Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

8.08.2008
piątek

Bush na medal

8 sierpnia 2008, piątek,

Dziś początek olimpiady. Polskie media mają swoje igrzyska. „Gazeta” ma za złe, że „Pekin ukrywa biedę”, ale nie rozpisuje się o tym, jakie postępy zrobiły Chiny we wszystkich dziedzinach, w tym w walce z nędzą. Ba, nawet w dziedzinie praw człowieka, jest lepiej niż było – wystarczy przypomnieć, co się działo za czasów Mao. Jak by nie było w Chinach źle, ten kraj przeżywa najlepszy okres w swojej długiej historii.

40 tys studentów chińskich studiuje w Stanach – część z nich musi przejrzeć na oczy i po powrocie opowiedzieć co widzieli. Zresztą nie muszą wracać – nawet ocenzurowany Internet pokazuje, jak wygląda życie za chińskim murem. Diaspora chińska jest największa na świecie. A turyści? Chiny są dziś jednym z najczęściej odwiedzanych państw na świecie. Liberalizacja będzie postępowała, tak jak to miało miejsce w Hiszpanii generalissimusa Franco. Zmiany są nie do powstrzymania. W Chinach dzieją się też rzeczy odrażające – polityka demograficzna, kara śmierci stosowana częściej niż w jakimkolwiek kraju (w Houston właśnie wykonano wyrok na przestępcy meksykańskim), represje polityczne. Ale medal chiński ma dwie strony – jasną i ciemną, gigantyczny rozwój gospodarczy i cywilizacyjny, stopniowa liberalizacja, choć daleko jeszcze do prawdziwej wolności i demokracji. Chiny są jednak na dobrej drodze. Jak powiedział George W. Bush, „Kraje, które wymieniają towary, będą też wymieniały myśli i idee”.

Przywódcy światowi mieli problem – jechać czy nie jechać na otwarcie igrzysk? Ogromna większość postanowiła dać wyraz swoim przekonaniom, ale uroczystości nie bojkotować. Wezmą w niej udział m.in. Bush, Merkel, Sarkozy, Putin, premierzy rządów państw ważnych dla Chin, takich jak Japonia, Tajwan, Australia czy Brazylia. Wśród nieobecnych będzie George Brown (premier W. Brytanii), który jednak zapowiedział udział w ceremonii zamknięcia, Silvio Berlusconi (zamiast niego będzie minister Spraw Zagranicznych, F. Frattini), i Hans-Gert Poettering – przewodniczący Parlamentu Europejskiego, który kilka dni temu „uratował honor Europy”, wypowiadając się w ostrych słowach o sytuacji w dziedzinie praw człowieka w Chinach.

Chiny oficjalne mogą już jednak mówić o sukcesie. Żaden kraj nie zbojkotował igrzysk, nawet Dalaj lama jest bojkotowi przeciwny. Jakiekolwiek protesty przeciwko łamaniu praw człowieka, niewielkie wobec obecności setek tysięcy żołnierzy i policjantów, zostaną przyćmione przez imponujące postępy tego kraju, organizację igrzysk i sukcesy sportowe gospodarzy, którzy mogą aż przedobrzyć w hodowli medalistów. Nieobecność Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego niewiele tu zmieni.

Wydaje się, że najbardziej rozsądnie zachował się – o dziwo! – George W. Bush. Postanowił on wygłosić przemówienie poświęcone w dużym stopniu prawom człowieka w Chinach i w Azji, ale zrobić to nie w Pekinie, lecz w Bangkoku, w przeddzień przyjazdu do Pekinu. Zdaniem Busha igrzyska olimpijskie nie są właściwą okazją do odnoszenia tej sprawy.

Prezydent mówił jasno, kategorycznie, krytycznie, ale tak, żeby dialogu z Chinami nie przerywać. Oto fragmenty: „ (Wielokrotnie) Mówiłem jasno, szczerze i uparcie przywódcom chińskim o naszym głębokim zaniepokojeniem kwestią wolności religijnej i praw człowieka. (…) Wielokrotnie spotykałem się z chińskimi dysydentami i działaczami religijnymi. (…) Ameryka jest stanowczo przeciwna zatrzymywaniu w Chinach dysydentów politycznych, działaczy praw człowieka i aktywistów religijnych. (…) Jesteśmy za wolnością prasy, zgromadzeń, prawami pracowniczymi. (…) Wzywamy do otwartości i sprawiedliwości nie po to, żeby narzucać własne przekonania, ale żeby naród chiński mógł wyrażać swoje.”

Mimo twardych słów, przemówienie Busha zostało uznane przez „New York Times” za umiarkowane: Nie zostało wygłoszone w Pekinie, nie wspominało o Tybecie, nie było słowa o najnowszych represjach, było znacznie łagodniejsze niż słowa użyte w tym samym przemówieniu pod adresem reżimów w Birmie, na Białorusi i w Zimbabwe. (Wyjaśnienie będzie proste – zależność gospodarcza Stanów od Chin).

W końcowych słowach prezydent Bush, który po raz pierwszy był w Chinach w 1975 roku z ojcem, wyraził uznanie dla postępu, jakiego dokonały Chiny od tamtego czasu. „Ostatecznie Chiny same zdecydują, jaką drogą pójdą. Ameryka i jej partnerzy są realistami, gotowymi na każdą ewentualność. W sprawie przyszłości Chin jestem optymistą.”

Rzadko mam okazję popierać G.W.B., ale tym razem nie miałbym za złe, gdyby w tym duchu przemówił Donald Tusk albo Lech Kaczyński, zamiast oglądać Busha w telewizorze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 135

Dodaj komentarz »
  1. zdecydowanie najlepiej postąpiła Angela Merkel – na czas trwania tej błazeńskiej imprezy wybrała się na urlop

  2. Panie Danielu kochany,
    jechałem jakiś czas temu (dwa tygodnie) z Warszawy do Gdańska, o 18:55 z Centralnego Intercitym do Gdańska. I nie piszę tego wcale, żeby się pochwalić, ale żeby napomkąć o tym, że w przedział zamiast polskich sinych na twarzy albo w krótkich skarpetkach biznesmanów (jak w drodze tam) obok mnie i osoby mi towarzyszącej dzieliło dwoje obywateli USA. Matka z 27, może 28 letnim synem. I ucięliśmy sobie 5 godzinną pogawędkę o tym jak wspaniale się żyje tu i tam, o tym jak nachalni są konduktorzy i wózkowi z soczkami i herbatkami w pojemniczkach, o tym jak straszne jest piętno wszystkiego co robi, George Bush. Potem wymieniliśmy się adresami mail i kontaktami na msn i tak kontakt „dysydentów” nadal trwa. Ale na prawdę nie o tym chciałem mówić. Nie o tym, bo większość polityków dała się przekupić chińskim podkoszulkom 150 % cotton i względnie zachować się potrafił Hans Gert Poettering. Jeden. Na tylu.
    Pozdrawiam bardzo ciepło w piątkowy poranek
    ł.

  3. Chciałbym zobaczyć Chiny na własne oczy. To, co tam się dzieje, będzie przez najbliższe pokolenia wpływać na losy całego świata w sposób zasadniczy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. alburri, 8:47 – you’re my sort of girl (boy?).
    Ja Cie tez pozdrawiam, najserdeczniej. 🙂 🙂 🙂

  6. Pewnie będę niepoprawna politycznie, ale co tam…
    Ostatnio poczytałam sobie na wyrywki historię Chin. Co kilka lat wracam do tego tematu. Uważam, że dużym błędem jest przykładanie kalki zachodniej mentalności do Chińczyków, błędem jest oczekiwanie, że demokracja typu zachodniego jest powszechnie oczekiwana w Państwie Środka. To inna tradycja, inna cywilizacja i inne stosunki społeczne (i to niezależnie od rządu aktualnie sprawującego władzę, a nawet panującej aktualnie ideologii). Za tą mentalnością stoi 4 tysiące lat doświadczeń. I co by nie powiedzieć – nigdy jeszcze tylu Chińczyków nie było najedzonych, chronionych przez prawa państwowe i z zapewnionym dostępem do edukacji.
    Jakkolwiek by pięknoduchy zachodnie nie wymachiwały sztandarami praw człowieka, nie jest to idea bliska chińskim masom (a nawet elitom). Zmiany będą (już zresztą są) – muszą być, bo taka jest logika globalizacji. Nie będą jednak spektakularne ani szybkie. I co byśmy nie powiedzieli – Chiny w czas Olimpiady pokażą światu dumną twarz – a to w tej kulturze ważniejsze od praw jednostki.

  7. Panie Redaktorze,
    są zwolennicy tezy, że olimpiada pekińska jest sposobem na przyspieszenie przemian rozmiękczających reżim. Są i tacy, którzy uważają, że toruje ona drogę wiecznie nienasyconym wielkim koncernom międzynarodowym do chińskiej ziemi obiecanej. Ja się temu przyglądam uważnie i nie odmawiam racji wyrazicielom obu tych poglądów. Za pierwszym – optuje wydaje się Dalaj Lama, za drugim nasz zwspólny znajomy Lizak (tylko patrzeć jak się odezwie…)

    Zupełnie inną kwestią (przez Pana nie poruszoną, a szkoda – może przy okazji zakończenia olimpiady..?) jest kierunek i tempo ewolucji współczesnego ruchu olimpijskiego, który z ideałami jego twórcy barona Pierre de Coubertina ma tyle wspólnego, co obecny komunizm chiński z komunizmem: Platona, Thomasa Mora, Saint Simona, Roberta Owena, Charlesa Fouriera czy maxa Webera, o inych bardziej nam bliskich (w sensie czasu) jego wyznawcach nie wspominając…

    Można być pod obezwładniającym wrażeniem chińskich przemian i tytanicznego wysiłku tych dzielnych, mądrych i poniżanych przez system ludzi, zmuszonych do ponoszenia niewyobrażalnych ofiar na rzecz „transformacji systemu”.

    Byłem nie tak dawno przypadkowym uczestnikiem spotkania Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej z najwyższej rangi delegacją jej chińskiego odpowiednika. Po obu stronach delegacji, przy stole prezydialnym zasiedli wysocy przedstawiciele byłych i obecnych władz polskich i chińskich (w rangach ministrów i ambasadorów). Na sali liczna grupa starszych i bardziej starszych ludzi, w tym emerytowanych pracowników byłych mediów i dziennikarzy, (m.in Trybuny Ludu – stąd wiem, że byli kolejno przedstawiani). Był też witany oklaskami red. P. Gadzinowski i mój znajomy z czasów studenckich – prezes jednej z federacji chinskich sportów walki, równie przypadkowo tam obecny. Dwugodzinna wymiana komunałów i uprzejmości dyplomatycznych nie zakończyła sie co prawda zaśpiewaniem Miedzynarodówki (już nie wypada może?), ale na koniec przedstawiciel strony polskiej – jeden z obecnych na sali dziennikarzy wstał i w krótkim przemówieniu prosił Wysokiego Gościa o przynajmniej kilka zaproszeń na olimpiadę dla ‚lewicowego nurtu dziennikarzy’, bo im (obecny) „polski reżim” (to moje określenie, oddające ton skargi) uniemożliwia relacjonowanie prawdziwych dokonań chińskich towarzyszy, a olimpiada jest najlepszą ku temu okazją. Na moje nieszczęście nie miałem żadnego transparentu, więc wyraziłem swoją dezaprobatę w mniej demonstracyjny sposób.

    Rzadko mam tu okazję Pana Redaktora popierać, ale tym razem nie miałbym za złe, gdyby skonstatował, że każde komunistyczne świństwo kończy się wcześniej czy póżniej taką samą „transformacją” ustrojową z pewnymi niuansami w róznicach, które wynikac mogą z szerokości i długosci geograficznej.

    Niech żyje miedzynarodowy ruch olimpijski – motor wszystkich postępowych przemian!

  8. Drogi Panie Danielu, czytać hadko!!!
    Napisał pan tekst godny olimpiady…
    Tej dawnej, MOSKIEWSKIEJ, czyż nie pora na krótki urlop?

    Serdeczności,

    Skoool,
    Berlin-Kraków a do niedzieli piękna choć deszczowa Nysa.

    Ps. A może ironia tego felietonu gdzieś mi umknęła?
    Oby…

  9. Bez względu na ocenę dyktatury komunistycznej w Chinach powinniśmy zadać sobie pytanie: co możemy mieć w zamian? Czy system demokratyczny w typie zachodnim, czy może dyktaturę nacjonalistyczną?

    Przykład ZSRR/Rosji pokazuje, że pewne kierunki polityki (ogólnie nazywane „imperializmem”) są trwalsze niż ideologiaoficjalna państwa.

  10. Smiech mnie ogarnia gdy polwyksztalcony alkoholik z texasu upomina kitajcow o przestrzeganie praw czlowieka, a Nikolas Sakozy w trosce o fancuski ser dekoruje Chinczkow zlotym medalem za organizacje Olympiady i obiecuje , ze juz Dalaj Lamy nie zaprosi do Francji.

    Faktem jest, ze miedzynarody komitet olimpijski ma tyle z idalami igrzysk olimpijskich wspolnego ile kosciol katolicki z naukami sojego idola.

    W jednym z ostanich rajow ludzi pracy 700 mil. zyje w absolutnej nedzy, 150 mil. tzw. wedrujacych robotnikow sezonowych zarabia 25 centow na dzien bez ubespieczen spolecznych. Legendarne sa Chinskie kopalnie wegla kamiennego gdzie ostanie wagony transportuja trupy gornikow. W obozach koncetracyjnych utrzymuje sie wjezniow przy zyciu jak ogurki i pomidory w Holandi do czasu zniw organow. Tibetanki sa zmuszane do sterylizacji itd.

    … ale naturalnie to nie jest tak koszmarnie jak za czasow Mao.

  11. To do tradycji kultury europejskiej należy, że gasną ognie wojny gdy płonie znicz olimpijski. Odkłada się na bok swary i kłótnie by kibicować swoim i najlepszym. To także czas refleksji, że istnieją dziedziny naszego życia, w których obowiązują jasne i jednoznaczne reguły oceniania kto jest najlepszy, kto trochę słabszy a kto się w tym wyścigu nie liczy. Choćby jak najgłośniej wykrzykiwał swoje racje.
    To trochę głupio przywoływać te elementarne prawdy, ale niestety, na sporcie ciąży opinia intelektualistów, którzy do własnych słabości fizycznych i niechęci do sportu dopisują rozmaite ideologie np. typu „za wolność naszą i waszą”, w gruncie rzeczy głoszące, że wszyscy powinni myśleć, robić i czuć to samo, co głosiciel ideologii. Nie dajmy się zwariować, zakopmy toporki i oglądajmy największe widowisko naszych czasów.

  12. Moim zdaniem największym błędem była decyzja o organizacji mistrzostw w Chinach. Należało poczekać jeszcze 4 lata. Jeśli chodzi o zmiany w Chinach, to są imponujące. Bywałem w Chinach przed i w czasie „rewolucji kulturalnej”, następnie w latach 90-tych i pierwszych obecnego stulecia. Tego nie da się z niczym porównać.
    Trzeba jednak pamiętać, że odbywa się to kosztem niebywałego wyzysku taniej siły roboczej. W miarę powiększania swobód obywatelskich i wzrostu świadomości ten postęp przyhamuje. Wszystko zależy od tego kiedy powstaną silne związki zawodowe. Jeśli odpowiednio późno, to Chiny mają szansę być pierwszą potęgą ekonomiczną świata.

  13. Adresat: Halina

    Halino, choć płec nie ma żandego znaczenia, to spieszę z potwierdzeniem, że póki co jestem mężczyzną. A w którym kierunku się to to rozwinie, to cholera wie. (Ciekawe, czy Pan Daniel puści słówko na ch przez rolki, dziwnie wierzę, że tak). Ja również się odkładniam. Tak na deser i miły początek weekendu.

  14. Wczoraj oglądałem w TV 5 Monde reportaże z Chin i Turcji. Jakaż różnica w uzębieniu obywateli obu krajów, zdecydowanie na korzyść Turcji.

    Chiny mają pod tym względem jeszcze sporo do nadrobienia. 🙂

  15. Jaruta 10.42
    Kochana, kompletne deja vu – jakbym czytala liczne amerykanskie artykuly o prawach czlowieka w Europie wschodniej w latach siedemdziesiatych: wszyscy sa najedzeni, rozne ksiazki wydaja, jazz graja, a o wolnosci takiej jak u nas nie marza, bo ponad wolnosc i demokracje ukochali knut i nahajke. A ci co na Zachozie uwazaja inaczej to pieknoduchy. Lepiej nie draznic Moskwy, bo utrzymuje stabilnosc w regionie (nawet to mialo nazwe: doktryna Sonnefelda).
    Zycze Ci any nie opuszczalo Cie dobre samopoczucie, bo jak sie mysli o tym co sie naprawde w Chinach dzieje (albo sie oglada filmy zrobione ukryta kamera przeze zachodnich dziennikarzy), to pogodne samopoczucie gwaltownie spada i czlowiek nie moze spac po nocach.
    Jak sobie przypomne czolgi na Tienanmen i krew na jezdni, to sie czuje pieknoduchem. Oni to lubia.

  16. @jaruta;
    Nie wystarcza czytać. Trzeba i oglądać, a przede wszystkim wnioski wyciągać. Mam czeste kontakty z Chińczykami natury biznesowej, powiedzmy. W rozmowach bezpośrednich nie są to ludzie tak otwarci i szczerzy jak niektórzy Europejczycy, ale nikt się nie skarżył, że w czasach hunwejbinów panoszył sie analfabetyzm! Ograniczenia w dostępie do wiedzy były poprzez uprzywilejowanie partyjne i restrykcje doktrynalne.
    Nie było takich, jakie dzisiaj występują! Najlepsze szkoły, uczelnie i stypendia dostepne są w zasadzie dzieciom ‚wybrańców’ narodu chińskiego!
    Niedawno, jedna z telewizji polskich pokazywała cykl dokumentalny o problemach współczesnych Chin. Bardzo pouczający…

  17. Panie Redaktorze!Rozumiem, że Gordona Browna przechrzcił pan na George’a myśląc o Bushu:)
    Patrząc na zachowania zachodnich polityków w sprawie olimpiady zastanawiam się w jakim stopniu i są one grą mającą na celu przypodobanie się wyborcom we własnych krajach. Sarkozy udaje, ze problemu praw człowieka w Chinach nie ma, bo inne podejście mogłoby zaszkodzić interesom gospodarczym Francji.Taki jest ton debaty publicznej w jego kraju. W Stanach Zjednoczonych wypada mówić o wartościach, więc Bush o nich mówi. My lubimy stawiać sie w roli obrońców praw człowieka, którzy imponderabilia przedkładają nad pragmatyzm, więc na wyścigi do Pekinu nie jadą Tusk i Kaczyński.

  18. @alburri
    @Dante
    Dziękuję Wam za powyższe wpisy.
    Pozdrawiam

  19. Dopóki w Chinach będą się działy rzeczy o jakich pisze Dante (a, które można też przeczytać każdego dnia w prasie), dopóki chłopi będą przeganiani z przez nich uprawianej ziemi (nie piszę ‘ich ziemi’ bo właścicielem jest CHRL) metodą zasypywania gruntów głazami i pobicia do trwałego kalectwa i śmierci żywicieli chłopskich rodzin, dopóki chiński przemysł będzie kradł licencje, produkował szkodliwe dla zdrowia zabawki etc., nie znajdę dobrego słowa dla tego reżimu i nie będę kupował podkoszulek, gaci (tudziez innych wytworow) z napisem ‘Made in China’ . Moim zdaniem było błędem przyznanie Chinom organizacji olimpiady. Historia pokazała, ze sport nie ma wiele wspólnego z polityką i jeszcze żaden kraj nie zmienił swojej polityki z powodu organizacji oplimpiady. Ani Berlin w 1936, ani Moskwa w 1980…

  20. Olimpiada???
    Raczej Światowy Olymp Hipokrytów…
    Skoool

  21. Olimpiada ? Jaka olimpiada??

  22. Olimpiada jest dla mnie okazją obejrzenia różnych konkurencji sportowych których inaczej bym nie ogladał, bo nie są szczególnie interesujące/ w potocznym tego słowa znaczeniu.
    Odnośnie politycznych uzależnień to bliskie mi są zdania „Jaruty”.
    Dodam tylko, że „cywilizacja” Iraku przynosi coraz to „lepsze wyniki”.
    Tak to jest gdy słoń wejdzie do składu porcelany aby go uporzadkować.
    O nieobecności panów Tuska i L.Kaczyńskiego na otwarciu Olimpiady nic sesownego nie da się powiedzieć.
    Może tyle „ale pokazaliśmy jacy to z nas goście” – wreszcie razem.

  23. @wojak szwejk
    Zgadzam się z toba. typowa dla Niemców pragmatyczność – nie wygłupiać się jak prez. Sarkozy, ale i nie psuć sobie układów biznesowych z Chińczykami.
    Pozdrawiam

  24. Przykro mi,ale nie zgadzam sie z panska ocena Chin!!
    Akurat TV holen. sporo miejsca poswieca tej ciemnej stronie panstwa chinskiego i im dluzej ja sledze,tym bardziej przerazenie mnie ogarnia!!!!
    Nie chce sie powtarzac,bo zgadzam sie z tym,co napisali Dante i alburri !!
    Dodam tylko,ze tuz przed Olimpiada zaostrzyl sie terror skierowany przeciw dysydentom.Wielu z nich zniknelo,bez sladu.Inni sa zamykani w szpitalach psychiartycznych,bez szans wydostania sie,okaleczeni na cale zycie!!Czy Pan wie,ze jedna z perfidnych metod maltretownia tychze ludzi,jest kara lezenia na lozku,bez mozliwosci chocby najmniejszego ruchu reka czy noga!! Jesli wykona sie najmniejszy ruch,kara jest przedluzana o nastepne 24 godziny.I oficjalnie nikt wieznia palcem nie dotknal,a wychodza (jesli juz?) zlamani psychicznie i fizycznie ludzie 🙁

  25. Kadett, Dante, Nie przystoi na blogu wylewać polskiej pychy, kiedy mówi się o Chinach współczesnych. Szczególnie obrzydliwa jest relacja Kadetta ze spotkania w Towarzystwie Polsko-Chińskim. O Chinach można bardzo wiele i z różnych stron i różnym czasie. Poczynając od Konfucjusza, którego książki w Polsce sa nie do kupienia. Oni imponują wszystkim, także nędzą i brutalnością życia. Ale to już cechy kapitalizmu, gdy człowiek zarabia 65 centów. Znacznie gorzej jest w Indiach, ale o tym nie przystoi bo to kraj demokratyczny. Nie mówiąc już o demokracji w Singapurze. Radzę poczytać najpierw wyważony esej o Chinach Pana Włodzimierza Rakowskiego w sierpniowym DZIŚ i wziąć przed komentowaniem zimny kompres na głowę.

  26. Europocentryzm jest chyba niereformowalny.
    W zależności od przyjętego punktu odniesienia, możemy szczycić się, lub ubolewać- na każdy temat.

    Prawa człowieka w Europie, to co innego niż w A-Pd. Afryce, Azji.
    Moim zdaniem, wszystko zaczyna się od odpowiedniego poziomu zabezpieczenia potrzeb biologicznych.

    Człowiek walczący o byt, nie ma czasu na filozofowanie.
    Azja nie traktuje pomyślności jednostki- w przeciwieństwie do judeochrześcijańskich korzeni cywilizacji zachodnich- jako niezbędnej dla powodzenia NARODU.
    Idea poświęcenia się dla dobra społeczności jest tam w dalszym ciągu silna………”jednostka niczym, jednostka bzdurą…….”
    jest w Chinach od kilku tysięcy lat rzeczywistością.
    Odbieram to tak:
    Romantyczny indywidualizm Europy kontra pragmatyzm [despotyzm?] Wschodu ukierunkowany na cel wyznaczony przez PRZYWÓDCĘ

    Przywódcą był Ataturk, Mao, Chomeini, Sukarno, Ghandi, oprócz dobrobytu własnej rodziny, realizowali własną wizję państwa.
    A że niezgodną z europejskimi standardami? Mieli własne, wynikające z ich uwarunkowań kulturowych

    Przenikanie się kultur trwa. Jeszcze jakieś 4000 lat i z tej konwergencji otrzymamy jakąś wypadkową. Procesów społecznych nie da się przyśpieszyć…………..

    Na marginesie- ścisłe powiązania yuana z dolarem, owocowały ekspansją towarów chińskich na rynki światowe.
    Ciekaw jestem, jak zmieni się bilans handlowy Chin w obecnych czasach recesji. Ameryka i Europa jako największe rynki, ograniczają zakupy.
    Kto będzie kupował chińskie towary? A surowce dalej drożeją………

  27. Alburri: fascynujaca jest ta Twoja przygoda z matka i synem z USA (przy okazji, dowiedz sie, czy mial on 27, czy 28 lat)…wyglada na to, ze zawiazala sie miedzy Wami przyjazn na cale zycie…bedziecie sie nawzajem odwiedzac, kto wie moze pojedziesz tam do nich i zostaniesz na stale (zaadoptuja Cie?). Jedna uwaga: nie wszyskie am. matki z 27 letnimi synami dziela opinie o „W” tak jak Twoja nowa przyjaciolka na cale zycie. Od czasu 11 wrzesnia nie bylo zadnego ataku terrorystycznego w USA, i przynajmniej 30% Amerykanow to docenia,
    Dante: mieszkasz w kraju alkoholikow i nazywasz alkoholikiem czlowieka, ktory gdy byl w college’u, (Yale), lubil sie napic i od tego czasu (lat kilkadziesiat), nie pije w ogole. „polwyksztalcony ?… a jakie Ty masz, Dante, wyksztalcenie? konczyles slawne w swiecie polskie uniwersyty? (UJ numer 350 w swiatowym rankingu). Panowie Bush jest amerykanskim prezydentem a nie polskim…nie zapominajcie o tym, nie Wasz interes…

  28. Dante:

    A jak sobie to wyobrażasz?
    Daj Chińczykom opiekę socjalną, zachodnie pensje, prawo do sprzeciwu, kilka partii politycznych, i co otrzymasz w zamian?
    Za coś trzeba budować infrastrukturę i zbroić się. Nikt nie weźmie Chin na utrzymanie………..
    ZAWSZE władza robi coś kosztem rządzonych i ZAWSZE w imię ich szczęścia przyszłego. Co akurat w Chinach uważam za prawdę i jedyną drogę ……..

  29. Z polskiego punktu siedzenia AD 2008 najlepsze wyjście to chowanie się po kątach, w czasie kiedy jest możliwość porozmawiania nawet o zasadniczych problemach ze znaczącymi tego świata (ale w jakim języku ?). Zresztą kto odważyłby się rozmawiać z pacjentami o zaburzonym poziomie cholesterolu, dodatkowo z przewagą LDL nad HDL, skłóconych, a ostatnie pomysły misyjności pokojowej w Gruzji wprowadzają tylko zamieszanie. Chiny bez UE przy takim tempie wzrostu rosną na drugą potęgę gospodarcza świata i tną wszystkich konkurentów nie oszczędzając także polskich producentów. Edukacja to silna strona Chińczyków i Gospodarz wspomina o 40 tys. studiujących w USA, a w Polsce ocenia się od 200 do 500 osób. Jak podają niektóre źródła ponad 850 tys. chińskich studentów uczy się poza swoim krajem, jest to kolosalna liczba i wszelkie proporcje z Polską są w tym zakresie zachwiane. Życzę polskim sportowcom życiowych sukcesów i nowych przjaźni, ponieważ politycznych ojców sukcesów reprezentacji może być multum. W dniu otwarcia Olimpiady Pekin 2008, urzędujący politycy w Polsce wyczekują, może jest to depresja w osamotnieniu za winy.

  30. Zgadzam sie z opinia Jaruty. Nie wiem, czy zachodnie rozumienie pojecia demokracji dociera w oryginalnej formie do elit i chinskiego proletariatu. Dlatego nie zgadzam sie z inwektywami Heleny.
    Heleno, na jakiej planecie i w ktorym ukladzie slonecznym zyjesz? Moze porozmawiaj sobie o sprawach chinskich z tzw. Chinczykiem-emigrantem o demokracji, dumie narodowej etc. Wydaje mi sie, ze nawet chinski Kuomintang, gdyby jakms cudem wrocil z Tajwanu na kontynent i otrzymal pelnie wladzy, nie pozwolilby na te wszystkie zmiany demokratyczne w spoleczenstwie chinskim, nie wspominajac o jakiejkolwiek autonomii lub niepodleglosci dla Ujgurow lub Tybetanczykow.
    Alburri:
    Nie jezdze czesto pociagiem, ale spotykam Amerykanow na codzien i nie tylko Amerykanow. Nie wiem, czy zapytales swoich znajomych z podrozy, czy na pewno mieli na mysli Chiny, a nie inne panstwo. Ja rowniez zapytalbym ich o inne, blizsze i bardziej aktualne problemy amerykanskie, jak chociazby Guantanamo lub popieranie przez USA innych panstw lamiacych prawa czlowieka. Lista jest troche dluga i czasami identyczna z ta publikowana przez Amnesty International lub Human Rights Watch. Dlaczego skupiac sie tylko na Chinach? Filozofia Kalego ma dluga tradycje i nie tylko w Polsce. Dodalbym, ze politycy amerykanscy daja sie przekupiac nie tylko „chinskim podkoszulkom”, ale rowniez ropie naftowej z Arabii Saudyjskiej i figom z Izraela. Taka to juz natura polityki amerykanskiej.

  31. @jasny gwint;
    a może wyjaśni Pan co takiego obrzydliwego znalazł Pan w tym wpisie? Dla mnie to obrzydliwe było zachowanie, które opisuję. I tyle.

  32. Mala uwaga do Gospodarza: Powinien byc Gordon, a nie George Brown. George Brown byl Min. Skarbu, za czasow E. Heatha, gdy UK aspirowalo do czlonkowstwa EWG.
    Pozdrowienia

  33. Zgadzam sie z opinia, ze na zmiany polityczne sport ma znikomy wplyw i jak wojak szwejk napisal: „zdecydowanie najlepiej postąpiła Angela Merkel – na czas trwania tej błazeńskiej imprezy wybrała się na urlop.” … dobry pomysl, koniec tygnia spedze w Wismer(polecam).

    Poza walka na kieliszki, skakaniem w worku po kartoflach, czy rzucaniem karlami wszystkie inne dyscyplinay sa w Pekinie od dzisiaj na „medal“. Ale w jednej dyscyplinie zawody zaczely sie duzo wczesniej zanim pare razy podpalana pochodnia z ogniem Olympu dotarla do stolicy Chin, mianowicie :

    – wesola hipokryzja.

    Jednym z kandydatow na zloty medal jest pezydent Paralmentu Europejskiego Hans-Gert Pöttering ratujac honor Europy – Daniel Passent o tym napisal, ktory ogolnikowo wezwal sportowcow do protestow przeciwko naruszanie praw czlowieka w Tibecie slowami:

    – kazdy moze na swoj wlasny sposob zaprotestowac.

    Czyli np. kolarze beda walic pompka policjanata po glowie , albo jadac pod prad wyraza swoja niechec do chinskiej polityki w Tibecie, albo nasze zlotka solidaryzujac sie z Tibetem wystapia na golasa.

    Game’s Over ! Free Tibet! … na pochybel kitajcom!

    ———–
    @ jasny gwint:

    Indie czy Singapur nie stoja tu do debaty tylko Chiny i hipokryzja niektorych politykow zachodnich czy amerykanskich.

    Na temat Konfuzjusza nie zrozumialem Twojego wpisu, sugerujesz, ze konfuzjonizm nadal egzysuje w kolektywnej pamieci Chinek i Chinczykow ? .

  34. Alburri…jeszcze jedna uwaga: dobrze, ze Wasza wesola trojka przyjaciol nie jechala pciagiem z Przemysla do Szczecina…moglibyscie byli zostac okradzeni przez konduktora i kierownika pociagu!

  35. Ja w Chinach nie byłem, nie będę się więc wymądrzał, ale widziałem w Mongolii w 1982r., jak oni się modlą.Otóż potrącają pionowe walce z zapisanymi modlitwami i w ten sposób „zaliczają” konkretną modlitwę: o deszcz, o pogodę itd. Ja wychowany na tradycji katolickiej, początkowo byłem zszokowany,ale pojąłem, że to jest to samo, co różaniec. I wtedy pojąłem, że jest wyrazem pychy świata zachodniego uzurpowanie sobie prawa do ustalania wyznaczników wolności, równości, demokracji.
    Tu w pełni popieram „Jarutę” z 10:42 oraz w pełni popieram oceny Gospodarza. Tzw. kryteria Zachodu o tym, co jest postępowe, demokratyczne itd jest dozwolone w naszym świecie, ale jest wyrazem pychy i barbarzyństwa, jeśli wymuszamy na innych, żeby przestrzegali NASZYCH kryteriów, bo inaczej uznamy, że nie spełniają reguł demokracji.

  36. Autor bloga rozpoczął z „grubej rury”:
    „Dziś początek olimpiady. Polskie media mają swoje igrzyska.”

    Korektor w akcji:
    „Dziś początek Igrzysk Olimpijskich XXIX Olimpiady w Pekinie. Polskie media mają swoje igrzyska”.

    Czemu tak?

    Wyjaśnienia (dla wszystkich niedokształconych dziennikarzy):

    1. Igrzyska Olimpijskie (IO) to zawody sportowe.
    2. Olimpiada, to 4 letni okres pomiędzy IO.
    3. Jak brzmi prawidłowe odniesienie do Pekinu 2008?

    Igrzyska Olimpijskie XXIX Olimpiady w Pekinie 2008.

    Czy to już jest jasne Panie Danielu?

  37. Kiedy oceniamy reżim chinski i jego ‚demokratyczne’ i gospodarcze postępy, jakkolwiek nazwać to, czego jesteśmy tam świadkami, to nie bardzo rozumiem – po co od razu relatywizować zjawiska poprzez Guantanamo i inne tego typu amerykańskie ‚wynalazki’. Ja mówię, że ktoś ma brudne łapy, a słyszę, że mi z gęby śmierdzi. Może i śmierdzi, ale przez to łapy nie będą czystsze.

    @sympatyk DP;
    Skąd te liczby o studentach chińskich – z rękawa, czy z księżyca? Jeżeli podaje Pan liczby nawet przyblizone, to prosze podać żródło. Nie chodzi mi o naukowe podejscie, ale zwykłą rzetelność.
    Pozdrawiam

  38. PA2155;
    „Nie wiem, czy zachodnie rozumienie pojecia demokracji dociera w oryginalnej formie do elit i chinskiego proletariatu.”

    Przepraszam Pana bardzo, ale do Chińczyków dociera o wiele więcej niż do Pana, jak z tego widać…

  39. W ramach szukania punktu odniesienia i nowego spojrzenia:

    O czym piszą autorzy w takich powieściach jak:

    Anielka
    Janko muzykant
    Germinal
    Ziemia obiecana

    Zmiany w Europie w ciągu 100 lat są ogromne. Rugi chłopskie, pacyfikowanie strajków, niewolnicza praca za śmieszne pieniądze, 12 godzinny czas pracy, praca nieletnich- przecież to wszystko przerabiała Europa w ciągu ostatnich 150 lat lub dłużej…………

    Dlaczego dziwimy się , że tą samą drogą idą Chiny?
    Może nie ma innej?

    Może muszą dojrzeć, wzbogacić się, by móc mówić o prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim. Czas jest rzeczą względną.
    Czas narodów również.
    To tylko ludzie, ze względu na czas trwania życia się śpieszą.
    Może by tak zająć się Sudanem, Kongiem, Wybrzeżem Kości Słoniowej?
    Tam nie ma żadnych praw, poza prawem silniejszego…………

  40. @PA2155 21:20 (pod poprzednim wpisem)

    Fiki miki polemiki.
    Zgadzamy sie, że idealizm u hegemonów tego świata jest ważny. W ostatnich przemówieniach Busha w Bangkoku i znów ostatnio w Pekinie, oraz odpowiedziach chińskich, mówi się o globalnej odpowiedzialności obu krajów.
    Czy kryje się pod tym cynizm? To już jest do rozsądzenia przez ludzi i historię. Mnie zaś wydaje się, że idealizm amerykański, czy każdy inny, można z łatwością posądzić o cynizm, o brak odpowiedzialności i o bezgraniczną interesowność. To przychodzi wręcz bez żadnego wysiłku intelektualnego.

    Chiny posiadają z USA nie tylko KNU, ale dzielą członkostwo w WTO (dawniej GATT) – Rosja tego nie ma. Chiny są ogromnym partnerem, eksporterem produktów do USA (i importerem miejsc pracy) i wystarczyłoby kilka ruchów podnoszących taryfy i Chiny straciłyby tę pozycję. To są fakty handlowe i finansowe. To dzięki otwarciu USA i Chin nastąpił ogromny rozwój tego drugiego partnera. Z tego jednoczesnie bierze się taniość towarów w USA oraz drozyzna surowcow energetycznych i zywnosci. O tym rozpisuje się również Easterly w książce wspomnianej przez absolwenta (na razie jestem zaglebiony w lekturze tej ksiazki). I chiński rozwój jest wolnorynkowy, kapitalistyczny, bo inny jest niemożliwy. Ustrój chiński dzisiaj jest biurokratyczno-rynkowy, rozwój ukierunkowany jest przez politykę państwową z duża ilością korupcji, z ogromnymi rozpiętościami dochodów i nową klasą chińskich kapitalistycznych miliarderów i multimilionerów, z nacjonalizmem i dążeniem do hegemonii światowej. Tylko etykietka jest komunistyczna, z twarzą przewodniczącego Mao. A w tle, w glebi jest spora doza konfucjanizmu, ktory pozwala kazdemu biednemu Chinczykowi lepiej przetrwac trudne czasy. Czy konfucjanizm nie ma w sobie naszego starozytnego stoicyzmu??

    Czy powyzszy przykład jest dowodem idealizmu czy pragmatyzmu amerykańskiego? Trudno rozsądzić, ale jest w tym duża porcja idealizmu i wizji wolności osobistej i ekonomiczno-handlowej jako dobrego modelu nie tylko dla USA, ale i dla całego świata. Przemówienie w Bangkoku (Tajlandia) było także adresowane to reżimu Myanmaru – “Wolny rynek wyzwala inowacyjność i otwiera drogę do dobrobytu, wiara w naturalny talent i kreatywność obywateli danego kraju jest najpewniejszą drogą do dynamicznego i wypełnionego optymizmem społeczeństwa” (GWB w Bangkoku).

    Ja myślę, że lobbyści izrealscy wykorzystują bezinteresowne, idealistyczne zrozumienie sytuacji tego kraju wśród Amerykanów (są na to wyniki badań i sondaży sięgające lat 50-tych) jako kraju pionierskiego, demokratycznego i dynamicznego ekonomicznie. Izreal strażnikiem interesów USA na Bliskim Wschodzie? Hm, logicznie myśląc dla USA sensowniej byłoby wejść w sojusz z tymi, którzy siedzą na ropie, a nie ich wrogiem. Raczej zmieść Izrael, niż go popierać i drażnić Arabów, czyż nie. Chyba, że wierzy się w diabelską moc żydowskich rabinów w NYC i lobbystów w Waszyngtonie.

    Jugosławia rozmontowała się sama. Majdrowali przy tym Niemcy i inni Europejczycy. Amerykanie wkroczyli do tego debatującego i krwawiącego towarzystwa, gdy wszystko było w rozsypce. Nie przeinaczajmy faktów.

    Interwencja w Darfurze byłaby sprawiedliwa, ja nie usprawiedliwiam Amerykanów, lepiej wykonanie ich obowiązków globalnych wyglądałoby, gdyby wkroczyli. Ale nie chcą jątrzyć wśród muzułmanów. Raz źle jak wkraczają, drugi raz źle jak nie wkraczają. Jak powiedziałem, nigdy nie braknie niezadowolonych. Podobnie z Zimbabwe, ale tam nawet brytyjczycy się wycofali dając pole Płd. Afrykanom. Czy to jest idealizm, czy interes? Interesem bezpośrednim dla USA byłoby chyba zamknięcie się, odizolowanie od świata, oczywiście we współpracy z Kanadę, hehehe, i przyglądanie się jak świat się rżnie i ginie w biedzie. Musieliby wiele tarczy antyrakietowych wystawić gdzieś na paltformach po różnych oceanach świata.
    No to PA.

    p.s. Przyglądając się Polakom na emigracji widzę całe tabuny zachłystujące się krytyką USA, od tego, że niemowlakom męskim wycina się masowo napletek po urodzeniu, aż po … eh, ty lepiej wiesz bez wyliczania. Ja bym po prostu nie generalizował, bo to “czysta demagogia” 😉
    T.O.

  41. Dante, WSZYSCY badacze Chin uznają konfucjanizm za działający i mający zasadnicze znaczenie w życiu Chińczyków.Obecnym też. Co do krytykujących / słusznie / drakońskie , często przypadki łamania ” praw człowieka ” – proszę podajcie REALNĄ politycznie alternatywę dla obecnego status quo . Nie z perspektywy kawiarni w Brukseli czy Bostonu, ale mądrze , czyli bez polit. poprawności.

  42. Inna sprawa PA2155, nasza wymiana opinii o idealiźmie amerykanskim, o poprawniej o potrzebie globalnej odpowiedzialności zamiast czystej real politik, nabiera charakteru gry słów, gry językowej – z resztą jak każda wymiana poglądów.

    Więc oto łapię Gospodarza za słówko: ”Wyjaśnienie [umiarkowanych słów krytyki Busha wobec Chin] będzie proste – zależność gospodarcza Stanów od Chin”. Więc powiedz mi w imię jakiego interesu narodowego taki bogaty kraj, Ameryka, dopuścił do takiej sytuacji – do zależności od skrajnie biednych, chłopskich, “komunistycznych” Chin.

    Po drugie, USA zaopatruje się w ropę za granicą obecnie w większym procencie niż przed 25 laty, ponad 80%. Jak to możliwe, aby dopuścić do uzależnienia, nie dość, że od wrogich sojuszniczemu Izrealowi Arabów, ale jeszcze od diabelskiego Chaveza. Toż to woła o pomstę. Czy ci Amerykanie nie widzą swojego interesu? A może duraki, upite w Teksasie?

  43. Heleno, jesteś cały czas niepoprawną idealistką . I tak , może???, trzymaj. Ale, widzisz jak popieram i popierałem stan wojenny tak / niestety , bo ofiar dużo / brutalną reakcję na placu Tienanmen. Dlaczego ? Bo burdel przerabiała już Rosja. Parę lat wiecej „demokracji” Jelcynowskiej i analogicznej w Chinach , bo po idealistycznych studentach przychodza politycy, i koniec świata pewny.Z prostej logiki – populstyczny narodowiec Żyrynowski jako prezydent Rosji i jego chiński odpowiednik u władzy. Szalejaca bieda wszędzie , populizm , nacjonalizm i obie POTĘGI ATOMOWE w stanie wojny. Choćby o zadawnione spr. graniczne .Bóg ustrzegł . Chwała Jelcynowi i Dengowi. Na pierdoły można pozwolić sobie w Gruzji czy Osetii. Ale, nawet tam są niebezpieczne.

  44. Bush zza gorejącego krzaka pustyni

    Nie ma to jak autentyczna demokracja, czyli władza amerykańskich bezdomnych, nad ciemiężonymi i poniżanymi amerykańskimi miliarderami naftowymi, którzy niosą gałązkę oliwną po świecie zatrzymując się jedynie w wyraźnie roponośnych krajach, by nauczać w nich ogniem i mieczem o szlachetnych i pokojowych intencjach Imperium Dobra, które zdecydowanie zatraciło się w niesieniu pomocy wszystkim wolnym narodom świata. No bo i cóż to za wolność, kiedy nie ma ona amerykańskiego stempelka, takie rozwiązanie jest najzwyczajniej nieważne.

    Ostatnio wdrażany i prezentowany model rozwiązań politycznego sterowania państwami nabiera jednoznacznych cech polityki prorodzinnej, gdzie władza przechodziła z ojca na syna, lub jak w polskim przypadku z brata na brata. Ta familiarność władzy jest wyższym etapem rozwoju familijnej władzy w konsumpcyjnym społeczeństwie kapitalistycznym. Nie można też wykluczyć, że w niedalekiej przyszłości pojawi się trwała tendencja do umacniania tej, jedynie słusznej i sprawdzonej, formy władzy demokratycznej.

    Przecież powszechnie jest wiadomym, że tylko ojciec jest kompetentnym by najskuteczniej wdrożyć syna w arkana wykonywanego przez siebie zawodu lub powołania.Tę innowacyjną skłonność wykazała nie tylko rodzina Bush ale i również Kennedy oraz wielu innych amerykańskich polityków rodzinnie uwiązanych u senatorskich podnóżków władzy.Senator w trzecim pokoleniu to jest właśnie,ta jedyna i niepowtarzalna nobilitacja ich ekscelencji pospołu z ich eminencjami. I niech mi żaden adwersarz nie stara się wyperswadować, że jest to niesłuszne, kiedy skutecznie zostało sprawdzone z pożytkiem dla zainteresowanych. Nie ma też tutaj tak typowych komunistycznych machlojek w rodzaju „przywożenia w walizkach”, boć oni są na miejscu, z dziada pradziada, urodzeni i wdrożeni do rządzenia w imię szlachetnej sprawiedliwości.

    Na przykładzie ostatniego, pierwszego Amerykanina widać wyraźnie jak on jest wysoce wykształcony, znający dogłębnie nie tylko problemy świata ale i doskonale znający swój macierzysty język, zmierzając lingwistyczną drogą czynienia dobra przez Jana Pawła Drugiego, którą kroczy uparcie ferując pokojowe wyroki we wszystkich zakątkach świata, z pokładów swoich lotniskowców imperialnych, z których startują Anioły Dobra z podwieszonymi u skrzydeł kasetonami pełnymi wolności, pluralizmu i demokracji.
    Jakież to pełne piękna, nadziei i humanitarnych oczekiwań. A, że czasem ktoś w łeb oberwie kasetonem, no cóż, nieszczęścia chodzą po ludziach, nieprawdaż, co nie powinno przekreślać samej idei „pomagania” innym na amerykańska modłę
    Gdzie ON nie przyjeżdża, tam witające tłumy wybrańców policyjnych na lotniskach wszędzie wiwatują Go z tym samym nieustającym entuzjazmem i zrozumiałym oddaniem. Oddadzą mu wszystko, wzorem naiwnych i sprzedajnych Słowian, za wyjątkiem krnąbrnych ruskich, nawet życie w piaskach boskich pustyń, po których spacerował Nasz Najwyższy. To dozgonne poświęcenie się i zaprzedanie dusz, po oddaniu majątków, zostanie ocenione i docenione przez Charona w oczyszczającym Hadesie, po drugiej stronie Styksu.

    Na taką ewentualność liczy zapewne wielu polskich notabli solidarnego szlifu, nie wskazując nikogo palcem, by nie dawać powodu do nieuzasadnionych nadziei i radości. W tej też intencji składają oni panegiryki, robaków płaszczyńcami zwanymi, na wieczną pamiątkę odchodzącego w niepamięć Kolosa Światowego Koloseum Ropy Naftowej, Nafciarza Wszystkich Nafciarzy i Pompy Ssącej Wszystkich Światowych Ujęć. Perełkoż ty nasza ukochana, cóż my byśmy bez Ciebie zrobili pozostając w morderczej niewoli russkich,Ty który podesłałeś im opiekuńczo znanego na całym świecie nafciarza Chodorkowskiego wraz z amerykańskim kapitałem, w zamian za co ci bezecnicy posadzili tego wielce szlachetnego zwolennika popularnej na Zachodzie idei, głoszącej że zasoby naturalne Syberii należą do całego cywilizowanego świata, a nie tylko do zapóźnionych Ivanów. Niby to dlaczego oni mają tłuc szmal na ropie, kiedy wiadomo, komu owa dystrybucja jest „przynależnioną”. Cóż to za chamstwo się teraz krzewi w polityce , żadnego poszanowania i uznania dla pryncypałów nowych czasów. Oni nam rewolucje kwiatowe i kolorowe serwują hurtowo bez mała, a my im durnej ropy żałujemy. Jakaż to jest ta ludzka niewdzięczność zatwardziała. Do tego stopnia, że komuniści nawet nie chcieli wziąć bezzwrotnych środków z Planu Marshalla.

    Całe szczęście, że mamy teraz ludzi formatu naszego Gospodarza, którzy potrafią ulokować nas we właściwej perspektywie politycznej kojarząc nasze oddanie materialne z oddaniem duchowym, czego dotychczas nikt nie potrafił dokonać, nawet ci zboczeńcy czerwoni. Wydaje się, że tę tak cudownie wysublimowaną i skorelowaną jedność oddania można było uczynić wyłącznie pod sprawdzonymi auspicjami KK. Wreszcie jesteśmy autentycznie wolni, od wszystkiego co przytłaczało nas nieuchronnym ciężarem odpowiedzialnych obowiązków. Nareszcie znalazł się ktoś, kto zechciał zdjąć z naszych ramion przygniatający nas ku ziemi, ten straszny ciężar władzy. A jako niekompetentni i nieprzyzwyczajeni doń oddaliśmy go z ulgą i radością naszemu sprawdzonemu wujowi zza wielkiej kałuży. W zamian za to poświęcenie musimy tylko skutecznie i konsekwentnie kręcić sękatym kijem we wrażliwym miejscu wuja Ivana, co my potrafimy czynić artystycznie i z wyjątkową maestrią.

    Dzisiaj rozpoczyna się Olimpiada, jak powiada, grono polityków mniej lub bardziej solidarnych, na czele ze znanym bokserem z niesłusznych czasów Panem niejakim Kulejem, co to wówczas ani nie kulał, ani kucał, z czego zapamiętała go zarówno opozycja jak i koalicja oraz niesłuszne peerelowskie cymbały, poza samym Kulejem, który lał równo i medalowo. Dla odmiany i sprawiedliwości, to teraz leją naszych sportowo, demokratycznie i pluralistycznie, aż iskry idą a uszy Urbana płoną, boć przecie nie tych słusznych notabli, którzy nawet języka porządnego nie mają i nie znają. Tenże Kulej w dawnym zapamiętaniu ogłosił dzisiaj, że Olimpiada jest Świętem Młodości,Radości i Pokoju. Boć to idzie młodość, proszę państwa, z radością na twarzach i gałązkami oliwnymi w dłoniach. Ten spektakl młodzieńczej rywalizacji i zabawy, poczynając już o ile dobrze pamiętam od Olimpiady w Berlinie przerywany był politycznymi czkawkami i wstrząsami służącymi wykorzystaniu pięknej idei Pierre de Coubertina dla celów będących jej nędznym zaprzeczeniem. Bo cóż wspólnego z tą ideą mają awantury wojenne w Iraku i Afganistanie, agresywne wystąpienie Busha w Hong-Kongu w przeddzień Olimpiady Pekińskiej, awantura antyrosyjska w Osetii, w wykonaniu proamerykańskiego wasala Krewmanawardze, również w przeddzień Olimpiady. Zadziwiająca zbieżność przypadków czy skoordynowana polityka?

    W tę polityczno-propagandowo-militarną hecę wpisuje się żenująco IV władza polskich pampersów. Przecież nikt zdrowo myślący nie uważa by te polityczne pchły mogły zrobić bezpośrednią krzywdę rosyjskiemu czy chińskiemu kolosowi. One mogą co najwyżej przyczyniać się do tworzenia klimatu nieufności i niechęci wobec tych Imperiów z inspiracji innego Imperium. Rosyjski niedźwiedź i chiński słoń w najgorszym przypadku z tego powodu mogą jedynie stracić dobry humor, co nie oznacza, że przestaną być królami swego regionu. Można przypuszczać, że hieny z innego kontynentu na łatwy sukces raczej liczyć nie mogą. W sytuacji zbyt skoncentrowanego ataku na te dwa mocarstwa, można domniemywać, że nastąpi przyspieszenie zbliżenia ich stanowisk zaznaczające się od 1980 roku.

    Szczególnie śmiesznym, niepoważnym i nieodpowiedzialnym jest pokrzykiwanie polskich sił prawicowych wobec „niesłusznych” członków Rady Bezpieczeństwa. A nie zapominajmy, że Kwaśniewski też opowiadał swego czasu nieeleganckie kwestie pod adresem Rosji za co zapłacił stanowiskiem Sekretarza Generalnego ONZ w rezultacie rosyjskiego weta. JPII zbyt agresywną polityką na terenie Rosji wobec kościoła prawosławnego również zapłacił odmową wizyty apostolskiej w Rosji. Zatem nie ma żadnych przesłanek by się wygłupiać nawet jeśli jest się formalnym sojusznikiem USA. Należy zachowywać rozsądek i rozwagę mierzone konkretami polskiej racji stanu, a nie emocjonalnymi stanami uniesienia nie posiadającymi praktycznego wymiaru.

    Podobnie, jak słusznie zauważa Pan Passent, wytykanie Chińczykom drobnych kwestii na tle ogromnego dorobku i postępu cywilizacyjnego, świadczy o niekompetencji ocen, źle służącej perspektywicznemu i potencjalnemu rozwojowi stosunków polsko-chińskich. Polska może się wiele nauczyć od Chińczyków. Ich tradycja i kultura licząca wiele tysięcy lat jest nieprzebraną skarbnicą rzeczy ciekawych i interesujących. Natomiast wypowiadanie w adres Chińczyków impertynencji i opinii przez autorów nie potrafiących odróżnić ogórka od „ogurka”, może świadczyć o skłonnościach ku kulturze zachodniej, której jest bardzo daleko do dalekowschodniej kultury konfucjonizmu.

    Emitenci tego rodzaju spłyconych i zafałszowanych opinii podyktowanych często arogancją, ignorancją i prostackim prymitywizmem wypowiadają je nie tylko w kontekście Chin, Rosji czy komunizmu, wypowiadają je generalnie w sposób uwłaczający wszystkim i wszystkiemu w zadufanym przekonaniu o swojej wielkości i braku szacunku dla innych ludzi i ich modelowi życia. Takie podejście wobec innych typowe jest z natury rzeczy dla imperialnego prostactwa każdego sortu i proweniencji jako uzasadnienie dla własnych nieprawości i nieusprawiedliwionej chęci dominacji wobec bliźnich.

    Zastanawia mnie czy tego rodzaju postawy braku zrozumienia i tolerancji wobec innych są przejawem li tylko ograniczenia umysłowego będącego pochodną wąskich horyzontów środowiska, w jakim przyszło im funkcjonować, czy jest to ściśle zaprogramowana i wycelowana broń militarystycznych jastrzębi postrzegających świat w kategoriach zdobywcy i pokonanego, nie widzących dalej niż koniuszek swego nosa i jego ofiary. Tak czy inaczej takie zachowania, postawy i relacje należy zwalczać, tępić, ośmieszać, ukazując ich bezwzględną głupotę, której ostrze jest wymierzone w drugiego człowieka, nie mającemu prawa żyć na miarę własnej historii, oczekiwań i marzeń. Jest to nie tylko niezwykle absurdalne, prymitywne i prostackie. Z takich to bowiem przesłanek rodziły się koncepcje sprzeczne z pokojowym duchem egzystencji człowieka. Wywoływały one wojny, konflikty, krew, pożogę i rozpacz zakamuflowane obłudnym przekazywaniem znaków pokoju. Historia uczy nas, że częściej doświadczamy tych nieprawości ze strony awersu demokracji pańskiej, aniżeli rewersu demokracji ludowej.

    Polityka współczesna podpowiada nam, że wszystkie chwyty są dozwolone w wolnoamerykance, oby uchwycić skutecznie…
    Dlatego nie sypcie nam w oczy gorejącym piaskiem pustyń Iraku i Afganistanu ,ponieważ my doskonale rozumiemy zjawisko fatamorgany.
    Widzimy też gorejący krzak na pustyni i znamy jego biblijną, i jakże pouczającą, aktualną wymowę.
    Pan z wami…i z duchem jego…mam niekłamaną nadzieję.
    __________

  45. W poprzednim tekście oczywiście chwała PUTINOWI , nie Jelcynowi.Po stokroć !!! W jeszcze poprz. drobny błąd w pewnej końcówce. Ale najważniejszy Deng i Putin !

  46. Obejrzałem uroczystość otwarcia Olimpiady w Pekinie. Jestem pod wrażeniem pamietając, kto, gdzie, w jakich warunkach i jakim kosztem to zorganizował. Moje uznanie dotyczy zwłaszcza „elektronicznej „oprawy przedsięwzięcia.
    Nie lekceważmy możliwości tego państwa i narodów je tworzących. To nie tylko tandetne kopiowanie cudzych wzorów. A jeśli nawet….
    Z tego co wiem, to południowi koreańczycy też od kopiowania zaczynali.

  47. Cieszy mnie chinski sukces.

    Po wielu latach upodlenia nastaly lepsze czasy dla Chin. Cieszy mnie to.
    Miliony ludzi nie umieraja z glodu. Nie ma wojen. To sa dobre czasy dla Chin.

    Irytuje mnie Bush.
    Jego imperializm w Iraku. Pesudoreligijnosc. Nienaukowy kreacjonizm.

    W Chinach sa dobre czasy ,nie najlepsze w USA.

    Slawomirski

  48. Szanowni dyskutanci
    mało Wam było jak jeden izm walczył z drugim izmem, a Wy turlaliście się, jak ziarenka między dwoma kamieniami młyńskimi? Przecież już od Rewolucji Francuskiej wiadomo, że interesy państwa realizuje się dzięki grzmiącym armatom lub grzmiącym hasłom a w etyce, prawach człowieka decydujący głos ma bilans płatniczy. A ten z Chinami mamy ujemny. I o tym, a nie o Tybecie powinni pamiętać faceci, których wybraliśmy, żeby pilnowali naszych interesów.
    Panie Danielu, po dziesięcioleciach (z amłymi przerwami) czytania Pańskich felietonów mogę je sklasyfikować w dwóch grupach: albo Pan strzela z biodra w samo sedno problemu, albo zastrzega się, niekiedy dwukrotnie, w w co drugim zdaniu.

  49. Po przeczytaniu większości wpisów ,po obejrzeniu Ceremoni Otwarcia Olimpiady polecam kometatorów EuroSportu red .Krzysztof Wyrzykowski i jego koledzy zapewnią obiektywny i ciekawy komentarz sportowy – kulturalny pozbawiony „politycznych wycieczek „. Zapłonął znicz i Chiny jako organizator wypełnią je ponad poprzednie wysokie normy . Ceremonia i jej urok trudny do powtórzenia .Londyńczycy muszą sie wziąść do roboty .
    ps.
    Pastwicie się niektorzy nad władcami Chin , a może po kolejnych 25 latach Chiny jako państwo będą numer 1 na Globie i to do nich należeć będzie Batuta , bo i wzbogaceni o diasporę chińską która narazie jest poza granicami CHRL . .Model sprawowania władzy w Chinach nie zmieni się ale ewolucja się toczy w dobrym kierunku . Może ktoś z Blogowiczów wypisujących słowa potępienia za brak Euroatlantyckiej demokracji zaproponuje – model utrzymania chińskiej dynamiki dla 1,5 mld ludzi bez struktur 70 milionów członków komunistycznej parti Chin?! Tylko bez kopiowania wzorców europejskich ,bo to bez sensu . Zaznaczam nie byłem w Chinach ,tak się tylko składa że czesto ktoś z „Kręgu” tam jest i dzieli sie opiniami po powrocie – opinie od sciany do ściany !

  50. Jaruto, dumną twarz? Może z konieczności maskę? Co pod nią?

  51. Jako człek myślacy , umiem się wycofać. Dot. to Osetii i Gruzji. USA próbuja Rosję , okrążając ją bazami, tarczami itp.Obsikuja jej wycieraczkę , czekając ile wytrzyma . Bush już wypowiedział się / po co ? / za „jednością terytorialną Gruzji”. Gdyby Rosjanie byli podobnie ekspansywni nawet takie ” małe ” problemy , moga doprowadzić do tragedii. To samo w skali Rosja – Chiny to Armagedon. Absurdalny idealizm – zabija.

  52. Redaktor Passent wreczyl zloty medal Bushowi za „rozsadne zachowanie” zapominajac, ze w kategori wolnosci i praw czlowieka, amerykanski prezydent zostal juz dawno wyeliminowany. Jego skandaliczne zachowanie w Iraku (Abu Ghraib) w Guantanamo, podsluchy i inwigilacja wlasnych obywateli w ramach „Patriot Act” pozbawily Busha jakiejkolwiek wiarygodnosci a jego oswiadczenia nie maja zadnej sily moralnej.

  53. Bush na medal? Gdy Reagan powiedział w Berlinie „Mr. Gorbachev, tear down this wall”, wszyscy, nawet co trzeźwiejsi berlińczycy, z zażenowaniem odwracali oczy od telewizora – tak bezsilnie brzmiały jego słowa. A przecież szanowali tego prezydenta. Teraz, gdy równie twarde słowa padają z ust szympansa, nikomu nie chce się nawet wzruszyć ramionami. Na medal? – chyba w kategorii małpowania prawdziwych prezydentów.

    Chiny faktycznie przeżywają świetny okres. I gdyby nie sieć zmarszczek formująca się poniżej kręgosłupa na myśl, jak świetnie będą się miały za, dajmy na to, dziesięć lat, można by się pozachwycać razem z Autorem. 40 tys studentów chińskich to, prosze Państwa, studiuje na jednym amerykańskim uniwersytecie, co można stwierdzić gołym okiem, spacerując po tamtejszych kampusach. Część Amerykanów musi przejrzeć na oczy, by wreszcie przekonać się, co i komu powracający studenci opowiadają po powrocie.

    Studenci zresztą nie muszą wracać, gdyż przez Internet i tak przecieka im spod palców przez chiński mur wszystko, co liderów chińskiego sukcesu może interesować, a dla ułatwienia dodam, że nie chodzi tu wyłącznie o zaszczepienie chińskiej elicie szczytnych zasad amerykańskiej demokracji.

    „Diaspora chińska jest największa na świecie.” Fakt. „Chiny są dziś jednym z najczęściej odwiedzanych państw na świecie.” Drugi fakt, nie ma sensu zaprzeczać. Chinoizacja będzie postępowała tak jak amerykanizacja obu półkul po II Wojnie Światowej. Zmiany są nie do powstrzymania. W Ameryce też dzieją się rzeczy odrażające – szympans prezydentem, kara śmierci niestosowana nawet w Polsce za czasów PiS-u (w Houston właśnie wykonano wyrok na przestępcy meksykańskim, tylko dlatego, że zgwałcił, a potem zamordował, dwie dziewczynki), represje ekonomiczne na klasie średniej za to, że nie chce sama jedna ponosić kosztów globalizacji.
    Fakt trzeci: medal chiński ma na szczęście także jasne strony – tanie trampki i koszulki w europejskich sklepach – i choć daleko nam jeszcze do prawdziwej chinoizacji, jesteśmy jednak na dobrej drodze. Jak powiedział George W. Bush, „Kraje, które wymieniają towary, będą też wymieniały myśli i idee”.

    Przywódcy światowi mieli problem – jak pojechać na otwarcie igrzysk, żeby nie wyglądało, że dają du… sorki, ciała? Rozwiązanie okazało się dziecinnie proste: ogromna większość dała wyraz swoim skrupułom, ale uroczystości nie zbojkotowała. A najpiękniej wypadł Hans-Gert Poettering, który „uratował honor Europy” (trzy punkty dla Autora za ten cudzysłów) i w ogóle „honor” całego demokratycznego świata, wypowiadając się w ostrych słowach o niepobłażaniu gwałcicielom, mordercom, złodziejom i przy okazji wywrotowcom w Chinach.

    Jednak Chiny mogą już otwarcie mówić o sukcesie. Du… sorki, ciała, dały wszystkie kraje, nie omieszkał swojej nadstawić nawet Dalaj lama. Nieobecność Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego (z braku funduszy na podróż) niewiele tu zmienia.

    Wydaje się, że najprzebieglej jednak zachował się Bush. Za gwałcicielami i mordercami, a przy okazji także wywrotowcami, ujął się w Bangkoku, a nie w Waszyngtonie czy Pekinie, zaś w jaskini chińskiego smoka będzie się już tylko oddawał sportowym emocjom.

    Bush, jak na szympansa, mówił jasno, kategorycznie, krytycznie, ale tak, żeby dawania du… sorki, dialogu z Chinami, nie przerywać. Mimo pokrętnych słów, przemówienie Busha zostało przez „New York Times” właściwie zrozumiane: Nie ma co Chińczykom poskakiwać, bo kto nam sfinansuje wojnę w Iraku.

    Ech, gdyby to Tusk i Kaczyński potrafili tak dawać du… sorki, tak prowadzić dialog z Rosją, zamiast oglądać Putina na olimpiadzie w telewizorze – od razu byłoby człowiekowi lżej na sercu.

  54. kadett:
    „“Nie wiem, czy zachodnie rozumienie pojecia demokracji dociera w oryginalnej formie do elit i chinskiego proletariatu.”

    Przepraszam Pana bardzo, ale do Chińczyków dociera o wiele więcej niż do Pana, jak z tego widać…”

    Mam nadzieje, ze siedzi Pan lub czesto podrozuje do Chin, mowi Pan plynnie po chinsku (w obu dialektach) lub przynajmniej ma Pan czeste kontakty z Chinczykami. Nie mam przekroju spoleczenstwa chinskiego pod reka, raczej ludzi wyksztalconych, mlodych (25-45 lat), ktorzy przyjechali z Chin stosunkowo niedawno. Tacy ze mna pracuja i na ich opiniach sie opieram. No, moze zle uslyszalem, co mowili. Dobrze, ze mnie Pan poprawil.

    Pozdrawiam

  55. TO:
    Skonczmy dyskusje o lobby izraelskim w Stanach i Izraelu, bo i tak posadza mnie o antysemityzm i teorie spiskowe. Dla mnie interesujaca rzecza jest, jak obecni kandydaci na prezydenta USA przescigaja sie w deklaracjach pro-izraelskich. Masz pewnie racje, ze przecietny Amerykanin ma w sobie duzo tego pierwotnego idealizmu. Jezeli kiedykolwiek mowilem o hipokryzji i cynizmie, bylo to w kontekscie zawodowych politykow.

    Pozdrawiam

  56. Obysmy sie ta běijīng kāoyā – pekinska kaczka nie udlawili.

  57. Lizakowi z dedykacją od Mao Zedonga:

    „”Mniejsza ilość i wyższa jakość”. wystąpienia, przemówienia artykuły i rezolucje powinny być zwięzłe i jasne.”

    „Metody pracy komitetów partyjnych” (13 marca 1949 roku). Dzieła wybrane, t. IV.

  58. Borat: widze, ze Ty tez, wraz z wieloma nalezysz do kregu neostalinisty Lizaka. Krotko o Guantanamo: ludzie Twojego pokroju przedstawiaja je jako nowe Auschwitz lub Gulag. Otoz, wielu Amerykanow uwaza, ze terrorystow, bezpanstwowcow, Konwencja Genewska nie dotyczy. Tez tak uwazam, warunki panujace w Guantanamo sa za dobre dla tych „enemies combatants”…co ktorys wypuszczony, wraca na pole bitwy, gdzie rozrywa niewinnych ludzi, niektorzy boja sie nawet wyjsc na wolnosc. Wzruszajace jest to Twoje krwawiace, wielbiace terrorystow, serduszko, miedzynarodowy bojowniku o sprawiedliwosc i demokracje….

  59. Lizak

    Nieźle, całkiem nieźle i z sensem. Tym razem przeczytałem cały wpis i tylko podpisać się wypada, co niniejszym czynię, życząc utrzymania dobrej formy.

  60. Dante, to pewne , że się udławimy. Polecam art. Żakowskiego w dziale chińskim. Tyt.” Co zrobić z Chinami „.Przypomina tam Ż. pogląd Dahrendorfa sprzed kilkunastu lat. Ponuro to brzmi , ale zwykła arytmetyka to potwierdza. To koniec NASZEGO świata. Widać to już od kilkunastu lat. ” Małe tygrysy” w jakiś sposób to zaczęły – przenosiny stoczni i hut , przem. moto. Tygrys Gigant – zmieni cały świat wg. SWEGO uznania.

  61. @ Dante
    2008-08-08 o godz. 21:25

    „Obysmy sie ta běijīng kāoyā – pekinska kaczka nie udlawili.”

    *******************************

    Zastanawiałem się, dlaczego na przekór Tuskowi nie pojechał do Pekinu Lech Kaczyński. Teraz wszystko jasne – z obawy, że zostałby kaczką po pekińsku.

  62. Jedyne co nie poddaje sie chinskiej propagandzie i zachodnim wplywom jest chinska kuchnia.Chinczycy jedza wszystko co sie rusza,podobnie jest z podejsciem do polityki w Chinach,nie ma zadnych regul,wszystkie chwyty sa dozwolone.Najlepiej jak Chinczycy sami zdecyduja co dla nich najlepsze.

  63. Ach tak prawda ,prawda olimpiada w Tibilisi wlasnie sie rozpoczela. Silna reprezentacja Rosji leciutko sie spoznila na ceremonie otwarcia ,ale dotrze na miejsce zapewne niebawem.

  64. Zachecam do milej lektury na temat przesladowanych w Chinach,
    http://www.epm.org/artman2/publish/missions_china/Chinese_Christians_Still_Persecuted_for_Their_Faith.shtml

    i nastepny artykul

    http://www.epm.org/artman2/publish/missions_china/Chinese_Police_Proudly_Record_Their_Torture_of_Christians.shtml

    i cos na temat obozow pracy, ha…to brzmi dosc niewinnie. A dla spragnionych wiele przerozne wiarygodnych zrodel informacji.

    http://www.epm.org/artman2/publish/persecuted_church/Forced_Prison_Labor_in_China.shtml

    Milej lektury i dociekliwosci w szukaniu prawdy a nie tylko starozytnej filozofii.

  65. Hasłem “Jeden świat, jedno marzenie” – przywitał wszystkich odpowiadający za przygotowanie igrzysk – Liu Qi. Nie powiedział jednak o jakie marzenie chodzi. Poetyckość języka chińskiego jeszcze raz dała o sobie znać.
    Liu Qi wyraził przy tej okazji żal, że trzęsienie w Syczuanie było tragedią o ogromnych rozmiarach. Nie porównał jednak rozmiarów tej tragedii do innych zniszczeń przyrody i ludzi, jakie są udziałem przywódców komunistów chińskich.

    Igrzyska Coca Coli i Mc Donaldsa należy uznać za otwarte! Gratulujemy Chińczykom wspaniałych przygotwań i ciepłego przyjęcia Sponsorów!
    Możecie być z siebie dumni! – powiedział belgijski hrabia Jaques Rogge, przew. MKOL.

    Chińczycy zaprezentowali się jak należało oczekiwać. 4 tys. lat kultury chińskiej udało im się zamknąć w 4-ro godzinnym perfekcyjnym pokazie skrojonym i odprasownym na miarę ich obecnych możliwości i ambicji. Pominięto okres dokonań rewolucji kulturalnej. Ani raz nie padło słowo ‚komunizm’.
    – Czyżby poczucie wstydu ogarnęło towarzyszy chińskich?

    Polscy pzyjaciele z Towarzystwa Przyjaźni Polsko – Chińskiej wysłali do swych przyjaciół telegram gratulacyjny, w którym zapewniają ich o swym oddaniu i przyjaźni oraz wyrażają swój zachwyt ceremonią otwarcia.

    A za stadionem olimpijskim odbywa się olimpijskie pałowanie – donosi ‚GW’
    w serwisie on-line. (niestety o 7:40 link nie drożny i nie wiadomo – kto kogo pałował…)

    Citus! Altus! Fortius!

  66. BernardRoland pize :

    „Historia pokazała, ze sport nie ma wiele wspólnego z polityką i jeszcze żaden kraj nie zmienił swojej polityki z powodu organizacji oplimpiady. Ani Berlin w 1936, ani Moskwa w 1980…”

    Nie zgodzę się, bo, parafrazując Clausewitza, sport, podobnie jak wojna, to kontynuacja polityki tylko innymi środkami 🙂

  67. Pozdrawiam Kolegę z Parkowej. Oczywiście i tym razem przyznaję Panu rację, z tym, że mała korekta: Angela Merkel została w Berlinie, też jej
    minister od spraw zagranicznych. Jest tam natomiast Schröder. Przypomina Pan sobie? To ten dawny kanclerz RFN, a obecnie ważny facet w Gaspromie.

  68. Rzadko mam okazję nie zgadzać sie z D. P., ale tym razem czuje sie jakbym czytal wypowiedzi kogos z klapkami na oczach, ktory nie rozumie co sie dzieje w Chinach, kogos kto nie chce przyjac do wiadomosci jak traktowane sa tam wszelkie mniejszosci (bo przeciez to nie tylko o Tybetanczykow chodzi), kogos kto nie jest w stanie zrozumiec sytuacji tych paru nielicznych opozycjonistow w Panstwie Srodka.

    Otoz o ile gardze G. W. B. nie tyle za jego nieudolna polityke, ale najbardziej wlasnie za to, ze jako republikanin pojechal na otwarcie igrzysk do Pekinu. R. Reagan by tego nie zrobil! To byl polityk z jajami.

    „Zdaniem Busha igrzyska olimpijskie nie są właściwą okazją do odnoszenia tej sprawy.” Jak to? To kiedy o tym rozmawiac?! Najlepiej nigdy, najlepiej udawac, ze wszystko jest ok i cieszyc sie, ze tak dobrze nam sie handluje z mordercami i terrorystami. Tak, tak. Bo niech ktos mi wytlumaczy czym sie rozni mordowanie niewinnych ludzi przez terrorystow w Iraku od mordowania niewiennych ludzi przez rezim w Chinach, eh? Interesy, interesy… a moralnosc? Coz, mamy xxi wiek, o moralnosci wszyscy juz zapomnieli.

    A ponadto nawet 100 tys studentów chińskich studiujacych w Stanach czy Europie w niczym nie pomoze. Juz rezim chinski odpowiednio dobiera tych, ktorzy wyjezdzaja. Tak sie sklada, ze od paru lat pracuje na uniwersytecie na zachodzie Europy i mam okazje blizej poznac tych wszystkich chinskich studentow przewijajacych sie przez europejskie uczelnie. Wyjezdzaja tak samo slepi, jak przyjezdzaja. No ale jak mozna sie oczekiwac jakiejkolwiek zmiany skoro oni unikaja blizszych kontaktow z nie-Chinczykami i gotuja sie caly czas we wlasnym sosie. I pojecia nie maja co sie dzieje w Tybecie. Tak, tak, nawet po latach spedzonych w Europie. Takie sa fakty.

    Ja osobiscie bojkotuje te olimpiade i zadnej relacji w tv nie bede ogladal. Dla wlasnego sumienia, ze nie bede wliczony do „niebywalego sukcesu” jaki te igrzyska odniosa. Ze nikt tego nie zauwazy? Hm, nie o to chodzi.

    PS. Sakaszwili i Gruzja jednak jeszcze nie dorosli do standardow wschodnich. Zaczynac wojne w dniu rozpoczecia olimpiady? Ktos zna podobny przypadek z przeszlosci?

  69. Rafal, 11.00
    Pragne Cie podtrzymac w tym co napisales. Trzeba byc kompletnie slepym aby nie widziec i nie chciec wiedziec jakim kosztem ludzkiego cierpienia zorganizowana zostala ta olimpiada, albo uwazac, ze demokracja i prawa czlowieka naleza sie jedynie bialemu czlowiekowi z Europy, a te rozne kolorowe plemiona to zwyczajnie lubia, jak sie wyrzuca ich z domu na ulice, wsadza do gulagow, bije po pysku. Telewizje calego swiata nadaly dosc reportazy o oczyszczaniu terenow potrzebnych pod obiekty olimpijskie, aby o tym nie wiedziec.
    Ja tez nie bede ogladala igrzysk z gulagu, jak nie ogladalabym kabaretu z Auschwitz – zeby nie wiem jaki byl barwny i wesoly.
    Wiec podajmy sobie rece, Rafale. A reszta, ktora uwaza, ze „nie nalezy mieszac sportu z polityka” niech dalej oglada w blogim przekonaniu, ze swiata nie zmieni, wiec po co sie starac ( czy odmawiac sobie przyjemnosci).

  70. „Rafał” pisze :

    „Sakaszwili i Gruzja jednak jeszcze nie dorosli do standardow wschodnich. Zaczynac wojne w dniu rozpoczecia olimpiady? Ktos zna podobny przypadek z przeszlosci?”

    Ale czy to, aby na pewno, Gruzini zaczęli tę wojenkę, która już pochłonęła przeszło tysiąc ofiar ?

  71. Bush przywitał się z Putinem podczas Olimpiady. Pousmiechali sie do siebie, a potem okazało się że Amerykanie zostawili Gruzinów samych sobie, kiedy Rosjanie wkroczyli do Osetii. Dla amerykańskiego interesu. Kontyngent gruzińskich żołnierzy służący w Iraku okazał się zbyt małą daniną dla Wujka Sama, bo cóż ma Gruzja? Na niej nie zarobią, a z Ruskimi muszą się układac. Za chwilę Angela Merkel popsioczy w Moskwie na działania rosyjskie i wyjedzie zastanawiaąc sie jaką grę prowadzic z naiwniakami w Unii, a jaką z USA i Rosją…
    Gruzini są teraz sami, tak jak Polacy we wrześniu. Świat ich sprzedaje nienażartym niedzwiedziom. Powinni czuc naszą sympatię i wsparcie. Zamiast bawic sie w słuszne skądinąd happeningi pod Ambasadą Chin trzeba organizowac protesty przeciw Rosji Putna i Miedwiediewa..tylko czy lewacy pochowani po rozmaitych organizacjach pokojowych, będą występowac przeciwko swoim ideowym ojcom Rosjanom. Sami Rosjanie łykną to co im propaganda pokaże w tv i pójdą wojowac z „czarnymi” jak to ich nazywaja w Moskwie i w Pitrze…
    A MKOL w Pekinie byc może będzie musiał wycofac Rosjan i Gruzinów z Olimpiady, bo kraje w stanie wojny nie mogą uczestniczyc w igrzyskach…

  72. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wyraznie widze, ze wielu blogowiczow martwi sie o to co w Chinach sie dzieje. To bardzo pozytywny objaw w stosunku do blizniego bedac tak daleko. Osobiscie zycze im wszystkiego najleprzego w wioslowaniu do konfucjanizmu czyli do kultury i madrosci swoich przedkow. Jednej rzeczy autemtycznie mozna im zazdroscic, mianowicie tej, ze nie wdrazyli u siebie systemu ekonomicznego, ktory to z takim powodzeniem wdrazono w Polsce – prawda? Juz widze te obciekajace puscizna jezory. Mlodzi Chinczycy nie rozumieja jak to sie stalo, ze ich kraj ekonomicznie dzisiaj wspiera USA? Aby to dokladnie wyjasnic, elity gospodarcze Chin zdecydowaly sie wydac w jezyku chinskim te pozycje literackie laureatow Nagroby Nobla, ktore w wielu krajach tak zwanej Demokracji Zachodu sa na tak zwanym indeksie do dzisiaj. To moze wyjasnia – tak mi sie przynajmniej wydaje – dlaczego mlodziez chinska studjujaca na uczelniach Demokracji Zachodu koncentruje sie na studiach a nie na nawiazywaniu zbyt bliskich kontaktow towarzyskich. Widocznien rozumieja to co czytaja i wyciagaja wlasne wnioski nie liczac zbytnio na to co im chca podstawic jako drogowskaz do wiecznego szczescia, szczescia ktorym tak hojnie obdarwano spoleczenstwo polskie przez tak zwane rodzime elity ekonomiczno-gospodarcze. Mozna powiedziec nie popelniajac wielkiego bledu, ze mlodziez Srodka wyciagnela wnioski, zobaczymy czy dobrze na tym wyjda czytajac zakazane ksiazki?

  73. Szestow:
    Nie darze sympatia Rosji i jej polityki, ale wydaje mi sie, ze przesadzasz ze swoimi porownaniami. Wojne rozpoczela Gruzja, probujac odbic Pld Osetie z Czwartu na piatek. Czyn byl moze patriotyczny, ale samobojczy w zamiarze. Ich prezydent wyglada na desperackiego awanturnika, probujacego robic polityke cudzymi rekami. Jak na razie, calkowicie sie przeliczyl. Ani USA ani UE nie stanely za nim murem. Moze ostatnie konflikty zbrojne rozbroily kompletnie mechanizmy kontrolne (ONZ, KBWE), ktore funkcjonowaly w czasach zimnej wojny. Teraz dziala jedynie prawo piesci i wlasnego interesu. I nie gniewlabym sie bardzo z tego powodu na Rosjan, bo nie tylko oni wykorzystuja to prawo. Chybaze, jestesmy tak zaslepieni antyrosyjskoscia. Nb., wydaje mi sie, ze ten konflikt i reakcje Rosji mozna bylo przewidziec po jednostronnym ogloszeniu niepodleglosci Kosowa. To, co jeszcze 30 lat temu bylo nie do pomyslenia w Europie, czyli jednostronne zmiany terytorialne w Europie jest dzis faktem. Raz czynia to USA i UE, raz Rosja. I trzeba sie z tym pogodzic.

  74. Gdy kilka lat temu „społeczność międzynarodowa”, czytaj agresor amerykański bombardował przez 72 dni Serbów, było wiele emocji i szyderczej radości w Europie i w świecie. Teraz gdy amerykański agent urzędujący w Gruzji napadł podstepnie na Osetię ta sama społeczność zaniemówiła i bezradnie robi głupie miny. Także nasze „polityczne pchły” belkoczą coś i chyba wybierają sie sami z pomocą Kaukaskiemu chuliganowi. Ponura rzeczywistość. Tylko czekać jak Rosja odegra się za Kosowo i zajmie połowę Gruzji, łącznie z cudownym Batumi. Jak Kuba bogu tak bóg kubie.

  75. Helenko, ja też, a powodów mam więcej…

  76. Szestow, jestes kolego naiwny jakbys byl Polakiem….co proponujesz aby Zachod uczynil?…zbombardowal Moskwe?

  77. Lizak, z prawdziwą przyjemnością przeczytałem Pański tekst.Szkoda ,że tak rzadko można przeczytać coś sensownego w tej całej masie bzdurnych lub wręcz głupich (vide niejaki ajw)wpisów, które swoją jednostronnością, subiektywizmem a często i brakiem logiki zbliżają Politykę do poziomu Wybiórczej.Polecam także zakłamany i nieobiektywny tekst Mroziewicza w sprawie konfliktu kaukaskiego.

  78. Feliks Stychowski pisze:

    „Jednej rzeczy autemtycznie mozna im zazdroscic, mianowicie tej, ze nie wdrazyli u siebie systemu ekonomicznego, ktory to z takim powodzeniem wdrazono w Polsce – prawda?”

    Raczej niedawno odkryli, że gospodarka komunistyczna się skończyła i zaczęła się era globalizacji, cokolwiek miałoby to oznaczać.

    Póki co, nie widać u nich klasy średniej, a raczej widać wzorce, które są dobrze znane z minonej epoki, t.zn. rządzi nomenklatura proletariacka, a ma ona pod pieczą miliard, póki co, biedaków.

    Gdzieniegdzie czytam o nieśmiałych próbach demokracji iednopartyjnej, t.zn. wybory są wolne, ale można wybierać tylko nomenklaturę. 🙂

  79. Lizak pisze :

    „Ty który podesłałeś im opiekuńczo znanego na całym świecie nafciarza Chodorkowskiego wraz z amerykańskim kapitałem”

    Tak, tak wszystkiemu są winne USA, Żydzi i cykliści 🙂

  80. Ja też nie będę oglądała olimpiady z jednego, istotnego powodu.
    Zupełnie nie interesuje mnie sport.
    No, poza jazdą figurową na lodzie, ale to nie tym razem.

  81. Amerykanski komitet olimpijski raczej zbojkotuje gruzinska olimpiade i wszyskie medale znow dla Rosji.

  82. wszystkie -( as)

  83. Sporo tutaj o biedzie w Chinach. Ceremonia otwarcia rewelacyjna z jednym smutnym elementem. Rażąca dysproporcja w ilości reprezentantów. Maleńka Dania ma chyba dwa razy więcej reprezentantów niż razem wzięte India, Pakistan i Nigeria.

    Nie zwróciłem uwagi ilu Gruzinów jest w Pekinie. Ale im urządzono Olimpiadę Zastępczą. Ku uciesze naszych „wybitnych polityków” mogących wystartować w ich ulubionym dwuboju – „wychodzenie przed orkiestrę” połączone z „wychodzeniem na idiotę”.

  84. Niewierzący z Galicji, co jest samo w sobie ewenementem.

    Pan się myli drogi Panie, nigdy bym nic takiego nie wydumał, co Pan napisał.
    Natomiast według pańskich domniemań wszystkiemu jest winna Rosja, Starozakonni i Kozacy Budionnego.
    Oto i obraz krakowskich elit, nawet o Koniewie zapomnieli… ależ ten Rokita wam namieszał…

  85. @Jasny Gwint pisze:
    „Także nasze “polityczne pchły” belkoczą coś i chyba wybierają sie sami z pomocą Kaukaskiemu chuliganowi”
    A skąd to masz takie informacje nt. Saakaszwilego? Z rosyjskich mediów? Poza tym na czyim terytorium leży Osetia Południowa? Z tego co wiem to nie należy do Rosji i Rosja wg. międzynarodowego prawa jest agresorem w tym konflicie. Widzę u Ciebie pogardę dla pcheł, Gruzinów i pochwałę siły Wielkoruskiej. Ja lubię Rosjan, ale ich polityka i politycy są niereformowalni i żenujący. Nawet Chińczycy szukają porozumienia ze światem, choc świat ich uważa za wroga nr.1, a tymczasem z Miedwiediewem czy Putinem można rozmawiac…ale na kolanach. Zapytaj Gruzinów, czy w konflikcie z Rosją chodzi o Prezydenta albo Osetię…odpowiedzą, że chodzi o 1) rozbicie alternatywnej drogi przepływu ropy z Baku 2) Uniemozliwienie stowarzyszenia Gruzji z Nato 3) Pokazanie, kto na Kaukazie rządzi 4) Zniszczenie dumnego narodu gruzińskiego, żeby stał się kolejnym służącym Wielkorusów…
    A świat powinien zareagowac następująco i to teraz:
    1) Odebrac Putinowi oraz Rosji prawo organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. To byłby pierwszy krok, który pokazałby, że świat demokratyczny nie musi przymykac oczu na bandyckie zachowania niektórych państw.
    2) Wspierac Gruzję na wszelkich polach medialnych, dyplomatycznych i żądac od UE zajęcia stanowiska…choc to ostatnie będzie najtrudniejsze, bo Merkel będzie sojusznikiem Kremla i zrobi wszystko, żeby ich wybielic…Czy buraka Putina można wybielic?…Impossible!

  86. Szanowny Panie Danielu!
    Juz kiedys ( nie tak dawno ) temat Chin, Tybetu byl poruszany na Pana blogu i dane nam bylo wszystkim wyrazic swoje poglady i opinie. Tym razem wymiar jest nieco inny, bo to z uporem maniaka chce sie podporzadkowac olimpade i nie tylko zagraniom politycznym.Chin sa szybko rosnacym ogromnym potencjalem gospodarczym w ktorym dzisiaj poki co wysoko jakosciowe towary zastepuja ich tandetne imitacje, gdzie najwieksza w swiecie ilosc samochodow pozbawionych systemow katalizujacych wyziewy gazowe , gdzie zanieczyszczenie srodowiska , ekologia jest wrecz katastroficzna.Odwiedzilem Chiny nieco ponad dwa lata temu ( i nie wierze, ze za ten okres czasu cos sie moglo diametralnie zmienic). Mialem okazje pobywac w miejscach gdzie raczej turystow sie nie wozi. Smrod, szczury, nedza i wogole slow brak.
    Chiny to wrzacy poki co tygiel wielkich przemian.Sily konserwatywnego komunizmu nieco popuszczaja swobody obywatelskie, ale wrecz terroryzujacy zamordyzm, lekkosc w wydawaniu kary smierci w wielu wrecz paranoicznych przewinieniach, brutalnosc policji na ulicach przy zwyklych tzw. publicznych przewinieniach, ksztaltuje nam obraz Chin dalekich od demokracji lecz oscylujacy ku bardziej poprawnym stosunkom ekonomicznym i politycznym z zachodem niz z Rosja.Najsilniejszy, najbardziej rozbudowany i bardzo profesjonalny chinski wywiad giospodarczy rozprzestrzenil sie na caly swiat. No bo skad wrecz wierne kopie wielu zachodnich mysli technicznych nie licencyjnego pochodzenia?
    Wewnetrzna opozycja chinska w moim odczuciu podskakuje, lecz jest tak gleboko spenetrowana chinskimi sluzbami specjalnymi, ze wszelkie powazniejsze proby aktywizacji opozycji, wzniecania niepokoji spolecznych jest parazlizowana z cala okrutnoscia.Chinom potrzeba jeszcze chocby 20 lat powolnych systemowych przemian i swiat powinien temu przygladac sie ze zrozumieniem i ostroznoscia i nie ingerowac w wewnetrzne sprawy Chin. Chiny juz maja ogromny wplyw na swiatowa ekonomie i moge dosc szybko urosnac do roli swiatowego agresora ekonomicznego, ktory w znacznym stopniu moze skomplikowac zycie nie tylko US Dollar ale i Euro rowniez. Gieldy nie jeden raz drzec beda w efekcie Chinskich dzialan rynkowych.
    Zachowania Buscha nie krytykuje ani nie pochwalam. Moge miec bardzo krytyczna opinie o nim jako Prezydencie USA – opinie obywatela USA, ale obiektywnie musze przyznac, ze jego wypowiedzi i zachowanie wzgledem Chin w jego obecnej azjatyckiej podrozy jest dalece wlasciwe. Daleko bardziej wlasciwe niz aprobowanie przez Miedwiediewa rozprzestrzeniania sie dzialan militarnych poza granice Osetii i wchodzace w ngranice Gruzji.
    Brunatny niedziwiedz Rosji budzi sie ze snu postputinowskiego i zaczyna porykiwac. Juz kiedys powiedzialem. tutaj na tym blogu ze nie byloby Putina bez Miedwiediewa i teraz powoli wychodzi na jaw to , ze istotnie Miedwiediew byl tzw. drugim acz zasadniczym mozgiem Putina. To nie dla pozostania w sferze wladzy i wplywow Putin pozostal Premierem, a raczej to bylo potrzebne Midwiediewowi dla realizowania swojej polityki wewnetrznej i miedyznarodowej. Jeszcze zopaczymy pazury i zebiska tego niedzwiedzia.Malym tego pretekstem bedzie instalacja systemu antyrakietowego w Polsce. I tu calkowicie zgadzam sie ze stanowiskiem Rzadu , ze wraz ze zgoda na instalacje systemmow PRO powinno pojsc w parze wzmocnienie Polskiej obronnosci.A jest co robic. Co soba reprezentuje marynarka wojenna ? – muzealny sklad zlomu.
    Co soba reprezentuje tzw. szturmowa sila uderzeniowa jednostek powietrzno-desantowych? – 48 samolotow dobrych i 650 nieco gorszych to za malo na obrone terytorium przekraczajacego 314 tys km.kw. Wojska ladowe tak jest plus i tzw.logistyka na przyzwoitym poziomie, tylko czy 150 tys. armia zawodowa plus jakas tam rezerwa to aby wystarczajaca sila?A gdzie jakiekolwiek dywizjony nwojsk rakietowych? Dawny postsowiecki demobil i niskiej sile skutecznosci razenia bojowego.
    Naszym sportowcvom w Chinach zycze wolnosci od mysli politycznych, sukcesow sportowych i niezapomnianych wrazen ( pozytywnych).Medali w ilosci chocby 16-scie – tak, by swiatu pokazac, ze Polacy nie gesi i tez cos na swiatowym poziomie moga osiagac.

  87. Poglądy wobec sprawy Gruzji reprezentowane i na tym forum odzwierciedlaja poglądy wobec Rosji – tak wynika z mojej pobieżnej analizy. Być może moje poglądy wobec naszego pana Prezydenta też są przejaskrawione ale coś mi tu źle pachnie. Podobno tuż przed wybuchem tej lokalnej wojny rozmawiał z prezydentem Gruzji, ten protest krajów bałtyckich i Polski jest też coś za bardzo ekspresowy nie mówiąc już o ekspertyzie prawnej Pana Prezydenta dotyczącej obecności Rosjan na spornym terytorium. Wygląda na to, że ktoś tu nie tylko ostro wyskoczył przed szereg, ale i zaczyna machać szabelką. Komentatorzy na świecie zgadzają się z mniejszymi lub większymi oporami, że pan Sakaszwilli popełnił błąd uznając, że może sobie gdzieś tam wkroczyć i postrzelać. Jasne też, że liczył na to, że Rosja szybko nie zareaguje oraz na protesty międzynarodowe przeciwko Rosjii. Czyli klasyczna polityka faktów dokonanych. Wygląda na to, ze sie przeliczył gdyż teraz wszyscy się zastanawiają, czy Rosjanie się zatrzymają na granicy z Gruzją a i z poparciem międzynarodowym też średnio.
    I teraz pytanie za 100 punktów. Jaki udział w robieniu panu Sakaszwillemu wody z mózgu mial nasz Prezydent? Wygląda na to, że spory. I drugie pytanie. Kto skorzysta na tym konflikcie? Gruzja? Rosja? Polska?

  88. W kategoriach realpolitik zbrojne starcie na Kaukazie jest korzystne dla Polski. Oto Rosja absorbuje swoją uwagę i zasoby na Kaukazie, szarga sobie opinię na świecie, bo wychodzi w tym konflikcie co najmniej na częściowego agresora, na kraj nie potrafiący zachować się na poziomie odpowiedzialnego mocarstwa, powiedzmy sobie, o zasięgu kontynentalnym.

    Ten konflikt łatwo zakończyć, gdyż oba kraje ze swoimi konfliktującymi ambicjami przekraczają swoje faktyczne potrzeby. Wystarczy, że Gruzja wycofa się z tych etnicznych enklaw, które formalnie jej się należą, ale potrzebne jej są jak wrzody na tylnej części ciała. Wystarczy, że Rosja zgodzi się na udział Gruzji w NATO, a potem sama wstąpi, także do UE, zaakceptuje standardy europejskie, zacznie się w sposób poważny modernizować, bo jej gospodarka tym się tylko różni od gospodarki saudyjskiej, że sprzedaje większą gamę surowców plus broń za 8 mld $ rocznie (oraz nie należy do WTO). Gdyby Rosja weszła na inną ścieżkę osiągania statusu mocarstwa, takiego jak Francja i Niemcy razem wzięte, z nowoczesną gospodarką i ogromnym terytorium, jako poważny partner USA oraz Chin w utrzymywaniu porządku światowego – to byłoby po kłopocie. Dla Gruzji, dla Polski, dla całego świata i dla samej Rosji.

  89. Lizak!Moje uznanie dla Pana za syntezę filozofii polityki zagranicznej mocarstw we współczesnym świecie. Równiez język wpisu dowcipny i soczysty.

  90. Rafal:
    W Twojej wypowiedzi o chinskich studentach przebija pogarda i pycha. Wiesz, ja ich spotykam na moim uniwersytecie amerykanskim. Moze nawet w wiekszej liczbie niz Ty. Byc moze to dzieci czerwonych mandarynow, ale czyz to nie dzieci polskich komunistow obalily komunizm w Polsce? Staram sie perswadowac ludziom na tym forum, ze jest to jakas reprezentacja spoleczenstwa chinskiego, ktora rowniez ma glos w pewnych sprawach, nawet jezeli roznia sie od nas w opiniach. Mozna rowniez, tak jak Ty, po prostu powiedziec, ze ich glos sie nie liczy i glosic swoje fantazje o demokratyzacji Chin na modle wymyslona nad Wisla. I stworzymy sobie cos na obraz prudhonowskich idealnych komun naiwnych socjalistow. Czesc z nich osiedla sie tutaj na stale i zostaje przykladnymi Amerykanami i Kanadyjczykami, czasami lepszymi niz ci urodzeni tu. A ich wizja ustroju spolecznego jest ich prywatna sprawa. Spotkalem rowniez Chinczykow z Tajwanu, ktorzy maja swoja opinie na temat Tybetu i Chin troche taka sama jak ci z kontynentu. Czyli nie jest to sprawa „dobrania”, jak Ty to eufemistycznie nazywasz. Moze oni rowniez mysla o nas niepochlebnie?
    Ja rowniez nie bede ogladal olimpiady. Nie z powodow politycznych, ale dlatego, ze nie interesuja mnie festyny ludowe.
    Pozdrowienia

  91. Za kilka lat stulecie rewolucji Sun Jat Sena.Kibicuję serdecznie współczesnym Chinom i wiem, że ten wielki naród ze swoją prastarą historią i tradycją nie zawiedzie świata.W 1970 roku miałem w ręku wydaną
    po polsku „czerwoną książeczkę” z myślami Mao.Kędzierzawym włosy mogły się prostować na głowie.Zapewniam jeśli chodzi o Chiny, to najgorsze świat ma już za sobą.

  92. Czy ktoś pamięta? Igrzyska w 2008 miały odbyć się w … Toronto – Kanada. Tylko z winy kilkuset bezdomnych naszego miasta, którzy protestowali pod drzwiami MKOl (a tak na prawdę, przez aktywistów, którzy ich podjudzili) podobno w ostatniej chwili MKOl zmienił decyzję i przyznał prawo organizowania miastu Pekin, pardon, Beijing.

    Ja zawsze popieram bezdomnych miasta Toronto, szczególnie zimą z sympatią się do nich odnoszę, do puszki coś im wrzucę, pozostawiam przy tym pełną swobodę konsumpcyjnego wyboru, lecz wtedy raz jeden miałem odmienną opinię, bo chciałem obejrzeć igrzyska olimpijskie z bliska, doznać gorączki i niewygód przygotowań, na koniec ponieść nieuniknione koszty. Ale teraz z perspektywy 7 lat uważam, że dobrze się stało. Bezdomni miasta Toronto mieli rację. Skoro Pekińczycy czekali 100 lat na tę chwilę, niech będzie Beijing 2008. W końcu my mieliśmy Montreal 1976, Calgary 1988 (w zimie), a teraz szykujemy się do Vancouver 2010 – bo w sportach zimowych jesteśmy lepsi niż w letnich.

    Poza tym, gdy oglądałem ceremonię otwarcia Beijing 2008, ten bezapelacyjnie największy jak dotąd pokaz historii i dorobku kraju gospodarzy, to jeszcze raz przyznałem rację bezdomnym i uznałem słuszność decyzji MKOl. Pomyślałem – niech ludzie na całym świecie obejrzą ten dorobek i zastanowią się jak do tego doszło, że najstarsze państwo dysponujące tak wspaniałą sztuką i wynalazkami na wiele lat przed resztą świata: proch strzelniczy (używany głównie do fajerwerków), papier, druk, kompas i wiele innych, a warto przypomnieć, że na sto lat przed przybyciem w tej rejon Vasco da Gamy Chiny zbudowały wielokrotnie większą flotę składającą się z kilka razy potężniejszych okrętów, jak ten bogaty w tradycje cywilizacyjne i osiągnięcia techniczne kraj pod koniec XX wieku mógł lokować się na szarym końcu w rozwoju i dobrobycie, daleko za Europą i USA. Albowiem wzrost europejski był przez ostatnie 6-7 wieków niezwykle dynamiczny, tylko w niewielkiej cześci daje się go wytłumaczyć podbojami kolonialnymi. Jak to się stało? Ano tak, że Europa udoskonaliła handel i wynalazła nowoczesny kapitalizm, dzięki tym społecznym wynalazkom przeszła jak burza przez odrodzenie i oświecenia, dokonała rewolucji przemysłowej, kolejnej rewolucji na bazie elektryczności, dalej dzięki energii nuklearnej i rewolucji informatycznej – na niespotykaną w dziejach ludzkich skalę postępu i przeobrażeń. I to było dobre, choć nie rzadko dramatyczne.

    Argumentuje się, że Chiny w 2001 obiecały, przyjmując na siebie obowiązki gospodarza igrzysk, lepsze przestrzeganie praw obywatelskich. I że nie dotrzymały słowa. Oczywiście, że te prawa są ważne. Uznają je wszyscy, ONZ wpisała pryncypialność ich przestrzeganie w swoje dokumenty. Nie ma wymówek, że czyjaś tradycja jest niedemokratyczna, równie dobrze ludożercy mogą bronić swoich odwiecznych tradycji. Przed igrzyskami Seul 1988 liczono na demokratyzację Korei Pld. i to się spełniło. Czy równie dobrze sprawy idą i będą szły w Chinach? Ja zgadzam się z Gospodarzem, jestem optymistą w tej sprawie. Chiny b. powoli wprowadzają swobody obywatelskie, ale ważniejsze jest, że rewolucja także toczy się od dołu, niestety natyka się na swej drodze opór aparatu, który woli dyktować pospólstwu, jak to się potocznie w Polsce mówi, ma doświadczenie i uwielbia STEROWAĆ WIELKIMI ZESPOŁAMI LUDZKIMI. Prawa obywatelskie to także prawo do wyższego standardu życia – na tym jak dotąd władza się koncentruje. Mam jednak wrażenie, że propagandowy sukces igrzysk Beijing 2008 da władzy pewien dodatkowy kredyt zaufania, pozwoli na większe pole manewru.

  93. „Rzadko mam okazję popierać G.W.B., ale tym razem nie miałbym za złe, gdyby w tym duchu przemówił Donald Tusk albo Lech Kaczyński, zamiast oglądać Busha w telewizorze.”

    ***********************************

    Nie podzielam opinii Daniela Passenta. Nie słyszę nic twardego w stwierdzeniach Busha. To raczej kompromis, a nawet skomlenie, bez którego do reszty zrujnowałby swój wizerunek w kraju. Swoją obecnością w Pekinie Bush daje Chińczykom carte blanche na budowę irańskiej broni jądrowej, bo to Chiny są kluczowym odbiorcą irańskiej ropy. Jak tę (i nie tylko) ewidentną sprzeczność polityczno-gospodarczą udaje się Bushowi przełknąć bez zmrużenia oka?

  94. szanowny panie redaktorze,
    pełen szacunku i respektu dla pańskiej osoby mam opory zarzucać panu naiwność zaraz w pierwszym zdaniu.

    zastanawiam się, co skłania „znawcę” chile i – zakładam również – historycznej tragedii tego kraju wczesnych lat 70-tych do wypisywania takich ciepłych słów pod adresem USA w osobie JWB jako bastionu demokracji i praworządności na tym marnym świecie.
    Ciekawi mnie jak reagują na takie wypowiedzi pańscy chilijscy przyjaciele pamiętający tamte czasy…? a może o kształtowaniu pańskich przekonań zadecydował fakt pobytu w chile w okresie post-pinochetowskim, kiedy było już „nareszcie po wszystkim”.

    wydawało mi się (naiwniakowi), ze mam prawo oczekiwać od pana jakiejś głębszej refleksji historycznej. to chyba jednak naiwność tym razem z mojej strony.

    razi mnie nie tyle sam fakt napisania tej dziennikarskiej laurki, lecz jej polityczna infantylność i naiwność. bo cóż to innego, jeżeli nie naiwność?
    do wyboru pozostaje mi tylko oportunizm…

    pozdrawiam serdecznie

  95. @ajw:
    Podziwiam Panska wymowke w sprawie Gitmo. W zasadzie, podobne sylogizmy w formulach, kto nalezy, a kto nie do obozu pracy, obozu koncentracyjnego, galer, bezterminowego zatrzymania, etc. wymyslano w przeszlosci. Jak wiemy, w gulagach byli jedynie „wrogowie ludu”. w obozach koncentarcyjnych- „niepelnowartosciowi podludzie”, a w pozostalych przypadkach- sami zatrzymani wiedzieli z reguly, co mieli na sumieniu („gdyby nie byl przestepca, sprawiedliwa wladza by go nie aresztowala”). Osobiscie, gdy czytam takie teksty jak Panskie o luksusowych warunkach Gitmo, wyobrazam sobie, ze to oddzial ClubMed. Tak samo, jak Pan, sadzi o tym „kurorcie”, red. B. Weglarczyk z GW. Mnie skromnie wydaje mi sie, ze panstwo demokratyczne od satrapii roznych masci rozni stosowanie prawa, ktore scisle definiuje i przestepstwo i kare, aplikowana za jej popelnienie. Nie mowiac o uczciwym procesie sadowym. Anything else is unacceptable.

  96. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    niewierzacy
    Tak jak napisalem. Jak narazie wedlug wszystkich znakow na niebie-ziemi-wodzie Srodek wiosluje w pocie czola w strone konfucjanizmu. Jak narazie maja wiatr od morza i bardzo dobre stosunki z wszystkimi sasiadami co uwazam za madrosc Srodka. Maja doskonale stosunki z cala Afryka-Australia-Amery. Pol. i z USA + coraz silniejszy – czyli sprawny – tak zwany binen-markt, ktory jak wiadomo bez klasy sredniej moze wszystko tylko nie funkcjonowac – prawda? Jak widac o czym wiedza nawet juz i Amerykanie z USA, Srodek dobrze daje sobie rade, mimo ze nie zakupuje u Amerykanow & CO zbrojeniowki za ciezko wypracowane „zlotowki”(?) Reasumujac mozna powiedziec nie popelniajac wielkiego bledu, ze nomenklatura nomenklaturze nie jest rowna. Mysle, ze Wioslarzy Srodka byloby ciezko przekonac do poziomu/sposobu myslenia tak zwanej polskiej nomenklatury czyli elity klasy sredniej. Wyglada na to, przygladajac sie polskim finansom i rozwojowi gospodarczemu calego spoleczenstwa, ze Bog obdarowal Polske Elita nomenklatury wyjatkowej masci, nomenklatura specjalnego rodzaju-gatunku, czyli umyslowo wyjatkowo tworczej-sprawnej-plodnej-blyskotliwej-rzutkiej, jednym slowem jedyna w swoim rodzaju. Wielka i niepowetowana szkoda jest to, ze tylko fonetycznie i na papierze. Jednym slowem samo miodzio. Rozumiem, ze w tej kwestii na blogowisku, ktorego wlascicielem-wodzirejem jest DP zgadzamy sie – prawda? Zobaczymy jaki bedzie tak zwany rzut na tasme, tasme do ktorej o dziwo zblizamy sie wielkimi krokami. To bedzie bardzo ciekawy widok i prosze mi wierzyc, ze nie bedzie smiechu na sali tylko POgrom z jasnego nieba.

  97. Szanowni dyskutanci,Tak „za całokształt” wpisów dot. Chin oraz Rosji i Gruzji.Nie będę się wymądrzał, bo nie jestem znawcą ,ani profi od historii politycznej i gospdarzej, a zwłaszcza tych odległych.Osmielam się zabierać głos, bo chcę powiedzieć, że niestety większośc wpisów, to są takie wymądzania się studenciaków z I roku(choć jesteście ludźmi dorosłymi, ci zza Wielkiej Wody, jaka i ci znad Wisły). Razi mnie w nich ta arogancja, paternalizm, beserwisostwo i nieustanne gadanie, co to jest prawda i ci jest dobre dla tamtych krain. W mojej ocenie takie nieustanne poszturchiwanie Chin, czy Rosji jest szczytem barbarzyństwa(Starogermanów, Wandali i Gotów). Kultura chińska już kwitła, gdy w Egipcie była tylko pustynia i Nil, a najmądzejsza na świecie nacja, czyli dzielni Polacy? wtedy jeszcze ich praprapraojcowie siedzieli na drzewach, a Słowianie, kto to są Słowianie, skąd nasz ród?; spory trwają nadal, w Xw widnielismy na mapach zachodu, jako jakaś Windlandia itd., a Chiny mają wszystko zapisane od 4 tys.lat. O”NowymŚwiecie”nikt nic z tamtych czasów nic nie wie, bo mustangi pojawiły się dopiero po najazdach konkwist, czyli przedwczoraj stosując chińską miarę czasu. Rosja, Kaukaz, Gruzja. Gruzja wyłoniła się z mroków historii ponad tysiąc lad wcześniej, niż nasza najsłynniejsza Windlandia. Gruzja z Osetią i Karabachią cała Czeczenia itd, to spuścizna po Stalinie. Ale obowiązują jakieś ustalenia o integralności terytorialnej, czy nie? , a może obowiązują tylko tam, gdzie MY wskazujemy brudnym paluchem? co nawyprawiali ci dzielni bravos w b.Jugosławii, jak zanieśli tam Zachodni kaganek oswiaty i cywilizacji, do Iraku itd. Kosowu należy się suwerenne państwo, ale Osetyńcom już nie?. Szanowni blogowicze, dyskutować powinnismy, ale nie jak małe naiwne dzieci w piaskownicy, bo to żenujace. Możemy Chinom podpowiadać, czysugerować, ale nie możemy włazić im do domów z naszymi barbarzyńskimi decyzjami i wrzeszczeć na cały Swiat o reżimach. To słowo mogę akceptować w języku blogowiczów,tylko pod warunkie, gdy będziemy mówić o reżimie Tuska, Busha, Sarkozy’ego. BXVI itd. Nie bądźmy takimi agresorami, które burzą innym dzieciom ulepine zamki z piasku na plaży tylko dlatego, ze są inne, niż nasze.One są inne, ale czy tylko my mamy patent na definicję „ładny”, „Piękny,dobry-zły”
    Wstyd o tym pisać, bo to przecież oczywiste.
    Pozdro

  98. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    niewierzacy
    Dla przykladu aby nie byc goloslownym „igrzyska olimpijskie” zorganizowane przez tak zwana polska Elite nomenklatury wyjatkowej masci juz tuz tuz za pasem. Juz widze rozbieganie oczy panow w tuzurkach. To tak juz jest, kiedy do sterow obojetnie jakiego panstwa dopuszcza sie megalomanow w delirium tremens http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080809&id=po15.txt

  99. @PA2155
    Chyba nam się będzie trudno porozumieć. Jaruty wypowiedź, a Pan ją poparł, odczytuję, że Chińczycy ‘historycznie’ lubią być poniżani, torturowani, wyzyskiwani, rozstrzeliwani i bardzo sobie cenią wypoczynek w łagrach. Poza tym Jaruta pisze: „…nigdy jeszcze tylu Chińczyków nie było najedzonych, chronionych przez prawa państwowe i z zapewnionym dostępem do edukacji.”

    Z historii wielu narodów i państwowości coś może wynikać, głównie dla tych, co zajmują się badaniem przeszłości. Zwykle niewiele wynika, gdy próbuje się z niej wyciągać zbyt dalekie wnioski dot. teraźniejszości i przyszłości. Z podbojów kolonialnych Anglii może wynikać np. jej obecne względne bogactwo, ale nie wynika wcale, że Anglicy będą jutro ponownie kolonizować Indie i Kanadę, albo zsyłać łamiących prawo do Australii. Elity francuskie stoczyły między sobą krwawą wojnę religijną (rzeź hugenotów, 1572), co wcale nie znaczy, że wyżynanie się wzajemne to francuski elitarny sport narodowy. (Celowo przesadzam).

    O tym, jak chronione są prawa Chińczyków i jaki mają oni dostęp do edukacji pod rządami współczesnych mandarynów można przeczytać w suchym raporcie Amnesty Inernational za rok 2007
    http://amnesty.org.pl/fileadmin/user_upload/docs/Chiny_Raport_Roczny_AI_2007.doc
    Warto zauważyć a nawet podkreślić, że owi mandaryni sami zwią się ‘komunistami’…
    Pańskie rozważania o tym, czy demokracja ‘zachodnia’ odpowiada Chińczykom i czy znają oni jej oryginalne standardy można skwitować krótko. Chińczycy nie przestaną jeść pałeczkami tylko dlatego, że Amerykanie stosują sztućce. Ale Chińczycy, choć znają siłę pałek milicyjnych, oddziaływanie cenzury i wszechwładzę swych mandarynów, to bez pomocy zachodnich ‘obrońców demokracji’ upominają się coraz częściej o swoje prawa, ryzykując przy tym życiem.
    Pozdrawiam

  100. P0lecam tekst sprzed miesiąca:
    http://www.pardon.pl/artykul/5602/tajny_plan_rosji_atak_na_gruzje_za_miesiac

    Po otwarciu puszki Pandory w sprawie Kosowa, dano Rosji carte blanche w rozwiązywaniu jej problemów terytorialnych.

    Nie zdziwiłbym się, gdyby „uciśniona ” ludność np. Krymu, Estonii czy innej byłej republiki, poprosiła Matuszkę Rosję o pomoc, opiekę i wcielenie w skład terenów zamieszkałych przez większość rosyjską.

    Ani USA, ani Unia nie będą – poza pustosłowiem dyplomatycznym- interweniować……….

  101. Ps.
    Przypomniał mi się kawał sprzed kilkunastu lat, który nabrał ponurej aktualności obecnie:

    Co robi Gruzin optymista?
    -uczy się angielskiego
    pesymista?
    -uczy się rosyjskiego
    racjonalista?
    uczy się obsługi kałasznikowa……..

  102. wiesiek59 10:23 – 10.35

    ponure ale prawdziwe….
    teraz juz wszstkiego sie mozna spodziewac, bo ka zdy bedzie szedl „po swoje”.

  103. Lizak pisze :

    „Oto i obraz krakowskich elit, nawet o Koniewie zapomnieli… ależ ten Rokita wam namieszał”

    Ależ Jan Maria, czworga imion, wcale nie zajmuje się polityką odkąd jego żona ruszyła do boju.

    Tak więc, jeśli już ktoś namieszał, to tylko jego Żona 🙂

  104. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A propo’s, serdecznie witam na gruncie i podwalinach wszelakiego bagna kultury, cywilizacji, rozwoju gospodarczo-ekonomicznego, stosunkow miedzy ludzkich w polskich miastach, miasteczkach, gminach, wsiach. Witam przedewszystkim epigonow tak zwanych spadkobiercow pomyslow wyjatkowo udanych z historyczno/obyczajowego punktu wiedzenia.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/PKWN Kto wam wylyzeczkowal czerep? Dom rodzinny, otoczenie-srodowisko czy przyroda zgodnie z teoria Darwina?
    http://bobolowisko.blogspot.com/2008/08/homo-sovietikus-polonikus-w-akcji.html

  105. Kadett:
    Z tym porozumieniem miedzy nami, ma Pan racje. Ale, w pewnym sensie ominal Pan sedno sprawy. Doceniam blogoslawienstwa demokracji dla kazdej nacji, ale wydaje mi sie, ze kazda spolecznosc buduje swoj model spoleczny oparty o wlasna tradycje i doswiadczenia. To samo czynia Chinczycy. Tradycja chinska jest starsza i gra silniejsza role w zyciu przecietnego Chinczyka niz tradycja polska w zyciu Polaka. Pan to nieco trywializuje, nie wiem w oparciu o co. Dlatego proponuje Panu szczera rozmowe z Chinczykami na ten temat. Ksiazki, zwlaszcza te wydane po polsku i raporty Amnesty International niewiele o tym powiedza. Chinska tradycja tkwi czasami w tradycji spoleczenstwa neolitycznego z zachowaniem systemu bezwzglednej lojalnosci miedzy „mistrzem” i „sluga-niewolnikiem”. Duza role gra w zyciu Chinczyka rodzina, jako surogat bezpieczenstwa spolecznego i ubezpieczenia na starosc. Stad, niekiedy , nadmierne sklonnosci do nepotyzmu, zwlaszcza, gdy chodzi o rzeczy konkretne, jak chocby znalezienie dobrej, stabilnej pracy. Anekdotycznie przytocze pewien fakt. W moim instytucie (i nie tylko tam) wszyscy Chinczycy posiadajacy wlasne pracownie naukowe zatrudniaja na stanowisku postdocow, studentow podyplomowych i technikow tylko Chinczykow. Oni wierza, ze najwazniejsza w zyciu jest lojalnosc. I ta tradycja przechodzi z pokolenia na pokolenie. Kiedys dyskutowalem z moimi kolegami chinskimi problem kary smierci. Wszyscy probowali mi perswadowac, ze kara smierci jest rzecz dobra, nawet wtedy, gdy zdarzaja sie przypadki skazania na smierc ludzi calkowicie niewinnych.
    To jest temat rzeka. Proponowalbym, aby zaniechal Pan tak kategorycznych uogolnien jak w ostatnim tekscie. One sa obrazliwe dla Chinczykow i nieprawdziwe. Zreszta, o kazdej nacji mozna napisac cos naprawde zlosliwego i nie na temat. Wracajac do olimpiady. Wydaje mi sie, ze to Zachod zawinil przyznajac jej organizacje Chinom postkomunistycznym z powodow oportunistycznych i merkantylnych. Chiny i jej wladcy postkomunistyczni jedynie wykorzystali to jako tube propagandowa do wlasnych celow, wykazujac cala hipokryzje tzw. swiata cywilizowanego. Obecnosc Busha i Sarkozy’ego jest jedynie dowodem na to.
    Pozdrowienia

  106. @pielnia1
    Muszę się odezwać. Odrębność twojego stanowiska wywołuje moje zdumienie. Uważasz pielnia1, że wszyscy, którzy zwracają uwagę na społeczno-polityczne implikacje wielkich przemian w Chinach są „barbarzyńcami”… których Chińczycy z drzew na ziemię posprowadzali.
    Powinni bowiem wg Ciebie nisko pochyloną głowę zwiesić w hołdzie dla jednej z nastarszych kultur naszego świata i trwać w tym dziękczynnym pokłonie przez następne 40 wieków.

    Podobny typ rozumowania objawia w pewnym sensie jaruta i PA2155, którzy usiłują przekonać mnie, że cywilizacja chińska rządziła się i rządzi nadal swoimi ekskluzywnymi prawami, które trzeba uszanować przez szacunek dla skali kulturowych dokonań i chińskiej ‚specyfiki’ wynikającej z lokalnych uwarunkowań historycznych państwa środka.

    Tym samym odbierasz mi, pielnia1, (nie Ty jeden, tutaj) prawo do mojej barbarzyńskiej z natury oceny fenomenu chińskich przeobrażeń dziejowych. Od razu zaznaczę, że należę do znakomitej większości, która z należnym szacunkiem i podziwem odnosi się do mądrości, obezwładniajacej pracowitości i innowacyjności dwóch setek pokoleń Chinczyków. Zajrzyj do mojego pierwszego wpisu, który jasny gwint ocenia jako ‚obrzydliwy’). Nie jest to dla mnie wystarczającym powodem,
    bym miał zamykac swoją barbarzyńską gębę w sprawach ostatnich 60 lat historii Chin.
    W roku 1949 komuniści chińscy proklamowali powstanie ChRL. Mao Zedong wyrwał Chińczyków z wielowiekowego feudalizmu. W jego miejsce zafundował im feudalizm nowego typu. Nie obeszło się bez ofiar (ledwo kilkadziesiąt milionów Chinczyków stawiających opór w wojnie domowej, trwajacej kilkanaście lat). Były, oczywiście, i sukcesy. Chinczyków nauczono czytać, żeby mogli czerpać wiedzę z bezgranicznej mądrości swego wybawiciela. Każdy Chinczyk miał w domu małą czerwoną biblię – zbiór cytatów z Proroka. Wszystkim odebrano wszystko, żeby było ‚sprawiedliwie i po równo’ i zagnano do roboty. Następcy Proroka Mao doszli jednak do wniosku, że feudalizm nowego typu nie przynosi efektów w przezwyciężaniu skutków poprzedniego feudalizmu. Głodu, biedy i dystansu do świata komuniści nie potrafili ukryć przed samymi sobą.
    Co zatem zrobili? – Stanęli znwu na czele przemian, osądzili przykładnie ‚bandę czworga’ i poprowadzili naród ku lepszej przyszłości, sobie zostawiając niezbywalne feudalne prawo Wielkiego Lennika, rozdwając przywileje nowym wasalom, rezerwując sobie prawo osądu wszystkiego i wszystkich, zachowując swoje prawo do korupcyjnych danin ooraz gromadzenia feudalnych fortun i cofając ponad miliard ludzi do czasów Europy konca XIX wieku. Wszystko to odbywa się z łopotem tych samych czerwonych sztandarów i salw na placu Tiananmen.
    Mówienie o tym jest barbarzyństwem i obrzydliwością…

  107. Przepraszam za oczywistą i karygodną pomyłkę dot. wasala, lennika i seniora. Komunist. Partia Chin pozostaje Wielkim Seniorem, lennikami i wasalami – są rzecz jasna – dygnitarze partyjni i ich rodziny, funkcjonariusze aparatu partii i przemocy i ich rodziny, kapitaliści i ‚psy łańcuchowe światowego imperializmu’ ze swoimi wyszczerzonymi kłami…

  108. Jjagr,
    znakomite jest Pańskie podsumowanie naszej „popisowej” polityki zagranicznej.
    Ten polski taniec wokół inauguracji Igrzysk i gruzińskiego zajazdu na separatystyczną Osetię-Płd. to nasza oryginalna dyscyplina.
    Ponieważ, wygląda na to, iż uprawiają ja tylko nasi rządący, możemy być pewni złotego krążka na paraolimpiadzie dla niepełnosprawnych umysłowo, jezeli tylko, uda się ją zoraganizować. Ja, na miejscu Drzewieckiego , z takim pomysłem bym szybko wystapiła, choćby dla ratowania honoru polskiego sportu.

    Drogi Lizaku,
    U Ciebie ilośc przechodzi w jakość, a to rzadkie zjawisko. Gratuluję!

  109. Teresa Stachurska,
    wywiad z Premierem Donaldem przeczytałam. Miałam też niefart, oglądania ostatniego oświadczenia Prezydenta, w którym raczyłbył udzielić pełnego poparcia Gruzji, jako naszemu strategicznemu sojusznikowi.
    Kretynizm, debilizm, idiotyzm i infantylizm znalazły sobie godnych przedstawicieli, w osobach miłościwie nam panujących, to oczywiste!
    Trudno mi natomiast ostatecznie określić stadium zjawiska. Nie wiem więc, czy wspomniane wypowiedzi to dopiero erekcja, czy już ejakulacja?
    A może to tylko kolejna erupcja, zapowiadająca przewlekłą, deliryczno-drgawkową fazę homogenicznej biegunowości?
    Tak czy inaczej nieuchronnej fazy, czyli erozji doczekać sie nie mogę.

    Gorące pozdrowienia, magrud

  110. Wszystkie dywagacje n/t Chin to zawracanie głowy. Obecna cywilizacja zmierza definitywnie ku końcowi, bo ludzkość oszalała na temat powszechności dobrobytu, a ten jak wiadomo zamula mózgi niezdolne już do naturalnych reakcji. Skretyniała ludzkość daje władzę skretyniałym populistom, którzy dla utrzymania władzy obiecują wszystkim wszystko. Chiny jako gigantyczny rynek napędza gospodarkę światową ciągle rozpędzaną w imię wzrostu dobrobytu i cały świat wybaczy im wszystkie zbrodnie, byle tylko wymiana handlowa się opłacała. Nikt ich nie będzie sądzil, bo są Wielcy i silni. Śmiało dołącza do nich Putin i jego Rosja, ktorych Zachód wielbi, bo tam są źódla energii. Rurociąg północny to pakt wielkich i silnych kosztem liliputów (Polski) i nikt nawet palcem nie kiwnie, żeby kogoś za to karać. Irak, Czeczenia, Gruzja, Tybet – kto ich obroni?
    Więc nie emocjonujmy się Pekinem, bo skretyniałe narody zadowolą się „moralnym oburzeniem” i jakby nigdy nic zadowoleni wrócą do swojego dobrobytu. Lepiej napijmy się wódki i czekajmy kiedy to wszystko szlag trafi. Nikt nie będzie po nas płakał tak jak dzisiaj nikt nie placze po eksterminacji milionów okrutnie mordowanych i torturowanych, przecież do dla naqszego dobra – DOBROBYT PONAD WSZYSTKO.

  111. Feliks Stychowski pisze:

    „To tak juz jest, kiedy do sterow obojetnie jakiego panstwa dopuszcza sie megalomanow w delirium tremens http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080809&id=po15.txt

    Akurat tutaj się zgadzam z senatorem z PiS-u. Należy uporządkować sprawę ksiąg wieczystych na korzyść obecnych rzeczywistych właścicieli majątków w Polsce.

    Co do polskich elit politycznych RP to moim zdaniem, naprawdę nie ma co narzekać. Lepiej czy gorzej kierujemy się w kierunku państw rozwiniętych. A klasa średnia w Polsce, choć nie tak liczna jak na Zachodzie, to jednak jest spora, a średni poziom życia w Polsce jest, póki co, wyższy niż w państwie Środka. 🙂

  112. Kadett, 13.25. Musisz wiedzieć, że historia Chin nie zaczęłą sie w 1949 roku. Liczy kilka tysięcy lat w tym wiele ważnych okresów rzutujących na cywilizację globu. 2,5 tysiąca lat temu, czyli długo przed pojawieniem się analfabety z Judei żył Konfucjusz, a jego spisana spuścizna zaważyła na losach i cywilizacji nie tylko Chińczyków. Najbardziej dramatyczne losy Chin związane są z brutalną kolonizacją demokracji Europejskich w wieku XIX i barbarzyńskiej agresji Japonii nieco później. Rok 49 można uznać za rok wyzwolenia i stabilizacji tego wielkiego kraju. Niestety siły, które tego dokonały były jedynie mozliwe w tym czasie, okazały sie także fatalne. Należy mieć nadzieję, że Chiny nawet pod czerwonycm sztandarem zmierzają w dobrym kierunku. Myśle, że filozofia Konfucjusza wywiera dalej potężny wpływ na codzienność chińczyków.

  113. Nie tylko prześwietni Blogowicze, także publicyści całego świata debatują, czy oglądać sportowe zmagania olimpijskie w Pekinie, czy bojkotować równo. Cała gama poglądów – od Naomi Klein po Witolda Gadomskiego.

    http://podgladaniechin.blox.pl/2008/08/Naomi-Klein-igrzyska-to-poczatek-policyjnego.html

    http://wyborcza.pl/1,76498,5569121,Chinska_strategia_zebry.html

    Klein jest ostro przeciw, jak to Klein. Wszystkiemu winne są megakorporacje i turbokapitalizm – zgadzam się, bez nich igrzyska miałyby rozmiar i oglądalność jak za czasów barona Le Coubertin. Jest Klein także przeciw używaniu wysokiej techniki do podsłuchiwania i śledzenia dysydentów chińskich przez ichnie SB – zgoda, też jestem przeciw. Jednego wyjaśnienia mi tylko brakuje w tekście Klein, czy ta erupcja entuzjazmu dla sportu i piękna ludzkich fizycznych możliwości to ejakulacja, czy dopiero początek erekcji – a szkoda.

    Pełną istotnych informacji i wyważoną analizę przedstawia natomiast Gadomski, analizę strategii chińskiej i jej atrakcyjności dla najbiedniejszych krajów, które mogą być rozczarowane i zniechęcone przestrzeganiem liberalnych, zachodnich zasad. Czy chińska ekspansja idzie w dobrym kierunku? Z kolei BBC World Service (brawo!) demaskuje udział Chin w zbrodniach w Darfurze, pokazuje działkę z której ma płynąć ropa po preferencyjnych cenach i zaspokoić rosnący aptetyt gospodarki i konsumentów chińskich. Na razie widać tylko jak samoloty z Chin bombardują uciekinierów, kobiety i dzieci, mordują, ale przedstawiciel Chin w ONZ uważa, że to sprawa wewnętrznej polityki Sudanu.

    Bojkot w postaci odwrócenia się od odbionika ma zbyt słabą siłę, wydaje mi się.

    P.S. Pani Tereso. Wydaje mi się, że rozumiem Tuska i PO. Wyborcy w większości jednak wolą PiSowy solidarny marazm od liberalnego wymagającego wyrzeczeń i uzgodnień reformowania, a na deser słodkie słówka i łagodne obyczaje. Pani się dziwi?

  114. Witaj Magrud!

  115. magrud 16.27
    Kolejny światowy sukces naszego Genialnego Dyplomaty i Negocjatora ! Tak długo podjudzał naszego „głównego sojusznika” Sakaszwilego, aby ruszył „Na Zaolzie”, aż mu się udało go podpuścić. Swoją drogą ciekawe czego oni tam się razem nachlali. No i teraz zaplacimy rachunek za ambicje odgrywania pierwszoplanowej roli w geopolityce. W najlepszym wypadku ruskie nam wyłączą ropę i gaz po uprzedniej chwilowej awarii obu rur. Nastąpi taka inflacja na polskim rynku, że się z radości nie pozbieramy, dolar zdrożeje do 20 złp, a benzyna do 50, przedsiębiorcy wreszcie bedą zadowoleni. Oczywiście do UE ropa i gaz pójdzie okrężną drogą.
    No i oczywiście nasi drugoplanowi sojusznicy: Unia i NATO ani ropy ani gazu nam nie podwiozą.
    Gdyby jednak poszło gorzej, to jedynym wyjściem byłoby gdyby Lech Aleksander wsiadł na kasztankę i ruszył na Kenigsberg – Może Putin z Miedwiediewem umarliby ze śmiechu ?

  116. Taka analogia mi się nasuwa sama- Tajwan to również „zbuntowana prowincja” Jaka przyszłość następnego 10 lecia?
    Jałta była złem, ale obawiam się że obudzony został potwór rewindykacji granic. Oj, będzie się działo……….
    Karta ONZ mówi o prawie narodów do samostanowienia, ale to wielcy tego świata mówią, które narody są tego godne……….
    Niestety, wbrew idealistom, w polityce międzynarodowej obowiązuje cynizm i relatywizm:
    zasad, praw, wartości……….

    Krytykowaliśmy USA na tym blogu, a oto chwila w której wszyscy patrzą czy i co Stany uczynią……..

    Jestem w stanie wyobrazić sobie spotkanie dwóch dyplomatów:
    będziemy walczyć do ostatniego żołnierza!
    Gruzina czy Osetyńca?
    Nie zostawimy ich samych!
    Dobrze- my swoim wyrzutnie Croatia i Carl Gustaw
    To my swoim T80 i Mi 24
    Show must go one……….
    http://www.youtube.com/watch?v=4ADh8Fs3YdU

  117. Pielnia 1:
    Jedna z wersji to slave-niewolnicy, których źródło istniało na naszych ziemiach przez kilka stuleci, dla bardziej „zaradnych” sąsiadów.

    Ruś Kijowską podbili Waregowie-Normanie, Mieszko i jego drużyna 3000 zbrojnych to być może oddział Wikingów.
    Wilhelm Zdobywca mógł mieć prekursorów……….
    Źródła pisane, są nieliczne i sprzeczne.

  118. Magrud,

    bardzo mi Cię tu brakowało, dzięki więc że już jesteś i zdrowa, skoro nieuwikłana w koniunkturalizm, i wolna od braku wyobraźni.

    Pozdrawiam najpiękniej, Teresa

  119. Nie chce mi się komentowac niektórych wpisów. Każdy ma taką wrażliwośc jaką ma i trudno gruzińską tragedię omawiac w tym gronie. Dlatego wklejam dwie istotne dla mnie dziś perły:
    1) Piękny i szlachetny arykuł Macieja Rybińskiego:

    http://blog.rp.pl/rybinski/2008/08/10/swiat-bez-klamek/

    2) Wiersz odpowiedni na dzisiaj „Przesłąnie Pana Cogito” Zbigniewa Herberta
    I milknę…

    Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
    po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

    idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
    wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

    ocalałeś nie po to aby żyć
    masz mało czasu trzeba dać świadectwo

    bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
    w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

    a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
    ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

    niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
    dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
    pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
    a kornik napisze twój uładzony życiorys

    i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
    przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

    strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
    oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
    powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych

    strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
    ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
    światło na murze splendor nieba
    one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
    są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

    czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź
    dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

    powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
    bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
    powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
    jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

    a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
    chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

    idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
    do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
    obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

    Bądź wierny Idź

  120. Niedawno oglądałem na Discovery francuski film o budowie kolei do Tybetu. Inżynierski wyczyn! Prawie 5000 km przez góry, tunele, wieczną zmarzlinę, i jedzie się 2 doby.
    Kiedy jechałem ekspressem na trasie Kraków-Zakopane (100 km), zastanawiałem się, dlaczego od wielu lat pokonuje on tę trasę w ciągu 3 godzin.

    Acha, jakby ktoś chciał jechać samochodem czy autobusem – odradzam. Dystans ok. 20 km z Zakopanego do Nowego Targu pokonaliśmy w 1,5 godziny. Przy czym na tym odcinku nie było żadnej przebudowy drogi, awarii itd. Dalej trwa budowa drugiej nitki „zakopianki” (nitka na oko chyba gotowa, i nie widać na niej ani jednej maszyny czy robotnika, tyle że zamknięta). Jazda Zakopane-Kraków trwała 4,5 godz.

    Wybaczcie że ja tu o sprawach tak małej rangi, ale wedle stawu grobla. Nawet takie wolne, demokratyczne państwo jak nasze, też ma swoje problemy. Strach pomyśleć co będzie jak Chiny dołączą do wolnego świata.

  121. Drodzy Blogowicze,
    Po rozpadzie Jugosławi, po rozpieprzeniu wbrew prawu międzynarodowemu Iraku i uznaniu Kosowa, cywilizowany świat, a w szczególnosci USA, Polska, Wielka Brytania i Niemcy, wyzbył się ostatnich prawno-etycznych argumentów wobec mocarstwowych aspiracji Rosji, Chin, czy kogokolwiek oraz czegokolwiek o podobnych ambicjach.
    Tak więc, wobec nieprzewidywalności i nieuchronności nowego światowego rozdania stajemy zupełnie nadzy i całkowicie bezbronni. W tym sensie nadzy i bezbronni, że pozbawieni kulturowej atrakcyjności.
    Bo nasza euroatlantycka ideologia tak już cuchnie kłamstwem, że nawet my będąc w środku, dusimy sie jej smrodem.

    „Nasz” strategiczny sojusz z Gruzją przeciwko Rosji i podupadajacymi Stanami przeciwko UE jest czymś kompletnie groteskowym i anachronicznym wobec dzisiejszych wyzwań. Jest przeterminowanym lekarstwem na przedwczorajsze choroby, podrygami Guliwera w świecie olbrzymów.
    A zamiłowanie naszych konserwatystów obojga partii i chórku dziennikarzyn do rodzinnej sarmacko-saskiej tradycji sprawia, że z maniackim uporem i kawaleryjską fantazją dopisujemy kolejny rozdział do „Dziejów głupoty w Polsce”. Ta, jak widać, przeżyła swojego demaskatora.
    A sytuacja jest dla nas bardzo nieciekawa. Rosja umocni się teraz na Kaukazie, wykorzystując chciwość i błędy Busha jr. My zostaniemy na lodzie, jako Ci którzy wkładają kij w szprychy integracji UE z Rosją. W naszym najlepiej pojętym interesie leży bowiem ścisła integracja całego!!! kontynentu europejskiego. Bo przecież alternatywą jest azjatycka przyszłość Rosji i jej sojusz z Chinami. Światu zaś i ludzkości służy wyłącznie równowaga sił. Tylko siła może unicestwić siłę i zapewnić pokój.
    Świat najblizszej dającej sie przewidzieć przyszłości bedzie policentryczny.
    Wobec potencjału Azji i USA, Europa potrzebuje Rosji, by pozostać swiatowym graczem. Wystarczy znać współczesną geografię, by sie o tym przekonać. USA i UE od dawna już rywalizują gospodarczo. Ale nawet ich scisłe współdziałanie, bez wsparcia Rosji nie wystarczy za kilika lat, by zrównoważyć pęczniejaca w oczach potegę Azji.
    Ale tego już narcystyczne Stany zdają się nie dostrzegać.
    I tu zapewne interesy USA oraz transnarodowego kapitału i UE się rozchodzą. A my bujamy w obłokach sądząc, iż nie musimy dokonywać wyboru. Piszę „my”, mając na myśli społeczeństwo, bo jeśli chodzi o Premiera i Prezydenta to myślę, że wiedzą w co grają i komu służą, choć zapewne inne kierują nimi motywacje i kalkulacje.

    Poraża natomiast ich niedołęstwo. Jak widać nawet lokajstwo wymaga kompetencji. A nie ma nic bardziej żałosnego i nieudacznego niż niegdysiejsi dysydenci i nibyliberałowie w liberiach.
    Wstyd i żałość patrzeć na tę kolejną kompromitację naszych przywódców.
    Czy zawsze już tak będzie, ze Polak z Polakiem potrafią się dogadać i współdziałać, tylko wtedy, gdy nadarza się okazja do celnego przestrzelenia własnej stopy?
    P.S.
    Lepiej by, dla nas było, gdyby Prezydent był na otwarciu igrzysk.
    Tusk też przesolił nawołując do zaangażowania całej UE w kaukazki konflikt. Ten konflikt to sprawa Rady Bezpieczeństwa ONZ. A UE powinna dla własnego dobra trzymać się od niego z daleka, zwłaszcza teraz, gdy większośc jej państw uznała niepodległość Kosowa.

    Spokojny,
    Ja też się cieszę, że mogę Ciebie czytać. Podzielam Twoje argumenty w dyskusji z Emilią Plater o JOW. Z naprawą demokracji, jest jak z rzucaniem palenia. Nie pomogą ustawy, ordynacje, plastry czy inne srodki farmakologiczne, jezeli brakuje nam chęci i woli.
    Nie uzdrowi sie życia publicznego, tak jak nie zerwie się z nałogiem, bez osobistego wysiłku i zaangażowania. Jedno i drugie musi nas sporo kosztować. Ale jedno i drugie warto osiagnąć.

  122. Szanowny Redaktorze, nie umiem namierzyć adresu intern. L. Wałęsy i chcę skorzystać z Pana uprzejmości i proszę pana, aby(jeśli to jest możliwe)jakoś mu przekazał moją wypowiedź, co od dzisiaj taki Polak mały sądzi o Wałęsie. Będę Panu dozgonnie wdzięczny, bowiem dzisiaj zrozumiałem, że mam wobec Niego dług.
    Jestem od L.Wałęsy starszy 4 lata, nigdy nie byłem w/s poglądowych i światopoglądowych w jego obozie(zwłaszcza takich ekstremistów intelektualnych, jak ZChN), czasem wypowiedzi L.Wałęsy -jako prezydenta budziły zażenowanie(oczywiście „widziałem”go głównie oczami mediów, ale to mnie nie rozgrzesza), nie rozumiałem, dlaczego świat go szanuje(myślałem, że to „pijar”)
    Dzisiaj wysłuchałem jego rozmowy z red J. Żakowskim w poranku TOKfm i powiem krótko:L. Wałęsa w moich oczach, to uczciwy, przenikliwy, mądry człowiek, prosty człowiek, ale bardzo mądry człowiek, patriota w b. mądry sposób i teraz rozumiem, że Polska, a więc my wszyscy straciliśmy na tym, że jego kariera zakończyła się na jednej kadencji. Ja wiem ,że jemu nie zależy na takim malutkim trybiku, jak ja, ale od dzisiaj zapisałem się do Jego fanów. Czapki z głów przed L.Wałęsą. I od dzisiaj będę Go TYLKO bronił przed niekorzystnymi opiniami.
    Z najwyższym szacunkiem dla L. Wałęsy i dla Pana, Redaktorze

  123. Dziękuję Magrud za wsparcie.
    Ten wpis będzie o CWANIACTWIE.
    Miałem prawo czuć się zawiedziony oznajmioną parę dni po jesiennym zwycięstwie PO, chęcią „przecwanienia” pomysłem JOW, wszystkich wokoło.
    Miało to oddalić wizję powrotu przegonionego z naszego lasu, potwora PiS. Miałem swój udział w tym sukcesie, nie tylko poprzez oddanie głosu.
    Oczekiwałem tylko przyzwoitości.
    PO głosiła zgodność uczynków z ideami, bez PiSowskiej obłudy i zakłamania i tym mnie kupili.
    To zachowanie, które mnie w krakówku od PO odrzuciło, wzięło się z tego, że do głosu doszli mali ludzie, którzy nie chcą spraw rozwiązywać prosto i normalnie, tylko muszą je ZAŁATWIAĆ, jak kiedyś (przed 20 latami), gdy się wszystko ZAŁATWIAŁO, poprzez łańcuszek znajomych.
    Może chodzi o to, żeby dać znaczenie temu łańcuszkowi zer?
    Po jesiennym zamieszaniu, gdy ZAŁATWIACZE zorientowali się, że przypadkiem wymanewrowali stary skład oraz to, że są pojedynczo nic nie znaczącymi zerami – zwarli szeregi.
    Dziwi mnie ta maniera cwanego załatwiactwa u trzydziestoparolatków, którzy mogli jako małe dzieci raczej tylko obserwować udział swych rodziców w powszechnym w końcówce PRL-u – ZAŁATWIANIU wszystkego.
    Wspaniale to opisał na blogu JP Pielnia1, cytuję:
    „Na koniec powiem, że jedyną złą cechą polskich (niektórych) specjalistów jest to, że uważają się za CWANIAKÓW. Jak im ta naleciałość postkomunistyczna przejdzie, wszędzie mogą być szanowanymi fachowcami.”
    Jednym słowem, ujawniłem się jako zwolennik oczyszczania PO i powrotu do żródeł, było ich przecież TRZECH TENORÓW na początku …
    Tego nie dopisałem w polemice z EP (imponująca ilość 50/250 wpisów na blogu JP), a czego istotę Ty Magrud w lot uchwyciłaś, za co serdecznie dziekuję.

    Powtórzę ważne zdanie z Twojego wpisu:
    „Światu zaś i ludzkości służy wyłącznie równowaga sił.”

    Dodałbym, jako realista, że w stanie równowagi zwiększa się nasze poczucie bezpieczeństwa i przewidywalność zachodzących zmian. To wszystko sprzyja rozwojowi.
    Serdecznie pozdrawiam.

  124. Jak nie zardzewiałym sierpem, na oślep, z lewej przytną, to przyłożą poniżej pasa z kopyta. Ze skutkiem podobnym. I słyszę przy tym: popraw się, synu marynowany i manier przestrzegaj, bo cię sempre liber w chlewie zamkniemy. Ma chyba rację miłośnik poezji Herberta, że dyskusja ‚w tym gronie’ jest trudna…

    Mam na sobie mocno sfatygowany i pocerowany, ale wciąż schludnie prezentujący się mundur i dlatego nie czuję bezwstydu nagości. Nie cierpię też katuszy moralnych z powodu swej bezbronności intelektualnej wobec rozpadu czy rozkładu jakiejś federacji południowo – europejskiej, bo ręki do tego nie przyłożyłem.

    Czuję natomiast spore zażenowanie i bezsilność, gdy czytam
    o ‚nieuchronności i nieprzewidywalności… nowego światowego rozdania”, o ‚Guliwerach i liliputach czy na odwrót, o „kiju w szprychy integracji UE z Rosją’, o świecie „najbliższej dającej sie przewidzieć przyszłości” który „będzie policentryczny” i tym podobne dyrdymały bez ładu i składu, ni przypiął, ni przyłatał.

    Kiedy słyszę, że upominanie się grupy krajów, których doświadczenia 50-letniej zależności od Moskwy są nie do podważenia, o prawa Gruzji do niezależnego bytu państwowego i politycznego jest ‚lokajstwem’ i zwykłą głupotą polityczną, to zaczynam mieć wątpliwości, czy zbyt długie przebywanie w wirtualnym świecie nie stanowi dla wielu na tym blogu wiekszęgo zagrożenia, niż obecne próby ponownego zdominowania byłych swych kolonii przez rosyjskiego, sowieckiego i ponownie rosyjskiego imperatora.

    „Witaj jutrzenko swobody, zbawienia za tobą słońce!”

  125. kadett:
    Dochodze do wniosku, ze tak jak Maly Ksiaze zyjesz gdzies na jakims ksiezycu i przerzucasz kartki ksiazek i periodykow sprzed polwiecza, probujac interpretowac te wyrywki, ktore przeczytales. I placzesz nad ta symboliczna roza w Twojej rece. To jest moze szlachetne at face value, ale ksiezycowe, bo oderwane od rzeczywistosci, w ktorej zyjemy. Jezeli chcesz wiedziec, co bylo pierwsza wiadomoscia w telewizyjnych dziennikach amerykanskich: milosna afera Johna Edwardsa.

    pielnia1 & magrud:
    Pelna zgoda, chociaz w przeszlosci nie zgadzalem sie z Wami

  126. PA2155;
    Owszem, cenię sobie Antoina de Saint Exupery, ale daleki jestem od idealizmu… Trzymam się żołnierskiej maksymy: bądź czujny, miej oczy otwarte, słuch wytężony i nim ruszysz w bój, pamiętaj, że pierwsi padają ci, co odwagę i honor żołnierski stawiają ponad zimne rozumowanie i kalkulację!
    Nie lawiruję, nie ulegam pięknoduchowstwu, nie płaczę nad rozlanym mlekiem w Kosowie, nie rozpływam się nad psychologicznymi aspektami niewolniczej natury Chińczyków i nie szukam marnych i wątpliwych usprawiedliwień dla zwykłej podłości – w historii, tradycjach i związkach wszechrzeczy. Staram się mówić językiem prostym, jeśli chcę być zrozumiany. Nie rozmieniam sie na drobne. W żółnierskich butach stąpam twardo po ziemi.
    I to nas różni. Nic na to nie poradzę…
    Pozdrawiam

  127. Szanowny „kadecie”:tyle razy dawałem ci szansę być logiczny i kulturalny. Ja już nie wytrzymuję twojego zachowania, twojej arogancji wobec innych, twojego chamskiego używania często słowa:”reżim”. Ja nie popieram metod „chińskiej demokracji”, ale jakim prawem ty!!! masz odwagę stale twierdzić, że ty wiesz lepiej, jaka ma być ta demokracja. Jakim prawem stale odmieniasz przez wszystkie przypadki słowo:”reżim”?To tak samo jest z chrześcijaństem; chrześcijanie powiadają:”Bóg powiedział:czyńcie ziemię sobie poddaną”(oczywiście świadków, że tak powiedział, nie ma…) I mordowali przez setki lat Indian, przyrodę, negrów, odbierając im za grosze łyżkę ryżu, niszczą faunę w przekonaniu, że my mamy serce, duszę, kochamy wszystkich, ale zwierzęta nie mają duszy, więc to nie morderstwo, tylko hodowla. „Kadecie”,spytałeś kiedy karpia na święta, czy on chce być przez ciebie zeżarty? Skąd ty wiesz, że on nie ma duszy? bo nic nie mówi?Takie pieprzenie o reżimach, satrapiach, wolności, demokracji,to gadka dla gówniarzy przepełnionych prostacką pychą idiotów-rasistów. Przepraszam wszystkich za wulgarność mojej wypowiedz(może mi nie puszczą, bo trochę przekroczyłem dobre obyczaje), ale nie znoszę takiej gówniarzerskiej pychy. „lizaku”, popieram Cię w całej rozciągłości. Różnica między nami sprowadza się do tego, że ty nie bluzgasz, bo jesteś widocznie odporniejszy na ten jazgot idiotów

  128. Do „Kadeta”: teraz dopiero przeczytałem twój wpis z 10.08.br z godz. 13:25 i powiem ci tak:przepraszam za brutalny mój wpis sprzed ponad godziny; ja do nikogo jesze tak chamsko nie pisałem. Ale merytorycznie napisałem o tobie niestety prawdę. Ty nic nie kumasz. Ja nie odbieram ci prawa mieć własne zdanie w kazdej kwestii, ja ci tłumaczę od dawna, że nie możesz sobie uzurpować prawa do opisywania pogardliwie innych tylko dlatego, bo mają inne, niż ty, kryteria wartości. Ty się rozpychasz ze swoimi definicjami demokracji, reżimów, wolności i pogardliwie wyrażasz się o tych,którzy nie rozumieją twoich „prawd”- aksjomatów, bo ty wiesz wszystko lepiej. Piszesz, że nosisz mundur schludny, ale pocerowany. Nie dziwię się. Za moich czasów, jak „zaliczałem” na AGH w. mech., mówiło się, że matematyczny na UJ jest trudniejszy, ale np. ekonomii w tamtych czsach nie sposób jest nieukończyć. Wiadomo, że szkoły wojskowe i seminaria duchowne miały jeszcze gorszą opinię…Przepraszam, ale kończę dyskusję z tobą, bo szkoda słów

  129. SzanownyGospodarzu i szan. blogowicze: przez media i cały świat przewala się ta straszliwa tragedia gruzińsko-osetyńska (tę tegedię ja rozumiem szczególnie, bo na własnej skórze, jako dziecko,to przeżywałem i rozumiem wypowiedż H.Sienkiewicza o przelewaniu krwi pobratymczej). Dzisiaj w TOKfm wysłuchałem b. emocjonalnej i mądrej wypowiedzi pos. Kowala z PiSu,ale piszę, bo ręce opadają…W rozmowie tej i w ogóle innych rozmowach w mediach i polityków powtarzane jest nieustająco pytanie:”kto zawinił i kto za to zapłaci?”. Pytanie jest tak przerażająco infantyle, że właśnie opadają ręce.
    Kto zapłaci?”- proste-mieszkańcy tamtych ziem. „Kto zawinił?” zaraz rozwinę.
    Rosja przejechała się po Gruzji z brutalnością hordy Dżyngis-chana; budzi to grozę, ale tylko idiota nie rozumie powodów. Od lat różnej maści pięknoduchy i tu, na blogach, humaniści, obrońcy demokracji, potępiciele „reżimów” Slobo, chińskich itd zamiast wiedzieć, co się mówi, mówią przy kawie,co wiedzą.
    Ci „humaniści” i potępiciele „reżimów” doprowadzili do tragedii Jugosławii, do uznania albańskości Kosowa w imię szlachetnej ideii i praw narodów do samostanowienia. Rozebrano Jugosławię na czynniki pierwsze, łamiąc przy tym swoje własne zobowiązania w ONZ, że Serbia zachowa prawo do integralności. Tylko idiota nie wie, ile Rosja ma z przyczyn obiektywnych-potencjalnych problemów separatystycznych, jakie Rosja ma militarne i strategiczne problemy w tzw. Osetii, z powodu ropy i poczucia okrążania Rosji. Rosja ostrzegała, ostrzegała kilkakrotnie, protestowała w sprawach swawoli wolnościowców w b. Jugosławii, nie z miłości do tamtych ludów, lecz z powodu zagrożenia prowadzenia tej strategii naruszających interesy Rosji. Wszyscy naśmiewali się z Rosji, że ruska armia nie potrafi przejść rzeczki(jak to słusznie ujął pan Kowal). Kończę konkluzją (trochę cyniczną): Rosja zrobiła to z demonstracyjnie z wyeksponowaną brutalnością, żeby wreszcie inni zrozumieli, że Rosja nie pozwoli dalej na żarty(oczywiscie łatwo jest przewalcować malutką Gruzję). Rosja skorzystała z pretekstu podanego jej na łopacie.Kto jest winny tragedii Gruzinów i Osetyńców? oczywiste: interesy strategiczne USA i obrońcy wolności, swobody, samostanowienia. Szanowni „obrońcy”: Wasza gadka jest piękna, ale tak rozmawia się wyłącznie w kawiarniach, a nie w poważnej polityce.Tu pochwalę prez. L. Kaxczyńskiego, bo on do końca nie chciał uczestniczyć w wyścigu do uznania Kosowa, jako wolnego kraju w Europie.Mówi Wam – humaniści -to ten trywialny inż. ale który wie, że nie wolno mówić, co się wie, lecz wiedzieć co się mówi. Dotyczy to oczywiście pięknoduchów nie tylko tu, na blogach, doczyczy to wszystkich pieknoduchów.

css.php