Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.08.2008
środa

Cholerosterol

6 sierpnia 2008, środa,

Pojedynek prezydenta i premiera na badania lekarskie uważam za gorszący.

Nie wiadomo, czy się cieszyć,  że mamy zdrowego premiera, czy martwić, że stan zdrowia prezydenta jest tajemnicą. Od początku uważałem, że żądanie  posła Palikota, by opublikować wyniki badań lekarskich prezydenta, jest wymierzone w Lecha Kaczyńskiego. Inicjatywa ta byłaby słuszna, gdyby miała obowiązywać od następnych wyborów, a nie wstecz. Kiedy Lech Kaczyński kandydował, takiego wymogu nie było i uważam, że walka z obecnym prezydentem na zaświadczenia lekarskie jest nie fair.

Jestem zdecydowanym krytykiem prezydentury Lecha Kaczyńskiego, którą uważam za nieporozumienie, ale inicjatywa posła Palikota również  mi się nie podoba. Popieram ideę, by biuletyn o stanie zdrowia prezydenta był opublikowany od następnych wyborów, a nie od Lecha Kaczyńskiego. Z kolei Lech Kaczyński niesłusznie zwlekał, kluczył, żeby ostatecznie odmówić ujawnienia swojego stanu zdrowia, pod pretekstem, że w ten sposób można załatwić każdego polityka, który podpadnie. To nieprawda.

Przez pewien czas było niejasne, czy Tusk popiera harce Palikota. Kiedy zapowiedziano, że wyniki badań lekarskich premiera zostaną lada chwila opublikowane – wszystko się wyjaśniło: Tusk stoi murem za Palikotem.

Opublikowanie  akurat w tej chwili  wyników badań lekarskich premiera nie wydaje mi się eleganckie. Świadczy, że Donald Tusk postanowił włączyć się do pojedynku na stan zdrowia, że akurat w tej sprawie szef rządu nie ma nic do ukrycia. Byłoby lepiej, gdyby najpierw Sejm z inicjatywy Platformy przyjął odpowiednią ustawę, a potem premier Tusk się do niej zastosował. A wyszło na to, że prezydent kręci, bo ma coś do ukrycia, zaś premier rzuca na szalę swoje ciśnienie i cholesterol.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 74

Dodaj komentarz »
  1. Stosunek obydwu panów jest nie tylko daleki od elegancji, ale nawet od poprawności. A,Kwaśniewski miał rację pisząc, że żaden z nich łaski nie robi współpracując ze sobą. Za to im płacimy przecież i taką współpracę mają wpisaną w obowiązki. Są winni narażenia na szwank nie tyle „majestatu Rzeczypospolitej” co sprawności i autorytetu instytucji państwowych Doprawdy wstyd.
    Na dodatek obydwaj „dają się wpuszczać w maliny” swojemu otoczeniu, Prezydent publicznie odnosi się do wypowiedzi niezależnego eksperta, który po dwóch latach zostaje ministrem, premier , jak słusznie Pan zauważył, nie powinien toczyć z prezydentem walki na zaświadczenia lekarsklie. Nie po to średniej wielkości państwo w centrum Europy ma najwyższych urzędników, żeby dostarczali newsy do tabloidów.

  2. Panie Danielu,
    nie zapominajmy jednak, że z pałacu prezydenckiego wyszło wcześniej oświadczenie, iż Prezydent nie widzi nic złego w tym badaniu i, jeśli wszyscy nalegają, to mu się podda. Właśnie to niezdecydowanie jest zresztą głównym zarzutem wobec L. Kaczyńskiego.

  3. A zaczęło się od słynnego toastu – ZDROWIE WASZE W GARDŁA NASZE.
    I ważne się stało, co prezydent pije, a nie czy jest zdrów. I dlatego Cimoszewicz musiał odejść. Ale wszystko da się zmienić. Nawet prezydenta. Jak nie teraz, to od następnych wyborów. Ja popieram Cimoszkę na prezydenta, do trzech razy sztuka.

    Ale tym wpisem dowodzi pan, Gospodarzu Drogi, że nie tylko z ochroną zdrowia jest w Polsce na bakier, ale również z wiedzą o zdrowiu. Podniesione ciśnienie, podwyższony poziom (złego) cholesterolu. Toż wystarczy zmiana trybu życia, poprawa nawyków odżywczych i podjęcie codziennych ćwiczeń fizycznych, nawet w wieku pod 60-tkę gwarantuje poprawę. A jak nie, to prochy. Jakiś imposybilizm zdrowotny pan propaguje.

    Oczywiście, jak to w Polsce, sprawa zdrowia polityka na urzędzie musi być przesadzona. Palikot przesadza. Sondaże wskazują, że to ludzi mało obchodzi. Tusk przesadza. I w tym kontekście pan też zdaje mi się przesadza, że walka na zaświadczenia lekarskie jest nie far. Ona jest po prostu idiotyczna. Czy ilość czerwonych ciałek na cm ma dowodzić o wyższości jednego kandydata nad drugim? Co jeszcze im pomierzyć?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Panie Redaktorze,
    tym razem z Panem się nie zgadzam.
    Stan zdrowia najważniejszego Polaka
    jest bardzo ważną informacją.
    W przypadku jakichś perturbacji,
    szczególnie zaburzeń wpływających na zdolność polityka
    do podejmowania decyzji,
    zastanawialibyśmy się, jaki jest rzeczywisty tryb ich podejmowania.
    Kto za nimi stoi.
    Proszę sobie przypomnieć czas prezydentury Lecha Wałęsy,
    kiedy po upadku rządu Olszewskiego,
    sam prezydent zgłaszał gotowość pokierowania jednocześnie
    pracami rządu.
    Padło wówczas zdanie: „niech kieruje, ale ważne,
    kto zostanie jego wicepremierem”.
    Znamy z historii przykłady zakulisowego kierowania państwem,
    a to z powodu zbyt młodego wieku pomazańca,
    a to z powodu niedyspozycji nominata.
    Kto wtedy odpowiada konstytucyjnie za złe decyzje:
    najbardziej zaufany urzędnik, bez mandatu wyborczego?

    Gdybym miał położyć na szali z jednej strony dobre samopoczucie
    prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a z drugiej dobro państwa,
    to wybieram to drugie.
    Pozdrawiam znad Służewieckiego Potoku.

  6. A od kiedy Kaczyńscy grają uczciwie? Polityka w ich wykonaniu to same chwyty poniżej pasa, więc nie dziwię się, że raz na pewien czas PO ma ochotę wbić im szpile. Dziwi mnie jedynie to, że Tusk i lewica mają tyle cierpliwości do harców tych panów – bawią się z ich poplecznikami w jakiś chocholi taniec, zamiast wypalić zarazę kwasem. Obawiam się, że przez tę grzeczność jeszcze będziemy mieli okazję zobaczyć powrót do władzy sierot po Romanie Dmowskim…

  7. A mnie interesuje jedno …. dlaczego Głowa Państwa w osobie prezydenckiego ministra Pana Kamińskiego najpierw obiecuje i przez kilka miesiecy czaruje że przedstawi wyniki badań Wielce Szanownego Pana Prezydenta a potem … jest jak jest .
    Na pocieszenie można dodać choc tyle że Pana Premiera mamy zdrowego 🙂

  8. I ja też tak uważam po przecztaniu 1-szego zdania.

  9. Jestem dzisiaj na blogach wyraźnie nadaktywny(ukończyłem ciężką pracę i muszę spuścić trochę adrenaliny), ale może miłosierni blogowicze, a przede wszystkim Szan. Gospodarz wybaczą.Otóż Szan. Gospodarzu, ośmielam się po raz pierwszy totalnie z Panem nie zgodzić. Może ustawa jest potrzebna; trochę się na prawie znam (z wyj. KK i KPK.); mogę to uznać jako wystarczający pretekst – takie swoiste alibi(brak ustawy), do braku OBOWIĄZKU opublikowania raportu. Ale znacznie racjonalniej i PROŚCIEJ byłoby ze strony prezydenta(dla jego dobra przede wszystkim) opublikowanie choćby raportu b. lakonicznego, ot, choćby wyniki labolatoryjne+ badanie ogólne u lekarza pierwszego kontaktu; przecież takie wyniki można zdobyć za pięć minut ;zatkałby gęby wszystkim mędrkom, udowodniłby, że Palikot się infantylnie go czepia itd.,itd, zdobyłby sympatię u ludzi, ośmieszyłby spiskowców itd(niezależnie od tego, jaka jest rzeczywistość). Same plusy dodatnie, jak mówi Wołek, a wcześniej prez. Wałęsa. A tak co mamy?Szkoda gadać! wstyd w dobrym towarzystwie te sprawy wyjaśniać, bo jest oczywiste, że pan prezydent robi sobie źle. Totalnie źle i brak ustawy go niestety nie obroni. Pryncypialność w takich sprawach nie jest mądra tym bardziej, że przestrzeganie litery prawa pan prezydent miał niejednokrotnie w poważaniu. Jeśli rzeczywiście nie ma sprawy, to nie rozumiem dlaczego pan prezydent tego nie rozumie. Problemem jest to, że nie tylko ja tego nie rozumiem.

  10. Ja się zastanawiam co jest w złego w komunikatach o stanie zdrowia osób osób zajmujących najważniejsze stanowiska w państwie ?
    Dlaczego komunikaty o stanie zdrowia tych osób i w ogóle tzw. ważnych osób w pewnych sytuacjach nie rażą nikogo ( np. komunikaty o stanie zdrowia JP II) i wydają się być „bardzo na miejscu i w czasie” a w innych sytuacjach stanowią niemal zbrodnię polityczną, nietakt towarzyski i jeszcze Bóg jeden wie co ?
    Zadaję to pytanie abstrahując od pytań posła Palikota i oceny ich stosowności bądź niestosowności, chociaż mam świadomość, że w wykonaniu pana posła to pytanie jest bardzo intencjonalne w złym znaczeniu tego słowa.
    Komunikat o stanie zdrowia TYCH osób powinien być standardem, bo nie jest obojętne kto ( „w sensie stanu zdrowia”) nami rządzi.
    A stosowne komunikaty można przekazywać w bardzo oględnych formach
    – lekarze to potrafią.

  11. Po przecztaniu kolejnych zdań wpisu Gospodarza aż do ostatniego podzielam jego opinię, że występy posła Palikota to rodzaj gry wyborczo-szachowej. W tej sprawie już głos zabierałem i nie będę się powtarzał.
    Rzecz jasna, jako esteta nie pozbawiony patriotyzmu, któremu nie jest obojętne „dokąd idziemy” wolałbym pewnie, żeby naszym Prezydentem był typem bohatera z filmu „Przekladaniec” A. Wajdy wg scenariusza S. Lema – facetem o aparycji Gregory Pecka, z dykcją Demostenesa, słynącego z innego typu filipik niż obecny Prezydent, z wyobraźnią polityczną Roberta Schumana, z mądrością króla Salomona i dowcipem Woody Alllena. Ale mam Prezydenta jakiego wybrała większośc rodaków i cenię go za nieudawany patriotyzm ‚starego chowu’. A poza tymz zgadzam się z D. Passentem, że prezydentura L. Kaczyńskiego jest jednym wielkim nieporozumieniem z ‚obozem’ D. Passenta.

  12. W mojej opinii wszyscy trzej:prezydent,premier i marszalek sejmu winni przedstawiac stan swego zdrowia bo na nich lezy odpowiedzialnosc za los narody,wiec prawo mozna ustalic w okresie pozniejszym,ale to prawo w chwili obecnej winno byc prawem moralnym i tu nie ma dyskusji bo to powtarzam odpowiedzialnosc za kierynki rozwoju kraju i Pokoju!A nuz ktorys z nich posunie sie do kroku nieopowiedzialnego…szczegolnie ten pierwszy i drugi …

  13. A ja popieram Palikota. Oczywiście zdaję sobie sprawę że to zwykły cyrk i walka o medialny rozgłos. Ale prezydent reprezentuje nas wszystkich i mamy prawo wiedzieć o wszystkim co wpływa na jego działania. Nie zgadzam się z Panem redaktorem, że były wybory i nie było obowiązku publikowania danych o stanie zdrowia. Przypomina mi to trochę tłumaczenia działaczy PSLu że nie ma zakazu zatrudniania w rządowych agencjach córek / żon / kochanek. Pytanie o zdrowie nie jest pytaniem czy prezydent woli marchewkę z groszkiem, czy buraczki, tylko o to czy jest w stanie wykonywać swoje obowiązki. W końcu to my na niego płacimy.

    Poza tym skoro sam prezydent widzi wszędzie agentów kierowanych zza kurtyny (np. min. Kaczmarek), to wyborca wg tej logiki powinien wiedzieć czy prezydenta nikt nie szantażuje ujawnieniem np. wstydliwej choroby.

    Żenujące jest to jak prezydent wychodzi na takich awanturach. Żenujące dlatego, że skoro pozwala się jak dziecko zapędzić w kozi róg Palikotowi i Tuskowi, to jeszcze łatwiej będzie np. Putinowi czy Sarkozemu.

  14. Jaki jest prezydent kazdy widzi,mozna bylo przewidzec taka a nie inna prezydenture ogladajac kampanie wyborcza.
    Kandydat na prezydenta LK udal sie w trase w kapeluszu goralskim sladami pielgrzymek Karola Wojtyly-to bylo zenujace.
    A jezeli chodzi o stan zdrowia,to jest wazny raport szczegolnie zdrowie psychiczne-z jednym sie zgadzam nie ladnie kiedy gra siew ten sposob.
    Uczmy sie na bledach.

  15. Panie Redaktorze,
    Może Pana nie interesować stan zdrowia Prezydenta i Premiera, skoro tego żadna ustawa nie wymaga. A może to błąd? Może taka ustawa przydałaby się nam wszystkim? Skoro wymagamy od polityków oświadczeń majątkowych (jakże żałosnych czasami… jak wykazują niektórzy wścibscy dziennikarze), to może jednak jest jakiś problem…
    Poseł Palikot z PO jest na celowniku jako „nawiedzony”… Może tak jest, ale co w takim razie powiedzieć o Ziobrze, Mularczyku, Kurskim i Gosiewskim z PiS?? PO tu wyraźnie w tych „nawiedzeniach” przegrywa…
    Mamy ponoć sezon urlopowy w Sejmie. A na jedną konferencję prasową Palikota, mamy 4 konferencje z PiS…. Może i ten Poseł kogoś śmieszy, ale ileż uciechy z konferencji Ziobry… rozchełstany w koszuli i „wali” do dziennikarza z Polsatu… Pan to Prezydenta nie lubi….
    Obciach …… jaja…. czy co???

  16. Żałosne widowisko w wydaniu jednego i drugiego. Pajace na czele państwa, ot co!

  17. Tu Pana redaktora nie popieram.

    Oczywiscie, forma dyskusji o zdrowiu politykow nie jest salonowa ani angielska (oba te okreslenie maja niestety w pipisowej Polsce bardzo zepsiale znaczenia, a nie powinny) ale ktos kiedys musi zaczac.

    I nie mozna mowic, ze od nastepnej kadencji.
    Jak pisali juz poprzednicy, a wiemy wszyscy, prezydent nie mial nic przeciwko raportowi. A tezaz mu przeszlo, jak nie jedno zrwszta…

    U nas mowia „es geht nicht ein bisschen Schwanger zu sein”…
    Albo jet raport albi prezydent jest chorym klamczuszkiem….
    Albo jest taki chory, ze boi sie raportu, bo to polozy caly PiS….
    Albo nie jest chory, tylko uzalezniony, to byloby pol biedy, bo wtedy bylby swoj chlop…
    Albo jest po prostu schwanger….

    Cala ta dyskusja nie ma sensu….
    I nie powinno byc dyskusji…

    Zmienmy temat, prosze….

    Pozdrawiam
    z Berlin

  18. kadett pisze:
    zgadzam się z D. Passentem, że prezydentura L. Kaczyńskiego jest jednym wielkim nieporozumieniem z ‘obozem’ D. Passenta.

    jest w tym i racja .. ale wolalbym prezydenta chociażby wiekszosci Polaków niżli tylko zwolenników PIS

    nie cierpiałem Kwaśniewskiego , ale przy Kaczyńskim… ech … szkoda klawiatury …

  19. Preyzdenci Regan i Jelzin tez byli kreowani na tytanow zdrowia i stabilnosci psychicznej.
    – Regan nie rozpoznawal wlasne zony a Jelzin otworzyl kofer atomowy.

    Nezaleznie od tego czym Tusk i Palikot sa motywowani rzadajac orzeczenia lekarskiego o stanie zdrowia PP jest politycznie nierossadne odmawianie owego gdy sie juz to przyzeklo.

    Z „Lisbona” jest dolkanie tak samo, i tu niektorzy zadaja sobie pytanie:
    co jest z PP ?

  20. Pielnia1 pisze: “z ‘T. OBserw.’ żyję w zgodzie”, ”’T.OBs.’ powie oczywiście, że co innego miał na myśli”.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=469#comment-94236

    Blogowe “życie w zgodzie” nie wydaje mi się być celem samym w sobie. Oczywiście staram się unikać dyskusji z osobami, z którymi nigdy nie dojdę do cienia zrozumienia czy wspólnego języka, bo rozmowa taka jest z zupełnie odmiennych pozycji, wręcz międzyplanetarna. Poza tym ile czasu można mitrężyć.

    Powiedziawszy to, owszem zauważę, jest pewne niedopowiedzenie i poważne niezrozumienie co do tego, co napisałem, i co, być może nie najlepiej oddaje to, co myślę. Otóż JG stwierdził był, że USA niszczą i wyzyskują AŁ. Wtedy faktycznie przypomniało mi się pewne sformułowanie Passenta, jakiś cień jego konceptu, że coś się w ostatnich 2 dekadach innego dzieje w AŁ. Zacząłem grzebać w internecie, porównywać źródła i ich wiarygodność i doszedłem do sformułowania tezy na podstawie dość oczywistych faktów: 35 interwencji w latach 1960-89, 0 w latach po 1989. To przyłożyłem do niedawnej lektury książki o kryzysie kubańskim (podawałem to źródło) i poprzednich lektur, o tym jak funkcjonuje amerykański system podjemowania decyzji startegicznych. Moja teza mogła być rozważana w kontekście amerykańskiego przewrażliwienia, strachu, czy paranoi zagrożeniem radzieckim. Ale nie byla !

    Chyba wszyscy wiemy, że Amerykanie mogli czuć się zagrożeni – ideologią i celem komunizmu było zniesienie systemu kapitalistycznego, a tego wyraźnie w Ameryce nikt nie chciał. To była poważna rywalizacja. Kennedy zapoczątkował drugi zwrot w polityce amerykańskiej, pierwszy był wynikiem “Długiego Telegramu” Kennana z Moskwy i mowy Churchilla o żelaznej kurtynie. Poza tym doktryna Monroe już nie obowiązywała, bo czasy nie były kolonialne, ale pozostawiła ślad w myśleniu. Z drugiej strony nikt w Ameryce nie chciał mieć drugiej Kampuczy pod nosem. Generalnie moja teza była przewrotna nieco, ale na prawdę nie rozumiem tej ślepej pasji do obrony polityki następców Mołotowa, że się tak wyrażę.

    W moim przekonaniu, w zestawieniu dwóch mocarstw zimnowojennych, USA i ZSRR jest znaczna asymetria w wielu płaszczyznach. USA i ZSRR to były dwie różne bestie. Amerykanie zainstalowali rakiety w Turcji i Chruszczow przez kilkanaście miesięcy nie wyrażał żadnego oburzenia. Przedmiotem negocjacji był status Berlina Zach. i rokowania o zawieszeniu prób nuklearnych. Rakiety w Turcji nie były zagrożeniem, bo służyły odstraszeniu. Zaś rakiety na Kubie były zagrożeniem, bo mogły być użyte w celu agresywnego zastraszenia. Podobnie jak SS-20 wymierzone w Europę niemal 20 lat później. Asymetryczna była jawność i otwartość obu systemów politycznych. Gdyby ZSRR nie padło ekonomicznie, to nie oddałoby Afganistanu mimo ukrywanego gdzieś w zakamarkach społeczeństwa niezadowolenia i widocznych ran ponoszonych na tej wojnie. Wojna w Wietnamie, trochę większych rozmiarów, przyniosła ogromne spustoszenie w społeczeństwie amerykańskim i przemeblowała cała politykę na długie lata.

    Obecna wojna w Iraku rozpoczęła się przy dość dużym poparciu aparatu politycznego USA i społeczeństwa. Odbyło się to bezprecedensowym ataku na USA. Atak na Afganistan miał pełne poparcie międzynarodowe. Teroryzm jest teroryzmem, ktoś za tym musi stać. Chowanie głowy w piasek nie jest rozwiązaniem. Potem jak wiadomo były ataki w innych stolicach świata, nie tylko w Europie. Ostatnie 2 lata są spokojne.

    Wojna w Iraku nie było o ropę. Tę bzdurę słyszy się często. Dlaczego więc, skoro Irak się stabilizuje, cena ropy wzrosła. Ten schemat myślowy się nie klei. Powodem były “dalekosiężne” plany poprawy sytuacji na Bl.Wsch. przez usunięcie krwawego dyktatora. Efektem było krwawienie Iraku i ogromne koszty Ameryki (tutaj absurdalna teza, że wojna nakręca gospodarkę, którą obala Stiglitz, ale któż to zauważa). To pierwsze – krwawienie Iraku i tak występowało. A to w czasie wojny z Iranem, a to przy tłumieniu powstań kurdyjskich i szyickich. Z punktu widzenia interesów Zachodu, a rozumiem, że rozmawiam w gronie, które jako tako orientuje się w historii cywilizacji śródziemnomorsko-atlantyckiej i wyznaje podstawowy zestaw jej wartości, wojna w Iraku nie była najlepszym rozwiązaniem – tak uważa większość. Sam GW Bush jest bardzo niepopularny w Ameryce. Czy to nie jest oznaka, że historia już teraz sądzi go surowo?

    Zatem, absolutnie nie jestem za brutalizacją polityki międzynarodowej. Jednak świat jest brutalny i ja po prostu nie zgadzam się z teorią, że przede wszystkim z winy Ameryki. Gdyby Izrael i Palestyńczycy unormowali relacje, gdyby Chiny się zdemokratyzowały, gdyby Afrykańskie plemiona nie wyżynały się, gdyby islamscy ekstremiści dali sobie spokój, gdyby Rosja przyjęła model europejski, gdyby Latynosi byli lepiej zorganizowani w pracy i ograniczyli biurokratyzm i korupcję …

    Dopiero daleko na liście stoi … gdyby Amerykanie byli inni. A jacy mieliby być? W Kanadzie (gdzie mieszkam) obowiązuje pewien standard towarzyski, aby ponarzekać na Amerykanów, jacy są aroganccy i co tam jeszcze. Trochę się to zmienia w momencie, gdy przychodzi do robienia z nimi interesów. Odbieram to jako dziwną dwulicowość. Co kraj to obyczaj.

    Ale w Kanadzie ludzie nie całkiem zdają sobie sprawę, jak brutalny jest świat. Ktoś może powiedzieć, dlaczego Latynosi, Rosjanie i muzułmanie mają się zmieniać. Ja uważam, że powinni. Rosja wewnętrznie jest brutalna, podobnie jak jej obecni satelici. Islam był od początku ideologią agresywną i opresyjną w wielu przypadkach, nie godzącą się na żadną penetrację z zewnątrz czy modernizację (Turcja jest nadzwyczajnym wyjątkiem). A Afrykanie są jak dzieci, szczęśliwi na swój sposób, podobnie zafascynowani innymi stronami zycia sa Latynosi, ktorzy tez lubia sie zrznac miedzy soba w sensie scislym. Ale taka segregacja, my Amerykanie – oni reszta brutalnego świata prowadzić może w długim okresie do powstania dwóch gatunków biologicznych. A Chiny jednak przechodzą ewolucję, np. nie są tak agresywne wobec sąsiadów jak kiedyś (też Passent pisał). Ludzie, czy wy uważnie czytacie co piszą inni? Ci, którzy mają coś do powiedzenia o świecie, a nie walą stare klisze i zardzewiałe slogany.

    Ja osobiście nie pałam bezgranicznością i miłością do Ameryki. (W Kanadzie żyje mi się sympatycznie). Owszem, wiele zauważałem tam zjawisk, przejawów kultury, dobrej woli i życzliwości. Wiele ich obyczajów mi nie odpowiada. Ale w okresie letnim przepadam za “iced tea”, przypomina mi o Luizjanie, o Karolinie.

    Wiecie co – idę na urlop, w wąskim i w szerokim sensie.
    Bye-bye – ciao per tutti — T.O.

  21. Przebijam Janusz Palikota i Daniela Passenta! Gram va bank!
    D. Passent proponuje ustawę o dopuszczalności… kandydatów na urząd prezydencki obowiązującą od następnych wyborów. Jestem za, ale posuwam się dalej niż p. Palikot.

    W ustawie powinny się znależć m.in. niżej wym. warunki przy założeniu niezmienności Konstytucji RP:

    – znajomość przynajmniej dwóch języków obcych, w tym angielskiego – obowiazkowa potwierdzona międzynarodową maturą;
    – profesura z prawa międzynarodowego lub stos. międzynarodowych;
    – dwa doktoraty honoris causa przyznane przez uniwersytety z I-szej dziesiątki rankingu światowego;
    – staż dyplomatyczny min. trzy lata (zalecany w Moskwie lub Berlinie);
    – oficerski stopień wojskowy (zalecany płk)
    – ukończony polityczny kurs oficerski w wojskowej akademii zagr. (zalecana akademia im. Klimenta Woroszyłowa)
    – IQ pow,. 160
    – biograficzna bezpartyjność w połączeniu z wyznaniowością dyskretną lub ateizmem (zalecana bezwyznaniowość);
    – dystans do historii Polski i narodowych tradycji (zalecana niechęć)
    – pochodzenie z małżeństwa mieszanego (zalecane polsko-niemieckie lub polsko-izraelskie)
    – małżeństwo lub konkubinat (zalecany konkubinat w ramach tej samej płci)
    – właściwa aparycja (min. 190 cm wzrostu, wsp. BMI pom. 20 -25 kg/m2)
    – udokumentowane legalne posiadanie min. 5 mln € na koncie;
    – prawo jazdy kat. D, licencja pilota, sternika pełnomorskiego i ratownika górniczego;
    – właściwy stosunek do zwierząt i ochrony środowiska naturalnego (zalecane min. 5-letnie honorowe członkostwo w międzyn. towarzystwach)
    – pozytywne wyniki badań dot. ogólnego stanu zdrowia (dopuszczalne zaniki pamięci historycznej);
    – całkowity brak nałogów (z wyjątkiem alkoholizmu w fazie objawowej);
    – pozytywne wyniki badań krwi (z lekkim nadmiarem krwinek czerwonych i wyraźnym niedoborem ciałek białych);
    – wada wzroku (zalecana dalekowzroczność)
    – daltonizm (zalecany polityczny)

    Czy ktoś coś jeszcze doda..?

  22. Same komunikaty o stanie zdrowia prezydenta o niczym nie swiadcza. Najlepszy przyklad jak bylo z komunikatami o stanie zdrowia prezydenta Mitteranda. Od poczatku wyboru na prezydenta byl chory a lekarz podpisywal komunikat, ze prezydent byl zdrowy.

  23. Zdarza mi się to rzadko, ale tym razem zupełnie się z Panem nie zgadzam. Nie chodzi w tym przypadku o kaprysy posła Palikota, grę fair z prezydentem czy też konieczność uchwalenia odpowiedniej ustawy – chodzi o to, jak Lech Kaczyński pojmuje demokrację.
    Niestety nie jest on w stanie wznieść się ponad mentalność: kto tu kogo chce przechytrzyć i kto stoi za tym spiskiem.
    Poseł Palikot, przy całym folklorze jego zachowań, poruszył bardzo ważny temat. Oprócz tabloidów i ich plotek na temat VIP-ów, społeczeństwo ma pełne prawo znać, a politycy święty obowiązek informować o wszystkich aspektach ich działalności. Dotyczy to nie tylko ich stanu majątkowego, ale także ich stanu zdrowia czy – co oczywiste – ich poglądów na ważne problemy społeczne.
    Jest oczywiste, że żaden komunikat nie poda pełnej prawdy – nikt się nie spodziewa informacji typu: pan premier zbyt dużo pije.
    Sądzę, że zrozumiał to doskonale premier Tusk. Nie chodzi o poziom jego cholesterolu, ale o prawo obywateli (wyborców) do informacji i nawet jeśli ktoś może to potraktować jako pozory – w demokracji także pozory odgrywają ogromną rolę.
    Tego, niestety, prezydent Kaczyński nie rozumie – a szkoda.

  24. Moim zdaniem, jawna informacja o stanie zdrowia urzędnika pełniącego funkcję prezydenta państwa jest wręcz fundamentalna, a w tym konkretnym przypadku (otwartego stronnika PiSu, słusznie znienawidzonego przez większość obywateli) szczególnie i to zdrowia zarówno w zakresie fizycznym, jak i psychicznym i bynajmniej nie jest to podyktowane jakąś złośliwością, czy niechęcią do tej kuriozalnej prezydentury, ale czysto pragmatyczną koniecznością, wynikającą z kwestii bezpieczeństwa państwa i jego obywateli.

    Nie od rzeczy byłoby także uzyskanie odpowiedzi na kilka pytań, podobnych do tych, które skierował Michael Moore do George’a W. Busha, w liście otwartym, opublikowanym w książce „Stupid White Men”:

    1. Czy jest Pan w stanie czytać i pisać na poziomie osoby dorosłej?

    „It appears to me and many others that, sadly, you may be a functional illiterate. This is nothing to be ashamed of, you have lots of company”
    „One thing is clear to everyone – you can’t speak the English language in the sentences we can comprehend.”

    2. Czy jest Pan alkoholikiem, a jeśli tak, to jaki to ma wpływ na osobę będącą zwierzchnikiem sił zbrojnych?

    „Again, there is no finger being pointed here, no shame or disrespect intended. Alcoholism is a huge problem; it affects million of American citizens, people we all know and love.” „I am sorry George, but when you go out on a public highway drunk, it’s no longer your personal life we are talking about”

    3. Czy jest Pan przestępcą?

    „I am concerned that if there is some deep dark secret you are hiding, you may in effect be providing ammunition for everyone who uncovers the secret – be it a foreign power (…) or a domestic one (…).” „If they discover your history of a felony or felonies, they’ll have something to hold over you, putting them into position to blackmail you. That makes you, George, a notional security threat.”

    Może się wydawać, że takie pytania kierowane do urzędnika państwowego są bezczelnością – nic bardziej mylnego, jako obywatele mamy prawo wiedzieć czy osoba, której powierzono tak ważny urząd w państwie jest zdrowa na ciele i umyśle i nikt nie ma na nią żadnych haków. W końcu to tabakiera jest dla nosa, a nie odwrotnie.

  25. Pan Palikot jest coraz mniej politykiem a coraz bardziej skandalista. Jego stan zdrowia tez budzi watpliwosci gdyz coraz bardziej uwidacznia sie u niego gluchota….na glosy rozsadku.
    Nie zgadzam sie z Panem panie Danielu, ze opublikowanie raportu o stanie zdrowia Donalda Tuska wlasnie teraz jest niestosowne. Stan zdrowia pana prezydenta czy pana premiera sa mi obojetne ale nie widze dlaczego premier ma czegis nie czynic tylko dlatego, ze pan prezydent kreci aby czegos nie ujawniac.
    Pozdrawiam

  26. Ja też bym chciał, żeby w mojej piaskownicy wszyscy używali czystych metod klepania babek z piasku. Niestety, te chłopaki, które teraz rządzą i te, które rządziły przedtem nic sobie z tego nie robią i klepią po swojemu. Mimo, że mówią przy tym inne wyrazy, to przecież pochodzą z tej samej rodziny, wypili razem niejedna butelkę wina i tylko na pocieszenie można przywołać stare powiedzenie „Cyryl, jak Cyryl, ale te Metody!”.
    Kiedyś Polityka zamieściła krótki instruktaż dla tych, którzy z bramy przy Pewexie przenieśli się do establishmentu. Pan, Panie Danielu, próbuje zrobić coś podobnego w odniesieniu do tych, którzy trafili do świata polityki w pierwszym pokoleniu. Do niedawna myślałem, że to trud daremny, ale po przeczytaniu artykułu Jacka Żakowskiego o naszej młodzieży (w ostatniej Polityce) dochodzę do wniosku, że byłoby ogromną stratą, gdyby Pan przestał wołać na puszczy.

    A Palikot obrał po prostu inną taktykę – reductio as absurdum. A może po prostu przyszedł do polityki z normalnego biznesu i stara się, jak nowicjusz w cyrku, dostosować do tonu i poziomu przedstawienia.

  27. Poseł Palikot był juz okrzyknięty błaznem przez prezydenta i media za swoje happeningi i używane rekwizyty i wydawało się, że jest skończony jako postac publiczna.
    Jednak nadzieje na polityczne pogrzebanie Palikota okazały się przedwczesne. Jako były naukowiec i osiagajacy duże sukcesy biznesmen okazał się również politykiem znacznie wiekszego formatu niz to się niektórym wydawało.
    Konsekwentnie robi swoje i faktycznie zaczyna już wygrywac medialnie sprawę świadectwa zdrowia prezydenta.
    Panie Passent, czy pan naprawdę sadzi, że Palikot poszedł do polityki po to by siedziec cicho w odległej ławie sejmowej i podziwiac solidarnościowych kombatantów ?

  28. Obojetnie, na jaki temat pan Passent by nie napisal, dyskusja zawsze dotyczyc bedzie USA, lub Zydow….Niektorzy ludzie maja wrecz chorobliwa obsesje na te tematy. W Ameryce, temat Polski nie istnieje, w Polsce, roznej masci nienawistnicy, nawiedzeni i inne bardzo male rozumki, slinia sie by puscic baka na temat USA…lis i winogrona…chcialo by sie, co?…
    Wyobrazam sobie Lizaka, blyskajacego swymi zepsutymi, (jeszcze w PRLu)zebami, jak juz wypaca swoje pseudointeligenckie mendzenia o USA…Panowie, dajcie sobie spokoj, piszcie o swojej parafii…a jest o czym.

  29. @EVERYBODY
    Dyskutujecie tak jak Wam Arabski z Nowakiem wymyslili. Jak dzieciaki naiwne i niedoświadczone. Palikot & company chce bardzo żebyście dyskutowali o zdrowiu Prezydenta RP, bo zapomnicie o korupcji, nepotyzmie, podcinających sobie zyły dziennikarzach śledczych oraz nieróbstwie i lenistwie tego pseudorządu…
    Gdzie wasza inteligencja mości Panowie?…and Magrud on Vacations…

  30. Olimpiada za kilka dni, a tam przebadają tysiące sportowców . Wyniki badań takich osób jak prezydent, premier i ministrowie powinny być powszechnie znane . To powinny być badania okresowe i jak wszyscy wiemy każda poważna firma ubezpieczeniowa takie badania robi. O ile badania firm ubezpieczeniowych są dyskusyjne, to badania ludzi podejmujące decyzje za innych,powinny być obowiązkowe i dokładne.
    Już odbiór wizualny wielu polityków polskich budzi podejrzenie co do stanu poczytalności i ich chorobliwych ambicji. Te chorobliwe ambicje mogą byc wykorzystane przez innych i obrócic się przeciwko niewinnemu narodowi, który ma nieustabilizowanych emocjonalnie przywódców.

  31. Ja takze uwazam,ze sprawa zdrowie prezydenckiego jest bardzo wazna, bo decyduje ono o mozliwosci sprawnego dzialania prezydenta. Jak do tej pory to tego nie widac. Jest tylko zlosliwe dzialanie przeciw rzadowi, brak zdecydowania to wte to wte, i td. To nie sa objawy zdrowia , a zdrowia psychicznego w szczegolnosci, i dlatego jesli sie raz powiedzialo hop to potem trzeba skoczyc, a nie wycofywac sie rakiem, bo to dopiero moze dac podstawy do roznorakich podejrzen i tyle
    Z powazaniem

  32. no nie wiem, nie wiem – jak dla mnie, to oni tam wszyscy są chorzy,
    bardzo chorzy,
    i nie potrzeba do tego żadnych raportów,
    wystarczy pierwszy rzut oka,

  33. Po co komunikat o stanie zdrowia prezydenta?

    Być może dla przeprowadzenia procedury przewidzianej w art. 131 ust. 2 pkt 4 Konstytucji RP. Raport byłby pierwszym krokiem na drodze do usunięcia L. Kaczyńskiego z urzędu.

  34. Panie Danielu kochany,
    podziwiam wiele Pańskich cech, ale podziwiam także jasne patrzenie w przyszłość, która nie rysuje się różowo. Pisze Pan:
    „Popieram ideę, by biuletyn o stanie zdrowia prezydenta był opublikowany od następnych wyborów, a nie od Lecha Kaczyńskiego”.
    Jasne, prawo nie powinno działać wstecz. Ale standardy życia publicznego wprowadzać można ot tak, bez wejścia w życie, bez vacatio legis itp. Jak w Hiszpanii. Poza tym, mam w sobie żarzącą obawę, że ta kadencja niestety nie musi być ostatnią. I wtedy następne wybory też będą Lecha Kaczyńskiego.
    Pański, negatywistyczny i ustępujący przed Pati Koti (*)
    Łukasz
    ———————————————————————————–
    * gdyby to kogoś zainteresowało, list jaki przysłała do mnie Pani Kotecka zawiesiłem na blogu.

  35. @Sławek;
    Nie rozumiem – „W pierwszym pokoleniu do polityki”..? Czy to znaczy, że jest pan za dziedzicznością władzy..? Z którego rodu wybrańcy? – herbu Ślepowron, czy raczej Ciołek..?

  36. Do tej pory nikt nie zadal pytania,co wlasciwie mialby zawierac komunikat o zdrowiu p.Prezydenta.Wyniki badan laboratoryjnych,EKG,pomiar cisnienia?Jako medyk zapewniam Was,ze w.w.parametry pozwalaja tylko okreslic statystyczne prawdopodobienstwo zachorowania na pewne choroby.Wydaje mi sie wiec,ze dyskusja jest bez sensu.Czy chcielibyscie,zeby np.wysoki poziom cholesterolu wykluczal kandydature na wysoki urzad?
    Przypominam,ze Roosvelt pod koniec wojny byl juz smiertelnie chory,mimo to mogl do konca w miare sprawnie sprawowac swoj urzad.
    Co do zdrowia psychicznego,to zapewniam wspolblogowiczow,ze np.nie leczona psychoza absolutnie uniemozliwilaby sprawowanie urzedu prezydenckiego.
    Jesli wolno mi na odleglosc wypowiadac sie o stanie zdrowia p.Prezydenta Kaczynskiego,to wydaje mi sie,ze cierpi on jedynie na zaburzenia osobowosci(osobowosc typu schizoidalnego-F60.1 wg.ICD-10).

    Pozdrawiam Gospodarza i Wspolblogowiczow.

  37. Do „T. Obserw.”: bardzo interesujący Twój monolog, ale chyba dalej nie chcesz przyjąć do wiadomości, że podświadomie jest dla ciebie oczywiste (ja trochę to rozumiem; żeby psychologicznie łatwiej akceptować nową w okół mnie rzeczywistość, muszę sam sobie stwarzać jakieś alibi o charaktrerze akceptacyjnym), iż jeśli Cię Busch (Reagan, Carter, Kennedy) kopie np. Araba w d…to jest to coś zupełnie innego, niz gdy kopie Breżniew, Chruszczow, Gorbaczow, czy inna ruskaja „swołocz'”. Ja dokładnie znam taką mentalność, bo kilka lat (dawno temu)pracowałem z absolutnie proniemieckimi Ślązakami – robotnikami. I jak im chciałem dopiec, bo ich bezrefleksyjne wypowiedzi o niemieckiej wyższości irytowały, to im mówiłem +/- tak:panowie, wy jesteście przekonani, że kupa niemiecka pachnie, a słowiańska śmierdzi. Tobie, „T.Obserw.” też chciałem uświadomić, że otrzymany kop w ozdobną część ciała boli jednakowo tak od buta jankeskiego, jak od sowieckiego. Tylko tyle chciałem rzec

  38. Zappatist, 12.12 z poprzedniego wpisu. Bardzo trafnie na temat TO. I na tym wypada skończyć z tym zjawiskiem, tym bardziej, że idzie na zasłużony urlop. Ten osobnik nie wychodzi poza FOXNEWS. Pozdrawiam

  39. W niezależnej Polsce czwarty prezydent jest profesorem, ale chyba jeszcze bez belwederskiej nominacji ( D. Tusk na pewno jej nie podpisze). Poseł J. Palikot trochę przesadza z gorliwością lekarską tak jak to czyni nieomylno-perfekcyjna serialowa służba zdrowia w Leśnej Górze. Dla kandydatów, którzy będą ubiegać się o urząd prezydenta czekają telewizyjne debaty i tam musimy poznać wszelkie zalety i wady. Obecny premier trochę kluczy i wielu potencjalnych wyborców widząc gierki może w końcu poprze kandydata godnego, reprezentanta ponad 60 mln społeczności ( w kraju i za granicą), albo pozostaniemy z ładną lalką w świecącym opakowaniu.

  40. Panie Redaktorze,
    rzadko, bo rzadko, ale czasem wychynie z Pana publicysta zdystansowany i chłodny realista, przykładający uczciwą i właściwą miarę do rzeczy, co wciąż stawia Pana – w mojej skromnej ocenie – wśród sprawiedliwych pomiędzy łotrami. Duch prawa i sprawiedliwości unosi się nad Pana aktualnym wpisem i szkoda tylko, że ja to zauważam, bo inni uczestnicy pomijają
    jakoś ten znaczący aspekt Pana wypowiedzi…

    (Szkoda, że ‚Pax Passentum’ wprowadzony przez Pana 04.08 o godz. 22:03 nadwerężył nieco moje osobiste przeświadczenie w tej delikatnej materii moralnej i mógł być odebrany jako próba nakładania kagańców wybranym tylko pieskom z licznej sfory szczekaczy…. O osobistych urazach trzeba szybko zapominać, co w moim przypadku jest wysiłkiem prawie nadludzkim, ale staram się, staram…)

    Tak jest w tym przypadku, kiedy uczciwie spogląda Pan wnikliwym i wyczulonym na krzywdę ludzką okiem i zauważa nie bez powodów, że zacięcie poznawcze J. Palikota może mieć inne podłoże, niż zwykła obywatelska troska o stan zdrowia umiłowanego przez wszystkich prezydenta.
    Przecież to stanowi ‘clou’ Pańskich wynurzeń, a nie to, czy politycy z najwyższej półki powinni aurą tajemnicy otaczać swój stan zdrowia dot. ciała i umysłu, bo tu Pański pogląd jest jasny jak anielskie czoło posłanki Szczypińskiej, a głos donioślejszy od klangoru posła Niesiołowskiego. Doceniam to, ale czy Pan docenia, że ja doceniam?
    Pozdrawiam Pana serdecznie z mojego zaścianka Ciemnogrodu.

  41. Chcialbym przy tej okazji przypomniec, ze Bracia juz zawsze bardzo niechetnie ujawniali dokumenty na swoj temat. Pan Prezes ” krysztalowa przeszlosc ” mial ogromne trudnosci z ujawnieniem swojej „teczki”. A to wszystko z powodu swalszowanej lojalowki, ktora prawdopodobnie musiala byc podsunienta na miejsce orginalu. Stan zdrowia Pana Prezydenta dyskwalifikowal Go juz na poczatku 80 lat jako opzycjoniste.

  42. Zbędne złogi

    Zajmując się tematem podrzuconym przez Pana Passenta warto sobie przypomnieć genealogię słowa cholesterol lub cholesteryna jak kto sobie życzy. W języku greckim „chole” oznacza żółć a „stereos” stężały.
    Jakby więc nie podchodzić do tematu jest to stężała żółć. Fachowcy określają, że jest to naturalny składnik wszystkich komórek oraz cieczy organizmu. Zaburzenia w jego przemianie powodują powstawanie kamieni żółciowych i złogów na ściankach tętnic. Prowadzi to do niedokrwienia poszczególnych organów i narządów, co jest sytuacją wyjściową dla powstawania różnorakich schorzeń,chorób i powikłań. W potocznym rozumieniu stan ten skutkuje sytuacjami przedzawałowymi, zawałami i zejściami.
    Ostatnio medycyna, na tym odcinku, uczyniła w Polsce kolosalne postępy i dzięki temu ratuje seki, jeśli nie tysiące, istnień ludzkich.
    Zachodzi pytanie czy powstawaniu tych złogów można zapobiegać, przeciwdziałać i likwidować bezinwazyjnie? Rozmowy z lekarzami prowadzą do wniosku, że niewątpliwie pochodne tych tłuszczów dałoby się wyługować z organizmu, oceniając kwestię z punktu widzenia realności procesów biochemicznych. Problem jest tylko jeden i tkwi on w potencjalnym naruszeniu potwornych interesów przemysłu farmakologicznego.
    Otóż wdrożenie pastylki „antyzawałowej” udrożniłoby układ krążenia organizmu i przywróciłoby jego sprawne działanie likwidując ogrom chorób i potrzebę stosowania tysięcy różnorakich leków. A to już godziłoby w interesy przemysłu farmaceutycznego, który z pozoru tylko służy pacjentom, bowiem on z gruntu rzeczy żeruje na ludziach chorych i ich nieszczęściu. Podobnie sprawa ma się z przemysłem zbrojeniowym i wieloma innymi gałęziami gospodarki kapitalistycznej. By nie być gołosłownym wystarczy tylko zadać pytanie czy kompleks zbrojeniowy i inspirowane przezeń konflikty militarne napędzają rozwój farmacji czy też nie? Odpowiedź wydaje się być jasną i oczywistą.

    Ponieważ życie indywidualne i społeczne stanowi systemy naczyń połączonych więc z pewnością można dokonywać między nimi porównań i odniesień. Stąd bardzo sensownie Pan Passent dotknął naszych chorób społecznych powodowanych przez wielorakie złogi żółci zalegających w w solidarnych wątrobach polityków nowego autoramentu. Mówiąc wprost czy możnaby ich wyrugować ze społecznego układu krążenia. Pewnie, że byłoby to możliwym, dyskusja na forum wskazuje, że jest wręcz nieodzownym. Czy my jako społeczeństwo jesteśmy zainteresowani taką diagnozą, leczeniem i rekonwalescencją. Z pewnością tak. Są jednak bardzo wąskie grupy partykularnego interesu, które nie dopuszczą do zmian, jako iż one zarabiają krocie i kokosy na tym bezhołowiu. Nie ma skutku bez przyczyny. Niezależnie od tego jakbyśmy sobie elegancko nie wycierali buzi demokracją, to w tym momencie wychodzi, jak słoma z butów, cały propagandowo-kapitalistyczny jej charakter sprowadzający się do służenia nielicznym wbrew idei demokracji.Sic!.

    Dlatego po głębokiej analizie wszystkich głosów w dyskusji, najbardziej odpowiadają mi opinie Pana Sławka. Są one mocno osadzone w realiach, wyraziście oddają istotę sprawy i mocno pointują kwintesencję”Cyryl, jak Cyryl,ale te Metody”. Dzisiaj wszyscy już wyraźnie widzą, że chłopcy z prawej strony boiska grają nie fair. Kiedyś można było zrzucać ten styl na chłopców grających po lewej stronie. Po wyeliminowaniu skonfundowanej lewicy, na lewą stronę wprowadzono chłopców ze skrajnej prawicy.Teraz grają sami swoi, z jedynie słusznego nurtu solidarnych. Ze skutkiem więcej niż opłakanym.

    Czy można się spodziewać czegoś innego po ochlokracji i ignorantach, po ludziach ze spekulantów przekształconych w idoli wyzysku. Niestety nie można, ponieważ są to ludzie bez kwalifikacji, przygotowania, doświadczeń i tradycji w zakresie sterowania wielkimi zespołami ludzkimi. Ludzie ci wiedzą tylko jedno, że prywatne jest piękne, czego niestety nie potwierdza praktyka. Wręcz odwrotnie, wielka ilość plajt dowodzi, których ilość się pogłębi wraz z nadchodzącym kryzysem od naszych braci amerykańskich, przeciwnego zjawiska, iż jest niezwykle dużo prywatnej brzydoty.
    Eliminowanie tej brzydoty wcale nie jest pozytywnym zjawiskiem, bowiem polega ono na marnotrawieniu ogromnego kapitału ludzkiego, wysiłku, marzeń często aż do krańcowego zniszczenia. Propagandziści Imperium Dobra mówią wyłącznie o pozytywnej mobilności siły najemnej zmuszonej do wędrowania po całym kraju w poszukiwaniu chleba, pracy i dachu nad głową. Nie wspominają natomiast o dramatach wyrzuconych za burtę tej złotodajnej łodzi. W wielu krajach łódź ta jest zwykłą zbutwiałą łajbą, ledwie trzymająca się na powierzchni jak ma to miejsce u nas. I systematyczne wyrzucanie pasażerów za burtę nie daje żadnych gwarancji jej szczęśliwego losu.

    Śmieszna jest udawana troska o chorych sterników tej łodzi, kiedy los jej pasażerów absolutnie nikogo nie obchodzi. Potwierdza się tutaj w całej rozciągłości brutalne stwierdzenie naszych sąsiadów, że Polska nie potrafi się rządzić, a polska gospodarka staje się w oczach i ustach Niemca synonimem niegospodarności i bałaganu także w burżuazyjnym kształcie, a może przede wszystkim właśnie w takim kształcie. Żywioł, bezhołowie, emigracja, zadłużenie ponad granice przyzwoitości, wywłaszczenie Polski ,oto i jej wizytówka, doprawdy jest się czym chwalić. W tym stanie rzeczy staramy się roztrząsać stan zdrowia naszych elit.Gdybyśmy zawężali ów stan do zdrowia psychicznego miałoby to swoje uzasadnienie. Jeśli jednak rozpatrujemy go na poziomie dysfunkcji ruchu robaczkowego jelit, to oznacza ni mniej, ni więcej jak tylko sytuację, w której my również przykładamy rękę do utrzymywania istniejącej biegunki politycznej.

    Powiedzmy sobie wprost, polskie samozwańcze pseudoelity solidarnościowe są nieudolne, niedołężne, pozbawione szerokich horyzontów intelektualnych, zaślepione prymitywną prywatą. My na tej platformie nie zajmujemy się istotnymi sprawami polskiego narodu; jak bezrobocie, bieda, bezdomność, głód, brak właściwej opieki zdrowotnej, ograniczanie świadczeń socjalnych, klerykalizacja życia społecznego, agresywna polityka zagraniczna ,straszne zadłużenie zagraniczne, ogromna emigracja,nadchodzący milowymi krokami kryzys ekonomiczny itp.itd.Kierujemy swoją uwagę na detale, które nie mają żadnego znaczenia dla jakości naszego naszego życia. Bo i jakaż to różnica czy Prezydentem będzie Tusk czy Kaczyński? Obaj są z tego samego korzenia politycznej obłudnej i zakłamanej „Solidarności”. A cóż nam oni mogą zaproponować? Prywatyzację służby zdrowia, prywatyzację edukacji narodowej, ograniczanie praw pracowniczych, drogę redukcji i zaciskania pasa…oto szlachetna, prawa droga do prawicowego raju po grzbietach solidarnie wyautowanych.

    Kiedyś byłem głęboko przekonanym, że aby nas uchronić przed serwowanym nam małpim gajem,należało wdrożyć ustawowy obowiązek, każdej osoby ubiegającej się o dostęp do władzy,obligatoryjnego przedkładania komisyjnego świadectwa zdrowia psychicznego. Dzisiaj już wiem jak naiwnym byłem w swoich oczekiwaniach. Ponadto wiem również, że w sprawach tyczących tak wielkich pieniędzy prawie każdy z tych prawych i sprawiedliwych pozwoli z siebie durnia zrobić byle tyle zgarnąć szmal. Jest tylko jedna metoda by ukrócić te polityczne harce, tj.dozgonny zakaz pełnienia odpowiedzialnych stanowisk i całkowity przepadek mienia. Oczywiście już słyszę ten jazgot i krzyki, komuna wraca, bo im się dobrze funkcjonuje w złodziejskich klimatach bezprawia i słabej władzy.Wówczas można kręcić lody, przekręcać państwowe majątki, okręcać wokół palca organa finansowe, korumpować władzę, destruować państwo i demoralizować społeczeństwo. I czynią to na ogół ci prawi, wierni i miłosierni, co to klęczą pod figurą a diabła mają za skórą.

    Ja w każdym bądź razie nie będę uczestniczył w solidarnych zlotach czarownic dla uganiania się za delikwentem celem spalenia kota, odczarowaniem zdrowotnych dolegliwości kaczora, czy poprawą walorów smakowych Donalda. Są to zabiegi kosmetyczne nie mające najmniejszego uzasadnienia i sensu. Istotą łączącą tych wszystkich farmazonów jest wolność dla kowbojów, walka o ograniczenie statusu szeryfów, przy milczącej obojętności farmerów mających zakichany obowiązek wyżywić i utrzymać te niecnoty.

    Taka jest wola nieba i z nią się zawsze zgadzać trzeba.
    ______________

  43. do „z Berlina pisze”

    Szanowny Panie,
    u nas sie mowi, ze jezyk i mowa to sa dwa rozne…. Dla poprawy samopoczucia polecam wellness, natomiast dla poprawy stanu zdrowotnego polecam spa; jest ich wiele wokol Berlina. Dla poprawy jezyka i mowy polecam mozolne cwiczenia.
    Z powazaniem.
    MA

  44. @szestow;
    Ze strzelania w pozycji wyprostowanej masz ocenę celującą. W którym pułku strzelców brał Pan lekcje, że zawsze załaduje, przymierzy i trafi w ’12’.?
    Pozdrawiam
    kadett (III pułk ułanów spieszonych)

  45. Miło przyglądać się jak się żre „nowoczesna prawica”. Będą owoce.

  46. Ajwaj

    Etatowym dyskutantem od pokrzywdzonych Żydów to jesteś Pan i proszę tych skłonności nie przypisywać innym.
    Jeżeli oni mają, jak pan twierdzi chorobliwą obsesję, to jak pan myśli skąd ona się bierze?
    Tak bez uzasadnienia?
    Jak Pan sobie wyobraża, to Polska jest takim Imperium, że może zaszkodzić Żydom I Ameryce?
    Wypadałoby zachować chociaż resztki zdrowego rozsądku i przyzwoitości.
    Jak na razie Polska nie wyciąga ręki po amerykańskie i żydowskie mienie a wręcz odwrotnie.
    Szczytem błyskotliwości jest zdanie:
    „Wyobrazam sobie Lizaka, blyskajacego swymi zepsutymi, (jeszcze w PRLu)zebami, jak juz wypaca swoje pseudointeligenckie mendzenia o USA”.
    I kogóż to drogi inteligent zamierza pouczać?
    Może by tak skromniej zacząć od siebie.
    A w szczególności od zamieszczonej powyżej perełki.
    Natomiast demokracja ma to do siebie,co panu jest trudno pojąć.
    I tak długo będziemy pisali o agresji amerykańsko-żydowskiej dopóki ona będzie miała miejsce przyczyniając panu wstydu, którego nie da się zagłuszyć urojonym i wydumanym antysemityzmem mającym zdecydowane znamiona antypolonizmu.

  47. Niestety, Donald Tusk, człowiek o dobrych kilka lat młodszy, aktywny fizycznie, chce się mierzyć z człowiekiem od siebie starszym i nieaktywnym fizycznie. Z prezydentem jest mi najwyraniej nie po drodze i nie podoba mi się jego niejednoznaczność w tej kwestii, ale premier po prostu przesadza. Coraz częściej widać niestety, że polityka uśmiechów, to fasada i że na każdym konflikcie obie strony próbują coś ugrać. Nie życzę premierowi, ale gdy już będzie prezydentem, to powiedzmy Napieralski może próbować się z nim mierzyć na EKG.

  48. Jakie zdrowie pana prezydenta jest to każdy widzi. Podobnie widać jaka jest forma pana premiera n.p. na boisku piłkarskim.

    Jednak ważnejsze są ich czyny, ewentualnie zaniechania. I wg tego należy polityków rozliczać.

  49. Sezon ogórkowy w pełni.

  50. @Lizak
    A co po za tym, co już wiem, u Pana słychać?
    Polecana lektura uzupełniająca ideolo w kwestii korporacji ‚farmakolo’ – John Le Carre, Wierny ogrodnik.
    Z proletaryackim pozdrowieniem

    DZIŚ niczym
    JUTRO wszystkim my

  51. Panie Redaktorze,

    Milo mi zgodzic sie z Panem. W koncu. Nie popieram rowniez tego co w tej sprawie ostatnio czyni Pan Premier. Ma Pan racje powinna byc ustawa ktora reguluje sprawe upublicznienia raportu o zdrowiu glowy panstwa. Ucieloby to wyglupy posla P i dyrdymaly prasowe.

    Posel P powinien zajac sie praca a nie p…m w telewizji i prasie.

  52. jasny gwint:
    dziękuję za słowa wsparcia.
    wpisy czytam zawsze i chętnie. to głos rozsądku na tym blogu

    pozdrawiam również serdecznie!

  53. Prezydent powinien byc zdrowy psychicznie

    Zdrowie fizyczne prezydenta jest mniej istotne albo nieistotne.
    Prezydent zdrowy psychicznie ,to skarb i pomoc dla narodu.
    Jak do tej pory wszyscy polscy prezydenci to psychopatologia.
    Czekam na normalnego prezydenta.

    Slawomirski

  54. Chyba jednak nie jest trudnym zrozumiec, ze egzemplarz – zdublowany blizniaczo- nie kwalifikuje sie do medycznych raportow. Nie zachodzi potrzeba wykorzystania drogich specjalistycznych urzadzen diagnostycznych.To jest cos, wobec czegos wspolczesna medycyna jest bezsilna. Mam nadzieje, ze nikt w przyszlosci nie zainteresuje sie blizej ewentualnoscia klonowania obu Kaczynskich.Chocby dlatego wnosze aby klonowanie w Polsce bylo zabronione na najblizsze chcocby 50 lat.
    Tusk wykorzystuje tzw. Public Relations ( PR) dla punktowania wszystkich glownych i pomniejszych niedostatkow w wizerunku i nie tylko Lecha Kaczynskiego.Nie widze nikogo w swiecie stylistow, kto bedzie w stanie zmienic wizerunek bufona, zatwardzialego konfliktomana, zakompleksionego tzw. kompleskem napoleonskim cynika.
    Mam nadzieje, ze obaj Kaczynscy powoli, acz systematycznie przyswajaja sobie to, ze raczej nie jest wskazanym zadnemu z nich przystepowac do kolejnych wyborow prezydenckich.
    Wielkia szkoda, ze zapisy konstytucyjne nie daja mozliwosci prawnego reagowania i relegowania z zajmowanego Urzedu czlowieka, ktory wyrzadza wiecej szkod dla kraju niz pozytku.
    Co do cholesterolu, to nie jest on w prostej linii nastepstwem takiej czy innej diety czlowieka, a raczej efektem wielkiej chemicznej i biologicznej pracy organizmu tzw. metabolizmu, na ktory ma wplyw styl i rytm czlowieka, stresowosc itd. itp.
    Tusk wykazuje niewielki podwyzszony stan cholesterolu, co razej dobrze o nim swiadczy.
    Widze, ze nastal czas na iscie wakacyjne tematy.

  55. @Pielnia1 9.31

    Ciekawa uwaga o mojej podświadomości – im bardziej do niej zaglądałem, tym bardziej “akceptującego alibi” tam nie było 🙂

    Oczywiście nasze poznawanie i wogóle akceptowanie wiadomości ze świata jest spaczone. Twoje też, przykro mi. Czy jako długoletni “działacz gospodarczy”, zdaje mi się w sektorze państwowym, nie uważasz, że wyrobiłeś sobie specyficzny ogląd świata.
    Ruska swołocz, jak się wyrażasz, szczególnie radziecka ma totalnie inną (od amerykańskiej, nawet francuskiej i niemieckiej swołoczy) wizję ekonomii, ta ruska mi zupełnie nie leży. Mam nadzieję, że to wyjaśnia wszystko. To jest ten element mojej “podświadomości”.

    Po prostu PAX AMERICANA ma o wiele, nieporównywanie lepszą ofertę dla świata niż PAX SOVIETICA, czy choćby PAX RUSSA. Innymi słowy, krytyka kapitalizmu w formie komunistycznej sie przeżyła. Długo o pisać o tym dlaczego.

    Wiele w odbiorze świata zależy od wiedzy. Np. gdyby jasny gwint wiedział, że wszystkie informacje i komentarze, na które się powołuję i na których się opieram pochodzą z kanałów i od publicystow zupełnie nie związanych z FOXNEWS. Nie pamiętam kiedy oglądałem ten kanał, może 2 lata temu, natomiast pamiętam, że nigdy nie było to dłużej niż 5 minut. Przecież “The Economist”, BBC, CBC i inne nieamerykańskie media podają to samo co CNN, CBS, ABC, NBC. Zasadniczych, fundamentalnych różnic nie ma, nikt w nich nie recytuje tekstów Amina i Chomsky’ego ani zbliżonych teorii – that’s for sure.

    Ciekawa musi być wizja Ameryki wg. jasnego gwinta. Wybitni intelektualiści i wszystkie media (za wyjątkiem FOX) ukazują jakimi zbrodniarzami są Bush i wszyscy poprzedni prezydenci. Ludzie są przeciw, są oburzeni, chcieliby ich usunąć, skończyć z tym faszyzmem, solidarnie obalić ten zniewalający ustrój … ale nie mogą, ulegają pod ogromną siłą totalitarnej przemocy, jak ktoś powie na Busha, że jest starszym więziennym, to z miejsca trafia do GUŁagu, pardon Guantanamo, itd … Niezła projekcja, ze starych radzieckich czasów. Widocznie trudno sobie wyobrazić, że może być inaczej.

    Ciekawy wątek o amerykańskiej “real politik” (pragmatyzm) wprowadził do dyskusji PA2155. Czy Ameryka działa z uwagi na własny interes, czy w oparciu o jakąś szerzej akceptowaną ideę, czy ideologię? Ja argumentowałbym przeciw temu co PA2155 pisze. Wydaje mi się, że w wielu przypadkach USA działają “bezinteresownie”, jak kiedys prez. W. Wilson. Oto przyklady ich ideologicznego podejscia: (1) free trade z Chinami, w ramach NAFTA, w negocjacjach GATT i WTO, (2) status państwa Izrael, (3) interwencje w konfliktowych sytuacjach – Bośnia, Kosowo, Zimbabwe, Darfur … także Afganistan, albo Irak. Naturalnie jest cała masa podejrzeń, że zbyt często decyduje interes amerykański, wręcz wąskiej grupy, jakichś lobbystów (Żydowskich) czy “militarnego establishmentu”. Oczywiście to są całkiem słusznie stawiane pytania i obawy, faktem jest wpływ ewangelickich konserwatystów i tzw. neocons. Cały świat obserwuje USA, czy zachowuje się właściwie jako hegemon – jedyna światowa superpower. Każdy kraj oczywiście przygląda się z własnego interesownego punktu widzenia, tu zasadnicza różnica: każdy kraj działa interesownie, a hegemon w swej trudnej roli rozstrzyga rozbieżne interesy setek krajów świata i stosuje pewną wspólną wykładnię opartą na jako tako akceptowanej, a może narzuconej przez rozwinięte kraje głównie cywilizacji europejskiej. I ciągle świat i idee są w nieustannym ruchu – cholernie trudne zadanie, zawsze jest ktos niezadowolony. Wystarczy się zastanowić ile dobrego, ile dobrobytu na świecie wykreowano w wyniku ciągłej amerykańskiej presji, często wbrew doraźnym interesom, tej idei fixe znoszenia barier handlowych. Historycznie porównując USA, z ZSRR, z Imperium Brytyjskim, Rzymskim, itp – USA nie wypadają tak źle. Współczesne wymagania i standardy są wyższe, nasze poinformowanie o świecie jest ogromne, ale strasznie poszatkowane, trudno się połapać. Zgadzam się w 100% z opinią, że Bush nie budzi zaufania.

  56. Najpierw będą się targować, kto zdrowszy, potem kto szybciej pobiegnie na setkę (nie o kieliszku mówię), skończy się na przechwalaniu sprawnością seksualną i rozmiarem… używanej prezerwatywy. I tu pan prezydent będzie na pozycji straconej. A może nie doceniam? };>
    Jak już ma w kraju być śmiesznie, to niech będzie jak u Monty Pythonów — bez barier i bez trzymanki.

  57. Poziom jego cholesterowlu malo mnie obchodzi. Natomiast stan jego psychicznej roznowagi i owszem. Wydaje sie byc czlowiekiem gleboko zwichnietym,. z silna tendencja do paranoi. Z wysokim cholesterolem moze sprawowac urzad prezydenta. Nad paranoikiem jednak bym sie zastanowila.
    Czy potrzebna jest az specjalna ustawa by najwyzsze wldze ujawnialy stan zdrowia? Czy nie wystarczylby dobry obyczaj?
    Nie. Nie w Polsce.

  58. lizak 11.43
    Jak to się dzieje, że co trzeci twój post jest na poziomie, a dwa pozostałe poniżej ? Tak czy owak, ten z 11.43 jest chyba najlepszy z dotychczasowych.

  59. tak,jakie jest zdrowie pana prezydenta każdy widzi – jego stan psychiczny także.Niestety – albo na szczęście (?) – nie kieruje sie on własnym zdaniem – jest po prostu bezwolnym wykonawcą polecen brata i w jakim ś stopniu swoich spindoktorów.I na tym w.g.mnie polega nieszczęście Polski – w momencie gdy stoją przed nią rzadko w dziejach dane szanse – energia rządzacych jest marnowana na wzajemne zwalczanie – a uwaga opinii publicznej skupia się na bzdurach.Nikt nie ma odwagi powiedziec jak niegdyś Churchill Anglikom – że aby osiagnąć sukces trzeba ciężkiej pracy – Ważne sa słupki sondaży – i strach przed paraliżującymi państwo łobuzami ze zwyrodniałych związków zawodowych-.PiS razem z prezydentem i toruńską filia Kościoła niszczy bez skrupułów Państwo – i to jest tragedia,za która przyjdzie nam zapłacić .

  60. @ MA 12:11

    ?????????????????????????????????

    Ani sensu ani zwiazku…. jak zwykle.

    z naleznymi wyrazami
    z Berlina

    PS: jak bede kandydowal na prezydenta, to oglosze raport o stani zdrowia.

  61. Panie Redaktorze,
    wszystkie te bzdety przebija informacja, że od kilku lat nie może zakończyć sę proces o odszkodowanie za zamianę w szpitalu bliźniaczek. Z informacji telewizyjnych wynika, że roszczenia poszkodowanych są bardzo umiarkowane – zaledwie 300.000 tys. zł. To zaledwie jedna pensja miesięczna trzecioligowego przypadkowego urzędnika państwowego, który dzisiaj jest prezesem pewnego banku.
    Ta tragedia, która wydarzyła się dwadzieścia parę lat temu może się oczywiście zdarzyć raz na jakiś czas na zasadzie teorii prawdopodopieństwa. Np. wśród armii uczciwych może się znaleźć sędzia łapownik.
    Jednak jeśli już doszło do zamiany niemowlaków, to obowiązkiem właściciela szpitala jest natychmiastowe wypłacenie odszkodowania za niewyobrażalne i nieodwracalne szkody w życiu dotkniętych kobiet i ich rodziców. Dalej niech sobie szpital dochodzi, kto personalnie dwadzieścia pięć lat temu zawinił. Nie jest to problem poszkodowanych.
    Haniebne jest handryczenie się Skarbu Państwa. Jeden Surmacz mniej i już jest forsa.
    Czy takie ludzkie problemy są rzeczywiście mało pokupne w mediach ?

  62. Absolwent

    Przykro mi, że nie zawsze mogę sprostać Pana wygórowanym wobec mnie oczekiwaniom.
    Wie Pan wydaje mi się, że ja funkcjonuję sinusoidalnie.
    Jeżeli nałoży Pan jej obraz na układ współrzędnych wówczas wydaje mi się ,że ta sinusoida w przybliżonym zakresie opisuje moje możliwości.
    Tym niemniej postaram się nieco podciągnąć, by nie sprawiać panu zawodu.
    Gdyby mi się jednak niezbyt powiodło, to bardzo proszę o wybaczenie, pokutę i zbawienne rozgrzeszenie.
    Z poważaniem.
    Lizak

  63. bogda35
    A jest jeszcze co niszczyć..? (Lizak uważa, że nie…)

    @Sławomirski
    No coś Pan, Panie Sławomirski… To prezydent G. Narutowicz, prezydenci Wojciechowski i Moscicki i sam prezydent Jenerał – też?
    G.N., S.W. I.M. znam z przekazów historycznych i nie będę się upierał, bo dawno było… ale się mocno dziwię skąd ta wiedza o nich? Co do Generała – Prezydenta to się nie zgodzę! Jako generał zachował się jak…(Pax Passentum 04.08.2008 22:03), ale już jako prezydent zachował się jak trzeźwy realista – i demokrata!!! proszę ja Pana Sławomirskiego.

    @Helena
    A pani kiedy była ostatnio u lekarza specjalisty, do którego psy nie chodzą się leczyć a ludzie, że spytam z nienacka? Należy dbać o własne zdrowie w pierwszej kolejności.

    @Roman56PL
    A Pan, Panie Romanie z Fali 56..? czy może błądzę, jak pewien prezydent wokół limuzyny w poszukiwaniu wejścia przez bagażnik… O których to Kaczyńskich Pan wzmiankuje? (Pax Passentum 04.08.08 22:03)
    O Jegomościa sąsiadach z podwórka? A kogóż oni mogą obchodzić na tym blogu..?

  64. TO:
    Moze troche polemiki z Toba, bo mam troche wolnego czasu. Wiara w idealizm amerykanski u Polakow na emigracji jest rownoznaczna z wiara starych komunistow francuskich z czasow M. Thoreza w sprawiedliwosc komunizmu stalinowskiego. Ta wiara jest magiczna i nie jest oparta na zadnych faktach i logice. Wrecz przeciwnie. Byc moze Woodrow Wilson byl idealista, ale to byl poczatek XX w., inne czasy , inna Ameryka. Obecna Ameryka jest bardziej cyniczna.
    Po pierwsze- Chiny nie posiadaja ukladu o wolnym handlu z USA, jedynie status najwyzszego uprzywilejowania w handlu. A to sa 2 rozne rzeczy. Uklad o wolnym handlu posiada Kanada, Meksyk, Chile. Byc moze dojda do tej inne kraje Ameryki Srodkowej, jezeli zgodzi sie Kongres.
    Po drugie- uprzywilejowany status Izraela w polityce amerykanskiej to wypadkowa akcji lobby zydowskiego w stanach i rola Izraele jako straznika interesow militarnych USA na Bliskim Wsch. Piekna kombinacja idealizmu i pragmatyki.
    Po trzecie- Bosnia i Kosowo byly bardziej w sprawie rozmontowania Jugoslawii jako panstwa. W sumie rozegrano to niezle pod wzgledem propagandowym, gloszac ochrone niewiniatek (muzulmanskich) przez serbska rzezia. Pozwolono nawet Iranowi dostarczyc broni braciom muzulmanskim, a braciom dzihadystom zabawic sie w zabijanie Serbow. Interwencja dotyczyla rowniez sprawy puszczenia rury z ropa naftowa ze zloz bakijskich, na ktora Jugoslowianie nie wyraziliby zgody, a Albanczycy- jak najbardziej, zwlaszcza, gdy byli i sa reprezentowani przez struktury mafijno-przestepcze. Darfur i Zimbabwe to byla czysta retoryka, bo nie wyslano ta pojedynczego zolnierza amerykanskiego i nie wydano ani centa. Najblizej w Afryce zolnierze amerykanscy sa w Somalii.
    Reszta, w tym porownania, ktory hegemon byl lepszy i przyniosl krajowcom wiecej paciorkow i perkalu jest czysta demagogia.

    No to chyba tyle.

  65. Na salę wykładową wchodzi Docent Słodycz, niewybrednie przezywany przez niektórych “dawniej 22-Lipca”. Na sali nagły rumor, jedni wstają z szacunku, inni z ociąganiem.

    – Tematem dzisiejszego wykładu – zaczyna docent równym głosem – będzie “jak zostać małym propagatorem dobra i sprawiedliwości”. Proszę otworzyć notatniki i zapisywać co powiem. Bardzo ważne jest wprowadzenie słuchaczy w stan niepokoju na dowolnym tle. Może być na tle społecznym lub indywidualnym, finansowym, medycznym, bezpieczeństwa zbiorowego i osobistego, czy na tle konfliktów w społeczeństwie kapitalistycznym. A najlepiej jeśli uda nam się zaniepokoić słuchaczy z dwóch lub więcej powodów na raz. Ostatnie badania wskazują, że połączenie trwogi o własną kieszeń z obawą o złe zdrowie małżonka wraz z narysowaniem rozlicznych połączeń i odniesień wzbudza u słuchaczy najsilniejsze uczucie strachu niekiedy graniczącego z paniką.

    – Panie docencie. Pytanie. Czy należy straszyć na tle seksualnym?

    – To zależy, to zależy. A kogo pan chce postraszyć? Nie, absolutnie nie. Proszę zanotować. Na tle seksualnym straszyć nie należy. Dalej … proszę, hm, na samym początku jednak trzeba wprowadzić odpowiednie definicje terminów. To znakomicie podnosi wiarygodność wykładu nadając mu jednocześnie naukowy charakter. Takiego przedstawienia naszych argumentów nikt nie odważy się podważyć. O ile możliwe, należy posłużyć się językiem łacińskim, a nawet greckim. Natomiast języków nowożytnych nie należy używać, ani rusycyzmów, bo one nie najlepiej wypadają w porównaniu z francuzczyzną oraz z potoczną łaciną. Ale już w trakcie definiowania można podnieść poziom niepewności przez opisanie stanów krytycznych i kryzysowych. Należy je jednak stopniować, na przykład mówić po krótce o stanie przedkryzysowym, potem szybko przejść do stanu kryzysowego, aż wreszcie ukazać całą zgrozę sytuacji w której znajduje się człowiek w całej rozciągłości i ukazując wszelkie możliwe naczynia połączone. Kto dał nam pierwszym prawdziwie naukowy przykład zastraszenie szerokich mas ludzkichi nazwał ich proletariatem? Kto wie, proszę państwa?

    – Karol Marks, panie docencie.

    – Doskonale, ale pan już ukończył już ten kurs. To dobrze, panie absolwencie. Kolego absolwencie, co pan sądzi o dzisiejszym wykładzie?

    – Najlepszy z dotychczasowych panie docencie, powiedziałbym, chyba najlepszy.

    – Doskonale, kolego absolwencie. To jest trzeci wykład, doskonale. Wracając do tematu, przykład podany przez Karola Marksa już stracił wiele ze swojej oryginalności i przede wszystkim aktualności. Już nikt nie pracuje 12 i 14 godzin na dobę oraz w soboty, a także w niedziele w krajach protestanckich. A jeśli pracuje tak długo to należy do innego gatunku, tj. do gatunku szczurów nie ludzi. Już nie zatrudnia się dzieci, w fabrykach jest dobre oświetlenie, aczkolwiek występują ogromne niedociągnięcia na odcinku alienacji i wyzysku. Burżuazyjni właściciele nadal odcinają kupony, zbierają śmietankę w postaci wartości dodatkowej, którą w coraz większym stopniu i na ogromną skalę odbierają prawdziwym wytwórcom. Jednakże te przykłady nie robią już takiego wrażenia jak w XX wieku. Ale przecież mamy znacznie lepsze możliwości wzniecania strachu i to na rzeczywiście masową skalę. Albowiem świat kapitalistyczny wypełniony jest ignoratami, wszelkiem maści spekulantami i idolami wyzysku i bezhołowia. Wszystkich ich możemy włożyć do jednego globalnego worka pod nazwą ochlokracji. Oni czują się jak ryby w wodzie we wszechogarniającym chaosie przez tych nieuków pozbawionych wszelkiego przygotowania i nie dysponujących żadnymi walorami moralnymi nazywanym wolnym rynkiem, czy wolnym handlem, a ja to nazywam wolną amerykanką. Dają biedakom wędkę, ale przecież oni tego stawu nie zarybili, nie mówiąc o tym, że woda w nim jest mętna. Zatem proszę państwa, proszę o podanie przykładu skutecznego zastraszenie indywidualnego i naczyniowo połączonego ze społecznym. Proszę, no, kto z państwa?

    – Stonka ziemniaczana. Że imperialiści amerykańscy, tak możemy zastraszyć ludność, zrzucą na nasze pola miliony zylionów stonki ziemniaczanej.

    – E tam. To już było wieki temu. Poza tym, trzeba zrozumięć, że sytuacja się zmieniła i poziom wykształcenia ludności też się podniósł, co my zabezpieczyliśmy i zapewniliśmy. Poza tym pole oddziaływania takiego przykładu jest ograniczone, gdyż populacja wiejska i rolnicza znacznie spadła w wyniku naszych inwestycji przemysłowych. Kto ma lepszy przykład.

    – Panie docencie, a może należałoby urzyć metody, mhm, znaczy się metody medyczno-finansowej i pokazać jak brutalnie oszukują nas firmy farmaceutyczne w połączeniu z przemysłem zbrojeniowym i na koniec wspomnieć o “Solidarności”.

    – Doskonale, doskonała metoda. jak pana nazwisko, bo twarzy nie znam jeszcze.

    – Ko-kowalski, Sławek Kowalski.

    – Bardzo panu Sławkowi dziękuję za doskonały przykład metody zastraszenia. Należy zatem nakreślić odcinek medyczny, uwypuklić zagrożenia zdrowotne i potem wykazać punkt po punkcie co firmy farmaceutyczne robią, a czego nie robią. Nie należy zapominać o ich zaniechaniach, bo jeśli jeszcze nie wyprodukowały preparatu zapewniającego nieśmiertelność oraz wysoki poziom zdrowia przez cały ten czasokres i wspaniałego samopoczucia to w ich własnym interesie, aby żerować na chorych i ich nieszczęśliwych rodzinach. By nie być gołosłownym należy podać listę jednostek chorobowych, które firmy mogą leczyć bezinwazyjnie lecz nie chcą, potem podać listę komplikacji w całej rozciągłości i ze złogami włącznie, potem listę narządów, organów, komórek i cieczy w organiźmie, następnie listę procesów biochemicznych, które godzą w interesy tych firm, a potem powiązać jedną listę z drugą i z trzecią i z czwartą. A na koniec pokazać naszą metodę i nasze przygotowanie do uporządkowania i uszczęśliwienia szerokich mas wszystkich płci i obojga ras, znaczy białej i żydowsko-kolorowej. Wtedy należy obrazowo ukazać jak wkraczają do akcji fachowcy, doświadczeni i przygotowani do sterowania wielkimi zespołami ludzkimi. Ale o tym będzie następny wykład. Czy są jakieś pytania? Proszę pan …

    – Ja mam pytanie, Sławek Kowalski, chciałem się dowiedzieć jak zostać dużym propagatorem.

    – Aha, właśnie. Doskonałe pytanie pan Sławek zadał. Trzeba mówić to samo, te same przykłady i metody, czyli najpierw straszenie, a potem olśniewające rozwiązanie, tylko trzeba mówić dwa, najlepiej trzy razy dłużej. Druga wskazówka, należy sprawdzić czy ktoś ze słuchaczy nie ma na ławce, albo pod ławką, albo gdzieś w ukryciu książki pt. “1984”, bo to nie przymierzając zakrawałoby na czytaniu “Szwejka” podczas szkolenia wojskowego. Lista tych książek niekorespondujących w żaden sposób z tematem wykładu jest długa, na przykład “GUŁag”, ale “1984” jest alfabetycznie na początku dlatego podaję. Wtedy bez sprawdzania nawet czy czytał czy nie czytał, książkę należy odebrać, za uszy takiego i precz z wykładu i niech się nie pokazuje i zapisać nazwisko oczywiście. I jeszcze trzecia wskazówka, bardzo ważna. Zapytać na koniec, czy wszyscy rozumieją, albo czy może mają jakieś wątpliwości czy niejasności. Jeśli mają, to zacząć wykład od nowa, powtórzyć dla ich dobra wszystko co do joty z terminami greckim włącznie i czterema listami i ich powiązaniami, i na koniec znów zapytać czy mają wątpliwości, jeśli mają … i tak aż do skutku.

  66. Kadett-owi
    To trafienie do polityki w pierwszym pokoleniu było eufemizmem – myślałem, że czytelny. Kultury politycznej, jak każdej kultury uczy się od wczesnego dzieciństwa, od rodziców, którzy od rodziców itd. Do tego szkoły, które uczą rządzenia i już nie trzeba pokazywać Panu Prezydentowi jak ma oddać honory kompanii honorowej, nie trzeba mu przez tłumacza tłumaczyć rzeczy oczywistych, wie kiedy może odebrać komórkę, a kiedy nie. A jeśli nie wie, to się uczy, uczy, uczy. Choćby od diabła. Mogli komuniści po wojnie zatrudnić przedwojennego arystokratę, żeby im pokazał jak się je rybę, to i Pan Prezydent, reprezentujący mnie, może przejść spóźnioną kindersztubę. Kiedyś mówiono, że jakby komuniści wiedzieli, że bedą rządzić, toby sobie ładniejsze żony brali. Tu mamy sytuację odwrotną, Pani Prezydentowa bije małżonka na głowę i chcałoby się powiedzieć, że powinna go bić i po głowie.
    Obawiam się zresztą, że jest znacznie gorzej niż na to wygląda. Jeżeli przez dwa lata nie udało się nauczyć Pana Prezydenta podstawowych odruchów, to czeka nas jeszcze dużo wstydu.

  67. Do „T. Obserw”:miałbyś 100% racji, gdybym ja wykazywał przewagi ekonomii komunist(socjalist.)nad kapitalist. Ale tu trochę mnie „ruszyłeś”, bo ja już tyle razy pisałem, kto jestem zacz(a jestem inż.i ekonom.chowu socjalist-kapitalist) i mam tę przewagę nad ekonom. kapitalist., że z teorii i praktyki znam zalety i wady obu systemów:mówię to nie po to, żeby się chwalić;po prostu wyjaśniam, że nikt mi nie zrobi w tym temacie wody z mózgu. Nie rozumiem tylko jednego w Twojej wypowiedzi:”dlaczego kop Araba w d… według obrządku kapitalistycznego ma rzekomo być mniej bolesny, niż według obrządku komunistycznego”? Ja z uporem maniaka twierdzę, że jest przykry i upokarzający identycznie, ale może masz w zanadrzu jakieś nowe dane?
    Z szacunkiem

  68. Poseł Palikot, odgórnie lub sam z siebie, postanowił doprowadzić LK do stanu krytycznego, czyli do niekontrolowanego wybuchu. Stąd permanentne nękanie. To nawet może się udać. Poprzednicy LK czegoś się uczyli sprawując szacowny urząd. LK wprost przeciwnie. W dodatku on coraz bardziej się boi. A poseł Palikot dokręca śrubę. Nawiasem – bardzo jestem ciekawa chamskiego procesu, do którego Pałac tak dąży.

  69. Pan Prezydent dowiódl znakomitego stanu zdrowia wytrzymujac do tej pory chamskie ataki Pali-i Vice Palikotów. Jestem natomiast ciekaw (nie napisze ze umieram z ciekawosci) jak Pan Redaktor zareagowal na wiadomosc ze oto Polske na Slowacji reprezentuje „Kierownik” a nie Ambasador. Ach gdzie te czasy kiedy Wieniawa jechal skladac listy przy Kwirynale !!! Auuuuuuuu – Donald ja Ci tego nie zapomne !

  70. @Sławek
    Powiem Panu za co obecnemu prezydentowi należy się odrobina szacunku (bez oceniania całokształtu skutków, bo za wcześnie).
    1. bo jest prawy i sprawiedliwy (nie muszę chyba uzasadniać)
    2. bo jest konserwatystą sublimacyjnym (trudny termin)
    3. bo jest konsekwentny i dotrzymuje obietnic wyborczych (zapowiadał weta wobec niektórych ustaw i je realizuje, zapowiadał inną politykę zagr. i ją realizuje – nie zabiega jak jego poprzednik o względy Moskwy, żeby stanąć potem na Pl. Czerwonym pomiędzy przywódcami państw kolaboujących z Hitlerem)
    4. bo jest szczery (nie kryje swych sympatii i antypatii i nie wmawia
    Polakom, że wszystkich reprezentuje – (wybory prezydenckie są jak najbardziej polityczne)
    5. bo jest bezpośredni (zmiataj dziadziu!)
    6. bo jest dowcipny (sam bym nie wymyślił ‚małpy w zerwonym kubraczku’)
    7. bo jest przyzwoity i w miarę uczciwy (nie kryje drugiego oblicza)
    8. bo jest towarzyski (lubi wino, kobiety i muzykę)
    9. bo jest pragmatyczny bardziej niż prez. Francji (nie jedzie do Irlandii, żeby nawracać renegatów unijnych i nie osmiesza się)
    10. bo jest dobtym mężem i słucha żony
    11. bo jest lojalny wobec najbliższych
    12. bo nie zdradza swoich ideałów co 10 lat
    13. bo nie stara się być ładniejszy i mądrzejszy, niż jest w rzeczywistości
    13. bo jest bezkompromisowy w osiąganiu celów politycznych

    …jak dla mnie wystarczy, co nie oznacza, oczywiście, że obecny prezydent
    jest moim faworytem i ideałem, ale umię dostrzegać różnice, a Pan nie!Pozdrawiam

  71. do „Z Berlina pisze”

    Szanowny Panie,
    szkoda, ze nie wykazuje Pan berlinskiego humoru i nie postrzega, ze moje przytyki nie tycza Panskich opinii o zdrowiu prezydenta, lecz tenoru Pana pisania oraz natretnego zaznaczania (patrz Nick) nadawcy z Berlina. Przy okazji ogorkowej pseudodebaty o zdrowiu prezydenta (wszyscy wiedza jaki jest jego stan) polecilem Panu brandenburskie spa (sanus per aquam). Moze po kapielach bedzie Panu latwiej zabiegac o wymieniony fotel prezydenta; w miedzyczasie polecam Panu prawdobodobnie wygodne krzesla w roznych dzialach administracji Senatu Berlinskiego, bo jak sadze Urzedy Dzielnicowe Pana nie interesuja. Sa jeszcze fotele, krzesla oraz lezaki w Ogrodzie Luksemburskim i z pewnoscia w pieknych parkach berlinskich.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Retoryka na poziomie Tchibo??!! (sadze, ze w Berlinie funkcjonuje takie powiedzenie).

    Ani sensu ani zwiazku…. jak zwykle.

    z naleznymi wyrazami
    z Berlina

    PS: jak bede kandydowal na prezydenta, to oglosze raport o stani zdrowia.

  72. @Pielnia1 22.24

    Czlowieku, przecieram oczy, czy ty twierdzisz, ze ja napisalem cos o wyzszosci kopania Araba przez kapitalistow? To ty wprowadziles, zdaje mi sie, te frazy i ja ich wcale nawet nie skopiowalem, ani w inny sposob nie podjalem.
    Nota bene, Arabowie, czy to Egipcjanie, czy Saudyjczycy, maja sie o wiele lepiej we wspolpracy z zachodem. Egipcjanie wyszli na modelu socjalistycznym i sojuszu wojskowym z ZSRR jak Zablocki na mydle. Ale mniejsza o to.

    Ja napisalem, ze dla mnie – podkreslam DLA MNIE – wyzszosc gospodarki wolno rynkowej nad centralnie planowana i upanstwowiona, czyli „sowiecka” naklonila do emigrowania i do takiej a nie innej pozycji poznawczej, a przez ciebie wykrytej u mnie jako poswiadoma obrona przed „jankeskim kopaniem”.
    Zacytuje twoje slowa:
    „dalej nie chcesz przyjąć do wiadomości, że podświadomie jest dla ciebie oczywiste (ja trochę to rozumiem; żeby psychologicznie łatwiej akceptować nową w okół mnie rzeczywistość, muszę sam sobie stwarzać jakieś alibi o charaktrerze akceptacyjnym), iż jeśli Cię Busch (Reagan, Carter, Kennedy) kopie … „

    Ja nie argumentuje co sie dzieje w twojej glowie, nie chce nawet tam dokladniej wgladac, bo moglbym sie jeszcze czyms zadziwic. Nie rozumiem tej maniery argumentowania. Wole raczej dyskusje wprost i logiczna, moze powierzchowna i nie do konca prawdzia, ale bez zadnych osobistych doszukiwan. Ja pisze tekst, ty go uwaznie czytasz, logicznie ustosunkowujesz sie do argumentow, piszej swoj tekst, ja go uwaznie czytam … a nie jakies przelozenia, nad i pod interpretacje, komu to po co i na co?

    Ja nie musze sie podswiadomie bronic przed niegodziwosciami kapitalizmu i sobie cos racjonalizowac. Wyznam ci, ze w mojej glowie nie powstaje uzalajaca sie formula „kopie mnie Bush”, czy jakis kanadyjski Mulroney, czy Harper. Co mi do nich? Byc moze moj stan umyslowy jest nienormalny, tj. nie taki jak znakomitej wiekszosci Polakow i Polonusow. Ale zapewniam cie, ja wybralem wyjazd do kapitalizmu z pelna swiadomoscia, z pelnym zapalem i relatywnie z duza wiedza, w tym jezyka. Mnie kapitalizm zaskakiwal b. dlugo, ale na pewno o wiele mniej niz innych imigrantow, ktorzy przyjechali tutaj na rympał. Co ja ci mam jeszcze wyjasnic?

    Z naleznym szacunkiem
    T.O.

  73. Pan Daniel napisal: „Jak powiedział George W. Bush, „Kraje, które wymieniają towary, będą też wymieniały myśli i idee”.

    Np. Kuba, Korea Pln., Iran czyli wszystkie kraje oblozone amerykanskim embargiem.

    Hipokryzja Busha (medalowego prezydenta) nie zna granic.

  74. Jeżeli konstytucja przewiduje mozliwość usunięcia prezydenta, między innymi ze względu na stan zdrowia, to wiadomość o kondycji głowy państwa, niezależnie od tego kto się jej domaga, musi być publiczna, gdyż pośrednio jest warunkiem upoważniającym do sprawowania urzędu i podlega demokratycznej weryfikacji.

  75. Czytałem ostatnio wypowiedź blogowicza o nicku telegraphic observer: http://passent.blog.polityka.pl/?p=470#comment-94268
    Zazwyczaj czytam, uśmiecham się do siebie albo krzywię, czasami namawiam żonę do czytania w nadziei, że podzieli mój punkt widzenia. Czytam i odkładam, no bo: jakiż sens miałaby moja wypowiedź — i tak nie mająca żadnego przełożenia na to, co się wokół nas dzieje czy dziać będzie? W tym jednak przypadku zagotowało mi się w środku i postanowiłem swoje zdanie upublicznić. Zastanawiam się wciąż, czy polemizowanie z wypowiedziami takimi, jak ta telegraphic observer’a ma sens. Czy nie będzie to przypadkiem przyczynek do dyskusji „o wyższości Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia” tylko, że nie tak śmiesznej, jak w wykonaniu Profesora Stanisławskiego… Są bowiem ludzie, których „żadne krzyki nie przekonają, że czarne jest czarne, a białe jest białe”! Jak mi się wydaje, telegraphic observer do tej właśnie grupy ludzi należy. Jego wypowiedź wskazuje bowiem, że reprezentuje on moralność Kalego.
    t.o. dowodzi mianowicie, że „USA i ZSRR to były dwie różne bestie” i każe nam wierzyć, że USA to była, jest (i będzie?) ta dobra bestia, a ZSRR i „następcy Mołotowa” — byli, są i będą be. A mnie interesuje: na czym, tak dokładniej, polegać ma różnica między rakietami (odpalonymi przez dobrych Amerykanów) „służącymi odstraszaniu”, a rakietami, które „mogły być użyte w celu agresywnego zastraszania” (a napisy miały cyrylicą)? Te pierwsze jakoby nie były zagrożeniem, a te drugie były… Jak Kali w kogoś odpalić rakietę, to dobrze, a jak w Kalego odpalić rakietę, to źle?
    ZSRR podobno „nie oddałoby Afganistanu, gdyby nie padło ekonomicznie”. Podziwiając źródła informacji t.o. chciałbym zapytać: a co takiego USA oddały, kiedy nie musiały? Siły okupacyjne USA stacjonują w dziesiątkach krajów, którym narzuciły „sojusze”, od Okinawy przez Mannheim po Kubę. t.o. pisze dalej: „Wojna w Wietnamie, trochę większych rozmiarów(??!) [t.o. porównuje Wietnam z Afganistanem], przyniosła ogromne spustoszenie w społeczeństwie amerykańskim i przemeblowała całą politykę na długie lata”. Czyżby? To nie Amerykanie więc interweniowali (wg. wyliczeń t.o.) 35 razy w latach 1960–89 w samej tylko Ameryce Łacińskiej? Nie policzył t.o. zbrojnych interwencji USA na innych kontynentach, a było ich też nie mało. Ostatnie zmiany polityki USA polegały głównie na bombardowaniu z daleka (jak w Grenadzie), albo z wysoka (jak w Trypolisie, Belgradzie i Bagdadzie). Nadal jednak używano do tego broni zabronionych międzynarodowymi konwencjami i nadal ginęli niewinni ludzie, a cywile przede wszystkiem. Natomiast kiedy żołnierz napadniętego kraju strzela do Marines, to jest on zbrodniarzem i terrorystą, którego należy wywieźć do Egiptu lub od razu na Kubę, torturami wymusić przyznanie się do strzelania (a będzie to wtedy terroryzm — gardłowa sprawa) i trzymać tam bez sądu tak długo, jak się podoba. Potem też — choćby i nawet sąd uniewinnił! Można wtedy płakać nad tego wszystkiego kosztami… Czyli: jak Kali komuś zburzyć dom to dobrze, a jak Kalemu zburzyć to źle? Jak Kali strzelać do kogoś to dobrze, a jak do Kalego strzelać to źle? Poza wszelką zaś krytyką jest założenie, że „wojna wietnamska spustoszyła społeczeństwo amerykańskie” (a wojna afgańska zleciała po Rosjanach jak woda po kaczce). Z tego, co widzę w mojej telewizji, to przeciętny Amerykanin dalej uważa, że „dobry Indianin to martwy Indianin” — pod „Indianina” można wymiennie podstawić „komunistę”, „muzułmanina”, „Taliba”, „Irańczyka” albo dowolną inną grupę/nację (spory wybór) na celowniku amerykańskiej propagandy.
    t.o. może sobie pisać, że to bzdura, ale wojna w Iraku była o ropę. Nie o tę ropę, którą leje się do baku, tylko o tę, która przynosi wymierne zyski. Dane za ostatni kwartał mówią same za siebie: Wielkie Siostry tj. główne kompanie naftowe USA uzyskały największy w historii zysk — bez wojen i napięć wręcz niemożliwy do osiągnięcia. Przeciętny obywatel na tym traci, ale ci, co na tej wojnie mieli zarobić, zarabiają krocie. I to nie jest wyłącznie moje zdanie — ja tu tylko powtarzam opinie ekspertów pochodzących z kraju wszak wobec USA satelickiego! Przy czym „dalekosiężny plan poprawy sytuacji na Bl. Wsch. przez usunięcie krwawego dyktatora” jako wymierny skutek przyniósł kilkaset tysięcy (mówi się już o milionie) cywilnych ofiar, totalną ruinę niemałego i nieźle prosperującego do niedawna kraju oraz totalną destabilizację regionu. Wszystko to z naruszeniem prawa międzynarodowego, praw człowieka, torturami, grabieżami, gwałtami i szeregiem innych zbrodni, za które żołnierzy US Army, US Navy i US Air Force nie będą ścigani. t.o. widzi asymetrię w ocenie USA i ZSRR, ja natomiast widzę asymetrię w ocenie USA i reszty świata: prezydent, było nie było, Hussein został powieszony jako zbrodniarz mający na sumieniu wiele (kilka? kilkadziesiąt?) tysięcy ofiar. Prezydent Bush pławi się w glorii „obrońcy demokracji”, bo USA nie uznają zabijania starców, kobiet i dzieci przez swoje (lub swoich aktualnych sojuszników) siły zbrojne za zbrodnię, za którą mogą odpowiadać. To są tylko „niefortunne i godne ubolewania wypadki”, których by rzekomo nie było, gdyby wszyscy się zmienili — tak, jak tego t.o. też sobie życzy. Wychodzi na to, że jak Kali kogoś zabić to dobrze, a źle jest tylko wtedy, kiedy Kalego zabić, albo choćby i tylko próbować zabić.
    Jeśli zaś chodzi o „wewnętrzną brutalność Rosji”, to muszę powiedzieć, że byłem w wielu krajach (w kilku mieszkałem nieco dłużej, a jakieś 50–60 odwiedziłem służbowo lub jako turysta) — w Rosji też. I nigdzie nie mam takich obaw, jak wjeżdżając do USA. Parę lat temu w LA, stojącego przede mną w kolejce do Security Check faceta zakuto w kajdanki i wyprowadzono nie wiadomo dokąd — za to, że miał w bagażu (a nie zadeklarował) cążki do paznokci. Zbrodniarz! A od prawie wszystkich nie-Amerykanów (Kanadyjczyków, zdaje się, też to dotyczy?) pobiera się przy wjeżdzie odciski palców. Od momentu wprowadzenia Patriot Act USA stały się praktycznie państwem policyjnym, w którym można każdego zamknąć bez powiadamiania o tym kogokolwiek (a adwokata zwłaszcza) za samo tylko „niesłuszne” nazwisko — decyduje „komputer”, do którego wglądu nie mają nawet członkowie Kongresu. Obowiązek udowodnienia, że się nie jest wielbłądem należy do oskarżonego. To wszystko są przejawy wewnętrznej łagodności USA, jak mniemam. Wiem, wiem, wiem: wielokrotne potraktowanie nerwowego polskiego pasażera taserem przez policję kanadyjską czy nafaszerowanie kulami Brazylijczyka spieszącego się do pracy przez policję brytyjską także należy uznać za typowe przejawy łagodności i umiarkowania — tak bardzo różne od brutalności post-komuszej rosyjskiej bezpieki… W tej brutalnej Rosji opanowanej przez spadkobierców Berii odciski palców pobiera się w zasadzie od aresztowanych przestępców, a nie od turystów i gości. Jak Kali pobierać to łagodny, a jak Kalemu pobierać to brutalny?
    No i na koniec, zamiast „walić stare klisze i zardzewiałe slogany” proponuję t.o., żeby sobie poczytał. Może by się wtedy doczytał, że chrześcijaństwo nie mniej — jeśli nie bardziej! — od islamu „od początku było ideologią agresywną i opresyjną w wielu przypadkach”. Kiedy to policzyć od czasów na długo przed wyprawami krzyżowymi (np. od cesarza Konstantyna lub nieco później — od roku 622 kiedy to powstał islam) i skończyć tak gdzieś w XVIII wieku, to pewno by się okazało, że było ideologią nawet dużo bardziej agresywną i opresyjną… Liczenie do roku 2008 włącznie niewiele tu zmieni.
    P.S. Od czasu, kiedy napisałem powyższe, kilku innych blogowiczów też zauważyło to, co i ja. Szkoda, że t.o. nie zamierza się nad tymi uwagami nawet zastanowić…
    kaskada

css.php