Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

13.06.2007
środa

Tureckie kazanie

13 czerwca 2007, środa,

Zainteresowało mnie kazanie pt. „Mit zagrożonej demokracji”, wygłoszone przez biskupa pomocniczego Adama Lepę z ambony „Rzeczpospolitej”. Zrozumiałem tylko myśl przewodnią: demokracja w Polsce nie jest zagrożona. 

Fabrykowanie mitu zagrożonej demokracji jest działaniem przeciw dobru wspólnemu. Uderza więc w demokrację. Jednocześnie odwraca uwagę od zagrożeń rzeczywistych. Ale może o to chodzi?

Ksiądz biskup powtarza tu wiernie myśl Jarosława Kaczyńskiego, który wielokrotnie odpierał HISTERYCZNE (ks. bp też używa tego słowa, jest ono niezbędnym zaklęciem w polemikach z krytykami IV RP) zarzuty pod adresem dzisiejszych rządów – demokratycznych w formie, ale autorytarnych w treści. Nawet ta sugestia, że obrońcom demokracji chodzi o odwrócenie uwagi od prawdziwych zagrożeń, jest w stylu premiera, który np. insynuuje, że krytykom  „pierwiastka” nie chodzi o interes Polski, tylko o interes własny.

Zdaniem bpa  Lepy, demokracja ma się  dobrze, a zagraża jej „panujący po 1989 r. oligarchiczny, a więc antydemokratyczny model w mediach, który przejawia się w MONOPOLU ORIENTACJI LIBERALNEJ I LEWICOWEJ” (podkreślenia Pass.). Pogląd ten jako żywo przypomina opinię premiera Kaczyńskiego, że dziennikarze, którzy chcą napisać coś pochlebnego o władzy, muszą to czynić pod pseudonimem. Gdyby istniał zwyczaj zadawania pytań po kazaniu, chętnie bym zapytał  księdza biskupa, kto sprawuje ten liberalno-lewicowy monopol? Największy w Polsce dziennik „Fakt”? Opiniotwórcze gazety „Dziennik” i „Rzeczpospolita”? Tygodniki „Polityka”, „Newsweek”, „Wprost”, „Niedziela”, „Tysol”? Największa siła w eterze – Polskie Radio?  Największa telewizja – najpierw Wildsteina, potem Andrzeja Urbańskiego? Radio Maryja? „Gazeta Polska”? „Nasz Dziennik”? Odnoszące się z niezwykłą rewerencją do Kościoła, Watykanu, papieży i hierarchów media wszelkiej maści, na czele z „Gazetą Wyborczą”,  z wyjątkiem kilku („Nie”), które można policzyć na palcach jednej ręki?

Odnoszę wrażenie, że ks. Adam Lepa – biskup pomocniczy w archidiecezji łódzkiej, wykładowca w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie – żyje w jakimś innym kraju, w  twierdzy oblężonej przez złowrogie siły lewicowo-liberalne. To one kazały wszystkim programom informacyjnym radia i telewizji obszernie relacjonować obchody Bożego Ciała oraz wypowiedzi książąt Kościoła. Nie będę jednak tego wątku rozwijać, bo nie chcę na starość przyłączać się do wojujących ateistów i wrogów Kościoła.

Poza tym muszę kończyć, bo lecę do Gdańska. Zapraszam do Salonu „Polityki” w Sopocie (Urząd Miejski, ul. Kościuszki, środa, 13 bm., godz.18.00). Naszym gościem będzie red. Tomasz Wołek  – członek opozycji demokratycznej w PRL, redaktor „Życia” (tzw. „wołkowego”) i „Życia Warszawy”, wymarzony partner do rozmowy o mediach, o Kościele,  o orientacji liberalno-lewicowej, a także o… piłce nożnej.

Zapraszam też serdecznie Księdza Biskupa Adama Lepę!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 78

Dodaj komentarz »
  1. Porażeni histerycznymi atakami orientacji liberalnej, lewicowej i nierzadko homoseksualnej damy jej odpór słowem i uczynkiem!

    Nie wiem za co, nie wiem skąd mi
    Lęgną się dziwolągi (lęgną się dziwolągi)
    W kącie zęby szczerzy mucha 🙂
    Wkoło żywego ducha (wkoło żywego ducha)
    – Kazimierz Grześkowiak

  2. Polecam księdzu biskupowi następujący artykuł:

    http://wiadomosci.onet.pl/1417616,2677,1,kioskart.html

    i pytam, czy zmieni swoje zdanie jeżeli zostanie przetrzymany w areszcie, albo wręcz na odwrót, czy ma takie a nie inne zdanie nt. demokracji, bo obawia się aresztu.

  3. Pierwszy zwrócił uwagę na przemówienia tow. bp Lepy Ciasto (pozdrowienia), wczoraj na blogu Janiny Paradowskiej. Zaraz po przeczytaniu poczułem się o circa 40 lat młodszy, bo przemówienie biskupa skojarzyło mi się z późnymi przemówieniami Gomułki.
    Bp Lepa nie jest pewnie ani pierwszym, ani ostatnim biskupem, mówiącym bzdury, bo skoro liberałowi (sic) Pieronkowi zdarzył się passus o „feministycznym betonie” i ten następny, z kwasem solnym, to czego oczekiwac od Lepy, który opinii liberała nie ma. Właściwie to tylko szkoda, że w Polsce jest tak mało mediów liberalnych (Wyborcza i Polityka) i prawie nie ma lewicowych (Nie, Przegląd i słaba merytorycznie Trybuna to mało), orientacja liberalna jest w mediach elektronicznych reprezentowana słabo, lewicowa wcale. Szkoda też, że te media (oprócz „Nie”,”Trybuny” i „Przeglądu”) założyły sobie kaganiec poprawności politycznej, gdy tylko mowa o sprawach związanych z kościołem hierarchicznym.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Brawo dla gospodarza, doskonale wypunktował wypowiedź Biskupa Lerpy.
    Naprawdę zaczynam sie zastanawiać co powoduje, że ludzie mający wyższe wykształcenie i będący wykładowcami na uczelni nie są w stanie dostrzec faktów. Obecnie łatwo można dotrzeć do różnych informacji i dokumentów, a więc nie jest trudno zorientować sie kto mówi prawdę, a kto się z nią mija. Umiejętność logicznego myślenia i wydobywania prawdy z lawiny informacji powinna być dla wykładowców tego typu uczelni warunkiem koniecznym, pozwalającym na nauczanie. Chyba że B. Lepa „robi” politykę dla jemu tylko wiadomego celu, bo wówczas yę wypowiedź można zrozumieć.
    Nawet jeśli wypowiedź ta wynikła z pobudek politycznych to ja nie rozumiem B.Lepy, bo takimi wypowiedziami skutecznie niszczy instytucję w której sam jest hierarchą.

  6. Jaka jest różnica znaczeniowa pomiędzy użytymi w tym tekście przymiotnikami „lewicowo-liberalny” i „liberalno-lewicowy”?

  7. Szanowny Panie Danielu!
    „Tureckie kazanie” to bardzo trafne określenie wypowiedzi bp. Lepy. Również „ambona Rzeczypospolitej” takoż celne i dosadne. Ja odebrałem kazanie-artykuł bp. Lepy jako takie typowe księżowskie gadanie, zawierające treści, które każdy może rozumieć na swój sposób a tylko autor wie o co chodzi oczywiście, jeżeli wie. Chyba jednak bp. Lepa wie, co chciał powiedzieć. To co powiedział ten funkcjonariusz KK instytucjonalnego, opowiadającego się ostanio werbalnie za demokracją, ale niewprowadzającego demokracji w swych strukturach, to czysta hipokryzja i kryptopropaganda propisowska.

  8. Zaproszenie biskupa A. Lepy do Salonu Polityki na spotkanie w Sopocie jest bardzo dobrą inicjatywą. Biskup jest znawcą mediów np. w 1996 r. mówił media :”budują wartości, albo je niszczą, integrują ludzi, albo ich dzielą, rozwijają człowieka, albo go prymitywizują, przekazują prawdę, albo kłamią”. Mając na uwadze istotne znaczenie Kościoła (ogólnie)
    w Polsce dialog jest bardzo potrzebny. Mam nadzieję, że biskup nie odmówi i zapraszać będzie na swoje przyszłe kazania brać dziennikarską nie tylko z Polityki.
    PS. Nie dotykam tematu Kościół, a Państwo. Dialog to taka prosta czynność, dyskusja na argumenty, zrozumiała etc.. i z upływem czasu kazania tureckie znikną z życia publicznego.
    Na sali wykluczam używanie granatów z absolutną prawdą po jednej stronie

  9. Biskup Adam Lepa widziałby sprawy polskie dobrze – gdyby gazety były parafilne ,no może przesadzam ale djecezjalne ,może wystarczyłby jeden Tydodnik i jedna gazeta wydawana przez Episkopat Polski z biskupem Michalikiem . Wtedy „Tygodnik Powszechny ” wreszcie poszedłby na aut . Swego czasu ks. Boniecki uskażał się ,iż arcybiskup Michalik , od lat mimo strań nie udziela wywiadu religijnego tej gazecie.
    O radiu ,telewizji czy Internecie – nie wspominam bo na szczęcie jest poza zasiegiem choćby cały ich majatek niebotycznej wartosci sprzedali -to i tak nie osiągną powdzenia na tym polu.
    Ci Faceci, napuszni ,w kolorowe stroje poubierani niczym pawie ,ale z lachami , stanowia absolutne zaprzeczenie wizerunku Chystusa -narodowości żydowskiej i jego Matki narodowości żydowskiej – której mutacje tak rozrosły sie z niezrozumiałych racjonalnie powodów, aż jedna z nich Trybunalska , zawędrowała do budynku Sejmu . Ciekawe a co na to np. Matka Kazańska , czy nie zatęskni do Dumy.
    Suma Sumarum niech idą dalej dzielnie w kierunku wyznaczonym przez biskupa Lepe ,niech nie oglądają się za siebie, bo przecież idą dobrą drogą . Pokolenie minie ,obejżą sie za siebie i zobaczą jeszcze rzesze polskich owieczek , ale wyłysiałych liczbowo i wiekowo .

  10. Panie Danielu. Coraz częściej na blogach „Polityki” zajmujemy się a to Kościołem hierarchicznym, a to obyczajowością radiomaryjną, a to wreszcie ofenzywą „pełzającego” fundamentalizmu. Coś w tym musi być, jeżeli aż tylu dziennikarzy i ich czytelników uważa za pilne przedyskutowanie tych spraw. Przed chwilą skończyłam poranny przegląd prasy on line i w” Rz” (a trudno ten tytuł podejrzewać o laickie odchylenie) natknęłam się na 2 teksty. Jeden z nich to „uzasadnione przypuszczenie” (ulubione powiedzonko prokuratorów p. Ziobry), że kościelna fundacja budowy Świątyni Opatrzności od 2 lat łamie prawo i nie poddaje się audytowi finansowemu ani nie chce dopuścić do sprawdzenia źródeł finansowania, czyli sprawdzenia, czy donatorzy nie piorą przy okazji brudnych pieniędzy. Prawo jest ponoć równe dla wszystkich. Widocznie fundacja się w definicji „wszystkich” nie mieści. Drugi tekst w dziale Opinie popełnił p. Terlikowski, a zajął się właśnie aktualnie obserwowaną aktywnością polityczną biskupów. Biedny autor próbuje udowadniać, że polscy biskupi przez kilkanaście ostatnich lat byli na „emigracji wewnętrznej” i zachowywali godną podziwu powściągliwość w przestrzeni publicznej i że teraz robią tylko to, co robią Episkopaty innych krajów (np ogłaszając ekskomuniki dla polityków głosujących za aborcją). Bo okres Bożego Ciała (zdaniem Terlikowskiego) poprzez procesje sprzyja wyprowwadzaniu nie tylko ludzi ale i idei na ulice. UF. Słowo honoru, że tak pisze. Dla mnie jest oczywiste, że polski Kościół jest częścią polskiego społeczeństwa. W „cywilu” hardo głowę podnoszą pp Giertych i Orzechowski, ludzie, którym jeszcze kilka lat temu wskazywano odległe marginesy bytu politycznego i w Kościele też ortodoksja wyprzedza i większość wiernych i bardziej otwarte umysły. Obawiam się, że w przyszłości Kościołowi zostanie znów wystawiony wysoki rachunek za brak rozwagi.

  11. Nie bardzo widzę możliwość dyskusji z osobą przemawiającą ex cathedra. Kazanie biskupa, to nie zaproszenie do rozmowy, a głoszenie jedynej prawdy. Kościół nie wyzbył się średniowiecznych manier nauczania ciemnych mas i nadal oczekuje przyjmowanie wszystkiego bez dyskusji.

    Polecam inny link: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4220270.html

  12. Może bp Lepa pisał od serca? Jak kiedyś miałem okazję przeglądać prasę katolicką (nie radiomaryjną, bynajmniej; choć i nie „Tygodnik Powszechny”) to wydawało mi się, że nagle jest mowa o jakimś innym kraju. Inny wybór faktów, czasem nawet konfabulacje (byle właściwe ideowo), często wyraziste tezy. Jeśli ktoś ograniczyłby się do takich mediów, to mógłby pisać to co bp. Lepa. Bo to nie jest bagaż, który dawałby szansę na dyskusję.

  13. Aero: czytałem. Tekst z natury wiadomości nie do udowodnienia (bo skoro świadkowie oficjalnie nie mogą mówić…).
    Tyle, że dla mnie wystarczający był wczorajszy kontrast w drobnej informacji. Wg TVN system podwojnej większości jest korzystny dla państw małych i dużych; a pierwiastkowy — dla średnich. Kilka minut później słuchałem takiej oceny w TVP, z tym że ze zmianą stacji telewizyjnej system podwójnej większości zaczął szkodzić państwom małym, a pomagać im — pierwiastkowy.

  14. Jestem tak porażony tym liberalnym monopolem, że w czasie świąt kościelnych w ogóle nie włączam telewizora w porze serwisów informacyjnych na TVP, TVN i Polsacie – nie da się oglądać tych newsów z kruchty.

    Nie mówiąc już o tym, że poza Nie i paroma innymi, niszowymi tytułami żadna gazeta nie ma wątpliwości co do tego czy nauka religii w szkołach jest na miejscu i każda gazeta pisze o „życiu poczętym”. Normalnie liberalny monopol. Straszne.

    Oczywiście, biskupowi taka demokracja się podoba – jest dokładnie tak jak Kościół sobie życzy i będzie dla Kościoła jeszcze lepiej. Tyle, że to ma niewiele wspólnego z demokracją.

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent
    Lewy Sierpowy – inteligentny punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  15. Czasami to jest bardzo komiczne gdy osoby o wyobrazni malego dziecka dotyczace np. zycia sexualnego czy demokracji w pouczajacy sposob udaja
    potrzebe do do polemiki.

    Kler (inaczej Black Power – graffiti na murze koscielnym) stawia siebie bardzo chetnie ponad panstwem, prawem, konstytujca bo jak powtarzaja ich idol nie jest z tej ziemi … czy oni nie zadaj sobie sprawy jak on skonczyl ziemska krucjate ?

    Wczoraj na (TV) Arte (w jezyku niemieckim i francuskim) byl godzinny reportarz na temat blizniakow, kosciola katolickiego w Polsce i pozycji spolecznosci polskiej wsrod narodw europy.

    W skrucie: jestesmy koncowym swiatelkiem.

    Poziom intelektualny i swiadomosc polityczna przecietnych Polki i Polaka sa bardzo niskie. Polacy przez swa nieufnosc, zawisc i lenistwo sa bardzo latwo manipulowalni co blizniacy i PiS wykorzystuja. Ultymatywna prawda pylnie z ambony, RM czy TVP .
    Niewiedza produkuje niepwenosc, niepewnosc strach i strach produkuje nienawisc. Ta aceptacja spoleczna przez brak protestu budzi stare demon cenzury , protekcji , klamstwa , nietolerancji … dyktatury.

    Im bardziej radykale sa te triady, im czesciej sie macha rejtanowska koszula tym szeregi sa bardzej zwarte i tym samy spleczenstwo oddala sie o tematow waznych , od rzeczywistosci. Jednoczenie nikt niema pomyslu na kraj.

  16. Do Doroty, post z 2007-06-11 o godz. 17:21:
    W latach 1994-1996 prowadziłem subiektywne badania nad religijnością Czechów w miejscowości Kralupy n. Vltavou, to jest takie kilkunastotysięczne miast przemysłowe 20 km na północ od Pragi, z dużą rafinerią, niedawno kupioną przez Orlen. W Kralupach był jeden kościół i ksiądz z Polski, marnie mówiący po czesku. W tym czasie w Kralupach było ok. półtora setki Polaków, pracujących na kontraktach, w tym ja. Normalnie w niedzielnych mszach uczestniczyło kilkadziesiąt osób, głównie Polaków, w okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem, gdy Polacy zjeżdżali do kraju, w mszach uczestniczyło góra kilkanaście niemłodych kobiet. Z tego by wynikało, że praktykujących Czechów-katolików jest raptem kilka procent. W Pradze kościoły są puste, oprócz tych, w których msze są po włosku lub niemiecku, ale tam w mszach uczestniczą turyści z Włoch, Austrii lub Bawarii. W Czechach obowiązuje przysłowie: Pravy Czech je v kostele dvakrat – za prvni, kdyż se narodi, za druhe, kdyż zemrze, a to mu uplnie staczi. Piszę fonetycznie, bo nie mam czeskich znaków, ale myślę, że tłumaczyć nie trzeba. Pozdrowienia.

  17. PK 11:45

    Porownanie systemu podwojnej wiekszosci do systemu pierwiastkowego dokonane jest w tabelce, ktora znalazl obecny tutaj „maciek g” i zamiescil wczoraj u Kuczynskiego. Wynika z niej, ze Polska proponuje cos, na czym traci wplywy z 7.8% do 6.47%, tylko dlatego by zaszkodzic Niemcom (spadek z 16.57% do 9.43) oraz by 8-krotnie wywindowac Malte (wzrost z 0.08 do 0.66) i inne maluchy. Komentarz zbyteczny.

    Jezeli chcesz wiedziec wiecej to przeczytaj wywiad z Geremkiem, ktory znajdziesz na stronie tytulowej „polityka.pl”.

  18. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Olek51 – 13.06., godz. 13:25

    Byl okres w historii Czech w ktorym Kosciul Katolicki w Czechach
    wystapil przeciwko narodowi czeskimu. Czesi do dzisiaj tego
    nie zapomnieli i maja racje, mimo, ze to bylo bardzo, bardzo
    dawno. Sa poprostu pamietliwi…

    F.S. von/od Diasporski

  19. Pierwiastek generalnie rozdziela z mniejszą dysproporcją głosy, dlatego można powiedzieć, że jest on korzystny dla małych, bo mają oni dużo większy wpływ dzięki niemu i dla dużych, bo chociaz traca w stosunku do podwójnej większości, to dlaje mają najwięcej do powiedzenie. Dla srednich państw jest to strata, ale niewielka. Notomiast pierwiastek zmniejsza dysproporcje pomiedzy średnimi a dużymi państwami i dlatego Kaczyńscy tak się o niego biją – bo dysproporcja pomiędzy Polską a Niemcami przy podwójnej większości wynosi 8,77% a przy pierwiastku 2,96% i cała filozofia. Kaczyńscy nie chcą się zgodzić na taką przewagę Niemiec nad Polską (oczywiście nie tylko Niemiec, bo do dużych państw zalicza się także Francję, Wlk. Brytanie czy Włochy, ale Niemcy sa największe i ta dysproporcja w stosunku do Niemiec jest w związku z tym największa). Nie mówi się tutaj za to nic na temat ponoszenia ciężarów na rzecz Unii, bo trzeba by było przyznać, że to iż Polska jest beneficjentem Unii jest zasługą w głównej mierze Niemiec, które wpłacają najwięcej do kasy Unii, a to już nie jest taka łatwa do sprzedania. Trzeba by się pryznać, że co do pieniędzy z kasy Niemiec nie mamy objekcji, ale tylko pieniędzy i tylko, gdy Niemcy płacą na nas. Broń Boże inaczej.
    Pozdrawiam

  20. Zdaniem premiera Kaczyńskiego Polska najbardziej traci na nowym systemie głosowania (podwójnej większości): – Każdy Niemiec ma wpływ prawie dwukrotnie większy niż Polak.

    Gdzie tu logika? Faktycznie głos Polaka jest trochę ważniejszy niż Niemca, bo w drugim warunku wiekszości jego głos stanowi 1/38-milionową, a Niemca 1/80-milionową. Kaczyńskiemu chyba chodzi o to, aby Niemców spierwiastkować, potem zlogarytmować, następnie zróżniczkować, wreszcie scałkować.

  21. Jaruta pisze:
    2007-06-13 o godz. 09:57

    Panie Danielu. Coraz częściej na blogach “Polityki” zajmujemy się a to Kościołem hierarchicznym, a to obyczajowością radiomaryjną, a to wreszcie ofensywą “pełzającego” fundamentalizmu. Coś w tym musi być, jeżeli aż tylu dziennikarzy i ich czytelników uważa za pilne przedyskutowanie tych spraw. (…)

    ——–

    Coś musi być, ot choćby takie coś:
    http://www.tvn24.pl/12690,1510109,0,2,wiadomosc.html

    To jest już prawdziwe kuriozum. Zacytuję krótki fragment za tvn24.pl:

    „Za obrazę i ośmieszenie uczuć religijnych informatyk Radosław R. ma wspomóc Dom Pomocy Społecznej Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP w Brzesku, które opiekują się niesprawnymi intelektualnie dziećmi. Zdaniem sędziego, internetowa „Spowiedź On-line” ośmieszała sakramenty święte – wyznania grzechów i eucharystii przez prowokacyjną formę.”

    Nie wiedziałem, że w polskim prawodawstwie istnieje pojęcie „sakramentów świętych”. Są tu na forum prawnicy, może skomentują.

    Jak to w Polsce, nie byłoby sprawy, gdyby nie donosik.

  22. Moim zdaniem, demokracji w Polsce zagraża „panujący po 1989 r. oligarchiczny, a więc antydemokratyczny Kosciol Katolicki, ktorego naciski i manipulacje w mediach przejawiaja się w MONOPOLU ORIENTACJI PRO-KOSCIELNEJ I PRAWICOWEJ”.

  23. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Olek51
    Ale Czesi sa narodem bardzo poboznym, majacym zgryz
    z kosciolem. Kosciol Katolicki „placi” za bledy potulnie
    i ze zrozumieniem za bledy kleru, bo wie, ze wysokosc „ceny”
    ustala ?

    Jezeli juz piszemy, to dobrze jest od A do Z, a nie po „polsku”.
    Widziec nie wystarcza, …

    F.S. von/od Diasporski

  24. Do Narciasza2 :
    Akurat demokracji zagrażają politycy, którzy sądzą, że mogą wykorzystać elektorat kościelny do ustanowienia dyktatury n.p. kościelnej.

  25. Narciarz2. Masz 100 procent racji. Niestety kościół to precyzyjnie wyposażona maszyna do zniewalania ludzi. Teraz także zaangażował się skutecznie w biznes nie uciakjąc w świecie od narkotyków, prania pieniędzy i rozboju przy pomocy mafii. W polsce ta precyzyjna maszyna kierowana jest przez Opus Dei z dzielną pomocą Radia Maryja. Kościół w Polsce posiada także potężną machinę propagandową. Wystarczy udać sie na jakiekolwiek targi książki aby przekonac się, że połowa krajowych wydawnictw to wydawnictwa katolickie. Do tego mają rząd, media publiczne i służalczych tzw dziennikarzy. Kiedyś Miłosz napisał „Umysł zniewolony”obsamrowując swoich kolegów. Teraz nie ma nikogo, kto napisałby „Umysł pod terrorem”.

  26. Cargo, To co piszesznie ma sensu. Z tabelki którą zamieściłem wynika, że Polska proponuje cos, na czym traci wplywy z 7.8% do 6.47%, tylko dlatego by zaszkodzic Niemcom (spadek z 16.57% do 9.43) oraz by 8-krotnie wywindowac Malte (wzrost z 0.08 do 0.66) i inne maluchy. Zastanów się jaki to ma sens praktyczny. Wielkie i mocne gospodarczo państwa łatwiej wpłyna na „maluchy” by te poparły ich propozycje niż Polska, która zaoferować może o wiele mniej. Poza tym skąd pewność, że „maluchy” będą popierać istotne dla Polski wnioski? To wbrew logice, by tak silnie zwiększać wpływ mniejszości. Ja rozumiałbym gdy „bilibyśmy się” o podział proporcjonalny

  27. No właśnie – LIBERALNO-LEWICOWY, czy może na odwrót?

    No właśnie – “medialny monopol” jednej orientacji, czy raczej dwóch: liberalnej oraz lewicowej? Może medialny Duopol?

    Dla bp Lepa obie te orientacje są jak dwa diabelskie wcielenia zła, nie wiadomo, która gorsza. Ale czy musimy przyjmować biskupią perspektywę?

    Bo w świetle ostatnich politycznych rozważań: czy wejście Kwaśniewskiego bardziej szkodzi Tuskowi, czy Kaczyńskiemu? czy Tuskowi bliżej do PiS czy do LiD? czy po wyborach powstanie koalicja PiS i SLD? itd … wygląda na to, że gra toczy się dzisiaj w trójkącie, bardziej niż kiedykolwiek.

    Zastanawia mnie jak Lewica, jak na razie niezdefiniowana, jest w stanie ograniczyć monopolistyczne zapędy KK. Jak dotąd wykazała się jedną tylko skuteczną metodą – dyktaturą proletariatu. W ramach demokratycznych to raczej liberalizm i pełna wolność bez etatystycznych i kolektywistycznych przystawek jest w stanie zmienić nastawienie społeczeństwa do religii i roli KK. A w warunkach polskich także obalić mit przedmurza, czy raczej zaścianka, czyli obawy, że zamożny i swobodny zachód nas zdominuje. I tego przemożnego przeczucia-mirażu, że KK jest dla narodu obroną i ucieczką.

  28. Aero,
    pytasz czy w polskim prawie karnym istnieją pojęcia: sakramentów świętych, wyznania grzechów i eucharystii. Według mojej wiedzy nie istnieją.
    Istnieje natomiast pojęcie – worek ogromny: obrażanie uczuć religijnych, a życie nas uczy, że uczucia religijne może obrażać wszystko.
    Nie znam sprawy, którą przywołujesz ale „na wyczucie” przypuszczam, że sąd skorzystał z tej konstrukcji prawnej.
    Już gdzieś na blogach nie tak dawno wyraziłem stanowisko, że milowymi krokami zmierzamy do państwa wyznaniowego.
    Cóż chcesz, jeżeli biskupi kościoła katolickiego wyznaczają standardy demokracji (sic) i polityki wewnętrznej to czy należy się dziwić wyciągania konsekwencji wobec nauczycielek, które nie chciały budować ołtarza na Boże Ciało, czy informatyka Radosława R za jego „Spowiedź on-line” ?

  29. Dante 12:30 .. „jestesmy koncowym swiatelkiem”
    Brawo ! trafone w 10-tke .. mozna chyba dodac, ze jestesmy nawet dalej. To co sie teraz wyprawia, to przeciez nic nowego w naszym ostatnim tysiacleciu. Absurd bije absurd, glupota tepote, strach zabobon. Moze powiedzmy sobie nawet wiecej, nie bedzie lepiej. Jakiekolwiek nadzieje, ze sie kiedys poprawi, sa czysta iluzja. Jedni potrafia, inni nie. My juz udowodnilismy ze nie potrafimy. Co gorsza, udowodnilismy ze nie potrafimy wyciagnac zadnych wnioskow z niczego. Wiec ewolucyjnie jestesmy ulomni. Owszem, nie jest opcja polozyc sie i umrzec (chyba ze za pierwiastek #@?) wiec bedzie ten skansen trwal, nawet z takimi fantastycznymi usprawnieniami jak 15 km nowych autostrad rocznie, i wzrostem pkb, pkp, pko, itd. Swiat w tym czasie zrobi swoje. Czytajmy przewodniki turystyczne, i szukajmy nowych miejsc. Obowiazki powstancze juz nie obowiazuja, a barykady, kosynierow i ulanow zostawmy w knajpach kategori II. Mozemy byc pewni, nie oddadza guzika.
    Martyrologia stracencow.

    Zycze wiecej usmiechu, i udanego lata !
    pozdrawiam.

  30. Trudno, że się powtarzam. Demokracji w Polsce najbardziej zagraża to, że 82 % społeczeństwa, czyli ca 30 mln osób, żyć musi za mniej niż minimum socjalne.

    Milczenie na ten temat w wypowiedziach nt demokracji przez biskupów dowodzić może grzechu zaniechania?

  31. Kościół?
    Całe szczęście, ale ta instytucja nie wzbudza we mnie emocji. Odbieram go w kategoriach etnografii, społecznej historii sztuki, skrybow przepisujących w średniowieczu starożytne księgi, element europejskiej kultury. Mam świadomość roli religii w życiu społeczeństw i wielu wzajemnych relacji. Reszta to instytucja lobbująca i nieustannie podtrzymująca swoją rację bytu, swój zawód i miejsca pracy.
    Spory religijne mają wg mnie bardzo świeckie i polityczne podłoże, Zakres dzialania Kościoła jest zdeterminowany szeroko rozumianym przyzwoleniem społecznym i ciągłym napięciem, kto kogo przeciągnie na swoją stronę.Mnie już nie przeciągnie, a wypowiedzi biskupa i znaczenie tej wypowiedzi odbieram na płaszczyźnie „Polakow rozmowy”, które jak wiadomo są różnorodne i emocjonujące .Prawdę mówiąc są one bardziej zasadne z racji wykonywanego zawodu niż wypowiedzi niektórych naszych polityków dla których powinna to być sprawa tylko i wyłącznie osobista i własnego sumienia.
    P.S Te daleko idące uproszczenia są tylko i wyłącznie na mój własny użytek. Dzięki temu, jedną sprawę mam z głowy.
    Halszka

  32. OLek51~!
    W sprawie stopnia religijności ludów i ludków Europy Środkowej: podkoniec lat 60-ych zadzwoniłado mnie koleżanka i namówiła mnie, bym zechciał uczesniczyć w pracach takiego niewielkiego chóru w kościele katolickim przy głównej ulicy Budapesztu (u.Vaci). Jesli dobrze pamietam to jej mąż studiował dyrygenturę i potrzebował poprowadzić jakiś chórek. Chór się składał z kilkudziesięciu osób, jak się okazało na pierwszej próbie w przeważającej wiekszości z zydów i kalwinistów (ja jestem kalwinista) , tak, że proboszcz na dzień dobry nauczył nas się przezegnać by nie razić wiernych. Wiernych było bardzo mało, mimo iż kościół był piekny (świezo po remoncie0, wyjatkowo korzystnej lokalizacji i niewatpliwie świetnego chóru. W niedzielę uzbierało się około 20-30 starszych osób,bardzo żadko jacyś turyści. W porywach (śluby) do 50-iu.
    Tak się zastanawiam nad taką odwróconą logiką dziejów – komuna upadławszędzie, naródy przetrwały wszedzie, w róznej kondycji co prawda. Kosciół ustał tylko w Polsce.
    Mimo tego mam wrażenie, że milcząco przyjeto, że to Naród ma być wdziędzny Kościołowi. A logicznie by było, żeby było odrwotnie.

    Pozdrawiam

  33. Aha!
    Można posłuchać najnowszą (bez mała napisałem -‚ostatnia’) rozmowę p. Janiny Paradowskiej z dziennikarzami (a wśród nich z panem Danielem Passentem, stąd ten wpis) na stronie http://coslychacpanijanino.info/?page_id=20 .

    Pozdrawiam

  34. cargo, piszesz „Pierwiastek generalnie rozdziela z mniejszą dysproporcją głosy, dlatego można powiedzieć, że jest on korzystny dla małych, bo mają oni dużo większy wpływ dzięki niemu i dla dużych,…”
    To co napisałeś/as/ to ekwilibrystyka. Jak można pisać, że to korzystne dla dużych! pierwiastek z 1000 to 31.6 , a ze 100 to 10, a więc duży (1000) traci w tym systemie bo w powyższym przykładzie bo zamiast 10 krotnej przewagi ma tylko 3,16 przewagi! Ten system preferuje wpływ malutkich krajów i to one w olbrzymim stopniu decydowały by w Uni. Pytanie czy Kaczyńscy mają pewność że interes „maluchów” będzie zbieżny z interesem Polski, bo ja jestem prawie pewny, że będzie różny. Poza tym na małych największy wpływ będą miały kraje najbogatsze (preferuje to kombinacje i przekupywanie)
    Pierwiastkowy system -to bardzo zły pomysł (Dla Kaczyńskich to jakoś typowe – przypomnij sobie choćby blokowanie list, miała być dla nich duża korzyść i jak to wyszło). Polska mogła by walczyć o system proporcjonalny (to bym rozumiał), bo system podwójnej większości preferuje stare największe kraje Uni.

  35. Demokracja? „Od jutra będzie tu demokracja” – zarządził szef.

  36. Dura-lex, dziękuję za odpowiedź.
    Napisałeś, że nie znasz sprawy, podałem linka do oryginalnej wiadomości – czy to jest dla Ciebie za mało informacji? Jeżeli tak, to czy mógłbyś chociaż w skrócie skomentować, czy Twoim zdaniem takie orzeczenie sądu ma rzeczywiste podstawy prawne? Jedna z europejskich instytucji odwoławczych (chyba Strasburg) orzekła, że penalizacja obrazy uczuć religijnych jest niezgodna z kartą praw człowieka. Czy sędzie ma prawo posługiwać się w uzasadnieniu pojęciami rodem z kodeksu prawa kanonicznego?

    Nb. sprawa, o której pisałem (oraz wyrok, który w niej zapadł) utwierdziła mnie w przekonaniu, że państwo wyznaniowe jest już faktem dokonanym.

  37. Coś się panu Danielowi ewidentnie nie podoba, że wahadło nastrojów społęcznych w Polsce przesunęło się ostatnio na prawo. Cóż, nie dziwię się panu Danielowi, ale czas w końcu pogodzić się z tym, że w mediach i generalnie w całej Poslce wreszcie nastaje normalność 🙂

    Pozdrawiam
    Kazu78
    http://warszawa78.blox.pl

  38. PS. Od wczorajszego popołudnia do godziny ok. 10 rano dzisiaj nie było żadnych nowych komentarzy, czy u Was było to samo, czy też tylko ja mam jakieś problemy z netem?

  39. InDoor -14.06., godz. 06:38.
    Dzięki. Uśmiechnęłam się – z uznaniem – czytając ostatnie zdanie komentarza i zaraz odczułam refleksję, że płakać trzeba, bo wiele spraw mamy – odwrotnie. Uznania pozostaje, oczywiście.

  40. maciek g – do obu postów
    Ja nie oceniam tutaj tego rozumowania tylko przedstwiam, jak dzisiejsi władcy je tłumaczą. Generalnie zgadzam się z twoimi postami, że pierwiastkowanie jest mało sensowne. Chodziło mi tylko o przedstawienie nazwijmy to filozofi rządzących – w szczególności głównego negocjatora, z którym na ten temat niedawno po prostu dyskutowałam. Zgadzam się róznież, ze jest to naciągane tłumaczenie. Dla mnie pierwiastkowanie jest bez sensu, bo niestety państwa dzielą się małe, duże i średnie pod wieloma względami i nie da się od tego uciec w Unii. To też musi się przełożyć na ich formalną siłę. Do twoich uwag dodałabym jeszcze, że samo głosowanie w Unii nie jest nadużywane – istnieje długa i bardzo dobra tradycja dochodzenia do wspólnego konsensusu i osiągania kompromisu. I według mnie tutaj jest pogrzebany pies dla Kaczyńskich – w Polskiej polityce nie ma żadnego uznania ani dla konsensusu ani dla kompromisu. Są dwa wyklęte pojęcia w polskiej formie uprawieania polityki, w szczególności w PiS. Dominuje zasada nasze jest najlepsze i nieważne, że duża jakaś część spoleczeństwa się z tym nie zgadza, to my mamy teraz większość i my przegłosujemy naszą wersję. Problem jest w tym też, że Ci Panowie nie umieją wyjść poza ten sposób myślenia. Ich obawy i brak zaufania biorą się z ich własnego postępowania. W 90% ludzie innych oceniają po sobie i tutaj tak samo, więc jak my byśmy dla przeforsowania za wszelką cene wykorzystali każdą większość, to oni też. Nie skupiałabym się tutaj na tym ile zyskuje Malta, bo ręczę Ci, że dzisiejszy obóz rządzący nawet tego wzmocnienia tak wielokrotnego nie zauważył. Niemiły problem polega na tym, że bronią Kaczyńscy niby Polski przed protekcjonalnym potraktowaniem przez przede wszystkim Niemcy (tutaj chyba jest jakiś specyficzny uraz u nich) a tak samo traktują właśnie Maltę, bo są komentarze nawet wśród negocjatorów, że czy Malta ma tyle czy tyle, to i tak maluch bez większego prawa głosu i on w żadnej wersji nam nie zagraża. Soryy, za przyziemność tek odpowiedzi, ale takie przyziemne są kalkulacja i ja tylko na tym się skupiam. Reszta dzisiaj negocjujących nie intersuje. Zresztą w dzisiejszej GW przeczytała wypowiedź Tuska, który chce wspomóc w obronie tego pierwiastka PiS ponad podziałami i przekonywać do tego cały parlament. Poraz kolejny ręce mi opadły, bo znowu na jedyny prawie głos rozsądku wychodzi SLD, które jest przeciwne temu pierwiastkowi. Ale tutaj znowu – nikt wcześniej tego pierwiastka nie konsultował z nikim. WYmyślili, zaprezentowali na arenie międzynarodowej i teraz oczekują wsparcia w obronie tej nazwijmy to delikatnie niefortunnej propozycji. A PO znowu daje się na to złapać.
    Nie analizując już więcej postępowania z pierwiastkiem PiS’u ze swojej strony mogę powiedzieć, że ja jestem za podwójną większością. To w sytuacji klinczu daje możliwość podjęcia jakiejś decyzji. A Polska musi się w końcu nauczyć szacunku dla żmudnej pracy dyplomatycznej polegającej na negocjowaniu, rozmawianiu na wszelkich forach, nawiązywaniu dyplomatycznych kontaktów i tymi kanałami prezentowaniu swoich racji, poglądów i koncepcji do budowania koalicji, które pozwolą jej przekonać do swoich racji nie tylko siebie w Unii. To jest niespekakularna metoda, ale bardzo pożyteczna. U nas zaś króluje zakrzyknięcie bez głębszego namysłu czegoś chwytliwego na dany moment przed kamerami i kompletny brak rozmowy i konsultacji na jakichkolwiek szczeblach. A potem jest lament, że nas nikt nie słucha i nie poważa. Jakie metody przedstwiania swoich racji i koncepcji takie i poważanie.
    Pozdrawiam.

  41. Cargo, nie wnikając w meritum; polska dyplomacja ma wykrzywioną grymasami gębę i skorą do tupania nóżkę.

    Jeżeli z systemu głosowania w EC robi się populistyczny seans z hasłami „bagnet na broń” zamiast lobbingu i negocjacji kanałami dyplomatycznymi, to natychmiast nasuwa mi się podejrzenie, że tak naprawdę nie o meritum tu chodzi.
    W drugiej, istotnej dla wszystkich sprawie – tarczy antyrakietowej, panuje natomiast milczenie. Ja przynajmniej słyszę tylko „tarcza jest potrzebna bo jest potrzebna”.

  42. Nie mogę pojąć dlaczego na spotkanie w Sopocie zaproszony został Tomasz Wołek. Ten od wakacji z Aganowem. Jestem przepełniony miłosierdziem ale grzechy Wołka dla mnie są niewybaczalne. Zawsze pozostanie symbolem najbardziej brutalnego dziennikarstwa, które pozostawiło trwały ślad w mentalności i profesji młodych dziennikarzy. Obsiedli oni prawicowe media i wzorem Wołka sieją spustoszenie i anarchię w życiu polaków. A do działalności w tzw opozycji demokratyczej to mam szczere wątpliwości. Chyba, że walczył metodą Dorna.

  43. Aero: wyraźnie system antyspamowy wymaga interwencji człowieka-operatora. Stąd komentarze pojawiają się w większych partiach, ze zmienną częstotliwością.

  44. Jasny Gwincie: czytałem co Wołek pisał o Michniku w Polityce. I muszę przyznać, że pochwały płynące od wczorajszego wroga robią większe wrażenie, niż pochwały płynące o przyjaciół „od zawsze”.
    A przy okazji Polityka próbuje sobie ‚poszerzyć’ bazę i prezentować większe spektrum poglądów.

  45. Aero,

    link tylko opisuje sprawę, a to za mało aby uznać, że się ją zna. Trzeba by przeczytać akta.
    Nie znam orzecznictwa Trybunału strasburskiego. Wątpię jednak aby to orzecznictwo znosiło penalizację obrażania uczuć religijnych, bo szacunek dla tych uczuć to dorobek cywilizowanego świata i wchodzi w zakres tolerancji religijnej. Inna sprawa, jakie treści nadaje sie temu pojęciu. Nie wykluczam, że w przypadku tego programisty, sąd – jak w wielu innych podobnych sprawach – „przegiął pałę”. Ale nie upatrywałbym w tym „winy” prawa. To wina sędziego, który chyba nie bardzo wie po co włożył togę i łańcuch i na czym ma polegać MĄDRE stosowanie prawa.

  46. Autor odnosi wrażenie, że ks. Adam Lepa […] żyje w jakimś innym kraju, w twierdzy oblężonej przez złowrogie siły lewicowo-liberalne.

    Oczywiście Autor ma rację. Z małą korektą, że wszyscy żyjemy w tej samej oblężonej twierdzy. Tyle, że jedni z nas bronią murów obleganych przez kler wszelkiej maści, inni zaś murów obleganych przez wszelkiej maści lewactwo. Tymczasem reszta społeczeństwa, czyli wszelkiej maści szwejkowstwo, nie może zrozumieć, czemu ci na murach i pod murami tak się naparzają, skoro wrota twierdzy są na oścież otwarte przez 24 godziny na dobę, i każdy w każdej chwili może wejść albo wyjść.

  47. Panie Redaktorze, Mili (z wyjątkami) Blogowicze. „A świat się kręci…” jak śpiewano w Kabarecie Pani Lipińskiej. Najpierw kula zatrzymała się na budowie Świątyni Opatrzności Bożej – głośno poinformowano, że budowniczowie zrzeszeni w fundacji lekceważą obowiązujące przepisy. Lekceważenie nie pojawiło się nagle, ale informacja o tym po wystąpieniach biskupów w Boże Ciało. Dalej mamy biskupa, który treścią wypowiedzi przypomina tow. Gomułkę z mojej wczesnej młodości.
    Najlepsze, już nie z kruchty, jeden Brat już nie będzie „umierał za pierwiastek” więc pewnie drugi też będzie żył – a szkoda – bo to przecież bliźniacy.
    Pozdrawiam Pana Redaktora i Państwa też.

  48. InDoor

    Sprawiłeś mi wielką frajdę linkiem „coslychacpanijanino” Dziękuję i pozdrawiam
    Halszka

  49. Witam
    Ja podzielam zdanie arcybiskupa Lepy odnośnie „mitu zagrożonej demokracji”. Mnie ta szopka nudzi jak lustracja i nie życzyłbym sobie, aby gdy wyrażam własną opinie nie mówiono, że parafrazuje Kaczyńskiego. Nie kocham PiS i nie twierdze, że demokracja jest zagrożona. Pisał Pan, że zwyczaje demokracji nie są przestrzegane i tu się zgadzam!.
    Kaczyński dojechał do koryta na potknięciach i machlojkach LSD. Lepper usiadł na wymarzonym stołku m.in „dzięki” profesorowi Balcerowiczowi . Kwaśniewski też musi znaleźć swoją bryczkę, która powiezie go wraz z całą świtą do upragnionego celu, ale krytyka wobec jego działań politycznych nie powinna być odbierana jako automatyczne popieranie rządu Kaczyńskiego i obrona IV! Nurt takiego spłycania może doprowadzić że na wiecu wyborczym opozycji usłyszymy „Po jednej stronie My-PO drugiej stronie- „Zero””.

    Pozdrawiam

  50. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Aero – 14.06., godz. 12:23

    po takim i tylu wpisach, przed burza…

    F.S. von/od Diasporski

  51. Ależ tak, HAHA, dokładnie tak. Wchodzę na krótkę chwilę do tej twierdzy, dostaję torsji i wybiegam na pola dojrzewających zbóż, wysokich traw. I słowików serenadujących nad rzeką.

    Obserwacje masz celne, ale wnioski wyciągasz przedziwne, albo wcale. Myśl Ci opada, czy co?

    Ułóżę Ci tego puzzla w ten sposób. Kraj z PRL-u wyciągała trójca: KK, ZZ i stara biurokracja (partyjna). Wszystko owinięte nicią esbecką, smykałką do małych interesów i rozkradania tego co “kazionne”. Na początku była ruina i superinflacja. Ale żadne z trójcy nie miało pojęcia i ochoty na wyciągniecie kraju z tego bagna. Jedynie grupka szalonych liberałów (nazwa zupełnie przypadkowa) podjęła się i wyciągała. Jak tylko opadła niepewność, jak już było wiadomo, że kataklizm jest zażegnany to trójca rzuciła się do konsumowania. Teraz modne jest w mediach krajowych porównywanie tego co mówili poszczególni mądrale (Kaczyński, Lepper, etc) wtedy i co mówią teraz. Kler, lewacto, szwejkostwo … Polactwo … gadulstwo, Haha.

    Przyjrzyjmy się szkole polskiej, temu miejscu gdzie kształtuje się umysł i dusza narodu. Kler tam jest, i nie tylko na lekcjach religii. Ich ideologowie selekcjonują literaturę światową, dyktują co młodzież ma myśleć i czuć, i jak ma być tumaniona. Rozśmieszył mnie ideolog lewicy, Jacek Żakowski, który zmieszał z błotem próby reformowania szkolnictwa w kierunku tego co jest na zachodzie, co jest niewątpliwie nowoczesne, co jest LIBERALNE. Do tego ZNP jest w szkole, frakcja terrorystyczna biurokracji w śmiertelnym boju z klerem – to jest teatr absurdu, a Ty o jakieś twierdzy pogadanki dajesz, nie rozśmieszaj mnie bo nie wytrzymam, nie zdążę do bramy …

  52. Dura-lex,

    dzięki, postaram się pogrzebać w necie i odszukać tę wykładnię. Jest to dla mnie o tyle ważne, że nie wykluczam, iż prędzej czy później stanę przed św. Inkwizycją za posiadane i wyrażane poglądy. Jak znajdę, poproszę cię o komentarz.
    A wydawało mi się, że skończył się czas, kiedy zanim coś powiedziałem musiałem się wewnętrznie upewnić, czy nie obrażam najjaśniejszej partii, umiłowanego przywódcy czy ojców założycieli – Marxa, Engelsa i Lenina.

    Lenin wiecznie żywy towarzyszki i towarzysze (znaczy: bracia i siostry).

  53. Elka,

    hihi, myślałem, że tylko mi się Lepa z Gomułką kojarzy. Pozdrawiam

  54. Co do działań matematycznych przynoszących korzyść, to oczywiście wolałbym od pierwiastkowania potęgowanie. Ale matematycznie potęgowanie jest powiązane z pierwiastkowaniem. Więc jeśli UE ma zachować zrównoważony rozwój, nawet przy dwóch różnych prędkościach, to mniejsze i biedniejsze państwa (Polska choć nie jest mniejsza, to jest bez wątpienia biedniejsza niż większość krajów Unii) powinny mieć możliwość wpływania na większych i bogatszych. To współgra z ideą unii solidarnej, a to jest wyPiSane na sztandarach propagandowych PiS-u 🙂

    Oczywiście konsensus konsensusem, ale nie kosztem słabszych i biedniejszych.

  55. cargo, dziekuję za wyjaśnienie bo nie „załapałem” o co ci chodziło. Teraz już wiem. NO cóz ocenę mamy podobną. Ja też uważam że ta podwója większość nie jest dla Polski zła, ale nietety nie od nas zależy stanowisko ‚naszego’ rządu. PO mimo, że znacznie lepsze od PIS i mające więcej ludzi wiedzących co nieco na temat gospodarki niestety nie zachwyca swą polityką. To tak jak pisał w swej książce Gogol „U nas wszyscy złodziej, jeden prokurator sprawiedliwy człowiek, ale mówiąc między nami to też świnia”

  56. Dziekuję Halszko za pochwałe za serwis. W ogóle to ja go układam, tylko ostatnio się zająłem technologią, to jest to okienko z multimediami, co by pozwalało jednoczesnie słuchać i pisać, a nie miałem czasu na rozwijanie treści. Zresztą w załozeniach tego serwisu, zasilanie trescią byłoby zadaniem uzytkowników. Sporo ludzi oglada i słucha, głównie po jakims linku podanym na blogach (jak teraz), jest nawet kilka ludzi stale zagladających, ale generalnie to dosyć słaby jest odzew.
    W ogóle to cały ten serwis to jest propozycja komunikacji dla takiej mikrospołeczności co ja nazywam na własny uzytek ‚fanklubem p.Janiny Paradowskiej.’. Tak jak ja widze, są to ludzie o zróznicowanym światopogladzie, nie bardzo mieszczącym się w obecnym rozumieniu prawicy lub lewicy, można by nazywać ich ‚pragmatykami’, zwykle doswiadczeni (około 40-50-60 lat), werbują się ze starych (lub aktualnych) czytelników Tygodnika Polityka. Ale czy ta mikrospołeczność zechce z tego serwisu korzystać to ja już nie wiem. Podczas nadchodzącego weekendu próbuję uporządkować zapowiedż i trochę bardziej dokładnie opisać cele serwisu.

    Pozdrawiam

  57. tss pisze:

    „2007-06-13 o godz. 21:21
    Trudno, że się powtarzam. Demokracji w Polsce najbardziej zagraża to, że 82 % społeczeństwa, czyli ca 30 mln osób, żyć musi za mniej niż minimum socjalne. ”

    tss, skad Ty wzielas te dane??? I czy Ty wiesz dokladnie, co znaczy minimum socjalne?

  58. Schein(heiligkeit) czyli faryzeuszostwo było, jest, i będzie chorobą (nie)wykształciuchów z tzw. chadeckiej prawicy. Poza tym cały drżę czytając non stop słowo veto w polskiej prasie. Strasznie lubimy negocjować i ugrywać najwięcej dla siebie. A mi szczerze mówiąc, to marzy się taka prawica co konserwuje wartości jak wolność, tolerancję czy swobodę wyboru wyznania. Może wtedy słoma z butów butnym mociumpanom wypadnie…Ale do tego potzrbyn jest polityk wielkiego formatu

  59. Szanowni Państwo. Ja tym razem na inny temat, który mnie zniesmaczył, a przynajmniej zadziwił ogromnie. Umorzono śledztwo w sprawie taś p Beger. Prokuratura nie dopatrzyła się korupcji politycznej! Ha! Aresztowano lekarza, który za „lewe” zwolnienie brał , bodajże, 150,- zł. Ponoć można mu udowodnić 2 takie przyppadki. Idiota z lekarza, czy co? Z listy So dostałby się do Sejmu (12 tys/mc) dostałby ofertę pracy dla żony i pociotka, umorzono by mu wszystkie przewiny od grzechu pierworodnego poczynając i żadne prokuratury by się korupcji nie dopatrzyły. Niby wykształciuch, a nie umie?

  60. Maciek g,
    tego uroczego spektaklu z pierwiastkiem w tytulu jest ciąg dalszy – wczoraj Pan Prezydent po spotkaniu z Sarkozym, który starał się być miły i wyrozumialy i powiedział, że nadal nas nie popiera w pierwiastku, ale przyjechał tutaj by na slepiej zrozumieć i to mu się udało, powiedziła, że Polska się nie boi, wszyscy teraz rządzący pochodzą z Solidarności i to jest gwarancja tej odwagi umierania za pierwiastek. Salkozy nas oszczędził, a właściwie Pana Prezydenta (rozumiem: w końsku jeszcze jakiś czas trzeba się będzie z tym facetem w wielu kwestiach dogadywać), w Pan Prezydent ni z gruszki ni z pietruszki o braku strachu, pochodzeniu i odwadze. Nie bardzo rozumiem związek, ale podziwiam Sarkozego, że spróbował nas zrozumieć. Wiem jestem trochę zgryźliwa, ale własnie przejrzałam GW i tam zobaczyła wywad z Sariuszem Wolskim, który też chwali pierwiastek. Ja nie wiem, co się tym chłopcom z PO z rozumem porobiło. Natomiast bardzo mnie śmieszy ofensywa dyplomatyczna Polski w sprawie przekonania innych do pierwiastka – ci inni żeby w końcu coś ustalić z sprawie tego systemu głosowania w Unii i żeby nie wyszło, że w tej Unii tylko się marnuje czas przyjeżdżaja do Polski, żeby w końcu się dowiedzieć o co chodzi nam z tym pierwiastkiem, bo ogrom ofensywy dyplomatycznej w tej sprawie na forum Unii jest tak porażający, że do nikogo żadne oświecające tych innych treści nie docierają. Toteż mamy ostatnio pielgrzymkę innych do nas : Sarkozy, zaraz będzie Zappatero, a Angela Merkel do numer telefonu polskiego Prezydenta chyba zna już na pamięć, bo ostatnio linia Pałac Prezydencki – Urząd Kanclerski jest jak hot-line. Moje uszczypliwości prowadzą do podstawowego pytania – po co nam u diabła Ministerstwo Spraw Zagranicznych, skoro ono niczego nie mówi, nic nie robi na arenie międzynarodowej, nikomu niczego z naszego postępowania nie tłumaczy, a na zgraniczne wycieczki w sprawach takich jak pierwiastek jeżdża przedstawiciele Kancelarii Prezydenta? Wychodzi na to, że PiS odzyskał MSZ po to by je zlikwidować. Ma czasami wrażenie, że w zakresie polityki zagranicznej obecnie rządzący są na etapie „poszedł po rozum do głowy i kiedy wróci nie wiadomo”. Jest też tu twórczy dodatek – nie wiadomo z czym wróci, bo do dotychczasowe chwilowe wizyty w przerwach ekskursji po rozum, nie charakteryzuję się żadnymi uadnymi efektami tej wycieczki.
    Pozdrawiam.

  61. topolowka – 14.06., godz.20:34.
    Wiem dokładnie co znaczy minimum socjalne. Ze strony internetowej Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych zacytuję jego funkcję społeczno-polityczną, czyli konkretnie: „Funkcję tę można alternatywnie nazwać roszczeniową, gdyż wartości koszyków stały się kategoriami często wykorzystywanymi do formułowania roszczeń dochodowych, szczególnie w przypadku dochodów, których wysokość jest regulowana przez władze publiczne (płace minimalne, świadczenia socjalne i ubezpieczeniowe)”

    Dane wzięłam z „Raportu” Joanny Solskiej opublikowanego w 21 numerze „Polityki”, ale korzystałam też ze strony wymienionego wyżej IPiSS. Niestety, na stronie „Polityka” – „Raportu” nie ma.

    Na potrzeby minimum socjalnego 2007 dla osoby prowadzącej jednoosobowe gospodarstwo przyjęto w IPiSS następujące wydatki:
    – żywność = 187,20zł
    – mieszkanie = 259,10zł
    – edukacja = 10,30zł
    – kultura i wypoczynek = 92,90zł
    – odzież i obuwie = 32,80zł
    – zdrowie i higiena = 49,60zł
    – transport, telefon = 73,00zł
    – zaskórniaki = 56,40zł
    – RAZEM = 761,30zł/m-c

    Tak się składa, że:
    – dwa lata temu ta kwota wynosiła zł 844; specyfikacja wydatków też nie była identyczna z obecną, ale oto mniejsza;
    – pensja minimalna w Polsce wynosi 936 zł, co ogromnej rzeszy tyle zarabiającym pozwala przynieść do domu zł 675, bo tyle wynosi kwota wynagrodzenia netto przy 936 zł brutto, co stanowi, że pracującemu za minimalne wynagrodzenie brakuje (761 minus 675) 86 zł nawet do tak jak wyżej pomyślanego (wolałabym napisać wprost – pokombinowanego) minimum socjalnego;
    – w porównaniu do minimum z przed dwu lat (844 zł) różnica (844 minus 675) wynosi już 169 zł/m-c; wspomnę tylko, że nie staniały ni czynsze, ni prąd, gaz, żywność, ksiązka, prasa, abonament rtv, bilet do kina, bilet do teatru, obuwie, leki, przysłowiowe mydło, transport…

    Zastanawia w wykazie wydatków ujętych w minimum socjalnym pozycja „zaskórniaki”, której dwa lata temu -jeśli dobrze pamiętam – nie było w minimum socjalnym. Czy pozycja ta ma uzasadniać nędzarzom, że wzrost jest, a oni kretynami są jeśli nie umieją oszczędności wygospodarować? Czy może idzie o to, że IPiSS sugeruje w ten sposób świadomość żrodła wzrostu, mianowicie wszelkiej maści kredytów i umieszcza w wykazie „zaskórniaki” zamiast „rat spłaty kredytów” ?
    Tak, czy tak – słow brak.

    Na potrzeby minimum socjalnego dla rodziny czteroosobowej (dwoje dzieci) IPiSS przyjął wydatki:
    – żywność = 727,40zł
    – mieszkanie = 620,40zł
    – edukacja = 166,70zł (dwoje dzieci!)
    – kultura i wypoczynek = 159,00
    – odzież i obuwie = 131,80zł
    – zdrowie i higiena = 148,80zł
    – transport, telefon = 288,80zł
    – zaskórniaki = 112,20zł
    – RAZEM = 2355,10zł/m-c, co stanowi 588,80zł na głowę.

    Czy umieszczanie oprócz złotych również groszy ma sugerować rzetelność obliczeń? Mogę się nie czepiać.

    Osoby funkcjonujące za mniej pieniędzy niż wynosi minimum socjalne w 1997 r. stanowiły 50,4 % społeczeństwa Polski, w 2001 – 57 %, obecnie – 70%. Wzrasta?

    Jest jeszcze minimum egzystencji, wynoszące dla gospodarstwa jenoosobowego 345 zł/m-c, a dla czteroosobowego – 1178 zł/m-c. Osoby funkcjonujące za mniej niż to minimum stanowią 12 % społeczeństwa Polski. W 1997 roku było ich 5,4 %, w 2001 – 9,5 %. Rośnie?

    „Średnia płaca – obecnie ok. 2783 zł brutto – także nie odzwierciedla przeciętnego poziomu zarobków Polaka pracującego – dla wiekszości jest raczej poziomem marzeń.” – pisze Joanna Solska. Od siebie dodam, że tę średnią oblicza się ze zbioru od kilkuset złotych do kilku milionów złotych (najwyzsze zarobki osiągnęła dyrektor któregoś banku, wyniosły one 7 mln zł).

    Czy ktoś słyszał aby powyższa sytuacja spędzała sen z powiek rządzącym (nie tylko obecnie!) albo ich koalicjom? To ważne pytanie.

    Kilkadziesiąt lat temu Abraham Maslow udowodnił, potem wielokrotnie to potwierdzono, że człowiek tak już ma, że nie mając zabezpieczonej realizacji potrzeb fizjologicznych i bezpieczeństwa ( w skrócie bytowych, czyli w znaczącej części pieniędzy na żywność, dach nad głowę itd) nie realizuje dobrych związków, przynależności, rozwoju, samorealizacji…
    Układ psychologiczny człowieka doznaje zawału jak układ krwionośny!

    Dlatego sytuacja materialna, jej skutkiem także niematerialna, zagraża demokracji w Polsce. Czy tak?

    Pozdrawiam, tss

    PS. Jedynie „Polityka” w sprawie głos zabrała, choć mało kto na opracowanie uwagę zwrócił, co też zastanawia, bo wskazuje jak niewielu obchodzi to co podstawowe. Czy dlatego, że syty głodnego nie rozumie, czy głowa w chmurach to osłabiający percepcję mechanizm obronny?

  62. Cargo: spotkałem się z tezą, że Polska jest potrzebna do wsparcia różnych pomysłów na reformy UE. I stąd te wizyty. Być może odbędzie się jakiś handel — czy to „sprzedadzą” nam wpisanie do punktu obrad dyskusji nad ‚pierwiastkiem’, czy też wykupimy się nadrzędnością prawa krajowego nad europejskim… O ile nie jestem zwolennikiem pierwiastka, ale wrogiem też nie i cały temat uważam za drugorzędny; o tyle ta druga zamiana bardzo by mi sie nie podobała.

  63. Aero,

    skoro to Cię tak zainteresowało. Spróbuj „wytrzasnąć” skądś kodeks karny z komentarzem i polecam komentarz do Art 196 kk. Traktuje o obrazie uczuć religijnych. Ja niestety nie mam dostępu do takiego komentarza. Czy jest gdzieś w necie?
    Powyższa wskazówka nie ma związku ze stosowanym przez sądy orzecznictwem w tych sprawach i w tej konkretnej sprawie.
    Moja prywatna ocena jest taka, że orzecznictwo w sprawach obrazy uczuć religijnych niebezpiecznie zbliża się do granic paranoi albo śmieszności.
    Co kto woli.

  64. TO, to nawet nie jest twierdza, to jest wręcz droga, gdzie na zupełnie przypadkowym kilometrze po obu stronach stoją jakieś stare mury. Mury z lewej strony oblegane są przez zastępy czarnych i broni ich lewackie zaprzaństwo, na murach z prawej sytuacja jest odwrotna. Droga ciągnie się od horyzontu do horyzontu, i tą drogą suną bezładne kupy szwejków, którzy wchodząc między mury, starają się przyśpieszyć kroku i iść środkiem, żeby być jak najdalej od jednej i drugiej strony.

    Nie na wiele im się to przydaje, bo muszą między walczącymi zostawić swoje dzieci – tylko pod tym warunkiem wolno iść im dalej. Na ustawione wedle murów szkolne kojce nic Ci nie poradzę. Przez czterdzieści lat dzieci trzymano tam w czerwonych mundurkach, wtedy oburzali się pobożni. Teraz mundurki zostały przemalowane na czarno i oburzają się bezbożnicy. Absurd za absurd, tylko dzieciaków szkoda.

  65. Lex,

    dzięki. Poszukiwania zacząłem od 196 k.k. – na mój nieprawniczy łeb, zapis – worek. Pobieżna lektura k.k. sprawiła na mnie (może mylne) wrażenie, że inne kwestie są precyzyjniej zdefiniowane.
    Szukając, co na ten temat mówi prawo europejskie, znalazłem ze zdziwieniem rozbieżne wykładnie Komisji Praw Człowieka (w kierunku postrzegania bluźnierstwa jako archaizmu) i Trybunału Praw Człowieka (w kierunku bardziej zachowawczym).

    We wspomnianej przeze mnie sprawie, kara wymierzona informatykowi jest niewspółmiernie wysoka do popełnionego czynu. Zwłaszcza, gdy w wielu spektakularnych sprawach sądy orzekają „niską szkodliwość społeczną czynu”. W mojej opinii jest wręcz przeciwnie, to co zrobił informatyk jest społecznie pożyteczne, gdyż może przyczynić się do wartościowej dyskusji; wartościowej dla wszystkich zainteresowanych.

    No cóż, polskie Salem.

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    tss – 15:06., godz. 11:57

    Czy we wczesniejszych nr. Polityki, podobne statystyki byly
    w wartosciach zblizone? Czy P. znowu cos z ‚zachwytu’
    przesypiala?…

    F.S. von/od Diasporski

  67. Szanowny Panie Danielu.
    Nie jest Pan stary! Jest Pan nadal w pełni twórczym człowiekiem i nie jest Pan wojującym antyklerykałem. Domaga się Pan logicznie tego co w prawdziwej demokracji najważniejsze – podstawowych swobód obywatelskich. Także do wolności sumienia i wyznania. Niech wreszcie to „moherowe” społeczeństwo zrozumie, że publiczne przyznanie się do tego „że się jest praktykującym katolikiem” nie jest tytułem do chwały, a wręcz przeciwnie, jest to tym samym co „puszczenia bąka” w szacownym towarzystwie! Wiara jest sprawą tak samo osobistą jak orientacja seksualna. Swojego Boga każdy ma w sercu. Jest to jego najgłębiej intymna sprawa. Kościół, jakikolwiek by w państwie nie był, ma własne media i tam wierni znajdą dla siebie informacje, także kwieciste oracje swoich hierarchów, w tym i „tureckie kazania”! Media publiczne nie mogą mieć wyznania. Jeżeli je będą miały, jak w ostatnich czasach, także za rządów SLD, to konsekwencją takiej polityki wewnętrznej musi być wycofanie przez nasze państwo swojego wojska z Iraku i Afganistanu. Poza tym należy NIEZWŁOCZNIE nawiązać współpracę a Alka idą oraz Talibami i tak trzymając wycofać się z Unii Europejskiej. Niech to wreszcie to nasze „pseudo katolickie” społeczeństwo zrozumie i użyje rozumu. Przecież myślenie nie boli. Wojny religijne na naszym kontynencie dawno minęły i zapisały się czarnymi zgłoskami. Pod względem rozdzielenia państwa od kościoła to Francuzi mają rację! W obecnej polityce naszego państwa analogie są „oczywiste”, tak jak prawda w IV RP w wykonaniu rozkosznych jednojajowych poczętych bez ojca braci „K”, którzy w dzieciństwie ukradli tylko księżyc. Teraz ukradli wreszcie rodakom ich ojczyznę! Nie wszystkim! Część „bezczelnych ” po zagłosowaniu na nich, wyjechała z Ojczyzny. Gorzej mają Ci Rodacy, którzy z różnych przyczyn (także tylko sentymentalnych) nie wyjechali i są przez „władców” traktowani NIKCZEMNIE! (zastanów się Rodaku nad przypadkami pani Barbary Blidy, pana kardiochirurga Mirosław „G”-arlickiego – rzeczywiście wirtuoza polskiej kardiochirurgii oraz wielu Rodaków przebywających w „aresztach wydobywczych” IV RP”.
    Panie Danielu pozdrawiam i łączę wyrazy szacunku Lech.

  68. System podwójnej większości łagodzi w znacznym stopniu dominację w UE „wielkich” nad „małymi”. Czy czyni, a właściwie czy czyniłby, to w sposób satysfakcjonujący, nie wiadomo, ponieważ w praktyce UE nie był zastosowany. Ale zupełnie to samo wiadomo a właściwie nie wiadomo o systemie pierwiastkowym, którę tę rolę zabezpieczania interesów „maluczkich” ma spełniać pdobno lepiej. Lecz ta próba narzucenia przez Polskę, ponownej dyskusji na temat zasady głosowania, rzakomo lepszej, niż już przez większość aprobowana, jest przez tę większość unijną traktowana jako bezsensowna obstrukcja na drodze do traktatu konstytucyjnego i w moim przekonaniu taka właśnie jest.
    Przerażają mnie w tej pierwiastkowej krucjacie dwie sprawy:
    Pierwsza, to poparcie jej przez PO, chyba tylko dla utrzymania obecnej pozycji w sondażach, gdyż PO krytykowała uprzednio hamulcowe działania „dyplomacji” kaczyńskiej. Przeraża, ponieważ PO to najsilniejsza partia, rzekomo opozycyjna w stosunku do PiS.
    Druga, znacznie groźniejsza dla Polski i Polaków, to deklaracja odwagi w działaniach na forum UE, złożona przez Przezydenta RP. Czyżby była to zapowiedź kolejnego weta Polski? Widocznie Bliźniacy, chcą pokazać, że w sprawach zasadniczych nie są gorsi od Millera. Zapominają, że UE ma już dosyć kłopotów z polskim vetem, dotyczącym pertraktacji z Rosją. Trzecie polskie veto mogłoby spowodować daleko idącą utratę szacunku, jakim cieszy się nasz Kraj w rodzinie unijnej, szacunku tak beztrosko obecnie rozmienianego na drobne. Polska i Polacy już wielokrotnie ponosili straty za skutki tromtradackiej, niemądrej odwagi swych przywódców. Za króla Olbrachta wyginęła szlachta, w klęsce warneńskiej poniósł śmierć król polski, za niezbyt sensowne pobicie pod Wiedniem, nie tych, których w interesie Polski należało tam pobić, Jan Sobieski omal nie stracił głowy w podzięce za swój chrześcijański uczynek, bezkrytyczna odwaga ofenzywana Piłsudskiego w Wojnie Polsko-Bolszewickiej niemal nie doprowadziła do klęski Polski w tej Wojnie, beznadziejnie odważna decyzja wybuchu Powstania Warszawskiego, spowodowała jedną z największych, jeżeli nie najwiekszą polską klęskę narodową. Tak jest zawsze, gdy odważne działania podejmowane są nieracjonalnie z intencji ideologicznych, bez realnego przewidywania rozwoju sytuacji oraz rachunku możliwych strat i zysków. Najczęściej za taką głupią odwagę zideologizowanych decydentów płacą bardzo drogo Polacy i Polska. Decydenci polityczni i dowódcy wojskowi nie ponoszą tragicznych skutków tej swojej głupiej odwagi. Tragiczna śmierć Władysława Warnenczyka, to wyjatek potwierdzający regułą.
    To skrajnie niemoralna odwaga na cudzy koszt!
    Aero i Lex’e!
    Uczucie to subiektywny proces psychiczny, w znacznym stopniu nie poddajacy się sterowaniu przez rozum. Może być objawione zachowaniem lub werbalnie albo ukryte. Do kategorii uczuć (emocji) należą między innymi: miłość, sympatia, nienawiść, antypatia, czacunek, pogarda a nawet obrzydzenie. Czy można obrażać uczucia? To chyba watpliwe? Uważam, że ochronie, przede wszystkim w sferze kultury wymiany poglądów, powinny podlegać właśnie poglądy w więc i światopogląd. Także wierzenia religijne. Poglądy i wierzenia nie powinny być obrażane w dyskusjach ale sama dyskusja, w tym krytyka niezawierająca inwektyw i wyrażeń obraźliwych, nie może być traktowana jako obraza poglądów i wierzeń oraz w żadnym przypadku uczyć.
    Prawo w tym zakresie powinno być, jak mi się wydaje, jak najszybciej zmienione, tak aby ochrona prawna subiektywnych uczuć nie stała w kolizji z ochroną prawa do swobody wypowiedzi i sumienia.
    Ale może za ten mój pogląd powiniem się przyłączyć do Aero i leżeć pokornie, pokutnie krzyżem obok niego na dnie jeziora?

  69. Do wszystkich szanownych blogowiczów, pasjonujących się „rolą pierwiastkowania”.
    1. nie ma sensu prowadzić wynurzeń nt. pierwiastka, bo każdy
    absolwent podstawówki wie, że spierwiastkowanie (nawet to najmniejsze, bo kwadratowe) szeregu liczb prowadzi do ich spłaszczenia.
    2. wbrew naiwnym sądom pana S-Wolskiego spierwiastkowanie wg liczby ludności nie przyniesie poprawy (istotnej)pozycji Polski na tle Niemiec, bo w całej „materii” głosowania liczy się nie głos jednego kraju,lecz „siła przyciągania” małych przez dużych (tworzenia koalicji dla pro lub kontra). Polska nie ma nic do zaoferowania maluczkim, a Niemcy mają.
    3. nawet kompletny laik – nie mający pojęcia o pierwiastkowaniu, a zwłaszcza o matematycznej technice tworzenia tzw. większości- widzi, że podejście Polskiego rządu jest infantylne, czego jednoznacznym dowodem jest całkowity brak poparcia naszego stanowiska przez kraje ludnościowo małe (a przecież im mniejszy kraj, tym więcej zyskuje na metodzie pierwiastkowania).
    Czy oni (te kraje) są głupcami i nie umieją pierwiastkować? Umieją, ale wiedzą, że więcej mają do stracenia wywijając szablą nad głową w imię „pierwiastka”, niż dając dowód swojej dojrzałości do koncyliacyjnego negocjowania. Polacy są specjalistami od parafialnego zostawiania za sobą spalonej ziemi. Nawet, jeśli byśmy przeforsowali „pierwiastek”, to więcej stracimy w UE, niż zyskamy. Rozumieją to wszystkie kraje, ale nie rząd polski.

  70. Parę słów uzupełnienia do poprzedniego komentarza. PO już dwukrotnie skompromitowała się poparciem udzielonym PiS’owi w sprawach dla Polski zasadniczych – lustracji i likwidacji WSI. W obu przypadkach PO uzasadniała swe poparcie racjami wyższymi, sądząc, że będą godnie przez rządzący PiS zrealizowane. Następnie krytykowała ostro sposób tej realizacji, według niej fatalny i szkodliwy. Z lustracją nieco porządku dokonał TK. Likwidacja WSI (według JK – rozbicie) zaowocowała praktyczną likwidacją polskich służb wywiadu i kontrwywiadu, za co podziękowała Rosja.
    Teraz po raz trzeci PO wcisnęło brzytwę w ręce kaczyńskie. Bo brzytwą dla małpy jest poparcie polskiej wojny z UE o pierwiastkowy system głosowania. Jeżeli to poparcie zostanie wykorzystane do złożenia kolejnego polskiego veta, i to w sposób, który PO będzie musiała ostro skrytykować, to negatywne skutki poparcia PO wywołają konsekwencje, które mogą szkodzić Polsce przez wiele lat.
    PO to podobno partia wykształciuchów. Czyżby i którędy?!?!

  71. Kropkozjadzie (15.06, 22:30),

    o ile w większości zgadzam się z pierwszą częścią Twego postu, o tyle z drugą już nie do końca.

    Poglądy nierozerwalnie łączą się z uczuciami, taka nasza ludzka natura. Inne uczucia budzi dyskusja nt. zagadnień mechaniki kwantowej, inne gdy chodzi o wyznawaną wiarę.
    Jeśli chodzi o prawo karne, jestem przeciwnikiem regulowania przez nie kwestii „uczuć religijnych”. Człowiek kulturalny nie obraża innych, człowiek otwarty nie obraża się zbyt szybko. Poza tym widmo kary powoduje, że dyskusja staje się niemożliwa. Czy możemy dzisiaj w Polsce dyskutować o Karolu Wojtyle? – czy też wolno nam jedynie wyrażać podziw dla jego osoby.
    Osobiście nie mam nic do osób wierzących. Drażni mnie natomiast pokazowa religijność, służąca do realizacji celów propagandowych i nie poparta wiernością wyznawanym zasadom w życiu prywatnym.
    Przykład: wyborcy domagają się krwawych igrzysk, katolicki polityk głosi pochwałę kary śmierci. A „nie zabijaj”? A może nie ma tu sprzeczności, skoro w biblii Jahwe daje Mojżeszowi wspomniane przykazanie, a w innych rozdziałach domaga się ofiar z dzieci.

    I na koniec, dla mnie bluźnierstwem jest wyznanie p. Leppera, że „bóg go szanuje”. Nie słyszałem, aby czyjekolwiek uczucia religijne zostały obrażone tym oświadczeniem.

  72. Kropkozjadzie,

    masz rację .
    Obraza „uczuć” brzmi dziwnie. Obraza np. religii byłaby konkretniejsza. Ale mamy to co mamy, czyli „uczucia”. Sfera uczuć, również religijnych, to sfera najbardziej indywidualna, można powiedzieć intymna. Tego, moim zdaniem, nie da się „wypośrodkować”, stąd konieczność bardzo ostrożnej wykładni, raczej zawężającej niż rozszerzającej. Orzecznictwo sądów w tych sprawach idzie jednak dokładnie w kierunku wykładni rozszerzającej. Stąd strach cokolwiek mówić i robić co by zahaczało o problematykę religijną.
    Zawsze może znaleźć się babina czy chłopina, którzy poczują się obrażeni; plakatem (dzieło sztuki ), instalacją artystyczną (Nieznalska) czy rzeźbą
    ( JP 2 „przywalony” światem doczesnym i jego problemami).
    Cóż, prof. Zoll redagując ten przepis poszedł po „małej” linii oporu logicznego. Stworzył przepis, którego racjonalnie stosować się nie da, gdyż nie ma jednolitego, powszechnie obowiązującego wzorca tego co może obrażać, a co nie.

  73. Feliks Stychowski – 15.06., godz. 18:31.
    To nie „Polityka” przysypia. Dzięki „Polityce” znamy sytuację, nie wątpię, że rokującą wieloma niebezpieczeństwami…

    Przysypiają decydenci i ich opozycje. Ni jednym, ni drugim nic ta sytuacja nie mówi, więc i oni nie mówią.

    O sobie mogę powiedzieć, że wołam na puszczy. Bez sensu.

  74. Aero i Lekx’ie!
    Przeczytałem jeszcze raz tekst swój i Wasze, dotyczące obrażania uczuć religijnych. Wydaje mi się, że nie ma między nami istotnych różnic merytorycznych, natomiast są różnice w przedstawieniu problemu wadliwego przepisu art. 196 k.k., chyba niezgodnego z konstytucyjną zasadą wolności słowa. Aero krytykuje pokazową religijność, służącą do realizacji celów propagandowych i kolidującą z postępowaniem w życiu prywatnym. Warto dodać, że wiele osób demonstrujących publicznie swe uczycia religijne, nie żywi ich w głębi swej świadomości. Pamiętam byłych pezeperowskich ateistów, którzy w trakcie transformacji ustrojowej stali się dość nagle i pokazowo praktykującymi katolikami, wyjątkowo „wrażliwymi” na poszanowanie ich „uczuć” religijnych. Cóż sumienie bywa u niektórych osób bardzo elastyczne. Czegóż to nie robi się dla kariery?
    Lex zwraca uwagę na stosowanie rozszerzającej wykładni art. 196 k.k. Uważam, że jest to w odniesieniu do przepisu prawa karnego niedopuszczalne a przepis taki, którego treśc dopuszcza szeroką interepretację, jest przepisem wadliwym – złym prawem, ułatwiającym jego instrumentalne wykorzystywanie. Także nie jest możliwe ustalenie prawdy obiektywnej – czy uczucia religijne rzeczywiście naruszone, czy tylko w relacji skarżącego, która może być kłamliwa. A ustalenie prawdy obiektywnej jest podstawą orzekania w procesie karnym.
    Lecz nie ma szansy na nowelizację tego złego przepisu przez Sejm, w którym niedawno obserwowaliśmy boje o wprowadzenie do Konstytucji sloganu o ochronie prawnej życia poczętego aż do naturalnej śmierci.
    Pozdrawiam.

  75. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    tss – 16.06., godz. 14:33

    Hallo Munch, przy pewnym poziomie, wszystko traci sens, staje
    sie powierzchowne. Przeciez oni dokladnie w P. i w p. wiedza.
    Dlatego na antyszabrownikow jest nagonka i to taka, ze az sie
    „belki” stropowe gna.

    Nie rozumieja, ze pewnego pieknego poranka sie obudza
    i stwierdza, ze umarli, …
    Bez sensu – prawda?

    F.S. von/od Diasporski

  76. Kropkozjadzie,

    przytoczony przez Ciebie przykład sejmowej batalii o ochronę życia doskonale odzwierciedla hipokryzję religijną. Z jednej strony chce się wprowadzić penalizację aborcji, z drugiej nikomu nie przychodzi do głowy, że legalność aborcji służy ochronie życia kobiety (gatunku podrzędnego w systemach patriarchalnych jak islam czy chrześcijaństwo).

    Nie chodzi tylko o dopuszczalność aborcji w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia kobiety. Chodzi przede wszystkim o to, że kobieta chcąca dokonać aborcji i tak to zrobi, ale u „baby”, co skończy się w najlepszym przypadku powikłaniami.

    Ale wbrew (fikcyjnej) neutralności światopoglądowej państwa, wmiast medycznych przywoływane są argumenty irracjonalne i teologiczne.

    Piszę to jako zdecydowany przeciwnik aborcji.

  77. Ąero i Kropkozjad

    nie ma między nami sprzeczności „w tym temacie” ani co do ocen, ani co do wniosków.
    Chodziło mi o próbę wyjaśnienia, skąd się bierze to co mamy.

  78. Aero!
    Ja też jestem przeciwnikiem stosowania aborcji jako powszechnego środka antykoncepcyjnego. Ale nie powinniśmy dać się wciagać w podziały na zwolenników i przeciwników aborcji, tak natrętnie narzucanej „tureckimi kazaniami” czarnosukienkowych. Chodzi bowiem o coś więcej – o świadome i odpowiedzialne rodzicielstwo, które powinno znajdować abrobatę w wychowywaniu młodzieży oraz w instytucjach prawnych. Kler katolicki nie ma tytułu moralnego do wypowiadania sie na ten temat, ponieważ księża wyrzekli się rodzicielstwa, akceptując celibat. Wyrzeczeniu temu towarzyszy prowadzona przez nich kampania na rzecz wielodzietności a więc w przypadku małżeńsw słabych ekonomicznie, kampania na rzecz nieodpowiedzialnego rodzicielstawa, za któregio często tragiczne skutki oni już nie ponoszą odpowiedzialności.
    Prawo dopuszczające aborcję w uzasadnionych przypadkach (medyczne, psychologiczne – poczęcie z gwałtu i ekonomicznych) to jeden z elementów prawnej aprobaty świadomego rodzicielstwa. Ale oczywiście nie jedyny
    Liberalizacja prawa aborcyjnego połączona z wychowaniem do świadomego rodzicielstwa i zapewnieniem jego realizacji (poradnictwo lekarskie i dostepność srodków antykoncepcyjnych) przynosi w efekcie spadek liczby aborcji, na co wskazuje przykład francuski.
    Pozdrawiam.

  79. Kropkozjadzie,

    nic dodać, nic ująć. Może jedynie to, że każdy z nas może być pro lub (jak ja) przeciw aborcji; ale nikomu nie daje to prawa do mówienia innym, co w tej kwestii mają prawo robić.
    ZWŁASZCZA, gdy edukacja seksualna nie istnieje, antykoncepcja jest grzechem itd.
    Kler ma prawo się wypowiadać na swoim terenie, dowolne dyrdymały głosić. Kto chce, ma prawo wierzyć. Ale niech się nie wtrynia w system prawny!

css.php