Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

31.12.2009
czwartek

Pieniacze górą!

31 grudnia 2009, czwartek,

Adam Michnik ma tę słabość, że od czasu do czasu, kiedy zostanie zniesławiony – oddaje sprawę do sądu. Oczywiście, do tego trzeba mieć rację, adwokata, cierpliwość i temperament Michnika.

Przeciwnicy Michnika, zwłaszcza z kręgu „Rzeczpospolitej” i dawnego „Dziennika”, nazywają to pieniactwem, ograniczaniem wolności słowa, z której sami chętnie korzystają, pisząc np., że Michnik całe życie broni komunistycznych agentów etc. Zdaniem przeciwników Michnika, spory pomiędzy dziennikarzami powinny być rozstrzygane w polemikach, na papierze, w wymianie argumentów, a nie przed sądami. Jestem innego zdania – polemiki, acz celowe (choć nie z każdym), pozostają nierozstrzygnięte, każdy pozostaje przy swoim, nikt nie przeprasza, a opinia się wlecze, błoto przysycha na oszkalowanym, na zasadzie „ukradł – nie ukradł, zegarek zginął”.

Ostatnie dni 2009 roku przyniosły Michnikowi satysfakcję. Ukazały się kolejne przeprosiny, które tu przypomnę. „Instytut Pamięci Narodowej przeprasza pana Adama Michnika za opublikowanie w zbiorze dokumentów wydanym przez IPN ‘Marzec 1968 w dokumentach MSW. Tom I Niepokorni’, nieprawdziwej, zniesławiającej i fałszującej życiorys jego ojca Ozjasza Szechtera informacji, że Ozjasz Szechter był aresztowany i skazany za szpiegostwo na rzecz ZSRR. INSTYTUT PRZYZNAJE, ŻE ŹRÓDŁA HISTORYCZNE POZWALAŁY BEZ TRUDU USTALIĆ PRAWDĘ w tej sprawie i wyraża głębokie ubolewanie z powodu niestosowności i braku staranności przejawiającej się w zaniechaniu odpowiedniej weryfikacji opublikowanej wiadomości, bezprawnie naruszającej prawo pana Adama Michnika do kultywowania dobrej pamięci po jego zmarłym ojcu”. (Podkr. – Pass)

Kilka dni później Michnika spotkała kolejna satysfakcja. Na łamach prasy przeprosił go główny specjalista Platformy do spraw etyki, Jarosław Gowin. Dwa lata temu Gowin powiedział: „Pamiętam jak wiele lat temu za poparcie idei lustracji zostałem przez Michnika nazwany faszystą”. Michnik domagał się odwołania kłamstwa, a gdy to nie nastąpiło – oddał sprawę do sądu. Wynik:

„Oświadczenie. W moim wywiadzie dla ‚Dziennika’ pt. ‘Polski spór o modernizację’ (dodatek ‘Europa’ z dnia 28 lipca 2007 roku) stwierdziłem m.in., że Adam Michnik nazwał mnie faszystą. Przyznaję, że wypowiedź ta nie polegała na prawdzie, bowiem w rzeczywistości Adam Michnik w toku przywołanej przeze mnie debaty nie nazwał mnie faszystą. Przepraszam Pana Adama Michnika, redaktora naczelnego ‘Gazety Wyborczej’, za nieprawdziwą, zniesławiającą wypowiedź, godzącą w jego dobre imię. Jarosław Gowin.”

Michnik ma prawo mówić o satysfakcji, której mu i tak nie brakuje. Popieram jego postawę: za oszczerstwa – wezwanie do sprostowania i przeprosin, a gdy to nie skutkuje – do sądu. Nie chodzi tu bowiem o Michnika, któremu żaden IPN ani senator Gowin nie jest w stanie zaszkodzić. Nie twierdzę, że w każdej sprawie sądowej Michnik miał rację. Chodzi o dobre obyczaje w Polsce. Michnik ma większe możliwości niż szeregowy dziennikarz czy osoba prywatna, aby zwalczać oszczerstwa i dbać o dobre obyczaje w życiu publicznym. Czasami uciekanie się do sądów wygląda na pieniactwo i bywa, nadużywane, ale i tak – w porównaniu do ilości obelg i bezpodstawnych oskarżeń formułowanych w życiu publicznym – sądy mają w tej dziedzinie mało roboty. A to dlatego, że orzekają zbyt łagodnie. Kiedy Temida będzie bardziej surowa, gdy mocniej uderzy winnych po kieszeni, tak jak to czyni w USA, być może odpowiedzialność autorów za słowo będzie większa. Jeśli chodzi o mnie – popieram pieniaczy.

***

PS.

Wodnik 53: dzięki za dobre słowo pod adresem naszego bloga. Podobnie jak Pan uważam, że „jest bardzo tolerancyjny”.

PIRS: Propozycja podziału bloga na działy tematyczne – oryginalna, ale chyba niepraktyczna. Urok bloga polega m.in. na tym, że jest to kogel-mogel i ucierają się rozmaite poglądy w różnych sprawach.

Jacobsky: Chętnie bym przeczytał obszerniejsze opracowanie o ewolucji poglądów Jeffreya Sachsa. A jest ona uderzająca.

***

Wszystkim blogowiczom składam podziękowania za obecność i za aktywność, oraz najlepsze życzenia w realu oraz w wirtualu – do zobaczenia w Nowym Roku na starym blogu (już czwarty rok!).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 224

Dodaj komentarz »
  1. Najlepszego Panie Danielu.

  2. Panie Redaktorze! Moja propozycja podziału blogu na działy tematyczne to był oczywiście żart. Chodziło mi o to, że bez względu na poruszany przez Pana temat i wymienione fakty zawsze znajdą się blogowicze nawiązujący do swoich ulubionych tematów i stałych opinii. Tych opini nie da się zmienić ani skorygować. Jak powiedziano, kiedy głupiec wrzuci kamień do ogrodu to dziesięciu mędrców będzie się biedzić nad jego znalezieniem. Najprostsze byłoby nie polemizować z durnymi wypowiedziami i w ten sposób nie podsycać tego ognia. Niestety, proste rozwiązania nie są popularne, również na tym blogu.
    Wszystkiego najlepszego w nowym roku!

  3. Również przesyłam pozdrowienia i życzenia.
    Panie Danielu, gdyby Pan chciał się sądzić z własnymi oszczercami w blogu, to chyba taniej by Panu wyszło wykupić cały sąd na rok lub go wydzierżawić. 😀

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Prokuratura w Lublinie umorzyla sledztwo w sprawie „spieprzaj dziadu! ” skierowanego pod adresem PPLK przez pewnego lubelskiego hm , pieniacza (?)
    Wydaje sie , ze „pieniacz” to dosc szerokie pojecie bo kto wlasciwie w tej sprawie byl pieniaczem ? Ten co krzyczal ?
    Pamietam jeszcze tych radomskich , ale oni byli wymieszani z worcholami ( tez ciezko bylo odroznic jednych od drugich) a bylo to dawno i pewnie nieprawda.
    Co z wysypiskiem , bedzie cos z tego pomyslu TJ ?
    Jeszcze bardziej urokliwego blogu w Nowym Roku.

  6. a ja tam Panie Dziejku życzę ,tyle jeszcze na blogu ile w ” Polityce ” !.

    * z prowincji *

  7. Życzenia to mają do siebie, albo raczej od siebie, że najczęściej się nie spełniają. Te niżej są na miarę urzeczywistnienia.

    Gospodarzowi – niech mu się marzy i darzy!
    niechaj mu cierpliwość służy
    i bigos w en passant warzy
    dla nas jak najdłużej!

    Gościom blogu ślę stąd życzenia
    niech blogosfera w błogą się nie zmienia

    Moderatorom, gdy już ich najdzie mania zgrabiania
    życzę grabi z rzadkimi zębami
    do piany zgarniania

    A Wszystkim zdrowia całe naręcze
    (za powodzenie życzeń swych ręczę!)

    kd


  8. °o o°
    __o°__
    \HappY/
    .(New )
    .\Year/
    . .\__/
    .__||__
    >2010< Najlepszego! Panu Redaktorowi i Jego Gościom.

  9. Każda wolność musi się łączyć z odpowiedzialnością. Wolność słowa również. Ja też popieram pieniaczy. Pozdrowienia i najlepszego w NR. Przynajmniej żeby nie był gorszy od mijającego.

  10. Mimo wszystko uważam ,że osoba Adama Michnika powinna być w jakiś sposób doceniona.To przecież nie tylko współtwórca III Rzeczpospolitej.Wszyscy pamiętają jego słynne”Wasz prezydent,nasz premier”.Adam Michnik to również główny architekt IV Rzeczpospolitej.To przecież od jego słynnej rozmowy z Lwem Rywinem rozpoczęła się nowa jakość w naszej społeczno-politycznej przestrzeni.To od tamtego momentu ruszyła w ruch wszelka aparatura audio-wideo.To od tamtych czasów byli pracownicy SB wpadli w niemy zachwyt,że tak można podsłuchiwać,nagrywać itd.Dlatego uważam ,ze mimo wszystko powinna być rozważona kwestia, czy nie należałoby zmienić słów naszego hymnu narodowego.Nie,oczywiście Dąbrowski zostaje,ale na przykład Bonaparte…
    Moim skromnym zdaniem jedna ze strof Mazurka moglaby przybrac tką postać:
    Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
    Będziem Polakami.
    Dał nam przykład Michnik Adam
    Jak nagrywać mamy.
    Uważam,ze może zbyt odważna propozycja,ale Adam Michnik zasługuje…

  11. Wszystkiego najlepszego, Panie Danielu. Świetny blog! 😀

  12. Panie Danielu
    Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!
    Zdrowia i radości, niezmiennie bardzo interesujących opinii o naszej rzeczywistości na blogu. Czytam je z wielką przyjemnością od lat, najczęściej zgadzam się z nimi. Pozdrawiam

  13. No coz, manipulacja zaczyna sie od wybiorczego odniesienia do faktow.

    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/29156

    Serdecznie pozdrawiam.

  14. Najlepszego panie Danielu, ja również przesyłam pozdrowienia i życzenia. Proszę nie wołać Teresy.

  15. Oby nadchodzący Rok – 2010 – nie był gorszym od mijającego. Bo wg mnie – z mojej perspektywy (a wszystkie oceny, sądy i mniemania mają wymiar subiektywny, zawsze i wszędzie) – na to się jawnie zanosi. Do Siego Roku dla Autora Blogu i Jego Wszystkich Szanownych Gości.
    WODNIK53

  16. Ja się Panu nie dziwię że dla Pana środowisko Gazety jest dobre .

  17. Pan Redaktor pisze:
    „Jeśli chodzi o mnie – popieram pieniaczy.”

    Jana Kobylanskiego tez?

  18. Szanowny Panie Danielu!
    Zgadzam się z Panem co do zasadności dochodzenia przed sądem satysfakcji za publiczne pomówienia, szkalujące opinie i oszczerstwa. Rzeczywiście, jak twierdzą adwersarze Adama Michnika, spory między dziennikarzami powinny być rozstrzygane w drodze dyskusji ale w dyskusji merytorycznej, w której zachowuje się szacunek dla adwersarza nawet, gdy w polemice dyskutanci posługują się satyrą albo okazjonalnym dowcipem. Gdy padają wyzwiska, fałszywe oskarżenia, to już nie jest dyskusja, a awantura – erupcja złego wychowania, niestety zjawiska częste w naszym polskim życiu.
    Dlatego jak i Pan popieram „pieniaczy”. Ale wpisuję ten wyraz w cudzysłowie, jako zastosowany w przenośni, ponieważ wyraz pieniactwo i inne pochodzące od niego mają znaczenie pejoratywne i są związane z nadużywaniem drogi sądowej w błahych sprawach. A Adam Michnik pozywał w sprawach, które do tej kategorii nie należą. Wprawdzie oficjalne zasady posługiwania się znakami pisarskimi nie zlecają używania cudzysłowu do sygnalizowania przenośni, ale zwyczaj jest silniejszy od tej formalnej zasady.
    Droga sądowa w Polsce jest długa, kosztowna. Może więc nie zupełnie niemądra była propozycja, aby sprawy publicznych oszczerstw i pomówień były rozpatrywane przez sądy w krótkich terminach. Została ona zakrzyczana jako naruszająca rzekomo wolność słowa. Ale przecież wolności słowa musi towarzyszyć odpowiedzialność za słowo, egzekwowana w rozsądnym czasie. Przepraszanie publiczne za oszczerstwo po latach, to raczej kpina z odpowiedzialności za słowo.
    Życzę Panu, Panie Danielu w Nowym 2010 Roku dużo zdrowia, energii i pomysłów na prasowe wypowiedzi i cierpliwości dla tych, którzy starają się Pana obrazić.
    Wszystkim współblogowiczom składam noworoczne życzenia wszelkiej pomyślności, a tym z nas którzy posługują się wycieczkami ad personam, życzę aby, do ich świadomości dotarło, że obrażając kogoś, obrażają przed wszystkim siebie.

  19. Wszystkiego Najlepszego w całym roku 2010 dla Gospodarza i wszystkich blogowiczów !

  20. Szanowny Panie Danielu !
    Skladam najlepsze zyczenia na nowy rok.
    Dziekuje za wspaniale felietony i artykuly . Panskie opinie sa cenniejsze niz caly tydzien biadolenia przeroznych dziennikarzy. Zawsze niecierpliwie wyczekuje na panski felieton. Panskie zdanie wyglaszane w telewizji jest dla mnie zrodlem . zawsze niecierpliwie czekam na kolejna Loze Prasowa z Pana udzialem. Nawet na emigracji Pan i redakcja Polityki sa dla mnie niewyczerpanym zrodlem obiektywnych opinii o Polsce i Swiecie.
    Sto Lat albo dluzej dla Pana i redakcji Polityki zyczy staly czytelnik (od dziecka wlasciwie ).

  21. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Gospodarza oraz Jego Gości !

  22. Jeszcze raz DO SIEGO ROKU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  23. Pieniacze górą!

    Przez mysl by mi nie przeszlo nazwanie nawet zartem Adama Michnika pieniaczem. Wiem ze absolut nie istnieje i go nie szukam. Ale kojazenie symbolu wolnej i demokratycznej Polski z pieniactwem mi nie odpowiada.
    Osobiste idiosynkrazje zaklucaja autorowi odbior i perspektywe.

    Slawomirski

  24. Dosiego Roku,

    herosom blogowych bojów i, tym, ktorzy stanowią tło tej najlepszej areny walki, życzy,

    S t a n

    P.S.

    Oh, gdyby tak jeszcze słońce więcej świeciło nad Toronto.

  25. Panie Redaktorze,

    Jak obrażają, to trzeba lać na odlew.

    P.S.

    Widać, że program weryfikacji wpisów (spamów) uległ poprawie.
    Na trzy krótkie sylwestrowe wpisy, tylko jeden nie nadawał się do publikacji.

  26. Wszystkim, w przyszłym roku, życzę : trwórczej pokory i odwagi życiowej

    Sebastian

  27. Zycze Panu i wszystkim tutaj bywajacym udanego roku. Oby nie byl on gorszy od tego, ktory sie konczy !

    Duzo zdrowia !

    Jacobsky.

    PS. Ewolucje JS mozna sledzic poslugujac sie wieloma pulikacjami na jego temat oraz na temat proponowanych przez Sachsa rozwiazan.

    Na przyklad tutaj: http://www.alternet.org/story/22032/?page=entire

    Mysle, ze JF odszedl daleko od swych pozycji z konca lat 80-tych/poczatku 90-tych. Czytajac jego artykuly z podanego przeze mnie zrodla mozna przypuszczac, ze gdyby dzisiejszy Sachs mial doradzac przy transformacji, to byc moze zastosowalby on inna strategie.

    Pozdrawiam.

  28. Pomyślnego przyszłego roku 2010! Panu Redaktorowi i Blogowiczom życzę, aby nie irytowały nas nadmiernie dzialania wszelakich służb specjalnych z odśnieżającymi włącznie.
    Pozdrawiam, Sianin

  29. Panu Redaktorowi

    oraz wszystkim Bywalcom blogu życzę wszystkiego najlepszego w nadchodzącym Roku 2010, przede wszystkim zdrowia, szczęścia, powodzenia i radości.

  30. @ Slawomirski: Nazywanie Michnika „symbolem wolnej i demokratycznej Polski” jest niesmacznym zartem. Czego chcial Michnik za czasow PRL? Socjalizmu z ludzka twarza! Piekna, okragla fraza. Ale co ona rzeczywiscie oznaczala? Wylacznie zastapienie twarzy Gomulki*, Cyrankiewicza*, Gierka*, Jaroszewicza* (*niepotrzebne skreslic) twarza towarzysza Michnika na oficjalnych portretach wlascicieli Polski Ludowej. Michnik nigdy nie byl demokrata; zawsze byl oportunista, ktory staral sie wykorzystac kazda sytuacje dla korzysci osobistych. I ta postawa pozwolila mu, kiedy socjalizm chylil sie ku upadkowi, przebrac sie w piorka liberalnego demokraty i – juz po zastapieniu PRL przez RP – czerpac korzysci z owej metamorfozy.

    P.S.
    Przez kilka lat obracalem sie w srodowisku „walterowcow” i „komandosow”.
    Moje tezy sa oparte o obserwacje, nie wiadomosci z drugiej reki.

  31. Doskonale rozumiem użyty zwrot „górą pieniacze”. Niestety zbyt często wolność słowa nie idzie w parze z odpowiedzialnością za nie. Moje życzenie na tym forum jest takie: niechaj on trwa jak najdłużej. Pozdrawiam

  32. Przychylnych zdarzeń w personal privie,
    Owocnej uprawy blogowej niwy,
    Marszu do przodu w rytmie dysputy,
    Z przewidywaniem, nigdy na skróty,
    Na krętej drodze do casusu
    – Trudnego w Polsce consensusu,
    Równoważenia niebios i ziemi,
    Bycia oddzielnym i bycia z niemi,
    Użytkownikom tego blogu,
    Zwłaszcza pierwszemu tu po Bogu,
    Który ziarno z plewów łowi,
    Nieustannemu Danielowi
    Z podłoża kłujących myśli pryczy
    TJ Dosiego Roku życzy.

  33. Dochodzenie swych praw pieniactwem zdaniem „Rz” ?

    Ciekawe podejscie do wolnosci slowa. Pogratulowac przeciwnikom Michnika dobrego humoru.

    Pozdrawiam.

  34. Ogólnie rzecz biorąc to Polska, wolna czy nie, zawzwyczaj kojarzy się z pieniactwem…

  35. Ewolucja poglądów Jeffreya Sachsa – o ile nie jest publicystycznym mirażem, wręcz propagandowym trickiem – bierze się z ewolucji tematów, którymi on się zajmuje. Bez wątpienia jest on b. zdolnym i wrażliwym ekonomistą na topie. Najpierw doradzał rządowi Boliwii jak wyjść z hiperinflacji stosując metodę szybkich cięć i liberalizacji, zwanej „terapią szokową”, potem doradzał rządowi Mazowieckiego w wychodzeniu z hiperinflacji, odcięcia od świata, stagnacji gospodarczej oraz stalinowskiego socjalizmu z przeważającą własnością państwową i biurokratycznym sterowania gospodarką. Opuszczał on zamknięty świat amerykańskiej profesorskiej debaty i ruszał w świat, aby czynić dobro. W przypadku Polski on wcale nie żałuje, wręcz twierdzi, że zaaplikowana terapia Polsce była potrzebna: ”kiedy reformuje się gospodarkę w 80 proc. zarządzaną przez państwo, trzeba zacząć od reform wolnorynkowych”.

    http://www.polityka.pl/swiat/rozmowy/280037,1,prof-jeffrey-sachs-ekonomista-o-niesprawiedliwych-spoleczenstwach.read?backTo=http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1501635,1,konczy-sie-dekada-strachu.read

    O ewolucji poglądów J.S. najlepiej się mówi z pozycji krytyka reform 1990 roku. Wtedy był on złym chłopcem, przywiózł nad Wisłę złe idee wolnej amerykanki i zniszczył kulejącą, ale potężną gospodarkę, której wzrost rzekomo mógł być 180 % przez te 20 lat (Kołodko), gdyby Sachsa nie posłuchano.

    Rząd Grecji zapowiada właśnie terapię szokową, aby gospodarkę wyciągnąć z marazmu spowodowanego beztroską i indolencją, ogarniętą deficytem i zagrożoną sankacjami UE. A przecież ich gospodarka nie ma takiego rozmiaru własności i ingerancji państwowej jak PRL.

    Skąd to pomieszanie pojęć i ocen? Z głupoty, czy z interesu? Mam wrażenie, że opór zachowawczych grup w kraju wobec oczywistości reform: dokończenia prywatyzacji (przykład jej dobroczynnych efektów jest w artykule załączonym przez Rybę http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,7394256,Prywatne_zycie_hut__banku__telefonow_i_pradu.html ), zreformowania systemu emerytalnego z ograniczeniem uprawnień, reforma elementów systemu opieki społecznej. Nie będę „leciał po nickach” i wyliczał, kto jest blogowym elementem zachowawczym. Bo przecież nie ma sprzeczności między Sachsem ratującym Boliwię i Polskę, nawołującym do zniesienie biedy w świecie i ograniczenia chorób w Afryce, opowiadającego się za wyrównaniem szans. Proponuję zapytać go wprost, czy jest za prywatyzacją kopalń KWK i dotowaniem ich produkcji zanieczyszczającej środowisko, albo za tym, aby Polacy przechodzili wcześniej na emerytury. Panie Redaktorze Passent, niechże POLITYKA wyśle Pana do Ameryki, albo sprowadzi Sachsa i niech Pan go zapyta o konkrety. A nie o ideologiczne rozważania na temat globalizacji świata i polityki społecznej prezydenta Obamy. Toż te tematy Polaków nie dotyczą, przynajmniej zdecydowanie mniej.

    … oraz Pomyślności i Zdrówka życzę na łonie POLITYKI, en passant i szanownej Rodziny.

  36. Nie dyskutuję na blogu ale czytam wszystko co blogowicze zapisują. Podziwiam Gospodarza tak jak i calą Redakcję. A czytam Was od 1956 roku od nr. 1 ,kiedy mój Ojczulek przyniósl, poczytał i powiedzial: „Tu synu znajdziesz drogowskaz na swoje zycie”. Ojczulek był Powstańcem Wielkopolskim, wachmistrzem 15 pulku, oficerem WP od 1922 roku i bardzo nie lubil wasatego Marszałka. Oj nielubił.
    Czytałem Politykę na kontraktach budowlanych w ZSRR i w Sudanie. czasami z opóźnieniem. Prenumeruję Polityke i Forbsa oraz czasopisma branżowe i to mi z mediow wystarcza. Bardzo nie lubię chamstwa internetowego. telewizyjnego już nie ogladam (TVP i TVN). Ogladam p. Janine Paradowska i jej Rozmowę dnia. I tyle.
    Dosiego Roku, duzo nowych felietonów. Ukłony dla wszystkich piszacych PUBLICYSTOW Polityki.

  37. Slawomirski pisze: 2009-12-31 o godz. 17:27
    Pieniacze górą!
    Przez mysl by mi nie przeszlo nazwanie nawet zartem Adama Michnika pieniaczem. Wiem ze absolut nie istnieje i go nie szukam. Ale kojazenie symbolu wolnej i demokratycznej Polski z pieniactwem mi nie odpowiada.
    Osobiste idiosynkrazje zaklucaja autorowi odbior i perspektywe.

    Panie Sławomirski, bój się Boga w Nowym Roku!
    Te błędy ortograficzne, to cząstka Pańskiego profilu – że powiem tak zawile.
    Błagam, proszę pisać w edytorze tekstu i wklejać w pole tekstowe
    en passant.
    Mam w swojej bazie blogowiczów uwagę przy nicku Sławomirski
    „chyba przebywa za granicą”
    ale czy to oznacza, że w tym inteligenckim blogu można robić byki?

    PS1
    Przeczytałem w Wyborczej przeprosiny posła Gowina skierowane do A. Michnika.
    Ale czy szary, opluty człowiek może zatrudnić prawnika, wygrać proces i uzyskać wątpliwą satysfakcję?
    PS2
    Tamże T. Lis pisze o moralizatorach z dużego dziennika ogólnopolskiego.
    Zobaczymy, obejrzymy, przeczytamy ich w nadchodzącej kampanii.
    Oni wiedzą, że tabloidowe czasy to ich czasy.
    Lis ich nazywa ostro, najłagodniejsze określenie to „dzielni talibowie”.

    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

  38. Blogowe roztrząsanie historii PGR-ów jest gorsze od rozrzucania obornika bez właściwych narzędzi. Podstawowym faktem gospodarczym PRL-u było to, że z rolnictwa, głównie prywatnego utrzymywało się ponad 35 procent zatrudnionych. Rolnictwo to sektor, w którym się żyje i pracuje bez zwracania uwagi na ogromne rozpiętości w produktywności pracy. Ja sam z teściem chowaliśmy prosiaka w komórce, produktywność nasza była żadna, aczkolwiek teściowa do kuchni dostawała zaopatrzenie nieporównywalne z tym co było w sklepach z napisem „MIĘSO”. Rolnictwo PRL dawało 4-5 % ówczesnego PKB (jakby nie liczyć), a więc musiała wieś być dofinansowana. Podobnie jest teraz, choć proporcje nieco lepsze. Ale w porównaniu z całkiem dobrze funkcjonującymi sektorami rolniczymi w Danii, Kanadzie i całej reszcie rozwiniętego świata, gdzie zagtrudnia się 2 % ogólnej liczby pracujących jest to ogromna dysproporcja. Jej konsekwencją jest bieda i potrzeba ogromnych transferów. III RP musiała podjąć ten temat, czyli zmniejszenia liczby ludności rolniczej i dokonała tego na skalę przerastającą wszelkie dokanania PRL w tym zakresie, , oczywiście metodą gospodarki rynkowej, dobrowolnej migracji oraz przy pewnych negatywnych przypadkach, bo na utrzymanie osób praktycznie nie nadających się do pracy bez zapomogi nie było budżetu narodowego stać niestety.

    Blogowiczom życzenia Dosiego Roku przesyłam

  39. Życzę całemu polskiemu dziennikarstwu, zeby w nadchodzącym roku 2010 przypomnieli sobie co to takiego: obiektywizm, rzetelność, niezależność, przyzwoitość, odporność na naciski polityków, właścicieli i szefów redakcji. Dzisiejsze polskie dziennikarstwo brzydzi mnie bardziej niż Urbanowa propaganda z lat 80-tych. Urbana usprawiedliwia fakt, że był rzecznikiem (klakierem) rządu. Dzisiejsze polskie media nic nie usprawied;iwia. Gnicie trwa.

  40. Przepraszam gospodarza, że zaśmiecam w takim dniu blog, ale od kwadransa mną trzepie. Jestem otóż świeżo po obejrzeniu Wiadomości TVP1. Dzisiaj się dowiedziałem, że mamy Sylwestra 1945 roku. To co nieodrodny wnuczek tow.Wincentego Kraśki odwalił dzisiejszego wieczora, to przechodziło ludzkie pojęcie. Obficie cytując obrazem i słowem propagandystów peerelowskiego Dziennika, szaleńcy przygotowujący te brednie, nie mają chyba świadomości, że ich przerośli wielokrotnie. I na koniec tej żenady, zachęta by na głównego cudaka tego idiotyzmu, czyli Kraśkę koniecznie zagłosować w jakiejs dziennikarskiej teletomboli.

  41. Podziwiam Pana za to, że dzielnie Pan znosi – eufemistycznie mówiąc -niegrzeczne wpisy niektórych blogowiczów. Za kolejny pogodny i mądry tekst dziękuję. Pomyślności w Nowym Roku!

  42. U nas do polnocy jest jeszcze sporo godzin, wiec zycze Panu wielu, wielu lat dziennikarstwa – a czytam wyroby Panskiego piora od czasu, korespondencji z Wietnamu Poludniowego. Czy mlodziez wie o czym mowa?

  43. Drogi Panie Danielu,
    Od ponad pół wieku czytanie Polityki zaczynałem od poszukiwania Pana felietonów. Dziś mój dzień internetowy zaczynam od wejścia na „En passant”. Gdy wchodzę do księgarni pytam czy jest jakaś nowość Daniela Passenta. Dziękuję za wszystko i proszę o jeszcze. Jeszcze długo, długo. To moje osobiste i egoistyczne życzenia na Nowy 2010. Pije noworocznego whiskacza za Pana zdrowie.

  44. Redaktorowi Gospodarzowi oraz gościom blogu życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! POLITYKĘ czytam bez przerw od 1961r., przedtem okazjonalnie. I od czasów Bywalca jestem fanką naszego Gospodarza.
    Mam do opisania prawdziwie porażającą historię, ale zrobię to jutro, dzisiaj nie chcę sobie (i innym) psuć Sylwestra

  45. Telegraphic Observer,

    to cytuję z wywiadu przez Pana linkowanego:

    ….
    Jacek Żakowski – „Jeff Sachs uważa, że w czasie kryzysu powinno się zwiększać wydatki socjalne powiększając deficyt?

    Jeffrey Sachs – Oczywiście!

    Gdyby to usłyszał Leszek Balcerowicz…

    On by oczywiście tego nie aprobował. Ja też nie jestem za marnowaniem pieniędzy. Rząd powinien być oszczędny. Ale nie może oszczędzać na tym co najważniejsze: na niezbędnych wydatkach społecznych i infrastrukturze. Takich źródeł deficytu teraz się nie boję. Natomiast jestem przeciwny cięciu podatków w nadziei na zwiększenie popytu…”

    Powodzenia życzę 🙂

  46. Wydawalo mi sie, ze jesli ktos sledzi ewoluujace tematy i nadal zajmuje sie nimi, to znaczy, ze ten ktos rowniez ewoluuje.

    Oto, co Sachs mowi o samym sobie:

    „It has taken me 20 years to understand what good development economics should be, and I am still learning.” (…) „For a quarter-century, the main IMF prescription has been budgetary belt-tightening for patients much too poor to own belts — finally, however, that approach is beginning to change.”(…) „It is no good to lecture the dying that they should have done better with their lot in life.”

    „…that approach is beginning to change…” – jesli to nie jest ewolucja tylko propagandowy trick, to bardzo przepraszam Pana Redaktora Passenta za wprowadzenie Go w blad co do zmian w sposobie myslenia J. Sachsa.

    ****

    Z tymi dwoma procentami zatrudnionych w rolnictwie trzeba uwazac. Owe dwa procent nic nie wyprodukuje bez maszyn, nawozow, systemu dystrybucji, wparcia logistycznego oraz innych uslug i dzialan produkcyjnych bezposrednio i intymnie zwiazanych z rolnictwem.

    Czy ktos, kto naprawia maszyny rolnicze lub je sprzedaje pracuje w rolnictwie lub – uzywajac prawidlowego okreslenia – w sektorze rolniczym ?

    Innymi slowy: czy trzeba koniecznie orac i siac, zeby byc uznanym za pracownika rolnictwa ?

    I dlatego wydaje mi sie, ze te mityczne 2% wypada pomnozyc przez…

    Przez ile, to juz pozostawiam do odpowiedzi specjalistom.

    Pozdrowienia

  47. Mam sentyment do PGR-ów. Wozili mnie tam ze szkoły jesienią – gdy nie było komu wykopać buraków cukrowych albo ziemniaków. A może to były spóldzielnie rolnicze? Nie pamiętam, pewnie dlatego, że sporo piliśmy na tych wykopkach – zimno było.
    Do Siego Roku Gospodarzowi i Blogowiczom!

  48. Z nowym rockiem !

    Jacobky

  49. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Tez jestem za „pieniaczami” w tym znaczeniu, o ktorym mowa.To co wypisuja red.Rzeczpospolitej (Ziemkiwicz,Semka,Wildstein) o p.Michniku i t.zw. wymyslonym przez nich salonem rzeczywiscie graniczy z jakas obsesyjna choroba anty-Michnikowska i co gorsze rozciaga sie to rowniez na caly zespol redakcji Gazety Wyborczej, ja np. nie bardzo to rozumiem, bowiem czytam obie gazety ( niestety tylko w internecie) moge stwierdzic ci panowie nie maja racji piszac swe kalumnie o GW, bowiem GW jest o wiele lepsza gazeta ma o wiele wiecej wiadomosci i roznych komentarzy rzeczywiscie o wiele bardziej obiektywnych ( nawet o Rz.) nia skazonych ta zolcia zawisci czy moze zazdrosci , ktora ci panowie wykazuja niemal na kazdym kroku w swych komentarzach nawet czasami czlowiek jest zaskoczony jesli w ich tekstach nie ma nic o GW, czy p.Michniku moim zdaniem to juz graniczy z patologia, i tyle
    Z powazaniem

  50. Dobrego roku 🙂 Nudny to on nie będzie, oj nie…

  51. p. Andrzej z Kalifornii, 31.12., godz. 18.37 –

    najpierw proszę poprawić gramatykę: na końcu pańskiego nicka powinny być 2 litery „i”. Po wtóre, pojęcia pan nie ma, czego chciał Michnik. Nazywanie nonkonformisty oportunistą jest tego najlepszym świadectwem.

    Dobrego roku dla wszystkich, j.

  52. Jednak Kalafiorni reguła ta nie obejmuje, więc uwagę wycofuję. j.

  53. Moje zyczenia Nowo Roczne dla gospodarza i Blogowiczow zostaly ocenzurowane. Wnioskuje wiec ze jest to zakazany rodzaj ekspresji. No coz,… wybory z czerwca 89 byly tylko poczatkiem zamachu na cywilizacje. Przykladow jest duzo i bedzie wiecej … Nie jestem zaskoczony.

  54. Teresa Stachurska pisze:
    2009-12-31 o godz. 10:04

    Gratuluje realistycznej prezentacji o polskich PGR-ach. Tak bylo. Ludzie ktorzy tam pracowali zasluzyli na szacunek. Spotkali sie natomiast ze zwierzeca postawa tzw demokratycznych wladz. “Niech Zdychaja” mowil Lewandowski.

    Niech sie pani nie przejmuje komentarzami pseudo ekonomistow. Zlodziejskie nasienie, ktore nas przekonywalo na tym blogu ze osiagal materialne korzysci w PRL niezaleznie od pracy i jej wynikow nie jest w pozycji by spekulowac o rzekomych kradziezach przez pracownikow PGR-ow. Nie jest rowniez w pozycji by charakteryzowac kradzieze w PRL-u jako wine systemu. Kilka miesiecy temu ‘surveys’ przeprowadzone w Polsce solidarnej, demokratycznej i jakze wierzacej ujawnily ze 90% pracownikow kradnie od swych pacodawcow.

    Medrzec z Toronto natomiast stara sie udowodnic ze za duzo osob mieszkalo na wsi za czasow PRL i nalezalo ich przeniesc do miast (w ktorych nie bylo pracy). Medrzec stara sie dalej udowodniec ze rzad PRL dofinasowywal PGR-y. Wiemy rowniez z poprzednich komentarzy pseudo ekonomistow ze rzad PRL-u dofinasowywal (rzekomo) kazdy zaklad przemyslowy.

    Jezeli tak – to jak mozna wytlumaczyc nie isntnienie dlugu wewnetrzengo. Dlug wewnetrzny rzadu zostal stworzony przez solidarnych nieudaczkow ostatniego 20 lecia. Przeciez zadna obca instytucja nie pozyczalaby na taka anty-rynkowa dzialalnosc.

    Obydwaj, zlodzijskie nasienie i medrzec z Toronto krytykujac z zacietrzewieniem rzekome zapomogi dla PGR-ow wydaja sie nie wiedziec ze wszyscy rolnicy Europy Zachodniej i Ameryki Polnocnej dostaja zapomogi od czasow II WS! W jaki sposob economista moze o tym nie wiedziec ??? Przeciez w UE zapomogi dla rolnictwa stanowia 48 procent budzetu co jest najwieksza jego czescia. Hipokryzja i zaklamanie tych zakapiorow nie zna granic przyzwoitosci. Obydwaj sa dowodem kryzysu cywilizacji.

  55. @busdoc
    Ciepłą wódkę Ci wczoraj podawali, że tak ludzi dziś nie lubisz?
    Piszesz:”Jezeli tak – to jak mozna wytlumaczyc nie isntnienie dlugu wewnetrzengo.”

    A to to akurat łatwo wytłumaczyć.
    Obywatele w PRL w przeważającej większości, nie mieli pieniędzy, więc nie mogli ich, ludowej ojczyźnie pożyczyć.
    Ci co mieli, z niezrozumiałych względów, też nie mieli na to ochoty.

  56. gdy opowiadam, w krajach gnijacego zachodu oczywiscie,
    jak wyborcza i rzeczypospolita przeprowadzaja od 20 lat lustracje,
    to ludzie glowa kreca…
    powiedz prawde – nikt ci nie uwierzy
    siemanko w nowym

  57. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wiatm serdecznie i bardzo ciepło wszystkich na blogu w Nowym Roku!

    Kategoria En passant dnia 2009-12-31 o godz. 11:41 w/na blogu tak jakby w pochyle, prawie, na kolanach pisze:

    „ Adam Michnik ma tę słabość, że od czasu do czasu, kiedy zostanie zniesławiony – oddaje sprawę do sądu. Oczywiście, do tego trzeba mieć rację, adwokata, cierpliwość i temperament Michnika.” Pisze p. red. Daniel Passent…

    „Ku swemu zdziwieniu czytam w dzisiejszej Rzeczpospolitej przeprosiny IPN-u skierowane do Adama Michnika, syna Ozjasza Szechtera, za to, że wbrew prawdzie napisał, że Ozjasz Szechter został skazany w II RP za szpiegostwo.
    Oto jak całkiem prawdziwe oświadczenie niesie za sobą całkiem kłamliwe przesłanie. Istotnie, Ozjasz Szechter nie został skazany za szpiegostwo na rzecz Rosji sowieckiej. Został natomiast skazany za zdradę stanu (…)Ludzie, którzy chcą rozbioru swojego kraju i poddania obcej władzy, w pełni zasługuj na miano zdrajców. ” … Pisze: –> Jacek Czabański • salon24.pl

    Czuję się tak jakbym był w sadzie i widział spadające jabłka …(?)
    http://wzzw.wordpress.com/2009/12/19/ozjasz-szechter-nie-szpieg-lecz-zdrajca/
    Ps. Ja bym położył Czabańskiemu ręce na karku i przed sądy, …

  58. Jeżeli chodzi o poglądy Jeffreya Sachsa, to najlepiej przeczytać jego ksiązkę „Koniec z Nędzą” PWN Warszawa 2006
    Aktualne felietony Sachsa w „Świecie Nauki” , podobnie jak wszystkie inne artykuły w tym miesieczniku – też.
    ( Powyższej lektury nie polecam grupie mędrców z Toronto, z oddziałem zamiejscowym w Warszawie. Mogli by się pochlastać z wściekłości !)

  59. PGR-y funkcjonowały tak, że 40 lat po wojnie reglamentowano żywność. (Jany Winnickie, co opanował blog Gospodarza, mogły tego nie zauważać, bo ich to nie dotyczyło, ale tak było). Co mowi wszystko o tej instytucji i wartości „pracy”, jaką tam wykonywano. A nie był to najcięższy przypadek ekonomicznego skretynienia systemu.

  60. TO! A jak to było w czasach PGR-ów ze spożyciem mięsa na jednego Polaka? Więcej jedli, choć czasem na kartki czy mniej niż teraz?

  61. Jako kandydatury do WPISU ROKU 2009 proponuję :
    Hr. Czapajewa 31.12 godz 6.48 – za poczucie humoru najwyższej próby
    Teresę Stachurską 31.12 godz 10.04 – za niedoścignioną zwięzłość, rzeczowość i kompetencję w sprawie PGR.
    Za wysoką kompetencję w sprawach finansów i polityki gospodarczej oraz wprowadzenie nowych tematów do dyskusji, proponuję nagrodę Szczupaka dla @ bus.doc

  62. busdoc pisze:
    2010-01-01 o godz. 08:49

    „Zlodziejskie nasienie, ktore nas przekonywalo na tym blogu ze osiagal materialne korzysci w PRL niezaleznie od pracy i jej wynikow …”

    „Obydwaj, zlodzijskie nasienie i medrzec z Toronto krytykujac z zacietrzewieniem rzekome zapomogi dla PGR-ow.”

    „Hipokryzja i zaklamanie tych zakapiorow nie zna granic przyzwoitosci. Obydwaj sa dowodem kryzysu cywilizacji.”

    Mój komentarz:
    „ złodziejskie nasienie” – Busdoc, take it easy!

    „Hipokryzja i zaklamanie tych zakapiorow nie zna granic przyzwoitosci. Obydwaj sa dowodem kryzysu cywilizacji.” – Busdoc, co ty pleciesz? Jaki kryzys cywilizacji? Dziwisz się, że moderatorzy Cię sekują? Dlaczego sprowadzasz dyskusję na poziom hardcore?

    Pzdr, TJ

  63. Slawomirski o 17,27

    Z jednej strony „idiosynkrazje”, a potem „kojażenie” i „zklucają”.
    Najpierw ortografia a potem idiosynkrazje – nieuku. Jak czytam tekst z takimi bykami, to odechciewa mi się kontynuacji tegoż (czytania). Meritum przestaje mieć dla mnie znaczenie.

    O tym samym pisal o19,21 stasieku, ale taki jestem poruszony, że nie moglem odmówić sobie tego wpisu.

    A na koniec – niech się Wam wszystkim daży – zawsze, a nie tylko w nowym roku.

  64. Z tego wszystkiego zamiast „darzy” zrobilo sie „daży”. I tak sam wyszedlem na nieuka. Nobody is perfect – Wilder.
    Od tej pory nikogo nie skrytykuję za blędy formalne, jedynie meretoryczne.
    Przepraszam Gospodarza i Blogowiczów (i szczególnie Slawomirskiego) z Nowym Rokiem.

  65. Wszystkim piszącym na blogu składam najlepsze życzenia noworoczne. Dla dobrych ludzi, będzie to rok dobry na co wskazują cyfry 2 i 1 czyli „oczko” w numeracji roku.
    Dla tzw „mędrców z Toronto” życzę aby idąc za wskazaniami największego oszusta wszech czasów, prezesa Goldman Sachs pana Llyoda Blankfeina zaczęli z godnością „wykonywać dzieło Boże”, czyli nadmuchiwać kolejną bańkę mydlaną, tak aby ona z hukiem pękła pogrążając w niebycie wszystkich swoich wyznawców. Ludzkość może uwolnić się w ten sposób od wyzysku, nędzy, bezrobocia, slamsów, niewolnictwa, prania mózgów przez tzw wolne media, militaryzmu i agresji wielkiego mocarstwa. Mędrca TO informuję uprzejmie,że Pan Geffrey Sachs pisze comiesięcznie artykuły w Świecie Nauki, polskiej wersji Scientific American, w których całkowicie odżegnuje się od dzikich teorii monetarnych, a tzw niewidzialna ręka rynku celnie trafia w uśmiechniętą twarz Balcerowicza.

  66. Niech sie Michnik pieni. W latach 88-90 byl glupcem. Ale zajmowal odpowiedzialne stonowisko w Solidarnosci do ktorego nie byl przygotowany. Bedac glupcem mial wplyw na polityke ekonomiczna Silidarnosci, konsekwencja czego byly cierpienia milonow ludzi. W szczgolnosc tych 3.5 miliona bezorobotnych i tych co stracili oszczednosci. I miliony tych co wyemigrowali. Niech sie wiec pieniacz pieni.

    Polecam wywiad z J D Sachs;
    http://www.pbs.org/wgbh/commandingheights/shared/pdf/int_jeffreysachs.pdf

    Wporwadze, Miedzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) jest instytucja jak nazwa mowi miedzynarodowa w ktorej rzad US ma 37% udzialu (obecnie) ale jako glowny udzialowiec ma dyktatorska wladze. W latach 80 IMF zaczol uzaleznaiac udzielanie pozyczkek od obowiazku przeporwadzenia reform. Oczywiscie reform US mial na mysli. A produktem ubocznym tych reform (o czym media nie wiedza) jest podporzadkowanie sie kraju ekonomicznie i politycznie wobec USA.

    To znaczy IMF jest po prostu jednym z narzadzi sluzacym US do narzucania swej woli na kraje swiata.

    Dziwnym zbiegiem oklicznosci instytucja jak IMF, zakochana w ekonomi wolno rynkowej i cudach prywatnej wlasnosci w tajemniczy sposob zwiazala sie z geniuszem ekonomicznym, ktory w tamtym to czasie w wieku lat 30 nie posadal jakiegokolwiek doswiadczenia zawodowego poza akademickim (zaledwie 3-5 lat).

    A mozna by sie spodziewac ze doradcy ekonomiczni beda szukac pracy na zlecenia IMF na wolnym rynku.
    Ze strony rzadu US, Dr David Lipton (President Bill Clinton’s undersecretary for the Treasury on international affairs) zostal oddelegowany do manipulowania przemianami w Europie Wschodniej.

    I tak powstal ‘Dream Team’, Druzyna Marzenia, IMF, Lipton i Sachs. Wszystko co potrzebowali to klienci. Dolaczyl sie rowniez Soros.

    Polecam podany powyzej link, J D Sach, geniusz, osobiscie opowiada jak doszlo do spotkania z Solidarnoscia i w jaki sposob powstal plan reform dla Polski.

    Otoz po spotkaniu z Kuroniem, Geremekiem i Michnikiem, Lipton i Sachs napisali plan ekonomiczny dla Polski. Jak Sachs mowi;

    „Lipton and I went back, and we wrote up a plan that night, from
    about 10:00 in the evening until I don’t know if it was 3:00 or 4:00 in the morning. We delivered it the next morning to Kuron, to, to Michnik”

    Plan reform dla Polski zostal stworzony w ciagu 5 (moze 6) godzin, Przez osoby nie zwiazane z polska gospodarka i nawet nie mieszkajace w Europie.
    Ten plan zostal zaakceptowany. Jego wykonawca pozniej byl Lech Balcerowicz, jeszcze jeden geniusz.

    Co za skandaliczne niechlujstwo panie Michnik i spolka. Niech sie pan peini ale byl pan glupcem. Kuron jak pamietamy przeprosil za swoja role w ‚transformacji’.

    Nigdy sie nie spotkalem z sytuacja gdzie jakikolwiek plan ekonomiczny ktokolwiek by zaakceptowal bez szczgolowych analiz i rozwazeniu duzej ilosci mozliwych scenariuszy. (Risk and Impact Assement Analysis).

    Nawet na szczeblu malych firm, nawet gdy stawka jest $1 milion zawsze nalezy rozwazyc kilkanascie scenariuszy bo przyszlosc nie jest pewna.

    A wiec kazda firma to zrobi i kazdy samorzad i rzad. I istnieja procedury prawne i obowiazkowe i kilka szczebli zatwierdzania.

    A tu chlystek w wieku lat 35 napisal plan gospodarczy dla Polski w ciagu 5 godzin ktory natychmiast zdobyl akceptacje.

    Naomi Klein pisala o J D Sachs “Sachs was a 30-year-old academic with no experience in development economics when he arrived in La Paz” To bylo w 1985. Wiecej Naomi Klein o J D Sachs w linku.
    http://www.freezerbox.com/archive/article.php?id=533

    Co za cudowne dziecko Ameryki ! Niech pozostanie w Ameryce i niech tam robi cuda bo ekonomia amerykanska tego wlasnie potrzebuje.

    Kilka felietonow temu Medrzec z Toronto i jego grono podobnie zorientowanych blogowiczow stanowczo zaprzeczali ze Sachs i Soros mieli cokolwiek wspolnego z reformami ekonomicnymi w Polsce. Ta grupa klamcow starala sie nam blogowiczom wmowic ze to byl Balcerowicza plan. Bo byl takim geniuszem. G…Prawda !

    Sachs dostal, Commanders Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland from Poland’s president. Prawdopodobnie od Walesy i to w czasie gdy nic nie wskazywalo na sukcess jego planu.

  67. No coz, jak sie nie ma argumentow, to pozostaja przymiotniki. O ile modlitwa jest ostatnia deska ratunku dla bydlaka, o tyle niewybredne epitety zamiast argumentow sa rozpaczliwym i patetycznym zabiegiem majacym dodac sobie samemu odwagi.

    W zastepstwie argumentow i w zastepstwie brakujacej, elementarnej kultury.

    Z noworocznym pozdrowieniem dla przymiotnikujacego 😉

    Peace and love !

  68. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Pana Redaktora z prośbą o jak naczęstsze blogi , które dla mnie są bardzo ważną lekturą.

    Jurek

  69. Szanowny Gospodarz zakończył swój felieton przewrotną formułką retoryczną:” Jeśli chodzi o mnie – popieram pieniaczy.”

    Jeśli chodzi o mnie, to odczuwam potrzebę, żeby w Nowym Roku Przyszarżować i w imieniu Gospodarza wnieść sprostowanie, że to tylko zadrażniający frazes na okoliczność, a nie myśl płynąca z jego intelektu i przekonań.
    Nigdy nie uwierzę w to, że pan red. Passent, w narodzie o takiej pieniaczej tradycji, jak nasz, nieomal propagowałby akurat pieniactwo.

    Ponieważ blog jest polityczny a IPN i Jarosław Gowin „rozkwitają ” pod tym samym Słońcem, pomimo sprzecznych pozorów, walka red.Adama Michnik z tymi „harcownikami” , toczy się o wartości ardziej istitne, niż wyłącznie dobre imię red.Michnika, choć to w sposób oczywisty również. W relacji „zaczepki bijem” ze strony IPN-osko-Gowinowego Słoneczka a red. Adamem Michnikiem, niezareagowanie tak stanowcze na próby jego „napoczęcia”,- nie mogło w ogóle wchodzić w rachubę…
    Jeśli puenta felietonu Szanownego Gospodarza, miałaby oznaczać dokładnie to co Pan Redaktor napisał, bez żadnych przewrotności, to warto by ją uściślić, że „popieram aKURAT TAKICH pieniaczy” . którzy oprócz dobreego imienia, przedewszystkim walczą o istotne sprawy. Strefienie Michnika, marzy się na pewno niejednemu, a kiedy on się nie wybroni, zostaną nam już tylko „Rzepa” i „Dziennik” i „Dziennik Polski”…

    Pozdrawiam, Sebastian

    Wszystkim życzę w roku 2010 tego wszystkiego co życzę sobie samemu, a minimalistą w oczekiwaniach od życia nie jestem. Pozatym lubię piękno, harmonię, święty spokój i cieszę się szczerze jak innym się powodzi….

  70. Dla złagodzenie napiętej na blogu atmosfery proponuję lekturę znanego i cenionego tutaj niegdyś autora.
    http://cyklista.wordpress.com/

  71. Szanowny Panie Slawomirski,
    zauwazylem pewne uzaleznienie Lizakowych ludzi; Marka, Jurcia, Zdziwionej. Niestety nie jest to uzaleznienie od blogosfery. Lizakowi ludzie sa uzaleznieni od siebie samych.
    Pozdrawiam w Nowym Roku.
    WINIEN
    PS
    Lubie i szanuje Michnika.

  72. Wolność słowa oznacza możliwość głoszenia kłamstw. Według prawaków oznacza również brak konsekwencji za kłamstwo.

  73. ” Jeżeli oskarżasz sąsiada o bałagan spójrz na swoje podwórze ”
    Wystarczy poczytać POLITYKE i wielce szanownego Pana redaktora w sprawie afery hazardowej
    Myślę sobie czasem ze współczuciem, co teraz musi odczuwać taki na przykład Leszek Miller. Swego czasu nazywany żelaznym kanclerzem, w porównaniu z liderami Platformy okazał się mięczakiem. Przestraszył się opinii publicznej i – przynajmniej na początku – nie przeszkodził, a mógł, pracy komisji do spraw Rywina. Myślę, że oglądając wyczyny platformersów, powtarza sobie: „dlaczego ja tak nie potrafiłem?”. Cóż, kompleksy byłego pezetpeerowca. Rzeczywiście, powoli dochodzę do wniosku, że w intryganctwie i przebiegłości dzisiejsi specjaliści od piaru z PO biją dawnych towarzyszy na głowę.
    Najdziwniejsza w tym wszystkim jest rola części mediów, które jakby znudzone dociekaniem tego, kto krył się za plecami Mira, Rycha i Zbycha, ochoczo rzucają się na każdy trop podrzucony im przez PO.

  74. Życzę Gospodarzowi dużo zdrowia i nieustannego bystrego spojrzenia na to, co się wokół nas dzieje, a nam wszystkim jak najmniej tak głupich wpisów jak Andrzeja z Kalafiorni, który jakoś nie może pojąc, że Michnik w imię tego swego konformizmu nadstawiał w PRL-u d…, podczas gdy on sam pewnie w imię nonkonformizmu i oporu przeciw władzy – piersi pod ordery.
    Bo jakoś o Michniku mowa była od polowy lat 60-tych, podczas gdy o dzielnym antykomuniście Andrzeju nie słyszał nikt. Pewnie nawet własna rodzina

  75. do Stychowski

    Zaskoczyl mnie Pan wpisem o Tony Judt. Zgadzam sie z nim poniekad, mimo jego demagogicznych ciagotek, ze dopiero nastepne pokolenia dozyja rozwiazania konfliktu (czyt. doprowadza do rozwiazanie konfliktu). Lektura TJ jest o wiele ciekawsza niz tesknoty za PGR. Oczywiscie ze krytyka tychze nie ma nic wspolnego z krytyka ludzi tam pracujacych. Mikrokosmos PGR pokutuje w Polsce po dzien dzisiejszy. Pamietam jak podczas „zamykania” tych panstwowych przedsiebiorstw obywatele z akademickim wyksztalceniem obawiali sie o zaopatrzenie w zywnosc. Odpowiadalem im wowczas, ze mala Dania nas wszystkich wyzywi i niepotrzebnie sie obawiaja. Wracajac do TJ, to zapewniam Pana, ze Izrael nie definiuje sie etnicznie, a z mniejszosciami jest podobnie jak w anegdocie;
    … tak dlugo upominaja sie o demokracje i rownouprawnienie jak dlugo sa mniejszosciami. Osiagajac wiekszosc traca pamiec. Nie sadze jednak, ze wzrost populacji arabskiej stanie sie w przyszlosci problemem Izraela. Wierze oczywiscie w mozliwosc pokojowego zakonczenia konfliktu.
    WINIEN
    PS
    Piszac o slizganiu sie ku Nowemu Rokowi popelnia Pan jednak kardynalny blad, bo Rutsch nie pochodzi od Rutschen. Na szczescie uchowala sie stara tradycja, przynajmniej w jezyku, przy braku Zydow. Rutsch pochodzi z Jiddisch i znaczy poczatek. Gdy o poczatku mowa, to mam nadzieje, ze czytal Pan Szczypiorskiego.

  76. Balcerowicz musi zostac.
    WINIEN
    PS
    Niezaleznie od glosow krytycznych w blogosferze Balcerowic zostal. Krytycy rowniez, w tyle.

  77. p. Teresa Stachurska 2009 … 21:45

    Zapowiada się rok nudny, ktoś to powiedział, wygląda na kolejny rok ‘ideologicznych’ dysput. Sachs uważa, że „w czasie kryzysu powinno zwiększać się wydatki socjalne”. I ja tak uważam, ale o jaki kryzys mu chodziło? O normalny amerykański kryzys w w cyklu koniunkturalnym, czy o transformujące wyjście z realnego socjalizmu? Opieka socjalna nie powinna być traktowana jak jakaś działalność produkcyjna, a jedynie wspomagania najsłabszych w społeczeństwie, najsłabszych trwale lub chwilowo, jest to zastąpienie przez instytucje publiczne tego, co robił dawniej kościół i sympatyczni arystokraci. Lecz moja poważna bierze się stąd, że niewłaściwie prowadzona opieka niszczy charakter najsłabszych, w końcu są to ludzie i mają swój charakter, jeśli opiekę daje im bogaty bez przymusu to jest to poniżająca łaska, jeśli ten sam bogaty, ale pod państwowym przymusem, ta sama pomoc nabiera walorów nadzwyczajnej solidarności. I ja się z tym zgadzam, słabość bogatych jest przezwyciężona, nastaje stabilność świadczeń. Ale są też nadużycia, czy Sachs mówił o tym, czy Żakowski go zapytał?

    Oczywiście dyskurs jest ideolo-jałowy, bo Balcerowicz tak jak Sachs jest przeciw marnotrawieniu pieniędzy. Ale my do tego temtu jeszcze się nie dokopaliśmy poprzez pieniste warstwy ideologii. Ponadto infrastruktura. Czy Balcerowicz jest tego winien, w sensie polityki i planu jego nazwiskiem firmowanej? Może zapytać Sachsa?

    Nie ma wątpliwości, że Sachs nadal uczy się ekonomii wzrostu (development economics). Wszyscy się uczą. Historia jest taka … najpierw był keynesizm, który w naoczny sposób doprowadził do ruiny kilka krajów, kilka innych sprowadził na krawędź, w tym słynne USA, Sachs musiał być zachwycony nową metodą, która w przeciągu pół dekady postawiła ich na nogi, także UK, potem kilka innych krajów. Wszędzie było to bolesne, w krajach notorycznego populizmu i słabych instytucji demokratycznych nie było takiej możliwości jak rewolucja reaganowska czy thatcherowska. Musiała przyjść dyktatura i narzucenie bolesnej terapii. Nie tak dawno w Polsce popularna była koncepcja, że silny człowiek weźmie w twarde ręce ten nadwiślański bałagan, przegoni kogo trzeba i będzie dobrze na modłe chilijską badz chinską, ale mam nadzieję ona już nie wróci. Ale w kręgach strwożonych, że Tusk może jednak uzyskać większą władzę i zrobić trochę porządku w tym rozmemłaniu i nieproduktywności objawienie jest Teoria Szoku. Osoba niewątpliwie zdolna zaledwie 10 lat po studiach dziennikarskich w Toronto (wcale nie tak znakomitach jak np. Harvard w ekonomii) rozdziela opinie, ten się zna, a tamten był żółtodziobem, zwykłym profesorem (tenured) ekonomii. Gdyby dzielnej Naomi dać do rozwiązania jakiś problem światowy teraz, gdy ma już prawie 40 lat, na przykład Grecja, albo Ukraina …

    Nikt nie twierdzi, że sam monetaryzm, nawet ekonomia wzrostu w krajach rozwiniętych jest dobra dla Ameryki Łacińskiej, a szczególnie Afryki. Ale robienie z ich problemów ideologicznego sztandaru, aby ratować własne d… nad Wisłą jest obrzydliwe. Bynajmniej nie adresuję tego zdania do pani, bo doceniam jej troskę i wysiłki. Powodzenia w Nowym Roku.

  78. Uwaga dla purystow;nie tylko jezykowych.

    Eksluzywne pisanie nie ma nic wspolnego z ekskluzja. Purystow sie nie obawiam, irytuje mnie natomiast zjawisko ekskluzji, obecne w blogosfeze.
    WINIE

  79. 1. busdoc pisze:
    2010-01-01 o godz. 14:31
    „Niech sie Michnik pieni. W latach 88-90 byl glupcem. Ale zajmowal odpowiedzialne stonowisko w Solidarnosci do ktorego nie byl przygotowany. Bedac glupcem mial wplyw na polityke ekonomiczna Silidarnosci, konsekwencja czego byly cierpienia milonow ludzi.”
    Mój komentarz:

    Busdock, nie szafuj epitetami, nie wywołuj zadymy!

    Pzdr, TJ

  80. Wątek „komisji d.s. afery hazardowej” jest dobrym przekładem, że Atakujemy tylko PIS a że to PO rządzi jest rzeczą najmniej ważną.
    Tak postępuje i opisuje to duet GW POLITYKA.
    W cywilizowanym świecie parlamentarne komisje śledcze powstają, by badać nadużycia władzy. Dlatego zwykle pełnią rolę gwaranta interesów opozycji pozbawionej przecież na co dzień instrumentów rządzenia.
    A w Polsce?
    Komisja hazardowa najpierw pozbyła się przedstawicieli opozycji, a następnie zaczęła ją tropić.

  81. do
    Teresa Stachurska pisze:

    2009-12-31 o godz. 10:04
    Ucieszylbym sie, gdyby Pani napisala cokolwiek o spoldzielniach i ruchu spoldzielczym, bo warto.
    WINIEN

  82. PGR-y były rozmaite. Ale żadnego dobrze zarządzanego, w którym ludzie dobrze zarabiali za dobrą pracę z bliska nie widziałem. Z bliska widziałem takie, do których nas wożono na wykopki. Pamiętam też łzy pracowników PGR-u, rodziców i starsze rodzeństwo moich kolegów ze szkoły, gdy otrzymywali „wypłaty”. Pamiętam też pałacyk na skarpie, z którego można było wyjść na taras niemal wiszący nad rzeką. W latach mego wczesnego dzieciństwa stanowił siedzibę dyrektora owego PGR-u (o, ten na pewno z płacy był zadowolony!), Po parunastu latach, gdy nie poddawany remontom zaczął się sypać, został zburzony, a w to miejsce postawiono gustowny, gierkowski w podobie, barak.
    Rzeczywiście, jest czego żałować!

  83. He, Ferdynand Wspanialy, odczytales mnie zgodnie z moimi zamierzeniami w przedmiocie ewentualnej aktywnosci cenzorskiej, a juz sie balam, ze nie tylko cenzor sie nie doczyta, ale i wiekszosc blogowiczUFF!
    A narazie mamy swojskie szumy na Tanwi, i zadne tam cudze wodospady nam zbytnio nie imponuja, ale jak sie Edi zalapie na biznesowy pomysl cenzorski i rozkreci interes, to dopiero Niagara nam sie rozleje… Piszesz, ze Edi moze juz sie na cos zalapal, bo zniknal, ale ja mysle, ze jak narazie to Edi chyba sie zalapal na nowa ksywke (zerknij no sobie, zerknij, na te posty podpisane nickem Sebastian) ktory ujal mu wprawdzie rokow, ale za to dodal wdzieku, a wiec bilans na zero, czyli nadzieja w zasiegu widnokregu na to, ze zagramaniczne Niagary nam jednak poleja. Edi! Edi! To ty?! Sebastian!??? A narazie polejmy sobie sami skromniutko w kieliszeczki i wzneismy toast za nas w Nowym Roku. A jak juz nam sie tak rozwodospadzilo, to niech juz te zyczenia pozostana w strefie poWODZIOWEJ.

    A wiec … (jak widzicie, w Nowym Roku wszystko jest mozliwe, nawet zdania moga zaczynac sie od „A wiec”). A wiec! Polewajmy Drodzy Blogowicze!

    Oby nam sie…!
    tak we wszystkim powodzilo,
    no i nadal plynnie zylo!

    Zeby nam ten…!
    rok obrodzil
    nikt z rozumu nie odwodzil
    ni nas na manowce zwodzil. (a to szczegolnie do Slawomirskiego:))) a nie pomyslal Pan, ze za to, co Pan napisal o Michniku, ze jest on symbolem wolnej demokracji, to on moze Pana do sadu podac za kpiny? hahaha)

    Zeby na nas …!
    Zadne Niaga-ry nie spadly (szczegolnie te cenzorskie)
    Ni owady nie obsiadly (te komary znad wod)

    Aby do nas…!
    Samo szczescie podplywalo
    I klopoty nam zmywalo

    Obysmy sie..!
    w milosci kapali
    no i rybki dobrze braly

    Zeby do nas…!
    Rybka zlota podplynela
    I przynete nam polknela.

  84. TJ pisze:
    2010-01-01 o godz. 13:52

    Zobacz http://www.powidokizpolski.pl/
    Takich ludzi stworzyli Sachs, Soros, Balcerowicz, Absolwent szkoly podstawowej w Popowie,…. i ku satysfakcji Medrca z Toronto i Zlodziejskiego Nasienia ktory czerpal korzysci bez pracy. Jak pisal ‚czy sie stalo czy sie lezalo mu sie nalezalo’ i poszedl nawet dalej oskarzyl prcownikow PGR-ow o zlodziejstwo.

    Nigdzie na swiecie nie byloby to mozliwe bez publicznego lynchu tych tak zwanych przywodzcow i geniuszy ekonomicznych. Ach co za geniuszami oni byli !!! Oni nie maja i nie mieli zadnych skrupulow, a Lwandowski mowil ‚niech zdychaja’.

    Patrz wiec na moje komentarze z tej perspektywy.

  85. Bardzo dziękuję za życzenia, w tym od czytelników wiernych od lat pięćdziesiątych! To prawdziwa satysfakcja dla autora, że są ludzie, którzy towarzyszą mu od ponad 50. lat. Dzięki!

    levar zapytuje, czy skoro popieram „pieniaczy”, to odnosi sie to również do Jana Kobylanskiego z Urugwaju, który oskarżył mnie i kilkunastu innych autorów za to, że zarzucamy mu antysmityzm i inne grzechy. Odpowiadam: Oczywiście, że popieram „pieniactwo” Jana Kobylańskiego. Każdy ma prawo bronić swojego dobrego imiebnia, przed sądem wszyscy sa równi. A ten proces to świetna okazja, żeby wykazać działania jana Kobylańskiego na szkodę Polski, i jego antysemityzm.
    Pozdrawiam noworocznie!

  86. Jacobsky,

    wiem o sytuacjach kiedy to na Zaiemiach Odzyskanych osiedleńcy brali ziemię (około 15 ha) i wkrótce stwierdzali że nie są w stanie jej „obrobić”, a zrezygnować nie mogli, bo prawo im tego zakazywało. Mimo to uciekali skąd przyszli, może mieli z tego powodu przykrości albo i wyroki skazujące? Ja wiem o kimś kto uciekł z takiego gospodarstwa na wieść o amnestii, chyba w 1952 roku.

    Pan zakłada, że zakładali PGR-y obsesjonaci na wzór tych, którzy je niszczyli. Wybaczy Pan, ale jeśli nawet, to skutkiem istnienia tych PGR-ów pola były obsiane, plony zbierane i odstawiane na rynek, ludzie mieli dochody z pracy, zaś skutkiem ich likwidacji? Poza tym Pan zakłada, a moja wiedza pozwala mi przypuszczać że to nie było w tamtych warunkach takie proste i może to była jedyna dostępna możliwość zagospodarowania gruntów na Ziemiach Odzyskanych. Do Spółdzielń Rolniczych ludzie w większości byli uprzedzeni.

    Na tzw. Starych Ziemiach PGR-y tworzono z gruntów Państwowego Funduszu Ziemi, gdzie one trafiały wskutek przekazywania ich przez rolników w zamian za rentę, gdy dzieci rolników postawiły na życie w mieście. Ówcześni rządzący być może woleli mieć pewność, że produkcja z PGR-u trafi do państwowego skupu zamiast na bazar?, skoro decydowali o cenach detalicznych artykułów spożywczych?

    W latach siedemdziesiątych koszt produkcji kilograma masła w mleczarni oscylował w granicach 100 zł. Mleczarnia sprzedawała je np PSS-owi za 60 zł/kg, a ja w sklepie płaciłam za kostkę 250 g masła 17,50 zł, czyli za kg 70 zł. Marża PSS-u wynosiła 15 %.

    Jak pierwszy raz trafiłam na Zachód nie mogłam pojąć (takie dziwne zainteresowania miałam) z czego utrzymują się tam sklepy, jeśli ludzie nie pchają się do kasy, jak i po towar (sklepy niemalże puste) i okazało się że mają tam całkiem inną marżę, o wiele wyższą. Mało tego, tej marży na Zachodzie starczało również na to by sklep błyszczał od jakości wyposażenia oraz obsługi niezbyt przecież przy pustawym sklepie przemęczonej, w odróżnieniu od sklepów w Polsce.

    Druga sprawa to owa Mleczarnia. Na każdym kg masła 40 zł deficytu, podobnie z innymi produktami. Państwo różnicę do kosztu wytworzenia dotowało, zwracam uwagę – do kosztu wytworzenia! Mleczarnia tym sposobem nie miała możliwości samodzielnie decydować o inwestycjach, remontach, itp działaniach. Urzędnicy w Centrali decydowali… Mówiło się o nich „rolnik z Marszałkowskiej”.

    Trzecia sprawa to obywatel klient, któremu nie było obojętne ile co w sklepie kosztuje. Za podwyżkę cen mógł jak wiadomo zrobić rewolucję 🙂 i robił. Dziś siedzi cicho i to nie jest kwestia czarów-marów, ale – śmiem uważać – skali upokorzenia biedoty, która opowiadala się za solidarnościowymi zmianami w gospodarce, tego odwrócenia kota ogonem, bo co wspólnego ma reforma Balcerowicza z pustulatami sierpniowymi…

    Absolwent,

    bardzo Panu dziękuję. Miło mi, że napisałam coś przydatnego. W zasadzie nie wysilam się by wypowiadać w sprawach o których mało co wiem.

  87. Pieniaczy popieram, więcej nawet, liczę na globalizację pieniactwa w imię hasła – Pieniacze wszystkich krajów łączcie się! Parafrazując Johna Keneddy’ego, niechby każdy obywatel dziś powiedział: jestem Pieniaczem!

    Mam nadzieję, że zarówno indywidualni, jak i Zjednoczeni Pieniacze Świata będą z determinacją walczyli o swoje prawa w 2010 roku, ścigając bez pardonu złych ludzi, znajdujących się obecnie w newralgicznych dla społeczeństw miejscach: pośród bankierów, pracowników międzynarodowych instytucji finansowych, polityków, lobbystów koncernów wojennych, koncernów farmaceutyczno-szczepionkowych, pośród przedstawicieli mediów, etc.

    Oby wkurzeni Pieniacze ścigali wytrwale wszystkich tych, którzy naruszają dziś nasze prawa obywatelskie i obracają demokratyczne wolności wniwecz, posługując się specjalnie dla swych celów tuningowanym „prawem” typu Patriot Act. Oby nie uszli uwadze Pieniaczy ci, którzy niewolą nas długami za pomocą oszustwa derywatów, kasyna pseudoekonomii, lichwy z wykorzystaniem wirtualnych pieniędzy nigdy nie wypracowanych, a wcale nie cudownie, lecz bezczelnie rozmnożonych, kliknięciem klawisza komputerowej myszki.

    Niechby inicjatorzy wywoływanych dla partykularnego zysku barbarzyńskich, nowych wojen typu „never ending wars” nie zostali pominięci przez Pieniaczy świata, niech raczej zyskają u nich priorytetową pozycję, tak samo jak ci, którzy forsują dziś nowy patent na superbiznes ( z możliwością upgrade’u do innych zastosowań), w postaci przymusowych szczepień ludzkości produktami, które zagrażają naszemu i naszych dzieci zdrowiu oraz życiu.

    Popieram Pieniaczy, niech ciągają po sądach zagrażających nam ludzi złej woli, aż do ostatniej instancji. Pieniacze górą!

    A wszystkim ludziom dobrej woli, życzę pomyślnego i szczęśliwego Nowy Roku!

  88. A mozeby tak wprowadzic ograniczenia komentarzy do np.300 znakow,jak to robia tutejsi gospodarze blogow????
    Mozna sie wypowiedziec,a nie zanudzic innych?!

    Z Nowym Rokiem zycze wszystkiego najlepszego,pomyslnosci,zdrowia-Gospodarzowi blogu i blogowiczom 🙂

  89. Jacobsky,

    cd. Pisze Pan :

    „2. Slabe ziemie ? Czy po 1989 roku zwieziono do Polski dziesiatki kilometrow szesciennych czarnoziemu, ze dzis zaopatrzenie w zywnosc (a wiec produkcja rolna) sa na poziomie, o jakim nie snilo sie za PGR-ow ?

    3. Brak maszyn i srodkow produkcji jeszcze bardziej doskwieral rolnikom indywidualnym, a wiec niech Pani oszczedzi tego lamntu nad rolnictwem upanstwowionym.”

    Oczywiście, że nie zwożono rolnikom czarnoziemu. Dziś rolnik ma maszyny, środki transportu, inne środki produkcji, na własność, albo do wypożyczenia (SKR-y) ma doradztwo, często również stosowne wykształcenie. Długo po wojnie bardzo brakowało maszyn i środków transportu itd oraz kadry zarządczej. Z pewnością łatwiej było te dobra zapewnić gospodarstwom po 1000 ha niż tym po 2-5 ha, jakich wśród rolników indywidualnych nie brakowało, a nawet były one w większości.

    O obecnym zaopatrzeniu w sklepach. Dużo by mówić. Może ja tylko o tym że masa tam ładnie opakowanych śmieci, łącznie z mięsem i wędlinami w których tzw wsadu mięsnego jest może nie więcej niż 50 %. Po drugie pewnie Pan wie, że wielu współobywateli i na to śmieciowe zaopatrzenie nie stać, nie wspominając o lepszym, bo nie brak również wędlin po sto i więcej zł za kg. Po trzecie wiadomo, że dużo żywności importujemy.

    W sprawie lamentu niewiele mam Panu do powiedzenia. Tym bardziej, że nie wiem jak/czym Pan go mierzy u siebie, a jak u mnie 🙂 Jeśli już to opowiadam się za znacznie wyższą najniższą pensją, znacznie wyższymi zasiłkami rodzinnymi, znacznie wyższymi rentami chorobowymi i zasiłami socjalnymi dla bezrobotnych, bo to co się w tej mierze dzieje urąga elementarnej przyzwoitości. Zna Pan nasze minimum egzystencji? Mnie ono przyprawia o ściskanie się żołądka, a poniżej tej podłej kwoty żyje jakieś 10 % spośród nas. Kim trzeba być, żeby w tej sprawie nie lamentować?

  90. busdoc 14.31
    Jeszcze bardziej zabawna niż rozmowy z Kuroniem, Michnikiem i Geremkiem jest relacja Sachsa z wizyty u Wałęsy ( „Koniec z Nędzą, str 127 PWN Warszawa 2006)
    Jak mawiał LW: Plusy ujemne i plusy dodatnie !!! Po prostu mózg się lasuje !
    Ale mędrcom z Toronto nikt nie wytłumaczy, że białe jest białe, a czarne jest czarne !!!!

  91. Winien 17.47
    O ile się nie mylę to Polityka jest spóldzielnią dziennikarską. Nie dam sobie głowy uciąć za to ale tak mi się wydaje. A to by oznaczało, że pisujemy sobie na spółdzielczym blogu a nasz Gospodarz też jest spółdzielcą.
    Pozdrawiam

  92. Winien
    Sprawdziłem. Wydawca Polityka – Spółdzielnia Pracy.
    Tak więc mimo narzekania Koleżanek i Kolegów z Lewej Strony spółdzielczość w Polsce ma się dobrze. O ile oczywiście chce.
    Mnie – jako sympatyka grupy z Toronto i jej warszawskiego oddziału – to bardzo cieszy
    Pozdrawiam

  93. Szczesliwego Roku 2010 !

    A co do metody Michnika, tez calkowicie popieram.

  94. W dyskusji między Michnikiem i Gowinem stoję w 200 procentach po stronie Michnika. Ale „dyskusji” między Michnikiem i umierającym Kuroniem, która polegała na tym że Michnik nie dopuszczał go do głosu w GW, bo Jacek ośmielił się mieć inne zdanie o Balcerowiczu (i paru innych sprawach) NIGDY Michnikowi nie zapomnę.

  95. Teresa Stachurska,

    dziekuje za Pani wyklad. W odpowiedzi inna wizja tego samego elementu historii, jakim byly PGR-y.

    Państwowe Gospodarstwa Rolne były pupilkiem komunistycznych władz. Z roku na rok coraz większe, pod koniec lat 80. zatrudniały już blisko pół miliona ludzi i zajmowały jedną piątą wszystkich uprawnych ziem. Choć nie przynosiły niemal żadnych zysków, wciąż dostawały ogromne dopłaty. Po ich upadku bez pracy i żadnych perspektyw zostały setki tysięcy ludzi. Oto krótka historia PGR-ów.

    Pierwsze Państwowe Gospodarstwa Rolne ruszyły 12 lutego 1949 roku, czyli ledwie kilka tygodni po wejściu w życie ustawy tworzącej je. Ale władze do ich powstania szykowały się znacznie dłużej. Pod wpływem nacisków ze strony Stalina, który domagał się jak najszybszego „usunięcia z widoku całej klasy ziemian”, już w 1944 roku rozpoczęto reformę rolną, która miała doprowadzić do zlikwidowania własności ziemskiej.

    (…) W czasie całej reformy, czyli do roku 1948, przejęto 9707 nieruchomości o łącznej powierzchni blisko 3,5 mln hektarów.

    Właśnie z tej ziemi oraz z ziem na terenach poniemieckich utworzono początkowo trzy różne rodzaje gospodarstw: Państwowe Nieruchomości Rolne, Zakłady Hodowli Roślin i Państwową Hodowlę Koni. 1 stycznia 1949 r. na mocy ustawy sejmowej zostały one połączone w jednolite Państwowe Gospodarstwa Rolne.

    Najwięcej pegeerów było właśnie w Polsce Zachodniej. W niektórych województwach, takich jak szczecińskie, koszalińskie, słupskie, gdańskie i elbląskie, należąca do nich ziemia zajmowała ponad 50 procent powierzchni wszystkich znajdujących się tam użytków rolnych. Na pozostałych obszarach Polski pegeerów było znacznie mniej, mimo to zajmowany przez nie odsetek gruntów stopniowo się zwiększał od niecałych 10 procent w 1950 r. do blisko 20 procent w 1989 roku. Wtedy do pegeerów należało około 4,5 mln hektarów gruntu i pracowało w nich blisko pół miliona ludzi. Wraz z rodzinami stanowili wielką milionową rzeszę członków PGR.

    Tworzeniu się Państwowych Gospodarstw Rolnych towarzyszyły bardzo dramatyczne okoliczności. W pierwszej połowie lat 50. do pracy w pegeerach kierowano przymusowo na „rehabilitację przez pracę” tak zwany margines społeczny: prostytutki, chuliganów, włóczęgów. Dodatkowo zasiedlano je także ludnością przesiedloną z kresów. Dlatego w pegeerach ukształtował się specyficzny typ społeczności. Nie była przywiązana ani do miejsca pracy, ani zamieszkania. Miała własną, odrębną w dużej mierze od reszty społeczeństwa, kulturę, obyczajowość, sposób i styl życia.

    Bardzo szybko okazało się, że te gospodarstwa były nieefektywne ekonomicznie. Zużycie pasz, nawozów, sprzętu i innych materiałów było w nich dwu-, lub nawet trzykrotnie wyższe niż w gospodarstwach indywidualnych, a produkcja z jednego hektara znacznie niższa. Mimo to pegeery były hołubione przez władzę. I tak naprawdę zawdzięczały swe istnienie głównie dotacjom z budżetu państwa i funduszu ubezpieczeń. Do roku 1988 pochłaniały one ponad 50 procent środków przeznaczanych na inwestycje w rolnictwie.

    SYLWIA CZUBKOWSKA: Dziś powiedzielibyśmy, że to był niezły obciach być pracownikiem PGR-u w czasach PRL?
    EWELINA SZPAK*: Rzeczywiście nie mieli oni lekko. Z jednej strony w propagandzie władz pegeery były traktowane jako awangarda komunizmu. Z drugiej pracowników Państwowych Gospodarstw Rolnych wyśmiewał cały naród, że są tacy niewykształceni, prości. Dzieci z PGR-ów jak tylko się dało wyjeżdżały do miast i nie chciały przyznawać się do swoich korzeni. Ale mimo wszystko nie było tym pracownikom wcale tak źle. To była spokojna praca, w normowanych godzinach, dostawali mieszkanie praktycznie za darmo (podkreslenie moje, dla busdoca – czy sie stoi, czy sie lezy 😉 ), mieli urlopy, premie, 13-stki i dodatkowo jeszcze deputaty czyli świadczenia w naturze. I to właśnie te pół litra mleka, czy ziemniaki, które dostawali za darmo dawni pracownicy pegeerów wspominają z największą nostalgią.

    Czyli w rzeczywistości to była całkiem niezła praca?
    W odczuciu samych pracowników i w warunkach PRL, tak. Ale wiele zależało od tego w którym momencie pracowało się w PGRach. W latach 50. było ciężko, wiele osób było tam kierowanych do pracy przymusowej. Inni byli przesiedlani z kresów i nie bardzo rozumieli dlaczego ich praca ma wyglądać tak, a nie inaczej. Sczególnie, że w zarządach gospodarstw więcej było urzędników niż specjalistów i zarządzali według różnych centralnych pomysłów często oderwanych od życia. Wtedy też PGRy miały najgorszą opinię na zewnątrz. Nawet w „Trybunie Ludu” pisano o pijaństwie, patologiach, złodziejstwie jakie w nich panowały. Zmieniło się to w latach 70. W propagandzie gierkowskiej PGRy były niezwykle ważnym elementem, bo były idealne do ulubionej w tym momencie gigantomani. Były coraz większe, miały coraz więcej pracowników i oficjalnie coraz więcej produkowały. Więc i mówiło się o nich częściej i lepiej.

    Wybrane z der „Dziennika”

    *Ewelina Szpak, historyk, autorka książki „Między osiedlem a zagrodą. Życie codzienne mieszkańców PGR-ów”.

    ***

    To, co Pani opisuje na przykladzie produkcji masla tylko podkresla jak idiotycznym byl system, ktorego Pani zdaje sie bronic dzisiaj, w tym bronic PGR-ow jako niewydajnej podstawy kulawej produkcji rolnej.

    Po wojnie brakowalo wielu rzeczy. Ale tez po wojnie sila pociagowa byl glownie kon lub wol, a nie traktor. Zwierzeta ciagnaly na ogol plug jednoskibowy, a nie wieloskobowa maszyne do wywracania ziemi. To byly te same narzedzia, jakich chlop uzywal przed wojna. I jakos przed wojna nie bylo kartek na maslo i na mieso, a temat przedwojennego zaopatrzenia w zywnosc jak bumernag powracal we wspomnieniach ludzi pamietajacych tamta przedwojenna Polske oraz w dowcipach satyrykow.
    Ze II RP byla biedna i nie kazdego bylo stac, zeby zjesc ? Jasne, ze byla byla biedna, ale podonie biedna byla Polska ludowa, zwlaszcza na poczatku, tak wiec cos to nie pasuje do tej calej ukladanki o trudnych poczatkach PGR-ow.

    A skoro juz w temacie biedy i zywnosci: prosze sobie ze mnie nie zartowac piszac o rzekomo kiepskiej jakosci zywnosci obecnie. Czy juz zapomniala Pani o jakosci zywnosci z czasow peerelu ? O tajemniczej (co do zawarosci) zwyczajnej, pasztetowej szarej jak papier ustepowy, zgrzytajacej kaszance czy mleku, ktore kislo w drodze ze sklepu do domu ? Przypominam tez, ze i w peerelu bylo wielu obywateli, ktorych ledwo bylo stac na podstawowy koszyk zywnosci. Bieda i zycie ponizej minimum to nie jest wynalazek epoki po 1989 roku, Pani Tereso, i nie wydaje mi sie, zeby Pani o tym nie wiedziala. Na szczescie (dla biednych) wtedy,za peerelu, pokusa (czytaj: oferta w sklepach) byla mniejsza niz teraz, bo wtedy to, co nazywa Pani smieciami na ogol bylo zawijane w szary papier. O ile w ogole bylo w sklepie.

    I jeszcze jedno co do PGR-ow. Ponizsze prosze potraktowac jako niemal jako strzal do wlasnej bramki, bo wychodzi na to, ze panstwowm moglo byc produktywne. I chyba bylo, bo dlaczego w tym samym systemie ekonomicznym zaopatrzenie w zywnosc w NRD czy w Czechoslowacji bylo o niebo lepsze niz w Polsce ? Dlaczego tamte gospodarstwa panstwowe potrafily lepiej i wydajniej produkowac ? A moze nie szlo tylko i wylacznie o produkcje i wydajnosc z ha, ale o priorytety w zarzadzaniu cala gospodarka ?

    I znowu dochodzimy do spraw fundamentalnych, gdzie PGR-y to tylko jednen z wielu elementow.

    Pozdrawiam.

    Pozdrawiam

  96. Szanowny Panie Danielu,
    życzę wszystkiego dobrego w nachodzącym roku i dziękuję za publicystykę. Czasem wydaje mi się, że to Pan – wraz z nieliczną garstka – ustawia dzisiaj poprzeczkę.
    Z głębokim ukłonem

  97. paolo pisze:

    2010-01-01 o godz. 14:10

    „Najpierw ortografia a potem idiosynkrazje – nieuku. ”

    Robie bledy.
    Bladzilem.
    Zbladze.

    Slawomirski

  98. stasieku pisze:

    2009-12-31 o godz. 19:42

    „Panie Sławomirski, bój się Boga w Nowym Roku!
    Te błędy ortograficzne, to cząstka Pańskiego profilu – że powiem tak zawile.”

    Bedziemy cierpiec razem.

    Slawomirski

  99. Sluchaj Anna! Zadnych ograniczen nie bedzie i koniec, nie rob nam tu zadymy, poczytaj troche cos z Teresy.

  100. WINIEN pisze:

    2010-01-01 o godz. 16:59

    Dziekuje i nawzajem.

    P.S.
    Prosze wyobrazic sobie moje zdziwienie po dokonaniu zakupu pewnej ksiazki. Tytul „Chwasty Polskie”, edytor pan Daniel Olbrychski. Patrze i oczom nie wierze.
    Bardzo brzydkie slowo, znane mi od wczesnego dziecinstwa z napisow na wroclawskich murach, w wolnej Polsce pisze sie innaczej.
    Teraz obowiazuje litera c przed h.
    Nie ma trzech prostych liter sa cztery.
    A ja bym sobie dal glowe uciac za dzicieca wersje tego wyrazu. Wiem ze bede sie zmagal z demonami ortografii do konca swoich dni.
    Absolut nie istnieje.
    Peace.

    Slawomirski

  101. Joe pisze:

    2010-01-01 o godz. 20:18
    Pieniaczy popieram,

    podpisano: adwokat

    Slawomirski

  102. Kombajn „Bizon” dla milosnikow PGR

    http://www.youtube.com/watch?v=ybBeI3t_kyg

    Slawomirski

  103. busdoc pisze:

    2010-01-01 o godz. 18:36

    „Nigdzie na swiecie nie byloby to mozliwe bez publicznego lynchu ”

    Chory na dodatkowa literke K(przeliterkowany)?

    Slawomirski

  104. zdziwiona pisze:

    2010-01-01 o godz. 18:19

    Pamietam rok 1968 i odwage Adama Michnika.
    On szedl z motyka na slonce.
    Bohater.

    Slawomirski

  105. YKW pisze:

    2010-01-01 o godz. 17:04
    „Wolność słowa oznacza możliwość głoszenia kłamstw. Według prawaków oznacza również brak konsekwencji za kłamstwo.”

    To tylko kwestia kasy.
    Mozesz sprawdzic.

    Slawomirski

  106. busdoc pisze:

    2010-01-01 o godz. 14:31
    „Niech sie Michnik pieni. W latach 88-90 byl glupcem.”

    Wszyscy maj prawo sie mylic.
    Trwanie w bledzie jest grzechem.

    Etatowy epitetowiec nie ma racji.

    Slawomirski

  107. Andrzej z Kalafiorni pisze:

    2009-12-31 o godz. 18:37

    „Michnik nigdy nie byl demokrata; zawsze byl oportunista”

    To zdanie nie jest prawdziwe.
    To zdanie to pomowienie.

    P.S.
    A ja sie obracalem w srodowisku zwyklych ludzi.

    Slawomirski

  108. Daniel Passent pisze:

    2010-01-01 o godz. 18:53
    ——————————
    Oczywiście „Pieniacze” / w cudzysłowie/ są O.K.
    Warto pamiętać tylko o jednym, że Temida , jetst niestety „niewidoma”. Pomimo poczucia równości wszystkich wobec sądu, nieudowodnienie „pieniaczowi ” Kobylańskiemu jego domniemanych okropiństw, może wiązać się z jego oficjalnym oczyszczeniem się w blasku prawomocnego wyroku…

    Pozdrawiam,Sebastian
    ————————————————-

    zdziwiona pisze:

    2010-01-01 o godz. 18:19
    ——————————–

    Szanowna Zdziwiona,

    wywołany- trochę „popieniaczę”.
    Mój przyjaciel, odkąd pamiętam, na wypadek niejasnych sytuacji miał opanowany jeden „greps”. Sprawę kwitował taką, oto odzywką: „A’propos psa, miałem takiego kolegę…” tu kwestię zawieszał , testując adresata na domyślną biegłość iwytrzymałość psychiczną. Ludzie różnie reagowali, zależnie od tego, co kto sobie dopowiadał.
    Na szczęście, dzięki , w miarę klarownej ,żartobliwej formie, nigdy nie było kwasów…
    Ja mogę po tamtym wielokropku dopowiedzieć tylko tyle, że Sebastian ma tyle z Ediego, co Josef Ratzinger z Karola Wojtyły. Adekwatność postaci w porównaniu , jest zupełnie dowolna.

    Pozdrawiam,Sebastian

  109. „2. Slabe ziemie ? Czy po 1989 roku zwieziono do Polski dziesiatki kilometrow szesciennych czarnoziemu, ze dzis zaopatrzenie w zywnosc (a wiec produkcja rolna) sa na poziomie, o jakim nie snilo sie za PGR-ow ?”

    Są na poziomie. Jesli jest na poziomie to trzeba by okreslić : poziomie czego?
    Ale po kolei. Niedawno przyniósł mi listonosz paczkę (przesyłka pocztowa) a że przy okazji na innym blogu odbywała się dyskusja na temat wysokości emerytur więc się zapytałem jakie emerytury doręcza. Bowiem GUS GUsem a zycie sobie. Mówi, że najczęściej około 900 zł, ale bywają i 1.500 zł ale czasami około 600 zł. Tuż potem przyniósł mi dozorca papier z nowym czynszem. Mieszkanie małe (50m2) w blokach, wykupiony. Czynsz wraz z ogrzewaniem i wodą 500 zł. Zwykle człowiek korzysta jeszcze prądu i gazu (jak Wesoły Romek. Póki mu nie wyłączą) więc w przypadku samotnego emeryta na bilet do Tesco jeszcze wystarczy, ale już wejść nie ma za bardzo po co bo i za co? Ale zawsze może popatrzeć lub postać chwilę a nuż rzucą trochę przeterminowanego łososia lub pasztetową. W lepszym przypadku zawiezie, gorszym zaniesie, w ostateczności zaprowadzi do domu tego swego pasztetowego.
    O lepszej jakości zywności mozna by powiedzieć, gdyby wiadomo było czym jest karmiony pozostała poza 200 tyś. najlepej zarabiających obywateli. Jest to tajemnica handlowa.
    Oczywiście nie jest tak żle, bowiem w pewnych sprawach postep jest oczywisty, chociażby jakość podstawowych produktów mlecznych jest generalnie lepsza niż za PRL. Pewnie sprawa sznurka do snopowiązałek też nie stanowi problemu nie do rozwiązania. Chiny bowiem potegą są w sprawie sznurka do snopowiązałek a z tego co do tej pory w ciagu 20 lat „pożyczylismy” można kupić tyle sznurka do snopowiązałek, że hohoho albo i więcej.

  110. busdoc,

    Zauważyłem, że bardzo kontestujesz dokonania okresu przełomu.
    Zgadzam się z tobą, że wiele osób w Polsce,w wyniku przemian straciło.
    Tych którzy stracili, podzielił bym na dwie grupy,które łączy wspólna cecha.
    Brak zaradności życiowej.
    Jedna to margines, w Polsce po okresie PRL, niestety bardzo szeroki,ludzi słabo wykształconych,potrafiących wykonywać tylko nieskomplikowane prace,często uzależnianych od alkoholu/ Nikt w historii polski nie miał takich sukcesów w rozpiciu narodu jak 45 lat PRL/.
    Dla tej grupy, upadek PRL to był dramat.
    Drugą grupę, stanowią przedstawiciele ówczesnych elit władzy, różnego szczebla, którzy znaleźli się za burtą po 89′.
    Ci mądrzejsi się uwłaszczyli,przefarbowali,jak trzeba było to nawet ochrzcili.
    Radzą sobie w nowym ustroju całkiem nieźle.
    Sądząc po Twoich wpisach, to musisz należeć do którejś grupy?

  111. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zyczenia noworoczne z innej „beczki”

    Beczka nr. 1
    Coś się stało ze sposobem uprawiania polityki w Polsce – no wlasnie co?, wlasnie to –> http://www.rp.pl/galeria/16,1,413891.html „Jest krótki horyzont czasowy politycznych decyzji i reaktywność na bodźce z różnych stron, brak politycznego projektu. Są chaos i doraźność. Brak koncepcji i dryfowanie. Co więcej, po stronie Platformy pojawił się nowy element. Mianowicie legitymizowanie się własną niemożnością. To znaczy uzasadnianie tego, że niewiele się dzieje, bo WINNY* jest prezydent. Dryf jest świadomą strategią zdejmowania z siebie odpowiedzialności“ Domyslam sie, ze geneza pochodzenia slowa WINNY jest ogolnie znana(?) Jedzemy dalej z tym czystam „koksem” (ciekawe co Donek bierze na bole glowy?) (…) „że POLITYKA niewiele może i nie warto od niej zbyt wiele oczekiwać. Należy się więc przestawić na indywidualne strategie. Na rodzinę, na bliskie osoby, które samodzielnie szukają rozwiązań” http://www.rp.pl/galeria/16,2,413891.html <– Z całym szacunkiem, ale chyba pani żartuje? Jeśli nie Lech Kaczyński, to kto? …. Oto jest pytanie! … W. Shakespeare. http://www.rp.pl/artykul/413802_Staniszkis__PO_celowo_stawia_na_dryfowanie.html
    Ps.
    Jak to bylo Szanowny Gospodarzu? – jezyk jest zwierciadlem duszy.

  112. Teresa Stachurska pisze:
    2010-01-01 o godz. 20:27

    Pani Tereso Stachurska,
    Nad biedą i wykluczeniem należy lamentować,choć aktywne działanie było by właściwsze,moim zdaniem.
    Nikt o liberalnych poglądach, nie uważa, że ludzi biednych,niezależnie od powodów z których w biedę wpadli, należy zostawić bez pomocy.
    Spór pomiędzy zwolennikami państwa „socjalistycznego” a liberalnego, dotyczy sposobu rozwiązywania problemów.
    Uważam, że nie wszystkim mało pomocy,tylko naprawdę potrzebującym dużo.
    A przede wszystkim, pomoc powinna wyciągać ludzi z biedy,a nie ich w niej utrzymywać, nie pozwalając umrzeć.

    Dalej pisze Pani:”Jeśli już to opowiadam się za znacznie wyższą najniższą pensją, znacznie wyższymi zasiłkami rodzinnymi, znacznie wyższymi rentami chorobowymi i zasiłami socjalnymi dla bezrobotnych, bo to co się w tej mierze dzieje urąga elementarnej przyzwoitości.”

    Ja też się za tym opowiadam.
    Tylko ja, bym chciał ten skutek osiągnąć przez wzrost gospodarczy i wzbogacenie się wszystkich rodaków.
    Bogate społeczeństwo stać na więcej pomocy dla biednych.

    Na koniec polecam artykuł Ewy Winnickiej w świątecznej Polityce i cały cykl „Niepomagalni”.
    Wspaniały wkład redakcji w propagowanie nowoczesnych form polityki społecznej.

    Ps.Pisze Pani:”Może ja tylko o tym że masa tam ładnie opakowanych śmieci, łącznie z mięsem i wędlinami w których tzw wsadu mięsnego jest może nie więcej niż 50 %.”

    Czy mam rozumieć, że poprawę na rynku zaopatrzenia w żywność po 89′
    tłumaczy Pani jej rozwodnieniem? :/

  113. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Sorry – widze, ze pierwsze podejscie na blog zostalo przez „napiecie solidnie zdeformowane(?)

    Zyczenia noworoczne z innej „beczki”

    Beczka nr. 1
    Coś się stało ze sposobem uprawiania polityki w Polsce – no wlasnie co?, wlasnie to http://www.rp.pl/galeria/16,1,413891.html „Jest krótki horyzont czasowy politycznych decyzji i reaktywność na bodźce z różnych stron, brak politycznego projektu. Są chaos i doraźność. Brak koncepcji i dryfowanie. Co więcej, po stronie Platformy pojawił się nowy element. Mianowicie legitymizowanie się własną niemożnością. To znaczy uzasadnianie tego, że niewiele się dzieje, bo WINNY* jest prezydent. Dryf jest świadomą strategią zdejmowania z siebie odpowiedzialności“ Domyslam sie, ze geneza pochodzenia slowa WINNY jest ogolnie znana(?) Jedzemy dalej z tym czystam „koksem” (ciekawe co Donek bierze na bole glowy?)(…)„że POLITYKA niewiele może i nie warto od niej zbyt wiele oczekiwać. Należy się więc przestawić na indywidualne strategie. Na rodzinę, na bliskie osoby, które samodzielnie szukają rozwiązań” < Mysle, ze tutaj nasz Szanowny Gospodarz jest nie do pobicia na szychownicy, z tenorem na bliskie osoby….W tej problematyce DP ma wielkie zyciowe – ponad 50-letnie – doswiadczenie aby witr dmuchal w „zagle” pod wlasciwym katen i wlasciwej strony. Wyglada to bardzej na „dym z komina + choragiewka” …
    Beczka nr. 2
    Jeżeli nie Tusk, to kto?
    http://www.rp.pl/galeria/16,2,413891.html Z całym szacunkiem, ale chyba pani żartuje? Jeśli nie Lech Kaczyński, to kto? …. Oto jest pytanie! … W. Shakespeare. http://www.rp.pl/artykul/413802_Staniszkis__PO_celowo_stawia_na_dryfowanie.html
    Ps. jak to bylo Szanowny Gospodarzu? – jezyk jest zwierciadlem duszy.

  114. „do tego trzeba mieć rację, adwokata, cierpliwość i temperament Michnika”
    Wyliczenie niepełne i przypadkowe. Trzeba mieć jeszcze pieniądze. Skutecznie zastepują racje i są niezbędne gdy chodzi o adwokata. Cierpliwość i temperament są w ogóle nieistotne.

  115. (Joe pisze: 2010-01-01 o godz. 20:18)

    Brawo Joe, podpisuje sie pod takimi zyczeniami noworocznymi! Oby!

    Pozwol Joe, ze zanim sie podpisze obiema rekami, skroce troche ten Twoj tekst tak, zeby mogl posluzyc za Manifest Zjednoczonych Pieniaczy, w ktorego poczet powinien koniecznie wejsc Pan red Passent jako czlonek honorowy :))))

    Pieniacze wszystkich krajów łączcie się!

    Mam nadzieję, że zarówno indywidualni, jak i Zjednoczeni Pieniacze Świata będą z determinacją walczyli o swoje prawa w 2010 roku,

    Oby wkurzeni Pieniacze ścigali wytrwale i bez pardonu:

    złych ludzi, znajdujących się obecnie w newralgicznych dla społeczeństw miejscach:

    pośród bankierów,

    pracowników międzynarodowych instytucji finansowych,

    polityków,

    lobbystów koncernów wojennych,

    koncernów farmaceutyczno-szczepionkowych,

    pośród przedstawicieli mediów,

    etc…..

    tych, którzy naruszają dziś nasze prawa obywatelskie i obracają demokratyczne wolności wniwecz,

    tych, którzy niewolą nas długami za pomocą oszustwa,

    inicjatorow wywoływanych dla partykularnego zysku barbarzyńskich wojen,

    tych, którzy forsują dziś nowy patent na superbiznes ( z możliwością upgrade’u do innych zastosowań), w postaci przymusowych szczepień ludzkości produktami, które zagrażają naszemu i naszych dzieci zdrowiu oraz życiu.

  116. TJ pisze:
    2010-01-01 o godz. 17:43

    Od samego JD Sachs wiemy ze plan reform polskiej gospodarki napisano w ciagu 5 godzin.

    Zadaj sobie trud i przeczytaj caly dokument. http://www.pbs.org/wgbh/commandingheights/shared/pdf/int_jeffreysachs.pdf

    Masz oczywiscie prowo podziekawac zdrajcom za to to zrobili. A ja mam inne zdanie. I niech sie zdrajcy pienia.

    A tak wygladala realizacja planu. Planu Jeffrey D Sachs, geniusza z Ameryki.

    Samoobrona 2002 http://www.samoobrona.org.pl/pages/07.Publikacje/01.Listaleppera/06/)

    „Miało być pięknie. To, co niegdyś było państwowe, czyli jak mawiano niczyje, miało przejść w ręce tych, którzy ten majątek wypracowali. Mydlił oczy Prezydent Wałęsa, obiecując każdemu 100 milionów starych złotych.

    Nikt nigdy nie dokonał wyceny polskiego majątku narodowego, nie określił, co ma być prywatyzowane, co nie, nie stworzył żadnego planu prywatyzacji.

    Przez całe lata nikt nie liczył, co zostało sprzedane i za ile. Mam dwa wyjścia: uznać, że Polską rządziła banda idiotów i nieudaczników, albo cwanych pozbawionych wszelkich skrupułów złodziei i cwaniaków. Idiotami nie śmiałbym nazwać panów Balcerowiczów i Bileckich – uznanych za autorytety przez międzynarodowe instytucje.

    Czoła chyliłbym przed sprytem i wyrachowaniem pana Pawlaka i jego kompanii. Dlatego mówię z całą odpowiedzialnością: nie z głupoty sprzedaliście Polskę panowie, ale z wyrachowania!

    Samoobrona żąda i żądać będzie rozliczenia wszystkich winnych rozkradania państwa, zawłaszczenia majątku narodowego i skorumpowania aparatu państwowego na skalę nie spotykaną do tej pory w historii naszego kraju.

    Janusz Lewandowski, Emil Wąsacz, Stefan Kawalec, Aldona Kamela-Sowińska, Andrzej Olechowski, Wiesław Kaczmarek, Anrzej Śmietanko, Mirosław Pietrewicz – to pierwsze z brzegu nazwiska ludzi, którzy dopuścili się działań na szkodę państwa albo z tytułu działalności państwowej uzyskali osobiste korzyści majątkowe.

    Rzetelna kontrola ich działań na wysokich stanowiskach państwowych da początek tzw. lustracji gospodarczej, czyli rozliczeniu tych, którzy w sposób nieuczciwy i kosztem społeczeństwa wzbogacili się, wykorzystując pozycję, jaką dało im sprawowanie władzy.

    Prywatyzacja doprowadziła do tego, że Polacy są dziś jedynym narodem w Europie bez własnego przemysłu, systemu bankowego i znacznej części handlu.

    Majątek Polski sprzedano w ciągu ledwie 10 lat za dziesiątą część jego wartości! 70 procent systemu bankowego jest w rękach obcego kapitału, tak jak 90 procent cementowni, 80 procent przemysłu meblarskiego, 80 procent przemysłu chemii gospodarczej, 70 procent fabryk leków. Mało? Wskutek bezrozumnej i pośpiesznej prywatyzacji zniszczono całe branże: włókienniczą, zbrojeniową, stoczniową i hutniczą. Głównie w wyniku chaotycznej i szkodliwej prywatyzacji na bruku znalazło się 5 milionów Polaków – mam na myśli oficjalne statystyki plus skalę bezrobocia utajonego.

    Te wszystkie patologie wyprzedaży majątku narodowego, wypracowanego przez pokolenia, trzeba wreszcie nazwać po imieniu, powiedzieć to głośno i zdecydowanie im się przeciwstawić. Samoobrona chce to zrobić dla dobra kraju i zrobi to sama albo współdziałając z innymi siłami politycznymi.

    W latach 1990-1999 sprzedano ponad połowę polskiego przemysłu i polskich banków. Do kasy państwowej wpłynęło z tych prywatyzacji nie więcej niż 12 miliardów dolarów, a do końca 2001 roku suma ta sięgnęła poziomu najwyżej 17 miliardów dolarów. Tyle warte jest jedno duże przedsiębiorstwo telekomunikacyjne na Zachodzie! I tyle dostała od Zachodu Polska za wyprzedaż jej życiowych gałęzi przemysłu, otrzymując przy okazji nędzę i degradację cywilizacyjną większości społeczeństwa.

    Co gorsza, nawet z tych żałosnych 17 miliardów dolarów 2 miliardy przejedzono lub roztrwoniono, dając zarobić przede wszystkim zagranicznym pośrednikom oraz firmom doradczym i konsultingowym, wydając kolosalne sumy na hotele, diety i wysokie apanaże”.

  117. Doktrynerze z Montrealu powinni obowiązkowo przeczytać dwa teksty w Gazecie http://wyborcza.pl/1,76842,7412742,2_stycznia_w_Swiatecznej.html, Stiglitza i Freemena odsłaniających w „krótkim kursie” kulisy kryzysu i lekce jakie powinny z niego być wyciągnięte. Stiglitz definiuje 5 lekcji jakie ludzie powinni wyciągnąć z amerykańskiej katastrofy bankowej, która jak zaraza rozlała sie po świecie. Wychodzi jednakże z twierdzenia podstawowego; ” W roku 2009 przekonaliśmy się po raz kolejny, dlaczego często nie widać niewidzialnej ręki Adama Smitha. Jej po prostu nie ma”. To powinno wystarczyć aby brednie Balcerowicza znalazły się wreszcie na śmietniku. Wiele podobnych konkluzji można wyczytać w mądrych tekstach amerykańskich myślicieli, szkoda tylko, że są tak mało dostrzegalni i mają niewiele posłuchu zagłuszani skutecznie przez jazgot propagandowy wolnych mediów neoliberalnych. Teksty powinien przeczytać Pan Passent aby miał więcej wartościowych tematów w nowym roku a nie zaprzątał sobie głowy duperelami ze śmietnika POPiSU lub IPN.
    Dziś o poranku składałem życzenia noworoczne mojej pani Jasi sprzedającej w osiedlowym sklepiku. Pytałem o zdrowie, wytrzymałość w walce z nałogiem i czy szef pamiętał o podwyżce. Cieszyła się, że podniesiono płacę minimalną do 1300 złotych. od której szef będzie płacił jej ubezpieczenie, mając świadomość, że w ten sposób jej emerytura nie przekroczy 400 złotych. Żaliła się, że jej protest skończy się zwolnieniem, pocieszając się jednakże faktem, że w jej środowisku jest to normalne. W moim środowisku także. Czy w Waszym drodzy blogowicze także takie ponure oszustwo państwowe jest powszechne? Czy Pan Passent oprócz satysfakcji z wysokiej pozycji Tuska jako „niekwestionowanego” faworyta na prezydenta, znajdzie czas i powód aby zniżyć się do poziomu ludzi oszukiwanych w żywe oczy przez zdegenerowany system skrupulatnie opisany dzisiaj przez Stiglitza i Freemana?

  118. @zdziwiona

    I tak się rodzi klika.
    Jak pieniacze się zjednoczą, dotkną ich te same patologie z którymi walczą.
    No ale oni będą wtedy już elita.
    I tak jak w „Dniu Świstaka”
    Kolejni pieniacze się zjednoczą….

  119. @ Jacobsky…

    „A skoro juz w temacie biedy i zywnosci: prosze sobie ze mnie nie zartowac piszac o rzekomo kiepskiej jakosci zywnosci obecnie. Czy juz zapomniala Pani o jakosci zywnosci z czasow peerelu ? O tajemniczej (co do zawarosci) zwyczajnej, pasztetowej szarej jak papier ustepowy, zgrzytajacej kaszance czy mleku, ktore kislo w drodze ze sklepu do domu ? Przypominam tez, ze i w peerelu bylo wielu obywateli, ktorych ledwo bylo stac na podstawowy koszyk zywnosci. Bieda i zycie ponizej minimum to nie jest wynalazek epoki po 1989 roku, Pani Tereso, i nie wydaje mi sie, zeby Pani o tym nie wiedziala. Na szczescie (dla biednych) wtedy,za peerelu, pokusa (czytaj: oferta w sklepach) byla mniejsza niz teraz, bo wtedy to, co nazywa Pani smieciami na ogol bylo zawijane w szary papier. O ile w ogole bylo w sklepie.”

    O rany… Nikt tu nie pamięta. Przecież to nie dotyczyło wszystkich. Ten blog został zdominowany przez ludzi, którzy wtedy kupowali fabrycznie nowe Renault. Sądzi Pan, że tracili czas, by wystawać przed normalnymi sklepami, skoro w komercyjnych było (prawie) wszystko smacznie i bez kolejek (w ostateczności pozostawał eksport wewnętrzny)? Skąd mają wiedzieć o takich rzeczach?

  120. Parker 8.05
    Twierdzisz że wszyscy ludzie którzy ośmielaja sie krytykowac najgorszy model gospodarki neoliberalnej jaki zafundowano nam w Polsce po 89, to alkoholicy i nieudacznicy.
    Dotyczy to zapewne także Stiglitza i Sachsa, któzy odwołali swoje błędy i wraz z tysiacami innych madrych ludzi uważają ze była to ślepa uliczka ???.
    Zapewniam cię, że także dorobek intelektualny i materialny tych blogowiczów, ktorzy podzielają ich poglądy i piszą na tym blogu, przewyższa twój o miliardy parseków !
    Bezmyślnośc – to jest to co mnie przeraża.

  121. busdoc pisze:
    2010-01-02 o godz. 09:43

    „Przez całe lata nikt nie liczył, co zostało sprzedane i za ile. Mam dwa wyjścia: uznać, że Polską rządziła banda idiotów i nieudaczników, albo cwanych pozbawionych wszelkich skrupułów złodziei i cwaniaków. Idiotami nie śmiałbym nazwać panów Balcerowiczów i Bileckich – uznanych za autorytety przez międzynarodowe instytucje.”

    „Samoobrona żąda i żądać będzie rozliczenia wszystkich winnych rozkradania państwa, zawłaszczenia majątku narodowego i skorumpowania aparatu państwowego na skalę nie spotykaną do tej pory w historii naszego kraju.”

    „Janusz Lewandowski, Emil Wąsacz, Stefan Kawalec, Aldona Kamela-Sowińska, Andrzej Olechowski, Wiesław Kaczmarek, Anrzej Śmietanko, Mirosław Pietrewicz – to pierwsze z brzegu nazwiska ludzi, którzy dopuścili się działań na szkodę państwa albo z tytułu działalności państwowej uzyskali osobiste korzyści majątkowe.”

    Mój komentarz:

    Po pierwsze nadmiar epitetów, co bardzo utrudnia percepcję wypowiedzi.

    Po drugie:
    Zjawisko wyprzedawania i rozkradania majątku było, jak pisze busdoc powszechne. Należy oczekiwać, ze w tej sytuacji pozyskanie odpowiednich dokumentów nie powinno nastręczać większych trudności, tym bardziej, że ci złodzieje, to „banda idiotów i nieudaczników”.
    Mam nadzieję, ze Samoobrona, jako prężna, czujna, dalekowzroczna, dbająca o interes narodowy partia systematycznie gromadziła papiery i kiedyś je rzuci z wielkim hukiem na stół prokuratora. Jak na razie, to słyszę tylko gromkie okrzyki do społeczeństwa, a jeśli chodzi o konkretne dowody, to swego czasu przewodniczący Lepper wydał z siebie kilka pisków o jakichś łapówkach na przejściu granicznym w Gronowie oraz lądowaniu obcych w Klewkach. Ludzie Samoobrony, bądźcie rzetelni, dajcie te dokumenty!

    Dlaczego Samoobrona dzisiaj mało znaczy na scenie politycznej? – Bo tylko gada, zamiast wziąć się za konkretną robotę – odnalezienia i dostarczenia społeczeństwu konkretnych dowodów. Przecież to powinno być łatwe, busdoc nieustannie poucza, że od złodziei w Polsce, aż gęsto.

    Czas płynie, coraz więcej ludzi nabiera przekonania, ze Samoobrona takowych dokumentów nie posiada. odsyłanie do linków w necie nie doprowadzi do odpowiedzi na najważniejsze pytanie – gdzie są dowody?
    Zasadniczy napęd partii Samoobrona – nadzieja na odnalezienie przyczyn, dlaczego „ja mam tak źle”, zwolna ulega anihilacji w zderzeniu z rzeczywistością.

    Po trzecie:
    Proszę zwrócić uwagę, jak Autor sprytnie sformułował zarzuty:

    „to pierwsze z brzegu nazwiska ludzi, którzy dopuścili się działań na szkodę państwa albo z tytułu działalności państwowej uzyskali osobiste korzyści majątkowe”
    W przypadku oskarżenia cywilnego zawsze może oświadczyć, ze tymi korzyściami były ich urzędnicze wynagrodzenia za pracę.

    Pzdr, TJ

  122. Janek 11.40
    W Barcelonie na Rambli jest sklep gdzie można kupić szynke sezonowaną ze świni karmionej wyłącznie żołędziami, w cenie ok 1000 ( słownie tysiąca Euro ) U nas podróbka takiej hiszpańskiej szynki kosztuje zaledwie 100 – 200 złotych za kg. Zapewne właśnie takie wedliny kupujesz na codzień w Almie albo innych delikatesach ?
    A wiesz jaka jest zawartość cielęciny w parówkach „cielecych” za 15 zł ? A wiesz ile mięsa jest w „pasztecie dziadunia” za 7.80 ? To jest temat do dyskusji na kilka godzin. Weż sobie jakiś opakowany produkt miesny i przeczytaj skład, który producent musi obowiązkowo podac.
    A potem napisz o tym na blogu. Porównamy wtedy jak to wyglądało za Gierka.
    A jezeli tak zazdrościsz posiadaczom nowego Renault, to po prostu okazało się, że rdzewiały szybciej niż socjalistyczne Fiaty 126 i 125.

  123. Sławomirski 23.42 – 2.00 ( 10 wpisów !!!!!!)
    To na co cierpisz, nazywa sie czkawką ( używam eufemizmu !)
    U nas w Polsce reklamują w telewizji lekarstwo na to schorzeni pn STOPERAN !
    U was nie można tego dostac i zażyć ( na raz, najlepiej kilka kilo !) ?????

  124. Jacobsky,

    krótko. Potwierdził Pan, że w PGR-ach było tylko 20 % gruntów. Niech Pan do PGR-ów ma… 20% pretensji o braki rynkowe. Choć wg obecnych standardów to tych braków w ogóle nie było: mógł Pan kupić żywność u rolnika indywidualnego, tyle że znacznie drożej, podobnie jak na bazarze, czy choćby w Pewexie. Ludzie w PRL-u mieli pretensje, że brakuje tańszej (dzisiejszs standardy) żywności, a w RP im głos odebrało 🙂 , albo – jak uważam ja – im głos odebrano, upokorzeniem.

    70 % społeczeństwa żyje za mniej niż wynosi minimum socjalne. Niechby Pan za tę kwotę pożył jeden rok to zrozumiałby o czym mówimy; drugi zaś za mniej niż wynosi minimum egzystencji! Czy to już przesądzone, że na Pana nie trafi? Ja na tym blogu kiedyś na pewno pisałam jak procentowo rósł ten margines biedy przez ostatnie 20 lat – od 15 % do 70%. Zdaje się że w 1994 roku wynosił już ponad 40%.

    Na Panu wciąż robią wrażenie kolorowe opakowania? Na mnie nie. Folia ma jakoś złą sławę. I farba też, one (opakowania) nawet do kompostownika się nie nadają. Moda na szare – przed nami 🙂 i dobrze.

    Dopłaty objaśniłam zdaje się szczegółowo. Mam powtórzyć? Systam jak system. Dziś dopłaca się nawet do banków i wcale nie dlatego, że przedają kredyty nie tylko bez zysku, ale i ze stratą. PGR-y sprzedawały ze stratą. Gdyby mogły uzyskiwać ceny jak rolnik indywidualny (po uwolnieniu go od dostaw obowiązkowych; PGR-ów tak jakby nie uwolniono) miałyby zyski. Zatrudnienie w przeliczeniu na 10 ha w PGR-ach było o wiele niższe niż w gospodarstwach indywidualnych. Na życzenie mogę poszukać danych 🙂

    Zdanie z Pana komentarza:

    „Wraz z rodzinami stanowili wielką milionową rzeszę członków PGR.”

    to chyba kuriozum? Nie uważa Pan?

    A to:

    „Tworzeniu się Państwowych Gospodarstw Rolnych towarzyszyły bardzo dramatyczne okoliczności. W pierwszej połowie lat 50. do pracy w pegeerach kierowano przymusowo na “rehabilitację przez pracę”…”

    choć nie wiem na ile prawdziwe, to chyba znacznie lepsze mogło być od dzisiaj oferowanego zamarzania na mrozie, czy miejsca w noclegowni i wyniszczenia biologicznego (niedobór białka!) na darmowych zupach, która to zupa pozwala mocno stać na nogach jedynie garkuchni.

    Jeśli dwadzieścia lat to za mało by się zrefletować w kwestii draństwa jakie uczyniło Państwo robotnikom PGR-ów, to co ja mogę jeszcze mieć do powiedzenia? Może jedynie, że obrońcy tych „posunięć źle się bawią i tyle.

  125. Parker,

    polecam – http://paw1.salon24.pl/144914,plan-balcerowicza-a-prawa-fizyki :

    Plan Balcerowicza, a prawa fizyki.
    Tagi:
    entropia planu

    „Jak powszechnie wiadomo ekonomia, to nauka społeczna z elementami magii. Dlatego podajmy genialny plan Balcerowicza weryfikacji praw fizyki. Na przykład, drugiej zasadzie termodynamiki wyrażonej entropią. Jak pamiętamy w układzie termodynamiczne izolowanym w dowolnym procesie entropia nigdy nie maleje. Entropia, czyli miara uporządkowania w układzie do którego nie dostarcza się energii zawsze rośnie. Gdyby nasza planeta Ziemia nie otrzymywała cały czas energii ze Słońca, to całe uporządkowane życie występującej na niej zniknęłoby w bardzo krótkim czasie. Takie samo prawo musi również działać w życiu społecznym i gospodarczym. Wyobraźmy sobie, że w roku 1989 nasze społeczeństwo i gospodarka były w pewnej równowadze energetycznej, gdzie 40milionewej masie jej gospodarka dostarczała energii pozwalającej na utrzymanie tej masy na jakimś stopniu uporządkowania. Genialność planu Balcerowicza polegała na tym, aby zamiast szukać możliwości zwiększenia produkcji energii przez gospodarkę, należało pozbawić część 40milionej masy możliwości jej absorpcji. I dlatego wypchnięto 2 miliony młodych ludzi poza granice kraju, kolejne 3 miliony wysłano na bezrobocie, a pracującej większości zaproponowano zasiłek socjalny nazwany „pracą za najniższą krajową”. Zaoszczędzoną w ten sposób energię przekazano wąskiej elicie społeczeństwa, która przy małej masie własnej otrzymała energię, dzieloną wcześniej na wszystkich i mogła się przez to poczuć pełno energetycznymi europejczykami. Oczywiście można sobie wyobrazić definicję sprawiedliwości, mówiącą, iż każdy powinien otrzymywać od gospodarki porcję energii adekwatną do pracy jaką wniósł w jej wytworzenie. Ale co wtedy zrobimy z naszymi nowymi europejczykami ?”

    Może jest Pan fizykiem?

  126. Likwidacji PGR-ów przyświecały dwie idee: liberalno-wolnorynkowa, tj. prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, oraz narodowo-konserwatywna, czyli wzmocnienia modelu gospodarstwa rodzinnego. Widać było, że pegeerowcy nie przyjadą z kosami i widłami pod Sejm, bo nie są zorganizowani jak górnicy i stoczniowcy. Ta prywatyzacja może stać się przykładem dla innych branż – myślieli liberałowie i się przeliczyli. Ale jeszcze gorzej przejechali się kato-narodowcy na swojej idei raczej niezbyt postępowej, bo zdecydowana większość pegeerowskiego areału przeszła do dużych farm kapitalistycznych.

    Z dwoma procentami też trzeba uważać – radzi Jacobsky. I drapie się w głowę, jakiż to mnożnik zastosować, aby te dwa procent odmitologizować. Też się drapię, jak mu to po chłopsku wytłumaczyć (bo przecież nie na chłopski rozum, gdyż on profesor). Na pewno nie 15 razy. Specjalizacja produkcji i podział pracy na ogół się opłaca, narody, które mają to rozwinięte są zamożniejsze. Handlowanie nawozami i maszynami, oraz ich utrzymanie to jedna strona usług, druga to handel produktami rolnymi, także ich przetważanie. Za moich młodzieńczych lat w PRL-u na rynku w pewnym podkrakowskim miasteczku widziałem dwie panienki kupujące pomidory na spółdzielczym straganie, mówiły po francusku, pamiętam to dokładnie, bo ku memu zdziwieniu nie były ani ładne ani wykwintnie odziane, i ani w ząb po polsku. I maniery miały inne niż nasze, chciały wybrać pomidory ładne. Sprzedwaczynia pakowała im do papierowej torby jak leciało, połowa półzgniła, reszta byle jaka, a one chciały przebierać. Zachodnie to były maniery, śmiały się z kobiety, potem podeszły do kosza na śmieci i większość pomidorów wyrzuciły, no ba na co im zgniłe, ciekawe czy nadal wychodziło im taniej, ale zabawę miały za darmo. Pani Stachurska oczywiście na zachód wyjężdżała, ale nie jest pewne, czy chciały zachodu u siebie i wysokich marż handlowych.

    Nie chcę zniechęcać pani Stachurskiej do pisania. Myśli zapewne, że Jacobsky, a już na pewno ja nie byłem w supermarkecie w kraju. Otóż byłem kilka razy, chciałbym mieć taki supermarket w Toronto, jak na przykład przy rondzie Babka w Warszawie, wybór i jakość na poziomie europejskim, za to ceny przystępniejsze. Pani Stachurska nazywa zdaje mi się te produkty śmieciowymi, Cóż, Polska jest krajem tradycyjnym, mnie z kobietą o zakupach żywnościowych nie wypada się spierać. Ale statystyki mówią, że Polska eksportuje więcej produktów żywnościowych niż ich importuje.

  127. Teresa Stachurska,

    Po rewelacjach busdoca czuję się jakby pies, ktory podniósł tylną łapę i oddał mocz na moje świeżo uprasowane spodnie. Są one szokujące, więc może się zdarzyć, że przy pewnym nagłośnieniu mogą nawet wpłynąć na wynik wyborów (co niejednokrotnie już się zdarzało) oraz na odsunięcie całego układu władzy (z kościołem na czele), co zakończyłoby wreszcie nieustający okres swarów polsko – polskich.
    Dobrze jednak, że Ty w wyważony sposób wyjaśniłaś ważne kwestie związane z funkcjonowaniem rolnictwa za acien regim’u.
    W warunkach w jakich funkcjonuje blogowa sztuka pisania nie ma miejsca na pogłębione analizy. Prawie każdy piszący o minionym okresie ma swoją optykę, zwykle opartą na cząstkowej wiedzy.
    W okresie mojej wczesnej młodości rzeczywiście opinia o PGR – ach była fatalna.
    Żartobliwie pozwolę sobie wspomnieć pewne zdarzenie z najlepszego okresu mojego życia.
    Miałem dwadzieścia lat i z moim rówieśnikiem byłem ratownikiem w Kątach Rybackich na Mierzei Wiślanej. Spać chodziliśmy, gdy niebo się rozjaśniało, a tu jeszcze trzeba było dziewczyny odprowadzić do domów. Z rozłożystych barkasów, którymi rybacy łowili węgorze na Zalewie Wiślanym, trudno było się także czasem podnieść, nie tylko z powodu urokliwych gwieździstych nocy, ale także często dlatego, że bielizna osobista bywała przyciśnięta do pokładu.
    Trudno więc było rozpocząć pracę o godz. 10, co słusznie złościło naszego szefa, starego frontowca, który po którejś kolejnej wpadce zaproponował mam pracę w PGR-ach. Odebraliśmy to jak smagnięcie batem. Z pracy nas jednak nie wyrzucił, co pozwoliło mi utrwalić sobie ten okres jako najlepszy kawałek mojego życia.
    Po wielu latach, gdy badałem funkcjonowanie jednego z kombinatów PGR , byłem pod wrażeniem dużej rozpiętości moich wyobrażeń z dobrą organizacją i wydajnością pracy. Stereotypy jednak, podobnie jak za ludźmi, także za instytucjami ciągną się latami.
    Jednak takie jednostki organizacyjne jak Spółdzielnie Kółek Rolniczych, utworzone dla wspomagania rolnictwa indywidualnego, na podobieństwo rozwiązań francuskich, w Polsce w większości funkcjonowały źle.
    Przypominam sobie jak to w jednym z SKR-ów specjalizującej się w hodowli trzody chlewnej na ustalone normą 2 kg paszy na kilogram przyrostu, zużywano pięciokrotnie więcej.

    Nurtuje mnie problem fatalnej pracy polskiej siły najemnej (w tym i mojej w tamtym czasie) i stąd moje zainteresowanie wpływem polskiego katolicyzmu na kulturę polskiego społeczeństwa, w tym kulturę pracy. Z pewnością wpływ taki wywiera hipokryzja hierarchii kościelnej, która sama jest w 15% umoczona w w sprawach współpracy ze służbami, lecz mimo to podkręcała bębenka lustracyjnego, licząc że dobrze jest głośno krzyczeć łapaj złodzieja.
    Jeszcze gorzej ma się sprawa z przewłaszczeniami majątkowymi jako rekompensatą za przejęte przez państwo mienie kościelne.
    Każdemu Polakowi, któremu nie jest obca troska o dobro kraju musiały się ugiąć kolana po ostatnim orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł wbrew postanowieniom Konstytucji, że jednoinstancyjny organ (działający jak sądy kapturowe, Komisja Majątkowa) administracyjny wydaje niekorzystne dla państwa orzeczenia których nie można zaskarżyć (jedna Łętowska nie czyni wiosny. Warto było posłuchać perlistych wypowiedzi na rozprawie prof. Liszcz).
    Gołym okiem widać, że wpływy KK na sferę życia gospodarczego i społecznego są tak duże że opóźniają zrzucanie siermiężnej kapoty z tego zacofanego społeczeństwa. Przywoływany na blogu kilkakrotnie wiceminister, Wojtkowiak, był delegowany przez kościół do kluczowych prac w komisji fundamentalnych reform gospodarczych, mimo że nie miał żadnego doświadczenia w sprawach rolniczych, podobnie zresztą jak Balcerowicz.
    Jednak intelektualiści b. opozycji, jak prof. Marcin Król, dostrzegając wpływ kościoła na wdrażanie reform społecznych, lekceważą ten fakt, widząc zagrożenie w działalności lewicy, po której praktycznie pozostała jedynie nazwa.

    Nie znam danych porównawczych czy sprywatyzowane gospodarki Niemiec, Anglii, Francji, Hiszpanii czy krajów skandynawskich wchłonęły na swój rynek w takim zakresie jak Polska kapitał obcy i czy jest on tak nieskomplikowany technologicznie jak u nas?
    Dopiero czas pokaże czy będziemy tygrysem gospodarczym, czy też, w dosłownym tego słowa znaczeniu, kolonią dla gospodarek zachodnich (półkolonią polityczną Stanów Zjednoczonych już jesteśmy.
    Czekam też z niecierpliwością, podobnie jak telegraphic, na zabranie się wreszcie do pracy rodaków na własnym podwórku, bo okres demoralizacji w postaci dotacji z Unii za zaprzestanie bycia przeciwnikiem w końcu wygaśnie.

  128. parker pisze:
    2010-01-02 o godz. 08:05

    Ja nie naleze do zadnej grupy.
    Przedstawilem w jaki nieodpowiedzialny sposob powstal plan reform dla Polski. I temat obecnego felietonu pieniacz Michnik byl z tym zwiazany.

    JD Sachs z 1989, 35 letni akademic bez jakiegokolwiek doswiadczenia poza zniszczeniem Boliwi (kraju do ktorego wiecej nie pojedzie) zostal zaangazownay przez jak najbardziej nie odpowiedzialnego Michnika i Solidarna Spolke by zniszczyc co nasi dziadowie i ojcowie budowali przez wieki.

    JD Sachs jakim byl w 89 nie znalazlby kierowniczego stonowiska w zadnej szanujacej sie instytucji finansowej. A wiadomo bedac akademikiem mozna miec fantastyczne teorie bo nic nie kosztuja i nie ma za to odpowiedzialnosci.

    parker pisze:
    2010-01-02 o godz. 08:42

    „Czy mam rozumieć, że poprawę na rynku zaopatrzenia w żywność po 89′
    tłumaczy Pani jej rozwodnieniem?”

    Poprawa zaopatrzenia na ryku jest wynikiem astronomicznego zadluzenia ktore teraz istnieje. Te mierne przychody z prywatyzacji rowniez przejedzono i oczywiscie dostep indywidualnych osob do kredytu pomaga w konsumpcji.

    Nie jestem przeciwnikiem zacigania dlugow jezeli powodem sa inwestycje.
    Polska natomiast sie zadluza by finasowac konsumpcje. Jest to rodzaj polityki ‚byleby do nastepnych wyborow’ a pozniej to nas nie obchodzi… Najdalej w 2011 Polska bedzie bankrutem.

  129. Pewnie jestem zmeczony albo cos z tych rzeczy ,ale nie rozumiem w jaki sposob pieniacz Kobylanski ma byc gora i jednoczesnie
    ” ten proces to świetna okazja, żeby wykazać działania jana Kobylańskiego na szkodę Polski, i jego antysemityzm.”
    Wlasnie czy on jest jeszcze pieniaczem , czy juz „pieniaczem” a moze pieniaczem , ktory uprawia tylko „pieniactwo” ( na wszelki wypadek)? Byc moze sie czepiam , ale to z nudow .

    Miedzy nami blogowiczami ; dosc „niepokojace”(na wszelki wypadek „) wydaja mi sie nicki , ktore pojawily sie ostatnio na tym blogu „ciemny lud” i „Jezus Zmartwychwstaly” . Zeby wszystko bylo jasne moje „zaniepokojenie” w zaden sposob NIE dotyczy tresci wpisow ktore zostaly zamieszczone pod nimi (jest mi obojetna).

  130. Jakobsky – Dzięki za ten wpis o historii i działaniu PGR-ów. Nic dodać, nic ująć. Jako uczennica liceum musiałam jeździć na wykopki albo zrywanie kukurydzy. Jeździło się – jak najbardziej! – na otwartej przyczepie, ciągnionej przez traktor 😀 siedząc na deskach, wzdłuż burt!!! Uczniowie pracowali, pracownicy kombinatu w podwrocławskich Bielanach przyglądali się życzliwie i częstowali serwatką z dużej, aluminiowej bańki. Fajnie było.
    Ten piękny obyczaj jakoś zanikł w następnych latach, aby wrócić w stanie wojennym. Późną jesienią w deszcz i zimno pracownicy umysłowi mojego zakładu dostali zadanie wyjazdu na wykopki. Próbowałam dotrzeć do zarządzenia, na które się dyrekcja powoływała, ale usłyszałam, że rozporządzenie jest tajne… Nie miałam ani odpowiedniego ubrania, ani też zdrowia do takiej pracy, więc pomaszerowałam do lekarza i dostałam zaświadczenie, że do pracy fizycznej na dworze ja się nie nadaję. Dyrektor uznał ważność zaświadczenia i powiedział, że są i takie osoby, co wprost próbowały się od zadania wymigać. Odpowiedziałam, że i ja też nie jestem zachwycona takim obowiązkiem i również bym protestowała… No i usłyszałam; to ja bym panią natychmiast zwolnił!. Pracowałam w tym zakładzie 20 lat, dyrektor niecałe pół roku… Tak się wściekłam, że natychmiast złożyłam wymówienie i zmieniłam pracę, zresztą na wiele lepiej płatną! Ci, co pojechali na te wykopki opowiadali, że stali oparci o łopaty, a robotnicy z PGR przyglądali im się ciekawie…
    Żeby było śmieszniej, ten dyrektor jeszcze dwa razy prosił osobiście, żebym przyjechała i pomogła w różnych sprawach 😀
    ;
    Janku drogi!
    Komercyjne sklepy nie istniały w PRL od zawsze, tylko kilka ostatnich lat.
    I nie wszystko pakowano w szary papier. Idąc po zakup śledzi, należało kupić w kiosku aktualny numer „Trybuny Ludu”. Była drukowana na dobrym papierze i miała kilka warstw. Paczkę niosło się w siatce z nylonowej żyłki 😉 Jajka w papierowej torbie… zwykle się któreś stłukło 🙁

  131. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Od samego JD Sachs wiemy ze plan reform polskiej gospodarki napisano w ciagu 5 godzin.” … az 5 godz.? Domyslam sie, ze Bolgowicz doliczyl czas, ktory zostal poswiecony na kawaly i humory stare jak swiat…
    busdoc 2010-01-02 o godz. 09:43 pisze:

    „Nikt nigdy nie dokonał wyceny polskiego majątku narodowego, nie określił, co ma być prywatyzowane, co nie, nie stworzył żadnego planu prywatyzacji” itd… Miało być pięknie.
    Hola, hola Blogowiczu busdoc! Tylko pomalutku, tylko sie nie speszny – ok? … Z tego co jest ogolnie wiadomo Rzad Mazowieckiego storzyl specjalna grupe „fachowcow” na czele ktorej miedzy innymi stanol wybitny polski ekonomista, absolwent UW ur. 22 listopada 1939 w Kaliszu były minister przekształceń własnościowych itd. itp… Ow bohater narodowy powrócił do Polski w lipcu 1989. Uczestniczył w tworzeniu rządu Tadeusza Mazowieckiego i opracowaniu jego programu. We wrześniu tego roku został mianowany podsekretarzem stanu w Urzędzie Rady Ministrów jako szef Zespołu Doradców premiera. We wrześniu 1990 stanął na czele nowo powołanego Ministerstwa Przekształceń Własnościowych. Rozpoczął prywatyzację przedsiębiorstw państwowych – zar z rozgrzanego jej brzucha buchal: Buch – jak gorąco! Uch – jak gorąco! Puff – jak gorąco! Uff – jak gorąco. …

    Post Christum.
    Nagle gwizd!- Nagle – świst!- Para – buch!-Koła – w ruch! – Najpierw-powoli-jak żółw-ociężale – Ruszyła-maszyna-po szynach-ospale.
    Bolgowiczu busdoc!… a to to co? … sa/byly wolne zarty?

  132. Naomi Klein w 2005 roku biła rekordy popularności, a teraz goni jej resztkami po peryferiach systemu, który krytykuje z wielką pasją. Natomiast Joseph Stiglitz ma ustabilizowaną przyszłość, bo zajmuje się niedoskonałym ryzykiem na rynkach, głównie finansowych i jego dzieleniem pomiedzy uczestnikow. Trzydzieści lat temu niedoskonałe ryzyko nie istniało, wiele wskazuje na to, że o jego istnieniu najzdolniejsi ze zdolnych w bankach inwestycyjnych Wall Street dowiedzieli się za późno. Ciekawe, czy rozproszeni, nasi blogowi obrońcy dawno minionego systemu oraz poszukiwacze trzeciej drogi kiedykolwiek w niedoskonałości ryzyka się połapią. I w tym, jak wielki wpływ ma jego dystrybucja na rozszerzanie przywilejów emerytalnych i budżetowych dopłat do wydobycia węgla w Polsce. Albo do KRUS.

    Innymi słowy, co ma piernik Stiglitz do wiatraka, jakimi są potrzebne reformy w kraju?

  133. @ zdziwiona

    Dziękuję za poparcie oraz za zgrabne skrócenie wpisu do postaci Manifestu Zjednoczonych Pieniaczy 😉 Skoro jest już manifest, to teraz trzeba chyba będzie powołać jakąś partię, platformę lub stronnictwo Pieniaczy, a że jesteśmy częścią UE – na początek chociaż o zasięgu ogólnoeuropejskim… ;

    Dla rozgrzewki, przed globalnymi szczepionkowcami, wojennymi podżegaczami itd. można by się konstruktywnie, acz solidnie zapienić lokalnie, na ostatni antydemokratyczny zamach wrażej koalicji SLD-PIS na radiową Trójkę, w postaci odwołania p. Magdy Jethon ze stanowiska p.o. dyrektora, bez podania żadnej argumentacji i powołanie w jej miejsce niejakiego Sobali, skądinąd wiadomo, że uchodzącego za pisowskie popychadło, o aktorskich osiągnięciach tak wybitnych, jak rola boya hotelowego w Zmiennikach…

    @ parker

    To brak aktywności obywatelskiej tworzy patologiczne kliki oraz wrażenie permanentnego Dnia Świstaka, nie na odwrót.

  134. Facet! Czy Ty wiesz co Ty wygadujesz? „zdecydowana większość pegeerowskiego areału przeszła do dużych farm kapitalistycznych” . 🙂 Wieksza część ziem popegeerowskich na ziemiach odzyskanych lezy odłogiem od 20 lat, część, która już się nie nadawała do uprawy rolnej, za Millera została zalesiona (pracownicy byłych PGRów dostawali jakieś grosze na zalesienie). W przyszłym roku mają być sprzedany na licytacji, by ten zas…markany budżet wyborczy miłościwie nam panującego Donalda Tuska ratować. Nieco Polskę kosztuje ta zabawa liberałów w rządzenie.

  135. @ ANCA_NELA:

    Sprawdziłem 🙂 Zależy co uznawać za „kilka ostatnich lat”. Utworzono je w 76 – sam środek Szorstkowłosego, który za swoje poczynania trafił w stanie wojennym do kryminału.

  136. Jasny Gwincie

    Kiedy mowa o Sachsie , zawsze należy pamiętać o tym kto pociągał za sznurki które nimi sterowały. Jak wiadomo był to niejaki Soros, a to z kolei wyjaśnia wiele i rzuca interesujące światło na rzeczywiste siły sprawcze które stały za poczynaniami Balcerowicza. Zarówno Sachs jak i Balcerowicz byli tylko figurantami w całej sprawie i realizowali zlecone im zadanie. Dochodzenie na tym forum w czyim interesie to się działo, to zadanie które naraziłoby śmiałka na zarzut uprzedzenia rasowego albo co najmniej na błyskawiczną cenzurę, wycięcie jego wpisu i dożywotni zakaz wstępu.

  137. PARKER
    pisze, ze „wiele osób w Polsce,w wyniku przemian straciło … podzielilby ich na dwie grupy … łączy ich wspólna cecha … brak zaradności życiowej. … Ci mądrzejsi się uwłaszczyli, przefarbowali,jak trzeba było to nawet ochrzcili. Radzą sobie w nowym ustroju całkiem nieźle.”

    A zatem Parker okreslil nam nasz ustroj, (wedlug niektorych odznaczajacay sie wolnoscia i demokracja), jako raj dla farbowanych lisow i przechrztow, ktorzy sie samowolnie uwlaszczyli.

    I dalej Parker zapytowywuje jakiegos blogowicza: „Sądząc po Twoich wpisach, to musisz należeć do którejś grupy?”

    To ja sie Ciebie, Panie Parker, tez zapytam, kierujac spowrotem do Ciebie Twoje wlasne pytanie: a ty do ktorej grupy nalezysz? Czy sie przefarbowales? Czy sie przechrzciles? Czy sie uwalszczyles? Jesli tak, to okreslasz sie sam wedlug swojej wlasnej definicji farbowanym lub przechrzszczonym samowalem (ew jedno i drugie), a jesli nie, to pozbawionym zaradnosci zyciowej nieudacznikiem.

    EDI
    pozwolilam sobie Ciebie wywolac, bo jest interes do zrobienia, no ale skoro zapewniasz, ze to wcale ale to wcale nie Ty, no to z interesu nici, trudno. Jednak to co piszesz, ze „ Sebastian ma tyle z Ediego, co Josef Ratzinger z Karola Wojtyły”, pozwala mi wnioskowac, ze jednak wiesz co nieco na temat, ile ma wspolnego Edi z Sebastianem, a wiec jakas tam nadzieja na biznes jednak pzostala.

    SLAWOMIRSKI
    pisze w uniesieniu, niemalze wierszem:
    „Pamietam rok 1968 i odwage Adama Michnika.
    On szedl z motyka na slonce.
    Bohater.
    Slawomirski”

    Otoz Panie Slawomirski, to co Pan pisze, to rzeczywiscie obraza dla Panskiego bohatera, a stwierdzam to, opierajac si ena wlasnych wypowidziach Michnika, ktory publicznie twierdzil, ze … nawet majac najsluszniejsze zalozenia i racje po swojej stronie, jesli dane warunki sa takie, ze nie ma szansy na powodzenie jakiegos przedsiéwziecia, to gloszenie takich idei, nawet najsluszniejszych, jest albo glupota albo prowokacja. Zatem imputowanie Michnikowi, ze porwal sie motyka na slonce, jest w jego oczach zarzucaniem mu albo glupoty albo prowokacji, a wiec robisz Pan swojemu idolowi raczej obciach a nizeli przysparzasz mu nimbu.

    A jesli chodzi o Panskie odczucia (ortograficzne) odnosnie pewnego wyrazu, ktory czesto pojawia sie na plotach, i za ktorego dziecieca wersje pisowni daje sobie Pan reke uciac, to ja bym, Panie Slawomirski, proponowala Panu nieco inny eksperyment, prosty i nie wymagajacy przelewu krwi: otoz – podejdz Pan do plota , wyciagnij reke i sprawdz sam, czy to prawda. Jedyne ryzyko na jakie sie Pan narazasz jest to, ze Pan sobie w reke drzazge wbijesz. Ale czy nie lepiej miec reke z drzazga anizeli tej reki wcale nie miec?

    Ze WINIEN
    lubi i szanuje Michnika, to mnie nie dziwi, bo Winien ma trudnosci z logicznym laczeniem faktow i watkow, szczegolnie tych we wlasnych wpisach, co pozwala mi przypuszczac, ze on po prostu sobie te watki skads tam zbiera, miele troszke, przezuwa co nieco, a potem uklada je sobie jak przekladanca albo lepi jak bajaderki.

    Dziwi mnie natomiast nieco bardziej, ze zaliczyl mnie do ludzi „lizakowych”, bo jesli dobrze pamietam, to my z Lizakiem z zupelnie innej parafii.

  138. Telegrafic 13.41
    Co ty takiego masz w charakterze, że nie potrafisz napisać żadnego tekstu żeby przynajmniej raz nie skłamać ?
    Piszesz zę supermarket przy rondzie Babka czyli Carrefour Arcadia to superpoziom ????
    Chyba w życiu nie byłęś w żadnym Carrefourze na prowincji francuskiej !
    Kiedy pierwszy raz wchodziłęm do Carrefoura – po uprzedniej wizycie w supermarkecie tej samej firmy w kilku miastach Francji, liczyłem że naprawdę zobacze coś na poziomie.Zobaczyłem taki troche lepszy ALDI …….
    Swoja droga, to twoje Toronto, to musi być straszny grajdoł…………..

  139. TJ pisze:
    2010-01-02 o godz. 12:23

    Jestes niezwykle naiwnym osobnikiem. Widze ze nie przeczytales w calosci linku ktory zamiescilem. Zacznij od pierwszej strony. Lepper przemawial o tym w Sejmie w 2001. Wszyscy na niego gwizdali i zaklucali a marszalek pozwalal. Po przemowieniu Leppera poslowie glosowali by go (Leppera)pozbawic pozycji wice-marszalka Sejmu.

    W tej korupcji wszyscy siedza wlacznie z prokuratura i opozycja a 12 sluzb specjalnych zajmuje sie takimi jak Lepper codziennie. I zajeli sie rowniez Samoobrona. I media pomagaja jak moga bo jak nie to moze byc problem z licencjami. Internet to jedyne zrodlo ….

    Czy prywatyzacja Huty Warszawa wydaje ci sie uczciwa. Grunty na ktorych ta Huta stoli byly warte wiecej. Kupujacy nie zaplacil gotowka co jest wymagane przez prawo. Podobnie bylo z PZU i setkami innych instancji…

    Czy ty chcesz by Lepper poszedl do prokuratury i powiedzial im ze prywatyzacja Huty byla nielegalna chociazby dlatego ze kupujacy nie zaplacil gotowka. Przeciez prokuratura o tym wie. Tak samo wiedza o PZU, tam bylo znacznie wiecej gwaltow na prawie…..

    To bylo w 2001 gdy Lepper oskarzyl Tuska o wziecie lapwki. A teraz gdy Tusk jest premierem Lepper dostaje za to 2 lata wiezienia w zawieszeniu na cztery lata i to pomimo immunitetu poselskiego ktory wtedy mial w 2001. Wiec widzisz sam, sady olewaja prawo by sie przypodobac dyktaturze. Co za niezalezny system sprawiedliwosci !!! A sprawa opierala sie na dyskwalifikacji swiatka zamiast na udowodnieniu ze Tusk nie wziol lapowki.

    Dokumnety kazdej tranzakcji powinny byc w archiwach. I tam sa dowody na ktorych prokuratura siedzi. Kazdy biegly nie mailby problemu zrobic na tym kariere. A ty naiwny osobniku spodziewasz sie ze ktos im przyniesie dokumenty ktore juz maja?

    W Polityce byl sobie raz dziennikarz (zapomnialem nazwisko), mial blog logo-lego, cos w tym rodzaju. Napisal raz o prywatyzacji i juz go nie ma.
    Czy ktokolwiek wygralby sprawe przeciwko Hitlerowi w III Rzeszy?
    Spoleczenstwo nie glosuje na Samoobrone bo jest glupie, zastraszone i otumanine. Za butelke wodki i zagryche sprzedali by wszystko. Prawo natomiast nie zalezy od opini spolecznstwa.

    Ale ewentualnie wszystkie dyktatury upadaja. Tak bylo z PZPR i tak bedzie z PO-PIS-KK koalicja. To tylko kwestia czasu. W miedzyczasie nie zapominajmy o tej nawiekszej zbrodni na narodzie polskim.

  140. Ktoś zapytał mnie na blogu, czy skąd wiem, że teraz je się w Polsce więcej mięsa niż 30 lat temu. Pytanie zasadnicze przecież. A ileż takich pytań jeszcze: Ile jest cielęciny w parówkach cielęcych, ile żołędzi na 100 euro jamon na Las Ramblas, ile mięsa w pasztecie … i podobne ecie-pecie (za Gierka wyglądało tak, że producent podawać nie musiał, chyba niczego nie musiał). A ludzie teraz w porównaniu z rokiem 1980. żyją statystycznie dłużej o ponad 5 lat. Albo to efekt zamknięcia kilku hut ze Skawiną na czele, albo GUS-owskiego oszustwa – tego nie wie nikt i na blogu ustalić się nie da. A może dlatego, że spożywają mniej cukru, soli i tłuszczów zwierzęcych z powodu wejścia w ślepą uliczkę? (W Barcelonie w uliczkę podawał Boniek).

    Szukam u Sachsa, szukam u Stiglitza „ślepej uliczki, w którą wpędzono Polskę w 1989 roku”, nie znajduje, ani u tysięcy mądrych ludzi.

    Nie rozumiem po co ten bulgot? Tego przerażenia i rozgorączkowania. Ale Ryba zachowuję zimną krew. Wszystkiemu winien KK i jego ministrant Balcerowicz oraz inne rewelacje. Jak się odsunie ten układ – precyzyjnie rozumuje Ryba – po tym jak rewelacje olśnią umysł i spodnie wszystkich Polaków, to … zakończy się okres nieustających swarów. Lubię optymizm, ale czy Ryba za daleko się w tym rwącym potoku nie posuwa? Ten noworoczny nastrój mi też się udziela, bąbluje mi w głowie, że hej. Jak czytam tak ubogacony blog.

  141. WINIEN
    Moze to Pana zainteresuje: dzisiaj o 9. rano w Deutschalndradio Kultur gosciem byl Rolf-Bernhard Essig, jezykoznawca i autor wielu publikacji o przyslowiach i zwrotach jezykowych. Otoz twierdzi on, ze ten popularny w niemieckim zwrot ” einen guten Rutsch zum Neujahr” nie ma nic wspolnego z zydowskim poczatkiem ( zadne zrodlo zydowskie nie podaje tego zwrotu w tym znaczeniu, w jakim sie go uzywa) ale oznacza w przenosni oczywiscie lagodne „przeslizgniecie sie ” w nowy rok. Tyle jezykoznawca.
    Zycze wszystkim Blogowiczom i Gospodarzowi Dosiego Roku i pozostaje Jego wierna czytelniczka ( papierowa rowniez ).

  142. Teresa Stachurska, i towarzysze,
    pisze Pani:
    “Jak powszechnie wiadomo ekonomia, to nauka społeczna z elementami magii. Dlatego podajmy genialny plan Balcerowicza weryfikacji praw fizyki.

    To już większy sens, miałoby weryfikowanie planu Balcerowicza, przez prawo kanoniczne,prawo jazdy, czy prawo Ohma.

    To jest poziom polemiki ze zwolennikami starego systemu.
    To może mi państwo wytłumaczą, jaki spisek doprowadził do tego, że w tym państwie sprawiedliwości i dobrobytu, wszystkiego brakowało,po wszystko były kolejki, i z wycieczek na zachód wracała połowa?
    Czemu z PRL ludzie emigrowali a nie odwrotnie?
    Po co był mur berliński?
    Mogę zamieścić linki do PKF z tamtego czasu.

  143. Myśli nieuczesane w kacu, po Sylwestrze 2009.

    Zapewne niektórzy z Państwa się ze mną zgodzą, że po przeczytaniu/obejrzeniu/wysłuchaniu różnych krótkich form dot. ekonomii kapitalizmu mówimy do siebie: „autor ma chyba rację”. Dotyczy to Stiglitza i Freemana z noworocznej Wyborczej ale także ostatnio aktywnego Balcerowicza, bijącego się w piersi Sachsa, przebijającego się ze swoim Kołodkę, całej masy rozmówców Żakowskiego w „Zawale” – że wyliczę tych na końcu języka.
    Przypomina mi to dyskusje ustrojowe, w których na końcu, wszyscy rozsądni, dochodzą do wniosku pewnego klasyka, że demokracja to wstrętny ustrój ale nie ma lepszego.
    Gospodarka wolnorynkowa – proszę mi wybaczyć może naiwną interpretację – jest jak natura. Ma zdolności adaptacyjne, przechodzi kataklizmy ale wraca do równowagi (kryzysy finansowe/gospodarcze), słowem jak mówią moje dzieci, jedzie „never mind Johnson sexy line”
    Budujemy tamy na rzekach, przeciwpowodziowe zbiorniki a czasami wielka woda wylewa. W bardzo bogatych krajach.
    Zastanawiamy się czy betonować, czy zostawić na dziko brzegi.
    Dla mnie to wszystko przypomina dyskusje o „niewidzialnej ręce rynku”.
    Adam Smith mówiąc o „niewidzialnej ręce rynku” powiedział dla mnie coś uniwersalnego.
    Wszak od dawna zdajemy sobie sprawę i nie kwestionujemy tezy o wszechpotężnej, ale w pewnych elementach do opanowania, naturze.
    Taki sam, naturalny ale z zagrożeniami jest rynek.
    To żywioł naturalny, gdzie niestety silni zwyciężają.
    Bankierzy to lwy drapieżniki.
    Zwierzęta które przeżyły na sawannie dostosowały swoją prędkość.
    My musimy stworzyć narzędzia aby nas bankierzy nie dymali!
    To nie zaprzecza NATURALNOŚCI RYNKU!
    A z naturą/Bogiem walka nie ma sensu. Można walczyć z klerem, jakimiś szaleńcami, którzy nie pozwalają budować autostrad ale nie z wolnym rynkiem/demokracją.
    Teraz kilka retorycznych ale prowokacyjnych pytań i odpowiedzi.
    Czy mamy ustrój demokratyczny w Polsce? Mamy!
    Czy J. Kaczyński w 2005-7 a D. Tusk w 2008-9 mieli więcej władzy niż I sekretarz PZPR. Mieli!

    I Sekretarz, nominat KPZR, zatwierdzał nawet sekretarzy wojewódzkich w Moskwie!
    Teraz wybierając partię skazujemy się na wolną wolę lidera.
    Po wypluciu Dorna myślałem, że to tylko wstrętny Kaczor.
    Po posunięciu Schetyny, posmutniałem.
    Tak, jak niezbędna jest kontrola rynku z uznaniem jego „niewidzialności”, tak powinniśmy, nawet w tym blogu, dzielić się uwagami na temat usprawniania demokracji.
    Wytłuszczę coś wg mnie fundamentalnego.
    Przypominać obietnice wyborcze i szczegółowo rozliczać z uwzględnieniem wagi obietnic a nie ich liczby.
    Dla ludzi mojego pokolenia, które całe, dorosłe życie „wymiotowało” słuchając bełkotu sekretarzy, świadomość, że „to se vrati” – jest nie do zniesienia.
    Coraz bardziej międzynarodowa teza, że zawód polityka polega na kłamstwie, powinna być ciągle weryfikowana.

  144. Diaspora jest czujna! (albo – nie)

    @busdoc – pisze:

    „„Od samego JD Sachs wiemy ze plan reform polskiej gospodarki napisano w ciagu 5 godzin”

    Niech Blogowicz zobaczy jak sie robi „geszeft”, za 5 godz.
    jakie ten caly zespol bierze do dzisiaj rety z racji zajmowanych pozycji w okresie bycia przy „korycie”.
    Czy Blogowicz rozume powab tego „bluesa” o innych zaskorniakach lepiej jest nie wspominac – to na swiecie nazywa sie „polnische Wirtschaft”…(?)

    Post Chistum.
    Capisko?

  145. do paolo, Sławomirski
    Umiemy przepraszać, ja też coś przeczytałem Falicza i poprosiłem o nie komentowanie ( to Word nie zezwala na pisanie razem a tak próbowałem) moich komentarzy.
    Przyjąłem ze spokojem odpowiedź w rodzaju „tato, daj spokój…i przeprosiłem za niezręczność.

    Sławomirski pewnie wpisuje bezpośrednio do pola tekstowego bloga/u (?) ale Jego komentarze dodają kolorytu.
    Także Jego reakcje na nasze „oburzenie” są krótkie i dowcipne/inteligentne.
    Panie Sławomirski, nie „będziemy cierpieć razem”, bo ja pójdę do nieba.
    PS
    Ludzie mający od lat do czynienia z komputerem mają kłopoty z upierdliwą, naszą ortografią.
    Ale moim zdaniem w En passant (tu E/e nawet w Polityce)
    najgorsze są literówki, brak spacji, formatowania, itp.
    – słowem brak pewnego wysiłku komentatora,
    włożonego dla ułatwienia czytania własnego komentarza.
    Serdeczne pozdrowienia!

  146. Panie Redaktorze !
    „Cham chamem” jak mawiał Zagłoba. I to jest najlepsza puenta dla „sporu” Michnik vs Gowin. Jestem przeciwko ubóstwianiu kogokolwiek, zwłaszcza za życia (choć w „czołobitności” wobec Red.Naczelnego GW niejeden przedstawiciel tzw. „warszawki” jawnie przesadza -wydaje mi się iż Michnikowi to jest niepotrzebne, wadzi mu, przeszkadza), ale tu dobrze że onegdaj „noszący teczkę” za ks.Tischnerem * (tylko z tego powodu uchodzący za „intelektualistę” i człowieka z „wyżyn etyczno-moralnych”) poseł Jarosław G dostał „po nosie”. Ciekawi mnie który dziennikarz z elektronicznych mediów odważy się wbrew powszechnemu serwilizmowi zadać Panu Posłowi podstawowe pytanie (w przestrzeni etycznych oparów i moralnych „zadęć” stwarzanych wokół swojej osoby przez Jarosława G), no i ta kapiąca z jego lica „świętość katolicka”: czy kłamstwo, które sąd udowodnił Jarosławowi G w tym przypadku jest grzechem ? I dlaczego poseł pouczający wszystkich i wszystko wokoło z pozycji polsko-sejmowej Pytii i Autorytetu etyczno-moralnego pozwala sobie na takie „grzeszki” ? Czy był to przypadek czy może świadome działanie ?
    „Cham chamem” jak mawiał Zagłoba. Ale coś nie tęgo z tymi „Autorytetami” etyczno-moralnymi i nieskazitelnymi „kryształami” P0: wpierw senator Krzysztof P, teraz poseł Jarosław G…….
    Pozdrawiam w Nowym Roku
    WODNIK53

    * – tu porównanie np. z Olejniczakiem czy Napieralskim „noszącymi teczki” za dawnymi autentycznymi leaderami lewicy (obojętnie co o nich mówić i myśleć byli to faktyczni leaderzy !) jest niezwykle kompatybilne: po prostu „dwa w jednym” (wizerunkowo, mentalnie i „merytorycznie” – z jednej strony WO i GN, z drugiej JG).

  147. 1. Teresa Stachurska pisze:
    2010-01-02 o godz. 13:14

    „Parker,
    polecam – http://paw1.salon24.pl/144914,plan-balcerowicza-a-prawa-fizyki :
    Plan Balcerowicza, a prawa fizyki.
    Tagi:
    entropia planu
    “Jak powszechnie wiadomo ekonomia, to nauka społeczna z elementami magii. Dlatego podajmy genialny plan Balcerowicza weryfikacji praw fizyki. Na przykład, drugiej zasadzie termodynamiki wyrażonej entropią. Jak pamiętamy w układzie termodynamiczne izolowanym w dowolnym procesie entropia nigdy nie maleje. Entropia, czyli miara uporządkowania w układzie do którego nie dostarcza się energii zawsze rośnie. Gdyby nasza planeta Ziemia nie otrzymywała cały czas energii ze Słońca, to całe uporządkowane życie występującej na niej zniknęłoby w bardzo krótkim czasie. Takie samo prawo musi również działać w życiu społecznym i gospodarczym.”

    Analogia chybiona, woluntarystyczna, poppropagandowa, nawet biorąc poprawkę na żartobliwy ton wypowiedzi.
    Druga zasada termodynamiki głosi, ze w dowolnym układzie izolowanym entropia maleje. Skoro Autor felietonu, z którego Pani TS zaczerpnęła cytat, twierdzi że planeta otrzymuje energię od Słońca, to Ziemia nie jest układem izolowanym i II zasada termodynamiki nie ma do niej zastosowania. Znacznie bliżej do II zasady ma planeta Pluton.

    Nawiasem mówiąc tę niezbędną, jedyną, cudowną rolę Słońca w podtrzymywaniu naszego ekosystemu ziemskiego w równowadze przeczuwali już starożytni, jak Egipcjanie oraz Inkowie, u których słońce było bogiem najwyższym.

    Oddzielenie społeczeństwa od gospodarki dla wydobycia analogii z prawami fizyki jest pustym gadaniem. Gospodarka i społeczeństwo jest to z punktu widzenia termodynamiki jedno. Gospodarka jest częścią ekosystemu globalnego. A ten jako układ nie jest izolowany w kosmosie – jest stale zasilany w energię przez Słońce. Rośliny magazynują część energii, inna część jest absorbowana na ruchy atmosfery oraz prądy morskie, po czym po zamianie na ciepło wraz z energią bezpośrednio odbitą od Ziemi oraz chwilowo absorbowaną w gruncie i atmosferze jest wypromieniowana w kosmos.

    Trwale energię zatrzymują na Ziemi przede wszystkim rośliny. Ludzie wykorzystują energię w procesach nieodwracalnych niestety, np. spalanie paliwa w silnikach lub elektrowniach, po czym podgrzewa ona nieco powietrze i ulatuje, jest wypromieniowywana w kosmos. Układ nie jest izolowany!
    Gospodarka jest zasilana w energię głównie przez zmagazynowaną energię słoneczną w postaci paliw kopalnych oraz energie atomową zmagazynowaną w pokładach uranu wytworzonego w gwiazdach II generacji.
    Druga zasada termodynamiki, nawet jako daleka analogia, nie może mieć tu innego zastosowania, jak propagandowe bajdurzenie. Mniej więcej o takiej mocy wyjaśniającej, jak tarot lub numerologia.

    Drugą zasadę termodynamiki można strawestować w następujący refleksyjny sposób do spraw ziemskich, ludzkich:

    Rzeczy pozostawione same sobie marnieją, kisną, gniją, rozkładają się, itd., – maleje ich entropia, czyli stają się coraz mniej uporządkowane w sensie wewnętrznej struktury. Fraza „same sobie” pełni tu rolę izolacji, rzeczy stają się układem izolowanym, nikt w nie ingeruje.

    Rozumiem, że Autor chciał nam wyjaśnić przy pomocy analogii termodynamicznych pozycję ludzi biednych, wykluczonych, którzy właściwie pozostają poza układem gospodarki – są sami w sobie grupą, układem izlowanym, co prawda rozproszonym, ale nie zasilanym w energię luba słabo zasilanym.

    Pzdr, TJ

  148. @ absolwent:

    Masz jakieś wiarygodne dane dotyczące ilości mięsa w trocinach, jakie wówczas sprzedawano?

    O jakości karoserii i polskich Fiatach wypowiadać się nie będę. Nie masz pojęcia o czym piszesz, ani o realiach motoryzacyjnych społeczeństwa lat 80-tych i późnych 70-tych. (Z jakiegoś jednak powodu Włosi zakazali sprzedawania tego pod nazwą Fiat i od pewnego momentu schodziło jako „FSO 1300/1500”. Nie wiedzieli, co dobre? To idioci).

    Bez Odbioru

  149. absolwent pisze:

    2010-01-02 o godz. 12:59

    Horyzont absolwenta ograniczaja otwory anatomiczne i czynnosci fizjologiczne.
    Podchodzilem do absolwenta z wyciagnieta reka.
    Blad.
    Do absolwenta trzeba podchodzic z woda kolonska.

    Slawomirski

    Slawomirski

  150. A gdyby Balcerowicz był „pieniaczem”?

    Opluwa się go, od zdrajców wyzywa. Przeróżne androny wypisuje. Np. ten, że „plan reform polskiej gospodarki napisano w ciagu 5 godzin”. A co na to oskarźony o zdradę mówi:
    http://www.youtube.com/watch?v=mQuZUy_9Hfc

    Twierdzi, że kilkanaście lat przed upadkiem socjalizmu w Polsce jego zespół zastanawiał się najpierw na „poprawą” ustroju gospodarczego, potem nad transformacją. A więc nie były to plany podjęte z godziny na godzinę, lecz przemyślane przez lata. Nikt w końcu lat 1970-tych nie przeczuwał upadku władzy PZPR, nikt nie przewidywał, że hiperinflacja w 1989 osiągnie boliwijski poziom.

    Oczywiście oskarżony musi się bronić. Ja pamiętam po Sierpniu 1980 powstały rozliczne komisje dla reformy gospodarczej. Powstało kilkadziesiąt planów. Najdalej idącym był plan grupy Balcerowicza. Zatem 1989 był to właściwy reformator na czele właściwych reform na miarę, jak chciał Mazowiecki i zwycięska opozycja, Erharda w powojennych Niemczech. Były te reformy przemyślane przez grono najodważniejszych i najlepszych ekonomistów, później dołączyli do nich ludzie Mujżela. Były to reformy, które dały Polsce najszybsze tempo wzrostu spośród wszystkich krajów dawnego bloku sowieckiego. J. Sachs we wspomnianej książce („The End of Poverty”) poświęca polskiej transformacji bardzo pochlebny rozdział zatytyłowany – POWRÓT POLSKI DO EUROPY. I tak jest wszędzie w angielskojęzycznej literaturze na świecie. Tylko en passant jest oazą spragnionych. Czego? Poklasku? Czy może chodzi o zamulenie, zniesławienie Balcerowicza, aby skompromitować jego jakże prominentne wołanie o reformy, aby nie tylko być w Europie, ale aby dogonić najzamożniejszych? Czym dogonić? – ano wytrwałą pracą i efektywną organizacją systemu gospodarczego. Ile krajów może poszczycić się sprawnym system bankowym, który nie skompromitował się w czasach kryzysu? Hm, Polska jest jednym z niewielu. Artykułów jest wiele na ten temat. Oczywiście przez blogowiczów zniesławiających wszystko co postępowe i dobre dla kraju są autorzy nazwani towarzyszami lub neoliberałami. Mogliby się wykazać jakąś oryginalnością!

    Ubolewa Ryba i inni nad tym, że wpływ KK na różne sfery życia jest tak duży. Otóż daremne żale. Należało przyłączyś się do reform. Był Belka i Hausner. Oh, pardon, to też towarzysze neoliberałowie. Lista ich jest długa, prawdopodobnie juz dłuższa niż tzw. lista żydów w Polsce.

    Ja jednak wierzę, że prawda o sukcesach transformacji zwycięży, że dalsze reformy zostaną podjęte, że Polska bedzie doganiac Niemcy w dobrobycie. Że Tusk wreszcie przyzna, iż związek kościelny zawarł wbrew swoim przekonaniom. I nie straci przez to władzy.

  151. Tu ktos dobrze uwypuklil istote sadowych sporow z Michnikiem, w rodzaju (ujmujac sprawe symbolicznie): ”nie byl szpiegiem tylko agentem”. Haha. No i sprawa z gory wygrana. Albo: „Michnik zrobil wszystko” .. zeby cos tam bylo … albo i nie bylo (wsazystko jedno co bylo czy nie bylo, to tylko przyklad obrazujacy pewien mechanizm dzialania). I sprawa wygrana, bo przeciez wiadomo, ze nie zrobil „wszystkiego”, bo na przyklad nie zabijal, no i juz sprawa wygrana. Nazwal kogos … tym-tamtym? No nie, skad, on przeciez tylko twierdzil, ze ten ktos wyraza sie jak ..ten-tamten. I nastepna sprawa wygrana a i przeprosiny sie naleza, bo jakze by inaczej. Jest sprawa o obraze? No nie, nie ma sprawy, ciach, przywolac experta od jezyka, takiego prof Bralczyka na przyklad, ktory nam bez problemu jasno wylozy, co i w jakiej sytuacji kwalifikuje sie na obraze a co nie, i niezaleznie od tego, kto i czy kogo obrazil, racja musi byc po wlasciwej stronie. Czy ktos widzi w tym problem? Pan Passent na pewno nie no i slusznie, bo przeciez jak wiadomo, zyjemy w kraju wolnosci oraz demokracji i niezawisle sady dzialaja na korzysc strony po ktorej zawsze jest racja.

  152. busdoc
    Piszesz: „zostal zaangazownay przez jak najbardziej nie odpowiedzialnego Michnika i Solidarna Spolke by zniszczyc co nasi dziadowie i ojcowie budowali przez wieki.”

    Po pierwsze, to babki i matki też.
    A po drugie, po co?

    Piszesz:”Poprawa zaopatrzenia na ryku jest wynikiem astronomicznego zadluzenia ktore teraz istnieje. Te mierne przychody z prywatyzacji rowniez przejedzono i oczywiscie dostep indywidualnych osob do kredytu pomaga w konsumpcji.”

    Rozumiem, że przyczyną pustych półek w sklepach za komuny,był brak kredytu u obywateli?
    To twoja teza, czy to Kołodko wymyślił?
    Teresa Stachurska twierdzi że nadzwyczajna koncentracja koncentratów, była tego przyczyną.

  153. @Teresa Stachurska

    Zapomniałem odpowiedzieć, czy jestem fizykiem.
    Otóż nie.
    Można powiedzieć, że wręcz przeciwnie.

  154. Spieprzaj Dziadu, 15.39. Ja tę sekwencję rozszerzam, o czym już pisałem. Sachs i Balcerowicz byli to co nazywamy fachowo w branży oszustów „słupami”. Sekwencja zaczyna się od CIA, Brzezińskiego. Sorosa i dalej idą słupy; Sachs, Michnik i Balcerowicz,…… lista wg busdoca. I mamy w rezultacie kolonię, w której tubylcy zachłystują się szczęściem, dobrobytem i kulturą. Pozdrawiam

  155. @busdoc

    Piszesz:Czy prywatyzacja Huty Warszawa wydaje ci sie uczciwa. Grunty na ktorych ta Huta stoli byly warte wiecej.

    Byłyby warte,gdyby nie stała na nich huta.
    A ktoś dawał więcej?

  156. Janek 19.31
    Z twojej kompetencji wynika że w latach 70 i 80 tych biegałeś z wrzaskiem i patykiem w ręce za każdym samochodem jaki jechał przez wioskę. No i jednak żle zapamiętałeś co było z tyłu napisane. Przykro mi, że nie mogłeś dogonić Renault 5.

  157. Telegrafic 16.58
    Zamiast zjeśc w Barcelonie jamon serrano za np 500 euro, no niech bedzie prosciutto za 400 E w Parmie, Telegraficowi wszystko sie pomyliło i nażarł się żołędzi. Niestety z nadmiaru paszy oślepł i nie mógł znaleźć opisu w „Koniec z Nędza” jak Sachs rozmawiał z Wałesą ( a wcześniej z innymi prominentami).
    A przecież podawałem :str 127 !
    Potem pojechał do Warszawy, wszedł do Carrefoura w Arkadii i go olśniło, bo wyrobił sobie wreszcie opinię o polskim dobrobycie. Potem wrócił do Mariotta, spakował się i wyjechał. I tak dobrze. Jak twierdzi Stiglitz , niektórzy członkowie misji Banku Swiatowego i IMF, tzw Brygad Mariotta, NIGDY nie wychodzili z Mariotta na ulicę i nie wiedzieli że na przeciwko był dworzec Warszawa Centralna, opisany w wielu światoych przewodnikach jako miejsce ekstremalnych doznań, różnego typu.

  158. Stasieku
    Bardzo przekonywująca, naturalna (ekologiczna)interpretacja procesów społecznych i ekonomicznych. Chciałem się tylko odnieść do jednego pytania, ktore zawarłeś w swym komentarzu a mianowicie – „Zastanawiamy się czy betonować, czy zostawić na dziko brzegi.” Jako człowiek doświadczony w swym życiu przez różne kataklizmy – okresy anarchii przeplatane stanami wojennymi, okresy prosperity przeplatane okresami kryzysów – doznałem również klęsk naturalnych między innymi powodzi stulecia. Z całym przekonaniem piszę do Ciebie – zdecydowanie nie betonować tylko zostawić na dziko brzegi. Niech się rozlewa tam gdzie przez tysiąclecia przyzwyczaiło się rozlewać. I nie liczyć na nic, bo się przeliczymy. Tylko patrzeć w niebo czy pada, obserwować gdzie się rozlewa a jak już się rozleje to wiać. Tak zawsze robili ludzie w takich sytuacjach i powinniśmy być mądrzy ich wielopokoleniowym doświadczeniem. Wiem co piszę bo to przeżyłem.
    Pozdrawiam serdecznie

  159. @TJ 01/02 19:20

    Przypominam, ze druga zasada termodynamiki mowi o wzroscie a nie maleniu entropii w ukaldach wzglednie izolowanych (tj o stalej sredniej energii calkowitej). Przeniesienie pojecia entropii na uklady spoleczne czy gospodarcze jest pewnym naduzyciem. Trudno jest bowiem zdefiniowac dla nich inne wielkosci podstawowe dla termodynamiki (np energie, temperature czy cisnienie).

    Dziwi mnie tez, ze Szanowni Koledzy Blogersi poswiecaja tyle uwagi planom ekonomicznym sprzed dwudziestu lat. Zgadzam sie, ze nie byly one udane i zrobily wiecej szkody niz pozytku. Od czasow spolki Balcerowicz/ Sachs/Soros bylo juz jednak wielu innych szkodnikow gospodarczo-politycznych. Do jednych z najwiekszych nalezy nas aktualny premier (patrz http://bobolowisko/blogspot.com „Lecz zaklinam! Niech zywi nie traca nadzieji…” gdzie zamiescilem pare wiele mowiacych wykresow.
    Pomyslnego Nowego Roku w miare malejacego prawdopodobienstwa tegoz!

  160. 1.busdoc pisze:
    2010-01-02 o godz. 16:21
    TJ pisze:
    2010-01-02 o godz. 12:23

    Mój komentarz:

    1) Busdoc, odzwyczaj się od posługiwania się epitetami oraz insynuacjami jak np.:

    a)skierowany do mnie epitet oraz insynuacja:

    „Jestes niezwykle naiwnym osobnikiem. Widze ze nie przeczytales w calosci linku ktory zamieściłem”

    b) skierowany do mnie epitet:

    „A ty naiwny osobniku spodziewasz sie ze ktos im przyniesie dokumenty ktore juz maja?”

    c) Celowany w polskie społeczeństwo epitet (wielokrotnie i bez sensu rzucany we wpisach busdoca), świadczący o głębokiej alienacji:

    „Spoleczenstwo nie glosuje na Samoobrone bo jest glupie, zastraszone i otumanine. Za butelke wodki i zagryche sprzedali by wszystko.”

    2) Także nie posługuj się tego typu stwierdzeniami:

    „Prawo natomiast nie zalezy od opini spolecznstwa.” ,

    bo świadczą one o tym, że prawo należy traktować instrumentalnie – zależnie od opinii społeczeństwa. Postulat dość lekkomyślny, jeśli chodzi o zdrowy rozsądek.

    Bardzo długi Twój wpis nie przynosi niczego nowego w kwestii twardych dowodów złodziejstwa i przekrętów.
    Samoobrona idzie w dół. Nie ma dowodów, nie ma partii!
    Partia ta jest wewnętrznie skłócona, rozbita na co najmniej dwie frakcje i osierocona – Lepper nie wejdzie nigdy do sejmu, ponieważ jest wielokrotnie karany, prawomocnie. Ordynacja wyborcza nie zezwala takim ludziom na kandydowanie. Pokrzykiwanie na blogu do niczego konkretnego nie prowadzi, nawet w sojuszu z sentymentalną lewicą.

    Pzdr, TJ

  161. Absolwent o 16:20
    Jakże Tobie łatwo sprawić przyjemność, tylko dlaczego musisz przy tym siebie opluć.
    Raczej ty rozmijasz się z prawdą – ja nie powiedziałem, że w Correfour Arcadia to superpoziom, bo nie znam się na takich rankingach. Czy Correfour Arcadia to nie jest poziom europejski? Kilka produktów mi się spodobało, np. wybór win. Tylko proszę, nie pouczaj mnie, że zawierają tylko 12 % alkoholu.

    Poza tym, ja porównywałem z panią Stachurską zaopatrzenie teraz i w peerelu. Ale skoro jesteś na linii i znasz się na Correfourach, czy możesz porównać zaopatrzenie superkmarektów w Polsce i we Francji w latach 1970&80-tych?

    NB, ja tak rzadko mam ochotę dyskutować z Tobą, raz na rok co najwyżej.

  162. Do mojego wpisu o entropii:
    TJ pisze:
    2010-01-02 o godz. 19:20

    Korekta tekstu

    Zamiast:
    „Druga zasada termodynamiki głosi, ze w dowolnym układzie izolowanym entropia maleje.”
    „Rzeczy pozostawione same sobie marnieją, kisną, gniją, rozkładają się, itd., – maleje ich entropia”

    Ma być:
    „Druga zasada termodynamiki głosi, ze w dowolnym układzie izolowanym entropia rośnie.”
    „Rzeczy pozostawione same sobie marnieją, kisną, gniją, rozkładają się, itd., – rośnie ich entropia,”

    Przepraszam za rozpowszechnianie ignorancji – błędnego brzmienia II zasady termodynamiki.

    Pzdr, TJ

  163. zdziwiona pisze:
    2010-01-02 o godz. 15:56

    Ja należę do tych ok. dziewięćdziesięciu procentów, którzy zyskali na przemianach.
    Zakładam, że mój adwersarz stracił.
    Czy zyskał, ale kontestuje, bo inni zyskali więcej?
    Jak się rodaka pyta,co woli?
    Podwyżkę o tysiąc złotych,pod warunkiem, że kolega dostanie tysiąc pięćset,
    czy, żeby wszyscy dostali po osiemset,częściej wybierze ten drugi wariant.

    Piszesz:”A zatem Parker okreslil nam nasz ustroj, (wedlug niektorych odznaczajacay sie wolnoscia i demokracja), jako raj dla farbowanych lisow i przechrztow, ktorzy sie samowolnie uwlaszczyli.”

    Okres przemian ustrojowych,rewolucja,wojna i wszelki inny ferment społeczny, sprzyja przetasowaniom w społeczeństwie.
    Kto odważniejszy,bardziej przebojowy,często bardziej bezczelny zyskuje.
    Jak do tego mądry i pracowity to karierę ma murowaną.
    Kto się zagapił,leniwy był lub czasem, po prostu szczęścia nie miał, gorszym samochodem jeździ.
    W poprzednim systemie, łatwiej było być przeciętniakiem.
    Ale bieda była większa.
    Mniej jaskrawa, bo tło było szare.

  164. Adam Michnik swoją obecnością w archiwum tajnego pańtwa z czasów gdy partia miała patent na mądrość zasłużył sobie,aby mieć względy władzy sądowniczej.
    Sprawy,które wnosi zwykły śmiertelnik i nie tylko mające związek z pomówieniami,ale brakiem praworządnego działania w odniesieniu do obowiązujacych ustaw,a nawet i praktyk korupcyjnych,na taką uwagę wymiaru sprawiedliwości nie zasługują.
    Pisałem o tym w komentarzu do rozmowy przeprowadzonej z Barbarą Piwnik.
    Jednym słowem są równi i równiejsi.

  165. zdziwiona pisze:

    2010-01-02 o godz. 15:56
    ————————————-

    Szanowna” Zdziwiona”,

    rozumiem, że bawisz się ze mną w ramach kontynuowania udanej zabawy sylwestrowej.
    Skojarzyłaś mnie, po jakichś „odciskach” pozostawionych przezemnie na klawiaturze z jakimś biednym Edim, i na tej zasadzie chcesz ze mnie zrobić jakiegoś dorbkiewicza, który o niczym innym nie marzy- tylko o robieniu interesów.Zapewne jesteś idealistką, i taką „pańszczyznę,” jaką jest robienie interesów uważasz za wesołą , romantyczną przygodę. Ja, na samą myśl o czymś takim, dostaję paraliżu woli…
    Sądzę, że jeśli rzeczony „Edi” był taki pazerny na każdy biznes, a Twoja determinacja jest niezłomna, w ramach pierwszego testu- powinniście spróbować się odnaleźć i uruchomić to cudo. Ja błądzę po mniej konkretnych ścieżkach…

    Pozdrawiam,Sebastian

  166. Teresa Stachurska,

    „Potwierdził Pan, że w PGR-ach było tylko 20 % gruntów. ” i tak dalej.

    Niech Pani bedzie jeszcze uprzejma dopisac ile przeznaczano srodkow produkcji niezbednych do obslugi tych 20 % pegieerowskich, a ile dla reszty rolnictwa, i wtedy niech Pani kaze mi obwiniac to czy owo.

    Choć wg obecnych standardów to tych braków w ogóle nie było: mógł Pan kupić żywność u rolnika indywidualnego – ach, to dlatego te kartki na zywnosc, co ? I na bezyne rowniez, co znakomicie ulatwialo wyjazdy na wies za prowiantem, zebym mogl kupic u rolnika indywidualnego, skoro nie bylo w sklepie. Tylko po co te PGR-y ?

    Ludzie w PRL-u mieli pretensje, że brakuje tańszej (dzisiejszs standardy) żywności, a w RP im głos odebrało

    Byc moze Pani odebralo glos, bo w znakomitej wiekszosci Polacy uwazaja, ze po 1989 roku odzyskali glos i moga swobodnie wypowiadac sie o tym, co ich boli. Ten i inne blogi sa tego dowodem, a wiec prosze nie wypisywac bredni.

    70 % społeczeństwa żyje za mniej niż wynosi minimum socjalne. Niechby Pan za tę kwotę pożył jeden rok to zrozumiałby o czym mówimy;

    …o czym mówimy… Forma pluralis majestatis sugeruje, ze Pani – jak rozumiem – na to za soba albo wlasnie zyje z minimum. Jakze ja kocham taaaaki poziom argumentacji, ale wcale nie mam zamiaru znizac sie do niego.

    Na Panu wciąż robią wrażenie kolorowe opakowania? Na mnie nie. Folia ma jakoś złą sławę. I farba też, one (opakowania) nawet do kompostownika się nie nadają. Moda na szare – przed nami 🙂 i dobrze.

    Co do zasad kompostowania to odsylam do literatury. Pierwszy raz spotykam sie z wyrzutem, ze foliowe opakowania nie daja sie kompostowac. Oczywiscie, ze sie nie daja ! I dla Pani to jest argument w dyskusji ? Podetrzec tez sie nimi nie da, a szarym papierem mozna bylo, co znakomicie kompensowalo braki na odcinku innego straegicznego produktu z epoki peerelu. Poza tym zdaje sie, ze na Pani robi wrazenie inny kolor, na szczescie juz nie w modzie w Polsce. Czerwien.

    Dopłaty objaśniłam zdaje się szczegółowo. Mam powtórzyć?

    Nie, dziekuje. System jak system, jak juz Pani zauwazyla. Na szczescie mamy ten system za soba. Z pozytkiem dla zaopatrzenia w zywnosc. Zamiast tego prosze postarac sie odpowiedziec na pytania „parkera” z wpisu 2010-01-02 o godz. 17:34. Aha, i jeszcze prosze o uwagi na temat wydajnosci panstowych gospodarstw rolnych w NRD czy w Czechoslowacji v/s nasze PGR-y, i o roznicach w zaopatrzeniu w zywnosci miedzy peerelem a tymi krajami.

    Pozdrawiam.

  167. jasny gwint pisze:
    2010-01-02 o godz. 10:30

    „Doktrynerze z Montrealu” – to do mnie ? Nawet jesli nie, to nikt nie zwraca sie tutaj do Ciebie per „Agitatorze”, „Politruku”, „Lektorze z KC”.

    Po co takie wtrety, jasny gwint ?

  168. do TJ pisze: 2010-01-02 o godz. 19:20
    do Teresa Stachurska pisze: 2010-01-02 o godz. 13:14

    Szanowny TJ,
    podniecony tematem rosnącej entropii, chcę dodać wątpiącym dla wyjaśnienia, kilka ułatwiających zrozumienie tez i przykładów.
    1. Entropia rośnie bo rośnie nieporządek (Entropia jest miarą bałaganu).
    Przykład 1 ze świata.
    Były różne systemy polityczne, granice. Ludzie się trzymali miejsc urodzenia. Był porządek. Była mała entropia.
    Zapytajmy do czego zmierza świat? Właściwie gospodarka rynkowa nie ma konkurencji więc inne systemy gospodarcze prędzej czy później znikną.
    Strefa Schengen podwyższyła entropię Europy.
    Mieszanina ras i religii jest faktem. To bałagan rasowy.
    Tylko czekać jak wielkie religie się połączą, bo Bóg-Niewiadoma jest jeden.
    Sądzę, że Jan Paweł II to czuł i stąd Jego ekumenizm.
    2. Entropia rośnie, bo bałagan jest bardziej prawdopodobny.
    Przykład 2 z domu.
    Zadaję pytanie: czego spodziewasz się blogowiczu po otwarciu drzwi do pokoju swojego, nastoletniego syna.
    Odpowiadam. Spodziewam się sytuacji najbardziej prawdopodobnej, zatem totalnego burdelu.
    3. Entropia rośnie, bo np. stężenia i temperatury się wyrównują.
    Przykład 3 z fizyki zjawisk.
    Uporządkowanie faz i rozdział temperatur to porządek.
    A wiemy, że ziemia stygnie. Wiemy, że ciała stałe się rozpuszczają,
    ciecze parują – słowem w porządku ciał stałych i rozkładów temperatur zwiększa się bałagan.

    Zgrabniej zamiast pojęcia „porządek” – używać „uporządkowanie”, jak w zgoła naukowym komentarzu pisze TJ.
    Chciałem jednak bardziej potocznie podzielić się z Państwem swoimi przemyśleniami.

    I na koniec powtórka, cytat z komentarza TJ.
    Druga zasada termodynamiki głosi, ze w dowolnym układzie izolowanym entropia maleje.
    Tak, rośnie „bałagan” ale ten w cudzysłowie
    (połowa ludzi mikrofonu, nie wspomnę o politykach mówi „w cudzysłowiu”),
    ten bałagan, którego w większości pragniemy.
    Wszak nie chcemy granic i domagamy się tolerancji religijnej.
    Zgodzicie się Państwo, że „duża entropia rasowa” w USA to chyba ważny czynnik historycznego sukcesu Amerykanów.
    Kundle są mądre a Kubanki piękne…dodał sprośny staruch.

  169. Dla Pani Teresy Stachurskiej: krotki kurs historii rolnictwa w PRL.

    Polska była krajem najbardziej doświadczonym przez wydarzenia lat 1939-1945. W rolnictwie zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo 22% zagród, pogłowie koni w latach 1939-1945 spadło o 57%, bydła rogatego o 67%, natomiast trzody chlewnej o 83%. Do 1946 r. ugorem leżało 40% gruntów.

    28 VI 1945 r. ogłoszono utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej na czele z premierem Edwardem Osóbką-Morawskim. Jedyną osobą z kręgu PSL-u mogącą w jakimś stopniu wpłynąć na tymczasowe rządy komunistów był Stanisław Mikołajczyk, który otrzymał tekę wicepremiera oraz ministra rolnictwa. Jego partia przeciwstawiała się wywłaszczeniom chłopów oraz rozdrabnianiu gospodarstw. Natomiast komuniści chcieli rozdzielić ziemię między jak największą ilość chłopów, zlikwidować gospodarstwa powyżej 50 ha powierzchni rolnej lub 100 ha powierzchni ogólnej, z wyjątkiem województw: poznańskiego, pomorskiego i śląskiego, w których można było posiadać ziemię do 100 ha, niezależnie od tego, ile hektarów posiadało status użytków rolnych, o czym wspomina m.in. dekret PKWN o przeprowadzeniu reformy rolnej z 6 IX 1944 r. Mimo tego Ludowcy postawili na swoim – do końca 1946 rozparcelowano 9,3 tys. ziem o łącznej powierzchni 3,1 mln ha (ok. 1 mln ha stanowiły upaństwowione lasy). Między małorolnych i bezrolnych chłopów rozdzielono 1,2 ha. PPR marzyła się kolektywizacja na wzór radziecki, jednakże z tą reformą czekano aż do pełnego przejęcia władzy. Ogromnym problem okazał się również brak narzędzi, ziaren, bydła, jaj wylęgowych. Pomoc nadeszła od strony UNRRA (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy i Odbudowy), która do końca 1946 r. przysłała do Polski 125 tys. koni. Ponadto rolnik, by nabyć artykuły przemysłowe po cenach państwowych, musiał najpierw sprzedać produkty rolne wedle wartości ustalonych przez państwo.

    Na samym początku powiedzmy jednak, czym jest gospodarka planowa. Opiera się ona na realizacji założeń, które określa władza (co i dla kogo ma być produkowane) realizując plany kilkuletnie. Ponadto ceny na poszczególne produkty ustalane są odgórnie. W grudniu 1945 r. na I PPR zjeździe komuniści wyszli z inicjatywą opracowania „trzyletniego planu odbudowy i rekonstrukcji”, co było zalążkiem późniejszego „Planu Odbudowy Gospodarczej” (patrz: Uchwała Krajowej Rady Narodowej w sprawie Planu Odbudowy Gospodarczej z 21 IX 1946 r.), bardziej znanym pod nazwą planu trzyletniego (początkowo POG miał obejmować 4 lata), który został przyjęty przez Sejm 2 VII 1947 r. Do 1949 r. planowano przekroczyć przedwojenną produkcję przemysłową, osiągnąć 110% wydajności rolnictwa w stosunku do lat 1936-1938, natomiast dochód narodowy miał być wyższy o 10% od tego z 1938 r. W 1948 r. PPR wyszło w końcu z inicjatywą kolektywizacji wsi (do końca 1949 r. powstały jedynie 243 spółdzielnie obejmujące 41,5 tys. hektarów gruntów, czyli tylko 0,2% pow. użytków rolnych, a więc był to jedynie zalążek reform w tym kierunku). Aprowizacja reglamentowana, czyli nic innego jak system kartkowy (obejmujący miasta) był rajem dla spekulantów. Przez cały okres obejmowania tego systemu (zlikwidowano go 1 I 1949 r.) nie osiągnięto całkowitego pokrycia norm przydziałów, dodajmy, że były to najbardziej niezbędne przydziały. Niedostatek artykułów spożywczych spowodował utworzenie Biura Cen, które określało dopuszczalne marże i ceny maksymalne. w 1949 r. Pod koniec 1947 r. udało się osiągnąć produkcję przemysłową z 1938 r. Dochód narodowy wzrósł o około 43% (przekroczono poziom przedwojenny), W rolnictwie, niestety, nie przekroczono produkcji globalnej z okresu tuż przed wojną – co prawda była ona wyższa aż o 95% w 1949 r. w stosunku do roku 1946, jednakże było to za mało o 14%. Liczba gospodarstw małorolnych (2-5 ha) wzrosła o 15%, natomiast średniorolnych (5-10 ha) o 21%. Jedynie 1,4 % stanowiły obszary powyżej 50 ha. Co prawda poczyniono ogromny postęp w kwestii agrarnej, jednakże dalsze rozdrabnianie majątków, zaspokajanie „głodu ziemi”, a w końcu kolektywizacja doprowadzą rolnictwo do fatalnego stanu. Jednakże na ten moment, niesieni falą sukcesu komuniści przystąpili do forsowania kolejnej reformy przemysłowej – „Naprzód do walki o Plan 6-letni”.

    Ustawę dotyczącą Planu Sześcioletniego uchwalono 21 VII 1950 r. Zakładała ona wzrost produkcji przemysłowej do 1955 r. o 158% w stosunku do tej z 1949 r., natomiast wydajność rolnictwa miała zwiększyć się o 50%. 45% nakładów inwestycyjnych miało zostać skierowane do przemysłu, zaś rolnictwo otrzymało jedynie 12%. W wyniku skoncentrowania się na przemyśle ciężkim i zbrojeniowym, zaniedbywano rolnictwo. W 1951 r. zaczęto dobitniej realizować koncepcję kolektywizacji wsi. Chłopów, którzy sprzeciwiali się przed przystąpieniem do spółdzielni, bito, rekwirowano im płody, czy też zajmowano ich ziemie. Rok później spółdzielnie miały w swoim posiadaniu już 1,2 mln ha ziemi. Przymus kolektywizacji poskutkował tym, iż zmalało pogłowie zwierząt. Miasta przestały otrzymywać dostawy, co zostało zauważone przez PZPR i stało się głównym tematem obrad w czerwcu 1952 r. Zaczęła rosnąć inflacja, lecz by jej zapobiec, już 28 X 1950 r. doszło do wymiany pieniędzy. Wzrosła ilość pieniędzy będących w użyciu, jednakże niemających pokrycia. Było to jednak za mało, rząd próbował innych działań, m.in. pożyczki wewnętrznej (Narodowa Pożyczka Rozwoju Sił Polski), ponadto 3 I 1953 r. podwyższono ceny rynkowe. Spożycie wzrosło, co prawda o 15%, mimo tego, w miastach półki sklepowe świeciły pustkami. Pogarszająca się sytuacja w rolnictwie, niedobór podstawowych środków do życia zostały zauważone przez rząd, który na II Zjeździe PZPR w marcu 1954 r. zrobił, czwartą już, korektę „sześciolatki”. Postanowiono zwiększyć dotację dla gospodarstw skolektywizowanych oraz dla przemysłu lekkiego. Rolnictwo kulało coraz bardziej, nie pomagała mu z pewnością przymusowa kolektywizacja, choć w porównaniu z państwami komunistycznymi była ona powolna. 3 czerwca 1953 wydany został „Dekret o ustalaniu cen, opłat i stawek taryfowych.” Było to o tyle istotne, że z jednej strony od tej pory to państwo ustalało wiele cen na towary „wrażliwe społecznie”, a z drugiej, z racji realnych dochodów owe ceny były na tyle niskie, że nie pokrywały kosztów produkcji. Zaburzały one cały rachunek ekonomiczny zmuszając państwo do pokrywania różnic. W 1955 r. zakończono plan sześcioletni. Najgorzej sytuacja miała się w rolnictwie – przyrost 13% (w planie 50%). Plan sześcioletni w rzeczywistości był realizacją ideologicznych planów komunistów. Rozbudowa przemysłu ciężkiego, który zapewniał wydajność w kwestiach militarnych była ich oczkiem w głowie. Tymczasem to rolnictwo potrzebowało gwałtownych reform, by zwiększyć jego wydajność. Kolektywizacja w takim wydaniu na pewno temu nie sprzyjała. Przepaść pomiędzy przemysłem ciężkim a rolnictwem i przemysłem spożywczym powiększała się.

    Kolejny plan, tym razem pięcioletni, został uchwalony w lipcu 1957 r. Chciano, by dochód narodowy podwyższył się o 46% w stosunku do roku 1955, produkcja przemysłowa o 49%, rolna o 26%, spożycie o 46%, inwestycje o 43%, a płace realne o 36%. Poprawiła się sytuacja w rolnictwie w skutek rozpadu spółdzielni produkcyjnych, wzrosła ilość gospodarstw indywidualnych. Na krótki okres porzucono sprawę kolektywizacji. Wyniki planu pięcioletniego, zakończonego w 1960 r., wyglądały następująco: wzrost dochodu narodowego o 38%, produkcja przemysłowa o 59%, rolna o 22,5%, Kolejny raz nie zrealizowano w pełni wytycznych dotyczących kwestii agrarnej. W 1961 r. przystąpiono do nowego planu pięcioletniego, zakładającego m.in. zwiększenie inwestycji. W 1962 r. została uchwalona ustawa o pełnej kolektywizacji do 1980 r. (zatajona przed opinią publiczną). Mimo tego liczba spółdzielni spadła do 1,2 tys. w 1964 r. Rok później zakończono realizację drugiej „pięciolatki” i znów nie udało się osiągnąć wszystkich założeń: produkcja rolnicza podniosła się o 15% (w planie 22%). W czerwcu 1964 r. na IV Zjeździe partyjnym został przyjęty projekt, trzeciej już z kolei, pięciolatki, w którym założenia były skromniejsze w stosunku do poprzednich. Mimo to, znów, nie osiągnięto wszystkich wytycznych: rolnictwo, które miało wzrosnąć o 17%, podniosło się jedynie o 9,5%. Rolnictwo nadal kulało, a wobec przyszłej kolektywizacji mogło być tylko gorzej. Wzrastały kolejki wobec braku produktów spożywczych.

    Dojście do władzy Edwarda Gierka zmieniło dotychczasową politykę gospodarczą prowadzoną przez Gomułkę. Zaczęto zaciągać kredyty, głównie w krajach zachodnich. Kredyty miały być spłacane głównie poprzez eksport produktów wytworzonych po określonych cenach. W rolnictwie hodowlę rozwijano na kredyt. W 1974 r. import żywności przewyższył eksport, co było dotychczas niespotykane w historii naszego kraju. W tym samym roku została zauważona nieproporcjonalność pomiędzy wzrostem wydajności a płacami. Polityka „konsumpcyjności”, pozornie odnosząca sukcesy, zaczęła chylić się ku upadkowi. W 1979 r. dochód narodowy spadł o 2,3%, rolnictwo odnotowało spadek o 8% w latach 1976-1980.

    2. Polityka rolna 1970 – 1980

    Zmiana rządu w roku 1970 i nowe kierownictwo w PZPR, zobowiązywało władzo do przedstawienia nowych założeń w dziedzinie rolnictwa. Założenia były bardzo obiecujące, wzrost cen dla producentów rolnych, wzrost dostaw artykułów przemysłowych, powrót na uprzywilejowaną pozycję indywidualnych rolników. Początek reform przynosił zamierzone efekty, wzrosły realne dochody rolników, zwiększono nakłady inwestycyjne na wszelkie działania związane z pracą w rolnictwie. W roku 1973 polskie rolnictwo osiągnęło szczyt wzrostu rozwoju od czasów II wojny światowej. Wtedy to rząd postanowił wykorzystać dobrą atmosferę panującą na polskiej wsi i rozpoczął wielką propagandę na rzecz powrotu do kolektywizacji. Propaganda mówiła, że praca zbiorowa i zcentralizowanie rolnictwa przyniesie lepsze efekty a gospodarka rolna będzie nadal rozwijać się w szybkim tempie. Decyzją władz zakazano sprzedaży ziemi z Państwowego Funduszu Ziemi a lokalne władze zaczęły zrywać umowy z indywidualnymi rolnikami na dzierżawę ziemi. Opracowano plan, który zakładał oddawanie gospodarstw prywatnych w ręce państwa w zamian za renty. Hasła nawoływały do kolektywizacji i ganiły dalsze utrzymywanie i tolerowanie gospodarstw o niskiej wydajności prowadzonych przez starszych rolników którzy nie mają swoich następców. Kolektywizacja miała doprowadzić do przejęcia przez państwo jak największej ilości gospodarstw, przy jednoczesnym ograniczeniu odsprzedawania gospodarstw indywidualnym rolnikom. Wielkość terenów uprawnych należących do indywidualnych rolników w latach 1971-1974 zmniejszył się o 10 %. W roku 1974 rząd polski wykupił licencje na produkcje ciągników, miało to doprowadzić do seryjnej produkcji ciągników na wielką skalę a odbiorcą mogły być właściwie tylko Państwowe Gospodarstwa Rolne. Hasła mówiły i przekonywały o lepszych wynikach osiąganych przez zbiorowe, państwowe gospodarstwa rolne i o nieefektywności i nieopłacalności indywidualnych gospodarstw. W roku 1974 Polska zaczęła importować żywność. Zapotrzebowanie na mięso zwiększyło się wraz ze wzrostem płac, spowodowanym poprawą polskiej gospodarki. Partia zaczęła wspierać hodowle i nie podnoszono cen żywności obawiając się reakcji robotników, a koszty wytwarzania mięsa stopniowo wzrastały. Wzrost i dobra passa polskiej gospodarki rolnej trwała do połowy lat siedemdziesiątych. W latach 1976-1980 produkcja rolnicza globalna w PRL spadła, ogólnie ok. 10 %, a produkcja czysta o ok. 20 %. Ilość wywarzanych dóbr w PGR-ach spadłą o prawie 70%. W początku lat osiemdziesiątych polskie rolnictwo zaczęło przeżywać kryzys a poszczególne gałęzie rolnictwa coraz gorzej prosperowały. Wytwarzanie produktów roślinnych spadło o 15 %, zwierzęcych o 6 %, nastąpił spadek produkcji ziemniaków prawie o połowę. Tu akurat główną przyczyną spadków był nieurodzaj, ale skumulowało się to z ogólnym kryzysem sektorów „uspołecznionych”, spadkiem produktywności rolników indywidualnych, którzy byli uzależnieni od państwowych cen. Partyjna propaganda głosiła, że wieś bogaci się kosztem miasta, w rzeczywistości średni dochód rolnika indywidualnego w roku 1979 wynosił ok. 90 % dochodu rolnika pracującego w PGR. Okazało się, że rolnictwo indywidualne, mimo znacznie gorszych technologii i dostępu do maszyn i techniki, przynosiło lepsze rezultaty od państwowych gospodarstw. Propaganda nadal głosiła, że rolnictwo prowadzone w ramach PGR jest efektywniejsze i przynosi lepsze zyski i apelowała o oddawanie ziem na rzecz państwa. W tym celu specjalnie powołano do życia ustawy z maja 1974 roku, która regulowała zasady przekazywania indywidualnych gospodarstw na rzecz państwa za rentę, oraz ustawa z października 1977 roku, która mówiła o emeryturach przyznawanych indywidualnym rolnikom, co przedstawiono jako ukłon systemu w stronę indywidualnych producentów a rzeczywistości była to zwykła propaganda.

    W 1982 roku po strajkach rolników powstał NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Zwiększona liczba protestów oraz zła sytuacja rządu wpłynęła na podjęcie rozmów z rolnikami i pójście na pewne ustępstwa. W następnych latach produkcja rolna nie znacznie wzrosła w skali kraju, natomiast przeliczając na każdego mieszkańca produkcja ta spadła. Zła organizacja lokalnych skupów jeszcze bardziej pogarszała sytuacje i skutkowało w coraz większe spustoszenie na rynku rolnym. Polityka rolna w dalszym ciągu nie zmieniała się, a dysproporcje były znaczne. Wspieranie środkami inwestycyjnymi indywidualnych rolników było trzykrotnie mniejsze niż wkład na inwestycje państwowych gospodarstw. Partia nie zrezygnowała do końca i cały czas głosiła wyższość państwowych gospodarstw nad prywatnymi, choć przynosiły one o wiele gorsze wyniki aniżeli te w rękach indywidualnych.

    1 VII 1980 r. znów podwyższono cenę niektórych rodzajów mięsa. Na reakcję ludności nie trzeba było długo czekać. W tym samym dniu zaczęły się strajki w kilku zakładach Warszawy, Ursusa, Rzeszowa. W 1982 r. dochód narodowy spadł o 8%, produkcja rolnictwa zmniejszyła się o 3%, W latach 1982-1988 wykorzystano rezerwy pieniężne, przez co udało się osiągnąć wzrost dochodu narodowego o ok. 24%, produkcji rolniczej o 9% (w związku z tym już całkowicie porzucono pomysł kolektywizacji). Płace realne w 1988 r. były niższe o 9% niż w 1981 r.

    Początkowo gospodarka planowa osiągnęła jedynie sukcesy (plan trzyletni, po części sześcioletni), czego powodem były zniszczenia wojenne i fakt, że zaczynano od zera. Jednakże w późniejszym czasie ścisłe dążenie do wykonania założeń było przyczyną braku elastyczności i nieprzygotowania na ewentualne problemy spowodowane np. kryzysem na arenie międzynarodowej. Kosztem nowych hut, rafinerii, fabryk cierpiało rolnictwo, które po przeprowadzonej reformie rolnej (koniecznej), wcale nie stało się bardziej wydajne. Jej symbolem były nieudolnie zarządzane – w większości obecnie upadłe – PGR-y i SGR-y.

    To wszystko mozna znalezc na Internecie w bardzo powaznych i udokumentowanych publikacjach.

    Nie gwarantuje natomiast, ze na sieci znajdzie Pani porady dotyczace kompostowania blyszczacej folii.

    Pozdrawiam.

  170. stasieku pisze:

    2010-01-02 o godz. 18:16

    „Panie Sławomirski, nie „będziemy cierpieć razem”, bo ja pójdę do nieba.”

    Ja tu zostaje.

    Slawomirski

  171. telegraphic observer pisze:
    2010-01-02 o godz. 20:33

    Telegraphic, po prostu klamiesz, nie ma sensu cie czytac.

    To Sachs dostal Komandorski Krzyz Orderu Odrodzenia Polski za plan ekonomiczny dla Polski kotry jak Sachs sam mowi zostal napisany w 5 godzin. Balcerowicz nie zostal rozpoznany jako tworca tego planu. Byl po prostu wykonawca. Wykonywal rozkazy Sachsa i Sorosa w interesie obcego kapitalu.

    W rezultacie, grabiez przemyslu Europy Wschodniej byla zlota dekada dla naszych zachodnich sasiadow. Najlepszym dla nich okresem po kolonializmie. Sachs-Soros gang operowal rowniez w innych krajach Europy Wschodniej. Ewentualnie zostali przepedzeni przez kazdy kraj poza Polska.

    Hyper inflation stworzyl Balcerowicz, w pierwszym roku (89) 251.1%
    i w drugim roku 585.8%.

    Balcerowicz dzialal jak podpalacz domu by krzyczec ‚pozar’ i by pokazac sie jako bohater ugaszajac ten pozar.

    Proletariat rowniez sie przyczynil do tej inflacji, zanotowano 7500 stajkow w 1990.

  172. Może jest to niestosowne, ale wprowadzanie reformy w 1989 roku przez zespół prof. L. Balcerowicza porównuję do walki Dawida z Goliatem (myślę, że nikogo nie urażę) i w sumie ponad 50% społeczeństwa zostało znokautowane. Wiele grup pracowniczych w tym pracownicy PGR-ów, spółdzielczości, a przede wszystkim wielkich przedsiębiorstw państwowych z tzw. kluczowych gałęzi przemysłu (metalowego, lekkiego, materiałów budowlanych i itd.), zostało na marginesie.
    O następstwach, skutkach, procesie wykluczania prawdopodobnie kilkupokoleniowego, biedzie, emigracji stałej młodych i sezonowej, bezrobociu i ukrytym na obszarach wiejskich, i itd., często, kompetentnie i z dużą troską pisze Teresa Stachurska.
    I tak po 20 latach korporacje ponadnarodowe są w Polsce twardo osadzone (około 80% kontroli), a najmniej efektywna dziedzina tj. rolnictwo (nie można zapominać o bezpieczeństwie żywnościowym państwa) pozostała pod naszą kuratelą, wyłączając tzw. otoczenie tj. przetwórstwo i zaopatrzenie w środki produkcji.
    Wielką szansą dla Polski w przyszłości może być produkcja „dobrej żywności”, ale dylematów i węzłów do rozwiązania mnóstwo. Podstawą są i będą gospodarstwa rodzinne o wielkości do 30 ha zapewniające godny dochód (wg ekspertów), a średnia w Polsce na dzisiaj to lekko ponad 10 ha, a rozpiętości niesamowite ( podkarpackie-3,80 ha, zachodniopomorskie-30,00 ha).Wypominanie dofinansowania z budżetu do KRUS w wysokości 15mld, czyli w sumie tzw.„zapomogi socjalnej” może jest częściowo zasadne (są marginalne nieprawidłowości), ale nie można wyrwać rolników z korzeniami z ich siedliska na bruk i itd. Dywagować można, a szary scenariusz życia sobie.
    Po 20 latach III RP odczuwam, że krytyka jej pierwotnych reformatorów jest zasadna, a dlaczego nie było tak zdecydowanej krytyki 19, 18, 10 lat temu, a „niewidzialna ręka” posiadała wszelką moc sprawczą i nieograniczone pole działania. Proponuję rzetelną ocenę historyczną, ale bez „słusznego tylko IPN” czyli, jak to naprawdę było w latach 1988-1990, ponieważ na skuteczne wnioski jest już za późno. Dlatego tak dużo o rolnictwie, może to nasza ostatnia szansa rozwojowa na początku XXI wieku i nie wspominam już o badaniach naukowych…….. .
    PS. W 2010 roku szykują się dwie kampanie wyborcze, w tym mnóstwo bezzasadnych oskarżeń. Pieniacze górą.

  173. Slawomirski – 02:22
    Zapewniam cię, że nie na długo. Wiem z pewnego źródła 😆

  174. TJ pisze:
    2010-01-02 o godz. 22:28

    Sparawa jest prosta, jak widzisz ‚busdoc pisze’ nie czytaj. I ja zrobie podobnie widzac TJ.

    Twoje teksty sa tak naiwne rodem z piaskownicy ze nie warto tracic czasu.

  175. TO, mysl judo. Z tad pochodza motywacja i cuda ekonomiczne. http://www.youtube.com/watch?v=V5z5UAtCxgE.

    Po wypedzeniu lobuzerskiego gangu Sachs-Soros-Summers i zawladnieciem nad swoja ekonomia Russia zostala przeksztalcona z niewyplacalnego dluznika na czwartego najwiekszego inwestora swiata.

    Wszystko sporwadza sie do ekonomicznego wykorzystania zasobow (zasobow wszelkiego rodzaju). To jest filozofia judo i jak sie okazuje jest zrodlem ekonomicznego sukcesu.

  176. Jacobsky,00.44. Jeżeli TY także zaliczasz się do Doktrynerów z Montrealu to z pewnością również „wykonujesz dzieło Boże”. Podobnie jak większość z tej branży. Łatwo to odczytać z Twojego wpisu.
    W polemice z Teresą Stachurską powinieneś mieć na uwadze fakt, że ci co mogli po wojnie odbudowywać Polskę pierzchli w popłochu przez Zaleszczyki lub zostali wybici w Powstaniu. Ci co podjęli się wtedy tego dzieła , robili to jak umieli, tak jak potrafią to Polacy, czyli nieudolnie, działając ponadto w bardzo niesprzyjających warunkach. Gdyby więcej ludzi mądrych wzięło w tym udział z pewnością byłoby lepiej. Profesor Walicki jak pamiętasz ocenił ich wysiłki na trzy z plusem. To bardzo wysoko. Stać Ciebie niestety tylko na wyszydzanie, na nic więcej.
    Doradzałem przed świętami sięgnąć po książkę pt. CITYBOY….. Nikt tego nie uczynił, a to bardzo pouczająca i szokująca lektura, szczególnie dla Mędrców

  177. do TJ pisze: 2010-01-02 o godz. 22:46
    Kiedy pisałem swój, trochę ironiczno-publicystyczny komentarz
    tej korekty nie było, albo jej nie zauważyłem.
    .
    Pański przykład o rozkładzie, gniciu rzeczy współbrzmi z moimi.
    Zatem wszystko jest OK, przynajmniej dla mnie w niedzielny poranek.
    To jest cecha blogów. Czasami coś palniemy ale na szczęście mamy możliwość korekty.
    Serdecznie pozdrawiam, zawsze, uważnie czytający inżynier-emeryt

    do Jacobsky pisze: 2010-01-03 o godz. 00:36
    Pański komentarz czyta się lekko, także dzięki formatowanemu tekstowi.
    Jeszcze raz many thanks dla telegraphic observer za ściągawkę.
    Tak trzymamy! Może docenią to inni blogowicze.

  178. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @busdoc 2010-01-03 o godz. 07:22 pisze:

    „To Sachs dostal Komandorski Krzyz Orderu Odrodzenia Polski za plan ekonomiczny dla Polski kotry jak Sachs sam mowi zostal napisany w 5 godzin.”

    Szanowny Blogowiczu,
    kto/ktorzy tzw. „ekonomisci” (np. ur. 22 listopada 1939 w Kaliszu) wyjatkowo czynnie i wlasnoreczne uczestniczyli w realizacji tzw. „5-cio godzinego Planu Rozwoju III RP” z ramienia Ministerstwa Przekształceń Własnościowych jest ogolnie znane i dalsze wyjasniania w/w kwestii uwazam ma zbyteczne – tu jest pelna jasnosc, dotyczaca powiazan ezt….

    Osobiscie bylbym niezmiernie Szanownemu Blogowiczowi zobowiazany o informacje – jezeli takowa dysponuje? – ktory z prezydentow III RP przyznal p. JD Sachs-owi Komandorski Krzyz Orderu Odrodzenia Polski.
    Uzyskanie informacji umozliwi mi precyzyjniejsze-glebsze zrozumienie – nie lubie po tzw. „lebkach” – wielu aspektow, a przedewszystkim atmosfery zbrobni dokonanych i nadal nie do konca jasnych i nie do konca wyjasnionych – ineteresuje mnie aspekt tzw. historyczny pewnych ciagow periodycznie wystepujacych/pojawiajacych sie genez – inaczej mowiac „Rutsch“, czyli o poczatek.
    Nie ukrywam – byloby to nie FairPaly z mojej stroy – ze mysle tutaj o zagadkowej smierci gen. Policji Marka Papaly jak i Michaela Felzmann (NIK), ostatnia ofiara zostala zamordowana (FOZZ) w wyjatkowo przerazajaco-brutalny sposob. To by mogl tlumaczyc dlaczego red. Daniel Passent owe w/w tematy omija jak diabel swiecona wode.

  179. jasny gwint pisze:
    2010-01-03 o godz. 10:06

    „…powinieneś mieć na uwadze fakt, że ci co mogli po wojnie odbudowywać Polskę pierzchli w popłochu przez Zaleszczyki lub zostali wybici w Powstaniu.

    Ci co się z Powstania uratowali, mieli wiele propozycji zatrudnienia, po wyjściu z mamra.
    Część uznano za nieprzydatnych przy odbudowie kraju i zamordowano.

    Ci co wracali z Zachodu, też byli ciepło witani.
    Od razu wysokie stanowisko.Tylko czasem, na szubienice.

    Dalej piszesz:”Ci co podjęli się wtedy tego dzieła , robili to jak umieli, tak jak potrafią to Polacy, czyli nieudolnie, działając ponadto w bardzo niesprzyjających warunkach.”

    No całe szczęście, że nie udolnie, bo jak by im się udało wprowadzić wszystkie idee w życie,to nawet Balcerowicz by tego nie odkręcił.
    A co do niesprzyjających okoliczności, to najbardziej socjalizm przeszkadzał.
    Tu zgoda.

  180. Jacobsky pisze:
    2010-01-03 o godz. 01:55

    Pouczajacy tekst do pani Stachrskiej. Po przeczytaniu ciagle nie wiem co bylo dobre a co zle. Nalezalo by wiec porownac polskie rolnictwo z innym krajem, np Kanada zaczynajac od …. po wymordowaniu indian i przejeciu ich ziemi przez osadnikow…. ogloszono demokracje. I dalej … skoro kanadyjscy farmerzy (i generalnie polnocno amerykanscy) nie potrafili byc konkurencyjni na wolnym rynku dano im zapomogi, ach … i oczywiscie pomimo ze religia jest wolny rynek. A wiec mamy tam doczynienie z wolnym rynkim gdzie farmerzy otrzymuja zapomogi.

    I w ten sam sposob przedstawic sytuacje rolnictwa w USA i Europie Zachodniej i wtedy dojdziemy do wniosku ‚no coz nigdzie nie ma perfekcji’ wiec po co te opluwanie PRL z takim zacietrzewieniem ???

  181. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wiele sie mowi o tym czy o tamtym potocznie zwanych zrzeszonych w `Gazecie Branzowej´ale nie tylko tzw. „tworcy-ow cudow gospodarczych”

    „Poczatek nowego roku sklania do zastanowienia sie nad zaszlosciami lat ubieglych oraz nad tym co nas moze spotkac w najblizszej przyszlosci” – Mysle, ze to bardzo ciekawa sprawa – prawda Szanowny Gospodarzu?

    Mnie tak naprawde zawsze interesowamy sprawy zwiazane li tylko z tzw. „lajbami” – mam na to swiadkow(?)

    „Niestety Nasz Drogi Narod nie zdaje sobie sprawy z tragicznej sytuacji kraju tak pod wzgledem ekonomicznym jak i politycznym. Dlatego zamieszcam tez rysunek Durera ” Blazen kierujacy rozpadajaca sie lajba” polskiej panstwowosci.” itd …

    http://bobolowisko.blogspot.com/2010/01/lecz-zaklinam-niech-zywi-nie-traca.html

    Post Christu*
    Jak moza inaczej nazwac poczatek?

    Post Christum**
    Ich will nur „spielen” (?!)

  182. perker, 11.34. Argumenty „mamra” i „szubienic” mają uzasadnienie, aczkolwiek przesadzone, jednakże ta druga strona też nie grzeszyła łagodnością. Niepotrzebne ofiary padały po obydwu stronach. Natomiast Twoje argumenty pochodzą wprost z IPN. A tu dyskusji nie ma.

  183. Krótko na temat „pieniaczy”.

    Podzielam zdanie red. Passenta. Tam, gdzie to możliwe, należy przywoływać do porządku oszczerców.

    Jedną z długo kultywowanych tradycji w Polszcze jest nieodpowiedzialność za słowo, a w szczególności rzucanie inwektyw, insynuacji, pomówień na przeciwników politycznych oraz osobistych. Tradycja ta jest trudno zniszczalna, jej ślady widoczne są nawet na niniejszym blogu.

    Dobrze się dzieje, że pomawiający coraz częściej doświadczają słusznych kar, co prawda częściej symbolicznych niż materialnych, lecz przymus przeprosin dla oszczercy, to jest jak utrata twarzy w stadzie – skutkuje to natychmiastowym zjazdem o kilka szczebelków na drabinie reputacji, a w dzisiejszym świecie coraz częściej banicją z polityki. Tak powinno być. Słowo jest u mnie ważniejsze od pieniędzy – jak mawiał Pawlak do Kargula.

    Odpowiedzialność za słowo, to drożdże dla demokracji, smar dla współdziałania, warunek konieczny sprawnego funkcjonowania rynku, wzór do naśladowania dla wstępujących w życie. Większość naszego współdziałania w społeczeństwie opiera się na słowie, na zaufaniu. Umowami regulowane są tylko sprawy najważniejsze. Na co dzień obowiązuje słowo.

    Drugą tradycją, która ma głębokie korzenie w historii naszego kraju i która kwitnie do dziś, jest taka sobie praca wymiaru sprawiedliwości.
    Wymiar sprawiedliwości, to spoiwo dla państwa. Słaby wymiar – słabe państwo. Polska właściwie do dziś jest państwem miękkiego prawa i gdyby nie kontakt z Unią, to by ten stan rzeczy trwał i trwał. Dla niewtajemniczonych – należy rozróżnić państwo prawa i państwo autorytarne. W tym pierwszym rządzi prawo poprzez władzę sądowniczą, w drugim decyduje przywódca lub/i oligarchia.

    W Polsce stale są widoczne silne tendencje do ustanowienia państwa autorytarnego, te skłonności są eksploatowane przez partie populistyczne do stwarzania fałszywych nadziei. Jest to głęboko zakodowane w mentalności społecznej dążenie charakterystyczne w historii gatunku ludzkiego najpierw dla życia stadnego – rządzi przewodnik stada, a jeśli chodzi o czasy współczesne – dla społeczeństw zacofanych cywilizacyjnie.

    Pzdr, TJ

  184. Busdoc 1-03, 7:22
    Swoim zachowaniem nie zasługujesz na odpowiedź. Mimo to ją dostaniesz.

    Sachs dostal Komandorski Krzyz … Balcerowicz nie zostal rozpoznany jako tworca tego planu – L.B. otrzymał Order Orła Białego, w mediach i potocznej mowie był, jest i będzie PLAN BALCEROWICZA. Różni bluzgacze i „zdziwieni”, radiomaryjni i innych wyznań, wypruwają resztki swojej szarej masy, aby udowodnić swoje spiskowe urojenia.

    grabiez przemyslu Europy Wschodniej – ta sama śpiewka co absolwenta w reakcji na artykuł Gadomskiego o tym, że w Polsce możliwe jest znalezienie gazu i jego eksploatacja, tyle że „eksploatacja” gazu kojarzy mu się z eksploatacją ludu pracującego przez obcy kapitał, o której słyszał od kołyski niemalże po grób i nie moze sie z tego otrzasnac; albo świetlista teza twoja, jasnego gwinta i absolwenta, że przemysł EW był potęgą, konkurował na rynkach świata (Indii i Iraku) i nie pozwalał oszukańczemu zachodniemu kapitałowi na grabież na innych kontynentach.

    Hyper inflation stworzyl Balcerowicz, w pierwszym roku (89) 251.1% i w drugim roku 585.8% – Busdoc, ty chyba masz normalnych ludzi za idiotów? Plan Balcerowicza wprowadzono z początkiem 1990 – to był I rok, do tego działanie jego nie było natychmiastowe. Po drugie, mierzenie inflacji w tamtych czasach jest obarczone kolosalnym błędem wynikającym z faktu, że wszystkie najważniejsze ceny konsumpcyjne (a powyższe liczby to CPI – indeks cen konsumenta) do 1 I 1980 były urzędowe (badz reglamentowane), dalekie od równowagi popyt-podaz. Inflacja jest zjawiskiem monetarnym, a wówczas ludzie posiadali pliki pieniędzy bez pokrycia w towarach, więc uwolnienie jednej ceny prowadziło do jej skoku o 200 % i więcej. Polska w II polowie 1989 roku, w czasie gdy powstawal i gdy uchwalano plan Balcerowicza, na krawedzi hiperinflacji, czyli inflacji galopujacej, niekontrolowanej. Podobnie z fusów wróży Kołodka, zresztą po fakcie, gdy twierdzi, że inflacja w końcu 1989 roku już spadała, więc „terapia szokowa” była niepotrzebna. Takie argumenty są czystą propagandą łatwą do obalenia.

    Proletariat rowniez sie przyczynil do tej inflacji, zanotowano 7500 stajkow w 1990 – ??? bąki puszczasz, zdaje mi się.

    Generalnie, wasze argumenty są naciągnięte do granic cienkości w kilku przypadkach, kazdy pęka przy lekkim dotknięciu. Np. absolwent wyciąga rozmowę z Wałęsą jako dowód na traktowanie „prominentów rządu Solidarności”. Znów robienie wariata. Wszyscy wiemy, kto zacz jest Lech Wałęsa. NB, absolwent to już dno blogowej dyskusji, wali zdarzenia wyrwane z kontekstu i miesza z innymi skojarzeniami przetrawionymi w poprzednim czasie, jakieś duperele opowiada, gdy to co wydali zaczyna łapać zapaszku jak gadka pomylonego to zwala na drugą stronę. Pielęgniarki mu trzeba …

  185. Sławomirski, 02.22,

    Masz rację, że zwalniasz Stasieku wolne miejsce w niebie i wybierasz półpiekło jakim jest nasz kraj.
    Na krótko przed stanem wojennym i parę miesięcy później pracowałem w samym Piekle Dolnym (oczywiście w okolicach Gdańska) i, zapewniam Cię, że nie było tam tak nudno, jak w miejscu do którego wybiera się Stasieku.

    P.S.

    Ponieważ pięć dni przed stanem wojennym pijany kierowca ciężrówki poważnie uszkodził mój samochód (czytaj Syrenę), więc odjeżdżając z miejsca pracy do domu oczekiwałem na przystanku PKS Syberia (nie żadna tam Workuta), który nie zawsze przyjeżdżał.
    Po utracie tej pracy (nie ze względów politycznych) jeździłem do nowej pracy ca 100 km pociągiem (samochód, czytaj Syrena, był przez całą zimę w naprawie, a poza tym paliwo było limitowane), a następnie szedłem 8 km pieszo po zasypanych śniegim drogach do SKR-u, bo nigdy się nie zdarzyło się żeby pociąg, który planowo przyjeżdżał 15 min. przed odjazdem PKS-u przyjechał planowo, a kierowcy, który odjeżdżał sprzed dworca PKP nigdy nie przyszło do głowy żeby w tym okresie społecznej traumy poczekać na przyjazd pociągu z Gdańska. Po pracy w napięciu czekałem na przystanku PKS Syberia (jak Polacy kochają tą Syberię!) na możliwość dotarcia do dworca kolejowego. Powroty bywały w zaśnieżonych wagonach, ale i wówczas nieźle sobie radziłem. Po prostu wyciągałem podręcznik nauki języka angielskiego i odrywałem się od śnieżnej i chłodnej rzeczywistości. Po tych doświadczeniach w pełni rozumiem Twój wybór i go popieram.
    Jednak do kompanii wspaniałych ludzi, którzy „otarli” się o Syberię i dobrze ją wspominają dołączył bym jeszcze gen. Jaruzelskiego, który niestety musiałby nam przewodzić, bo ma lepszy staż.
    Jak widzisz można sobie stworzyć alternatywę na inny czas.

    P.S.

    Przypominam sobie, że w młodości, gdy byłem ratownikiem w Kuźnicy na Helu, to odjeżdżałem z przystanku PKS do Juraty z dziewczynami na tańce (tak się wtedy mówiło).

  186. Oczywiście w przedostatnim wiersze, gdzie mowa o przystanku, powinno być „Syberia”.

  187. Jacobsky,

    nie widzę, żeby to co ja napisałam o PGR-ach nie było historią… Tym bardziej historią ludzi, którzy tam pracowali do 1989 roku. Jak i historią bezwzględności jakiej wobec nich jako pierwszych użyto.

    W „Polityce” nr 51/52 z 19-26 grudnia 2009 r. czytam w artykule „Historie utrwalone drukiem” Barbary Pietkiewicz:

    „Do sklepu przychodziły bose wiejskie dzieci z jajkiem wyżebranym od matki, żeby kupić za nie zeszyt. Babka dokładała cukierka. Przychodzili też robotnicy chorujący na suchoty, chudzi, w podartych ubraniach, po pięć papierosów machorkowych albo ćwierć kilograma cukru na kredyt. Taka egzotyczna była bieda w Gidlach. W wojnę nagle świat się zawalił. Zbombardowano pobliskie Radomsko. Sklep babci zapełnił się niemieckimi mundurami. Wyrywali szuflady, pokazywali sobie ze śmiechem towar – guziki, wstążki, grzebyki…” Gidle leżą 13 km od Radomska blisko trasy Piotrków Trybunalski – Częstochowa.

    Szkoda, że internet jest od tak niedawna. Choć z drugiej strony, czy ci suchotnicy mieliby możliwość dawać w nim świadectwo swego życia gdyby już wtedy był?

    Pracownicy PGR-ów nie byli królami życia w PRL-u, narzekali może więcej niż Pan w Warszawie. Do byle sklepu, lekarza, apteki, szkoły, wszędzie, mieli daleko, zarabiali marnie, pracowali dużo. Czego oczekiwali, a co im się dostało?

  188. Rację mają DP i Michnik. Oszczercom nie wolno popuszczać. Gdyby od razu dostawali w skórę, to może trochę inaczej wyglądałyby polskie media.
    I dla równowagi dodam, że kilka procesów, efektów porywinowskich pomówień, wygrał też Robert Kwiatkowski.

  189. jasny gwint,

    nie ujmuje ani honoru, ani nie uragam wysilkowi dla zwyklych ludzi, ktorzy podjeli dzielo odbudowy po wojnie. Przeciwnie. Tekst adresowany do p. Stachurskiej ma na celu zademonstrowanie bezcelowosci systemu politycznego i ekonomicznego, ktory narzucono Polsce oraz blednosc decyzji podejmowanych w tych warunkach. Pani Stachurska zdaje sie bronic przede wszystkim systemu i Jej stwierdzenie „system jak system” jest brzydkim splyceniem oraz zbanalizowaniem podstawowego zagadnienia, jakim byla nierealnosc socjalizmu naukowego oraz nie tylko wynikajacych z niego dogmatow, ale i konkretnych czynow.

    A takze zaniechan.

    Pozdrawiam.

  190. Jasny Gwincie
    Piszesz – „Ja tę sekwencję rozszerzam…”,

    Otóż wydaje mi się że w tym własnie kontekście należy postrzegać osobę Gospodarza blogu . Ja Jego rolę w tej „sekwencji” widzę jasno określoną jako fakt obiektywny. Dzieje się tak z powodów o których nie wypada tu mówić i które powinny być dla Ciebie zrozumiałe. Darzę Gospodarza szacunkiem ale rozumiem że w ramach owej sekwencji robi to co do niego należy. Dlatego bezzasadne wydają mi się Twoje żale i pretensje o to że czasem nie spełnia Twoich wygórowanych oczekiwań
    Z powodów o których mowa jest to nie realne i czas najwyższy abyś sobie w końcu to uświadomił .

  191. No to zostawmy pieniaczy i zacznijmy od kompetencji piszących…czyli czytajcie w Nowym Roku katarynę, a nie zginiecie w zalewie propagandy i tabloidów.

    http://kataryna.blox.pl/html

  192. parker pisze:
    2010-01-02 o godz. 22:52 „Ja należę do tych ok. dziewięćdziesięciu procentów, którzy zyskali na przemianach. (…) Kto się zagapił……….. gorszym samochodem jeździ.”

    Parker, azeby sie nie zagapic, trzeba posiadac nieco bardziej rozwinieta wlasciwosc poslugiwania sie zawartoscia tej czesci ciala, ktora czasami mozna znalezc pod kapeluszem. Tymczasem zawartosc Twojego postu wskazuje raczej na to, iz nie posiadasz w wystarczajacym stopniu tej przyrodzeonej wlasciwosci, jaka jest dostateczna ruchliwosc we zwojach komorek mozgowych, jezeli w ogole w tym przypadku mozna mowic w ogole o jakichs zwojach). Rozumiem, ze jesli sie komus tak przydarzy, iz czestotliwosc przeplywu impulsow na laczach porownywalna moze byc raczej do predkosci wozu chlopskiego ciagnacego przez wychudla szkpine w czasie jesiennej chlapy niz do ferrari pedzacego na 4sta koni po autostradzie, trudno jest sie zmusic do nieco bardziej dalekich wycieczek intelektualnych. Dlatego tez, Parker, uwzgledniajac Twoja przypadlosc, ja nie apeluje do Ciebie, zebys Ty sie wgapial w jakies tam odlegle lektury gdzies w jakichs glebszych zrodlach. Ja apeluje do Ciebie, zebys Ty sie troche pogapil na to co tutaj i teraz pisza obecni blogowicze, bo to masz tak blisko, ze wystarczy tylko reka siegnac, a zatem nie musisz uzywac glowy.

    No wiec podrzucam Ci pare cytatow spod reki, ktore zostaly napisane tutaj w ciagu ostatnich godzin:

    Sympatyk: „w sumie ponad 50% społeczeństwa zostało znokautowane. Wiele grup pracowniczych w tym pracownicy PGR-ów, spółdzielczości, a przede wszystkim wielkich przedsiębiorstw państwowych z tzw. kluczowych gałęzi przemysłu (metalowego, lekkiego, materiałów budowlanych i itd.), zostało na marginesie.
    O następstwach, skutkach, procesie wykluczania prawdopodobnie kilkupokoleniowego, biedzie, emigracji stałej młodych i sezonowej, bezrobociu i ukrytym na obszarach wiejskich, i itd., często, kompetentnie i z dużą troską pisze Teresa Stachurska.”

    Busdoc: „Balcerowicz … byl po prostu wykonawca. Wykonywal rozkazy Sachsa i Sorosa w interesie obcego kapitalu.
    W rezultacie, grabiez przemyslu Europy Wschodniej byla zlota dekada dla naszych zachodnich sasiadow. Najlepszym dla nich okresem po kolonializmie. Sachs-Soros gang operowal rowniez w innych krajach Europy Wschodniej.”

    Stychowski: „Kto/ktorzy tzw. „ekonomisci” uczestniczyli w realizacji tzw. „5-cio godzinego Planu Rozwoju III RP” z ramienia Ministerstwa Przekształceń Własnościowych jest ogolnie znane i dalsze wyjasniania w/w kwestii uwazam ma zbyteczne – tu jest pelna jasnosc, dotyczaca powiazan ezt….

    Bobola: „Dlatego zamieszcam tez rysunek Durera ” Blazen kierujacy rozpadajaca sie lajba” polskiej panstwowosci.”

    A zatem PARKER, cos mi sie wydaje, ze ta Twoja jazda samochodem odbywa sie na analogicznej zasadzie jak Twoja jazda w Krainie Czarow: Tobie sie wydaje, ze jedziesz samochodem, a siedzisz w rozpadajacej sie lajbie.

  193. Skoro Balcerowicz jest takim potworem, bo dal rozkrasc Polske, upodlil ludzi i doprowadzil do tragedii, jakiej swiadkami mamy ponoc byc dzisiaj, to moze ktos mi wytlumaczy jaka jest roznica miedzy tym, co w 1990 roku zrobil Balcerowicz i tym, co po wojnie zrobil Minc i jego ekipa ? Dlaczego drastyczna zmiana stosunkow wlasnosciowych oraz systemu politycznego po wojnie miala byc dobra i mila sercom Polakow, a zmiana tego samego kalibru w 1989 roku ma byc poczytywana za tragedie narodowa, i to niezaleznie od tego, czy zrobil to Balcerowicz czy kto inny ?

    Dlaczego poddanie polskiej gospodarki interesom obcego mocarstwa oraz dyrygowanej przezen struktury gospodarczej, a takze poddanie polskiej gospodarki roznym mniej lub bardziej porionionym eksperymentom ekonomiczbnym na przestrzeni lat 1947-1989 to byly ciezkie lata bohaterskiego znoju i ksztaltowania sie niezaleznego bytu narodowego, zas dzisiejsza obecnosc obcego kapitalu koniecznego miedzy innymi dla odbudowy i rozbudowy polskiej gospodarki, ktorej funkcjonowanie oparte jest na mniej lub bardziej sprawdzalnych prawach ekonomii, a nie na dogmatach partyjnych to wyprzedaz, zlodziejstwo i siedem innych plag egipskich ? Sorry: neoliberalnych ?

    Dlaczego oddanie majatku narodowego na 45 lat pod kontrole grupy politycznej zwolnionej z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci wobec narodu to mal byc akt wyzwolenia narodowego, emancypacji i budowania lepszego jutra, zas dzisiejsze kierowanie gospodarka przez polski rzad wybieralny w wolnych wyborach powszechnych, a wiec przez rzad odpowiedzialny wobec spoleczenstwa za to, co czyni to szubrawstwo i kolejny przejaw kleski Przelomu ?

    Proletariusze Wszystkich Krajow – Laczcie sie i odpowiedzcie na te pytania. Najlepiej odpowiedzcie samym sobie zanim zaczeniecie wypisywac kolejne kawalki z „Poradnika agitatora”.

    Podpowiem: zacznijcie od roznicy miedzy Mincem i Balcerowiczem.

    Pozdrawiam.

  194. Teresa Stachurska,

    … a teraz moze jakis opis piszczacej biedy z lat 60-tych ? 70-tych ?

    Podpowiem: trafialy one na lamy tygodnikow spoleczno-kulturalnych w latach 80-81, na fali odzyskanego na jakis czas glosu. Trafialy tez pozniej, kiedy odpuszczano troche srube i w sumie dobrze robilo kopanie w Gierka i jego poprzednikow jako sprawcow problemow polskich, z ktorymi borykali sie Jaruzelski i jego ekipa.

    Poniewaz pisze Pani o bezwglednosci wobec ludzi, to zapraszam do przylaczenia sie do opisu roznic miedzy bezwglednoscia Minca i bezwglednoscia Balcerowicza.

    Pozdrawiam.

  195. telegraphic observer pisze:

    „w mediach i potocznej mowie był, jest i będzie PLAN BALCEROWICZA.”

    Hahaha, przypomnial mi sie tutaj slynny niegdys tzw. „fakt prasowy”, pojecie ukute przez „Drogiego Bronislawa”, czyli prof Geremka.

    Gratulacje, telegraphic observer, gratulacje, udowodniles wszem i wobec, ze przeplyw na laczach Twoich komorek odbywa sie z predkoscia jak po telegraficznym slupie!

  196. telegrafic 22.31
    Coraz bardziej się zastanawiam czy w życiu byłes w Polsce po transformacji, a zwłaszcza w Carrefourze w Arkadii. Podałeś zły adres i potem trzy razy pomyliłeś się w nazwie tego hipermarketu. Czyli nie była to literówka, ale „nikt nic nie czyta, jak czyta to nie rozumie, jak rozumie to zapomina itd……..
    Widzisz na te sprawy jestem jakby uczulony, bo znam sie trochę na sieciach handlowych, sieciach restauracji i fastfoodów, sieciach kawiarnianych i hotelowych oraz sieciach stacji benzynowych w całej Europie Zachodniej i USA. W Polsce też mamy kilka niezłych sieci handlowych, można nawet powiedzieć, że niektóre są lepsze od zagranicznych, natomiast wszystkie charakteryzują sie straszliwym wyzyskiem pracowników, którzy pracując wydajniej niz np w Anglii czy Irlandii, dostają grosze, w porównaniu z pracownikami w tych krajach.
    No, a ta pochwała wyboru win w ogromnym metrażowo polskim Carrefourze…….
    Zapewniam cie że w małym sklepiku na przedmieściach Paryża, w Neuilly , w sieci Monoprix , jest trzy razy lepszy wybór, no i jest znacznie taniej.
    Ale skoro jesteś smakoszem, to informuję cię że w Carrefourze Arcadia nadal jest duzy wybór Sofii Sakar, od Blanc de Blanc, do Melnika. Po rozsądnych cenach !. W sieci Lidl można tez kupic pyszne winko w kartonie – Don Miguel.
    Swoja drogą, to Toronto to chyba wiekszy grajdół, niż byłem w stanie sobie wyobrazić !
    No i na zakończenie powtarzam jeszcze raz: rozmowy Sachsa „Koniec z Nędzą” strona 127 !!!

  197. Teresa Stachurska pisze:
    2010-01-03 o godz. 14:49

    Sanacja się Pani z komuną pomieszała?
    To Pani sobie do koktajlu jeszcze to dorzuci.

    http://www.lektury.one.pl/Zency/01.php

  198. telegrafic 14.03
    Wysoko oceniając twoje propozycje, styl i poziom polemiki, z prawdziwym entuzjazmem przyjmuję pielęgniarkę. Tobie rewanżuję się dwoma, silnymi młodymi pielęgniarzami. Ponadto kaftanem i może zastrzykiem jakiegoś sedative.

  199. Na jedno mozna zawsze liczyc u Pana Passenta.

    Pochwaleni beda ci co wedlug klucza powinni… regula sprawdza sie jak do tej pory zawsze co swiadczy wybitnie o konsekwetnym traktowaniu piora jako instrumentu w ksztaltowaniu… bardziej niz krytycznym opisywaniu czegokolwiek.

    Otoz tata pana Michnika nie zostal skazany za szpiegostwo dla ZSRR -Ojciec Michnika był przed wojną działaczem nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i zostal skazany za przynależność do nielegalnej organizacji, próbę obalenia ówczesnego ustroju, przestępstwo określone w kodeksie – zbrodnią stanu.

    Co za ulga dla Pana Adama… wiec tata nie byl szpiegiem – wiec kim byli czlonkowie tej nielegalnej partii?
    Partia tatusia powstała w październiku 1923 z przekształcenia Komunistycznej Partii Galicji Wschodniej. Opowiadała się za przyłączeniem południowo-wschodniej części Polski do ZSRR.
    W poprzednim wcieleniu w czasie wojny z bolszewikami partia ta
    na zapleczu wojsk polskich walczących z bolszewikami KPRP prowadziła antypolską propagandę, usiłując szerzyć defetyzm, organizować komunistyczne „rady żołnierskie” w wojsku, itd. Nielegalna prasa komunistyczna i wydawane odezwy, ulotki itp. nieodmiennie prowadziły antypolską kampanię.
    Pamietny jest apel „polskich” komunistow:
    „Robotnicy Europy i Ameryki! Odbierzcie rządowi polskiemu poparcie wojenne zagranicy! Niech rząd kapitału polskiego znajdzie się sam wobec proletariatu rosyjskiego i polskiego, sam wobec Armii Czerwonej na froncie, sam wobec ruchu rewolucyjnego kraju”.

  200. Telegrafic

    Zapoznaj sie z artykulem opublikowanym w NY Times ktorego tlumaczenie zostalo zamieszczone przez Solidarnosc na ich blogu.

    Krotko mowiac, banda lobuzow ta sama, metody takie same, inny kraj – Argentyna. Cierpienia ludzkie podobne. Zniszczenia gospodarki identyczne.

    Po pozbyciu sie tej lobuzerskiej szajki Soros-Sachs- globalisci, nastapil CUD.

    http://solidarnoscpoland.blogspot.com/search?q=argentyna

    Jest tu mowa o Argentynie
    „Masowe prywatyzacje na poczatku lat 1990 tych niemal calego majatku narodowego, za frakcje wartosci rynkowej, juz spowodowaly bezrobocie na duza skale. Prywatyzowano glównie zaklady elektryczne, komunalne, telefoniczne itd. Globalisci maja doskonale opanowany ten proces. Prywatyzacje zaczyna sie zawsze od wybranych sektorów kluczowych. Po dokonaniu takiej prywatyzacji, sektory wspólpracujace staja sie niedostosowane (kompatybilnosc struktur finansowych i zarzadzania). Wtedy nie ma innego wyjscia, tylko trzeba prywatyzowac spiralnie do góry wszystkie sektory gospodarki. Gdy spirala prywatyzacji krecila sie do góry, spirala zwolnien szla w dól. Na dole znajdowala sie coraz wieksza liczba osób bez pracy i w koncu bez zadnych srodków do zycia.

    W skali panstwa ruch spirali do góry równowazony byl przez ruch do dolu. W koncu coraz wiecej ludzi przestawalo robic zakupy, pieniadze przestawaly sie krecic. Podatki równiez. Argentynscy biedacy nie placili podatków, bo i z czego – zamiast tego zaopatrywali sie w karabiny. Gdy pieniadze przestawaly sie krecic, teraz juz sprywatyzowane biznesy, zwalnialy coraz wiecej ludzi, aby utrzymac zdolnosc ekonomiczna przedsiebiorstw. Te trzy wzajemnie powiazane ze soba kryzysy (podatki, bezrobocie, zawyzona wartosc waluty) spowodowaly to, ze rzad Argentyny zaczal blagac MFW o pomoc, lub rade. Miedzynarodowy Fundusz Walutowy, po dlugich negocjacjach zdecydowal. Argentyna jest za bardzo zadluzona. Nie mozemy pomóc. Pozostawmy to panstwo w stanie swobodnego spadania w otchlan. Na wielu militarnych naradach podjeto równiez decyzje jak odciac Argentyne od swiata zewnetrznego, gdyby przewidywane powstanie zbrojne zaczelo sie przelewac przez granice.

    Ta decyzja MFW spowodowala, ze przewidujac spadek wartosci peso, Argentynczycy ruszyli na banki, by wybrac swoje oszczednosci. Banki zostaly zamkniete, place w wielu sektorach gospodarki wstrzymane. Zrozpaczony prezydent Argentyny oglosil, ze Argentyna przestaje splacac swoje dlugi. Prasa przewidywala, ze beda sie tam dzialy dantejskie sceny, po czym przestala sie sprawa interesowac.”

    Argentynski cud …. czytaj calosc w linku; http://solidarnoscpoland.blogspot.com/search?q=argentyna

    Telegrafic.
    Widze ze nie rozumiesz relacji miedzy strajkami i inflacja.
    W stanie rownowagi popyt rowna sie podazy. Popyt to pieniadze w obiegu. Podaz to produkcja. Strajki zwalniaja produkcje, rownowaga zostaje zachwiana, jest wiecej pieniedzy na rynku niz towarow. W rezultacie ceny ida w gore. Proste ?
    Nie podwazaj podanej inflacji w 1990, 585.8%. Taka jest zanotowana w statystykach. Przypomne ze ty sam podales 636%.

  201. Inaczej mowiac dzieki staraniom dzielnego tatusia nie szpiega moglibysmy miec w Polsce stalinizm kilkanascie lat wczesniej i Katyn razy 100.

    Coz za „chwalebne i patriotyczne” dazenia, ktore oprawcy z IPN-u chcieli splugawic zarzutem szpiegostwa…

    Brawo Panie Michnik !

    Panie Danielu czy panski wuj Jakub Prawin, ktory W 1931 wstąpił do Komunistycznej Partii Polski rowniez chcial wlaczyc Polske do ZSRR?
    Czy dlatego sprawa ojca Michnika jest Panu bliska?
    Co jest lepsze zdrada czy szpiegostwo?
    Pytanie jest z gatunku historycznych nie oczekuje odpowiedzi – o celach KPP moze kazdy poczytac sobie w ksiazkach…lata 30-te to chyba apogeum stalinizmu – deprawacji, gulagow, milionow ofiar tego nieludzkiego systemu.

  202. Witam.Kto wierzy w Boga ten się nie boi rozmawiać o Bogu Krolu jezusie ,ktory odkupił grzechy moje i Twoje http://www.jezus-jest-droga.blog.onet.pl

  203. absolwent pisze:
    2010-01-03 o godz. 19:28
    „Zapewniam cie że w małym sklepiku na przedmieściach Paryża, w Neuilly , w sieci Monoprix , jest trzy razy lepszy wybór, no i jest znacznie taniej.”

    Tak się składa, że byłem wielokrotnie w Neuilly.
    Bardzo dobrze znam tamtejszy Monoprix.
    Nie podzielam zachwytu.
    Kapusty kiszonej ani ogórków nie ma.
    Kiełbasa, że pożal się boże, a obsługa nieprzyjemna.

  204. Nie mogę się nadziwić, jak wiele niektórzy blogowicze wnoszą spiskowości do interpretacji przemian ustrojowych po 1989 roku. Pierwsze z brzegu cytaty:

    1) „Sachs i Balcerowicz byli to co nazywamy fachowo w branży oszustów “słupami”. Sekwencja zaczyna się od CIA, Brzezińskiego. Sorosa i dalej idą słupy; Sachs, Michnik i Balcerowicz”

    Mój komentarz:
    Autorze, na początku sekwencji należy umieszczać Mossad, a praźródło wszelkich zaburzeń, to Wielki Sanhedryn. Żartuję. Taki żart, jaki powyższy tekst.

    2) „Otoz po spotkaniu z Kuroniem, Geremekiem i Michnikiem, Lipton i Sachs napisali plan ekonomiczny dla Polski. Jak Sachs mowi;
    Plan reform dla Polski zostal stworzony w ciagu 5 (moze 6) godzin, Przez osoby nie zwiazane z polska gospodarka i nawet nie mieszkajace w Europie. ”

    Mój komentarz:
    Gratuluję wyobraźni Autorowi, uwierzyć w 5-godzinny plan, to jak zobaczyć 5 sekundowy mecz piłki nożnej.
    A propos, znam jeszcze krótszy plan przekształceń ustrojowych i strukturalnych. Napisanie go nie zabrało z pewnością więcej niż 15 minut. Był to najpoważniejszy w dziejach ludzkości plan, wdrażany przez całe 70 lat. „Socjalizm = władza rad + elektryfikacja.” Można krótko? – A jakże, można. Ktoś protestował, ktoś się pienił w mediach wtedy? Ktoś żądał szczegółowych kalkukacji? Historia nie zanotowała.

    3) Zdanie poniższe dotyczy tzw. 5-godzinnego planu.
    „Nigdzie na swiecie nie byloby to mozliwe bez publicznego lynchu tych tak zwanych przywodzcow i geniuszy ekonomicznych.”

    Mój komentarz:
    W przypadku planu WI odbyło się bez publicznego lynchu. Nawiasem mówiąc, czy istnieje lynch niepubliczny?

    4) „Kiedy mowa o Sachsie , zawsze należy pamiętać o tym kto pociągał za sznurki które nimi sterowały. Jak wiadomo był to niejaki Soros, a to z kolei wyjaśnia wiele i rzuca interesujące światło na rzeczywiste siły sprawcze które stały za poczynaniami Balcerowicza. Zarówno Sachs jak i Balcerowicz byli tylko figurantami w całej sprawie i realizowali zlecone im zadanie. Dochodzenie na tym forum w czyim interesie to się działo, to zadanie które naraziłoby śmiałka na zarzut uprzedzenia rasowego”

    Mój komentarz:
    Figuranci, wykonywali tylko zlecone zadanie. Dalej wątek się urywa. Ale jakaś cieniutka sugestia jest – „Dochodzenie na tym forum w czyim interesie to się działo, to zadanie które naraziłoby śmiałka na zarzut uprzedzenia rasowego”.
    I tu jesteśmy w domu. Autor wije się, wierci, mnie czapkę, znacząco mruży oko… i już wiemy – hurra, starsi bracia w wierze!
    Na początku jest zawsze Mossad. Żartuję. Żart taki, jaki wyżej cytowany tekst.

    Na koniec cytat pokazujący tendencję powszechną w krajowym necie – dowalić adwersarzowi, ale a jakże – w eleganckim, zdobnym w wyszukane metafory stylu. Ot, taka staropolska atencja.

    5) „Parker, azeby sie nie zagapic, trzeba posiadac nieco bardziej rozwinieta wlasciwosc poslugiwania sie zawartoscia tej czesci ciala, ktora czasami mozna znalezc pod kapeluszem. Tymczasem zawartosc Twojego postu wskazuje raczej na to, iz nie posiadasz w wystarczajacym stopniu tej przyrodzeonej wlasciwosci, jaka jest dostateczna ruchliwosc we zwojach komorek mozgowych, jezeli w ogole w tym przypadku mozna mowic w ogole o jakichs zwojach).”

    Lektura blogów wykazuje, że wycieczki ad personam zajmują najpocześniejsze miejsce w kodzie społeczno-kulturowym krajan. Jest to powszechne zjawisko w blogosferze – rozpoczynanie wypowiedzi od oznajmienia, że cię nie cenię, boś niemądry.
    Pytanie – czy jest możliwe wyrugowanie z naszego kodu społeczno-kulturowego tego typu imperatywów? Czy może jest to problem braku empatii? Czy empatii można się nauczyć? Słyszałem, ze są kursy asertywności, ale o kursach empatii nic mi nie widomo. Nie mam takiej wiedzy – jak mówią przesłuchiwani politycy przez komisje sejmowe.

    Pzdr, TJ

  205. @ „Jacobsky”z dn. 3.01.2010. h; 19.17.

    Nie wgłębiając się w „meandry” dyskusji ekonomicznych, odpowiem Ci tylko Drogi Blogowiczu na ostatni Twój passus rzeczonego wpisu: „wszyscy doktrynerzy i fundamentaliści – obojętnie jacy: religijni, ekonomiczni, polityczni czy cywilizacyjno-kulturowi – mają to samo pod czaszką”. I mówią – „ja wiem na pewno, bo posiadłem prawdę”, a nie „być może” co z kolei jest cnotą człowieka inteligentnego, sceptycznego (czyli racjonalnego) i „oświeceniowego” (nie – oświeconego, bo on jak tak uważa to „już wie” na pewno). Chomeini też wiedział „na pewno” i JP II też…….
    Żadna wiedza nie jest dogmatem no chyba, że traktujemy ją jak wiarę religijną, ale wtedy musimy odrzucić totalnie racje rozumu – wiara i rozum są bowiem absolutnie NIEKOMPATYBILNE. Dot to także ekonomicznych teorii. Dziś są – jutro ich nie ma.
    A widzę w tej dyskusji jakieś dogmatyczne przywiązanie, jakąś „wiarę” i fanatyzm. A przecież wszystko jest za Heraklitem panhta rhei…….
    Pozdrawiam
    WODNIK 53

  206. Jacobsky, 16.02. Można się zgodzić. Jednakże wydaje się, że nie można mówić o jakimś narzuconym Polsce systemie. Układ sił istniejący po wojnie wykluczał jakikolwiek wybór systemu, tym bardziej, że na jego wprowadzenie zgodę wyrazili zachodni mężowie stanu. Roosvelt właściwie nie wiedział gdzie Polska leży a wujkowi Joe oddałby wszytko co tamten chciał. Churchilla zdanie o Polsce i Polakach jest wszystkim znane i ten niby problem był mu obmierzły. Wiele zależało od samych Polaków, od ich rozumu, solidarności i dobrej woli. Tego nie było, jedni poszli do lasu a inni czekali na Andersa.
    Skutki mamy takie jakie widzimy, czyli bezwład, warcholstwo, rządy kleru i służalczość wobec mocarstwa. A narzucony system neoliberalny jest gorszy w dzisiejszych warunkach od tego co nazywają realnym socjalizmem, – w ocenie Walickiego 3,5. Wtedy ludzie mieli nadzieję na zmiany. Dziś mają ja tylko bogacze i ci co „wykonują dzieło Boże”.

  207. T.O., Parker, Jacobsky!
    Wiecie, ja sobie powoli daję spokój. Taki zalew nonsensów, absurdów, zakłamania i demagogii to jest ponad siły normalnego człowieka. Trzebaby pisać do każdego i poświęcić mnóstwo czasu, a oni i tak odwrócą kota ogonem. Np. Pani Teresie Stachurskiej zadałem już trzykrotnie to samo pytanie i myślicie, że dostałem odpowiedź? Absolutnie nie, bo ta odpowiedź jest dla Niej niewygodna. Jak można dyskutować z Absolwentem piszącym, że we Francji jest więcej win niż w Polsce i że są tańsze? Nie Absolwencie, więcej win jest na Grenlandii i tam są tańsze. Andrzej Falicz przyczepił się ojców niektórych ludzi i nie słyszał, że nikt nie odpowiada za drugiego człowieka i za jego czyny, ojciec za czyny syna, brata, swojego ojca itp.
    A dyskusje na temat Balcerowicza, prywatyzacji, powszechnego głodu w Polsce, biedy, bezrobocia, są po prostu śmieszne i prymitywne. Jedyna szansa, że zwolennicy państwowych przedsiębiorstw nie mają nawet promilowej szansy powrotu do władzy. Dopiero wtedy zobaczylibyśmy komunizm. Wszyscy dostalibyśmy pracę, oczywiście świetnie płatną, darmowe wczasy, lecznictwo, szkolnictwo, żłobki i przedszkola, dodatki na wszystko. A pieniądze się znajdą, po prostu znacjonalizujemy tych wstrętnych przedsiębiorców.

  208. Absolwent, @19:28

    Jeśli ci idzie o rozmowę Sachsa z Wałęsą w Gdańsku (ang. wyd. Ss 118-9) to chyba jaśniej napisać nie mogę: Wałęsy wybryki w rozmowach z różnymi osobistościami ze świata są znane. W tym przypadku on nie podejmował decyzje o planie makroekonomicznym. Pochlebnej opinii o Wałęsie na zachodzie, która utrzymuje się nadal i której spora część Polaków z różnych powodów nie może zrozumieć, nie można – tak jak innych opinii zachodnich – zbyć komentarzem, typu „przyjechali do Mariotta, zobaczyli jeden sklep, itd”.

    Reszta dyskusji o supermarketach (w Europie zwanych „hyper”) jest biciem piany. Chyba nie wyobrażasz sobie, że w te pędy lece do Lidla, ani że będę swoje smaki dopasowywał do Twoich. Temat był zupełnie inny.

    A w nim, nie odpowiedziałeś na pytanie, jakie wina, sery i inne francuskie wiktuały były w supermarketach PRL, w porównaniu z prowincją europejską. Dla ułatwienia powiem, że gdy zjawiłem się w Afryce i obejrzałem sobie tamtejsze zaopatrznie, to wydało mi się w wiele moich ulubionych produktach zdecydowanie lepsze niż w stolicy 10-tej potęgi przemysłowej świata.

    Last not least, co z tymi reformami w Polsce? Czekacie na zgodę Putina?

  209. Panie Passent ja, w przeciwieństwie do armii śliniących się do Pana wiernych „czytaczy” tego „blogu” nie będę składał Panu wylewnych życzeń noworocznych a jedynie w nawiązaniu do tekstu, pragnę się z Panem jak najbardziej zgodzić i przyznać, że ja również popieram pieniaczy. Z drugiej jednak strony pragnę Pana przestrzec przed pochwałami dla nich i utożsamianiem się z nimi bo tak mi się coś wydaje, że doświadczenie to Pan ma większe w byciu raczej po tej drugiej stronie barykady – stronie opluwaczy. jest to zresztą zrozumiałe – bo praca w reżimowych mediach tego bezwzględnie wymagała od ambitnych dziennikarzy. na potwierdzenie moich słów pragnę jedynie przypomnieć Pańskie oskarżenia pod adresem Jana Nowaka Jeziorańskiego – wyjątkowo prostackie i łatwe do weryfikacji, czym mógłby łatwo udowodnić, że Pan zwyczajnie kłamał. jednak akurat ten człowiek swoją postawą do końca pokazywał, że jest ponad WAMI i obce były mu akcje „odwetowe” w stylu Pana koleżki nadredaktora Michnika.

  210. telegrafic 14.03
    Tako rzecze mędrzec z Montrealu:

    „NB. absolwent to juz dno blogowej dyskusji, wali zdarzenia wyrwane z kontekstu i miesza z innymi skojarzeniami przetworzonymi w poprzednim czasie , jakieś duperele opowiada, gdy to co wydali zaczyna łapać zapaszek jak gadka pomylonego, to zwala na drugą strone. Pielegniarki mu trzeba”

    CO ZA STYL, CO ZA LEKKOŚĆ PIORA, CO ZA FINEZJA , CO ZA DOWCIP, CO ZA SKOJARZENIA !

    Wprawdzie nic nie zrozumiałem o co mędrcowi chodzi, ale uważam że TO powinien natychmiast zostać rzecznikiem prasowym u TOW.TOW Balcerowicza albo u Hausnera. Od razu widać, że jest gotów oddac za nich życie, niczym Koreańczycy za Kim Dzong Ila !
    Ps. najbardziemi się podobały „gatki pomylonego z zapaszkiem”

  211. Busdoc @19:54

    W pełni solidaryzuję się z bratnim narodem argentyńskim. O ile mi wiadomo Sachs i Soros nigdy nie pracowali w MFW. To musiał być jakaś inna banda łobuzów.

    A jak nazwiesz bandę, która Argentynę, i Polskę jeśli musimy brnąć w tych transatlantyckich porównaniach, wepchnęła w ten stan. Bo jeśli prywatyzacja daje natychmiast bezrobocie, to znaczy, że w państwowych firmach były przerosty zatrudnienia i niska produktywność. Teoria dwóch spiral jest zaiste nowością dla mnie. O ile wiem, Argentyna miała jeszcze dwa problemy, jeden podobny do polskiego socjalizmu, drugi zupełnie odmienny od polskiej transformacji. W Argentynie przed tymi kataklizmami dominującym źródłem dochodów dla budżetu były przedsiębiorstwa państwowe (coś w rodzaju socjalistycznego CIT), a nie podatki płacone przez ludność, co utrudniało wszelkie tranformacje od marnotrawnego państwowego do efektywnego prywatnego. Jeśli myślimy o ewolucji w poglądach Sachsa, to on chyba – oczywisty drań – zdania w tej sprawie z pewnością nie zmienił. Żakowski z niego to wyciągnął, co cytowałem wcześniej. Drugim problemem Argentyny bylo to, ze (w pewny okresie) peso było związane (tzw. peg) z US dolarem, podczas gdy ogromną większość wymiany miała z Europą. Nie wiem który bandzior to wymyślił. NBP prowadziło o wiele lepszą politykę kursowa, wg. Ciebie zdaje mi się balcerowiczowsko-zdradziecką.

    Strajki w 1990 roku a inflacja. Dzięki, że wyjaśniłeś, bo ze zdania to nie wynikało. Oczywiście jeśli za strajk mieli płacone, co w socjaliźmie-solidaryźmie miało miejsce, to taki związek istnieje. W sytuacji bez inflacji wyniesionej z socjalizmu o jakieś 1-2%. Ale chyba nie podjemiesz się wyliczenia, że bez planu Balcerowicza, ale z rządem nie-PZPR/SB ilość strajków i ich inflacyjny wpływ byłby mniejszy o 1/2 , o 1/4, w ogóle strajków by nie było?

    Ja nie podważam inflacji w 1990 r na ponad 500%. Podaję jedynie, że taką liczbę wyliczona, bo rząd Mazowieckiego uwolnił ceny na drodze od gospodarki centralnie sterowanej. Na przykład, 1 kg mięsa kosztował urzędowo x zł w sklepach, ale go nie było. Po uwolnieniu cen, kosztował 6x zł i było go w nadmiarze. Więc cena spadła do 4x, itd. Potem był problem indeksacji płac i emerytur, oraz płac ponadnormatywnych w wyniku brak ograniczeń na ceny narzucane przez monopole państwowe. Niejedną teorię spiral w kilku wymiarach można na tym zbudować (czekam, aż p. Stachurska przedstawi teorię strun w 9 wymiarach). Ale sam przyznasz, że są to warunki nienormalne, z gospodarki chorej do zdrowej. Kto spowodował tę choroby? Chyba jakaś banda Stalin-Bierut-Hilary Minc-internacjonaliści.

  212. Jacobsky pisze: 2010-01-03 o godz. 19:17
    „Skoro Balcerowicz dal rozkrasc Polske, upodlil ludzi i doprowadzil do tragedii, jakiej swiadkami mamy ponoc byc dzisiaj, to moze ktos mi wytlumaczy jaka jest roznica miedzy tym, co w 1990 roku zrobil Balcerowicz i tym, co po wojnie zrobil Minc i jego ekipa ?
    Dlaczego zmiana tego samego kalibru w 1989 roku ma byc poczytywana za tragedie narodowa?”

    Brawo, Jacobsky, doskonale sam sobie odpowiedziales na wlasne pytanie: otoz wlasnie dlatego, ze to zmiana tego samego kalibru.

    Nastepne Twoje pytanie: „dlaczego poddanie polskiej gospodarki interesom obcego mocarstwa oraz dyrygowanej przezen struktury gospodarczej, a takze poddanie polskiej gospodarki roznym mniej lub bardziej porionionym eksperymentom ekonomiczbnym, dlaczego oddanie majatku narodowego pod kontrole grupy politycznej zwolnionej z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci wobec narodu ma byc lepsze niz dzisiejsze kierowanie gospodarka przez polski rzad wybieralny w wolnych wyborach powszechnych, a wiec przez rzad odpowiedzialny wobec spoleczenstwa za to, co czyni”?

    Tutaj tez byles juz na wlasciwym tropie, zeby sobie sam odpowiedziec na swoje wlasne pytanie, ale zboczyles nieco na manowce (no coz, nie ma sie co dziwic, albowiem juz w Starej Madrej Ksiedze zostalo niegdys napisane, ze droga do prawdy wiedzie kretymi sciezkami i kroczac po niej, mozna zwichnac noge, a ja bym dodala jeszcze, ze i skrecic glowe), twierdzac, ze „dzisiejsze kierowanie gospodarka odbywa sie przez polski rzad odpowiedzialny wobec spoleczenstwa za to, co czyni”

    Jacobsky, na to pytanie, tez odpowiedz nie jest taka trudna jak sie na pierwszy rzut oka wydaje: skoro dzis nie znajdziesz juz chyba nikogo (no moze oprocz Jacobskiego), kto by twierdzil, ze „dzisiejsze kierowanie gospodarka odbywa sie przez polski rzad odpowiedzialny wobec spoleczenstwa za to, co czyni”, wszystko wskazuje na to, ze fakt wybieralnosci rzadu nie gwarantuje jego odpowiedzialnosci wobec spoleczenstwa, z czego jasno wynika, ze zaleznosc pomiedzy tymi dwoma sprawami nie jest tak jednoznaczna jak Jacobsky udaje, ze mu sie wydaje. Od tego stwierdzenia do odpowiedzi na Twoje pytanie juz tylko jeden kroczek myslowy, ale musisz go postawic samodzielnie. Dla ulatwienia podpowiem Ci nastepne pytanie do zadania, ktore moze naprowadzi Cie na trop rozwiazania zagadki: jakie jeszcze inne zaleznosci istnieja, ktore wplywaja na to, czy rzad poczyna sobie odpowiedzialnie czy tez nie i wobec kogo? I czy wybory gwarantuja [nie]”poddanie polskiej gospodarki interesom obcego mocarstwa oraz dyrygowanej przezen struktury gospodarczej, a takze [nie]poddanie polskiej gospodarki roznym mniej lub bardziej porionionym eksperymentom ekonomiczbnym, [nie]oddanie majatku narodowego pod kontrole grupy politycznej zwolnionej z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci wobec narodu”? No i widzisz, jakie to proste, wystarczy jedynie wsluchac sie w swoj wlasny glos, azeby zrozumiec samego siebie, ale glowa trzeba ruszac, a nie nia wywijac.

    A na koniec pytanie do Ciebie: jakimi drogami kraza twoje mysli, ze doszedles do wniosku, ze skoro jedno jest nielepsze od drugiego, to to pierwsze jest o wiele gorsze od drugiego a to drugie to sama kwintesencja dobra?

    A jesli chodzi o ten Twoj „Poradnik agitatora”, dobry pomysl, kopsnij nam go tutaj, to sobie wspolnie poczytamy, bo narazie pozostaje nam zadawalac sie jedynie streszczeniami z niego w Twoich wpisach.

  213. Fajnie, Joe , z zalozeniem Partii Pieniaczy nie powinno byc zbytnich klopotow, skoro manifest juz mamy, ale zanim nam sie wspolnie solidnie zapieni, poki co, to niech nam sie narazie w kufelkach popieni PIFKO obficie, no to cyk i na zdrowie druhu!

  214. Ryba pisze:

    2010-01-03 o godz. 14:36

    Bylem kiedys w Piekielku w Gorach Stolowych w Kotlinie Klodzkiej.

    P.S.
    Smieszy mnie pisanie o Ziemiach Odzyskanych.
    Dla mnie sa to ziemie nadane.
    Piekielko tez.

    Slawomirski

  215. jasny gwincie and reszta z tei strony.

    Podziwiam was za wytrwalosc w dyskusi z ekonomicznymi
    medrcami.Mojm zdaniem szkoda czasu,zadne argumenty
    ich nie przekonaia,oni poprostu niechca otym wiedziec.
    To tak jakby dyskutowac z ksiedzem o dziewidztwie
    Maryii i jej niepokalanym poczenciem.

  216. Andrzej Falicz:
    Może Pan bedzie pierwszy na tym forum, który odpowie mi, gdzie są w Polsce pomniki upamietniające śmierć ok 370(!!!) Polaków w maju 1926r?
    Kto odpowiedział głową za ich śmierć? Kto będzie taki odważny?

  217. Panie Sceptyk nie wiem gdzie sa te pomniki ale wiem, ze:
    Szereg wydarzeń doprowadził do destabilizacji sytuacji w Polsce i pogorszenia jej położenia na arenie międzynarodowej:

    * 16 kwietnia 1922 roku w Rapallo zawarto układ radziecko-niemiecki. Jego główne postanowienia zakładały zakończenie wzajemnych roszczeń finansowych obu stron, intensyfikację kontaktów gospodarczych, nawiązanie stosunków gospodarczych oraz zainicjowanie współpracy wojskowej pomiędzy sygnatariuszami. Układ ten oznaczał znaczne pogorszenie sytuacji międzynarodowej Polski.
    * 15 czerwca 1925 roku wygasła konwencja górnośląska i rozpoczęła się wojna celna II Rzeczpospolitej z Republiką Weimarską. Niemcy zaprzestały kupna polskiego węgla. Doprowadziło to do nagłego pogorszenia się sytuacji gospodarczej w Polsce.
    * 16 października 1925 roku mocarstwa zachodnie podpisały układ w Locarno, w którym Niemcy gwarantowały jedynie nienaruszalność swojej zachodniej granicy, pozostawiając sprawą otwartą uznanie granic na wschodzie.

    Oraz za Moczulskim:
    „Tylko stanowcze działanie mogło zapobiec najgorszemu. [Piłsudski] ratował Rzeczpospolitą przed śmiertelnym konfliktem, może wojną domową i upadkiem państwa. Ratował też demokrację. Gdyby zwyciężyła prawica – musiałaby okiełznać lewicę; gdyby zwyciężyła lewica – doszłoby do rewolucji społecznej. Każdy z tych przypadków oznaczał koniec demokracji”

    Jedno jeszcze wiem, ze byl to polski zamach stanu, ktory zorganizowali Polacy w imie tak a nie inaczej rozumianych przez nich nadrzednych interesow polskiego panstwa – nie byli to zdrajcy narodu planujacy oddanie Polski w pacht obcego zaborcy.

  218. zdziwiona,

    Technicznie nie dziwi mnie natomiast poziom Twoich „odpowiedzi”. Praktycznie nic z nich nie wynika, co bylo do przewidzenia.

    Pozdrawiam.

  219. WODNIK53,

    chyba gonisz w kolko albo piszesz samemu sobie. Gdybym mial znac wszystkie odpowiedzi, to nie zadawalbym pytan, prawda ?

    Pozdrawiam.

  220. do Stasieku (2010-01-04 o godz. 15:15)

    Absolwent zaliczył się sam do salonu „busdoc” – to jeśli idzie o fakty. Zaś interpretacja moja jest taka, że absolwent jest stetryczały, czemu dałem wyraz. Od ważnych wątków dyskusji odchodzi w pół zdania, czepia się byle duperełki. Teraz formułuje teze, że GW jest koteryjna w sprawach ekonomii i polityki gospodarczej. Upierdliwie narzeka bez powodu. Wszak GW tłumaczy i zamieszcza artykuliki różnych antywolnorynkowych guru z całego świata, do których absolwent „modli się” – używając absolwenckiej stylistyki. Historia jest taka, że Plan Balcerowicza był na początku przez dobre kilka lat, jeśli nie kilkanaście mieszany z błotem. Wszystkie orientacje polityczne skupiające 85 % elektoratu były przeciw okrucieństwom tego planu, mało kto widział sens jego wprowadzania. Media podobnie, postulowały nawrót do różnych socjalistycznych metod. Bodaj jedyną gazetą za Planem w tamtych trudnych czasach była „Wyborcza”, objaśniała go i za to należy jej się uznanie.

    To, że absolwent ma poglądy zbliżone do busdoca jest jego sprawą. I do Kowalika, Żyżyńskiego i Bożyka. Jak wskazuje praktyka gospodarcza, są to poglądy ekonomiczne na marginesie, ale w Polsce prezentowane w wielu mediach oraz w programie PiS (gdy jest w opozycji) i SLD (gdy jest w opozycji). Gadomski nie jeden raz z ekonomistami na marginesie polemizował. Absolwenta narzekanie na to wszystko jest notoryczne. Użala się nawet na mnie. Najpierw mi zarzucił, że w każdym moim komentarzu jest co najmniej jedno kłamstwo (posłużył się banialukowym argumentem), potem nie zauważył niestosowności tego swojego stwierdzenia i tak ciągnie.

    Ma szanse poprawy.

  221. Panie Falicz – ja zadałem proste pytania. Oczekiwałem prostych odpowiedzi. Kilka książek na ten temat przeczytałem. Nie znam żadnej, w której znalazłbym informację o upamiętnieniu tych ofiar. Jestem pewien, że zna Pan opinię Piłsudzkiego – głownego winowajcy – iż nie należy upamiętniać faktu, gdy Polak strzela do Polaka…
    A Pan mi ideologię wciska!

  222. Panie Sceptyk alez ja dalem prosta odpowiedz:
    Nie wiem!
    Wedlug Pana nalezalo by je stawiac jako upamietnienie ofiar czy zbrodni?

    A tak od siebie…antycypujac …napisalem co bylo powodem przewrotu i jaka jest roznica miedzy Pilsudskim i Jaruzelskim.
    I na czym polega prawdziwy patrityczny tragizm wyborow politycznych a na czym zdrada.

css.php