Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.08.2007
środa

Widmo krąży po Polsce

29 sierpnia 2007, środa,

Widmo krąży po Polsce. Widmo koalicji PO – LiD. Czerwony szkwał nadchodzi.

Ale po kolei. Określenie „polskie Watergate” ma sens tylko wtedy, kiedy przypomnimy, że zarówno prezydent Nixon, jak i wiceprezydent Spiro Agnew, musieli ustąpić, każdy z powodu innego krętactwa, i skończyli w niesławie. Podsłuchy, które sankcjonował Nixon, były jednak na dużo mniejszą skalę niż w IV RP. Zresztą prokurator generalny USA Gonzales w tych dniach odszedł z powodu dużo mniejszych oskarżeń niż te, jakie formułowane są od adresem rządu PiS.

Żeby były premier oraz dwaj wicepremierzy podejrzewali, że byli podsłuchiwani, to się chyba nie zdarzyło nawet na Dzikim Zachodzie, gdzie szeryf pozwalał sobie na wiele. Żeby nikt z obozu władzy nie zaprzeczył wprost, iż dziennikarze są podsłuchiwani, tylko każdy kluczył, że nie było podsłuchów nielegalnych, że dziennikarze nie mogą stać ponad prawem, że jeżeli istnieje domniemanie przestępstwa, bla, bla, bla… Żeby marszałek Senatu przyznał, że stracił zaufanie do urzędującego ministra Sprawiedliwości i obaj nadal pozostawali na swoich stanowiskach!

 

To wszystko jest trudne do pojęcia. W dodatku ojciec chrzestny tego całego układu traci nerwy (trudno się dziwić) i wyzywa opozycję od „rozwścieczonej i prymitywnej”. I do tego ten Episkopat, który kluczy, a faktycznie bierze stronę ojca dyrektora, te spotkania na Jasnej Górze, te ostentacyjne modły i polityczne pielgrzymki, a jednocześnie załatwianie interesów nie zawsze świętych, czasami bardzo doczesnych, ten prezydent, który gotuje się od kartofla, a przełyka dużo gorsze zniewagi ze strony Rydzyka – usiłuję nie dać się w to wszystko wciągnąć i nie komentować kolejnych rewelacji zza kulis obozu rządzącego, ale to wciąga jak narkotyk.

Warto na chwilę oderwać się i zastanowić: co dalej, co po wyborach? Nawet jeżeli PiS zdobędzie najwięcej głosów (czego nie można wykluczyć), to bez Platformy trudno będzie rządzić. Ta zaś, jak zwykle, hamletyzuje. Marzeniem prawicy jest PO-PiS, gazety okołorządowe tego nie ukrywają, nie ma się zresztą czego wstydzić, ale im bardziej obóz Kaczyńskich się kompromituje, tym wyższą cenę za taką koalicję musiałaby zapłacić Platforma. Już chyba nawet Jan Rokita nie jest jej entuzjastą. Senator Niesiołowski wypowiedział się przeciw, Platforma jest rozdarta. Tusk słusznie zostawia sobie wszystkie opcje otwarte, ale czy druga możliwość – koalicja PO z LiD – jest możliwa?

Dotychczas sądziłem, że ani możliwa, ani celowa. Niemożliwa, ponieważ Platforma się nie odważy. Niecelowa, ponieważ lewica powinna dłużej siedzieć na ławce kar, mieć więcej czasu na refleksję, na dopracowanie się bardziej wyrazistego programu, na okrzepnięcie jako alternatywa nie tylko dla PiS, ale i dla PO, która przypomina PiS w słomkowym kapeluszu i w aksamitnych rękawiczkach. Ale wydarzenia mkną tak szybko, że nie można wykluczyć koalicji PO – LiD. Czerwony szkwał nadciąga.

Dziś dopuszcza to już nawet senator (PO) Gowin, który pisze w „Dzienniku”: „Może się zdarzyć, że konieczne będzie zawarcie koalicji” z LiD, i że dla niego będzie to dopuszczalne tylko w kategoriach „zła koniecznego”. Oczywiście, zastrzega się, że koalicjant musiałby przystać na pryncypia, ale wydają się one do przyjęcia dla LiD (pomijam, że Platforma nie jest specjalnie pryncypialna): więcej wolnego rynku, odpolitycznienie i naprawa wymiaru sprawiedliwości, realistyczna polityka zagraniczna, zarzucenie eksperymentów światopoglądowych etc. No, skoro już nawet senator Gowin dopuszcza możliwość koalicji z lewicą, to znaczy, że widmo jest prawdziwe, a jego sprawcą jest nie kto inny, tylko Jarosław Kaczyński. Ten robi wszystko, żeby wyswatać to małżeństwo z rozsądku. I robi też wszystko, żeby potwierdzić tzw. pierwsze prawo Radka Sikorskiego: „Nie ma takiej szansy, której polska prawica nie potrafiłaby zmarnować.”

Jeżeli czerwony szkwał nadejdzie, to Jarosław Kaczyński przekona się o mądrości przysłowia: Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 110

Dodaj komentarz »
  1. Wszystko pieknie i ladnie ale z jakiego to dziwnego powodu nazywa publicysta LID lewica?
    Ze niby co tam jest lewicowe?
    Przeciez oni nie widzieli normalnego czlowieka pracy inaczej jak w telewizji…
    A juz „ponura, ksenofobiczna masa” czyli wiekszasc Polakow, ktorzy JEDNAK mimo wszystko wola Kaczorow niz oportociuchow i „pramgmatykow” nie ma ochoty na „lewicowa” troske towarzystwa z Warsiawki.
    Wyglada na to, ze to byl jedyny wolny SZYLDZIK do wziecia – i ludzie to widza (mimo, ze glupie i w beretach…).

  2. Po wyborach nie ma chyba dobrych scenariuszy.

    A co do przysłowia — myślę, że dyskusyjny jest tylko rozmiarz ‚burzy’. Bo Jarosław Kaczyński już zbierał ‚burze’ za swoje działania polityczne. Ale burza ograniczała się do głębokiej społecznej niechęci i politycznej marginalizacji. Jeśli i teraz będzie ona podobna, to Jarosław Kaczyński wyjdzie z tego, pokiereszowany, rozgoryczony i jeszcze bardziej radykalny, z szansami na ‚odbicie się’ od politycznego dna.

  3. Panie Danielu!
    Pisze Pan, że Platforma będzie żądała od LiDu „więcej wolnego rynku, odpolitycznienie i naprawa wymiaru sprawiedliwości, realistyczna polityka zagraniczna, zarzucenie eksperymentów światopoglądowych”. Mnie się wydaje, że to są cele zgodne z poglądami bardzo wielu wspólników LiDowskich. Tam żądania przy ewentualnej koalicji przede wszystkim dotyczą betonu partyjnego, odsunięcia wszystkich dawnych aparatczyków. Tu jest problem, gdyż mają oni jeszcze bardzo silną pozycję w partii.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Naprawdę ktoś łudzi się, że „PiS” jako organizacja przestępcza „beknie” przed Trybunałem Stanu ? Łącznie z Kaczyńskim, Ziobrą, Kamińskim, szefami innych agencji no i Macierewiczem ? Nie chcę być vates falsus, ale coś mi się nie wydaje :/ W RP nie ma tradycji rozliczania władzy, a jak wiadomo „zasady zobowiązują”, co w ustach Jarosława brzmi jak ponury żart…

  6. „…PO, która przypomina PiS w słomkowym kapeluszu i w aksamitnych rękawiczkach…”
    i jak tu Pana nie kochać!
    Pozdrawiam

  7. Jest mowa o malżenstwie z rozsadku – wobec tego przypomne sondaż wyborów chyba jednak z 1997 (moze z 2001) – pamięc zawodzi, a w Internecie szukał nie będe. Rzespolita opublikowala sondaż, zktorego wynikałlo, ze wg przedsiębiorcow (powtarzam: przedsiebiorcow) jakorzystniejszy rozwiazaniem dla gospodarki jest koalicja , uzywajac dzisiejszych skrotów: LiD i PO. I tyle – proponuje wyciagac wnioski. PseudoLewica z LiD jest tak samo liberalna jak PO, a może nawet bardziej – z korzyscia dla gospodarki. To wlasnie Leszek Miller zbudowal fundament dla PiS wprowadzając dla wczesniejszych emerytur wysokość 2 srednich krajowych (ok. 800 zl) – wtedy, kto mogl uciekal na emeryture przed wejściem tych przepisow w Zycie

  8. Panie Redaktorze! Świetny żart i o czerwonym, i o szkwale. Nawałnica w wykonaniu PO i LiD-u razem czy osobno jest nie do wyobrażenia, a kolor może być każdy byle nie czerwony.

    PiS jest w tej materii w kursie dzieła, toż Marcinkiewicz – posiłkując się (asekuracyjnie?) synem – mówił o PO cieniasy po to by PO zdyskredytować, a nie sprowokować do intelektualnego wysiłku. Szkwał pozostanie więc domeną PiS i dobrze. Jedna tak wyrazista partia wystarczy.

    Burza? Już jest po burzy. Piorun trafił w szczypiorek, cały, poza PiS-em, leży, przerażony i ambiwalentny. Oto nasza scena polityczna. Kolejna sprawiedliwość dziejowa? Za oderwanie się od elektoratu?

    Co teraz? Może nadal szkwał pod patronatem PiS-u?

  9. LiD ? , dzisiaj wolabylym jako pojedynczy elektorat partię o nazwie i składzie Demokraci i Lewica- DiL. Lawka kar w sensie odsuniecia od wladzy niech by potrwała ,jeszcze lepiej dla ucha brzmiałby czeski sportowy termin „Lawica hańby ” .Za kilka lat socjaldemokratyczne świeckie państwo będzie bardziej oczekiwane ,niż dzisiaj a i społeczność polska silniej zaprotestuje przeciwko nadreprezentacji biskupów i proboszczów Koscioła katolickiego w ich życiu .
    Na listach LiD nie może byc nikogo z starych ,z Leszkiem Millerem czy Dyduchem . Ich, tj.LiD-u ,i mój cel , to zdobycie w przyszłym parlamencie takiej reprezentacji by nie można bezkarnie majstrować przy Konstytucji, i zachować jej Strażnika -Trybunał Konstytucyjny . Dwu letni chwast pisu niedobry dla RP , ale 4 letni chwast pisu , zostałby wycięty napewno przez wyborców .Mają lewe rece do roboty a prawe do gestykulacji.

  10. Panie Danielu,

    Koalicja LiD z PO byłaby dla LiD koalicją z rozsądku, tryumfem pragmatyzmu a la Aleksander Kwaśniewski. Nie ma w tym nic złego, zasadniczo, gdyby nie to, że oznaczałoby to też tryumf antyspołecznej neoleseferystycznej ideologii PO i dawnej PD.

    Zgadzam się z jednym z przedmówców, że LiD jest mało lewicowy, ale nadal jest to najlepsza lewica jaką mamy.

    Pozdrawiam

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – inteligentny punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  11. Zgadzam się z opinią, że nie jest w interesie LiDu i dodajmy jego wyborców wchodzenie w koalicje z PO. PO to polityczna wydmuszka bez jasnego programu, zbieranina ludzi, których naprawdę łączy tylko żądza władzy i niechęć do Kaczyńskich lub tychże do nich. Modelowym przykładem jest Rokita, który ze swymi poglądami idealnie pasuje do PiSu a nie znalazł się w nim zapewne z powodów osobistych (Kaczyńscy nie pozwoliliby mu odgrywać w partii roli szarej eminencji).
    W dłuższej perspektywie najlepsze dla Polski (i tzw. lewicy) byłyby samodzielne rządy PO. Ale że to niestety to mało realne, więc POPiS. Dopiero po zgraniu się tzw. prawicy (że poniesie klęskę jest dla mnie pewne) zaistnieje szansa na uporządkowanie sceny politycznej wg. programów (gospodarczych!) a nie irracjonalnych podziałów (afektów) historycznych lub kryterium chodzenia lub nie do kościoła.

  12. Jeśli nawet koalicja PO-LiD powstanie, co jest bardzo mało prawdopodobne, to szybko upadnie. Prezydent Lech wszystko będzie jej wetował i nic sensownego nie będzie można uchwalić a Jarosław Solidarny wykończy ją głosząc, że oto do władzy dorwał się Straszny Układ Korupcyjny który chce naszą biedną Ojczyznę zniszczyć.

  13. Jeszcze zapomniał Gospodarz o PSL-u z którym przy korzystnych wyborach mozna stworzyc rząd. Kwasniewski z Tuskiem to nie jedyna alternatywa wyborcza, choc najbardziej prawdopodobna. Chyba, że PiS wygra z ponad 50% poparciem czego też nie można wykluczyc. Musieliby po kraju do każdego miasteczka i wsi latac helikopterami propagandziści tvn24 rozrzucając ulotki i krzyczec przez megafony aby ten obmierzły PiS pokonac. Na to im czasu i Walterowych pieniędzy nie stanie.

  14. Trudno już dzisiaj szkicować powyborczy scenariusz gdy nasila się podsłuchowa nawałnica, na fali której, odzyskuje polityczny rezon R.Giertych. I jeżeli będzie miał szansę, na forum tego parlamentu, poharcować z PiS-em do wiosny, to kto wie czy wyborcy ponownie nie wpuszczą na Wiejską jego LPR-owskich harcerzy ze znaczącym pakietem mandatów i wtedy co? – powtórka z rozrywki? – O! Boże! – tylko nie to!!!

  15. Panie Danielu
    Jaki czerwony szkwał? Co najwyżej różowa bryza. A cóż takiego rewolucyjnego w stosunku do pis-owskiego zamordyzmu mogliby zaproponować elektoratowi liberalni lewicowcy na spółkę z liberalnymi konserwatystami? Chyba tylko lewicowy konserwatyzm. Może coś o prawach ludzkich bąkną lub policyjne ustawodawstwo zmienią? Wątpię a szczerze to mnie pusty śmiech ogarnia na myśl o reformach państwa w wykonaniu betonowego Rokity na spółkę z betonowym Szmajdzińskim. Chłopaki dobrze wiedzą, że chodzący na wybory zakompleksiały elektorat pragnie podsłuchów, aresztów wydobywczych, wleczenia w kajdankach przed kamerami TV i kary śmierci. Wolności człowieka w Polsce w potocznym, od serca rozumieniu sprowadzają się do wolności w podsłuchiwaniu innych, więzieniu innych i publicznym upokarzaniu innych. I do tego tym frustratom potrzebne jest państwo.”Czerwony szkwał” jak Pan ironicznie pisze niewiele tu zmieni. Zresztą Donald Tusk przyznał to między wierszami w wywiadzie dla Polityki sprzed kilku miesięcy. Olejniczak obrońcą praw człowieka przed państwem policyjnym? Zabawne. Za wcześnie na wybory, guzik one zmienią.
    Pozdrawiam

  16. Najlepiej dla Polski byłoby,gdyby z PO i LiD-u została stworzona jedna partia.Oczywiście po pozbyciu się Rokity,Gowina,Millera i jemu podobnych towarzyszy.Partia ludzi rozsądnych,a nie życiowych nieudaczników i zawistników.

  17. Panie Danielu, przeraża mnie wizja zwycięstwa PiS w najbliższych wyborach, a przecież jest to całkiem realne. PiS z pewnością jest niedoszacowany do tego 40 proc (co najmniej) nie pójdzie na wybory w ogóle. Kolejne lata stracone. Wątpię, że ja i mój mąż to uradzimy (już oświadczył, że w tej sytuacji wyjeżdzamy). Myślę, że tak postąpi więcej osób. Zabrzmi jak szantaż, ale może warto głośno mówić o tym, każdy głos oddany na PiS to jeden (w dodatku zazwyczaj młody) obywatel mniej.

  18. Panie Redaktorze,
    koalicja PO-LiD byłaby możliwa
    nie tylko po spełnieniu warunków,
    postulowanych np. przez Torlina:
    „żądania przy ewentualnej koalicji przede wszystkim dotyczą betonu partyjnego, odsunięcia wszystkich dawnych aparatczyków”.

    Mnie z kolei marzy się zmniejszenie wpływów w PO tych działaczy,
    którzy tchórzliwie wypowiadają się o rosnącym wpływie
    hierarchów Kościoła na życi e w Polsce
    (przywoływanie do porządku nowego min. edukacji
    po jego zapowiedzi usunięcia stopni z religii na świadectwie, itp).
    Czyżby ci działacze mieli nadzieję, że po klęsce PiS
    to oni zaludnią salony Radia Maryja?
    Cokolwiek by nie powiedzieć o LiD złego,
    to jest teraz jedyne ugrupowanie,
    odważnie nazywające rzeczywistość rozgłośni ks. Rydzyka.

    Nie jest Leszek Miller bohaterem mojego romansu,
    ale w jego wypadku słowa Andrzeja Falicza o lewicy:
    „Przeciez oni nie widzieli normalnego czlowieka pracy inaczej jak w telewizji…
    są nieprawdziwe.
    Miller, po ukończeniu zasadniczej szkoły
    przy Zakładach Lniarskich w Żyrardowie,
    kilka lat pracował tam jako robotnik,
    kończąc zaocznie technikum i studia.
    Myślę, że to jest odpowiedź na pytanie,
    dlaczego były premier jest w stanie w Łodzi
    uzyskać kilkaset tysiecy głosów.
    Akurat on nie musi sobie życiorysu ubarwiać i zmieniać.

    Natomiast Alburri’emu polecam artykuł bodaj we wczorajszej GW.
    Alurri napisał: „W RP nie ma tradycji rozliczania władzy”.
    Autor artykułu zaklina nowe władze RP, by po wyborach
    nie uwikłały się w rozliczanie swoich poprzedników.
    Od dwóch lat widzimy, że zmagający się z historią PiS
    nie znalazł czasu na budowanie autostrad, mieszkań, stadionów.
    Autor proponuje pozostawienie Kaczyńskich samych,
    ze swoimi paranoicznymi podejrzeniami.
    Przyjaciele, gdy bliźniacy nie będą mieć już szansy
    zapewnić im dobrze opłacane synekury,
    opuszczą ich tak, jak opuścili Jana Olszewskiego.
    Były premier samotnie ubarwia tylko śmieszne spotkania przegranych.

    Oczywiście abolicja nie powinna dotyczyć tych działaczy PiS,
    którzy naruszyli prawo.
    Alburri dalej pisze:
    „jak wiadomo “zasady zobowiązują”, co w ustach Jarosława brzmi jak ponury żart…”
    Opinia prezesa PiS, że jego rząd w IV RP jest najlepszy w historii,
    jest równie prawdziwa, co opinia jednej z jego partyjnych koleżanek,
    że premier jest najprzystojniejszym, zadbanym, wysportowanym,
    zawsze elegancko ubranym mężczyzną.
    I że po tym odróżnia go od brata.

  19. Przede wszystkim nie wiadomo, czy wybory w najbliższym czasie się odbędą. LiD ich wyraźnie nie chce, PiS głosem J. Kaczyńskiego mówi, że jeśli nie wyjdzie głosowanie nad samorozwiązaniem parlamentu, to przy tak agresywnej kampanii opozycji nie będzie także dymisji rządu.
    Jeśli jednak będą wybory, to ja wciąż wierzę, że powstanie najrozsądniejsza z możliwych koalicja PO-PSL; ludowcy są jak zwykle niedoszacowani w sondażach, a mają mocne struktury w terenie.

  20. Panie Danielu,
    stary zaufany bezpartyjny marksista zawsze przyda się na placówce. Czy juz wybrał Pan sobie jakis kraik o łagodnym klimacie? A kolega mroziewicz z Polityki? Może Filipiny? Chociaż osobiście polecałbym Peru. Strasznie fajny kraj, i rządzą tam Indianie 🙂

    W ostateczności zostaje Kuba, klimat dobry, do Majami blisko, ideowo miód malina, żadnych podsłuchów, żadnego faszyzzmu. Tylko pakowac się i jechać.

    pozdrawiam
    Bernard

  21. Dziś dopuszcza to już nawet senator (PO) Gowin, który pisze w „Dzienniku”: „Może się zdarzyć, że konieczne będzie zawarcie koalicji” z LiD

    Czyli już przed wyborami PO zakłada, że ich nie wygra.

    Rozmemłani przywódcy rozmemłanego narodu!

    Prawidłowa odpowiedź na pytanie o koalicje powyborcze jest następująca: „Wierzymy, że nasz program poprze większość wyborców. O ewentualnych koalicjach służących pomyślnej przyszłości Naszej Ojczyzny będzie czas pomyśleć po tym, jak społeczeństwo dokona wyboru.”

  22. Najbardziej w dotychczasowych postach śmieszy mnie podział na betonowe SLD i pozytywny, godny uwagi PSL. Tymczasem peerelowski życiorys obu partii był dokładnie taki sam – byłeś z miasta i pracowałeś w fabryce lub administracji – należysz do PZPR, jesteś ze wsi albo pracujesz w urzędzie obsługującym rolnictwo – do ZSL, zresztą część aparatu ZSL to byli wypróbowani towarzysze skierowani na odcinek wiejski przez siłę przewodnią narodu. Podobnie było z nieistniejacym już chyba SD, czyli partii prywaciarzy i adwokatów, z aparatem tworzonym jak w ZSL. W sejmie kontraktowym była znakomita posłanka z SD, Anna Dynowska, szkoda że zniknęła z politycznej konstelacji. Co do partyjnego betonu w SLD – czas robi swoje, funkcyjni z epoki Gierka są już na wymarciu, zresztą wielu z nich, chociażby Rakowskiego nie ma co się wstydzić, ci którzy weszli w skład władz w okresie stanu wojennego i później to rzadko kiedy tępy, partyjny beton. Zresztą prominentni członkowie SLD w znaczącej części cierpią na kompleks Unii Wolności – chcą być poprawni politycznie, liberalni, mieć dobre relacje z ksiązętami Kościoła i przez to są raczej średnio wiarygodni dla lewicowego elektoratu. Wreszcie jest pokolenie trzydziestolatków jak Olejniczak – są pragmatyczni az do bólu, da się zrobić karierę w SLD – ok., gdyby taką samą rolę mogli odgrywać w innej partii, zwłaszcza w PO, nie mrugnęliby okiem, ot. typowa kariera na Błochowiak albo Napieralskiego – starzy w komitecie, więc dziecko trafia do aparatu SLD, po co ma uczestniczyć w przepychance na rynku pracy. Z drugiej strony i w SLD i SDPL wielu ludzi uczestniczy ze względów ideowych – w żadnych innych partiach nie ma miejsca np. dla ateistów czy antyklerykałów. A jeżeli chodzi o koalicję PO-LiD, to czarno widzę.

  23. Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy….

  24. Nie wierzę w przyszłą koalicje PO i LiD.
    Traktowany jak zaklęcie pogląd o „poprawności” PO powoduje, że PO „chodzi w butach szytych przez Kaczyńskich” albo inaczej: „PO tańczy jak Kaczyńscy grają”. Przemawia za tym całokształt jej działalności jako partii opozycyjnej; partii w ciągłej defensywie, partii, której cała myśl polityczna sprowadza się do biernego oczekiwania, aż PiS się sam skompromituje. No i ten strach, strach przed tym jak Kaczyński i PiS skomentuje ich inicjatywy.
    Nie widzę alternatywy po wyborach;
    PO + PiS – sądząc po deklaracjach PO – wykluczone,
    PO + LiD – sądząc po deklaracjach PO i strachu przed PiS – wykluczone
    PO + PSL – kołdra może się okazać za krótka.
    PO samodzielnie – pomysł – marzenie dla PO ale oderwany od politycznej rzeczywistości. A i do końca nie jestem przekonany czy to byłoby takie szczęście.
    Jestem zagubiony jak dziecko we mgle (politycznej).

  25. Bernardzie (z 10.59),
    widzę, że jako stary zaufany ubekista
    (czy może ipeenista?)
    skręcasz się z zazdrości,
    że twój pryncypał żadnej placówki dla ciebie nie przygotował.
    Pojeździłeś palcem po mapie,
    zauważyłeś, ze Kuba to blisko „Majami”,
    doczytałeś ze zdumieniem, że w Peru to indianie mieszkają,
    a nie Pigmeje.
    Niestety, brakuje ci wiedzy i znajomości hiszpańskiego.
    Twój pryncypał może sobie tłumacza opłacić.
    Na placówkę trzeba już dogadywać się z miejscowymi samemu.
    Ale nie trać nadziei!
    Wykrój z dziennej dawki kilku godzin spędzonych w archiwum IPN
    chociaż jedną na naukę w Instytucie Cervantesa.
    Jak będziesz grzeczny, to może władza sobie o tobie przypomni
    i np. do Rumunii ześle.
    Wyobraź sobie, że Rumunia to teraz UE?
    Ale musisz wiedzieć, że indian tam nie ma,
    ale Cyganów multum!
    Trochę to musi być przykre dla ciebie,
    jak sobie uświadomisz,
    że czasami cię nie biorą na odpowiedzialne stanowiska,
    z tak błahego powodu, że po prostu człowiek rozumem nie dorasta.

  26. Najgorzej jest wtedy gdy ktoś wszelkie zdania i opinie dzieli na własne i błędne. Mistrzem są tu oczywiście Kaczyńscy i najbliźsi im wazeliniarze. Przywara ta niestety (stety ?) rozpowszechniona jest wśród przeważającej większości naszych (przepraszam za wyrażenie) polityków. 99,99% tej grupy działa i zachowuje się jak potomkowie Kalego. Najczęstszym zarzutem do przeciwników jest to co się samemu robi na co dzień. Dyskursy o ew. powyborczych kolalicjach są dziś, smutne to ale prawdziwe, wysoce moczopędne & bezproduktywne. Pogrobowcy PC i apologeci toruńskiego księdza doprowadzili co prawda do narzucenia oponentom & swym krytykom swego języka tudzież optyki. Nie mówimy coraz częściej np. o aborcji a o zabijaniu nienarodzonych ale też i PiS zawarł koalicję z przystawkami bo musiał a PO musi (?!?) tłumaczyć się z mglistych nawet planów koalicyjnych wobec LiD.
    Osobiście nie moge się doczekać kiedy główni przeciwnicy PiS czyli PO i LiD zaczna mówić o walce z wszechogarniającym „kaczym” układem i porażających informacjach dotyczacych „gwoździowych” działań Zbigniewa Z. Bo z wrogiem najskuteczniej walczy się jego bronią. Taka prawda.

  27. Nie będzie żadnej koalicji PO-LiD!

    Nie będzie bo członkowie partii, która de facto jest wszystkimi
    czterema kolumnami LiD nie zgodzą się na koalicję z Platformą.
    Mówię to jako członek SLD – któremu marzy się świeckie państwo
    dążące do wzmocnienia Unii Europejskiej, w którym prowadzi się politykę gospodarczą wspierającą przedsiębiorców i politykę społeczną nie pozwalającą na wykluczenie jakiejkolwiek grupy – czy to ze względów światopoglądowych, narodowościowych, czy ekonomicznych.
    Chcę państwa, w którym żadne dziecko z Bieszczad nie będzie chodziło głodne, któremu będzie przysługiwała bezpłatna opieka medyczna i edukacja oparta na współczesnych modelach – eksponująca rolę samokształcenia, prowadzona w duchu tolerancji i neutralności światopoglądowej.
    Chcę państwa przyjaznego ludziom, wspierającego ludzi – państwa, które dzięki swojej polityce zagranicznej budzi dumę w sercach obywateli.

    Teraz zajrzyjcie drodzy blogowicze do programu Platformy Obywatelskiej. Czy znajdziecie w nim takie marzenie? Czy znajdziecie w nim pomysły na przyszłość, pomysły których realizacja ma na celu zbudowanie lepszej, nowocześniejszej Polski, która mogłaby być lokomotywą nie koniecznie gospodarczą, ale ideową dla Unii Europejskiej?
    Ja tego nie widzę w Platformie.
    Widzę natomiast Donalda Tuska, który już wie, że wygrał wybory – tylko co z tego? Co z tego dla nas?

    Zapytacie państwo pewnie,
    czy jest takie marzenie wśród członków SLD, koalicji LiD?
    Mogę mówić za siebie – tak, ja mam to marzenie.
    Mogę powiedzieć za swoich przyjaciół z organizacji młodzieżowej – tak, oni mają takie marzenie.
    Mogę powiedzieć za kilku znanych działaczy, z którymi miałem szczęście rozmawiać – tak, oni mają takie marzenie.

    Ale póki co to marzenie jest w naszych sercach i głowach –
    żeby mogło się zrealizować, trzeba je najpierw spisać i pokazać Polakom.
    Ale to musi trwać – proces budowy nowoczesnej socjaldemokracji w Polsce jest dopiero na samym początku, bez fajerwerków, bez płomiennych wystąpień i wielkich deklaracji. To dobrze.
    Dlatego nie możemy pozwolić, aby to małe dziecko, którym jest LiD – udawało dorosłego, brało udział we władzy.
    Jeszcze nie teraz. Nie tak szybko.
    Wspierajmy je, jeśli jesteście państwo mądrzejsi, bardziej doświadczeni – nie wahajcie się wskazać małej socjaldemokracji kierunku, w którym ma podążać.

    Ale nie róbmy najgorszego – nie odbierajmy jej dzieciństwa. A wpychanie LiD w koalicje z PO to właśnie odbieranie dzieciństwa i szansy na realizacje socjaldemokratycznego, europejskiego marzenia w Polsce.

  28. Panie Danielu!
    Bede glosowal na LiD cynicznie z mojego osobistego wyrachowania.Po prostu.

  29. A Pan, Panie Szestow1 dalej psuje powietrze, mimo upomnienia.Oj nieładne, by taki stary akowiec z NSZ zapomniał o dobrych manierach.

  30. LiD lewicą? Bez żartów. Nawet samo SLD, a tym bardziej SdPL nie są lewicą. W Polsce lewica praktycznie nie istnieje.

  31. I jak w polskiej polityce może być nudno. Ledwo Gospodarz wyznał, że wierzy w koalicję PO z LiD, już zaczęły się lamenty, załamywanie rąk, czarnowidztwo i wszelkie formy hamletyzowania. I to z obu stron.

    Realizm nakazuje cieszyć się tym co jest …w zasięgu ręki, a nie na chmurce, czy nawet na dachu. Mnie się marzy wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach, bo tak jest w Kanadzie i jest z tego wielki pożytek i ulga dla rodziców. Czy Platforma do tego dorosła? Czy dorosło do tego polskie społeczństwo, Kościół? Czy ja mam jakieś inne wyjście niż oczekiwać, że z tej burzowej chmury spadnie soczysty, ożeźwiający deszcz.

  32. Być może koalicja Po-LiD nastanie, bo nie będzie innego wyjścia. Jesli nieznacznie wygra wybory PiS – na co się jednak zanosi – tylko zjednoczona opozycja PO-Lid będzie w stanie odsunąć zwycięzcówod rządu. Uważam jednak, że koalicja taka dla LiDu skończy sie żałośnie. Będzie on taką przystawką dla PO jak LiS był dla PiSu i jak PSL dla SLD. Dla obu przystawek takie ubogie łakomstwo przy pańskim stole kończy się zawsze żałośnie. LiD jest potrzebny krajowi i dlatego życzę mu przeczekania w opozycji i wzmocnienia wewnetrznego. Inaczej padnie.

  33. PS. do mojego wpisu z godz.11,56;

    a już w najbardziej nawet fantastycznych scenariuszach rozwoju sytuacji politycznej w kraju nie śmiałbym przypuszczać, że na lidera antypisowskiej opozycji wykreuje się…. Roman Giertych. I faktycznie R.G. takim liderem się stał (niezależnie od celów politycznych i osobistych, jakie chce osiągnąć i kolosalnych pokładów cynizmu, którym daje wyraz).
    Najwyraźniej PO z Tuskiem, SLD z Olejniczakiem i cały LiD nie mają zielonego pojęcia jak rozegrać te karty, które niepodziewanie dostały im się w ręce. Więcej; oni nawet chyba nie wiedzą w co grają.

  34. LiD+PO+PSL… zalozmy. Czmu nie ? Nawet z normalnymi politycznie elementami odlowionymi z pisowksiego bajorka – czemu nie ? Wydaje mi sie, ze po dwoch latach katastrofy w wydaniu PiS+LPR+SO, taka szeroka koalicja „ponad podzialami”, taki „rzad porozumienia” „dla ratowania” bylby jak najbardziej wskazany. W wielu demokracjach to dzialalo. Dlaczego mialoby nie zadzialac w Polsce ?

    Oczywscie aby doszlo do takiej szerokiej koalicji, ba! – zeby doszlo do koalicji, o ktorej pisze red. Passent potrzeba przede wszystkim dobrej i szczerej woli przejscia ponad podzialami, schowania wlasnego ego politycznego w kieszen, mocnego i ODWAZNEGO wyciagniecia reki do porozumienia, nawet czasowego, ale do porozumienia. A przy tym potrzebaby tytanicznego wysilku, zeby wyjasnic spoleczenstwu w zrozumialy sposob cele takiej szerokiej koalicji „ponad podzialami”, wyjasnic w sposob nowoczesny, bez piany na ustach, na przekor retoryce wlasciwej Kaczynskiemu i Rydzykowi, bez ktorej ci dwaj zyc po prostu nie moga.

    Taka szeroka koalicja… Jakze silny bylby to sygnal dla spoleczenstwa, ktore w obliczu szerokiej alternatywy wyborczej byc moze wyszloby z marazmu wyborczego, uaktywnilo sie politycznie, otworzyloby oczy, ZACZELO MYSLEC w sposob niezalezny, obywatelski.

    Moze Radek sie myli w swej ocenie. Chcialbym, zeby sie mylil.

    „I Have a Dream”, powiedzial Mart­in Luther King, Jr w swym slawetnym przemowieniu. Ja nie jestem Martinem Lutherem Kingiem, lata swietlne daleko mi do Niego, ale patrzac na wydarzenia polityczne w Polsce wole marzyc jak On niz czekac z sardonicznym usmiechem na ewentualny final polskiej „Watergate” czy innej „PiS-gate”, czekac na ewentualne zawalenie sie z hukiem sceny, na ktorej tancuja polityczni zbojnicy.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    PS. Troche sie rozrzewnilem na koniec. Wiem, wiem… realia sa jakie sa.

  35. Nie sądzę, żeby doszło do zawarcia koalicji PIS LID najbardziej prawdopodobna będzie koalicja PIS Po w końcu Rokita i Tusk liczą, że po tym jak PIS się skompromitował będą w tej koalicji górą jak inaczej wytłumaczyć ratowanie Pisu poprzez brak zgody na komisję śledczą w sprawie CBA i Blidy jak wytłumaczyć słowa Rokity, że będą powiększone uprawnienia CBA. Po chce ratować PIS za wszelką ceną zapominają, że ci gdyby mieli stosowne możliwości i czas to zrobiliby z PO kęsim jak to obecnie robią z Samoobroną i LPR głupcy.

  36. Chapeau bas, Monsieur Jacobsky

  37. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gospodarzu gdzie Pan szkwal widzi, to nawet nie zludna termika. Stateczek Polska bardzo dobre zanurzenie ostatnio ma, plus malom fale przed dziobem do pchania. Zagle dobrze wytrymowane sa i nikogo od strony nawietrznej. Ten kurs tylko trzymac i w strone spokojnej wody dalej plynac.

    LiDzia ze swoja klijetela bardziej „partyjke lekkich obyczaji” przypomina, a nie solidna partie do rozmow na temat ozenku.

    Andrzej Falicz podchwytliwie pyta, skad ta lewica?

    F.S von/od Diasporski

  38. tss (2007-08-28 o godz. 22:34):
    [T.O. 2007-08-28 o godz. 17:40]

    GOSPODARKA 101

    Kanada jest największym partnerem handlowym USA, dla Kanady USA jest dominującym. Kanadę zamieszkuje 33 mln, USA 330 mln ludzi. Na 1 mieszkańca, dochód, bogactwo i potencjał USA jest wyższy co nieco.

    Rysuję podobieństwo między relacją Polski i całej Unii – podobne, nieprawdaż. Tyle, że Polacy są bardziej biedni w stosunku do Europejczyków. USA jest bardziej jednolite niż Unia, na pewno bardziej zintegrowane. Kanada jest w NAFTA – strefie wolnego handlu z USA i Meksykiem – od 1994 roku, wcześniej, od 1988, w porozumieniu handlowym z USA. NAFTA nie ma w planie federalizmu, ani nawet unii walutowej. Dolar kanadyjski, podobnie jak funt brytyjski, frank szwajcarski, czy yen, swobodnie fluktuuje w relacji do dolara amerykańskiego. Kanada jest członkiem G7 – siódma co do wielkości gospodarka świata.

    Ludność Kanady zamieszkuje w ogromnej większości wąski pas wzdłuż południowej granicy z USA. Tu są największe miasta. W tym pasie ciągną się główne (jeśli nie jedyne) linie transportu lądowego. Np. zboże z pól Saskatchewan i Manitoba przewozi się od dziesięcioleci do portu Vancouver nad Pacyfikiem koleją przez Góry Skaliste.

    Regiony gospodarcze Kanady są nie tylko od siebie odległe (aż 6 stref czasowych), ale bardzo zróżnicowane, Alberta to ropa, prowincje atlantyckie to rybołóstwo i ziemniaki, Toronto to firmy ubezpieczeniowe i banki, Montreal to jazz i inne melodie.

    POLITYKA 101

    W Kanadzie dominują trzy partie, podobnie jak w Polsce. Tak samo jak w Polsce najbardziej lewicowa jest najsłabsza, prawicowa rządzi krajem, a ta w centrum przygotowuje się do objęcia rządów. Ale tu analogie się kończą. W Kanadzie nie ma partii podobnych programowo do Samoobrony ani PSL (mimo, że jest to kraj mocny w rolnictwie (pracuje w nim aż 2,3 % zatrudnionych), nie ma też LPR, ani PiSu – z braku zainteresowania lustracją i dezubekizacją. Te trzy partie to, od prawicy, konserwatyści, liberałowie i NDP (socjaldemokraci).

    Prowincje (jest ich 10) mają własne parlamenty i wybierają je w odrębnych terminach od wyborów federalnych, partie są odzielne. Właściwie powinienem powiedzieć, że mamy w Kanadzie 9 prowincji i Quebec. Quebec różni się od reszty kraju językiem, który zresztą jest jednym z dwóch oficjalnych jezyków wszedzie poza Quebec, za to w Quebec jest jedynym oficjalnym językiem. Różni się też tym, że ma swoje “wyzwoleńcze” partie. Natomiast nie separuje się od dolara kanadyjskiego i funduszy, które w dolarach przychodzą systematycznie z rządu federalnego. Nie akceptuje kanadyjskiej Konstytucji, a raczej Karty Praw i Wolności (bez wspomnienia o jakichkolwiek obowiązkach). Nie jest mi znany ich stosunek do Królowej, która jest przecież głową państwa, głową kanadyjskiej federacji.

    Kanada nie przystąpiła do koalicji i wojny w Iraku. Premier powiedział: Kanada nie zajmuje się obalaniem obcych, jakkolwiek złych reżimów. Natomiast 2500 żołnierzy stacjonuje i walczy w Kandaharze (Afganistan) od roku 2002. Do dnia dzisiejszego zginęło 69 żołnierzy.

    Kanadyjczycy utrzymują, że ich model społeczeny jest gdzieś między konserwatywnym USA i socjaldemokratyczną Europą, może Skandynawią – oczywiście bez złych stron każdego z tych skrajnych modeli. Kiedyś mówiło się, że gospodarka jest mieszana, wolno-rynkowa z wyważonym udziałem państwa. W ciągu 22 lat zamieszkiwania tutaj zauważyłem stopniowe zmniejszanie udziału państwa, oczywiście większy wpływ teorii menetarystycznej, bo inflacja z 5-6% została zmniejszona do statystycznych 1-2%. Niektórzy nazywają to dalszą racjonalizacją i ulepszaniem modelu. Największym problem jaki stoi przed Kanada, wg. opinii publicznej, jest poprawa służby zdrowia (o tym innym razem).

    PŁACE I PODATKI 102

    P&O –
    1. Taka jest relacja rocznego zwolnienia do szacunkowej “płacy minimalnej”, w Polsce chyba jest niższa, ca 1/3.
    2. PIT jest progresywny. Jest to skomplikowane, bo najpierw liczy się PIT federalny, potem w podobnych przedziałach PIT dla prowincji, do tego jest jeszcze “surtax” – dodatkowy podatek ad hoc w różnych punktach skali, do tego prowincje doliczają dodatkowe opłaty, ulgi, np. na opiekę zdrowotną w Ontario (też progresywnie). Orientacyjnie, dla osoby przed 65 rokiem życia, takie są przedziały:
    od 0 do 8256 – 0%, do 36,378 – 23%, do 72,756 – 33%, do 118285 – 40%, powyżej – 45%.
    3. Ha, podchwytliwe pytanie, czy VAT jest 0%, czy go nie ma. Nie będę wnikał w niuanse nowej polskiej specjalności, tj. liczenia VAT i zwrotu za niego. W Kanadzie (Jacobsky to potwierdza) tym się nie pasjonujemy. VAT na żywność i produkty dla dzieci jest 0% (czyli go nie ma).

    Zarobki nauczycieli i policjantów są między 60 a 80 tysięcy dolarów rocznie. Podobnie inżynierów, menadżerów średniego szczebla w mniejszych firmach, wysoko kwalifikowanych pielęgniarek. Lekarze zarabiają od 100 tysięcy w górę, ale nie tak dużo jak w USA. Tu uwaga. Zarobki w wielu zawodach wysokich kwalifikacji muszą być w Kanadzie konkurencyjne z USA, inaczej wyjadą – bariery językowej nie ma żadnej.

    Pensja posła federalnego zwykłego, czyli bez posady ministerialnej czy obowiązków w komisjach (tzw. backbencher) jest chyba około 110 tys. dolarów, plus nieco benefitów, duży pakiet emerytalny. Więcej o płacach na tej stronie:
    http://www.livingin-canada.com/work-salaries-wages-canada.html (po angielsku).

    Aby to skalibrować, w roku 2006 w prowincji Ontario średnia tygodniowa płaca wyniosła 767 dolarów (http://www.gov.on.ca/GOPSP/en/graphics/134096.pdf)

    W okresie budowlanego prosperity w Toronto w końcu lat 80-tych mój znajomy płacił murarzom na czarno, czyli na rękę 25 dolarów za godz. Ja wtedy jako software engineer zarabiałem nieco więcej.

    Pytanie proszę, dziekuję, zatem do następnego spotkania.
    T.O.

  39. Szanowny Panie Redaktorze,

    Jak zdążyłem zauważyć – głośne i zdecydowane mówienie do społeczeństwa choćby największych bzdur spotyka się z większą akceptacją od mądrych propozycji, które zawsze mówione są ciszej. Wczoraj, nasz nieomylny premier wyśmiewał się /co czyni nader regularnie/ z PO, że Giertych jest jej liderem. To nic, że ten sam nieomylny premier 3 krotnie podpisywał „zbawienne koalicje” dla Polski właśnie z Giertychem. To nic, że temu właśnie Giertychowi zawdzięcza dotrwanie do dnia dzisiejszego /ponowne namówienie warchoła Leppera do powrotu/. To wreszcie nic nie znaczy dziś dla szacownego premiera, że gdy Giertych był w rządzie, to wychwalał swojego pryncypała pod niebiosa – jego mądrość, uczciwość i wielki patriotyzm. Obecnie tenże pryncypał ma go jedynie za …, lepiej nie mówić za kogo. Wyśmiewanie się wszystkich polityków PIS z PO, że ta partia jest /już od dawna/ w koalicji z LID-em ma odnieść pożądany skutek, tzn. żeby broń Boże do tego niedoszło naprawdę. Pamiętam, że chciałem kiedyś koalicji SLD i Unii Demokratycznej. To było wówczas niemożliwe, bo działacze z Unii byli zgorszeni korzeniami działaczy lewicowych. To fakt, przynależność do PZPR chwały im nie przynosiła. Dzisiaj okazuje się, że taki alians jest możliwy i ma się całkiem dobrze. Kaczyński wie co robi, tym bardziej, że bardzo dobrze zna słabe punkty liderów PO : jest to głównie bojaźń przed oskarżeniem doprowadzenia do koalicji z lewicą. Dla Kaczyńskich byłaby to totalna katastrofa, bo istniałaby szansa na stworzenie całkiem rozsądnej koalicji, która mogłaby przetrwać nie jedną kadencję. W gronie takiej koalicji byłby spory kapitał rozsądku, doświadczenia i wreszcie dużej nadziei na stabilny rząd. Czego boi się Tusk ? Tylko jednego – głośnego podśmiewania /bynajmniej mocno nieszczerego/ Kaczyńskich, Kurskiego i im podobnych. J.Kaczyński, dla samego utrzymania włądzy nie wahał się zawierać koalicji z Lepperem i Giertychem, co nie dawało żadnej nadziei ani dla koalicji, a już napewno dla Polski, bo ma cechy przywódcy. Tusk niestety, myśli ma zaprzątniete jednym : co o mnie powie Kaczyński. I chociaż Tusk tak naprawdę nie wiele mu przeszkadza, to zewsząd słychać głos premiera : to wszystko przez PO, przez Tuska. jak widać taka strategia daje premierowi oczekiwane efekty. Postawa lidera PO /największej partii opozycyjnej/ daje Kaczyńskiemu nieograniczone pole manewru. Premier już wielokrotnie mówił, co sądzi o Tusku. Ten ostatni jednak nie wyciągnął żadnych wniosków. I w tym tkwi cały marazm jaki dzisiaj mamy w kraju. Ja już dawno z ust Lidera PO nie słyszałem o taśmach Beger – największej korupcji politycznej po 1989r. Rokita dostał amnezji w sprawie „szafy Lesiaka”. Po miesiącu nie będzie tematu ani seksafery /praca za seks/, ani aresztowanie dr Mirosława G, wtargnięcia CBA do domu B.Blidy, akcji CBA w min. Rolnictwa, czy działań „rewelacyjnego” min. Ziobry. Platforma z bojaźni sama pomoże pozamiatać wszystkie te brudy pod dywan.

    Pozdrawiam

  40. Po upadku szalonej kontrrewolucji nacjonalistyczno-populistycznej w wykonaniu PIS czeka nas teraz cała seria przedterminowych wyborów i kilka lat kryzysów politycznych. Paradoksalnie dzieki nim wchłoniecie Polski przez UE bedzie łatwiejsze, bo politycy zajęci dowalaniam sobie nie beda sie chcieli narazic na utrate kasy z UE i przyjma wszystko co nam unia zaleci bez dyskusji. Co znaczy kasa casus Rydzyka wyraźnie pokazuje. I to jest szczęsliwy dla nas, realny wymiar całej sytuacji. Nie wazne jest więc kto, kogo w Polsce załatwi. Jedyne wazne sprawy to: zniesienie granic, traktat europejski i waluta euro za 3-5 lata. I o to chodzi. A demokracja liberalna i tak dopiero za jakies 15-20 lat do nas zawita. To nie jest ustrój dla barbarzyńców tylko dla ludzi madrych. Na razie w Polsce mieszka bardzo duzo barbarzyńców więc nie należy oczekiwac zbyt wiele, bo to budzi frustracje i psuje samopoczucie. Ale Giertych mi ostatnio zaimponował, bo to jedyny facet”z jajami”, który czuje blusa polityki. Reszta to mieczaki, i partyjne urzedasy! Jesli sie mu uda przesunąć termin wyborów to:
    1. komisje rozszarpująą PIS.
    1. Premier wypada z gry na trwałe. PIS bez wodza idzie na out.
    2. Pis traci dotacje i nie ma pieniedzy na wybory Lecha/Jarka w 2010 r.
    3. Lechu za rok abdykuje, gdyz nie wtrzymuje krytyki z kraju i z zagranicy. Poza tym obcinaja mu w budzecie kasę, którą dzis jak szalony wyrzuca przez okno. /Ok.O,5 mln dziennie./
    To jest scenariusz jedny dla dzisiejszej opozycji, więc niech sie madrego człowieka posłucha i skorzysta z rad które im daję za darmo. Potem da capo al fine – nowe wybory po kompromitacji władzy…
    pozdrawiam

  41. tss,

    do wpisu T.O. dodam, ze gospodarka kanadyjska oparta jest glownie na eksploatacji surowcow, i dlatego dolar kanadyjski jest wrazliwy na zapotrzebowanie swiatowe wlasnie od strony surowcow.

    w Parlamencie Federalnym sa cztery liczace sie partie. Czwarta, nie wymieniona przez TO jest quebecki, soft-separatystyczny (T.O. pewnie sie ze mna nie zgodzi) Bloc Quebecois, partia w porywie pelniaca kiedys nawet role oficjalnej opozycji (czyli drugiel liczebnie partii w Parlamencie).
    To daje nieco wgladu w geografie wyborcza kanady, gdzie dwie najliczniejsze ludnosciowo prowincje kraju (Quebec i Ontario) sa tradycyjnym polem bitwy politycznej o miejsca w parlamencie, i – per saldo – o wladze, lecz i to sie zmienia. Boom naftowy w Albercie powoduje znaczace migracje wewnatrz Kanady – typowe migracje „za chlebem”, ktorego w Albercie nie brak.

    Z punktu widzenia finansow publicznych Kanada przypomina pod pewnymi wzgledami Unie Europejska w tym sensie, ze wszystkie prowincje placa do kasy federalnej, a potem otrzymuja z tej kasy wedlug ustalonej mechaniki liczenia dotacji federalnych (tzw equalisation payments). dziedzina ta stanowi pole do niekonczacych sie utarczek miedzy prowincjami i Ottawa, a takze miedzy samymi prowincjami. I dlatego Quebek nie tyle „nie separuje sie od funduszy federalnych”, ile dostaje od Ottawy tyle, ile ma dostac, gdyz kontrybuuje na te fundusze na rowni z innymi prowincjami wedlug tego, co powinien ustawowo placic. Separatyzm quebecki to temat na inna historie.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  42. Wszystko może się przytrafić.

    Pamiętam, że kiedyś, kilka lat temu, ułożył mi się w głowie rym:

    Boże, nie dopuść, by przejęła ster
    Liga Polskich Rodzin, czyli LPR

    W życiu nie przypuszczałem, że COŚ TAKIEGO może wejść do rządu. A jednak.

    Teraz przyszło mi do głowy:

    W porównaniu z PiS-em nie tak duży wstyd
    Gdyby rządy objęły PO oraz LiD

    Wiem, że rymy częstochowskie, ale… jaka stolica duchowa Polski, takie rymy 😉

    Pozdrawiam wszystkich

  43. Może nie na temat, ale Niemcy kraj praktyczny i pragmatyczny nie traci czasu i po ostatnich wyborach utworzyli Wielką Koalicję pod kierownictwem Angeli Merkel. Podpisali prawie 200 stronicowy dokument „Wspólnie dla Niemiec, z odwagą i po ludzku” jako podstawę działania na najbliższe lata. Niemcy są płatnikami netto do unii i widzą, że problemów przybywa i to że partie chadeckie mogą współpracować z socjaldemokracją, ponieważ jest taki wymóg czasu. Umowa ta to przewiduje dużo wyrzeczeń i zaciskanie pasa, np. SPD będzie dbać o sprawiedliwość społeczną itd. Po utworzeniu rządu zakończono szybko kampanijne ostre swary.
    Niemcy są potęgą i nie marnują czasu, a polska czołówka polityczna (nie wszyscy) to prowincjonalne bagienko i rezerwat. Potrzeba wstrząsu. Nie wierzę w krasnoludki, ale w Polsce wszystko możliwe.

  44. Jesli chodzi o sklad kregoslupa moralnego czy to polskich politykow, czy polksiej wladzy czy tez duchowienstwa to prozno tam szukac jakochkolwiek pokladow wapnia czy innych mineralow. Zwykla guma od majtek laczaca silnie rozrosniete dolne czesci placow z dosc mocno grzechoczaca czaszka. Jedyne co te organy utrzymuje w anatomicznej odleglosci od siebie sa oparcia krzesel do ktorych ta gumka przyrosla. I to widac golym okiem. Na dodatek wyglada ze ta deminaralizacja moralnosc jest zarazliwa i szybko rozprzestrzenila sie na niestety wladzae tzw. 4, o czym gospodaz nie raz ani dwa wpomnial na tym blogu. Dramatem jednak pozostaje nie sam fakt brakuminaralow moralnych czy fizjologicznie wyprofilowanej lordozy kregoslupa u wladcow pomroczej ale dramatycznie niska swiadomosc spoleczna zaistanialego stanu rzeczy. Wiadomosc jaka dociera do spoleczenstwa jst tak nieprecyzynie nieklarowna, tak mglista i zagmatwana ze tylko nabystrzejsze oko potrafi zobaczyc sedno sprawy. I to jst niesety zasluga opozycji ktora nie potrafi zagluszyc ewidentnych lgarstw ekipy rzadzacej. Nie potrafi krzyczec gloscnie „winny”, „swinia”, „warchol”, „Mataczy” itd. Cos tam niby pobrzekuje, cos bzyczy z cicha ale niewiele z teg dociera do szrszych mas czyli do wyborcow. Dlatego duze duze brawa dla Ronana, ktory choc miernym ministrem edukacji byl to dzis krzyczy i dobrze krzyczy i bije w PiS jak w wielki beben. I choc nigdy nie bedzie to moja opcja wyborcza to aktualne dzialania Romana sa w moim pojeciu jednymi wlasciwymi ktore moga przyniesc jakikolwiek efekt w postaci oderwania PiSu od koryta. Zal ze tylko Romana na to stac.
    A jesli chodzi o kolalicje PO-LiD to PO zachowuje sie po raz kolejny jak dziewica nibby chce a boi sie. A to od dawna, jeszczez a zcasow UW bla jedyna rozsadna opcja dla polski. Trzymajmy kciuki ze tym razem Donald nic nie snoci. W PO niestety jest taka jakas sadomasochistyczna slabsosc do PiSu. Czasami odnosi sie wrazenie ze bardziej by wolwli dostac po gembie od pisu niz dogadac sie przy stole z LiD. Ciagle wierza ze w POPiSie JK nie robilby swinst. Swinstwo to drugie imiona braci K wiec niezrozumialym jest czemu PO lepiej ze zdeklarowna swinia niz z czerwonym LiD. Czy czerwony(czy aby napenow jeszcze mozna mowic o czerwonym) to taki zly kolor? Nasi czeroni tak naprawde wygineli w kibitkach na sybir a ci co teraz sa po lewej stronie to ledwie rozu uzywaja. wiec czemu te rumience na licach PO. Chyba z braku doswiadczenia politycznego .

  45. Czy jest ktoś tak mądry, aby mie przekonał na kogo w końcu mam głosować. Wolę PO od PIS, ale samo PO też będzie jeździć po bandzie. LiD jest jeszcze niedojrzały i jak by nie patrzec to d..pa zawsze z tyłu.
    pozdrawiam marekk

  46. rowi,rowi…
    już biegnę do lasu poszukac broni
    będzie trzeba przed wyborami paru zdrajców Ojczyzny odstrzelic
    rowi, rowi…
    szaleju się napił i wszystko mu smierdzi nawet polski Zyd nietchórzliwy

  47. J.S.
    Też jestem tego zdania, że PO powinna się podzielić (oczyścić z pisofilów?) i wejść w koalicję z LiD. LID powinien pożegnać starych aparatczyków. Jeśli mieliby stworzyć nową centrową partię, to ostrzegam przed nazwą PC!
    Lex
    Mam podobne odczucia, ale w coś trzeba będzie uwierzyć.
    Takie pojęcia jak komunista, czy lewica straciły swoje znaczenie.
    Teraz populistyczna lewica jest w PiSie. Komunistów nie było,
    byli ludzie którzy wykorzystywali tą ideologię do zdobycia i utrzymania władzy. Mówienie, że są w SLD komuniści nie ma sensu. Obecnie lewica kojarzy się z państwem świeckim, bez nauki religii w szkołach, tolerancyjnym dla mniejszości i dążącym do integracji europejskiej.
    Różnica z liberałami sprowadza się do wysokości podatków,
    a w tej dziedzinie przecież można się dogadać.
    Dlaczego LiD ma tak małe poparcie? Chyba dlatego, że większość nie ma dostępu do informacji. Część została zwiedzoma i otumaniona przez Rydzyka, część przez państwowe radio i telewizję. Dostęp do niezależnych mediów (telewizja kablowa) jest mocno ograniczony. (i niestety mocno ograniczona jest też część naszego społeczeństwa, łącznie z politykami).

  48. Szanowny Panie Redaktorze,

    Pisząc „lewica” , co właściwie ma Pan na myśli. Bo chyba nie LiD.

    Według mnie cechami lewicy są:
    1. Liberalizm obyczajowy – może byłby możliwy, gdyby hierarchowie kościoła katolickiego wyrazili zgodę, ale nie wyrażają.
    2. Budowa państwa neutralnego światopoglądowo – jeśli dobrze pamiętam, to klerykalizację Polski rozpoczęłą Unia Demokratyczna, prekursorka dzisiejszej składowej LiD o nazwie demokraci.pl. A jak ma się do neutralności światopoglądowej państwa złożenie wiernopoddańczej wizyty gospodarzowi parafii św. Brygidy przez urzędującego premiera podobno „lewicowego” rządu? A zgoda na wprowadzanie elementów doktryny religijnej do prawa państwowego?
    3. Troska o najsłabszych – czy to przypadkiem nie posłanka tzw. „lewicy”, Jolanta Banach zainicjowała likwidację funduszu alimentacyjnego? Inicjatywa była skuteczna. W trosce o najsłabszych to zrobiono?
    4. Równość w dostępie do ochrony zdrowia i wykształcenia dla wszystkich obywateli. Czy były jakieś inicjatywy w tych sprawach ze strony partii mieniących się lewicowymi? Oprócz „współpłacenia” przez tych, którzy nie tylko są obciążeni składką zdrowotną, ale finansują leczenie współczesnych latyfundystów (bo tak chyba można powiedzieć o „rolnikach” gospodarujących na 1000 ha) oraz tzw. „rolników z Marszałkowskiej”, którzy obszarowo są co prawda „małorolni” ale dochodowo wręcz przeciwnie?

    Niestety, przykra prawda jest taka, że lewicy w Polsce nie ma. Że ci, którzy weszli do parlamentu wybrani przez ludzi, którym się zdawało, że głosują na lewicę, wypięli się na swój elektorat, zdradzili go. Zaczęli podlizywać się tym, którzy i tak na nich nigdy głosu nie oddadzą, a interesy swoich wyborców nie powiem, gdzie mają, bo nie lubię się wyrażać. Uwierzyli, że „lewicy mniej wolno”. Dlaczego? Przecież weszli do parlamentu na tych samych zasadach, co członkowie innych ugrupowań politycznych. Czyżby uważali, że ich wyborcy są pozbawieni części praw obywatelskich?

    Pozdrawiam, T.

  49. SZANOWNI PAŃSTWO PANIE REDAKTORZE !!!!

    ” Jeżeli czerwony szkwał nadejdzie”, jak pisze Redaktor, to nie tylko J.Kaczyński zbierze burzę, ale niestety my wszyscy też. Całej tej historii, która rozgrywa się na naszych oczach już od 2 lat, nikt nie przewidział.
    Ludzie w 2005 roku szli do wyborów głosować na PO – PIS. Przynajmniej w większości. Tego, że CAŁA GÓRA zdurnieje do reszty od nadmiaru władzy, też nie przewidzieliśmy. Do wyborów 2005 r. szliśmy z nadzieją, że wreszcie skończą się skandaliczne afery poprzedniej ekipy rządzącej.
    Wychodzi mi na to, że wpadliśmy z deszczu pod rynnę. Przytaczany przez Pana Jan Rokita czy senator Niesiołowski , nie są dla mnie autorytetami, a to dlatego, że robią z siebie głupców i to publicznie postępując nieracjonalnie. Pierwszy głupio się zachowuje, drugi głupio gada. I to już od dawna.
    Pyta Pan, czy koalicja PO – LID jest możliwa? – dzisiaj wszystko może być m o ż l i w e – odpowiadam.
    Sytuacja polityczna jest bardzo niestabilna – widzimy to.
    Nawet senator Gowin „dopuszcza to” , ” dopuszcza tamto”, grzecznie udziela wywiadów, prowadzi dysputy.
    A czy kiedykolwiek senator Gowin pokazał nam jakieś rozwiązanie? , jakieś wyjście z tej sytuacji ? – N I E !!!!!
    Tylko gada, gada , gada i gada. Jak ONI wszyscy. To gadanie nikomu i niczemu nie służyło i nie służy. Nic z tego gadania nie wynikło.
    Nikt absolutnie nikt z żadnej ze stron nie wymyślił konkretnego rozwiązania. Jestem zawiedziona i rozczarowana. Chodzi IM tylko o WŁADZĘ. O OSOBISTĄ WŁADZĘ. WSZYSTKIM !!!!

    A przecież to takie proste.

    ONI wszyscy razem do kupy, dostali po to mandat od nas, by SŁUŻYĆ KRAJOWI. By SŁUŻYĆ NAM POLAKOM. R A Z E M .
    Nie zrobili nic. Tylko się kłócą. Też razem.

    Może ma Pan rację, może nadchodzi ten szkwał, tylko ciekawa jestem jakiego koloru będzie ???

    Na dzień dzisiejszy ja już nic nie wiem. Pogubiłam się w tym wszystkim.
    Właściwie, to chciałabym, żeby PIS utrzymał tę SWOJĄ WŁADZĘ do końca kadencji, a potem pozbierał owoce po sobie.
    Chciałabym, żeby chociaż raz RZĄD został dokładnie rozliczony ze swojej działalności. I to nie politycznie rozliczony, tylko zgodnie z literą prawa.
    Naszego Prawa.
    Pozdrawiam Wszystkich Państwa……..

  50. Wydaje mi się, że LiD pasuje do PO jak siodło do krowy (pamiętacie, kto jest autorem tego porównania?) i nie powinien sie do tej koalicji garnąć. Musiałby bowiem wyzbyć się resztek swojej lewicowości (w którą nb. mało kto już wierzy) i utwierdzić naród w przekonaniu, że ludzie o lewicowych poglądach nie mają w polityce reprezentacji.
    PO jest bowiem zwolennikiem dośc wyrazistego liberalizmu ekonomicznego i konserwatyzmu społecznego, podczas gdy Lid przy swojej ledwo dostrzegalnym socjalizmie gospodarczym jest dość liberalny spolecznie, choć z pewnościa daleko mu pod tym względem nie tylko do Zapatero, ale nawet do Blaira.
    Lepiej więc, żeby ustawił się w opozycji i pracował nad programem wlaściwym partii socjalistycznej (socjaldemokratycznej), licząc na to, że przy okazji dinozaury zestarzeją sie na tyle, że przejdzie im chęć grania aktywnych ról w polityce krajowej. Kwasniewski ma rację – bardziej mogą przydac się w Parlamencie Europejskim. A jesli juz część aktywu LiD będzie jednak optować za wejściem w koalicję z PO, to można wejść, ale przy zachowaniu własnej tożsamości i mocnym stawianiu warunków w tym względzie. I niech tu decyduje jednak ten lewicowy trzon ugrupowania, niz ten rodem z Unii. Mam wielki szacunek dla tych ludzi, ale uważam, że są oni raczej obciążeniem dla lewicy niż atutem. Rozmazują bowiem tożsamość ugrupowania (mam wahania przed nazwaniem LiD-u partią) i choc na rynku politycznym mają słabiutką pozycję zachowuja się czasem jak primadonny.

  51. To ja już nie wiem na kogo będę głosować. A jak nie zagłosuję, to będzie mi się zarzucać, że nie korzystam z demokracji o którą Polska tak walczyła. Lepiej głosować na mniejsze zło, czy w ogóle nie głosować?

  52. Natura ludzka jest ulomna i sklonna dawac ucha podszeptom Szatana. Pohamowac ja na drodze upadku i potepienia wiecznego moze tylko perspektywa kary doczesnej i wiekuistej. Aby jednak nie stosowac kary profilaktycznie i w zbyt szerokim zakresie potrzebna jest wiedza o planach i dazeniach najbardziej na pokusy narazonej czesci spoleczenstwa. Gdy taka wiedze posiadamy, mozemy nie tylko ukarac winnych ale i powstrzymac ich niejednokrotnie przed zrobieniem falszywego kroku. Kto jak kto, ale Szanowny Redaktor, ten John Bond polskiego dziennikarstwa powinien byl to zrozumiec a moze nawet poprzec. Prawda, ze obecne organa scigania i prewencji nie maja tego szerokiego poparcia spolecznego w TW implantowanych wsrod wszystkich warstw spoleczenstwa, jakie bylo za starych dobrych czasow PRLu i III RP. Nie dysponuja one tez wykwalfikowana rezerwa emerytow ubekistanu scalonych w licznych oddzialach ORMO. Musza oni polegac na jakze zawodnej technice inwigilacji najczesciej pochodzacej z czolowych krajow Wolnego Swiata. Nie mniej, sa to dzialania skierowane w dobrym kierunku i dla dobra Narodu Polskiego. Dzialan tych nie musi sie obawiac nikt, komu na sercu leza interesy Polski, zdrowie moralne spoleczenstwa oraz deaferyzacja panstwa. Dziwie sie, ze prawdy te, badz co badz, oczywiste, nie znalazly odzwieku w nieprzemyslanej wypowiedzi Szanownego Luminarza.

  53. Jeśli ta różowa wizja koalicji PO z LiD kogoś nie zachwyca, to powinien głosować na PO. W ten sposób nie będzie potrzeba się czerwienić ze złości na samą myśl takiej koalicji, Platforma porządzi sama.

  54. Panie Danielu

    Po rządach Drakuli, żadne widma mnie nie przestraszą.

    red_noose

    Dziękuję za piękny, mądry tekst.

    Serdecznie pozdrawiam Halszka

  55. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jacobsky – 29.08., godz.15:19

    Czytajac Twoj wpis spocilem sie, natychmiast zmienilem podkoszulke. Moge sobie tylko wyobrazic, jaki Ty spocony musiales byc stawiajac ostatnia kropke nad „i” w dzisiejszej swojej calkowicie nie realnej wypocinie. W przyszlosci prosze zdjac bolerko.

    Domyslam sie, ze tym wpisem rozgrzales „uspione serca” wielu blogowiczow, serca zyjace anarchistycznymi „przygodami” z przelomu XIX/XX w.
    Rozumie czemu przeniosles sie bardziej na polnoc – blizej kola podbiegunowego – w normalnych warunkach juz bys wyparowal.
    Wypisz wymaluj plonne lata S.M. Kostrikowa.

    F.S.von/od Diasporski
    Ps.
    Po wpadce z Maurice Ravelem lepiej byc ostroznym.
    Anarchizm drobnomieszczanski, utopijny kierunek spoleczno-polityczny, rozwijajacy sie gl. w XIX w., sprzeciwiajacy sie wszelkiej organizacji panstwowej, postulujacy likwidacje panstwa i zastapienie go blizej nie okreslonymi zwiazkami producentow i konsumentow. Rozumie mlaskanie aliendoca.

  56. Problemem nie jest skład przyszłej koalicji ale zagrożenie, że przez wiele lat będziemy żyli w premanentnej kampanii wyborczej, koalicje i rządy będą co rusz padać a partie będą się dzielić i tworzyć od nowa.
    Nasza scena polityczna jest zakłamana. Każda partia udaje kogoś innego i wstydzi (boi?) się pokazać swój prawdziwy program. PiS jest lewicową prawicą, PO boi się posądzenia o liberalizm, aby zdobyć poparcie Kościoła oficjalnie ogłasza „ochrzczenie” liberalizmu (co to znaczy?), liberalna PD trzyma taktycznie (czy strategicznie?) z Lewicą, której ważny polityk marzy o podatku liniowym.
    Zakłamana jest scena polityczna, zakłamana jest cała debata publiczna, konflikty są sztuczne. Politycy kłócą się o historię, symbole, mity, sprawy ambicjonalne, wpływy. Nie ma walki o programy, pomysły modernizacji. Bez tego przed każdymi wyborami będziemy mieli ten sam problem: na kogo głosować?

  57. Do „telegraphic observer”:

    a moze by tak poszukac inspiracji zyciowych w obszarach powyzej pasa??
    Ja jako rodzic (a przy tym konsekwentny katolik) nie mam problemow z informowaniem bez zbednej pruderii mojej trzodki o sprawach ciala i wcale nie musze sie w tym wspierac belframi powtarzajacymi na ogol odgrzewanie pooswieceniowe banaly.
    Uwazam trez ,ze „program polityczny” ustawiony na wskazaniach „pokazac chierarchi (Kosciola powszechnego) jej miejsce, wprowadzic panstwo swieckie (jakos nie zauwazylem zeby panstwo obecne, co by nie mowic o Kaczynskich zajmowalo sie na sile prozelityzmem a w odroznieniu od szczycacej sie silnymi tendencjami antywyznaniowymi Wlk. Brytanii glowa panstwa nie jest u nas glowa Kosciola a ostani duchowni z sejmu oraz jakichkolwiek organow wladzy centralnej czy terenowej znikli bodaj w 1922,)badz „niezwykle konkretnie” zajac sie najubozszymi i przegranymi (szczegolnie w okresie przedwyborczym bo potem zajmuja sie nimi Caritas i koscielne Domy Samotnej Matki) – co oznacza najczesciej sztywna reczna redystrybucje pieniedzy publicznych na tak „poszkodowane grupy” jak gornicy z wygorowanymi wymaganiami placowymi i emerytalnymi. Smie zauwazyc ,ze ubogie tereny sciany wschodniej zostalybezwzglednie zdrenowane i zaniedbane wlasnie za czasow „lewicowego” PRL-u,ktory koniecznie musial z tego dowartosciowac „ziemie odzyskane” – robiac z nich wizytowke PRL-u. Faktycznie to jeszcze dzis za wczesnie na lewice, zanim zacznie rozdawac gruszki na wierzbie to ktos rozsadany musi je wychodowac a ta wegetacja wymaga czasu nie znosi lewicowej demagogii oraz utopii.

  58. red_noose. Podoba mi się aczkolwiek w dzisiejszych realiach trochę utopijne. Niestety mieliśmy Kwaśniewskiego, Millera i innych „lewicowców”, którzy pogrążyli tę piękina ideę na długie lata i miedzyczasie stworzyli pole dla kato-faszystowskiego systemu opresji.

  59. optymista !
    fajnie ze znów cie czyta 🙂 dawno cie tu nie bylo (albo tylko cie dawno nie widzialem).
    Co robi z ludźmi kasa z Unii to bylo tez widać jak premier JK wypiął sie na mieszkańców Augustowa 🙂

  60. Feliks,

    na nadmierne pocenie sie mozna stosowac NoSweat:
    http://www.smartstep.se/ssp/biokraft/module.asppage=detail&XModuleId=6544&ProductId=3081

    Google zas odsyla do tego artykulu:
    http://www.diet-article.com/Article/Getting-Rid-Of-Excessive-Sweating-In-Armpits/20428

    Wyszukalem specjalnie dla Ciebie, Feliks. Nie dziekuj. Przyjacielska przysluga. Natomiast jesli chodzi o chroniczny – jak widac – nadmiar wyobrazni na temat mojej skromnej osoby, to nic Ci nie poradze. Od tego sa specjalisci, a nie proste porady z internetu. Ale ale ! Zeby wprowadzic troche ladu w Twoich bujnych wyobrazeniach o mnie wyjasnie Ci Feliks, ze Montreal (dokad sie przenioslem – jednak COS sie zgadza !) lezy mniej wiecej na szerokosci geograficznej Wenecji, czyli dokladnie w polowie drogi miedzy rownikiem i Biegunem Pn. To latwo sprawdzic, jak sie chce oczywiscie.

    Nie chce bawic sie w przypuszczenia na temat tego co i kiedy wyparowalo w Twoim przypadku.

    Pozdrawiam

    PS. Wenecja (wł. Venezia, łac. Venetia), to miejscowość i gmina na północy Włoch nad Adriatykiem, stolica regionu Wenecja Euganejska. Ludność: 266 tys. mieszk. (2004). (za wikipedia.pl)

  61. Taaaaaak. Roman Giertych stał się dla blogersów bohaterem i facetem z jajami. To tchórzostwo to chyba z PRL-u przeniesione. Za bohatera uważanie kogoś kto w danym momencie przywali temu kogo masa uważa za wroga. Optymista jest zidiciały cokolwiek choc uważa się za europejczyka pełną gębą. Za Polaka pewnie nie. Polską gardzi jak większośc skomunizowanych reliktów dawnej epoki. Jedz chłopie na Kubę ponosic basen za Fidelem. Tam może cię nauczą innego patriotyzmu. Tam nawet w komunie nikt na własny kraj nie pluje.

  62. Siema przytomny2!
    Powiem ci jak cię zrozumiałem, a ty kiwnij głową na znak, że dobrze.

    Mieszkasz na ścianie wschodniej i czujesz się kompletnie zdrenowany, oraz zaniedbany jeszcze z czasów PRL-u. Ostatnio lewicowi górnicy zmuszali cię, abyś się wyrzekł wiary katolickiej, powszechnej w twoich stronach, ale ty konsekwentnie odmawiałeś. Wtedy oni na fali antywyznaniowej, po zaczerpnięciu przykładu z historii Wlk. Brytanii – niestey mieli sztywne ręce i ścięli cię tak nieudolnie, że ucięli cię w pasie. Potem zajął się tobą Caritas, bo przecież nie Dom Samotnej Matki. A teraz szukasz dla swoich dzieci szkoły przedoświeceniowej, w której nie byłoby belfrów wykładających banalne przedmioty, ale ostatnią taką szkołę zamknięto około roku 1922. Po tych wszystkich przeżyciach jednak znajdujesz inspirację życiową, a udaje ci się to dwa razy dziennie, gdy przychodzisz do przytomności. Czy może dwa razy na rok? Zarobkowo zajmujesz się hodowlą, rolnictwem i sadownictwem. Eksperymentujesz właśnie i czytasz zwierzętom i roślinom Biblię oraz powieści Rymkiewicza, aby przyspieszyć ich wzrost i wegetację. Przy lekturze dzieł Tomasza Morusa wszystko ci wyzdychało.

  63. telegraphic observer – 29.08., godz. 15:54.
    Wiedzie mi się. Dziękuję. Oto pytania:
    1. Ktoś kto w Kanadzie zarobi 36378 $ zapłaci podatku PIT 6468,06$ ?
    (36378 – 8256) x 23%

    2. Ktoś kto zarobi 70000 $ zapłaci podatku 17563,32 $ ?
    (70000 – 36378) x 33% + 6468,06

    3. W Polsce poza podatkiem PIT pracownik płaci jeszcze podatek ZUS (nazywa się to „składka ZUS) z kilku tytułów: chorobowe, zdrowotne, wypadkowe, rentowe, emerytalne. Pracodawca dopłaca ZUS drugie tyle co każdy prcownik. Jak jest w Kanadzie? Z czego utrzymuje się służba zdrowia, skąd się biorą pieniądze na zasiłki, renty i emerytury socjalne?

    Tyle, jeśli można. Jeszcze raz dziękuję Panu i Jacobsky’emu. Wiedziałam, że lepiej niż na blogi „Polityki” trafić nie mogłam.
    Pozdrawiam Pana, Gospodarza i Blogowiczów, Teresa

  64. Niech wraca zdrowy rozsadek.

    Ubawilismy sie tym Kaczystanem po pachy.
    Czas nadchodzi aby ta szopka makabreska odeszla.
    Trzeba spojrzec w lustro Polsko.
    Co w tym lustrze widzimy:
    -nacjonalizm
    -zdegenerowana religia
    -zezwierzecenie obyczajow.
    Daleka jest droga na zachod ,ale to jedyna sluszna droga Polsko.
    Integracja europejska a nie nacjonalizm wyznacza droge na przyszlosc.
    Powodzenia w laicyzacji kraju i odbudowie norm moralnych.

  65. obserwator – 16:03.
    Zracjonalizują, zrelatywizują, zamiotą pod dywan i będą siedzieć na nim jak zahipnotyzowani, żeby strzec tajemnic – tabu dla fałszywego (toksycznego?) wstydu?

    Teodora – 18:29.
    W sedno. Może SLD dręczą ambiwalentne uczucia? Ja nie wiem czy zdradzają elektorat, czy może samych siebie? Może są zdania, że muszą się trzymać lewicowego szyldu ze względu na przeszłość, ale przekonani do idei spod tego szyldu nie są? Czytała Pani może deklaracje Łukasza Fołtyna? Nie do porównania…

  66. Choroba…mysle i mysle i nijak nie moge zrozumiec co oprocz kabotynstwa ma rozwazanie ile kto jako programista zarabial w Kanadzie… z koalicja LID-u z PO?
    Arek ma 100% racje – na prawde male znaczenie ma nazwa – ALBO SZYLDZIK – jezeli jedyna wyrazista programowo (politycznie) partia jest PIS.
    Reszta jest albo anty mniej lub bardziej pro.
    Gdzie te programy gospodarcze i wizje ekonomiczne rozniace sie madrze?
    LID to ciagle odgrzewane kotlety z innymi sosami (to co dawniej robiono z nie zjedzonym miesem w knajpach – mielone…).
    „Programy” sa wymyslane na podstawie szans zagospodarowania elektoratu by zdobyc miejsce przy korycie.
    Kwasniewski jest typowym „mezem stanu” , ktory od urodzenia dzialal w aparacie – nigdy nie brukajac sie praca.
    Wierze, ze w Niemczech w latach 30-tych ci dzialacze tez zrobiliby wielkie kariery…

    Dla PO koalicja z LID-em to ostateczna smierc polityczna.
    Wyszloby jak szydlo z worka, ze chodzilo tu TYLKO o koryto.
    PIS zdobylby polowe elektoratu PO.
    Tylko POPIS!
    A Herr Tusk poda sie do dymisji.

  67. tss,
    Witam ponownie,

    GOSPODARKA 102

    Kanadyjska gospodarka to przede wszystkim usługi, które stanowią 70% PKB. Przemysł ulokowany jest głównie w sektorach wysokiej technologii, np. środki transportu, komunikacji, energii jądrowej, astronautyki. Zaś z surowców najważniejsze są diamenty, uran, złoto, srebro, inne metale, ropa naftowa i gaz ziemny, energia elektryczna (z hydroelektrowni), drewno, oraz produkty żywnościowe: zboże, mleko, wieprzowina, wołowina, itd. I ogromne zasoby wody pitnej.

    W ciągu ostatnich 5-6 lat, kanadyjski dolar wzmocnił się o 50%, ale w stosunku do amerykańskiego dolara. Wobec euro, funta i jena jego kurs niewiele się zmienił.

    PKB na głowę (po uwzględnieniu siły nabywczej) plasuje Kanadę gdzieś u szczytu krajów UE, między Irlandią i Wielką Brytanią. W relacji do polskiego PKB na osobę jest on około 2 i pół raza wyższy.

    Bezrobocie jest obecnie na poziomie około 6,5%. Zatrudnionych jest niemal 18 mln osób. Wiek emerytalny dla obu płci to 65 lat. Istnieje możliwość przechodzenia na wcześniejsze emerytury, ale wygląda to zupełni inaczej niż w Polsce. W każdym razie, możliwość emerytury pomostowej, nawet samo pojęcie, tutaj nie istnieje.

    Sektor publiczny ogranicza się do jednego systemu mediów radiowych i telewizyjnych (CBC), jednej linii lotniczej (Air Canada), jednej linii kolejowej (CPN), jednego telecomu (Bell), etc. Każde z nich musi konkurować z firmami prywatnymi, bo nie jest monopolistą, a dotacje budżetu są ograniczone do minimum. Budżet federalny, jak i większość budżetów prowincji (nie wiem jak w Quebec) są od lat zbilansowane.

    Interwencja państwa dotyczy oczywiście rolnictwa, ale w znacząco mniejszym stopniu niż w UE. Instytucja federalna zarządza UI (ubezpieczenie od bezrobocia) oraz CPP (w Quebec jest inna nazwa), czyli Plan Emerytalny – o tym w innym temacie. Wszystkie szpitale i szkoły wyższe są państwowe. Rząd prowincji buduje i prowadzi elektrownie atomowe.

    Rząd kontroluje sektor bankowy. Każde przejęcie banku komercyjnego musi uzyskać akceptację polityczną, czy to chodzi o przejęcie z zagaranicy, czy koncentrację. Obecnie największe pięć banków jest własnością dość rozproszonego akcjonariatu i zarządzane w kraju. Inne bezpośrednie inwestycje zagraniczne wpływają swobodnie do kraju. Wiele znaczących gigantów globalnych ma swoje filie w Kanadzie. Giełda papierów wartościowych w Toronto należy do grupy mniejszych w Północnej Ameryce, posiada oddział w Montrealu.

    Finanse publiczne w federacji kanadyjskiej o tyle sie różnią od UE, że rząd federalny pobiera podatki bezpośrednio od obywateli, zarówno PIT jak i GST (federalny VAT). Oczywiście Revenue Canada (odpowiednik Urzędu Skarbowego) zbiera ich więcej od osby zamieszkałej w zamożnych prowincjach, obecnie przede wszystkim w Albercie i jak zawsze w Ontario, a przekazuje wyrównując nieco poziom zamożności do prowincji mniej zamożnych – wśród nich bywa i Quebec. Ale relatywnie najwięcej otrzymują prowincje atlantyckie. Z tym, że rozpiętości dochodów między prowincjami nie są tak duże jak między krajami UE, nawet przed jej rozszerzeniem w maju 2004.

    Kierunki migracji między prowincjami zależą od sytuacji gospodarczej. Dwadzieścia lat temu, gdy energia była tania, wielu osób przeniosło się z Alberty do Toronto i okolic. W prowincja Ontario, najgęściej zaludnione jest Toronto i dalekie suburbia, jako całość znane pod nazwą The Golden Horseshoe, tzn. Złota Podkowa, gdyż obejmuje szerokim łukiem zachodnią cześć jeziora Ontario. Rejon położony dalej na północ, wypełniony lasami i jeziorami zwany jest potocznie “the cottage country” (kraina domków wypoczynkowych). W sumie migracje wewnątrz kanadyjskie nie mają takiego wpływu na rozmieszczenie ludności jak imigracja spoza Kanady, która rokrocznie wynosi niemal 1% całej ludności kraju (250-300 tysięcy osób, głównie z Chin i innych krajów Azji i Ameryki Płd i Środkowej).

    Jeszcze wcześniej, po eskalacji separatystycznych wydarzeń w Quebec i w Montrealu, znaczna cześć ludności angielsko-języcznej przeniosła się do Toronto. Ta aglomeracja stała się wtedy centrum finansów, przemysłu i usług.

    Stosując model Low Income Cut-off, niemal 16% ludności żyje poniżej “poverty line”. Wskaźnik rozkładu dochodów rodzinnych (Gini index) wynosi 33, czyli jest zbliżony do polskiego – o tym będzie oddzielna lekcja.

    POLITYKA 102

    Podróżując po Kanadzie, politycznie jest wskazane, aby nie przyznawać się, że mieszka się w Toronto.

    Oprócz prowincji są też terytoria, mają one niższy status. Jedno z nich nazywa się Nunavut, inne Yukon Territory. Zamieszkuje je po kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

    Najludniejszymi prowincjami są Ontario (12,7 mln) i Quebec (7,7 mln). Reszta to około 12,5 mln.

    Niekiedy Kanadyjczycy (spoza Quebec) mówiąc o swoim kraju, kompletnie zapominają wręcz o istnieniu prowincji Quebec. Nie jest to zamierzone, rzecz jasna. Ale rozróżnianie soft-separatyzmu od hard-separatyzmu quebeckiego jest na prawdę ponad ich możliwości intelektualne. Dlatego też temat “Separatyzm Quebecki” nie będzie podejmowany w tym cyklu wykładów. Co więcej, nie wnosi on nic do rozpatrywanej sytuacji polskiej.

  68. Panie Slawomirski,
    Swieta racja. Jak sie jeszcze wytezy wzrok (lub zalozy okulary optyczne), to dojrzy sie w lustrze:
    – postsocjalistyczna naiwnosc ekonomiczna.

  69. Sympatyk DP 17:10, doskonaly przyklad z Niemiec, dwescie stron umowy, po podpisaniu do roboty a nie rozrobek, media pracuja razem z rzadem, oczywiscie jest krytyka rzadu ale w jakims umiarze, i dlatego ten rzad odnosi sukcesy, a Pani Merkel jest na pedestalu, a co w Polsce, zlepek partnerow, co drugi tydzien to nowa umowa koalicyjna, jeden partner wlewo drugi w prawo, od pierwszego dnia rzadow koalicji, wsciekly atak mediow? i co chcecie uzyskac?
    Nastepne wybory i co dalej, kazdy chce innej koalicji, czyli powtorka tego co jest.
    A teraz w stanie Nowej Poludniowej Walii Australia, mielismy niedawno wybory stanowe, co sie okazalo partia wladzy czyli Labor Party wygrala wybory poraz piaty, okazalo sie ze na propagande wyborcza wydala $ 127 milionow z rzadowej kasy, czyli z podatnika kieszeni, minister oswiadczy, no wydalismy ale wygralismy wybory, i bedziemy rzadzic lepiej niz opozycja, koniec kropka.
    Pragne dodac ze przez 15 lat rzadzenia tej partii Sydney grozilo brak wody, w ostatnich dwoch miesiacach otrzymalismy duzo deszczu i to w jakims sensie na pewien okres rozwiazalo sprawe, komumikacja miejska w Sydney prawie nie istnieje, pociagi zamiat kursowac 80-100 km na godzine kursuja 60 a nawet 40 bo brak remontow, byly premier NSW podpisal kontrakt z konsorcium na zbudowanie tunelu, bez ogloszenia przetargu, firma zawyzyla koszty ponad sto milionow, w kontrakcie zagwarantowala sobie po oddaniu tunelu do ruchu, caly szereg ulic powinno byc zamknietycg z uwagi na skierowanie samochod do tunelu, przejazd za slona oplata, wybuchl skandal, premier zrezygnowal a za trzy miesiace zatrudnil sie jako konsultant w tej firmie za miljon dol . rocznie, byla powolana komisja roztrzasali prasa pisala, i co sie okazalo ze naduzyc nie popelniono, media moga tylko pisac sprawdzone fakty po wyroku, gdyby to zrobily przed wyrokiem to odszkodowania w miliony dolarow do kieszeni pozywajacych, a nie na jakies organizacje spoleczne.
    Ciag dalszy, nowy premier pod presja, odblokowal ulice, i tunel stracil duzo przejezdnych, a zatem kompensata dla konsorcium 86 milionw znow z podatnika kieszeni.
    Podobno Australia jest uznawana za normalne panstwo.
    Wnioski wyciagnicie sami.

  70. Jeśli cała klasa polityczna jest do D… i nikt właściwie nie nadaje się by w Polsce rządzić to zaprośmy Szwajcarów do sejmu i niech powołają rząd . Wymogi mogą być takie jak w Gwardii Watykańskiej z jednym wyjątkim : bycia kawalerem. Będziemy mieli najbardziej porządny katolicki parlament w Europie. Z racji Szwarcajskości zrobią chłopaki u nas porządek , wprowadzą porządek prawny obowiązujący w ich ojczyźnie , i Polska stanie się normalnym Porządnym Obywatelskim Prawym i Sprawiedliwym krajem…
    Pomyślmy tylko ile zaoszczędzimy co cztery lata ( lub częściej) na wyborach.

  71. Szestow!
    Ja na wszystkich blogach powtarzam to samo, świadomie mylicie koalicje, porozumienia, alianse partyjne ze starożytną zasadą „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Ale wprowadzanie tej zasady w życie wcale nie oznacza, że ktoś jest z kimś w koalicji. Obie strony mają po prostu wspólny cel – obalić KaKa, ale przedtem pokazać społeczeństwu, kogo sobie wybrało.

  72. Do red_noose:
    Ładnie piszesz, tylko czy nie za bardzo idealizujesz naszą formację polityczną? Realpolitik ma to do siebie, że ideały giną wśród zgniłych kompromisów. Pozdrowienia

  73. Nie można również wykluczyć trzeciego scenariusza. Wybory odbędą się dopiero na wiosnę. Do tego czasu PIS straci jeszcze więcej. Wybory wygra PO – około 28 %, potem będzie LID 18-20 % a PIS będzie miał w granicach 12-15 % głosów. Tak może się stać jeżeli zostanie wyjaśniona obecna afera – Kaczmarek itd. – to ta afera odbierze głosy PIS.

  74. Radosna wiadomość! Zamykają sie wzajemnie. Co za ulga gdy dojdą do kaczorów.

  75. Andrzej Falicz,
    moje uwagi o braku określenia dotyczyły również PiS, radykalizm Kaczyńskiego i Ziobry nie oznaczają, że ta partia ma wyrazisty program, bo wg mnie go nie ma – ani nie są liberalni ani solidarni, swoim awanturnictwem podzielili Polaków, ale te podziały są sztuczne, anachroniczne, wymyślone na cele strategii wyborczych Kaczyńskiego;
    uzupełnię poprzedni wpis uwagą, że nie ma dla mnie znaczenia jaka będzie koalicja, ale pod warunkiem że nie będzie w niej PiS 😉

  76. Sytuacja pięknie się rozwija. Aresztowali Kaczmarka, Kornatowskiego i Marca. Ciekawe kto następny: Giertych , Lepper, może Wassermann? Rewolucja nareszcie pożera własne dzieci, na zdrówko. A może spróbujmy zgadnąć kto pójdzie na szafot jako przedostatni; Ziobro czy Jarosław Robespierre? Odnowa moralna będzie przecież przeprowadzona do końca. Rewolucja w IV RP zwycięży.

  77. No i stało się!
    PiS w ramach heroicznej walki o umocnienie demokracji zaczął zamykać b. swoich, którzy cokolwiek za dużo „chlapią” publicznie i głośno o tajemnicach kuchni politycznej PiS. A mając wiadomości źródłowe i z „pierwszej ręki” , czyli wiedząc dużo, stanowią istotne zagrożenie dla tej najlepszej z partii i jej cudownych kompetencjami działaczy zatrudnionych w tzw. „władzy”.
    Zamknięcie im ust było w tej sytuacji „oczywistą oczywistością”.
    Następny w kolejce chyba pan Marzec, który szczęśliwie wyjechał na urlop za granicę. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Chyba żeby …. wybrał wolność (dosłownie).
    I jak tu mówić, że powołanie komisji śledczych przed wyborami ( jeżeli do nich dojdzie ) nie jest potrzebne ?

  78. Szanowny Panie Redaktorze,
    według mnie po wyborach bedą dwa wyjścia dla „prawicy”:
    1. kolalicja PO-PiS.
    2. kolejne wybory
    Wątpię aby ludzie z PO zgodzili się na koalicję z „lewicą”. Nauczony doświadczeniami z poczynań polskiej „prawicy” nie znajduję nawet szansy na to co powiedział senator Gowin. Ja polskiej prawicy nie wierzę.
    Pozdrawiam,

  79. Po 18 latach przemian praktycznie na politycznej scenie pozostały tylko 3 partie (ugrupowania) słownie / trzy / tj. PO, LiD, PSL. Jest jeszcze czas na dogrywanie szczegółów programowych, a PO z silną grupą samorządową w terenie powinna ostatecznie określić swój chadecki charakter. Dla mnie B. Zdrojewski powinien zostać przewodniczącym tego miotającego się jeszcze ugrupowania i poprowadzić PO do zwycięstwa wyborczego, czyli potrzebny jest kongres lub konwencja (może się mylę). Panowie w słomkowych melonikach, historycy, hrabiowie itd. powinni opuścić to ugrupowanie i dać szansę młodym. LiD powinien określić w końcu swój „socjaldemokratyczny” charakter i do wyborów wyborcom przedstawić konkretny program, a zmiana twarzy (make up) też jest potrzebny. PSL to partia tradycyjna może nawet chadecka i dobrze działa w terenie, a jeszcze długo będzie potrzebna dla terenów wiejskich.
    „Drakesgate” zatacza coraz większe koła i dojrzałe polskie społeczeństwo powinno w najbliższych wyborach powiedzieć NIE, PiS to partia wstydu dla kraju.
    PS. Po przyszłych wyborach Kobieta powinna być premierem i może wtedy będziemy normalnym krajem. Ja mam swoje kandydatki.

  80. @ Olek51

    Byc może idealizuję – głównym powodem jest to, że należę do najmłodszego pokolenia zarówno tu na blogu, jak i w strukturach partii.
    Nie mam nic wspólnego z PRL, Okrągłym Stołem, Solidarnością, II wojną światowa, dziadkami w Wehrmachcie, czy w Armii Ludowej.
    Słowem jestem wolny – wolny od wszelakich uprzedzeń, bo historia jeszcze mnie nie dotknęła, nie naznaczyła.
    Ta wolność sprawia, że zdecydowanie bardziej interesuje mnie to, co będzie jutro, niż to co jest dziś i było wczoraj. A żeby patrzeć w przyszłość bez obaw, trzeba mieć marzenie. Ja nie dość, że mam to marzenie, to na dodatek bardzo chcę, żeby się zrealizowało. Wola jego urzeczywistnienia jest głównym powodem dlaczego angażuję się w politykę w zakresie takim, na jaki pozwala mi moje wykształcenie, wiek i zdobyte doświadczenie.
    Ale poza tym, że marzę – często też schodzę na ziemię i zadaję sobie pytanie:
    Jak formacja (lewicowa! formacja), która osiągnęła największy sukces wyborczy w historii Rzeczpospolitej, zdołała go przekuć w taką porażkę?
    Jak można było zmarnować taką szansę?
    Szczęśliwie jestem o tyle mądrzejszy, że znam odpowiedź. Bardzo prostą odpowiedź. Zabrakło właśnie idealizmu. Wiary w słuszne idee. Zabrakło woli ich realizacji. Została jedynie Realpolitik i pragmatyzm – źle rozumiane, prowadzące do katastrofy.
    Ale zamiast osiąść na laurach i labiedzić nad swoją beznadziejnością – myśląca lewica musi uczyć się na swoich błędach. Zrywać z tradycją – tradycją porażek i martyrologii. Dlatego też jak nigdy wcześniej potrzebna nam jest idea i marzenie – wspólne marzenie. Łączące ludzi nie tylko w ramach koalicji LiD, nie tylko w ramach jej elektoratu. Spójrzmy na to, co dzieje się dookoła – „Krytyka Polityczna” wykonuje kapitalną robotę dla lewicy. Unia Europejska wspiera ekologię, ruchy emancypacyjne, kulturę niezależną – sfery które są ściśle związane z pojęciem lewicowości.
    Wszystkie te okoliczności sprawiają, że realizacja marzenia jest ciut bliżej – dlatego musimy je wykorzystać, mądrze wykorzystać.
    Dajmy sobie jeszcze trochę czasu – a żeby był wilk syty i owca cała, żeby myśleniu pragmatycznemu uczynić zadość – pozwólmy Platformie rządzić samodzielnie. Dwa lata rządów PO mogą socjaldemokracji wyjść jedynie na dobre.

    Halszce 31/3 dziękuję za miłe słowa – pozdrawiam!

  81. Do Sympatyka DP ;
    Oby Twoja dzisiejsza prognoza zmaterializowała sie .
    Pozdrawiam
    Waldemar

  82. Właśnie obejrzałem film Latkowskiego z zatrzymania i skuwania Kaczmarka. Niezły materiał – ciemny korytarz a w nim kilku facetów. Trochę to wygląda jak porachunki w bramie. No ale nie skuli go z tyłu i nie wlekli w pozycji „na odrzutowca”. Elektorat będzie zawiedziony. Widać „realizacja” nie miała być podana telewidzom jako umilenie czwartkowej kolacji, w odróżnieniu od zatrzymania Pani Barbary Blidy

  83. SympatykuDP:
    W Twoim układzie jest paria chłopska, jest chadecja i socjaldemokracja. Ale nie ma klasycznych liberałów. Może PD powinno się wydzielić i odrodzić? Ale chyba jeszcze nie po tych wyborach.

  84. Czyżby Krauze miał do czynienia z Polityką czy tylko politykami? Jesli jesteście od Krauzego wolni to będziecie mówic prawdę. Jeśli Krauze ma także Politykę w kieszeni to za chwile usłyszymy „prawdę”. Czyżby Pytlakowski przypadkiem znalazł sie nocą na spotkaniu u Latkowskiego, gdzie Kaczmarek szukał zabezpieczeń?

  85. red-noose,
    no no no, cóż za wizje! Wcale się potem nie dziwę, że te red_noose`y leżą potem z twarzą przy ziemi, nie bardzo wiedząc co się stało. Ale jak mogą wiedzieć i widzieć, co się wokół nich dzieje, skoro tkwią w tym, czego nie ma?
    Dlatego pewnie nie widzisz faktu, że właśnie te idee doprowadziły do stanu, w jakim dziś jest Polska. I żadna wymiana idei niczego nie zmieni. Bo idee nigdy nie widzą tego co jest, tylko to, co było lub będzie. A tylko widzenie tego, co jest i działanie w tym co jest, może zbudować coś innego i nowego. Reszta to zwykła ideologiczna ściema, która sprzeciwia się następnej ideologicznej ściemie. I tak się naparzamy po gębach tymi ściemami od lat. I nic z tego nie wychodzi. 😉

  86. Trudno ocenić, czy decyzja Tuska, aby przeć do wyborów, jest słuszna. Wydaje mi się, z bezinteresownego punktu widzenia – mając na uwadze dobro demokracji w Polsce, lepiej jest odwołać się do (inteligentnego osądu) wyborców. Czas skończyć z tezą, że elektorat daje się zmanipulować bez ograniczeń. Może jest w tym wiele prawdy, ale na dłuższą metę tak żyć się nie da. Chyba to widać dzisiaj, że odłożenie wyborów do wiosny w celu głębszego skompromitowania PiS i Kaczyńskiego niesie ogromne ryzyko totalnego zamieszania w aparacie państwa, które ciągnąłoby się przez pół roku. Niesie z tym ryzyko dalszego zwaśnienia stron, na koniec, po zwycięstwie antyPiSowej koalicji trzeba by wprowadzić coś na kształt stanu wojennego, dla ostudzenia emocji.

    Dlatego dwutorowe, nawet wielotorowe działanie zmierzające do obalenia PiSu, bez mamrotania o przyszłości koalicji po wyborach, bez spekulowania i dzielenia skóry na niedźwiedziu jest najlepszą strategią. Jeśli Lewica chce się doczekać rządów dla siebie, to będzie to jeszcze kolejne cztery lata, mniej lub więcej.

    A jeśli Lewica zechce dorobić się rządów to musi wypracować realny program polityczny. W nim musi być miejsce na dynamizm gospodarczy, bezdsykusujnie oparty na wolnym rynku (o tym wspominają Borowski, Baka i zapewne wiele innych obeznanych z ekonomią głów w obozie Lewicy). Tam znajdzie się także na program socjalny, ale dokładnie dobrany z uwagi na priorytety. Np. nie można pod pozorem socjału dalej podtrzymywać interesów różnych grup, które z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej na prawdę na takie wsparcie nie zasługują. I ten program socjalny będzie rósł wraz z umacnianiem się gospodarki. Takoż i będzie rosła pozycja Polski w Unii Europejskiej.

  87. tss,

    Z czego utrzymuje się służba zdrowia ?
    generalnie i najprosciej – z podatkow prowincjonalnych. To najwiekszy wydatek jesli chodzi budzet wielu prowincji. Federalni maja doplacac prowincjom w ramach doplat wyrownawczych (idea jest ten sam standard uslug medycznych od Atlantyku do Pacyfiku), ale w praktyce zagadnienie to sprowadza sie do niekonczacych sie przekomarzania miedzy stronami, gdzie jedni uwazaja, ze dostaja za malo, a drudzy – ze daja i tak za duzo. Dosc zywo dyskutowana jest w tej chwili kwestia wprowadzenia czesciowej odplatnosci za uslugi medyczne dla tych, ktorych na to stac, i ktorzy chca ominac kolejki bedace coraz wieksza zmora coraz mniej wydolnego systemu opieki zdrowotnej.

    skąd się biorą pieniądze na zasiłki, renty i emerytury socjalne?
    Zasilek socjalny, czyli minimum socjalne placone osobom bez zatrudnienia, ktorym nie przysluguje zasilek dla bezrobotnych placone jest przez prowincje (przynajmniej w Quebeku). Renty i emerytury: mieszanka swiadczen federalnych i prowincjonalnych. Jako podatnik quebecki place na panstwowa kase emerytalna Quebeku oraz na kase federalna.
    Zasilek dla bezrobotnych placony jest z pieniedzy federalnych (osobne obciazenie oraz osobny fundusz, z ktorego plyna pieniadze), nie mniej i tutaj konkretne porozumienia miedzy rzadem federalnym a prowincjami reguluja dokladnie zagadnienie.

    Temat separatyzmu, ktory rzeczywiscie nic nie wnosi do spraw polskich pojawil sie tylko dlatego, ze w wyliczeniu partii politycznych pominieto partie znacznie liczniejsza w parlamencie niz jedna z trzech pozostalych. Tak sie sklada, ze choc partia ta wyrasta z korzeni separatystycznych, to w ciagu 15 lat swego istnienia Bloc Quebecois przyczynil sie bardziej do stabilizacji federalizmu Kanadzie niz postepow separatyzmu w Quebeku (sluze referencjami na poparcie powyzszego zdania). Natomiast obrona interesow tej prowincji, rzeczywiscie na tyle odrebnej odrebnej od reszty Kanady, ze niektorzy (na szczescie) zapominaja o jej istnieniu nie stanowi niczego zlego i jest normalna czescia procesu demokratycznego w panstwie federacyjnym. Europejskie przyklady analogiczne do stosunkow Kanada – Quebek istnieja.

    Gedneralnie trzeba pamietac, ze Kanada to kwestia precyzyjnego rozdzialu jurysdykcji miedzy rzadem federalnym, prowincjami oraz administracja lokalna. Tam, gdzie prerogatywy federalne i prowincjonalne w jakims sensie pokrywaja sie czesto nie ma jednego jedynego rozwiazania ogolnego, i istnieje cala mozaika porozumnien z prowincjami i miedzy prowincjami (dobry przyklad kwestia mobilnosci sily roboczej oraz uznania wzajemnego miedzy prowincjami kompetencji zawodowych lub kwestia zasilku macierzynskiego uregulowana w specyficzny sposob miedzy Quebekiem i rzadem federalnym). Natomiast wszedzie tam, gdzie jurysdykcja jest wylaczna, kazdy z podmiotow ma pelna swobode dzialania (oczywiscie w ramach istniejacych praw) i zazdrosnie strzeze tej swobody.

    Pozdrawiam

  88. Szestow
    Pytlakowski znalazł się nieprzypadkową nocą u Latkowskiego. Pytlakowski znalazł się tam byś miał później co poczytać. Pytlakowski to taki facet, który zarabia pisząc – wiesz, dziennikarz się ten zawód nazywa. On pisze – Ty czytasz i nic nie rozumiesz. Potem dumasz, w głowie ci iskrzy, fermentuje i taki bajzel się waży jak przeczytać można wyżej.
    Pozdrawiam Szestow
    Ps. Nawet nie wiesz Szestow jak mi dziś z racji tych wydarzeń humor się poprawił. Zgadnij dlaczego?

  89. Ciesze sie, ze Ojcowie Narodu wreszcie pokazali lwi pazur. Szkoda jednak, ze tak pozno i ze nie w stosunku do najwiekszych wrogow Najjasniejszej Rzeczpospolitej. Oby tylko teraz wszystko nie ugrzezlo w prawniczych przepychankach! Trzeba by moze powoloc sady specjalne czy ludowe bo postepowanie sadowe w Polsce to teraz prawdziwy marsz w roztopionym asfalcie. Zas sprawiedliwosc opozniona to sprawiedliwosc niewymierzona.

  90. tss,

    Witam, Dzień Dobry!

    Jedna poprawka i jeden mały komentarz. Kolej państwowa nazywa się CN (Canadian National).
    Wszelkie moje uszczypliwości wobec wrażliwości Quebeckiej bądź odnośnie tzw. sprawiedliwości społecznej są jedynie dla dodania smaku i rozbudzenia emocji, bo fakty są jak każdy widzi suche i beznamiętne. Ale poglądy można i należy wymieniać, scierać, a co najciekawsze, sobie zmieniać. Na pewno odnosi się do tych wyrażanych tu przeze mnie.

    PŁACE I PODATKI 103

    P&O:
    1 & 2. Tak jest, oczywiście.
    3. W zasadzie rząd stosuje dwa dodatkowe potrącenia od zarobków: UI i CPP. Oba są liczone propocjonalnie do zarobków, aż do poziomu około 40 tys. dolarów (?). UI to ubezpieczenie od bezrobocia, maksymalnie $730 rocznie i płaci ją każdy zatrudniony na stałe. CPP to składka na kanadyjski fundusz emerytalny (Quebec ma swój odrębny), z którego również wypłaca się zasiłki z tytułu wypadków w pracy. Maksymalnie wynosi ona $1910 rocznie. CPP płaci także osoba “samozatrudniająca się”. W obu przypadkach pracodowca dorzuca circa drugie tyle. NB te dwie pozycje, UI i CPP, w corocznym oświadczeniu PIT, dodaje się do kwoty dochodu zwolnionej od podatku, czyli z ponad 8 tys. rośnie ona do około 11 tys. dolarów, gdy ktoś zarabia ponad 40 tys. na rok.

    Liczby szczegolowe sa aktualizowane z roku na rok, ja podaje za rok 2006.

    Wydaje się, że spłaszczanie podatków od dochodu w krajach “nowej Europy” ma uzasadnienie. Spłaszczenie stopy podatku silniej skłania do podejmowania coraz lepiej płatnego zatrudnienia dostępnego na rynku pracy, aby zrekompensować skłonność społeczeństw wyniesioną z systemu komunistycznego do słabszego wartościowania wzrostu dochodów pieniężnych. Może istnieją jakieś wyniki empiryczne dotyczące zależności między spłaszczeniem podatku dochodwego a chęcią szukania lepiej płatnej pracy, podnoszenia kwalifikacji w tym celu, albo podejmowania innych działań? – takie moje neoliberalne, a faktycznie neoklasyczne zapytanie.

    SŁUŻBA ZDROWIA 101

    Każda prowincja ma własne ministerstwo zdrowia, tam wszyscy licencjonowani dostarczyciele usług medycznych wysyłają rachunki i dostają zapłatę według ustalonych stawek na określone, dopuszczalne usługi: lekarze domowi, przychodnie specjalistyczne, laboratoria prywatne i publiczne, oraz szpitale. Każdy rezydent ma swoją kartę zdrowia, która jest bezlimitową kartą zapłaty.

    Nie ma NFZ, nie ma nawet kas chorych – jest ministerstwo, które ma zabudżetowane wydatki na zdrowie w budżecie prowincji. Spory zakres świadczących usługi nie może mieć właściciela prywatnego, ani być zorientowanym na zysk. Na straży przestrzegania tej zasady w całym kraju stoi ustawa (The Canada Health Act) z roku 1984,
    http://www.canadian-healthcare.org/
    http://en.wikipedia.org/wiki/Canada_Health_Act
    a jego początki datują się w połowie lat 1930-tych.

    Oczywiście nie wszystkie usługi są pokrywane przez Kartę Zdrowia i ministerstwo. Wyłączona jest cała dentystyka. Dlatego można wykupić: na dentystykę, na lekarstwa, i na podwyższenie usług szpitalnych, na okulary, etc, dodatkowe ubezpieczneie prywatne. Przewiduje ono pewien udział własny w kosztach poszczególnych pozycji, zwykle 10, 20 lub więcej procent. Na ogół pracodawca uczestniczy w sporym stopniu w koszcie tego ubezpieczenia.

    Efekt jest taki, że Kanada ma uniwersalną opiekę zdrowotną dla wszystkich obywateli i rezydentów. Wydatki na opiekę zdrowotną, gdzieś między 9 i 11 procent PKB, są znacząco niższe niż w USA, kształutją się na poziomie krajów europejskich, czy Australii. Ciągle toczy się dyskusja jak zwiększyć dostępność do lekarzy domowych, oraz skrócić kolejki na pewne, często krytyczne zabiegi, oraz jak zadbać o wyższą jakość usług.

    Wydaje się, że największym problemem polskiej służby zdrowia, o czym wiadomo chyba od dawna, jest brak wystarczającej liczby kwalifikowanych lekarzy domowych, albo pierwszej pomocy. W Kanadzie jest to, można powiedzieć, fundament opieki, frontowa linia zmagań o zdrowie ludności. Lekarze domowi funkcjonują tutaj na zasadzie przedsiębiorstwa prywatnego i są osobami wysokiego zaufania. Oni wystawiają rachunki ministerstwu, pacjent nie ma do nich wglądu, zapewne w celu gwarantowania utrzymania tajemnicy lekarskiej i danych pacjentów. Oni nawet poświadczają tożsamość osoby przy ubieganiu się o paszport. Dlatego, z moim lekarzem domowym często rozmawiam o planach zamorskich podróży, a po przyjeździe o corridzie, albo o Lake District, czy o tym jak wyglądał papież w Rzymie – nie wyglądał, bo był w Atenach, odpowiadam – ale z dentestą tak się nie da porozmawiać, ciekawe dlaczego?

    Specjalne podziękowanie dla Monsieur Jacobsky’ego za cenne uwagi, które precyzyjnie i wiernie objaśniają funkcjonowanie kanadyjskiej federacji. Do kilku jego wątków, oczywiście można coś dodać, wszystko w miarę zainteresowania i zgłaszanych pytań.

    Pozdrowienia i Ukłony
    T.O.

  91. telagraphic,
    w naszym kraju raczej nie liczyłbym na inteligentny osąd wyborców (nikomu nic nie ujmując), ponieważ trudno jest w tej chwili takiego osądu dokonać. Oprócz chamstwa, ignorancji i arogancji, które o dziwo okazały się bardzo skuteczne w poróżnianiu różnych grup społecznych, jak dotąd wszystko już zawiodło. I wcale nie zdziwiłbym się gdyby nadal były skuteczne, ponieważ bazują na sporych dysproporcjach socjalno-bytowych, które w najbliższych czasach niewiele się zmniejszą (pomimo tych rządowych „ochów i achów”).

    Fakt, Platforma za względu na swoją wielość (bo nie siłę i jakość) na razie jest jedyną alternatywą, ale dopóki będzie się wdawać w pyskówkę z PiS-em i reagować na chamstwo i arogancję tym samym, wytykać palcami „błędy i wypaczenia”, wysyłać Kaczyńskich do psychiatry i porównywać rządy PiS-u z duchami przeszłości, to wybory przegra. I jazda zacznie się od nowa. Tylko już ze zdwojoną siłą. A wtedy naprawdę pójdziemy wszyscy w „kamasze” albo będzie wojna domowa.

  92. red_noose

    Kiedy dyskutuję z młodzieżą o potrzebie zdobywania informacji, któryś z młodych ludzi zapytał ” a po co mi one”. Odpowiedziałam, że po to, aby w takiej jak tej dyskusji posługiwać się argumentami, a nie wyobrażeniami i wiedzą potoczną.
    W tej rozmowie, trzy osoby zwróciły uwagę na Twój wpis (w publicystyce ważny jest wskaźnik cytowań), mnie osobiście zafrapował fragment o marzeniach i ideałach.
    Pytanie retoryczne (szanuję anonimowość) kim jesteś i gdzie piszesz? (nick!!) „Krytyka Polityczna”?. Poszukuję publikacji „nowej ” lewicy. Masz jakieś propozycje?
    Z góry dziękuję Halszka

  93. red_noose:

    Bardzo blisko mi do tego, co pisałeś w swoich postach. Też jestem idealistą. Zastanawia mnie czy też, jak ja, zdajesz sobie sprawę, że w polityce nie ma miejsca dla idealistów?

    Realizm i ideały TAK,
    Idealizm i realia NIE.

    Pozdrawiam.

  94. A propos Nixona. Philip Roth napisał książkę-satyrę na tego prezydenta „Nasza klika”. Sposób myślenia tamtych ludzi jest taki sam jak naszych „trickich”. Panowie m.in.wymyślili tzw. SNU, czyli uwaga, zgadywanka… sądy na ulicy. Zastanawiali się też czy amerykanie „kupią” kolejną głupotę i stwierdzili, że lud głupi wszystko kupi. Pocieszające jest to, że Nixon jest tylko niechlubnym, ale pouczającym epizodem w dziejach USA. U nas będzie podobnie.
    Pozdrowienia dla gospodarza.
    PS
    Po co piszecie tak długie komentarze?

  95. Ps. do korespondecji z Szestowem z 15:38
    Oczywiście ” warzy ci się w głowie”. Nie chodzi o ważenie racji, myśli, argumentów. Chodzi o war, gorączkę zaburzającą logikę myślenia, tego racjonalnego komponentu naszej umysłowości. Przepraszam za błąd. Jestem Szestow dobrym Polakiem i staram się nie kalać naszego języka i jego ortografii. Przepraszam jak dziś Premier Kaczyński przepraszał za swe pomyłki kadrowe.
    Czuwaj Szestow

  96. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    red_noose – 29.08., godz. 12:34

    Z wielka uwaga wpis przeczytalem i musze stwierdzic, ze to bardzo uczciwie wyglada. Juz na pierwszy rzut oka widac, ze tekst napisany jest przez czlowieka z gruntu uczciwego.
    Majac takie poglady chcesz kojarzony byc – jako czlowiek indywidualny – z aferami i przestepstwami kryminalnymi odkrywanymi przez obecme wladze Panstwa Polskiego?

    red_noose, nie tylko partie zmien, zmin stronnictwo polityczne.

    Takich ludzi jak Ty poprostu s z k o d a jest, aby marnowali swoja uczciwo-tworcza energie dla organizacji „politycznych” zrzeszajacych w znacznej mierze ludzi podejrzanych o nie do konca wyjasnionych profesjach.

    F.S. von/od Diasporski

  97. ➡ Andrzej Falicz
    Wg mojej wiedzy Aleksander Kwaśniewski pracował jako dziennikarz, nie był więc, jak Pan usiłuje wmówić tym, co zbyt młodzi, lub zbyt sklerotyczni by pamiętać, wyłącznie aparatczykiem, co to żadną pracą się nigdy nie splamił.
    ➡ Red_noose
    Życzę powodzenia i zazdroszczę optymizmu.

    Pozdrawiam, T.

  98. Pan Tusk miał szanse posłuchac rad madrych ludzi i powołac komisje sledcze, ale nie chciał. Wiec niestety zostanie przez lud prosty tj. barbarzyńców ukarany razem ze swoja niby-elegancką formacją. W ogóle jak to możliwe, żeby facet który przegrał wybory parlamentarne i prezydenckie nie został wywalony przez własna partię z hukiem? tylko brał sie do paprania roboty kolejny raz. On ma przegraną wypisaną na twarzy przeciez. Trzeba bedzie znów głosowac negatywnie tj.przeciw, a nie za. Takie czasy i aby do wiosny, bo nastepne wybory za pasem jak to wspomiałem przedwczoraj.

  99. Telegraphic Observer,

    ani precyzyjniem ani wiernie. Wcale nie pretendowalem do tego wiedzac, ze zaczalbym kopac sie z koniem. Jesli masz czas na pisanie i piszesz Canada for dumies to tym lepiej dla czytelnikow, a wiec chwala Ci za to. Ty patrzysz na sprawy bardzo analitycznie, ja patrze mniej drobiazgowo i bardziej anegdotycznie, o czym zreszta uprzedzilem tss w adresowanym do niej wpisie. Prawde mowiac nie musze pamietac o procentach PKB itd, ile odporwadzam na UI, czy RRQ, i ile bede dostawal bezrobocia. Nie jest mi to w tej chwili do niczego potrzebne. Ty: Don Kichot, ja – wierny (mniej lub bardziej… ) Sancho na osiolku. Pasuje ?

    Quebecka wrazliwosc ma ten sam poziom co ontaryjska, Telegraphic Observer, czy dajmy na to: albertanska. Wszytko zalezy na ktory czuly punkt sie nacisnie.

    Chapeau, Observer 🙂

  100. Bobola napisal:
    „Oby tylko teraz wszystko nie ugrzezlo w prawniczych przepychankach! Trzeba by moze powoloc sady specjalne czy ludowe bo postepowanie sadowe w Polsce to teraz prawdziwy marsz w roztopionym asfalcie. Zas sprawiedliwosc opozniona to sprawiedliwosc niewymierzona. ”

    Znakomity pomysl. Ja proponuje wrocic – bo znacznie jest tansza,niz powolywanie sadow specjalnych czy ludowych – do bardzo dobrej i sprawdzonej tradycji urzadzania rozpraw w celi aresztu sledczego. Oszczedzamy na konwoju, bo aresztanta nie trzeba nigdzie prowadzic. Oszczedzamy na obsadzie sadu, bo ta moze byc jednoosobowa. Oszczedzamy na ogrzewaniu sali sadowej, bo ta jest niepotrzebna. Oszczedzamy sobie wreszcie na niepedagogicznym przykladzie, ktory moga dac publicznosci zgromadzonej w sali sadowej te prawnicze przepychanki, jako to domniemanie niewinnosci czy mozliwosc odmowy zeznan przez podejrzanego, albo mozliwosc wynajecia adwokata.

    W sumie – rzecz znakomicie sie miesci w programie Pisu: tanie panstwo. I skuteczne.

    Za Stalina owa tradycje wprowadzili owczesni wladcy. Rozprawy takie nazywaly sie kiblowkami i odbywaly sie rutynowo we wszystkich wiekszych aresztach sledczych. Dwoch moich wujow dostalo na takich rozprawach po piec lat za AK i zwiedzilo dokladnie duzo wiezien w Polsce.

    Trzeba koniecznie te chlubna tradycje odkurzyc, bowiem zostala nieslusznie porzucona. W sam raz sie nadaje do panstwa, ktore zbudowal nam PiS.

  101. Ktoś dawno temu stwierdził na którymś z blogów .że aby być fachowcem trzeba przepracować 10 tys. godzin.Dziś Komorowski stwierdził że nie grozi nam zamach stanu-PiS postrzeliłby się w trakcie w nogę.I to już cała prawda ,oni nawet aresztowania nie są w stanie przeprowadzić porządnie.
    Gdzie są fachowcy?

  102. tss,

    male post-scriptum do zagadnienia uslug medycznych:
    nie pokrywa ono lekarstw. Kwestia o tyle istotna, ze koszt przepisanych lekarstw przez lekarza potrafi wielokrotnie przewyzszac koszt samej wizyty u lekarza w przychodni (nie jest on az tak wysoki). W dziedzinie odplatnosci za lekarstwa obowiazuja rozwiazania wlasciwe kazdej prowincji. Dla przykladu Quebek wprowadzil pare lat temu obowiazkowe ubezpieczenie na lekarstwa dla wszystkich, ktorzy nie maja ubezpieczenia prywatnego na lekarstwa. Skladka na to uebzpieczenie rzadowe naliczana jest i placona przy okazji corocznych rozliczen z fiskusem quebeckim. Ubezpieczenie kryje chyba 70% ceny leku. Pisze „chyba”, bo nigdy nie korzystalem z ubezpieczenia panstowewgo bedac ubezpieczonym prywatnie. Emeryci powyzej 65-go roku zycia oraz… osoby bedace na zasilku socjalnym nie placa za leki.

    Pozdrawiam

  103. topolowka;

    Wspolczuje z powodu cierpien Szanownych Wujow. Niestety widze, ze nauka pogladowa poszla w las. Ale sugestia Pani jest uzyteczna. Trzeba dac komuchom sprobowac ich wlasnego lekarstwa.

  104. Jacobsky rozumiem,
    Ty Don Kichot, ja Sancho Pansa

    Jacobsky, ja odpisuję tss w założeniu, że jej te informacje do czegoś są potrzebne. Wypisywała jakieś statystyki, podawała linki (niekiedy do dość podłych stron), zadawała mi detaliczne pytania – więc pisałem. Zastrzegłem się, że aby to pojąc musi przeczytać “Canada for Dummies”. No bo jak zliczyć te dolary bez znajomości kursu, czy choćby tego faktu, że kraj jest o wiele bogatszy, bardziej rozwinięty i lepiej zorganizowany niż Polska. Może przedobrzyłem, ale nie sądzę … tymczasem ona zniknęła.

    Ja jestem analityczny i skrupulatny Sancho Pansa, i z Tobą – anegdotą wywijającym Don Kichotem nie mam się co mierzyć. Czy ja aby nie nastąpnąłem Ci na coś? Może – faktycznie – udzieliła mi się pasja konkurowania, sprzeczania, wynajdowania przeciwności i ewentualnych konfliktów. Jako metoda objaśniania świata, poniekąd. Więc podoba mi się to. I nie kryję, na tym anty ekonomicznym, anty realistycznym, anty kapitalistycznym blogu mieszam. Aaa, to ma być ta donkiszoteria, rozumiem.

    à bientôt
    T.O.

  105. Yano,
    Objaśnij mi proszę, jaki “różnice socjalno-bytowe” masz na myśli. Wszędzie na świecie są takowe, co jest wyjątkowego w PL?
    I pozytywnie trochę, co Platforma może/ma robić, co ma zaoferować w kampanii wyborczej?

  106. telegraphic observer i Jacobsky,
    bardzo dziękuję! Nie przepadłam, wszystko przeczytałam po dwa razy i zrobiłam notatki. To co uprzejmie tu piszecie jest niezwykle ciekawe. Mogę prosić o jeszcze?

    Do podanych informacji pytań tymczasem nie mam, bo kwestie o które chciałam się dopytywać – wyjasnił Jacobsky. Stanowicie Panowie świetny zespół.

    Pięknie pozdrawiam, tss

  107. Telegrafic i Jacobsky,
    czytam Wasze posty z dalekiej Kanady z niekłamanym zainteresowaniem.
    Są bardzo ciekawe bo obrazują nam jak może być, jak inne państwa są urządzone.
    Ale czy Was czasem, tam w dalekiej Kanadzie, nie dopadło polskie piekiełko ?
    Ten Don Kichot i Sancho…. – mimo, że to odwołanie do hiszpańskiej tradycji literackiej, ale jakże polskie w wymowie.

  108. Telegraphic Observer,

    Nie, nie donkiszoteria. Twoja wizja swiata i tyle.

    Pewne pytania detaliczne wymagaja detalicznych odpowiedzi, ktorych udzieliles znakomicie. Jednak nad detalami, cyframi i procentami jest jeszcze delikatna sfera zaleznosci miedzy szczeblami wladzy, o ktorej warto wspomniec komus, kto chce zrozumiec Kanade, nawet na poziomie „101”.

    Zeby odpowiedziec na Twoje pytanie: na nic nie nastapiles. Jestem Polakiem zyjacym w Kanadzie, w prowincji Quebek. Kolejnosc wyszczegolnienia nie jest przypadkowa. Quebekow obserwuje od wewnatrz, a nie z zewnatrz, znam doskonale ich jezyk i coraz lepiej rozumiem ich sposob myslenia, co nie znaczy, ze sie z nim identyfikuje. Dzieki temu zrozumieniu Quebekow i Quebeku, jesli reaguje na pewne wypowiedzi o na ten temat, to tylko wtedy, gdy zawieraja one sparciale stereotypy, ktore latwo sobie przyswoic wiedzac tak naprawde nie wiele na dany temat, i nie interesujac sie, – byc moze z defincji – tym, czego sie nie rozumiec. Taki sparcialy stereotyp, prefabrykowana i przetrawiona idea srodowiska, w jakim sie zyje latwo uklada sie w glowie i nie uwiera, ale nie zwalnia od myslenia, zwalszcza kogos, kto podaje sie za skrupulatnego analityka. Sam kiedys tez zlapany zostalem na tym, kiedy wyrazilem sie o mieszkancach Alberty per „red necks”. Falszywy obraz. Nie potrzeba popadac w strereotypy jak ten, ze Montreal to „jazz i inne melodie”. Rozumiem, ze wylani wczoraj robotnicy GM z Oshawa znajda szybko prace w sektorze bankow i finansow, ktorym slynie Toronto.

    Chcesz komus pisac o Kanadzie trzymajac Quebek na boku ? – be my guest. Lepiej nie pisac o czyms, czego sie nie rozumie i nie zna.

    Chapeau, Observer.

    PS Air Canada nie nalezy do sektora publicznego. Linie lotnicze naleza do ACE Aviation Holdings. Zamiast Air Canada trzeba bylo wymienic VIA Rail czy inna crown corporation.

  109. Gospodarzu Danielu dlaczego niewygodne i krytyczne w stosunku do Pana wpisy usuwa Pan z blogu. Czyzby zapatrzyl sie Pan na Kaczynskich. Ja zartowalem wczoraj, ze nie zajrze do Pana.

  110. Bobola:
    „Wspolczuje z powodu cierpien Szanownych Wujow. Niestety widze, ze nauka pogladowa poszla w las. Ale sugestia Pani jest uzyteczna. Trzeba dac komuchom sprobowac ich wlasnego lekarstwa.”

    Wspolczucie Boboli jest mi zbedne. A moi Wujowie w grobach sie przewracaja na mysl o dzisiejszych antykomunistach jego pokroju.

  111. telagraphic,
    nie chodzi mi o to, że te różnice są „wyjątkowe”, chodzi o to, że PiS perfidnie wykorzystuje je do poróżniania ludzi w Polsce, żeby zyskiwać sobie elektorat wyborczy.
    Co do PO, to wystarczyłoby, żeby nie była arogancka i chamska w sprzeciwie wobec PiS-u. Jeśli w ogóle sprzeciw jest dobrym pomysłem na kampanię. Moim skromnym zdaniem nie jest. Bo w tej sytuacji, w aktualnych warunkach, program wyborczy jest mało istotny. Ludzie przestali już wierzyć w programy.

css.php