Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.05.2010
sobota

Gafa za gafą

29 maja 2010, sobota,

Zacznę od pochwał. Podoba mi się kandydatura Marka Belki na prezesa NBP. To świetna kandydatura, a w dodatku równy chłop, którego miałem przyjemność obserwować z bliska.

Nie wierzę Donaldowi Tuskowi, że  nie wiedział, iż marszałek Komorowski wysunie tę kandydaturę. Tusk chyba kpi z nas w żywe oczy. Ale może to był dowcip? Czy kandydatura jest zgłoszona w porę, czy nie powinien tego zrobić prezydent po wyborach? Początkowo sądziłem, że to jest niezręczność Komorowskiego, ale potem przeczytałem komentarz Witolda Gadomskiego w „GW”, który pisze, że GDYBY wybory wygrał Jarosław Kaczyński, to mając przeciwko sobie większość PO + SLD w parlamencie, mógłby nie być w stanie obsadzić NBP i to ważne stanowisko długo pozostawałoby nie obsadzone. Wiec popieram decyzję marszałka.

A propos Komorowskiego, to na jego miejscu nie paliłbym się do debaty z Kaczyńskim. Prezes PiS jest trudnym przeciwnikiem  w dyskusji. Jest szybki, błyskotliwy, ma świetną pamięć, dużo wie, ma poczucie humoru, dobrze panuje nad słowami, jest też doświadczony w dyskusjach z osobami niechętnymi. Słyszałem go kiedyś na kolacji w klubie Harvardu w Warszawie i był świetny. Bronisław Komorowski ma wiele zalet, moim zdaniem byłby lepszym prezydentem, ale niekoniecznie lepszym dyskutantem i polemistą. Jest trochę powolny, jego dowcip nie zawsze jest przedniej marki („przemówienia powinny być krótkie, a kiełbasa długa”), ma mniejszy temperament, i w dodatku popełnia gafy – Wikipedia, określenie Belki jako zastępcy sekretarza generalnego ONZ, czy coś w tym rodzaju, świadczy, że albo ma złą pamięć, albo nie odrabia pracy domowej. Zalety Komorowskiego – solidność, stałość, pewne ciepło, jakie wokół niego panuje, niekoniecznie są zaletami w debatach. Ale pożyjemy – zobaczymy.

Plus należy się także Tomaszowi Lisowi, za to, że podjął się reanimacji tygodnika „Wprost”. Kto inny mając tyle zaszczytów i laurów (kilkakrotny Dziennikarz Roku, zdobywca wielu nagród, najbardziej znany dziennikarz, kilka milionów widzów co tydzień) nie podjąłby się takiej trudnej i ryzykownej roboty. Dlaczego Lis to zrobił? Zapraszam do mojej rozmowy z Lisem, jaka ukaże się w przyszłym tygodniu w „Polityce”. Tutaj, ponieważ blog jest formą krótką, stawiam plusa właścicielowi „Wprost” i nowemu redaktorowi naczelnemu.

Oczywiście, po ponad 50 latach jestem patriotą „Polityki”, ale pamiętam, może lepiej niż inni, że „Polityce” dobrze robiła rywalizacja: „Kultura”, „Perspektywy”, „Przegląd Tygodniowy”, „Wprost”, „Newsweek”, „Ozon”  – długa była i jest lista konkurentów. Na tej rywalizacji na pewno skorzystają czytelnicy, zarówno „Polityki”, jak i „Wprost”, a to jest w końcu  najważniejsze. Warto zauważyć, że zmiana właściciela i naczelnego redaktora oznacza wyrwanie „Wprost” z zasobów medialnych PiS. Co o tym sądzi Lis? Zapraszam do rozmowy „Co z tym Lisem?” w najbliższej „Polityce”. Rzadko zapowiadam swoje teksty w papierowej „Polityce”, ale moje stosunki z Lisem mają już swoją historię. Zaczęło się kilka lat temu, zaraz po ukazaniu się jego książki „Co z tą Polską”. Zaprosiłem Lisa do Salonu „Polityki” w Sopocie, którego byłem gospodarzem. Przyszedł tłum ludzi, Lis był już gwiazdą (i cichym kandydatem na prezydenta…). Kiedy podałem mu mikrofon, żeby wygłosił zagajenie – już mi tego mikrofonu nie oddał do końca spotkania. Publiczność była w niego wpatrzona i zafascynowana. Ma on absolutny kontakt z widownią, a także wiarę we własne siły, dzięki czemu podejmuje trudne wyzwania. U mnie ma plusa.

A teraz minusy. Edmund Klich, akredytowany w  Moskwie do wyjaśnienia katastrofy lotniczej, od kiedy pojawił się w telewizji budził moje wątpliwości. Zaczął od pretensji do ministra obrony (że 3 dni nie miał tłumacza w Moskwie i że czuje się tam petentem), ale szybko zmienił zdanie i teraz okazuje się, że nie ma do Rosjan pretensji. Skompromitował się w programie „Teraz My”, najpierw mówiąc, że nie może powiedzieć, kto wszedł do kabiny pilotów, a potem podając, że to był gen. Błasik. Edmund Klich jest podobno bardzo doświadczonym pilotem i znakomitym ekspertem, ale chyba powinien wziąć przykład z prokuratora generalnego Seremety i mówić mniej.

Drugi minus jest dla Grzegorza Napieralskiego za ociąganie się z akceptacją kandydatury Marka Belki. Fakt, że decyzja zapadła bez udziału przewodniczącego SLD i kandydata na prezydenta, za to z udziałem Kwaśniewskiego, Kalisza i Olejniczaka, może być pewnym upokorzeniem dla Napieralskiego, ale tym bardziej powinien zrobić dobra minę, być ponad to, zdecydowanie poprzeć Belkę, bo to jest znakomity kandydat, a to dla Polski najważniejsze. Po co się krygować, skoro wiadomo, że SLD i tak powinno głosować „za”?

Trzeci minus należy się, no właśnie – komu? Tuskowi/Komorowskiemu  za to, że  nie uzgodnili tej kandydatury z PSL? Czy Pawlakowi za to, że kręci nosem, mimo, ze  kandydat jest świetny, a argumenty za jego powołaniem właśnie teraz – poważne. Podejrzewam, że Platforma postanowiła utrzeć nosa ludowcom, a Pawlak, który w sondażach ma wyniki bliskie błędu statystycznego, usiłuje wznieść się ponad poziom wody.

Wreszcie ostatni dzisiaj minus jest dla „Rzeczpospolitej”,   która chyba przesadza w obarczaniu Rosji odpowiedzialnością za katastrofę lotniczą. Oto tytuły z dzisiejszej (28 maja)  „Rz”: „Katastrofa Tu-154: pytania do Rosjan”, „Wciąż czekamy na dokumenty”, „Kontrolerzy też popełnili błędy?”, „Rosyjskie śledztwo budzi wątpliwości”. Moje wątpliwości budzi kierowanie podejrzeń w stronę Rosji, po której zapewne są błędy i niedopatrzenia, ale mnie się wydaje, że to jest przede wszystkim katastrofa polska.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 83

Dodaj komentarz »
  1. Też się uśmiechnąłem na twierdzenie Tuska, że kandydatury Belki z nim B.K. nie konsultował. Uśmiechnąłem, bo to prawda, tyle że taktyczna – po co konsultować rzecz podaną do wykonania. Co do T.Lisa mam identyczne zdanie (vide mój ostatni post: adamjer.blog.onet.pl). Nieco inaczej patrzę na grymasy Napieralskiego i Pawlaka – oni wiedzą, że Tusk finezyjnie rozgrywa już przyszłość, w której niewykluczona jest prezydentura Kaczyńskiego (nawet zaplanowana i zrealizowana poprzez debatę Kacz-Kom, tj. gambit Tuska dla powolnego ale ostatecznego dobicia PiS-u). W tej rozgrywce oczywiście bardziej liczy się SLD (ale bez Nap.) niż PSL. Pozdrawiam.

  2. Ja mam kłopot z komentowaniem Pańskich wpisów, ponieważ się z nimi całkowicie zgadzam. Bardzo żałuję, że Olechowski odpadł ze stawki. A może nie wszystko stracone?

  3. Redaktor Passent napisał:

    „Prezes PiS jest trudnym przeciwnikiem w dyskusji. Jest szybki, błyskotliwy, ma świetną pamięć, dużo wie,”

    Zgadzam się, że jest trudnym przeciwnikiem w dyskusji, lecz nie dlatego, że dużo wie. Dla przykładu Wałęsa był jeszcze trudniejszym adwersarzem. Czy ktoś wygrał z nim?
    Czy ktokolwiek jest w stanie dać radę głosicielom teorii spiskowych tu na blogu?

    O wiedzy ogólnej JK świadczy uparte omijanie szerokim łukiem spraw gospodarczych. Obejrzeliśmy w TV, usłyszeliśmy w radiu, przeczytaliśmy w prasie dziesiątki wywiadów z JK. W żadnym z nich nie napotkałem Kaczyńskiego jako działacza państwowego, który ma określone koncepcje gospodarcze.
    Owszem, przedstawia on pomysły dekomunizacji, walki z układem, wymiany elit i inne jako warunki sine qua non rozwoju, protestuje przeciwko jak najszybszemu wejściu do strefy Euro, walkę z kryzysem proponował (wraz z Kołodką) rozpocząć od zapożyczania się państwa i psucia pieniądza („przejściowe” powiększanie deficytu i „pobudzająca” inflacja) itd., itd.
    Wszystkie założenia gospodarcze, które głosi JK, to są kalki od doradców. Nie jest on zdolny do wypełniania strategii gospodarczych politycznym wykonawstwem, ponieważ nie rozumie ogólnych mechanizmów funkcjonowania gospodarki. Aby przyswoić tę wiedzę nie trzeba mieć tytułów, ani ukończyć specjalistycznych studiów. Należy po prostu ruszyć głową.

    Przypominam sobie, jak gorliwie JK swojego czasu forsował słynną koncepcję prywatyzacji pewnego profesora z Lublina, który wykombinował sobie, że społeczeństwo stanie się prawdziwym suwerenem, jeśli otrzyma bony „pokryte” majątkiem narodowym – bankami, fabrykami, drogami, mostami, lokomotywami, ziemią, zakładami oczyszczania miasta, itd., czyli majątkiem narodowym (wg wartości księgowej!).
    Nie da się wykreować prostszej ekonomii niż ta podana przez profesora z Lublina. Dlaczego świat z niej nie korzysta?

    Przypominam sobie upór z jakim JK podtrzymuje swoją ulubioną, a absurdalną w kontekście zasad eksploatacji starych samochodów teorię o zamachu na niego tajnych sił, które przepiłowały w jego aucie przewody hamulcowe.

    Jestem świadomy też, że w jego w jego licznych wypowiedziach na temat stosunków międzynarodowych dały się zauważyć elementy 19-wiecznych koncepcji polityki, których podstawowym elementem była teoria wrogości.

    Coś idzie nie tak? Co tam ekonomia, co tam moje błędy – należy wykryć, zniszczyć, unieszkodliwić wroga.
    Krasnoludki sikające do mleka zawsze są mile widziane przez ludzi o prostym, zdigitalizowanym binarnie światopoglądzie – 0 lub 1, wróg lub przyjaciel, Polak nie Polak.

    JK jest politykiem, który podniósł teorię wrogości do rangi podstawowego mechanizmu funkcjonowania ludzkości, odkrył, co faktycznie siedzi w człowieku, antropologia na miarę XXI wieku.

    Pzdr, TJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Sorry Gospodarzu,
    miedzy balkami i innym rumowiskiem ogolnej degregolady odpalmy to jeszcz raz bo moze ujsc uwadze – OK?

    „Excuse me …
    Mysle, ze Donald Tusk, gdyby posiadal odrobine honoru, ktorego mu najwyzaznie brakuje i to na calej lini, powinien podac sie do dymisji i to w trybie natychmiastowym jezeli to jest prawda (?) http://news.money.pl/artykul/prezydent;w;katyniu;rosjanie;zdumieni,201,0,598217.html”

  6. Jeżeli chodzi o propagandę „Rzeczpospolita” to taka odmiana „Naszego Dziennika” dla mniej odpornych.

    Gratuluję wystąpienia w sądzie w obronie Polonii urugwajskiej, przyrównanej przez pełnomocnika J. Kobylańskiego do paragwajskiego bydła. Kibicowałem z pierwszego rzędu, najbliżej drzwi.

  7. Tusk chyba kpi z nas w żywe oczy. Chyba..? A poza tym w chwilach rozterek i zwątpienia, jak zwykle, z pomocą przychodzi nieoceniona GW, a w niej WG. I wszystko staje się nagle jasne! Nie wypada nie poprzeć.

  8. W związku z tym, że w dzisiejszym felietonie Gospodarza przewija się wątek kandydatury Marka Belki na prezesa NBP mam pytanie do Blogowiczów znających się na finansach publicznych. W komentarzach odnoszących się do tej kandydatury przewijają się stwierdzenia (również opozycji) – „potrzebny nam człowiek na trudne dni, trudne czasy”. W związku z tym chciałbym się spytać czy Panstwo macie jasny pogląd, czy wiecie jaki jest aktualny stan finansów państwa polskiego. Konkretyzując to pytanie – jaka jest jakość źródeł statystycznych i innych narzędzi analityki ekonomicznej mówiących o stanie finansów państwa.
    Chciałem wyraźnie podkreślić, że moje pytanie ma charakter poważny a zarazem wyważony. Jak wielokrotnie pisałem nie znam się na ekonomii i jak dotąd z zaufaniem przyjmowałem to co mi podawały rządowe ośrodki analityczne oraz politycy. Tym niemniej po ostatnich doświadczeniach i skali wydatków, które się z nimi wiązały oraz wiązać będą w przyszłości nabrałem nieufności. Dodatkowo nieufność mą potęgują informacje o oszustwach i wirtualnej księgowości, ktorej dokonywał rząd grecki a wcześniej wegierski oraz wspomnienia o znienacka ujawnionej „dziurze” budżetowej Bauca. Tak więc przesłanek do twierdzenia, że rząd ukrywa katastrofalny stan finansów państwa jest mnóstwo. Bardzo bym więc prosił kompetentnych Blogowiczów o wyjaśnienie jak to naprawdę jest z polskim budżetem i czy naprawdę nie grozi nam kolejna katastrofa – tym razem finansowa.
    Pozdrawiam

  9. Czyli wszyscy powinni poprzeć kandydaturę Belki, bo jest to „świetny”, „znakomity” kandydat? A przepraszam bardzo, czy Pan przypadkiem nie rości sobie prawa do ostatecznego orzekania w sprawach tak arbitralnych jak ekonomia? Przeciez w ekonomii są dziesiątki szkół, których poglądy są względem siebie zupełnie nieprzystające, jednakowoż przedstawiciele wszystkich tych szkół mają tytuły profesorskie, poważne argumenty na poparcie swych tez. Za świetnych ekonomistów uchodzili Keynes i Mises, profesorami w tej dziedzinie są Belka i Kołodko. Należy przyjąć, ze nie ma jedynego słusznego modelu ekonomii, „prawdziwego”, toteż kazda ocena, a zwłaszcza laudacja w rodzaju „znakomity”, „świetny”, jest arbitralna i ten, kto ją formułuje, z tej arbitralności powinien zdawac sobie sprawę, w zadnym razie nie zgłaszać pretensji do tego, aby inni (Napieralski, Pawlak) tę ocenę przyjęli jako prawdę objawioną.
    Prezes NBP to organ mający umocowanie konstytucyjne, Prezes powoływany jest na 6 lat, czyli dłużej niż kadencje parlamentu i prezydenta. Kandydata wskazuje prezydent i trzeba przyjąć, ze ma to poważne uprawnienie dlatego, ze został wybrany w wyborach powszechnych i bezpośrednich oraz przysługuje mu domniemanie poparcia całego zbiorowego podmiotu suwerenności, narodu. Komorowski takiej legitymacji nie posiada i choc z formalnoprawnego punktu widzenia moze podejmowac wszystkie akty zastrzeżone dla prezydenta, za wyjątkiem mozliwości skrócenia kadencji Sejmu, to kultura polityczna nakazuje ograniczyć się do spraw nie cierpiących zwłoki. Naprawdę trudno za taką sprawę uznać powołanie Prezesa NBP. Od śmierci pana Skrzypka NBP sprawnie funkcjonuje, nic złego się z finansami nie dzieje i jeśli przez najbliższy miesiąc nie będzie się działo, nie ma powodu obsadzać wakującego stanowiska. Taka decyzja powinna być zarezerwowana dla prezydenta majacego legitymację do jej podjęcia. Nie przekonują też fantastyczne historyjki panów Gadomskiego i Passenta o możliwości wystąpienia patu konstytucyjnego w przypadku sporu co do kandydata między prezydentem J. Kaczyńskim a parlamentem zdominowanym przez PO. To jest trochę jak wrózenie z fusów, na dodatek pokazuje brak zaufania do rozsądku najważniejszych polityków w państwie, którzy prywatne animozje i utarczki mieliby stawiać ponad dobro państwa, w którego interesie lezy zapewnienie Narodowemu Bankowi prezesa. Naprawdę pan myśli, ze prezydent Kaczyński i premier Tusk byliby tak małostkowi? W kazdym razie niskie, graniczące z niemożliwością prawdopodobieństwo wystąpienia takiego pata konstytucyjnego nie upowaznia jeszcze Komorowskiego do podjęcia tak daleko idących kroków prewencyjnych, do podejmowania których nie ma legitymacji.

    I dobrze Pan radzi Komorowskiemu, zeby nie wchodził w dyskusje z Kaczyńskim. Komorowski dobrze wypaść moze w pseudodebacie, jak ta z Sikorskim, gdzie wszystko było z góry wyrezyserowane, ale nie w spontanicznej, nie mającej ustalonego przebiegu dyskusji z Jarosławem Kaczyńskim. Okazałoby się dowodnie, ze król jest nagi, ze jest jaskiniowym paleokonserwatystą, seksistą, kołtunem, ignorantem, potrafiącym wygadywać jedynie przygotowane przez spin-doktorów banały. Sam Pan jednak przyzna, ze byłaby to piękna katastrofa.

  10. „A propos Komorowskiego, to na jego miejscu nie paliłbym się do debaty z Kaczyńskim. ”
    – nie, no pewnie, po co debata. od razu koronujmy Bronka, a całą władzę nad każdą instytucją w państwie oddajmy PO. Niech Miro, Rychu i Zbychu harcują do woli.
    Uważam, że debata Komorowski- Kaczyński jest niezbędna, bo co innego widzieć kandydata wyretuszowanego, podrasowanego przez sztaby, co innego zobaczyć w konkretnej debacie, gdzie nie da się wszystkiego zaplanować (patrz: słynna debata Wałęsa- Kwaśniewski).

  11. Henryk Blida chce odszkodowania ;
    „W Sądzie Rejonowym Katowice-Wschód jest już tzw. zawezwanie do próby ugodowej. Posiedzenie sąd wyznaczył na koniec czerwca. Pan Henryk o terminie dowiedział się z „Gazety”, bo prowadzenie tej sprawy powierzył adwokatom. ”

    Mialem szczescie obejrzec przez przypadek spot hr. Komorowskiego .
    Niestety , wypisz wymaluj „Ranczo”

  12. Witam,
    co do debaty, która w końcu się odbędzie. Nie zwrócił Pan uwagi, że żaden z kandydatów na prezydenta nie odniósł się do przyszłego charakteru polskiej prezydencji w UE, która wkrótce nas czeka. Co prawda to premier będzie „głową” w Unii, jednak prezydent, którego kompetencje w zasadzie odnoszą się do reprezentowania Polski za granicą, będzie mógł także odegrać ważną rolę. Warto się nad tym już teraz zastanawiać, mając w pamięci Czechów, których prezydencja w powszechnym przekonaniu uchodziła za nieudaną.
    PS. Także kibicuję T. Lisowi. Wprost przestałem czytać lata temu, może w końcu pojawi się jakaś konkurencja dla Polityki:)
    Pozdrawiam,
    AO

  13. „Katastrofa polska ” – duzy plus za te ostatnie dwa slowa pozwalam sobie Panu przydzielic .

  14. Sadze, ze wiemy juz wszystko o tej katastrofie. 90 proc. przyczyn to brawura i glupota ludzi. Wielu ludzi, od prezydenta Kaczynskiego poczynajac, przez jego swite, Blasika i na pilotach skonczywszy. To wszystko sumowalo sie tak, ze do tej katastrofy musilao dojsc. 10 proc. winy ponosza Rosjanie, dlatego, ze nie zamkneli lotniska, ale latwo tak mowic po szkodzie. Gdyby zamkneli to byloby aj-wa, ze prezydent musial ladowac w Minsku i jeszcze Kaczka by naopowiadal glupot w trakcie uroczystosci, bo wiadomo, ze gebe mial niewyparzona (vide: spieprzaj dzidu, i nie byl zbyt inteligentny, vide: Irasiad). Sadze, ze ludzie rozumni powinni juz przestac dyskutowac o tej tragedii i zajac sie czyms innym. NBiech sobie ci co chca pielgrzyluja na Wawel i OK. Ja juz mam dosyc bezproduktywnego gledzenia o tej katastrofie.

  15. oczywiscie mialo byc : aj-waj 🙂

  16. Świetna wrzutka – ‚to jest katastrofa polska’. I to jest właśnie to prawdziwe i piękące jak diabli ziarnko soli w oku środowisk Rzepowo-PiSowsko-rydzykowych. A gdyby jeszcze rozpocząć dyskusję na tematy ‚kto przygotował listę osób na ten lot i jakim cudem znalazła się na pokładzie połowa najważniejszych urzędników w państwie i całe najwyższe dowództwo wojskowe’, ‚dlaczego samolot wyleciał za późno’, albo ‚dlaczego organizatorzy imprezy nie zadbali o podstawowe zabezpieczenia na wypadek niemożności lądowania w Smoleńsku’, że nie wspomnę o słynnych ‚naciskach’ i ‚presji’ – o, to wtedy już mielibyśmy wręcz histeryczny festiwal wykrętów, insynuacji i zwykłych łgarstw.

    Nie zgadzam się z ‚minusem’ dla Napieralskiego. To nie jest mój kandydat ale muszę przyznać, że imopnuje mi jego postawa. Propozycja obsadzenia Marka Belki jako szefa NBP [merytorycznie świetna] postawiła Napieralskiego w bardzo trudnym położeniu, tym trudniejszym, że stoją za nią Kwaśniewski i inne tuzy lewicy. I to jest – sorry za mocne słowa – wbijanie noża w plecy i jednoczesne wmawianie wszystkim dokoła, że bardzo się kocha tego, komu się go właśnie wbija. Obłuda totalna.

    Wreszcie na koniec – Komorowski wcale nie stoi w starciu z Kaczyńskim na z góry przegranej pozycji, powinien się tylko dobrze przygotować do debaty i – co ważne – panować nad sobą i zachować trzeźwy umysł bez względu na ewentualne niespodzianki. W końcu jest dojrzałym i inteligentnym facetem a nie dzieckiem wyciągniętym z piaskownicy na użytek kampanii.

    Pozdrawiam

  17. Mam trudności ze zrozumieniem zastrzeżeń wobec przedwczesności sięgania po kandydaturę prof. Belki. Wydawać by się mogło, że Komorowski go już powołał (jak dowódców wojskowych), gdy tymczasem on go zaledwie rekomenduje Sejmowi do powołania(!!!) Jakaż tu więc niegodziwość? Nie podoba się – nie wybiorą… Gdyby zaczekał do 21 czerwca, to przecież Sejm sie wtedy nie zmieni, więc albo by wówczas i tak Belki nie odrzucił, albo by blokował kandydaturę inną (zgłoszoną przez nie-Komorowskiego). A więc w najlepszym ( dla opozycji) przypadku pat!
    Zgadzam się, jest oprócz arytmetyki sejmowej coś takiego jak przyzwoitość, kultura polityczna i jak tam byśmy tego nie nazywali… Klasyczna labilność między prawem i duchem prawa… Ale trzeba by pomyślec o jakichś doprecyzowaniach, bo inaczej zawsze grozi nam doprowadzenie do wariantu siłowego: np. demokracja,tak – ale lewicy wolno mniej (lub coś w tym guście).

  18. Czytałam zachwyty Lisa nad zmarłym prezydentem i od tej pory nie czytam Lisa. Dziennikarz tej klasy powinien jednak byc świadom, co to była za osoba. Przegiął, stwierdzając, że gdyby go śp prezydent zawołał do pałacu, to by poleciał bez wahania. Nawet mimo poparcia dla tego wszystkiego, co wyprawiał jego brat? W tym miejscu wyrażę głebokie uznanie dla „Polityki”, która skomentowała smierć Kaczyńskiego z szacunkiem, ale obiektywnie, nie przesładzając tego wizerunku.

  19. TJ napisał:

    „JK jest politykiem, który podniósł teorię wrogości do rangi podstawowego mechanizmu funkcjonowania ludzkości, odkrył, co faktycznie siedzi w człowieku, antropologia na miarę XXI wieku.”

    Bardzo trafne spostrzeżenie, brawo!
    Można dodać, że jest to z powodzeniem wykorzystywane, co widać, słychać i czuć.

    Ukłony

  20. Feliks Stychowski pisze;

    Mysle,ze Donald Tusk, gdyby posiadal odrobine honoru……..
    powinien podac sie do dymisji………………………

    Panie Feliksie,gdyby politycy chcieli miec honor,to by nie
    bylo komu rzadzic.Polityk ma byc skuteczny a nie honorowy.
    Ma co jnnego mowic co jnnego myslec a jeszcze co jnnego
    robic ma osiagnac cel ktory zaklada.
    Frajerow nigdy nie brakuje zwlaszcza w Polsce.
    Zaznaczam ze Donald Tusk nie jest mojm faworytem,
    takich w Polsce narazie niema.

  21. Co nam powiedzieć mogą jeszcze kandydaci ?
    Przecież już wszystko każdy wie. Po co czekać do 20 czerwca.
    A dla tych debat to szkoda przecież czasu. To tak jakby ktoś się łudził, że uda mu się wyrobić sobie własne zdanie w ciągu 2 godzin o o liczącym np. 1 000 stron dziele literackim. Jeżeli nie można zrobić przyśpieszonych wyborów już np. za tydzień, to przynajmniej my ludzie zarządźmy sobie natychmiastową ciszę wyborczą.

  22. Jestem wiernym telewidzem programu Lisa w 2 TVP. Z zalem musze stwierdzic, ze w ostatnim czasie bardzo spuscil z tonu i poziomu i znakomicie dostosowal sie do publicznej TV. Sadze wiec, ze nie chodzi tu o zmiane kierunku politycznego „Wprost”, ale ze to Lis w koncu dojrzal do tego tygodnika. Nie zapomniane sa dla mnie momenty po wkroczeniu do Iraku, w ktorych „Wprost” kreowalo Polske na trzecie mocarstwo imperialistyczno-kolonialne i do tego jeszcze; „Dajcie nam tylko kilka szybow naftowych, to sami skasujemy u Irakijczykow za usluge”.
    Czy mozna taka skrzywiona mentalnosc wyprostowac ? Po co, jesli o wiele latwiej sie do niej dostosowac.
    O Komornickim i jego predyspozycjach wyborczych, a raczej ich braku pisalem juz wielokrotnie i ciesze sie, ze moje obawy zaczynaja byc podzielanen.

  23. Oj panie redaktorze, widzi pan same minusy,a może to
    taka taktyka że z każdego minusa można łatwo zrobić
    plus?Jestem akurat zwolennikiem tego trzeciego,bo źle
    widzę rządy „rodzinne” pramier i prezydent z jednej
    partii, a gdzie miejsce dla prezydęta wszystkich polaków?
    Skoro Tusk sobie poradził z Kaczyńskim to i pewnie
    Komorowski sobie poradzi.
    Niewiem czy jest potrzebny jeszcze jeden tygodnik tej
    klasy co Polityka czy Przegląd i inne, Wprost sobie tak
    mocno zabagniło pozycję że i T Lis może nie pomuc.
    Pozwulmy upływać czasowi a on pokaże
    ?

  24. Strach przed śmiercią jest bodaj największym strachem, czasem dorównać mu może tylko strach przez niedotarciem do Lasu Katyńskiego na rocznicowe obchody. Ale strach przed tym, że Marek Belka nie należy do właściwej szkoły ekonomicznej – wyraża go Mareknufc, albo strach przed katastrofą finansową ukrywaną przez rząd – Kartka z P., albo nawet strach Gospodarza przed inteligencją Kaczyńskiego w czasie debaty z Komorowskim i szerzej, możliwością wygrania tych wyborów przez tego pierwszego i oraz wszelkim jej konsekwencjami … to wszystko wskazuje na nadmiar negatywnego myślenia.

    Po pierwsze Belka nie należy do żadnej szkółki ekonomicznej, a po szkole, że tak powiem, jako minister finansów potem premier wykazał się i uzyskał the top notch. Mnie najbardziej podoba się kotwica Belki jako metoda trzymania deficytu budżetowego w ryzach, Grekom już dawno by się przydała, a taki to żeglarski naród. Teraz Rostowski jej używa, z pewnymi utemperowaniami. Całe to ble-ble o szkołach ekonomicznych jest samo w sobie passe, teoria ekonomii w rozumieniu heglowskiego cyklu teza-antyteza-synteza jest obecnie w tej ostatniej fazie, a tu jedni mówią o Belce, że jest monetarystą, nieprawda – wołają inni – on jest liberalnym keynesistą, obracanie niewiele znaczącymi etykietami jak kartami taroka. Ekonomiści są trudni w rozmowie, są uparci – twierdzi prez. Kwaśniewski. Dlatego ich funkcje są rozdzielone, jest prezes NBP, jest RPP, jest kilku ministrów z finansami na czele, każdy za coś innego odpowiada. Jeśli Belka nie jest najlepszym kandydatem na prezesa NBP, to kto nim jest? Belka jest bardzo dobry i tylko polityczne gierki są jak na razie przeciw tej kandydaturze. Dziwi mnie przy tym brak poczucia humory (w sensie prof. Bartoszewskiego) przechodzący w paranoję. Komorowski przed wysunięciem kandydatury Belki powinien przekonsultować z Pawlakiem i Napieralskim, ale nie z Tuskiem – twierdzi się. Oczywiste jest, że konsultował z Tuskiem, może od niego wziął ten pomysł (czyż nie wolno mu?), do tego trzeba było Belkę przekonać, więc wkroczył Kwaśniewski – ta polska powaga jest smiechu warta. Formalnie muszą oni cała procedurę przerobić, przede wszystkim uzyskać większość sejmową, i to się liczy.

    Natomiast strach przed prezydenturą Kaczyńskiego jest reakcją zdrowego organizmu i dlatego nie boję się o wynik wyborów. „NBP potrzebuje Belki” – pisze Gadomski, w podtytule jest – rynki mogą przestraszyć się („liczyć z ryzykiem”) Kaczyńskiego jako prezydenta. Nic dziwnego, że najsilniejszy jest strach przed „Gazetą Wyborczą”, u niektórych.

  25. Kolejna gafa w uprawianiu agitacji wyborczej POlityki na niekwestionowanego kandydata. Nie zapomniano także o wykpieniu Napieralskiego za ociąganie się. I do tego trzeba było 50 lat patriotyzmu. Sądzę, że Pani Środa nie potrzebowała aż tylu lat aby wyrazić swoją zdecydowaną opinię. http://wybory.wp.pl/kat,1025913,wid,12313366,wiadomosc.html?ticaid=1a408. Innym także nie potrzeba, POlityka jest wyjątkowa. Dlatego od długich lat nie czytam.
    Guru neoliberałów W. Gadomski ma wielkie kłopoty z samym sobą pisząc w dzisiejszej GW artykuł „Biznes i Jagiellońska polityka” w jaki sposób jaskiniowa rusofobia sprokurowała wielomiliardowe straty na zakupie przez Orlen rafinerii w Możejkach. Rafinerię , czyli kupę złomu kupiono /chyba na polecenie USA/ aby zagrać na nosie Putinowi. I zagrano ale sobie, a zapłacą jak zwykle ludzie. Znamienny przykład braku kompetencji, marnotrawstwa i niechlujstwa typowego dla prominentów etosu. Tego typu przykłady POlityki nie bolą, nie bolą ich też wysokości przyszłych emerytów, ale bardzo boli ich Napieralski. W Smoleńsku też chciano zagrać Ruskim na nosie, ale ta gra skończyła się fatalnie.

  26. Oto próbka pustosłowia, którym JK obdarzył opinię publiczną dziś w Zakopanem. Są to dwa ostatnie z pięciu warunków „zrealizowania marzenia „życia w dumnej, liczącej sie w Europie Polsce”:

    „Warunek czwarty to właściwe ułożenie tego wszystkiego, co określa naszą międzynarodową pozycję. Mamy wielkich sąsiadów. Musimy starać się z każdej okazji, by wokół nas było dobrze, by budować, coś co jest naszą szansą i siłą. Na wszystkich kierunkach: na wschód, zachód, północ i południe. Wiem, że my Polacy wnioski z historii wyciągnęliśmy.

    – Po piąte musimy dobrze rozwijać się, budować pomyślność naszej ojczyzny. Zrobimy to jeśli będziemy żyli w prawdzie. Polscy obywatele mają prawo wiedzieć, co wszystko w naszym życiu społecznym jest dobre, a co złe. Musimy znać prawdę, na kłamstwie nie możemy niczego budować.”

    Mój komentarz

    Mix Konfucjusza z Rousseau sporządzony przez stażystę z Gazety Popularnej.

    Pzdr, TJ

  27. jasny gwint (05-28 o godz. 20:44 i następne)

    Domaga się pan, abym opisał jak osądzam pańskie oskarżenia, np to:

    Bremer z razem z nim Belka są odpowiedzialni za największy szaber w stuleciu, gigantyczne złodziejstwo, korupcję i zniszczenie kraju łącznie z rozkradzeniem bezcennych zbiorów sztuki i zabytków kultury światowej.

    Czy sądzi pan, że UN i IMF są organizacjami mafijnymi? Przecież zatrudniły Belkę w odpowiedzialnej funkcji. Niech pan do nich wyśle swe oskarżenia, zamiast w kółko obracać nimi bezużytecznie na blogu. Oczywiscie, chociaż pana pisanie szkodzi Polsce, to ma zerowe znaczenie, więc na ogół daję sobie spokój. Jedyny efekt to to, że wiem iz moherowe berety są noszone nie tylko przez radiomaryjnych.
    Pozdrawiam

  28. Kartka z P. (05-29 o godz. 12:18)

    Najpierw „dziura Bauca”. W mojej interpretacji, jej przyczyna była z grubsza dwojaka. Gospodarka poważnie zwolniła, zarówno z powodu „schładzania”, a dokładniej napięć inflacyjnych i w wymianie handlowej po latach wysokiego, nie całkiem zrównoważonego wzrostu lat 1995-7. Nie podjęcie tych działań korygujących prowadziło wprost do kryzysu, jak grecki czy węgierski. Poza tym gospodarki europejskie, a szczególnie rosyjska przeżywały kryzys. Jak wiemy z ostatnich doświadczeń, polska gospodarka nie działa w próżni, dochody z eksportu zależą od sytuacji u naszych często większych partnerów i cykl koniunkturalny jest nadal ekonomicznym zjawiskiem. Zatem spadły dochody budżetu. Druga przyczyna to seria ustaw przegłosowanych przez AWS i SLD przed zbliżającymi się wyborami i po podliczeniu ich populistycznie nakręconego dodatkowego obciążenia wyszła dziura rzędu 80-90 mld zł. Tę drugą część szybko zlikwidowano, gdy wycofano uchwalone wcześniej ustawy, tuż po wyborach wygranych przez SLD. Magia.

    Jak widać polskie makrozależności są pod niezłą kontrolą w walce z niezdrowym populizmem, zwanym także wiarą w św. Mikołajów. Oczywiście jest to kwestia wiary w pozycję polskich liberałów ekonomicznych, oraz mimo wszystko w przejżystość rynków. Polska dosyc dobrze znosi zawirowania ostatnich 3 lat. Osłabienie złotego jest również dobrym zjawiskiem. Ciekawe, że wnikliwa analiza zjawisk potrafi zawczasu wskazać źródła napięć. Np. o wyśrubowaniu rynku nieruchomości w USA wiadomo było o 2-3 lata wcześniej zanim ten bąbel pękł. Myślę, że o problemach Grecji (i innych krajów południa eurostrefy) wiadomo było od dawna. Pamiętam gdy w latach poprzedzających olimpiadę w 2004 roku zgłaszano wiele wątpliwości co do finansów greckich. Aż doszło do ściany, tj. gdy Grecy nie mogli już więcej pożyczać na rynkach. Podjęcie bolesnych środków zaradczych odsuwa sie aż na ostatnią chwilę, gdy wszystkie karty lężą na stole.

    Oczywiście polska gospodarka ma swoje strukturalne i organizacyjne (aparat państwa) problemy, ale finanse są pod jaką taką kontrolą. Niektórzy maja nadzieję, że po następnych wyborach do Sejmu, gdy PO osiągnie większośc uda się nieco odważniej reformować i redukować zbędne wydatki, zatem deficyt. Straty powodziowe – 10 mld +, są drobną kwotą w całym systemie, nie wszystko przejmie budżet, niektóre straty pobudzą dynamikę i per saldo wyjdą jako zyski. Co do tego ekonomiści są zgodni. Jak zauważyłem w jednym z komentarzy pod poprzednim wpisem, jak podaje NYTimes, Polska jest przez rynki finansowe oceniana dość ostro. Co kosztuje, ale ma to też dobre strony, niejako uwiarygodnia i nie podpija optymistycznego bębenka.

    W ostatnich dwóch tygodniach wyszło szydło z worka. Dla rynków ważne jest nie tylko co przedstawią europejscy bankierzy, ale nie mniej – jesli nie więcej istotne jest, co sądzą o tym bankierzy Chińscy. Widoczne zmiany w strukturze gospodarki realnej w świecie nie odzwierciedliły jeszcze zmiany w globalnym systemie finansowym. To się uciera, jak również metody nadzoru nad bankami prywatnymi. Tzw. system Basel-2, który pieczołowicie budowano przez lata, upadł bez szansy na poprawki. T. Geithner (min. fin. USA) rozmawiał w Europie na ten temat, są spore rozbieżności stanowisk, w tym Kanady(hehe). Światowy system finansowy nadal dryfuje z dala od spokojnego portu, ale ożywienie gospodarcze jest widoczne.
    Pozdrawiam

  29. Piotr Kraczkowski
    Jest Pan pierwsza osoba, ktora udzielila mi logicznej odpowiedzi na powod pochowku Prezydenta na Wawelu. Prezydent zginal bohareska smiercia na terytorium wroga, w czasie wypelniania niebezpiecznej misji szpiegowskiej.
    Szkoda tylko, ze Pana teorie o szczegolnym wyposazeniu TU 154 nie znajduja dotychczas zadnego potwierdzenia w rzeczywistosci.
    Obecnosc gen. Blasika w kabinie pilotow sluzyla, jak Pan donosi, bohaterskiej Generala na posterunku, a nie miala zadnych celow kontrolnych, nadzorujacych, albo naciskowych na pilotow.
    Pozostala jeszcze teoria spiskowa.
    Prezydent Polski, osoba o ogromnym wplywach i znaczeniu miedzynarodowym, zostala zamordowana przez strone rosyjska na AMERYKANSKIE ZLECENIE. Tu kierowany doswiadczeniem, moge jedynie polecic zaszczycenie p. Prezydenta ekshumacja w najlepszym IPN-owskim stylu i na zakonczenie dodac; dobranoc, zegnaj zdrowy rozsadku !!!

  30. Podziwiam delikatnosc p.Passenta w ocenie intelektu obu kandydatow.
    W nazwaniu kto wg. niego slabszy, kto silniejszy.

    To jednak malo, poprosze o sugestie jak rozegrac debate by slabosci p.Komorowskiego staly sie jego sila.
    Zapomnijmy przy tym ze p.Kaczynski zmieni sie i wroci do swej agresywnosci. Nie wroci.Do wyborow na 100% nie.

    Co ma do zaoferowania p.Komorowski?

    Poczatek debaty?
    Przejscie na „ty” jako sygnal ze swemu przeciwnikowi glowy urwac nie chce? To kwestia kto pierwszy zacznie mowic.

    Pojscie krok po kroku po historii ostatnich 6 lat?

    Dyskusja bardziej z widzami nizli z oponentem? Tak sie nie da , nazbyt to aroganckie.

    A moze rozmowa -publiczna dyskusja nad kandydatura na prezesa NBP
    czy prezesa IPN ?
    Przedstawienie swoich racji i prosba o kontrkandydatury do WSPOLNEGO I PUBLICZNEGO rozwazenia?

    Dyskusja o planowanych przez PO reformach i miejscu w nich prezydenta?

    Rozwazenie sposobu uczczenia ofiar katastrofy?

    a moze ustawienie tak dyskusji by wymusic na oponencie ocene przemian relacji pol-ros?

    A jak powinien zachowywac sie podczas debaty p.Kaczynski by wykazac swe, docenione przez p.Passenta, zalety a zarazem kontynuujac poslanie o potrzebie konca wojny polsko-polskiej?

    Nic tu oczywiste.

    szaczegolnie gdy cala kampania pod haslem „Polaku kto cie bardziej kocha?”*

    Z tej racji nieoczywisty wynik debaty.

    m@B

    * i kto jakiego lubrykantu do prezerwatywki przy tym uzywa.

  31. Nie chcę myśleć w kategoriach plus-minus.
    Chcę, żeby p. E. Klich powściągnął wywód, chcę żeby p. Lis nowy wywód wzmógł, chcę, żeby przypuszczenie wywodu stało się wiarygodne – choćby na chwilę.

  32. Lis zrobil skrajnie bezkrytyczny wywiad z Tonim Blairem, ktory zaczal od stwierdzenia ze on sam jest czyms w rodzaju wielbiciela Blaira. Byl to nieprzyjemny pokaz dziennikarskiego lizusowstwa.

    Blair jest wspolodpowiedzialny za smierc ok. miliona irackich kobiet, dzieci, bezbronnych i tlumaczy sie, ze mial takie wrazenie po 911, ze trzeba usunac zagrozenie Husseina. Po wspolorganizowaniu rzezi w Iraku Blair przyjal wiare katolicka, ale zakaz napasci na Irak przez JP2 nic go nie obszedl. Talent Blaira, to talent skutecznego sprzedawcy odkurzaczy, talent wmawiania ludziom niezorientowanym oczywistych bzdur w rodzaju zagrozenia ze strony Husseina, zdolnosci Iraku do ataku bronia masowego razenia w 45 minut itp. Uwazam, ze przyjecie religii katolickiej jest ze strony Blaira tylko kontynuacja jego bezczelnych oszustw.

    I dla takiego czlowieka ma red. Lis publiczne wyrazy uwielbienia… Red. Lis chce zrobic kariere, ale brakuje mu poczucia, ze nie jest ona pewnych spraw warta.

  33. Uważam, podobnie jak Prawdziwy Polak (każdy obywatel Polski jest prawdziwym Polakiem, podobnie jak każdy Polonus czujący więź z ojczyzną, ale widać są tacy, co chcą być prawdziwsi. W tym przypadku czuję jednak niepozbawioną ironii prowokacyjkę), że debata między Komorowskim a Kaczyńskim mija się z celem. Obaj są przecież obecni na pierwszej linii polskiej sceny politycznej od 20 lat i wiemy, jakie mają poglądy i jaki mają styl uprawiania polityki. Wiadomo, że Komorowski będzie akceptował ustawy przedkładane przez Sejm, a Kaczyński będzie co ważniejsze ustawy wetował. Wygłaszane ostatnio przezeń deklaracje o końcu wojny polsko-polskiej można spokojnie między bajki włożyć. Wiadomo też, że w stosunkach międzynarodowych Komorowski będzie zasadniczy, ale koncyliacyjny, zaś Kaczyński będzie wojowniczy i nieufny. Wygłaszanie przez kandydatów jakichś programów mija się z celem, bo programy powinny mieć partie, żeby pozyskiwać dla nich wyborców oraz rząd, mający realną władzę. Poza tym sprawowanie urzędu prezydenta nie polega na sprawdzaniu się w debatach i dowodzeniu, kto ma lepszy refleks i celniejsze riposty.
    Debaty czołowych kandydatów mają sens w takich krajach jak USA czy Francja, w których prezydenci są faktycznymi szefami rządów. W Polsce widzę sens debat z udziałem polityków mniej znanych, żeby dali się poznać obywatelom. Tyle, że one z kolei nie przyciągną widzów przed ekrany telewizorów. Czyli też na dobrą sprawę nie mają sensu.

  34. Telegraphic Observer
    Najpierw komentarz z godz. 16:36.
    Strach przez załamaniem się finansów państwowych nie spędza mi snu z powiek jako, że żyję na marginesie tej państwowości i niewiele by mi to zaszkodziło. Spytałem z ciekawości – ewentualny krach ekonomiczny a głównie jego społeczno-polityczne reperkusje dostarczyłyby mi tylko tematów do pisania.
    A teraz komentarz z 17.26
    Przeczytałem uważnie dwa razy i jak rozumiem Twoim zdaniem sytuacja finansowa panstwa jest pod kontrolą i to nie tylko władz polskich, ale również organizacji i rynków finansowych. Rozumiem, też że są jakieś narzędzia oceny polskich finansów weryfikujace oficjalne wskaźniki i statystyki, które podaje rząd czy bank centralny. Natomiast zainteresowało mnie Twoje stwierdzenie, że „Polska jest przez rynki finansowe oceniana dość ostro.” Napisałeś, że to ma dobre strony, bo dyscyplinuje, ale nie napisałeś skąd ta rezerwa rynków finansowych się bieże i jak głębokie kłopoty finansów publicznych taką ocenę wywołały. Po prostu nie rozumiem czy jest nienajlepiej czy jest źle. Jak można by skalę tych problemów opisać krótko w kilku zdaniach? Czy np poprawa stanu wymaga działań typu greckich lub hiszpańskich czyli ograniczenia wypłat świadczeń emerytalnych lub pensji budżetówki?
    Pozdrawiam serdecznie

  35. Majtki z Moraga pociagaja bardziej niz polskie rozroby. I Andrzej Falicz, i Telegraphic Observer to wiedza. Reszta nie wie i brnie w powage o niepowaznem. Jak Obama. Poki sie ropa nie wysika do konca, nikt nic nie zrobi. Bo nikt nie wie jak. Pan Prezydent pieprzy o niedoli ludzi i talentach Sztabu a zdobyl sie tylko na wywalenie Birnbaum. I to „udaje Greka”. Tak samo polskie publicysty, maja gdzies Sprawy, a tluka szmal.

    To wole o majtkach. Bo majtki na wietrze w Moragu, to amerykanski but o 70 kilometrow od Rosji. But trzeba powiekszyc o setki butow lekarzy, dentystow, kucharzy innych „wszow logistycznych”, o wzrost z kazdym rokiem i – Ruscy maja orzeszek do zgryzienia. Nie musza gryzc, jak beda grzeczni, jak odpuszcza na Bialorusi i Ukrainie. Obama pieprzy z ta ropa w Zatoce, ale petelke na ruskiej szyi zaciska. Zyczymy Mu pelnego sukcesu. Nie zwazajac, ze Magrud i Jasnego Gwinta szlag trafia.

  36. Posiadanie kiepskiej pamieci, powolnosc, arystokratyczne pochodzenie i tendencja do popelniania gaf to wystarczajace zalety na prezydenta – i tak ma tylko przytakiwac premierowi – oby tylko rozumial kiedy…
    Ciapowatosc zwana cieplem to juz chyba wada…

    Ciekawi mnie na czym polega dzis lewicowosc SLD jezeli kandydat na szefa NBP jest podobno „lewicowym” kandydatem – nie tak dalej jak 5 lat temu lewica odebrala mu swoje poparcie a on przystapil do „demokratow”.
    Uwazam, ze „koalicja”z pseudolewicowym establishmentem to gwozdz do trumny PO. Chyba, ze wszyscy sie zgodzimy, ze ciemny lud wszystko kupi – nawet lewicowosc Belki – albo, ze doskonale wszyscy wiemy, ze z te lewicowoscia to tylko tak sobie zartujemy.
    Okazuje sie, ze lewicowcem jest ten, ktory ma poparcie Kwasniewskiego…czy to juz jest kpina czy jeszcze nie?
    Szanowny Gospodarzu to jak to jest z ta lewica?
    Olechowski…Belka, Ola od jedzenia bezy z domem w Kazimierzu…
    Czy wystarczy dodac do koterii slowo nowoczesna i wszystko gra?

  37. Platforma bedziewniedlugo tak szeroka, ze znajdzie sie miejsce i dla Leppera i Kaczynskiego i Cimoszewicza.
    Proponuje siegnac do historii i przemianowac PO na Front Jednosci Narodu.

  38. Panie Passent,
    nie dziwi mnie Pański zachwyt nad Belką. Jako komunista powinien Pan popierać innych komunistow. szkoda jedynie, że popiera Pan kogoś, kto wprowadził niechlubnej pamięci podatek od lokat. Lokata z zasady ma chronić przed inflacją, a nie przynosić dochód.. gdzie więc tu dochów kapiatałowy do opodatkowania? I ktos taki ma być szefem NBP i chronić pieniądze Polaków? Niech Pan to przemyśli.
    Z drugiej strony zdumiea mnie Pański zachwyt nad Lisem. Popierać karierowicza z rynsztokowym słownictwem? To przecież nie Pański styl?

  39. TJ pisze, o 16.29

    Panie TJ, a co miał powiedzieć JK pod Tatrami: ich jest dwóch, a ja jeden zostałem?, pamiętajcie Polacy, że ponad X wieków na was patrzy z wysokości samiusieńkich Tater? czy może, jak bedzieta sobie kiedyś krzywdować, to ja wam wtedy powiem, że ja wam Bronka na wójta nie wybierałem..?

  40. Milion zabitych kobiet irackich przez Blaira. Ludzie, gdzie tacy się rodzą, z takimi poglądami.

  41. Medrzec z Toronto wykonał ciurkiem trzy sązniste teksty z których wynika że Belka jest salwatorem i nadzieją wszystkich neoliberalnych Polaków. W odróżnieu od Mędrca znam Belkę osobiście ( cenię jego poczucie humoru zwłaszcza) ale też wiem gdzie sie doksztalcał (University of Chicago) i o kim pisał pochwalne ksiazki – tak, tak, o Miltonie Friedmanie i Reaganomice.
    Tak wiec, nie mam żadnych wątpliwości do jakiej szkoły ekonomicznej nalezy go zapisać, mimo dośc długiego stażu w PZPR. Po prostu zmienił poglądy. Zresztą gdyby był marksistą, keynesistą, nawet ordoliberałem, chyba nie dostał by tej fuchy w MFW ?
    Natomiast twierdzenie Medrca, że Belka wespół zespół z Bremerem w Iraku wypełniali humanitarną misję UN i iMF, to dowód że szkoła perswazji Jacka Kurskgo pt „Ciemny lud to kupi” może byc twórczo zastosowana także na tym blogu.
    We are amused ,mr Observer, really we are…….

  42. Do Mareknufc 2010-05-29 godz 12:19

    Warto przeczytać:
    http://sophico1.blog.onet.pl/Testament-powypadkowy-kandydat,2,ID407191125,n
    Może wtedy zweryfikujesz swoje stanowisko o Komorowskim, który „nie ma mandatu”, jaki miał Lech Kaczyński: „…dlatego,ze został wybrany w wyborach powszechnych i bezpośrednich…”
    Ten link polecam także innym blogowiczom, którzy mają podobne zdanie.

  43. Dziś odszdł Denis Hooper – wielki aktor i jeden z bohaterów „Swobodnego jeźdźca”, filmu na ktorym wychowały się pokolenia porządnych liberałów i lewicowców. Szkoda …
    http://www.youtube.com/watch?v=zHd6m_cirrU&feature=related

  44. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Ted 14:05

    Panie Ted, mysle ze skutecznosc polityczna, tak jak kazda inna skutecznosc mozna pogodzic z godnoscia osobista.

    Dopiero polaczenie tych dwoch elementow moze doprowadzic do pozytywnej efektywnosci.

    Inaczej mowiac, istnieja politycy ktorych sie szanuje z racji politycznego profesjonalizmu i sa politycy ktorymi sie manipuluje.
    Donald Tusk – wedlug mnie – nalezy do „rasy” tej ostatniej.

  45. Bede glosowac na Komorowskiego z wiadomych powodow (ze strachu).
    Mam poglady zdecydowanie lewicowe ale ze sklonnoscia do rozwiazywania trudnych socjalnych i politycznych problemow wykorzystujac zdrowy rozsadek.
    Polska lewica jest dla mnie swatopogladowo na pozycjach liberalnych z odchyleniem prawicowym.
    Nie do przyjecia jest dla mnie prezes lewicy afiszujacy sie faktem ze jest osoba wierzaca, szczegolnie w czasach kiedy kosciol blokuje marsz Polski do nowoczesnosci i bedac najbardziej zacofanych kosciolem europejskim, nie wspominajac o ciemnocie pogladow wiekszosci episkopatu.
    Kiedy lewica podejmie walke z zacofaniem powodowanym przez kosciol bede glosowac na jej prezesa nie zwazajac na strach.

  46. Panie redaktorze, rzeczywiście kandydatura Marka Belki na prezesa NBP jest świetna, ale tylko w zestawieniu z byłym prezesem. Mam z tym panem Belką osobiste porachunki, ponieważ jestem z pokolenia, które mimo niewielkich dochodów stara się raczej oszczędzać, a ten świetny obecnie kandydat, będącym ówcześnie ministrem finansów, postanowił dziurę budżetową załatać podatkiem od niewielkich oszczędności takich obywateli jak ja. W związku z powyższym mam pewne wątpliwości, czy ta kandydatura jest aż tak świetna, skoro po kieszeni dostają oszczędni.
    Pawlak ma zawsze pretensje o stanowiska dla nieswoich, –
    tak zachowywał się w każdej koalicji do której wchodził PSL – ale nie przejawił inicjatywy zgłoszeniem swojego kandydata. Po czasie oznajmił, że dobrymi kandydatami byliby pan Kołodko lub pani Trenkner. Myślałem o Kołodce, bo to oryginał, ale jak go zobaczyłem w TV, zmieniłem zdanie; przestał chyba biegać, przytył i cholesterol zaburzył mu proces myślenia. Choć muszę przyznać mu plusy dodatnie, za krytykę profesjonalizmu
    członków rady polityki pieniężnej z nadania PO i PiS i na tym tle nawet współczuł – chyba jednak nieszczerze – panu Belce.
    Podzielam pańskie zdanie co do debaty pomiędzy Komorowskim i Kaczyńskim, choć jeden z blogowiczów – @MaliNeo – na blogu Szostkiewicza przypomina atmosferę przed debatą Tusk – Kaczyński. Wtedy też Donek, przezywany ciamciaramcią, przez jednego głupka z PiS(obecnie europosła) , miał być pożarty przez Jarka. Nic dwa razy się jednak nie zdarza, ja też obstawiam klęskę Pana Gafy Komorowskiego.
    Zgoda, każde zniknięcie tytułu prasowego z rynku jest złe i życzę panu Lisowi sukcesów, – kiedyś czytałem ten tygodnik – ale z czasem opinie przekształciły się w nachalną propagandę i przestałem kupować.
    Pana Napieralskiego i Klicha wkładam do jednej szufladki, ponieważ obaj najpierw wzbudzili w mnie złość, a teraz tylko mogę się nad nimi litować.
    W temacie katastrofy smoleńskiej słyszałem niedawno ciekawą wypowiedź jakiegoś Semki, a jest ona ciekawa raczej jako przypadek medyczny, ale postaram się ją krótko streścić.
    Prowadzący dyskusję(?) z Semką mówi: no przecież Rosjanie odesłali nam 500 kg rzeczy osobistych ofiar i nasi specjaliści nie wykryli na nich śladów materiałów wybuchowych. A na to rzeczony Semka: a co to, nie można było oczyścić tych przedmiotów z takich śladów?
    Gdyby Semka ruszył swoje dwa grube pośladki i zapytał specjalistów o możliwość takiej operacji czyszczącej, i czy takiemu procesowi zostały poddane te przedmioty to, nie musiałby bełkotać bzdur. Jeśli to jest dziennikarstwo, to mój post jest 13 zgłoskowym poematem.

  47. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Ted 14:05
    „Igor Janke został usunięty z Tok FM gdyż naruszał dopuszczalne granice pluralizmu tego radia (…) Rządząca większość zrobi więc wszystko, aby odrzucić sprawozdanie KRRiTV na czas, tak, aby mógł je jeszcze odrzucić p.o. prezydenta, gdyż zwłoka doprowadziłaby do sytuacji, w której o sprawie zadecydowałby wybrany prezydent, a naród polski może pomylić się w wyborach (…) A kiedy wszystko zostanie już odpolitycznione, zapanuje pluralizm, a Polacy będą mogli zachłystywać się wyborem pomiędzy Donaldem Tuskiem i Bronisławem Komorowskim, między Lisem, a Żakowskim. Bo przecież pluralizm to nie dzielenie Polaków tylko Front Jedności Narodowej… no, może o trochę innej nazwie” … http://www.rp.pl/artykul/9133,487102_Wildstein__Miedzy_Zakowskim_a_Paradowska.html

    Domyslem sie ze sie rozumiemy o co tutaj chodzi – prawda? Czy sie myle?

  48. Kartka z P. 05-29 o godz. 19:52

    Obligacje rządu polskiego ktoś musi kupić jako inwestycję. Ich wycena ujmowana w oprocentowaniu zależy od przypisywanego ryzyka. Banki i fundusze szacują to ryzyko. 10-letnie obligacje czeskie dają niemal 2 procent mniej niż polskie, o nie cały procent więcej niż niemieckie. Obligacje denominowane w walutach lokalnych: złoty, korona, euro – bo ryzyko kursowe też wchodzi w grę.

    Prawdopodobnie część różnicy wynika z wyższej inflacji w Polsce, która w dłuższym okresie jest rozwojową normą – polska gospodarka rozwija się najszybciej, czyli goni. Ale jest też polityczne źródło ryzyka. Czesi właśnie wybierali parlament i obiecujący wzrost wydatków społecznych socjaldemokraci Paroubka przegrali, wyborcy poparli redukcję deficytu. No i Polska ma nieco wyższy dług i deficyt niż Czechy. NB, dla wyrobienai sobie opinii o tym co dalej, za mało robi się makroekonomicznych porównań z sąsiadami, a to jest lepsza baza niż Białoruś, Anglia czy Luksemburg.

    Pytasz, czy w Polsce jest nienajlepiej, czy źle. Muszę Cię zasmucić, albowiem myślę, że jest lepiej niż nienajlepiej. Wzrost gospodarczy nie zamiera, również u głównego importera polskich produktów, tj. Niemiec, czyli dochody do budżetu będą rosnąć. Poza tym podjęto nieco zbyt ostrożne kroczki ciecia w wydatkach. Jest szansa, że zanim Kaczyński zbuduje koalicję z jedną/dwoma nowymi przystawkami to Platforma zdobędzie większość w Sejmie i dokona głębszych cięć. Czyli … vox populi, vox dei. Wierzę w talent polityczny Tuska – cóż mi pozostało. A Tobie, w poszukiwaniu tzw. reperkusji pozostanie camino. W najbliższych dniach Lizbona się mobilizuje, potem może być hiszpańskie miasto.

    Nie potrafię wyjaśnić szczegółów naciągania rynków przez Greków i resztę. Grecy zapłacili GS sporo za ukrycie ich deficytu – po co? Kiedyś musiało wyjść na jaw. Kalkulowano, że Niemcy i inne kraje pociągną całą europejską gospodarkę, tyle było uzasadniania jacy oni są wydajni, gospodarni i uczciwy w porównaniu z USA. Aby się wykaraskać, rozwikłać zadłużenie i być konkurencją dla świata, Europa łącznie z Niemcami musi
    coś zrobić …

    Pozdrawiam i powodzenia życzę, kartki na Twoim blogu regularnie czytam, styl coraz bardziej mi leży, co wcale nie musi być dobre, hehe. Dzięki za odpowiedź, ściskam dłoń
    T.O.

  49. Kilka dni temu, w innym miejscu, napisałem że B.Komorowski powinien w jakiś sposób zdystansować się od D.Tuska i Platformy. Nie miałem na mysli prezesa NBP ani programu poilitycznego ale skutki powodzi. Normalna reakcja ludzi dotkniętych katastrofą to żale i pretensje. Bedą się one kierować w strone rządzacej partii. Przypomina mi się jedna z telewizyjnych relacji z powodzi. Z jednej strony podobała mi się szybka reakcja rządu, uruchomienie dużych funduszy na pomoc. Z drugiej strony, zwróciłem uwage na zdanie jednego z powodzian – uwierzę jak te pieniądze będę miał w rece. To jest wazne zdanie. WYborcy mogą być pewni, że jesli prezydentem zostanie JK, to zrobi wszytko aby wycisnąć z rządu każdy obiecany grosz , i jeszcze więcej. A gdy prezydentem zostanie BK… to może będzie dreptał za D. Tuskiem jak teraz. I podpisze każdy dokument przygotowany przez PO.
    Sondaże pokazują wzrost poparcia dla BK. Bo ci ludzie którzy ratują swój dobytek , nie maja czasu na takie głupstwa. ALe na wybory pójdą, szczególnie jesli kandydat obieca im, że jest jedyną gwarancją że dostaną pomoc od rządu.

  50. MIELIŚMY ŚWIETNĄ EKIPĘ – powiedział Prezes w Zakopanem. I podał nazwiska dwóch pań. Jedna ś.p. automatycznie wzbudza sympatię, druga chorowała, ale nadal mówi szybko i po męsku, wysłaliśmy ją na odcinek RPP – obie oczywiście świetne. Ale cała gra słów, jak kolejne hasło wyborcze, jest świetna, żeby nie powiedzieć wyśmienita. Mieliśmy świetną ekipę, ja ją stworzyłem nawiasem mówiąc, wybrałem i ukierunkowałem. A kto ją zniszczył i odsunął? – pytanie sie nasuwa … i zaraz odpowiedź – Premier Dziki Wzrok. A kto tak na prawdę doprowadził do tej wojny polsko-polskiej? Nie będziemy wchodzić w to doprawdy, kto odrzucił propozycję koalicji rządowej po wyborach w 2005 roku, i z jakich niskich pobudek, bo to jest historia, zapominamy – ten rozdział zamknięty, bardzo proszę. Kończmy więc te wojnę polsko-polską?

    Lecz kto ją zaczął? I kto ma krew na rękach?

  51. Z gospodarzem dyskutować nie będę, bo kłopot mam ten sam, co Torlin. Natomiast znawców ekonomii, którzy zaliczają Belkę do jakiejś konkretnej „szkoły” porównuję sobie do tropicieli sekt. Ten sam obiektywizm.
    Co do tej kandydatury, to zarzut może być tylko jeden. Termin.
    Biorąc wszak pod uwagę możliwe przyszłe perturbacje, sam wybrałbym ten sam.

  52. Gospodorzu!
    Dyć nie bydźcie takie krytyczne.
    Nie radźcie Napieralskiemu, by kiedy ktoś (Kalisz, Olejniczak, Kwaśniewski) plują mu w oczy radośnie stwierdzał, że to jedynie deszcz pada. Przpomnijcie tyż, jak to entuzjastyczny – teraz i na złość baci a i po to aby podkładać nogę – Olejniczak cofnął poparcie SLD dla premiera Belki.
    Gospodorzu a dyć (ma to być z chłopska) dejcie Napieralskiemu zachować choc krzynę honoru.
    Zbędnymi minusami nie uczcie go hurra(w „Polityce a i innych mediach skutecznie uprawianej)hipokryzji.
    Niech chociaż jako jedyny nie bydzie (bo nie podobo się to „Warszawce”, bo mu milowiczowsko mni wolno, bo nie wygłupio sie z obrośnintum klatom, bo sie nie podobo redachtór Paradowskiej, bo nie chce „oddać” głosów tej jedynej i jej reprezantowi wreszcie bo nie chce chodzić na pasku różnych takich) całkowicie zakłamany.
    Adyć przemyślcie sobie, przemyślcie to sobie Gospodorzu.

  53. Jeszcze gorąca prośba do Blogowiczów, a jednego szczególnie.
    Sam ciągle czasem „przeżywam” katastrofę prezydenckiego samolotu, bo i dziedzina, jak to dla byłego pilota, nie jest mi obca, ale to nie ten blog!

  54. Po przeczytaniu wpisow Torlina,TJ,Kecaja, biby i jeszcze paru innych, z ktorymi to wpisami nie moge polemizowac, poniewaz calkowicie sie z nimi zgadzam i po wysluchaniu przemowienia Jaroslawa Kaczynskiego w Zakopanem, w moim mozgu rozpetala sie prawdziwa „burza mozgu”, z przebiegiem ktorej chcialbym sie z panstwem podzielic. Dotyczyla ona nastepujacego tematu: Na czym polega charyzma Jaroslawa Kaczynskiego?
    Ale zanim przejde do zasadniczego tematu kilka wstepnych refleksji. Zaczne od nieboszczyka Lecha Kaczynskiego. Wielokrotnie wskazywano na jego niezdarnosc np. w poslugiwaniu sie mikrofonami, zagubienie na salonach europejskich, jego przejezyczenia, swiadczace o braku zrozumienia gafy(Irasiad), czy slynna eskapade w gory Kaukazu, gdzie byl wodzony za nos przez Szakaszwilego aranzujacego mu spektakl „swiatlo i dzwiek”. Coz, poczciwy niedorajda. Ale nie, bo sp.prezydent odznaczal sie rowniez inna , bardziej dynamiczna cecha, kiedy potrafil ostro przywalic: Spieprzaj dziadu, malpa w czerwonym, Stokrotko ja cie.., kiedy niepokornego pilota nazwal tchorzem. Szczegolna mieszanina charakterologiczna, dla ktorej znalazlem robocza nazwe: agresywny gamon. Wszystko wskazuje na to, ze wlasnie ta cecha, ta miesznina byla istotnym elementem wsrod innych przyczyn katastrofy smolenskiej, a jej zapowiedzi mozemy sledzic wstecz przypominajac sobie wszystkie gafy prezydenckiego otoczenia: owa poraniona Fotyge, odwrocona , polska flage na limuzynie, sygnalizowany przez Kownackiego i za to wyrzuconego, panujacy w Belwederze balagan.
    Prezydent byl czlowiekiem pelnym sprzecznosci, na pewno prywatnie czlowiekiem poczciwy, z ktorego bycie politykiem wydobywalo cechy mniej sympatyczne, ale nie byl on psychopata. Na ogol psychopata jest osobnik inteligentny, dla ktorego kategorie dobra czy zla moralnego nie maja zadnego znaczenia. Oczywiscie chodzi tu o psychopate modelowego, gdyz w rzeczywistosci spotykamy wsrod ludzi, a szczegolnie wsrod politykow rozny stopien natezenia psychopatii; najblizszymi idealowi sa wg mnie Kurski czy Piskorski. Powiedzialem, ze psychopata ma gdzies moralnosc, ale co nie znaczy, ze nie potrafi on grac na strunie moralnosci. Jest on w sytuacji czlowieka absolutnie niemuzykalnego, ktory znalazl sie w filharmoni i jedynie obserwujac emocje pojawiajace sie na twarzach melomanow, moze jako czlowiek inteligentny domniemywac ze dla innych muzyka ma znaczenie. Skoro inni uwazaja, ze jest jakies dobro, to dlaczego nie mialby on sie tym orezem poslugiwac?
    No wreszcie przechodze do meritum.
    Prezes Jaroslaw Kaczynski to zjawisko jeszcze bardziej skomplikowane niz jego mlodszy brat. Zwykly psychopata nie potrafilby tak pociagnac za soba masy, tak jak to czyni Kaczynski. Jest w nim cos wiecej. Na czym polega jego charyzma ?
    Wydawaloby sie , ze wszystkie jego byle poczynania stoja w sprzecznosci z obecna lagodna postawa, nawolywaniem do zaprzestania wojny polsko-polskiej. Politycy, dziennikarze zastanawiaja sie, czy ta przemiana jest prawdziwa, czy tez wynika ona ze skrajnego cynizmu. Trudno, nie da sie wejsc w psychike prezesa i rozstrzygnac jak jest na prawde. Patrzac z zewnatrz bylbym sklonny uznac, ze jest to cyniczna gra, ze mamy do czynienia z czlowiekiem niemoralnym, szkodnikiem, ktory wywolal w polskim spoleczenstwie utajone dotychczas demony ksenofobii, podejrzliwosci, zbiorowych aktow nienawisci, byl katalizatorem, ktory uspionego wirusa uaktywnil(oczywiscie w tandemie z Rydzykiem), powolujac do zycia prawych Polakow.
    A jednak osmielam sie twierdzic, ze Jaroslaw Kaczynski nie jest pozbawionym poczucia moralnosci psychopata. Jest on moralnym solipsysta. Zdradzil sie z tym, kiedy raz powiedzial, ze w nim jest” samo czyste dobro”. On jest jak Bog, ktory cokolwiek uczyni, uczyni dobrze, a inni szatani mieszaja. Trawestujac powiedzenie Kartezjusza, Kaczynski moze powiedziec: „Jestem Kaczynskim, wiec jestem samym moralnym dobrem”. W zwiazku z tym wszelkie dywagacje na temat, czy on sie zmienil, czy tez udaje ,nie maja sensu, poniewaz jako czyste dobro, on zawsze , w kazdej fazie swojego zycia, czy to wtedy, kiedy wchodzil w konszachty z Samoobrona, kiedy lzyl Niesiolowskiego , ktory mial sypac kolegow, kiedy nawet nastoletnie dziewczynki wytrzymywaly tortury gestapo, kiedy obiecywal, ze nigdy nie zostanie premierem, jesli jego brat bedzie prezydentem,on wtedy zawsze pozostawal nieskazitelnie moralny.
    Wiec jaka przemiana!? Tak wtedy, jak teraz, jest on absolutnie szczery , kiedy nawoluje do zgody, tak jak niegdys brutalnie atakowal wszystkich, ktorzy sie z nim nie zgadzali.
    Moze uwierzylbym w przemiane Jaroslawa, gdyby choc raz , polgebkiem napomknal ,ze jednak nie zawsze byl elegancki wobec swych adwersarzy, gdyby choc raz jednego z nich przeprosil. Ale jakze „czyste dobro”,”moralny absolut” mialby sie przyznac do jakiejs nawet drobnej skazy? Bylby to oksymoron w postaci niedoskonalej doskonalosci, przeciez to oczywista oczywistosc. I to jest wlasnie istota charyzmy szefa Pisu i w to jak w Pismo Swiete, wierza jego wyznawcy. Kaczynski moze wlozyc reke do szamba, ale zawsze kiedy ja wyjmie, ba nawet kiedy trzyma ja w szambie, do jego reki niczym pokrytej teflonem nigdy nie przyklei sie brud tego swiata.

  55. anna, 23.01. Powiedziano „nie lękajcie się”. Zamiast ze strachu głosuj kierując się podpowiedzią rozumu i uczucia. Ci dwaj zalecani chcą dalej IPN, Kościoła z Rydzykiem i żadnej wizji przyszłości. Parafia i supermarket.

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ BW 30-05-2010 00:08

    „Dlatego słusznie „Polityka” wzywa do broni, a Wajda ogłasza wojnę domową o wszystko. Trzeba ostatecznie zniszczyć wrogów”

    Nigny bym nie przypuszczal, ze pan A. Wajda sam zacznie robic za „Czlowieka z marmuru” – Front Jedności Narodowej (?)
    Czy to cos nowego?
    Chcialbym dodac, ze mam na mysli kulture …

  57. Ostatnio na tym forum, bardzo popularny stal sie Red. Lis, mianowany na niemalze demiurga narodowego.

    Ja natomiast pamietam jego komentarz we Wprost po katastrofie Kurska. Czy nikt inny nie pamieta?

    Wnoszac z tego artykulu, Redak to wyrazenie to ciezka obraza dla hien ).

    Nie zauwazylem, zeby ktos wtedy zaprotestowal…

    Wiele nieszczesc Rosje spotkalo od tego czasu (Teatr, Bieslan, pociag ) . Czy ktos w Polsce wyrazil im publicznie wspolczucie? Nie widzialem… Natomiast bylo wiele zacierania przednich lap z malo skrywanea radoscia. ( jak Red. Lis ); „…dobrze Kacapom…”

    Na tym tle reakcja Rosjan na Smolensk, to jak zupelnie inna cywilizacyjna planeta. A u nas ( u Was raczej… ), Red. Lis w awangardzie odrodzenia… . Jakie to wzruszajace…

    I to on ma zrobic z Wprost, tygodnik godny szacunku? Tak godny szacunku jak byl wtedy w 2000 roku, z Red. Lisem w czolowce? Wolne zarty…

    ===================

    Do absolwent pisze: 2010-05-28 o godz. 17:21
    ============================

    >>Jeżeli chodzi o pilotów z Boeingów 9/11 to wiadomo ze kiepskiemu pilotowi łatwiej jest rozbić samolot, niz bezpiecznie wylądować,>>>

    Nie jestem pilotem, ( jak, zdaje sie, i Pan… ), ale wydaje mi sie oczywiste, ze kiepskiemu pilotowi latwo jest rozbic jakikolwiek samolot GDZIEKOLWIEK, ale rozbic go w ZADANYM Z GORY miejscu to juz zupelnie inna para kaloszy. A juz trafic ciezkim samolotem w budynek, BEDAC W ZAKRECIE, do tego – jak slyszalem – trzeba bardzo duzego doswiadczenia.

    Prosze, moze ktos z blogowiczow, z kol zblizonych do dobrze poinformowanych, wyrazi na ten temat opinie…

    ===========================

    Do Pani Teresy Stachurskiej
    ========

    Ciekawosc nmie gryzie co tez takiego zlego zrobilem, zeby sobie nie zasluzyc na, juz nawet nie na odpowiedz, ale nawet na potwierdzenie correspondencji, mimo prosby?

    georges53

  58. telegraphic observer
    Kiedy czytam Twoje krótkie felietony ekonomiczne ogarnia mnie smutek, że ilość wejść do elitarnych blogów Polityki jest mniejsza, niż czytelników wielonakładowych gazet. Zdaję sobie sprawę, że materia niełatwa i sztuką jest opisanie problemu zwięźle, zgodnie z konwencją blogu.
    Pan Daniel Passent zaciera pewnie zaciera ręce, choć dajesz mniejszy „przerób” niż cekaemista Andrzej Falicz.
    Sobota w Warszawie była słoneczna i ciepła, Wisła opada.
    Serdecznie pozdrawiam

    do absolwenta
    Włączył się Pan do mojej rozmowy z TO nie rozumiejąc istoty tej rozmowy, a do tego nie przeczytał Pan o czym my rozmawiamy. (Pruski, Belka).
    Włączam się zatem na chwilę do Waszych polemik z krótkim apelem, przyrzekając, że nigdy nie odniosę się do Pańskich argumentów merytorycznie.
    absolwencie, proszę mniej przezwisk, mniej jadu, a więcej czegoś ciekawego!
    Porque no se callas? (zacytowałem króla Hiszpanii)

  59. Chamowo PO-stepujace.

    nareszcie wiemy, ze wypowiedz dziadka bartoszewskiego o starokawalerstwie Kaczynskiego jest faktycznie czescia wajdy polskiej.
    Kolejny autorytet moralny PO dokonal dopelnienia zasianego ziarna przez ‚czcigodnego’ wesolego staruszka…
    Otoz Kutz mrugajac do chamstwa zwrocil uwage na ‚majstrowanie gorali’ przy rozporku Jaroslawa Kaczynskiego przy zakladaniu wczoraj pasa w Zakopanem.

    Robi sie niedobrze.
    Dopelnic to histerycznie wrzeszczaca Pitera, belkocacycm ‚niezaleznym’ Klichem, ‚lewicowy,’ Belka od Rusfelda.
    I mamy juz calkowita postmodernistyczna degrendgolade ala-Tusk.
    Pan Passent oczywiscie ‚nic niezauwaza’ zyjac na etapie gdzie stalo ZOMO i malpy w czerwonym…
    Czy Kaczysnki sie zmienil czynie?
    zastapil bym pytaniem czy PO zawsze takie bylo czy dopiero teraz pokazuje swoja nature…?

  60. Gdyby nie zagrożenie J. Kaczyńskim (a właściwie niecną koterią, która go pcha do władzy), to najpewniej nie głosowałbym na p. Komorowskiego, raczej już na p. Pawlaka – ten przynamniej pojmuje pseudoekonomiczne procesy zachodzące we współczesnym świecie, opanowanym przez pasożytniczą, globalną (choć nacjonalistyczną) „finansjerę” i potrafi adekwatnie zareagować, tak jak w niedawnym przypadku okradania Polski za pomocą opcji przez szubrawców z geesu & Co. Niestety, premier Pawlak w osamotnieniu niewiele mógł zdziałać, ale działanie podjął i to mu się liczy na plus. Może gdyby był silniejszy politycznie, mógły zdziałać więcej.

    Czytając dzisiejszy felieton mam wrażenie, że p. Redaktor opisuje zgoła inną osobę, zamiast Jarosława Kaczyńskiego, hojnie, acz moim skromnym zdaniem kompletnie niezasłużenie obdarzając go przymiotami, takimi jak: błyskotliwość, duża wiedza, świetna pamięć, czy poczucie humoru, których ów nie posiada za grosz.

    Jeśli ktoś zechciałby zakpić z nieboraka, mógłby powiedzieć: zaiste, to prawdziwy człowiek renesansu, wszechstronny światowiec, poliglota, indywiduum obdarzone pamięcią absolutną (już zapomniał IVRP), znawca nie tylko literatury klasycznej (Lenin), ale nawet i botaniki (ultraspecjalista od konopi), wspaniały retor (cóż za czysta artykulacja mowy ojczystej!) oraz pierwszy melorecytator hymnu RP w całej galaktyce, itd., itd. Ale nie będę się nad nim pastwił, gdyż to żaden honor kopać leżącego, nawet jeśli tylko moralnie i intelektualnie.

    Nikt nie jest doskonały, niewykluczone, że mylę się w swej ocenie p. Kaczyńskiego; może wbrew ujawnianemu dotąd światu wizerunkowi to człowiek mądry, ciepły, współczujący i empatyczny, otwarty na wymianę myśli, różne widzenie spraw, dyskusję nad ważkimi tematami, konstruktywny, a nie tylko zwykły, wytresowany w faszystowsko-bolszewicko-makiawelistycznej doktrynie kołek, dążący do jednego celu, za wszelką cenę, i nie jest to dobro publiczne.

    Może się mylę, może to rzeczywiście tęgi umysł, a wiadomo, tęgie umysły najlepiej czują się w polemice z równie tęgimi umysłami. Spróbuję więc zasugerować materiał do debaty, na odpowiednim do adwersarza poziomie, w znanej mu dobrze materii, żeby kłopotać go pytaniami np. o splątanie atomów w mechanice kwantowej, ilość klawiszy w pianinie, znaczek bemol, czy o konstrukcję derywatów. Pomysł wziąłem z Grochu z Kapustą Juliana Tuwima, który zakupiłem właśnie w Empiku. Jest tam moim zdaniem odpowiedni passus, ośmioletniej dziewczynki, o kotach, który idzie tak:
    „Kot rozmnaża się przez swoje małe, które są dziewięć dni ślepe. Potem dostają oczy, a stara się nimi opiekuje, albo lata po dachach za kotami. Kotki są bardzo zabawne i zajmują się kłębkami nici, albo innymi swawolami. Potem uczą się łowić myszy, przyczem ich pazurów nie słychać. Uszy są ostre i kończyste do śledzenia myszki. Wreszcie wychodzi z dziury. Pozwala jej parę razy latać nim ją pożre. Kot jest obciągnięty różnym futrem. Bywa elektryczny, jak się go odwrotnie pogłaszcze. Z tyłu za nim znajduje się ogon coraz cieńszy, aż na końcu ustaje. Wskutek swych pazurów jest bardzo przywiązany i wspina się na drzewa, gdzie łowi jaja dla swych młodych.”

    Ciekawe, czy kandydat podejmie rękawicę i jako fachowiec ustosunkuje się do dziewczęcej tezy publicznie.

  61. Poprawka do mojego komentarza z 10:35
    ===========================
    Akapit :
    „Wnoszac z tego artykulu, Redak to wyrazenie to ciezka obraza dla hien ).”
    jest niekompletny; wcielo srodek.

    Powinno byc :
    „Wnoszac z tego artykulu, Redaktor Lis to wredna cmentarna hiena, zarabiajaca pare punktow na trupach ( przy czym to wyrazenie to ciezka obraza dla hien ).

    do Kleofas pisze: 2010-05-29 o godz. 20:26
    ================================

    >>>To wole o majtkach. Bo majtki na wietrze w Moragu, to amerykanski but o 70 kilometrow od Rosji. But trzeba powiekszyc o setki butow lekarzy, dentystow, kucharzy innych “wszow logistycznych”, o wzrost z kazdym rokiem i – Ruscy maja orzeszek do zgryzienia.
    >>>>

    Jak rozumiem, za Gorbaczowa i Busha Ojca, byla umowa ( ustalenia?, zapewnienia?, obietnice? niewazne… ), ze NATO nie bedzie sie podsuwac do granic Rosji.

    Moj s.p. Ojciec nauczyl mnie, ze czlowiek jest tyle wart, ile jest warte jego slowo; taki byl niedzisiejszy moj Stary…

    Dlatego tez, niezaleznie, czy to bylo oficjalnie traktatowo podpisane, czy nie, ja od zawsze wole tych, co danego slowa dotrzymuja, a tym ktorzy nie dotrzymuja, nie podaje reki i staram sie omijac z daleka.

    Czy jestem w tym odosobniony? Szczerze mowiac nie bylbym zdziwiony…

    Georges53.

  62. Zjeść ciastko i go nadal mieć. Przyczynek do oceny charakteru kandydata na Prezydenta RP w 2010 roku.
    Historyk, magister Bronisław Komorowski, członek wielu ugrupowań i partii – był kiedyś ministrem Obrony Narodowej.
    Wprowadził tzn. ustawę z programem „modernizacji Sił Zbrojnych” w nazwie, gdzie obok wielu spraw elegancko otwarto furtkę dla pozbycia się nadmiaru oficerów, pasujących do kilkuset tysięcznego wojska z czasów Układu Warszawskiego, a nie do MODERNIZOWANEGO właśnie Wojska Polskiego.
    Dowiedziałem się o tym ostatnio, bo mój rozmówca emerytowany oficer miał opory z ich ujawnieniem. Rozmawialiśmy i zeszło na politykę. Wahał się, chwalić czy ganić Komorowskiego za wprowadzenie i realizację tej ustawy, w wyniku której stał się w wieku 48 lat emerytem. Per saldo on i jemu podobna grupa około 30 000 zwalnianych oficerów w latach 2001-2003 zyskali na chytrej próbie manipulacji zapisami ustawy przez urzędników MON, z wiodącą postacią Dyrektora Generalnego MON Jakuba P.
    Te manipulacje były oczywiście legalne, dotyczyły INTERPRETACJI zapisów ustawy o modernizacji Sił Zbrojnych przez Biura Emerytalne, no i nosiły podpis Bronisława Komorowskiego.
    Całość pomyślana była jako próba zjedzenia i jednoczesnego posiadania ciastka.
    Odchodzący na swoją prośbę mieli dostać duże pieniądze, powiększone o 8 pensji za skrócenie okresu wypowiedzenia z 9 –ciu do jednego miesiąca. To miało być to ciastko, na które te tysiące się rzuciły.
    Spryt posunięcia polegał na tym, że to skrócenie było na ich prośbę, tym samym nigdy nie mogli zakwestionować samego zwolnienia do cywila, skoro nie tylko o nie wystąpili, ale również POPROSILI o skrócenie okresu wypowiedzenia, czyli poprosili dwukrotnie o zwolnienie, czyli zwolnienie ich było nie do podważenia.
    Jak wyglądała próba zachowania zjedzonego ciastka przez MON?
    Minister ON Bronisław Komorowski podpisał słynne „Wytyczne” wykonawcze, gdzie określił moment wypłaty emerytur ale po 20 a nie 12 miesiącach. Bo 12 miesięcy to zwyczajowy okres, gdy zwalniany do cywila żołnierz zawodowy pobierał jeszcze ostatnie pobory, nie emeryturę. Taki przywilej branżowy, jak 14-ka i 15-tka u górników lus inne należności, w sumie spora kasa jednorazowo.
    Było to tak oczywiście sprzeczne z obowiązującymi przepisami, że „ówcześni” emeryci wojskowi zyskali na zaległych odsetkach więcej, niż na jakiejkolwiek ówczesnej lokacie bankowej, bo masowo odwoływali się do sądów, a sądy przyznały im rację, na skutek czego MON ustąpił i potem z urzędu już zwracał (bez słowa PRZEPRASZAM) wstrzymane kwoty wraz z solidnymi odsetkami. Było to w okolicy lat 2002-2004.
    Mój rozmówca zyskał na niewypłacaniu mu emerytury przez ponad 8 miesięcy zaległe odsetki w kwocie ponad 6 000 złotych. Inni mieli nawet więcej.
    Trzymając te kwoty w banku mieliby 4-5 razy mniej. Czyli zyskali, więc teraz milczą.
    Można dziś obarczyć stratą, jaką poniósł wówczas Skarb Państwa – osobę która podpisała te słynne „Wytyczne” dla dyrektorów Wojskowych Biur Emerytalnych, zaprzeczające duchowi i literze hojnej (dla zwalnianych) Ustawy. Wytyczne te podpisał Pan Bronisław Komorowski, bo chciał zachować przynajmniej część zjedzonego przez emerytów wojskowych ciastka, albo nie wiedział co podpisuje.
    Szacując, z prostego mnożenia 6000 złotych przez liczbę beneficjentów 30 000 uzyskamy sporą kwotę około 180 milionów złotych. To są oczywiście górne szacunki, w rzeczywistości mogło być mniej, ale i tak sporo nas te zabawy z prawem kosztowały.
    Co prawda, wobec ówczesnego budżetu MON w wysokości kilkunastu miliardów złotych to niewiele, ale zawsze sporo.
    Że też opozycja to przegapiła? Taki kąsek.
    A Rywin czy Dochnal to siedzieli za o wiele mniejsze i do tego niekiedy wirtualne kwoty.
    Wniosek jest jeden: PO=PiS i kruk krukowi oka nie wykole.
    Mam nadzieje, ze mój rozmówca (sympatyk Pana Hrabiego Bronisława) – wybaczy mi, że podzieliłem się jego „wiedzą tajemną”.
    A może tam pod dywanem jest jeszcze więcej takich kilkuset milionowych kwot do odkrycia?

  63. Panie Feliksie, obstaie jednak przy swojm.
    Uczciwy i honorowy polityk odpadnie zaraz na starcie
    i nikt onim wiecej nie uslyszy.
    W tym fachu trzeba byc rowniez dobrym aktorem
    (polityczny profesjonalizm)wtedy uczciwosc i honor
    same sie znajda,ale to nie zmienia tego co napisalem
    wczoraj.
    Teraz w Polsce niema takiej mozliwosci zeby jakis polityk
    wybil sie na niezaleznosc KK i starszy brat za oceanu
    na to nie pozwola,wszystkimi sie manipuluje.
    Polska to teraz republika bananowa i taka na dlugo
    pozostanie.Jest zle a bedzie jeszcze gozej ale otym
    jnnym razem.

  64. Stasieku 11.06
    Twoje ciepłe uczucia do TO podzielam w pełni. Jestem jego fanem, bo nic mnie tak nie rozśmiesza, jak jego „krótkie felietony ekonomiczne” ‚. Dorównuje Monty Pytonowi !
    Nie wiem tylko, czy jest to zamierzone ?
    Przy okazji wskaż mi moje epitety i jad . Czy chodzi ci o”Mędrca z Toronto”? Przecież to wyraz hołdu ?
    Szkoda że nie było Cię na blogu, gdy TO metamorfozował sie w Czarną Wdowę, pozdrawiał mnie jako komucha i oskarżal o lizakowszczyznę. Oczywiście wybaczyłem mu, jak przystaje chrześcijanom, nie wiedział bowiem co czyni. (Pomroczność jasna ?)

  65. @Mareknufc, w sowim poście, w jednym zdaniu potwierdzasz prawo Komorowskiego do wskazania kandydata na prezesa NBP i jednocześnie negujesz to prawo. To co powinno powstrzymać pełniącego obowiązki prezydenta, nazywasz kulturą polityczną z jakimiś jej nakazami. Objaśnij to szerzej, ponieważ nie łapię o co Ci chodzi, szczególnie w kontekście ogłoszenie konkursu w IPN na nowego prezesa, zaledwie w dwa dni po jego tragicznej śmierci.
    Początkowo jak wiemy, Komorowski nie palił się z powoływaniem nowego prezesa NBP, chciał tylko zmiany prawa na tyle, ażeby jego zastępca posiadał w takich okolicznościach prawa równe prezesowi. W związku z tym, napisałem na jednym z blogów, że jest to poważny błąd, ponieważ uważam stanowisko prezesa NPB za jedno z ważniejszych w państwie. Uważałem uniki Komorowskiego w tej sprawie za jawne kpiny z państwa i obowiązków, jakie nałożyła na niego w tej sytuacji konstytucja.
    Jeśli @Mareknufc czytasz wszystkie posty na tym blogu to, zauważyłeś moją niechęć do Komorowskiego, nie jest ona jednak spowodowana ostatnimi jego(?) posunięciami.

  66. Telegraphic Observer
    Bardzo dziękuję za kompetentne i spokojne wyjaśnienia. Działasz jak oliwa na wzburzone fale.
    Dzięki
    Pozdrawiam

  67. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gafa za gafa
    Wyglada na to, iz Tusk & Komorowski mieli nie tylko przyjemnosc ale i szczesci … (?)

    „ Rozżaleni powodzianie z Sandomierza twierdzą, że gdyby premier przyjechał pod hutę na wały, wrzuciliby go do wody
    W Sandomierzu chcieli pogonić Komorowskiego ”
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100529&typ=po&id=po05.txt

  68. absolwencie
    Zajmujesz ważne miejsce w mojej bazie Blogowiczów i dlatego reaguję na Twoje komentarze. Może przesadziłem, posądzając o jad, może byłem niesprawiedliwy prosząc o ciekawe komentarze, bowiem przyznaję, niektóre były wyśmienite i bez śladu jadu.

    Żakowski (ale dla mnie bez „lewiczki” w ekonomii) nas łączy, Balcerowicz dzieli, ale to jest normalne w oczytanym towarzystwie.

    Twoje wyznanie ciepłego uczucia do TO brzmią dla mnie jak wyznanie JK, że czas na zmiany.

    Rzeczywiście jestem 9miesięcznym nowicjuszem na blogach Polityki, trudno mi oceniać całokształt a lenistwo nie pozwala mi grzebać w archiwum. Jednak moje poglądy gospodarcze są tak zbliżone do poglądów TO, że przestałem na ten temat dyskutować.

    Ciebie trudno zakwalifikować do jakiegoś skrzydła. Jedziesz równo moje antypatie blogowe, będę Cię zatem bronił, jak Generał socjalizmu 13 grudnia.
    Pozdrowienia

  69. A ja się nie zgadzam z szanownymi poprzednikami. Komorowski mysli jak koń ułana, to wyzbyty kontaktu z realnym światem relikt ludzi którzy wszystko w tym kraju spieprzyli (np. jego poprzednik kazał dzieciom w Wwie w 1944 roku szturmować bunkry z MG-42). Precz z komorowskim, precz z historykami, precz z hrabiami. TYLKO NIESTETY NIE MA NA KOGO GŁOSOWAĆ

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Ted 12:14

    Widze wyraznie, ze diaspora jest czujna(?)
    Tak trzymac

    Ma Pan wiele racji w tym co Pan pisze. Po tym syfie jaki po sobie pozostawili „okraglostolowcy” mamy jak mamy. Jezeli UE peknie z powodu przeciazem wewnetrznych – sa pod slinym napieciem – to cud gospodarczy Leszka Balcerowicza pokaze nareszcie nie tylko twarz ale i prawdzwe oblicze.
    Juz widze, jak nuz mi sie otworzy (?)

    Do zdjec w sieci z „niedzwiedziami” poki co mam odciety dostep (?) – cest la vie
    Domyslam sie co chce Pan powiedziec – it’s time the council will
    A propos, wielki przedstawiciel Kosciola Katolickiego Kardynal de Richelieu raczyl mawiac „Panie Boze chron mnie od przyjaciol bo z wrogami sam sobie poradze”.
    Wie Pan co, on tez mial sporo zacji – prawda?

    Post Christum.
    Was Neues, Herr Kollege? – nicht besonders – nur der Simulant auf 02-309 ist heute Nacht gestorben …

  71. spokojny 2010-05-30 o godz. 12:02
    opisał dość szczegółowo jedną z decyzji, których zapada setki, a które niosą określone korzyści/straty finansowe dla skarbu państwa.

    Zastanawiające jest w naszym demokratycznym państwie milczenie na temat efektów decyzji urzędniczych. Ostatnio prasa huczała o krzywdzie jaką US wyrządził przedsiębiorcy, więcej, zrujnował go. Był to obok krzywdy Kluski i kilku innych, wyjątek w zainteresowaniu mediów. Tan byli urzędnicy z nazwiskami. Tak jak są nazwiska decydentów, którzy szpecą moje ukochane miasto, Warszawę. Warszawa, symbol brzydoty europejskiej, pozbawiona duszy w 1944 roku, umiera w korkach bo zapomniano, że często kraj się ocenia przez jego stolicę a nawet dworce.

    Narzekamy na niebezpiecznie krótką kadencyjność władz, które wydają nasze pieniądze nieefektywnie, byle tylko być wybraną na drugą kadencję. Teraz ryzykujemy oddając pełnię władzy Tuskowi. To eksperyment polityczny, którego ja, po pewnym zastanowieniu, przestałem się bać. Nie boję się, bo Tusk jest znakomity i jego interes osobisty współgra z państwowym.

    Rozliczajmy więc mądrze rządy za powiększanie deficytu budżetowego (długu publicznego). Mądrze to znaczy z uwzględnieniem warunków zewnętrznych Polski (koniunktura światowa, cashflow netto z UE), mądrze, to także znaczy z uwzględnieniem struktury inwestycyjnej, itp. Strach władzy przed demonstracją upolitycznionej centrali związkowej powinniśmy piętnować, a w każdym razie oceniać zasadność strajku i wymuszonych ustępstw.

    Najwyższy czas opracować model gospodarki w którym czarno na białym, z dokładnością powiedzmy kwartału, byłoby widać opóźnienie efektu istotnych decyzji gospodarczych. Gadanie, że Belka zrobił dobrze PISowi a PIS dobrze PO wyborca odbiera jak bzyczenie polityczne a więc propagandowe.

    Kartka z podróży słusznie niepokoi się szumem informacyjnym w dziedzinie makroekonomii. Kartce pewnie nie mieści się w Jego mądrej głowie, że można wprowadzić wspólną walutę a zaniechać procedur kontrolnych i obliczeniowych, jeśli chodzi o deficyt budżetowy i dług publiczny. Zjawisko przewalania pieniędzy z budżetu to funduszów celowych trzeba przedstawić uczciwie, na tle UE. Co to znaczy, że są różne sposoby kwalifikowania zobowiązań emerytalnych? Czy po wybuchu afery greckiej, min. Rostowski mógłby robić jakieś niejasne ruchy w księgach państwa, ryzykować reputację?

    A jeśli tak, to dlaczego Trybunał Stanu a nie do pierdla?!

  72. stasieku (05-30 o godz. 11:06)

    Trochę się zagalopowujesz w treści pochwał nad moimi ad hoc bazgrołami, ale formę dajesz im przyjemną. Dzięki.

    U absolwenta widzę dwa okłady, jakie stosuje na swoje lęki. Jeden to przekręt moich słów: przypisuje mi jakobym twierdził, że „Belka wespół zespół z Bremerem w Iraku wypełniali humanitarną misję UN i iMF”. Jeżeli obaj są zbrodniarzami, neich z Jasnym Gwintem założą Ligę Pacyfistyczną i Antykolonialną, niech pikietują przed rzeczonymi instytucjami, neich wyślą donos do Interpolu i do instutucji europejskich, a nie maltretuja mnie swoimi doznaniami.

    Drugie to przyrównanie neoliberalizm do trądu. Wyliczałem już trzy razy te punktu na blogu i pytałem się czy cokolwiek zniknęło z polityki gospodarczej krajów, żadnej reakcji nie było. Tylko leci się hasłowo, kto tknął neoliberalizmu ten trędowaty. Czy ja mam zajmować się fobiami absolwenta? Ignorować, drogi Stasieku, ignorować.

    Pozdrawiam

  73. Ciekawe, czy skorpion może zmienić swoją naturę?
    Skoro „Paryż wart był mszy” to zmiana osobowości w imię osiągnięcia celu- władzy, jest również możliwa. Ale czy trwała? Cel uświęca środki…….

    Lis zawsze wydawał mi się zbyt „czołobitny”
    Czy zmieni „Wprost” swego czasu porównywalny klasą do „Polityki” tygodnik w poczytne medium? Wymagało by to rewolucji kadrowej.
    Tak zwana „prawica” ma w stosunku do mediów nieszczęśliwą rękę. Są w stanie zawsze zarżnąć kurę znoszącą złote jaja w imię doraźnych celów.
    Ale, zawsze lepiej jest mieć do czytania dwa tygodniki, zamiast jednego.
    Gdyby jeszcze istniało „Życie Gospodarcze” wróciłbym do lektur z lat 70……

  74. georges53 11.56

    Szanownego Tatusia powazamy, ale On nie zajmowal sie prostytucja. Dlatego my (razem z Szanownym Tatusiem) dajemy slowo i dotrzymujemy, a polityka i politycy – nigdy nie. Nie kto inny jak Rosjanie maja madrosc zyciowa: ya hoziain svoevo slova – mogu dat’, mogu vziat’ obratno….Dlatego tez Polityka i Prostytucja kwitna, a nam pozostaje dawac sobie slowo i dotrzymywac.

  75. Lewy Polak o godz. 09:28 i Michał o godz. 11:30

    Z opóźnieniem, przeczytałem dwie, szczere do bólu wypowiedzi, oceniające braci Kaczyńskich. Po przeczytaniu tych tekstów zastanawiałem się czy jest jakieś medium w Polsce, w którym bym przeczytał / zobaczył / usłyszał podobną charakterystykę?

    Wiem, że teraz trudniej, ciągle otwarte rany bliskich, ale przecież przed katastrofą ciągle słyszałem o jakimś majestacie (skręcając się ze wstydu) albo o geniuszu politycznym (szczypiąc się, czy nie śnię).

    Dlaczego jak Komorowski coś palnie, wszystkie media cytują, powtarzają, uczą naród na pamięć tych palnięć, a bały się z jakichś przyczyn wytykać, nie gafy Szanowni, to byłby pryszcz. Bały się media piętnować/oskarżać o szkodliwe dla Polski politykierstwo braci Kaczyńskich? Czego dziennikarze się boją, jak widzą/słyszą to co widzą/słyszą? Tych cyngli z PISowskich mediów?

    PS
    Pan Daniel Passent „jest usprawiedliwiony” pisząc chyba z troską o gafach, bo miał odwagę oceniać krytycznie PIS.
    A nie jest Passent skandalistą…

  76. TO, 15.14. Nigdy nie byłem w Iraku. Tam dokonują się zbrodnie ludobójstwa, zabijanie ludzi, rabunek bogactw i zabytków kultury, korupcja i totalne niszczenie kraju. W imię demokracji. Winni temu są najeźdźcy z za oceanu, dla których Belka pracował przez pewien okres czasu. Razem z Bremerem budowali demokrację przy pomocy bomb i rakiet. O Bremerze piszą na świecie rzeczy niestworzone, powstają także filmy /Planete/ dokumentujące jego rolę. Jeżeli mnie było stać je poznać, to Belkę jeszcze bardziej, tym bardziej, że był tym zainteresowany osobiście. Jeżeli milczy to znaczy, że ma w tym jakiś interes. Jak pamiętam Belka miał tam kogoś kontrolować, pomagać w budowie demokracji i zdać relację. A rzecz dotyczy w przypadku Bremera zdefraudowanie paru miliardów dolarów. Wszystko jest bardzo blisko i bardzo cuchnie.

  77. „Jest szybki, błyskotliwy, ma świetną pamięć, dużo wie, ma poczucie humoru, dobrze panuje nad słowami, jest też doświadczony w dyskusjach z osobami niechętnymi”. To zależy, kto mu zadaje pytania i czy są one kłopotliwe. Dla red. Passenta Kaczyński jest szybki, błyskotliwy, dużo wie, bo red. Passent wie niewiele. Wielkość odpowiadającego jest odwrotnie proporcjonalna od „wielkości” pytającego. Proszę sobie porównać jak zachowuje się w stosunku do gościa p. Olejnik zapraszając p. Balcerowicza, a jak zachowuje się zadając pytania komuś z PiS czy SLD. Jeśli pytający (zazwyczaj dziennikarz) zadaje rozmówcy (politykowi dawnej UW czy PO) proste, niekłopotliwe, nieagresywne pytania to odpowiadający dobrze się prezentuje i wychodzi na kompetentną osobę. Kłopotliwe, agresywne, z tezą pytania dziennikarze zadają politykom PiS (chyba, że dziennikarz jest tubą PiS), SLD, Samoobrony i nawet w niektórych przypadkach PSL.
    Pamiętacie Państwo jak przed wyborami prezydenckimi 2000 r w jednym z programów TVP (chyba „Rozmowa dnia”) podczas kampanii red. P Gembarowski zadawał pytania kandydatowi Krzaklewskiemu? Kto poległ po tej rozmowie? Oczywiscie dziennikarz. Ponieważ Gembarowski był żle kojarzony, a Krzaklewski był z prawego łoża. Dziś taka sytuacja jest niemożliwa, ponieważ wszyscy dziennikarze (łącznie z Passentem od czasu kiedy Polityka zmieniła właściciela i trzeba było się do kogoś przykleić, żeby utrzymać się na powierzchni. Jeśli nie PiS, to kto? Oczywiście że do PO) są z prawego łoża (wszyscy oni walczyli z komuną, nawet najmłodsi dziennikarze dwudziestoparolatkowie) i to oni rządzą którzy politycy są „cacy”, a których należy zabić gazetą albo ochlapać ich błotem. Michnik tworząc „aferę Michnika i Agory” dał tego początek.

    Drugi minus jest dla Grzegorza Napieralskiego za ociąganie się z akceptacją kandydatury Marka Belki. Fakt, że decyzja zapadła bez udziału przewodniczącego SLD i kandydata na prezydenta, za to z udziałem Kwaśniewskiego, Kalisza i Olejniczaka, może być pewnym upokorzeniem dla Napieralskiego, ale tym bardziej powinien zrobić dobra minę, być ponad to, zdecydowanie poprzeć Belkę, bo to jest znakomity kandydat, a to dla Polski najważniejsze”.
    Tu akurat żle świadczy o tych trzech politykach, a nie o Napieralskim. Wygląda to mniej więcej tak jakby ci trzej panowie wykonywali „krecią robotę” pod szefem SLD. Nie rozumiem, dlaczego oni (wyjątek były prezydent) są jeszcze w SLD, jeśli im jest zbyt duszno?
    Miałem nie iść na wybory, ale takie komentarze jak blog Passenta, popychają mnie, żeby jednak zagłosować na p. Napieralskiego.

  78. Do Szanownego KRAKAUERA z godz. 14.46.
    Zgadzam się z Panem, że nie ma na kogo głosować, bo PO=PiS.
    Nie zgadzam się co do tych dzieci, którym w Warszawie w 1944 roku ponoć ktoś z rodziny Szanownego Kandydata na Prezydenta RP kazał szturmować bunkry z MG-42. Po pierwsze, to mogła być ,„jedna z decyzji, których zapadały setki” podczas Powstania, po drugie te „dzieci” nie były całkiem bezbronne. Miały szkaplerzyki.

  79. Stasieku 14.09,15.02
    Bardzo sie cieszę, deklaracji że uważasz Warszawę za ukochane miasto. Ja też urodziłem się tutaj i uważam że nie ma piękniejszego miasta w Polsce.Gotów jestem stanąc do każdej dyskusji na ten temat chociaz cenie także Wrocław, Kraków czy Trójmiasto. Niestety masz rację że mamy ogromne problemy komunikacyjne, ale ja tu mieszkam od kilkudziesieciu lat i zapewniam Cię że w latach 50 i 60 tych było znacznie gorzej.Nie było korków, ale były tzw. winogrona na tramwajach, autobusach i trolejbusach. Nie wiem co było gorsze.Od czasu otwarcia metra jest coraz lepiej.Gdyby tylko zbudowac wreszcie obwodnice pólnocna i południową sytuacja zmieniła by sie diametralnie, bo warszawskie korki w porównaniu z krakowskimi ( gdzie mają obwodnicę !) to bardzo mały pikuś !. Warszawa potrzebuje tylko dodatkowych 100 kilometrów metra: linii z Pragi południe do Jabłonny i Legionowa, drugiej linii z Młocin do Wilanowa wzdłuż Wisły i włączenia do sieci SKM istniejących linii kolejowych. Pozatem brakuje kilku dodatkowych mostów oraz zaporowych cen na parkowanie w centrum, a wszystko bedzie dobrze. Juz teraz np tramwaje w Alejach Jer. działają znakomicie.
    Natomiast jeżeli chodzi o TO i jego ekonomiczne fobie i lęki, to wcale mu się nie dziwie. Jego wiara w Hayeka i pogrobowców zmierza do przepaści. Informuję cię że bardzo czesto bywam na rozmaitych seminariach i dyskusjach akademickich, a także na posiedzeniach Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego na Nowym Świecie 49. No i wyobraź sobie, conajmniej od roku nie słyszałem NIKOGO, kto broniłby neoliberalizmu, monetaryzmu,ekonomii podaży i Miltona Friedmana.
    To napewno są też jakieś lęki i fobie, ale ja nie mam śmiałości żeby tych wybitnych naukowców posądzać że oni ze strachu (w ślad za Alanem Greenspanem) krytykują teorie różnych byłych geniuszów ekonomii, zwłaszcza z University of Chicago. Zauwazyłem także że rośnie, choć pomału, sympatia dla Jeffreya Sachsa ( w nowej wersji), Josepha Stiglitza, i Paula Krugmana.

  80. jasny gwint pisze: 2010-05-30 o godz. 18:27

    Co tu duzo mowic, Belke mianowali nam Amerykanie, ktorzy maja jego akta. Jak takie akta wygladaja pkazuje na przykladzie Rosji film „The Russia House” wg powiesci Le Carre, albo ksiazka „NSA”, zapomnialem w tym momencie autora.

    Odpowiednik Belki w USA, Greenspan, powiedzial o Euro, ze zostanie wprowadzony, ale sie nie utrzyma (w przeciwienstwie do dolara oczywiscie).

  81. Bywalec 2 pisze: 2010-05-29 o godz. 17:39

    „Piotr Kraczkowski Szkoda tylko, ze Pana teorie o szczegolnym wyposazeniu TU 154 nie znajduja dotychczas zadnego potwierdzenia w rzeczywistosci.”

    Ta katastrofa wywolala olbrzymie zainteresowanie obywateli demokracja, panstwem, mechanizmami wladzy. Obywatele maja mniejszy wglad w dowody, a wiec maja prawo wysuwac hipotezy stawiajac na to, ze zbiorowym wysilkiem uda sie cos tam zrozumiec i odkryc. To bardzo rozsadna postawa.

    Ta hipoteza z falami Tupolewa, ktore uruchomily automatyczna samoobrone lotniska nie jest glupia i ma jako poszlake bezsporny incydent miedzy BORowcami a jakimis rosyjskimi agentami – obie strony spieraly sie o prawo zabrania czegos w jakies piec minut, moze 10, po katastrofie. Oficjalne tlumaczenie, ze chodzilo o zwloki nie przekonuje, bo nikt nie zabiera zwlok w 10 min. po katastrofie, przed sporzadzeniem dokumentacji miejsca katastrofy.

    Inna zagadka jest, ze Gazeta Prawna (ale praktycznie takze wszystkie inne media) podaje, ze istnieje zwiazek miedzy awaria elektrowni a katastrofa. Wg Gazety Prawnej Tupolew o 8:35:50 wywolal awarie elektrowni, a o 8:41:02,5 sek. uderzyl ogonem o ziemie:
    http://g.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/205000/205205.jpg
    Powszechnie przyjmuje sie, ze Tupolew wywolal ta awarie uszkadzajac linie wysokiego napiecia.

    Problem polega na tym, ze odleglosc miedzy ta linia wysokiego napiecia o uderzeniem ogonem w ziemie nalezy ocenic na ok. 5 sekund, a nie na ok. 1,5 minuty, jak wylicza Gazeta Prawna. Czas awarii elektrownia podala na pewno dokladnie. Jesli wiec awaria elektrowni laczy sie z Tupolewem, to musiala wystapic mniej wiecej w miejscu, w ktorym Tupolew byl na wysokosci nieco powyzej 100m, gdy zaczal gwaltownie obnizac lot, spadac, nurkowac. Gdyby elektroniczna samoobrona lotniska byla jeszcze w fazie testow, gdyby zostala uruchomiona, bo Tupolew byc moze nie szpiegowal, lecz wyslal sygnature nawigacyjna cruise missle, to podlaczona przez technikow na czas testow i montowania do zwyklej sieci, mogla sama sie wlaczyc, oszukac Tupolewa, moze uszkodzic jakos jego nawigacje, i wywolac awarie elektrowni.

    Sergiej Amelin nie znal czasu katastrofy, ale wychodzac z zalozenia, ze awaria elektrowni miala miejsce o 8:39:35 przez zerwanie linii wysokiego napiecia doszedl do wniosku, ze odleglosc od zerwanej linii samolot mogl pokonac w ok. 5 sek., a zatem wyliczyl czas katastrofy na 8:40
    http://smolensk.ws/blog/176.html

    Wg Amelina awaria elektrowni miala miejsce o 8:39:35, a wg Gazety Prawnej o 8:35:50 . Tez pewna rozbieznosc, ale na pewno Tupolew nie mogl leciec po zerwaniu linii przez ok. 1 minute, lecz najwyzej ok. 5 sekund.

    To dwie powazne poszlaki sugerujace, ze katastrofa Tupolewa miala cos doczynienia z tajnymi urzadzeniami elektrycznymi i zaczela sie na wysokosci nieco powyzej 100m, tuz przed jarem i pierwsza radiolatarnia.

    Uwazam, ze w sytuacji, w ktorej pasazerowie musieli sie bac (krazenie nad lotniskiem i mgla za oknami), nie jest prawdopodobnym, by byly jakies naciski, a juz napewno piloci wiedzieli, ze moga takie naciski wysmiac, ze jesli je odrzuca, to dostana medal, tak jak ich kolega za odmowe lotu do Tibilisi. Prezydent wiedzial, ze piloci sa silniejsi, a on co najwyzej znowu zostanie zrugany przez media.

    Piloci byli swietnie wyszkoleni i nie uwazali tamtej sytuacji za niebezpieczna, przeciwnie, uwazali, ze moga pomimo pogody bez ryzyka utraty zycia wyladowac, albo bezpiecznie odleciec. Nie dzialali pod zadnym naciskiem, sytuacja ich nie przerastala. Generala Blasika sie nie obawiali, lecz traktowali jako kolege po fachu, jako czlonka zalogi, jako pilota, a nie jako przelozonego, ktory wywiera na nich jakas presje. Wspolnie z Blasikiem chcieli zobaczyc, czy ladowanie jest mozliwe, to byla atmosfera wspolpracy fachowcow, a nie nacisku. Obecnosc gen. Blasika byla im tez dlatego na reke, poniewaz formalnie rzecz biorac, naruszali jakies przepisy, ktore uwazali w tym przypadku na wyrost. Blasik byl dla nich gwarancja „bezkarnosci”, byc moze nawet sami poprosili by do nich przyszedl.

    Oczywistym jest, ze piloci musieli wiedziec, ze chcac ladowac moga zejsc na bezpieczne 30m i lecac na tej wysokosci poziomo doleciec do swiatel pasa startowego i albo odleciec albo bezpiecznie wyladowac. Nie bylo potrzeby zejscia na 20m i nizej. Piloci wiedzieli doskonale, ze radiowysokosciomierz pokazuje wciaz inna wysokosc, bo ziemia jest pofaldowana i nie mogli na nim bezkrytycznie polegac.

    Piloci, nawet tej klasy, co wtedy w Tupolewie, moga popelnic blad, moga cos przeoczyc. Nie moga jednak blednie ocenic tego co widza, tj. widocznych warunkow ladowania. Wykluczonym jest, by nie wiedzieli jakie mozliwosci daje radiowysokosciomierz i jakie beldy moze on spowodowac. To nie jest kwestia nieuwagi, lecz wiedzy lotniczej, ktora kazdy z nich, plus pilot Blasik, a nawet plus miliony czytelnikow gazet maja w malym palcu.

    Skoro piloci nie zawiedli, to musialo sie cos innego wydarzyc. Moja hipoteza pewnie jest bledna, ale bledna hipoteza ma ta wartosc, ze ktos inny moze ja poprawic lub oprzec sie o nia, by sformulowac lepsza. Tak dzialaja inteligencja zbiorowa i brain storming. Tak dokonuje sie postep wiedzy na dowolny temat.

  82. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP – pisze:

    „Plus należy się także Tomaszowi Lisowi, za to, że podjął się reanimacji tygodnika „Wprost”. Kto inny mając tyle zaszczytów i laurów (kilkakrotny Dziennikarz Roku, zdobywca wielu nagród, najbardziej znany dziennikarz, kilka milionów widzów co tydzień) nie podjąłby się takiej trudnej i ryzykownej roboty” http://www.youtube.com/watch?v=POxa_XbfuJc

    W pierwszej sekundzie myslalem, ze jestem gdzies blisko kiosku z piwem – to bylo „wprost” i na zywca, reportera przy tym nie bylo…

    Post Christum.
    A ja jaj i to lecic – czyli te szydery – tak na codzien?
    To musialby slyszec pan Bohdan Tomaszewski.

css.php