Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.12.2009
niedziela

Szary człowiek

27 grudnia 2009, niedziela,

Za kilka dni nowy rok. Dla ludzi myślących nie będzie to rok łatwy. Po pierwsze – wybory. Na pewno rozgorzeje walka, pełna oskarżeń i radykalnych sądów pod adresem kandydatów – Kaczyńskiego, Tuska, Olechowskiego, Szmajdzińskiego i innych.

Kaczyński – wiadomo: Prezydent swojego brata, PiSowiec w pałacu, pamiętliwy, złośliwy, zakompleksiały. Tusk – wiadomo: obły, bezideowy, bez skrupułów, człowiek bez właściwości. Olechowski – to jasne: leniwy, bogaty, uwikłany, z rodowodem w PRL. Szmajdziński – komuch, dinozaur, aparatczyk, skamielina. Byłoby dobrze, gdyby w nadchodzącej kampanii ludzi nie przekreślano jedna kreską, gdyż pomiędzy białym a czarnym jest wiele odmian szarości. Człowiek jest przede wszystkim szary. Antoni Macierewicz nie jest moim faworytem, ale nikt mu nie odbierze zasług w opozycji. Aleksander Kwaśniewski raz czy drugi zachował się nieodpowiedzialnie, ale nie zmienia to faktu, że był najlepszym prezydentem.

Po drugie – przed nami rok rocznic, rocznica wydarzeń 1970 i 1980 roku, oczywiście czerwiec, wrzesień, październik, grudzień, a Polacy lubią kłócić się o historię. Co roku rocznica Powstania Warszawskiego czy stanu wojennego niekoniecznie sprzyja sądom sprawiedliwym, częściej mamy do czynienia ze ślepą apologią lub bezwzględnym potępieniem. Tymczasem fakty i ludzie rzadko są białe lub czarne. Ładnie pisał o tym w świątecznej „GW” znany historyk i publicysta, prof. Timothy Garton Ash a propos Jedwabnego: „Chodzi bowiem o głębszą prawdę: do czego zdolni są ludzie, gdy znajdą się w złym miejscu o złym czasie (miasteczko na wschodzie Polski najpierw okupowane przez Sowietów po pakcie Ribbentrop – Mołotow, potem przez nazistów, by wreszcie znaleźć się we władzy polskich komunistów hołubionych przez Armię Czerwoną – to niemal definicja takiego złego miejsca i czasu). Szczęśliwy ten – i niech to przyzna – kto z łaski geografii nie urodził się w takim miejscu i czasie.

Jednak wszyscy kroczymy tą drogą, choć omijając takie skrajności. I nie jest tak, że jedni tylko dranie, a inni – wyłącznie bohaterowie. Czasem ci sami ludzie postępują raz strasznie, a raz wspaniale. Umiemy być gorsi od małp i lepsi od aniołów. Jesteśmy słabi. I jesteśmy silni. Niesiemy brzemię winy, ale też zasługujemy na łaskę”.

Jedni i ci sami ludzie potrafią zachować się odważnie i pięknie, by innym razem postąpić odwrotnie. Józef Hen („Dziennik 2000-2007”) opisuje, jak na spotkaniu z czytelnikami w Moskwie, w 2004 roku, zabrał głos niejaki W. Oskocki i publicznie przeprosił za to, że w 1956 roku (!) w „Litieraturnoj Gazietie” zaatakował Józefa Hena, jako „burżuazyjnego nacjonalistę” (wyszła wtedy po rosyjsku książka J.H. „Skromny chłopiec w haremie”). Po prawie pół wieku Oskocki zdobył się na gest i pisarza przeprosił. „To ja zaatakowałem Józefa Hena – mówił. Przyszedłem tu, żeby pokajać się przed panem Henem nie w cztery oczy, lecz publicznie”.

Byłoby dobrze, gdyby w roku 2010 (i w następnych) więcej było tych, którzy – nieprzymuszeni – przyznają się do błędów, niż tych, którzy rwą się do oskarżeń i do wyroków, a w sprawie swoich błędów – milczą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 180

Dodaj komentarz »
  1. Ladnie napisane

    ale Jaruzelskiemu nalezy sie proces.

    Slawomirski

  2. Bedac owieczka raczej szarawa (pelna zgoda Sz . G.) nie jestem uprawniony do stosowania JSB na moje dolegliwosci , zwlaszcza w jego jojomajowej wersji bo wtedy moja zona (owieczka z daleka wlasciwie czarna) dodatkowo mruczy ” znow ta basetla !”. Tak wiec pozostaje Schubert o ktorego dzialaniu moglem sie dzis niechcacy przekonac sluchajac retransmisji ” Winterreise” i nie tylko , z Glenn Gould Studio na BBC RII , czego dowod powyzej. Pozdrawiam

  3. Nie Panie Danielu, musimy być realistami. Nikt – nieprzymuszony – nie będzie się przyznawał do błędów. Nikt nie będzie też przepraszał. Będzie jak zwykle – walka będzie trwała a krew się będzie lała. Zresztą ja nie oczekuję spektakularnych przeprosin i przyznawania się do błędów – to tutaj jest nienaturalne i wygląda na emocjonalną szopkę, którą przywołał Pan w poprzednim felietonie słowami Hena dotyczącymi wyznań i wzajemnych przeprosin w trakcie żałoby po papieżu. Więc nie ma czego lukrować – to jest zaburzone społeczeństwo, podłe wobec siebie, zawistne i okrutne. Tu nie ma szarości w ocenie innych. Tu są szarzy, zwykli ludzie zdolni do wszystkiego. Tak więc przyszły rok nie będzie specjalnie ciężki. On będzie taki jak zwykle – po prostu normalny.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. TJ 20.00
    Bardzo jestem ciekawy twojej metody twórczej, tzn z czego przepisujesz swoje wpisy na blogu. Teraz kiedy Gospodarz rzucił nam nowy kąsek, w postaci kandydatów do prezydentury, bedziesz miał może okazje do własnych poglądów.
    Natomiast jezeli chodzi o Beskida, to się raczej nie popisałeś. Po pierwsze, Beskid nie był chłodzony powietrzem tylko cieczą i napęd miał na przednie koła. Po drugie miał 703 cm3 pojemnosci i 22Kw mocy, szybkośc max 125, zuzycie paliwa ( dzieki aerodynamicznej karoserii, która skopiowało Twingo) 3,9 l/100km. Całkiem nieżle jak na samochód miejski ? Zaś co sie tyczy twojej przepisanej z jakiegos podręcznika lub instrukcji obsługi PF 126p listy usterek, to mam dla ciebie ciekawa informację. Od 1970 do 90 roku jeżdziłem Fiatem 125, VW 1300, Fiatem 127p, Zastawą 1100, trzema Fiatami 126p (w tym jednym tuningowanym raidowo 40Kw, Vmax 150/h) i Renault5. Zaden z samochodów Fiata mi nie rdzewiał i żaden nie miał nawet 10 procent tych awarii które wymieniasz. Zaden mi się nie rozkraczył na drodze. (Może miałem dobrych mechaników ?)Natomiast R5 ( które zreszta bardzo lubiłem) kupione w 1980 roku fabrycznie nowe, przerdzewiało mi na wylot, do tego stopnia że trzeba było wymienić podłogę i błotniki na plastikowe. Ale wtedy wszystkie ( no może poza VW i Mercedesami) samochody , zwłaszcza francuskie, tak miały. Dopiero w latach 90 zaczęto stosować inne blachy, inne powłoki i inne środki antykorozyjne.
    Co zaś się tyczy licencji na cinquecento, (o której na wszelki wypadek nic nie piszesz) to jednocześnie z wprowadzeniem go do produkcji, Fiat wprowadził nowy system zabezpieczenia jakości , chyba ISO 9001. Ale juz od pierwszych aut tego modelu, produkowanych jeszcze w państwowym FSM ( było tego około 5 tys sztuk, zanim Fiat kupił fabrykę) bardzo dbano o jakość, a pracowali nad tym ci sami ludzie którzy produkowali F126p.
    Dlatego juz nigdy nie uwierzę w żadne twoje tendencyjne i przepisane z ksiegi usterek samochodów( i PRL-u) wypowiedzi.

  6. W sprawie wszelkich rocznic – wszyscy antykomuniści, jednoideowi, będą przeciw. Lewacy będą za. Wszyscy normalni będą zarazem za i przeciw.
    TJ!
    Jakbym wspominał swojego Malucha. Smarowanie zwrotnic – wszystko jedno, czy pan będzie smarował czy nie. Jak pan będzie smarował, powstaną luzy, a jak pan nie będzie smarował, to się zapieką. Wymiana kostki zmiany świateł – muszę sprawdzić – ich jest 9 rodzajów. Maluch jest jak teściowa, jak nie trzaśniesz, to się nie zamknie. Dlaczego Maluch powinien jeździć jako karetka pogotowia? Bo w Maluchu nie można wyciągnąć nóg.
    A żeby pozłościć niedobitki po Gierku – NIECH ŻYJE BALCEROWICZ, JEDYNY NORMALNY CZŁOWIEK W TYM B******.

  7. stasieku 18.24
    Uczyniłes mi Pan wielki zaszczyt kwalifikujac mnie do grona śmierdzących chamów ze wsi, czyli Samoobrony. Rozumiem że Sz. Pan nalezy do arystokracji z POPISU, no i solidaryzuje się tylko z takimi ksiązetami jak Adam Lipiński, który obiecywał Renacie Beger miano ksieznej albo ministrowej w hotelowym pokoju, albo takimi margrabiami jak Donald Tusk, który spokojnie przygladał sie jak fałszując wszystkie mozliwe dokumenty, CBA wrabia Andrzeja Leppera za korupcję. Ruszył sie dopiero wtedy, jak samemu zaczeło się palić pod stołkiem. Rzeczywiście Samoobrona to straszne chamy, ale wolę chamów niż złodziei i oszustów , którzy nagle zaczęli walczyć z korupcja i hazardem.

  8. Przybylo mi nieco czarnego bo przerobilem CBC na BBC , ale zgodnie z apelem Sz. G. przyznaje sie do bledu.

  9. Bardzo mi sie spodobal ten artykul, szczrgolnie slowa o nie przymuszonym przyznaniu sie do popelnionych bledow czy krzywd w przeszlosci, oby to sie kazdemu udalo. Co do kandydatow na stanowisko prezydenta to boleje nad tym , ze moim pojeciu zaden z nich nie zasluguje na to stanowieki i jest mi zal , ze sposrod 40 milionowego narodu nie mozna znalesc odpowiedniego kandydata tj. uczciwego, rzetelnego, obiektywnego, odpowiedzialnego , nie obciazonego partyjnymi zaszlosciami takimi czy innymi, lub wola brata jakto mamy obecnie, bedacego w zgodzie ze swym sumieniem i sluzacegoo przedewszystkim interesom i sprawom swojego kraju, a nie interesom tej czy innej partii czy brata (to juz jest patologia „ja mam przerwe w rzadzeniu”) dla dobra swoich wspolobywateli, i tyle.
    Z powazanie

  10. Zbrodnia w Jedwabnem byla juz sadzona po wojnie w Polsce w latach cztwerdziestych, a nie jak pisze Timothy Garton Ash – ujawniona w 2000 roku. Po zaatakowaniu przez Niemcy Zwiazku Radzieckiego w lecie 1941 roku wiele tysiecy Zydow zostalo zamordowanych w podobnych okolicznosciach i pomijanie tego prowadzi do falszywych wnioskow.

  11. Jeśli to wszystko co nasącza nasze zachowania w wieku XXI , to nie jest wyćwiczona przez kilka tysiącleci POLITYHKA, jej rozumienie, jej świadomość , nasze odruchy przez nią ukształtowane etc. to apele Szanownego Gospodarza o SZLACHETNĄ , LUDZKĄ SZAROŚĆ – są jak najbardziej na miejscu. W końcu jeśli do nas takie apele nie zaczną docierać, to żyć nam ze sobą , będzie się -coraz paskudniej.
    Cały problem w tym, kogo dziś i w imię jakich bezinteresownych zachowań – da się namówić, żeby on jako pierwszy był tym wzorcowym, prawdziwie szlachetnym.
    Ten syndrom Żydzi zauważyli już w czasach starożytnych, tworząc ideę – tego , choćy jednego , sprawiedliwego…
    Obecnie, kiedy jest nas w hipotetycznej relacji rywalizacyjnej w proporcji 1: 6.7 mld
    /to „zagęszczenie” nasze podświadomości wyczuwają/, to kto da się namówić ,żeby przerwać swoją walkę o przetrwanie,żeby zaprzestać swojej gry ze światem i zdać się na sprawiedliwość boską/wyłącznie/… Nawet jeśli znajdzie się garstka osób o cechach anielskich, którzy by takie otwarcie się na Dobro docenili, to zawsze będzxie o miliony razy za mało, żeby nas oduczać – o co w tym dzisiejszym życiu chodzi.
    Jeden Oskocki – NIGDY !!! wiosny nie uczyni, i nie o takie otwarcie się na Dobro idzie…
    Sądzę, pomimo zaklęć Noworocznych- świat ludzki pozostanie sobą, i ci co grają o wyższe stawki, będą wieść jaśniejsze życie, a większość będzie do końca świata -taplać się w szarości, i to nie w tej subtelnej , duchowej, pięknie wartościującej nas samych nawzajem, a tej wrednej, realnej.
    Życzę Wszystkim w Nowym Roku , w związku z powyższym -Zdrowego Dystansu do tego Wszystkiego co się wydarzy i przydarzy,Sebastian

  12. Rok 2010 bedzie istotnie ciekawy jezeli chodzi o polityke. Wybory prezydenckie prawdopodobnie roztrzygna sie w drugiej rundzie. Olechowski i Szmacinski moga zabrac kilka procent Tuskowi. Elektorat post-komunistyczny musi raz jeszcze podjac decyzje na ile byc konsekwentnym. Czy popierac kandydata SLD oslabiajac centro-prawice (Tusk), czy tez glosowac od razu na obecnego premiera i nie ryzykowac powrotu prawicy narodowej do steru wladzy. Zobaczymy juz za kilka miesiecy jak to wszystko sie pouklada.

  13. Pan Daniel Passent pisze: „… niekoniecznie sprzyja sądom sprawiedliwym, częściej mamy do czynienia ze ślepą apologią lub bezwzględnym potępieniem. Tymczasem fakty i ludzie rzadko są białe lub czarne.”
    No wlasnie. Dlatego wazne jest, zeby otwierac oczy szeroko, azeby moc widziec nieco wiecej odcieni kolorystycznych w tej calej bogatej palecie barw, z jakich sklada sie nasza historia oraz terazniejszosc. Dlatego, jak juz wspomnialam w moim poprzednim wpisie, dosc duza przeszkoda jest, jesli sie postrzega rzeczywistosc JEDNYM OKIEM.

    Panie Slawomirski
    Nawet mi do glowy nie przyszlo zeby „stawac w obronie sprzedawcow biletow do nieba”, to juz nie te czasy, teraz droga do nieba sie wydluzyla i nikt panu juz biletu nie zaproponuje. Ja w ogole nie wypowiadalam sie na temat religii, a tylko wskazalam na jeden ze znanych chwytow nieuczciwej argumentacji, ktory nazywa sie potocznie „bociani zwiazek”. Moja alegoria na temat jednego oka sluzyla tylko uwypukleniu faktu, ze NAWET JEDNOOKI WIDZI, jakie sa przyczyny uwiadu moralnosci w naszym spoleczenstwie w obecnym czasie.
    Przytocze nastepny chwyt pasujacy nam tutaj do dyskusji, chwyt o wdziecznej nazwie „nozycze lisa”, a ktory polega na tym, zeby przedstawic sytuacje tak, zeby do wyboru byly tylko i wylacznie dwie alternatywy: „aha, nie wierzysz w malzenstwo! Zatem wolisz prowadzic zycie niemoralne oddajac sie komukolwiek gdziekolwiek!”.
    Albo tzw, po angielsku, „guilt by association” czyli „winny przez skojarzenie”, polegajacy na probie przedstawienia jakiejs osoby w zlym swietle poprzez jednoczesne nadmienienie o czyms innym, zjawisku czy osobie powszechnie postrzeganych negatywnie, na przyklad: „Hitler kazal mordowac homoseksualistow. Jan Iksinski argumentuje za tym, zeby nie dawac parom homoseksualnym dzieci do adopcji”. To tylko pare przykladow z bogatego arsenalu podobnych chwytow majacych na celu zmanipulowanie publiki.

    Ale dalej pisze Pan cos, z czyms sie zgadzam w 100%!, a minaowicie: „Jedni chca zyc bez wojny a drudzy bez religii. Czy zmuszanie ludzi do wojnu i religii odpowiada pani?”
    Swietnie, panie Slawomirski, tutaj musze powiedezeic, ze zgadzam sie z Panem i to pomimo tego, iz zastosowal Pan ww. chwyt ”nozyce lisa”, i to jeszcze w dodatku w przedmiocie, na ktory sie wcale nie wypowiadalam, co nazwalabym „chwytem blogowym”, ktory rodzi sie pewnie z zalozenia, ze nikomu sie nie zechce sprawdzac w morzu wpisow, co gdzie i przez kogo bylo napisane. No wiec pomijajac powyzsze zastrzezenia, zgadzam sie z panem w calej rozciaglosci! Nie kazdy jest bowiem predysponowany do tego, zeby sie zajmowac religia. I jesli ci, co nie powinni sie zajmowac religia, nie zajmowaliby sie nia, nie byloby za bardzo nad czym dyskutowac, przynajmniej nie w tym wymiarze i nie na takim blogu jak ten. Cala rzecz w tym, ze jest inaczej i stad cale nieporozumienie.
    Jesli chodzi o to drugie zdanie, to tez sie zgadzamy, a nawet bardziej niz w 100 %, bo ja uwazam, ze nie tylko nie powinno sie zmuszac ludzi do religii, ale wrecz przeciwnie, powinno sie zabraniac tym, co nie powinni sie zajmowac religia, zeby sie nia zajmowali. Na pewno swiat nie stalby sie przez to bezkonfliktowy, ale uniknelibysmy niejednej z wojen, a juz na pewno wielu nieporozumien. Albowiem chociaz wszyscy sa powolani, to tylko nieliczni wybrani (vide przypowiesc biblijna o weselu, na ktore wszyscy z rozstajnych drog zostali zaproszeni, ale ci z tych zaproszonych, ktorzy nie mieli szat weselnych, zostali potem wyrzuceni z weselnej sali), i to dla tych nielicznych religia jest sensownym zajeciem. Pisze Pan, ze dla Pana religia jest nonsensem, a skoro tak, to nie powinien sie Pan sie religia zajmowac, a wiec zdanie Pana w tej materii jest bezprzedmiotowe.
    No ale jak juz zeszlismy na tematy religijne, co zreszta w okresie Swiat Bozego Narodzenia wypada, dodam na pocieszenie, ze drogi Boga do serca czlowieka sa liczne i niezmierzone a poza tym wielu z tych, ktorym sie wydaje, ze sa niewierzacy, to ludzie w samej istocie rzeczy religijni lub odwrtonie, tylko oni jeszcze o tym nie wiedza. Taki na przyklad JASNY GWINT … zeby on nie wiem jak protestowal, to Bog i tak go kiedys dopadnie.
    Zatem wiec otworzmy serca, przynajmniej raz na rok, w czasie swiatecznym, to przecie okres cudow, kiedy nawet czworonogom zdarza sie przemowic, a moze sie zdarzy cud wiary. Tylko szkopul w tym, iz zeby otworzyc serce, trzeba by bylo najpierw otworzyc oczy, a szczegolnie to drugie OKO, Panie Slawomirski, czego Panu w Nowym Roku zycze.

  14. Passent:
    „Aleksander Kwaśniewski raz czy drugi zachował się nieodpowiedzialnie, ale nie zmienia to faktu, że był najlepszym prezydentem.”

    Kwasniewski odpowiedzialny jest za zlamanie polskiej konstytucji, polskiego prawa, ktorego czescia jest Karta ONZ-tu, poprzez udzial w napadzie na Irak bez najmniejszego zagrozenia dla Polski i NATO ze strony tego kraju lub odpowiedniej decyzji Rady Bezpieczenstwa ONZ. Kwasniewski judzil Polakow do napasci na Irak obiecujac lupy wojenne.

    Gdyby Kwasniewski stanal przed polski sadem zostalby skazany, przed Trybunalem Norymberskim dostalby na 100% kare smierci za wojne zaczepna. To prosty fakt – Kwasniewski jest zbrodniarzem wojennym, ktory ma na sumieniu smierc i kalectwo tysiecy ludzi.

    Kwasniewski jest tez wspolodpowiedzialny za wydanie ponad 6 mrd. Euro na niepotrzebne Polsce F-16 zamiast na polska nauke i publicznie optowal za dalszymi wydatkami na super drogie wojskowe smieci – chcial kupowac bezzalogowe Predatory.

    Jedynym pozytkiem z Kwasniewskiego jest dowod, ze w polskiej demokracji, w polskim panstwie prawa, mozna bezkarnie lamac konstytucje, co stawia ja pod znakiem zapytania i w poblize iluzji.

  15. Redaktorze Gospodarzu,

    Rok 2010 „w temacie” gospodarki przyniesie zapewne dyskusję o polityce fiskalnej. Gdy budżet państwa się nie zamyka i grozi dziurą, do wyboru jest: A – podnosić podatki, B – ciąć wydatki, C – więcej pożyczać. Są konsekwencje, szczegóły rozwiązań. W zbliżającym się roku, A i B odpada z różnych powodów, zapowiada się jedynie C. Niestrudzony Prof. Kołodko ma swoje rozwiązanie, „kompleksowe”, na podanej stronie niedostępne. Jedyny konkret we wspomnianym na blogu artykule w „Rzepie” to wprowadzenie euro. Balcerowicz postuluje to od wielu lat, PO też chciało, ale są trudności, wśród nich obiektywne, polityczne, ostatnio ekonomiczne. Ja liczę, że euro będzie szybciej niż w 2016.

    Wice-minster Kołodko nieustannie szczyci się niesamowitym wzrostem gospodarczym i innymi osiągnięciami. Niektóre z nich nie całkiem prawdziwe, np. zbijanie inflacji nie przebiegło zgodnie z planem. Zaś szybki wzrost 1995-7 doprowadził do poważnych napięć makroekonomicznych i groźby kryzysu. To wtedy szybko rosły płace realne bez podparcia wzrostem wydajności, niebezpiecznie wzrastał deficyt handlu zagranicznego, dał znać słynny wsad importu zaopatrzeniowego. Po prostu przemysł polski jeszcze nie był konkurencyjny, ani w stanie elestycznie przystosować się do potrzeb rynku. W końcu Kołodkę zastąpił Belka, a po wyborach Balcerowicz. Trzeba było „schładzać”, bo groził argentyński kryzys. Wcześniej w podobnych okolicznościach załamała się gospodarka czeska, węgierska miała głęboką zapaść. Cudu Kołodki nie było. Dalej opowiada się, jak to Balcerowicz schładzał, aż powstała dziura Bauca (Bałca jak pisze Kropkozjad) – nawet red. Olejnik wie, że była to dziura wirtualna, uchwalona w Sejmie głosami AWS i SLD, którą po wyborach SLD po prostu odwołało. Oczywiście, kto wierzy w te opowieści, kto wierzy Kołodce robi to na własną odpowiedzialność.

    Gdybym miał jakiś wpływ na polityke, to dla ulżenia budżetowi byłoby:
    1 – prywatyzacja, a co za tym idzie odcięcie budżetowej pępowiny do kilku państwowych branż, tzw. sreber rodowych, lub wytwórców strategicznych od dawna jadących na większych lub mniejszych stratach pokrywanych przez wierzycieli polskiego rządu,
    2 – rewizja pary uprawnień emerytalnych dałaby oszczędności w dłuższym okresie,
    3 – obcięcie upływu publicznej gotówki na parę funduszy również.
    Kołodko nie wspomina o żadnym z nich. Dlaczego? Jesłi dlatego, że niepopularne, acz ekonomicznie uzasadnione, to znaczy, że jest populistą. Poza tym, po co zawraca sobie dyscypliną fiskalną – toż to czysty neoliberalizm.

    Te hasłowe pogaduszki, czy nie będą za trudne dla ludzi myślących w kraju?

  16. Jakze znamienna to technika.Relatywowanie podlosci,malosci czy wrecz
    pospolitego tchorzostwa.Nic nie jest czarne lub biale.Odcien szarosci
    pozwala widziec nam kontekst w ktorym najczarniejszy z czynow,najczarniejszy z charakterow wydaje sie troszeczke jasniejszy,taki prawie szary…..
    Stosowano technike palety od wiekow.Kontekst jako wybielacz byl i jest doskonalym narzedziem dla pseudohistorykow.Gospodarz ,jak na intelektualiste przystalo stara sie dzielic wlos na czworo uzywajac w istocie tej samej techniki, techniki wielkiego zamazywania.

  17. ‘Za kilka dni Nowy Rok. Dla ludzi myślących nie będzie to rok łatwy. Po pierwsze – wybory.’

    Tak jest nie bedzie to latwy rok.

    Bedzie 52 mld zl deficytu. Z majatku odziedziczonego po PRL przelajdaczono juz prawie wszystko. Planu rozwoju gospodarczego nie ma, a nawet gdyby byl nie bylo by z czego go finasowac. Mozliwe jest sprzedanie tego co pozostalo. Mazna na tym zyskac nie wiecej niz $10 mld (29 mld zl). Ciagle pozostaje 23 mld zl dziura budzetowa i ciagle potrzeba co najmniej nastepne 30 mld zl na budowe electrowni.

    Pozyczyc nie mozna bo przekroczy to magiczny prog zadluzenia 55% wobec PKB. Kasekwencja dodatkowego zadluzenia bedzie obnizka ‘credit rating’ co spowoduje zwiekszenie oprocentowania i dodatkowe trudnosci.

    Cala wiec nadzieja w reformie emerytalnej i wyborach prezydenckich.

    Solidarna przygoda zbliza sie ku koncowi.

    Ale jest nadzieja w reformie emerytalnej i wyborach prezydenckich.

    Emeryci, stajecie w obliczu historycznej odpowiedzialnosci.

    Nie po raz pierwszy. W przeszlosci, budowaliscie, tworzyliscie, projektowaliscie i pracowaliscie jak niewolnicy by stworzyc lepsza przyszlosc dla przyszlych pokolen. Ale to juz zostalo przelajdaczone a wasze wysilki obszczekane. Kolej na was by zlozyc natepna kontrybucje, zrezygnujcie z emerytur, chaciazby czesciowo.

    Emeryci, sprawa jest jasna. Jezeli dacie sie wywlaszczyc z emerytur chaciazby czesciowo, jest szansa by uratowac solidarna przygode, chociazby na kilka lat.

    Ref przemowienie Jacka Rostowskiego 24/12/2009. Rzad potrzbuje zreformowac emerytury by obnizyc zobowiazania. Jest to ich glownym celem na rok 2010. Ale jest przeszkoda, nieodpowiedzialny prezydent jak mowi Rostowski. Wniosek wybrac Tuska i plan sie powiedzie.

    Oczywiscie ze Kaczynski chce zablokowac reformy emerytur i juz to zapowiedzial. Dlatego PO ma nadzieje ze Tusk wygra. Ale to oznacza ze Polska stanie sie dyktatura absolutna w rekach Tuska.

    Jest juz szefem partii ktora ma przewage w Sejmie razem z PSL. Jako szef parti Tusk nominuje wiekszosc poslow i senatorow. Jako szef parti nominuje premiera, ministrow, rzad i chmare partyjniakow w zarzadach i radach nadzorczych.

    Jak wygra wybory Tusk bedzie rowniez zatwierdzal prace rzadu i Sejmu. Bedzie absolutnym dyktatorem.

    To jest process pelzajacej dyktatury. Do tej pory tylko jak najbardziej szanowana prof Staniszkis wyrazila obawy w obliczy PO absolutnej dyktatury. I ma racje. Wniosek, glos na kazdego diabla jest lepszy byleby nie glos na Tuska.

  18. Właśnie dlatego z przyjemnością czytam Pana refleksje. Ma Pan dystans, którego większości nam brakuje. Koniecznie chcemy, żeby wszyscy podzielali nasze poglądy. To nie sztuka wybrać najmądrzejsze tezy na przekonywanie do własnych poglądów, sztuką jest otworzenie się na inne zdania, znajdowanie sojuszników do realizacji własnych celów wśród przeciwników czy to politycznych, czy ideowych. Myślę, że dopóki nie zapanuje wzajemne zaufanie, to i kolejne lata będą trudne. Obym się mylił. I z tą nadzieją składam życzenia wszystkiego najlepszego w nowym roku.

  19. ludzie nigdy ze sobą się nie porozumieją do końca. czy możliwe jest porozumienie więznia Oświęcimia i Gułagu?
    Urzędujący Prezydent wcale nie jest bez szans.Pezecież polowa Polaków podziela jego poglądy i ma mentalnosc spiskową ,choc w życiu codziennym zachowują sie racjonalnie.Pół społeczeństwa nie widzi w sprawie posłanki Sawickiej zadnych intencji politycznych a nawet twierdzi, że aparat państwowy powinien stosowac te metody wobec każdego , bo uczciwi i tak nie mająię czego bac.Smutne to jest ale tu zawodzą wszelkie argumenty.

  20. Panie redaktorze, marzą się Panu rzeczy niemożliwe. Takich cudów nie ma.

  21. Rino!
    „Urzędujący Prezydent wcale nie jest bez szans. Przecież połowa Polaków podziela jego poglądy”. Skąd Ty to wiesz? Gdzieś Ty znalazł tę połowę? Prezydent ma 13 % poparcia i spadł już w sondażach z trzeciego na czwarte miejsce.

  22. Ponawiam propozycje „absolwenta” aby mimo wszystko sięgnąć do artykułu Profesora Kołodki w załączonym linku. Szczególnie tych, którzy piszą brednie i peany na temat Balcerowicza, nieudolnego ucznia głównego sprawcy klęski Sorosa.. Wierzę, że dla doktrynerów może to być trudne, ale mimo wszystko może coś pozostać w głowach i zmienić ton argumentacji. Przypomina on szczególnie w wydaniu grupy mędrców z Toronto w formie i treści uwspółcześnione wersety „Krótkiego kursu”.
    http://www.rp.pl/artykul/411644.html

  23. Żartobliwe operowanie nazwiskami potencjalnych kandydatów w niedalekich wyborach prezydenckich jest dla Redaktora czystą zabawą i naigrywaniem się z ludzi. Od dawna On i jego POLITYKA posiadają jedynego, „niekwestionowanego” kandydata, Donalda Tuska, który wybór ma w kieszeni. Temu podporządkowana jest bieżąca polityka rządu, armia „spin doktorów”, „think tanków”, wolnych mediów, rożnych agend kościoła i grup intelektualistów lub moralnych autorytetów. Gdy wygra otumanionym ludziom powiedzą, to wasz demokratycznie wybrany prezydent wszystkich polaków. A to będzie g…o prawda.

  24. absolwent pisze:
    2009-12-27 o godz. 22:25

    Ci co nie potrafia docenic osiagniec polskiej mysli technicznej to ludzie ktorzy wolaja elektryka by wymienic zarowke. Dyskusja nie ma sensu ale nalezy byc wyrozumialym. W grudniu w Toronto slonce jest widoczne tylko przez 2.4 godziny dziennie.

  25. Sympatycznie.

    Szkoda jedynie. ze z szarością jest jak z kawa z mlekiem – nawet kubek mleka po dodaniu paru kropli kawy to …kawa z mlekiem.
    Nie powinniśmy uczynić z szarości nowego koloru modnego w tym sezonie bo z jednej skrajności wpadniemy w druga.

    Sa jeszcze różne odcienie bieli – wybierając wybierzmy lepszych od siebie.
    NIE JEST WSZYSTKO JEDNO!

    Milo mi, ze Gospodarz powołuje się na artykuł, który polecałem przed świętami -naprawdę dobry (nawet cytat prawie ten sam…):

    „Andrzej Falicz pisze:
    2009-12-24 o godz. 14:22

    Goraco polecam
    http://wyborcza.pl/1,75248,7397266,To_ludzie_buduja__burza__a_nawet_kradna_bramy_piekiel.html

    To ludzie budują, burzą, a nawet kradną bramy piekieł
    Timothy Garton Ash, 2009-12-24, Gazeta Wyborcza.

  26. Piotr Kraczkowski pisze:
    2009-12-28 o godz. 03:58
    Popieram te opinie i mysle identycznie. Kwasniewski jako prezydent to byl wstyd, niczym sie nie wyroznil ponad Walese i Kaczynskiego. Pamietam, ogladalem na zywo transmisje z jego wizyty w Washingtonie (2003 lub 2004). Po wyjsciu na konferencje prasowa po spotkaniu z Bushem na ktorej oglosil ze Polska wysle wojsko do Iraku Kwasniewski byl wyraznie pijany. To nie byla jego decyzja ale zadeklarowal. Po powrocie natomiast byly manewry ingorujace prawo by wyslac te wojsko. Skandaliczne !!! Wasalstwo nie zna granic przyzwoitosci. Ten sam Kwasniewski zezwolil na Szczytno-Szymany i kalmal ze nie wiedzial. Kwas jest denem.

  27. Zdziwiona misjonuje; w ktora strone?
    WINIEN

  28. jasny gwint pisze:

    2009-12-22 o godz. 21:54
    neospasmin, busdoc /i inni/, Najlepiej to całkowicie ignorować i nie wdawać się w polemiki lub wymiany poglądów ze Sławomirskim, Faliczem i WINIEN. To strata czasu, a dla nich zaszczyt. Ich obecność na blogu sprowadza się do siania zamieszania i do intryg. Są pupilami Redaktora i lepiej ich nie ruszać.

    Nie wiedzialem (czytajac wyzej), ze bede czescia nastepnej spiskowej historii pupilowej. Z drugiej strony zle swiadczy o adwersarzach fakt, dzielenia ich przez li tylko trzech blogujacych.
    WINIEN

  29. Euro jako antidotum na polskie bolaczki budzetowe ?
    Grecja, nalezaca do klubu Euro, ma o wiele wieksze problemy budzetowe jak Polska. Jest pragtycznie bankrutem, a w EU trwaja zaciekle duskusje, co bedzie tansze ? Pomoc dla Grecji, czy dopuszczenie jej upadlosc.
    Coraz glosniejsze staja sie takze glosy, ze Grecja zostala przyjeta do strefy Euro na podstawie nieprawdziwych i sfalszowanych danych statystycznych.
    Po Greckiej nauczce i przy obecnym kryzysie gospodarczym drzwi do strefy Euro sa narazie zatrzasniete.
    Odpowiedzialnym, za uregulowanie polskiego budzetu, jest polski rzad. Niesie to za soba szereg niepopularnych decyzji spolecznych, do podjecia ktorych, brakuje woli politycznej. Premier Tusk obawia sie, ze reorganizacja i racjonalizacja ubezpieczen spolecznych i podniesienie podadkow, pomniejszy jego szanse w wyborach prezydenckich. A wiec jedynym pewnikiem w polskiej polityce gospodarczej nastenych miesiecy jest rosnaca dziura budzetowa.

  30. 1. absolwent pisze:
    2009-12-27 o godz. 22:25

    ”Natomiast jeżeli chodzi o Beskida, to się raczej nie popisałeś. Po pierwsze, Beskid nie był chłodzony powietrzem tylko cieczą i napęd miał na przednie koła.”
    Po drugie miał 703 cm3 pojemnosci i 22Kw mocy, szybkośc max 125, zuzycie paliwa ( dzieki aerodynamicznej karoserii, która skopiowało Twingo) 3,9 l/100km.”

    Mój komentarz:

    Powyższa obrona Beskida nie zmienia następujących faktów:

    1) Beskid miał silnik adaptowany z Fiata 126 Bis – dwucylindrowy, zmodyfikowany silnik Fiata 126 P – przystosowany do chłodzenia cieczą (tutaj przepraszam za mój błąd – napisałem że był chłodzony powietrzem), o większej mocy niż w 126P, ale nadal stanowiący przestarzałą konstrukcję. W której przyszłościowej konstrukcji samochodu w Europie stosowano silnik dwucylindrowy? Silnika czterocylindrowego konstruktorzy nie mieli w swoim dorobku. Skonstruowanie nadwozia bez zapewnienia dobrej jednostki napędowej, to zawieszenie przedsięwzięcia w próżni.

    2) Mieć konstrukcję w postaci prototypu auta (bez rodzimego silnika), a produkować ją seryjnie i osiągać przy tym akceptowalną na rynku jakość, to są dwie różne sprawy.

    Jesli chodzi o awaryjność Polskich Fiatów, to nie ma sensu się spierać i pisać, ze inne auta rdzewiały, jak kraj długi i szeroki użytkownicy mogą potwierdzić moje spostrzeżenia, co do wyjątkowej usterkowości 126P. Z tego powodu eksport 126 P sie nie kleił, a klęską ostateczną było nadanie dla 126P tytułu najbardziej awaryjnego samochodu na świecie przez jedno z czasopism motoryzacyjnych w Australii, dokąd auta te były eksportowane za psie pieniądze.

    Pzdr, TJ

  31. Szary Człowiek taki jak ja ,czyta spory biegłych Blogowiczów dot. polityki ekonomicznej i jej rezultatów i coś wie .
    Może sie myle ( prosze o cenzurkę ) , ale wydaje mi sie ,że pieniądze z prywatyzacji po 1989 r( ile mld PLN ?!!!) przeznaczono na tzw.łatanie budżetów kolejnych rządów .
    A może Polacy pewne sumy przeznaczyli na inwestycje i wytwarzają produkty wg.nowych technologi made in Poland -na których teraz zarabiają ?!
    Stawiam te pytania ,ponieważ martwie się ,iż nowe MLD tym razem przeliczone z EURO ,które Polska konsumuje w istotnej czesci ( nie dotyczy infrastruktury drogowej -napewno !!) służą do nowoczesnego zabetonowania miast ,miasteczek i dużych aglomeracji .Te nowoczesne budowle po PRZECIĘCIU WSTĘGI wymagać beda kolejnych srodków na ich utrzymanie .

    Taką tendencję widzę w mieście gdzie aktualnie mieszkam ,mieście zadłużonym w którym upadaja od lat kolejne zakłady produkcyjne ,a które wzieło kolejną pożyczke 300 milonów PLN z BŚ na takie budżetowe inwestycje . Wzięło tylko dlatego , ponieważ rok 2010 to wybory Samorzadowe a Prezydent chciałby być ponownie wybrany, więc chce (musi!?) wbić w ziemię kolejną WYBORCZĄ ŁOPATĘ .
    ILE takich symbolicznych ŁOPAT zostanie w Polsce wbite w zimie jako dowody „sprawnosci pracy „szefów Samorzadów ?
    POLSKA ANNO DOMINI 2010 ŁOPATĄ STAĆ bedzie !.
    Wybory nowego prezydenta RP ,ktokolwiek by nim został, moim zdaniem nie dorównują znaczeniu wyborów SAMORZADOWYCH ,na tysiące naprawdę ważnych stanowisk organizatorów pracy w Gminach i Województwach .
    Media Tabloidowe papierowe i elektroniczne (więc niemal 90% calosci ) w D….pie mają istotne problemy tego kraju, więc będą ważne słupki wynki niby badan opini , byle coraz głupiej w Polsce było i….. tak non stop Kampnia Wyborcza niezależnie od tego ile czasu pozostalo do terminu wyborczego dnia.
    Lata płyną już nadchodza lat X- te XXI wieku.

  32. Osobiście uważam że głowny kandydat do prezydentury Donald Tusk nic nie umie poz gadaniem okragłych frazesów. W dodatku widac że nic nie czyta i nie orientuje sie w problemach geopolitycznych i energetycznych. Jego strategia utrzymania Polski w węglowym skansenie brudnych paliw skonczy sie upadkiem gospodarki. Ale jak sie ma za głownego doradce Boniego albo Bieleckiego, w tle zaś Balcerowicza, to o czym tu marzyc ? Jedyną osobą ktora ma predyspozycje moralne i wiedzę, aby być prezydentem jest profesor Ewa Łatowska.Niestety nie ma zaplecza politycznego ani „sponsorów”. Ale Obamie też nikt nie dawał szans ?

  33. Przepraszam – Ewa Łętowska

  34. Panie Redaktorze: narod ma takie elity na jakie sobie zasluguja … to brzmi co prawda patetycznie, ale jest w tym powiedzeniu bardzo duzo prawdy. Narod polski nie jest narodem solidarnym, jest zdemoralizowny i w jego pamieci kolektywnej takie cechy jak: nieufnosc, zawisc, niezdyscyplinowanie, strach i improwizacja sa zakorzenione od pokolen.
    Nie tylko zabory ale przede wszystkim okras po 1939 roku kondycjonawal nas do noszenia karabinu na plecach a nie glowy pelnej idei dla rzeczy pieknych. Gdy stara europa otrzasnela sie z koszmaru drugiej wojny 30-stoletniej Polska w zelaznym uscisku anty-humanistow
    zastanawila sie czy jej wedrowka ludow juz sie skonczyla. Ta frustracja nie byla sprzyjajca do
    spokojego rozwoju intelektualnego i gospodarczego spolecznosci. Nowi dobrodzieje i ich lakaje otwierali wentyl niezadowolenia przy pomocy biletu(w jedna stone) albo ..pistoletu.

    Obecnie marnujemy nasz potencjal spoleczny przez religina obsesje, feldalizm konsumpcyjny i post-komunistyczna tandete. W oczach Polakow polityk to jest zlodziej i osztust. Coraz wjecej rodaczek i rodakow zaczyna wierzyc w to, ze gdy kupi 3 samochody to bedzie zyc wiecznie. Zaczynamy bardziej przpominac probanta Pawlowa niz moralno-empatyczne- indywidum o wlasej woli i poczuciu socjalnej sprawiedliwosci. Generalnie polski spoleczny krajobraz jest szpetny i patologicznie odporne na estetyke. To sie manifestuje szaro-burymi fasadami, nieladem architektonicznym, brudnymi ulicami, walacymi po oczach reklami, bezladem, populizmem i brakiem merytorki w wypowiedziach politkow, i medialna – bad news is good news! Jest brudno i chamsko.
    To zespol wzajemnie napedzających sie objawow tej samej choroby – braku poczucia balansu, swiadomoscia ponizenia i koniecznosci doszukiwania sie przyczyn nieudacznictwa w historycznej niesprawiedliwosci.

    Jestem przekonamy, ze nastepne wybory prezydeckie beda polaryzowac spoleczenstwo sprawdzonymi betonami np. odkryciami IPN, procesem genarala, nagonka na Walese, budowa nowych sakralnych hiper-markietow i martyrologia.

    Rok 2010 politycznie nie bedzie ciekawszy od obecnego. Niemniej wole bezideowego i wyrachowanego Tuska na Prezydenta niz przepojonego nacjonalizmem romantyka Kaczynskiego … i kto wie, jak przezyjemy 2012 to nas foruna obdarzy lewica z prawdziwego zdarzenia.

    Tym optymistycznam zawolniem pozdrawiam wszytkich serdecznie i HNY 2010!
    Dante

  35. „Byłoby dobrze, gdyby w roku 2010 (i w następnych) więcej było tych, którzy – nieprzymuszeni – przyznają się do błędów, niż tych, którzy rwą się do oskarżeń i do wyroków, a w sprawie swoich błędów – milczą.”

    Mam pytanie, które już tu kiedyś zadałem, ale nie dostałem odpowiedzi (a przynajmniej jej nie zauważyłem). Czy pan Passent ustosunkował się do swoich czynów z okresu stanu wojennego? Podkreślam, że nie chodzi mi o to, żeby się czepiać przeszłości, czy atakować Gospodarza. Z panem Passentem czasami się zgadzam, czasami (być może częściej) nie, ale nie udało mi się wyrobić sobie opinii o jego przeszłości, postawie. Z jednej strony ma swoich, moim zdaniem nieco zaślepionych fanów, z drugiej równie zaciekłych przeciwników. Wiedza, czy i jak sam się ustosunkował do mimo wszystko kontrowersyjnej przeszłości pomogłaby w wyrobieniu opinii. Zwłaszcza w kontekście artykułów dotyczących demokracji, wolności słowa, etc…

    Rozumiem, że jeśli pan Passent już się do tego wszystkiego ustosunkował, nietaktowne byłoby oczekiwanie, by to robił raz jeszcze, nie ma sensu kręcić się w kółko. Może więc ktoś z czytelników poda jakieś źródło ze stosowną wypowiedzią…

    Pozdrawiam noworocznie

  36. Panie Redaktorze !
    A mnie te wszystkie wybory nie obchodzą – i tak nic nie zmienią w moim życiu, w życiu moich najbliższych, w życiu mojego dziecka. Może być tylko gorzej – dlatego życzę sobie od lat, aby nadchodzący Nowy Rok nie był gorszym …..Biedny i mniej wykształcony – nie za 20-30 lat (ale za 5 – 6) – będzie bardziej biednym (oczywiście nie w „liczbach bezwzględnych” ale wg realnej siły nabywczej swojego portfela), mniej będzie wiedział (i rozumiał – a to jest najważniejsze !) z dziejącego się wokoło niego świata, mniej będzie „myślał samodzielnie” (tu rację ma „jasny gwint” – z dn. 28.12.09 h: 10.49. że to tzw. wolne media kreują rzeczywistość, a nie ją objaśniają odbiorcy – mówi o wyborach i kandydatach na Urząd Prezydenta RP ale ten jego „pomysł” można rozciągnąć szerzej, na „rozumienie” i samodzielny ogląd świata – mniej wiedzącym łatwiej jest manipulować, a media dziś manipulują o wiele bardziej skuteczniej niż to miało miejsce w PRL-u).
    Panie Redaktorze – przykład z Oskockim, który publicznie po 40 latach przeprasza Hena za coś „co napisał” o nim czy o jego książce przed prawie pół wiekiem jest groteską, siurpryzą i przykładem godnym – Pan wybaczy – Jarosława K , posła Brudzińskiego lub pani Kempy.
    Raz – upływ czasu i ta ekspiacja są albo groteskowe, albo karykaturalne w swoim podstawowym, ludzkim, logicznym i racjonalnym wyrazie
    Dwa – wg mnie wszelkie publiczne „kajanie się” ma w sobie „coś” z maoistowskich wieców hańby (Rewolucja Kulturalna), gdzie hunwejbini nakładali papierowe czapki intelektualistom, uczonym czy zwykłym przeciwnikom politycznym, osobistym (o co w rewolucyjnym szale zawsze b.łatwo) itd. To coś na kształt hiszpańskiego „auto da fe” stosowanego nagminnie przez inkwizycję hiszpańską – żydzi, marrani czy moryskowie paradowali ulicami miast iberyjskich (XVI/XVII w) w charakterystycznych strojach i czapkach na głowach……
    Ekspiacja winna być jedynie wewnętrzna – i właśnie (co Pan jak mi się wydaje – podważa) „w cztery oczy”. Kat – ofiara. Ale przede wszystkim -indywidualne sumienie i żal w swoim własnym wnętrzu i świadomości. Słowa są zawsze ulotne, słownie można przeprosić czy nawet się pokajać – zmusić można człowieka do tych czynów na różne sposoby – ale jeśli za tym nie idzie skrucha we wnętrzu człowieka, jego refleksja indywidualna i zmiana w postawie – to wszystkie słowa i deklaracje są o d…. potłuc.
    Takie deklaracje i publiczne przeprosiny, kajania się i ekspiacje to kolejny dowód na banalizację naszej kultury, trywializację pojęcia zadość-uczynienia i przeprosin oraz robienia z tych indywidualnych, często poważnych decyzji i czynów – show, medialnych kampanii lub wzorem wspomnianych hunwejbinów akcji „poniżenia” Innego…… To pewien rodzaj sadyzmu (ale i masochizmu jednocześnie osoby lubiącej publicznie się „obnażać” – a ten akt jest pewnym obnażeniem wnętrza).
    Tu Pan Panie Redaktorze „strzelił” wyraźnie moim zdaniem w płot. Absolutnie się z Panem nie zgadzam – choć przyznaję iż moje stanowisko jest wyraźnie „passe” wobec oczekiwań społecznych (no, ale tzw. społeczeństwo zawsze będzie krzyczeć „chrześcijanie dla lwów” – ono to lubi bez względu na system społeczno-polityczny, kulturę czy religię).
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  37. Kolejny Nowy Rok moze byc kolejnym pretekstem do zabawy w „teatr cieni“. Zdaje sobie sprawe z prawa felietonisty do pisania o odcieniach naszej polityki, politykow oraz naszej historii. Lubie czytac felietony gospodarza, chociaz nie zawsze sie z nim zgadzam (przewaznie nie).Ba darze go nawet sympatia bedac z nadania jego pupilem (ostatni wyraz rozumiem jako powieke). Z cala pewnoscia szanuje Daniela Passenta i traktuje powaznie jego pisanie. Z owego szacunku wynikaja kolejne slowa, kolejnej krytyki. Otoz Daniel Passent poslugujacy sie od lat roznymi “logosami” ulega urodzie szarocienia miedzy bialym i czarnym. Ulega czarowi “slowa pisanego” zapominajac, ze cytowany historyk jest rowniez felietonista-dziennikarzem. Oczywiscie kazdy z nas (bez pomocy gospodarza oraz samozwanczych pseudolewicowych blogujacych) jest w stanie stwierdzic ewentualna przewage bialego czy czarnego jakiejkolwiek postawy, jakiegokolwiek zjawiska bez potrzeby podpierania sie znanym historykiem/publicysta. Tzw. szara strefa (sfera) naszej dzialanosci lub aktywnosci spolecznej czy politycznej nie kwalifikuje nas wprawdzie do postepowania prokuratorskiego, ustawia nas jednak wyraznie po jednej stronie cienia (daltonisci pozostaja stojac na skrzyzowaniu), niezaleznie od tego, czy jestesmy significant lub signifié. Uleganie czarowi szarocienia jest kokieteria ze strony Daniela Passenta lub niemoznoscia, moze niechecia powodujaca brak stanowiska w opisie naszej przeszlosci pod pretekstem szukania zlotego srodka. W ten wlasnie sposob pozostaniemy na nastepne lata na rozdrozu miedzy czarnym i bialym. Wbrew zalozeniu Daniela Passenta jestesmy zawsze odpowiedzialni moralnie oraz politycznie za nasze miejsce nawet pomiedzy tymi skrajnymi kolorami. Ludzkie tesknoty za zlotym srodkiem utrudniaja lub wykluczaja poniekad zajecie jakiegokolwiek stanowiska w ocenie naszej historii. Dlatego rozumiem poniekad odwolywanie sie cytowanego historyka/publicysty do sztuki. Stwierdzamy wszakze prawie zawsze, ze zdanie oznajmujace z pozytywna konotacja, nas dotyczaca jest zdaniem prawdziwym. Gdy konotacja jest negatywna udajemy sie w daleka droge celem poszukiwania kontekstu i okolicznosci lagodzacych. DP profesjonalnie “lawiruje” miedzy skrajnymi postaciami znajdujac w kazdej cos pozytywnego. Prowadzi to jednak do kompletnego zamazania ewentualnego problemu, chyba ze mamy zamiar kontynuowac nasze pisanie w stylu; les duperelles. DP wpada w pulapke niedorzecznosci w poszukiwania szarocieni przeciwstawiajac dobre i zle, biale i czarne jednoczesnie ( z akcentem na jednoczesnie). Prowadzi to do kolejnej sprzecznosci pod pozorem koniecznosci pelnego opisu. O wiele jasniejsze byloby opisanie/przedstawienie poszczegolnych postaci, zdarzen historycznych analizujac obie strony cienia (biala i czarna) oddzielnie. Sladem felietonisty/gospodarza i cytowanego dziennikarza/publicysty/historyka postepuja obecni wblogosferze i jest to widoczne prawie w kazdym sporze (najbardziej widoczne bylo w debacie o antysemityzmie i antyplonizmie). Ewidentny infantylizm takich zamierzen prowadzi nieuchronnie do pseudodyskusji o problemach, ktore moim zdaniem nalezaloby badac i dyskutowac jak wspomnialem wyzej, oddzielnie. Jesli kogos to interesuje, to moze oczywiscie zajac sie krytyka Kwasniewskiego oraz opisem zalet jego prezydentury. Jednoczesne przeciwstawianie cech/dzialan pozytywnych i negatywnych na zasadzie kontrapunktu zamazuje znacznie przejrzystosc tej szarej przeciez postaci. Poza tym kolejnym absurdem jest zadowolenie z faktu, ze Kwasniewski byl najlepszym prezydentem; chyba ze wychodzimy ze slusznego zalozenia, ze nie byl najgorszym (tyczy do rowniez kazdego nastepnego prezydenta). Pisanie o tzw. glebszej prawdzie relatywizuje prawde, jakakolwiek by nie byla. Faktow nie da sie zmienic, mozna oczywiscie badac ich przyczyny i jest to niejako koniecznoscia, chociaz moim zdaniem o wiele wazniejsza jest analiza oraz ocena moralna lub prawna ich skutkow. Rzadko bowiem znajomosc przyczyny wyklucza skutek (pedagodzy spoleczni ciagle w to wierza i prawdopodobnie maja racje w swojej wierze). Szukanie na sile okolicznosci lagodzacych ma sens w postepowaniu sadowym przy orzekaniu wyroku. Nie zwalnia to nas jednak od odpowiedzialnosci, niezaleznie od tego czy dzialalismy dobrowolnie lub pod czynnym czy biernym przymusem. Ciesze sie, ze DP zauwazyl mozliwosc korzystania z prawa laski po orzeczeniu winy. Mimo wszystko fokusowanie naszej historii i jej protagonistow wylacznie na problem mozliwosci skorzystania z laski prowadzi do nikad. DP uwierzyl w slowo pisanie i jak wielu z nas uzywa je jako kolo ratunkowe w opisie naszej rzeczywistosci politycznej. Cytowany przez niego historyk pisal w GW wprawdzie wiele dobrego o Polakach i za to mu chwala, nie znaczy to jednak, ze nie pisal jednostronnie. W ten sposob wracamy do naszych baranow (proces ten prawdopodobnie sie nigdy nie skonczyl). Cytowany publicysta/historyk krytykuje stereotypy wpadajac w ich pulapke. Krytykujac np. komentarz TV niemieckiej, zapomina, ze w nastepnym dzienniku TV nastapila korekta i przeprosiny. Pamieta jednak o przeprosinach S. Fry. Pisze o zbitkach streotypow zachodnich, nie wspomina o podobnych zbitkach wschodnich; chyba, ze dotycza one Rosji. Dlatego tez niezbedne jest traktowanie podobnych zjawisk osobno. Wykluczymy w ten sposob zagrozenie jednostronnego postrzeganiem swiata. Oscylowanie przy zlotym srodku troche z lewa, troche z prawa ma moze sens w sztuce (chociaz nikt dokladnie nie wie, gdzie on sie znajduje), w polityce i w historii prowadzi natomiast do gubienia faktow w kontrapunktowym szarocieniu. Prowadzi to bowiem do ich wykluczenia, co utrudnia znacznie ich niezbedna ocenie. Tak czyni nasz gospodarz, tak czyni przyjazny nam historyk/publicysta. Pozostaje pytanie, kiedy jest historykiem, kiedy dziennikarzem. Twierdze (zdajac sobie sprawe z posmaku anegdoty), ze popelniajacy bledy potrafia profesjonalnie wytykac je innym, bo maja doswiadczenie: Oczywiscie poprzednie zdanie nie jest prawdziwe, tak jak nie sa prawdziwe dywagacje autora/gospodarza o prawdzie, niezaleznie od tego kogo cytuje. Bo cytowany autor (Ash) mowi przeciez o koniecznosci oddzielania osadow prawnych, politycznych, historycznych i moralnych, o czym gospodarz nie wspomina jednym slowem. Ciesze sie jednak, ze przynajmniej po lekturze GW moj adwersarz Falicz zgadza sie z Danielem Passentem. Tak to juz bywa wsrod pupilow(i), do ktorych sie przeciez chetnie zaliczam. Osad prawny ze zrozumieniem prowadzi do porozumienia. Samo zrozumienie wyklucza natomiast niezbedny osad prawny.
    WINIEN
    PS
    Zdaje sobie sprawe, ze to co skrytykowalem nie bylo prawdopodobnie zamiarem autora, zarazem gospodarza blogu, lecz nie zamiary mnie interesuja, a sam tekst, ktory chcac nie chcac relatywizuje nie tylko postaci, lecz rowniez nasza historie. Piszac o pseudolewicowych postawach w blogosferze nie neguje koniecznosci postaw lewicowych. Nie neguje rowniez nezbednej debaty o wielkiej przemianie moralnej, ktorej proces nie uwazam za zakonczony, mimo zapewnien Timothy Garton Ash.

  38. Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-28 o godz. 10:58
    Polecany artykul jest jednostronny, chociaz przyjemny w lekturze, bo sympatyzujacy z nami Polakami.
    WINIEN

  39. Andrzej Falicz pisze:

    „Szkoda jedynie. ze z szarością jest jak z kawa z mlekiem – nawet kubek mleka po dodaniu paru kropli kawy to …kawa z mlekiem.
    Nie powinniśmy uczynić z szarości nowego koloru modnego w tym sezonie bo z jednej skrajności wpadniemy w druga.”

    Kubek mleka po dodaniu paru kropli kawy, to nie kawa z mlekiem, a latte macchiato, czyli jak mówią Włosi, splamione mleko. Szarości są o wiele bardziej interesujące i fantazyjne niż by się wielbicielom białego i czarnego wydawało.

  40. Waldemar
    Ależ oczywiście, że pieniądze z kolejnych prywatyzacji zostały po prostu przeżarte przez szarych ludzi. Podobnie zresztą jak pieniądze pożyczone przez rząd Edwarda Gierka i kolejne ekipy władz zarówno komunistycznych jak i demokratycznej Polski. Jedynym ewidentnym i nie do podważenia dowodem na ową masową i bezmyślną konsumpcję finansową jest fakt, że nic po tych pieniądzach nie pozostało.
    Również masz rację jeśli chodzi o aktualne i jak sądzę perspektywiczne przeżeranie pieniędzy unijnych. Dowodem na to jest ciągle podkreślane w propagandzie rządowej bardzo dobre wykorzystanie tych środków. Oznacza to, że nadzór nad projektami ma jedynie formalny charakter i nikt tak naprawdę nie docieka czy mają one jakikolwiek sens. Przykład Twojego zadłużonego miasta w którym burmistrz stawia sobie za unijne pieniądze bezużyteczne pomniki nie jest odosobniony. Miałem kiedyś okazję obserwować jak wydaje się europejskie pieniądze. Przyznam, że elementarne pytanie – „Panie burmistrzu, a za co pan utrzyma te obiekty gdy skończą się tłuste lata?” budziło nieskrywane zdumienie. Bo kto by sobie głowę zaprzątał tym co się zdarzy jutro – ważne jest przecież dziś. Najzabawniejsze jest to, że ekipy realizujące teraz projekty unijne były latami przeszkalane i miały np wyjazdy studyjne do krajów odnoszących sukcesy projektowe. Przyznam, że trzeba mieć wyjątkowo hermetyczne mózgi by tak skutecznie zamknąć się w sobie i nie zauważać jak to się gdzie indziej robi.
    Pozdrawiam

  41. Jak pamietam okres PRL (a pracowalem w RTV w obsludze technicznej od 63 do 86)pan Passent swietnie sobie radzil w Polityce czsow naczelnego M.Rakowskiego.Nie przypominam sobie aby pozwoli poniesc sie ambicji i skrytykowac wladze KC zawsze sie ustawial z pradem i duchem czasow.Tak pisze i komentuje obecnie.Wiec nie ma co liczyc aby sam dokonal oceny swojego postepowania w minionych latach.

  42. Wybory:

    robi sie normalnej: coraz wiecej osob nie ma swego faworyta i coraz wiecej uwaza ze (prawie) kazdy wybor bedzie dla Polakow dobry.
    To zupelnie inaczej niz podczas wszystkich poprzednich wyborow.
    Coraz mniej postaw „do krwi ostatniej”.

    To co mnie rusza to kreacja programow wyborczych poszczegolnych kandydatow.Jak i co pokazac by dac sie zauwazyc, by zdominowac dyskurs.

    Wistowal p.Tusk- jego, jego partii programem ograniczenie uprawnien jakie przynalezne posadzie prezydenta.Mocny ruch.

    W mej opinii niezmiernie trudno skontrowac taki program. W kazdym razie sam nie mam pomyslu. A moze ktos z panstwa?

    Dla mnie 2010 to czas na przemiany obyczajowe. Na przyspieszenie zwiazane z wchodzeniem Polakow i Polski do strefy krajow cywilizowanych.
    Pozycja kosciolow, mniejszosci seksualnych, kobiet czy dzieci…

    A to co, w mej opinii, bedzie najciekawsze w 2010, to ukazanie ze kierowanie sie PR, jakie zarzuca sie obecnemu rzadowi to w swej istocie najwyzsza dostepna forma demokracji- zarzadzanie panstwem zgodne z analizowana na biezaco wola wyborcow.

    pozdrawiam

    marcin lazarowicz

    neospasmin.blox.pl

    PS. Szanowny autorze, do wyliczanki rocznic prosze jeszcze dolozyc 600 lat bitwy pod Grunwaldem i 100 rocznice urodzin Groucho Marxa.
    Bez tych obchodow rok bede uwazal za niepelny.

    m

  43. hlmi,

    Pan wybaczy, ale nadziwić się nie mogę… Sam Pan pisze, że „…nietaktowne…”, aż mi niezręcznie. O swoich wyborach i ich uzasadnieniu nie pisze Pan ni słowa?

    Zainteresowanym – http://www.polskatransformacja.pl/?page=20 .

  44. Panie Redaktorze !
    To po raz kolejny”ginie”,”wcina” lub jest p0o prostu cenzurowany mój wpis. Tym razem z godz. 14.24. I nie było tam żadnej „obsceny” i niekulturalnych słów. Po prostu skrytykowałem Pańskie zdanie nt. „ekspiacji” Oskockiego – te publiczne „samokrytyki” są wypisz wymaluj tradycją „z Rewolucji Kulturalnej” i kojarzą mi się z „czapkami hańby”. A poza tym – po pół wieku bez mała, to groteska lub karykatura ekspiacji….
    Mam prawo się z Panem nie zgadzać – widzę, że „moderator”, a w zasadzie cenzor „tnie” nie wedle zasad funkcjonowania Blogu, ale „pod Autora” (ale czy Pan o tym wie i się na to zgadza ?). W takim razie ta dyskusja i wymiana zdań jest tylko dostępna dla „wybranych”. To po raz któryś z rzędu mnie dotyka (a uważam, że zachowuję się przyzwoicie na Blogu – w przeciwieństwie do kilku stałych uczestników, przekraczających granice nie tylko „dobrego smaku” ale i podstawowych barier kultury dyskusji i tych postów się nie kasuje). I akurat w chwili gdy mam odrębne zdanie – to jest znamienne (zdanie wyrażone w rzeczonym poście było „passe” wobec większości społeczeństwa ale jak napisałem „tzw.społeczeństwo” woła chrześcijanie dla lwów – bez względu na religię, kulturę czy politykę). Dlatego życząc Panu Redaktorowi najlepszego w Nowym Roku 2010 i żeby piszący nadal na Pańskim Blogu uczestnicy wnosili weń więcej niż ja, skromny żuczek WODNIK 53 – „odpuszczam” sobie na czas nieokreślony to miejsce – (jeśli mnie tu nie chcą – bo myślę i mówię inaczej – napraszał się nie będę).
    Wszystkiego najlepszego w Nowym, 2010 Roku dla całego Blogowiska i Autora
    WODNIK53

  45. pan Michal:

    Potepia pan p.Passenta.
    W kontekscie panskiego CV, brzmi to prawie jak oskarzenie polskiego stalinizmu przez Jozefa Swiatlo.
    Prosze tak nie pisac boo sam sobie pan krzywde robi.

    pozdrawiam

    marcin lazarowicz

  46. zdziwiona pisze:

    2009-12-28 o godz. 02:54

    Stereotaktyczne ogladanie swiata jest cech wiekszosci z nas. Optyka postrzegania zostala zdefiniowana na blogu przez MA „punkt widzenia dyktuje punkt siedzenia”. Wzrok wewnetrzny znany z mitologii greckiej nie potrzebuje soczewki i galki ocznej. Postrzeganie jednym okiem jest lepsze od stereotaktycznego ogladania. Rejestracja obrazu i jego analiza prowadza do zrozumienia. Przeszkadza temu kurza slepota dotyczaca gdakajacych oraz katarakta dotyczasca widzacych slepcow. Ciesze sie ze nie ma pani do czynienia z problemem cyklopa. Zostawmy to dla KK.
    Pani o tym sercu w stylu Mickiewicza; ale ja po jego otwarciu widze zastawki.
    Pani romantycznie, ja anatomicznie; bo dusza czlowieka nie jest jest w sercu a postrzeganie swiata w galce ocznej. Dlatego proponuje nie imputowac ulomnosci anatomicznej nikomu. Skad pani wie kto siedzi po drugiej stronie swiatlowodu? Moze naprawde jednooki?
    W Nowym Roku zycze pani i sobie tego samego; wzroku wewnetrznego.

    Slawomirski

  47. Michal pisze:

    2009-12-28 o godz. 16:24

    Nie masz racji.
    Stac go na autoironie.

    Slawomirski

  48. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Niestety Szanowny Gospodarzu, to tak juz jest, podepre sie – sorry – wpisem blogowicza WINIEN 2009-12-28 o godz. 14:58, kiedy zamiata sie – wokol siebie – miotlom zmajstrowana z klosow zbozowych, z ktorych wymlocono ziarna.
    „Kurzawa” i pod dywam co „krepy” w lapach.

    Slicznie dziekuje – nie pozostaje nic innego jak cierpliwie czekac na pozycje wysiudanych wpisow z blogu, ktroy bedzie 100% klosem prawdy, czyli pelen dorodnego ziarna.

  49. WINIEN pisze:

    2009-12-28 o godz. 14:58

    Dziekuje za swietny tekst i krytyke gospodarza.

    Slawomirski

  50. Gospodarz porusza sprawę, której nie można sprowadzić do publicznego samo biczowania się. Ta sprawa to krytyczny stosunek do własnych dokonań – umiejętność obiektywnej (na ile to możliwe) oceny swego postępowania i swego stosunku do innych ludzi, oraz w konsekwencji do zmian w swym postępowaniu. To także pozytywne reakcje na krytykę pochodzącą od innych ludzi. To dotyczy nie tylko polityków, ale także odnosi się do wszystkich ludzi bez względu na rodzaj ich działalności. Bez samokrytycyzmu człowiek zatraca możliwość doskonalenia się, jeżeli nie działa pod nadzorem, który weryfikuje jego działania i w wyniku ich oceny poleca zmiany albo kontynuację.
    Nie ma samokrytycyzmu i życzliwej reakcji na krytykę bez racjonalnego myślenia, które wyklucza, poza wyjątkami, jednostronne „czarno-białe” oceny swego postępowania i w ogóle innych zjawisk. Samokrytycyzm nie musi prowadzić do publicznej samokrytyki. W licznych przypadkach nie jest ona potrzebna, jeżeli środowisko aprobuje zmianę postępowania. Bywa także szkodliwa w środowiskach, w których jest liczne grono uczestników wyścigu szczurów lub dokopywaczy dla samej przyjemności dokopania komuś, jeżeli tylko nadarzy się okazja.
    W ciągu ponad czterdziestu lat mojej pracy zawodowej miałem przyjemność przez ponad dziesięć lat pracować w zespole ludzi, w którym przyznawanie się do własnych błędów było normalnością, a ewentualne próby wykorzystania do przeciwko osobie, która to uczyniła spotkałyby się z dezaprobatą środowiska. Rezultatem tego były bardzo dobre rezultaty zespołu.
    Przyznawanie się polityka do błędów, zależy od formy w jakiej to czyni. Jeżeli wypowiada się racjonalnie, to jego wskazanie na własne błędy budzi szacunek wśród ludzi racjonalnie myślących nawet wtedy, gdy należą do grona jego przeciwników politycznych. Przyznanie się śp. Jacka Kuronia do błędów popełnionych przez niego, gdy był Ministrem Pracy i Opieki Społecznej (może mylę się w nazwie tego resortu), nie podważyły szacunku i zaufania do niego jako polityka.
    Szanowna Pani Zdziwiona (2009-12-28, godz. 02:54)! Proszę niech Pani nie odmawia osobom niereligijnym wypowiadania się na temat religii. Ja do takich osób należę i na tematy religijne wypowiadam się, również czasami nawet na tym blogu. Inaczej niż Pani nie wierzę, aby Bóg „dopadł” Jasnego Gwinta, ponieważ nie wierzę w Boga, a gdybym wierzył w miłosiernego Boga chrześcijan, to taki Bóg, nikogo nie dopadałby – najwyżej uczyniliby to jego ziemscy funkcjonariusze, co już w historii, nawet najnowszej zdarzało się. Natomiast Pani życzenia dla Slawomirskiego, uważającego religię za nonsens, aby zdarzył się cud i otworzył mu drugie oko i serce na religię już się ziszcza. Sławomirski bowiem wielokrotnie na tym blogu dawał wyraz swej wielkiej religijnej miłości, takiej z bardzo ujemnym plusem, do gen. Jaruzelskiego i innych komuchów.

  51. Nadchodzacy 2010 rok pokaze nam wszystkim, na co rzeczywiscie stac Polakow w kraju nad Wisla, co soba reprezentuja i w jakim kierunku optuja. Zblizajace sie wybory w otchlani ekonomicznej i politycznej rzeczywistosci zweryfikuje wszystko i chyba wszystkich po trochu – nawet tutaj na blogu.
    Zle jednak bedzie, jesli emocje wezma gore nad rozsadkiem.
    Chyba jednak wiekszosc rodakow w Polsce jest swiadoma tego, ze wyniki poprzednich wyborow prezydenckich daly Polsce najslabszego Prezydenta, dlaym asumpt do wielu konfliktow na szczytach wladzy i nie tylko. Czyli mozna w jakims stopniu mowic o swiadomosci popelnionego bledu.
    Obawiam sie jednak jeszcze o cos, co znacznie zawazy na najblizszych losach RP. Wielosc roznych niesmacznych sytuacji obciazajacych to PiS to PO z pewnoscia wywolaja spoleczna apatie i niechec do uczestniczenia w wyborach. Chce przez to powiedziec, ze ze sporym prawdopodobienstwem mozna rokowac frekwencje wyborcza w granicach 44- 47 %. Ta frekwencja moze byc jeszcze nizsza, jesli kampania wyborcza zamieni sie w awanturniczy bazar. Spoleczenstwo jest tym po trosze i zmeczone i znuzone i coraz bardziej zainteresowane gwarancjami miejsca pracy, gwarancjami wstrzymania wzrostu kosztow utrzymania, wzrostem spokoju i bezpieczenstwa. Niestety nie spodziewam sie porywajacej, ciekawej merytorycznej konkurencji pomiedzy kandydatami.
    Moje osobiste przekonanie nakazuje mi optowac za koncowa walka o fotel ( Urzad Prezydenta ) pomiedzy Tuskiem i Olechowskim.Ani PiS ani zaden z Kaczynskich nie stanowi konstruktywnej, konkurencyjnej alternatywy i nie wolno powtorzyc ten sam blad jak cztery lata temu ( do czego niestety rowniez przylozyla swoj udzial polonia amerykanska !!).
    Wszystkim bez wyjatku w nadchodzacym 2010 Roku zycze wszelakiej pomyslnosci, dostatku, spokoju, bezpieczenstwa i towarzyszacego temu dobrego zdrowia.

  52. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ja tylko na krociutenka sekundle, wychodze na spacer. Trzeba zrzucic zapasy …

    Halo Toronto pachniesz mi nie tylko zywica w lesie.
    Halo safanduly…Bobola o tym pisze juz do wielu wielu lat. I co nic?, nic nie ….. – szkoda.

    „Inspiracja Sorosa”
    Nic zatem dziwnego, że ostatnio głośno w mediach o doświadczonym przed 20 laty szoku bez terapii. We właściwym czasie też pisałem o tym sporo, proponując alternatywne, lepsze ścieżki reform. Nie ja jeden. Tak zwany plan Sachsa – Balcerowicza, inspirowany w dużej mierze przez George’a Sorosa, opierał się na neoliberalnym myśleniu typowym dla konsensusu waszyngtońskiego: radykalna liberalizacja, szybka prywatyzacja i twarda polityka finansowa. Był natomiast wyzuty z kulturowych i instytucjonalnych aspektów ustrojowych przemian oraz z dostatecznej troski o ich stronę społeczną.Co gorsza, sam „plan” liberalizacji i stabilizacji był nie tylko błędnie skonstruowany, ale również źle przeprowadzony.”

    Z tenorem na zle przeprowadzona i wyzuta z kultury. Szanowny Gospodarzu ja nic dzieiaj juz nie powiem … http://www.rp.pl/artykul/9133,411644_Kolodko__Od_szoku_do_terapii.html

  53. hlmi
    Michal

    Zapraszam do bibliotek, do moich książek „Choroba dyplomatyczna” , „Codziennik” i „Pod napięciem” – tam jest moje rozliczenie z własną przeszłością. A Państwa?
    Pozdrawiam.

  54. WODNIK53, 16.56. Rozumiem Twoje oburzenie i bunt z powodu obcesowego traktowania przez obsługę blogu. Ktokolwiek by to był winę i odpowiedzialność ponosi Pan Passent. Nie tak dawno temu w podobnej sytuacji zwracałem się osobiście do Redaktora, niestety jak groch o ścianę. Podzielam Twoją opinię w każdym zdaniu i mam żal, że kolejna bardzo cenna osoba znika z blogu w podobnych okolicznościach, powiedziałbym w okolicznościach zwykle określanych brakiem kultury zachowania. Drobnym usprawiedliwieniem jest, że jak czytam to twój wpis z 14.24 przywrócono. Będę śledził Twoje mądre opinie gdziekolwiek się one znajdą. A miejsca ku temu niestety nie przybywa. Przesyłam gorące pozdrowienia z Krakowa z najlepszymi Życzeniami Noworocznymi

  55. Po moim drugim wpisie (h:16.56.) „dziwnie” znalazł się w przestrzeni wirtualnej pierwszy post (z h: 14.24.); może to rzeczywiście „chochliki” immanentne tej przestrzeni szkodzą tak wybranym Blogowiczom ? Zwracam więc honor „cenzorowi” (pardon – moderatorowi) i „cofam” oskarżenia z drugiego wpisu.
    WODNIK53

  56. Teresa Stachurska pisze:

    2009-12-28 o godz. 16:42

    ” O swoich wyborach i ich uzasadnieniu nie pisze Pan ni słowa? ”

    Psychoterapia to sprawa prywatna gospodarza pani Tereso.

    Slawomirski

  57. Pare drobiazgow w zwiazku z ostatnio toczonymi bojami blogowymi.

    Skonczyl sie program Lisa i Jerzy Szmajdzinski wedlug 85% bioracych udzial w sondazu ma szansa zostac prezydentem…(?!) tak mniej wiecej wiarygodne sa sondaze – ale jezeli nam zalezy np. wierzyc w generala jak robi to gospodarz to takie sondaze sa na cos dowodem… chclaloby sie powiedziec „chciec to moc – uwierzyc”.

    Wielu uwaza na tym blogu, ze general uratowal nas przed bezprawiem i chaosem niesionym przez Solidarnosc.
    Teza ta nabiera rumiencow gdy wezmie sie pod uwage niedawno odkryta specjalna komorke ORMO sterowana przez SB i w rezultacie generala, ktora sluzyc miala prowokacjom, przeprowadzaniem aktow wandalizmu w imieniu Solidarnosci, WZBUDZANIEM ZAMIESZEK, organizowaniem szkodliwych i destrukcyjnych strajkow oraz wzywaniem do aktywnej walki z komuna przy uzyciu przemocy…(No i sa nareszcie powody do stanu wojennego a jak ich nie a to sie stworzy).

    Najwiekszym polskim problemem na drodze modernizacji okazuje sie wedlug socjologa profesora Janusza Czapinskiego nie pelzajaca klerykalizacja…ale jeden z najnizszych na swiecie poziomow wzajemnego zaufania.
    Bez tego nie da sie wykorzystac kapitalu spolecznego, ktory jest wartoscia podstawowa na wyzszym poziomie rozwoju.
    I tak odbija sie czkawka proponowana przez Gospodarza szarosc, gruba kreska I RELATYWIZOWANIE.
    Jakby nie patrzec zamiatanie pod dywan nie zastapi prawdy nawet gorzkiej – kazdy to zna kto probuje odzyskac lub zbudowac wzajemne zaufanie…

  58. WODNIK53 pisze:

    2009-12-28 o godz. 16:56

    „(jeśli mnie tu nie chcą – bo myślę i mówię inaczej – napraszał się nie będę)”

    Zostan.
    Nie badz baba(powiedzenie z drugiej polowy XX wieku).

    Slawomirski

  59. Rino pisze:

    2009-12-28 o godz. 09:30
    „ludzie nigdy ze sobą się nie porozumieją do końca. czy możliwe jest porozumienie więznia Oświęcimia i Gułagu?”

    (prze)dziwny (nie)jezyk

    Slawomirski

  60. Charakterystyki kandydatów na urząd prezydenta przedstawione przez Pana redaktora są dosyć trafne, jednak dość powierzchowne, pozbawione istotnej cechy, która pozwoliła tym ludziom zajść w polityce tak daleko. Jeśli przyjmiemy za ten przymiot posiadanie brata, to zaiste dziwna to cecha charakteru, a posiadanie skrupułów w polityce jest chyba ostatnią rzeczą potrzebną do zrobienia kariery. Na dwóch ostatnich kandydatach się nie zatrzymuję, bo szkoda klawiszy, są to postacie z wosku, ale do świecy im daleko z powodu braków w konstrukcji takiego przedmiotu.
    Z oceną ludzi nie należy się jednak spieszyć, brać pod uwagę jednak całość i nie usprawiedliwiać draństwa szlachetnymi czynami, one nie przeważą, słowa można odwołać, czynów nie.
    Co do rocznic, będę w tych miesiącach unikał kiosków z gazetami, radia, telewizji, a także nie będę uczestniczył w dyskusjach poruszanych na ten temat w internecie. Może to oczywiście nie wystarczyć, bo jeszcze mam żelazko, odkurzacz i inne sprzęty, ale mam nadzieję, że nie pisną na ten temat, ani nie puszczą pary, choć żelazko może puścić.
    Zgadzam się z twierdzeniem, że wszystko zależy od miejsca i czasu w jakim dane nam będzie żyć, ponieważ te okoliczności mogą ujawnić w nas człowieka przyzwoitego, lub łajdaka, ale tego nie możemy być pewni. Kiedy pyta się ludzi, jak zachowali by się na wojnie, mówią o strachu,tchórzostwie, odwadze, sprycie itp., ale prawie nikt nie żywi obaw o przeistoczenie się w bestię. Człowiek przyzwoity nie popełnia strasznych czynów, nie musi też być bohaterem, ale czy możemy nazywać kogoś bohaterem, kto ma na sumieniu niewinne istoty, choćby i zgładził własnoręcznie dywizję wroga???

  61. Do wszystkich krytykujących Gospodarza. Nie łaska założyć swój blog i tam wypisywać na Pana Passenta? Jak Wy się zachowujecie? Czy wchodzicie do jakiegokolwiek domu czy mieszkania i zaczynacie dokuczać gospodarzowi? Bo jakby ktoś wszedł do mnie i zaczął mi zadawać pytania, których ja sobie nie życzę, to wywaliłbym na zbity pysk na wycieraczkę.
    Absolwentowi przypominam, że Pan Kołodko był ministrem finansów i mógł wszystko poprawić. Teraz pisze sobie laurkę, a on po prostu zawsze zazdrościł Balcerowiczowi – nie sławy – ale umiejętności i fachowości. Ma po prostu kompleksy. A po drugie, jeżeli piszesz „nic nie czyta i nie orientuje się w problemach geopolitycznych i energetycznych. Jego strategia utrzymania Polski w węglowym skansenie brudnych paliw skończy się upadkiem gospodarki” – to oznacza, że Ty w ogóle nie orientujesz się w temacie. Poczytaj sobie o węglu brunatnym i planach elektrowni atomowej.

  62. Pani Tereso,

    mam to szczęście, że nie pamiętam okresu stanu wojennego, nie zdarzyło mi się też uczestniczyć publicznie w sporach ideologicznych. Niewątpliwie nie ze wszystkich swoich wyborów życiowych jestem dumny, niemniej sprawy te nie dotyczą sfery publicznej. Nie mam więc o swoich wyborach do powiedzenia nic ciekawego dla szerokiego grona.

    Pan Passent z kolei jest osobą publiczną, dziennikarzem, byłym dyplomatą, który w trudnym dla Polski okresie opowiedział się po pewnej stronie. Nie wydaje mi się, aby ogólnie było nietaktowne zapytanie co sądzi o swoich ówczesnych wyborach. Ponieważ jednak mogę się spodziewać, że takie pytanie dostał już wielokrotnie, pozwoliłem sobie zaznaczyć, że nie oczekuję, że odpowie na nie po raz kolejny (takie właśnie oczekiwania uważam za nietaktowne). Ciekawi mnie, czy pan Passent uważa swój ówczesny wybór za słuszny, czy może za błędny, ale uzasadnia go dobrymi intencjami czy może w ogóle odciął się od niego. Był to na pewno wybór kontrowersyjny, przez wielu krytykowany (wspomnę choćby Marsz Intelektualistów Kaczmarskiego). Swego czasu próbowałem znaleźć w sieci jakieś wypowiedzi Pana Passenta na ten temat, nie udało mi się. Uznałem, więc że właśnie to miejsce będzie najbardziej odpowiednim, by znaleźć odpowiedź. Jeśli Pan Passent zechce, sam mi jej udzieli, jeśli nie chce (bo np. jest zmęczony tym tematem), nie zrobi tego, a ja (jak zaznaczyłem) to doskonale zrozumiem (nie wykluczam, że moja niewiedza na ten temat wynika tylko i wyłącznie z mojej własnej ignorancji). Nie bardzo zatem rozumiem, czemu takiemu dokładnie nie może się Pani nadziwić, o jakich moich wyborach Pani mówi, a także co ma z tym wszystkim wspólnego profesor Tadeusz Kowalik. Jeśli ma Pani jakieś zastrzeżenia do mojego taktu, proszę o nieco bardziej precyzyjne ich wyartykułowanie, postaram się je przemyśleć.

  63. „Byłoby dobrze, gdyby w roku 2010 (i w następnych) więcej było tych, którzy – nieprzymuszeni – przyznają się do błędów, niż tych, którzy rwą się do oskarżeń i do wyroków, a w sprawie swoich błędów – milczą.”

    Święte słowa. Obyśmy zamiast ataku na Iran oraz ewentualnej wojny światowej doczekali w roku 2010 chwili, kiedy nieprzymuszony Izrael przyzna się do swych błędów, zamiast oskarżać oraz ferować wyroki.

    W rocznicę Izraelskiego ataku na Gazę „Płynny ołów” ukazała się w Londynie nowa książka Ramsy Baroud’a pt.” My Father Was a Freedom Fighter: Gaza’s Untold”, opisująca życie codzienne Palestyńczyków pod okupacją Izraelską. Pierwsze recenzje dziennikarzy mówią, że książka ta jest obowiązkową pozycją dla każdego, kto chce poznać tamtejszą rzeczywistość. Poniżej zamieszczam (niedoskonałe) tłumaczenie fragmentu tekstu ze strony internetowej Autora, dla przybliżenia wersji palestyńskiej: http://www.ramzybaroud.net/

    „Przed ustanowieniem Izraela Palestyna była wielo-religijna i wielo-kulturowa. Chrześcijanie, Muzułmanie i Żydzi, Armeńczycy, ortodoksyjni Grecy, by wymienić tylko kila (kultur), wszyscy mieli tu swoje miejsce; i wszyscy żyli w relatywnej harmonii. Inne narody toczyły wojny, prowadziły epickie zmagania, aby osiągnąć ten rodzaj koegzystencji, który był już rzeczywistością w Palestynie. Jednak podczas gdy świat zdąża w kierunku nobliwej prawdy, że wszyscy zostaliśmy stworzeni równi, Izrael uprawomocnia pojęcie Ludzi Wybranych, z wyłącznymi prawami oraz przywilejami dla Żydów. Tam gdzie kraje pracowały by zintegrować swoich obywateli tworząc bogactwo różnorodności, Izrael pracuje w przeciwnym kierunku, stosując rasistowską politykę judaizacji kraju, za pomocą której nieruchomości oraz zasoby konfiskowane są Chrześcijanom i Muzułmanom dla wyłącznego użytku Żydów. Podczas gdy (na świecie) panuje konsensus, że pewne prawa człowieka są niezbywalne, Palestyńczycy żyją poddani kaprysom żołnierzy na checkpoint’ach; zsyłających na nich bezkarnie śmierć z samolotów i helikopterów; godzin policyjnych, restrykcji i odmów oraz wściekłych, uzbrojonych osadników, którzy wyobrażają sobie siebie jako reprezentantów Boga.

    Żyjąc pod izraelską okupacją, w obozach uchodźców, czy na wygnaniu, my Palestyńczycy musieliśmy ścierpieć bezduszne pozbawianie nas wszystkiego – naszych domów, naszego dziedzictwa kultury, naszej historii, naszych rodzin, środków do życia, gospodarstw, gajów oliwnych, wody, bezpieczeństwa oraz wolności. W latach 1990. wspieraliśmy porozumienie z Oslo o utworzeniu dwóch krajów, pomimo że zwrócono by nam jedynie 22% naszej historycznej ziemi ojczystej. Ale Izrael wielokrotnie marnował naszą wielkoduszność, konfiskując (jeszcze) więcej palestyńskiej ziemi by powiększać nielegalne kolonie tylko-dla-Żydów oraz tylko-dla-Żydów drogi. Co nam pozostaje obecnie, to zaledwie 14% historycznej Palestyny, izolowanej jak Bantustan, z kurczącymi się gettami, murami, ogrodzeniami, checkpoint’ami z gruboskórnymi żołnierzami oraz z nieustannym wkraczaniem nielegalnie rozszerzających się izraelskich kolonii.”

    Kto wie, może w 2010r. doczekamy także przyznania się do błędów Amerykanów, którzy napadli na Irak i Afganistan (na razie), a może nawet sam Saakaszwili uderzy siew piersi, kto wie…

  64. Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok 2010 i serdeczne podziekowania za
    obecnosc Pana w „Polityce”.

  65. Passent pisze:

    „Byłoby dobrze, gdyby w roku 2010 (i w następnych) więcej było tych, którzy – nieprzymuszeni – przyznają się do błędów, niż tych, którzy rwą się do oskarżeń i do wyroków, a w sprawie swoich błędów – milczą.”

    Pierwszy.

    Wyjechalem z kraju w 81 roku.
    Blad.
    Powiniennem byl zostac w Niemczech w 1980 roku.

    Slawomirski

  66. Kropkozjad pisze:

    2009-12-28 o godz. 18:42

    Wielka religijna milosc; pan pisze.

    Tesknilem do niej jako dziecko.
    Oszukano mnie.
    Tesknilem do Kaczora Donalda i Myszki Miki.
    Nie zawiodlem sie.

    A czy pan w duchu uduchowiony?
    Czy raczka dzieciatka Jezus poblogoslawila?

    Peace.

    Slawomirski

  67. do
    Kropkozjad pisze:

    2009-12-28 o godz. 18:42
    Negowanie religijnosci jest poniekad religia? Teologizowanie postawy politycznej rowniez? Znaki zapytania wynikaja z faktu zjedzenia kropki przez Kropkozjada.
    WINIEN

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jakis symtalito blogowicz napisal, ze: „Ba darze go nawet sympatia bedac z nadania jego pupilem (ostatni wyraz rozumiem jako powieke). Z cala pewnoscia szanuje” itd. itp…
    Musze sie przyznac, ze jestem lekko wzruszony, to bardzo mily gest. Slicznie dziekuje. Co prawda bardziej mnie fascynuje moment opuszczania szczek no ale od czegos nalezy zaczac. Tez prawda. Dlaczego nie od powieki?
    Wyglada to na z cygara dym …

    To jest nawet doskonaly pomysl, to znaczy mam pomysl, ktory zrealizuje – wszystkie swoje pomysly realizuje – klasycznie czyli niewirtualnie i elektrycznie – via Post Christum: klasycznie.

  69. hlmi,

    dziś też dokonuje się wyborów w kwestiach publicznych i to bardzo poważnych. Nie wie Pan co z tym wspólnego ma prof. Kowalik? Może prof. Kowalik wie?

  70. Swoją drogą, czy Solidarność w 1980 r. zgodziłaby się na reformy wg Balcerowicza? Czy Wałęsa by się zgodził? Od zamknięcia wtedy Stoczni poczynając?

  71. WIELKA HEREZJA w Gazecie, Kazimierz Bem i Jarosław Makowski publikuje dziś w GW esej pt. „Zginęłoby się za ojczyznę!” poddający totalnej krytyce zaangażowanie kościoła w militaryzację społecznej świadomości i udział w wojnach napastliwych. „Armia znalazła sojusznika w Chrześcijańskich kościołach. Oglądamy iście pogańskie spektakle, w czasie których śwęci sie np wozy bojowe Rosomak. Albo biskupów stojących ramię w ramie z politykami, którzy krzyczą,że pokój i bezpieczeństwo można uzyskać tylko przez zbrojenia i rozwój technologii służących zabijaniu innych ludzi. Duchowni w ten sposób sakralizują armie, wojnę i przemoc.” A Jezus powiedział Piotrowi; „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.” Święte słowa, także dla Głodzia. Polecam bo jest to moim zdanie najlepszy artykuł w mijającym roku

  72. Torlin pisze:
    2009-12-28 o godz. 23:54

    Zostaw Kolodke w spokoju. To jeden z najrozsadniejszych glosow w Polsce. Porownywanie go z Balcerowiczem jest absurdem.

    W pierwszym roku swych ‚reform’ Balcerowicz osiagnol inflacja 251% spadek PKB -14.5%. W drugim roku, inflacja 585.8%, spadek PKB -7%.

    Kolodko natomiast moze sie pochwalic ze doprowadzil infacje do przyzwoitego poziomu i pozytywnego wzrostu PKB. Nieudalo mu sie natomiast zmniejszyc bezrobocia. Niestety dewastacji Balcerowicza nie mozna odwrocic. Balcerowicz pracowal dla Sorosa, Kolodko dla Polski.

  73. Marek pisze:
    2009-12-29 o godz. 01:41

    „Przed ustanowieniem Izraela Palestyna byla…. ”

    Nieprawda. Przed ustanowieniem Izraela nie bylo Palestyny. Te tereny byly Brytyjska kolonia.
    Rowniez nie bylo Palestyny przed 1967. Zachodnim Brzegiem zarzadzala Jordania a Gaza Egipt.

    Izrael ma prawo do istnienia i Palestyna rowniez. Droga do wolnosci dla Palestyny sa wolne wybory w Jordani gdzie 80% mieszkancow to palestynczycy i bez prawa glosu.

    Jestes rowniez w beldzie oceniajac porozumienie z Oslo. Palestyna mogla stac sie faktem w 1998 w wyniku negocjacji w Camp David sponsorowanych przez Clintona. Arafat storpedowal osiagniecie porozumienia.

    Rozwiazanie tego problemu jest proste. Obciac wszelka pomoc dla palestynczykow. Wtedy to zaczna chodzic po Ziemi, zapoznaja sie z realiami i osiagna porozumienie z Izraelem.

  74. Panie Redaktorze,

    Nie ma Pan racji w sprawie wyznania przewin osobistych naszych rodków,
    jak równierz własnych.

    Zastanawia mnie spłycone spojrzenie wszelkiej maści anamalityków rozważających przyczny występujących objawów degeneracji naszego spoleczeństwa. Zwykle wszelkie analizy skupiają się na skutkach, a ewentualne wnoski sprowadzają się do zaostrzenia sankcji karnych. Bywa, że wnioski takie postuluje warchoł nad warcholami, Leninowski Klon (w jakim kraju quasi prezydent i b. premier publicznie wywiera presję na sąd i sugeruję wysokość wyroku?).
    Wady Polaków biorą się w głównej mierze ze złej pedagoki społecznej lansowanej od tysiąca lat przez kościół, a obecnie bezmyślnie powielanej przez instytucje publiczne. Sytuacja ta występuje we wszystkich krajach o dominującym wpływie religii katolickiej, a przykład warchoła, Berlusconiego poniekąd zdejmuje z naszego kraju odium wyjątkowości.
    W publicystyce dominuje jakikolwiek brak umiaru w poniżaniu ludzi i wyznawanych przez nich wartości. Jednak hamulce są włączane, gdy sprawy zaczynają dotyczyć problemów kościoła, a zwłaszcza jego hierarchii.
    Boimy się kościola, tak jak za acien regium’u baliśmy się jedynie słusznej siły.
    Znany filozof Marcin Król jest zbulwersowany obecną sytuacją (link załączam), ale nigdy nie dostrzegał on przewin kościoła na demoralizację społeczeństwa.
    http://www.dziennik.pl/opinie/article513393/Inwazja_chamstwa_w_zyciu_publicznym.html
    Druga przyczyna, to nowy ustrój gospodarczy (podkreślam słowo gospodarczy), który w pogoni za pieniądzem spowodował obniżenienie standardów etycznych.

    Jeśli idzie o Pańskie rozliczenia, to potwierdzam, że w swoich książkach robi Pan to często. Jeśli idzie o cały okres Pana działalności w Polityce, to uważam, że dał się Pan niepotrzebnie zasugerować własnemu środowisku o jakimś winach.
    Dało to powód do brutalnych ataków, co widać szczególnie także na tym blogu.
    W Polsce wzywanie do uderzenia się we własną pierś skutkuje jedynie wybiórczymi atakami na z góry upatrzone ofiary.

    Pozdrawiam.

  75. No tak, wszystkiemu jest winny Izrael. A ci biedni Palestyńczycy nic, bezradni, prześladowani, ani jednej rakietki nawet nie wysłali, żaden nie wysadził się w powietrze.
    Tak możemy se gadać do końca świata i o jeden dzień dłużej.

  76. Torlin 23.54
    Wyszła własnie nowa ksiazka profesora Tadeusza Kowalika.”Polska Transformacja”. Dowiesz się z niej w jaki sposób zagłuszano wszystkie inne pomysły na przekształcenia gospodarcze, za wyjątkiem akcji Soros – Sachs – Balcerowicz. Dowiedz się co w tej chwili mówi o tym Sachs i jak mocno przeprasza za swoja głupotę. Ale Balcerowicz jest dumny jak paw !!!!

  77. Panie Redaktorze,

    dziękuję, o takie właśnie źródło mi chodziło. Jak już wspomniałem, szukając (być może zbyt pobieżnie) w sieci, nie znalazłem żadnej wypowiedzi.

    Pozdrawiam

  78. Troche pokarmu dla naszych ekonomicznych blogowcow.

    Jak sie robi Ameryke:
    „Całkowity dług budżetu USA w ujęciu GAAP wyniósł na koniec 2008r. 66bln USD czyli 460% PKB. Dla porównania, w Polsce dług publiczny wraz z ukrytymi zobowiązaniami budżetu wobec emerytów szacuję sie z grubsza na 3,1bln zł czyli ok.240% PKB (tez NIEŹLE…).

    Nic dziwnego, że amerykańskie media o tym milczą. Dziwić może natomiast niedawna informacja, że w tym roku raport będzie opóźniony. Po co, skoro i tak niewielu Amerykanów ma świadomość faktycznego stanu finansów swojego kraju? Liczby, zawarte w tegorocznym raporcie muszą być do tego stopnia szokujące, że Departament Skarbu uznał, że nie warto ponosić ryzyka, że ktoś je w końcu dostrzeże. Obawy te są o tyle uzasadnione, że porównaniu z 2008r. w obecnym wydatki rządowe gwałtownie wzrosły, a dochody podatkowe spadły. Swoją drogą ciekawe jest, czy raport zostanie w ogóle opublikowany i czy nie spotka go podobny los co statystyk M3 kilka lat temu.

    Jeśli do długu rządowego dodamy dług prywatny przedsiębiorstw i gospodarstw domowych (240% PKB) otrzymamy zawrotną wartość 700%PKB. Jest rzeczą oczywistą, że żadna gospodarka nie jest w stanie wydobyć się z takiego zadłużenia.” Wyborcza

    Wyglada na to, ze trzeba po prostu wydawac duzo wiecej niz sie zarabia a na wszelki wypadek miec jak najsilniejsza armie…

    Swoja droga to ciekawe – dlug 7 razy wyzszy od calego rocznego dochodu.
    Jaki bylby rzeczywiscie poziom zycia gdyby uwzglednic faktyczna zamoznosc USA ?
    Pytanie kto to splaci jest moim zdaniem retoryczne – oczywiscie slabsi.

  79. Szanowni Państwo,

    Zauważam stosunkowo małą aktywność komentatorów (67 kom.).
    Niektórzy wzięli ironię Gospodarza za próbę oceny kandydatów…
    A mnie się wydaje, że Gospodarz, przynajmniej teraz, jest, jak większość z nas, w rozterce.
    Donald Tusk „nie chce ale musi” – nie wiem dlaczego!
    Nauczył się rządzenia (tak, tak, aby nauczyć się procedur,
    obiegu papierów, trzeba co najmniej pół roku, przyznawał J. Kuroń dużemu audytorium), wie gdzie władza wykonawcza ma kompetencje, nie ma „presidential dignity” – myślę między innymi o mowie ciała, tak znakomitej u Obamy, jest młody, – na tym się zatrzymam a mógłbym jeszcze…

    „Czasem ci sami ludzie postępują raz strasznie, a raz wspaniale.
    Umiemy być gorsi od małp i lepsi od aniołów.
    Jesteśmy słabi. I jesteśmy silni.
    Niesiemy brzemię winy, ale też zasługujemy na łaskę”.

    Pięknie powiedziane…

    WODNIK53 pisze: 2009-12-28 o godz. 16:56
    Wedłu mnie En passant jest wyjątkowo tolerancyjnym blogiem z punktu widzenia Gospodarza.
    Czasami nawet nie rozumiem wyrozumiałości moderatora/Passenta dla skierowanych imiennie obelg.
    Są ludzie, którzy cenią swój dorobek, znają swoją wartość i trudno ich obrazić.
    Np. brytyjskie (pracowałem w korporacji brytyjskiej 20 lat) poczucie humoru a jednocześnie duma z własnej historii, języka światowej komunikacji, Szekspira, itp. sprawiają, że obrazić Anglika jest bardzo trudno.
    Uważam, że średnio mają klasę.
    Tu przypomina mi się reakcja L. Kaczyńskiego na nieistotny, kartoflany żarcik, w nieistotnej gazecie.

    I na koniec coś z klasyka.
    „O najlepszym towarzystwie mówi się, że rozmowa w nim poucza, a milczenie kształci.”
    „Błędy człowieka czynią go sympatycznym.”
    „Nie ma nic gorszego niż aktywna głupota.”
    Johann Wolfgang Goethe (1749-1832)

    Goethe w PS długiego listu napisał, że nie miał czasu aby napisać krócej.
    Więc kończę podziękowaniami dla telegraphic observer, który dał mi link do instrukcji formatowania komentarzy.
    😀

  80. do
    Torlin pisze:

    2009-12-29 o godz. 12:22
    Ma Pan oczywiscie racje, bo w tym sporze nie ma winnego, sa natomiast winni. Dotyczy to obu stron konfliktu. Obie strony zostaly posadzone w sprwozdaniu UB o zbrodnie.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    „Pogadanek” na ten temat jednak nie unikniemy, bo wielu w blogosferze ma gotowe rozwiazania na kazdy problem; ja niestety nie, czego zaluje.

  81. Marek pisze:
    2009-12-29 o godz. 01:41

    “Przed ustanowieniem Izraela Palestyna byla…. ”

    Nieprawda. Przed ustanowieniem Izraela nie bylo Palestyny. Te tereny byly Brytyjska kolonia.
    Rowniez nie bylo Palestyny przed 1967. Zachodnim Brzegiem zarzadzala Jordania a Gaza Egipt.

    Izrael ma prawo do istnienia i Palestyna rowniez. Droga do wolnosci dla Palestyny sa wolne wybory w Jordani gdzie 80% mieszkancow to palestynczycy i bez prawa glosu.

    Jestes rowniez w beldzie oceniajac porozumienie z Oslo. Palestyna mogla stac sie faktem w 1998 w wyniku negocjacji w Camp David sponsorowanych przez Clintona. Arafat storpedowal osiagniecie porozumienia.

    Rozwiazanie tego problemu jest proste. Obciac wszelka pomoc dla palestynczykow. Wtedy to zaczna chodzic po Ziemi, zapoznaja sie z realiami i osiagna porozumienie z Izraelem.

    CIEKAWY WPIS. INTERESUJE MNIE REAKCJA FALICZA NA POWYZSZE STWIERDZENIA:

    winien

  82. do
    jasny gwint pisze:

    2009-12-29 o godz. 10:52
    I tu sie calkowicie zgadzamy.
    WINIEN

  83. Ja w sprawie Balcerowicza Vs Kołodko.
    Przeczytałem artykuł, tego szamana polskiej gospodarki.
    To prorok przeszłości.
    Pisze co należało zrobić, jak kiedyś poseł Pęk, liczył na swoim kalkulatorku, za ile Śląski powinno się sprzedać.
    Ten mistyk pisze:
    PGR należało zachować.
    Celowo zniszczono.
    Należało przekształcić w wielkotowarowe fermy.

    To przecież były wielkotowarowe fermy.
    Ktoś zabraniał je kupować?
    Za co miano je utrzymywać?
    Państwo miało to robić?
    To gdzie miał być kapitalizm?
    A przede wszystkim, Kołodko pisze, że zniszczono je celowo. Jaki był cel ich niszczenia?
    Kto niszczył celowo i kto miał z tego korzyści?

    Dalej profesor zupełnie odjechał w typowy bełkot ekonomi socjalizmu, pisząc o planie Balcerowicza:
    „Był natomiast wyzuty z kulturowych i instytucjonalnych aspektów ustrojowych przemian…

    Zarzuca planowi brak dbałości o stronę społeczną.
    A w czyim, jak nie strony społecznej interesie, plan był wprowadzony?
    Przecież gospodarka była przekazana przez PZPR w stanie totalnej ruiny.
    W interesie społecznym, to koledzy pana Kołodki, swoje teorie ekonomiczne, stosowali 45 lat.

    W końcu, ten zakochany w sobie, bez wzajemności, ekonomista domaga się żeby:
    „…wypracować strategię gospodarczą na nadchodzącą dekadę i lata następne. Musi się ona oprzeć na czterech filarach: szybki wzrost, sprawiedliwy podział, skuteczne państwo, korzystna integracja.”

    Tu się zgadzam.
    Ale uważam, że filarów powinno być więcej.
    Im więcej filarów tym stabilniej.

    Balcerowicz musi zostać!

  84. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-12-29 o godz. 10:31
    Lepiej jednak przymrozyc oko; przyproszenie oka jest natomiast szkodliwe. Wpisu o Lewandowskim nie zrozumialem. Nie przejmowalbym sie jednak postaciami z pierwszych stron trzeciorzednych „europejskich” dziennikow. Interesuja mnie gazety prowincjonalne, w ktorych pisze sie o braku obwodnicy, oczyszczalni sciekow etc.. Niestety strony i felieton polityczny w owych pismach sa na bardzo (lekko brunatnym) poziomie. Dlatego udalem sie w gory celem obcowania z bialym kolorem.
    WINIEN

  85. do
    Slawomirski pisze:

    2009-12-29 o godz. 07:39
    Mamy podobne zyciorysy. Podobne czasoprzestrzenie. Obudzilem sie wprawdzie wczesniej od Pana (1970), jednak o wiele za pozno. Nie mialem na to wplywu ze wzgledu na wiek.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  86. do
    Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-28 o godz. 22:53

    I tak odbija sie czkawka proponowana przez Gospodarza szarosc, gruba kreska I RELATYWIZOWANIE.

    Ciekawy wpis.
    WINIEN
    PS
    Do braku zaufania dodalbym brak wyksztalcenia obywatelskiego., politycznej poprawnosci etc..

  87. @”stasieku” z dn. 29.122.2009 h: 15.33.

    Drogi Blogowiczu-chyba „coś ” Ci się klawiatura przestawiła, albo nie czytasz „do końca” i „nie wszystko”. Trzy moje posty stanowią jedną całość……
    W Nowym – 2010 Roku – życzę Ci więc więcej zrozumienia i przyjmowania „świata” zewnętrznego „głębiej”, z refleksją. Krytykując mój post – z h: 16.56. – zapoznaj się z „wcześniejszym” i „późniejszym”. A propos – w żadnym z ww. przez Ciebie wpisów nie uchybiłem Autorowi Blogu w żadnym wymiarze – a to Twój wpis (h:15.33. z dn. 29.12.09) wyraźnie sugeruje. Merytoryczna niezgoda z Gospodarzem, – to nie uchybienie czy obraza. No chyba, że jesteśmy przedszkolakami w piaskownicy……
    WODNIK53

  88. Zapomniałem zrócić uwagę blogowiczów na jakże odmnienny od zwykłej praktyki styl wpisu Bernarda.
    Serce się raduje.

  89. Mógł premier Tusk rzucić pomysł zmiany konstytucji, mogę i ja zaproponować zmianę na blogu pana Passenta. Skutek zapewne będzie ten sam, ale ruch myśli zawsze odświeża.
    Wychodząc naprzeciw życzeniom Blogowiczów (tak jak np. Telekomunikacja Polska czy STOEN wychodzą naprzeciw życzeniom klientów i wprowadzają zmiany oraz podwyżki) chciałbym zaproponować usprawnienie blogu.
    Ogólnie narzeka się na dużą liczbę wpisów od poszczególnych osób, które w zasadzie powtarzają swoje poglądy, nie wnosząc nic nowego. Najprostsze byłoby nie czytać tych wpisów, a jeszcze lepiej na nie nie reagować, bo dopiero reakcja pobudza autorów do kolejnych wpisów. Jednak najprostsze, logiczne rozwiązania nie znajdują zwykle amatorów. Dlatego proponuję zaprowadzenie pewnego porządku.
    Zauważyłem, że pewne tematy zawsze pobudzają większą liczbę osób do wpisów, przy czym są to zwykle stałe poglądy autorów, którym chcą dać wyraz bez względu na fakty. Proponuję więc przy blogu umieścić działy, takie podblogi o stałej tematyce, i tam każdy, kto czuje nieprzepartą chęć wypowiedzenia się na ten właśnie temat, będzie sobie pisał. Kogo temat nie obchodzi, pominie ten dział.
    Widziałbym następujące działy:
    – Żydzi, Izrael, antysemityzm
    – Kościół Katolicki
    – Polskie elity polityczne
    – Daniel Passent
    Mam nadzieję że Koleżanki i Koledzy oraz sam Gospodarz podchwycą tę myśl i twórczo ją rozwiną. Z nowym blogiem w Nowy Rok!

  90. absolwent pisze: 2009-12-26 o godz. 22:17

    stasieku 20.34
    Byłbym Ci bardzo zobowiązany gdybyś poinformował blogowiczów na czym się znasz, bo ja do tej pory, czytając wszystkie Twoje wypowiedzi nie mogę na to wpaść. Zabierasz głos bardzo czesto, ale wyłacznie sie przyłaczasz do najbardziej niekompetentnych blogowiczów np Torlina, a własnych poglądów nie przedstawiasz, wiec rozumiem że dopiero nad nimi pracujesz ?

    Chyba między innymi, zarzucił mnie Pan nieokreśloność polityczną, he?
    Jestem inżynierem-emerytem i z wiekiem coraz bardziej wątpię.
    Jestem aktywny w En passant od „Niech żyją klasycy” i wielokrotnie deklarowałem swoje sympatie.
    Tak naprawdę to lubiłem Unię Demokratyczną. Przegraną T. Mazowieckiego z Tymińskim i wybór Wałęsy przeżyłem jak chorobę kogoś bliskiego.
    Sam, jako obrzydliwy indywidualista, nigdy nie byłem w żadnej partii, nawet udało mi się nie być w ZMP, ZSMP.
    Przy wyborach politycznych kieruję się prostym kryterium:
    „Czy ten/ta może coś zrobić dla Polski oprócz tego co zrobi dla swojej rodziny”. Banalne.

    Będę głosował na PO bo nie cierpię PIS. Nigdy nie miałem wątpliwości, że najlepszą, najbardziej kompetentną koalicję stworzyliby ludzi UD, PO i SLD. Z SLD nie towarzysze szmaciaki a ci wykształceni, znający języki i mechanizmy władzy.
    Obecnie cierpimy na nadmiar historyków, specjalności na którą w moich czasach szli ludzie uciekający przed wojskiem.
    Kariera – nauczyciel.
    Następna rana obecnej kadry to języki obce. Znajomość tylko angielskiego nie wzbudza w Europie wielkiego uznania.
    U nas grozą wieje. A Goethe (wielki Niemiec, mój guru) powiedział coś w rodzaju – tyle, ile znasz języków, tylekroć jesteś człowiekiem. A Kaczyńscy podobno nawet do NRD nie jeździli. Gadali OM, OM na Żoliborzu…
    I nie robili kartofla z Wałęsy, tylko jego kukłę palili. A najpierw go wybrali, bo musieli…

    Partii obrotowej PSL trzeba odebrać straż ochotniczą a chyba nie wejdzie do sejmu.

    Na koniec deklaracja prezydencka.
    Dziś bym głosował na ANDRZEJA OLECHOWSKIEGO.
    Ucieszyła mnie wczorajsza wypowiedź Frasyniuka, którego opinie podzielam często.
    Andrzej Olechowski to dostojny gość, zna języki, porusza się wolno, góruje nad rozmówcą, jest zamożny.
    I będzie racjonalnym gwarantem systemu „check and balance”.
    Pani Olechowska (kupuje pieczywo w piekarni w sąsiedztwie, widuję przypadkowo), świetna dama.
    Tusk premierem, Olechowski prezydentem!
    To jest moje marzenie polityczne.
    PS
    Moja aktywność w porównaniu z Pańską to pikuś. Zapraszam do dyskusji politycznej „Szarych ludzi”

  91. dusdoc pisze…..

    Nieprawda. Przed ustanowieniem Izraela nie bylo Palestyny. Te tereny byly Brytyjska kolonia.
    Rowniez nie bylo Palestyny przed 1967. Zachodnim Brzegiem zarzadzala Jordania a Gaza Egipt.

    Izrael ma prawo do istnienia i Palestyna rowniez. Droga do wolnosci dla Palestyny sa wolne wybory w Jordani gdzie 80% mieszkancow to palestynczycy i bez prawa glosu.

    Jestes rowniez w beldzie oceniajac porozumienie z Oslo. Palestyna mogla stac sie faktem w 1998 w wyniku negocjacji w Camp David sponsorowanych przez Clintona. Arafat storpedowal osiagniecie porozumienia.

    Rozwiazanie tego problemu jest proste. Obciac wszelka pomoc dla palestynczykow. Wtedy to zaczna chodzic po Ziemi, zapoznaja sie z realiami i osiagna porozumienie z Izraelem.

    CIEKAWY WPIS. INTERESUJE MNIE REAKCJA FALICZA NA POWYZSZE STWIERDZENIA.

    WINIEN

    PS
    Chodzilo tu oczywiscie o wpis busdoca. Ciekawi mnie jego zdanie o kwestii jordanskiej.

  92. Zastanawia mnie nagromadzenie żółci w większości wypowiedzi komentatorów; także na blogu p.Passenta. Jest coś chorobliwego w tym, że każdy prawie „siedzi na kanapie i ma za złe”, a wszelkie ruchy obywatelskie, stowarzyszenia i środowiska aktywne cierpią na uwiąd personalny – Rodacy się nie kwapią własną twarzą, własnym nazwiskiem i pracą firmować działalność obywatelską. Ochotnicy wyginęli w II wojnie, aktywiści siedzą w bankach i zbierają aktywa, a działacze znaleźli niszę w III lidze piłkarskiej.Nie podobają się partie ? Zakładajcie nowe; nie tacy posłowie? To wybierajcie innych. Nie tacy sąsiedzi? A, mapy europy mnikt nie zmieni w dającej się przewidzieć przyszłości. I do kogo pretensje? Do Stwórcy? Wielkiego Brata? Watykanu? Kremla?
    A przecież =- do jasnej cholery! – coś się nam UDAŁO. Nie wpadliśmy w czarną dziurę, ludzie pracują, uczą się, a mentalność będziemy zmieniać pooleniami. Tego przyspieszyć się nie da.

  93. Andrzej Falicz pisze:
    2009-12-29 o godz. 14:52

    Bardzo trafne spostrzezenie. Widzialem podobne statystyki na stronie;
    http://mwhodges.home.att.net/nat-debt/debt-nat.htm
    Podobna sytuacja istnieje we wszystkich krajach EU.

    Czesto w dyskusjach amerykanscy eksperci mowia ‚nie jest zle bo w Europie jest gorzej’.

    Ciekawi mnie opinia medrca z Toronto. Co sie sie dzieje z ekonomia wolno rynkowa ? Gdzie te cuda prywatnej wlasnosci ? Gdzie jest ten dobrobyt ??? Moze nalezy wyslac tam Balcerowicza.

  94. @ busdoc

    Historia świata nie zaczyna się w 1967r., ani nawet nieco wcześniej.

    Nie zrozumiałeś mnie i chyba nie zauważyłeś cudzysłowów. Jak nic nie oceniam, wcale nie twierdzę, że Izrael nie ma prawa do własnego państwa w określonych granicach, bo ma, oczywiście w określonych granicach – jedynie przetłumaczyłem fragment strony internetowej palestyńskiego dziennikarza, pisarza Ramsy Baroud’a, który nota bene także nie kwestionuje prawa Izraela do posiadania własnego państwa. Nie o to mu chodzi.

    Możesz uważać, że w sprawie Oslo racja jest po twojej stronie (choć żadnego argumentu nie podajesz), kto Ci w końcu zabroni? Ale obawiam się, że Ramsy Baroud ma inny pogląd w tej materii, a i argumenty chyba mocniejsze.

    Jest jeszcze prostsze, niż twoje rozwiązanie problemu. Nie trzeba, jak humanitarnie sugerujesz „obcinać wszelkiej pomocy” – można Palestyńczyków wyrżnąć w pień, tak po prostu, lub wpakować wszystkich do komór gazowych, albo puścić z dymem. Pierwsze radykalne kroki w tym kierunku zostały podjęte rok temu. Niektórzy widzą spore, historyczne podobieństwo do zastosowanych metod „obrony własnego kraju” –
    „Israel has the Reich to defend itself!”

  95. jasny gwint pisze:

    2009-12-28 o godz. 21:48

    „Ktokolwiek by to był winę i odpowiedzialność ponosi Pan Passent. ”

    Cytat z Jaroslawa Kaczynskiego czy produkt wlasnego intelektu?

    Slawomirski

  96. Daniel Passent pisze:

    2009-12-28 o godz. 21:38

    „tam jest moje rozliczenie z własną przeszłością. A Państwa?”

    Chwyt ponizej pasa.
    Odpowiedz poznizej pasa.

    Nasze rozliczenie to cala literatura minus to co pan napisal.

    Slawomirski

  97. Falicz
    Politycy nie ufaja rozsadkowi wyborcow, a wyborcy inteligencji politykow.
    Moze cos jest na rzeczy ? Nie ma dymu bez ognia.
    Jesli zas chodzi o zadluzenie USA, to nie ma sie czym martwic. Widac juz jutrzenke inflacji na choryzoncie. Trzask, prask i po dlugu. Glupi tylko kto oszczedza, WYDAWAC !

  98. Jeszcze mnie ten sprawiedliwy podział u Kołodki zastanowił?
    Może mi jego zwolennicy wytłumaczą, kto o sprawiedliwości podziału będzie decydował?
    Ci których dochody będą dzielone, będą mieli podobne zdanie o sprawiedliwości podziału?

  99. Faktem jest, ze Sachs spiewa teraz na zupelnie inna melodie. Czytam jego comiesieczne felietony w Scientific American i trudno czasem uwierzyc, ze to ten sam Sachs.

    Dla zainteresowanych: http://www.scientificamerican.com/author.cfm?id=978

    Byc moze publikowane sa przeklady jego rubryk na polski, w Swiecie Nauki.

    Sprawdzilem. Sa, pod wspolnym tytulem „Świat w równowadze”.
    http://www.swiatnauki.pl/swiat_nauki.php?id=3&go=2

  100. A propos wyborów prezydenckich.Zestaw faworytów znany.”Wielki mały człowiek” i oczywiście Tusku.Jeżeli chodzi o pana premiera to coś cichutko ostatnio o nim.Wszyscy mają w pamięci jak przed ostatnimi wyborami przypomniał sobie ,że kościelnego nie wziął(dla mnie zresztą to żaden grzech bo sam trochę na kościołowych wydatkach również zaoszczędziłem).I sobie pomyślałem,że teraz przyszedł czas na sakrament bierzmowania.A jeżeli naprawdę zbliża się tak wiekopomna chwila w życiu pana premiera to i stąd zrozumiała chwila pełnego wyciszenia.Jesteśmy z Panem,Panie premierze.

  101. Ryba
    Też mnie zastanawia dlaczego źródeł degeneracji życia publicznego czy szerzej społecznego nie upatruje się w głębokim oddziaływaniu kościoła katolickiego. Dwadzieścia lat temu oddano mu „rząd dusz” nad milionami tzw zwykłych ludzi, sowicie płaci mu się za tę kontrolę więc logiczne jest, że powinno się go z owej działalności okresowo rozliczać. „Rozliczać” to zresztą złe słowo – nie lubię go, bo jest słowem-wytrychem właśnie z narodowokatolickiego słownika. Więc może oceniać za głębię moralnego wzmożenia i uduchowienia, którego od wiernych i pasterzy doświadczamy na codzień. To temat rzeka, więc może ograniczę się tylko do jednego zabiegu psychologicznego służącego moralnej równowadze. Myślę o rachunku sumienia bo to jest na temat dzisiejszej dyskusji. Myślę, że człowiek obdarzony poczuciem refleksji nad sobą i innymi ludźmi dokonuje co jakiś czas rachunku sumienia i w tym przypadku nie ma znaczenia czy akurat jest wierzący czy nie. Po prostu czasami przestajemy gonić i zastanawiamy się nad sobą i dzięki autorefleksji dochodzimy do wniosku, że np kogoś skrzywdziliśmy więc trzeba go przeprosić. Albo coś trzeba zmienić w swoim postepowaniu. To jest chyba fundament naszej równowagi psychicznej i moralnej. Ja się zastanawiam dlaczego to co jest dla mnie naturalne i całkowicie dobrowolne w kosciele katolickim jest przymusowe a w przypadku niedokonania zagrożone sankcją. Kościół z góry więc zakłada, że człowiek nieprzymuszony obietnicą kary czy nagrody nie jest w stanie dokonać rachunku sumienia. I co ciekawe miliony wiernych też się z tym poglądem godzą. Nie ma przymusu – nie ma rachunku sumienia. Biorąc pod uwagę coraz bardziej formalne więzi kościoła z wiernymi trudno się dziwić, że rachunki sumienia mają też coraz bardziej formalny a więc pozorny charakter. Jak sądzę rachunek sumienia będzie miał coraz bardziej ceremonialny wyraz więc przyjdzie nam współżyć z ludźmi pozbawionymi zdolności do autorefleksji. To smutne ale wtedy rzeczywiście sankcja będzie wstanie wymusić nawet najdrobniejsze porządne zachowanie.
    Pozdrawiam

  102. @JARUTA pisze 29.12.godz. 17.10′
    Jak zwykle znakomity komentarz , z ocenami do przemyśleń .
    Jesteś od pewnego czasu ( nie mylę sie ?) tutaj sporadycznie , z uwagą czytam co piszesz ,pachnie Poznańską szkołą ,której brak n/Wisłą, a jest n/Wartą .
    Okazuje się ,ze wcale nie potrzeba napisać dużego elaboratu, by coś ważnego napisać.
    Pozdrawiam

  103. @”stasieku” z dn. 29.12.2009 h: 16.54.

    Z tymi „językami obcymi” i cytatem z Goethego to trzeba ostrożnie. Bo jak mawiał kard. A.Casarolii (tęga głowa dyplomacji watykańskiej – a to jedna z „lepszych” i skuteczniejszych dyplomacji w świecie i historii) – główny „macher” polityki Watykanu Pawła VI- można „znać 7 języków obcych i nie mieć w żadnym cokolwiek do powiedzenia”. Goethe jest autorytetem humanistyki europejskiej, ale tu Blogowiczu Twój cytat jest jak „kulą w płot”.
    Zgadzam się całkiem z A.Casarollim. Na sam przód trzeba mieć coś sensownego do powiedzenia w języku ojczystym……..Potem myślmy o „zagłobowych” Niderlandach.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  104. do WODNIK53 pisze: 2009-12-29 o godz. 16:03
    „Skromny żuczku WODNIKU53”, przeczytałem jeszcze raz
    Twój komentarz 2009-12-28 o godz. 16:56
    Szkoda miejsca na cytaty ale jest on pełen podejrzeń, że Pana ktoś „wycina/cenzuruje”.
    Wyraziłem swoją opinię o tolerancji poglądów, a nawet formy, w En passant.
    Te „imienne obelgi” nie dotyczą Pana. Jest Pan w moim odbiorze sympatykiem Gospodarza.
    Nie ważne jest dla mojej ogólnej opinii o tolerancji u Passenta to, co Pan napisał przed i po godz. 16:03.
    Zawsze czytam Pańskie kom. Szczególnie cenię sobie ten o ekspiacji.
    Cytaty z Goethego nie odnoszą się do Pana.
    Serdecznie pozdrawiam, do następnego wpisu!

  105. Chcialbym przypomniec wszystkim dyskutantom „praw do istnienia” na terenie Bliskiego Wschodu, ze panstwa zydowskiego nie bylo na tych terenach przez niemal 2000 lat (od czasow Imperium Rzymskiego). Do czasu I Wojny Swiatowej tereny te nalezaly do Imperium Ottomanskiego. Pozniej stanowily protektoraty angielskie i francuskie. Ludnosc zas stanowili w przewazajacej czesci arabowie. Takze przedstawiciele rasy semickiej ale mahometanie. Idea przesiedlenia zydow z Europy na tereny bliskowschodnie urodzila sie wsrod zwolennikow ruchu syjonistycznego i zostala podtrzymana entuzjastycznie przez nazistowskie wladze III Rzeszy. Niestety ani lokalne wladze arabskie ani angielska administracja nie patrzyly na to chetnym okiem gdyz ziemie te byly juz zasiedlone i nowi osadnicy mogli tylko zrobic na nich zamieszanie (co istotnie nastapilo tyle ze pozniej).Po II WS wielkim zwolennikiem wyslania nadmiarowych zydow do Palestyny byl Wielki Stalin, ktory chcial podrzucic komunizujace „smierdzace jajko” zydowskie angielskiej administracji . To zreszta mu sie udalo i od tego czasu trwa nieustajaca wojna narodowo-wyzwolencza wywlaszczonych ze swojej ziemi i mienia Arabow. Czy wiec Zydzi maja jakies prawa do obecnego terytorium Izraela? Zajeli je prawem kaduka i utrzymuja sie tam dzieki wlasnej sile zbrojnej i poparciu USA. To wszystko moze sie zmienic w sytuacji gdy ich protektor slabnie a inne panstwa Bliskiego Wschodu staraja sie o uzyskanie wlasnych broni masowego razenia. Pamietajmy, ze zyjemy na swiecie na ktorym „Homo, homini lupus” czyli czlowiek (czy narod ) jest drugiemu wilkiem. Sytuacja, w ktorej slabszy moze stracic swoje terytorium na rzecz silniejszego moze powtorzyc sie i to nie tylko na Bliskim Wschodzie.

  106. Bardzo mnie ciekawi, że po opublikowaniu dwóch postów w których wyjaśniałem Torlinowi różnicę między Kołodką i Balcerowiczem na korzyśc tego pierwszego, wypadł ten w którym były konkretne dowody, a został ten w którym był komentarz. Chyba tego Kołodki w Polityce nie lubieją ?
    Nie przypominam sobie ani jego artykułu, ani z nim wywiadu, natomiast Balcerowicza lansują tak, że aż się lukier leje na ulicę strumieniami ……

  107. Ryba 16.49
    Ja też zauważyłem tekst Bernarda. Spodziewam sie najgorszego, np kolejnej eksplozji ładunku pentrytu, w połączeniu z siarkowodorem. Chyba że to inny Bernard.

  108. 1.Andrzej Falicz pisze:
    2009-12-29 o godz. 14:52

    „Troche pokarmu dla naszych ekonomicznych blogowcow
    „Jak sie robi Ameryke:
    “Całkowity dług budżetu USA w ujęciu GAAP wyniósł na koniec 2008r. 66bln USD czyli 460% PKB. Dla porównania, w Polsce dług publiczny wraz z ukrytymi zobowiązaniami budżetu wobec emerytów szacuję sie z grubsza na 3,1bln zł czyli ok.240% PKB* (tez NIEŹLE…).

    Jeśli do długu rządowego dodamy dług prywatny przedsiębiorstw i gospodarstw domowych (240% PKB) otrzymamy zawrotną wartość 700%PKB. Jest rzeczą oczywistą, że żadna gospodarka nie jest w stanie wydobyć się z takiego zadłużenia.” Wyborcza”

    * Dopłaty do FUS i KRUS ‚2010r przewidziane są w sumie na 76mld zł, rentowność do wykupu obligacji 20-letnich = 6,3%, inflacja 3,3%, bieżąca wartość przyszłych zobowiązań przy założeniu, że będą się powtarzały co roku w nieskończoność w wartości realnej z 2010r. 76/0,03=2,5bln. Jawny dług publiczny=ok. 0,6bln zł

    Mój komentarz:

    Nie rozumiem dwóch rzeczy:

    1) W jaki sposób autor wyżej cytowanego komentarza w GW (Słysz) otrzymał sumę ukrytych zobowiązań w postaci dopłat do FUS i KRUS wynosząca 0,6 bln zł?
    W jego komentarzu to wyliczenie jest umieszczone w przypisie pod artykułem, przypis jest przytoczony powyżej. Przypisu nie rozumiem.
    Dlaczego autor pisze, że 0,6 bln, to jest „wartość przyszłych zobowiązań, przy założeniu, ze będą co roku powtarzały się w nieskończoność”? Dlaczego „w nieskończoność” i dlaczego są to „ukryte zobowiązania” (patrz cytat powyżej przypisu)?
    Gdy analizuję komunikaty o budżecie, to te dopłaty są wyraźnie zapisane jako wydatki sztywne – są bilansowane w budżecie.

    2) Dlaczego dolicza się do długu publicznego długi prywatne? Czy zakłada się, że prywatni nigdy ich nie spłacą i obowiązek ten przejdzie na państwo?

    Pzdr, TJ

  109. Mnie z lewactwem przestało się chcieć dyskutować. jakie to szczęście, że to właśnie Balcerowicz robił reformy, a nie Kołodko, bo mielibyśmy teraz Ukrainę.
    Absolwencie!
    Możesz sobie pisać na mój temat co chcesz, po mnie to spływa. Ze swojej strony pokazujesz jedynie demagogię i lewactwo. Do ekonomii kapitalizmu jest to trochę daleko, chyba, że rozmawiamy o ekonomii socjalizmu – aaaaaaaaaaaaa, to co innego.

  110. @parker , pytasz co można było zrobić z PGR -ami ? Otóż w ostatnim lub przed Dużym Formacie GW jest kapitalny art. o facecie który miał na to wpływ . Poza fantastycznymi zupełnie okolicznosciami łapanek na ministrów itp. , ów gość , cięzko doświadczony przez życie , przeżywszy iluminację duchową ( z resztek kapitału wybudował centrum rehabilitacji ) pisze wprost , że można było PGR pozostawić same sobie , urynkowiając ich działania . Może z jakąś małą pomocą Państwa .
    Niestety , zamiast komercjalizacji i to wspomaganej , pozostawiono tych ludzi samym sobie . PGRy zburzono IDEOLOGICZNIE ! Gość ma z tego tyt. wyrzuty sumienia , bo mógł to zmienić !
    Podobnie „załatwiono ” wiele spraw , zakładów pracy itp. Jest kwestią zupełnie zasadniczą , jak wszyscy zdziczeliśmy przez 20 lat działania dzikiej propagandy mediów ! To są setki tysięcy istnień ludzkich !!! O ile Jaruzelskiemu media ZAWSZE przypomną o kilku trupach ( w wiekszości na własne życzenie ) o tyle te zniszczone setki tysięcy – NIGDY ! A epidemia samobójstw w okresie transformacji nie istnieje w mediach w ogóle !
    Pomijając główne kwestie sporu ekonomistów , Balcerowicz jest facetem , który dla zrównoważenia „słupków ” a nawet wierności DOKTRYNIE , lekką reką wysłałby setki tysięcy ludzi w niebyt. Warto o tym pamiętać mieszkając w dużym mieście , mając pracę i czas na dyskusje ( może miłe , lecz nic nie dające ) na blogach .
    Ktoś na blogu napisał o długach Gierka . Były to racjonalnie zaciągane długi i masę rzeczy z nich powstało . Tzw. Druga Polska . Gdyby jej nie było , solidaruchy nie miałyby czego sprzedawać . Bo nawet sprzedane poniżej wartości ratowały i ratują ich d..y ! Mimo , że obdarowani „gardzą ” tzw. komunistycznymi dokonaniami i je ustawicznie dezawuują ! Pisze o tym obszerniej w Przeglądzie prof. Bożyk ( wraz z dokładnymi wyliczeniami ).

    Pesymizm i sprzeczność poglądów występujący na blogu sugeruje , że może NIEPOTRZEBNIE jedliśmy tę żabę ??? Do 2013 r. będziemy jeszcze mieli sporo kasy z UE . Co potem ?
    Warto może porównać tzw. DOBROSTAN życia na Białorusi i Ukrainie ! Zadanie dla @TO ! Białoruś pozostała tzw. skansenem komunistycznym z nierozszabrowanym krajem i brakiem tzw. demokracji . Ukraina , mimo , że znacznie bogatsza w przemysł i zasoby jest w paskudnym dołku . To ciekawe porównanie . Sama Ukraina Zach . (dla równości ) i Białoruś ! Gdzie ludziom lepiej ? Gdzie rodzi się więcej dzieci , mniej jest samobójstw , przestępstw ? Nie tylko samo PKB . Ja robiłem przymiarki i zdaje się wiem . Pozdrowienia i najlepszego 2010 roku !

  111. Panie Falicz: pana zatroskanie amerykanska ekonomia, a zwlaszcza dlugiem jest wzruszajace, choc nosi znamiona lekkiej obsesji. „Kto za to zaplaci”: pyta Pan…powiem Panu kto: Palestynczycy.

  112. PIRS pisze:

    2009-12-29 o godz. 16:50

    „Widziałbym następujące działy:
    – Żydzi, Izrael, antysemityzm”

    Gradacja PIRS to czysty antysemityzm w polskim wydaniu.

    Czy komus normalnemu w panstwie Izrael cos tak absurdalnego jak: Polacy,Polska,ksenofobia wpadnie na mysl?

    Oczywiscie ze nie.

    Slawomirski

  113. z dystansu pisze:

    2009-12-29 o godz. 18:03

    „Glupi tylko kto oszczedza, WYDAWAC !”

    To jest postawa antyspoleczna.

    Slawomirski

  114. parker pisze:
    2009-12-29 o godz. 15:51

    „PGR należało zachować.
    Celowo zniszczono.
    Należało przekształcić w wielkotowarowe fermy.
    To przecież były wielkotowarowe fermy.
    Ktoś zabraniał je kupować?

    Za co miano je utrzymywać?
    Państwo miało to robić?

    To gdzie miał być kapitalizm?
    A przede wszystkim, Kołodko pisze, że zniszczono je celowo. Jaki był cel ich niszczenia?
    Kto niszczył celowo i kto miał z tego korzyści?”

    busdoc pisze: Parker, ogladalem wywiad z Kolodka w ktorym powiedzial „PGR-y nalezalo skomercjalizowac” Tzn postawic na wlasne nogi jak kazdy inny zaklad przemyslowy. Skad ci przychodzi do glowy ze panstwo mialo by je utrzymywac ???

    Nie cierpie takich bzdur. Ludzie nad Wisla, kiedy wreszczie zapoznacie sie z realiami do jasnej….. ! To juz 20 lat bezgranicznej wiary w zachodnie klamstwa !!!

    W Uni Europejskiej i w USA od niepamietnych czasow istnieja zapomogi dla rolnikow. W Uni wydaja na to okolo 50 miliardow Euro kazdego roku. A wy w kraju nad Wisla chcieliscie by polski rolnik konkurowal na wolnym rynku z zachodnim ktory otrzymuje zapomogi.

    W rolnictwie nigdy nie bylo i nie ma wolnego rynku w Europie. A wy kupiliscie zachodnie brednie i by sie przypodobac i podlizac zachodowi. Niszczyliscie wszyskto co polskie pod wplywem zwyrodnialych ideii.

    Zaden kraj nie moze sobie pozwolic na upadek rolnictwa !!! W kraju na Wisla natomiast nie wielu zdaje sobie z tego sprawe.

  115. Marek pisze:

    2009-12-29 o godz. 17:16

    Pornografia i nazistowski antysemityzm.
    Jak panu nie wstyd siac nienawisc pomiedzy ludzmi.
    Taka dzialalnosc jest nielegalna w wielu cywilizowanych krajach, tak samo jak rasizm, homofobia, przesladowanie niepelnosprawnych oraz inne tego typu dewiacje od inkluzywnego obywatelskiego spoleczenstwa.

    Wstyd.

    Slawomirski

  116. Torlin pisze:
    2009-12-29 o godz. 22:59

    Pokazujesz oznaki nie uzasadnionej agresywnosci. Widac ze widzisz tylko dwa swiaty czarny i bialy. Jest to dla mnie zaskoczeniem bo znajac wielu dostojnych abolwentow SGPiS nie spotkalem sie z takim uproszczonym rozumowaniem. Wnioskuje wiec ze obcinales wyklady spedzajac duzo czasu w Hadesie a moze nawet w ‚Bolku’ na Polu Mokotowskim.

    Twoj piekny swiat prawicowej poprawnosci i wolnego rynku wygladal tak w 2009. Rzady krajow swiata wydaly $12 trilionow na ratowanie firm. Nie tylko firm pod swoja kontrola, rowniez firm prywatnych. Czy to nie pachnie komuna ??? I to ten najbardziej z kapitalistycznych krajow i to ci mistrzowie wolnego rynku USA byli najbardziej aktywni w tej komunistycznej dzialanosci. I co ty na to ???

  117. busdoc pisze:
    2009-12-30 o godz. 06:56

    Parker, ogladalem wywiad z Kolodka w ktorym powiedzial “PGR-y nalezalo skomercjalizowac”

    No to przecież nic innego nie zrobiono, tylko je skomercjalizowano.
    I padły,bo nie miały zdolności do konkurowania z indywidualnymi rolnikami.
    Kołodko bredzi.

  118. Ponownie pojawily sie w blogosferze glosy dotyczace Izraela oraz konfliktu tegoz z Palestyna. Pozwole sobie wiec na kolejna uwage; problem polega na tym, ze Izrael nie ma zadnego partnera do podjecia negocjacji celem zawarcia porozumienia/pokoju, ma natomiast wielu przeciwnikow. Wynika to z faktu, ze pozorny konflikt dwustronny jest konfliktem wielostronnym. Politycznie i terytorialnie „podzieleni“ Palestynczycy nie sa obecnie w stanie podjac jakichkolwiek negocjacji. Nie sa rowniez gotowi na jakiekolwiek rokowania. Finansowo uzaleznieni od UE, gospodarczo od Izraela ulegaja jednakze presji politycznej „sasiadow“ – Egiptu, Iranu, Jordanii, Libanu oraz Syrii (porzadek alfabetyczny z akcentem na Syrie i Iran). Wazna kwestia jest sytuacja gospodarcza w Palestynie i wynikajace z niej calkowite uzaleznienie od drugich

    Dlatego jednostronne propozycje rozwiazania konfliktu sa zupelnie bezsensowne, bo nie uwzgledniaja potrzeby „utrzymania“ Palestyny w przyszlosci. Europejczycy (UE) finansujacy dotychczas Palestyne nie zgodza sie na rozwiazanie jednostronne majac na uwadze przyklad Kosowa. Uwazam, ze dla sasiadow Palestyny i samych Palestynczykow (czyt. ich „reprezentantow“) utrzymanie status quo jest dosc „wygodne“, co czyni problem czasowo nierozwiazalnym. Nie znaczy to jednak, ze oba narody sa z tego stanu rzeczy zadowolone. Nalezy przy tym zaznaczyc, ze w „demokratycznym“ Izraelu owe glosy sa slyszalne, a w autorytarnych krajach sasiedzkich i politycznie podzielonej Palestynie przewaza tenor niewiele majcy wspolnego z polityka mediacyjna.
    WINIEN

  119. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jacobsky w kategorii En passant pisze 2009-12-29 o godz. 18:26

    „Faktem jest, ze Sachs spiewa teraz na zupelnie inna melodie” itd…

    Jacobsky „stary” druhu blogowy, cos mi sie wydaje – domyslam sie, a wlasciwej jestem tego pewien, ze p. Sachs, o ktorym raczysz pisac przechodzi wlasnie tzw. „mutacje glosu”. Ciekawym jest/bedzie jaka bedzie mial rozpietosc widelek, czyli oktawe po mutacji i czy osiagnie przewidziane „wysokie C”.
    Mysle ze – tu tez sie li tylko domniemam, ze prof. Leszek Balcerowicz – czytaj: ostatnie jego wystapienie w polskim Sejmie – potrzebuje na dobra sprawe jeszcze paru 5 – 6 lat aby dorosnac do okresu „naturalnej mutacji”. Chyba, ze jest opozniony, to co innego…
    W tch „szerokosciach geograficznych” to tez sie moze przydarzyc. Ja bym go dla pewnosci juz dzisiaj ochrzcil.
    Zawsze bedzie mozna powiedzie; „Nic dziwnego, ze takie bzdury gada, ostatecznie katolik – napewno mu cos, czyli na zapleczu w zachristii odbilo”. Donek sie zorietowal i zrobil to sam, zwalajac w ten sposob swoj safandulizm na Watykan.

    Ps.
    Jak tam „Koguciki” w Quebecu?
    Otwieraja nadal i konsekwentnie butelki wina li tylko „de Gaullem”?

  120. Pan red Passent pisze:” Byłoby dobrze, gdyby w roku 2010 (i w następnych) więcej było tych, którzy – nieprzymuszeni – przyznają się do błędów…”
    Wychodze na przeciw noworocznemu zyczeniu red Passenta i nieprzymuszona – przyznaje sie do bledu, kajajac sie jednoczesnie (rowniez dobrowolnie) i proszac o wybaczenie. Otoz zaluje mojej niefrasobliwej wypowiedzi na temat religii, gdy napisalam, iz jest ona dla wybranych a niepredysponowani nie powinni sie nia zajmowac. Nie mnie wypowiadac sie tak lekko na temat wielkiego misterium wiary i w dodatku w nieodpowiednim miejscu i w niewlasciwym gronie. Mam nadzieje, ze nie zgorszylo to jakiegos „maluczkiego” – przechodnia ktory przypadkowo pojawil sie na tym blogu, bo stalych bywalcow „maluczkich”, jak sie pocieszam, niewiele juz zgorszyc tutaj moze.

    Wodnik,
    piszesz: „To po raz kolejny”ginie”,”wcina” lub jest p0o prostu cenzurowany mój wpis. I nie było tam żadnej “obsceny” i niekulturalnych słów. (…) To po raz któryś z rzędu mnie dotyka (a uważam, że zachowuję się przyzwoicie na Blogu – w przeciwieństwie do kilku stałych uczestników, przekraczających granice nie tylko “dobrego smaku” ale i podstawowych barier kultury dyskusji i tych postów się nie kasuje)”
    Wodnik, nie Ciebie jednego dotknelo to zjawisko, tutaj na blogu niejeden/a na to sie uskarzal, a ja widzialam nawet kiedys na wlasne oczy (w pewnym innym miejscu, gdzie taki jeden powszechnie znany mONdry [z nadania] – oraz – Wieeelki [ponoc z czyjegos powolania] – SymBOLek – podpisyWAL felietony swoim nazwiskiem), jak ginely nie tylko poszczegolne wpisy, ale i cale WONtki (tematy), ktore nie tylko nie byly obsceniczne ale wrecz przeciwnie, odznaczaly sie wysoka kultura oraz dowcipem na poziomie uniwersyteckim, podczas gdy bluzgi i przeklenstwa, nietamowane przez cenzora, laly sie obficie jak zawartosc wodospadu Niagara. No i slusznie, Wodniku, bo po co wykiwany narodek ma myslec, ze byc moze posiada jakas tam umiejetnosc dyskusji, jeszcze by sie w pyche wbil a duma prowadzi wiesz dokad, moj drogi Panie. Poza tym wbijanie w dume narodku to wtedy sie robi, jak potrzeba go nabic w butelke, w przeciwnym razie prowadzic to moze do niekontrolowanych zachowan, ktore kto wie czy nie spowodowalyby jakichs nieobliczalnych skutow wyrazajacych sie na przyklad podwyzszonym zaangazowaniem w jakichs tam wyborach czy rozwojem ogolnej kultury obycia owocujacej wzrostem wzajemnego zaufania, a tego rodzaju konsekwencje to juz bardzo powazna sprawa. Jaka jest rola cenzora w tym wszystkim, zapewne spytasz. Hmmm… ja tez zadawalam sobie to pytanie, przeciez podobno pracownicy w dziale internetu pracuja (przynajmniej w Wybiorczej) po12 godzin na dobe … No ale jedno jest pewne w tej materii: przydalby sie tutaj jakis sprytny wynalazek, ktory podwoilby wydajnosc ich pracy na klawiaturkach, uwaga, to niewatplilwie pomysl dla enterprenera Ediego, ktory bywal kiedys na tym blogu, czy teraz bywa, nie wiem, bo mnie samej dlugo tutaj nie bylo … a wiec uwaga Eddi, podsuwam Ci pomysl na biznes: PODUSZKI NA OPUSZKI!

    A na zakonczenie do pana Slawomirskiego:
    Jak sie ciesze, Panie Slawomirski, ze opcje, ktora pozwala dopuszczac, iz byc moze, po przeciwnej sronie ekraniku siedzi jednooki, (jak to Pan sie wyrazil), mozna w zupelnosci wykluczyc. Otoz stanowczo zaprzecza temu fakt, ze udalo sie Panu otworzyc to DRUGIE OKO! Na dowod cytuje Pana wpis zamieszczony 27 grudnia na temat felietonu Gospodarza: „Ladnie napisane”. Szkoda tylko, ze dzien pozniej zamknelo sie Panu z kolei to PIERWSZE OKO, w dowod czego przytaczam cytat z Pana wpsisu z dnia 28 grudnia, (czyli z dnia nastepnego) ktory skierowal Pan do niejakiego Winnego:”Dziekuje za swietny tekst i krytyke gospodarza..Slawomirski”.
    Niewatpliwym pocieszeniem w tym polozeniu jest fakt, ze ma Pan w zapasie jeszcze trzecie OKO, ktore umozliwa postrzeganie nadnaturalne, ktore pozwolilo Panu doskonale pojac tekst Winnego, ktory postrzega Pan jako „swietny” , podczas gdy tekst ten, niespojny, zamulony, z rwaca sie nicia przewodnia (lub jej brakiem jak kto woli), z nielogicznymi zestawieniami zdan oraz chaosem myslowym (tak jak zreszta i inne teksty tego samego autora, ktore mialam okazje omiesc wzrokiem, bo czytac tego niepodobna) pasuje do felitetonu Gospodarza jak nie przymierzajac, piesc do OKA.

  121. do Ryba pisze: 2009-12-29 o godz. 11:51
    Pisze Pan, że Gospodarz ”nie ma racji w sprawie wyznania przewin osobistych(…)”
    Jakie stosuje Pan kryteria przy uznawaniu czyichś racji w sprawie wyznań?
    A pod koniec: ”Jeśli idzie o Pańskie rozliczenia, to potwierdzam, że w swoich książkach robi Pan to często”.
    Nie bardzo więc rozumiem o co biega…
    Ale z większością rozważań w kom. się zgadzam.

    ad PIRS pisze: 2009-12-29 o godz. 16:50
    Popieram propozycje zmian w organizacji blogu.
    Zacząłem od siebie, ułatwiając czytanie moich komentarzy przez formatowanie.
    Stosowanie pogrubienia dla nicków i kursywy dla cytatów chyba ułatwia odbiór.
    Wpisywanie w jednej linijce pogrubionego
    ad/do nick pisze: rrrr-mm-dd o godz. gg:mm
    też pozwoli więcej przeczytać na jednym ekranie.
    Gdyby komentatorzy pisali najpierw w edytorze sprawdzającym
    literówki/błędy ort. i potem tekst wklejali do pola tekstowego w blogu,
    uzyskalibyśmy z pewnością lepszą reputację wśród blogowiczów.
    I uwaga dla administratora En passant:
    Długi czas oczekiwania „w przedsionku” często utrudnia dyskusję.
    Warto także podawać ilość odwiedzin.

    ad Kartka z podróży pisze: 2009-12-29 o godz. 20:53
    Znów ktoś zarzuci mi teflonowatość.
    Ale czy warto coś dodawać do świetnego tekstu Kartki o sumieniu w ramach kulturalnej polemiki z Rybą?

  122. Wedlug teorii L .Balcerowicza nalezy wszystko sprywatyzowac a firmy niedochodowe niech bankrutuia.
    Wtedy gospodarka i ekonomia bedzie zdrowa a ludziom bedzie sie zylo dostatnio,tak mniei wiecei glosi goru L.B.
    A jak to jest w praktyce w kraiach zachodnich zwlaszcza
    w ameryce w dobie kryzysow i bankructw.
    Rzad USA i nie tylko wydal miliardy dolarow na upadaiace
    fabryki np,Ford ,dlaczego niepozwolil jej upasc.
    W pompowal dalsze miliardy w upadaiace banki,
    gdzie prawie natychmiast zarzady bankow wyplacily
    sobie wielo milionowe bonusy.
    I co z naszym Balcerowiczem i iego teoria czy zachod onim
    zapomnial? Nic podobnego dobrze pamieta i popiera
    iego ekonomie pod warunkiem ze bedzie realizowana
    w Polsce.Prywatyzacia dobiega konca i dziura w kasie bedzie
    nie do zalatania .
    Wtedy nasz prof.Balcerowicz dostanie ciepla posade
    w kturyms z bankow na zachodzie pewnie jako doratca.
    Beda mu placic dobra pensie tylko nie zeswoiei kieszeni.

  123. @ Slawomirski

    Nie traktuję Cię poważnie i polemikę z Tobą uważam za bezcelową; jednak powodowany ignorancją, złą wolą, kompleksami, bądź atawistyczną chęcią przywalenia komuś nabiją gwoździami maczugą „antysmityzmu” obrażasz mnie tutaj publicznie, dlatego parę słów napiszę.

    Jaka znowu pornografia dobry człowieku? Jaki antysemityzm?? Chyba już Ci kompletnie odbiło drogi panie Slawomirski. Mylisz krytykę, wynikającą z niezgody na barbarzyństwo człowieka wobec człowieka, brutalność silniejszego wobec słabszego, z sianiem nienawiści.

    Sianiem nienawiści nie jest krytyczne zabieranie głosu, a tchórzliwe lub kołtuńskie milczenie, bierność wobec dziejącej się ludzkiej krzywdy; bierność, która przez oprawców traktowana jest jako aprobata dla ich działań i w konsekwencji powoduje praktyczną brutalną eskalację nienawiści, realizowaną przez agresję militarną. To nie ja, a Tobie podobni, odwracając swe głowy od rzeczywistości przyczyniają się do siania nienawiści na świecie.

    Idź i powiedz tysiącom tych Izraelczyków, którzy masowo krytykują barbarzyństwo swojego rządu, że są antysemitami. Jedź do USA i milionom tych, którzy potępiają kolonialne wojny, inicjowane przez tamtejsze korporacje wykrzycz prosto w twarz, że są anty-Amerykanami. Nazwij krytyków hitlerowców anty-Niemcami, a krytyków Stalinizmu anyty-Rosjanami.

    Nie chcę być złośliwy, więc nie będę odnosił się do twojej radosnej twórczości, polegającą na wyrzucaniu z siebie co chwila jakiegoś konglomeratu pokracznych słów, bo przecież nie myśli, ale gdybym chciał być był złośliwy, to porównałbym te twoje produkcje do przykrej przypadłości, przydarzającej się czasem ludziom przy niestrawności. Dobrze, że nie jestem złośliwy.

    Rozumu w Nowym Roku, Slawomirski, rozumu.

  124. Warto przypomnieć sobie Noc Balcerowicza. PGR- y to był łatwy kąsek dla nowej ideologii, której trzeba było jak kani dżdżu – właśnie! – radykalizmu. Korzystały z kredytów, swoją produkcję sprzedawały nie na wolnym rynku, a do Państwa po cenach urzędowych i nie miały w tej sprawie głosu. Nadawały się PGR-y bardzo na ofiarę: w jednej jednostce pracowało niewielu ludzi (nie to co w przemyśle ciężkim) i łatwo ich było poświęcić.

    Wielu rolników indywidualnych też mocno ucierpiało (niektórzy z tego powodu uciekli – wyjścia nie było – za granicę) na Nocy Balcerowicza jak i wiele różnych zakładów prowincjonalnych. Wielkie zakłady dotowano, małe zamknięto wskutek braku możliwości spłaty przecenionych w górę kredytów. 300 % ?!

  125. Do Torlina
    Ten Torlin to rzeczywiście ekonomiczna tęga głowa.Balcerowicza to w ogóle na ołtarze.A co?A może obwołajmy go Mesjaszem.Niech to będzie taka nasza nowa świecka tradycja.

  126. Ted pisze:
    2009-12-30 o godz. 11:55

    Gdyby Balcerowicz stał na czele Fed, zamiast Greenspana, to do kryzysu by nie doszło.
    Niewielu było bohaterów w naszej historii,których idee, by się bardziej przysłużyły społeczeństwu.
    Moim zdaniem, przyjdzie czas, że Balcerowicz za swoje dokonania z okresu przełomu, dostanie Nobla.
    @mikesz
    Mesjaszem bym go nie obwoływał, ale pomnik bym mu wystawił.Kiedyś

    Balcerowicz musi zostać!

  127. Come back Balcerowicza – http://blogmedia24.pl/node/22752 ,

    co do odsetek od kredytów (12:35) to chyba mi się potroiło – w internecie znajduję że było to 90 %.

    To jeszcze coś – http://paw1.salon24.pl/144914,plan-balcerowicza-a-prawa-fizyki 🙁 Co z tego, że to prawda?

  128. zdziwiona pisze:

    2009-12-30 o godz. 11:42
    Zauwazylem, ze zdziwiona jest obecnie blednie zdziwiona. Niewarto sie wiec przyznawac do bledow. Jesli jednak, to bez szczegolnych oznak kokieterii.
    WINIEN
    PS
    Powierzchowne przechodzenie „obok” problemow jest rowniez bledem.

  129. Ze zdziwieniem przeczytalem ponownie, ponizsze slowa przed i po iluminacji zdziwionej.

    Dlatego wazne jest, zeby otwierac oczy szeroko, azeby moc widziec nieco wiecej odcieni kolorystycznych w tej calej bogatej palecie barw, z jakich sklada sie nasza historia oraz terazniejszosc.

    Taki na przyklad JASNY GWINT … zeby on nie wiem jak protestowal, to Bog i tak go kiedys dopadnie.
    Zatem wiec otworzmy serca, przynajmniej raz na rok, w czasie swiatecznym, to przecie okres cudow, kiedy nawet czworonogom zdarza sie przemowic, a moze sie zdarzy cud wiary.
    WINIEN
    PS
    „calej bogatej palecie barw”; obok caly bogaty kunszt sztuki poetyckiej opartej wprawdzie na logos, nie na wierze lub wierze w slowo, majacy malo wspolnego z logistyka mentalna, dlatego nadajacy sie do najblizszego magazynu slow, czyli ars publica.

  130. busdoc pisze: 2009-12-30 o godz. 10:49
    Rzadko zabieram głos w sprawach kryzysu, choć przeczytałem raz w Polityce
    i raz w książce Żakowskiego „Zawał”, dużo mądrych przemyśleń wybitnych ludzi.
    Jednak wykorzystywanie w dyskusji o wyższości systemów politycznych faktu,
    że Amerykanie wrzucili na rynek 12 bilionów USD (tak, bilionów, bo jesteśmy w Polsce), zatem wg Pana wykonali odruch socjalistyczny,
    jest moim zdaniem nadużyciem – że powiem delikatnie.
    Dolar USD jest ciągle główną walutą rozliczeniową świata a decyzja o dodruku leży w rękach Amerykanów. Z EUR jest trudniej zdecydować, right?
    Dymają więc Amerykanie świat równo, obserwują swoją inflację i trzymają w klinczu Chińczyków, dla których siła USD (mają 0,8 bln rezerw w USD) jest istotna.
    Niech żyje kapitalizm!
    Ale do diabła, trzeba mieć kapitał! Albo go wpuścić, pożyczyć…
    PS1
    Na Sylwestra 1989 dowiedziałem się, że moje wieloletnie oszczędności podzielono przez 2,8.
    Zatem także ja, dziany mieszczuch, straciłem. Nie wyję Balcerowicz musi odejść!
    Transformacja kosztowała wszędzie. Ciekawe są porównania w ramach krajów RWPG.
    PS2
    Nie ma felietonu Passenta w nowej Polityce. Cierpię.
    Czy może być milszy objaw sympatii czytelnika?

  131. Szanowny Panie Slawomirski,
    zauwazylem, ze powazny Marek dolaczyl do Lizakowych ludzi i uzywa nieudolnie kola ratunkowego broniac sie przed rzekoma maczuga. Posluguje sie wprawdzie tylko niezlosliwym slowem, lecz waracaw ten sposob do czasow zaprzeszlych. Szkoda, ze tlumaczenie niespojne, w originale ma (czuga) to wyrazniejszy sens (moze byc rowniez dowolnie semantycznie naciagane, co Marek Panu zarzuca, z siebie wyrzucajac pare slow, jak sam pisze). Powiekszyl on grono slusznie i jedynie slusznie krytykujacych, do czego ma pelne prawo i czesto obowiazek, nie byle jaki, bo obywatelski. Szkoda, ze udaje mu sie przy tym nieslusznie zapominac definicje silnego i slabego. Coz, kazdy ma prawo do wlasnej slabosci i wiary w sile bezsensownych, antysemickich prob, ktore Lizak nazywal esejami. Szkoda tylko, ze kolejne wypisywanie, kolejny raz z przyproszonym okiem ma taki, moze nawet niezamierzony posmak. Motyw oka uwiedzie wprawdzie, szczerze zadziwiona w wierze, Zdziwiona, lecz warto podjac ryzyko (straty czasu) polemiki z pseudokrytycznym tekstem Marka. Wlasciwie to szkoda czasu, bo uzywa on argumentow, ktore wyrzuca drugim, w tym przypadku (wypadku) Panu.. Dziwi mnie rowniez globalny tenor jego krytyki. Marek zajmuje sie swiatem, bo mu ciasno u siebie oraz uwieraja go wlasne buty. Tak tez mozna i nawet nalezy, pozostaje pytanie czy z sensem czy bez sensu. Okazuje sie jednak, ze bez. Powstaje w ten sposob postawa „anty-bez“. Czyli Marek oscyluje w poblizu koloru bialego i w ten sposob „zalatwia“ sobie otwarcie bram do raju. Szczerze zddziwiona sie zapewnie ucieszy. Zakladam wiec, ze Markowi chodzilo li tylko o krytyke zla i przemocy, co jest wszakze chwalebne, lecz jednoczesnie troche goloslowne, gdy krytyka staje sie dla krytykujacego koniecznoscia sama w sobie. Niestety takie mialem wrazenie po lekturze jego wpisu. Ucieszylem sie zarazem, niejako brakiem zlosliwosci u Marka, bo to ulatwia komunikacje, niestety tylko krajowa. Na dukcie miedzynarodowym i globalnym bardzo latwo o potkniecie i za takie uwazam jego, Pana obrazajacy wpis.

    Idac za g losem Marka zaczynam krzyczec,

    bo inaczej pozostane koltunem, biernym tchorzem, aprobujacym dzialania oprawcow, co w konsekwencji powoduje praktyczna brutalna eskalacje nienawici, realizowana przez agresje militarna, lub sie nim stane.

    Zdanie miedzy przecinkami bylo cytatem tekstu Marka. Nie rozumiem, dlaczego rozum jest konieczny tylko w Nowym Roku. Na szczescie rokrocznie mamy Nowy Rok i nowy krok przed lub za nami; wtedy jednakze stary krok, w Nowym Roku lub nowy krok w starym roku.Nie wiem. Wazne jednak, ze rokrocznie kroczymy radosnie ku przyszlosci, za ktora teskni i o ktora walczy krzykiem Marek. MAm nadzieje, ze zdziwiona mnie tym razem zrozumiala.
    Pozdrawiam.
    WINIEN (dla Pana MA)

  132. „Nie cierpie takich bzdur. Ludzie nad Wisla, kiedy wreszczie zapoznacie sie z realiami do jasnej….. ! To juz 20 lat bezgranicznej wiary w zachodnie klamstwa !!!” (z busdoc’a: 2009-12-30 o godz. 06:56)

    Pachnie to na odleglosc blogowiczem vdm, ktory odszedl razem z Lizakiem („Czy mnie jeszcze pamietasz… ?” – to do Lizaka i vdm).

    Pachnie to na odleglosc Trybuna Ludu, co w sumie wiele tlumaczy jesli chodzi o poglady wyglaszane przez Cytowanego wyzej.

    Moj ex-szwagier, z zawodu inzynier rolnik skomercjalizowal (czyli kupil) w latach 90-tych jeden taki PGR, w dawnym woj. leszczynskim. Kupil upadle i zdewastowane gospodarstwo z 3 tys ha gruntow, i za kredyty z kraju swego pochodzenia wystawil wzrocowe przedsiebiorstwo rolne nastawione na produkcje mleczna. Ponad 800 krow plus wszystko, co potrzeba: ludzie i maszyny. Pracownicy ubrani jak w Danii, myjacy za kazdym razem rece przez dobraniem sie do wymion z ssawkami dojarki, dobrze placeni, i – co wiecej ! – pracujacy wydajnie. Pracownicy zadowoleni, (krow nie pytano o zdanie) i w sumie w jakis sposob dumni z tego, co robia.

    Bo to byl caly problem kultury pegieerowskiej: czy sie stalo, czy sie lezalo… – demoralizacja totalna, systemowa. I dlatego mozna sobie bajdurzyc o „komercjalizacji” PGR-ow w czasach przelomu. Latwiej skomercjalizowac bylo krowe czy snopowiazalke niz zdemoralizowanych dekadami socjalizmu pracownikow rolnych. Lepper tego przykladem. Zapomogi dla rolnikow w USA czy gdzies indziej na Zachodzie ? Owszem: istnieja, ale tez wypada przypatrzec sie jak te zapomogi sa wykorzystywane i jaka jest wydajnosc tamtejszych gospodastw. Czy PGR-y dawaly gwarancje, ze w odziedziczonej z peerelu formie nie stana sie tylko i wylacznie przechowalnia dla ludzi, w ktorej bedzie sie topic pieniadze bez jakiejkolwiek poprawy produktywnosci ? Osobiscie nie wydaje mi sie.

    Na koniec: ciekawym jest, ze za czasow hegemonii PGR-ow zaopatrzenie w zywnosc (chodzi o sklepy, a nie o bazar na Polnej) wylgadalo tak, jak wszyscy pamietamy. Jak wyglada teraz, po rozwaleniu pegeerowskiego grajdolka – wszyscy mozemy sie przekonac.

    Balcerowicz czy nie-Balcerowicz, PGR-y stanowily obraz i podobienstwo calego systemu peerelowskiego. I dlatego warto bylo skonczyc z ta zmurszala struktura, co uczyniono.

    Pozdrawiam.

  133. Slawomirski
    Kto wydaje ten podobno nakreca koniunkture. Czy to tez jest juz antyspoleczna postawa ? „Chiba nie”.
    Prywatne banki otrzymuja swoje pieniadze za darmo z Banku Federalnego i jesli sa ostrozne i przyzwoite to moga te pieniadze natychmiast pozyczyc rzadowi federalnemu, na przyzwoity procent, kupujac obligacje panstwowe, a jesli sa nieprzyzwoite (co tez z reguly sa) to znowu postawia wszystko na 40% i sie przespekuluja.
    Za wszystko placi podatnik, a nasze oszczednosci przy tym to pinac.
    I jak tu sie dziwic, ze Chiny i Bialorus funkcjonuja lepiej jak zachodni demokratyczny kapitalizm. Jaki kapitalizm ?

  134. Sciaga dla Marka….
    Najprostsza definicje antysemityzmu znajdziemy u W. Adorno. Chodzi o opis Zydow, wlasnie Zydow, a nie konkretnego Zyda, publicysty zydowskiego, polityka izraelskiego, czy dzialacza ugrupowania syjonistycznego. Wart lektury jest esej Aliana Finkielkraut “Au nom de l’autre. Réflexions sur l’antisemitisme qui vient.”. Stanowisko utozsamiajace krytyke Izraela z antysemityzmem zajmuje w Polsce wiekszosc opiniotworczych srodowisk.. W blogosferze pojawiaja sie proby zaprzeczania temu trendowi, sa to jednak proby nieudolne i niekonsekwentne, a “probujacy” wpadaja (swiadomie lub bezwiednie) w “pulapke” antysemityzmu, nieudolnie sie jednak bronia uzywajac przyslowiowej juz maczugi jako kontrargumentu. Nieudolnie, bo brakuje w takich krytykach podzialu obszarow krytycznych, co sprawia czesto wrazenie wyciaganie kota z worka. Czytajac podobne, poniekad konieczne glosy krytyczne mam wrazenie, ze chcieliby krzyczacy o sprawiedliwosc nadrobic straty swoich rodzicow, ktorzy nie mieli okazji biegac wsrod lakrymogenow po ulicach paryskich w 1968 roku.
    Czesto poczatkiem jakiegokolwiek konfliktu i jego rozwiazaniem sa wlasnie Zydzi. Tak zwani intelektualisci ubarwiaja swoje wpisy ironia lub szczypta uogolnienia zblizajac sie niebezpiecznie do dyskursu majacego pozory filozofowania. Dlatego niebezpiecznego, bo jakikolwiek filozoficzny dyskurs nie moze byc przerwany na przystanku“na zadanie. Rzadko zdajemy sobie przy tym sprawe, ze roznica miedzy WINIEN i MA wiaze sie z kosztami; stad moj wpis o saldo mortale. Antysemityzm staje sie trudny w racjonalnym postrzeganiu, gdy lek zamienia sie w niechec. Gdy koincydencja staje sie regula. Najbardziej ostra forma antysemityzmu jest nienawisc do Zydow i jednoczesne oskarzanie ich o spisek, chec opanowania swiata, dominacje nad narodami arabskimi, a nie np. pragnienie bezpieczenstwa i pokojowej egzystencji, co przeksztalca ich w pierwszoplanowych wrogow kazdego czlowieka. Fokusowanie Zydow na dzialanosc poszczegolnych rzadow izraelskich oraz zaznacznanie jednoczesnie przy kazdej okazji, jednostronnej krytyki Izraela swiadczy li tylko o przyproszeniu oczu. Irytuje mnie niecierpliwosc w opisach sytuacji w Iraku i Afganistanie, Palestynie i Izraelu. Pozostalych krajow nekanych przez konflikty wewnetrzne i zewnetrzne lizakowi ludzie nie wymieniaja. Potrafia jednak odwaznie stawiac pytania. Zawsze twierdzilem, ze poruszane kwestii z tzw. wielkiego swiata jest mniej sensowne, bo maly jest nasz bezposredni wplyw na ich rozwiazanie, kwestie natomiast aktualne na wlasnym prowincjonalnym podworku sa latwiejsze do pojmowania, a szukanie rozwiazan bardziej efektywne, chociaz mniej efektowne. Niestety pociagaja nas bardziej problemy globalne. Zapominamy przy tym czesto, ze Europa potrzebowala na tworzenie struktur obywatelskich prawie tysiaca lat. Podobnie jest z krytyka Izraela, czesto niezbedna i sluszna. Zapominamy przy tym, ze Izrael jest jedyna “demokracja”na Bliskim Wschodzie. Zapominamy rowniez, ze polityka rzadu izraelskiego, popierana wprawdzie przez uzyskana wiekszosc w Knesecie, krytykowana jest przez mniejszosc, ktora moze stanowic prawie polowe populacji. Problem wielostronnie zlozony postrzegamy przewaznie jednostronnie przez majacych (jak wspomnialem wyzej) przyproszone oczy. Niepodzielnie dyskutujemy na temat sprzecznosci zlozonych problemow polityczno-spolecznych podazajac w blogosferze do nikad. Pytania zasadnicze o konlikt arabsko-arabski, palestynsko-palestynski, izraelsko-izraelski etc. pozostaja bez odpowiedzi. Kolem ratunkowym jest natomiast tylko polityka Izraela. Temu sluzy rowniez mitologizowanie negatywne. Nasuwa sie twierdzenie, ze niezmiernie brakuje nam obrazow i postaci negatywnych. Tracimy wiec czas na ich ciagle poszukiwanie. Motyw eliminacyjny jest dosc wyrazny nie tylko w antysemityzmie polskim. Jest on bowiem wszechobecny w calej Europie Srodkowej. Pokrywa sie to niejako z chrzescijanskim porzadkiem moralnym. Stereotyp dominacji politycznej Zydow funkcjonuje i nikomu nie przyjdzie do glowy, aby to po prostu sprawdzic. Nalezaloby sie wiec zastanowic nad rzeczowa krytyka lub narazac sie na ironie obecnych w blogosferze z lizakowego obszaru myslenia. Ciekawe jest jednostronne postrzeganie konfliktu izraelsko-palestynskiego. Nie dziwi mnie tu calkowita “zgodnosc” i jednomyslnosc (rzadko wystepujaca w innych kwestiach) Zgromadzenia Ogolnego UN. Sprzecznosc tej kwestii polega na tym, ze wielu zarzuca swiatu lobby proizraelskie, a tak naprawde oprocz USA, Izraela, Mikronezji, Wysp Marshalla, Palau i Ugandy wszyscy glosuja przeciw Izraelowi. W 40.000.000 polskiej populacji. Izrael zastapil dla niektorych (ni)ejako “brzydkie” slowo Zyd. Dziwie sie, ze nie krytykuje sie danego rzadu izraelskiego, wybranego wprawdzie przez wiekszosc (mniejszosc stanowi rowniez znaczna czesc spoleczenstwa izraelskiego), lecz krytykuje sie Izraelczykow i Izrael. Izrael krytykuje wiekszosc, Palestynczykom finansowo pomaga jedynie UE, pozostali, w tym kraje arabskie, chetnie zapominaja o bratniej pomocy. Rzadko piszemy o konflikcie palestynsko-palestynskim. arabsko-arabskim, izraelsko-izraelskim etc..Chetnie piszemy o prawach czlowieka i narodow do samostanowienia majac oczywiscie jedno oko przyproszonew spogladaniu na ten konflikt, innych konfliktow w globalnym swiecie po prostu nie dostrzegamy. Utozsamianie Panstwa Izrael ze spolecznestwem izraelskim jest niedorzecznoscia sama w sobie. Niedorzecznoscia jest wrzucanie do jednego “worka” wielomilionowej dosc heterogennej, polaczonej religia spolecznosci. Zapewniam wszelkich krytykow Izraela, ze obecny antysemityzm w Polsce nie ma nic wspolnego z polityka Izraela. Oczywiscie, ze nie mozna utozsamiac krytykow Izraela z antysemitami. Mozemy i powinnismy sie jednak zastanowic nad tenorem owych krytyk oraz uzywania tychze jako kola ratunkowego. Mamy bowiem do czynienia rowniez z peanami wobec Izraela ze strony politykow prawicowych na swiecie, ktore raczej szkodza znacznej lewicowej mniejszosci w Jerozolimie.
    WINIEN

  135. Szanowny Panie Passent,

    „Chodzi bowiem o głębszą prawdę: do czego zdolni są ludzie, gdy znajdą się w złym miejscu o złym czasie.”

    Czytajac powyzsze przypomnialem sobie jak absurdalne jest relatywizowanie rzeczywistosci w poszukiwaniu glebszej prawdy przy pomocy argumentow czasu i przestrzenii oraz szarocienia. Oto przyklad ks. F. Wozniaka, ktory cieszy sie, ze urodzil sie w Polsce, bo na zachod od Polski musialby zdradzic swoje chrzescijanstwo na rzecz hitleryzmu. Na wschod od Polski upodlilby swoja wiare na rzecz bolszewizmu. Z laski Boga urodzil sie na swietej ziemi polskiej, nad ktora stalo juz w zenicie niczym nie zachmurzone Slonce naszego ducha, Jezus podany przez rece Maryji, strojnej w czestochowskie sukienki.

    Z powazaniem.

    WINIEN

  136. Marek pisze:

    2009-12-30 o godz. 12:27

    „porównałbym te twoje produkcje do przykrej przypadłości, przydarzającej się czasem ludziom przy niestrawności. Dobrze, że nie jestem złośliwy.”

    Twoj link to pornografia.
    Twoj tekst to antysemityzm.

    Nie urazisz mnie slowami.
    Przestraszyles mnie swoimi myslami.
    Boje sie sily polaczonej z nienawiscia do grupy ludzi.
    Dlatego chodze na wybory aby takich ludzi jak Marek eliminowc.

    Slawomirski

  137. Do Andrzeja Falicza: właśnie odkryłeś się, cytujesz co ci odpowiada z mojego wpisu, nieładnie, tym bardziej, że przeinaczasz sens mojej wypowiedzi, pytanie tylko świadomie czy przez nieuwagę? Dot. wpisów z 23 bm.

  138. Stasieku
    Gratuluje mistrzowskiego opanowania ‚formating skills’. Az strach pomyslec co bys ty chlopie wyczynial majac do dyspozycji bron masowej zaglady.

  139. Zainteresowanym: Prof. Kołodko u Moniki Olejnik – http://www.tvn24.pl/8801,1,kropka_nad_i.html .

  140. Jacobsky pisze:
    2009-12-30 o godz. 14:59

    Nie rozumiem do kogo te referencje (lizak, vdm) i co ja mam z tym wspolnego?

    Odnosnie PRG-ow. Jak wiemy odpowiednikiem takich instytucji w Rosji byly kolchozy. Kilka dni temu widzialem wywiad w TV z jednym z szefow takiego kolchozu w Rosji.

    Okazuje sie ze w 1991 rzad rosyjski zaprosil przedsiebiorczych rolnikow z Europy Zachodniej i USA do Rosji. Wyselekcjonowane i zatwierdzone osoby dostaly setki tysiecy hektarow ziemi nalezacych do kolchozow. Dostali rowniez pozyczki z rosyjskich bankow. Ich zadaniem bylo produkowac, produkowac i produkowac. Mieli wolna reke. Mgli zatrudniac kogo im sie podobalo i na wlasnych warunkach.

    Wywiadu udzielal szef jednej z takich instytucji, brytyjczyk, od 1991 mieszka z cala rodzina w Rosji. Jego menadzerem jest amerykanin, mieszka w Rosji od 12 lat razem z cala rodzina. Oszacowano ze w Rosji mieszka okolo 40 tys obcokrajowcow zatrudnionych w podobnych programach.

    Farma przedstawiona byla olbrzymim sukcesem. Okazuje sie ze wszystko co potrzeba to umiejetonsci menadzerskie, znajomosc tematu oraz wolna reka i poparcie finasowe (na poczatku).

    Demoralizacja pracownikow, z tym nie ma nigdzie problemu. Albo sie pracuje albo sie wylatuje. To nie jest wina systemu, to jest problem idywidualnych ludzi.

    Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze w PRL cos sie komus nalezalo. Mnie sie nic za darmo nie nalezalo i nic nigdy nie dostalem za darmo. Ja tez mialem szwagra, nie chcialo mu sie pracowac i nigdzie nie pracowal i nigdy nic od nikogo nie dostal. Problemem w PRL byly struktury zarzadzania i jest z tym problem do tej pory.

    Mysle wiec ze to samo bylo mozliwe w Polsce. Twoj szwagier przeciez to udowodnil. Wyszkolenie kadr z odpowiednimi zdolnosciami menadzerskimi bylo obowiazkiem rzadu i systemu szkolnictwa. Planowali transformacje powinni przygotowac kraj do transformacji. Przeciez przed wyrzuceniem dzieci z domu wysylamy je do szkoly – prawda? W Rosji nie mieli takich ludzi wiec ich sprowadzili z zewnatrz.

    Ale polskie rolnictwo nie moglo konkurowac z zapomogami rolnikow zachodnich. To nie byly wolno rynkowe refromy. To byla szalencza glupota rzadu Mazowieckiego. Dali sie wpuscic w maliny, kraj zaplacil.

    Pozdrowienia Nowo Roczne

  141. Torlin

    Czytalem i niedowierzalem. Okazuje sie ze komuchy ciagle rzadza Polska. W bierzacym roku finansowym wydali 14.4 mld zl na wspomaganie firm. Np PKP dostalo 2.3 mld zl. Ale… co gorsze Orelen prywatna firma rowniez dostala zapomoge 430 mln zl. Ale co najgorsze, wrecz obrzdzajace Orlen dostal zapomoge pomimo ze osiagneli zysk !!!. Jak widac reformy rynkowe nie zostaly jeszcze wprowadzone. I to juz 20 lat reformacji.

  142. Stasieku, 11.45,

    Pytasz, więc odpowiadam.
    W pierwszym zdaniu mojego wpisu nie ma sprzeczności. Mam głębokie wątpliwości (na podstawie obserwacji własnych), czy do publicznej refleksji (o czym pięknie pisze Kartka. Chociaż wydaje mi się, że pisze on o autorefleksji) jesteśmy przygotowani. Obawiam się, że spustoszenie moralne znacznej większości naszego społeczństwa, ukształtowanego przez wieki według dość płaskiej receptury daje teraz (w okresie wolności) obraz napawający grozą. Sądzę, że gdyby Polska geograficznie graniczyła z jakimś krajem afrykańskim, to mielibyśmy obrazki jakie oglądaliśmy z czasu z konfliktu Tutsi i Hutu.
    Tak dzieje się zwykle w rodzinach, w ktorych rodzice zajmują się szabrem i umacnianiem swoich wpływów w akceptującym to środowisku swojego zmieszkania.

    Gdy się zastanowisz, to napewno nie stwierdzisz sprzeczności logicznej między stwierdzeniem istnienia pewnych wypowiedzi Pana Daniela Passenta w jego książkach, a mają sugestią by zrezygnować z pomysłu Gospodarza, ktory według mnie, zostanie (pomysł) spaczony i przyniesie więcej szkód niż pożytku (myślę tu o zniszczeniu moralnym, a nie wysłuchaniu jedynie osób, które na taką refleksję się zdecydują). Do takiego WYDARZENIA wszyskie strony powinny być na tyle gotowe żeby udźwignąć jego ciężar.

    Moje stanowisko na nie, wynika z postawy zawodowej i własnego doświadczenia, które mną wstrzasneło.
    Byłem pełnomocnikiem pierwszej w Polsce quasi rozpawy lustracyjnej (o naruszenie dóbr osobistych).
    Po ciężkich bojach, poseł wygrał w drugiej instancji spór o swoje dobre imię.
    Przedstawiciel Skarbu Państwa (Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji) zobowiązany do przeproszenie w głównych mediach papierowych i TV nie uczynił tego. A było to wydarzenie, które wstrząsneło naszym krajem.
    Po korzystnym wyroku jego kolega szef partii rolników (Państwo pamiętają tego wesołka, który po narkotykach tańczył, skakał i całował mężczyn po rękach w jednej z głownych sal sejmowych) powinien odwiesić go i przywrócić do życią politycznego.
    A co zrobił? Wykorzystał moment do pozbycia się rywala.
    Najgorsza jednak była reakcja przyjaciół, którzy po przeczytaniu uzasadnienia sądowego, korzystnego dla niego wyroku, uśmiechali się na boku i, było wiadomo, że swoje wiedzą.
    Wydaje mi się wtedy, że oglądałem chrześcijańską (w wydaniu polskim) umiejętnośc wybaczania i poszanowania prawa, w pełnej odsłonie.
    Były poseł doznał jakiegoś urazu i miał klopoty z chodzeniem.
    Pracy już nie znalazł. Przeszedł na rentę. Nie wiem co się z nim dzieje obecnie.

    Najwybitniejszy polski publicysta i felietonista, Książe felietonu, Daniel Passent, przekonany o swojej niewinności brnie w podobny kanał.

    Stasieku, jesli idzie o ostatnie zdanie Twojego wpisu w którym piszesz o polemice Kartki ze mną, to wydaje mi się, że jesteś w blędzie, bo dobry wpis Kartki znakomicie rozwinął (za co jestem mu wdzięczny) intencje mojego wpisu w którym jedynie sygnalizuję dlaczego jesteśmy tacy jacy jesteśmy.

    Pozdrawiam

  143. Dobre, zdziwiona, dobre, haha, sprytnie to tak przemycilas, to o tej ewentualnej aktywnosci cenzorow, ze nawet cenzor nie domyslil sie i przepuscil. Ja tez sie zastanawialem, czy ludkowi nie pomagaja przypadkiem jakies krasnoludki w mnozeniu tych absurdalnych i obscenicznych wpisow w internecie. Po to zeby wartosciowe uwagi rozplynely sie w morzu …… , dyskusja zostala storpedowana a ludzie zszokowani.
    Swietna idea na biznes: poduszki na opuszki dla cenzorow! Jak Edi (nie pamietam takiego nicka, moze juz sie na cos zalapal, jesli zniknal) sie zalapie na ten pomysl, to zadne zagraniczne Niagary sie nie umywaja do naszych swojskich.

  144. Torlin 22.59
    Jeżeli ktoś zamiast argumentów, statystyk, tabel i cytatów, pisze o tym, czego nie może pojąć swoim bardzo małym rozumkiem,: „lewactwo” lub „prawactwo” – przestaje być przezemnie dostrzegany. Wyzwiskami i epitetami można walczyć w przedszkolu, w piaskownicy, ale na tym blogu sa trochę wyższe standardy, gdyż zakładam że większość blogowiczów ukończyła np szkołę podstawową lub zawodówkę.
    Są to spostrzeżenia ogólne, niemniej pasują do oceny, że zarówno „Transformacja Balcerowicza” jak i „Schładzanie Balcerowicza” były intelektualną i rzeczową katastrofą.

  145. Jacobsky,
    polecam dwa artykuly z GW.
    http://wyborcza.pl/1,75515,7408553,Dogonic_Niemcy_z_Balcerowiczem.html
    http://wyborcza.pl/1,75480,7373092,Mam_dwa_kace___jeden_to_moja_rodzina__a_drugi_te_pegeery.html

    Krotki fragment rozmowy Lisa z Balcerowiczem ogladalem dzisiaj na TV POLONIA . B. wyliczal ze przy wzroscie gospodarczym polski na poz. 5% i niemic na poz.1,5% poziomy dobrobytu w obu krajach wyrownaja sie w ciagu 20 lat. Zapewnil ze za 20 lat polakom nie grozi przezycie szoku gdy dotrze do ich swiadomosci ze zyja w takim samym dobrobycie jak ich zachodni sasiedzi , poniewaz poprawe beda odczuwac na co dzien . Beda sie plawic w rosnacym dobrobycie.
    Ten typ jest cynikiem ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Psuje ten obraz odsloniete kulisy reformy B. przez M.Wojtczaka.

    Opuscilem kraj 2 miesiace przed wejsciem w zycie reform B. Miesiace wczesniej pracujac na st. kierowniczym w b.duzej firmie budowlanej obserwowalem szalenstwo i bralem rowniez w nim udzial. Co dwa tygodnie nowe wskazniki kosztow, zatwierdzanie nowych kosztorysow ,pomimo ze wszyscy wiedzieli ze kasa jest pusta , rozmowy z inwestorami przy pustym biurku bo nawet nie sprawialo przyjemnosci opijanie sprawy, opuszczanie w pospiechu placow budow.Dzien wyplaty na budowie . Dziesiatki milionow zlotych przywozone w workach i jak kartofle skladowane w kacie biura mieszczacego sie w kontenerze.
    Miesiace pozniej, spotykalem nadspodziewanie wielu z dawnych pracownikow ktorzy pokasowali odprawy i z rozkosza zapisywali sie na kuroniowke. A wszystko to odbywalo sie pod haslem WITAJ W DOBROBYCIE.
    Wielu szybko otrzasnelo sie z tego rauszu i dzisiaj zyjac juz niezle maja w nosie wszelkie wyliczenia pana B.

    Przy tej sposobnosci pozwole sobie cynicznie stwierdzic ze za 20 lat gdy dopedzimy poziom dobrobytu naszych sasiadow , oni przescigna nas w poziomie biedy. Zapewniam ze wiem o czym pisze.

  146. @ WINIEN

    Dziękuję za ściągę – ściąga za ściągę, mam dla Ciebie coś odpowiedniego na dobry początek. Poczytasz, wzmocnisz logikę, siłę argumentów i z nową wiedzą zmiażdżysz (prawie) każdego adwersarza – miłej lektury!

  147. @ Slawomirski

    Teraz mnie przestraszyłeś i to nie na żarty – martwię się o Ciebie tak czysto po ludzku i jednocześnie zaczynam nieco wymiękać; bo jak Ty chłopie już mniemasz, że potrafisz czytać w moich myślach (pewnie nie tylko moich), a na dodatek wzorem twoich idoli chciałbyś zastosować ostateczne rozwiązanie i mnie „wyeliminować”, to kurza noga, chyba sobie kupię pistolet na kapiszony, że poetycko zrymuję – do samoobrony.

    Czekaj no, ja też wygłoszę jakąś złotą myśl, ni w pięć, ni w dziewięć, może się dogadamy:

    Twój wpis to pornografia.
    Twój pies to też pornografia (masz psa, prawda?).

    Teraz OK, nadajemy na tych samych falach? Friends? No, już się nie złość, widzisz, że się staram.

  148. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    WINIEN 2009-12-30 o godz. 11:34 pisze:

    „Ponownie pojawily sie w blogosferze glosy dotyczace Izraela oraz konfliktu tegoz z Palestyna. Pozwole sobie wiec na kolejna uwage; problem polega na tym,” itd….

    Szanowny blogowiczu WINIEN, to bardzo dobrze, ze Blogowicz sobie pozwala – takie jest jego blogowe i osobiste prawo.
    Niemniej jestem bardzo ciekawy WINIE zdania – zaznaczam z gory, zdaje sobie sprawe z tego, ze zbyt wielka ciekawosc jest pierwszy stopien na schodach prowadzacych prosto do „nieba” – Blogowicza na temat felietonu, ktory ukazal sie w Süddeutsche Zeitung, 12./13. Dez. 2009 /pt. Ethnische Geiselhaft – Wie soll sich Israel definieren? / Von Tony Judt.
    Der Autor ist Historiker und leitet das Remarque-Institut der New York University.
    Za ktociutenki wpis w kategorii En passant bede autentycznie zobowiazani. Ciekawe jak WINIEN prof. TJ podetnie?

    Wszystkim do kupy i kazdemu z osobna sympatico wslizgu w Nowy Rok, a potem zobaczymy czy bedzie sympatico czy „sympatico”.
    Ja znikam, bo Niemczech o tym czasie zaczynaja strzelac – mam troche pietra – roznie to bywa.
    Troche wicej z tej kupy Szanownemu Gospodarzowi, ktory mimi wszystko swietnie sie trzyma.

  149. Ryba
    Z przejęciem przeczytałem Twoją odpowiedź do Stasieku. Zdaje mi się, że zaczynamy dotykać sedna sprawy czy raczej jądra ciemności. Nie da się rozwikłać sytuacji Polskiej, dokonać jakiejkolwiek diagnozy bez oceny elementarnych zachowań psychicznych czy emocjonalnych ludzi.
    Moja pomyłka polegała na tym, że dwadzieścia lat temu uznałem iż wszystkie podłości, których dokonali moi rodacy na sobie i na innych (tzw obcych) przeszły do historii wraz z komunizmem. To znaczy uznałem, że zło nie tkwiło w ich duszach tylko przyszło z zewnątrz, system im to narzucił. Zniknął system, więc zniknęły źródła zła. A teraz będę jak mówił slogan „żył we własnym domu”
    Dlatego z takim – nie ukrywam przerażeniem – ocknąłem się w państwie pisu. To co znałem z historii, to co widziałem dawno temu na własne oczy wróciło jak koszmar senny. Ja nie potrafię być drugi raz naiwny i uwierzyć, że to nie wróci. Nie potrafię uznać, że pis (w sensie symbolicznym) to jakiś wybryk natury albo chwilowa gorączka. Ja wiem, że to zło tkwi w ludziach i przy najbliższej okazji – gdy ktoś tych ludzi ośmieli i uczyni bezkarnymi – wróci. Tę bezkarność, która upodabnia ich – jak piszesz do Hutu i Tutsi – daje im kościół zwalniając z refleksji nad samym sobą. Kościół pozbawia ich tym samym jakichkolwiek hamulców moralnych. I to nie kościół z zewnątrz – jak niegdyś komunizm. To jest kościół ich, własny – takim go stworzyli dla własnej wygody. Dlatego rzeczywistość wokół nas przypomina prymitywny darwinizm – tu cel czyli przetrwanie(posiadanie, konsumowanie ….) uzasadnia każdą metodę. To jest najbardziej boleśnie widoczne w polityce, ale się przecież – jak niektórzy twierdzą – nie tylko do niej się ogranicza. To jest widoczne w domach, czuję to na ulicach. To uzasadnia mój głęboko pesymistyczny sposób pisania o Polsce.
    Chyba dlatego gdy przekraczam granicę (teraz na szczęście umowną)czuję jak mi z pleców spada ciężar, prostuję grzbiet – po prostu czuję się lżejszy i swobodniej oddycham.
    Pozdrawiam

  150. AKwz53 ,

    ja pisalem o PGR-ach, a nie o Balcerowiczu. Linki przeczytam.

    busdoc,

    a wiec ustalmy prycnypia, bo raz czytam, ze trzeba bylo zostawic PGR-y, a potem, ze w sumie dobrze im zrobilo, jak sie je przekazalo w rece zachodnio myslacych menadzerow, ktorzy zrobili z nich wzorowe przedsiebiorstwa kapitalistyczne. Czyli nie-PGR-y i anty-kolchozy, ktore nie maja nic wspolnego ani z peerelowskim PGR-em, ani z radzieckim kolchozem/sowchozem.

    Dyscyplina pracy w peerelu byla legendarna. Jesli udalo sie zmienic te legende, to miedzy innymi dlatego, ze weszly w uzycie inne zasady organizacji pracy, zarzadzania oraz inne systemy motywacyjne. O realnej wartosci zarobionych pieniedzy nie wspomne. Pisanie, ze „…nic nigdy nie dostalem za darmo” traca troche demagogia na tle ogolnie znanych faktow na temat dyscypliny pracy w peerelu. No chyba, ze je wymyslono na potrzeby opozycji oraz kabareciarzy z tamtej epoki.

    Nie wydaje mi sie, zeby za peerelu ksztalcono kadry po to, zeby przygotowac kraj do transformacji. Nie ksztalcono miedzy innymi dlatego, ze przez znakomita wiekszosc trwania peerelu zadnej transformacji nie zakladano, a jesli juz to nie na skale zmian, jakie nastapily po 1989 roku. Trudno nazwac transformacja zwariowane „manewry gospodarcze”, kolejne planowe proby uwydolnienia gospodarki, czy nawet rachityczne i patetyczne reformy z lat 80-tych, ktore przypominaly reanimacje stygnacego trupa.

    Co do konkurencji z zapomogami dla rolnictwa na Zachodzie, przez co polskie rolnictwo ma kulec, jak rozumiem. Dzis polskie produkty rolne jakos daja sobie rade tu i tam, nawet jesli przede wszystkim zaspokaja one potrzeby i tak pokaznego rynku wewnetrznego, co w porowaniu z peerelem juz stanowi wielki skok jakosciowy. Natomiast wydaje mi sie, ze polski rolnik jest rowniez niezle subwencjonowany, chocby poprzez zniesienie wielu obciazen, ktore dotykaja inne sektory produkcyjne. Sa chyba rowniez zapomogi unijne. Ale mimo to chlopu zawsze bedzie zle i zawsze bedzie narzekal na wszystko, w tym na konkurencje i na rzad/urzednikow unijnych. Taka spiewke slychac rowniez wsrod rolnikow na Zachodzie. Nawet mocno subwencjonowani rolnicy w moim kraju placza krokodylowymi lzami, ze juz nie daja rady, ze juz nie moga, itp.

    Pozdrowienia.

  151. Mnie się znudziło.

  152. Jacobsky 14.59
    Twoja opowieść o szwagrze rolniku, jest totalnie pozbawiona sensu i logiki. Skad wział twój szwagier ludzi do pracy w byłym PGR ????? Sprowadził ich z Danii ? Byłem w życiu w trzech pGR : – najsłunniejszym PGR w Wielkopolsce, słynnym z hodowli bydła, dyrektorem był członek KC, nazywał sie Apolinarski chyba, a PGR kwitł ( nazwa uciekła mi z pamięci) drugi to równiez pokazowy PGR Buszewko pod Poznaniem, a włąściwie Kornikiem, tez słynął z genialnych wędlin i trzeci, nieopodał Mikołajek i wsi Jora Wielka, nad jeziorem Tałty, który radził sobie średnio, ale uczciwie. Jak myślisz kto tam wszędzie pracował ? Kosmici ? Nie wiem co się dzieje w pierwszych dwu PGR.
    Natomiast ten PGR na Mazurach wykupił facet z listy 100 najbogatszych Polaków.( znane Nazwisko !). Opowiadał że wybuduje tam hotel wiekszy od Gołebiewskiego i najpiekniejsze pole golfowe w Polsce, a doprowadził WSZYSTKO do ruiny ! Pewnie beirze teraz jakaś kasę z Unii za odłogi.
    Mało tego, kilka miesiecy temu GAZETA WYBORCZA ( sic !) opubliowała reportąż o spóldzielni produkcyjnej, która ma tego samego prezesa od 50 lat i kwitnie !!!!! Produkuje jakies nieprawdopodbne smakołyki, a wszyscy młodzi ukońćzyli wyższe studia i mają własne , wygodne domy !
    Wytłumaczysz mi co chciałeś udowodnić ?????????
    Bo jeżeli to, że Balcerowicz był i jest geniuszem, od rolnictwa, to raczej ci się nie udało……..zwlaszcza w swietle opowieści jego wiceministra Michała Wojtczaka.

  153. AKwz53,

    przeczytalem wywiad o kacu po likwidacji PGR-ow. Jedna rzecz, to likwidacja niewydolnej struktury rolnictwa odziedziczonej z poprzedniej epoki, a druga – aspekt socjalny calej sprawy. Oczywiscie, ze kac jest jak najbardziej uzasadniony patrzac na to, co stalo sie z ludzmi. I dlatego nie kazdy byc moze nadaje sie do polityki. Byc moze rowniez mozna bylo (czy tez powinno sie, jesli nie mozna bylo) starac sie rozwiazac problem inaczej jesli chodzi o b. pracownikow PGR-ow. Ale z samymi PGR-ami trzeba bylo cos zrobic, bo jako takie byly do niczego. A ostatnia rzecza byloby ich utrzymywanie tylko po to, zeby dawac fikcyjne zatrudnienie.

  154. Mareczku (21:35), jesteś moim idolem, z tego prostego powodu, że przed końcem starego roku udało Ci się tak elegancko rozdeptać tę nadętą, pompatyczną, zarozumiałą, głupio-mędrkowatą, wypchaną sfokusowanym tenorem wolapikowych trocin purchawę.

  155. 2009-2010 Przelom.32 stycznia

    Piarowcy Pis powinni wreszcie cos zaryzykowac.Swietne,choc mocno burleskowe wystepy poslow Wassermanna i Kepy to aktorstwo, na ktore trudno narzekac.Cierpienie,meczenstwo sa w Polsce mocno w cenie i w kregach pisowskich zwolennikow ciesza sie duzym wzieciem.Zmaltretowany przez POwskich siepaczy, w brutalnym przesluchaniu, prokurator wszystkich systemow mialby jeszcze wieksze wziecie,gdyby usunieto mu pare zebow,domalowano since pod oczami.Zmaltretowana przez politycznach oprawcow ofiara walki o Polske i Prawde mialaby okazje pojawic sie na pierwszych stronach u Warzechy.Wiecej, obity Wassermann bylby ekskluzywnym tematem wiadomosci w publicznej telewizji.W programach Pospieszalskiego,albo Wildsteina,po wstrzasajacej relacji na zywo z sanacji uzebienia,eksperci wyjasniliby w goracej dyskusji ,ktory zab za Prawde,a ktory za Polske zostal wybity.
    Posel Kepa,umordowana wyznala,ze czekajac na przesluchanie w nic nie znaczycym pomieszczeniu Sejmu,byla tak skupiona,ze tylko raz pozwolila sobie na siusiu.To skupienie i zsiusianie moglo wydac sie niejednemu niesmaczne,ale to tylko dlatego,ze wielu rodakow w tym czasie jadlo kolacje.Poslanka Kepa wygladala tragicznie.Slady represji widac bylo jak na dloni w nie umytych wlosach,w modulacji walecznego normalnie glosu.Lament byl na miare greckich tragedii.I tu znowu piarowcy PIS przespali zyciowa szanse.Nie zauwazyli narastajacej i niewyobrazalnej agresji wobec kobiet PISu.Posel Kempa to przecierz nie pierwszy taki przypadek.
    Przypomnijmy: meczenstwo Pani Kepy powiazane z brutalnymi torturami w palec ,ktorych ofiara padla Pani Cugier-Kotka to nie przypadki,to podstepne i systemowe barbarzynstwo,wiadomo gdzie zaplanowane..Wie o tym Prezes-on pierwszy wykryl sprawcow.Mestwo kobiet PIS,martyrologia posla Waserrmanna,a nie zapominajmy ze-jakby terroru PO bylo za malo-tego goscia kopie jeszcze prad w wannie.Wszystko to mogloby stworzyc niewyobrazalne przewagi PIS.Piarowcy PIS ruszcie glowami.Zmontujcie wreszcie podpowiedzi Prezesa we wstrzasajaca calosc.PISowskie mestwo i kobiectwo znoszace z taka godnoscia polityczne tortury fundowane ofiarom przez PO w zestawienu z odkrytym przez- jakzeby innaczej-Prezesa tchorzostwem marszalka Niesiolowskiego,to parlamentarny dynamit,ktorym poltycznie daloby sie unicestwic Lukaszenke z Achmedinezadem na raz.Pomyslcie! Przed wami Tusk zaledwie stoi.
    Rok konczy sie tak jak sie zaczal.Poparcie dla PIS ani drgnie.Przegapione piarowski okazje sa, z pewnoscia, wazna przyczyna stagnacji.Rok sie konczy wiec-nie z sympatii-ale by uniknac nudow mam jeszcze pomysl na poprawienie wizerunku Prezydenta.Czy pomoze?Watpie.Zreszta mnie na tym nie zalezy.Samo jednak unikniecie nudow byloby ,mysle,pozytecznym dla wszystkich rezultatem.
    Zgodnie z prawda Prezydent uznaje sie za patrona polityki historycznej Panstwa.Do Dziela wiec piarowcy.Wzorow jest bez liku.Po trzystu, bezmala, latach wciaz pamietane sa czwartkowe obiady u krola Stasia.Na swiecie kryzys wiec obiadki u Prezydenta moznaby na piatek przeniesc-postne jedzenie przynisloby budzetowi Panstwa znaczace oszczednosci.Prezyden przejezdzalby na bialym koniu z palacu na zamek.W pelnej monturze-gajer,ostrogi przy lakierkach i szabla oczywiscie.Nad ulanskim czako mozna-trzeba-by sie zastanowic.Co piatek patrzylbym jak Prezydent siorbie postny barsczyk wsrod sledzia i rozmow o Polsce Z Ziemkiewiczem,Wildsteinem,Janeckim,o.Rydzykiem…Pospieszalski wrocilby do czerwonej gitary i na koniec wygrywal polonezy na basie.Wieczorem Prezydent,wsrod tlumu rodakow wracalby bialokonno do palacu.
    Na Bialorusi,w Persji w Rosji nawet, takie kozactwo gwarantowaloby prezydenture w cuglach.
    W Polsce chyba nie.A dlaczego?No wlasnie piarowcy PIS.Was o to pytam.

    Pozdrawiam wszystkich.Zycze lepszego roku.
    Zycze dobrych pomyslow dla Polski.Zycze humoru i luzu,bo jak bedziemy dalej tacy deci to nam kedys Orzelek peknie.
    Panu Redaktorowi zdrowia i nieustajacej lekkosci piora,piora ostrego(tu gleboki uklon)

    Hr.Czapajew

  156. z dystansu pisze:

    2009-12-30 o godz. 15:52

    Pieniadze trzeba szanowac, zdobywac a nastepnie wydawac z rozsadkiem.
    Dowodem na slusznosc takiego postepowania sa niezliczone ilosci malych biznesow w kazdym kraju swiata.
    Negacja rachunku ekonomicznego nie jest dobra recepta na zycie.

    Slawomirski

  157. Moje ostatnie dwa wpisy nieukazaly sie na blogu,
    wyglada na to ze dostalem zolta kartke.

  158. WINIEN pisze:

    2009-12-30 o godz. 14:56

    „Marek zajmuje sie swiatem, bo mu ciasno u siebie oraz uwieraja go wlasne buty. ”

    Te buty zostaly wyprodukowane w PRL-u. To nie sa buty dzisiejsze. Kiedys Lizak w nich chodzil na zebrania POP i wyklady WUML-u. Nie wiem w jaki sposob Marek dostal te buty. Moze sa to buty po starszym bracie(rozczulajaca oszczednosc). Cisna tak bardzo ze nie pozwalaja myslec redukujac Marka do zachowan elementarnych Ola,Ala i kot. Niestety kot w butach smieje sie bo Marek myli Ale z Ola i Ole z Ala.

    P.S.
    Bedziemy pisac 2010 za kilka godzin: juz mi sie to podoba.
    Wykidajlo jakos laskawym okiem(zdziwionej) patrzy.
    Zyc i nie umierac(na blogu).
    Zdrowie Zofii!

    Slawomirski

  159. zdziwiona pisze:

    2009-12-30 o godz. 11:42

    Dziekuje za zainteresowanie moja osoba.
    Wiem ze jestem maluczki i bez wiary.
    Lubie czytac WINIEN/MA i jest to dla mnie wieksza frajda niz czytanie pana Passenta.
    Taki jestem.

    Wszystkiego najlepszego w Nowym(dla pani) Roku.

    Slawomirski

  160. Marek pisze:

    2009-12-30 o godz. 22:20

    Pojedz na wycieczke do Berlina udekorowany we flage III Rzeszy.
    Nie zapomnij zabrac z soba jurcia do towarzystwa.

    Slawomirski

  161. Jacobsky pisze:
    2009-12-30 o godz. 23:52

    Nie przekrecaj faktow. Nie pamietam by PZPR mialo plany by przeksztalcic gospodarke na wzor wolno rynkowej i dlatego nic nie robili w tym kierunku.

    Solidarne nieudaczki mieli takie plany i po wygraniu wyborow w 89 powinni zaczac sie przygotowywac, zaczynajac od szkolenia odpowiednich kadr. Tego nie zrobili i byly konsekwencje. Za wszysko odpowiedzialni sa ludzie. Solidaruchy nie mieli takich ludzi i nawet nie potrafili ich sprowadzic.

    I jescze raz twoje bajki o tym ze ‚cos sie komus nalezalo… ‚ sa lunatyzmem. Jezeli tak to powiedz co ty dostawales za nic.

    Jezeli cos dostawales za darmo to okradales kraj i innych ludzi. Jestes wiec zlodziejem. Wstyd i hanba.

    Juz ci zyczylem pomyslnego Nowego Roku. Dodam spusc troche z tego walecznego tonu opluwaczy starego kraju.

  162. DO SIEGO ROKU dla Wszystkich !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  163. absolwent pisze:
    2009-12-31 o godz. 01:26

    Z twojego wpisu wynika że socjalizm to gospodarczo mocno stał,tylko Amerykanie najpierw stonkę na nasze rolnictwo z samolotów zrzucili,
    a po 89′ agentów w przebraniu bogaczy z listy Wprost wysłali, żeby rujnowali.
    A w ogóle to KADRY,KADRY i jeszcze raz KADRY.

  164. Staram się i staram dojść przyczyn niechęci niektórych spośród Państwa wobec PGR-ów i poza „zewnętrznym zainfekowaniem” niczego dostrzec nie mogę. Ludzie tam pracowali ciężko, niejednokrotnie przez 7 dni w tygodniu (dojarki, pracujący przy tuczu, ale i zootechnik, czy brygadzista, także dyrektor, także w porze prac sezonowych) za co otrzymywali skrupulatnie wyliczane skromne wynagrodzenia ( dodatki za płacę z przerwami, za pracę w dni świąteczne, za pracę w godzinach nadliczbowych) i raz w roku ekstra nagrodę jeśli PGR miał zysk.

    Zaczynały te PGR-y w niezwykle trudnych warunkach (po wojnie) bez maszyn, dostatecznej ilości zabudowań i mieszkań – stąd m.in. praca po 7 dni w tygodniu. Najtrudniej miały te których grunty stanowiły „szachownicę” z gruntami gospodarstw indywidualnych. Zgadnijcie dlaczego. Ja podam adres – PGR Olszewo pow. Olecko na Mazurach.

    Bardzo często PGR-y miały b. słabe ziemie. Szczególnie przy braku maszyn, ciągników niezwykle trudne do uprawy. Na tzw. Ziemiach Odzyskanych PGR-ami zostały te grunty, których nie udało się zasiedlić inaczej – amatorów osadnictwa było za mało? Może dlatego za mało, że za mało było budynków, w których można było zamieszkać?

    Dorabiano się w PGR-ach mozolnie nie tylko załóg pracowniczych, maszyn, ale i stad krów. Zaczynano przecież z zera, po wojnie. Dzieci się kształciły, ale ich rodzice po wojnie często byli analfabetami.

    Jeśli dobrze pamiętam w PGR-ach było około 20 % gruntów, ale w skupie 80% produktów pochodziło z PGR-ów. Znałam ludzi, którzy stosownie do zapotrzebowania „im gorzej tym lepiej” mieli za złe PGR-om, że produkują, bo bez nich to PRL dawno by się zawalił. PGR-y uzyskiwały mniejsze niż w gospodarstwach indywidualnych dochody ze sprzedaży produktów ze względu na to że Państwo ustalało urzędowe ceny skupu ich całej produkcji.

    Ciekawostka. Administracja 1000-hektarowego PGR-u to dyrektor, księgowy +1 „młodszy” księgowy, brygadzista, ew. zootechnik. Jednostka nadrzędna (doradztwo, kontrola, nadzór) dla 40 PGR-ów zatrudniała niewiele ponad 20 pracowników. Bez komputerów i aut. Pracowali oni w większości przez 5 dni w tygodniu w terenie, czyli delegacji. To lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte XX wieku. Potem były Kombinaty.

    Jestem skłonna dziś uważać, że PGR-y rozwalili obsesjonaci 🙁 A inni obsesjonaci ich popierali, jak i popierają. Wiele gruntów dawnych PGR-ów leży pewnie po dziś dzień odłogiem, dziesięć lat temu leżało na pewno. Nieźle z tego żyli (wysokie pensje) urzędnicy Agencji Własności Rolnej.

  165. PS.Swoją drogą ciekawe ilu spośród tych obsesjonatów to chłopskie dzieci? Chłopi bardzo nie lubili PGR-ów (PGR-owcami wręcz pogardzali), mieli się za lepszych (duma!) ze względu na stan posiadania.

  166. Kapitalizm osiagnal wlasnie pierwszy stopien wyzszej swiadomosci.
    Parafrazujac znanego klasyka: „tzw. kapitalizm TAK, wypaczenia NIE”.
    Mozemy z zapartym tchem oczekiwac rosnacej akceptacji spolecznej systemu i kolejnych objawien klasy rzadzacej.

    Szczesliwego Nowego Roku !

  167. do Ryba i Kartka z podróży

    Przeczytałem jeszcze raz uważnie wszystkie, związane komentarze.
    Nadajemy Panowie na tych samych częstotliwościach co utrudnia polemikę.
    U Ryby jedynie nie zrozumiałem początku adresowanego do Gospodarza
    „Nie ma Pan racji w sprawie wyznania przewin osobistych naszych rodków, jak równierz własnych.” (przepraszam, że cytuję literalnie ale chcę zachęcić do pisania w edytorze dla uniknięcia błędów lit/ort).
    Ciągle uważam, że to nie jest sprawa racji.
    Poza tym nie znalazłem we wpisie śladu wygłaszania racji Redaktora
    „w sprawie wyznań przewin”.
    Passent kończy konfesjonałowo.
    Byłoby dobrze, gdyby w roku 2010 (i w następnych) więcej było tych, którzy – nieprzymuszeni – przyznają się do błędów, niż tych, którzy rwą się do oskarżeń i do wyroków, a w sprawie swoich błędów – milczą.
    i ja się z tym zgadzam choć od 55 lat nie byłem w konfesjonale.
    PS1
    Marcina Króla uwielbiam i czytam ile wlezie.
    PS2
    Jeśli chodzi o rozliczenia, to często zadaję sobie pytanie:
    jak rozliczanoby J. Piłsudskiego i Decydentów wybuchu Powstania Warszawskiego, jeśliby armie aliantów doszły do Bugu i Polska znalazłaby się w sferze Europy Zachodniej?
    Good question, he?
    Ciekawi mnie reakcja blogowiczów PIS.
    PS3
    Coraz częściej czytam, że szczęście to duża kasa i radosny seks.
    Zatem życzę tego wszystkim Szanownym Blogowiczom w 2010 roku.
    Inżynier-emeryt.

  168. Jacobsky,02.24
    Ja oczywiście wiem, że były tez PGR- w których od rana do wieczora chlano i wynoszono na sprzedaz wszystko co się da, a dyrektor kombinował na prawo i lewo. Ale z drugiej strony sekretarz KC Zbigniew Michałek, dyrektor jednego z innych PGR, był na rocznym chyba stypendium na wielkiej farmie w Ohio. Po powrocie miał w swej firmie znakomite wyniki.Wyobraź sobie że zatrudniał polskich rolników.
    Byłeś kiedyś w Bronxie ?
    Czy wiesz, że ci faceci którzy siedzą tam na schodkach swoich rozwalonych domów niczym nie róznią się genetycznie od Eddie Murphy – gliniarza z Beverly Hills ?

  169. 1. Kartka z podróży pisze:
    2009-12-30 o godz. 23:26

    „Z przejęciem przeczytałem Twoją odpowiedź do Stasieku. Zdaje mi się, że zaczynamy dotykać sedna sprawy czy raczej jądra ciemności. Nie da się rozwikłać sytuacji Polskiej, dokonać jakiejkolwiek diagnozy bez oceny elementarnych zachowań psychicznych czy emocjonalnych ludzi.
    Moja pomyłka polegała na tym, że dwadzieścia lat temu uznałem iż wszystkie podłości, których dokonali moi rodacy na sobie i na innych (tzw. obcych) przeszły do historii wraz z komunizmem. To znaczy uznałem, że. Zniknął system, więc zniknęły źródła zła”
    „Tę bezkarność, która upodabnia ich – jak piszesz do Hutu i Tutsi – daje im kościół zwalniając z refleksji nad samym sobą. Kościół pozbawia ich tym samym jakichkolwiek hamulców moralnych.”

    Mój komentarz:

    Ciekawe, że u zarania transformacji w Polsce bardzo wielu ludzi było przekonanych, ze tzw. zło, jak pisze Autor, „nie tkwiło w ich duszach tylko przyszło z zewnątrz, system im to narzucił”, innymi słowy wystarczy zdjąć hamulce i wszystko ruszy do przodu.

    I ruszyło, tylko tempo nieoczekiwanie małe. Nieliczni głosili wtedy trudną do przyjęcia tezę, ze przemiany dziejowe, to nie igraszki – jest to skomplikowany, ślimaczący się zwykle proces, którego uwarunkowania sięgają do samych trzewi społecznego ja – do kodu społeczo-kulturowego. Kod ten przez ostatnie 200 lat przechodził ewolucję, lecz bardzo powolną – w zachodniej części zaborów średnio szybką, we wschodniej – tam, gdzie był przechowywany paradygmat polskości – wolną, a w niektórych rejonach był w stagnacji.
    Najskuteczniejszym czynnikiem modyfikującym kod jest elementarny mechanizm – gospodarka towarowa, czyli rynkowa. We wschodniej części większość ludzi żyła na pograniczu gospodarki naturalnej i towarowej, żyli by przeżyć, kontakt z rynkiem, to wymiana jajek na naftę i świece oraz bywania na jarmarkach.
    Tam kod trwał niemal w zastoju (znakomicie przyczyniał się do tego powszechny analfabetyzm).
    Zauważmy, że znacznie większy procent Żydów niż Polaków żył w gospodarce rynkowej.
    Komunizm nie oferował gospodarki towarowej, a więc nie pchał kodu do przodu, a raczej redukował go do umiejętności minimalizowania energii, (znakomicie pomogła w tym powszechna alfabetyzacja – ludzie lepiej się orientowali, co i gdzie). Oczywiście alfabetyzacja, to zdobycz bezcenna, lecz nie mogła być w pełni wykorzystana. Ludzie świadczyli jak najmniej pracy, to było pierwszą przyczyną pełnego zatrudnienia.

    Ostatnie 20 lat, to zbyt krótki okres aby mogły zajść decydujące zmiany w mentalności społecznej umożliwiające otwarte stawianie czoła wyzwaniom współczesnej gospodarki towarowej, która systematycznie się globalizuje, staje się coraz bardziej wymagająca dla kodu.
    Z tego powodu, społeczeństwo jako całość lawiruje. Tu się zgadzam, tam odmawiam, palę opony, z entuzjazmem przyjmuję prezydenta W., potem pluję na niego, następnie zapominam i znowuż uznaję, witam Samoobronę jako taran na złych polityków, potem ją wyśmiewam, itd.

    Społeczeństwo jako całość nie wie, jak się odnieść do polityki, nie umie się w tym znaleźć, nawet w najprostszych mechanizmach, jak elekcja, miota się od lewa do prawa, jak czółenko tkackie. Brakuje mu w kodzie odpowiednich instrukcji, nawyków, nakazów odnośnie zachowań i poglądów szerokospołecznych, tj. tych sięgających dalej, niż najbliższa rodzina i sąsiedzi. Brak długotrwałego doświadczenia w obcowaniu z egzekwowalnym prawem i z korzyściami, jakie przynosi życie w wysoko uorganizowanych strukturach społecznych owocuje zachowaniami chwiejnymi.
    A politycy? Choćby nie chcieli, muszą to uwzględnić i również lawirują. Tak się tworzy kulejące sprzężenie zwrotne społeczeństwo/przywódcy. Dobrze, że odbywa się to w sposób mniej więcej cywilizowany. I, że idzie do przodu. Wyczołgaliśmy się z kartofliska, czas prostować kolana.

    Odnośnie ekstremalnych zachowań polityków PiSu, to nie KK daje im placet niewinności, to oni sami podpierają się transmitowaną publicznie obecnością w Kościele i przestrzegają pewnej zawartej w ich przestarzałym kodzie społeczno-kulturowym reguły – w obronie prawdy można przejściowo stosować środki ekstremalne (jeśli nie ma innego wyjścia, to trza wygrzebać dziadka z Wermachtu). Prawda zwycięży, a po zniszczeniu jej wrogów nie będziemy musieli nurzać się w ich kłamstwach. Stąd tak wielkie parcie na zniszczenie mitycznego „układu”, na tworzenie werbalnych konstrukcji, w których centralne miejsce zajmuje wróg, np. „oni tam, gdzie stało ZOMO”, lub ogólnie – „inne szatany”, „czciciele komuny”, itp.

    Pzdr, TJ

  170. absolwent,

    … i byc moze dzieki sekretarzowi KC Michalkowi „rzucano” czasem szynke do miesnego, glownie przed swietami.

    A dzis nie „rzucaja”. Dzis po prostu jest zawsze, i w wyborze, o jakim za czasow sekretarza Michalka nie snilo sie. No chyba ze sie bylo sekretarzem KC i widzialo na jawie. W sklepie „za firankami”.

    W Bronxie nie bylem. Ty, jak rozumiem, byles, badales genetycznie siedziacych na schodkach pobratymcow E. Murphy’ego, a wiec wiesz, z czym ja nie mam zamiaru dyskutowac. Ani z zestawieniem E. Murphy v/s siedzacy na schodkach rozwalajacych sie domow.

    Do siego roku,

    Jacobsky

  171. busdoc,

    tak, tak: wszystkiemu winne solidarnosciuchy. Po prostu rozwalili kraj mlekiem i miodem plynacy, ktory tacy jak ja opluwaja…

    „Za wszysko odpowiedzialni sa ludzie.” – o czym nalezy rowniez pamietac piszac o peerelu.

    Jezeli cos dostawales za darmo to okradales kraj i innych ludzi. Jestes wiec zlodziejem. Wstyd i hanba.

    Oczywiscie, ze dostawalem za darmo. Od przedszkola az po studia na przyklad. Nie przypominam sobie, zeby trzeba bylo placic za szkole. I za lekarza (co oczywiscie juz jest troche bardziej skomplikowane). Kradlem ?

    Oddychaj przez nos, busdoc. To pomaga. A potem zastanow sie, co piszesz.

    Jezeli cos dostawales za darmo to okradales kraj i innych ludzi. Jestes wiec zlodziejem. Wstyd i hanba.

    Co do oskarzen: jestem zlodziejem ? A skad Ty to wiesz, gnojku, ze mnie oskarzasz ?

    Tak, wielokroc, czy sie stalo, czy sie lezalo, to sie nalezalo. Obslizglym sekretarzynom partyjnym na roznym szczeblach tylko za to, ze wydzielali z siebie wystarczajaco wazeliny i sluzu, aby ci wyzej byli zadowoleni. Leniacym sie caly dzien robolom na kacu, ktorzy nie potrafili wykopac w ciagu dnia jednego metra rowu, postawic prostej sciany, wyprodukowac nierozpadajacego sie po pol roku buta. Tak mozna dlugo ciagnac. Miedzy innymi o hordach ludzi, ktorych zatrudnialy PGR-y, bo skoro tak wielu tam pracowalo, to dlaczego tak malo produkowano ? Bo pracowano niewydajnie, a wiec czy sie stalo, czy lezalo, to i tak sie nalezalo.

    Mam gdzies Twoje zyczenia. Obejdzie sie, busdoc.

  172. Teresa Stachurska,

    1. Przypominam, ze PGR powstaly wedlug pomyslu obsesjonatow, a wiec nie trzeba sie dziwic, ze do ich likwidacji posluzono sie tym samym pomyslem 😉

    2. Slabe ziemie ? Czy po 1989 roku zwieziono do Polski dziesiatki kilometrow szesciennych czarnoziemu, ze dzis zaopatrzenie w zywnosc (a wiec produkcja rolna) sa na poziomie, o jakim nie snilo sie za PGR-ow ?

    3. Brak maszyn i srodkow produkcji jeszcze bardziej doskwieral rolnikom indywidualnym, a wiec niech Pani oszczedzi tego lamntu nad rolnictwem upanstwowionym.

    Prosze mnie nie zrozumiec zle: nie przecze, ze ludzie pracowali, bo akurat na roli raczej nie ma weendow i niedziel. Taki jest charakter tego sektora. Jednak zalosnym jest fakt, ze caly ten ludzki trud szedl na marne, co najdobitniej ilustrowal zakres oferty rynkowej i braki ilosciowe jesli chodzi o zywnosc – jeden s podstawowych problemow peerlu.

    Pozdrawiam.

  173. parker pisze.

    A wogole to KADRT, KADRY i jeszcze raz KADRY.

    Niewiem czy wiesz ze tak lubil zawsze gadac towarzysz
    Stalin,kadry,kadry i jeszcze raz kadry towarzysze zawsze
    decyduia o wszystkim.

    Pozdrawiam.

  174. Obyśmy rozumniej czas wykorzystywali – życzy Gospodarzowi, Komentatorom i sobie samej
    Jaruta

  175. Ted pisze:
    2009-12-31 o godz. 16:28

    Lenin,nie Stalin.
    Absolwent musi myśleć podobnie jak wóz rewolucji w tej kwestii stąd mój komentarz.

  176. „ZESZLOROCZNY REMANENT”

    Boimy się kościoła … – ach, gdyby tylko przełożyć na łacinę te święte słowa. Zamiast bać się Boga, kościoła się boimy! I rozwinięcie w tekście tej „encykliki” Ryby”Wady Polaków biorą się w głównej mierze ze złej pedagogiki społecznej lansowanej od tysiąca lat przez kościół”.

    Nie będzie jazdy Pilchem, o nie! Trochę ta powyższa prawda podana przez Rybę jest hasłowa i rozciągnięta na całe z górą tysiąclecie, dlatego postawilbym ja na drugim miejscu. Na pierwszym postawiłbym tę, że wady Polaków już w feudaliźmie wykreowała słabość miast, pańszczyzna chłopów i rozbudowana klasa leniwych szlachciurów. Na zachodzie w tym czasie wprowadzono oczynszowanie i ograniczano rozmiar klasy uprzywilejowanej, nie mówiąc o próżniaczej. Być może obie przyczyny, Ryby i moja, wiążą się ze sobą, ale w takie finezje nie wdawałbym się nadaremno. A czy u podstawy nie leży słowiańska skłonność do mistycyzmu? Chociaż skandynawowie podobno też ją posiedli. Może więc winne jest dziedziczone przez pokolenia lenistwo jako podstawa dobrego samopoczycia i gadulstwo przechodzące w biadolenie, np. o wzajemnym noszeniu krzyża i podobne przeplatąjace się wątki religijne i świeckie.

    Ryba podaje jeszcze: Druga przyczyna, to nowy ustrój gospodarczy (podkreślam słowo gospodarczy), który w pogoni za pieniądzem spowodował obniżenienie standardów etycznych.

    Ja bym postawił akcent na słowo NOWY. Ustrój ten dla Ryby oraz dla znacznej choć, można mieć nadzieję, malejącej części społeczeństwa jest ciągle nowy, co ma związek z wyżej podaną przeze mnie pierwszą przyczyną – brakiem czynszu jako zapłaty dla feudalnego właściciela ziemi, co pociągnęło słabowitość rynku i obrotu pieniężnego. Zapewne bijący monetę książęta dzielnicowi i królowie nie czytali traktatu Kopernika, stąd brak zaufania u szlachciurow do coraz gorszej monety. W każdym razie, efektem jest odziedziczony po przodkach mistyczny stosunek do pieniądza, jakiś przestrach i w końcu lekceważenie. PRL to wzmocnił, bo pieniądz wówczas znaczył niewiele. Pielnia nie jeden wykład nam dał w tej sprawie. Nikt pieniędzy nie odkładał w czasach tzw. nawisu inflacyjnego i panującej wówczas pogoni za towarem. Stąd teraz nagła pogoń za pieniądzem, gdy rolę się odwróciły. Gdy panem stał się nabywca, a nie jak przedtem, sprzedawca. Obrzydzenie do pieniądza bez sensu wypychającego kieszenie zastąpiły zabiegi, aby mieć go jak najwięcej. Wtedy setki rządz posiadania różnych towarów, rajstop, meblościanek, fiatów 126p, wołowego gnata, tabliczki czekolady … zajęła jedna rządza pieniądza. Wysoce etyczną władzę ekspedientki i producenta sznurka do snopowiązałki zajęła nieetyczna dominacja konsumenta nadzianego polską walutą wymienialną. Ta przemiana niewątpliwie obniżyła standardy etyczne rozkwitłe w czasach rządów klasy robotniczej oraz sojuszniczego chłopstwa małorolnego. Teraz ton nadaje burżuj i inteligent nie zawsze przecież pracujący.

css.php