Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.10.2010
wtorek

Być albo nie być

26 października 2010, wtorek,

Wszystkie sondaże wskazują, że najlepszym lekarstwem na PiS jest spokój, nie dać się wyprowadzić z równowagi. W rankingu zaufania do polityków prowadzi Jerzy Buzek – uosobienie kultury i spokoju, elegancki, siwiutki Europejczyk, na drugim miejscu jest Komorowski (polityk równie spokojny, jego wypowiedzi nie zawsze są fortunne, ale nie są konfliktogenne), na trzecim miejscu jest nadzwyczaj spokojny Tusk. Największy elektorat negatywny ma niezmiennie Jarosław Kaczyński. Sytuacja wręcz wymarzona dla rządzących. Także w sondażach poparcia partyjnego, przewaga Platformy nad PIS jest wyraźna (48:26, w innym sondażu 39:27), ale rządzenie jest wyczerpujące i poparcie dla rządu stopniowo maleje.

Walka jest tak zacięta, jak gdyby obie partie szły łeb w łeb. Dlaczego? Bo idzie o władzę, a nie o żadne meritum. Zauważmy, że nawet znaczące decyzje, jak gotowość rządu do refundacji metody in vitro, mijają bez awantury, kampania samorządowa toczy się cieniu burzy o zamach w Łodzi i o „zamach” w Smoleńsku. Dzisiaj nikt już nie wierzy w pojednanie, ba, jeden z głównych rozgrywających, prezes Kaczyński, wezwał, aby nie wierzyć w żadne pojednanie.

Ponieważ różnice programowe pomiędzy oboma partiami są nieznaczne,(zwłaszcza w polityce wewnętrznej), żaden kompromis czy transakcja „coś za coś” nie są możliwe. Obie strony zmierzają do tego, by wyeliminować się wzajemnie z polityki. Nie uważam, żeby „prawda leżała po środku”, winą obarczam przede wszystkim PiS z prezesem na czele, chociaż nie mam złudzeń, że Platforma to również nie są niewiniątka (vide utrącenie Cimoszewicza w poprzednich wyborach prezydenckich). Nie bez racji Bronisław Łagowski pisze, że „w PO robią karierę cwaniacy, a w PIS raczej paranoicy”, ale sprawy tak się potoczyły, że Platforma może ocalić Polskę przed PiS, i tylko spokój może uratować Platformę.

Dlaczego jednak ten konflikt jest tak ostry? Bo jest bratobójczy. Bo różnice programowe są nieznaczne. Bo wreszcie… I tu warto powołać się na najnowszy felieton Bronisława Łagowskiego („Przegląd”), który zwraca uwagę, że obie główne partie przeszły przez tę samą szkołę politykowania, mają te same korzenie. „Opozycja antypeerelowska wychowała sama siebie w nastroju nienawiści, podejrzliwości i swoistym, moralistycznym i politycznym manicheizmie. Polityka dzieli się tylko na Dobro i na Zło. (…) Obecny patriotyzm polski konserwuje w swojej symbolice prawie wyłącznie uczucia negatywne jak złość, nienawiść, małoduszność”.

Najbardziej drańskie ustawy, jak CBA, IPN, dzika lustracja etc, pisze Łagowski, były uchwalone przez obie zwalczające się dziś partie. Odrzucając bezwzględnie wszystko, co było przed 1989 rokiem, utrwalono klimat odrzucania zamiast rozróżniania i porozumiewania się. Zaczęło się od podważania okrągłego stołu, a kończy się na podważaniu wszystkiego i wszystkich, z prezydentem i z premierem na czele. Wyraźnie mniej zaczadzona jest Platforma i stąd jej wysokie poparcie. Wszystkich zwolenników dogadywania się prezes wyciął w pień. Smutne jest to, że większość społeczeństwa nie wierzy w pojednanie i … ma rację. Dopóki wola społeczeństwa nie przejawi się w wyborach, dopóty będzie trwała obecna bezsensowna corrida. W jednym z najnowszych sondaży, SLD uzyskało ponad 19 proc. poparcia. Gdyby tak miało być naprawdę, to powstałaby szansa na koalicję centrolewicową PO-SLD i na nowe rozdanie. Byłoby to lepsze niż samodzielne rządy Platformy, bo władza absolutna demoralizuje absolutnie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 162

Dodaj komentarz »
  1. Na portalu Gazety Wyborczej ciekawy wywiad Agniszki Kublik z gen. Janickim – Szefem BOR – pt „Wariatów nie brakuje”. Utkwiło mi w pamięci stwierdzenie generała, że pracując od 24 lat w BOR nigdy nie miał doczynienia z takim paranoicznym napięciem społecznym. Jak twierdzi nigdy nie musieli angażować tylu ludzi i środków w ochronę establischmentu. Postuluje nawet wzmocnienie ochrony biur poselskich i parlamentu. Mam ograniczone zaufanie do deklaracji ludzi ze spec służb ale coś w tym jest, że tegoroczna polska jesień sprzyja politycznej paranoi. Wirusy szaleństwa najwyraźniej wyparły wirusy grypy. A w czwartek pogrzeb ofiary łódzkiego mordu – oczywiście już się zaczynają awantury. Czarno to widzę.
    Wywiad z szefem BOR pod linkiem
    http://wyborcza.pl/1,75478,8573367,BOR__Wariatow_nie_brakuje.html
    Pozdrawiam

  2. Czy Bronisław Łagowski kusi się również o analizę karier robionych w SLD ?

    Och, jak to łatwo być mentorem opozycji drugiego rzędu i mądrzyć się na temat innych ! Łagowski zdaje się zapominać, że gdyby rzeczywiście opozycja „antypeerelowska wychowała sama siebie w nastroju nienawiści, podejrzliwości i swoistym, moralistycznym i politycznym manicheizmie, i podzieliła świat tylko na Dobro i na Zło, to nie doszło by do żadnego Okrągłego Stołu, a większość bywszych lub obecnych gwiazd SdRP i SLD zostałaby głęboko pod czerwoną kreską, mając stosowny zakaz uczestnictwa w życiu publicznym. Tacy panowie jak Jaskiernia czy Szmajdziński prowadziliby warzywniaki, a nie resorty sprawiedliwości czy obronności w tej jakoby manicheistycznej rzeczywistości opisanej przez Łagowskiego.

    Nawet jeśli w opisie zaproponowanym przez Łagowskiego jest jakaś część prawdy, to rozciąganie swego rozumowania na wszystkich poprzez używanie ogólnika opozycja antypeerelowska stanowi poważne nadużycie i manipulację, być może świadomą, gdyż dającą niedwuznacznie do zrozumienia, że ci, którzy w opozycji antypeerelowskiej nie byli, nie wychowali samych siebie w nastroju nienawiści, podejrzliwości i swoistym, moralistycznym i politycznym manicheizmie, co sromotnie mija się z prawdą w odniesieniu do wielu propeerelowskich pogrobowców, jakich widać choćby i na tym blogu, o „wychowawcach” ówczesnego społeczeństwa nie wspominając

    Problem polskiej lewicy to właśnie brak zdrowej szkoły myśli politycznej, a więc dlatego tacy mędrcy jak Łagowski karmią zdezorientowany, rozbity i osierocony elektorat lewicowy swymi mądrościami. Elektorat, który zasługuje na znacznie więcej. Biorąc po uwagę jakość tych mądrości (patrz obserwacje wyżej) należy przyjąć za Łagowskim, że lewica polska pierwszej i drugiej dekady tego wieku również zaczęła wychowywać sama siebie.

    Pozdrawiam

  3. Profesor Łagowski trafnie przewiduje i dobrze radzi. Zaperzył się po I turą, której zwycięzcą obwołano Napieralskiego i poczęto spekulować o koalicji PO-SLD, piętrowe wywody i akademickie hipotezy podał w „Przeglądzie” przeciwko jakiejkolwiek współpracy z Platformą, a głosowanie na Komorowskiego stanowczo wykluczył. Efekt w II turze – 4/5 wyborców Napieralskiego oddało głos na kandydata PO.

    Kolejny raz trafia Łagowski w sedno. Cwaniaki robiące karierę w PO to Tusk, Buzek, Komorowski, Gronkiewicz-Waltz, Schetyna, Rostowski, Kopacz, a ci co nie zrobili kariery – nie wiem, najuczciwsi z uczciwych to Rokita, Olechowski, Gilowska, Chlebowski, Drzewiecki. Przeczytawszy wpis redaktora Passenta można zawołać – Cwaniaki, tylko spokój może was uratować.

    Ten wpis ma formę ronda. Najpierw teza wyciągnięta z Łagowskiego, o tym jakie mikre są różnice programowe na osi POPiS, a potem lecą dowody: opozycja antypeerelowska dzieli na Dobro i Zło, dominują uczucia złości , małoduszności, nienawiści … oraz spokój.
    I znów: CBA, IPN, dzika lustracja, podważania okrągłego stołu, odrzucanie bezwzględnie wszystkiego … i prezydent Komorowski na Konkursie Piosenek Osieckiej.

    „Dzisiaj już nikt nie wierzy w pojednanie” – pada teza, w którą ja nie wierzę, ileż to razy zawierzano Kaczyńskiemu. Nie wierzyłem w pojednanie przed poprzednimi wyborami, w roku 2005, a już wydarzenia po nich, negocjacje koalicyjne Kaczyńskiego na kilka frontów, w tym z Rydzykiem, wykręcanie kończyń Tuskowi – wszelkie wątpliwości, bo przecież nie nadzieje, się rozwiały. Ale zapewne znajdą się ludzie, którzy Kaczyńskiemu są w stanie uwierzyć.

    I jeszcze to kółeczko, Łagowski miesza Platformę z błotem, a Passent konkluduje – jest „szansa na koalicję centrolewicową PO-SLD i na nowe rozdanie”, bo PO samodzielnie rządząc się zdemoralizuje. Spokojnie, panie Passent, jeszcze poczekajmy kilkanaście miesięcy, gdzie się Panu spieszy?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do @Orca
    =======

    moja odpowiedz na poprzedniej stronie. Pozdrawiam.
    Georges53.

  6. Slawomirski pisze: 2010-10-26 o godz. 20:54 (poprzednia strona )
    ==========================

    >>>georges53 pisze:2010-10-26 o godz. 19:14

    Prosze pisac na temat.Tematem jest Polska.
    >>>

    Jak zwykle. piekny unik!

    Dla ulatwienia podaje jaka byla mysl przewodnia mojego wpisu 19:14…

    MYSL PRZEWODNIA:
    ===============
    Jesli cos jest dobre w angielskiej demokracji, to dlaczego nie komunistycznej dyktaturze..(?)

    … mozna siegnac dalej…
    … albo w carskim zaborze ( rusyfikacja )
    … albo w pruskim ( germanizacja, Wrzesnia itd. )…

  7. „w PO robią karierę cwaniacy, a w PIS raczej paranoicy”,

    Swietnie panie redaktorze.
    A kto robil kariere w TPPR albo Polityce?

    Czy nie jest panu wstyd grac role mentora?

    Czy nie widzi pan roznicy miedzy obecnym demokratycznym systemem a totalitarnym ktorem pan tak wdziecznie sluzyl?

    Nie ma zgody na Wielkie Zamazywanie redaktorze Passent.

    Slawomirski

  8. „Najbardziej drańskie ustawy, jak CBA, IPN, dzika lustracja”

    Bawi mnie pan dzisiaj swoimi opiniami.
    Chyba bede mial problemy z zasnieciem.

    Prosze sie samozlustrowac w wolnej Polsce redaktorze Passent nikt panu tego nie broni. Chce pan cywilizowanej lustracji ma ja pan teraz u siebie w kraju.

    Co za fontanna hipokryzji.

    Czu Panstwa to nie bulwersuje?

    Slawomirski

  9. „Smutne jest to, że większość społeczeństwa nie wierzy w pojednanie i … ma rację.”

    Prozac dla autora.

    Slawomirski

  10. Ja nie chcę żadnej koalicji – ja chcę, aby w końcu jedna partia z absolutną większością rządziła przez te parę lat, bez żadnych zgniłych kompromisów, wzajemnego zwalania winy itp.

  11. wreszcie ktos na powaznie obnazyl mialkosc wywodow prof.Lagowskiego – a uczynil to osobiscie (i prawdopodobnie na trzezwo) pan Jacobsky. Doszlo przy okazji do ujawnienia smutnej prawdy, ze tenze pan Jacobsky martwi sie o lewice bardziej, niz sama lewica. Podobne zmartwienie objawiaja od czasu do czasu niektorzy prawicowi politycy i publicysci – a zatem jest nadzieja, ze lewica dzieki nim nigdy nie zginie i dopoki zyje pan Jacobsky.

  12. …no i warto zauwazyc, ze wzorem dawnego rzadu Chinskiej Republiki Ludowej, pan Slawomirski wydal 547 powazne ostrzezenie pod adresem TPPR.

  13. Zgoda, najlepszą odpowiedzią na szaleństwo jest spokój – dopóki szaleniec nie zacznie podpalać domu, w którym mieszkamy. A nasz dom już się tli. Już daje się wyczuć woń spalenizny. Płomień jeszcze nie buchnął, jeszcze nie złapał „cugu”, ale to już niedługo… Łódzkie zabójstwo jest zapowiedzią tego, co może się wydarzyć i na co liczy szaleniec. Wydaje się, jakby Los sam wsuwał mu asy do rękawa. Nie, nie głoszę kolejnej teorii spiskowej, ale bieg wydarzeń sprzyja podpalaczom. Trzeba szykować sikawki. Najpierw gasić, potem leczyć. Gasić skutecznie i leczyć psychiatrycznie.
    A jeśli chodzi o zaufanie do polityków, to ja do Jerzego Buzka nie mam go za grosz. Ciągle pamiętam jego cztery niewydarzone reformy, w tym najbzdurniejszą – administracyjną, zrobioną wbrew zdrowemu rozsądkowi tylko po to, żeby było inaczej (no i żeby przygotować nowe stołki dla kolesiów). I to, że ostatnim ruchem jego rządu było kilkakrotne podniesienie wysokości opłat skarbowych.
    Zgoda, zbliżające się wybory będą oznaczały konieczność wyboru między cwaniakiem i szaleńcem. Ale ja już nie chcę takiego wyboru. Czas obu tym post-styropianowym towarzystwom wzajemnej nienawiści „pogonić kota”. Może kota-Palikota?

  14. O przemyśleniach Łagowskiego pisałem lub używałem jego określeń kilka razy przy poprzednim felietonie. Dobrze, że Redaktor nawiązał to tych mądrych myśli Profesora po kilku dniach. Nożyce zadźwięczały natychmiast, gdy mędrcy z zapluskwionej Kanady wylali swoje chorobliwo-nostalgiczne obsesje.

  15. Panie Danielu, czemu pan pisze: władza absolutna? Władzę absolutną to miał Ludwik XIV, władzę prawie absolutną sprawowali I-si sekretarze PZPR. Wiem, że to ładnie brzmi, tak dramatycznie i jednoznacznie – ale czy dziennikarz tak doświadczony i takiego formatu jak Pan, musi sięgać po taką demagogię? PO jest partią pro-państwową, premier twardo stoi na ziemi, szanuje demokrację i nie ma zapędów na „cysorza” – jeśli już, to takie tendencje widzę raczej u jego politycznego oponenta. Ale nawet gdyby (nie daj Boże!) JK wygrał wybory, to o władzy absolutnej mógłby sobie najwyżej pomarzyć.

  16. Warto przypominać czy wręcz wyjaśniać polskiej społeczności, że choć owe dwa dominujące dziś w Polsce nurty polityczne (liberalny i solidarnego państwa) wyszły z jednego pnia (solidarnego buntu przeciwko PRL), nie mogą do niego wrócić. „Liberalis” oznacza „wolnościowy”, co w polityce państwa ma sprowadzać się do stworzenia możliwie największej tolerancji dla swobodnych poczynań jednostek na każdej niwie życia. Solidarność natomiast (zjawisko często szlachetne, np. w dążeniu do przestrzegania praw człowieka) bywa niebezpieczna w usilnym dążeniu do celów złych, a nawet i z założenia dobrych ale obarczonych ryzykiem groźnych reperkusji (vide „wściekła” lustracja czy polowanie na „agentów”). Liberalny nurt z „Platformą Obywatelską” proponuje polskiemu społeczeństwu spokojny wielokulturowy rozwój. Nurt solidarnego państwa z„Prawem i Sprawiedliwością” ma aspiracje wielkomocarstwowe (anachroniczne i niebezpieczne dla polskiej polityki zagranicznej), cechuje się nietolerancyjnością wobec ateizmu i religii niekatolickich, ma ambicje „porządkowania” państwa ulegając w tym„dziele” tzw. teoriom spiskowym i ocierając się o faszystowskie wzorce (m.in.manifestacje z pochodniami). W jednym i drugim nurcie nie przeważa wyraźnie żadna warstwa społeczna, natomiast wśród liberałów więcej jest inteligenckości niż u „solidarnościowców”. Tak więc do różnic ideowych dochodzi antyinteligencki kompleks większości pisowców. Absolutnie zgadzam się z Panem, że najpozytywniejszy wariant struktury parlamentu po wyborach’2011 to koalicja PO-SLD na szczycie i mizerna reszta niżej.

  17. no coz, trafne opinie autora – jest jasne , ze w kazdym przypadku mamy do wyboru albo dzume, albo cholere, spadku mentalnosci posowieckiej-na zasadzie tera my u waaaadzy-bo nam sie nalezy. Nalezy siem, za swiatowe obalenie komunizmu. Jakkolwiek to smiesznie brzmi, ci ludzie naprawde uwazaja, ze dokonala sie zmiana tych olgarchii, ktore maja prawo zaczadzac sie narkotykiem waaaadzy.
    Popatrzmy na zyciorysy naszych notabli, czy sa jakis sposob wybitni, chociaz na wikipedia 80% zyciorysu zajmuje podziemie, gazetki, spanie na styropianie ? Jakos wszyscy przezyli ten okropny okres komuny, pokonczli w wiekszosci elitarne na tamte uczelnie, odbierali tytuly profesorskie, doktorskie z rak sekretarzy PZPR i tak drapali sie pokoleniowo z robotniczo-chlopskiego awansu spolecznego. Kim byliby dzsiaj ci ludzie, gdyby honorowo zrzekli sie tytulow nadanych przez rezym komunistyczny ? Co robilby dzsiaj ten i ow, gdyb nie zawod polityka ?
    Zawod podle oplacany, ale przeciez dla wielu nieudacznikow zyciowych -nie zdajacych egzaminu zycia na wolnym rynku samodzielnego utrzymania – wydaje sie rajem i jedyna recepta na latwe, nieskomplikowane zycie. Polityk nie wstaje o 5 rano, nie martwi sie o bezrobocie – no i co tu duzo paplac – Polska stoi w zakresie korupcji na poziomie Botswany. Szansa na swoje 5 minut zyciowe, aby zasluzyc sie obcym krajom, czy koncernom ?
    Co tacy ludzie moga zmienic w skali makro, gdy sa nieporadni w skali miro ? Nie mowiac ju o piosenkarzach, ornitologach, teologicznych historykach i wielu nieproduktywnych branzach podczepionych do waaaaadzy ?
    Kim bylby dzsiaj pan Kaczynski, czy pan Tusk – gdyby nie poliyka ?
    Moim zdaniem, nie bedzie zadnej grawitacyjnej zamiany, gdy w waaadze beda wybierani ludzie biedni – trakujacy ja od wyborow do wyborow, umieszczanych na pierwszych miejscach list z posowieckiego klucza partyjnegp – z obecnego awansu spolecznego. To nie zalezy od martwego tworu jakim jest tzw. polityka -ale od ludzi, wyborcow – byc moze lepiej jest czasami postawic krzyzyk wyborczy na ostatnim kandydacie na liscie, jak na klownie i ornitologu z gornj polki.
    Waaadza dziala jako narkotyk, szczegolnie dla ludzi z wielkimi kompleksami pochodzenia, trudno porostu potem odspawac ryje od zloba – jak widac leje sie krew, agresja, cale polskie genetyczne pieklo. I tak juz prawdopodobnie pozostanie, na dlugo i zadne recepty tu nie pomoga -poprostu brak potencjalu ludzkiego, aby ogarnac ten kraj -dryfujacy jak kra na morzu w okolicach grenlandii.

  18. Jak sie tak dobrze zastanowic, to mimo roznych zawirowan
    nie jest tak zle, jak sie niektorym wydaje.
    Alternatywa dla PO jest PiS.
    Alternatywa dla PiS jest PO.
    A pogrobowcy KPP moga sobie stac z boczku i biadolic.
    Tzw. „konflikt” miedzy PO a PiS okazal sie calkiem niezla recepta
    na wyautowanie „lewicy”.
    Alternatywa dla „lewicy” polega na tym, ze albo zostanie zarabana
    siekiera przez PiS albo uduszona w bialych rekawiczkach przez PO.

  19. telegraphic observer pisze:
    2010-10-27 o godz. 04:04

    „…Cwaniaki robiące karierę w PO to Tusk, Buzek, Komorowski, Gronkiewicz-Waltz, Schetyna, Rostowski, Kopacz, a ci co nie zrobili kariery – nie wiem, najuczciwsi z uczciwych to Rokita, Olechowski, Gilowska, Chlebowski, Drzewiecki…”

    Mógłbym się zgodzić na listę „cwaniaków”, ale trudno mi uwierzyć w drugą listę – tych „aniołków”. Nie zapomnę zachowania Rokity w samolocie Lufthansy i jego buńczuczne wypowiedzi bohatera, będącego w konflikcie z panią Merkel już po powrocie do kraju, a konszachty innych na cmentarzach zamiast składania wieńców też nie najlepiej świadczą o przesadnej uczciwości. Mam tylko uznanie dla Mira D., bo jego ocena „dzikości” kraju jest absolutnie poprawna.

  20. Dlaczego „ocalić Polskę przed PiS”? Po co nadmuchiwać te hiperbole? Partia Kaczyńskiego straciła całą władzę. Jedyne co jej zostało to uwaga mediów dla swoich groteskowych wybryków. Nie ma szans wygrać samorządowych i bardzo marne na parlamentarne.

    Lepiej, gdy dwie prawicowe partie, które całkowicie zdominowały scenę były w klinczu niż, gdyby jedna miała całkowitą swobodę.

  21. Sytuację w Polsce można w prosty sposób ustabilizować.
    Wystarczy usunąć Prezesika a PiS, mimo osób które teraz przy Kaczyńskim są zwykłymi zakałami (Brudziński, Błaszczak, Kempa,
    Ziobro etc.), na pewno wyciszy swój kurs „na wojenkę”.
    Proszę zwrócić uwagę że wszystkie gesty, wszystkie hasła i zarzuty pochodzą zawsze z jednego żródła – od Jarkacza.
    Wszyscy inni to „podwykonawcy” zmuszeni do posłuchu przez dyktatora
    jemu tylko wiadomymi sposobami (teczki?, obiecanki?).
    W obliczu rychłego obalenia dyktatury Kaczyńskiego, nawet taki cynik i
    karierowicz jak Kurski, jakby zwolnił „obroty” czując nadchodzący krach
    Prezesika .
    Podejrzewam, że w najbliższym czasie, instynkt samozachowawczy
    weżmie górę w większości umysłów PiSowskich posłów i dojdzie do
    wewnętrznego puczu w tej partii. Pamiętajmy że za każdym posłem PiS
    stoi określony elektorat, który głosując na niego kiedyś, oczekuje dzisiaj
    konkretnych efektów. Zamiast tych oczekiwanych jest mu serwowana
    nadrzędna „wyprawa krzyżowa” Jarkacza przeciwko Państwu.
    Elektorat PiSu jest po pierwsze zmęczony tym stanem rzeczy, po drugie
    widzi dokładnie że partia na którą oddali głos, nie załatwia ich interesów.
    A oni wiedzą że powinna.
    Pewnie będzie jeszcze kilka rozrób pod dyktando i za przyzwoleniem
    Jarkacza (moje typy to: 28.10.2010, 01.11.2010 i 10.11.2010), ale mimo
    ich ewentualnego rykoszetu, godziny Prezesika są policzone.
    Mimo ze nie cierpię tej partii, nie wierzę aby twardy trzon PiSu dopuścił
    do jej rozwiązania. Oznaczałoby to utratę jakże intratnych stanowisk i
    przywilejów, a na to trzeba by mieć mentalność kamikadze, o co nikogo
    w PiSie nie podejrzewam (vide Waszczykowski i jego tchórzliwe błaganie).
    Oznaczałoby to też ewentualną odpowiedzialność karną przed polskimi
    sądami, a tego nikt nie lubi.
    Jest jeszcze trzeci aspekt ratowania PiSu. Ten trzeci aspekt to młodzi.
    Żaden z tzw. młodych w kierownictwie PiSu nie myśli tak jak Jarkacz.
    O to mogę się założyć.
    Młodzi myślą kategoriami pokolenia następującego po pokoleniu
    zstępującym. To do nich już niebawem będzie należał sklepik z warzywami
    PiSu, no i jak to w sklepie bilanse muszą się zgadzać, a już na pewno
    nie można pozwolić sobie na manko!
    Jak to w sklepie: jest popyt, jest podaż, dużo zależy od atrakcyjności
    towaru, jego jakości ale też i uprzejmej obsługi klienta przez personel.
    Tymi kategoriami myślą młodzi, głodni sukcesów i materialnej nirwany!
    To właśnie oni, ku mojemu zmartwieni, uratują PiS przed totalną
    zagładą. Uratują bo muszą!
    Na zakończenie przytoczę krótką myśl „Byka” z NŚ:

    „Z reguły burzycielami zastanego porządku bywali młodzi,ale pod tym
    względem nie byłbym zbytnim optymistą. Dzisiejszym kultom daleko do
    szerokich horyzontów czy choćby poszukiwania nowego stylu bycia i życia,
    jak niegdysiejsze dzieci-kwiaty.
    Obecne dzieci-szczury nie rokują nadziei. Nie widzę ratunku w kościele,
    coraz bardziej oddalającym się z jednej strony od Boga,
    z drugiej – od człowieka.”

    A więc nie grozi nam rewolucyjny przewrót. Nie grozi przewartościowanie
    wszelkich wartości. Spoko!
    Dzieci-szczury się o to postarają!
    One będą walczyć zębami i pazurami o ciepełko i stabilizację „Nory”.
    Bo tylko o to im chodzi.

    Pozdro…wienia.

  22. Praga caput…

    Okazuje sie, ze nie zlota, lecz czerwona, scislej mowiac byla czerwona Praga jest najciekawszym miejscem w stolicy Czech. Powtarzane za przewodnikiem dotychczas aktualne atrybuty, traca zupelnie sens. Dlatego dziwilem sie wpisom turystow z blogosfery. Otoz szare, robotnicze “przedmiescie” staje sie centrum zainteresowania nie tylko dla turystow. Trzecia dzielnica staje sie dzielnica pierwsza. Pierwsza nie tylko w ilosci Pubow. Najbardziej znana knajpa w dzielnicy wspolczesnej praskiej cyganerii Zizkov, jest lokal “U wystrzelonego oka/Pod wystrzelonym okiem”. Dobre czeskie piwo oraz zwyczaje okupujacych lokale powoduja, ze malo pozostaje zapisow po owych pobytach (prosze traktowac pijanstwo jako anegdote). Warto jednak zapamietac artyste Martina Velieka, ktory “zagospodarowal” sciany niektorych domow Zizkov karykaturalnymi scenami wojen husyckich. Postac z owych czasow gorujaca obecnie jako pomnik nad dzielnica nadala jej swoje imie w obszarze na wschod od Dworca Glownego. Zizkov , przed 89 chroniacy lokatorow z czerwona ksiazeczka partyjna byl od zawsze szary, dewitalizujacy sie, przede wszystkim brudny: Byla to jednak dzielnica tania, interesujaca dla artystow. Oni jako pierwsi zasiedlili ponownie opuszczana szara dzielnice robotnicza. Szybko wyrastaly galerie, kwiarnie, kluby. Warta nadmienienia jest kawiarnia Pavlac z najlepszymi nalesnikami w Pradze. Artysci jako czesc populacji naplywowej zasiedlaja Zizkow, przyciagani antyromanycznoscia miejsca. Scena na Zizkov odrzuca bowiem cukierkowo-zlota romantycznosc (dla turystow) pozostalej czesci miasta. Waznymi postaciami nowej sceny sa Jaroslav Rudi oraz Jaromir Svejdik. Poza literatami mnoza sienowe galerie mieszczace dziela “mlodej sztuki”. Odwiedzenie bylej “Stacji Higienicznej” ze starymi kafelkami, kranami staje sie niejako koniecznoscia, aby wogole zrozumiec “mloda Prage”, znacznie oddalona od Pragi Zlotej. Ciekawe sa nowe butiki, oczywiscie Vintage. Do zrozumienia nowego genius loci przyczyniaja sie filmy pokazywane w kinie Aero. W kazdy wtorek rano odbywa sie pokaz filmow w ramach “Baby Bio” dla mlodych rodzin, matek, ojcow z dzieciecymi wozkami. Problemem staje sie wysokosc czynszow, bo popyt na nie stale rosnie. Przekraczaja one ceny mieszkan srodmiejskiej Wwy. Calkowicie zachowana struktura podmiejsko-miejska jest od kilku lat intensywnie rewitalizowana. Nowe Lofts przyciagaja rzesze lepiej zarabiajacych, ktorzy nie wypieraja artystow malarzy, specjalistow od reklamy, pisarzy, historykow sztuki. Otwieraja oni poniekad nowy rynek dla sztuki alternatywnej. Zizkov ma ledwie dostrzegalny w pierwszy kontakcie szarm Montmartru z przed lat (dzisiejszego Montmatrtu nikomu nie polecam, chybaq ze pare uliczek poza samym placem). Rustykalna restauracja w Hotelu Victor zaprasza na proste jedzenie i koncerty jazzowe. Smakosze o mniej rustykalnym podniebieniu odwiedzaja”Tanczacy dom” zwany rowniez “Ginger i Fred”, jakze kontrastujacy z wieza telewizyjna. Wieza zbudowana przez bylych pryncypalow Pragi na zydowskich grobach. Pobliski cmentarz przy Olsanke Namesti jest najwiekszy w miescie. Polozony obok stacji metra Flora jest miejscem pelnym melancholii, w ktorym jedyna wyraznie wydeptana droga prowadzi do grobu Kafki. Teatr w stylu Art-Deco z roku 1927 oraz miesczacy sie w nim klub przyciagaja milosnikow dobrej muzyki. Dzielnica obok, Vinohrady z calkowicie rewitalizowana secesyjna architektura jest uzupelniajacym kontrastem do Zizkov, dzielnicy pamietajacej jeszcze jej robotnicza przeszlosc. Dzielnicy heterogennej, multikulturalnej. Wartej odwiedzenia oraz marszu w kierunku dzielnicy oznaczonej numerem dwa. Obie dzielnice polozone sa niedaleko centrum Pragi.
    Praga caput regni…
    ET

  23. do
    Maryna pisze:

    2010-10-27 o godz. 09:47

    Bardzo ciekawy wpis; nic dodajc, nic ujac.
    ET

  24. Nasz Gospodarz podkreslił – >>Nie bez racji Bronisław Łagowski pisze, że „w PO robią karierę cwaniacy, a w PIS raczej paranoicy” >> – czym nie pozwala mi uciec od skojarzenia, że zarówno PO jak i PiS, to partie koprofagów, które pchają swoje kulki lepione w jednym przypadku z „paranoi” wydalanej przez politycznego przeciwnika a w drugim z pochodnych „cwancykowania” pijarowskiego.

    Spoiwem do budowania politycznych kulek gnoju, które sobie toczą za naszym przyzwoleniem, to właśnie wspominane np. CBA i IPN.

    Pisze Gospodarz – „ale sprawy tak się potoczyły, że Platforma może ocalić Polskę przed PiS” – znaczy spychając kulkę PiS na trasę lemingów? Wtedy zostanie z własną polityczną kulką ulepioną z „paranoi”, która się rozpadnie i PO czeka śmierć głodowa, bo przecież już tym nawozem ani sami się nie nakarmią, ani ich pomiot (Palikot i s-ka).

    Dalej mamy w tekście red. Passenta – „Smutne jest to, że większość społeczeństwa nie wierzy w pojednanie i … ma rację.”

    Tak jest, nie ma co kombinować z tym pojednaniem, bo wyjdzie jak w artykule u konkurencji :
    http://wprost.pl/ar/215204/W-Afryce-lepiej-nie-spacerowac-z-bananem-w-reku/ z sentencją :
    „Kto w Afryce spaceruje sobie z bananem w ręku, nie powinien się dziwić, że zaatakują go dzikie małpy – uznał we wtorek sędzia …”.

  25. Aby zginac, nalezaloby sie narodzic; tyczy to rowniez siennej lewicy. Dlatego proba krytyki Jacobsky’ego przez sienna, lewitujaca lewicowo jest niedorzeczna.
    ET

  26. A ja mam dosc wybory miedzy Post-Solidarnoscia (PiS, PO) i Post-Komuna (SLD, PSL). Czas dac szanse czemus nowemu pokoleniu, nieuwiazanego w „antyczne spory”. Mam rowniez dosc na glosowanie na anty-PiSy z PO i Napieralskiego, ktory jest plastikowy.

    Chce poprzec cos nowego, laickiego i nie post-komunistycznego, jesli taka alternatywa sie pojawi. A wydaje sie nia Palikot. Tym bardziej, ze „market access” do polityki wydaje sie zamurowany przez sybsydia partyjne i partyjne media publiczne, co nie oddaje sensu pluralizmu.

    Nie przeceniajmy potencjalu PO, zreszta nie musi miec pelni wladzy, wystarczy, ze wejdzie w koalicje nie z PiSem.

  27. Teresa Stachurska pisze:
    2010-10-26 o godz. 23:11

    Zainteresowanym:

    http://czarnalolla.salon24.pl/243087,oswiadczenie-j-m-rymkiewicza

    Droga Pani Tereso, poczytałem – oniemiałem!
    Nie znającym radosnej poetyki Rymkiewicza, pozwolę sobie
    ją zaprezentować:

    “Do Jarosława Kaczyńskiego

    Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
    Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy

    Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
    Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

    Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
    Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu

    Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
    Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

    I znowu są dwie Polski – są dwa jej oblicza
    Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza

    Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
    A on wiedział – że tego nie wolno wybierać

    Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
    I ta którą w objęcia bierze car północy

    Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
    I ta druga – ta którą wiozą na lawecie

    Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
    Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana

    Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
    Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu

    Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
    I nikt na to pytanie za nas nie odpowie

    To co nas podzieliło – to się już nie sklei
    Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

    Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
    Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

    Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
    O to nas teraz pyta to spalone ciało

    I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
    Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie

    Milanówek, 19 kwietnia 2010 roku”

    Tyle cytatu. Porównywać siebie do Mandelsztama i Owidiusza… na boga!
    Trafił swój na swego! Przerost formy nad treścią wręcz kuriozalny!
    Za takie “peany (mam na myśli poziom i zawartość “poezji” w poezji)
    można zostać niedopuszczonym do matury!
    A ten się porównuje do Owidiusza!!!
    Świat zwariował!!!
    Rymkiewicz też!

    No to ja też, jak ten Owidiusz:

    “Ma tupecik, ten facecik,
    Chyba zgubił swój berecik.”

    Serdeczności i…

    Pozdro..wienia.

  28. cytat: „Najbardziej drańskie ustawy, jak CBA, IPN, dzika lustracja etc, pisze Łagowski, były uchwalone przez obie zwalczające się dziś partie.”

    I dlatego nie oddam już głosu na PO (oraz – co oczywiste – na PiS).

  29. cytat: “Najbardziej drańskie ustawy, jak CBA, IPN, dzika lustracja etc, pisze Łagowski, były uchwalone przez obie zwalczające się dziś partie.”

    I dlatego nie oddam już głosu na PO (oraz – co oczywiste – na PiS).

    Dość już mnożenia urzędników i trwonienia pieniędzy z naszych podatków na pier..ły (z góry przepraszam za dosadne słowo).

  30. Ja też uważam, że analizy (i to w b.wielu sprawach gdyż czytam go od dawna) i komentarze Łagowskiego są niezwykle twórcze i mądre, a przede wszystkim – realistyczne. A to w mistycznym klimacie i „nadmuchanej” różnymi ekstazami, duchami przeszłości, historii etc. polskiej atmosferze życia publicznego jest nader potrzebne.

    Jestem rozczarowany słowami Jacobsky’ego mówiącymi o kwalifikacjach Jaskierni i Szmajdzińskiego jako jedynie do „prowadzenia warzywniaków”. Myślałem Kanadyjczyku, że jesteś b.racjonalny i wyważony w osądach. I że emocje i zaszłości osobiste (czyli nienawiść, pogarda czy nawet niechęć do poprzedniego ustroju) nie przenoszą się u Ciebie na „ludzi ustroju”. Bo to jest właśnie racjonalizm, chłodna kalkulacja realistyczna mające służyć temu społeczeństwu. To tak jak mówił Jan XXIII (w słynnej, epokowej encyklice pt. Pacem in terris): należy odróżniać zawsze „błędy od ludzi”. Bo jeśli człowiek jest miarą wszechrzeczy to jak to powiedzenie rozumieć praktycznie ? Człowiek jako indywiduum…… Każdy człowiek.
    W tych zacytowanych słowach Jacobsky’ego egzemplifikuje się właśnie geneza tej pogardy do wszystkiego co związane z PRL-em. I ta pogarda wygenerowała dzisiejszą sytuację w naszym krajowym życiu publicznym. PRL-owcy są a priori gorsi, mają mniej praw, muszą stać ciągle w kącie i przepraszać. Drogi Jacobsky -Twój zaprezentowany we wpisie z dn. 26.10.2010. h: 2.42. schalgwort niczym w zasadzie się nie różni od powiedzenia E.Milewicz „że lewicy mniej wolno” (czyli jej zwolennikom i sympatykom również). A w demokracji jest tak jak w przyrodzie (zasada izostazji) – jeśli komuś można mniej, to innemu można więcej. To z takiego patrzenia za rzeczywistość wyrosły „demony” PiS-u, LPR-u a i poniekąd Samoobrony (aktualnie reprezentowane już tylko przez koterie Pana Prezesa JarKacza).
    I jeszcze jedno – myślałem, że Jacobsky potrafisz stanąć ponad swe urazy i emocje: reprezentowałeś (wg mnie) blogowy: spokój, rozwagę i koncyliarność (mimo utarczek z „jasnym gwintem” czy „mentorem”). Teraz widzę że i dla mnie (gdybyś mógł decydować o sytuacji w Polsce) przygotowałby pewnie „warzywniak”, albo „zbieranie butelek czy makulatury po śmietnikach” (z oczywistym odcięciem od „internetu” abym nie psuł dyskusji na blogach „Polityki” komunistycznie brzmiącymi miazmatami). To logiczny ciąg myślenia z Twego Jacobsky wpisu – bardzo Ci Kanadyjczyku dziękuję za szczerość – zawiodłem się i jest mi po prostu przykro.
    J.Urban napisał kiedyś że „solidaruchów najbardziej boli to, że po ’89 roku oczekiwali iż on – jako Jerzy U. – będzie żebrakiem i klientem pomocy społecznej”. Jednak się nie udało – J.Urban jest na tyle inteligentnym, sprawnym i merytorycznie przygotowanym dziennikarzem/publicystą, iż doskonale dał sobie radę „na wolnym rynku”. Często o wiele lepiej niż zasłużeni „styropianowcy”.
    Mimo tego „postawienia do kata” pozdrawiam Cię Jacobsky w imię właśnie koncyliarności i dialogu (choć w tym dyskursie nie powinno być żadnego „wyższego” i „lepszego” bo wtedy dialog przemienia się w misję, monolog czy pouczania którejś ze stron).
    WODNIK53

  31. Szanowny Pan Passent ma pamięć dobrą ale krótką i wybiórczą.

    A wystarczy przypomnieć atmosferę rządów SLD i Leszka M. Te ciągłe awantury, podejrzenia, afery i kłótnie. Może by przypomnieć sławną historię tureckiego wesołego miasteczka i lotniska prawie za granicą. W bezczelności i cynizmie dorównuje to wczesnej fazie kaczyzmu. Czym Pan Nikolski różnił się od Kurskiego? Większą kulturą osobistą w formie ale w treści – niczym. Czy wszyscy już zapomnieli arogancję Panów z SLD u władzy? Ich nastawienie: Mamy was w d.. bo my rządzimy a wy możecie sobie szczekać.

    Przecież atmosfera wyborów 2005 była taka sama jak dziś: Wszystko jedno na kogo aby tylko przeciw SLD. PiS był bardziej przeciw i dlatego wygrał.

    Jeśli ktoś powie, że wtedy było łagodniej: Tak, ale nic nie stoi w miejscu. Formy dialogu ulegają ewolucji i zwykle się radykalizują. Dzisiejsza sytuacja to tylko dalszy ciąg i konsekwencja tego, co zapoczątkowało tamto SDKPiL (czy jak im tam było?) i, po cichutku, pr.Kwaśniewski. Pamiętam cyrk sejmowy z 600 poprawek czy dr. Łapińskiego zasłużonego w utrudnianiu życia obywatelom. Nawet dzisiejsze 17 Województwo PiS jest przecież tylko odblask awantur SLD o to samo.

    Szczęśliwi ubodzy pamięcią.

  32. merc pisze:
    2010-10-27 o godz. 09:58
    „Kim bylby dzsiaj pan Kaczynski, czy pan Tusk – gdyby nie poliyka ?”

    Obydwaj swietnie by sobie poradzili na wolnym rynku. Obydwaj maja znakomite kwalifikacje. Kapitalisci by sie bili i przebijali zeby obu zatrudnic. To przeciez oczywiste. Dlatego Kaczynski i Tusk kochaja wolny rynek a szczgolnie konkurencyjnosc co bylo widac w partyjnych wyborach.

  33. Jacobsky pisze:

    2010-10-27 o godz. 02:42
    Czy Bronisław Łagowski kusi się również o analizę karier robionych w SLD ?

    Mój komentarz

    W całości popdzielam wyważone opinie Jacobskiego od dwuwartościowych konkluzji Łagowskiego.
    Gdybyż świat był taki prosty.

    Pzdr, TJ

  34. Jacobsky pisze:
    TJ pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.

    2010-10-27 o godz. 12:08

    Mój komentarz

    W całości podzielam wyważone opinie Jacobskiego i oddzielam od dwuwartościowych konkluzji Łagowskiego.
    Gdybyż świat był taki prosty.

    Pzdr, TJ

  35. cynamon29 pisze:
    2010-10-27 o godz. 11:37
    Dość ciekawa wypowiedź……
    http://www.rp.pl/artykul/555107-Gorzkie-owoce-przemian.html

    Bardzo ładnie to koresponduje z treściami przywołanych strof Rymkiewicza…
    Jak skończyli Robespierre, Danton?
    Wspaniale jest budzić patriotyzm przeciwko wrogowi zewnętrznemu, a jeżeli wrogiem jest sąsiad? Czy to nawoływanie do wojny domowej?
    O bohaterstwie naszych „Patriotów” może zaświadczyć Waszczykowski…….
    Z takimi ludźmi nie idzie się na barykady!

    Płomienne strofy wzywają do rewolucji w czasach gdy odwaga staniała.
    I co zrobią z wrogami?

  36. Sławomirski!
    Nie bulwersuje.
    Ja się zastanawiam, dlaczego wszyscy pochylili się ni stąd ni zowąd nad artykułem Bronisława Łagowskiego. Przecież jego wywody można w wielu odmianach znaleźć chociażby w tym blogu, sławiące PRL i ukazujące braki i paskudztwa opozycji (i współczesnych partii z niej się wywodzących). Ale też cholernie trzeba uważać, aby nie wpaść na Sławomirskiego stojącego pod przeciwną ścianą, koło obozu koncentracyjnego o nazwie PRL.
    ff!
    „I dlatego nie oddam już głosu na PO (oraz – co oczywiste – na PiS).”
    No dobrze, łatwo jest mówić na „nie”, ja też tak potrafię. Ale co powiesz na „tak”? SLD? Dla mnie beznadzieja. No to co robimy – zakładając, że niegłosowanie nie wchodzi w grę? Na Marka Jurka? Czy na Samoobronę?
    Z chęcią przeczytam odpowiedź.

  37. Lem opowiadal, ze pewnego razu slynny traper galaktyczny Yon Tichy natknal sie na osobliwa planete. Otoz krazyly wokol niej jak chmury roznej wielkosci kamienie, uniemozliwiajac dostep do samej planety. Yon Tichy zaciekawiony zblizyl sie do owych latajacych kamieni, gdy nagle w kierunku jego rakiety wytrysnely sposrod kamieni jakies zielone macki, ktore usilowaly oplesc rakiete i sciagnac ja na powierzchnie planety. Yon w ostatnim momencie wlaczyl wszystkie silniki i z trudem wyrwal sie z objec zielonego agresora, unoszac na sterach swojego pojazdu kawalki zielonej substancji.
    Kiedy ochlonal. wyszedl na zewnatrz rakiety aby pobrac do analizy jej probki. Wynik analizy byl zadziwiajacy, owa zielona substancja okazala sie kartoflana nacia.
    Po powrocie do domu udal sie do biblioteki i tam w archiwach znalazl informacje, ze dawno temu transportujaca dla kolonistow sasiedniej planety rakieta niebacznie zblizyla sie do planety z oblatujacymi ja kamieniami, rozbila sie i caly transport kartofli wysypal sie na jej powierzchnie .
    Profesor Klapaucjusz wytlumaczyl Yonowi to, co sie pozniej stalo. Otoz kartofle znalazly sprzyjajaca glebe do kielkowania, ale poza tym warunki byly skrajnie niesprzyjajace, z nieba nieustannie spadaly kamienie masakrujac mniej zaradne kartofle. Zaczely dzialac prawa Darwina, bezlitosna selekcja,kartofle najbystrzejsze przezywaly te hekatombe, robily sie coraz bystrzejsze, a jednoczesnie staly sie agresywne. W koncu udalo im sie oderwac od gruntu, dotarly do kamiennych chmur i stamtad zaczely napadac na przelatujace w okolicy rakiety.

    Koniec bajki, moje dzieci, czy juz teraz wiecie skad sie wziely na swiecie agresywne kartofle

  38. MOJA DEKLARACJA

    W związku z zamieszczoną, w ostatnim numerze Polityki, przez Pana Redaktora Passenta, Deklaracją Żoliborską, składam niniejszym Moją Deklarację.

    Wielce Szanowny Panie Redaktorze Danielu Passent,

    deklaruję uroczyście, że bardzo Pana przepraszam. Obiecuję przepraszać Pana mową wiązaną, prozą, tańcem i śpiewem, nieprzerwanie 24 h/24h.
    W tym celu zobowiązuję się skompletować zespół Kompetentnych Przepraszaczy, którzy wpatrując się nieustannie w Pańskie Oblicze i wsłuchując się w Pańskie Słowa, przepraszać będą za najmniejszy nawet cień, ba cień cienia Pańskiego Niezadowolenia.
    Będą to robić z gorliwością i zapałem. Byle tylko zechciał Pan odwołać groźbę odmowy przyjęcia Nobla.
    Przepraszam i błagam: proszę Nobla przyjąć i najlepiej, żeby uniknąć powalania sobie rąk mamoną, natychmiast przekazać go mnie.
    Z wyrazami szacunku
    toja

  39. Torlin pisze:
    2010-10-27 o godz. 12:31

    Nie bedzie na kogo glosowac ? Rozwiazanie jest proste, glosujmy na partie zagraniczne. Polski bizness musi konkurowac na polskim rynku z calym swiatem. Niech wiec partie polityczne (i KK) robia to samo.
    Mnie odpowiada polityka Brytyjskiej Parti Konserwatywnej. Rozprawili sie z neo-lineralna polityka poprzednikow i wzieli sie serio za dlugi. W Brytani pojawila sie nadzieja, bo maja odpowiedzialny rzad. Glosujmy na nich rowniez w Polsce.

  40. Do wszystkich
    =========
    Szanowni Panstwo,

    Prosze wybaczyc, ze pozwole sobie na powtorzenie mojego rozwiniecia ( 05:42 ) do mojego poprzedniego komentarza (19:24 ) z konca poprzedniej strony.
    To rozwiniecie mialo byc skierowane personalnie do @Orca. W swietle, jednak, nieslychanego zadecia @Kleofasa ( 21:01; cyt. ” Polska nie ma PR i o to mi szlo…” Ojczyzna w potrzebie!!! ), powtarzam tutaj, by ci ktorzy sledzili, mieli szanse nie przeoczyc.

    Celem jest usuniecie watpliwosci co do moich intencji.
    Prosze o zrozumienie.
    Georges53

    /////////////////Powtorka////////////
    # Orca pisze: 2010-10-26 o godz. 21:21
    ==========================
    >>>Oczywiscie masz racje, Polarniku.>>>
    Szanowny Panie,

    Dziekuje za tytul ale nie zasluguje, choc tez zdarzylo mi sie zeglowac poza kolem polarnym.

    Byc moze dlatego moge docenic piekno tego rejsu ( napisalem przeciez: “Rejs niewatpliwie piekny…” ) tak samo jak Pan, a moze nawet bardziej. I bardzo im zazdroszcze…

    Ale po co podpinac do tego ideologie? .albo nawet, jak @Kleofas, honor Ojczyzny…(?)

    Faktem jest, ze lody w Arktyce ustepuja; chyba Pan slyszal… Co bylo niemozliwe za Franklina, i bardzo trudnum wyczynem za Amundsena, teraz wyczynem jest jakby nieporownanie mniejszym; sam Pan pisze ze w tym roku inny jacht tez przeszedl. Ile jeszcze? A czy za Amundsenem ruszyly turystyczne jachty?

    W tym roku tez przeplynal NWP nadmuchiwany ponton ( rigid inflatable ), wiec kajak pewnie juz niedlugo przed nami…To wcale nie umniejsza pieknej wyprawy…

    Pozdrawiam serdecznie.
    Za cynk dziekuje; linki odwiedze zzainteresowaniem.
    georges53
    ///////////////End/////////////////

  41. Mój Mistrz podczas wykładów z historii najnowszej mawiał, że politycy dzielą się z grubsza na bandytów i nawiedzonych. I zawsze po zabawnej dyskusji wychodziło nam, że lepiej, aby rządzili bandyci. Widać Polacy – choć zapewne nie słuchali wykładów wybitnego historyka (niestety już nieżyjacego) – wolą, aby u władzy byli bandyci. Bo przynajmniej są przewidywalni. Pozdrawiam

  42. Zosienka,

    A czy Pani jeden prelegent (Łagowski) wystarczy ? I na tej podstawie buduje Pani swoją wizję świata ?

    Osobiście nie dziwi mnie to, zwłaszcza po sposobie argumentowania zaprezentowanym u Szostkiewicza.

    I proszę nie mieszać satysfakcji płynącej samodzielnego myślenia ze stanami upojenia alkoholowego czy trzeźwości. Znam te trzy stany z autopsji.

    Pani życzę zakosztowania kiedyś tego pierwszego stanu, stanu satysfakcji.

    Z jak najbardziej lewicowym pozdrowieniem.

  43. jasny gwint…

    eee…. to zbyt łatwe i oczywiste, niemal darmowe jako odpowiedź.

    Po prostu pozdrawiam.

  44. Nie ma jak na blogu. Z blogu dowiadujemy się, że ludziska w ogóle czytają, także co czytają. Czasem poezję tzw. rymowaną czytają, a czasem wynurzenia znanego polskiego nekrofiloznawcy o mocno lewicowych poglądach. A dlaczego lewicowych? – kto ciekawy spyta i odpowiedzi innej niech się nie raczej nie spodziewa poza tą, że kto nie pogodził się z zejściem PZPR poniżej linii horyzontu historycznego i kto nie widzi potrzeby rozliczać się z przygodą bycia na granicy bytu i niebytu, ani chybi lewicowcem być musi. Bo bycie w niebycie i dobre z tego samopoczucie z zanikami pamięci o tym, że lewicowość krzepła tu i ówdzie razem z krwią przeciwnika pokonanego w bratobójczej walce, zwiastuje rasowego lewicowca. I nie ma o co dalej pytać.

    Z blogu dowiemy się też gdzie gospodarskie oko za lekturą wypatruje. Wiemy, że Gospodarz czyta, że dużo czyta, że musi nawet szybko czytać. Wiemy również, co „także” czyta (czytam także blog…) To wszystko wiemy.

    I wiemy także, że Gospodarz czyta może i do poduszki, ale nie po to, żeby zasnąć, bo mu akurat Kaczyński sen z powiek spędza, o czym było w kilkunastu seryjnych wpisach. To czytanie nie jest ani lekkie, ani łatwe i nie wierzę, by mogło być przyjemne, co to – to nie. Ono musi być dialektyczne na swój sposób i bolesne może. Teza – antyteza i elektryzująca (wł. elektryka) synteza: jestem za a nawet przeciw!

    Zdaje się, że wspomniał o tym TO, kończąc „spokojnie, panie Passent…”

  45. Innymi słowy, koalicja PO-SLD, czy nawet SLD-PO, są to po pierwsze rapsodie przyszłości, melodie słuszne, mogą okazać się niezbędne (kolejne „zło mniejsze”, ale konieczne). Ale artykuły Łagowskiego na przygrywkę zupełnie się nie nadają. No bo jak? Różnic programowych między PiS i PO rzekomo nie ma, antypeerelowski korzeń wspólny mają, a do współpracy zebrać się nie mogą. Natomiast PO i SLD, chyba na zasadzie paradoksu miałyby się zaprzyjaźnić, bo programy mają odmienne, źródła historii rozbieżne. Jakoś inaczej należy ten koncept opisać, redaktorze szanowny.

    A jeśli idzie o podpowiedź wyborcom – nie głosujcie na PO lecz na SLD, bo inaczej grozi nam dyktatura jednej partii – to jak na program wyborczy SLD to o wiele za mało. I za wcześnie. Chyba że roku całego trzeba na kampanię tej partii.

  46. W polityce widać, że mnóstwo jest zmian ilościowych zanim dojdzie do jakiejś zmiany jakości. Łagowski – co oczywiście trafnie Jacobsky przeciw niemu wytacza – nie dostrzega, że jednak Urban nie jest żebrakiem, Kwaśniewski i Oleksy mogli zostać najwyższymi urzędnikami III RP, że za „grubą linię”, która to umożliwiła liberalne centrum posolidarnościowe zebrało cięgi od PiSowczywków i musiało na wszelkie sposoby się bronić przed liberalno-komunistycznym wizerunkiem u wyborców prących na prawo właśnie po nieudanych rządach SLD. Takie opisywałenie historii ostatnich 20 lat przez Łagowskiego jest łgarstwem.

    Blogowy folklor obejmuje także tych, którym się cni za dawnymi przywilejami. Gdy III RP daje im szanse wykazania swoich umiejętności oni brną w sztuczne, akademickie dylematy oderwane od polskiej rzeczywistości, Łagowski jest tego wybitną egzemplifikacją.

  47. Jacobsky:
    Łagowski zdaje się zapominać, że gdyby rzeczywiście opozycja “antypeerelowska wychowała sama siebie w nastroju nienawiści, podejrzliwości i swoistym, moralistycznym i politycznym manicheizmie, i podzieliła świat tylko na Dobro i na Zło, to nie doszło by do żadnego Okrągłego Stołu
    Sugerujesz, że:
    a) mielibyśmy wojnę domową, czy
    b) do dzisiaj trwałby komunizm?
    (Swoją drogą Łagowski nie mówi, od którego roku wychowała. A mówi o zjawiskach, których skutki widzimy obecnie, nie odwołuje się do historii.)

    Nawet jeśli w opisie zaproponowanym przez Łagowskiego jest jakaś część prawdy, to rozciąganie swego rozumowania na wszystkich poprzez używanie ogólnika opozycja antypeerelowska stanowi poważne nadużycie i manipulację
    Zgodzę się łatwo, że Łagowski przesadził z tą ‚całością’ — łatwo wykazać przykłady ludzi, u których przekonania demokratyczne, czy wolnościowe były silniejsze od antykomunizmu.
    Tyle, że Łagowski pisze to w odniesieniu do dwóch polskich partii — PO i PiS. A obie te partie nie tylko uchwalały prawa, by pisać na nowo historię, bez ‚grubej kreski’, ale pozwalały sobie także na łamanie prawa wobec przedstawicieli SLD. (I jednocześnie, jeden z najważniejszych sporów między tymi partiami dotyczył tego, kto jest bardziej i lepiej spadkobiercą Solidarności.)
    Oczywiście można tu zadać wiele pytań — na przykład, na ile były to działania koniunkturalne (wymierzone w znajdujący sie u władzy SLD), na ile to był istotny aspekt działania obu tych partii — czy bardziej łapały one w żagle wiatr IV RP, czy też świadomie go tworzyły, itd., itp.

    Problem polskiej lewicy to właśnie brak zdrowej szkoły myśli politycznej, a więc dlatego tacy mędrcy jak Łagowski karmią zdezorientowany, rozbity i osierocony elektorat lewicowy swymi mądrościami.
    Co do problemu lewicy — tak.
    Co do reszty…
    Po pierwsze, Łagowski potrafi na wiele spraw spojrzeć oryginalnie i inteligentnie. Dobrze takie rzeczy przemyśleć, nawet jeśli efektem przemyśleń będzie niezgoda z jego tezami. I do pewnego stopnia jest mi bliżej Twojej opinii niż Łagowskiego. Ale to twórcze przeciwstawienie.
    Po drugie, jedną ze słabości lewicy jest brak mediów, które służyły by jej za pole dyskusji. Przegląd, reklamowany poniekąd tym wpisem, jest tygodnikiem niszowym — za słabym (nakładem, wpływem, rozmachem… nie chcę tu obrażać redakcji) by jakąś „platformą myśli” być.
    W każdym razie, pisząc o ‚karmieniu elektoratu’, przywołujesz w mojej wyobraźni obraz stada baranków prowadzonego przez pasterza, który odnajduje wygodną karmę i w ten sposób je do siebie przywiązuje… Jeśli już, to proszę o obraz zagubionych ptaszków, które podlatują to do jednego, to do drugiego karmika szukając czegoś, co niezupełnie się mieści w poprawnie politycznym nurcie. Jeśli chodzi o taki obrazek, to owszem, felieton Łagowskiego w Przeglądzie to jeden z karmików.

  48. Torlin pisze:

    2010-10-27 o godz. 12:31

    Prosze glosowac na lokalnego szeryfa.
    Dobry wybor dla siedzacych na plocie.

    Slawomirski

  49. Lewy Polaku!
    „Czy już teraz wiecie, skąd się wzięły na świecie agresywne kartofle”?
    Z „Die Tageszeitung”.

  50. LEWY POLAK pisze:

    2010-10-27 o godz. 12:51

    Dziekuje za religijna przypowiesc.
    Ale mnie interesuje co Lem pisze na temat agresywnych wychowankow systemow totalitarnych?

    P.S.
    Nie mam czasu na czytanie ksiazek musze zarabiac na zycie.

    Slawomirski

  51. Jacobsky pisze:

    2010-10-27 o godz. 02:42

    Sluszna krytyka muchomora sromotnikowego.

    Slawomirski

  52. LEWY POLAK pisze:
    2010-10-27 o godz. 12:51

    Lewy Polaku, cieszę się że przypomniałeś starego, dobrego Stanisława
    Lema. Ach, gdzież ta młodość kiedy to zaczytywałem „na śmierć” jego
    powieści! To se nevrati!
    Wracając jednak na Ziemię podejmę też temat kosmiczny.
    Otóż drogi L.P. (przepraszam, ale dopiero teraz zauważyłem zbieżność
    Twoich inicjałów z ang. „long play”! – to dobrze wróży! „Play” nam tutaj
    jak najdłużej!), – jest dla nas nadzieja.
    Młody (rocznik 1975) polski naukowiec, absolwent astronomii Uniwersytetu
    Warszawskiego, obecnie doktor astrofizyki na Indiana University badając
    swoją dziedzinę , doszedł do wniosku, modyfikując teorię względności Einstein-Cartan-Sciama-Kibble, że nasza Mleczna Droga może znajdować
    się w tzw. Czarnej Dziurze. Ta C.D. może z kolei znajdować się w jeszcze
    innym Wszechświecie!
    Teoria Popławskiego, stanowi alternatywę dla popularnej teorii, że w czarnej dziurze znajdują się grawitacyjne osobliwości i stanowi wyjaśnienie teoretyczne, oparte na skręcie czasoprzestrzeni i na teorii kosmologicznych scenariuszy proponowanych wcześniej przez Smolina.
    Czarne dziury stanowią swoiste przejście, tunel między różnymi
    Wszechświatami, a więc możliwym jest też że nasz Układ Słoneczny
    w wystarczającej bliskości takiej czarnej dziury zostanie ciupasem
    „przerzucony” do innego Wszechświata.
    O i widzisz drogi Lewy Polaku, w tym jest nadzieja, o której pisałem na
    samym początku!
    Kiedy dojdziemy do wniosku że już dość narozrabialiśmy na naszej
    „matuszce” Ziemi, a i Układ Słoneczny też został przez nas totalnie
    zdefraudowany i wyniszczony, zawsze możemy „zwinąć manele” i
    przeskoczyć przez taką czarną dziurę na świeże łąki nowego Wszechświata.
    Sprawdzi się też nasze staropolskie powiedzonko: „Hulaj dusza, piekła
    nie ma!”. A więc bazując na tym nowym odkryciu naszego młodego
    rodaka, proponuję zacząć od dzisiaj; hulać, bawić się, defraudować,
    demolować i… co tam jeszcze nam ułańska fantazja do łepetyn
    przygna!
    W Polskę idziemy, drodzy Panowie, w Polskę idziemy!
    Co tam w Polskę, w Europę idziemy!
    Co tam w Europę, w Świat idziemy!
    Nasz zastępczy Wszechświat już czeka!
    Tak, tak drogi Lewy P.

    Pozdro…wienia.

    Aha! Kto nie wierzy niech zapyta u żródła:

    Dr. Nikodem Poplawski
    Department of Physics, Indiana University
    Swain Hall West, 727 East Third Street, Bloomington, IN 47405, USA

  53. Ranking zaufania, to prawdopodonie element socjotechnicznej gry, prowadzonej przez służy PO, mający na celu, w sposób wyprzedzająco-kreujący, zudować w ogłupionych Polakach , cenne wizerunki swoich liderów.
    Przeciętny Polak, nie jest w stanie wskazać, za co ma takie duże zaufanie do „siwiutkiego elegancika”, do prezydenta , premiera itd.
    W końcu, niewiarygodnego Kaczyńskiego, każdy obywatel, zna z dosłownie kilku powtórek, puszczanych w elektronicznych mediach tak często, jak informacje o wyranych pacjentach -chłopcu od przeszczepianej wątroby, czy dziewczynce , która odmroziła sobie stópki…Czy takie przekazy o biednych, małych pacjentach, są przekazem o wyjątkowo troskliwej o zdrowie pacjentów, polskiej medycyny?
    W końcu Kaziu Marcinkiewicz, PR-lawirant/wyłącznie/ , jeszcze rok po wyjściu z polityki, cieszył się wśród Polaków, najwyższym- 70% zaufaniem!!!!!!?????????
    Jerśli chodzi o wzmiankę Gospodarza, o charakterze ludzi PO i PiS-u, to zwłaszcza jeśli chodzi o PO-wców, to co we mnie się na podstawie obserwacji ich dzałań uleżało/z przykładem pana Cimoszewcza na czele/, olśniewająco na mnie zadziałała sytuacja, której byłem przypadkowym świadkiem.
    Działo się to w wagonie restauracyjnym WARS. Do dwóch, dobrze wyglądających dżentelmenów dosiadł się na chwilę przystojny, elegancki, z bardzo dobrymi , nienagannymi manierami dżentelmen, znajomy jednego z tych panów. Porozmawiali jakiś czas, i gość , opuścił towarzystwo. Towarzysz znajomego owego dżentelmena, był wyraźnie pod dużym, pozytywnym wrażeniem nowo poznanego pana.
    W pewnym momencie, ten który był znajomym owego dżentelmena, zapytał tamtego, czy domyśla się , czym ów, nowopoznany dżentelmen się para.? Tamten odrzekł, iż zorientował się , że tamten jest biznesmenem, Znajomy biznesmena spytał dalej- z jaką branżą , ów iznesmen jemu się najbardziej kojarzy? Indagowany , nie miał najmniejszych wątpliwości, że biznesmen pracuje w branży godnej absolutnego zufania. W końcu , taki elegancki i kulturalny…
    Znajomy filuternie potwierdził, że w branży, w której pracuje ów biznesmen -zaufanie, to podstawa, po czym wymienił profesję tamtego, która mnie , przypadkowego słuchacza ziła z równowagi. Okazało się, że ów dżentelmen, sprawiający wrażenie dużego zaufania, to…”WYPIERDALACZ”. Z przekazu piąte przez dziesiąte, dowiedziałem się, że jest to rozwijająca się profesja, w której dzieki umiejętnościom kreowania bardzo dużego zaufania do siebie, „wypierdalacze” wchodzą pomiędzy lewe biznesy, i legalnie zbierają z nich nielegalne profity na swoje legalne konta i tylko dla siebie… Ludzie z tego biznesu, muszą , oprócz odpowiednich predyspozycji, posiadać legalną lub nie, jakąś formę ochrony, aby ich biznesowi „partnerzy” nie musieli w co, zwłaszcza w kogo /najemnik/ pozostałe pieniądze zainwestować.
    Pomijając paskudność takich działań, zakładając, że to co przypadkiem podsyszałem jest prawdą- można się zastanawiać, czy w ostatecznym rozrachunku, działalność „wypierdalaczy” , którzy schładzają de facto, złe zapędy jakichś średniodrobnych biznesmenów- jest dla naszego kraju korzystna, czy nie?A jeśli , jakimś cudem wytępią oszustów podatkowych w naszym kraju, a my -uczciwi, bezwolni obywatele, pozostaniemy n etto-sami na samych z „wypierdalaczami”, to czy to już będzie podkład, pod budowanie szczęśliwego, nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego, z gospodarką społeczną ? Mnie rodzice zawsze uczyli, że ludzi zawsze trzeba darzyć 100%zaufniem, a co oni z tym zrobią to ich ewentualna strata. W tym przypadku, zaczynam się męczyć…

    Sebastian

  54. Pan Passent dramatyzuje zadajac pytanie ostateczne. Zarzucajac przesade obozowi, ktory przesadnie krytykuje. I tak podazamy od sprzecznosci do sprzecznosci, wazne aby bylo w miare dramatycznie, niektorzy chetnie ograniczaja swoje polityczne postrzeganie do inscenizacji tragicznych. Uwazam jednak, ze mimo oczekiwan linoskoczkow obecnych w blogosferze na owe przedstawienia z pod trzepaka, w Polsce nie ma miejsca, niezaleznie od tego czy pisze o tym profesor czy wozny szkolny na jakakolwiek „wojne“. Pan Passent pisze o sonndazach zdajac sie zapominac, ze sa one jedynie uchwyceniem chwili i podczas pisania moze juz nieaktualne. Wbrew pozorom nie tylko rzadzenie jest meczace, byt wyborcy rowniez meczy. Wobec tego nalezaloby sie przygotowac na podobne wahania spoleczno-polityczne w ciagu najblizszych 25 lat. Prosze sobie przypomniec jak dlugo cywlizowala sie Europa po 1789. Formula tragedii, gry niezbyt nadaje sie do opisu politycznej rzeczywistosci. Dziwny jest tenor zdania Pana Passenta…bo idzie o wladze, a nie o zadne meritum…Wlasnie chodzi o meritum, bo chodzi o wladze. Majac bowiem wladze moznaby zajmowac sie „rzadzeniem“, urzadzaniem kraju po latach prosperity importowanej z Moskwy. Jako ze Polityk (czyt. Polak) potrafi, ulepszano sobie i drugim ow niepozadany towar importowy. Towary importowe cieszyly sie skad inad predykatem asocjowanym z pomyslnoscia i oczywiscie jakoscia, o ktorych Lizakowi Ludzie snia po nocach lub ktore LL wymieniaja w modlitwach zapominajac calkowicie, ze rozmienili moskiewski produkt na grosze. Przeciwnicy polityczni nie sa zdani na jakiekolwiek pojednanie, chyba ze wchodza do koalicji, nawet koabitacja takiego nie wymaga, jesli respektuje sie odpowiednie zapisy koalicyjne. Jako ze na koalicje PiS oraz PO nie bylo bylo miejsca, prawdopodobnie bylo zapotrzebowanie, to o pojednianiu mowy byc nie moze. Niby dlaczego. Kazdy sylogizm, nawet profesorski jest bezsensowny, jesli nie bierze pod uwage glosow wyborczych. O sondazach wspomnialem powyzej. Pan Passent nie moze odejsc od jezyka ze Studium Wojskowego piszac o bratobojstwie. Passent wspina sie ku Szekspirowi, wystarczyloby jednak pozostac przy Racine lub wrocic do mistrza P. oraz „baraniego“ trybunalu. Oczywiscie, ze polityka dzieli sie na dobro i zlo, bo od tych jakosci nalezaloby wychodzic. Wszystko inne jest poruszaniem sie w szarocieniu. Passent piszac slusznie o negatywnych uczuciach jak zlosc, nienawisc, malodusznosc nie zauwaza jak reaguja jego symatycy bedacy czesto sympatykami czasow na szczescie zaprzeszlych. Jesli ustawy moga byc dranskie, to dzika lustracja, lub jakakolwiek inna reakcja pojedynczych obywateli dranska byc nie moze. Opozycja pozaparlamentarna oraz tzw. dzikie strajki przewrocily niejedne porzadki spoleczne. Dla Pana Passenta oraz wielu innych, zasluzonych w czasach zaprzeszlych lustracja oraz odrzucenie przeszlosci jest przeszkoda. Problemem jest wlasnie, ze nie odrzucono wszystkiego po 1989 jak raczy mylnie twierdzic Pan Passent. Bylo to wowczas po prostu niemozliwe. Stad obecnosc grubej kreski i klimat roznicujacy, co nie jest samo w sobie zle. Nie ruzumiem rowniez, dlaczego nalezaloby sie w polityce dogadywac, gdy politycy nie widza takiej potrzeby. Gdy natomiast wyborcy ja zauwaza, nie wybiora wiecej slepych oraz nieudolnych politykow. Pan Passent jak zwykle zajmuje sie opozycja, zamiast rzadem. W ostatnim zdaniu, przechodzi od tenoru tragedii do gry w karty. Gdy tak postrzegaja polityke wyborcy (Passent), to dlaczego ma ona byc inna? Jak wspomnialem, za 25 lat bedzie z pewnoscia inaczej. Obecnie Pan passent ogranicza polska polityke do gry w wista.
    ET

  55. LEWY POLAK pisze:
    2010-10-27 o godz. 12:51

    Bełbym zapomniał!
    Ale z tymi kartoflami przykrochmaliłeś!
    Że ho!, ho!.

    Pozdro…wienia.

  56. Ponizej doskonala ilustarcja zycia partyjnego u sasiadow, pasujaca rowniez do polskiego krajobrazu politycznego.
    „Reformbaustelle Volkspartei – Berufspolitiker- oder Mitgliederpartei?”

    …Die deutschen Volksparteien befinden sich in einer tiefen Krise.
    Seit den siebziger Jahren verlieren sie stetig an Mitgliedern.
    Ihre öffentliche Akzeptanz und das Vertrauen in sie schwinden,
    die Nachwuchsrekrutierung sinkt und ihr Mobilisierungsgrad fällt.
    Vor dem Hintergrund dieser Entwicklungen wird eine intensive
    Debatte über die Zukunft der Mitglieder- und Volkspartei geführt.
    Ist sie überhaupt noch ein Modell, an dem sich
    Parteireformprozesse orientieren sollten oder geht der Trend
    nicht vielmehr in Richtung einer Berufspolitikerpartei? Ist das
    Ideal der mitgliederstarken Volkspartei revitalisierbar und kann
    es hierdurch auch dem fortschreitenden Vertrauensverlust in
    Parteien und Politik entgegenwirken?…

  57. Pis nie jest partia wielenurtowa coz nie jest miejsce na wiele ludzi, coz w PO jest miejsce na wiele głosów, coz np. na ustawy in-vitro bardziej liberalna Kidłowy-Błonskiej, ktora zakłada swojej pojekcje moga skorzystac małzenstwa i pary, i Gowina, który chce tylko do małzenstwe, i majA mniejsze zarodniki które sa przeznaczenie do in-vitro
    to pokazuje, ze w PO jest miejsce do wszelkich pogladów,i dyskusje coz w Pisie nie ma głosów bardziej liberalnych, coz Pis sie robi partia opiniotwórcza,
    coz lider, prawdziwy lider, moze nie lubic niezaleznych ludzi, typu Migalski
    coz chyba dobrze, ze Pis i PO nie utworzyli koalicji, coz lepiej pójda swoja osobna droga, coz PO lepsze rzeczy zrobi razem z Sld, która moze tak na prawde zrobic wiele pozytecznych reczy dla kraju, coz w PO jest miejsce dla ciekawe myslenie, bardziej twórcze i uzytecznie w spoleczenstwie
    który w społeczenstwie sie by przydała sie tolerancja, akceptacja dla wszelkiej roznosci
    pozdr serdecznie

  58. Daniel Passent
    Chciałbym aby Pan uznał argumenty, które podjęli w komentarzach TO i Jacobsky, za ciekawe. Dodadzą te komentarze dużo seksu naszym kłótniom.
    Ale ja pozwolę sobie wyrazić wdzięczność, za odwołania do, niepierwszego zresztą, znakomitego artykułu prof. Łagowskiego.

    telegraphic observer, Jacobsky
    Argument o „warzywniakach” dla Jaskierni pachnie literaturą. Solidarność miała siłę, wygrała wybory, ale nie mogła, Panie Jacobsky, i nie chciała, wyrzucić dużej grupy wykształconych, często w drugim pokoleniu, kadr „postkomunistycznych”. Ktoś musiał zarządzać majątkiem narodowym! Wyobraża sobie Pan Polskę rządzoną przez bibliotekarzy, jak prezes ZUS, ksywa „bingo”?

    Pisze Profesor
    „Opozycja antypeerelowska wychowała sama siebie w nastroju nienawiści, podejrzliwości i swoistym, moralistycznym i politycznym manicheizmie. Polityka dzieli się tylko na Dobro i na Zło.
    i właśnie to wychowanie i wynikający z niego „manicheizm opozycji antypeerelowskiej”, przeniósł się do polityki PO i PIS i, piszę to z przykrością, stanowi istotę ich głupoty.
    Przecież to jest rodzaj głupoty, za który karcimy dzieci! A my musimy tę overwhelming głupotę znosić u rządzących, prawodawców i na dodatek w mediach. W sądach też widzę młode osoby rozstrzygające w poważnych sprawach…

    Daniel Passent pisze o „konflikcie bratobójczym” a ja przypominam, że wszyscy dyktatorzy komunistyczni, więzili, zabijali, najbardziej nienawidzili rewizjonistów w swoich szeregach.
    Pamiętamy, że Hitler zresztą wyrżnął SA, w końcu swoją bazę.

    I na koniec, jedno dla mnie jest pewne. Nie ma żadnej symetrii w takich czy innych postawach/zachowaniach PO i PIS.
    Jarosław Kaczyński musi odejść i Polska odetchnie.

    Zmieniam zdanie co do wielkiej koalicji PO-SLD. Tylko eksperyment polityczny, polegający na oddaniu na następne 4 lata władzy PO, daje szansę na silną, niezależną lewicę.
    PIS niech sczeźnie!. (Ale śliczne słowo, edytor nie zaprotestował…)

    Pozdrawiam Panów serdecznie.

  59. jasny gwint pisze: 2010-10-27 o godz. 09:38
    Nożyce zadźwięczały natychmiast, gdy mędrcy z zapluskwionej Kanady wylali swoje chorobliwo-nostalgiczne obsesje.
    i daje znowu dowód swoich obsesji.

    Panie jasny gwincie, wczytaj się Pan w teksty tych mądrych ludzi. Oni Polskę kochają, widzą jej sytuację chłodniejszym okiem, zza bajora, jak ktoś pisze.
    Pański, niewyparzony język utrudnia dyskusję.
    Czy po przeczytaniu o pluskwach w Kanadzie poczuł się Pan lepiej?
    Calm down, please…

    Pozdrawiam

  60. Szanowna Pani Zosienko.

    Nie potrafię być tak delikatnym i subtelnym jak dama (mam tu Panią na względzie, to oczywista oczywistość) ale za to równie zainteresowany obserwuję te jatki z PRL-em w tle. Gdy doda się do tego jeszcze uwagi np. na temat Mieczysława Rakowskiego w wydaniu przykładowo tym (to z poprzedniego tematu):

    Slawomirski pisze:
    2010-10-27 o godz. 01:56 „… prosze spiknac sie ze zdziwiona celem rytualnego odspiewania Miedzynarodowki na grobie redaktora Rakowskiego.”

    to mam ochotę na używanie słów powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite.

    Zdziwienie moje budzi umiejętność politycznego ślepnięcia na własne życzenie. Muszę chyba zapytać niektórych, jak to robią, bo może mi się przyda?

    Jak bowiem można zapominać o geopolitycznym kontekście w odniesieniu do Mieczysława Rakowskiego czy PRL?
    Udają, czy naprawdę nie wiedzą, ze paszporty w szufladzie mieliśmy w 1988 za rządów Rakowskiego czyli w PRL a jeszcze w 1985 roku kremlowski instytut geriatryczny pod wodzą polakożercy Czernienki przywracał do łask pogrobowców stalinizmu, żywych jeszcze, jak np. Mołotowa i Kaganowicza (wymieniam akurat tych, bo są współodpowiedzialni za mord katynski). Wtedy nie było wiadomo w którą stronę potoczy się Świat a niektórzy czuli się odpowiedzialni nie tylko za własny tyłek przecież.
    Więc co, Rakowski marudził czy działał tak szybko jak się tylko dało?

    Za którego to rządu III RP była większa wolność gospodarcza i czy którykolwiek z nich w ogóle jest porównyalny w tym względzie do rządu PRL-owskiehgo, Rakowskiego-Wilczka?

    Tak się zastanawiam, (za przeproszeniem) po jaką cholerę był ten cały Okrągły Stół?
    (Jednym z rezultatów jest dziś to, że przeszło 400 -tysięcna banda darmozjadów urzędniczych i 12 służb specjalnych skutecznie trzyma motłoch za pysk, Tylko pogratulować – to o to chodziło?)

    A duża to różnica w głosowaniu na listy „bandy czworga” układanych przez czterech kacyków od „elekcji” kandydatów Frontu Jedności Narodu ?

    Na pewno zmienił się słownik, np., ZOMO to nie zomo, tylko Oddział Prewencji.
    Pała milicyjna, to była blondyna a policyjna dzisiaj, to rabarbar.
    Jak dzisiaj taki prewencjonista wykarmiony jeszcze PRLowskim mlekiem z komunistycznego cycka, wytnie takim rabarbarem i ten się zawinie na stylisku do kilofa trafiając w górniczy kask, to go potem ściągaczem z głowy trzeba zdejmować.

    Niektórzy to w ogóle wstydu nie mają, bo zbrzydzeni są PRLem niesamowicie a nie brzydzą ich PRL-owskie kilowaty, przy pomocy których do nas docierają, jako że przez ćwierć wieku jakoś tych nowych kilowatów nie przybywa.

    Pozdrawiam, Nemer

  61. Zaistniała również dziejowa szansa, że Gospodarz bloga, który jak wiadomo wysoko ceni pieniaczy, polubi wreszcie choć trochę IPN. Ta nie budząca dotychczas ze zrozumiałych względów jego sympatii instytucja od kilku lat podejmowała uporczywe starania o postawienie przed sądem niejakiego Stefana M. i są oznaki, że może jej się to w końcu udać. Pieniacze górą!!! Czy ten zwycięski okrzyk zostanie kiedykolwiek ponowiony na łamach opiniotwórczego organu En passant? – nie śmiem zgadywać. Tak samo jak wzdragam się przed snuciem spekulacji, czy niejaki Stefan M. rzeczywiście stanie przed sądem. I co ważniejsze, czy powinien. Coś niecoś mógłby na ten temat powiedzieć niejaki Adam M., ale kto go o to zapyta…

    http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/307040,nakaz-aresztowania-dla-brata-michnika-juz-w-szwecji.html

  62. Spokój i zachowanie równowagi zapewni nam przetrwanie, ale nie rozwój.
    Wiadomo, że lewicy od dawna wolno mniej, jak utrzymuje Salon i mędrcy z Gazety Wyborczej.
    Czy za ponad 40 lat, jak Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski przekroczą wiek 100 lat – prawo to przestanie już obowiązywać?
    Za to Platformie w praktyce wolno więcej, jak tłumaczył w Tygodniku Powszechnym bp. J. Gowin, opierając to na ocenie że m.in. „ładniej wyglądamy i jesteśmy sympatyczniejsi …”
    A co z Jarosławem K., jego urodą i witalnością za czterdzieści parę lat?
    Nadal będziemy posłuszni jego widzeniu świata?
    Może wyborcy się obudzą i jak ten gajowy z lat okupacji, powyganiają z lasu i Niemców i partyzantów?
    Pozdrawiam wszystkich.

  63. Najbardziej zaś we wpisie redaktora gospodarza uspakaja to zdanie:

    Ponieważ różnice programowe pomiędzy oboma partiami są nieznaczne,(zwłaszcza w polityce wewnętrznej), żaden kompromis czy transakcja „coś za coś” nie są możliwe.

    Oto jesteśmy w krainie absurdu – ależ nie jednego – w krainie samych absurdów. Oto kilka. Całe szczęście, że redaktor łagodzi jeden z nich umieszczając w nawiasie dopisek, że głównie chodzi o różnice w polityce wewnętrznej. A nawet lepiej, bo PiS żadnej polityki nie ma, jedyną polityką PiS jest skompromitowanie i odsunięcie PO oraz przejęcie władzy. Jeszcze dawniej były różnice, np. PiS chciał walczyć z kryzysem zadłużając jeszcze bardziej, a przed kryzysem punktem programu był zakaz handlu w niedzielę, co się red. Żakowskiemu bardzo podobało bo spokój niedzielny w polskiej rodzinie jest najważniejszy, a w hipermarketach przez cały rok. Teraz w programie PiS takich imponderabiliów już nie ma. Więc jeśli różnic programowych nie ma, to jak PO rządzi? Bez programu, cwaniactwem i spokojem. Jak mogą PiS i PO negocjować cokolwiek innego niż kto na kogo pierwszy napadł i doprowadził do politycznych mordów. Skoro różnic nie ma.

    Albo ta zagwozdka. Skoro nie ma różnic programowych między PiS i PO, po co SLD ma rządzić z PO, dlaczego nie z PiS? Czyżby dlatego, że chociaż były koalicje centrolewicowe, to prawicowolewicowej w historii nowożytnych demokracji jeszcze nie było? Też mi argument, o ile jest on prawdziwy.

    Szanowny pan Jonesco przychodzi na myśl.

  64. Gwoli scisłości: Ijon, a nie Yon!
    To zbyt wielka postac międzynarodowej kosmonautyki aby tak przekręcac jego imię…;)

  65. TJ jest po stronie Jacobskiego

    WODNIK53 pisze:
    2010-10-27 o godz. 11:54

    „Jestem rozczarowany słowami Jacobsky’ego mówiącymi o kwalifikacjach Jaskierni i Szmajdzińskiego jako jedynie do “prowadzenia warzywniaków”. Myślałem Kanadyjczyku, że jesteś b.racjonalny i wyważony w osądach. I że emocje i zaszłości osobiste (czyli nienawiść, pogarda czy nawet niechęć do poprzedniego ustroju) nie przenoszą się u Ciebie na “ludzi ustroju”. Bo to jest właśnie racjonalizm, chłodna kalkulacja realistyczna mające służyć temu społeczeństwu. To tak jak mówił Jan XXIII (w słynnej, epokowej encyklice pt. Pacem in terris): należy odróżniać zawsze “błędy od ludzi”. Bo jeśli człowiek jest miarą wszechrzeczy to jak to powiedzenie rozumieć praktycznie ? Człowiek jako indywiduum…… Każdy człowiek.
    W tych zacytowanych słowach Jacobsky’ego egzemplifikuje się właśnie geneza tej pogardy do wszystkiego co związane z PRL-em. I ta pogarda wygenerowała dzisiejszą sytuację w naszym krajowym życiu publicznym. PRL-owcy są a priori gorsi, mają mniej praw, muszą stać ciągle w kącie i przepraszać. Drogi Jacobsky -Twój zaprezentowany we wpisie z dn. 26.10.2010. h: 2.42. schalgwort niczym w zasadzie się nie różni od powiedzenia E.Milewicz “że lewicy mniej wolno”

    Mój komentarz

    Powyższe słowa są niesprawiedliwe w stosunku do blogowicza Jacobskiego. Nie wyraził on pogardy, tylko wyłożył na zasadzie dowodu nie wprost, jakie skutki mogły dotknąć ludzi SLD, gdyby, cytuję,

    „rzeczywiście opozycja“ antypeerelowska wychowała sama siebie w nastroju nienawiści, podejrzliwości i swoistym, moralistycznym i politycznym manicheizmie, i podzieliła świat tylko na Dobro i na Zło, to nie doszło by do żadnego Okrągłego Stołu, a większość bywszych lub obecnych gwiazd SdRP i SLD zostałaby głęboko pod czerwoną kreską, mając stosowny zakaz uczestnictwa w życiu publicznym. Tacy panowie jak Jaskiernia czy Szmajdziński prowadziliby warzywniaki, a nie resorty sprawiedliwości czy obronności w tej jakoby manicheistycznej rzeczywistości opisanej przez Łagowskiego.”

    Nie znajduję nic deprecjonującego i pogardliwego w przyłożeniui uproszczonego rozumowania Łagowskiego do hipotetycznej sytuacji.

    Pierwszoplanowym zadaniem opozycji była demokratyzacja ustroju, a taki proces nie zakłada nagonek, tylko obłaskawianie, a przede wszystkim oswajanie samej siebie. Nie wszystkim to się udało, proces w toku.

    Lewica była z woli wyborców dwie kadencje u władzy i miała dwukadencyjnego prezydenta. O jakim rugowaniu można mówić?

    Zupełnie inną sprawą niż demokratyzacja jest kwestia oceny PRLu. Idealizowanie, odwoływanie się do „dorobku”, sentymentalne przywoływanie wspomnień z młodości koi dusze, łaskocze dumę, lecz nie zmieni faktu, że PRL zatonęła w procesie historycznym.
    Wołanie SOS o dwadzieścia lat spóźnione jest.

    Pzdr, TJ

  66. Onet podał następującą, krótka analizę pana Koźmiuka z PSL dotyczącą budżetu. Kilka informacji w podobnym tonie ostatnio sie ukazało w ostatnich dniach ale pisanych z perspektywy opozycji. Kuźmiuk reprezentuje koalicję. Czy mógłbym prosić Blogowiczów zorientowanych w tej tematyce o jakąś oceną tej informacji? Jak jest w końcu z tym budżetem?
    http://kuzmiuk.blog.onet.pl/Unia-nie-pozwala-Polsce-na-kre,2,ID416288364,n
    Pozdrawiam

  67. gdy mysle troche o Polsce, to kojarzy mnie sie ze zbrodniami w Iraku i rozgrabienim zabytkow UNESCO, Typowe zlodziejstwo i dzkosc rezymow sld i pis-post katolickich. Uwazam, ze ci osobnicy powiini zawisnac obok saddama. Dzeikuje za uwage.
    Wiki Leaks ujawnil caly ogrom zbrodnii polskich w Iraku, gdzie Polska uczestniczyla w pacyfikacji tego suwerennego kraju na zasadzie dobrowolnosci rabunku. Z pogwalceniem praw miedzynarodowych i wlasnej konstytucji -dlatego w europie Polska jest krajem dzikich – i tak napewno bedzie traktowana, gdy sld i pis nie posle odpowiedzialnych za zbrodnie ludobojstwa do lagrow i wyplaceniu Irakowi czlonkowi ONZ miliardowych reparacji wojennych.

  68. Lewicowcy z Placu En passant:

    Elito! Mając wysokie mniemanie o kilku z was, fascynuje mnie jednocześnie sztuka waszego kompromisu. Pal licho morale,
    sprawa względna: jako konserwatywny, lewicujacy liberał szukam sladow logicznej symetrii waszych pogladow i doprawdy nie wiem gdzie ona jest.

    Emanuje z was humanizm, następnie płomiennym chórem głosicie nienawiść do najwyzszego dobra jakim jest człowiek ( np. inaczej myślacy człowiek ).
    Oprócz ludzi , notorycznie poniżacie mój ulubiony materiał – styropian – ktory ociepla, izoluje hałas lub wypelnia pustke. Pocierany o szkło byl przecież jedna z najbardziej finansowo dostępnych zabawek w PRL, przynajmniej w mojej cześći B.

    Najniższą ocenę stawiam wam z lekcji internacjonalizmu: co sie stalo z solidarnoscią z ludem pracujacym/emerytami Kanady, Niemiec czy USA? Zastępujecie tradycyjne , socjalistyczne umiłowanie innych nacji inwektywami (vide: kanadyjskie pluskwy)!
    Co by na to powiedzieli ojcowie Demokracji Ludowej?

    Wasza encyklopedyczna wiedza o innych krajach jest głęboka acz wciaż niekompletna. Publiczne pogardzanie Polakami z racji zamieszkiwania w obcym kodzie pocztowym jest popularnym sportem na onetowych blogach sprzątaczy murarzy lub bezrobotnych dorożkarzy.

    Czy wam to równie mocno krzepi serca?

  69. Prof. Marcin Król przedstawia ciekawą propozycję: bojkotowanie PiS w Sejmie. Kiedy Kaczyński będzie wchodził na trybunę wszyscy posłowie (z wyjątkiem PiS-owskich) powinni opuścić salę obrad. Skoro on, a za jego poduszczeniem cały PiS bojkotuje wszystkie partie…

  70. A ja się boję, że my kłótliwość mamy w genach. Ale popieram wezwanie red. Passenta o zachowanie spokoju. Trzeba dać rzeczy właściwą miarę. Jednak dobrze, że się zaczyna mówić o wyciszeniu agresji (czy aby trochę nie na pokaz?). Gdyby jeszcze w ślad za tym poszło uciszenie paru osób. Proponuję na pierwszy ogień zabrać mikrofon prezesowi Kaczyńskiemu i senatorowi Niesiołowskiemu. Zaraz się w kraju zrobi milej i przyjemniej.

  71. WODNIK53,

    w sumie TJ wyręczył mnie w odpowiedzi na Twój wpis. Inkryminowany tekst nie neguje kwalifikacji obudwu asów lewicy post-peerelowskiej, ale ma na celu uzmysłowienie, że gdyby rzeczywiście było tak jak pisze Łagowski, to Jaskiernia, Szmajdziński i inni, z uwagi np na ewentualny zakaz udziału w życiu publicznycm bywszych aparatczków, nie byliby ministrami w rządach lewicy, a przysłowiowymi kierownikami warzywniaków.

    I nie ma w tym żadniej pogardy choć przyznam, że jako reprezentant opozycji (w sensie nastawiena) wobec peerelu, widok Jaskierni jako ministra sprawiedliwości w III RP był trudny do strawienia. Jeśli zinterpretowałeś mój tekst tak, jak to wynika z Twojego wpisu to albo moje intencje nie były jasne, albo po Twojej stronie coś źle zaskoczyło w mechanizmie interpretacji.

    Pozdrawiam.

  72. PS. Zapomniałem podziękować TJ, co niniejszym czynię.

    Pozdrawiam.

  73. PAK,

    jeśli widzisz tylko dwie możliwości, jak to wynika z Twojego wpisu, to nic na to nie poradzę. Nie mam zamiaru bawić się w pisanie scenariuszy dla przeszłości. Jednak należy pamiętać, że zawsze mogło być gorzej jeśli chodzi o Przełom, gorzej jeśli chodzi o nastawienie obydwu stron.

    Również wśród PO czy nawet w szeregach PiS są elementy bardziej umiarkowane. NIe znaczy to, że ich stopień umiarkowania musi przekładać sie na umiłowanie dla peerelowskiej przeszłości. Wystarczy, że nie są to zaczadziali manicheiczycy, jak to zdaje się niesłusznie sugerować Łagowski. Podobnie jak na lewicy nie wszyscy to propeerelowscy nostalgicy.

    Co do reszty – napisałem dokłądnie to, co chciałem napisać i nie zamierzam tego rozcieńczać dodatkowymi dywagacjami. Łagowski zdaje się być wyrocznią na lewicy polskiej, najbardziej widocznym i wygadanym reprezentantem jej zaplecza intelektualego, które – jak można sądzić po tutejszych wpisach, a nawet po tekscie red. Passenta, dosłownie spija każdą sylabę ze słów Łagowskiego, co moim zdnaniem jest niebezpieczną tendencją na przyszłośc. Nie odbieram przy tym orginalności Łagowskiemu, ale z d drugiej strony orginalność wciąż nie daje patentu na stuprocentową rację.

    Pozdrawiam.

  74. Jurek Cedro pisze:

    2010-10-27 o godz. 17:20

    Gospodarz wybral wybiorczo niepamietliwosc, co jest czescia Wielkiego Zamazywania, czemu IPN przeszkadza lagodnie.

    Slawomirski

  75. Sławomirski, godz. 15:59. Przyznajesz, że nie czytasz książek. Teraz rozumiem, dlaczego ogłosiłeś, że w Ameryce stałeś się mądry. A może by tak trochę poczytać, zamiast tracić czas na pisanie głupot na blogu?

  76. Panie Jacobsky. Wedlug mnie czlowiek rodzi sie obojetnym na ideologie i przewaznie nie wiadomo co z niego wyrosnie. Stronnikiem lewicy mozna stac sie zupelnie niepostrzezenie i to bez namowy Marksa, Lenina i Stalina – ze nie wspomne o panu Napieralskim we wlasnej osobie. Wystarczy kilku proboszczow, kilku biskupow, zgraja wszechpolakow, uwazna obserwacja niezmiennosci homilii pana Balcerowicza. A gdy to wszystko okrasimy wizerunkami prezesa, pana Ziobry i pana Antoniego – to delikwent gotow wstapic chocby do SDKPiL. Prosze sprobowac.

  77. Sebastian pisze:

    2010-10-27 o godz. 16:34
    „Ranking zaufania, to prawdopodonie element socjotechnicznej gry, prowadzonej przez służy PO, mający na celu, w sposób wyprzedzająco-kreujący, zudować w ogłupionych Polakach , cenne wizerunki swoich liderów.”

    Mój komentarz

    Nie interpretowałbym tak spiskowo rankingów zaufania – jako socjotechnicznej gry. Oczywistym jest, że przeciętny obywatel nie jest w stanie uzasadnić w kategoriach etycznych, czy politycznych, swego poziomu zaufania do określonej osoby publicznej .

    Kiedyś osobiście robiłem ankiety „społeczne” dotyczące zamierzeń, kierunków, preferencji. Miałem to szczęście, ze mogłem dopytywać poza oficjalnymi sondami. W 90 % przypadków ludzie nie potrafili podać gramotnych definicji takich słów jak zaufanie, wyrozumiałość, szczerość, które sami proponowali jako pożądanych cechy polityka. Myślenie abstrakcyjne, to substancja bardzo powoli rozprzestrzeniająca się po ludziach.

    Zaufanie mylili z poważnym wyglądem i wysławianiem się (czyny były na końcu), wyrozumiałość z litością, szczerość z hojnością. Abrakadabra.

    W badaniach demoskopijnych nie chodzi o konfrontacje ścisłej definicji z rzeczywistością, tylko o pomierzenie postrzegania. Postrzeganie (np. polityków lokalnych i centralnych, podwyżek VATu, Dody, serków białych i wielu innych towarów, postaci i zjawisk jest dużo ważniejsze w ocenie społecznych procesów, w przewidywaniu reakcji społecznych, zachowania elektoratu, rynku, w pomiarze napięcia społecznego, itd, niż wnikanie w interpretację pojęć u ankietowanych.

    Ankieterzy badają nasz kod społeczno-kulturowy na wyjściu z głowy, a nie to, co się dzieje w środku.

    M.in. z tego powodu ankieterzy mają zadawać tylko i wyłącznie pytania i rejestrować odpowiedzi (w niektórych badaniach zezwala się sondującym na udzielanie wyjaśnień, ale ściśle sprecyzowanych), a socjolodzy zebrany materiał interpretują.
    Publikowanie wyników politycznie znaczących sondaży zaraz po badaniach jest pewna formą kontroli społecznej.

    Badania demoskopijne nie są same w sobie socjotechniką. Mogą jej służyć, tak jak nóż, czy kij może służyć do różnych rzeczy. Już samo sformułowanie pytań może wywołać stronniczość.

    W każdym obszarze nauk społecznych można być uczciwym, ale można także zostać krętaczem na usługach wyższego szczebla.

    Pzdr, TJ

  78. Mam przed sobą felieton Bronisława Łagowskiego. Ton tego felietonu różni się zasadniczo od tonu streszczenia podanego przez Gospodarza. Tekst Łagowskiego dotyczy wyłącznie polskiej prawicy i ma ton szyderczy – Łagowski nie ma złudzeń. O ile Gospodarz w podsumowaniu snuje jakieś wizje przyszłości aparte na aliansach partyjnych i roszadach prawicowo – lewicowych o tyle Łagowski tego nie czyni. Pisze wyraźnie w zakonczeniu tekstu – „Najbardziej drakońskie ustawy pis uchwalal razem z PO. Dopóki obie partie się nie pogodzą, ludzie mogą byc spokojni, że emerytury ni stąd ni zowąd nie zostaną im odebrane i nowa policja partyjna nie zostanie ustanowiona, dzika lustracja się nie rozpęta w majestacie prawa. Nawet IPN, ta instytucjonalizacja ducha zemsty, nie rozwinie wszystkich swoich możliwości. Obie te partie przyzwyczaiły się do kryminalizowania PRL-u i teraz przyniosły ten sposób myslenia o polityce na stosunki między sobą”.
    Innymi słowy jedyną gwarancją naszego spokoju jest ich wyniszczająca walka czy zwarcie. To paradoksalne ale możemy się cieszyc spokojem w okresie prawicowej wojny dzięki PRL-owskim korzeniom tych partii, ktore „teraz przyniosły ten sposób myslenia o polityce (kryminalizowanie) na stosunki między sobą”
    Tak więc Łagowski nie ma złudzeń co do tych obu prawicowych tworów. Obie partie uznaje za niewarte funta kłaków i wyalienowane od społeczeństwa. Dodam, że akurat w tym felietonie nie pisze o lewicy. Raczej apeluje o zachowanie dystansu i zdrowego rozsądku, bo za ogłupienie społeczeństwa za sprawą prawicowej wojny obciąża media.
    Pozdrawiam

  79. Patrząc z pewnego dystansu Kaczyński widzi mi się dobry w tym co robi, gość efektywnie i w pojedynkę skoncentrował całość polskiego życia politycznego wokół swojej osoby. Wszystko się na dzisiaj około niego kręcić gdzie by nie patrzeć, rząd, polityka, fora, Tok FM, cała reszta, etc.

    A to nie takie łatwe generalnie jeśli to robić mniej więcej standardowymi technikami a nie skandalizowaniem typu Palikot, etc. Także lubi się go czy nie, uszanować trzeba przynajmniej jego sprawność socjotechniczną.

    Również z dystansu patrząc podzielam opinię Kwaśniewskiego (Rz wczorajszy wywiad, hamletyzuje trochę) że Kraj traci na tym szaleństwie dużo, wewnętrznie i w sensie wizerunku i efektywności na zewnątrz. Bardziej życzliwi będą to widzieli jako typowe kłopoty okresu dorastania reszta nie także ta niedaleka prezydentura (prezydencja?) Europy Polski niczym się chyba w pamięci Europy nie zapisze.

    Re język, mnie osobiście przeraża szczególnie na forach, chociaż go rozumiem Kaczyński nawet świętego mógłby doprowadzić do „szału”, samego mnie świerzbiło nieraz żeby mu dołożyć jakimś paskudnym słowem czy dwoma.

    W mediach też wyjątkowo ostry ja takiego nigdy nie widziałem w mediach amerykańskich głównego nurtu. Ale i tutaj zaczyna się powoli pojawiać, na obrzeżach na razie, bo polaryzacja w Stanach obecnie rzędu mniej więcej takiego jak w Kraju.

    Dla przykładu Bill Maher (postać z pogranicza satyry/komentarzu politycznego co bardzo teraz popularne tutaj – główne nazwiska Jon Stewart i Stephen Colbert) rutynowo odnosi się do członków Tea Party* przez „teabaggers”.

    Co to jest nie będę tłumaczył (proszę sobie zajrzeć na Urban Dictionary) bo to wulgaryzm ciężki taki, a tutaj Polityka w końcu. A na coś takiego nie sądzę by ktoś w Kraju publicznie sobie pozwolił.

    Wulgaryzmy wulgaryzmami ale klimatowi politycznemu daleko tutaj jeszcze do stanu wrzenia jaki w Kraju, gdzie doszło do tego że nawet takiej klasy dziennikarz jak p. Paradowska nie jest w stanie mówić o nim w normalnym tonie.

    Także napędzać tego więcej nie ma sensu także powtarzam moją skromną sugestię. Nie reagować, nie prowokować w sferze publicznej przynajmniej.

  80. Kartka z podróży (2010-10-27, 18:29), podał link do felietonu polityka PSL, w którym są podane ważne informacje. Tam jest trochę „nastroju politycznego” członka partii koalicyjnej, wybijającej się tradycyjnie, przed wyborami, na niepodległość. Przeważająca reszta, to prawda statystyczna.

    Niektóre gry min. Rostockiego, szpan z EURO premiera Tuska, te wszystkie gesty z napinaniem muskułów, jeśli przeanalizować czas i okoliczności w których występowały, ja rozumiem i usprawiedliwiam.
    Pan Kuźmiuk też rozumie, że utrzymanie, albo obniżenie rentowności naszych obligacji, to sprawa życia i śmierci polskiego rozwoju. Podkreślam, że te aktualne 6%, plasuje nas przed Grecją i Irlandią, krajami bogatszymi, per capita, od Polski.
    To jest sukces Tuska i Rostowskiego, sukces właściwie całego rządu PO!

    Dziękuję Ci Kartko za zwrócenie uwagi Blogowiczów na ten felieton.
    Lepiej byśmy rozumieli te ostatnie manewry ustawowe dot. podatków (w związku z decyzjami UE), a także walkę min. Fedak o likwidację OFE, gdyby w TVP, w prime time, usiedli na dwugodzinnej dyskusji: Balcerowicz, Rybiński, Rostowski i Boni
    I know „I have a dream”…

    Serdecznie pozdrawiam

  81. @cynamon29,

    no i dobrze mi tak(!), sam się tego “dopraszałem“!

    Na krótkie pytanko, o postawność pani Merkel, oraz (N)naród, otrzymałem od Ciebie odpowiedź, która mnie zwaliła z kopyt!
    Na początku, „najsampierw”;
    pisząc o piękności Angie, wtrąciłem smiley-a z przymróżonym oczkiem, ale widocznie był on za mały dla Ciebie?
    Potem “zalawinowałeś” mnie, i to z jakąż „obsadą”!?

    – Catherine Deneuve (cud-kobieta, co do tego jednego przynajmniej, jesteśmy chyba zgodni?),
    – Lepper i Giertych (wypraszam sobie STANOWCZO, tego typu „WULGARYZMY”!!!),
    – Jarkacz (a co to niby za „ptica”? Trzeba to wiedzieć, gdy się mieszka na prowincji?)
    – Adolf Hitler (noł komęd!)
    – Immanuel Kant, co to się „…w Królewcu urodził i pomarł z wiciną….”,
    no i gość z najwyższej tutejszej blogowej półki:
    – ET – niech pozdrowion będzie!,
    że o takich „duperelach”, jak artykuły konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, już nie wspomnę!

    Po tej bolesnej „nauczce”, nie zadam Ci już żadnych pytań, bo obawiam się – przed czym mnie moja małżonka przestrzegała – że następnym razem „wklejiłbyś” mi tutaj całą konstytucję Polski i ustawę zasadniczą RFN, okraszając to statutem ONZ.

    Ale na zakończenie, gdyż moja ślubna udała się już właśnie na spoczynek, chciałbym jednak zapytać;
    gdy piszesz “TU“, to chodzi Ci o „tu nad Wisłą”, czy raczej o „hier am Main”?!

  82. @afinor

    Dzieki , nigdy nie miale pamieci do imion. Ale rzeczywiscie powinienem okazac wiec respektu i mniej nonszalancji w stosunku do tego galaktycznego , a nawet chyba miedzygalaktycznego trapera.
    Pozdrawiam LP

  83. TJ,

    dwadzieścia lat temu również było za późno na esy-o-esy. Nie wiem do jakiego momentu ten system był jeszcze do odratowania (cokolwiek to oznacza) i czy w ogóle był. Może i był, z jakąś tam ludzką twarzą, ale problem w tym, że system tej twarzy nie chciał.

    Powyższa arogancja podparta poczuciem własnej nieomylnosci, czy też brak instynktu samozachowawczego nie są zresztą tylko i wyłącznie cechą poprzednich epok. Obecny porządek ekonomiczny i społeczny zaczyna również przejawiać cechy takiej arogancji.

    Pozdrawiam i raz jeszcze dziekuję za dobre intencje w odczytywaniu tego, co miałem do powiedzenia na temat Łagowskiego.

  84. WODNIK53, 11.54. Podziwiam Twoją cierpliwość do podejmowania dyskusji z Panami z Kanady. Ja unikam, aczkolwiek od czasu do czasu staram się zareagować w sposób typowy dla dzisiejszych elit. Uznaję, że są to ludzie, którym w Polsce Ludowej się nie powiodło albo z lenistwa albo z braku ambicji lub zdolności. Wybrali więc wolność i z daleka cierpiąc, wyalienowani starają się wylać wszystkie swoje żale, nostalgię i chorobliwą obsesją na pozostawioną ojczyznę, ubierając się w pióra antykomunistów /patrz Bieńkowski/, neoliberałów lub demokratycznych opozycjonistów. Tworzy się żałosny bigos, pseudo wiedzy, pychy, lekceważenia i wyszydzania wszystkiego co mamy tutaj, na miejscu ze wszystkim tym cośmy doznali, przeżyli i z czego się uczymy. Nie potrzeba nam w tym rad mędrców z daleka. Do tego doznajemy wstydu i ogromnego zawodu z narzuconego sytemu kato faszyzmu, w którym rządzą partie cwaniaków i paranoików. To co przyświeca to garstka pozostałych jeszcze z ludzi typu Łagowskiego, Walickiego, Romanowskiego i paru innych. Pozdrawiam.
    Jak pisałem jutro i w piątek w Krakowie będzie Zygmunt Bauman.

  85. Niektórym nienawiść do PRL objawia się jaskrą. Nawet nie dostrzegają tego, że dzisiaj języka angielskiego uczą w przedszkolu, po to aby mogli stać w kolejce po wizę do przyjaciół w USA lub wyjechać za chlebem, myć „gary” w Anglii czy Irlandii bez względu na ilość ukończonych fakultetów.
    A służby specjalne nie potrzebują TW, mają inne możliwości.
    Amerykanie nawet naszego prezydenta sprawdzają, czy mówi zgodnie z ustaleniami. Czy IPN to kontroluje?

  86. Panie Danielu

    jezeli prof. J. Buzek prowadzi, to znaczy ze sie nikomu nie naraza, to znaczy, ze mowi zawsze to co sluchacze chca uslyszec. Wybitny przyklad wybitnie niekontrowersyjnego polityka

  87. Stasieku (10-27 o godz. 20:51):

    Jakie 6 procent, k*******!?

    To są stopy renotwności (ang. yield) 10-letnich, najdłużej terminowanych obligacji, w porównaniu z krajami UE:

    http://www.ecb.int/stats/money/long/html/index.en.html

    z całym światem:

    http://www.economist.com/node/17312143?story_id=17312143

    Mnie interesuje, dlaczego Czechy mają o ponad 2 punkty proc. niższe stopy, bez wprowadzania waluty euro. Ano Czesi wybrali partie rozsądku budżetowego, które bez obawy tną zbędne wydatki budżetu państwa.

    Ale czy niskie stopy są Polakom do szczęścia potrzebne?

    p.s. Kartko z P., pytania które zadajesz są tak poplątane politycznie i historycznie, że bez wódki nie rozbierzesz. Na razie śpij spokojnie, zapewniam Cię, okopuj się na zimę, błotem też się nie przejmuj, bo wkrótce wszystko zamarznie i będziesz skakał z radością z grudy na grudę i wyglądał wiosny. Zacząłem już Ci odpisywać, sprawę księgowości brukselskiej naświetlać, więc jest szansa, jest nadzieja …

  88. Stasieku
    Dzięki za wyjaśnienia. Odwdzięczę Ci się też wyjasnieniem dlaczego nie wysluchamy sensownej dyskusji na ten temat Balcerowicza, Rybińskiego, Rostowskiego i Boniego. Odpowiedź znajdziesz pod linkiem, ktory podalem o 20.56
    Pozdrawiam

  89. jasny gwint pisze:
    2010-10-27 o godz. 21:58

    Mój komentarz

    Nie chcem ale muszem wtrącić kilka wskazań na szacunek, rewerencję, poważanie oraz uznanie, którymi to uczuciami zaklętymi w formie utworu łączącego w sobie dwa w jednym – proklamację wrogości dedykowaną plemieniu wychodźców Kanadyjczyków i rządzącym elitom z końcowym dytyrambem skierowanych do garstki sprawiedliwych ocalonych w apokalipsie transformacji (szczegóły cytuję):

    „ludzie, którym w Polsce Ludowej się nie powiodło albo z lenistwa albo z braku ambicji lub zdolności”, „wyalienowani starają się wylać wszystkie swoje żale, nostalgię i chorobliwą obsesją na pozostawioną ojczyznę”, „żałosny bigos, pseudo wiedzy, pychy, lekceważenia i wyszydzania wszystkiego co mamy tutaj, na miejscu”, „nie potrzeba nam w tym rad mędrców z daleka”, „doznajemy wstydu i ogromnego zawodu z narzuconego sytemu kato faszyzmu, w którym rządzą partie cwaniaków i paranoików.”
    ”To co przyświeca, to garstka pozostałych jeszcze z ludzi typu Łagowskiego, Walickiego, Romanowskiego i paru innych.”

    Ciekawe, co by się stało z poparciem społecznym dla lewicy, gdyby przyjęła taki język w bieżącym komunikowaniu się ze społeczeństwem.

    Pzdr, TJ

  90. Jacobsky pisze:
    2010-10-26 o godz. 20:09

    Odpowiedź na twój wpis do mnie zamieściłem (zadołowałem) pod wpisem Gospodarza „Polityka a „Polityka”.
    Tutaj tylko dodam, że korci mnie jeszcze chęć działania społecznego w tym kierunku. Jednak nie nadszedł ten czas, kiedy można znaleźć ludzi podobnie myślących i skłonnych do takich działań. Dzisiaj na każdym poziomie „polityką” zajmują się tylko ci, którzy już nic sensownego w życiu zrobić nie potrafią. Jeżeli ktoś złapał wiatr w żagle, to od polityki stara trzymać się bezpieczny dystans. Jeszcze na poziomie samorządów można znaleźć sensownych działaczy gospodarczych i medialnych (lokalnych dziennikarzy). Na szczeblu państwa politycy i media zajmują się tylko sobą. Ich społeczeństwo, państwo i kraj wcale nie obchodzi. Oni sami sobie wystarczają. Zachodzi pilna konieczność wymiany tego towarzystwa w całości. Pozdrawiam.

  91. WODNIK53,

    jak widzisz (21:58), rozumowanie Łagowskiego o manicheizmie i nienawiści w sumie nie tylko pasuje do prawicy czy do opozycji antypeerelowskiej.

    Proponuję o tym nie zapominać snując swoje dywagacje o myślących inaczej.

    Pozdrawiam serdecznie.

  92. aldona3 pisze:

    2010-10-27 o godz. 22:46

    Szanowna Pani aldona3

    „Niektórym nienawiść do PRL objawia się jaskrą. ”

    Prosze zdjac sowieckie bielmo i otworzyc oczy na swiat.
    Swiat sie smieje po angielsku.

    Slawomirski

  93. „Rzeczpospolita” po raz kolejny porusza sprawę stosowanego w zachodnich mediach terminu „polish concentration camps”. Cóż za nudna upierdliwość! „Polityka” na szczęście nie zawraca nikomu głowy czymś takim, a nawet wprost przeciwnie: znanemu ze swej dziwnej awersji do tego terminu Szewachowi Weissowi przy pierwszej nadarzającej się okazji zmyła porządnie głowę piórem swego czołowego blogera. W zasadzie poszło o Hertę Müller, ale wychowany na „Polityce” czytelnik dobrze wiedział o jaką to Hertę chodziło. I tak trzymać.

    http://www.rp.pl/artykul/555424-Storozynski–Oszczerstwa-wobec-Polski-.html

  94. jasny gwint pisze:

    2010-10-27 o godz. 21:58

    Gratuluje odnalezienia absolutu.

    P.S.
    W PRL nie bylo Viagry i internetu.

    Slawomirski

  95. Ryba 25 pisze:

    2010-10-27 o godz. 20:17
    „Sławomirski, godz. 15:59. Przyznajesz, że nie czytasz książek… ”

    Czytam mysli ludzkie.
    Ciekawsze sa od ksiazek.

    Panu natomiast zalecam czytanie ksiazeczki do nabozenstwa, ksiazeczki czekowej bo ksiazka zyczen i zazalen moze byc zbyt trudna dla Pana?

    Slawomirski

  96. Iber Alex pisze:

    2010-10-27 o godz. 19:32

    Szanowny Panie Iber Alex

    Lewicujacy nie potrafia nawet odpowiedziec na proste pytanie kto to jest komunista a kto komuch?

    Slawomirski

  97. vlad pisze:

    2010-10-27 o godz. 18:54

    Zacznij teraz myslec o sowieckim Afganistanie.

    Slawomirski

  98. Levar pisze:

    2010-10-27 o godz. 10:02

    „Alternatywa dla “lewicy” polega na tym, ze albo zostanie zarabana
    siekiera przez PiS albo uduszona w bialych rekawiczkach przez PO.”

    Towarzyscy przegrali.

    Slawomirski

  99. Maryna pisze:

    2010-10-27 o godz. 09:47

    Sluszna krytyka redaktora Passenta.

    Slawomirski

  100. Lewy Polaku !! Jako samozwanczy purysta-lemolog musze stanowczo zaprotestowac 🙂
    Drapiezne kartofle z Tairii zlowil na przynete w postaci lepkiego globusa, Profesor Tarantoga. Zbadawszy owe drapiezne kartofle powiadal, ze skoro przez milion lat czlowiek kopal kartofle, nie rozumie dlaczego ktos marudzi, kiedy kartofel kopnie czlowieka 🙂

  101. Zosienka pisze:

    2010-10-27 o godz. 08:26
    …no i warto zauwazyc, ze wzorem dawnego rzadu Chinskiej Republiki Ludowej

    Skoro „Zosienka” pamieta tamte czasy to moze jeszcze pamieta Lenina w Poroninie?

    Slawomirski

  102. Zosienka,

    wbrew temu, co Pani twierdzi, takie czy inne skłonności, w tym polityczne mogą być zaprogramowane w genach:

    Political Views May Be Genetically Influenced, Twin Study Shows

    Podobnie jest zresztą z podatnością na religię.

    Wpływ środowiska na czyjąś postawę to inna sprawa.

    Pozdrawiam.

  103. Ja się poddaję, jeszcze wczoraj sytuacja wyglądała bardzo nieciekawie a dzisiaj komedia pełną gębą, prezydent Komorowski oświadczył że z prezesem Kaczyńskim nie będzie się gonił po kościele.

    Wyobrażają to sobie państwo? Kaczyński na tych jego tycich nóżkach uciekający się po kościele przed Komorowskim z dwururką w dłoni.

    Przecież coś takiego to by nawet Fredro nie wymyślił, trudno o lepszy materiał na fantastyczną satyrę.

    Nic tylko się modlić żeby jednak się pogonili, chociaż oczywiście nie w kościele na pogrzebie, od razu by to rozładowało tą paskudną atmosferę.

  104. Pozytywna wiadomosc z Polski

    Wroclawscy dziennikarze Wysocki i Sawka odniesli sukces w swojej pracy.
    Dzieki ich wysilkowi oddolny protest przeciwko plagiatowi rektora AM zakonczyl sie sukcesem. Rektor AM zostal zawieszony w pelnieniu funkcji.
    Dziennikarze spelnili sie w swojej pracy. Proces demokratyczny zatriumfowal wsrod ludzi do tego nieprzyzwyczajinych. Jest nadziej na lepsze moralnie zycie w Polsce. Niech pokolenie Passenta uczy sie od mlodszych.

    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8576076,Ministerstwo_Zdrowia_zawiesilo_rektora_wroclawskiej.html

    Slawomirski

  105. rezonans wywolany tekstem prof.Lagowskiego odswiezyl u niektorych blogowiczow stare blizny i dolegliwosci. Dla usmierzenia warto poczytac tekst Mariusza Janickiego w ostatniej POLITYCE („W opresji agresji”). Milo sie czyta, wyjatkowo milo – tym bardziej ze Autor zawsze byl bezstronny, poniewaz nigdy nie studiowal w Leningradzie i nie nalezal do TPPR.

  106. Jacobsky:
    jeśli widzisz tylko dwie możliwości, jak to wynika z Twojego wpisu, to nic na to nie poradzę. Nie mam zamiaru bawić się w pisanie scenariuszy dla przeszłości. Jednak należy pamiętać, że zawsze mogło być gorzej jeśli chodzi o Przełom, gorzej jeśli chodzi o nastawienie obydwu stron.
    Mogło być.
    Tyle, że to co napisałem to w znacznej mierze reakcja na dość zgodny chór na naszej prawicy, który twierdził, że trzeba było ostrzej — właśnie odstawić do warzywniaków (choć i to niepewne… prywatna inicjatywa w rękach aparatczyków? tożto uwłaszczenie nomenklatury!).
    Tyle, że to rekacja płynąca z późniejszego zwycięstwa — Solidarność wcale nie była taka silna w 1989 roku, by mogła sobie pozwolić na radykalne rozwiązania. Trochę ta ówczesna zgodność była i wynikiem słabości obu stron, a nie tylko wolnym wyborem…

    NIe znaczy to, że ich stopień umiarkowania musi przekładać sie na umiłowanie dla peerelowskiej przeszłości.
    A kto mówi o umiłowaniu? Gruba kreska nie była umiłowaniem — była stwierdzeniem, że odtąd ma w Polsce stosować się prawo i szanować wolności obywatelskie. I nawet jeśli krytycy „grubej kreski” przedstawiali jej błędne rozumienie, to ich propozycje zawsze kierowały się przeciwko tym, dobrze rozumianym, zasadom.
    Poza tym nie dostrzegasz, jak dla mnie, jednej, bardzo ważnej rzeczy — zupełnie inaczej patrzy się z punktu widzenia osoby, której, choćby nie poprzez wprowadzone prawa, a tylko wypowiedzi publiczne, odmawia się, na przykład, prawa do wykonywania niektórych zawodów; domaga się delegalizacji partii, z którą sympatyzują; wprowadza państwową instytucję, której celem jest propagowanie historycznej moralno-historycznej wyższości przeciwników politycznych, itd. itp.
    Jako obserwator z zewnątrz (i przepraszam za wredne pytanie, ale czy nie oceniający ‚postsolidarności’ głównie poprzez postawy, na przykład, Adama Michnika, czy Tadeusza Mazowieckiego?) masz zapewne prawo uważać to za pewien margines myśli ‚postsolidarnościowej’. Ludzie jednak, przeciwko którym proponuje się (czy wykonuje) takie działania, mają prawo dostrzegać zupełnie inaczej ich wagę i znaczenie.

    Łagowski zdaje się być wyrocznią na lewicy polskiej, […] jak można sądzić po tutejszych wpisach
    Sądzisz to po ‚tutejszych wpisach’, ale ‚tutejsze wpisy’ są dość specyficzne — średnia wieku jest dość wysoka, oczytanie zresztą też. Łagowskiego można cytować w internecie i czytać w Przeglądzie, ale czy bywa w radiu, telewizji? „Siła rażenia” Łagowskiego jest o wiele mniejsza od siły, na przykład, Rafała Ziemkiewicza, który twierdził coś dokładnie przeciwnego… To, że Łagowski jest tak chętnie i przytakująco cytowany wynika właśnie z kontaktu z ‚tym drugim’ — wciąż obecnym nurtem wojującego anty(post)komunizmu,

    Chętnie się zgodzę, że aby ‚lewica’ coś u nas osiągnęła musi wyjść poza spór z antykomunizmem. Ale ten spór w znacznej mierze został jej narzucony.

  107. wg 10-28 5.03

    Czy moglbym prosic o link do zarzekan Komorowskiego, ze „nie bedzie sie z Kaczynskim ganial po kosciele” ?
    Boze, jak bym chcial zobaczyc Prezia w krotkich majtkach z proca i Komorowskiego z dwururka i w przydlugich hajdawerach jak sie na siebie czaja zza konfesjonalu i pod ambona !
    Piekna scena, prosze o link !

  108. Szanowny Sebastianie,
    w jezyku niem. funkcjonuje wyraz Leidenschaft, to co nazwales miloscia niezbedna w sztuce. Szkoda ze najczesciej jest to milosc wlasna.
    Pozdrawiam.
    ET

  109. (jeszcze raz bez literówek)

    Wyobrażają to państwo sobie? Kaczyński na tych jego tycich nóżkach uciekający przed wyciągniętą ręką (lub dwururką) Komorowskiego w jakimś kościele?

    P.S. miło znowu widzieć PAK here again, jeden z najciekawszych i zrównoważonych komentatorów tutaj IMHO . Szkoda że Sławomirski jak zaśmiecał tak zaśmieca bez umiaru.

  110. Niby nic sie nie dzieje, a jednak ! Pani Ania Sikora, posel, nie wytrzymala. Eksplodowala energia i straganowa erudycja:

    http://www.tvn24.pl/-1,1679843,0,1,jestem-poslem-pocalujcie-mnie-w-d,wiadomosc.html

    Warto zglebic czy pan sierzant Popielarski i pan sierzant Rekus skorzystali z propozycji. Brawo, Pani Posel !

  111. TJ pisze:

    2010-10-27 o godz. 20:29
    ———————————-

    Szanowny TJ,
    uczciwość ankieterów badań społecznych, można z góry uznać za 100%, gdyż ich zmotywowanie na przekręty jest minusowe. Można całkowicie wierzyć, że wykonują uczciwie , bez emocji swoją pracę , i to jest wszystko co do nich należy…
    Sądzę, że ardziej istotne byłoby , jeśli już, zadanie sobie pytań, takich jak: Co i kogo natchnęło,żey przeprowadzać ranking zaufania do polityków? Czy w obecnym momencie , były szanse, żeby taki ranking wygrali inni politycy?…
    Jeśli, będziemy pamiętać, jaką dyscypliną jest polityka/nie jest to np. klub dżetelmenów/ , jaką wartością w dobie mediów są zabawy PR-owskie, z samego faktu , „uszczęśliwiania” narodu taką niezbędną?sic!/ wiedzą dla jego/narodu/ dorego funkcjonowania, można ukadać różne warianty pod oogólnym i wspólnym przesłaniem- co można z takich badań odczytać. Jedni, słusznie, będą wynajdywać uzasadnienia dla zwycięzców, inni, zblazowani monotonią odgórnych gier społeczno-politycznych- skojarzą cynicznie- JESZCZE JEDNO…
    Na marginesie, pozwolę sobie dodać, w uzupełnieniu Twoich uwag o PRAWDZIE wydobywanej przez ankieterów z ankietowanych- iż zdaniem psychologów, większość ANONIMOWYCH ANKIETOWANYCH , udziela odpowiedziedzi medialno-koniunkturalnych…

    Pozdrawiam,Sebastian

  112. Z Pania Posel Sikora nie ma zartow ! Ani w Sejmie, ani w ringu:

    http://www.youtube.com/watch?v=RspBma_sCR4

    http://www.youtube.com/watch?v=geckZ09qT5c

    Co za Kobieta !

  113. Mimo nagrody Polityka staje sie powoli kolejnym kolorowym magazynem. Zauwazylem, ze znaczenie Polityki nie maleje, bo brak jej konkurentow. Z drugiej strony widze pustke, gdy zabraknie znanych i uznanych nazwisk w obecnej Polityce. Historia lubi sie powtarzac. Wspomniane manko nie jest jednak wynikiem porzadku czasow zaprzeszlych, lecz obecnego zapotrzebowania czytelnikow. Ubogi polski rynek prasy politycznej jest faktem.

    W czasach zaprzeszlych Polityka byla tygodnikiem na „wysokim poziomie“, jej pracownicy o nieproporcjonalnie wysokich pensjach majacy dostep do tzw. wolnej prasy na poziomie wyzszym lub nizszym; zalezalo od ich wyborow. Zastanawiam sie, czy piszacy oraz czytajacy nie zdaja sobie sprawy, ze Polityka byla jednym z atrybutow fasadowej demokracji w czasach zaprzeszlych(demokratury). Byla tez wentylem dla intelektualistow i tych, ktorzy sie za takich podawali lub uwazali oraz pozostalych, jesli ten tygodnik mogli kupic (nie zawsze i wszedzie byl dostepny). Polityka byla dobrym tygodnikiem, bo innego o takim formacie nie bylo i byc nie moglo; na tym wlasnie polega przeklamanie POLITYKI i jej wielbicieli. Przeklamanie polega rowniez na tym, ze sprawiano wrazenie przynaleznosci do Towarzystwa Wtajemniczonych z ograniczona odpowiedzialnoscia. POLITYKA byla mimo wysokiego poziomu narzedziem owczesnej propagandy. Kolejny listek figowy owczesnej propagandy.
    ET

  114. @Sławomirski pisze 28 .10 g.5.06
    Redaktor Sawka (brat znanego rysownika ) na poczatku lat 80-tych był dziennikarzem w innym mieście . Z tą moralnością i młodoscią tego Sawki bym nie przesadzał .

  115. Torlin – już Ci odpowiadam: myślę, że trzeba dać szansę Palikotowi. Może obstawiam przegranego konia, ale mimo wszystko zaryzykuję, między innymi dlatego, że jak sam gospodarz raczył napisać: „różnice programowe pomiędzy oboma partiami są nieznaczne,(zwłaszcza w polityce wewnętrznej)”. Podobnie jak Ty uważam, że SLD jest pozorną alternatywą.

  116. Niektorzy specjalisci twierdza, ze tylko permanentny wzrost gospodarczy moze zapewnic spokoj spoleczny.
    Kwestia wzrostu niesie pytanie czy wyczerpalismy mozliwosci produkcyjne oraz czy jestesmy w stanie zagwarantowac miejsca pracy dla wszystkich. Odpowiadajac refleksyjnie, twierdzimy , ze jest to niemozliwe. Zapominamy jednak przy tym, ze atrybuty oraz kryteria opisujace swiat pracy oraz swiat gospodarki sie zmieniaja. Typowe podzialy na na lewice opisujaca wzrost z pozycji swiata pracy i pracy jako takiej oraz na neoliberalow, ktorzy mozliwosci wzrostu postrzegaja w modelach gospodarki finansowej traca sens, bo nie sa one bowiem dzisiaj adekwatnym instrumentem opisujacym dana rzeczywistosc. Moim zdaniem nieustajacy ekonomiczny wzrost nie jest mozliwy ani w krajach rozwinietych ani w krajach rozwijajacych sie. Nalezy sobie zdawac sprawe z ograniczenia (granicy) wzrostu. Zakladanie wzrostu przy niskich cenach ma wprawdzie pozytywny wplyw na statystyke oraz nastroje spoleczne. Jednak ani produkcja, ani konsumpcja nie sa w stanie wplywac na realny wzrost przez dlugie czasokresy. Wazna jest przy tym kwestia osiagniecia twz. “granicy dobrobytu” (nominalnej i realnej) oraz postrzegania wzrostu po jej osiagnieciu. Zaspokojenie popytu stanowi wprawdzie problem, problem jednak mozliwy do rozwiazania. Stale finansowanie gospodarczych przesiewziec jest niemozliwe i wskazuje nam wlasciwa granice wzrostu. Dobra, ktorych wartosc staje sie wartoscia niezalezna od nas (np. dziela sztuki) nie maja zadnego wplywu na zachowanie rownowagi miedzy pobytem, a podaza, bo problem ten dotyczy niewielkiej grupy ludzi. Nas wszystkich dotyczy natomiast problem odnawialnych zrodel energii przy ograniczonych mozliwosciach technologicznych. Ma to bezposredni wplyw na poziom wzrostu lub jego brak. Klimat nie ma jeszcze okreslonej ceny. Cene te jednak placimy po kazdej powodzi, huraganu, suszy etc., niezaleznie od faktu posiadania polisy ubezpieczeniowej i jej wysokosci. Wzrost i polityka socjalna nie ida jednak w parze mimo naszych nieustajacych prob zachowania pokoju spolecznego. Faktem jest, ze w najblizszych i w nastepnych latach nie bedziemy w stanie zapewnic pracy dla wszystkich (nie mam tu na mysli zatrudnienia w ramach programow rzadowych). Chodzi o prace, ktora zapewnilaby pracujacym uniezaleznienie sie od uzupelniajacej pomocy panstwa. Aternatywa byloby inwestowanie w czas wolny, ktorym liczne grupy spoleczne beda w przyszlosci dysponowac. Musimy jednak pamietac o odpowiednim podziale pracy oraz dobr przy dokladnym okresleniu niezbednych dochodow podstawowych dla kazdego. Problemem jest jednak osiagnicie adekwatnego PKB liczonego w konkretnej walucie. Kazda inna praca wykonywana poza rynkiem pracy prowadzic moze wprawdzie do podniesienia naszej zamoznosci, nie ma ona jednak wplywu na poziom PKB i jego wtorny podzial. Obecne skrzepy w sferze finansowej sa pochodna pierwszego kryzysu paliwowego oraz oczywiscie zdolnosci spekulacyjnych kazdego z nas (nie tylko wstretnych bankierow). Gwoli sprawiedliwosci nalezaloby dodac, ze my wplywalismy raczej na Mainstream okreslajacy obled zysku, a bankierzy z tego korzystali sprzedajac nam zamiast pieniedzy, nie zawsze czyste powietrze. Sprzedaja przeciez rowniez CO2. W kazdym kryzysie konfrontowani jestesmy jednoczesnie z redukcja produktywnosci i zatrudnienia, co prowadzi z kolei do wzrostu bezrobocia i „biedy“. Brak konwergencji miedzy zmniejszona podaza na rynku pracy oraz zwiekszonym pobytem prowadzi bezposrednio do zachwiania socjalnej rownowagi i pokoju spolecznego. Rozwiazaniem byloby podniesienie wieku emerytalnego, ktore jest wlasciwie rdukcja wysokosci przyszlych emerytur i rent. Problemem jest wiec ograniczona mozliwosc inwestycji celem zagwarantowania dalszego wzrostu przy jednoczesnym zaspokokojeniu pobytu. Wazne jest minimalizowanie ewentulanego ryzyka, co odbywa sie czesto kosztem budzetowego zadluzenia, inflacji, wzrostem importu. Obnizenie ryzyka na rynkach lokalnych jest wprawdzie czasowo mozliwe, jednak tylko przy jednoczesnym wzroscie eksportu (Niemcy). W gospodarce globalnej skierowanej li tylko na konsumpcje widac wyraznie i dosc szybko granice rynkowe. Dlatego tez nalezaloby sie zastanowic nad zmiana podzialu dobr inwestycyjnych i skierowac masowa sile nabywcza ku takim obszarom jak edukacja, zdrowie, opieka nad starszymi, ktore per se stanowia mniejsze zagrozenie ekologiczne oraz ekonomiczne. Wzrost w obszarze socjalnym jest latwiejszy do zdefiniowania i osiagniecia. Zapewnia przy tym stabilizacjie grupom spolecznym o wiekszym popycie w sferze konsumpcyjnej. Wzrost socjalny mozliwy jest przy udostepnieniu tanich kredytow konsumpcyjnych (trudne jest przy tym wykluczenie ryzyka zadluzenia) przy zapewnieniu dalszych stalych dochodow (praca) oraz bezsposrednim dofinansowywaniu „slabych“ dochodow w sferze tzw. „slabych socjalnie“. Zagadka pozostaje jednak zachowanie rownowagi spolecznej przy kredytowym finansowaniu wydatkow socjalnych panstwa przy zachowaniu minimum wzrostu gospodarczego, zapewniajacego wplywy do kasy panstwowej przy ciaglej stabilizacji popytu. Zdaje sobie sprawe, ze liberalowie maja inne zdanie i slusznie, bo ktos to wszystko musi finansowac. Wiedzac jednak, ze granice wzrostu juz osiagnelismy, powinnismy stawiac sobie pytanie o sposobach i zmianach w podziale PKB. Nie znaczy to jednak, ze w krajach rozwijajacych sie (do nich nalezy zaniedbana infrastrukturalnie w czasach zaprzeszlych Polska) stopa zyciowa bedzie rosla rownolegle do stopy procentowej i odwrotnie. Bledem jest rowniez „doganianie“ wzrostu sasiadow. Otwarta pozostaje rowniez kwestia definicji strukturalnych potrzeb podstawowych.
    ET

  117. Jakobsky ;
    Wczoraj wracalem z B-TEGEL Busem ,przypadkiem w towarzystwie sympatycznego Polaka (ca 40 latek) z zawodu informatyk który po 5- letniej przerwie przylecial z OTTAWY odwiedzić swoich rodzicow . Przez ca .2godziny wspólnej podrózy (Niemiaszki dalej modernizują autobahn -slabo im idzie zaczeli 15 lat temu te 90 km)barwnie opowiadał o Kanadzie i jej problemach ,rożnicach między OTTAWA a Quebeck . Opowiadal ,iż ma żywy kontakt z Polska ale gdzie mu tam było do tej pewności ferownia opini i diagnoz o wspólczesnych problemach Polski wTwoim wykonaniu . Pomyślalem o tym kiedy przeczytałem od góry do dołu opinie Blogowiczów, w tym stonowaną oraz pełną wyrozumiałości odpowiedź w Twoj adres WODNIKA53 .
    Mój Kandyjczyk prosil mnie bym go (jeśli się zdrzemnie ) uprzedził o zbliżajacej sie granicy z Polską by naocznie zobaczyć że JEJ NIMA. Taki symbol a jaki ważny .

  118. Jacobsky pisze:
    2010-10-28 o godz. 03:39

    Mądry mężczyna nie robi wszystkich błędów sam ,
    daje innym też szance .
    Winston Churchill

  119. Klopfer pisze:
    2010-10-27 o godz. 21:02

    „… gdy piszesz “TU“, to chodzi Ci o “tu nad Wisłą”, czy raczej o “hier am Main”?!”

    Klopferze, do rzeki Main mam dość daleko, natomiast do Elby bardzo blisko.
    Czasem przemieszczam się pod nią ( Elbtunnel) a czasami nad nią
    (neue Elbbrücke i Billhorner Brücke). Największą frajdę sprawia mi jednak
    przejazd Köhlbrandbrücke. Z tego mostu (3950 m długości) widać świetnie
    cały Hamburg, a już szczególnie ogrom hamburskiego portu (Hamburger
    Hafen).
    http://www.hafen-hamburg.de/category/bildgalerien/bild-der-woche?page=1

    Jak widzisz, bez wklejek się nie obejdzie, ale nie martw się bo to nie będą
    na pewno ustawa zasadnicza BRD, ani statut ONZ.
    Jarkacz to takie oto stworzonko:
    http://cupsell.pl/produkty/15144-kaczokot.html

    bardziej znane też w innej postaci, ale tutaj narzucę sobie samocenzurę
    i nie wkleję nic. Musi Tobie wystarczyć powyższe, lub to co nadają w
    telewizorni.
    Co do wyzwisk typu L…, czy też G… rzeczywiście trochę przesadziłem.
    Obiecuję solennie znaczną poprawę w tym temacie. To już się więcej
    nie powtórzy!
    Mam natomiast pewne zastrzeżenia co do wczesnopójścia w pielesze
    łóżkowe Szanownej Małżonki. Tak się nie godzi! Ty Klopferze męczysz
    się przy klawiaturze, a Ona idzie sobie poleżakować! No też coś takiego?!
    W takiej sytuacji powinieneś powiedzieć: Hi, my Wife, come Fly with me!
    A to możesz Jej odtworzyć aby dzierżyła straż przy Tobie:

    http://www.youtube.com/watch?v=MYgqZYQYzwA&feature=related

    na pewno pozostanie!

    Serdeczności przesyłam i…

    Pozdro…wienia.

  120. Staruszku,
    Wiem, ze kryjesz sie u pana Szostkiewicza, a czasami zakradasz sie do pani Paradowskiej. Czyzbys stal sie na stare lata wstydliwie niesmialy !
    Sprobuje cie sprowokowac, wchodzac na twoj teren matematyka.
    Jakis czas temu napisales o scieraniu rogow Pi. Dlugo rozgryzalem twoj pomysl i w koncu doszedlem do wniosku, ze chcialbys zamknac Pana Boga w kosciele. Gdyby pozbawic ciag liczb liczb niewymiernych, stalby sie on banalnie przewidywalny. Liczby te sa jak czarne dziury przez ktore spodziewamy sie wydostac z klatki, takie furtki do transcendencji.
    Ciekawe, ze Pitagoras, ktorego Staruszku wspomniales, nie podszedl do tej kwestii od tej strony.
    Jesli by zetrzec rogi Pi, tak jak to chial Pitagoras, to jezdzilibysmy samochodami na kwadratowych(no moze osmiokatnych kolach)
    Oddaje ci glos, mam nadzieje ze wykorzystujac swoja matematyczna wiedze albo okrzykniesz mnie geniuszem samoukiem, albo rozjedziesz mnie brutalnie. Przyznaje, ze wolalbym to pierwsze.
    LP

  121. Nie podzielam cynicznego zdania pana Redaktora Passenta że wystarczy przeczekać zło, wiadomo że dzięki aberracyjnym zachowaniom pisiaków Platforma ma się jak pączek w maśle co nie eliminuje jednak w żadnym stopniu negatywnych konsekwencji dewastacji sceny politycznej, najważniejsze z nich to zmniejszony udział w zyciu publicznym osób wartościowych i emigracja młodych ludzi bezpowrotnie zrażonych do Polski , jest jeszcze cos równie waznego , obecność abrrantów w życiu publicznym odbiera w iększości z nas poczucie bezpieczeństwa , zwyczajnie destabilizuje emocjonalnie , powoduje stres , niepotrzebny i bardzo szkodliwy , prosze przeczytać wywiad z Markiem Kondratem w Polityca opublikowany niedawno . On wręcz przeżywa depresję z powodu złego nastroju społecznego w Polsce i odczuwa ją szczególnie dotkliwie bo duzo podrózuje do swoich dostawców win na całym świecie i brak mu w Polsce atmosfery harmonii , równowagi i podstawowego zdrowego rozsądku w relacjach z Rodakami , za taką cene nie warto podtrzymywać fikcji ze pis jest po cos potrzebny , należy go zdelegalizować w sejmie wskazujac wyraznie na ta partie jako głównego szkodnika społecznego , w Polsce wisi w powietrzu wojna domowa i cyniczne przeczekamy jest tu nie na miejscu

  122. slawomirski,
    z czego ty zyjesz /nie mam na mysli jedzenia/.
    Czy jstes milioner z zawodu?

  123. Zostawcie Prezesa w spokoju.
    Czepcie sie kogo innego /Roman Kon Giertych, albo Cynamon29/.
    Jak nie KRZYWONOS, to killer.

  124. absolwent nic nie nadaje. The mentor jakos przygasl,
    i KLEOFAS taki jakis cichy. Tylko Mr. Lewy i cynamon29
    tetnia zyciem. A tak ogolnie to sie nic nie dzieje.

  125. TV POLONIA

    1 listopad o godz.14.oo
    PAMIETAJCIE O OSIECKIEJ, reportaz

  126. telegraphic observer
    Czytałem niedawno Twoją opinię, że (tu nie cytuję, tylko przypominam sobie swoje rozumienie tej opinii) wysokie stopy dyscyplinują dłużnika.
    Ja się z tym bym trochę zgodził, ale pod warunkiem, ze Polska składa się z TO i stasieków.

    Kartka z podróży
    Już wczoraj przeczytałem ten smutny, a nawet ponury wywiad z p. Piontek.
    Nie składajmy jednak broni blogowej, Kartko. To są krople drążące kamień.

    PS1
    Wydaje mi się, że TO nie lubi w Tobie „pesymizmu lewicowego”. Naturę i język TO ma młode, więc czasami dosala.
    Ja też nie lubię, jak ktoś się za moje pieniądze „pochyla się nad”. Inaczej rozumiem solidarność społeczną w kraju na dorobku, Polsce, a inaczej w Szwecji.
    Ale spierajmy się i „opanujmy emocje”.

  127. Kartka z podróży
    W korku jadąc na Powązki, usłyszałem w radiu, że p. Tusk będzie walczył w Brukseli o uznanie polskiego sposobu liczenia długu publicznego. Wynika z tego, że jeszcze nic straconego i że informacje na ten temat były szumem.
    Czekajmy zatem.

    Druga, świeża obserwacja, to totalny brak miejsca dla zaparkowania auta w promieniu 500m od cmentarza. Mamy czwartek 2010-10-28, sytuacja z godz. 12:00.

    Dwa pochopne wnioski (jumping into conclusions):
    1. Jesteśmy bardzo bogatą metropolią. Auta wypasione.
    2. Naród się rozleniwia. Już kilka dni przed Świętem Zmarłych, sprząta groby w godzinach pracy. Przyznaję, dominują emeryci, ale parkują młodzi.

    Pokój Umarłym!

  128. PAK (10-28 o godz. 07:53) pisze:
    „Spór z antykomunizmem został lewicy narzucony”.

    Której lewicy? Staruszkom, czytającym Łagowskiego, bo jak spojrzeć na odzew na jego czerwcowy apel do wyborców Napieralskiego, aby olali II turę był marny. Jakobsky (i nie tylko on) chciałby lewicy z nowoczesnym programem, a nie dającej sobie narzucić „sporu z antykomunizmem”.

    Argument ten można przecież równie dobrze przyłożyć do PO. Po upadku Millera i Belki nastroje społeczne były przecież „antykomunistyczne”, nie z powodu czytania Ziemkiewicza jedynie, przyczynił się kościół, opadła wiara w ‚gruszki na wierzbie”, wyborcy SLD odeszli do Samoobrony, itd. I wtedy także PO narzucono spór o lustrację. Nie wydaje mi się, siegając w życiorysy polityków: Tusk, Gronkiewicz Waltz, i całych dołów partyjnych pochodzących w dużym stopniu z UW, aby one chciały babrać się w lustracji. Front dla PO odwrócił się z lewej strony na prawą, na wojnę z PiS. I na tym froncie, jak na froncie, trzeba było „się bić z komunistami”. Nie chcę przy tym usprawiedliwiać PO, niech płaci i ten rachunek. Chodzi mi o marność argumentu o narzucaniu sporów.

    Bo prawdziwą, ważną kwestią jest koalicja PO-SLD, która w persepktywie wyborów 2011, w przypadku rozłożenia się miejsc w Sejmie 45-30-25 procent będzie musiała być, raczej niż nie być. Taki jest sens tego wpisu red. Passenta (+ jest w nim agitka, aby wybierając między PO i SLD postawić na SLD w obawie przed monopolem PO, co jest cienkie na mój gust), choć uważam, że mógł artykuł Łagowskiego sobie podarować. A może chodziło mu o dyskusję z profesorem, próbę przekonania go, włączenia do jego artykułu wątku o koalicji, o której on nie pisze (Kartka z P. przeczytał artykuł i twierdzi, że nie pisze – podzięki dla Kartki z P.), z innych jego artykułów wiadomo, że jest ostro przeciw. Może Passent buduje most właśnie między „prawdziwą lewicą” (zatwardziale dumną i wrażliwą na pogardę, hehe) oraz tzw. „renegatami”, rewizjonistami jak Kwaśwniewski, Cimoszewicz, Borowski i kto tam z młodszego pokolenia.

    Więc jak: być czy nie być – dla koalicji PO-SLD?

  129. Slawomirski pisze:

    2010-10-26 o godz. 18:11
    Jedni z nich twierdza ze Maryja byla dziewica a drudzy ze w PRLu bylo dobrze.

    Szanwny Panie Slawomirski,
    dziekuje za opis LL, ktorych miejsce jest gdzies nigdzie. Mimo wszystko udaje sie podczas nastepnego urlopu do biblioteki celem wypozyczenia radaru oraz itd, nie zapomne oczywiscie o Trybunie Ludu celem owiniecia chleba.
    Pozdrawiam.
    ET

  130. Waldemar pisze:

    2010-10-28 o godz. 11:55
    ….(Niemiaszki dalej modernizują autobahn -slabo im idzie zaczeli 15 lat temu te 90 km)… i pisze.

    Pisze niechlujnie oraz ksenofobicznie.

    Bez komentarza.
    ET

  131. do Einmal Sznycel mit Frytki und Salatka pisze:

    2010-10-28 o godz. 14:25

    W towarzystwie po jednym semestrze „Kinderstuby” nie mowi sie o pieniadzach. Tez nie pytam czy sznycel jest cielecy czy wieprzowy.
    ET

  132. …w Polsce wisi w powietrzu wojna domowa… kolejne niedorzeczne zdanie nie na miejscu.
    ET

  133. Waldemar pisze:

    2010-10-28 o godz. 11:31

    „Jest nadziej na lepsze moralnie zycie w Polsce. Niech pokolenie Passenta uczy sie od mlodszych.

    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8576076,Ministerstwo_Zdrowia_zawiesilo_rektora_wroclawskiej.html

    Slawomirski”

    To jest co napisalem i tylko to.
    Dziekuje za zainteresowanie tematem.

    Slawomirski

  134. stasieku (10-28 o godz. 14:41)

    Czy wysokie stopy procentowe dyscyplinują człowieka?

    Powiedzmy, czy „dyscypilnują gospodarkę jako zbiorowość ludzi i ich decyzji konsumpcyjno-inwestycyjno-aktywizująco-rozleniwiających”. Jak widzę jest to sporo odejście od mojego sformułowania, ale sens jak najbardziej oddaje. Bravo Stasieku!

    Otóż moje rozumowanie jest per analogiam z tym jak łatwo przyszło z niskimi procentami w euro strefie Hiszpanii, Grecji i Portugalii, i jak szybko teraz odchodzi. Oczywiście niskie stopy długookresowe są dobre dla wzrsotu gospodarczego. Wtedy ludzie konsumują więcej i nakręcają lokalny popyt, wtedy przedsiębiorcy wystarczy niższy zysk, aby pokryć koszty kredytu, więc chętniej inwestuje i „daje pracę”. Stopy te wyznacza rynek, a dokładniej ustala je aukcja obligacji MF – POLITYKA pisała o tym „procederze” kilkanaście tygodni temu. A więc niejako odpowiedam Kartce z P., który liczy na to, że się jakiś kryzysik finansowy gotuje. Rynki (jej uczestnicy, czyli ludzie) oczywiście nie wszystko wiedzą o perspektywach wypłacalnści danego kraju, ale jednak wiedzą dużo i częściej się nie mylą. Gdyby notorycznie były bez sensu to dawno by je zamknięto. Polskie stopy nie są – jak widać z podanych wczoraj przeze mnie table – bardzo wysokie i regularnie spadają w tym roku, przy tym zadłużeniu w procentach PKB i większym bogactwie kraju byłyby niższe. Jeśli Kartko zwęszysz jakąś informację o niewypłacalności Polski to proszę, natychmiast, kodowym kanałem daj mi znać. Skrzykniemy kilkaset milionów i zarobimy na ataku na polski dług i jej walutę. Hehe …

    Dyscypliny społecznej i aparatu rządowego trzeba, aby mieć stopy na poziomie Niemiec, Holandii, Danii czy Szwecji. Również Włochy, które same obsługują swój dług publiczny, nie mówiąc o Japonii, mogą być przykładem dla Polaków. Miłego dni, buona sera.

    p.s. W ostatnim tygodniu 10-letnie obligacje USA podniosły rentowność o prawie 0,3 punkta procentowego. Z deflacją ich MF walczy kreaując inflację, co jest słuszne, i chyba im się to udaje.

  135. Szanowne i Szanowni,

    Nadchodzi czas, jeden z tych kilkudniowych okresów w roku, kiedy obraz Polski jest bardzo inny od widoków w innych krajach. Chocby w Kanadzie. Różnica ta jest uderzająca, bardziej niż w innych porach, jakże znamienna. Obyczaj jakże silny, również dla nas – emigrantów w pierwszym pokoleniu – tym bardziej dla nas. Łączymy się wtedy na różne sposoby z Wami, po to aby wzmocnić pamięć o Zmarłych.

  136. Króciutko o niemożliwości odratowania PRLu

    Jacobsky pisze:

    2010-10-27 o godz. 21:12
    TJ,
    „dwadzieścia lat temu również było za późno na esy-o-esy. Nie wiem do jakiego momentu ten system był jeszcze do odratowania (cokolwiek to oznacza) i czy w ogóle był. Może i był, z jakąś tam ludzką twarzą, ale problem w tym, że system tej twarzy nie chciał.”

    Mój komentarz

    System nie był do odratowania, jak na to wskazują analogiczne losy państw byłego obozu socjalistycznego.

    Aczkolwiek przekonania takiego nie posiedli spadkobiercy reformizmu socjalistycznego, którego głównym przedstawicielem był MFR.
    W swoich pisanych wspomnieniach oceniają oni, że do 1990 roku była szansa na restytucję prawdziwego socjalizmu poprzez reformy, dopiero wykrystalizowanie się grupy transformacyjnej, na czele której stał Balcerowicz przyniosło upadek gospodarczy znaczony wyprzedażą majątku narodowego oraz całkowite porzucenie idei sprawiedliwości społecznej na rzecz dzikiego kapitalizmu i totalnej zależności Polski od międzynarodowych pachciarzy.
    Tak w skrócie można przedstawić tok rozumowania niegdysiejszych kapłanów realnego socjalizmu, zdeprywowanych, wpychanych w pustkę kapitalistycznego „chciwośc jest najważniejsza”.
    Zresztą w punkcie wyprzedaży i oddania w pacht jest to stanowisko absolutnie zgodne z PiSem.

    Dziś ci duchowi spadkobiercy socjalizmu, a w wielu przypadkach jego kler, przedstawiają się narodowi, jako reformiści i porozumiewawczo puszczając oko do narodu szepczą – popatrzcie na Białoruś, jaki tam jest porządek, na Moskwę, jak tętni Czajkowskim, Skriabinem, Rachmaninowem, na Pekin, gdzie przywództwo mądrze wykorzystuje inicjatywę ludzi.
    Wszędzie jest dobrze, tylko nie w naszym kraju dręczonym przez bandycką katoprawicę.
    Niegdysiejsza ideologia socjalizmu realnego, której istotą miała być radość tworzenia przybrała dziś formę wyliczanki, której siła przekonywania polega na zawstydzaniu i obrażaniu.

    Pzdr, TJ

  137. Lewy Polaku, Cynamonie, Panie i Panowie!

    Obserwuję wzrost poziomu i zastanawiam się czy to dzięki mojej pasywnosci.
    Jak widzicie zaczynam od szukania belki u mnie pod sufitem.

    Czytam intensywnie Kartki z podróży. Obiecał, że zaraz to wszystko rypnie.
    A że mam do niego slabość to czekałem. Stąd wasz niepokój, czy nie naruszyłem zanadto proporcji między czytaniem a pisaniem. Druga wina Kartki, to to, że co poślę to on napisze i to dużo lepiej niż ja bym potrafil.
    Taki los tych co nadają na tej samej fali. Niby jesteśmy wszyscy zaekranowani a przesłuchy są straszne!

    Panie i Panowie! Zaczeliście się tak dogadywać i zgadzać, że zarzucą nam iżeśmy od narodu się oderwali! Tylko Sławomirski nie dryfuje i śruba mu pracuje jak trza!

    Zwracam Panom uwagę na jaskółki zmian. Niektórzy samorządowcy nie chcą się chwalić swoją pisowością; właściciele szkół nie chcą krzyży w szkole; itp itd. Prezes Jaroslaw Kaczyński nic nowego co prawda nie wymyślił, ale profesor Jadwiga Staniszkis ma coraz większe klopoty i musi się wspomagać encyklopedią i Kopalińskim w swych egzegezach.

    A przecież jak gdzieś tu ktoś napisał, nie dzieje się nic.
    Tylko krople i kamień …

    Muszę oddzielić część niepoważną od poważniejszej przerwą na zakup zniczy.
    A w tym czasie niech Szanowny ET poszuka na klawiaturze klawisza ad linea.
    Jeden akapit na trzy ekrany to epigoństwo strumienia świadomości.
    Za gęsta myśl Mistrzu! Proszę o łaskę światła typograficznego.

    I aby tak dalej!

    Serdecznie pozdrawiam i za kilka kwadransów coś mniej pustego!

  138. <telegraphic observer
    Ja się będę upierał, że koalicja PO-SLD wzmocni PIS a osłabi SLD.
    Przyznaję, zmieniłem zdanie. Marzenie Michnika i Kwaśniewskiego, aby połączyć UD z SLD i rządzić latami, nie wydaje się teraz spełnialne.

    Gdyby Platformie udało się wygrać 231 głosów – a jest w ordynacji szansa, jak PSL wypadnie – to narobiliby reform ile wlezie, wzmocnili tym roszczeniową i „pochylającą się nad” lewicę, nawet do 40% w 2015.

    Wersja, którą podałeś o 15:21, 45-35-25, przyznaję, bardzo prawdopodobna, oznacza wicepremiera ds. kontaktów z parlamentem i BMW dla p. Napieralskiego, 3 ministerstwa dla kolegów, i…
    Bardziej cywilizowane i rzadsze spory koalicjantów, napięcie w skrzydle p. Gowina, skrzywione oblicze p. Niesiołowskiego, itp. po prawej stronie a dla SLD, stagnację a nawet odpływ zdradzonego/niedowartościowanego elektoratu.

    Ciekawi mnie perspektywa Janusza Palikota.
    Wczoraj dziennikarze stwierdzili, że „bez szans”, bo media przestały się tym okropnym dzieckiem zajmować. W następnych zdaniach udowadniali, że nie kreują polityki i nie wywołują draki, tylko pytają (my tylko pytamy!) i relacjonują życie. Widać demonstracja pod diecezjami, to nie jest życie.

    Ale patrzmy, słuchajmy, spekulujmy, klawiatura cierpliwa, tylko oczy bolą, literki migają (kupiłem monitor 23” i chyba źle mi to robi)

    Ściskam serdelecznie
    PS
    Czekam na oficjalny komunikat z Brukseli w sprawie długu publicznego i kontraktu gazowego.
    Na starość nie lubię Święta Zmarłych.

  139. Czytam od kilku dni z uwagą dyskusję będącą kolejną odsłoną sporu o PRL. Oczywiście dyskusja ma bardzo konkretne odniesienia do aktualnej sytuacji politycznej. Z jednej strony Jacobsky reprezentuje bliski mi pogląd o potrzebie istnienia w naszym systemie nowoczesnej, zakorzenionej w społeczeństwie, silnej lewicy. Z drugiej strony, za sprawą komentarzy Z Prowincji, odżywa nostalgia za państwem peerelowskim – dla mnie nie do przyjęcia. Kiedyś w trakcie dyskusji z Jasnym Gwintem pisałem, że głęboko niesprawiedliwe, nieuczciwe i błędne jest sprowadzanie polskiej lewicowości do PRL-u i zafalszowanej w tym okresie historii polskiego ruchu robotniczego. Czekam kiedy lewica w koncu zrozumie, że dla ludzi nienależących do nomenklatury PRL nie był sielanką. Podobnie jak teraz dla ludzi nie należących do etablishmentu RP nie jest sielanką. Jeśli koledzy z lewej strony czuli się w ostatnich 20 latach zagrożeni, upokarzani, wyśmiewani i niedoceniani to chyba potrafią zrozumieć, że masy ludzi w okresie PRL-u też podobnie się czuły. Moim taka refleksja jest punktem wyjścia do dobitnego zanegowania autorytarnego panstwa tworzącego a zarazem przemocą duszącego konflikty społeczne. Więc lewicowość nie powinna polegać na pielęgnowaniu mitu o sielance „panstwa robotników i chłopów” tylko na sprzeciwie wobec autorytaryzmu panstwa. Trzeba być ślepym i głuchym, by nie zauważać w projekcie tzw IVRP ducha komunistycznego panstwa.
    Moim zdaniem okazywana nostalgia perelowska jest wciąz przyczyna niechęci do sojuszy z lewica, braku zaufania do niej, obciążania jej brzemieniem win z przeszlości. Jak można ufać ludziom, którzy z jednej strony słusznie psy wieszają na prawicowych inklinacjach totalitarnych a z drugiej strony wychwalają autorytarny PRL? Przecież to jest jedno i to samo.
    Dobrze życzę lewicy polskiej, wiele bym dal za to by w koncu rozwaliła ten katolicko – prawicowy uklad, ale gdy czytam te nostagiczne teksty to dreszcze mi po grzbiecie przebiegają. Czy naprawdę jedyną wizją w tym kraju musi być jakieś upiorne, kolektywne i policyjne panstwo?
    Pozdrawiam

  140. @ Jacobsky
    @ T.J.
    ( w kolejności alfabetycznej)

    Przeczytajcie proszę:

    „- Dam ci przykład. Jeśli powiem, na użytek tej rozmowy, że kot, który siedzi sobie w pokoju obok, ma dwie łapy więcej niż normalny kot, to ile będzie miał łap?
    – Sześć?
    – Cztery! To że coś powiem, nie zmieni kota, zmieni tylko to co o nim myślisz. ”

    No właśnie. Jestem zdecydowanie po waszej stronie w dyskusji z m.in.
    jasnym gwintem, Wodnikiem53 ale…
    czy to nie jest czasem tak że wasze punkty widzenia, nie mówię że w całości ale w dużej ich części, są całkowicie rozbieżne ze względu na
    inny punkt odniesienia?
    Przytoczona tu rozmowa jest tego przykładem. To nic innego jak
    manipulacja obiektem (kot) i odbiorcą który uwierzył w słowa o obiekcie
    wypowiedziane.
    Załóżmy że jasny gwint stoi w głębi lasu, w bezpośredniej
    bliskości drzew. Może on stwierdzić porowatość kory tych drzew, zapach
    żywicy i dotknąć osobiście ściółki leśnej. Może też, w takiej bliskości,
    przy pomocy powiedzmy siekiery jedno z tych drzew obalić, chociażby
    po to aby przekonać się, jak na takie zdarzenie zareaguje reszta lasu.
    Możliwe, prawda?
    A teraz inna sytuacja. Załóżmy że T.J. stoi w odległości powiedzmy 1 km
    od lasu. Widzi go (ten las) jako całość. Widzi jego ogrom. Być może
    zapach żywicy już nie jest tak wyrażnie uchwytny jak w głębi lasu, ale
    odrobinę jeszcze jest. T.J. patrząc na las z pewnej odległości, widzi jednak
    że jego jedna część nabrała „niezdrowej”, nienaturalnej od reszty lasu
    barwy. Podejrzewa że część drzew jest po prostu chora w tym lesie.
    Możliwe, prawda?
    Mija jakiś czas i obaj Panowie, jasny gwint i T.J., spotykają się gdzieś na kawce lub piwku (do wyboru). Dzielą się wrażeniami dni minionych,
    podróży i zdarzeń. W pewnym momencie obaj stwierdzają że od dłuższego
    czasu mówią o tym samym lesie.
    Możliwe, prawda?
    No więc mówią o tym samym lesie, ale ich spostrzeżenia i wnioski o nim
    są całkowicie rozbieżne! Jasny gwint przysięga na wszystko co możliwe,
    że był w samym środku lasu i ten jest zdrowy jak rydz, ba! ściął siekierą
    nawet jedno drzewo i ono było zdrowiuteńkie! A jakie powietrze w tym
    lesie! Palce lizać!
    Natomiast T.J. uparcie twierdzi że on też tam był i las jest chory! Przynajmniej jedna jego część, a o zapachu żywicznym mówi jak o
    jego cieniu, wspomnieniu po zapachu!
    Możliwe, prawda?
    Panowie, skoro to co powyżej jest możliwe, to mówicie zarówno
    z lewa jak i z prawa o tym samym lesie! To punkt pierwszy.
    Punkt drugi to kwestia postrzegania tego lasu.
    Jeden z was był w jego samej głębi i nie stwierdził choroby, wręcz
    przeciwnie! Drugi z was obserwował ten sam las z pewnego oddalenia i
    stwierdził jego chorobę!Też racja!
    I jeden, i drugi z was mają rację!
    Problemem jest tylko punkt obserwacji danego zagadnienia, głębia
    doświadczeń z nim, „poparzone paluchy” przy dotykaniu gorących fajerek
    na starej kuchni węglowej!
    Wasza dysputa jeszcze długo będzie się toczyć torami równoległymi,
    ponieważ każdy z was ma inny punkt odniesienia. Jeżeli te tory się nie
    skrzyżują, to równie dobrze możecie zamówić i intensywnie użytkować
    tybetańskie młynki modlitewne (Mani), gdzie na obrotowym walcu
    spiszecie swe pobożne życzenia, a przy każdym obrocie walca na osi
    owe życzenia będą się spełniać, lub też nie.

    Niegodnym jest jednak stwierdzenie że:
    „Wybrali więc wolność i z daleka cierpiąc, wyalienowani starają się wylać wszystkie swoje żale, nostalgię i chorobliwą obsesją na pozostawioną ojczyznę, ubierając się w pióra antykomunistów /patrz Bieńkowski/, neoliberałów lub demokratycznych opozycjonistów. Tworzy się żałosny bigos, pseudo wiedzy, pychy, lekceważenia i wyszydzania wszystkiego co mamy tutaj, na miejscu ze wszystkim tym cośmy doznali, przeżyli i z czego się uczymy. Nie potrzeba nam w tym rad mędrców z daleka.”
    o Nas, zza miedzy lub wielkiej wody.”

    Prawie każdy z nas, tych według Pana jasny gwincie „parchatych”, ma w Polsce rodzinę. Wielu ma swoje biznesy. Wielu odwiedza Kraj jak często
    tylko może (ja np. przynajmniej raz w miesiącu).
    Ton pogardy jakim Pan się posługuje, wystawia świadectwo Panu, a nie nam. Jeżeli Pan nie zrozumie że człowiek rodzi się obywatelem Świata
    a nie jakiegoś określonego grajdołka, to nie zrozumie Pan też że kot
    ma cztery łapy a nie sześć!

    Pozdro…wienia.

  141. joanna kopytowska pisze:
    2010-10-28 o godz. 13:19

    Dziękuję, Pani Joanno!
    Mam takie same odczucia jak Pan M.Kondrat.
    Ludzie tchną ponurością, jakby ich toczył rak.
    Operacja jest już konieczna.

    Pozdro…wienia.

  142. TV z Holandii – Tegenlicht: Brief uit Polen
    po angielsku, Holendersku i po polsku:
    http://varagids.publiekeomroep.nl/uitzending/174847664/tegenlicht:-brief-uit-polen/?&cc=1288278437

    Nastepne „nieodpowiedzialne” wersje jezykowe wkrotce.

  143. Waldemar,

    zwracam uwagę, że ty również wypowiadasz się kategorycznie na wiele tematów. Nawet fakt, że jeżdzisz często do USA nie czyni z Ciebie Amerykanina.

    A poza tym każdy ma taki stosunek do świata, z jakim mu wygodnie. Mój krajan z Ottawy nie musi się intereować i wyrabiać sobie opinii o POlsce. Mnie Polka interesuje i dlatego wypowiadam sie na jej tematy, czy się to komuś podoba, czy nie.

    Wyrozumiale pozdrawiam.

  144. Waldemar,

    sorry za literówki – pisame w pośpiechu.

  145. Lech,

    przeczytałem odpowiedź, dziekuję. Podzielam Pańskie opinie oraz poglądy. Wbrew temu, co tutaj o mnie się wypisuje, mam poglądy lewicowe, ale są to poglądy bliskie lewicy eyropejskiej, lewicy, którą komuniści pod kuratelą sowiecką zwalczali przed i po wojnie. I dlatego ja również należę do opozycji antypeerelowskiej jak tego chce Łagowski, choć daleko mi do cech, o których pisze dyskutowany autor. Osobiście peerel mi nie przeszkadza pod warunkiem, że zostawi się go tam, gdzie jest jego miejsce: w gorbowcu historii, i kiedy nie czyni sie z peerelu argumentu w dyskusji nad rzekomym rajem utraconym na rzecz obecnego jakoby zatracenia. Moja prywatna lewicowość nie oznacza przyzwolenia tego typu arguemtnację i to jej sprzeciwiam sie w dyskusjach, a nie lewicowości jako takiej.

    Co do Skandynawii to pełna zgoda. Jest to moim zdaniem model socjalny, do którego wypada dążyć.

    POzdrawiam serdecznie i dziękuję za dyskusję.

    Podzielam

  146. wg pisze:
    2010-10-27 o godz. 20:45

    ‚A to nie takie łatwe generalnie jeśli to robić mniej więcej standardowymi technikami a nie skandalizowaniem typu Palikot, etc. Także lubi się go czy nie, uszanować trzeba przynajmniej jego sprawność socjotechniczną. ‚

    Jakis czas temu nie bardzo wiedzialem, o co chodzi z Palikotem i zadalem sobie trud przeczytania jego ksiazki (zreszta tez ksiazki np. o sp L. Kaczynskim) i posluchalem kilku wypowiedzi.

    Ku swojemu zdziwieniu zauwazylem rozsadne i akutualne poglady oraz gelobokie przemyslenia wyksztalconej osoby. Co mi sie spodobalo, to nazywanie rzeczy po imieniu wg logiki, a nie tego dziwnego zacieru ze zbitek pojeciowych IVRP, ktora teraz dominuje.

    Co socjotechniki, to jestesmy w 21w i sposob komunikacji sie zmienia, co moze trudno zaakceptowac dla starszego pokolenia. Wazniejsze sa tresci, o ktore chodzi, forma jest tylko wymogiem czasu i koniecznoscia przebicia sie przez media.

  147. PAK,

    równie dobrze można napisać, że strona reżimowa nie była na tyle silna, żeby dążyć do rozprawy z opozycją. Czasy się zmieniły już wtedy. Innymi słowy każda interpretacja, i Twoja, i moja, odzwierciedlają w jakims stopniu tamtą rzeczywistość. Ale nawet jeśli obydwie strony były zbyt słabe, a więc skazane na komromis, to gdzie ten manicheimz, o którym pisze Łagowski ? To był właśnie moment, kiedy Polacy zdali swój egzamin dojrzałości politycznej. Manicheimz oraz binarna wizja świata sugerowana przez Łagowskiego, nawet jeśli gdzieś tam przejawiały się w niektórych nurtach opozycyjnych, to jednak nie były cechą ogólna niesocjalistycznej opozycji antypeerelowskiej.

    Poza tym nie dostrzegasz
    Dostrzegam. Znowu jednak: punkt widzenia każdego z nas ma prawo być odmienny, co nie oznacza, że optyka Łagowskiego jest jedyną właściwą i nie podlegającą krytyce. Moja również, tak a propos.

    Chętnie się zgodzę, że aby ‘lewica’ coś u nas osiągnęła musi wyjść poza spór z antykomunizmem. Ale ten spór w znacznej mierze został jej narzucony.

    Telegraphic oberver odpowiedział już wyżej na Twoje dictum i ja ze swej strony zgadzam się z tą odpowiedzią. Dodam jeszcze, że jest całkiem możliwe, iz obecnej lewicy polskiej jest wygodnie trwać w tym rzekomo narzuconym sporze. To zwlalnia z trudu budowania oraz testowania prawdziwego programu. Cytowanie wypowiedzi Łagowskiego, nawet jeśli myśliciel ten jest jednym z wielu i o dość ograniczonym zasięgu odbiorców, odciągają uwagę lewicy od spraw ważnych, takich jak nowoczesny program i miejsce tej formacji w politycznej rzeczywistości Polski. Czyli od dyskusji o przyszłości tej formacji. Być może nikt za bardzo nie chce o tej przyszłości rozmawiać.

    Pozdrawiam

  148. TJ,

    dziękuję za odpowiedź. Zgadzam sie z nią w pełni.

    Moim skromnym zdaniem również nie za bardzo było co usprawniać skoro dogmaty systemu były nie do ruszenia przez pierwsze dekady, zaś potem, kiedy zaczęto majstrować przy fundamentach, już było za późno.

    Podobnie jak Białorusią, nostaligicy jeszcze częściej szermują przykładem Chin. Popatrzcie ! Oto jest możliwym zachować system polityczny i jednoczesnie wystrzelić gospodarke na najwyższą orbitę ! Prawdziwa sucess story komunizmu ! Widzicie ??? Nie trzeba było bawić się w przełomy polityczne i niszczyć wszystkiego skoro w Chinach dokonuje się taaaaaaakich wspaniałych rzeczy, wciąz pod wodzą jedynej partii i bez demokratycznego mumbo-jumbo.

    Wszystko jest westią gustu, sposobu widzenia świata oraz tego, czego chce się udowodnić.

    W Pekinie nawet graja Chopina lepiej niż w Warszawie.

    So what ?

    Pozdrawiam serdecznie.

  149. cynamon29,

    z pewnością jest jak piszesz. Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten aspekt toczonego, a raczej przewalającego się sporu do jednego wpisu red. Passenta do drugiego.

    Co do siły argumentów opartych na miejscu zamieszkania adwersarza nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Każdy argumentuje jak umie i z tym trzeba się pogodzić w wirtualnym świecie, gdzie spotykają się różne osobowości. Jak możesza zauważyć we wpisie waldemara (2010-10-28 o godz. 11:55), ten specyficzny aromat domicylizmu (?) również wydostaje się z pomiędzy linijek Jego wpisu tu i tam. Nic na to nie poradzę, że dla wielu miejsce zamieszkania automatycznie stawia na określonej pozycji (czytaj: nadaje lub ograniczna prawa) w dyskusji na temat spraw bieżących kraju.

    Pozdrawiam zza lasu 🙂

  150. Drodzy Interlokutorzy !
    Piszę tak en bloc bo i kilka wpisów dot. tego samego problemu. Moje wystąpienie na tym Blogu, pod niniejszym felietonem DP, miało charakter zbalansowania dysputy; bo moim zdaniem w Waszym mniemaniu mam ja, WODNIK, przyjąć Wasze mniemanie o PRL-u jako czasach absolutnie szkodliwych, „czarnych”cywilizacyjnie dla naszego kraju, okresu pohańbienia i upadku wszystkiego i totalnego zła – jeśli tak się nie stanie jestem „niegodnym miana …..” itd. itp. Jeśli nie zgodzę się z Waszym zdaniem mam dalej „stać w kącie” i „przepraszać”, że jestem. Nie jest możliwa (z Waszej strony) jakakolwiek współpraca (to przenośnia i założenie hipotetyczne) z „takimi jak ja” – jeśli nie pokajam się i nie przyznam do własnych prl-owskich „grzechów”……
    Nigdy i nigdzie nie napisałem o „szczęśliwości” PRL-u w formie absolutnej. Zresztą – ustrój ów nie był krynicą „dobra wszelkiego”, bo implodował, zawalił się, odszedł „w nie byt”. Nie oznacza to jednak, że to nastało po nim jest emanacją wszelkiego dobra i szczęśliwości. Odczuwam jednak, że odmawiacie mi Drodzy Interlokutorzy (od „Kartki….” przez „Jacobsky’ego” i „Cynamona” po „TJ-ta”) moralnego prawa – o ile nie podzielę Waszych poglądów nt. temat (czyli rzeczywistości prl-owskiej) – krytyki obecnych czasów, bo one wywodzą się „z Waszej bajki” i są a priori pochodną (Waszej ?!) postawy anty-…..(prl-owskiej, anty-komunistycznej, anty-systemowej). A mi mniej wolno…….
    Tyle gwoli podsumowania (o ile mi pozwalacie i uznajecie moje racje za równoprawne swoim, bo z tym ostatnim to też mam odczucie swoistego paternalizmu i pewnej „wyższości” w niektórych Waszych frazach ?) tej wymiany opinii i zdań.
    Pozdrawiam mimo wszystko.
    WODNIK53

  151. @cynamon29,

    ulżyło mi troche, że zrozumiałeś przynajmniej, iż nie życzę sobie, aby ktokolwiek, pisząc do mnie, używał zwrotów, uchodzących między ludźmi inteligentnymi, do których się Pan chybaż zaliczasz(?), za wulgarne i podłe;
    te wszystkie; Gert., Jaruz., Jaskier., Kisz., Kwaś., Kacz(x2),
    Lep., Mill., Urb., Wał. i temu podobne ohydła! Takie „odpadki” możesz Pan wrzucić do Łaby, przejeżdżając nad nią (pod nią , czyli w tym tunelu, nie da się tego typu świństwa wykonać niezauważalnie!(?)
    A mej małżonki się Pan „nie tykaj”, bo gdy ona się „doszpera”, że znowu pisywałem z „tym cynamonem”, moja blogowa kariera będzie definitywnie zakończona! Czego chyba sam sobie – z całego serca – życzyć powinienem!?

    P……….a!

  152. WODNIK53 pisze:
    2010-10-28 o godz. 20:57

    Wodniku, pokaż mi jeden, jedyny wpis gdzie ja Ciebie zmuszam do
    czegokolwiek! Dziwi mnie też twoje oburzenie na innych.
    Skoro zaistniałeś w polemice na tym blogu, to nie dziw się że są
    tu też osoby o innym zdaniu na dany temat niż Twoje zdanie.
    Na tym polega polemika.
    W moim ostatnim wpisie próbowałem was pogodzić w „waśniach” na temat PRLu, pokazać że mówicie o tym samym, a jednak nie o tym samym.
    Że jedziecie po równoległych torach rozumowania, a mimo to
    wychodzi wam klincz.
    Jacobsky i T.J. to zrozumieli (serdeczne pozdrowionka!), a Ty się
    obrażasz jak małe dziecko – zabierasz zabawki z piaskownicy i idziesz do domu, na dokładkę z przeświadczeniem że nikt Ciebie nie rozumie!
    To nieprawda! Ja sam spędziłem w Ludowej ponad 30 lat mego życia.
    Tam ukształtowała się moja wiedza, mój wgląd na świat, moje poczucia
    estetyczne.
    Tam urodziły się moje dzieci.
    To że los chciał abym to kontynuował gdzie indziej, to już inna sprawa.
    Gdyby wszyscy mieli takie same poglądy – nie byłoby dyskusji.
    Gdyby wszyscy mieli takie same poglądy – byłoby nudno.
    A przecież nie o to nam chodzi.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  153. Klopfer pisze:
    2010-10-28 o godz. 21:21

    Słowo krupiera (przeciwieństwo harcerza), nie odezwę się więcej,
    w obywatelskim poczuciu ratowania Waszego małżeństwa!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka)

  154. Taki fajny blog
    gdyby jeszcze mniej bylo w nim wodolejstwa /widac sa tacy co i Pana Tadeusza na nowo przepisaliby/ i zglaszania sie co piec minut do odpowiedzi w dodatku niepytanym – to radocha bylaby pelna.
    Ale coz w jezyku polskim zaginelo gdzies pojecie zwiezlosci a intruzach zapomniano wogole.
    Pozdrowienia dla ucisnionych
    PS zastanawiam sie czy czasem nie chodzi o nadzieje na wierszowki.

  155. Łagowski…

    czy to nie jest aby ten sam gorliwy towarzysz partyjny, który w służbie komuny bohatersko gromił opozycje? (nota bene pałowaną, zakneblowaną i trzymaną po pierdlach)

    i to ma być ten autorytet Passenta?

    no i rzecz jasna innych sierot po PRL… żałosne

    jakie towarzystwo, takie autorytety

  156. Rasmus 14:28 pisze:
    „Łagowski …. czy to nie jest …..”
    Drogi Rasmus, nim się zabierze głos, by kogoś potępić w surowych słowach i wyrażać z tego powodu obrzydzenie, to trzeba przyswoić sobie choćby minimum wiadomości na temat danej osoby, w przeciwnym przypadku robi się z siebie idiotę, lub prowokatora, podobnie jak to uczynił na samym początku z siebie Jacobsky, a ani jedno ani też drugie nie jest chwalebne, szczególnie gdy robi się to z własnej inicjatywy i chęci popisania się. W miejsce epitetów, byłoby lepiej przedłożyć własne merytoryczne racje. Profesora Łagowskiego broni jego biografia i twórczość, tylko trzeba to znać choćby w zarysach.
    Łaczę pozdrowienia

  157. Jacobsky:
    równie dobrze można napisać, że strona reżimowa nie była na tyle silna, żeby dążyć do rozprawy z opozycją.
    I także to zauważyłem — obie strony były za słabe. Była tu pewna symetria.

    gdzie ten manicheimz, o którym pisze Łagowski ?
    W rozpamiętywaniu.
    Nie twierdzę, że tak postępowała cała ‚postsolidarność’ (i dość złośliwie pytałem, czy uważasz za wyznacznik Solidarności Adama Michnika, bo próbowano go marginalizować), ale — jak zauważacie z TO, że dla SLD wygodne jest trwanie na pozycjach sentymentu za PRL, tak dla wielu działaczy parti postsolidarnościowych wygodne było odwoływanie się do przeszłości.

    Poza tym nie dostrzegasz…
    Dostrzegam. Znowu jednak: punkt widzenia każdego z nas ma prawo być odmienny, co nie oznacza, że optyka Łagowskiego jest jedyną właściwą i nie podlegającą krytyce. Moja również, tak a propos.

    Oczywiście. Ale Twoja krytyka (tym razem) zabrzmiała w stylu negacji totalnej. Stąd i ta uwaga. Zresztą zauważ, że wspominałem, iż w znacznej mierze się z Tobą zgadzam, tyle że optykę bliską Łagowskiemu widzę bardzo wyraźnie i uważam nadal, że zasługuje on na wnikliwszą krytykę. Choćby dlatego, że PO jednak pozostawiło część potencjalnych wyborców Komorowskiego w domu, w ostatnich wyborach.

    Jacobsky & Telegraphic Observer:
    Spór z antykomunizmem został lewicy narzucony”.
    Której lewicy?

    A jest wybór?
    Kibicowałem UP, kibicowałem SdPl. I co chwila się okazywało, że zostawałem bez partii, której mógłbym kibicować. I UP i SdPl były próbami (może i są, skoro SdPl istnieje?…) tworzenia lewicy bez odwoływania się do historii. Próbami jedynie.
    Chętnie się zgodzę (zresztą to nie jest nowe odkrycie), że to co było atutem SLD, czyli gromadzenie dwóch różnych, mniej lub bardziej przenikajacych się elektoratów — elektoratu sentymentu za PRL i elektoratu lewicowego (w sensie obyczajowym i gospodarczym) stało się ciężarem dla tej partii. Ale czy na poważnie widzicie z tego problemu wyjście? Odcięcie się od części ‚sentymentalnej’ może wciąż zamknąć przed SLD drzwi parlamentu. A łatka ‚postkomunistów’ zdziera się wolno.

    Cytowanie wypowiedzi Łagowskiego, nawet jeśli myśliciel ten jest jednym z wielu i o dość ograniczonym zasięgu odbiorców, odciągają uwagę lewicy od spraw ważnych, takich jak nowoczesny program i miejsce tej formacji w politycznej rzeczywistości Polski.
    Słyszę ciągle mantrę o nowoczesnym programie dla lewicy. Mantrę powtarzaną także przez miłośników Łagowskiego. Powtarzaną od paru lat. I nic się nie dzieje.
    Nie zgodzę się jednak, że to kwestia odwracania uwagi. Raczej słabości obecnego kierownictwa SLD (bo, mimo moich sympatii do SdPl, tylko pieniądze budżetowe na partie polityczne mogą stanowić oparcie dla budowy think tanku przygotowującego program). Przy czym, dla obecnego kierownictwa SLD przeszłość i PRL wyraźnie nie są priorytetem. (Jeśli w tym akapicie dostrzegacie bezsilną złość na Grzegorza Napieralskiego, który nic w tym kierunku nie robi, to bardzo słusznie!)

    Taki jest sens tego wpisu red. Passenta (+ jest w nim agitka, aby wybierając między PO i SLD postawić na SLD w obawie przed monopolem PO, co jest cienkie na mój gust)
    Agitka? Bo ja wiem?
    Rząd PO+SLD wydawałby się nieść dość wyraźny kierunek zmian dla Polski. Wyraźny i w sumie oczekiwany przeze mnie. Rząd samej PO? Cóż, każdy to widzi inaczej. Ja niestety postrzegam rosnącą amorficzność tej partii — czasami to dobrze (stępiły się złe pomysły, typu 3×15, czy okręgi jednomanatowe), czasami źle, jak przy zapóźnionych reformach i rozmywaniu sprawy Elżbiety Radziszewskiej, na przykład.

  158. Ja mam tylko jedno male pytanie…
    Nie bedac sympatykiem P.O. i p. Tuska…
    ———————————————————————————
    Jak da sie byc sympatykiem i osoba dajaca wiare w : … Jaroslawa Kaczynskiego…
    To straszne, … jesli interesujesz sie polityka…
    Ze ten pan jest z… Polski…
    No coz, WYCHOWANY NA DMOWSKIM – NAJWIEKSZYM POLSKIM NACJONALISCIE…

  159. … w 1939 r nie bylo czasu na rozwazania o nacjonalizmach i ich proporcjach. Od czasu ODZYSKANIA Polskiej NIEPODLEGLOSCI do momentu pierwszych salw na Westerplatte uplynelly – tylko historyczne minuty. Cala POLSKA FILZOFIA sie ZAWALILA. Uleglismy Napastnikowi
    wyposarzonemu w lepsza niemiecka bron.
    Nie bylo czasu na pytanie o :NAZIZM…
    —————————————–
    Dzisiaj na tzw „luzie polityki” Polska odreagowywyje swoj prymitywny nazizm niewyartykuowany w 1939 . Przeszly to Wlochy, Francja, oczywiscie Niemcy, rowniez Hiszpania… (etc).
    Dzis czas na Polske. Dobrze, ze to tylko pod „malym” J.Kaczynskim.
    Nacjonalizm – WON z POLSKIEJ historii.
    Nie potrzebujemy politykow wychowanych na ” DMOWSKIM” p. J. Kaczynski. To nie przyszlosc tego Kraju.
    MJC

  160. Jacobsky pisze:
    2010-10-28 o godz. 18:53

    Pozytywnie zaskoczyłeś mnie swoją odpowiedzią. Ja także nie marzę o powrocie do PRL:’u i może nie zgodzisz się ze stwierdzeniem, że nie jestem jego apologetom. Nie uważałem wówczas i teraz PRL’u, także bloku radzieckiego, za lewicowy. Zawsze oceniałem go za populistyczny. To nie to samo co lewicowy. Żywo natomiast sprzeciwiam się totalnemu negowaniu osiągnięć tego okresu. Bo osiągnięcia miał PRL wielkie tak w sferze gospodarczej jak i społecznej. Odbudowano, rozbudowano i uprzemysłowiono kraj. Wykształcono ludzi niezależnie od statusu. Nie sądzę, aby w innym niż był systemie było to możliwe i to o własnych siłach. PRL ostatecznie implodował. Przyszło nowe. Może to nowe byłoby lepsze, gdyby jednak 500 lat wcześniej Polska przeszła reformację, był oddzielony kościół od państwa, no i była inaczej ukształtowana mentalność społeczna. Jednak PRL należy wspominać z szacunkiem, jako dobry okres i pozostawić go, jak piszesz, w grobowcu historii. Ten grobowiec należy otoczyć jednak szacunkiem i dobrą pamięcią. Co do lewicy, to w dobie neoliberalizmu wszyscy z jej zdefiniowaniem mają kłopot. Sądzę, że idee lewicy muszą obejmować szerzej problematykę społeczną, niż ta do jakiej przyzwyczailiśmy się w XX w. Jeszcze raz nadmieniam, że lewica w PRL była podobnym marginesem jak teraz. Główny nurt zajmował autorytarny populizm.
    Pozdrawiam.

css.php