Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.05.2010
poniedziałek

Gdy wody opadną

24 maja 2010, poniedziałek,

Jednym ze skutków powodzi jest zatopienie polskiej polityki i kampanii wyborczej. Na pewien czas polska myśl polityczna i strategia wyborcza znalazły się pod wodą, w cieniu tragedii. Czy tak musiało być?

Niekoniecznie. Gdyby myśl polityczna i treść kampanii były bogatsze, merytoryczne, stały na wyższym poziomie, byłyby zapewne wyciszone, ale nie zniknęłyby całkowicie. Są sprawy, o których można dyskutować nawet w czasie powodzi, ale w tym celu należy myśleć o sprawach, a nie o zwierzętach futerkowych. Polska polityka i kampania są raczej skromne, wręcz taniutkie (w obu znaczeniach tego słowa). Platforma i jej zwolennicy skupiają się na demaskowaniu maskarady Jarosława Kaczyńskiego i przypominają nędzę czwartej RP, z agentami, łże-elitą, pseudo-inteligencją, ZOMO i innymi produktami bogatej fantazji Jarosława Kaczyńskiego. Ten z kolei o wszystkim zapomniał, wypiera się swojej przeszłości, uważając, że społeczeństwo pozbawione jest pamięci.

Są to jednak wyłącznie metody walki wyborczej, bez żadnych nowin programowych. Także zwolennicy prezesa PiS, nie mając wiele do zaoferowania, zajęci są demaskowaniem ekscesów strony przeciwnej, takich jak mówienie o wojnie domowej, która jakoby trwa, nekrofilii lub o wyższości ojca pięciorga dzieci nad hodowcą zwierząt futerkowych. Z lubością wyciągają też potknięcia Komorowskiego. Rzeczywiście, użyty przez kandydata PO dowcip, że przemówienia powinny być krótkie, a kiełbasa długa, jest raczej na poziomie ogniska harcerskiego. Wytyka się też Komorowskiemu, że jest (od niedawna – „był”) myśliwym. Jeśli o mnie chodzi, to nie cierpię tej pasji, nawet pomimo zapewnień, że myśliwym chodzi o regulację pogłowia wilków i dzików. Nie chcę, żeby mój prezydent polował, chodził z fuzją, strzelał do zwierząt. ALE, z dwojga złego, wolę polityka, który poluje na zwierzęta od takiego, który poluje na ludzi.

Czwarta RP była polowaniem na ludzi – na agentów, współpracowników, komunistów, postkomunistów, skorumpowanych lekarzy, zamkniętych w swoich korporacjach prawników, sędziów, adwokatów, profesorów, na ludzi układu, na członków Trybunału, na polskojęzyczne media, na bogatych (jeśli mają pieniądze, to skądś je mają…), na „partię rosyjską” i na „partię białej flagi”. Symbolem IV RP była dla mnie wypowiedź namaszczonego przez Jarosława Kaczyńskiego prezesa TVP, który zapowiedział, że trzeba wymienić wszystkich, ze strażnikami włącznie. Politykę tę realizowali także prezesi Polskiego Radia, pp. Czabański i Targalski. Szkód było znacznie więcej, ale ich przypominanie nie może być jedynym elementem kampanii Platformy. Trzeba odpowiedzieć na pytanie „co dalej?”, co zaproponować wyborcom, kiedy wody opadną?

Na to pytanie żadna ze znaczących partii (włącznie z SLD) nie ma odpowiedzi, a jeżeli ją ma, to nie dotarła ona do wyborców. Winne są nie tylko dwie kolejne tragedia, kiedy polityka zeszła na dalszy plan. W elitach intelektualnych i politycznych nie narodziła się żadna większa idea, która stałaby się osią dyskusji, zorganizowałaby wokół niej partie, poruszyła wyborców. Polskie fabryki myśli (tzw. think tanki) nie mają wiele do zaoferowania, dwie główne partie polityczne oraz ich kandydaci programowo niewiele się różnią, mają za sobą podobną przeszłość, wspólne decyzje dotyczące kapitalizmu, obniżania podatków (i narzekania na słabe państwo), IPN, CBA, lustracji, pozbawienia uprawnień funkcjonariuszy dawnego reżimu, państwa wyznaniowego, in vitro itd., itp.

Kiedy wody opadną, okaże się, że najważniejsze jest to, co konsekwentnie zapominał Jarosław Kaczyński lub nieopatrznie powiedzieli Bartoszewski i Wajda. Zresztą, czy tak nieopatrznie? Żart Bartoszewskiego był ad personam i jako taki – niewskazany, zwłaszcza wobec człowieka w żałobie, ale skoro prezes zdecydował się na kandydowanie – nie może być nietykalny. W kampanii, w której nie jest ważny program (bo go nie ma), tylko życiorys i cechy osobowości kandydata, słowa Bartoszewskiego nie były znów takie drastyczne. Pamiętajmy też, w jaki sposób Bartoszewski był potraktowany przez Czwartą RP. Sam prezydent zerwał z nim znajomość. Co zaś się tyczy „wojny domowej”, o której mówił Wajda, to coś w tym jest. Wystarczy przypomnieć wiersz J.M. Rymkiewicza. Widocznie artyści tak czują.

Na jeden temat wszyscy taktownie milczą – w jaki sposób Jarosław Kaczyński miałby podołać obowiązkom prezydenta? To zresztą nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że kiedy wszystko wróci do normy, zobaczymy pustynię programową.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 316

Dodaj komentarz »
  1. Kandydat Komorowski ma dużo gorsze potknięcia na sumieniu, żenujące wypowiedzi o kobietach, których nie wygłosiłby nawet Korwin-Mikke.

    Dyskusja po jego wykładzie zahaczyła o równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Jedna ze studentek opowiedziała, że nie chciano jej przyjąć do straży pożarnej, dlatego tylko, że jest kobietą. Komorowski tłumaczył, że równouprawnienie jest ważne, ale trzeba pamiętać, że są zajęcia nieodpowiednie dla pań. I opowiedział, że gdy był wiceministrem obrony narodowej, pojechał do Danii. Tam chciał koniecznie zobaczyć statek marynarki, na którym służyły także kobiety. Nie mógł zrozumieć, dlaczego taka sytuacja nie budzi tam żadnych problemów. – No i w końcu mnie tam zawieźli i pokazali. Wtedy zrozumiałem. Dunki nie są najpiękniejszymi kobietami, a to były… kaszaloty – śmiał się.

    http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,6656433,Komorowski__pamietajcie__kto_was_straszyl.html

  2. autorze; i znow eee tam:

    1.Polityka to nie tylko wielkie programy, ale i biezaca dzialalnosc, administrowanie, zarzadzanie. W tym i to kryzysowe.
    Proporcje miedzy poszczegolnymi zakresami uprawiania polityki zaleza od sytuacji: gdy spoko nadchodzi czas programow, wizji, gdy rzeczywistosc cisnie czas na biezace interewencje.
    Dzis powodz, wiec cisnie.

    2. Brak extra swiecidelek, nowych hasel, wizji wynika rowniez z tego ze prezydent w polskim systemie prawnym nie jest od wizji. Ten rodzaj konkursu odbywa sie podczas wyborow parlamentarnych.

    3.Pustyni programowej nie ma wiekszej niz bylo: bez trudu jest pan w stanie podac stosunek poszczegolnych partii do kwestii praw czlowieka,prywatyzacji, mediow publicznych, roli sluzb specjalnych, zasad dzialania sluzby zdrowia…

    4. Kwestia polowania. Dla mnie to wielkie osiagniecie obecnej kampanii: publiczne uznanie ze wspolczenie mysliwstwo stygmatyzuje, nie jest pozytywnie postrzegane.
    Ze zeby starac sie o najwyzsze funkcje nalezy sie go zaprzec.

    Jeszcze niedawno cos takiego bylo w Polsce nie do pomyslenia.
    2-3 kadencje a kandydat na chocby radnego pipidowy ze sciany wschodniej nie bedzie mial szans na wybor bez dekaracji wegetarianizmu.

    m@B

  3. Np. można by było powiedzieć o zasadniczych różnicach ideowych takich jak to, że
    PO jest postrzegane jako partia liberalna i prorynkowa w przeciwieństwie do nieco autokratycznego modelu PiS-u opierającego się na wzmacnianiu prerogatyw państwa.

    Powódź pokazuje to w nowym świetle.
    Otóż mówimy np. o budowaniu niezgodnie z przepisami oraz na terenach, które się do tego nie nadają – myśli się o skoordynowanych przez państwo planach i przymusowym przejmowaniu przez państwo terenów w IMIĘ DOBRA WSPÓLNOTY – Polska przede wszystkim….

    PO zgodnie z zasada “rynek ma zawsze racje” proponowało znieść pozwolenia na budowę całkowicie – by to przeforsować potrzebuje prezydenta… swojego.

    Skutki wielopłaszczyznowe znamy – w momencie gdy świat i natura daje nam kolejną lekcje pokory i uczy rezerwy do wszystkowiedzącego rynku należy się zastanowić czy powierzchowna nowoczesność PO nie stała się w między czasie nieco archaiczna…,

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Informacje nie docierają do wyborców bo dziennikarze ich nie przekazują. Większość gra role tzw cyngli na usługach zainteresowanych kół lub kościoła. Nie mówiąc już o tzw mediach publicznych, którym bliżej do domów o tej samej nazwie niż do rzetelnej informacji. Pan i Pana POlityka informują wyłącznie o dwóch kandydatach tzw mniejszego zła, którzy programów żadnych nie posiadają. A gdzie pozostali? O SLD lub Napieralskim można u Was tylko źle i złośliwie.

  6. Właśnie, polowanie na ludzi, ta IV RP.

    Ale o co chodzi z tym programem, tego nie rozumiem.

    W wyborach prezydenckich w USA czy we Francji, gdzie w rękach prezydenta jest cała władza wykonawcza, programy są, bo muszą być.

    W krajach, gdzie rząd, premier, kanclerz skupiają w swych rękach maximum władzy wykonawczej, w wyborach prezydenckich program jako taki jest wynika z konstytucji. Zdaję sobie sprawę ze specyfiki polskiego podziału władzy wykonawczej, jednak sądzę, że głównym zadaniem następnego prezydenta będzie nieośmieszanie Polski na świecie jak i korzystanie z prawa weta tylko wtedy, gdy to konieczne dla dobra kraju i ludzi, a nie partii, z której on się wywodzi.

  7. Tonie prezydentura Kaczyńskiego i to podwójnie. Lecha Aleksandra
    prezydentura tonie mentalnie w otmętach bezmiaru nieszczęścia
    powodziowych rozlewisk. Tym bardziej, że przez prawie 5 lat nie było
    jakichkolwiek inicjatyw przeciwpowodziowych, ważniejszy był watażka
    z Tbilisi. Wymowa katastrofy lotniczej 96 ofiar tonie w bezmiarze
    cierpień setek tysięcy żywych Polaków i już 23 ofiar powodzi, a do
    końca klęski daleko, woda ustąpi za co najmniej tydzień i odkryje
    gigantyczne straty i zniszczenia we wszystkich wymiarach życia
    mieszkańców setek gmin i osiedli. Tonie prezydentura Jarosława
    Aleksandra w męczeństwie setek tysięcy powodzian którzy tracą tak
    wiele… A dzwony kościelne milczą, chociaż Polska tonie a przecież
    jest najważniejsza. Opowiadaniem o kłamstwie szpitalnym w Super
    Expressie nie da się reanimowac współczucia. Jak można epatowac 44
    dniowym okłamywaniem własnej matki że żyje jej syn, to kłamstwo ma
    wymiar symbolu, do czego jest zdolny ten polityk: pamiętacie jak
    okłamał całą Polskę że nigdy nie będzie premierem? Teraz buduje nowe
    kłamstwo przedwyborcze… Jakiej brzytwy się chwyci tonący Jarosław?

  8. Katastrofa TU154 jest dobrze przedstawiona w

    dzisiejszej „Gazecie”. Rozmowa z w. Jerszowym.

    Warto przeczytac i zachowac.

  9. Drogi Panie Redaktorze, żeby polska myśl polityczna i strategia były gdzieś pod wodą, zaraz bym za nimi nurkował. Co i Panu bym polecał zamiast tych zapasów w błocie, przynajmniej dla higieny.

  10. Pan Redaktor czesto mowi o « zacofaniu cywilizacyjnym ». A co oznacza « skok cywilizacyjny » o ktorym mowi sie od momentu kiedy wstapilismy do UE ? Otoz to oznacza, ze jesli mamy prace i jesli nawet nie zarabiamy tysiace to mamy styl zycia europejski to znaczy oszczedny, ale zarazem estetyczny. Najlepiej chyba trzeba byloby zrobic liste z wyszczegolnionymi punktami jak nalezy sie zachowywac i zyc zeby wygladac jak Europejczyk. To dotyczy calego spoleczenstwa. Otoz :
    Europejczyk jezdzi po dobrych drogach.
    Europejczyk jesli mieszka w bloku, ma parking na ktorym moze zaparkowac swoj pojazd, nawet jesli nie ma miejsca to ten parking istnieje.
    Europejczyk dba o estetyke swojego miejsca zamieszkania „wedlug swoich mozliwosci”, zarowno zewnatrz jak i wewnatr.
    To tylko nieliczne punkty z listy o ktorej mowilam wczesniej.
    Jesli nie ma drog, parkingow i fasady domow nie byly remontowane od 1945 to znaczy, ze wybrano nieodpowiedzialnych ludzi do samorzadow. Swoja droga mozna zrozumie dlaczego tych drog w Polsce wybudowano tak niewiele w ostatnich dwudziestu latach. „Gdy wody opadna” nalezy sie wiec zajac infrastruktura czyli budowa zbiornikow retencyjnych i drog i to bedzie « skok cywilizacyjny » Pozdrawiam

  11. # jasny gwint pisze:
    2010-05-24 o godz. 12:52

    Informacje nie docierają do wyborców bo dziennikarze ich nie przekazują. Większość gra role tzw cyngli na usługach zainteresowanych kół lub kościoła. … O SLD lub Napieralskim można u Was tylko źle i złośliwie.

    Tu się akurat zgodzę.
    Wystarczy poczytać Politykę albo Wyborcza to już nawet nie jest udawanie dziennikarstwa to czysta propaganda na usługach władzy.
    Dziwi mnie, ze Pan Passent nie promuje Napieralskiego (żartuje).
    Przecież to dokładnie jest ta niby-lewica z poparciem Ordynackiej – Czarzastego i Kwiatkowskiego jaką malowani lewicowcy lubią najbardziej – mozna wtranzalac kawior z czystym lewicowym sumieniem z dala od
    ” smrodu niedomytych klas robotniczych” . To jest właśnie to co się powinno podobać elitom.

    Romans z PO (a raczej pozostałościami Mumii Wolności) można widzieć jedynie jako przejaw oportunizmu jak zdejmowanie kapelusza przed kościołem…ale to akurat nie powinno dziwić.
    Pracownicy najemni nie dają sie zwieść pozorom – według prasy NIKT pod zakładami w Tychach nie miał ochoty rozmawiać ze swoim ” obrońcą” – ksiądz zabronił…
    Polityka zaś poświęca cały artykuł wyśmiewaniu Napieralskiego – żal dawnych „towarzyszy”…
    Podobno Politykę i Wyborczą już dawno kupił Murdoch – chociaż po cichu…

  12. Ja mam osobistą nadzieję, że ta katastrofalna powódź i jej skutki obnażą wreszcie beznadzieją słabość w rządzeniu solidarnościowych elit. Nie chcę powiedzieć, że oni wszyscy są do kitu, ale garstka indywidualności nie tworzy tam nowej jakość, ton nadają ciągle jedni i ci sami działacze NZS. Ciągle słyszymy, że Boni to, że Boni tamto, a gdzie jest reszta, czy ta osoba jest jakimś super urzędnikiem od wszelkich przypadków. Jak PO dobiera kandydatów na ważne urzędy, mogliśmy się przekonać przy typowaniu sędziego do TK, a teraz na stanowisko RPO (kandydatka posługiwać się będzie w sporach ekskomuniką). Dyzma był głupcem, sam się przed sobą do tego przyznał, jednak instynkt podyktował mu zatrudnianie profesjonalnych doradców i urzędników, a współcześni wydają się myśleć, że jak zatrudnią krewnych i znajomych to, będzie wszystko szło dobrze. Nie oczekuję od żadnej ze stron jakichś nowych idei i super programów, oczekuję stworzenia korpusu zawodowych urzędników, którzy będą administrować państwem bez uwzględniana widzimisię polityka. Politycy mają za zadanie tworzyć narzędzia pracy dla takiego korpusu, czyli przejrzyste i zrozumiałe prawo. Szumnie zapowiadany pakiet ustaw dla przedsiębiorczości, obrósł setkami stron poprawek resortowych i nie jest już tym czym miał być, czyli zostanie wszystko po staremu, albo będzie jeszcze gorzej. Już słyszę biadania rządu, że wszystkiemu winni resortowi urzędnicy, którzy storpedują każdy pomysł, który zakwestionuje ich przydatność. A ja się pytam: kto tych ludzi tam wpakował na te stołki? Czyi to są krewni i znajomi z NZS?
    Wracając do wyborów i głównych kandydatów – zgoda, obydwaj nie różnią się zasadniczo niczym, z tym że Kaczyńskiego zdążyliśmy już dość dobrze poznać, natomiast Komorowski prowadził polityczny żywot raczej w cieniu, ostatnio w cieniu laski marszałkowskiej. Teraz Komorowski z tego cienia musiał wyjść i wszyscy otwierają gęby ze zdziwienia, bo praktycznie nie ma wystąpienia tego polityka, podczas którego nie palnąłby jakiejś gafy. To nie są proszę państwa jakieś gafy, a wychodzą na wierzch braki intelektualne kandydata. Jak ten jegomość stanie z JK do debaty, nie zostaną z niego nawet wąsy, a widzowie tego przedstawienia dostaną kolki z ciągłego chichrania.

  13. Gdy wody opadną, na rozluźnienie
    W części „Świat w skrócie”, POLSKA The Times donosi.
    Z Bratysławy, że neonaziści zatrzymali marsz parady równości
    Z Pekinu, że masy ziemi runęły na jadący pociąg
    i uwaga, uwaga, szczególnie telegraphic observer
    Z Toronto, że z pompą otworzono pierwszą, publiczną, płatną toaletę.

    Drogi TO, sikałeś na mieście pod płotem?
    To jakaś upiorna informacja. Zawsze myślałem, że za oceanem problem rozwiązany.

    Platformo, nie wstydź się prozy projektu i „zabezpiecz” 100 toalet publicznych w każdym mieście wojewódzkim, do czerwca 2012 roku!
    Pozdrowienia

  14. @jasny gwint:
    dlaczego?
    bo to jest lewizna, a nie lewica, ot co…

  15. Panie Danielu! Proszę wybaczyć, że zamiast odnieść się do treści aktualnego felietonu, poruszam kwestię bardziej ogólną, jednak od dawna zastanawia mnie powódź komentarzy. Najgorsze w tym jest, że nie są to wypowiedzi różnych osób, lecz powtarzają się te same pseudonimy i to w ten sposób, że widząc podpis wie się już z góry, co będzie dalej. Niektórzy potrafią w jednej serii powtórzyć się kilkanaście razy! Jest to oznaką manii, a przemilczanie tego, nieuświadomienie piszącemu, że jest chory (mało szkodliwą manię też można tak określić) czyni mu krzywdę. Należy chyba jakoś apelować o powściągliwość i zastanowienie się nad sobą

  16. do Kleofas 2010-05-24 o godz. 13:00
    Przeczytałem Kleofasie. To chyba najciekawsza i najbardziej kompetentna wypowiedź nt ostatnich sekund tej niebywałej tragedii.
    Pozdrawiam
    PS
    Ciągle słyszę o wylatanych godzinach i mam pytanie: a co z ilością lądowań?

  17. „Na jeden temat wszyscy taktownie milczą – w jaki sposób Jarosław Kaczyński miałby podołać obowiązkom prezydenta?”
    Świetne pytanie. Najlepsze, że każda próba odpowiedzi na to pytanie jest niezręczna i groteskowa.

  18. do jasny gwint 2010-05-24 o godz. 12:52
    To, że media są podzielone miedzy PO i PIS to banał, nie warto go powtarzać.
    Zastanów się jasny gwincie dlaczego SLD nie ma gazety!
    Przecież, jak mówił klasyk, na gazetę wyborca głosuje codziennie!
    Pozdr.

    PS
    Ja zajmuję się wyłapywaniem kłamstw i nie śmiałbym wyrzucać dziennikarzom Polityki, że mają sympatię po stronie POpodobnych. Polityka sprzyja rozsądnym i stara się nie kłamać. I dlatego ludzie ją kupują.
    Wprost był świetnie edytowany, okładki bomba, ale stracił wiarygodność. Za dużo tam było Janeckich.

  19. Pan Daniel Passent wpisał na końcu
    Najważniejsze jest to, że kiedy wszystko wróci do normy, zobaczymy pustynię programową.
    Czy pustynią programową jest treść na tablicy Tuska, zapisana w 2007 roku? Wystarczy przypomnieć i odpytać.
    Czy program IV RP jest ciągle aktualny? Odpowiedź padła, NIE!
    Zatem PIS trzeba pytać o co walczy oprócz posad. PIS trzeba pytać jak w XXI wieku, w Europie, władza państwowa ma się wsłuchiwać w bzyczenie KK, albo jeszcze gorzej, jakiejś sekty oszołomów ośmieszających Polskę.

    PS
    Coś mnie naszło na serie, jak Falicza, przepraszam.

  20. Dyskusja o kampanii wyborczej na blogu moim zdaniem nie ma większego sensu ponieważ piszący doskonale wiedzą na kogo będą głosować albo czemu nie będą głosować. Stratą czasu jest więc dyskutowanie o tym. Mało tego, kampania tegoroczna jest nihilistyczna, dekadencka i na granicy wariacji dlatego rozpisywanie się na jej temat dołuje psychicznie – pisząc dajemy się wciągać w te jady a to jest szkodliwe dla psychiki.
    Nawet deklaracja o poparciu kandydata ma beznadziejny wymiar. No bo co mam napisać? Że głosuję na danego faceta tylko dlatego by goście w kominiarka nie wywlekali ludzi z domów o świcie? Trudno ukryć, że to beznadziejnie żenująca motywacja 21 lat po odzyskaniu przez Polskę wolności. No i upokażająca dla głosujacego.
    Jednym słowem No future
    http://www.youtube.com/watch?v=BaHhxRGYjFA
    Pozdrawiam

  21. Udało mi się dowiedzieć dlaczego powstał film Jana Pospieszalskiego „Solidarni 2010” przedstawiający tragedię smoleńską.
    W Radiu ZET Paweł Poncyliusz wyjaśnił :
    „Miałem okazję słyszeć ludzi, albo najbliżsi z mojej rodziny mieli okazję słyszeć ludzi, którzy po 10 kwietnia podskakiwali z radości po tragedii”.

  22. Kiedy w grze są tylko dwie partie z nazwy prawicowe nie ma mowy, żeby ludzie mogli głosować za programem.
    Dwie partie z nazwy prawicowe bo żadna z nich naprawdę nie jest prawicowa:
    2/3 elektoratu jednej to przecież ultrakatoliccy socjaliści,
    2/3 elektoratu drugiej to ludzie postępu i otwartości na świat, którzy głosują na nią przeciwko tej drugiej partii nie mając w najmniejszym stopniu poglądów prawicowych.
    Czy w takiej sytuacji mozna w ogóle mówić o programach?
    Dopóki nie stworzymy warunków, czy też lepiej nie powstaną partie oddzielone od TUSKA i KACZYNSKIEGO reprezentujące rzeczywiste interesy katolickich socjalistów z jednej strony, a z drugiej strony nie powstanie partia reprezentująca otwartość na świat wszelkie programy są wręcz niebezpieczne, bo mogą doprowadzić do rozpadu aktualnych klik i koterii politycznych wewnątrz aktualnych kolosów politycznych na glinanych nogach. Czy nie widać szczególnie w jednej z tych partii gigantycznego układu, który w trakcie IV RP próbował rozmontować wszystko co mu stało na przeciw tłumacząc się walką z układami. To przecież właśnie ten układ doprowadził do ostatniego pochówku na Wawelu. W końcu jak nie wiadomo o co chodzi, mimo ze wiadomo że nie chodzi o pieniądze, to chyba tylko wielki układ musi to być.
    Wszak temu układowi przez conajmniej pół dnia przeciwstawiał się sam kardynał Dziwisz i też musiał zrezygnować.
    Jeśli nie zdławimy tego układu w dwóch, trzech najbliższych wyborach już zawsze będziemy skazani na wybory bez programów, tak jak było w najgłębszej komunie. Układ świetnie sobie poradzi również z tymi 50% polaków, którzy nie byli na ostatnich wyborach i wtedy juz wszystkie głosowania będą na 99%.

  23. Jak wody opadna, bedzie bardzo smierdzialo albo tylko bardziej. Odkryjemy trupy ludzi i zwierzat, zniszczone mienie w kraju ktory najbogatszym nie jest.
    Bedzie czas na liczenie na podsumowanie strat. I jakiez znaczenia ma ta „polityka” gdzie kiedys okladano sie dziadkami a teraz mamy konkurs na komitety. Ilu kandydatow przedstawilo rzeczowe projekty? Katastrofe ktora jest kompromitacja dla Polski, rozdmuchuje sie ciagle jakby osmieszania sie nie bylo dosyc. Co inni o nas pisza, co mysla – niewiele. „Polska suwerenna i sprawiedliwa” to glowne haslo jednego z faworytow. Polska Suverenna. To jest obraz mysli politycznej w Polsce. Chyba ze chce On wyzwolic Kraj z dominacji przez Kosciol Katolicki. O tak jestem Polakie ale nie katolikiem i mowie Brawo. Niech biskupi nie wybieraja nam prezydenta. Niech nie zbieraja podpisow w kosciolach. On o to nie prosil, nawet jezeli zbierali. Teraz bede u siebie w Polsce Suwerennej. Wolnej od KK dzieki JK. Bo od cezgo innego moze nas wyzwolic. Od IPN nie tak szybko bo chce zlozyc skarge w sprawie mojego dziadka przesladowanego przez pilsudczykow. Byl oficerem WP. Prawo i sprawiedliwosc. Wiec niech ja oddadza Slazakom i innym mniejszoscia przesladowanym przed 39 rokiem. Czy naprawde nie ma w Polsce ludzi bardziej godnych i swiatlych na to stanowisko. Ubostwo zycia politycznego jest przerazajace. Jeszcze raz wydac Kraj na posmiewisko calego swiata? Dziekuje.

  24. Pustynie programowa juz widac. Cala ta kampania to gra pozorow. Ale glownie dlatego, ze wybierac bedziemy prezydenta, ktory ma bardzo zle okreslone obowiazki i prawa. Jak widac z kadencji L. Kaczynskiego prezydent w Polsce jest albo totalnym wsparciem albo totalna przeszkoda dla rzadu, w zaleznosci od tego czy rzadzi jego rzad, czy tez przeciwnika. Takie ustawienie spraw to jedna z najgorszych rzeczy, ktore „dla Polski” wyrzadzili bracia Kaczynscy. Brak jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za Polske, a jedynie dbanie o wlasna partie, wlasnych kolesiow i wlasnego brata. To program braci Kaczynskich, czyli PiSu. Uwazam braci Kaczynskich za sprzedajczykow Polski, ktorzy czynili to wszystko czego byslismy swiadkami z zimnym wyrachowaniem. Liczyl sie tylko ich interes, a na ustach byla caly czas Polska. To odpowiada innym zdrajcom ukrywjacym sie pod plaszczykiem patriotyzmu, tym wszystkim Rydzykom i Rymkiewiczom. To cyniczni zdrajcy Polski mocnej i cos znaczacej w Europie i swiecie, ktorym na sercu leza tylko interesy PiSu i braci Kaczynskich. Powiedzmy glosno, ze PiS i Jaroslaw Kaczynski to po prostu zdrajcy interesu Polski ukrywajcy swoje niecne cele pod haslami milosci do Polski. Napuszona, nacjonal-socjalistyczna polityka PiSu jest dla Polski smiertelna. To wstyd i hanba! Prawdziwy patriota Polski nie moze glosowac na tych notorycznych zdrajcow Jej interesow!

  25. W jednej z moich ulubionych powieści s/f istnieje planeta zaludniona przez religijnych fanatyków, którzy wyemigrowali z Ziemi……
    Kościół jest siłą sprawczą teokracji noszącej nazwę
    „Kościoła Ludzkości Uwolnionej”
    Bóg jest „testerem i orędownikiem”
    Życie, jest testem a tester jest wymagający……..

    Taki właśnie test przechodzimy jako naród. Z planowania, samoorganizacji, współczucia, procedur, rozwiązań prawnych, przywództwa.
    Jak ten test wypadnie?
    Nikt- nawet Unia- nie zda go za nas. Wieloletniej głupoty i partiokracji nie da się w ciągu kilku lat naprawić.
    To muszą być pokolenia……..
    W życie dorosłe wchodzi dopiero drugie, trzecie- być może- nauczy się na błędach dziadków i ojców. Dynamika zmian społecznych jest nie do przeskoczenia. MUSI zająć mnóstwo czasu………
    Na razie mamy w miarę racjonalne działania wszelkich służb, wychwytywanie luk prawnych i błędów proceduralnych co być może będzie skutkowało lepszym rozdziałem kompetencji, i niestety ludzką tragedią. Romantyzm przegrywa po raz kolejny z pragmatyzmem, chciejstwo z pracą u podstaw.

    Co do myśli politycznej, wizji , celów polityków……..
    Być może po raz pierwszy w historii jedna partia rządzić będzie przez dwie kolejne kadencje……
    Czy świadczy to o poziomie naszej sceny politycznej? Poziomie „polityków”?????
    „aby rozpocząć nawet najdłuższą podróż, trzeba wykonać pierwszy krok”
    Czy ten krok w normalność zostanie w przyszłości wykonany?
    Gwarancji nie da nikt………

  26. Zeby wszystko bylo jasne , tez lubie rosol zwlaszcza z tzw „chodzonej” kury ale to za malo aby glosowac na prezesa . W tym pozostane nieugiety . Tylko kawalek Schuberta na deser (D817) moglby mnie przekonac.

  27. „Żart Bartoszewskiego był ad personam i jako taki – niewskazany, zwłaszcza wobec człowieka w żałobie, ale skoro prezes zdecydował się na kandydowanie – nie może być nietykalny.”

    Dobry kawal – po to Jaroslaw Kaczyński zbieral podpisy (nadal boli !?) zeby mu teraz byle mumia od „nekrofilów” wymyslala !? Czy tego rodzaju stwierdzenia można również odnieść do dziennikarzy i np. wylać jakiemuś w wagonie WARS-u żurek na glowe !?? Ma się rozumieć jako zart….. Osobiście czekam na występy tych szacownych walów i ekspertów od wojen domowych + seksualnych dewiacji Wajdy & Co. Robią oni więcej dla wygranej J.Kaczyńskiego niż ten niewypal Tywonek. Oczywiście dajmy dalej dochodzić do glosu „Drogiemu Bronislawowi” – jego prawdy o „wodzie która sie zbiera” przypominają skecz z kabaretu „Dudek” o hydrauliku i prawach fizyki !

    PS.
    RobertP pisze:
    2010-05-24 o godz. 12:04 – Dziekuję za wpis – bardzo dobry kawal czyli „wężykiem Jasiu, wężykiem !

  28. Poniewaz polityka utonela, a narodowi-komunisci(katolicy) nie potrafia bez niej egzystowac, Rzepa odgrzewa na CD program Janka Muzykanta z Czerwonych Gitar,,Solidarni 2010″ i proponuje go przy zakupie gazety. Chca powrotu do tamtych zdarzen, przypomniec, ze obecna katastrofa, w ktorej cierpia setki tysiecy zwyklych ludzi, jest dla nich mniej wazna, niz smierc 96 osob z Nr 1 na pokladzie tupolewa pod Smolenskiem. A prezes tak sie troszczy o powodzian i nawoluje do solidarnosci. Cynik czy idiota?

  29. Gdyby PiS rządził, to wody już dawno by opadły.

  30. Tym razem , potwierdzam, że naszą „powodziową politykę”, odczuwam dokładnia tak samop ja Szanowny Gospodarz. Żal cokolwiek „rozgadywać, żeby niczego nie rozproszyć…
    Od siebie , dodałbym tylko, że kiedy powódź odpłynie, stanie się ona „lekiem na całe zło” we wszystkich możliwych konfigoracjach. Dla jednych będzie „plastrem” na niedomogi gospodarcze, dla innych powodem do ciągłych rozliczań tych, którym akurat uda się być u steru. Jeśli władza/rząd i prezydent/ przypadną dwóm róznym ugrupowaniom, to powóź stanie się ciągłą inspiracją do hiperniestrawnych scen polityki satyrycznej.
    I pomyśleć- nie mogła ta powódź przyjść w dotychczasowym rozkładzie statystycznym- raz na 80lat…?

    Pozdrawiam,Sebastian

  31. Sejm czyli PO uprościł procedury związane z budową domu. Problem w tym, że ułatwienia zaczną obowiązywać nie wcześniej niż za siedem-osiem miesięcy

    Koniec pozwoleń na budowę – rewolucyjne zmiany w prawie. Zmiany w Prawie budowlanym znoszą pozwolenia na budowę niektórych obiektów .
    Nowelizacją Prawa budowlanego zajmie się teraz Senat. Potem musi ona uzyskać akceptację prezydenta, co nie jest takie pewne. Ale nawet jeśli ten nie zawetuje noweli, to i tak w życie wejdzie ona po sześciomiesięcznym okresie vacatio legis, czyli nie wcześniej niż we wrześniu. Oznacza to , że tegoroczny sezon budowlany jest już praktycznie stracony.

    Czy jest czego żałować? Wygląda na to, że tak, gdyż pod rządami nowych przepisów załatwienie procedur związanych z budową domu zajęłoby mniej czasu. Nowela zniesie bowiem obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę. Wystarczyłoby zgłosić inwestycję w starostwie powiatowym i poczekać najwyżej jeden miesiąc

  32. Gdy wody opadną nie spodziewajmy się niczego więcej ponad średnie IQ elit partyjnych. Jakie programy Panie Danielu? Programem podstawowym każdej partii powinno być poddanie się bezpartyjnym ekspertom od wypadków nadzwyczajnych, od edukacji, od kultury współżycia, od etyki chrześcijańskiej (tej prawdziwej, nie zakłamanej przez hierarchów), etc. Oczywiście jest to naiwne wzdychanie: świat tępieje i chamieje, ludzkość – z komórkami przy uszach i słuchawkami od MP4 w tychże oraz paluchami bezmyślnie na ogół stukającymi w klawisze komputerów – wraca równym marszem głupkowato do jaskiń. Czasem solidarnie ratuje się przed żywiołami, oskarżając rządy o bezczynnność w ich ujarzmianiu (coś na ten temat piszę na: http://www.adamjer.blog.onet.pl ). Pozdrawiam.

    PS
    Słowo „nieopatrznie” napisał Pan chyba z błędem (pochodzi nie od „patrzenia” tylko od: na opak – nieopacznie; jeśli się mylę, proszę mnie „zaopatrzyć” w sprostowanie. Jeszcze raz pozdrawiam.

  33. @ otago :

    Tez niezle sie obsmialem z wizyty prezesa u zwyklych ludzi. Jakby do mnie przyszedl to dostalby kijem po lbie.

  34. Otago
    Bardzo dziękuję za zdjęcia. Bardzo sugestywna wizja Polski pis-u.
    Pozdrawiam

  35. I jest taki film, komedia, burleska „Kacza zupa” polecam.

  36. Otago
    A to już inna wizja polityczna, choć też dotyczy wsi a i Prezes występuje
    http://youtube.com/watch?v=NyK8aWd2Kdg
    Pozdrawiam

  37. Czajkowski,Jezioro łabędzie czy Andersen Brzydkie kaczątko?

  38. Pan Redaktor pisze:
    ” ALE, z dwojga złego, wolę polityka, który poluje na zwierzęta od takiego, który poluje na ludzi.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    zakladam, ze wg. Pana Popieluszko, Pyjas, Przemyk oraz tysiace innych
    zakatowanych w kazamatach UB to nie ludzie.
    Bo gdyby bylo inaczej, to przeciez panska wrazliwosc, kultura
    oraz poczucie sprawiedliwosci nie pozwolilyby Panu przez cale
    dziesieciolecia wiernie sluzyc wladzy, ktora pozbawila ich zycia?

  39. A taka ostra walka się zapowiadała przed 10 kwietnia o to
    kto będzie miał przewagę w rządzeniu tym krajem.
    Najpierw katastrofa potem powódź ostudziły zapędy tych
    „herosów”walki którzy programy polityczne traktują tak jak
    nazwał to poseł Kurski”ciemny naród…” .Te partie są toż
    same, chodzi tylko o to kto komu coś zabierze.Dlatego
    obaj liderzy powinni dostać po łapach i może trzeba
    wybrać trzeciego żeby im patrzył na łapy,bo za 4 lata
    wybory do samorządów.I co,sami swoi od Bugu po Odrę,
    od Krakowa po Gdańsk a my ciągle będziemy utyskiwać
    na nieudaczników.Dam szansę trzeciemu bezpartyjnemu.

  40. Kwant,

    Poncyliusz znowu spotkał się z wiewiórkami. Potem powie, że były pijane i wydawało im się, że ktoś podskakuje, a to im samym głowa podskakiwała.
    Ale taki już pan Poncyliusz jest. Puszcza bąka a potem mówi, że to nie on.
    Pan Bielan także powiedział, że to minister Klich zrezygnował z wysyłania pilotów do Moskwy na ćwiczenia z symulatorem. Wiadomość poszła w lud, a to sam min. Szczygło podjął taką decyzję.
    Czy ktoś słyszał p. Bielana, że przeprosił, za to co powiedział?
    Jeśli tak, to proszę mi podać, kiedy to zrobił.
    Pozdrawiam

  41. Do Levara: czy widział pan władzę o czystych rękach? Taką, która nie ma na sumieniu żadnych ofiar? Każda władza ma brudne ręce, niech pan nie będzie naiwny. jeśli pan popiera Kaczyńskiego, to niech pan pamięta, ze on ma na sumieniu śmierć barbary Blidy i paru osób, zaszczutych przez IV RP, które z powodu nagonki i fałszywych oszczerstw popełniły samobójstwo. No ale pan Kaczyński oddzielił się od tych nieprawości grubą kreską. Dlaczego wcześniej nie zastosował tego samego manewru wobec tych wszystkim, których chciał lustrować?

  42. @jacobsky:
    powiedzmy szczerze…
    swiecilo by sloneczko, a maryja kiwala by z chmurki

  43. Ciekawa rozmowa z P.Paradowskiej (czyzby zmiana nie tylko u Kaczynskiego….?) z europoslem PiS-u Kowalem.
    Okazuje sie, ze zcentralizowane, silne panstwo to nie tylko obledna obsesja Kaczorow ale realna majaca swoja logike propozycja.
    Pani Paradowska okazuje sie ZA ! – .
    Zabawne bo wlasnie ta centralizacja to najistotniejsza roznica miedzy PO i PiS-em reszta nawet zdemonizowana przez Warsiawke IV RP to jedynie logiczna pochodna.
    Kolejna zasadnicza roznica w ocenie ostatnich dni miedzy gospodarzem a Pania Paradowska … Pan Daniel sie zagapil czy zaspal?

  44. Polityka byłaby intrygującym i intratnym zajęciem, gdyby nie te wybory. Nawet najzdolniejszego mediatora między różnymi lobującymi grupami zniszczy choćby poczucie humoru. Nie wiadomo jakie lepsze, sienkiewiczowskie, pilchowe czy po prostu takie jak Leszka Millera. Nawet nie wiedziałbym czym różni się przemówienie wyborcze od gruszki na wierzbie, dla mnie oba powinny być soczyste. Ale miłośników kotów tak bezmyslnie nie zraziłbym sobie – jeśli mam być szczery to właśnie zraziło w wypowiedzi prof. Bartoszewskiego, bo do tego, aby naubliżać Kaczorom to on ma słuszne prawo. Wojna domowa też mi się cisnęła na usta, a przecież artystą żadnym nie jestem. To już maturzystki od dawna wiedzą jak Polska długa z Wejherowem włącznie, że wojna jest i to pod biało czerwoną flagą. Niczego Kaczyński i Wajda nie odkryli. A najbardziej bałbym się dziennikarzy, zadaja taki pytanie – co pan sądzi o in vitro? – i nie wiadomo, czy z POLITYKI (aby napisać, że muszę), czy z kurii biskupiej go nasłali, i co bym nie powiedział ekskomunika wisi nad mą głową. Nic dziwnego, że najczęstsze hasła polityczne to – (1) muszę, ale się boję, (2) nie boję się, ale mi się odechciewa, (3) chciałbym, ale nie wiem jak skończę.

    Jak Prezes Kaczyński podoła i jak będzie wypełniał misję Prezydenta? Ano podług testamentu. Wszystko ma w nim spisane, chociaż nie musi zaglądać, bo wszystko to już podyktował. Chyba, że zapomniał

  45. murator pisze:

    2010-05-24 o godz. 17:40 .

    Mnie sie podobalo jak nasz prezydent „ïn waiting” wizytowal waly z Tuskiem.
    Dziennikarz zadawal Bronkowi pytania a Tusk odpowiadal:
    „Nasz kandydat na prezydenta uwaza…”
    Komorowski nawet nie zdazyl otworzyc dzioba.
    Bylo to niezamierzona demonstracja kpiny z wyborcow jaka szykuje PO.

    Byc moze ta podzielona podobno Polska moglaby sie „zszyc”przez autentyczna reprezentacje zarowno swojej czesci A jak i B.
    Mogloby to wzmocnic a nie oslabic panstwo rowniez na scenie miedzynarodowej.
    Mozna by bylo mowic, zaleznie od potrzeby – roznymi glosami…

  46. Jacobsky, Tu i ówdzie. Gratuluję pomysłu, krótko i węzłowato. Martwi mnie natomiast zanik weny. Czyżby niedyspozycja, przemęczenie lub woda wypłukała?

  47. byk, 14.04. Ubogo!

  48. Kecaj – muszę się z tobą w całości zgodzić 🙂

  49. QUOMODO, 17.44. Nie podejmuję dyskusji. Przytoczone argumenty nie sięgają poza poziom Radia Maryja lub IPN. Znane, zwietrzałe i nieprawdziwe. Poczytaj, przemyśl i powrócimy do tematu. Na razie pozdrawiam.

  50. pragne przypomniec dramatyczne zdjecie z okladki POLITYKI z powodzi 1997 r. Na tym zdjeciu polnagi mezczyzna stojac po piersi w wodzie podaje golymi rekami dwa chleby. Jak pamietam bylo to zdjecie roku.
    Dzisiaj , zapewne w tym samym miejscu , podplawa lodz ze strazakami i oni rowniez podaja dwa chleby ale zapakowane w torebki papierowe . Opisuje scene ogladana w relacji telewizyjnej. Ta scena nie zawiera zadnych elementow dramatycznych jest jak najbardziej normalna .
    Oczywiscie wszyscy sa zgodni ze woda w tym miejscu nie powinna sie juz nigdy pojawic. Ale na wszelki wypadek lodzie nalezy trzymac w pogotowiu a nie zdawac sie na ofiarnosc polnagiego mezczyzny.
    Dla mnie osobiscie jest to miara tego co sie w kraju w ostatnich kilkunastu latach zmienilo .
    Jestem dumny z mego kraju i moich rodakow.

  51. stasieku 05-24 o godz. 13:59

    Też zauważyłem, że od sporegu już czasu Toronto (szczególnie jej zachodnie suburbia) kojarzą się Polakom z peruwiańską dżunglą. Zdaje im się, że ledwo wody Amazonki opadną mu już rozluźnieni sikamy w jej nurty. Sprzyja temu niemożność wyobrażenia sobie, że w restauracji, albo w parku może być toaleta, która nie jest wyposażona w biały porcelanowy talerzyk, który wydaje donośny dźwięk gdy bilon nań się wrzuca, a gdy trzeba się podetrzeć za przeproszeniem to i walor papierowy idzie w ruch. I takie rozwiązanie nie ma nic wspólnego z wyzwoleniem kobiet. Do tego spłuczka sama się włącza, mydło samo kapie i woda ciurka, papier wysuwa a suszarka dmucha. W Operze też – ta wiadomość jest z soboty, Donizetti „Maria Stuarda” – na każdym piętrze jest bezpłatnie, tj. wliczone w koszt utrzymania budynku. A jak jest w Warszawie – jak za Księstwa?

  52. Po raz pierwszy przeczytałem wszystkie komentarze.Jeszcze nie czytałem takiego człowieka jak falicz? On nie umie czytać ze zrozumieniem, zmienia temat, wymyśla, sugeruje. Oglądałem wywiad P. Paradowskiej z Kowalem, dwoje inteligentnych ludzi rozmawiało. Oboje mieli propozycje odnośnie działania Państwa Polskiego.Ale żaden z rozmówców nie był za centralizacją.
    Coś Ty człowieku oglądał????:) Innych Twoich wypowiedzi nie będę komentował. Szkoda Zachodu i Wschodu

  53. przypomina mi sie kawal:
    jp II laduje przed sw. piotrem:
    a, witamy! no to teraz subito do nieba…
    i pyta sie czy przedtem chcialby cos jeszcze zobaczyc,
    bo potem to juz tylko harfy anielskie…
    tak, odpowiada jp II, chcialbym na moment do piekla…
    no problems,
    i juz ida przez lochy a tam wielkie kotly ze smola,
    w ktorych gotuja sie grzesznicy, a jak ktory probuje sie wychylic
    to juz diably czuwaja
    i widlami nazad spychaja takich co to uciec by chcieli…
    przy pierwszym kotle uwijaja sie czorty roboty majac od licha
    kto to? pyta papiez
    niemcy, odpowiada piotr
    drugi kociol – rosjanie…widok jak wyzej
    trzeci zydzi…jak wyzej
    czwarty, dziesiaty, setny…jak wyzej
    nagle widzi jp II, ze przy jednym kotle spokoj i ani jednego diabla
    a to kto?
    polacy, odpowiada piotr
    jak to tak, bez straznikow?
    a, nie trzeba, oni sie sami pilnuja…

  54. I tak się zastanawiam, doprawdy nie wiem po co, tzn. po raz który i bez większego skutku, na co prezydentowi program. W polityce zagranicznej ma słuchać wytycznych MSZ, tak orzekł TK, do TK może przesyłać ustawy, bo wetować nie wypada, to odkrył na koniec Prezydent Kaczyński, wszystko wywrócone do góry nogami, zamiast Sejm, albo nawet rząd zaciągnął opinii w sprawie zgodności z konstytucją, to prezydent to robi angażując TK. Z drugiej strony przemówienia winien dawać krótkie, w nabożeństwach państwowych uczestniczyć z małżonką (o ile ją posiada), w NATO kraj reprezentować, co drugiego ambasadora mianować, nominacje generalskie i profesorskie w tri miga podpisywać i wręczać, co tam jeszcze …

    Powiedzmy, że Prezes Kaczyński udziela wywiadu Redaktorowi Passentowi.

    A jaki jest pana program? – pada pytanie, ale zaraz refleksja, bo przecież to rząd ma mieć jakiś program, więc pytanie raczej do Tuska i opozycji przed wyborami do Sejmu.

    Które ustawy wstrzymałby pan prezydenckim wetem? – to zależy oczywiście jakie rząd zgłosi, co tu spekulować.

    Gdyby ponownie Sejm uchawlił ustawę o zakłach opieki zdrowotnej (czy jak ona, zawetowana, się nazywała) to co? – to bym ją ponownie zawetował, o ile zawierałaby ścieżkę prywatyzacyjną, itd, o czym Prezes już napomknął kilka dni temu.

    Generalnie – program to jest jakaś wizja, czy wiązka celów, które w sprzyjających warunkach dana partia i jej prezydent bierze pod uwagę. I to doskonale wiadomo, nic się w tych sprawach nie zmieniło, ani PO, ani PiS, ani SLD, ani Korwinowi-Mikke. Nic dziwnego, że procent zainteresowanych udziałem w wyborach prezydenckich, po osiągnięciu stanów alarmowych w pierwszym miesiącu po 10 kwietnia wraca do poziomu normalnego. Co jest normalne.

  55. Liza pisze:
    2010-05-24 o godz. 13:13

    Co Ty piszesz koleżanko!? Marzy Ci się oświecone społeczeństwo. Po opadnięciu powodziowych wód żadna infrastruktura jak: drogi, zapory i wały budowane nie będą. Po co. A gdzie powodzianie będą się modlić? Kościołów trzeba, miejsca pielgrzymkowe są potrzebne, pomniki JP2 zamiast krzyży na każdym skrzyżowaniu i Chrystusa Króla. Jeden największy na świecie powstaje w Świebodzinie [Lubuskie]. Poczytaj o tym w ostatnich Faktach i Mitach. Tam są potrzebne pieniądze, a nie na bzdurną infrastrukturę. Przecież Polak potrafi! Gdzie trzeba i tak dojedzie, nawet bez dróg. Przecież na wrotach od stodoły potrafi latać.
    [z Tu 154 M już miał kłopoty, bo ten przyrząd był bardziej skomplikowany niż owe wrota]. Jednak by tego dokonać musi się gdzieś w komfortowych warunkach pomodlić. A komfort kosztuje!
    Pozdrawiam.

  56. Pustynię programową dostrzegamy od samego początku, i nic nowego po opadnięciu wody nie ujrzymy. Moim zdaniem kandydatom na prezydenta, w obecnej sytuacji, kiedy puki co prezydent ma jeszcze dużo do powiedzenia, powinny być stawiane większe wymagania. Wizja kraju nie powinna ograniczać się do tego, co by dany kandydat chciał, bo z takimi gdybaniami każdego z kandydatów zgodziłaby się większość społeczeństwa. Powinien być to realny program, jasno wytyczne cele i sposób w jaki je osiągnąć.

  57. Wspolczuje wszystkim Polakom z powodu morderstwa wielkiego Polaka, Pana Prezydenta Lecha Kaczynskiego przez siepaczy UB i KGB. Przyblizylo to Polske do odzyskania niepodleglosci, ktora jest ciagle pod okupacja kolaborantow. Swoloczy ktora wspolpracowala z okupantem i wspolpracuje dalej aby zniewolic wspanialy Narod Polski. Katyn II musi zostac wyjasniony, nie mozna z tym czekac nastepne 70 lat. Dosc ruskich klamstw.

  58. Kleofasowi dzieki za konsekwentne trzymanie kursu, aczkolwiek parametry tragicznego lądowania znaliśmy już na pamięć – wymagane minimum widoczności: 1000 m w pozimie, 100 metrów w pionie, faktycznie na lotnisku w Smoleńsku po 10 rano 10 kwietnia była odpowiednio 200-400 m i 50 m. Pilot-dowódca miał wylatane 530 godzin na tym specyficznym dla sił zbrojnych samolocie, reszta o wiele mniej, gdy 1000 godzin kwalifikuje pilota, aby uznać go za doświadczonego.

    Dla mnie jasno wynika, że jesteśmy w tych rozważaniach poza krawędzią bezpiecznego lądowania. Dla mnie największy błąd popełnił gen. Błasik, który powinien wyraźnie powiedzieć załodze, że cała odpowiedzialność za odlot na lotnisko zapasowe w tych (i każdych innych warunkach, o ile przestrzegano reguł) spadnie na niego. Wszak jemu nie powinno już zależeć, co zwierzchnik sił zbrojnych chce zrobić ze swoją kampanią wyborczą. Myślę, że spóźnienie Prezydenta ze względu na bezpieczeństwo i życie niemal stu najwyższych urzędników państwa Polegli w Katyni z łatwością by mu wybaczali.

    Z kolei, jak czytam rozliczne komentarze o błędach popełnionych przed kataklizmem wielkiej powodzi 2010, lub w czasie jej trwania, to nikt nie zauważył, że przyczynił się do nich brak przeprowadzonej lustracji, czyli z odpowiedzialnych, publicznych stanowisk zawiadywania zabudową na terenach zalewowych i spuszcznia wody w zaporach usunięcia popleczników Jaruzelskiego, Kiszczaka i sowieckiej Rosji. I to już jest postęp, aczkolwiek nie rozwiązuje to powiązań obecnej władzy z rewanżystami niemieckimi i ze zdemoralizowanym tzw. zachodem.

    Jeśli chodzi o tezę Falicza – „rynek ma zawsze rację”, wiele wskazuje na to, że w przypadku Falicza jednak rynek miał rację, prawdopodobnie, za każdym razem miał rację, czyli w rozumieniu Falicza – zawsze.

  59. Szanowny pan redaktor pisze jakby o sobie:

    „Ten z kolei o wszystkim zapomniał, wypiera się swojej przeszłości, uważając, że społeczeństwo pozbawione jest pamięci.”

    P.S.
    Wole brak programu niz program moskiewski klonow Rakowskiego.

    Slawomirski

  60. Otoz Poncyliusz wzbogacil ostatnio „mysl polityczna i tresc kampanii”, twierdzac, ze ludzie skakali z radosci na wiadomosc o katastrofie, znowu zapomnial, ze zgineli ludzie z roznych opcji politycznych,wiec jest to niewiarygodne. Ta wypowiedz to znowu nekrofilia. Zapowiedzial ze bedzie bronil Pospieszalskiego za „Solidarni 2010”. Z jego belkotu, rowniez wynika, ze pod Palac przyszli tylko zwolennicy „dobrego Prezydenta” i PISu.
    Wypowiedz rzecznika kampanii grupy Jaroslawa K. potwierdza stan zaawansowania przepoczwarzania sie Jaroslawa K. i jaki jest ten jezyk milosci PISiorow. Zali sie,ze czuje sie sierota POPISu, w to moge uwierzyc , poniewaz przez to nie jest „u wladzy”
    Panie Danielu na tym przykladzie zgodzi sie Pan chyba, ze polska polityka nie jest zatopiona przez wody. Pozdrowienia

  61. Europie grozi 7 lat chudych. W budżecie na lata 2013 – 2020 może być dla Polski znacznie mniej euro niż dotychczas, zwłaszcza dla rolników, mimo starań Buska, Lewandowskiego i Hibner oraz wysokiej pozycji Tuska potwierdzonej nagrodą Karola Wielkiego, przyznaną prze z Niemcy, będące głównym płatnikiem do kasy Brukseli.
    Mało prawdopodobny ale przecież możliwy wybór Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta RP byłby dla Brukseli sygnałem, że społeczeństwo polskie jest eurosceptyczne, nie zasługujące na dotychczasowe przywileje finansowe.
    Przewidywana agitacja kościelna w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej jest bardzo groźna dla Polski.

  62. Zapomnialem zapytac, a co na to milosierna Kluzik-Rostowska ?

  63. gdy wody opadna, a moze z nia neoliberalizm, moze wrescie politycy jak milosnicy „wolnosci” -patrz zwolenicy wartosci rynku i kultu pieniadza, zrozumieja, ze nie mozna wszytkiego powierzyc prawom natury, bo ona pewnego dnia bieze gora i dyktuje swoje prawa!
    Moze wrescie, mimo tyle zachwycen w prasie i mediach, ze mamy tak sprawne panstwo, politycy i dzienikarze zrozumieja, ze instytucje, prawo nie funkcjonuje, ze mamy ciagly chaos, pycha i glupota i przepychanki. te dwie tragednie, do ktorych doszlo sa wlasnie wskutkiem bezradnych politykow, ktoryz zajmuja sie wiecej swoim wygladem i drobiazgami a nie rzadzeniem krajem!

  64. Levar….. retoryka w stylu wzorca(?) Prawdy; …a u was to murzynów biją! Najważniejsze żeby dołożyć?!

  65. do Mamona,
    Zal mi Pana, serdecznie zal. Zeby w XXi wieku przy takich srodkach techniki jakimi dysponujemy, wierzyc naiwnie w TAK BEZNADZIEJNIE GLUPIA hipoteze, to rzeczywiscie zalosne.
    A propos Narod Polski nie potrzebuje wspolczucia z powodu pozbycia sie tak MIERNEGO prezydenta.

  66. # Kecaj pisze:
    2010-05-24 o godz. 18:12

    @ otago :

    Tez niezle sie obsmialem z wizyty prezesa u zwyklych ludzi. Jakby do mnie przyszedl to dostalby kijem po lbie.”

    Szanowny Panie Gospodarzy czy pan tez szykuje kija by poprowadzić swoich zwolenników?

    Uff strach ogarnia przed tymi „elitami” :

    Na początku hrabia Bronek z szalikiem zagrzewany przez Bartoszewskiego z Wajda z balkonu a za nimi bojówki jasnogrodu (Kecaj , Otago stara gwardia Absolwent i Jasny Gwint plus nowy…Bogusław) z kijami bejsbolowymi a w drugiej rece Gazeta Wyborcza – za Bronkiem Pan Passent z lekkim kijem bojowym dla seniorów… w ataku na babcie wychodzące z porannej niedzielnej mszy.

    Wykuwanie nowoczesnej Polski…

  67. # Kecaj pisze:
    2010-05-24 o godz. 18:12

    @ otago :

    Tez niezle sie obsmialem z wizyty prezesa u zwyklych ludzi. Jakby do mnie przyszedl to dostalby kijem po lbie.”

    Szanowny Panie Gospodarzu
    czy pan tez szykuje kija by poprowadzić swoich zwolenników?

    Uff! aż strach ogarnia przed tymi “elitami” :

    Na początku hrabia Bronek z szalikiem zagrzewany przez Bartoszewskiego z Wajda z balkonu a za nimi bojówki jasnogrodu (Kecaj , Otago stara gwardia Absolwent i Jasny Gwint plus nowy…Bogusław) z kijami bejsbolowymi a w drugiej rece Gazeta Wyborcza – za Bronkiem Pan Passent z lekkim kijem bojowym dla seniorów… w ataku na babcie wychodzące z porannej niedzielnej mszy.

    Wykuwanie nowoczesnej Polski…

  68. QUOMODO. Wszedłem na Twoje strony. Jakież to było wszystko piękne, kolorowe, wzruszające i patriotyczne. I wszystko to trafił szlag i skończyło się. Wydawało się, że na zawsze. A tu masz, odżywa jak hydra i podnosi łeb.
    W Krakowie pięciu profesorów Uniwersytetu JP2, księży, weszło w skład komitety wyborczego Kaczyńskiego. Na protesty niewiernych, kierownictwo tej boskiej uczelni i także proboszcz z Raby Wyżnej odpowiedzieli, że jest to prywatna sprawa tychże księży, gdyż kościół nie popiera żadnej partii. W tej sytuacji Peatz był oficjalnie biskupem a prywatnie molestował kleryków.

  69. Okaryna
    Podstawowym problemem polskiej polityki a właściwie świadomości politycznej społeczeństwa polskiego jest brak refleksji nad związkiem decyzji polityczną i jej konsekwencjami. Wyraźnie widać to na przykładzie rodziny chłopskiej goszczącej Prezesa Kaczyńskiego na rosole. Rodzina ta – jak sądzę przyszli wyborcy Prezesa – nie widzi związku między swą decyzją polityczną a dopłatą rolną za rutynową pielęgnację pól wypłacaną z kieszeni unijnych podatników pozwalającą na ugotowanie rosołu. Ów fakt braku umiejetności wiązania ze sobą różnego typu zdarzeń w logiczny ciąg przyczynowo skutkowy doprowadził do ostatniej sekwencji katastrof i klęsk oraz do inercji i apatii społecznej o której z coraz większym zniechęceniem tu piszemy.
    Pozdrawiam

  70. stasiuk nam powiedzial prawde

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7930870,Stasiuk_dla__Przekroju___Wylaczyc_telewizor__czyli.html

    zastanawiam sie, czy rzad podniesie podatki, np na powodzian? W Anglii juz podnosza..

  71. Lech, 22.54. Drogi Lechu. Podzielam sarkazm i ponure refleksje nad losem umęczonej ojczyzny. Dla podbudowania zwietrzałego światopoglądu zapraszam do Krakowa. Po cudownym ocaleniu od powodzi alabastrowego sarkofagu odwiedzimy budowany z wielkim rozmachem, gigantyczny obiekt dziękczynny o wzniosłej nazwie „nie lękajcie się”. Głowa do góry drogi Lechu, nie lękaj się i pamiętaj co „Pan dał swojemu ludowi”.

  72. boguslaw pisze:
    2010-05-24 o godz. 22:16

    Po raz pierwszy przeczytałem wszystkie komentarze.Jeszcze nie czytałem takiego człowieka jak falicz? ….Ale żaden z rozmówców nie był za centralizacją….

    Panie Bogusławie jeżeli się Pan zdenerwował moim pisaniem to bardzo dobrze.
    Pozostaje sięgnąć po Waleriane i pomyśleć.
    Zarówno Kowal jak i Paradowska zgodzili się, ze powódź udowodniła słabość obecnego modelu decentralizacji. Paradowska zgodziła się z Kowalem.
    Proszę wykorzystać internet i prześledzić rozmowę.
    Swoja droga w pełni się zgadzam, ze Paweł Kowal to inteligentny człowiek i trochę się boje, ze może spotkać Kecaja i Otago z kijami…

  73. Po nowościach Edmunda Klicha w sprawie katastrofy w programie „Teraz My”, wiemy na 100%, że w kokpicie w czasie lądowania był gen Błasik, oraz ze pilot świadomie schodził poniżej wysokości 100m (90..80), nasuwa mi się analogia – z „Cesarzem” Kapuścińskiego. Reguły rządzenia są podobne od czasów faraonów. Generał Błasik był w ekspresowym tempie awansowany, na pewno chciał odpłacić swojemu promotorowi – czyli chciał, żeby uroczystość katyńska udała się jak najlepiej dla śp. Lecha Kaczyńskiego. Lądowanie na innym lotnisku – rozłożyłoby harmonogram uroczystości. Niestety lojalność i wdzięczność przeważyły na rozsądkiem i odpowiedzialnością.

    O awansach generała Błasika można przeczytać tu:
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=244#comments
    aqa pisze:
    2010-05-20 o godz. 19:32

    Jaki mógł być cel przebywania gen. Błasika w kokpicie pilotów w czasie lądowania w Smoleńsku? Jak się okazuje tu odpowiedzi są różne („link” poniżej). Dla mnie obecność przełożonego to z jednej strony dodatkowy stres (ktoś patrzy mi na ręce) i z drugiej strony zdjęcie części odpowiedzialności (za decyzje ryzykowne podejmowane w obecności przełożonego). Jeżeli pilot robił coś niezgodnego z procedurami (schodzenie poniżej minimum ) w obecności zwierzchnika, to albo było to zalecane, albo przynajmniej aprobowane przez niego (zwierzchnika).

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=700
    TJ pisze:
    2010-05-23 o godz. 12:27

    Wątpię czy da się jednoznacznie ustalić przyczynę, a jeszcze mniej winę konkretnych ludzi – ponieważ jest to ewidentnie sprawa polityczna i można oczekiwać opinii/wyroków skrajnie rozbieżnych w zależności od sympatii politycznych. Jak wiadomo białe nie zawsze jest białe – zależy kto patrzy i nawet rozstrzygnięcia niezależnej prokuratury nie zmieniają przekonań politycznych adwersarzy. Dotychczas ujawnione wyniki badania komisji zdają się potwierdzać tezę błędu pilota, rozszerzając go na inne osoby…

  74. 4ta rp nadchodzi. Niestety. I wygląda na to, że w końcu przyjdzie. I znowu pogrąży kraj w ciemnocie, skieruje go w ślepy zaułek ewolucji. A potem znowu będziemy sie może ‚odnawiać’, uderzać w piersi, oczyszczać. Wolałbym, żebyśmy poszli drogą już znaną w Europie. Zachodniej.
    Co stawia 4tą rp na marginesie cywilizacji? A cywilizacji zachodniej w szczególności?
    Najprościej i najkrócej byłoby napisać, że dlatego, iż polską racją stanu uczyniono w niej z obskurantyzmu, zacofania kulturalnego, zapyziałości, ksenofobii, braku tolerancji i agresji wobec wszystkiego co inne od przaśno-buraczanej normy i fundamentalnego (na podobieństwo talibańskiego) celebrowania religijności. To idee przewodnie, wokół których, według rzeczników 4tej rp, winni się gromadzić i organizować obywatele Polski dziś i jutro.
    A jeśli mało tego, to oczekujcie, że 4ta rp, przy pomocy i w oparciu o wskazania, biegłych w temacie, wcale licznych, księży-ginekologów, zakaże(juz zakazała) zapłodnienia in vitro, stosunków pozamałżeńskich, prezerwatyw, badań kobiet w ciąży i w ogóle nadmiernego interesowania się kobiet swoim brzuchem i macicą. Zwłaszcza tymi po owulacji i z plemnikami w polu widzenia.
    Na koniec 4ta rp wejdzie do każdej sypialni by skutecznie zwalczyć i wykluczyć wszelkie środki antykoncepcyjne. W zamian za to, przy pomocy sprawnego inaczej (intelektualnie, oczywiście) Janka Pospieszalskiego, zostawi ręcznie wyszywany lub dziergany kalendarzyk małżeński. Według wyliczeń ojca Tadeusza.
    Nie piszę tego, dlatego iżbym powątpiewał w doświadczenie czy biegłość w temacie księży ginekologów. O nie… Wręcz przeciwnie, wierzę w doniesienia medialne i uznaję ich niepodważalne doświadczenie w dziedzinie seksu. Rozumianego jak najszerzej. Gorzej z ich wiedzą. Preferując doznania empiryczne, mają istotne, żeby nie powiedzieć zastraszające braki w wykształceniu. W efekcie popełniają podstawowe błędy logiczne. Ma w nich również udział pycha.
    Znowu najlepiej posłużyć się wtym momencie przykładem Janka Pospieszalskiego. Otóż im bardziej Janek bredzi, tym bardziej dogorywająca tvp, go pokazuje. A jemu wydaje się, że to dlatego, że ma coś mądrego do powiedzenia.
    Tenże Janek, idąc dalej, z faktu ponadprzeciętnego wigoru organisty z kościoła pod wezwaniem Świętej Barbary, zwłaszcza w okolicach dnia wypłaty, wyciągnął wniosek, że niejako z urzędu, należy do grona ekspertów od kwestii demograficznych. A zwłaszcza rozmnażania.
    To oczywisty błąd. W istocie, jedyny, niekwestionowany skutek opisanej jurności, to uciązliwy tłok na ul Św. Barbary w Częstochowie.
    Gdyby komuś było mało, atrybutów 4tej rp, to przypominam o Kurskim, który w najlepsze odzyskuje szkoły, urzędy, instytucje etc. Jedne po drugich. No i jak myślicie?….. Dla kogo?
    W każdym razie leśniczówkę (leśny dwór? Zgoda , że cokolwiek podupadły) za 20 tys już odzyskał
    Albo pamiętajcie o nowej, lepszej historii wg 4tej rp, która zmieni świat począwszy od AK, aż po przywódców strajku w Gdańsku. Pamiętajcie o podręcznikach, które napiszą Wam badacze historii, największe swoje osiągnięcia opierając na opisach ministrantów siusiających do chrzcielnicy….
    Pamiętajcie, że 4ta rp ich marzeń i wizji to Polska, w której prawa człowieka zaczynają się i kończą na prawie do walki ze stalinizmem i z komunizmem. Cała rodzina Romaszewskich za to ręczy.
    Są jeszcze prawa ekonomiczne, przysługujące wyłącznie uczestnikom rewolucji ciemniaków. O czym również zaświadczy cała rodzina Romaszewskich również powagą stanowiska rzecznika praw obywatelskich 4tej rp. Ale czy coś jest mnie w stanie zdziwić, po tym jak bronił on naszego prawa do zwiększenia zbrojeń?
    I jeszcze Ziemniakiewicz forsujący zapis na Gombrowicza, Miłosza i kogo tam jeszcze. I odzyskana Trójka z Karnowskimi, Sobalą i innymi zaangażowanymi politrukami czyli to co się nie udało nawet za peerelu.
    I Bielan czyli erudyta inaczej, przesiąknięty prawdziwą chrześcijańską miłością. Też inaczej.
    Na koniec, pamiętajcie, że 4ta rp będzie reprezentować obywateli polskich przy pomocy Fotygi, R.Czarneckiego, Leppera, Borysiuków, Kurskiego, Szczypińskiej, Kowala czy samego prezesa.
    I wcale niewykluczone, że do głosu dojdzie znowu, armia czekających w odwodzie, na lepsze czasy innych zwolenników prochowców wpuszczanych w spodnie.

  75. Na razie wody wzbierają…

    „Odnosząc się do „Solidarnych”, Tusk zauważył: „Nie sądzę, żeby rozstrzygnięcie w tej kampanii nastąpiło w audycjach pana Pospieszalskiego (…) Kampania PiS to Pospieszalski. To będzie istota tej kampanii”. W ogóle zdaniem premiera „Solidarni” to zręczny propagandowy instrument realizacji planu politycznego mającego doprowadzić do głębszego podziału Polski.”

    Najważniejsze jednak wydaje się, że Tusk jak sam przyznaje programu Solidarni 2010 NIE WIDZIAŁ…

    http://www.rp.pl/galeria/243943,1,484528.html

  76. Za co odpowiedzialna jest rządząca partia?
    Trudni POwiedziec – wiadomo za co nie jest odpowiedzialna:

    1.Nie jest odpowiedzialna za gospodarkę – bo zarówno boom z czasów PiS-u jak i kryzys obecny to wynik obiektywnych zewnętrznych czynników.
    2. Nie jest odpowiedzialna za błędy, które być może są powodem największej tragedii lotniczej w dziejach państwa. Odpowiedzialny jest „splot okoliczności” i wieloletnie zaniedbania (proszę nie wliczać ostatnich 2.5 lat bo prezydent wetował…).
    3. Władza nie jest odpowiedzialna za przerwane wały itd. bo to wina pogody… a „działa prężnie” rozdeptując stopami premiera oraz hrabiego kandydata i tłumów reporterów to co z walów zostało.

    A wiec nie gospodarka, nie bezpieczeństwo transportu i nie jakieś tam wały i pogoda. Ale tak jeżeli chodzi o obronę przed IV RP, której alfabet w formie dla ludu drukuje „niezależna” …prasa w postaci Wyborczej.

    Ponieważ WSZYSTKO zależy od boskich wyroków a nie od rządu należałoby się zwrócić z zażaleniami do Episkopatu, który zawodzi jeżeli chodzi o negocjacje z niebiosami.
    Proponuje wysłać Otago i Kecaja z kijami bejsbolowymi

  77. Slawomirski 6.17
    W miejscu mózgu Slawomirski ma taką małą pocztówkę grającą o pojemności kilku bajtów.Ta pocztówka co chwilę się włącza i odgrywa tekst. Dlatego jak nie pisze o wujku z Workuty to nadaje o klonach Rakowskiego albo totalitaryzmie ( nie rozumie tego słowa !) lub Mrs Robinson.
    Najgorsze jest to, że nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu.

  78. Mamona 1.58
    Pomyliłeś adres.
    Twój wspaniały, pełen patriotyzmu artykuł wyślij natychmiast do Gazety Polskiej.
    Wydrukują na pierwszej stronie i zapłacą ci worek mamony !!!

  79. a propos:

    Andrzej Falicz
    2010-05-24 o godz. 21:20

    Co za amnezja u PISiorow, akurat bylo calkowicie odwrotnie z obsesja u Kaczorow, silna Polska to wszystko w ich rekach i wladza absolutna, calkowicie zcentralizowana w lapach blizniat.
    Pod Pana pseudonimem na pewno kryje sie polityk PISu, poniewaz dziwnie pragnie pan polaczenia A i B (w Andrzej Falicz 2010-05-24 o godz. 21:27) czyli watpi w inne metody dojscia do wladzy, jak tylko POPIS bis. Nic z tego nie wyjdzie Panie Falicz, za duzo zeszcie narozrabiali i czeka was tylko niebyt, nastapi to predzej czy pozniej.

  80. Telegraphic Observer 2.52

    Kurs to zmienia waluciarz. Jak juz wczesniej mowilismy, bledne dane weszly do Procedury. Zaloga pracowala na amerykanskim systemie, a Lotnisko na rosyjskim. Wylazlo, kiedy Pierwszy zobaczyl ziemie. Bylo juz za pozno. Tragiczna pomylka.
    Polecam tu rozmowe z W.Jerszowym, we wczorajszej Gazecie.
    Oddzielna sprawa, tez juz pisalem, to gleboki i szeroki kanion na osi pasa, kilka sekund przed progiem. Pozdrowienia.

  81. Stach Głąbiński:
    Witam! Rozumiem, że przeszkadzają Ci blogowicze, którzy wpisują się pod jednym postem kilka, a nawet kilkanaście razy, ale co zrobić? To jest cena wolności. Są ludzie (także gospodarze blogów), którzy mają o sobie wysokie mniemanie, uważają, że mają tak dużo do powiedzenia, iż warto tym wielokrotnie obdzielać innych. Nie zdają sobie sprawy, że są natrętni. Ponieważ są wśród nich także zagorzali krytycy mojej osoby – nie będę ograniczał niczyjej aktywności. Poza tym, znacznie poprawiają statystykę odwiedzin i liczby (nie mówię o jakości) komentarzy na naszym blogu, dzięki czemu umacniają jego pozycję w rywalizacji o miano najbardziej popularnego. Pozdrawiam!

  82. do telegraphic observer
    Dobrze, że nawiązałeś do poziomu w Amazonce, bo mój wtręt był nie na temat. Rozśmieszyło mnie w przeglądzie „ze świata” prestiżowego dziennika, zestawienie wiadomości.

    Tomasz Lis został naczelnym Wprost (wg GW).

    Pozdrowienia

  83. Jarosław Kaczyński wypił pół szklanki wody…

    ” Komentarz sztabu Komorowskiego i PO:
    Byliśmy przy tej czynności, pokażemy Państwu prawdziwe oblicze Pana Kaczyńskiego i tego oburzającego czynu.
    Wypicie połowy szklanki wody przez kandydata na Prezydenta RP jest jawnym przykładem prowadzenia agresywnej i pełnej kpiny z wyborców kampanii wyborczej. Ujawnia również powiązania JK ze światem biznesu.
    Przyjrzyjmy się dokładniej tej godnej pogardy manifestacji.
    Użycie do wypicia wody w sytuacji przetaczającej się przez nasz ukochany kraj fali powodziowej jest jawną kpiną z dotkniętych nieszczęściem ludzi zalanych falą powodziową. Przecież mógł wypić jakiś sok, napój. Nie! Wypił wodę, tę wodę która dla tysięcy osób w naszym kraju jest przyczyną nieszczęść. Wypijając szklankę do połowy pokazał iż nawet nie życzy im pozbycia się całej fali powodziowej która zalała ich dobytek. To przykład hipokryzji: szklanka jest w połowie pusta i to jest moja połowa szklanki, sucha, wolna od kataklizmu wody, zaś część która pozostała pełna jest pokazaniem iż to jest ta część która dalej zalewa i niszczy mienie nieraz całego życia. Pozostawienie w połowie szklanki wody pokazuje jasny komunikat: to wasza woda, wy się nią martwcie.
    Kolejnym przykładem hipokryzji jest fakt, że wodę do wypicia kandydat JK nalał sobie sam z butelki. Tu chyba nikt nie ma wątpliwości, że w sposób zupełnie bezczelny pokazuje: będę robił co tylko mi się podoba, nie będę liczył się z nikim. A przecież rządzenie czy piastowanie funkcji Prezydenta to współpraca. Na jakąż współpracę mogą liczyć inne siły polityczne, gdy Pan Kaczyński demonstracyjnie sam sobie nalewa wodę do szklanki? Butelka pozbawiona była etykietki. Doskonale w ten sposób Pan Kaczyński dał do zrozumienia, że popiera określone ugrupowanie producentów wody w butelkach. Rzekoma chęć uniknięcia kryptoreklamy poprzez oderwanie etykiety jawnie reklamuje określoną markę i tak wykpiwane powiązania polityki z biznesem. Dodać tu należy, iż woda znalazła się w szklance. Nie jakimś kubku, nie została wypita prosto z butelki, tylko: ze szklanki. Kolejna manifestacja powiązań z biznesem producentów szklanek. Panie Kaczyński, nie damy się omamić! Poprzez swoje zachowanie ujawnił Pan swoje prawdziwe oblicze, które odkrywamy w tym momencie.
    Na zakończenie musimy – mimo iż jest to dla nas przykry temat i brzydzimy się takimi niskimi zagraniami – po raz kolejny pokazać, w jaki nie liczący się z pogrążonymi w żałobie obywatelami zachowuje się kandydat JK. Wypicie połowy szklanki wody jest bezczelnym wykorzystywanie tragedii smoleńskiej do prowadzenia kampanii. Bo czymże jest woda? Jest płynem wykorzystywanym do chrztu. Ta woda którą w jawnie hipokratyczny sposób wypił JK pokazuje iż odnosi się do zmarłych w tragedii. Bo jakże inaczej zinterpretować wypicie wody? Tylko do śmierci która kończy nasze życie a którego początkiem chrześcijańskim jest chrzest dokonany właśnie przy pomocy wody. Ale wody już nie ma. Wypił ją Pan Kaczyński i w ten sposób zadrwił sobie nie tylko ze zmarłych, ale i z Kościoła.
    Taka jest prawdziwa twarz Pana Kaczyńskiego.”
    Ignacy

  84. Absolwncie – pozwalam Ci wyslac moj tekst do wszystkich gazet i zainkasowac honorarium w moim imieniu. Ja zadnych pieniedzy za prawde nie oczekuje. O ile wiem to w Polsze placa tylko za klamstwo a nie prawde. Mam nadzieje ze to sie zmienii i Polska odzyska kiedys niepodleglosc.

  85. Kleofasie:
    Różnica między podejściem zachodnim a rosyjskim w przypadku ciśnienia, jak na mój rozum, grałaby na korzyść załogi i rezerwę 280 metrów wysokości.

    Lizo:
    Niepokoi mnie w Twojej wizji jedno — że „europejskość” tworzą w niej władze, choćby samorządowe, a nie sami obywatele. Zanim przejdzie się do dróg i parkingów, trzeba przemeblować własne głowy, rodziny, miejsca pracy. To się zresztą dzieje, ale wymaga czasu.

  86. Dla czlowieka myslacego przebieg katastrofy byl nastepujacy. Wielki Partyjota Polski wylamal sie z przysiegi okraglostolowej miedzy przedstawicielami radzieckiego okupanta i zlamanymi w przesluchaniach zdrajcow narodu Polskiego. Mafia ta uzywajac propagandy i olbrzymich pieniedzy ukradzionymi narodowi polskiemu, uzywajac swoich mediow, prokuratorow i sadow niszczyla skutecznie swiadomosc narodowa Polakow. Wspolnie ze swoimi bracmi z bylej KGB wydanoe wyrok na Prezydenta. Wizyta w Katyniu byla doskonala okazja aby sie go pozbyc. Na lotnisku ustawiono aparature w celu sfalszowania sygnalu GPS tak aby pilot lecial nizej niz samolot byl w rzeczywistosci. Falszywe dane byly potwierdzane przez kontrolera lotu z wiezy. Piloci odkryli ze zostali oszukani zbyt pozno aby uniknac wypadku. Uderzyli z olbrzymia szybkoscia w ziemie, co tlumaczy kompletne zniszczenie samolotu. Czarne skrzynki zabrano do Moskwy aby usunac niewygodne informacje i dopisac dodatkowe, aby cala wine przypisac pilotowi i Prezydentowi.

  87. Jakie wspaniale mozliwosci posiada ten internet ! Wystarczy lubic rosol i od razu mozna zostac bojowkarzem z kijem bejsbolowym , nie dosc , ze Passenta (osobistym , coz za honor !) to jeszcze dwa razy.
    W samej rzeczy , wody wzbieraja a wydawalo sie , ze zaczelo przysychac.

  88. Szanowny Panie Danielu (przeprasza za „poufałą” formę) ! Ponieważ znajduję na Pana blogu w większości te same osoby, to nic ciekawego nie napiszę, chociaz mam swoje zdanie na kazdy temat – jak kazdy Polak. Równiez i na tematy poruszane przez Pana !
    Podziwiam, bardzo trafne wypowiedzi Pana, np. w LOŻY PRASOWEJ – dotyczy to równiez panów Dębskiego i Rolińskiego (chociaż przeniósłsiedo FAKTÓW, ale twarzy nie zmienil). Słucham Pana bardzo uważnie, szczególnie wówczas gdy są tam obecni LISIECKI i KARNOWSKI ! Życzę Panu dużo zdrowia w pojedynkach z tymi panami, ale pozostanę raczej przy pani Janinie PARADOWSKIEJ, tak na jej blogu jak i w SUPERSTACJI. Radia nie słucham – jedynie „złote przeboje”.

  89. Mamona pisze:

    2010-05-25 o godz. 12:31

    A co na to Pański lekarz ..?

  90. # Daniel Passent pisze:
    2010-05-25 o godz. 11:44

    Stach Głąbiński:
    „……..acniają jego pozycję w rywalizacji o miano najbardziej popularnego. Pozdrawiam!”

    Tak trzymać!

    Proszę mi tylko wytlumaczyc o co chodzi Panu w zdaniu bo dla mnie jest to niejasne i nie chciał bym popełniać tego karygodnego grzechu…:

    „blogowicze, którzy wpisują się pod jednym postem kilka, a nawet kilkanaście razy”…?

    Post to nie Pański felieton

    ” Post ” to – wiadomość wysłana na grupę lub forum dyskusyjne, napisana w określonym temacie. Może to być pierwsza wiadomość w nowym wątku, wyznaczająca kierunek dyskusji, bądź też będąca odpowiedzią na inny. Obok posta widoczna jest zawsze nazwa użytkownika, który ją napisał, zazwyczaj także informacje o nim oraz data i godzina napisania.

  91. Czy chodzi Panu o „naganną” dyskusje miedzy blogowiczami – nie na „temat”?
    Czy może oto, że „powinno” być więcej Jasnego Gwinta lub Stasieku a mniej Falicza…?

    Fakt, ze szkoda iż jest tak mało „nowych” – ale swoja drogą to należy pamiętać, że jeżeli np. Pani Paradowska otrzymuje prawie zawsze oczekiwane przez nią wyniki sondy telefonicznej to wynika to nie z opinii publicznej lecz z faktu iż słuchają ją ci co ja lubią – podobnie z wyjątkami jest na blogach, które nie maja służyć dyskusji ale samoutwierdzeniu się we własnych już ugruntowanych sympatiach
    Krytycy pełnią dla gospodarza dużo większą role niż przytakiwacze – ratują go od samouwielbienia – tragicznego w skutkach dla felietonisty.

  92. Falicz 9.19
    Nigdy nie używał bym w stosunku do Ciebie kija bejsbolowego. Ewentualnie skalpel i taką małą elektryczną piłę tarczową , jakiej się używa przy otwieraniu czaszki. Chciałbym się upewnić, że tam w środku jest zupełnie PUSTO, bo przecież to na pozór niemożliwe ! Może tam jest chociaż WODA ???

  93. Mamona 12.31
    Naprawdę marnujesz sie na tym blogu.
    A jakbyś tak zadzwonił do Radia Maryja i opowiedział to wszystko co ci przyszło do głowy ?
    Albo do”Szkła Kontaktowego” ?

    A pozatem Gazeta Polska to organ Polskich Patryjotów Genetycznych i wziąć mamonę od nich, to prawdziwy zaszczyt ! Oni pisza tylko Prawdę i to Prawdę Najprawdziwszą trzeciego stopnia, jak mawiał ksiądz Tischner !

  94. Kaczyński się uparł żeby lecieć oddzielnie pisze Pan Passent?

    Jak było naprawdę?:

    „Andrzej Kremer (MSZ czyli rząd czyli PO !) do Władysława Stasiaka: Szanowny Panie Ministrze. W nawiązaniu do rozmów odbytych z Panem Ministrem w dniu 22 lutego i 12 lutego oraz do pisma (…) pozwolę sobie ponownie potwierdzić Panu Ministrowi, że zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje, w dniu 10 kwietnia 2010, wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu. (…) Mając powyższe na uwadze, zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o ostateczne potwierdzenie gotowości Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do uczestniczenia w tych uroczystościach i przewodniczenia delegacji polskiej.

  95. CYTUJE:
    „Dlaczego Tusk przyjął zaproszenie Putina na osobne uroczystości, a jego kancelaria wspólnie z kancelarią Putina uzgodniła ich datę na o trzy dni wcześniejszą niż oficjalne polskie obchody (Centrum Informacyjne Rządu „Datę spotkania Premierów RP i FR w Katyniu/Smoleńsku (7 kwietnia) ustaliły w trybie roboczym kancelarie Szefów obu rządów”), zamiast zaprosić Putina do wzięcia udziału w oficjalnych polskich uroczystościach odbywających się jak co roku 10 kwietnia?

    Dlaczego politycy Platformy i kibicujące im media (o postkomunistach i licznych użytecznych idiotach bez przydziału nie wspominając) włożyły tyle wysiłku w obniżenie rangi polskich oficjalnych uroczystości, a premier dał się użyć do podniesienia rangi rosyjskich (bo nie wspólnych) uroczystości, zamiast zadbać o odpowiednią rangę, oprawę i gości uroczystości polskich?

    Jacek Saryusz-Wolski (PO): Nie można wykluczyć tego, że zaproszenie, które wystosował Putin do premiera Tuska to tak naprawdę próba rozegrania polskich władz, zastosowanie polityki „dziel i rządź”. Natomiast to jest sprawa tej wagi, w której Polacy nie powinni się dać dzielić i powinni działać wspólnie. Nie zgadzam się ze słowami Sikorskiego. To jest miejsce i dla polskiego premiera i dla polskiego prezydenta.”

  96. Obiecuje, ze to juz ostatni wpis po tym…postem.

    Do Pana Boguslawa
    Madam Paradowska 20 maja 2010 rok.:

    „Tak się bowiem złożyło, że wielka woda przyszła prawie w rocznicę wielkiej reformy samorządowej i stała się nieoczekiwanym egzaminem właśnie dla samorządności, która tak jest zazwyczaj chwalona.

    Teraz zdarza się, że już tak bardzo chwalona nie jest, że jednak centralny system zarządzania służbami ratowniczymi też ma swoje zalety, że nie należy wojewody pozbawiać wszelkich kompetencji. Trzeba też te kompetencje dokładnie rozdzielić, gdyż sporo kompetencyjnego bałaganu widzieliśmy choćby w widowiskowym sporze między wojewodą małopolskim aspirującym do prezydentury w Krakowie, a obecnym prezydentem, który też będzie kandydował. Może więc złotego środka trzeba szukać między wizją państwa maksymalnie zdecentralizowanego jak chce PO i jednak mającego kościec scentralizowany, która to wizja bliższa jest PiS – owi.”

  97. Mamona przecież żartuje, nie? Kto by takie coś napisał na serio! Chce nam pokazać, do czego prowadzi wiara w teorie spiskowe. Przestańcie napadać na człowieka.

  98. Platforma obiecywała cuda – i oto mamy jeden.

    w sobote w całym kraju odbył się regionalne zjazdy PO. Członkowie partii
    wybierali sobie lokalne władze. Stanowiska szefów wojewódzkich struktur
    utrzymali m.in. Janusz Palikot, Sławomir Nowak oraz Grzegorz Schetyna. Nie
    powiodło się za to np. Sławomirowi Nitrasowi, który stracił władzę nad
    szczecińską Platformą.

    Ze stanowiskiem musiał się także pożegnać dotychczasowy szef podlaskich struktur
    PO poseł Robert Tyszkiewicz. Jednakże na Podlasiu partyjne wybory zakończyły się
    w zaskakujący sposób.

    Oto bowiem przeliczenie kart trwało dwie godziny. Dwa razy Tyszkiewicz
    przegrywał z posłem Damianem Raczkowskim szesnastoma głosami. I nagle, za
    trzecim razem okazało się, że Tyszkiewicz przegrał z posłem Damianem Raczkowskim
    tylko jednym głosem. Raczkowski wygrał 158 do 157. I tu pojawił się pewien
    problem: w urnie znaleziono 315 kart, a na zjeździe było tylko 307 delegatów.

    To byl prezydent…az lza sie w oku kreci (ze smiechu):

    http://www.youtube.com/watch?v=g8N_EG7jJ5U&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=9n3j7m38bVo&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=AQvaguH4yu8&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=htlkuwZxL6I

  99. byk pisze:

    2010-05-24 o godz. 22:21
    —————————–
    Szanowny Byku,

    przepraszam Cię bardzo, ale Twój dowcip jest w stanie nieodgrzewalnym /tak zużyty/, a ci co go opowiadają, są najpierwszymi z pierwszych spośród kotłowych obsługujących nasz kocioł w piekle. Takie kawały, są wrednym orężem, bo ze swjej natury/kawał/ głównie oczekiwaną reakcją jest śmiech, co z kolei uświęca głupkowate z natury meritum. Nie darmo „Dobry żart-tynfa wart”.
    Narody wyrosłe z bogatszej tradycji mieszczańskiej , są bardziej czychające na wpadki swoich współ… niż takie jak nasz, z długą tradycją konspiracyjną. W Niemczech, za byle głupotę, jeden obywatel na drugiego wzywa Politzei, aż miło…W Polsce musi to być naprawdę poważna sprawa. W tle są jeszcze kraje islamskie etc.

    Sebastian

  100. Falicz: …narcyz, domowy geniusz , pantoflarz, pieniacz, nudziarz, klon Jarkacza….emeryt*?! Ile można błyszczeć tanim kosztem?
    P.S. * niepotrzebne skreślic

  101. Kleofas (05-25 o godz. 11:26)

    W wywiadzie Jerszow podaje hipotezy, jako trzecią, że nastawili wysokościomierz baryczny po zachodniemu, a nie po rusku. Nieprawdopodobne, nie wiedzieli, że po rusku jest inaczej? Dlatego podaje jako trzecią, aczkolwiek fakt że przez tę mgłę schodzili jak szaleni wskazuje, że to jednak prawdopodobne. A jednak nieprawdopodobne.

    Załużmy jednak, że nastawili by dobrze i w porządku doszli do 100 m, co dalej? Ziemi ani widu. Szanse na wymacanie tego pasa niespecjalnie wysokie. Nawet jeśli 90 procent, a 10 procent to śmierć, z takim towarem na pokładzie nikt nie powinien podjąć decyzji o lądowaniu. Może oni faktycznie chcieli dojść do 100 m i sprawdzić szanse, prawdopodobnie odlecieli by. To wszystko jest takie nieprawdopodobne.

  102. Od lat czytam blog p.Passenta,ale bedac od wielu lat poza krajem ,nie
    zabieralam glosu,bo coz ja moge wiedziec?
    Ale meczy mnie ostatnio jedna mala sprawa,moze ktos z blogowiczow
    mi wyjasni: „Z przyczyn moralnych nie mozna powiedziec do kogo nalezal glos.”tak sie wypowiedziala Tatiana Anodina z MAK.Mowa tu o czwartej osobie,ktora odwiedzila kabine pilotow.Z przyczyn MORALNYCH ???

  103. Szanowyn Panie Passent,
    zastanawiajac sie na ostatnimi katastrofami postanowilem podzielic sie z Panem nastepujacymi przemysleniami dotyczacymi fatum i rzeczywistosci.

    We wspolczesnym swiecie mediow, w ktorym dominuja obrazy czesto tworzace imanentna, autonomiczna sile mozemy tylko pozornie lub w ograniczony sposob poruszac sie w kierunku realnych obszarow. Swiat medialny dostarcza nam bowiem obrazy z zewnatrz, co z kolei redukuje nasza zdolnosc do ich wewnetrzenego tworzenia. Obrazy te traktujemy po niejakim czasie jako wlasne, mimo ze sa one czescia swiata fikcji. Poruszajc sie z trudem w takiej dla nas nowej estetycznej rzeczywistosci nie jestesmy w stanie odroznic jej od prawdy oraz sztuki. Krotko mowiac zyjemy w swiecie, w ktorym zludzenie staje sie rzeczywistoscia i odwrotnie. Oba zjawiska walcza o poszerzenie swojego semiotycznego obszaru, co oczywiscie powoduje splycenie obszaru naszej percepcji. W ten sposob tworzy sie miejsce na obszary, w ktorych dominuje fatum. Ono poniekad opisuje i tlumaczy spora czesc naszej rzeczywistosci. Kierujac sie racjonalnoscia probujemy oczywiscie hamowac ograniczanie wolnosci rozumu. Rugujemy przy tym emocje towarzyszace naszej percepcji. Kwestia otwarta jest jednak czy i jak sie nam to udaje. Konfrontowani jestesmy bowiem na codzien ze zjawiskami przypadkoymi, mniej lub bardziej „szczesliwymi“, ktore wywoluja napiecie, leki potegujace nasza slabosc (slabostki). Wobec tego postulujemy chetnie racjonalnosc, samoopanowanie jako centralne i w miare stale obiekty naszej etyki czy estetyki. Stoa towarzyszy nam od starozytnosci i przydaje sie oczywiscie w sytuacjach kryzysowych. Nie sadze jednak, aby bylo ono spolecznym remedium minimalizujacym ryzyko i rugujacym kryzysy (katastrofy) z naszej rzeczywistosci lub swiadomosci. Wlasciwa reakcja byloby racjonalne zachowanie przed, podczas i po kryzysie (katastrofie). Z drugiej strony zdajemy sobie doskonale sprawe, ze sam rozum nie gwarantuje nam wiecznosci, bo przemijanie i smierc nam ciagle towarzysza. Wspolczesna antropologia nie widzi juz sprzecznosci w dualizmie zmyslowosci, rozumu oraz ciala. I tak zachowujemy sie od tysiacy lat, gdy boski swiat traci swoja sile i znaczenie. Nierozwiazywalny problem chrzescijanskiej wolnosci woli i niezbednego pragmatyzmu nie otwiera nam jednak drogi poza nasza rzeczywistosc. Dlaczego godzimy sie na obecnosc fatum w naszym zyciu, jako czesc boskiego planu. Wydaje mi sie, ze fatum ulatwia nam zaakceptowanie stanu obecnego i nieznanego stanu przyszlego. Jednak jedynym powaznym kryterium, ktorym mozemy sie poslugiwac jest przeszlosc. Czerpiac wiedze z przeszlosci mozemy minimalizowac stale konflikty wynikajace z powyzej opisanego dualizmu i ksztaltowac obecna rzeczywistosc, wbrew lekowi, kryzysowi i grozacej, badz obecnej katastrofie. Zdajemy sobie oczywiscie rowniez sprawe z tego, ze swiat, w ktorym przyszlo nam zyc nie jest z gory opisany, ze bardzo wiele zalezy li tylko od nas samych. Dlaczego wiec godzimy sie jednoczesnie na obecnosc „nadbytu“ w naszym bycie. Dlaczego byt jest mniej wazny od bycia? Wiemy bowiem, ze nie ma znaku rownosci miedzy fatum jako sily boskiej i sila rozumu. Dlatego pytamy sie permenentnie czy nie jestesmy w stanie uniknac naszego losu oraz czy nie mamy wplywu na nasza przyszlosc. Nie jestesmy jednak w stanie okreslic na ile kierujac naszym losem zmieniamy losowo nasza przyszlosc, pamietajac przy tym, ze bez przeszlosci nie ma przyszlosci. Niezaleznie od tego czy wierzymy w nasza boskosc i boskosc otaczajacego nas swiata jestesmy czesto w stanie go zmieniac. Jesli wiara jest wyzsza forma wiedzy, to mamy ulatwione zadanie w kazdej konfrontacji z silami nam niesprzyjajacymi. Jesli natomiast wiedza jest kolejna forma wiary, to nie pozostaje nam nic innego, jak pogodzic sie z przeszloscia, terazniejszoscia i oczekujaca nas przyszloscia. Owa droga powoduje jednak totalna inercje. Inercja z kolei hamuje postep. Otwarte pozostaje pytanie, jak my ow postep zdefiniujemy, na jaki postep sie godzimy, jaki odrzucamy. Owe kwestie czynia nas jednak suwerenem wlasnego losu, mimo wielu zmiennych w naszym zyciu. Nie ma wiec zadnego sensu powolywanie sie na teologiczne opisy apokalipsy, mimo pociagajacej ezoterycznej sily obu testamentow. Z drugiej strony wspolczesna teologia uczy nas (mimo przekladania wiary nad rozum), ze rozsadne postrzeganie swiata nie zaspokoi naszych tesknot za konformistycznymi rozwiazaniami. Jednoczesnie sami zauwazamy, ze brak jasnosci w etyce i polityce prowadzi prosto do dualistycznych , czesto ze soba sprzecznych poczynan. Sila nadzieji pomaga nam bowiem kreowac nowe obrazy pelne fikcji lub oczekiwan niemozliwych do spelnienia. Tworzymy dwie rozne frakcje spoleczne No Future in Future now, obie jednak szukajace milosci we wspolnocie, kazdy z nas bowiem potrzebuje drugiego. Czlowiek potrzebuje rowniez utopii, ktora mozeprobowac zastapic sztuka.Obecnie zjawisko to dotyka rowniez obszarow polityczno-spolecznych. Gdy chetnie mowimy o polityce historycznej, zapominamy czesto o filozofii historycznej oraz o wynikajacej z takiego postrzegania naszego czasu i przestrzenii etyki. Do tego dochodza kategorie jak poczatek i koniec, ktore uzupelniaja poniekad nasza wielowymiarowa racjonalnosc oraz nasze wielowymiarowe myslenie. W ten sposob stwarzamy pozory faktow i przyznajemy sobie oraz pozostalym racje okraszajac nasz dyskurs jak powyzej. Negujemy wobec tego z cala slusznoscia prawde absolutna oraz poruszamy sie miedzy manipulacja a wyobraznia, przez co pozbawiamy sie elementow stalych lub mozliwych do ustalenia. Wybieramy sobie dowolnie, w zaleznosci od sytuacji, punkty okreslajace granice naszej prawdy. Niezaleznie od tego cechuje nas nadal postepowy optymizm, graniczacy niemal z sacrum. Medializacja kultury i polityki prowadzi nas prosto do miejsc, ktore staja sie „antymiejscami“. Ogarnia nas apatia, nasiakamy latwo idelogiami i stajemy sie w naszym mysleniu bardziej fundamentalni. Energii dodaje nam nadzieja i tesknota za spelnieniem oraz przekroczeniem ww granicy. Bowiem tylko sila wizji umozliwia nam pogodzenie sie ze soba samym. Wielu z nas szuka rzeczywistosci w swiecie spirytualnym (dzisiaj czesto ideologicznym). Wiaze sie to jednak z brakiem zrozumienia (porozumienia) miedzy idealistami i racjonalistami.
    ET

  104. absolwent pisze:

    2010-05-25 o godz. 13:17

    „skalpel i taką małą elektryczną piłę tarczową , jakiej się używa przy otwieraniu czaszki”

    Stan niezdrowia jest permanentnym stanem zdrowia absolwenta.

    Slawomirski

  105. absolwent pisze:

    2010-05-25 o godz. 11:02
    Cale szczescie mamy w blogosferze Absolwenta, pelniacego funkcje naczelnego felczera naszych dusz.
    Pozdrawiam i zachecam do dalszej roboty.
    ET

  106. Mamona pisze:

    Ja zadnych pieniedzy za prawde nie oczekuje.

    A co to jest prawda i skont ona sie bierze,
    moglbys to jakos uzasadnic ?.

  107. Absolwent, Rudi, Agnii.
    Daliscie sie nabrac Mamonie, ktory jest niezlym kpiarzem.
    Potwierdzil to o 12:31

  108. absolwent pisze:

    2010-05-25 o godz. 11:02

    Charakteropatia.

    Slawomirski

  109. Polityka istnieje na rynku nie dlatego ze jest bezkonkurencyjna, lecz z braku konkurencji (czytaj; z braku zapotrzebowania na kolejny polityczno-spoleczny, popularny (niestety coraz bardziej kolorowy) magazyn.
    ET

  110. Dalsze wałkowanie katastrofy smoleńskiej

    Zetus pisze:
    2010-05-25 o godz. 10:17

    TJ pisze:
    2010-05-23 o godz. 12:27
    „Wątpię czy da się jednoznacznie ustalić przyczynę, a jeszcze mniej winę konkretnych ludzi – ponieważ jest to ewidentnie sprawa polityczna i można oczekiwać opinii/wyroków skrajnie rozbieżnych w zależności od sympatii politycznych. Jak wiadomo białe nie zawsze jest białe – zależy kto patrzy i nawet rozstrzygnięcia niezależnej prokuratury nie zmieniają przekonań politycznych adwersarzy. Dotychczas ujawnione wyniki badania komisji zdają się potwierdzać tezę błędu pilota, rozszerzając go na inne osoby…”

    Mój komentarz

    Polska jest państwem coraz sprawniej zarządzanym, lecz nadal mamy dużo do odrobienia, by wdrożyć standardy praktykowane przez czołówkę europejską.
    Społeczeństwo polskie coraz lepiej rozumie realia ustrojowe i gospodarcze, coraz trzeźwiej patrzy na świat, lecz nadal nie przyswoiliśmy sobie w pełni dziedzictwa kontrreformacji, oświecenia, idei, które legły u podstaw rewolucji przemysłowej (Don Kichot jest nam bliższy niż Robinson Cruzoe), a nasza praktyka funkcjonowania w państwie prawa i gospodarce rynkowej jest uboga.

    Niejednoznaczność wychodzi z każdej szpary polskiego domu – z programów politycznych ugrupowań, z uchwalanych aktów prawnych, łącznie z konstytucją, z mitów i tradycji narodowych.
    Wieloznaczność i niedookreśloność, to nasz chleb powszedni. W postawach obywatelskich objawia się to chwiejnością elekcyjną, bojkotowaniem rzeczywistości, w publicystyce narzekactwem, czyli jojczeniem, w gospodarce rozdętą szarą strefą, na linii polityka gospodarka – machinacjami, w sądownictwie rozmemłaniem, ślamazarnością, w urzędowaniu gnuśnością, w nastrojach społecznych oczekiwaniem na zbawiciela, który to wszystko pozamiata żelazną miotłą.
    To są cechy społeczeństw zapóźnionych cywilizacyjnie.

    Czy można oczekiwać w tej sytuacji pełnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej i przedstawienia jednoznacznego orzeczenia dla opinii publicznej?
    Sądzę, ze pierwszy cel zostanie osiągnięty.
    Trudniej przewidzieć, czy społeczeństwu będą zaprezentowane wszystkie okoliczności katastrofy oraz wskazane przyczyny.
    Tu wchodzimy na grząski teren który, jak to bywa w państwach zapóźnionych cywilizacyjnie, starają się zastrzec dla siebie ludzie władzy.
    Wszelka opozycja będzie wbijać pazury w każda niejednoznaczność raportu, a rządzący i ich akolici w obawie przed ujawnieniem drobnych niedopatrzeń, zaniedbań, drugich i trzecioplanowych błędów decyzyjnych będą starali się mówić prawdę, lecz nie całą.

    Każdy raport powypadkowy musi zawierać wyliczenia drobnych niedopatrzeń, naruszeń procedur nie mających bezpośredniego istotnego wpływu jako przyczyny katastrofy oraz szereg naturalnych nieścisłości, nielogiczności, tez, przypuszczeń, które nie są w 100 % prawdziwe, słuszne, udowodnione, a które są zwykle mało istotne, jeśli chodzi o meritum.
    Te proceduralne potknięcia i niespójności w wywodach, to pożywka dla opozycji i wszelkiego autoramentu ludzi żądnych rozgłosu – nawiedzonych, proroków, fantastów.
    Powstaje naturalny sojusz mitomanów z opozycją, jak dzisiaj to widać na przykładzie funkcjonowania w przestrzeni publicznej „dokumentu” Pospieszalskiego o przeżywaniu żałoby przez Polaków, na przykładzie publikacii „Rz”, na blogach – w wypowiedziach usilnie, a fałszywie etykietowanych jako „pro patria”.
    Taki sojusz, to jedna wielka niejednoznaczność, niewygodna dla opozycji, ale skuteczna w mamieniu i przyciąganiu elektoratu. Niestety tak to działa.

    Niemniej jednak czas w Polsce się nie zatrzymał, jak by tego życzyły sobie niektóre radykalne kręgi opozycyjne (vide polityka historyczna). Społeczeństwo ewoluuje, dojrzewa, coraz mniej chętnych jest zarówno do palenia dub smalonych, jak i wysłuchiwania kazań świętych mężów.

    Pzdr, TJ

  111. do
    Stach Głąbiński pisze:

    2010-05-24 o godz. 14:13
    Totalny brak manii jest rowniez oznaka tejze.

  112. Daniel Passent pisze:

    2010-05-25 o godz. 11:44

    Pan redaktor pociesza sie poplatanymi myslami.

    Slawomirski

  113. Andrzej Falicz pisze:
    2010-05-24 o godz. 21:27
    murator pisze:
    2010-05-24 o godz. 17:40 .

    Panie Falicz,
    „to je dobre” – czekam na dalsze numery p.o. Pr. RP hr.Komorowskiego ! Może PO skorzysta z pomocy Agnieszki Holland i nakręci jakiś dramat powodziowy pt. „O jeden wal za daleko” !??? Jakiś wyborczy spot z ratującym kocią rodzinkę Komorowskim !? Zanim opadnie woda trzeba korzystać ! Do wiosel Panowie !!! Czekamy na dalsze bohaterskie czyny POwiaków (nie mylić z patriotyczną organizacją z czasów walk o niepodleglość POW)

  114. Bakersfield pisze:

    2010-05-25 o godz. 15:02
    Falicz: …narcyz, domowy geniusz , pantoflarz, pieniacz, nudziarz, klon Jarkacza….emeryt*”

    To wszystko prawda – Falicz czlowiek renesansu.
    Bakersfield psycholog amator – dotad milaczaca mniejszosc.

    rosyjscy dysydenci i czlonkowie rosyjskiej opozycji wystosowali list otwarty do Polaków. Ich zdaniem, powstaje wrażenie, że władze rosyjskie nie są zainteresowane wyjaśnieniem wszystkich przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Władze polskie powtarzają natomiast zapewnienia o pełnej otwartości strony rosyjskiej.
    Autorzy listu twierdzą również, że trudno pozbyć się wrażenia, iż dla rządu polskiego zbliżenie z obecnymi władzami rosyjskimi jest ważniejsze niż ustalenie prawdy w kwestii smoleńskiej tragedii.

    Waleria Nowodworska, znana rosyjska dysydentka i opozycjonistka w rozmowie z Polskim Radiem powiedziała, że rozumie autorów listu. „W liście mówią oni przynajmniej to czego nie należy udowadniać, że Rosja sfałszuje wyniki tego śledztwa” – mówi Nowodworska,

  115. Mamona

    wiem, ze to ironia, ale to samo pisza inni na powaznie…wiec smieszne to i straszne. straszne, ze juz niewiadomo czy zart to czy obłęd propisowski…

  116. stasieku pisze:

    2010-05-24 o godz. 13:59
    Gdy wody opadną, na rozluźnienie
    W części „Świat w skrócie”, POLSKA The Times donosi.
    Z Bratysławy, że neonaziści zatrzymali marsz parady równości
    Z Pekinu, że masy ziemi runęły na jadący pociąg
    i uwaga, uwaga, szczególnie telegraphic observer
    Z Toronto, że z pompą otworzono pierwszą, publiczną, płatną toaletę.

    Drogi TO, sikałeś na mieście pod płotem?”

    STasieku trudno uwirzyc w to z pozycji prowincji… toalety byly ale BEZPLATNE

  117. Po przeczytaniu tego wpisu nasuwa sie mysl ze pan Daniel nie chcialby wpisywac sie jakas brutalna kampanie i oczernianie kandydatow na prezydenta. Popiera kampanie czysta, dzentelmenska i merytoryczna, ale jednoczesnie nie moze sie powstrzymac aby kandydatom nie dolozyc. Stosuje wiec wybieg cytowania innych, jak to oni wyszydzili tego lub tamtego. Wyczuwa sie ze w sumie pan Daniel ich popiera tylko nie chce tego powiedziec sam. Tak z ukrycia troche atakuje.

  118. Szanowny panie Andrzeju FALICZ(2010.05.25 godz.13.45) ! Co prawda zdeklarowałem, że będęobecny jedynie na gościnnym blogu Pani Janiny P. ale zmusił mnie Pan do zabrania głosu również na blogu Pana D.P.
    Dokładnie przypominam sobie, jak niestety nie żyjący pan Stasiak (doskonały urzędnik, ale jako polityk równy zeru) jeszcze w końcu marca, przed kamerami TVP zgrywał – przepraszam za słowo, idiotę, kiedy pytano go o uroczystości w KATYNIU z udziałem obu dostojników państwowych. Myślę, że już wówczas panowało przekonanie, że zwierzchnik SiL Zbr.RP uda się do Katynia (bo też i celem jego wizyty było zupełnie co innego niz Premiera Polski) bez Premiera, bo i w tym przedsięwzięciu było im nie po drodze. Dletego też panie FALICZ (pisane 5 minut później) powyższe uznaję za dostateczną odpowiedź na pańskie wątpliwości. Mozna jeszcze dodać i to, że gdyby doszło do wspólnej wizyty w KATYNIU bylibyśmy świadkami spektaklu przerastajacego wszystkie wspólne wyjazdy do Brukseli razem wzięte. Pominę uroczystości na WESTERPLATTE, rolę filmu pana WAJDY i spotkania Premierów RP i FR na odkłamanie historii w samej Rosji , jednak ostatnie zdanie pana wpisu jest bardzo znamienne: cytuje: to jest miejsce dla polskiego premiera i dla polskiego prezydenta, koniec cytatu. Tak właśnie myślał do ostatniej chwili prezydent RP, tylko, że nie chodziło mu wcale by być tam razem bo i cele wizyt b y ł y z u p e ł n i e r ó ż n e panie Falicz.!

  119. Slawomirski pisze:

    2010-05-25 o godz. 17:16
    ——————————-
    Szanowny Panie Sławomirski,

    Po pierwsze- Ppan red. Passent, wypowiedział się w formule dyplomatycznej, o odczuwalnym odcianiu jej uproszczenia, na użytek blogowej komunikatywności.Jeśli Pa to odczytuje jako „poplątane myśli”, to czyni Pan największą szkodę sobie…

    Po drugie- jest Pan tutaj gościem. Czy potrafi Pan wskazać jakiś Kodeks Moralny, Kodeks Dobrego Wychowania etc. który dopuszcza, żeby gość notorycznie urągał gospodarzowi. Dla mnie , Pańskie nieuprzejme, uwagi pod adresem gospodarza, są niestrawnie nie na miejscu…

    Sebastian

  120. To co napisal Mamona jest porazajace. To tlumacza wszystkie fakty ostatniego 21 lecia. Ta kontynuacja balaganu jaki byl w PRL, celowo wprowadzonego na rozkaz Stalina w celu wyniszczenia narodu polskiego. Obsadzic wszystkie stanowiska miernotami, pijakami, zlodziejami, lapowkarzami i czekac az sami sie zagryza. Po chwilowej odwilzy, stalinizm jest kontynuowany w Polsce. Zatyka sie ludziom usta, pierze mozgi, zastrasza. Jeszcze chwila i bedziemy witac kwiatami okupanow.

  121. W Krakowie odbyły się wybory przewodniczącego PO.
    Szczegóły na adresie: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,7924822,Ireneusz_Ras_POprzewodniczy_partii_w_Malopolsce.html.
    Wszystko zgodnie z wcześniejszymi demokratycznymi ustaleniami – wygrał poseł Ireneusz Raś. Jego brat jest osobistym sekretarzem Byłego Osobistego Sekretarza Jana Pawła II.

  122. Telegraphic Observer 15.32

    Przy takim podejsciu, chec zobaczenia terenu jest tak silna, ze zdarza sie oderwanie oczu od instrumentow. Tylko Drugi obserwuje i mowi „widze pas”. Wtedy jest lzej. Kapitan musi pilnowac kursu, szybkosci schodzenia, nachylenia nosa, wychylen bocznych. Tu zadal Auto kurs i pilnowal obrotow, bo w tej fazie one decyduja o szybkosci schodzenia. Ani nawigator, ani Drugi nie skalkulowali pulapu prawidlowo. Nawigator przeoczyl kanion. Patrzyli. Zobaczyli sciane z drzewami. Bylo za pozno. Nie wolno bylo isc ponizej pulapu decyzji, 100 m. Winni byli wyrownac i wejsc na drugi okrag, wzglednie odejsc na inne lotnisko.
    Bledow bylo sporo. Tragiczna pomylka. Pilot jak saper – myli sie tylko raz.
    W powszechnym balaganie i to, szkolenie zalog, bylo wbrew Procedurom. Godziny wylatali smiesznie male. Tylko w Polsce.
    Ale – ci chlopcy byli dziecmi swojej ziemi. Jak ich uczono, tak pracowali. Ogromnie mi ich zal, nie powinni byli zginac.

  123. Panie Redaktorze !
    Gdy wody opadną zostanie smród i fetor – dosłownie i w przenośni. Faktyczny, doczesny, materialny i ten który unosi się z myśli i sposobu rządzenia przez ostatnie ekipy – tym państwem, naszym państwem. Najlepszym podsumowaniem tego jest to co mówił „hrabia”, kandydat na Prezydenta RP B.Komorowski w Sejmie AD’1997 z mównicy podczas ówczesnej powodzi, a są słowa zacytowane na blogu Premiera L.Milera – historia parszywego PRL, jego wszystkich budów i tama we Włocławku (Blog Leszka Milera). Żenada !
    Nie cieszy mnie to – bo to świadczy z jednej strony, że rosną szanse PiS-iu, formacji szalonej, szkodliwej dla Polski, cofającej nasz kraj do ery przed nowoczesnego myślenia i „kamienia łupanego” (to coś na wymiar „konfederacji barskiej” i jej sposoby myślenia z parabolą o te 300 lat – bełkot o wyzwoleniu i zarazem pozostawanie w okowach feudalno-sarmackich), a z drugiej – perspektywa tego samego myślenia, ale w wersji „light” (o ile wygra P0). Dlaczego tak jest – pisze dalej, w perspektywie m.in. tzw. ustawy dezubekizacyjnej.
    I kolejny aspekt – tym razem finansowy dla budżetu; szykuje się kolejna tzw. afera i przegrana Polski (jako kraju – a to wiąże się z następnym wydatkami budżetowymi) w strasburskim sądzie: b.funkcjonariusze służb spec. PRL-u (ale i ci co zostali zweryfikowani pozytywnie i pracowali w RP – zwłaszcza ci po 18.02.1994) są b.blisko wygrania sprawy vs RP (zarówno Trybunał jaki Parlament Europejski wysłały do rządu RP zapytanie w przedmiotowej sprawie i ostrzeżenie przed konsekwencjami). Będą straszne koszty – oprócz zwrotu potrąconych poborów jeszcze zwrot odsetek. W perspektywie kosztów powodzi jest to zapowiedź kataklizmu do kwadratu. Rząd się może „utopić” – a z nim cala Platforma.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  124. Antiboz 16.25
    Kto sie dał nabrać Mamonie, ten się dał.
    Ja jestem członkiem jego fanklubu i dbam o jego Marketing i Pijar.
    Na takich tekstach jakie produkuje, można nakręcić film, puścić go w TVP1 i zarobić dużą kasę !

  125. Sebastian pisze:

    2010-05-25 o godz. 17:59

    Szanowny panie Sebastianie

    Zapewniam pana ze wbrew temu co pan pisze czasami zgadzam sie z panem redaktorem. Zgadzam sie tez z pana obserwacja ze nie jest to czeste zjawisko.
    Czy jest to jednak powod do krytyki z panskiej strony?
    Czy oczekuje pan z mojej strony tolerancji?
    Czy oczekuja pan zapomnienia?

    Nie ma zdody na „Wielkie zamazywanie” jest moim obywatelskim protestem wobec osoby redaktora Passenta i jego zaklamanej przeszlosci.

    Po to jest ta agora po to jest ten blog.

    Slawomirski

  126. ET pisze:

    2010-05-25 o godz. 16:17

    Ponownie sprawil mi pan przyjemnosc swoim tekstem.

    P.S.
    Szermierka Sebastiana w obronie starego zdziwila mnie. Widac wiek gra role w internecie. Na mnie juz czas. Walizka i Lufthansa czekaja.

    Slawomirski

  127. KTO SPIEPRZYL?

    „Trzeba zapamiętać, co kto spieprzył, robić to, co należy, albo zapamiętać, czego kto nie zrobił – stwierdził premier Donald Tusk podczas wizyty w jednej z gmin dotkniętej przez powódź. Chociaż słowa odnosiły się do lokalnych władz, dziś wiadomo, że największy grzech zaniechania popełniło podległe premierowi Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Już w sobotę 15 maja RCB wiedziało o możliwości wystąpienia powodzi. Mimo to MSWiA jeszcze w niedzielę wieczorem utrzymywało, że „nie występuje zagrożenie powodziowe”

    Kilkanaście śmiertelnych ofiar, tysiące ewakuowanych ludzi, doszczętnie zniszczone domy, zakłady, drogi, mosty i straty szacowane w miliardach złotych – to efekt powodzi, która dotknęła Polskę. Na razie nie wiadomo, jaki będzie jej ostateczny bilans, jasne jest natomiast, że odbudowa infrastruktury i przywrócenie normalnego funkcjonowania na zalanych terenach potrwa latami.

    > Rządowe Centrum Bezradności

    RCB zostało powołane m.in. do monitorowania zagrożeń oraz ich charakterystyki, oceny ryzyka ich wystąpienia, w tym dotyczących infrastruktury krytycznej, a także do sporządzania mapy ryzyka i mapy zagrożeń. Szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wchodzi w skład Rządowego Centrum Zarządzania Kryzysowego, na którego czele stoi premier. Zgodnie z ustawą, RCB powinno na bieżąco monitorować sytuacje kryzysowe, w tym ewentualne zagrożenie powodzią. To właśnie Centrum otrzymuje komunikaty z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, na podstawie których określa aktualne zagrożenie. Jak ujawniło Radio RMF, już w sobotę, 15 maja, do RCB wpłynęły komunikaty z IMiGW o bardzo wysokich opadach deszczu i powodzi na Węgrzech i w Czechach.

    – Informację od RCB dostaliśmy w sobotę. Dzień wcześniej, w piątek 14 maja, mieliśmy wiadomość od wojewodów o lokalnych podtopieniach. Na bieżąco informacje były przekazywane, sytuacja monitorowana. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że w ciągu dwóch dni spadło tyle deszczu, ile normalnie pada w ciągu dwóch miesięcy. Sytuacja była bardzo dynamiczna. Minister spraw wewnętrznych i administracji był w Małopolsce już w niedzielę, a w poniedziałek odbyła się narada w Krakowie, w której uczestniczył również premier. W Warszawie Rządowe Centrum Zarządzania Kryzysowego zebrało się później, ale nie można mówić o zaniechaniu, ponieważ działały wojewódzkie centra kryzysowe, które miały z nami stałą łączność – mówi nam Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSWiA.

    „W sobotę do Centrum dotarła informacja o realnym zagrożeniu powodzią. Gdyby wszystko »grało« w strukturach, natychmiast powinien zostać zwołany rządowy zespół z odpowiednimi ministrami. Powinien też zostać wdrożony plan ratunkowy” – czytamy na stronie RMF24.

    Jako jedną z głównych przyczyn braku odpowiednich reakcji w RCB komentatorzy wskazują na zmiany personalne w kierownictwie Centrum, które odbiły się na jego funkcjonowaniu.

    W grudniu ubiegłego roku premier Donald Tusk odwołał nieoczekiwanie pełniącego obowiązki dyrektora RCB Przemysława Gułę, jednego z najlepszych specjalistów w kraju od zarządzania kryzysowego. Razem z nim odeszło z Centrum kilku ekspertów zajmujących się zarządzaniem kryzysowym; pracownicy Biura Monitorowania i Analizy Zagrożeń, szef Biura Ochrony Infrastruktury Krytycznej i Planowania oraz doradca Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Miejsce Przemysława Guły zajął Marcin Samsonowicz-Górski ze sztabu komendanta głównego Straży Granicznej, który podczas pierwszego spotkania ze swoimi podwładnymi z RCB stwierdził, że nie czuje się mocny w sprawach kryzysowych.

    – Ta decyzja ma charakter administracyjny i będzie sprzyjała większej sprawności tej instytucji – mówił w grudniu 2009 r. premier Donald Tusk.”

    CHYBA JUZ WIEMY KTO SPIEPRZYL…

  128. Gdy wody opadną trzeba się zastanowić nad sprzedażą albo prywatyzacją polskich rzek i poddać je niewidzialnej ręce rynku. Prywatna powódż jest ponoć lepsza niż centralnie sterowana.

  129. Czeslaw pisze:

    2010-05-25 o godz. 17:54

    Panie Czeslawie mnie chodzilo o cos innego.
    MSZ uzgodnilo duzo wczesniej, ze obchody w Katyniu odbeda sie JAK ZWYKLE 10 kwietnia i bedzie je organizowala strona polska pod przywodctwem Prezydenta ! – temu mialy sluzyc cytowane przez ze mnie dokumenty.
    Pozniej Putin zorganizowal konkurencyjna impreze dla lubianego przez niego spolegliwego Tuska.
    Nie prawda jest, ze Kaczynski sie wpychal gdziekolwiek i to z winy jego uporu polecial samolot w tragiczna ostatnia podroz.
    On tam zawsze MIAL LECIEC a to Tusk wybral sie dodatkowo bo Putin tak sobie wykombinowal, ze na pewno Tusk zrobi wszystko nawet szkodzac panstwu by zdobyc punkty.
    Z faktow wynika zupelnie co innego niz pisaly media i co pisal Pan Passent.

  130. Co do europejczyka: najpierw zaczyna od siebie a potem dopiero zada. szwedzi maja powiedzenie: maj ska göra rätt för sig – mniej wiecej: czlowiek sam powinien za siebie odpowiadac. Jak na klatce schodowej jest brudno to Szwed wychodzi ze szczotka i zamiata, nie czeka az przyda sprzatacze – czy pani Lidka (moze zle zapamietalam imie) jest gotowa to uczynic? Moja maz (Polak) czysci np. lustro w windzie, kiedy dzieci je zabrudza. Trzeba dac cos z siebie – jak prawdziwy obywatel, zadbac o swoj kacik na ziemi nie czekajac na innych. Ja tez staram sie to robic.
    Dzieci juz w przedszkolu ucza sie obowiazkow – 4-latki nalewaja sobie same zupe i nakrywaja do stalu. A polskie dzieci – nawet 6-latki nie chca isc do przedszkola. Mamy wola szukac niewyksztalcownych „nian” (co za arystokracja neoficka) zamiast umozliwic swym pociechom opieke przygotowanej pedagogicznie przedszkolanki. To jest wlasnie Europa – potem beda i drogi itp. Ale nie bedzie tego wszystkiego jest na prezydenta wystarczy czlowiek mierny ale wierny anachronicznim idealom, niewazne, czy ma komuchowski dyplom (chocby i profesora – ale go i tak nie mial)
    czy nie. Ale musi umiec sie porozumiec ANGIELSKI, zachowac KINDRSZTUBA – DYPLOMACJA, WYGLAD, CIEPLO i nie wojna ale zgoda.
    Patriotyzm bylego prezydenta byl ju zlezaly, Polsce treba POZYTYWIZMU a nie romantyzmu.
    Stelka

  131. jasny gwint
    2010-05-24 o godz. 21:29

    Gdyby PiS rządził, to by było więcej weny.

  132. TJ pisze:

    2010-05-25 o godz. 16:32

    Poprawa

    jest :
    kontrreformacji

    powinno być:
    reformacji

    Dziedzictwo kontrreformacji, to: „nic nie zmieniać, dobrze jest, jak jest”.

  133. http://blog.rp.pl/semka/2010/05/24/miesniak-schetyna-i-palikot-wiecznie-zywy/#comment-26102
    „To rząd Tuska zablokowal pieniądze na regulację rzek.
    W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego przygotował listę strategicznych inwestycji, które miały być finansowane ze środków unijnych. Umieszczono na niej wiele projektów przeciwpowodziowych…
    Projekty te zostały skreślone przez rząd PO.”

  134. Falicz,

    dobrze zasugerowałeś Tuskowi możliowość rozliczenia go za czas, gdy zajmował się jedynie swoim i kumpli wizerunkiem.
    Na Boga, jednak Twoje miejsce jest w tej chwi na wale przecwpowodziowym, bo niedługo i Ty usłszysz podobne zarzuty:).

  135. Czeslaw pisze:
    2010-05-25 o godz. 17:54

    „nie żyjący pan Stasiak (doskonały urzędnik, ale jako polityk równy zeru)” – nie bylo ambicja śp. Wladyslawa Stasiaka byc politykiem a dobrym urzędnikiem – postaral się zatem o stworzenie dodatkowych 100 etatów dla dzielnicowych. Po co !? Ażeby takie chamy jak „Czeslaw” zmęczone klikaniem po klawiaturze kompa nie siedzialy na lawkach stolicy awanturując się bezkarnie. I chwala Mu za to ! Wpis „Czeslawa” pokazuje kompletną degrengoladę zwolenników PO

    Andrzej Falicz pisze:
    2010-05-25 o godz. 20:45

    KTO SPIEPRZYL?

    Dziękuję za wpis – przypomina wiersz z kabaretu „Dudek” – „Co by tu jeszcze spieprzyć Panowie, co by tu jeszcze !??” (Do spieprzenia coraz mniej………

  136. Sławomirski,

    nie wyjeżdżaj. We Wrocławiu masz okazję się wykazać.
    W przeciwnym razie, nigdy nie będzie Ci zamazany grzech zaniechania.

  137. … niedawno Janke, teraz Krol…kto nastepny…?

    http://www.wprost.pl/ar/192697/Nie-polezie-orzel-w-GWna/
    Marek Krol: „Nikt tak konsekwentnie nie zwalczał w tamtych czasach popieranego przez partię i rząd zjawiska wajdalizmu jak twórca tego zapomnianego określenia – Antoni Słonimski.”

    http://www.rp.pl/artykul/484811_Lis_naczelnym__Wprost_.html
    „Marek Król, autor stałej rubryki felietonowej, został zwolniony. Jego dymisja spowodowana była opublikowaniem na łamach „Wprost” kontrowersyjnego felietonu „Nie polezie orzeł w GWna”, w którym krytykował list otwarty Andrzeja Wajdy…”

  138. Czy wody w przekazach TVNowskich oraz w PiSowskiej TVP w ogóle kiedykolwiek opadną? Mam wątpliwości. Wszędzie powódź co najmniej po pas, ludzie wciąż walczą o wały, wszystko tonie, a najbardziej eksploatowany przykład nieujarzmionej potęgi Natury to wrocławski Kozanów, do szczętu zatopiony, niczym sama Atlantyda.

    Tak się akurat składa, że moja teściowa mieszka na Kozanowie, właściwie mieszkała, gdyż od dnia przed spodziewaną falą kulminacyjną mieszka u mnie. Nie, żebym narzekał, towarzystwo niespecjalnie mnie uwiera, tym bardziej, że kataklizm, katastrofa, istny dopust Boży, więc wiadomo, w takiej sytuacji nawet teściowa przyjaciel – peace and love, we are the world and so on.

    Jednakowoż, jestem dziś we Wrocławiu u fryzjera i zagajam oczywiście o powodzi, bo o niczym innym nie wypada, no, ewentualnie o katastrofie, choć to coraz bardziej śliski temat, gdyż wieści ze skrzynek tuż tuż i może się okazać to, o czym wszyscy myślą, a nikt nie mówi, i że fajnie było, ale wycieczka na Wawel skończona. Też się kiedyś przewiozłem Rolce Roycem. Więc zagajam o powodzi i o mojej umęczonej po bobolowemu teściowej, a zaprzyjaźniony pan Ziutek powiada, że na Kozanowie sucho, wie, bo tam mieszka, nawet co było mokre, już jest suche. Patrzę mu w oczy i myślę sobie, musi biedaczysko z rozpaczy rozum postradał, przecież oglądam TVNy z teściową niemal przez całą dobę non stop, to chyba wiem – Kozanów jest cały czas pod wodą, wszyscy tam ofiarnie walczą, i nikt mi nie powie, że białe to białe, a czarne czarne.. Ale, myślę sobie, pana Ziutka znam od lat i jeszcze nie słyszałem, żeby mówił od rzeczy, więc sprawdzę, co mi zależy. Paliwa dużo nie spalę, bo i tak na pewno nie dojadę do Kozanowa, zatrzyma mnie Straż Pożarna, służby cywilne, albo wojsko, co to tymi amfibiami, łodziami i pontonami tam pływa, inaczej się przecież nie da. Jadę, jadę i nic. Dojeżdżam do Kozanowa sucho. Wjeżdżam na osiedle, jadę pod wieżowiec teściowej, w poprzedniej powodzi zalany po drugie piętro – a tam ani śladu wody, sucho. Objeżdżam osiedle dookoła, wszędzie sucho. Zatrzymałem się na chwilę, pomyślałem serdecznie o naszych masmediach, wypowiedziałem kilka odpowiednich do sytuacji słów, których na ogół nie używam, i rozczarowany, choć szczęśliwy wróciłem do domu.

  139. Kleofas pisze: 2010-05-24 o godz. 13:00
    „Katastrofa TU154 jest dobrze przedstawiona w dzisiejszej “Gazecie”. Rozmowa z w. Jerszowym.”

    Prosze zwrocic uwage, ze on stwierdza, ze piloci mieli zbyt male doswiadczenie na Tupolewie, ale potem zarzuca im bledy, ktore sa wspolne dla kazdego samolotu. Laczne doswiadczenie mieli zas piloci olbrzymie.

    W sumie chodzi o to, ze trudno uwierzyc by tak doswiadczeni piloci nie rozumieli jasnych nawet dla laikow ostrzezen automatycznych i nie potrafili posluzyc sie wysokosciomierzem cisnieniowym. Tym bardziej trudno uwierzyc, ze mogli pomylic sie na tyle, by ponad kilometr przed pasem znalez sie ponad 20m ponizej poziomu tegoz pasa. Gdyby nie ten jar, to rozbiliby sie o ziemie na poziomie pasa ale ponad kilometr przed nim. Takiego bledu nie moze zrobic pilot, ktory ma ponad 3000 godzin doswiadczenia – mgla niewiele tu wbrew pozorom wnosi.

    Dochodzi jednak jeszcze jedna osonliwosc: Incydent zaraz po katastrofie miedzy BORowcami a Rosjanami, mogl byc incydentem miedzy polskim wywiadem, a rosyjskim kontrwywiadem, i nie o cialo prezydenta, lecz o polska aparature szpiegowska z Tupolewa. Przypadkowi Rosjanie, ktorzy by dobiegli na miejsce rownoczesnie z BORowcami jako osoby prywatne lub sluzbowe, nie bardzo mieliby ochote na incydent z BORowcami, ktorzy czegos tam strzega. Dla tych Rosjan najwazniejsza bylaby katastrofa jako taka – zejeliby sie gaszeniem pozaru i szukaniem rannych schodzac BORowcom z drogi. Pozniej sprawe wyjasnilyby rosyjskie i polskie czynniki. Tu jednak naoczny swiadek Naszego Dziennika, polski uczestnik tego incydentu, opowiedzial wiarygodnie, ze BORowcy utworzyli kordon wokol ciala prezydenta, bo przybyli Rosjanie, ktorzy chcieli te cialo zabrac, a strzaly BORowcow w powietrze slychac na tym filmiku (wyciete z filmu Wisniewskiego, kordon BORowcy mogli utworzyc ze swych nieoficjalnych pracownikow oraz z przypadkowych Polakow, ktorzy tez tam pobiegli).

    Do incydentu z BORowcami mogloby dojsc tylko gdyby przybiegli tam Rosjanie, ktorzy wiedzieliby czego szukac i chcieliby zabrac dokladnie to, czego nie chcieli im dac BORowcy. Niby czemu mieliby w 5 min. po katastrofie przypadkowi Rosjanie koniecznie, za cene konfliktu z kimkolwiek, chciec zabierac ciala? Coz by sie stalo, gdyby zabrali te ciala pozniej? Niby dlaczego nie mieliby tych cial zabrac naturalna koleja rzeczy Polacy dla polskich rodzin?

    Bylaby to pierwsza w swiecie katastrofa, w ktorej po 5 minutach usuwano by ciala zmarlych! Przez pierwsza godzine i dluzej gasi sie pozar, zabiera rannych, a potem dokumentuje, fotografuje miejsce tragedii. Ciala musza lezec na tym etapie tam, gdzie rzucila je katastrofa, poniewaz pozwala to ustalic co sie dzialo ze szczatkami, mozna ustalic jej przebieg.

    Dopiero po dokumentacji (w tym fotograficznej) zabiera sie ciala i czesci samolotu. Natychmiast zabiera sie tylko aparature szpiegowska, czy inne wazne tajemnice. Zmarlym nie moze byc zimno, marynarka przykrywa sie przede wszystkim aparature szpiegowska, bo same jej zdjecie byloby juz dowodem, ze byla (pozniej mogloby dojsc do zniszczenia przez BORowcow). Rosyjski swiadek, emerytowany pilot M.L., opowiedzial 20 minut po katastrofie polskim dziennikarzom, ze widzial pilotow w ich pasach w kabinie, plus piata osoba. To sie zgadza. Tyle tylko, ze nie ma zdjecia tej kabiny! Nigdzie tej kabiny nie ma. Czyzby Rosjanie odlozyli ja, ze wzgledu na jej aparature, na bok… ?

    Rozbicie Tupolewa moglo zatem spowodowac zaklocenie jego elektroniki przez polska aparature szpiegowska na pokladzie, albo elektroniczne zaklocanie tej aparatury przez Rosjan. Co mogla taka polska aparatura szpiegowac: To wazne lotnisko wojskowe chronione elektronicznie przed namiarem satelitarnym, przed zniszczeniem przy pomocy „inteligentnych” bomb i pociskow. Moze ma jakies realne lub urojone tejemnice dla Rosji i NATO? Tupolew moglby wiec dokonywac jakichs pomiarow, testowac cos, udawac elektronicznie cruise missle itp. Bylby to scenariusz wywiadowczego nonsensu opisanego np. przez J. Le Carre „The Looking Glass” („Krieg im Spiegel”).

  140. Wedlug ministra Millera, jak podaje dzisiejszy „Le Monde”to my, biedne i pracowite bobry jestesmy
    jakoby winne tej powodzi. Odczytujemy to jako haslo do pogromu. Kto nam pomoze???

  141. Na pana nie ma rady , panie Andrzeju F.(2010.05.25 godz 20.55). Tylko do czego Premierowi TUSKOWI potrzebne były te punkty. TUSK dano zrezygnował z checi ubiegania się o prezydenturę i na dobrą sprawę jeszcze nie wiedział, tak do końca kto będzie kandydatem na Urząd. Trochę rozumu panie Andrzeju F. Jeśli o ścisłość to Putin zorganizował spotkanie wcześniej – jak Premier z Premierem, a L.KACZYNSKI nadal nie miał żadnego porozzumienia z Prezydentem FR (bo prawdopodobnie nawet tego porozumienia nie chciał, bo i cel podróży był zupełnie inny niż pan myśli). Jest pan również ignorantem w sprawach konstytucji. Kto sie „wpychał” to TK odpowiedział wyraźnie kto rządzi a kto może co najwyżej współdziałać (jeśli druga strona łaskawie na to wyrazi ochotę – jasne panie Andrzeju F.?). Współdziałać to on mógł co najwyżej z Ministrem SZ. !!!. Nie wymagam odpowiedzi.

  142. Ted pisze:
    2010-05-25 o godz. 16:24

    „Mamona pisze:
    Ja zadnych pieniedzy za prawde nie oczekuje.

    A co to jest prawda i skont ona sie bierze,
    moglbys to jakos uzasadnic ?”

    Szanowny Ted’zie.

    Wprawdzie nie jestem Mamoną ale wydaje mi się, że może znam odpowiedź, bo została zawarta w pytaniu – … „skont” się bierze?.

    Otóż właśnie, z kont . Im słuszniejsze konto, tym prawda prawdziwsza, toż to oczywista oczywistość.

  143. jasny gwint pisze:
    2010-05-25 o godz. 10:00

    Drogi Jasny Gwincie, daruj mi wizytę na Wawelu. Nie interesują mnie leżący tam syfilitycy sprzed wieków i później umieszczone tam zwłoki. Na alabaster mam wręcz idiosynkrazję. A chce jeszcze pożyć troszeczkę. Gigantyczne prace ziemne przy budowie centrum JP2 mnie też nie interesują. Bardziej interesuje mnie budowa A-2 pod moją miejscowością. To przynajmniej czemuś sensownemu będzie służyć. A roboty są gigantyczne. Jednak zrewanżuję się Tobie i zapraszam Cię do mojej miejscowości. Stąd tylko żabi skok do Świebodzina. Pojedziemy i popodziwiamy budowę gigantycznego, największego na świecie, pomnika Chrystusa Króla.
    Nie zapomnę nigdy widoku tow. Lenina z czasów mojej peregrynacji po Ukrainie, jeszcze republice kraju Rad. Otóż Lenin pełnił tam rolę drogowskazu. Na jego jednej ręce wskazującej drogę do pobliskiej miejscowości buł umieszczona nazwa owej miejscowości. Myślę, że za jakiś czas podobny los spotka JP2. No cóż kult jednostki śmiesznie się materializuje.
    Pozdrawiam.

  144. Slawomirski pisze:

    2010-05-25 o godz. 19:59
    ——————————-
    Szanowny Panie Sławomirski,

    przepraszam bardzo, ale to co do Pana napisałem, było tylko moją potrzebą uzewnętrznienia moich refleksji, po kolejnej lekturze Pańskich nieomal misyjnych -„antyzamazywań”.Co Pan , po przeczytaniu moich kilku drobnych wynurzeń uczyni, to już nie do mnie należy.
    Ja jestem wychowany w tradycji, gdzie znaczenie ma rozumienie naszych ludzkich zachowań wobec wtrętów Pani Historii, bez rozliczania i oceniania kogokolwiek.
    Wiem, że życie na bieżąco, w danych okolicznościach, jest zupełnie czymś innym, niż to co usiłujemy czasami oceniać z perspektywy czasu, kiedy to posiadamy już sporą wiedzę o tym co było, siedzimy sobie wygodnie w fotelu z dobrą kawą, i…
    Kontrowersyjnych, w naszych subiektywnych ocenach, ludzkich zachowań nie brakuje i dzisiaj, i jutro, i zawsze… nie zabraknie. Mnie nauczono, że w pierwszej kolejności powinno się wszystko poznawać, a z ocenami wstrzymywać się do zawsze, gdyż, z każdym dniem, przy otwartym podejściu do każdego poznania, każdą rzecz, sprawę widzimy trochę inaczej…
    Nierozliczanie innych, nieocenianie, pomagają dostrzegać w czyimś oku źdźbło, a we własnym nawet belkę…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Ze względu, na nasze dotychczasowe, inspirujące wymiany myśli, mam do Pana sporo sympatii, i byłbym zadowolony, gdyy Pan moje uwagi pod Pańskim adresem potraktował jako przyjacielską asertywność…

  145. Diaspora jest czujna! (Alboi – nie)

    Andrzej Falicz
    2010-05-25 o godz. 20:45 pisze:

    „W grudniu ubiegłego roku premier Donald Tusk odwołał nieoczekiwanie pełniącego obowiązki dyrektora RCB Przemysława Gułę, jednego z najlepszych specjalistów w kraju od zarządzania kryzysowego. Razem z nim odeszło z Centrum kilku ekspertów zajmujących się zarządzaniem kryzysowym; pracownicy Biura Monitorowania i Analizy Zagrożeń, szef Biura Ochrony Infrastruktury Krytycznej i Planowania oraz doradca Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Miejsce Przemysława Guły zajął Marcin Samsonowicz-Górski ze sztabu komendanta głównego Straży Granicznej” Tego nie zobaczysz w Faktach, o tym nie przeczytasz w Wyborczej… http://platformaobywatelska.cba.pl/?tag=marcin-samsonowicz-gorski

    Panie Andrzeju, Donald Tusk potraktowal Gule i pare innych spraw zgodnie zreszta z „Zasada Petera”- powaznie.
    Jak to bylo?…”Lepiej kiedy lwe dowodzi stadem – cos w tym sensie.

    Jezeli sie nie myle, to wlasnie Donald Tusk wyasygnowal Bronka Komorowskiego z szeregow PO do walki o prezydenture – prawda?

    Ciekawe co musi sie stac aby „polnische Wirtschaft” z jego gotowosica na wszystko sie opamietali? Wyglada na to, ze na granicach interesu juz nie ma (?). „Polnische Wirtschaft”
    rzucil teraz swoje zbawienne spojrzenie na regiony bardziej nosne, dajace lepsze „plony” w owocach po ktorych zawsze mozna ich rozpoznac.

  146. mam nadzieje ze kiedy przeczytam taki madry felieton-kometaz w gazecie
    ,ktora umie tylko opluwac tz.Rzeczpospolitej.( przepraszam ze na stronie gazety Poiltyka wspominam o konkurecji)

  147. SZANOWNY PANIE REDAKTORZE DANIELU PASSENT ! Pańska odpowiedź p.S.Głąbińskiemu (25.godz.11:44) i brak reakcji na „haczyk” (w PS mojego komentarza 24.godz.18:11) nieco obniżyły poziom mojej wysokiej sympatii do Pana. Jednak procedura akceptowania komentarzy (jeśli nie jest ona tylko straszakiem dla chamów i oszołomów) zobowiązuje do „czyszczenia” blogu. Kto jak kto, ale Pan nie powinien zabiegać o popularność kosztem tejże. Co do mojego posądzenia Pana o błąd ortograficzny, to oczywiście żart, dzięki któremu jednak wiem, że „ma Pan gdzieś” wymądrzanie się swoich czytelników. Mimo to nadal będę Pana czytał (robię to już z pół wieku), komentował i pozdrawiał. No więc pozdrawiam.

  148. do
    Slawomirski pisze:

    2010-05-25 o godz. 20:32
    Sebastian podobnie jak wielu w blogosferze wlacza refleksy obronne, samoobronne juz nie dzialaja. Zycie plata czasem figle. Pan prwdopodobnie juz we Wiu, ja zjawie sie tam w sobote na pare godzin. Potem udaje sie do Poznania.
    Pozdrawiam.
    ET

  149. do
    Sebastian pisze:

    2010-05-25 o godz. 17:59
    Radze zasilic „szeregi” dzialajacego w blogosferze Towarzystwa Wzajemnej Adoracji”; chociaz watpie czy Pan Passent odczuwa taka potrzebe.
    ET

  150. W wielu sprawach zgadzam się z red.Passentem,jednak dzisiejszy blog w jego wydaniu nie zawsze jest trafny,to oczywiście moje zdanie.Tragedia powodzi przyćmiła w dużej mierze kampanię prezydencką, i żadne programy pretendentów do fotela prezydenckiego tej tragedii nie przebiją.Zastanawia mnie upartość wszystkich dziennikarzy,by kandydaci
    głosili swe programy.Co może jeszcze ogłosić Kaczyński.Większą wojowniczość i nierealność swojej polityki.Co może Komorowski,pokazywać jeszcze bardziej swój spokój realizm i chęć do ugody.Znaczący kandydaci w osobach tych polityków już nic więcej nie odkryją o sobie i swych zamierzeniach.Konstytucja za nich wytycza drogi ich rządów,pozwala robić tylko i wyłącznie to co jest w niej napisane.Jedynym założeniem programowym jednego z kandydatów(Kaczyński),to zapewnienie iż ewentualne zwycięstwo,nie skłoni go do manipulowania konstytucją w sposób jak czynił to jego brat.Resztę cała Polska zna od A-Z,osąd kandydatów każdy Polak ma w sobie zakodowany.
    Kogo obecna charakteryzacja i farbowanie Kaczyńskiego jeszcze stawia w rozterce,ten na polityce i ludziach się nie zna,kto nie widząc zmian u Komorowskiego,waha się czy jest dobrym kandydatem,też nie zna się na
    polityce i ludziach.Osobiście wybrałem spokój i przewidywalność prezydenta,zawsze postawię na Komorowskiego,gdyż wiem że zawsze będę się budził bez kaca moralnego.Pozdrawiam.

  151. do
    Pozdrawiam.

    Sebastian pisze:

    2010-05-25 o godz. 23:50

    Wtracam sie, bo uwazam, ze porusza Pan rozne kategorie; rozumienie, zrozumienie i porozumienie sa od siebie znacznie oddalone, nie tylko semantycznie. Moga tez wystepowac rownolegle i wlasnie na takim obszarze sei Pan porusza. Zupelnie niepotrzebnie, bo mozna wykazywac zrozumienie nic nie rozumiejac, badz zdawac sie na wyrozumialosc wykluczajaca jednak porozumienie i vv.
    Pozdrawiam.
    ET

  152. LAKTACYT, PSI, PSI, WIĘCEJ SPORTU, WIĘCEJ!
    Może to następny objaw starości, może to irytacja wywołana napięciem związanym z tragicznymi wydarzeniami, a może to naprawdę jakieś zmiany na rynku reklam.
    Od jakiegoś czasu zauważam, że TOK FM i programy informacyjne wszystkich stacji telewizyjnych, stały się dodatkiem do głupawych reklam. Niektóre połączone są z nieznośną głośnością, zakłócającą spokój domownikom.
    Prowadzący audycję dziennikarze przerywają często wywiady w najciekawszych momentach, by nadać jakieś upiorne głupoty, często niesmaczne.
    Nigdy w swoim długim życiu nie skorzystałem z sugestii reklamowych, także moja rodzina i znajomi. Zadaję więc pytanie:
    Czy jestem nieznośnym dziwakiem i muszę się leczyć, czy moje zniesmaczenie jest na tyle powszechne, abyśmy w trosce o własne zdrowie psychiczne zaczęli z tym walczyć.

    Serdecznie pozdrawiam

    PS
    Na temat upadku dziennikarstwa, tabloidyzacji mediów, zalewania nas kłamliwą propagandą partyjną, napisaliśmy sporo. Dodaję perełkę z wczorajszego dziennika POLSKA The Times.
    Na stronie 11, w „Listach do redakcji” Michał Prochowicz, sekretarz
    T. Mazowieckiego, dementuje zawarte w artykule
    p. Karnowskiego „Olechowski może wycofać się z gry” sformułowanie: ”do pomocy Komorowskiemu usilnie namawia go (Olechowskiego) środowisko byłej Unii Demokratycznej a zwłaszcza Tadeusz Mazowiecki”.

    Zakończę jak kapłan: „i oto słowo Karnowskiego”.

  153. Lech pisze:
    2010-05-25 o godz. 23:20

    Co za skandaliczne marnotrawstwo. Takie budwy obnizaja tepo wzrostu PKB bo ten kapital moglby byc zainwestowany lepiej. W kraju gdzie nie ma zadnych liczacych sie inwestycji budowa takich relikwi jest obraza dla cywilizacji. Rzad nie powinien wydac zgody na tego typu marnotrawastwo. Nie miejmy zludzen ze rzad bedzie do tego doplacal i beda rowniez publiczne zbiorki gdy miedzy innymi melioracja jest potrzebna.

    Nie moge sie nadziwic stopniem duronty ktora opetala kraj nad Wisla. Nie ma na to slow. Co za ciemnota, rzad PO to hanba i jednoczesnie lepsze zlo. Gorzej byc nie moze. Ale jest.

    Podczas gdy kraje europejskie przysylaja pomoc w walce z powodzia Polska rowniez dostala amerykanskie Patrioty. Koszt za Patrioty okolo $3 miliardow. Koszt utrzymania Patriotow i wojsk amerykanskiego okupanta to nastepne $20-30 mln rocznie. I po co nam to ? W kraju z powazna dziura budzetowa. W jaki spoosob ma to poprawic stosunki z Rosja ?

    Nie moge sie nadziwic tej glupocie. Rosja odpowie rakietami po swojej stronie granicy. Bedzie stan napiecia, wystraszy to turystow, rozwoj ekonomiczny na Mazurach zaniknie. Rozwoj i korzysci z handlu z Rosja sa rowniez pogrzebane.

    Co za banda durniow rzadzi tym nieszczesnym krajem. Swoja glupota terroryzuja caly kraj. Ale cieszmy sie ze PO jest lepszym zlem.

  154. Andrzej Falicz pisze:

    2010-05-25 o godz. 20:55
    Czeslaw pisze:

    „Pozniej Putin zorganizowal konkurencyjna impreze dla lubianego przez niego spolegliwego Tuska.
    Nie prawda jest, ze Kaczynski sie wpychal gdziekolwiek i to z winy jego uporu polecial samolot w tragiczna ostatnia podroz.
    On tam zawsze MIAL LECIEC a to Tusk wybral sie dodatkowo bo Putin tak sobie wykombinowal, ze na pewno Tusk zrobi wszystko nawet szkodzac panstwu by zdobyc punkty.”

    Mój komentarz:

    Prosze podać, gdzie i kiedy Tusk szkodził państwu zdobywając punkty.
    „Szkodzenie państwu”, to jest bardzo poważne oskarżenie rzucone na urzędującego premiera? Należało by to jakoś wyjaśnić – zdobywanie punktów, czyli prywatny interes, a szkodzenie państwu.

    Pzdr, TJ

  155. do
    zdziwiona pisze:

    2010-05-25 o godz. 22:10
    To brak pieniedzy (nie rzad) zablokowal (uniemozliwil) przelew pieniedzy na ochrone przeciwpowodziowa, bo regulacja rzek jest li tylko opcja, czesto bledna. Wlasciwie chodziloby o deregulacje i umozliwienie (poszerzenie) rozlewisk obu polskich rzek. Problem dotyczy setek mln €
    ET

  156. do
    Stelka pisze:

    2010-05-25 o godz. 20:57
    Tylko pragmatyzm (pozytywizm) podpowiada mi, ze nie ma sensu samemu czyscic luster w windzie, lecz wystarczy zatrudnic solidnych ludzi wykonujacych te prace i adekwatnie ich oplacac. W czasie pracy nie moge czyscic luster, po pracy wole wypoczywac. Co za tym idzie wole umozliwic prace i zarobki drugim.
    ET

  157. @sebastian:
    przepraszam i padam na kolana.

  158. Wczoraj podano w wolnych mediach, że emeryci po 11 latach odkładania na OFE otrzymają emerytury w wysokości od 22 do 100 złotych miesięcznie. Kolejna radosna wiadomość, że do kraju nadeszły wreszcie rakiety Patriot, łącznie z fakturą na kilka miliardów dolarów plus serwis. Od razu poczułem się bezpieczniej. Mocarstwo, któremu wiernie służymy przelewając za jego ropę krew wywiera nacisk na przyśpieszenie zwrotu majątku przez kogoś zrabowanego Żydom. Ma to wynieść 68 miliardów dolarów. Resztę zabiera woda i kościół. Nam pozostało głosować na mniejsze zło.

  159. Fragment wywiadu (GW) z Małgorzatą Wyszyńską – usuniętą prezenterką Wiadomości z programu pierwszego reżimowej TV
    „Wszyscy w redakcji sprzyjają PiS-owi?
    – Nie wszyscy. Ludzie mają rodziny, kredyty. Chcą to przeczekać. Na „Wiadomości” mówią „Niewiadomości”. Na ich szczęście i tak zostali odsunięci od najważniejszych politycznych tematów.”
    Po prostu ręce opadają – istny Orwell. Przynajmniej jasne jest co to państwo jeszcze trzyma w kupie – strach jego funkcjonariuszy. Tylko przed czym? Ale czasy …
    Pozdrawiam

  160. Zapomniałem – gdyby ktoś z Państwa był zainteresowany całością tego rodzimego Orwella to podaję adres
    http://wyborcza.pl/1,75478,7935938,Niewiadomosci_TVP.html
    Pozdrawiam

  161. do
    jasny gwint pisze:

    2010-05-26 o godz. 12:46
    Karkolomne jest to Twoje myslenie. Zwrocenie majatku jest kwestia moralna i prawna, z pewnoscia nie „mocarstwowa”. Mocuj sie wiec…
    ET

  162. Szanowny Panie Passent,
    pisze Pan o „polnische Wirtschaft” zapominajac o „Polenmarkt”, badz „Polnischer Markt” w Berlinie, wtedy jeszcze Zachodnim, dzisiaj ladnym parku na styku obu czesci miasta. Ciekawi mnie, kto w blogosferze zauwazy roznice miedzy dwoma wersjami „polskiego targu”.
    ET

  163. ET pisze:

    2010-05-26 o godz. 10:12
    „do
    Pozdrawiam.

    Sebastian pisze:

    2010-05-25 o godz. 23:50

    Wtracam sie, bo uwazam, ze porusza Pan rozne kategorie; rozumienie, zrozumienie i porozumienie sa od siebie znacznie oddalone, nie tylko semantycznie. Moga tez wystepowac rownolegle i wlasnie na takim obszarze sei Pan porusza. Zupelnie niepotrzebnie, bo mozna wykazywac zrozumienie nic nie rozumiejac, badz zdawac sie na wyrozumialosc wykluczajaca jednak porozumienie i vv.
    Pozdrawiam.
    ET”
    —————————————-

    Przeczytałem, toto powyżej, i … się wzruszyłem. Takie „łamańce” ja jeszcze niedawno , w czasach studenckich , wygłaszałem jak chciałem na jakiejśdnej imprezie zniwelować jakiegoś nudziarza. Dla osiągnięcia wrażenia pełnego obiektywizmu, co kawałek mojego zdania, prosiłem delikwenta o ustosunkowanie się co do słuszności moich logicznych dyrdymałów, koniecznie z pełnym ich, przez niego potwierdzeniem i akceptacją. Teraz, kiedy trochę wydoroślałem, nawet na imprezie bym sobie na takie „toto” nie pozwolił…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S. Wcześniejsze Pańskie aluzje o Towarzystwie Wzajemnej Adoracji, puszczam mimo, bo tak naprawę do Pana nic nie mam. W końcu, ostatecznie, pisząc takie uwagi, sam Pan siebie krzywdzi…

  164. do Lech pisze:
    2010-05-25 o godz. 23:20
    …Co za banda durniow rzadzi tym nieszczesnym krajem. Swoja glupota terroryzuja caly kraj. Ale cieszmy sie ze PO jest lepszym zlem….

    Pytanie zamisat odpowiedzi; co za „banda” durniow wybrala to lepsze zlo?
    ET

  165. byk pisze:

    2010-05-26 o godz. 12:05
    „@sebastian:
    przepraszam i padam na kolana.”
    —————————–

    Szanowny Byku,
    widzę to i słyszę, sam nie wiem jak się w takiej sytuacji zachować.
    Może , jakieś małe „Szczęść Boże”, albo „Bóg zapłać”… czuję się , zupełnie pozbawiony PANTAŁYKU. Z drugiej strony, pierwszy raz w życiu spotkał mnie aż taki honor. Może, bardzo Cię proszę, potrwaj w tej pozycji jeszcze przez moment, a ja spróuję się pozbierać i coś wymyśleć.
    Aleś mi ćwieka zabił…

    Pozdrawiam,Sebastian

  166. Szanowny panie/i/ TJ (2010.05.26 godz.11.43). Tak to pan „zapętlił”, że sam nie wiem o co chodzi. Powinien pan wrócić jeszcze raz do mojego wpisu (2010.05.25 godz.22.47) skierowanego do pana Andrzeja F. i skomentować to jeszcze raz, bo posądzę pana o brak podzielności uwagi. Nie ządam tak wielkiej jak u Napoleona (podobno potrafił pisac siedem listów na raz do różnych adresatów), ale chociaż na dwa tematy. Serdecznie pozdrawiam. Czesław R.

  167. Wody opadły na południu kraju, opadają na północy. A z drugiej strony idzie o to, aby zatopić. Opozycja zalewa rząd coraz nowymi żądaniami i pytaniami, nieprawdziwe i przesadzone zarzuty jak ulewa, partia rządzącami wałami się odgradza jak może, w dyskusjach wodolejstwo i opowieści o spisku. Utonąć w tym wszystkim nie trudno.

    Oczywiście gospodarka polska poniosła straty, ale różnice w poglądach na to gdzie jest droga do kapitalizmu, dobrobytu i wolności są raczej niewielkie. Po pierwsze redukcja deficytu budżetowego, co do tego sporu nie ma. Pytanie, czy podnosić podatki, przede wszystkim jak ciąć zbędne wydatki. Nie ma sporu o to co mądrzejsze, rynek czy państwo. Pytanie jak lepiej regulować rynek (co nie znaczny, że przeregulować) i jak doskonalić funkcje państwo, może coś w nich ograniczyć. Itd.

    Toczy się kampania prezydencka, ale jakiejś uporządkowanej debaty między kandydatami nie ma na horyzoncie. Tu i ówdzie jak wywiady:
    http://biznes.onet.pl/do-strefy-euro-gdy-europejska-gosp-bedzie-sie-szyb,18493,3231478,3030296,43,1,news-detal

    Nieco dziwacznych sformułowania Marszałka – że do eurolandu powinniśmy wstapić, gdy nasz wzrost będzie powolniejszy. A co będzie jeśli to nastąpi kiedyś w jednym kwartale, a wolniej będzie się Polska rozwijać za 20 lat? Oczywiście Unia i Euroland są w poważnych tarapatach, przez najbliższe kilka lat na wiele od nich liczyć nie możemy.

    Jak rozwijać infrastrukturę, drogową, telekomunikacyjną, przeciwpowodziową? Co z edukacją, z reformą szkolnictwa wyższego? Jak dalaj ciągnąć ochronę zdrowia? Co z wojskiem? Czy polityka zagraniczna IV RP miała wogóle jakiś sens?

    Problemów i pytań merytorycznych wiele. Smród i fetor jak zawsze ten sam, a ile przy tym bulgotania.

  168. Dziekuje Panie Nemer.

    Oczekiwalem odpowiedzi od Mamona,
    dal prawde i milczy.

  169. Katastrofa smoleńska, c.d.

    Opinie ekspertów udzielone „Rz”

    Edmund Klich:

    „Piloci zlekceważyli wszystkie ostrzeżenia wysyłane przez automatykę samolotu i podjęli nadmierne ryzyko. Dlaczego? Tak są wyszkoleni.”

    „Według Klicha ryzykowny manewr, który skończył się rozbiciem samolotu, nie był wyjątkiem, bo – jego zdaniem – lekceważenie procedur przez wojskowych pilotów jest nagminne.”

    Ekspert lotniczy Hypki:

    „dowódcy odpowiedzialni za szkolenie nie rozumieją wagi przestrzegania procedur ani ćwiczeń na symulatorach”

    Dariusz Szpineta, pilot i instruktor:

    „powinno się wpajać pilotom, iż nie mogą lądować za wszelką cenę. – Należy nauczyć ich nawyku odejścia. To trudne psychologicznie, zwłaszcza w wojsku, gdzie współzawodnictwo się premiuje, jest czynnikiem mobilizującym, ważnym w służbie.”

    „Piloci, z którymi rozmawiała „Rz”, twierdzą, że błędy w szkoleniu legły też u podstaw innych tragedii, m.in. katastrofy bryzy w Gdyni-Babich Dołach 31 marca 2009 r. (zginęła czteroosobowa załoga).”

    Poseł PiSu Zieliński:

    „Badanie przyczyn katastrofy trwa, a pan Klich już ogłasza, że to wina pilotów, i wprowadza zamęt”

    Mój komentarz:

    Ze słów Edmunda Klicha wynika, że piloci podjęli nadmierne ryzyko, „bo tak są wyszkoleni” oraz, że „lekceważenie procedur przez wojskowych pilotów jest nagminne”.
    A może by tak ekspert podał, na jakim etapie szkolenia zachęca się pilotów do nadmiernego ryzyka oraz czy „nagminne lekceważenie procedur”, to wynik szkolenia, czy niedoszkolenia?

    Czy nie należało by raczej zapytać o „polnische wirtschaft”? Obejmującą nie tylko i nie przede wszystkim pilotów. Ostatni przykład – „przygodne” lądowanie samolotu rządowego w Bydgoszczy? Przygodne, tralalala!

    Ekspert Hypki powiedział dla „Rz”, że dowódcy nie rozumieją wagi szkoleń.
    Pilot Szpineta twierdzi, że powinno się wpajać pilotom, iż nie mogą lądować za wszelką cenę.

    Z dwóch ostatnich wypowiedzi wynika, że pilotów i ich zwierzchników należy rutynowo traktować jak niedojrzałych młokosów – jednych prowadzić za rączkę, a drugim w gabinetach zainstalować przypominacze, które będą codziennie witać szefa w pracy apelem „pamiętaj generale – najważniejsze są szkolenia”.
    Sprowadzam sprawę do absurdu. Chciałem pokazać w jaki sposób przyczyny katastrofy można rozwodnić, rozdysponować do wielu instancji. Piloci są winni, bo podjęli nadmierne ryzyko, system szkolenia winny, bo im nie wpajał umiejętności oceny ryzyka, a te umiejętności, które posiadali nie wystarczyły do sprawnego lądowania, ponieważ nie byli dostatecznie wytrenowani na symulatorach, bo zwierzchnictwo nie doceniało takiego treningu, itd. Niewytrenowany pilot nie wie, jak się odnieść do ryzyka i kółeczko się zamyka. Krzywa wypadkowa stale w górę pnie się, a odpowidzialność ciągle jeszcze w lesie.

    Z ustalonych okoliczności wypadku wynika, ze piloci wg wszelkich procedur, przepisów, znaków na niebie i ziemi (gęsta mgła), przy widoczności rażąco niezgodnej z dopuszczalną, po otrzymaniu oficjalnych ostrzeżeń z wieży i od kolegów – świadków naocznych zamglenia na płycie lotniska, powinni polecieć na lądowisko zapasowe (plan B).
    Lądowanie zostało podjęte wbrew procedurom, przeciwko zdrowemu rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu, lecz nie wbrew prawu. Formalnie takie prawo mieli i z niego skorzystali.
    Dlatego to jedynym argumentem wyrażającym pretensje do rosyjskiej obsługi może być ten o nie zamknięciu lotniska, chociaż zamknięcie lotniska, to nie jest sprawa tylko naciśnięcia guzika z napisem „aerodrom zakryt”.

    W wyselekcjonowanych przez „Rz” wypowiedziach fachowców kryje się sprzeczność. Z jednej strony wina pilotów, a z drugiej „winne szkolenie”.
    Rozumiem, że szkolenie, to nauka jazdy, a lot takim smokiem, jak Tu-154, to powiedzmy w 50 % opanowanie lotu i w dalszych 50% opanowanie i przestrzeganie procedur.

    Czyżby po licznych szkoleniach piloci wyjątkowego statku powietrznego (najlepsi z najlepszych) nie byli świadomi potrzeby przestrzegania procedur? To jest, jak przejechanie czerwonego światła. Czyż na pytanie policjanta – dlaczego pan kierowca przejechał – odpowiemy – nie byłem świadomy? Policjant natychmiast ma prawo przyjąć, że kierowca jest niezdolny trwale do prowadzenia pojazdów drogowych.

    Załóżmy, ze pilot dużego samolotu wiozącego pasażerów wylądował jakimś cudem w gęstej mgle na nie oprzyrządowanym lotnisku (to jest, jak spłynięcie Niagarą w beczce – niektórym się udawało). Pada rutynowe pytanie nadzoru – dlaczego kapitanie lądowałeś we mgle, przy niedopuszczalnej widoczności? –Nie byłem świadomy.
    Wolne żarty.

    Piloci wiedzieli, że ryzykują takim lądowaniem, ale mogli napotkać w czasie lotu jakąś zagwozdkę, jakiś trade off. Kto ma głowę w czasie takiej nadmuchanej medialnie wyprawy do szczegółowych analiz? Szabelki w górę i.. hurraaaa! Idzie się na całość.

    Przychylam się do opinii Redaktora – udział „polnische wirtschaft” w katastrofach w Polsce jest znaczny. „Pw”, to jest mentalność, sposób widzenia świata i odpowiadania swoim zachowaniem na różne zdarzenia i zachowania ludzi, to stosunek do samego siebie i do innych objawiający się brakiem algorytmów przewidywania krótkookresowego – „co zrobię gdy”, a także brakiem umiejętności przewidywania długookresowego, patrzenia w przyszłość połączonego z umiejętnością planowania działań i postępowania wg planu.

    Zabrakło planu B. I to nie dlatego, że uznano powzięcie takiego planu za nierozsądne, niepraktyczne, a raczej z prostszego powodu – takie pojęcie w „polnische wirtschaft” nie istnieje. To jest prawda bardzo daleka od dylematów, jakie były udziałem bohaterów greckich tragedii. Prosta, jak budowa cepa.

    Jeśli chodzi o wypowiedź posła Zielińskiego, to z jednej strony zwolennicy PiSu skandują na ulicach i placach – „chcemy prawdy”, posłowie PiSu lobbują – dajcie jakieś konkrety, dłużej nie wytrzymamy naporu elektoratu. Z drugiej strony, gdy wreszcie konkrety nadeszły – szef polskiej komisji wypadkowej udziela oficjalnych wypowiedzi w sprawie przyczyn katastrofy, a prawda się okazuje niewygodna, pan poseł stawia szefa do kąta i o dziwo, apeluje do ogółu o cierpliwość.

    Pzdr, TJ

  170. http://wyborcza.pl/1,75968,7936322,PiS___PO___WM.html

    Wreszcie uwierzyłem – jest Wielka Miłość między PiSem i Platformą. Zatapainia jednej przez drugą to są milosne igraszki. Tak też myślałem.

    Szanowny Panie Spokojny, ta miłość oczywiście nie może skończyć się aktem nie mającym na celu prokreacji. To byłoby nie po bożemu. Co się z tego urodzi? Tego nie wie nawet prymas-interrex i wszyscy biskupi.

    W każdej miłości, szczególnie wielkiej, po jakimś czasie, a ta miłość trwa już ładnych kilka lat, wiem to z doświadczenia jest asymetria. Jest ona większa niż się wydaje, może nawet większa niż porywy miłosne, no może z wyjątkiem tych pierwszych. Ostatnio PiS broni jednej ze swych ważnych redut, KRRiT oraz podległych mu placówek rozprzestrzeniających „wiadomości”. Wyborza spekuluje, że rząd jest w posiadaniu informacji pochodzących z czarnych skrzynek, które wskazują jednoznacznie na błąd ludzki w katastrofie pod Smoleńskiem, ale nie był to błąd pilota. PiSowe gazety, blogi i europosłowie udostępniają fakty na temat karygodnych, wręcz kardynalnych błędów rządu PO, które po krókim spradzeniu stają się bajkami. Dla równowagi zwolennicy PiS oskarżają Wyborcza, TVN i kogo tam jeszcze o bezczelne kłamstwa, które po krótkim sprawdzeniu okazują się faktami. Co za nierównowaga w tym stadle, im dłużej tym bardziej na jedną stronę się przechyla …

  171. Jasna strona atakuje:

    – Niech on wypier… przez weekend. Tu postawić mu nad głową kata i niech ten kat go katuje – radził warszawskiemu przedsiębiorcy Paweł Dulski, wiceszef PO na Mokotowie. Potem w świetle kamer kupiec siłą wyrzucił na bruk kupca. Bez sądu, na oczach bezradnej policji, przy aprobacie urzędników
    Główni bohaterowie: Karol el Kashif, z pochodzenia półkrwi Egipcjanin. Studiował nauki polityczne, od lat prowadzi dwie apteki na Mokotowie. Andrzej Zgirski, biznesmen, właściciel kilku salonów jubilerskich. Paweł Dulski, wiceszef Platformy na Mokotowie.”

  172. Zamiast dyskutować po raz n-ty o tym co znaczy „mniejsze zło”
    może warto przypomnieć przypowieść o „kozie Rabina”?
    Albo, starą bajkę Krasickiego:


    Kiedy wół był ministrem i rządził rozsądnie,
    Szły, prawda, rzeczy z wolna, ale szły porządnie.
    Jednostajność na koniec monarchę znudziła;
    Dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła.
    Dwór był kontent, kontenci poddani – z początku;
    Ustała wkrótce radość – nie było porządku.
    Pan się śmiał, śmiał minister, płakał lud ubogi.
    Kiedy więc coraz większe nastawały trwogi,
    Zrzucono z miejsca małpę. Żeby złemu radził,
    Wzięto lisa: ten pana i poddanych zdradził.
    Nie osiedział się zdrajca i ten, który bawił:
    Znowu wół był ministrem i wszystko naprawił.”

    Macie Państwo ochotę na powtórkę z rozrywki?
    Dwa lata wystarczyły aby zniechęcić „poddanych” Powtórzę się, finansowanie z budżetu partii politycznych spowodowało stagnację na rynku idei i osobowości. Początkowe zamiary PO, aby nie pobierać dotacji odeszły w zapomnienie pod wpływem presji działaczy [kasa!!!]
    Bez pieniędzy na kampanie wyborcze, nie ma nowych, znaczących partii i polityków. Jak z tego klinczu wyjść?
    Budzenie świadomości obywatelskiej? za czyje pieniądze, czyim kosztem, z jakim skutkiem dla znajdujących się „u żłoba”……..

  173. Niby wojskowy – niby cywilny. Tak pisze prasa o tym locie i samolocie. Niby kraj, niby panstwo, niby rzad….Caly narod zyje „na niby”. Raz mi odbilo i -przelecialem sie radzieckim linerem. Kapitan, po przyjaznej rozmowie, zaprosil mnie do kokpitu na jump seat, ot – bedzie milo. W tym momencie zaczalem sie bac – czy ladowanie bedzie tez na niby ? Godzine mi zajelo wyjasniac, dlaczego nie pojde. I co to jest PROCEDURA.

    Kapitan – zgrywus, u nich, dal 11-letnemu synkowi stery do zabawy i skonczyli w korkociagu pod miastem Gorki. Inni, w TU154, lecieli z instruktorem do Irkucka, tak sie zagadali, ze nie zauwazyli, ze przy podchodzeniu szybkosc spadla do 150/godz. Dokonczyli pogawedke w grobie.

    Nie wyrzucamy niedopalka za okno, zawsze stajemy na czerwonym, zawsze przepuszczamy pieszych,tajemy na STOP, bo wpojono nam PROCEDURY. Od Procedury nie ma w lewo czy w prawo. „Juz ten gestapowiec przyszedl….” szeptaly urzedzniczki na dzien dobry. Nie mam litosci nad soba i innymi, kiedy jest Procedura.

    Panie Olejnik, Suboticz, panowie Semka, Janke, Zakowski spedzaja godziny na dyskutowaniu procedur z politykami. Wszystko jest podwazane, dyskutowane, zmieniane, nikt nie szanuje tego co ustalono, co funkcjonuje. Eksperymenty pijanych dzieci we mgle. Az mdli od frazesu „brak poszanowania dla prawa”, i historycznych: „Polska nierzadem stoi” czy „O, upadle Krolewstwo i zginienia bliskie….”.

    Skoro tak mdli, to moze „puscic sobie pawia” na to cale panstwo polskie, zdac sie w jasyr Tatarom czy Mongolom, latac do meczetu i miec caly ten panstwowy metlik z glowy ? Trudno o inne konkluzje, kiedy wyslucha sie min. Boni, albo kandydata na Prezydenta p. Kornela Morawieckiego. W co sie bawimy ? W Ciuciubabkie ?

  174. Gdy wody opadną, trzeba będzie koniecznie postawić jedno bardzo ważne pytanie: Jakim prawem w Polsce rządzą ekolodzy ?

    Nie wiem czy istnieje drugi kraj na świecie, który uchwalił równie kretyńskie prawa, w myśl których kilku oszołomów może założyć jedna z kilku tysięcu organizacji ekologicznyhch pn Zielone Mazowsze, Przyjazne Miasto, Towarzystwo Ochrony Ptaków, albo Pracownia na rzecz Kleszczy i uzyskac prawo do pieniactwa w sądzie do momentu kiedy zgarnie haracz od inwestora ?
    I nikt nie wymaga od tych ludzi ani grama kompetencji, aby mogli sie wypowiadac na absolutnie dowolny temat, któru ONI uznaja za istotny dla rzekomych interesów jakiś muszek ? ?
    Przeciez ekolodzy udaja ze znaja sie na biologii, hydrologii, architekturze budownictwie, chemii, fizyce, autostradach, kolejach, wyciagach i trasach narciarsdkich samolotach, mostach samochodach i rowerach oraz powodzi polderach wałach i w dodatku hodowli żab ????????
    Każdy z nich skończył wszystkie mozliwe fakultety ?????
    „Ekolog z Swinoujścia” wytacza proces w Warszawie, a „ekolog z Bielska sądzi sie w sprawie inwestycji w Gdańsku!
    I sądy traktuja ich powaźnie !!!!!!!
    Owszem, sa kraje gdzie Zieloni są normalna partia polityczną, maja swoich wyborców, swój program polityczny i gospodarczy i uzyskuja czasem nawet kilka, lub kilkanascie mandatów poselskich.
    Ale nie w Polsce !!!!! W Polsce sa UZURPATORAMI !
    Nie wiem czy kiedykolwiek wystartowali w jakiś wyborach na radnego z sukcesem, ale stanowią potęge !
    Oni nawet nie potrafia zorganizowac żadnego marszu protestacyjnego poza Rospudą !
    Ale ogłupiałe poprawnościa polityczna media traktuja ich powaznie, a co najgorsze poważnie traktuja ich adwokaci ?
    No i maja prawo weta prawie jak Prezydent !
    I okazalo się że to właśnie oni zawetowali WSZYSTKIE wały przeciwpowoidziowe w Warszawie , zwłaszcza wał Zawadowski i są przeciw owałowaniu Wybrzeża Helskiego, czyli mimo że są „ekologami” gotowi sa zatopić ZOO w Warszawie !!!
    To właśnie oni protestuja przeciwko budowie autostrad w kraju o najwiekszych zaniedbaniach cywilizacyjnych w Europie !.Inny ekspert ekolg blokował budowe Mostu Pólnocnego !Mało tego,po zakończeniu tego całego programu drogowego i kolejowego i tak bedziemy na ostatnim miejscu w Europie, ale za to bedziemu mieli najwiecej organizacji ekologicznych na kilometr kwadratowy na świecie !

  175. Wody opadaja powoli.
    Absolwent martwi sie czy winic za powodz nornice jak 13 lat temu czy bobry jak w tym roku… lewicy z powodu Napieralskiego odpala juz na maksa
    a tymczasem hrabia Bronek przyszly milosciwie panujacy nad ciemnym ludem kapciowy Tuska oswiadcza:
    ” „Miałem przyjemność wizytować tereny zalane”?
    Choroba, zyczymy sobie i Polsce by jej przyszly niestety prezydent mial jak najmniej przyjemnosci…

  176. … wszechorganiajaca manipulacja…jakby to mogloby byc, zeby jej nie bylo rowniez w sondazach… a oto fragmencik…

    „Co blokuje transformację żalu w poparcie dla Jarosława?

    Ktoś powie, że ludzie źle oceniają kwalifikacje polityczne Kaczyńskiego albo zapadły im w pamięć czasy IV RP. Ale gdyby tak było, nie powinno aż tak rosnąć poparcie dla PiS. Blokada musi dotyczyć Jarosława Kaczyńskiego jako osoby, a nie lidera partii.

    Wyjątkowość sondażu IPSOS polega właśnie na tym, że sięga do tej właśnie warstwy zbiorowej świadomości, a nawet podświadomości.

    Analizując tzw. emocjonalny wizerunek kandydatów, IPSOS posłużył się metodą stosowaną w rynkowych badaniach marek, np. batoników. Batonik X nie musi być smaczniejszy niż Y, wystarczy, że pod wpływem reklam skojarzy się nam np. z uczuciem wolności. I go kupimy.

    Badani mieli przed oczami listę 40 emocji (20 pozytywnych i 20 negatywnych), a obok każdej nazwy (np. irytacja) narysowanego ludzika, który ją wyraża (wali piąstkami w stół). Do każdego polityka badany mógł dobrać jedno lub dwa uczucia.”

    …no i mamy odpowiedz na pytanie postawione na wstepie… Sondaze, hahaha

  177. TJ, udalo Ci sie splodzic nawet dowcipne zdanko: „Ze słów Edmunda Klicha wynika, że piloci podjęli nadmierne ryzyko, „bo tak są wyszkoleni” oraz, że “lekceważenie procedur przez wojskowych pilotów jest nagminne”.
    A może by tak ekspert podał, na jakim etapie szkolenia zachęca się pilotów do nadmiernego ryzyka oraz czy „nagminne lekceważenie procedur”, to wynik szkolenia, czy niedoszkolenia?”
    Usmiac by sie bylo mozna, owszem, gdyby nie dotyczylo to katastrofy narodowej. Przypuszczam, ze nie chcesz tego przyznac tak otwarcie, ale chyba widzisz, (bo kto by tego nie widzial), ze to co sie wokol tego dzieje, to samego poczatku sciema i manipulacja. Wiecej: „w tym szalenstwie jest metoda” (Szekspir). Dziwie sie tylko, ze chce Ci sie rozkladac na czynniki pierwsze wynurzenia Klicha, bo widac golym okiem (i jednym uchem), ze wypowiedzi tego czlowieka sa nastawione na zagmatwanie sprawy.

  178. Przytaczam fragment artykulu z „Gazety polskiej”, ktory pojawil sie na chwilke na portalu wp i szybciutko zniknal. (Zauwazylam juz nie raz, ze niektore artykuly pojawiaja sie i znikaja jak komety na tym portalu, podczas gdy niektore tkwia tam baardzo dlugo)

    „19 października 1986 r. na terytorium RPA rozbił się Tu-134 z prokomunistycznym prezydentem Mozambiku na pokładzie (oprócz niego w samolocie znajdowały się 43 osoby, w tym kilkunastu ministrów i innych ważnych urzędników tego państwa).
    Rosjanie, którzy w katastrofie stracili wiernego sojusznika, gwałtownie oprotestowali raport komisji południowoafrykańskiej. Oskarżyli władze RPA o zamach polegający na… zakłóceniu sygnału satelitarnego samolotu. Wskazywały na to okoliczności wypadku, bardzo przypominające zresztą – jak już wspomnieliśmy – to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.
    W styczniu 2003 r. Hans Louw, były agent służb specjalnych rasistowskiego reżimu RPA, przyznał, że samolot został strącony wskutek celowego zakłócenia sygnału satelitarnego przez południowoafrykańskich agentów.”

    Calosc artykulu pod linkiem:
    http://media.wp.pl/kat,1022943,page,3,wid,12303949,wiadomosc.html

  179. Kleofas,

    już dawno nie czytałem tak trafnych stwierdzeń, jakie znalazły się w Twojej wypowiedzi. W życiu codziennym spotykamy się z nieprzestrzeganiem procedur, które obowiązują, tylko że „innych, a nie mnie”. Na szczęście tylko nieliczne przekroczenia kończą się tragicznie.
    Jednym z takich przekroczeń są butle na gaz płynny, które są „nabijane” (bo nie napełniane) powyżej dopuszczalnej pojemności. Tylko od czasu do czasu słyszymy, że butla eksplodowała, bo w domu nagrzała się, a przepełniona, nie miała miejsca na rozprężany gaz.
    Życzę Tobie i sobie, abyśmy na swej drodze nie spotkali tych, których przepisy nie obowiązują.

    Pozdrawiam

  180. the mentor pisze:
    2010-05-26 o godz. 11:07

    Mój drogi wiesz, że obserwuję Cię na każdym blogu gdzie się pojawiasz i wiesz, że masz we mnie lojalnego sprzymierzeńca. Z wszystkim co napisałeś w przywołanym wpisie zgadzam się. Obserwując polską rzeczywistość z żabiej perspektywy odchodzę od zmysłów. Jak można postępować tak nielogicznie, niepragmatycznie lekkomyślnie poświęcając bezpieczeństwo i dobro własnego narodu. Sam wiesz, że usiłowałem wzbudzić konstruktywną dyskusję w wielu miejscach. A skończyło się na zawołaniach wręcz rasistowskich. Ciemnota moich współziomków dekoncentruje mnie w pracy. Brak szacunku dla drugiej osoby przeraża. A wyraża się to chociażby niesłownością, niepunktualnością, brakiem jakiegokolwiek poczucia lojalności. Po przeczytaniu w ostatnim PRZEGLĄDZIE kolejno: wywiadu z prof. M. Karwatem, felietonów prof. B. Łagowskiego i J. Widackiego poczułem się całkowicie zdołowany. Nie mamy najmniejszych szans na normalność. Napisałem coś nieskładnego. Potraktuj to jako wołanie rozpaczy z zalanego totalną głupotą i nieodpowiedzialnością kraju.
    Pozdrawiam serdecznie

  181. A może , (nawiązując do dyskusji na początku art. ) zagłosować jednak na Napieralskiego ! Dlaczego ? Bo mu rośnie ! Już 8 % ! Jak poczuje wiatr w żaglach może pogoni durniów ? Bo odgonienie durniów to odgonienie styropianu ! Tak naprawdę to dwie „Wolski ” , tylko kaczyńska gorsza i głupsza a tuskowa „lajtowa ”
    Obie „Wolski ” uważały w końcu Katyń za kamień węgielny nowej RP .
    Ta gorsza „Wolska ” ciągnęła we mgle do ziemi mimo krzyku TAWSa . Ciągnęła poniżej pułapu decyzji ( 120 m ) i liczyła 100 , 80 ,60 …. w końcu drugi pilot krzyknął by się wznosić …ale pierwszy ciągnął dalej . A gen . Błasik siedział w kabinie i patrzył ?! Może był inicjatorem ? Ta pierwsza „Wolska ” zginęła . Jej ludzie jeszcze węszą spisek ! Jeszcze zbierają „świadków ” jak to Putin z Tuskiem coś tam majstrowali na lotnisku .
    Ale „Wolska ” Tuska też się kłania ! Właśnie dostaliśmy jako wabika PUSTE RURY Patriotów pod Morągiem , a ta druga „Wolska ” wyje z zachwytu …że ma PUSTE RURY jako obronę ?!
    Zidiocenie styropianu ? Może mądrość usiaków . Dali zanętę do wydania miliardów durniom . Samej broni nie dali . Może znowu jak w obłąkanym locie Tu 154 niefrasobliwe użycie prawdziwych rakiet poskutkowałoby jakąś III Światową ? Wszak londyńska „Wolska ” i to brała pod uwagę !
    Szkoda tylko , że większość reżimowych sprzedwczyków – redaktorów podało widomość o Patriotach jak o PRAWDZIWEJ broni . Jedynie fachowiec red. Łuczak z prasy wojskowej zapytał – o co k….a ( nie tak ostro ) chodzi ?
    Gdyby nie on , podobnie jak wielu na blogu sądziłbym , że usiaki dali nam PRAWDZIWĄ broń ! No i masz , rosądek zwycięzył pazerość kapitału . Może na szczęscie !
    Przy okazji . Katastrofa Tu 154 , tragiczna bo tragiczna , jest NAJMNIESZĄ z danin polskich „patrotów ” złożoną w słusznym celu !
    Proszę pomyśleć – PW ze 200 tys. ludzi + W-wa i g….o , wszystkie inne powstania listopadowe , styczniowe – tylko straty . ( wielkopolskie się nie liczy bo mieli mądrość Niemców – dlatego udane )
    A tu przy małych stratach i smierci jednego z twórców polityki „Wolskiej ” pojednaliśmy się z Rosjanami ! Prawie , bo prawie . Odpór PiS i Gazety Polskiej trwa . Nie zmarnujmy więc szansy rodacy . Nigdy więcej „WOLSKI „

  182. Panie Kraczkowski , rewelacje jakoby „Wolska ” miała szpiegować lotnisko w Smoleńsku są równie bzdurne jak np. szpiegowanie przez CIA czołgu T54 .
    To BYŁE wojskowe lotnisko bez tajemnic i infrastruktury . BYŁE – piszę dużymi aby łatwiej zrozumieć . Na ŻADNE , PRAWDZIWE wojskowe lotnisko ŻADEN kraj nie wpuściłby samolotu nr.1 obcych , a nawet wrogich – bo „Wolskich ” sił . Na tym lotnisku sporadycznie lądują samoloty wojskowe . Korzysta też z niego parę prywatnych firm ze Smoleńska jako lotniska cargo. Tyle na oczywisty temat .

  183. Włos się jerzy na głowie, gdy czyta się wpisy Państwa TJ, Kleofasa czy Zdziwionej. Międzypaństwowa Komisja okresliła bardzo wyrażnie co jest absolutnie wykluczone z mogących być przyczynami katastrofy pod Smoleńskiem samolotu prezydenckiego z Polski. Pozostaje jedynie układ naczyń połaczonych w trójkącie : Lech Kaczyński, gen.Błasik, piloci z nawigatorem. Gdzieś w tle występuje jeszcze jeden aktor ale jest on bez większego znaczenia dla Komisji.
    Lada chwila poznamy kto bezpośrednio odpowiada za katastrofe nieszczęsnego Iła -154 M. Zapowiedział to bardzo poważnie Premier TUSK, i jestem przekonany, że słowa dotrzyma – bez względu na skutki tego dla kogokolwiek w Polsce. To ostatecznie zamknie gęby wszystkim – tak na tym blogu, w studiach telewizyjnych, bez względu na „kolor skory” oraz różnym pismakom i politykierom. Życzę państwu zdrowia (wymienionym na wstępie) bo na rozum prawdopodobnie za póżno !

  184. zdziwiona pisze:
    2010-05-26 o godz. 20:47

    Zajrzałem pod witrynę, którą autorka podała linkiem jako źródło informacji o przyczynach katastrofy Tu-154 w Smoleńsku, gdzie napotkałem brednie jakiegoś maniaka i łatwowierność „Naszego dziennika”, który je opublikował. Maniak ten napisał, ze w samolocie Tu-154 został zakłócony system nawigacji satelitarnej TAWS.

    Cytaty:

    „Jestem wykładowcą na Politechnice Hambuskiej i pracownikiem odpowiedzialnym za tzw. advanced research and development w Koncernie HarmanBecker Automotive Systems. Rozwijałem i wspóltworzyłem systemy trójwymiarowej nawigacji, dlatego też trudno mi sobie wyobrazić jak system TAWS, który był zainstalowany w samolocie Prezydenta może zawieść jeśli mu nie „pomóc”.

    Aby oszukać nawigację pokładową należy użyć techniki o nazwie: „meaconing”; Recording and rebroadcast on the Receive Frequency to confuse Positioning.
    Polega ona na tym że sygnał satelity jest nagrywany i z niewielkim przesunięciem w czasie i z wiekszą mocą niż sygnał satelity puszczany w eter na tej samej częstotliwości, na której nadaje satelita. Im mniejszy jest interwał czasu stosowanego meaconingu, tym trudniej jest go rozpoznać, a wynikiem jest błędne określenie własnego położenia.”

    Mój komentarz

    Otóż system TAWS nie jest żadnym systemem nawigacji satelitarnej, tylko wysokościomierzem radarowym badającym w pewnym polu pod samolotem strukturę terenu i mierzącym wysokość, wysyłających różnego rodzaju ostrzeżenia o niebezpieczeństwie, np. zderzenia się z płaskim terenem (zbyt mała wysokość) lub z przeszkodą terenową.

    Tu- 154 lądując w Smoleńsku nie korzystał z systemu nawigacji satelitarnej, korzystał z naprowadzania się przez radiolatarnie, jak na dzisiejsze czasy prymitywnego systemu, nie zapewniającego większych szans na przeżycie przy tak słabej widoczności, jaka panowała na tym lotnisku. Piloci jako zawodowcy wiedzieli o tym, byli tez ostrzegani wielokrotnie przez kontrole ruchu lotniczego.
    System TAWS podczas lądowania działał prawidłowo, wysyłał sygnały alarmowe, więc jak można pisać, że był zakłócany?
    Zakłócanie systemu satelitarnego, to są brednie, ponieważ nie było co zakłócać. TAWS nie jest systemem satelitarnym.

    Zdziwiona, trzeba myśleć przed rozpowszechnianiem wiadomości zmyślonych.

    Pzdr. TJ

  185. Po tym do dzieła przystapi polska prokuratura, która absolutnie niepotrzebnie próbowała „wtrącac” się do prac Komisji badającej przyczynę katastrofy samolotu prezydenckiego, albo ustalenie odpowiedzialności personalnej za śmierć pasażerów Iła – 154 M. Prokurator Generalny ze swoimi podwładnymi u s t a l i komu z żyjacych ile się nalezy, bo trudno „posadzić na krzesło elektryczne” martwych – w stosunku do nich powinien orzec udział w winie za katastrofę. To bardzo w a ż n e !!!

  186. Zdziwiona 20.46

    „Podjeli nadmierne ryzyko, bo tak sa wyszkoleni”. To piloci wojskowi. Celem ponad wszystko jest zniszczenie przeciwnika. Cywilny ma dojechac ze wszystkimi w dobrym zdrowiu.

  187. Czuję sę w obowiązku troche „odpuścic” pani Zdziwionej. O godz.20.45 – myslałem o Pani pozytywnie, ogdz.20.46 – całkowicie zgadzałem się z Panią, aż przyszła godz. 20.47 – gdy nastąpiła jednak całkowita klapa! Wciagu trzech minut mozna tyle przeżyć – nie do wiary – jak kobieta zmienną jest!

  188. W dniu katastrofy samolotu prezydenta mogło dojść do awarii radiolatarni na lotnisku w Smoleńsku. Wysłany przez nią sygnał mógł „przerywać” – dowiedziała się nieoficjalnie TVP Info od osoby związanej ze śledztwem ws. katastrofy

  189. Rosjanie wymieniaja zarowki na lotnisku nazajutrz po katastrofie…
    http://pluszaczek.com/grafika/smolensk1a.jpg

    Rosyjska „wieza” kontrolna i radiolatarnia… z lotniska w Smolensku:
    http://3.bp.blogspot.com/_5OFUgYmQsUk/S8eXdA3JgrI/AAAAAAAAA0w/zCRhDg1mgbs/s1600/radiolatarniakadr.jpg

  190. Pytalem ale mnie ocenzurowano…
    Jak dlugo Pan Klich bedzie ïnformowal”na zasadzie.
    Nie jestem pewny ale mi sie wydaje.
    Nie powiem bo nie moge ale jak juz tak pytacie to powiem – chociaz nie jestem pewny.

    Czy rzad nie jest za to w jakikolwiek sposob odpowiedzialny?
    Przeciez to skandal – najwieksza tragedia polskiej panstwowosci po II wojnie swiatowej a tu taki cyrk.

  191. Jezeli troche POszukac, POwertowac POgadac z ludzmi to obecna wladza reprezentowana przez PO POpelnia mnostwo bledow, na roznych poziomach wykazuje sie brakiem profesjonalizmu. Zawodzi. TAK JAK KAZDA WLADZA -zawsze
    Ale tzw IV wladza reprezentowana przez medialny mainstream tego niezauwaza.
    Traktuje PO jako dziecko specjalnej troski – jako mniejsze zlo broniace elity przed „dekomunizacja”, „LUSTRACJA” i innymi strachami zwiazanymi z potencjalna utrata wplywow przez spetryfikowany establishment.

    IV wladza generalnie ZAWODZI w swojej glownej misji – rozliczania rzadu i patrzenia mu na rece.
    Jest upolityczniona, tendencyjna i wybiorcza (POWIAZANA) tak jak wybiorczy jest Pan Passent.
    Ludzie to widza i narasta agresja i wrogosc – swiat realny i medialny sie rozjezdza coraz bardziej gdyz dziennikarze sa coraz bardziej NA USLUGACH grup interesu a coraz mniej na USLUGACH spoleczenstwa.
    Kazda wladza potrzebuje obiektywnych i surowych mediow.
    Dzis ich generalnie brakuje bo rzadzi nakrecany sztucznie strach – to samo narzedzie, ktorego uzywala ekipa Busza w USA.
    Ani PiS nie jest taki straszny ani PO takie wspaniale. Ale to sa problemy wtorne.
    Najwazniejsze i najgrozniejsze jest usychanie mechanizmu, ktory reguluje i kontroluje wladze w systemie demokratycznym.
    Mozemy pomstowac na Wildsteina i Ziemkiewicza, Jankego itd.
    Ale gwarantuje, ze gdy PO wezmie wszystko to rowniez zrobi wszystko by „zapanowal”spokoj i „harmonia”.
    TVP 1 zostanie „öczyszczony”, Rzeczypospolita wykupiona, Dzeinnik Polski zasadzony.
    Redaktorami naczelnym WSZYSTKICH glownych mediow zostana LIS, PARADOWSKA, ZAKOWSKI i „bedzie dyskusja” w jakim krawacieTuskowi ladniej i jak mozna jeszcze bardziej po europejsku, nowoczesnie i bez afer.
    Ucierpi demokracja i pluralizm poniewaz nie znikna odmienne interesy i swiatopoglady dzielace REALNYCH Polakow – na dluzsza mete ucierpi Polska.

  192. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    “Miałem przyjemność wizytować tereny zalane”?

    Domyslam sie, ze pan Bronek owej przyjemnosci nie mial sam. Ostatecznie ma poteznych „gladiatorow” w Komitecie / intelektualno-moralnego / poparcia, czyli wspierania roznych przyjemnosci – dlaczego nie tej – prawda?
    A propos komitetu wspierajacego pana Broncia (slyszalem ze wlasnie tak a nie inaczej pana Bronislawa nazywaja – Broncio … http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=31021&PHPSESSID=5ae5c6fd76dc6a88a2201ef8daff90e3

    Nalezy zaznaczyc/zauwazyc, ze pod wzgledem tzw. „Komitetow Poparcia” mamy w Polece periodyczny urodzaj. W tym przypadku czuje sie jak na grzybobraniu. Dobrze obrodzilo – prawda? Bogato w „prawdziwki” …

    Post Christum
    Ciekawe jaki widoczek panu Bronciowi sprawil najwieksza przyjemnosc?

  193. @TJ pisze:
    2010-05-25 o godz. 16:32

    Dzięki za komentarz do komentarza. Jeżeli chodzi o „sojusz mitomanów z opozycją” to dotyczy on tylko PIS, bo nie słychać teorii spiskowych w wykonaniu zwolenników SLD, a nawet są wystąpienia po stronie koalicji rządzącej w opozycji do PIS w temacie np.: zamachów rosyjskich na polski samolot. Taka trzeźwość w poglądach partii opozycyjnej jest godna odnotowanie, gdyż najbardziej frustruje mnie konsekwencja krytykowania wszystkiego przez opozycję ( partie wszelakie). Krytyka jest racją istnienia opozycji, ale nie może dotyczyć wszystkiego co robi partia/koalicja rządząca, a tak odbieram wystąpienia polityków i dziennikarzy(!) PIS.

    Kiedyś odbierałem dziennikarzy jako komentatorów życia z zabarwieniem po stronie opcji politycznej, która im była bliższa. Obecnie sytuacja się zmieniła zasadniczo. Znaczna część dziennikarzy występuje w roli głównych harcowników partii, które REPREZENTUJĄ i najostrzej wyrażają poglądy, podczas gdy politycy schowani za ich plecami jawią się jako spolegliwi i ugodowi. Ci dziennikarze za to, stali się bardzo przewidywalni , w programach panelowych z gróry wiadomo, z pewnością bliską 100%, jaki będzie wydźwięk wypowiedzi wojownika. Nie wiemy co konretnie zostanie wypowiedziane z prędkością karabinu maszynowego, ale pointa jest już znana przed wypowiedzią. Jest to z pewnością objaw upadku tego zawodu. Nie chciałbym tu generalizować, bo są wyjątki do których zaliczam gospodarza tego blogu Daniela Pasenta, ale zmiana jest zauważalna, a wręcz narzuca się. Na szczęście są też oznaki odwilży (po mroźnej zimie w „trójce”):

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,7940475,Dyrektor_Trojki_Jacek_Sobala_odwolany.html

    Poniekąd, też jestem malkontentem, ale nie chciałbym nadmiernie się samobiczować.

    Pozdrawiam z nutką optymizmu ..

  194. zdziwiona pisze:
    2010-05-26 o godz. 20:47

    W zamieszczonym linku informacje na temat katastrofy Tu 154 w w 1986 Mozambiku nie sa prawdziwe. Tamta katastrofa nie miala miejsca w RPA, miala miejsce w Mozambiku choc blisko granicy RPA. RPA nie prowadzilo sledztwa i nie bylo w zaden sposob z tym zwiazane. Sledztwo prowadzili Mozambik i ZSRR. Samolot nie rozbil sie dlatego ze byl za nisko, samolot byl na prawidlowej wysokosci gdy podchodzil do ladowania (w poznych godzinach wieczornych) ale pomylil kierunki i uderzyl w zbocze gory. Sledztwo ustalilo ze byl to blad nawigatora i pilota. O ile pamietam, pilotem byl rosjanin.

    Byly oczywiscie proby wplatania w tamta katastrofe RPA ale o dziwo nie przez Mozambik ani ZSRR ale przez polityczna oppozycje w RPA. Dla zdbycia wladzy kazdy chwyt jest mozliwy. Nic nie udowodniono a zeznanie niejakigo Hansa Louw w 2003 to po prostu brednie.

    Rowniez ton tego linku w stosunku do RPA jest paskudny. Jak pisze Naomi Klein w Doktrynie Szoku, poziom zycia czarnych obywateli w rasistowskim RPA byll wyzszy niz teraz w demokracji. Pod rzadami demokracji przecietny wiek obywatela RPA jest krotszy az o 13 lat. Tyklo IIWS miala podobny impakt na dlugosc zycia.

  195. 1. Czeslaw pisze:
    2010-05-26 o godz. 15:46
    „Szanowny panie/i/ TJ (2010.05.26 godz.11.43). Tak to pan “zapętlił”, że sam nie wiem o co chodzi.”

    Mój komentarz

    W moim komentarzu 2010-05-26 o godz. 11:43 zwracałem się do Falicza o wyjaśnienia odnośnie „szkodzeniu państwu dla zdobycia punktów”.
    Nie do Czesława.

    Pzdr. TJ

  196. Kara musi być…ohyda wyłazi – jaki działa polska cenzura.

    „Chciałabym przekazać Państwu jako koproducentom filmu informację, że firma Gutek Film, w związku z emisją filmu »Solidarni 2010« i medialną burzą wywołaną tym filmem, podjęła decyzję o rezygnacji z dystrybucji kinowej filmu »Nie opuszczaj mnie« w reż. E. Stankiewicz”.

    Film ten nie jest filmem politycznym i miał bardzo dobre opinie ale został zrealizowany przez „zamieszana” po nie słusznej stronie

    Ewa Stankiewicz zasłynęła zrealizowanym z Anną Ferens filmem dokumentalnym „Trzech kumpli”, opowiadającym o studenckiej przyjaźni zamordowanego przez bezpiekę Stanisława Pyjasa, esbeckiego konfidenta Lesława Maleszki i Bronisława Wildsteina, dziś publicysty „Rz”. Film zawierający również wstawki fabularyzowane odniósł sukces, który otworzył Stankiewicz drzwi do realizacji fabuły.

  197. Falicz 19.40
    Zaburzenia wzroku moga być dowodem bardzo poważnych defektów mózgu.
    Natychmiast podaj w którym miejscu moich wpisów widziałeś nornice i bobry.
    Nastepne moga być białe myszki i różowe słonie !
    Szybko do lekarza, albo na odtruwanie !

  198. Rano pisze o tym, że na zwycięstwie PO ucierpi publiczna debata i jej różnorodność (o obiektywizmie zapomnijmy) a tu czytam Panią Paradowska:

    „Właśnie przeczytałam, że jeśli idzie o TVP, Platforma Obywatelska ma plan, co jest o tyle godne uwagi, że dotychczas miała plany, które z reguły upadały. Tym razem plan jest taki, aby wyprowadzić PiS i SLD z telewizji. Ma się to dokonać poprzez odrzucenie sprawozdania KRRiT, co się tej radzie słusznie należy, i szybkie uchwalenie nowej ustawy. Tym razem mogłoby się to nawet udać, bowiem prezydenckiego weta nie będzie. Bronisław Komorowski poprze stanowiska Sejmu i Senatu w kwestii odrzucenia sprawozdania i nowej ustawy nie zawetuje.”

    I już wiemy do czego miedzy innymi i przede wszystkim POtrzebny jest PO prezydent…chodzi o „harmonię” i „spokój”.

  199. Polsat i Superstacja TO ZA MALO.
    Docelowo nieżalenie od przycisku na pilocie aktualne wydarzenia polityczne powinni… relacjonować i tłumaczyć ciemnemu ludowi ci sami sprawdzeni ludzie żeby nie wprowadzać w umysłach ludu zbędnego chaosu.

    Janina Paradowska (WIKIPEDIA)
    jest absolwentką wydziału polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W zawodzie dziennikarza rozpoczynała pracę w Kurierze Polskim pod koniec lat 60., pisząc reportaże społeczne.

    Czlonek PZPR.
    W czasie trwania stanu wojennego podjęła pracę w redakcji Życia Warszawy, gdzie pracowała na różnych stanowiskach, również po jego zakończeniu. W „ŻW” Paradowska pełniła funkcję między innymi kierownika działu politycznego.
    Od 1991 roku jest komentatorką polityczną tygodnika Polityka. Jest również inicjatorką spotkań pod nazwą Salony „Polityki”, na których gości czołowych polityków, biznesmenów, przedstawicieli mediów i świata kultury.

    Miała swój udział w Aferze Rywina, usuwając z wywiadu z Leszkiem Millerem we wrześniu 2002 (na prośbę Adama Michnika) fragment dotyczący owej afery…

  200. Andrzej Falicz,

    Szanowny Panie,

    Pańskie wpisy, to dramatyczna walka o „raj utracony”.
    Może sprawy wyglądałyby mniej tragicznie, gdyby zechciał się Pan pokusić o jakieś małe metodologiczne korekty w swoich wywodach i zamiast metody”wołającego na puszczy” spróbował Pan czegoś tak powszechnie sprawdzonego, jak metoda analizy –
    „w porównaniu z…”.
    Dzięki urealnieniu swoich ambitnych wywodów poprzez porównywanie analizowanych elementów z adekwatnymi do nich , będącymi pom stronie innych opcji, moglibyśmy uzyskać wrażenie, że nie zagraża nam ZŁO ABSOLUTNE. Wow!…

    Pozdrawiam,Sebastian

  201. Zetus pisze:

    2010-05-27 o godz. 08:43
    @TJ pisze:
    2010-05-25 o godz. 16:32

    Dzięki za komentarz do komentarza. Jeżeli chodzi o “sojusz mitomanów z opozycją” to dotyczy on tylko PIS, bo nie słychać teorii spiskowych w wykonaniu zwolenników SLD,

    Mój komentarz

    Jesli chodzi sojusz fantastów z opozycją w sprawie katastrofy, to zbyt uogólniłem, to jest sojusz mitomanów z PiSem.

    Pzdr, TJ

  202. Jacek i Michał Karnowscy
    Dużo się mówi o godnym potępienia załatwianiu kumplom pracy, często o nepotyzmie. Oburzenie PIS, że jakiś biznesmen chciał córce załatwić pracę, nie miało granic.
    Nie będzie chyba nadużyciem płytkie przyjrzenie się dwóm rodzinom.

    Nawet niezbyt upolityczniony obserwator dostrzegł, że bracia Kaczyńscy i Karnowscy (tout prop…) zrobili kariery dzięki solidnej akcji promocyjnej, wzajemnemu popieraniu się bez zastrzeżeń. Jak to się ma do nepotyzmu?

    Kariery braci K to jeszcze jeden dowód na to, że w Polsce wystarczy dwóch bezwarunkowo lojalnych i kariera/kasa zapewniona. Łączy ich metoda „wiem ale nie powiem”, „dowiedziałem się z dobrze poinformowanych źródeł” i bezczelne „odwracanie kota ogonem”, młodzież tę metodę nazywa „wmawianiem dziecka w brzuch”. Jako typowe cyngle PIS, zaliczyli ostatnio elitę dziennikarstwa w Polsce do cyngli PO. I ciągle bredzą o salonie i czegokolwiek by nie zawłaszczyli, przyznają, że mainstream, to Polityka i GW.

    PS
    Obu rodzinom nie zamykają/ły się usta na temat moralności, uczciwości, wierności zasadom.
    Kaczyńscy mieli swojego trzeciego Dorna a Karnowscy mają Zarembę.
    Wnioski dotyczące potencjału obu rodzin w najbliższej przyszłości, zostawiam Szanownym Blogowiczom

  203. 1. Andrzej Falicz pisze:
    2010-05-27 o godz. 10:30
    „Janina Paradowska (WIKIPEDIA)
    jest absolwentką wydziału polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W zawodzie dziennikarza rozpoczynała pracę w Kurierze Polskim pod koniec lat 60., pisząc reportaże społeczne.
    Czlonek PZPR.”

    Mój komentarz:
    Autor pozostawił (przez niedopatrzenie?) lukę w życiorysie Paradowskiej, a mianowicie pominął istotny fakt podany w wikipedii:
    „Z chwilą wprowadzenia w Polsce stanu wojennego (13 grudnia 1981), jak wielu innych działaczy PZPR, oddała swoją legitymację partyjną.”
    Czy Autor przeprosi blogowiczów za wybiórczość?

    Pzdr, TJ

  204. Marek BELKA się zgodził zostać prezesem NBP!
    HURRA! Tusk wyławia perły!
    Oglądałem kiedyś w Londynie wywiad Belki z ostrym dziennikarzem BBC.
    Jaki refleks, spokój, argumentacja – byłem powalony.
    Jest Cimoszewicz, jest Belka – kto jeszcze?

  205. zdziwiona pisze:

    2010-05-26 o godz. 20:47

    i zadziwia jak zwykle kolejna teoria spiskowa.

    ET

  206. do
    absolwent pisze:

    2010-05-26 o godz. 18:50
    Przewaznie kazdy czerwony jest jednoczesnie zielonym, to oczywiscie jest sluszne samo w sobie. Dlatego dziwie sie Twoim atakiem na zielonych. Jak zwykle wychodzi Twoje konserwatywne myslenie i to jest irytujace w blogosferze. Lewicowcy, kotrzy te lewicowosc zaledwie potrafia sobie uzurpowac. Zdziwiona czerpie np. cala swoja wiedze w narodowo-konerwatywnej Gazecie Polskiej.
    ET

  207. Do Sebastian….
    Piszajc jak ponizej zbliza sie Pan niebezpiecznie, do bezpiecznego wprawdzie, lecz czesto blednie interpretujacego fakty przeciez, relatywizmu.
    ET

    ….Kontrowersyjnych, w naszych subiektywnych ocenach, ludzkich zachowań nie brakuje i dzisiaj, i jutro, i zawsze… nie zabraknie. Mnie nauczono, że w pierwszej kolejności powinno się wszystko poznawać, a z ocenami wstrzymywać się do zawsze, gdyż, z każdym dniem, przy otwartym podejściu do każdego poznania, każdą rzecz, sprawę widzimy trochę inaczej…
    Nierozliczanie innych, nieocenianie, pomagają dostrzegać w czyimś oku źdźbło, a we własnym nawet belkę…

  208. TJ pisze:
    2010-05-27 o godz. 11:45

    Autor jest dlatego autorem ponieważ wybiera.
    Ja wybieram bo jestem bylem i będę wybiórczy.
    Czy w cytowanym materiale znajduje się nie prawda?

    Cytuje (wybiorcza) Panią Paradowska ostatnio często również dlatego bo wybieram to co mi pasuje.

    Oddanie legitymacji można uznać za brak lojalności – wszystko zależy od interpretacji.
    Skoro Jenerał Jaruzelski podobno był dla madame Paradowskiej madrym herojem dokonujacym slusznych wyborow to czemu zadała mu tak bolesny cios? Moze nacisk srodowiska ?
    Czy uważa to dziś za kartę przetargowa czy błąd młodości…

    Ja wybrałem – bez komentarza czy należy się wstydzić czy być dumnym z członkostwa w PZPR (nie jestem nadętym moralistą) – każdy wybiera interpretacje w ramach swoich fobii czy włochatych myśli.
    Dla jednych co by im się nie pokazało to i tak zobaczą d….
    Niech Pan widzi swoimi oczyma – najważniejszą częścią przekazu jest odbiorca.

  209. absolwent pisze:
    2010-05-27 o godz. 09:52

    O Twoim ataku na zielonych zwróciły sie do mnie o pomoc bobry.
    Okazuje się, że są apolityczne.
    Oto list:

    ” Proszę nas nie obarczać wina za powódź – napisały do mnie bobry z bobrzej ostoi w Bartoszach koło Ełku. Zrobiły to imieniu swoich krewniaków z lubuskiego czy mazowieckiego. Po ustaleniu bowiem przez kompetentne czynniki, że to one są winne powodzi grozi im masowa rozwałka.
    Nasze ełckie bobry bronia swoich krewniaków dość nieporadnie. Twierdza, że są generalnie niewinne, bo to ludzcy politycy zapomnieli o budowie i naprawianiu wałów. Bredzą coś o tym, że rzeki wylewaja, bo człowiek je wyregulował i poprostował, więc ich nurt jest teraz szybszy. Że niby to, zalewaniu ludzkich domów są winni po prostu ludzie i politycy.

    Za to takie kalumnie odpowiedź może być tylko jedna: kula w łeb. I niech nasze bobry z Bartosz sobie nie myślą, że jak są ostoją czy jakimś tam innym rezerwatem, to mogą sobie żyć jak u pana Boga za piecem.

    Jak coś tam u nas wyleje, to my już wiemy, że to one będą temu winne. No chyba, że da się coś zwalić na PiS. „

  210. ET 12.03
    Za chwile do okulisty ustawi sie kolejka .
    W kazdym razie pierwszy bedzie Falicz ktory widzi białe nornice, a ty ze swoim daltonizmem bedziesz następny.
    Lewicowcy zawsze byli zwolennikami rozwoju gospodarczego kosztem środowiska, natomiast zieloni jako ultrakonserwatyści chcą cofnąc nas na drzewa i do jaskin, zburzyć miasta, rozwalić wały, tamy, wiatraki i wyłączyć prąd z elektrowni wszelkiego typu.

    Ja natomiast w odrożnieniu od Ciebie nie bede cie umieszczał w palecie jako zółtego, różowego ani fioletowego.
    Chyba jestes bezbarwny.
    Zresztą mnie to po prostu nie obchodzi.
    Ale z politologii, nie masz szans nawet na licencjat, w Wyższej szkole ekologii w Pcimiu.

  211. TJ pisze:
    2010-05-27 o godz. 09:47

    1. Czeslaw pisze:
    2010-05-26 o godz. 15:46
    „Szanowny panie/i/ TJ (2010.05.26 godz.11.43). Tak to pan “zapętlił”, że sam nie wiem o co chodzi.”

    Mój komentarz

    W moim komentarzu 2010-05-26 o godz. 11:43 zwracałem się do Falicza o wyjaśnienia odnośnie „szkodzeniu państwu dla zdobycia punktów”.
    Nie do Czesława.

    Mój komentarz do komentarza dotyczącego komentowania:

    Szkodzenie państwo polegało na ochoczym przyjęciu zaproszenia od Putina na KONKURENCYJNE obchody pomimo, że już znana i zatwierdzona była data i szczegóły oficjalnych obchodów 10 kwietnia.
    W ten sposób Tusk dal sie rozegrać Putinowi przeciw własnemu Prezydentowi.
    Proponuje przeczytać nigdy nie wygłoszone przemówienie Lecha Kaczyńskiego.
    O rozgrywaniu Tuska pisali NAWET jego koledzy z partii.

    Zdobywaniu punktów miało służyć późniejsze medialne kłamstwo wy-celowujące palec w Kaczyńskiego, który jakoby wpychał się – skoro już dawno był „wepchnięty” oficjalnie i to za porozumieniem rządu.

  212. stasieku pisze:
    2010-05-27 o godz. 11:48
    „Marek BELKA się zgodził zostać prezesem NBP!
    HURRA! Tusk wyławia perły!”

    Szanowny Stasieku.

    Na blogu Pani Redaktor Paradowskej, na którym jej ostatni wpis pochodzi z 16 maja a zatytułowany jest – „Marek Belka na prezesa NBP? A dlaczego nie?”-
    pozwoliłem sobie napisać :

    „Wychodzi na to, że nasza Szanowna Gospodyni, to prorok jakowyś bo wiedziała o propozycji dla Belki jakby wcześniej niż sam Marszałek Komorowski.
    Czyżby miała dotarcie do informacji wprost z Trilateral Commission albo Bilderberg Group?”

    Dodam tylko, że być może pp Tusk i Komorowski otrzymali propozycję wyboru Marka Belki na szefa NBP na tej samej zasadzie jak skorzystali z propozycji zaakceptowania wyboru van Rompuy’a na unijnego prezydenta.
    Nie sadzi Pan, ze tak może być?

    Jak Pan będzie miał chwilkę, to polecam zajrzenie na minutkę http://www.youtube.com/watch?v=r5p5O7yC7XE&feature=player_embedded#!

    Czy wie Pan, że zarówno Marek Belka jak też szef red.red. Paradowskiej i Passenta są nielicznymi Polakami w Trilateral Commission?

    Pozdrawiam, Nemer

  213. stasieku pisze:

    2010-05-27 o godz. 11:48
    —————————-
    Szanowny Stasieku,

    z całym szacunkiem, ale Belka, to dla mnie jeden z elementów politycznych puzzli, które nam same się ofiarowały po roku 90-tym.
    Ciągłe sięganie do tego samego koszyka,po te same elementy, przez kolejnych,róznorodnych graczy, dziwnie mnie przygnębia. Kiedy w końcu doczekamy się prtawdziwie odświeżającego rozdania. Komorowski, wiele by zyskał demonstrując kierunek na „młode wilki”, coś jednak te „historyczne ” puzzle nianaruszalonie przyciąga i spaja…
    Dla mnie w t6ym momencie mniejsze zło umarło, i mam wolne w dni wyborcze.

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Wiedza z ekonomii i finansów, jest tak prosta i konkretna, że trudno fachowcowi głupi ją recytować. Nawet Kaziu Marcinkiewicz, swobodnie załapał się na figurę bankowości w Londynie…

  214. Kandydatura Belki mi się podoba. Znawcy ekonomii chwalą jego profesjonalizm i obycie w świecie – to duża wartość.
    Ja sobie przypominam, że potrafił bronić swoich racji bez zaperzania się, po prostu argumentował.
    Cenię go również za poczucie humoru – bardzo rzadka cecha u polityków.
    Jest również właścicielem kolekcji ciekawych kapeluszy 😀
    Ma dystans do własnej osoby i potrafi się postawić, w razie konieczności.
    Ja bym go poparła, jednak Pawlak, jak to Pawlak… obrotowy.

  215. CYTUJE bo to kłamstwo powtarza również Pan Daniel Passent.
    I nie ma żadnego związku z sympatiami politycznymi – kłamstwo to kłamstwo.

    Paradowska w najnowszym numerze „Polityki”. :
    „Jeżeli specjaliści twierdzą, że nie ma zazwyczaj jednej przyczyny katastrofy, to w tym przypadku te przyczyny kumulowały się właściwie od dnia, gdy po zaproszeniu premiera Polski przez premiera Rosji prezydent powiedział, że on też poleci do Katynia”.

    Ta sprawa była wyjaśniana wielokrotnie, przedstawione zostały dokumenty, które nie pozostawiają żadnej wątpliwości: uroczystości katyńskie i udział w nich oficjalnej delegacji pod przewodnictwem prezydenta postanowione były już w styczniu, poinformowany był o tym oficjalnie i rząd polski, i strona rosyjska. To premier Tusk wtarł się jak przysłowiowy Piłat w credo, skuszony przez Rosjan możliwością wystąpienia przed Polską i Europą na katyńskich grobach jak współarchitekt „historycznego pojednania z Rosją”. Od tego momentu jego chłopcy zaczęli przećwiczoną już grę o obniżanie rangi wizyty prezydenckiej i jej pijarowskie „przykrycie”. Grę, w ramach której w ostatniej chwili wizycie prezydenta i licznych ważnych w państwie osób odebrano status wizyty oficjalnej, co m.in. zwolniło i nasz MSZ, i gospodarzy z dochowania pewnych procedur bezpieczeństwa i sprawiło, że na lotnisku nie było systemu bezpiecznego lądowania w warunkach ograniczonej widoczności.”

  216. IDZIE STARE !!!
    Belka – no cóż jedyny komentarz to, ze w kolko w różnych kombinacjach ci sami “cudotwórcy…”

    Byly członek PZPR

    Byly doradca ekonomiczny prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (osiągnięcia?).

    Byly minister sportu (!?)…

    Wicepremier i minister finansów, tym razem w rządzie Leszka Millera tym skompromitowanym…

    W okresie swojego urzędowania wprowadził podatek od dochodów kapitałowych, nazwany później “podatkiem Belki”… sredni sukces

    Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał ograniczenia wydatków socjalnych …

    szef koalicyjnej Rady Koordynacji (Międzynarodowej) AMERYKAŃSKIEJ OKUPACJI w Iraku – zatwierdzony przez Buszmenów…

    Zaangażowany po pachy w międzynarodowe instytucje finansowe, które w ostatnich latach CAŁKOWICIE ZAWIODŁY
    .
    Niewątpliwa zaleta to, ze z LODZI i może nam pomoże jakoś w naszych projektach…

    Zelig wśród Kameleonów.
    IDZIE STARE!

  217. Największy sukces Belki to likwidacja barów mlecznych – no i ma znajomości w Goldman Sachs…ale to jego znajomości a nie nasze , wiec bym się nadmiernie nie cieszył…

  218. ET pisze:

    2010-05-27 o godz. 12:11
    —————————–
    „Do Sebastian….
    Piszajc jak ponizej zbliza sie Pan niebezpiecznie, do bezpiecznego wprawdzie, lecz czesto blednie interpretujacego fakty przeciez, relatywizmu.”
    ———————————————————–
    Szanowny ET,

    chciałem się przetraszyć, ale się nie przestraszyłem. Jeśli PRAWDA, nie jest tworem jednoznacznym, możliwym do pełnego określenia, to i tak nie mamy wyjścia, jak tylko „biegać” po relatywistycznych atrapach. Jeśli relatywizmem posługujemy się uczciwie/wyłącznie!/ z jako taką dozą wyobraźni wspartej względnie sprawnym IQ, to może jakąś średnią da się wyrobić, a to na przeżycia powinno wystarczyć…

    Pozdrawiam,Sebastian

  219. Najśmieszniejsze będzie gdy poprze Belkę tzw. lewica…
    Po raz kolejny udowodni swoja lewicowość.
    Najważniejszy jak zwykle – układ koleżeński i rodowód.

  220. Prezesurę NBP jeszcze bardziej upolityczni nominacja Marka Belki. Merytorycznym kandydatem jest Jerzy Pruski, b. wiceprezes NBP mocniej obznajomiony z bankowością (niczego Belce z jego wiedzy makroekonomicznej nie ujmując).

    NB, w krytycznym okresie decydowania co robić z budżetem wobec kryzysu w świecie na wiosnę 2009, Belka był przeciwny obcinaniu wydatków, aby nie zwiększać groźby recesji, czyli za jeszcze większym deficytem. Rostowski nie posłuchał takich rad i gospodarka z budżetem wyszły dobrze na tej decyzji.

    Oczywiście prof. Belka jest dobrym, aczkolwiek nie najlepszym kandydatem na prezesa, niewatpliwie motywacja jest polityczna. A to jest niezdrowe. Służby cywilne, a taką jest b. ważne stanowisko prezesa NBP, powinny byc odpolitycznione na ile to jest możliwe.

  221. ANCA_NELA,

    z tymi kapeluszami to bym był ostrożny…

    Swoja droga wielu będzie widzieć belkę w oku Belki nie widząc źdźbła we własnym…

    Pozdrawiam.

  222. absolwent pisze…..co nastepuje:

    2010-05-27 o godz. 12:38
    ….Lewicowcy zawsze byli zwolennikami rozwoju gospodarczego kosztem środowiska, natomiast zieloni jako ultrakonserwatyści chcą cofnąc nas na drzewa i do jaskin, zburzyć miasta, rozwalić wały, tamy, wiatraki i wyłączyć prąd z elektrowni wszelkiego typu….

    Piszac powyzsze redukuje sie Absolwent do roli felczera ekologii; ciesze sie jednak, ze ow zawod od lat nie jest wykonywany. Ciesze sie rowniez, ze mozna sie az tak obnazyc, ze zdrowego rozsadku oczywiscie. Na pocieszenie Absolwenta informuje go, ze przezylem piec lat wspolrzadzenia Zielonych z Czerwonymi w Niemczech i nic mi sie zlego nie stalo, Absolwentowi jednak tak; patrz powyzsze wywody.
    ET

  223. Niestety, akurat teraz nie mam czasu zaglebiac sie w szczegoly techniczne dotyczace katastrofy, wiec nie pretenduje do miana osoby szczegolnie zorientowanej w tej sprawie. Zbieram natomiast informacje i linki i jak tylko czas mi pozwoli, zajme sie tym. Z biegiem czasu powstanie zapewne wiecej rzeczowych analiz przebiegu katastrofy. Zatem moj link nie zostal przytoczony z tego powodu, ze ja sama podzielam jakas opinie, tylko po to, zeby zwrocic uwage na fakt istnienia roznorodnosci informacji i opinii pojawiajacych sie w tej sprawie, poniewaz zauwazylam, ze wpisy na blogu sa jednostronne, wybiorcze i tendencyjne. A ten artykul zawiera duzo konkretnych informacji i faktow, wiec zapoznanie sie z nim przez tych, ktorzy uwazaja, ze podobne teorie moga sie opierac wylacznie na fantazjach czy twierdzeniach wyssanych z palca, moze dac rezultat, ze potraktuja oni to jako przyczynek do glebszego zastanowienia. Niestety, w dzisiejszej rzeczywistosci wiele rzeczy jest mozliwych, i wykluczanie z gory jakiejs hipotezy czy mozliwosci nie jest takie oczywiste, jak sie komus mogloby wydawac. A tak zupelnie abstrahujac juz od tego konkretnego przypadku, czyz nie jest paradoksem, ze jednoczesnie, gdy wszyscy doskonale wiemy, jak wiele bylo przypadkow zamachow, morderstw, akcji terrorystycznych i innych zorganizowanych przedsiewziec, sa jeszcze tacy, ktorzy z gory wykluczaja podobna alternatywe jako zupelnie nie do przyjecia? I to w przypadku, gdzie taka mozliwosc jako jedna z pierwszych automatycznie przychodzi na mysl…

    Pragne tez zwrocic uwage, ze od czasu do czasu spotykam sie z takim zjawiskiem, zarowno w zyciu, jak i tutaj na blogu, ze zanegowanie pewnych informacji czy nie zgadzanie sie z czyms nie stanowi tego zaprzeczenia. Po prostu bywa tak, ze mowi sie o sprawach, ktore wcale nie sa ze soba tozsame. I wtedy latwo o nieporozumienie. Dlatego tez uwazam, ze obnizenie poziomu z matematyki w szkolach to dopuszczenie sie do szkody na umyslach mlodych ludzi. W matematyce, azeby rozwiazac rozwiazac problem zadaniowy, trzeba najpierw ustalic, co jest czym, wybrac x, ustalic relacje miedzy komponentami, co jest niezbednym warunkiem do prawidlowego ustawienia rownania (bez czego prawidlowe rozwiazanie jest niemozliwe), po czym nalezy je rozwiazac, korzystajac z wybranych wzorow, ktore po drodze wymagaja transformacji. Zauwazylam nieraz, jak bardzo podobne podejscie do spraw ulatwia zycie, pomaga w relacjach miedzyludzkich, w rozwiazywaniu problemow a takze ma zastosowanie w humanistyce tudziez i innych dziedzinach. Do czego zmierzam… Chodzi mi wlasnie o naswietlenie problemu, wspomnianego pare linijek wyzej odnosnie tego, ze negowanie pewnych informacji nie zawsze stanowi ich zaprzeczenie. Nie chce sie tu rozwodzic nad tym szczegolowo, rozdrabniajac zdania moich interlokutorow, w celu udowodnienia, co jest czym a co nie jest, przedstawilam tylko problem w ogolnych zarysach. Dodam jeszcze, ze jesli padaja przy tym stwierdzenia, ktore nie maja oparcia w wypowiedzi (w tym przypadku tescie), na ktory sie adwersarz powoluje, to sytuacja komplikuje sie jeszcze bardziej.

    PS. A jesli ktos mowi tutaj z ironia o „teoriach spiskowych”, to zwracam uwage, ze to wszystko, co sie dzieje i to od samego poczatku wokol tej katastrofy, spelnia jak najbardziej wymogi do okreslenia tego jako „teoria spiskowa”. Mowie tu oczywiscie o z gory zalozonej teorii, ze przyczyna katastrofy byl wylacznie blad pilota. Narazie w sprawie katastrofy wiemy tylko tyle, ze nic nie wiemy.

    Dolaczam link juz na inny temat, ktory zostal poruszony w Polityce na sasiednich stronach.
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100526&typ=po&id=po01.txt

    „… za rządów PiS przygotowany został projekt ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawa o służbie geologicznej, swego rodzaju „geologicznej policji”, ale rząd PO – PSL z nich zrezygnował.”(…)

    Firmy poszukujące gazu łupkowego będą mogły eksploatować jego złoża bez konieczności występowania o przyznanie koncesji wydobywczej. Taką możliwość przewiduje przyjęta przez komisję nadzwyczajną rządowa nowelizacja Prawa geologicznego i górniczego. (…)

    To kolejny świadomy krok do przekazania faktycznej własności kopalin w ręce inwestorów – pierwszy miał miejsce w początkach transformacji, gdy wbrew protestom świata nauki usunięto z Konstytucji pojęcie „ogólnonarodowej własności zasobów naturalnych”.(…)

  224. A propos panów Karnowskich … Dla przypomnienia fragment niezwykle obiektywnego, rzeczowego, napisanego nie – na kolanach artykułu pana Karnowskiego Michała o dniu z życia ówczesnego premiera J. Kaczyńskiego, pieszczotliwie nazwanego przez tegoż dziennikarza żelaznym kanclerzem). To także a propos lansowanej przez p. Falicza tezy o oddanych PO lizusowskich dziennikarzach i niezwykle obiektywnych skażonych prawdą dziennikarzach Rzepy i innych prawicowych periodyków:

    Stewardessa podaje ciepły posiłek. Ale Jarosław Kaczyński nie zdąży już go zjeść, zdąży połknąć tylko kilka kęsów. Za chwilę samolot podchodzi do lądowania. Jest 18.40. Dla premiera to mniej więcej środek dnia, który zakończy się dwie – trzy godziny po północy. Czeka go jeszcze lektura wieczornych raportów dziennych, kilka spotkań i potwierdzenie harmonogramu na jutro. Na sam koniec, już w domu, lektura dokumentów lub książki. Następnego dnia premier wstanie dużo później niż większość z nas, w kancelarii pojawi się około godz. 10 rano.
    Jeden ze współpracowników premiera zdradza DZIENNIKOWI, iż szef rządu założył każdemu z ministrów teczkę. – Cały ich stos leży na specjalnej półce w gabinecie Kaczyńskiego. Każda inaczej oznaczona: MF – Ministerstwo Finansów, MT – Ministerstwo Transportu, MZ – Ministerstwo Zdrowia. Gdy przychodzi któryś z szefów resortów, premier otwiera i sprawdza: o czym rozmawiali ostatnio, do czego zobowiązał się minister, co z tego zrobiono – mówi nasz rozmówca.
    I chyba w akcie wdzięczności za ciepłe przyjęcie, chwilę później na konferencji prasowej zorganizowanej w jednej z wojnickich fabryk wśród pachnących farbą, dopiero co wyprodukowanych maszyn drukarskich, wygłosił, po raz pierwszy tak szczerze, swoje credo: Postawiliśmy na zwykłą Polskę.
    Bo kiedy Jarosław Kaczyński stoi przed wąską grupą, doskonale wie, co powiedzieć. Biznesmenom z Wojnicza dał krótki i treściwy wykład na temat sposobów zdobywania unijnych pieniędzy i konieczności rozważenia wydzielenia Warszawy z województwa mazowieckiego – by to ostatnie spadło w rankingu zamożności i dzięki temu było w stanie konkurować o unijne środki. Prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej w Bochni, gdzie pojechał po zakończeniu spotkania w Wojniczu, treściwą definicję własnego stosunku do lustracji. Plus napomnienie, by IPN realizował ją “odpowiedzialnie”. ” I tak właśnie pracujemy” – odpowiedział Kurtyka.

  225. Belka to proba upolitycznienia finansow. PO idzie w lewo. Szuka koalicjanta po przejsciach. Czy byle PZPR to dobry wybor? Tylko czas da nam odpowiedz. A Narod jest cudowny. Wielka woda odslonila ogrom postepu ktory dokonal sie w ostatnich 20 latach. Solidne pobielane domy. Ladne zajazdy. Nedza odchodzi. To dobrze.

  226. Z Belki taki lewicowiec jak ze mnie Rydzyk. Do PZPR należało kilkanaście milionów ludzi w tym wielu bardzo wybitnych. Powinno to stanowić powód do dumy lub wyróżnienia. Balcerowicz, Geremek także byli w PZPR i co?

  227. „Jeśli wygram, chciałbym mieć wpływ na naszą przyszłą prezydencję w UE, abyśmy więcej uwagi poświęcali kwestiom energetycznym oraz prowadzili bardziej realistyczną politykę wschodnią i politykę spójności, rozumiejąc ją szerzej, z włączeniem polityki rolnej” – oznajmił hiszpańskiej EFE Prezes Kaczyński.

    Wyobrażam sobie tę polską prezydencję. Na jednym stołku Kaczyński, na drugim – też załużmy – Tusk. Każdy patrzy w przeciwną stronę i łokciem drugiego szturcha. Tusk zabiera głos (po angielsku), Kaczyński śmieje się od ucha do ucha. Ale spójność, od polskiej prezydencji poczynając. I dwie realpolitik wschodnie. Zaś włączenie polityki rolnej to wyciągnięcie od Niemców jeszcze większej forsy na utrzymanie sielskiej Polnische Wirtschaft (w tym na terenach zalewowych) – oczywiście Prezesowi chodzi o głosy wiejskich mas. Polska prezydencja wzmacnia w Unii zrozumienie kwestii energetycznych – hehe, europejskiego formatu polityk z tego Prezesa. Który PiSowy think tank to wszystko wymyślił?

  228. Nie odczytuję wysunięcia Belki na prezesa NBP jako pójście PO w lewo. Ani związku z PZPR, likwidacją barów mlecznych, i podobnych fanstasmagorii. Już ruch w kierunku kolekcjonerstwa kapeluszy wydaje mi się bardziej realny.

    Niewątpliwie chodzi o ewentualne głosy Napieralskiego w II turze. Ale jak wskazują badania opinii publicznych, je bez tego Komorowski ma w kieszeni.

    Inna rzecz, że deprecjacja złotego wobec euro jest korzystna dla gospodarki. Przy okazji też dla mnie, tak się składa.

  229. Szanowny Panie Redaktorze zawsze uważałam Pana za głos rozsądku a tu ta wypowiedz na temat myślistwa… Widzę, że i Pana nie można uznać za osobę w pełni racjonalnie myśląca. Ta nagonka na myśliwych budzi we mnie niesmak. Obraz polującego, żądnego krwi mordercy na bogu ducha winnemu zajączka doprowadza mnie do pasji. Kto nie ma doczynienia ze szkodami wyrządzonymi przez dziką zwierzynę, nie zdaje sobie sprawy jak potrzebna rolę pełnią kola łowieckie. Warto wspomnieć o tym, że każdy kto miał kolizję samochodową z np. dzikiem na drodze, nie cieszy się z faktu, iż na własne oczy zobaczył dzikie zwierze. Co dopiero rolnik, który wykłada ogromne pieniądze w produkcję i nie chce ,żeby stała się ona paśnikiem dla zwierząt. Dodam, że na moich polach są stada saren liczące po 40 i więcej sztuk, watahy dzików, które przez trzy doby potrafi zniszczyć dziesiątki hektarów upraw. Nie strzela się „do wszystkiego co się rusza” i nie dla zabawy. Są limity odstrzałów i jest odpowiednia gospodarka leśna. Można nie chcieć myśliwego na prezydenta, ale powielać obraz myśliwy = morderca… Zaczynam wierzyć, że podziela Pan również tezę iż rolnik nie płaci podatków a składkę zdrowotna opłaca mu państwo. Trochę więcej rozsądku i realizmu…. A co by to było gdyby Komorowski był rzeźnikiem…

  230. agnii:
    „To także a propos lansowanej przez p. Falicza tezy o oddanych PO lizusowskich dziennikarzach i niezwykle obiektywnych skażonych prawdą dziennikarzach Rzepy i innych prawicowych periodyków:…”

    Umknelo Twojej agnii uwadze, ze pisalem o uzdrawiajacej roznorodnosci opinii wobec braku (niestety) jej bezstronnosci.
    Jezeli nic sie nie da poradzic na dyspozycyjnosc dziennikarzy i felietonistow to niech chociaz beda dyspozycyjni roznorodnie.”

    A teraz humor z zeszytow szkolnych:
    „W sejmowym expose premier Marek Belka za główne zadania jego gabinetu wymienił zwalczanie biedy, bezrobocia i osiągnięcie jak największych korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej. Zapowiedział również uporządkowanie sytuacji w służbie zdrowia, przejrzystą politykę prywatyzacyjną oraz dalszą obecność wojskową w Iraku. Rząd ma również poprzeć propozycję likwidacji tzw. starego portfela. Za sukces premier uznał zakończenie negocjacji w sprawie konstytucji europejskiej”.

    Jak walczono z bieda niech powiedza sami biedni.
    Jak uporzadkowano sluzbe zdrowia widzimy do dzisiaj.
    Prywatyzacja …lewicowa bez komentarza
    A obecnosci w Iraku na zlecenie koncernow naftowych i Rumsfelda to chyba supelewicowosc.
    Likwidacja starego portfela to chyba likwidacja upierdliwych emerytow.
    W sumie lewicowo az trzeszczy.
    Glowne zadanie Belki w 2005 (oczywiscie lewicowe) to rzutem na taśmę sprzedac kluczowe spółki skarbu państwa, umieszczając wcześniej w nich swych ludzi by po wyborach nowa ekipa nie będzie mogła tego odkręcić

    Belka uwikłany jest oczywiscie w szemrane interesy polityczno-gospodarcze lewicy. Tak było z fabryką leków krwiopochodnych, która miała powstać w Mielcu. Firma Laboratorium Frakcjonowania Osocza w 1997 r. zaciągnęła na ten cel 32 mln USD kredytów w konsorcjum pod przewodnictwem Kredyt Banku. Na 60 proc. tej kwoty gwarancje wystawił rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Fabryka nigdy nie ruszyła, a pieniądze zniknęły. Wierzyciele na początku 2003 r. wezwali rząd do zapłaty 14,3 mln USD. Wśród przedsiębiorców, którzy mieli budować fabrykę osocza, był Włodzimierz Wapiński, bliski znajomy Aleksandra Kwaśniewskiego i Wiesława Kaczmarka, ówczesnego ministra gospodarki i skarbu. Według naszego informatora z Ministerstwa Skarbu, za decyzję o przyznaniu gwarancji odpowiada właśnie Kaczmarek. On jednak winą obarcza ówczesnego ministra finansów, czyli Belkę. I to właśnie Belka musiałby wkrótce jako premier „zjeść tę żabę”, czyli zwrócić bankom pieniądze z budżetu.

    Na pewno cenią Belkę urzędnicy i koledzy eksperci pracujący na zlecenie dla międzynarodowych oraz polskich instytucji finansowanych z zagranicznych środków pomocowych. 22 kwietnia 2002 r., gdy był ministrem w rządzie Millera, Belka wydał rozporządzenie (z mocą wsteczną) „w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od osób fizycznych od niektórych dochodów”. Zwolnieniu podlegały m.in. dochody osób fizycznych osiągane od 1 stycznia 2001 r. do 31 grudnia 2001 r., które realizowały umowy zawarte przez Radę Ministrów z rządami państw obcych czy organizacjami międzynarodowymi i były opłacane przez te instytucje. W ten sposób płacenia 40 proc. podatku od wysokich honorariów uniknęli m.in. eksperci pracujący przy projektach finansowanych przez Unię Europejską. Belka wydał rozporządzenia, kiedy mówiono już o „wielkiej dziurze budżetowej” i szukano oszczędności gdzie się tylko da, na przykład opodatkowując zyski od lokat. Jak widać, takie obniżenie podatków najlepiej zarabiającym ekspertom nie naruszało zasad sprawiedliwości społecznej.

  231. inaczej mowiac Pan Belka to typowa lewica kawiorowa ala Polityka, ktora bez mrugniecia okiem szermujac lewicowymi haslami zrobila swoj elektorat w balona.
    Komorowski wpuszcza na salony „lewicowych” liberalow by dzielic tort razem z prawicowym establishmentem PO – liczy sie tylko KORYTO.

  232. Dla nie znajcych tego reporatazu M.Karnowskiego w stylu Zolnierza Wolnosci z lat 70 wklejam link :
    http://www.trojka.net/509,,,jaroslaw_kaczynski_chce_byc_zelaznym_kanclerzem_iv_rp.html
    Na zachete fragment :

    Krótkie, ale twarde przemówienie. Wyraźny polityczny komunikat. I charakterystyczna reakcja sali, artystów i menedżerów kultury: postawa stojąca, gdy premier wchodzi, mocne oklaski, absolutna cisza i bezruch w czasie 10-minutowego wystąpienia. Dająca się wyczuć, tu i na innych spotkaniach, świadomość spotkania z politykiem, który jest w stanie narzucić innym swoją wolę. 🙂

  233. ET 16.10
    Wole byc felczerem ekologii, niz blogowym trollem czepiającycm sie ludzi niczym przysłowiowy rzep. Twoje wspomnienia z Rajchu interesują blogowiczów mniej niż zeszłoroczny śnieg, Twoje opinie o koalicji czerwonych i zielonych również.
    Czy ktoś Cie prosił o te konsultacje ?
    Pozatem Zieloni w Rajchu mieli mandat wyborczy, mimo tego nie mieli wiele do gadania, bo oportunistycznie podłączyli się do establiszmentu. W tej chwili nic o nich nie słychac, znaczy sie Niemcy sie na nich wypięli.
    Natomiast w Polsce zieloni nie maja żadnego mandatu, natomiast bezczelnie sie rozpychają po całej Polsce. Należy sprawdzić dokładnie ile forsy wyłudzili z funduszy unijnych, oraz od inwestorów, a potem zdelegalizować !

  234. W wypadku smolenskim nie ma i nie bylo zadnych wielkich tajemnic. W gruncie rzeczy od poczatku wiedzielismy, ze powodem katastrofy bylo niedostateczne doswiadczenie i wyszkolenie pilotow.
    Byli oni niedojrzali mentalnie, obawiali sie bardziej przelozonych i „dania kopcia”, jak wlasnej smierci i smierci osob,za ktorych byli odpowiedzialni.
    Trudno tez w tym wypadku mowic o wyszkoleniu. Tam gdzie strach przerasta zdrowy rozsadek, tam mamy do czynienia z tresura, a nie z szkoleniem.
    Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego ci nieszczesni piloci, wbrew wszelkiej sztuce lotniczej, musieli ladowac na zamglonym, zle wyposazonym lotnisku smolenskim ?
    Bo ; „Polski Prezydent sam decyduje gdzie laduje”. To zdanie jest prawdziwe i jest tez jedynym logicznym motywem tej katastrofy. Reszta to tylko spekulacje i mydlenie oczu.

  235. JKJK 21.10 wczoraj

    ZAUFANIE. To zrodlo stalosci procedur. Zaufanie do magistratu, do kierownika sklepu, do policji, do kraju i rzadu wreszcie. Kiedy chce posluchac Radiozet, nigdy nie wiem – bedzie dzialac czy nie. W Rzepie albo bedzie nowa Rozmowa, albo nie. Pan red. Passent napisze nowy kawalek albo w piatek, albo w swiatek. „Palant” na Blogu, albo wierzy w moje intencje, albo odnosi delay odrzutowego silnika do turbo w samochodzie i wysmiewa nieoglednie, co pisze. Nie wierzy. Uniwersytet zycia mial w kraju, gdzie niczemu nie mozna wierzyc. Wysocy urzednicy tego kraju obrabiaja sobie piora, z wzajemnoscia, przy kazdej okazji. Malo – Prezydent Premierowi a Premier – kto sie nawinie. Zaufanie to najpierw Kredyt. Ekspedientka usmiecha sie kiedy wejde i daje mi Kredyt. Tym odplacam i jakos to idzie. Nie smiece, bo mam Zaufanie do magistratu, ze trzyma porzadek i do Policji, ze mi wlepi mandat za papierek po cukierku. Na Zaufaniu codziennym, kredycie usmiechu do obcych, przyjaznym traktowaniu spraw i ludzi rosna silne Procedury. Nie wymuszone, uznawane, szanowane, bo z nimi zyc jest lepiej. Tym w Moragu bedzie latwiej. Od rana beda widziec jak chlopaki z M16 w lapach zapieprzaja cztery mile kazdego dnia. Jak traktuja Kazdego, nie tylko panienki na drazku. A Panienki ciagna pewno do tego Moraga ze wszystkich okolicznych wsi. Poki co gospodynie wziely sie za mycie okien. Dojda do majtek; nie ma watpliwosci. A kiedy zainteresuje sie tym Lukaszenka, moze tez sie czegos nauczy, a i min. Lawrow zaspokoi swoja ciekawosc – dlaczego ? Przedtem, polecial stawiac rakiety w Kaliningradzie, a teraz juz nie stawia tylko naiwnie pyta: dlaczego ? Zebyscie wiedzieli, ze dobrocia tworzycie i wiare, i zaufanie i Procedury. Jak juz sie zarazi temi Procedurami i infekcja objedzie „shyroku stranu moju rodnuju”, zawroci z Syberii do Polski i tu tyz sie zaczna bezwzgledne Procedury. I Porzadek.
    A poki co, Drogi JKJK, wezmy na wytrzymanie.

  236. do telegraphic observer
    Za Wikipedią
    Ukończył studia na Uniwersytecie Łódzkim. W 1989 uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych. Specjalizuje się w zakresie makroekonomii, teorii polityki makroekonomicznej, finansów i bankowości.

    Od 1983 był zawodowo związany z Katedrą Ekonomii UŁ. Odbywał staże naukowe na Uniwersytetach Oslo w Norwegii i Windsor w Kanadzie.

    W latach 90. pracował w LG Petro Bank S.A., m.in. jako wiceprezes zarządu. W latach 1998–2004 zasiadał w Radzie Polityki Pieniężnej I kadencji. Od marca 2004 do stycznia 2008 pełnił funkcję pierwszego zastępcy prezesa NBP. W kwietniu tego samego roku został powołany na stanowisko prezesa zarządu PKO BP S.A. Odwołany w lipcu 2009.

    Od 8 września 2009 jest prezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

    Niezłe papiery, przyznaję ale trzeba w sejmie mieć większość. PO musi skręcić w lewo, inaczej będzie polityczna czkawka Drogi TO.
    Nareszcie się nie zgadzamy! Jakie to fajne…

  237. telegraphic observer pisze:

    2010-05-27 o godz. 17:13
    Nie odczytuję wysunięcia Belki na prezesa NBP jako pójście PO w lewo. Ani związku z PZPR, likwidacją barów mlecznych, i podobnych fanstasmagorii. Już ruch w kierunku kolekcjonerstwa kapeluszy wydaje mi się bardziej realny.

    Niewątpliwie chodzi o ewentualne głosy Napieralskiego w II turze.”

    Alez ja pisze dokladnie to, ze najzabawniejsze jest to iz spodziewamy sie poparcia lewicy tego wybitnie nie lewicowego kandydata.
    Poniewaz lewica nie funkcjonuje w sferze idei lewicowych ale w sferze interesow znajomych i srodowiska skupionego wokol postPRL-owskich elit.
    To jest wlasnie dowod na programowa degrengolade obecnej „lewicy”.
    Byly listek figowy ultraprawicowych rzadow Rumsfelda, Busha i Wolfowitza.
    Prywatyzujacy do bolu ultraliberalny finansista – kandydatem lewicy.
    Toz to paranoja.
    Ja nie mowie czy jego przekonania sa sluszne czy nie ale wydaje mi sie absurdalne, ze moga byc kojarzone z lewica w sensie tresci.

    A tak w ogole pieknie przedstawil go hrabia Bronek – zatepca ONZ-tu od spraw Europy…kolejna kuriozalna wpadka Bronka. Mogl tym razem jednak wejsc na Wikipedie… no ale tyle czasu zajmuje udeptywanie walow…

    Co do Belki to nie zapominajmy, ze ten byly minister SPORTU (!) W sierpniu 2005 roku opuscil lewice i zapisal sie do Partii Demokratycznej.
    Teraz zapisze sie do PO i wogole wszedzie sie zapisze gdzie podpowiada mu to jego pragmatyzm.

    Jakie sukcesy konkretnie ma na swoim koncie Belka oprocz piastowania stanowisk – jezeli ktos je zna jestem wdzieczny. Czy nadaje sie do kierowania wielka instytucja gdzie przede wszystkim trzeba byc administratorem i organizatorem a nie teoretykiem zakresie ekonomii stosowanej.

  238. Falicz 17.49
    Pracowałem dla Belki przez kilka lat ( ani w Iraku, ani w MFW, tylko w Polsce) i chociaż prawie nigdy się z Tobą nie zgadzam, stwierdzam że jesteś jedynym blogowiczem( oprócz jasnego gwinta).który go rzetelnie ocenił. Szapo ba !

  239. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kto tu wlasciwie jest lewica a kto prawica – Szanowny Gospodarzu?
    http://www.handelsblatt.com/politik/deutschland/reinhard-marx-wir-brauchen-eine-neue-vermoegensteuer;2588323;0

    Z dysputy miedzy „absolwentem” a ET nareszcie dowiadujemy sie kim sa naprawde tzw. kolorowi czyli „zieloni” – prawda?

    Domyslam sie, ze jezeli nie uda sie zmajstrowac w Polsce jakowego „Komitetu poparcia” dla zielonych to nic z tego nie bedzie.
    Nabor do komitetu popierajacego rozpoczolbym od braci Michnikow – jezeli to nie wypali to sprawe przyszlosci zielonych w Polsce bym olal, czyli odstawilbym na najwyzsza polke.

  240. Światle nam panujacy Marszałek Bronisław „Gafa” Komorowski w sposób następujący przedstawił Marka Belkę, dyrektora Departamentu Europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jako kandydata na szefa NBP:

    „Przypomnę, że to były premier, a obecnie zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. gospodarczych Europy”.

    A może mu chodziło nie o Belkę tylko Barubara?

  241. Wypraszam sobie Telegraphic Observer, „Polnische Wirtschaft” to panuje w twojej zakompleksionej glowie, w bylej NRD no i u PIGS. Polska robi caly czas postepy. A zadluzenie publiczne jest nizsze niz w Niemczech.

  242. Kleofas pisze:

    2010-05-27 o godz. 19:02
    …Tym w Moragu bedzie latwiej. Od rana beda widziec jak chlopaki z M16 w lapach zapieprzaja cztery mile kazdego dnia….

    Szanowny Kleofasie sluzac w armii PRL-u zapieprzalem codziennie w tymze Moragu lat temu prawie 30-sci wiecej niz….4 mile.
    Miasteczko glownie oparte o jednostke widzialo nie takie „cuda”…Moge Cie zapewnic , ze juz wtedy Mragowianki mialy majtki o wiele czystsze niz wiele Amerykanek, u ktorych np. zakażenie zakażeń Chlamydią wśród 14-latek wynosi 27,5% populacji…(w Polsce ponizej 10%)…

  243. Nie interesuje mnie szukanie przyczyn wyjaśnienia katastrofy w Smoleńsku, ale zaciekawiło mnie pytanie ekspertów od katastrof wyrażane w formie; „dlaczego lecieli tak nisko”? Odpowiedź jest nad wyraz prosta; dlatego, że w tym kraju wszystko lata bardzo nisko. Nie ma żadnej dziedziny życia, działalności, kultury, nauki lub edukacji, która nie przeżywała by ciężkiego kryzysu, niekiedy paraliżu. Jedynie supermarkety mają się dobrze, ale i kościół niby zwycięski przeżywa okropne chwile. Winę za ten ciąg nieszczęść ciągnących się nieprzerwanie należy upatrywać w totalnej destrukcji i eliminacji wykształconych, doświadczonych i kompetentnych kadr pozyskanych w spadku po Polsce Ludowej. Była to świadoma i wyrachowana polityka, -walka z cieniem komuny,- realizowana nieprzerwanie przez dwadzieścia z górą lat przez etosowe partie, sejm, wolne media, prokuraturę, aparat ścigania i specjalne agendy rządowe do tego celu stworzone. Zastąpili ich ludzie z łapanki, przypadkowi, kolesie partyjne i generałowie po kursach dwu tygodniowych. Powstały straty nie do odrobienia, gdyż nawet nie ma komu uczyć nowych adeptów. Zresztą ich niewielu potrzeba, trochę księgowych, sędziów, plicjantów i kasjerów w supermarketach wyuczą powiatowe uniwersytety. Oczekujmy więc następnych nieszczęść, katastrof i innych klęsk żywiołowych. Największa klęska nastąpiła bowiem w 1989 roku.

  244. Zdziwiona ! Podam Ci jeszczed jedną mozliwą przyczyne katastrofy TU tam. Myslę, że ten szósty głos w kokpicie, to był głos rozsądku. Niestety ze względu na zbyt wysoki hałas w samolotach rosyjskich nasi piloci nie słyszeli. Dlatego trzeba kupować teraz brazylijskie. Póżniej z Wybrzeża Kości Słoniowej. W każdym razie tak czy owak wina Rosji.

  245. Bywalec 2 pisze: 2010-05-27 o godz. 18:35
    **W wypadku smolenskim nie ma i nie bylo zadnych wielkich tajemnic. W gruncie rzeczy od poczatku wiedzielismy, ze powodem katastrofy bylo niedostateczne doswiadczenie i wyszkolenie pilotow.
    Byli oni niedojrzali mentalnie, obawiali sie bardziej przelozonych i “dania kopcia”, jak wlasnej smierci i smierci osob,za ktorych byli odpowiedzialni.
    Trudno tez w tym wypadku mowic o wyszkoleniu. Tam gdzie strach przerasta zdrowy rozsadek, tam mamy do czynienia z tresura, a nie z szkoleniem.**

    Jest dokladnie na odwrot:
    „Na ćwiczenia na prawdziwym symulatorze piloci z 36. pułku latają do Szwajcarii. – Mjr Arkadiusz Protasiuk, ppłk Robert Grzywa [pierwszy i drugi pilot prezydenckiego Tu-154] i ja w zeszłym roku byliśmy w Zurychu na szkoleniu na samolocie Embraer 175. Trenowaliśmy wszystkie możliwe sytuacje, jakie mogą się wydarzyć. W takim symulatorze praktycznie jest tak samo jak w kabinie samolotu. To jest lepsze niż szkolenie na tym pseudosymulatorze w Moskwie (…).
    Por. Wosztyl: – Podczas lotów treningowych i szkolnych symulujemy podejście do lądowania przy minimalnych warunkach pogodowych. Symulujemy też loty z wyłączonym silnikiem, według przyrządów zastępczych itd. Wtedy trenujemy wszystkie komendy po kolei. My tak jesteśmy nauczeni, że komendy w takich nadzwyczajnych, dramatycznych okolicznościach znamy na pamięć.”
    „Nie możemy zgodzić się z tym, aby odpowiedzialność za skutki tragedii smoleńskiej została przerzucona na nieżyjącą załogę samolotu, w tym jego kapitana, pilota wojskowego pierwszej klasy – Ś.P. majora WP Arkadiusza Protasiuka”
    „Dowódca załogi śp. mjr Arkadiusz Protasiuk miał licencję liniową, cywilną, najwyższe uprawnienia, jakie można mieć w lotnictwie.”
    „Arkadiusz Protasiuk, który latał z VIP-ami od 13 lat. Do 36. Pułku Lotnictwa Specjalnego trafił wprost z Wyższej Szkoły Oficerskiej w Dęblinie. Za sterami rządowych Tu-154 oraz Jak-40 wylatał prawie 1400 godzin. Protasiuk pochodził z Olkusza w Małopolsce. Był absolwentem Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wydziału Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej.”
    „Zawsze uśmiechnięty, wesoły, potrafił rozbawić towarzystwo – wspominają go znajomi. „Był bezinteresowny; chętnie pomagał. Był świetnie wyszkolonym pilotem, a w żaden sposób się nie wywyższał, wszystkich traktował równo, także cywilnych pracowników lotniska” – wspomina koleżanka Protasiuka z pracy. Był wszechstronnie wykształconym oficerem, ciągle poszerzał swoją wiedzę i umiejętności, nie tylko z zakresu lotnictwa. Doskonale posługiwał się językiem angielskim i rosyjskim. Przez ostatnie dwa lata wykonał do Rosji i na Ukrainę 27 lotów.”

    To, ze nawigator odliczal wysokosc w dol, nie rozstrzyga jeszcze, czy piloci mogli samolotem sterowac. Gdyby stery byly zablokowane, gdyby autopilot ograniczyl pilota, to nawigator tez by odliczal wysokosc. Wystarczylo zablokowanie pilota na pare sekund na wysokosci ponizej 30m by wywolac katastrofe. Piloci wolali, by wlaczac drugi silnik – byc moze ten drugi silnik zawiodl. Pilot Jaka potwierdzil, ze slyszal, jak jeden z silnikow sie wylaczyl.

    Nawet zakladajac, ze piloci chcieli koniecznie wyladowac, nie dochodzimy do wniosku, ze za cene wlasnej smierci. Przeciwnie, uwazali, ze sytuacja jest trudna, ale nie niebezpieczna.

    Dodatkowo sytuacje ocenial bardzo doswiadczony pilot, gen Blasik, ktory widzial wiele dochodzen ws bledow pilota. On tez nie chcial zginac i jest oczywistym, ze nie ocenial sytuacji jako zagrazajacej zyciu. To zagadka, ktorej nie rozwiazemy idac na latwizne bledu pilota. Juz predzej mozna uwierzyc, ze pilot postanowil popelnic samobojstwo.

    Wykluczam rosyjski zamach, ale nie wykluczam, ze z wielu wzgledow Rosjanie mogliby sfalszowac czarne skrzynki. Nic prostszego podrobic glosy lub skopiowac z jakichs nagran.

    Ten rosyjski swiadek, ktory 20 min. po katastrofie widzial ciala pieciu pilotow „wiszace w pasach w kabinie” mowil prawde, bo wtedy mogl wiedziec tylko o trzech standardowych pilotach Tupolewa lub o czterech w polskiej wersji. O piatym pilocie dowiedzielismy sie dopiero teraz. Czyli swiadek widzial ta kabine pilotow, ale wkrotce po tym ona zniknela – nie ma jej na zadnym zdjeciu i uchodzi za totalnie zniszczona. Jednoczesnie wiadomo, ze w 5 minut po katastrofie jacys rosyjscy agenci chcieli natychmiast cos z wraka zabrac, a polscy BORowcy nie chcieli im tego dac. Oficjalnie mowi sie, ze chodzilo o cialo prezydenta, ale nikt nie wysyla agentow by zabrali ciala ofiar w 5 minut po katastrofie, a juz zupelnie niewyobrazalnym jest, by chcieli to cialo natychmiast zabrac nawet za cene bezposredniego konfliktu z polskimi sluzbami. Coz ci BORowcy mogi z tym cialem prezydenta zrobic? Nie mieli mozliwosci by je jakos zabrac do Polski, wiec po co ten pospiech Rosjan? Borowcy mogliby natomiast zniszczyc jakies tajne wyposazenie Tupolewa. Pospiech bylby wskazany tylko i wylacznie by uniknac zniszczenia czegos tajnego przez BOR, czegos, o czym Rosjanie musieli dobrze wiedziec, skoro chcieli to zabrac w 5 minut po katastrofie. BOR przeczy, ze strzelal, bo tylko BORowcy lecacy z prezydentam mieli prawo posiadac bron w Rosji. Oficjalni i nieoficjalni polscy agenci na lotnisku mieli bron nielagalnie.
    Patrz moj wpis wyzej.

  246. 1. Andrzej Falicz pisze:
    2010-05-27 o godz. 14:35
    „CYTUJE bo to kłamstwo powtarza również Pan Daniel Passent.
    I nie ma żadnego związku z sympatiami politycznymi – kłamstwo to kłamstwo.
    Ta sprawa była wyjaśniana wielokrotnie, przedstawione zostały dokumenty, które nie pozostawiają żadnej wątpliwości: uroczystości katyńskie i udział w nich oficjalnej delegacji pod przewodnictwem prezydenta postanowione były już w styczniu, poinformowany był o tym oficjalnie i rząd polski, i strona rosyjska. To premier Tusk wtarł się jak przysłowiowy Piłat w credo, skuszony przez Rosjan możliwością wystąpienia przed Polską i Europą na katyńskich grobach jak współarchitekt „historycznego pojednania z Rosją”.
    Mój komentarz

    O zamiarze Putina spotkania się z Tuskiem w Katyniu wiadomo było ze źródeł dyplomatycznych od grudnia 2009 roku. Kancelaria prezydencka miała to na uwadze. Intensywne spekulacje (nie dementowane przez Rosję) pojawiły się na początku 2010 roku.

    Kancelaria prezydencka 27 stycznia 2010 poinformowała o zamiarze uczestniczenia w uroczystościach rocznicowych w Katyniu MSZ, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz polską ambasadę w Moskwie. Tego samego dnia do ambasady rosyjskiej w Warszawie zostało wysłane pismo z informacją, że prezydent wybiera się do Katynia.

    Putin 3 lutego 2009 zaprosił w rozmowie telefonicznej Tuska do Katynia. Nie zaprosił prezydenta. Dlaczego, to inna sprawa i bardzo szeroki temat. Wiadomo było od kilku miesięcy, że Putin nie jest skłonny do zaproszenia Lecha Kaczyńskiego.

    Prezydent koniecznie chciał być obecny w Katyniu na oficjalnych uroczystościach z udziałem premierów Polski i Rosji:

    „Ja się cieszę, że premier będzie (w Katyniu), ale najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej jest prezydent i ja też tam będę” – powiedział Lech Kaczyński dziennikarzom w Katowicach.
    „Mam nadzieję, że wizę dostanę” – dodał.”

    Pałac Prezydencki obwinił MSZ o wprowadzanie w błąd opinii publicznej, jeśli chodzi o plany udziału w uroczystościach katyńskich Lecha Kaczyńskiego. „Albo jesteśmy normalnym krajem, w którym w przypadku takich uroczystości wszystkie waśnie odkładamy na bok i najwyżsi przedstawiciele władzy, prezydent i premier, są na obchodach w jednym miejscu i czasie, albo z powodu prawyborów w jednej partii jest realizowana jakaś doraźna polityka”

    Niestety nie dało się przekonać Putina.

    I co teraz? Wg Falicza Tusk wziął i pojechał szkodząc przy tym państwu i przy okazji zbierając dla siebie punkty.
    Na czym polegała szkodliwość czynu Tuska? –Oficjalna wizyta w Rosji, to akt polityki zagranicznej. Rząd odpowiada za politykę zagraniczną, nie prezydent.

    Kilka słów na temat zdania z felietonu Ziemkiewicza w „Rz”:
    ”uroczystości katyńskie i udział w nich oficjalnej delegacji pod przewodnictwem prezydenta postanowione były już w styczniu”

    Otóż:

    Ziemkiewicz pisze: „uroczystości „były postanowione”. Kto postanowił?
    W styczniu jeszcze nic nie było dograne. Putin wykonał oficjalną rozmowę z Tuskiem dopiero 3 lutego. Do tego czasu ani nie był ustalony przez gremia rządowe skład delegacji, ani jej przewodniczący. Prezydent wyraził tylko zamiar uczestniczenia. Prezydent nie mógł wiedzieć, czy będzie możliwe wyznaczenie go na przewodniczącego delegacji, skoro wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie będzie zaproszony.
    Nie podjęto w MSZ żadnej oficjalnej decyzji o udziale prezydenta w tych uroczystościach

    Nie było w MSZ, a to ministerstwo negocjuje z zagranicznymi partnerami i uzgadnia skład delegacji oraz sprawy proceduralne, żadnego postanowienia o tym, że delegacja z Tuskiem w składzie, pod przewodnictwem prezydenta pojedzie do Katynia i spotka się z Putinem. To był tylko zamiar prezydencki.

    Postanowienie jest wtedy, gdy ukonstytuuje się delegacja i zapadną uzgodnienia międzyrządowe. Wyjazd do Katynia, to przedsięwzięcie na szczeblu międzynarodowym. Takie uzgodnienia nie zapadły, a więc prezydent mógł mieć zamiar lecz nic nie było postanowione! Putin nie chciał zaprosić Kaczyńskiego. Prezydent miał jedyny wybór – jechać do Katynia z delegacją krajową, czemu nikt nigdy nie stawiał przeszkód lub odpuścić i tym razem nie pojechać.

    Redaktor Passent nie kłamał w tym przedmiocie.

    Powtarzam dla pewności, to są nagie fakty i nie da się ich zmienić twierdząc, jak pisze Ziemkiewicz w „Rz” i rezonują sympatycy blogowi
    „uroczystości katyńskie i udział w nich oficjalnej delegacji pod przewodnictwem prezydenta postanowione były już w styczniu”

    Pisma wysłane z Kancelarii prezydenta w styczniu deklarowały zamiar nie dowolnego wyjazdu, w dowolnym terminie, tylko konkretnego wyjazdu do Katynia na spotkanie z Putinem i były elementem nacisku na decydentów, a nie konsekwencją oficjalnych decyzji. Mogły być w czyichś głowach postanowienia, ale delegacji nie sformowano, a na jej przewodniczącego nie wybrano prezydenta.
    Prezydent do Katynia nie wybierał się ”od zawsze”, tylko od 27 stycznia, gdy zaczęły się materializować przesłanki do spotkania Putin – Tusk w Katyniu.

    Nawiasem mówiąc Ziemkiewicz umieścił w swoim felietonie w „RZ” taki podlutki akapicik:

    „Od tego momentu jego chłopcy zaczęli przećwiczoną już grę o obniżanie rangi wizyty prezydenckiej i jej pijarowskie „przykrycie”. Grę, w ramach której w ostatniej chwili wizycie prezydenta i licznych ważnych w państwie osób odebrano status wizyty oficjalnej, co m.in. zwolniło i nasz MSZ, i gospodarzy z dochowania pewnych procedur bezpieczeństwa i sprawiło, że na lotnisku nie było systemu bezpiecznego lądowania w warunkach ograniczonej widoczności. (W tym sensie faktycznie można rzec, iż Tusk „ma krew na rękach” i nie ma co robić z tych słów przypadkowych przechodniów jakiegoś horrendum).”

    Pzdr, TJ

  247. „wybranie Marka Belki na szefa NBP to świetna decyzja marszałka
    Komorowskiego”…

    „Kandydatura Marka Belki na szefa Narodowego Banku Polskiego
    jest owocem pertraktacji na szczycie PO-Lewica. Zostały one
    przeprowadzone w Akwizgranie, gdy premier Donald Tusk odbierał
    Nagrodę Karola Wielkiego – dowiedział się reporter RMF FM Konrad
    Piasecki.
    Dokładnie przed dwoma tygodniami, 13 maja, w Akwizgranie Donald Tusk
    odbierał Nagrodę Karola Wielkiego z rąk Angeli Merkel. Byli tam
    wtedy również Marek Belka i Aleksander Kwaśniewski.”
    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-porozumienie-po-sld-ws-belki-zostalo-zawarte-w-akwizgranie,nId,280389

    Niestety kłamie nie tylko Kwaśniewski, ale również premier Donald
    Tusk mówiąc, że ta decyzja nie była z nim konsultowana.

    W jakich sprawach jeszcze jesteśmy oszukiwani?

    Swiat sie zmienia…
    Decyzja Komorowskiego dała pretekst do przypomnienia faktów z 2005r.
    Obecnie dziennikarze będą mieć szerokie pole do popisu:
    „Według dokumentów Służby Bezieczeństwa, Belka kontaktował się z co
    najmniej trzema oficerami wywiadu PRL. Sporządził dla nich pięć
    sprawozdań. Belka publicznie przyznał się jedynie do tego, że
    podpisał tzw. instrukcję wyjazdową przed wyjazdem na stypendium do
    USA w 1984 r.
    Ujawnienie teczki nie powstrzymało ataków na premiera. Jego dymisji
    zażądał Donald Tusk, lider PO. „Niejasna postawa Belki w wyjaśnieniu
    swojej przeszłości uniemożliwia prowadzenie prac rządu” –napisał
    Tusk w liście do prezydenta Kwaśniewskiego – donosiła 23 czerwca
    2005 roku „Gazeta Wyborcza”.”

  248. # Q pisze: 2010-05-26 o godz. 23:39

    „Panie Kraczkowski (…)
    To BYŁE wojskowe lotnisko bez tajemnic i infrastruktury . BYŁE – piszę dużymi aby łatwiej zrozumieć . Na ŻADNE , PRAWDZIWE wojskowe lotnisko ŻADEN kraj nie wpuściłby samolotu nr.1 obcych , a nawet wrogich – bo “Wolskich ” sił. ”

    Takie lotniska sa w czasie wojny elementami mostu powietrznego i zaklada sie z gory, ze beda bombardowane. Chodzi o szybkie i w miare niezawodne ladowanie tysiecy transportowcow. Na wypadek mniejszych uszkodzen zastapi sie pare plyt na srodku plytami z brzegu. Zwykla bomba w pas zniszczy tylko nieliczne, bezposrednio trafione plyty, a inne podmuch tylko rozrzuci, tak ze beda wstawione z powrotem. Liczy sie tylko pas, cala reszta jest mobilna. Super waznym jest by miec wiele takich pasow, bo wowczas transportowce moga przerzucac sily elastyczniej. To, ze nie stacjonuja tam jakies duze ilosci wojska i sprzetu dzis, nie oznacza, ze to sie nagle nie zmieni. Infrastuktura jest w wojsku z zasady mobilna – w wojne jednostki na wyscigi opuszczaja koszary i biora wszystko ze soba w pole. Infrastruktura, o ktorej pan mysli potrzebna jest tylko dla ulatwienia szkolenia i obnizenia kosztow w czasach pokoju. Dla obu stron taki pas ma w wypadku wojny olbrzymie znaczenie. O tyle nie mozna mowic „BYLE” – ono sie przyda chocby dla maskowania wlasnych zamiatow utrudniajac przeciwnikowi zrozumienie, ktore lotniska beda uzyte. Do tego ladowania awaryjne w wojne i w czaseie pokoju itp.

    Taki pas bedzie atakowany pociskami, ktore sa bezzalogowymi samolotami i bedzie/jest broniony zaklocaniem elektronicznym naprowadzania takich pociskow. Taka ochrona moze byc nieskuteczna, ale tego nikt nie moze wiedziec, bo Rosjanie sprawiaja dzis wrazenie, ze chronia lotniska dzis tak, a w wypadku wojny uczynia to inaczej.

    Wojna jest zupelnie nieprawdopodobna, ale wojsko ma sens, tylko jesli jest do niej wciaz gotowe – jako tako. Dlatego NATO musi chciec wiedziec i swa wiedze aktualizowac, a Rosjanie tez cos tam musza robic. Tupolew mogl szpiegowac nie tylko nad Smolenskiem, ale i po drodze. Jak napisalem, to szpiegowanie moglo nie miec zadnej wartosci, ale samo cwiczenie w szpiegowaniu ma juz jako takie wartosc szkoleniowa, zbliza ze soba wywiady NATO, buduje zaufanie, pozwala poznac sie ludziom, ktos tam robi przy okazji kariere itp.

    Zdziwilby sie Pan, na co NATO chce zrzucac bomby atomowe. US-Gen. Lee Butler, ktory podpisywal cel dla kazdej bomby atomowej opowiedzial w Der Spiegel, ze cele byly dobrane tak bezsensownie, ze z 12 500 skreslil od reki 75%, np: „Ich befragte meinen Stab, weshalb eine bestimmte Brücke atomar angegriffen werden sollte. Die Antwort: Wir sollen 80 Prozent des sowjetischen Verkehrssystems zerstören, und neben Flughäfen, Straßen und Eisenbahnen gehören auch Brücken dazu.”
    http://wissen.spiegel.de/wissen/dokument/53/96/dokument.html?titel=%22Wir+handelten+wie+Betrunkene%22&id=7956935&top=SPIEGEL&suchbegriff=wir+handelten+wie+betrunkene&quellen=%2BSP%2CALME%2C%2BMEDIA&vl=0&qcrubrik=artikel
    DER SPIEGEL 32/1998 vom 03.08.1998

    Dla Pana „BYLE”, dla wojskowych cel dla glowic atomowych. Jak napisalem, zakladam bezsens takiej akcji, ale wywiady czesto dzialaja bezsensownie – po czesci dlatego, ze wiedza, ze trudno taki bezsens udowodnic – nawet bezsensowana akcje wywiadu mozna uzasadnic checia odwrocenia uwagi przeciwnika od sensownych dzialan itp. Sa satelity, ale co samolot, to samolot.

    Podobno, ten rosyjski swiadek mialby klamac, ze widzial kokpit, zeby uwiarygodnic na prosbe Tuska medialne opowiesci o piatym glosie. No ale hipoteza jest – poniewaz incydent o cialo prezydenta w 5 minut po katastrofie nie ma sensu, to musialo chodzic o cos innego, sensowniejszego.

  249. TJ

    Co chciał uzyskać przedstawiciel MSZ czyli rządu czyli PO wysyłając ten list:

    Andrzej Kremer (MSZ czyli rząd czyli PO !) do Władysława Stasiaka: Szanowny Panie Ministrze. W nawiązaniu do rozmów odbytych z Panem Ministrem w dniu 22 lutego i 12 lutego oraz do pisma (…) pozwolę sobie ponownie potwierdzić Panu Ministrowi, że zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje, w dniu 10 kwietnia 2010, wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu. (…) Mając powyższe na uwadze, zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o ostateczne potwierdzenie gotowości Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do uczestniczenia w tych uroczystościach i przewodniczenia delegacji polskiej.”

    Dla ułatwienia powtarzam koniec:

    „zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje, w dniu 10 kwietnia 2010, wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu. (…) Mając powyższe na uwadze, zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o ostateczne potwierdzenie gotowości Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do uczestniczenia w tych uroczystościach i przewodniczenia delegacji polskiej.’

    Dla ułatwienia powtarzam, ze był to list MSZ do Stasiaka z Kancelarii Prezydenta.

  250. No i jak się to ma do obchodów proponowanych przez Putina 3 dni wcześniej…
    Bylo ustalone najpierw ze leci Prezydent czy nie i czy obchody miały być 10 czy i kto zaproponował dodatkowe obchody 7 później juz po ustaleniu obchodów 10 kwietnia.
    Dlaczego przedstawiciele Rodzin Katyńskich od miesięcy przed konkurencyjna propozycja Putina przygotowywali się do obchodów z prezydentem 10 kwietnia.
    Kto tu namacil

  251. Dla ułatwienia

    Jacek Saryusz-Wolski (PO): Nie można wykluczyć tego, że zaproszenie, które wystosował Putin do premiera Tuska to tak naprawdę próba rozegrania polskich władz, zastosowanie polityki „dziel i rządź”. Natomiast to jest sprawa tej wagi, w której Polacy nie powinni się dać dzielić i powinni działać wspólnie. Nie zgadzam się ze słowami Sikorskiego. To jest miejsce i dla polskiego premiera i dla polskiego prezydenta.

  252. A wiec Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – organizacja państwowa zajmująca się kultywowaniem pamięci walki i męczeństwa narodu polskiego, a także innymi miejscami martyrologii na ziemiach polskich, której przewodniczy Władysław Bartoszewski… a której Sekretarzem był Andrzej Przewoźnik ustala i organizuje obchody Katynia na 10 jak zwykle kwietnia, 27 stycznia Prezydent potwierdza swój udział (tak tez się te obchody odbyły).
    Tydzień później Putin dzwoni do Tuska i proponuje imprezę w zamkniętym gronie 3 dni wcześniej.
    3 tygodnie później na podstawie wcześniejszych rozmów Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdza z Kancelaria Prezydenta obchody organizowane przez Rade Ochrony Pamięci 10 kwietnia prosząc o ostateczne potwierdzenie obecności Prezydenta…
    Co tu jest grane.
    Przewoźnik leci, Rodziny Katyńskie jada, wszyscy jak było ustalone wcześniej zmierzają 10 kwietnia do Katynia a Tusk leci 3 dni wcześniej by spotkać się z Putinem…,

  253. „gdy wody opadna”, a polska w pologu,
    (rzucana od jednego do drugiego grobu)
    oseskowi demokracji da wyborow smoczek,
    aby nie kwilil…czy go kiedys zocze,
    w wieku meskim; silnym prawem, cnota?
    bobasie! warto walczyc o to!

  254. absolwent pisze:
    2010-05-27 o godz. 19:57

    Klein opisala Bleke w Doktrynie Szoku. Nic pozytywnego. Dal sie poznac w Iraku jako ultra oszolom neo liberal.

    A teraz Belka pokazuje ze nie potrafi znalesc sobie miejsca na wolnym rynku w ktory wierzy. Koles przywolal kolesia i zaofiarowal posadke na koszt podatkowicza. A przeciez zgodnie z zasadami ktore Belka popiera powinien byc konkurs/przetarg, konkurencja i nie tylko z Polski, swiatowa konkurencja. Knadydat spelniajacy wymogi i NAJTANSZY powinien dostac te nominacje. Wiac jak politycy manipuluja, wolny rynek tylko dla firm i rynku pracy a dla siebie monopol i protekcja.

  255. TJ w komentarzu 2010-05-27 o godz. 23:07 cytuje Ziemkiewicza

    „W tym sensie faktycznie można rzec, iż Tusk „ma krew na rękach” i nie ma co robić z tych słów przypadkowych przechodniów jakiegoś horrendum.”

    Nazywasz to „podlutkim akapicikiem” Szanowny TJ a ja po przeczytaniu tego w Rzepie, w całości, kląłem jak szewc z bezsilności.
    Rodzina często się pyta co ja tak jadę Ziemkiewicza. Michnik go olewa, bo mu Z reklamuje gazetę, inni też traktują obsesje Z jako chorobę a ty?
    A ja odpowiadam, że są różne kłamstwa wypisywane/wypowiadane w różnych sytuacjach. Kłamstwa/insynuacje Ziemkiewicza szkodzą Polsce, są obrzydliwe.
    Czasami myślę, że płacą mu z tę robotę wrogowie Polski.

    Z wyrazami uznania dla wartości merytorycznych komentarzy, serdecznie pozdrawiam

    PS
    A Stowarzyszenie Dziennikarzy milczy. Gdzie ten etos Bratkowskiego?

  256. W Polsce nie ma porywajacych osobowosci na scenie
    politycznej. Byc moze TUSK /Time to act/ powinien
    objac te dwa najwazniejsze urzedy w panstwie.
    Badzmy troche uczciwi i powiedzmy szczerze,
    ze JK /Hilfe bei Nägel beissen/ chce ratowac cos,
    czego juz uratowac sie nie da. Pamiec o tragicznie
    zmarlym Prezydencie Lechu Kaczynskim, to jedno,
    i bardzo wazna sprawa, ale to jest wszystko.
    Szkoda, ze kandydat KOMOROWSKI nie ma takiej
    sily przebicia, jaka mialby na przyklad niepozorny
    redaktor i byly ambasador Daniel PASSENT.

  257. Z pewnego listu otwartego ;
    ” Bóg, Honor i Ojczyna legły w katyńskich błotach razem z naszymi Najdroższymi”

  258. Piotr Kraczkowski 8.37
    Panie Kraczkowski. My tu na Blogu mamy pilota oblatywacza wszystkich mozliwych Tupolewów, Boeingów i Airbusów oraz F16, Pana Kleofasa, który ma w jednym palcu wszystkie tajemnice pilotażu i jak leci gdzieś na swiecie liniami pasażerskimi, to jest zapraszany do cockpitu jako gośc honorowy .
    Ale nawet Pan Kleofas nie napisał takiej bzdury, ze nie ma róznicy miedzy Embraerem 175 a Tu 154M. i można ćwiczyć na symulatorze w Zurichu lądowanie na promie Atlantis.
    Równie dobrze mozna ćwiczyć lądowania Tupolewem czy Ił 62 na symulatorze Cessny .
    Niestety reszta Pańskich wypowiedzi jest równie wiarygodna.
    A swoją drogą ciekawe jest, że przed przetargiem i decyzją w sprawie zakupu lub dzierżawy Embraerów piloci 36 pułku ćwiczyli na symulatorze tej maszyny.

  259. Stasieku 19.10
    Chyba masz jakąś inna Wikipedie ? Może masz także innego Googla i innego Microsofta ?
    Sprawdziłem obie Wikipedie polska i angielską NIC SIE NIE ZGADZA z twoim tekstem !
    Można powiedzieć „Tożsamość Bourne’a”
    W dodatku w obu Wikipediach NIE MA ANI SŁOWA o pobycie w Iraku w roli zastępcy Paula Bremera.
    Natomiast ciekawe są publikacje MB. Widać z nich fascynację Miltonem Friedmanem i Reaganomiką.
    Nic dziwnego że Paul Bremer go zaangazował do realizacji „Doktryny Szoku” w Iraku.

  260. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-05-28 o godz. 08:57
    „Zwykla bomba w pas zniszczy tylko nieliczne, bezposrednio trafione plyty, a inne podmuch tylko rozrzuci, tak ze beda wstawione z powrotem. Liczy sie tylko pas, cala reszta jest mobilna.”
    „Taki pas bedzie atakowany pociskami, ktore sa bezzalogowymi samolotami i bedzie/jest broniony zaklocaniem elektronicznym naprowadzania takich pociskow.”

    Mój komentarz

    Wybrałem dwa najbardziej niedorzeczne fragmenty z całości niedorzecznego komentarza o szpiegowaniu lotniska w Smoleńsku.

    Autor pomylił bombardowanie pasa lotniska dla samolotów transportowych z bombardowaniem drogi wyłożonej płytami jumbo (to są takie kwadratowe płyty betonowe z dziurami używane do wykładania dróg na placach budowy).

    Wybuch nie może rozrzucić płyt lądowiska, ponieważ nie są to przykrycia studzienek kanalizacyjnych, które mogą fruwać w powietrzu. Płyta pasa ma złożoną strukturę, ma bardzo duży ciężar na metr kwadratowy. Nie może być inaczej, skoro np. Tu-154 ma około 100 ton, a wojskowe transportowce znacznie więcej. Pas nie jest podzielony na takie płyty, które można natychmiast podnieść i złożyć do kupy po wybuchu. Nie jest możliwe ot tak sobie pozbieranie kawałków po wybuchu, ułożenie ich na powrót na swoje miejsce i dawaj lądujemy.
    Materiały wybuchowe używane w pociskach artyleryjskich, bombach i rakietach maja bardzo dużą szybkość detonacji właśnie po to, aby zburzyć, rozkruszyć obiekt, uszkodzić, a nie pozostawić płyty bez skazy w całości. To jest bardzo mało prawdopodobne, dlatego nie mogli tego zakładać projektanci lotniska. Fragmenty płyty pasa startowego nie dadzą się łatwo (warstwowo) oddzielić od podłoża w czasie wybuchu.

    Nie ma pocisków, które są bezzałogowymi samolotami, są to reminiscencje z II Wojny światowej.
    Jak na dzisiejsze potrzeby były by zbyt wolne. Samolot bezzałogowy, to statek powietrzny uskrzydlony sterowany z zewnątrz. Bezzałogowe samoloty używane są dzisiaj do obserwacji terenu przeciwnika. Do niszczenia obiektów przeciwnika przeznaczone są rakiety i samoloty załogowe uzbrojone w bomby i rakiety .

    Zakłócić można rakiety, które kierują się na cel do źródła promieniowania. Jeśli cel nie wysyła promieniowania (a dlaczego pas w Smoleńsku miałby wysyłać?), to wchodzi w grę użycie rakiet typu Katiusza lub typu Cruise lub podobnych kierujących się topografią terenu.
    Lotnisk przed rakietami nie bronią wieże kontrolne ani radionamierniki, ani, tylko stacje radarowe, które się znajdują w dużym oddaleniu od infrastruktury lotniczej.

    Szpiegowanie lotniska w Smoleńsku było całkowicie bezsensowne.

    Nie mówiąc o tym, ze każdy świeżo upieczony absolwent kursów szpiegowskich uznałby funkcjonariusza wywiadu, który w prezydenckim samolocie umieszcza aparaturę szpiegowską, którą następnie Rosjanie dziecinnie łatwo odkryją (i zestrzelą promieniami omega samolot) za kompletnego idiotę.

    Pzdr, TJ

  261. Andrzej Falicz pisze:

    2010-05-28 o godz. 09:10
    TJ

    „Co chciał uzyskać przedstawiciel MSZ czyli rządu czyli PO wysyłając ten list:”

    Mój komentarz:

    Prezydenta interesował wyłącznie wyjazd na obchody „putinowskie” w Katyniu. O obchodach się mówiło od listopada 2009 roku, gdy do Polski zaczęły docierać wieści o zamierzonym wyjeździe Putina do Katynia na wspólne obchody z przedstawicielami państwa polskiego.

    W dzień po telefonicznym zaproszeniu Tuska przez Putina (telefon był 3 lutego 2010), Lech Kaczyński i Kancelaria ogłosili, że prezydent zamierza być w Katyniu (nie zaproszony wtedy) na obchodach wraz z Tuskiem i Putinem.
    Putin zaprosił tylko Tuska. Prezydenta nie zaprosił. Oto szedł spór.

    Ponieważ wszelkie pogłoski, sygnały, półoficjalne wypowiedzi czynników rosyjskich wskazywały, że Putin nie dąży do zaproszenia Lecha Kaczyńskiego, więc łatwo można było wyciągnąć z tego sporu jedyne przesłanki do podjęcia decyzji przez Tuska:

    – nie pojadę w imię solidarności z prezydentem, to nic się nie zmieni, pozostaniemy bierni, powstanie wrażenie, że plac boju jest pusty;
    – pojadę sam, narażę się na wrogość obozu prezydenckiego, ale pozostaniemy w kontynuacji, formuła non possumus nie lubi być nadużywana.

    Obóz prezydencki wyspecjalizował się w pasowaniu, a Tusk w aktywnym działaniu. Pojechał do Katynia, co spotkało się z pozytywnymi odzewami w Rosji oraz bardzo przychylnymi ocenami w stolicach unijnych.

    Podsumowując krótko – Tusk zebrał punkty dla Polski.

    Pzdr, TJ

  262. absolwent
    2010-05-28 o godz. 11:49

    Ćwiczyli na symulatorach dla Embraera 175, bo przetargu nigdy nie było.
    A wola zakupu lub lisingu i decyzja MON o wybraniu tego samolotu, była od początku jedyną i ostateczną.
    Wobec tak silnej woli, żadne legalne procedury ostać się nie mogą.

  263. Red. Passent

    Ostatni pański felieton w „Polityce” trafia w samo sedno. Degrengolada państwa jest faktem, a jeśli tak, to żadnej debaty programowej w tej i następnych kampaniach wyborczych spodziewać się nie należy.
    Przykro to pisać, ale jedyne , co nas czeka w dającej się przewidzieć przyszłości, to ucieczka naszej kalsy politycznej od debaty o stanie państwa.
    No, cóż procesy gnilne, to nie są przyjemne, pachnące, ani tym bardziej, budujące tematy. Lepiej ich unikać.

  264. TJ pisze: 2010-05-28 o godz. 12:58

    „Putin zaprosił tylko Tuska. Prezydenta nie zaprosił. Oto szedł spór. Ponieważ wszelkie pogłoski, sygnały, półoficjalne wypowiedzi czynników rosyjskich wskazywały, że Putin nie dąży do zaproszenia Lecha Kaczyńskiego, więc łatwo można było wyciągnąć z tego sporu jedyne przesłanki do podjęcia decyzji przez Tuska:”

    No tak, ale nie moze Pan pojac, ze polski premier nie powinien „grac” z politykiem, z premierem innego kraju, przeciw przedstawicielom Polski? Ze taka „gra” z zasady nie moze byc dla dobra Polski? To wypowiedz niezalezna od obsady partyjnej.

    Cos podobnego zrobil – jak gdzies czytalem, tez Kaczynski kwitujac demonstracyjnym, drwiacym smiechem wypowiedz Tuska po angielsku w czasie publicznego spotkania z Rice. Podobno jednak Kaczynski nie drwil z Angielskiego Tuska, lecz z tego, ze premier wiedzial, ze prezydent nie znajac jezyka i nie majac tlumacza nie mogl zrozumiec wypowiedzi Tuska – obowiazkiem Tuska bylo zapewnienie, ze Rice, on sam i Kaczynski, beda wszystko rozumiec, ale i w takiej sytuacji smiech Kaczynskiego byl nie na miejscu, bo chodzilo tylko o uprzejmosc, a nie o decyzje.

    Nawet jesli Kaczynski dalby pilotowi rozkaz na pismie, by rozbil samolot, to Tusk odpowiadal za to, by zadnemu z oplacanych podatkami urzednikow w czasie podrozy sluzbowej do Smolenska nie spadl wlos z glowy, czyli takze za reakcje pilota. Jesli pilot wykonalby polecenie rozbicia samolotu, to byloby tak, jak gdyby Tusk osobiscie rozbil ten samolot, bo odpowiadal za szkolenie pilota takze pod tym wzgledem.

    Pomijajac, ze obowiazkiem Tuska bylo juz dawno kupno tych francuskich Falconow (i sprzedaz Tupolewow), bo to daje Polsce wplywy jako klientowi na wazna firme w UE (nastepne zakupy, naprawy itp.).

  265. TJ pisze:

    2010-05-28 o godz. 12:58
    Andrzej Falicz pisze:

    2010-05-28 o godz. 09:10
    TJ

    W niczym to nie tlumaczy stosunku rzadu do juz ustalonych obchodow Katynskich 10 kwietnia.
    Czy fakt zaproszenia przez Putina na 7 kwietnia mial automatycznie powodowac odwolanie obchodow z 10 kwietnia?
    Bo jezeli nie to znaczy, ze Prezydent lecac na wczesniej ustalone obchody, ktore sie mialy i tak odbyc NIGDZIE SIE NIE WPYCHAL.
    I wylecialby i tak i tak – wiec winienie go za katastrofe bo polecial „na przekor” jest swinstwem.

  266. TJ pisze: 2010-05-28 o godz. 12:14

    „Nie ma pocisków, które są bezzałogowymi samolotami, (…). Jak na dzisiejsze potrzeby były by zbyt wolne.”
    Zalozenie, ze bezzalogowy samolot musi byc wolny jest technicznie bezpodstawne.

    „wchodzi w grę użycie rakiet typu Katiusza lub typu Cruise lub podobnych kierujących się topografią terenu”
    Zakloca sie wlasnie te powracajace do takiego bezzalogowego samolotu promienie radarowe – wracajacy sygnal jest zaciemniany elektronicznie i zastepowany sygnalem falszywym. Taki cruise missle widzi nagle zupelnie inny teren niz istniejacy i uderza w jakies pustkowie. Zaklocac mozna tez systemy oparte na GPS, np. nad powierzchnia wody taki cruise missle nie ma terenu, teren po wybuchu duzych bomb, lub nadmuchiwanych pagorkow moze sie zmieniac itp.

    „Szpiegowanie lotniska w Smoleńsku było całkowicie bezsensowne.”
    Pewnie tak, ale to nic nie wnosi. Poza tym, nie wiemy, czy Rosjanie nie ekperymentuja wlasnie na tym lotnisku z jakas nowa obrona elektroniczna.

    „…uznałby funkcjonariusza wywiadu, który w prezydenckim samolocie umieszcza aparaturę szpiegowską, którą następnie Rosjanie dziecinnie łatwo odkryją (i zestrzelą promieniami omega samolot) za kompletnego idiotę.”
    Idiotow w wywiadach nie brakuje – polecam artykul w Der Spiegel o wywiadach ogolnie pt. „Zehnjährige mit Dachschaden”/”Dziesieciolatkowie majacy nierowno pod sufitem”, musialbym szukac linku, ale sporo przykladow.

    Wywiad stawialby wowczas na to, ze Rosjanie potraktuja samolot prezydenta jak dyplomatow bedacych quasi oficjalnymi przedstawicielami wywiadow. Albo, ze – inaczej niz ZSRR z tym koreanskim samolotem pasazerskim – pogodza sie z takim szpiegostwem przypominajac sobie wlasne, analogiczne dzialania.

    Gdyby prezydent to akceptowal, to ryzyko byloby i tak ponizej jego akcji na prosbe USA w Gruzji, a biorac pod uwage przemozne wplywy CIA w Polsce byloby to byc moze nawet rozsadne.

    Co do tych plyt, to nie czytal Pan uwaznie. Zaklada sie, ze zniszczone beda tylko te trafione bezposrednio, ale inne tylko zostana wyrwane z pasa. Poniewaz sa to duze plyty nie musza byc tak laczone z podlozem jak Pan tego oczekuje. Wojsko nie oczekuje tez czegos takiego co Pan – wojsku wystarczy, ze szybko i prowizorycznie naprawi na np. piec godzin ten pas, tak by wyladowac mogly transportowce, ktorym chybotliwe plyty nie przeszkadzaja. Gdyby nie bylo segmentowania pasa, to bomba podmuchem niszczylaby pas w o wiele wiekszym promieniu. Nawet jesli czesc plyt bylaby polamana, to mozna te kawalki zespoic szybko zastygajaca, specjalna masa cementopodobna. Zdaje sie zona Kwasniewskigo powiadala, ze niektore z tych plyt w Smolensku chyboca pod kolami samolotu.

    Dzieki za potwierdzenie i rozwiniecie mojej argumentacji.

  267. do absolwent pisze: 2010-05-28 o godz. 11:59
    To było o Jerzym Pruskim, absolwencie! To Jerzego Pruskiego TO wymienił wśród swoich faworytów. Przyznałem, że to dobry kandydat tylko trudniej go wybrać i do tego bez korzyści politycznych.
    Mamy te same Google, tylko czasami jesteśmy roztargnieni.
    Pozdrawiam

  268. Lamentujacym nad nieprzestrzeganiem prodecur przez polskich pilotow oraz nad stanem upadku cywilizacyjnego polskiego lotnictwa proponuje zapoznanie sie z materialem wyemitowanym we wtorek przez amerykanska telewizje publiczna PBS w ramach cyklu programow pod wspolnym tytulem „FRONTLINE”.

    Jak to sie robi w Ameryce:

    http://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/flyingcheap/etc/synopsis.html

    Pozdrawiam.

  269. absolwent pisze: 2010-05-28 o godz. 11:49

    „Piotr Kraczkowski 8.37
    My tu na Blogu mamy pilota oblatywacza wszystkich mozliwych Tupolewów, Boeingów i Airbusów oraz F16, Pana Kleofasa, który ma w jednym palcu wszystkie tajemnice pilotażu (…). Ale nawet Pan Kleofas nie napisał takiej bzdury, ze nie ma róznicy miedzy Embraerem 175 a Tu 154M. i można ćwiczyć na symulatorze w Zurichu lądowanie na promie Atlantis.
    Równie dobrze mozna ćwiczyć lądowania Tupolewem czy Ił 62 na symulatorze Cessny .

    1. Panskie zalozenie, ze im lepszy ekspert tym wiekszych bzdur mozna po nim oczekiwac jest nielogiczne.
    2. Nie napisalem tego, co Pan z mojej wypowiedzi wnioskuje. Pan Kleofas na pewno potwierdzi, ze tak jak zaklada sie, ze Pan i inni obywatele ocenia na podstawie narracji mediow stopien trudnosci z jaka mieli wtedy doczynienia piloci, to sami piloci majac z ta sytuacja bezposrednio doczynienia i nie bedac laikami, o wiele lepiej niz czytelnicy gazet ocenia owa sytuacje.
    3. Czesc doswiadczenia pilotow daje sie zastosowac tylko na jednym typie samolotow. Znaczna czesc tego doswiadczenia pilot moze wykorzystac na wielu samolotach. Doswiadczenie z pilotazu i symulacji sytuacji ze Smolenska (mgla itp.) mozna wykorzystac na kazdym typie samolotu w zakresie poprawnej oceny jej niebezpieczenstwa, znaczenia roznych instrumentow itp. Innercje ciezaru Tupolewa znali piloci w stopniu wysmienitym.
    4. Prosze sobie przypomniec, ze zamachowcy z 911 byli oficjalnie nedznymi pilotami na malych samolotach, ale troche treningu na symulatorze Boeinga Micorsoftu pozwolilo im na trafienie budynkow, choc to bardzo trudne, bo Boeingi tez maja inercje tankowca i oczekiwac by mozna raczej, ze przeleca obok. To przyklad jak nawet kiepsciutka umiejetnosc na jednym samolocie ulatwia nawet pierwszy lot na samolocie zupelnie innej klasy – samolot, to samolot, rower, to rower…

  270. Artur (05-27 o godz. 20:41)

    „Polnische Wirtschaft” – spopularyzowane przez Gospodarza, także w felietonie, gdzie użył go chyba z 10 razy – ma różne znaczenia. Mnie w tym wypadku chodziło o niski poziom aktywizacji zawodowej w Polsce, czyli ogromny rozmair swoistej „klasy próżniaczej”, często żyjącej z zapomogi unijnej i krajowej. Prezes PiS chciałby ją wzmocnić, przy okazji swoją polityczną pozycję. Dla mnie PiS jest w bliskim związku z „PW” w różnych jego odmianach.

    Niemniej, jak wskazuje NYTimes:
    http://www.nytimes.com/interactive/2010/04/06/business/global/european-debt-map.html?ref=global
    w porównaniu z Czechami i Słowacją, bo Węgrzy są w tyle pod tym względem, mimo że mamy niewiele większy dług i deficyt (51% i 7,1% PKB) wobec Czech (35% i 5,9%), Słowacji z walutą euro (36% i 6,8%), to jednak nasze długoterminowe stopy procentowe są znacząco wyższe – o 2 punkty procentowe. To zwieksza koszt obsługi długu publicznego, jak i koszt kredytów dla biznesu i konsumentów w kraju. To jest dowodem niższego zaufania dla stabilności polskich finansów – co mnie smuci.
    Pozdrawiam

  271. # the mentor pisze: 2010-05-28 o godz. 10:28

    „Koles przywolal kolesia i zaofiarowal posadke na koszt podatkowicza. A przeciez zgodnie z zasadami ktore Belka popiera powinien byc konkurs/przetarg, konkurencja i nie tylko z Polski, swiatowa konkurencja. Knadydat spelniajacy wymogi i NAJTANSZY powinien dostac te nominacje. Wiac jak politycy manipuluja, wolny rynek tylko dla firm i rynku pracy a dla siebie monopol i protekcja.”

    Opisal pan jak dziala pozorujacy demokracje system oligarchiczny: wynagrodzenie i wartosc pracy sa w nim dla elity kwestia posiadanej wladzy, czyli kwestia uznaniowa – „laska panska na pstrym koniu jezdzi.” W efekcie obywatele dostaja mniej, a oligarchowie przyznaja sobie wiecej i uwazaja jeszce, ze dzialaja dla dobra ogolu. Mozna by rzec, ze obywatele sami finansuja srodki swego oglupiania. Rynek jest jednak na tyle wydajny, ze i im sie (przede wszystkim materialnie) lepiej powodzi, niz w ZSRR – iluzja demokracji jest tez o wiele doskonalsza.

  272. stasieku (05-27 o godz. 19:10)

    Skoro Marek Belka nie jest lewicowy to nie ma sprawy. Zdaje mi się, że Komorowski słusznie zamierza zakończyć sprawę tego wakatu wcześniej niż później, i najpierw podał PSL dwóch kandydatów, media nie podają nazwisk, ale jednym z nich musiał być Pruski, i zostali oni z miejsca odrzuceni, to widać taki jest proceder polityczny. Nie ma na to rady, jak się nie ma większości wszystko, dosłownie wszystko musi być negocjowane.

    Kandydat Belka ma jeszcze tę niebagatelną zaletę, że jest znany w światowych kręgach urzędniczych i handlarskich, a to może zwiększyć zaufanie rynków do polskiego długu i polityki pieniężnej, co oczywiście jest z korzyścią dla kraju.

    I jak tu się ze Stasieku zgadzać, aby się nie zgadzać?

    NB, obaj Belka i Pruski pochodzą z tej samej szkoły, z tzw. „łódzkiego środowiska ekonomicznego” Jana Mujżela i innych.

  273. 27 stycznia
    Mariusz Handzlik do Radosława Sikorskiego: Szanowny Panie Ministrze. Uprzejmie informuję, że w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą mordu polskich jeńców wojennych w lesie katyńskim, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Lech Kaczyński planuje oddać hołd ofiarom na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu.

    WARTO ZWROCIC UWAGE NA DATE – dotyczy to wyjazdu juz ustalonego przez Komitet Obchodow dnia 10 kwietnia..

    Jezeli Pan Passent pisze;
    „Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że jedną z przyczyn katastrofy była wojna na górze.”

    To kto ja zaczal w wypadku obchodow Katynskich?
    Putin?
    Tusk czy Kaczynski?

  274. Piotr Kraczkowski
    W pelni honoruje Pana namietna obrone swoich kolegow lotnikow.
    Nie jestem specjalistom w technicznym, sprawnosciowym wyszkoleniu pilotow. Mialem na mysli ich mentalne i psychiczne przygotowanie do odpowiedzialnego zawodu. Niestety tam gdzie skutek, tam tez musi byc jakas przyczyna. Z dotychczas ujawnionych nam wynikow dochodzenia wynika, ze samolot w momencie wypadku byl sprawny technicznie. Wszystko wskazuje na to, ze przyczyna Katastrofy byla brawura pilotow, dzialajacych pod naciskiem swoich posrednich, a moze tez bezposrednich przelozonych. Piszac o deficytach w wyszkoleniu pilotow, mialem na mysli psychiczna umiejetnosc przeciwstawienia takim naciskom.
    Pana przedwczesne i zapobiegliwe oskarzenie strony rosyjskiej o falszowanie zapisu czarnych skrzynek, pozostaje zwyklym pomowieniem, chyba ze ma Pan dowody potwierdzajace Pana teze.
    Mysle, ze najlepiej zrozumial obecna sytuacje A.Falicz, ktorego przyczyny katastrofy smolenskiej zupelnie juz nie interesuja i ktory cala sila swojego gietkiego piora proboje podbudowac teze Macierewicza, ze smolenski lot Prezydenta byl pulapka.
    Pozostaje tylko pytanie; Kto mialby ta pulapke na slabego niepopularnego i odchodzacego Prezydenta zasadzic ?
    Obojetnie jak smutnie i tragicznie to brzmi, jedynom osoba, ktora skorzystala z smierci Prezydenta jest jego brat.
    Kain: „Gdzie jest twoj bra, Abel?”

  275. Pan Andrzej Falicz 5-27 20.57

    Jak sie maja majtki Szanownych Mragowianek do wycieku ropy i RadiaZet ? Dzieki Pana ekspertyzie mniemam, ze calkiem dobrze. Ropa – dzis sie okaze. A RadioZet jest do dupy. Pani Olejnik zaprosila wczoraj gen.Czempinskiego ale transmisji nima. Jest za to mjr Ireneusz Wolinski w Gazecie i ekspert Klich, i obaj wskazuja na totalna degrengolade w lotnictwie wojskowym. Dokladaja relacje eksperta Hypkiego. Tylko cytowac i zamykac, ze kraj nierzadem stoi. Od pomowienia o ten nierzad Pan Falicz wybrania sie czystymi rzekomo majtkami Mragowianek przed trzydziestu laty. Wierze Mu. Ale – czy te Majtki zbawia kraj ? Trzeba by rekonstrukcji calego przemyslu… Moze wtedy bylyby Procedury, Zaufanie i Porzadek ? Przecie o to mi szlo w moim wpisie. Ale – Pan Falicz woli majtki. Zgoda. I zmieniamy stosownie tytul felietonu red.Passenta. „Gdy majtki opadna !” A ciekawskich, jak Pan minister Lawrow, beda setki !

  276. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Cos mi sie wydaja, ze obecna wladza (PO + ) zaczyna jezdzi po bandzie i to bez trzymanki .

    „Coś co jest genialne przede wszystkim musi być odważne, sięgające dalej niż teraźniejszość, no i rzecz jasna stać jak najdalej od głupoty. Usłyszałem o tym pomyśle w radiu, jechałem akurat z dzieckiem (…) ale po pierwsze tyle Tusk da nie wiadomo skąd dla tych co sobie kupili działki przy ruczajach, po zaniżonych stawkach powodziowych i „zapomnieli” się ubezpieczyć i proszę nie mieszać do tego ludzi, którzy przeżyli autentyczną tragedię, bez ich winy, po drugie takie śmieszne pieniądze to minister Klich znalazł do wtorku (…) się sprawy w Polsce mają, jeśli nawet komuś uda się powiedzieć i zaproponować genialnego, stada głupków puknie się w czoła i zaleje Internet swoimi „analizami” i dowcipami.” Na ja itd… http://kontrowersje.net/tresc/juz_wszystko_jasne_donald_tusk_7_kwietnia_byl_w_kabinie_tupolewa_i_wywieral_presje_na_pilotow

  277. Odpowiada mi teza, że wyprawa Smoleńska ś.p. Prezydenta była pułapką. Mam nawet wrażenia, że sam ją wymyśliłem, kto wie, może jeszcze przed 10 kwietnia. Pułapki jak wiadomo, ktoś zastawia, i ktoś inny w nie wchodzi.

    Oto Premier Wilczy Wzrok (dziedzictwo Wehrmachtu i związki z Dzikim Zachodem) najpierw szanse na reelekcję Prezydentowi niecnie odbiera, partię jego ukochanego brata niszczy w wyborach, a potem jeszcze bardziej słupki popularności jej dołuje, z Rosją podejmuje szeroki dialog (który Prezes pryncypialnie odrzuca), Prezesowi wszelkie dobre imię odbiera (co pokutuje dotąd), zwiększając przez to konieczność reelekcji Prezydenta, stawia w ten sposób Prezydenta w sytuacji jak mówią nie bez powodu between a rock and a hard place. Ma do wyboru, albo zrezygnować z kandydowania, lub – co na jedno wychodzi – próbować coś jeszcze ugrać tradycyjną metodą, ale bez większych szans – żeby nie powiedzieć ŻADNYCH SZANS, bo wszelkie tradycyjne metody jak dotąd nie dają rezultatu w konfrontacji z Wilczym Wzrokiem, jego niechęcią i podstępem. Albo – i tu jest ta zastawiona pułapka – za wszelkę cenę, polecieć do Smoleńska, nie wziąć pod uwagę warunków pogodowych i wyposażenia lotniska, do czego (tego niedbalstwa) Wilczy Wzrok się przyczynił, bo wepchnął Prezydentowi do kancelarii osoby o słabej psychice (ale wysokim patriotyźmie), i one pod presją sytuacji i tych spadających słupków przestały mysleć o drobnych sprawach, jak zabezpieczenie lotu i o wszelkich ewentualnościach harmonogramowow-logistycznych, zresztą sam Prezydent się spóźnił, aby wszelkie szanse zdążenia na czas ograniczyć, oczywiście w zdenerwowaniu spowodowanym przez Wilczy Wzrok … i nawet polec, pamiętajmy – NAJWAŻNIEJSZA JEST POLSKA. Więc kto ma krew na rękach?

    Różne są historie wojen na górze w ostatnim 20-leciu. Ta jest historią bajkową, zaczynającą się w Zapiecku, o ile dobrze pamiętam.

  278. Szanowny Panie TJ (wpis z 2010-05-28 o godz. 12:58)
    Bardzo cenię Pańską obecność na blogu.
    W wyliczance możliwości reakcji Premiera Tuska na zaproszenie Premiera Putina brakuje mi innych wariantów.
    Mógł np. odpowiedzieć, że „dziękujemy bardzo za zaproszenie, będziemy tam całą delegacją z Panem Prezydentem RP na czele”.
    Wówczas Pan Putin miałby kłopot.
    Tak się nie stało. Pan Putin jako dobry szachista przewidział reakcję Premiera Tuska i że do tego będzie się cieszył jak dziecko we mgle, że Jego tylko zaproszono i że kogoś „wykiwał”.
    Reakcja Polskiego Premiera była prosta, jak Pańska wyliczanka.
    Dalej Pan Putin jako dobry judoka wykorzystał tylko energię przeciwnika.
    Widać że piłka nożna tak nie rozwija jak szachy i judo.
    Strona Rosyjska wiedziała, że „kiwka w lewo, kiwka w prawo” to są szczyty intelektualne czynnego piłkarza Premiera Tuska.
    Założyli, że nie poprosi o kilka minut przerwy w rozmowie i że nie zadzwoni podczas niej do Pałacu Prezydenckiego z zapytaniem: LECIMY RAZEM, bo ONI chcą abyśmy Katyń rozegrali przeciwko sobie?
    Dalej to już mogły być działania i wystąpić mogły zdarzenia niezależne od zamiarów wszelkich polityków w Rosji i Polsce.
    W Pana poprzednim wpisie ( z godz. 12.14) jest mała nieścisłość. Rozpoznawcze samoloty bezzałogowe (bodajże Predator) mogą też przenosić rakiety samonaprowadzające się na wskazany przez operatora (z ziemi) cel, co nasi sojusznicy przetestowali już na talibach w Afganistanie.
    Pozdrawiam z akurat słonecznego Krakowa

  279. Stomma w ostatnim felietonie zadał kapitalne pytanie:
    Jeżeli istnieje „patriotyzm genetyczny” to gdzie pracują obecnie potomkowie szmalcowników, donosicieli, agentów?
    Może w IPN? może powinni się ci panowie sami zlustrować?
    auto -da -fe niewykluczone, choć anachroniczne, samokrytyka? czy inna możliwość?

  280. 1. Andrzej Falicz pisze:
    2010-05-28 o godz. 15:11
    ” -dotyczy to wyjazdu juz ustalonego przez Komitet Obchodow dnia 10 kwietnia..
    Jezeli Pan Passent pisze;
    “Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że jedną z przyczyn katastrofy była wojna na górze.”
    To kto ja zaczal w wypadku obchodow Katynskich?
    Putin?
    Tusk czy Kaczynski?”

    Mój komentarz

    Datę polskich obchodów rocznicy w Katyniu ustalono na 10 kwietnia.
    Nigdzie nie było powiedziane, ani ustalone oficjalnie, na sicher, że Tusk pojedzie 10 kwietnia do Katynia.
    Wojnę na górze zaczął Kaczyński 4 lutego 2010 roku, gdy po zaproszeniu Tuska przez Putina na 7 kwietnia do Katynia, jako nie zaproszony oglosił zamiar dołączenia do delegacji na 7 kwietnia jako jej przewodniczący.

    Putin nie chciał zaprosić Kaczyńskiego.

    Tusk mógł się odwrócić plecami do Putina, ale tego nie zrobił. I słusznie.

    Pzdr, TJ

  281. Piotr Kraczkowski 14.43
    Pańska kompetencja w dziedzinie szpiegostwa i jakości betonowych płyt na lotnisku w Smoleńsku jest porazająca. Albo jest Pan szpiegiem-instruktorem albo betoniarzem ?. Pisze Pan także „nie wiemy czy Rosjanie nie eksperymentuja na tym lotnisku z obroną elektroniczną”
    Nie wiemy także czy Rosjanie nie sa kosmitami, latają przy pomocy spodków, a zrobić mgłe na pasie startowym to dla nich pikuś, więc taką ewentualnośc też warto rozważyć.
    Bardzo interesuująca jest też informacja od pani Kwaśniewskiej, która podobno powiedziła ze płyty na lotnisku chybocą.
    Polscy piloci tego nie zgłaszali, ale wiadomo juz że sa kiepsko wyszkoleni i nie maja kobiecej intucji. Nalezy tez sprawdzić czy mogli te płyty ustawić pionowo.
    Jeżeli chodzi o pilotów z Boeingów 9/11 to wiadomo ze kiepskiemu pilotowi łatwiej jest rozbić samolot, niz bezpiecznie wylądować, ale idea jednego symulatora dla wszystkich samolotów w Windowsach XP jest tak odkrywcza, że warto by ją pan opatentował.
    Dałoby to kolosalne oszczedności wszystkim liniom lotniczym, a właściciel patentu zostałby miliarderem.
    Pytanie tylko dlaczego piloci Tu 154MLUX nie korzystali z rosyjskiego symulatora TU154, skoro i tak „wsio ryba „, lecz ćwiczyli na Embraerze ?
    Ja wiem, ale nie powiem.

  282. Errata: Nalezy też sprawdzić czy Rosjanie mogli te płyty ustawić pionowo”

  283. Czytam felieton pt. „Państwo to my” (POLITYKA 22, s. 104), słowo za słowem, sprawdzam ile razy padło „polnische Wirtschaft”, każdy pretekst jest dobry, nieprawdaż? oczy męczę i sprawdzam ponownie – padło TRZY RAZY: w 4., 6. i 7. akapicie. Ani razu – nawiasem mówiąc – nie wspomina autor o degrengoladzie państwa, ani fraza procesy gnilne nie pada, nawet na zwykłe gnicie sie nie powołuje. Jest co prawda w pewnym sensie ideologizująco-polityczne zestawienie: „coraz bogatsze społeczeństwo” i „tanie państwo”, no i na zakończenie wystepuje premier Jaroszewicz – tutaj dodam od siebie, bo przeczytanie każdy dobrego felietonu trzeba kwitować jakąś myślą od siebie – premier Jaroszewicz, co rządził silnym państwem, w którym Polacy mieli żyć dostatniej.

    To wszystko na marginesie. Osobiście germańskiego „polnische Wirtschaft” już nie biorę tak głęboko do serca. I tak lepiej wypadamy, w oczach germańskich, niż Grecy (chociaż staroztynymi filozofami poszczycić się nie możemy), niż Włosi (choć nasza opera jest bardzo mikra), czy mieszkańcy półwyspu iberyjskiego, kudy naszym plażom i szynkom do ichnich. A oni wszyscy nie doświadczyli sowieckiego systemu, nie wyzwolili się i nie transformowali. Oczywiście nad zapóźnieniem cywizacyjnym musimy mocno popracować, jest ono faktem społecznym i kulturowaym. Ale realistycznie patrząc, Polska 20 lat temu wyszła z ustroju, który centralnie planował, przyspieszoną industrializacje przeprowadził, rygorów norm pracy przestrzegał, choć sami wiemy jaka to była fikcja, a teraz okres przejścia do „chaosu kapitalizmu” nie był czasem sprzyjającym skupieniu się na procedurach, porządkach kulturowych, ładzie prawnym, przewidywalności zachowań urzędników i obywateli, patrzeniu wnikliwie wprzód (a nie ciągle do tyłu). Aczkolwiek powinien, i był, bo są osiągnięcia, np. w regulacji systemu bankowego i wiele innych przykładów. LOT wcale nie jest złą firmą, ani pod względem bezpieczeństwa, ani jakości obsługi. Lotnictwa rządowego w specjalnym pułku niestety nie modernizowano z powodów raczej populistycznych, wydawano pieniądze na utrzymanie związkowców w firmach państwowych, w KRUS na zamożnych rolników, na wyśrubowane przywileje emerytalne (jak w Grecji). Pamiętajmy, kariera pilota wojskowego z doświadczeniem na Tu-154 to ślepy i nisko płatny zaułek.

    Gdy sprawy transformacji jakoś się ustatkowały, gdy Polska obok biało-czerwonej zawiesiła gwieździstą flagę, wtedy z nienacka władzę schwyć Kaczyński. Bo mógł, bo gospodarka rosła, finanse były stabile, premier Belka zostawił grubą rezerwę (wystarczyła zdaje mi się na becikowe), naród wybrał spokojną konsumpcję (wreszcie!) i oddał stery w ręce rzecznika państwa silnego (i coraz droższego), uporządkowanego, schierachizowanego i penetrującego sfery złych Polaków. Jakże złudne to było. Teraz przyszło ten stracony czas odzyskiwać. Wszak kaczyzm, jak sami widzimy, nawet w przytoczonym reportażu z roku 2007 o dniu pracy premiera, za naczelną zasade miał emocjonalne, moralne motywacje i improwizację. Typowa polską kiepską improwizację. Niechęć do budowy stabilnej słuzby cywilnej, do odpopulizowania polityki, do włączenia wszystkich obywateli, oddania im inicjatywy, skupienia się na porządkowaniu prawa i instytucji, na spokojnej organicznej walce z niedomaganiami i korupcją, a nie metodami politycznymi, szafami Lesiaka, lustracją, radiomaryjną demagogią. Tego większość już nie chce. Albowiem śmiem twierdzić, polnische Wirtschaft to nie jest to co Polacy dostają z mlekiem matki. A jeśli tak, to chcą się z efektów tej strawy jak najszybciej wyzwolić.

  284. do telegraphic observer 2010-05-28 o godz. 15:05
    W czasach burzy i naporu śp. Jan Mujżel jeździł po firmach i zachęcał do „kapitalizmu pracowniczego”, który zwykle dawał d..y po jakimś czasie.

    O rany, właśnie Pawlak powiedział, że szukają dla Belki posady, bo skończył mu się kontrakt zagraniczny. To obrzydliwa insynuacja, nóż się otwiera. Ten PSL zawsze okropny.
    Właśnie siedzi w TVN G. Kołodko (faworyt Pawlaka) i komentuje. Daje Belce dobra opinię a sam mówi, że ne ma zaim na tą posadę. Poczułem ulgę…

    Wklejam tekst i patrzę w telewizor.
    Do następnego!

  285. Kleofas pisze:

    2010-05-27 o godz. 19:02

    „…Tym w Moragu bedzie latwiej. Od rana beda widziec jak chlopaki z M16 w lapach zapieprzaja cztery mile kazdego dnia. Jak traktuja Kazdego, nie tylko panienki na drazku. A Panienki ciagna pewno do tego Moraga ze wszystkich okolicznych wsi. Poki co gospodynie wziely sie za mycie okien. Dojda do majtek; nie ma watpliwosci….”

    Chcialbym niesmialo zwrocic uwage, ze o majtkach Moragowianek zaczal Pan Kleofas.
    Ja poniewaz spedzilem w Moragu 12 miesiecy broniac nasza ludowa ojczyzne przed zakusami imperialistow na ten temat mam wydaje mi sie wiedze w przeciwienstwie do Kleofasa z pierwszej reki… a poniewaz spedzilem jakis czas w Ameryce wiec moge sie na ten temat wypowiadac z pelna odpowiedzialnoscia.

  286. TO 15.05 pisze”Kandydat Belka ma jeszcze tę niebagatelną zaletę, że jest znany w światowych kręgach urzędniczych i handlarskich, a to może zwiększyć zaufanie rynków do polskiego długu i polityki pieniężnej, co oczywiście jest z korzyścią dla kraju.” W tym kontekscie należy przypomnieć znajomość z Paulem Bremerem w Iraku. Bremer z razem z nim Belka są odpowiedzialni za największy szaber w stuleciu, gigantyczne złodziejstwo, korupcję i zniszczenie kraju łącznie z rozkradzeniem bezcennych zbiorów sztuki i zabytków kultury światowej. Bremera posądza się o miliardy dolarów łupu, a o Belce lepiej nie mówić. Każdy by chciał mieć takie kontakty. Może to kiedyś opiszą i osądzą.

  287. Dawno nie czytałam wypowiedzi Pana Passenta.Dobrze,że dzisiaj tu zajrzałam.Zgadzam się z Autorem.Dzięki,że nie jestem sama w mych odczuciach o stanie naszej polskiej sceny politycznej.

  288. telegraphic observer pisze:

    2010-05-28 o godz. 16:57
    Odpowiada mi teza, że wyprawa Smoleńska ś.p. Prezydenta była pułapką.

    Nie mysle zeby katastrofa byla pulapka spiskiem zamachem.
    Wystarczy to co sie dzieje dzis wokol tej katatrofy.
    To prawdziwa ohyda bez jakichkolwiek granic przyzwoitosci.
    Dla mnie symbolem tego jest radosny chichot pseudoelit intelektualnych witajacych Palikota w zerowkach kpiacego z Jaroslawa za „przemiane”.
    Czy ktos moze z cala odpowiedzialnoscia ocenic tragedie utraty brata, blizniaka, z ktorym spedzilo sie praktycznie zycia od kolyski?
    Tragedie utraty wszystkich najblizszych wspolpracownikow.

    Bartoszewski wysmiewajacy Jaroslawa jako starego bezdzietnego kawalera – w pare tygodni po utracie wlasnie tej rodziny…
    Jak malo maja kultury te nasze elity.
    Bartoszewskiemu nie pszyszlo by do glowy by zwrocic uwage Angelii Merkel braki wynikajace z bezdzietnosci… przeciez to takie prowincjonalne, beznadziejne i prymitywnie nie-europejskie.
    Kawalerem i bezdzietnym mozna byc rowniez nie ze swego wyboru – nie ma roznicy miedzy atakiem Bartoszewskiego a wybrykami antysemitow lub homofobow. Jezeli to ma byc autorytet i wzor to
    nie ma co plakac nad PiS-em nalezy plakac nad poziomem „nowoczesnego” PO i jego intelektualno-kulturowego zaplecza.
    To ono wyznacza prawdziwa zasciankowsc naszego zapyzialego kraju.

  289. TJ pisze:
    „Wojnę na górze zaczął Kaczyński 4 lutego 2010 roku, gdy po zaproszeniu Tuska przez Putina na 7 kwietnia do Katynia, jako nie zaproszony oglosił zamiar dołączenia do delegacji na 7 kwietnia jako jej przewodniczący.”

    Prosze to udowodnic kiedy Prezydent to powiedzial.

    nie polecial 7 tylko tak jak zawsze bylo planowane przed telefonem Putina do Tuska 10 kwietnia.

    A Tusk uznal wlasnego prezydenta za mniej waznego niz premiera Rosji Putina.
    To jest wlasnie sranie we wlasne gniazdo.

    Nie dlugo inne kraje beda wybierac sobie partie polskie z jakimi chca rozmawiac – to juz bylo za czasow Katarzyny Wielkiej.

    Prawdziwa normalizacja z Rosja nie jest i nie moze byc budowana na takiej zasadzie tym bardziej, ze oprocz gestow nie ma ZADNYCH ISTOTNYCH CZYNOW.

  290. 4 mara 2010 roku:
    Kaczyński: Do Katynia wolałbym lecieć z Tuskiem

    „” Prezydent Lech Kaczyński uważa, że byłoby lepiej, gdyby prezydent i premier wzięli wspólnie udział w uroczystościach w Katyniu. Kaczyński zapewnił, że nie jedzie tam, by zaogniać stosunki z Rosją.

    Premier Donald Tusk udaje się na rocznicowe uroczystości do Katynia 7 kwietnia, spotka się tam z premierem Rosji Władimirem Putinem. Prezydent będzie 10 kwietnia przewodniczył w Katyniu obchodom organizowanym przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

    – Ja myślę, że byłoby lepiej, żeby to była wspólna wyprawa prezydenta i premiera, ale jeżeli jest to niemożliwe, to ja jadę w dniu, w którym będą podstawowe uroczystości, a to jest 10 kwietnia – powiedział prezydent Lech Kaczyński.”

  291. 1. spokojny pisze:
    2010-05-28 o godz. 17:01
    „Dalej Pan Putin jako dobry judoka wykorzystał tylko energię przeciwnika.
    Widać że piłka nożna tak nie rozwija jak szachy i judo.
    Strona Rosyjska wiedziała, że „kiwka w lewo, kiwka w prawo” to są szczyty intelektualne czynnego piłkarza Premiera Tuska.
    Założyli, że nie poprosi o kilka minut przerwy w rozmowie i że nie zadzwoni podczas niej do Pałacu Prezydenckiego z zapytaniem: LECIMY RAZEM, bo ONI chcą abyśmy Katyń rozegrali przeciwko sobie?
    Dalej to już mogły być działania i wystąpić mogły zdarzenia niezależne od zamiarów wszelkich polityków w Rosji i Polsce.

    W Pana poprzednim wpisie ( z godz. 12.14) jest mała nieścisłość. Rozpoznawcze samoloty bezzałogowe (bodajże Predator) mogą też przenosić rakiety samonaprowadzające się na wskazany przez operatora (z ziemi) cel, co nasi sojusznicy przetestowali już na talibach w Afganistanie.”

    Mój komentarz:

    Teza o rozgrywaniu przeciwko sobie premiera i prezydenta nie powinna dominować nad interesem politycznym Polski.
    Wyjazd Tuska do Katynia na spotkanie z Putinem był jak najnormalniejszym działaniem osoby odpowiedzialnej z politykę zagraniczną Polski.
    Konstytucja nie udziela prezydentowi kompetencji pierwotnych w tej dziedzinie, misję zagraniczną może mu powierzyć tylko rząd.

    W polityce zagranicznej nie mogą działać dwa niezależne podmioty, a takie były zamiary prezydenta, który chciał stanąć na czele delegacji polskiej z udziałem premiera i jechać na spotkanie z Putinem 7 kwietnia, a nie jak usiłują wmówić obrońcy tezy o „rozgrywaniu” – 10 kwietnia.
    Przewodniczyć delegacji mógł tylko premier, bo on pełni kierowniczą rolę w sprawach dotyczących polityki zagranicznej.

    Pisanie o niesamowitych, wręcz magicznych umiejętnościach rosyjskich oficjeli i podkreślanie głupoty Tuska („kiwka w lewo, kiwka w prawo” to są szczyty intelektualne czynnego piłkarza Premiera Tuska”) jest objawem pewnego samousprawiedliwiającego się kompleksu, który zwykle przeradza się w niemożność często wyrażaną w eleganckiej formie – nie pozwalam. W polityce niemożność jest i będzie uważana za słabość.
    Tusk o tym dobrze wiedział i dlatego np. nie jeździł 14 razy do Litwy, bo te 14 razy pokazałyby niemożność. Człowiek z niemożnością nie ma czego szukac w polityce.

    Jeśli chodzi o samoloty bezzałogowe, to blogowicz Kraczkowski pisał o bombardowaniu pasa startowego, ściśle, nie przez samoloty bezzałogowe, tylko przez „pociski, które są bezzałogowymi samolotami”, co jest zupełnie inną bajką taktyczną niż ściganie talibów.

    Cytat z Kraczkowskiego:

    „Taki pas bedzie atakowany pociskami, ktore sa bezzalogowymi samolotami i bedzie/jest broniony zaklocaniem elektronicznym naprowadzania takich pociskow.”

    Jak widzimy, Kraczkowski pisał o bombardowaniu pasa startowego „pociskami, które są bezzałogowymi samolotami”.
    Takich pocisków-samolotów do bombardowania pasów startowych dzisiaj nie ma żadna armia.
    Pocisk nie może być samolotem i odwrotnie, ponieważ samolot bezzałogowy leci tam, gdzie go operator skieruje i jest wielokrotnego użytku. Pocisk jest urządzeniem jednorazowym i leci wyznaczoną uprzednio trajektorią, a przed celem naprowadza się nań wg softu, który niesie w sobie.

    Przy okazji nadmienię, że pasy startowe nie są zbudowane z płyt, które widzimy na zewnątrz. Te zewnętrzne, to jest warstwa najbardziej narażona na różnego rodzaju naprężenia (głównie termiczne) dlatego mają stosunkowo małe wymiary. Płyta startowa jest wielowarstwowa, ma grubość ponad pół metra i warstwy podłożowe sa podzielone na większe płyty.
    Podmuch największej bomby nie jest w stanie rozrzucić płyt, jak deski na budowie. Jest możliwa prowizoryczna naprawa pasów w czasie wojny, ale bez wykorzystanie tych rozproszonych podmuchem płyt.

    Pzdr, TJ

  292. Tematy ułożenia (bądź nie ułożenia) płyt lotniskowych oraz higieny majtek damskich w Mrągowie są rzecz jasna frapujące. Lecz mnie bardziej fascynowało by kolekcjonowanie kapeluszy. Film „Nieznośna lekkość bytu” niepostrzeżenie przychodzi na myśl, Sabina, Teresa, Tomasz …

    Szanowny Spokojny (05-28 o godz. 17:01) buja w obłokach, moim zdaniem, nad krakowskimi Błoniami. Celem polskiej polityki zagranicznej było uznanie przez Rosję zbrodni katyńskiej w całej rozciagłości, innymi słowy, postęp na tym odcinku bez wyłamywania Putinowi i Miedwiediewowi rąk w stawach, co nie spodobałoby się Europie i USA. Ten cel Tusk osiągnął wbrew wszystkim kłodom rzucanym przez obu Kaczyńskich, jak na przykład prezydenta niemożność podjęcia rozmowy z Putinem, krytyka prezesa n.t przyjazdu Putina na Westerplatte. Więc w toczącej się ciągle wojnie na górze z oparciem się o TK o to ile rozbieżnych linii ma Polska prowadzić i występować na arenie międzynarodowej – jedną (rządową) czy dwie (rządową i opozycyjną), Tuska rola była wiodąca. Jeśli uznał, że obecność prezydenta 7 kwietnia w Katyniu nie jest pożądana, bo zacznie się on śmiać w niewłaściwym momencie, gdy Tusk powie coś do Putina po rosyjsku, albo wepchnie się między Putina i Tuska w środku zdania, albo przywiezie wieniec w bardziej biało-czerwonych barwach i przestawi go na njbardziej widoczne miejsce, wygłosi swoje przemówienie – matkę wszystkich przemówień, o którym PiSowscy agitatorzy w kraju będą peany wznosić, a Putina gnoić, Tuska przedstawiając jako kapciowego KGB … podczas gdy polityka, którą skutecznie uprawia Tusk nie oglądając się na pomrukiwania PiS, jest ważniejsza. Podobno POLSKA JEST NAJWAŻNIEJSZA, a nie to, czy Prezydent był na obchodach w Katyniu, czy nie. Wszyscy miłośnicy Tuska życzą sobie, aby wreszcie on pokazał pazur, a nawet dokopał, prokuratora nasłał, z urzędu zrzucił itd. Więc gdzie konsekwencja?

    Formalnie premier zaprasza premiera, prezydent w tym czasie – jeśli nie jest denty, nie wpycha się, wszak miał dostać zaproszenie na 9 Maja od Miedwiediewa do Moskwy, czy nawet dostał? Więc o co chodzi? Wygląda na to, z tego co piszą miłośnicy Tuska, że konstytucyjny szef rządu RP ma uzgadniać z prezydentem, czy może sam, bez prezydenta polecieć na zaproszone spotkanie, zaś prezydent ze swej strony po Gruzjach i Azerbajdżanach lata z całą plejadą prezydentów bez politycznego uzgodnienia. To jest właśnie myślenie w stylu „polnische Wirtschaft”, drogi Spokojny.
    TJ, przepraszam, że się wtrąciłem.

    Aha, jeszcze to zakończenie komentarza: „… o Belce lepiej nie mówić. Każdy by chciał mieć takie kontakty. Może to kiedyś opiszą i osądzą”. (05-28 o godz. 20:44)
    Ja szanownego Jasnego Gwinta już sobie osądziłem, opisywać tego nie będę.

    Radosnego i słonecznego weekendu dla wszystkich Blogowiczów, blogiego wypoczynku dla Gospodarza i całego personelu załącza
    T.O.

  293. Ufffff. Ale się uśmiałem, drogi Stasieku, gdy właśnie odsłuchałem sobie z TVN-24 odpowiedzi prof. Kołodki. Bardzo skromny człowiek, a jednocześnie wypowiadający wyważone poglądy.

    Tak czy owak, facet ma wyczucie sytuacji i wie, że na stanowisku prezesa NBP nikt nie zaakceptowałby go, z rynkami finansowymi na czele. Niech on lepiej już zajmie się dociekaniem swoich prawd i opisywaniu ich tym, którzy chcą go czytać.

  294. Rozbawił mnie też Kaczyński w TVP1, ale mniej.

    1. Gdy był premierem, to był najlepszy czas – chyba nie wyjaśnił o co mu chodzi, dla kogo dobry, a jeśli dla Polski, to jak on Kaczyński do tego się przyczynił.

    2. Celem jego prezydentury jest zakończenie wojny polsko-polskiej – zręczne, nie wyjaśnił, że to on ją rozpętał jako prezes PiS i premier.

    3. Jego współpraca z premierem jest możliwa – w innym wywiadzie wskazał na to, że chce robić własną politykę zagraniczną; a gdy premier odrzuci jego pomysły o występowaniu do Rosji o przejęcie śledztwa, to on, konstytucyjny prezydent przyjmie to do wiadomości?

    4. Brat jego (to z wywiadu dla PAPa) po śmierci jest pokazywany zupełnie inaczej, lepiej, życzliwiej, niż przed śmiercią, a z nim jest tak samo, on się nie zmienił, a chce aby ludzie patrzyli na niego „wielowymiarowo” (do tej pory widzieli go płasko), już niemal patrzą, życzeniowo do tego Prezes podchodzi – czy on aby nie planuje jakiejś kolejnej katastrofy? A potem fali ogólnonarodowego współczucia? Czy za wiele sobie wyobraża, myśli że ludzie aby go lepiej dostrzec i ocenić założą jakieś wielowymiarowe okulary.

    ***

    KKRiT na drodze do odwołania. Tusk nierychliwy, ale spolegliwy. Rozmontowuje elementy IV RP jeden po drugim, do czego wzywano go od dawna na tym blogu, bez wojny polsko-polskiej i bez brania na siebie ryzyka politycznego, lecz w ramach polityki miłości.

    Tuz polskiego dziennikarstwa, Jacek Żakowski, twierdzi – „Donald Tusk jest niebywałym fenomenem politycznym – takim jak Aleksander Kwaśniewski”. Ale Kwaśniewskiego chyba się tak nie bał.

  295. magrud 13.16
    W tej chwili przerażiła mnie myśl że BYC MOZE trzeba było rozwalić Tupolewa, żebu wreszcie kupić bez przetargu te Embraery 175 ????
    To dopiero byłby SUPERSPISEK !!!!

  296. # Bywalec 2 pisze: 2010-05-28 o godz. 15:19
    P. Kraczkowski „W pelni honoruje Pana namietna obrone swoich kolegow lotnikow.” „Pana przedwczesne i zapobiegliwe oskarzenie strony rosyjskiej o falszowanie zapisu czarnych skrzynek, pozostaje zwyklym pomowieniem, chyba ze ma Pan dowody potwierdzajace Pana teze.”
    Panski zarzut bylby wiarygodniejszy, gdyby Pan sam nie zarzucal mi przedwczesnie egoistycznej motywacji jako „koledze lotnikow” – nie mam ani „kolegow lotnikow” ani nic wspolnego z lotnictwem. Chodzi mi o demokracje. W demokracji takze ci, ktorzy nie maja racji, ktorzy sie myla, maja dla wspolnego dobra olbrzymie zaslugi, poniewaz umozliwiaja autentyczna dyskusje i zrozumienie problemow.

    Panski zarzut „oskarzania strony rosyjskiej” jest o tyle zabawny, ze np. na portalu Gazety Polskiej moje demokratyczne wypowiedzi zostaly odczytane jako pozbawiona „dowodu” obrona „strony rosyjskiej”:
    „P. Kraczkowski – niezalezna.pl jest portalem niezależnym od ambasady rosyjskiej, zapraszam na jej strony. Tam teksty o miłości polsko-rosyjskiej będą mile widziane, u nas nie. Nie jesteśmy tubą Rosji lecz głosem niepodległej Polski.”
    http://niezalezna.pl/blog/show/id/2615

    W dodatku moja hipoteza w tym watku oznacza wypadek: Tupolew chcial cos tam wyszpiegowac, jakies tam fale wysylal, i albo sam zaklocil przez to swa wlasna nawigacje, albo rosyjskie zaklocanie polskich szpiegowskich fal ja niechcacy zaklocilo. Poszlaki:
    1. Nie jest mozliwym, by BOR nie wiedzial, ze emailami kraza listy uczestnikow lotu. BOR powinien byl natychmiast zmienic plan tej podrozy – tak by nikt nie mogl przewidziec gdzie bedzie prezydent i co najmniej inaczej rozlozyc wykorzystanie Jaka i Tupolewa. Tymczasem BOR prawdopodobnie sam te listy kolportowal, bo chcial by dotarly one do Rosjan, by wiedzieli oni, ze Tupolew szpieguje zza zywych tarcz i zrezygnowali z niektorych przeciwdzialan (np. dyplomatycznych protestow).
    2. Jesli system obrony elektronicznej Rosjan wlaczyl sie przypadkiem, to tlumaczyloby to awarie elektrowni o 8:39, na ok. 1,5 minuty przed katastrofa o 8:41:06 – przeciecie kabla przez Tupolewa nastapilo zatem po tej awarii elektrowni. Byc moze normalnie system ten nie jest w ten sposob podlaczony do elektrowni.
    3. Rosjanie proponowali na kilka dni przed tym lotem cywilne lotnisko w Briansku, ale Polacy chcieli jednak koniecznie ladowac na smolenskim lotnisku wojskowym, bo chcieli je, i dolot do niego, elektronicznie rozpoznac.
    4. Służba Kontrwywiadu Wojskowego na bieżąco śledziła Tu-154: najważniejsze parametry lotu, bieżące położenie maszyny, jej wysokośc i prędkośc, rozmowy pilotów, ale nie zapobiegla tej panstwowej katastrofie – to formalnie kleska SKW !!! – „Rzeczpospolita” 19-04-2010
    5. „Warto wiedzieć, że samoloty dla rządu i prezydenta są wyposażone w specjalne systemy obronne (objęte ścisłą tajemnicą) oraz łączności, czym różnią się od zwykłych samolotów.” http://www.nie.com.pl/art21369.htm

    Hipoteze tajnej aparatury Tupolewa mozna tez zmodyfikowac: Rosyjski system obrony elektronicznej musialby miec za cel, przekierowywanie cruise missles itp. w ulamku sekundy np. do tego jaru. To musi robic automat, bo chodzi o niezawodnosc, precyzje i szybkosc. Ta mgla 10.04.2010 byla naturalna, ale na miejscu Rosjan budowalbym lotniska na terenach, na ktorych czesto pojawiaja sie naturalne mgly, bo wowczas lotnisko byloby mniej widoczne dla satelitow. Wowczas oplacaloby sie pozorowac naturalne mgly by maskowac jakies tajne prace na lotnisku i w okolicy. Rosjanie pracowali byc moze nad mobilnym systemem, ktory wyprowadzilby w pole sterowane zdalnie rakiety, pociski itp. Taki system moglby byc jeszcze w powijakach i zareagowalby na system nawigacji Tupolewa oszukujac ten system.

    Jeszcze inna odmiana tej hipotezy mowi, ze w Tupolewie Polska zamontowala kupiony gdzies na lewo system nawigacyjny dzialajacy podobnie jak ten w Falconie: „Pilot falcona (…) miałby do dyspozycji m.in. technologię, która, mówiąc w uproszczeniu, pozwala pilotowi widzieć wirtualny obraz lotniska i jego otoczenia mimo chmur i mgły.” http://www.nie.com.pl/art23117.htm
    System ten jednak bylby modyfikacja skradzionego USA systemu naprowadzania cruse missles. Piloci Tupolewa lecieli jak Falconem, czuli sie bezpieczni, ale nie wiedzieli, ze rosyjski system obrony elektronicznej automatycznie rozpoznal ich jako nadlatujacy cruise missle i zafalszowal Tupolewowi jego polozenie, tak by ten jako cruise missle spadl przed lotniskiem w bedacym pulapka na cruise missles (chlonacym ich wybuchy) jarze.

    „(…) Wszystko wskazuje na to, ze przyczyna Katastrofy byla brawura pilotow, dzialajacych pod naciskiem swoich posrednich, a moze tez bezposrednich przelozonych. Piszac o deficytach w wyszkoleniu pilotow, mialem na mysli psychiczna umiejetnosc przeciwstawienia takim naciskom.”
    Zaklada Pan bez dowodu naciski, podatnosc i brawure pilotow, podczas gdy oni czuli sie jak pilot Falcona zupelnie bezpieczni i ostrozni, a probe nacisku skwitowaliby uwaga, ze maja dosc propozycji z lotnictwa cywilnego i rodziny. Gen. Blasik byl u pilotow, bo wspolnie z nimi chcial obserwowac jak dziala ten nowy system nawigacyjny. Patrzac wstecz miejsce gen. Blasika bylo na pewno u boku pilotow, a nie w wygodnym fotelu prominenta – zginal jak pilot ze swymi kolegami-pilotami.

    USA obiecaly Wegrom w 1956, ze przyjda im na pomoc w razie powstania. To samo obiecaly USA w 1991 opozycji irackiej, a potem dostarczyly Husseinowi smiglowce, ktorymi on powstanie tej opozycji zgniotl. USA obiecaly cos prezydentowi Gruzji – bez tego nie probowalby wojny z Rosja. USA obiecaly najwyrazniej cos Kaczynskiemu, by ten bral innych i lecial do Gruzji. Wczesniej skusily USA Polske „wlasna strefa w Iraku” i schlebialy „Nowymi Europejczykami”. Nie jest dziwnym, ze USA chcialyby wyeliminowac rosyjskie i chinskie rakiety atomowe. Bron atomowa uzyly jednak jak dotad tylko USA. USA otaczaja Rosje i Chiny systemem baz i wszystko wskazuje na to, ze chcialyby miec Polsce jako pionka przeciw Rosji i Euro.

    Jesli jest w Polsce gaz lupkowy, to na miejscu USA stawialbym na jedno: Polska nie powinna posiasc nowoczesnych technologii, bo te dalyby jej niezaleznosc, i powinna zuzyc swoj gaz lupkowy nie tylko dla podniesienia stopy zyciowej, ale i by kupowac bron od USA i prowadzic wroga wobec Rosji polityke. To szkodziloby tez i Euro.

    Znany z polityki rozgrywania jednych krajow przeciw innym Z Brzezinski stwierdzil juz w Rzplitej: „Uwazam, iz dla Polski korzystniejsze byloby rozwiazanie, w którym i premier, i prezydent pochodziliby z tych samych stronnictw” – wg Brzezinskiego sytuacja polityczna Polski poprawila sie po Smolensku, a wybory powinien wygrac Komorowski. Uzasadnienie Brzezinskiego jest bardzo powierzchowne: W RFN np. jest regula, ze partia, ktora wystawia kanclerza ma mniejszosc w drugiej izbie parlamentu, ktora musi zatwierdzic kazda ustawe, tak ze opozycja czesto blokuje kanclerza, a moze zawsze go zablokowac, bo ma wiekszosc w tej drugiej izbie.

    Nie jest mozliwym, by USA nie posiadaly pelnej listy i akt osobowych wszystkich polskich agentow. Kto nie wierzy, niech poszuka w Google pod haslem Rosenholtz+Datei – to kartoteka wszystkich agentow bylej NRD, w tym tysiecy w RFN. RFN dostala od USA tylko jej kopie, i to bez najwazniejszych agentow. RFN jest w stosunku do USA o wiele bardziej niezalezna niz Polska.

    Gdyby mial to byc zamach, to Rosja nie mialaby w nim tak naprawde interesu. Interes mialyby wbrew pozorom USA, bo prezydent Kaczynski przy calym swym zaangazowaniu na korzysc USA na pierwszym miejscu postawilby w sprawach krytycznych zawsze Polske, a USA wola w Polsce ludzi poslusznych, ktorzy interes Polski nie beda widzieli na pierwszym miejscu. USA wola w Polsce rzady oligarchii – jak w samych USA, a nie demokracji, jak w UE. PiS oligarchii w Polsce nie chce, PiS chce realizowac w Polsce papieska polityke spoleczna, czyli spoleczna gospodarke rynkowa, co utrudniloby rozgrywanie Polski przeciw Euro i Rosji.

  297. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gdy „wody“ opadną

    Nie wiem czy panstwo przypominacie sobie tego „Europejczyka”?

    Nota bene czesty konsultant pana Daniela Passenta w sprawach zasadniczych
    http://www.polityka.pl/_resource/res/path/b5/8f/b58fc1db-74af-4e15-a486-aacb802087d2_665x665

    Wlasnie POLITYKA poswiecila przebojowemu Europejczykowi sporo miejsca w swojej internetowej witrynie http://www.polityka.pl/swiat/ludzie/1505864,1,dzien-komisarza-lewandowskiego.read

    Otoz jednym z przeboji ktorym w/w „Europejczyk Unijny” utorowal sobie droge do tak wysokiego stanowiska byl jego tzw. slogam/mysl polityczna; „ Niech zdychaja ”.

    Domyslam sie, ze nie musze nikomu na blogowisku przypominac kogo Europejczyk Unijny, p. Janusz Lewandowski, mial na mysli w momencie kiedy formulowal swoje motto polityczne, czyli mysl wiodaca.

    Ze tez zaden „autorytet moralny” – takich w Polsce mamy tez – nie zareagowal, prawda Szanowny Gospodarzu?
    Wie Pann co, p. Andrzej Wajda rowniez nie(?)

    Mowiac szczerze na AW liczylem, na pozostala reszte „autorytetow” nie.
    Ostatnio slyszalem, ze AW chcal oddac zycie za ratowanie jakiejs zielonej doliny. Chcial przywiazac sie lancuchem do drzewa tak samo jak za R. Polanskiego – na ja …

    Post Christum.
    Ciekawe czy budzet EU pod batuta p. J. Lewandowskiego doprowadzi do tego, ze budzet zdechnie i zalamanie ideje dotyczaca Uni Europejskiej?
    Wydaje sie, ze mamy wlasciwego „czlowieka” na wlasciwym miejscu – prawda Szanowny Gospodarzu?
    To byl „panski” pomysl z tym Lewandowskim, inaczej mowiac tikkum olam par exellence

  298. Telegraphic Observer, 23.25. Czyżby początek „procesu gnilnego”? Niewygodne tematy zbywa się jak zwykle impertynencją.

  299. Na moment wczoraj na blogu błysnęło światło /magrud 13.24/ i zgasło, niestety.

  300. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Excuse me …

    Mysle, ze Donald Tusk, gdyby posiadal odrobine honoru, ktorego mu najwyzaznie brakuje i to na calej lini, powinien podac sie do dymisji i to w trybie natychmiastowym jezeli to jest prawda (?) http://news.money.pl/artykul/prezydent;w;katyniu;rosjanie;zdumieni,201,0,598217.html

  301. Piotr Kraczkowski 3.58
    Przyjął pan jako pewnik dwa słuszne założenia: że Polski samolot TU 154M jest samolotem szpiegowskim.
    2. Rosjanie wiedzieli o tym i celowo strącili go przy pomocy systemu obrony elektronicznej.
    W pełni wyjaśnia to cała katastrofe.
    Niestety nie wyjaśnił Pan dlaczego nie wzieto pod uwagę wersji iż Rosjanie sa Kosmitami, co w świetle pańskich dywagacji jest coraz bardziej prawdopodobne.
    Nie zauyważył tez pan, że ten sam Tu154M lądował na tym samym lotnisku 7 kwietnia i mógł je wystarczająco szpiegowsko rozpoznać.

    Równiez wtedy kosmiczny system obrony elektronicznje mógł rozbić Tupolewa jako pocisk cruise, ale kosmici nie dali takiego rozkazu.

    Pozostaje jedna kwestia. Czy wspaniały polski system szpiegowski na pokładzie samolotu działa tylko wtedy gdy leci nim Lech Kaczyński, a wyłacza się, gdy leci Donald Tusk ?
    Po drugie, czy celem zamachu był samolot czy Lech Kaczyński?
    Jeżeli tak, to gdyby pojechał do Rosji pociagiem, razem z rodzinami katyńskimi, wysadzono by pociag ?
    Oczekuję niecierpliwie ostatecznych Pańskich wyjasnien.

  302. Bałwanochwalstwo bezproduktywnej Tuskowej taktyki (b. celne określenie – „kiwka w prawo, kiwka w lewo”) sięga blogowych szczytów absurdu. Wirówka nonsensu nabiera niebezpiecznych obrotów.

    Jak donoszą Gazecie W. jak zawsze najlepiej poinformowane źródła, w Toronto (Kanada) zawiązał się już honorowy komitet obrony bezbronnych myśliwych przed dziką polską zwierzyną łowną.

    Ogłoszono też konkurs na projekt pomnika. Projekt roboczy nosi tytuł – „W hołdzie 3 budrysom – obrońcom Dzikiej Zielonej Wyspy przed faszyzmem”.

    Komisja konkursowa życzy sobie, by na cokole koniecznie był uwidoczniony na pierwszym planie piłkarz z nr 10 na koszulce, w cierniowej koronie króla strzelców na głowie i różańcem rajskich kwiatów powieszonym na szyi, strzelający samobója. Obok myśliwy w bryczesach z szelkami i w kapelusiku z piórkiem, ma składać się do kolejnego niewypału prosto „na komorę”. W tle intelektualista z fryzurą rosochatej wierzby, ma stać w pozie zadumanego filozofa, wsparty o słup wyborczy, w koszulce z napisem „jestem gejem z SLD”. Pod jedną pachą wciśniętą ma mieć makietę transatlantyka, pod drugą – zakrwawiony łeb dzika. W delikatnych dłoniach ma dzierżyć pistolet na wodę sodową i gumową mini-rakietę bez zasilającej baterii z serii woman-patriot. Z kieszeni podobno ma mu wystawać przeterminowany weksel pożyczkowy z nieznanego raju podatkowego, wystawiony samemu sobie dla zmylenia niedorżniętych watah. Projekt pomnika ma być multimedialny. Z głośników ukrytych w cokole sączyć się powinien popowy przebój sezonu znanej pary chałturników: „Po trupach dzików do celu!”.

  303. TJ pisze: 2010-05-28 o godz. 22:56

    **Kraczkowski pisał o bombardowaniu pasa startowego „pociskami, które są bezzałogowymi samolotami”.
    Takich pocisków-samolotów do bombardowania pasów startowych dzisiaj nie ma żadna armia. Pocisk nie może być samolotem i odwrotnie, ponieważ samolot bezzałogowy leci tam, gdzie go operator skieruje i jest wielokrotnego użytku. Pocisk jest urządzeniem jednorazowym i leci wyznaczoną uprzednio trajektorią, a przed celem naprowadza się nań wg softu, który niesie w sobie.**

    Mnie chodzi o to, ze Tupolew mogl byc postrzegany przez domniemana, automatyczna, elektroniczna samoobrone tego lotniska jako pocisk, jako cruse missle. Aby ulatwic zrozumienie tego podalem, ze cruse missle, czy inny podobny pocisk jest w sumie rodzajem samolotu, tylko bezzalogowego. Jesli to co pan uwaza za samolot bezzalogowy zostanie uzyte jednorazowo, jak zalogowe samoloty-kamikadze, to nagle przemieni sie w pocisk? W pewnym sensie wszystko co lata bez zalogi i ma jakis silnik jest samolotem bezzalogowym. Sa rakiety meteorologiczne, ktore wykorzystuje sie wiele razy – spadaja na spadochronie. Ale mniejsza o to, mnie nie chodzilo o klasyfikacje jako taka.

    „Przy okazji nadmienię, że pasy startowe nie są zbudowane z płyt, które widzimy na zewnątrz. Te zewnętrzne, to jest warstwa najbardziej narażona na różnego rodzaju naprężenia (głównie termiczne) dlatego mają stosunkowo małe wymiary. Płyta startowa jest wielowarstwowa, ma grubość ponad pół metra i warstwy podłożowe sa podzielone na większe płyty. (…)”

    Sa transportowce, ktore moga ladowac na szosie, na w miare rownej lace. Czy laka „jest wielowarstwowa, ma grubość ponad pół metra i warstwy podłożowe sa podzielone na większe płyty” ? Ten pas jest zbudowany tak, ze w czasie pokoju funkcjonuje latami jako calosc, ale plyty sa pomyslane na wypadek wojny i szybkiego naprawiania na kilka godzin miedzy ponownymi zniszczeniami, ktore usuwane beda napredce plytami w calosci lub napredce latanymi/laczonymi w calosc kawalkami plyt.
    W sumie chodzi nie o technologiczne szczegoly, lecz o zrozumienie mysli stojacej za takimi lotniskami, bo ma to konsekwencje dla prawdopodobnej automatycznej samoobrony elektronicznej, ktora moglaby w jakims nieszczesliwym lancuchu przypadkow niechcaco zamanipulowac nawigacja Tupolewa.

  304. # absolwent pisze: 2010-05-29 o godz. 11:35

    „Piotr Kraczkowski 3.58 Przyjął pan jako pewnik dwa słuszne założenia: że Polski samolot TU 154M jest samolotem szpiegowskim.
    2. Rosjanie wiedzieli o tym i celowo strącili go przy pomocy systemu obrony elektronicznej.”

    To nie pewnik, lecz tylko jedna z hipotez. Trescia tej hipotezy jest celowe zaklocanie przez Rosjan mozliwych fal szpiegowskich Tupolewa, ale nie ich decyzja, by go stracic. Stracenie nastapiloby wbrew ich woli – gdyby wiedzieli jakie beda skutki ich zagluszania polskich fal, to by z tego zaklocania zrezygnowali.

    „Nie zauyważył tez pan, że ten sam Tu154M lądował na tym samym lotnisku 7 kwietnia i mógł je wystarczająco szpiegowsko rozpoznać.”
    Skad przekonanie, ze wystarczylby jeden lot, by „wystarczająco szpiegowsko rozpoznać” cokolwiek? Byc moze ta szpiegowska aparatura Tupolewa byla wtedy akurat na dodatek popsuta? Byc moze dzialala, ale byla przez Rosjan w inny sposob zaklocana? Byc moze …

    „Pozostaje jedna kwestia. Czy wspaniały polski system szpiegowski na pokładzie samolotu działa tylko wtedy gdy leci nim Lech Kaczyński, a wyłacza się, gdy leci Donald Tusk ?”
    Nie wiem.

    „Po drugie, czy celem zamachu był samolot czy Lech Kaczyński?”
    Patrz wyzej. Wg tej hipotezy Rosjanom chodziloby tylko o obrone przed samolotem, Kaczynski byl im zupelnie obojetny.

css.php