Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.01.2010
poniedziałek

Moralina

18 stycznia 2010, poniedziałek,

Zanim dowiecie się Państwo, co to jest „moralina” – jedno wyjaśnienie. Ponieważ przeżyłem cały PRL – nic dziwnego, że nurtuje mnie ocena tamtych czasów. Dawno już nie czytałem tak mądrej wypowiedzi na ten temat, jak tego, co mówi Ludwik Flaszen.

Flaszen – dziś prawie 80-letni, zamieszkały od lat w Paryżu – wybitny krytyk i znawca teatru, jeden ze  współtwórców teatru Jerzego Grotowskiego, umysł niezależny, demaskator socrealizmu – w rozmowie z Tadeuszem Sobolewskim „Duży Format. GW” (14 stycznia 2010). Poniżej fragmenty na temat życia i pracy w PRL, które mnie najbardziej zainteresowały i uderzają trafnością.

W pierwszej części rozmowy Flaszen mówi, że w czasie nagonki w 1968 roku, a także z powodów osobistych, Grotowski rozważał możliwość samobójstwa. Potem Flaszen mówi o sprawach ogólniejszych: „W jaki sposób twórcze spełnienie artysty związane jest z wolnością. A może i – na sposób pokrętny – ze zniewoleniem? Np. w Rosji carskiej, nawet za Mikołaja I, kiedy car osobiście cenzurował pisarzy, powstała wielka literatura, a potem nowatorski teatr na poziomie światowym. Dziś lubi się wyciągać różne kompromitujące dokumenty z peerelowskiej przeszłości. Dla niektórych już sam fakt, że się w tamtej epoce tworzyło – oczywiście będąc na usługach zbrodniczego reżimu – bywa krecha w życiorysie, tym bardziej jeśli taki spełniony osobnik (Grotowski – Pass.) został uznany światową wielkością.

Grotowski jakby był winien, że się wtedy zrealizował, i to nie jako zaangażowany bojownik opozycji. Na szczęście są także miłosierni, którzy mu wybaczają, że był członkiem partii. Pozostaje fakt: w PRL-u, kraju realnego socjalizmu i ograniczonej suwerenności, powstała wielka kultura o światowym rezonansie. W poezji – Różewicz, Herbert, Szymborska, nie licząc pięknego rozwoju starych, jak Przyboś, Iwaszkiewicz, Jastrun. W kinie: Wajda, Munk, Kawalerowicz, Has, Kieślowski. W teatrze: Kantor, Swinarski, Jarocki, no i Grotowski. Józef Szajna, cała plejada scenografów. W muzyce też.

Oczywiście nie byłoby to możliwe w tyranii totalnej, stalinowskiej. Ale u nas po roku 1956 despotyzm był dziurawy, chory, wstydził się sam siebie. (…)

Szary, dramatyzm bezwyjściowości, który osobliwie sprzyjał twórczym napięciom, stymulował. Trzeba działać tu i teraz. Bo co będzie jutro? (…)

Dodam tu coś, co może zabrzmieć niewłaściwie, po heretycku: krajowi takiemu jak Polska, cierpiącemu na prowincjonalizm, wejście w system komunistyczny, wewnętrzny opór przeciw niemu, gra z nim, w końcu walka z nim – dawały optykę światową. To było wyjście z zaścianka, z parafiańszczyzny. (…)

Obawiam się, że PRL staje się coraz bardziej niezrozumiały, oczywiście, staje się także przedmiotem giełdy politycznej. Trwa licytacja kto był świnią, a kto bohaterem, przy czym liczba bohaterów rośnie. Z tęgą przyprawą tego, co Nietsche nazywał moraliną – forsowanie biało-czarnych stereotypów. Nie jest to przyprawa sprzyjająca rozwojowi kultury.

Nie umie się czytać gestów, znaków, zachowań, symboli, psychiki ludzi tamtej, szczęśliwie minionej epoki. A w młodym pokoleniu stało się trudno zrozumiałe, że Jerzy Grotowski, twórca epokowego przedstawienia „Księcia Niezłomnego” – wizerunek Ryszarda Cieślaka w tej roli stał się emblematem całej epoki światowego teatru – był członkiem PZPR. I sam Cieślak, Książę Niezłomny, również. Czy przez to nie był Księciem Niezłomnym? A znakomity aktor Gustaw Holoubek, który został legendarnym Konradem z „Dziadów”, był posłem na Sejm PRL. Ja przez cztery lata byłem kandydatem, legitymacji ostatecznie nie przyjąłem. (…)

Tak, bawiliśmy się. Dansingi, łażenia po lokalach i kawiarniach, prywatki, domowe potańcówy przy Radiu Luxemburg, popijawy w Cricocie, u Kantora, wieczór w wieczór. Pod peerelowym uciskiem bawiły się nie tylko elity, ale i lud. (…)

Może dlatego było osobliwie wesoło, że życie w kraju zdawało się czymś niezbyt serio? To było jakby życie na niby, by użyć formuły profesora Kazimierza Wyki. W roku 1954-55 pisałem o poczuciu nierzeczywistości w PRL. Wiązało się to z beznadzieja, z nudą, tym naszym powszednim chlebem. Byliśmy przeświadczeni, że ten reżim nie upadnie za naszego życia, że może to być rodzaj wieczności, jak ze sztuki Sartre’a „Przy drzwiach zamkniętych”. Trzeba było w tym znaleźć jakieś modus vivendi, dając upust wolności…

PRL był laboratorium zniewolenia i wolności. Istotne, co człowiek robi ze swojego zniewolenia i ze swojej wolności. Ta perspektywa kusiła – znaleźć możność w niemożności. Dziś widać, że umiarkowane zniewolenie może być płodne, a wolność bywa jałowa w sztuce. Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie ogarnęła mnie nostalgia za PRL, chcę zrozumieć, co się nam przydarzyło. Z perspektywy, niejako na odchodnym”.

Tak było, a przynajmniej ja tak pamiętam tamte czasy. Były różne, od stalinizmu do Solidarności i stanu wojennego – w sumie jednak były takie, jak opowiada Flaszen.

***

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 163

Dodaj komentarz »
  1. Panie Passent,
    Panu sie cos pomylilo, to ze bylismy najweselszym barakiem w imperium komunistycznym nie wystarcza dla rehabilitacji tego systemu. Lutoslawski i Panufnik grali wspaniala muzyke na dwa fortepiany w kawiarniach okupowanej Warszawy.

  2. Nie wiem czy dokładnie zrozumiałem Pana dygresję, ale moralinę mamy i dzisiaj. Kaczyński (Tusk) źle rządzi, w Polsce jest źle, ludzie z głodu umierają, Tusk wyprzedaje Polskę Niemcom, a Kaczyński walczy z duchami przeszłości i stara się cofnąć Polskę do ciemnego średniowiecza pod władanie wszechmogącego i nieomylnego Kościoła. To co ja właśnie wymieniłem to są to słowa propagandy. Ale taki stosunek obecnych Polaków III Rzeczypospolitej do Polaków żyjących w PRL może się powtórzyć za kilkadziesiąt lat kiedy to nasi (moi, bom młody jeszcze jest) wnukowie będą nas oceniać. Świat w końcu nie stoi w miejscu, a historia tworzy się przez cały czas, z tym, że pamięć ludzka jest wybiórcza.

  3. Ma Pan racje. Bohaterow przybywa. Moi znajomi ( 55- 55lat ) dopiero po dobrej wodce przyznaja sie do tego co Pan napisal.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Byc moze chodzi o to, by ci ktorzy sie zgadzaja z Flaszenem (jasnogwintowcy ) pisali pod wpisem o 00:01 a ci „od Slawomirskiego” pod tym o 01:38.
    Jezeli tak , to co z reszta?

  6. Byc moze chodzi o to, by ci ktorzy sie zgadzaja z Flaszenem (jasnogwintowcy ) pisali pod wpisem o 00:01 a ci “od Slawomirskiego” pod tym o 01:38.
    Jezeli tak , to co z reszta?

  7. „The problem is, rats are coming to it,”
    Port-au-Prince Municipal Nursing Home 1,5 km from the airport . Jan 17 2010.

  8. Egocentryzm ludzki

    Jakie plytkie sa te zdania.
    Jacy mali sa ludzie je wypowiadajacy.
    Mysla i pisza tylko o sobie.
    Swiat to ja pisza.

    Ignoruja cierpienia milionow.
    Dla pseudoartystow wojna sie skonczyla.
    Nastal czas bezmyslnej zabawy.
    Ktorego z nich bedzie pamietal swiat?
    Nikogo.
    Redaktor Passent przemilcza polskie prawdy.
    Fakt sowieckiej okupacji jest przemilczany.
    Fakt przesiedlenia milionow Polakow nie jest wspomniany.
    Fakt wiezienia rodakow przez sowietow jest ignorowany.
    Fakt bycia oklamywanym od urodzenia nie jest istotny.

    Co jest wazne dla pana Passenta to prywatki i zabawa.
    To jest PRL pana redaktora.
    W tym „dziurawym despotyzmie” panie Passent ludzie wpadali do dziury i nikt ich juz wiecej nie widzial.
    Pan moze byc „milosnikiem zniewolenia” ale wiekszosc ludzi chce normalnie zyc i masochizm nie jest ich muza.

    Z Grotowskim tez nie przesadzajmy.
    Symulowana kopulacje bochenka chleba.
    To wszystko co pamietam.

    W sumie widzi pan tylko usmiechniete twarze wkolo siebie.
    Nie widzi pan ani jednej lzy ludzkiej.
    Na jakim swiecie pan zyje?

    Chyba ja tez zaczne sie smiac.
    Tym razem; z pana.

    Slawomirski

  9. PRL byl dynamicznym okresem rozwoju gospodarczego i intelektualnego.
    Pomimo wscieklej postawy zachodu, ich bojkotow, aktow sabotazu i atakow propagandy osiagnieto wiele sukcesow. Polska byla czolowym ogniwem demkracji w Europie i na swiecie. Kazdy polak ma prowo i obowoizek byc dumnym z tej przeszlosci.

    Oczywiscie, element zdradziecki, ci z genetycznie wrodzonym wasalstwem i ci z ambicjami slugusa maja rowniez prawo cieszyc sie ze swego statusu. Przeciez jest wolnosc.

  10. Temat bardzo ciekawy i zmusza do zadumy. Chcialbym troche z innej perspektywy wrzucic kamien do ogrodka.
    Mialem niedawno interesujaca rozmowe z rezyserko teatralna z Zachodu, ktora postawila na nogi i wyrezyserowala w fundamentalistycznym Iranie przedstawienie teatru tanca z udzialem kobiet.
    Byla ona jeszcze zafascynowana i pod wrazeniem forteli i zabiegow jakie musieli podjac aby przechytrzec islamska cenzure.
    Mysle, ze to bedzie banal, jesli napisze, ze trudnosci inspiruja, a ich brak czyni czesto gnusnym i wygodnym

  11. Nie rozumię co ma przynależność Grotowskiego do PZPR do tego jak się ocenia jego jako człowieka.

    Bycie porządną osobą nie ma i nigdy nie miało nic wspólnego z ideologią, religią czy przynależnością do (większości) organizacji szczególnie tak licznej jak PZRP.

    Osobiście znałem paru członków tej organizacji którzy byli wyjątkowo porządnymi uczciwymi spolegliwymi ludźmi, do rany przyłożyć, bez względu na okoliczności, conversely, znałem również wielu takich zdeklarowanych ostentacyjnie katolików z Solidarności którzy takowymi nie byli i nie sądzę żeby kiedykolwiek będą takie ohydztwo moralno etyczne na codzień to było.

    I vice versa.

    Jeszcze raz dla tych co udawają że jest inaczej – bycie katolikiem czy solidarnościuchem nie gwarantuje że się jest porządnym, spolegliwym człowiekiem, to samo z innymi religiami, czy organizacjami. Inaczej tak samo łatwo znaleść ostatnią świnię pomiędzy katolikami jak i wśród ateistów, w Solidarności czy PZPR.

    Takaż to natura rzeczy, takież to poplątane historie ludzkie.

  12. Panie Danielu! Zanim nasze pokolenie wymrze, powinnismy jak najczesciej wyrazac swoja opinie na temat naszych czasow w PRL-u. Moim zdaniem wiekszosc z nas, nie tylko tych o znanych nazwiskach – potrafila w tamtych warunkach zyc godnie i wspoldzialac w tworzeniu dobrego imienia Polski.
    Co dzis na pewno obfituje jako kapital, na ktory zbiorowo pracowalismy. Szczegolnie w dziedzinie kultury. Bo wbrew dzisiejszym mniemaniom o rezymie i ucisku, potrafilismy wykorzystac kazda sposobnosc, kazdego przychylnego czlowieka, jakze czesto z wysokiego swiecznika partyjnego.
    Do tego by otrzymac sposobnosc do wyrazenia swego widzenia swiata i checi lacznosci z nim. Do propagowania pogladow i swiatowych trendow kulturalnych, ktore choc we fragmentach ale docieraly do nas. Do uzyskania mozliwosci kontaktu z ludzmi i osrodkami kultury z poza kregu demoludow. Byla w tym dzialaniu takze chec do wolnosci. Smiem twierdzic, ze rowniez u tych ze swiecznika, wbrew oficjalnemu ich stanowisku. Po prostu wiekszosc z nas byla Polakami, ktorym przyszlo zyc w tych szczegolnych warunkach.
    Serdecznie pozdrawiam.

  13. Nie do pomyslenia w PRL !

    Po sprzedaniu obcemu kapitalowi bankow i czlowych galezi przemyslu, pasozytnictwo w kolonialnym stylu na Polsce i polakach jest tego efektem.

    W takich warunkach nie ma mowy ani nadzieii na jakikolwiek rozwoj gospodarczy. Polska jest straconym krajem, poddanym na kolonialna eksploatacje.

    Podwyzki za energie 10 krotnie wyzsze od inflacji !!!
    Koszty kredytow 10-15 krotnie wyzsze od inflacji !!!

    Status Polski jest taki jaki mial na mysli Hitler 70 lat temu. Kraina taniej sily roboczej.

    Nalezy natychmist zanacjonalizowac banki i strategiczne sektory gospodarki. Polski capital musi przejac kontrole.

    Przyklady;
    http://biznes.onet.pl/zima-w-rozkwicie-panstwo-w-zaniku,18506,3116648,1,prasa-detal
    Fragment;
    “Państwo Polskie stało się absolutnie bezsilne i bezradne po wyprzedaży swych monopoli, w tym np. dystrybucji energii elektrycznej. W ciągu ostatnich dwóch lat szwedzki Vattenfall i niemiecki RWE podniosły ceny energii o 63-70 proc., i co więcej, mogą je nadal dowolnie podnosić, nie licząc się przy tym kompletnie z polskim nadzorem, czyli Urzędem Regulacji Energetyki.”

    http://www.tvn24.pl/-1,1638673,0,1,polskie-banki-zawstydzaja-lichwiarzy,wiadomosc.html
    Fragment:
    “Banki zdzierają z klientów więcej niż lichwiarze – alarmuje „Dziennik Gazeta Prawna” i wykazuje, że ustawa antylichwiarska nie działa. Świadczyć ma o tym rzeczywisty koszt kredytu, który wynosi nawet 60 proc. „DGP” sprawdziła oferty banków specjalizujących się w udzielaniu kredytów gotówkowych.

    Jak wynika z tych wyliczeń, w Getin Banku rzeczywista roczna stopa oprocentowania kredytu przekracza 60 proc. W Eurobanku i BNP Paribas Fortis będzie on nas kosztował 57 proc., a w BPH, BOŚ i Banku Pocztowym powyżej 40 proc.”

    I pomyslec, te banki zbieraja kapital od polakow w postaci oszczednosci, skladek emerytalnych i ubezpieczeniowych. I w chamski sposob, ignorujac przepisy narzucaja do 60% oprocentowania za kredyty gdy inflacja wynosi tylko 3.6%. A zysk z tego lichwiarstwa deklaruja w swoich krajach gdzie placa podatki!

  14. Ja mam dwa wpisy „Moraliny” (???)

  15. Cos ten komentarz niesmaczny, Panie Redaktorze, bardzo niesmaczny … . Gdyby wszyscy mieli do PRLu takie podejscie, to by jeszcze trwal … .

  16. Mam ciekawą obserwację – jest trochę symboliczna. Kilkakrotnie zdarzyło mi się ostatnio stać w kolejce pod bankomatem. Przykra kolejka bo mróz. Nie stałem z powodu braku pieniędzy w maszynie – tal jak to bywało niegdyś w prl-owskich sklepach z racji braku towaru. Pieniędzy było w bród. Stałem ponieważ część ludzi przede mną miało problem z odczytaniem i zrozumieniem komend wyświetlanych na bankomatowym czytniku. Przyglądałem się – oni najwyraźniej sylabizowali potem długo starali śię zrozumieć polecenia i w końcu z lękiem obsługiwali maszynę. Później zwłóczyli z odejściem, zerkali patrząc nieufnie czy ona jeszcze czegoś od nich nie zarząda. Ciekawy przejaw nowych czasów i modernizacji.
    Pozdrawiam

  17. Torlin,

    gratuluję Panu, co dwa to nie jeden 🙂 🙂 🙂

  18. Oj, będzie się działo! Na forum oczywiście. Już pojawił się jeden głos, który zawsze widzi tylko jedną stronę księżyca. A przed takim oglądem świata przestrzegał nie kto inny, tylko więzień Gułagu Aleksander Sołżenicyn.

  19. Kartka z podróży,

    no cóż, pobieżnie (tu wypowiedź można było zakończyć?) to pobieżnie, nie na serio.

  20. Cytat nie pamietam z czego
    Za krwawych rządów Sforzow powstało tyle dzieł malarskich, że do tej pory nie można ich skatalogować a demokratyczna Szwajcaria, co przyniosła światu – zegar z kukułką.

    I jeszcze jedna teza z którą się zgadzam
    W PRLu dzięki zablokowaniu dostępu do tzw kariery politycznej zarezerwowanej tylko dla „swoich” mieliśmy wspaniały „wysyp” talentów reżyserskich.

  21. Drogi Panie Danielu,

    na stronie 129 „Choroby Dyplomatycznej” wyrazil Pan WSZYSTKO.
    Prosto i szczerze.Bez niedomowien.I za to chyle przed Panem glowe.
    Powinien Pan na tym poprzestac.
    Pozdrawiam

  22. Panie Danielu,
    myślę, że poziom naszej PRL-owskiej kultury wynikał także z tego, że przynajmniej w jednym jednym ten ustrój nie był wewnętrznie sprzeczny. Jeżeli „lud” rządzi, to powinien otrzymywać twory kultury na najwyższym poziomie. Więc muszą być tanie książki (nie tylko polskiego chowu lecz także literatura światowa), więc muszą być dobre teatry, filmy, dobra „Polityka”, dobry plakat.
    Doświadczenia socrealizmu nauczyły władze, że odgórnymi wytycznymi niewiele w kulturze zwojują („Czy Mistrz woli natchnienie, czy Mistrz woli wytyczne?”). To plus pieniądze, wpompowywane w kulturę, stworzyły niesamowity zestaw bodźców pozwalających najzdolniejszym szeroko rozwijać skrzydełka. Zgoda, nie można było nakręcić „Katynia” ale „Kanał”, „Lotna” w tamtych czasach znacznie mocniej kształtowały polską świadomość niż niektóre dzisiejsze produkcje.
    Przeciętnego Polaka reżim, poza ogólną biedą, specjalnie nie dotykał. Jeżeli tylko trzymał się dość jasno określonych ramek, to mógł sobie żyć spokojnie. Zresztą „Oni” często stanowili dla niego dość wygodną wymówkę, żeby pilnować własnego korytka. Artystom było wolno znacznie więcej. Tu panowała zasada „róbta co chceta” bylebyście nie włazili w bieżącą politykę. Nawet ta straszna cenzura skreślała artystom niektóre ich dzieła ale nie skreślała ich z listy płac.
    Swoją drogą, czy ktoś się podjął określenia liczby tych, którzy rzeczywiście walczyli z ustrojem? Byli nachodzeni, rewidowani, sądzeni. Jaki to procent całego społeczeństwa?

  23. do
    Kartka z podróży pisze:

    2010-01-17 o godz. 14:08
    Szkoda, ze nie wspomnial Pan o Tyrmandzie. Pan passent zapomnial za Flaszenem rowniez Hlaske. Mialem przyjemnosc poznac Flaszena osobiscie:
    Z powazaniem.
    WINIEN

  24. Slawomirski 6.11
    Nieznany programista w końcu zresetował „Slawomirskiego”.Zamiast grafomańskich pseudoaforyzmów, mamy patetyczny, ultragrafomański poemat. ( w stylu Majakowskiego ?)

  25. Pamiętam Flaszena z dawnych krakowskich lat. Pisał wtedy w życiu Literackim Machejka, tam gdzie swoje dzieła drukował Jasienica, Szymborska i inne gwiazdy kultury. Kto jeszcze pamięta Życie Literackie? Jeszcze lepiej pamiętam moje czasy w Polsce Ludowej. Żyłem i bawiłem się podobnie jak Pan Passent i tak samo byłem mimo wszystko szczęśliwy. Dzielę z Redaktorem poczucie dumy z przeżytych lat, w których kto chciał, był ambitny i pracowity osiągnął sukcesy i może spokojnie spoglądać wstecz swojego życia. Tylko lenie i nieudacznicy narzekają i szukają, jak w Krakowie miejsca do postawienia pomnika szpiega i zdrajcy Kuklińskiego. Flaszen nazywał to „womitowaniem”. Moja propozycja miejsca dla pomnika szpiega jest Barycz. To takie wzgórza i dolinki koło Krakowa.

  26. Szanowny Panie Passent,
    dobrze ze wspomina Pan Sartre’a. Szkoda ze zapomnial Pan o Camus. Zdaje sie Pan rowniez zapominac Hlaske i Tyrmanda. Oceniajac czasy zaprzeszle popelniamy ciagle ten sam blad. Zapominamy tekst myslac o ludziach (tworcach tekstu) i vice versa. Dotyczy to oczywiscie Flaszena i Grotowskiego. Flaszen byl „glowa” Grotowskiego i obaj „robili” wspaniale „rzeczy”. Pozostaje pytanie czy obaj byli wspaniali. Trudna jest ocena owczesnych ludzi i tego czym sie zajmowali. Moze nalezaloby oba obszary naszych ocen jednak oddzielic (tak po marksowsku; „czlowieczy” od materialnego, chyba ze uwazamy tzw. tworczosc humanistyczna za materie i tak ja postrzegamy).
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Pamietam dobrze Flaszena z czasow wroclawskich.

  27. do
    Sławek pisze:

    2010-01-18 o godz. 10:25
    Odpowiedz dot. % inwigilacji spoleczenstwa; wszyscy, tylko nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawe.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  28. do
    mark spruce pisze:

    2010-01-18 o godz. 02:13
    Panie Passent,
    Panu sie cos pomylilo, to ze bylismy najweselszym barakiem w imperium komunistycznym nie wystarcza dla rehabilitacji tego systemu. Lutoslawski i Panufnik grali wspaniala muzyke na dwa fortepiany w kawiarniach okupowanej Warszawy.

    DZIEKUJE ZA TEN WPIS.
    WINIEN

  29. busdoc pisze:

    2010-01-18 o godz. 07:23
    Ciagle pisze nie majac pojecia o gospodarce i finansach (podatkach etc.)
    WINIEN

  30. do
    wg pisze:

    2010-01-18 o godz. 07:09
    Nie rozumię co ma przynależność Grotowskiego do PZPR do tego jak się ocenia jego jako człowieka.

    JA ROZUMIEM.

    WINIEN
    PS
    Grotowski byl wspanialym tworca teatru; nie musial byc wspanialym czlowiekim; moze byl, moze go tak postrzegamy.

  31. do
    wg pisze:

    2010-01-18 o godz. 07:09
    Nie tak licznej; do PZPR nalezalo ok. 2,5 mln czlonkow. Stanie sie czlonkiem nie bylo proste, nalezalo sie wykazac i miec tzw. wporowadzajacego(ca).
    WINIEN

  32. Bohun pisze:

    2010-01-18 o godz. 02:37
    Nie wiem czy dokładnie zrozumiałem Pana dygresję, ale moralinę mamy i dzisiaj. Kaczyński (Tusk) źle rządzi, w Polsce jest źle, ludzie z głodu umierają, Tusk wyprzedaje Polskę Niemcom, a Kaczyński walczy z duchami przeszłości i stara się cofnąć Polskę do ciemnego średniowiecza pod władanie wszechmogącego i nieomylnego Kościoła.

    Mimo powyzszych bzdur podaje informacje dotyczaca Tuska; zostal laureatem najwazniejszej nagrody po drugiej stronie Renu; prestizowej nagrody Karola, ktora otrzyma niebawem w Akwizgranie (jako trzeci Polak, po bylym ministrze spraw zagraniczynych i pierwszym ministrze malego panstwa-zacnym jednak czlowieku).
    WINIEN

  33. Tak sobie myślę, że jesli za ileś tysięcy lat historycy ( może również i
    IPN-u)będą zagłębiać się w dzieje XX wieku na naszej planecie to obok dwóch
    zdarzeń nie będą mogli przejść obojętnie. Pierwsze to oczywiście lot Jurija
    Gagarina w kosmos, drugie to życie mieszkańców terenów położonych między Odrą a
    Bugiem w okresie 1944-1989.Gagarin-wiadomo,ale historia PRL dzięki benedyktyńskiej pracy współczesnych dziejopisów m.in
    IPN-u staje się nareszcie pozbawiona tajemnic. To w wyniku Ich (piszę z dużej
    litery przez szacunek dla mozołu panów i pań z IPN-u) pracy dowiadujemy się, że na
    starych piastowskich ziemiach dokonał się jeden wielki cud, przy którym cud
    przemiany wody w wino przez Jezusa to mały pikuś. Gdzie cud? Już odpowiadam. Czy
    nie jest cudem, że pomimo wytężonych działań PRL-owskich służb specjalnych i całego aparatu terroru tyle
    ludzi przeżyło ten okres. Owszem nie był to okres idylliczny. Ponad połowa
    ludności tego pięknego kraju chowała się po lasach aby ujść z życiem przed
    SB-ckimi siepaczami. Niektórzy to całe swoje życie spędzili ponoć na
    drzewach. Wszystko ze strachu. Są rejony naszej ojczyzny całkowicie zryte
    podziemnymi tunelami. Nie, to nie efekt odkrywkowych prac górniczych, le skutek
    kreciej roboty społeczeństwa przeciw agentom tajnych służb. Ale to jeszcze nie
    wszystko. W IPN utworzono ostatnio specjalną komórkę…speleologiczną której
    zadaniem będzie badanie licznych polskich jaskiń. Wszyscy już wiedza dlaczego?
    Oczywiście celem ich prac badawczych będzie życie codzienne milionów Polaków
    ukrywających się w rożnego rodzaju grotach ,jaskiniach, pieczarach. Osobna sekcja
    ma ponoć powstać do eksploracji studzienek kanalizacyjnych i szamb z podwójnym
    dnem gdzie na tajnych kompletach m.in bracia Kaczyńscy zgłębiali tajniki
    polskiej (tej niezakłamanej) historii.
    I pomyśleć, ze prawie 40 mln Polaków wyszło cało z okresu PRL-owskiej gehenny.

  34. Telegrafic 19.52
    Blogowy dowcipniś TO, w ramach rzeczowej polemiki, nazwał mnie „rasowym posteerelowskim propagandzistą”. Czyni mi tym wielki zaszczyt. Wolę bowiem być rasowym propagandzistą, niz skundlonym żartownisiem. Pisząc o tym, że mamy obecnie w III RP „ulepszanie”, „zmianę” i „modernizację”, TO swiadomie i celowo parodiuje przemówienia Obamy.

  35. do wpisu Moralina
    Dodam tu coś, co może zabrzmieć niewłaściwie, po heretycku: krajowi takiemu jak Polska, cierpiącemu na prowincjonalizm, wejście w system komunistyczny, wewnętrzny opór przeciw niemu, gra z nim, w końcu walka z nim – dawały optykę światową. To było wyjście z zaścianka, z parafiańszczyzny. (…)
    Bardzo oryginalna opinia.
    Nie widzę w niej nic niewłaściwego a tym bardziej heretyckiego.
    Widzę często i robi mi się smutno ten prowincjonalizm po 1989 roku.
    Te dziecinne pragnienie pochwały przez bogaty świat.

    Byliśmy przeświadczeni, że ten reżim nie upadnie za naszego życia, że może to być rodzaj wieczności, jak ze sztuki Sartre’a „Przy drzwiach zamkniętych”. Trzeba było w tym znaleźć jakieś modus vivendi, dając upust wolności…
    Opozycja w PRL też nie wierzyła w upadek ZSRR. Mówili, że ZSRR kiedyś upadnie ale nie wierzyli, jeśli byli rozsądni, że to się zdarzy za ich życia. Ci dzielni ludzie wybrali sobie takie niebezpieczne, ale w społeczeństwie budzące podziw i uznanie, życie.
    W polityce różnych krajów/systemów znajdują się po prostu ludzie dla których nawet ryzykowna opozycyjność jest więcej warta niż milczenie.
    To ich rajcuje, tacy oni są.
    Większość jednak stara się powstrzymać odruch wymiotny słuchając „reżimowych” i znajduje jakąś niszę dla siebie bo musi zarobić na pieprz do zupy dla rodziny.

    Na koniec coś osobistego.
    Pokonywanie lenistwa i obecność w trzech blogach Polityki jest dla mnie formą spłaty długu za to, że w tych beznadziejnych latach komuny czekałem każdego tygodnia na nowy numer tygodnika.
    Zawsze byli tam dziennikarze z najwyższej półki, dobra polszczyzna, często rewizjonistyczne artykuły i choć format do dupy, czytało się od deski do deski.
    Teraz ten nałóg mnie boli, bo każdy numer ma powyżej 100 stron a ja, nie wiem dlaczego, muszę przeczytać.

  36. Symboliczna sytuacja jest tez na tym blogu gdzie mamy az dwie moraliny (00.01 i 01.38 ,patrz moje wpisy, wszystko idzie do obu moralin „jak leci”). Z tresci komentarzy wynikaloby , ze nie wszyscy to maja. Co wlasciwie sie dzieje ? (zdaje sobie sprawe, ze nie wiem do kogo jest to pytanie) Zastanawiajace sa te DWIE rozne godziny aktywnosci Gospodarza .(????)
    Torlin! trzymajmy sie razem , jakby co!

  37. Osobiste wspomnienia, szczególnie z młodości na ogół są fajne – mi np. bardzo podoba się film „Wszystko co kocham” (juz na ekranach) bo oddaje klimaty mojej PRLowskiej młodości.
    Mozna tez podziwiać dorobek poszczególnych ludzi, jednak obawiam się że systemu nijak sie nie da zrehabilitować ani oswoić.

    Ideologia, której słuzył okazała się złowroga, bagnetów, które go wspierały nie ma, gospodarka, którą wytworzył zbankrutowała nawet ludzie, którzy go budowali (vide gen. Jaruzelski) wyrażają z tego powodu wstyd i przepraszają.

  38. Panstwo sie dowiecie, zrozumiecie, pomozecie.

    Juz szron na glowie, juz nie to zdrowie a w sercu ciagle Edward.

  39. Slawomirski pisze:

    2010-01-18 o godz. 06:11
    ——————————–
    Szanowny Sławomirski,
    w ostatniej swojej odpowiedzi do mnie, pod poprzednim wpisem- wykazał Pan spory niedobór zrozumienia dla mojego przekazu…
    Delikatnie sugeruję, ponowne przeczytanie przez Szanownego Pana, tamtego Pańskiego wpisu, oraz dzisiejszego. Jak w każdej kreacji/dotyczy każdego z nas/ znajdzie w nich Pan, przedewszystkim SIEBIE!!!
    Wierzę, że Pan taki nie jest, jakiego nam Pan siebie prezentuje w swoich wpisach, że to tylko skutek kilku Pańskich „pochopności” i oczywiście- wszędobylskich zbiegów okoliczności…
    Sebastian
    P.S. Dalszą polemikę na tematy osobiste , uważam za bezcelową.

  40. WINIEN pisze:
    2010-01-18 o godz. 11:01

    Naiwnosc dziecka rozumiem.

    Oczywiscie ze Tusk zasluzyl na niemiecka nagrode. Szwedzi rowniez powinni go nagrodzic i francuzi, …. i Watykan i nawet jego wysokosc Szatan. Przeciez jest on reprezentatem tego ostatniego.

    http://biznes.onet.pl/zima-w-rozkwicie-panstwo-w-zaniku,18506,3116648,1,prasa-detal
    Fragment;
    “Państwo Polskie stało się absolutnie bezsilne i bezradne po wyprzedaży swych monopoli, w tym np. dystrybucji energii elektrycznej. W ciągu ostatnich dwóch lat szwedzki Vattenfall i niemiecki RWE podniosły ceny energii o 63-70 proc., i co więcej, mogą je nadal dowolnie podnosić, nie licząc się przy tym kompletnie z polskim nadzorem, czyli Urzędem Regulacji Energetyki.”

  41. Panie Danielu

    Podobnie jak Pan, ja również przeżyłem cały PRL i patrząc na to z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, iż w zakresie prezentacji przez media jak i „tęgie pióra” nic się nie zmieniło, gdyż równie daleki od rzeczywistości był obraz prezentowany przez ówczesne media, tak jak też prezentowany przez współczesne o PRL-u.

  42. Smiesza mnie komentarze sugerujace (a niektore wrecz gleboko przekonane), ze wpis ten ma rehabilitowac PRL. Najwidoczniej z czytaniem prostego i krotkiego tekstu ze zrozumieniem zle w narodzie. Po prostu rece opadaja…

  43. Genialne to zdanie:
    „Istotne, co człowiek robi ze swojego zniewolenia i ze swojej wolności. ”

    @Stasieku pisze:
    2010-01-18 o godz. 11:24

    Rozumiem potrzebę czytania „Polityki” od deski do deski i podzielam ból, że na około 100 stron przypada tylko tydzień 🙂
    Dość długo korzystałam z egzemplarza kupowanego przez rodziców, ale
    aby uniknąć gorszących scen w rodzinie od pewnego czasu kupuję własny.

    Pozdrawiam.

  44. I bardzo dobrze, ze tak – lub mniej wiecej tak bylo, jak to opisuje Pan Redaktor.

    I bardzo dobrze, ze teraz jest inaczej.

    Pozdrawiam.

  45. Wracając do źródel moraliny czyli ludzi sylabizujących z mozołem komendy wydawane im przez bankomaty chciałbym zwrócić uwagę Szanownych Państwa na rocznicowy artykuł – zamieszczony chyba w przedostatnim numerze Polityki – poświęcony rocznicy śmierci Alberta Camusa. Artykuł jest ciekawy, ale uderzyło mnie jedno z zawartych w nim sformułowań. Cytuję z pamięci – ” Na twórczości (filozofii) Camusa wychowało się kilka pokoleń Polaków”. W pierwszym momencie osłupiałem, bo czego jak czego ale camusowskiego, egzystencjalistycznego podejścia do człowieka – perspektywy czy oceny egzystencjalnej od lat ani cholery się nie mogę dopatrzeć w dyskusjach czy innych zachowaniach rodaków. Ale z drugiej strony do tego sformułowania nie można się przecież przyczepić, bo „Dżuma” od dziesięcioleci jest lekturą szkolną. Tak więc większość Polaków szczycąca się maturą powinna teoretycznie nasiąknąć egzystencjalizmem. Wyszukiwanie internetowe również potwierdza olbrzymią popularność Camusa. Ciągłe dodruki książek i esejów oraz dziesiątki tysięcy prac pisemnych dostępnych za darmo lub za pieniądze dowodzą przecież, że na Camusa jest popyt – literackie ssanie. Dlaczego więc rodacy zamiast egzystencjalnego widzenia świata wybierają moralinę?
    Może odpowiedź kryje się w odbiorze innej, chyba najbardziej popularnej w Polsce postaci literackiej a mianowicie Jezusa z Nazaretu. Historia tego człowieka żyjącego niebanalnie i wbrew ogólnie przyjętej poprawności jest przecież powszechnie znana zarówno z masowo wydawanych opowieści pisemnych jak również z cotygodniowych opowieści słownych. No ale podobnie jak w przypadku Camusa trudno się dopatrzyć wpływu życia czy myśli Jezusa na ludzkie postępowanie. Jak by nie patrzeć Polska nie społecznością owładniętą jego ewangelią.
    Gdy patrzę przez okno na rozpryskujące błoto samochody i szary tłum przebijający się przez pokryte śnieżną masą chodniki zaczynam rozumieć jaka filozofia, jaki światopogląd kieruje tym z pozoru chaotycznym żywiołem – kto daje impuls moralny i odpowiednią perspektywę zabieganym ludziom. Sam Gospodarz odpowiada na to pytanie powołując się na Nietschego. Otóż moralina jest forsowaniem biało-czarnych stereotypów. Ty samym jest animacją, której masowy wymiar i siłę razenia nadał Walt Disney. Tak więc nie Camus ani Jezus rządzi umysłami Polaków tylko bajkowa, amerykańska twórczość Disneya, których pożądali w dzieciństwie. Przypominam sobie okres, gdy moje dzieci gustujące w disneyowskiej produkcji podrosły i nadszedł czas, by spróbowały czegoś trudniejszego a tym samym niejednoznacznego. Oglądając filmy zamęczały mnie wtedy pytaniami – „Tatuś, czy ten pan jest zły czy dobry?”. No i cierpliwie tłumaczyłem zmuszając je do wysiłku intelektualnego, że nie ma dobrych ani złych ludzi – że nie można ludzi w tak jednoznaczny sposób oceniać. Nie można wyrwać ich z kontekstu, czasem zamiast oceniać trzeba się boleśnie wczuć w położenie. Chyba dobrze tłumaczyłem, bo nie mam głupich dzieci. W każdym razie nie gustują już w Disneyu i nie są moralnymi daltonistami. No ale znowu nie wiem czy mają lekkie życie w tym oceanie podstarzałych miłośników Disneya – sylabizujących na dokładkę komendy w bankomatach. Chyba są samotne i dużo w tym mojej winy. Gdybym wtedy nie tłumaczył i nie zmuszał do wysiłku może lepiej by się czuły w tej dziecięco-zgnuśniałej społeczności.
    Pozdrawiam

  46. Ile można o przeszłości. Zostawcie ją historykom. Większości społeczeństwa służy do znajdowania winnych ich frustracji lub nieudacznictwa. „Róbmy swoje’ (Młynarski) i to najlepiej jak potrafimy. Na przeszłości należy się uczyć, a nie ją ciągle wałkować i szukać kogoś, komu można dokopać. Kiedy z kraju katolickiego zmienimy się w chrześcijański i zaczniemy stosować nauki Chrystusa?!

  47. busdoc pisze:

    2010-01-18 o godz. 12:56
    WINIEN pisze:
    2010-01-18 o godz. 11:01

    „Oczywiscie ze Tusk zasluzyl na niemiecka nagrode. Szwedzi rowniez powinni go nagrodzic i francuzi, …. i Watykan i nawet jego wysokosc Szatan. Przeciez jest on reprezentatem tego ostatniego. ”

    Apel do WINIEN

    Trudno polemizować z nieoczekiwanymi, losowo kreowanymi argumentami. Należy to pozostawć do decyzji moderatorów.

    Pzdr, TJ

  48. Szanowny Panie Passent,
    niektorzy obecni w blogosferze zarzucaja Slawomirskiemu powtarzanie sie; przy czym sami ciagle powtarzaja te same wyrzuty: mistrz Pathelin usmialby sie, bo my (za Panem, Pan za Flaszenem) ciagle wracamy do naszych baranow. Na szczescie obywa sie bez sadu, chociaz nie sa nam obce osady Lizakowych ludzi ciagle obecnych w blogosferze. Oczywiscie nalezy wracac „krytycznie“ do tematow z przeszlosci, aby ja lepiej zrozumiec, aby zaczac postrzegac wreszcie przyszlosc lub wash and go (postrzegac oba zjawiska jednoczesnie). Pan oczywiscie idzie duktem tzw. trzeciej drogi na skroty, drogi wyscielonej listkami figowymi, co umozliwia Panu relatywizowanie naszej wspolnej przeszlosci, jej bagatelizowanie przy odwolywaniu sie do autorytetow. Tym razem sa to Nietsche, Flaszen, Grotowski, Cieslak, Holoubek i inni; zapomnial jednak Pan Tomaszewskiego, aktorke grajaca meska role w sztuce Becketta i tak moglibysmy pogadac sobie bez konca. Wymienianie wbitnych postaci owczesnej klutury i sztuki niezaleznie od przynaleznosci oartyjnej byloby jednak ograniczone w czasie. Niestety w blogosferze nie bedzie aktu bez slow, bo taki jest jej charakter. L. Flaszen jest bez watpienia madrym czlowiekiem, Grotowski znanym i uznanym tworca teatralnym. Nie wiem czy zna Pan osobiscie owczesnych wroclawskich tworcow z Flaszenem na czele (nie bylo ich wielu-czesto bowiem wybywali do Wwy). Znam Pan jednak ich przynaleznosc partyjna. Dla porownania przypomne czesto bezpartyjny Karkow i jego tworcow. Moglibsmy ustawic w szeregu osob wybitnych jeszcze wiele postaci celem uswietniania naszej przeszlosci i nas samych. Wiele na jednej stronie codziennej gazety lub w felietonie, znaczy niewiele w ciagu 45 lat. Nawet wspomniany Nietsche nic tu nie pomoze. Nasze osiagniecia przy znacznej liczbie populacji byly niewiele znaczacze w owczesnej Europie. Pan posluguje sie symbolem krechy zdajac sobie doskonale sprawe, ze gruba kreska uniemozliwila rzeczowa ocene czasow zaprzeszlych. Odwolujac sie do Rosji carskiej odbiera Pan cesarzowi, co cesarskie i popelnia nietakt imputujac, ze brak wolnosci „podpieral“ wowczas, dzisiaj kulejaca kulture i sztuke. Niedorzecznosc sama w sobie, bo takie stwierdzenia prowadza prosto do gdybania, a nie o to nam chodzi w ocenie czasow zaprzeszlych. Moglbym tak spogladac w przyszlosc poslugujac sie czasem futur antérieur. Zdaje sobie sprawe z glosow krytycznych na tego rodzaju ocene przyszlosci. W historii Europy znajdziemy wiele uznanych postaci, znanych tworcow, o ktorych niechetnie dzisiaj mowimy ograniczajac sie do percepcji ich „dziela“. Nie znaczy to jednak, ze wszyscy przez Pana wymienieni naleza do kategorii Lizakowych ludzi. Przez ostatnie trzydziesci lat mieli wiele czasu na tworzenie szarocienia w moralinie. Wielu z nich bylo zacnych od poczatku do konca. Wielu przekonanych do tego co robia. Wszscy popelnili jeden blad, uwierzyli w wiecznosc poprzedniego systemu. Ja oczywiscie nie przewidzialem terminu jego zakonczenia, wierzylem jednak w koniec. Po „Koncowce“ zmienilem system, zmnieniajac miejsce zamieszkania. Mnie na szczescie nie interesuja typy ze stereotypow, tworzacych sztuke i robiacych kulture. Interesuje mnie sama sztuka i kultura, przy czym nie usiluje jej instrumentalizowac oceniajac czasy zaprzeszle. Cenie sobie bardziej sztuke niz jej tworcow i potrafie „jedno od drugiego“ oddzielic. Dobrze jednak, ze przynajmniej wspomina Pan o wstydzie wszechobecnym po 1956 roku, okres ten moim zdaniem trwal bardzo krotko, o wiele za krotko. Niestety nie udalo sie nam w tym czasie pozbyc smaku parafianszczyzny, posmaku braku kultury; pozwole sobie li tylko przypomniec tworczosc pisarska bylego dlugoletniego ministra kultury i szefa radiokomitetu. Gdy patrze wstecz na media drukowane, to niewielu piszacych na poziomie jestem w stanie sobie (Pan do nich oczywiscie nalezy) przypomniec. Zaznaczam, ze chodzi o piszacych dla 33 milionowej populacji. Pamietam doskonale wielu protagonistow naszej kultury i sztuki z tamtych lat oraz z festiwali w Awinionie i we Wroclawiu, pamietam ich gesty, slowa i tzw. szpan (Grotowski do nich nigdy nie nalezal), nie pamietam jednak wielu przykladow tzw. wielkiej sztuki. Szkoda ze nie wspomnial Pan o wybitnych postaciach, ktore w czasach zaprzeszlych zostaly wykluczone z jezyka polskiego lub polskiej przestrzenii. Emigracja przed i po 68 roku kierowala nas nejako ku zasciankowi lub jak Pan woli uniemozliwila wyjscie z niego poza wspomnianymi nielicznymi wyjatkami. Tego rodzaju bilans prowadzi nieuchronnie do saldo mortale. Pan ma prawo do poslugiwania sie argumentem niedosytu, niespelnienia sie emigrantow etc. Tak Pan uczynil oceniajac niepotrzebnie i nieslusznie Slawomirskiego. Takie postrzeganie (odpowiedzialem Panu na ten wpis) ma bowiem dwa wektory. Ci niespelnieni i rozzaleni, bo wyjechali lub „zostaliwyjechani“ oraz Ci, ktorzy zostali i „sami sie spelnili“; taki podzial ustawia Pana w szerego uzywajacych kola ratunkowego w postaci mniejszego mniejszego zla. Jest to dosc karkolomna konstrukcja oceny czasow zaprzeszlych. Karkolomne jest rowniez powolywanie sie na te pare niezlomnych postaci, nawet jesli nie byli ksieciami. Zgadzam sie z Panem, ze moralina nie jest recepta na choroby spoleczne i polityczne; szarocien , ktory Pan wpsoltworzy rowniez nie jest dobrym lekiem, chyba ze chodzi Panu o profilaktyke. Dlatego dzielo(a) pozostawmy sobie, a tworcow pozostawmy historii. Teraz lepiej rozumiem przezornosc tekstologow. Markiz de S. posadzany w swoich czasach i sadzony nalezy dzisiaj do klasykow. Nie wiem jednak czy nasi wybitni tworcy stana w parnasowym szeregu po nastepnych kilkudziesieciu latach. Przynaleznosc do PZPRu nie byla wartoscia sama w sobie i nie miala wiele wspolnego ze sztuka; chyba ze umuzliwiala kolejne stypendium, kolejny talon, kolejne przywileje, kolejne dotacje na kolejny film lub ksiazke czy sztuke teatralna. Wbrew Pana domniemaniu nie sadze, aby zycie w czasach zaprzeszlych bylo wesole. Bylo wprawdzie wiele przyjemnych, wesolych chwil, byly wesela, dancingi etc. Byly rowniez pogrzeby. Bylo po prostu zycie, czesto jednak rownolegle. Zycie powojenne niezaleznie od ustroju , w ktorym nam przyszlo je spedzac okreslac jako wesole jest nieporozumieniem. Takie stwierdzenie jest conajmniej nie na miejscu. Przeklamuje bowiem owe czasy. Zycie na niby nie moglo byc wesole. Radze wiec Panu przypomniec sobie Camus, chociaz wiem ze z Sartrem byloby Panu bardziej po drodze. Ja jednak wole czytac Sartre’a niz zachwycac sie jego nieciekawa osobowoscia (pozwole sobie przypomniec ocene jego partnerki zyciowej). Nie byla ona nadzwyczajna. Dzielo Sartre’a owszem, czesto tak. Bedzac nostalgikiem odwiedzam jego grob na Montparnasse. Skarzy sie Pan na przezorczystosc kultury i sztuki w obecnych czasach. Mam nadzieje, ze nie jest to wynikiem konfliktu pokolen, ktoremu wszyscy poniekad ulegamy. Dzis nic jeszcze nie widac, bo tworzenie jest bardziej mozolne od niszczenia. Uwazam, ze do 89 roku wiecej zniszczono, niz zrobiono w kulturze i sztuce. Skutki (ma Pan racje) sa widoczne po dzien dzisiejszy i dlatego tez Pana krytyczne porownanie czasow zaprzeszlych z obecnymi ma przynajmniej barwe smaku trawy cytrynowej. Dla ostudzenia wrazen przypomne trzeciego polskiegpo laureata nagrody Karola, obecnego premiera, Tuska (trzeciego po Wojtylle i Gieremku). Szkoda, ze nie wspomnial Pan o jedynym plodnym miesieczniku pisanym piekna i madra polszczyzna, wydawanym niestety poza Polska. Czasem mowiac o kulturze i polityce zapominamy o Kulturze, Kulturze Paryskiej; mam na dzieje, ze nie z powodu zasady parafianki powtarzajacej, ze i w Paryzu nie robia z owsa ryzu.

    Tak wiec z moraliny wyszla Panu madralina. Ja nazywam takie postrzeganie swiata czasow zaprzeszlych “Les Duperelles”. Do dobrze mi znanego Flaszena powroce przy okazji, mialem bowiem szczescie bywac w tamtych latach w Opolu i we Wroclawiu miedzy przerwami przebywania w Dziekance i w Paryzu. Wracajac do Paryza polecam Panu ciekwa lekture ostatniej ksiazki niemieckiego dziennikarza o Paryzu, Georga Stefana Troller. Cos o smakach i smakoszach oraz przeroznych smakolykach przy okazji.

  49. do
    mikesz pisze:

    2010-01-18 o godz. 11:23
    Jak calo widzisz na codzien.
    WINIEN

  50. Winien
    Flaszena niestety nie pamiętam – gdy studiowałem zdaje się, że już cieszył się swobodą za granicami. Ale byłem na spektaklu uczniów Grotowskiego, jakiejś kolejnej mutacji tego teatru – mieli lokal jak pamiętam na rynku wrocławskim. Niestety nie pamiętam jaki to był spektakl bo działo się to dawno – chyba w 1979 – 81 roku. Nie wiem też czy grał Cieślak.
    Wracając do Flaszena i Grotowskiego – przypominam sobie, że za Apocalypsis zebrali niezłe cięgi od kościoła Katolickiego. Gdzieś czytałem nawet skargi biskupów składane na Grotowskiego Gomułce. To ciekawe, choć przemilczane historie o wzajemnej współpracy moralistów partyjnych i kościelnych. Podobna katolicka histeria towarzyszyła filmowi „Matka Joanna od Aniołów”
    Pozdrawiam

  51. DO jasny gwint pisze:

    2010-01-18 o godz. 10:46
    Nie wiedzialem, ze Kuklinski byl szpiegiem „radzieckim”.
    WINIEN

  52. Szanowny Panie Slawomirski,
    potknalem sie o nastepna jezykowa zbitke; o parasolu i deszczu juz pisalem. Chodzi tym razem o pamarancze, prawdopodobnie nazwa pochodzi od pamerenze, cierpkiego owocu cytrysowego.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Zaluje, ze przypadla nam rola obalania oltarzy stawianych przez gospodarza. Podziwiam Pana za konsekwencje. W moim ostatnim wpisie do Pana (nie ukazal sie ) probowalem tlumaczyc sprzecznosc wynikajaca z lubienia i krytykowania pierwszego autora blogu.

  53. Teresa Stachurska
    Wczoraj pobieżnie bo miałem inne prace. Dziś, nocą przeczytam dokładnie. Rozumiem Pani słabość do ściany wschodniej, która dla mnie jest tylko symbolem. Z natury unikam przekraczania linii Wisły – wolę zachód – więc niewiele wiem o tym co za mostami. Tym samym wolałbym się przygotować do wymiany zdań, by znowu Pani nie urazić jak „Domem złym”
    Pozdrawiam serdecznie

  54. do
    busdoc pisze:

    2010-01-18 o godz. 12:56
    Nie interesuje mnie teologiczna analiza polityki.
    WINIEN

  55. Panie Danielu!
    Czytam od wielu dziesiątek lat, ale komentarze do sporej liczby blogów, które przeglądam – tylko u Pana.
    Pozdrawiam piszących, pozdrawiam Pana.
    Serdecznie.
    stan

  56. Z Kolymy tez wyszla wspaniala literatura – Warlamow, Solzenicyn.
    Maryna w Jelabudze zanim znalazla ten sznur na szyje napisala pare wielkich wierszy. A Anna napisala Requiem…. A Borys Doktora Zywago…
    A jakiez Jeziora Labedzie pamietamy… A Szostakowicz to pies?…

  57. brawo, panie redaktorze, wrescie kilka slow pochlebnych o PRL, sama zylam, studiowalam a wiec cos pamietam. Przeciez wszytko nie bylo czarne, a dzisiaj wszystko nie jest biale. Na pewno kult pieniedzy nie byl taki jak dzisiaj, ( no, byli zawsze cinciarze, szklarze etc) zwarcono wiecej uwagi na wartosci kulturalne, na oglade i wychowanie, czego nie ma dzisiaj. zapomniano o edukacji.

  58. p. passent usprawiedliwia swoja przynaleznosc do ubecji ,wypisujac takie piekne peany na temat prl

  59. Kartka z podrózy 14.18
    Nie podobają ci sie blokowiska ? Mnie tez nie. Jak myślisz w którym kraju Unii europejskiej nie ma blokowisk ? Ja widziałem je wszędzie, od Paryża do Salonik. Po drodze w Rumunii Jugosławii i Bułgarii.

  60. Zdumiony jestem jak można jurgielt nazywać prestiżową nagrodą?

    -Czy to dlatego, że dostała się „Dżonu Poulu dze Sekend” i „Drogiemu Bronisławowi”?

    -Czy dlatego, że się go samemu pobiera?

  61. Winnien & TJ

    Czytajac wasze komentarze w ktorych sie nie wstydzicie obnazac swe wasalskie poglady i sluzalczosc wobec zachodu przypomina mi sie film; produkcja zachodnia, czas II WS, miejsce Generalna Gubernia.

    Jada sobie polacy pociagiem towarowym zlapani w lapance. Jada na zaglade do Oswiecimia. Wsrod nich rodzina, rodzice i dwoje malych dzieci. Podejrzewaja ze jada na zaglade ale obiecuja sobie ze beda sobie pomagac do konca.

    Na stacji w Oswiecimiu akcja toczy sie szybko. Ojca rodziny SS-mani wyciagaja z szeregu i kaza natychmist przebarac sie w pasiaki co on wykonuje blyskawicznie.

    Dostaje w rece kij i tym kijem zagania swa wlasna rodzine i innych rodakow z ktorymi przyjechal do pomieszczenia gdzie sa bici i zmuszeni do rozebrania sie po czym zagania ich do komory gazowej. A pozniej zbiera ich ciala i wrzuca do krematorium. Dwa tygodnie pozniej sam idzie to droga.

    Tak bylo i tak zachodni producent to pokazal. Dzisiej czasy inne ale charaktery takie same. Wy jestescie tu przykladem, wasale i slugusy. W sluzbie porzeciwko innym polakom, ktorzy teraz poddani sa niewolniczemu wyzyskowi po przez zagraniczne monopole. (zdobyte przez prywatyzacje)

    Ceny energii wzrasaja w tepie 10 razy wyzszym od inflacji. Oprocentowanie kredytow an poziomie 15 razy wyzszym od inflacji. I to dzieki wam i wam podobnych wy sprzedawczyki i zdradzieckie nasienia. Wszyscy zalugujecie na nagrody w obcych krajach. Jak Tusk.

  62. Kartka z podróży,

    nie idzie o moją słabość… Idzie o nadużywanie siły.

    Polecam: http://www.radiownet.pl/radio/teresa-stachurska-przeglad-nie-tylko-blogosfery/ .

  63. TJ pisze:

    Apel do WINIEN

    Trudno polemizować z nieoczekiwanymi, losowo kreowanymi argumentami. Należy to pozostawć do decyzji moderatorów.

    Pzdr, TJ

    Zgadzam sie z Panem calkowicie, totez pozwalam sobie (w)czasowo na ich werbalne zbywanie (busdoc-kowanie).
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  64. Przepraszam, miało być: Kto pomoże w biedzie – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/2456/ .

  65. Kartka z podróży pisze:

    2010-01-18 o godz. 14:59
    Flaszena mialem szczescie poznac i wielokrotnie uczystniczyc w spotkaniach z nim. Tega glowa, wtedy dla nas goracoglowych zbyt wolna. Siedzibe teatru znam, teatr sam byl mi wtedy zbyt obcy. Pana odwiedziny przy (na) rynku obserwowalem niestety juz z daleka. Pamietam tez teatr Zen. Niestety wowczas niewiele z tego rozumialem, bo stawianie pytan bez odpowiedzi bylo obce moim nawykom. W razie koniecznosci odpowiadalem na nie sobie sam. Krete byly owczesne drogi nie tylko w sztuce. Dlatego nie uwazam uczestniczenia w zyciu kulturalnym za dar bozy; sztuki samej rowniez nie. Raczej nalezalem do profanow.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Jazz byl rowniez dobry w owych pamietnych przeciez czasach. Ulegam nostalgii gospodarza.

  66. do
    absolwent pisze: Blokowiska
    2010-01-18 o godz. 16:34
    Tylko w wielu wymienionych krajach przestano je budowac (lata 60-70), gdy w Polsce staly sie nieszczesnym poczatkiem.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Szkoda ze Pan tego nie chcial zauwazyc.

  67. do
    zaba z paryza pisze:

    2010-01-18 o godz. 16:05
    brawo, panie redaktorze, wrescie kilka slow pochlebnych o PRL, sama zylam, studiowalam a wiec cos pamietam. Przeciez wszytko nie bylo czarne, a dzisiaj wszystko nie jest biale. Na pewno kult pieniedzy nie byl taki jak dzisiaj, ( no, byli zawsze cinciarze, szklarze etc) zwarcono wiecej uwagi na wartosci kulturalne, na oglade i wychowanie, czego nie ma dzisiaj. zapomniano o edukacji.

    NA TYM POLEGA SILA CZASOW ZAPRZESZLYCH, WIARA W NIE, BO INACZEJ MUSIELIBYSMY ZAPRZECZYC SAMYCH SIEBIE, A TO JEST PSYCHOLOGICZNIE NIEMOZLIWE.

    WINIEN

  68. Helena pisze:

    2010-01-18 o godz. 15:28
    Niewolmy sie wiec natychmiast. Bedziemy mieli wspaniala literature.
    WINIEN

  69. TJ,

    naprawde szkoda czasu na dyskusje z busdoc.

    Wiecej szacunku. Dla samego siebie.

    Pozdrawiam.

  70. Pozdrowienia dla Pani Teresy!
    A jeden mi zniknął 🙁
    Otago!
    Musimy się trzymać razem, bo inaczej przyjdzie zwariować, dla jednych jesteśmy skrajnymi komunistami, dla drugich czarną dziurą prawicy. Można by się spytać Sławomirskiego, czy widzi coś dobrego w PRLu, a busdoca, czy widzi coś złego. Wiesz, ja nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie patrzą na świat w sposób tak biało – czarny, przecież i świat i ludzie są w najrozmaitszych odcieniach. Dlaczego jednym pamiętamy każdy czyn, a innym zapominamy? Skąd taka straszna nienawiść? Ja zauważyłem jedną rzecz charakterystyczną, że ludzie piszący z polskimi znakami są spokojniejsi, patrzą na wszystkie problemy z uśmiechem i na spokojnie, tymczasem emigracja cały czas walczy, gryzie, szarpie. I naprawdę ciężko jest na niektóre wpisy w ogóle odpowiadać, bo co można napisać na takie dictum: „W takich warunkach nie ma mowy ani nadzieii na jakikolwiek rozwoj gospodarczy. Polska jest straconym krajem, poddanym na kolonialna eksploatacje. (…) Nalezy natychmist zanacjonalizowac banki i strategiczne sektory gospodarki. Polski capital musi przejac kontrole”. Albo na takie „Fakt sowieckiej okupacji jest przemilczany. Fakt przesiedlenia milionow Polakow nie jest wspomniany.
    Fakt wiezienia rodakow przez sowietow jest ignorowany. Fakt bycia oklamywanym od urodzenia nie jest istotny”.
    Żadnego zastanowienia się, bez jakiejkolwiek refleksji, czy to, co wypisuję, jest prawdą. Wysłuchania drugiej strony, zainteresowania się kontrargumentami. Mówię ogólnie, ale jednej osobie odpowiem indywidualnie – artystów – Panie Winien – powinno się rozliczać w obrębie kultury tylko z dzieł, a nie z życia.

  71. Absolwent z 16.34
    No i co z tego, że widziałeś je wszędzie, od Paryża do Salonik – po drodze w Rumunii Jugosławii i Bułgarii? Co to zmienia, że je widziałeś? Lżej jest z tego powodu degradowanym psychicznie i społecznie ludziom w polskich blokowiskach? Co to nza argument.
    Pozdrawiam

  72. Slusznie, Winien. Jak zawsze slusznie. Pod knutem sie lepiej pisze i tworzy. 😆

  73. Torlin pisze:

    2010-01-18 o godz. 17:25
    Panie Winien – powinno się rozliczać w obrębie kultury tylko z dzieł, a nie z życia.

    Nic innego nie napisalem.

    WINIEN

  74. WINIEN pisze:

    2010-01-18 o godz. 15:10

    Wszyscy mamy prawo do ogladania swiata.
    Wybrani(ani lepsi ani gorsi) dziela sie swoimi obrazemi.
    Spoczywa na nich obowiazek moralizatorski.
    Innaczej ich pisanie jest bez sensu.
    Co nam zaprezentowal pan Passent?
    Egocentryzm.
    Gdzie sa te miliony cierpiacych ludzi ktorzy przezyli II WS?
    Tu prawdopodobnie nie chodzi o oltarz ale o kamien nagrobny.
    Czy napis w stylu; bylo fajnie – wystarczy?
    Uwazam ze kamien nagrobny musi niesc humanistyczne przeslanie.

    P.S.
    Krytykowanie gospodarza jest emocjonalna reakcja.
    Obyczajowa poprawnosc prowadzi do uwiadu relacji.
    Blog staje sie zbedny.

    Slawomirski

  75. Jestem zdegradowany
    psychicznie i społecznie
    bo mieszkam w bloku
    od 1974 roku 🙁

    PS.
    Cztery pokoje, 62 m2, czynsz 320, wszystkie media, dookoła biało, w lecie zielono, parking obok 🙂
    Degradację zmniejszam jadąc na 6 m-cy do domku w lesie. Także psychiczną- bez internetu 🙂

  76. do Szanownych Komentatorów
    Zwykle zaczynam przegląd wiadomości od wpisu J. Palikota, tego „błazna”, który jak powiedział coś o spermie i krwi to red. Durczok a nawet (tu zadrżałem) prof. Smolar wyrazili zgorszenie.
    Ilość komentarzy, wręcz egzegeza dot. fragmentu o spermie i krwi powinna wywołać temat pracy magisterskiej na wielu uczelniach.
    Mogę się założyć, że Kartki z podróży ten fragment wywiadu Palikota nie zgorszył.
    Mnie się wywiad podobał. J. Palikot ciągle, wspaniale udaje szczerość. A ja cenię fachowców, nawet, jak się z nimi nie zgadzam.

    Oto cytat z 18 stycznia.
    Wybitni kulturoznawcy, socjologowie, antropolodzy upatrują korzeni tego stanu rzeczy (że wolimy wiadomości złe od dobrych i że częściej czytamy o plotkach niż o rzeczach poważnych) w tym, że cały świat Zachodu jest w jakimś sensie cywilizacją resentymentu gdzie nie tylko nasi bliźni a nawet sam Bóg są niejako „zatrudniani” przez naszą kulturę do tworzenia czegoś w rodzaju uzasadnienia dla naszych lęków. I to właśnie jest tak upokarzające w gruncie rzeczy, że rodzi coś w rodzaju zawiści i ta znajduje ujście w złych wiadomościach, w dowiadywaniu się, że coś i komuś nie idzie! W tym kontekście nasz lęk i rodzący się z niego Bóg czy teoria mają niejako wytłumaczyć naszą bezradność.

    Mnie się ta refleksja podoba i dlatego pozwalam sobie,
    w ramach demokratycznej blogosfery, bardziej ją upowszechnić.
    Serdecznie pozdrawiam.

  77. Torlin pisze:

    2010-01-18 o godz. 17:25

    Niemcy maja swoj zwiazek przesiedlonych.
    Dlaczego odmawiasz Polakom podobnych odczuc?

    Slawomirski

  78. Helena pisze:

    2010-01-18 o godz. 15:28

    Czajkowski umarl przed rewolucja bolszewicka.
    Jego meczyly niekomunistyczne demony.

    Slawomirski

  79. zaba z paryza pisze:

    2010-01-18 o godz. 16:05

    Przedszkole dla lizakowych ludzi jak zwykle otwarte na blogu.

    Slawomirski

  80. Trzeba sobie otwarrcie powiedziec, ze okres PRL-u, to szereg osiagniec swiatowego formatu w muzyce, plastyce, teatrze muzycznym ( opera-balet) i w literaturze. To osiagniecia, ktore przeszly probe cenzury i limitow, ograniczen paszportowych i wielu innych komunistycznego despotyzmu.
    Dzisiaj tych osiagniec jest znacznie mniej, zeby nie powiedziec, ze sa marginalne. Czyzby w wolnej Polsce kulturotworcy schamieli?

  81. babunia pisze:

    2010-01-18 o godz. 14:20

    Humanizm zastepuje tzw wartosci chrzescijanskie.
    Sugeruje modlenie sie na zapas; bo kto wie?

    Slawomirski

  82. Sebastian pisze:

    2010-01-18 o godz. 12:53

    „Wierzę, że Pan taki nie jest”

    Myli sie pan.
    Na sniadanie zjadam trzech komunistow i popijam gruzinskim winem.
    Nastepnie przystepuje do liczenia swinek. Zwykle zajmuje mi to cale przedpoludnie. Na obiad mam zwykle jakiegos Stalina lub Lenina a na deser dziewczeta z Leningradu. Wieczor spedzam modlac sie do dolara i jena. Kolacja to przodownicy pracy uduszeni we wlasnym sosie. Przed snem kolejna modlitwa tym razem do euro i funta.
    Jestem okropny panie Sebastianie.

    Slawomirski

  83. Ciezko sie przyznac, ale Gospodarz ma racje piszac, ze cale nasze pokolenie wierzylo w to, ze PRL „zelazna kurtyna” i ZSRR to sa „dziela” na wiecznosc (moze wylaczajac kilku zwariowanych marzycieli).
    Z perspektywy czasu wiara w niesmiertelnosc tak oskurnego systemu spolecznego, ograniczajacego ze zwyklej trwogi o swoja wladze, wolnosc i inicjatywe swoich obywateli, wydaje sie byc jeszcze bardziej wstydliwa.
    Interesujaca dla mnie jest odpowiedz na zrodlo tego absolutnego przekonania.
    Czy bylo ono skutkiem doskonalosci owczesnej propagandy i indoktrynacji spoleczenstwa, albo brakowalo nam tylko wyobrazni ?

  84. Wiesz Romanie to dlatego, że Polacy są tacy dziwni. Od wielu setek lat najciekawsze rzeczy powstają albo w ciężkim położeniu, albo w zaborach, albo na emigracji. Jak jest „czas spokojny”, to tworzymy fraszki, bagatelki, dopiero śmierć Urszulki lub świst knuta powoduje rozbłysk talentu.

  85. No i co z tego , że Flaszen ? Każdy normalny wie jak było . Żaden „autorytet ” nie jest potrzebny . Różnie bywało , ale z perspektywy jednak lepiej . Poczekajmy parę lat . Efekt będzie jeszcze widoczniejszy , kiedy zdrożeje prąd jeszcze bardziej (emisje ) a zach. inwestorzy spakują swe montownie .

    W dzisiejszym NIE błyskotliwe omówienie przez Urbana problemu WYZWOLENIA w 1945 r. Bo to styczeń i Armia Czerwona wygoniła okupanta hitlerowskiego . Termin ten ewoluował w związku z bydlęceniem i zakłamywaniem się solidarnych elit . Jak celnie pisze Urban , terminu wyzwolenie mogą dostąpić tylko hitlerowskie miejsca każni , których w Polsce masa . Problem mają solidarni z tzw. Ziemiami Odzyskanymi ! Osobny to te wyzwolone przez ZSRR a przejęte przez nowych „przyjaciół ” Ukrainę i Litwę . Ostatnio media to polskie wyzwolenie nazywają „zakończeniem walk ” . Wymieniają nawet kto z kim walczył . Niezła zabawa .

    Solidarni , dodają sobie zresztą animuszu ( 30 lat po Sierpniu ) wpominając na TVP 3 swoje „zasługi ” i „esbeckie represje ” . Ubaw bywa niezły , bo przypomina to prawdziwe zasługi tzw. frontowików radzieckich z podobnym rytuałem . Tyle , że frontowików przeżyło paręnascie procent i byli dotknięci PRAWDZIWYMI tragediami . Solidarni biorą teraz po 25 tys. za aresztowanie a kilkadziesiąt za internowanie czy też odwrotnie .

    Z rzeczy pozytywnych , nasz nieruchawy narodek odwołał prez. Kropiwnickiego z Łodzi , ustawicznego podróżnika , który poświęcił Łódż św. Faustynie .

    Chwała „malarzowi budowlanemu ” jak to milusio napisał Gospodarz . Czy ktoś z blogu by się poważył zaskarżyć oczywiste przekroczenie prawa ?

    Panie Sławomirski rozważ Pan poważnie niewp…..e za każdym razem listy przewin prawdziwych lub nie tzw. reżimu komunistycznego . Wszyscy przecież pamietamy ten wspólnie pity ocet i wieczory poezji patriotycznej po kościołach która zastępowała nam jedzenie wydzielane skąpo przez komuchów .

    Ja pamiętam jak tuż przed Twoją ucieczką na Zachód uratowałeś mnie ( w beciku ) z łap patrolu enkawudystów przebranych za MO ! Byłu czasy , co ?
    Czy Ty kiedyś dostawałeś kasę za takie brednie i tak Ci zostało ? Na emigracji ludzie imali się róznych rzeczy .

    Sławomirski musi odejść !

  86. Czytałem ten wywiad, rzeczywiście świetny. Pamiętam Wrocław przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, bo przez pięć lat dojeżdżałem do technikum, a nasza polonistka ganiała nas regularnie po teatrach. Na „Apocalypsys cum figuris” nas jednak nie wzięła. Widziałem natomiast samego Petera Brooka podczas jego wizyty u Grotowskiego, opowiadam dzieciom jak to jadę tramwajem przez Rynek i widzę dwóch obywateli świata zagadanych na amen. Wysiadam na przystanku pod „Modą Polską….i moje dzieci przerywają mi drwiąco: tato jakie tramwaje na wrocławskim Rynku ?. Ot i cała różnica między dawnymi i nowymi czasy !

  87. Emigrantom polecam genialny „Pociąg” Kawalerowicza . Jest na Yoy tube w częsciach , ale cały . Może wreszcie oderwą się od zakłamanych zaduszek . Piękny . Kapitalna Szmigielówna . Przesadny jak zwykle Cybulski , którego „elity ” uznały za objawienie mimo jednej wielkiej roli , też „przefajnionej” w Popiele i diamencie . W całej reszcie był już grubawym „dyrektorem ”
    Podobnie śmieszne były zachwyty na jego aliansem z Dietrich opisywane niedawno w DF właśnie .

    „Pociąg ” pozostał arcydziełem mimo braku chóru klakierów .

  88. Winien 17.06
    Kartka 17.27
    Jakoś wam nie pasuje pogodzenie sie z faktem, że blokowiska i slumsy nadal istnieją i wciąż mieszkają w nich miliony obywateli najbogatszych krajów świata. A byłoby tak pieknie, jak by sie okazało, że kapitalizm zapewnia każdemu apartament 200m2 lub dom z ogrodem oraz basenem i to bez subprime mortgage ? nieprawdaż ?

  89. O tym, że pamięć jest wybiórcza, że jest instrumentalna (jednym uzasadnia decyzje emigracyjne, innym pamiątkową odznakę KMW, a jeszcze komu innemu imprezowanie w akademiku) pisaliśmy już tu niejednokrotnie. Przeżyłam szok rok temu, kiedy to bardzo zdolny inżynier – elektronik, mój dawny kumpel – odnaleziony w internecie po latach, wyjaśniał mi w godzinnym monologu telefonicznym, że wyjechał, bo bał się o swoje życie i że nawet w Stanach, był prześladowany przez służby… Jezus, Mario! Znałam go latami, znałam od podszewki, w ubraniu i bez – komuny nie kochał, na pielgrzymki chodził, kawały czasem opowiadał – i tyle miał wspólnego z polityką. A ja miałam. I nigdy, przenigdy żadne służby się nim nie miały powodu interesować, ani polskie, ani rosyjskie, ani amerykańskie, żadne. Dla nikogo nie był zagrożeniem, a nikogo nie stać na marnotrawstwo środków (np, żeby obrzydzać życie świeżemu osiedleńcowi 0- bo przecież wpuścili, zieloną kartę dali, potem obywatelstwo) A on nic. On kombatant. I być może tak się nawet czuje. A wszystko przez tęmkomunę, psiakrew!

  90. Dla mnie jest absolutnie jasne to co chciał powiedzieć Gospodarz swym wpisem. Przeżyłem cały PRL I tez wiem że praktycznie nikt nie sądził. że system za naszego życia wyjdziemy z pod „opieki” Wielkiego Brata. Nic dziwnego, że po ugruntowaniu się ustroju, aż do solidarności praktycznie nie było opozycji z prawdziwego zdarzenia. Władający dla niezadowolonych dawali wiele wentyli w postaci kabaretów i pozwalano na niewybredne krytykowanie werbalne władzy, oczywiście nie dopuszczając by to bardzo się roznosiło. /Zaśmiewaliśmy się z parodii Gomółki z Piwnicy Pod Baranami i na podobnych temu występach/ SB nie ciągało nas za to po komisariatach i w sumie reżimu specjalnie się nie odczuwało, ale jednocześnie wkurzało nas że nie możemy wyjeżdżać swobodnie za granicę i nie było mowy o możliwości zakładania prywatnego biznesu /poza badylarstwem i paroma niszami/ W kinach PRL owskich po latach posuchy i dominacji chały zaczęły iść dobre filmy i było na co chodzić , a i Polska produkcja filmowa była dobra. Szły b. dobre przedstawienia w teatrach i był też dobry teatr w TV. Nie było problemów z organizowaniem zabaw, a studenci to praktycznie w każda niedzielę mieli jakieś potańcówki. Dostęp do stadionów był bezproblemowy i jak ktoś chciał się wyżywać w sporcie nie było problemu. Niestety by robić karierę zarodową praktycznie trzeba było zapisać się do partii bo bez partyjnej legitymacji wyższym kierownikiem nie mówiąc już o dyrektorowaniu być nie można było. Jak się chciało wyjść ponad przeciętna bez ochrony partii to zaraz się miało kupę problemów. Jednak ci mniej ambitni żyli sobie spokojnie i bez problemów. Mimo że władza jak to obecnie mówią walczyła z kościołem nikt nikogo za chodzenie do kościoła i przyznawanie się do katolicyzmu nie szykanował , a gdy twórcy pokazywali dzieło bijące w kościół to byli piętnowani i szły skargi do partii. W sumie dziwny był ten PRL. Jednak wielu ludzi ma bardzo wiele miłych wspomnień z tego okresu i śmiać mnie się chce z tych „wojujących” i widzący samo zło w tym ustroju.

  91. Ratunku – nie moge sobie przypomniec kto jest autorem tej definicji: czlonek PZPR to jest ktos, kto ma legitymacje partyjna w kieszeni, a partie w dupie.

  92. Powtarzanie bez końca, że jednak w PRL-u istniała twórczość artystyczna, budowano przemysł, kształcono młodzież ze wsi i miasteczek, jest truizmem. W o wiele bardziej opresyjnym ZSSR też istnieli artyści, naukowcy z niebanalnymi osiągnięciami i co z tego, czego to ma dowodzić, że nie było tak źle, albo mogło być gorzej? Wracając to artystów, to każdy chyba słyszał o geniuszach tworzących w biedzie i opresji, choć była to bieda i opresja innych systemów politycznych niż powszechnie nazywanymi jako socjalistyczne. A co powiedzieć o olbrzymiej konkurencji na rynku twórców sztuki, to też mur, który musi artysta przeskoczyć, ażeby zaistnieć w świadomości odbiorców. Wszystko zatem sprowadza się to talentu i pracowitości twórcy, a nie ma prawie nic wspólnego z systemem politycznym w jakim dane jest tworzyć artyście. Przydawanie więc PRL-owi jakiejś zasługi w tworzeniu przestrzeni twórczej poprzez przymykanie oka, faworyzowaniu twórców, jest nieporozumieniem, bo tylko jesteśmy o krok od stwierdzenia, że bez socjalizmu w Polsce nie byłoby czym się chwalić w kulturze.
    Przeżyłem w PRL-u połowę życia i nie będę udawał, że żyło mi się świetnie, bo poza młodością i optymizmem nie mam czego wspominać. Być może, gdyby historia potoczyła się inaczej i przyszło mi żyć w innym systemie politycznym Polski niepodległej, też nie miałbym powodów do zadowolenie, ale tego się nigdy nie dowiem, więc oceniam to co było. Największym upokorzeniem jakie mnie spotkało ze strony minionego systemu , były odwiedziny rodziny z zachodu w latach 70-tych. Siedząc przy stole porównałem moich rodziców do gości, będących w ich wieku i wyszło mi, że wyglądają naprzeciw nich jak starzy, umęczeni biedacy, bez nadziei na lepszą przyszłość. I tego PRL-owi nigdy nie daruję.

  93. Slawomirski 19.24
    Znowu ktos przeprogramował „Slawomirski”. Nie ma już zdjęć wujka z Workuty na studiach w Leningradzie, uprawiającego totalitaryzm w objęciach Mrs Robinson. Zamiast tego pojawiają sie coraz częściej jakieś kantyczki.

  94. Bywalec 2 pisze:

    2010-01-18 o godz. 20:23

    strach
    byl czas gdy ojciec bal sie syna

    Slawomirski

  95. Tym wszystkim, nie wymieniając z nicków, którzy wciąż się ekscytują zniewoleniem, terrorem, zastraszeniem powszechnym, brakiem wszelkich perspektyw i t.d. i t.p….. polecam przeczytanie zbioru reportaży Mariusza Szczygła z Czechosłowacji. Niech spróbują porównać warunki, w jakich przyszło żyć naszym najbliższym sąsiadom z warunkami, jakie mieliśmy w PRL. Różnica jest tak kolosalna, że wierzyć się nie chce.
    U nas jednak nie było tak, żeby inteligentowi odmawiać prawa do jakiejkolwiek pracy, poza najprostszą, fizyczną i to całymi latami. Nawet biorąc pod uwagę różnicę charakterów narodowych, trudno jest sobie wyobrazić, że niemal za ścianą działy się takie rzeczy.
    Mnie się udało przeżyć całe szkolne dzieciństwo, studia i pracę zawodową w PRL. Tak się złożyło, że urodziłam się nie w porę 😉
    Uczyli mnie znakomici, przedwojenni nauczyciela i profesorowie. Takich od Przysposobienia Wojskowego, czy Wychowania Obywatelskiego już w szkole nie traktowaliśmy poważnie, bo nie było kogo. Widać było gołym okiem, że to przygłupy i prymitywy, ale przedmiot należało zdać.
    Przeżyliśmy poranne apele ze śpiewaniem Hymnu Młodzieży, a w okolicznościach specjalnych także Międzynarodówki oraz – a jakże – Hymnu ZSRR. Po rosyjsku! To była szkoła i Liceum TPD. Nosiliśmy mundury ZMP – każdy należał, nikogo nie pytano o zdanie.
    A jednocześnie; mieliśmy zajęcia dodatkowe w MDK, uczęszczałam na zajęcia kółka teatralnego, gdzie uczyła nas wspaniała lwowska aktorka Maria Zbyszewska, potem Zygmunt Hobot. Wystąpiłam w paru całkiem udanie wyreżyserowanych przedstawieniach 😀 Odbywały się wieczory poetyckie, a w szkole co miesiąc pojawiali się jacyś aktorzy, śpiewacy operowi, pianiści, skrzypkowie i występowali w sali gimnastycznej, imprezy te prowadził prawdziwy hrabia Wojciech Dzieduszycki. Wielu uczniów nigdy nie usłyszałoby śpiewu artysty operowego, czy gry instrumentalisty, gdyby nie te imprezy „Artosu”. Ja sobie zdaję sprawę, jakim przeżyciem dla zawodowego artysty musiał być obowiązkowy występ przed gromadą małolatów, siedzących na przyniesionych z klas krzesłach. Jednak oni wykonywali w podłych wprawdzie warunkach swój zawód wyuczony. Nie musieli aby przeżyć palić w kotłowni, albo sprzątać hali fabrycznej, jak ich koledzy w Czechosłowacji. Słaba to pewnie pociecha… ale różnica jest. W trakcie studiów ileż można było znaleźć wspaniałych okazji do naprawdę kulturalnej zabawy, studenci bawili się z wielką fantazją. Były bale, potańcówki w prywatnych mieszkaniach, chodziło się gromadnie do teatru, na koncerty. Dziewczyny w Polsce były pięknie ubrane, prawie każda umiała coś z niczego wyczarować, nie było powtarzających się kreacji, bo w sklepie się nie bardzo dało coś kupić sensownego. Było trudno, ale nie znaliśmy innego życia, nie wyobrażaliśmy sobie, że socjalizm padnie tak prędko, za naszego życia.
    Było mi ciężko i jest nadal, bo kariery nie zrobiłam, a na dodatek padłam ofiarą przekształceń systemowych i wylądowałam na emeryturze o wiele za wcześnie i nie miałam szansy na zatrudnienie, bo dla tych, co mieli jakiekolwiek prawa do emerytury czy renty eliminowano z życia zawodowego bezwzględnie. Nie mam o to żalu, bo co miała zrobić koleżanka czterdziestoletnia?
    Nie rozumiem i nawet się nie staram zrozumieć tych, co przez dwa już dziesięciolecia trują życie sobie i innym wspominaniem jakiejś straszliwej martyrologii całego narodu, a własnej w szczególności.
    Namawiam ich do sięgnięcia po Gottland” Mariusza Szczygła…

  96. Absolwent 21.36
    A co ja się mam godzić czy nie godzic z faktem, że np w Hiszpanii marokańska bieda mieszka w blokowiskach? To jest problem społeczny Hiszpanów z którym sobie zresztą nieźle radzą. Choćby biorąc pod uwagę fakt, że ta marokańska bieda nie wyłania z siebie populistycznej partii demolującej system polityczny jak to tutaj ma miejsce. Ja pisałem o blokowiskach polskich w których mieszka pewnie połowa miejskich społeczności i one mnie interesują a nie np. rumuńskie czy bułgarskie getta. Skoro wciąz podkreślasz swoją lewicową wrażliwość i blokowiska ci się nie podobają to może się spytaj lewicowych posłów, senatorów, byłych premierów i ministrów urzędujących tu przez ostatnie 20 lat co zrobili by ludzie żyli w mniej stresujących i dołujących warunkach. A może spytaj się Napieralskiego i jego kolegów jakie mają w tym zakresie plany. Niemieccy socjaldemokraci i zieloni rządzący Brandenburgią tuż przy naszej granicy przynajmniej te bloki obudowali i pomalowali atrakcyjnie. Nasadzili drzew, bluszczy, postawili rzeźby, fontanny i jakieś inne bajery – niby drobiazg a mniej siermiężnie i komunistycznie to wygląda. Inaczej się ludzie czują gdy z rana widzą trochę zieleni a nie ponurą ścianę albo obsrany przez psy chodnik. Więc zamiast mnie zmuszać do deklaracji solidarności z lumpenproletariatem gnieżdżacym się w europejskich dzielnicach nędzy po prostu spytaj się tych co tu rządzili dlaczego te getta z wielkiej płyty jak stały tak stoją. I jak znam życie będą stać dokąd się nie rozpadną. Po prostu się zapytaj zamiast mi wciąż udowadniać, że „w Ameryce też biją murzynów”
    Pozdrawiam

  97. Q pisze:

    2010-01-18 o godz. 20:33

    Odszedlem bardzo daleko w roku 1981.

    Czy to moja wina ze zrobila sie globalna wioska?
    Place za internet wiec chyba moge pisac na polskim blogu.

    P.S.
    Q zawolaj na pomoc pozostale literki alfabetu.

    Slawomirski

  98. busdoc pisze;

    Czytajac wasze komentarze w ktorych sie nie wstydzicie
    obnazac swe wasalskie poglady i sluzalczosc wobec
    zachodu.
    Panie busdoc to sa ludzie bez charakteru i jakiejkolwiek
    moralnosci,oni beda sluzyc kazdej wladzy.
    Dla wlasnei korzysci zawsze stana po stronie silnieiszego.
    Jch hipokryzja stala sie ich druga natura.

  99. WINIEN pisze:

    2010-01-18 o godz. 15:10

    Owoce

    Ostatnio ogladalem kreacjoniste demonstrujacego zalety banana.
    Rozpiewal sie nad jego boska konstrukcja. Ksztalt w sam raz dla reki czkowieka. Higieniczne i praktyczne opakowanie. Latwosc otwierania.
    Owalny ksztalt dostosowany do ust czlowieka. Wygiety ksztalt ulatwiajacy konsumpcje. Boski smak.

    P.S.
    Zbitka jezykowa papaRatzi.

    Slawomirski

  100. Maciek, za nic nie uwierze, ze przezyles cale zycie w PRL, jak deklarujesz. Gdybys przezyl to do grobowej deski pamietalbys jak sie poprawnie pisze nazwisko Towarzysza Wieslawa. Obudzony w srodku nocy i w ciezkiej malignie wiedzialbys, ze sie pisze Gomulka, a nie Gomolka. 😆

  101. busdoc pisze:

    2010-01-18 o godz. 16:52

    „wy sprzedawczyki i zdradzieckie nasienia”

    radzieckie nasienia zamienie na europejskie

    Slawomirski

  102. Panie Passent,

    Alez Pana – czy moze raczej Ludwika, ktory rzadzil swiatkiem literackim w moim Wroclawiu – czarna sotnia dopadla! To jest smarkateria ktora niezbyt ma pojecie o czym mowi.

    A juz tego przywiazania Polski do Zwiazku nie wybacza, natomiast nie widza skolonizowania kraju przez 47 haktarowa monarchie absolutna z poludniowej Europy. No i zapedzenia tego rozmodlonego wojska do innych kolonii.

    I tak sie wlasnie przedstawia relatywizm moralny papistow.

  103. PRL-owskie „bloki” sie nie podobaja? Otumanienie zachodem przeraza mnie. Co najmniej 80% ludnosci swiata mieszka w gorszych warunkach.

    Co najmniej 90% polakow na emigracji marzy o warunkach mieszkaniowych jakie mieli w PRL-owskich blokach. Mieszkaja w slumsach razem ze szczurami i szczury jedza.

    Istnieje program Google Earth ktory mozna dostac za darmo.
    http://earth.google.com/download-earth.html

    Zobaczcie bloki na zachodzie, slumsy Liverpoolu i Newcastle i ta dolinke w Los Angeles, Brooklyn w Nowym Yorku i Gore Bogactwa ktora nazywa sie Richmount a jest to najbiedniejsze miejsce w USA.

  104. Q pisze:

    2010-01-18 o godz. 20:50
    „Emigrantom polecam genialny “Pociąg”

    A ja ma pociag do „Jak byc kochana”.

    Slawomirski

  105. Helena pisze:
    2010-01-19 o godz. 00:52

    Oh Heleno a gdy bys ty dostawala regularnie klapa nie robila bys zlosliwych uwag. Nie masz nic do napisania na temat i czepiasz sie chlopa.

  106. busdoc pisze:

    2010-01-19 o godz. 06:54
    PRL-owskie “bloki” sie nie podobaja? Otumanienie zachodem przeraza mnie. Co najmniej 80% ludnosci swiata mieszka w gorszych warunkach.

    Co najmniej 90% polakow na emigracji marzy o warunkach mieszkaniowych jakie mieli w PRL-owskich blokach. Mieszkaja w slumsach razem ze szczurami i szczury jedza.

    WITAM LIZAKA W BLOGOSFERZE.
    WINIEN
    winien

  107. do
    Kartka z podróży pisze:

    2010-01-19 o godz. 00:02
    Wiele Blokowisk w miasteczkach przygranicznych zburzono.
    WINIEN
    PS
    Przeczytalem wczoraj ponownie „Cyrograf” Flaszena i spotkalem go ponownie na socrealistycznej wycieczcie. Pozostrala czesc czesto osobista, czesto aktualna. Dzisiaj nie byloby to pisanie guru owczesnego teatru laboratorium. Coz, strzejemy sie.

  108. do
    ANCA_NELA pisze:

    2010-01-18 o godz. 23:41
    Mylisz sie. Byli tacy, ktorych wykluczano z zycia spolecznego i zawodowego. Byli tez tacy, ktorych do pracy zmuszano.
    WINIEN

  109. Zajadłość solidarnościowej propagandy kłamstwa sięgnęła dna. Wczorajszą 65 rocznicę wyzwolenia Krakowa nie dostrzegło żadne kłamiące tu „wolne medium”. Łgarze rozpoczęli natomiast wyborcze ostrzeliwanie kłamstwem i prowokacją Prezydenta Majchrowskiego.

  110. Kartka z podróży, 00.02. Zapomniałeś umaić Twój tekst poetyckim kwiatkiem „seks brudny jak ściera”. To bardzo ładne i warte upowszechnienia jako próbka dialogu intelektualistów nowego chowu.

  111. Heleno,
    widzisz jak łatwo wyciągnąć błędne wnioski jak zbyt wielką wagę przykłada się do nieistotnych szczegółów.
    Zrobiłem błąd literówki pisząc szybko i bezpośrednio na blogu. Ale to nie zmienia faktu , że urodziłem się w Polsce jeszcze w czasie okupacji Niemieckiej i do tej pory w Polsce żyję. Żyję dostatecznie długo by sporo doświadczyć , bywać za granicami na wschodzie i zachodzie i zorientować się, że nigdzie nie jest idealnie. Obecnie mimo że zmiana na plus jest olbrzymia ludzie i tak są niezadowoleni , a wielu jest wręcz sfrustrowanych. Przysłowie -jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził- jest jak widać mądrością ponadczasową . Znam obecnie ludzi którzy z łzą w oku wspominają czasy PRL’u Gierkowskiego gdy żyło im się spokojnie i dobrze.

  112. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @WINIEN 2010-01-18 o godz. 14:55

    A juz martwilem sie autentycznie, ze zapomnial Pan piora, ze ugrzezlo w czyms grzaskim.
    Domyslam sie, ze chce Pan powiedziec, ze za kazda kariera w systemach totalitarnych zawsze – bo to jest constans – stoi jakis general.
    Pan zaczyna mi sie znowusz podobac, szanowny Panie WINIEN. Czyzby forma renesansu z mojej strony?.
    Niech Pan tak trzyma, to zaczyna mnie rajcowac. Pan ma wyjatkowo ciekaw pioro, Pan postrzega w niektorych tematach bardzo szeroko – szkode ze tylko w niektorych. No ale jeszcze nie odchodzimy – prawda? Wszystko moze sie jeszcze zdarzyc…
    Kto by pomyslal… Pan ma wysoce rozwinieta wyobraznie.
    Odkrywam nie tylko w sobie nowe – dotad nieznane mi – poklady(?) No cos takiego…

  113. jasny gwint & ted

    Obecne hordy wasali i slugusow to odpowiedniki operatorow komor gazowych i kolaborantow w czasie hitelrowskiej okupacji.

    Nie moga wybaczyc sowietom ze nas wyzwolili. Potracili przeciez prace i przez nastepne 45 zabroniono im lizanie tylka zachodowi. Dlatego nie beda obchodzic rocznic wyzwolenia Krakowa, Warszawy ani tsiecy innych miejscowosci. Bo dla niech okupacja hitlerowska byla lepsza.

    Ale dlaczego wybrali rocznice wyzwolenia Oswiecimia ? Nie moge tego zrozumiec – a moze to tylko falszywy uklon w strone Israela.

  114. Kartka 0.02
    I tu wyłazi z ciebie cała nieuczciwość i tendencyjność oceny. Albowiem nie tylko w dawnym DDR zmieniono blokowiska. W Warszawie na osiedlu superbloków Za Żelazną Bramą pieknie odnowiono wewnątrz i zewnątrz 15 pietrowe bloki i równie estetycznie odszykowano skweropark miedzy Marszałkowską i Jana Pawła. Dla Wietnamczyków, którzy w wiekszości tam się wprowadzili, to istny raj. Największe blokowisko Warszawy – Ursynów, też wygląda coraz lepiej.

  115. Jasny Gwincie
    Zaczyna mnie zastanawiać z jakiej przyczyny ciągle wracasz do mej metafory. Skoro Cię ona tak nurtuje po prostu zrób to o co Cię prosiłem dwa dni temu.
    „Jasny gwint – bloger o powiedziałbym szczerym ale szorstkim stylu ma wątpliwości co do mojej metafory “seks brudny jak ściera”. No ale przypadkowy i wykonywany przez urżniętych w trupa bohaterów seks w filmie Smarzowskiego jest brudny jak ściera – nic na to nie poradzę. Taki był zamysł reżysera i tak – ofiarnie – zagrali te sceny aktorzy. Jasny gwincie – obejrzyj i znajdziesz w tym seksie lirykę to napisz – chętnie podyskutuję.”
    Pozdrawiam

  116. Slawomirski pisze:

    2010-01-18 o godz. 19:24
    ——————————-
    Szanowny Panie,

    teraz Pański apetyt, nadaje się ewentualnie do pokazania Pana w „Rekordach Guinnessa”. Obecnie, nawt gdyby papryczki „chilli” zakąsiły Pan Hitlerem czy Savonarolą, -wszystko to razem wzięte , byłoby warte ponownemu odkryciu np. równania Talesa- przez kogoś o potencjale intelektualnym porównywalnym z Pańskim apetytem…
    Być ze swoimi nieprzeciętnymi możliwościami w odpowiednim Czasie i Miejscu-to dopiero jest coś!

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    A może Pańskie problemy z przeszłością , wynikają z tego, że się Pan żle odżywia…

  117. absolwent,

    ciekawe, ze „zaprogramowany” Slawomirski to dla Ciebie temat dyzurny, natomiast „zaprogramowany” (chyba basic’iem…) busdoc juz nie…

    Pozwolisz, ze zacytuje Klasyka: „I tu wyłazi z ciebie cała nieuczciwość i tendencyjność oceny. „ (absolwent, 2010-01-19 o godz. 10:58).

    Pozdrowienia.

  118. absolwent pisze:
    2010-01-19 o godz. 10:58

    „Największe blokowisko Warszawy – Ursynów, też wygląda coraz lepiej”

    Urynow, dzielo dekady Gierka zawsze dobrze wygladal. To jest swiatowa klasa.

    Ale nie miejmy wapliwosci, dla zbyt wielu slugusow zachodu nic nigdy nie bedzie zadawalajace tylko dlatego ze zbudowane w PRL. Suteryna, slums, kanal ze szczurami i nawet wyspisko smieci jest dla nich lepsze – byleby na zachodzie.

  119. Absolwencie
    Pozostaje mi tylko podziękować za dobrą informację zwiastującą nowe czasy. Szczerze cieszę się, że – choć powoli – następują zmiany. I mam nadzieję, że obsesje Adasia Miauczyńskiego bohatera „Dnia świra” i człowieka z blokowisk stracą aktualnośc oraz pozostaną tylko archiwalnym opisem tego co było i nigdy nie wróci.
    Pozdrawiam

  120. Szanowny Panie Slawomirski,
    przegladnalem ponownie wczoraj po trudnym tygodniu pracy (tym razem na bialo zasniezonym Berlinie; jak zwykle po paru tygodniach kolor sniegu w miescie sie zmieni) „Cyrograf“ Flaszena. Stwierdzilem co nastepuje: wszyscy sie starzejemy; byly guru, bylego mistrza teatru rowniez. Z wiekiem stajemy sie bardziej tolerancyjni, niestety czesto wobec siebie samych. Dotyczy to rowniez Flaszena. Wystarczy przeczytac Cyrograf i zastanowic sie nad problemami prominentnych osob w czasach zaprzeszlych. Ciekawe sa jego wynurzenia o literaturze socrealistycznej. Mimo wszystko wychodze z zalozenia, ze Flaszen byl porzadnym czlowiekiem, z podpisanym cyrografem, badz nie. Dziwi mnie jednak, dlaczego nagle po latach odczuwa potrzebe spowiedzi w GW. Idac za glosem jednego z blogujacym ograniczam sie do oceny jego ksiazki. Coz, dzisiaj niewiele z nia moglbym poczac. Kiedys jednak chetnie sluchalem i czytalem Flaszena.

    Pan Passent posluzyl sie rowniez przykladem Andrzeja Wajdy; wszyscy podziwialismy jego filmy i chwala mu za to. Nie wszyscy podziwiaja jednak A. Wajde jako czlowieka i rezysera. Wystarczy przeczytac ksiazke/wywiad kolegi po fachu Andrzeja Zulawskiego „Przewodnik krytyki politycznej“. Polecam goraco te lekture, mozna sie wiele dowiedziec o tzw. swiecie filmowych i o Wajdzie rowniez. Niektore filmy pozostana w naszej pamieci, czy Wajda jako czlowiek, nie wiem. Tam moglibysmy dalej gawedzic jak czyni to gospodarz. Pozytywne jest to ze przezylismy, co nie bylo skomplikowane. Starosc nie radosc. Ciagle sadze, ze samo zycie bylo bardziej skomplikowane niz przezycie PRLu. O tzw. przezyciach redukowanych do dancingow, pijatyk i innych uciech oraz innych zrodlach wesolosci nie bylo jednak mowy. Owszem byly „momenty“, za malo troche na cale zycie. Jak wspomnialem dziwia mnie odruchy bylych prominentow uciekajacych sie do publicznej spowiedzi.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Wole jednak Zulawskiego; moze dlatego ze naleze do tzw. frakcji paryskiej (Stychowski wie o co chodzi).

  121. Lizakowi ludzie lub sam Lizak pojawili sie w blogu.
    WINIEN

  122. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-01-19 o godz. 10:05
    Dziekuje za uznanie w imie dawnej sympatii. Do Boboli mnie Pan jednak nie przekona; ze wzgledu na jego prefiksacje „anty”.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Dziwi mnie Pana milczenie wobec postaw Lizakowych ludzi.

  123. do
    Monteskiusz pisze:

    2010-01-18 o godz. 23:13
    tez bym nie darowal. Mimo, ze moralnosc slepego imoralnosc gluchego sa diametralnie rozne. Tak pisal twoj imiennik.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  124. do
    absolwent pisze:

    2010-01-18 o godz. 21:36
    Nigdy nie twierdzilem, ze kapitalizm jest systemem idealnym. Irytuja mnie jednak lewicowi samozwanczy, uzurpujacy sobie prawo do wylacznosci.
    WINIEN
    PS
    Prawdopodobnie wybieramy te sama partie; w roznych przestrzeniach politycznych i geograficznych.

  125. Pedzacy Krolik ? , coz to za rewelacja , przeciez od dawna wiadomo , ze chodzi o to , zeby go gonic.
    Przerwalem (?) pisanie by wysluchac rozmowy R. Kurkiewicza z Panem na TOKFM , szczegolnie drugiej jego czesci oczywiscie z przyjemnoscia. Pedzacy krolik IV RP. Pozdrawiam

  126. Oczywiscie „jej” a nie Kurkiewicza, przepraszam.

  127. Lekko wzburzył mnie ten artykuł.
    Po Macierewiczu, nie został żaden profesjonalista w polskiej armii?????????
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7463846,Irakijczycy_na_lodzie.html
    Czy w wywiadzie pracują już tylko sami idioci, przepraszam- „mądrzy inaczej”??????

  128. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Nasza Droga Planeta staje sie powoli ale pewnie miejscem coraz bardziej ekscentrycznym. Stwierdzam to z pewnym rozgoryczeniem bowiem wolalbym osobiscie miec starosc nieco spokojniejsza i moc patrzec z wieksza wiara w przyszlosc jaka mi jeszcze pozostala. Niestety! Prawo wzrostu entropii ma najwyrazniej niekorzystne rozszerzenia na spoleczno-polityczne i gospodarcze aspekty naszej rzeczywistosci. „Malpy nie powinny opuszczac klatki”- tak swego czasu pisal znany pisarz polski Kornel Makuszynski w ksiazce „Bezgrzeszne lata”. Co jednak zrobic gdy malpy nie tylko zostaly z klatki wypuszczone ale na dodatek zasiadly u sterow swiatowej gospodarki? Gdy zajmuja naczelne stanowiska panstwowe? W USA dziennikarze i politycy trabia o wyjsciu z recesji.” ( … ) Tylko konsekwentne falszowanie statystyk zatrudnienia ukrywa przez spoleczenstwem fakt, ze w chwili obecnej 25% „sily roboczej” w USA nie ma pracy i ma dosyc nikle szanse na jej dostanie w ciagu najblizszych kilku lat. (…)Nie inaczej wyglada tez sytuacja w Naszej Umeczonej Ojczyznie chociaz skala problemu jest mniejsza. Takze i tu glownym winowajca jest nadmierne rozpowszechnienie sie demokracji co pozwolilo na awansowanie na stanowiska decyzyjne ludzi, ktorzy mieli co najwyzej kwalfikacje na stanowiska menadzerow niskiego szczebla. (…)

    `Dzisiaj jest nas +/ X miliardow. Z tej okazji przygotowany przez ONZ program telewizyjny. Wystapili biali i czarni. Biali – to starsi panowie: Clark, Brown, Vonnegut i inni, ktorzy zamartwiaja sie, ze jest nas juz +/- X miliardow i co bedzie dalej, jaka ciezka czeka nas przyszlosc. Ich twarze wyrazaja zatroskanie i powage.
    Czarni natomiast – to zespoly rockowe, jazzowe, rozspiewane, rozbawione.
    I tak juz bedzie – starzy biali beda zamartwiac sie, ale ich zatroskane glosy beda rozlegac sie coraz slabiej, natomiast kolorowi beda zajmowac coraz wieksza czesc sceny zwanej swiatem’ itd… http://bobolowisko.blogspot.com/2010/01/czasy-w-ktorych-zyjemy.html
    http://www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1502437,1,komisja-hazardowa–wywiad-z-bartoszem-arlukowiczem.read

  129. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Jak slysze slowo kultura automatyczne siegam po rewolwer!”

    Gdzie ja to juz slyszalem, Szanowny Gospodarzu, moze bylby Pan tak laskaw sobie cos przypomniec?

  130. Cały dzień mnie gnębiło, że4 tak się pomyliłam, pisząc o aktorce, która prowadziła we wrocławskim MDK zajęcia teatralne. To nie była Maria, lecz Stanisława Zbyszewska. Aby naprawić ten błąd, jej zdjęcie z młodych lat…
    http://img.audiovis.nac.gov.pl/SM0/SM0_1-K-9439.jpg

  131. Urynow, dzielo dekady Gierka zawsze dobrze wygladal.
    Cytat z blogu.
    WINIEN
    PS
    Wierze jednak, ze jest wile ladnych i ciekawych dzielnic i nie tylko w Wwie.

  132. WINIEN – 09:44
    Gdzie ja napisałam, że nie było wykluczonych i prześladowanych? No gdzie?
    Mój ojciec był takim wykluczonym, nie pozwolono mu pozostać w centralnej Polsce,, nie pozwolono wybrać miejsca przesiedlenia. Przeniesiono nas na Dolny Śląsk, kiedy już sprawdzono, że tu nie będziemy mieli ani rodziny, ani znajomych. Rodzice mojej szkolnej koleżanki przyjechali, dostawszy zakaz zamieszkania w promieniu 30 km od własnego – DUŻEGO – majątku. Nie chcieli o tym z nami, dziećmi rozmawiać, abyśmy nie ściągnęli na rodziny jeszcze większego nieszczęścia. Ale przeżyliśmy, swoje dzieje a raczej dzieje rodzin poznaliśmy wiele lat później, jako dorosłe osoby.
    Śmiech mnie ogarnia, kiedy ktoś wygaduje, że w domu od dziecka uczono go nienawiści do Rosjan i uczono historii tej prawdziwej, o męczeństwie i bohaterstwie naszego narodu – tego prawdziwego. To są opowieści Hoffmana! To jest zwyczajny pic!

  133. WINIEN pisze:

    2010-01-19 o godz. 13:16

    „Ciagle sadze, ze samo zycie bylo bardziej skomplikowane niz przezycie PRLu.”

    Dziekuje za kolejny madry wpis.

    Slawomirski

  134. Sebastian pisze:

    2010-01-19 o godz. 11:37

    „A może Pańskie problemy z przeszłością , wynikają z tego, że się Pan żle odżywia…”

    Nie bede pisal na temat octowej kuracji Jaruzelskiego.
    General do tej pory jest z niej dumny(starczy umysl nie wie co mowi).
    Ale nie o to tu chodzi.

    Mialem problem z odzywianiem sie.
    Bylo to w roku 1982. Daleko od Europy.
    Po prostu nie mialem pieniedzy na jedzenie.
    Chodzilem do pracy glodny. Nie mialem pieniedzy na chleb.
    W koncu zdecydowalem sie poprosic moja szefowa o $20 na jedzenie.
    Byla tym zdziwiona.

    Teraz mam duzo pieniedzy,rodzine,dom,kilka samochodow a moja zona co tydzien robi kanapki z dziesieciu bochenkow chleba dla bezdomnych.

    Slawomirski

  135. Tekst Redaktora przefiltrowany przez własne doświadczenia, odczytuję jednoznacznie:
    walka toczy się o wartości- BYĆ, czy MIEĆ……….
    Pamiętam taką dyskusję z czasów ogólniaka, przy kilku tokajach i wermutach „Cora” [dlaczego nie do dostania obecnie? smaki młodości…]
    „tam jest moja ojczyzna, gdzie jest mi dobrze, czy tam jest mi dobrze gdzie jest moja ojczyzna”

    Nasi emigranci muszą sobie na to pytanie odpowiedzieć. Pozostający w kraju też…….
    A z historii należy wyciągać wnioski, Moim zdaniem dlatego frekwencja PRZECIW PiSowi w ostatnich wyborach była tak duża, Przeciw Kropiwickiemu głosowano w Łodzi w 95%.
    Pewne typy osobowości NIGDY nie powinny zajmować stanowisk publicznych. Urządziliby nam nasz kraj według własnych schematów.
    Świat paranoików dla normalnego człowieka jest nie do przyjęcia……..
    Uczymy się demokracji. Za 300 lat, będziemy biegli w temacie.
    A na razie, nie dajmy się zwariować
    Nawet „komuna” miała blaski i cienie, na miarę możliwości oczywiście….

    A „BUDKA SUFLERA” jest ponadczasowa!!!!!!!!!!!!!!!

  136. ANCA_NELA pisze:

    2010-01-18 o godz. 23:41

    „imprezy te prowadził prawdziwy hrabia Wojciech Dzieduszycki”

    Takiego nauczyciela to bym sie wstydzil.

    Slawomirski

  137. PS:
    Nieracjonalne i maniakalne jest moim zdaniem, przenoszenie współczesnej wiedzy i kryteriów na ówczesne czasy. To co się stało, zaskoczyło wszystkich „Kremlinologów”………
    Ale, niektórzy wiedzą- z perspektywy taniejącej odwagi- lepiej………..
    Ile trzeba by zainwestować, aby zdestabilizować obecnie Polskę? Frustratów, w dużej populacji jest wystarczająco dużo………
    Zasponsorować Macierewicza? Rydzyka? Isakiewicza?
    KAŻDA idea znajdzie swoich wyznawców i męczenników…………

  138. Monteskiusz pisze:

    2010-01-18 o godz. 23:13

    Tez nie zapomne komunistycznej opresji.

    Slawomirski

  139. Andrzej z Kalafiorni pisze:

    2010-01-18 o godz. 23:06

    Hipokryzja PRL zatrula milony.
    Spoleczenstwo zostalo okaleczone przez komune.

    Slawomirski

  140. Wiesiek 59
    Nie ma również wina „Mistella” oraz wina „Wino”, ale z kapslem „Spóldzielnia Las”.
    Za to wygrzebałem młodego Cugowskiego w niezłym filmie z tamtych lat.
    http://www.youtube.com/watch?v=YKVUrv_2NoU&feature=related
    Pozdrawiam

  141. Szkoda tylko , ze tak istotnymi elementami Polski 2010 sa dalej u nas prowincjonalizm i parafianszczyzna

    To jest moj ulubiona czesc Panskiego tekstu:
    „Dodam tu coś, co może zabrzmieć niewłaściwie, po heretycku: krajowi takiemu jak Polska, cierpiącemu na prowincjonalizm, wejście w system komunistyczny, wewnętrzny opór przeciw niemu, gra z nim, w końcu walka z nim – dawały optykę światową. To było wyjście z zaścianka, z parafiańszczyzny.”

  142. Jacobsky 12.37
    Slawomirski to kiepsko zaprogramowana katarynka, natomiast „busdoc” wielokrotnie zaprezentował nowe i istotne poglądy oraz informacje, którym nikt na blogu nie był w stanie zaprzeczyć i nikt nie podjął rzeczowej polemiki. Może czasem „jedzie po bandzie”, ale opozycja z ultraliberalnej prawicy nie dorasta mu do pięt.
    Pozdrowienia

  143. Co mnie najbardziej raduje na tym blogu, to program (lub moderator -nie wiem ) który wyświetla natychmiast po wysłaniu wpisu, iż
    „wykryto identyczny tekst, wygląda na to, że się powtarzasz”.

    Napis ten pojawia sie w momencie kiedy NIKT nie zdązył jeszcze tego tekstu przeczytać, żrozumieć, a co dopiero porównać z jakimś identycznym. Teoretycznie mógłby go porównać program komputerowy, sęk w tym że przecież nasze wpisy czyta chyba moderator i to on podejmuje decyzje, a nie program ?

  144. Kartko:
    To jest chyba mocniejsze………
    http://wyborcza.pl/1,75478,3142673.html
    Facet myśli i nie chce krakać jak wrony, pomimo tego że pomiedzy nie trafił………

  145. @Slawomirski
    Bardzo dobrze ze pomagasz bezdomnym i glodnym.
    Najlepsza pomoca jednak jest nie dopuszczenie do takiej degradacji ludzi. Dlatego tez jezeli ekonomia kraju nie ma za cel polepszenie bytu jak najwiekszej liczby ludnosci, taka ekonomia jest gowno warta.
    Polecam Naomi Klein “People First Economics”

    Wlasnie dzisiej widzialem:
    http://www.tvn24.pl/0,1638903,0,3,bieda-zaglada-nam-w-oczy,wiadomosc.html

    Fragment;
    “Jak wylicza Biuro Statystyczne Unii Europejskiej, aż 63 proc. Polaków nie stać na coroczny, tygodniowy urlop poza miejscem zamieszkania. Co piąty Polak nie może sobie pozwolić na wystarczające ogrzanie mieszkania.

    21 proc. polskiego społeczeństwa nie stać na to, by raz na dwa dni jeść mięso, rybę lub wegetariański zamiennik. Natomiast 17 proc. nie stać na jakikolwiek samochód.

    Podsumowując – według danych Eurostatu – jedna trzecia (32 proc.) Polaków jest dotkniętych „materialnym niedostatkiem”.”

    Smutne i ponure. To jest “tygrys Europy”

  146. Do:WINIEN

    Nie wiem skad sie wzielo powiedzenie „biedny jak mysz koscielna” to jest przeciez oksymoron w dzisiejszych czasach.

    Slawomirski

  147. absolwent pisze:

    2010-01-19 o godz. 18:52
    „Co mnie najbardziej raduje na tym blogu, to program”

    Radosci absolwenta rozumie tylko Mrs.Robinson i on sam.

    Slawomirski

  148. Michal pisze:

    2010-01-19 o godz. 18:27

    Cytowane zdania to nedza intelektualna.

    Slawomirski

  149. No widzisz Busdoc – twoje źródło podaje, że „najmniej osób narażonych na ubóstwo (w Europie!)jest w Czechach (9 proc.)….”. I pokrywa się to z moją obserwcją oraz tym co piszę od miesięcy. Nawet w obliczu globalizacji i liberalnego, wolnorynkowego systemu jeśli społeczeństwo wykazuje elementarną solidarność, wzajemną troskę o swoich członków skłonność do kooperacji charakter systemu gospodarczego niewiele mu przeszkadza. Czesi są społeczeństwem solidarnym, pogodnym, nastawionym na przyjemne i wygodne życie w związku z czym tak sobie je zorganizowali, że nie muszą szukać winnych swego nieszczęścia w Toronto.
    Pozdrawiam

  150. busdoc pisze:

    2010-01-19 o godz. 19:39

    Po chrzcie religijnym czas teraz na chrzest cywilizacyjny z Pragi.

    Slawomirski

  151. Slawomirski 17.04
    Ktoś mi powiedział, że kanapki Twojej zony są fatalne, wiec napisz z czym sa i gdzie je wydaje, wyślemy tam jakiegos testera smakosza. Wydaje je raz w tygodniu, a co jedzą przez sześć dni ? No i czy odliczasz wydatki zony od podatku ?

  152. Do:WINIEN

    Jestem zwyklym zjadaczem chleba.
    Film jest dla mnie produktem ludzkiego intelektu; nie fetyszem.
    Pamietam Wajde jako wielkiego czlowieka i Polaka. Bylo to zwiazane z przyznawaniem Oscarow. Przemawial do Ameryki i Wolnego Swiata w imieniu narodu polskiego. Dziekowal za podtrzymywanie sprawy polskiej przez dziesieciolecia sowieckiej okupacji. Mial lzy w oczach i glos mu sie lamal. Bylem wzruszony jego wystapieniem.
    Taka migawka z historii.

    Slawomirski

  153. absolwent pisze: (2010-01-19 o godz. 18:41)

    Może [busdoc] czasem “jedzie po bandzie”, ale opozycja z ultraliberalnej prawicy nie dorasta mu do pięt.

    Hmmm…. aż się prosi, żeby skwitować mówiąc, iż wśród ślepców jednooki królem… 😉

  154. Nieroby, złodzieje, kombinatorzy i inne draństwo doprowadziło PRL do dna (robiąc w przysłowiowego „wała” robotników, którzy protestowali by godniej żyć). Nie udało im się jednak sprzedać wtedy majątku narodowego, ale czego nie uczynili wtedy czynią od 1989r do dziś z ogromną aprobatą wszelkich mediów. Wtedy Polska należała do wszystkich, dziś do małej garstki (min do ludzi pokroju kolegów Zbycha i Rycha). Reszta jest „płatnikami” podatków na stwierdzenia sądów: „odszkodowanie………. obciążam skarb państwa”. Tak jak te 12 miliardów złotych, które zapłacimy za nieudolność władzy.

  155. Slawomirski pisze:

    2010-01-19 o godz. 17:24
    —————————
    Oj, Szanowny Sławomirski…

    znów się mi wszystko pomieszało.
    Ja czepiałem się Twojej „diety” z poprzedniego Twojego wpisu,,,

    Pozdrawiam,Seastian

  156. Kilka słów o stosunku ustrojów społecznych dla kultury.

    1) Państwo socjalistyczne z założenia miało być przychylne dla kultury, lecz z założenia miała to być jego kultura, na co kultura polska nie chciała „pójść”, stąd u kresu socjalizmu powstała piosenka „Żeby Polska była Polską”.

    2) Twórca, jeśli miał talent i dostatecznie dużo tolerancji na głupotę i niesprawiedliwośc, to się przebijał. Nie może być wielkiej zasługi ustroju w tym, ze nie banował ze sceny publicznej takiego kreatora, jeśli jego sztuka nie godziła bezpośrednio w racje ustrojowe, lub była wątpliwa ideologicznie, ale np. miała znikomy zasięg (nie mylić z rozgłosem), jak teatr Grotowskiego.

    3) Przykładów twórców, którzy dawali sobie radę w różnych warunkach, w historii znajdzemy mnóstwo, Choćby wielki malarz francuski David (wspaniałe portrety, m.in. Napoleona). Przeżył we Francji w dobrej formie artystycznej trzy reżimy – Ludwik XVI, Rewolucja (był wysokim funkcjonariuszem władz rewolucyjnych, przyjacielem Robespierre’a), Napoleon, został w końcu w 1816 r. wygnany z kraju za Restauracji nie za nieprawomyślne dzieła sztuki, a za konkretny czyn obywatelski – głosowanie za straceniem L XVI w okresie rewolucji. Malował nadal w Belgii, aż do śmierci w 1825 roku.

    3) Rządy komunistów w Polsce nie były tak barbarzyńskie dla twórców, jak np. w Czechosłowacji po 1968 roku lub Rumunii, ale to nie zasługa idei socjalistycznej, tylko naszego kodu społeczno-kulturowego – komunizm pasował Polakom, jak świni siodło. Ten kod nosili także w sobie komuniści, także ci którzy sobie przypomnieli o nim po 1956 roku.

    Pzdr, TJ

  157. „Może czasem busdoc jedzie po bandzie” – roztkliwia się absolwent.

    Może jedzie, ale żeby ktoś miał podejmować się rzeczone informacje czytać, już nie mówię – im zaprzeczać, a prostować – to już byłoby poniżej godności. „Rzeczowa polemika” z busdoc’iem skończyłaby się werdyktem absolwenta podobnym do tego jaki wydał onegdaj po spotkaniu N. Klein z J.K. Bieleckim. Dwa różne języki się spotkałym i dwie wizje świata. Żeby nie powiedzieć dwa światy, z których propagandziści i realiści pochodzą. Klein będzie pisać kolejne książki „demaskujące turboliberalizm”, na które zawsze znajdzie się czytelniczy popyt. Zaś Bielecki i wielu doskonałych ekonomistów polskich będzie sterować gospodarką. Tydzień temu połowa internautów POLITYKI chciała Bieleckiego na premiera rządu. Teraz 2/3 głosów jest za podniesiem wieku emerytalnego. W wiadomościach: płace w polskich przedsiębiorstwach rosną o 7%. Wiadomo za co chwalą polskich ekonomistów i przedsiębiorców: odrzucili oni nęcące „toxic assets”, zdobyli rynki Unii i zapewnili wzrost bez zagrożeń. Wiadomo jakie są bariery dla polskiego wzrostu gospodarczego i rozwoju cywilizacyjnego: niewydolne uniwersytety i szkolnictwo, własność państwowa w kilku sektorach gospodarki, fatalny klimat dla przedsiębiorczości, niska aktywność zawodowa i braki kwalifikacji, niedorozwój infrastruktury. Ale one z czasem zostaną usunięte – wbrew krzykom ekstremy kościelnej, jak i lewackiej.

    A jęki absolwenta i busdoca będą nadal nas dochodzić – to nie jest żadna jazda po bandzie, lecz szczekanie za karawaną, która i tak posuwa się dalej.

  158. Slawomirski – 17:47
    Będę wdzięczna, jeśli nie będziesz mi sugerował, czego mam się wstydzić.
    Zostałam tak wychowana, że wstyd, to pokazywać, że się cierpi niedostatek. Było przez kilka lat i tak, że zęby w ścianę, ale z trzech sukienek robiło się jedną i wyglądało elegancko, tego, co się jadło widać nie było i nie należało narzekać. I dla sąsiadów tośmy byli „warszawskie państwo”.
    Nigdy nie będę szanowała tych, co się ze swą krzywdą sprzed kilkudziesięciu lat obnoszą i mają innym za złe, że nie żyli w tamtych czasach w workach pokutnych. Dla mnie było ważne brać życie takie, jakie się przydarzyło, skoro nie mogę go zmienić. I nie tylko dla mnie. Myśmy się cieszyli każdą dobrą chwilą a o złych pamiętamy, ale się nie obnosimy, zadręczając swoim cierpiętnictwem wszystkich w koło.
    Przydałoby się nieco dystansu do własnych przeżyć o pięćdziesiąt lat a może i więcej wstecz.
    A hrabia Dzieduszycki dożył sędziwej starości, kiedy jego historia ujrzała światło dzienne. Wrocławianie bardzo silnie to przeżyli, bo był ogólnie lubiany i szanowany. Wiele dobrego dokonał dla miasta i jego kultury muzycznej i teatralnej. Za wszystko publicznie przeprosił i odszedł w niesławie. Do końca życia nie pokazał się już publicznie. Nie znalazł się nikt, kto by zaświadczył, że tą swoją agenturalną działalnością skrzywdził go osobiście, albo kogoś innego, znajomego.
    Sprawa była mocno nagłośniona i dyskutowana, ale jakoś wstydliwie ucichła i mściciele się nie znaleźli.

  159. Kartka z podróży pisze:
    2010-01-19 o godz. 20:30

    I ja rowniez podalem tu przyklad Czech (kilka miesiecy temu) jako kraju ktory nie poddal sie szalenczym terapia szoku. Wprowadzili reformy z wiekszym rozsadkiem i troska o obywateli.

  160. Nie mogę ocenić całego PRL, ale mogę porównać czasy Gierka i Jaruzelskiego z maleńkim intermezzo Kani. Wielu zarzuca Gierkowi, że wpadł w spiralę zadłużenia, ale moim zdaniem to jednak generał Jaruzelski walnie się przyczynił do upadku PRL. Otwarcie się Gierka na Zachód było promykiem nadziei zdławionym przez rządy WRON. Podejrzewam, że nie wszyscy tak uważają, ale dla mnie rządy generała to przekreślenie nadziei na szybsze wydobycie się z okresu protektoratu ZSRR.

  161. Pingback: Janusz Kolasinski

css.php