys holota nie umiala czytac i pisac a teraz ma dostep do internetu. Pytam szanownych blo(a)gierow, czy to dobrze czy zle ?

  269. Moło mi się z Wami gawędzi, ale niestety z przyczyn ode mnie niezależnych na dwa tygodnie – jak dobrze pódzie 🙂 – nie zbliżę się do kompa.

    Ostatnia odpowiedź dla Jarka. Przepraszam, że cudzymi wierszami, ale powinien czuć się Pan usatyfakcjonowany. Komunizm jest ponadnarodowy i wcale nie sugerowałem, że chodziło mi o poskojęzycznych.

    Na pierwszy ogień Wierzyński:
    A WIĘC STAŁO SIĘ

    A więc stało się! Gruzy już tylko i klęska,
    I skowyt nieczłowieczy spod ziemi dalekiej.
    Zamknijcie jej kamienne na czole powieki,
    Umiera pokonana, umiera zwycięska.

    Już tylko widmem błądzi i jest tylko zjawą,
    Lecz wychodzi nad ciemność i wachty roztrąca,
    I w górę idzie smugą szeleszcząc miesiąca,
    I jak kometa wróżbą rozświetla się krwawą.

    Mija granice, armie, moc wszelką przerasta
    I nocą przelatując ze swej wysokości
    Jak gromowładna klątwa nad ziemią podłości
    Los świata zapisuje w los jednego miasta.

    I już bardziej bezpośrednio wiersz napisany w końcu sierpnia 1944 r. przez ppor. Józefa Szczepańskiego „Ziutka”, autora słów do piosenki „Pałacyk Michla”. Ranny na Starówce, przenisiony kanałami do Śródmieścia, zmarł 10 września 1944 r. w wieku 22 lat.

    CZERWONA ZARAZA
    Czekamy ciebie Czerwona Zarazo
    Byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
    Byś kraj nam przed tym rozdarłszy na ćwierci
    Zbawieniem była witanym z odrazą.

    Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
    Zbydlęciałego pod twych rządów knutem
    Czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
    Twego zalewu i haseł poszumu.

    Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu
    Morderco krwawy tłumu naszych braci,
    Czekamy ciebie nie żeby ci spłacić,
    Lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

    Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
    Jakiej ci śmierci życzymy w podzięce,
    I jak bezsilnie zaciskamy ręce
    Pomocy prosząc, podstępny oprawco.

    Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
    Sybirskich więzień ponura legendo,
    Jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą.
    Wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia!

    Legła twa armia zwycięska, czerwona
    U stóp nóg jasnych płonącej Warszawy
    I ścierwią duszę syci bólem krwawym
    Garstki szaleńców, co na gruzach kona.

    Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
    Dla naszych rannych – mamy ich tysiące
    I dzieci są tu i matki karmiące
    I po piwnicach zaraza się szerzy.

    Miesiąc już mija od powstania chwili,
    Budzisz nas czasem dział swoich łomotem,
    Wiedząc, jak nam strasznie będzie potem,
    Powiedzieć sobie, że znów z nas zakpili.

    Czekamy ciebie, ty zwlekasz i zwlekasz
    Ty się nas boisz – i my wiemy o tem,
    Czekasz aż wszyscy legniem tu pokotem,
    Naszej zagłady pod Warszawą czekasz!

    Nic nam nie zrobisz – masz prawo wybierać,
    Możesz nam pomóc, możesz nas wybawić.
    Lub czekać dalej i śmierci zostawić.
    Śmierć nie jest straszna – umiemy umierać.

    Lecz żebyś wiedział, że z naszej mogiły
    Nowa się Polska – zwycięska narodzi
    I po tej ziemi ty nie będziesz chodził
    Czerwony władco rozbestwionej siły.

    Pozdrawiam

  270. Do: nielubiegazety2

    Kochany Golasie !
    Akt odwagi. Akt desperacji. Akt milosierdzia i wzajemnego rozgrzeszenia. Trzy akty pod szlafroczkiem polityki, brawo ! Wyznajesz nam, co Cie spala i dreczy, kleczysz pokornie przed Blogiem: zaspokojcie moje zadze, dajcie mi zyc zauwazonym i w centrum zainteresowania blogokultury ! Nie zawahales sie obnazyc bez ograniczen – od lysiny do woreczka zolciowego. Bierzcie, sponiewierajcie, torturujcie, nakopcie mi do d… , tylko – zauwazcie ! Tak dlugo czekales na stosowny moment. Wreszcie jest: Wielki Passent i – Wielki Rakowski ! I – Wielki Nielubiegazety2 ! Razem ! Przez kilka dni ! W „Polityce” ! Zdesperowany, odrzuciles zbyteczny balans – rownowage, umiar, zdrowy rozsadek,przyzwoitosc, sumienie, bibliografie i pornografie (tanich chwytow sie nie imasz) i – zaufales naturze. A my Cie za to kochamy ! Instynkt geniusza wyzwolil podswiadomosc: Nielubiegazety2 ! Nie lubie gazety 2 ! To sie w Tobie gromadzilo od 50 lat. Nie lubie gazety 2 ! Ile wycierpiales. Ile sie nameczyles. Ile nasluchales. Od rodziny, od narzeczonych i zon, od wspolpracownikow, od wspolpasazerow w autobusie i w tramwaju, Bog tylko zna ogrom Twych cierpien ! Te plagi spuscila na Ciebie znienawidzona PRL ze swoim permanentnym kociokwikiem w systemie zaopatrzenia w glupi papier toaletowy. A rolkami tegoz papieru (nieuzywanymi „1” !, nie – zas….i „2”) premiowano w latach siedemdziesiatych tajnych wspolpracownikow bezpieki ! Blekitnego, turkusowego, kremowego, marszczonego i gladkiego, pachnacego rozami z Lazienek i bzem z Zelazowej Woli – Boze, co za muzyka ! A Tobie, nieszczesnemu, pozostawala gazeta…
    W akcie rozpaczy postanowiles ja bojkotowac. Zaczely sie klopoty rodzinne, towarzyskie, damsko-meskie, transportowe, przyszedl pierwszy rozwod, pierwszy mandat, pierwszy tydzien aresztu. Straciles prace i miejsce przy swoim stoliku w Cafe Stonoga. Zyskales bezplatne konsultacje w klinice,
    ale kto zrujnowal Twoje zycie, jesli nie Trzecia Rzeczpospolita ? Co, jesli nie Gazety ?
    Od kilku dni probowales delikatnie jeszcze raz uswiadomic to Blogowi, ale gdzie tam… Zapatrzeni jednowymiarowo w polityke i dwuwymiarowo w „Polityke” nie dostrzegli Twej Tragedii – we wszystkich wymiarach tego swiata ! Hanba. Wam. Nie – Bohaterowi Tych Kilku Dni.

  271. Szanowny Okoniu nic się we mnie nie gromadziło przez 50 lat. Po pierwsze wypróżniam się regularnie, secundo jeszcze mi trochę do półwiecza brakuje. Analizujesz nicka. To zawsze miłe. Świadczy o kompletnym braku argumentów u polemisty. Podesłalbym Ci „linkę” do wypowiedzi, w której wyjaśniałem prozaiczną etymologię ksywki. Ale skoro masz takie zaparcie rzuć się w przepastne morze internetu. Podpowiem Ci, że nie muszusz wypływać na głębię.
    Ale to dobrze, że sumienie troszkę rzuca Ci się na klawiature i nie jesteś do końca spokojny. Nie sposób inaczej odczytać Twojego cudownego bełkotu.
    Ironia jest cienkiej klasy. Urban za taki tekst poszczułby Cię psem. Pracuj, ciężko, pracuj może kiedyś błyśniesz nie tylko koroną na górnej siódemce.

    IDo pozostałych czytelników. Żeby uciąć kwestię zniszczenie Warszawy, to miasto zamordował cywilizowany narodzik poetów i filozofów z małą pomocą czerwonych przyjaciół.

    Pozdrawiam i do zobaczyska za jakiś czas 🙂

  272. tad9: Moja mama z kolei była nauczycielką w PRLu, swoją pracą kształcenia dzieci wspierała komunistyczny reżim, też jest przez to obrzydliwa?

  273. Serdecznie pozdrawiam. Proszę się nie dać. I pisać, pisać,pisać…….

  274. Widać, się Pan „Nielubiegazety2” zapiekł i odpuścić nie zamierza….
    Mimo własnych obietnic, że się na dwa tygodnie zamknie, co niektórzy na tym blogu potraktowali powaznie (mea culpa)

    Ale problemem tego typu indywiduów jest konieczność bycia zauwazonym. Im bardziej mu sie odpisduje tym bardziej nabrzmiewa w nim Wola Walki.

    Realizowana przez niego, jak sam przyznał, m.in. podczas słuchania „Trójki” w latach siedemdziesiątych – zabawny dla takiego AKowca sposób walki z Sowieckim Reżymem, słuchanie Komunistycznej Szczekaczki.
    Ja bym się spodziewał, że NLG2 puszki po konserwach na granaty zaczepne przerabiał (skoro PRL był takim strasznym sowieckim łagrem), nie radia słuchał – ale skoro jego idolem politycznym jest ob. Łysiak – który swą walke z rezimem uskuteczniał wydając przez całe lata 80-te tabuny książek (nie to co Kolabroant Michnik, kolaborujący z Systemem poprzez siedzenie w więzieniu), to i czegóż się dziwić ?.

    Każda próba dyskusji z nim jet bezcelowa – przeciwnie, podsyca w nim Wolę Walki. Jegoż (taki KostkoMiodowiczowizm mi sie przyplątał) należy po prostu (z przeproszeniem Dam) olać z góry na dół, nie podejmować z nim polemiki, w jego IVRPowskiej (wymawiac jak splunięcie) retoryce.

  275. Miałem wiać z tego ciepłego gniazdka, jakie dla swojego ulubieńca (i dla siebie) uwili tu ludzie o, nazwimy to delikatnie, nieco dziwacznym oglądzie rzeczywistości.
    Zaglądnąłem tylko po to, by sprawdzić czy za mną nie plują („olali” mnie).

    Wtedy przeczytałem co Halszka 31/3 napisała o tym jak młody Passent rozprawiał się z legendarną dziś pierwszą polską kapelą rockendrolową „Rhytm&Blues”.
    I nie mogę się powstrzymać przed jeszcze jednym wpisem.

    Nie tylko pan Daniel ma podobne „kwiatki” w zawodowym życiorysie..
    Jeszcze fajniejszy ma jego bliski przyjaciel (i kolega z listy).
    Gdzieś w szpargałach zachowałem wycinek z recenzją innego idola tu pisujacych, Krzysztofa Teodora Toeplitza, w którym ten wyszydza niejakich … Beatlesów.
    Dużo o braku muzykalności, o tandecie tekstów (że niby w kółko „ye,ye, ye”, zresztą nie bez pewnej racji), na koniec smutna konstatacja o tym, ile to tysięcy funtów przypada „na jeden kudłaty łeb”.

    Widocznie Partii nie lubiła wtedy muzyki młodzieżowej.

    Selam!

  276. „Natychmiast poinformowałem o tym swojego przełożonego, przedstawiciela RP w randze ambasadora,…”

    Nie wiedziałem, że Rząd Londyński utrzymywał ambasadora w Wietnamie.
    ( PRL owszem, miało). Ciekawa informacja. Ale że Pan donosił ambasadorowi
    nieuznawanego przez Pana Rządu – to istotnie dowód najwyższej odwagi.
    Gratuluję !

  277. nielubiegazety2

    Rozumien pana racje. Nie powinnismy jednak
    zapominac, ze za komunizmem mozna sie bylo
    opowiedziec takze ze wzgledow moralnych.
    USA maja na sumieniu nie mniej zbrodni i tortur
    niz ZSRR, sa jedynym krajem, ktory uzyl broni
    atomowej (ugotowala min. zywcem cywilow
    w basenie kapielowym).

    Obie wojny swiatowe ida jednoznacznie na konto
    kapitalizmu – Hitler zrobilby swoje nawet gdyby ZSRR
    nigdy nie istnial. Inteligentni ludzie mieli prawo
    wierzyc, ze komunizm to mniejsze zlo i droga do
    unikniecia nastepnej kapitalistyctnej wojny swiatowej.

    Chyba zgodzimy sie, ze Passent chcial by kraje socjalistyczne
    byly maksymalnie demokratyczne, moralne,
    sprawne gospodarczo, by zapewnialy ludziom dobrobyt.

    Nie jest tak, by celem Passenta (lub nawet ZSRR) bylo
    maksymalizowanie zla.

    Zdaje sie pan zakladac, ze USA i Zachod, to wolnosc
    i demokracja – tak nie jest, to zaledwie wieksza
    niz w PRL szansa na wolnosc i demokracje. Automatyzmu
    tu nie ma, bo massy wyborcow nie spelniaja swych
    wyborczych i obywatelskich obowiazkow, daja sobie
    wmawiac brednie i prowadzic klamstwem do wojen, jak
    chocby w Iraku.

    Nawet gdyby Passent mial kontakty z wojskowymi czy cywilnymi sluzbami PRL, to przypuszczam, ze w kontaktach tych
    bylby tym samym Passentem, ktorego znamy jako dziennikarza.

    Nasze cierpienia ze strony ZSRR nie sa wieksze od cierpien
    jakich zaznali inni ludzie z rak przedstawicieli USA. Przypomne, ze Mark Twain proponowal by gwiazdy na sztandarze USA zamienic trupimi czaszkami.

    Wiara, ze USA nie moga nigdy byc zlem jest naiwnoscia.
    USA moga jeszcze przekroczyc rozmiarem zbrodni wszystko,
    co znamy z ZSRR. Juz samo powstanie USA bylo aktem
    zbrodni przeciw ludzkosci i dla niej byloby lepiej, gdyby
    USA nigdy nie powstaly.

    Aby zrozumiec swiat i ludzki los warto popatrzyc na zlo w PRL
    w kontekscie zla na calym swiecie i nie pomijac intencji,
    a te Passent mial na pewno dobre.

    Wreszcie myslac o Polsce warto pamietac, ze sposrod ok. 1000
    narodow zaledwie ok. 200 ma swe panstwa. Absolutyzowanie
    nacjonalizmu jest krzywda dla ok. 800 narodow i strata dla kazdego czlowieka.

    Na tle znanego zla i dobra Passent nie wypada najgorzej. Jesli biore mu i Poltyce cos za zle, to przede wszystkim postawe
    po 1991r. i poparcie dla napasci na Irak – wbrew moralnosci, interesom Polski i ostrzezeniom papieza. Tu mieli okazje pokazac samodzielnosc myslenia, ale zawiedli na calej lini. Moze zawazyl tu tez strach przed panskimi osadami i zaslepionym poparciem prawicy dla USA? Jak wyrzucac to Polityce jesli Kaczynscy nie wychodza z Iraku?

    Izrael nie jest niczym innym jak narzedziem
    Zachodu przeciw arabskim wlascicielom ropy
    naftowej – juz tylko dyskredytuje nas, ludzi Zachodu,
    moralnie. Palestynczycy, Arabowie, cierpia
    z naszej, trzymajacej narzedzie Izraela, reki nie mniej
    niz my cierpielismy z rak ZSRR.

    Passent jako polski Zyd mogl inaczej ulozyc sobie
    zycie – w USA lub Izraelu – gdyby byl zdolnym
    oportunista, co mu sie zarzuca.

    Dziennikarze USA to z reguly patrioci z CIA:
    „W psychologicznym prowadzeniu wojny
    sluzby tajne krajow demokratycznych
    cierpia z powodu powaznego problemu, ze
    przy probie wyrzadzenia przeciwnikowi
    szkody sa zmuszone do oszukiwania swej
    wlasnej opinii publicznej”

    „In der psychologischen Kriegsführung…
    leiden die Nachrichtendienste der demokratischen
    Länder unter dem ernsten Nachteil, dass sie
    bei dem Versuch, dem Gegner Schaden zuzufügen,
    auch ihre eigene Öffentlichkeit täuschen müssen.”
    VICTOR ZORZA
    Kolumnista z Manchester Guardian i Washington Post
    Wg: „CIA”, V. Marchetti, J.D.Marks, 1974, str. 201

    No, ale w koncu nikt Passentowi nic zlego nie zrobi,
    a dyskusja moze nas wszystkich tylko wzbogacic.
    I dla samego Pasasenta lepiej i ciekawiej jest zyc
    w obecnej sytuacji niz w marazmie PRL.

    Polske definiowaly, i to bardzo pozytywnie, przez wieki,
    miliony polskich Zydow i ogolnie rzecz biorac ciesze sie niezmiernie, ze nie wszyscy wyjechali, a Passentowi jestem
    wdzieczny, ze zostal sie z niezydowskim Polakami pomeczyl 🙂

  278. Do Janka. Dopiero teraz przeczytałem Twój post. To co piszesz pokrywa się dokładnie z moimi tzw. doświadczeniami historycznymi, chociaż mój nieżyjący już Ojciec twierdził, że odwilż zaczęła się gdzieś w polowie 1955 roku. Na marginesie, pamiętam jako pięciolatek żałobę po śmierci Bieruta wiosną 56, po XX zjeździe KPZR. Boję się, że bohaterscy bracia Jacek i Placek K. i ich bohaterska mamusia Jadwiga też wtedy płakali jak wszyscy.

  279. Szanowny Panie Danielu,

    od zawsze wychowywalem sie na pana artykulach, od ktorych zaczynal „Polityke” moj tata, kiedy mialem pare lat. Teraz rowniez tradycyjnie zaczynam od Passenta i Stommy. Pana opinie sa dla mnie wazne i takie pozostane niezaleznie od brudnych kampanii.

    Bez wzgledu na brudne pomowienia tak tez pozostanie, bo kazdy inteligentny czlowiek powinien zdawac sobie sprawe, jak tak machina niszczenia „nie swoich” funkcjonuje.

    Pracuje w Insytucjach Euroejskich – i tu jest pan czytany;-) Tu rosnie i ksztalci sie i zdobywa doswiadczenie nowe pokolonie rozsadnych i inteligentnych Polakow, ktory odpowiednio opiniuje w tychze instytucjach to, co sie dzieje w kraju. Tu tez na szczescie oszolomstwo ma ograniczony charakter.

    Dla pana Rakowskiego rowniez 150 lat;-)

    Z wyrazami szacunku.

  280. Cytuję „spe”:
    „Pracuje w Insytucjach Euroejskich – i tu jest pan czytany;-) Tu rosnie i ksztalci sie i zdobywa doswiadczenie nowe pokolonie rozsadnych i inteligentnych Polakow, ktory odpowiednio opiniuje w tychze instytucjach to, co sie dzieje w kraju. Tu tez na szczescie oszolomstwo ma ograniczony charakter. ”

    Straszne!
    Hydra się odradza.
    Ileż pokoleń musi jeszcze minąć …

  281. Cutuje Przechodnia:

    „tychze instytucjach to, co sie dzieje w kraju. Tu tez na szczescie oszolomstwo ma ograniczony charakter. ”

    Straszne!
    Hydra się odradza.
    Ileż pokoleń musi jeszcze minąć … ”

    Nie do konca, jest to pewnie jedno z nielicznych miejsc, gdzie trwa jakis szczatkowy polski etos inteligencki, kultury dyskusji, gdzie skrajne elementy sa zadkoscia, w przeciwienstwie do tego, co sie dzieje w kraju. Jedyna hydra, jaka widze obecnie, to hydra prostactwa, pieniactwa i pomowien przeciw porzadnym ludziom. Oraz traconych szans rozwojowych.

  282. Irena Dziedzic podaje z kolei w swoim blogu http://irenadziedzic.blox.pl że nikt nawet nie próbował jej werbować. Jak to wszystko możliwe, skoro obie strony mają dowody na swoje zdanie???……

  283. Panie Danielu!
    Brak obiektywizmu i chęć przywalenia”wykształciuchom” kierują postępowaniem pani A.Gargas,która jest wydawcą(tak mi się wydaje-pewny nie jestem) tzw.misji,że specjalnej to nie wątpię.Tylko po co takie newsy????.Najpierw Pan Mroziewicz,teraz Pan zostaliście obrzuceni błotem i co?Wisicie w próżni,bo ustawy nie ma,prezydent obiecywał nową(nowelizowaną) i jak na razie cisza!
    Jestem przekonany,że dzięki rozprawie zostaniecie Panowie oczyszczeni a TVP będzie zmuszona przeprosić wszystkich za kłamstwa.
    Pozdrawiam i tak trzymać!

  284. Pierwsze słyszę o pseudonimach „John” i „Daniel”

    Czajkowskie i spóla tez o zadnych pseudonimach nie słyszeli. Więc jeśli chcesz sie Pan uwiarygodnic – w te pędy do sądu, bo mimo Pańskiego memlenia jest możliwość zaskarzenia kogos, kto fałszywe i oczerniające informiacje upowszechnia. Nie udawaj Pan głupiego…

    „Kiedy tylko nowa ustawa na to pozwoli, oddam sprawę do sądu ”

    Panie Passent, Pan udaje głupiego czy tylko tak Panu wyszło. Wszak juz Wałęsa pokazał drogę do sprawy sądowej. Nie mów Pan, żeś Pan tego nie zauważył i nie ściemniaj, że jakies ustawy lub ich brak czemuś przeszkadzają…

  285. Tak mi przykro! Czytam felietony p. Passenta od ponad 40 lat i mogę powiedzieć, że pod względem politycznym na nich się wychowywałem. A teraz okazuje się, że on jako agent pisał je pod dyktando UB. Czyli moimi nauczycielami faktycznie byli towarzysze z ul. Rakowieckiej. Chętnie bym wyrzygał to wszystko, co publikował Passent, a ja, naiwniak, czytałem i wierzyłem to. Wstyd, hańba, na pohybel agentowi-Judaszowi!

  286. Szanowny Panie,
    właśnie przeczytałem w POLITYCE Pańskie oświadczenie w sprawie próby werbunku przez t.zw. służby. Tak sie składa, że byłem w tym samym czasie i miejscu, co Pan. Styczności ze sobą nie mieliśmy, bo Pan przebywał głównie (i chyba wyłącznie) w Sajgonie, mnie zaś kierownictwo Komisji kierowało w teren na t.zw. grupy – Gio Linh, Hue, Vung Tau itd.

    Ale do rzeczy. Nie wydaje mi sie stosowne wykonywanie przez Pana gwałtownych ruchów w rodzaju oświadczeń, zapowiedzi skierowania pozwu do sądu itp. Nie wiem i nie chcę wiedzieć czy współpracował Pan z wywiadem wojskowym w czasie pobytu w Wietnamie, czy nie. Teoretycznie było to możliwe i nic w tym nie byloby niezwykłego, zważywszy na to, że Komisja Nadzoru i Kontroli była komisją wojskową o charakterze międzynarodowym. Praktycznie wykluczam możliwosc współpracy z t.zw. bezpieką.

    Nie o to jednak chodzi. Rzecz w tym, że pracowaliśmy dla kraju, dla jedynej Polski, która wtedy była. Innej Polski nie było. Byliśmy młodzi, rozpierała nas chęć przeżycia przygody i jednoczesnej pracy dla swojego dobra. Przy okazji robiło się coś pożytecznego dla kraju.
    Uważam, że nie ma się Pan czego wstydzić, ani z czego tłumaczyć, szczególnie wobec niewiele z tamtych czasów rozumiejących dziennikarzy. Pozdrawiam serdecznie.

  287. Jeśli w owych, „czarnych” czasach byłoby więcej takich tzw. dzisiaj, niekiedy i przez niektórych, których powinno pisać się z małej litery „agentów”, jak Daniel Passent to już wiem czemu ten system PADŁ!

    z pozdrowieniami – student AH im. A. Gieysztora w Pułtusku, dawniej WSH

  288. Ja Panu wierze i przykro mi, ze musi Pan tracic energie i swoj cenny czas na idiotyczne oskarzenia. Juz najwyzszy czas, aby ten kraj wyleczyl sie z obsesji agentow i platnych pacholkow Rosji. Czy naprawde ludzie nie maja innych problemow ani sposobow na spedzanie czasu tylko utrudnianie sobie nawzajem zycia? Moze byloby zdrowiej gdyby Polacy przestali wierzyc w dosc ryzykowna hipoteze jaka jest zycie pozagrobowe i skupili sie na korzystaniu z tego co jest bardziej namacalne, czyli na mozliwie przyjemnym spedzaniu chwili obecnej? Pozdrawiam serdecznie-jestem pod wrazeniem Panskiego poczucia humoru!

  289. Szanowny Panie Danielu!
    Właściwie nie interesuje mnie czy był Pan, czy też nie był TW. Nie ma to wpływu na mój szacunek dla Pańskiego dziennikarstwa. Życzę Panu powodzenia w walce o swoje dobre imię i proszę nie tracić poczucia humoru! Liczę na Pana! Pozdrawiam!

  290. Nie da sie ukryc ze p. DP, MFR itd. byli aktywnymi dzialaczami na tym odcinku frontu ktory wyznaczyla im partia rzadzaca z sowieckiego nadania.

    To powiedziawszy mozna stwierdzic ze byli on na miekkiej czesci frontu i dzialali w rekawiczkach bo chodzilo o przyciaganie do partyjnej linii ludzi ktorzy mieli troche oleju w glowie i swoje widzenie swiata
    ksztaltowali na podstawie zachodnich radiostacji. Bylo to nieco smieszne bo rzecz jasna w tych warunkach nic nie dalo sie ukryc ani propagandowo zamacic ludziom w glowach tak by uwierzyli ale panowie tacy jak DP i MFR bez wahania poswiecili swoj zywot krzewieniu paranoi.

    Pand DP nie zaplatal sie w tym do konca jak MFR bo raczej na pewno byl zbyt sprytny i inteligentny. Daje mu to teraz podstawy do wystepowania w roli „niezaleznego” dziennikarza.

    Jest oczywiste ze system totalitarny to wielkie bagno z gnojowka wiec kazdy kto w nim zyje zostaje ublocony. Wlasciwie jest tak ze rozwazanie kto sie bardziej wytaplal a kto mniej nie ma sensu bo jest atmosfera ogolnego smrodu.

    Najlepsza wiec rzecz jak sie wydarzy to gdy pokolenie to odejdzie i caly problem
    sie skonczy.

  291. Szanowny Panie Redaktorze! Czytam Pana ponad 30 lat.Wiem więc, że musiał Pan napisać ” Misję lekkich obyczajów”.Z Pańskim felietonem w Polityce sąsiaduje felieton L.Stommy poświęcony Kisielowi, a właściwie obiektywizmowi red. Rybińskiego.Uderzyły mnie podobieństwa sytuacji, w której znalazł się Pan i Kisiel.Stomma użył określenia ” psy gończe oszalałego IPN”.Gdyby felieton poświecony Panu pisał Stomma, to pewnie myśląc o roli pań Gargas i Kani, w miejsce IPN wstawiłby TVP, a psy zamienił na ich żeńskie odpowiedniki.Pozdrawiam i życzę sobie czytać Pana przez kolejne 30 lat. A potem się zobaczy.

  292. Po 25 latach czytania (od 15 roku życia) przestaję kupować wasze pismo.Czuję do niego obrzydzenie.

    Dziękuję Panie Danielu.

  293. Nigdy więcej nie kupię „pOLITYKI”. Po tym co Pan napisał, Szanowny Panie- gardzę i Panem i całym tym tałatajstwem zebranym w redakcji.

css.php