Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

19.01.2011
środa

Katastrofa polityczna

19 stycznia 2011, środa,

Polityka polska przypomina samolot TU-154 pod Smoleńskiem – schodzi, a właściwie spada, coraz niżej, a ludzie – mimo ostrzeżeń – nie zdają sobie sprawy co się dzieje i co ich w najbliższej przyszłości czeka. Politycy i media gorączkują się i emocjonują. „Newsweek” pisze o „kobiecie, która poniżyła Tuska”, inni twierdzą, że Rosjanie „napluli nam twarz”, Jarosław Kaczyński mówi, że ten rząd odbiera nam godność i naraża naszą wolność, szczególnie eleganckie było stwierdzenie europosła Wojciechowskiego, przytoczone z rozkoszą przez prezesa PiS, że Rosjanie mają nas tam, gdzie pod wodzą Tuska energicznie wchodziliśmy…

Niestety, polityka polska i media – dzięki skutecznej kampanii PiS i bliskich mu dziennikarzy – dały się sprowokować, zboczyły z właściwego kursu, nie o kilkadziesiąt metrów, jak TU- 154, ale o całe kilometry od pasa startowego, i nasz narodowy samolot obija się już od brzozy do grozy. Na naszym narodowym pokładzie widać już objawy paniki, która będzie owocować spadkiem zaufania do rządu, do Platformy i do państwa w ogóle. Prezes Kaczyński może zacierać ręce – złapał wiatr w żagle. Tusk jest między młotem, a kowadłem – między Putinem a Kaczyńskim, między Rosją a PiS. Im bardziej będzie się stawiał Moskalom, tym bardziej będzie grał pod dyktando Kaczyńskiego. Im bardziej będzie zwalczał rusofobów – tym bardziej będzie okrzyczany zdrajcą, zaprzańcem i rożnymi innymi epitetami, które wymyśli Macierewicz.

Na to, aby Polacy zajęli się nie tylko katastrofą, ale również czym innym, nie mniej ważnym, jest już za późno. Sporawy zaszły za daleko i do jesiennych wyborów parlamentarnych katastrofa smoleńska będzie tematem numer jeden. A to oznacza katastrofę polityczną. Politycy i media będą nas bombardować katastrofą. Ktoś, kto by dzisiaj mówił i pisał o podwyżce stopy procentowej, o ustroju szpitali, o reformie oświaty, wyszedłby na nudziarza.

Raport MAK to wielki prezent dla PiS. Była to już partia schorowana, która nie umiała znaleźć hasła na miarę IV RP, czepiała się wszystkiego po kolei, i wszystko bez skutku. Aż tu nagle, jak w bajce, z lasu wyłoniła się katastrofa smoleńska i można było ożywić swoich zwolenników, podnieść ich na duchu, zmobilizować, dodać im energii i sił, złapać się krzyża, zapalić pochodnie. Nagle pojawiła się SPRAWA, TEMAT, „PROGRAM”, których przedtem brakowało, a wokół którego można się przegrupować, zjednoczyć i otrząsnąć ze smutku oraz z poniżenia. A rząd będzie w tej sprawie stale w defensywie, bo rząd musi dbać o powagę strony polskiej, o stosunki z Rosją, o to, żeby Polska była krajem zrównoważonym i szanowanym.

Wygląda na to, że najlepsze czasy – czasy „zielonej wyspy”, czasy lokalnego leadera, czasy zdumiewająco trwałego i wysokiego poparcia, czasy inicjatywy wschodniej UE – Platforma ma już za sobą. Teraz zacznie się zjazd. Do katastrofy dołączą inne nieszczęścia – VAT, akcyza, OFE, wzrost cen żywności i paliwa. Jeżeli PiS nie przesadzi z katastrofą, najbliższe miesiące mogą być dla Platformy trudne, poparcie będzie topniało, wynik jesiennych wyborów nie jest już przesądzony, nie można wykluczyć, że władzę przejmie inna koalicja. Bo Platforma sama rządzić nie będzie. A była już tak blisko, już witała się z gąską…

Piszę to bez satysfakcji, gdyż to, co się dzieje, to jest katastrofa polityczna, której skutki będą poważniejsze niż taki czy inny wynik wyborów, mianowicie istny amok, zaślepienie, erupcja złości, brak kultury, także prawnej, porozumienia i wspólnego języka. Źle się dzieje w państwie polskim, emocje biorą górę nad rozumem. Do wyborów jeszcze daleko, a publiczność już wybiera emocje zamiast rozumu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 402

Dodaj komentarz »
  1. Chciałem wkleić mój komentarz pod poprzednim wpisem gospodarza, a tu „siurpryza”, jest aktualny wpis i w przypadku akceptacji będę na topie.

    Podczas posuchy na blogach Polityki „dosmucam” się na portalu Kontrowersje.net. Ostatnio Matka Kurka pisała o nowych odczytach rozmów w kokpicie przez polskich specjalistów i wyciąga ciekawe wnioski, niestety czasem niezgodne z prawami fizyki, znanymi od czasów Newtona (problem z tym jabłkiem). Niektóre stwierdzenia są rozsądne i niezgodne z interpretacją MAK’u. Jednak tam gdzie jest bzdura to jest bzdura! Nie widziałem jeszcze tych nowych stenogramów. Może to te, za które chcą wsadzić ministra do ciupy czy faktycznie są już jawne?
    ***W opublikowanych przez Rosjan stenogramach z kokpitu Tu-154M polecenie „odejścia” wydaje tylko drugi pilot Robert Grzywna. MAK uznaje więc, że to drugi pilot zauważył, że sytuacja jest krytyczna, ale kapitan nie zareagował. I dodaje do tego komentarz: „Decyzji dowódcy statku powietrznego o odejściu na drugi krąg nie było.” Tymczasem w grudniu polskim ekspertom z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego udało się odczytać kolejny zapis z czarnych skrzynek. W tym samym momencie, gdy w kabinie pilotów pada pierwszy komunikat „Pull up”, czyli na 22 sekundy przed katastrofą, kapitan Protasiuk mówi „odchodzimy”. ***
    Jeśli tak jest to jedno zdanie w raporcie MAK’u jest błędne. Już następne zdanie komentarza jest niekoniecznie prawdziwe. Mówienie „odchodzę” a wykonanie tej czynności w niektórych małżeństwach trwa wiele lat. Drugi pilot po 8 sekundach też „odchodził” – werbalnie- aliedy pilot pociągnął za „spust” czyli poruszył wolant, aby wyłączyć autopilota, to inna sprawa, a wtedy problem guziczka „uchod” nabiera istotnego znaczenia. Stracono dalsze cenne sekundy.
     ***Potwierdzenie „odejścia” przez drugiego pilota następuje osiem sekund później (czyli 14 sekund przed rozbiciem). Co się działo w czasie tych 8 sekund? Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, tupolew przestał wtedy obniżać lot, a leciał na stałej wysokości 100 metrów. „Prawdopodobne jest, że to czas akceleracji obrotów silnika i kapitan rzeczywiście zwiększał jego moc” – stwierdził były dowódca 36 SPLT płk.Tomasz Pietrzak.***
    To taka bzdura, że kiszki skręca. Samolot spada 10 m/s i przez 8 sekund jest na tej samej wysokości? Jaka siła zatrzyma w ułamku sekundy ciało, które spada z szybkością 10 m/s (kilkadziesiąt ton), tylko Superman potrafiłby to zrobić, no… może Godzilla albo King Kong?  Tylko chory człowiek może taki wniosek wyciągnąć (redaktor GW). Prawda była taka, że pierwszy odczyt „100 m” był na początku dziury, do której nurkował tupolew lecąc praktycznie równolegle do powierzchni stoku (jak Małysz podczas pewnej fazy lotu). Stąd radiowy wysokościomierz mógł pokazywać tę samą wysokość, ale to przecież nie jest lot „poziomy” tylko zniżanie się o kilkadziesiąt metrów!!! W tym miejscu mam pretensje do nawigatora, że tego nie pojął, choć wiedział o dziurach. Na pewno przyrządy baryczne pokazywały ciągłe obniżanie, choć z fałszywymi danymi, przynajmniej jeden, bo drugi powinien był wskazywać właściwą wysokość. Wynika to z zapisu „ciśnienie 993 745” – informacja z wieży. To są z pewnością dwie liczby, pierwsza mówi o ciśnieniu atmosferycznym na lotnisku w hPa (pierwszy przyrząd), a 745mm Hg dla drugiego przyrządu. Nie przeliczyłem dokładnie (lenistwo), ale szacuję, oba są trochę mniejsze niż standardowe (1013 hPa i 760 mm Hg). Nawigator powinien był je wprowadzić i wtedy ma dwa przyrządy niezależne od „dołków” i pokazujących wysokość nad pasem startowym. Chyba tak zrobił, bo mówi o nastawieniach. Podobno jeden został omyłkowo przestawiony na standardowe ciśnienie na poziomie morza przez naciskanie niewłaściwego guzika zamiast TAWS (przez kogo?), ale pozostał jeden dobry, niestety nawigator go olewał.  Mogę tylko przypomnieć piękne zakończenie książki Londona, „Martin Eden”: „I za nim pojął, pojmować przestał”. Poza tym nawet ta pierwsza wartość „100 m” już był fałszywa, samolot był już dużo niżej. Ostatni poprawny pomiar wysokości był na 400 m, wszystkie trzy przyrządy musiały pokazać zbliżone wartości, dalej to już mogiła, a od około 300 m zgłupiał nawigator kompletnie. Wszelkie teorie, że pilot mógł uratować samolot przy ostatniej liczbie, podanej przez nawigatora „20 m”, to bzdura. Samolot to nie piórko, które można nagle zatrzymać lub podrzucić, dmuchając troszeczkę silnikiem. Tak na moje oko, gdy nawigator zauważył to podwojone sto metrów powinien wrzeszczeć – „pull up” zamiast TAWS’u, który wołał 12 razy. Dla zobrazowania tragikomedii tej sytuacji przypomnę skrót dowcipu powodziowego. Chłop jest zalewany, kilka osób proponuje mu pomoc, ale on wierzy w pomoc Boga i utonął. Ma pretensje do Boga, iż mu nie pomógł. „A amfibię ci posłałem i helikopter! Czemu nie skorzystałeś?” TAWS alarmował 12 razy!!! Można było olać pierwszy sygnał – choć nie należało, jak się nie zna cyrylicy i naciska zły guzik, ale 12 razy i nie korzystać z pomocy systemu alarmującego?
     
    ***Przeświadczeni o tym, że są na odpowiedniej wysokości postanowili poderwać maszynę i odlecieć. Niestety, błędne dane wysokościomierzy, które zmylił głęboki jar tuż przed lotniskiem spowodowały, że zamiast na wysokości 100 m, znajdowali się ok. 60 m niżej i wyprowadzenie samolotu okazało się już niemożliwe.***
    Podobają mi się ludzkie cechy przyrządów. Jako fizyk kocham przyrządy i cieszy mnie przypisanie takich cech. Zdaniem komentatora jar „zmylił” wysokościomierze. To nie jest prawdą. Radiowy idealnie pokazał odległość od ścian i potem dna jaru. Przyrządy baryczne nie reagują na dziury w ziemi, mogą na nie wpływać inne czynniki, ale nie dołki. „Zmylony” był umysł nawigatora i reszty załogi.
     

  2. Szanowny Gospodarzu. PiS otrzymał już także drugi prezent. Beatyfikacja JP II. Proszę i to uwzględnić.
    Pozdrawiam.

  3. Publiczność nie wybiera emocji. To sytuacja rodzi takie emocje. Jest kryzys więc te uczucia są zrozumiałe. Kompletnie niezrozumiały jest tylko sposób objawianie tych emocji i to na czym się ogniskują.
    Polskim problemem jest brak alternatywy politycznej rozladowującej napięcia. Brak alternatywy dla tego co jest – brak wizji przyszlości. Nie bez kozery noworoczne wizje przyszłości ktore snuli zaproszeni przez redakcję politycy i intelektualiści były tak gorzkie, katastroficzne lub utrzymane w poetyce czarnego humoru. A jeśli już zdarzały się wizje optymistyczne to raziły naiwnością. Niewątpliwie wynalazek polityczny polityczny, słynny samograj Kaczyńskiego i Tuska polegający na podziale sceny politycznej między dwie różniące się tylko stylem partie prawicowe zaowocuje dramatem. Sztuczne podkreślanie różnic tego samego w gruncie rzeczy tworu politycznego i środowiska doprowadziło życie publiczne do skrajnego absurdu a społeczeństwo do ogłupienia. Sily nie ma by ten amok cofnąć – bedzie się niestety musiał wypalić. I niejednego poparzy. No ale jak mawiają niektorzy muszą gołym tyłkiem na piecu usiąśc by zrozumieć czym to grozi.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny panie redaktorze

    Swadek panskiego wpisu zniesmacznia. Pisanie powinno byc do rzeczy. To co przeczytalem nie oferuje rozwiazania. Zasuplal sie pan redaktorze. Tylko prosze bez miecza i Miecia. Koledzy podpowiedza rozwiazanie.

    Slawomirski

  6. kto to jest lub co to jest ‚leadera’ i w którym słowniku języka polskiego takowe słowo występuje?

  7. Brawo, panie redaktorze, to samo chcialem napisac na innym blogu, lecz pomylilem kod antyspamowy i nie wyszlo. Wojna polsko-polska osiagnela apogeum i teraz juz tylko moze nastapic ostre schodzenie w dol. Kaczynski gotow jest poswiecic kraj dla wlasnej prywatnej wojny, to widac juz wyraznie. Zgodnie z tradycja I Rzeczypospolitej, ktorej holduje, wznieca za wszelka cene rokosz przeciw legalnemu rzadowi, byleby tylko osiagnac swoj cel: zemste. Musi czuc sie bardzo winnym smierci brata i tylu ludzi w katastrofie, jesli teraz gotow jest podpalic kraj, zeby brata wyniesc na piedestal godny krolow, jako zadoscuczynienie za swoja polityke, w ktora popychal brata.

  8. A mnie sie to podoba wojna polsko=polska. Polityka na totalne wyniszczenie konkurenta. Dzisiaj Donald Tusk ostro zjechał opozycje. Słychać już „Pull up, pull up” a wojna trwa.

  9. W nadmiernym eksploatowaniu katastrofy smoleńskiej oprócz PIS decudujacy udział mają media pełne wywiadów z wdowami i wszelkiej maści ekspertami lotniczymi, ktorzy w sumie zamazują proste przyczyny katastrofy (ladowanie we mgle) pokazując tysiące mniej ważnych czynników. My się chyba z tej katastrofy nie wyzwolimy do konca świata. Najbardziej zadziwia mnie planowanie państwowych obchodów rocznicy katastrofy. My chyba mamy obsesję upamiętniania naszej głupoty i wszelkich klęsk.

  10. Smutna diagnoza ale niestety bardzo prawdziwa

  11. Szanowny Gospodarzu,

    Premier Tusk zasłużył na solidne baty za całokształt z wyłaczeniem decyzji ws.OFE.
    Nieraz zastanawiałm się, jak zamierza uniknć odpowiedzialności swojej ekipy za smolenska katastrofę.
    Odpowiedż przyszła tuż przed swiętami w postaci ataku i nacisków na MAK.
    W sumie plan jest dobry. Odwrócić uwagę od tego, z czym się w raporcie MAK premier zgadza. Podjudzić PiS przeciwko Rosji i zmobilizować antykaczynski elektorat. A samemu udawać rozsadnego polityka, dbajacego o dobrosasiedzkie stosunki.
    Szkoda tylko, że razem z min. Millerem zaczęli ordynarnie kłamać, ws. łatwo i szybko weryfikowalnych faktów.
    Może i premier straci część swojego uroku, ale za to uniknie rozliczenia paru swoich kluczowych ministrów. Przy takim poziomie konformizmu u polityków SLD antyrosyjska krucjata już dziś zapewniła komisji min. Millera ostateczna wiarygodność.
    I to jest mistrzostwo świata w robieniu ludziom wody z mózgu.
    Rosjanie tłumacza premiera Polski nastrojami opozycji i mediów, które ten ewidentnie podsyca ( wymowa wtorkowej prezentacji ” winy” rosyjskich kontrolerów),
    opinia publiczna broni honoru wojskowego lotnictwa, a rzad, czyli sędziowie własnej sprawy i obroncy własnej d… zacieraja ręce.
    Dlatego nie oczekiwałabym zjazdu PO. Poza tym, wciaż brak alternatywy.

    Ps.
    Przepraszam za brak niektórych polskich czcionek.

  12. Z przerażeniem stwierdziłem, że wszyscy nawet TVN24 dali się ponieść PISowskiej wizji świata.
    Dzisiaj gdy cały świat zastanawia się co wyniknie ze spotkania Chinsko Amerykańskiego w naszych mediach były o tym tylko wzmianki, żadnych fachowych komentarzy, żadnej refleksji, że środek Świata przesuwa się nad Pacyfik, ważniejsza była relacja z pyskówki w sejmie..
    Monika Olejnik drąży temat czemu rosyjscy kontrolerzy, podawali złe dane, czy był to lot cywilny czy wojskowy (co to zmieni?)

    Rodzi się pytanie na czym zależy Rosjanom. Wydaje się, że będą najbardziej zadowoleni gdy w świat pójdzie wiadomość, że w Polsce panuje powszechne przeświadczenie iż Tusk z Putinem dobijali rannych. A więc Polska to kraj oszołomów, którym nigdy nic nie pasuje, Polacy tylko się awanturują, więc jak dostali po głowie to pewnie im się należało.

    A jak nawet by był to zamach to co wypowiemy wojnę Rosji? Z sojusznikami z NATO pójdziemy na Kreml???

    Gdy fachowcy twierdzą, że podstawowy błąd popełnili piloci polityczni komentatorzy widzą sprawę inaczej (zupełnie jak w sporcie czy kiedyś padło stwierdzenie, że sędzia jest stronniczy i daje nam fory – nigdy, jak to miło gdy wszyscy ONI są przeciwko nam) Czy patriotyzm polega na tym, że broni się optyki Kargula, że nasze za wszelką cenę musi być na wierzchu?
    Należy przestać komentować nieistotne sprawy, dziennikarze powinni przestać wyciskać jak cytrynę nośny temat (tak, tak Smoleńsk już jest nieistotny!!!), przestać zwracać uwagę na jątrzących polityków a zabrać się za gospodarkę, problemami społecznymi, może budżetem – jak się znają.
    Jak komuś brakuję tematów do dyskusji to proponuje następujące:
    1) Wiek emerytalny
    2) Co zrobić z masą absolwentów po kierunkach humanistycznych (politologia, socjologia, pedagogika itp)
    3) Ekologia a rozwój gospodarki (może jednak trochę przyhamować zielonych aktywistów aby pozwolić na szybszy i tańszy rozwój)

    Jeżeli kogoś uraziłem to przepraszam, ale widzę w społeczeństwie coraz większe zniechęcenie i odrazę do kłótni w sejmie i telewizji. Polityk zaczyna być postrzegany jako perfidny karierowicz, który poza Wiejską jest nikim i zrobi wszystko aby pozostać na drugą kadencję. A komentatorzy, ludzie żyjący z polityków idą w ślad za nimi. Czemu debata budżetowa nie budzi takich samych emocji, choć to ona decyduje o naszych dochodach, poziomie życa i przyszłości.

  13. I to jest niestety cala prawda o polskiej polityce na dzien dzisiejsz.

  14. Okazało się, że ten KLEOFAS to damski bokser. Jak ma prawdzie w oczy spojrzeć i samodzielnie pomyśleć, to taki tchórz go oblatuje, że zaraz jakiejś kobiecie musi przyłożyć. A to mnie, a to Anodinie. I po co on te obelgi wykropkował? Przez te kropki, to nijak jego „argumentów” zrozumieć nie mogłam.

  15. Będą też powódź, książki J. T. Grossa i jego wychowanków, których publikacja może mieć poważne konsekwencje, także dla budżetu, fala strajków, wywołana podwyżkami cen, afery skandale, rok Miłosza itd

  16. Ma pan więcej niż rację. Problem, że PO i premier swoją nieudolną ustępliwością, ciągłym oddawaniem inicjatywy i permanentnym przyznawaniem PiSowi po cichu racji sami się do tego przyczynili. Począwszy od klęski nieudolności z samolotem i fotelem w Brukseli, a nawet wcześniej – przegranej Tuska na własne życzenie w kampanii 2005. Dzisiaj okazuje się, że polityka wiecznych ustępstw, brak własnych zdecydowanych poglądów i zastępowanie odpierania ataków przycinkami Niesiołowskiego i Pitery do niczego nie prowadzi. Uzyskanej wczoraj przewagi PiS może już nie oddać. A Rosjanie mają to gdzieś.
    Pozdrawiam

  17. Drogi Panie Redaktorze, bardzo lubię Pana felietony i je nieraz komentowałam. ale już nie będę. Pana kolega z „Polityki” Jacek Żakowski (zresztą ceniony przez mnie dziennikarz) wypowiedział się o anonimowych blogerach, że są zupełnie niewiarygodni. Jako osoba pisząca anonimowo blog i tak samo dodająca komentarze, nie będę więc więcej Pana kłopotać i przedstawiać swoich niewiarygodnych komentarzy.

  18. świat w ogóle zwariował. To co wyczynia Sarah Palin i ta cała Tea Party to tak na miarę polskiego PISu i Kaczyńskiego. Czyli jest trend.

    Jedno mnie zastanawia: Czy Kaczyński i ci inni nie zdają sobie sprawy z tego, że zwalając całą winę na kontrolerów-Rosjan, z siebie robią nieodpowiedzialne dzieci, za które ktoś inny, większy i mądrzejszy musi decydować? Czyli, że Polacy są tak głupi, że im trzeba powiedzieć, co mają robić, a czego nie wolno? Czy nie mają choć tyle honoru, by uznać swoją winę?

    Jest takie ładne polskie słowo: SAMOWOLA. Nic nie pomogły prośby i groźby kontrolerów (których mi w tym wszystkim bardzo żal), Polscy chłopcy i tak zrobią swoje, choćby po to, żeby pokazać Ruskim.

    A w ogóle jak tego wszystkigo słucham to mam stale deja vu. W Polsce od tysiąca lat zawsze się znaleźli niszczaciele państwowości i dobrych obyczajów politycznych. I teraz nie pomogły ciężkie doświadczenia ostatnich 200 lat. Czyż naprawdę nie ma siły mogącej powstrzymać niszczycieli?

  19. Ks. Dziwisz w probówce trzyma krew papy Wojtyły. – Bardzo jest Polsce
    potrzebny (JP2), mówi kobieta w tv. Nas uratuje cud (tak kiedyś antycypował T. Konwicki), nas, zhańbioną, upokorzoną, rozstrzelaną i zgwałconą (przez Rosjan z MAK-u) Polskę… Zdradzoną (przez Tuska i jego podejrzanych lotniczych ekspertów). Byle więc do maja.

  20. Polecam Galczynskiego – Skumbrie w tomacie. Proroczy wiersz.

  21. Niestety trudno sie nie zgodzic z autorem. Przysluchiwalem sie debacie w sejmie i czytalem wpisy na forach. Absurdalne ataki opozycji histeryczna reakcja rzadu i premiera, debata publiczna siegnela bruku. Az dech zapiera ilu nam sie narodzilo ekspertow od wypadkow lotniczych i znawcow prawa lotniczego. Katastrofa spowodowana proznoscia politykow, brakiem profesjonalizmuy i niechlujstwie wojskowych zdominuje jeszcze bardziej debate publiczna, a ze akcja powoduje reakcje konflkt bedzie eskalowal. Sprawy gospodarcze – w swiecie taeganym kryzysem, wyzwania cywilizacyjne stojace przed tym krajem wszystko to idzie na bok liczy sie tylko symbolika, honor i godnosc w rozumieniu zaleznym od rozmowcy. Gra sie na emocjach w pogardzie dla faktów i rozsądku. Z calej tej dyskusji i pytan zadano w sejmie chcialbym znac odpowiedz tylko na jedno pytanie – czy on faktycznie wierza w to co mowia?

  22. Nagle (?) okazuje sie , ze emigracja procz ubarwiania zyciorysu ma takze inne zalety .
    Jednak wciaz czuje cos na twarzy … jakby wilgoc (?). Dalej jak poprzednio , czyli jak zwykle . (m. S. g. )
    Miedzy nami blogowiczami , ten blog tez jest w takim locie koszacym. Zwlaszcza dowcipy tu „produkowane” lekko (?) scinaja z nog .

  23. Jeżeli Tusk największemu szkodnikowi politycznemu ostatniego 20-lecia daje się wodzić za nos jak baran, to może niech i da sobie spokój z rządzeniem.

  24. witamy Gospodarza! po powrocie z -miejmy nadzieję- dobrego odpoczynku od polskiego tygla, w którym myśmy pozostali, bulgocąc
    -pardon, dyskutując właśnie na obecnie zadany temat (pod poprzednim artykułem zebrało się ponad 630 wpisów)

    – …czy dużo więcej można dodać ?

    Źle, źle zawsze i wszędzie
    ta nić czarna smoleńska się przędzie

    parafrazując wypowiedź Redaktora : wszystkie męty wyszły z lasu wprost na gościnne im ekrany TV , wprost na podtykane im gorliwie mikrofony radia, a konferencje prasowe premiera zaczynają przypominać publiczny lincz, gdzie li-cytowane są obelgi i pomówienia, których żadne redakcje nie mają zamiaru ukrócać, oszczędzać widzom i słuchaczom, a to w imię (o parodio!) wolności słowa !

    Redaktorze, dobrze , że Cię ominął przynajmniej ten wstępny etap …

  25. Coz … panstwo sezonowe w calym blasku.

  26. Współczuję premierowi Tuskowi , chociaż nie jestem fanem Platformy. Rozmawiać z takimi cynikami jak Macierewicz czy Jarosław Kaczyński, to przyjemność dla masochistów , ale dla ludzi o normalnej wrażliwości to jest trudne do wytrzymania. Ku pokrzepieniu serca premiera Tuska deklaruję dla niego poparcie moralne . Nie akceptuję liberalnej polityki Platformy , ale na samą myśl , że tych dwu oszołomów mogłoby decydować o moim losie oddaję już teraz głos na Platformę. Trzeba szaleńców odsunąć od mediów i od polityki. Prywatna tragedia nie może być trampoliną dla niezrównoważonych polityków. Czy spiskowa teoria dziejów jest lekturą obowiązującą w PiS ?

  27. Będą też comiesięczne marsze J. Kaczyńskiego

  28. Bardzo trafne przewidywanie rozwoju sytuacji politycznej.
    Czy wsrod przedstawicieli narodu nie ma wiekszosci zdolnej
    do realnego myslenia, czy wiekszosc jest w amoku nienawisci?
    Nie ma wazniejszych spraw niz ciagly serial o kilku szalonych maniakach?
    To bedzie bardzo trudny rok dla wszystkich .

  29. Wyglada to na spisek Putina z Kaczynskim:) A tak na serio wyzwala ten konflikt negatywna energie nie tylko u politykow,groteska Made in Poland.

  30. a oto ilustracja muzyczna do tekstu Gospodarza

    http://www.youtube.com/watch?v=YkG0ibqFg4A

    (po trupach do celu – rap KW + MF)

  31. jasny gwint pisze: 2011-01-19 o godz. 16:35
    ===== z poprzedniej strony =============

    >>>Kleofas, 14.05. W sprawie magrud i in. Nie wiedziałem, że tkwi w Tobie taki podły i brutalny charakter. Dorównałeś do kilku innych.
    >>>

    HA!
    A ja na to zwracalem uwage P.T. Panstwa juz wczesniej,
    Kilkakrotnie.
    Nikt mnie nie poparl.
    Wciaz tylko „Drogi Kleofasie…”

    Panie Jasny Gwint. Dziekuje za zauwazenie.
    Pozdrawiam. georges53.

  32. Do tego głosy niektórych, „intelektualistów”, filozofów (sine ira et studio..) byłych ministrów,jak prof. Legutko w ostatnim „Naszym Dzienniku”,— co się dzieje?

  33. Mam całkowicie przeciwne zdanie. To awantura wokół katastrofy smoleńskiej wywołana i podsycana przez PiS napędza poparcia Platformie. Społeczeństwo jest raczej racjonalne i boi się powrotu oszołomów do władzy. Z tego powodu Platforma, której rząd jest nijaki, bez wizji Polski, administrujący tylko, a nie reformujący, wstrząsany aferami (np. hazardową) cieszy się nieustannie wysokim poparciem, chociaż nieco spadło. Poparcie dla Pis raczej spada. Poparcie dla SLD rośnie raczej wolno, a szkoda, ponieważ to jego rząd był bardzo dobry, a uwalono go przez media przy użyciu afery znacznie skromniejszej niż wspomniana afera hazardowa. PiS liczy chyba na to, że ludzie rozsądni zrażą się do polityki i w czasie wyborów zostaną w domu, bardzie niż na to, że poprą właśnie Pis. Platforma, podlizując się elektoratowi Pisu i tłumacząc się ze wszystkiego, a zwłaszcza z katastrofy smoleńskiej popełnia błąd.

  34. Obejrzałam wczoraj sporą część tych groteskowych obrad i stwierdziłam, że już się chyba nawet zdenerwować tym cyrkiem nie potrafię…
    Niesmak jest tak duży, że chyba przejdę na inny zakres fal do odbioru.

  35. Panie Danielu P.,
    Bardzo trafne spostrzezenia i skojarzenia, ale czy to wystarczy by uspokoic sumienie?
    Dostrzeglem, pokazalem i co?
    Czy nie pokusi sie Pan na porady?
    Po faktach latwo mowic, ze Polak przed szkoda taki sam jak po, lub chwalic sie, ze: „a nie mowilem?”.
    Co poradzic?
    Ano, mozna namawiac do ladowania w tej zamglonej klotni
    i bedzie szybko po wszystkim, albo… ostro, natychmiast wzywac do podrywania maszyny na jeszcze wiele okrazen.
    Co Pan radzi?
    Jako zeglarz wiem, ze na lodce jest tylko jeden kapitan i to bez wzgledu ilu admiralow na pokladzie.
    Tylko kapitan jest odpowiedzialny za ludzi, ladunek i lodke.
    Zaloga i pasazerowie musza wykonywac rozkazy Kapitana.
    Moga radzic i pomagac ale nie przeszkadzac w kapitanskich obowiazkach!
    Co poradzimy, co pomozemy Kapitanowi by ta nasza wspolna lodka „Polska” doplynela szczesliwie do zielonej wyspy?
    Lech J.

  36. Przedstawiam pojedynczy poranny głos . Smoleńsk ,cokolwiek dziś to nie znaczy ,wołac trza -nie idźcie tą drogą ,zostawcie kontrolerów lotniska Smoleńsk -Północ -komisji J.Millera , prokuratorom rosyjskim ,bo przecież już nie polskim.
    Wczoraj drugi dzień z rzędu powróciłem do oglądania politycznej polskiej telewizji -tylko dlatego ponieważ na żywo transmitowano obrady Sejmu .
    W Sejmie wystąpili rzeczowo i w interesie przyszłości RP posłowie ,którzy po wyborach 2011 moga nie zdobyć mandatu ,ponieważ nie należa do mocnych grup politycznych .
    Mam na myśli Marka Borowskiego i Andrzeja Cylińskiego . Ich apel może być nie skuteczny (Cylińskiego apel do mediów ) ,może być przegrany . Dokąd Polska zmierza ,czy teatr 1 Maja ( ależ BXVI wywinął Polsce dodatkowy numer ?!) pogłebi schodzenie we mgle , do irracjonalnych projektow? ,czy media oprzytomnieja? ,czy też pozostaną tylko tak nieliczni jak red.
    Daniel Passent ,którego siła polega na popularnosci ,autorytecie u czytelników ,ale On nie jest z PiS-u ,On nie z PJN ,a to oni schodzą do łatwo przewidywalnej katastrofy już nie pojedynczego samolotu TU-154M a ……
    Stawiam sobie pytanie czy Kaszub uratuje Polakow przed nimi samymi !
    ps.
    Nawet Stalin podobno wysłuchal proźby gen.Berlinga by nie kierować Dywzji im. T.Kościuszki do walk o Smoleńsk (bo miasto -żołnierz surowy znane przewrotne uzasadnienie historyczne ) W kwietniu 2010 (rocznice Grunwaldu czy Kałuszyna ) ponownie Polacy zdobywali bojem Smoleńsk ,tym razem od połnocy -nie wyszlo !. SMOLENSK miasto jak miasto ,mury i ludzie ,wynosi sie do symbolu poległych ,kolejnego pomnika Polskiego patriotyzmu .To głupie i żenujace .

  37. Dodam, że za całą sytuację w dużej mierze odpowiadają nasze media.
    Przy czym nie mówię o dziennikarzach pro-pisowskich(w ich przypadku wiadomo co napiszą) , ale o całej reszcie, która dała się wciągnąć w wir absurdu i małymi kroczkami na pozór obiektywni dziennikarze toneli w niedorzeczności.
    Gdy ktoś mówi, że jest Napoleonem należy go po prostu nazwać wariatem, a nie rozpisywać się o jego planach podboju Europy i tym samym nobilitować go oraz włączać podobne poglądy do obiegu dyskusji.
    Z tym właśnie mieliśmy do czynienia w sprawie 10 kwietnia.
    Wszelkie teorie spisku, zamachu, niezniszczalnych skrzydeł, nie mówiąc już o całej masie niedorzecznych przyczyn były szeroko komentowane i traktowane na równi z merytorycznymi argumentami.
    A należało po prostu uciąć to w którymś momencie i nazwać rzeczy po imieniu. To dziennikarze tego nie robiąc, a mając obowiązek to zrobić, spowodowali, że mamy teraz mnóstwo ludzi wierzących w kolejny Katyń,ponieważ o tej wersji słyszeli tysiące razy.

    I na samym końcu pojawia się raport MAK i jasno opisane w nim te czynniki, które miały bezpośredni wpływ na wydarzenia.
    Tyle, że w wytworzonej w Polsce atmosferze, nie miało to znaczenia.
    Tylko wyznanie Putina, że to on strzelał, mogło być w Polsce przyjęte pozytywnie.

  38. Szanowny Panie Redaktorze.
    Nie byłbym na Pana miejscu taki pewny czy to co się dzieje tak bardzo Platformie przeszkadza. Raczej zaryzykowałbym twierdzenie że jest jej to na rękę. Skoro, jak jasno widać nie ma niczego konstruktywnego do zaoferowania, to liczy na to że wyborcy pójdą do urn ze strachu przed Pis-em.
    Tylko żeby się nie przeliczyła, ja w każdym razie na pewno na PO głosu nie oddam. Nie potrzebuję rządu któremu najlepiej wychodzi trwanie. Ani premiera bez jaj. Idę o zakład że gdyby teraz rządził PiS, to cała opozycja już by siedziała pod kluczem. Prezes i jego banda takiej okazji by nie przepuścili. Okazałoby się że nie było żadnej katastrofy, tylko zamach. Antek policmajster i minister Prawa i Sprawiedliwości znany jako „zero” postaraliby się o dowody 🙂
    A premier Tusk zajmuje się głównie trwaniem na stanowisku i od czasu do czasu zagrywkami pod publiczkę, patrz np. sprawa dopalaczy. Ale wtedy kiedy trzeba pokazać że Polska rzeczywiście jest państwem prawa, to premier taki zdecydowany już nie jest. Mam tu na myśli choćby (nie)sławny krzyż spod Pałacu.
    Mam tylko nadzieję, że po wyborach panowie politycy z PO otrzeźwieją.

  39. Szanowny Panie Redaktorze.
    Wiem, że coraz trudniej utrzymać się w ryzach i nie popaść w melancholię, obserwując to, co nam serwują politycy. Środowa debata w sejmie była tego najlepszym dowodem…
    Ale nie poddawajmy się nastrojom rozpowszechnianym przez rozhisteryzowany PIS. Mimo wszystko wierzę w zdrowy rozsądek Polaków (chociaż niekiedy przychodzi to bardzo trudno). Zauważyłem, że część publikatorów jest niesłychanie przychylna PIS-owi, chociaż to nie Gazeta Polska, czy niej zbliżone opcje. Tragiczna była wypowiedź „o honorze” w wydaniu tego młodego człowieka z PIS-u.
    Dlatego jestem stałym czytelnikiem POLITYKI, jako pisma od pół wieku kierującego się zdrowym rozsądkiem…
    A tych krzykaczy z PIS-u proponuje potraktować według poniższej zasady:
    „Man kann singen, man kann tanzen, aber niemals mit ZASRANCEN”.
    Pozdrawiam!!!

  40. Gdyby Donald Tusk potrafil przejsc do ofensywy ? Jak ? Ano tak. Kiedy ten szkodliwy gnom, siedzi w Sejmie w pierwszym rzedzie i wzrokiem bazyliszka paralizuje premiera, Tusk powinien raz zdecydowac sie i zdac takie pytanie: „Panie Kaczynski, dlaczego nie poczuwa sie pan do wspolodpowiedzialnosci za smierc brata i pozostalych 95 osob ? Dlaczego ciagle odwraca pan uwage od istoty, a kieruje na drugorzedne fakty ?
    Dlaczego pchal pan brata do tej bezsensownej eskapady ? O czym rozmawialiscie kilka minut przed katastrofa ? Itd, itp
    Gdyby potrafil ?

  41. Panie Redaktorze,

    Czy moglby Pan przerwac to cierpienie, ten ton, ten juz prawie amok, i przestac
    pisac na blogu o tej strasznej katastrofie lotniczej. Jezeli to bedzie tak dalej
    trwalo, to i rowniez Pan przyczyni sie do utraty zdrowego rozsadku, do utraty
    instynktu samozachowawczego, do utraty dobrego smaku, do utraty poziomu
    kulturalnego czlowieka. Rodziny zmarlych ciagle zyja. Ludzie maja tego dosyc !
    W koncu pojawia sie komentarze /rowniez na Panskim blogu/, ktore beda kpily
    z ofiar katastrofy i dopiero dojdzie do ogromnego nieszczescia. Nie bedzie juz
    zadnego szacunku dla zmarlych w dniu 1O kwietnia 2O1O roku. Polski Mlyn !

    WULKAN

  42. Panie Danielu przetrzymamy te ataki oszołomów gdy Rosjanie ujawnią na necie rozmowę braci.
    Co wówczas powie psychopata i jego poplecznicy.

  43. A nie widzi Pan wybitny wkład kiedyś świetnego Tygodnika Polityka w to wielkie dzieło? Ja wyraźnie widzę.

  44. Niech prawicowy motloch walczy. Niech sie wykrwawi. Im szybciej tym lepiej.

    Polska gospodarka jest jak Tu154. Spada, dozy do katastrofy. Piloci znowu nie reaguja. Kogo to interesuje ? Dlaczego odpowiedzialne i patriotyczne media tego nie komentuja ?

  45. Najweselszy barak w obozie.Oboz wprawdzie inny ale barak ma sie wciaz doskonale.Nie wiadomo, smiac sie czy tez plakac.

  46. Raczej trudno o komentarz.

  47. Zaś do informacji wszystkim, którzy oglądając ten żałosny szoł w wykonaniu wicepremiera (Boże!) Jerzego Millera , (notabene Rosjanie musieli pękać ze śmiechu wysłuchując te brednie i kłamstwa w wykonaniu Dukającego Majora na tle prymitywnej prezentacji pisanej na kolenie) na TVP Info zapomnieli wyłączyć telewizor i się ucieszyli, na widok wyjątkowo kompetentnych komentarzy, w tym pani Redaktor,, sądząc , że w mediach coś się zmieni:
    dziś został wywalony na zbity łeb szef serwisów informacyjnych TVP Artur Koziołek, który tam działał od roku.

  48. Wczorajszy cyrk odbywający się w Sejmie Rzeczpospolitej to już nie histeria a choroba psychiczna posłów PiS.
    To woła o pomstę do nieba.Takich durniów mamy w Sejmie i z takich durniów miałby się składać przyszły pisowski rząd.
    Czy do nich nic nie dociera , uwielbienie ich guru odebrało im rozum.
    Zadanie dla psychiatrów co się z tymi ludźmi dzieje.
    Przypomina to 1933 rok po dojściu Hitlera do władzy wtedy nie zapobiegnięto tragedii czy to chichot historii że takie zjawisko zaistniało w Polsce.
    Jeśli choroba psychiczna toczy ich mózgi to do zakładów psychiatrycznych ich zamknąć a nie wybierać ich do sejmu.
    To kwiat naszej inteligencji,ludzie wykształceni i przykład jakości szkół wyższych z ich wydziałami teologicznymi,uczelniami ojca Rydzyka,KULów i innych które oni skończyli.
    Reprezentują poziom zawodówki dawnego systemu szkolnictwa.

  49. Wtorek i środa były dla sporej części naszego społeczeństwa dniami pod wyjątkowo nieszczęśliwą gwiazdą. Poziom paranoi zaprezentowany przez posłów pisu osiągnął wysokość Himalajów. Zwłaszcza pytania w debacie na temat działań rządu w sprawie katastrofy to klasyczny przykład jak chce się krzykiem maskować butę Jarosława i nieudolność i miałkość Lecha Kaczyńskiego i jego poczynań jako prezydenta. Wytarty slogan jakim jest powoływanie się Pani Kępy na odczucia i opinię „całego społeczeństwa”i mówienie idiotyzmów, rzekomo też w imieniu „całego społeczeństwa” to zwykłe nadużycie. Pytanie: kiedy wreszcie to się skończy? Współczując bliskim ofiar katastrofy nie mogę pozbyć się uczucia obrzydzenia, jak tragedia może być przedmiotem manipulacji cyników i szaleńców.

  50. ta katastrofa zaczęła się w 89 r ,kiedy naród stracił poczucie samoograniczenia i poczucie rzeczywistości.
    Że ich nowi przywódcy to samod obro a ich mocodawcy to oczywiści wyzwoliciele i przyjaciele .Nikt temu narodowi nie powiedział ze toczy sie tylko gra o rynki o byznes którego Polska i Polacy napewno nie będa beneficjantami i tak sie stało co widac dziś pomimo pozornego dobrobytu i pełnych półek .
    Oddał władzę ludziom którzy nie mieli recepty na Polskę ,
    żadnego pomysłu .Oddali gospodarkę neoliberałom którzy dokonali
    operacji bez znieczulenia .Polityką zajeli sie ludzie którzy o poilityce nie mieli zadnego pojęcia oprócz sloganów i ruskiego zagrożenia którym karmia nas do dziś .Nie wspomne o szkolnictwie ,słuzbie zdrowia ,kulturze bo i tu dokonali tego czego nikt przedtem .
    Mysleli ze państwo bez gospodarki ale z wolnym rynkiem samo sie uzdrowi i uczynia to tak zwani inwestorzy.
    Wyszło jak zawsze – na nic nie ma pieniedzy i nie bedzie bo pieniadze rodza się w produkcji i sa potrzebne własnie na słuzbe zdrowia ,na nauke , na kulture na wojsko ale i na tych darmozjadów którzy sie rozpasali w politycznych gabinetach i ich zapleczu .
    Jak widac to wojsko na drzwiach od stodoły , na miotle i na kropidle
    dalego nie doleciało tylko pod Smoleńska i to z rozpędu .
    I tu skończyła sie polska bufonada , polska bylejakość , polska potega styropianowa , budowana przez te styropianowe elity .
    I widac , że to jest wszystko na co było ich stać w nalocie na władzę
    na gospodarkę i na wszystkie dziedziny zycia Polaków ,na ich zawłaszcenie bezwstydne w imie niby patriotycznych zasług .
    Teraz w obliczu katastrofy o której pisze gospodarz , ale i widzianej przez światłych polaków , pozostały waśnie spory ,oskarżenia przy wtórze dzienikarzy , ktorzy tez e sie obłowili truchłem PRlu i na nim zbudowali swój mit .
    Ale Polska ta oczekiwana w 89 staje sie dzis, też coraz barzdziej odłegłym mitem dla przecietnego Kowalskiego
    Bo ta wolna i niepodłegła nie jest dla niego matką ,jest coraz bardziej macochą a On niechcianym pomiotem ,wypychanym za chlebem za dawnym literackim latarnikiem .
    Ci ludzie zaś walczą codziennie przed narodem bezwstydnie sie okładająć inwektywami ,jak by Polska nie istniała ,ja by Polacy zyli w dobrobycie ; tylko im brakowało igrzysk .
    Jest to straszne i dla mnie zupełnie nie zrozumiałe ,w jakim mi przyszło kraju zyć .Podczas gdy dookoła trwa praca organiczna ,walka z kryzysem
    gdy sasiedzi Niemcy buduja swoja potege ,swoje koleje duzej predkości i luksusu ,my odstawiamy wagony na bocznice bo zardzewiały ,kolejowe trakty w trudzie i pocie zbudowane przez naszych dziadów i nas likwidujemy a w tym czasie ludziom robotnikom PAFAWAGu ,FABLOKu wypałcamy socjał – paranoja .
    Kiedy przyjdzie opamietanie tego anrodu i jego elit ;czy może to zrobi ktoś inny -bo my juz chyba niczego nie zrobimy .

  51. Nie sadze aby Polacy byli tak glupi by oddac wladze takiemu rozemocjowanemu PiSowi. Za duzo juz o nim wiedza. PO bedzie nadal silna strachem przed odluda i zagrozeniem PiS. Straszak PiS wystarczy do wyborow parlamentarnych. A, ze PO bedzie musiala zawiazac koalicje, to pewne. I to nawet lepiej.

  52. do
    gregolo pisze:

    2011-01-19 o godz. 17:59

    Mylisz sie, to plodza moje studentki i studenci.
    ET

  53. do
    Slawomirski pisze:

    2011-01-19 o godz. 17:33

    Szanowny Panie Slawomirski,
    nic nie sadze, bo umieszczone w muzeach maja li tylko wartosc wirtualna. Maja natomiast duza wartosc spoleczna i dlatego instytucje komunalne piwinny w sztuke inwestowac.
    Pozdrawiam.
    ET

  54. Cóż tu wiecej dodać…zgoda całkowita na wszystko, co Pan pisze. Szkoda, ze Rosjanie oprócz znanych wad maja jeszcze i tę bardzo istotna w polityce i dyplomacji: nie znają umiaru. Jak łżą, to do ściany, do krańca, do absurdu, wbrew oczywistym oczywistościom i rozsadkowi. Moze na tzw. Zachodzie jacyś pozyteczni idioci załapia sie na to, bo juz Niemcy i Anglicy nie bardzo. A wystarczyło uczciwie przedstawić sprawe bez rzucania oskarzen i wyrokowania o winie. No a w naszym kraju po prostu katastrofa, co raczył Pan zauwazyć. Wewnętrzni szkodnicy, których jakos nie idzie wyplenić, nabrali wiatru w zagle, a głupców do kupowania ich bredni nie brak. Tez czarno to wszystko widze.

  55. Antonius probuje byc obiektywnym, ale juz feruje wyroki. Serwuje oskarzenia i … obraza zawodowcow. Jego wywod oparty jest nie o fakty lecz o domniemania.
    Dlaczego czytelnicy tak bezkrytycznie przyjmuja oswaidczenia mediow o rzekomej brawurze, lekkomyslnosci, niefrasobliwosci, braku umiejetnosci i wielu innych brakow u zalogi 101?
    Na jakiej podstawie pada stwierdzenie Centrum Kontroli Lotow w Moskwie, ze pilot 101 nie jest zdolny do komunikowania sie w jezyku rosyjskim?
    Zapisy z CVR oraz nagrania z wiezy kontrolnej wykazuja ponad wszelka watpliwosc, ze zaloga 101 nie miala trudnosci z komunikowaniem sie po angielsku i po rosyjsku. (Kontroler ze Smolenska angielskiego praktycznie nie znal, a przyjmujac lot miedzynarodowy powinien).
    Wiedza po lebkach jest niebezpieczna. Gdyby Antonius poswiecil nieco czasu by zapoznac sie z systemem TAWS, zrozumialby bardzo szybko, ze w przypadku gdy w bazie danych tego urzadzenia brak jest parametrow lotniska docelowego, przy probie podejscia do ladowania na takim lotnisku TAWS bedzie ostrzegal przed bliskoscia ziemii. Z rozmowy zalogi jasno wynika, ze byli na taki alarm przygotowani i jest rzecza naturalna, ze w tym wypadku alarm byl ignorowany.
    I jeszcze jedno. Niech Antonius porowna komunikacje pomiedzy Il-em i wieza z komunikacja pomiedzy 101 i wieza. Zobaczymy czy porownanie to zaowocuje odkryciem „zaniedban” proceduralnych zalogi 101.

  56. Uderz w stół, a i holokaust się odezwie!
    Paranoikom – zawsze się odezwie!
    Gratuluję “jasności” umysłu!

    Pozdrowionka.
    P.S. Zwróć proszę uwagę, krowom które przeżuwają codzienną trawę.
    Być może to też “po-żydowska” trawa!

    Moj komentarz do powyzszego:

    Ani empatyczne, ani rozumne………
    ET
    PS
    Dziwie sie, ze jest miejsce na takie wpisy w blogosferze Polityki.

  57. To, niestety, prawda. Przypomina. Ale czy tylko polityka?
    Taki jest Ten Kraj; tacy My jesteśmy! Przecież ktoś tych idiotów wybierał. Przecież nieodpowiedzialnych, naiwnych i cynicznych (lub głupich) redaktorów ktoś zatrudnia i – co gorsza – słucha, czyta, ogląda. Można publicznie głosić każdą GŁUPOTĘ.
    Odwaga staniała! Bardzo staniała; mogę każdego obrazić bo, jeżeli w ogóle to, odpowiem za jakieś pięć, dziesięć lat. A do WARTOŚCI to już dawno nikt się nie odnosi, nawet w kościele. Ważne są przepisy. Ważne są procedury – jak u cyborgów.
    A teraz zadam Panu pytanie: gdzie jest polska inteligencja? Gdzie są tacy ludzie jak Pan, jak prof. Balcerowicz? Dlaczego ich nikt nie słucha? Przepraszam, powinienem powiedzieć: dlaczego tylko nieliczni słuchają. Dlaczego w polityce są nieliczni, którzy słuchać potrafią…
    Tak, Polska przypomina fatalnego TU-154. Ale na szczęście tylko przypomina.

  58. Kaczyński znów wykonuje nawrót i jednak wraca do taktyki z kampanii wyborczej. Mimo to, że wciąż podkreśla, ze wynik wyborczy to kompletna porażka, to taktykę uważa za słuszną. Wszystkie swoje poglądy i oceny artykułuje mocno i stanowczo, ale z niezwykłym spokojem i opanowaniem. A od brudnej roboty ma innych ludzi, co prawda wymienił ich na nowych, ale są.

  59. Jak to możliwe, że podobne jak wczoraj rewie powtarzają się w coraz to nowych figurach? Czego się nie tkniemy, tam jawi się nowy festiwal błazenady. Wraz ze zmianami ustrojowymi bzdurność ruszyła spod strzech. Politycy, biskupi i żurnaliści mocno już przebijają prawników.
    Jak to jest, że wypowiedź Marka Borowskiego pozostaje bez echa? Jedyny poseł, który zagadał w Sejmie ludzkim głosem. Deputowani poszukują prawdy, tymczasem nikt jej nie pragnie. Zapomniano, że awantura smoleńska poczęta została w Warszawie? Że przed startem letaka miała miejsce „odprawa” i spóźnienie, a kiedy tupolew już wzbił się w powietrze, nie zauważono mgły, zignorowano abecadło lotniczych zachowań, pogardzono procedurami… Do tego kartoflany gość moszczący się na pokładzie, naprany w kokpicie mężny oficer i lękająca się załoga.
    Schizofrenia stanów, idiotyzm zawodowców, kultura pospolita, nędza obyczajów… Czy narodowi, któremu patronuje MB i posługujący jej padre dr Tadeo, poszczęści się na drodze ku zbawieniu?

  60. Andrzej, nawet ty uwierzyłeś w aferę hazardową która tak na prawdę była tylko afera polityczna której wielkie znaczenie nadał właśnie PiS. Jak do tej pory sąd nie ma żadnych dowodów w tej sprawie i nie podjęto żadnych postępowań. To, że jeden Pan powiedział drugiemu Panu to jeszcze nie afera. Aby była afera muszą być fakty ewidentnego naruszenia prawa na wielka skale. Swoją drogą SLD załatwiono także przy pomocy afery bardziej politycznej niż faktycznej , a z Rywina zrobiono kozła ofiarnego. Tam jednak prokuratura coś tam znalazła.
    Rząd Tuska przyjął taktykę nie informowania o swych działaniach, bo każda informacja powodowała natychmiast reakcję PiS. Oni tak trochę jak to cielę co dwie matki ssie kombinuje by się nie narażać i przez to są bezbarwni i często nieskuteczni w konfrontacji z PiS. Ale PiS jest tak kiepski, że przegina i sam w końcu zapędza sie w kozi róg i traci zamiast zyskać.
    Oczywiście wreszcie rząd PO musi podjąć działania których ukryć się nie da no i zaczyna podejmować , a to jak wiadomo korzyści politycznych mu nie przysporzy.
    Ktoś powiedział, że rządzący zawsze traci bo musi podejmować niepopularne decyzje i dlatego u nas ciągle zmieniają się ci na świeczniku.
    Martwi cię,, że SLD ma tak małe poparcie i winisz za to media. Błąd to nie media winne, to winni sami przywódcy tej partii, a głównie Napieralski beznadziejnie dowodzący tą formacją i walczący bezwzględnie ze wszystkimi, którzy mogą mu zagrozić w przywództwie. On do obecnej chwili nie wypracował żadnego jasnego przekazu programowego swej partii dla społeczeństwa, a zamiast tego dołączył do PiS i jego totalnej krytyki PO. Na tym daleko sie nie zajedzie, krytykować łatwo , ale pokazać kompleksowy plan to już inna sprawa.

  61. Szanowny Panie Redaktorze!

    Nie wiem, czy zna Pan najnowszą twórczość Jana Pietrzaka:
    1. http://www.youtube.com/watch?v=b9vs1IeG7Co&feature=related
    2. http://www.youtube.com/watch?v=jyVlimNBLe4

    Może mógłby Pan napisać mu jakieś nowe teksty, bo obawiam się, że „ballady podwórkowe do powszechnego śpiewania” świadczą wyłącznie o odmętach szaleństwa autora.

  62. Najbardziej cyniczny i podly polski polityk Jarosław Kaczyński wczoraj w rozmowie z Bogdanem Rytmanowskim stwierdzil ze gdyby byl premierem wezwalby tajne slużby, aby zajęły sie ekspertami z pism lotniczy ch którzy obiektywnie i kompetentnie komentowali bledy polskich lotników.
    Jeżeli w swietle tej wypowiedzi ktoś ma jeszcze watpliwosci ze Jaroslaw K.powinien zostac NATYCHMIAST oskarzony o świadome i umyslne i knucie w celu uwięzienia Barbary Blidy, a następnie zamach stanu, gdy był premierem, a w konsekwencji doprowadził do jej smierci – jest ślepy i gluchy.
    Dochodze do wniosku ze najwieksza tragedią Polski jest pojawienie sie w polskiej polityce „bliźniaków” i niestety nie wiadomo czy nie sprowadzą jeszcze na nasz kraj wiekszych nieszcześć.
    Wywiad Rymanowskiego jest kompletna demaskacją paranoika, który nie tylko składa sie z samej nienawisci do wszystkich Polaków, ktorzy nie podzielaja jego pogladow. On oskarża ich że sa zdrajcami, agentami KGB itp itd. Czy nie nadszedł czas że by tego chorego czlowieka zamknac w izolatce i w kaftanie ?

  63. Ja też jestem zdania, że Po w sumie zyska na tym histerycznym ataku PiS, który już musiał wycofać się z teori zamachu. Coraz więcej ludzi obawia sie PiS. Wszystko będzie zależało od sondaży. Jakby się okazało ze SLD zrównuje się z PiS to PO może gwałtownie zacząć tracić na korzyść SLD, ale PiS na tym nie zyska. PiS ma tzw twardy elektorat i on mimo, że się kruszy to jednak może zapewnić mu wejście do sejmu. Tak, że nie jest na 100% wykluczone, że PO uzyska mandat na drugą kadencję mimo tego strachu przed PiS. Z polityków SLD najkorzystniejsze wrażenie sprawia Miller , ale na nim leży cień poprzedniej katastrofy SLD – zresztą nie przez niego zawinionej.

  64. Gospodarz pisze:
    Niestety, polityka polska i media – dzięki skutecznej kampanii PiS i bliskich mu dziennikarzy – dały się sprowokować
    Czy to nie demonizacja PiS? Czy tego stylu nie prezentowały nasze media i wcześniej? Czy komentarze mediów i polityków do raportu MAK różniły się bardzo od okładki SE, która przedstawiała zdjęcie trenera Leo Beenhakkera z odciętymi głowami niemieckiego trenera i pomocnika? Czy bez politycznego udziału PiSu nie mieliśmy podobnego festiwalu szowinizmu wokół oskarżonego Jakuba Tomczaka?
    Miałem nieprzyjemność przeczytać wczoraj dyskusję internautów na temat Paszportów Polityki (nieszczęsna Wyborcza dała tytuł polityczny, o ‚nagradzaniu krytyków kapitalizmu’) — nikt z uczestników nie przeczytał notki, wszyscy praktycznie komentowali tytuł. Dużo emocji, mało rozumowania, nieumiejętność czytania. Dokładnie to samo, co w debacie o katastrofie smoleńskiej, tylko emocje mniejsze, bo rzecz dotyczy lekceważonej kultury, a nie śmierci 96 osób, z prezydentem włącznie.

  65. Ostatnio stosuję standardowy komentarz: KACZOR RULES !
    Tusk ma to na własne życzenie – polityka ustępstw i robienia wszystkiego, byleby nie drażnić Kaczyńskiego, nie może na dłuższą metę przynosić korzyści. Nauczyciel pozwalajacy uczniom na wszystko – jest niestety przegrany; czy tak trudno to sobie uświadomić? Tusk traci szacunek – człowiek słaby nie będzie cieszył się mirem. A swoją drogą, kto mu doradza? Wszystko to napawa niesmakiem, chyba, że należy się do zidiociałej większości, która ma igrzyska.

  66. georges 53 4.53
    Jezeli chodzi o pana K. znanego poprzednio jako „Ozon”, to dostrzegam u niego na przyklad w jezyku i narastającej mitomanii na tematy lotnicze, postępująca degrengoladę na tle alkoholowym.
    Nawet spokojni i kulturalni ludzie , jak juz wejda w nałog i postępujace upodlenie, maja zmiany w mózgu wyrażające sie np w wyjatkowo chamskim jezyku i argumentacji.
    Jest to przypadek KLASYCZNY.
    z pozdrowieniami

  67. 8701665 (2011-01-20 o godz. 00:54)

    „Będą też powódź, książki J. T. Grossa i jego wychowanków, których publikacja może mieć poważne konsekwencje…)

    Wprawdzie wychowankiem nie jestem ale powodz mam gotowa. W sam razem na odtrutke smolenska. Na konsekwencje zaczekamy.

    JESZCZE NAS KACZOR OD NIESZCZESC WYZWOLI
    =================================

    Maly Icek znowu wraca ze szkoly z placzem. Tato Tewje czuje odwieczny smrod.
    – Co ONI teraz na NAS zwalaja?
    – ONI mowia, ze ten krach finansowy to NASZA robota.
    – Niekoszerne swinie. Ale racja w tym jakas jest.
    – Tato, jak to?
    – To jest za trudne do wytlumaczenia. Nie zrozumiesz, synku.
    – Zrozumiem! Powiedz, tato.

    Tewje mysli, z brody siwiejace juz wlosy rwie.

    – No dobrze. Widzisz, z inwestowaniem na gieldach jest podobnie jak z inwestowaniem w kurach. Ty jestes gielda i jakis goj pozyczy ci pieniadze. Ty kupujesz kure, kupujesz koguta. Niedlugo potem kura znosi jajko, drugie, duzo jajek. Po jakims czasie z tych jajek wylegaja sie piskleta. I tak z jednej kury i z jednego koguta dorobiles sie stada kur. Teraz wszystkie te twoje kury zaczynaja znosic jajka. Z tych wszystkich jajek wylegaja sie nowe piskleta. Cala masa pisklat. Nie obejrzysz sie, a juz masz kurnik pelen kur. Wszedzie gdzie nie spojrzysz, same kury!

    Tu Tewje zamilkl. Maly Icek, lzy dawno wyschniete, zaciekawiony pyta
    – No i co dalej?
    – A no widzisz. Kiedy juz ci tak dobrze szlo, miales zatrzesienie kur i jajek, przyszla powodz. I wszystkie twoje kury potopila. Nic nie zostalo z tej gojowej inwestycji.

    Tewje znowu zamilkl. Icek siedzi z otwarta japa.
    – To na tym polegal krach finansowy? Ale tam nie bylo mojej winy! Powodz przyszla i wszystkie kury utonely.
    – Tak synku, to prawda, ze powodz przyszla i kury sie potopily. Ale tam byla i twoja wina.
    – Jaka?
    – Twoja wina polegala na tym, ze ty za te gojowe pieniadze nie powinienes byl kupowac kury i koguta. Ty powinienies byl kupic kaczke i kaczora.

  68. W książce „Sąsiedzi” Gross tak pisze:W 1964 roku wybitny myśliciel niemiecki Eric Voegelin, który jako antyfaszysta wyemigrował z ojczyzny po objęciu
    władzy przez Hitlera, powrócił do Monachium, aby objąć posadę
    Dyrektora Instytutu Nauk Politycznych na uniwersytecie.
    Wygłosił z tej okazji cykl wykładów pt. „Hitler i naród niemiecki”,
    które stały się ważnym wydarzeniem politycznym
    i umysłowym na skalę całego kraju. Powiedział wówczas między
    innymi: „naszym problemem jest kondycja duchowa
    społeczeństwa, w którym narodowy socjalizm mógł dojść do
    władzy. Innymi słowy to nie narodowi socjaliści są problemem,
    tylko Niemcy”; „nasz problem polega na tym, że ludzi bezwartościowych
    można spotkać wszędzie w społeczeństwie,
    włączając w to najwyższe sfery, a więc wśród pastorów,
    prałatów, generałów, przemysłowców, itd. Tak więc sugerowałbym określić to zjawisko generalnym terminem „hołota”. Są ludzie, których można nazwać hołotą w tym sensie, że nie mają autorytetu duchowego ani umysłowego, ani też nie umieją reagować na racjonalne argumenty i nakazy duchowe jeśli nawet są do nich zaadresowane […] Bardzo jest trudno zrozumieć,
    że elita społeczeństwa może się składać z hołoty. Ale tak jest
    rzeczywiście”

  69. Ja może głupia jestem, ale jednak wierzę w rozsądek Polaków. Nie ma aletrnatywy dla Tuska, chyba że tą alternatywą jest dzicz a PiS-u. No ale aż tak głupi nie jesteśmy, żeby ich sobie znowu wybrać. A w ogóle czekam, aż ktoś głośno, odważnie, z wysokości wysokiego urzędu powie, że za katastrofę odpowiedzialny jest także osobiście Lech Kaczyński. Gdyby postawił bezpieczeństwo uczestników tej poronionej wycieczki nad doraźny osobisty cel polityczny i nakazał odwrót, kiedy jeszcze był po temu czas, tej katastrofy by nie było. Miałam nadzieję, że powie to Tusk, ale nie powiedział.

  70. Mnie już się cała ta katastrofa przejadła i pomijam dyskusje polityków, dziennikarzy, a nawet pojawiających się w coraz większej liczbie fachowców. Mam nadzieję że większości rodaków też się to przeje.

    Śmieszne, kiedy politycy prawicy wołają, że mamy honor i dumę i nikt nie może nam mówić co mamy robić, a za chwilę mają pretensję, że kiedy zachowujemy się samobójczo to ci sami ludzie nas nie powstrzymują przed katastrofą.

  71. Jako że wyprzedziłem temat, przekleję się…..
    Jestem pod coraz większym wrażeniem geniuszu Prezesa.
    Jak w prawie 30 milionowym tłymie dorosłych Polaków był w stanie bezbłędnie wyselekcjonować “Kargulowe Plemię” i jego potomków?

    Jestem również przerażony poziomem wydziałów Prawa naszych uczelni.
    Na jakiej podstawie ich absolwentom- a spora część PiS to prawnicy- wydano dyplomy ukończenia Uczelni i tytuły magistra? Nie wspominając o doktoracie Kaczyńskiego…….
    Jeżeli ten sam poziom mają sędziowie i prokuratorzy, to jest jak jest……

    To taka refleksja na temat dzisiejszej dyskusji w Sejmie……

  72. A w ogóle Rosję porównałabym do kota, który z zimną, pokerową mordką i dobrze przemyślaną strategią czyha w spokoju i skupieniu na ofiarę, aby ją bez zbędnego hałasu upolować we właściwym momencie. Polska to jest rozjazgotany, żałosny kundel, który robi wiele hałasu i kłapie zębami, ale nigdy nic nie upoluje. Gdy rozum śpi, budzą się upiory….

  73. Będzie dobrze, red. Kolenda-Zalewska już zaczęła nas jednać w imię beatyfikacji.

  74. z prowincji pisze:
    2011-01-20 o godz. 08:46
    „Kiedy przyjdzie opamietanie tego narodu i jego elit ;czy może to zrobi ktoś inny -bo my juz chyba niczego nie zrobimy”

    RPP !

  75. @ Andrew

    Nie za bardzo sie z Panem zgadzam. Jak zauwazono przy analizie innej katastrofy w innym kraju, o tym czy pilot podja sluszna czy nie decyzje decyduje koncowy efekt. Dowodca TU-154 znal rosyjski ale juz z Jakiem 40 byly problemy ( brak znajomosci). Jest jednak drobny szczegol, wyglada na to, ze dowodca nie znanl wszystkich uzywanych komend a owa ” ladowanie warunkowo” czy tez „ladowanie dodatkowo” nie byla w Polsce znana ( tak przynajmniej twierdzil onegdaj plk Klich). Kontroler w Somlensku nie musial znac angielskiego. Zreszta strona Polska wiedziala, ze wymiana komend bedzie po rosyjsku. W tych sprawach mial byc miedzy innymi pomocnym „lider”.
    Kwetionuje Pan zarzut lekkomyslnosci wobec zalogi czy tez kapitana. Coz, samolot mial byc na wysokosci 100 m , nie mial zezwolenia na ladowanie, nawigator systematycznie czytal 80, 70, 60…. 20 a efektem byl CFIT czyli kontrolowany lot w ziemie/teren. Mozna uzyc zupelnie innego okreslenia ale to nie zmienia stanu rzeczy. Prosze spojrzec na wykres w raporcie MAK porownujacy parametry lotu TU-154 7 i 10 kwietnia. Nawiasem mowiac warto przestudiowac wszystkie wykresy. Sadze, ze wyjasniaja wiele.

    Pozdrawiam

  76. Można pluc na Piłsudskiego za maj 26 ale swoje racje miał.

  77. ….to co dzieje sie z,,tragedia smolenska ,,to tragedia polska,, a nawet lincz
    polityczny opetanych nienawiscia politykow PIS szukajacych w ten sposob
    drogi do wladzy……..juz historia zna takie marsze z pochodniami …..

  78. Dzień dobry, Redaktorze Passent!
    Po podróżach, z Pańskim udziałem w roli głównej, powitam Pana tak:

    http://www.youtube.com/watch?v=UiWCwAa36Zc

    prawda że i urocze, a i kompatybilne z „terażniejszością”?

    Ale do rzeczy. Parę ładnych miesięcy temu, na tym blogu pisałem o
    tym że nad Polską, gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej, wisi UFO.
    Wisi sobie i promieniuje wiązkę negatywnej, ogłupiającej ten Naród
    energii. Dlaczego upatrzyło sobie akurat Polskę? Ano, odpowiedż jest
    bardzo prosta: ufoludki doczytały się, żeśmy Narodem Wybranym!
    Więc po co miały dalej szukać? Przyjęły słowo pisane (a i mówione
    także) za pewnik, aksjomat i nie szukając dalej zainstalowały się nad
    Polską.
    Efekty widać, słychać i czuć! Co raz bardziej i mocniej czuć!
    Nie inaczej można w racjonalny sposób, wytłumaczyć „zbitkę” zjawisk
    jakie przetaczają się od Bugu do Odry, od Bałtyku po Tatry!
    Niemożliwością fizyczną jest, aby 40 milionowy Naród, w centrum
    Europy, u zarania XXI wieku, ot tak sam z siebie, dostał zbiorowego
    kociokwiku! A wszelkie dane i obserwacje na to wskazują – kociokwik
    już wpełznął w granice RP i szybko pełznie dalej, ogarniając obłędem
    coraz większe rzesze Rodaków!
    Jak to się rozwinie? Pożyjemy – zobaczymy.

    Wracając do Pańskiego felietonu – odnoszę nieodparte wrażenie, że
    „sytuacja” w Kraju, jest już od wielu miesięcy świetnie reżyserowana,
    i to nie przez jednego „reżysera”, ale kilku. I to z zewnątrz!
    Efekt tej reżyserki to:
    – skłócona Polska (jak długa i szeroka), a jak powiedział to przed ponad
    100 laty pewien polityk: „dajcie Polakom wolność, a sami się wykończą”.
    Na tym korzysta Rosja – słaba, skłócona wewnętrznie Polska nie będzie
    im przeszkadzać w „ubijaniu” interesów z Unią Europejską, z USA, a co
    najważniejsze z nową potęgą XXI wieku, Chinami!
    – osłabiona kłótniami wewnętrznymi Polska, przejmując prezydencję
    Unii Europejskiej, nie będzie zdolna do forsowania „niewygodnych”,
    nowatorskich trendów w tejże Unii.
    – zajęta obchodami pierwszej rocznicy Katastrofy Wszechczasów, oraz
    kilka dni póżniej beatyfikacją JPII „gawiedż polska”, nawet nie zwróci
    uwagi na to, co się za jej plecami dzieje. A wtedy po cichutku, po
    szemranemu, „niektórzy z niektórymi” mogą spokojnie załatwić swoje
    interesy.

    Tak to, w ogólnym zarysie wygląda.
    Polska to ćma, która nie bacząc na to że w płomieniu świecy można
    spłonąć, ku temu płomieniowi prze z całą siłą!
    No i niech mi ktoś powie, że to nie zgubny efekt wrednego promieniowania
    wrednego UFO. Nad naszymi głowami.
    Wystarczy podnieść wzrok ku górze.

    Pozdrowionka.

  79. Pan Redaktor pisze:
    „Niestety, polityka polska i media – dzięki skutecznej kampanii PiS i bliskich mu dziennikarzy – dały się sprowokować,”

    PRL mial pieciu wrogow:
    kapitalizm i cztery pory roku.
    W III Rzeczypospolitej kapitalizm zostal zastapiony przez PiS.
    Cztery pory roku pozostaly.

  80. Kto przesadza w zemście, ten sam dostanie to co życzy drugiemu.
    Partia PiS która mieni się być obrońcą honoru i patriotyzmu za swoją wiedzą bo wie co robi , przy pomocy Rosji łupi w rząd i Premiera Tuska.
    To nie przypadek, ze MAK publikuje raport w dniu w którym Pan Tusk jest
    poza krajem. To celowa polityka na osłabienie naszego rządu i na skłocenie
    wewnętrzne . PiS to sekta która nie cofnie się przed niczym, by zdobyć władzę. Jeśli Premier Tusk w miarę zachowa spokój i da odpór i jednym i drugim to jak powiadają: „Co cię nie zabije to cię wzmocni” i wtedy mamy szansę na polityka z prawdziwej gliny. Ja życzę sobie by ten spór wygrał
    rząd i wreszcie pomyślał o potrzebnych reformach państwa.

  81. Andrew pisze:
    2011-01-20 o godz. 09:31
    ***Antonius probuje byc obiektywnym, ale juz feruje wyroki. Serwuje oskarzenia i … obraza zawodowcow. Jego wywod oparty jest nie o fakty lecz o domniemania.***

    „Andriusza” uważa, że moje rozważania nie są oparte na faktach i zarzuca mi brak obiektywizmu i obrazę „zawodowców”. To jest niesłuszne oskarżenie. Pisałem już dużo na różnych forach na temat technicznej strony przyczyn katastrofy, opierając się na faktach, stosując wyłącznie prawa fizyki i logiki. Zawsze podawałem źródła. Wtedy mam też prawo wyciągania wniosków nie będących w sprzeczności z logiką. Jakie posiadałem fakty?
    1) Stenogram zapisu rozmów w kokpicie oraz
    2) szkic końcowej fazy lotu tupolewa (od wysokości 400 m), sporządzony przez rosyjskiego eksperta, który podaje oprócz prawdopodobnych położeń samolotu w danej chwili ukształtowanie terenu pod samolotem (te „dziury” – nie jedna, o której mówi załoga).
    Dla mnie były to fakty, których nie mogłem oczywiście zweryfikować osobiście, ale komisja Millera mogła! Dołączyłem jako trzeci fakt –
    3) „poprawiony” przez polskich akustyków stenogram, cytowany przez „Matkę Kurkę”. Tego stenogramu jeszcze nie znam, ale to co podałem według portalu „Kontrowersje.net” wystarczyło do wyciągania wniosków, które umieściłem w cytowanym komentarzu.
    Analizując dane, głównie wysokości samolotu nad .. i tu jest pierwszy problem…nad czym? Wszystko zależy od tego, z którego wysokościomierza podał je nawigator.
    a) Jeśli skorzystałby z poprawnie ustawionego barycznego to „nad poziomem pasa startowego”. (według Wałęsy – dodatni plus).
    b) Jeśli z przestawionego barycznego (po naciśnięciu nie tego guzika co trzeba) to nad poziomem morza, które było (i nadal jest) daleko od Smoleńska. Wiadomo, że samoloty kierują się tym wysokościomierzem na wysokości rejsowej, tylko nad Alpami i Himalajami nie radzę! (ujemny plus).
    c) Jeśli z radiometrycznego to „wysokość nad ścianami jaru” – ogólnie nad powierzchnią Ziemi. Nie wiem czy reaguje na brzózki? (ujemny minus).

    Wystarczy tylko rzut oka na trajektorię i widać z podawanych wartości, że nawigator nie patrzył na dwa baryczne a tylko na radiowy. W tym miejscu faktycznie jest moje „domniemanie”, bo mógł patrzeć i powiedzieć sobie: „Pie…ę te baryczne i podam z radiowego”, a to już jest fakt, a nie moje przypuszczenie.
    Analizowałem pobieżnie trajektorię, którą znałem, bo MAKowej nie potrafiłem rozeznać z małego zdjęcia w internecie (problem mojego wzroku). Dziwiło mnie na pierwszy rzut oka, że samolot poruszał się wężykowato, co było mało prawdopodobne. Najgorzej było między wysokościami „100 m”(1) i „100 m”(2), po 8 sekundach i to skomentowałem wyżej. „Ekspert” połączył te dwa punkty, też zauważył, że tu coś tzw. „itd.” nie gra. Próbował ratować sytuację, używając różnych kolorów punktów, ale trajektoria była nadal fikcyjna. Tak się stało dzięki danym radiowym. Ostatni poprawny punkt (zarazem pierwszy) to była wysokość 400 m. Wszystkie dalsze dane trzeba obliczyć na nowo, uwzględniając strukturę powierzchni Ziemi. Przypuszczam (nie twierdzę), że MAK to zrobił. Wtedy prawdziwa trajektoria to odcinki łamanej, nachylone pod rożnymi kątami, zależnymi od szybkości opadania ustawianej na autopilocie. Na złączach odcinków na pewno były zaokrąglenia, bo każdy rozkaz autopilota nie jest zrealizowany natychmiast.

    ***Dlaczego czytelnicy tak bezkrytycznie przyjmuja oswaidczenia mediow o rzekomej brawurze, lekkomyslnosci, niefrasobliwosci, braku umiejetnosci i wielu innych brakow u zalogi 101?***

    Wracam do podejścia nawigatora do pomiarów wysokości, można wszystkie te niedociągnięcia zauważyć.

    ***Na jakiej podstawie pada stwierdzenie Centrum Kontroli Lotow w Moskwie, ze pilot 101 nie jest zdolny do komunikowania sie w jezyku rosyjskim?
    Zapisy z CVR oraz nagrania z wiezy kontrolnej wykazuja ponad wszelka watpliwosc, ze zaloga 101 nie miala trudnosci z komunikowaniem sie po angielsku i po rosyjsku. (Kontroler ze Smolenska angielskiego praktycznie nie znal, a przyjmujac lot miedzynarodowy powinien).***

    Tu jest wiele przekłamań. Pomijam pilota. Nie on powinien umieć po rosyjsku i ucinać pogawędki z kontrolerami tylko sterować statkiem powietrznym (to chyba wystarczająco ważne i wyczerpujące zajęcie?). Nie wiem czyj to obowiązek.
    Mam do wyboru: Drugiego pilota, nawigatora, mechanika, generała i Kazana. Nie wiem co robi drugi pilot, znam to tylko z filmów o katastrofach. Mechanik ma się znać na śrubkach i guzikach (tak sądzę), generał na promilach a Kazan na nieprzestrzeganiu protokołu dyplomatycznego, np. faktu, że prezydent jednego kraju zaprasza prezydenta innego kraju (albo go nie zaprosił?!).
    Któż mi pozostał do komunikowania z wieżą – nawigator! Jak znał ruski poznałem po jednym wyrazie: „Paka”. Pilot musiał mu powiedzieć co to oznacza! Ja nie byłem w szkole przymusowo uczony, miałem tylko nieudany lektorat na studiach a wiedziałem, że to odpowiada „póki co, na razie”.

    ***Wiedza po lebkach jest niebezpieczna. Gdyby Antonius poswiecil nieco czasu by zapoznac sie z systemem TAWS,(…)***

    Niebezpieczeństwo „łebków” rozumiem, ale nie potrzebuję studiować instrukcji tupolewa, której nie pamiętał pilot (problem zakazu używania autopilota w określonych sytuacjach) i znam te wszystkie rozważania o olewaniu TAWSu z internetu, ale 12 razy i żadna obawa, że może jednak? Widzieli to co Stuhr w Seksmisji, bazowali tylko na niewłaściwym wysokościomierzu i się nie bali?
    Pilot może i nie chciał lądować, pewnie MAK tu nie ma racji, złamał jednak procedury na skutek błędnych informacji, przede wszystkim od swego nawigatora, a też dzięki nieprecyzyjnym danym o „kursie” i odległości, bo wieża nie wiedziała do końca, na jakiej wysokości jest samolot, bo nawigator „kwitancju” nie dawał, bo jak? Nie znał prawdopodobnie procedury wojskowej na lotnisku rosyjskim ani języka. Zarzut, że kontroler nie umiał po angielsku, może stać się istotnym dopiero po rozstrzygnięciu przez znawców prawa międzynarodowego o charakterze lotu. Według procedury wojskowej liczba „posiadanych” przekleństw po rosyjsku była wystarczająca. Popisał się jednak „fogiem” czyli liznął angielski

    ***I jeszcze jedno. Niech Antonius porowna komunikacje pomiedzy Il-em i wieza z komunikacja pomiedzy 101 i wieza. Zobaczymy czy porownanie to zaowocuje odkryciem “zaniedban” proceduralnych zalogi 101.***

    Nie skorzystam z tej rady, nie interesują mnie zaniedbania kontrolerów rosyjskich. Od tego jest ich prokuratura, ewentualnie nasza. Ja ich rozumiem, mieli doświadczenie we „współpracy”(???) z Jakiem 40, który miał głęboko w d… wszystkie obowiązujące procedury czy brak zezwolenia na lądowanie, a pochodził przecież z tej samej ferajny dumnych polskich pilotów wojskowych co to…itd.(Komorowski). Mija prawie rok od feralnego dnia i nie słyszałem o wyrzuceniu załogi Jaka z wojska. Może nawet awansowali dzięki okrzykowi kontrolera „maładiec” (solidarność żołnierska)? To też jest tylko przypuszczenie. Fakt, że ja o tym nie słyszałem, nie oznacza, że tak nie jest. Generał Błasik miał dostać następną gwiazdkę, choć był odpowiedzialny za katastrofę w Mirosławcu.

  82. Witam po urlopie i wydaje mi się,że stracił Pan wyczucie i Pana proroctwa rozmojają się z prawdą.
    Ludzie już nie chcą słyszeć o Smoleńsku to już tylko garstka z pochodniami zyje tym tematem a jeszcze kilku pismaków i obsługujących mikrofony próbuje utrzymać ogień.
    Będzie wiosna,będzie lato i „Smoleńsk” będzie ale zimnym tematem.Chyba,że znajdzie sie wielu jak Pan,którzy na siłę będą odgrzewać kotlet Smoleński.Czy ma Pan coś nowego do powiedzenia w tej sprawie,chyba nic a czy ma Pan ochotę zaistnieć jako „brukowy felietonista” jak są „brukowe czasopisma” i „brukowa opozycja” a szczególnie „brukowa posłanka” (czyt.Kępa).Pamiętacie może Państwo jak ona wzruszająco mówiła po katastrofie,jaka była przemiana 🙂

  83. Zarzuca się rządowi, że wyraził zgodę na zastosowanie do badań przyczyn katastrofy smoleńskiej konwencję chicagowską a nie polsko – rosyjskie porozumienie o badaniu wojskowych katastrof lotniczych z 7.07.1993 r.
    Przyjmijmy, że Tu-154 M to samolot wojskowy i lot też był wojskowy.
    Tu zacytuję treść Art. 11 z polsko- rosyjskiej umowy ( w skrócie: wojskowej):
    „Wyjaśnienie incydentów lotniczych, awarii i katastrof spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej FR lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej RP prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie”.
    Czy na gruncie tego przepisu można przeprowadzić jakiekolwiek badania ? Przecież przepis ten nie określa żadnych zasad, żadnych procedur i trybu postępowania. Jest to przepis blankietowy, z którego – tak naprawdę – nic nie wynika poza postulatem wspólnego badania przyczyn i okoliczności wojskowych wypadków lotniczych. Zastosowanie tego przepisu wymagałoby zawarcia odrębnego porozumienia określającego właśnie te zasady, procedury itp. A to z kolei oznaczałoby konieczność podjęcia żmudnych i – z tym należałoby się liczyć- długotrwałych negocjacji i nie ma gwarancji czy i kiedy doszłoby do zawarcia takiego szczegółowego porozumienia. Czy jest więc dziwne, że postanowiono skorzystać z „gotowca”, a takim gotowcem był załącznik nr 13 do konwencji chicagowskiej – powszechnie uznawanego i stosowanego aktu prawa międzynarodowego ? Dla mnie dokonany wybór to „oczywista oczywistość”. Inna sprawa czy p. E. Klich ( polski akredytowany) podołał zadaniu i czy zasadnie nie skorzystano z możliwości dokooptowania do pomocy p. Klichowi ekspertów/doradców – także zagranicznych. Załącznik nr 13 taką możliwość przewiduje. (ar.5.19 załącznika).
    Tak więc – moim zdaniem- załącznik nr 13 konwencji chicagowskiej został zastosowany w uzupełnieniu i wykonaniu art.11 polsko-rosyjskiej umowy o wojskowych katastrofach lotniczych a nie zamiast.
    Jeśli cokolwiek tu można rządowi zarzucić to , że – podobno – uzgodnienia takiego dokonano „na gębę” nie podpisując formalnego porozumienia w tej sprawie .

    PS. Konieczność prowadzenia odrębnych negocjacji z Rosją bez gwarancji powodzenia zachodziłaby także wówczas gdyby strona polska wystąpiła z inicjatywą przejęcia badań lub zawarcia odrębnego porozumienia z Rosją abstrahującego od postanowień konwencji chicagowskiej i załączników do niej.
    Jestem pewien, że na przejęcie badań przez Polskę Rosja by się nigdy nie zgodziła z tych samych choćby powodów dla których my wątpimy w dobrą wolę i rzetelność Rosjan.
    Tak czy inaczej: na każdą inicjatywę i propozycję włącznie z powołaniem komisji międzynarodwoej Rosjanie musieliby się zgodzić. Czy zgodziliby się. Wątpię.

  84. Polska Racja Stanu już dawno została roztrzaskana na lotnisku na którym śledzą loty kontrolerzy z PIS-u. Cały rozgardiasz stworzony od początku przez Pana Jarosława Kaczyńskiego już nie wystarczy i tak skołowanego społeczeństwa ,które nie spocznie tak jak to zrobił delikwent w Łodzi na jednym porachunku. Czeka nas bunt i poważna zawierucha w kraju. Mam tylko cichą nadzieje , że zanim to wszystko ucichnie kto mądry i przezorny czmychnie tam gdzie chcą pracy i płacy . Mam na myśli przepiękny Kraj rozwinięty gospodarczo , dający nowe światło dla polskich robotników od 1 maja 2011 r. Gdzie życie tętni a rząd i politycy tego kraju interesują się swoim narodem .

  85. Czekając na „Godota” czyli akceptację lub nie, przeczytałem mój tekst jeszcze raz. Byłem „za ostrożny”! Miałem wątpliwości na temat poruszony przez MAK czy pilot chciał lądować czy nie. Zwrócił ktoś uwagę na kolejne odczyty wysokości co 10 m do 20 m. Czy to zaakceptuje pilot, który nie chce lądować tylko odejść na drugi krąg z wysokości „decyzyjnej”? „100 m” pilot usłyszał dwa razy w odstępie 8 sekund – cała wieczność dla pilota wojskowego (komandor Rab z JAG’u) i nie „odszedł”, tylko czekał na zobaczenie pasa startowego. Nie będę wyciągał wniosków, to nie wymaga gruntownej znajomości fizyki, każdy może to uczynić sam.

  86. Dziwię sie że do tej pory nie zauwazono jak potężną i tajemna bronią dysponuje maz stanu Jarosław K.
    Jak wynika z wywiadu z Rymanowskim, ten genialny strateg, gdyby stanął obok niego Putin i chciał konusa uścisnąć w gescie współczucia, to konus ZROBIŁBY SROGĄ i ODPYCHAJACA MINĘ !!!!!!!!!!!!
    Pewnie nadąłby się i pokazał język !!!!!
    Ta Gombrowiczowska groteska po prostu nie miesci sie w głowie !!!!!
    Polityczny nieudacznik w skali europejskiej, a może swiatowej, przerazil by Putina do tego stopnia ze ten „cyniczny zbrodniarz z KGB” na kolanach blagałby o wybaczenie ??????
    Najśmieszniejsze jest to, ze Jarkacz juz lecąc do Smoleńska WSZYSTKO wiedział, a zwlaszcza kto JEST WINNY ZBRODNI I ZAMACHU !!!!!!
    Tragiczna groteska, jak z Ferdydurke i Króla UBU !

  87. Z nieskromną satysfakcją odnotowałem, że niemal w całości treść mojego wpisu z godz. 12.52 pokrywa się z opinią wyrażoną ok.godz. 13 -ej, parę minut po) na antenie POLSAT News przez eksperta prawa międzynarodowego.
    Niestety, nazwiska eksperta i nazwy kancelarii, z której się wywodził nie zapamiętałem.

  88. Kiedy parę miesięcy temu syn powiedział mi, że przestał oglądać TVN 24, wyraziłem żal, że sam tego nie potrafię. Okazało się, że i ja uległem całkowitemu zniesmaczeniu „dziennikarstwem” uprawianym przez tę stację. Wyłączyłem i podszedłem na piwo. Z książką, żeby być jak najdalej od polityki.

  89. Micjur pisze o racji Piłsudskiego. Bliższy tego rozwiązania jest szef opozycji, który powiedział, że gdyby teraz PiS sprawował rząd, to przyjrzał by się tym różnym ekspertom z czasopism lotniczych. Tadeusz Dołęga-Mostowicz miał „przyjemność” doświadczenia rządów Piłsudskiego. Więc ja dziękuję. Wolę rząd Tuska. Jest jaki jest, ale mogło być gorzej

  90. Niekoniecznie Gospodarz ma rację. Owszem, politycy, media, różni utytułowani komentatorzy lecą bez opamiętania w dół niczym tupolew, dając sie wciągnąć w histeryczną hucpę nakręcaną, no właśnie – przez kogo? Ale ciemny lud aż tak ciemny nie jest. Poza tym ciemnym, a raczej czarnym ludem, mieszka w tym kraju mnóstwo osób, dla których ten cały wściekły wrzask okołopisowski jest obrzydliwy. Im głośniejszy, tym bardziej żenujący i raczej odrzuca niż przyciąga. Wszelka mega przesada (delikatnie mówiąc) powoduje raczej reakcję odwrotną.
    Zwykły, normalny człowiek, który chce mieć zapewnioną np. przyzwoitą służbę zdrowia, w przyszłości godziwą emeryturę, obawia sie inflacji itp. rzyga już tematem Smoleńska. Ale inne tematy nie mają szans się przebić, skoro wszystko zakryła smoleńska mgła.
    Gdyby nawet Tusk, Napieralski, Palikot (Kluziki to tylko klon PIS-u) mieli w głowie świetlane wizje i tak byliby bez szans. Prezes rozdaje karty, czyli codziennie organizuje totalną rozpierduchę. W tym i tylko w tym sensie jest rzeczywiście genialny. Wierzę jednak, że wystarczająca większość Polaków „widzi” to i”słyszy”, a w stosownej chwili (wybory) da stosowny odpór. No bo jak długo można bredzić bezkarnie o hańbie, zdradzie, czy zaprzaństwie, nie biorąc za nic odpowiedzialnści i nie przedstawiając żadnej alternatywy dla rządu zwalczenego za każdą cenę, nawet własnej śmieszności.

  91. Daniel Passent
    Nie po raz pierwszy dostrzegam w Pana felietonach strach przed powrotem Kaczyńskiego, Macierewicza i tym podobnych dziwadeł politycznych. Jest pewnie w tym stanie ducha założenie, że zaczyna zdobywać przewagę wrzaskliwy elektorat, którego pełno w mediach i na demonstracjach i że ten elektorat zadecyduje jesienią o wygranej PIS. Zakłada Pan zatem, że wystarczy wrzeszczeć, mówić kretyństwa, kłamać a ciemny lud to kupi i wybierze na swoja szkodę.

    Ja się z tym nie zgadzam.
    Choć smuci mnie postawa p. Tuska, zaczynam tracić sympatię dla polityka, który unika zwarć z „rzeczywistością”, mam głębokie przekonanie, że TVN24 – że użyję nazwy tego tabloidu symbolicznie – nie wygra wyborów Kaczyńskiemu.
    Twierdzenie, że katastrofa smoleńska jest integrującym czynnikiem dla kręgów okołorydzykowych jest prawdziwe. Oni tak mają i będą mieć do końca świata i jeden dzień dłużej. Integruje też w jakimś sensie Kaczyński, ale jego siła po utracie brata i przyjaciół jest nieporównywalna z tą, jaką miał w 2005 roku. Wtedy wygrał przypadkowo wybory z leniwym i wstydzącym się kandydowania Tuskiem. W 2005 roku Kaczyński zgarnął na rynku marżę nowości a wartość dodana Smoleńsk zmniejsza się z każdym miesiącem.

    Pamiętam pełne niepokoju felietony Gwiazd Polityki przed poprzednimi wyborami. Pamiętam jak Pan był przekonany, że Tusk „pójdzie w prezydenty” zamiast dokonać wyboru jedynej, słusznej posady na której się realnie rządzi krajem i partią.

    Powtórzę swoją wersję zagrożenia dla Tuska i PO. Jest nim walka wewnątrzpartyjna.
    PS
    Przerwałem pisanie, żona zaprosiła mnie na drugie śniadanie. Powiedziałem, mlaskając, że przerywam milczenie i coś piszę do Passenta po przerwie. Ona na to, że czytała nowy wpis i uważa, że to typowa, passentowska prowokacja, że Passent wie swoje, ale pisze czasami teksty tak, aby wsadzić kij w mrowisko.
    Być może zareagowałem jak mrówka.

    Serdeczne pozdrowienia w ciekawym politycznie roku dla Pana i Szanownych Blogerów.

  92. Szanowny Panie Passent,

    zastanawiam sie od dluzszego czasu czy jest miejsce w blogosferze Polityki na jezyk „endokratyczny“ z elementami jezyka nazistowskiego. Zdaje sobie doskonale sprawe, ze traktujac drugich w blogosferze jak przeciwnikow i konkurentow „obdarzamy“ sie czesto atrybutami ocierajacych sie o injuria. Wiem rowniez, ze od empatii niedaleko do sympatii i antypatii. Mimo wysilku nie jestem jednak w stanie tolerowac osobistych atrybutow o tenorze narodowym, pisanym jezykiem nazistowskim. Nie jestem w stanie tolerowac wykluczania polaczonego z radami unicestwiania przeciwnikow w blogosferze azotoxem, bo o wrogach mowy byc nie moze. Przechodzac do konkretnych przykladow chcialbym zwrocic Pana uwage na wpisy niejakiego cynamona 29 pod moim adressem. I tak pisze on nawiazujac do najlepszych tradycji 33-45.

    Ponizej pare przykladow jego jezyka:

    A b s c h a u m (jezyk nazistow oraz zolnierzy z jednostek SS)
    D o b r e z b y l o b y p o w s a d z a c t y c h p a n o w d o w i e z n ia.”
    p a r c h e m
    T u m o r (czyt. rak jako jednostka chorobowa)
    T e r r o r y s ta
    s z c z u r k a – s z p i e g a
    o k r ó t k o c h r ą c z k a c h…
    ś l e d ż s t a r o z a k o n ny
    śledż izraelitański”
    Tel-Aviv śledż” lub “śledż jerozolimski”.
    mus jabłkowo-bananowy z rodzynkami o nazwie
    “słodka Strefa Gazy” , a popularną karpatkę przechrzciłbym na “kremowe
    Wzgórza Golan” !
    Dederowcy
    p a r c h e m
    s z c z u r k a – s z p i e g a
    o k r ó t k o c h r ą c z k a c h…
    Kiedyś, na takie “zjawisko”, bardzo pomocny był “A z o t o x”
    s z c z u r k o-s z p i c l i
    t e r r o r y s t ą i r a s i s t ą…
    cynamon29 pisze:
    2010-12-21 o godz. 01:09
    Orteq pisze:
    2010-12-20 o godz. 21:46
    …..Chcesz być ofiarą papużek nierozłączek? Na własne życzenie?
    Kilku już było, nie dali rady temu towarzystwu wzajemnej adoracji.
    Ja już w ogóle nie reaguję na ten A b s c h a u m – strata czasu, ot co !
    Pozdrowionka….

    Moj komentarz; A b s c h a u m: tak okreslali nazisci nie tylko przeciwnikow politycznych, lecz rowniez jencow wojennych oraz pracownikow przymusowych.

    Nastepnie pisze cynamon29 uzywajac jezyka ludycznego i budzi jedynie niesmak.

    cynamon29 pisze:
    2010-12-20 o godz. 19:19
    …Na “zaparte” najlepsza jest lewatywa. Najlepiej podwójna!!!..

    Bez pozdrowionek.

    cynamon29 pisze:
    2010-12-20 o godz. 20:29
    …“PiS wyciera sobie brudna gebe Polska od 5 lat. Dobrez byloby powsadzac tych panow do wieznia.”
    Przywódcom formacji paramilitarnej, o której wspomniałeś, doradzałbym
    zwrócenie się do administracji Helwetów w celu “urobienia” nowych gęb.
    Pozdrowionka….

    Zastanawiam sie skad sie bierze agresja u mojego przeciwnika (nie okreslam go jednak wrogiem). Prawdopodobnie jest to agresja przemieszczona.
    ZASTANAWIAM SIE CZY PAN PASSENT UCIESZYLBY SIE TAKIM OKRESLENIEM. DLATEGO TEZ UWAZAM, ZE POWINIENIEN ZAREAGOWAC NA ANTYHUMANISTYCZNY TENOR LIZAKOWEGO CZLOWIEKA.

    Dalej nasz dzielny intelokutor cieszy sie z dobrego traktowania jego jestestwa w Niemczech:

    …A tak na marginesie: mimo że żyję w Niemczech od 26 lat, jakoś żaden
    z niskich prymitywów nie był i nie jest w stanie mnie obrazić, mówiąc do
    mnie “Du Pole” lub “Du Polake”. Jestem ponad to, bo schematów nie
    wytrzebi się w jednym pokoleniu.
    I jakoś nie czuję się p a r c h e m….

    Niepowaznie i niepotrzebnie wysmiewa nasz interlokutor Romow:

    …W słowie Cygan nie widzę nic zdrożnego.
    Podobnie jak w słowie Szwab.
    I jedno i drugie to określenie nacjiTo jak ja teraz mam mówić do Jacka Cygana?
    Jacek Rom?
    Głupio jakoś….
    Kolejna cynamonowa proba.

    …T u m o r (czyt. rak) poddaństwa wszelkim t e r r o r y s t o m, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!…

    Typowe dla narodowego jezyka; MY!
    Dalsza proba opisu typowego dla ND. Ponizsze (podobne) cytaty o tenorze charakterystycznym dla endokratow (prosze nie mylic z demokratami) widoczne byly w narodowej prasie polskiej w latach 33-39.

    …Mamy małego s z c z u r k a – s z p i e g a, który nas podgląda z sąsiedniego blogu Daniela Passenta i bezczelnie nas obgaduje, obsmarcza, degrengoladzi ! Ten szczurek to ufoludek zamieszkały w Helwecji, wzrostu haniebnego, o k r ó t k o c h r ą c z k a c h…

    …T u m o r poddaństwa wszelkim t e r r o r y s t o m, jest nam powszechnie obcy!

    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!
    Liczę na Wasz odpór i przeciwstawienie się tym podłym i niecnym, obliczonym na ograniczenie naszej wolności, zakusom!…

    Powyzej proba naczelnego eseisty narodowej blogosfery. Ponizej niesmaczne zarty z poprawnosci politycznej.

    cynamon29 pisze:
    2010-12-19 o godz. 11:20
    A jak wam się to spodoba:

    przeglądając “Książkę kucharską” (wiadomo -idą Święta!) natrafiłem
    na danie (pyszne zresztą, bo moja mała żonka co roku na Wigilię robi)
    o nazwie “śledż po żydowsku”.
    Czy wedle poprawności politycznej, nowych zasad nowomowy powinienem
    te danie od zaraz nazywać “śledż starozakonny” czy może lepiej “śledż
    izraelitański” ? Można jeszcze zaproponować “Tel-Aviv śledż” lub “śledż
    jerozolimski”.
    Na deser proponuję mus jabłkowo-bananowy z rodzynkami o nazwie
    “słodka Strefa Gazy” , a popularną karpatkę przechrzciłbym na “kremowe
    Wzgórza Golan” !
    No i co Wy na to? I wilk syty, no i baranek nie beczy.
    Baranek boży.
    Pozdrowionka.

    cynamon29 pisze:
    2010-12-18 o godz. 19:30
    … Żyjąc 26 lat w tak multikulturalnym Państwie jak Niemcy (BRD przed
    tym cholernym połączeniem), okazuje się że najbardziej niedostosowaną
    grupą społeczną w tym kraju nie są Turcy, nie są Italiano, nie są Grecy
    czy Nigeryjczycy.
    Najbardziej niedostosowaną grupą w tym konglomeracie małych
    społeczeństw są byli (ehemalige) Dederowcy! Oni mają tylko i wyłącznie
    pretensje! Pretensje o wszystko i do wszystkich!
    Nie dość że “Bogaty Brat/Siostra” zaopiekowała się bankrutami, nie dość
    że pobudowała im cywilizowane drogi, a i wiele innych ciekawych rzeczy
    również, to ciągle im żle! Ale jak żle!
    W wyniku moich kontaktów zawodowych mam często kontakt z
    przedstawicielami tej “szczególnej nacji”. Początek kontaktu jest zawsze
    schematyczny: – Oh, gdyby nie Rząd BRD, bylibyśmy dziś martwi!
    Ale po drugim, trzecim “Schnapsie” wyłazi z “takiego” męczyból:
    Pozdrowionka.

    Powyzej wyrazny przyklad stygmatyzowania Niemcow ze wschodnich krajow zwiazkowych.

    Ponizej wolanie o pomoc z atrybtami przypominajacymi faszyzujacy jezyk endokratow (Narodowych Demokratow):

    cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 00:11

    Mamy małego s z c z u r k a – s z p i e g a, który nas podgląda z sąsiedniego blogu Daniela Passenta i bezczelnie nas obgaduje, o b s m a r c z a, degrengoladzi ! Ten s z c z u r e k to ufoludek zamieszkały w Helwecji, wzrostu haniebnego, o k r ó t k i c h r ą c z k a c h,

    Dalej posuwa sie cynamon29 do srodkow chemicznych:
    …Kiedyś, na takie “zjawisko”, bardzo pomocny był “A z o t o x”, ale w dobie
    dbałości o środowisko naturalne, ów środek został wycofany z obiegu
    i użytku (wedle mnie – w pełni chwalebnie).
    Proponowana opcja małych s z c z u r k o-s z p i c l i, jest według mnie nie do
    przyjęcia!
    ….Mając na uwadze, jakże potępienia godne zajścia na Białorusi, pałowanie
    oponentów obecnej “władzy”, zamykanie ludzi bez wyroku po więzieniach, kpiny z wolności ludzkiej, jestem pełen obaw o nasze dalsze prawa na
    egzystujących dotąd pokojowych i humanistycznych blogach….

    …T u m o r (rak jako choroba przyp. moj) poddaństwa wszelkim terrorystom, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!
    Liczę na Wasz odpór i przeciwstawienie się tym podłym i niecnym, obliczonym na ograniczenie naszej wolności, zakusom!…
    Ponizej ostrzega cynamon29 przed zaraza terrorysta i rasita:

    cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 13:03
    Oho, z a r a z a helwecka się rozszerza !
    Troll już się nie mieści w ramach swej nienawiści na blogu D.Passenta
    i szuka nowych przestrzeni cyjankalowania i cykutą poczęstunków…

    cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 16:21
    …Na obydwu blogach mam wystarczająco wielu świadków na to
    kto jest tu t e r r o r y s t ą i r a s i s t ą…. Napotkaj najbliższe lustro i się przyjrzyj!

    Licze na rychla odpowiedz.
    Z powazaniem.
    ET

  93. @Lukald masz 100% racje !!
    Z przerazeniem obserwuje , ze zdecydowana wiekszosc polskich skretyniałych mediow jest odpowiedzialna za rozpetanie tej smolenskiej histerii …. !!!!!
    Ku zadowoleniu prezesa paranoika ….

  94. Była sobie , gdzieś w Europie hacjenda, którą przez lata zniewalał zły Don ze wschodniej hacjendy…
    W pewnym momencie lud- zamieszkujący tę hacjędę zmobilizował się do powstańczego zrywu i wyzwolił się spod władzy złego Dona ze wschodniej hacjendy.
    Lud z wyzwolonej hacjendy nauczył się wybierać swoich własnych panów, co też systematycznie czynił. Zaraz po wyzwoleniu, władzę od tego ludu otrzymali młodi- piękni pepni, i jeszcze piękniejsze peonki.
    Lud mając już swoich własnych panów, zaczął zajmować się tym , co potrafił- szarą, codzienną pracą. Młodzi – piękni , nowi panowie tego ludu, jak to byli peoni- potrafili tylko zajmować powierzone stanowiska i to skutecznie przez dwadzieścia lat. Czynili to tak magicznie, że nawet kiedy im te stanowiska odbierano- to i tak przy nich byli…
    Nieobyczajny z nową sytuacją, po wyzwoleniu lud- nie miał pojęcia, jak powinien się , wobec nowych panów zachowywać. W latach zniewolenia, było przecież tak, że wszystkim zajmował się zły Don ze wschodu. Byli peoni-oecnie władcy- też rządzenie znali od strony generowania „wartości” a nie żmudnej , pragmatycznej pracy.
    Wielu z nich, zwłaszcza ostatnio, poświęcało się więc na zabój, żeby ludowi , swoje buycie u władzy, prezentować zgodnie z zakodowaną w latach zniewoleni świadomością.
    Niestety, czas mijał, a żadna „opera” nie może przecież trwać wiecznie.
    Peoni-władcy- zgrali się już w roli neo-panów tak dokładnie, że trwanie przy tym „serialu” stanęło na granicy niestrawności. Zbliżał się oczywisty koniec tego serialua. Dobry dramaturg, tak pogrywa z widzami, że do ostatniego ujęcia, widz nie jest pewien, czy finał będzie happy-endowy, czy też np. i nie daj oże -tragiczny.
    Fajny najazd na warian happy-endowy- zaczął rozwijać bohater tamtych czasów- dziś prezydent tego ludu, który w ramach ładneho zakończenia tej historii- zaczął seryjnie odznaczać ładnym „wisiorkami” swoich dawnych towarzyszy , przyjaciół, i tych których … wypadało odznaczyć w tym pędzie odznaczania…
    Niestety- gdyby nie kapryśny Los/dramaturg?/ ]ów lud, miałby ładne zakończenie tego 20-letniego epizodu, pod szyldem WOLNOŚĆ. Nowi panowie , poobwieszani medalami- odeszliby do bardziej pożytecznych zajęć niż bycie u władzy, a lud rozpocząłby swoje dalsze dzieje, z nowymi, modymi-pięknymi…
    Los , postanowił poeksperymentować z zakończeniem etapu bycia u władzy z aktualnymi przedstawicielami neo-elit politycznych. Korzystając z sytuacji, jaką stały się najbliższe wybory, do których będą jeszcze raz!!! startować tamci-ciągle ci władcy- postawił najpierw na eksperymentowania z zakończeniem tragikomicznym, ale ostatecznie, chyba wybrał wariant czysto tragiczny.
    Żeby główni bohaterowie tej prowincjonalnej tragedii, mogli wejść we właściwe role, podrzucał im, jak podwórzowym psiakom-„piłeczki” za którymi one mogą się zagalopowywać bez końca, wprowadzając się w stan zawziętości i amoku.
    Tak wprowadzeni w role bohaterowie serialu, mogą bardzo wiarygodnie awanturować się o najmniejsze źdźbło z „miedzy, o głupkowate słowa bez znaczenia etc.
    Nie ma tu większego znaczenia, co jest zalążkiem tragicznego sporu. Nawet, kiedy , takim tematem dramatotwórczym będzie np. świętokradczo wykorzystana katastrofa smoleńska, dla istoty samej tragedii, najważniejsza jest jej nieuchronność , gwarantowana prze Los, którego wyroki są całkowicie!!! poza zasięgiem racjonalności danych „bohaterów…”
    A mogło być tak pięknie: wyzwolenie, nasza władza, uczciwa praca ludu, a na koniec zasłużeni panowie wybrani z ludu, w scenie, gdzie w dojrzałym letnim słońcu , z medalami na piersiach siedzą zgodnie , gdzieś na dorzynkach,- znów jako zwykli przedstawiciele swojego ludu, z dumą patrzących na nowych młodych-pięknych panów z wyboru ludu…

    Sebastian

  95. Myślę, że Pan redaktor, jak zwykle ostatnio, nie ma racji. W narodzie jednak spory odsetek nie pozbawionych rozumu. Im bardziej pisowskie szaleństwo będzie kipieć, tym wyższe ciśnienie w tym kotle. Aż wybuchnie i rozleci się jak zawsze, durna, antypolska, chamska prawica.

  96. Glos Ludu napisala :
    Ja może głupia jestem, ale jednak wierzę w rozsądek Polaków. Nie ma aletrnatywy dla Tuska, chyba że tą alternatywą jest dzicz a PiS-u. No ale aż tak głupi nie jesteśmy, żeby ich sobie znowu wybrać. A w ogóle czekam, aż ktoś głośno, odważnie, z wysokości wysokiego urzędu powie, że za katastrofę odpowiedzialny jest także osobiście Lech Kaczyński. Gdyby postawił bezpieczeństwo uczestników tej poronionej wycieczki nad doraźny osobisty cel polityczny i nakazał odwrót, kiedy jeszcze był po temu czas, tej katastrofy by nie było. Miałam nadzieję, że powie to Tusk, ale nie powiedział.

    Niech prezydent powie, co robić……..
    Po odczytaniu tego fragmentu rozmowy z kokpitu Tu , jestesmy tego coraz blizej …

  97. sprint pisze: 2011-01-20 o godz. 00:19
    „Brawo, panie redaktorze, to samo …”

    Szanowny Krótki Dystansie!

    Jeśli wypodzieć człowieka jest dłuższa niż SMS i nie jest kwestią z teatralnego lub filmowego scenariusza, to możliwość powiedzenia spontanicznie TEGO SAMEGO jest PRAWIE żadna. Teoria dopuszcza samoistny podskok mego laptopa.
    Gdy ruchy Browna zsynchronizują się …

    Redaktor Daniel Passent stara się napisać swoje, my swoje. Gospodarz dopuszcza, ze nasze moze być lepsze. A ja piszę niniejsze, nie po to aby się @sprinta czepiać. Bezczelnie drobiażdżek wykorzystuję, aby Was Państwo sprowokować do sprawienia przyjemności Gospodarzowi.

    Napiszcie co robić. To wyszydzane historyczne pytanie przeżyje nas.
    Co robić w okresie do 10 kwietnia tego roku?
    Mam propozycję: zapytać tych co nie blogują. Zapytać tych za których myślimy!
    Polityków i pracowników mediów jest GARSTKA. Nie oni pospołu z blogierami będą decydowali o rezultatach jesiennych wyborów.

    Media zajmują się paranoją bo ludzie to chcą oglądać i słuchać.
    To nie jest wyraz pogardy dla nich. To jest moje KOLEJNE OSKARŻENIE WAS!
    Proponuję zapytać MEDIALNĄ KLIKALNOŚĆ czy chce ciszy na temat Jarosława Kaczyńskiego. A jeśli chce? Co macie jej do zaproponowania?

    Z banalnego powodu Maria-Dora przestala kochać Daniela Passenta.
    A my mamy stanąć w jednym szeregu. Nie marudzić, nie kłamać. PKB ROŚNIE!
    ROSJA CHCE POLSKIEGO ZBOŻA. UNIA CHCE PREZYDENCJI KRAJU NIE ZATYKAJĄCEGO UST DYSKUTANTOM.

    Usiądźmy do chwili refleksji. I proponujmy. Mamy potencjał wolności.
    Kraj nam się zachwiał. Tylko tyle. Polska nie ginie szanowne Płaczki i Płaczkowie.
    PiS zohydza się swemu elektoratowi. Wołam ponownie: NIE TRAKTUJCIE ICH JAK IDIOTÓW. Brak ciekawości ICH zdania, gadanie za nich jest ŻENUJĄCĄ PYCHĄ.
    Umieszczajcie tu linki do materiałów diagnozy i prognozy. Nie obrażajcie się jak przedszkolaki.

    Oni nam zdrady interesów narodowych nie wybaczą. Te głupki.

  98. Lech J. pisze:
    2011-01-20 o godz. 06:52

    Jako zeglarz wiem, ze na lodce jest tylko jeden kapitan i to bez wzgledu ilu admiralow na pokladzie.
    Tylko kapitan jest odpowiedzialny za ludzi, ladunek i lodke.
    Zaloga i pasazerowie musza wykonywac rozkazy Kapitana.
    Moga radzic i pomagac ale nie przeszkadzac w kapitanskich obowiazkach!

    Tu się w pełni zgadzam. Tak to pownno być a kapitan powinien być mądry doświadczony i super.Dlatego kapitanami byli zawsze doświaczeni. Chociaż nie zawsze to było dobre doświadczenie. Wiemy coś o tym z historii gdzie Verne dla rozgłosu publikuje prawdę o Bounty. Dlaczego po kiego skąd się wziął ten bunt? Drugim niemniej sławnym buntem jest bunt opisany przez Wouka w warunkach wojennych. Czytelnik osądza czy ten bunt miał prawo zaistnieć. Chociaż prawo w obu przypadkach jest bezlitosne i nie dopuszcza takiej opcji.
    Jak zawsze w takich przypadkach część załogi jest za a część przeciw. I taki bunt na okręcie mamy u siebie. Aby go zakończyć trzeba stracić kapitana lub przywódcę strajku albo wyeliminować marynarzy z jednej frakcji
    Jak na razie o tym czy król jest do dupy czy nie decyduja dworzanie a lud idzie za zwolennikami lub przeciwnikami króla. Dawniej myślałęm ze króla trzeba wybrać a jak xle rządzi sciąć i zaproponowac innemu z przestrogą. Jednak doświaczenia francuskie wcale nie gwarantowały lepszego jutro
    Troche filozoficznie skoro w jang jest jin lub odwrotnie nie ma trzeciej siły. Trzeba się z tym przespać albo z tym żyć(chociaż do życi takie cos)

  99. Przyznaję Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu tytuł honorowego Prezesa Platformy Obywatelskiej za wybitny wkład w umocnienie pozycji PO na polskiej scenie politycznej. Brawo Panie Jarosławie. Ostatnie sondaże wskazują, że przeszło połowa wyborców będzie głosować na PO ze strachu przed powrotem PiS. Strach powoduje również mną. Amen.

  100. Mały fragment stenogramu, świadczący o tym, że przynajmniej jeden żołnierz na pokładzie był w porządku i postąpił według procedury (stewardessa).

    ***Kokpit: (Basia) Dowódco – pokład gotowy do lądowania.
    8.35.09
    1 Pilot: Dziękuję.***

    Proszę przyjrzeć się następnym linijkom. Pilot (1) musi rozmawiać z wieżą, a nie myśleć o sterowaniu samolotem. Tu się mści brak rosyjskiego lidera i braki językowe nawigatora.

    ***ATC: 101 wykonujcie trzeci, odległość 19.
    8.35.14
    1 Pilot: Wykonujemy trzeci polski 101.
    8.35.16
    2 Pilot: Trzy – trzy – zero!
    8.35.17
    ATC: Polski 101 i od 100 metrów bądź gotowy do odejścia na drugi krąg.
    8.35.24
    1 Pilot: Tak dokładnie.*** (pewnie”tak toczno”)

    8.35.17 Nakaz gotowości odejścia na drugi krąg na wysokości 100 m.

    Czy pilot tak zrobił? Wysłuchał dane o wysokości do 20 m, która naprawdę była -40 ( 40 m poniżej pasa startowego)! Jak miał pomóc kontroler, który nie wie na jakiej wysokości jest samolot, jeśli załoga mu tego nie mówi, a radar nie podaje tej wysokości tylko odległość? Zauważył tylko, że znikł mu samolot z ekranu i się przestraszył. Jaka to mogła być wysokość? Fachowcy wiedzą, ja tylko pamiętam z TV, że wróg lata nisko, aby nie być widocznym dla radaru.

  101. ET pisze:
    2011-01-20 o godz. 14:08

    Ho, ho ho !!!
    Taki zaszczyt! To doczekałem się nieomal pracy „duktorskiej” !
    Nie mylić z konduktorską, bo to porządny zawód (konduktor).
    Ocenę pozostawiam Gospodarzowi i piszącym na tym blogu.

    Jak to było w tym czeskosłowackim serialu „Szpital na peryferiach”?
    Kiedy to lekarz mówi do pielęgniarki:
    – Droha Pani, gdyby głupota umiała latać…

    Może ktoś z Was pomoże i dokończy?
    Z góry dziękuję!

    A „duktorowi” od prac naukowych nad przyprawami,
    dedykuję „Alles aus Liebe”:
    http://www.youtube.com/watch?v=Li2t_XbXaRY&feature=&p=F4C91118457A6FE2&index=0&playnext=1

    Pozdrowionka.

  102. Dyskusja potoczyła się w zupełnie innym kierunku, ja jednak chciałbym jeszcze odnieść się do pierwszego wpisu Antoniusa.
    Analizowałem kiedyś wykres Amielina
    http://m.onet.pl/_m/0a4477dae709ab18b02f75560564ba5e,0,1.jpg
    chyba nadal aktualny. Nowa informacja jest ta, że dowódca już na 8 sekund przed „odchodzimy” drugiego pilota wydał dyspozycję odejścia. Obie komendy pokrywają się mniej więcej z pierwszą i drugą informacją „100 metrów”. Na wykresie ładnie widać ten „lot Małysza”. W efekcie przy drugim „100 metrów” samolot jest w rzeczywistości ca. 50 m ponad wysokością pasa. Następnie wysokość obniża się (mierzona i podawana przez nawigatora wysokościomierzem radiowym a więc od poziomu gruntu w wąwozie) a jak dno wąwozu raptownie idzie w górę, nawet jeśli samolot już też idzie w górę, to dno idzie szybciej i te krzywe niestety przecinają się, co ułatwia feralne drzewo.
    Fakt wydania przez dowódcę komendy „odchodzimy” ma jakoby usprawiedliwiać załogę, bo „nie chciała lądować za wszelką cenę”. Tymczasem w rzeczywistości ją dodatkowo pogrąża: owszem, chcieli odejść, ale nie potrafili. Bo korzystali z niewłaściwego wysokościomierza. Na ten ostatni „manewr ratunkowy” wieża nie ma właściwie żadnego wpływu. Załoga ma informację na jakiej jest wysokości. Może tak jak cytowany przez Antoniusa ignorant z Wyborczej piloci również myśleli że wyrównali lot bo po 8 sekundach jest nadal 100 metrów? I podrywali samolot niezbyt skwapliwie i zbyt późno, zasłuchani w niewłaściwe liczby podawane przez nawigatora?
    Paradoksalnie: gdyby pilot próbował rzeczywiście lądować, można by było podtrzymywać tezę o poważnej winie kontrolerów, których informacje odnośnie procedury lądowania były wcześniej nieprecyzyjne. Ale w manewrze _ratunkowym_ odchodzenia na drugi krąg liczyła się tylko jedna wartość, mianowicie odległość od ziemi, i ta była pod wyłączną kontrolą załogi. Plus druga, to prędkość samolotu.
    Stąd jedynym czynnikiem usprawiedliwiającym załogę mógłby być objawiony w ostatniej chwili defekt techniczny. Ale na to dowodu nie ma.
    Wszystko co podano na konferencji ministra Millera (nieścisłości rosyjskie) dotyczyło fazy o wiele wcześniejszej.
    Niestety w całej tej powodzi dezinformacji i polityki mało kto zrozumie, o co tak naprawdę chodziło.

  103. Levar pisze o 12.33

    PRL mial pieciu wrogow:
    kapitalizm i cztery pory roku.
    W III Rzeczypospolitej kapitalizm zostal zastapiony przez PiS.
    Cztery pory roku pozostaly.

    Panie Levarze,
    a mnie się wydaje, gdy czytam te spazmatyczne i trwogą nasycone wpisy, że nie pozostały 4 pory roku, a raczej jedna. Powiedzmy, że jest to jeden niekończący się od pewnego czasu sezon polowania na kaczki, zeby wypełnić stracony czas ciągłego oczekiwania na nadejście ‚wiosny Tuska’.

  104. ET
    No to sprokurował pan śliczny donosik na niejakiego Cynamona.
    Nie czytam pilnie wszystkich jego wspisów, podobnie jak pańskich – zazwyczaj przydługich i głównie „czepialskich”. Zauważyłam jednak, że kilku, conajmniej, blogerów „Polityki”, uwielbia przerzucać się nawzajem znajomością obcych słówek i dowolnymi skojarzeniami, a także wzajmnym podejrzewaniem się o poprawnośc lub niepoprawność polityczną. I tak sobie blablujecie, często obok tematu wywołanego przez tego, czy innego Gospodarza. Niby nic w tym złego, niech każdy pisze co chce, tylko nie wpadajmy w pułapkę rzekomej dyskusji.
    Akurat dzisiejszy wpis Cynamona z godz. 11.50 jest jak najbardziej na temat i całkiem sensowny.
    Natomiast pana wstęp do donosiku jest tak „przeintelektualizowany” i „metaforyczny” – cytuję: język endokratyczny pomieszany z nazistowskim, atrybuty ocierajace się o injuria(?!), unicestwianie przeciwników w blogosferze azotoxem, że ja, prosty mgr filologii polskiej, nie kumam, o co właściwie panu chodzi. Doradzam, jesli wolno, więcej dyscypliny w operowaniu polszczyzną, krótsze teksty, mniej samozadowolenia
    Pozdrawiam

  105. Stasieku pisze: „Zakłada Pan zatem, że wystarczy wrzeszczeć, mówić kretyństwa, kłamać a ciemny lud to kupi i wybierze na swoją szkodę.
    Ja się z tym nie zgadzam.” Ja też nie. Nie dajmy się zawładnąć czarnowidztwu, defetyzmowi i pesymizmowi, życie i tak jest wystarczająco smutne. Oby tu było więcej Stasieków. Pozdrawiam.

  106. Do niedawna byłem wielkim fanem PO… Ale rozczarowałem się tym, że popełnia najcięższy grzech z możliwych – nie wprowadza reform, a tylko powierzchownie łata dziury – jak w asfaltowej drodze…
    Zgadzam się w pełni z Panem Danielem. Emocję wygrywają nad rozsądkiem, ale z jedno jest mi solą w oku. Mimo, że straciłem zaufanie do Premiera Tuska, nigdy nie wybiorę oszołomstwa i wydaje mi się, że w ten sposób rozumuję większość w naszym kraju. Na dowód przypominam słowa Profesora Balcerowicza, jeśli chodzi o przeprowadzenie reform ( z pamięci ) Polacy są gotowi na wszelkie reformy nawet te najtrudniejsze, że zrozumiemy, że jet to konieczne . Myślę, że Ci z nas których obchodzi WŁASNY INTERES też zrozumie, że z PIS-em nam nie po drodze.
    PO mój głos już odzyskało.
    Pozdrawiam

  107. cynamon29 pisze:
    2011-01-20 o godz. 15:03

    „Gdyby głupota miała skrzydła to X.(pielęgniarka) fruwałaby po korytarzu” – tak ja to pamiętam, ale nie ręczę za precyzję. Pani X. to zdaje się szwagierka Havla, zresztą wspaniała idiotka – doskonała aktorka, jak i sympatyczny doktor Kopecky.

    Odnośnie pracy naukowej ET to ja jestem winny. Pomyliłem autora „du Polake”, przypisując jemu, skomentowałem brakujące „c” po mojemu i ET obiecał mi, że napisze wszystkie Zimt’owe29 wyrażenia „nie licujące” i to jest pewnie realizacja tej obietnicy. Sorry!

    Podziwiałem, niektóre rozumiem, ale nie skomentuję. Żona każe mi iść na spacer, a ja nie jestem tak dobrze przygotowany jak mój kolega (link godny kliknięcia)
    http://fun.noshit.pl/lubie/48796

  108. @Stefan,
    wspomniałem Piłsudskiego albowiem przerwał podobny opętańczy taniec.Obawiam się,że taniec obecny będzie się rozwijał oraz,że wiara w to,że większośc wykluczy w wyborach JK et consortes jest złudna.Nie zgadzam się także ,że to ufoludki sterują tym tańcem.Odpowiedż na pytanie qui prodest wskazuje zainteresowanych.Organizatorów nadchodzącego festiwalu wiosennego.

  109. Ja się też nie zgadzam, aby lud wybierał sobie na szkodę.
    Gdybym się przejmował tą katastrofą w P, to zostałbym frustratem, bo też zdaje mi się, że redaktor Passent wsadza kij w mrowisko. Właściwie taka jest jego rola gospodarza bloga, jak i jego osobiste wyzwanie.

    Tylko mnie się tak zdaje z innych pozycji niż żonie przemiłego Stasieku. Passent pisze o innej koalicji Platformy, czyli nie z PSL, lecz … z kim? Przecież nie z PiS, czy PJN, lecz z SLD. A jeszcze nie tak dawno do takiej koalicji lud namawiał. Bezprzecznie mieszanie kijem w mrowisku. Takich katastrof politycznych było i będzie jeszcze wiele w tej operatce. Polska przeżywa teraz najlepszy okres w swojej krótkiej demokracji, zapowiada się ciekawy rok, pracowity dla Tuska i jego komandy. Wydaje się, że jego gra nie jest nudna. Lud co najwyżej może mu kłody pod nogi rzucać, aby było ciekawiej. Prawdę mówiąc, ta operetka dawno już przeszła w film Hitchcocka, napięcie nieustannie narasta, a im większa katastrofa, im więcej politycznej krwi i strachu, tym większa oglądalność. O to idzie w demokracji, szczególnie w P.

  110. ktop:
    „My się chyba z tej katastrofy nie wyzwolimy do konca świata. ”
    Czemu? Trzeba poszukać kogoś doświadczonego w wyzwoleniu 🙂 i nieco zapłacić. Za darmo nic nie ma.

  111. Polska jako panstwo staje sie coraz bardziej groteskowa, choc jeszcze nie tak dawno temu wydawalo sie, ze Turkmenia pod rzadami Turkmen-Baszy jest nie do pobocia w dziedzonie rozrywki.
    Czytajac sprawozdania z wczrajszej debaty oraz wypowiedzi Kaczynskiego dla Telewziji o minach, ktorymi bylby gotow nastraszyc Putina, gdyby mial okazje, myslalem, ze smieszniej, glupiej, bardzej kompromitujaco juz byc nie moze i naprawde nikt Polsce w twarz pluc nie musi, gdyz ona sama sie zapluje pod sztandarem Honoru i Godnosci Narodowej znacznie skuteczniej niz zrobiliby to autorzy raportu smolenskiego.
    Nie, nie mysle, ze caly ten cyrk pomoze PO utrzymac sie u wladzy na nastepna kadencje. Boje sie, ze spolecznstwo jest juz tak rozzloszczone na swych wybranych przedstawicieli, ze ucierpi na tym w pierwszym rzedzie demokracja palamentarna. Ludzie przestana chodzic na wybory, interesowac sie polityka i wiele lat uplynie zanim polska scena polityczna odzyska wiarygodnosc. A zaden zdolny mlody czlowiek dowolnej plci nie bedzie sie do polityki pchal, bo kto chce wejsc do grona tych obciachowych palantow?

    Oddam dowolna ilosc Honoru i Narodowej Godnosci za
    skromne wiaderk rozumu i zdrowego rozsadku wymieszanego w rownych proporcjach. 👿

  112. antonius:
    „1 Pilot: Tak dokładnie.*** (pewnie”tak toczno”)” Tak. To był odpowiedź w języku rosyjskim (tak wynika z pierwszego stenogramu). I dlatego tak ważne jest dla Wojska, żeby udowodnić, że załoga chciała odejść. Nawet jeśli przy tym z pilotów robią idiotów. Biorąc pod uwagę fakt, że coraz bardziej bliski jest moment, gdy trzeba będzie przyznać się, że generał Błasik nie tylko że uczestniczył w decyzjach (bo to jest pewne. Również jego odpowiedzialność za całość wypadku po stronie polskiej, oczywiście patrząc na pokład samolotu) ale był dowódcą załogi, to wyjdzie na to, że na rozkaz Głównodowodzącego Sił Powietrznych lub za jego wiedzą (co jest w tym przypadku to samo) w locie o którym uparcie usiłujemy udowodnić, że „był wojskowy” nasi od początku podejścia świadomie wprowadzili w błąd kontrolerów lotniska. 🙁

  113. Ktoś już na blogu napisał , że Polska dotknęła szczytu bezczelności – zrobić komuś kupę na wycieraczce , zapukać poprosić o papier . Przekraczmy już ten szczyt , mówię o PiS i niektórych dziennikarzach . Po otrzymaniu papieru wmawiamy gospodarzowi lokalu od wycieraczki , że to on nafajdał ! Straszne !
    W dodatku kompromituje Polskę , psuje ledwo zaczęte stosunki z Rosją . Ładnie mówił o tym ambasador Bahr . Okazało się , że głownym twórcą poprawy stosunków z naszymi „orłami ze styropianu ” był wyklinany Putin !
    A wizyta jednego z naszych braci mniejszych była w kategoriach dyplomatycznych grubym nietaktem i kłopotem dla Rosjan . Wie o tym doskonale Gospodarz jako były ambasador . To tak , jakby przyjmować na jednych imieninach męża , a po paru dniach skłóconą z nim żonę .
    A ileż się „Ruscy ” nabłagali aby wybrać inne lotnisko niż Smoleńsk . I g… !
    Zrobiliśmy wszystko aby się rozbić i wmawiamy gospodarzowi , że kupa na wycieraczce jest jego !
    Sama prokuratura wojskowa już dała ciała w kontekście lądowania , zupełnie nielegalnego , Jaka 40 . Sprawę umorzono ! Ładnie o kwalifikacjach „trepów ” prokuratorów powiedział mec. Giertych . Od kiedy wyszedł z polityki mówi mądrze . Stwiedził mianowicie , że wojskowi prokuratorzy ( trepy – dopisek mój ) nadają się najwyżej do znalezienia sprawcy ukradzionej z koszar cięzarówki , sprzedanej następnie za wódkę .
    Oczywiście „trepy ” nie piją , bo zawsze są gotowi do mszy lub tp. ( to żart )
    ws. Błasika , któremu akurat wódki ( ledwie 0,6 prom.) nikt nie wypomina .
    Śledztwo w sprawie Casy i „popisy ” będących sędziami we własnej sprawie „trepow ” na konferencji dot. zapisów z wieży to udowodniły .
    Jak pięknie ze 2 x unikał odpowiedzi „trep ” czyli vice Miller a propos możliwości ( żadnych ) oceny przez „wieże” czyli barak wysokości Tu 154 .

    Ogólnie czarno widzę . W dyskusjach z nawiedzonymi , proponuję używać najmocniejszej ( najgłupszej ) , a jednak istniejącej wersji katastrofy .
    Żadnej katastrofy NIE BYŁO ! Ludzi , w liczbie 96 osób UPROWADZONO z Okęcia ! Coś tam dla zmyłki wystartowało . Ruscy w porozumieniu z Tuskiem i CIA coś tam rozwalili u siebie . Jakąś makietę ! . Wszyscy uprowadzeni , a zwłaszcza ci najcenniejsi ŻYJĄ . Są przetrzymywani w tajnej bazie na Syberii !
    Po co ? A no dlatego , że Lech Kaczyński był tak wielkim politykiem , że mógłby zmienić LOSY ŚWIATA !!!
    Oczywiście CIA i FSB , Komoruskiemu i Tusku było to nie na rękę .
    Uwierzcie , że są ludzie , którzy w to wierzą ! Po wczorajszej sesji Sejmu TO WIDAĆ !

  114. Antonius z godz. 15:01
    Żaden żołnierz na pokladzie nie był w porządku. Stewardessa meldowała nieprawdę. Pokład nie był gotowy do lądowania ponieważ pasażer Blasik nie siedział przypięty pasami na swoim miejscu tylko czaił się w kabinie pilotow.
    Pozdrawiam

  115. Oto kolejna proba cynamonowego jezyka::::::::

    cynamon29 pisze:

    2011-01-19 o godz. 22:06
    Michał pisze:
    2011-01-19 o godz. 19:55

    …Uderz w stół, a i holokaust się odezwie!
    Paranoikom – zawsze się odezwie!
    Gratuluję ?jasności? umysłu!

    Pozdrowionka.
    P.S. Zwróć proszę uwagę, krowom które przeżuwają codzienną trawę.
    Być może to też ?po-żydowska? trawa!
    A one żują, i żują, i żują?
    A Ty to jesz w postaci ?żydowskiego? mleka, twarogu, żółtego sera,
    befsztyku i flaków wołowych!
    Zaprawdę powiadam Ci – analizuj , analizuj, zanim coś do ust weżmiesz!…..

    Bez komentarza!

    ET

  116. Bardzo lubię dyskusje z ludźmi, którzy umieją interpretować graficzną prezentację procesów fizycznych. Mam na myśli APS,a, który pewnie nie jest moim wychowankiem, ale zrozumiał dobrze moją analogię skoczkowo-narciarską, bo ona dokładnie oddaje rzeczywistość z tym, że o kości narciarzy dba konstruktor skoczni, dobierając nachylenie stoku do toru lotu narciarza, a w Smoleńsku „geolodzy” (lub Pan Bóg) nie zadbali o kości samolotu i załogi. Klich powiedział, że krótko przed przecięciem się linii toru tupolewa i rosnącego stoku samolot szurał kołami po błocie i Macierewicz w swej genialnej intuicji podobno widział ślady kół na zdjęciu satelitarnym, twierdząc, że samolot nie „wystawiał nóżek” do góry jak na zdjęciu po katastrofie tylko wrogie siły go obróciły.

    Zgadzam się w pełni z ostatnim zdaniem APS’a (to jakiś nowszy GPS?).
    ***Niestety w całej tej powodzi dezinformacji i polityki mało kto zrozumie, o co tak naprawdę chodziło.***

    Nie zgadzam się z innym zdaniem:

    ***Może tak jak cytowany przez Antoniusa ignorant z Wyborczej piloci również myśleli że wyrównali lot bo po 8 sekundach jest nadal 100 metrów?***

    To jest niemożliwe. Pilot wiedział, że szybkość zniżania wynosi około 10 m/s. Jeśli nie robił nic, to nie mógł dopuścić myśli, że wyrównało się samo to spadanie. Jeśli wcisnął magiczny guzik „uchod”, wtedy mógł uwierzyć w taki cud, ale nawet wtedy powinien poczuć gwałtowne wyhamowanie w pionie z wieloma „g”, pękłyby mu „balls”. Musiał założyć, że coś innego się dzieje – najbardziej prawdopodobne byłoby uszkodzenie wysokościomierza i mógłby wtedy uratować samolot, czasu było dość. Kompletnie nie rozumiem bezruchu pilota.

  117. Widzę jedyne rozsądne wyjście z sytuacji :
    1. premier wygłasza krótkie oświadczenie, że stanowisko rządu RP zostanie przedstawione po komunikacie polskiej komisji i polskich prokuratorów. Do tego czasu nie będzie on, ani nikt z rządu, proluratury itp odpowiadał na żadne pytania;
    2. nie ma żadnych powodów żeby w 9 mies od wypadku, żony zmarłych w katastrofie domagały się nieustannej uwgi urędników państwowych. Muszą poddać się procedurom i poczekać na wyniki.
    3. żadne sabaty ani konwektykle nie będą dyktowały władzom polskim co jest żałobą, a co nią nie jest,
    4. nie należy liczyć na urządzanie żałobnych obchodów przez rząd polski z okazji rocznic, poza wynikającymi z obyczaju polskiegp.
    Każda z osób poszkodowanych, która czuje się pokrzywdzon może wybrać drogę sądową.
    Jak znam życie i rodaków – pozłoszczą się, pokrzyczą i przyschnie. Inaczej będzie to swędząca wysypka – życia nie zabierze i żyć spokojnie nie da.

  118. jak juz odbiegamy od tematu, to warto zauwazyc ze dzis na cmentarzu w Lodzi ujawniono now tropy spisku Wladimir P. – Donald T. – Ryszard C. Wlasnie ten ostatni byl dotychczas brakujacym ogniwem. Na razie!.

  119. kiedys na lamach gw czytalem wywiad z bylym ambasadorem Polski w Rosji Bahrem -jakos tak zrozumialem, ze kraj byl w niebezpeiczenstwie -pewnie wtedy gdy Glowny Pasazer wypowiedzial wojne Rosji na wiecu w Tiblisi. Dzsiaj sytuacja jest podobna – ci w kraju chyba nie maja pojecia co sie wookol nich dzieje. No jest zle – jedna niepotrzebna konferencja na prawdopodobnie nielegalnie wyprowadzonych materialow z miedzypanstwoej komisji, budzi zrozumiale zaniepokojenie Rosji. Ujawniono nazwiska zyjacych generalow – naraza sie ich na niebezpieczenstwo i narusza obronnosc innego kraju.

    Polskie pieklo uderza pomalu w sasiadow, narazie jeszcze opanowanych – co przedsatwia roznce cywilizacyjna i odpowiedzalnosc miedzynarodowa. Rosja ma atom, ma wszystkie srodki gospodarcze, aby kraj cofnac do sredniowiecza – ale niestey psychopaci w kraju – sa jak smolenscy kamikaze.

    Lot nurkowy -na sciezce i kursie. Czy doczekamy w ogole jakis wyborow ? Nie wim, kiedy tam w Rosji sa jakie wybory, mam nadzieje ze znowu wybiora dzudoke Putnia z KGB, bo gdy tam dojda takie psychopaty jak u nas -to mamy pustnei gobi w srodku europy.

  120. Szanowny Panie Redaktorze,

    Ostatnie wydarzenia w Polsce napawaja mnie poprostu strachem.
    Co bedzie dalej,jak daleko moga posunac sie te prymitywne emocje i agresje ?
    Dziekuje Panu za ta ciekawa analize.

    Barbara

  121. Do absolwenta z dnia 20.01.11 godz.10.23 – masz kolego stuprocentową rację a gospodarz, powinien nas zaciekawić wlasną analizą treści i sensu rozmowy Rymanowskiego z J. Kaczyńskim.

  122. Do tej smoleńskiej histerii w dużej mierze przyczyniły się media z TVN24 na czele. Zapraszanie opętanych nienawiścią oszołomów i traktowanie ich bełkotów z powagą, wielu ludziom zawróciło w głowach.
    Dodatkowo zacytuję tu wypowiedzi kilku innych blogowiczów, z którymi się zgadzam:
    lukald pisze:
    „Dodam, że za całą sytuację w dużej mierze odpowiadają nasze media.
    Przy czym nie mówię o dziennikarzach pro-pisowskich(w ich przypadku wiadomo co napiszą) , ale o całej reszcie, która dała się wciągnąć w wir absurdu i małymi kroczkami na pozór obiektywni dziennikarze toneli w niedorzeczności.”
    Wojtek pisze:
    „Wczorajszy cyrk odbywający się w Sejmie Rzeczpospolitej to już nie histeria a choroba psychiczna posłów PiS.
    To woła o pomstę do nieba.Takich durniów mamy w Sejmie i z takich durniów miałby się składać przyszły pisowski rząd.”

    Janekp pisze:
    „Wtorek i środa były dla sporej części naszego społeczeństwa dniami pod wyjątkowo nieszczęśliwą gwiazdą. Poziom paranoi zaprezentowany przez posłów pisu osiągnął wysokość Himalajów.”
    absolwent pisze:
    „Najbardziej cyniczny i podly polski polityk Jarosław Kaczyński wczoraj w rozmowie z Bogdanem Rytmanowskim stwierdzil ze gdyby byl premierem wezwalby tajne slużby, aby zajęły sie ekspertami z pism lotniczy ch którzy obiektywnie i kompetentnie komentowali bledy polskich lotników.
    jacek2 pisze:
    „Z przerazeniem obserwuje , ze zdecydowana wiekszosc polskich skretyniałych mediow jest odpowiedzialna za rozpetanie tej smolenskiej histerii …. !!!!!
    Ku zadowoleniu prezesa paranoika ….”

  123. Po paru wiekach sąsiedzkich doświadczeń Rosjanie mają po prostu rozpracowany nasz – że się tak wyrażę – psychologiczny genotyp narodowy. I grają na nim jak na fujarze.
    Ktoś tu napisał, że taki instynkt autodestrukcji, jaki posiada spora część Polaków, i co za tym idzie polskich elit, jest w świecie szerokim rzeczą niespotykaną.
    Tak więc, na kursie i na ścieżce…

  124. Sebastian pisze:
    2011-01-20 o godz. 14:25

    ‚Opera omnia’ ktora tak realistycznie recenzujesz, to jakby zwienczenie dziela samorzadzenia sie tego ponad tysiacletniego europejskiego panstwa, w ktorym ludzie posluguja sie jednym jezykiem, ale siebie nie rozumieja. I po co ten Chrobry jednoczyl kraj i przyjmowal krolewska korone, skoro po X wiekach doszlismy do tak kompromitujacych wystepow naszych wybrancow w Sejmie ? Mam niestety watpliwosci czy my jako narod rozwinelismy sie przez te tysiac lat w podobnym stopniu, jak inne, nawet mniejsze europejskie narody, jezeli w XXI wieku toczymy ta groteskowa Bitwe pod Smolenskiem.

    Ale, jak mawial Tadeusz Ross, ‚Polska Zulu-Gula to jest byc bardzo ciekawa kraj’. Czy ktos z Panstwa moze wie, czy Papua i Nowa Gwinea, ktora istnieje jako panstwo od trzydziestu paru lat, a w ktorym istnieje kilkaset plemion i jezykow, ma podobne do naszych problemy ?

    Nie maja ? Jako, ze nas niestac (chociaz powinno), aby wyslac Kaczynskiego w kosmos z biletem w jedna strone, to byc moze nasza dyplomacja moglaby jak najszybciej przekonac ten daleki, egzotyczny kraj, aby wybrali naszego wspanialego lidera, ktory w ostatnich dniach robia sobie z Polski wiatrak, na swojego Krola Ubu. Moze stracilyby wtedy swoja aktualnosc slowa ‚W Polsce, czyli nigdzie …’

  125. No i masz babo placek; PRL płacze, och bidula taka.
    Ale mi nie zal zupełnie nikogo z tej paczki. Powiem więcej, nawet się z tego ciesze.

    Nasz naiwny i z klapkami na oczach od dziesięcioleci redaktor nawet teraz nie potrafi przejrzeć na oczy tylko ryczeć. No tak mu już zostanie z pewnością. Zresztą, jak jego liderowi, równie naiwnemu i z pewnością równie łkającym będąc, gdy mu jego zabawki zabiorą.
    Och dzieciaki.

    PS. Jakoś redaktor może jednak zagląda tu i tam, bo tytuł tego wpisu może zaczerpnął skądś tam niedawno, ale jakże mu się wszystko myli

    http://wp.me/pUgXD-Od

  126. Panie Pasent. Gdyby nie panskie felietony to na pewno bym nie wiedzial ze PIS istnieje. Zrobil im pan (i media) olbrzymia przysluge reklamujac ich niemilosiernie i z determinacja ustawiajac PO w pozycji mniejszego zla. Mniejszego zla (PO) bo nic o nich nie wiemy. Podobno sa rzadem ale nie wiemy co robia. Nawet nie wiadomo czy Donek Tusk przychodzi do pracy, codziennie. Teraz wyszlo na jaw ze gdyby PIS zniknal co moga zrobic bo sa zlosliwi, poparcie dla PO spadnie az o 20 do 30%. I co wtedy panie Passent, wyborcy beda mieli klopt bo PO status mniejszego zla rowniez zniknie.

    Teraz nie rozlewajmy lez. Szkoda plakac nad PO_PIS. Ich walka jest naturalnym zjawiskiem na etapie rozwoju cywilizacji. Jednego jednak nie potrafie zrozumiec.

    J Kaczynski oskarzyl dyktatora Donka Tuska ze razem z Putinem zaplanowal ten zamach i sztuczna mgle. Jest to bardzo powazne pomowienie i ma potecjal miedzynarodowych konsekwencji.
    Dlaczego wiec dyktator-niemota Donek Tusk nie zaskarzyl J Kaczynskiego za to pomowienie w trybie natychmiastowym. J Kaczynski musi udowodnic ze to byl zamach albo byc ukarany za to pomowienie. 50 mln zl kary bylo by zacheta na zmiane zachowania. Komornik z pewnoscia moglby to sciagnac obcinajac z budzetowej dotacji dla PIS. Co wiec powstrzymuje Tuska od podjecia takich krokow ?. J Kaczynski musi miec haka ?

  127. Cynamonie, Ale ci Et przylozyl, jestem pod wrazeniem, sfiszkowal wszystkie twoje wypowiedzi, zinterpretowal. Wiesz co, Cynamonie, ja sie boje, nie naleze do odwaznych i chyba przejde na strone Eta, on jest niebezpieczny, ze sie tak wyraze. Ja zawsze staje po stronie silniejszych, daruj i nie miej zalu, taka ze mnie swinia.

  128. The Mentor ty jestes na TY jestes z premierem ???!!!
    Czy jestes kolejna pisowska miernota , ktora jak kundelek stara sie obsikac nogawki spodni premiera …..????!!!!

  129. Jak szanuje opinie Gospodarza tak tym razem widac ze przerwa w pisaniu i sledzeniu spraw bierzacych byla dluga. Opierajac sie jedynie na czytaniu roznych forw interentowych mozna wyciagnac zupelnie inne winoski moim zdaniem duzo blizsze prawdy czyli ze z premierem będzie krucho dopiero, kiedy gwałtownie polecą mu słupki sondażowe, a na razie nic takiego nie miało miejsca. Tusk nie liczy się ze zdaniem PiS-u, a wyłącznie z opinią wyborców, którzy od dawna mają już wyrobione zdania na temat przyczyn katastrofy. Ktoś, kto uważa, że w Smoleńsku doszło do zamachu, nie zmieni zdania po raporcie MAK, podobnie jak zwolennik wersji mówiącej o winie pilotów, nie zmieni zdania po zapoznaniu się z wynikami ustaleń komisji Millera.
    A ze debata byla wulgarna? No a czegoz oczekiwac od JK, PiSu czy PJN. To chyba bylo spodziewane. Ciekawe ze PJN dalo sie tak poniesc. Przeciez mialo byc wersja lightowa a tu takie bluzgi z ust Jakubiak. A fe. Chyba jednak boja sie o wejscie do sejmu ale z drugiej strony potwierdzaja ze nie daleko pada PJN od PiSu.
    Ciekawe jedynie jak Tusk ulozy sie z Rosja bo mu swinie z tym raportem podlozyli. Najprawdopodobniej i to przelknie a w czsie polskiej prezydencji i szczytu UE-Rosja cos sie tam rosjanom zablokuje zeby wyjsc na swoje.

  130. I jeszcze jedna rzecz ta cala sytuacja potwierdzila. Otoz wydaje sie ze pomimo patriotycznych hasel tak na prawde „ruskim zaprzancem” jest JK i caly jego PiS. Skoro twierdzi ze „ruscy” nas atakuja i nami manipuluja to powinien rzad polski wpsierac w walce z ‚Ruskimi”. a tymczasem wydaje sie ze to”ruscy” graja JK jak chca, podpuszczaja pajaca aby walil we wlasne panstwo haslami wzietym kompletnie z okresu rozbiorow.
    Ciekawe ze nikt mu jeszcze tego nie wypomnial ze choc nieswiadomie najwiekszym sprzymierzencem ‚ruskich” jestsam on, JK. A przepraszam nie nikt, Tym nasz kochany juz o tym wspomnial. Ale kto dzis Tyma slucha…?

    „ruscy” w cudzyslowie aby dotrzymac poziomu dialogu jednak ze zrozumieniem ze jest to slowo obrazliwe i tak urzywane byc nie powinno.

  131. Wszystko wskazuje na to że do katastrofy doszło bezpośrednio z przyczyny niewłaściwych decyzji pilotów a pośrednio, z niewłaściwej
    organizacji lotu i lekceważenia procedur. Rosyjscy kierownicy lotów dołożyli swoje i mamy to co mamy. Teraz katastrofa narodowa napędza
    scenę polityczną w kraju,od kwietnia do tej pory, w różnych odcieniach i kolorach,jedniatakują a drudzy się bronią. Przepracowałem ponad 30 lat
    w Aeroklubie więc wiem o czym piszę. Akcje PiS zaczeły dołować, ta
    katastrofa spadła im z nieba i jeszcze długo będą na niej jechać, może aż
    do samego końca ich istnienia na scenie politycznej. Więc kożystają z
    okazji i podbijają werbelek bo to im pozwala jeszcze istnieć. We wczorajszej dyskusji politycznej w sejmie dało się zauważyc nowe twarze
    w parti prezesa Kaczynskiego, niczego nowego nie wniosły, pieniacki i
    pretensjonalny sposób wypowiedzi, ale może to była okazja dla tych ludzi
    jedyna żeby zaistnieć, pokazać się przed kolejnymi wyborami, może ktoś
    zauważy.Jak długo katastrofa będzie dominować w polityce kkajowej?
    Mam wrażenie że ona bdzie wieczna, zawsze któraś partia to będzie starała się to wykorzystywać dla swoich celów strikte medialnych. Ciekawe jak to rozegra SLD. Na razie, wydaje mi się że umiejętnie kożystają z wymiany ciosów pomiędzy PiS a PO.
    Pozwólmy upływać czsowi a on pokaże.

  132. @pawel,
    czy trzeba miec jakis profil genotypowy ? gdy patrze w necie na tych psychopatow, ktorzy sie trzesa jak wczorajsi na kacu, zapuluwaja, te ich siermiezne i niskie czola – no to chyba ci sa do ogrania nawet przez mniejszosc albanska w kosovie. Mnie tylko zal tych mlodych ludzi, tych pilotow, stewardessy – ktorzy stracili zycie w tym debilizmie upodlenia i pogardy dla innych ludzi. No niestety brak slow.

  133. Historia jeśli sie powtarza to jako farsa
    Legendy to tez historia – może czasem niedokładnie zapisana.
    Legenda glosi ze z koguciego jaja wykluł sie bazyliszek.
    Byc może – niezbyt dokładnie obserwowano wydarzenia w kurniku i jajo było nie kogucie ale kacze.
    Jeśli tak to własnie mamy do czynienia z legendą zmartwychwstałą.
    MAMY BAZYLSZKA. NISZCZY I SPOPIELA SWYM JADEM WSZYSTKO TO CO UWAŻALISMY ZA NAM DROGIE. Bo to w czymś mu przeszkadza.
    Ot taka natura – juz w legendach dokładnie okreslono i opisano bazyliszkowy obyczaj.
    Staruszek pyta / i slusznie/ CO ROBIĆ ?
    Moja rada – TO CO ZAWSZE Z BAZYLISZKAMI – POKAZAĆ MU LUSTRO.
    Zabije sie sam swoim spojrzeniem.
    Pokazmy jego i JEGO KOMPANIĘ w wypowiedziach , o zdrajcach , o zomo , o braciach w rosji ,o kartoflach w niemczech o tym że w jego obecności nawet krzesła w pustej sali potrafił pokłucic.
    Pokazmy go takim jakim jest , na co pracowal przez lat wiele – CHCIAL ZWSZE RZADZIĆ W PIASKOWNICY I TO BYLO JEGO CELEM ŻYCIA.
    Ot mały Neronek co wolał spalic Rzym bo nikt nie docenial jego geniuszu.
    Pokazmy prawdę.
    A ta prawda zaczyna sie od pytania
    Komu jak nie wrogowi wszystkiego CO POLSKIE jest na rekę – kraj nad Wisłą slaby i rozdarty – gdzie brat jest wrogiem brata.
    Jak nazwać człowieka co dom rodzinny podpala.
    Powiedzmy prawde
    Rodacy czekają

  134. Prezes Kaczyński w wywiadzie z Rymanowskim. Na pytanie /po przedstawieniu teorii zamach i winy Rosjan przez JK/ co w takim razie sądzi o wypowiedziach p.p Hypkiego, Gruszki i innych ekspertów i pilotów, że do katastrofy doprowadziły błędy załogi padła żenująca odpowiedź : Gdybym ja był premierem tymi ludźmi zajęłyby się odpowiednie służby.

  135. vlad (2011-01-20 o godz. 17:06)

    **”kiedys na lamach gw czytalem wywiad z bylym ambasadorem Polski w Rosji Bahrem -jakos tak zrozumialem, ze kraj byl w niebezpeiczenstwie -pewnie wtedy gdy Glowny Pasazer wypowiedzial wojne Rosji na wiecu w Tiblisi.”**

    To ‚kiedys’ moglo byc tylko 5 dni temu:

    „Że spisek? Zamach?
    – Powiem coś pani. Należałem do tych naiwnych Polaków, którzy na początku uwierzyli w PO-PiS. I proszę mi wierzyć, że w czasie rządów PiS-u myśmy się otarli o coś niebezpiecznego. Nie chcę formułować ostrzej.”
    http://wyborcza.pl/1,76842,8941828,Startujemy.html?as=9&startsz=x

    Wydaje sie, ze panu Ambasadorowi chodzilo nie tylko o Tbilisi.

  136. Panie Redaktorze !

    To rzeczywiście skandal, hucpa i czyste ku….o – tylko tak można nazwać poziom i formę dysputy (sic !) jaką zaprezentowali wczoraj w Sejmie „przedstawiciele” narodu idący przez krajową scenę publiczną pod hasłami „prawa i sprawiedliwości”. Żal Polski ……….
    Ale – czy nie jest to Panie Redaktorze efekt przyzwolenia (także ze strony Was, dziennikarzy,publicystów, celebrytów życia politycznego i publicznego, autorytetów i znanych moralistów – całego mainstreamu) dla tego typu chamstwa, pospolitego łajdactwa, demagogii, nie liczenia się z”innym” ? Gdy onegdaj miało to miejsce wtedy o „Państwie” jakoś było cicho z Waszej strony ……
    Gdy L.Wałęsa obejmując fotel prezydencki nie chciał się spotkać ze swoim poprzednikiem mimo, iż był on legalnym i oficjalnym Prezydentem RP (o „zdrowie nasze w gardło wasze’ nie wspomnę), gdy tenże Wałęsa chciał swemu „konkurentowi” (późniejszemu Prezydentowi RP) podać „nogę”, gdy minister spraw wewnętrznych A.Milczanowski oskarżył premiera Oleksego o szpiegostwo (sąd uwolnił Oleksego z tego zarzutu, w takim razie minister winien odpowiadać karnie za tego typu publicznie rzucone oskarżenia – było to ponoć zagranie na zamówienie polityczne odchodzącego z Dużego Pałacu Wielkiego Elektryka) to wtedy jakoś Wy, w większości Dziennikarze sławni, elokwentni i opiniotwórczy nie widzieliście jakoś zagrożenia dla PAŃSTWA ! A sprawa Cimoszewicz vs Jarucka z Miodowiczem i Brochwiczem w tle (była to niecna prowokacja, ale pan D.Tusk wtedy milczał, nawet „obdarzył” Miodowicza fotelem poselskim !!!!).
    A pan. Marszałek Niesiołowski nie deptał Polski, jej najwyższych urzędów gdy jako poseł AWS-umówił o Prezydencie Kwaśniewskim i pośle „lewicy” Kaliszu jako o „porno-grubasach” ? Wtedy składano to – Wy Panie Redaktorze, Wy brać dziennikarska – na temperament p.posła Stefana N. i jego „przeżycia” w czasach walk z tzw.,”komuną”.
    Gnicie i hucpa miały miejsce wcześniej, ale eskalacja zawsze następuje gdy występek jest pozostawiony bez kary, ba – jest wręcz podnoszony „na piedestał”. W piśmie św. napisano: „Źdźbło w oku bliźniego swego widzisz, a belki w swoim nie zauważasz”. Do tej sytuacji pasuje to jak ulał.
    Dlatego żal mi Państwa, naszego, polskiego, nie D.Tuska personalnie (tu mam małe schadefreunde), bo on i jego Partia Najwyższych Standardów Moralnych, jego formacja polityczno-mentalna czynnie uczestniczyli w procesie degrengolady naszego kraju, upadku poziomu uprawiania polityki, języka elit politycznych, zasad zachowywania się przez nie – a zwłaszcza w przestrzeni debaty publicznej. Czy po tylu latach funkcjonowania w polskim życiu politycznym nie wiedział D.Tusk co to jest „J.Kaczyński”, co to za „ptica” i czym pachną „kacze” rządy nad Wisłą – a POPiS czynnie kreował; i czym w takim razie były zachwyty nad „koalicją” o korzeniach etosowo-styropianowych, to była idee fixe całej prawicy w latach 2001-2004 (a media ochoczo basowały tym zapędom – wtedy o zagrożeniu państwa się nie mówiło, wyłącznie o jego „sanacji”). Choć obecność (obok JarKacza – złego ducha polskiej sceny politycznej od samego początku III RP) akurat w tej partii pana Antoniego Macierewicza a’priori czyni przedsiębranie z takim politycznym adherentem jakichkolwiek kohabitacji rzeczą karkołomną i niebezpieczną.
    Tak więc to co się stało wczoraj w Sejmie jest efektem dwu-dekadowego procesu gnojenia debaty publicznej, w której formacja p.Premiera brała czynny udział przez całe 20 lat istnienia RP – mówię nie tyle o P0, ale o formacji mentalnej i źródłach tej formacji.
    Trzeba tylko przypomnieć III zasadę termodynamiki I.Newtona – wszyscy ją znają doskonale więc cytował nie będę. To po prostu efekt określonych działań, pochwalanych onegdaj (bo dot. „innego”, nie swoich), podwójnych standardów kreowanych przez media, a i tzw. spsienia samych polityków.
    Sieczka w głowie …….
    No i emanacja „jakości” społeczeństwa – ci wybrańcy są tacy jak ich wyborcy (w większości).
    Pozdrawiam
    WODNIK53

    PS: Zwracając się „per Wy” Panie Redaktorze nie czynię tego ad personam, ale mam tu wielkie pretensje do Waszego środowiska (mającego olbrzymią „siłę rażenia” i kształtowania stanu umysłów opinii publicznej) za to cośmy „maluczcy” oglądali i słuchali wczoraj w Sejmie. To też jest Wasza ogromna zasługa !

  137. Ja o naszej naiwnosci POPiSowej napisalem na blogu W. Kuczynskiego tak:

    „Orteq (19 stycznia 2011, o godzinie 17:54)
    …Po wyborach parlamentarnych w 2005 (byl juz nowy prezydent) dosyc sporo wesolkow polskich ekscytowalo sie mozliwoscia powstania POPiS-u. Oznaczalo to, ze ludzie w ogole nie widzieli, iz cos moze byc zlego w takiej hybrydzie. No bo „korzenie” byly wspolne! Pan ambasador Bahr (wiem, wiem, przynudzam) przyznal sie do tego Teresie Toranskiej…Jedynym nienaiwnym, jakiego mamy zaszczyt poznawac coraz lepiej, byl pan minister Kuczynski. On od samego poczatku widzial owo potezne niebiezpieczenstwo. I nie milczal o tym. Inni milczeli. Lub wrecz „pomozemy!” krzyczeli.

    Gospodarz nawet mogl przeczuwac, ze beda martwe ofiary z tego niebezpieczenstwa. Dzisiaj te ofiary mozna juz ogladac w calej ich tragicznej krasie. Naga, chamska nienawisc w polityce bowiem zawsze rodzi jesli nie trupy to przynajmniej zaslepienie te trupy produkujace. Czy to podczas aresztowan, w blasku kamer telewizyjnych i o swicie. Czy w kokpicie samolotow wyslanych na stracenie. Czy wrecz zaslepienie szalenca oddajacego strzaly do nieznanych mu ludzi. Od tego nie ma ucieczki jak swiat dlugi i szeroki…”

    The Mentor na 100% racji dziwiac sie dlaczego nie ma jeszcze zadnego procesu sadowego przeciwko polskiej kanalii politycznej. Ja bym tylko widzial ten proces jako czysto kryminalny.

    Sa bowiem ofiary smiertelnie. Wiele ofiar. Napewno wiecej niz Jaruzelskiemu probuje sie przypisac. Wszystkie te ostatnie zejscia byly rezultatem dzialan jednego czlowieka-nienawistnika.

    Rozszczepianie na czworo ostatnich sekund wyslanego na pohybel lotu jest zalosnym, zenujacym nas dzialaniem zastepczym. Dzisiaj juz groznym miedzynarodowo. Najwyzszy nas na asertywnosc rzadu.

    W wypadku dalszej kontynuacji niemocy rzadu, urzad Prezydenta RP ma pelne konstytucyjne prawo do interwencji. Dla dobra nie tylko juz Polski, choc to od nas wszystko wyszlo.

  138. Szanowny Panie Redaktorze.

    Jestem znacznie większym, niż Pan, pesymistą. PiS prze do zdobycia pełni władzy i wcale nie jest na tej drodze bez szans. Połowa Polaków nie głosuje i to właśnie w mobilizacji tej części elektoratu szuka się brakujących milionów głosów.

  139. Po przeczytaniu ponad stu komentarzy utwierdzam się w przekonaniu, że utrzymanie władzy przez Donalda Tuska i jego partię zależy tylko i wyłącznie od pis-owskiego bredzenia w Sejmie. Donald Tusk kompletnie nic nie musi robić, by wygrać wybory – nawet administrować nie musi nie mówiąc już o jakichkolwiek reformach. Kaczynski za niego robi kampanię. Polska Donalda Tuska Kaczyńskim stoi.
    Pozdrawiam

  140. Obserwacja ostatnich debat sejmowych około smoleńskich i komentarze np. prof. Nałęcza: że to Moskwa podjudza Kaczora do niszczenia polskiego rządu – powinna zaowocować jak najszybszą ucieczką od polityki i „całego tego zgiełku”. Absolutnie słusznie, bo szanujący się człowiek w wymianie poglądów z PISiorami może się tylko ugównowacić, a podzielając opinię Nałęcza może się ugównowacić podwójnie, bo to replikowanie w iście pisowskim stylu. Do takiego doradzania mógłby sobie Pan Prezydent wziąć kogoś z ulicy…, no, może innej niż Krakowskim Przedmieście.
    Nadal nie umiem się wyzbyć podejrzeń, że POPIS ciągle trwa, ale nie na tych papierach, co to przed sześciu laty sobie obiecywano oficjalnie, ale na ustaleniach bardziej magdalenkowych: że będziemy współdziałać … poprzez pozorną, bo werbalną wojnę, poprzez emocjonalne ekscesy, maskujące faktyczną symbiozę w celu wyeliminowania pozostałych partii obecnych w systemie, zwłaszcza lewicy. Lepiej żeby PIS udawał opozycję, zwłaszcza głupkowatą, to w on czas PO będzie miał się bosko; potem może się zamienią…
    Poważnie zaś mówiąc: może i tak nie było, ale na to, kurde, wychodzi. Bo ileż to już lat SLD i pochodne ugrupowania lewicowe pochlipują na marginesie polityki? Co mają do powiedzenia w ważnych debatach (wyjąwszy może Marka Borowskiego, Kwaśniewskiego i paru krakowskich profesorów z niskonakładowych pism)? Mają kilku – sympatycznych może, ale bardziej chyba rozrywkowych – polityków (Senyszyn, Kalisz, Iwiński, Wenderlich…, nawet ostatnia gwiazda: Arłukowicz, to wyraźne ciągnięcie za uszy). A jeszcze na początku 89 roku mieli (SDR-P) kwiat inteligencji, który produkował całkiem pożywny nektar dla wielu nieuleczalnie lewostronnych owadów. A teraz co? Bzykają się PO z PISem, reszta może najwyżej podglądać i imitować współudział…
    Czy tylko na apelu poległych dałoby się ponownie powołać do polityki Kwaśniewskiego, Cimoszewicza, Borowskiego, nawet Millera, nawet Oleksego ? Każdy z nich, ilekolwiek ma za uszami, byłby o niebo lepszy od obecnych lewicowych „przywódców”. Wszakoż jednakowoż: wcale nie jestem ślepo przywiązany do lewicy… Powiem wręcz, że Donald Tusk – ilekolwiek ma za uszami – wyrasta jednak na męża opatrznościowego polskiej polityki. Dorównuje – co najmniej – intelektem i formatem wyżej wymienionym lewicowcom. Że daje się rzekomo wodzić za nos Kaczorowi? Wolne żarty! Że nie ma jaj? Że słabo się odkopuje? Właśnie to świadczy o jego klasie. Podziwiam go za zimną krew i cierpliwość. Jego jaja są właśnie w tym ,że pozornie poniewierany, nie daje się sprowokować pisuarom i pismakom, którzy chcieliby konkursu plucia… Podziwiam go i za kulturę języka i za wiarygodną argumentację w większości ważnych wystąpień (dopalacze i pedofile – na szczęście – do pierwszorzędnych nie należą). Ma teraz diabelnie trudną sytuację posmoleńską i od tego jak z niej wybrnie zależy jego jesienny sukces wyborczy. Trzymam kciuki za niego, dlatego nie całkiem podzielam ton wpisu szanownego Gospodarza.

  141. Moim zdaniem Gospodarz dramatyzuje nieco.

    To chyba niemożliwe żeby ten bezustanny jazgot PiSu i coraz to nowe oszalałe z nienawiści bluzgi polityków tej partii podobały się na tyle dużej grupie wyborców żeby to miało doprowadzić do zaskoczenia w dniu wyborów.

    Przed nami jeszcze sporo miesięcy – takiego nadmiaru agresji zwyczajnie ludzie nie zdzierżą. Mam nadzieję.

  142. Szanowny Panie Danielu!
    Nie zgadzam się z tym, że „Raport MAK to wielki prezent dla PiS.”. Prezentem dla PiS była nieodpowiedzialna i niekompetentna wypowiedź Premiera Tuska, iż raport MAK jest dla Polski nie do przyjęcia, ponieważ całą winę przypisuje polskiej stronie. Przyjmowanie albo odrzucanie raportu MAK nie należy do premiera Polski czy Rosji, ponieważ zgodnie z Aneksem 13 komisja badająca wypadek jest w swym orzekaniu niezawisła. Ponadto taka komisja, w tym wypadku MAK, nie orzeka o winie i odpowiedzialności. Zarzut Premiera nie tylko był nieuprawniony ale też dla MAK obraźliwy, ponieważ zawierał zarzut złej woli. Ponadto zamykał drogę do przedstawienia MAK polskich zastrzeżeń w inny niż oficjalny sposób, ponieważ poszedł w Świat. Chyba Premier ma fatalnych doradców w sprawach lotniczych, co uwidoczniło się zarówno w treści polskich uwag do raportu MAK, jak i w ostatniej prezentacji wyników badań Komisji min. Millera. Premier w tym błędzie tkwi dalej, i liczy na to, że powołana przez niego Komisja min. Millera udowodni współwinę „strony rosyjskiej”, aby on mógł zachować twarz.
    W jednym z komentarzy, które zamieściłem w POLITYCE na temat katastrofy smoleńskiej napisałem tak:
    „Kiedy słucham dziennikarzy TVN24, i polityków z Premierem i min. Millerem na czele, oraz niektórych dziennikarzy „lotniczych” …. a także niektórych wojskowych specjalistów wypowiadających się lub piszących na temat raportu MAK, to odnoszę wrażenie, jakby wypowiadali się znachorzy na temat poważnej ekspertyzy lekarskiej. Oni w ocenie tego raportu nie mogą otrząsnąć się z syndromu winy i odpowiedzialności. To jest dla nich najważniejsze, kogo ukarać i jak znaleźć do tego podstawę. Podobnie jak dla znachorów oceniających ekspertyzę lekarską byłoby najważniejsze, w jakiej fazie księżyca i pod jakim znakiem Zodiaku została sporządzona.”.
    Teraz do tych znachorskich głosów dołączyła prezentacja ustaleń Komisji min. Millera, złożonej z prawie anonimowych specjalistów, którzy na tej prezentacji rzekomego przyczynienia się kontrolerów smoleńskich a właściwie winy za katastrofę, przedstawili się imionami i nazwiskami oraz specjalnościami, dopiero żądanie dziennikarzy, ale na portalu internetowym Komisji nadal są tylko nazwiska.
    Wstępna wypowiedź min. Millera była zapewnieniem, że celem badania wypadku przez jego Komisję jest ustalenie jego przyczyn pominiętych w raporcie MAK, tj. uzupełnienie braków tego raportu, natomiast nie jest określanie winy i odpowiedzialności. To piękne, ale okazało się nieprawdziwe, a zaprezentowano zmanipulowany materiał dowodowy, mający służyć bardziej niż prawdzie o przyczynach wypadku dokopaniu ruskim kontrolerom i zrzuceniu na nich winy.
    Manipulacja polegała na nałożeniu na trajektorię końcowego podejścia samolotu 101, odtworzoną z zapisów parametrów lotu, informacji kontrolerów smoleńskich, i na tej postawie uznania, że popełnili oni błędy. Gdy jeden z dziennikarzy zwrócił, uwagę na to, że błędy kontrolerów można by było stwierdzić dopiero wtedy, gdyby na obraz trajektorii podejścia nałożyć zapis obrazu ekranu radarowego. Wówczas min. Miller wyjaśnił, że zapis ten nie zachował się, wobec tego należy do oceny pracy kontrolerów wykorzystać to, czym dysponujemy(!?). Odebrałem to jako twórcze i eleganckie rozwinięcie poglądów pp. Romaszewskiego (PiS) i Mężydły (PiS – PO), którzy w różnym czasie stwierdzili publicznie, że brak dowodów jest dowodem winy, ponieważ dowody mogły być celowo zniszczone. A że to, pogląd aprobowany niegdyś przez praktykę Św. Inkwizycji oraz organy wymiaru „sprawiedliwości” totalitarnych reżimów, to powinno być pozytywnie ocenione przez „zamachowców” z PiS. Bez zapisu obrazu radarowego nie można stwierdzić, że informacje kontrolerów o położeniu samolotu na osi podejścia i ścieżce były ich błędne, natomiast nałożenie takiego zapisu na trajektorię samolotu wyjaśniłoby, czy to były błędy kontrolerów, czy nieprawidłowości wskazań radaru, a może nawet efekt dokładności tych wskazań, wynikający z cech tego radaru. Ten radar to nie precyzyjny radar zbliżania, odpowiadający odpowiednim wymogom ICAO, który nie był stosowany na lotniskach wojskowych Paktu Warszawskiego, ale już wycofany ze służby po upowszechnieniu systemu ILS.
    Druga manipulacja polegała na usiłowaniu, niestety z dobrym skutkiem, wmówienia zebranym dziennikarzom i telewidzom, że kontrolerzy podejmowali niewłaściwe DECYZJE wobec załogi samolotu, prowadzące do wypadku, a to NIEPRAWDA.
    Zgodnie z zasadami przyjętymi przez prawo lotnicze międzynarodowe i prawa krajowe państw ICAO, a także innych krajów DECYZJE dotyczące startu i lądowania należą do kompetencji (obowiązki i uprawnienia) dowódców statków powietrznych, a nie do organów ruchu lotniczego. Kontrolerom ruchu lotniczego przysługują jedynie kompetencje do wydawania, zmieniania i cofania ZEZWOLEŃ dla dowódców statków powietrznych na lot lub poszczególne manewry. Kontroler może zamykać pas na lotnisku, jeżeli występują na nim przeszkody, np. w postaci unieruchomionego pojazdu lub statku powietrznego. W cywilizowanym świecie nie zamyka się lotniska z powodu mgły lub niskiej podstawy chmur. Kontrolerzy również udzielają informacji i ostrzeżeń.
    W rosyjskim AIP (Aeronautical Information Publication – Zbiorze Informacji Lotniczych), wydanym zgodnie ze standardem ICAO, stanowiącym oficjalne źródło informacji niezbędnych do planowania i wykonywania lotów w przestrzeni powietrznej Rosji, opublikowano, że dowódcy zagranicznych statków powietrznych bez rozróżnienia na cywilne i państwowe, wykonują starty i lądowania na swoją odpowiedzialność, a więc im a nie kontrolerom ruchu lotniczego lub innym służbom naziemnym, przysługuje w rosyjskiej przestrzeni prawo podejmowania DECYZJI dotyczących tych manewrów.
    W świetle tego upada teoria nacisków wywieranych na kontrolerów lotniska Smoleńsk, przez ich przełożonego, ponieważ on w nieparlamentarny i skrócony sposób pouczył ich o braku uprawnień do dowodzenia z ziemi samolotem polskim 101. Wobec tego ograniczali się do tego, co mieli prawo czynić. Musiał to uczynić, ponieważ kontrolerzy byli przyzwyczajeni do tego, że w stosunku do rosyjskich samolotów wojskowych takie uprawnienia dowódcze im przysługiwały, a niegdyś do samolotów Paktu Warszawskiego. Nie jest ważne, czy pouczenia te były z jego inicjatywy czy z nakazu jego przełożonych. Gdyby na polskim lotnisku wojskowym lądował samolot obcego kraju, to też kontrolerzy tego lotniska nie mieliby prawa dowodzenia nim z ziemi i może też musieliby być dodatkowo w tej sprawie pouczeni, a w koniecznym pośpiechu też może w nieparlamentarny sposób.
    Główny prezenter rewelacji Komisji min. Millera, który przedstawił się jako mjr Robert Benedict, „pilot doświadczony”, wykazał w swych wypowiedziach zupełny brak wiedzy o podstawowych relacjach między kontrolerem a dowódcą statku powietrznego. Twierdził, że nie jest możliwe, aby warunki pogodowe tak szybko zmieniały się jak w kolejnych informacjach kontrolerów, a częstych przypadkach takich zmian wiedzą nie tylko ludzie lotnictwa. Nie odróżniał też zgody wydanej na operacje na lotnisku woskowym, zmokniętym, wydanym przez właściwą władzę Rosji, której nie mógł cofnąć kontroler od proceduralnych zezwoleń kontrolera ruchu lotniczego.
    Chwilami słuchając go miałem wrażenie, że słucham wynurzeń posłanki Jakubiak (PiS – schizma), kiedy uznał, że kontrolerzy smoleńscy nienależycie opiekowali się polskim 101, nie udzielając jej pomocy i nie kierując jej na wybrane przez nich lotnisko zapasowe, co uznał z karygodne(!?). Wypowiedział się tym samym w sprawie ich winy i odpowiedzialności, wbrew publicznym i gorącym zapewnieniom swego szefa min. Millera, że Komisja ta tym nie zajmuje się. Czyżby ów Pan mjr pil. nie wiedział, że dopiero nieudanym podejściu dowódca statku powietrznego decyduje o tym, które z lotnisk zapasowych wskazanych w planie lotu, zamierza wykorzystać i uzgadnia z organem kontroli obszaru dolot do niego a nie z lotniskiem, na którym nie wylądował.
    Na szczęście dla Premiera, ICAO już wypowiedziało się, że nie zamierza uczestniczyć w mediacji w tej sprawie, ponieważ polski samolot 101 nie był samolotem cywilnym, a państwowym. Eksperci ICAO nie zostawiliby suchej nitki na znacznej części polskich uwag do raportu, dotyczącej odpowiedzialności „strony rosyjskiej” za katastrofę. Pozostaje więc narażenie się na kompromitację wobec ekspertów lotniczych UE.
    Czyżby premier Tusk pracował na zwycięstwo wyborcze PiS i jego schizmy, wciąż wiernej pisowskiemu spojrzeniu na Polskę i Świat?
    A sprawa ujawnienia przez MAK obecności Dowódcy Sił Powietrznych, rzekomego pasażera, w „stanie wskazującym” w kokpicie, to nie sprawa naruszenia honoru polskiego oficera, nawet jeżeli to oficer przez bardzo duże „O”. To istotna okoliczność, która z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, wpłynęła na działania złogi i przyczyniła się do jej błędów. Nikt nie lubi, gdy przy wykonywaniu jakiejkolwiek pracy, wymagającej pełnej koncentracji ma za plecami przełożonego i do tego z alkoholowym chuchem. A działanie załogi samolotu przy podejściu, nawet próbnym, odbywa się na granicy wydolności psychomotorycznej. Nie do MAK więc należy w tej sprawie mieć pretensje!
    Pozdrawiam.
    Magród Córeczko! Rzadko spotykamy się na tym blogu, ale zawsze chętnie czytam to co napiszesz. Pozdrowienia.

  143. Podobno strona polska w konflikcie smoleńskim rozwża możliwość odwołania się od raportu MAK do ICAO ( Międzynarodowej Organizacji ds. Lotnictwa Cywilnego).
    Zaraz, zaraz ….. Chwileczkę – czegoś tu w polskim stanowisku nie rozumiem. ICAO jet organizacja właściwą ds. lotnictwa cywilnego – nie wojskowego. „My” sie upieramy, że lot do Smoleńska był „jak najbradziej” wojskowy bo samolot wojskowy, lotnisko wojskowe i na pokładzie od mundurów było „kolorowo”. Jeżeli lot i samolot „wojskowy” to ICAO nic w sprawie nie ma do powiedzenia.
    To jak z klasyfikacją tego lotu ? Wojskowy czy cywilny ? Dobrze byłoby się na coś zdecydować.

  144. O rany! Dlaczego ta degrengolada trwa permanentnie w Naszym kraju. Już kiedyś wojna polsko – polska doprowadziła do rozebrania Rzeczpospolitej. I dalej jest bajzel. Ustroje się zmieniają, a bajzel jest niezmienny. Znowu jesteśmy skansenem oszołomstwa. Nie mamy jakichkolwiek osiągnięć, tylko kłótnie i swary. Inne narody europejskie nie marnują czasu, tylko prą do przodu. Polak – wiecznie wraca do historii, ekscytuje się martyrologią, nieboszczykami, klęskami i szuka winnych wokół siebie. Szlag może człowieka trafić!!!

  145. Ma Pan racje. W Polsce zle sie dzieje. Patrze na to z daleka, bo juz od dawna tam nie mieszkam. Chyba latwiej byc obiektywnym na odleglosc. Mysle, ze Polska to kraj glupcow. Nie znaczy to, ze nie ma tez w Polsce madrych ludzi, ale oni albo nie chca sie mieszac, albo im nie zalezy, albo nie maja sily przebicia. Reszta nie mysli, nie analizuje, nie wyciaga wnioskow. Reszta chce udowodnic, ze 20-pare lat niepodleglosci to maksimum tego, co im sie nalezy. Czas juz na jakas wojne, okupacje, moze nowy rozbior. Wtedy znowu bedzie o co walczyc i za co ginac. Skad biora sie ci idioci? Dlaczego nie chca pracowac, budowac, rozwiajc sie? Dlaczego nie chca byc szczesliwi?

  146. Masz 100 procent racji Kropozjadzie. Premier chyba zbyt nerwowo zareagował na raport MAKu. Odpowiedź naszej komisji tendencyjna, bardzo naciągana. Dobrze, że chociaż wczoraj w Sejmie Premier odrobił straty i zachował się jak wytrawny polityk,a bardzo się obawiałam, że stchórzy.
    Dzisiaj za to Grzegorz Schetyna wyrwał się jak Filip z konopi, bardzo uradował tym opozycję, a sam chyba na tym nic nie ugrał.

  147. Na własnej skórze przerabiamy 20 – lecie międzywojenne.Rozmawiałem ostatnio o stanie budowli w Berezie Kartuskiej.Niestety ruina!Zaczynam rozumieć decyzję z 26 roku Marszałka(przypominam Jerzy Giedroyć był za).Bronić Państwa Polskiego można na różne sposoby: jak pan prezes lub pan drzewiecki – to samo myślą i mówią o naszej ojczyźnie.Premier Tusk nie wiedzieć dlaczego umizga się do prawicy(to samo robiła sanacja).Rzecz skończyła się we wrześniu onego roku.Premier Sikorski zajadle tępił piłsudczyków.Co będzie czynił pan prezes?Podobno historia się nie powtarza lecz wygląda w lustrze na farsę.I na zakończenie głos z przeszłości – polskie elity składają się z wybitnych jednostek zaczynając o Samuela Zborowskiego kompletnych samodurów czyli warchołów.Mniej więcej,dokładnie nie pamiętam.Wesołych świąt – jeszcze nie wiem jakich.

  148. Katastrofa potyliczna. Nie polityczna. W wyobrazeniu D.P. Bzdurne jest, ze

    „…. katastrofa polityczna, której skutki będą poważniejsze niż taki czy inny wynik wyborów, mianowicie istny amok, zaślepienie, erupcja złości, brak kultury, także prawnej, porozumienia i wspólnego języka. Źle się dzieje w państwie polskim, emocje biorą górę nad rozumem. Do wyborów jeszcze daleko, a publiczność już wybiera emocje zamiast rozumu.”

    Publicznosc to nie dziennikarze. Publicznosc musi isc na zakupy, prac, sprzatac, zyc normalnym zyciem, a co media jej napieprza, puszcza mimo uszu. Lament red.Passenta to lament nad wlasnym srodowiskiem. Dzis w Sejmie poslowie mowili o waznych sprawach, jak drogi, szkolnictwo czy koleje. Wczoraj byla hucpa, dzis wracamy do normalnego zycia. Dopoki panstwu redaktorstwu nie „wychludnie”(Boy), bedzie sobie zyc obok sciezki do ladowania. Spoleczenstwo po sciezce, panstwo redaktorstwo – po krzakach.

    Wszyscy juz wiedza, ze Ruscy i Polacy zasrali sprawe, bylo nieszczescie, kropka. I powielanie przyczyn stanie sie nieciekawe. Jesli znowu bedzie straszliwa powodz, glod i strajki, jakis zamaszek ? , erupcja wulkanu w Islandii czy inna mass-korupcja, Polacy beda sie rzadzic zdrowym rozsadkiem. Wrozenie z fusow pozostanie red. Passentowi na Blogu. A podburzanie ludzi, marsze z pochodniami, wrzaski „Tu jest Polska” i slawetny Krzyzyk pojda w zapomnienie. Prezio zostanie bez roboty.

    Im to spoleczenstwo lepiej je, bardziej dojrzewa, wiecej swiata widzi, tym plonne nadzieje, ze „emocje wezma gore nad rozumem” szybciej zdechna. I podniecanie ludzi Grosem, anty- i pro- czy rusofobia, tez pojda do lamusa. Nie bedzie ani lepiej, ani gorzej.

    Codzienne sprawy beda przynosic od czasu do czasu roznych Magrudow, Lizakow i innych nawiedzonych, ale posluch beda miec li tylko na blogach. Albo na scianie w klopie.

    Podobnie, beda zawsze przyglupy w stylu Absolwenta, co zamiast ad rem ryje ad personam. Pocieszna paniusia Magrud tez nie umie sie przyznac, ze nie wie co to kokpit, nie widzi niestosownosci imputujac Zalodze, ze „zabila prezydenta”, ale lubi o autorze, zamiast o tresci i udaje, ze nie rozumie dlaczego wkurzony facet mowi o niej ….da. W rzeczy samej – jest.

    I beda zawsze malkontenci, cynicy, wydrwigrosze jak ja, co beda szydzic z uogolnien i naigrawac sie z „narodu” krecac mlynka nad jeziorem. Bedzie po staremu. A, obok, podziwiam red. Passenta, ze po tylu latach potrafi jeszcze interesowac sie czynnie, na Blogu, tym zwietrzalym lamusem.

  149. Kropkozjad pisze:
    2011-01-20 o godz. 19:50

    „Kropkozażeracz” jak zwykle trafia w cel.
    W tym samym duchu mówił dziś płk Klich z M. Olejnik – widziałem fragment.

    # Lex pisze:
    2011-01-20 o godz. 19:50

    *** Jeżeli lot i samolot “wojskowy” to ICAO nic w sprawie nie ma do powiedzenia.
    To jak z klasyfikacją tego lotu ? Wojskowy czy cywilny ? Dobrze byłoby się na coś zdecydować.***

    Jestem za!!!

  150. @kropkozjad,
    tak – wlasnie jak Pan pisze, zgdzam si w 100%. NIEKOMPETENCJA I dorazny AKCJONALIZM, no jak naprawde tez nie wiem kto doradza rzadowi. Podstawowa zasada rzadzenie w takich wypadkach – to trzymanie murzynow w spokoju i to za wszelka cene – a tu blad za bledem.
    Moim zdaniem szanse na arbitraz miedzynarodowy sa znikome – Rosjanie siedza w kosmosie od 50 lat i doprawdy nie wiem co moga im jeszcze przeciwstawic absolwenci matur z religii i gimnastyki. Ci zaiste pojda na nastepna wojne niezrozumienia z KAZDYM miedzynarodowym abrbitrazem. Ktos lub cos musi ta spirale przerwac, najlepiej prae kublow zimnej wody na rozgoraczkowane lby szlachetek podjazdowych.

  151. Media, jak autor zauważył, maja wolność bezkarnie robić wodę z mózgów odbiorcom gdyż ich biznesem jest kasa (reklamy i ilość sprzedaży).

    Dlatego podzielili się rynkiem jedni za PiS (Rzepa) inni za PO (GW, POLITYKA). Ale jedni drugich wspierają. Chyba nie było wydania GW by nie reklamowali Rzepy.

    Ale dzięki Smoleńskowi mało kto ma jakiekolwiek złudzenia do możliwości intelektualnych Geniuszy Narodu Polskiego rodowodem z KOR, S i Krk.

  152. Zosienka pisze:

    2011-01-20 o godz. 16:59
    jak juz odbiegamy od tematu, to warto zauwazyc ze dzis na cmentarzu w Lodzi ujawniono now tropy spisku Wladimir P. – Donald T. – Ryszard C. Wlasnie ten ostatni byl dotychczas brakujacym ogniwem. Na razie!.

    Starożytni eskimosi mieli taką złotą myśl
    omne trinum perfectum
    to hejka jak mówia ci znacznie młodsi;-)

  153. Henry Rackham – 15:35,

    „… Polacy są gotowi na wszelkie reformy…”.

    Najpilniejsza jest zmiana najniższego wynagrodzenia, do wysokości 60 % wynagrodzenia średniego, co polecam nieustannej pamięci. Mam nadzieję, że usatysfakcjonuje ta reforma również Staruszka.

  154. Magrud,

    rzeczywiście, szkoda słów na popisy Kleofasa. Nie czytałam wcześniej, bo bym pewnie pisała do moderatora o usunięcie tego „komentarza”. Kleofas się pokazał w całej krasie, a moderator chyba uznał że należy dać tę możliwość panisku, nie wiadomo czyjemu pomiotowi, czy jakoś tak, nic nie da że wrócę do tamtego „wypracowania”.

  155. Bardzo trzezwa i trafna ocena sytuacji przez L.Millera w dzisiejszej Rozmowie Dnia …

  156. Mam psa a właciewie psa i suczkę. ale on gra tu role. Jest to kundelek niepozorny przygarnięty na starość na łaskawy chleb. Może to istotne bo pochodzi spod Sącza. Z początkiem był taki niemrawy ale jak już poczuł grunt pod nogami stał sie strasznie porządkowy.Jak mu coś tam nie pasuje to krzyczy- to nie jest ujadanie tylko hau i nasłuch hau nasłuch. Nieraz i mnie tak dyscyplinuje- co tłumaczę tym że ja do niego dziodku mówi a on mnie wyzywa od smarkaczy
    No i oglądam debatę poselska w tv i nagle dziodek zaczyna krzyczeć.
    Wyobraźcie sobie ze krzyczał tylko przy wypowiedzi niektórych posłów. Już wcześniej kiedy słuchałem radia od czasu do czasu pokrzykiwał kładłem to na karb obecności kota w ogrodzie lub jakiegos konkurenta przy domu. Po tej debacie doszedłem do wniosku że on reaguje na agresywny ton mówcy. To i nie dosłuchałem wszyskiego mówiąc dziodkowi że spacer to zdrowsze zajecie

  157. Do wypowiedzi Wodnika53 dorzucę swoje 3 grosze: gdyby media nie zachłystywały się każdą „złotą” myślą panów Brudzińskiego, Macierewicza, Niesiołowskiego (wyjątkowo wulgarny gościu, którego kiedyś było pełno na antenie) i innych politycznych prymitywów… Ech! Żyznia tiażołaja!

  158. Skonczylem z red.Passentem, odlozylem pioro i przelecialem jeszcze raz po tytulach. Jest ! Ale numer ! Jest rodzynek – „Prezes PIS bedzie interweniowal w USA” !!!

    http://www.tvn24.pl/-1,1690138,0,1,raport-mak-bezczelnym-klamstwem-w-stylu-kgb,wiadomosc.html

    Nie do wiary. Ten czlowiek zwariowal. Dalbym mu ekipe prasowa do reportazu „Wariat najezdza Bialy Dom”. A kto go tu zauwazy ? Kto zechce sluchac ? Czy to powazne dla G.W. pisac ?

    Z drugiej strony, ten „karaluch” moze naopowiadac lepiej niz Wiki. Moze odzaluja pare groszy dla woznego w Administracji, zeby wzial go na lunch i spisal te „rewelacje”. Na co mu przyszlo sierocie, po targowickich przedpokojach antyszambruje. Tak nienawidzi i Polakow, i Rosjan, bo mu nie daja rzadzic. Moze, zamiast tych wycieczek, kampanii, Partii i plucia, taniej by sie obeszlo wynajac mu obejscie w kurorcie Tworki, dac paru bezrobotnych pacjentow, taczki, szpadelek i niech sobie rzadzi ? Poranna prasa – gratis. Zarcie dla Kota – gratis tez.

  159. Do Antoniusa: to co napisałem po słowie „może” to było takie przypuszczenie z niedowierzaniem. Z akcentem na niedowierzanie. Potem zobaczyłem Twój drugi wpis, w którym odwołujesz się do tej samej grafiki. Zwracasz uwagę na jej niedociągnięcia. Jak więc przypuszczasz, na jakiej wysokości względem pasa mógł znajdować się samolot w momencie „pierwszych” 100m, a na jakiej w momencie „drugich”? Ja obstawiam ca. 100 i ca. 40-50.
    Gdyby ktoś chciał jednak upierać się przy winie kontrolerów, to moim zdaniem powinien udowadniać, że maszyna nie powinna była znaleźć się już w punkcie „pierwszych 100m”. Wtedy bowiem dowódca „odchodzi” i właściwie kontrolerzy już nic do lotu nie mają, procedura lądowania jest przerwana. Mnie laikowi wydaje się że te pierwsze 100m to aż nadto by spokojnie odlecieć na drugi krąg. Ale może się mylę i może pilot nie popełnił już żadnego błędu, po prostu _musiał_ przy tej prędkości zlecieć tych 70-80m niżej i zderzyć się ze ścianą. Być może sprawdzeniu tego mają służyć te zapowiedziane symulacje z udziałem drugiego tupolewa?

  160. Lex pisze:

    2011-01-20 o godz. 19:50
    ja tam nie wiem ilu cywili a ilu wojskowych było na pokładzie. Czy zwierchnik sił zbrojnych jest cywilem czy żołnierzem. Tak myśle iż lot był państwowy bo gdyby kolorowo było od mudurów to np senator Bochenek czy ksieża powinni pociągiem.
    Podobny problem miał kpt Eustazy Borkowski(Szaman) z określeniem płci księży kiedy po 06 promilla wygłaszał powitanie panie i panowie oraz inne płcie

  161. antonius pisze:
    2011-01-20 o godz. 15:38

    Antoniusie, olbrzymie dzięki za dokończenie kwestii filmowej!
    Ja sam nie byłem pewien, ale przy Twojej pamięci (podziwiam!), śmiem
    twierdzić że masz 100 procent racji.
    Link prosty i brutalny do bólu, ale nasze ziemskie prawdy potrafią być
    jeszcze boleśniejsze.
    Co do winy – nie jesteś absolutnie niczemu winien! Absolutnie!!!
    Ten „wąski wyobrażnią człowieczek” już dawno zagiął na mnie swój
    chory parol.
    Współczuję mu, bo jego świat, to świat nienawiści.
    Już od dłuższego czasu posyłałem mu róże, wspomagał mnie @staruszek,
    @Lewy Polak, @aqa i wielu innych, ale jak sam widzisz – było to wrzucanie
    francuskich mydeł do szamba.
    Jeszcze raz dzięki, serdeczności i…

    Pozdrowionka.

  162. Kartka z Podróży:
    Nie tylko generał Błasik nie był przypięty. Nikt z wojskowych nie był przypięty. Ja przez dłuższy czas zakładałem, że generał Błasik Prezydentowi tłumaczy zasady mechanizacji skrzydeł. Wobec nie przypasania się wojskowych można zakładać, że jednak oni byli adresatami wykładu 🙁
    Antonius:
    Lubisz cyfry i podobne. Wydrukuj sobie rysunek 25. z raportu MAK i powiedz mi co widać na 250 metrach? Można przyłożyć linijkę to toru samolotu i okazuje się, że prosta nagle załamuje się.
    Samolot nagle zmieni tor i zwiększa prędkość opadania. I tak bardzo szybką. Co ciekawe ta wysokość (250) jest zapowiadana przez anonima według stenogramu i potwierdzona przez Nawigatora. (w stenogramie 10:40:22 A – (250) 10:40:24 (N) (250)) Nie jest to wysokość aktualna wedle radiowysokościomierza, ani nie jest to ujęte pomiędzy innymi meldunkami dokonanymi przez Nawigatora.
    Dla mnie jest to zapowiedź „250 metrów trzymajcie się! Zaczynamy operację Smoleńsk.” Ale głowy nie dam. Wiele by tłumaczyło.
    Co do końca tej jazdy w dół zwracam uwagę, że tor samolotu poniżej 250 nie jest wcale linią prosta i w cale nie kończy się zderzeniem ziemia, tylko pilot lecąc na bardzo małej wysokości za pomocą samego wolantu wyrównuje lot do poziomego.
    A jak trzeba „odchodzić” (po odgłosach zderzenie z drzewostanem lokalnym) to doskonale wie jak to się robi, chociaż już w panice robi zbyt gwałtownie. Samolot był w locie poziomym więc reagował natychmiast.

  163. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP pisze
    „Wygląda na to, że najlepsze czasy – czasy „zielonej wyspy”, czasy lokalnego leadera, czasy zdumiewająco trwałego i wysokiego poparcia, czasy inicjatywy wschodniej UE – Platforma ma już za sobą. Teraz zacznie się zjazd (Tak jakby to nie bylo do przewidzenia – prawda?)
    Do katastrofy dołączą inne nieszczęścia“

    „Trwa wielka narada na górze, której przedmiotem jest los Tuska. Zainwestowano w tego ignoranta sporo dobrych nazwisk i pieniędzy, tak od razu nie da się tego uciąć, komunikaty muszą schodzić łagodną krzywą, ale póki co są jakieś ostrzeżenia, zmiany kursu nie widać (…) Po tej ekipie musiałby przyjść Salomon z Herkulesem, a za nim róg obfitości na łańcuchu, bo wiadomo, że ze sznura zwykle nam się sukces zrywał.”
    http://www.kontrowersje.net/tresc/schetyna_liczy_szable_tusk_liczy_ciosy_ale_jeszcze_nic_nie_znaczy

    Post Christum.
    Faktem jest bo nie da sie ukryc, ze w ostatnim czase polska polityka zagraniczna przybrala ekstremalnie dziwaczne formy – prawda?

  164. Przepraszam za błąd w komentarzu (2011-01-20, godz. 19:50).
    Zdanie: „Nie odróżniał też zgody wydanej na operacje na lotnisku woskowym, zmokniętym, wydanym przez właściwą władzę Rosji, której nie mógł cofnąć kontroler od proceduralnych zezwoleń kontrolera ruchu lotniczego.”
    powinno brzmieć: „Nie odróżniał też zgody wydanej na operacje na lotnisku woskowym, zamkniętym, wydanym przez właściwą władzę Rosji, której nie mógł cofnąć kontroler od proceduralnych zezwoleń kontrolera ruchu lotniczego.”

  165. WODNIK53, 19.04. Biedny WODNIKU, czy nie szkoda czasu? To szambo jest niereformowalne, a POLITYKA z tego żyje, więc nie ma sensu. Im więcej mętów to dla niej lepiej. Albo dobiją się sami, w czym należy im pomagać, albo los nas będzie taki jaki był onegdaj. Czyli pod zaborami, okupacją lub w trakcie powstań.
    Dziś w Krakowie był Adam Michnik na promocji swojego dzieła o anty semityzmie. Ostro polemizował z profesorem Nowakiem, tym od Zyzaka i od sikania do kropielnicy. Pozdrawiam z Krakowa

  166. Rico!
    „To nie przypadek, ze MAK publikuje raport w dniu w którym Pan Tusk jest
    poza krajem. To celowa polityka na osłabienie naszego rządu i na skłocenie
    wewnętrzne ”
    Przypomnij sobie historię:
    Środa: Edmun Klich mówi: jesli MAK nie uwzględni naszych uwag, powinnismy zastanawiać się czy nie napisać własnego raportu. historia zna takie przypadki
    Czwartek: Donald Tusk (oburzony) : Jeśli MAK nie uwzględni naszych uwag, napiszemy własny raport
    Piatek: Rzecznik prasowy MSWiA: piszemy własny raport, właściwie już jest gotowy, lada dzień opublikujemy
    Ja tego samego dnia gdzieś na forum napisałem, że jedynym logicznym w takiej sytuacji wyjściem MAK, które notabene ratuje całą tą niezręczną sytuację ze 150 stron uwag (zresztą bezsensownych, ale to moje zdanie) jest natychmiastowa publikacja raportu znanego polskiej stronie i dołączyć uwagi polskiej strony.
    A że dzień wybrali, gdy Donalda Tuska nie było w kraju: czy ty wiesz czy Donald Tusk jest w kraju i po czym poznasz? Oni musieli publikować jak najszybciej.

  167. ***Portal TVN24
    Prokuratura: To polscy wojskowi zrezygnowali z rosyjskiego lidera

    W sprawie „lidera” wypowiedziała się także Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego kierowania przez ministra Jerzego Millera. Eksperci w  uwagach do rosyjskiego raportu Międzynarodowego Komitetu Lotnicznego (MAK) stwierdzili, że faktycznie 36 pułk zrezygnował z „lidera” na lot 10 kwietnia  Ale zdaniem KBWLLP Rosjanie nie powinni zaakceptować faktu rezygnacji przez polską stronę z nawigatorów (na loty 7 i 10 kwietnia – przyp. red.) i powinno być to ujęte w raporcie MAK. Polska komisja uważa, że Rosjanie nie powinni dać zgody na lądowanie bez obecności „lidera”.***

    Słyszałem Millera kilkakrotnie i uważałem go za człowieka poważnego, który kieruje komisją złożoną z ludzi poważnych. Musiałem zmienić zdanie po przeczytaniu tego „arcypoważnego” zarzutu, pewnie najważniejszej winie strony rosyjskiej. To są obłudni kretyni, którzy nie chcą jeść kaszki, ale płaczą, że ich skrzywdzono, bo nie zmuszono ich do przełknięcia kaszki. Mógłbym to zrozumieć przy lekarstwach i dzieciach, te czasem trzeba zmusić do szczęścia, ale poważni eksperci wojskowi?
    Szkoda, że Rosjanie się nie zgodzili na przylot bez lidera, byłaby chryja z prezydentem – niewyobrażalna zbrodnia.
    Pamiętam gdy moja 4-letnia córka ostro zaprotestowała przeciw ubraniu rajtuz na spacer. Żona przegrała bitwę i wyszli na spacer. Dziecko zmarzło i płacze. Miała pretensję do matki, że nie ubrała jej rajtuz. Na przypomnienie, że to ona nie chciała, rezolutne dziecko odpowiedziało: „Trzeba było mnie nie słuchać, tylko mi wlać i ubrać”. Mogłem to u 4-letniego dziecka uznać za logiczne , ale przy tych prykach komisyjnych? Wstyd i hańba!
    Jeśli reszta raportu będzie tyle samo warta, wtedy promile generała to lipa w porównaniu z opiniami polskich, pożal się Boże, ekspertów. Śmiech na cały świat.

  168. Polska polityka to w obecnym stanie rynsztok poubierany w biale koszule drogie krawaty i ubrania.
    Wczorajsza debata sejmowa dobitnie nam pokazala w ktorym miejscu jest polska scena polityczna i jak gleboko zakorzenione jest prostactwo i chamstwo.
    Po sprawdzeniu pewnych informacji na gruncie rosyjskim moge jednoznacznie stwierdzic, ze:
    1. raport MAK jest nastepstwem biernosci polskich politykow od dnia katatsrofy pod dzien dzisiejszy.
    2. prawda w oczy kole, czyli trafne uwagi MAK pod adresem polskiego lotnictwa, systemu szkolenia pilotow i systemu przygotowywania i odpowiedzialnosci za transport VIP-ow czyli winny i BOR i MSZ i MON.
    3. wieza nawigacyjna nie przeszkodzila i pomogla w zaistnieniu katastrofy, ale w koncu glownymi aktorami byli polscy piloci obu polskich samolotow,, goscie w kokpicie tupolewa itd itp.
    Upolitycznienie katastrofy na zyczenie opozycji i cigale zywych teorii spiskowo-zamachowych sprowokowalo to, ze w koncu bardziej otwartym jezykiem zaczeto mowic o calej tej sprawie z wskazywaniem przez kazda ze stron winnych. Forma tej dyskusji jednak pozostawia bardzo wiele do zyczenia w sferze kultury, profesjonalizmu, taktu i dyplomacji.
    Przestanmy wiec na jakis okres czasu mowic o polskiej racji stanu, bo ona jest coraz bardziej przyslowiowym dzieckiem wylanym z kapieli.
    Wstyd i jeszcze raz wstyd niestety!

  169. Kartka z Podrozy
    16.05 i 19.30

    Dwa sliczne kawaleczki. Male i gustowne. Czysciutkie, zgrabniutkie, pusciles na wybieg i az milo popatrzec. Z hiszpanskiego klasztoru wyciagnales ? I oczka bystre, a w kacikach usmieszek – oby Ci !
    Wuj Kleofas.

  170. Kropkozjad pisze:
    2011-01-20 o godz. 19:50

    Dawno nie czytałem tak klarownego tekstu……
    Lex pisze:
    2011-01-20 o godz. 19:50
    Brawo!…

    Zdaje się Panowie, że w tej sprawie z powodzeniem zastąpilibyście prawników Sejmu i Rządu w ilości 300 sztuk.

    Ps.
    Zdaje się że istnieje zasada wyłączenia się z postępowania ze względu na konflikt interesów, podległość służbową, bądź pokrewieństwo.
    Jeżeli tak, to cała „mundurowa” część komisji powinna się wyłączyć.
    Przecież są sędziami we własnej sprawie….

  171. zezowaty uzupełnia
    Dzis w dzienniku usłyszałem J . Kaczyńskiego jak mowił że BIALE JEST BIAŁE
    Przypomnijmy
    Nikt nas nie przekona że BIAŁE JEST BIALE to tez słowa tegoż samego człowieczka. Wypowiedziane publicznie .
    Porównajcie jego wypowiedzi z uprzednich wystąpień – wyjdzie mały kłamczuszek co slowo to przekręt , co drugie to insynuacja.
    OT MAMY MĘŻA STANU – CHWAŁA MU I SLAWA.
    Ciekawe kiedy jest na prochach a kiedy na odwyku

  172. Lex!
    „Zaraz, zaraz ….. Chwileczkę – czegoś tu w polskim stanowisku nie rozumiem.”
    Dobrze masz. Ja nic nie rozumiem. Wykłócają się o ilość stewardess, kwestionują liczby rosyjskie odnośnie godzin (jakby Rosjanie mieli jakieś inne źródło niż własnie Siły Powietrzne) zasadniczy argument (napisany niechlujnie, w sposób niezrozumiały) że pilot chciał odejść na stu metrach (bo miał taki obowiązek) ale nie mógł – ale zabił ich za chwilę kontroler bo za późno wydał komendę, na którego oni wcale nie czekali, bo przecież decyzję podjęli wcześniej. 🙁
    Komisja Millera miała rozmowę kontrolerów z wieży. Tam pisze jak byk, że „To decyzja międzynarodowego numer jeden” Podejrzewam , że to miał być tym głównym argumentem. Ktoś z Moskwy zadecydował. Jakiś numer jeden. Ważna figura! Może sam Putin! A to był kryptonim samolotu 🙂 Zwrócił im na to uwagę dyplomatycznie Lewitin w piątek. No to powstał popłoch i od nowa szybko porobili tą prezentację, w zasadzie bez żadnych argumentów więc zaczęli improwizować.

  173. Marc pisze:

    2011-01-20 o godz. 17:35
    ——————————-
    Szanowny Marcu,
    ja, na własny użytek , realizuję obecnie- indywidualny program budowania swojej harmonii wewnętrznej. Pracuję nad tym, żeby yć niewzruszalnym, przxez jakiekolwiek sygnały zewnętrzne. Nasza, ta już czysto ludzka ewolucja, okropnie wzbogaciła wachlarz naszych podatności w naszych mózgowych ośrodkach, które pracują w dziale „przetrwanie”. Większość z nas „rzuca” się na każdy impuls ze świata zewnętrznego i „obrabia ” go na wszystkie możliwe strony, udostępniane nam przez nasze emocje lękowe/najczęściej/.W ten sposób , jest nam serwowana złuda przeżywania , użyczonego nam czasu. I tak, próbując uchwycić i zrozumieć nieuchwytne – zezwalamy na rozkruszanie swoich ego.
    Nasze indywidualne relacje ze społeczeństwem, są grą w warunakach bardzo losowych wartości, zarówno pod względem ciągłej płynności warunków , reguł i wzajemnych relacji. Z grubsza, niby wszystko wiadomo, ale , kiedy zaczyna się dzianie, Los układa wszystko w znanych regułach, ale nieprzewidywalnie po nowemu. Wygrani i przegrani każdego społecznego wydarzenia są zazwyczaj „ofiarami” niż graczami w tej zabawie.
    Na temat losów jakiegoś narodu, możnaby tworzyć niekończące się opowieści , jako pochodne wysiłków poznawczych, ale PRAWDA zawsze pozostanie dziewicą. Nikt, nie jest w stanie poznać i opisać pojedyńczego-konkretnego człowieka do jego głębi, a co dopiero -gdy chodzi o naród.
    Jestem na etapie – akceptowania wszystkiego takim, jakie TO postrzegam.
    Ocen krótkoczaowych , oduczyłem się brać pod swoją uwagę.
    Kiedy patrzę na każde zdarzenie społeczno-polityczne- na takie jakim ja, na moim etapie , jestem zdolny je widzieć, bez dziwienia się czemukolwiek- inwazja zewnętrznego świata na moje podatne wntrze/jak u nas wszystkich/ na każde zamieszanie owego-zewnętrznego- kurczy się do rozmiarów pojedyńczych informacji o takich zdarzeniach. Jest to na tyle skuteczna ochrona przed niszczącym wpływem owego totalnie nieuchwytnego świata zewnętrznego, że dzięki wewnętrznemu spokojowi, względnej harmonii i uzyskanej nadwyżce „czasokoncentracji” na najważniejszy użytek-czyli dla rozwoju swojego wnętrza, którą to nadwyżkę, można wykorzystać na rozwój spraw, które dzięki symptomom/naszym predyspozycjom i zamiłowaniom/ możemy świadomie swoje wnętrze kreować na swoje pasje, cele…. Przy takiej postawie, mamy przynajmniej szanse na zrealizowanie sporej części naszego , indywidualnego potencjału, co zawsze!!!!! będzie naszym najlepszym wkładem w naszą najbliższą i tą z poszerzonego kręgu-wspólnotowość, która , czy ją lubimy czy nie, jest naszą wartością nadrzędną…
    A w takich doraźnościach, jak nasze permanentne-krajowe, nie czuję się na siłach wyrokować, co ostatecznie/nie dzisiaj np. w tv/ okaże się dla nas lepsze, prawdziwsze etc…. Historia posiada tyle przykładów, na wpływ największych absurdów na dzieje naszego gatunku, że warto wszelkie argumenty od minus 180 – plus 180 stopni traktować rónorzędnie i robić swoje…

    Pozdrawiam,Sebastian

  174. Z tym rozgoraczkowaniem bym nie przesadzal Gospodarz bloga byl na wakacjach, wrocil, zobaczyl co sie dzieje i stracil glowe. Spoleczenstwo jest przyzwyczajone do takich rzeczy. Nawet jesli cos je ruszylo to do jesieni ochlonie calkowicie.

  175. cynamonie29; podziwiam twoja cierpliwosc na zaczepki ET.
    To taki typ ze jak ktos nie docenia jego wysilku umyslowego
    to on wtedy zaczyna podgryzac.
    Wczoraj ,,wydalil z siebie” intelektualny ciag zdarzen
    z jaka precyzja to zrobil,jaka to byla misterna robota.
    Istny majster sztych.

    Pozdrawiam Ted.

  176. dziadek , nie nudz.

  177. @Cynamon
    Ten cytat:
    „to pani latałaby jak gołębica”
    pozdr.

  178. Co za stek bzdur!

  179. Drogi Panie Redaktorze,

    Mam do Pana wielka prosbe. Otoz, czy moglby Pan nie pisac juz wiecej na blogu
    o tragedii 1O kwietnia 2O1O roku. Czy moglby rzucic Pan na jedna szale caly
    swoj dorobek zyciowy i uznanie jakie zdobyl Pan w pracy zawodowej jako ktos,
    kogo wielu ludzi uznaje za autorytet, DANIEL PASSENT, i naprawde potraktowac
    tragedie smolenska z szacunkiem, i odejsc od tego bezczeszczenia pamieci ofiar.
    Czy wymagam i prosze o cos niemozliwego. Prosze o zachowanie w pamieci
    tragicznie zmarlych we wlasciwym tonie. Skonczmy z tym cyrkiem i niegodna
    rzecza. Jest tyle innych gazet i blogow gdzie napewno ta sprawa bedzie jeszcze
    wielokrotnie poruszana. Czy to musi wszystko atakowac Blog DANIELA PASSENTA.

    Z powazaniem
    WULKAN

  180. A festiwal kłamstw trwa:-) Porażająco głupie komentarza członków komisji Millera Wiesława Jedynaka i samego vice – pułkownika Grochowskiego.
    Z wywiadu z Jedynakiem jasno wynika, że statek wojskowy może wszystko i zawsze, zaś gdyby kapitan Protasiuk miał kartę pływacką to nikt im nie ma prawa odmówić lądowania na miejskim basenie. Takiego połączenia niewiedzy z chamstwem dawno nie czytałem. Nawet sam pułkownik Grochowski mu wczoraj nie dorównał. On tylko uparcie twierdzi, że gdyby mu Rosjanie przekazali co widzieli kontrolerzy na radarze, to by on powiedział czy mówią prawdę. Co zapewne jest prawdą.

  181. Odpowiedź dla Pana „Lex” odwołanie do ICAO dotyczy tego,że katastrofa badana jest wg konwencji chicagowskiej i odwołanie nie dotyczy bamej katastrofy tylko czy Rosjanie spełnili wymaganie tej konwencji a do tego tylko uprawniony jest ICAO.
    To jest pewna różnica. I nic tu nie ma charakter lotu tylko czy zostały własciwie realizowana /nie zastosowane/ procedury zgodne z konwencją.
    Tak ogólnie – nie rozumiem – dlaczego nie podkreśla się,że badanie musi odbywać się wg procedur w prawie jest np.Kodeks Postępowanie Karnego i każde czynności procesowe muszą jemu podlegać a jak nie to można zaskarżyć.Mozna o kimś powiedzieć,że jest złodziej a nawet wiedzieć,że jest złodziejem ale na gruncie prawa należy zgodnie z procedurą udowodnić.

  182. Sytuacja jest jak w wierszu „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”

    Ofensywa antyrzadowa pana Kaczynskiego nabrała juz takich rozmiarów, że strach lodówke otwierać …
    Na szczeście dotarło wczoraj do ludzi (trzeźwo myslacych) jego przesłanie i program na ewentualne sprawowanie władzy: „gdybym był premierem…najpierw napusciłbym na ekspertów słuzby specjalne…”
    Nic dodac, nic ująć. To własnie cały Kaczyński.

  183. Dlaczego tracę sympatię dla Donalda Tuska
    Nie ma jednej przyczyny, ale ze względu na ograniczenia blogu powiem o jednej.

    1. W kampanii wyborczej 2007 i prezydenckiej 2010, Platforma Obywatelska obiecywała ileś tam kilometrów autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic. Wszystko przy założeniu konserwatywnego wzrostu gospodarczego, ze względu na kryzys światowy.
    2. Wzrost gospodarczy Polski okazał się większy niż planowany.
    3. W planach do roku 2013 powinno się pojawić kilka obwodnic/odcinków ekspresowych więcej, a są istotne zmiany na minus.
    4. Zatem Donald Tusk kłamał, (a w 2007 i 2010 roku nie musiał kłamać), albo jego minister nie umie liczyć.

    Dlatego tracę sympatię dla Donalda Tuska

  184. Dykatator Tusk jest w 100% odpowiedzialny za balagan w Polsce. Za katastrofe smolenska Tusk jest wspolnie odpowiedzialny z J Kaczynskim.
    Tusk jest rowniez odpowiedzilny za prowokacje Kaczynskiego. Tusk ochrania Kaczynskiego i postawil go ponad prawem.

    To ich walka o wladze doprowadzila do katastrofy. Obie PO-PiS partie nie potrafily i nie chcialy zgodzic sie na konstytucyjne zmiany ktore by rozstrzygnely kompetencje prezydenckie. Obydwaj; Tusk i Kaczynski chcieli byc mistrzami balaganu. Z determinacja osmieszaja oni Polske i siebie samych. Obydwaj powinni poniesc finansowe konsekwencje za katastrofe i zniknac z polityki.

  185. Całkowicie zgadzam się z Kropkozjadem – Tusk mógłby pohamować te swoje populistyczne zapędy i nie starać się za wszelką cenę przebić Kaczora. „Raport jest nie do przyjęcia” natychmiast zostało uznane przez PIS, jako przyznanie mu racji. I to rozpętało to piekło, które trwa.

  186. Śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem to „w zasadzie sprawa między Rosją a Polską” – powiedział rzecznik Departamentu Stanu w odpowiedzi na prośbę o komentarz na temat dochodzenia i pytanie czy USA w nim pomogą. (za onetowymi wiadomosciami).

    Czy nie jest to wyraźny sygnał – pijcie sobie sami piwo, które nawarzyliscie – i zarazem zakamuflowana odpowiedź na polskie próby „wrobienia” USA w polsko-rosyjską rozgrywke na smoleńskim „ringu” ?.

  187. the mentor
    gdyby alternatywą dla Donalda Tuska byli Marek Borowski, Andrzej Celiński czy Ryszard Kalisz, można by się zastanawiać. Ale infantylny Grzegorz Napieralski? Przecież co mądrzejsi w SLD wstydzą się za niego.

  188. antonius pisze:
    2011-01-20 o godz. 22:20

    Tak jest, absolwenci matur religijnych w MON operuja na poziomie 4-letnich dzieci. Bardzo dobre porownanie.

    Ne rozumiem dlaczego teraz polska strona wykorzystuje sprawe liderow. To nie jest nowa informacja. Co najmniej 6 miesiecy temu widzialem juz ta informacje i ze szczegolowym wyjasnieniem dlaczego polska strona odmowila liderow. Hotel i jedzenie za drogo by kosztowaly.

  189. Kleofas pisze:
    2011-01-20 o godz. 21:45

    „…Moze, zamiast tych wycieczek, kampanii, Partii i plucia, taniej by sie obeszlo wynajac mu obejscie w kurorcie Tworki, dac paru bezrobotnych pacjentow, taczki, szpadelek i niech sobie rzadzi ? Poranna prasa – gratis. Zarcie dla Kota – gratis tez….”

    Kleofasie, wiem że czasami nie da się uniknąć rozwiązań radykalnych
    (relacja: wrzód – skalpel – cięcie – szycie -ende, oczywiście pozytywne),
    i byłbym skłonny przyznać Tobie rację, ale …
    Czy Ty jesteś pewien że Zarząd Uzdrowiska Tworki zgodziłby się na
    przyjęcie „takiego” pacjenta? To po pierwsze.
    Po drugie: jaki zgubny wpływ na poprawę zdrowia psychicznego
    pacjentów Uzdrowiska Tworki, miała by obecność „takiego” pacjenta w
    tymże Uzdrowisku?
    Po trzecie, ale to już kwestia czysto techniczna: kto miałby finansować
    te puszki z żarciem dla „takiego” pacjenta, dla jego kota, no i je póżniej
    jeszcze otwierać, bez ryzyka utraty zmysłów przy „takiej charyzmatycznej” osobowości?
    Myślę , że eksperci od Ochrony Środowiska (w Uzdrowisku Tworki)
    też podnieśliby alarm i nie wrazili zgody na pobyt „takiego” pacjenta
    w im podległym środowisku – zbyt wielkie ryzyko skażenia całej okolicy.
    Te i inne zagrożenia należałoby dokładnie rozpatrzyć, zanim „taki”
    pacjent mógłby być w Uzdrowisku Tworki usytuowany.

    Pozdrowionka.

  190. pani Jadzia i pan Tomek objasnili nam wczoraj wszelkie zawilosci polityki miedzynarodowej i krajowej. Pan Tomek szczegolnie jasno wylozyl co knuje Putin przez 24 godziny na dobe. Pan Tomek slusznie zauwazyl ze nie jest „klepa”, albowiem ma papiery profesora, zreszta pani Jadzia tez takie ma – dlatego nie nalezy lekcewazyc ich opinii, tym bardziej ze oboje maja etaty doradzaczy i sroce spod ogona nie wypadli.

  191. Halszka pisze:
    2011-01-21 o godz. 03:31

    Halszko, dzięki serdeczne – ja nie byłem pewien, ale po Twoim i
    antoniusa potwierdzeniu wiem teraz, że chodziło o gołębicę!
    W moim komentarzu, raczej o „gołębia pancernego” odpornego
    na intelekt i myślenie.
    Halszko, czemu tak rzadko tu bywasz?
    Obecność Pań łagodzi obyczaje, podobnie jak muzyka:

    http://www.youtube.com/watch?v=V6NVnKFyY24

    Serdeczności i …

    Pozdrowionka.

  192. Pracę urządzeń zakłócał włączony piecyk

    Pismo dodaje, iż „ze stenogramów wynika, że ze zwierzchnikami kontaktowali się oni przez telefon miejski; że włączony piecyk (elektryczny) na wieży zakłócał pracę jakichś urządzeń (fachowcy nie wykluczają, że radaru lotniczego) i że szef grupy kontrolerów Nikołaj Krasnokutski uskarżał się, iż pracuje bez dni wolnych”.

    „Na wieżę swobodnie wchodzili postronni, a na kontrolerów naciskali zwierzchnicy” – zauważa „Nowaja Gazieta”. Jako przykład przytacza uwagę kierownika lotów Pawła Plusnina: „Kontaktuje się ze mną gławkom (głównodowodzący); zrugał mnie, że ch…stwem się zajmuję

  193. Co można napisać? Chyba tylko to, że to całe prawicowe oszołomstwo należało by zapakować do rakiety i wysłać na orbitę, a może do jakiegoś Peru lub innej Boliwii. Źle to widzę. Jestem już niemal pewna, że kwestie naszej gospodarki, emerytur, deficytu budżetowego itp. kompletnie zatoną w powodzi smoleńskiego bełkotu. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz emocje (dodajmy złe emocje) w naszym kraju wezmą górę nad rozsądkiem i rozumem, a w połączeniu ze skłonnością do pieniactwa, narodowym nadęciem i kompleksem wiecznej ofiary stworzą mieszankę wybuchową. Niektórym to na pewno będzie na rękę…

  194. do
    mag pisze:

    2011-01-20 o godz. 15:29

    Prosze, zastanow sie; moze to gospodarz czesto „blabluje”. Poza tym czasy pisania na temat sie skonczyly. Blogosfera jest przestrzenia swobodnej wymiany (nie zawsze mysli). Jest tez obszarem, w ktorym maja miejsce debaty, dysputy etc..Nie ma jednak w niej miejsca na faszystowski jezyk typowy dla narodowo-demokratycznej prasy w Polsce 33-39 i faszystowskiej w Niemczech 33-45.
    ET

  195. Zainteresowanym polecam wspomnieniowa ksiazke Claude’a Lanzmanna

    „Der patagonische Hase” wydana we wrzesniu 2010 przez Rowohlt.

    Original zostal wydany przez Gallimarda w 2009. W swoich wpsomnienia pisze Lanzmann rowniez o Polkach, Polakach i Polsce.

    ET

  196. John Godson u Agnieszki Kublik – http://wyborcza.pl/0,107323.html , także następne.

  197. Ponizej popis (wpis) protoplasty znawcy azotoxu jako srodka eliminujacego przeciwnikow z blogosfery. Brakuje tylko Cyklonu B.

    jasny gwint pisze:
    2010-04-09 o godz. 14:01
    Jakiś bęcwał pojawił się na blogu. Niestety ten bęcwał, mimo ostrzeżenia dalej grasuje. Kiedyś w takich przypadkach pomagało DDT lub Azotox.

    ET

  198. W ślad za Stasieku z 9.26
    Dlaczego nie mam sympatii i zaufania do Premiera Donalda Tuska?
    Ograniczę się tylko do katastrofy smoleńskiej.
    Już w kwietniu pułk lotniczy obsługujący loty władz RP powinien zostać rozformowany.
    Już w kwietniu powinien dymisję złożyć minister Klich politycznie odpowiedzialny za jakość pracy MON – w tym pułku.
    Już w kwietniu dymisję powinien złożyć minister Sikorski politycznie odpowiedzialny za organizację wizyt zagranicznych wladz RP.
    Już w kwietniu dymisję powinien złożyć minister Arabski politycznie odpowiedzialny za kordynację powyższych zadań w Kancelarii Premiera.
    Zastrzegam, że doskonale pamiętam sytuację polityczną poprzedzającą katastrofę. Tym niemniej kłopotów które mamy i które będziemy jeszcze przeżywać przez lata nie byłoby gdyby Premier i ministrowie o których napisałem wyżej wykazali się odpowiedzialnością i pryncypialnościa wobec powszechnie uznawanych zasad i procedur.
    Zastrzegam też, że w pełni sobie zdaję sprawę iż lwią część odpowiedzialności za to nieszczęście ponosi śp Prezydent i jego Kancelaria. No ale oni nie żyją.
    Kłopoty, które obecnie przeżywa Premier są spowodowane tylko i wyłącznie jego brakiem zdecydowania i dystansu do wobec rzeczywistości politycznej. Premier żyje w świecie sztucznym – to co jest nienormalne traktuje jako normalne. Moje ogólne uwagi nie odnoszą się zresztą tylko do katastrofy smolenskiej.
    Pozdrawiam

  199. Szanowny Sebastianie,
    czytam ponownie Twoj wpis z 17.01.2011 o godz. 17:50

    i stwierdzam, ze myslimy podobnie. Wszystko co wychodzi poza prokreacje jest dorabianiem ideologii celem rugowania kwestii smierci z naszej nieswiadomosci. Jest to dosc latwe, bo do 40 roku zycia jestesmy niesmiertelni. Potem w wieku dojrzalym umilamy sobie nasze, czesto przeciez ciekawe byty okruchami zycia. Wlasnie ciekawosc oraz wspomiane tesknoty umozliwiaja nam zawarcie paktu z czasem. Z naszym L’autrui zawieramy pakt socjalny i tak ulatwiamy sobie wspolzycie z natura i bliskimi, mimo ze naturze nie jestesmy wogole potrzebni, ona natomiast nam niezbedna. Nasz zyciotok, jak slusznie piszesz, toczy sie dla wiekszosci z nas niezaleznie od nas samych i czesto nad tym ubolewam. Jednoczesnie zastanawiam sie, jak dlugo mozna zadowalac sie wymiana informacji przeczytanych w gazetach porannych. Zdaje sobie sprawe, ze racjonalne zachowania sa trudne i naleza do rzadkosci, ucieszylbym sie wiec minimalizowaniem zachowan irracjonalnych. Niezaleznie od tego jak uogolniamy nasze byty (czynia to filozofki i filozofowie) fokusujemy nasza codziennosc na prokreacje i miske, a w wieku ponaddojrzalym juz tylko na miske. Jako ze w cuda nie wierze, pozostaje mi pielegnowanie wlasnych tesknot, ktore generuja nowe. Tak wiec ustawiony w szeregu tychze poddaje sie czesto melancholii. Takie postrzeganie rzeczywistosci wcale nie usypia, bo wystepuje tylko chwilowo i rugowane jest jednak przez refleksy (ciekawe slowo; ukrywjace instynkty i lustrzane odbicia).
    Pozdrawiam.
    ET

  200. do
    fi pisze:

    2011-01-21 o godz. 11:37

    Ekskluzja prowadzi do nikad. Takie proby byly w przeszlosci podejmowane i konczyly sie fiaskiem.
    ET
    PS
    Zapomniala(les) o Madagaskarze.

  201. …relacja: wrzód – skalpel – cięcie – szycie -ende, oczywiście pozytywne…

    Powyzej kolejne ciekawe spojrzenie na dzisiejsza polityke; tym razem z pozycji wrzoda. Osobliwy jezyk zainteresowanego polityka. Coz, pikantne nie zawsze musi byc polityczne. Przewaznie nie jest.
    ET

  202. Chciałbym skomentować wpis na portalu TVN24 pod tytułem: „Piloci mieli prawo podejść do próby lądowania”
    Problem 1
    ***Każdy kto mówi, że oni nie mieli prawa podejść do próby lądowania, popełnia błąd. Bo oni formalnie mieli takie prawo. W lotnictwie wojskowym, zgodnie z regulaminem, bez względu na warunki atmosferyczne panujące w miejscu lądowania, dowódca statku powietrznego ma prawo podejść do próby lądowania, do swoich minimalnych warunków – mówi Jedynak.***
    Nawet jeśli to prawda, to zejście formalnie do wysokości 20 m (a faktycznie – 40 m względem płyty lotniska) przy zerowej widoczności nie odpowiada słowom – według intuicji laika – „…do swoich minimalnych warunków..”. Fachowiec nie był łaskaw sformułować precyzyjnie tych minimalnych warunków dla Siewiernyj.
     Problem 2
    Lot cywilny i wojskowy
    Ekspert mówi o konfuzji powstałej dzięki myleniu pojęć ; charakteru samolotu i charakteru lotu, sam popełniając dokładnie ten sam błąd. Z oznaczenia „M” w typie samolotu (popisuje się znajomością języków obcych – M –to military) wyciąga wniosek o charakterze lotu. Okazuje się, że można spotkać w mediach wiele typów lotów. Cywilny i wojskowy to banał. Według międzynarodowej komisji był „państwowy”. Ekspert Jedynak wprowadza czwarty typ: „przewóz międzynarodowy”. Dawniej mnie uczono, że każdy podział musi spełniać pewne wymogi logiczne. Nie ma sensu dzielić jabłek na rodzaje: Słodkie, kwaśne, zielone i za 5 zł. Taki podział nie jest adekwatny. Podobnie z lotami: Przewóz międzynarodowy może być wojskowy, gdy nasz kontyngent leci do Afganistanu, albo cywilny, gdy ja lecę do Kolonii do rodziny.

    *** Jak dodaje, jest rzeczą normalną, że załogi samolotów wojskowych latają według wojskowych i cywilnych przepisów. – Tam gdzie jest to niezbędne, stosują cywilne przepisy – na międzynarodowych drogach lotniczych, w przestrzeni kontrolowanej. Ale są miejsca, gdzie latają według przepisów wojskowych – zaznacza.***
    Taka powinna być praktyka w Polsce, np. gdy rozwozi się po kraju speców od bezpieczeństwa lotów. Nie pamiętam, ale pewnie ci uratowani byli wysadzani na lotniskach cywilnych, a reszta zginęła na skutek nieprzestrzegania procedur wojskowych w Mirosławcu. Jeśli lot ma się kończyć w innym kraju, to powinno się respektować poza Polską procedury ważne w danym kraju, czyli rosyjskie, wojskowe w Smoleńsku przy lądowaniu. Niestety załogi Jaka i tupolewa nie stosowały się do tych procedur.
    Już w chwili startu pilot a priori założył złamanie procedur rosyjskich (wojskowych), rezygnując z lidera mimo wiedzy, że ma lądować na lotnisku, którego dane nie są w systemie i nie ma urządzeń naprowadzających samolot automatycznie w przypadku braku widoczności. Złamał pewnie obie procedury startując bez zadowalającego komunikatu meteorologicznego. Nawigator kompletnie nie znał rosyjskiego, a on powinien był informować na bieżąco kontrolera o wysokości samolotu i zrozumieć odpowiedzi kontrolera o odległości od lotniska i kursie. Częściowo pilot pracował na drugim etacie komunikując się z wieżą, „mimochodem” sterując samolot, ale „kwitancju” już nie dawał, więc kontroler nie miał pojęcia na jakiej wysokości jest samolot. Mógł na radarze ocenić czy samolot zbacza w lewo lub prawo od pasa startowego, ale nie wiedział czy jest na poprawnej „glissadzie”.
    Jeśli to co widziałem w internecie było zdjęciem fragmentu kokpitu, to nawigator oprócz guziczków miał przed sobą trzy wysokościomierze, wskaźnik szybkości zniżania i miernik prędkości samolotu (nie wiem czy była to składowa pozioma czy cała prędkość). Oznakowania były rosyjskie, ale nawet idiota po kilku minutach zorientowałby się  w tym – wystarczy znać kilka liter z cyrylicy. Gorzej z mówieniem po rosyjsku odczytów pomiarów. Pilot wolałby po polsku, kontroler po rosyjsku. Nawigator powinien w sposób ciągły obserwować wszystkie wymienione przyrządy, latając oczyma w lewo, prawo, góra, dół, rozumieć co pokazują przyrządy, zdecydować się, którą wartość wysokości  z trzech odczytanych (jeśli są różne) podać pilotowi, przetłumaczyć w mózgu na rosyjski i podać kontrolerowi. To jest straszna praca, szczególnie wtedy, gdy pilot ustawił szybkość opadania na 10 m/s, tak spada kamień z dachu. W przyrządach migają cyferki jak w liczniku długu publicznego  (Balcerowicza), w optyczno-cyfrowych lampki LED, w mechanicznym też cyferki tylko na obracających się bębenkach, szybkość obniżania i prędkość pokazują wskazówki na tle skali. Trzeba popatrzeć, zrozumieć, przekazać w dwu językach i nadążać za błyskawicznymi zmianami. To przerosło możliwości nawigatora, szczególnie poniżej 100 m, więc olał dwa wysokościomierze baryczne oraz pozostałe przyrządy i odczytywał tyko wysokość z radiowego, informując – chyba po polsku (?) tylko pilota, który mu zaufał. Niesłusznie, bo nawigator nie uwzględnił dziur w ziemi, których głębokość właśnie tylko ten przyrząd mierzy dobrze a nie wysokość nad pasem startowym.
    Przyczyna katastrofy leży więc w niedozwolonym starcie bez lidera i bez opisu warunków pogodowych na lotnisku docelowym, aktualnych i prognozowanych na czas przylotu. Łamiąc z góry najistotniejsze procedury polska załoga zginęła na własne życzenie i pretensje do Rosjan są bezczelnością polskiej komisji niby ekspertów.
    Fakt lekceważenia minimalnych warunków widoczności na lotnisku bez ILS’u wykazały obie złogi, dla jednej bez konsekwencji. Postępowanie prokuratura umorzyła – niesłusznie. Gdyby oni nie wylądowali i odlecieli jak rosyjski Ił to nie byłoby katastrofy. Oni praktycznie swym nieodpowiedzialnym czynem zmusili moralnie pilota tupolewa do podjęcia próby lądowania.
    Problem 3
    Normalna konsultacja – Kiedy decyzja?
    Ekspert odrzuca zarzut, że załoga prowadziła rozmowy na temat wyboru lotniska zapasowego, jego zdaniem mogła rozmawiać, ale należało zostawić decyzję „dysponentowi”. Formalnie były w planie lotu wymienione trzy zapasowe lotniska, bo taki jest wymóg dla uzyskania prawa do startu. Kto wybrał te lotniska i jak gruntownie sprawdził możliwości celno-paszportowe na tych lotniskach i czy uzgodnił to z gospodarzami? Szczególnie staranne nie mogło to być, skoro Witebsk nigdy nie jest czynny w weekendy? Tajemnicą poliszynela był fakt, że „dysponent” chciał koniecznie tam lądować, gdzie faktycznie „przyziemił”, a reszta lotnisk była dla picu! Nawet jeśli tak było, to komisja nie ma prawa powiedzieć co innego niż jest w dokumentach, a prokuratura tylko obarczyć winą organizatora za Witebsk. W gorączkowej atmosferze, gdy samolot się zbliżał Rosjanie proponowali Wnukowo, wyposażone we wszystko co trzeba, tylko może bez limuzyn dla prezydenta. Tych pewnie też nie było na innych zapasowych a nawet na docelowym lotnisku, bo Ił nie zdołał wylądować. Tak kiepsko, na styk i z dziwnymi spóźnieniami lot z góry nie mógł dać satysfakcji prezydentowi, niweczyło jego genialne plany zadziwienia polskiej opinii publicznej i rosyjskiej.
    Nieprzyjemnie mi zabrzmiało zdanie eksperta, że „dysponent” był na pokładzie. O tym nie wiedziałem. Kogo miał na myśli?  Pan Waszczykowski wielokrotnie stwierdził, że prezydent nie dysponuje żadnym samolotem ani helikopterem. Dlatego nie on zapraszał tylu znakomitych ludzi na pokład. Jedynym dysponentem  samolotów Jak i Tupolew jest premier Tusk i on jest odpowiedzialny za to kto znalazł się w tych samolotach. Jeśli uwierzyć temu kłamcy, to może nie było dysponenta samolotu na pokładzie, ale gdzieś w Polsce (może w Sopocie?).Jeśli Tusk jednak był incognito w samolocie to byłby to jedyny uratowany z katastrofy.  Putin go uratował przed katastrofą, albo po? Skądinąd wiadomo od „żyjących”, że generałowe otrzymali zaproszenia od prezydenta („prezydentowi się nie odmawia”), natomiast rząd (MON) nie był poinformowany o liście pasażerów, miał tylko za zadanie udostępnić dwa samoloty, bo świta miała być imponująca – i była!
     

  203. kostek pisze: 2011-01-21 o godz. 01:47
    „dziadek , nie nudz.”

    @kostek

    przewijaj, lecz zapalenie stawów dłoni.
    ZABAWIAJ I ZACIEKAWIAJ
    chcieliśmy wolności i ją mamy.
    wielu myślących inaczej leczy się przez integrację z myślącymi nie inaczej.
    mordę w kubeł to proponuje prezes.
    pomódl się do niego. on ci nie pozwoli szepnąć „wody”.

  204. Sebastian pisze:
    2011-01-21 o godz. 00:00

    Masz racje, Sebastianie: dla wlasciwej interpretacji tego wsciekle gotujacego sie polskiego tygla nie wystarczaja narzedzia poznawcze, jakie oferuja nauki socjologiczne, psychologiczne, medyczne, a nawet historyczne. Aby to wszystko ogarnac, a jednoczesnie odsunac sie poza zasieg parzacych oparow tego tygla nalezy przyjac perspektywe filozoficzna, rozstrzygajace kwestie zasadnicze, a nie kolejne polityczne telenowele – duperele. Dziekuje za przypomnienie mi tego. Milego dnia 🙂
    Serdecznie pozdrawiam

  205. Ted pisze:
    2011-01-21 o godz. 00:50

    Ted, dzięki za podziw ale to naprawdę nic trudnego.
    W młodości, jak byłem listonoszem, to miałem kijek służbowy.
    Teren był „ciężki” – co zagroda to burek, do tego baz jakiegoś
    specjalnego powodu, jeden agresywniejszy od drugiego.
    I właśnie ten kijek służbowy pomagał mi odganiać się od
    burków.
    Poza tym brałem czynny udział w wyprawach na pustynię.
    Często gęsto, naszą karawanę obszczekiwały bezdomne psy.
    Absolutnie nic sobie z tego nie robiliśmy!
    Karawana szła zawsze, niestrudzenie swoim szlakiem.

    Pozdrowionka.

    P.S. Kijek służbowy mam do dzisiaj.

  206. Oto proba cynamonowego jezyka::::::::

    cynamon29 pisze:

    2011-01-19 o godz. 22:06
    Michał pisze:
    2011-01-19 o godz. 19:55

    …Uderz w stół, a i holokaust się odezwie!
    Paranoikom – zawsze się odezwie!
    Gratuluję ?jasności? umysłu!

    Pozdrowionka.
    P.S. Zwróć proszę uwagę, krowom które przeżuwają codzienną trawę.
    Być może to też ?po-żydowska? trawa!
    A one żują, i żują, i żują?
    A Ty to jesz w postaci ?żydowskiego? mleka, twarogu, żółtego sera,
    befsztyku i flaków wołowych!
    Zaprawdę powiadam Ci – analizuj , analizuj, zanim coś do ust weżmiesz!…..

    Bez komentarza!

    ET

  207. Polska nie chciała lidera na pokładzie, bo Lech Kaczyński miał alergię na „Ruskich”. Nie zniósłby jego obecności na pokładzie. A jak popijali zaeraz po starcie to wypadałoby i „Ruskiego” poczęstować.

  208. Kropkozjad pisze:
    2011-01-20 o godz. 22:08
    Spokojna głowa! Po chwili zastanowienia zamknąłem parasol i przypomniałem sobie status Siewiernego.

  209. Kartka z podróży pisze:
    2011-01-20 o godz. 16:05
    Pardon! Ma Pan rację! Biedna stewardessa! Uznała tak jak MAK, że generał był piątym członkiem załogi, a to przecież wierutne kłamstwo. Troszkę chuchał, zanieczyszczając atmosferę w kokpicie, ale co to dla wytrawnych lotników.

  210. antonius pisze:
    2011-01-21 o godz. 12:44

    Antoniusie! Świetne!!!
    A już końcówka to „Creme de la creme”.

    Pozdrowionka.

  211. Anna pisze:
    2011-01-21 o godz. 10:40

    Alternatywa dla Tuska i PO i Kaczysnkiego jest kompletnie zmieniony system polityczny. To juz przez 21 lat ogladamy te same pyski. Wyborca nie jest w stanie ich nie wybrac.

    Potrzebny jest nowy system, cos w stylu http://www.ruchpoparciapalikota.pl/, kliknij na RPP program.
    To dobry poczatek do dalszej dydkusji.

    W Polsce sa setki tysiecy ludzi z lepszymi kwlifikacjani od historyka i nieporownywalnie lepszym doswiadczeniem zawodowym. Tym ludziom nalezy odblokowac droge do karier politycznych. W obecnym systemie kultow jednostek partyjnych dyktatorow jest to niemozliwe.

  212. fi pisze:
    2011-01-21 o godz. 11:37

    Wsadzil bym do tej rakiety cala szajke PO-PIS + Media + KK

  213. ET pisze:

    2011-01-21 o godz. 12:28
    ——————————-
    Szanowny ET,

    żyję i działam z przeświadczeniem, żeby „okruchy życia” były odkryciami mnie samego,jedynie za pomocą świata zewnętyrznego. Wśród ludzi, ciekawie zaczyna być, kiedy spotyka się osoby, które odkrywają siebie w swoich „okruchach życia”…

    Pzdrawiam,Sebastian

  214. Anna
    Ambasador w Moskwie Bahr w wywiadzie udzielonym Torańskiej twierdzi, że w trakcie podróży do Smoleńska w 2007 roku Przeydentowi Kaczyńskiemu towarzyszyli rosyjscy nawigatorzy. Rosja za tę usługę wystawila rachunek w wysokości 15 tysięcy złotych co wzbudziło silne emocje Kaczyńskiego. Ambasador tego wątku nie rozwijał ale prawdopodobnie Kancelaria nie chciala zapłacić cedując kwestię platności na MSZ. Jak myślę biurokratyczna przepychanka i wojna o rachunek wzmocniona nienawiścią polityczną wpłynęła na to, że z nawigatorow w ubiegłym roku zrezygnowano mimo rosyjskiej oferty.
    Pozdrawiam

  215. aps pisze:
    2011-01-20 o godz. 21:48
    *** …na jakiej wysokości względem pasa mógł znajdować się samolot w momencie “pierwszych” 100m, a na jakiej w momencie “drugich”? Ja obstawiam ca. 100 i ca. 40-50.***

    Ja nie mam szans na dokładny pomiar. Musiałbym wydrukować rysunek i korzystać z ekierek. Aż taki pracowity już nie jestem (od 11 lat na emeryturze). Ja „szacowałem tan świnian” jak się mówi na Śląsku. Aby trochę polepszyć dokładność szacowania powiększyłem jpg bardzo i wiele ważnych rzeczy znalazło się poza ekranem. Dlatego nie ma precyzji, ale dobre przybliżenie. Według mnie pierwszy i zarazem ostatni punkt poprawny jest na 400 m. Samolot jest około 10 m wyżej lub niżej (tam jest małe wzniesienie) w skali, której 0 jest umieszczone na wysokości pasa startowego. Baryczne pokazywałyby 400 a radiowy 390 (lub 410 i 400) – nie możemy być pewni, że to pomiary radiowe. W tym momencie samolot wchodzi w szeroki jar i dalsze pomiary (jeśli radiowe) są fałszywe, baryczne byłyby dobre do TAWS,u (około 300 m?), po którym rzekomo ktoś wcisnął niewłaściwy guzik i się jeden!!!!!! baryczny przestawił na poziom morza (760 mm Hg lub 1013 hPa) – nie wiemy który, bo nie zaznaczono położeń guzików resetujących i TAWS’u, co pozwalałoby przypuszczać, który się „zepsuł” – pewnie ten bliższy TAWS’u. Stąd już prosta droga do stwierdzenia, że od 400 m były fałszywe pomiary i fakt, że nawigator nie zastanawiał się nad tym, co pokazują baryczne, to był gwóźdź do trumny. Tym samym pierwsze 100 m nie było 100 metrami tylko dużo niżej. Nie mam przed sobą rysunku trajektorii bo można by to oszacować. To znaczy, że uwaga (decyzja?) pilota -„odchodzimy” była podjęta poniżej wysokości decyzyjnej, ale opanowany profesjonalista mógł bez problemów uratować samolot. Nawet po drugim odczycie 100 m uciekli by jeszcze z łopaty grabarza, ale pilot nie zauważył chyba, że samolot dalej opada (10 m/s) i druga wartość 100 m po 8 sekundach jest niemożliwa. Nawet gdyby nie wiedział co jest przyczyną takiej anomalii i pamiętał z instrukcji, że nie wolno mu odchodzić na automacie na tym lotnisku, pociągnąłby za wolant i zobaczył brzózki pod sobą a nie nad. Odszedłby na drugi krąg, wylądował w Mińsku lub Moskwie i po powrocie pożegnałby się z awansem, a tak odszedł kompletnie i 100 osób z nim.

  216. Niestety, Polacy dali sobie narzucić narrację pt.: „biją naszych”.

    Z całą reszta niestety muszę się zgodzic. 🙁

    Drogi panie Danielu, jeśli tak mogę, może to nie jest jakiś wielki błąd, ale zamiast „leader” mógł pan napisać „lider”. To już chyba tak z rozpędu, prawda?

  217. Cynamon,
    trochę mi przykro, że nie zauważyłeś jak cię broniłam przed ET, pisząc o jego donosiku na ciebie do samego Gospodarza. ET mi za to, oczywiście, dowalił. Nie wiem, o co temu nieszczęsnemu człowiekowi chodzi, ale chyba będzie lepiej nie reagowac na jego kolejne wpisy. Pozdrówka

  218. Nie sądzę, aby poparcie dla Platformy topniało, raczej przeciwnie. Wygląda na to, że i bierny dotychczas elektorat PO, w obliczu nadciągających czarnych chmur, właśnie się mobilizuje – choć zapewne w antypolskich mediach będzie prezentowany obraz zupełnie odwrotny; usłużne sondażownie będą publikowały dramatyczny spadek poparcia dla PO, gadające w studiach łby będą analizowały ten „spadek”, a gazety będą rozpisywały się o rzekomym nagłym, ogromnym wzroście poparcia dla PJN, SLD oraz niezwykłym, zaskakującym poparciu dla PiS, w nadziei, że wybory uda się sfałszować, póki jeszcze stary system informatyczny, opracowany przez firmę p. Krauzego, działa – na co wydają się wskazywać ponowne zakusy na jego osobę.

    Wydaje mi się, że istnieje podstawowy błąd w ocenie aktualnej sytuacji. Kaczyński w oczach komentatorów i dyskutantów stał się wszechpotężny, generalnie nie jest lubiany, co nie może dziwić, ale u wielu osób budzi także respekt oraz strach. Odnieść można wrażenie, że to jakiś gigant intelektualny oraz kolos, supermen fizycznie. Jednak sam Kaczyński nic przecież nie znaczy, to zaściankowy pionek, zwykła marionetka, a jego otoczenie, włącznie z PJN, Dornem i Maciarewiczem znaczy jeszcze mniej. Bez mediów oraz wrogiego wolnej Polsce poparcia Kaczyński byłby niczym. Pies z kulawą nogą by się nim nie zainteresował – ani on przystojny, ani dowcipny, ani inteligentny, ani mądry (sztuka czynienia zła, to nie mądrość, czy inteligencja, a podłość). A skoro media robią mu bezustanny PR, promują go jak się tylko da, gdzie i kiedy się da, to widać „inni szatani są tu czyni”, ci, którzy posiadają także media, więc są władni nimi sterować. Pewnie mogą również sterować PiSem, częścią służb, częścią polityków z innych partii – oni tu mają własne, ponadnarodowe (może raczej globalne) interesy, którym prawdopodobnie na przeszkodzie w jakimś stopniu stoi dziś rząd Donalda Tuska. Dlatego z nim walczą, próbują wzniecać zamieszki pod krzyżem i gdzie tylko, sącząc propagandowy jad z telewizorów, prasy, Internetu, z odbiorników radiowych. Oni chcą Kaczyńskiego, albo jego popleczników, gdyż to dla nich gwarancja status quo, swobodnego działania w Polsce oraz realizacji zamysłów dotyczących Rosji i Europy

    Żeby ustalić, kim ci szatani są i czy rzeczywiście są, trzeba by przyjrzeć się na przykład procesowi prywatyzacji w Polsce oraz ustalić, kto ją realizuje w praktyce gdzieś od 1990r., a więc już ponad 20 lat. Skutki znamy. Praktycznie nie mamy już własnych surowców (waśnie nam kradną także gaz), handlu, bankowości, transportu, energii, ani przemysłu. Społeczeństwo zamiast cieszyć się wolnością oraz pławić w dobrobycie, tonie w zastawionej na nie pułapce, z kajdanami zadłużenia na rękach i nogach. Nie o takie przekształcenia chodziło Polakom za czasów Solidarności, nie o taką wolność.
    Rządy w międzyczasie zmieniały się diametralnie; był quasi-demokratyczny, postkomuszy, bolszewicko-faszystowski, neolibreralno-liberalny, a ci, którzy stoją w cieniu za prywatyzacją, za operacjami finansowym w Polsce, fuzjami, przejęciami, transakcjami rynku kapitałowego etc., za machinacjami na scenie politycznej zupełnie się nie zmieniają. To zresztą ich stara taktyka – od kilku stuleci podczas wojen zawsze finansują i zaopatrują w broń obie strony konfliktu, więc nigdy nie przegrywają.

    Obecny rząd stanowi dla nich pewien problem, chce bowiem dbać nie tylko o ich partykularne interesy, ale także o interes Polski. Krzywi się na oszustwo z opcjami. Nie chce się zadłużać ponad niezbędną konieczność. Z Iraku wyszliśmy, prezydent Komorowski obiecał wyprowadzenie naszych wojsk z Afganistanu – spadnie popyt na izraelską broń oraz osłabnie antymorale NATO, jako ślepego narzędzia do prowadzenia prywatnych, korporacyjnych wojen. W USA nasz prezydent radzi sobie z Barackiem Obamą lepiej, niż niejeden „wielki” przywódca. Podobno są opracowywane rozwiązania prawne, ograniczające możliwość grabienia Polski z gazu, normalizują się nasze stosunki z Rosją, jesteśmy na drodze do przyjęcia Euro, zacieśniamy kontakty z Dalekim Wschodem, złodzieje z OFE tracą dochody. Wyspa, mimo usilnych zewnętrznych i wewnętrznych wysiłków w celu zmiany koloru pozostaje wciąż zielona, bank centralny współpracuje z rządem, zaczynamy ścigać organizatorów więzień CIA w Polsce, Palestyńczyk poszkodowany w Szymanach żąda przesłuchania Busha, minister Kopacz staje okoniem globalnym koncernom farmaceutycznym (ta sama ręka), rozstrzyga się kwestia katastrofy pod Smoleńskiem i to nie na korzyść Kaczyńskich – tracą wpływy ci, którzy byli dotąd przyzwyczajeni, że Polska to 51 stan USA, a same USA to ich duży stan.

    Dlatego winnych, dążących do katastrofy politycznej w Polsce szukałbym raczej poza Polską i poza PiSem, który moim zdaniem jest jedynie tępym w swej masie narzędziem.

    Ale może się mylę…

  219. Generał Błasik przyjmował pasażerów na pokład samolotu, tym samym objął dowództwo w samolocie.Wziął w tym momencie odpowiedzialność za życie pasażerów. Po czym poszedł się napić. Ciekawe z kim pił, chyba nie jak uczniak w toalecie. Z rodzinami katyńskimi chyba też nie.
    Każdy, kto popróbował w swoim życiu alkoholu wie, że po wypiciu nawet niezbyt wielkiej dawki, ale na świeżo,
    dodaje takiego animuszu, że nawet mgła wydaje się różowa.
    Nie wiem skąd się bierze święte oburzenie, że Rosjanie zbadali ciało generała na obecność alk., skoro jego ciało znaleziono w kopicie. Zbadano wszystkie ciała. Alkohol był we krwi, a nie w nerkach, a więc pił po wejściu na pokład. To generał w dużej mierze, a może w największej, miał wpływ na nerwowe zachowania pilotów. Wszak upokrzył kapitana już przed wylotem.
    Casą z pod Mirosławca też lecieli podchmieleni oficerowie, o tym mówiono między sobą, po cichu. Gdyby nie to po cichu, może nie byłoby Smoleńska.
    Nie potrzebna jest więc ta rejtanowska obrona picia generała. Wszak nie był tylko członkiem załogi, a nawet charakter uroczystości wymagał powagi.

  220. Coś na wesoło w smutnej sprawie.
    Kartka z podróży zarzuciła kłam mojemu stwierdzeniu, że przynajmniej jeden żołnierz na pokładzie samolotu był w porządku i przestrzegał procedur – stewardessa! Okazało się, że i ona nie była w porządku meldując dowódcy, że „pokład gotowy do lądowania”. Nie policzyła pasażerów, jeden jej umknął, ale nie do toalety i schował się, nieprzypięty, w kokpicie. Ja tak bardzo szukałem elementów pozytywnych i więcej ni znalazłem. Po zrugowaniu mnie przez uważnego czytelnika przypomniałem sobie dowcip a propos!

    Pani prosi uczniów, aby wymieniali nazwiska sławnych ludzi. Pojawiły się takie nazwiska jak Einstein, Marks, Rubinstein (obecnie dodałbym Michnika). Icek wstaje i mówi: „Ojciec Kowalskiego”. Zdziwiona Pani pyta, dlaczego? Icek odpowiada: „Niech goje też mają jednego”!
    Mam nadzieję, że standardowi tępiciele antysemityzmu na blogach Polityki nie pogniewają się na mnie – ja popieram Icka!

  221. Przymilanki do Zofii i jej moralnosci…….

    Sciaga dla starych i mlodych, lewych i prawych blogujacych:

    W blogosferze oraz realnym obszarze naszego zycia zauwazamy coraz ostrzejsze podzialy spoleczne, polityczne etc.. Zastanawiam sie jednak czy postrzeganie polityki naprawde nas dzieli i dzielic powinno. Z pewnoscia roznimy sie w postrzeganiu i rozumieniu prawa i sprawiedliwosci; dobor wyrazow jest przypadkowy, bo chodzi mi o sprawiedliwosc spoleczna. Nowoczesne panstwo, w ktorym podatnicy finansuja slabszych spolecznie, socjalna gospodarka rynkowa nie gwarantujaca wprawdzie rownosci, lecz czesciowo przynajmniej rownosc szans, postrzegane jest przez wielu jako moralnie upowaznione do pewnego dyktatu spolecznego.

    Z drugiej strony poirytowani podatnicy niechetnie dzielacy sie swoimi “dobrami” traktuja powyzszy podzial spoleczny jako wysoce dla nich niesprawiedliwy. Zapominaja przy tym o waznej kwestii pokoju spolecznego. W sumie partie polityczne, niezaleznie od koloru mocuja sie z rzeczywistoscia, aby zachowac jakakolwiek rownowage w spoleczenstwie obywatelskim.

    Pozostaje pytanie czy obywelki i obywatele podobnie oceniaja dzialnosc partyjna poszczegolnych ich przedstawicieli. Mimo zapewnien politykow daleko jestesmy od rownosci szans, od zapewnienia rownego startu mlodym czlonkom naszej spolecznosci. Dlatego tez jakakolwiek krytyka stanu obecnego jest nie tylko mozliwa, kazda krytyka jest niejako niezbedna, aby uczynic problemy zauwazalne dla wszystkich. Niechetnie natomiast godzimy sie na krytyke, ktorej towarzyszy przemoc. Niestety nie znam granicy miedzy przemoca jako taka, a przestrzenia , w ktorej przemoc niesie ze (za) soba rewolucje. Znam jednak zjawisko przemocy werbalnej, swiadomej i nieswiadomej, artykulowanej po dokladnej analizie krytykowanego obszaru lub pod wrazeniem chwili.

    Mysle, ze kazdy konflikt mozliwy jest do rozwiazania, gdy funkcjonuje tzw. pakt socjalny lub jak kto woli umowa spoleczna. Najwyzszy czas zaczac poszukiwac nowe formy demokracji, bo tlumiona zlosc zapewnia prace tylko gastrologom. Protesty mniejszosci wobec decyzji wiekszosci maja sens, gdyz w wyniku mediacji proporcje miedzy nimi sie zmieniaja. Samo narzekanie przedstawcieli wiekszosci na zachowania mniejszosci nie maja sensu, bo wykluczaja racjonalna analize oraz prowadza raczej do radykalnych wystapien mniejszosci. Naszym obowiazkiem jest myslec o przyszlych pokoleniach, nie tracac z oczu stanu obecnego.

    Najbardziej interesujemy sie tematami, ktore nas bezposrednio dotykaja; ekologia, urbanistyka……. W Europie nastapily w ostatnich latach istotne zmiany w spolecznym postrzeganiu tychze. Dominuje spojrzenie biopolityczne. Ruchy ekologiczne wyksztalcily wielu kompetentnych przedstawicieli, ktorzy nie trywializuja tematu. Dostep do szkol, samoksztalcenie sie obywateli maja niemaly wplyw na nasza swiadomosc polityczna (tu: biopolityczna). Wazne jest zauwazenie ekskluzji spolecznej nie tylko jako zjawiska mniejszosci. W przyszlosci bowiem powyzsze tematy sfery biopolitycznej interesowac beda wszystkich, bo wplywaja one per se na nasza egzystencje.

    Zdaje sobie sprawe z konfliktu miedzy zyczeniami ogolu, stanowiska wobec spolecznej sprawiedliwosci, a celami biopolitycznymi. Obszar politycznego artykulowania naszych problemow powieksza sie i nalezy sie liczycw przyszlosci z obywatelska dzialanoscia pozaparlamentarna. Historia czasem sie powtarza, dlatego warto sobie przypomniec dzieci kwiaty z Kalifornii oraz paryskie ulice z 68 roku. Pytanie o charakter panstwa zostanie zastapione pytaniem o rodzaj i charakter rynku. Podzial na robotnikow i miesczan stracil dawno sens, szczegolnie w obliczu pytan bioetyki. Odpowiedzi na owe ptytania przyniosa wybory bezposrednie w formie referendum. Juz slysze glosy krytyczne dotyczace dojrzalosci spolecznej obywateli i przypominam sobie przyklad referendum w kwestii kary smierci (zostalaby wprowadzona natychmiast).

    Wazne jest lokalne postrzeganie wystepujacych problemow oraz wazne sa lokalne proby ich rozwiazan. Oczekiwanie na decyzje i rozwiazania z Wwy jest niedorzeczne. Wiara w nieomylny rynek zostala “utracona” podczas ostatniego kryzysu. Pozostaje nam wiec solidarnosc obywatelska oraz pytanie czy jest ona mozliwa w pojeciu globalnym w globalnym swiecie. Mam tu wiele watpliwosci, bo zaczac powinnismy od siebie, gminy, regionu etc..

    ET
    PS
    Niejaki Diesel (ten od silnikow) nie tylko marzyl sobie o tzw. wowczas solidaryzmie.

  222. ….standardowi tępiciele antysemityzmu na blogach Polityki….

    Powyzsze zdanie zawiera w sobie badz krytyke standardow lub krytyke krytyki antysemityzmu. Tepiciele standardow w tempym (od tempa) ciele zawsze pozostana w tyle za postepm nowoczesnej antropologii. Ciagle silenie sie „na” anegdote „na” blogosferze lub „na” kopalni czy „na” uniwersytecie zwieksza wprawdzie ilosc, zmniejsza jednak jakosc wpisow.
    ET

  223. do
    Sebastian pisze:

    2011-01-21 o godz. 14:14

    Ciekawe spojrzenie; ladnie powiedziane.
    Pozdrawiam.
    ET

  224. @Janusz w jednym masz CAŁKOWITA racje !!!!

    Bez mediów Kaczyński byłby niczym ….
    Zastanawiajaca jest ta BEZPŁATNA reklama , jaka temu paranoikowi i jego partyjce robi wiekszosc polskich mediow …..
    Kazde pierdniecie intelektualne tego osobnika , jest natychmiast po wielokroc powtarzanie i nagłasniane !!!

  225. Prognoza czy pytanie; mozliwa jest koalicja PO i PiS w przyszlosci!?
    ET

  226. Antonius
    Nie zrugałem, ani mi to w głowie było. Przyznam, że też mi przykro, że nawet tak drobnym przejawem normalności jak zgodny z prawdą meldunek stewardessy nie można się pocieszyć. No ale gdy ona meldowala to pasażer Błasik stał obok niej.
    Wiem, że wszystkim ciężko – mnie też – ale musimy to przyjąć na klatę. Nie ma się co pocieszać.
    Pozdrawiam

  227. mag pisze:
    2011-01-21 o godz. 14:42

    mag, maguś! ależ oczywiście zauważyłem Twoją obronę!
    Wielkie i serdeczne dzięki!
    Pisałem o tym wczoraj (cynamon29 pisze: 2011-01-20 o godz. 21:50)
    i bardzo przepraszam że Ciebie przeoczyłem, nie wymieniając z
    imienia. Mea culpa!!! Ale też z drugiej strony, tylu przyjaciół z blogu
    udzieliło mi wsparcia że nie sposób wszystkich wymienić ( u Red.
    Szostkiewicza podobnie – bo w pogoni za mną, już tam dotarł).Nie przejmuj się napadem na Ciebie, społeczność blogowa Cię obroni!
    Taki „pies ogrodnika”, co to sam nie zje, a i drugiego podgryza, prędzej czy póżniej odpadnie od rany jako zbędny strup.
    Bądżmy ponad to „kąsanie” i pozostańmy w głębokim współczuciu
    dla psychiki tego osobnika.
    Ja mu tam wyślę (bo wiem że nas na pewno podsłucha):

    http://www.youtube.com/watch?v=A6UW0_e6l2I
    na wsparcie zdrowia psychicznego.

    Mag, a Tobie wyszukam coś specjalnego – jako zadośćuczynienie za
    moje faux pas.

    Pozdrowionka.

  228. Natychmiast po katastrofie prezes już postanowił kto będzie temu winien.
    Przekonanie do tego swoich funkcjonariuszy nie wymagało żadnego wysiłku.
    Gdyby tylko na tym się skończyło, to po pewnym czasie ten jazgot musiałby wygasnąć. Jednak nie pozwoliły na to media, bo temat był zbyt atrakcyjny i podgrzewanie atmosfery zapowiadało zwiększenie zysków z reklam.
    Wszyscy normalnie rozumujący, nie tylko specjaliści od lotnictwa, wiedzieli, że winę w 100% ponosi strona polska. Dyskutować można tylko kto bardziej się do tego przyczynił. Jednak z „patriotycznego” punktu widzenia należało przypisać chociaż część winy Rosjanom. I się zaczęło: mają marne lotnisko, kiepskie i krzywe reflektory, brzydką wieżę kontrolną, przeklinających kontrolerów i nie zabronili lądowania we mgle.
    Nie byłoby tak źle gdyby nie dał się w to wciągnąć premier Tusk.
    Nie powinien komentować raportu MAK-u, nie powinien w najmniejszym stopniu dołączać do jazgotu PiS-u. Teraz musi brnąć dalej w przegranej sprawie. Skołowało to nawet marszałka Schetynę, którego dziennikarze sprowokowali do nieprzemyślanych wypowiedzi na korytarzu sejmu.

  229. Ted pisze:
    2011-01-21 o godz. 00:50
    …jak ktos nie docenia jego wysilku umyslowego…
    ——————————————————————————————-
    No właśnie. Ten wysiłek umysłowy.

  230. the mentor
    Znam program Palikota, podoba mi.Sęk w tym, że głosując na Palikota można zmarnować głos. RPP nie wejdzie do Sejmu, PO spadnie poparcie a PiS zyska. Niestety społeczeństwo jest jakie jest. Palikot dla wielu to wariat. Nawet dziennikarze nie potrafili, albo nie chcieli zrozumieć użycia wibratora i pistoletu, cóż dopiero „ciemny lud”.
    Co do wymiany elit na młodsze, przez wielu postulowanej, to jak się słucha tych młodych, gniewnych w róznych formacjach, to nie ma tam żadnych idei, jedynie pościg za karierą.
    Pozdrawiam

  231. antonius pisze:
    2011-01-21 o godz. 15:09
    Mam nadzieję, że standardowi tępiciele antysemityzmu na blogach Polityki nie pogniewają się na mnie – ja popieram Icka!
    —————————————————————————————
    Były to płonne nadzieje.

  232. „Katastrofa polityczna”
    —————————————————————————————–
    Moją uwagę zwróciło wystąpienie niezrzeszonego posła, p. Celińskiego.
    Jak dotąd w ogóle niezauważone m.in. w mediach.

  233. zezem
    A kto słucha mądrego. Mądry jest zagrożeniem w szole, w pracy, w polityce…Bardzo mądre, odważne wystąpienia Posłów Andrzeja Celińskiego i Mara Borowskiego.Bardzo naraził się Pan Poseł mediom, więc Go nawet nie cytują.

  234. Pogubiłam litery, to wina kotów biegających po klawiaturze.

  235. mag pisze:
    2011-01-21 o godz. 14:42

    Kontynuacja i pokajanie za moje faux pax – jedna z piękniejszych
    piosenek o Paniach. „Kool and The Gang” plus cała masa fajnych
    facetów:

    http://www.youtube.com/watch?v=pWBNnAxCg1o

    oraz raz jeszcze, serdeczne…

    Pozdrowionka

  236. @Anna 16.31
    Tak właśnie zrobiłam w 2005. Głosowałam jak mi serce dyktowało – na demokratów (nie pamiętam nazwy partii, jaki żal). Kiedy zobaczyłam, że nie weszli do sejmu, a PiS zaczął swoje dzieło odnowy moralnej, załamałam się w poczuciu zmarnowanego głosu. Od tego czasu koniec z pięknoduchostwem, żadna Partia Kobiet, żadne SLD czy cóś – tylko Platforma dla zablokowania PiS, Komorowski – Kaczora itp. Trudno, każdy ma swoje wady, ideałów nie ma.

  237. @ „jasny gwint” dn.20.01.2011. h: 22.14.
    Dziękuję. Ale mimo wszystko trzeba mówić, pisać, przekonywać. Ja wierzę – ba jako „oświeceniowiec” jestem o tym przekonany, w „rozum” oraz racjonalizm człowieka. CZŁOWIEKA – nie Polaka (zwłaszcza katolika). Dlatego moja dewiza – przekazana mego dziecku – brzmiała zawsze; wpierw jestem CZŁOWIEKIEM, potem pada nazwisko mojej rodziny (szacowne zresztą o kilkusetletniej, udokumentowanej historii i dziejach nie mniej pouczających niźli np. Komorowscy, Zamojscy czy Tarnowscy):reszta to pojęcia, terminy, określenia. Polak, katolik, Żyd, islamista, Murzyn, gej, mormon, „ruski”, „pepik” i tysiące innych pojęć to wytwory naszego umysłu i języka. Pojęcia porządkujące naszą rzeczywistość dla łatwiejszego poruszania się w niej i dowartościowywania swego (czasami pogruchotanego, zakompleksionego, kulawego) „ego”.

    Jak było na „Michniku” ? Myślę, że do Wrocławia AM też zawita. Będę na nim z pewnością.
    Pozdrawiam z Wrocławia.
    WODNIK53

    PS: O „jakości” dziennikarskiej i mentalności współczesnych, „wolnych” i „ofensywnych” reprezentantów tej profesji (z którymi zetknąłem się w ciągu ostatnich 24 h – stan umysłów „elit” polskich nie może więc dziwić !) w naszym kraju piszę u „Szostkiewicza”. Jeśli Cię to interesuje – zerknij i przeczytaj. Pozdro.

  238. ET pisze:

    2011-01-21 o godz. 15:39
    ——————————-

    Szanowny ET,
    Ech, gdyby cały świat, był tylko starą poczciwą Europą, a Europa – yłaby całum światem, wtedy -mu ludzie bylibyśmy tuż, tuż, od stworzenia jakiejś nowej odsłony demokracji..
    Póki co , jednak, skazani jesteśmy na niepodejmowanie ryzyka w skali narodów, gdyż , w obecnym momencie- nasze europejskie osiągnięcia na drodze ku takiej świetlanej , wyższej formie demokracji, są słabością Europy, na ten moment.
    Europejczycy, zapatrzeni w dylematy swoich społecznych osiągnieć, zdają się widzieć świat i przystosowywać się do niego , praktycznie otaczając się swoistym, mentalnym „chińskim murem”… Obecne , niezwykle dynamiczne przewartościowania jakościowe w globalnym układzie sił, wymagają adekwatnej dynamiki przystosowawczej do zmieniających się warunków. Europy, skostniałej starszej damy, nie stać już na niezędny radykalizm i odwagę działania, zwłaszcza , kiedy jest konieczność zaprzeczania swoim oczywistym, pozytywnym osignięciom.
    Historia, faktycznie lubi się powtarzać, tylko do każdego powrotu , lubi stroić się w ekstrawaganckie, kamuflujące jej zamiary „ciuszki”…
    Z sytuacji, kiedy Chińczycy sprzedają m.in. w Europie swoje supertanie , często nic nie warte buble, a za zarobione pieniądze wykupują w Europie fabryki, długi państwowe, udzielają zdradliwych / podkopują w europejskich państwach rynki pracy/ kredytów- niezmiennie nasuwa mnie się skojarzenie pełzającej kolonizacji Europy przez Chiny, za pomocą „szklanych” koralików, wymienianych swego czasu u Indian na złoto…
    Europejskie systemy polityczne , z wolnym rynkiem dla partyjniactwa, w konkurencji z bardzo konkretnymi, zwartymi dyktaturami państwowymi a’la Chiny- nie ma szans na rywalizację. Przy obecnej szykości zmian w świecie, atut w postaci pełnej swobody , w podejmowaniu każdej decyzji w trybie natychmiastowym, jest , nie do przeicia. W międzypaństwowych grach strategicznych, możliwość dowolnego kierowania energią całego!!! społeczeństwa, jest atutem nie do przebicia.
    Myślenie biopolityczne, to ładna idea, ale jeśli tylko Europejczycy będą to traktować serio, może to oznaczać formę ucieczki od prawdziwych wyzwań współczesnej globalnej konkurencji. Dopuszczam taką ewentualność, że Europejczy , już odczuwają niemoc i paraliż, na myśl, co będzie, kiedy nowe mocarstwa dogonią ich technologicznie i cywilizacyjne, jak kiedyś zapóźniona straszliwie Japonia- i uciekają w jedynym kierunku , na jaki ich stać- w ładne idee…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Dziękuję za sympatyczny komentarz/ET pisze: 2011-01-21 o godz. 15:47 ?

  239. Anastazja pisze:

    2011-01-21 o godz. 15:04
    Już tu eraz pisałem że mnie osobiście zwisa czy generał pił czy nie. Po rostu wypił i juz . Co do powagi uroczystości czy argumentów żony iż nie pił bo miał przyjąć komunie.
    Kiedy sie żeniłem to w USC otwarto szampana a przed kościelnym ojciec widząc moje chodzenie po domu wyjął flaszke już nie pamiętam czego no i na dwie nogi
    Istotą komunii jest hostia i wino(cienkie bo cienkie ale procentowe) są wyznania w których to sie stosuje u wszystkich
    istotą jest by nie być feldkuratem Katzem(innych przykładów przez grzeczno ść nie podaję)
    istotą sprawy jest to że mówienie o tym iż ktoś wypił automatycznie stawia go w rzedzie z menelami pod prlowski kiosk z piwem

  240. Marc pisze:

    2011-01-21 o godz. 13:11
    —————————–
    Szanowny Marcu,

    dziękuję za współbrzmienie…

    W ramach ciekawostek, zwierzę się Tobie, że dla utrwalania takiej zdystansowanej postawy do spraw niezbyt ciekawych czy podłych , praktykuję , sam ze sobą , taką zabawę: kiedy widzę np.dwie grupy „kiboli”, które nacierają na siebie w „grunwaldzkim” amoku- spokojnie obstawiam zwycięstwo jednych z nich. Jeśli wwygrywają „moi” kupuję sobie łasucha, który był przedmiotem mojego zakładu z samym sobą. Jeśli wygrywają ci drudzy, też kupuję sobie łasucha, bo przecież, przez jakichś tam zacietrzewieńców, nie będę się pozbawiał tego, na co już moje czułki smakowe narobiy sobie smaku…
    Oczywiście, kiedy widzę bójkę, nie będącą porachunami „kolesiów”, zwyczanie interweniuję , zależnie od układu sił…

    Pozdrawiam,Sebastian

  241. „ile Cię trzeba cenić
    ten tylko się dowie
    kto Cię stracił”……..
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8986735,_To_skandaliczne__zenujaco_niskie_propozycje___Zadoscuczynienia.html

    Na polskich drogach ginie ok. 5000 osób rocznie….
    Ale, wybrańcy Narodu się cenią…..
    MAŁO!!!
    Rent specjalnych, pogrzebów państwowych, odszkodowań pozasystemowych…
    IM się należy, a NAM- podatnikom?

  242. Anna (2011-01-21 o godz. 13:23)
    Kartka z podróży (2011-01-21 o godz. 14:36)

    Z tym nie chceniem lidera na pokladzie to dosyc celnie. Bo lot koszacy brzozy rosyjskie nie zaczal sie 34 sekundy przed ladowaniem na grzbiecie. Ale!

    Nie zaczal sie i on i dopiero wtedy, gdy kaczysci zrezygnowali z rosyjskiego nawigatora. Poczatkiem trajektorii samobojczego lotu koszacego co tylko po drodze, byl polski brak woli do pojednania po katynskiego z narodem rosyjskim. Po uplywie 70 lat, nam wciaz zadne pojednanie w glowach nie zaswitalo. Cala reszta byla nieuniknionym rezultatem tego braku dobrej woli do „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Nawet po rosyjskiej inicjatywie, dokladnie rok temu, my nie potrafilismy wyjsc temu naprzeciw. Nedzne kreatury polskiej, pozal sie Boze, sceny politycznej, musialy i na te rosyjsko-polska probe pojednania wykrecic swoja cuchnaca kupe.

    Na wlasna, dla odmiany, probe polsko-niemieckiego pojednania, i to tylko w 20 lat po nieporownanie wiekszych niz Katyn zbrodniach hitlerowskich, potrafilismy sie zdobyc. Na te z Rosjanami, juz nie. Jak wielkiej wyobrazni potrzeba, zeby zdac sobie sprawe z konsekwencji takiej nienawistnej postawy w stosunkach z wiekszymi od siebie?

    Nienawisc, zle intencje i robienie cuchnacej kupy pod czyimis drzwiami czy pod nosem, zawsze musza prowadzic do najgorszych skutkow. I, naprawde, nie jest najwazniejsze czy te skutki nastepuja z woli bozej czy z reki czlowieka. One nastapic zawsze musza, gdyz takie jest NATURALNE prawo.

    Jest w tym zreszta sporo i sprawiedliwosci. Wielka tragedia jest, ze zreczni uzytkownicy tych jak najbardziej poprawnych terminow zapomnieli o owej naturalnej stronie ich oddzialywania w stosunkach miedzyludzkich. I w rezultacie doprowadzili do smierci az tylu rodakow.

  243. Dwa głosy we wczorajszej dyskusji warte przypomnienia, to wypowiedzi posłów Borowskiego i Celińskiego. Czy mają szanse wejść do sejmu w następnej kadencji? Mam wrażenie, że słabą.
    Zaimponowała mi natomiast Izabela Sierakowska, która gromkim cicho! panie pośle Pięta!!! wbiła pana posła w fotel poselski z pozycji – „wydzieranie się na stojęcy” – z miną wartą każde pieniądze 😆

    I miał na twarzy taki wyraz boski,
    Jak ten, co pisząc wiersze liczy zgłoski

    🙄

  244. antonius pisze:

    2011-01-21 o godz. 15:09

    jeden jej umknął, ale nie do toalety i schował się, nieprzypięty, w kokpicie.
    to ja też na wesoło
    Wszystkie drzwi takie same
    Idzie generał za mała potrzebą patrzy a w bikacji cała załoga . No to ich ustawia a wy co autopilota zostawili a sami razem do pisuaru. Zanim który coś zdążył zameldować dało sie słyszec takie pulp czy plump jak to pisuary mają i juz lądowali
    zawsze sie dziwiłem czemu sąsiad ma w domu każde okno inne
    Dziś wiem – on sie nigdy nie pomyli przez które wygląda na świat

  245. jacek2 pisze:

    2011-01-21 o godz. 15:50
    a tego nie byłbym taki pewien
    same media sa niczym jesli nikt ich nie odbiera. pewno że lansowanie osób dzieje sie w mediachAle ten przekaz musi trafić jak ziarno na żyzną glebę

  246. Czy samolot 101, był cywilny, czy wojskowy? Jaki był charakter jego lotu, cywilny czy wojskowy?
    Premier Tusk po katastrofie poinformował opinię publiczną, że ustalił z premierem Putinem, iż tragiczny lot samolotu 101 został uznany za lot cywilny i z tego tytułu wypadek będzie badany przez komisję rosyjską zgodnie z Aneksem 13. Premier lub ktoś z jego otoczenia poinformował, że UE uznaje loty z VIP-ami jako pasażerami, za loty cywilne, nie powołując się przy tym na konkretny unijny akt normatywny. Uwierzyłem w cywilny charakter lotu, a opinia publiczna chyba także, z wyjątkiem „zamachowców”, ponieważ dyplomatom wysokiego szczebla zdarza się skutecznie naginać prawo do „racji stanu”. Później okazało się jednak, że się pomyliłem co do premiera Putina, a premier Tusk nie wiedział, co zaaprobował. Badanie rozpoczęła rosyjska komisja państwowa pod przewodnictwem premiera Putina, powołana przez prezydenta Miedwiediewa. Ponieważ obaj premierzy uzgodnili, że wypadek będzie badany przy zastosowaniu procedury Aneksu 13, jako narzędzia, i wobec tego państwowa komisja rosyjska przekazała badanie MAK-owi jako komisji wyspecjalizowanej w badaniach wypadków lotniczych wg tej procedury. Komisja ta wg swego raportu badała wypadek „samolotu lotnictwa państwowego Rzeczpospolitej Polskiej (36 specjalny pułk lotnictwa transportowego Sił Powietrznych Rzeczpospolitej Polskiej), wykonujący nieregularny międzynarodowy rejs PLF 101 z pasażerami po trasie Warszawa (EPWA) – Smoleńsk „Północny” (XUBS)”.
    Premier Tusk delegował jako Akredytowanego Przedstawiciela Polski – kraju rejestracji i operatora samolotu – płk. Edmunda Klicha, Przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (cywilnej), oraz delegowała grupę doradców, których nazwiska i specjalności lotnicze nie zostały podane do wiadomości publicznej.
    Po przystąpieniu do działania płk. Klich wydał oświadczenie dla mediów, że przyczyny katastrofy tkwią w systemie szkolenia, w wyniku czego załoga popełniła błędy, ale nie można jej za to winić. Tym oświadczeniem, płk. Klich „wyskoczył przed szereg” ponieważ, jako oficjalny przedstawiciel Polski w komisji badającej przyczyny wypadku a nie winę kogokolwiek, nie powinien wypowiadać się przed zakończeniem badań przyczyn, a w żadnym przypadku w sprawie winy albo niewinności czyjejkolwiek. Po tym wyskoku płk. Klicha powinien on być ostrzeżony przez Premiera, że jego stanowisko wyklucza udzielanie wywiadów o takiej treści. Ale płk. Klich brnął dalej, wypowiadając się na temat statusu lotu: cywilny pod kontrolą cywilnej służby ruchu a wojskowy gdy wg niego podlegał wojskowej służbie ruchu. O braku logiki w tym stanowisku pisałem, nie tylko ja, w komentarzach pod artykułami w POLITYCE. To była zapowiedź, zrzucenia odpowiedzialności na kontrolerów smoleńskich, którzy wg płk. Klicha, powinni zakazać lądowania „podlegającego im” samolotu 101 (stał się przecież wojskowy), szyta grubymi nićmi i z pewnością oczywista dla ludzi MAK-u, wywodząca się z reguł dowodzenia samolotami wojskowymi z ziemi bez względu na ich państwową przynależność z czasów Paktu Warszawskiego.
    Przypuszczam, że jeżeli dowództwo NATO, przywołane do pomocy w sprawie, dowie się, iż polskie władze państwowe przyznały prawo dowodzenia polskim samolotem wojskowym przez kontrolerów rosyjskiej służby ruchu lotniczego, to dojdzie do kompromitacji Polski w NATO.
    Następnym fatalnym krokiem polskim była publikacja pierwszej wersji niedoczytanego odczytu rozmów w kokpicie, bez zgody MAK. Skutkiem tego było niechętne i wybiórcze dostarczanie przedstawicielowi Polski przy MAK dokumentów źródłowych. Nie była to retorsja MAK, jak ktoś ważny z „polskiej strony” stwierdził, ale odpowiedzialna ochrona dokumentów badania wypadku lotniczego przed nieodpowiedzialnym ich publikowaniem.
    Obecnie po zamknięciu drogi werbalnej dyskusji z MAK na argumenty rzeczowe, pierwszą pochopną wypowiedzią Premiera o odrzuceniu projektu raportu MAK, a później kontynuowaniu propagandowej hecy o „dochodzeniu do prawdziwej prawdy o katastrofie”, wpisującej się nieopatrznie, może bez takiej intencji, w żądania „zamachowców”, nie bardzo widać dobrą drogę wyjścia z tego korkociągu, w którym znalazł się samolot pilotowany przez Tuska. Może milczenie i zwlekanie z zakończeniem „badania” przez Komisję min. Millera, pozwoliłoby wyprowadzić samolot o znaku rejestracyjnym „Państwo Polskie” z tego korkociągu, którego prędkość obrotu przyśpieszyła kolejna „dyplomatyczna” wypowiedź Marszałka Sejmu.
    Do podjęcia środków profilaktycznych nie tylko w 36 Pułku ale także w całym lotnictwie wojskowym wystarczą ustalenia z raportu MAK, choćby te, których nawet Komisja min. Millera nie kwestionuje. Czy trzeba czekać na kolejną katastrofę? Licho nie śpi!
    Ma rację Kartka z podróży (2011-01-21, godz. 12:15) pisząc, że „już w kwietniu pułk lotniczy obsługujący loty władz RP powinien zostać rozformowany”, a może nawet wcześniej, jeżeli prawdą jest, że dowódca samolotu, który odmówił Prezydentowi lotu do Gruzji w warunkach zagrożenia bezpieczeństwa działaniami wojennymi, spotkał się z ostracyzmem ze strony kolegów w tej jednostce.
    Raport MAK nie ma istotnych braków. Zostały one wymyślone przez wojskowych doradców Premiera, skupionych w Komisji min. Millera. Jest na tyle zupełny i na tyle niezupełny, na ile realnie jest możliwe przedstawienie wszystkich okoliczności wypadku. Byłby może bardziej doskonały, gdyby nie naciski na MAK na przyśpieszanie prac, wynikające z sytuacji politycznej i propagandowej w Polsce. Mówił o tej paskudnej atmosferze min. Ławrow. Nie tylko „zamachowcy” ale wszystkie pro POPiS-owe media polskie ponoszą za tę paskudną antyrosyjską atmosferę odpowiedzialność, publikując i to bez komentarzy, albo z uwagami wątpiąco-przychylnym każdą bzdurę. To działalność na szkodę Polski i nas Polaków. Ale czy do tego powinien dołączyć Premier? Czy nie zdaje sobie z tego sprawy, że rozpoczął psucie stosunków Polsko-rosyjskich, a tym samym pogorszył znaczenie Polski w UE i w kontaktach z USA!
    Szanowni: Stasieku i Kartko z Podróży witam serdecznie w klubie sympatyzujących i darzących zaufaniem INACZEJ premiera Tuska. Byłem tam już przed Wami i to od dawna. Ale nie pretenduję do „godności” przewodniczącego (teraz dużo i bezsensownie mówi się o godności, honorze i „temuż podobnież”, jak mawiali bohaterowie nieodżałowanego Wiecha). Może więc na funkcję (brzmi skromnie) przewodniczącego przez aklamację wybierzemy Stasieku, bo potrafi zamieścić tekst z wpisami pogrubionym drukiem. Lex też pewno się na to zgodzi, bo on też chyba do tego klubu należy.
    Pozdrawiam

  247. Anna pisze:

    2011-01-21 o godz. 16:31
    Czy palikot to dla wielu wariat? no nie wiem myśle że jest tak przedstawiany. W skrócie bedąc prostolinijny w wielu sprawach nie może być skutecznym politykiem gdzie trzeba sporo bawełny
    Spójrz na sprawe małpek którą w sumie on nagłośnił a o czym wiedziała cała wysoka Izba. Nie wiem co jest skuteczniejsze kiedy reżyser filmu fakt przedstawia czy jak coś wyobraxni widza pozostawi
    Po Passencie widać że był dyplomatą rzuci temat nieraz kontorowersyjnie a resztą już my sie zajmujemy

  248. Jakby ktos sie nie domyslil co ja chcialem, tak naprawde, powiedziec.

    Z ogromnym zalem musze sie przyznac, ze nie moge sie zdobyc na jakikolwiek szacunek dla tych wszystkich rodakow, ktorzy wciaz uwazaja za najwazniejsze analizowanie ostatnich minut tego od poczatku poronionego lotu. Bowiem ja wyraznie widze, ze to drobiazgowe, sekunda po sekundzie, obracanie smolenskiej brzozy w trociny jest dokladnie tym, co dla nas zaprogramowal Genialny Strateg.

    A jest to nic wiecej jak jego, kaczy, a wiec niezmiernie niski w swojej wymowie, ekshibicjonizm. Przy pomocy niezmiernie prymitywnych chwytow, wlacznie z mlaskaniem, cmokaniem, jakaniem i okazjonalnym plastykowym usmieszkiem, obraca on obraz CALEJ polskiej rzeczywistosci na cos zupelnie groteskowego. I malo kto juz zauwaza te groteskowosc!

    Wpuszczenie w maliny debatowania detali ostatnich sekund spadania pisowskiego samolotu, jest ordynarna taktyka odwrocenia uwagi od prawdziwej przyczyny katastrofy. Przyczyna ta byl Jaroslaw Kaczynski.

    I nikt tego nie umie ani zobaczyc ani wypowiedziec. Obawiam sie, ze dzieki tej nieumiejetnosci rodakow, podobnych wyczynow bedzie mu wolno dokonywac jeszcze dlugo.

    No a teraz wracajmy do dyskusji o niczym.

  249. Ja podobnie, jak Poseł Niesiołowski rzygam już tą katastrofą. Wypadki lotnicze zdarzają się od czasów Ikara a dopisywanie do katastrofy smoleńskiej wątków spiskowych to nic więcej, jak polityczna gra PiS, która w zamyśle głównego winowajcy, czyli Kaczysława Jaryńskiego, o pardon, Jarosława Kaczyńskiego ma mu przynieśc zyski polityczne. Proponuję aby Sz. Państwo zadali sobie trud i przeczytali wątek dotyczący katastrofy, jaki jest na Forum lotnictwo. Adres tu : http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem.html
    Wszelkie spiskowe teorie nie są tam tolerowane, Admin je kasuje, zaś dyskusja koncentruje się na kwestiach merytorycznych, zwłaszcza, że wypowiadają się piloci, również ci, ktorzy latali z Prezydentem. Jest tego dużo, ale naprawdę warto. Myśle, że zapoznawszy się z opiniami fachowców wyrobicie sobie Państwo zdanie o tym, kto jest odpowiedzialny za wypadek i jak oceniać chamskie występy pretorian Kaczyńskiego związane z tym wydarzeniam. Pozdrawiam. P. S. Na marginesie, gdy czytałem tam jak wygląda stan naszego lotnictwa, jakie umiejętności mają nasi lotnicy, kto nimi dowodzi doszedłem do wniosku, że wtydzę się tego, że jestem Polakiem.

  250. ET pisze:

    2011-01-21 o godz. 15:45
    ….standardowi tępiciele antysemityzmu na blogach Polityki….

    Szanowny Panie ET

    Antonius ewidentnie cierpi na/z powodu niedoinwestowania intelektualnego.
    Wladza Ludowa nauczyla go czytac i pisac. Chwala jej za to. Myslenia i milczenia nie mogla bo sama biede cierpiala. Rozpisuje sie wiec antonius na swojska nute do swojego redaktora. Ale nawet piekna Echo nie jest nim zainteresowana.

    Slawomirski

  251. WODNIK, 17.22. Nikt nie zwrócił uwagi na ważną wypowiedź Profesora Łagowskiego w ostatnim PRZEGLĄDZIE. Gdy mówi o chorym na umyśle społeczeństwie polskim ma na myśli narzędzia kształtujące wolę ludu, czyli media, głownie tabloidy i telewizje. Ponieważ moim zdaniem trudno jest wytyczyć granice między tabloidem a normalną gazetą, wobec tego lepiej jest rozszerzyć definicje i przyjąć wszystkie media w Polsce jako odpowiedzialne za ten proceder. Proceder ogłupiania, manipulacji lub prania mózgów. Oto co pisze Profesor;
    „Chore na umyśle jest społeczeństwo, które narzędzia masowej informacji i kształtowania „woli ludu” poddało świadomie lub przez nieuwagę ludziom lekkomyślnym, niewykształconym, zacietrzewionym partyjnie lub narodowo, żyjącym namiętnościami swojej groteski, pogrążonym w psychologii swojego tłumu, zamiłowanym wrzucaniu oszczerstw, gotowych na wszystko dla przyciągnięcia uwagi publiczności, przyzwyczajonym do kłamstwa, nierozróżniających spraw ważnych od nieistotnych, przebiegłych w w mawianiu ludziom swoich „oczywistych oczywistości” i zupełnie głupich jeśli chodzi o dobro społeczne. Tacy ludzie na drodze dziwnej selekcji przejęli brukowce i wszystkie telewizje i oni rządzą poglądami Polaków. Potem przychodzą badacze opinii publicznej i liczą ile procent ludzi ma poglądy, jakie im wmówiły brukowce i telewizory, a jaka część im się oparła”.
    Nie wiem gdzie w tej definicji plasuje się POLITYKA i inne tygodniki main streamu. Moim zdaniem blisko.
    Wczoraj w Krakowie Michnik prezentował trzytomowe dzieło /3 tysiące stron/, wypisy polskiej literatury przeciwko antysemityzmowi od 1935 roku. Spotkanie bardzo ciekawe z udziałem elity intelektualnej Krakowa, łącznie ze sławnym profesorem A. Nowakiem, który jak pamiętamy wypomniał Legendzie sikanie do kropielnicy. Nowak był doskonałym adwersarzem dla Michnika, dzięki czemu dyskusja miała swój koloryt i emocje. Spotkanie odbyło się w bardzo żywotnym Centrum Kultury Żydowskiej na Kaźmierzu z udziałem dostojników księży patriotów i dużej grupy intelektualistów. Dziś Michnik w innym Centrum wygłasza wykład na bieżące tematy ubogiej ojczyzny.
    Pozdrawiam z Krakowa z lekkim śniegiem.

  252. Zbulwersowała mnie informacja tak na uboczu sprawy katastrofy Smoleńskiej o propozycji ugody z rodzinami ofiar. Wypowiadali się niektórzy członkowie rodzin, wszyscy pełnomocnicy, co jeden to bardziej podły łowca honorariów, jak hieny gromadzące się koło trupów, aby jak najwięcej uszczknąć. Krzyczą, że ćwierć miliona „To skandaliczne, żenująco niskie propozycje”
    odszkodowania itd. Nie lubię tego fałszywego Niemca z Berlina, ale pierwszy raz się z nim zgadzam.

    ***Dziwi mnie, że Mec. Stefan Hambura, reprezentujący bliskich Stefana Melaka i Anny Walentynowicz stwierdził natomiast, że propozycja jest przedwczesna. – Na razie nie wiadomo, które państwo jest winne katastrofy: Polska czy Rosjata propozycja przedstawiana jest przed orzeczeniem prokuratury w sprawie katastrofy. Ta kwestia powinna być podnoszona dopiero po zakończeniu śledztwa – podkreślił Hambura. ***

    Mnie zastanawia strona prawno-moralna. Ugodę w sprawie zadośćuczynienia zawiera z poszkodowanym osoba winna (albo instytucja). Tym krokiem rząd Pana Tuska przyznaje jednoznacznie, że raport MAK’u jest absolutnie wiarygodny i przesądza o winie polskiego państwa. Dla mnie ta sprawa wcale nie jest oczywista i to z różnych względów.
    Z winy pewnych instytucji wojskowych tego państwa zginęło w Mirosławcu wielu lotników na służbie, a rodziny czekają na odszkodowanie od lat…i nic. Czy te rodziny nie przedstawiają dla rządu żadnej wartości, bo nie mają atutów politycznych? Nie krzyczą tak głośno jak Kaczyński? Mają cierpliwie czekać, może łaskawie coś kapnie, ale po zakończeniu prac prokuratury. Ta prokuratura potrzebowała 7 lat, aby przegrać sprawę o katastrofę helikoptera Millera i może jeszcze zawalczy o kasację prawomocnego wyroku. Gdy skończy z Mirosławcem wnukowie ofiar będą mogli się starać o odszkodowanie, a wina państwa jest tu bezsporna. Ironią losu jest fakt, że osoba odpowiedzialna za katastrofę w Mirosławcu, zamiast kary została awansowana, prawdopodobnie przyczyniła się walnie do katastrofy Smoleńskiej, a jej rodzina zostanie hojnie obdarzona finansowo. Tak wygląda sprawiedliwość w Polsce. Rodzina Pana Gosiewskiego, który zniszczył morale pilotów wojskowych swymi oskarżeniami i groźbami w sejmie, otrzyma za to miliony, bo jest liczna. Ciężko pracowałem całe życie i mój łączny zarobek jest pewnie niższy. Czy to też jest sprawiedliwe? Wiem, że mój głos będzie uznany za niegodziwy, bo nie boleję tak bardzo nad losem popleczników prezydenta, którzy mieli pecha, ale zapomnieli o możliwych konsekwencjach tego marszu za guru, niestety do grobu, ale tych z pod Berlina i zbieraczy jabłek, aby dzieci mogły kupić chleb, jest mi bardziej żal niż ofiar wśród „elity” politycznej, która nigdy nie musiała się zastanowić, czy starczy dzieciom na jedzenie i ubranie.
    Wycieczka krajoznawcza lub pielgrzymkowa do Katynia nie dla wszystkich uczestników była czynnością służbową. Dotyczy to wyłącznie załogi. Prezydent ubezpieczył swoją rodzinę (nie wiem czy z pieniędzy podatników czy z pensji) i została sowicie zabezpieczona. Wojskowi mogą być potraktowani jak załoga, jeśli mieli formalny rozkaz od głównodowodzącego i wtedy odszkodowanie powinna wypłacić ze swych środków kancelaria prezydenta. Wszyscy pozostali i wojskowi bez pisemnego rozkazu, a w gonitwie za awansami, powinni byli ubezpieczyć się w PZU, tak jak ja, gdy lecę samolotem lub jadę samochodem za granicę, mimo posiadania podstawowego ubezpieczenia. Nie ma żadnych formalnych przesłanek, aby rząd z pieniędzy podatników płacił odszkodowania osobom prywatnym, które miały uświetnić pobyt Pana Lecha Kaczyńskiego na początku kampanii wyborczej na obcej ziemi. Nikt ich nie zmuszał do korzystania z tak niepewnego źródła transportu. Taka oczywista oczywistość, że przed wypadkami losowymi trzeba się ubezpieczyć, powinna być znana każdemu obywatelowi. Pewien polityk przejechał się na takiej wypowiedzi, choć miał absolutnie rację. Uważam, że te en bloc proponowane odszkodowania są faktycznie hańbiące, ale nie z powodu małej wysokości, a z faktu, że taka wyplata ma tylko charakter piaru i to bardzo złego. Trzeba wszystkich obywateli potraktować równo i wobec tego dać wszystkim rodzinom ofiar wszystkich wypadków to samo (autobus z Berlina, busik do pracy itp..). Proszę każdemu zaofiarować 250 00zł na osobę w rodzinie i przynajmniej setka ludzi będzie wdzięczna rządowi, a nie mówiła o żenująco niskim odszkodowaniu, proponowane osobom, dla których państwo już wydało dziesiątki milionów, aby godnie spoczęli w spokoju, a wdowy krzyczą i narzekają, że mało (na szczęscie nie wszystkie).
     

  253. Anna pisze:

    2011-01-21 o godz. 17:05
    Pogubiłam litery, to wina kotów biegających po klawiaturze.

    Czy nie bylo tam myszki Miki?

    Slawomirski

  254. Katastrofa polityczna

    To jak nazwac tandem Jaruzelski/Urban?

    Slawomirski

  255. „Polityka polska przypomina samolot TU-154”

    Kolejny rosyjski „zart” pana redaktora?

    Slawomirski

  256. Cynamon29 10.45

    Chwila refleksji przed ulokowaniem Prezia. Refleksje robia dobrze.

    http://kleofas.blogspot.com/2011/01/rudera-piecyk-i-yob-tvoyu-mat.html

    Pozdrawiam.Kleofas.

  257. Ratunku,co się stało z blogiem „Co w duszy gra”?Wyskakuje tekst:szukasz czegoś,czego tu nie ma.

  258. Z poczty:

    1. „… a) Płaca minimalna na poziomie 60% średniej krajowej jako minimalny wymog ze strony pracy. Skoro na srednia wplywa w znaczacym stopniu przedzial najwyzszych plac – a rozwarstwienie dochodowe w Polsce siega juz wspolczynnik GINI niemniejszy niz 36% przy sredniej ok. 23% w najbardziej pro-spolecznych panstwach UE – to spoleczny transfer renty trzyma sie w podstawowych ryzach.

    b) Minimalny uniwersalny dochod zagwarantowany na poziomie prawidlowo obliczonego dochodowego minimum egzystencji materialno-biologicznej.

    c) Odrzucenie, owszem, wszelkiego rodzaju umow smieciowych mieszczacych sie w kategorii umow ciwilno-prawnych. Nalezaloby poddac rewizji rozumienie prawne kategorii „umowy zlecenia” i „o dzielo”, zarowno jak i pelnego upodmiotowienia pracowniczego pracownikow dzialajacych w sferze tzw „samozatrudnienia”.

    d) Odpowiednio ustalony podatek progresywny – w przeciwnym razie nie mozna racjonalnie zgrac z punktu widzenia ekonomicznego postulatow a i b…”

  259. Pan generał Błasik udał się do kokpitu samolotu aby dopilnować i wyegzekwować przestrzegania przepisów i procedur bezpiecznego lotu samolotu przez siebie samego zatwierdzonych. Nieprawdaż !? Szkoda że nie rozumiał co z angielskiego znaczy PULL UP i TERRAIN AHEAD.

  260. … najlepsze czasy – czasy „zielonej wyspy”, czasy lokalnego leadera, czasy zdumiewająco trwałego i wysokiego poparcia, czasy inicjatywy wschodniej UE – Platforma ma już za sobą. Teraz zacznie się zjazd. Do katastrofy dołączą inne nieszczęścia – VAT, akcyza, OFE, wzrost cen żywności i paliwa. Jeżeli PiS nie przesadzi z katastrofą, najbliższe miesiące mogą być dla Platformy trudne, poparcie będzie topniało, wynik jesiennych wyborów nie jest już przesądzony, nie można wykluczyć, że władzę przejmie inna koalicja.

    Zastanawiam się, gdzież to „cytryna dojrzewa” – w sensie passentowskim. Wrócił i dał taki bulwersujący tekst. Przecież czasy lokalnego leadera – czy chodzi o prezydencję UE – właśnie Platforma ma przed sobą, „na dziś” – nawet po spadku wg. CBOP – wysokie poparcie dla PO jest bezprecedensowe, nienotowane od czasów Stefana Batorego. Jaki zjazd się zacznie? chyba skoki na wielkiej krokwi? VAT 1%, akcyza, OFE – o czym ten człowiek, ci ludzie mówią? Takich pikusiowych tematów kraj dawno nie miał. PiS z katastrofą przesadził już kilka razy, i z wieloma innymi rzeczami kilkadziesiąt razy. Aczkolwiek z jednym się zgadzam – wynik październikowych wyborów nie jest przesądzony. Toż to trzeba być twardogłowym, wystarczy puknąc się w czaszkę, aby ujrzeć demokrajcę jak twór, w którym nic do końca nie wiadomo i wszyscy gracze muszą się pilnować do ostatniej chwili,do ostatnich sił. I teraz nie wiem, czy jechać z B. na Lakeshore Boulevard – konsulat RP d. PRL w Toronto, czy udać się na ul. Klonową (LO Żmichowskiej) – ale co wtedy zrobi B.?

    Jeśli to nie jest mieszanie kijem w … pardon, jeśli ma być inna koalicja, to ja się pytam jaka? Ale o tym dowiemy się w kolejnych passentowskich wpisach zimowych, wiosennych i letnich. A nawet jesienno-zimowych. Koalicja – sodalicja, da sobie z tym radę ludowa milicja.

  261. Czytam, czytam… Oszołomy, głównie z PIS-u, sami się nie wybrali… Wyrobnicy mediów tak kreują rzeczywistość, aby ich produkt się sprzedawał… Szansa w tym, że sporo naszych młodych ogląda kraje bardziej cywilizowane (ale ilu wróci?) Pewna szansa na zwężenie kaczyzmu jest zapewne w edukacji… Wprawdzie kiepskiej, ale dość masowej. Może kiedyś ten specyficznie polski, historycznie wykształcony i wciąż pielęgnowany gen samoniszczenia się przyblokuje? Tylko gdyby temu miała służyć modlitwa, to by znaczyło, że … jesteśmy nieuleczalni!

  262. Orteq

    “Nienawisc, zle intencje i robienie cuchnacej kupy pod czyimis drzwiami czy pod nosem, zawsze musza prowadzic do najgorszych skutkow. I, naprawde, nie jest najwazniejsze czy te skutki nastepuja z woli bozej czy z reki czlowieka. One nastapic zawsze musza, gdyz takie jest NATURALNE prawo. Jest w tym zreszta sporo i sprawiedliwosci.”

    Rozumiem. Pan Bóg strzela, człowiek kupę wali. I prawo od ręki staje się sprawiedliwością.

    Sam nigdy bym na to nie wpadł.

  263. Pogrzeb, wawel, odszkodowania,
    o mgle filmiki, nieróbstwo w kraju
    (bo każdy jeno za TU-tką gania
    i spocznie chyba dopiero w maju).

    A że się ważne rzeczy szykują
    na miesiąc kwiecia, ptasząt i ziół,
    znów się rodacy pozakrzykują,
    w budżecie zniknie znów parę kół.

    I tak się kręci ten polski wózek,
    przez zimę, wiosnę aż do jesieni,
    w wyborach wróci TU w cieniu brzózek,
    i tylko śnieg krajobraz odmieni…

    A gdy się kiedyś (?) wszystko wyjaśni
    w lewo czy w prawo- co za różnica,
    tęskniąc do ledwo zakrzepłych waśni
    kraj się znów sprawdzi w tychże rocznicach…

  264. @ Kropkozjad:

    Zadajesz pytania na które możesz dostać konkretne odpowiedzi, natomiast nie możesz dostać odpowiedzi ciekawych, ani tym bardziej Polsce pomagających.

    Jeśli chodzi o samolot, był, rzecz jasna, wojskowy. W karcie został określony literą „M”, znaczy, że lot był wojskowy. Piszesz Putin z Tuskiem ustalili, że będzie traktowany, jak cywilny. Mogą sobie ustalać co chcą, ale zawsze wychodzi na naszą winę. Jest tak:
    1. Jeśli był lot cywilny, to całą odpowiedzialność za lądowanie ponosi załoga. Rola wieży sprowadza się do podania warunków atmosferycznych (a powiedział na wstępie, że „warunków do lądowania nie ma”, a reszta, czy to są minima lotniska, maszyny i załogi, czy lądować to już 100% decyzja załogi i ona ponosi wyłączną odpowiedzialność. Skądinąd wieża niesłusznie kombinowała, że skoro leci polski air force one, to pewnie wyszkolona załoga… widzisz, oni coś mówili o stu metrach, do łba im nie przyszło, że Protasiuk nie ma uprawnień do podchodzenia w ten sposob na sto metrów. To już i tak było poniżej minimu załogi. Minima lotniska w Smoleńsku brzmią 1.000 metrów widoczności poziomej (Protasiuk miał uprawnienia na 1.200…), Jak-40 go ostrzegał, że jest 400 (potem, że 200), przed tym samym ostrzegała go kontrola lotów… było poniżej minimow lotniska, które były powyżej minimów załogi. I to est wyłączna odpowiedzialność PLF 101. Natomiast KL nie może sobie ot tak „zamknąć lotniska” bo nie ma warunków. To załoga odpowiada za lądowanie bez warunków, o których braku została poinformowana. Jest tylko jedna przyczyna, dla której KL mogłaby zabronić lądowania i ta przyczyna w tym wypadku NIE nastąpiła.

    2. Jeśli był to lot wojskowy, to lądąwanie odbywa się za ZGODĄ KL. Nie wystarczy brak zakazu, ma by zgoda. Nie było.

    To, co boli „prawdziwych Polaków” to to, że zachowaniu wieży nie można NIC zarzucić. W tym co Polacy opublikowali nie ma NIC, co wskazywałoby na nieprofesjonalizm, lub złą wolę KL. Zrobili co mogli i dużo więcej niż musieli.
    Polacy złamali minima lotniska, mima maszyny i minima samolotu, ponadto wykazali brak asertywności, oraz luki w znajomości pilotażu Tu-154 i elementarnych zasad pilotażu. Skąd Rosjanie mogli wiedzieć, że wiozący Pierwszego Pasażera to dyletanci?! Ich błąd polegał na tym, że założyli, iż gadają z profesjonalistami (a np. Protasiuk nie ma uprawnień do schodzenia w tych warunkach na 100 metrów), którzy przelecą, pokażą swoim dycydentom, że naprawdę się nie da i odlecą do Mińska – gdyby wiedzieli, mogliby wrzasnąć „wyp***lać stąd!!!”, może to by ich otrzeźwiło.

    Formalnie to był lot samolotu wojskowego lecącego w myśl procedur cywilnych, czy się to komu podoba, czy nie, tylko że to nie ma żadnego znaczenia jaki był charakter tego lotu, jest to już nie tyle chęć przerzucenia części odpowiedzialności na Rosjan, tylko desperacka próba rozmycia winy.

  265. miało być minima lotniska, minima maszyny i minima załogi, a nie to, co napisałem

  266. Pierwszym i głównym grzechem było to, że pozwolono pana Lecha Kaczyńskiego pochować na Wawelu, na co niewątpliwie nie zasłużył. W tej katastrofie zginęły conajmniej dwie osoby, które wielokroć bardziej zasłużyły na pochówek w tym miejscu. Chodzi mi o ostatniego prezydenta na emigracji Kaczorowskiego i panią Annę Walentynowicz, ale nie Lech Kaczyński. Ten pochówek był początykiem dzisiejszej hucpy (niestety nie da się tego nazwać inaczej), ale właściwie chciałem napisać coś innego. Dzisiejszy teatr jest odgrywany dla nas obywateli, bo co by nie myśleć mamy do czynienia z dwiema grupami ludzi bez poglądów i jakiejkolwiek wizji Polski (poza może tym, że Polska może być jakakolwiek byle była „nasza”), przypadkowi ludzie z przypadkowymi poglądami. PiS i PO tak w zasadzie niczym się nie różnią, conajwyżej poziomem krzyku jaki podnoszą, aby się dopchać do władzy. Gdyby nie wypadki typu katastrofy Smoleńskiej nie mieliby o czym krzyczeć, choć zawsze w historii znajdzie się jakiś Katyń czy dziadek w Wermahcie. Od wielu lat widać, a tak na serio, to wręcz od 1989 roku, że nikt spośród ludzi, którzy czasowo dorywają się do władzy nie ma jakiejkolwiek wizji Polski. Przez cały okres wymyśla się tematy zastępcze, a to „dziecko napoczęte”, albo parytety mniejszości, czy kobiet. Bzdury, które w żaden sposób nie wpływają na kształt państwa, bo kto zaręczy, że jakiś tam procent kobiet w parlamencie zapewni dobre rządzenie? Tworzenie idiotycznych przywilejów, poronione reformy za które powinien ktoś odpowiedzieć, zamiast być nobilitowanym. Dzięki propagandzie ludzie uwierzyli, że nie ma alternatywy wobec tych dwóch koszmarów polskiej polityki. Obserwując media zauważyłem, że nie ma znaczenia co ktoś mówi, ważne, żeby mówił głośno i obraził przy okazji parę osób, bo dzięki temu rośnie oglądalność i popyt na reklamy. Nie ma dyskusji na temat są tematyczne pyskówki, które do niczego nie prowadzą, ponieważ biorą w nich udział ludzie nie mający nawet z grubsza pojęcia o temacie. Rozumiem, że przez dwadzieścia z górą lat poziom naszego społeczeństwa uległ degradacji, ale miałem nadzieję, że nie jest tak tragicznie, a niestety jest. Żyjemy w platonowskiej jaskini wierząc, że ten teatrzyk cieni jest naszą rzeczywistością, a kązdy kto mówi, że istnieje gdzieś słońce uznawany jest za szaleńca. Sytuacja z jaką mamy dziś do czynienia, to nic innego jak mgła rozpylana przez dwie partie (bo tego nowo powstałego tworu, a może nowotworu, nie biorę pod uwagę choć jego istnienie może być groźne dla nas wszystkich), która ma stworzyć wrażenie w społeczeństwie, że istnieją w Polsce tylko dwie siły zdolne nią rządzić. W sumie to nic innego jak robienie ludziom wody z mózgu – PO jest potrzebne PiS-owi do istnienia, ale bez PiS-u PO by też nie istniała, bo ludzie szybko by się zorientowali, że mają do czynienia z pustką myślową i brakiem jakichkolwiek koncepcji. PiS jest w nieco lepszej sytuacji, bo zawsze ma w odwodzie „ruskich” albo jakichś”agentów” czy TW (oprócz oczywiście pustki myślowej). Problem polega na tym, że ci ludzie nie tyle powinni z polityki odejść ile nigdy nie powinni do niej wchodzić. Największą szkodę polskiej polityce zrobiono na początku niszcząc lewicę, bo SLD, które teoretycznie uznaje się za lewicę, to jakiś żart (ta partia im bliżej się przyglądam tym mniej różnic od dwóch wcześniuej wspomnianych widzę) i nie pomoże pozowanie lidera na Che, czy L w nazwie.
    Niestety im dłużej się przyglądam tym bardziej widzę, że ten statek zmierza donikąd, nie ma przywódcy, a ci którzy pozują na takich zachowują się jak Janusz Radziwiłł z „Potopu” szarpiąc ten postaw sukna każdy w swoją stronę.
    Reasumując – właściwie nie żal mi nas, bo swoją biernością, głupotą , nieuctwem przyczyniliśmy się do tego, a dzięki reformie edukacji niewielkie są szanse na to byśmy byli mądrzejsi… Żal… Mogło być pięknie…

  267. Podanie, czyli wiadomosc, do Kleofasa.

    „Luty blisko i pierwsze skowronki juz sie szykuja. Jeszcze snieg lezy, jeszcze mroz mrozi, jeszcze sarenka walczy z kazdym zdzblem spod sniegu a przyjdzie dzien, ze wyjdziesz w pole, w tej slonecznej ciszy i lekkim pomruku samolotu co gdzies tam wysoko tnie blekit biala smuga, jeszcze czekasz kiedy sloneczko ci sople z dachu podgrzeje do teczowych kropli prosto za kolnierz, az tu skad nie wiadomo uslyszysz skowronka.”

    Odloz ty te Borynowe tkliwosci skowronkowe i zajmij sie tym z czego chleb jesz. Twoj blog pt. Esta Regular posiada jedno wielko wada: un nie pozwala nan wejsc ANONIMOWO.

    Twoj blog, jako jeden z nielicznych, odrzuca wszelkie proby wchodzenia z PROXY. Dopuszczam, w ramach mojej wrodzonej pollyannosci o wymiarze GENERALNYM, mozliwosc, taka, ze ty nawet o tym nie wiesz. Oraz to, ze ja moze cus pieprze w tej technologii mnie o niebo przerastajacej.

    Niemniej, wyjasniam, ze to dlatego pisze te powiastke na obcym sciernisku. No bo inaczej nie moglbym ci dostarczyc tego massage. Przepraszam wszystkich blogowiczow za te prywate moja.

    A message jest proste. Nie byloby na twoim blogu adnotacji: „0 Comments” gdybym mial przyzwolenie na wejscie do komentowania twoich wpisow. A ja z anonimowosci wchodzenia na blogi naszych rodakow, i nie tylko naszych rodakow, nie zamierzam zrezygnowac. Bom zostal nauczony smutnym doswiadczeniem, oczym nie musze was zanudzac. Tu i teraz.

    Pelna zgoda z twoimi wpisami. Jeszcze troche i bedziesz WIELKI. GENIALNY to zupelnie kto inny.

  268. Tak to ujmę:

    Wszyscy wiedzą, jak to było,
    Że w ten sposób się skończyło.
    Lecz teorie tworzą nowe,
    Wystrzałowe i bombowe.

    Wciąż szukają blaszki, linki,
    Jakiejś szczerby lub szczelinki,
    Gwoździa, szpilki, rysy, wcięcia,
    Zadrapania lub zagięcia.

    Mgłę badają i kamyczki,
    Ziarnka piasku i patyczki,
    Scyzoryki i guziki,
    Gdzieś pod lasem stare wnyki.

    Są trybiki, są kółeczka,
    Od niuansów w głowach sieczka,
    Są detale, detaliki,
    Są szczegóły, szczególiki.

    Ludzie prawdę dobrze znają.
    Lecz niektórzy się lękają,
    Że gdy cała się ukaże,
    Diabli wezmą ich miraże!

  269. „I nikt tego nie umie ani zobaczyc ani wypowiedziec. Obawiam sie, ze dzieki tej nieumiejetnosci rodakow, podobnych wyczynow bedzie mu wolno dokonywac jeszcze dlugo.
    No a teraz wracajmy do dyskusji o niczym.”

    Orteq! Nie masz racji. Ostatnie sekundy zawierają mnóstwo informacji, świadomie lub nieświadomie niezauważonych przez MAK.
    Zauważ na przykład, że o godz. 10:40:22,8, dokładnie gdy samolot jestna rzeczywistej wysokości 250 metrów wedle wskazań wysokościomierza barometrycznego, więc na wysokości 250 metrów nad poziomem pasa startowego, pewien nierozpoznany głos A mówi – 250 metrów. Więc jakiś głos dobrze wie na jakiej wysokości samolot leci. Uważam , że przemawiał Głos Rozsądku. Ale nikt go nie słuchał, bo za moment samolot daje ostro nura (też MAK jakoś nie zwrócił na to uwagi)

  270. Nie do wiary ! Nie z tej Ziemi !
    Polska rzadzi motloch czy ktokolwiek moze miec watpliwosci ?
    http://www.tvn24.pl/-1,1690282,0,1,pod-presja-vip_ow-sprowadzano-samoloty-wbrew-prawu,wiadomosc.html

  271. Przypominam sobie,że po wyborach w 1989 roku strona solidarnościowa miala klopot z przyjęciem wladzy, którą jej spoleczenstwo oferowalo, bylo sporo obaw, bo lawka rezerwowych opozycji byla krótka.Opozycja przyznawala, ze brakuje ludzi posiadających doswiadczenie w zarzadzaniu .Bylo ono szczegolnie potrzebne, bo sytuacja kryzysu i transformacji byla historycznym wyzwaniem.Ten splot okoliczności z pewnościa mial wplyw na pozniejszy bieg spraw.Ujawnil sie wkrotce czynnik psychologiczny związany ze sprawowaniem wladzy, ktory przyjęto jako rzecz oczywistą- zwycięzca polityczny, wyloniony droga wyborow- bierze wszystko.Wladza jako lup , trofeum.Utrwaleniu takiej postawy moglo sprzyjac przekonanie, ze proces akcesyjny do Unii nie zostanie przerwany mimo polskich błędów.Syndrom swawolnego Dyzia, ktorego rachunki zaplaca rodzice.Polskie , powszechne pojmowanie wolności to chęć nieograniczonego uzycia, z aksjologicznym liberalizmem to nie ma nic wspolnego.Wolnośc jako anarchia, taką tendencję widac dzisiaj, kiedy kuratela Unii jest slabsza i smakujemy liberalizm rodzimego chowu .Takie blędy duzo Polske kosztowaly w przeszlosci, o.czym ucza sie dzieci w szkole podstawowej.Mamy historyczna okazje obserwować to zjawisko w naturze.

  272. Orteg,
    na blogu Kleofasa w ramce „Select profile” jest opcja „anonymus” i parę Anonimów już wcześniej się wpisało. W czym więc rzecz ?
    Inna sprawa, że przy kilku anonimowych wpisach trudno się „połapać” czy to o tego samego Anonima chodzi, czy też te Anonimy to różne osoby.

  273. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu Polaków już nie interesuje wałkowanie w mediach przyczyn katastrofy Smoleńskiej, już sobie wyrobili zdanie, mniej lub bardziej fałszywe. Blogowicze Polityki nie stanowią dobrej grupy statystycznej, ale pewnie pod tym względem mają podobne odczucia. Mnie te przyczyny, szczególnie techniczne, nadal interesują, ale nie wierzę, aby komisyjni eksperci zaspokoili moje oczekiwania. Zbyt dużo dali już plam. Podstawowy błąd załogi, oprócz nieznajomości lub świadomego łamania rosyjskich procedur wojskowych, było bazowanie na złych pomiarach wysokości samolotu nad pasem startowym. Znałem od dziecka zasadę działania wysokościomierza barycznego, która polega na wykorzystaniu tzw. wzoru barometrycznego, czyli związku między wartością ciśnienia atmosferycznego i wysokością liczoną od poziomu morza, dla którego przyjęto wartość ciśnienia jako wzorcową. Każdy wie, że w górach ciśnienie jest niższe niż nad morzem, a w samolocie awaria szczelności na wysokości rejsowej powoduje śmierć pasażerów, jeśli nie skorzystają z masek tlenowych. Jeśli samolot ląduje w Gdańsku lub Marsylii (praktycznie na poziomie morza) to kalibracja przyrządu jest prosta, ustawia się ciśnienie wzorcowe. Co robić, gdy lotnisko jest w Alpach, abo w Peru (lądowanie Tuska)? Katastrofa pewna, bo wynik pomiaru wysokości idiotyczny. Wtedy „przesuwa” się umownie morze na wysokość płyty lotniska i pilot odejmuje od zmierzonej wysokości, wysokość lotniska i wie ile metrów jest nad pasem startowym. Gdyby liczył na kartkach, z ołówkiem w ręku, spisałby cały notatnik w czasie jednego lądowania, ale konstruktorzy powierzyli to zadanie komputerom, trzeba im jednak dostarczyć informacje o wartości ciśnienia na lotnisku. To robi kontroler, informując załogę. Ze stenogramu wynika, że podano ciąg cyfr: 993 745 (pewnie po rusku). To są dwie liczby, określające tę samą wartość ciśnienia w różnych jednostkach (hPa i mm Hg, odpowiednio). Ma to sens, bo Tu154 jest wyposażony w dwa wysokościomierze z takimi właśnie jednostkami do nastawiania, ale wskazania wysokości dla załogi są w metrach.
    Nawigator ustawia te wartości na obu przyrządach i pomiar wysokości daje wprost wysokość nad pasem startowym. Jakiś czas temu dzieliłem włos na czworo, bo nie wiedziałem czy kontroler mierzył ciśnienie na pasie czy w wieży, bo znam te wieże z lotnisk cywilnych – są wysokie – a różnica np. 20 m we mgle to przykre przy lądowaniu. Przesadzałem, gdyż są zdjęcia tej szopy w internecie, która udaje wieżę.
    Od tego momentu rozchodzą się wszelkie hipotezy. Chciałem dowiedzieć się więcej o konstrukcji wysokościomierzy barycznych i zapytałem pana Google’a. Wpisów multum, ale Wikipedii z opisem konstrukcji nie znalazłem, tylko mnóstwo hipotez na temat tego, co załoga robiła i czego nie robiła w sprawie pomiaru wysokości. Z tego ogromu wybrałem „Komentarz fizyka”. Myślałem, że „kolega” najlepiej mnie poinformuje. Zapis klarowny, ale zupełnie zmienił mój pogląd. Znowu doszedłem do starego wniosku, że media kłamią. Widziałem dwa jakby zdjęcia fragmentu kokpitu z miernikami, które wziąłem za źródło do moich rozważań, a fizyk mówi coś zupełnie innego. Na zdjęciu 5 najważniejszych przyrządów było umieszczonych obok siebie i założyłem, że przed nawigatorem i dlatego żałowałem tego człowieka, przeciążonego pracą przy obserwacji tylu przyrządów naraz. Przyrządy baryczne uznałem za równouprawnione. Fizyk opisuje zupełnie inną sytuację. U przyrządów barycznych jest hierarchia: Jeden jest główny i TAWS na niego reaguje i znajduje się przed pilotem, a drugi jest „olewany” przez nawigatora, który bazuje na radiowym. Nie wiem czy to zdjęcie było oszustwem, czy ja źle je interpretowałem, czy fizyk ma rację. Podobno pilot „widział” samolot o te 180 m wyżej (przyrząd kalibrowany na poziom morza), ale jest dwoistość dalszych hipotez: Czy to ustawienie było celowe, aby oszukać TAWS, celowe i świadome wykroczenie o znamionach przestępstwa (hipoteza 1), albo omyłkowe po naciśnięciu złego guzika (hipoteza 2). Argumentacje w obu przypadkach były rozsądne i bazowały na stenogramie. To powinni rozstrzygnąć eksperci w oparciu o zapisy czarnej skrzynki, bo wykaże przestępstwo lub tragiczną pomyłkę polskiej załogi, a nie podniecać się złym kierowaniem przez kontrolerów naziemnych, którym nikt nie podawał wysokości samolotu. Może i dobrze, bo tak były fałszywe.

    Na koniec poruszę problem zarzutów wobec brzydko rozmawiających kontrolerów. Podobno są winni dlatego, że podali nieprawdziwe informacje o „ścieżce” i „kursie”. Jako laik nie mogę wiedzieć na pewno co oznaczają lakoniczne komunikaty kontrolera. Podejrzewam, że to „na kursie” odnosi się do kierunku lotu, a „na ścieżce” czy jest na „glissadzie”, prostej, dobranej z wysokości aktualnej samolotu i szybkości zniżania. Ocena prawidłowości kursu to obserwacja znaczka na ekranie radaru, ocena ścieżki wymaga znajomości wysokości przy danej odległości samolotu od lotniska (to radar podaje), a wartości wysokości nawigator nie podawał w pobliżu lotniska (poniżej 1000 m). Kontroler nie mógł więc powiedzieć „na ścieżce”, bo nie wiedział, jak wysoko jest samolot. Tu jest błąd wieży, ale nieistotny dla przyczyn katastrofy. Podobno ze swojakami nie mieli takich problemów. Gdy nawigator nie podał dwa razy wysokości, wtedy poszła wiązanka na „j” i rozkaz „spier..aj” (nie wiem jak jest po rosyjsku). To samo powinni byli zrobić z Polakami, gdy poniżej 3000 m nie uzyskali za każdym razem po podaniu odległości, odwrotnie, tej aktualnej wysokości samolotu.
    Koronny argument polskiej komisji w ataku na kontrolerów rosyjskich, że znikło nagranie z ekranów radarów, jest niepoważny, bo nałożenie na trajektorię w oparciu o stenogram pokazałoby tylko jak nieudolnie załoga samolotu łamała obowiązujące procedury, przy tym odzywki kontrolera to pryszcz. Pilota nie miały prawa zmylić słowa kontrolera o ścieżce, bo wiedział!!!!!!, że są nieścisłe, bo to on nie podawał kontrolerowi swej wysokości, co jest absolutnie niezbędne, aby sprawdzić, czy samolot jest na ścieżce. Kontroler mógł „zamiennie” powiedzieć: „Ch.. wie, czy jesteście na ścieżce – oceńcie sobie sami, jeśli jesteście tacy mądrzy” i byłby nadal niewinny katastrofy jak nowo narodzone dziecię. Jakowi udało się wylądować bez pomocy kontrolerów to pilot tupolewa nie czuł się gorszym, mając jeszcze wsparcie generała i „supergenerała” (prezydenta).

  274. Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-01-22 o godz. 08:04
    Nie potrzebnie spekulujesz. MAK opisal ta sprawe z wysokosciomierzem barometrycznym w sposob wystarczajacy. Wysokosciomierz barometryczny wskazywal wysokosc na podstawie standardowego cisnienia. Kontrolerzy podali pilotom cisnienie na plycie lotniska a ci nie wprowadzili tej wiadomosci do wysokosciomierza. W rezultacie wysokosciomierz barometryczny wskazywal bledne wysokosc az o 160 metrow. Co z tego ze powtarzali tam 250 metrow ?

    Przeczytaj komentarz Stanislawa, powyzej twojego.

  275. – 36. specjalny pułk 18 marca 2010 r. wystąpił do Rosji o dołączenie do polskiej załogi tupolewa tzw. lidera oraz o dane lotniska w Smoleńsku. Gdy potwierdzenia nie było, zrezygnowano z lidera, ale nie z aktualnej dokumentacji – poinformował rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych ppłk Robert Kupracz. (- za onetowymi wiadomosciami.)
    Jak to – wystartował nie mając dokumentacji docelowego lotniska ?
    Czy to w porządku ? Czy za decyzję o starcie Tupolewa mimo braku tej dokumentacji też odpowiadają Rosjanie ?
    Jak w przysłowiu: im dalej w las tym więcej drzew, tyle, że te „drzewa” zdają się świadczyć jak najgorzej i nie o Rosjanach – bynajmniej.
    Z każdym dniem to co wychodzi na jaw zdaje sie rząd, a w każdym razie co niektórych ministrów, pogrążać coraz bardziej.

  276. @ Teresa Stachurska,
    Czy Pani robi za informację internetowa, czy coś w tym rodzaju?

  277. Mgła pisze:
    2011-01-22 o godz. 02:50

    Blazen Kaczorowski powinien byc pochowany na Wawelu !!!! Co za debilna propozycja. A jak ten blazen na to zasluzyl ? Wybrany w brytyjskiej knajpie w czasie orgii pijackiej na przezydenta Polski. Dlaczego polacy mieszkajacy zagranica nic nie wiedzieli o tych wyborach ? Np, ja nic nie wiedzialem.
    Status Kaczorowskiego i twoj komentarz sa dowodem istninia epoki debilizmu ktory opetal Polske. Czas na epoke rozumu. Mam nadzieje ze nie jest za pozno.

  278. antonius pisze:
    2011-01-21 o godz. 21:35
    Zgadzam się z Tobą w sprawie długości w sprawie przyznawania odszkodowan np. min Hala MTK
    Ale już nie do końca z formą ich przyznawania
    Uważam ze to była delegacja państwowa niezaleznie od tego kto w niej był I jako osoby delegowane mają prawo (ich rodziny) do odszkodowań I to delegujący powinni załatwic ubeZpieczenie. Podobnie Ci z Casy byli na delegacji. Piloci nie byli tam delegowani ale niejako w pracy. Zwracam uwage że delegacja nie jest świadczeniem pracy bo niekoniecznie musi być zwiazana z wykonywanym zawodem.
    I odszkodowanie powinien płacic po wypadku a może potem dochodzić odszkodowania od sprawców czy winnych. W noralnych ubezpieczeniach komunikacyjnych opłaca je przewoźnik a umową jest bilet.
    Jedno jest pewne nie może być tak że jedni dostając grosze inni fure kaski. Tu pewno problem się troche pogiął bo pewno nie ma ubezpieczenia i stad to wszystko . W przypadku Casy pewno było podobnie bo traktowano ten lot jako bytność w pracy a była to delegacja.

    „Pewien polityk przejechał się na takiej wypowiedzi, choć miał absolutnie rację.”

    Nie jest to tak do konca – jeśli znasz przypadek „Chopina” to wiesz że nie zawsze to funkcjonuje. Weź to że np. w Kalwarii się ubezpieczono i w wielu wioskach także przyszła powódx domy poszły. Znasz ubezpieczyciela który ze składek już zyski oblicza wypłacającego setki milionów złotych?. Stąd wiekszość ludzi i tak ubezpiecza na minimum albo w ogóle.Bo dom trzeba ubezpieczyć od wielu zdarzeń(wszystkie prawdopodobne) wydając na to sporo a w razie czego i tak po palcach. Trzeba się tez sądzić dłużej niż trwaął budowa tego domu)
    Pewno ze są przypadki zyskania na sprawie- mielismy w przedsiebiorstwie dużą budowle już do kasacji- tylko kaski na to nie było . I przyszedł huragan zawalił wszystko i PZU wypłaciło tyle że się opłacała nówka

  279. Slawomirski pisze:
    2011-01-21 o godz. 21:30

    Muszę zmartwić Pana Sławomirskiego. Jest w tzw. błędzie. Umiejętności czytania i pisana, również liczenia i logicznego myślenia nie zawdzięczam „Władzy Ludowej”, bo w chwili jej pojawienia się już to wszystko opanowałem i nie straciłem mimo życia w Polsce Ludowej, a antysemitów znałem lepszych niż Sławomirski spotkał na tym blogu. Wprawdzie nie osobiście, ale przez radio i w kinie (niejaki Adolf Schickelgruber, Joseph Goebbels, Rosenberg) Ten ostatni – wbrew pozorom (podejrzane nazwisko) – był najgorszym antysemitą , jakiego poznałem. Wiem to na podstawie jego książki „Die Sünde wider das Blut”, najbardziej rasistowskie dzieło chyba w ogóle. Jeśli nawet był Żydem to nie zmienia to niczego. Mój przyjaciel i dobroczyńca, błogosławionej pamięci, były obywatel Bełza (Mein Staedtele Belz”, jak śpiewa pewna Łodzianka, Golda Tencer) zawsze mi klarował: „Najgorszymi antysemitami są sami Żydzi”! Argumentacji już nie pamiętam. Nie bronię antysemitom na tym blogu walczyć „o czystość rasy”, to prawo każdego blogowicza. Poniżanie mojej osoby i ocenę mojego poziomu inteligencji z powodu mojego wpisu ja uważam za haniebne i niezwykle głupie!!! Mógłbym się odgryźć, wiem co to sarkazm (to opanowałem faktycznie dzięki dyskryminacji przez władzę ludową w latach 40-tych), nie chcę tylko zniesmaczyć pyskówką tych blogowiczów, których szanuję.

  280. @ antonius
    pisze: 2011-01-21 o godz. 21:35

    Zgadzam się z Tobą całkowicie w tej sprawie.

    Ponadto, dla mnie brak winy rządu jest tak samo oczywisty, jak brak winy Rosjan – to nie rząd organizował tę propagandową, fatalną w skutkach hucpę za pieniądze podatników, to nie Rosjanie siedzieli za sterami samolotu. Tragedia jest bezpośrednim skutkiem decyzji pilota, ale przyczyną jest główny pasażer oraz najprawdopodobniej jego brat, a także generał, zwierzchnik pilota oraz całego polskiego lotnictwa. Jego słowa to dla pilota rozkaz, a on sam mniemał, że podlega „supergenerałowi”, z kolei tego znamy z meldowania wykonania zadania swemu bratu. Komu melduje wykonanie zadania brat, i czy melduje, na razie nie wiemy, choć możemy się domyślać z jego ulubionych lektur.

    Nawet gdyby to był zamach (choć nie rosyjski, jeśli już), to główny winny pozostaje ten sam, gdyż tego lotu nie powinno być w ogóle.

    Natomiast śmierć wielu uczestników tego lotu, nie wszystkich, ale wielu, jest efektem ich osobistej, albo partyjnej, cynicznej, egoistycznej decyzji. Nie musieli się tam pchać i profanować miejsca holokaustu Polaków. Jeśli chcieliby naprawdę oddać hołd pomordowanym przez bolszewików w Katyniu, zamiast upiec dla siebie pieczeń na ich kościach, mogli polecieć z premierem, albo dołączyć do niego po podróży pociągiem, czy samochodem, o ile nie weszliby do samolotu. Mogli także wybrać się sami, w dowolnym terminie.

  281. mentor!
    Chyba nie zrozumiałeś. To jest informacja o kapitalnym znaczeniu i pomyśl.
    Na wykresach MAKu masz podany rzeczywisty to samolotu. Bardzo ładna ciągła linia. To jest dokładna wysokość samolotu nad pasem startowym.
    Jest też druga, skacze jak nie wiem co i Nawigator z tego dyktuje dane.
    Nagle na 250 rzeczywistej wysokości samolotu ktoś mówi : 250 metrów.
    Nawigator (prawdopodobnie, bo jest w nawiasie) potwierdzi: 250.

    I za chwilę samolot daje nura w dół. A i tak za szybko się zniżał. I nagle z tego pędu na dół na sygnał „60 metrów” kapitan Protasiuk wyprowadza samolot w lot poziomy.
    Po kilku sekundach zauważają drzewo i zaczyna się panika.
    Tak wynika z parametrów zapisanych w urządzeniach produkcji CCCP, polskiej i amerykańskiej.

    Wnioski:
    1. Ktoś jednak w kokpicie orientował się w jakiej wysokości samolot się znajduje mimo iż nawigator dyktował przekłamane dane
    2. Samolot dokonał manewr na wysokości 250 metrów, który został „zapowiadany” przez tajemniczego „A”

    Wytłumaczenie jest banalne – załoga miała zejść poniżej 50 metrów, najlepiej tak szybko, żeby kontroler nie zdążył zareagować. Bo od 100 metrów miał kontroler prawo ich odesłać i wiadomo było że z tego swojego prawa zamierza korzystać. Powyżej 100 metrów nie miał prawa reagować. Prawdopodobnie to jest cała cała historia.

    A korzystali z radiowysokościomierza – prawdziwy kłopot w tym, że sygnał 60 metrów na który kapitan Protasiuk wyrównał lot pochodził z radiowysokościomierza. On prawdopodobnie Nawigatora wcale nie słuchał.
    Dlaczego korzystali z radiowysokościomierza, to zapewne wie załoga JAKa, ale nie powie.

  282. tak to jest, kiedy się rządzenie krajem opiera jedynie i wyłącznie na straszeniu Kaczorem (i pomniejszych numerach PR) a nie na autentycznym zaangażowaniu w rozwiązywaniu prawdziwych problemów…

    przy akompaniamencie zawodowych dziennikarskich apologetów/klakierów/usypiaczy w rodzaju red. Passenta

    któremu zawsze wyjdzie tak, że błąd rządu jest tak naprawdę winą Kaczora

    śmiech na sali,

    a potem straszne zdziwienie, kiedy fatalnie spaprana przez rząd sprawa smoleńska wali Tusk na odlew w łeb… czego każdy mógł się spodziewac,

    w innych krajach europejskich trudno sobie wyobrazic po takim ciągu kompromitacji rząd pozostający u władzy

    no ale to jest zapyziała polska wiocha (przedmurze Azji) z małymi pętakami zarówno u władzy jak i w redakcjach. Niestety

  283. antonius 21.35
    „Generalnie pelna zgoda” poza jednym. Pieniadze nie sa na uboczu tej sprawy . One sa tylko w cieniu , na razie.

  284. Wznieśmy toast
    O WIELKIE KLESKI I ZARAZY -ponoc taki toast wznoszono na zebraniach oficerów Marynarki Brytyjskiej.
    Mial on swoje uzasadnienie. Takie przemeblowanie powodowalo // wywianie// z grona żyjących i zajmujących eksponowane stanowiska person obrosłych sadłem ,naćpanych własna nieomylnością i sądzących ze są chodząca po tym świecie emanacją Boskiej opatrzności.
    Ta opatrzność raczej była OPACZNOŚCIĄ mozemy stwierdzic po skutkach działalności. WAWEL , POZNAŃ, WARSZAWA, TORUŃ, GDAŃSK.
    Więc prosmy jak prosili nasi przodkowie o WOJNĘ NARODÓW. Tamta wojna przyniosła nam wolność.
    Co mogą nam przynieść WIELKIE WOJNY I ZARAZY ? nie wiem , myślę jednak że znajdzie sie miejsce gdzieś wśród decydentów dla ludzi mających w szacunku Rzeczpospolitą , jej obywateli i jej prawa.
    Że naśmietnik wywieje //CH//. hofmanow, i jego kompanów.
    Więc – wznieśmy toast.

  285. Jasny gwint, cieszę się, że Pan wrócił na blog, bo bez Pańskich komentarzy nie było co czytać.Mam nadzieję, że to trwały powrót.
    Czytałam felieton Profesora Łagowskiego w ostatnim „Przeglądzie” i również uważam, że celnie opisuje emocje i sytuację w Polsce.Smutną rzeczywistość..
    Odnośnie ostatniej książki A.Michnika, to została ona źle przyjęta przez Żydowski Instytut Historyczny, jako praca niepełna i nieobiektywna, bo pomijająca wkład polskiej Lewicy w walce z antysemityzmem. A to przecież lewa strona miała i ma największe zasługi, a nie prawica, która wspólnie z KK jest źródłem antysemityzmu i nacjonalizmu. Poczynając od lat 20-lecia międzywojennego jak i obecnie.
    Michnik już raz skutecznie „zatrzymał” Lewicę przed władzą, wymyślając aferę Rywina. Teraz postępuje podobnie w swojej publikacji. Swego czasu na łamach GW bronił i usprawiedliwiał postawę polskich biskupów antysemitów. Chodziło o brak potępienia z ich strony pogromu kieleckiego. Nawet Wyszyński tego nie uczynił..Redaktor Michnik próbował to tłumaczyć w ten sposób, że ponieważ władza ludowa opowiadała się przeciw antysemitom, to KK nie mógł stanąć po tej samej stronie, bo przecież walczył z „komuną”.
    Powyższe przykłady zniechęcają mnie do poważnego potraktowania „dzieła” Michnika. Sam redaktor doskonale wpisuje się w nurt opisany przez Łagowskiego, co nie raz udowodnił swoimi publikacjami.

  286. Cieszy mnie, że na tym blogu są jeszcze oprócz mnie ludzie, interesujący się technicznymi lub prawnymi przyczynami katastrofy Smoleńskiej.
    Piszą o niej m. in.: Indoor_prawdziwy , the mentor, Lex
    Zastanawiające jest to, że wszyscy bazujemy na tych samych (rosyjskich lub polskich) stenogramach rozmów w kokpicie oraz komunikacji z wieżą, a wyciągamy różne wnioski lub uzasadniamy różne hipotezy z fragmentów tego stenogramu. Ja dodatkowo korzystałem ze zdjęć (lub fotomontażu) fragmentu kokpitu z miernikami, na których widać niektóre wartości wielkości fizycznych. Dopiero w tym momencie doszło do mnie, że to jest pic! Te „zdjęcia” sugerują sytuację w TU 101, przed katastrofą, a to przecież bzdura. Mogą być albo ze 102- ki, lub archiwalne, „poprawione” w Photoshopie. Może dla dziennikarzy to było oczywiste, ja się tym zasugerowałem bezwiednie – to tak prawdziwie wyglądało!
    Tym niemniej jest dla mnie tajemniczy „głos rozsądku” na wysokości 250 m. Skąd Indoor wie, że to jest odczyt z barycznego? Głos rozsądku to już siódma osoba w kokpicie (już tylko czekać na „Ósmego pasażera Nostradamusa”), i dlaczego patrzyła na mniej ważny przyrząd, lekceważony przez nawigatora? Gdyby to był prawdziwy głos rozsądku to patrzyłby na przyrząd pilota i zawołałby: „Panie Pilocie, dziura w płocie – pardon – twój wskazuje 430 m, to niemożliwe, byliśmy już dużo niżej, rób coś”. Z moich obserwacji rysunku trajektorii na poziomie 400 m były ostatnie (prawie) poprawne odczyty na wszystkich trzech przyrządach, potem już tzw. HGW. Mogę nie mieć racji, jeśli świadomie załoga oszukała TAWS i przestawiono na wysokości 3000 m barometr główny pilota, aby TAWS nie zaczynał straszyć. To mi się jednak nie zgadza z tym, że TAWS wrzeszczał 12 razy mimo złej informacji o wysokości.
    Dalej Indoor twierdzi na podstawie „źródła opium” (nie korzystam), że nawigator nie ustawiał, a fachowcy mówią, że ustawiał, sam potwierdza nastawianie – chyba że oszukał?
    Lex – jak to Lex(prawo) zwrócił uwagę na to samo co ja we wcześniejszych komentarzach. Zasadniczą i wystarczającą przyczyną katastrofy w przypadku tupolewa było łamanie prawa przez kapitana statku powietrznego, gdy wystartował w Warszawie. Zginął, łamiąc prawo, ale nie może ponieść dodatkowej kary. Jest jednak osoba żyjąca (na wolności), która wiedziała o zamiarze popełnienia przestępstwa przez pilota i zaakceptowała ten czyn – kontroler na wieży (baraku?) w Warszawie . Ona może i powinna ponieść wszystkie konsekwencje i to jest pole do popisu dla wojskowej prokuratury, a nie włóczenie 7 lat po sądach pilota helikoptera, który może i popełnił błąd zaniechania, ale nie złamał świadomie prawa, a to jest warunek na to, aby czyn zabroniony (również zaniechania) można nazwać przestępstwem – sam początek kodeksu karnego.
    Leź wymienia explicite trzy braki: Lidera, dokumentów lotniska docelowego (a co z zapasowymi?) oraz komunikatu meteorologicznego. Jak bardzo byłyby te elementy przydatne pozwalam każdemu ocenić.
    PS
    W dyskusji użyto określenia „rzeczywistej wysokości” jakby takie wzmocnienie wyrazu – zresztą było tłustym drukiem. To pojęcie jest bezsensowne, jeszcze gorsze niż „oczywista oczywistość”, bo to jest śmieszne, ale nie jest błędem. Trzeba określić układ współrzędnych, jakikolwiek, i w nim się poruszając, określać „położenie” punktu (TU 154), którego jedną ze współrzędnych jest wysokość, czyli odległość punktu od odpowiedniej osi, mierzona odcinkiem do niej prostopadłym.
    Skomentuję jeszcze zdanie:
    ***Uważam , że przemawiał Głos Rozsądku. Ale nikt go nie słuchał, bo za moment samolot daje ostro nura (też MAK jakoś nie zwrócił na to uwagi)***

    MAK może nie, ja tak. Mój komentarz był taki. Jeśli pilot miał wrażenie, że jest dużo za wysoko i może przelecieć za pas startowy to zwiększył szybkość opadania. Zrobił to już raz, bo standardowo jest podobno 4m/s, potem chyba miał ze 6 m/s, a do małego jaru wleciał z szybkością około 10 m/s – prawdziwy lot nurkowy. Ciekawe, czy niemieckie Sztukasy zdołałyby wyjść z tej dziurki w ziemi.
    Zmiany szybkości opadania widać po zmianie kąta odcinka trajektorii. Możliwe, że MAK to pokazuje, ja nie potrafię niczego wywnioskować z ich rysunku, bo dla mnie jest za mały druk, po prostu nie widzę. Bazowałem na pierwotnym szkicu, który sobie powiększałem dowolnie (jpg).

  287. Szanowny antonius (2011-01-21, godz. 21:35)!
    Jestem tak samo zbulwersowany jak Ty. A byłem także zbulwersowany, gdy śp. prezydent Lech Kaczyński, przyznał specjalne odszkodowania (mimo ubezpieczenia) ofiarom katastrofy autobusu podczas pielgrzymki do „świętych miejsc” we Francji. Ale cóż pielgrzymki do takich miejsc, są w Polsce pod zaborem Watykańskim, uważane za działania wyjątkowej ważności. Wyprawa smoleńska, a właściwie katyńska śp. Prezydenta i jego świty, też była pielgrzymką nie tylko do miejsca świętego, ale miejsca popełnienia zbrodni na Polakach, która przez polityków POPiS-u została uznana za podwaliny wolnej Polski – IIIRP wg PO a IVRP wg PiS.
    Ale faktem jest, że ci „pielgrzymi” zostali do tej roli zaproszeni przez Prezydenta RP, a za skutki jego działań odpowiada Skarb Państwa.
    Sprawą tej instytucji, której właścicielami jesteśmy wszyscy my obywatele polscy, jest skalkulowanie, co jest bardziej korzystne finansowo: ubezpieczanie organów Państwa od odpowiedzialności cywilnej w towarzystwach ubezpieczeniowych, czy wypłacanie odszkodowań z budżetu, oczywiście w tych przypadkach, gdy prawo nie wymaga ubezpieczenia. Jednak aby to skalkulować, trzeba najpierw opracować i wydać ustawę o wysokości odszkodowań za różne szkody wyrządzane ludziom, nie tylko obywatelom polskim, i osobom prawnym w związku z działaniem państwowych organów. Od tego zgodnie z Konstytucja jest Sejm i Senat. Ale te organy brzydzą się porządkowaniem naszego Państwa, wolą bić pianę.
    To zaniechanie jest wygodne dla niezbyt miłościwie nam panujących, pozostawiając im dowolność ustalania odszkodowań: dla poszkodowanych w pielgrzymce – krocie, dla rodziny policjanta zabitego w walce z bandytami – odrobinka na otarcie łez. Pozwala też odgrywać rolę dobrego paniska, gdy jest to korzystne dla PR.
    Za szkody wyrządzone użytkowaniem statku powietrznego odpowiada użytkownik statku powietrznego, osoba fizyczna albo prawna z tytuły ryzyka a nie z tytułu winy. Prawo międzynarodowe, wymaga ubezpieczenia statku powietrznego od odpowiedzialności cywilnej. Samolot polski 101 wleciał do przestrzeni rosyjskiej bez takiego ubezpieczenia, co stanowiło naruszenie warunków wykorzystania przestrzeni powietrznej Rosji, opublikowanych w AIP.
    Użytkownik statku powietrznego albo ubezpieczyciel, który wypłacił odszkodowanie z tytułu ryzyka, może dochodzić odszkodowania od winnego, ale winę musi udowodnić.
    Jeżeli więc mec. Stefan Hambura, reprezentujący bliskich Stefana Melaka i Anny Walentynowicz, a znający prawo, stwierdził, że propozycja jest przedwczesna, to chyba należy to odczytywać, jako uznanie, że proponowana kwota odszkodowania jest zbyt mała.
    Do wyrazów uznania za pracowitą i drobiazgową analizę materiałów z badania katastrofy dołączam pozdrowienia.

  288. Mały dodatek dla moderatora za pracę w warunkach szkodliwych dla zdrowia (satyryczny!)

    Na chwilę skłaniam się do przyjęcia teorii spiskowo-zamachowej. Wtedy mogę rozumować tak. Nie oglądałem fotomontażu, lecz prawdziwy dokument. Te zdjęcia kokpitu zrobił „głos rozsądku” komórką chwilę przed katastrofą i wysłał je MMS’em do TVN24 w celu opublikowania. Mógł to zrobić również po uprowadzeniu samolotu i usunięciu załogi z kokpitu. Uratował się, bo jest tak mały, że KGB go nie zauważyło! Na jednym z tych zdjęć „głos rozsądku” stoi na tle ściany i jest mniejszy od zespołu kilku mierników. Jakiś elf czy inny duszek? Może Indoor to zbada? Mam pewien niepokój czy to nie przypadkiem jakiś ET?

  289. Tel. Observer 00.40
    Co to bylo ? Czy to nie za przeproszeniem , malbec ? Jezeli tak to popieram bez wzgledu na skutki .On sporo usprawiedliwia i tlumaczy .
    A B. to nie przypadkiem Batory ? Pytam z tzw. czystej ciekawosci ( to nie moj business przeciez) , graniczacej z uprzejmoscia bez zadnego „zaangazowania”.
    Ten cudzyslow to z powodu braku kropki nad zet , co czyni karykature z oryginalu. Pozdr.

  290. jerzy pisze:
    2011-01-22 o godz. 13:00

    ***„Pewien polityk przejechał się na takiej wypowiedzi, choć miał absolutnie rację.” ***

    Tu miałem na myśli wypowiedź Cimoszewicza o powodzianach, którzy nie ubezpieczyli domów. Dzień przed powodzią w1997 roku płaciłem za ubezpieczenie w PZU. Pani pyta: „Od powodzi też”? Ja na to, że nie bo do nas woda nie dojdzie. Potem cierpiała mi skóra, gdy woda była coraz wyżej. Zalała mi piwnicę woda gruntowa, od szkód przez którą PZU i tak nie ubezpiecza. Na drugi rok od razu dołożyłem powódź.

    Odnośnie pytania, komu z tupolewa należy się odszkodowanie i z jakiej kieszeni to jest sprawa prawników. Mirosławiec to ewidentna podróż służbowa na szkolenie.
    Ubezpieczyć powinna osoba lub instytucja zapraszająca pasażerów, szczególnie osoby prywatne, państwowość nie stanowi według mnie ubezpieczenia pzez państwo, ale mogę się mylić. Rodzina prezydenta była ubezpieczona, reszta nieważna.
    Problem Chopina polega na nieznajomości prawa morskiego i języka angielskiego u właściciela przy podpisaniu umowy, ubezpieczyciel to wykorzystał. Jak łatwo jest zapłacić za polisę i jak trudno uzyskać odszkodowanie, wie każdy, kto miał szkody, zdrowotne lub samochodowe. Mnie wykończyła arogancja i perfidia Alliance. Ubezpieczyłem się przed wypadkiem i w okolicy San Remo byłbym się utopił , gdy wpadłem między kamienie przy brzegu. Gdy zalewała mnie fala, przestraszyłem się i „szlag mnie trafił” (udar). Należało mi się według lekarzy stała renta (wiek zaawansowany, wtedy zamiast jednorazowej wypłaty 300 zł miesięcznie). Całe życie miałem bardzo niskie ciśnienie, tylko gwałtowny skok ciśnienia w stresie. Omyłkowo lekarz wpisał, że mam nadciśnienie (nieprawda) i Alliance to wykorzystała i zwaliła udar na dawne, przewlekłe choroby i dali mi figę plus radę, aby ich podać do sądu. Ja, biedak, i multimiliardowa firma? Ja to zaakceptowałem bo wina była u mojego lekarza, a co mnie wkurzyło? Regularna reklama firmy, że „zawsze akceptujemy zdanie klienta” (Wir sind immer Deiner Meinung). Myślałem, że znów trafi mnie co nieco, nawet przebolałbym te 300 zł, choć liczą się w budżecie emeryta, wydaję więcej na lekarstwa.Pewien polityk przejechał się na takiej wypowiedzi, choć miał absolutnie rację.”

  291. Nie na temat, ale może nie martywmy się o przyszłość?
    Jeszcze cztery lata…..i finał….
    http://odkrywcy.pl/kat,111406,title,Wiemy-dlaczego-wymieraja-pszczoly,wid,13055416,wiadomosc.html?smg4sticaid=6ba59

    zezowaty pisze:
    2011-01-22 o godz. 14:23
    „Za krwawe wojny i wielkie zarazy”…..
    Lotnictwo już wybiło swych najbardziej doświadczonych dowódców.
    Niewielu pozostało z nalotem ponad 3000 godzin……

  292. KLEOFAS,

    Blogerzy skarza sie, ze piszesz herezje. G 53 juz wiedzial z gory
    /widzacy jasno, czy jak/, iz nie ma sensu tytulowac cie ‚Kochany
    Kleofasie’. Nie wierze w to wszystko. Muranow pozdrawia.

  293. Raport MAK to wielki prezent dla PiS. Była to już partia schorowana, która nie umiała znaleźć hasła na miarę IV RP, czepiała się wszystkiego po kolei, i wszystko bez skutku. Aż tu nagle, jak w bajce, z lasu wyłoniła się katastrofa smoleńska i można było ożywić swoich zwolenników, podnieść ich na duchu, zmobilizować, dodać im energii i sił, złapać się krzyża, zapalić pochodnie.

    to panie Passent panski cytat. Jako oczytany propagandysta komunistycznyego aparatu propagandowego , w perfidny sposob wlewa pan antypolska trucizne do glow tych biednych ludzi ktorym nie chce sie myslec.
    Panskie pismactwo, doskonale odzwierciedla specjalny dokument sluzb stalinowskich ,wydany w 1947 roku a przedstawiajacy 45 punktow kontrolowania , grabienia, niszczenia , demoralizowania Polski. A jak pan wie Polska to nie komunisci jak pan Polska to kraj katolikow , kraj pokojowy, kraj w ktorym kazdy moze znalesc miejsce pod warunkiem ze bedzie kraj szanowal i traktowal gospodarzy czyli Polakow z szacunkiem.
    I panskie wypociny pseudointeligenckie spelniaja z cala wyrazistoscia 45 zasad zniewolenia Polski powojennej.

  294. KeDyw pisze:
    2011-01-22 o godz. 16:59

    Przypominasz mi Pan Forda:
    „każdy może kupić samochód w jakimkilwiek kolorze, pod warunkiem , że będzie to kolor CZARNY”……

    Muszę przyznać, że wysyp ostatnio nieznajomych nicków na Blogach Polityki.
    Ofenzywa?
    Chyba nasi przeciwnicy polityczni chcą walczyć o wolność Polski do ostatniego Polaka, kamień na kamieniu nie może się ostać?
    Zgodnie z ostatnimi wynikami, stolicą Wolski powinien być Radom.
    Przemieszczenia ludności obowiązkowe. Granice Wolski określone plebiscytem…..

  295. Sebastian pisze:
    2011-01-21 o godz. 18:43

    A ktora z okladajacych sie pod Smolenskiem grup kibolowych: tuskowa czy kaczorowa, obstawiles tym razem? Tylko czy oni nie wpedza nas w dietetyczne klopoty wynikle z naduzywania lacuchow? Jedynym ratunkiem jest traktowc lacuchy jako przyjemnosc w ogole, np. ciekawa ksiazka, muzyka, znajomosc itd. Czego Ci zycze w stosownych proporcjach 😉

  296. KeDyw pisze:
    2011-01-22 o godz. 16:59

    ….O bosze – a to co za kretyn? AK dalej walczy po lasach? Bezwzględnie potrzeba Maruchy.

  297. KeDyw 16.59
    Po prostu bredzisz w stylu RM, Gazety Polskiej i Trwam. Takie sa skutki wyprania mózgu przez propagande Jarkacza. Nie podajesz zadnych argumentow, ze Passent nie ma racji.
    BO TYCH ARGUMENTÓW NIE MA.
    Daniel Passent , ktory w porownaniu z twoim poziomem intelektualnym jest Einsteinem, wywoluje twoja wścieklośc i wyzwiska,( pseudointeligent), a wiec lepiej wracaj do swojej parafii.
    PS.Zniewolenie twojego mozgu to pierwsza (z 45 )zasada Polski powojennej.Od tego się zaczeło 😉 !

  298. Lex (2011-01-22 o godz. 12:06)

    **”Orteg, na blogu Kleofasa w ramce “Select profile” jest opcja “anonymus” i parę Anonimów już wcześniej się wpisało. W czym więc rzecz?”**

    W tym, ze po wejsciu na blog Kleofasa poprzez proxy (proxy ukrywa IP) nie dostajesz szczesliwosci ujrzenia tej ramki. Mozesz tylko sobie poczytac, z nieukrywana uciecha, gware warsiawska, z Florydy nadawana. Mozliwosc twojego wlasnego wpisania pierdol do ramki jest ci arbitralnie zabrana. Przynajmniej mnie takie przygody spotykaja.

    Moze to byc zwyczajnym rezultatem mojego debilstwa w dziedzinie IT. Ta sama zaleta w innych dziedzinach przejawiana owocuje podobnymi rezultatami.

  299. Orteq 3.01

    Dziekuje za zainteresowanie. Szczegolowa instrukcja, b.prosta, jest na blogu w sekcji Do Komentatorow. Pozdrawiam. Kleofas.

  300. http://www.psz.pl/tekst-36046/Obama-i-Hu-Jintao-ustalaja-przyszlosa-relacji-gospodarczych

    „Podczas wspólnej konferencji prasowej w Białym Domu Barack Obama poinformował, że w czasie rozmów z prezydentem Hu Jintao nie unikał trudnych tematów. „Podkreśliłem przywiązanie Ameryki do fundamentalnych praw człowieka – takich jak wolność wypowiedzi, prasy, stowarzyszeń, demonstracji i religii”. Obama przypomniał, że wartości te zawarte są również w konstytucji Chin.”

    W świetle powyższego fragmentu sprawozdania, czy my chcemy coś narzucić Rosji?
    Może warto brać przykład z USA?
    „pecunia” nie „egalite”…….

  301. Niektóre „rodziny smoleńskie” już zdążyły wyrazić oburzenie niską wartością odszkodowań. Zrobił to np. pan Dubieniecki. Ciekawe, czy Marcie należy się kolejne odszkodowanie po tych 3 mln, które niedawno łyknęła?
    Pani Małgorzata Wassermann z kolei twierdzi, że rząd specjalnie podał info o odszkodowaniach teraz, żeby „przykryć” awanturę wokół raportu MAK.

    Niewykluszczone. Mam wrażenie, że jak rodziny zaczną się pienić, że za mało dostają (te marne 250 tys. na łebka), stracą resztki sympatii społecznej. Wiadomo, jak ludzie w Polsce reagują na takie informacje. Dla większości Polaków taka suma jest niewyobrażalna, a jeszcze pomnożona przez ilość osób w „osieroconej” rodzinie daje kwoty czasem milionowe. Oj, się to w narodzie nie spodoba!…

  302. Antonius.
    Ja sprawą samolotu i mechanizmami które mogą stać się za decyzjami zajmuję się od dnia katastrofy bardzo poważnie. Interesuje mnie głównie dlatego, że cały ten lot a nawet ludzie w nim siedzący to dla mnie Polska w pigułce i uważam, że to samo co spowodowało katastrofę samolotu trwa dalej i powoduje o wiele większą katastrofę niebawem, jeśli pozwoli się elitom politycznym i wojskowym zamieć pod dywan lub zwalić własne winy na Rosjan.
    Dlatego też od czerwca staram się publicznie na ten temat zabierać głos na tych forach, gdzie jest szansa czy pozyskać jakieś informacje czy przekazać.

    Sprawa zmiany toru lotu samolotu na wysokości 250 metrów wynikło już z danych podanych w stenogramie, został potwierdzony w danych czarnych skrzynek z parametrami lotu. Tuż po ujawnieniu stenogramu próbowałem na to zwrócić uwagę i wyjaśnić jak to jest możliwe i czemu to może służyć, ale wszyscy lotnicy są tak zajęci własnymi teoriami lub obroną pozycji własnych grup zawodowych, że nikt nie zwrócił uwagi.

    Od lipca na własne potrzeby weryfikuję pojawiające się wersja mające ambicje być wyjaśnieniem tragedii pod tym katem, czy wytłumaczą trzy rzeczy
    1. dlaczego nikt nie zwraca uwagę na powtarzające się wyniki 100-100
    2. czy tłumaczy nagłą zmianę toru samolotu na 250 metrach
    3. komu tłumaczy generał Błasik proces lądowania we mgle.

    Odrzucam tez teorie zakładające popełnianie przez kilku lotników starszych i młodszych szeregu błędów w sytuacji gdy ich życie od tego zależy.
    Dlatego też wersja MAK (która jest kompromisem z dużymi ukłonami wobec strony polskiej)

    Jak tak lubisz czytać to co napisałeś (bo nie zauważyłem, byś czytał to co inni piszą) to wytłumacz mi proszę :
    dlaczego samolot wtedy gdy każdy by się spodziewał że zaczyna wytracać prędkość opadania – daje nura

    PS. Gdybyś czytał to co inni pisali, to byś zwrócił uwagę na to, że w odpowiedzi na Twój wpis odpisałem: zgodnie z raportem MAK, cały sztab generalny był nie przypięty pasami do foteli.
    Może też być to odpowiedzią na moje 3. pytanie

  303. @ KeDyw,
    Małe uzupełnienie, pozwolę sobie;
    ….i traktował gospodarzy czyli PRAWDZIWYCH POLAKÓW KATOLIKÓW z szacunkiem.
    PS. A gdzież to można znależć te 45 zasad zniewolenia Polski?
    PS.2 A jak ktoś ma gospodarzy w dupie, to będzie deportowany? Gdzie?

  304. @ Indoor_Prawdziwy:

    „Wytłumaczenie jest banalne – załoga miała zejść poniżej 50 metrów, najlepiej tak szybko, żeby kontroler nie zdążył zareagować. Bo od 100 metrów miał kontroler prawo ich odesłać i wiadomo było że z tego swojego prawa zamierza korzystać. Powyżej 100 metrów nie miał prawa reagować. Prawdopodobnie to jest cała cała historia.”

    Dlaczego zrobili coś tak debilnego pozostaje i być może na zawsze pozostanie niewyjaśnione. Natomiast to NA PEWNO nie jest prawidłowe wytłumaczenie. Kontroler nie mógł zamierzać skorzystać ze swojego prawa odesłania ich, ponieważ takowego prawa nie posiadał. Brak minimów lotniska nie stanowi podstawy do zabronienia lądowania. Kontroler może to zrobić tylko w przypadku, gdy coś fizycznie blokuje pas (np. inny samolot). Nic takiego nie miało miejsca więc zabronić podejścia im nie mógł. On tylko, niestety błędnie, założył, że skolo leci polski Air Force One, to ma do czynienia z profejsonalistami, którym ani w głowie ryzykowanie życia swojego prezydenta i nie zejdą poniżej minimów, że przelecą i cześć. Błąd, ale po pierwsze niezawiniony, po drugie nie do zapobieżenia. Jego ewnetualne „zabraniam”, czy „nie możecie” nie byłoby dla załogi wiążące. To załoga podejmuje decyzję i to załoga ponosi odpowiedzialność. Ich, najwyraźniej w nagrodę za zabicie pary prezydenckiej i prawie setki innych osób, awansowano.

    Dlaczego to zrobili, strasznie trudno o konkretną odpowiedź, ale to na pewno nie ta, którą zasugerowałeś.

  305. Jest takie opowiadanie S.Lema pt. „Patrol „. Warto go sobie przypomnieć lub przeczytać.

  306. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ET
    2011-01-21 o godz. 15:54

    Wolne zarty !? … dobrze, wrecz jakie szczescie, ze przed obligatoryjna wedrowka do termy zostalo to zasugerowane- rozumiem-domyslam sie, ze tam mozna wszystko „wypocic” – prawda?

    Domyslam sie, ze to nawet nie prowokacja(?) tylko frustacja w. moscia w-s-prowadzila na „gory” bedace faktycznei nizinami – prawda?

    ET bardzo prosze nie zanizac lotow – nie bede wracal – nie o to chodzi – & odwolywak sie do blogo-wypowiedzi-archiwum mysle, ze w przyszlosci wszystko jest mozliwe bezwzgledu na przeszlosc, co nie oznacza, ze historia nie lubi sie … (?)

    Dobrym przykladm – zanim nie wlaczyla sie tzw. „Wielka Plityky” moze byc wskrzeszenie do ponownego bycia-istnienia-zycia – np. fregaty „Royal Louise”
    http://www.royal-louise.de/index.php?navigation=dasSchiff.php

    W tym „wielkim” tzw. beznaczenia „wskrzeszeniu” & jego genezie „przypadkowo” zapomniano o kobiecie, kobiecie przez tzw. wielkie K, kobiecie dla ktorej owe wskrzeszenie zostalo powolano do zycia z pewnej racji i li tylko dla pewnej racji uchonorowanie wkladu, czyli wkladu-pracy-inelektualnego zaangazowania tjb. zapomnianego (?)

    ET, to jest bez jakiegokolwiek znaczenie czy PO z PiS itp.

    Problemem jest – tak mysle – o czym Pan czesto wspomina – dzura-loch-pustka, pusty-klos-zbozowy na tzw. autentycznei pustych polkach postrzegania-doceniania, chylenia czalo …

    Post Chriostum.
    ET,
    wiesz jak rodzi, tworzy sie kutura?

  307. antonius pisze:
    2011-01-22 o godz. 15:09
    ————————————————————————————-
    Pewna młoda kobieta w bardzo lapidarny i jakże celny sposób opisała całą sprawę :
    „Polska jest jedynym krajem w którym katastrofy przebiegają zgodnie z procedurami”
    Powyższe znakomicie definiuje przyczyny nie tylko katastrofy smoleńskiej.

  308. Antonius!
    Jeśli chcesz o zamachu … można fantazjować do woli, ale mgła zawsze była środkiem obrony a nie ataku. Na dodatek wprowadzi element niepewności.
    Co do zdjęć ruchomych już się zapytałem. Nie pamiętam na którym forum, ale tez nie liczyłem na odpowiedź.
    Prezentacja komisji J. Millera zaczyna się od pokazania przelotu IŁ76. Nagranie dokonał Sławomir Wiśniewski z TVP. Godzinę przed wypadkiem ustawił kamerę w oknie hotelowym i zgodnie z mapka pokazaną na prezentacji skierował DOKŁADNIE w miejsce katastrofy. Gdyby nie mgła …
    Nie wiem czy z tego okna hotelowego w ogóle widać pas czy nie. Jak patrzę w Google maps tam po drodze są jakieś zakłady remontowe samolotów.
    Takich teorii zawierających elementów prawdziwych można snuć w nieskończoność.
    Jedyny kłopot polega na tym, że taki zamach można zorganizować tylko z Warszawy jak też potencjalnych zainteresowanych takim zamachem, który można zwalić na Rosjan widzę tylko poza Rosją (już niekoniecznie w Warszawie)

  309. „Kaczyński jest jak zepsuty zegar – ciągle pokazuje tę samą godzinę. ” (raz na dobe prawdziwa)
    To dla wielbicieli cytatow ktorych na tym blogu nie brakuje .

  310. Jeszcze Antonius
    http://lh3.ggpht.com/_OdSgs9gdC34/TTqJhaIXMqI/AAAAAAAABCM/7v9ySpkuOF8/s512/4.JPG
    To jest (o ile forum nie zmodyfikuje adresu) wycięty fragment wykresu MAK, na którym widać to o co mi chodzi. Rzeczywista wysokość samolotu w odniesieniu do poziomu progu pasa startowego podejrzewam – jest obliczony za pomocą pomiarów wysokościomierza radiowego z uwzględnieniem rzeźby terenu, ale może być tez to wynik jakiegoś pomiaru wysokościomierza. Nie wiem. Polskie tłumaczenie raportu niestety nie uwzględnił objaśnień na wykresie i cała masa rzeczy dla mnie jest nie do końca jasnych co jest co. Akurat ten fragment jest jasny.
    rysunek bez moich bazgrołow
    http://lh3.ggpht.com/_OdSgs9gdC34/TTqIg6QdxcI/AAAAAAAABCE/nQioinfXkOc/s512/2.JPG
    I originalne jpg MAK a z którego wycinałem
    http://lh3.ggpht.com/_OdSgs9gdC34/TTsxsdwWLbI/AAAAAAAABCg/6esdDx15wTg/s640/ab40fa532470.jpg

  311. @antonius et al.

    Wystarczy tylko uważnie jeszcze raz przeczytać stenogram.
    Oni, tj. załoga popełnili DWA ważne błędy. Resztę można zapomnieć.

    PIERWSZY błąd:
    8.32.50
    1 Pilot: Kurs lądowania. W przypadku nieudanego podejścia odchodzimy w automacie.
    8.32.54
    2 Pilot: W automacie.
    Powinni wiedzieć, że automat przy odchodzeniu działa tylko w połączeniu z aktywnym systemem lądowania ILS. A takiego w Smoleńsku nigdy nie było. To znaczy samolot nie będzie reagował na przycisk przerywający opadanie.

    DRUGI błąd:
    8.30.07
    ATC: Polski 101 według ciśnienia 745 zniżenie 500.
    8.30.15
    1 Pilot: Po ciśnieniu 745 zniżamy 500 m. Polski 101.

    8.40.02
    2 Pilot: Tam jest obniżenie.
    TAWS: TERRAIN AHEAD
    8.40.04
    2 Pilot: Tam jest obniżenie Arek.
    8.40.06
    1 Pilot: Wiem zaraz będzie. Tam to jest taki.

    Dlaczego czytali wysokość radiowysokokościomierza (czyli do ziemi a więc do dna wąwozu)? Przecież wiedzieli o parowie i mieli prawidłowo nastawiony wysokościomierz baryczny (czyli poziom pasa, na który mieli trafić).
    Do uratowania się wystarczyło żeby nie popełnili JEDNEGO z tych błędów. Oba na raz to było już za dużo.
    Możemy sobie gdybać dlaczego tak się stało ale na pewno ani generał ani ruscy kontrolerzy ani niezdecydowany prezydent nikt ich w te maliny nie wgonił. Sami wleźli. Dlaczego?

  312. A ja dla kuracji polskiego społeczeństwa życzył bym mu 4 lata rządów PiS

  313. antonius pisze:
    2011-01-22 o godz. 13:02

    Slawomirski pisze:
    2011-01-21 o godz. 21:30

    „Muszę zmartwić Pana Sławomirskiego. Jest w tzw. błędzie. Umiejętności czytania i pisana, również liczenia i logicz …”

    Antoniusie! Jak Ty tak możesz!!!
    Mister Universum nigdy nie jest w tzw. „błędzie” (gdzież bym śmiał),
    przy taaaakim Mister Universum, użyć błahego i banalnego słowa:
    b ł ą d , bez cudzysłowia (przepraszam Szanownego Slawomirskiego
    za bezecne użycie znaków typu J-23, znaczy się cudzysłów) – ja w
    całej uniżności, względem Jego Wysokości Mistera Universum sir (albo
    ser, ten śmierdniejszy) Slawomirskiego!!!
    Aj, waj! Się narobiło!!!
    Antoniusa szanować nie przestawszy, bronię Jaśnię Upierdliwca Slawomirskiego! Na „Tym Blogu, Na Tej Ziemi” za Jego Najupierdliwszą Upierdliwość!!!!!!
    Świat się kończy !!!
    Ale Jak Jarkarkacz Kaczkaczo Kaczyński „mężem stanu”, jego odlotowy
    braciszek Lechaczo Kaczkaczo Kaczyński „godnym królów” i na Wawelu
    uciśnięty, to dlaczego Pierwszego Upierdliwca Tego Blogu, Sir (ser – z
    tych śmierdliwszych) Slawomirskiego nie uhonorowawszy?
    Honory każdemu się należą. Nawet tym w szalecie miejskim!
    A czemuż by to nie Pierwszej Upierdliwości Slawomirskiemu?
    Zasłużon on, a i kombatant dupny!
    Jakby tak puścić jamniora, pod te Wzgórza Wawelskie, to na 100 procent
    by „jamę slawomirską” w te pędy wymontował !

    Ale nie, porządek rzeczy jest inny:
    Punkt 1): Slawomirski zawsze ma rację (oczywiście z „podpórką”,
    papużką-nierozłączką…)
    Punkt 2): Jeśli Slawomirski nie ma racji – patrz Punkt 1) ( oczywiście
    z podpórką, papużką-nierozłączką …).

    Antoniusie!!! Dorzuciłeś jeszcze „nieumiejętność czytania i pisania”!!!
    Na boga, na ojców boga, na bóstwa wszystkie i wszelakie!!!
    Na Achilesa i Afrodytę!
    Na Manitu i Jahve!

    Jako ateista, nie jestem w stanie Cię wybronić!!!
    (mimo szczerych chęci, i proszę to zakonotować.)

    Pozdrowionka.
    P.S. A teraz na poważnie: czy tolerując takie trolle jak Slawomirski,
    czy E.T., nie popieramy czasami dewianta Jarkacza i jego bandę?
    Tolerancja jak najbardziej – dewiacja, to sepsa tego blogu!
    Jeśli chcemy mieć „czyste od chamstwa Państwo „, zacznijmy tutaj, od siebie!
    Inaczej sepsa będzie ustrojem III RP!
    III Rzeczpospolita Sepsa – czy to nie brzmi dumnie?!

    Pozdrowionka.

  314. Moim zdaniem przypisujecie Państwo Kaczyńskiemu i PIS –owi cele sprzeczne z ich zamiarami. Zarówno Kaczyński jak i jego gwardia to ludzie nie mający umiejętności pracy i zarabiania w dzisiejszej gospodarce. Kaczyński w zasadzie całe życie był na utrzymaniu społeczeństwa. Takoż samo jego gwardia. Nawet jak chwilowo byli poza sejmem to żyli z wyprzedaży i przejęcia majątku RSW Prasa., tworząc fundacje i spółki poza jakąkolwiek kontrolą. Prokuratura umorzyła sprawy więc nie możemy nic im zarzucać ale cała ta grupa nigdy nie skalała się pracą. I robią to dalej. Teraz nie chodzi o władzę tylko o zaistnienie w świadomości elektoratu i zdobycie ich głosów. Jaki ma im PIS przedstawić program? Kolejne 3 mln mieszkań? Obiecać podwyżki pensji, emerytur, szybkie pociągi, tanią żywność, wysokie emerytury? Z tego mogą rozliczyć. A i jak prowadzić merytoryczną dyskusję na programy skoro ci wyborcy tego nawet nie zrozumieją. A prawdziwy polak, patriotyzm, wolność, prawda – to przemawia to ludzi czujących się gnębionymi przez „nich” Bo to „oni” ich okradają, zagrażają wolości, powodują niedostatek. Tu gra toczy się o te 20-25% głosów czyli o sporo dobrych posad. Taki Mularczyk, Kempa czy Ziobro zdobyliby takie dochody i popularność jako prawnicy? A Macierewicz? Czy inni głośno krzyczący o kłamstwach Rosji i Tuska? To teatr na potrzeby wyborców, zapewniający kolejną kadencję i dochody. Sądzę że to po prostu aktorzy w sztuce napisanej przez Kaczyńskiego a za dobre zagranie ról czeka sława i profity. Aktor grający wampira to nie wampir, to po prostu aktor. Jak będzie trzeba to zagra rolę dobrego wujka. Nie dyskutujmy z aktorem na scenie, to nic nie da. On tylko chce żebyśmy dalej go utrzymywali a wcale nie ma zamiaru nami rządzić i brać na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Wie, ze tego nie potrafi i że to byłby jego koniec. Przeciez dlatego oddał władzę po 2 latach bo skończył by jak SLD. A tak ma zapewniony chlebuś na długie lata

  315. Kropkozjad, Czytam Twoje teksty i podziwiam logikę w dążeniu osiągnięcia jakiegoś wyjaśnienia i porozumienia w sprawie Smoleńska. Są to moim zdaniem wysiłki daremne, gdyż w przewidywalnej przyszłości kilku przynajmniej dekad sprawy nie sposób będzie wyjaśnić. Moim zdaniem należy przygotować trzy oddzielne raporty. Jeden pokazujący całkowitą winę Polaków i drugi pełną winę Rosjan. Raporty rzucić na pożarcie tłumowi i niech się kłócą, biją, zabijają, znieważają, kłamią, plugawią najgorszymi wyzwiskami do całkowitej wzajemnej eliminacji przeciwników. Rolą inteligentnych ludzi jest dolewanie oliwy i podsycanie wojny. Trzeci raport opracowany skrupulatnie i dokumentujący prawdę, co nie trudno będzie udowodnić, należy utajnić i nie dopuścić do publikacji przez co najmniej najbliższe sto lat. Historia go oceni, nie my.

  316. Polska (społeczeństwo, państwo, czyli my wszyscy) to obwarzanek. Wokoło coś-tam coś-tam (trochę niby-ciasta, czyli popularna „zmyłka” dla głodnego), a w środku pustka. Nic. Przestrzał na wylot. Intelektualna, religijna, polityczna, naukowa, organizacyjna, kulturowa. Totalna. Wszechogarniająca. Absolutna !!!!
    I tak ma być. Ten organizm (taki organizm „bur …. waty”) – tak jest w przyrodzie od milionów lat – musi być skazany na zagładę. W XVIII wieku – przed rozbiorami – pewnie było podobnie. Efekt – wiadomy. Pisuary to jak ówcześni Kossakowscy, Radziwiłły, Braniccy @ comp. A państwo – czyli my wszyscy: rząd, instytucje, organa państwa i administracji działają na zasadzie: Duże zadęcie, male pierdnięcie.
    Bawcie się więc dalej „elyty” – ale beze mnie – politycy (sic !).
    Ma rację „kartka z podróży” iż >Donaldu Tusku< zbiera owoce (pośrednio, ale zawsze) gorzkie swojej „bywszej” postawy – nie przewidział biedaczek ….. czyli mierny zeń polityk.

    Nie oznacza to absolutnie, iż jestem zwolennikiem troglodyty i pacjenta z Tworek bądź Lubiąża „kaczora” małego II i jego kompanii: Antka „niby” policjanta, pani niby prokurator (a w zasadzie asesora) z powiatu sycowskiego (Klempy), wykidajły z gminnego disco Brudzińskiego itd. itp.

    Bye, bye Polsko
    WODNIK53

  317. Podejrzewam, ze to KeDyw (2011-01-22 o godz. 16:59) zmrozil moderatorow na tak dlugie godziny. Bo tak napisal:

    „Polska to nie komunisci jak pan Polska to kraj katolikow , kraj pokojowy, kraj w ktorym kazdy moze znalesc miejsce pod warunkiem ze bedzie kraj szanowal i traktowal gospodarzy czyli Polakow z szacunkiem.”

    No wlasnie! To dokladnie o to Polska walczyla. Zarowno o warunek jak i o szacunek. I jeszcze dlugo bedzie musiala to robic. Bo kedywisci przejeli stery tej walki o szacunek dla nas.

    Prawdziwy Kedyw, w czasach prawdziwie dla narodu groznych, ze zdrajcami, i ze „zdrajcami”, ojczyzny rozprawial sie, tak to ujmijmy, asertywnie.

    Wspolpracowal ktos, szczegolnie nazbyt gorliwie, z hitlerowskim okupantem, czapa. Wspodzialal ktos z nadchodzacym ze wschodu okupantem nowym – to nic ze w miedzyczasie ratujacym narod od systematycznej zaglady – tez czapa. Na tym, miedzy innymi, polegala asertywnosc prawdziwego Kedywu. W owej walce beznadziejnej z calym alianckim swiatem. A takie byly wowczas realia. Panowie kedywisci tych realiow przyjac nie mogli. Asertywni byli.
    (Bardzo mi sie podoba to slowo asertywnosc. Dziekuje, Gospodarzu, za jego przypomnienie kilka wpisow wstecz.)

    Ten tutaj KeDyw prawdziwym juz nie moze byc. Bo prawdziwy dawno pogrzebion. Ale i ten, choc nieprawdziwy, do tej samej asertywnosci sie rwie. Dac takim za wodza obecnego Duce, czy jego nastepne Ziobera, i na te dokladnie asertywnosc w ogole nie trzeba juz bedzie czekac. Jesli warunek szacunku dla nas, prawdziwych Polakow, spelnion nie jest, czapa. A wtedy kominiarki, areszty wydobywcze, Kasztanka i na Smolensk marsz!

    PS
    Na wsiakij sluczaj (he he) przypomne trywialnie. Na szacunek mozna tylko ZASLUZYC. Z naciskiem na slowo „mozna”. Nie wszyscy moga.

  318. Ogladalem dzisiaj przemowienie Napieralskiego na Radzie Krajowej SLD.
    Sluszne tresci przedstawione niestety bez namietnosci, raczej w formie rozanca, a nie mowy politycznej.
    Przy tym „wyscigu szczurow” jaki odbywa sie wlasnie na polskiej prawicy, przywodca lewicy powinien grzmiec, a nie modlic sie. Tylko tak mozna zapisac sie w pamieci potencjalnych wyborcow.
    Moj odwieczny faworyt „Radek Sikorski wlasnie oznajmil, ze Polska przeciwstawi „ruskiej” prawdzie o katastrofie smolenskiej nasza lepsza, prawdziwa prawde. Ma ona sie przedewszystkim koncentrowac na stanie technicznym lotniska w Siewiernym i pracy rosyjskich kontrolerow lotow.
    Wszystko w nalepszej chrzescjanskiej tradycji, ze klody we wlasny oku nie dojrzycie, ale zdziblo w oku „ruskiego” zawsze. Sikorski rozumie ta „polska prawde” takze jako pomoc dla strony rosyjskiej majaca zwiekszyc bezpieczenstwo lotow w rosyjskim obszarze lotniczym.
    Gest polskiego szefa MSZ jest niestety nieco spozniony. Rosjanie sami zdecydowali sie wyciagnac wnioski z katasrofy i ostatecznie zamknac lotnisko w Siewiernem.
    Warto tutaj przypomniec jeszcze raz, ze lotnisko to od dawna bylo praktycznie nieuzywane i tylko sporadycznie otwierane na zyczenie polskiej strony. Rosjanie nie zamierzali dokonywac na tym lotnisku rzadnych inwestycji, albo prac modernizacyjnych. Wielokrotnie zwracali tez bezskutecznie do strony polskiej, aby ta zrezygnowala z ladowan na tym starym powojskowym lotnisku.
    Udawanie teraz przez Polski Rzad w osobie jego Ministra Spraw Zagranicznych „Radka” Sikorskiego, ze zly stan techniczny lotniska Siewierne byl niespodzianka dla niego wydaje sie nieco obludne i napewno nie doda Polsce wiarygodnosci.

  319. @Anka z 15.08
    Weźże, kobieto dowolny z trzech tomów „Przeciw antysemityzmowi” i zobacz, czy rzeczywiście Michnik pominął wkład lewicy! Ja przejrzałem wszystkie i znaczną część tekstów przeczytałem. Poruszająca lektura. Michnik wykonał gigantyczną pracę, za którą należy mu się od Żydów pomnik. Jeśli ŻIH wyraża jakieś obiekcje to chyba tylko po to, żeby ukryć wstyd, że siłami kilkudziesięciu etatów nie robił tego, co Michnik zrobił w pojedynkę.
    Zbrzydził mnie twój wpis.

    PS.
    Niech „Polityka” skorzysta z możliwości, z jakiej korzysta na swoim blogu Janusz Palikot. otóż jeśli ktoś nie wpisze kodu lub wpisze go błędnie, jest o tym informowany, a jego tekst nie przepada.
    Wymaga tego szacunek Redakcji dla komentujących.

  320. Choć trudno się nie zgodzić z ogólnym wydźwiękiem tego wpisu, pragnę zwrócić uwagę na role dziennikarzy w obecnej sytuacji. I nie mogę się zgodzić z Autorem, ze to dziennikarze związani z PiS rozpętują spirale histerii. Bo gdyby tak było rzeczywiście oznaczałoby to ze prawie WSZYSCY dziennikarze w kraju związani są z PiS… i to byłby prawdziwy dramat. Z przerażeniem słucham ostatnio jak dziennikarze , których trudno było do tej pory podejrzewać o zaczadzenie pisowskie nagle zrywają się do wyścigu o Smoleńsk. Co nimi kieruje?
    Listy nie wymienię ale być może wkrótce trzeba będzie zadać te pytania personalnie. Szanowni państwo OPANUJCIE się.

  321. the mentor pisze:
    2011-01-22 o godz. 09:02

    „Nie do wiary ! Nie z tej Ziemi !
    Polska rzadzi motloch czy ktokolwiek moze miec watpliwosci ?”

    Nic prostszego – przyjedż, zostań na dłużej i to napraw.
    Już się cieszę, na Twych efektów afirmację!!!

    Pozdrowionka.

  322. # the mentor pisze:
    2011-01-22 o godz. 12:42

    Mgła pisze:
    2011-01-22 o godz. 02:50

    Blazen Kaczorowski powinien byc pochowany na Wawelu !!!! Co za debilna propozycja. A jak ten blazen na to zasluzyl ? Wybrany w brytyjskiej knajpie w czasie orgii pijackiej na przezydenta Polski. Dlaczego polacy mieszkajacy zagranica nic nie wiedzieli o tych wyborach ? Np, ja nic nie wiedzialem.
    Status Kaczorowskiego i twoj komentarz sa dowodem istninia epoki debilizmu ktory opetal Polske. Czas na epoke rozumu. Mam nadzieje ze nie jest za pozno.

    Nie jestem jakimś orędownikiem czy zwolennikiem Kaczorowskiego, ale w czym Twoim zdaniem on był gorszy od Kaczyńskiego? To był tylko przykład w sumie bez większego znaczenia, chodziło mi tylko o unaocznienie faktu niestosowności pochówku pana Kaczyńskiego na Wawelu, oraz określeniu początku paranoi, bo właśnie od tego momentu jego szanowny brat zdał sobie sprawę, że krzykiem może wymóc wszystko i stara się to robić. Nie zamierzałem nikogo obrażać, ale uważam, że nie dałem też powodów do obrażania mnie. Nie wiem w jakim trybie pan Kaczorowski został wybrany, bo mnie przy tym nie było, ani przy jakiej ilości alkoholu się to odbywało ponieważ całe życie mieszkam w Polsce. Skoro wiesz więcej, to pewnie możesz porównać. Wiem jedno – niewłaściwy człowiek w niewłaściwym miejscu (chodzi o Lecha Kaczyńskiego i Wawel), tylko dlaczego nikt głośno nie odważył się powiedzieć, że niczym się nie zasłużył na pochówek w tak godnym miejscu poza śmiercią w wątpliwych okolicznościach. Czy jak się okaże to co się okaże, przeniosą go stamtąd?

  323. „Zmiany szybkości opadania widać po zmianie kąta odcinka trajektorii. Możliwe, że MAK to pokazuje, ja nie potrafię niczego wywnioskować z ich rysunku, bo dla mnie jest za mały druk, po prostu nie widzę.”

    MAK przekazuje i pokazuje bardzo wiele interesujacych szczegolow. Warto spojrzec na wykres ( chyba nr 47) poronujacy parametry lotu z dnia 7.4 i 10.4. Daje duzo do myslenia. W obu przypadkach schodzono w kierunku lotniska/ziemi po bardzo stromym kursie, niezaleznie od wytyczonej sciezki i ewentualnych komend kontrolera lotu( w wojsku tak sie podchodzi do ladowania, gdy grozi ostrzal z ziemi), wczesniej lecac zdecydowanie ponad sciezka. Mozna wnioskowac, ze 10.4 trajektoria lotu nie byla przypadkowa i spowodowana tylko i wylacznie warunkami atmosferycznymi.
    Na konferencji prasowej min. Millera robiono wokol tego faktu wiele szumu ale tak latali polscy piloci niezaleznie od pogody i lokalnych wytycznych.

    Pozrawiam

  324. Panie Redaktorze,

    Jeszcze raz ponawiam moja goraca prosbe, zeby nie poruszal Pan tematu
    katastrofy 1O kwietnia 2O1O. Zbilza sie rocznica smierci 96 osob, w tym
    Prezydenta RP. Wierze, ze trafi Panu do serca moja skromna sugestia,
    i do 1O kwietnia 2O11 roku, nie bedzie Pan podejmowal tego tematu na blogu,
    ktory jest bardzo ciekawy i pouczajacy, ale moze tez przyniesc otrzezwienie,
    wlasnie dlatego, ze jako pierwszy redaktor w kraju /tak sadze/ uszanuje Pan
    to tragiczne wydarzenie, i nie dopusci, przynajmnie na blogu DANIEL PASSENT, zeby
    dochodzilo do rozszarpywania ran, niedelikatnych wypowiedzi, ktore w kazdej
    chwili moga przerodzic sie w sarkazm, gorycz i nieuszanowanie zmarlych.
    Moga pasc slowa, ktorych pozniej wszyscy bedziemy zalowac.

    Z powazaniem
    WULKAN

  325. Panie Danielu, o jakiej koalicji pan snuje watek, by PO bylo wopozycji?
    Najsilniejsze partie opozycyjne to PIS i SLD
    Byc moze widzi pan koalicje Kaczynskiego z Napieralskim.
    I jeden i drugi to przebierancy. Jeden za Kaligule, drugi za Che Guevare.
    PO bedzie rzadzic dlugo jezeli, przebierancy beda w opozycji

  326. cynamon29 pisze:
    2011-01-22 o godz. 23:22

    System sam sie naprawia po przez katastrofy.

  327. mgła pisze:
    2011-01-22 o godz. 23:34
    Przepraszam, rozumialem ze popierales pogrzeb Kaczorowskiego na Wawelu.

    Oczywiscie L Kaczynski niczym nie zasluzyl na pochowek na Wawelu. Ja winie za to Rzad. Mieli obowiazek temu zapobiec co najmniej do czasu wyjasnienia przyczyn katastrofy. Pozatym nie powinno byc pogrzebu na Wawelu bez debaty i popularnej aprobaty publicznej.
    Dyktator Donek Tusk zaprezentowal sie jeszcze raz jako niemota i tchorz.
    Nie sprzeciwil sie w uhonorowaniu oczywistego zbrodniarza.

    Pamietam ze byly propozycje pochowania Kaczorowskiego na Wawelu. Sprzeciwila sie temu jego rodzina. Chwala im za to. Sam Kaczorowski byl blaznem a jego status w Polsce jest dowodem debilizmu ktory opetal ten nieszczesny kraj.

  328. @mgla 23:34

    Ostrzezenie dla mgly

    Niejaki the Menthor, znany blogowy cham uzywajacy inwektyw typu „epoka debilizmu” itp jest niegodny aby z nim dyskutowac, jesli ktos sie z nim nie zgadza nalezy do „motlochu”.
    No co , Mentorze, czekam na plucie, na twoje kargulowstwo, za duzo naogladales sie „Samych swoich”

  329. otago pisze:

    2011-01-22 o godz. 20:34
    “Kaczyński jest jak zepsuty zegar – ciągle pokazuje tę samą godzinę. ” (raz na dobe prawdziwa)

    Chyba że zegar ma nastawienie A.M/P.M. to wtedy dwa razy

  330. Barto! To nie jest tak.
    Bez zgody kontrolera na lądowanie załoga nie miała prawa zniżać się poniżej 100 metrów. Żeby zgodę dostać na dalsze zniżenie i lądowanie, to kontroler musiał zobaczyć samolot na własne oczy. W tych warunkach wiadomo było, że kontrolerzy zgody nie wydadzą, zresztą wynika to również z ich rozmów na wieży. Załoga doskonale to wiedziała. I miała głęboko w nosie. I wieże i zgodę i kontrolerów.

    W tym zresztą tkwi paradoks przy którym „paragraf 22” to pestka.
    Kiedy może kontroler zobaczyć, że ich nie widzi? („ile można czekać? Odejdźcie na drugi krąg”)
    Zgodnie z logiką komisji Jerzego Millera to kontroler ma wydać rozkaz zniżenia. A póki kontroler ich nie odeśle to oni będą się zniżać i zniżać aż do pierwszej przeszkody. Więc to wszystko wina kontrolera. Jasne?
    Ale paradoks jest pozorny, bowiem to załoga ma odlecieć sama a nie kontroler ma im wydać jakiś rozkaz. Inaczej podejrzewam około 50% lądowań skończyłoby się katastrofą.

  331. Bywalec2 (011-01-22 o godz. 22:39)

    „Udawanie teraz przez Polski Rzad w osobie jego Ministra Spraw Zagranicznych “Radka” Sikorskiego, ze zly stan techniczny lotniska Siewierne byl niespodzianka dla niego wydaje sie nieco obludne i napewno nie doda Polsce wiarygodnosci.”

    Nie zauwazylem, zeby ktos na te nasza wiarygodnosc gdziekolwiek w swiecie oczekiwal. Swiat jest zbyt racjonalny na to by oczekiwac od nas czegokolwiek. Ten „Rok cudow” 89 zesmy im po prostu narzucili, bez zadnego z ich strony oczekiwania. Do dzisiaj nie wiedza co z nim zrobic. Na pewno prof. Zbig Brzezinski nie wie.

    Dokladnie tak samo sie zdarzylo z tym ladowaniem w Smolensku. Nikt go nie chcial a my buch. Absolutnie nikt tego nie oczekiwal. Napewno nie oczekiwali go kontrolerzy lotow w tej ichniejszej „wiezy”. A teraz, popatrzcie tylko, wszyscy z tego sam pozytek maja. Szczegolnie Martusia wraz z Mezusiem Numer Dwa. Az tak wydajnej dojnej krowy nawet kradziez ksiezyca kaczkom nie dala.

    O ich stryjku, i jego korzysciach z tego ladowania, nie bede juz wspominal. Niech kto inny na to wpadnie i wspomni. Przy okazji tej pelowskiej kampanii wyborczej taliba „Radka”.

  332. KeDyw pisze ;
    45 zasad zniewolenia Polski powojennej.
    Czy to nie o co najmniej 42 za wiele?
    Kto to spamięta?

  333. Polska scena polityczna jest skazana na POPIS, prawdopodobnie jeszcze przez kilkanaście lat. Alternatywą może być tylko koalicja „Nowej Socjaldemokracji” z PSL, a po ostatnich krokach SLD (szczególnie kierownictwa) udowadnia marginalizującą rolę na przyszłość, po prostu potrzeba logicznej konsolidacji „lewej strony”. Nie mam na ten proces recepty.
    „O jedność Polaków” w wydaniu internetowym upominał się nieżyjący, były ambasador PRL z Japonii (może wielu uczestnikom spotkań na blogu Gospodarza nie odpowiada ta osoba), który w miarę rzeczowo opisał przyczyny i istotę podziału po 1989 roku, „smutna lekcja demokracji III RP”.
    „Wojna na górze” to specyfika polskiej demokracji, jak widać nawet wielka narodowa katastrofa nie wyciszyła ugrupowań o solidarnościowych korzeniach i tak może jeszcze trwać skądinąd ten swojski chocholi taniec. Cywilizowany świat ucieka, problemów do rozwiązania przybywa, „dokąd idziesz Polsko”…… .
    PS. Na szczycie w Davos w tym także podczas nieformalnych spotkań będą brylować min: Prezydenci III RP B. Komorowski i A. Kwaśniewski. Znajomość języków obcych obowiązkowo wymagana, a nasi przywódcy z PiS nigdy nie zaszczycili swoją aktywnością tego forum.

  334. Lindorze!
    Pozwól, że cię tak ochrzczę, bo kojarzy mi się to z ulubioną operą „Riga letom” (Leningrad zimoj?) – czy znasz ten dowcip? Gdy czytam „Indoor”, sądzę, że to błąd ortograficzny (…wężykiem…) i wtedy widzę natychmiast barwne gardziołko indyka i słyszę jego gul, gul, gul (z pełnym szacunkiem, nie miałem na myśli wypowiedzi na blogu!).
    Zarzucasz mi w pewnym miejscu, że nie czytam innych komentarzy, ale tak nie jest. Organizacja blogu jest taka, że komentarze pokazują się statystycznie i blokami, bez żadnej chronologii!!! Często moderator „pracuje”, gdy ja piszę swoje uwagi lub komentuję wcześniejsze. Gdy piszę swój tekst nie widzę co się pojawia w sieci. Gąszcz większy niż gajek brzozowy w Smoleńsku. Nie stać mnie fizycznie i psychicznie na to, aby na tych kilku blogach: Polityki(3), Kopffa, Leszka, czasem Andrusa, Kleofasa czy na dobitkę i zasmucanie kontrowersje.net, za każdym podejściem zacząć czytać od początku, te setki, a nawet tysiące komentarzy. Postępuję wtedy tak: CTR F, wpisuję mój nick i szukam ostatniego mojego wpisu, łudząc się (bezpodstawnie) , że ta chronologia jest zachowana. Czytam dalej, a to co jest wcześniej znika w nirwanie. Przeważnie skaczę od razu do ostatniego komentarza i jadę wstecz, aż coś mi się wydaje znajome i wracam do końca.
    W dyskusjach naukowych (lub pseudo) są dwa zasadnicze typy w przekazywaniu informacji:
    Osobnik A wykłada swe myśli przez dwie godziny i nie wolno mu przeszkadzać. Pytania po referacie. Osobnik B, bez rejestratora i szybkiej przewijarki nie ma szans na nawiązanie dyskusji, bo dawno zapomniał co go w danym miejscu referatu zaintrygowało. Pyta o byle co i koniec.
    Jest metoda druga: Osobnik A zaczyna, a B ma prawo przerwać mu w dowolnym momencie, zadawać pytania lub skrytykować. To ma sens, ale bardo utrudnia życie osobnikowi A, gubi „kurs” i „ścieżkę”, rwie się myśl na kawałki i wychodzi sieczka informacyjna.
    Mimo wad ta druga metoda jest stosowana na UJ w Krakowie. Złośliwcy mówią, że nie udało się jeszcze żadnemu referentowi przebrnąć przez połowę TYTUŁU referatu i już są ataki.
    W zasadzie najmądrzej wygląda to na blogu pewnej pani, gdzie gościłem przypadkowo i tylko pasywnie. Jest komentarz i natychmiast odpowiedź gospodyni lub innego blogowicza i taki ping pong, łatwo wtedy zachować logiczny ciąg. Przy systemie Polityki nie ma ścisłej korelacji czasowo-przestrzennej, ratujemy się wklejaniem nicku plus daty i godziny, ale odszukanie tego komentarza na blogu nie jest łatwe. Ktoś mi kiedyś coś przypomniał podając dane, a to było kilka wpisów Passenta do tyłu, czyli tysiące komentarzy. Nie ma przeglądarki, która dałaby radę temu problemowi, bo to CTR F działa tylko w ramach danego zbioru.
    Tyle na tematy proceduralne, „katastrofa” pojawi się później, bo muszę odpowiedzieć na wiele wpisów, które dziś zauważyłem (przypadkowo).
    Jest tak jak w restauracji, gdy kelner zapytał gościa: „Jak znajduje pan nas kotlet”? „Przypadkowo, pod stertą kartofli”. Dowcip słyszałem po niemiecku traci dużo przy tłumaczeniu.

  335. Piotr Buras – http://wyborcza.pl/1,76842,8951196,Rowne_jest_lepsze.html

    Dwa lata temu na ten sam temat Agnieszka Wołk – Łaniewska – http://www.nie.com.pl/art20895.htm .

    Teraz już mogę oczekiwać, że za jakieś dwadzieścia lat „Wyborcza” i „Polityka” zrobią wywiad z prof. Tadeuszem Kowalikiem w związku z książką http://www.polskatransformacja.pl ??? A i SLD wówczas się dowie że może zająć się na serio polityką społeczną???

    PS. Polecam – artykul2.pl

  336. Panie KeDyw
    „Polska to kraj katolikow , kraj pokojowy, kraj w ktorym kazdy moze znalesc miejsce pod warunkiem ze bedzie kraj szanowal i traktowal gospodarzy czyli Polakow z szacunkiem.”

    Pachnie mi to zdanko 68 rokiem. To juz chyba nie te czasy.Domaga sie Pan szacunku dla „gospodarzy” Polakow , czyli kogo ?(zdaje sie mysli Pan tez o sobie ) Od gosci czyli kogo ?
    Zwracam uwage , ze jest Pan na tym blogu rowniez gosciem wiec epitety nie naleza do „etosu” nie mowiac o katolickim .
    Biedni ludzie ktorym nie chce sie myslec to zgaduje, Panska specjalnosc .

  337. Kilka uwag odnośnie komentarzy do moich komentarzy.

    @owal40 pisze:
    2011-01-22 o godz. 19:25
    ***Jest takie opowiadanie S.Lema pt. “Patrol “. Warto go sobie przypomnieć lub przeczytać.***
    Chyba z tego opowiadania korzystałem, komentując fakt, że nie słychać bardzo długo poleceń pierwszego pilota. Pirx zostawił decyzję robotowi i zdemaskował jego niecne zamiary, pilot tupolewa pewnie nie czytał „Patrolu” i nie korzystał z rad starszego kolegi. Zastanawiam się tylko, kto w kokpicie spełniał rolę androida i chciał zniszczyć załogę?

    Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-01-22 o godz. 18:23 i kilka dalszych

    ***Sprawa zmiany toru lotu samolotu na wysokości 250 metrów…***

    Wszystko zależy od tego, czy przestawienie przyrządu barycznego było świadome czy omyłkowe. Jeśli omyłkowe (<400 m, TAWS) to nurkowanie jest zrozumiałe. Pilot widział na swoim barycznym 250 + 160 (albo 180), przestraszył się, że przeleci poza lotnisko, bo odległości znał z radaru kontrolera. Dobrał szybkość opadania irracjonalną dla tupolewa (około 10 m/s – instrukcja zabrania), aby dopasować się do nowej „glissady”, bardzo stromej. Gdyby wiedział o fałszywym wyniku pomiaru nie miałby powodu tak postąpić. To przemawia za złą interpretacją zamiarów pilota w raporcie MAK’u.

    ***. dlaczego nikt nie zwraca uwagę na powtarzające się wyniki 100-100***

    Nikt jak nikt. Może fachowcy, bo laik Antonius zwracał na to uwagę wiele razy, natychmiast po przeczytaniu stenogramu, nawet je skomentował. Rysunek trajektorii potwierdził moje przypuszczenia i użyłem porównania z pracą Małysza. Każdy Polak mógł to sprawdzić z Zakopanego. Niestety „konstruktor geologiczny” Rosji nie zakończył „skoczni” na lekkim podwyższeniu terenu, aby narciarz mógł się łatwo zatrzymać, ale dołożył z drugiej strony bliźniaczą skocznię i to zgubiło tupolewa.

    Dziękuję za linki do wykresów MAK. Może mi się uda je sobie dostosować i zrozumieć. Nie chodzi o zrozumienie procesów fizycznych , o to się nie martwię („paka”).

    pandanus pisze:
    2011-01-22 o godz. 21:14

    o dwóch błędach. Pierwszy jest związany ze słowami obu pilotów „w automacie”. Niewiele ocalało w katastrofie, ale zachowała się instrukcja tupolewa, której obaj piloci nie znali wystarczająco.
    ***1 Pilot: Kurs lądowania. W przypadku nieudanego podejścia odchodzimy w automacie.
    8.32.54
    2 Pilot: W automacie.***

    Drugi błąd:
    ***8.30.07
    ATC: Polski 101 według ciśnienia 745 zniżenie 500.***

    Nie wiem co to znaczy „zniżenie 500”, ale piloci wiedzieli już wcześniej o obniżeniu terenu i mieli dane do poprawnego ustawienia barycznych wysokościomierzy, a korzystali z radiowego. Tego nikt nie jest w stanie wytłumaczyć. Może tylko oprócz złymi nawykami lub brakiem wyobraźni.
    Przypominam jedną z usłyszanych hipotez, że pilot miał opracowany „prywatny” plan lądowania na postawie danych od poprzednika z 7. kwietnia i tego się ściśle trzymał, w ogóle nie planując słuchania dobrych rad kontrolerów. To może być nieprawda, ale co na to pilot z 7. kwietnia? Czy komisja go przesłuchała w „temacie”?

    Barto pisze:
    2011-01-22 o godz. 19:01
    Nie ma czego komentować, chyba z grubsza jest tak jak ob. pisze.

  338. @ Indoor_Prawdziwy:

    Zaręczam, że jeśli jutro tutka102 z Komorowskim na pokładzie będzie w tych samych warunkach podchodzić na tamto, czy na jakiekolwiek inne lotnisko na świecie, to kontroler im nie zabroni schodzenia poniżej 100 metrów bo nie leży to w jego kompetencjach i możliwościach. On im powiedział, że mogą do 100 metrów, bo takie są minima widzialności na Smoleńsk-Północny, ale merytorycznie to było z jego strony bez znaczenia, to nie znaczy, że ma kompetencje zabronienia mu dalszego schodzenia. To minima zakazują, czy też nie wydają zgody, a nie kontroler swoją decyzją. I w normalnych sytuacjach zakaz wyznaczany przez minima wystarczy, bo ich złamanie, nawet w przypadku powodzenia przy lądowaniu, kończy się odebraniem licencji i odpowiedzialnością cywilną i karną. Przykładowo: parę dni temu Komorowski leciał do Krakowa, żaden samolot nie wylądował bo nie było minimów lotniska, mimo, że KL nikomu nie zabroniła lądować i gdyby ktoś chciał, kontroler nie zabraniałby mu tego. Ale nikt się nie skusił. Tamci spróbowali. I chyba nie jest tak, że im coś odbiło. Łamanie procedur to w 36 pułku to praktyka. Margines błędu w lotnictwie jest, wbrew pozorom, bardzo duży, więc katastrof nie ma znowu aż tak bardzo wiele, ale oni sami je bez przerwy prowokują. I od czasu do czasu się zdaża (pamiętasz jeszcze tą Iskrę, co się rozwaliła na 11 listopada kilka lat temu w Warszawie?).

    Skądinąd te minima to zupełnie osobny temat. Zarówno minima widzialności poziomej, jak i pionowej tamtego lotniska są poniżej minimów tak Tu-154, jak i Protasiuka. Po co zaczynać od widzialności pionowej? Minima widzialności poziomej na tamtym lotnisku to 1.000 metrów. Na wstępie kolega mówił mu, że jest czterysta, kontroler mu to kilka razy powtarzał („na Korsaże tuman, widimost 400 metrow”) i już samo podjęcie próby lądowania, nawet bez schodzenia do 100 metrów (nie mówiąc o poniżej) było złamaniem procedur, za które normalnie ponosi się odpowiedzialność dyscyplinarną. A przypominam, że minima tamtego lotniska to 1.000 metrów, jednak Protasiuk miał uprawnienia przy tego typu podejściu na 1.200… Nawet gdyby kontroler powiedział mu „widimost 1.000 metrow”, czyli w zgodzie z minimami lotniska, to nasi i tak nie mieliby prawa podchodzić.

    Dlaczego to zrobili? Obawiam się, że nigdy się nie dowiemy. Z odczytów nie wynika, co mieli w głowie, a wyjaśnień nie będzie, bo ci, co mogliby coś wyjaśnić, nie żyją. A dlaczego kierowali się radiowysokościomierzem? Nawigator miał nalot 59 godzin… Nie jest problemem, że miał taki nalot, bo każdy kiedyś zaczyna i każdy kiedyś ma nawet mniej. Ale nikt nie kontrolował jego działań, a dopuścili go w zasadzie od razu do nawigowania polskim Air Force One. Myślę, że to się nawet w Afryce nie może zdażyć.

  339. Szanowny Barto (2011-01-22, godz. 01:57)!
    Bardzo proszę o dokładne czytanie tekstów. W moim komentarzu (2011-01-21, godz. 19:21), stawiam na początku pytania, traktując je jako wprowadzenie, a następnie sam na nie odpowiadam.
    Mylisz się bardzo, co do odpowiedzialności dowódcy statku powietrznego wojskowego (nie załogi) podczas lotu do Rosji. W rosyjskim AIP stwierdzono wyraźnie, że za starty i lądowania statku powietrznego zagranicznego (bez rozróżnienia na cywilny i państwowy) odpowiada jego dowódca. Nie oznacza to, że dowódca tego statku powietrznego może wylądować bez zezwolenia proceduralnego, a prośbą o takie zezwolenie jest zgłoszenie przez dowódcę widoczności pasa albo co najmniej świateł podejścia. Miałem zamiar wytknąć Ci kilka błędów w Twoim wpisie ale Twój wpis kolejny (2011-01-22, godz. 19:01) sprawił, że nie jest to celowe, ponieważ Twoje wnioski, co do przyczyny katastrofy są zbieżne z moimi.
    Proszę jednak Ciebie i Indoora prawdziwego (2011-01-23, godz. 10:38), abyście nie mylili zgody na operację lotniczą, wydawaną przez właściwą władzę lotniczą z zezwoleniem kontrolera. To rozróżnienie jest ważne. Kontroler nie może cofnąć zgody władzy lotniczej (np. nie przyjąć samolotu, albo zabronić lądowania z powodu warunków pogodowych), natomiast może zmienić swe zezwolenie (np. odesłać samolot, który otrzymał zezwolenia na lądowanie na drugi krąg, jeżeli po jego wydaniu zostanie zablokowany pas). Na tym myleniu tych dwóch różnych pojęć polega obciążanie kontrolerów smoleńskich współwiną za katastrofę przez Komisję min. Millera. Wojskowi specjaliści z tej Komisji nie mogą wyzwolić się z zasady zdalnego sterowania samolotem wojskowych z ziemi albo innego samolotu, stosowanej w wojsku, ponieważ tam jest to uzasadnione, potrzebami wojny realnej albo ćwiczebnej. Ale może ona być stosowana tylko do samolotów wojskowych własnych lub sojusznika. Polska i Rosja nie są już członkami Paktu Warszawskiego, i dlatego kontroler ze Smoleńska nie mógł zdalnie sterować polskim samolotem państwowym (wojskowym) 101. Uprzedza o tym Rosja w swym AIP.
    Pozdrowienia.
    Szanowny jasny gwincie (2011-01-22, godz. 22:26)!
    Przyjmuję z wielką pokorą Twoją słuszną przyganę na temat logicznego wypowiadanie się, ale inaczej nie mogę. Wiem, że powinno się myśleć i wypowiadać według wytycznych. Ale jakoś ideologiczne frazesy nie rodzę się w mym umyśle. Chyba Ty także popełniasz ten błąd, a także Wodnik 53 i wielu innych, którzy jakoś ostatnio rzadziej odwiedzają ten blog. Nie sądzę, abyśmy rozstali się z logiką i racjonalizmem. Może nasze wysiłki są syzyfowe, ale może nie niezupełnie. Czas pokaże.
    Pozdrawiam.

  340. antonius pisze:
    2011-01-23 o godz. 12:45

    To opowiadanie o którym mówisz to ” Rozprawa „.
    „Patrol” – traktuje o nieco innym aspekcie podejmowania decyzji przez człowieka. Oba te opowiadania w jakiś sposób tłumaczą zachowania i pilotów i pozostałych członków załogi.

  341. Marc pisze:

    2011-01-22 o godz. 17:34

    —————————

    Szanowny Marcu,

    przyłapałeś mnie.
    Przykład mojej filozofii życiowej, na okolioczność niezdrowych porachunków , w przypadku naszej krajowej „naparzanki” , pomimo pozorów, jest nieprzystawalny.
    Ta polska szamotanina PO-PiS, na moje czucie, wymyka się ze „zdrowych relacji walki- jaką prezentują np.kibole. W przypadku tych ostatnich odbywa się prosta odsłona Natury- pokonać, zniszczyć rywala. W przypadku tej pierwszej- jest to raczej kłótnia /bójka?/ -totalnie zmęczonych sobą małżonków, którzy jednak mogą istnieć tylko wyedy,kiedy są razem. Równocześnie nienawidzą się, ale i wspierają, bo dzeci/my/ etc…
    Łasuch , za tych „wojowników” utknąłby mnie , już z pierwszym kęsem, więc chya ocaleją. A pozostałymi, wymienionymi przez Ciebie „łasuchami” -potrafię delektować się już bez okazji…

    Pozdrawiam,Sebastian

  342. äroplane pisze:
    2011-01-23 o godz. 08:42
    Z powazaniem
    WULKAN

    Prośba „Eyjafjallajökulla” (wulkanu) do redaktora, aby nie wspominać katastrofy jest godna uwagi. Powiem jak Wałęsa: „Jestem za a nawet przeciw”!
    Za, bo już mi Smoleńsk uszami wychodzi, a przeciw, bo zmasowane ataki czołówki pisowskiej na wszystkich, którzy mają inne zdanie o katastrofie niż prawdopodobnie moralny winowajca, zmuszają do obrony przynajmniej żałosnych szczątków prawdy. Powszechne stosowanie trzeciej prawdy Tisznerowskiej, zamiast „prawdziwej”, nie napawa optymizmem. Ta żałosna karykatura „męża stanu”, była na tyle bezczelna, że w mediach wyjawiła swoje zamiary w przypadku przejęcia władzy – nasłać służby specjalne na niedowiarków. Robi to skutecznie demokrata Łukaszenka, ale czy naprawdę chcą tego Polacy dla samych siebie? Znów morda w kubeł, albo wypasione chłopaki z odpowiednich służb dla „uspakajania” nastrojów?
    Pamiętam występ kabaretu Pietrzaka na temat uspakajania studentów przez „przodujących robotników” przywiezionych do Warszawy dla przywrócenia ładu. Jeden z nich po powrocie do Opola (w gronie kolegów z ORMO) narzekał, że po tych dyskusjach ze studentami zawsze go tak bardzo ramię bolało! (był odpowiedni ruch ręką).
    Próbował dojść do prawdy MAK. Może i nie zawsze interpretował fakty tak jak to widzimy – lub chcielibyśmy widzieć. Nikt nie chce się przyznać, że polskie lotnictwo wojskowe to zgraja źle wyszkolonych ludzi pod wątpliwej wartości moralnej przywództwem – to psuje image.
    Komisja Millera poda swoja „prawdę”, niestety Tisznerowską”, bo ekspertami ministra są ludzie odpowiedzialni za taki fatalny stan lotnictwa. Uczyniono z kozła ogrodnika, to nie wróży dobrze dla główek kapusty. Wszyscy będą winni, tylko dowództwo lotnictwa polskiego to kryształy prosto z Krosna – eksportowe. Szkoda, że zagranica ich nie zakupiła wcześniej. Podobno ten „zerosześciopromilowy” miał dostać gwiazdkę i łamać procedury poza krajem. „Jaś nie doczekał!”

    Jedyny „sprawiedliwy” (dużo za mało, gorzej niż w Sodomie i Gomorze) – pilot z Gruzji – był atakowany z wszystkich stron, nawet wyalienowany z grona kolegów, tylko dlatego, że miał odwagę odmówienia wykonania idiotycznego rozkazu dowódcy (naczelnego). Podnoszony przez PiS argument, że chwilowo nie siedzi, a nawet dostał odznaczenie to ponury żart. Minister Klich dał mu odznaczenie nie dlatego, że tak wysoko ceni profesjonalną postawę żołnierza, ale po to aby dopiec nielubianemu prezydentowi i Gosiewskiemu, który krucjatę przeniósł nawet na „łono” sejmu, zbioru najlepszych …synów narodu. Żadna telewizja nie interesuje się tym, jak się ten pilot czuł i jak się teraz czuje (po Smoleńsku), a to byłby tak pouczający temat dla mediów. Uzyskałby korzyści finansowe jak uratowani górnicy z Chile. Zostawia się praktycznie, bez ostrej riposty, te półprawdy pisowskie na jego wspaniałe wynagradzanie przez MON.
    Rodzina Kaczyńskich i Gosiewskich tym chamskim zachowaniem zgotowały sobie ładne pogrzeby, ale i niezłe odszkodowania. Gdybym był cyniczny, to powiedziałbym dowcip a propos:
    Sędzia dziwi się, że oskarżony zabił staruszkę za 50 groszy. Oskarżony tłumaczy: „Panie sędzio, tu 50 groszy, tam 50 groszy!”.
    Wymienione dwie rodziny uzyskają „lekkie” wielokrotności tych 50 groszy, jedna nawet podwójnie – z ubezpieczenia + „żenująco niskie miliony” od państwa. Może było warto? Gdyby to była powieść kryminalna, to śledczy postawiłby natychmiast pytanie: „Kto i ile na tym skorzystał?” Dobrze, że nie jestem cynikiem, dlatego nie rozwinę tego tematu.

    Wulkanowi radzę: Zwróć się z tym apelem do prezesa. Jeśli posłucha osobiście i zakaże szczekania swym „pieskom”, to nawet skasuję moje teksty z twardego dysku, a będę pisał tylko standardowo – o d… Maryni, albo wcale.

  343. Kropkozjad, Barto! Jeśli ja jeszcze o kontrolerach to tylko dlatego, że na mój zdrowy rozum to byli jedyni odpowiedzialni aktorzy tej tragedii, więc zgodnie z logiką naszego systemu należy ich przykładnie ukarać. Prawdopodobnie nie dość że znali się na tym co robili, to jeszcze wykazali się inwencją, więc powinni stanowić dla swoich szefów potencjalne zagrożenie. W głowie naszych elit polityczno-wojskowych chyba w głowie się nie mieści, jak tacy ludzie mogą jeszcze pracować.
    Co do zasad gry wokół 100 metrów to pełna zgoda, musiałem się wyrażać niedokładnie (bo że niejasno to wiem).

  344. @owal40 pisze:
    2011-01-23 o godz. 13:27
    Dziękuję. Pewnie czytałem oba, bo nie trawiłem tylko „Dialogów”. Resztę miałem i wielokrotnie czytałem, ale tez wiele lat temu (40?). Najmniej ciekawe były według mnie te najbardziej znane. Znane też na świecie, bo znalazłem fragment „Niezwyciężonego” w podręczniku niemieckim z szkoły podstawowej.
    Czy „Patrol” to ta samotna walka Pirxa z plamką na ekranie?

  345. PS
    Jeśli tak, to jest bardziej pasujące do Smoleńska niż zachowanie przed szczeliną Cassiniego, albo są równoważne jako zachowania irracjonalne pilotów.

  346. Wydaje się, że w rozpatrywaniu katastrofy za dużo rozważań poświęca się szczegółom technicznym a za mało aspektom psychologicznym. Każdy, kto jeździł samochodem, motocyklem i był kiedyś narażony na sytuacje nietypowe /poślizg, nagła przeszkoda itp./ na pewno miał momenty utraty zdolności podjęcia decyzji. W ułamkach sekundy po wystąpieniu zagrożenia zdaje sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znajduje i jakie mogą być następstwa – wręcz w wyobraźni je widzi – a nie jest zdolny do wykonania jakiejkolwiek czynności. Jest jakby sparaliżowany – patrzy i widzi, że za moment dojdzie do np. zderzenia, a nie jest w stanie „ruszyć ręką ani nogą”.
    Czy to może dotyczyć naraz większej ilości osób – nie wiem. Tu trzeba psychologa. Ale takie sytuacje powinny być przewidziane w szkoleniu, zwłaszcza pilotów i eliminowane albo poprzez wielokrotne i systematyczne wpajanie określonych nawyków, albo eliminację z zawodu osób którym tychże nawyków nie da się wpoić.

  347. cóz Po partia zaufania społeczniego, brzmi ciekawie i interesujaco,ta teza jest nawet ciekawa cóz tu pisac byc bliżej społeczenstwa, czy problemów ludzi, które nawet wymagaja wyjasnienia i analizy, głebokiej, praca, która na sens i pozytek dla społeczenstwa, blizej ludzi, cóz tu pisac jest wiele problemów ludzkich, egzystencjonalnych i bytowych, które wymagaja nawet głebokiego wyjasnienia i analizy, jak głodnie dzieci, cóz sa fundacje, które pomagaja, wspierają, żeby rozwiazac problem, sa takze ciekawe podreczniki na te temat polityki społecznej, cóz jesli chodzi o polityki społeczna to kazdy moze przedstawic swoja definicje, to jest poprawa warunków ludzkich, mieszkanowych i bytowych, to takze jest mowa o potrzebach ludzkich cóz tu pisac a Pis takze jest potrzebny w społecxenstwie, które jest róznie które wymaga definiowania swoich problemów, nazwania po imieniu, swiadomosci społecznej, cóz tu pisac Pis jest za PO, które jest pierwszy w sondazach, cóz teraz sondaże to jest popularne słowo, żeby ludzie na ulicy to zauwazyły, żeby ludzi wiedzieli, że mają problemy,
    pozdrawiam serdecznie

  348. Antonius, Barto, Kropkozjad

    Jestem Wam wdzięczna za komptetentne i liczne wpisy ws. przyczyn katastrofy obnażajace rozmiar dezinformacji ze strony medialno- politycznego tygla.
    Już w ubiegłym tygodniu wyraziłam opinię, iż reakcja polityków w tym premiera Tuska, jest jeszcze bardziej hanbiaca nasze panstwo niż sama katastrofa, choć wydawało się w kwietniu ubiegłego roku, że nic już gorszego nam się nie przytrafi.

    Miałam okazję zobaczyć prezentację komisji rzadowej. Była to jedna wielka manipulacja okraszona nielicznymi , ale jednak ordynarnymi kłamstwami.
    Nie mam, zatem najmniejszych złudzen , co do ostatecznych rezultatów prac tego ciała.
    Proszę zwrócić uwagę, na liczne zapowiedzi członków tej komisji o przeprowadzeniu w powietrzu eksperymentu majacego wyjaśnić , dlaczego załoga nie wykonała manewru odejscia.
    Już sam ten pomysł świadczy o gigantycznej niekompetencji tego ciała.
    Takie eksperymenty maja wartość tylko wtedy, kiedy wykonuje się je w identycznych warunkach, a jest to możliwe tylko na symulatorze. W przeciwnym razie byłoby to niepotrzebne narażanie samolotu i żywych ludzi.
    Skad , więc ten szalony pomysł? Dlaczego nie zamierzaja swoich tez sprawdzać na symulatorze?
    Czyżby dlatego, że znajduje się w rękach Rosjan i jego wynik byłby im znany.
    Moim zdaniem, wbrew zapowiedziom Premiera i min. Millera raport polskiej komisji zmierza do rozmycia odpowiedzialności po polskiej stronie. Ponieważ kontrolerzy nie wyrazili zgody na ladowanie, to im się udowodni, że polscy piloci chcieli odejść i gdyby nie błedy wieży, to by się im udało.
    MAK był dla naszych pilotów łaskawszy. Uznał, że nie odeszli , bo próbowali wyladować.
    Tezy naszych badaczy czynia z Protasiuka i jego załogi analfabetów lotniczych.
    Dlatego jeszcze trudniej bedzie mi się pogodzić z faktem, że nikt z polityków za tę degrengoladę nie odpowie.
    A propos, czy ktoś wie, jaki jest status prawny komisji min. Millera? Dlaczego jest tak bardzo polityczna, a tak mało ekspercka?

    Pozdrowienia i podziękowania, magrud

  349. antonius pisze:
    2011-01-23 o godz. 12:45
    „***Sprawa zmiany toru lotu samolotu na wysokości 250 metrów…***

    Pilot nie miał matury? Dla małych kątów sinus kąta równa się kątowi. Na oko widać, że musiałby widzieć lotnisko pod kątem co najmniej 4 stopnie. A to chyba zbyt duża odchyłka by nie spytać czy radar wam się nie popsuł.Dał nura parę sekund po tym jak dwukrotnie usłyszał 250m. Nie ma się co czarować. On wiedział co robi

  350. Anka, 15.08. Szanowna Pani, czyta Pani w moich myślach i w pełni zgadzam się z przemyśleniami. Nie wracam na blog, gdyż nigdy opuszczenia go nie deklarowałem. Prawdą jest natomiast, że źle tu się czuję wobec nagromadzenia chamstwa i bylejakości oraz braku wszelkiego oddziaływania moderującego Redaktora. Żadna przyjemność z takiego towarzystwa, aczkolwiek kilka postaci jest mi szczególnie bliskich i staram się dla ich wsparcia reagować i dzielić z nimi poglądy. Łagowski miał na myśli oddziaływanie tzw wolnych mediów, które czynią spustoszenie w umysłach Polaków. Media a szczególnie telewizja sączy w umysły ludzi najgorsze cechy, prymitywizm myśli, brak ambicji, obskurantyzm, zabobon, brak szacunku i nienawiść do bliźnich. Zepsuci i zdegenerowani dziennikarze i politycy sieją spustoszenie ku radości gawiedzi i bossów partyjnych. Polakom podsuwa się wzorce Kłopotka, Ziobry, Mularczyka, Kempy, Macierewicza, Kamińskich, Nałęcza i dziesiątki innych, z których w sam raz można by skompletować kolejną wyprawę TU do Smoleńska lub gdzie indziej. Najgorsze, że na to nie ma reakcji, wszystkim to odpowiada, a te kreatury drogą nominacji partyjnych zasiądą w kolejnych kadencjach parlamentu i gra zacznie się od nowa. To już bardziej skuteczne były „wybory” w PRL, kiedy nominowano ludzi przynajmniej mądrych, doświadczonych, wykształconych i pracowitych. Nasuwa się myśl innego geniusza dwojga imion JK Bieleckiego, który twierdził kiedyś, że PRL spowodowała większe zniszczenia niż w czasie II WŚ. Moim zdaniem okres zwany niepodległością lub wolnością pomnożył te straty wielokrotnie, czyniąc największe spustoszenia w sferach umysłu, kultury, edukacji i relacji społecznych. Owocem jest Polska, gdzie każdy nienawidzi każdego w imię partii, religii, historii lub zasobności. Są to straty i zniszczenie nie do odrobienia, tym bardziej, że świat, pędzi i ucieka pozostawiając skłóconych, niedouczonych i leniwych maruderów samym sobie. Pozdrawiam.

  351. Dziękuję Antoniusowi za odpowiedź na moje pytanie kilkadziesiąt wpisów w górę.
    Wygląda na to, że zwolennicy koncepcji „rosyjskiej winy” podchwycili zapis z czarnej skrzynki odcyfrowany przez polskich ekspertów: „odchodzimy” pierwszego pilota. Ma to świadczyć 1) o tym że nie chciał lądować „za wszelką cenę”, 2) o nieścisłości raportu MAK, bo tego faktu nie uwzględnił. Jednak fakt był znany dopiero po MAKowej konferencji i publikacji.
    Jaroslaw Kaczynski stwierdzil wczoraj, że pilot „ma prawo zejść do wysokości decyzji”. Tym samym, uwaga, rozgrzesza kontrolerów z wszelkich nieścisłości, które mogli popełnić wcześniej. Na wysokości decyzji, cokolwiek by się nie działo, pilot powinien sobie poradzić, a już na pewno z odejściem na drugi krąg. Dodatkowo jeśli w tym momencie pilot wydaje komendę „odchodzimy”, praktycznie również wieża nic do niego nie ma, bo wieża ma asystować przy lądowaniu, a on chce po prostu odlecieć w bezpieczne przestworza.
    Wracając do MAK-raportu, jest to zapewne nieliche zaskoczenie dla ich ekspertów że pierwszy pilot coś takiego powiedział, bo za tymi słowami nie poszły żadne czyny. Co z tego że powiedział, jak nic nikt nie zrobił. Dopiero drugi pilot mówiąc ok. 8-9 sekund później „odchodzimy” pociągnął jednocześnie za drążki, czy jak to się tam nazywa. Teraz w raporcie MAK napisane jest tak: ” O 10.40.51, przed przelotem nad bliższą radiolatarnią prowadzącą (BPRM), jednocześnie
    z zadziałaniem sygnalizacji zadanej wysokości, ustawionej na radiowysokościomierzu,
    na wysokości rzeczywistej 60 metrów, drugi pilot powiedział „Odchodzimy”. Samolot w tym
    momencie znajdował się na wysokości 10-15 metrów względem progu WPP 26 (pasa). Analiza wykazała,
    że jednocześnie z wypowiedzią drugiego pilota zarejestrowano wychylenie kolumny wolantu
    „na siebie” odpowiadające przyrostowi wychylenia steru wysokości około 5º na wznoszenie
    (Rysunek 49). Wychylenie steru wysokości doprowadziło do wzrostu kątów pochylenia i natarcia
    samolotu oraz do wzrostu przeciążenia pionowego o 0,15g. Jednakże, to wychylenie kolumny
    okazało się niewystarczającym do wyłączenia autopilota w kanale podłużnym (konieczne
    wychylenie kolumny o 50 mm od położenia wyważonego), co doprowadziło do wychylenia przez
    autopilota steru wysokości na zniżanie do poprzedniej wartości w celu zachowania zadanego kąta
    pochylenia.”
    Moim zdaniem są to najważniejsze może słowa w tym raporcie. Jak je rozumiem: II pilot chce odejść na drugi krąg, ale robi to nieumiejętnie i nie wyłącza pilota automatycznego, który jest zafiksowany na lądowanie. Po chwilowej reakcji, samolot nadal spada. Potwierdzają to dalsze akapity raportu. Dopiero jak już było bardzo nisko, desperacką próbę wyjścia z sytuacji podjął I pilot. Udałoby się, gdyby nie drzewa.
    Z tego wynika, że jeśli nie byłoby błędu pilota, gdyby umiał on spokojnie na II krąg odejść, to musiałby rzeczywiście nagle wystąpić jakiś defekt sterowania samolotu. Pilot robi co trzeba, a samolot dalej spada. Myślę że Kaczyński zdaje sobie z tego sprawę, dlatego wczoraj zasugerował jeszcze coś innego: że tajemnica jest we wraku, a w ogóle to nie tyle jest co była, bo wrak był niszczony. To może być nowa ich linia: zamataczony defekt samolotu. Co trudniej będzie na Tuska zwalić, bo on leciał nim 3 dni wcześniej.
    Inną „ciekawą” koncepcję przedstawił Ziemkiewicz i to też miało echo w różnych wpisach forumowych: pierwszy pilot spodziewał się systemu ILS, bo 3 dni wcześniej był, bo lądował Putin. A potem zwinięto system i pilot był zaskoczony. Ja nie wiem czy takie robienie z pilota ignoranta nie uwłacza w jakiś sposób jego pamięci ze strony jego „obrońcy”…

  352. Kleofas pisze:
    2011-01-21 o godz. 21:59

    Kleofasie, zajrzałem do Ciebie na blog, a tam mądre ludy!
    Lex, Orca etc., etc.
    Czytałem też Twój najnowszy wpis „refleksyjno – wspominkowy” i
    muszę przyznać, aż mi w duszy zagrało, te skowronki, ta wiosna …,
    no i ta Ziuta. I tak sobie pomyślałem: gdyby nie te wszystkie nasze
    „Ziuty”, to te wiosny, te skowronki, te krokusy i fiołki wiosenne, nie
    miały by tej ciepłej „barwy”, tej nadziei na lepsze.
    A przecież każdy człowiek żyje nadzieją, nadzieją na lepsze, nadzieją na jutro, na pojutrze, na wieczność całą.
    I bardzo mi się spodobał komentarz @Orci, którego fragment pozwolę
    sobie tu zacytować (mam nadzieję Kleofasie, że mi to wybaczysz):

    „17 stycznia w Seattle zakonczyla sie wystawa malarstwa Picassa. Wszystkie eksponaty (okolo 200) byly dostarczone z Paryza osobnymi samolotami, aby w przypadku katastrofy uniknac straty calej ekspozycji.
    Nie ma porownania straty zycia i straty tworczosci artystycznej. Ktos jednak pomyslal, ze nie stac nas utrate tworczosci artysty.”

    To się nazywa po prostu wyobrażnia. Wyobrażnia, która może w odpowiednim momencie, w odpowiednim miejscu i czasie, zadziałać
    więcej niż wszystkie administracje Świata.
    Oby nam tej wyobrażni, nie zabrakło na przyszłość.
    Na wszystkie nadchodzące wiosny.
    Z naszymi „Ziutami”.

    Pozdrowionka.

  353. moze wlasnie sie rodzi alternatywa;

    Ruch Poparcia..

  354. antonius pisze:
    2011-01-23 o godz. 12:45

    ***To przemawia za złą interpretacją zamiarów pilota w raporcie MAK’u.***

    Autopoprawka.
    Chyba jest odwrotnie, to dowodzi słuszności wniosku raportu, że pilot chce lądować.

  355. Swoją drogą dla mnie najbardziej szokującym fragmentem polskiej odpowiedzi komisji Jerzego Millera jest ten fragment: „„Upadł po bliższej, z lewej strony drogi”. Dla strony polskiej jest niedopuszczalne aby obsada SKL, mając świadomość, że samolot Tu-154M „upadł” nie ogłosiła natychmiast alarmu na …”
    Chodzi o to, dlaczego używa komisja słowo „upadł” w cudzysłowie. Głowę dam że pierwotnie kontrolerzy używali słowo упал, co znaczy tyle co spadł. Jest to dosyć trafne określenie w stosunku do samolotu, który najpierw latał a później przestał. Komisja więc de facto kpi sobie z własnych tłumaczy, ale w sposobie żartu czuję coś chorego.

  356. cynamon29 pisze:

    2011-01-22 o godz. 21:45

    Septyczny tekst napisany ropa nie inkiem.

    Slawomirski

  357. Antoniusie!
    „***Sprawa zmiany toru lotu samolotu na wysokości 250 metrów…***”
    W raporcie MAK pisze tak:
    „Po przelocie nad dalszą radiolatarnią prowadzącą, prawdopodobnie załoga ustaliła nakazaną prędkość 280 km/h. Automat ciągu ustawił wszystkim silnikom zakres pracy mały gaz, jednakże z powodu dużego kąta zniżania nakazana prędkość została osiągnięta dopiero po 40-45 sekundach.”
    strona 180. pod rysunkiem 48.
    40-45 sekund to około 280-250 metrów. Fachowcom, których zainteresowałem tematem zmiany toru lotu na 250 i nie mogą dojść do zgody też podsunąłem tą uwagę do rozważenia. Jeśli uznają, że to logiczne wytłumaczenie to jeszcze mi pozostanie to „100-100-w normie” do wyjaśnienia. Co do wartości się zgadza. Ale dlaczego nikt z lotników nie zwraca uwagi, że nie wiedzą gdzie są? Kapitan to pilotuje i nie zwraca uwagę na to co gada Nawigator. Ale co jest w normie?

  358. KeDyw pisze:

    2011-01-22 o godz. 16:59

    „Jako oczytany propagandysta komunistycznyego aparatu propagandowego , w perfidny sposob wlewa pan antypolska trucizne do glow tych biednych ludzi ktorym nie chce sie myslec.”

    Sluszna krytyka bzdur wypisywanych przez umysl zniewolony totalitaryzmem.

    Slawomirski

  359. Zapewne znane są panu tezy Łobaczewszkiego odnośnie nuru Psychopatów .
    cytuję: Działania patokracji mają wpływ na całe społeczeństwo, zaczynając od jego liderów, a na infiltracji każdego miasta, przedsiębiorstwa i instytucji kończąc. Patologiczna struktura społeczna stopniowo spowija cały kraj tworząc „nową klasę” w obrębie narodu danego państwa. Ta uprzywilejowana klasa [patokratów] czuje się stale zagrożona przez „innych”, czyli przez większość normalnych ludzi. Nie mają również żadnych złudzeń co do swojego osobistego losu w przypadku przywrócenia systemu społecznego normalnych ludzi. [Andrzej M. Łobaczewski „Ponerologia: Nauka o naturze zła w adaptacji do celów politycznych”] A w przypadku „Katastrofy Smoleńskiej ” są trzy tory walki w Polsce . 1. Polska – Rosja .Każdy będzie starał się coś ugrać dla siebie .2. polskie piekiełko . Rządzący i przegrana formacja patokratów. 3. Proces naturalny -czyli są inne sprawy ważniejsze ,które mamy do zrobienia. . Pozdrawiam .

  360. Jest już nowy wpis, a mnie dalej kręci katastrofa…
    Czytam z ciekawością wpisy antoniusa, Kropkozjada, aps-a i innych, próbując coś więcej z tego pojąć. Nie mam tego powyżej uszu. Powyżej uszu mam awantur wokół raportu, zamazywania odpowiedzialności i w ogóle całej otoczki politycznej.
    Magrud, eksperyment ma się odbyć na bezpiecznej wysokości, jak mi się zdaje.

    Antonius, przypomniałeś mi ten kawał o morderstwie staruszki. Był on związany z bohaterem „Zbrodni i kary”, Raskolnikowem:
    -Raskolnikow, jak mogłeś zabić staruszkę dla 20 kopiejek?
    -No, pięć staruszek i będzie rubelek…

    Pozdrowienia dla wszystkich.

  361. Indoor_prawdziwy (2011-01-23 o godz. 17:46)

    **”Chodzi o to, dlaczego używa komisja słowo “upadł” w cudzysłowie. Głowę dam że pierwotnie kontrolerzy używali słowo упал, co znaczy tyle co spadł. Jest to dosyć trafne określenie w stosunku do samolotu, który najpierw latał a później przestał. Komisja więc de facto kpi sobie z własnych tłumaczy, ale w sposobie żartu czuję coś chorego.”**

    Indoorze! Kiedys sie przechwalales, ze ty tego wrednego jezyka z bukwami to ani w zab. A tu prosze. Taka asertywnosc. I to jezykowa, na dodatek.

    Przepadam za slowem asertywnosc. Mniej za samolotami, ktore troche lataja ale najchetniej przestaja. Szczegolnie z okreslonych powodow. Cos zdecydowanie chorego w tym widac, slychac i czuc.

  362. @ janblog pisze:2011-01-23 o godz. 18:41

    mylisz się co do pkt. 2
    Formacja Patokratów rządzi od 21 lat III RP i nie ma znaczenia PO, PiS, PSL czy inne SLD. To towarzycho żyje świetnie na koszt przeszłych i przyszłych pokoleń.

    Co do tzw. Piekła Polskiego, to istnieje w każdej społeczności zwierzęcej czy ludzkiej, partii, organizacji czy narodzie.

    Zjawisko to opisał Ditfurth.
    Po wykluciu się z jaj na plaży żółwie wygrzebują się z piasku i szybko uciekają przed mewami do wody. Ale mewy znają Polskie Piekło. Jak jedna złapie żółwia to wiele z nich chce jej go odebrać, zamiast upolować sobie b.łatwą zdobycz.
    I tylko dlatego żółwie przeżywają.

  363. Szanowny aps (2011-01-23, godz. 16:20)!
    Ziemkiewicz oświadcza prawdę, prawdziwszą od najprawdziwszej prawdy. Z kół dobrze poinformowanych donoszą, że był to miniaturowy ILS do specjalnych tajnych zadań, który miała w kosmetyczce stewardesa samolotu (w rzeczywistości wysoki oficer KGB), którym przyleciał premier Putin. Przed lądowaniem zrzuciła ten ILS na równie miniaturowym spadochroniku, zdalnie sterowanym, a po odlocie ILS został z powrotem wciągnięty do premierowskiego samolotu tajnym urządzeniem magnetycznym. O zwijaniu nie było mowy.
    Pozdrawiam.

  364. Orteq!

    „Indoorze! Kiedys sie przechwalales, ze ty tego wrednego jezyka z bukwami to ani w zab. A tu prosze. Taka asertywnosc. I to jezykowa, na dodatek.”
    Sprawa bardzo prosta. Jest taki forum dyskusyjny w Smoleńsku, nieco szalony ale sympatyczny gdzie leci temat pod nazwą „В Смоленске упал самолет”. Mnie ten zwrot „upadł samolot” nieco denerwował więc sprawdziłem dokładnie o co chodziło z tym upadłym samolotem. „spadł” (a takie tłumaczenie np. Google daje) też po polsku nie jest adekwatny, ale przynajmniej nie jest tak śmieszny jak ten „upadł”.
    Temat samolotu jak wiesz mnie fascynuje od maja więc staram się czytać wszystko co leci na ten temat w Internecie. Jest tego sporo po rosyjsku więc nieco się poduczyłem ostatnio. Nie tak jakbym chciał, raczej z Google korzystam. Koszmar.

  365. antonius pisze:
    2011-01-23 o godz. 15:18

    Tak. Chodzi o te plamkę odbierającą zdolność racjonalnego postępowania.
    Pierwszy pilot miał dwie takie plamki – stojącego za plecami generała i siedzącego w fotelu drugiego pilota – majora. Starszego stopniem i wiekiem. Z kolei na drugiego oddziaływały też dwa czynniki – generał i to że nie był pierwszym do podejmowania decyzji. Obu to mogło paraliżować i czekali na decyzję tego drugiego. Sytuacja bardzo trudna do przełamania. Pewnie dla obu pilotów było to czymś z czym nigdy się nie spotkali w praktyce. Bo wątpię czy w normalnym, nawet bardzo wszechstronnym szkoleniu stawia się za plecami generała od którego tak wiele zależy. A czas upływał. W takiej sytuacji można nic nie widzieć i nie słyszeć tzn. mniej ważne informacje docierają, ale nie mają wpływu na nadrzędny w danym momencie problem – podjąć czy nie – decyzję. A na to wszystko nakładały się dodatkowe elementy – lot na ślepo i popełnione wcześniej błędy.

  366. @ asp:

    Do ostatniego akapitu mógłbym się podpisać. Aż do momentu zacytowań wynurzeń Ziemkiewicza. Parę miesięcy temu byłbym oburzony. Jednak teraz już nie ma opcji „tego nie nalezy zakładać, bo robisz z nich kretynów”. Z tego, co wychodzi, wynika, że załoga była „zdolna” naprawdę do wszystkiego, w tym także do tego, co dla nieśmiesznego żartu założył Ziemkiewicz. Biorąc pod uwagę jego zachowanie, faktycznie, mógł być zaskoczony. Czymkolwiek.

  367. aps! To że „pilot ma prawo zejść” to cytat z listu Dowództwa Sił Powietrznych do gazety Rzeczpospolitej. Chodzi o to, że zgodnie z paragrafem 11. „Instrukcji HEAD” MON nie wolno dokonywać lotu, jeśli na lotnisku docelowym nie ma warunków do lądowania. W takim układzie oczywiście odpowiedzialność generała Błasika jest całkowita od momentu gdy dowiedział się o warunkach w Smoleńsku (a ponoć znał jeszcze przed wylotem z Warszawy). Dowództwo Sił Powietrznych więc reinterpretował nieco. Oczywiście to tylko podkreśla bezsensowność oskarżeń kontrolerów o to, że nie odesłali samolotu z trasy.

  368.  
    ·  Kropkozjad pisze:
    2011-01-23 o godz. 20:49

    Bardzo mi się podoba pomysł radziecki z kieszonkowym ILS’em. To jest to! A nie coca cola. W Mirosławcu kupili ILS za ogromne pieniądze i fachowcy wojskowi przez dwa lata nie byli w stanie uruchomić tego systemu, a tu stewardessa wyrzuca przez okno spadochronek i Putin ląduje bezpiecznie, na „kursie” i na „ścieżce” – genialne.
     
    ·  Marit pisze:
    2011-01-23 o godz. 19:26

    ***Jest już nowy wpis, a mnie dalej kręci katastrofa…(…)
     Magrud, eksperyment ma się odbyć na bezpiecznej wysokości, jak mi się zdaje.***

    Nie wiem dokładnie jak ma być wykorzystany TU-102. Rozumiem problem hałasów dla porównania, ale niezbędny jest piąty członek załogi i chuch ogólnowojskowy, aby odtworzyć w przybliżeniu warunki Smoleńskie. Polecieć do Mirosławca, gdzie jest ILS, który pewnie nadal nie działa i wciskać do oporu guziczek „uchod”. Jeśli się nie odciśnie w czarnej skrzynce to rozstrzygnie problem zamiarów Odejścia  obu pilotów – nie ze świata żywych, ale na drugi krąg.
    Tak się składa, że nie zainteresował mnie nowy wpis gospodarza, więc raczej zrobię sobie przerwę blogową w „Polityce”. Szostkiewicz ma wciąż zepsuty megafon, który zabrzmi dopiero 1. maja dla naszego papieża, Pani Paradowska wciąż uprawia sztukę zapominania – trzeba przyznać, że ze znakomitym skutkiem.  Jako łabędzi śpiew sobie co nieco pożartuję. Mogę się włączyć do dyskusji na temat  wyrazów rosyjskich, jestem ekspertem, bo nigdy się nie uczyłem naprawdę, poznałem bukwy, aby czytać dzieła naukowe, kradzione przez ZSRR i sprzedawane za grosze. Każdy naukowiec mógł mieć komplet literatury fachowej- piękne czasy! Wyraz „upadły” kojarzy mi się tylko z aniołem, lub kobietą lekkich obyczajów, samolot, nawet rosyjski bombowiec nie jest k…ą, nie upadł moralnie, tylko spadł zgodnie z nauką Newtona.
     
    Na koniec dwa SMS’y ze Szkła Kontaktowego:
     
    Żądamy powołania komisji śledczej w sprawie lądowania  Małysza!
     
    Kto naprowadzał Małysza podczas lotu i czy śnieg był sztuczny?
     

  369. @ Owal40: (2011-01-23 o godz. 22:45):

    Pierwszy pilot mógł mieć tylko jedną białą plamkę, tą generalską. Fakt, że drugi pilot był wyższy o jeden stopień oficerski i kilka lat starszy nie mógł mieć na niego wpływu. Z bycia niższym stopniem nie wynika podległość służbowa, między nimi, o ile mi wiadomo, jej nie było, byli natomiast znajomymi. A dla Protasiuka fakt iż drugi pilot ma wyższy stopień wojskowy z całą penością nie był niczym nowym.

  370. ” eksperyment ma się odbyć na bezpiecznej wysokości, jak mi się zdaje.”
    Nie wiem czy istnieje bezpieczna wysokość dla lotników, którzy czekają przez 20 sekund na zadziałanie przycisku który powoduje natychmiastowe samoczynne przesunięcie się manetki gazu i natychmiastowy sygnał dźwiękowy pochodzący od wirnika sprężarki niskiego ciśnienia (co to by nie znaczyło. Tak twierdzą fachmani)
    Poza tym żeby eksperymentować na bezpiecznej wysokości (rozumiem gdzieś ponad chmurami) to trzeba się do tej wysokości jakoś wzbić się i po drodze minąć kilka niebezpiecznych wysokości takich jak : 20 metrów, 30 metrów itd. Nie wiem jak to będzie.

  371. Moja starsza siostra mawia zawsze: „Wszyscy ludzie wiedzą wszystko”! Można tę wypowiedź zrozumieć niewłaściwie, że świat jest zaludniany przez omnibusy wiedzy, ale chodzi w tym o to, że łączna wiedza ludzi jest ogromna, trzeba tylko umiejętnie dobrać ludzi dysponujących ważnymi fragmentami tej wiedzy. Ułomnym reprezentantem tej wszechwiedzącej ludzkości jest od pewnego czasu Mr Google, bo tam wnoszą swe perełki (cegiełki) wiedzy różni ludzie. Takie źródło wiedzy to nie woda krystalicznie czysta jak w reklamach TV, ale po filtrowaniu przez „głos rozsądku” może być skarbnicą wiedzy na dany temat. Podobną rolę na temat Smoleńska odgrywają według mnie blogi redaktorów Polityki. Każdy coś tam czytał, coś pokombinował w główce i podzielił się z kolegami rezultatem takiej działalności. Nudząc się ostatnio (brak wisów lub dla mnie nieciekawy) przeczytałem przed chwilą wszystkie moje komentarze po wpisie Passenta o „katastrofie polit.”, w którym miałem zaszczyt rozpocząć lawinę komentarzy (zaraz po północy) i chyba zakończę, bo blogowicze zaczną gnoić Millera pod nowym wpisem. Może zrobię jak Josephine Baker i w come back’u powiem co ja o nim myślę. Zauważyłem, że dzięki blogom wiem coraz więcej o przyczynach katastrofy, technicznych, psychologicznych, prawnych i w ogóle. Ewaluowały również moje poglądy w miarę uzyskania nowych informacji. Zadając komputerowi CTR F i hasło antonius czytałem również wszystkie uwagi do moich komentarzy i mam już zupełnie wyrazisty pogląd na temat przyczyn katastrofy. Gdybym uporządkował posiadane informacje i dopasował logicznie do wybranej koncepcji ogólnej mógłbym wyręczyć MAK i Millera, bez niepotrzebnych szczególików technicznych, z których pewnie i tak niewiele zrozumiałbym nie znając fachowego żargonu lotników. Z całą pewnością taki referat byłby mądrzejszy, uczciwszy i bliżej prawdy niż wszystko to co z siebie wydał MAK i u ministra Millera wojskowi eksperci w sprawie własnych zaniedbań. Niestety mój głos byłby i tak jak tego wołającego w puszczy, a więc zmarnowana byłaby moja praca.
    PS
    Chciałbym wszystkim, którzy przeczytali moje epistoły, podziękować i dodatkowo za uwagi, dzięki którym wiele zrozumiałem. Nie dziękuję jedynie Sławomirskiemu, który mnie tylko obrażał i niczego nie wniósł do pomnażania mej wiedzy, nawet nie na temat ułomności natury ludzkiej, bo w moim długim życiu niejednego „Sławomirskiego” poznałem i odpowiednio doceniłem.

  372. Sebastian pisze:
    2011-01-23 o godz. 13:40

    Co za kurtuazja z Twojej strony! Moglbym sie od Ciebie jej uczyc, chociaz mam ‚swoje’ lata. Ale zgadzam sie z Toba: naparzanie kiboli ma w sobie cos naturalistycznego, instynktownego, powiedzmy nawet dzikiego; podczas gdy klotnie rodzinne w PO-PIS to bardziej wyrafinowanie okladanie sie, w ktorym zadna ze stron nie waha sie nadwerezac prestizu wladzy i prawa w oczach spoleczenstwa, i prestizu Polski w oczach innych krajow. Gdybym byl sedzia, to tej drugiej grupie wymierzylbym za rozroby wyzsza kare, za ‚szczegolna szkodliwosc spoleczna’. Pozdrawiam

  373. Barto pisze:
    2011-01-24 o godz. 11:20

    Pierwszy z pilotów, który by się zdecydował na odejście w odpowiednim momencie miałby ” przechlapane „. Obaj o tym wiedzieli i chyba dlatego czekali. A wystarczyłoby jedno słowo generała – odejść – wtedy na pewno obaj ciągnęli by wolant z całych sił do siebie. Gdyby kokpit był niedostępny dla szarży, do katastrofy prawdopodobnie by nie doszło. Nie trzeba było żadnych nacisków, wystarczyła sama obecność. Dlatego uważam, że piloci wojskowi nigdy nie powinni być zatrudniani do przewozu VIP-ów. Przypomnij sobie „rajd” B.Komorowskiego po Warszawie. Ten kierowca z BOR-u do końca życia powinien wozić meble.

  374. Reakcje na „odejście automatyczne” jest pokazany w filmie http://www.youtube.com/watch?v=kToZ02ORHx0&feature=related ostatnie 10 sekund filmu to to, na co czekali według komisji piloci 20 sekund. Przecież ta komisja robi z siebie i próbuje z nas robić idiotów. I jeszcze ma pretensje do Rosjan, że oni z siebie nie dają robić. To jakieś chore. Czy oni szykują wariant argentyński gdy tak bezczelnie jaja sobie robią? Przestałem cokolwiek rozumieć.

  375. @ Owal40:

    Mogą być wojskowi, mogą być cywilni, o ile normalne będzie naczelstwo i poważna klasa polityczna, a piloci wojskowi dobierani i szkoleni rzetelnie. I nie będzie problemów, jeśli politycy będą latać z wojskiem. W zdecydowanej większości krajów Europy Zachodniej politycy latają z wojskiem i nie ma niebezpieczeństwa.

    „Przypomnij sobie “rajd” B.Komorowskiego po Warszawie.”

    Nie pamiętam 🙂 Domyślam się, że dla osiągnięcia zadowolenia pana, wówczas, marszałka, jechali „dynamicznie”.

    Ale ja miałem na myśli stosunki na linii Protasiuk – Grzywna, a nie Protasiuk, Grzywna – Błasik. W tym, że pierwszy pilot miał stopień wojskowy o jeden niższy od drugiego nie ma nic chorego.
    Nie pamiętam 🙂 Ale domyślam się, że dla osiągnięcia zadowolenia pasażera jechali „dynamicznie”.

  376. Drogi Lindorze!
    Dziękuję za link do lotu TU 154 do Murmańska. Próbowałem znaleźć moment z „odchodzimy” i nie znalazłem. Jest 7 części video, oglądałem dokładnie pierwszy, przed startem i lądowanie. Musiałem przegapić guzik „uchod” i jego działanie. W której to jest części? Nie mogę tego oglądać zbyt długo, bo mnie żona wyśle do tego Murmańska za karę, ją to denerwuje!
    Już mam kilka wniosków. Wbrew temu co myślałem jest „zajebisty” hałas w kokpicie i rozumiem dlaczego rozmowy ludzi nie zapisane bezpośrednio z mikrofonów przed gębą tylko z jakiegoś ogólnego są tak trudne do rozszyfrowania. Drugi wniosek: Można ocipieć przy tej liczbie guziczków przełączników, światełek i migających kontrołek. Nie wiem czy tam były też odzywki TAWS, ale hałasy ogromne. Następny wniosek: Bez bardzo dobrej znajomości rosyjskiego slangu lotniczego nie ma mowy o porozumienie, nasz nawigator był bez szans. Z czynności przed startem pamiętam, ze pierwszy pilot sam ustawiał „dawlenie” (993) na barycznym, który faktycznie jest chyba tym głównym, świecił pięknie na zielono. Jeśli ktoś „popsuł” ów wysokościomierz po starcie przestawiając go na ” standartnyje dawlenie” to musiał to robić pilot, bo musiałby kogoś przepuścić przed siebie. Czy generał zmieściłby się? Nie umiałem znaleźć radiowego, był tylko GPS, którego nie rozumiałem kompletnie, widziałem tylko zapis współrzędnych geograficznych, ale nie wiem czego. Pilot ustawiał przed startem ciśnienie. Dla którego lotniska? Ustawianie jest banalne, jak temperatura w piecu kuchennym, 9 9 3 i już.
    Na razie tyle!

  377. Marc pisze:

    2011-01-24 o godz. 11:55
    —————————-

    Szanowny Marcu,

    to , co odebrałeś jako kurtuazję- to również , jak sądzę -zwyczajny nawyk. Nawyk, który może być pochodną, mojego nakierowania, na znajdywaniu w ludziach – przedewszystkim ich optymalnych wartości, ze wskazaniem na lepszości od mojej marności. Na samych „lepszościach” można zbudować -WSZYSTKO- na co pozwala odwaga… Oczywiście , za miłe słowa -dziękuję.
    Jeśli chodzi o ocenę naszych „wojujących”, to zgadzając się w pełni z Twoimi ocenami charakteru i „straceńczości” tego „zajadliska” , mam poczucie, że obserwuję jakąś straceńczą grę w rosyjską ruletkę- rozgrywaną na jedną kartę dla wszystkich/dla nich i dla nas, samobójczo i jednostronnie, A w bębenku „rewolweru”, coraz mniej wolnych komór…

    Pozdrawiam,Sebastian

  378. Antonius!
    uchod testowany jest na samym końcu pierwszego odcinka. Wciska przycisk na wolancie, zawije buczek i przesuwają się te manetki.
    Co do konieczności znajomości języka rosyjskiego przez Nawigatora – on miał do wspomagania nawigacji komputery pokładowe amerykańskiej produkcji.

  379. Dziś za późno. Jutro zobaczę jeszcze raz. Kłopotów nawigatora przy porozumiewaniu się z kontrolerami nie mogły przecież rozwiązać amerykańskie komputery. Chyba, że miały programy tłumaczące bełkot ruski.

  380. Antonius! W międzyczasie się dowiedziałem, że wspomniany przycisk zwany „uchod” sprawdzany jest przez obu pilotów przed każdym startem. Więc doskonale znają oni jak działa. Brak natychmiastowego buczka to tyle jak ktoś (brzoza ) punka od dołu. To co mnie martwi – komisja nie może takiego czegoś wmówić Rosjanom.

  381. Lindorze!
    Uraeeee! Widziałem i słyszałem rezultaty wciśnięcia guzików „uchod” na obu wolantach i ruchy manetek na pełny gaz i słyszałem buczek! To niestety świadczy o jeszcze większej nieodpowiedzialności naszych pilotów, albo jednak o awarii systemu (instrukcji już nie wspomnę). Oby to drugie! Eksperyment z „odciskaniem” tego działania w czarnej skrzynce (lub nie) przy braku ILS’u może być jednym z ważnych dowodów.
    Mam tylko pytanie: Czy w „locie na północ” na lotnisku wylotowym był ten ILS i guzik nań reagował, czy go nie było i jaki to ma zawiązek z samolotem stojącym. Wydaje mi się, że widziałem przez chwilę również zielony ekran przed drugim pilotem – czy to był drugi baryczny? Jeśli zrozumiałem układ siedzeń w kokpicie, to piloci siedzą w kierunku jazdy (lotu), a reszta załogi odwrotnie. Czy tak jest? Jeśli ten drugi baryczny jest w polu widzenia drugiego pilota to nawigator mógł się posługiwać wyłącznie radiowym, to robił dobrze i zmniejszam jego wpływ na zły pomiar wysokości (do zera!) pozostaje tylko „niegramotność”. Ponieważ dowódcy o tym wiedzieli, a przydzielili go do załogi, to byłby niewinny jak „lilija”. Pozostają relacje między pilotami. Bagatelizują blogowicze różnice w stopniach wojskowych, ja bym tego nie robił. Wkraczamy już do dziedziny przyczyn psychologicznych katastrofy – śliski grunt jak błota Smoleńskie, bo tu nie mogę się podeprzeć prawami fizyki. Widziałem wiele filmów „wojskowych”. Idealną szkołą są odcinki JAG’u, gdzie przyjaciele, a nawet kochankowie lub członkowie rodziny w sytuacjach trudnych idealnie słuchają hierarchii wojskowej, rezygnując z wszelkich racji i rozumu. Może i tu piloci nie stanowili wspierającego się teamu i pierwszy pilot w myślach przerzucał odpowiedzialność za trudne decyzje na wyższego stopniem (przed którym są zdublowane przyrządy do sterowania), lub obaj czekali na pomoc generała? Tu niestety można tyko gdybać.

  382. Antoniusie!
    Czy to świadczy o nieodpowiedzialności – nie wiem. To, że oni po sygnale „niebezpieczna wysokość” ustawionego na 60 metrów (zamiast 120) chcieli odejść (czego nie widać) a nie wyrównać lot (co widać) to wiemy tylko z pozbawionego szumów i tym samym literek „p” słowa „odchodzimy”.
    Co do usytuowania załogi – jak słusznie zauważyłeś piloci siedzą przodem do kierunku lotu, nawigator chyba też patrzy do przodu i siedzi z tyłu pomiędzy dwoma pilotami. Inżynier jeszcze za nimi i siedzi bokiem. Widziałem gdzieś taką mapkę.
    Co do różnicy w stopniach wojskowych to mogę tyle powiedzieć, że fakt iż drugi pilot był starszy stopniem niż dowódca nie ma nic do rzeczy. Nawet fakt (gdzieś czytałem) że drugi pilot był na ziemi przełożonym dowódcy. Podczas normalnego lotu nie powinno mieć to żadnego znaczenia. Nawet psychologicznego.
    Tylko ten lot nie był normalny. Chociażby dlatego, że od momentu , gdy wyszło na jaw jaka jest pogoda w Smoleńsku, każda decyzja dowódcy poza decyzją odlotu do Witebska (lotnisko był nieczynny, ale samolot mógł przyjąć) lub Mińska mogła być kwestionowana przez trzy osoby na pokładzie.
    Ja podejrzewam, że kapitan Protasiuk działał na rozkaz, a jego milczenie oznacza „jak chcecie to ja wyląduję, najwyżej drugi JAK przywiezie zapasowe mundury”.
    Co do podoficerów w obecności głównodowodzącego i bez mała całego Sztabu Generalnego – raz widziałem sierżanta w akcji, któremu przyglądało się podobne grono. Widziałem też jak się przygotowywał do pokazu. Przez trzy dni przed pokazem miał miękkie nogi. Na sam pokaz się zmobilizował i dokładnie zrobił to co miał zrobić (sekwencji kilka czynności wymagających koordynację kilku kończyn i niewielki wysiłek fizyczny ). Gdyby miał improwizować lub (nie daj Boże) myśleć – koniec. Mimo iż był wcale nie głupim człowiekiem.

  383. To znaczy moim zdaniem sama obecność generała lub Prezydenta na pilotów nie powinno robić większego wrażenia, szczególnie jeśli oni na co dzień przewozili te osoby. Nawigator mógł dostać zaćmienie umysłu na widok gwiazd za nim. On miał za sobą przecież tylko jeden lot. Na Haiti.
    Trzeba też pamiętać o tym, że kapitan Protasiuk już miał wyrobione papiery (licencję pilota. Za własne pieniądze!) na Airbusa i miał tyle wylatanych godzin, że mógł z dnia na dzień się zatrudnić w cywilu. Za większą kasę niż miał w Siłach Zbrojnych. Dlatego uważam, że portret psychologiczny kapitana Protasiuka jest nieco uproszczony.

  384. Czesławie!
    Ciekawostka! Przeczytałem przed chwilą wypowiedź Fiszera w Angorze. Stawia pytanie, czy załoga chciała wylądować. Pięknie wprowadza laika w problemy trajektorii, ale popełnił kilka błędów, nieco śmiesznych. Twierdzi np. tak: KL melduje 6 km, ja odpowiadam 300 m. Tak ma być, bo wysokość ma być połową odległości. Powtarza za chwilę sekwencję: KL mówi 4 km, ja 200 m, więc jestem na ścieżce. Ja tak patrzę i myślę: Przypomina mi to powiedzonko samochodowe na temat odległości od poprzednika „pół tacho”, tzn. przy 60 km/h 30 m odstępu. Liczę w pamięci: 6 km to 6000 m, połowa to 3000 m, jak to się ma do 300? Za dużo o jedno zero! Sprawę tej pomyłki uratować może podany kąt zniżania, ale już mi się nie chciało liczyć tangensów. Nie jest to wszystko, ale wnuczka zabrała mi czasopismo.
    Jest też rozbieżność między fachowcami na temat pojęcia „wysokość rzeczywista”. Fiszer określa ją tak jak mierzona radiowym, a inny ekspert (X?) nazwał tak wysokość nad pasem startowym, mierzoną barometrycznie. Nie ma zgody!? Dla mnie nazwa jest nieistotna, ale definicja może być tylko jedna.
    A propos „barometrycznie”. Fiszer ładnie tłumaczy związek między wysokością a ciśnieniem atmosferycznym twierdząc, że to bardzo dokładna metoda, nie uwzględnił jednak faktu, że to ciśnienie zależy nie tylko od wysokości. To jednak tylko mnie razi, bo lubię precyzję przy omawianiu zjawisk fizycznych – moje skrzywienie zawodowe, nie spowodowało jednak tej katastrofy.

    Nie wiem czy pamiętasz definicję pojęcia „specjalista”? Jest to człowiek, który o coraz mniejszej liczbie zdarzeń wie coraz więcej. Ja mogę już aspirować do stanowiska specjalisty od technicznych przyczyn katastrofy Smoleńskiej. Doszkolił mnie Indoor podając link do serii filmików z lotu TU 154 nie wiem skąd, ale do Murmańska. Widać jak na dłoni co robią piloci przed i podczas lotu i przy lądowaniu. Warto to zobaczyć i posłuchać. Idealnie widać i słychać co powoduje wciśniecie guzika „uchod”, który jest w wolantach obu pilotów. Pojawiło się mocne buczenie i manetki gazu poszły same na max. To powinni byli zauważyć obaj piloci, gdyby za uwagą (komendą?) „odchodzimy”, któryś z nich wcisnął guzik. Stąd dwie hipotezy: Nie działało bo potrzebuje ILS’u, albo awaria urządzenia. Eksperyment z TU-102 bardzo łatwo zweryfikuje ten problem.
    Indoor uważa, że nie stwarzała problemu ani obecność generała za plecami, ani fakt, że pierwszy pilot był na Ziemi podwładnym drugiego. Patrząc na ruchy pilota rosyjskiego przy stojącej maszynie, gdy tak latały mu palce, że kilkakrotnie się mylił i poprawiał ustawienia tych milionów przełączników według protokołu, który leżał obok, pomyślałem sobie, że to kamera filmowa tak na niego działa rozpraszająco, a generały i prezydenty za plecami? To chyba gorzej niż mała kamera?
    Dobiło mnie, gdy w tej samej Angorze czytałem wywiad z prezesem i podziwiałem jego łamańce logiczne, że mi się czegoś zachciało: „Wiem co, ale nie powiem”!

  385. PS
    Precyzuję: TU 154 M oraz lotnisko , którego nazwy nie umiem zapamiętać, ale ostatnio był tam zamach (Domede…). Jeszcze jestem na lotnisku, kołuję za samochodzikiem do pasa startowego.

  386. Antoniusie! Kupiłem Agorę, przeczytałem. Artykuł spóźniony nieco. Oddaje logikę prezentowaną w uwagach komisji do raportu MAK. Z tych twierdzeń komisja już się wycofała na swojej konferencji prasowej przesuwając pierwsze „odchodzimy” na drugie sto metrów zaś drugie „odchodzimy” przed 80 metrów. Teza majora Fiszera jest taka, że pilot na wysokości 100 metrów zgodnie z przepisami „zgłaszał” że odchodzi i wciskał przycisk ale samolot z jakiejś przyczyny nie chciał odejść, zaś załoga nie znała w ogóle zamiarów pilota i tylko patrzyła.

    Teza się nie wybroni z przyczyn o którym dopiero co rozmawialiśmy. Pilot który chce odejść nie będzie czekać 17 sekund na przesuwanie się rączek, które normalnie natychmiast same się przesuwają, tylko je spokojnie przesunie.

    To, że załoga nie wiedziała co pilot chce robić to już się pojawiło w książce „Ostatni lot”. Uważam to za kuriozalne twierdzenie mające wybronić generała Błasika. Według mnie książka była inspirowana i była ukrytą propozycją do MAK – my wam tu prawda damy kapitana Protasiuka, wy wystawicie kontrolera Plusinina (czy jak się nazywa) i jesteśmy kwita. Prawdopodobnie komisja poważnie myślała, że ma jakieś atuty („międzynarodowy numer jeden”)

    Co do wysokości rzeczywistej więc barometrycznej. Wysokość rzeczywista to w stosunku do początku pasa startowego. Załoga informacje o tej wysokości może pozyskać ze wskazań wysokościomierza barometrycznego. Stąd to traktowanie pojęć jako tożsamych.

    Wysokość jako funkcja ciśnienia atmosferycznego – przekazany jest wraz z ciśnieniem również temperatura przy jakiej mierzone było ciśnienie na lotnisku. Też chyba bierze się pod uwagę podczas obliczeń wysokości.

  387. Miałem ciekawą dyskusję z Jajem40 (owal) na temat zachowania pilotów w opowiadaniach Lema. Doszedłem do wniosku, że oba pasują do sytuacji Smoleńskiej. Dziś przemyślałem sprawę pod różnymi aspektami i ponownie doceniłem geniusz Lema i jego zdolności profetyczne. On nie tylko przewidział katastrofę, ale i wszystkie następstwa z MAK’ami włącznie. Pirxa uratowało przed zgubą tylko ogromne doświadczenie i niezwykły hart ducha, gdy zawiódł drobny element elektroniczny – tu odpowiednik – guzik „uchod” – piękny, duży i w zasięgu rąk pilotów, niestety zabrakło i tego ogromnego doświadczenia i hartu ducha wobec za-plecowych „zakłóceń” nie elektronicznych. Po katastrofie Lemowy MAK chciał koniecznie udowodnić winę dowódcy statku kosmicznego, gdyż przyczyna techniczna awarii była niesamowicie skomplikowana (polecam czytanie). Komisji nie zależało w ogóle na wykryciu prawdy, a na potwierdzeniu, że „nasz” pilot jest lepszy, a „ich” gorszy, bo członkowie komisji zostali do tego „zachęceni” przez potężny koncern, produkujący piloty-roboty. Mamy to przerzucanie odpowiedzialności między komisjami Anodiny i Millera. Tylko w literaturze zatriumfowała prawda, my się jej nie doczekamy, każdy zostanie przy swojej, a św. pamięci Tiszner zatriumfuje wraz z jego góralami.
    Każdy zainteresowany przyczynami tej katastrofy może wczuć się w atmosferę tego lotu oglądając serię filmików, opisujących lot TU 154M w normalnych warunkach pogodowych z profesjonalistami w kokpicie, z Domodiedewa do Murmańska (dołożyć tylko mgłę i skład personalny „pokładu”). Pokazane są różne fazy lotu, przy czym dla nas najważniejszy jest czas przygotowania do lotu, w którym jest demonstrowane działanie magicznego guzika „uchod”, który zawiódł oczekiwania obu pilotów, co doprowadziło do zguby. Dla mnie dodatkową informacją był fakt, że TU 154 M ma amerykański GPS, który prowadzi samolot dokładnie tam, gdzie pilot ustawia współrzędne geograficzne początku pasa startowego na lotnisku docelowym. Siewiernyj nie był w ogólnoświatowym systemie komputerowym, więc ten GPS należało „karmić” ręcznie poprawnymi danymi. Czy kapitan Protasiuk znał te współrzędne? Nie z oficjalnych dokumentów lotniska, bo wystartował bez nich, łamiąc prawo. W kołach zbliżonych do 36-go pułku znana jest informacja, że pilot uzyskał wiele „świeżych” danych od kolegi z lotu z Tuskiem. Jakie to mogły być ważne dane? Chyba nie, czy jest barek na lotnisku, ale z pewnością informacja, gdzie to cholerne lotnisko się znajduje (współrzędne tego lotniska), aby je znaleźć, gdy go nie widać. Wtedy ustawił je na GPS’ie i po włączeniu autopilota mógł założyć, że ten przyrząd „dogada” się z autopilotem i zaprowadzi go nad pas startowy. (Fiszer opisuje to pięknie w najnowszej Angorze). Miał prawo olewać „głupie” gadki KL o kursie, bo odpowiedzialny był autopilot, kierowany przez GPS. Dlatego prawie do końca „hołubił” automat. Informacje o „ścieżce” musiał!!! zlekceważyć, bo bez informacji o wysokości samolotu KL nie mógł wiedzieć, jaką ścieżką chce pilot dojść do lotniska. Podobno pilot miał własną „wizję” tej „ścieżki” na podstawie rozmowy z poprzednikiem i trzymał się jej kurczowo. Wtedy to dziwne zniżanie z potworną szybkością 8.5 m/s ma wytłumaczenie. Wpływ KL na zamiary i czynności pilota był zerowy, więc szukanie u niego winy to nie tylko nieuczciwe, ale chamstwo. Wyraża się ono między innymi w nagłówkach medialnych napaści przez pisowców w stylu:

    ***Milcząc, aprobujemy kłamstwo zawarte w raporcie Anodiny”
    PiS: Raport MAK fałszywie oskarża polskich pilotów***

    Nie czytałem raportu MAK’u, tylko podstawowe wnioski i uważam je za słuszne – gdzie te kłamstwa w tych 5 punktach? Wszystkie wnioski są poprawne lub logicznie uzasadnione tam, gdzie nigdy nie dowiemy się więcej (problem nacisków). Podanie zawartości promili u generała nie może obrażać narodu polskiego ani szlachetnych wojskowych (nota bene, znanych z „pozytywnego” stosunku do pewnych napojów) – jeśli jest prawdą. Czy było niezbędne w raporcie? Oczywiście! Czy fałszywa generalica postąpiła ładnie, czytając to przed kamerami? Wątpię! Chyba, że czytała raport od deski do deski. Nie słuchałem, więc nie wiem. Przypominam owe wnioski. Proszę pokazać, gdzie są te kłamstwa! Nie wspominam nawet chorych wypowiedzi prezesa u Rymanowskiego. Ten człowiek wydaje się nadal być pod wpływem maku, ale nie po-radzieckiego.

    1. Nie podjęcie decyzji na czas o odejściu na lotnisko zapasowe przy otrzymaniu informacji na czas o warunkach pogodowych

    2. Obniżanie lotu bez widoczności naziemnych punktów i wbrew ostrzeżeniom

    3. Brak odpowiedniej reakcji i wymaganych działań przy wielu ostrzeżeniach systemu TAWS i zejście poniżej minimów

    4. Podejście do lądowania mimo braku zgody z wieży kontrolnej

    5. Na decyzję pilotów miała wpływ presja psychologiczna.

    Oficjalnie podano zarzut o niekompletności raportu. Nie zawiera podobno informacji o błędach Rosjan i technicznym stanie lotniska. Odkrycie Ameryki – to lotnisko jest podłe i „troszkę” zamknięte. Czy nikt w Polsce o tym nie wiedział? Po co chciano „przyziemić” koniecznie tam? Mało błota jest w Rosji? Potrafiły wykończyć wojska Napoleona i Hitlera i straszny im bombowiec poradziecki?
    MAK powiada, że błędy kontrolerów nie miały wpływu na rezultat, to też jest według mnie prawdą. Co miał ten Maczek jeszcze zbadać? Czy KL bolały zęby, czy pokłócił się przed służbą z kochanką? Może i tak było, ale jaki to ma wpływ na pilotów, nie znających instrukcji samolotu i nie potrafiących poprawnie odczytać wysokości samolotu, o złej interpretacji wyników nawet nie wspomnę, ani o szwindlach z oszukiwaniem TAWS,u?
    Próbowałem przeczytać uwagi polskie do raportu i o ogromnej liczbie brakujących dokumentów. Po 15 stronach zarzuciłem to czytanie i nie chciałem już wiedzieć, czy w tym baraku, zwanym szumnie wieżą, są czyste toalety czy nie, bo jako laik oceniałem ważność niektórych brakujących dokumentów za zbliżoną i nie wnoszącą niczego istotnego do odkrycia prawdy o tym smutnym wydarzeniu. Przeczytam jeszcze, dla zamknięcia sprawy polski raport komisji Millera (po opublikowaniu), który opracowali ludzie odpowiedzialni za degrengoladę wojsk lotniczych w Polsce, czyli „kozłów, z których uczyniono ogrodników”. Pewnie już zeżarli kilka zagonów kapusty, co „zwiększa” niewątpliwie wiarygodność raportu.

  388. Antoniusie! Ja jestem w trakcie przygotowania swojego raportu końcowego. Podpowiem Ci kilka rzeczy.
    Przycisk „uchod”. To, że załoga korzystała z tego przycisku ale zapomnieli, że nie działa i 20 sekund zastanawiali się co robić gdy nie zadziała, to jest wymysł kilka biurokratów wojskowych, którym Bogdan Klich dla mnie z nieznanych przyczyn powierzył powierzył „wyjaśnienie” katastrofy w Smoleńsku, i którzy od pierwszego dnia mają głęboko gdzieś przyczyny, ich interesuje tylko i wyłącznie to, żeby na Rosjan cokolwiek zwalić, co na wewnętrzny użytek można propagandowo przestawić jako „przyczynę” a na zewnątrz będą to okoliczności.

    NIC NIE ŚWIADCZY O TYM, ŻE ZAŁOGA CHCIAŁA Z NIEDZIAŁAJĄCEGO PRZYCISKU KORZYSTAĆ.

    Jedyny ślad o tym „świadczący” to zdanie w stenogramie „odchodzimy w automacie” co wcale niekoniecznie się dzieje za pomocą przycisku „uchod”, bo może oznaczać to co załoga zrobiła gdy chciała ujść (życiem) przesunęli manetki gazu będąc „w automacie”. Automat automatycznie w takiej sytuacji się odłącza.

    \

  389. Druga uwaga:

    Rysunek 44 w Raporcie MAK z oblotu w Warszawie w dniu 06.04.2010.
    Załoga doskonale wie jak trzeba ustawić się na ścieżkę i idzie wszystko jak po sznurku. Co prawda odlatuje w automacie, ale nie do końca wiadomo czy korzysta z przycisku „uchod”. Wcale nie musi.

    Trzecia najważniejsza:

    Co prawda raport MAK cały czas zwraca uwagę czego to załoga nie robi niezgodnie z instrukcją ale z jakiejś przyczyn nie zwraca uwagę na fakt, że po tych wszystkich niezgodnych z zasadami, instrukcjami i logiką tradycyjną operacjach samolot o godz. 10:42:52 w mniemaniu kapitana Protasiuka znajduje się dokładnie tak jak miało być: wysokość około 40 metrów nad mniemaną ziemią, prędkość spadła dokładnie do takiej na jaki był ustawiony automat, zaś samolot leciał(by) poziomo.
    Wysokość ziemi mniemanej obliczyłem w ten sposób, że akcja kapitana zaczyna się na sygnał „niebezpieczna wysokość” ustawionego na 60 metrów. Kapitan dokonując operację, która wedle mnie jest wyprowadzeniem na prostą i trwa niestety zaledwie 2 sekundy spodziewa się ziemię 60 metrów pod sobą. Operację wyprowadzania samolotu zaczyna nieco wcześniej (między 100 metrami) zaś wedle raportu mak ruch wolantem był o 1-2 mm za mały i nie został odłączony automat. Nie jestem pewien czy nie tak miało być. Tego jednego już się nie dowiemy.
    Gdyby ziemia była tam, gdzie kapitan Protasiuk się spodziewał, samolot leciałby na wysokości 40 metrów nad ziemią, więc tuż poniżej spodziewanego dolnej granicy chmur.

  390. Czwarta uwaga:
    Pas startowy na lotnisku w Kabulu ma długość 4.5 km i od strony gdzie samoloty podchodzą do lądowania przebiega droga publiczna. Samoloty lądują jak najdalej od progu pasa, byle zdążyć się zatrzymać. Nikt nie chce żeby jakieś dzieciaki strzelali z kałasznikowa do nisko latających samolotów.

  391. PS
    Bardzo wdzięczny jest też tytuł: „Rosyjska milionerka znieważa polski naród”.

  392. Uważajemyj Indoor!
    Zacznę jak w bajce i będzie o bajce. Wiele lat temu, niewątpliwym osiągnięciem kulturotwórczym PRL’u było kino objazdowe dla szkół. Małym dzieciom wyświetlano bajki, dużym filmy naukowe. Była taka czeska bajka, zachwalana dla dzieci w wieku od roku do 101 lat. Pewien król miał kłopoty z królestwem i córką i wciąż musiał zmieniać polecenia. Zapamiętałem jego rozpaczliwe bieganie po pałacu i wołanie: „Odwołuję to co odwołałem i postanawiam to co postanowiłem”! Tak też i ja. W którymś odcinku „serialu” Smoleńskiego już się zadeklarowałem jako specjalista od tej katastrofy, miałem jasny pogląd na przyczyny a teraz już zgłupiałem do reszty. Wołam tak jak ten król w bajce i kończę pisanie na temat Smoleńska.
    Oglądałem uważnie wszystkie odcinki lotu do Murmańska, bez głosu, aby nie denerwować żony, ale nie jestem wiele mądrzejszy. Nie wchodzili na drugi krąg na automacie, więc pewnie nie wciskali tego drania „chodu!”.

  393. Antoniusie!
    Ja nie oglądałem filmu, tylko pierwszy odcinek. Interesowało mnie jak te gałki czy jak im tak same się przesuwają i jak ten buczek buczy. Tyle mi wystarczyło, żeby wyrobić zdanie na temat możliwości przeoczenia zjawiska lub też narady co robić gałkami, które nie chcą same się przesuwać.
    Oglądałem za to kilka filmów o lądowaniu TU-154 w różnych okolicznościach. Jest tego masa na Youtube. Wszędzie cała załoga współpracuje. W Smoleńsku jest cisza. Kapitan sam pracuje. Mam wrażenie, że polegał na elektronice. Tego się nie dowiemy. A już szczególnie od producenta, na którego elektronice polegał kapitan.
    Jestem pewien, że kapitan realizował jakiś nietypowy plan opracowany prawdopodobnie na okazję lądowania w Kabulu. Oglądałem mapę lotniska w Kabulu. Kłopot w tym, że w Kabulu ostatni etap lądowania przebiega nawet nie że po płaskim terenie, ale nad pasem startowym, który jest długi ale ląduje się na nim nie na samym początku, tylko prawie w połowie. Bo na początku pasa przebiega droga publiczna.
    Tam więc szybkie zejście z wysokości z wyprowadzaniem samolotu na sygnał „niebezpieczna wysokość” ustawionego na 60 metrów może być skuteczny w kabulu i dokładność będzie na centymetry. W Smoleńsku jest dziura.

  394. Dla zainteresowanych. Zdjęcia, mapki wykresy

    Авиакатастрофа в Смоленске
    http://picasaweb.google.com/Amlmtr/MWzNeJ#

  395. Już obiecałem sobie i innym, że dam spokój katastrofie lotniczej (jeden dzień bez Smoleńska). Upłynęło więcej dni i wróciłem do trajektorii tutki od wysokości 400 m. Tym razem wydrukowałem rysunek. Zakładam, że składowa pozioma prędkości, ustalona na autopilocie nie zmieniła się aż do momentu, gdy zauważono brzózki we mgle i poderwano dziób samolotu, być może zrobili to obaj piloci. Moment ten na pewno da się ustalić z zapisu czarnej skrzynki. Wtedy skala czasowa na rysunku odpowiada położeniom w metrach, wystarczy przeliczyć, znając prędkość poziomą. Składową pionową prędkości pilot „dopieszczał” pokrętłem autopilota od około 4 m/s do blisko 10 m/s w końcowej fazie, gdy nurkował do małej dziury. MAK doszedł do tego samego wniosku jak ja na podstawie samego stenogramu, że nawigator czytał wysokości z radiometrycznego. Gdy podawał „400 m” był naprawdę na wysokości 410 m względem pasa startowego (maleńka góreczka). Na rysunek naniosłem pionowe linie od punktów podanych przez nawigatora i odjąłem od podanej wartości głębokości dołka, licząc od zera umieszczonego na poziomie pasa startowego. Otrzymałem to co MAK, tzn. wartości wysokości do wykreślenia prawdziwej trajektorii. Punkty leżą z grubsza na łamanej, mniej nachylonej na wyższym odcinku, bardziej przy locie „nurkowym” do ostatniego dołka. Pilot miał przed sobą pięknie oświetlony barometryczny o dobrze czytelnych cyferkach (widziałem na filmie w locie do Murmańska. Sam odczytałem wysokości aż do 10000 m). Na wysokości 410 m chyba wielkiego zdenerwowania jeszcze nie było. Decyzji odejścia na zapasowe lotnisko pewnie też jeszcze nie było, a pilot systematycznie zniżał się do wysokości „decyzyjnej”. Na zewnątrz pilot miał widoczność jak w „Seksmisji”, więc z pewnością patrzył na najważniejsze przyrządy, horyzont i wysokość barometryczną, bo nad resztą czuwał GPS, gdzie zapodał współrzędne początku pasa startowego uzyskane od kolegi. Po chwili odezwał się TAWS, który zamierzał olać i być może wtedy się pomylił i przestawił barometr, na którym natychmiast wysokość skoczyła o blisko 200 m do góry (podają dwie liczby, 160 i 180, zaokrągliłem na 200. Nie chce mi się wierzyć, że tak długo nie spoglądał na wysokościomierz, aby przegapić tak duży skok wysokości w górę, spadając szybko. Brak logiki! Spadał wtedy z szybkością około 5 m/s, tzn. 200 m to odpowiada prawie minucie. Cuda nad cudami. Wszystko to co usłyszał od nawigatora to były bzdury. Pierwsza odzywka „100 m” była na wysokości 80 m, to jeszcze nie straszny błąd (górka pod samolotem), drugie „100 m” to już tragedia (50 m), błąd ogromny. Spotkałem w literaturze absolutnie sprzeczne informacje. Jedna, że świadomie przestawiono alarm na <60 m i to na radiometrycznym, a druga informacja, że TAWS jest sprężony z głównym barometrycznym pilota i wtedy nie powinien był się w ogóle odezwać, jeśli systematycznie było wyżej o 200 m. Leżąc na ziemi miałby jeszcze wystarczającą wysokość, aby spokojnie zrobić dalsze kręgi.
    Nie liczyłem do końca, tylko do pierwszego wołania „horyzont”. Byli wtedy 10 m nad poziomem lotniska (nawigator mówi „60 m”). Czy to wystarczyło do uratowania przez sprytnego pilota, niech ocenią fachowcy. Od 80 m już był stok wnoszący się. Skoro Klich mówił, że szorowali „brzuchem” po ziemi to już zwiększali wysokość, nie wiele brakło do szczęścia.

  396. Antoniusie!
    Weż swój rysunek i popatrz co się dzieje na wysokości 250 metrów (biorc pod uwagę rzeczywisty tor lotu samolotu w stosunku do pasa startowego. Taka linia ciągła, zwykle niebieska) . Następnie weź stenogram i zauważ, że ktoś w kabinie śledzi również wysokość pokazywaną przez wysokościomierz barometryczna, bowiem uwaga „A” że (250) który następnie zostanie potwierdzone przez Nawigatora (250) jest dokładnie na wysokości 250 metrów. I w tym momencie samolot zwiększa prędkość opadania. ‚
    Drugi raz według stenogramu „A”, według komisji Nawigator zapowie 100 – następuje 100. Również na rzeczywistej wysokości 100 metrów nad pasem.
    Więc ktoś wie w kokpicie na jakiej wysokości znajduje się samolot.
    Pytanie – to dlaczego się rozbili 20 metrów poniżej pasa startowego?
    Odpowiedź: bo na przykład nie ufali danym (ciśnieniu) przekazywanym przez kontrolera.
    W tym układzie uwaga 2P jakoby 100-100 było „w normie” oznaczałoby „ruskie jak zwykle kombinują”.

css.php