Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

10.01.2010
niedziela

Mea culpa Platformy

10 stycznia 2010, niedziela,

Wydarzeniem minionego tygodnia (obfitującego zresztą w wiele zdarzeń, m.in. porażkę „hazardową” Platformy, niestandardowe zachowanie władz w sprawie niestandardowych procedur, konflikt o radiową Trójkę) było przemówienie posła PO, Arkadiusza Rybickiego, w Sejmie, w sprawie nowelizacji ustawy o IPN.

Podzielam pogląd Jacka Żakowskiego (Radio TOK FM), że dawno już nie było w naszym Sejmie przemówienia na takim poziomie, z taką klasą. Zainteresowanych odsyłam do lektury (m.in. w „GW”, 9 stycznia 2010), a sam przytoczę lub omówię tylko fragmenty. Nie powinny utonąć we wrzawie na temat hazardu, służby zdrowia, czy zabiegów PiS wokół Polskiego Radia, lub zmiany wizerunku Lecha Kaczyńskiego – prezydenta jednej partii, który przechodzi do tworzenia Rady złożonej z mędrców różnych ugrupowań.

Wyjątkowe było to, że poseł Rybicki, w imieniu Platformy, spełnia – przynajmniej częściowo – obietnicę wyborczą PO i proponuje zmianę Ustawy o IPN, wskazując na jej liczne błędy. Późno, bo późno, ale Platforma choć w części przyznaje, do czego doprowadziła polityka lustracyjna POPiS. „Kandydatem do współpracy często zostawało się bez jakiegokolwiek kontaktu z SB – mówił. Oni po prostu typowali, że X by się im przydał, i dopiero zaczynali do niego podchodzić, osaczać go, prowadzić swoje gry – z efektem oczywiście różnym. Tak więc wśród kandydatów na TW byli ludzie, którym należał się absolutnie status pokrzywdzonego, oraz tacy, którzy stali się zwykłymi agentami. Mnóstwo ludzi, w tym wielu szanowanych i znanych obywateli, poczuło się pomówionych. (…) Powstało całkowite zamieszanie, co która lista oznacza i czym się różnili tajni współpracownicy UB i SB od osób przez nich inwigilowanych”. (Dodajmy, że byli autorzy z kręgów IPN oraz ich sojusznicy celowo wrzucali wszystkich do jednego worka).

Wszystko to była woda na młyn polityki PiS, wedle której III RP jest tworem stworzonym i zarządzanym przez SB. „Lista Wildsteina (…) idealnie trafiała w rozbudzone przez PiS zapotrzebowanie społeczne na agentów…”

Poseł Rybicki przypomniał, w jaki sposób PiS opanował IPN, a zwłaszcza w jaki sposób prof. Janusz Kurtyka został jego szefem (dzięki tajemniczemu pojawieniu się „dokumentu” o rzekomej współpracy Andrzeja Przewoźnika – jego głównego rywala do stanowiska szefa IPN). A.P. został później oczyszczony przez sąd lustracyjny, ale było już za późno. Zresztą, o czym poseł Rybicki nie mówił, wyroki sądowe były wielokrotnie publicznie kwestionowane.

Podobna próba dyskredytacji został podjęta wobec wybitnego znawcy dziejów opozycji, członka Kolegium IPN, Andrzeja Grajewskiego, który nie poparł kandydatury Kurtyki. Jego też usiłowano potem zdyskredytować jako rzekomego agenta WSI. Takie metody stosowali dżentelmeni z PiS/IPN. Poseł Rybicki uderzył się w piersi PO: „Platforma Obywatelska popełniła błąd, kierując się opinią Jana Marii Rokity, którego Kurtyka był kolegą, głosując za jego kandydaturą”. Za mało, Panie Pośle, bo to nie był jedyny błąd Platformy w sprawie lustracji.

W dalszym ciągu przemówienia, poseł wskazał na ważne uchybienia w prowadzeniu IPN, m.in. pozostawienie przez pewien czas prezesa Kurtyki bez kontroli, przekroczenie granicy pomiędzy historią a bieżącymi zadaniami politycznymi (delegowanie dra Cenckiewicza do komisji likwidacyjnej WSI), dziwne przecieki do gazet, które podzielały pogląd PiS o agenturalnym charakterze „układu”, który miał rządzić Polską.

To dobrze, że Arkadiusz Rybicki w imieniu swojej partii wygłosił poważne i przemyślane wystąpienie (w którym wyraził się z uznaniem o części dorobku naukowego IPN), ale – jak zwykle u Platformy – było to wszystko połowiczne. Platforma powinna uderzyć się w pierwsi nie tylko za wybór Janusza Kurtyki, ale także za działalność IPN i jej konsekwencje, przed którymi wiele osób przestrzegało. Nie jest więc tak, że mądry Polak po szkodzie. Byli Polacy mądrzy przed i w czasie szkody, że wspomnę choćby publicystykę takich osób jak Andrzej Romanowski, Adam Michnik, Bronisław Łagowski. Niedawne, „cudowne” uniewinnienie nuncjusza Kowalczyka w ostatnich dniach, świadczy o tym, że nie wszystko było – minęło. Zmiany w ustawie proponowane przez Platformę ( zastąpienie politycznego kolegium przez apolityczną, fachową radę, złożoną z kandydatów środowisk naukowych, ograniczanie kompetencji i pozycji prezesa), mogą okazać się niewystarczające. Nie jest jasne czy i ew. na jakich zasadach miałoby nastąpić otwarcie wszystkich zasobów. Ale – jak by nie było – zmiany proponowane przez Platformę idą we właściwym kierunku. Szkoda, że za mało i za późno, dopiero w trzecim roku swoich rządów. W każdym razie – obok rozdzielenia funkcji Prokuratora Generalnego i ministra Sprawiedliwości – jest to jedna z tych obietnic, które Platforma usiłuje spełnić. Dobre i to.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 85

Dodaj komentarz »
  1. I co dla mnie najbardziej bolesne, PiS (rękoma Platformy również) utopił prawdziwą lustrację, nic się nie mówi na temat wszystkich UBeków i SBeków będących na wysokich stanowiskach w aparatach represji, nie podaje się fotografii, imion i nazwisk tych wszystkich oficerów prowadzących, stających teraz przed IPN jako świadkowie czyjejś winy lub niewinności.
    A przyczyną tego wszystkiego było zwycięstwo ludzi umiarkowanych, zwolenników porozumienia z władzą, w 1989 roku przy Okrągłym Stole. Prawica typu PiSowskiego nie mogła tego znieść i dla niej ważniejsze było znalezienie haków na ludzi dawnej opozycji, ale niechętnych Kaczyńskim (Macierewiczowi, Olszewskiemu). Stąd wahadło od czasów słynnej listy Macierewicza przesunęło się na łapanie płotek (najlepiej związanych z Michnikiem) niż podawanie do publicznej wiadomości danych identyfikujących prawdziwych potworów. Do dzisiaj nie wiemy, kim byli.

  2. Oczywiście, warto chwalić partię rządzącą za spełnianie obietnic, czy próbę ich spełniania, ale…

    1. Czy aby nie jest to jednak działanie odwracające uwagę od innych problemów? Wiadomo, że i tak prezydent zawetuje takie zmiany.

    2. Czy w związku ze spodziewanym wetem prezydenta, PO ustaliło już jakieś propozycje dla SLD, które zawarte w ustawie, pozwoliłby na utrącenie weta?

    Ja się naprawdę cieszę, że PO przyznało się do błędu i chce coś zmienić. Szczególnie w zakresie Instytutu Pamięci Nawiedzonej, ale czy aby na pewno chce coś zmienić, czy tylko udaje?

    Tak czy inaczej, przemówienie Rybickiego i samo przyznanie się do błędu na pochwałę zasługuje.

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  3. Byłbym ostrożny w chwaleniu PO i posła Rybickiego. To, co jest przez Pana odbierane jako zatrzymanie się w pół drogi równie dobrze może może być interpretowane jako próba zastąpienia cudzych drani własnymi draniami. Zresztą w takiej placówce nibynaukowej jak IPN zmiana wierchuszki i rady naukowej wcale nie oznacza zmiany zasad działania wszystkich jej pracowników. A na pewno nie przed wyborami.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu
    Niestety nie mogę się z Panem zgodzić. Po przeczytaniu kilku zdań wystąpienia Rybickiego zamieszczonego w GW odłożyłem gazetę i zrezygnowałem z przeczytania tego tekstu. Moim zdaniem dyskusja o ipn jest już zamknięta i szkoda czasu na czytanie i wysłuchiwanie przeprosin Rybickiego. Instytut powinien zostać zlikwidowany a akta przekazane do normalnego archiwum państwowego. Żadne próby reformowania tej instytucji nie przyniosą żadnego rezultatu. Zamiast oswajania tego zombi oczekiwałbym raczej zmian w prawie, pozwalających skutecznie dochodzić zadośćuczynienia za obrazy i zniesławienia przez instytucje państwowe, szkoły wyższe, media itp. Oczekiwałbym zdecydowanego podniesienia kar finansowych za tego typu uczynki. Nie ukrywam, że wzorem dla mnie jest kara finansowa (zadośćuczynienie), którą sąd amerykański nałożył na Wprost z powództwa Cimoszewiczówny. Nie ukrywam też, że cieszy mnie upadek tego tytułu. Tylko drakońskie – podkreslam, że finansowe – karanie zmusi urzędników i media tego kompletnie zanarchizowanego państwa do zachowania elementarnej odpowiedzialności za słowa.
    Pozdrawiam

  6. Kolejna hucpa PO, nie wierzę że wyjdzie z niej cokolwiek poza tym przemówieniem. Tak samo zresztą jak i w sprawie pozostałych obietnic.
    Niestety Tusk zdaje sobie sprawę, że tacy wyborcy jak ja w drugiej turze będą zmuszeni na niego zagłosować, więc olewa wszystkich i wszystko. A może jednak nie wejdzie do 2 tury?

  7. do wpisu Daniela Passenta
    Wyjątkowe było to, że poseł Rybicki, w imieniu Platformy, spełnia – przynajmniej częściowo – obietnicę wyborczą PO i proponuje zmianę Ustawy o IPN, wskazując na jej liczne błędy. Późno, bo późno, ale Platforma choć w części przyznaje, do czego doprowadziła polityka lustracyjna POPiS.

    PO, ustami posła nie z pierwszej piątki, wygłasza mocno spóźnione sorry a Pan przyznaje, że to był wyjątek w spełnianiu obietnic wyborczych.
    Jak mizerne są Pana oczekiwania!
    Zważywszy małą wagę tej obietnicy – jest już po ptakach, kogo trzeba było opluć, opluto – nie jest to wiele. SB rechocze…
    Jakiś czas temu apelowałem aby rozliczać partie nie z ilości, a z wagi spełnionych obietnic wyborczych.
    Te wszystkie machlojki dookoła wyborów prezesa Kurtyki były opisywane wielokroć. Nie ma moim zdaniem nic wyjątkowego w zebraniu faktów i powiedzeniu o nich w sejmie.
    To raczej objaw spóźnionego refleksu we władzach PO.
    PIS pewnie powie, że to platformerska, PRowa gierka.
    Obiecując, (pamiętam tę tablicę) PO wiedziała, jakie będzie otoczenie polityczne.
    Ja wiedziałem, że nie ma łatwo, ja, jeleń polityczny, amator!
    Platformo, Ofelio, idź do klasztoru!
    (pamiętam, ktoś w tym blogu napisał tę frazę w ślicznym, staroangielskim oryginale)
    Ja Was pazdrawliaju!

  8. Dekomunizacja trwa

    Kto jest zainteresowany IPN poza redaktorem Passentem?
    Ci co pamietaja zbrodnie totalitaryzmu i ci co tych zbrodni dokonali.
    Te dwie grupu prawdopodobnie sa nie do pogodzenia.
    W tej czy innej formie IPN bedzie istnial ze wzgledu na zainteresowanie pokrzywdzonych. W tym aspekcie spoleczenstwo pozostanie spolaryzowane.

    Dekomunizacja w formie wychowania mlodych pokolen na wartosciach demokratycznych bedzie postepowac.
    Mlode pokolenia beda brzydzic sie komunistycznej przeszlosci rodzicow.

    Slawomirski

  9. Wydarzeniami tygodnia jest też wojna Owsiaka z Rydzykiem o szmal, czyli kasę. Ale najważniejsza jest nowelizacja ustawy o IPN, bo świadczy to o zmianie polityki PO, o przejściu z defensywy zdobytych pozycji do działania. W innych wyliczonych we wpisie wydarzeniach tygodnia atakowano PO, ale widać trzyma się ona mocno. Co będzie dalej? – oto dlaczego czasy są ciekawe.

    Istotne jest zdanie o tym, że lista Wildsteina trafiła w rozbudzone przez PiS zapotrzebowanie społeczne na agentów. Jedno zdanie wcześniej mamy w wystąpieniu pos. Rybickiego (PO) wersję umiarkowaną tezy PiS: ludzie, których ubecy złamali (tj. agenci), pozostawili w sobie do dziś tyle podłości, ze nic dziwnego iż nieuczciwość pleniła się w polityce, biznesie, na uczelniach, wśród dziennikarzy i wszędzie; to było przyczyną zła.
    To jest, mam nadzieję już słabnące, dziedzictwo PRL. W ludziach pozostała masa podejrzeń: że X doniósł na mnie i dlatego umknął mi awans, Y poinformował esbeków i nie dostałem paszportu, Z się wygadał, of-pro go docisnął i szwagier stracił dobrą posadę. Ten pęd zwykłych ludzi do lustrowania sąsiada, dawnego znajomego, b. małżonka, cholera wie kogo jeszcze wydawał mi się niemiłosiernie prostacki, sam z siebie kreujący zło. Ale teraz ich rozumiem.

    Po wdrapaniu się Polski na pewne europejskie plateau, gdy gospodarka stabilnie i szybko wzrastała i wynegocjowano akcesję do Unii, wtedy kilku ambitnych polityków, dotychczas pomijanych w roszadach na szczytach, mogło sobie wreszcie pohasać. Rozkręcił się ten biznes w II połowie 2004, pamiętam jak blogi wypełniły się agentami, media nagonką, dyskusje napięciem lustracyjnym. Potem wyskoczyła lista W, trzymam jeszcze te pliki na harddysku, dalej były podwójne wybory i po roku ustawa lustracyjna, która miała objąć niemal połowę ludzi urodzonych za wczesnego Gierka, albo jego poprzedników. Teraz z kolei ludzi przeraziło wnikanie państwa w ich prywatne życie, aż ich TK wyciągnął z opresji po kilku miesiącach deliberacji i napięcia. Teraz to już tylko idzie walka lustracyjna na górze, kogo media zainteresują ten się gapi, reszta pisze Kartki z P. albo innym zajęciom się oddaje.

  10. Cale to zamieszanie wokol IPNu to typowa gra na czas. Kola zainteresowane licza na to, ze szerokie rzesze znudza sie problemem zwlaszca, ze „autorytety” mowia o niepewnosci czy niepelnosci danych. O to zas aby byly one niepelne zadbali swego czasu sami zainteresowani niszczac akta niezgodnie zreszta z obowiazujacymi przepisami o archiwacji dokumentacji panstwowej. Dzieki temu wiele osob, ktore powinny stanac przed sadem tam sie nigdy nie znajdzie z braku pisemnych dowodow na wspolprace badz prace etatowa. Te zas, ktore po dlugim czasie analizy danych wreszcie staja przed sadem lustracyjnym zawsze beda argumentowac, ze sa ofiarami nieporozumienia. Najwyrazniej nawet przy tych ograniczeniach IPN w dalszym ciagu przeszkadza pewnym srodowiskom. Stad kolejna proba wyrwania mu zebow.

  11. Reformowanie IPN jest jak leczenie kily z pomoca energoterapeutycznych wkladek do butow bylego kandydata na prezydenta, pewnego Piotrowskiego. To jest wrzod, ktory nalezy przeciac. On juz nigdy nie odzyska wiarygodnosci. Jest tak obciachowy jak prezydent IV RP.

  12. Szanowny Kropkozjad (2010-01-10 o godz. 16:13)
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=648#comment-146116
    Miło mi, że pan dyskusję śledzi, jeszcze bardziej, że się włącza.
    (Nie rozumiem „zarzutu metodologicznego” pod moim adresem, ale możemy pominąć ten pański akapit, nieprawdaż).

    I Plan Balcerowicza wielu ekonomistów ocenia krytycznie, więcej ocenia pozytywnie. Krytycy są na ogół zlokalizowani w Polsce. Czy kryterium prawdy ma być głosowanie ekonomistów? Jak wyłonić wiarygodne gremium? A co na to mówią prości ludzie? Wg. badań opinii publicznej, po 20-latach większość ocenia pozytywnie – „prototyp transformacji systemowej” się podoba, został zaakceptowany. Pisze pan – dzisiaj się dowiadujemy … co też pan opowiada! Prasa polska kipiała wtedy od krytyki planu B., różne alternatywne wersje fruwały w powietrzu, byłem w kraju, widziałem i pamiętam, ponad 80 procent Sejmu I kadencji (1991-3) wypełnione było krytykami planu Balcerowicza. Do tych „krytycznych ekonomistów” zastosowałbym powiedzenie o krytykach teatralnych, czy literackich – wiedzą jak to robić, ale sami nie potrafią, czyli impotenci. Owszem, transformację narzucono, rządy solidarności nie popełniły błedu PZPR i nie rozpisywały referendum. Uznały, że ono odbyło się, nawet kilka razy. Trzeba było się podjąć stworzenia alternatywnego prototypu, tyle było okazji, aby przejąć pałeczkę zmian. Było u władzy lewicowe SLD, Borowski, Belka.

    Można przyjąć tezę o spisku, że ich niedopuszczono, że L.B. był w zmowie z kosmopolityczną finansjerą, aby „wyprowadzić kapitał z kraju”. Wierzy pan w nią? Może L.B. tak się zaparł, jak to on potrafi, i nie jedzie jeszcze na prywatną wyspę, aby tam odcinać kupony od niecnej transakcji. Ironizuję, ale nie słyszałem wiarygodnych, niespiskowych wytłumaczeń dla tych zdarzeń i jego zachowania w ramach teorii o wyprzedaży Polski.

    Niewątpliwie, jednym z tych, którzy jednak przejęli pałeczkę i sformułowali cześciowo alternatywną politykę gospodarczą jest Kołodko. I to jest jedyny dyskusyjny punkt pańskiej argumentacji. Aby rozstrzygnąć między I planem Kołodki („rozgrzewanie do czerwoności” przez niemal 3 lata) i II planem Balcerowicza („schładzanie” jako MF i prezes NBP), trzeba wniknąć w makroekonomiczne dane i decyzje tamtego czasu. Efektem tego pierwszego było poważne napięcie w bilansie płatniczym. Dochody ludności rosły, ale jakość aparatu wytwórczego weryfikowanego przez globalny rynek oraz jego produktywność nie nadążały. Przed końcem rządów SLD przyszedł Belka do steru gospodarki i zaczął schładzać, po wyborach 1997 sytuacja była jeszcze groźniejsza. Wielu ekonomistów tak opisuje ówczesne napięcia, pokazują dane statystyczne, podają przykłady z innych krajów, choćby Argentyna przed kryzysem 2001 r., doświadczenie wskazuje, aby być czujnym i nie przegrzewać. A może był spisek 😉 . Oczywiście nie rozsądzimy, kto ma rację: Kołodko czy Balcerowicz. Jest jeszcze dziura Bauca, którą można rozłożyć na dwie części: realny (ale nieunikniony) spadek dochodów do budżetu z powodu spowolnienia wzrostu w latach 1998-2001 – circa 40-45 mld zł, oraz wirtualne wydatki zaprogramowane przez ustawy uchwalone przez „koalicję” AWS-SLD – kolejne 40-50 mld zł, które po wyborach SLD anulował. Oczywiście żadnej „głębokiej recesji” w tym, ani innym czasie nie było, ani płytkiej, żadnej. Były konieczne znaczne zmiany struktury: z rynków wschodnich na zachodnie, z gospodarki pełnego zatrudnienia, ale ukrytego bezrobocia, do wolnorynkowego kapitalizmu z dominacją własności prywatnej. Dla mnie Balcerowicz jest o wiele bardziej wiarygodny. Kołodko stosuje chwyty dla gawiedzi, typu „szok bez terapii”, „neoliberalny”, który to termin jest używany przez krytyków polityki gospodarczej, która stosuje wiele czołowych krajów przez naukowców spoza branży ekonomicznej. Dawniej pejoratywną etykietą był „monetarysta”, zawsze skrajny, chyba straciła swoją propagandową świeżość i go zastąpiono czym innym. W amerykańskich dziennikach, wśród nich w liberalnym (wg. amerykańskiej nomenklatury), czyli lewicowy NY Times słowa neoliberalny nikt nie używa. Po prostu zamula to wywód. Jeśli ma pan ochotę, to możemy przejrzeć najważniejsze punkty programu neoliberalizmu. Może się okazać, że Kołodko jest neoliberałem. Nie dajmy się zwariować, znacznie więcej dobrych ekonomistów zgodzi się z Balcerowiczem niż z Kołodką, w sensie poglądów i osiągnięć, zapewniam pana.

    Zostawmy to. Mnie w pytaniu skierowanym do absolwenta i do was wszystkich interesowało, co sądzicie o nowych propozycjach reform. Nie musimy tego nazywać III planem Balecerowicza. Jak na razie dyskusja zboczyła na supermarkety i białoruskie SUV w Wiśle, ewentualnie na transplanty dentystyczne i odpłatne przedszkola. Ani słowa o (1) prywatyzacji deficytowych firm państwowych, (2) KRUS-u nazbyt korzystnego dla zamożnych rolników i innych marnotrastwach polskiego systemu opeki społecznej, oraz (3) ograniczeniu przywilejów emerytalnych. Chodzi o pieniądze, o ciężkie pieniądze, które można zaoszczędzić w budżecie i wydać na inne programy, na infrastrukturę, na rozwój, nade wszystko na eliminację deficytu budżetu państwa. To ostatnie nie jest konieczne, bo Polska jest liderem, ale należy myśleć o obniżeniu stopy procentowej bo to doda pary do polskiej lokomotywy, oraz o przyjęciu waluty euro.

    Pewnie na KK też dałoby się zaoszczędzić, ale Balcerowicz jakoś pominał. 😉

    p.s. o tradycji czapkowania, czynności chłopskiej przed panem lub plebanem, i poszanowaniu obyczaju innym razem, a może już zostawimy ten temat?

  13. http://passent.blog.polityka.pl/?p=648#comment-146137

    Ryba (2010-01-10 o godz. 17:39)

    Oczywiście przeszedłbym się z Tobą po Monciaku. Dałbyś potrzymać psy, pogoniłbyś za kobietami.

    Nie jestem zwolennikiem grupowania. To nas, hehe, się grupuje na blogu, mędrców z Toronto czy innej „zgniłej” prowincji Kanady. Zarzut doktrynerstwa pada nie z mojej strony. Nigdy nie twierdziłem, że sytem gospodarczy w Polsce jest doskonały. Nieustannie piszę, że wymaga reform, reform, reform. W skrajność popadł kapitalizm, ale nie w Polsce. Rozumiem, że mówisz o kryzysie fiansowo-bańkowo-hipotecznym i następującej po nim recesji. Czy to musi skłaniać do załamywania rąk?

    p.s. kwiat mimozy w butonierce, to jeszcz jeden szczegół w wizerunku inteligenta polskiego.

  14. Oczywiscie niezwykle „wazna” lustracja…
    Tymczasem wojna z Iranem, o ktorej pisalem w zwiazku z przygotowaniem artyleryjskim srodowiska – to to samo co „przypadkowo” tlucze w kolko o lustracji…- staje sie coraz bardziej realna.

    Blogowicze (zabawniei zlowrogo) z Wybiorczej pisza- CYTUJE:

    „Drodzy Rodacy
    Wojna z iranem jest NIEUNIKNIONA.
    W tej wojnie Bog stoi po stronie Izraela wiec i Polacy powinni stac
    po stronie Izraela.
    wiecej o tej wojnie mozecie pastwo poczytac w Ezekielu, Jeremiaszu,
    Izajaszu.”…

    Wiec potencjalna wojna nabiera wymiary duchowego zmagania sie dobra ze zlem.. a tymczasem:
    USA mają plan uderzenia na Iran
    Amerykańskie siły zbrojne opracowały awaryjny plan możliwego uderzenia wojskowego przeciwko irańskim instalacjom atomowym – twierdzi odpowiedzialny m.in. za operacje w Iraku i Afganistanie gen. David Petraeus.

    Bardziej prawdopodobne oprocz zagrozenia pozycji Izraela jako mocarstwa regionalnego sa malo przyziemne i bibilijne uzasadnienia:
    II. Irańska Giełda Naftowa
    Władze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń „jądrową”, która może
    błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego
    imperium. Tą bronią jest Irańska Giełda Naftowa, której inaugurację
    planowano na marzec 2006 [otwarcie giełdy opóźniło się, ale ma nastąpić w
    najbliższym czasie – przyp. red.]. Ma ona być oparta na mechanizmie
    handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten
    stanowi znacznie większą groźbę dla hegemonii dolara niż wcześniejsze
    posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny
    będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa
    dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą
    system rozliczeń w euro.

    Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe
    płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na
    rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałoby euro status
    światowej waluty rezerwowej – z korzyścią dla Europejczyków, z
    niekorzyścią dla Amerykanów.

    A Polacy wplatani i wkreceni przez okololustracyjne elity w KONFLIKT z Rosja MUSZA wbrew swoim europejskim interesom walczyc po stronie USA i Izraela.
    Michnik staje sie w Ameryce jednym ze 100 najbardziej wplywowych ludzi na swiecie za „walke z rosyjskim imperializmem”… mamy wiec walke na wschodnich granicaxh i potrzebujemy sojuszu z gwarantem naszej niepodleglosci, ktory ma byc realizowany na polach bitewnych Bliskiego Wschodu…
    Kolo logicznie sie zamyka tylko Polska jak zwykle przegrywa.
    I mamy rozgowory o lustracji…

  15. Myślę, że te awantury wokół IPN to zasłona dymna.
    Wiadomo, że agenci byli są i będą.
    Agentom jest wszystko jedno kto rządzi,tylko chcą na koszt społeczeństwa sobie donosić,bo przecież żadnej pracy nie wykonują a pieniądze biorą.
    Myślę, że każda partia powinna mieć swoje służby.
    Jak zdobywa władzę to nowi agenci zajmują miejsce starych a starzy na jakiś czas do pracy.
    Żeby na przyszłość nie było takiego zamieszania z aktami agentów, to każda partia w oparciu o swoje służby prowadziłaby swój „IPN”

    PS.Do TJ,
    „Czy mozna konkretnie, na jakimś przykładzie – konkretna maszyna, chociażby komputer, jak by machanizm odatkowy zadziałał?”

    Wyjaśniałem to w komentarzach 2010-01-09 o godz. 19:23 i 2010-01-10 o godz. 10:37

  16. Prof. Kowalik w „www.polskatransformacja.pl” pisze, że wg Dziewulskiego że czwarta władza to nie media, a służby specjalne. Strona 38.

    Marian z Goniądza,

    wie Pan, że w admnistracji pracuje dziś ponad trzykrotnie więcej osób niż w 1989 roku? Mimo komputerów… Pana pomysł nie jest korzystny w żaden sposób, poczynając od jakości produktów czy usług, na niechęci do szukania błędu wskutek ręcznie wykonywanych rachunków nie kończąc.

    @ Kartka z podróży,

    reportaż Mariusza Szczygła mnie zaskoczył. Nie znam się na narkotykach, ale domniemywam że ich dostępność mogłaby odebrać krociowe zyski z handlu nimi przez obecnych nielegalnych dystrybutorów, także ograniczyć przestępczość itd. Czy ludzie byliby weselsi – nie wiem, zapytam: uzależnieni na głodzie też? Czy możliwość hodowania 5 sadzonek likwidowałaby bezrobocie? Mnie tymczasem zastanawia czemu lud boży się oburza na napisy na etykietach butelek z alkoholem, że jego konsupcja może mieć przykre skutki, jeśli się takie z upodobaniem zamieszcza na opakowaniach papierosów… I czemu na alkohol akcyza jest mniejsza niż na papierosy? I czemu jeśli używki szkodzą zdrowiu pieniądze z akcyzy nie zasilają budżetu służby zdrowia?

  17. >’Zmiany w ustawie proponowane przez Platformę ( zastąpienie politycznego kolegium przez apolityczną, fachową radę, złożoną z kandydatów środowisk naukowych, ograniczanie kompetencji i pozycji prezesa), mogą okazać się niewystarczające. ‚

    Może i niewystarczające, ale ma szanse na przepchnięcie przez Sejm.
    ‚Wszystko albo nic’ oznacza nic.

  18. Pan Redaktor Passent, Wypada wyjaśnić bałagan panujący na stronach witryny POLITYKI. Aktualne linki prowadzą do blogu starego komentarza Redaktora, podczas gdy od kilkunastu godzin funkcjonuje już wpis nowy. W myśl zasady „jak się polepszy, to się popieprzy”.

  19. WODNIK53. Z uznaniem przeczytałem twój felieton w dzisiejszym PRZEGLĄDZIE na temat Piesiewicza jako przykładu degeneracji „wolnych mediów”. Swoją drogą PRZEGLĄD w tym roku nabiera blasków i staje się najlepszym tygodnikiem w kraju i jedynym niezależnym. Poniedziałki stają się ponownie dniem oczekiwanym na Łagowskiego, KTT, Widackiego i Żuka. Jaka szkoda, że żadnego z lewicowych bogaczy nie stać aby wskrzesić niezapomniany DZIŚ. Dla ubarwienia, krótki cytat KTT; „w okropnych czasach PRL toczyło się tu, w Polsce, jakieś życie, w którym zarówno zło, jak i dobro było złem i dobrem ludzkim, całkiem zwyczajnym, zupełnie takim samym jakie widzimy dzisiaj”. Pozdrawiam. Dawniej każda pora roku była klęską żywiołową, a dziś jak widzimy est katastrofą.

  20. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Haloooo! Tu „Radio Gliwice”,…przytlamczony i owiniety w bilulke zatlamszony, zbity, absolutnie zgnieciony glos zzaswiatow! …

    Wciaz czekam w wielkim „Pod napieciem” na tzw. riposte, czyli pchniecie „wirtualnym floretem” w
    )-> Bobola-e pisze 2010-01-08 o godz. 17:54 do @WINIEN 08. 01. 2010 g. 10:10 w „Wojna – li tylko – o krzyze”?

    Inaczej mowiac, kto uwierzy, ze li tylko, ten bedzie zbawiony i dostani renta zdrowotna !!…

    Dobrze byloby aby pchniecie mistrzowskie wirtualnej-riposty nie nastapilo od tylu, ale honorowo – jak przystalo na „rasowego” floreciste od przodka i przy otwartej przylbicy.

    Haloooo jurooo! Czy jest tam ktos zywy?

    Post Christum.
    Keiner will meine „Blumen“ haben?
    Allen soll ich Munition bringen…

  21. Posel Rybicki to jedynie drobny przyklad drobnych krokow Platformy Obywatelskiej ku drodze do odzyskania w czesci juz utraconego elektoratu.
    Pewne zanczace potkniecia i porazki PO w Sejmie i nie tylko przyczynily sie do spadku zainteresowania i zaufania dla PO, co w przededniu kampanii wyborczej nie malo jest znaczace.
    Moze nie tyle przypomnienie o pewnych dotkliwych nastepstwach okresu wladzy PiS trwajace po dzien dzisiejszy, co unaocznienie prowadzonej przez PiS gry i kampanii na rzecz ” powrotu do wladzy” bylo sluszne i wlasciwe w wykonaniu Posla Rybickiego plus zachowanie Premiera Tuska po przeglosowaniu przes Sejm powrotu kontrowersyjnych przedstawicieli PiS do Komisji Hazardowej , jest pierwszym solidniejszym odbiciem PO o dolka porazek i potkniec politycznych.Sam Posel Rybicki jednak nie odbuduje pozycji PO a wlasciwie zywa weryfikacjia z rzezywostoscia, tj. pierwsze wyniki gospodarcze br.Ten moment moze okazac sie decydujacy o sile i pozycji PO oraz szansach na zwyciestwo w wyborach prezydenckich i do samorzadow terytorialnych.
    To br or not to be dla IPN chyba nie jest na dany moment rzecza najistotniejsza i ma raczej charakter instrumentalny. dalsze dyskredytacja Lecha KAczynskiego jako potencjalnego kandydata do reelekcji prezydenckiej sluszna i zbawienna, acz nie do konca, bowiem znowu pewne manewry kadorwe w PiS moga wzniecic iskierke nadzieji w szeregach PiS na odzyskanie wladzy w ciagu najblizszych 24 miesiecy.
    Reasumujac zaczyna byc ciekawie i chyba czeka nas wiele jeszcze interesujacych momentow.

    Szanowny Andzreju Falicz!

    Wojna z Iranem to raptowna zwyzka cen ropy naftowej na gieldach swiatowych, z ktorej cieszyc sie bedzie jedynie Rosja odzyskujac koniunkture.
    Ilosc sekretnych miejsc wzbogacania uranu w Iranie schowanych gleboko pod ziemia powoduje odmrozenie w USA kwestii budowy spuerbomby MOB-60. Konwencjonalne srodki ataku niewiele dadza, a uzycie nawet taktycznej broni nuklearnej wywola szerszy odzwiek – bardzo negatywny – w swiecie i zaistnieje gorzba rozszerzenia sie konfliktu. Tak wiec ostroznie z sondowaniem wojny z Iranem. Raczej spodziewalbym sie operaji militarnych USA w Yemenie i Somalii. Al-Kaida fromuluje swoje szeregi juz w Europie rowniez, wiec problem terroryzmu jest coraz blizszy granic coniektorych bunczucznych sojusznikow USA w Europie. Jedynie Izrael jest zywotnie zainteresowany zniszczeniem instalacji do wzbogacania uranu w Iranie i jesli to uczynia bezposrednio spowoduja, ze kwestia negocjacji o Zachodnim Brzegu Jordanu i innych kwestiachn dotyczace panstwowosci Palestyny beda dla Izraela dalece niekorzystne. Jedynie kolejny blad dyplomatyczny Obami i jego administracji moze sprowokowac do dzialan wzgledem Iranu, ktore tylko w nastepstwie jeszcze bardziej skomplikuja sytuacje ekonomiczna USA.
    Sondowanie sytuacji politycznych i optowanie za takim czy innym dzialaniem wymaga jednak doklaniejszego zrozumienia wiekszego spectrum niuansow, a to nie jest takie proste ( jesli nie ma sie bardziej istotnych informacji w posiadaniu ).My o wielu sprawach ( niuansach ) nie mamy pojecia i dlatego nam wszystkim moze njedynie dosc powierzchownie wydawac sie, ze takie czy inne zadzialanie moze byc wlasciwe i efektywne.To jest blad ! Drogi Panie andrzeju Falicz !!!!

  22. Szanowny Panie Passent,

    „Kandydatem do współpracy często zostawało się bez jakiegokolwiek kontaktu z SB – mówił. Oni po prostu typowali, że X by się im przydał, i dopiero zaczynali do niego podchodzić, osaczać go, prowadzić swoje gry – z efektem oczywiście różnym. Tak więc wśród kandydatów na TW byli ludzie, którym należał się absolutnie status pokrzywdzonego, oraz tacy, którzy stali się zwykłymi agentami“.

    Czytajac powyzej cytowana przez Pana czesc wyowiedzi posla R, stwierdzam, ze zachwyca sie Pan tym, o czym wszyscy wiedzieli. Problem polegal wiec na pracy sadow, ktore opieszale orzekaly o ewentualnym statusie pokrzywdzonego. Nie nalezy rowniez zapominac o domniemaniu niewinnosci (zdarzalo sie niestety-zapominac). W polityce domniemanie niewinnosci rzadko traktowane jest powaznie oraz czesto wykorzystywane do zabawy (gry politycznej) w polityke. Owa gre w klasy prowadzily wszystkie partie polityczne i wiekszosc politykow, dlatego tez nie przejmuje sie ofiarami politycznymi. Pozatym jednak z nich (Oleksy) wstaje powoli. W sumie efekty „podchodow“ SB widac bylo na pochodach 1-majowych oraz kolejkach w Biurach paszportowych. Widac je bylo przy odbieraniu talonow do Konsumow i talonow na samochody. Widac je bylo w kolejkach po pozwolenie na dzialalnosc gospodarcza, widac je bylo w Pewexach (pracowniczki i pracownicy oraz handlujacy waluta), Biurach meldunkowych, administracjach uczelnianych, wsrod naukowcow po marcu 68, Urzedach pocztowych, luksusowych i mniej luksusowch hotelach, Empikach oraz w wielu pozostalych miejscach.

    Blogujacych prosze o dodanie do tej listy przez ze mnie zapomnianych.

    Widac je rowniez na liscie Wildsteina, ktorej znaczenia bym nie przekreslal. Nie wiem rowniez czy szkody polityczne wynikajace z dzialalnosci IPNu byly ogromne, wieksze bylyby przy „rozszerzeniu“ grubej kreski i braku tego instytutu. W sumie nieudolne dzialanie politykow „grubej kreski” spowodowalo opoznienie i bledy lustracyjne. Zdaje sobie przy tym sprawe, ze w owych czasach ryzykozaniechania takiej polityki byloby zbyt duze. Zastanawiam sie jednak, co sie stanie po udostepnieniu wszystkim, wszystkich akt IPNu (oczywiscie przy zachowaniu standardow ochrony danych osobowych). Stanie sie, to co bylo od lat koniecznoscia. Pracownicy i wspolpracownicy (perwersyjne jest pytanie, czy postaci jak Kwasniewski etc. byli wspolpracownikami) zostana wreszcie odsunieci ze sfery dzialnosci publicznej i politycznej oraz spolecznej (NGO). W dzialanosci gospodarczej doskonale sobie dotychczas radza, wiec nie obawiam sie o ich przyszlosc. Poza tym wielu z nich jest w wieku emerytalnym. Jedynie czego moga sie obawiac, to ewentualna redukcja wysokosci ich emerytur. Rozumiem tez Pana oburzenie z powodu mankamentow wynikajacych z upolitycznienia IPNu, nie rozmiem natomiast zdziwienia. Pan przeciez zdaje sobie sprawe, ze latwosc pozyskania wspolpracownikow w czasach zaprzeszlych byla raczej pochodna dobrowolnej „checi“ wspolpracy za cene „drobnych“ udogodnien (np. paszport, stanowisko, talon na samochod, stypendium studenckie lub praktyki zawodowe), niz zachety lub przymusu owczesnego aparatu bezpieczenstwa. Spotykalem w czasach zaprzeszlych owych „wybranych“ we francuskich Domach studenckich oraz w tzw. RU i usmiechalem sie do ich planow dotyczacych zakupu samochodu lub budowy domu (niestety nie studenckiego). W wielu przypadkach byli to pracownicy naukowi przebrani za studentow. Warto wiec umozliwic wszystkim dostep do akt, rowniez zrodlowych, co umozliwi wreszcie solidne opisanie lat z czasow zaprzeszlych, oczywiscie gwoli pamieci, ktora nalezy pielegnowac dla przyszlych pokolen. Problem opisu naszej przeszlosci polega na tym, ze w wielu przypadkach nie byla ona tak okrutna, aby sie nia przejmowac, lecz rowniez w wielu przypadkach nie tak bagatelna, aby sie nia wogole nie zajmowac. Owa wymienialnosc oraz redukowanie wlasnej roli do listka figowego prowadzi bezposrednio do bagatelizowania PRLu i wlasnej przeszlosci. W ten sposob ustawiamy sie wszyscy w jednym szeregu, szeregu poszkodowanych, co poniekad mialo miejsce. Pozostaje jednka kwestia odpowiedzialnosci moralnej oraz politycznej. Owe kwestie powinny zostac rozwiazane podczas publicznej debaty. Okrutnosc i perwersja PRLu polegaly na tym, ze stwarzano swiadownie lub czesto nieswiadomie (wynikalo to z powszechnego balaganu) pozory normalnosci. Przy propagandzie sukcesu, traktowania wybranych jak elity (ograniczony wprawdzie, lecz mozliwy dostep do kultury i sztuki, otwarcie dla niektorych „wielu“ granic oraz inne tzw. przywileje) ulatwialy droge SB oraz oportunistom, ktorzy po dzien dzisiejszy bagatelizuja skutki owych czasow. Skutki te widoczne sa w polityce, mediach oraz w blogosferze przy tematach Gierka, Jaruzelskiego, Ziem Odzyskanych, PGRow, uprzemyslowienia, dostepu do kultury, miejsca Polski na swiecie etc..Wychodze jednak z zalozenia, ze jest Pan za „otwarciem“ i udostepnieniem wszystkich akt IPNu wszytskim obywatelkom i obywatelom. Interesuje mnie po owym otwarciu nastepoujaca debata polityczna i spoleczna.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  23. Do łez mnie rozczula „mea culpa Platformy”. Podobnie się wzruszyłem „naprawą” CBA. Teraz tylko czekać aż nowy szef IPN złoży do prokuratury doniesienie o domniemanych przestępstwach Kurtyki.
    Karnawał w pełni.

  24. Wbrew domniemaniu Falicza wychodze z zalozenia, ze Rosja wezmie rowniez udzial w pacyfikowaniu Iranu, Jemenu, Somalii etc.. Interesujacy jest fakt, ze wierzacy w spisek „imperialistow” lub „imperialisci „wierzacy w zagrozenie teroryzmem maja racje (bie strony maja racje).
    WINIEN

  25. Europejczyk Falicz po chwilowej (20 lat) przerwie odkrywa Ameryke.
    WINIEN

  26. Panie Redaktorze !
    „Mea culpa” byłaby w tym konkretnym wypadku szczera, gdyby P0 zdecydowała się na cięcie radykalne – jak mówią w tej materii (nie tylko „lewica”) ale np. takie autorytety prawno-polityczno-moralnej jak K.Modzelewski, J.Widacki, A.Michnik……. I(nstytut) P(olskiej) N(ienawiści) należy ROZWIĄZAĆ. Akta dawnych spec.,służb – do archiwum akt nowych, prokuratorzy – do prokuratur, tzw. „naukowcy” do instytutów historii….. Bo to co p.poseł Arkadiusz R mówił w materii reorganizacji tej instytucji to nic innego jak „zastąpienie pisolubnych” pracowników IPN-u „znajomymi królika” – czyli swoimi. Tu „Zdzisiu” , „Mirek” i „Rysio” (albo ich liczni naśladowcy których w P0 nie brakuje) mieliby pole do popisu fantastyczne (nomen-omen – P0PiS w kwestii IPN-u jest jak najbardziej widoczny, on trwa cały czas, jest w głowach całej tej styropianowej formacji zasiadającej dziś w Sejmie i Senacie !).
    Wystąpienie przedstawiciela P0 w tej sprawie – jak i w innych – nie wnosi nic do meritum tego zagadnienia. Galaretowata nijakość, pełzająca śliskość, bezwyrazowość i intelektualna pustka.
    Rybicki (i P0) bije się w piersi mówiąc „mea culpa” (choć wynajduje dziesiątki powodów dla jakich to się stało – nie starczyło wtedy gdy tworzono tego bubla prawnego i karykaturę praworządności: intelektu, przenikliwości, przewidywalności czy była to perfidna gra, czysta prostytucja polityczna obliczona na hucpę i własne korzyści ?), a utrzymując IPN nadal przy życiu, trzyma w drugiej ręce za plecami bejsbola do okładania (w przyszłości) prawdziwych i domniemanych przeciwników politycznych. Faryzeizm, oszustwo, jawna nieszczerość.
    Nie wierze w te „mea culpa”. Meandry przy tzw. „komisji hazardowej” potwierdzają tylko moje obawy co do intencji Partii Najwyższych Standardów Moralnych.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  27. @ „jasny gwint” z dn. 11.01.2010 h: 12.30.
    – Dziękuję. Pozdrowienia dla Krakowa z zasypanego i „lodowego” Wrocławia.
    – Zamierzam napisać „coś-nie-coś” o katastrofie, urzędniczym skandalu i bezhołowiu styropianowo-etosowym (bo taki rzut rządzi nad Odra od ponad 20 lat w Urzędach Miejskim i Marszałkowskim, o „województwie” nie wspominając) w sprawie stadionu we W-wiu na EURO 2012 (na pewno znasz szczegóły). Pan Prezydent „nie wiedział” o opóźnieniach, 4 miesiące, zmienia się teraz firmę – zamieszanie jak „sto pięćdziesiąt”…….
    O jednym tylko wolni dziennikarze nie piszą:jest koordynator Pana Prezydenta (i Min.Sportu) d/s EURO 2012, bierze „słuszną pensję” za swoją „fuchę”, co kwartał Min.Sportu „dofinansowuje” jego ciężką pracę kolosalną premią ….. Co ten Pan konkretnie zrobił w tej sprawie, w sprawie
    opóźnień ? 4-ro m-czne opóźnienia nie powstają z dnia na dzień ? Kogo informował, komu przekazywał wiadomości, za co ten Pan odpowiada ? Pytania się cisną na usta.
    Czy czasem „pobieranie” premii (o pensji nie wspominając) nie jest pobieraniem w tej perspektywie „nienależnego wynagrodzenia” i czy tego Pana (w świetle całej sytuacji) działalność nie jest „działalnością” na niekorzyść „firmy” (czyli miasta) ? Paragraf d/s niegospodarności publicznymi pieniędzmi nadal istnieje w polskim kpk.
    Pozdrawiam Kraków
    WODNIK53

  28. Czy poststalinowcy, „postkomunisci” (czyt. post – PZPRowcy) moga definiowac sie jako lewicowcy i uzurpowac sobie wylaczne prawo do bycia lewicowcem?
    WINIEN

  29. # WINIEN pisze:
    2010-01-11 o godz. 13:30

    Europejczyk Falicz po chwilowej (20 lat) przerwie odkrywa Ameryke.
    WINIEN

    Nic nie odkrywam ale odgrzewam bo według mnie jest to na czasie – próbuje związać ze sobą rożnego rodzaju nasilające się ostatnio sygnały.

    Publicystyczna kanonadę anty-irańska np. Wybiorczej bo jest to konkretnie usytuowana gazeta ze ‚znajdywaniem” coraz to nowych tzw. dowodów i ryzykiem wojny, w której Polska będzie brała udział bo musi cementować itd.
    Amerykański kryzys może jedynie te wojnę przyśpieszyć.
    Od tak próbuje wygrać w loterii.

    A przy okazji pokazać co myślę o sztucznie kreowanym problemie lustracji.
    Wiem, ze jest to konik…gospodarza jedna z tych niewinnych obsesji by udawać, ze nie było przeszłości.
    Misja tzw. odwracania kota ogonem.

  30. Pani Tereso
    Bardzo się cieszę, że wróciła Pani do podjętego przeze mnie wczoraj tematu. Chciałbym również wyjaśnić, że legalizacja lekkich narkotyków ma dla mnie nie tylko wymiar praktyczny ale jest również wyrazistym aktem politycznym. Napisałem kiedyś, że mam odczucie iż polski system polityczny zaczyna zżerać własny ogon. Mówiąc wprost jego możliwości się wyczerpały, język debaty publicznej ogranicza i zniekształca obraz rzeczywistości a kraj dusić się w tym za ciasnym politycznym kagańcu. Szczególnie dotkliwe i ograniczające społeczną aktywność jest ograniczanie wolności osobistej obywateli poprzez coraz bardziej drakońskie prawo, powszechną inwigilację i całkowitą bezradność ludzi wobec aparatu biurokratyczno-policyjnego. Polska staje się po prostu krajem autorytarnym albo nawet „atłasowo” totalitarnym. Myślę, że najwyższy czas zacząc podważać różne idiotyczne, prawicowo-katolickie tabu wywołujące jedynie lęki społeczne i psychozy. Chyba najwyższy czas by zakwestionować zasadę rządzącą od lat naszym życiem społecznym mówiącą, że ludzie muszą się bać państwa, prawa, sankcji – że jeśli nie będą się bali to zamienią życie swoje i bliźnich w piekło a kraj w jakąś gangsterską dżunglę. Zgodnie z tą zasadą powszewchną inwigilację obywateli uzasadnia się ich bezpieczeństwem – tak jakby ulice miały spłynąć krwią po ograniczeniu podsłuchów czy demontażu kamer. Zakaz aborcji uzasadnia się między innymi demograficznym bezpieczeństwem – tak jakby kobiety w skali masowej zamierzały pozbywać się zarodków i nasza bezcenna słowiańska rasa miała wymrzeć. Natomiast sankcję karną za skręta uzasadnia się zdrowotnością narodu – tak jakby po zniesieniu zakazu kraj miałby się zmienić w melinę narkomańską. Brak mi sił i czasu by przedstawiać tu pełną listę aktualnych i przewidywanych zakazów. Jest za szeroka – od trampka z Che Guevarą infekującego komunizmem aż do prób kastrowania jakby wziętych z faszystowskich psychiatryków. Niestety, jak zauważam ta ponura prawicowo – katolicka wizja rzeczywistości udziela się również polskim liberałom i polskiej lewicy w zaniku. Trudno się zresztą dziwić, że jest w zaniku skoro nie potrafi się wyzwolić z aparatu pojęciowego narzuconego Polsce przez prawicę. Ja ubolewam nad tym, że lewica polska nie potrafi się do tej filozofii strachu dobitnie i wyraziście odnieść. Moim zdaniem najlepiej gdyby to uczyniła na bardzo konkretnych przykładach typu projektowany zakaz palenia tytoniu, czy zakaz posiadania czy używania marihuany. Te zakazy nie przyniosły i nie przyniosą rzadnego efektu – tyle, że znów utrudnią ludziom życie czyniąc je jeszcze bardziej zakłamanym. Więc po co je wspierać i dołączać do chóru hipokrytów? Po co udawać obłudną troskę o ludzkie zdrowie? Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane – jak mówi mądre przysłowie. Moim zdaniem lewica najlepiej uporałaby się z brzemieniem własnej, totalitarnej historii działając na rzecz indywidualnej wolności ludzi – szczególnie teraz, gdy jest ona zagrożona. Lepsze to niż snucie wizji o kolejnej mutacji obrośniętego biurokracją socjalnego państwa.
    Pozdrawiam serdecznie

  31. Zastanawiam sie, dlaczego nie mamy pretensji do siebie samych, tylko do Wildsteina, IPNu etc.. Agenci byli przeciez obecni w naszej rzeczywistosci przed powstaniem IPNu.
    WINIEN

  32. WODNIK53 pisze:

    2010-01-11 o godz. 13:40
    Faryzeizm, oszustwo, jawna nieszczerość.

    WODNIK ciagle wierzy, ze powyzsze zjawiska pojawily sie w Polsce z IPN.
    WINIEN
    PS
    Bez tych zjawisk, SB oraz starego porzadku nie byloby IPNu.

  33. do
    Absolwent
    Nie przesmiewalbym prawa azylowego i praw czlowieka. W ten sposob negujesz Konwencje Genewska. Poza tym azylant ma zabarwienie pejoratywne; powiedzialbym starjacy sie o azyl lub uprawniony do otrzymania azylu. Pamietam pierwszych starajacych sie o azyl po 1989 roku; czesto byli to byli pracownicy SB; co o tym sadzisz. Zaznaczam, ze nie jest to historia wymyslona. Czesto bywa, ze przesladujacy sa przesladowani i odwrotnie; patrz Ghana w latach osiemdziesiatych.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  34. WINIEN pisze:

    2010-01-11 o godz. 13:20

    Dziekuje za wpis/opis.
    Czy pamieta pan pomarcowe punkty za pochodzenie spoleczne?

    P.S.
    Mysle ze uszy pana Passenta nabieraja koloru buraczkowego podczas czytania panskich wpisow.

    Slawomirski

  35. Andrzej Falicz pisze:

    2010-01-11 o godz. 07:49

    Jesli ma pan sposob na kontrolowanie kartelu producentow broni to z przyjemnoscia pana przeczytam. Prosze zaczac od swojego polskiego podworka. Straszenie kolejna wojna nie jest produktywne.

    Slawomirski

  36. WINIEN pisze:

    2010-01-11 o godz. 14:51

    W Polsce lewicy nie bylo po II WS.
    Ruch zwiazkowy jest naturalnym partnerem dla lewicy.
    Kto reprezentuje interesy zwiazkow zawodowych w polskim parlamencie?

    Slawomirski

  37. Panie Redaktorze,

    też jestem zdania, że ipn należy nieodwolalnie zlikwidować. Tyle zla ile oni wyrządzili swoimi oszczerstwami nie da się wymazać polowicznymi przeprosinami i równie polowicznymi reformami! ipn jest naprawdę instytutem hańby!

  38. WINIEN pisze:

    2010-01-11 o godz. 16:30

    szukajacy azylu

    Slawomirski

  39. PAN – Tak, IPN – Nie.
    Proponuję cały budżet IPN przekazać Instytutowi Historii PAN.

  40. Kolejna ocena Jaruzelskiego

    Emerytura obcieta o polowe.

    Brawo demokracja.

    P.S.
    Czekam na wpis j.g.

    Slawomirski

  41. Do „WINIEN”: ty – jak widać – bardzo dużo wiesz (a skąd ty to tak dokładnie wiesz…..), kto, kiedy, ile kupował w specjalnych sklepach,kto jeździł za granicę, jak się tam zachowywał („naukowcy” pozujący na studentów), czyli wszyscy chodziliście do tych samych szkół i macie zbliżone kwalifikacje…. a teraz robisz kamuflaż i krzyczysz:”łapać złodzieja!”. Obrzydliwe

  42. Gdy Polak zajmuje się IPN em, Francuz ma problem na co przeznaczyć 35 miliardów Euro pożyczki. Bardzo ciekawe i warte zastanowienia. Otóż podano dziś wielkości:
    11 – szkolnictwo wyższe
    8,0 – stworzenie centrum naukowego Saclay
    6,5 – przemysł transportowy
    5,0 – rozwój energii w tym budowa reaktora jądrowego
    4,5 – rozwój informatyki
    Dzielić będzie dwóch byłych premierów, socjalista i konserwatysta.
    A teraz przenieśmy się nad Wisłę. Życzę miłego nowego roku.

  43. Kartka z podróży,

    czytam http://www.polskatransformacja.pl i Panu polecam, choć może się zdarzyć że po lekturze będzie Pan starszy nie o jeden tydzień, a o wiele lat, jak to właśnie dzieje się ze mną 🙂 Pan też może zyskać, np doskonały „podtekst” do fabuły. Tak mi się jakoś zdaje.

    Pozdrawiam rownież.

  44. Szanowny Panie Redaktorze!
    Reprezentujemy odmienne poglady polityczne, lecz mamy co najmniej jedna ceche laczaca nas – obaj dobrze pamietamy czasy nieboszczki Polski Ludowej. Pan pracowal usilnie dla jej (i swojego) dobra; ja robilem co moglem by ja zwalczac. Nie, bez przesady, nie bawilem sie w Konrada Wallenroda! Raczej bylem malym termitem cierpliwie podgryzajacym podstawy systemu.
    Ale dosc dygresji. Przeczytalem przemowienie posla Rybickiego i – moj Boze – stanely przed oczami czasy schylkowego Gomulki (rok 1967 i 1968) i dwaj panowie Rybiccy – „Towarzysz Rektor” U.W. prof. dr zrehabilitowany Zygmunt Rybicki oraz jego stryj – Profesor Jozef Rybicki.
    Pierwszego mozna najkrocej scharakteryzowac przy pomocy starej zagadki: „Stoi pod latarnia na ksiezycu. Kto to jest?”. Odpowiedz: „Ku..a nie z tej ziemi”. Drugi byl wybitna postacia, zolnierzem AK, dzialaczem Zegoty, wspanialym przykladem polskiego intelektualisty – patrioty. I – niestety – przemowienie posla Rybickiego stawia go zdecydowanie w obozie „towarzysza rektora”. Przypadek czy pokrewienstwo duchowe?

  45. Szanowny Panie Redaktorze i Szanowne Blogowisko.

    Bardzo proszę o zaprzestanie krytykowania IPN.

    Proszę o rozważenie, czy bez tej instytucji dowiedzielibyśmy się komu i czemu zawdzięczamy przemiany ustrojowe jakie zaszły po 1989 roku? – i poznali szczególiki?

    Dzisiaj wiemy, właśnie dzięki IPNowi, że te przemiany zawdzięczmy ludziom służb specjalnych i ich agentom, którym udało się pokonać zapyziały partyjny, PZPRowski beton.

    Wiemy np, że ojciec Okrągłego Stołu, „człowiek honoru” zresztą, to gen. Kiszczak ,

    że pomysłodawca wolnych wyborów do Senatu to TW „Alek”

    a wódz adwersarzy betonu partyjnego przy Okrągłym Stole, to TW „Bolek” (inaczej „Szczacz Kropielniczny” – czy jakoś tam).

    Twórca i ojciec założyciel światle panującej nam partii, Platformy Obywatelskiej, gen. Czempiński, as komunistycznego wywiadu to czyim oficerem prowadzącym był, no czyim?

    Czy nie kandydata na kolejnego prezydenta „o walorach fizjologicznych i innych”, tak czy nie, i skąd to wiemy, skąd?

    Papieżu (jak już to twierdził kpt. Mamert Stankiewicz) jest w Rzymie ale tam był pilnowany na co dzień przez O. Hejmo, czyli TW „Hejnał” , by czegoś nie pokombinował bez kontroli . I skąd to wiadomo, no skąd?

    Przygotowanie owieczek do akceptacji NOWEGO zawdzięczmy m.in. takim TW jak np. „Adam” (Wielgus) czy autorytetom moralnym takim jak TW „Filozof” (Życiński) (wspomagacz Owsiaka na Przystanku Woodstock w 2007 roku zresztą) i dziesiątki a nawet setki innych TW, (których wymienia x. Isakowicz-Zaleski), facetów ubranych w cudaczne czarne sukienki wypasający i strzygący umiejętnie swe owieczki (choć ostatnio chyba zbyt nachalnie skalpują Kraków i okolice i mogą się udławić, czego im serdecznie życzę w Nowym Roku).

    A co byśmy wiedzieli o tych TW gdyby nie IPN i jego przecieki? (To nie do Pana Szanowny blogowiczu Przeciek).

    Tylko czemu ich „oficerowie prowadzący” cały czas trzymają gęby na kłódkę?

    I wyobraźcie sobie Państwo, że ta armia SBków i ich agentów, pachołków Moskwy, nie dała rady zapobiec wyrwaniu się spod władzy spadkobierców Leona Ilicza B.

    A jak już tę wolność ciałem się stała to ta banda agentów postSBckich z armią postolidaruchowych nieagentów zaprzedała wolny kraj i złożyła hołd poddańczy gdzie indziej.

    Kłócą się teraz tylko, którym władcom by trzeba głębiej (i z jaką ilością wazeliny w d…ę wejść), znaczy się pokłonić, czy tym na starym kontynencie, czy temu za Wielką Wodą.

    Niektórzy agenci,( np. TW „Karol”, w nagrodę za dokonany wybór czyim wasalem będzie) zostali nagrodzeni, np. nawet stanowiskiem Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego (tak przecież wielce znaczącego stanowiska w Zwiazku Socjalistycznych Republik Europejskich).

    Nowy nasz zespół władców, (jak mówią klasycy – „Boh Trojcu Ljubit”), którzy dobrali się prawie jak w pełnym poprawności amerykańskim filmie (jest i kobitka, i wprawdzie nie czarny ale zawsze „brown” oraz trzeci z właściwym pochodzeniem etnicznym charakterystycznym dla większości producentów w Hollywood) wybrali nam nawet Prezydenta, Rompuya i Ministra Spraw Zagranicznych, Panią Ashton, która wprawdzie nie wie co to jest Northstream (za to nadrabia urodą) ale to nie szkodzi, bowiem dobrze wie to inny poddany królowej brytyjskiej, Radek S. (na pewno „nieagent” jakiejś tam MI5 czy MI6, bo przecież te służby nigdy nie interesowały się obywatelami swojego królestwa, którzy dostarczali stingery i biegali po afgańskich górach z mudżahedinami, ( dzisiaj talibami terrorystami) w wojnie z „Imperium Zła” a majątek zdobyli wcale nie otrzymując go od „oficera prowadzącego” tylko wygrywając w kasynie (od kogo?) (podobnie zresztą jak specjalista od budowania tuneli wzdłuż Wisły i kreator struktur organizacyjnych i sukcesu politycznego Platformy Obywatelskiej – potem wypinkowany).

    Otrzymali obydwaj nawet zaświadczenia o wygranych z rąk tak przecież błyszczących uczciwością biznesmenów własciwej branży, kolegów Mira, Grzecha i Zbycha.

    IPN powinien trwać jako ośrodek szkolenia dla zdolnej młodzieży, która po kolejnych (g)zy(g)zakach historii będzie potrafiła rozliczyć różnych takich, np. oficerów ABWery z działań, w wyniku których trudno utrzymać się przy życiu, gdy już np. wejdą na przeszukanie a jak się przeżyje to zaoferują nie jakiś tam komfortowy internat a kurację pozwalającą na to by delikwent „wydobył po odpowiednim czasie” z zakamarków swej pamięci to wszystko, o czym mu w szczegółach opowiedział prokurator.

    Wyszkolony przez IPN narybek nie pozwoli, by kiedykolwiek, jakikolwiek emerytowany już „łysy debil” miał emeryturę wyższą niż pielęgniarka, bo to przecież obrażałoby sprawiedliwość społeczną wg definicji wygasłej gwiazdy Trybunału Konstytucyjnego, prof. Zolla.

    Jak to nam uświadomił jeden z aktywnych blogowiczów, 120 prokuratorów IPN wszczęło ok. 600 postępowań!

    Niektóre wprawdzie już umorzyli odkrywając np., że Hitler to już nie żyje i trzeba sobie z nim dać spokój ale i tak mają wiele pracy i insynuacją byłoby twierdzenie, że czynią wiele by uzasadnić potrzebę swego istnienia i utrzymania swych wysokopłatnych posad nie odpowiadając za nic.

    Musi też być przecież jakiś wzorzec dla kolejnego jakiegoś IPN, który za następne dwadzieścia parę lat odkryje może, wbrew temu co twierdził Rejent Milczek, iż „nie brak świadków na tym świecie” , że w tempie w jakim dzisiaj rozstają się oni samobójczo ze swoim życiem, to ich może jednak braknąć .

    A swoją drogą, to prześwietny Rzecznik Praw Obywatelskich mógłby wystąpić do minister Kopacz o zakup szczepionki przeciwsamobójczej bo epidemia wśród świadków się rozszerza i wirus mutuje zakażając nawet dyrektorów gabinetu Premiera.

    Z czasów gdy grałem jeszcze w klipę pamiętam krzyk meRdiów:
    „Ręce precz od Konga”.

    Dzisiaj ja krzyczę:
    „Ręce precz od IPN”.

    Nemer.

  46. IPN powinien zniknąć !

  47. Akurat dziś ogldałem ” Soviet story” na http://www.youtube.com/watch?v=K1FFHumHz58&feature=related
    Przejmujący film. Polecam w tym kontekscie spojzeć na lustracje w naszym kraju. Domagamy się od Rosji potępienia Zbrodni Katyńskiej a sami nie możemy poradzić sobie ze swoimi przewinieniami. Tak jak oni chronimy „naszych ” zbrodniarzy komunistycznych. Najlepszym przykładem jest sprawa tzw. Pogromu Kieleckiego dokładnie opisana i przeanalizowana przez K. Kąkolewskiego w książce „Umarły Cmentarz”
    Ps
    Do Andrzej Falicz: Ja we wpisie w Wyborczej podałem żródło
    http://www.drlex.jogger.pl/2007/02/10/iranska-gielda-naftowa-prawdziwy-

  48. pielnia1 pisze:

    2010-01-11 o godz. 20:51

    Gdy redaktor Passent studiowal w Leningradzie moj wujek wracal z Workuty do Polski.

    Slawomirski

  49. wronski pisze:

    2010-01-11 o godz. 22:43

    „Soviet story” ogladalem kilka miesiecy temu bez polskich napisow.
    Teraz ten film jest dostepny dla osob nie wladajacych angielskim.
    Ponowne ogladniecie utrwalilo mnie w przekonaniu o wartosci tego filmu.
    Polecam wszystkim osobom odwiedzajacym blog.

    P.S.
    Tylko nieliczni przezyli gulag.
    Jedna z takich osob byl moj wujek Mikolaj Samsonowicz.

    Slawomirski

  50. IPN jest instytucja hanby narodowej. Sam pomysl stworzenia takiego potwora kwalifikuje pomyslodawcow na dozywocie w zamknietej instytucji psychiatryczanej.

    Jednakze istnienie tej istytucji powinno rowniez uswiadomic obecnemu PO-PIS-KK rezimowi co sie z nimi stanie po przejeciu wladzy przez nastepna ekipe.

    Zbrodnie ostatniego 20 lecia (jak Blida) i zdradzieckie tranzakcje prywatyzacji domagaja sie normalnego postepowania karnego.

  51. Andrzej z Kalifornii, 21.46. Wygląda na to, że Twoja walka o wolność była podobna do walki znanej bohaterki z TP Ewy Berberyusz, która swoje laury zdobywała poprzez jazdę na gapę w tramwajach. W ten sposób walczyła z reżymem, podobnie jak wielu dzisiejszych kombatantów.

  52. do
    pielnia1 pisze:

    2010-01-11 o godz. 20:51
    Trzeba byloby byc slepym i gluchym, aby nie wiedziec, nie widziec. Wspolczuje Ci odpornosci na znane i zapomniane fakty.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  53. do
    pielnia1 pisze:

    2010-01-11 o godz. 20:51
    Przekret polegal na tym, ze uczelnie wysylaly asystentow i doktorow na praktyki zawodowe np. do Francji (czasy Gierka) przewidziane dla studentow. Byla to forma nagrody dewizowej. Studowalem wtedy we Francji i mieszkajac w akademiku spotykalem tych rzekomych studentow. Szkoda slow.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Napisze oczywiscie rowniez skad wiem. Chyba ze wiedza nie tylko przeszkadza, lecz rowniez szkodzi, to zaniecham.

  54. DO NEMER !

    Bynajmniej dziwny dla mnie jest Pana wpis. Chyba nie do konca przesledzil Pan to, w jakim charakterze i dla jakich zadan zostal powolany IPN , a czym de facto sie zajmuje !. Nie zauwaza Pan,ze dobor kadorwy w IPN sprzyja wrecz szkodliwej dzialanosci, wynikiem ktorej jest obciazanie -na bazie nie do konca sprawdzonych i wirygodnych materialow – osob o dzialanosc nazwijmy to agenturalna dla sluzb specjalnych. Ilez osob ma w ten sposob skomplokowane zyciorysy zawodowe. Nie paytrzy sie na wartosc kwalifikacyjna tych osob, opinie srodowiskowe tylko gnoji sie przez mlokosow zadnych sensacji.
    Gdyby Pan wiedzial w jaki sposob i jakie materialy w MSW i SB w 1989 roku byly niszczone ( palone, przemielane ) to z pewnoscia dzisiaj zadal by Pan pytanie, czy te materialy archiwalne sa na tyle wystarczajace by stanowczo okreslic czy BOLEk to ten czy inny a np. JAKUB to ten czy inny osobnik.
    Praca SB z osobowymi zrodlami indformacji w tym Tajnymi Wspolpracownikami byla bezprecedensowa. Powtarzam, ze wiadomym mi jest ile osob zostalo zarejestrowanych jako TW bez podpisania tzw. zobowiazania. Ile osobo zmuszono do podpisania tzw. lojalki na podstawie prowokacji, inspiracji materialow kompromitacyjnych – to samo co robi dzisiaj ABW czy sluzba do walki z korupcja. Zastanowmy sie njapierw gdzie i w jamim miejscu hiostorii jestesmy, co i dla jakiej idei czynimy, a pozniej dajmy sobie odpowiedz na pytanie, czy dizialanosc IPN oddana zostala we wlasciwe rece kadrowe tj. osob stosownie przygotowanych, nmawet osobviscie w przeszlosci doswiadczonych i znajacych tamte czasy PRL-u. W IPN mamy do czynieni z ludzmi, dl ktorych stan wojenny w Polsce jest historia znana z dokumentow i relacji a nie osobistych przezyc i Ci ludzie maja sadowac, opiniowac,?
    Nie niszczmy wiecej indywidualnosci niejednokrotni bardzo wartosciowych, nie psujmy relacji spolecznych i interdyscyplinarnych. W Polsce powinno sie zadbac o konsolidacje narodowa a nie sklocanie i poroznianie,. Powinno sie zadbac o wlasciwa edukacje historyczna w oparciu o rzeczywiste fakty i dokumenty a nie materialy zrodlowe sporzadzone pod wplywem emocji.
    IPN nie wywiazuje sie ze swoich zadan wlasciwie i jest coraz dalszy od zasadniczego celu i charakteru, dla ktorego zostal powolany.
    To juz ponad 20 lat od konca tamtego kozmarnego etapu funkcjonowania panstwowosci polskiej i zycia Polakow.Pora chyba jednak przeciagnac gruba kreske i potraktowac ten okres jako etap historyczny a nie instrumentalny dla prowadzenia wspolczesnie okreslonej gry politycznej czy kadrowej.
    Niech sie Pan dobrze zastanowi i postara sie o odrobine obiektywizmu.

  55. Lata pięćdziesiąte: Pan tu, panie Passent w Leningradzie studiujesz, a ja gorę!
    Wuj S.

  56. busdoc
    Jednakze istnienie tej istytucji powinno rowniez uswiadomic obecnemu PO-PIS-KK rezimowi co sie z nimi stanie po przejeciu wladzy przez nastepna ekipe.

    Właśnie o tym pisałem 2010-01-11 o godz. 10:38.
    Podobnie jak Ty uważam, że każdy powinien mieś swoje służby którym ufa.
    Jak się zmienia władza, trudno starzy agenci powinni zwolnić miejsce nowym.

  57. Przypominam niektorym niewiedzacym, ze Francuzi rowniez zajmowali sie swoja przeszloscia (kolaboracja podczas ostatniej wojny, Mitterand etc.). Jedno nie wyklucza drugiego, chyba ze tak nauczeni koncentrujemy sie li tylko na jednym problemie.
    WINIEN

  58. Szanowny Telegraphic Observer (2010-01-11, godz. 02:52)!
    Jeżeli Pan nie rozumie, o co chodzi w moich uwagach na temat różnic znaczeniowych pomiędzy wyrażeniami jakimi posłużył się Gospodarz, a wyrażeniami jakie użył Pan, oceniając jego wypowiedzi, to nie jest Pan w stanie zrozumieć dlaczego spojrzenie na procesy gospodarcze i społeczne tylko z punktu widzenia zideologizowanej ekonomii nie może dać pełnej oceny reform gospodarczych, bez względu na to, gdzie, kiedy i kto je wprowadzał. Jak Pan trafnie zauważył prawdy ekonomicznej nie można osiągnąć w drodze głosowania ekonomistów. Natomiast nie dało się Panu zauważyć, że jeżeli różni ekonomiści, posiadający w zasadzie zbliżony zakres i poziom wiedzy ekonomicznej, różnią się w ocenie jakiegoś zjawiska gospodarczego, uwzględniając w swych ocenach jeszcze inne aspekty, niż tylko „czyste” analizy ekonomiczne, to może coś ważnego i słusznego za ich ocenami kryje się. Z tego właśnie powodu ograniczam się do roli obserwatora w Pańskiej dyskusji z Absolwentem, podziwiając jego dydaktyczne zacięcie i wytrwałość w przedstawianiu Panu racjonalnych argumentów.
    Szanowny Nemer (2010-01-11, godz. 22:18)!
    Duże ale to bardzo duże brawa za satyryczną obronę IPN! Ten dziwoląg – bękart „demokratycznego państwa” i rodzimych nazistów, to ewenement na skalę światową. Instytutu rzekomo naukowego z pionem prokuratorskim, nie wytworzyły systemy totalitarne, faszystowski, nazistowski-hitlerowski i stalinowski – nawet Korea Północna nie ma czegoś takiego. Już sama idea lustracji, wywodząca się z procedur Św. Inkwizycji i socjalistycznej samokrytyki, polegająca na obowiązku samooskarżania się o czyny prawem niezabronione, pasuje do państwa prawa jak garbaty do ściany. Piszę o tym na tym blogu po raz drugi, licząc na to, że moderator uzna, iż powtórzenie ważnej prawdy oczywistej należy dopuścić.
    Wszystkim tym, którzy domagają się ukarania zdrajców, sprzedawczyków i to zanim zostaną sądowo udowodnione i ocenione ich czyny i winy, dedykuję pod rozwagę następujący tekst, napisany przez Antoine de Saint-Exupery pod wpływem klęski Francuzów, widzianej z kabiny rozpoznawczego francuskiego samolotu:
    „Historycy zapomną, jak było naprawdę. Stworzą sobie istoty myślące, połączone tajemniczymi fibrami ze światem wyobrażalnym, posiadające solidnie ugruntowane poglądy i wydające odpowiedzialne i ważkie decyzje w oparciu o cztery prawidła logiki kartezjańskiej. Historycy rozróżniają bez trudu moce zła od mocy dobra. Bohaterów od zdrajców. Ale ja postawiłbym im jedno pytanie: – Żeby zdradzić, trzeba się czuć za coś odpowiedzialnym, czymś kierować, na coś oddziaływać, coś wiedzieć. W obecnych warunkach jest to niemal dowód geniuszu. Dlaczego nie dekoruje się zdrajców?”.
    (Antoine de Saint-Exupery – PILOT WOJENNY, tłum. A. Cierniakówna, Wydawnictwo Literackie – Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej, Kraków 1974).
    Pozdrawiam.

  59. Roman56Pl, 12.43. Do ostatniego akapity Twojego wpisu nawiązuje felieton KTT w ostatnim PRZEGLĄDZIE, którego krótki cytat zamieściłem przy moim wpisie wczorajszym /12.30/. Jak przeczytasz do dostrzeżesz różnicę klasy i przestaniesz nadużywać niepotrzebnie drażliwych określeń.
    Kropkozjad do Nemera, 15.40 Doskonałe!

  60. Przerażająca dla kurczących się środowisk konserwatywno-narodowych wieść, że prezydent w tej kadencji śmiać się już nie będzie, czy to połechtany czy to z politycznego wyrachowania, rozeszła się po pałacu jak niedawne, i niezasłużone, premie kwartalne.

    A przecież od miesięcy prezydent poruszał się po dymiącym jeszcze polu bitwy, pośród nadpalonych zwłok, jęków rannych, otumanionych żołnierzy szukających swoich oddziałów, koni grzebiących w wypalonej ziemi ostatnią sprawną kończyną, a jeśli takiej już nie było, wodzących niewidzącymi oczami po stalowoszarym niebie.

    Któż, poza Berlusconim, byłby w stanie w tych warunkach śmiać się?

    (Zapraszam do lektury całej historyjki)

  61. @ „Winien” z dn. 11.0.1 2010 h; 16.22.

    – 0 sancta simplicitas ! Drogi Blogowiczu, żeby coś (konkretnie) mówić, to trzeba na dany temat coś wiedzieć. Radzę przeczytać dokładnie mój rzeczony post i pomyśleć – to na prawdę nie boli – o czym piszę i o co w nim chodzi.
    Pozdro.
    WODNIK53

  62. @”Kropkozjad” z dn. 12.01.2010 h; 15.14.

    – Brawo za Twój tekst, a cytat z d’Saint-Exupery’ego – „prima sort”. Nie ma w historii nowożytnej państwa, które by ujawniało na taką skalę jak to się stało w Polsce po ’89 r. agenturę pracującą na „jego korzyść” – czy idącą „na współpracę” z nim (i tu system polityczny, poglądy społeczno-polityczne czy moralność nie mają żadnego znaczenia – N.Macciavelli ! twórczo rozwinięty przez Metternicha, Talleyranda czy Fouchet’a i im podobnych). To po prostu szkodzi państwu jako takiemu – a ono trwa; Powtarzam – bez znaczenia są tu systemy społeczno-polityczne, moralność, zestawy wyznawanych powszechnie (a co to jest ?) norm i wartości etc. Na ten temat piszę „u Szostkiewicza” w kontekście stosunków polsko-rosyjskich – więc rozwijał tego tematu nie będę: pragmatyzm, utylitaryzm, bez emocjonalność i antyafektywizm winny charakteryzować „sterników” naszego państwa – szerzej: elity kształtujące świadomość Polaków i kierujące nimi: A tu zbyt wiele jest emocji, „nadęć”, surm bojowych i opowiadania o moralności (gdy na co dzień jest to moralność Kalego !).
    Pozdrowienia ze stolicy Dln.Śląska
    WODNIK53

  63. Szanowny Panie Slawomirski,
    pamietam dobrze punkty za pochodzenie spoleczne i wiele innych przywilejow, o ktorych chetnie zapominamy. Wiem, ze mialem wiele szczescia (perwersja jest okreslanie stanu normalnego szczesciem, takie byly jednak czasy zaprzeszle – Lizakowi ludzie ciesza sie wspomnieniami z Konfrontacji filmowych, z Festiwali etc.. Mnie to rowniez dotyczy i dotyka, mile bowiem wspominam czasy mlodosci. Majac szczescie, mozna bylo dostac sie na studia bez punktow, skonczyc je z nagroda bez punktow, bez czlonkostwa w ZMS, TPPR, Chorze koscielnym, SZSP (czlonkostwo w ZSP nie bylo hanba), bez czlonkostwa i dzialanosci partyjnej otrzymac prace na uczelni, bez podpisywania tzw. kwitow , mimo nalegan i naciskow, jezdzic wielokrotnie na tzw. Zachod, oczywiscie na wlasny koszt, zaczac tam studia, oczywiscie na wlasny koszt i ciezko na nie pracowac, bo polskie dyplomy niewiele byly wowczas warte. Po dzien dzisiejszy pozostalem anarchista i nie mam w zyciorysie zaznaczonej jakiejkolwiek przynaleznosci; respektuje jednak konstytucje i prawo. Mialem, jak wspomnialem troche szczescia, bo we wlasciwym czasie spotkalem wlasciwych ludzi i korzystalem z tzw. solidarnosci ludzi ze Wschodu (kiedys o tym pisalem). Chodzilo przy tym o samopomoc ludzi pochodzacych ze Lwowa, niezaleznie od statusu, pochodzenia, czlonkostwa partii, pracy i wspolpracy etc.. Dzisiaj nie musze sie rumienic, bo tak zostalem wychowany, ze zawsze mialem dystans do owczesnej rzeczywistosci. W odpowiednim czasie podziekowalem krajowi za to ciagle obdarowywanie mnie szczesciem i wybylem, wtedy na zawsze (obecnie nie ma znaczenia, gdzie sie mieszka). Moje stale miejsce zamieszkania jest jednak i pozostanie poza Polska. Przeszedlem wszystkie etapy (fazy) emigracji i zajmujac sie procedurami azylowymi poznalem przez ponad dwadziescia lat (prace kontynuuje po 90 roku z nastepnymi nacjami udajacymi sie w droge) tysiace naszych rodakow udajacych sie w droge, rowniez bylych „urzednikow“ SB. Byla to kopalnia wiedzy i prawdziwa szkola zycia. Nie stac mnie bylo na gesty heroiczne, dlatego skorzystalem z opcji usuniecia sie z raju dla Lizakowych ludzi. Nie uwazam sie rowniez za bohatera, bo uniknalem wspolpracy i kontaktow z Lizakowymi ludzmi, za ktorych sie Pielnia wogole nie wstydzi. Podczas trzydziestu lat pracy, nie liczac lat studenckich mialem okazje obserwac obie rzeczywistosci. Stwierdzilem wiele krytycznych punktow w obecnej przestrzenii, nie stwierdzilem natomiast niczego pozytywnego w przestrzenii z czasow zaprzeszlych. Zdaje sobie sprawe z tesknot wielu, do wielu faktow zapamietanych i przezytych w mlodosci. Pan pisze o lagrach i rodzinie, ja pamietam ciagle kolege wylowionego z Odry w bodajze1972 roku. Nie znaczy to, ze brak mi suwerennosci i dystansu do oceny owczesnych czasow. Irytuje mnie postawa, ze w czasach zaprzeszlych bylismy mieszkancami wesolego baraku w obozie etc.. Niby nic sie nie stalo. Dylemat polega na tym, ze nas posrednio (wielu bezposrednio) wykluczano z zycia spolecznego i zmuszano poniekac do wyjscia z szarocienia oraz budowania struktur rownoleglych. Nas po prostu oglupiano, co jest czesto widoczne w blogosferze. Mialem tez wspanialych mentorow i mentorki w czasach zaprzeszlych w kraju i w czasach obecnych poza krajem. Jednych i drugich sobie cenie i mile wspominam. Cenie sobie rowniez obecnosc i debaty w blogosferze, cenie wymiane pogladow z Panem i moim adwersarzem Faliczem, Kartka z podrozy, „pokreconym“ Stychowskim i wieloma innymi; przepraszam, jesli kogokolwiek zapomnialem. Wielu blogujacych podziwiam czytajac ich wpisy. Niestety brak czasu uniemozliwia mi szeroka korespondencje. Sledze jednak to co pojawia sie w blogosferze.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  64. pan pasent ,jak zwykle wszystko wie najlepiej ,napewno skontaktowal sie z adasiem michnikiem czy jak mu tam i wysmazyli ten paszkwil razem.
    strasznie jestes pan monotematyczny
    ps .z pionierskim zawolaniem „za rodinu za stalinu „czesc i czolem

  65. Teresa Stachurska
    Napisałem do Pani w nocy ale wpis zżarło więc ponownie dziękuję za link – z chęcią poczytam o transformacji. Choć muszę zaznaczyć, że młyny historii mnie -jak każdego w naszym kraju – też nieźle przemieliły. Ale mam pozytywne podejście do życia dlatego traktuję owe doświadczenia z „przemiału” jako inspirację do wymyślania różnych historii.
    Ale muszę też zauważyć, że podając mi link bardzo sympatycznie uniknęła Pani odpowiedzi na moje pytanie – Czemu współczesna, polska lewica jest tak bardzo skrępowana poprawnością polityczną i obyczajową? I czemu trwożnie nie podejmuje tematów z zakresu prawicowego tabu?
    Pozdrawiam serdecznie

  66. do Nemer pisze: 2010-01-11 o godz. 22:18
    Obrzydliwy wpis, w stylu PISowskich insynuacji, takiego upiornego,
    niby żartobliwego stylu.
    Zupełnie nie pasuje do poprzednich. Tych o Przemyku, KK i u Szostkiewicza.
    Co się stało Panie Nemer?
    Wymienił Pan w obrzydliwym kontekście tyle nazwisk a sam się kryje za nickiem.
    Ceni Pan tylko ks. Isakowicza-Zaleskiego i Rzecznika Kochańskiego.
    Doprawdy oryginalne sympatie…
    Czy wyobraża sobie Pan pierwszego w roli Prymasa
    a drugiego jako Prezydenta RP?
    Toby się narobiło…

    do Kropkozjad pisze: 2010-01-12 o godz. 15:14
    Świetny wpis, na razie tylko w sprawie Balcerowicza mamy inne zdanie.
    Ciągle uważam, że gdybyśmy rozkładali transformację np. na 3 lata to efekt byłby gorszy.
    Przypomina mi się genialna sztuka Grochowiaka z kultowym
    „a może byśmy coś zasiali”.
    Ale pozostańmy przy swoim. Gdybanie ma ograniczony wdzięk.

  67. gajowyM. pisze:

    2010-01-12 o godz. 13:35
    „Lata pięćdziesiąte: Pan tu, panie Passent w Leningradzie studiujesz, a ja gorę!
    Wuj S.”

    Wysmiewanie ofiar Gulagu jest tak samo niestrawne jak wysmiewanie ofiar hitleryzmu.
    Poza tym smiech to zdrowie.

    Slawomirski

  68. Portal „Dziennika” w 2007 r. odnotował skrupulatnie wypowiedź Urbana o stanie wojennym:

    „Urban uważa, że w 1981 roku nie było „mniejszego zła”. Autor podkreśla, że za wschodnią granicą Polski wcale nie stały wtedy sowieckie czołgi. Nie było dylematu: stan wojenny czy inwazja, lecz raczej pytanie, czy zrobi to Jaruzelski, czy też inny polski komunista? – ocenia Urban.”

    Drodzy państwo, proszę nie przecierajcie oczu. Powyższe, słuszne aż do bólu poglądy, owszem głosił Urban, ale niestety nie ten Urban, co trzeba, nie Jerzy Urban z tygodnika „NIE”, tylko Thomas Urban z „Suddeutsche Zeitung”. Musi to być jakiś Antygoebbels niemieckiej propagandy.

    Szczegóły tu: http://www.dziennik.pl/polityka/article29204/Wloska_gazeta_broni_niemiecka_krytykuje_Jaruzelskiego.html

  69. Wiadomosci karnawalowe z Courchevel ;
    „Policjanci francuscy dziwili się bardzo, dlaczego Rosjanie tak się zapominają w tych bójkach, że nie reagują na puszczany im w oczy gaz.”
    (…….) jak to oni , niczego ich 1812 nie nauczyl.
    Miedzy nami sasiadami , jak sie po pierwszej szklance tylko chleb wacha to gaz w oczach nie robi wrazenia .

  70. A IPN ma tyle jeszcze do zbadania. Dlaczego np. nastapił taki upadek polskiej kultury (teatr, film, grafika, literatura … sport) w IIIej RP? Być może komuniści szpikowali artystów (jak w NRD sportowców) aby byli tak twórczy albo postkomunisci podstepnie szkodzą teraz.

  71. Pan poseł Arkadiusz Rybiński wygłosił świetne przemówienie na temat IPN, ale brak mi w nim uzasadnienia do funkcjonowania tego tworu. Chodzi mi mianowicie o to, czy dzięki badaniom i pracom historyków zatrudnionych w instytucie, dowiedzieliśmy się o faktach z historii czegoś, czego nie wiedzieliśmy do tej pory? A jeśli nawet odkryto coś nowego, to nastręcza się pytanie, czy historycy pracujący na uniwersytetach nie zrobiliby tego lepiej i taniej? Jeśli chodzi o pracę prokuratorów, lepiej zmilczeć. Poseł wspomniał też w swoim przemówieniu o, historii powoływania prezesa IPN-u i krzywdzie jaką wyrządzono jednemu z kandydatów tj. panu Przewoźnikowi, ale winny jest ponoć Kurtyka, to on spiskował i urządził całą prowokację na swojego konkurenta. Skoro było o tym wtedy wiadomo, to też mam pytanie do pana posła: dlaczego PO głosowała na Kurtykę?
    Powyższy akapit, to wpis komentarza jaki zamieściłem na forum do artykułu, opublikowanego na stronie internetowej Polityki. Nie chcę do tego komentarza nic dodawać, a jedynie pozostaje mi się zgodzić z opinią, że już jest po ptokach (kto miał być zlustrowany, to został)i wszyscy wiedzą o draństwie polityków z PO, związanym z powoływaniem i obsadą kadrową IPN. Co nam może jeszcze ujawnić IPN ? Wałęsa sikał pod wiatr i splamił uryną stojącego za nim księdza, prymas Glemp razem z gen. Jaruzelskim zaplanowali stan wojenny itp. bzdury. Acha, może jeszcze rozpocząć ściganie Czyngis Chana za najazd na Polskę i domagać się ujawnienia nazwiska łucznika, który ściągnął z wieży kościoła trębacza.

  72. Do „WINIEN”: dzięki za informacje. Wszystko dla mnie jest jasne. Ty masz takie zdanie o tych asystentach i doktorach, jakie masz, a ja mam takie samo zdanie o tobie, jak ty o tych doktorach. Obaj mamy takie same prawa mieć własne zdanie. Ja nie wiem, jak tam było, bo ja się nie załapałem na studia za graniczne….Za moich czasów trzeba było mieć albo „chody”, albo „plecy”, żeby się tak załapać. Gratuluję, choć tu też mozna było zdobyć dobre wykształcenie .Ja nie narzekam.
    Do „Sławomirskiego”: dzięki za informację o twoim wujku. Ja ci się zrewanżuję. Otóż wtedy, gdy twój wujek wracał z Workuty (sprawa głośna, bo piszesz o niej już jakiś czas) była w Bieszczadach powódź, a gorzej mieli ci, co z Workuty nie wrócili

  73. @ jasny gwint

    Ma Pan znakomite poczucie humoru – gratuluje (bez zlosliwosci!). Jazda na gape nie byla w moim repertruarze. A w przyszlosci prosze nie przekrecac mojego imienia!
    Pozdrowienia,
    Andrzej z Kalafiorni (nie Kaliforni)

  74. Winien 16.30
    Zgadzam się z Toba, w sprawie azylantów z SB lub NKWD. Nawet Wolna Europa mająca przeciez do dyspozycji speców z FBI i CIA dawała się im nabrać ( kpt Czechowicz !) Ale czy nie myślisz czasami, że wśród tych naszych blogowych zaciekłych doradców w rożnych sprawach ( zaczynając od stomatologii szkolnej w PRL ) tez moga być azylanci”śpiochy” ( po angielsku „sleepers”) ?
    Ja tam bym ich wybaczył, pod warunkiem że dokładnie opisaliby nam co opowiadali oficerom z „imigration”, kiedy błagali o azyl w swoich „welfare states”. Było by się z czego pośmiać !

  75. Roman56PL pisze:
    2010-01-12 o godz. 12:43

    Szanowny Panie Romanie.

    Wziąłem sobie do serca, to co był Pan łaskaw do mnie napisać i zalecić na koniec. Doszedłem do wniosku, że Pańska argumentacja jest trafna więc dobrze się zastanowiłem postarałem się o nieco obiektywizmu, zmieniłem zdanie i od teraz bez mała całkowicie podzielam Pańskie poglądy. Cieszy się Pan?

  76. Szanowny Kropkozjadzie i Szanowny Jasny Gwincie.

    Dziękuję za inspirację do przypomnienia sobie prawideł logiki kartezjańskiej i za :

    http://www.youtube.com/watch?v=9EfdiKz-z8U&feature=related

    Pozdrawiam, Nemer.

  77. stasieku pisze:
    2010-01-12 o godz. 16:53

    Szanowny Stasieku.

    Z pokora przyjmuję Pańskie uwagi.

    Żałuję tylko, że nie wiem na jakiejże to podstawie stwierdził Pan, że cenię sobie Isakowicza-Zaleskiego a szczególnie „Kochańskiego”. I Kochańskiego, którego miłościwie nam panujący Lech Kaczyński ustanowił swym namiestnikiem w Warszawie po opuszczeniu stanowiska Prezydenta Miasta nigdy za bardzo nie ceniłem i również nie za bardzo sobie cenię RPO Kochanowskiego, który na występie medialnym (wzorując się na p. Ziobro ps.” Zero”) wydał wyrok na żołnierzy spod Nanghar Khel. Uważam go po prostu za nieodpowiedzialnego przygłupa, który po prof. Łętowskiej i dwóch prof. Zielińskich tę instytucję po prostu kompromituje.

    Poza tym, to na blogach Polityki byłem wyzywany wielokrotnie. Lizak, cieszący się mym uznaniem, choć nie zawsze za poglądy, cytował mnie na swoim blogu jako przykład prawicowca, lewicowcem zostałem starając się nieudolnie zdemaskować „użytecznych idiotów” wspomagających swą pseudowiedzą ekonomiczną złodziejską prywatyzację, na blogu red. Szostkiewicza byłem już SBckim złogiem i antysemitą. Od Pana dowiaduję się, że mogę robić za specjalistę od PiSowskich insynuacji.

    Za tę ostatnią rekomendację jednak dziękuję i pozwolę sobie zostać bezpartyjnym do końca swych dni.

    Co do funkcji Prymasa, to Isakowicz-Zaleski nie ma już szans, bo zajął tę pozycję Henryk Muszyński zarejestrowany przez SB (oczywiście „bez wiedzy i zgody” jako TW „Henryk”).
    Czy to ja to grzebię w tym g.wnie ? – czy wygrzebała to Kościelna Komisja Historyczna w papierach IPN? – i na dodatek podała do publicznej wiadomości ?

    To do mnie ma Pan pretensje o subtelności i „kontekst” gdy demokratycznie wybrany Pański i mój Prezydent radośnie klaszcze w katedrze św. Jana na spektaklu wdeptywania w glebę Wielgusa zgnojonego na podstawie dwóch swiścieli nie mieszczących się nawet na jednym formacie A4?

    Tłuszcza łaknie egzekucji i linczów, co wykazały dzisiaj ogłoszone wyniki sondażu pokazującego, że 75% pragnie utrzymania IPN. To jest ważna wskazówka dla Donaldu, który już wyda w związku z tym odpowiednie dyspozycje swym pretorianom bo przecież tylko PR się liczy. W tym kontekście zupełnie inaczej należy odbierać występ Rybickiego i dalsze posunięcia PO wobec IPN, nieprawdaż?

    Ten „kontekst”, o którym Pan mówi, to tylko moja pozytywna odpowiedź na zapotrzebowanie generowane przez motłoch i tyle.

    A w ogóle, to zaskoczył mnie Pan tym, że w ogóle mnie zauważył i na dodatek pamięta o czym pisałem rok temu. To dla mnie ciekawostka podobnie jak sugestia bym nie krył się za nick’iem.

    Muszę się zastanowić skąd bierze się to Pańskie zainteresowanie moja tożsamością. Ja jakoś za poznaniem Pańskiej tożsamości i żadnego z blogowiczów a nawet blogerów jakoś nie tęsknię, cenię sobie zarówno ich jak i swoją anonimowość choć zawsze jest ona wątpliwa, bo przecież „łapsy” i fiskus zawsze mogą swobodnie do niej dotrzeć a „niezależny sąd” post factum przyklepać , nieprawdaż?
    O, zapomniałem o gangsterach, oni zawsze dotrą tam gdzie chcą bez ceregieli.

    Zawiodłem Pana tym razem też? Poprawy jednak obiecać nie mogę.

    Tym niemniej pozdrawiam Pana, Nemer.

  78. pielnia1 pisze:

    2010-01-12 o godz. 18:49

    „gorzej mieli ci, co z Workuty nie wrócili”

    20 milionow ludzi wymordowali sowieci.
    Polecam „The Soviet Story” na youtube.

    Nie mozna zapominac o rodzinach tych osob.
    Moj dziadek czekal na swojego syna do smierci w 1956 roku.

    Slawomirski

  79. WINIEN pisze:

    2010-01-12 o godz. 16:12

    „Nas po prostu oglupiano, co jest czesto widoczne w blogosferze.”

    Dlatego sie tutaj spotykamy aby temu zaprotestowac.
    Aby dac inna interpretacje niz ta ktora zatruto ludzi w PRL.

    Wychowano mnie w spolecznym morzu klamstwa.
    Czlowiekiem stalem sie na Zachodzie.

    Slawomirski

  80. Do „Sławomirskiego”: wtrącam się do twojego wpisu do”WINIEN”. w którym piszesz, że wychowano cię w morzu kłamstwa, a człowiekiem stałeś się na Zachodzie, otóż:
    – gratuluję poczucia człowieczeństwa,
    -mniej gratuluję naiwności, że tu jest morze kłamstwa, a tam diamenty PRAWDY.
    Gdybyś nie był taki „jednowymiarowy”, łatwiej przyszłoby ci zrozumieć, że ci wszyscy,którzy są – z naszego wyboru, lub samozwańcy – naszymi władcami wszędzie i zawsze chcą być władcami nie tylko naszych zachowań, ale i naszych dusz. I robią tak samo nad Potomakiem, nad Sekwaną , nad Nilem i nad Moskwą (to rzeka, nad którą leży Moskwa). Sądzę, że jesteś do tego stopnia zindoktrynizowany, iż się ze mną nie zgodzisz., ale to nie moje zmartwienie

  81. pielnia1 pisze:

    2010-01-13 o godz. 09:43

    Dziekuje za zainteresowanie czasprzestrzenia o nazwie PRL.
    WINIEN pieknie odpowiedzial(nastepny watek) na zadane przez pana pytania.
    Jestem mu za to wdzieczny. Sam bym tak ladnie tego nie zrobil.

    Jak politycy sie zachowuja obserwuje od wielu lat i czesto mam mieszane uczucia na ich temat.
    Komunistyczna indoktrynacja przeszkadzala mi bardzo.

    Slawomirski

css.php