Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.09.2010
niedziela

Uwaga: bandyci!

26 września 2010, niedziela,

Mamy taką wolność, że można wygłosić każdą brednię, a im brednia większa, tym bardziej zasługuje na uwagę. W poważnym skądinąd dodatku „PlusMinus” do „Rzeczpospolitej”, piją sobie z dzióbków dwaj prawicowi od pewnego czasu autorzy: Waldemar Łysiak (popularny pisarz) i Krzysztof Masłoń – krytyk. Łysiak chwali Masłonia, że jest „jednym z najlepszych krytyków”, a Masłoń nie zaprzecza. „Parę swoich tekstów o pańskich książkach bym znalazł” – odpowiada skromnie. I zadaje słodkie pytania w rodzaju „Z jakiego pomysłu na książkę był pan najbardziej zadowolony?” „Jak pan sytuuje swoje książki, ma pan wśród nich ulubione tytuły?”

Wazeliną pisana rozmowa staje się żywsza pod koniec, kiedy Łysiak stawia diagnozę polityczną: „…III Rzeczpospolita stoi na głowie od samego początku, od 20 lat”; usiadły do rozmów „dwie siły niby opozycyjne wobec siebie, esbecja i tzw. konstruktywna opozycja, to co ja nazywam michnikowszczyzną (…) Więc prawda jest taka, że dogadali się bandyci z bandytami: ‘My wam oddajemy władzę polityczną, a wy nam cały majątek tego kraju’. I ten system trwa”.

Redaktor „Rz.”, oczywiście, nie zaprzecza i odkładamy lekturę krzycząc „Achtung! Banditen!” Gdyby to rozmawiał Andrzej Gwiazda ze Stefanem Niesiołowskim, czyli prawdziwi weterani opozycji, można by to zapisać na dawne kompleksy i urazy, ale dwaj ludzie, którzy raczej z opozycją antykomunistyczną się nie kojarzą, plotą androny świadomie. Może oni w to wierzą? Zarówno Łysiak (1934) jak i Masłoń żyli w PRL, więc powinni pamiętać, że od swojego powstania, KOR był dla ówczesnych władz symbolem zła, komuniści bali się KOR-u jak diabeł święconej wody. Gdyby było inaczej, to jego twórcy członkowie nie spędziliby tylu lat w kryminale? Kuronia i Michnika do ostatniej chwili nie chcieli dopuścić do okrągłego stołu. Czy panowie tego nie pamiętają?

W tej samej „Rz.” znajdujemy też rozmowę z nieocenionym prezesem Kaczyńskim. Prezes jest dziś wszędzie – w Radiowej Trójce, u zakochanej w nim Joanny Lichockiej, w „Newsweeku”, w „Rzeczpospolitej”, na portalu PiS i w Salonie 24. Widać, że kontrola „układu” nad mediami nie jest tak bezwzględna, jak się prezesowi wydaje. Czytelnikom „Rz.” Jarosław Kaczyński ma do zaoferowania to samo, co Łysiak (Polska „jest anachroniczną, postkomunistyczną oligarchią”), a nawet więcej: „Gdybyśmy mieli takie poparcie mediów jak Tusk, to byśmy dotarli” (do wyborców).

Krzyż? Jaki krzyż? „To nie PiS prowadził wojnę o krzyż. Nie stawialiśmy go, nie organizowaliśmy obrońców, z tamtej grupy znam tylko jednego człowieka”. I to mówi człowiek, który niedawno ostrzegał prezydenta, żeby nie ruszał krzyża, bo postąpi tak jak Zapatero i Napieralski. Oczywiście, i tym razem Kaczyński nie opuszcza okazji, żeby nie urazić premiera: „Tusk jest ostatnim człowiekiem, na którym chciałbym się wzorować”. W innym miejscu prezes wyraża się pogardliwie o walorach intelektualnych Tuska.

Tusk zapewne Spinozą nie jest, ale politycy, którzy na niego skaczą, czynią to raczej z bezradności. Grzegorz Napieralski powiedział dzisiaj, że „Tusk nie ma pomysłu na Polskę”, potrzebuje wroga, żeby zaistnieć w polityce. A może to Napieralski nie ma pomysłu jak ugryźć Tuska? „Pomysł” Tuska na Polskę polega właśnie na braku pomysłu, na braku projektu ideologicznego a la IV RP czy Zapatero. To liberalno-konserwatywny pragmatyk, ostrożny w słowach i w czynach, dla wielu z nas aż nadto ostrożny, który głosował za IPN i CBA, nie mówi co myśli o komisji majątkowej, unika konfliktów jak ognia, ale mając w pamięci dwa pomysły na Polskę – PRL i Czwartą RP – Polacy tego właśnie chcą. Dlatego nie boją się bandytów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 272

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo lichockie to dziennikarstwo.

  2. Strzał w dziesiątkę, pomysł Tuska na Polskę, to brak pomysłu, całkowicie się z tym zgadzam, bo to nie politycy mają mieć pomysł na Polskę, tak było dawniej, dziś to POLACY muszą mieć pomysł na samych siebie, z ich prywatnego rozwoju wychodzi rozwój kraju. To od nas zależy poziom wykształcenia i dobrobytu, politycy mają stać na straży wolności, pomagać obywatelom a nie wytyczać im jakieś ideologiczne linie… bo żadna ideologia nie ma 100% poparcia a to znaczy że zawsze napotyka na spory, walki i napięcia. Natomiast osobiste cele i działania dużo częściej bywają wspólne dla ogółu, niż założenia polityczne.

  3. Prawdę powiedziawszy niewiele mnie to interesuje, co powiedział jakiś Łysiak (kiedyś przeczytałem 20 stron jego książki i to mi wystarczy), a także niewiele mnie interesują wywody prezesa, który wytrzeźwiał (na prochach był ciut bardziej interesujący).
    Zgadałem na tym blogu, ażeby się dowiedzieć o dostępność do komentarzy na blogu Szostkiewicza, ponieważ mam wrażenie, że dobry pan zablokował mi możliwość, zamieszczania tam moich i tak nielicznych komentarzy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zamysliłem się nad fragmentem felietonu dotyczącym pomysłowosci Premiera tuska.””Pomysł” Tuska na Polskę polega właśnie na braku pomysłu…”. Oczywiście się zgadzam, że Tusk nie ma żadnego pomysłu – to widać gołym okiem. Tylko nie wiem czemu ten brak pomysłu ma wynikać z jakiejś refleksji. Czemu brak pomysłu ma być uznawany za jakiś pomysł?
    No ale dalej ten brak pomysłowości jest wyjasniony niechęcią Premiera do ideologii. Czytam, że to dobrze iż nie ma pomysłu, bo gdyby miał pomysł to musiałby to byc pomysl właśnie ideologiczny „a la IV RP czy Zapatero”.
    Później jednak czytam, że „To liberalno-konserwatywny pragmatyk”. Więc Premier ma jednak ideologiczne oblicze, więc mógłby miec odmienne od Zapatero czy Kaczyńskiego pomysły. Chyba, że liberalno – konserwatywny pragmatyzm sprowadza się do braku jakichkolwiek politycznych pomysłów.
    Jak czytam skłania do braku pomysłów również konstrukcja psychiczna Premiera – „ostrożny w słowach i w czynach, dla wielu z nas aż nadto ostrożny”. Biorąc pod uwage powyższe spostrzeżenia to chyba nie chodzi o „ostrożność w słowach” ale raczej o brak tematow do rozmowy skoro nie ma pomysłów. O bo czym tu rozmawiać? O pomyśle na brak pomysłu?
    Ale później czytam, że liberalno – konserwatywni pragmatycy miewają jednak jakieś pomysły ponieważ Premier „głosował za IPN i CBA”. To cenna uwaga, bo w koncu pozwala zrozumieć dlaczego po tych doświadczeniach Premier zrezygnował z pomysłów.
    Premier również „nie mówi co myśli o komisji majątkowej”. Biorąc pod uwagę „że jest ostrozny w słowach” pewnie myśli źle. Dobrze się domyślać jak mysli. Od razu lżej, to krzepiące.
    No i „unika konfliktów jak ognia” ale tylko dlatego, że ” ma w pamięci dwa pomysły na Polskę – PRL i Czwartą RP”. Tak więc trauma PRL i IV RP nie tylko odstręczyła Premiera od jakichkolwiek pomysłów, ale zniechęca go równiez do jakichkolwiek konfliktow. Brak pomysłów i niechęć do konfliktów czyni Premira zbędnym. Mogę się wieć zgodzić, że „Polacy tego właśnie chcą”.

  6. Teza ze uklad rzadzi to brednia nieudacznikow ktorzy nie maja pomyslu na Polske,najlepiej jest bic po mordzie niewidzialnego wroga-nie odda.

  7. „Uwaga: bandyci”!

    „Achtung! Banditen!”

    A gdzie jest jezyk rosyjski panie redaktorze?

    P.S.
    Zniesmacznil mi sie pan redaktor ponownie.

    Slawomirski

  8. A ja mam pomysł, aby zrobić z Polski Drugie Chiny, z solidną nadwyżką eksportu, a nie utrzymywać jakieś kondominium czy kolonię. Najpierw rewolucję kulturalną zrobić Polakom, niech w dymarkach stal wytapiają, a potem z Macierewiczem i Kaczyńskim na przodzie niech wpław się rzucą przez Bałtyk, z okrzykiem – WSCHÓD JEST BIAŁOCZERWONY oraz NA PETERSBURG. Potem Tusk wprowadzi zwrot ku pragmatyzmowi i miliony wieśniaków pchnie w paszczę kapitalizmu … albo jeszcze lepiej – Drugie Niemcy, też mają nadwyżkę eksportu. Każdy Polak z miotełką, Polka ze ściereczką, czystość i oszczędność, najpierw III Rzesza z Kaczyńskim i Macierewiczem, potem Erhard … brr … Balcerowicz, i dalej eksportem po Grekach i Hiszpanach, Amerykanach i Chińczykach, no i pierwszych Niemcach, niech się wożą mercedesami i audi … a my pieszo. Oczywiście, nie jest to oryginalny pomysł na Polskę, nie przeze mnie wymyślony, ale czy ja jestem Spinoza, albo jakiś von Hayek?

    ***

    @Stasieku,

    Oglądanie TVN CNBC wymaga czasu, zaś oglądanie TVN CNBC ze zrozumieniem wymaga długich lat obserwacji kapitalizmu. Np. wczoraj, jak opowiadają co urzędasy Tuska zrobili z rządowej koncepcji podniesienia VAT-u – to włosy dęba stają. Powinien on ich radykalnie potraktować, pogonić, na zieloną trawkę, a raczej w stosy opadniętych liści, wszystkich po równo, czy to solidaruchy czy postkomuniści. Ale Tusk wiadomo, unika konfliktów, bo jak Min. Finansów przedfiluje po dawnym Placu Defilad to będzie dla niego koniec. Nawet o nagrodzie przedsiębiorców i kupców świdnickich może zapomnieć. Opinia Polaków jest dla niego, Kaszuba, najwyższym nakazem, co tam ataki kupców i innych dusi-groszy, nie wspominając o bojownikach o wolność od dyktatu IPN i CBA.

    Wczoraj byliśmy na biesiadce w wąskim gronie w zachodniej części miasta. Zebrało się tego lata obserwacji ze świata, w tym z Polski, więc dzieliliśmy się nimi, jako i jadłem i napitkiem. Roztrząsaliśmy ile razy zadawano nam pytanie, czy zamierzamy wrócić do kraju. Dość zniesmaczeni byli jedni nasi znajomi snobizmem i egotyzmem krajowego biznesu. Ale oni byli zniesmaczeni wszystkim po trochu, więc po małej kalibracji ich opinii doszedłem do wniosku, że na centralnym wschodzie bez zmian. Jak Polska miała być Polską, tak i jest. Sprawy posuwają sie powoli ku lepszemu. I jak tu nie być liberalnym konserwatystą?

  9. @stasieku

    Już za kilka miesięcy, za tygodni parę/weźmiesz plecak swój …
    ale zapomnij o gitarze, jak jedziesz na saksy do Niemiec.
    http://wyborcza.pl/1,75478,8429076,Polacy_na_saksy.html

    Inżynierowie, informatycy, budowlańcy, pielęgniarki … czy nadal polska młodzież posługuje sie frazą – jadę do Reichu?

    Oto, gospodarka polska (nie mylić z „gospodarka, głupcze!”) jest w stanie zatrudnić circa 5,3 mln ludzi po średnio 3500 zł/mies. Jak poprawić te liczby? Czy red. Żakowski w swoich wywiadach ze światowymi guru walki z neoliberalizmem pt. „Zawał”, takie pytanie komuś zadawał? Sachsowi, Reichowi?

  10. Nieoceniony obywatel prezes! Znów o nim debatujemy?

    Niech on juz lepiej wróci do swoich leków, na wszystkie traumy swego życia.

  11. @Jacobsky

    Nie rozumiem po co urwanie głowym z tym wzrostem gospodarczym? Wprowadzić recesję jako normę, kryzys finansowy niech goni kryzys … i cześć. To w ramach „Surprise and indulge”.

  12. Jaroslaw Kaczynski wyraza sie pogardliwie takze o walorach intelektualnych Bronislawa Komorowskiego „Nie mam zaufania do intelektu pana Komorowskiego”. Ani premierowi ani prezydentowi nie zamierza tez podawac reki. Kiedys Lech Walesa nie chcial podac reki Aleksandrowi Kwasniewskiemu. Proponowal mu noge. Wkrotce poparcie dla niego spadlo do 3% i nadal topnialo. Mysle ze to samo spotka prezesa PiS. I to mnie cieszy.

  13. Tusk nie ma pomysłów. On ma marzenia i „gałę” lubi pokopać, do kościółka jak wypada podrepta. Swój chłop. Tylko jak to wszystko, panie, gruchnie to Polacy zamiast „swojego chłopa” wybiorą jakiegoś dyktatora. Dlatego boję się takich jak Tusk – lepiej zapobiegać niż leczyć.

  14. Hmm, czuję się Polakiem, ale wcale niekonieczne wystarcza mi „pragmatyzm” Tuska. Nawet pomimo tego, że PIS mam za partię pomyleńców (ewentualnie kierowaną przez pomyleńców) zaś SLD jawi się jako całkowicie zakłamana i pozorna pseudolewica.

    III RP rzeczywiście jest w kryzysie, ale nie wynika on, jak bredzą prawicowi publicyści z „układu” zbudowanego przy Okrągłym Stole, lecz z zakonserwowania sytuacji, gdy anachroniczny i bezideowy rząd okazuje się być najmniejszym złem. To po prostu przykre.

  15. Lysiak i Maslon moze i pleca androny ale nie sa w tym odosobnieni co byc moze idzie w parze z wiekiem podeszlym. Jesli bowiem siegniemy do tworcow konstruktywnej opozycji zwlaszcza takich jak Michnik, Kuron i Modzelewski to zauwazymy, ze poczatki ich kariery politycznej sa mocno osadzone w ideologi trockistowskiej i w permanentnej rewolucji. Byli to wiec dzialacze, ktorzy domagali sie wiecej komunizmu w komunizmie co bulwersowalo zawodowych dzialaczy KC, ktorzy woleli sie rozstac ze z bardziej radykalnym skrzydlem lewactwa, ktore, slusznie zreszta, uwazali za narzedzie odsuniecia ich samych od „koryta”. Podobnie bylo z KOR, ktorego pomoc dla robotnikow byla narzedziem do podminowywania sytuacji politycznej w okresie gierkowskim raczej niz rzeczywista pomoca materialna czy prawna dla poszkodowanych. Nic dziwnego, ze obie strony latwo sie dogadaly przy okraglym stole. Mamy bowiem do czynienia janusowa twarza tego samego rezimu.

  16. Szanowny panie Jasny Gwint

    Przeczytalem jeszcze raz pana i moj tekst i wydaje mi sie, ze sa one kompatibilne. Staralem sie wesprzec pana w dyskusji ze Zdziwiona, a tymczasem spotkalem sie z agresja. Trudno nie lubi mnie pan, wiec juz wiecej nie bede gorliwcem pomocnikiem i staral sie unikac pana.
    LP

  17. red.Passent czepia sie milosci pani Lichockiej do prezesa, a przeciez kazdej i kazdemu wolno kochac kogo tylko zechce. Pani Joanna nie jest monogamiczna i swoimi uczuciami obdarowywuje kazdego waznego czlonka PiS, a nawet spoza PiS (np.pana Antoniego). Poza tym potrafi sie przyhamowac w goracych momentach.Kiedys na przyklad w czasie porannej dyskusji w TOK-FM ograniczyla sie do pisku i lekkiej histerii, a jednak nie dala po pysku zadnej z interlokutorek – mimo ze sie na to zanosilo. O tym ze pani Joanna wysoko zajdzie zanosilo sie dawno, dawno temu – kiedy zajmowala sie w „Polsacie” roznymi tematami i podczas pogawedek o cieplych krajach, albo o rybach i grzybach – zawsze dopatrzyla sie dzialan…komunistow. W sumie lepiej sie stalo ze lokuje uczucia tam gdzie lokuje, a nie organizuje grupy bojowej w rodzaju „czerwonych brygad” albo innej falangi.

  18. Ale mógłby chociażby podpisać Prawa Podstawowe.

  19. Przed chwilą wysłuchałem w TOK FMie wywiadu z panem posłem Andrzejem Halickim.
    W jakiś sposób jego słowa korespondują z felietonem pana Passenta twierdzącego, że ani PiS ani też SLD (Napieralski) nie mają pomysłu na Polskę (poważny zarzut) bo w tym braku pomysłu przebija ich Tusk i PO.
    Ale ad rem.
    Nie wiedziałem, że w ciągu trzech dni – od piątku do dzisiaj – człowiek (chyba złe słowo bo właściwszym jest określenie „poseł PO”) można tak znikczemnieć.
    Jakiego rodzajom nacisków uległ ten młody człowiek by z pozycji delikatnego wewnątrzpartyjnego opozycjonisty stać się najgorszego sortu serwilistą ( tłumaczenie wikipedii: czołobitność, służalstwo, uniżoność, lokajstwo, fagasostwo, sprzedajność, czołobitność, pokora, konformizm, niewolniczość).
    Jednym słowem lizusowstwo do sześcianu.
    Słuchając go ogarnęło mnie obrzydzenie.
    Okazało się, że doniesienia o tym jakoby pan Halicki pierwszy zrywał się frenetycznie klaszcząc – w odpowiedzi na słowa premiera go krytykujące – nie były przesadzone.
    Wiem teraz jak niewielkich nacisków wymagali niektórzy ludzie w różnych czasach aby stać się podnóżkami bąź wspólpracownikami panujących reżimów.
    Zastanawia mnie jedno.
    Jakiego rodzaju były to naciski.
    Co pozostając przy swoim krytycznym zdaniu pan Halicki mógł stracić?
    Stało się jasnym dlaczego Tusk cieszy się bałwochwalczym szacunkiem członków PO i nie dziwnym jest, że do wybitnych reprezentantów tej partii zalicza się min. Radziszewską.
    Pytam się.
    Jeżeli takim charakterem wykazuje się w końcu jeden z bonzów PO to jakimi są jego partyjni podwładni i koledzy.

  20. Czegóż mądrzejszego można było się spodziewać po panach Łysiaku i Masłoniu? A „nieoceniony prezes Kaczyński” jest rzeczywiście nieoceniony jako źródło dziennikarskich „kaczek”. Świetnie, że do tego towarzystwa dorzucił Pan tow. Napieralskiego – zdolnego mima w kategorii słodkich uśmiechów. W tym dowcipnym felietonie wszystko mi gra oprócz „pomysłu na Polskę w postaci braku pomysłu” – to już niesprawiedliwa przewrotność; z uporem maniaka wytyka Pan Tuskowi brak „projektu ideologicznego”. Czy jeszcze Pan nie dojrzał do tego, że prosty program modernizacji kraju jest najlepszą „ideologią” dla zróżnicowanego ideologicznie społeczeństwa? Czas konieczności posiadania przez partie wyraźnych ideologii już minął. Dlatego też platformersi cieszą się największym poparciem społecznym; oczywiście można to poparcie interpretować jako „wybór mniejszego zła”, co jest jednak zbytnim uproszczeniem.

  21. Kaczyński standardową kozą skaczącą na typowe pochyłe drzewko. Coraz niższe te drzewka a i skoki już niewysokich lotów. Ot tak, żeby w upadku się nie potłuc.

  22. Nie ma co, – ładną „laurkę” panowie Łysiak i Masłoń wystawili zmarłemu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i całej antyPRL-owskiej opozycji.
    O ile mi wiadomo, Lech Kaczyński uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu po stronie opozycyjnej w ramach któregoś ze stolików czy podstolików. Czyżby panowie Łysiak i Masłoń uważali, że był on jednym z układających się z „esbecją” bandytów ? Bo skoro podczas obrad Okrągłego Stołu „bandyci umawiali się z bandytami” to znaczy, że członkowie antyPRL-owskiej opozycji to „bandyci” ( tyle, że opozycyjni) a zmarły Prezydent był przecież jej członkiem i to podobno ważnym.
    Wniosek wydaje się być oczywisty.

  23. Doskonała analiza Passenta.Jak zwykle zresztą.Ja może byłbym brutalniejszy w ocenie wypowiedzi Kaczyńskiego.Mam apel do niego:prezesie wyluzuj,idź na mecz,boks czy nawet na dziewczynki.Idź bez strachu do ludzi.Może wreszcie zobaczysz normalność,uśmiech,euforię.Tę esencję prawdziwych zachowań rodaków.Nie siedź sam i już nic nie knuj.Dla dobra Polski i Polaków.

  24. Nie zgadzam się z Panem że Napieralski atakuje Tuska bo nie wie jak go ugryźć. Wręcz przeciwnie robi to bardzo celnie. Za to Tusk nie ma pomysłu jak odpowiedzieć więc plecie dyrdymały w stylu Kaczyńskiego o tanim antyklerykalizmie. Tusk tymi słowami pokazuje tylko że utrzymanie w mocy państwa quasi wyznaniowego jest chyba jedynym priorytetem tego rządu bo żadnej reformy przeprowadzić nie potrafi.

  25. do TO
    ….Deregulacja rozsadziła system, napędziła konkurencję – mówi Reich – zniszczyła amerykańskie firmy samochodowe, itd. Ale Adam Smith twierdził, że to własnie konkurencja tworzy bogactwo i dobrobyt, a nade wszystko moralność. Demokracja wymaga równowagi między polityką a rynkiem – mówi RR. Ale to przecież ciągły nacisk na polityków doprowadził do bańki w nieruchomościach, do niskiej stopy procentowej. To drobni inwestorzy stosując nowe techniki wkroczyli na giełdę, wszystkie zmiany w metodach handlu zapewniały transparentność, zmniejszały szansę na oszustwo…

    Cytujac Pana i Pana cytaty postaram sie dac odpowiedz, bo prawdopodobnie tak samo myslimy. Otoz wszystkie pzytoczone zdania sa prawdziwe. Stad ten pozorny chaos i brak doraznyh rozwiazan. Politycy oraz doradzajacy ekonomisci zdaja sobie z tego sprawe. Stwarzaja pozory dzilaania celowego, patrz rzad niemiecki. Fakty sa jednak inne, tworza melanz dzialan czesto ze soba sprzecznych: liberalowie powtarzaja mantre o koniecznosci zmniejszenia podatkow i je zwiekszaja. Partia Merkel chce oszczedzac, a sad konstytucyjny twierdzi, ze oszczedza nie na tych wlasciwych. Wszystkie partie natomiast glosza, ze kazde € nalezy przed wydaniem dwa razy obrocic w dloni, tak jakby to nie bylo obowiazkiem kazdego urzednika panstwowego od zawsze. Niemiecki NIK krytykuje wielomilionowe marnotrawstwo etc..

    Wracajac do Pana odpowiedzi, to nie sadze ze finanse kontroluja panstwa w adekwatnej mierze pozwalajacej zmniejszyc ryzyka. Pan natomiast pisze…To znaczy kontrolują je w znacznym stopniu decydenci państwowi, Chiny, USA, itd… Rozwiazaniem byloby ich globalne okielznanie, jesli wogole mozliwe, obecnie pozostaje regulacja na poziomie EU i pozniej globalnym. Jako ze nikt tego nie potrafi lub nie wszyscy aktorzy (rowniez panstwowi) tego chca, mamy sytuacje powtarzalna jesli chodzi o ryzyka i kryzysy. Bez mozliwosci eliminowania ryzyka bedziemy zawsze konfrontowani z kryzysami. Bedac przy ryzykach, postaram sie wjasnic figuratywnosc ruletki: „banki” bawia sie dalej w kasyno, a politycy graja w rosyjska ruletke: z jedna kula w kolcie…nie wiedzac jaki bedzie koniec kolejnej proby. Tu tez sie nie zrozumielismy. Mam nadzieje, ze wytlumaczylismy sobie wiele. Uczynilem to, bo wierze w Pana zamiary. Wzruszyl mnie Pan bowiem myslami o moim tu pobycie. W sumie moje zycie jest dosc ograniczone, ograniczone do kilku miejsc, a Montpellier i okolice od dziesiatek lat mnie nie nudza. Odpoczywam tu po kilkakrotnym przesunieciu urlopu. Pamietam jednak dobrze lata, w ktorych nie majac pieniedzy podrozowalem autostopem wlasnie z Montpellier do granicy NRD. Lubie ogrody figowe i rozane. Rozgadalem sie. Moja obecnosc w blogosferze wynika z checi kontaktu z jezykiem, a ze nie znosze bezsensownej mowy czepiam sie niektorych. Poza tym powstaje ty wiele zabawnych sytuacji.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Ja i moje otoczenie jestesmy zorientowani na socjalna gospodarke rynkowa; z akcentem na socjalna przy duzym zaangazowaniu w kierunku srodowiska naturalnego. Popieram tez osobiscie tzw. APO, opozycje pozaparlamentarna. Wlasnie z niej wyrosl ruch Zieonych, dzisiaj w Niemczech prawie a poziomie Socjaldemokracji.

  26. A co na to pan Sławomirski?
    Czyżby jeszcze spał?

  27. Szanowny Panie Passent,
    dlaczego jak bandyci, to po niemiecku? Wie Pan, ze w Niemczech uzywa sie podobnych zwrotow, cytowanych po polsku, opisujacych pejoratywnie Polakow, nad czym ubolewam. Pan tego jednak podczas swoich pobytow Berlinie w przestrzenii turystycznej nie uslyszy. Zaluje, ze Pan nasladuje grupy, ktorych nasladowac nie wypada i po prostu nie warto.
    Z powazaniem.
    ET

  28. Całkowicie i bezwarunkowo popieram rządy Tuska. Mam też pełne zaufanie do min. min. Rostowskiego i Boniego, a także do racjonalności Schetyny. Lubię też Palikota za umiejętne i dowcipne „lawirowanie”.

    A wszystko to, oczywiście, w naszych, polskich, dzisiejszych warunkach społecznych i kulturowych.

    Gdy one się zmienią (bo zmieniają się, powoli, na tyle, na ile istnieje przyzwolenie tego zacofanego społeczeństwa) – rozejrzę się za bardziej mi odpowiadającą polityką i politykami (wtedy tacy się pojawią, spokojna głowa…).

    Ale na razie – dmucham na zimne. Bo nie chcę jeszcze raz przeżywać tego, co się działo w latach 2005-2007. Tylko tak dalej, Platformo!

  29. Bobola @7:05
    Brednie. KOR zaczął się dokładnie od zbiórki pieniędzy na robotników z Radomia i Ursusa oraz jeżdżenia na procesy i obserwowania ich. Pamiętam to bardzo dobrze, znałam już wówczas (z innych okoliczności) Mirka Chojeckiego.
    Pan Daniel ma rację: ówczesne władze szczególnie nienawidziły KOR-u, bo wychodził z pozycji dysydenckich, a także z pozycji przestrzegania obowiązującego prawa, więc niebezpiecznych. Inne organizacje typu KPN czy ROPCiO były postrzegane bardziej jako coś egzotycznego, z innej bajki i dlatego mniej groźnego (z ROPCiOwcem z kolei pracowałam w jednym pokoju i też pamiętam to i owo).

  30. ET pisze:

    2010-09-26 o godz. 21:47
    do telegraphic observer pisze:

    2010-09-26 o godz. 16:45
    ET (09-26 o godz. 11:59

    Dziekuje za odpowiedz, z reodpowiedzia sie pospiesze. Wbrew pozorom Niemcy sa dla mnie wzorem sasiada z za miedzy. Tu sie Pan troche z ocena zagalopowal, wynika to prawdopodobnie z faktu, ze dotychczas omijamlismy sie w czytaniu. Mnie bowiem nudzi powtarzanie przeczytanego w porannej prasie, a takie mialem wrazenie; ktore gotow jestem zrewidowac. Nieotrzebnie probowal mnie Pan rugowac injuriami. Mieszkalem w Berlinie Zach. kilkanascie lat, tam tez sie socjalizowalem. Niemiecki stal sie tez moim drugim, po polskim jezykiem. Gnany praca mbywam w przepieknym Berlinie raz w tygodniu. Tyle o Niemcach, chociaz moglbym godzinami o jezyku , jego pieknym brzmieniu etc.. Francja natomiast jest ciagle dobra sasiadka i miloscia z lat studenckich w Nanterre. Wracajac jednak do Niemiec, to kryzys tam sie nie skonczyl mimo prognozy wzrostu, bo postrzegajac globalnie ( lub nawet w obszarze EU) to po dziesieciu latach stagnacji, po dwu latach ostatniego kryzysu na granicy recesji, przy obecnym oscylowaniu Grecji, Hiszpanii i chwalonej w blogosferze Slowacji na granicy bankructwa przyjdzie nam (Niemcom rowniez) slono za to wszystko zaplacic i stad brak wiary w bezkryzysowa przyszlosc. Kryzys trwa i nie sadze oraz nie wierze w jego bliski koniec. Wracajac do obiecanego (prognozowanego) wzrostu, to summa summarum Niemcy ciagle sa w kryzysowej sytuacji i klajstruja swoja gospodarke ratujac sie exportem( postrzegam to pozytywnie). Zwiekszaja podatki, zmniejszaja wydatki; kosztem najbiedniejszych, rowniez pracobiorcow. Niemcy lubie, nie lubie natomiast niemieckich liberalow. Jak dlugo kryzys potrwa nie wiem i minister finansow tez nie wie, zapewniam Pana. Saldo jest prawie mortale. Konczac na dzis chcialbym Panu przypomniec, ze to Chiny “ratuja” USA i EU. Pozostaje pytanie jak dlugo i jakim kosztem srodowiska naturalnego. Ucieszyl mnie rzeczowy tenor Pana odpowiedzi, bo tylko w ten sposob mozemy probowac jakakolwiek debate bez niepotrzebnej mistyfikacji. Nie sadze jednak czy Panu wiadomo, ze to Chiny ratuja dolara US, a twierdzenie, ze Amerykanie wyciagaja z biedy Chinczykow jest bardzo odwazne. Podobnie jest z Niemcami ratujacych Grekow, a tak naprawde tylko siebie. Coz, prawdziwy balagan; moja lwowska babcia tak mowila, bez el. Mysle, ze kontrola “przemyslu” finansowego na poziomie EU (jeszcze w pieluchach) bez udzialu USA nie ma sensu, chociaz bylaby dobrym poczatkiem, a jest poboznym zyczeniem. Panu tez zycze otwarcia na teksty drugiego.
    Z powazaniem.
    ET
    PS Jutro wroce do tego, co pominalem, czas mnie goni.

  31. neospasmin pisze:

    2010-09-26 o godz. 20:27
    Porownywanie PRLu do innych ponstw jest recyk-linkiem inetelektulanym.
    ET

  32. mam wrazenie ze panowie marza o wodzu ktory wezmie za pysk wszystkich i zacznie sie scinanie glow.Premier Tusk jest delikatny,slaby
    na to stanowisko,bo tu trzeba kata typu JK.II….Zjawisko przedziwne czym
    wiecej agresji w polityce tym narod bardziej zadowolony ze slowa zaczynaja ranic jak pociski ,,czy to wojna czy tylko prowokacja.

  33. Lewy Polak, 07.10. Niestety metafora w sprawie złomu ze Smoleńska była tak głęboka i zawiła, że nie pojąłem i źle odczytałem. Nie miałem zamiaru być agresywny, ale przyznam, że moje odczytanie treści zdziwiło mnie i zasmuciło. Zwracam honor. Pozdrawiam

  34. Proponuje tym razem:
    Uwaga ,Panowie bandyci !
    po prostu przedwczoraj w nocy ogladajac telewizje niemiecka o polskiej historii najnowszej i dowiedzialam sie po raz pierwszy ,ze ktos mi ukradl jedna Rzeczpospolita .
    Ponoc Polska Rzeczpospolita Ludowa nie byla niezalezna, dlatego nie byla
    Rzeczpospolita ,a czym byla nie wiem ?
    Czyzbym naprawde urodzila sie pod zaborami i sama do tej pory
    o tym nie wiem ? ?
    A moze polscy historycy wierza w to powiedzenie ;
    …..do trzech razy sztuka !…jak z III Rzeczpospolita nie wyjdzie to
    nie bedziemy sie dalej bawic ?…
    A po tym co tu czytam ,proponuje utworzyc w Polsce nowy KOR ,
    /napewno niektorzy beda nienawidziec /: ..KOMITET OCHRONY ROZUMU !
    Nie dosc ze ta Rzeczpospolita taka bidna byla i pokopana to jej jeszcze imienia zaluja /jak za faraonow ? bez imienia nie pojdzie do Ozyrysa ?/
    Uwaga Panowie bandyci ,oddajcie mi natychmiast jedna Rzeczpospolita
    i bynajmniej nie bede z Wami na ten temat dyskutowac !
    Salute
    Ps.
    Z checia zyczylabym tym Panom /bandytom / urodzenia sie w NRD ,
    albo Rumuni…. diabelskie pomysly?.. ba…

  35. Tak dokładnie to KOR miał korzenie w największym procencie z dawnego PPS. A byli tam przecież także Macierewicz z Naimskim czy ks. Zieja. Towarzystwo w sumie dość kolorowe.

  36. Dekalog Witolda Gadomskiego w sprawie tematów zakazanych lub unikanych w debacie społecznej publikowany w sobotniej GW jest dalej aktualny. Pan Redaktor nie jest w stanie wyjść poza szmatławe konflikty własnego zdeprawowanego środowiska dziennikarskiego. Z Napieralskim wypada dać sobie spokój i pozostawić sprawę jego niszczenia specjalistce w tym temacie, Pani Paradowskiej. On sam da sobie radę.

  37. do
    Sebastian pisze:

    2010-09-26 o godz. 16:20
    ET pisze:

    2010-09-26 o godz. 11:59

    Ucielo mo odpowiedz do Pana. Ponawiam wiec probe. Ma Pan racje, lecz od obrazu poprawnego nalezaloby wychodzic probujac jakiegokolwiek opisu Starego, Obecnego i Nowego. Zdaje sobie sprawe, ze w kulturze isocjologii nadal czerpiemy ze zrodel judeo-chrzescijanskich, w gospodarce natomiast formujemy ciagle kapitalizm, aby zachowac pokoj spoleczny. Po dzis i na dzis nikt nic innego nie wmyslil i wiekszosc decyduje. Problem polega na tym, ze nie zawsze pamieta o interesach mniejszosci. Porzadek liberalny mnie wogole nie interesuje, wrecz bardzo NIE. Idee mnie zajmuja, gdy sa interesujace, idelogie zwalczam, w zyciu jestem natomiast realista. Coraz czesciej zjmuje sie filozofowami wspolczesnymi. W blogoferze pozwalam sobie czesto na wyrazanie tesknot, bo mam ciagle nadzieje na interakcje blogujacych. Czytam tez Pana wpisy i zycze wiecej optymizmu oraz krytycznych uwag wobec „rozhasanych”.. .Piszac o moim postrzeganiu swiata, sprawil mi Pan przyjemnosc, bo nie wiedzialem, ze mozna to tak odbierac. Jako realista zdaje sobie sprawe z niedoskonalosci obecnego systemu, lecz nie mam zadnej recepty na jutro. Decyduje wiekszosc i na szczescie wiekszosc, szkoda tylko, ze czesto zapomina o interesach mniejszosci. Konflikt z poludniem nie jest do unikniecia i tu widzimy swiat podobnie.
    Pozdrawiam.
    ET

  38. Szanowny Panie Slawomirski,
    ciesze sie, ze z mistrzem Pan jest na TY. Pozdrawiam serdecznie. Z odpowiedzia sie opozniam, bo sam Pan moze zauwazyc.
    ET

  39. Jestem zwolenniczką polityki wewnętrznej nudnej, jak przemówienia partyjnych bonzów. Niech będzie nudno, przewidywalnie, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i porządkiem konstytucyjnym. Jeżeli komuś brakuje rozrywki, niech pójdzie do kabaretu, a jeżeli silnych wrażeń, to na mecz polskiej reprezentacji piłkarskiej. Jednego i drugiego w nadmiarze dostarczały konferencje prasowe pp Ziobry i Kamińskiego Starczy na długo. I niech, broń Boże, rządzący nie mają pomysłu na Polskę, bo jeszcze będą go chcieli wcielać w życie. Starczy.

  40. do
    Jacobsky pisze:

    2010-09-26 o godz. 23:36
    Nie wiem czy Pana wpis do TO byl wyrazem dobrego humoru czy prawdziwa krytyka, bo taka mu sie nalezy, zreszta sam sie o nia domagal.
    Pozdrawiam.
    ET

  41. Feliks Stychowski pisze:

    2010-09-26 o godz. 00:51
    Pytalem oczywiscie o Poczatek Szczypiorskiego.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Zmienie zdanie o wydawcy, gdy poznam fakty. Dlatego tez wazne byloby solidne rozliczenie sie z przeszloscia; jednak nie na podstawie domnieman.

  42. do
    telegraphic observer pisze:

    2010-09-27 o godz. 02:19
    Niepotrzebnie atakuje Pan czlowieka, a nie polityka i polityke, ktora uprawia, a uprawiac nie powinien.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Tak mi podpowiadaja przyjaciele.

  43. Dla chcących się dostać na blog. A.Szostkiewicza.
    Trzeba sobie zainstalowac przegladarkę Google – Chrome. Instalacja prosta i szybka ( 2-3 min.). Potem w prawym rogu Chromu „najechać” na okienko umozliwiajace import plików z np. z Internet Explorer i… juz.
    Na pulpicie pojazuje się ikonka Chromu i po jej naciśnięciu jest od razu dostęp do wybranych plików bez konieczności wchodzenia na główną przeglądarkę (IE lub firefoxa np).
    Na Chrome dostałem się stąd:
    http://www.browserchoice.eu/BrowserChoice/browserchoice_pl.htm

  44. Przeczytałem, dobre, dobre.

  45. Wpadłem na chwilę i widzę, że nic się nie zmieniło.
    Pan Passent dalej po staremu straszy Kaczyńskim – to jest beznadziejna monotonia na zamówienie.
    Ogłupianie naiwnych wielbicieli i odwracanie uwagi
    A dzieje się naprawdę źle.
    Uczynienie z prywaty, cynizmu podstawy doktryny politycznej Gospodarz przedstawia jako cnotę…ciekawe jaka ma być nagroda?

    ” Jarosław Kaczyński znów odegrał rolę dyżurnego straszydła, które utrzymywane jest z dala od władzy tylko dzięki heroicznej walce platformersów.

    Czy tak wyglądają dziś największe problemy rządzącej partii? A co z długiem publicznym? Co z głosami zaniepokojonych ekspertów krytykujących teorię dobrobytu “tu i teraz”? Co z polityką zagraniczną, ze sporem z Niemcami o świnoujski gazoport? Co z umową gazową z Rosją i śledztwem smoleńskim?”

    A propo’s czyżby Pan Passent zadroscił Łysiakowi pióra i autentycznego pisarskiego sukcesu?

  46. Pan Passent znany opozycjonista i obrońca dobrego imienia KOR-u, Walesy i Michnika…:

    „Dorota Szwarcman pisze:
    2010-09-27 o godz. 10:00

    Bobola @7:05
    Brednie. KOR zaczął się dokładnie od zbiórki pieniędzy na robotników z Radomia i Ursusa oraz jeżdżenia na procesy i obserwowania ich. Pamiętam to bardzo dobrze, znałam już wówczas (z innych okoliczności) Mirka Chojeckiego.
    Pan Daniel ma rację: ówczesne władze szczególnie nienawidziły KOR-u, …”

    Jakoś nie dobrze się robi i mdło…
    Tak, tak Pan Daniel miał, ma i będzie miał rację Pani Szwracman… cacy.

  47. Z wszystkim łatwo się zgodzić, ale pozostaje ostatni akapit.

    Czy Polacy tego chcą?

    Przez ostatnie dwadzieścia lat mieliśmy okresy wzmożenia reformacyjno-ideologicznego (wybory w 1990, 1997, 2005), oraz poszukiwania normalności, ucieczkę w ‚święty spokój’ (1993, 2000, 2007). Pytanie, którą fazę mamy obecnie. Coraz częściej słyszę narzekania na brak reform, brak wizji, na rodzimą zatęchłość, sumują się też różne wpadki i przewiny (rządowe, kościelne, medialne).

    Faktycznie, nie sądzę, by to Grzegorz Napieralski był tym, który podgryzie Donalda Tuska, bo zapotrzebowanie jest chyba na wizję bardziej liberalną (gospodarczo), a Grzegorz Napieralski nie ma odwagi pomyśleć o takiej przebudowie państwa. (Zostawiam na boku problem, czy liberalizm byłby sprzeczny z lewicowością SLD, czy też, wzorem SLD Kwaśniewskiego, nie.)

    I drugie pytanie, czy możemy sobie na to pozwolić?

    Polityka pytała o istotne kwestie, o których się milczy. Większość znanych mi polskich problemów sprowadza się do sprawy naszej świadomości — otwartości, nowoczesności, ambicji, a dokładniej ich braku — wygodnej beztrosce bez myślenia o przyszłości, bez twórczego fermentu.
    To może zabrzmieć jak banał, ale musimy się zmieniać, by dotrzymać kroku reszcie świata. Wszyscy — to nie jest tylko kwestia odgórnych regulacji. Nawet nie przede wszystkim, bo mogę się założyć, że nie wykorzystujemy większości możliwości, jakie daje nasze prawo. Ale to także kwestia kształtowanej przez rząd atmosfery. I o ile stabilizacja po szaleństwach IV RP, po jej kroku wstecznym, była potrzebna, o tyle teraz jest jej chyba nieco za wiele…

  48. /W ten sposob to my nigdy nie dojdziemy do socjalizmu/

    Panie Redaktorze,

    Co jest w tej chwili najwazniejsze?
    8. czerwca 2O12 !!
    Bezwzglednie i bezdyskusyjnie. Wszystko inne nie ma juz wiekszego
    znaczenia. Liczy sie tylko ten dzien! Mecz otwarcia EURO 2O12.
    POLSKA 2O12 rozegra w WAW ten historyczny mecz. WYGRAMY!!

    Ps.
    JKski i JKur i ZZ to sa juz trzy Zera.
    Wygramy do zera.

  49. Uporczywie starałem się przez ostatni okres zrozumiec inercję rządu i Premiera.Może działa wg maksymy/inwokacji Marka Aureliusza , w skrócie: rozróżnia działania możliwe od niemożliwych i wychodzi mu ,że niewiele można.Albo tak jak książę Bagration (wg L.Tołstoja) dowodzi dając się nieśc bitwie – byle na czele.
    Albo posiada jakąś wiedzę tajemną,że „tak naprawdę” (ulubione zaklęcie naszych polityków poprzedzające kolejne łgarstwo) ,że rządzą nami OBCY a on tylko sprząta. Itd,itp.
    Te bezpłodne poszukiwania przyczyn szlachetnych wraz z ujawnieniem tempa wzrostu zadłużenia naszej „zielonej wyspy” i całkowitego braku reakcji rządu na to zagrożenie wyjaśniły mi całkiem dobitnie ,że popełniłem błąd podstawowy .Misją rządu PO wcale nie jest troska o państwo.Misją tą jest wyżywienie PO i jej klienteli .Partia niedożywiona jest bardziej grożna dla wodzów niż najbardziej zajadła opozycja.Dużą częśc elektoratu
    dodatkowo skutecznie postraszy się J.Kaczyńskim i będzie dobrze.Twierdzenie ,że PO nie ma pomysłu na rządzenie nie jest prawdziwe .Pomysł jest.

  50. @mw 9:59

    Przylaczam sie do pana ostroznej partii.

    Pozdrawiam PL

  51. Walka o prawdziwy socjalizm.

    ” W kierowanym przez Kuronia „czerwonym harcerstwie” młody Michnik przeżywał nastrój komsomolskich idealistów. Wspominał jeszcze w 1984 roku: Bez sentymentu nie umiem myśleć o tej gromadce chłopców i dziewcząt, która latem 1958 roku w czerwonych chustach nawiedzała chłopskie zagrody, śpiewając piosenki po rosyjsku i żydowsku….

    Prawdziwe oblicze Michnika szybko odkryła również znakomita włoska dziennikarka Barbara Spinelli. Już jesienią 1989 r. dostrzegła, jak bardzo pozorne są zmiany zachodzące w Polsce, i ostrzegała, że partia komunistyczna tylko się przyczaiła i chroniąc swoich ludzi, czeka na chwilę, w której będzie mogła się odegrać (paryska Kultura, 1989, nr 11, s. 152). W późniejszym szkicu (ze stycznia 1991 r. Spinelli pisząc wprost o zmarnowaniu zwycięstwa polskiego narodu po 1989 roku, wśród osób odpowiedzialnych za to wymieniła po nazwisku tylko jedną osobę – właśnie Michnika, stwierdzając: (…) Broniąc postkomunistycznej demokracji, która umiała wprawdzie powstrzymać inflację, ale nie potrafiła tolerować żadnej prawdziwej opozycji, Michnik zdaje się przygotowywać do dziwnych i przewrotnych sojuszów. Michnik jest zresztą tylko najbardziej jaskrawym wyrazem głębokiej dezorientacji duchowej, jaka opanowała elitę intelektualną (…). Elitę, która nie chce mieć nic wspólnego z Polską przedwojenną, która nie pamięta, co to znaczy służyć naprawdę krajowi, która żywi pogardę do przedwojennych prób budowania demokracji. Elitę, która jest dzieckiem komunizmu, której brak punktów odniesienia w przeszłości i która siłą rzeczy należy po części do albumu rodzinnego Bieruta, Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego

    Kisielewski pisał o tzw dysydentach; o Kuroniu, Modzelewskim i Michniku …”Oni to dopiero by nam dali w dupę” – gdyby dorwali się do władzy.
    Cytuje:
    ” Wychowani w rodzinach wrogów II RP, wychowani w rodzinach komunistów kolaborujących z Sowiecka Rosją!
    Wychowani w rodzinach tych, co to radośnie witali zagony budionnowców dewastujących Polskę w roku 1920!”.

  52. panie Emilu, prosze sie nie martwic o pana S. Pan S zapukal tu o 0.41 z powodu bezsennosci. Pan S., pan Felek i inni nieprzyjeci niegdys do ORMO i do TPPR, czuwaja 24h.A pan ET obmysla wtedy teksty pozdrowien dla w/w, oraz tekst referatu na temat ostatecznego obalenia ZSRR i jego namiestnikow w IIIRP.Prosze zauwazyc ile gimnastyki trzeba aby taki tekst powstal.Normalny by temu nie podolal.

  53. Dla mnie Łysiak to jest typowy przykład pupila PRL-u, drukowanego w tamtych czasach na potęgę, który nagle, jak chorągiewka na wietrze zmienił front.

  54. do
    Dorota Szwarcman pisze:

    2010-09-27 o godz. 10:17
    Zapomniala Pani o „zapomnianej” (szkoda) B. Labudzie oraz jej zwiazkach z Paryzem 68, wplywach A. Gluecksmanna etc..
    Z powazaniem.
    ET
    PS
    Nie wszyscy rowniez pamietaja role Tuska, wtedy w UW, rugujacego BL z jej szeregow. Czyli niejako wszyscy jestesmy bracmi oraz siostrami, chociaz nie zawsze blizniakami.

  55. do
    POLONIA-SAWA pisze:

    2010-09-27 o godz. 10:14
    Dlugo sie wahalem. Proponuje jednak wrocic do PRL.
    ET

  56. emil pisze, bo cierpi na bezsennosc intelektualna.

    2010-09-27 o godz. 09:55

    ET

  57. adamjer pisze:

    2010-09-27 o godz. 09:07
    Bardzo ciekawe spojrzenie na nasza polityczna rzeczywistosc.
    ET

  58. Dorota Szwarcman pisze:
    2010-09-27 o godz. 10:17

    Niech pani nie przesadza z korzeniemi KOR-u. Od poczatku ich istnienia byl to lobuzerski gang z korzeniami w CIA, z celem niszczenia polskiej ekonomi. Jdyna roznica jest ze niszczenie polskiej ekonomi przed 89 bylo nielegalne a teraz jest legalne.

  59. do Jacobsky pisze:

    2010-09-26 o godz. 14:46

    Pamietam nasze ubiegloroczne (lub z przed dwu lat) wpisy o postepowej kulturze katharskiej. Kiedys udawalem sie czesciej w kierunku Narbonee i dalej, Pirenejow. Obecnie pozostaje w okolicach M. ciagle w cieniu platanow. Planuje jednak wycieczke do Avignonu zalujac, ze nie udalo mi sie przyjechc wczesniej podczas festiwalu. Klimat jest tu faktycznie sprzyjajacy, przedluza niejako lato. Moze podczas nastepnych odwiedzin u rodziny wmienimy tajemnice okolicznych przysmakow. Chorob sie juz nie boje, chodze regularnie do sauny i jezdze co tydzien do term. Argumentow w dyskusjach w blogosferze wszakze brak, lecz nie brak osobistych projekcji (przemieszczonych). Nawet udzielilo sie to Panu Passentowi.
    Pozdrawiam.
    ET

  60. Prezes Kaczyński nieodmiennie potrafi mną wstrząsnąć, a myślałam, że jestem przyzwyczajona.
    Dziś okazuje się, że nie miał nic wspólnego ze słynnym krzyżem. Nie do wiary, a kto tam ciągle przychodził składać kwiaty, śpiewać „z ziemi polskiej do Wolski” i zachęcać do wytrwania?
    Dziś także przeczytałam jego wynurzenia nt. kampanii prezydenckiej. Jak to był otumaniony prochami, jak to za niego decydowano, jak był przygnębiony. Ale żartować, okazuje się, jeszcze potrafił. Na temat Oleksego, „lewicowego polityka starszego pokolenia”. To był żart, mówi prezes, bo ja czasem żartuję, nawet jak jestem przygnębiony. Wstrząsający cynizm.
    A zwolennicy nadal spijają miód z ust prezesa…

  61. Achtung! Banditen! Szujen und Zdrajcen!

    Poseł Halicki najwyraźniej próbuje sabotażu w PO od wewnątrz i pewnie w niecnej nadziei na odzew tzw. antysemitów przyprawia ostentacyjnie premierowi gębę syjonistycznego Żyda, mówiąc w dzisiejszym wywiadzie dla „Polska (bo pęknę!) The Times”, że Donald Tusk jest „Mojżeszem – przeprowadza nasz lud przez Morze Czerwone” (sic!).

    Coś Ci się p. Halicki pokrólikowało w tej twojej obficie wypełnionej przestrzenią głowie. Cóż, „mamy taką wolność, że można wygłosić każdą brednię…”

    Zgadzam się z p. Redaktorem, istotnie „Polacy tego właśnie chcą. Dlatego nie boją się bandytów.”

    A p. Łysiak, o którym już niemal zapomniałem, stał się dla mnie niegdyś takim samym bolesnym rozczarowaniem jak Nowy Jork. Nasłuchałem się o nim superlatyw, jaki to cudowny, wspaniały pisarz, a kiedy sięgnąłem z wypiekami na twarzy po MW, okazało się, że to totalna kicha. Tak samo było z Nowym Jorkiem…

  62. Telegraphic observer,
    2010-09-27 o godz. 02:28

    dlaczego w taaaaaki dramatyczny sposób ? Relax ! Widać kolacja w kręgu znajomych jednak Cię zbulwersowała. A o sustainable development nie słyszałeś ? O ile mi wiadomo termin ten nie oznacza recesji (choć w porównaniu z dzisiejszymi oczekiwaniami giełd ta koncepcja organizacji ekonomii może budzić strach i niechęć), a co najwyżej model ten stanowi pewną istotną korektę modelu, która to korekta pozwala wziąść pod uwagę szersze realia (realia Panowie ! realia !), i nie tylko z perspektywy teraźniejszości, ale również z punktu widzenia przyszłych pokoleń.

    Pozwolę sobie zauważyć, że to nie ja wprowadzam kryzysy oraz recesje. Masz zbyt wysokie mniemanie o mnie.

    Miłego dnia,

    Jacobsky

  63. Tusk jest politykiem, który dostał się tak wysoko dzięki nijakości i dawania D bogatym i wpływowym. Bo najdroższy piar wygrywa i trzeba mieć na to środki.
    I wygrał. I teraz ma wobec nich zobowiązania.
    Ale jest nieśmiały, bo biedny lud mógłby się dowiedzieć i widzi już, że rządzenie nie jest taką prostą bułeczką z masłem.

    Myślę, że w tym kraju tęskni się za nijakością, bo taki polityk niewiele robi i mało się naraża, co ma znaczenie w kłótliwym społeczeństwie.
    To fenomen popularności podobny do tego u Kwaśniewskiego.
    Poklepuj, uśmiechaj się w ładnym garniturku i nie rób nic skoro nie wiedzą czego chcą…

    Obecna sytuacja ekonomiczna Polski: http://mpancz.webpark.pl/blog

  64. No! Nareszcie! Dwaj zorientowani we współczesnym świecie zaczęli dostrzegać, że podobnie myśłą. Jadło i trunki w kontynentalnej macierzy frankonów i zamorskiej kolonii opodal Zielonego Wzgórza rudej Ani są z tego samego paradygmatu osadzonego na fundamencie 300-u gatunków sera popijanego nieznaną mi liczbą win. Jako uwięziony w polszczyźnie prostak nie czytam Smisa w first edition, jego epigonów i co to jest „dług” objaśnia mi niepodpisany samozwańczy redaktor Wikipedii. Gdzieś wcześniej wyczytałem zarzut postawiony o skorzystanie mnożnika 1,15. Gdyby nie pierwociny punktów za pochodzenie mielibyśmy 20 milionów klonów pana Wayne Rooney’a (Wiki! Sufluj!) i moderatorzy cztery piąte tekstów musieliby wykropkowywać. Ponadto słownik współczesnej polszczyzny w edycyzji dla niedowidzących mieściłby się w butonierce. Dla inteligentów z niższym ułamkiem inteligencji niż mój podaje wyjaśnienie: 0,01 = 1%. Z racji kontaktów rodzinnych wiem, że w Kebeku mówi się i pisze nie tylko we francuszczyżnie. Komuch, wredny donosiciel Kapuściński, informował nas, że w autobusach kursujących po zachodnich rubieżach USA i Kanady dominują Azjaci. „Było co czytać!” – wyznanie kolaboranta z PRLu.
    —–
    Panowie ET, TJ, T.O i inni!
    Jak wyznał jeden z Was: ” .. nie mam pomysłu na jutro.” Chodzi Wam zwykle o pomysł konstytujący nadbudowany nad nim gmach kochanej – niekiedy z daleka – ojczyzny. Cieszę się, że wolni od codziennego śmietnika i wertepów obszaru między Odrą a Bugiem, potraficie mówic(sic!) i pisać Polska, nie „ten kraj”. Dziękuję. Skoro przyleciały już pierwsze jaskółki gromadnej zgody jajogłowych co do znaczenia i użuteczności niedokreślonych teorii, to radość w mym serce kiełkuje. Być może, po wspólczesnych Polakach pozostanie w historii powszechnej zapis: „U schyłku jednego ze zbrodniczych utopijnych totalitarnych reżimów Polacy potralfili bezkrwawo wyrwać się z zamordyzmu i zacząć na swoim podwórku tanczyć w różnych rytmach oraz śpiewać różne melodie bez odwożenia niektórych do kostnicy.” Po powyższym podniosłym wstępie, zapewne gdzieś dalej czytelnik znajdzie nazwiska dwóch pacyfistów: Tuska i Komorowskiego. Historyk o równie dziecinnej jak ja czułostkowości napisze o nich. „Polska znów okazała się herosem pokoju! Ci dwaj politycy uchronili Polskę od przelewu krwi toczonej krzyżem, a nie karabinem.”
    —-
    Bez drwin. Bez kluczenia stylistycznego. Bez świadomych zaniechań poprawy literówek i interpunkcji podkreślających moje wzruszenie, pytam Was: „Co zrobicie?” Teoria mechaniki posunęła się, gdy wymyślono ruchy wirtualne (czyli tylko pomyślane). Wirtualnie zabijmy Jarosława Kaczyńskiego kilka dni przed wyborami samorządowymi. 30 milionów ludzi wyjdzie na ulicę. Paranoidalnych oszołomów (znacie ich listę) widzacych swą szansę szewca palącego bibliotekę nie weźmie za twarz ani Wódz, ani mniej od niego obdarzony zdolnościami Prezydent. Nie spotkają się na moście by stwierdzić: „Obaj mamy rację. Ale dość trupów!” Podkreślam: Wódz jest wirtualnie martwy. Płyty chodnikowe, butelki z benzyną, rabunek sklepów, …
    Znacie to. I historia powszechna będzie miała skromniejszy rozdział o Polsce. „Tylko dwa razy Polacy rozumieli orzeczenie: pokój wam daję. Za Dziadka i za Elektryka. Poźniej zgłupieli i zamatali cudze podwórka.”
    Powtarzam pytanie: „Co żyjącym w urojonej lub wegetatywnej krzywdzie wielomilionowym masom wyprowadzonym na ulicę przez reguły demokracji powiecie?” Nie sądzę aby mieszanina gorącej miłości do Boga i szczerej nienawiści do ludzi opisywana raportem Krzemińskiego z badań nad audytorium Radja Maryja była antyzapalna. A wystarcza napisać oponentowi: „Epitety to rzecz gustu, kwestia smaku. Postarałem się odnaleźć w Pańskich …” Dziś trzeba trenować. Dziś sąsiad z naszego otoczenia potrzebuje chwili rozmowy o pogodzie lub wskazania gdzie najtaniej sprzedają makę. To prawie nic. A po forach snuje się, jak po jesiennych kartofliskach dym pytania: „A co będzie jak rypnie?” Jak rypnie, to sąsiadowi zabraknie umiejętności zmniejszenia krwotoku i opatrunków. Znużony oświadczeniami Jarosława Kaczyńskiego wymagającymi miłosierdzia lub litości, wołam: „JK to etykieta dinozaura. Nie walczcie z etykietą. Dinozaur jest głodny.”
    —-
    Życzę Wam i sobie i sąsiadom pokoju. Jestem mutantem: nie mam genu zabijania. Pokłony dla klawiatury, ekranu i wielu ników. Są fora nie dające nasycić się głupotą. Tu się czuję tolerowany i nie ochlapywany błotem spod kół pojazdu cofającego się wstecz. Dziękuje za przytulenie mnie – ułamkowego inteligenta z awansu społecznego.

  65. Można nie zgadzać się, rzecz jasna, w wielu sprawach z dr. W. Łysiakiem. Można go nawet nie lubić, można go – co więcej – nawet nie szanować przez wzgląd na skrajną odmienność jego pogladów od własnych. Ba! Można zastanawiać się nad fenomenem popularności jego pisarstwa i zazdrościć mu skrycie poczytności. Ale czy to są powody, żeby od razu dodawać mu 10 lat więcej..? (jeżeli 1934 to przypisywany mu rok urodzenia, a nie na przykład ilość upadków Łysiaka grubo przekraczajacych liczbę Bunga).

    Poziom trzeba obniżać, gdyż liczba głupich niepowstrzymanie wzrasta, a wzrasta, bo beztrosko mnożą się tylko biedni i tępi, a warstwy oświecone cechuje lenistwo na polu rozrodczości, przez co wciąż zwiększa się dysproporcja. (Waldemar Łysiak)

  66. To był cytat, ma się rozumieć:
    Poziom trzeba obniżać, gdyż liczba głupich niepowstrzymanie wzrasta, a wzrasta, bo beztrosko mnożą się tylko biedni i tępi, a warstwy oświecone cechuje lenistwo na polu rozrodczości, przez co wciąż zwiększa się dysproporcja. (Waldemar Łysiak)

  67. Publiczne przecież wypowiedzi typu ” nie mam zaufania do intelektu Bronisława Komorowskiego” są po prostu prostackie i świadczą, że faceta, który to wypowiada wypełnia pycha. To kontynuacja tych „górna półka”i tym podobnych. Tyle tylko, że w sposób bezkarny ten Pan idzie dalej. Tylko gdzie?
    Co do aktualnego rządu to wolę względny spokój i jakąś przewidywalność niż lawinę i trzęsienie ziemi.

  68. ET nadaje do Doroty w stylu wskazujacym na spozycie, albo jeszcze gorzej.Jest rozsierdzony, to wiadac.Lewatywa az sie prosi, ale czy poslucha?….

  69. Redaktor napisał o Tusku:

    „To liberalno-konserwatywny pragmatyk, ostrożny w słowach i w czynach, dla wielu z nas aż nadto ostrożny, który głosował za IPN i CBA, nie mówi co myśli o komisji majątkowej, unika konfliktów jak ognia, ale mając w pamięci dwa pomysły na Polskę – PRL i Czwartą RP – Polacy tego właśnie chcą.”

    Podzielam powyższą charakterystykę Tuska jako polityka, z jednym zastrzeżeniem – w czynach jest bardziej konserwatywny niż w poglądach, jako polityk funkcjonujący w konserwatywnym społeczeństwie. Konserwatywnym nie w sensie idei, tylko słabej innowacyjności społecznej, małej skłonności odo zmian, myślenia opartego w dużej mierze na doznanym, a nieprzemyślanym.

    Niezwykła jak na polskie warunki koncyliacyjność Tuska jest oznaką pozytywnej interakcji typu unowocześniające się społeczeństwo / zachowania polityków. Od niedawna okazuje się, że zgodliwość przynosi więcej poparcia, jak kłótliwość, umiarkowanie jest bardziej cenione niż przesada, a pragmatyzm wyżej niż romantyzm. Tusk, który ma świetną intuicję polityczną wszedł w to.

    Dla krajan w gorącej wodzie kąpanych, a szczególnie dla strony czwartorzeczpospolitowej stał się premierem, który zadowala się nic nie robieniem, serwilistą, lizusem, piłkarzykiem na drążku w meczu wielkich graczy, zabetonowanym na swej pozycji kunktatorem, zamaskowanym dyktatorem, miłym kłamczuszkiem, powabnym dla ościennych wasalkiem.

    Tusk – bardziej swój chłop niż mąż stanu, niewolnik słupków, czy człowiek bez planu? Człowiek bez właściwości? -Tak zdają się charakteryzować go pretendenci PiSowscy.

    I dlatego panowie JK, JK, AM et consortes z prawicowego salonu nie mają pomysłu, jak go ugryźć. Stąd ta histeria z bandyckimi porozumieniami przy okrągłym stole, ze szczątkowym intelektem u bezbożnego Bronka, z prezydentem przez nieporozumienie, z PO jako kontrkulturą, itp. śmierdziele wrzucane na rządowy podwórzec.

    Pzdr, TJ

  70. Korekta.
    Martwi mnie rola zamiataczy cudzych podwórek. Odwiedzcie Maroko i peryferie francuskich metropolii jeśli stać Was na to. Zrozumiecie gniew i ogień palonych peżotów.

  71. …czy zauwazyliscie jak ET pieprzy o Awinionie?. Stringi opadaja!

  72. Janusz pisze:
    2010-09-27 o godz. 13:06
    „… mówiąc w dzisiejszym wywiadzie dla „Polska (bo pęknę!) The Times”, że Donald Tusk jest „Mojżeszem – przeprowadza nasz lud przez Morze Czerwone” (sic!). ”

    Januszu, racz sobie przypomnieć po tym przejściu było 30 lat na pustyni !
    Ja bym się nie cieszył.

    Pozdro…wienia.

  73. # telegraphic observer pisze: 2010-09-27 o godz. 02:16

    „Już za kilka miesięcy, za tygodni parę/weźmiesz plecak swój …
    ale zapomnij o gitarze, jak jedziesz na saksy do Niemiec.
    http://wyborcza.pl/1,75478,8429076,Polacy_na_saksy.html
    Inżynierowie, informatycy, budowlańcy, pielęgniarki … ”

    Zasdaniczym problemem jest znajomosc niemieckiego. Po angielsku mozna sie dogadac w wielkich konzernach, gdzie jest to wewnetrzny jezyk urzedowy, ale i tam istnieje prosty problem: placi sie za wydajnosc pracy, czyli – w przypadku pracujacych glowa – min. za ilosc przeczytanych/napisanych stron po angielsku/niemiecku na godz. Bez bledow znaczaco wiekszych od rodowitych Niemcow. Nabycie takiej sprawnosci jezykowej, dodatkowo znajomosci jezyka fachowego, to minimum 10-20 lat. Do wymogow jezykowych nalezy tez udzial w stresujacych dyskusjach i w zyciu wewnetrznym firm, gdzie dochodzi od wojen biurowych, a zatem samoobrona przed pomowieniami, zlosiwosciami, ale tez zdolnosc do pozytywnej wymiany uczuc.

    Oczekiwac nalezy, ze sporo polskich inzynierow bedzie pracowac w RFN jako robotnicy (jest tak juz teraz).

    Lewy Polak pod:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=757#comment-178287
    uwaza, ze ze strachu przed lustracja Kwasniewski, Miller, Komorowski (chwali sie, ze podpisal zakup F-16) wydali na zbedne dla Polski zbrojenia ok. 900 mld. Euro. Mnie tak na oko wychodzi 300 mld. Euro. Warto to oszacowac dokladnie, ale, tak czy owak, z uwagi na to, ze te kilkadziesiat miliardow nie wydanych przez Kwasniewskiego i spolke na odrabianie zapasci cywilizacyjnej po PRL kumulowalyby sie do dzis w nauce, w szkolnictwie, infrastrukturze, zwalczaniu bezdomnosci i bezrobocia, dajac efekt kuli snieznej, mozna przyjac, ze to astronomiczna szkoda dal Polski: gdzies miedzy 300 a 900 mld Euro.

    Otwarcie niemieckiego rynku pracy omawiano zawsze jednym tchem z otwarciem polskiego rynku obrotu ziemia. Moi przyjazni Polsce niemieccy i austriaccy rozmowcy wskazywali zawsze na gospodarcze konsekwencje wolnego obrotu ziemia: nastapi takie samo wykupywanie ziemi w Polsce jak np. na Majorce.

    Wprawdzie Polska nie ma zalet klimatu Majorki itp. ale w gre wejda inne czynniki:
    1.
    Prywatni Niemcy maja olbrzymie ilosci pieniedzy, ktorych nie inwestuja w akcje i nie zakladaja za nie przedsiebiorstw, poniewaz brakuje im wiedzy, czasu i sklonnosci do ryzyka – wola bezpieczne lokatyw bankach lub w nieruchomosci, ktore jednak nie przynosza w RFN zbyt wielkich zyskow.
    2.
    Wlasnosc ziemi jest w Polsce rozdrobniona – nadaje sie swietnie na sprzedaz dla osob prywtnych majacych pieniadze, ale nie na wielkie obszary.
    3.
    Polscy wlasciciele tych malych kawalkow nie sa wstanie oszacowac ile ich ziemia jest warta na rynku UE i ile bedzie warta za 10, 20, 30 lat, nie mysla tez o takiej perspektywie i sa sklonni sprzedac ziemie za niewielki procent jej realnej wartosci, po prostu wymienic ziemie za np. samochod.
    4.
    Wartosc ziemi w Polsce musi wzrosc, i kupujacy z UE beda mieli z jej kupna bajeczne zyski – najblizej maja Austriacy i Niemcy, chocby domek na Mazurach, nad morzem, w centrach przemyslowych.
    5.
    Polskie firmy, ktore nie powstaly, poniewaz Kwasniewski i spolka oplacali sie za nie przeprowadzanie lustracji tworzac za pieniadze od UE miejsca pracy w przemysle zbrojeniowym USA, beda potrzebne firmie grunty kupowac za wyzsze pieniadze od niepolskich wlascicieli z UE.
    6.
    Firmy z zachodniej UE beda tez mogly kupujac polska ziemie za bezcen osiagac wieksze zyski z rolnictwa w Polsce niz w zachodniej UE, poniewaz bez trudu zastosuja w Polsce superwydajne technologie z Francji czy Niemiec.

    Trudno mi, jako nieznajacemu rynku ziemia, podac dokladne relacje, ale oczywistym jest, ze polska ziemia bedzie sprzedawana grubo ponizej wartosci, a to automatycznie skusi miliony ludzi z zachodniej UE szukajacych bezpiecznej lokaty dajacej wyzszy zysk niz konto bankowe – dentysta z Londynu, Paryza lub Berlina nie musi znac polskich warunkow, bo wszystko zalatwia dla niego znajace sie na obrocie ziemia zachodnie firmy, czesto bedzie kupowa polska ziemie od nich, a nie od Polaka.

    Po wyprzedazy za bezcen polskich firm, polska oligarchia sprzeda za bezcen polska ziemia i zadowoli sie tym, ze sama sie przy okazji tez nieco wzbogaci. Kazdy sprzeciw kojarzy sie jej tez od razu z grozba przeprowadzenia lustracji, wiec sprzeciwu nie bedzie. Dodatkowy nacisk w tym kierunku wynika z tego, ze z PRLu wyszli z srodkami na dzialalnosc gospodarcza ludzie po selekcji negatywnej systemu: „mierni ale wierni”, ktorzy nie daja sobie jako „mierni” rade na rynku i skazani sa na dalsze dorabianie sie na koszt Polski – wspolpraca z zagranica przeciw Polsce nie stanowi dla tego typu ludzi zadnego problemu.

    **Oto, gospodarka polska (nie mylić z “gospodarka, głupcze!”) jest w stanie zatrudnić circa 5,3 mln ludzi po średnio 3500 zł/mies. Jak poprawić te liczby? Czy red. Żakowski w swoich wywiadach ze światowymi guru walki z neoliberalizmem pt. “Zawał”, takie pytanie komuś zadawał? Sachsowi, Reichowi?**

    W krajach wysoko rozwinietych w rolnictwie pracuje ok. 5% zatrudnionych, co oznacza, ze wzrost plac w Polsce zstanie wyhamowany na cale dziesieciolecia dodatkowa podaza na rynku pracy – podaza tworzona przez odchodzacych z rolnictwa – to kilka milionow ludzi.

    Byc moze historia pokaze kiedys, ze PZPR zadala Polsce w latach 1990-2015 wieksze straty niz w okresie 1945-1990. Zapobiec temu mogla tylko lustracja.

  74. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET – 10:48

    Byly wypowiedzi (puszczanie farby) w sieci-mediach tzw. odstrzelonego przez AM „pistoleteta” z „Branzowej”.

    Pytaniem pozostaje czy mozna mu/im zawierzyc – znajac jednak sklonnosci AM do zalatwiania/wleczenia spraw „intymnych” w/sie po sadach mysle, ze mozna.

    Byla cisza, brak ruchow na lawach sadowych?
    Ciekawe – prawda?

    Opowiadajecy „pistolet” o kulisach w A-gorze byl swietnie zorientowany w genazach rozlozonych roznie w czasie, nawet o tych najbardziej wczesnych o ktorych wspomina pani Dorota Szwarcman reagujac na wpis Boboli-07:05.

    Opowiadal tez o pikantnej roli w owym ruchu tzw. „pistoletowych” aktywistkach.

    Na ja … normalna ruchowa pikanteria szkoda, ze w ruchu (chyba?) nie bylo Sokorskiego, sp. lubil opowiadac ze szczegolami lupy x 10.

    Faktem jest, ze zacierano rece przy ognisku spalanych atk.

  75. Ojej, ale radosc, pan Andrzej Falicz wrocil. Dla modych blogowiczow takich jak Staruszek informacja, ze jest to nasz blogowy Jozef Ignacy Kraszewski, ktory iloscia wpisow pobil 500 powiesci tamtego klasyka. Zreszta juz zaczal seria, pan Passent bedzie sie mial z pyszna: wszystkie lajdactwa , ktore Gospodarz popelnil w PRLu i gdzie indziej znow ukaza sie w pelnym swietle. Teraz Pimpus i Misiek beda musieli troche sie wycofac i mniej szalec po salonie. Oj bedzie ciekawie, przewijarkom wielu komputerow grozi przegrzanie.

    Pozdrawiam pana, panie Andrzeju
    LP

  76. ET,

    pozostaje mi tylko pozazdroscic bliskosci do tych urokliwych miejsc. Dla mnie to egzotyka, chyba bardziej niz karaibskie plaze, ktore zreszta dane mi bylo odwiedzic rzadziej niz poludnie Francji.

    Bo tutaj jesien. Owszem, kolorowa az do bolu, ale to zawsze jesien, z porannymi chlodami, zimnymi deszczami. Tylko czekac pierwszych przymrozkow.

    Pozdrawiam.

  77. Mam ochote troche sobie potabloidowac(a moze poprawniej potaboidyzowac); Posluchajcie, rzecz dotyczy wyzszych sfer:

    Ziec-bratanek Dubieniecki zaproponowal prawie-stryjence Szczypinskiej spacer z ksiedzem z roza w zebach.

    ON PRZECIEZ NIE MA KLASY !!! wyznala naszej redakcji quasi-stryjenka

  78. Panie Redaktorze Passent,
    jest taka reguła mówiąca o tym, że frak leży idealnie dopiero w trzecim pokoleniu.
    Byłoby wszystko o.k. gdyby nie odstępstwa od tej reguły.
    Odstępstwa rażące swoim prymitywizmem.
    Mam tu na myśli pewne środowiska dziennikarskie, a może i całość
    reprezentantów tego zawodu w Polsce.

    Co do moich poglądów na temat wymienionego w felietonie psychopaty,
    nie muszę chyba nikogo przekonywać.
    Wielokrotnie na tym blogu wyrażałem swoją opinię na jego temat.
    Uważam że już dawno powinien on, decyzją
    lekarzy psychiatrów, być odtransportowany w kurteczce dla niepalących,
    takiej co to się wiąże rękawy na plecach delikwenta w mocną kokardę,
    do odpowiedniego zakładu zamkniętego.
    Ten osobnik zagraża nie tyle demokracji ile , w sensie ogólnym,
    normom życia publicznego i jego, za zdrowe przyjętym kanonom.
    Sekta Potakiwacze i Szef (w skrócie PiS) nie jest dla mnie żadną partią.
    Nie może nią być, ponieważ nie ma w niej , w jej funkcjonowaniu,
    odrobiny pluralizmu, a jest tylko i wyłącznie wiernopoddańczość dla
    guru ogarniętego paranoją.
    Pałętacz polityczny, troll ciemnych meandrów psychozy maniakalnej
    jest jednak chętnie, z zapałem godnym lepszej sprawy, pokazywany i cytowany przez media wszelkiego autoramentu.
    I to jest największy błąd.
    Gdyby media posiadały odrobinę przyzwoitości, odrobinę uczciwości
    względem odbiorcy, dawno już spuściłyby zasłonę milczenia nad tym
    politykierem od siedmiu boleści.
    Niestety jest dokładnie odwrotnie.
    Środki masowego przekazu czyhają jak sępy na każde pierdnięcie
    psychopatycznego guru. Ekscytują się odorem tego truchła.
    Ot, choćby poważne i wyważone pismo „Newsweek”, przeprowadza
    wywiad z człowiekiem który (sądząc z jego wypowiedzi) nie wie w
    ogóle gdzie się znajduje, która jest godzina i widzi wokół siebie jeden
    wielki , globalny spisek.
    Spiskują „ruskie”, spiskują „germanie”, spiskuje Premier Tusk wraz z
    Prezydentem Komorowskim, ba! spiskują nawet jego wyznawcy z własnej sekty a Kluzik – Rostkowska i Poncyliusz to w ramach spisku
    specjalnie „skopali” jego kampanię wyborczą !!!
    Powiedzcie sami czy to nie jest paranoja ?!
    „Charyzmatyczne” pomieszanie z poplątaniem w czarnych fałdach
    mózgu Jarkacza (o ile w okolicach jego czaszki jakikolwiek stwierdzono).
    Paranoikowi się nie dziwię, bowiem nie wie co czyni.
    Dziwię się natomiast dziennikarzom red. Stankiewiczowi i red. Śmiłowiczowi że taki wywiad, po jego weryfikacji z red. naczelnym
    w ogóle dopuścili do druku.
    Tu się pytam: gdzie jest wasza etyka dziennikarska, gdzie dbałość i
    poszanowanie czytelnika który w końcu płaci za waszą gazetę, czyli
    waszą pensję ?!
    Ile jeszcze wody w Wiśle upłynie, ile ptaków odleci abyście przestali
    epatować i obrażać czytelników waszej gazety, takimi bredzeniami
    człowieka który zieje nienawiścią do wszystkich, z wyjątkiem własnej
    psychopatycznej osoby ?
    Czy nie widzicie, że w sposób bezpośredni, jako nośnik jego chorych
    bredzeń, obrażacie własnego czytelnika ?

    Panie Redaktorze, demokracja nie jest zagrożona, porządek prawny Państwa również nie jest zagrożony – mamy mądrą i silną, a przede wszystkim rozsądną Władzę. Mamy nareszcie Rząd na poziomie
    którego nie musimy się wstydzić w Europie, na Świecie.
    Damy radę, tu nie mam żadnych wątpliwości.
    Co mamy złego, to środki masowego przekazu, które na przykładzie jak
    wyżej, robią z nas wała i neandertala serwując takie „kwiatki” wypocin
    dziennikarskich i sprowadzają tą profesję do ciemnicy kanałów
    intelektualnych.
    I to trzeba jak najszybciej zmienić.
    A na fraki Panowie dziennikarze, to trzeba sobie zapracować
    solidną pracą na rzecz czytelnika.

    Pozdro…wienia.

  79. To niepodawanie ręki premierowi i prezydentowi to pewnie efekt dobrego wychowania inteligenckiego z Żoliborza. Ale poniekąd to rozumiem, bo ja sama jakoś nie miałabym ochoty podać ręki zmarłemu prezydentowi ani byłemu premierowi.

  80. I takim wlasnie chece premira Polski. Jak Tusk. Niech on, i wszyscy po nim, beda liczykrupami, nudnymi dyplomatami itd, byleby dobrymi. Nareszcie mamy premiera, ktory nie wstydzie sie otworzyc geby po angielsku czy niemiecku! Toz gdyby Kaczynski zostal premierem (tfu prze zlewe ramie), co nie daj Bog, to wstyd za granica bylby jak za PRL-owskich oficjeli w delegacjach po swiecie, ktorzy na potege uzywali bidetow hotelowych dogotowania makaronu, co prawda 4-ro jajecznego!

  81. Jacobsky (09-26 o godz. 23:36 i poprzednie)

    Dwa tzw. nieporozumienia między nami odnotuję na zakończenie.

    1. Moje pytanie o to co robić w trójącie deficyt-wyższe podatki-cięcia wydatków nie było retoryczne. Było trudne i podobne pytania politycy w różny sposób kierują do obywateli. Nie tylko do swoich przybocznych i innych ekonomistów. Ja jako obywatel, nie ekonomista, bo takim nie jestem, mam swoją odpowiedź. Ty uznałeś, że wystarczy jak stwierdzisz – w uproszczeniu – ma być dobrze i szęśliwie, sprawiedliwie i po równo, a resztą mi nie zawracajcie d*, bo od robienia dobrze wy jesteście. Takie podejście ma takie konsekwencje, że politycy i ich ekonomiści traktują lud jako ciemny, rozkapryszony i dialog o realiach i detalach się urywa.

    2. Ekonomiści, od Stiglitza po Balcerowicza i z powrotem, tak to własnie ocenili: przyczyną były zbyt niskie stopy procentowe i nadmierna deregulacja, co doprowadziło do bańki w nieruchomościach jako naczelnego zjawiska powodującego załamnie gospodarki w USA, ale także w odmienny nieco sposób, w Europie. I te dwa w/wym powody leżą w domenie państwa i polityków. To ekipa Busha, z Greenspanem, sekretarzami i nadzorcami dopuściła się tego, po części świadomie, aby wyborcom było dobrze i reelekcja była zagwarantowana, a co najmniej zasnęli przy sterze. Jeśli nie podoba Ci sie takie objasnienie, to podaj to, które wydaje Ci się słuszniejsze. Bo dotychczas wygląda na to, że cokolwiek ekonomiści powiedzą to Tobie kojarzy się z jednym.

    Pozdrawiam

  82. Falicz: odnosiłam się do powyższego wpisu, a nie do tego, co Gospodarz tego blogu pisał kiedyś. Proszę czytać ze zrozumieniem (ale to chyba umiejętność Panu obca). A powoływanie się na ignorancki bełkot p. Spinelli po prostu zmilczę.
    ET – Labuda była tylko wspólpracowniczką KOR. Współpracowników było wielu, o jeszcze bardziej zróżnicowanej niż sam oficjalny skład KOR-u proweniencji politycznej.
    the mentor – nie pierwszy raz stwierdzam, że wygłaszane przez Pana zdania mają swoje źródło w pewnej wiadomej formacji PRL. Ten sam język, te same argumenty.
    Falicz i the mentor – awers i rewers? 🙂
    A jek było naprawdę? Polecam zapoznanie się z życiorysami członków KOR:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Komitet_Obrony_Robotnik%C3%B3w

  83. Falicz

    A SIO!!!!! znów będziesz zanieczyszczał?

  84. ET (09-27 o godz. 10:58)

    do telegraphic observer pisze:
    2010-09-27 o godz. 02:19

    Niepotrzebnie atakuje Pan czlowieka, a nie polityka i polityke, ktora uprawia, a uprawiac nie powinien.

    Zdawało mi się, że atakuję sposób uprawiania polityki przez tego polityka, a nie tego człowieka. Zaś o jego polityce było już wystarczająco.

    P.S. Postaram się wyłowić z Pańskich uprzejmych odpowiedzi punkty moim zdaniem istotne dla tematu „trójkąta deficytu budżetowego” i zająć stanowisko – jeszcze dzisiaj.

  85. Głosowałem i będę głosował na liberalno-konserwatywnego Tuska ostrożnego w słowach i czynach, a przede wszystkim polityka fartownego, mającego za przeciwników niezrównoważonego psychicznie, narodowo-klerykalnego, podstarzałego Kaczyńskiego i niedojrzałego, liberalno-lewicowego Napieralskiego.
    Tusk, Komorowski i Sikorski, przy wsparciu Buska i Lewandowskiego mają szansę osiągnąć w przyszłym roku historyczne dla Polski sukcesy na arenie międzynarodowej, co zapewni PO samodzielne rządy w latach 2011-2015, kiedy to będzie decydowany budżet UE na lata 2014-2020.
    Nie ma alternatywy.

  86. Premier Tusk ma jeden dobry i niezwykle pragmatyczny pomysł – mieć władzę i płynące z niej profity .Jest to naprawdę szalenie pragmatyczne podejście.

  87. Donald Tusk dobrze wyychodzi w mediach, coz nie wiiem czy ofensywa ustawodawcza pomoze lepiej rzadzic krajem czy społeczenstwem a Napieralski staje sie bardziej powaznym politykiem, który pewnie ma wysokie ambicje, coz partia lewicowa, jest potrzebnia w społeczenstwie, bo ludzie sa rózny, a człowiek lewicowy dobrze o tym wie coz społeczenstwo moze byc roznorodnie, lludzie maja wszelkie potrzeby, nawet potrzeby samorealizacji, byc lepszym, doskonalszym w pracy i w zyciu, jakie prowadza, coz nawet otwieranie rodzinnych domów dziecka, to jest potrzebna aktywnosc obywatelskie
    coz dzieci, maja swoje potrzeby, w tym potrzebie bezpieczenstwa
    lewica to swobody obyczajowa, lewica potrzebuje bardziej samodzielnych polityków jak Napieralski, coz takze potrzebuje Olejniczaka, i tam sa nawet potrzebny rózny ludzie, któryu swobodnie głosia swoje poglady
    coz a partia Pis to partia jednego lidera, to nawet partia która docenia twórczosc kobiet, coz Pis jest bardziej zainteresoiwania byc w oppozycji niz byc partia rzadzaca, tylko chce krytykowac rzad, coz a Krzyz na Warszawskim Przemiersciu tylko pokazuje, ze ludzie chca modlic sie i rozmawac o waznych sprawach dla polskiego społeczenstwa, nawet o polityce, wieloma rzeczami sie interesuja
    pozdr serdecznie

  88. Mam jedno pytanie: na jakiej zasadzie klasyfikuje pan polityków i publicystów jako konserwatystów, liberałów, socjaldemokratów i innych, jeżeli w żaden sposób nie podaje pan kryteriów tego typu podziałów. Nie zaznacza pan w żaden sposób czy, na przykład, pisze pan o liberalizmie światopoglądowym czy gospodarczym, w dodatku tworzy pan pokraczne zbitki pojęciowe jak użyty w tym tekście pragmatyk liberalno-konserwatywny.

    Wywodząc samo słowo pragmatyk od James’owskiej tradycji filozoficznej, pragmatyk nie może być liberalno-konserwatywny, nie może też być konserwatywny czy liberalny. Pragmatyk ocenia rzeczywistość pod względem praktycznym, co znaczy że stosuje się do wskazań liberalnych, konserwatywnych czy socjaldemokratycznych wtedy, gdy uważa je za najbardziej korzystne – gdy pozwalają najbardziej efektywnie rządzić.

    Nawet biorąc potoczne znaczenie pragmatyzmu dochodzi do takich samych wniosków.

    Może czepiam się szczegółów, ale człowieka chociaż trochę obeznanego z pojęciami filozoficznymi potrafi to drażnić.

  89. Ukłony dla Kartki z podróży z godz. o,33! Dla takich właśnie perełek lubię hasać po tym blogu. Perełka (jednakowoż prawdaż elementarz brewiarz) jest trochę nazbyt utytłana logiką (sofistyką?), z której pomocą można podważyć wszystko, przynajmniej na gruncie humanistyki. Ale czytało sie doskonale.
    Co do programu będącego brakiem programu (jak kiedyś mówiono o „pomyśle na Polskę”) to mnie to też jednak bardzo pociąga jako pomysł, tylko trzeba pamiętać, że ważniejsze od dogłębnej egzegezy pomysłów jest empatyczna skłonność doszukania się w nich dobrych intencji adwersarza. Dopiero potem warto się spierać o szczegóły lub pryncypia.

  90. Dorota Szwarcman: Pani Doroto, serdecznie dziękuję za wizyty na blogu i za obronę prawdy historycznej. Do zobaczenia we czwartek w FN? Tam chyba będą mniej fałszować. Pozdrawiam!

  91. # Hanna pisze: 2010-09-27 o godz. 13:42

    „Co do aktualnego rządu to wolę względny spokój i jakąś przewidywalność niż lawinę i trzęsienie ziemi”

    Czyli woli pani „lawinę i trzęsienie ziemi” gdy ukrywane przez media PO skutki rzadow PO nie dadza sie juz dluzej zataic przed wyborcami – powodzi, za ktorej skutki odpowiada PO, uprzejmie woli pani nie wyliczac…

    Nie ma natomias podstaw, by okreslac rzad PiS jako „lawinę i trzęsienie ziemi” – jak pokazuje analiza UPR w formie jej teledysku (powstalego glownie pod wrazeniem obecnych rzadow):
    http://www.youtube.com/watch?v=lNlVL3WjMlk&feature=player_embedded

    „Od problemu odciaga” w tym teledysku pani.

    Warto tez przyjzec sie wychwalanym jako:

    mlody, wyksztalcony, myslacy niezaleznie, kulturalny, otwarty, demokratyczny, swiadomy, mieszkaniec wielkiego miasta

    przeciwnikom „obroncow krzyza” np. wpisujac w google
    haslo: „dominik taras” +pijany

  92. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-09-27 o godz. 13:54

    …Byc moze historia pokaze kiedys, ze PZPR zadala Polsce w latach 1990-2015 wieksze straty niz w okresie 1945-1990. Zapobiec temu mogla tylko lustracja….

    wystarczy popatrzec na lustracje w sasiednich krajach; bylej Czechoslowacji i NRD aby stwierdzic ze oprocz ogromnych kosztow to nic nie dalo i nie przynioslo gospodarce jakichkolwiek efektow.

  93. Gospodarzu, to prawda, dyktator Donek Tusk „nie ma pomysłu na Polskę”
    Dlaczego brakuje oceny pracy rzadu ? Co ten rzad osiagnal przez 3 lata poza dodatkowym zadluzeneim kraju i zatrudnieniem dodatkowych 60 000 nowych pracownikow administracji ? Ilu z nich placi haracz dla PO ? Polska ma juz 636 tys urzedasow. W 1989 bylo ich 159 tys.
    Jedymym widodczym celem dyktatury Tuska jest przetrwac jak najdluzej za kazda cene ktora 38 mln polakow bedzie musialo zaplacic.

  94. Dorota Szwarcman pisze:
    2010-09-27 o godz. 15:15

    Nic nie wiem o tej „pewnej wiadomej formacji PRL. Ten sam język, te same argumenty.”

    Coz to za formacja ???

  95. Wyklad w „Towarzystwie Gandhiego”

    Wczoraj wieczorem poszedlem z zona i synami na dinner w „Towarzystwie Gandhiego”. Wykladowca byl indyjski wydawca. Ciekawe bylo przytoczenie nazwisk Mandeli i Walesy jako nasladowcow pokojowej polityki przemian zapoczatkowanej przez wielkiego Hindusa. Polacy powinni byc dumni z symbolu jakim stal sie Walesa.

    P.S.
    Gandhi powinien byc krytykowany za przywiazanie do religii i pamietany za Talizman Gandhiego.

    Slawomirski

  96. Drogi Panie ET,
    prosze bardzo ,bardzo Pana prosze pic swoje berlinskie wino ,ktorego nie ma i nie opowiadac glodnych kawalow.
    Nawet nie moge Pana adoptowac ? ,akceptowac ? prosze zwrocic sie do
    Lewego Polaka /istnieje prawdopodobienstwo ,ze jestem prawa ,lub obojniakiem ? /
    ………………….
    Pewnie KOR byl organizacja partyjna /tajna? / PZPR ,a ja pewnie wogole sie nie urodzilam /np. w Polsce / ?
    …………………………………
    Proponuje jednak KOR KOMITET OCHRONY RODAKOW /przed rodakami /.
    Salute

  97. Zosienka pisze:

    2010-09-27 o godz. 13:52

    „Stringi opadaja!”

    Zosienka coraz blizej otworow anatomicznych ciala czlowieka.

    Slawomirski

  98. cynamon29 pisze:

    2010-09-27 o godz. 14:30

    „A na fraki Panowie dziennikarze, to trzeba sobie zapracować
    solidną pracą na rzecz czytelnika.”

    Guru pisze krowy jedza siano.

    Slawomirski

  99. @ ET, Jacobsky

    Ach, to nie do Niemców, lecz do niemieckich liberałów skierowane były te krytyczne słowa ET o wyzysku sąsiadów (o ile dobrze cytuję). Co staje się zrozumiałe w sytuacji, gdy z jednej strony mamy APO i Zieloychi jako rzeczy dobre, z drugiej kryzys bez wyjścia i nieustanne, kotłujące się ryzyko powiększane na dodatek przez nieodpowiedzialnych i niekonsekwentnych liberałów. Nie podejmuję się dyskutować z taką wizją. Aczkolwiek rozumiem awersję panów do ryzyka, lecz ono realnie istnieje w panów otoczeniu ekonomicznym, pojawia się wraz ze zmianą pogody, kataklizmem natury, niespotykaną innowacją techniczną, zmianą polityczną, nastrojów, upodobań wolnych ludzi, etc. Może niektóre zdania, które podałem, są dla Pana ET prawdziwe, chwilowo? dla podtrzymania dyskusji? ale to cała moja satysfakcja, że tak powiem. To że się nie zgodzę z tezą – Chiny ratują USA i UE, w jakim horyzoncie czasu i zjawisk? wszak USA kupuje w Chinach i daje zatrudnienie, co ostatnio potwierdził minister Chin w NY mówiąc, że aprecjacja waluty juan (normalna reakcja na nierównowagę w bilansie płatniczym) spowoduje bezrobocie w Chinach – ma już takie tylko znaczenie, że opinie ludzkie są szeroko rozstrzelone. Choćby Jacobsky’ego teza, że praw ekonomicznych nie ma (to nie Watykan), jest o tyle ciekawa, że ma on rację i jej nie ma jednocześnie. Praw ekonomicznych nie ma, tak jak i praw fizycznych nei ma, są stworzone przez człowieka do rozwiązywania stojących przed nami problemów i do dyskusji na te tematy, czyli nie istneiją poza człowiekiem. W realnej materii ich nie ma. Czy w realnej materii jest coś takiego jak E=mc2,? W postmodernistycznych czasach nauka, czy to przyrodnicza (fizyka), czy społeczna (ekonomia) już nie formułuje praw, co nie znaczy, że nie dostrzega praktycznych zależności życia, i jeśli one nie odpowiadają panu X, czy J, czy ET, tym gorzej dla panów. Zieloni i liberałowie – podobno dzieli ich przepaść, ale to nie znaczy, że jednych i drugich należy odrzucić. Maltus, Raport Rzymski, Sustainable development – te nurty należą do ekonomii, mają swoją rolę, ten ostatni (s.d.) adresowany jest głównie do wzrostu w ludnych krajach rozwijających się, Chiny, India, Brazylia itd. Nie rozumiem jak miałby odmienić rozwój finansów światowych, nie dopuścić do kryzysu, do wielkiej recesji lat 2008-9.

    Na moje pytanie, co zrobić ze wzrostem polskiego długu, jakie pomysły na tę część Polski maja zwykli ludzie? – jedynie WODNIK53 dał odpowiedź: zabrać kilkanaście miliardów zł z dochodów Kościoła. Reszta to faktycznie, przepraszam za wyrażenie – bicie piany. Drodzy panowie, boję się, że realia ekonomiczne przechodzą obok was. Ja mam swoją opinię obywatela na emigracji, wcale nie ekonomisty, bo w budżecie ani wokół niego nie pracuję i za nic zawodowo nie odpowiadam.
    Uklony i uściski

  100. Nie będę zliczał głosów na blogu. Szacunkowo widzę odbicie sondaży politycznych. Więcej jest głosów o róznym stopniu entuzjazmu, za Polską bez pomysłu na nią, bez wzmożenia moralnego i nagonki politycznej, przeciw literaturze a la Łysiak Waldemar i jego recenzent. To mnie uspakaja.

  101. kadett pisze:

    2010-09-27 o godz. 13:41

    Ten cytat jest arogancki i glupi.
    Inteligencje ludzie nabywaja po urodzeniu.

    Slawomirski

  102. Andrzej Falicz pisze:

    2010-09-27 o godz. 11:53
    Walka o prawdziwy socjalizm.

    Dzieci roznia sie od rodzicow.

    Slawomirski

  103. ET pisze:

    2010-09-27 o godz. 10:37

    Mam czas.
    Posiedze na trzepaku.

    Slawomirski

  104. @ ET (w związku z „sojalną gospodarką rynkową, z akcentem na socjalną)

    W tygodniku THE ECONOMIST, artykuł „The strange death of social-democratic Sweden”.

    Zaznaczam, że ograniczam swoje komentowanie, wstrzymuję się od ujawniania swoich preferencji, jedynie obserwuję.

  105. Okaryna pisze:

    2010-09-27 o godz. 15:21
    Głosowałem i będę głosował na liberalno-konserwatywnego Tuska ostrożnego w słowach i czynach, a przede wszystkim polityka fartownego,…”

    ?
    Liberalny to on juz byl.
    Co do fartu to faktycznie swiatowy kryzys i bezustanna powodz jest fartem do kwadratu.
    Narazie to sobie mozna porownac Tuska z cameronem, ktory zrobil wiecej w 3 miesiace niz Tusk w 3 lata.

    Pani Szwarcman – prosze wiecej merytorycznej kontr-argumentacji a mniej o belkocie i niezrozumieniu tekstu – inaczej mowiac mniej nerwow.
    Co Polsce szkodzi bardziej – czy wiara w lewicowe utopie czy „demony prawicy” proponuje sobie odpowiedziec: kazdy we wlasnym zakresie.
    Postawa zyczeniowa i pogarda dla uprzedmiotowionych mas jest u naszych elit jak najbardziej realnie lewicowa od PO do PiS-u.
    Czesc opozycji chciala jedynie jeszcze lepszego socjalizmu i tym latwiej bylo znalezc wspolny jezyk z „prawdziwymi komunistami” typu general i to ze wzajemnoscia.
    Watpie czy do wychodzi Polsce na zdrowie.
    Oprocz tekstu jest rownie wazny podtekst, w ktorym Pan Passent kreuje sie nie od dzis na obronce bylych opozycjonistow ale robi to dopiera od czasu gdy sa ludzmi establishmentu i wladzy.

  106. Trudno naprawde zrozumiec czasem pewnego rodzaju argumentacje.

    Z jednej strony poniekad slusznie stwierdza sie, ze wolnosc przyszla tak naprawde nie dzieki wtornym podrygom „styropianowcow” ale dzieki obiektywnemu rozpadowi niefektywnego systemu ksiezycowego i Gorbaczowowi a z drugiej strony broni sie zawziecie „äkuszerow” wolnosci typu Michnika.(patrz felieton powyzej)

    Jezeli komuna rozpadla sie na skutek obiektywnych pradow historii to czesc naszej niezwykle zaradnej i przedsiebiorczej opozycji wykazala sie glownie wyjatkowym pragmatyzmem i umiejetnoscia dbania o wlasne interesy lacznie z wybiorczym czyszczenie archiwow bezpieki…

    Trudno mi sie roztkliwiac nad osiagnieciami multimilionera i bronic jego „dobrego imienia”.
    Wystarczy, ze sam po raz kolejny napisze we wlasnej gazecie o przyznanych mu diamentach wolnosci…

    Co do prawicowego ” picia sobie z dzióbków ” wystarczy wlaczyc Superstacje i posluchac jak wyglada lewicowe – rownie jezeli nie bardziej przykre – ale tego obciazony myopia Gospodarz nie dostrzeze…

    Lewy Polaku pozdrawiam.

  107. Pani DOROTO SZWARCMAN, Pani tu zaglada od czasu do czasu i dlatego nie ma rozeznania jakie tu towarzystwo podnajmuje lokal.Wdaje sie Pani w spor z lokatorem ktorego nijak usunac sie nie da, mimo ze prawie kazdy omija go z daleka. W latach gdy dzialal KOR, on i inni chlopcy strzelali z procy do ptactwa, jak chocby niejaki Ziemkiewicz Rafal – dlatego prosze nie podchodzic do sprawy powaznie.

  108. Premier Donald Tusk
    Szanowny Panie,
    Straszył Pan PISem w wywiadach, straszył przedwczoraj w przemówieniu na Konwencji.
    Nieładnie straszyć dorosłych, a przecież wyborca ukończył 18 lat.
    Ja mam 67 lat, PISu się nie boję, nie ze mną takie numery…
    Nie jestem profesorem ekonomii ani lobbystą ciemnych interesów. Tematy ekonomiczne poruszane na blogu noszą cechy monologów, ze względu na ograniczenia techniczne, oszczędzę ich Panu.
    Zajmę się więc tym straszeniem z pozycji przeciętnego wyborcy.

    Partia polityczna XXI wieku, kiedy umierają ideologie, jest silna, siłą swoich osobowości. Prawdą jest, że osobowość lidera ma ogromne znaczenie. Ale nie tylko.
    Przyjrzyjmy się „dywizjom” J. Kaczyńskiego pod koniec września 2010.
    Najpierw przypomnijmy straty.
    • Najpierw odeszli: trzeci bliźniak, L. Dorn i M. Jurek z kolegami.
    • Potem ważne gwiazdy medialne musiał JK puścić do parlamentu UE.
    • 10 kwietnia zginął brat, a z jego śmiercią, PIS stracił istotny ośrodek władzy.
    • 10 kwietnia zginęła elita PIS.
    • 20 czerwca JK przegrał po raz któryś wybory.
    • Ostatnio JK upokarza swoje gwiazdy ostatniej kampanii.
    • JK cały czas mówi głupstwa, odwraca kota ogonem, szkodzi Polsce.
    • Wyznawcy JK stracili wiarogodność, bez względu na ich tytuły naukowe.

    Pytam się więc czym Pan nas straszy?
    Kto Panu podpowiada, że ktoś się jeszcze PISu boi?
    Co to za przeprowadzka do sejmu?
    Na co Pan liczy rządząc z ukrycia?

    PS
    Jedyną, grożną konkurencją polityczną PO, jest KK, z komitetami na plebaniach.

  109. …Pan Passent dalej po staremu straszy Kaczyńskim – to jest beznadziejna monotonia na zamówienie. Ogłupianie naiwnych wielbicieli i odwracanie uwagi… pisze Falicz i dobrze, ze pisze. Dobrze, ze raczyl zauwazyc wage pamieci spolecznej.
    ET

  110. Swego czasu poszedł w „internet” wiersz pod tytułem „Polscy bandyci”.

    Czy ciągle jest aktualny?

    Za carskich czasów, wiemy to sami,
    Byliśmy zwani wciąż bandytami.
    Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
    Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
    Komu obrzydły carskie ochłapy
    I wstrętnym było carskie koryto,
    Był „miateżnikiem” – polskim bandytą.
    „Polskich bandytów” smutne mogiły
    Tajgi Sybiru licznie pokryły.

    Przyszedł bolszewik – znów piosnka stara
    Czerwonych synów białego cara.
    Polak, co nie chciał zostać Kainem,
    Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
    Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
    A że śmiał mówić o tym zuchwale,
    Że nie chciał, by go więziono, bito,
    Był „reakcyjnym polskim bandytą”.
    I znów Sybiru tajgi pokryły
    „Polskich bandytów” smutne mogiły.

    Gdy odpłynęła krasna nawała,
    Germańska fala Polskę zalała.
    Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
    W pruską obrożę nie włożył głowy,
    Nie oddał resztek swojego mienia,
    Swojej godności, swego sumienia,
    Kto nie dziękował, kiedy go bito,
    Ten był „przeklętym polskim bandytą”.
    Więc harde „polskich bandytów” głowy
    Chłonęły piece, doły i rowy.

    Teraz gdy w gruzach Germania legła,
    Jest Polska „Wolna i Niepodległa” (1945),
    Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
    I nawet mówią „demokratyczna”.
    Cóż z tego, kiedy, kto Polskę kocha,
    W kim pozostało sumienia trochę,
    Komu niemiłe sowieckie myto,
    Jeszcze raz został „polskim bandytą”.
    I znowu polskości tłumią zapały
    Tortury UB, lochy, podwały.

    O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
    Jakich Polaków najwięcej w niebie?
    (głos z góry)
    Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
    Są tutaj wszyscy „polscy bandyci”.

    [Autor nieznany]

  111. do
    telegraphic observer pisze:

    2010-09-27 o godz. 15:20
    Tez sie postaralem, skorzystalem z wiedzy bylego socjaldemokratycznego ministra finansow rzadu Merkel. Przeciekawe, chociaz nie wiem czy moja hipoteza sie sprawdzi.
    Pozdrawiam.
    ET

  112. do
    Jacobsky pisze:

    2010-09-27 o godz. 14:00

    Miejsca faktycznie urokliwe. Na Karaibach nigdy nie bylem i chyba nigdy nie bede, bo nie znosze dlugich lotow. Na poludnie Francji latwiej sie wraca, bo sa to powroty do dziecinstwa. Poza tym lubie jezyk i ludzi, oni z kolei tez lubia Polakow. Za dwa tygodnie koniec przyjemnosci. Tu tez czuje sie wieczorne chlody, w porownaniu jednak z Czarnym Lasem, zadne.
    Pozdrawiam.
    ET

  113. Tenno!
    Piszesz: „Premier Tusk ma jeden dobry i niezwykle pragmatyczny pomysł – mieć władzę i płynące z niej profity”.
    Możesz sprecyzować, jakie to są profity (rozumiem w podtekście – nienależne)?

  114. Matko Boska, panie Kraczkowski ja sobie zarty robilem z tymi 900 mld, a pan przyjal to na powaznie i jeszcze wyjde na oszoloma.
    LP

  115. Przed chwilą w TVN24 pan kandydat na Prezydenta Warszawy Bielecki powiedział; pan minister Klich wysłał ludzi do nieba.
    Czy pasuje do Pańskiej grupy ludzi wygadujących głupstwa?

    Pozdrawiam

  116. Nie mam zamiaru się spierać z J. F. O ile bowiem istnieje dziennikarstwo lichockie, to wypada również odnotować istnienie zwartych oddziałów szturmowych dziennikarstwa paradno-pozytywistycznego wysokich (a jakże) lotów. Jak by to aforystycznie ujął W. Łysiak – zasługujące bezapelacyjnie na „Aleję zasłużalczonych”.

  117. p. passent cierpi na chorobe zwana „hypokryzja” ,2 lewackich dzialaczy pytlujacych o babunach okrzyknie wyrocznia a tu , ktos zreszta potwierdzajacy fakt o dogadaniu sie przy okraglym stole wyzywa pan redaktor od bredzacych.
    ps .nic sie jakos nie moge rozczarowac wzgledem panskiej osoby ,zawsze stanie pan na wysokosci zadania ,czytam pana jak mam niskie cisnienie krwi.

  118. Daniel Passent pisze:

    2010-09-27 o godz. 16:18
    Dorota Szwarcman: Pani Doroto, serdecznie dziękuję za wizyty na blogu i za obronę prawdy historycznej. Do zobaczenia we czwartek w FN? Tam chyba będą mniej fałszować. Pozdrawiam!”…

    pozwolmy oceniac innym kto zajmuje sie falszowaniem a kto nie.
    Istnieja jedynie interpretacje.
    Zabawna jest ta pewnosc we wlasna nieomylnosc.

  119. Dorota Szwarcman pisze:
    2010-09-27 o godz. 15:15

    Przyznaje ze dalem sie sprowokowac pani komentarzem o KOR.
    Nie wiem dlaczego przypomniala tu pani istnienie tak haniebnej organizacji.

    Podany przez pania link nie zawiera wartosciowych informacji. KOR to Komitet Ochrony Robotnika prawda ? A co oni robili ? Pomagali chuliganom wyrzuconym z pracy za sabotaz.

    Tak szanowna pani czas to wreszczie zrozumiec. Strajki to byl sabotaz, proba zniszczenie wlasnego miejsca pracy i pracy dla innych robotnikow. I KOR pomagal tej lobuzerii za proby niszczenia miejsc pracy.

    Czy to nie bylo parodia ? Przeciez najlepsza pomoca dla robotnika jest danie mu pracy.

    Nigdy nie widzailem rozliczenia KOR-u z lat 1976 1989. Ile dostawali ile wydawali. Kazda szanujaca sie instytucja publikuje takie rozliczenie co najmniej raz w roku. Gdzie sa rozrachunki KOR-u pani Szwarcman ??

    Szczytem parodii jest ze po wyludzeniu wladzy (miala byc druga Japonia) w 89 to wlasnie czlonkowie KOR-u i reszta solidarnego miotu stworzyli 7 milionowe bezrobocie w Polsce. Czyli z czym my to mamy doczynienia ???

    W latach 70 ych KOR opiekowal sie kilkudziesiecioma sabotazystami wyrzuconymi z pracy a w latach 90-ych ci sami ludzie stworzyli 7 milionowe bezrobocie. Ktore isnieje do dzisiej, 2 miliony w kraju, 5 milionow na emigracji. 85% bezrobotnych nie ma prawa do zasilku !

    Ale najwiekszym osiagnieciem KOR-u, tych ochroniarzy robotnikow jest to ze wywalczyli przywileje dla burzuazji. !!! Gdyby Marks zyl to by sie zastrzelil. Oh nie moge pisac juz wiecej bo pekam ze smiechu.

    Niech sie pani zajmie kultura przeciez to pani specjalnosc, ale nie ma o czym pisac prawda. Solidarna kultura to perfidia, glupota, klamstwo, zabobon, worcholstwo, podlosc i wasalism.

  120. Andrzej Falicz pisze:
    2010-09-27 o godz. 18:17
    Cameron sporo zrobił w GB, to fakt. Ale oni mieli Henryka VIII i Cromwella…
    Ustawili nieco wcześniej ni my władzę królewską- Magna Charta, różnic można by wymieniać sporo.
    Ich sąsiad- Sarkozy ma problemy ze strajkującymi z obronie praw nabytych.
    Merkel musiała ciąć wydatki.
    Na tle tego towarzystwa, w Polsce wieje nudą, i tak trzymać!!!

    stasieku pisze:
    2010-09-27 o godz. 18:50
    Osobiście nie widzę problemu z Kaczyńskim, czy PiSem.
    Ale ich wyborcy nie znikną……..
    Małostkowi, zazdrośni, podejrzliwi, źle życzący bliźnim, fanatyczni……
    Ktoś ten elektorat zagospodaruje, a nie jest powiedziane że Prezes to punkt zerowy oszołomstwa politycznego.
    Czy może znaleźć się jeszcze mniej odpowiedzialny i bardziej polaryzujący? Wolę nie zgadywać kto………

  121. Slawomirski pisze:

    2010-09-27 o godz. 17:55
    Andrzej Falicz pisze:

    2010-09-27 o godz. 11:53
    Walka o prawdziwy socjalizm.

    Dzieci roznia sie od rodzicow.

    Slawomirski”

    Oczywiscie, to rowniez jest prawda.
    Ale istnieje jeszcze inna stara prawda, ze jablko pada niedaleko od jabloni…

    Czy kwestionuje Pan fakt, ze duza czesc bylej opozycji krytykowala PRL za „niedostatek” prawdziwego komunizmu i internacjonalizmu?
    Z tzw pozycji pryncypialnych.
    Nie za imanentna zbrodniczosc i odhumanizowanie samego systemu.
    Za malo komunizmu w realnym socjalizmie.
    To prawie jak walka wewnatrz rodziny – ta wzbudzajaca najwieksze emocje.
    Nie wartosciuje ale stwierdzam fakt.
    Zaskakuje jak w cudownie latwy sposob z rycerzy walczacych o prawa ludu pracujacego przeksztalcili sie w nadzwyczaj zaradnych i bezwzglednych kapitalistow.
    To powoduje odruchowa utrate wiarygodnosci.

  122. Lewy Polak pisze: 2010-09-27 o godz. 19:31

    „Matko Boska, panie Kraczkowski ja sobie zarty robilem z tymi 900 mld, a pan przyjal to na powaznie i jeszcze wyjde na oszoloma.”

    No, wie pan, moje wrazenie – po innych pana wpisach – bylo, ze staral sie pan napisac cos rozsadniejszego. Te 900 mld wydaja mi sie przesadzone, ale pomyslalem, ze warto uhonorowac, panskie staranie.

    Nie chodzi przeciez o detale i konkretnie podane przez pana, czy przeze mnie szacunki, lecz o mechanizm gospodarczy, ktory ilustruja, oraz o zrozumienie, ze faktyczne liczby, jesli podlicza je fachowcy, beda olbrzymie.

  123. # brieg pisze: 2010-09-27 o godz. 16:51

    ** „Piotr Kraczkowski pisze: 2010-09-27 o godz. 13:54

    …Byc moze historia pokaze kiedys, ze PZPR zadala Polsce w latach 1990-2015 wieksze straty niz w okresie 1945-1990. Zapobiec temu mogla tylko lustracja….”

    wystarczy popatrzec na lustracje w sasiednich krajach; bylej Czechoslowacji i NRD aby stwierdzic ze oprocz ogromnych kosztow to nic nie dalo i nie przynioslo gospodarce jakichkolwiek efektow.**

    Poprawna lustracja zpobiega szkodom. Unikniecie szkody wynikajacej z nieprzeprowadzonej lustracji nie oznacza wyeliminowanie wszystkich zrodel szkod i bledow. Sytuacja Czech i bylej NRD bylaby bez lustracji o wiele gorsza.

  124. Dobre. Pan Passent walczy o obrone prawdy historycznej. Reszta to ignorancki belkot. Te nasze elyty z PRL-u. To chyba o Pani Dorocie spiewal Pietrzak:
    „..Dziewczyno z PRL-u,
    wierz mi, proszę, jedyna,
    Bez ciebie, jak bez celu,
    ty przy życiu mnie trzymasz.
    Nie ma takiej jak ty
    Nie ma takiej pod słońcem.
    Dziewczyno z PRL-u, bądź mi ojcem.

    Oj, co ja mówię?
    Matką, szwagrem, ciocią,
    byle nie teściową! „

  125. Co z wolnoscia slowa?

    Redaktor Passent uzywa agresywne i obrazliwe dla czytelnika niemieckie zwroty.

    Ceznurowanie takich wypowiedzi jest dziwne.

    Protestuje indywidualnie.

    Slawomirski

  126. Co z wolnoscia slowa?

    Wpisy Zosienki o zabawach lewatywa sa publikowane.

    Krtytyka Zosienki jest cenzurowana.

    Protestuje indywidualnie.

    Slawomirski

  127. Skąd się bierze ta nieodparta ochota „dowalania” inaczej myślącym?

    Te kolejne wy-warczone miedzy zębami felietony?

    Metoda „niszczenia” osób mających inne poglądy za pomocą manipulacji zdaniami wyrwanymi z szerszego kontekstu, podawanymi w celowo kuriozalnych zbitkach, imputowanie, jako oczywistych niewypowiedzianych nigdy opinii.
    Przecież w sposób oczywisty odbiega to od standardów, do jakich się aspiruje…
    Cała ta „wredna” często zabawa służy wykazaniu swojej moralnej lub intelektualnej przewagi nad oponentem, jako oczywistości.

    Jest to na tyle małe i przepełnione jakąś chorobliwą nienawiścią, że jest najprawdopodobniej wynikiem głęboko ukrywanych kompleksów.

    Bo skąd, jeżeli nie z nich bierze się ta nienaturalna pewność siebie?
    Nigdy nie ma chwili zawahania, docenienia innego punktu widzenia, próby „dystansu do „własnych racji”.

    Nie pomoże tu nawet maska kpiarza – jest tu za dużo megalomanii i kabotyństwa.
    Przypomina to tyrady nad-redaktora przepełnione inwektywami i ociekające jadowitą śliną ataki na objawy nienawiści u innych…
    Nic dziwnego, ze brak im wiarygodnosci.

  128. dziadek Ignacy pisze:

    2010-09-27 o godz. 18:39
    Pani DOROTO SZWARCMAN,

    Powaznie mozna porozmawiac tylko w domu dla dziadkow do orzechow.

    P.S.
    Czajkowski forever.

    Slawomirski

  129. Daniel Passent pisze:

    2010-09-27 o godz. 16:18

    „Tam chyba będą mniej fałszować.”

    Gratuluje poczucia honoru.

    Slawomirski

  130. Zosienka!
    Stringi opadaja. Cudowne!
    Pozdrowienia

  131. Slawomirski pisze:
    2010-09-27 o godz. 17:36

    Odpowiem Mrożkiem:
    „Nie ma takiego głupstwa i nikczemności, które, byle stale powtarzane, nie zostały wreszcie przyjęte i przestały razić jako głupstwo i nikczemność.”

    Zwłaszcza od znawcy Gandhiego.

    Pozdro…, albo i nie.

  132. Sławomirski pisze, że:
    Inteligencję ludzie nabywają po urodzeniu.

    A to interesujący pogląd dotyczący obrotu inteligencją. Jeżeli jedni nabywają, to ktoś musi ją zbywać. Jedyne pocieszenie, że to jest handel nadwyżkami i na uczciwych kupieckich zasadach, a nie jakieś tam akademickie kupczenie.

  133. Prof. Śpiewak w FpoF
    Tak zdenerwowanego profesora, dawno nie słuchałem. Zdenerwowanego postawą prezesa JK. Zgodzicie się Państwo, że po swoim odejściu z polityki, starał się profesor wyważać opinie. Przynajmniej ja nie czułem u niego zbytniej życzliwości do swojego, byłego środowiska politycznego.

    Druga, warta podkreślenia obserwacja profesora, to uznanie (mimo szumu mediów) dużej zwartości Platformy. Przypomniał p. Śpiewak, że właściwie z PO odszedł jeden działacz mniejszego kalibru, a kłótni, jak na tak rozległą organizację, jest mało. A więc żaden rozłam, żadne osłabienie, Palikot to incydent…

    dziadku Ignacy (18:39), a tę gumkę chłopcy wyciągali po kryjomu z majtek babci, takie to sprytne i odważne było.

    telegraphic observer
    Jest ostatnio cała masa publikacji o tym, że Szwecja musi zweryfikować swój socjal. Tam „never never system” działał od lat. Prawie nikt z moich znajomych biznesowych nie był właścicielem swoich dóbr w 100%. Zanim coś spłacili, kupowali na kredyt nowe. A może miałem nietypowych znajomych?

    Czytam zawsze PlusMinus w Rzepie i byłem zdumiony tymi wypowiedziami Łysiaka. „Cesarski poker” był dla mnie kiedyś uroczym przeżyciem. Rzadko się czuje tak gorącą miłość autora do swojego bohatera. Mam podobną refleksję do passentowskiej: jak tacy wykształceni ludzie mogą mówić takie głupstwa?

    U Lisa, w TVP2, był jedyny Tusk. Wolę premiera na mównicy, though.
    Lis był dociekliwy i zadał pytanie „poco ta przeprowadzka do sejmu?”

  134. O 17:44 dowiadujemy się, co też może ludzi uspakajać.
    Dodam, że idzie tu o wnioski z określonej literatury blogowej, z której błogi spokój wypływa leniwym strumieniem podobnie ukierunkowanych myśli. Przyznam, że się dziwię, że ten spokój nie przerodził się jeszcze w głęboki sen sprawiedliwego. Martwić może jedynie niepewność co do politycznej i społecznej wagi oraz skuteczności tej „siły spakoju”. A może jest to somnambulizm? Jeśli tak, to kajania się za okres „samouspakajania’ nie będzie. Przypadłość ta to całkowita niemożność odwoływania się do własnych wspomnień, żeby móc z nich wyciągać jakiekolwiek wnioski.

  135. Uwaga: bandyci!

    Zosienka biega nerwowo z lewatywa po blogu.
    Zaslepiona miloscia do pana redaktora nie widzi/czuje ludzi cierpiacych na logorrhee.

    Slawomirski

  136. POLONIA-SAWA pisze:

    2010-09-27 o godz. 17:17

    „Proponuje jednak KOR KOMITET OCHRONY RODAKOW ”

    kontrpropozycja

    KOR NIK

    P.S.
    Z akcentem na NIK(T)

    Slawomirski

  137. ET pisze:

    „2010-09-27 o godz. 18:52
    …Pan Passent dalej po staremu straszy Kaczyńskim”

    a Kaczynski straszy Passentem

    Czyli wszyscy sie boja a KK sprzedaje bilety do nieba.

    P.S.
    Mamusiu chce zostac ksiedzem tak samo jak nasz tatus.
    Cicho synku nikt nie moze sie o tym dowiedziec.
    Nawet Pan Bog?
    Nawet Pan Bog.

    Slawomirski

  138. Staruszek pisze:

    2010-09-27 o godz. 13:34

    „Dziękuje za przytulenie mnie – ułamkowego inteligenta z awansu społecznego.”

    A tutaj sami inteligentni.
    Uczyli sie jezykow obcych po ciemku ze swieczka w lonie matki.

    P.S.
    Cogito ergo zoom.

    O wlasnie.

    Slawomirski

  139. sosek pisze:

    2010-09-27 o godz. 15:59

    Sluszna krytyka.
    Ale prosze uwazac na Zosienke aby lewatywy nie zrobila bo bardzo kocha redaktora Passenta.

    Slawomirski

  140. Lewy Polak pisze:

    2010-09-27 o godz. 13:59

    „Dla modych blogowiczow takich jak Staruszek informacja, ”

    Ha, ha…

    Uprzejmie donosze wszystkim na blogu ze Lewy Polak to pedagog z przeszloscia z przedszkola „Lesny Ludek”.
    Obiecal olsnic mnie swoim intelektem.
    Nadal po omacku/bez oswiecenia cwicze keyboard.

    Slawomirski

  141. @the mentor – jaka formacje ma na mysli Dorota Szwarcman? Mysle, ze chodzi jej o popluczyny po moczarowcach. Jestescie tu faktycznie licznie reprezentowani, na szczescie jednak wciaz w mniejszosci.

  142. Jaroslaw K. oskarza Prezydenta, ze nalezy do SFERY, ja mysle, ze Jaroslaw K. nalezy natomiast do SFORY, ktora sam stworzyl.

  143. Tak to jest jak sie zbytnio ironizuje i teraz bede sie musial chyba tlumaczyc do konca zycia. Otoz wpadlem w sidla prawego, prostodusznego pana Piotra Kraczkowskiego. Pan Kraczkowski napisal, ze gdyby przeprowadzono prawidlowo lustracje, to Polska zarobilaby 300 mld euro.
    Ja potroilem stawke i rzucilem liczbe 900 mld i teraz pan Kraczkowski powoluje sie na moje”dane”, twierdzac, ze nawet jesli Lewy Polak nieco zawyza, to i tak strata Polski miesci sie gdzies w widelkach miedzy tymi 300 pana Kraczkowskiego i moimi 900. No i wychodze na wiekszego oszoloma od pana Kraczkowskiego. A niech to diabli wezma, przez swoja glupote i niepowazna sklonnosc do zartow zostane jeszcze guru dla piszacych na tym blogu pesymistycznych ekonomistow.
    Staruszku, Zosienko, Cynamonie, Stasieku ja naprawde nie chcialem, przysiegam, jak bedzie trzeba to jak Walesa zwroce sie do generala Jaaruzelskiego, zeby potwierdzil moja niewinnosc.

    Nawet nie mam ochoty na pozdrowienia kogokolwiek
    Ten Kraczkowski to istny diabel.
    LP

  144. Paseent:
    Tusk „To liberalno-konserwatywny pragmatyk, ostrożny w słowach i w czynach”

    Tusk wczoraj u Lisa:

    „Nie znoszę hipokryzji ludzi, którzy co rok zmieniają samochód na lepszy…”

    Wiec jest nie tylko liberalno-konserwatywnym pragmatykiem ale i niebezpiecznym populista – jak cala platforma jest wszystkim.

    Przez pol godziny bylo o cieciach ale ANI SLOWA o stronie dochodowej.
    Fatalnie.
    W sejmie Tusk bedzie „by bronic najslabszych”- parodia.

    Dowcipuy o antysemityzmie i gwalceniu beznadziejne – to przykre ale PO i jej „mojzesz”wyraznie nie maja pomyslu co dalej oprocz trzymania sie koryta.

    PATRZ – co robi Cameron!

  145. Co państwo sądzicie o wczorakszym wywiadzie Lisa z premierem Tuskiem?
    Swoją opinię wyraziłem tu:
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=256#comment-75578

  146. Dziwie sie niektorym blogowicza np. panu Jacobskiemu czy panu Sebastianowi, ze dyskutuja na temat ekonomii z Pimpusiem i Miskiem. Sadza oni,ze maja do czynienia z doroslymi osobami, a to ani zaden pan Et, ani pan Slawomirski tylko dwa malolaty i moge to udowodnic. Wprawdzie dowod jest nie wprost ale nie mniej jednak dostatecznie przekonujacy. Otoz ilekroc jako doswiadczony pedagog staram sie tym chlopakom udzielic rad i wskazowek, ktore moglyby sie im przydac w przyszlosci, oni reaguja na moje sugestie, odpowiadaja, czesto jak to smarkacze odgryzaja sie. A przeciez gdyby to byl prawdziwy pan Et albo Slawomirski, to by przeciez ignorowali mnie, no bo moje uwagi by ich nie dotyczyly. Chyba musialbym byc nienormalny, gdybym chcial wychowywac dorosle osoby.
    Ktos moglby mi zarzucic ,ze taki dowod nie wprost nie jest do konca oczywiscie oczywisty, ale podepre sie dwoma przykladami.
    Za panowania kobiety faraon Hatszepsut wyruszyl z Morza Czerwonego na poludnie statek, ktory oplynal Afryke i przybil do brzegow Egiptu od strony Morza Srodziemnego. Historycy z poczatku sceptycznie podchodzili do tej relacji, bo czyz statek czesciowo skonstruowany z papirusu mogl pokonac fale oceanu ? Ale doczytali sie fragmentu, gdzie wspolczesni owym starozytnem zeglarzom zarzucili im konfabulacje, gdyz ci twierdzieli, ze kiedy plyneli na zachod to mieli slonce po prawej stronie.
    Mamy wiec dowod nie wprost.
    Inny przyklad . Doswiadczony pedagog, jakim jestem, nieraz natrafia na skomplikowane sytuacje, ktorym musi stawic czola. Jeden z moich uczniow, bardziej kreatywny, wynalazl atramentowa bombe: byl to albo worek plastikowy albo stary balon, ktory wypelnial atramentem . Poniewaz okna klasy wychodzily na ulice, wiec ow mlody Edison zabawial sie rzucajac atramentowe bomby na przejezdzajace samochody. . I tak udalo mu sie trafic samochod policyjny. Wkurzeni policjanci przyszli do mnie ze slusznymi pretensjami. Obiecalem im, ze znajde sprawce i wysle go na komisariat, zeby umyl samochod. Zaczalem od dyskretnej obserwacji rak.
    Rece jednego z nich byly szczegolnie zabarwione na niebiesko, ale to jeszcze nie jest zaden dowod. Wezwalem go do biura , poniewaz tortury sa zakazane, zreszta, podobnie jak pan Narciarz, nie przepadam za torturami, musialem zastosowac podstep. Znienacka wrzasnalem na przestepujacego z nogi na noge chlopaka: „To ty rzuciles worek z czerwonym atramentem na woz policyjny !” „Nie, pszem pan – odpowiedzial lobuz – atrament byl niebieski „.

    Pimpusiu i Misku, zawsze mozecie zwrocic sie do mnie po rade. Na poczatek odradzilbym wam sieganie do mistrza Abelarda. Ja wcale nie uwazam, ze snobizm to cos zlego, czesto jest on poczatkiem prawdziwej pasji, ale nie mozna zaczynac od rzeczy trudnych. Odradzalbym wam Sein und Zeit Heideggera, Krytyke czystego rozumu Kanta. Radzilbym zaczac od Przygod Mikolajka, a potem przyjdzie czas na Zeromskiego, Prusa, Dumasa itd

    Trzymajcie sie chlopaki

    Wasz LP

  147. do POLONIA-SAWA pisze:

    2010-09-27 o godz. 17:17
    Jak zwykle mowi Pani, co wie i slusznie. Jesli chodzi jednak o wino, to warto byloby sprawdzic: otoz jest berlinskie wino i winnice, w okolicach Diabelskiej Gory. Zaznaczam, ze to nie zart.

  148. Dominika Wielowieyska, w TOKFM zinterpretowała chyba właściwie ostatnie przykłady upokarzania gwiazd swojej kampanii wyborczej, przez J. Kaczyńskiego.
    Pomyślał sobie wielki strateg, że szans w wyborach 2011nie ma, wielki strateg już się z tym pogodził. Ale wielki strateg zdał sobie sprawę, że każdy, „niepewny”, wprowadzony na listę PIS, może po wyborach wystąpić z klubu i dawać głos Platformie, nawet nie prosząc o członkowstwo. Może zostać posłem niezależnym, ba, może dostać od Tuska posadę w rządzie.
    Paweł Poncyliusz na górnictwo, Joanna Kluzik-Rostkowska na pracę i sprawy socjalne!
    Obie dziedziny niewdzięczne, wymagające solidnych reform.

  149. Pimpus sie rozszalal, robi sie niegrzeczny, pokazuje jezyk, obraza kobiety.
    Panie Slawomirski niech pan zajrzy do dzienniczka Pimpusia, prosze podpisac i wyciagnac konsekwencje. Ja jako doswiadczony pedagog doradzalbym narazie lagodne sankcje, np. pozbawienie deseru, chwilowy zakaz ogladania w tv „Lesnego Ludka”. W razie recydywy trzeba bedzie zastanowic sie nad surowszymi karami.

    Zawsze do uslug LP

  150. do TO

    Ciesze sie, ze sie wreszcie dogadalismy. Teraz bedzie mi latwiej prowadzic ewentualna polemike z Panem, z Pana hipotezami o ekonomii i swiecie finansowym. Obaj wyrazilismy wystarczajaca doze checi dogadania sie. Zapewniam Pana, ze jest to w poiltyce, rowniez w polityce gospodarczej i finansowej mozliwe. Ulatwia to fakt, tu powtarzam sie, zagubienia sie tychze politykow, niezaleznie od koloru ksiazeczki partyjnej w niepodjetych pobach zmian systemowych. Oni (ja zreszta tez nie) po prostu nie wiedza jak rozwiazac obecny kryzys i jak minimalizowac ryzyka w obszarze finansowym obecnie i w przyszlosci. Przytoczona przez Pana Szwecja przeprowadzila reformy systemowe 25 lat wczesniej, wiec pora na nowe. Krotko mowiac kasy nalezaloby wypelnic. problem polega na tym, ze kazdy o tym bebni i nikt tego nie czyni, liberalowie rowniez nie. Pana blogosferowe proby otrzymania odpowiedzi rowniez byly jalowe, a otrzymana odpowiedz niedorzeczna. Zielonych nie ignorowalbym, bo staja sie druga sila, przynajmniej w Niemczech. APO pomaga orzezwic myslenie politykom przedluzajacym kontrakty na energie atomowa, lamiacym sobie glowy odpadami radioaktywnymi etc.. Tematow jest oczywiscie wiecej. Wracajmy jednak do naszych baranow. Oburzyl sie Pan, gdy stwierdzilem zupelny brak rozwiazan. Argument oszczedzania i ciecia wydatkow budzetowych odpada, bo nikt tego doraznie nie robi. Przypominam ostatnie demonstracje we Francji i debate wokol emerytur, chodzi wlasciwie o ich skrocenie. Dalej twierdze, ze to Chiny ratuja USA. Oczywiscie, ze sa prawa i prawidlowosci ekonomiczne, tylko jak wspomnialem, nikt na dzisiaj nie jest w stanie wyliczyc ryzyka finansowego jako pochodnej gospodarek finansowych, Grecji, Hiszpanii…
    Zielonych i leberalow nie dzieli przepasc, bo nad przepascia nie robi sie polityki i nie chodzi tu o krok do przodu lyb w tyl. Samo dreptanie w miejscu jednak irytuje i miliony doswiadczonych wyborcow sie oczywiscie myla. Oczywiscie nie. Poparcie dla liberalow niemieckich spada do progu wyborczego, Zieloni natomiast juz wspolrzadzili , wspolrzadza nadal w wielu gminach, miastach etc.. Poza tym patrzac pragmatycznie na polityke, to jako pracobiorcy jest mi jednak blizej do sojalistow i zielonych. Piszac o kosztach drugich, mialem oczywiscie na mysli drugi i trzeci swiat, cokolwiek to mialoby znaczyc. Wie Pan dobrze, ze finanse i gospodarka oraz ich wzrost przy sprawiedliwym podziale dobr sa niemozliwe. Niemozliwa na szczescie jest rowniez zmiana gospodarki rynkowej na planowana (pamietam z wczoraszej lektury opis sytuacji w Wenezueli). Wiec na dzisiaj proponowalbym lekture Larssona, Kinga i Sloderdijka, szczegolnie tego ostatniego. Zdaje sobie naturalnie sprawe z koniecznosci nowych formatow, bo stare sie zuzywaja. Rozwiazaniem bylaby globalna regulacja, nie planowanie. Wszyscy tego pragna, o tym mowia, tylko nikt nie wie jak to zrobic. Wiec pryncypalowie ograniczaja sie do klaistrowania systemu. Poczynania Szwedow, Francuzow i Niemcow probujacych reformowac systemy socjalne sa sluszne, pozostaje pytanie jak. Jak chca liberalowie czy socjaldemokraci? To sie okaze po wyborach. Pamieta Pan poczatek kryzysu i glosy najmadrzejszych o jego ograniczonym obszarze? Wracajac do prominentnej postaci, u ktorej zasiegnalem rady, to proby reformy podatkowej w ostatnim rzadzie Merkel nie powiodly sie. Nadal najbardziej obciazeni podatkami sa malo zarabajacy oraz rodziny, w ktorych tylko jedna osoba pracuje (chodzi o proporcje w porownaniu z innymi krajami). Z drugiej strony, gdyby panstwo nie udzielio gwarancji oszczednosci swoich obywateli, ponad granice przewidziana w prawie, mielibysmy nie tylko kryzys finansowy, lecz ogolnospoleczny. Temu udalo sie zapobiec i chwala politykom za odwage. Nie udalo sie natomiast regulowanie systemowe obszaru rynku finansowego. Stad rosyjska ruletka. Banki bawia sie dalej po dwu latach od bankructwa Lehman i nic sie nie zmienia, a zmiany sa konieczne jak Pan sam raczyl zauwazyc. Moim doradca byl autor ksiazki, ostatni (nie obecny minister, o nim bowiem nic nie slychac) minister finansow rzadu niemieckiego, ktory ani w ksiazce, ani w polityce nic nowego nie wymyslil, stad moja krytyka wszystkich probujacych lub zaniechujacych; czyt. ostatnie, niezbedne reformy rynku finansowego. Czyli jak zwykle burza o nic. Bo od tego zaczela sie nasza rozmowa. Moze jednak warto bylo.
    PS
    Chiny nie odwaza sie na wyprzedaz dolara, dlatego „ratuja” USA.

  151. Bardzo mi przykro ,
    Ja osobiscie urodzilam sie w III Rzeczpospolitej ;
    Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej ,
    moja decyzja jest ostateczna i niepodwazalna i jesli sie komus nie podoba to moze w ramach swoich mozliwosci pozbawic mnie Polskiego Obywalestwa .
    /coz, na nalepsze miejsce urodzenia nie bylo mnie stac i stoje do tego !/
    Salute

  152. Szanowny Panie Slawomirski,
    winien jestem Panu odowiedz wobec mozliwego konfliktu iranskiego. Odpowiem nie wprost. Otoz moim zdaniem ewentulany konflikt iranski przyspieszyc moze rozwiazanie konfliktu palestynskiego, izraelskiego (chodzi o konflikty wewnetrzne), nastepnie konfliktu izraelsko-palestynskiego (lub vv). Przy czym sam konflikt iranski zostanie rozwiazany odwrotnie do tego, co Pan przypuszcza. Nie znaczy to wcale, ze tak bedzie lepiej. Dlatego odkladam te dyskusje na pozniej, bo sprawa jest powazna. Poza tym wpadlem w sidla ekonomii, na ktorej tu sie nikt nie zna ze mna wlacznie. Mam tez wrazenie, ze poza blogosfera rowniez nie. I tak stajemy sie ofiarami starych przedatowanych lekarstw nie majac nowych gotowych recept. Wszyscy licza na rynek, nie liczac sie z rynkiem, trzecim swiatem i wlasnymi obywatelami. W sidla, bo nie znosze powtarzania wiadomosci z prasy porannej. W blogosferze dzieje sie prawie jak w kazdym starym malzenstwie przy sniadaniu. Ciesze sie, ze wrocil Falicz, mimo ze sie prawie zawsze sie z nim nie zgaszam. Wynika to niejako z przekory lub jego tenoru (glosny) wpisow. Slonce, niestety nie sloneczko, wygania mnie na zewnatrz. Korzystajac z pogody jade na wedrowke gorska.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Zauwazylem rowniez, ze kazda agresje mozna okielznac badz proba szczerej rozmowy, rzetelnej szczerej dyskusji , badz niestety silowo. Na szczescie jest tu kilku intelokutorow, z ktorymi warto rozmawiac, ktorych warto czytac bez potrzeby mistyfikacji. Niestety od niej sie nie uwolnimy, tak twierdza przynajmniej studenci komunikacji i mediow, z ktorymi jestem w dialogu. Ktos napisal dadaizm ekonomiczny; podobalo mi sie.

  153. do
    Slawomirski pisze:

    2010-09-28 o godz. 00:53
    Niestety wiekszosc w blogosferze straszy sie niewiedza (ponownie sie narazam), Pan Passent rownier. On bowiem lekkim piorem zapomina o czasach zaprzeszlych. Zapomina o czarodziejskiej maszynie, ktora jest pamiec spoleczna, historia, ktore od czasu do czasu go dopedzaja. Staruszek raczyl nas pochwalic i wcale mnie to nie zadowolilo. Starosc nie radosc. Poza tym hasanki, skakanki i sassa adrassa.
    POzdrawiam.
    ET

  154. do
    Helena pisze:

    2010-09-28 o godz. 06:09
    Dziekuje za wpis o postmoczarowcach.
    ET

  155. do
    TO
    ET pisze:

    2010-09-27 o godz. 18:55
    do
    telegraphic observer pisze:

    2010-09-27 o godz. 15:20
    Tez sie postaralem, skorzystalem z wiedzy bylego socjaldemokratycznego ministra finansow rzadu Merkel. Przeciekawe, chociaz nie wiem czy moja hipoteza sie sprawdzi.

    SPAWDZILA SIE. ON TEZ NIE WIE I NA TYM POLEGA PROBLEM, O KTORYM ROZMAWIALISMY.

    ET

  156. do
    telegraphic observer pisze:

    2010-09-27 o godz. 18:05
    Jest Pan wygodny, czy pogodzony ze soba samym? Potrafie taka postawe uszanowac i z tym zyc.
    Pozdrawiam.
    ET

  157. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-09-27 o godz. 22:30

    …Poprawna lustracja zpobiega szkodom. Unikniecie szkody wynikajacej z nieprzeprowadzonej lustracji nie oznacza wyeliminowanie wszystkich zrodel szkod i bledow. Sytuacja Czech i bylej NRD bylaby bez lustracji o wiele gorsza….

    moze by tak szerzej, jakie to konkretne szkody poniosla Polska i dwa pozostale panstwa?

  158. Szczególnie dziennikarze TVN robili z J. Palikota głównie oszołoma. Wyławiali z jego wystąpień warstwę hapennerską, robili miny protekcjonalne, zapraszali go niby robiąc mu łaskę.
    Czytam blogi Palikota od dawna i znajduję w nich wiele ciekawych, oryginalnych przemyśleń.
    Dziś rano Palikot wpisuje o „reformach, które nie muszą boleć”. Tam jest jedna, o której od czasów reformy administracyjnej mówi Stefan Bratkowski. Musimy zlikwidować powiaty! Niech gminy, dobrowolnie łączą się w większe związki (szpital, straż, policja, itp.).
    I to jest oszołom?
    Jeśli prawdą jest, że „Przyjazne Państwo” nie mogło odnieść spektakularnego sukcesu, aby Palikot nie obrósł zanadto w piórka, to otwiera mi się nóż.

    Wczorajsze rozmowa p. Tuska z p. Lisem zawierała ciekawy wątek dotyczący przepisu podatkowego, stosowanego do pewnej grupy podatników. Są to tzw wolne zawody – wyliczę artystów, dziennikarzy – którym uznaje się 50% dochodu, jako koszty jego uzyskania. Z grubsza mówiąc, dobrze zarabiające grupy zawodowe w Polsce, płacą PIT od połowy swoich dochodów.
    Tusk zadał retoryczne pytanie: zaniechać rewaloryzacji emerytur czy zmienić zasady podatkowania wolnych zawodów. (Jeszcze jest grupa na kontraktach menadżerskich, płacąca stałe 19%)
    Ten temat należał do tematów wstydliwych, podobnie jak prawda o tym, że ok. 5% podatników, po przekroczeniu przez ich dochód kwoty progowej, nie płaci składki ZUS. Ci najbogatsi dostają ekstra premię! I oni lobbują za liniowym PIT, kiedy ich danina (PIT+ZUS) ma cechy degresywne!

    A przez wiele lat darowizna, potwierdzana kwitkiem z parafii? Ilu bogatych dzieliło się z proboszczem przez wiele lat? Jaki to był uszczerbek dla wpływów budżetowych? Liczby, liczby proszę!

    I to jest groza, Szanowni! Kiedy jakiś biznesmen załatwia pracę córce w państwowej firmie, całą Polska się podnieca „zbrodnią dwudziestolecia” (cyt. red. Piasecki) a kiedy prezydent załatwia kumplowi posadę szefa Orlenu, to jest OK. Albo inny polityk oferuje p. Begier posadę wiceministra. Albo cyngle PIS, z pominięciem wszystkich procedur, obejmują stanowisko menadżerskie w TVP z polecenia J. Kaczyńskiego. Te cyngle te posady biorą, a potem wymądrzają się na temat moralności. Brr…

    Premier Tusk obiecał wczoraj wyjście z cienia, gotowość do poważnych debat, dostępność dla dziennikarzy.
    Obserwujmy tę zmianę, zadawajmy pytania na opiniotwórczych blogach Polityki.
    Pytajmy wielokrotnie, do znudzenia!

    PS
    Robię się taką mendą blogową, ale czasami trzeba.
    Przepraszam wrażliwych.

  159. Lewy Polaku!
    Oto do czego piję.
    Lewy Polak pisze:

    2010-09-28 o godz. 07:09
    „Staruszku, Zosienko, Cynamonie, Stasieku ja naprawde nie chcialem, przysiegam, …”
    W ciemno przyjmuję, że nie chciałeś. W ciemno bo o 900 mld nie pisałem.
    Coś niejasno napisałem i zakwaterowałeś mnie w zbiorówce. Czynisz krzywdę pozostałym z tej listy. Ja chrapię i to sprawia, że nie sypiam z cudzymi Panami i Paniami.
    Jak gdzieś napisałem nie mam duszy sędziego. Chcę tylko coraz więcej zrozumieć i zrozumiawszy wybaczam. Obaj żyliśmy w PRL i tego faktu nie ukryjemy przed Antonim i IPN. Poszukam wpisów pozostałych wymienionych z nicka członków prawego przymierza. Wróć do starzejących się serii kometarzy na e-Polityce, to poznasz jak organicznie jestem lewy.

    Drobne korekty: „początki religii” a nie jeden gwałtowny. „sens życia” a nie „sens”. Jak mnie pouczał jasny gwint skrót to urok blogosfery, ale nie wpadajmy do oceanu ogólności trudnej do przepłynęcia.

    Jeślim zawinił, to mea culpa. Nie mam przerostu honoru i przyjaciołom wierzę w ciemno, gdy mają za złe. Ale kontolę wewnetzną przeprowadzę.

  160. Pan redaktor Pisze:
    „Mamy taką wolność, że można wygłosić każdą brednię, a im brednia większa, tym bardziej zasługuje na uwagę.”

    Pan Redaktor zdaje sie czerpac z tej wolnosci pelnymi garsciami.

  161. Zastanawiam się czy Tusk świadomie postraszył dziennikarzy w tym naszego Gospodarza, że im „pokaże” jak będzie miał ochotę to odbierze niezasłużone przywileje podatkowe…

    Premier ludu pracującego wsi i miast pogoni pasożyty na zdrowej robociarskiej tkance narodu.

    Pany Passentowi zakręciła się pewnie łza w oku…

    Ale szkoda tych 50% kosztów uzysku – oj szkoda.

    Ale tym bardziej należy gorliwie wykazać się „na linii” i napisać kolejny jadowity felieton o Kaczyńskim – kto wie może Tusk okaże się łaskawy.

    Nasz Bronek zabłysnął swoim prezydęckim dowcipem i na dożynkach oświadczył, ze kobiety lubią dluuugie kiełbasy – kamaryla uśmiał się – reszta Polski jak zwykle puknęła się w głowę…

    Tuska tez dowcipny u Lisa powtórzył z wyraźną rozkosza słowo gwałcić aż mu się ponura zapadnięta i niezdrowa twarz z nierównym pudrem dziwnie na moment uśmiechnęła – dodał „dowcip” o antysemityzmie Halickiego.
    A gdy przyszło do pytania o reformy to wymienił ze trzy …po czym zaczął mówić, ze nie tak jak jego oponent z PiS-u nie będzie mówił o Smoleńsku i krzyżu – mówiąc o nim przez dłuższy czas udając Kaczyńskiego – o reformach NIE skończył.

    Było o wydatkach ale nic o dochodach – jak je zwiększyć to problem „narodu” rząd jest po to by opodatkowywać – pragmatycznie i…”liberalnie” coraz bardziej.
    Tusk wykazał mdlącą mieszaninę buty z kokieteria.
    Było niesmacznie.

  162. Zwykle nie komentuję zagadnień ekonomicznych, bo niespecjalnie się na nich znam. Ale tym razem pozwolę sobie wkleić zgrabną piosenkę z atrakcyjnym i starannie przygotowanym tłem filmowym. Inspiracją dla autorów był polski dług publiczny. Moim zdaniem warte uwagi
    http://www.youtube.com/watch?v=lNlVL3WjMlk

  163. Znam dawniejsze książki W Lysiaka,jestem zadowolony że je przeczytałem. Nowego napoleonistę w osobie W Lysiaka odkryłem po 2000 roku, nagle okazało się że jest zwolennikiem lini politycznej PiSu, wojen z sąsiadami i dziwnego zamordyzmu ustrojowego.Kto pod koniec XXw
    słyszał o nim jako opozycjoniście? Może w żadkich wywiadach z nim w mediach wyczuwało się nutę antykomunizmu, taką naleciałość „ZLEGO” Tyrmanda, ale żeby od razu IV RP? Po publikacji ich rozmowy w „Rzepie”
    to jest ten Lysiak odkryty 10 lat temu. Zastanawiam się jak
    on musiał się czuć nie przynależąc do żadnej grupy opozycyjnej, teraz okazało się że on czekał na JK i PiS, tyle
    lat i doczekał się. Prezes JK nie wie co czyni, nie korzysta z
    histori nie tak dawnej. Już tacy byli co nie chcieli podawać
    ręki, nie uznawali wybranego prezydenta i na dobre im to nie wyszło. Prezes PiS znany jest z tego że coś powie a potem po cichu się wycofuje, tak było z TVN-em. Ja myślę że on swoje osiągną, będą o nim mówić jedni lepiej inni gorzej, swuj punk w historii już ma. Gorzej będzie z jego
    potakiewiczami jak Łysiak czy Masłoń czy z jego przybocznymi pyskaczami z PiS. Kto ich przygarnie. Też uważam że PO nie ma pomysłu na Polskę, a nie wiadomo kto
    w takiej sytuacji by go miał i tak to trwa, trochę w obawie
    przed Pis a trochę nie wiadomo jak z tą sytuacją postąpić.
    Pozwólmy upływać czasowi on pokarze
    A jak będzie już za późno?

  164. Jaroslaw K. oskarza Prezydenta, ze nalezy do SFERY, sam nalezac do SFORY

  165. Lewy Polak pisze:
    2010-09-28 o godz. 07:09
    brieg pisze:
    2010-09-28 o godz. 11:08

    Panowie, jeśli chcecie zostać totalnie ogłupieni demagogią P.K. w sprawie
    generowania dobrobytu poprzez lustrację, to kontynuujcie dalej ten dyskurs.
    Jeśli nie chcecie, wiedząc dlaczego, to prześledżcie moją dyskusję z P.K.
    na ten temat w felietonie D.Passenta „Pomnik Jarosława”.
    Moim skromnym zdaniem P.K. rzucił to hasło ad absurdo i brnie dalej w
    tym absurdzie, poczynając ab ovo swoją starą śpiewkę przy okazji nowego
    felietonu Daniela Passenta.
    ” Absentem laedit, qui cum ebrito litigat ”

    Poniżej miejsce w którym pożegnałem bezsens dalszej dyskusji na ten
    temat z Panem demiurgiem.

    Pozdro…wienia.

    „Pomnik Jarosława”
    cynamon29 pisze:
    2010-09-11 o godz. 20:14

  166. Lewy Polak pisze:
    2010-09-28 o godz. 10:12

    Co za dziecinada ! To nie ten blog LP. Troche powagi tu potrzeba. To przeciez polityczny blog i o miedzynarodowym zasiegu. Az strach pomyslec czego uczniowie moga sie dowiedziec ot takiego pedagoga. Nie dziwi mnie ze wiekszosc nie wie dlaczeco samolot utrzymuje sie w powietrzu. LP ! przywoluje was do porzadku !

  167. Andrzej Falicz pisze:
    2010-09-28 o godz. 12:18

    Tak jest. Nie ma ani slowa ani poby zwiekszenia dochodow rzadu. Brak programu rozwoju gospodarki, brak strategi dla kraju, brak przyszlosci.

    Panie Passent to jest juz zalosne. Juz dawno wiemy, pan potrafi pisac o Jaroslawie Kaczynskim, o krzyzu, o PIS-ie. Czas zaczac pisac o pracy rzadu. Czas zauwazyc tych ktorzy rzadza. Dlaczego ignoruje pan istnienie rzadu ? Czy dlatego ze nie rzadza ?

  168. stasieku pisze:
    2010-09-28 o godz. 11:16
    Podejmowanie przez dziennikarzy pewnych tematów wymaga prostej rzeczy-
    ODWAGI CYWILNEJ…….
    Na Ukrainie, w Turcji, Rosji, Włoszech, za podjęcie pewnych tematów grozi śmierć.
    A u nas? Nawet cienia zagrożenia fizycznego. Chyba że szerzy się wśród dziennikarskiej braci „kundlizm” nie obrażając kundli…….

    Ten sam problem z władzą sądowniczą. Dochodzenia i wyroki zgodne z kodeksami i procedurami, czy dyspozycyjność wobec przełożonych?
    Jak to było?
    „sąd nie jest od wyrokowania w sprawie racji stanu, sąd jest od wyrokowania zgodnie z obowiązującymi przepisami”
    Jak wiele odwagi cywilnej wykazał ten sedzia, sprzeciwiając się wyrokowi wydanemu przez „najwyższą osobę w Państwie” doktora habilitowanego prawa, Prezydenta IV RP????

    Sporo ludzi ma tendencje do obijania sobie tyłka blachą. Widać to w przypadku urzędników likwidujących skutki powodzi. 10 kwitów, 6 dupokrytek, 4 orzeczenia, a czas płynie……
    W końcu urzędnika nie można ukarać za chęć do udokumentowania i wszechstronnego zbadania sprawy- w końcu chodzi o grosz publiczny.
    A za pochopne działania mogą zwolnić…..
    A że czas płynie? Kogo to…

  169. Czy ktos moglby puscic pare o co chodzi z tym ustapuieniem z kapituly OOP Bujaka i Romaszewskiej? Czyja nominacja do orderu tak ich zdenerwowala? (Ciekawe, ze Pani Zofii nie zdenerwowalo kiedy LK nie dal orderu Michnikowi, a nawet nie zaprosil go na uroczystosc rocznicy zalozenia KOR, co bylo przeciez wybitnie malostkowe i nedzne).
    Wiec o co chodzi, ktos wie?

  170. Szanowny panie the Mentor

    Nalezy pan do grona ponurych ekonomistow. Ja unikam pana ponurosci, wiec moze pan unikac mojej dziecinady.
    W panskie obliczenia nie wierze, nikt nie wie jaka bedzie przyszlosc, najlepsi weseli ekonomisci dali plame w czasie ostatniego kryzysu, panu sie zdaje ze jak pan bedzie ponuro krakal to pan lepiej przewidzi przyszlosc. Z pewnoscia wszyscy umrzemy.Pewnie, moze przyjsc jakies zalamanie, ekonomiczne tornado, a moze nie przyjdzie. Jak przyjdzie, to bedzie pan szczesliwy, ze pana prognozy sprawdzily sie.
    Przywlaszcza pan sobie prawa do bycia na tym blogu. Pisalem juz raz panu, ze do takich naukowych czy tez pseudonaukowych dywagacji istnieja odpowiednie czasopisma, a pan zanudza swoimi przemysleniami. Mnie to nie przeszkadza bo ich nie czytam. Pan tez nie musi czytac moich dziecinad, ktore – przyznaje – z sadystyczna przyjemnoscia kieruje przeciwko kabotynom(do ktorych pana nie zaliczam)

    Pozdrawiam ozieble LP

  171. cynamon29 pisze:
    2010-09-28 o godz. 12:56

    mam nadzieje, ze zna Pan opinie S.Lema na temat internetu.
    Oczywiscie nie dotyczy ona wszystkich uzytkownikow, co najwyzej niektorych.

  172. ET (09-28 o godz. 10:24)

    Tym razem krótko, skoro tyle mamy dogadane.

    Kryzys finansów i wielka depresja będzie badana przez wiele lat. Na razie mamy dwie teorie (bez wchodzenia w nudne detale). Jedna teoria mówi, że wszystkiem winne jest hasło GREED IS GOOD oraz wolność przepływu kapitało po całym globie.

    Druga teoria, że przyczyna tkwiła w niskich stopach procentowych, co wzmocniła nowa oś nierównowagi światowej (Chiny-USA/UE), oraz nadmiar deregulacji w rynkach i instytucjach finansowcych (w tym w strefie euro). Rządy krajów rozwiniętych chciały jeszcze więcej dobrobytu wyciągnąć ze słabnącej strony podażowej ich gospodarek.

    Moje obserwacje realnych zachowań wskazują na tę drugą teorię. Rynki finansowe, Sorosy i podobne indywidua z ogromnym kapitałem własnym i klientów testowały budżety i reżimy finansowe poszczególnych państwa, Wlk. Brytanii (1992), Argentyny i innych krajów rozwijających się, Grecji. Teraz wiemy, że problem zawsze tkwi w testowanym państwie, a nie w testującym rynku finansowym.

    Inna obserwacja, to odchodzenie od ekscesów i niedrożności systemów socjalnych. W Szwecji kroki takie podejmowane są co kilka lat, w Danii za rządów Rasmunsena poważnie system przewietrzono. Na zdrowy rozum, skoro socjał jest tak dobry to należałoby go rozkręcać do maksimum. A przecież nie można, gdzieś jest punkt optimum. Zgoda – pytanie jest gdzie ono jest.

    I teraz mamy problem trójkąta budżetowego: zadłużanie – wydatki – podatki … a sprawa polska. Przekonanie panuje, a nawet narasta, że zadłużać się nie można już więcej, raczej oddłużać się należy. Podnoszenie podatków też nie ma entuzjastów (zbyt wielu). Pozostaje dokładnie przyjrzeć się wydatkom państwa. W życiu każdego z nas przyglądanie się własnym wydatkom jest bolesne, nawet przynosi ujmę na honorze. Do tego pełno wątpliwości, nacisków, pytań.

    Jest jeszcze ten wątek, że można uzyskać większe przychodzy podatkowe bez podnoszenia stopy opodatkowania, gdy gospodarka szybciej rośnie. Ale jak zrobić takie przyspieszenie. Do tego wszystko jest zanurzone w żywej tkance społecznej i w wymiarze najokrutniejszym – w czasie. Nie jest to takie proste, choć propozycji jest wiele, jak mówią – TALK IS CHEAP, prezes Belka to powtarza, tyle że po polsku. Wzrost gospodarczy ma powiązania z cięciem wydatków, poplatane to. Jak wątki w jakiejś symfonii.

    Dzisiaj poczułem ochotę na Trzecią Brahmsa
    http://www.youtube.com/watch?v=1trE3ms3AGo

  173. P.S.
    Panie ET. Chęć dogadania się wyssałem z mlekiem matki, zawsze mi go było mało.

    Ryzyko (i słowo siostrzane – ruletka) wydawałoby się przeceniane. Mam przeczucie, że w ekonomii jest niedobór teorii o obrocie nim, o handlowaniu, administrowaniu, dzieleniu się nim. Oczywiście cześć ryzyka udało się okiełznąć poprzez ubezpieczenia. Gdy ryzyko ma źródło w zdarzeniach pojedynczych, niemasowych, jak błąd polityki monetarnej, albo fatalny wynik wyborów parlamentarnych to co zrobić? Każdy musi sam we własnym zakresie się zabezpieczyć.

    Chiny nie tylko ratują USA nie rzucając ich obligacje na rynek, one pomagają także sobie. Bo Ameryka musi kupować ich towary, jak to robiła od samego początku, stąd obligacje USA znalazły się w ich rękach … zna pan zapewne wierszyk o Kozaku i Tatarzynie?

    Larsson, King i Sloderdijk – odnotowałem, nie obiecuję jeszcze że się zagłebię, imiona delikwentów pomogłyby w poszukiwaniach ich pozycji do lektury
    Dziekuję i na razie

  174. dawno nie bylo o panu Zbyszku, a wlasnie dzis wyglosil oredzie przed komisja sledcza. Pomijajac cala otoczke, wychodzi wreszcie prawda ze to PiS chcialo wyswobodzic pania Barbare Blide z matni ukladow lewicy, ale sie nie udalo. A Pani Blida zamiast sie odwdzieczyc, strzelila do siebie uprzednio zacierajac slady na pistolecie. Po prostu chciala zrobic na zlosc panu Zbyszkowi, spryciula. Warto przypomniec ze prawie sto tysiecy obywateli Krakowa wybralo pana Zbyszka na swojego przedstawiciela w Brukseli.

  175. Wątki, które wyciąga stasieku (09-28 o godz. 11:16) są przyziemne, codzienne, niewdzięczne do blogowania o nich. To są realia życia.

    Mnie uderzyło w TVN CNBC, po ogłoszeniu przez premierów dwóch planu podniesienia VATu, a jednocześnie zmniejszenia liczby stawek, że oto … gie-prawda. Jak wzięli to w ręce urzędnicy MF, jak zaczęli dzielić mąke od cukru, lody od słodyczy, wypisywać sążniste memoranda do kas sklepowych, co będzie po pięć procent, a co po osim, spuszczam jeden, dwa w rozumie, z prostej sytacji robić upierdliwą dla człowieka po obu stronach tej machiny … to zdało mi się, że to sabotaż. Ale stasieku rozmendzi te moje wątpliwości, nieprawdaż?

    Oczywiście kardynalnym punktem polityki podatkowej powinien być sposób na opodatkowanie bogactwa w kraju. Zamożna klasa próżniacza się tworzy, w ramach klasy wyższej średniej, dlaczego nie zacząć dyskutować i stopniowo wprowadzać podatek od nieruchomości (czy własności, property tax), podatek kastralny – czy jak to u was się zwie. Gdyby przyjąć proporcje kanadyjskie, zresztą różne w poszczególnych lokalizacjach, powiedzmy w podmiejskim Torono, to jeśli ktoś ma posiadłość wycenioną na 2 miliony zł to płaciłby circa 15 tys zł podatku od nieruchomości (0,75%) rocznie odprowadzanego do gminy. Gminy mogłyby same ustalać wysokość, w pewnych granicach centralnie regulowanych. Powinno być stopniowo, najpierw z obecnych kilkuset złotych, do 2 tysięcy, potem do 4-6 tys zł, niekoniecznie aż tak wysoko. Obejmowałoby to wszystkie lokale, biura.

    To rozwiązanie musi przyjść do Polski i zastąpić obecne śmiesznie niskie oprocentowanie nieruchomości, których wartość ogromnie wzrosła w III RP. Taka jest norma światowa – im szybciej, tym lepiej. Inaczej gminy zadłużają się, ich długi kupują zamożni oraz banki i fundusze emerytalne (tak sobie wyobrażam) i zarabiają na procentach. Wielkość tego zadłużenia będzie rosła, bo także infrastrukturę gminną trzeba podnieść na europejski poziom.

  176. kadett (09-28 o godz. 00:21)

    Proszę nie mieszać sobie w umyśle spokoju z nudą.
    Mnie pańskie tematy nudzą …

  177. Andrzej Falicz pisze:

    2010-09-27 o godz. 21:14

    Ma Pan racje.
    Tacy ludzie istnieja(biologicznie) ale nie sa(powazani duchowo).

    Slawomirski

  178. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Daniel Passent 16:18

    Panie Danielu rozumiem, ze mowi Pan do p. DS o prawdze politycznej, ktora czesto gesto mija sie z prawda historyczna, wiele zawsze zalezy od tego kto jest „dyrygentem” – prawda?

  179. the mentor.
    Podany przez pania link nie zawiera wartosciowych informacji. KOR to Komitet Ochrony Robotnika prawda ? A co oni robili ? Pomagali chuliganom wyrzuconym z pracy za sabotaz.

    Tak szanowna pani czas to wreszczie zrozumiec. Strajki to byl sabotaz, proba zniszczenie wlasnego miejsca pracy i pracy dla innych robotnikow. I KOR pomagal tej lobuzerii za proby niszczenia miejsc pracy.

    —————————————————

    towarzyszu, nie wyglupiajcie sie prosze

    jasne, ze kazdy kto wam podskoczyl to byl chuligan, nierob i slugus imperializmu

    ale komuna wykonczyla gospodarke sama i wreszcie nie bylo co niszczyc,

    przez 40 lat rozne ruskie Bieruty, Gomulki i Jaruzele nie daly rady (mimo nadludzkich wysilkow) wyprodukowac glupiego sznurka do snopowiazalki!

    bywalo, ze robotnicy strajkowali, zeby nie produkowac wiecej bubli, ktore w swiecie cywilizowanym budzily smiech na sali i ktorych nikt nie chcial kupic

    towarzysz nie pamieta z jakiej pochodzi formacji?

    z ubeckiej towarzyszu, z ubeckiej, przeciez to widac slychac i czuc…

  180. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Helena. Pani Heleno wyglada na to, tak mozna to postrzegac-pomyslec, ze KOR A. Michnikowi & Co po prostu ktos zalozyl (?)
    Jak wiemy z historii systemow totalitarnych, o kazdej karierze w ramach systemu decydowal ktorys z generaow – to tak tylko ma rewersie spraw waznych-wazniejszych-najwazniejszych.

    Naprawde mysli/wierzy Pani w to, ze mozna bylo cokolwiek w samopas …(?)

  181. ET pisze:

    2010-09-28 o godz. 10:56
    do
    Helena

    Szanowny Panie ET

    Slowo „moczarowcy” pochodzi z czasow zaprzeszlych.
    Pamietam jego pejoratywny wydzwiek w czasach PRLu.
    Moczarowcy byli gorsi od otaczajacego zla tzn Rakowskiego, PZPR i bezpartyjnych na uslugach rezimu (Urban,Passent itp).

    P.S.
    Mniejsze zlo tez jest zlem.

    Slawomirski

  182. Lewy Polak pisze:
    2010-09-28 o godz. 14:48
    —-
    Streszczę Cię aby cytatami nie uszlachetniac Twego oponenta!
    Bardzo go the mentor rozsierdził.

    Mój wspólniku w lewiźnie! (Rozjaśniam inwokację: długopis chwytam do lewej chociem praworęczny. Taki ze mnie lewy mańkut. Cieszy mnie, gdy ładnie i uprzejmie zapraszacie mnie do gry słów!)
    Po pierwsze: odszukaj mój intymny wpis o lewiźnie adresowany w dużej mierze do Ciebie. Po drugie: znajdź młodszy mój wpis poprawiający Twój „początek” na „początki”. Ewolucja druhu, a nie tydzień tworzenia i wieki utyskiwań na buble zastane na zewnatrz porodówki!
    Po trzecie: skoroś nauczyciel, to folgowanie sobie na blogu i rozluźnianie dyscypliny słowa odrobineczkę dziwi. Już sygnalizowałem w przynależnym e-Polityce powiecie blogosfery szanowanym przeze mnie komentatorom o większym zasobie wiedzy i większym potencjale kultury, aby zbliżyli się do dnia dzisiejszego w warstwie myślowej, językowej i pokoleniowej.
    Internet jest NICZYJ!!!! Tak sobie nasze łepetyny teoriami o naszym, waszym, wspólnym, zagrabionym itp itd zapełniliśmy, że nie potrafimy wyartykułować zachwytu: „Ach! Jak to cudownie, że Internet jest niczyj.” Pisałem już, że blogi dojrzeją i będą dawały opcję: „Pomijaj automatycznie komentarza tego …” – No! Cenzor wewnętrzny wykropkował dokończenie.
    Internet jest miejscem dla jasnego gwinta, dla mnie, dla przefarbowanych komuchów, dla Janusza Korwin-Mikke, dla wenezuelskich i nepalskich biedaków zaczadzonych jasną sprawiedliwością spóldzielni pracy, dla chińczyków i amiszów. Od narodzin Jeszui Ha Nocri liczymy lata nad Morzem Śródziemnym. A przyszłe pokolenia będą wskazywały: przed narodzinami Internetu, po.
    Lubię Cię czytać, ale zanim mi odpiszesz zastanów się nad nieprzygotowaniem na nowe gadżety dzieci Bożych (ukłon w prawo) oraz populacji gatunku dominującego w taksonomicznej jednostce „Homo” (ukłon w lewo). A wad młodzieńczych Internetu móglbyś posmakować zablokowany w dostępie do blogu Redaktora Szostkiewicza. „Tani antyklerykalizm Tuska” bez niepotrzebnej Ci przeglądarki Chrome był dostępny dla obcykanych w podstawach softweru. Czy igraszki webmastera zostały zgaszone nie wiem.
    Bardziej doświadczonyś ode mnie, a taki zagapiony! Czyśbyś chciał stałe, oraz dynamicznie przydzielane adesy IP zamykać w jakiejś Berezie Kartuskiej wymślonej w tajnych placówkach wojowników cyberprzestrzeni.
    I delegalizować URLe? Bardzo Cię proszę! I innych przygodnych czytelników tego wpisu: nie wołajcie „Spieprzaj dziadu!” Mnie na przykład wystarczy prośba: „Staruszku! Rzadziej, krócej, mądrzej” – i opanuję się!

    Miałem niegdyś w pracy starszego i mądrzejszego kolegę. Zaszczycał mnie często rozmową. Po sprawdzeniu jednej z jego rad wszedłem i rzekłem: „Veni, Vidi, Vinci”. A on na to: „Tak Leonardo to był człowiek większy od nas dwu a nawet dwustu!”
    Jasny Gwincie – podoba Ci się ta moja krótka parafraza?
    Pisałem w komentarzach już te trzy słowa – echo nie dotarło. Być może, ten słowny żart małego ułamka tynfa nie wart. Tylko trzech ludzi wystarczająco uważnie mnie słuchało by wstawione „n” wychwycić. A ty masz za złe silnie zdeterminowanemu mentorowi, że nie wynajął hakera do wycinania Twoich wpisów. Nie słyszałem aby niewolnikom, kulisom, swołoczy, kloszardom i trędowatym zabraniano fizycznego wstepu na Forum. Czy mieli do powiedzenia coś istotnego dla republiki to inna sprawa.
    Niech żyje (i cierpi) Wolny Internet! Huuuuuuuuuura!!!!!

  183. ET pisze:

    2010-09-27 o godz. 10:35
    ——————————
    Szanowny Panie ET,

    dziękuję za inspirującą odpowiedź.
    Oczywiście , każdy z nas ma swój arsenał intelektualny, jako ekwiwalent dotychczasowego swojego życia, za pomocą którego już jest „usieciowany” ze wszystkim, z czym dotychczas udało się zdążyć nadążając. Każdy z nas dysponuje sprzężeniem zwrotnym, które w samoocenach siebie samych definiuje wszystko, z czego zbudowaliśmy dotąd samych siebie, ponad elementarną biologię. Genialny wynalazek Natury- emocje, potrafią nam te nasze „skarby” poukładać po swojemu, nadać jednym wartości dla nas wstrętne, innym kapitalne w naszych odczuciach, odnosząc taki emocjonalny , nasz wewnętrzny porządek do naszego poczucia wartości. Nasze jaźnie, dzięki obsłudze naszych sektorów psychicznych, „uzbrajane” są w takie akcesoria jak wiara w faworyzowane przez nasze emocje wartości, jak poczucie z nimi bardzo subiektywnej więzi etc. co w efekcie końcowym orientuje nasze ega, na tworzenie silnych związków z naszymi wewnętrznymi systemami wartości. Nasze wewnętrzne systemy wartości, utożsamiamy z nami samymi, a ponieważ to co w sobie wypracowaliśmy, faktycznie staje się dla nas NAMI SAMYMI, to… za swoje wartości, skłonni jesteśmy się posprzeczać, a nawet pozabijać… Żyjemy z głębokim przekonanie, że dopóki potrafimy obronić naszą „skarbnicę”, dopóty żyjemy jako istoty ludzkie. Świadomość bezwartościowego dorobku wewnętrznego, może być równoważna naszej wewnętrznej agonii. W tym sensie, obrona własnych przekonań, mówiąc w skrócie, moży być formą walki o przetrwanie naszego indywidualnego człowieczeństwa, jako wyższego bytu. Nasza nabyta wiara, że nasze wewnętrzne wartości to jesteśmy my sami, wiąże nas najsilniejszymi z możliwych więzami z samymi sobą.Podobne więzy posiadamy w stosunku do swoich cielesnych powłok zewnętrznych, których, nawet kiedy są … średnie, w większości przypadów, nikt z nas nie odważyły się zamienić na lepsze, czyli inne. Oczywiście, dewiantów typu celebryci pomijamy…
    Powyższe oczywistości, pozwoliłem sobie popełnić, by stworzyć lekki podkład, pod zdystansowanie się nas samych od wyznawanych przez nas systemów wartości, łączniemi ich możliwościami projekcji w Czasie do przodu.Jeśli w rozmowie uczestniczy więcej niż jedna osoba, to wszystko we wspólnej dla tych osób przestrzen, jest bezlitośnie „maltretowane” przez bezduszny rachunek statystyczny. Nasze „wyroki” dotyczące przyszłości, dewastuje bezwzględnie rachunek prawdopodobieństwa, który ostatecznie wyznacza, kto
    wygraŁ’ a kto „przegrał” w typowaniu JUTRA. Ponieqważ zwykle widać zwycięzców, tworzy się złudzenie, że jednak można coś przewidzieć do przodu. Niestety, ci zwycięzcy, jak i ci, którym nie wyszło, to tylko bezwiedne ofiary Losu.
    Podtrzymuję, klasyczny pogląd, że Żywioł stwarza problemy, a my na bieżąco je rozwiązujemy i… ciągle się coś z tego, dość rozpaczliwie wykluwa.
    Na koniec, pozwolę sobie zauważyć, że oprócz, wartości czysto emocjonalnych posiadamy predyspozycje psychiczne/ emocje dyskretne/, które budują nasze charaktery. Dzięki tym cechom, możemy mówić o sobie, lub o kimś, że jest pragmatyczny, racjonalny etc.
    Waro tutaj zwrócić uwagę, że te dość stabilne nasze parametry/w odróżnieniu od „zwariowanych” emocji/ nie mają charakteru np. tytułów naukowych. Dwie bardzo pragmatyczne osoby, zależnie od wartości ich wewnętrznych potencjałów /wszystko/ mogą być zupełnie nieporównywalne. W praktyce, nikt nikogo nie zatrudnia , tylko z tego powodu, że jest on wyłącznie pragmatykiem. Co nam , obywatelom z pragmatyzmu premiera, który jeśli nie posiada na Polskę pomysłu ideologicznego, to już jego zaletą/”-„/jest to że on nie ma żadnego!!! pomysłu na Polskę. Takie „kwalifikacje” są dopuszczalne w okresach wzrostu, a szczególnie przejadania owoców wysokiego wzrostu gospodarczego.Z tego co pozostaje po takiej konstatacji, na dzień dzisiejszy to może być, od biedy- pomysł premiera na samego siebie…
    Przepraszam za taką trochę wrażeniową formę, ale sam Pan mnie tak zainspirował, serwując w swoim wpisie , dość mrozległy obszar użytych środków, a wtręt z premierem, jest „przejaqżdżką ” z dyżurnym…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Gdybym żył w skali czasowej, podobnej do życia naszego Układu Słonecznego, i w fazie schyłkowej, zacząłym wieszczyć, że Słońce niedługo zacznie się zamieniać w czerwonego olbrzyma, to czy wówczas byłbym optymistą, pesymistą, czy realistą ?

  184. Korekta dla „a ty …”
    Miał byc nawrót frazeologiczny od jasny gwint do lewy polak.
    „A ty, lewy rodaku …” Gdzie mi tam bratanie się bez zaproszenia.
    Mam wrażenie, że za niektorymi nickami kryją się: „… prof. …”
    Gdzie mi tam! Bob Dylan zagrał w filmie postać o imieniu Alias. „Po prostu Alias.” przedstawił się. A to przecież tytan naszego pokolenia.
    Przyznaję: moja grzeczność nie jest wyssana z mlekiem matki. Jest wyuczona. W latach dzieciństwa otaczali mnie ludzie pracujący na trzy zmiany i nie znający pojęcia „habilitacja”

  185. Szanowny Staruszku

    Dziekuje za wsparcie w aferze Kraczkowski Lewy Polak, wprawdzie wsparcie bylo jakby troche zawoalowane, ale szanuje ostroznych ludzi.
    Mam jak to mowi Zosienka zgryz. Otoz zarzucono mi ze jestem dziecinny i ze nie nadaje sie na taki powazny, miedzynarodowy blog.
    Jak zauwazyles na blogu jest prowadzone seminarium z ekonomi Polski i swiata. Jego uczestnicy bardzo powaznie spieraja sie na temat przyszlosci gospodarki swiata, sa bardzo srodzy, ponurzy i nie lubia, jak sie nie mowi o przyszlosci swiata, czasami dopuszczaja do glosu Pimpusia i Miska.
    Jak myslisz Staruszku, czy ja zaczynam byc zdziecinnialy: mam wprawdzie grubo ponad 60 lat, ale jeszcze sie nie slinie, staram sie nie powtarzac tego samego pytania kilka razy, ogladam sie za kobietami.
    Tylko nie potrafie jak ci powazni seminarysci troszczyc sie o losy swiata. Tzn moze bym sie i troszczyl gdybym mial ku temu odpowiednie srodki.
    Pamietam, mialem w dziecinstwie takich kolegow, ktorzy bardzo serio traktowali zabawe, zadnych smiechow. Czy to byla zabawa w sklep, nie bylo przepros, trzeba bylo sie rozliczyc co do papierkowego grosza, jak bawilismy sie w wojne, to jak taki powazny zolnierz zostal zastrzelony, to nieraz lezal w sniegu zabity przez 30 minut, az zjawiala sie rozgniewana matka i przetrzepala portki nieboszczykowi. No i z takich powwaznych dzieci wyrosli powazni ekonomisci, a ja bylem i jestem niepowazny.
    No wiec bez wazeliny, Staruszku, czy ja sie nadaje na ten miedzynarodowy blog ?

  186. Łysiak zapomniał, że w PRL był gwiazdą i miał się świetnie. W żadną opozycję się nie bawił i był podporą systemu. Dlatego go pewnie obecny ustrój mierzi, poza tym nikt się nim nie zachwyca. No cóż pieski szczekają, a karawana jedzie dalej.

  187. W koncu probujemy znowu dyskutowc o istotnych problemach, a tymi w Polsce sa przedewszystkim nadmiernirny dlug spoleczny i malo wydajny sektor produkcyjny, ktory daleko od tego jest oddalony, aby zapewnic oczkiwania spoleczenstwa.
    Czto Dielatc ?
    O to jest pytanie ?

  188. Lewy Polak pisze: 2010-09-28 o godz. 14:48

    **Szanowny panie the Mentor
    Nalezy pan do grona ponurych ekonomistow.**

    Nie ponurych, lecz realistycznych, nie zajmujacych sie oszukiwaniem wyborcy na potrzeby jedynie slusznej partii PO.

    „Ja unikam pana ponurosci, …”

    Czyli unika pan faktow mogacych popsuc panska wiare w panskie prywatne kalkulacje co do przyszlosci i dobrze by sie pan czul na tonacym Titanicu, bo wierzylby pan, ze akurat dla pana jest miejsce w lodzi ratunkowej.

    „W panskie obliczenia nie wierze, nikt nie wie jaka bedzie przyszlosc, ”

    Czyzby? Pan przeciez doskonale wie, ze przyszlosc z rzadem PO jest lepsza, niz z rzadem PiS-u i dlatego nie uwierzy pan w zadne obliczenia, ktore temu przecza. Dokladniej, to pan wierzy, ze Polska mze i straci na rzadach PO, ale pan osobiscie na tym zyska. Tak wyglada panska kalkulacja na panska prywatna przyszlosc, o ktorej pan „wie, jaka bedzie”.

  189. Telegraphic Observer,

    sorry, że odpisuję z poślizgiem.

    Czy te niskie stopy procentowe oraz deregulacja były tylko i wyłącznie wymysłem polityków ? Co do stopy procentowej trudno mi sie wypowiedzieć, ale jak rozumiem, deregulowano na przekór słusznym postulatom świata finansów, żeby nie deregulować ??? Śmiem wątpić.

    Z artykułu o Szwecji warto np. wynotować taki oto fragment:

    Swedes are not about to become Thatcherites or tea-party tax-haters. Even on the right, voters and politicians favour consensus, equality and expansive public services. Nobody is standing on a platform of slashing the top rates of income tax (almost 60%) or the size of the state. Yet the centre-right has made welfare payments less generous, cut taxes for the lower-paid and trimmed the numbers on sickness benefit. Voters seem to approve.

    Nie ma chyba nic w tym złego, że istniejący model dostosowuje się do nowych warunków. Jednak w świetle tego, co zacytowałem, w Szwecji nie zanosi się na thacherowską „rewolucję” z lat 80-tych.

    Skoro mowa o ryzyku: dlaczego w świecie współczesnej ekonomii organicza się ono mniej więcej do tego: uspołecznić straty, prywatyzować zyski ? Im wiekszy podmiot zagrożony poniesieniem kosztów własnego ryzyka, tym bardiej miękka i puszysta poduszka pieniędzy publicznych przeznaczona na ratowanie ryzykanta ? Owszem, zaraz usłyszę, że to nie takie proste, że nie można pozwolić na zapaść całego systemu. Zgoda. Jednak dla celów zdrowej konkurencji dlaczego dopuszczać do powstawania tego typu sytuacji, kiedy jedni ponoszą ryzyko i płacą za to przez zęby, a innym płaci sie nawet wtedy kiedy niewłaściwie ocenili ryzyko ?

    W przeciwieństwie do praw ekonomicznych, prawa fizyki istnieją i odzwierciedlają one naturalne zależności istniejące w przyrodzie, istniejące również bez naszej interpretacji. Prawa ekonomiczne jako takie nie istnieją (i nie jest to moje prywatne zdanie, ale ekonomistów, którzy zajmują się krytyką obowiązujących doktryn ekonomicznych). W ekonomii obowiązują bardziej lub mniej arbitralne reguły i założenia, których związek z rzeczywistościa bywa często iluzoryczny i nietrwały, ale na których mino wszystko opiera się obowiązujące modele oraz teorie w ekonomii. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że dzis ekonomia to nie już jest sprawa lokalna, ale globalna, a więc skutki błedów w ocenie rzeczywistości, a tym samym formułowanych na tej podstaie „praw ekonomicznych” wykraczają daleko poza ramy danej sekty myślenia ekonomicznego.

    Wbrew temu, co piszesz, to właśnie nas najbardziej obowiązują podstawowe zależności o charakterze ekonomiczny, bo nasza codzienna ekonomia sprowadza sie do prostych zalezności: ze nie powinno się wydawać więcej niż się zarabia, ze 2+2 = 4,itd, że nie można zadłużać się ponad pewien poziom, unikać zapychania ma maksa najgorszych z intrumentów kredytowych pozależosci, po których w ekonomii wadno juz słuch zaginął.

    Sustainable development – te nurty należą do ekonomii, Twierdzi telegraphic Observer. Czyżby ? Ano spróbuj stanąc na czele MacMillan Bloedel i zapowiedzieć, a kcjonariuszom, że skoro wycinany w ramach koncesji las odnawia się w tempie 2% rocznie, to automatycznie, aby zapewnić trwanie tego lasu dla przyszłych pokoleń, będziemy wycinac tylko 2%, przez co dochód firmy od dziś będzie kształtować sie odpowiedno. Akcjonariusze będą wnibowzięci, a Ty będziesz miał zagwarantowana karierę w kręgach menadżerskich. Wystarczy tylko spróbować, T.O.

    Skoro my (ET i ja) nie mamy pojęcia co zrobić z polskim długiem, to oświeć nas proszę, zwłaszcza jeśli w tej kwestii za nic zawodowo nie odpowiadasz. Skoro my bijemy pianę, a Ty gnasz do przodu uczepiony kolomotywy realiów ekonomicznych, to poucz nas, profanów. Może Ty wiesz jak zahamować pęd do konsumpcji oraz do stałego podnoszenia poziomu życia oraz jakości świadczonych usług w społeczeństwie na dorobku, bo przecież obok zadłużania się państwa polskiego, również obywatele popadją w długi ? Jak przeprowadzić reformę finansów publicznych skoro obecny budżet państwa oparty jest w sporej części na dywidendach albo z posiadanego majątku, albo na jednorazowej dywidendzie z prywatyzacji ? Mówią, ze powinno się ograniczyć wydatki. Ale które, skoro trzy największe pozycje w budżecie to „różne rozliczenia”, „obowiązkowe ubezpieczenia” oraz „obsługa długu”, i tych pozycji jakoś nie sposób ruszyć. A więc co robić ? Zwiększyć przychody przez wzrost danin obowiązkowych ? Z pewnością do tego dojdzie i podwyżka VAT (która to podwyżka jeszcze nie jest aż tak wielką tragedią jeśli towarzyszą jej odpowiednie kompensaty dla najuboższych, np w formie ulgi podatkowej), a więc podwyżka VAT to tylko preludium. Być może trzeba zreformować i uszczelnić sam system podatkowy. Ile pieniędzy nie wpływa do budżetu z tytułu tzw. „szarej strefy” ? Jak przy tym zachęcic Polaków do oszczędzania, a tym samym do kupowania obligacji skoro jesteśmy społeczeństwem na dorobku ?

    A może wszystko sprywatyzować ? Albo sprzedać województwo lubuskie lub część dolnośląskiego ? Innymi słowy Konwicki się kłania, zaś ekonomicznie być może Polskę czeka mała apokalipsa jeśli nie zrobi się czegoś z finansami publicznymi i z zadłużeniem, w czym zgadzam się z Tobą, T.O., w zupełności.

    Pozdrawiam.

  190. ET

    Ach, Czarny Las i te okolice ! Spędziłem pare lat (w sensie sezonów letnich) oraz jesieni w Wogezach. To piękne okolice, ale rzeczywiście: tam potrafi być zimno i dżdżysto.

    Pozdrawiam.

    PS. Loty długodystansowe zmoszę coraz gorzej, ale … nie mam wyboru. Ameryka oddala się od Europy. Mam oczywiście na myśli proces w skali geologicznej, i dlatego nie oczekuję w niedalekiej przyszłości podwyżki cen biletów przez Ocean. Przynajmniej nie z tej przyczyny.

  191. POLONIA-SAWA pisze: 2010-09-28 o godz. 10:43

    „Bardzo mi przykro ,
    Ja osobiscie urodzilam sie w III Rzeczpospolitej ;
    Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej ,
    moja decyzja jest ostateczna i niepodwazalna”

    Tak z ciekawosci, bo o moim urodzeniu zadecydowali inni, jak pani sie to udalo? I do tego trafic dokladnie zgodnie z zyczeniem akurat w PRL, a nie np. w krolestwo Zygmunza Wazy?

  192. do Helena z 28 września 13:57
    Ja myślę że, p Romaszewscy majcy bogatą kartę historyczną
    i będący zwolennikami rządów braci Kaczyńskich, to p Zopfia
    nie mogła podjąć innej decyzji. Nie jej opcja wygrała wybory na prezydeenta więc się po dziewczęcemu zemściła.
    Po za tym, startowała na RPO i nie wygrała, więc chociaż tak
    dowaliła Po. Ci ludzie bawią się jak dzieci, jak nie po mojemu
    to jawm tak. Kapituła OOP to nie jest dobrowolne zrzeszanie się ludzi w organizacji wolontariackiej, istnieje
    potrzeba docenienia tego odznaczenia pomimo że nie każdy
    odznaczony powinien go dostać. Ale skoro już to….
    Ale że p Bugaj postąpił podobnie? Różni prezydenci różnych
    ludzi odznaczali, nie mniej trzeba mieć na to wzgląd.

  193. TO,
    niestety nie mogę pomóc. Jeżeli nudności nie ustąpią, wskazana będzie pilna wizyta u gastrologa, albo – co może okazać się łatwiejsze – odstawienie ciężkostrawnych kawałków. Nie wnikam głębiej, bo trzeba by pogrzebać w przyczynach natury psychosomatycznej (jak mówią we wsi – nuda jest córką pychy i siostrą rozpaczy). A poza tym tylko spakój nas może uratować. Najlepiej gdyby był jeszcze święty.

  194. Jacobsky (09-28 o godz. 18:48)

    1. „Czy te niskie stopy procentowe i deregulacja były tylko wymysłem polityków ?”

    Ze stopami procentowymi wymyśleć można wiele, Decydujące kto co zrobił, jak zadecydował. To Bush, Greenspan et al to zrobili, Europa nie była wcale daleko w tyle.

    • Na Balcerowiczu wieszano psy za to, że schładzał i trzymał stopy p. za wysoko.

    • Banki lubią wysokie stopy p. bo mają pole do pobrania lepszej marży między wysokimi s.p. płaconymi za depozyty a jeszcze wyższymi pobieranymi od kredytów.

    • Zachwyca mnie Twoja fraza – „słuszne postulaty świata finansów”. Deregulowano w USA (i nie tylko) w interesie mas wyborczych, by drobni przedsiębiorcy i kupcy na nieruchomości mieli łatwy dostęp do kredytu. Czyli w interesie polityków, na których masy zadowolone z tej łatwości i idącego za nim dobrobytu głosowały. Oto populizm polityków, finezyjny, był metodą tego szaleństwa. „Świat finansów się wyżywi i bez deregulacji”, a może nawet lepiej – odpowiem może nie tak brawurowo jak Ty.

    • Teraz wiadomo, że należy(-ało) deregulować, ale mądrzej i nie za bardzo. W USA już weszła ustawa (lewica bloga ‚en passant’ wyła z zachwytu), teraz trzeba tysiąc stronicową ustawę przetłumaczyć na wykładnie dla nadzorców instytucji finansowych i banków. W Europie chyba jeszcze debatuje sie nad Bazyleą-3, pakietem regulacji banków. Dwie poprzednie wersje się zdezaktualizowały.

    • Moja wersja w tym momencie dziejowym jest taka: te dwie zresztą różnorodne parametry – stopy procentowe i poziom regulacji ustalać wg. zasady aurea mediocritas – utrafić w jakiś wypośrodkowany, złoty, optymalny środek na danym etapie rozwoju.

    (cdn)

  195. Jacobsky (09-28 o godz. 18:48)

    2. Z artykułu o Szwecji warto wynotować ten fragment: …

    Wynotować to pikuś, ale pominąć pierwsze zdanie z tego akapitU w The Economist
    też wart było, a brzmi ono tak:
    A second trend is growing dissatisfaction with the “Swedish model”.

    Nota bene, najwyższe podatki w Szwecji przekraczały kiedyś 80%, „szwedzki model” już wiele razy „dostosowywano do coraz to zmieniających się warunków”. Szwecja nie jest dzisiaj zapyziałą, targaną strajkami i sfrustrowaną stagnacją Brytanią lat 1970. Ponadto Szwecja ma nieco inną kulturę i strukturę społeczną, w niej model bardziej socjalny nie zdusi efektywności i dynamizmu.

    (cdn)

  196. rasmus pisze:
    2010-09-28 o godz. 16:34

    To nie kumuna wykonczyla gospodarke. Komuna stworzyla gospodarke.

    To solidarne warcholstwo, pospolita gluopta i niezdecydowanie wladzy zniszczyly gospodarke. (lata 80) Teraz to juz 30 straconych lat z powodu solidarnych oszolomow. Polska jest juz dawno za III swiatem i IV swiat rowniez ucieka.

    „Bieruty, Gomulki i Jaruzele nie daly rady (mimo nadludzkich wysilkow) wyprodukowac glupiego sznurka do snopowiazalki!”

    „bywalo, ze robotnicy strajkowali, zeby nie produkowac wiecej bubli, ktore w swiecie cywilizowanym budzily smiech na sali i ktorych nikt nie chcial kupic”

    Dosc tych bredni. To szczyt zaklamania i oszolomstwa !
    Jakosc produkcji zalezy rowniez od robotnika. Wladza za malo uzywala bata i solidarny robotnik nie potrafil zrozumiec pojecia ‚jakosci’
    Pozatym to nie nie byl interes robotnika by sie wymadrzac na temat produkcji.

    Rasmus solidarna duszo,
    ubolewam ze nie potrafiles sie ustosunkowac do KOR-u. To byl tak zwany Komitet Ochrony Robotnika. Prawda ?

    Jak wiec jest to mozliwe ze to ci sami ‚korowcy’ stworzyli 7 milionowe bezrobocie i wywalczyli przywileje dla burzuazji ? Jak to mozliwe. To byl jeden z cudow XX wieku. Przypmne ze obydwie legendy Michnik i Kuron byli w KOR i w pierwszym quasi okupacyjnym rzadzie z solidarnego miotu.

    Kogo oni reprezentowali, robotnikow (lobuzerie, sabotazystow) czy burzuazje ? Czy wyrzucenie 7 milionow ludzi z pracy bylo mandatem Komitetu Ochrony Robotnika ?

    Teraz w sojuszu z dzikim zachodem Polska zajala upragnione miejsce w swiecie. W roli niewolnika-wasala i zrodla taniej sily roboczej. A dziki zachod ciagle jest jednak cywilizacja dla Polski.

    W USA w 1983 byl sobie strajk kontolerow lotniczych. Juz w pierwszych godzinach strajku wojsko interweniowalo. Reagan wyrzycil cale 12000 stajkujacych z pracy bez prawa powrotu. W 1984 w Brytani gornicy chcieli postrajkowac. Thatcher wyrzucila strajkjacych z pracy. Gornicy zaczeli strajk glodowy, Thacher pozwolila im nie jesc (ostatecznie na zachodzie jest wolnosc), 11 gornikow zmarlo, pozostali wrocili do pracy. Przywileje zwiazkowe zostaly zlikwidowane. Zachod popieral zwiazkowa anarchie w Polsce ale tepili te same zjawisko u siebie. Odpowiedzialna wladza potrafi rozwiazywac problemy szybko i skutecznie.
    Niestety tego w Polsce brakowalo.

  197. Jacobsky (09-28 o godz. 18:48)

    3. ”Skoro mowa o ryzyku … w świecie współczesnej ekonomii organicza się ono do …”

    Chciałeś chyba napisąć – w świecie potocznej, wielce uproszczonej ekonomii, albowiem ekonomia zajmuje się ryzykiem w znacznie szerszym zakresie. Oczywiście jest to problem, tzw. moral hazard w sektorze bankowym, politycy ekonomiczni tu przegapili, dali się zbyt łatwo przekonać ludziom z Wall Street, aby nie było rozdziału funkcji banku handlowego od banku inwestycyjnego. Ten drugi ponosić ma swoje własne ryzyko, ten pierwszy ma mieć ograniczenia poziomu ryzyka inwestycyjnego, które do tej pory przynosiło mu dobre wyniki finansowe. To był błąd! Kogo? Polityków, przy silnych naciskach „Złych z Wall Street”. Wydawało się politykom, że jeszcze trochę takiego ryzyka system ekonomiczny da radę unieść. Innymi słowy, masz rację, tu ekonomia nie nadąża za turbo-kapitalizmem. Politycy winni działać ostrożniej, tak jak np. w Polsce i w Kanadzie.

    (cdn)

  198. @Spikor – ale Zofia Romaszewska nie jest kretynka ( w odroznieniu od jej obecnego guru). Tam chyba jednak musi o cos chodzic.
    Chyba ze im (Romaszewskim i Bujakowi) naprawde odbilo To sie zdarza, patrz casus Macierewicz, ktory tez byl kiedys normalny. Nie zaden orzel, ale normalny. A potem zwariowal. Smutne. 🙁

  199. Jacobsky (09-28 o godz. 18:48)

    4.a. „W przeciwieństwie do praw ekonomicznych, prawa fizyki istnieją i odzwierciedlają one naturalne zależności istniejące w przyrodzie … „

    Wskaż mi prawo fizyki, o którym jesteś pewien, że nie zostanie zmienione, zweryfikowane przez ludzkość przed końcem świata (ludzkości).

    Polecam R. Rorty „Philosophy and the Mirror of Nature” (1979)
    http://en.wikipedia.org/wiki/Philosophy_and_the_Mirror_of_Nature

    4.b.”W ekonomii obowiązują bardziej lub mniej arbitralne reguły i założenia, których związek z rzeczywistościa bywa często iluzoryczny i nietrwały … dzis ekonomia to nie już jest sprawa lokalna, ale globalna, a więc skutki błedów w ocenie rzeczywistości …”

    Czy ludzkość ma coś lepszego do zastosowania?

    4.c. „Wbrew temu, co piszesz, … podstawowe zależności o charakterze ekonomicznym … codzienna ekonomia sprowadza sie do prostych zalezności: ze nie powinno się wydawać więcej niż się zarabia, ze 2+2 = 4”

    Postulujesz jakieś prawo, zdaje mi się. Na początek proste prawo, i prostu aparat językowy.

    Gdzie ja napisałem, że „podstawowe zależności o charakterze ekonomicznym” nas nie obowiązują?

    4.d. „Sustainable development – te nurty należą do ekonomii, pisze T.O. …”

    Myślę, że mylisz ekonomię z biznesem. Organizacje światowe podpisują traktaty w Kioto, UE nakłada cele emisji gazów, etc. Wszystko to na podstawie ekonomii, która przetrawiła postulaty ekologii.

    (cdn)

  200. SPIKOR pisze:
    2010-09-28 o godz. 18:57
    Porównaj stanowisko pana Romaszewskiego „gabinet, 25% dodatku do uposażenia, służbowy samochód, prestiż” z podejściem jego żony….
    Całkiem inna KLASA!!!
    Chyba kobieta ma większe coyonnes…….
    A przynajmniej jakieś ZASADY…..

  201. Lewy Polaku!
    Zwróć uwagę na Inicjalne Duże Litery? To uwznoślenie moje Ciebie.
    Zostań. Ten blog jest dla Ciebie. Proszę.
    Gdyby nie pośrednictwo moderatora zakłócające interakcyjność naszego dialogowania, to już byś wiedział: ani Twoja zalotna prośba o dalsze Twoje życie na tym blogu, ani moje potwierdzenie, ani cudza pobłazliwość lub miłosierdzie nie jest tu potrzebne. Internet jest NICZYJ! I każdy rugujący kogokolwiek z Internetu jest albo głupi, albo co najmniej uzurpatorem. Jest potrzeba opcji „Ukryj przede mną wszystkie wpisy Pana Codziennego zaprzeczającego istnieniu żyrafy”

    Seminarium o długu publicznym jest potrzebne. Zabrał głos Balcerowicz i nawet w centrum Warszawy ustawił zegar odliczający godziny oddzielające nas od krachu? opamiętania? cudu?. A bo to ja wiem!

    Drzewiasta struktura wpisów pozwoliłaby wpadającym tu na chwilę, oraz tym nasycającym gęstą myślą swe komentarze siadać przed różnymi panelami dialogów. Niech Ci syn matematyk sytuację przybliży.
    Nasze wzajemne uprzejmości nie zmienią faktów. Mamy tu Hyde Park. Jest demokracja. Nie będę się ośmieszał pozwoleniami. A moje podtrzymanie zalotnego zaproszenia masz na początku tego wpisu.

    Ci zainteresowani ekonomią też piszą dla Ciebie. Czy nam się chce przedzierać przez ich rozważania, to inna sprawa. Oni nie są despotami.

    Dopóki pracujesz w szkole, dopóty powinieneś nie odwracać się od sfer życia uczniów i wychowanków. Oni powinni umieć omijać wpisy ET, TJ, TO i innych bez chamskiego pomrukiwania: „Trują.” Nie widzę natomiast jakiegoś szybkiego lekarstwa na chamstwo. A współżycie jest bardzo trudną sztuką, co widać po duecie Tusk-Komorowski. Wierz mi! Webmaster stara się abyś miał komfort psychiczny. Cierpliwości!

    W świecie dżentelmena chami nie istnieją. To nie jest raport socjologa. To jest dyrektywa, mówiaca na co poświęcać czas. Nie należy mylić z bandytyzmem. Przewijać, przewijać, przewijać, … i nie narzekać. Szkoda zamęczać piszacych mądre wpisy naszym zmęczeniem chamstwem.

    Będace Twym zaproszeniem do towarzyskiej zabawy prośby, o to bym pozwolił Ci żyć lub wyznaczał Ci przestrzeń życiową są zabawnym testem na kabotyństwo. Jesteś w moim świecie. I nie pochylaj sie przede mną usłużnie. To wprawia mnie w zakłopotanie. Nawoływałem i powtarzam: Nie obniżać podbródka i uśmiechać się jak Mona Liza. Przyciągająco i zaciekawiająco.
    I przeglądać swoje wpisy przed ostatecznym zatwierdzeniem. Pozdrawiam.

  202. W celnym podsumowaniu A. Falicza wczorajszych enuncjacji D. Tuska w programie T. Lisa zabrakło mi odniesienia się do tego fragmentu wypowiedzi szefa rządu:

    Na miłość Boga! Nie możemy pozwolić na to, żebyśmy mogli uwierzyć, że przyszłość Polski zależy od szczątków samolotu.

    Powiało grozą horrendalnego nieuctwa, a Lis słowem nie zareagował. To kompletne lekceważenie przez premiera dowodów rzeczowych w toczących się śledztwach wskazuje jasno, że Tusk nie tylko nie ma determinacji w dochodzeniu bezpośrednich przyczyn katastrofy, ale nie widzi w tym dochodzeniach żadnego sensu na przyszłość!

    Cóż może być bardziej dyskredytującego dla polityka i premiera niż awersja do wyciągania wniosków z popełnionych błędów, które należy w przyszłości bezwzględnie wyeliminować, by podobna i kompromitująca nas katastrofa nie mogła się powtórzyć? – pytam. Czy trzeba bardziej namacalnych dowodów na głupotę Polaka po szkodzie i ucieczkę przed elementarną odpowiedzialnością?

  203. do

    TO
    Wyznam Panu, ze kiedys wspopîsalem prace magisterska o ryzykach przy prywatyzowaniu PRLu. Naczytalem sie przy okazji teoretycznych wywodow na ten temat, ktory jest dosc dobrze opisany. W gospodarce finansowej, w ktorej poniekad sprzedaje sie powietrze niezorientowanym problem staje sie widoczny dopiero podczas kryzysu. Kryzys i recesja sa wprawdzie na podstawie wielu kryteriow badane i opisywane, ich przedstawianie odbywa sie jednak w sposob subiektywny w zaleznosci od potrzeb wyborcow i zleceniodawcow. I tak NBER twierdzi, ze USA wyszly z recesji w lecie 2009. Recesje liczy sie bardzo prosto. Pan zna przeciez metody trymestralne rejestrowania PKB. Oczywiscie NBER bada wiele innych wskaznikow. Coz, Feldsein swoje, zycie co innego, tez swoje. Dlaczego, bo mowienie o wyjsciu z recesji, gdy wrota nowej sa juz otwarte jest troche niepowazne. Stad tez moje obruszenie. Nie ma alfy w ekonomii, nie ma tez omegi i nad tym ubolewam. Sondaze Gallupa potwierdzaja, ze wiekszosc obywateli USA uwaza recesje za niezakonczona. W. Buffet oraz amerykanski prezydent nie zaprzeczaja, wrecz przeciwnie. Trzech facetow ratuje USA i zapobiega przed dwoma laty katastrofie nie dlatego, ze wiedza jak, lecz li tylko dlatego, ze nie popelniaja wiekszych bledow podazajac za wlasnym cieniem. Podobnie bylo w Niemczech, chociaz glosy za upanstwowieniem wszystkich bankow byly niedorzeczne, bo w Niemczech wlasnie banki panstwowe dogorywaly jako pierwsze. Politycy z pierwszego rzedu jak byly premier Francji radza bobrze; zmniejszyc deficyt publiczny, aby zwiekszyc zatrudnienie lub zmniejszyc bezrobocie, podniesc wydajnosc przemyslu, reformowac obszary fiskalne, system zdrowia, szkoda tylko, ze nie mowi jak to uczynic i za co. To jest najwazniejsze pytanie w naszej rozmowie; kto zaplaci za tworzenie nowych i koniecznych przeciez formatow. Pragmatyzm zwyklych ludzi wart jest nadmienienia. I tak rolnicy wielokata (zapomnialem ile katow ma Francja) planuja i sadze, ze im sie to uda zwiekszeyc areal bio do 20% do roku 2020. Jest to pocieszajacy fakt, bo ich rachunek jest prosty i sie sprawdzi mimio wiekszych kosztow osiagna wieksze zyski. Pozostaje pytanie, co ze slabymi spolecznie? Zmeczenie spowodowalo, ze polowa tekstu zniknela doslownie w sieci. Krotko powtorze to co tyczy wlasciwie naszego kraju. Otoz nie otwieralbym otwartych drzwi i sprobowal to co czynia Niemcy. Tylo pojawia sie ten sam problem. Mianowicie gdzie sa granice dazen liberalow, a gdzie granice dazen socjaldemokratow. Cel jest ten sam. Wg mnie socjalna gospodarka rynkowa ze szczypta soli liberalow, dobra polityka podatkowa, ktora jest im sola w oku oraz troche szczescia i zobaczymy. Mam jednk problem z perpetualnym wzrostem. Pisalem tu kiedys o tym.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Sila (injuriami) zmusil mnie Pan niejako do tej „dysputy”, dlatego bede reagowal na Pana wpisy. Szczerze mowiac sprawilo mi to przyjemnosc i wierze, ze przy dobrej woli unikniemy niepotrzebnych nieporozumien.

  204. Odnosze wrazenie, ze Polityka jest wydawana i cenzorowana przez firme Schmuck, Quack & Shyster, Ltd. with unlimited irresposibility (Lachudra, Konowal & Kauzyperda, ograniczone partnerstwo z nieograniczona nieodpowiedzialnoscia).
    Coraz bardziej tesknie za stara, dobra Pila (nie za tamtymi czasami)! Ech, plakac sie chce, sacrebleu!

  205. Szanowny Panie Slawomirski,
    zadroszcze Panu miejsca na trzepaku. Z drugiej strony czynnosc czesto zabraniana w dziecinstwie z roznych wzgledow. Niektorzy pozostaja tam po dzien dzisiejszy nie tylko w przenosni. NIektorzy „trzepiaja” sie w blogosferze kazdego taniego chwytu graniczacego z listyfikacja. Wykrakalem jednak reakcje wobec Iranu. Obawiam sie, ze to dopiero poczatek i przypominam sobie moja jalowa dyspute z Faliczem, co oczywiscie nie znaczy zle o Faliczu. Dla uczynienia wieczoru ciekawym zajalem sie lektura Marka Haltera, o ktorym juz prawie zapomnialem. Niemcy jaj naszego rodaka Brodera, a Francuzi Haltera. Obaj urozmaicaja znacznie poczynania intelektualistow obu krajow. Wracajac jednak na podworko i miejsce pod trzepakiem, to ciesze sie ze Helena zwraca uwage na szczegoly. Szkoda, ze niewielu reaguje w blogosferze na hasanki bez skakanki niektorych blogujacych. Zapewniam tez Pana, ze z winem berlinskim nie zartowalem, chociaz dawno w okolicach winnic miejskich nie bylem. Obserwuje mezaliansy w blogosferze i nad nimi ubolewam.
    Pozdrawiam.
    ET

  206. Dla Sawantki Polonii:

    Berliner Wein | Neuigkeiten | AllgemeinBerliner Wein hat Tradition. Ein bekannter Tropfen ist der Kreuz-Neroberger. … In den 1970er Jahren wurden auch auf dem Teufelsberg Reben angepflanzt. …
    http://www.berlin-and-more.de/…/berliner-wein.html – Im Cache – Ähnliche Seiten

    ET

  207. telegraphic observer, 15:49
    podatek katastralny, brawo żeś przypomniał, choć Ci się nazwa kojarzy z kastracją. Bałem się tego podatku, rozproszyłem w rodzinie notarialnie, co trzeba, ale ciągle słyszę, że „rząd pracuje” Drogi TO. Pracuje i pracuje i nie może wypracować. Cały prawie świat podatkuje bogactwo, są ściągawki, a „rząd pracuje”. Ostatnio mówi się o skali 1%.

    Prof. Balcerowicz uruchomił dziś zegar długu publicznego w Śródmieściu. Nasz niewdzięczny temat blogowy zaczyna być un vogue. Politycy z żarem w oczach dają znać widowni, że rozumieją różnice między Długiem Skarbu Państwa a Długiem Publicznym.
    Nie słabnij więc Doktorze!

    Jacobsky, 18:48
    Uuuuu… zadumałem się nad ciekawym tekstem.
    Dobrze, że Pan tematem nie gardzi.

    Pozdrawiam Panów serdecznie
    PS
    Ale pozwólcie mi czasami pomendzić.

  208. do
    Jacobsky pisze:

    2010-09-28 o godz. 18:54

    Ja wprawdzie czesto sie przemieszczam samolotem, lecz nie trwa to zwykle wiecej niz dwie godziny. Uwielbiam za to podroze pociagiem, a we Francji i Niemczech jest to sama w sobie przyjemnosc. Sa piekne miejsca w Europie i warto do nich zagladac. Jako student przejezdzalem czesto autostopem przez wspomniane przez Pana oklolice. W koncu zamieszkalem w samym trojkacie. Ksiag medrcow jednak nie znalazlem. W medrcow ekonomii nie wierze, wierze jednak w madrych, pragmatycznie myslacych, ciekawych ludzi. Ciagle mialem nadzieje, ze w blogosferze wiecej ich spotkam. Ciesze sie z naszj wymiany zdan, pogladow. Pamietam dokladnie poczatek naszej rozmowy o prawie etc.. Napisalem Panu zaraz przed urlopem dluga odpowiedz, lecz urlop chyba przerwal nasza juz potem nie dyspute, lecz zwykla wymiane zdan. Nie domagam sie jednak od nikogo zgodnosci z tym co pisze, bo byloby to nie tylko nudne. Recepty na uzdrowienie naszej gospodarki nie mam, bo ona ma sie calkiem dobrze. Uzdrowienie finansow sie dokona, gdy bedzie na nie zgoda spoleczna lub znajdzie sie odwazny polityk. Slysze juz glosy po reformach, ze X musi odejsc. W sumie wiele jest u Passenta zbyt wiele tematow zastepczych. „Trzepianie” sie tylko jednej osoby i sprowadzanie do niej calej polskiej rzeczywistosci jest udawana fobia. Na szczescie blogosfera ma swoja dynamike i Pan sie do niej przyczynia. Korzystam z przedluzonego lata, lecz ciesze sie na kolejna podroz za parenascie dni.
    Pozdrawiem.
    ET

    Ach, Czarny Las i te okolice ! Spędziłem pare lat (w sensie sezonów letnich) oraz jesieni w Wogezach. To piękne okolice, ale rzeczywiście: tam potrafi być zimno i dżdżysto.

    Pozdrawiam.

    PS. Loty długodystansowe zmoszę coraz gorzej, ale … nie mam wyboru. Ameryka oddala się od Europy. Mam oczywiście na myśli proces w skali geologicznej, i dlatego nie oczekuję w niedalekiej przyszłości podwyżki cen biletów przez Ocean. Przynajmniej nie z tej przyczyny.

  209. Sebastian pisze:

    2010-09-28 o godz. 17:43

    Szanowny Panie Sebastianie

    Jak mozna przyszlosc kosmologiczna oceniac za pomoca nastrojow czlowieka?

    P.S.
    Bardzo intensywny wpis do ET.
    Kiedys podobnie pisal MA & WINIEN.
    Dziekuje.

    Slawomirski

  210. Lewy Polak pisze:

    2010-09-28 o godz. 14:48

    „Przywlaszcza pan sobie prawa do bycia na tym blogu. ”

    Czy to jest dyktatura proletariatu czy wykidajlo redaktora Passenta?

    A moze zgubiony pedagog?

    Slawomirski

  211. Tak, ktos gdzies pisze prawde, zaraz zaczyna sie nagonka.
    Redaktor sie odczepi od Rzeczpospolitej, bo tam przynajmniej jeszcze jest co nieco mądrego do przeczytania z sensem, chociaż płynie tamta gazeta już innym nurtem, czego redaktor nie zauważa, albo raczej zauważyć nie chce.

    Mam wrażenie, ze tamci z epoki „bandytyzmu”, czyli szeroki front wyporczopolitykowprostowy jakoś dziwnie dostaje białej gorączki ostatnio.
    Strach, przed czym panowie? Macie coś na sumieniu?

    http://inspiracjademokracja.com/

  212. do
    Dorota Szwarcman pisze:

    2010-09-27 o godz. 15:15
    …ET – Labuda była tylko wspólpracowniczką KOR. Współpracowników było wielu, o jeszcze bardziej zróżnicowanej niż sam oficjalny skład KOR-u proweniencji politycznej… pisze i uprawia posrednio wkluczanie (tylko).

    Szanowna Pani Szwarcman,
    doceniam szczegolowa probe historycznego „roznicowania” KORu, lecz jednoczesnie zaluje, ze dokonuje Pani niejako posredniego podzialu ludzi opozycji, przynajmniej w przypadku Labudy wrzucajac ja do jednego worka. Podzial na czlonkow i wspolpracownikow jest bezsensowny.
    Z powazaniem.
    ET

  213. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @kadett 2010-09-28 o godz. 22:22

    Na miłość Boga! … Cale szczescie, ze nie ma przeciekow – jak narazie – co i jak sie mowi + jakie ma sie podejscie do roznych innych zagadnien nie bedac u Lisa.
    Kadett, wlosy same deba staja – na ja.

    A propos tytulu j/w…. ‘Według oficjalnych źródeł rządowych wszystkie wpływy z prywatyzacji majątku od 1989 do 2009 roku wyniosły niecałe 100 mld zł. Jest to więc kwota tylko około 2 krotnie wyższa od obecnie rocznych strat w dochodach Państwa z tytułu utraty zysków z kapitału.’ http://kontrowersje.net/tresc/kto_zarabia_na_wzroscie_polskiego_pkbefekty_sprzedazy_majatku

  214. Slawomirski pisze:

    2010-09-29 o godz. 02:41
    ———————————

    „Jak mozna przyszlosc kosmologiczna oceniac za pomoca nastrojow czlowieka?”
    ———————————

    Szanowny Panie Sławomirski,

    w powyższym ujęciu, „zabawa” byłaby rzeczywiście ponadoryginalna.
    Powyższą , Pańską kwestię, można spróbować oswoić, za pomocą jej odwrotności, czyli- podmiotem są stany emocjonalne oceniających- znaną przyszłość Słońca…

    Pozdrawiam,Sebastian

  215. Szanowny Sebastianie,
    dziekuje za odpowiedz. Szczerze mowiac zostalem mile zaskoczony, bo dobrze pamietam Twoj wiek z pierwszego wpisu. Coz, dojrzewamy z czasem. Pisze krotko, jestem bowiem poganiany. Do wpisu wroce po urlopie, bo inaczej Slawomirski mnie zruga i bedzie mial racje. Jesli Cie dobrze zrozumialem, to nas wogole nie ma. Jesli jednak jestesmy, to bardzo dlugo, prawie do poznej starosci wydaje sie nam, ze jestesmy niesmiertelni, szczegolnie widoczne jest to u ludzi „bezgranicznie” mlodych. Stad konflikty transpokoleniowe etc.. Pobyt w blogosferze moze byc natomiast wypelnianiem lub zabijaniem danego nam czasu. Danego, bo jest o g r a n i c z o n y. Niestety dotyczy to rowniez przestrzenii, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawe. Wracamy w ten sposob to pytania z przed wiekow czy nalezy wiedziec i jak te posiadana wiedze uogolniac. Pozostaje wiec nam czytac filozofow, majac li tylko nadzieje na ugryzienie kamienia. Wracajac do naszej obecnosci w blogosferze, to z zabawy stala sie niejako koniecznoscia, oczywiscie ograniczona codziennoscia. Dlaczego koniecznoscia, bo dla jednych wlasnie z nadmiaru, dla drugich z braku czasu, ktory nam wszystkim ucieka niezaleznie od naszych predyspozycji mentalnych. Dlatego prosilem Cie o wiecej optymizmu i reakcji na hasanki niektorych. Jest to szczere zyczenie wynikajace z przekonania, ze czasu nie zabijasz.
    Pozdrawiem.
    ET

  216. HASTA LA VISTA, BABY

    slawomirski
    /Pionowo i Poziomo/

  217. do
    pisze:

    2010-09-29 o godz. 02:41
    Sebastian pisze:

    2010-09-28 o godz. 17:43

    Szanowny Panie Sebastianie

    Jak mozna przyszlosc kosmologiczna oceniac za pomoca nastrojow czlowieka?

    Szanowny Panie Slawomirski,

    jesli gospodarka w polowie jest psychologia, to zdaje sobie sprawe z wplywu kosmosu na nasze nastroje. Z czego wynikaja natomiast nasze tesknoty, oczekiwania, pragnienia, zyczenia, zadania? Niestety odpowiedz na to pytanie bylaby ciaglym jej szukaniem. Prawdopodobnie jestesmy mniej skomplikowani, niz raczymy zakladac czy wogole domniemac, jesli wogole. Mimo wszytsko widze trudnosci i nie mam odpowiedzi, co nie znaczy, ze jej szukanie nie byloby interesujace.
    Pozdrawiam.
    ET dla Pana ciagle MA i WINIEN: tylko ciagle obawiam sie saldo mortale naszej gospodarki, naszej tu i tam w kraju (naszym przeciez, beze pretensji posiadania).

  218. wiesiek59 pisze:

    2010-09-28 o godz. 21:47

    A przynajmniej jakieś ZASADY…..

    Niedawno zauwazylem krytyke braku takowych. Czyli atatk dla samego ataku?
    Za brak odpowiedzi dziekuje.
    ET

  219. Heleno:
    Zofia Romaszewska dość wyraźnie się opowiedziała za Lechem Kaczyńskim (który ją powołał), przeciwko ‚wartościom’ Bronisława Komorowskiego.
    Ryszard Bugaj może podobnie (o rozbieżnościach z nowym prezydentem wspominał), tyle że Bugajowi rzeczywiście należy przyznać, że mówi też o swobodzie kształtowania nowej Kapituły OOP, którą chce zostawić nowemu prezydentowi.

  220. Pimpusiu,

    Mistrz Lewy Polak tako rzecze:

    Madrosc ma granice i granice te naleza do zbioru madrosci, mowiac nie po matematycznemu: madrosc zna swe granice.

    Glupota nie ma granic, w zwiazku z czym nie moze ich znac skoro ich nie ma; Jest wiec nieogarnieta.

    Byla to ostania lekcja jaka ci udzielil pedagog i mistrz Lewy Polak.

    Jako bezgranicznie nieogarniety jestes nie do pokonania.
    Wiecej nie bede sie zajmowal twoja edukacja, nawet jak mnie bedziesz zaczepial. Nie bede usilowal pojac twojej ironii, ktorej ani ty, ani nikt ani Pan Bog nie rozumie.
    W sumie jest z ciebie szczesliwy chlopak.

    Trzym sie i nie licz wiecej na mnie

    LP

  221. W poniedziałek wieczorem w krakowskiej Kuźnicy Profesor Łagowski został odznaczony medalem Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II WŚ. /kto słyszał?/. Specjalne posłanie o niesamowitej dramaturgii wygłosił z tej okazji Prezes Tomasz Miedziński, cudem zresztą ocalały od udziału w katastrofalnym locie do Smoleńska. Z radością było wysłuchać słowa Profesora Łagowskiego o swoich spotkaniach z Żydami zakończone reflacją na temat cotygodniowych felietonów w PRZEGLĄDZIE. Wiele znaczących osób zachęca go do pisania z racji jak mówią, że „dodają ludziom otuchy”. To chyba najwyższa wartość i wyróżnienie dla krakowskiego myśliciela. szkoda, że Pan Passent zamiast łagodzić otuchę odbiera, co niestety jest specjalnością całej POlityki. Warto czytać Łagowskiego!

  222. Prezydent Majchrowski ujawnił, że przed sabotującym głosowaniem przeciwko skierowaniu spraw przestępstw kościoła w tzw odzyskiwaniu zrabowanych dóbr do Trybunału Konstytucyjnego, radni PO i PiSu odbyli specjalne zebranie konsultacyjne w jednym z krakowskich kościołów. I błędne koło głupoty, lizusostwa i sabotowania swojego miasta się zamknęło. Ci wszyscy pajacowaci kundle zostaną pobłogosławieni przez proboszcza z Raby Wyżnej i ponownie zasiądą w radzie miasta królewskiego.

  223. telegraphic observer (20:41, 20:56, 21:10, 21:28)
    Widzę, że nie osłabłeś, niepotrzebna była moja zachęta.
    Tak trzymać.

    Jacobsky
    Przypominam z uporem maniaka, że kapitalizm jest jak natura, nikt z nim/nią nie wygra.
    A że zdarzają się kataklizmy, piękne, jak mówił Zorba, katastrofy, to nie oznacza, że mamy się gniewać. Jak ziemia trzęsie – budujemy nisko, jak woda zalewa – budujemy na palach.

  224. Helena 28 09 10/21:16
    Wiesiek59 28 09 10/21:47
    Kapituła to nie jest dobrowolne stowarzyszenie.Osoby odzaczone tym orderem powinny nieco inaczej traktować to
    honorowe wyróżnienie. Z różnych powodów ci ludzie byli
    odznaczani nim i nie zawsze ci którzy powinni we właściwym czasie. Ale prezydent to podpisał i z tym nie dyskutuję.
    Trochę nie dobrze że ci ludzie swoje coyonnes pokazują w
    tym właśnie miejscu, zresztą nie oni to zapoczątkowali.

  225. No coz ,przy takiej dozie Warcholstwa reprezentowanego w Polsce,
    na kazdym kroku ,nie widze wyzej pespektywy tego kraju jak poziom
    Grecji czy Portugali…
    Realia Panowie ,realia…
    Salute

  226. Droga Pani Poslanko Szczypinska!

    slawomirski wpadl na genialnie prosty sposob jak zapobiec
    dalszemu darciu kotow na polskiej scenie politycznej.
    Blagam Pania, niech Pani Poslanka poslubi Prezesa Kaczynskiego.
    Jestem przekonany osobiscie, ze Prezydent RP i Premier
    pocalowaliby Pania w reke /jako piekna kobiete/ i taki krok /slub/
    z Pani strony przeszedlby do historii. Zatrzymajmy nasz kraj
    na poziomie 3 i pol Rzeczypospolitej. Wierze, ze tak sie stanie,
    i juz w przyszlych wyborach Prezes pokona Tuska, a Pani,
    Panno Poslanko, zostanie szczesliwa Pierwsza Dama Rzadu,
    i szczesliwa malzonka Jaroslawa Kaczynskiego.
    W tej chwili atakuja Pania ZetZety, czlonkowie rodziny Prezesa,
    i nie wiadomo kto jeszcze. Po co to wszystko, czemu to ma sluzyc?

    Z powazaniem
    slawomirski
    /Poziomo i Pionowo/

  227. ET, nie masz racji zarzucajac Dorocie Szwarcman bezsensowny, Twoim zdaniem podzial na czlonkow i wspolpracownikow KORu. Czlonkami KORu byla od 17 do dwudziestu pary osob (w sumie przewinelo sie ponad trzydziesci), wspolpracownikow stalych lub dorywczych byly setki.
    Ale to czlonkowie a nie wspolpracownicy firmowali swoimi nazwiskami rozliczne inicjatywy: Latajacy Uniwersytet (TKN), latajaca biblioteke, niezalezna dzialalnosc wydawnicza etc. etc. I to glownie oni, czlonkowie ponosili tego konsekwencje od 1976 roku, a nie anonimowi wspolpracownicy – nie mogli fuinkcjonowac w oficjalnym obiegu, ich dzieci nei mogly studiowac na panstwowych uczelniach. w ich domach i miejscach spotkan organizowala tajna policja kotly. oni byli najczesciej aresztowani, organizowali glodowki, oni czesto padali ofiarami napasci fizycznej (Heniek Wujec, mial wstrzas mozgu po pobiciu przez “aktyw ZMSu”), nie dostawali paszportow, nawet wtedy kiedy chodzilo o wyjazd ratujacy zycie i zdrowie (J.J. Lipski. Anka Kowalska) . Pewnie, ze sie zdarzalo, z ktos ze wspolpracownikow tez oberwal. ale bylo to zwyczajnie nieporownywalne z tym, co przechodzili czlonkowie, choc niby chronily ich znane nazwiska, zwlaszcza osoby starsze jak Aniela Sztajsbergowa, ks Zieja czy Pajdak. Akurat zajmowalam sie parokrotnie mobilizowaniem zachodnich inteletualistow, zeby poszczegolni czlonkowie KORu zostali wypuszczeni zagranice (Kuron na stypendium do USA, Lipski i Kowalska na leczenie , Baranczak na katedre na Harvardzie), no i zbieralam nieustanie pieniadze na dzialalnosc, wiec mozna byloby mnie od biedy uznac za “wpolpracownika”. ale przeciez nigdy w zyciu nie stawialabym sie w jednym szeregu z ktorymkolwiek z nich, choc i ja przeszlam niestety bardzo przerazliwe dla mnie doswiadczenia z bezpieka – bedac na Zachodzie! Pod ochrona wladz amerykanskich!
    Ten podzial nalezy zachowac, bo inaczej zapanuje juz kompletny galimatias w glowach Polakow i bedzie tak jak z Giertychem, ktory sadzil, ze Adam Michnik nalezal do Partii! .

  228. stasieku,

    czy ja powiedziałem gdziekolwiek, że trzeba walczyć z kapitalizmem jako takim ?
    Dobrze jest postarać się odróżnić krytykę obecnego sposobu organizacji rynków oraz prowadzących do tej organizacji dogmatów ekonomicznych od walki z kapitalizmem jako takim.

    Pozdrawiam.

  229. Jacobsky (09-28 o godz. 18:48)

    5. Skoro my (ET i ja) nie mamy pojęcia co zrobić z polskim długiem, to oświeć nas …”

    … Panie.
    Jak modlitwa, to bez niedomówień. Pisałem już o budżecie (*), do tego zmierzam, aby Wam do łbów równo poukładać (**) …

    Zdaje mi się, że Wasz problem leży w dogmacie, aby nikogo nie skrzywdzić, a już leżącego, „słabego społecznie” – niech ręka boska broni. O cięciu wydatków budżetu ani słowa, a tam jest pies pogrzebany, bo zadłużąc dalej się nie da, obywatele podatków wyższych nie zniosą, chociaż jak się najbogatszym przyłoży to będzie sprawiedliwiej, ale dużo miliardów z nich się nie wyciągnie (chyba, że z podatku katastralnego). Ziarnko do ziarnka, a najwięcej ziarenek po stronie wydatków – nie będę wyliczał. Wiele z wydatków pochodzi z PRL, najwięcej z czasów osłaniania milionów najsłabszych w czasach transformacji. Np. zasiłek pogrzebowy, którego wysokość proponuje się ograniczyć, jest ewenementem światowym. Wydatkom trzeba się przyjrzeć bez zacietrzewienia. Piszą, że KRUS to nie tylko kwestia budżetu, lecz całego zasiłkowego systemu dla wsi, tak aby nie konserwować tego skansenu. Często jakiś zasiłek dla słabszych powiększa ich liczbę, kolejny moral hazard, zdaje mi się, że to Szwedzi mają na myśli, gdy odwracają się od „szwedzkiego modelu”.

    Nota bene, na Twoją propozycję przebranżowienia górników, sami górnicy (chyba nie słabsi społecznie) ostro odmawiają, oni chcą fedrować, a państwo ma zapewnić im godziwy zarobek i sowitą emeryturę niezależnie od potrzeby fedrowania, wydajności, inwestycji, kosztów w górnictwie węglowym.

    Oczywiście to co piszę nie jest wiernym odbiciem moich poglądów, bo zawiera kontry wobec Waszych poglądów, Jacobsky’ego i ET. Nie czuję większej sympatii do CEO i CFO banków i korporacji niż do górników dołowych. Z jednymi i drugimi nie mam wspólnego języka. Ale chciałbym, aby ich praca nie szła na marne i żeby reszta społeczeństwa nie zrzucała się na ich dochody.

    Na marginesie, czym się rózni dogmat osłony słabszych społecznie od innych (nie nazwanych w tej dyskusji) dogmatów?

    Pozdrawiam obu


    (*) Już pisałem. W skrócie, na czterech kierunkach: (1) cięcia zbednych wydatków (w tym podług postulatu WODNIKa, dotacji do naszej polskiej ostoi moralności ludowej, czyli KK), (2) pobudzania przedsiębiorczości prywatnej, (3) napędzenia poprawy wydajności (i jakości pracy) w sektorze publicznym, (4) ściągniecia nieco forsy od bogatych (Stasieku też podał kilka przykładów); Jak mówią – ziarnko do ziarnka …

    (**) Zdaję mi się, że mylisz się Jacobsky – największą cześcią dochodu budżetu są podatki i inne daniny, najwięcej podatki pośrednie (VAT i akcyza – łącznie 65%), a nie „dywidendy” nieco ponad 3% plus zysk NBP w 2011 – 0,5%, prywatyzacja w zależności od roku – 5-10%.

  230. ET,

    prawdę mówiąc rzeczywiście: okres urlopowy spowodował, że zarzuciłem na jakiś czas dyskusje blogowe. To dobrze robi, taki post raz na jakiś czas, ale oczywiście nie usprawiedliwia faktu, że rzeczony wpis pozostał bez odpowiedzi.

    Ja również przepadam za jazdą pociągiem. Czerpię z tego niemal chłopięcą frajdę, zwłaszcza że jeśli wypada mi wziąść pociąg, to dzieje sie to wyłącznie przy okazji wakacji, a nie w „interesach”, a więc frajda jest czysta i nieskażona. Jednak muszę wyznać, ze ostatnia przejażdżka po Polsce przygnębiła mnie. Krajobraz widziany z okien kolei to krajobraz rokładu tkanki, krajobraz jak po nalocie bombowym, szczególnie jesli chodzi o budynki oraz tzw. infrastrukturę towarzyszącą. Ja to wszystko rozumiem: nie ma pieniędzy (tak mówią), ale to mino wszystko nie tłumaczy zwykłego bałaganu i jubla. Stukot kół zaczyna irytować kiedy towarzyszy mu krajobraz jak z koszmaru (np. przejazd przez Śląsk w kierunku na Wrocław).

    Niestety, koleją nie da się przez Atlantyk. Kiedys jakiś przedsiębiorczy przedsiębiorca zaczął lansować projekt połączenia poprzez Cieśninę Beringa, między Alaską i Kamczatką, w tym budowę mostu przez Cieśninę. POdobno techniczne byłoby to wykonalne.

    Tylko czy dla samej przyjemności jazdy koleją wybrałbym podróz c.a. 14 dni z Montrealu przez Pietropawłowsk, Irkuck i Mockbu do Warszawy ?

    Robota czeka.

    Pozdrawiam.

  231. @ET & Helena

    O co ten spor ? Czy czlonkowie czy wspolpracownicy ?

    KOR, byly przedsionek Solidarnosci to byla zdradziecka szajka. To jest oczywiste i poza dyskusja.

    Po wyludzeniu wladzy w 89, przywodcy KOR-u przyczynili sie to wyrzucenia 7 milionow rodakow z pracy. Ci sami KOR-owcy wywalczyli przywileje dla burzuazji. Poczytajcie pamietniki Sacha jak entuzjastcznie jego plan ekonomiczny dla Polski zostal przyjety. Korowcy; Michnik i Kuron byli w-niebo-wzieci i nie liczyli sie z konsekwencjami dla bezrobotnych.

    Co to mialo wspolnego z „ochrona robotnika” ? Wrecz przeciwnie to byla zdrada robotnika. Od chwili swego powstania, podjudzajac do stajkow KOR niszczyl interesy robotnika. Czas wreszcie oprzytomiec !

  232. Jacobsky (09-29 o godz. 15:03)

    stasieku,
    (…) Dobrze jest postarać się odróżnić krytykę obecnego sposobu organizacji rynków oraz …

    Chodzi oczywiście jedynie o rynki finansowe, kapitałowe, a nie organizację wszystkich rynków, węgla, stali i pietruszki. Chociaż organizację każdego rynku można ulepszyć – jakie kryterium jakości? Tyle, że nie ma to związku z ostatnim kryzysem finansowym. Czy ulubiono przez Ciebie słowo „dogmat” nie należy zastąpić bardziej oświęconym – „paradygmat”? W ten sposób uniknęłoby się stygmatowania ekonomii jako czegoś zbliżonego do religii, chyba że o to chodzi? No bo czyż nie chodzi, my tu naukowcy przyrodnicy, a tam religie świata, katolicyzm, keynesizm, buddyzm, hayekizm …

  233. ET (09-28 o godz. 22:46)

    NBER jak mi się zdaje, jako że siedzibę ma w Camridge MA, należy do kręgu myśli wybrzeży (shore), w odróżnieniu od ośrodków Chicago (mainland) – kiedyś czytałem tak sformułowany przez jakiegoś ekonomistę-publicystę podział na odpowiednio – keynesistów i friedmanistów. Kryzys i recesja wydobyły różnice między ośrodkami, właściwie wszystko się miesza. Mówi się o trwającej nadal recesji, drugim dołku recesji – golono, strzyżono – jak mawia red. Passent. Chodzi o mobilizację polityczną, m.in. przed ważnymi wyborami do Kongresu, a także o kierunek zmian ekonomicznych. Mówi się o pojawieniu nowej waluty światowej, obok dolara, euro i jena, skoro nie może nim być chiński juan. Jest nią złoto. W ten sposób wartość dolara może swobodnie ispadać i w ten sposób pomóc USA w wyrównywaniu deficytu płatniczego oraz aktywizacji ekonomicznej w nowym paradygmacie – więcej wytwarzania, większa samowystarczalność, racjonalniejsza konsumpcja, etc. Takie są moje ostanie obserwacje …
    ~~ wyrazy szacunku

  234. Częściowo na temat….
    http://www.tvn24.pl/12691,1675628,0,1,szpitale-siegaja-po-wojenne-zapasy,wiadomosc.html

    Skoro nie podoba się wielu nasz rząd, polityka, służba zdrowia, to zobaczmy co mogło nam grozić na przykładzie Bułgarii…….

  235. W Europie też zmiany w konstrukcji, która się chwieje. Podobno śruby były niedokręcone:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7983932,Merkel_przykreca_srube.html

    Demokracja jest zmuszona uszczęśliwiać społeczeństwo, a ono wbrew wszelkim staraniom odwracania piramidy dochodów (nie mylić z demograficzną piramidą płci i wieku, którą z czasem daję się odwrócić) zawsze powraca do sytuacji, gdzie bogatych jest niewiele, większość na dole „klepie biedę” i protestuje przeciw takiej „niesprawiedliwości”. Ta obserwacja, nie ma nic wspólnego z tym co idealne i przeze mnie wymarzone.

    Aczkolwiek jak poszedłem na wycieczkę w Tatry w roku 1996, chciałem pójść na Szpiglasową Przełęcz, już tłum ludzi na asfaltowej drodze zwalił mnie z nóg. Autokary na parkingu, hałas rozmów, zupełne zerwanie z dogmatami mówiącymi o tym, jak wędrowąć po górach. I ci ignoranci przy schodzeniu do Doliny Pięciu Stawów. Świat zmierza ku zapaść – z tą tezą po namyśle zgodzić się mogę.

  236. Co do przeglądarek.
    Opera ma tę zaletę, że zachowuje w pamięci tekst nieprzyjęty z powodu błędnego kodu. Można go po zapisaniu wkleić z nowym kodem……
    Polecam!!!
    Sporo pracowicie tworzonych tekstów można tym sposobem ocalić.

  237. Panie LP Twoje wpisy byly w wiekszosci doskonale z nutka humoru czasami lekkiej drwiny. Prawdopodobnie nigdy przez nikogo nie „przewijane”, ale na Boga cos nie tak ostatnio z tym zadawaniem sie w potyczki slowne z maluczkimi. To juz zakrawa na malostkowosc. Czyzby rozpoczety rok szkolny tak Pana porozmienial? W Panskim wieku nalezaloby patrzec na maluczkich z lotu ptaka. Pozwalajac sobie na „zejscie” do poziomu dzieci stajemy sie zdziecinnialymi ale dalej staruszkami. Prosze o dobre pouczajace artykuly z tresci ktorych Pimpus i ten drugi mogliby sie czegos nauczyc. Wymagam od doswiadczonego pedagoga swiadomosci, ze nie wolno nikogo przekreslac puki zyje i sie rozwija ” Trzym sie i nie licz wiecej na mnie” no i gdzie ta pedagogiczna cierpliwosc ? Nie trudno uczyc pokorne baranki ale nauczyc madrosci zyciowej(chociazby) niepoprawnego malego przestepce to dopiero satysfakcja dla urodzonego pedagoga.
    Jeszcze raz bardzo prosze o otworzenie swojego sezamu wiedzy oraz madrosci i przekazywaniu ich na tym blogu.
    Staruszek pisze: Zostań. Ten blog jest dla Ciebie. Proszę.
    Zgadzam sie w 100%.
    Z wyrazami szacunku.

  238. jasny gwint pisze:

    2010-09-29 o godz. 10:39

    „szkoda, że Pan Passent zamiast łagodzić otuchę odbiera,”

    Zgadzam sie z Panem.

    Takie sa efekty „pracy” ludzi rozniacych obywateli:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8435291,Rozbito_tablice_poswiecona_katastrofie_samolotu.html

    Po tym incydencie radaktor Passent powinien sie zapasc pod ziemie ze wstydu.

    Slawomirski

  239. KORCzlonkowMałoWspolpracownikówDuzo

    Helena pisze:
    2010-09-29 o godz. 14:24
    „ET, nie masz racji zarzucajac Dorocie Szwarcman bezsensowny, Twoim zdaniem podzial na czlonkow i wspolpracownikow KORu. Czlonkami KORu byla od 17 do dwudziestu pary osob (w sumie przewinelo sie ponad trzydziesci), wspolpracownikow stalych lub dorywczych byly setki.”

    Moj komentarz
    Tak było. Przypominam sobie zaraz po założeniu KORu, z jakim lękiem ludzie traktowali wręczane im biuletyny, czy ulotki. Wielu bało się nawet rozmawiać na ten temat, a znałem kilku emerytów, którzy byli święcie przekonani, że ONI wszystko wiedzą, tych wariatów prędzej czy później wyaresztują, a przy okazji pozbawią nas emerytur za takie fanaberie.

    Stopniowo, po roku, dwóch, gdy ludzie systematycznie słyszeli z Wolnej Europy lub BBC, że KORowcy wciąż istnieją i działają, zaczęliśmy pojmować, że jesteśmy społeczeństwem na uwięzi. To był początek formowania się masy krytycznej, co przegapiły wszystkie służby PRLu, jawne i tajne.
    Członkowie KOR-u dawali swoje twarze organizacji i dostawali po nich bez oszczędzania, współpracownicy dawali swój zapał, energię, wiarę i również podlegali inwigilacji, naciskom psychicznym oraz maltretowaniu fizycznemu.

    Pzdr, TJ

  240. ET pisze:

    2010-09-29 o godz. 10:01

    Szanowny ET,

    jeśli chodzi o mnie, to jestem po przysięgnięciu samemu sobie, że absolutnie!!! nigdy nie pozwolę sobie dojrzeć. Dojrzałość, to „zabetonowane”, wbrew wewnętrznemu poczuciu -kierunki naszego rozwoju. Skarbnicandojrzałości zdecydowanie nas uwstecznia, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy kawałek pokolenia wystarcza, żeby być smęcącym wybitnymi maksymami „wapniakiem”. Umieć świadomie , bez jakiejkolwiek emocji-wyrzekać/proces, nie akt/ się największych osiągnięć swojej walki o POZNANIE i wewnętrzny rozwój, jako forma swoistego samooczyszczenia, zresetowaniam do aktualiów, to dzisiaj prosty obowiązek…
    Jeśli chodzi o Twoje dedukcje z mojego wpisu, o naszym niesistnieniu, są one dla mnie odkrywcze, ale niesprzeczne z moimi intencjami , towarzyszącymi temu wpisowi.
    Najogólniej- jeśli nasze dedukcje, domyślenia, kreacje etc, są chybione zupełnie/ci niemi przegrani, których istnienie w odróżnieniu od zwycięzców, jest „próżnią”/ to nas w tym zakresie faktycznie nie ma. Warunkiem , naszych relacji z tym światm, jest nasze PRAWDZIWE „komunikowanie ” się z nim.
    Konkluzją z powyższych dwóch refleksji, może być to, że nawet najwybitniejsi filozofowie, żyją w swoich obszarach- kokonikach, dopóty, dopóki nie pojawi się jakieś drobne odkrycie, które ich wszystkie supermądre rozważania przesunie do krainy przeszłej, szacownej, podrzędności. Z braku „paliwa” zaczynają wtedy zajmować się formułowaniem absolutnie, wyitnie intrygujących pytań, które są popisem umysłowej galopady/sama galopada/ w której przyziemność ubrana w podniosłe formuły intelektualne, ma zrobić wrażenie, zachowując dziewictwo w kategoriach sztuki/tu-literatury…
    Jeśli chodzi o optymizm, jako taki, ostatnio w sympatycznej rozmowie z właścicielem jednego ze sklepików ze sprzętem AGD , usłyszałem coś takiego: „Rozwój intelektualny, wzrost świadomości w odbiorze świata potrafi przerażać odkrywaną prawdą o tym świeci. Jednocześnie niezmącona śmiałość w rozwijaniu swojej świadomości- umacnia przed lękami ostatecznymi.”
    Ktoś mógłby pomyśleć, że ów człowiek się nudzi, i przychodzą jemu do głowy takie głupoty. Ja, na użytek naszych tutejszych dygresji o optymiźmie , znajdyję w tej jego wypowiedzi kawałek PRAWDY o takich stanach naszych psychik, balansującej pomiędzy najistotniejszymi biegunami naszych nastrojów z psymizmm włącznie. Póki o jakikolwiek z tych biegunów, nie upomina się u nas psychiatra, to chya jest optymalnie, a nie wyłącznie super z hiperem…
    Życzę życiowego urlopu,

    Pozdrawiam, Sebastian

  241. Szanowny Panie Sebastianie

    Szanowny Panie ET

    Czy Panowie nie widza witriolu rozlanego przez gospodarza?

    Macie przed soba prawdziwy problem a do dyskusji wybieracie nietemat.

    Z powazaniem

    Slawomirski

  242. Helena, 14.24. Tak to może wyglądało z Londynu. Tych bohaterskich opozycjonistów łącznie z tymi demokratycznymi było nie więcej niż setka. Przy pomocy rozgłośni CIA robili więcej szumu niż warta była ich ta cała robota. Moim zdaniem prawdziwej opozycji w Polsce było ponad 90 procent, tylko byli oni realistami.

  243. POLONIA-SAWA pisze:

    2010-09-29 o godz. 11:41

    Portugalczycy i Grecy sa dumni ze swoich krajow.
    Pani narodowy nacjonalizm jest obraza dla myslacego czlowieka.

    Slawomirski

  244. do
    Helena pisze:

    2010-09-29 o godz. 14:24
    Dziekuje za wyjasnienie, uderzylo mnie tylko okreslenie „tylko”.
    Pozdrawiam.
    ET

  245. Panie ET;
    O … ,z tymi Polakami to gorzej jak z dziecmi ,… passssuje…
    Jesli na jakims zdechlym 100metrowej gorce w latach 1970 -1974
    rosly winogrona z ktorych raptem w roku produkowano WTEDY
    razem do sto butelek wina rocznie ,to napewno nie mozna mowic
    ze istnieje berlinskie wino .
    /a teraz to tam dziki grasuja Nie ? /
    berlinskie dziki , niezgadza sie ?………
    I na pewnom jasnie wielebny, przez wszystkich uwielbiany i przez Pania
    Merkel przyjmowany osobiscie Pan ET zostal poczestowany
    jak Pan Ackerman ,winem 4o letnim specjalnie z tego chowu !
    Pinats dla Pana ?
    Gratuluje pojecia o pojeciu !!!!
    Istnieja jeszcze inne dobre rzeczy ;
    …w Pacanowie kozy kuja …
    Twardowski byl pierwszym kosmonautom ,
    a Pipi Lanstrom spiewa …
    …ich baue mir das Welt ,wie es mir gefällt ….
    ……………………………………………………….
    Istnieje ,istnieje,istnieje rownioez prawdopodobienstwo ,ze my mamy oboje to samo
    DNA ,tak istnieje 1:100 mld, ale istnieje ,po prostu istnieje.
    ……………………………………………………….
    Salute
    Ps. a swoja droga po co sobie robic samemu krzywde i zadawac z taka zla kobieta jak ja ,no po co to Panu ???
    /nie mowiac wogole o wplywie kosmosu na moje nastroje,ba…?/
    …serwantek..!?..……
    Tych to trzeba ,jak powiedziala pani kanzler …sachgerecht behandeln……..au !! ……

  246. Palenie głupa, to konieczność w tym zawodzie

    „przewodniczący KEP abp Józef Michalik oświadczył, że Kościół nie ma nic wspólnego z aresztowanym w ubiegłym tygodniu pełnomocnikiem instytucji kościelnych w Komisji Majątkowej Markiem P., gdyż reprezentował on jedynie „poszczególne jednostki”. – Wygląda na to, że są rozgrywki pomiędzy jakimiś grupami – powiedział.”

    Mój komentarz

    Taktyka zajmowania jedynie słusznego neutralnego stanowiska została opanowana do perfekcji przez przewodniczącego KEP.

    Przypomnę, ze w tej sprawie wypowiedział się m.in. proboszcz z Kościoła Mariackiego w Krakowie oświadczając (cytuję z pamięci) że tego pana nie znał, został mu przedstawiony, nie pamiętam gdzie… zajął się sprawami odzyskiwania, ponieważ dowiedziałem się, że robi to sprawnie.

    Jaki kontakt z życiem mają ci ludzie? Wychodzi na to, ze selektywny. Odurzeni tradycją nie mogą się wyzwolić się od traktowania społeczeństwa jako masy absolwentów czteroklasowej szkoły powszechnej.
    Jest szansa, że prokuratorzy i sądy uwolnią hierarchię od tej paskudnej pragmatyki.

    Pzdr, TJ

  247. Jacobsky (09-29 o godz. 15:59) o podróżowaniu koleją przez kraj

    Nic dziwnego, że podróż przez Śląsk w kierunku na Wrocław jest irytująca, krajobrazy i stukot kół w swej całości. Zastanawiałem się dlaczego? Wszak gdy jadę z Warszawy do Krakowa i z powrotem widzę jesienne poletka ziemniaczane obrabiane przez jakąś maszynę a towarzystwo pod krzaczkiem piwko popija, to mi się serduszko z lekkości tego życia raduje. Dlaczego?

    Już wiem! Przez Ślask jedzie się w kierunku Wrocławia.

  248. telegraphic observer pisze:
    2010-09-29 o godz. 15:48
    Zdaje mi się, że Wasz problem leży w dogmacie, aby nikogo nie skrzywdzić, a już leżącego, „słabego społecznie” – niech ręka boska broni.

    Szanowny telegraphic observer!
    Gdy pod młodzieńczą czupryną zaświtała myśl, że nie uda mi się przejść przez życie nikogo nie krzywdząc poczułem, że zmężniałem. Przestałem też byc na tyle naiwny, aby wierzyć że wokół mnie żyją sami skrzywdzeni. Do dziś na pytanie referendalne – czy czujesz się biedny 19-u na 20 powie Tak.
    Ustrój sprawiedliwości społecznej zabił biedną dumę. Biedni są Ci co mają tylko jeden samochód w rodzinie mieszkając w zakorkowanej Warszawie. Wpierw zrobiłbym starannie metodologicznie przgotowanie badanie koszyka dóbr itp. zanim bym pomyślał o parasolu dla biednych. Widzę i stwierdzam nędze w Polsce. Ale mentalność jest taka: nie mamy połowy tego co nam się należy. Polacy okłamują rodaków, tak jakby wszyscy bliźni byli tajnymi wspólpracownikami skarbówki. Temat jest szerszy, ale ja zawężę: nie wiemy komu z rodaków pomóc. Polski biznesmen wypoczywajacy w Egipcie, po rozpakowaniu wakacyjnych bagaży idzie po zasiłek. Pan i oponenci w dyskusji wiecie co to uczciwość intelektualna i podświadomie ją stosujecie. Ale to zna i stosuje 1/50 Polaków. Reszta stara się nie być „frajerem”. O sprawiedliwym podziale nie ma rozmów ani wśrod apolitycznych, ani na szkoleniach zwolenników PiS ani PO. Jedną z głównych powodów niskiego statusu materialnego Polaków jest ich mentalne biedniactwo. Bez pogardy dla rzeczywiście wykluczonych to piszę. Staranne rozpoznać stan Panowie! Podejrzewam, że Wasze procenty są napisane i widziane przez wyksztalconych na ich wspólnym suficie. To nie jest oskarżenie. To jest trochę mętne prowokacyjne pytanie do Was analitycy składane na ręce TO.
    Ukłony szacunku dla Waszej wiedzy czynię.

  249. Z perspektywy prawie 40 lat tj. lat siedemdziesiątych: KOR był stowarzyszeniem opozycyjnym, który zawsze istniał i grał w duszach prawie 50 % społeczeństwa.
    Pozostali oczekiwali. Nie wymieniam wielu istotnych przyczyn rewolucyjnych zmian.
    Prawdopodobnie „Rosja” miała wszystko pod kontrolą i do dzisiaj jest jak jest.
    PS. Chorzy politycy szkodzą Polsce i nie powinni być wybierani, ponieważ nie znają podstaw pozytywnych skutków i dobrych relacji w przyszłości Polski z Rosją. POPIS zawsze gra.
    Jest alternatywa.

  250. Passent-Pan nie ma ni wstydu, ni przyzwoitości.
    Atakować żydowskich głosicieli i wyznawców święta Chanuki w Prezydenckim Pałacu, to doprawdy niepojęte.

  251. Dług zagraniczny
    Impulsem do napisanie tego komentarza, była dzisiejsza wypowiedź W. Kuczyńskiego w popołudniowej audycji TVN, w której nazwał on opowiadanie prof. Rybińskiego, że „Tusk to 2 Gierki” (jeśli chodzi o zadłużenie), BZDURĄ.
    W uzasadnieniu przypomniał, że dług zagraniczny za Gierka stanowił trzykrotność eksportu Polski, podczas gdy za Tuska tegoż eksportu jedną trzecią. Nie dodał WK, że wtedy i teraz złoty nie był/jest walutą wymienialną. Trzeba zarabiać dolary, aby te dolary spłacać.
    Obu panów ekonomistów cenię, nie będę sprawdzał liczb, oceniał sposobu argumentacji, chcę jednak jeszcze raz podkreślić wagę części zagranicznej w długu Polski.
    Powtarzam, znaczenie dla rynków finansowych całego, zagranicznego długu Polski a nie długu publicznego, wyświetlanego w śródmieściu. (ca 715 mld zł).

    Jak zwykle analogie z finansami rodzinnymi będą pomocne. Załóżmy, że mąż odpowiada za finanse rodziny.
    Zastanówmy się, o co pyta bankier męża, kiedy ten prosi o pożyczkę. Czy pyta ile pożyczył od żony albo od syna? NIE!
    Bankiera interesuje:
    • czy nie pożyczył jakiejś kwoty u innego bankiera,
    • czy ma stały dochód z zatrudnienia,
    • wartość majątku trwałego pod ew. zastaw – słowem realna zdolność kredytowa.

    To samo jest z rządem, naszym pełnomocnikiem przez akt wyborczy. Oddaliśmy rządowi prawo zaciągania pożyczek za granicą, bowiem kapitału własnego mamy za mało. Jeśli rząd pożycza np. euro, to zagraniczni bankierzy sprawdzają ile Polska ma niespłaconych długów dewizowych. Polska, tzn rząd RP i Polacy (firmy prywatne i osoby fizyczne). Pożyczkodawcy zagraniczni (kupcy naszych obligacji), sprawdzają także, ile Polska ma rezerw dewizowych i otwartych, najlepiej tanich, gwarancji kredytowych. (ostatnio transza 20mld EUR), – oceniają zdolność kredytową Polski.
    Te parametry, ich perspektywa, są także podstawą do oceny przez agencje ratingowe.

    Wiem, że to, co powyżej to uproszczenie, ale blogosfera ma swoje prawa.

  252. Dług zagraniczny, korekta
    Przepraszam: wg W.Kuczyńskiego, za Tuska dług zagraniczny ma wartość połowy eksportu.

  253. telegraphic,

    w sumie jesteś bardzo wyrozumiały dla rządzących i tego co oni robią w kraju.
    Polecam Ci krytyczną (wprawdzie w innej sprawie) opinię redaktora Szostkiewicza na sąsiednim blogu.
    Tak jest ze wszyskim.
    Na dobranoc pozwolę sobie przytoczyć cytat z wypowiedzi Kapuścińskiego, opublikowany w książce Artura Domosławskiego o autorze tego cytatu: „Polska jest tutaj (w Hameryce, przyp.mój) krajem nieistniejącym. Otacza ją aura życzliwej obojętności.
    …Po prostu – Polska, to taki tonący okręt, że kto pierwszy z niego ucieknie, tym jest mądrzejszy”.

  254. @Komar godz.17:45

    Zgadzam sie z panem. Stalem sie malostkowy, ale niedorzeczne wpisy Slawomirskiego wywoluja we mwnie sadystyczne reakcje. Zostawiem go w spokoju, obiecuje to panu

    Pozdrawiam LP

  255. Pardon Oczywiscie nie tak jak Walesa „zostawiem” tylko „zostawie”

  256. Dyktator Donek i klika historykow.

    Dyktator decyduje o wszystkim, nawet o sposobie obliczania dlugu publicznego !!!

    W opini prof Stanislawa Gomulki;
    „Tak się składa, że dzisiaj główni decydenci – premier Tusk, prezydent Komorowski i marszałek Schetyna – to historycy. A to przecież najważniejsze osoby w państwie” – wskazuje ekonomista.

    „To przecież Donald Tusk tak naprawdę podejmuje w tym rządzie wszystkie kluczowe decyzje dotyczące gospodarki. To on też za każdym razem ogłasza je opinii publicznej, starając się zająć konkretne stanowisko w trudnych i złożonych czasem kwestiach – jak na przykład reforma OFE czy sposób liczenia długu publicznego” – zaznacza rozmówca gazety. Na uwagę jej dziennikarza, że w rządzie gospodarką zajmują się też ministrowie Rostowski, Pawlak i Boni, profesor odparł: „Wymienił pan jednego ekonomistę, a oprócz tego inżyniera i filologa”.”

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8444296,_W_rzadzie_Tuska_za_gospodarke_odpowiadaja_historyk_.html

  257. # the mentor pisze

    gdybym byl naiwnym przedszkolakiem, to moze nabralbym sie na te brednie o wspanialosci gospodarki PRL (chba zeby mnie komuna Mama straszyla w kolysce – i slusznie) ale niestety bardzo dobrze, az za dobrze! ten czas pamietam
    Komuna byla dobra w palowaniu, w cenzurze, w kartkach na mieso, w idiotycznej propagandzie i w gnebieniu ludzi bez wyraznego powodu oraz straszeniem sowiecka „bratnia” interwencja ale nie w godpodarce, niestety

    a przeciez nawet zamordyzm nie musi byc tak rozpaczliwie dziadowski, udowodnila to Hiszpania i Chile, obecnie udowadniaja to Chiny

    dziadostwo prlo-wskie ma wiec swoje zrodlo w betonowej ksiezycowej ideologii i glupocie wladcow, ktorzy dochodzili do wladzy na zasadzie negatywnej selekcji, bo przeciez nie w wyniku wolnych wyborow, prawda?

    Pld Korea udowodnila, ze nawet planifikator centralny nie musi byc ostatnim kretynem, a tzw „nasi” ewidentnie byli

    przykladem takiej horrendalnej glupoty byl np. pomysl towarzysza Jaruzelskiego, aby komputerowac PRL przy pomocy komputerow radzieckich (wielkosci ciezarowki) w czasie kiedy na swiecie szalal juz Bill Gates i era komputerow osobistych

    komuna doprowadzila Polske do skrajnego zacofania w stosunku do cywilizowanej czesci Europy (nawet krajow biednych tj Grecja czy Portugalia), a z tym bedziemy sie musieli borykac jeszcze dlugie lata, choc wolnosc dala wreszcie szanse

    ” Wladza za malo uzywala bata i solidarny robotnik nie potrafil zrozumiec pojecia ‘jakosci’”(sic)
    powyzsze zale to, wicie rozumicie, sliczna kwintesencja myslenia ubeckiego, za malo batow, ale popatrzcie towarzyszu na np. dobrobyt Szwajcarii i krajow skandynawskiech nie powstal z batow wymierzonych pracownikom

    Sowiet i jego kolonie mogly batozyc niewolnikow do woli, a i tak porzadnej jakosci nigdy nie stworzyly

    przynalezycie towarzyszu do cywilizacji zamordystyczno-mongolsko-ruskiej, skoncentrowanej na biciu raba, w zwiazku z tym trudno Wam zrozumiec jak dziala normalny wolny swiat

    „Kogo oni reprezentowali, robotnikow (lobuzerie, sabotazystow) czy burzuazje ?”
    komuna za to reprezentowala otwarcie i bezczelnie ruskich panow i stracila wladze, kiedy nie starczylo ruskich czolgow i cale szczescie! (szkoda ze tak pozno).

  258. rasmus pisze:
    2010-09-30 o godz. 12:03

    co za wspaniala propagandowka made by PiS!!!

  259. @ rasmus pisze:2010-09-30 o godz. 12:03

    obudź się, minęło już 21 lat i daj sobie na wstrzymanie bo sam siebie wykończysz. Wylew albo atak serca, tylko po co ci to ?

  260. # brieg pisze:
    2010-09-30 o godz. 12:45

    rasmus pisze:
    2010-09-30 o godz. 12:03

    co za wspaniala propagandowka made by PiS!!!
    ———————————————

    jasne, towarzyszu
    kiedys kazdy komu sie komuna nie podobala byl warchol a teraz PISowiec (to sie oczywiscie stosuje do Michnika, Kuronia i Tuska, prawda?)

    towarzyszu, napnijcie neskomplikowany mozdzek i dajcie odpor wrogom socjalizmu!

    wykazcie jak to komuna za pomoca bata osiagala rekordy wydajnosci pracy!

  261. # the mentor pisze
    gdybym byl naiwnym przedszkolakiem, to moze nabralbym sie na te brednie o wspanialosci gospodarki PRL …
    …nawet zamordyzm nie musi byc tak rozpaczliwie dziadowski, udowodnila to Hiszpania i Chile, obecnie udowadniaja to Chiny…
    …przykladem takiej horrendalnej glupoty byl np. pomysl towarzysza Jaruzelskiego, aby komputerowac PRL przy pomocy komputerow radzieckich (wielkosci ciezarowki) w czasie kiedy na swiecie szalal juz Bill Gates i era komputerow osobistych….
    ————————————————————————————————–
    Cytuję pana, jako przykład rozpaczliwie dziadowskiej ignorancji.
    Od PRL-u poprzez Hiszpanię po szalejącego Billa G.

  262. zezem pisze:
    2010-09-30 o godz. 18:51

    Ten cytat nalezy do ‚rasmus’

    rasmus pisze:
    2010-09-30 o godz. 12:03

    w odpowiedzi do

    the mentor pisze:
    2010-09-28 o godz. 21:09

  263. Duzo slonca i usmiechow podczas nadchodzacego weekend dla Daniela PASSENT
    i jego corki z cala Rodzina, oraz dla calego Blogowiska i jego sympatykow zyczy
    /Elephant on the moon/

    AGNIESZKA OSIECKA FOREVER

  264. rasmus pisze:
    2010-09-30 o godz. 18:43

    …wykazcie jak to komuna za pomoca bata osiagala rekordy wydajnosci pracy…

    nie wiem” towarzyszu” z PiS-du!
    widocznie zylismy w innych wydaniach PRLu.

  265. Chcę zaapelować do wszystkich ludzi z pokolenia lat 70-tych i 80-tych:

    PRZEGOŃMY tych wszystkich starych dziadów od władzy i zróbmy wreszcie porządek w tym kraju, tak żeby dało się tutaj spokojnie żyć w dobrobycie i wychowywać dzieci, bo tego właśnie chcą młodzi ludzie i to daje szczęście i spełnienie, a nie słuchanie bez przerwy o krzyżu czy o tym kto co komu powiedział itp. itd. w kółko o tym samym.

    W końcu jesteśmy wyżem demograficznym, a jak wiadomo w kupie siła!!!
    Pozdrawiam

  266. Szanuję Premiera Tuska jako w miarę sprawnego administratora,który jako nieliczny z premierów potrafi przełamać biurokratyczną niemoc.Natomiast brak mi wizji państwa w perspektywie następnych dekad.Oczywiscie,mam pełną świadomość,że rosnacy deficyt budżetowy
    paraliżuje śmielsze inicjatywy gospodarcze ale przecież na polu polityki
    jest także wiele do zrobienia.Za komuny wszystko załatwiało się przez znajomości.Teraz kupić mozna wszystko ale pieniadze o wiele łatwiej załatwić mając odpowiednie stosunki i układy.Oczywiscie układy były są i będą.Ale program polityczny zmniejszający obszary ich powstawania będzie najprawdopodobniej dopiero dorobkiem „Ruchu Palikota”Istniejące partie polityczne są już tak zapętlone,że działania w tym zakresie wydaje się niemożliwe.

  267. „Zarówno Łysiak (1934) jak i Masłoń żyli w PRL, więc powinni pamiętać, że od swojego powstania, KOR był dla ówczesnych władz symbolem zła, komuniści bali się KOR-u jak diabeł święconej wody. Gdyby było inaczej, to jego twórcy członkowie nie spędziliby tylu lat w kryminale? Kuronia i Michnika do ostatniej chwili nie chcieli dopuścić do okrągłego stołu. Czy panowie tego nie pamiętają?”

    Panowie niczego nie pamietaja, bo tak im wygodnie. Lysiak, jedyny sprawiedliwy w Sodomie, nie pamieta, jak za komuny owaz straszna komuna drukowala mu ksiazki w wielotysiecznych nakladach. Maslon zas, teraz odwazny, za komuny siedzial cichutko i nikt nigdy nie slyszal, zeby pisnal najcienszym glosem przeciwko niej.

    A teraz to obaj panowie stroja sie w szaty odwiecznych wojownikow ze strasznym komunizmem. Po prostu smiech na sali. Moze im sie wydaje, ze ludzie niczego nie pamietaja? Pamiec ludzka jednak nie jest az tak krotka, zeby nie pamietac w roku 2010, ze poki odwaga mogla sporo kosztowac, obaj odwazni i bezkompromisowi herosi siedzieli cichutko jak myszy pod miotla.

  268. # brieg pisze:
    2010-10-02 o godz. 20:30

    rasmus pisze:
    2010-09-30 o godz. 18:43

    …wykazcie jak to komuna za pomoca bata osiagala rekordy wydajnosci pracy…

    nie wiem” towarzyszu” z PiS-du!
    widocznie zylismy w innych wydaniach PRLu.
    ———————————————

    szczesliwie, jakim dlawiacym syfem PRL byl – kazdy widzial, dlatego zginal smiercia marna i w nieslawie

    nawet byli komunisci urzadzili sie lepiej w wolnej Polsce, taki Urban na przyklad albo Gawronik, wreszcie nie musza sie zabijac o talony na Trabanta

  269. rasmus pisze:
    2010-10-04 o godz. 09:34

    …szczesliwie, jakim dlawiacym syfem PRL byl – kazdy widzial, dlatego zginal smiercia marna i w nieslawie…

    dlawiacym syfem sa tego typu wypowiedzi, mam nadzieje ze rowniez zgina smiercia marna i w nieslawie…

    …nawet byli komunisci urzadzili sie lepiej w wolnej Polsce,…

    no i dobrze, przynajmniej cos potrafia w przeciwienstwie do obecnych „kapitalistow”…

css.php