Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.10.2010
niedziela

Chyłkiem i ukradkiem

24 października 2010, niedziela,

W niedzielny wieczór oglądałem „Fakty” TVN i uwagę moją zwróciła pierwsza wiadomość: Komorowski, Tusk i Schetyna polecieli do Łodzi z naruszeniem nowych zaleceń Biura Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie zasad podróżowania najważniejszych osobistości w Polsce. Premier i marszałek Sejmu polecieli jednym helikopterem, co jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, z zaleceniami BBN, wreszcie świadczy o lekceważeniu tragicznego doświadczenia z katastrofy smoleńskiej. Rzecznik rządu, Graś, i Sławomir Nowak z Kancelarii Prezydenta, tłumaczyli się niezręcznie, że zalecenia BBN nie mają jeszcze mocy prawnej, że można nad nimi dyskutować, że inne rozwiązanie byłoby nieekonomiczne etc. Co do meritum, to uważam, że decyzja władz była niefortunna, można było wielką trójkę rozdzielić (np. na dwa helikoptery i samochód). Władze faktycznie były w niezręcznej sytuacji: jeśli polecą wspólnie – to niebezpiecznie, jeśli polecą oddzielnie – to kosztownie. I tak źle i tak niedobrze.

Ale bardziej niż kłopoty władz zainteresowały mnie intencje TVN. Otóż szczegóły logistyczne całkowicie przesłoniły „Faktom” cel wizyty prezydenta, premiera i marszałka w Łodzi. Sprawa drugorzędna – logistyka, przesłoniła sprawę pierwszorzędną: cel wizyty najważniejszych polityków w państwie. Co to było: odruch serca? Zagranie polityczne? PR? W dyskusji radiowej z kolei skupiono się nad tym, dlaczego panowie K&S&T, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie udali się do Łodzi wspólnie z politykami innych partii politycznych (PSL, SLD i bardzo ewentualnie PiS). A nie udali się wspólnie, żeby nie tworzyć wspólnego frontu przeciw PiS, i – dodajmy – nie dopuścić do zgromadzenia publicznego, bo dojdzie do awantury.

Wniosek: najważniejsi politycy nie mogą dziś złożyć kwiatów na miejscu zbrodni, żeby nie być podejrzewani o nieczyste intencje, albo żeby media nie skupiły się na imponderabiliach zamiast na tym, co istotne. Tego, że prezydent, marszałek i premier mogli się kierować szlachetnymi intencjami, nie zakłada nikt. Smutna to konkluzja. Kompleks polityczno-medialny tak wszystko kwestionuje i interpretuje, że „fakty” ważniejsze są od faktów. Wedle badań socjologicznych, Polska znajduje się na szarym końcu Europy pod względem zaufania człowieka do człowieka. W ostatnich latach ta nieufność chyba wzrosła.

Fakt, że już nie tylko osoby zajmujące najważniejsze stanowiska w kraju, ale i politycy drugiego (wicemarszałek Niesiołowski) i trzeciego (eurodeputowani Kurski i Ziobro) otrzymali ochronę z inicjatywy BOR, a prezes Kaczyński porusza się z ochroną prywatną, daje do myślenia. Czy oni wszyscy boją się szaleńców? Fanatyków? Własnego społeczeństwa? Coraz więcej działań odbywa się ukradkiem. Chyłkiem przeniesiono krzyż. Chyłkiem odsłonięto tablicę. Trzy najważniejsze osoby w państwie chyłkiem wybrały się do Łodzi, zapewne dlatego, żeby uniknąć gorszących awantur, buczenia, wyzwisk, a może i kamieni. Kiedyś groziło to politykom lewicowym, Jaruzelski dostał kamieniem w głowę, Kwaśniewskiego zaatakowali w Paryżu bojówkarze Ligi Republikańskiej, teraz prezydent, marszałek i premier nie mogą złożyć kwiatów na miejscu zbrodni uroczyście, czy nawet publicznie, nie mogą pokazać się bez ryzyka awantury.

To, że kiedyś media i politycy głównego nurtu tolerowali ataki na lewicę, doprowadziło do rozzuchwalenia prawicowych radykałów, którzy dzisiaj atakują centroprawicowe władze kraju, czyli działaczy Platformy. Główną odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi polityka Jarosława Kaczyńskiego obliczona na eskalację konfliktu. Jego Deklaracja Łódzka, czyli katalog grzechów (skądinąd autentycznych) Platformy, jest kpiną z pojednania. Jego żądania jednostronnych przeprosin, jego postulat, żeby prezydent zwolnił tego czy innego doradcę, jego wezwanie do tego, żeby pogrzeb w Łodzi był znaczącym (czytaj: politycznie wykorzystanym) wydarzeniem, prowadzą do tego, że kwiatów nie można już złożyć ani na miejscu zbrodni, ani na pogrzebie.

Z drugiej strony prezydent Komorowski popełnił błąd, o którym już pisałem, mówiąc w rozmowie z p. Kolendą – Zaleską z TVN 24, że zrobi „eksperyment” i przeprosi. Jego „przeprosiny” nie sprawiały wrażenia szczerych. To tylko dolewa oliwy do ognia. Mimo tragicznych doświadczeń, wojna polsko-polska zaostrza się i będzie trwała dopóki wyborcy definitywnie nie ukarzą sprawców.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 177

Dodaj komentarz »
  1. Wielce Szanowny Gospodarzu
    grunt jaki przygotowują pod budowę przyszłości nasze media i politycy jest kurzawką przepojony wzajemna nienawiścią. Na tym niczego nie da się zbudować. To wszystko wkrótce runie jak Tu 154 M pod Smoleńskiem runął, bo był przepojony wzajemną nienawiścią elit. Jak mówił Grek Zorba”jaka piękna katastrofa”. Może i tym razem dopisze nam szczęście, jak epizod w historii Polski z PRL’em.

  2. Dla mnie media się zdegenerowały. Tak jak politycy, banki czy drużyny piłkarskie widzą tylko słupki oglądalności, zainteresowania. Już niedługo nie będzie w ogóle żadnych wiadomości, bo to interesuje 5 do 10 % społeczeństwa, a reszta czeka na informacje, w jakich majtkach chodzi Doda.

  3. Nie sądzę, że podróż jednym helikopterem najważniejszych osób w panstwie – po smolensku – jest wydarzeniem blachym. W moim odczuciu jest to wyraz dobijającej wręcz nonszalancji i głupoty. To ich po prostu osmiesza – robią z siebie niepoważnych chłopcow. I nie chodzi tylko o podejmowane świadomie ryzyko. Dla mnie jest to dowod że oni nie są zdolni ani do wyciągniecia jakigokolwiek wnioskow z doświadczen w ktorych przecież uczestniczyli ani nie są zdolni do jakiejkolwiek konsekwencji.
    Nie wiem też po co lecieli do tej Łodzi. Widziałem relacje w barze, gdy bylem na piwie. Gdy ludzie ujrzeli ich w otoczeniu tych łysych agentow ochrony po prostu parsknęli śmiechem.
    A na ciągle ryzyko awantury i coraz wiekszą alienacje sami sobie zapracowali. Zgadzam się więc z konkluzją felietonu – „Mimo tragicznych doświadczeń, wojna polsko-polska zaostrza się i będzie trwała dopóki wyborcy definitywnie nie ukarzą sprawców”. Dodam tylko, że nie jestem pewien, że zostaną ukarani akurat droga wyborczą.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Daniel Passent
    Na temat TVN wymienialiśmy opinie na blogach Polityki setki razy.
    To tabloid, to źródło wielu niedobrych nastrojów.
    Dobrze, że Pan podkreślił tę obrzydliwą cechę TVN, polegającą na odciąganiu uwagi widza od istoty wydarzeń.

    W Puszce Paradowskiej, Andrzej Jonas zwrócił uwagę na „darmochę”, jaką uprawia telewizja, zapraszając głównie polityków do roli komentatorów polityki. Wszak dziennikarzom i specjalistom trzeba płacić.

    I to obłudne: „ja tylko pytam” w ustach Rymanowskich.
    Albo kłamliwe: „my tylko relacjonujemy”.

    Ostatnio rzadko oglądam tę stację i czuję się lepiej.
    Pozdrowienia

  6. Pani Kolenda – Zaleska w sposób wyrafinowany sprowokowała prezydenta Komorowskiego do tych niby – przeprosin.
    Prezydent Komorowski mimo dużego stażu w polityce, pozostał człowiekiem prostolinijnym. Jeszcze nie nabył tych niezbędnych umiejętności aby mówiąc dużo i na każdy temat, nic nie powiedzieć.
    Inni mają to o wiele lepiej opanowane.

  7. Panie Redaktorze,

    daj Boże żeby wyborcy w miarę szybko ….ukarali sprawców”. Zapobiegnie to rozpadawi Państwa, które już dawno straciło sterowność.
    Od paru lat piszę na blogach, że obecny układ polityczny (czytaj przymierze sutanny z duchem minionej Solidarnośći) dawno już się wyczerpał i zgrzyta jak stawy acien regme w faziej zejścia.
    Od dwudziestu lat jesteśmy faszerowani złą strawą ideologiczną przez co nasze wątroby cierpią na niesrwawność.
    Miało być pięknie i radośnie, a zaczynają już nabierać radosnej barwy nawet szare minione wspomnienia.

  8. Czytałem ten katastroficzny wpis, spodziewając się najgorszego. Ale gdy dojechałem do ostatnich słów – „…wojna polsko-polska będzie trwała dopóki wyborcy definitywnie nie ukarzą sprawców” – odetchnąłem z ulgą. A więc nie mniejsze zło, nie czołgi na ulicach, takich rzeczy Gospodarz bloga już nie proponuje. Tym razem „sprawców” ma ukarać wyborca.

    Ufff!!! Jest postęp.

  9. Wniosków c.d.:

    1. Rozsądek decyzyjny wg Panów Grasia, Nowaka i Nałęcza dopiero jest nakazem, gdy w prawie zapisany. Prawo w dzisiejszych gronach decyzyjnych PO jest wymuszonym następstwem nierządu, ale dopóki nie uchwalone – Polska stać nierządem może.

    2. Trzej tenorzy z PO lepiej wypadają w chórze. Publika im niepotrzebna, jeżeli tylko pewni być mogą dobrych recenzji, że ich śpiew jest spontaniczny i od serca, nie jakiś fałszywy. Dostaną, każdy z osobna, przy opuszczaniu wozu pancernego w Łodzi takie same wiązanki jakby na przywitanie, żeby się jeden na drugiego nie obraził.

    3. Góra daje przykład jak oszczędzać w czasach prosperity deficytów. Nic też dziwnego, że powitalne wiązanki złożyła zaraz ofierze szału, którym się brzydzi bardziej niż szałem mar-szałka nie z sioła. Szał szałowi nie równy, bo jeden zabija tylko słowem, a drugi – Waltherem.

    4. Ważne są deklaracje. Te, składane przez tenorów, są podszyte wyłącznie dobrymi chęciami. Łódzkie są aktem oskarżenia, który żaden przywiązany do swojej niewinności, podpisywać nie powinien, choćby zawarte w nim zarzuty były prawdziwe. W ten sposób dalej może uchodzić za niewiniątko.

    5. I tu niespodzianka. Morderca z Łodzi musi chyba być „rozzuchwalonym prawicowym radykałem”, który chciał zaatakować „centroprawicowe władze kraju, czyli działaczy Platformy”. Przypadek chyba tylko sprawił, że się pomylił i zabił nie tego, kogo chciał.

    6. A wszystkiemu winien jest i tak Kaczyński (do niedawna Kaczyńscy). Według Ziemkiewicza odpowiada także za zabójstwo Narutowicza…

  10. Zręczna propaganda wmówi prawie każdemu, co zechce – mechanizm jest znany powszechnie co najmniej od czasów Goebbelsa, a opisuje go dokładnie Noam Chomsky w swej książce Media Control. Profesjonalna propaganda potrafi wmówić opinii publicznej tak kosmiczne brednie, jak to, że Islam jest religią ekstremalnie agresywną, terrorystyczną, albo że niemal 100% światowej sprzedaży heroiny, pochodzącej wyłącznie z Afganistanu, produkowanej pod okupacją amerykańską, to sprawka Talibów. Potrafi także wmówić, że probówka, którą wymachiwał przed nosami dziennikarzy p. Powell zawierała wąglik, albo że w Iraku jest broń atomowa, tylko dostaje nóg i zwiewa, więc ciężko za nią nadążyć. Potrafi nawet wmówić ludziom, że korporacje wojenne USA sterujące NATO dla własnych, prywatnych celów walczą dziś o demokrację na świecie oraz że trzeba finansować prywatne banki pieniędzmi podatników, ale nigdy na odwrót.

    Propaganda potrafi również wmówić politykom, że potrzebują ochrony. Można się zastanawiać, po co ten cały cyrk z ochroną i w pierwszym odruchu pomyśleć, że nie wiadomo. Jednak, jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno o pieniądze. Przecież czubek z listą siedzi w kryminale i obserwowany jest przez 24h/7 (i tak się pewnie przypadkiem powiesi), więc kto miałby teraz atakować osoby z tej listy? Prawdopodobnie nikt. Ale okazja jest dobra, żeby paramilitarne prywatne firmy ochroniarskie różnego autoramentu, podlegające różnym zależnościom i wpływom rozwinęły w Polsce skrzydła tak mocno, jak w Iraku, czy w Afganistanie. Ochrona dla każdego na dobry na początek, jednak przecież wiadomo, że BOR nie jest z gumy, sam nie podoła. Później nastąpi zapewne rozwinięcie biznesu: prywatna ochrona na lotniskach, w urzędach, w szaletach miejskich, wszędzie. Potem skanery ciała, inwigilacja itd. i ciągły strach, że już atakują, był sygnał, ale niesprawdzony, a drugi sprawdzony, tylko, że nie prawdziwy. W każdym razie trzeba się bronić i czuwać. A przed kim się bronić? Jak to przed kim, przed terrorystami. Taki widzę kierunek.

    Nie mogę zgodzić się z p. Redaktorem. Prezydent Komorowski nie popełnił żadnego błędu – on sobie jedynie słusznie zakpił z tych irracjonalnych, absurdalnych żądań przeprosin. Natomiast p. Kolęda – Zalewska podczas wywiadu pokazała jasno, że jest jedynie małym trybikiem w maszynie, wykonującym bez szemrania powierzone jej zadanie, tylko że za chuda jest w uszach, prezydent Komorowski bije ją inteligencją na głowę, nie ma szans nieboraczka, żadne podejście nie przyniosło spodziewanego efektu, nie osiągnęła nic z tego, co moim zdaniem miała osiągnąć – stąd to czepianie się teraz nawet kpiny, bo nie ma czego, i propagandowe przekształcanie jej w jakąś poważną jakoby sprawę.

  11. Był kiedyś w Polsce bardzo dobry, osadzony na trwałym fundamencie
    „dokonań” władzy, nurt twórczości artystycznej zwany”kabaretem politycznym”. Czerpał on z absurdów poczynań władz zarówno lokalnych,
    jak i centralnych garściami, wiadrami a niektóre z lepszych kabaretów w
    tamtych minionych czasach, wręcz wannami.
    Było co czerpać, na dokładkę „za frico”- to czerpali, przerabiali na wesołe
    i śmieszne, a publika czyli my , miała ubaw.
    Był to też, i tu wkraczamy w krainę śmiertelnej powagi, nieodzowny
    zawór bezpieczeństwa dla władzy.
    Tak, tak Panie i Panowie, w owych nieodległych czasach kabarety polityczne, naigrywujące się z poczynań władz, poczynań na tym poziomie powiedzmy jeszcze błahym, były ułudą mas na chichranie się z tych
    „co na górze”. Ale były to właśnie te zawory.
    Życie jednak potoczyło się swoim torem. Nastąpiła bezkrwawa (?!)
    rewolucja społeczna i przeporządkowanie wszelkich porządków dotychczas obowiązujących! Zapukała do nas DEMOKRACJA, o której to
    już Mark Twain mówił że „to dziwka, która wskoczy każdemu pod kołdrę,
    jak ją dla niej uchyli!” Po dwudziestu latach przesuwanek, przestawianek,
    przemalowań i udoskonaleń, przyszedł najwyższy czas aby ten twór
    niedoskonały ale mimo to najlepszy na rynku systemów społecznych,
    zaczął wreszcie prawidłowo funkcjonować!
    No i zaczął! Najpierw pierdutło w brzozowym gaju pod Smoleńskiem, póżniej zaszeleściło przy Wyborach Prezydenckich, następnie pokrzyżowało dwa kawałki drewna na Krakowskim Przedmieściu aby
    (na dzień dzisiejszy) zatragizować w Mieście Łodzi.
    Ironią losu, a i słodką zemstą starego systemu społecznego, nasze tamte dawne kabarety polityczne przekształciły się w jeden Polityczny Kabaret
    Narodowy! Ideał sięgnął bruku – jak pisał Poeta. Szklane domy spokoju
    i stabilizacji kruszeją w perlisty szklany pył bez wartości!
    Chaosu tan czas zacząć! Niech żyje Kabaret!

    Pisze Pan Redaktorze Passent:
    „…Wniosek: najważniejsi politycy nie mogą dziś złożyć kwiatów na miejscu zbrodni, żeby nie być podejrzewani o nieczyste intencje, albo żeby media nie skupiły się na imponderabiliach zamiast na tym, co istotne. Tego, że prezydent, marszałek i premier mogli się kierować szlachetnymi intencjami, nie zakłada nikt. Smutna to konkluzja. …”

    To już nie konkluzja Drogi Redaktorze.
    To już nawet nie jest cień konkluzji! To Kabaret!
    Tak, właśnie!!! KABARET i nic innego!
    Problem jednak jest innego rodzaju: w starym systemie na scenie byli
    kabareciarze, a na widowni – widzowie, czyli My.
    W tym nowym kabarecie, zamiast się śmiać jako widzowie, zmuszeni jesteśmy – czy tego chcemy czy też nie – fikać na scenie koziołki, robić
    głupie miny, być kabareciarzami, błaznami.
    No a kto będzie się śmiał z tego kabaretu, kto zapłaci za bilety wstępu –
    ktoś zapyta?

    Śmiać się będzie ironiczny śmiech Historii!
    Jak zwykle, w takich sytuacjach.
    A bilety? No właśnie – wilcze bilety?, wilcze bilety? co by tu z nimi
    zrobić???…Ma ktoś pomysł?

    Pozdro…wienia.

  12. To raczej wojna prawdy z klamstwem. Powoli prawda zaczyna wrescie zwyciezac po 65 latach. Polacy jako leniwy narod budzi sie ze spiaczki.

  13. Szanowny panie redaktorze

    „wojna polsko-polska zaostrza się i będzie trwała dopóki wyborcy definitywnie nie ukarzą sprawców”

    Sprawcami sa wychowankowie systemow totalitarnych. Brak dekomunizacji po 89 roku jest widoczny. Ludzie pokroju Urbana powinni zniknac z zycia publicznego na zawsze. Pan pyta gdzie jest moralnosc?
    Wlasnie tu.

    Slawomirski

  14. Czytam i czytam, zdanie za zdaniem, i do każdego się czepiam, no bo po coż blogowicz czyta świeży wpis gospodarza w niedzielę przed północą? Po to, aby komentarz walnąć, że aż blogiem zatrzęsie wraz z podstawami. Aż dojeżdża blogowicz do końca wpisu – wyborcy i wyborcy są na końcu. Teraz wyborcy ukarzą sprawców wojny polsko-polskiej, oj bo uwierzę. Kiedy, za rok chyba? Którzy wyborcy kogo za sprawców uważają. A jak w swym różnokierunkowym gniewie wszystkich ukarzą, to kto rządzić będzie Najjaśniejszą, no kto? Jeden podejrzany jest o namiestnikowanie obcym mocarstwom, które porozumiewają się nad naszymi głowami. Drugi skierowany ciupasem do psychiatryka. Tertium non datur.

    Wracam do zdań, które mnie przyciągnęły. A jako emigranta, nie ciagną mnie fakty odległe i niepojęte, lecz język je opisujący. Kompleks moralno-patriotyczny (nb. lewicowy i prawicowy, peerelowski i styropianowy zusammen do kupy) wszystko kwestionuje. Jakby życie nasze z kwestionowania się składało. Kwestionuje się każdą myśl, o kwestionowanych projektach szkoda gadać, każdego delikwenta się kwestionuje z lekkością, to dlaczego intencje w duszach przecież siedzące mają nie być kwestionowane, albo cudze zwyczaje, poglądy. Nieczyste są innych poglądy i oczywiście podejrzane. Bo na tym rzecz polega, żeby nie popaść w obojetność wobec bliźniego swego. Mieć zaufanie, albo choćby nieco mniej nieufności do człowieka, na ulicy, na drodze, w powietrzu, w biurze, na rynku (tam jeszcze trzeba mieć ufność do niewidzialnej ręki) to znaczy – człowieka traktować ozięble, jak bezduszny i racjonalny automat, ignorować go, nie widzieć go w całej rozciągłości słabości jego, grzechów jego i grzeszków. Z których wyspowiada się, poprosi o przebaczenie, wypełni pokutę, itd, albo i nie. I pójdzie do komuni św. I pojedzie do Łodzi.

  15. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    O reakcjach w polskiej TV zaraz po morderstwie politycznym w Lodzi bardzo cekawe a zarazem wyjatkowo dziwne zjawisko zauwazyla MatkaKurka, co prawda nie rozchodzilo sie o politykow, ale o reakcje w polskojezycznych mediach.
    Moge li tyko stwierdzic i to pod przysiega, ze operator End passanta byl wyjatkowo – chylkiem ale nie ukradkiem – czujny(?)
    Inaczej mowiac czujne wyluskanie faktow w obu przypadkach.

  16. Po tylu kłamstwach trudno uwierzyć w szczerość intencji tych obłudników.
    Występ Tuska ,a szczególnie Millera to tani teatr lub kabaret Stodoła.

  17. oto przemowienie, ktore Donald Tusk wyglosik w Sejmie.

    Wyskoka Izbo, Panie Marszalku

    Zwracam sie do tu obecnego prezesa Prawa i Sprawiedliwosci pana Jaroslawa Kaczynskiego. Pana Kaczynskiego doswiadczyl los i w smolenskiej tragedii stracil brata>Wydawalaoby sie, ze ta tragedia przyczynila sie do zmiany stosunku pana Kaczynskiego do otoczenia i do zlagodzenia jego spojrzenia na swiat. Pamietamy, ze zwrocil sie do przujaciol Rosjan, ze oglosil koniec wojny polsko-polskiej. Ze jak prawdziwy maz stanu obiecal zadbac o gospodarcze interesy Polski broniac roponosnycg lupkow jak zrenicy oka>
    Owa zmiana wizerunku plus dobrze opracowana kampania doprowadzila do bardzo korzystnego dla pana Kaczynskiego wyniku. Nie mniej jednak przegral i leglanie wybrany prezydentem zostal Bronislaw Komorowski.
    I co sie okazalo, ze owa przezywanie nieszczescie wynikajacego z tragedii smolenskiej bylo udana farsa. Bo to co pan Kaczynski naprawde mocno przezyl to przegrana> Mimo to uwaza sie on dalej za prawowitego reprezentanta Narodu, twierdzac, ze pan Komorowski zostal wybrany przez nieporozumienie i z e nie poda mu reki, ktora w trakcie kampanii sciskal

  18. cd. wystapienie premiera

    Pan kaczynskie nie uznaje zasad demokracji podwazajac legalnosc rzadu i prezydenta i zarzucajac mi i prezydentowi , ze mamy krew na rekach i razem z Rosjanami doprowadilismy do smierci jego brata, ktory mial polec pod Smolenskiem. Pan Kaczynski w swym charakterystycznym dla niego przegrzanym stylu twierdzi ze to niebywale, nieslychane, obrzydliwe, ohydne itp dywanowe ataki na jego brata doprowadzily do jego smierci. Pan Kaczynski nie rozumie zasad nowoczesnej demokracji, w ktorej kazdy rzadzacy polityk musi sie liczyc z krytyka i satyra> Czego ja sie juz nie nasluchalem na moj temat bedac dyktatorem Donkiem> Michael Moore bezlitosnie obnazal intelektuakne i moralne wady Georgea Busha i jego otoczenie, ale nie podwazal lehalnosci prezydentury. We Francji Nicolas Sarkozy jest nieustannym cele satyrykow, tak jak w Wlkiej Brytanii byl nim Gordon Brown
    Pan Kaczynski, ktory juz raz oswiadczyl, ze jest czystym dobrem moralnym uwaza sie za jedyna prawdziwa emanacja Narodu. Przedstawia sie jako jedyny bojownik, ktory obalil komunizm. Pamietamy jak obrazal pana Niasiolowskiego, ktory przesiedzial kilka lat w prlowskich wiezieniach, zarzucajac mu ze sypal kolegow, czego nie robily nastoletnie dziewczynki torturowane przez Gestapo> A pan Kaczynski w tym czasie spokojnie studiowal robil doktorat w komunistycznym rezimie, ktory to rezim rzekomo obalal> Palac kukle Lecha Walesy, twierdzac obecnie, ze pana Komorowski zostal wybrany przez nieporozumienie, pan Kaczynski nie uznaje demokracji. Juz godzine po popelnionej w Lodzi przez niezrownowazonego osobnika zbrodni, stwierdzil, ze to ja za nia stoje.
    Pan Kaczynskie powiedzial, ze nie poda ani mnia ani prezydentowi reki, a kto powiedzial, ze my chcemu mu podac nasza reke.
    Wielokrotnie twierdzil, ze my powinnismy zniknac z polityki, wiec konkludujac moja wypowiedz uwazam, ze to on powinien na zawsze odejsc

    Drodzy blogowicze, jest to apokryf. Donald Tusk nic takiego nie powiedial

    cdn

  19. Dlaczego Donald Tusk Nie potrafi czegos takiego powiedziec; mam dwie hipotezy

    1Jest zbyt kulturalnym czlowiekiem i nie potrafi sie znizyc do poziomu prezesa PISu> Nie wierze.

    2. Platformie odpowiada istnienie tego pieniacego sie od nienawisci kundla. Dlatego aby go jeszcze bardziej podjudzic Komorowski ironizuje „eksperymentem przeprosin”, a Tusk’kiczem pojednania” Im bardziej paranoiczne uwagi rzuca rozwscieczonu kundel, tym lepiej, kulturalniej wygladamy my Platforma. A co z reformami, budzetem, sluzba zdrowia, oswiata. Oj to chyba Kartka ma racje a nie mw, w dyskusji ktora sledzilem miedzy tymi panami na blogu pana Szostkiewicza> A bylem po stronie mw…

  20. A. Rozwiązanie radykalne chamstwa w polityce, sposób ” na gajowego”
    Disepere est iuris gentium ( Ludzie mają prawo być głupimi ;
    Arthur Schopenhauer „Erystyka czyli Sztuka prowadzenia sporów” [1];
    Wzywam Was wszystkich siedzących wygodnie i bezpiecznie przed ekranem i klawiaturą do przejścia od słów do czynów:
    restytucji bezprawnie ograniczonego prawa Narodu do odwoływania przedstawicieli. W tym celu :
    1. powołanie przynajmniej 15 osobowego komitetu o nazwie
    „Komitet Wyborców w celu odwołania posłów Polska 2010-10”
    2. zebranie 1000 podpisów poparcia
    3. zgłoszenie Komitetu do Państwowej Komisji Wyborczej, zgodnie z regułami ordynacji wyborczej, dostosowanych odpowiednio do procedury odwołania
    Podstawą jest art. 4 [2] Konstytucji
    Naród sprawuje władzę bezpośrednio przez wykonywanie istotnych uprawnień :
    – referendum – każde musi być rozstrzygające ( od badania opinii są znacznie tańsze sondaże )
    – wybór przedstawiciela
    – odwołanie przedstawiciela – actus contrarius wyboru ( powołania )
    Ograniczenie [3] praw może nastąpić tylko w ustawie
    Ograniczenie [4] może być tylko z przyczyn wymienionych w Konstytucji z podaniem szczegółowej podstawy
    Zabrania się ograniczenia istoty praw
    Brak procedury odwołania jest sprzeczny z koniecznością ograniczenia w ustawie ( świadome zaniechanie działania )
    Odwołanie należy przeprowadzić stosując odpowiednio przepisy o wyborze – powołaniu ( komplementarność prawa , actus contrarius)
    4. jeżeli komitet nie zostanie zarejestrowany :
    odwołanie do SN i zawiadomienie RPO z żądaniem interwencji, następnie TK a potem Strasburg
    5. zebranie 5000 podpisów w okręgach wyborczych pod listą wszystkich aktualnych posłów i zarejestrowanie ich
    6. Kampania odwoławcza gdzie się da i udana
    B. Karanie posłów za nieprzestrzeganie dyscypliny klubowej

    Karanie posłów za nie przestrzeganie dyscypliny klubowej jest przestępstwem.
    Stanowisko posła jest niezależne od instrukcji wyborców (art. 104 Konstytucji) np. przewodniczący klubu i poseł nie może się tej niezależności skutecznie zrzec ( nie może dysponować prawem przypisanym do stanowiska ) !!
    Czy chce lub nie chce to prawo działa !

    Z Poważaniem
    Andrzej Łączny
    ul Sadka 20 B
    30-690 Kraków
    514 454 094

    [1] Erystyka – sztuka doprowadzania sporów do korzystnego rozwiązania bez względu na prawdę materialną
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka
    [2]Konstytucja Art. 4. 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
    2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio
    [3] Konstytucja Art. 31. 1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.
    2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
    3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw
    [4] Preambuła Konstytucji:(wskazówki interpretacyjne )
    „…oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot”

  21. LEWY POLAK pisze:
    2010-10-25 o godz. 07:41

    Tak wlasnie jest, Platformie Kaczynski bardzo odpowiada. Odwraca uwage od nieudolnosci rzadu. Umacnia pozycje PO jako mniejsze zlo.

  22. jasny gwint pisze:
    2010-10-24 o godz. 19:43

    Popieram i podziwiam probe dialogu ze znanym zlodziejem. Nie bedac aresztowanym Jacobsky stracil szanse na rehabilitacje a co sie z tym wiaze kariere w obecnej Polsce gdzie kombatactwo jest najbardziej poszukiwana kwalifikacja.

    Nie pamietam warszawskich ‚kamieniolomow’. Gdzie i co to bylo?

  23. czy błąd był prezydenta, czy kolendy-Zalwskiej? Kilka razy wracała z pytaniem, czy prezydent przeprosi. I to jest to, że media dolewają oliwy do ognia. Jeżeli rozmówca na raz zadane pytanie nie odpowiedział ( bo postawiono go pod ścianą :tak żle bo fałszywie, nie jeszcze gorzej) to po co wraca do tego i drąży? Dlaczego nie zostawi niedopowiedzianego, albo powiedzianego bez wymuszenia.

  24. Posel Błaszczak ( czy Płaszczak ?) z PiSu pelni role stacji zagłusznia „Radia Wolna Europa” Sam nigdy nie odpowie na zadane pytanie ale za to świetnie wykonuje zadnie partyjne i zawsze zaglusza inna osobę w studio, zawsze!!! .Sympatyków PiSu tu występujacych prosze o podanie nazwiska ich człowieka którego polecają do słuchania ,Bardzo prosze .
    ps.
    Posła Błaszczaka w radio ZET u M.Olejnik „wycieło” silniejsze radio MVP w miare przybliżania się do miasta Berlina . Być może na finiszu rzekł coś rozsądnego ,chociaż jedno zdanie ? Podobno ten posel jest szefem klubu parlamentarnego PiS ,zatem to sztandarowa postać .
    ps2.
    Z Portalu Internetowego wiem ,iz Gwiazda nr1.PiS Jarosław Kaczynski był w sobote w Szczecinie na Konwencji wyborczej swojej parti .Dokladnie 4 lata temu wyglaszal mowę w Świnoujsciu i zapowiadal przyłączenie ŚWINOUJSCIA do Polski .Gówno z tego wyszlo (most ,tunel Wolin -Uznam )jak zreszta z innych zapowiedzi tego pana .Może to i dobrze ,z Uznamu prowadza dzis dobre drogi i szybka kolej do Berlina ,Rugi i Europy.

  25. Czy pan nie zauważa, jacy to wszystko tchórze są, dyletanci, ignoranci, płascy politycy bez kręgosłupa, nie wykazujący minimum empatii, rządzący, ale mający z tego tylko oni, w ich mniemaniu, indywidualną satysfakcje i czujący, jak ta ich „kariera” jest wielka, są na czołówkach gazet i w pierwszych minutach w telewizji itd itd, a wyżąć ich pozostanie tylko śmierdząca woda.

    Tacy ludzie rządzą dzisiaj Polską, nie mówiąc kogo kochają, na co przymykają oczy z czym się i z kim się nie rozliczyli … .

    Wymądrza się teraz pan redaktor, jakby się obudził i zobaczył z kim ma do czynienia. Jarosław Kaczyński i inni myślący ludzie i nie tchórze widza to już od dawna i tylko dlatego, któryś raz z rzędu to można powtórzyć, ci przy tych rządzących, którzy kumają dużo więcej od tych pierwszych, urządzają te wszystkie igrzyska, by przykryć te „wielkie” cechy rządzącego establishmentu. Oczywiście dla pomyślności swojej i tego badziewia politycznego.

    Bo w Polsce klasa rządząca to nie są te rządzące marionetki, ale Grupa Trzymająca Władzę (medialna). To główna polska siła rządząca nową Polska od 1989 roku z głównym architektem tegoż, Michnikiem Adamem. Taki jeden politykier czy inny prezydent byłby nikim, gdyby nie miał możliwości spotkać się na interview z przedstawicielem tej właściwej rządzącej oligarchii medialnej (ostatnio, jak sam redaktor napisał rozmawiała jakaś Kolenda-Zalewska, a wcześniej wywiad tego prezydenta już sam nie wiem z którym funkcjonariuszem tego towarzystwa, ale oczywiście w głównym ich organie prasowym, którym spowodował powstanie cyrku krzyżowego do dzisiaj nie zakończonego).

    Ma pan nr.011 na liście karykatur dziennikarskich, będących jednocześnie najważniejszą silą rządzącą Polską. Co zupełnie jest nie do przyjęcia, ona rządzi nie mając żadnego przyzwolenia społecznego w postaci wyborów powszechnych.

    I nie ta partia, czy inna jest ważna. Ważni są ci ludzie z tej listy. To główny przeciwnik z którym przychodzi nam się mierzyć.

    Jarosław Kaczyński próbuje już innych dróg komunikacji To właściwa droga, ale jeszcze za słaba. Ale my wiemy więcej i skuteczność zdecydowanie się poprawi.

    http://inspiracjademokracja.com/2010/09/25/science-fiction-w-realu/

  26. the mentor, „Kamieniołomy” w Warszawie jakie pamiętam z końca lat sześćdziesiątych to nocny lokal w piwnicy Hotelu Europejskiego. Ściany wyłożono marmurem, stąd nazwa. Było tam przyzwoicie i wesoło.

  27. Oto co pisze mądry myśliciel krakowski na tematy bieżącej degrengolady. Profesor Łagowski w dzisiejszym PRZEGLĄDZIE. „Środki komunikacji, a zwłaszcza telewizję, demokracja bezwarunkowo przekazała frywolnej profesji, która przed nikim nie musi się tłumaczyć z tego co robi, zrobiła więc z nich narzędzie zabawy, niegodziwego zarobku i dokuczania politykom. jakby tego wszystkiego jeszcze było mało, przywłaszczyła sobie misje rządzenia krajem. Taki telewizyjny ni to chuligan, ni to żartowniś bierze sobie polityka, sadza naprzeciw siebie i albo go beszta, dobierając się jak przyjdzie mu na to ochota, do jego sumienia, albo go ośmiesza i cały czas stara się wyciągnąć z niego coś kompromitującego, jakieś oskarżenia albo obelgę, przeciw komu innemu, by następnie już mniejszym nakładem sił zrobić to samo z tym drugim” I dale Łagowski pisze; „Platformę Obywatelską i PiS łączy rodowód, a różnice ideowe i programowe mają charakter niuansów i polegają na nieco odmiennym rozłożeniu akcentów. Rozróżnianie na liberalnych i solidarnych jest grubo na wyrost. Widoczna różnica polega na tym,że w PO karierę robią cwaniacy, a w PIS-ie raczej paranoicy.”- „Najbardziej drańskie ustawy PiS uchwalał razem z PO. Obie te partie przyzwyczaiły się do kryminalizowania PRLu i teraz przeniosły ten sposób myślenia o polityce na stosunki między sobą.” itd. Przyjemnego czytania życzę!

  28. Waldemar 9.30

    Blaszczak, Waldemarze, Blaszczak. Mariusz. Z pod Warszawy, z Legionowa. Zrobil historie u prof.Nalecza, ktorego teraz bezlitosnie podjezdza. Skojarzenie mam jak Ty – plaszczak. Racja, nigdy sam nic nie ma do powiedzenia, wyszkolony jest w przerywaniu innym, fachowo, w tzw. destrukcji. Partyjniak, jak byli w PZPR, mowic co zadali i koniec, zero wlasnych przemyslen. Pani Monisia wie o robi – trzyma go zapraszanego, zeby pokazac kontrast PiS z innymi. Plytki karierowicz, chce wyplynac w PiS. Oblude i „slodki glosik” ma wytrenowane do przesady. Ta postac, mimo zalozen Prezia, ze bedzie suteczny, czyni im wiecej zla niz gdyby go wogole tam nie bylo.

    Pytasz kogo polecac ? Nikogo. Z tych, co widze, wszyscy sa bardzo slabi. Nie bardzo maja kogo lub co promowac. Lubilem Elzbietke Jakubiak. Choc uparta w swojej obronie Kaczynskich, byla szczera i wykladala swoje w sympatyczny sposob. Ma szczegolny tembr glosu i spokojny przyjazny ton, mila byla alisci Prezio ja wywalil.
    Zwaz, ze praktycznie, choc wszyscy w Programie sie spieraja, jest miedzy nimi nic sympatii, wzajemnej tolerancji. Blaszczak robi za „czarna owce”.

    Wydaje mi sie, ze PiS ma wyrazny deficyt madrych ludzi. I chyba sie rozleca. Moze im zostanie ten Kucharz z ASP, z pod Krzyza, albo jakas dewotka z „przypalona szyja”. Wytypuje wiecej, jak sie dowiem kto lal „urynka po zniczach”, jak utrzymuje Prezio.

    Na Swinskim Ujsciu absolutnie sie nie znam, to Ci podziekuje za komentarz i – do nastepnego !

  29. Mnie to nie dziwi! Polityka powinna wrócić do gabinetów, dzisiaj uprawiana jest w mediach pod dużą presją. Z tego co wiem to nie jesteśmy w stanie wojny więć żadna presja nie jest potrzebna. Dziennikarzom ( dużej części)
    wydaje się ,że są pępkiem świata, choćby wspomniana przez Gospodarza
    Pani Kolęda- Zalewska która w moim przekonaniu wymusiła na Panu Prezydencie Komorowskim tzw. przeprosiny. W dniu rozmów o poprawie zachowań klasy politycznej Pani M. Olejnik zaprasza do audycji motyla w osobie Pana Niesiołowskiego i wiadomo…. Zauważyłem, że więcej w studiach polityków niż autetycznych zawodowych komentatorów. A przecież wiadome jest, że jeśli ogień polejemy benzyną to mniejszy nie będzie. Problem jest.Sztuka dziennikarstwa jest zaniedbywana . Dziennikarze są wręcz niegrzeczni wymuszają odpowiedzi takie jakie są im potrzebne. Nie dbają o cześć zapraszanych do audycji gości. Jeśli kogoś zapraszam to moim obowiązkiem jest zapewnić mu bezpieczeństwo, dobre traktowanie. Dam przykład: politycy PiS retorycznie pomijają w wypowiedziach słowo Pan Prezydent Komorowski , Pan Premier Tusk a posługują się stwierdzeniami: Komorowski, Pan Komorowski i podobnie Tusk. O swoim prezesie mówią Panie Premierze. Za każdym razem prowadzący audycję powinien ich upominać i mówić w moim programie czy audycji mówi się Pan Prezydent Komorowski czy Pan Premier Tusk.
    Ponadto wszystkie epitety osobiste powinny być natychmiast przerywane należy zmuszać rozmówców do rozmowy merytorycznej a jak nie potrafią to ich nie zapraszać. To moim zdaniem wyeliminuje sporą część złego języka.

  30. Na tym wlasnie polega glowna patologia politycznej sceny polskiej. Oczywiscie cala wine za to ponosza bracia Kaczynscy (teraz jeden), ktorzy rozpetali i zawsze podsycali te kampanie nienawisci. Tylko Kaczynskiemu zalezy na tym, aby taki stan trwal i nawet sie potegowal, bo tylko w tej atmosferze moze liczyc na jako takie wyniki wyborcze. Jednak przeliczy sie, bo coraz wiecej ludzi, nie moze juz wrecz scierpiec Kaczynskiego i PiSu. Ryszard C. najbardziej patologicznym tego wyrazem.

  31. Staruszku,
    jesli moge sie tak odzywac. Winien jestem Ci dwie odpowiedzi. Postaram sie, bo czynie to z wielka ochota. Przede wszystkim dziekuje Ci za uwage oraz slowa otuchy. Kiedys smieszyly mnie takie zapewnienia, dzisiaj rozumiem je „inaczej“. One sa wazne jesli powaznie traktujemy naszych interlokutorow. Wracajac natomiast do naszej spolecznej degrengolady, jak uwazasz, to nie przejmuje sie nia tak naprawde. Nie dlatego, ze jestem apolityczny, po prostu sa to procesy nieuchronne po zasadniczych zmianach 89. Mam okazje obserwowac z bliska rozne prady spoleczno-polityczne (Niemcy nie sa homogenne) po zjednoczeniu Niemiec i wcale nie sa to procesy zachecajace do zajmowania sie polityka. Traktuje je jednak jako zlo konieczne lub szkody uboczne. PiSem sie nie przejmuje, biore jednak pod uwage jako znaczna sile opozycyjna. Zaluje czasem, ze PO nie bylo gotowe na koalicje z PiSem, bo wowczas ta partia rozwinelaby sie prawdopodobnie bardziej demokratycznie. Pamietam nasze zale z powodu samoobrony i LPR. Coz, pare lat pozniej nikt o nich nie wspomina. Taka kolej rzeczy spotka rowniez PiS. Pozostaje pytanie, co w zamian? Jesli rozumiesz klerkow jako urzednikow, to z ich strony nic nikomu nie grozi. Jesli chodzi Ci natomiast o kler, to latwiej go rzewrocic, niz PRL. Po prostu wystarczy wprowadzic sensowny sposob finansowania kosciola przez podatnikow, uslugi koscielne traktowac jak uslugi komunalne, bo chyba tak moznabyloby interpretowac Konkordat i “polowe” problemow moglibysmy uniknac. Poza tym budowanie spolecznestwa cywilnego trwa wieki i stad niezbedna jest wieksza doza cierpliwosci. Wystarczy spojrzec na naszych sasiadow, blizszych i dalszych, nie mam tu na mysli demokratury Putina. Jestem przekonany, ze spoleczenstwo obywatelskie jest mozliwe, nawet jesli bedzie poczatkowo kulalo, co ma niestety miejsce w naszym obszarze. Sprawe komplikuje fakt, ze czesto utozsamiamy dobra spoleczne z dobramicodziennego uzytku. Piszesz o zdradzie inteligencji. Prominenci z lewej strony marzyli naprawde o innej Polsce. Podobnie bylo w NRD. Wybory pokazaly, ze jest inaczej. Nikt nie mial ochoty odstapic od przyslowionego banana. Wiekszosc opowiedziala sie za gospodarka rynkowa, za tym poszly zmiany polityczne. Wg mnie stalo sie dobrze, bo nie sadze, aby wiekszosc miala ochote na nastepny eksperyment. Z leku przed nieobliczalnymi zmianami (zaklocenie pokoju spolecznego) powstala inteligencka gruba kreska, ktora z dzisiejszej perspektywy jest duzym bledem, a wlasciwie obciazeniem. Wowczas byla ona jednak koniecznoscia. Od kiedy Polska jest w UE nie mamy podstaw do wiekszych obaw wobec zmian spolecznych czy politycznych. Jesli tak, to idzie ku lepszemu. Jest to nawet z dystansu zauwazalne. Nie sadze rowniez, aby wszyscy byli w stanie zrozumiec wszystkie procesy, w ktorych bierzemy posredni i bezposredni udzial. Nie mam niestety rozwiazan-gotowco. Nie mam tez gotowego rozwiazania po przeczytaniu jednego lub dwu artykulow w Polityce, jak czynia tu niektorzy. Nie sadze rowniez aby beton byl tworzywem twralym, ja sadza inni. Jednak dialog, wzajemne zwracanie uwagi uwrazliwi nas przynajmniej nie niektore okruchy waznych i powaznych zmian spolecznych. Dziekuje za zyczenia radosci. Mowiac o usmiechu, mialem wlasnie radosc na mysli, ktorej jak sadze mi nie brakuje. Mizantropia jest troche wyborem wlasnym oraz wynika poniekad z emigracji. Typowy syndrom, odchodzimy niezbyt daleko, docieramy z trudnoscia, bez poczatkowego wyraznego okreslenia celu. Niektorzy sie w tym gubia nieznacznie, pozostali znacznie etc.. Bylby to nastepny ciekawy do podjecia temat. Po wymianie komplementow i zapewnien mam nadzieje na cd. interesujacego dialogu.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Zakowskiego szanuje, Michnika lubie; duszy nie oddalbym zadnemu z nich, bo nie oddalbym jej nikomu. Niektorzy w blogosferze „podsmiewaja“ sie nieslusznie z emigrantow. Sadzac z wpisow, owe mimo ze zalozonym bledem – wynikajacym kiedys z odleglosci, sa dzisiaj po prostu dojrzalsze.

    Szanowyn PL,
    dziekuje za probe postrzegania we mnie sympatyczniego czlowieka. Moje dywagacje nie sa proba ani gardy , ani avant-gardy. Wynikaja one z koniecznosci (checi) podniesienia poziomu naszego dyskursu o nas samych o naszym kraju etc.. Szczegolnie dyskursu o nas samych, bo ciekawi mnie srodowisko migtantow, jedgo stosunek donaszego kraju, ostatnich zmian etc.. Nie wyklucza to jednak chwil zwyczajnej rozmowy. Wiedzialem od poczatku, ze nas obu na taka stac. Dlatego tez w ramach zwyczajnej wymiany zdan przekaze Panu moja uwage dotyczaca mlodziezy i jej wychowania. Zakladam oczywiscie, ze widzi Pan roznice miedzy autorytetem,a tym co autorytarne. Dzieki zmianom po 68 o szkole decyduja w duzym stopniu rowniez uczniowie, o uczelni studenci. Zmiany te przyczynily sie do zmiany paradygmatu; dominujacy nauczyciel oraz podlegajacy, czesto (zbyt czesto) ulegajacy mu uczenien. Po 68 kazde relegowanie ucznia ze szkoly traktowane jest jako porazka szkoly. Kazda izolacja (nawet konieczna) obwatela jest porazka spoleczna nas wszystkich. Zdeje sobie przy tym sprawe, ze rysuje tu obraz idealny. Jednak maja do wyboru drugi, posledni punkt zalozenia, wychodze od idealnego. Prywatnie moja tolerancja jest rowniez ograniczona. W ostatnim wpsisie staralem sie o osobisty tenor, bo chcialem Pana przekonac, ze w mojej postawie i poprzednich krytycznych spostrzezeniach nie bylo miejsca na wrogosc. Docenialem tez Pana poczucie humour, czemu chyba dawalem wyraz. Interesuje mnie po prostu mozliwosc uogolniania niektorych problemow spolecznych oraz postrzegania tychze z pewnej odleglosci. Zdaje sobie sprawe, ze moze to wywolywac u niektorych postawe niechetna. Niechetna, bo nie kazdy z nas jest w stanie przetrawic osobiste, moralizatorskie wynurzenia etc..Nie kazdy ma tez na to ochote. Dlatego tez korzystajac z Schopenahauera ölub innych probuje pisania w formie Listow perskich I mam przy tym okazdje zauwazyc, ze to nikomu nie przeszkadza. Mam nadzieje, ze wytlumaczylismy sobie najwazniejsze oraz jestesmy wystarczajaco suwerenji na rzeczowna i skad inad krytyczna dyskusje, z niej zrodzona debate i niekonczacy sie dsskurs o nas oraz naszym kraju, ktorym kazdy tu obecny poniekad zyje.
    Pozdrawiam.
    ET

  32. Waldemar pisze:

    2010-10-25 o godz. 09:30
    Kolej z Uznamu nie jest szybka.
    ET

  33. do the mentor pisze:

    2010-10-25 o godz. 08:37

    Poczytaj wiec Glowackiego lub Tyrmanda.

  34. do
    LEWY POLAK pisze:

    2010-10-25 o godz. 07:10

    Pamietam, gdy podobnie pisal Falicz. Pamietam rowniez glosy krytyczne wobec Falicza.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Ciesze sie, ze zajmujemy sie wreszcie rzadem i jego rzadzeniem lub nierzadem.

  35. do Andrzej Łączny pisze:

    2010-10-25 o godz. 08:26

    Marne (biedna rzeka) bylyb to czyny „podpierane” Wikipedia.
    ET

  36. Kadett 01.11

    Zwaz, ze Prezydent wybral spokojna, neutralna droge rzadzenia. Z taka taktyka nikomu sie nie naraza i ma szanse na reelekcje. Dal sie nieco podpuscic Kolendzie-Zalewskiej i w tonie glosu, ale w sumie robi co nalezy. Gdyby jeszcze wiedzial, ze nie siada sie przed Papiezem i zonie zabronil wycierac nos lapa w Watykanie….Intonacji klechy juz sie wyzbyl i chwala mu za to.

    Podoba mi sie Twoja „prosperita deficytow”, nie jeden juz tym wygral. W sumie – chlopczyk jest madry i daj mu Boze.

    Deklaracja nie byla dokumentem do podpisania. Jak w szachach, trzeba bylo wykonac ruch, to Prezio pchnal pionka. Teraz czekaja, ktory sie pierwszy podlozy. Cisza gra dla Rzadu, tlum z pod Palacu zada od Prezesa akcji. Zobaczymy.

  37. Daniel Passent pisze…..

    …Kiedyś groziło to politykom lewicowym, Jaruzelski dostał kamieniem w głowę, Kwaśniewskiego zaatakowali w Paryżu…

    Obaj wymienieni nie byli politykami lewicowymi.
    ET

  38. Zastanawiam sie czesto czy nie byloby u nas wskazane cos w rodzaju „rewolucji kulturalnej”, ktora postawilaby wiele spraw na nogi?. Caly organizm narodowo-panstwowy przypomina mocno rozstrojony fortepian… No bo jakiez inne wnioski mozna wyciagnac z faktow, ze:
    = lekcewazymy wybory parlamentarne, wybieramy kuriosalne partie i prymitywnych politykow – tu powstrzymam sie od konkretnych nazw (-isk);
    = aparat panstwowy zatracil charakter panstwa swieckiego stal sie republika wyznaniowa, ktora hamuje postep spoleczny (mam na mysli nie tylko in vitro);
    = media przeksztalcily budynek i instytucje Sejmu RP niemal w cyrk. Na to musi zapewne byc zapotrzebowanie spoleczne – ale i tzw parlamentarzysci mizdrza sie az nadto do kamer i mikrofonow aby „sie pokazac”. Porownuje to do parlamentu w kraju gdzie mieszkam od 33 lat – tutaj atmosfera jest diametralnie powazna i rzeczowa;
    = wybrana przez nas klasa polityczna jest zenujaco niekompetentna i zasciankowa. Jej prymitywna i nieustajaca walka o wladze, chamstwo i bezczelnosc, wzajemne obrzucanie sie wyzwiskami nie maja paraleli chyba w zadnym cywilizowanym kraju. Jaki mechanizm selekcji doprowadzil tych „Wybrancow Narodu” do wladzy? Przeciez uchodzimy za spoleczenstwo o calkiem niezlym srednim poziomie wyksztalcenia, obycia z otaczajacym swiatem, coraz lepiej radzace sobie z jezykami obcymi…

    Nasza historia nie wyksztalcila u nas dyscypliny spolecznej, poszanowania prawa i cudzej wlasnosci. Cnota jest dla nas obchodzenie obowiazujacych zasad i spoleczny sprzeciw. Wybrane przez nas wladze wolnego panstwa polskiego sa ciagle traktowane jako przedstawiciel okupanta a najmniejszy gest ulozenia dobrosasiedzkich relacji z sasiadami (a przez to osiagniecia korzysci z handlu i wspolpracy!) obwolany jest „targowica”. Jestesmy pepkiem swiata, Mesjaszem Narodow, przyznajemy sobie prawo pouczac innych, niesc wszem i wobez haslo „za wolnosc wasza i nasza” zamiast zjednoczyc sie nad budowa przyszlosci NASZEJ i naszych dzieci. Po co to wszystko?

    Inne narody mialy odmienna historie. W jakiem mierze wspoltworzyly ja same pracowitoscia, dyscyplina i wyborem wladz dbajacych o ICH interes narodowy? A w jakiej mierze jest nasza wina, ze w wyniku chaosu, liberum veto, wolnych elekcji przegralismy swoje karty doprowadzajac do upadku wielki niegdys organizm panstwowy, stajac sie przedmiotem w stosunkach miedzynarodowych ? Osobiscie widze, ze historia powtarza sie i w zasadzie nie nauczyla nas zbyt wiele…Tu prosze aby poprawili mnie historycy.

    Nie wierze aby obecna klasa polityczna wprowadzila nas „w kraine szczescia” i byla w stanie doprowadzic Narod do zgody. Nie ma takich autorytetow w kraju; nie ma sily politycznej i woli aby zakonczyc ten zalosny stan wojny polsko-polskiej – przy zachowaniu zasad demokracji. Czy zatem pozostaje tylko „rewolucja kulturalna”???

  39. Drogi Panie Passencie!
    Wychowałam się na Panu, pokąd „Polityka” była zjedliwa. Jakoś nie chce mi się wierzyć w nagły ubytek inteligencji.
    Rozumiem, że Jarosław Kaczyński jest dla Pana wrogiem z natury rzeczy, ale nie rozumiem – dlaczego. Czy go się „lubi”, czy nie, oczywistą oczywistością jest to, że JK wierzy w osąd historii i liczy się z tym, że kiedyś zawędruje do podręczników. Historię wprawdzie piszą zwycięzcy, ale…niejeden kandydat na zwycięzcę miał pecha.
    Z całą pewnością nie otworzy żadnej Berezy, a już tym mniej – żadnego Dachau – to już było.
    I nie sądzę, żeby miał do Pana jakieś osobiste anse, mimo wszystko. Ludzie inteligentni najzwyczajniej ROZUMIEJĄ pewne konieczności i uwarunkowania.

    Natomiast – właśnie Pan, od dziecka wychowany na Norymberdze, powinien skojarzyć, że dzieją się właśnie rzeczy dziwnie przypominające wczesne Monachium. I że nie biorą się one z ideologii ( jeśli to pojęcie w tym środowisku w ogóle funkcjonuje), tylko ze strachu przed końcem radosnego dolce vita.
    A jak obiecają, dla słupków, że „rozliczą”? Przecież obiecują wszystko! Dlaczego akurat tego nie mogą?

    Nie o to rzecz biega, że nie dotrzymują. Biega o to, że bramy piekieł otwiera się łatwo. Otworzył je pewien gość – i miał baaardzo wysokie słupki…
    Za to trudno je zamknąć, jeśli hasłem przewodnim jest „róbta, co chceta”.
    Bez względu na wyznanie, czy brak wyznania – nie sądzę, żeby się Panu podobała kilkumiesięczna awantura przed Pałacem, a to „nie sądzę” dotyczy (śmiem mniemać) obu stron, cokolwiek Pan wygłasza.

    Skąd wiadomo, gdzie uderzą następnym razem „obszczymurki”?
    A za kolejnym następnym razem? Bo oni już dostali mandat na programową niewinność.

  40. To jest radosny żywot!
    Papużka ląduje w przyjaznym dekolcie:

    http://www.portal.gmx.net/de/themen/lifestyle/leben/11432132.html

    Można pozazdrościć!
    Papużce oczywiście.

    Pozdro…wienia.

  41. Godz. 12:04, poseł Hoffman (ten od wieszania Palikota na gałęzi) nazywa wyborczy „występ” Jarkacza
    cytuję:
    „…kicz pojednania polsko-rosyjskiego.”
    Zobaczymy co powie na to Prezesik!

    (Wywiad w kuluarach sejmowych, TVN24)

    Pozdro…wienia.

  42. @Lewy Polak – bardzo dobre przemówienie Pan napisał.

    Czy chciałabym usłyszeć premiera wygłaszającego coś takiego w sejmie? Tak! Miałabym satysfakcję z powodu tych kilku słów prawdy wypowiedzianych publicznie, z powodu pokazania prezesowi analizy polskiej rzeczywistości odbiegającej od wizji jego i jego wyznawców.

    Czy to by jakoś na niego wpłynęło? Nie! Przecież na prezesa nic i nikt nie ma wpływu. Co usłyszy, jest tylko wściekłym atakiem itp. Nawet taka wyważona analiza Tuska, pardon, Lewego Polaka.

  43. żCzy my się tym wszystkim za bardzo nie przejmujemy i zajmujemy?
    Czy nam się wydaje że katastrofy lotnicze nigdzie się nie zdarzają i tylko nam coś takiego się przytrafiło? (abstrachując od składu lecących – ale to już wynik głupoty)
    Czy nam się wydaje, że tylko u nas zdarzyło sie zabójstwo jakiegoś urzędnika?
    Czy nam się wydaje, że tylko u nas politycy kłamią, dbają o PR, są wyrachowani i w zasadzie mają wyborców w” wielkim poważaniu” ?
    Czy nam się wydaje, że dziennikarze, wszędzie indziej, piszą tylko o sprawach poważnych a na sensacje i głupoty nie zwracają uwagi?
    Takie pytania można by zadawać w nieskończoność – odpowiedz byłaby zawsze taka sama : TAK.

  44. Czy abstrahując pisze sie przez „CH” NIE!!!

  45. T V N – TUSK VISION NETWORK

  46. A kto za opisaną przez autora sytuację ponosi odpowiedzialność. Jest ona prosta: DZIENNIKARZE!!!
    A oto przyklady. Red. Kolenda-Zalewska za wszelką cenę chciala wymusić na Prezydencie RP przeprosiny J. Kaczyńskiego. I co? udalo się? Nie !!!
    Pan Prezydent z humorem nie zauważonym przez autora i innych dziennikarzy okpil tę propozycję, i slusznie. Jedynym, który zauważyl tę kpinę byl ks. Boniecki.
    Autor nie zauważyl, że przepisy co do wspólnego transportu VIP-ów przygotowany przez BBN, przewidują zakaz PRZELOTU JEDNYM SAMOLOTEM osobom bezpośrednio podleglym Premierowi (v-ce premierzy) i ministrów w liczbie do 4-ch. Prezydentowi wraz z Marszalkiem Sejmu. Te zasady zostaly zachowane.
    Co do transportu specjalnym autobusem rozporządzenie nie stanowi zasad.
    P.S.
    Wydaje się, że wszyscy dziennikarze potracili umiejętności logicznego myślenia z redaktorami „Polityki”wlącznie.
    Pewnie moderator mój wpis wytnie , ale być może osobiście przekaże uwagi autorowi.

  47. „Chyłkiem i ukradkiem” nie działa się przypadkiem…
    PO od samego początku, z powodu „nadmiaru ” kompetencji, działało nieomal wyłącznie chyłkiem i ukradkiem. Permanentna jazda na „Kaczorach” była i jest jedynym wariantem trzymania się w grze. Śmiem twierdzić, że jaki Donald, taki Kaczor…Czego można spodziewać się po prezydencie, który kłania się w p[as/kąt 90 stopni/ stetryczałemu imperatorowi z Watykanu, a nasza Pierwsza Dama całuje tego pana w rękę!!!??????…….
    Czym kieruje się , wybrany, m.in. moim głosem prezydent, który obstawia się dawnymi towarzyszami walki, ludźmi na tamte czasy/Wujec, Lityński etc./ których kompetencje są takie same jak panów Czumy czy Niesiołowskiego…?
    Społeczeńastwo nasze, jest tak poróżnicowane, od młodych myślących wyłącznie o wywiezieniu swoich wysokich kwalifikacji zawodowych za granicę, po dzieci JPII…
    W trudnym okresie transformacji do standardów cywilizacji europejskiej, nasz naród wpadł pod rynnę wolnych/w sensie wolnorynkowego anarchizmu/ mediów, które posiadając naturę reklamodawczego/wyłącznie/’ pasożyta, znajdująm się w skrajnym konfllikcie interesów z naszym, nieustabilizowanym świadomościowo narodem.
    Media, żeby przeżyć, muszą preparować WYŁĄCZNIE!!!! v”słupkowy kit” a przy tym wciskają nam kit, że głównymi sprawcami naszego bałaganu, są politycy. Tymczasem politycy, to bieda z nędzą, jeśli chodzi o prezentowane prze nich wartości, a przy ich klasie, należało im tylko pomagać, a nie bezwzględnie „rozrywać na strzępy” w aureoli najtańszych sensacyjek. Podżegawcze działanie mediów, jest najpaskudniejszą siłą stwórczą dla wszelkiej degrengolady. Przypadek Palikota, świadczy o tym, co można z inteligentnym i niezależnym człowiekiem zrobiś, przepuszczając go przez medialną maszynkę…
    Jak się teraz trochę „porympało” wszyscy ,zwłaszcza dziennikarze, na wyścigi odgrywają „rol Głupa”. Ojoj, ale się porobiło. Debatujmy! Debatujmy!, jak uwolnić naszą przestrzeń polityczną od chamstwa itp…
    Za kilka dni, szara rzeczywistość wszystko przykryje, media wylansują dla nas nowe, atrakcyjne duperelki, i jak nas uspokoją, znów powalczą o słupki, bo jak nie, to zginą.
    Tymczasem, okazuje się że świat nie zamarł z powodu naszych podwórkowych przepychanek, sprawy ichnie aż trzeszczą z ich sensownych /jedynych możliwych/ aktywności, i zanosi się na to, że tamte „sukinsyny” mogą nie mieć ochoty na nas zaczekać.
    Z moich prywatnych zabaw w „teorie spiskowe”, zdarzyło się, że cypryjski działacz futbolowy , wyskoczył z sensacją o rzekomym łapówkarskim wspomożeniu naszego, wespół z ukraińskim szczęścia. Od kilku lat, głoszę na tym logu, że EURO 2012, w wydaniu Polski z Ukrainą, w interesie Rosji, musi się zakończyć totalną klapą, gdyż dla Rosji „Pomarańczowa” Ukraina” jest zbyt cenna, żeby mogli dopuścić do jej utraty za pomocą jakiegoś głupkowatego futolu. Ostatnio, ostatnia wojowniczka na rze cvz wolnej Ukrainy, po zapowiedzi, że zmiecie moskiewskieg Janukowycza, w tryie pilnym dowiedziała się, że jej rząd zdefraudował 4,8 mld Euro…
    Podsumowując- dzisiaj nigdzie na świecie nie jest nudno. Szkoda tylko, że u nas jest tak bylejako..

    Sebastian

  48. Mona pisze:

    2010-10-25 o godz. 11:54
    i twierdzi przy tym, ze ma mandat na programowa wiedze o naszej niedalekiej przyszlosci.
    ET

  49. I tak sobie będą wędrować po kraju, czasem osobno czasem razem,
    tu zapalą znicz tam skrzyżują ręce a gdzie indziej sobie przemówią.
    Jakiś niezrównoważony szaleniec zastrzelił bez powodów człowieka bo
    akurat na niego trafił, gdy by na niego nie trafiło to był by kto inny ale,
    musiała być to znana osoba. Bo tak sobie akurat głupek wymyślił.A od
    kogo ta moda przyszła? Nie z znienawidzonej Rosji tylko z ukochanych USA z starej demokracji.W kazdym kraju znajdzie się jakiś świrus. I nagle
    po nieudanych przeprosinach prezydenta czołowi przedatawiciele PO zapałali widowiskową chęcią wyrażenia współczucia wrogowi politycznemu.
    Teraz każdy z nich będzie chciał to przekuć na swoją korzyść, poprawić
    słupki swojej parti. Ciekawi mnie czy w taki werbalny sposób okazali by
    żal gdyby trfiło na kogoś z SLD lub na kogoś innego nieprzyjaznego tym
    prawicowym kłutliwym partiom.

  50. Koncepcje dzisiejszych postnarodowców w wielkim skrócie

    Podzielam opinię Redaktora o patowej sytuacji na niwie przeprosin, na ubitej ziemi wojny polsko-polskiej.

    Otóż żadne najgłośniejsze przeprosiny ani pokazowa ugoda nie zakończą tej wojny. Jest to fundamentalny spór, zderzenie dwóch mentalności, dwóch typów postaw politycznych, prowadzony po jednej ze stron do zwycięstwa jedynej racji. Taka jest naturalna, dyktowane przez skamieniałą tradycję strategia obozu PiSu. Tylko nasze, głosicieli prawdy, strażników wartości, depozytariuszy tradycji narodowej zwycięstwo jest ratunkiem dla Polski. Tu – jest – Polska!

    Z jednej strony tzw. prawdziwi Polacy, ludzie wierni tradycyjnemu etosowi patriotycznemu i obywatelskiemu ukształtowanemu w 19 wieku, z drugiej ludzie otwarci, uznający różnorodność postaw, światopoglądów, przedkładający wolność nad wiarę, prawo nad interes jednostki, elastyczność nad ślepą wierność sprawie, konsensus nad walkę do upadłego, empatię nad wrogość.

    Pierwsi, to unioniści – jeden naród, jeden patriotyzm, jedna dominująca wiara.
    Drudzy, to multikulturowcy – jedno społeczeństwo obywatelskie, a w nim wielość nurtów politycznych, postaw, wierzeń, poglądów, z miejscem także na różnorodność etniczną.

    Co ma być spoiwem społecznym dla pierwszych?
    -Wspólnota narodowa, siła państwa, historia, chrześcijaństwo, obrona przed zakusami.
    Dla drugich? -Wspólnota obywatelska, prawo, współpraca.

    Czego bronią pierwsi? -Polski, polskości.
    Do czego zdążają prostą drogą drudzy? -Do rozpuszczenia się polskości w „rodzinie narodów”, rozcieńczenia tożsamości w kosmpolityzmie, do poddania się dyktatowi sił odwiecznie (od Karola Wielkiego do Merkel, od Piotra Pierwszego do Putina) zawłaszczających Europę – Niemcom i Rosji. Czyli utraty wszystkich polsko-środkowo-europejskich wartości, na które pracowali Polacy wieki całe – tożsamości kulturowej, etnicznej, samodzielności ekonomicznej.

    Gdzieś tak 34 lata temu, gdy istniał KOR i powstało ROPCiO, zaczął kiełkować spór w ówczesnej opozycji, którego sednem było pytanie – jaka ma być przyszła Polska.

    Ludzie KORu i sympatycy opowiadali się za państwem prawa i społeczeństwem obywatelskim. Jarosław K. zdecydowanie optował za państwem typu endeckiego – odzyskanie podmiotowości przez naród, usunięcie od władzy obcych (internacjonalistów oraz etnicznie odrębnych starszych braci), spacyfikowanie wrogów (lustracja!), przystąpienie do budowy państwa wyposażonego w silne kompetencje wychowawcze, administracyjne, ekonomiczne, państwa silniejszego niż obywatele.

    Pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych 20 wieku JK (z ochoczym poparciem Macierewicza) obśmiewał społeczeństwo obywatelskie jako wydumaną przez Michnika kosmopolityczną wizję państwa, w którym każdy będzie mógł czynić wszystko, byle było zgodnie z prawem, nie dbając o zgodność z interesem państwa. Totalny bałagan.
    Uważał koncepty tego rodzaju już wtedy za wyprzedaż interesów narodowych obcym z dawnej KPP, ponadustrojowym geszefciarzom , agentom poradzieckim (w przeważającej masie – uśpionym), piątej kolumnie niemieckiej czającej się z instrukcjami w kieszeni w Gdańsku i na Śląsku.
    Zadziwiająca jest zbieżność epitetów, którymi obdarzają dziś PiSowcy państwo polskie z poglądami JK głoszonymi 30 lat temu – czerwone państwo, III PRL, rządy namiestników Kremla, geszefciarzy, PO-NSDAP, kondominium rosyjsko-niemieckie, itp.

    Do dziś nic się nie zmieniło. Oprócz bazy wyborczej. Im więcej światła tym bardziej się kurczy PiSowi. Ale nie zajmowałbym wobec tego konfliktu postawy wyniosłej każącej traktować go jako ludyczną wojnę Postu z Karnawałem. Może niekiedy to tak wygląda, ale sprawa jest znacznie poważniejsza.

    Pzdr, TJ

  51. Profesor Grzegorz Kołodko napisał; „Kraj, w którym hołota robi za elitę, nie może mieć dobrej przyszłości”. Święte słowa! Można zapytać kto jest tą hołotą? Czy może Romaszewski, Kurski, Kaczyński, Niesiołowski lub Kempa? To zbyt mało zważywszy, że na partie cwaniaków i paranoików głosuje łącznie 80 procent rodaków. Czy wszyscy są hołotą?

  52. Jak Imperium głupich wykiwało.
    http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1509372,2,jak-amerykanie-polska-armie-dozbrajali.read
    „Pomoc, przyjaźń, przykład, oto źródło naszych zwycięstw”. Czy ktoś pamięta te słowa?

  53. A nie mówiłem (ulubione powiedzonko mojej teściówki)!
    Danse macabre (niem. Totentanz) się rozpoczął!
    Policja gdzieś tam w Polsce namierzyła bezrobotnego, który na internecie
    nawoływał do podpalenia siedziby PiSuarów.
    Grozi mu k.p.woln. do 2 lat!

    „Tańczą Panowie , tańczą Panie,
    Na moście w Avignon…”

    Kabaret (2010-10-25 o godz. 01:28) się rozwija.
    Następny etap – monitoring myśli.

    Pozdro…wienia.

  54. Marek pisze:
    2010-10-25 o godz. 01:23
    „Prezydent Komorowski nie popełnił żadnego błędu – on sobie jedynie słusznie zakpił z tych irracjonalnych, absurdalnych żądań przeprosin.”

    SWIEKRA pisze:
    2010-10-25 o godz. 12:57
    „A oto przyklady. Red. Kolenda-Zalewska za wszelką cenę chciala wymusić na Prezydencie RP przeprosiny J. Kaczyńskiego. I co? udalo się? Nie !!!
    Pan Prezydent z humorem nie zauważonym przez autora i innych dziennikarzy okpil tę propozycję, i slusznie.”

    Szanowni Państwo, Marku i ŚWIEKRO.

    Pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, że ostatnie wybory w Rzeczpospolitej, to były wybory Prezydenckie, czyli wybierano I OBYWATELA anie wybory pierwszego błazna.
    A jak radzi sobie człowiek inteligentny z nachalną dziennikarką, to możecie zobaczyć o tu:
    http://www.youtube.com/watch?v=g5BDqU6oam4
    http://www.youtube.com/watch?v=NrO4oeU-WBU&feature=related

    Pozdrawiam, Nemer

    Acha, Wojtek, jak byś tu był przypadkowo, to mówię, że naprawdę nie jest moim zamiarem kryptopisowska czy kaczystowska propaganda. Do PiSu i Kaczynskiego mam stosunek podobny jak Ty ale Bielecki, (wg mnie oczywiście) jest dużo lepszym kandydatem na Prezydenta Warszawy niż HGW.
    Pozdrawia Cię serdecznie.

  55. jasny gwint,

    “Kraj, w którym hołota robi za elitę, nie może mieć dobrej przyszłości”. – i dlatego peerel skoczyl jak skonczyl.

    Dzieki za rzeczowy cytat.

    Pozdrawiam.

  56. Jasny Gwint 10.31

    Jesli mozna, dodam do slow opinii o „Kamieniolomach”, ze „Bylo tam przyzwoicie i wesolo”. W Kamieniolomach siedzialy tylko k…..y i zlodzieje. Plus bezpieka i waluciarze. Zyli z glupawych turystow hotelowych. Do k…..ow i cinkciarzy Szanownego nie zaliczam. To co nam pozostaje ? Zaden szanujacy sie czlowiek nigdy by tam nie poszedl. Waluciarze operowali przez kelnerow. Panienki – przez zaczepianie w hallu wejsciowym: fifty dollars, Sir, only fifty dollars. Lowily tez w kawiarni Europejska. Jesli chciales kawe, lepiej bylo samemu umyc filizanke….Glupawi turysci to w wiekszosci przybysze z krajow arabskich. Bezpieka, albo „prowadzila” klienta i szla za nim, albo werbowala kogos przy stoliku (kino bylo !). Wszystkie grupy zawodowe trzymaly sie razem, solidarnie. Rozmieniali sobie pieniadze, ostrzegali przed niebezpieczenstwem (nowy ubek, albo nieswiezy tatar), zalatwiali taksowki itp. Tam wlasnie znany kanadyjski polonus poznal przyszla zone. Bylo nieslychanie drogo, a wesolo – na pewno. Zaleznie od poczucia humoru. Od tego samego zalezy czy „przyzwoicie”.

    W konkluzji, gratuluje Ci precyzyjnej acz krotkiej oceny tych Kamieniolomow. Nie zal ?

  57. Zaistniała dziejowa szansa, że Gospodarz bloga, który wysoko ceni pieniczy, wreszcie polubi choc trochę Jarosława Kaczyńskiego. Otóż Kaczyński podał Kazimierza Kutza do sądu za obrazę majestatu (Kutz nazwał go psychopatą) i po roku wygrał proces, i Kutz niestety ale musiał go przeprosić, o czym skwapliwie doniosła GW: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8564780,Kutz_przeprasza_Kaczynskiego_za__osobe_psychopatyczna_.html
    Trzeba przyznać, że timing jest perfect i Kutz bardzo ładnie wpisał się do kampanii powszechnych przeprosin.

    Dziennik z kolei ujawnił kolejną ofiarę Jarosława Kaczyńskiego. Jest nią internauta, którego Kaczyński za pomocą swej retoryki znowu popchnął do karalnego czynu, a mianowicie do nawoływania do nieszczenia biur wyborczych i poselskich PiS-u.
    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/306619,dopadli-internaute-ktory-grozil-spaleniem-biur-pis.html

    Zaiste, cała nadzieja w karzącej ręce wyborcy.

  58. Chylkiem czy ukradkiem nie uda sie nam uniknac rychlego upadku porzadku, majacego charakter pomostowy. Czyli dywagacje o schylkowo-ukradkowym postrzeganiu swiata.

    Nie cel uswieca srodki, lecz srodki informuja nas w wystarczajacym stopniu o celu i na cel wlasnie powinnismy kierowac swoja uwage. Sprawa sie komplikuje, gdy brakuje nam srodkow na definicje celu lub cel nie jest godny srodkow; czyli gdy przechodzimy od kultury masowej do masowej demokracji, a niebezpieczenstwa zwiazane z owym krokiem pozostaja w szarocieniu. Pragnieniem kazdego z nas jest zaistnienie w czasie i przestrzenii przynajmniej obok drugiego jesli nie we wspolnocie. Tesknota ta powoduje nie tylko tlok w blogosferze, powoduje tesknote za spoleczenstwem masowym z masowa demokracja przy odczuwalnym leku przed globalizacja, ktorej nie jestesmy w stanie ogarnac czy okielznac. Leki szczegolnie widoczne przy samouwalnianiu sie rynku finansowego w obszarze globalnym przy jednoczesnym braku globalnych regulacji. Dlatego tez nawet najlepsze rady, najlepszych antropoloow, filozofow zdadza sie na nic, gdy zabraknie nam instrukcji obslugi celow i srodkow na lata nastepne. Po drodze padamy bowiem czesto ofiarami etyki zyczeniowej, tracac z pola widzenia trudny do zdefiniowania cel. Stad niedaleko do walki klasowej, ktora obecnie zastepowana jest walka interesow, nie zawsze sprzecznych w poszczegolnych wartswach, przy calkowitym zaniku klas w globalnym systemie produkcji, ktory opoznia znacznie, systematyczne organizowanie sie pracobiorcow i konsumentow.
    cdn.

    Modernistyczna i postmodernistyczna mysl spoleczna prowadzi nas do masowej demokracji nie dajac nam jednak jakiejkolwiek legitymacji do dalszego dzialania w masowej wyobrazni. Krotko mowiac, probemy wielostronnie zlozone probujemy rozwiazywac jednostronnie, cele zastepujemy srodkami, srodki celami, powodujac wielokrotnosc dwuznacznosci w naszym codziennym dzialaniu. Zdani na dialog komunikacyjny spychamy sie na jego margines. Polityczna poprawnosc kaze nam wierzyc, ze w masowej demokracji, podobnie jak w masowej wyobrazni chodzi li tylko o sume dobrego, podczas gdy ryzyko sumy zlego nie jest mozliwe do wykluczenia. Rezultatem jest jednak nowa forma spolecznego porzadku, w ktorym jak wspomnialem nie ma klas, nie ma mieszczanstwa, nie ma proletariatu. Nie sadze jednak, aby slusznie krytykowany liberalizm przeslanial nam oczy i o wszystkich naszych poczynaniach decydowal. Nie znaczy to rowniez, ze przewaga socjalnej gospodarki rynkowej nad tzw. realnym socjalizmem (obecnym w PRL) wynikala z tezy o jej koncu. Po 89 roku stalo sie oczywistym, ze porzadek czasow zaprzeszlych nie mial zadnej struktury spolecznej, filozoficznej, byl niejako odbijaniem sie miedzy doktryna stalinowska na Wschodzie, a tesknym spogladaniem „postepowych“ ideologicznie gewarystow ku Mao na Zachodzie, z ktorego przez lata cale nic nie wynikalo.
    cdn

  59. Masowa demokracja imputuje poniekad masowa histerie i leki obywateli, ktore maja w sobie zdzblo niepokojow zwiazanych z demokracja poczawszy od antyku. Wyrazem owych niepokojow jest nowy guru F. gloszacy koniec porzadku definiowanego przez rynek oraz gloszacy w blogosferze za gloszacym w mediach F. F. raczy zapominac, ze masowa demokracja z wartosci zmiennej staje sie wartoscia stala. Otwarta kwestia jest demokracja reprezentatywna, w Polsce obecnie nieobecna, ktora czyni z wyborcy w miare niezalezny podmiotowy byt. Same wybory nie czynia z nas jednak demokratow, tak jak z wybranych nie czynia arystokratow.
    Tak czy owak kazdy nasz wybor jest wyborem i zgoda na rzady elit, rzadziej jednak na nasze przedstawicielstwo wsrod nich. Stad bierze sie nasze niezadowolenie oraz rozczarowanie realna demokracja w jej masowym postrzeganiu. Stad nasze obawy oraz machiawellistyczne jej rozumienie. Na rozczarowanie jedynym mozliwym remedium byloby odczarowanie polityki oraz demokracji w pojeciu romantycznym.
    Tworzenie legend nie sklania bowiem politykow oraz komentatorow do rzeczowej debaty. Upadek totalitarnego porzadku umozliwil nam fundamentalne zmiany demokratyzacyjne w obszarze spolecznym i politycznym prawie jednoczesnie. Oczywiste jest, ze mamy przy tym obawy o utrzymanie zasady rownosci przy rzadach elit spolecznych i politycznych poslugujacych sie nierzadko srodkami populistycznymi. Zapotrzebowanie oraz tesknoty spoleczne za rownoscia oraz zapotrzebowanie na panowanie nad drugim sa immanetna czescia naszej demokracji w jej masowym wydaniu (tu sprzecznosc jest oczywiscta).
    cdn

  60. Niezbedne zatem jest zapotrzebowanie na „klase srodka“, aby zapobiec niepokojom ze strony obywateli slabych socjalnie, spychanych czesto bezpowrotnie na margines spoleczny. Sa to jednak zabiegi pozorne, bo wyliczenie proporcji miedzy wolnoscia a rowoscia jest niezmiernie trudne. Trudne rowniez do zmierzenia po ewentualnym wyliczeniu. Niezbedne jednak w celu kontroli wolnosci, ktora udaje sie w demokratycznych spoleczenstwach o rozwinietej stopie zamoznosci, ktora jednak staje sie niemozliwa przy naruszeniu rownowagi medzy rownoscia rzeczywista, a pozorna. Dochodzi bowiem wowczas do konfrontacji miedzy naszym wyobrazeniem rownosci spolecznej jako takiej oraz jej atrakcyjnoscia i tendencjami do rugowania tejze z naszej swiadomosci politycznej wobec blizej nieokreslonych, populistycznych celow.
    cdn.

    Ambiwalencja miedzy demokracja zyczeniowa, a demokracja realna zmusza nas, rowniez politykow, do ciaglych kompromisow. Dlatego tez wszystkie nasze dazenia w przyszlosci beda skierowane ku panstwu socjalnemu, w ktorym suwerenni obywatele ustalac beda proporcje miedzy realnym, a zyczeniowym postrzeganiem demokracji oraz socjalnej gospodarki rynkowej. Pozostaje pytanie o tenor naszych poczynan i szanse na ich realizacje, ktore moim zdanie stoja wysoko. Wysoko, bo jest ich wiele lub wysoko, bo sa dla wielu nieosiagalne? Moim zdaniem, nieodzownym celem zapewnienia pokoju spolecznego na najblizsza przyszlosc byloby osiagniecie rownosci szans. Mowiac o koniecznych proporcjach mialem na mysli istniejace dysproporcje miedzy zapotrzebowaniem na rownosc oraz jej „uspolecznieniem“. Ciesze sie jednak, ze motyw rownosci jest niekonczacym sie utopijnym impulsem przy obowiazku zachowaniu rownowagi wszelkich roznic.
    cdn
    po przeczytaniu kolejnych wpisow.

    ET

  61. Kleofas,
    Zważ?! Nie jestem prezydentem Komorowskim, żebym musiał ważyć dzika łapami, ilekroć głos zabieram (to celne ważenie dzika podchwycone jest od innych, uczulonych na przerost prezydenckiej mało subtelnej gestykulacji).

    Za wcześnie jest mówić o jakiejś prezydenckiej woli bycia ponad podziałami, czy innych atrybutach jego prezydentury, poza lapsusami i sposobem w jaki kompletował skład swojego zaplecza. Na neutralny to on mi nie wygląda, jeżeli już wchodzić w szczegóły, chyba, że brak w tym gronie Palikota i W. ‚Licznika’ Kuczyńskiego uznać trzeba za godne odnotowania pozytywne przejawy „neutralności”.

    Daleki jestem od wskazywania palcem na praprzyczynę obecnego ślepego zaułka i zapalczywości tylko po jednej stronie sporu. Tu mocno się różnię z D. Passentem, chociaż nie mam zamiaru przemilczać ostry język metafor, robinsonad i wyrazisty temperament polityczny Kaczyńskiego, którymi nie raz i nie dwa przekraczał granice akceptowanej kultury sporu. Jagnięciem to Kaczyński nie jest, ale w przeszłości sam był bezpardonowo atakowany bez przebierania w środkach i to nie jest zapewne bez wpływu na jego obecne przewrażliwienie i gwałtowność reakcji. Ten spór ma korzenie głębokie, pogmatwane i, niestety, ale w dużej mierze spersonalizowane. Sprowadzanie wszystkiego do dychotomii otwartości i przyrodzonej ksenofobii jest grubym nadużyciem i spłaszczaniem ziemi na siłę (czyt. TJ, 13:49). Nie pierwszyzna to w polityce. Przypomnij sobie czym się skończyło wspólne konspirowanie pod tym samym sztandarem Wojciechowskiego i Piłsudskiego. Ci byli wierni i oddani sobie towarzysze
    walk niepodległościowych dosłownie do siebie strzelali w maju 1926, reprezentując zgoła przeciwstawne sobie koncepcje ukochanej Polski.

    Szat bym nie rozdzierał. Wymiana ognia politycznego trwać będzie, bo tu nikt nie ma zamiaru ustąpić. To są puste gesty i uśmiechy z zaciśniętymi zębami po obu stronach. Jedna tylko, chytra jak lis w kurniku, umiejętnie je maskuje i ma niewatpliwą przewagę medialną (na sprzedaż). Byleby tylko ofiar nie było. Polska jest krajem dużo spokojniejszym od wielu innych w Europie i nie trzeba straszyć upiorem Kaczora, by powstrzymać nieprzewidywalny rozwój wypadków. Taka Belgia rozdzierana jest od wewnątrz, a Francja goreje bez pomocy Kaczyńskiego. Się rozpisałem trochę…

  62. jasny gwint zacytował (2010-10-25, 10:55) prof. Łagowskiego z dzisiejszego Przeglądu. Niby nic nowego dla nas Profesor nie pisze, ale zawsze bezcenny jest udział silnego nazwiska w naszych dyskusjach.
    jasny gwincie zdobył Pan moja sympatię, kiedy wyznał miłość do KTT, którego zawsze uznawałem za Mistrza Felietonu. Nie lubimy tych samych, z tym, że ja, jako oportunista towarzyski, unikam niepochlebnych opinii ad personam, a po prostu olewam.
    Serdeczne pozdrowienia
    PS
    To prawda, że w Kamieniołomach grasowali „k…wa i policjant”, ale też prawda, że ubawiłem się tam, nawet uchlałem kilkakrotnie. To be honest nie było wielu zabawowych miejsc w Warszawie.

  63. Nie będąc warszawiakiem nie potrafię ocenić, czy zarzuty Cz. Bieleckiego pod adresem Prezydent Gronkiewicz – Waltz są zasadne i uzasadnione. Natomiast co do formy ( to o dyskusji linkowanej przez Nemera):
    Brawo p. Bielecki. . Tą niespełna 12 minutową rozmowę należałoby prezentować wszystkim udającym się do TV i radia na rozmowy i wywiady jako materiał instruktażowy: jak rozmawiać z medialnymi „gwiazdami”.
    P. Olejnik chciała p. Bieleckiego „rozjechać” – tymczasem sama została rozjechana wręcz przykładowo.
    Tyle, że nie da się ukryć: p. Bielecki wiedział co mówi i o czym mówi. W przeciwieństwie do p. Olejnik.
    Nic to że p. Bielecki startuje z poparciem PiS. Jeśli wygra – będziecie miełi w Warszawie łebskiego Prezydenta, z tych co to w kaszę dmuchać sobie nie pozwolą. Życzyć warszawiakom jedynie należy aby p. Bielecki – jeśli wygra – był równie konsekwentny i zdecydowany wobec wszystkich „dmuchąjacych”.

  64. Dominuje teoria o zdziczeniu politycznych elit, o zbliżającym się upadku – „wszystko wkrótce runie”, a w najlepszym (najgorszym) wypadku, o tym, że rządach Platformy są „najmniejszym złem”, bo PiS robi za zasłonę, ewentualnie za tło miernej partii PO, gdyż obie te partie mają ten sam rodowód. Finezyjna teoria, prof. Łagowski na jej podstawie odradza SLD współrządzenia z PO – patrz artykuł w „Przeglądzie” w czerwcu po I turze wyborów. Lecz najwyżej wznosi się Lewy Polak (7:10, 7:33, 7:41), którego wpisy autentycznie mnie radują. Wg. LP Platforma nie reformuje, tylko ironizuje, nie podejmuje trudu (nb. uważam, że z budżetem metodą złotego środka daje sobie radę bodaj najlepiej jak można) lecz rozwściecza kundla-prezesa. Ale zdekonstruujmy tę opowieść, załóżmy, że wojna polsko-polska schodzi na drugi plan, zaś Tusk rozpoczyna reformy pełną parą, nie tam parę ustaw zdrowotnych, które może upadną, bo idą przecież za daleko, ale całym frontem forsuje to co słuszne, reformuje to co zapyziałe, zmienia to co stare. Wtedy dopiero brytan odzewałby się, rozszalał, niechybnie zagryzłby Tuska i tyle byłoby blogopolitykowania.

    Jest jeszcze teoryjka, słaba z uwagi na więdnącą popularność, m.in. szokującego filmu, o tym jak to neoliberałowie-chłopcy z Chicago oraz agenci z Langley krecą światem, a gniazdko sobie uwili u nas w Polsce, na Mazurach, w Mariocie oraz w biurowcach i bankach Warszawy. Tyż pikna teoria, ale o chwilowej tylko mocy i emocjonalnej chwytliwości. Poprzednia trwalszą ma siłę przekonywania.

    Ale mnie autentycznie interesuje teoria inna, nie taka nowa, która się snuje jak dymy nad pastwiskiem w jesienne ponure popołudnie. Pisze o niej Gadomski, piszą inni: o kraju składającym się z prowincji i metropolii. Ona lepiej oddaje bazę tej politycznej „degrengolady”. Do metroploii należy Warszawa, Kraków, Wrocław i parę innych centrów, Szczecin na przykład słabo przędzie, dlatego tam prezes Kaczyński tak chętnie jedzie, jak i do Rzeszowa. Od jakiegoś czasu prezes tę teorię właśnie wykorzystuje w swej kampanii. Polska B, prowincja, tradycja, zaścianek, opzycja wobec europejskiego kosmopolityzmu, bo pieniądze z Unii są w porządku, ale te ich obyczaje! Polskie obyczaje przypominają mi obyczaje włoskiej prowincji kilkadziesiąt lat temu. Tu jest ten wąwóz rozdzielający kraj, jeden z wielu. Idee takie jak sprzeczność między liberalizmem i solidarnością są tylko propagandową pożywką. Polska nie jest jakimś szczególnym przypadkiem. Każdy rozwinięty kraj ma swój Nowy Jork i Toronto, i swoją prowincję, Zach. Wirginię, Tennessee i Saskatoon. Tusk zapewne z tego faktu społecznego powziął idee, aby we władzach PO byli przedstawiciele regionów.

    Być może PO jest partią cwaniaków, co niewiel wyjaśnia, bo SLD też jest taka. Na pewno PO nie jest partią idiotów i politycznych szaleńców. PO odzyskało Warszawę, bo kiedyś PiS był w niej silny. PO stara się zagnieździć na prowincji. Gadomski zauważa, że język żoliborskiego inteligenta (dodam – po PRL-owskich przejściach) nie odpowiada językowi prowincji. Oczywiście, ale jest językiem lidera i mężą opatrznościowego Polski B. Język Komorowskiego nie jest językiem Stasieku. Język Komorowskiego go przeraża, wolałby język Sikorskiego, ale to nie byłoby dobrze widziane na prowincji. Polska prowincja liczy się w polskiej polityce, ku prowincji kieruje PO swoją uwagę, bo tam toczy się teraz walka z PiS. Dlatego są małe kroczki i ironia, co tak bardzo się nie podoba teoretykom blogowym.

  65. Moim skromnym zdaniem ” Rubikon zostal przekroczony” w nienawisci, w podziale spoleczenstwa, w mozliwosci wyciszenia politycznego bez przenoszenia tego na zycie codzienne.
    Los mnie skierowal do zycia w innym kraju i mam na codzien mozliwosc obserwacji i porownan pomiedzy Polska a moja obecna ojczyzna.
    Mozna wylewac tony lez nad ” rozlanym mlekiem”, rozpisywac sie na tomy expertyz opisujacych codzienna polityczna rzeczywistosc w Polsce, ale , niczego to juz nie zmieni.
    Nie chce byc wieszczem, ale dojdzie do narodowej ” rozpierduchy „, kwestia czasu. Poleje sie krew, nie pomoga wynajeci ochroniarze z BOR, wielu zaplaci cene za glupote i jatrzenie.
    Sa jakies granice przyzwoitosci w traktowaniu spoleczenstwa, jak dlugo mozna ludzi traktowac jak idiotow, ktorzy kazde dziadostwo ” kupia” ?
    Jak dlugo pseudomadrale beda chcieli decydowac za Kowalskiego, co dla Kowalskiego jest najlepsze ?
    W co ma wierzyc, jakimi wartosciami sie kierowac, jaka partia jest ta jedyna i nalepsza itd ?
    Ludzie sa juz zmeczeni tym wszystkim, nienawisc osiaga stan czerwonosci, czekac tylko jak kamyk poruszy te lawine.

  66. kadett pisze:
    2010-10-25 o godz. 15:53
    „Jagnięciem to Kaczyński nie jest, ale w przeszłości sam był bezpardonowo atakowany bez przebierania w środkach i to nie jest zapewne bez wpływu na jego obecne przewrażliwienie i gwałtowność reakcji. Ten spór ma korzenie głębokie, pogmatwane i, niestety, ale w dużej mierze spersonalizowane. Sprowadzanie wszystkiego do dychotomii otwartości i przyrodzonej ksenofobii jest grubym nadużyciem i spłaszczaniem ziemi na siłę (czyt. TJ, 13:49).”

    Mój komentarz

    Nie namalowałem Kaczyńskiego jako ksenofoba. Proszę bez przeginania. Scharakteryzowałem następującą dychotomię:
    państwo prawa i społeczeństwo obywatelskie (czego nie uznaje JK)
    versus państwo hegemon oraz bezwzględny pryncypat narodu w społeczeństwie (czego zwolennikiem jest JK).
    To drugie, to nie ksenofobia, a uznanie państwowotwórczej roli narodu. Im naród jest bardziej jednolity, tym państwo jest bardziej spójne. To jest dalekie echo postulatów, propozycji nie do odrzucenia typu ” nikt nikogo nie trzyma tu siłą, kto chce, to proszę – paszport i nie ma przeszkód.”

    Ten spór nie wynika z personalnych animozji. To są dwie różne postawy wobec świata, dwie koncepcje funkcjonowania państwa i społeczeństwa.
    Jedna zakłada ewolucję obu tych podmiotów uporządkowaną i moderowaną przez prawo.
    Druga koncepcja, to ewolucja odgórna, nakazowa, dyskryminująca prawnie całe grupy społeczne, choćby czasowo – w okresie przejściowym, zarówno negatywnie (lustracja), jak i pozytywnie (wymiana elit) oraz przyznająca prymat woli elit.

    Właściwi ludzie na właściwe miejsca mają trafić dzięki procesom dwutorowej dyskryminacji składających się z jednostkowych zdarzeń – utworzenie wakatu (lustracja) / obsadzenie go (wymiana elit).

    Miernikiem poparcia dla tej koncepcji w PiSie są masowo wyrażane na pisowskich forach politycznych opinie o niewłaściwych elitach na stanowiskach (jedni są wybrani przez nieporozumienie, inni przez machinacje wyborcze, jeszcze inni są wyniesieni przez tajne siły Bilderbergu oraz wyrażane życzenia, aby ten rząd został natychmiast „zmieciony”. Czy trzeba jaśniej?

    Prezes nie jest skrzywdzoną dziewicą, a raczej wojownikiem taekwondo, który ma nadzieję lada moment założyć obezwładniającą politycznie klamrę na ogłuszonego przeciwnika.

    To jest sens sporu, a nie epitety.

    W sporze tym JK posługuje się frazeologią narodową jako najbardziej efektywną w mobilizacji elektoratu i najbardziej przystającą do jego koncepcji politycznych.

    Pzdr, TJ.

  67. I nie widzę nic zdrożnego i w Boga wymierzonego w egzystencji prowincji. Czas skończyć z mentalnym przywiązaniem do miejsca urodzenia. Mamy wiek XXI, nawet Chińczycy migrują. Kobieta ze wsi spod Łosic, która nieopodal chodziła do szkoły, teraz przebija się w metropolii i zaznaje wielkomiejskiego świata, może nawet na Wyspach, być może Bergamutach. A mieszczuch z dziada pradziada, powiedzmy od dwóch peerelowskich pokoleń chce osiąść na zagrodzie, ewentulanie podłączony do sieci swą wolną karierę kontynuować. Wolność jest moście państwo, czy nie?

    Więc niech się rozwija Polska B. Jednego co mi w tym planie brakuje to pieniądze. PiS jak przystało na partię narodową myśli prostolinijnie – zabrać innym, czyli metropoliom. Ale nikt, literalnie nikt, o podatku od nieruchomości wymierzany wg. wartości (katastralnym) poważnie nie mówi. Nikt z polityków ust nie otworzy. Podobna cisza zapadła nad wprowadzeniem waluty euro. To drugie jeszcze prostsze do wprowadzenia, korzystne, szczególnie pre saldo, ale jaki strach przed tym.

  68. Kadet

    Zwaz – wez pod uwage, rozwaz, nie zapomnij,ze … itd.

  69. Jak na razie, ta psychoza indukowana generuje jedynie koszty…….
    Sprzątanie po rozmodlonych, ochrona miłośników krzyża, teraz doszła jeszcze ochrona czujących się zagrożonymi gwiazd medialnych polityki.

    Czy nikt im nie wyjaśnił, że bycie osobą publiczną to nie tylko konfitury ale i koszty własne? Łącznie z zagrożeniem fizycznym?
    Gwiazdy sceny od dawna są chronione przed namolnymi fanami, niektórym się kontaktu z nimi przeżyć nie udaje…..

    Niestety, gwiazdy polityczne muszą być chronione na nasz koszt……
    Za pomocą mediów wygenerowano psychozę korupcyjną, a przy okazji bezwład decyzyjny urzędników.
    Obecnie media nagonią klientów firmom ochroniarskim. Rozumiem troskę o przyszłość żołnierzy powracających z Afganistanu, czy byłych Borowców i Gromowców.
    Ale żeby aż tak????

  70. Lex
    Jest niewielu gości zapraszanych przez „gwiazdy telewizji”, którzy nie zachowują się, jak „powabne czterdziestki” z Pigolaka. Czesław Bielecki na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać.

    Dostrzegłem pewną prawidłowość. Czym bardziej sprostytuowany polityk, tym większą dociekliwość wywołuje u gwiazdy prowadzącej wywiad. Nie ma zmiłuj. Polityk się wije, głupio uśmiecha, zamiast, jako gość w końcu, zwrócić czasami uwagę na niestosowność pytania.

    Ulubionym wątkiem jest wymuszanie na wywiadowanym oceny jakiegoś kretyństwa wygłoszonego przez szefa. Albo jakiejś, najlepiej nieudanej, decyzji kadrowej.
    Już kompletne obłędne jest pytanie o to, co chodzi po głowie komukolwiek. Taka prośba o poczytanie myśli.

    Gwiazdy TVN zarabiają znakomicie, dostają nagrody, uchodzą za dziennikarzy, a pożytek z nich znikomy. Żadnej wiedzy, żadnej głębi, zero obiektywizmu, wypisana na twarzy sympatia/antypatia do gościa – DNO DNA!

    telegraphic observer
    Nie doceniasz chytrego oczka prowincji. To „ważenie dzika” (zbitka godna nagrody kapituły) u prez. Komorowskiego, te biskupie zawodzenie, wzbudza także mieszane uczucia w country. Nie robiłem badań, przyznaję, ale pytałem kilka osób o małomiasteczkowych korzeniach, „jak tam u was?”.

    Zgadzam się, że jest przepaść między metropoliami a prowincją. Traktuję jednak tę sytuację zupełnie naturalnie. Ta przepaść będzie się zmniejszać z rozwojem infrastruktury. Widziałem w kilku krajach slumsy a w Polsce ich nie zauważyłem.

    Głosowałem na B. Komorowskiego. Po wyborach napisałem, że „od wygranej będzie Mu tylko rosło”. I chciałbym bez napięcia słuchać wystąpień Głowy Państwa. Chciałbym widzieć postęp w mowie ciała, jakiś ślad treningu.

    Jeśli chodzi o tempo reform, to zauważyłem, że bronisz D. Tuska jak kapitalizmu. Ja, od pewnego czasu, zaczynam się wahać (co do polityki premiera). Ilość ekonomistów-polityków, którzy krytykują rząd PO, zaczyna mnie niepokoić. To są ludzie ustabilizowani finansowo, im nie zależy na rozpierdusze, na powrocie do władzy PIS. Czytam ich, słucham ich – i zaczynam wątpić. Jednym z dowodów nie wprost, na korzyść mojego wahania, jest gwałtowna, niebywała jak dla Tuska-oportunisty politycznego, pełna jadu reakcja. Pierwszy raz Tusk zabrzmiał Żołnierzem Wolności.

    Na koniec Cię spienię Drogi TO. Wyobraź sobie, że popieram stanowisko min. Fedak, dot. systemu emerytalnego. Tym bardziej, kiedy usłyszałem wczoraj u Żakowskiego, że UE nie zgodziła się na reformę procedury obliczania długu publicznego. NB cisza w mediach na ten temat. Głównie przeprosiny. Nawet Kutz przeprosił Kaczyńskiego, że nazwał go jakoś tam.

    Pozdrawiam Panów serdecznie

  71. Krotko pisząc: miało być lepiej, wyszło jak zawsze.
    Pozdrowienia dla Gospodarza.

  72. Nigdy niedojisc prawdy ?
    A moze jednak.
    Polskie dyskusje polityczne w zadziwiajacym stopniu, sa jakos zawsze nie na temat.
    Kiedy przed laty opublikowane zostaly „tasmy Begier”, ktore byly naprawde obrzydliwym przykladem korupcji funkcjonujacej na szczytach polskiej polityki, ciezar dykusji lezal na legalnosci tych nagran.
    To samo moze obserwowac po katastrofie smolenskiej, albo jak niektorzy wola drugiej zbrodni katynskiej. Bezposrednie przyczyny katastrofy sa obecnie calkowicie nieistotne, wazne jest; jak zabezpieczone jest obecnie miejsce katastrofy, czy wrak jest przykryty i oczywiscie zaklamane prowadzenie sledztwa przez „sowiecka” strone, sluzace jedynie zacieraniu sladow.
    Histeryczna reakcja calej polskiej elity politycznej na lodzka zbrodnie, jest kolejna obludna proba instrumentalizacji prawdziwego i realnego ludzkiego nieszczescia, dla doraznych celow politycznych.
    Panowie politycy; wy naprawde nie musicie udawac, ze czujecie sie odpowiedzialni za kazdego wariata, ktory peta sie po ludzkiej histori.
    Przejmijcie raczej odpowiedzialnosc za siebie.

  73. ET pisze:
    2010-10-25 o godz. 11:29

    Marne (biedna rzeka) bylyb to czyny “podpierane” Wikipedia.

    Jaka uwaga takie zrozumienie tekstu

  74. Clubbing w PRL jest tematem fraupującym: gdybym w tym clubbingu uczestniczył, zasmakował – jak kilku wielce szanownych bloggerów – to do Kanady ani chybi był nie pojechał, bo nudno. Ach, jakże ja żałuję. Ale zostawmy na boku co frapujące …

    Czy ustaną powody do wojny polsko-polskiej, tzn. gdzieś w trzewiach tego społeczeństwa (każde społeczeństwo jest przypadkowe) coś się przemieni, przeistoczy, coś wystąpi z jego głębi na powierzchnię i wyborcy definitywnie ukarzą sprawców – kogo to my wiemy …

    Nie wierzę, aby coś takiego nastąpiło all of a sudden. Jeden sprawca jeszcze parę lat pociągnie, ktoś podał date – rok 2025, czyli wiek jego będzie 76 lat. A jeśli jego zabraknie, to znajdzie się „bliźniak”, już może nie tak sprawnie i sprytnie pociągnie, ale nie szybko się ta wojenka skończy. Tybylcom radzę się okopać.

  75. Zainteresowanie moim konkursem na hasło wyborcze przeszło wszelkie oczekiwania. Termin zgłaszania haseł upłynął 25 października 2010 r. o godz. 12:00 czasu polskiego w południe. Teraz nadeszła pora ogłoszenia wyników. Otóż II nagrodę (wirtualny uścisk dłoni organizatora) zasłużenie otrzymuje Bejotka, III nagrodę (butelkę bourbona) jednogłośnie ufundował sobie organizator, który jako pierwszy stanął do konkursu, natomiast I nagroda ($60000, czyli równowartość samochodu typu SUV, jaki funduje sobie blogowicz Slawomirski) zarezerwowana była dla Gospodarza bloga, niestety nie będzie mu wręczona, z powodu olania konkursu. Wszystkim laureatom jury składa serdeczne gratulacje. Reklamacji po ogłoszeniu wyników organizator nie przyjmuje.

  76. Szanowny Panie Nemer,

    A ja sobie pozwolę zauważyć, że p. Prezydent wcale nie błaznował, jeno słusznie sobie zakpił ze zwykłego osła dardanelskiego, co to się obżarł nie tego co powinien zielska i teraz rży bez ustanku w amoku – a to istotna różnica.

    Osobiście wcale nie wymagam od prezydenta ponuractwa, przeciwnie, dobry żart tynfa wart i od czasu do czasu nie zawadzi.

    Acha, Wojtek, jakbyś już tu był, to nie wierz w te naciągane tłumaczenia, to tylko sumienie daje znać o sobie… 😉

  77. Kleofas, sam się zważ!

  78. Krytyk kodu Leonarda z Vinci TeJot sam popełnia śmiertelny grzech skodyfikowanego schematyzmu intelektualnego, prowadzącego do z góry założonej chęci stygmatyzowania ‚upatrzonego’. Naciąga przy tym gumkę procy do oporu, byle trafić w szpaka. (Lustracja – wariacja i eliminacja).
    Wyborowe i oryginalne to nie jest, ale Gazetowo Wybiórczym kodem myślenia z daleka zajeżdża swojsko. Zabrakło tym razem wypisów zeskrobywanych ze ścian dworcowych toalet wokół pisuarów, ale pewnie niebawem odrobi zaległości.

    Przypomnieć tylko wypada, że Michnik u Lisa kiedyś wyspowiadał się w przypływie szczerości, że znacznie przewartościował polskiego demona patriotyzmu, którego uważał za mocno zakodowanego w swej głowie potwora czarnoseciennego, a który okazał się potworem z Loch Ness. TeJot jest trochę code demode, z tyłu za guru.

  79. Jerzy Baczyński, Dziennikarz 20 lecia w FaktachpFaktach
    Żona z innego pokoju krzyknęła „stasieku, Baczyński w TVN”, więc przełączyłem kanał.

    Pan Jerzy, Gość 60letni, a wygląda jak amant filmowy, pytany o przykład polityka, który umie pohamować emocje, wymienił Donalda Tuska.
    Baczyński przypomniał, że zawód polityka wymaga fajterstwa. Jednak słuchając Tuska, wyczuwał jak ten, jechał zwykle ze swoimi, publicznymi wystąpieniami, „na zaciągniętym hamulcu”.

    Zgadzam się. To opanowanie, które nazywam niezgrabnie „oportunizmem politycznym”, to cecha wyjątkowa, czasami drażniąca. Drażniąca, kiedy PIS prowokuje i nie widać reakcji – jest wtedy powierzchowne wrażenie o przyznaniu PISowi racji – ale po chwili zastanowienia, budząca podziw.
    Można tej cechy nie lubić, oskarżać premiera o brak cojones, ale jednak wyborcy w swojej masie Mu tę „słabość” wybaczają.

    Wielu z nas trzymało się z dala od polityki, właśnie dlatego, że od razu daliby po pysku, sklęli przeciwnika, zamiast debatować.

    Szanowny Panie Jerzy Baczyński, pozdrawia Pana Totus Tuus stasieku.

    PS
    Choć pojechałem w stylu JPII, proszę nie liczyć na taryfę ulgową w ocenie Polityki.
    Wprost Tomka Lisa dyszy na plecach! Właśnie czytam.

  80. Lex16.34
    A ja zagłosuje na Waltzowa.
    W dodatku kazdego kto zaglosuje na Bieleckiego uwazam za kompletnego PISoszoloma lub naiwna owieczke.
    The choice is yours !
    I nie ma znaczenie kto kogo rozjechal w Kropce nad i
    gdyz Monike Olejnik móglbym rozjechac w ciagu 3 minut, bo ta baba jest zawsze niekompetentna, nie ma pojecia o dziennikarstwie i prowadzeniu wywiadów. Jedyne na czym sie zna to obuwie damskie, demonstrowane przed kamerą.
    Bielecki wygral, bo po prostu podpatrzył jak Olejnik plaszczy sie przed kazdym chamem, np Jaroslawem K. ktory zrobił z niej kiedyś kompletna idiotke – ale to nie jest trudne BO TO FAKT, a dzentelmeni nie dyskutuja o faktach.
    Natomiast to czego dokonała w ostatnich latach w Warszawie HGW jest najwiekszym osiagnieciem od kilkudziesieciu lat i chociaż nie wszystko jej sie udalo to i tak zrobila wiecej niz wszyscy do tej pory. Ale samo Krakowskie Przedmiescie juz przesądza na jej korzyśc, a skonczenie Metra, rewolucyjna poprawa komunikacji w Stolicy, parkingi park and ride, wspólny bilet dla wszystkich kolei i SKM, niskopodlogowe tramwaje i autobusy rozwala wszystkich konkurentów. Dokonczenie stadionu Legii , wprowadzenie metody frezowania ulic, to sa sprawy ktorych nie mozna bylo rozwiazac przez lata, rozwalenie bud na placu Defilad -mozna wyliczac godzinami.
    Natomiast Bielecki jest straszliwie zarozumialym i wyszczekanym nieudacznikiem politycznym i zawodowym, a w dodatku walnietym antykomunistą, ktory chciał wysadzac w powietrze PKIN a potem zamieniac go w muzeum
    Czytałem bzdury które publikowal jako”Maciej Poleski” w stanie wojennym i zawsze sie zastanawiałem czy oporniki i styropiany nie moga znaleźc jeszcze wiekszego durnia, zeby sie bardziej kompromitowac. Jego zaklamanie jako pupilka Kaczynskiego i besserwiserstwo moze nabrac tylko naiwniaków.

  81. Kleofas, 15.18. W Kamieniołomach bywaliśmy nie w tej samej sali. Ty wśród k…w, złodziei, bezpieki i waluciarzy, my zaś ze „Stasieku” bywaliśmy tam gdzie zabawa i gdzie są tańce. Każdy więc dobiera miejsce gdzie dobrze się czuje. A że była tam także bezpieka to było wiadome. Wynikało to z miejsca i jej roli w państwie autorytarnym jak i w każdym innym państwie podobne organizacje. Przynajmniej było bezpiecznie.
    Dziś wieczorem natomiast gościnnie wystąpił w obrzydliwym TVN, u innej gwiazdy dziennikarstwa lub inaczej IV władzy, pięknej pani Pohanek, sam laureat, dziennikarz XX lecia Pan Baczyński. Gdyby mnie ktoś zapytał o czym mówił i czy chciał coś powiedzieć miałbym kłopoty z odpowiedzią. Szkoda, że nie przeczytał wcześniej Łagowskiego. Powiedziałby że ta tzw wojna polsko polska to brutalna i gorsząca szarpanina między partią cwaniaków i partią paranoików. Po wyczerpaniu energii na zwalczanie cieni PRL i zniknięciu z areny wszystkich komuchów i agentów wzięli się za siebie samych. Trzeba im w tym pomagać z nadzieję, że się wykończa i znikną. Pan Baczyński tego powiedzieć nie zdążył.

  82. Min. J. Miller motał u M. Olejnik w TVN24 w sposób przerażający.

    według J. Millera:
    1. Przedstawiciel desygnowany przez premiera rządu polskiego i mający oficjalną akredytację przy MAK E. Klich jest „ciałem obcym” dla Przewodniczącego polskiej komisji ds. zbadania przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej.

    2. Ciałem „obcym” nie są natomiast eksperci oddelegowani do pomocy E. Klichowi, którzy biorą jednocześnie udział w pracach komisji Millera!?

    3. Rodzaj procedur zastosowanych na lotnisku Siewiernyj mają (uwaga, uwaga) drugorzędne!!! znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn, bo bez względu na zastosowane procedury samolot miał wylądować bezpiecznie!!!

    4. Przy przekazywaniu dokumentów J. Millerowi przez MAK nikt z rosyjskiej strony nie pytał o E. Klicha, zatem (można się domyślać tylko) był tam niepotrzebny!!!

    Skandaliczne! – to jedyny mój komentarz.

  83. Bywalec 2 :
    masz absolutną rację, od dawna męczy mnie idiotyczne wręcz omijanie meritum przez polityków i dziennikarzy. Ważne są słupki i oglądalność. Świat stawia przed nami wyzwania ,a my… Czym my właściwie zajmujemy się?
    Bzdurami. Przepraszam za konkret, ale dlaczego piloci podjęli próbę lądowania, zgodnie z wszystkimi zasadami nie mieli prawa tego robić. No i co. Ano właśnie nic.

  84. Brawo panie Sławomirski-popieram.
    WSZYSCY byliśmy wychowankami systemu totalitarnego z woli naszych przyjaciół z Zachodu.Pisał Pan, że PIS jest demokratyczną opozycją, na którą głosowali ludzie mimo tylu świństw robionych legalnie wybranej władzy.
    Powinniśmy wszyscy zniknąć raz na zawsze- to będzie moralnie.
    Niech postanie tylko rząd londyński-moralny,bo bezpieczny.

  85. nareszcie! Wreszcie kto przypomniał o incydencie, kiedy gen Jaruzelski dostał kamieniem w twarz. Niewielu ten incydent oburzył, byli nawet tacy (dziennikarze zwłaszcza), którym ten incydent przypadł do gustu i byli z tego powodu bardzo zadowoleni. A ja uważam, że tamto zachowanie było przyzwoleniem na gorsze czyny, by pewnego dnia zabić. Teraz było pojedyncze zabójstwo, ale jestem przekonany, że na tym się nie skończy. Większa masakra przed nami. Zabójca wyznaczył w pewnym sensie drogę osobom tak jak on chorym znającym datę swojej śmierci, że mogą dokonać zemsty za niegodziwości, jakich dopuścili się „ważniacy” od których zależy los tego kraju. Nie powinienem tego pisać ponieważ jest to również w pewnym sensie jakiś drogowskaz, ale telewizja, radio, prasa i wielu polityków codziennie mnie tego uczą dając mi na to przyzwolenie.

  86. …pan J.Kaczynski przekroczyl wszelkie zasady chrzescujanstwa a raczej
    wiary katolickiej,brak wybaczenia i pojednania daje nam grzech a kto
    grzeszy traci ochrone BOGA

  87. Polityczna monokultura. Obydwie prawicowe frakcje stosowały identyczne metody walki politycznej, walki brutalnej, wobec jednego wroga-lewicy wybieranej legalnie w demokratycznych wyborach.Oszołomieni zwycięstwem nie mogąc podzielić się łupami, biorą się za łby.
    Niektórzy zaczynają się bać, że „gdzie
    dwóch się bije, tam trzeci korzysta” Ale chyba zacietrzewienie jest zbyt duże. A gdzie w tym wszystkim wyborca? Który z nich mówi o naszych interesach?

  88. Stasieku,

    Idzie Ci chyba o „ważenie kiełbasy z dzika”? – po prostu nie znam niuansów codziennych i niuansików, co prezydent rzekł w jakich okolicznościach na którymś kanale.

    Ale o prowincji nie piszę, jak łatwo się wczytać, w sensie slumsów i wiejskiej biedy, albowiem zaliczyłem do niej Szczecin, Rzeszów, miasta podkarpacia i lubelszczyzny, oraz słynne Rio de Świebodzin. Tu wcale nie rządzi bieda, tradycja lekarza na prowincji zarabiającego o wiele więcej niż podwójnego specjalisty II stopnia w metropolii w końcu się ciągnie. I rozwój infrastruktury niewiele zmieni, wszak metro też będzie budowane i obwodnice. Taka jest światowa norma, co – jak nie raz zauważyłem – wzbudza zdziwienie na świecie. Tu nie chodzi o przepaść dochodową, owszem, Gadomski w GW ją wyciąga. Tu idzie o różny sytl życia. Cóż z tego, że w W-wie masz 3 razy wyższy dochód niż Nowym Sączu, jeśli tam koszty utrzymania są niższe, życie jest zdrowsze. Jedynie styl życia jest inny. Wszak najlepszy styl życia dają suburbia (podobno), nie będę miejscowości nazywał.

    Ekonomiści-politycy, cokolwiek znaczy to określenie, są może przyzwyczajeni do parcia na wzrost gospodarczy za każdą polityczną cenę. Tak było dotąd, co cztery lata była zmiana warty po ostrych reformach, które zmiatały Suchocką, Cimoszewicza-Oleksego, Buzka-Balcerowicza, Millera-Belkę. Tusk chce to rozegrać w dłuższym okresie. Faktycznie, alternatywą jest powrót IV RP w jakiejś nowej formie, a przynajmniej zagrożeniem. Stąd jego „jad” – jak twierdzisz, zniecierpliwione, emocjonalne odrzucenie – jak mi się zdaje. Tusk też chciałby być ostrym reformatorem. Ale poczekajmy z tym tematem jeszcze 13-14 miesięcy.

    Ja nie bronię kapitalizmu, który sam się broni – ja go objaśniam niezorientowanej publiczności blogowej.

    Zapewne chodzi Ci o stanowisko min. Fedak zmniejszenia, czy zlikwidowania wpłat do OFE? Nie mam zamiaru argumentować, kiedyś wyliczałem jakie są składniki emerytury przeciętnego Kanadola, oraz nadprzeciętnego przy okazji, że ogromna większość ma charakter kapitałowy (a nie PAYG). UE nie zgodziła się? tj. stara biurokratka, ona a nie wszystkie podległe jej krainy, na wliczanie tych składek, co ma znaczenie w rozumieniu traktatu z Maastricht i wchodzeniu do strefy euro. Jest to zdaje mi się gadka-szmatka, bo Polacy tam się nie wybierają, a z kolei w/wym ekonomistom-politykom – gdy poczuwam się do bycia jednym z nich też tak uważam – chcieliby deficytu mniejszego niż traktatowe 3 procent, bo to obniżyłoby koszt kredytu w Polsce, o czym decydują rynki obligacji a nie Bruksela. Ale czy Polsce jest potrzebny niższy koszt kredytu? Oczywiście dodałby z punkta procentowy albo dwa do wzrostu PKB. Ale czy z oprocentowaniem na poziomie zbliżonym do niemieckiego nie zawisłaby nad „biedną” Polską prawdziwa groźba Grecji, czy choćby boomu i załamania się rynku nieruchomości, jak ostatnio w Hiszpanii. Summa summarum, niech już niebogata w dyscyplinę i rozum ekonomiczny Polska truchta sobie w powolnym tempie.

    Dopisuję w związku z stasieku (10-25 o godz. 20:19). Jazda na zaciągniętym hamulcu? Wow, tego się nie spodziewałem po eleganckim kierowcy! Więc jaki ten Tusk jest w końcu, co ma a czego nie ma? Radzę Ci, na politykę, w tym WPROST, góra 2 godziny dziennie i obciąć jaja na śniadanie.

  89. Jak już się wszyscy nawzajem powystrzelacie,
    to powiedzcie.
    Może wtedy będzie można porozmawiać.

    Pozdrowionka.

  90. kadett pisze:

    2010-10-25 o godz. 20:07
    „Krytyk kodu Leonarda z Vinci TeJot sam popełnia śmiertelny grzech skodyfikowanego schematyzmu intelektualnego, prowadzącego do z góry założonej chęci stygmatyzowania ‘upatrzonego’. Naciąga przy tym gumkę procy do oporu, byle trafić w szpaka. (Lustracja – wariacja i eliminacja).
    Wyborowe i oryginalne to nie jest, ale Gazetowo Wybiórczym kodem myślenia z daleka zajeżdża swojsko. Zabrakło tym razem wypisów zeskrobywanych ze ścian dworcowych toalet wokół pisuarów, ale pewnie niebawem odrobi zaległości.

    Mój komentarz

    Ponawiam po raz trzeci i ostatni pytanie – kto dał PiSowi i jego sympatykom monopol na polskość, a kadeta obdarzył daltonizmem ideologicznym każącym mu dostrzegać w każdym skrybie przejawiającym krytyczną postawę wobec mrzonek PiSu lalkarską łapę Nadredaktora Michnika?
    Dlaczego zwolennicy PiSu wołają przy każdej okazji – tu jest Polska? Czyżbyśmy byli pod zaborami?

    Pzdr, TJ

  91. Marek pisze:
    2010-10-25 o godz. 19:21
    „Szanowny Panie Nemer,
    A ja sobie pozwolę zauważyć, że p. Prezydent wcale nie błaznował, jeno słusznie sobie zakpił ze zwykłego osła dardanelskiego, co to się obżarł nie tego co powinien zielska i teraz rży bez ustanku w amoku – a to istotna różnica.
    Osobiście wcale nie wymagam od prezydenta ponuractwa, przeciwnie, dobry żart tynfa wart i od czasu do czasu nie zawadzi.
    Acha, Wojtek, jakbyś już tu był, to nie wierz w te naciągane tłumaczenia, to tylko sumienie daje znać o sobie… ”

    Szanowny Panie Marku.

    Odnośnie kwestii Prezydenta, to widać, iż różnica między naszym podejściem jest tak znaczna, że prawdopodobieństwo dojścia do consensusu jest żadne. Dlaczego więc zabieram Panu czas?

    Widzi Pan, zauważyłem, że na blogach red.red Passenta, Szostkiewicza i Paradowskiej, prawo do krytyki ekipy Tuska-Komorowskiego, bez oskarżania o pisizm czy kaczolubność posiadają tylko ci, którzy splują PiS i Kaczyńskich.
    Uważam, że to nie jest za bardzo w porządku a raz tak zostałem potraktowany przez blogowicza, którego szanuję sobie głównie za to, że często inspiruje mnie do pewnych przemyśleń.
    Generalnie to ważę sobie bardzo lekce większość opinii dot. mnie i moich wpisów (z wyjątkiem pochlebstw oczywiście). Pokusiłem się napisać do Pana m.in. dlatego, że zainteresowała mnie pewna polemika, którą nie tak dawno Pan prowadził.

    Generalnie, to te oskarżenia o pisolubstwo mnie po prostu blokują.

    Bo weźmy np. takie tam pamparampampam z Torontontontonto – „Być może PO jest partią cwaniaków, co niewiel wyjaśnia, bo SLD też jest taka. Na pewno PO nie jest partią idiotów i politycznych szaleńców. ”

    No i zgoda, ale jeśli się weźmie pod uwagę, ze za czasów rządów PO ta opresyjna armia urzędników wzrosła o kilkadziesiąt tysięcy osiągajac liczbę 429 tys. w stosunku do 126 tys 10 lat wcześniej (a jak wiadomo, urzędnicze etaty to część łupu wyborczego) i to że ten wzrost Tuskowej armii zeżre więcej środków niż podwyżka VAT to faktycznie, idiotami nie są, tylko są gangiem rekieterów.

    Na dodatek raz po raz sufler zza Wielkiej Wody im sufluje w stylu – „Więc niech się rozwija Polska B. Jednego co mi w tym planie brakuje to pieniądze. PiS jak przystało na partię narodową myśli prostolinijnie – zabrać innym, czyli metropoliom. Ale nikt, literalnie nikt, o podatku od nieruchomości wymierzany wg. wartości (katastralnym) poważnie nie mówi. Nikt z polityków ust nie otworzy. ”

    No nie otworzy, bo zostanie wyniesiony na widłach, więc liczą ile razy armia urzędasów musi się zwiększyć w stosunku do armii prawdziwej, którą można dziś upchnąć na jednym stadionie, by wprowadzić kataster.

    Czy do takiego suflowania trzeba doktoratu z ekonomii czy wystarczy poczytać Szpotanskiego:
    – „Trzeba doić, trzeba strzyc to bydło, a kiedy padnie – zrobić mydło” .

    I teraz, jeśli wychylisz się z czymś, żeby ciut zdemaskować ten gang rekieterów, (tak tak, cwanych jak cholera) bo uprawiających tę profesję w majestacie tworzonego przez siebie prawa, to jesteś osobnikiem pisolubnym.
    To chore jest. I dlatego się oburzam i protestuję za przypisywanie mnie do jakiejkolwiek opcji politycznej.

    Dzisiaj np. Napieralski zadziwił mnie swoja głupotą. Tragiczne wydarzenie w Łodzi próbuje wykorzystać do zaostrzenia polityki dostępu do broni.
    A przecież ten z poderżniętym gardłem, gdyby miał broń, to po prostu zastrzeliłby wariata zanim ten wpakował cały magazynek w Marka Rosiaka i może żyliby obaj cali i zdrowi.
    Teraz z kolei wyjdę na oszołoma od JKM – ja po prostu nie zgadzam się na taką łatwiznę w stygmatyzowaniu.

    To było a-propos Wojtka.

    A tak w ogóle, to serdecznie pozdrawiam, chociaż oceniając mnie, się był Pan pomylił, niestety. Nemer

  92. absolwent pisze:
    2010-10-25 o godz. 20:25

    „Natomiast Bielecki jest straszliwie zarozumialym i wyszczekanym nieudacznikiem politycznym i zawodowym, a w dodatku walnietym antykomunistą, ktory chciał wysadzac w powietrze PKIN a potem zamieniac go w muzeum”

    Ej, ej, jesteś pewien, że zburzenie Pałacu Kultury wymyślił Bielecki a nie Radek Sikorski?
    To dla mnie ważne, bo na dwóch jego pietrach spędziłem kilka najfajniejszych lat mego życia i jego burzyciele budzą we mnie ogromną niechęć.

    Pozdrawiam, choć masz mnie widać za „kompletnego PISoszołoma lub naiwną owieczkę”,
    Nemer

  93. Pojechali panowie (nie wiadomo, po co? nie wystarczyły by kondolencje? czy bywają na miejscu każdego wypadku albo zbrodni?) we trójkę robiąc szopę. Bardzo to sztucznie i tandetnie wyglądało. Podobno nie może lecieć prezydent z marszałkiem (1-y z 2-gim), z premierem (z 3-im) owszem (W TVN-ie cały dzień o tym), pomodlili się przez chwilę zgodnie i przeżegnali. Wyjątkowo obyło sie bez kogoś w czarnej sukience. W Paryżu zaś jajami rzucał zadymiarz Kamiński.

  94. @cynamon29,

    dziękuję za odpowiedź w tak obfitej formie,

    a) galeria fotek pani Merkel potwierdza tylko, co zawsze wiedziałem, że jest ona piękną 😉
    kobietą. Ale dlaczego nazwałeś ją postawną, „…nie wiem do dziś”?

    b) wykształcenie (doktorat z chemii w NRD, ho, ho, ho!) nie zawsze idzie w parze z mądrością,
    którą Ty najprawdopodobnie mylisz w jej przypadku ze sprytem, jeśli nie z (politycznym)
    cwaniactwem?

    c) raz jeszcze; na terytorium RFN, której rządu ta pani jest szefową, nie ma 80-milionowego
    narodu niemieckiego, obojętnie jakbyś tą Wiki “żonglował“.

    d) rzeczowniki w niemieckim pisze się nie z dużej, tylko z wielkiej litery. Ale Ty na tym blogu
    piszesz po polsku, w związku z czym, i w tym konkretnym kontekście, naród musiałby być
    z małym „n” podobnie jak łacina, której nota bene w Polsce uczą, choć rzecz jasna nie
    w każdej szkole gminnej.

    A jeśli przywiązujesz tak wielką wagę do „poszanowania (choćby przez pisownię)”,
    co zaprawdę rzeczą słuszną i chwalebną jest, to proszę mieć na uwadze, że w korespondencji, grzecznościowo, zaimki osobowe i dzierżawcze należy pisać właśnie z wielkiej litery.

    Ukł…ony

  95. aldona3 pisze:

    2010-10-25 o godz. 21:20

    Szanowna Pani aldona3

    Historia splatala brzydkiego figla Polakom. Nowonarodzone panstwo zostalo zdemolowane przez niemieckich nazistow i rosyjskich komunistow.
    Polietniczna inteligencja zostala wymordowana. Nastaly czasy totalitaryzmu. Produktem tego okresu sa pokolenia cywilizacyjnie nieprzystosowane do zycia w demokracji. Problemem jest ze ci ludzie chca wychowywac innych. Ignoruja przy tym fakt ze sami nie zostali wychowani w tradycji demokratycznej. Efektem jest niezrozumienie i nieporozumienie spoleczne tak widoczne w kraju.
    Rozumiem Pani rozzalenie na los ale tak to widze. Prosze przy tym nie zapominac ze Polacy nie sa najbardziej pokrzywdzona grupa ludzi w najnowszej historii Europy.
    Wazne jest aby totalitarni nie skazili moralne mlodych pokolen.

    P.S.
    W PRL uczono nienawisci i niewiedzy.

    Slawomirski

  96. Szanowny Panie ET

    Tylko biologia potrafi to wytlumaczyc.

    „Zapotrzebowanie oraz tesknoty spoleczne za rownoscia oraz zapotrzebowanie na panowanie nad drugim sa immanetna czescia naszej demokracji w jej masowym wydaniu (tu sprzecznosc jest oczywiscta).”

    Genetyczny material powinien zostac przekazany do nastepnego pokolenia.
    A te mechanizmy spoleczne obecnie to umozliwiaja. Sprzecznosci nie widze.

    Pozdrowienia

    Slawomirski

  97. Jurek Cedro pisze:

    2010-10-25 o godz. 19:12

    Szanowny Panie Jurku Cedro

    Czy moge poprosic o nagrode pocieszenia dla mnie.
    Chodzi mi o zamieszczenie mojej frszki na literata.

    Fraszka na Literata

    Zwiedniete pioro
    Zwis meski
    Obraz kleski

    Z goru dziekuje za przyznanie mi nagrody pocieszenia.

    Slawomirski

  98. Polityka to nie salon i normalnym efektem przegrania walki politycznej jest fizyczne i materialne unicestwienie przeciwnika. Tak bylo podczas Rewolucji Amerykanskiej, Rewolucji Francuskiej, Rewolucji Pazdziernikowej w Rosji (niedawno minela rocznica bez oddzwieku w „Polityce”) czy w poczatkowych latach Polski Ludowej. Obecnie w Polsce linia podzialu przebiega pomiedzy patriotami, skupionymi wokol PiS-u i sprzedawczykami unijnymi reprezentowanymi przez PO , SLD i PSL. Nie widze najmniejszej mozliwosci dla pokojowej koegzystencji obu ugrupowan bo tradycyjnie w Polsce, ale nie tylko tu, zdrajcy laduja na latarniach. Zwazywszy jak wyglada obecnie sytuacja gospodarcza Naszej Umeczonej Ojczyzny takie wyjscie wydaje sie bardzo prawdopodobne i pozadane (http//bobolowisko.blogspot.com „Inflacja, deflacja i dewaluacja”).

  99. Tytuł jak najbardziej adekwatny do sytuacji.
    Z tym, że „chyłkiem i ukradkiem” przed politykami innych partii jak i społeczeństwem Łodzi.
    Nie zapomniano zaś o piarowskim nagłośnienie w mediach.
    Wszak na wszystkim da się zbić kapitał polityczny.
    Po komunikacie ze strony SLD, który mówił o tym, że Prezydent Komorowski zapraszał na tę uroczystość również polityków innych stronnictw by potem właśnie „chyłkiem i ukradkiem” tylko ze wsparciem silną platwormerską grupą złożył kwiaty zrobiło mi się NIJAK.
    Żle się wyraziłem, poczułem się oszukany.
    Oszukany tak jak inni politycy.
    Oszukany przez Głowę Państwa.
    Oszukany przez Premiera.
    Oszukany przez Marszałka Sejmu.
    Oni zaś jak i media z meanstreamu czuli się świetnie z tą dawką himalajskiego fałszu.
    Do tego to lekceważenie postanowień dot. bezpieczeństwa wspólnego podróżowania a zaraz po tym wyraz pogardy dla własnych słów po „katastrofie smoleńskiej”.
    Był to pokaz swojej wielkości a wręcz buty i lekceważenia prawa dla maluczkich.
    Pytam sie tylko czym sie różni PO od PiS?
    Niuansami i doborem słów.

  100. Wszyscy sobie gebe wycieraja tym PR. Piarowskie partie. piarowski kosciol, nawet piarowskie zabiegi Jasnego Gwinta i Stasieku wokol warszawskiego kurwidolka „Kamieniolomy”. „Polityka” celebruje swego Celebryte a Kadett pania Olejnik. A nie warto by wyjrzec z oplotkow i zrobic PR dla trzech „wariatow” co plyna na 14 metrowej lodce dookola swiata ? I wlasnie przejechali Ciesnine Beringa. Na zaglach. Nie jest to co prawda na miare splywu sladami Wankowicza po Krutyni ale tyz niezle.

    Wzmiankowane „wariaty”, Radlinski, Nowak i Kantak, wszystko”dziadki proszalne”, jak na Blogu, przepeteletali sie Od Gorek Zachodnich do Vancouver. A zamierzaja sie na Przyladek Horn. Mimo moczenia salingow wszystkie trzy, w odprasowanych garniturkach, daja cmoki goralom z Bydgoszczy, co nie wiadomo skad sie w tym Vancvouver wzieli. Trzymaja fason, nie ma co. Mimo ze wszyscy po szescdziesiatce. Przemaglowala ich ta 14 metrowa lajba juz ponad 15 tysiecy kilometrow. Zastopowali w Nome dac buzi Eskimosom, obwachac Alaskanskie niedzwiedzie i teraz pruja do San Francisko.

    Jesli zdobeda Horn dla Rzeczypospolitej to „Polityka” znajdzie dla nich szpalte ze zdjeciami ? Obfotografowali sie pieknie i moze nadaja sie na pierwsza strone „Polityki” ? Zamiast cytatow z Kleofasa i innych zalosnych gniotow ? Link tu daje i suponuje, ze pan redaktor Passent moglby zalatwic. Gdyby chcial. Bo komuz to Osiecka pisala: „Na calych jeziorach Ty !” ?

    http://www.solanus.bydgostia.org.pl/?pl_aktualnosci,19

    Tyz Zeglarz Zasluzony !

  101. Czyli normalność schodzi do podziemia. I tak zrelizowano hasło „Komuno wróć”. Byłoby to śmieszne, gdyby nie tak smutne (a wręcz tragiczne).

  102. Ja na grób moich rodziców też chadzam „chyłkiem i ukradkiem”. Idzie przecież o uszanowanie nieżyjących, a nie o rewię żałobną.

  103. Moj ww link ma piekne video o „trzech wariatach” pod Biegunem, na zaglach !

  104. Dla rozrywki można poczytać raport jak Imperium organizuje polowanie na kolejną ofiarę. Jedna ofiara już zdycha kosztem miliona zabitych i kilku milionów wypędzonych przynosząc najeźdźcy rekompensatę w postaci zagrabionego majątku, dóbr kultury i milionów ton ropy pożeranej przez brutalnego agresora. Kiedyś Sartr w proteście przeciw imperializmowi i wojnie w Wietnamie oddawał nagrodę Nobla, a Bertrnad Russel organizował międzynarodowy trybunał sądzący zbrodniarzy i agresorów. Na świecie wówczas żyli mądrzy i odważni ludzie. Dziś zbrodnie odbywają się z cichą aprobatą wolnych mediów i innych wolnych narodów. A gdzieś niedaleko przelewają krew ofiar zbrodni naftowych i gazowych. Szykują kolejną zbrodnię i kolejne miliony ofiar, tym razem w Iranie. Warto zobaczyć mapy z bazami militarnym skąd polecą bomby i rakiety na ludność Iranu za to tylko, że oni mają ropę i gaz, na którą czycha zbójeckie imperium. Nasz sojusznik.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=21612

  105. A mnie się podobała reakcja Prezydenta na infantylne zaproszenie Go do przeprosin. Bez dyplomatycznych zwlekań, namysłów, chrząkań (jak np. Premier) wykpił proponowanie niemożliwej zgody.
    Także podobał mi się gest „trzech króli”, choć może lepiej było poczekać do pogrzebu.
    Natomiast kompletną kpiną jest „deklaracja łódzka”. Cała ta szopka, z jeszcze wczorajszym przedłużeniem w TVP u „T.Lisa na żywo”, to wypisz wymaluj „robienie sobie żartów z pogrzebu”.

  106. jasny gwint pisze:
    „…wszyscy ją mieli (pracę), była nauka, kultura i było wesoło. Ludzie się szanowali i mimo biedy lub skromnego życia byli szczęśliwi. … Wielkim skarbem był poziom ówczesnej kadry kierowniczej z jej odwagą i zdolnościami twórczymi, bezpowrotnie zniszczonej, nie od odzyskania. Geremek powiedział, że Polska Ludowa była mocarstwem kulturowym, BYŁA! I była wielka nadzieja ludzi … Teraz nadziei nikt nie ma, chyba że głupi. Polskę mamy, niby wolną, która jest wstydem i hańbą pokoleń.”

    Choc urodzilam sie za Gomulki, ale moge potwierdzic, przynajmniej od tego czasu, ktory pamietam, to zgadzam sie z Toba, jasny gwint. Perspektywy awansu spolecznego i zawodowego dla zwyklych ludzi byly ogromne, i wcale nie bylo to uwarunkowane podpisaniem jakiegos cyrografu. Poziom kultury i wyksztalcenia za PRLu naprawde byl imponujacy, kultura, w tym tez i studencka, kwitla, mozna bylo znalezc gazety na poziomie, na przyklad ITD, Radar (pamietasz, ten byl swietny!), czy Polityka. (Oczywiscie nie w calosci, ale odsiewalo sie po po prostu plewy od ziarna.) A jak sie pieknie pisalo na tematy spoleczne! A jak w harcerstwie nas wychowywano – spolegliwie, w duchu pomocy i braterstwa. Ludzie obdarzali sie wzajemnym szacunkiem i reagowali, gdy komus dziala sie krzywda, co bylo jakas pozytywna forma kontroli zachowan spolecznych. W szkolach zdobywalo sie nie tylko solidna wiedze, umiejetnosci samodzielnego myslenia (tak!), ale i rowniez ksztaltowalo sie postawe obywatelska oraz patriotyczna. Zdaje sobie sprawe, ze zalezalo to w duzym stopniu od konkretnego srodowiska i konkretnych ludzi, ale mozna bylo duzo, jesli sie tylko chcialo. Oczywiscie byly zagadnienia tabu, ale nikt nikomu nie bronil rozwijania samodzielnosci myslenia i umiejetnosci krytycznej analizy w oparciu o inne tematy, a takich okazji bylo bez liku. A to przekladalo sie na fakt, ze robic nas w balona (tak jak to sie obecnie robi z oglupionym spoleczenstwem), bylo trudno, bo umielismy wyraznie dostrzegac i wychwycic wszelkiego rodzaju manipulacje. Oczywiscie nalezy mowic i pisac o negatywnych aspektach owczesnego ustroju, ale obiektywnie i zgodnie z prawda. I tutaj nie potrzeba klamac, zeby miec o czym rozprawiac, bo negatywow bylo wystarczajaco duzo i nikt rozsadny tego nie kwestionuje. Ale denerwujace jest zaklamywanie i demonizowanie PRLu, co jest czynione w wiadomomym celu, aby ludziom wmowic, ze teraz, w przeciwienstwie do tamtych czasow, to mamy dopiero dobrze, na co daje sie nabierac przede wszystkim niedouczona i zmanipulowana mlodziez, ktora nie znajac z autopsji owych czasow, chlonie klamliwe wywody niczym bajke o zelaznym wilku, co jest oczywiscie jednym z zamierzonych elementow bezprzykladnej manipulacji, ktorej na tak wielka skale i tak jawnie, chucpiarsko, oraz lekcewazaco w stosunku do narodu, nie uprawiano nigdy w historii naszego panstwa. Dopiero wtedy, gdy naiwnym dno garnka pustka zaswieci, pojma moze, ze wieksze niebezpieczenstwo niz obecnie, jeszcze nigdy nad nasza Ojczyzna nie wisialo. Oby nie bylo za pozno.

    PS.
    Ziemkiewicz zmienil nadtytul do swoich felietonow na „Les Bleus sont Lá”
    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/10/23/oni-juz-ida/

  107. Ktoś ostatnio miał problem z dziadkami z Wehrmachtu…..
    http://wyborcza.pl/1,75480,8501287,Co_czwarty_Slazak_i_Kaszub.html

    Jak przeczyta ze zrozumieniem, to może przemyśli?

  108. Klopfer pisze:
    2010-10-26 o godz. 00:31

    Tak jak przypuszczałem, zadziałało „innowidzenie”.
    Dla Ciebie Klopferze A.Merkel jest piękna (?!), dla mnie owszem sympatyczna ale i … postawna, pączusiowa.
    O gustach się nie dyskutuje. Się je ma lub nie.
    Dla mnie pięknem w wydaniu kobiecym jest na przykład Catherine
    Deneuve (Luis Buñuel „Piękność dnia” – obejrzyj proszę koniecznie),
    żeby nie sięgać dalej:

    http://picses.eu/keyword/katherine%20deneuve/

    Także , jak piszesz „polityczne cwaniactwo” rozumiem inaczej niż Ty.
    Sprytem i cwaniactwem można zaistnieć tak jak to zrobił Lepper:

    http://www.google.com/images?client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&channel=s&hl=pl&q=Lepper&lr=&um=1&ie=UTF-8&source=univ&ei=hI_GTMbRJobHswae8ansDQ&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=1&ved=0CC0QsAQwAA&biw=1016&bih=550

    czy Giertych:

    http://www.google.com/images?client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&channel=s&hl=pl&q=Giertych&lr=&um=1&ie=UTF-8&source=univ&ei=WJHGTILfH8_GswbtuLnbDQ&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=5&ved=0CD4QsAQwBA&biw=1016&bih=550

    ale jak sam wiesz, cwaniacy i spryciarze szybko się damaskują. Sami,
    lub z pomocą tzw. „życzliwych”.
    Co do narodu to poszedłeś już „po bandzie”.
    To kto tu żyje, między Polską a Francją? Nepalczycy czy może jakaś inna
    nacja?
    Zróbmy to tak:

    Konstytucja Art. 4. 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.

    oznacza to że w Polsce (tylko jako przykład) w przeniesieniu na wybory
    do władz, głosować może ten który wylegitymuje się polskim dowodem
    osobistym. Tak? Podobnie jest w Niemczech.
    Ponieważ „wybory” (słowo-klucz) są taką nadrzędną formą władzy Narodu
    i głosować może każdy, jak wyżej, to obojętnym jest czy głosujący jest
    pochodzenia wietnamskiego, hiszpańskiego czy też ukraińskiego.
    Skoro ma prawo głosu, należy do Narodu który jak wyżej ma władzę
    zwierzchnią. Idąc dalej, identyczne zasady obowiązują w BRD, a co
    za tym idzie „Naród niemiecki” to nie (jak prawdopodobnie myślisz)
    czysta rasa aryjska (takim widział go pewien mały malarz z wąsikiem),
    ale zlepek społeczności różnych kultur, religii i światopoglądów.
    Przypomina to Naród amerykański w swej złożoności (a nie indiański,
    od pramieszkańców Ameryki Północnej).
    Takie jest, na dzisiejsze czasy, prawidłowe pojmowanie słowa Naród.
    Każde inne, prędzej czy póżniej, zahacza o nacjonalizm i dyskryminację.
    Najświeższy przykład – pochodniowe marsze i hasło „prawdziwi Polacy”
    dyskwalifikują Jarkacza w poprawnym pojmowaniu słowa Naród.
    Podobnie, na banicję mentalną i niebyt w życiu politycznym, skazani są
    w Niemczech ci którzy głoszą hasła typu: „Niemcy dla prawdziwych
    Niemców!”. Kto i co jest dzisiaj kryterium tak pojmowanej „prawdziwości”, sam diabeł nie wie. Naród to naród, basta!
    Boję się Klopferze że reprezentowany przez ciebie światopogląd zahacza
    już , z lekka przynajmniej, o mizantropię o której ciekawie napisał
    powyżej ET:

    ET, godz. 11:21:
    „Mizantropia jest troche wyborem wlasnym oraz wynika poniekad z emigracji. Typowy syndrom, odchodzimy niezbyt daleko, docieramy z trudnoscia, bez poczatkowego wyraznego okreslenia celu. Niektorzy sie w tym gubia nieznacznie, pozostali znacznie etc.. ”

    Słowa, a i poglądy Immanuela Kanta mówiącego: „z krzywego kawałka drewna, z jakiego stworzony jest człowiek, nie da się zrobić nic prostego”,
    nie oznaczają negacji człowieka jako bytu, takim jakim jest.
    Wręcz przeciwnie. Kant tymi słowy chciał zaakcentować różnorodność
    typów ludzkich, zarówno antropologicznie jak i mentalnie, ideowo.
    Mamy tyle Światów ile jest ludzi na świecie.
    To że często te „światy” tworzą grupy, społeczności, narody jest cechą
    wrodzoną i nadrzędną Homo sapiens.
    Przykładem, ot choćby ten blog.

    Pozdro…wienia.

  109. Jasny Gwint,

    mapka z bazami wokół Iranu – szokująca. Miałby to już być straszny los dla tego kraju? Czy obywatele USA mają świadomość sytuacji, oto jest pytanie… Czy mają tyle samo do powiedzenia w sprawie jak my, gdy decydowano o udziale polskich wojsk w Iraku?

  110. Cynamon29,

    w sprawie Leppera polecam – http://forum.nie.com.pl/showthread.php?t=2562 oraz wiele ciekawych spostrzeżeń w – http://www.nie.com.pl/archiwum po wpisaniu w wyszukiwarkę: Andrzej Lepper .

  111. Szanowny Sebastianie,
    zgadzamy sie krytykujac slusznie historykow sztuki, ktorzy probuja opisac (odnalezc) jej tajemnice . Jesli sa to proby opisu, a nie proby „zglebiania“ tajemnicy, kazdy jest na swoim miejscu oraz ma prawo do kontynuowania poszukiwan. Jak juz pisalem, coraz czesciej podziwiam gebiuszy od marketingu, przewaznie ta sama osoba, tworca oraz jednoczesnie „sprzedawca“. Rzadko sie jednak daje zauwazyc wyrazna dyskrepancje miedzy jednym, a drugim. Praca ktytykow jest o tyle pozyteczna, ze ucza nas jakiegokolwiek obcowania ze sztuka, wykluczaja “arcywidoczny” kicz i chwala im za to, bo ulatwiaja nam poniekad orientacje. Problem jest ciagle aktualnyw sztuce uzytkowej, taka bylo np. holenderskie malarstwo portretowe. Dzisiaj podziwiamy te same obrazy jako dziela sztuki w muzeach lub na wystawach. Ciekawa bylaby praca o samodzielnym bycie dziela, bo tak sie prawdopodobnie dzieje, a my jestesmy redukowani do malej czesci w calym tym schemacie, o waznosci medium nie wspominam. Z drugiej strony sztuka pomaga nam znacznie w opisie danej rzeczywistosci oraz naszego w niej miejsca. Zgadzam sie z Panem calkowicie co do niefortunnej funcji kazdego tzw. domowego eksperta. Mnoza sie oni rowniez w blogosferze wywolujac kolejne “leki” u takich jam my, dyletantow intelektualnych; mam nadzieje, ze mnie Pan rozumie i wybaczy te zniewage. Potrafie szanowac autorytety; noszacy ow atrybut na codzien sa na tyle suwerenni, ze zniosa kazda krytyke wyemancypowanego(ej) lub takiego, ktory sie zan uwaza. Przyjemnie sie z Panem dialoguje.
    Pozdrawiam.
    ET

  112. do cynamon29 pisze:

    2010-10-26 o godz. 11:36

    Jeszcze troche, a uczyni Pan ze mnie klasyka godnego dalszego cytowania. Ja z kolei wolalbym zywa dyspute.
    Pzdr.
    ET

  113. Szanowny Panie Slawomirski,
    prosze zareagowac, bo opadaja mi dlonie na klawiaturze; oto cytat kolejnej „wietrznie” wczorajszej, ciagle grajacej w klasy (z Cortazarem nie ma to jednak nic wspolnego).

    …Choc urodzilam sie za Gomulki, ale moge potwierdzic, przynajmniej od tego czasu, ktory pamietam, to zgadzam sie z Toba, jasny gwint. Perspektywy awansu spolecznego i zawodowego dla zwyklych ludzi byly ogromne, i wcale nie bylo to uwarunkowane podpisaniem jakiegos cyrografu. Poziom kultury i wyksztalcenia za PRLu naprawde byl imponujacy, kultura, w tym tez i studencka, kwitla, mozna bylo znalezc gazety na poziomie, na przyklad ITD, Radar (pamietasz, ten byl swietny!), czy Polityka. (Oczywiscie nie w calosci, ale odsiewalo sie po po prostu plewy od ziarna.) A jak sie pieknie pisalo na tematy spoleczne! A jak w harcerstwie nas wychowywano – spolegliwie, w duchu pomocy i braterstwa. Ludzie obdarzali sie wzajemnym szacunkiem i reagowali, gdy komus dziala sie krzywda, co bylo jakas pozytywna forma kontroli zachowan spolecznych. W szkolach zdobywalo sie nie tylko solidna wiedze, umiejetnosci samodzielnego myslenia (tak!), ale i rowniez ksztaltowalo sie postawe obywatelska oraz patriotyczna…

    Czyta sie jak modlitwe, kogo do kogo?

    Pozdrawiam.
    ET

  114. jasny gwint pisze:

    2010-10-26 o godz. 10:17 i nie jest w stanie uwierzyc, ze Sartre zmienil pozniej zdanie (lewackie na lewicujace).
    ET

  115. do
    Andrzej Łączny pisze:

    2010-10-25 o godz. 18:43

    Albo jaki tekst, taka uwaga……
    ET

  116. Bobola pisze:
    2010-10-26 o godz. 04:46

    „Obecnie w Polsce linia podzialu przebiega pomiedzy patriotami, skupionymi wokol PiS-u i sprzedawczykami unijnymi reprezentowanymi przez PO , SLD i PSL…”

    Ufff! No to jeszcze coś, co pasuje do Boboli:
    * W roku 1950 władze PRL ogłosiły, że Amerykanie chcą wywołać w państwach socjalistycznych głód i potajemnie przerzucają przez granice olbrzymie ilości stonki, która pożera ziemniaki.
    * W latach 70. XX w. wśród amerykańskich Murzynów krążyły opowieści, że biały rząd potajemnie dostarcza czarnej młodzieży narkotyki i broń. Robi to, żeby rosnący w siłę Murzyni sami siebie wyniszczyli.
    * W latach 80. władze ZSRR i NRD „odkryły”, że epidemia AIDS została wywołana przez Stany Zjednoczone, które testowały na homoseksualistach i afrykańskiej biedocie nową broń biologiczną. Chcąc dokładnie sprawdzić skuteczność wirusa HIV, Amerykanie celowo opóźniają poszukiwanie skutecznych leków.

    Wystarczy? Czy może coś jeszcze?

    Pozdro…wienia.

  117. Lot jednym helikopterem to wcale nie taka trywialna rzecz. Przeciwnie pusty przez swoją hiperbolę – aż trzy najważniejsze osoby w państwie – gest, to rzecz niewarta uwagi. Za to ewentualna śmierć, a przecież mimo, że trasa krótka, to było nie było premier Miller też ledwo z życiem uszedł, trzech najważniejszych osób w państwie to nie byle co.

    W katastrofie pod Smoleńskiem zginął prezydent, ale jego funkcję przejął z automatu marszałek sejmu, a państwem rządził premier, bo funkcja prezydenta jest w dużej mierze symboliczna. Jeśli jednak zginęliby we trzech? To już by był zamęt, chaos. Zastąpienie ich nie poszłoby tak gładko, bo kto? Zaraz byłaby wojna kto, co, gdzie, z kim… Państwo byłoby sparaliżowane, opozycja miałaby dzikie używanie, każdy swoich konstytucyjnych ekspertów…

    Można powiedzieć, że politycy głupcami są przed szkodą i po szkodzie. Choć wieszcz pisał już wieki temu:
    „Nową przypowieść Polak sobie kupi,
    Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”

    Widać to rzecz głębsza jest.

  118. Przydałaby się taka sama mapka z centralnie umieszczonymi Chinami, czy Rosją…..
    Niedawno jeszcze USA miało 450 baz umieszczonych w KAŻDYM zakątku globu, mającym znaczenie strategiczne.

    Takie mimowolne skojarzenie z filmem „Trzy dni Kondora”……
    Analityk natrafił dokładnie na ten sam motyw spisku i dlatego miał zginąć…
    Broń paliwowa to przeżytek, ze zdumieniem przeczytałem że Chiny wydobywają 90% pierwiastków ziem rzadkich, niezbędnych w produkcji zaawansowanej elektroniki. Komu sprzedadzą?
    Decyzja polityczna……
    A tu link na ten temat.
    http://www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/6082464/World-faces-hi-tech-crunch-as-China-eyes-ban-on-rare-metal-exports.html

  119. cymanon29 pisze :
    narody jest cechą wrodzoną i nadrzędną Homo sapiens
    PODRZĘDNĄ , nie nadrzędną.

  120. Kleofas,
    ja Ciebie b. przepraszam i b. proszę, byś nie wytykał mi celebrowania ani lansowania M. Olejnik. Znasz ten rysunek (chyba Mleczki) jak reżyser zaprasza kandydatkę na gwiazdę do łoża tymi słowy: a tera chodź dziewczę, będę ciebie lansował..?

    Chciałem zwrócić tylko uwagę na kuriozalną wypowiedź J. Millera, z której przebijało:

    1. Wiele mówiące i osobliwe dystansowanie się jednego b. ważnego urzędnika państwowego od drugiego, gdy obaj powołani zostali przez tego samego Premiera RP do wyjaśniania tej samej katastrofy lotniczej

    2. Kuriozalne wręcz stwierdzenie J. Millera, że charakter lotu i procedury mają znaczenie drugorzedne w dochodzeniu jej przyczyn. J. Miller już wcześniej ‚chlapnął’, że lot był cywilny, stając tym samym po stronie MAK, co w dużym stopniu zawęża grono współodpowiedzialnych, szczególnie po stronie obsługi lotniska w Smoleńsku i jego wyposazenia w dniu katastrofy.

    3. Klich stał się b. niewygodny. Publicznie krytykuje partactwa rządu z opublikowaniem niepełnych zapisów rozmów z kopkitu, jest wymagającym partnerem MAK, przedstawia precyzyjne i kategoryczne żądania w imieniu strony polskiej bez uzgodnień i konsultacji ‚politycznych’ z Tuskiem, nie liczy się z polityczną sferą sprawy. Krótko mówiąc – zaczyna coraz mocniej Tuskowi bruździć. Wczorajszy wywiad J. Millera nie można traktować inaczej jak uzgodnioną z rządem próbę dalszego marginalizowania E. Klicha jako kolejnego kandydata do psychuszki (padają słowa o rozbuchanym ego Klicha, a sam premier napomknął, że Klich ma „trudny charakter”). A słowa, że nikt z Rosjan nie pytał o E. Klicha (przypomnijmy, że on jest najwyżsym przedstawicielem polskiego rządu przy MAK są wystarczajacym powodem, by opozycja natychmiast zażądała dymisji J. Millera z funkcji przew. polskiej komisji. Powinno to nastapić dużo wczesniej, w dniu jego nominacji.

    Jeżeli to jest lansowanie M.O., to ja się zapisuję do PO.

  121. Teresa Stachurska pisze:
    2010-10-26 o godz. 11:58

    Dziękuję Pani Tereso, przejrzałem i poczytałem.
    Akurat przypadkami dewiacji na rynkach politycznych nie bardzo się interesuję, ale trzeba przyznać że Andrzejek nas bawił dość długo.
    Na dokładkę bawił na wesoło! W przeciwieństwie do Pierwszego Smutasa
    RP.
    Ponad to zawdzięczamy mu pojęcie „lepperyzm” podobnie jak innym,
    takie pojęcia jak ” kaczyzm” czy „wchechpolaczyzm” !
    Pięknym jest język polski!
    Tradycje też, niebawem bowiem „Andrzejki” znane też jako Jędrzejki lub Jędrzejówki. Pani to zawdzięczam, że sobie przypomniałem!
    Pozwoli Pani zatem, że podziękuję w taki oto sposób:

    http://www.youtube.com/watch?v=hy3A0cH2CZ0

    niech gra muzyka! Serdeczności i …

    Pozdro…wienia.

  122. Panie Redaktorze,
    Obserwujemy ogólne tendencje,które coraz bardziej zniesmaczają.
    Przerost formy nad treścią,zarówno w poczynaniach ważnych osobistości,jak też komentarzach prasowych to już zwykła codzienność.
    To doprawdy przykre,że z tragicznych wydarzeń nie wyciąga się wniosków.Tak jakby katastrofy smoleńskiej w ogóle nie było.VIP-y nie powinny razem podróżować i tyle.Ale pozostaje pytanie,czy jest to temat do analiz WE WSZYSTKICH MOŻLIWYCH MEDIACH?
    Śmieszy mnie informacja,że wymienieni posłowie zażądali ochrony,jak tak dalej pójdzie,to trzeba będzie zrezygnować,ze względu na horrendalne koszty,z tradycyjnie pojętego sejmu,z tymi obradami,spacerami po kuluarach.Posłowie będą siedzieć bezpiecznie w domostwach swoich i via internet głosować,naradzać się itp.

  123. ET pisze:
    2010-10-26 o godz. 12:20

    Jako odpowiedż, zacytuję „klasyka”:

    „Bo w ponizej zaznaczonym wpisie sie Pan postaral; czytalem z ochota.”

    Jam żywym! , do rzeczowej dysputy zawszem gotowym.

    Pozdro…wienia.

  124. Wiesiek59, 12.44. Jeżeli dysponujesz czasem to tu znajdziesz mnóstwo interesujących Cię tematów o zbrodniach i zamiarach imperium./
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=21419

  125. de’ medici pisze:
    2010-10-26 o godz. 12:59

    A w jakim sensie, zapytam skromnie?

    Pozdro…wionka.

  126. „”””””””””””””””””””””””””””””””””””””””…Poziom kultury i wyksztalcenia za PRLu naprawde byl imponujacy, kultura, w tym tez i studencka, kwitla, mozna bylo znalezc gazety na poziomie, na przyklad ITD, Radar (pamietasz, ten byl swietny!), czy Polityka. (Oczywiscie nie w calosci, ale odsiewalo sie po po prostu plewy od ziarna.) A jak sie pieknie pisalo na tematy spoleczne! A jak w harcerstwie nas wychowywano – spolegliwie, w duchu pomocy i braterstwa. Ludzie obdarzali sie wzajemnym szacunkiem i reagowali, gdy komus dziala sie krzywda, co bylo jakas pozytywna forma kontroli zachowan spolecznych. W szkolach zdobywalo sie nie tylko solidna wiedze, umiejetnosci samodzielnego myslenia (tak!), ale i rowniez ksztaltowalo sie postawe obywatelska oraz patriotyczna….””””””””””””””””””””””””””””””””

    BEZ KOMENTARZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  127. TeJot,
    z jednego pytania zrobily się 3. Kana Galilejska, czy co?

    Ponawiam po raz trzeci i ostatni pytanie – kto dał PiSowi i jego sympatykom monopol na polskość, a kadeta obdarzył daltonizmem ideologicznym każącym mu dostrzegać w każdym skrybie przejawiającym krytyczną postawę wobec mrzonek PiSu lalkarską łapę Nadredaktora Michnika?
    Dlaczego zwolennicy PiSu wołają przy każdej okazji – tu jest Polska? Czyżbyśmy byli pod zaborami?

    1. Monopol na polskość – kto daje?
    A skąd ja mam wiedzieć – kto i czy w ogóle zgodne to z kierunkiem oficjalnego marszu na liberalizowanie, demopolizowanie i prywatyzowanie (z dyskusjami w tle w łonie rządu i zakusami rządu, by marsz nie byl jednak zbyt rytmiczny – np. OFE, ENEA). Myślę jednak, że na pewno można wykluczyć Nadredaktora, bo ten zatrzymał sobie (wedle Kisiela) monopol na prawdziwego demokratę i Europejczyka i za cholewę nie chce się z nim rozstać.

    2. Mój daltonizm ideologiczny
    Jestem jak pies policyjny, zdolny wyczuć zapach wspólnie wybitej wódki przez Michnika i Urbana 10 lat temu na odległość jak stąd do Halifaxu i wyczuję czym znajomym i powinowatym ideolo trąci. Od tego mam nos, nie oczy monochromatyczne.

    3. Tu jest Polska!
    A gdzie jest? Na Barbados? Pewnie, że tu jest, w swoich granicach. TeJot, skoro taki zazdrosny o Polskę, niech skrzyknie kogo uważa, założy czapkę krakowską z pawim piórem, odzieje się na krakowiaka, albo kujawiaka (wtedy w innej czapce), pochwyci biało-czerwoną, weżmie ciupagę, albo co innego drewnianego w ręke i upewniwszy się, że stoi na terytorium Polski, krzyczy głosno: tu jest Polska!!!!
    Uwaga: wznoszenie takich okrzyków np. w Tesinie moze być uznane za próbę aneksji (rozbioru).

  128. Nemer 23.34
    No jasne, jakby miał pistolet, toby sie niczym Wyatt Earp, albo Doc Holyday obronił, a jeszcze lepiej żeby kazdy asystent posła mial Kałacha, to kazdego natreta by odrazu WYELIMINOWAŁ.
    Przy okazji kilkunastu przechodniów !
    A jakby miał haubicę, to moglby za kare rozwalic pół Czestochowy !

    PS.Obaj Sikorski i Bielecki chcieli rozwalac PKIN. Chyba Bielecki był pierwszy !

  129. Szanowny Panie Slawomirski (04:16), wprawdzie jest już po konkursie, ale nie jestem drobiazgowy i przyznaję Panu jednogłośnie nagrodę pocieszenia w postaci odpustu na pięć troll-ejbusów.

  130. Stasieku,

    Pisząc ‚wraz z rozwojem infrastruktury’ miałeś również na uwadze komentarz G. Gorzelaka:
    http://wyborcza.pl/1,97863,8555707,Warszawa_szansa_Radomia.html
    ?

  131. zdziwiona pisze:
    2010-10-26 o godz. 11:24

    Bajki z PRL-u:

    „Ludzie obdarzali sie wzajemnym szacunkiem i reagowali, gdy komus dziala sie krzywda, co bylo jakas pozytywna forma kontroli zachowan spolecznych.”

    Szczególnie reagowali wtedy, gdy byli pałowani i oglądali przez kraty więzienne sielsko – anielski PRL, tacy ludzie jak: Michnik, Kuroń, Mazowiecki, Niesiołowski, Geremek, Wałęsa, Jurczyk, Szaniawski,
    Lipski, Wańkowicz, Lipiński … i można tak jeszcze godzinami.
    Tylko po co, skoro było tak sielsko?!
    Tu poniżej, obrazki z „krainy mchu i paproci”:

    http://homepage.mac.com/zbigniew/stan_wojenny_002.html#top

    Jacek i Agatka też byli.
    Balbina i Ptyś też.
    A i Pan Cerowany również.
    Był i „mniód i malinna”!

    Pozdro…wienia.

  132. Panie Redaktorze,
    Moim zdaniem obecna wojna polsko-polska jest wynikiem świadomego działania jej beneficjentów, którzy celowo dolewają oliwy do ognia.

    Zastanawiając się nad możliwym jej zakończeniem odwołuje sie do portretu numerologicznego DT i JK. Wyniki pokazują że obecna mocna pozycja DT może ulec szybkiemu załamaniu. Horoskop astrologiczny też w tej kwestii nie pozostawia wątpliwości.

  133. Politycy potrzebuja kontraktu z mediami, ze społeczenstwem, POLITYK wie jak wazna jest telewizja, nosnik złych i dobrych informacji, coz waznie sa dobre wiadomosci, które mozna w niej znaledł pozytywna nowine dla ciebie, wiadomosci, który człowiek wie, ze idzie w zyciu dobra droga coz prezydent Komorowski mi sie wydaje, ze wie po co jest telewizja, coz nie ma takiej medialnej osobowosci jak Aleksander Kwasniewski, ktory dobrze wychodzil w mediach coz przyzmam szczerze ja nie rozumiałam skad ma taka pupularnosc, ze miał dobry kontrakt ze spłeczenstwem, coz to jest przyczyna we spoleczenstwe, polacy mało wymagaja od polityków
    coz tu pisac Alekdander Kwasniewski bardziej nadawał ci na dziennikarza Polsat News coz tu pisac to jest dobry dowcip, bo telewizja robi sie coraz bardziej inteligentna, a zawsze komentarze Aleksandra Kwasniewskiego interesuja mnie
    pozdr serdecznie

  134. „..Nie, wie pan, nikt tu nie wszedł taki…” – mówi z przekonaniem na opublikowanym w TVN filmie portier z biura posła Niesiołowskiego. Zaprzecza tym samym filmowym rewelacjom prokuratury oraz p. Benedykta. Cała sprawa wygląda co najmniej dziwnie. Osobiście bardziej już wierzę panu z portierni, niż tym dwóm razem wziętym, tym bardziej, że prokuratura łódzka nie ma chyba najlepszej prasy, o ile dobrze kojarzę z mediów. Czy to przypadkiem nie ta sama, która prawdopodobnie na czyjeś zlecenie szukała haków na Andrzeja Leppera i przez ca. trzy lata trzymała w więzieniu p. Łyżwińskiego bez procesu? (abstrahuję od jego winy, czy nie winy, chodzi o bestialskie, wieloletnie tortury, zwane aresztem) A p. Benedykt, nie jest przypadkiem bratem Andrzeja, tego samego, który po desancie z Ameryki w r. 2005, po 20 latach emigracji został błyskawicznie posłem, a niebawem nawet ważnym ministrem? Czy to nie on po powrocie do kraju ostentacyjnie lobbował w obcym interesie za upowszechnieniem dostępu do broni palnej w Polsce, uwiarygodniając się poprzez odcinanie kuponów od zamierzchłej działalności opozycyjnej? Nie podoba mi się to wszystko.

  135. ET pisze:

    2010-10-26 o godz. 12:23
    Szanowny Panie Slawomirski,
    prosze zareagowac, bo opadaja mi dlonie na klawiaturze

    Szanowny Panie ET

    Zjawiska biologiczne podlegaja prawom statystyki. Przecietnosc zajmuje srodek. Z tego miejsca pragne Pana pozdrowic. Ponadprzecietnosc jest podziwiana przez przecietnosc ktora jednoczesnie otacza opieka najmniej afluentna czesc spoleczenstwa. Magiczne myslenie o PRLu nie dziwi mnie ani nie smieszy. Szangli La czy El Dorado sa czescia wiekszosci kultur.
    Jesli poszukiwacze absolutu wybrali PRL za swoj cel ani ja ani Pan tego nie zmienimy. Oni opowiadaj bajki w ktore chca wierzyc. Tworza i odbieraja te halucynacje bo to daje im komfort psychiczny. Dla nich absolut istnieje.
    Musza byc to ludzie wierzacy mocno w swoja wersje zdarzen. Argumenty nie maja dla nich wartosci. Jedni z nich twierdza ze Maryja byla dziewica a drudzy ze w PRLu bylo dobrze. Przekonywanie ich co do slusznosci obserwacji wiekszosci jest skazane na niepowodzenie. Beda klepac swoje zdrowaski przez internet. Beda szukac absolutu w naszym ukladzie slonecznym naszej galaktyce i poza nia. Proponuje pokochac ich tak jak sie kocha dzieci. Co nie znaczy ze nie mozna sie troche poprzekomzac z nimi.

    Slawomirski

  136. PRL

    Pamietam rolnika(wies Lubstowek) ktoremu bylo tak dobrze w PRL ze oddal Wladzy Ludowej polowe swojego gospodarstwa i byl bardzo z tego zadowolony bo nie poszedl do wiezienia.

    Slawomirski

  137. PRL

    Charcerstwo w mojej szkole podstawowej zostalo zakazane po okradzeniu szkoly z magnetofonu. Dokonal tego druch druzynowy.

    Slawomirski

  138. PRL

    Za opieke zdrowotna placilo sie bezposrednio lekarzowi a i tak bylismy traktowani jak przedmiot.

    Slawomirski

  139. PRL

    Jezyka okupanta uczono mnie od 5 klasy szkoly podstawowej.
    A mogli to robic od pierwszej.
    W PRL bylo dobrze.

    Slawomirski

  140. cynamon29 pisze:

    2010-10-25 o godz. 22:20
    Jak już się wszyscy nawzajem powystrzelacie,
    to powiedzcie.

    cynamon pieprzy bez smaku

    Slawomirski

  141. Kleofas pisze:
    2010-10-26 o godz. 10:04

    Ja rowniez sledze wyprawe jachtu Solanus i z przyjemnoscia przeczytalam Twoj komentarz. O wyprawie dowiedzialam sie przypadkowo od sasiada-pilota. Kilka tygodni temu sasiad-pilot, ktory po ziemi porusza sie Harleyem, otrzymal telefon od kapitana jachtu T6 obecnie przycumowanego w Seattle. T6 jest z Nowej Zelandii i latem, podobnie jak Solanus z Polski, przeplynal Northwest Passage. Kapitan T6 poprosil sasiada-pilota o pokazanie zalodze T6 stanu Washington z helikoptera. Kapitan T6 opowiedzial sasiadowi-pilotowi o jachcie z Polski i zalodze, ktora spotkal na wodach i lodach Northwest Passage.
    Przeplyniecie Northwest Passage to wielkie osiagniecie dla kazdego rodzaju jachtu i w Polsce na pewno wszyscy gratulowali zalodze Solanusa tego sukcesu.
    Zalaczone ponizej zdjecie T6 zostalo wykonane przez Monike Witkowska na wodach NWP. Monika Witkowska byla czlonkiem zalogi Solanusa w przeprawie przez Northwest Passage do Nome na Alasce i udokumentowala te trase wspanialymi zdjeciami i opowiesciami, ktore sa dostepne na stronie Solanusa.

    http://www.bydgostia.org.pl/foto/displayimage.php?album=131&pos=73

    Dla zainteresowanych – tu sa opowiesci z przeprawy przez NWP
    http://monikawitkowska.pl/blog/

    I w ten sposob, od sasiada-pilota, dowiedzialam sie o wyprawie jachtu Solanus. Goral z Bydgoszczy, garnitury i serdeczne powitanie w Vancouver, BC rowniez zwrocily moja uwage.

  142. Bobola pisze:

    2010-10-26 o godz. 04:46

    ” zdrajcy laduja na latarniach. Zwazywszy jak wyglada obecnie sytuacja gospodarcza Naszej Umeczonej Ojczyzny takie wyjscie wydaje sie bardzo prawdopodobne i pozadane ”

    Nawolywanie do fizycznej eliminacji politycznych przeciwnikow po pierwsze jest niedopuszczalne po drugie swiadczy o totalitaryzmie osoby piszacej.

    Slawomirski

  143. Sławomirski 18:23 i 18:27
    Czyżby znał Pan język okupanta lepiej, niż ojczysty ?
    CHarcerstwo…..brrrr !

  144. Jurek Cedro pisze:

    2010-10-26 o godz. 15:03

    Tos Pan filut.

    Slawomirski

  145. Slawomirski pisze: 2010-10-26 o godz. 18:27
    ==============================

    >>>Jezyka okupanta uczono mnie od 5 klasy szkoly podstawowej.
    A mogli to robic od pierwszej.
    W PRL bylo dobrze.>>>

    Kilka temu lat, przeczytalem, ze w Walii w szkolach dzieci byly karane a nawet bite za mowienie po celtycku. Bylo to nie w ciemnym sredniowieczu ale jeszcze za mojego zycia ( wczesny Gomulka ).
    Nie mogac w to uwierzyc ( taka piekna demokracja!!?! ), zapytalem Walijczyka w stosownym wieku – akurat, jak znalazl, sie napatoczyl… – i zapytalem czy to prawda.
    Okazalo sie, prawda. Okazuje sie, mial to wypisane na wlasnej skorze.

    Czy Pana bito w 5 klasie w szkole za mowienie w ojczystym jezyku, jak to bylo w tej wzorowej angielskiej demokracji?

  146. Orca pisze: 2010-10-26 o godz. 18:43
    ========================

    >>>Przeplyniecie Northwest Passage to wielkie osiagniecie dla kazdego rodzaju jachtu…>>>

    To bylo wielkie osiaagniecie w czasach gdy Franklin probowal i Amundsen dokonal. Teraz jakby mniejsze, a za dziesiec lat pewnie kajak wystarczy.

    Rejs niewatpliwie piekny, ale po co zadecie…
    Pozdrawiam.

  147. Korekta – w poprzednim cyklu u Passenta pisałem o relatywnym bogactwie Amerykanów. Koincydencyjnie zapewne Rz podała wczoraj dane o sytuacji w Kraju, wyszło im 20tys aktywów finansowych na osobę (t.j. 60tys na statystyczną rodzinę) co wzbudziło pewne niedowierzanie u komentatorów w Tok FM.

    Ja podobnych danych dla Stanów liczonych metodologią Rz nie znam poza szacunkiem aktywów finansowych gospodarstw domowych emerytów amerykańskich (65+), które są naprawdę imponujące ok $400tys na gospodarstwo.

    $400 to dużo ale proszę pamiętać że to jest średnia, znacznie bardziej realistyczne mediana jest istotnie niższa.

    Jaka jest mediana w USA?

    Okazuje się, jak sprawdziłem jeszcze raz, na pewno jest powyżej $75 tys ale zdecydowanie poniżej $400tys.

    A ja właśnie podałem $400 w poprzednim wpisie. Przepraszam niniejszym za błąd.

    Moja pomyłka wynikała z tego że zsumowałem mediany wartości aktywów finansowych wszystkich kategorii zakładając że mediany odnoszą się do całej populacji co nieprawda bo z uwag do tabeli okazuje się że mediany były obliczane tylko dla tych którzy daną kategorię aktywów mają, a to wielka różnica.

    Dla przykładu tylko 50% gospodarstw emeryckich w Stanach ma III filar i mediana tego co mają jest ok 80tys.

    Inaczej 1/4 gospodarstw emeryckich ma zgromadzone więcej niż $80tys w III filarze, 1/4 przynajmniej jeden dolar ale mniej niż $80 tys, a 1/2 nie ma nic.

  148. ET pisze:

    2010-10-26 o godz. 12:15
    ——————————–
    Szanowny ET,

    dziękuję za miłe słowa o „dialogowaniu”, wtrącając okolicznościowe vice versa…
    W moim przekonaniu, nic tak nie ułatwia uchwycenia sena sprawy, jak trafiona metafora. Sztuka- to emocje, a więc uczucia, a jeśli uczucia, to tylko MIŁOŚĆ…
    Nasi nieszczęśni krytycy, to oczywiście :seksuolodzy, dobrzy rodzice uświadamiający swoje pociechy w temacie inicjacji …ku Miłości etc.
    Najlepszy ojciec nie przekaże swojemy synowi tego, co jest esencją Miłości, a więc odczucia i uczucia, choćy niewiadomo jak sie starał. Tych rzeczy, syn, będzie musiał sam nauczyć się doznawać, alho i nie…
    Adept Miłości, podobnie jak artysta, musi umieć WYZWALAĆ u odbiorcy pożądane emocje. Cóż z tego, że on sam , będzie wspaniale odczuwał swoje „kreacje” , a „publika”/np. dziewczyna/ będzie nawet nie letnia…
    W Sztuce, jak w Miłości- jeśli w kimś dane „dzieło” /np. dziewczyna/ wyzwala najpiękniejsze emocje, a oprócz tego delikwenta w nikim, to dany ” obiekt” dla tej osoby, jest nawyższym dziełem S lub M…
    Zdarza się ,że koneser ma odczuwanie przygotowane, do dzieł klasy specjalnej, niech będzie hiper. Dla takiego konesera, wszystko, co dla niego jest poniżej obiektu jego spełnień emocjonalnych, jest nie warte zachodu, nawet, gdy o owe dzieł , chłopaki w Laku Bulońskim, gotowi dochodzić swoich najskrytszych satysfakcji emocjonalnych…
    A korupcja? Jak tu ulokować wspomnianą przezemnie , tę obrzydliwość, jeśli chodzi o Sztukę?
    Im prościej, tym klarowniej. Młodemu adeptowi na mężczyznę, podstawia się baaaaardzo doświadczoną kurtyzanę i wmawia się, że to co z nią przażyje, to będzie najprawdziwsza Miłość…

    Pozdrawiam,Sebastian

  149. I kończąc temat.

    A średnia tego co wszyscy mają jest $400tys (we wszystkich kategoriach aktywów) co pokazuje jak prawdziwie bogaci ci najbogatsi z emerytów amerykańskich są.

  150. telegraphic observer
    TAK! Aż się dziwię, ze stawiasz znak zapytania…

    Ilekroć słyszę, że zadłużamy się na koszt naszych dzieci to mam ochotę protestować.
    Kosztowne inwestycje infrastrukturalne stanowią znaczącą składową obecnego przyrostu zadłużenia. Ja będę z tego dużo mniej korzystał niż moje dzieci.

    Link dot. Radomia, to jeden z głosów w dyskusji o metropoliach. Tu znowu mamy konflikt PO-PIS. Panuje w dyskusji przewaga głosów polityków, jakiś pań i panów posłów, mówiących slogany, uprawiających demagogię. Wieje komuną.
    W latach 90tych współpracowałem z doskonałą firmą informatyczną z tego miasta. Chłopcy dojeżdżali codziennie, tracili godziny i ryzykowali życie na niebezpiecznej szosie. Wspominam ich najcieplej.

    Myślę często o Łodzi. Gdybym miał coś do powiedzenia w pierwszych latach nowej Polski, poprosiłby o zrzutkę mieszkańców obu miast z okolicami, na autostradę i szybką kolej. Na 50tym kilometrze walnąłbym lotnisko na 30mln rocznie. Spójrz na mapę Drogi TO.
    Łódź ze swoim, tradycyjnym przemysłem, upadała na moich oczach. Szycie na materiałach zachodnich okazało się tańsze na wschodzie.
    Jednocześnie Łódź miała swoją bazę akademicką a także jakiś wabik historyczny. Wymiana usług, większa oferta pracy, rozwój miejscowości wzdłuż trasy – och, pomarzyć…

    I na koniec.
    Kto, kiedy w ostatnich 20 latach, przedstawił jakiś wielki, ogólnopolski projekt rozwojowy, typu Gdynia, COP?
    Rodzice mi opowiadali, jak przed wojną, oddali na wojsko wszystkie precjoza, łącznie z obrączkami. Teraz nie można poprosić o 5zł za wizytę w przychodni.

    Ściskam

  151. Kadett 13.05

    Popatrz na TVN24, na internecie, co ja dostaje. W „Kropie” dla przykladu, tym razem, trzy razy po dwa wyrazy. Niewiele z tego wywiadu z Millerem. Zdazylem ogarnac cwokowata buzie pana ministra i glupawy zabek na czolku. A mowi jak Blaszczak: co zadane. Klich jest zdecydowany, interesujacy i bezkompromisowy. Kudy panu Millerowi (minister !) do niego. Ponadto – pulkownik pilot, w „ch…ki nie gra”.

    Wylazi, co pisalem zaraz po 10 kwietnia – niestety, nasze chlopaki mialy pecha, a jak sie dwa slowianskie narody (zwlaszcza te) wezma do rozsuplywania problemu, jeszcze gorzej namaca. Nasi od czterech miesiecy nie komentuja, bo „jak sie do tego zwierzecia” zabrac ?! Lotnisko jest do dupy, przestrzeganie procedur bylo do dupy, wszystko. Klich ceni swoje imie i odslania ruski bardak. Zachowuja sie jak pijane dzieci. Zapisu rozmow nie daja, danych z oblotu nie daja, bo ktos poprostu wyrzucil. Albo zapomnial. Albo popieprzyl po pijaku – teraz im wstyd i nie daja. Typowo po rusku, a ja ich znam, klamia „w zaparte”. Problem latwiej rozwiazac z gangsterem niz z glupim muzhikom. A Polacy, adekwatnie, po swojemu – obrazy, fochy itp. Wart jeden drugiego. Ladnie sie szykuja na te wizyte Medvedeva w grudniu. Jeden drugiemu w oczy nie popatrzy tylko zachleja morde, zeby zapomniec. Razem, do kupy – pijane dzieci we mgle.

    Dlatego wole o pani Olejnik, choc zywa i rozrabia swiadomie. Kiedys przejechalem sie po niej za cycki na kancie i malpie gesty, a teraz zmienilem zdanie. Ona te nude ubarwia. Gimnastyka do mikserki, wlosieta na topieliczkie, i nerwowe ruchy pozwolily n.p. strawic b-pa Pieronka.

    A propos: Pieronek. Daje go do jednej szufladki z panem poslem Tomczykiewiczem. Jak kiedys bylem po uszy w gwarze warszawskiej, teraz wpadlem w slaska. Nie umiem, ale uwielbiam, zwlaszcza Klucznioka. Obejrzalem wszystkie filmy na YouTube i jeszcze mam malo. Teraz moglbym o Gornym Slasku godzinami !

    Zamiast polskich, zajmij sie amerykanskimi rozrobami, bedziesz mial satysfakcje, jak Jasny Gwint. Tu sie dopiero dzieje ! Nie nadazysz. Wypisz sobie Global Research i bedziesz mial encyklopedie na wszystkie bezecenstwa Yankees. Na pierwszej stronie, „Polityka” wyplakuje oczy jak to Amerykanie uzbrajali Polske, a faktycznie robili w kocie jajo. Przecie to panegiryk dla naszych negocjatorow ! Nie – jak Amerykanie uzbrajali. Jak Amerykanie wyrolowali ! Jak sie Polacy podkladali ! Jak nie wiedzieli, co podpisuja ! ” Zeby zjadlem” na negocjacjach z Ruskimi i Polakami. Czytalem i analizowalem kazdy draft bardzo dlugo, a negocjowalem krotko: „tak” albo „nie”. Tam bylo odwrotnie: nigdy nie mieli czasu na przygotowanie, ale ciagneli te rozmowy w nieskonczonosc. Tez mozna by bylo powiedziec, ze robilem ich „w kocie jajo”. Teraz pewno jest inaczej. Choc Polityka mnie pociesza: Wszystko jak bylo !

    I tu zawracam do Klicha, Millera, Smolenska i calej awantury. „Golubchik, liuboe delo samym soboi reshitsa !” orzekl byl milicjant w srodku wyjacych klaksonow i sklebionych maszyn w centrum Odessy. Przypalil, wlozyl lapki w kieszenie i czekal. Po chwili sami sie rozjechali. Podobnie teraz: naawanturuja sie i oklapna. A pani Moniczka tyz.

  152. telegraphic observer
    O pesymistycznej przyszłości gospodarek światowych, przeczytałem w Forum opinię mądrego Hiszpana (nie pamiętam nazwiska) a przed chwilą, we Wprost, recenzję z „Krótkiej historii przyszłości” Jacques’a Attali. Podkreślam, że to są lektury bieżące, któreś w serii od wielu miesięcy.
    Za 10 lat światowa „d…a blada”! – tak odebrałem czytankę.

    Moja, prymitywna i naiwna teoria kryzysu jest oparta też na obserwacjach. Pozwól, że się podzielę dwiema, pozornie błahymi.

    1. Moi koledzy, dyrektorzy europejscy światowej korporacji, zgromadzeni na corocznych konferencjach, już o godz. 10 myśleli o lunchu, a godzinę po lunchu, o wieczornym socjalu. Francuz mówił, że 35 godz. tygodniowo to akurat. Wszyscy byli cholernie zmęczeni słuchaniem CEO, ukrywali ziewanie. Wg siebie pewnie wyjątkowo TYRALI.

    2. Siostra mojej żony, ożeniona w amerykańskiej klasie średniej wyższej, mieszkająca w Manhasset, opowiada na Skype niesamowite historyjki o lenistwie sąsiadek. Nawet herbatę zamawiają. Dominujący temat, to zmierzch urody and how to cope with. Nie odróżniają Polski od Holandii.

    Wniosek.
    Zrobotyzowaliśmy przemysł, skomputeryzowaliśmy biurokracje i usługi – i błogie lenistwo nas ogarnęło. Jak pomyślimy 2 godz., albo lepiej, jak posłuchamy/poczytamy 2 godz., to umieramy ze zmęczenia.
    A pracą fizyczną pogardzamy. Przy poszerzaniu KEN na Ursynowie, widzę ludzi w kaskach po 40tce. Młody nie pójdzie do pracy fizycznej. Posiedzi przy mamusi.

    Czas umierać, myślę sobie czasami.

  153. Parę osób pisało tutaj przy okazji nagrody że odbierają Politykę jako pisaną po łebkach, strona, dwie góra na każdy temat, i co mają jej za minus.

    Minus to jakiś jest ale sądzę że to właśnie podawanie informacji w formie miłej, skróconej czyni ją łatwo przyswajalną co tłumaczy dobry stan polskiej inteligencji na niej wychowanej i daje Polityce względnie wysoką penetrację na rynku wydawniczym a zatem możliwość przetrwania.

    Także Baczyński wybrał raczej racjonalnie.

    Łatwa przyswajalność łatwą przyswajalnością ale brakuje mi od czasu do czasu czegoś solidniejszego, istotniejszego.

    Nie zaszkodziłby przynajmniej jeden solidny artykuł klasy tej z której słyną od lat the New Yorker and Atlantic Monthly. Ma Polityka 100+ stron także miejsce na jeden porządny jest.

    Przykład dla red. Baczyńskiego/redakcji jak taki solidny artykuł może wyglądać zamieściłem tutaj. Oryginał/zwiastun tutaj.

    Jest to reportaż z budowy tego tunelu w Szwajcarji, 12 bitych stron z New Yorker („Long Dig”, absolutnie świetnego materiału, kapitalnego do czytania w powolne niedzielne popołudnie jakiego nie uświadczysz w tygodnikach europejskich (sprawdziłem Spiegel) AFAIK.

    What do you say Mr. Baczyński?

  154. zdziwiona, 11.24. Z najwyższym uznaniem. Nic dodać nic ująć. Historii nie da się zmienić, można tylko ją zakłamać jak to czynię dzisiejsze pożal się boże elity, przez profesora zwane hołotą. Ta hołota nadaje ton polityce, prowadzi gorszące spory i obsiadała tzw wolne media demonstrując w nich swoją głupotę, prostactwo, kłótliwość i brak kompetencji. Inny myśliciel nazwał rządzące partie, jedną partią cwaniaków a drugą paranoików. I mamy ponurą zabawę.

  155. stasieku, 20.20. Właśnie ukończyłem czytać książkę J. Attaliego, francuskiego ekonomisty. Wydaje się, że książkę o trudnych sprawach tłumaczył jakiś drwal, plując w dłonie przy każdym zdaniu z trudem układając je w jakimś porządku. Tym niemniej konkluzja jest jasna i czytelna, Jak wszytko dobrze pójdzie to najdalej za 10 lat to wszystko trafi szlag, padnie Euro i Dolar i tylko Chińczycy pozostaną nad powierzchnią.

  156. georges53 pisze:

    2010-10-26 o godz. 19:14

    Prosze pisac na temat.
    Tematem jest Polska.

    Walia i walenie glowa w mur(najlepiej chinski) to inna sprawa.

    Pan ma prawo byc milosnikiem PRL.
    Ja w PRL takiego prawa do wolnosci nie mialem.

    Slawomirski

  157. ewkas pisze:

    2010-10-26 o godz. 18:56

    przepraszam za blad ortograficzny

    Slawomirski

  158. wg pisze:
    2010-10-26 o godz. 19:35

    To tylko pol prawdy. Piszesz co przecietne gospodarstwo domowe w US ma. Nie podajesz w jaki sposob jest to oszacowane. Czy na podstawie obecnych cen akcji na gieldach lub cen nieruchomosci?

    Ceny akcji na gieldach i ceny nieruchomosci sa napompowane po przez inflacje. Nawet teraz w czasie kryzysu ceny na NYSE sa na poziomie P/E 50 a nawet wiecej co jest bzdura a nie bogactwem. Na rynkach nieruchmosci istnieja rudery za $350 tys co jest wynikiem pompowania trilionow tanich dolarow na ten rynek przez Clinotna i Busha.

    Rowniez zapominasz jakie zobowiazania maja amerykanskie gospodarstwa domowe. Pomijam tu dlug publiczny. Dlugi gospodarstw domowych w US sa imponujace.

    Faktem jest ponad polowa amerykanskich gospodarstw domowych ma negatywny ‚Net Worth’. Tak bylo juz w 2008. Teraz jest nawet gorzej.

  159. Georges53 19.54

    Wydaje mi sie, ze przejscie NWP znaczy wiecej niz rozroby na Blogu albo na Wiejskiej. Polska nie ma PR i o to mi szlo, Orca chyba tez. „Zadecie”, niechetne i zawistne jest jakze typowe dla zasmarkanego polskiego zaszczanka. Taki Zorzyk Gitarzysta Basowy, nie moze strawic, ze ktos czegos dokonal, ktos napisal, komus sie powiodlo. To permanentne uwiklanie we wlasne swary zabiera swiat sprzed oczu. Zamiast bredni o kajaczku i Amundsenie, lepiej by bylo docenic i wlasnie rozdac sukces Polakow. Zamiast czepiac sie wpisu, zapytac o tego pilota z Seattle, dowiedziec sie czegos, tu sie mowi „positive approach” a nie prowincjonalne polskie zasranstwo. I zawisc. I glupota.
    Podobnie czepial sie mnie „Zorzyk”, kiedy pisalem dobrze o polskiej lyzwiarce z Danii. Ile mozna trwac w tym Polish syndrom ?!

  160. kadett50 pisze:

    2010-10-26 o godz. 14:51
    TeJot,
    3. Tu jest Polska!
    A gdzie jest? Na Barbados? Pewnie, że tu jest, w swoich granicach. TeJot, skoro taki zazdrosny o Polskę, niech skrzyknie kogo uważa, założy czapkę krakowską z pawim piórem, odzieje się na krakowiaka, albo kujawiaka (wtedy w innej czapce), pochwyci biało-czerwoną, weżmie ciupagę, albo co innego drewnianego w ręke i upewniwszy się, że stoi na terytorium Polski, krzyczy głosno: tu jest Polska!!!!”

    Mój komentarz

    Pozostały żarty. Próbuję dotrzymać kroku.

    PiSowcy, jak to sekciarze – gdzie się nie zgromadzą, ochoczo ogłaszają wszem i wobec okrzykami „tu – jest – Polska” swoje nadzwyczajne charyzmaty, a świadkowie patrzą na ścielący się im pod stopy niebiański patriotyzm, który burzy mity, łamie charaktery, paraliżuje wrogów, uskrzydla rodaków. Cudowna właściwość eksterytorializacji każdego skrawka ziemi, na który wstępują ci, którzy niosą w swoich sercach logos Prezesa.

    Nieskalane polskie plemię, dumą, wiarą darzy Ziemię, jakże Prezes jest nam słodki, cel uświęca i środki. Wszystko zrobim, co on każe. Precz z tej ziemi obce twarze!

    Pzdr, TJ

  161. „Kto, kiedy w ostatnich 20 latach, przedstawił jakiś wielki, ogólnopolski projekt rozwojowy, typu Gdynia, COP?” – pyta dramatycznie stasieku zostawiając swoje pytanie bez odpowiedzi, co w domysle sugeruje, że nikt.

    Zastanawiam się czy ta tęsknota za megalomanią inwestycyjną w formule z poprzednich epok to jakaś przypadłość związana z wiekiem tęskniącego, skoro wzdychania za wielkimi inwestycjami słychać nie zależnie od reprezentowanej opcji politycznej, ale za to jednolicie od blogowiczów, którzy – jak sądzić po ich wpisach – mają na karku dobrych kilka krzyżyków i prawdopodobnie są w wieku emerytalnym.

    To dosłownie fascynujące….

  162. Facta non verba

  163. georges53 pisze:
    2010-10-26 o godz. 19:24

    Oczywiscie masz racje, Polarniku.

  164. @ Nemer

    Szanowny Panie Nemer,

    Istotnie, odnośnie Prezydenta mamy różne opinie, gdyż ja uważam go za wielkie dobrodziejstwo dla Polski, ale muszę się z Panem w dużej mierze zgodzić np. w kwestii urzędników – to jest skandal i pasożytnictwo na gigantyczną skalę, psucie państwa oraz pozbawianie go mechanizmów demokratycznych. Urzędnik jest tak psio zależny od swych zwierzchników, jak dziennikarz od właścicieli koncernów medialnych, albo partyjniak od swego wodza (nawet jeśli to moralny oraz intelektualny kurdupel) i dlatego nigdy nie poprze żądań społeczeństwa w słusznej sprawie, bowiem jeśliby miał czelność, to już za chwilę zaiskrzy własnym uzębieniem o chodnik, po otrzymaniu od pryncypała celnego kopniaka w zadek, przy okazji wręczania mu wypowiedzenia pracy ze skutkiem natychmiastowym.

    Rozbudowywanie aparatu urzędniczego, zamiast jego maksymalnej redukcji, tworzy zręby państwa totalitarnego i to takiego, gdzie aparat ucisku wcale nie musi nawet interweniować, aby wymusić na innych urzędnikach działania przeciw obywatelom – istne perptuum mobile, i choć to nie jest wina PO, to nikt z PO nie ma prawa pierwszy rzucić kamieniem. Urzędników powinno być w państwie jak najmniej, albo jeszcze ze dwa razy mniej – i tak będzie nadmiar. Trzeba przekwalifikować z 90%, dać dotacje i do roboty na własny rachunek, niech poznają smak oraz wartość prawdziwej pracy. Po roku sami będą pilnowali, aby urzędników, którzy komplikują im życie, a na których łożą z własnych podatków, już nigdy nie przybywało.

    Krytyka PO, jeśli rzeczowa oraz konstruktywna powinna mieć miejsce, jak najbardziej, jednak najczęściej zamiast niej, mamy do czynienia ze zwykłym, propagandowym krytykanctwem, bazującym na przekłamaniach, półprawdach oraz na najzwyklejszym, bezwstydnym kłamstwie.

    Co do splucia PiS oraz p. Kaczyńskiego personalnie, jak Pan metaforycznie powiada, to choć to czynność nieelegancka, a czasem i nieprzyjemna w oglądzie, są ku temu rzeczowe argumenty. Moim zdaniem trzeba im pluć w twarz, kiedy na to zasługują, po prostu dla jasności, inaczej powstanie mylne wrażenie, iż panuje zgoda na ich destrukcyjne dla państwa, czysto sabotażowe działania.

    A z tym suflerem to też nie do końca tak – on właśnie traci dziś wpływy w Polsce, paradoksalnie za sprawą nieszczęsnej katastrofy pod Smoleńskiem, dlatego tak wzmaga antypolskie działania resztek powolnego mu „zakonu”, w nadziei, że ewentualny sukcesorek (niedoczekanie psubrata) przywróci bezpieczne status quo i zagwarantuje tu na powrót sielankę 51 stanu, Dziekiego Wschodu, gdzie wszystko jest dozwolone.

    PiS nie jest partą narodową, chyba że jakiś inny naród ma Pan na myśli, gdyż polskiemu ewidentnie i z rozmysłem szkodzi. Natomiast p. Napieralski nie jest w stanie mnie zadziwić, ale akurat w kwestii broni ma całkowitą rację.

    Bardzo mi się podoba przytoczony przez Pana cytat z p. Szpotanskiego: “Trzeba doić, trzeba strzyc to bydło, a kiedy padnie – zrobić mydło”. Dokładnie tak funkcjonuje dziś światowa finansjera – sama esencja, nic dodać, nic ująć.

  165. Kleofasie,
    nie prychaj, że nie w głowie mi akurat przekomarzanie się w sprawach, które nas nie mogą podzielić. Co mi tam ząbek na czółku czy grymasy red. MO kwitujące jej gościa? Na szczęście nikt mnie z nimi nie próbuje swatać. Zostawmy to na boku, na miłość premiera. Tu są generalia, które ordynarnie, jak zajączki z lusterka, oślepiają blaskiem tupetu i bezczelności. I nic. Strażnicy słusznej władzy wiadra wody w gęby nabrali.

    Spróbuj mi lepiej odpowiedzieć na trapiące mnie pierwsze z brzegu pytanie, które uczniakowi się na usta powinno cisnąć – czy polskiej komisji (KBWL) może przewodniczyć człowiek, którego zakres odpowiedzialności państwowej, politycznej, statutowej, służbowej stawia w kręgu tych, którzy mogli się dopuścić rażących błędów zaniedbań, zaniechań organizacyjnych? Chłopski rozum podpowiada, że on się powinien bronić przed ewentualnymi zarzutami, a tu w robotniczo-chłopskim do niedawna kraju powierza mu D. Tusk kierowanie komisją, dymisjonując jednocześnie z jej przewodniczenia E. Klicha, co odbywa się z jednoczesnym naruszeniem ustawy Prawo lotnicze. Ustawa ta mówi, że to szef MON – inny Klich – Bogdan w porozumieniu z szefem MSWiA mianuje przew. KBWL. Tymczasem dzień przed tą dymisją Bogdan Klich zmienia rozporządzenie w sprawie organizacji oraz zasad funkcjonowania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego dodając § 2a w brzmieniu:

    „W przypadku badania przez Komisję wypadku lub poważnego incydentu lotniczego zaistniałego z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu lub Prezesa Rady Ministrów, a także w innej szczególnej sytuacji, powołanie przewodniczącego i członków Komisji, o których mowa w ust. 2, następuje w uzgodnieniu z Prezesem Rady Ministrów”.

    W ten sposób aktem niższego rzędu, jakim jest rozporządzenie dopuszczono do zmiany aktu wyższego rzędu – ustawy, co umożliwiło postawienie na czele komisji polityka J. Millera, który zamiast powołać ekspertów może ich teraz pilnować i politycznie dyscyplinować. W obliczu takich bezeceństw inny Kaczyński darłby mordę na cały świat, a nie pod krzyżem na Krakowskim. Kaczyński jest do rany przyłóż spokojny chłop.

  166. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ale jak to jest z tymi „chylkami i ukradkami” tzw. pierwszej klasy, czyli „Q” – co?

    „Zgoda parę awantur o krzyże udało się przeprowadzić, ale nawet jeśli jakąś synagogę przerobioną na magazyn przez Kiszczaka, Jaruzelskiego i Urbana udało się reanimować, to nowych nie przybyło” itd. itp …

    http://www.kontrowersje.net/tresc/nie_znam_rymkiewicza_ale_zgadzam_sie_z_nim_ze_michnik_jest_cywilnym_trupem

    Post Christum
    Na ja ….

  167. Najnowsza, przyjazna wersja pisuarów:

    http://picses.eu/image/02b40769/

    prawda że ponętne?!
    Do wykorzystania nawet w kampanii wyborczej.

    Pozdro…wienia.

  168. TJ,
    precz z tej ziemi obce twarze!

    To ma być żart? Toż to czystej próby podłe, haniebne, prymitywne i obrzydliwe nadużycie, sugerujące jednoznacznie ksenofobię. Puknij się TJ w czoło, byle nie za mocno, bo odda głuchym dudniącym pustką echem.

  169. Jak Pan sobie wyobraza owa decyzje wyborcow, czy maja oni jakakolwiek szanse na wlasciwy wybor, to do czego doprowadzono w Polsce obecnie ta wewnetrzna polityczna wojna, te bezprzykladne ataki Prezesa i PiSu czy to na Premiera czy Prezydenta sa obrazem kompletnej degrengolady zycia politycznego i wina lezy po obu stronach owej barykady, takze owi wyborcy co maja wybrac, ciag dalszy istniejacego stanu rzeczy czy rzeczywiscie cos nowego czego wlasciwie nie widac w zasiegu oczu w Polsce, chyba ze wybory owe odbeda sie juz po zejsciu z tego swiata obecnych glownych graczy w polityce w kraju, nie ma chyba nadziei na zmiane tego ohydnego stanu rzeczy dopoki obie strony nie zmienia swych poczynan i dotyczy to w przewazajacej czesci tego chorego z checi dorwania sie do wladzy Prezesa i Jego potakiwaczy z PiSu, dla mnie jest to partia , ktora zgodnie z wypowiedzia p.Jakubiak w wywiadzie przez p.Janke w tv.rp. powinna byc w efekcie owej miotly( nie twierdze ,ze p.Jakubiak to powiedziala ale powiedziala o miotle czyszczacej zycie polityczne w kraju) wymieciona ze sceny zycia politycznego w kraju, bowiem jest to partia destrukcyjna i niszczaca , a nie konstruktywnie budujaca cos nowego i lepszego w kraju, i tyle.
    Z powazaniem

  170. Kleofas pisze:

    2010-10-26 o godz. 21:01

    „typowe dla zasmarkanego polskiego zaszczanka”

    I niech ktos mi powie ze polski jezyk nie jest piekny…

    Slawomirski

  171. the mentor pisze:

    2010-10-26 o godz. 20:59

    W PRL bylo fajnie kazy mial pozytywny net worth bo oszczedzal w PKO i kazdy mial gdzie mieszkac.

    Po zaakceptowaniu tego zdania prosze spiknac sie ze zdziwiona celem rytualnego odspiewania Miedzynarodowki na grobie redaktora Rakowskiego.

    Slawomirski

  172. jasny gwint pisze:

    2010-10-26 o godz. 20:47

    ” za 10 lat to wszystko trafi szlag, padnie Euro i Dolar i tylko Chińczycy pozostaną nad powierzchnią”

    a leniwce we Francji strajkuja

    Slawomirski

  173. # Orca pisze: 2010-10-26 o godz. 21:21
    ==========================

    >>>Oczywiscie masz racje, Polarniku.>>>

    Szanowny Panie,

    Dziekuje za tytul ale nie zasluguje, choc tez zdarzylo mi sie zeglowac poza kolem polarnym.

    Byc moze dlatego moge docenic piekno tego rejsu ( napisalem przeciez: „Rejs niewatpliwie piekny…” ) tak samo jak Pan, a moze nawet bardziej. I bardzo im zazdroszcze…

    Ale po co podpinac do tego ideologie? .albo nawet, jak @Kleofas, honor Ojczyzny…(?)

    Faktem jest, ze lody w Arktyce ustepuja; chyba Pan slyszal… Co bylo niemozliwe za Franklina, i bardzo trudnum wyczynem za Amundsena, teraz wyczynem jest jakby nieporownanie mniejszym; sam Pan pisze ze w tym roku inny jacht tez przeszedl. Ile jeszcze? A czy za Amundsenem ruszyly turystyczne jachty?

    W tym roku tez przeplynal NWP nadmuchiwany ponton ( rigid inflatable ), wiec kajak pewnie juz niedlugo przed nami…To wcale nie umniejsza pieknej wyprawy…

    Pozdrawiam serdecznie.
    Za cynk dziekuje; linki odwiedze zzainteresowaniem.
    georges53

  174. Marek pisze:
    2010-10-26 o godz. 21:52

    Szanowny Panie Marku.
    Dziękuję za uwagi, z których widać, że się i spotykamy i rozmijamy i różnimy ale generalnie, sympatycznie odebrałem polemikę z Panem.
    Jest już nowe rozdanie u Gospodarza więc biegnę tam i pozdrawiam tymczasem,
    Nemer

  175. Teresa Stachurska pisze:
    2010-10-26 o godz. 23:11

    Zainteresowanym:

    http://czarnalolla.salon24.pl/243087,oswiadczenie-j-m-rymkiewicza

    Droga Pani Tereso, poczytałem – oniemiałem!
    Nie znającym radosnej poetyki Rymkiewicza, pozwolę sobie
    ją zaprezentować:

    „Do Jarosława Kaczyńskiego

    Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
    Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy

    Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
    Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

    Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
    Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu

    Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
    Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

    I znowu są dwie Polski – są dwa jej oblicza
    Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza

    Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
    A on wiedział – że tego nie wolno wybierać

    Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
    I ta którą w objęcia bierze car północy

    Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
    I ta druga – ta którą wiozą na lawecie

    Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
    Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana

    Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
    Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu

    Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
    I nikt na to pytanie za nas nie odpowie

    To co nas podzieliło – to się już nie sklei
    Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

    Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
    Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

    Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
    O to nas teraz pyta to spalone ciało

    I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
    Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie

    Milanówek, 19 kwietnia 2010 roku”

    Tyle cytatu. Porównywać siebie do Mandelsztama i Owidiusza… na boga!
    Trafił swój na swego! Przerost formy nad treścią wręcz kuriozalny!
    Za takie „peany (mam na myśli poziom i zawartość „poezji” w poezji)
    można zostać niedopuszczonym do matury!
    A ten się porównuje do Owidiusza!!!
    Świat zwariował!!!
    Rymkiewicz też!
    No to ja też, jak ten Owidiusz:

    „Ma tupecik, ten facecik,
    Chyba zgubił swój berecik.”

    Serdeczności i…

    Pozdro..wienia.

  176. Jak tu mówić o pojednaniu, zrozumieniu siebie przez dwie partie wywodzące się z tego samego pnia, skoro każdy z nich chce sam dominować i w pewnym momencie pokazać drugiemu gest kozakiewicza.
    Platworma obrała drogę spokojniejszą niż PiS, ale też nie w ciemię bici i potrafią nie źle dowalić. Na pogrzebie w Łodzi, podczas przemówień członków PiS w kościele zachowywali się prowokacyjnie, nawet w takim miejscu nie potrafili zachować powagi. Pretensje polityczne wylewały im się z dziubków jak woda z kałuży.Może się okazać że za kilka dni jakaś
    gazeta opisze wypowiedź najbliższych że oni widzieli to inaczej. I co powie
    Kaczyński i Wojciechowski – wędrowiec polityczny. W trójce wypowiadał się pos Błaszczak negatywnie o umowie gazowej z Rosją, z jego wypowiedzi wynikalo że nie potrzebnie podpisujemy ją bo mamy gaz łupkowy i gazoport. Czy z takimi ludzmi można się dogadać? Gdy by obie
    partie wysłać do opozycji to wówczas się zmówią i będą utrudniać temu
    trzeciemu,bo znowusz nie oni będą w czubie. Jak by na to nie patrzeć to jest nijak, scena polityczna zabetonowana państwowymi pieniędzmi, nowi
    nie mogą się przebić bo nie mają forsy i pomysłów.Ale może coś się zmieni, ktoś ten układ rozsadzi od wewnątrz a może wyborcy.
    Pozwólmy upływać czasowi,wybory tuż, tuż.

css.php