Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

4.09.2011
niedziela

Biała flaga

4 września 2011, niedziela,

Prezydent na Jasnej Górze, premier w kościele w Wilnie, w podróży służbowej modli się i przyjmuje komunię. Rozumiem, że politycy mają swoje przekonania religijne, ale czy mogli by je uprawiać prywatnie? Rozumiem także, że w przypadku prezydenta chodziło o udział w dożynkach, a w przypadku premiera – o możliwość spotkania z Polakami na Litwie, rozumiem   także, że mamy kampanię wyborczą i pokazać się w kościele nie zaszkodzi, a jednak mam wrażenie, że widziałem białą flagę…

Określenie „polityka białej flagi” jest zręcznie użyte przez Jarosława Kaczyńskiego – przemawia do dumy i aspiracji Polaków. Kiedy prezes PiS mówi o polityce białej flagi, o uległości w stosunkach międzynarodowych i w kraju, to nie bardzo wiadomo o co chodzi, ale chyba chodzi o to, że Tusk jest mięczakiem, na wszystko się zgodzi, byle tylko pozwolić mu grać w piłkę. Chwyt z białą flagą jest dobry, ale przy bliższym zastanowieniu nieuzasadniony.

Wobec kogo Tusk kapituluje w kraju? On nie tyle kapituluje, co schodzi z linii, unika konfrontacji. Najbogatsi? Nie obniżył im podatku jak premier Kaczyński. Media? Żyje z nimi w zgodzie, nie zlikwidował ulgi podatkowej dla twórców (w tym dziennikarzy), ale większych koncesji  nie widzę. Kościół? Owszem (patrz wyżej), ale bez przesady, komisja majątkowa zlikwidowana, jej ustalenia pozostają w mocy, rząd trzyma się raczej z boku. Związkowcy, ci ‘prawdziwi’, z pod znaku ‘S’, są z rządu niezadowoleni, ale raczej ze względów politycznych niż związkowych. Wojsko? I tutaj Tusk jest elastyczny, wydatki na obronność nie rosną, na razie lobby wojskowe dostało generała Skrzypczaka na osłodę (wyjątkowo niezręczne posunięcie).

W polityce zagranicznej – podobnie, nie będę teraz rozwijał tematu, powiem tylko jedno: wyjazd Tuska na Litwę miał miejsce w kontekście ‘białej flagi’ – polski premier pokazuje, że ojczyzna pamięta o rodakach. Nie będzie Litwin pluł nam w twarz… Zwłaszcza przed wyborami. Jeszcze jedno zręczne posunięcie Tuska – pokazał Litwinom i Polakom, że nie z nami takie numery. A że sprawy polsko – litewskie są trudne, to się jeszcze nie raz okaże. A polskie  aspiracje, żeby być liderem w regionie, nie wszystkim się podobają.

Prezes Kaczyński kluczy w sprawie debaty. Najpierw mówił, że tylko w siedzibie PiS, teraz godzi się na miejsce neutralne, ale ma jakiś nowy pomysł z „niezależnym producentem”, który debatę wyprodukuje. Czy sztaby uzgodnią kto jest „neutralnym producentem”?

Najważniejszy warunek Kaczyńskiego, żeby Tusk przed debatą zrezygnował z polityki ‘białej flagi’ to kpina. Ciekawe w jaki sposób można „porzucić” białą flagę? Walić pięścią w stół na Kremlu, albo w Białym Domu, obrażać się na Brukselę, zaprowadzić polskie porządki na Litwie, podnieść podatki? Toż to wszystko mrzonki. Czegokolwiek by Tusk nie zrobił – Kaczyński i tak będzie niezadowolony, bo tak rozumie rolę opozycji, ma do tego prawo. Tusk nie ma więc po co klękać na grochu przed prezesem, zakładać włosiennicy,  ani upokarzać się w inny sposób. Dobrze by jednak zrobił, gdyby niektóre decyzje lepiej uzasadniał. Na pprzykład nominacja gen. Skrzypczaka powinna być publicznie uzasadniona, powiedzmy przez rzecznika rządu, albo na wspólnej konferencji prasowej. A tak wyszło na to, że zostaliśmy zlekceważeni, władza zachowała się arogancko,  premier wciągnął białą flagę przed generałem, a może nawet przed generalicją.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 121

Dodaj komentarz »
  1. MIKADO: Odpowiadam na pytanie dotyczące braku autoryzacji w moim wywiadzie dla miesięcznika „Press” (nr 9/2011): Wywiad się faktycznie odbył, red. Kopacz z „Press” przedstawił mi tekst do autoryzacji, ale Redakcja nie zgodziła się na moje poprawki i wydrukowała wywiad nie uwzględniając żadnej mojej poprawki do moich odpowiedzi. Nie chcę na razie tego faktu komentować, postaram się opublikować na blogu tekst zmian, jakie usiłowałem wprowadzić do moich odpowiedzi. Ciekaw będę opinii blogowiczów.

  2. Cala ta retoryka z biala flaga, to przedwyborcze pokazywanie sie w kosciolku (lub w Katyniu) – jakaz to bida z nedza! Ludzie, przeciez to kraj w sercu Europy!
    Zbiegli niewolnicy (maronowie) w XVII wieku na Jamaice mieli lepszych przywdcow politycznych!

  3. Króciutko o genezie „białej flagi” Tuska

    1) Pan Prezes jest człowiekiem z kompleksem Herostratesa, nie jest w stanie normalnie funkcjonować nie odpalając co tydzień jakiejś propagandowej racy, najlepiej skandalizującej – takiej co wpadnie komuś do ogródka i narobi smrodku.

    2) Pan Prezes zrobił kiedyś przy pomocy swoich bulterrierków dokładne rozeznanie w życiorysie premiera i na podstawie głębokiej analizy i rad swoich szperaczy ocenił, że Tusk jako chłopak odstający od grupy rówieśniczej, często „nie dający jej rady”, człowiek z ambicjami, ale bardzo źle znoszący porażki (co wyszperano we wspomnieniach szkolnych kolegów), będzie bardzo podatny na psychologiczną presję w postaci ośmieszania, indykowania go jako wyobcowanego, wręcz obcego (dziadek w Wermachcie, rodzina śpiewająca niemieckie pieśni), publicznego pokazywania go jako leniuszka, niedołęgę, fajtłapę, gamonia, itd, czyli rzekomego ujawniania wszystkie tych nieprzyjemnych cech, których Prezes daleko nie musi szukać, wystarczy spojrzeć w lustro i odpowiedzieć na pytanie – co mi się udało.
    Jest to mechanizm psychologiczny jednocześnie wyparcia, przeniesienia oraz rekompensaty.

    Bardzo dobrze podchwycił fobie, kompleksy i strachy Prezesa poseł Hofman, który oświadczył wczora, ze z Tuska nie zostanie nic – tak mu PiSowcy dołożą w debatach, po prostu miazga, mokra plama, kompresja, konwolucja, implozja, ruski hel.

    W tej sytuacji tłumaczenie się obywateli, że Tusk chyba nie wywiesił białej flagi, że to jest niczym nieuzasadnione obwinianie, przypomina mi nadawane do krajowych użytkowników dróg apeli „kierowco jedź ostrożnie” w przekonaniu, że to poprawi sytuacje na drogach.

    Tłumaczenie niesłuszności rzucania haseł typu „biała flaga” ludziom z kompleksem Herostratesa tylko ich buduje, uwzniośla, dodaje im siły, wyróżnia, nostryfikuje jako pełnoprawnych polityków.

    Prezes musiał koniecznie postawić warunki ciężkie do spełnienia. W ogniu kampanii i z braku sprawnego Biura Politycznego musiał główkować sam. Jak zwykle przyszła mu na myśl (lub została podrzucona w nocnym telefonie) metafora-insynuacja sugerująca tchórzostwo, lenistwo, niezdecydowanie, bezradność, nie mal zdradę.

    To co się od biedy nadawało na ostry satyryczny felieton lub hasło niesione pod przedpałacowy krzyż Prezes obrał sobie jako zdefiniowany warunek negocjacyjny pokazując po raz n-ty wszem i wobec, że insynuacja w pojęciu Prezesa równa się negocjacja.

    Pzdr, TJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Prezes nie dość, że kluczy to zazdrości innym, że Tusk przed nimi wymachuje białą flagą, tylko nie przed nim. Dałby mu Tusk trzy ministerstwa, parę województw i kilkadziesiąt posad dla zauszników i byłby koniec wojny – to by zadowoliło prezesa, na krótką metę. Głupio uparty ten Tusk.

  6. A kto trzyma czerwona flage schowana za plecami?

    baltazarsaldo

  7. Telewizja Trwam nie transmitowała dożynkowej mszy. Chyba się nawet o niej nie zająknęła. Biorąc pod uwagę fakt, że większość Episkopatu leży plackiem przed o. Rydzykiem, ci co celebrowali, chyba maja przerąbane. W dodatku któryś z księży modlił się „za ojczyznę wolną”. Podwójnie przerąbane. Paulini mnie zadziwili – nie mieli wyjścia i wpuścili diabelskiego prezydenta? Czy jednak policzyli, że rząd daje więcej niż mohery? Proszę wybaczyć, ale ja Pana Boga już od dawna na Jasnej Górze nie widzę. Tym bardziej Maryi, „wiecznie dziewicy”.

  8. Lepiej póżno niż wcale :
    W kontekście sprawy gen. Skrzypczaka polecam artykuł gen. Makarewicza Gry i gierki generała z Przeglądu 34/2009. Mit „Lwa północy” może sie zachwiać.
    Zakończenie działaności Komisji Majatkowej nie zawdzięczamy PO i Tuskowi. Przygladali się oni bezczynnie oszustwom, a reakcja nastąpiła, gdy skandalu nie dało się zatuszować.
    Wyczyn Tuska jaśnieje na tle bezowocnych umizgów Lecha Kaczyńskiego do Wilna.

  9. Modlenie się w Wilnie z Polakami to nie biała flaga wobec kościoła – to polityka. Długo jeszcze będzie trwało, zanim takie sprawy będzie się w Polsce załatwiało w sposób neutralny.

    A chwyty prezesa, żeby nie doszło do debaty, to po prostu żal.

  10. Prezes swoim kluczeniem w sprawie debaty i stawianiem warunków skutecznie wyprowadza przeciwników z równowagi. Jest to gra na wyczerpanie. O nic innego prezesowi w tej chwili nie chodzi. W pewnym momencie będzie mu wygodnie potraktować sprawę serio i wtedy debaty po prostu się odbędą. Ale nie powiem, żeby ta zależność całego układu politycznego od kaprysów jednego człowieka dobrze świadczyła o kondycji polskiej demokracji. Jest coś chorego w III RP.

  11. „Publicystyczna” koncentracja na „problemie PiS-u” przypomina jako zywo amerykanska taktyke strachu przed terroryzmem.

    Osiaga to juz poziom naszej polskiej histerii gdzie PiS i Kaczynski nie tylko czekaja ale i daza do destrukcji panstwa, sa odpowiedzialni za jedzenie slimakow, zla pogode, bezczeszczenie w Jedwabne i zabojcze…obnizanie podatkow.

    Wszystko to ma sluzyc do ugruntowania wiary w” JEDYNA mozliwa opcje”…
    jaka ma byc PO – platforma bezideowego rzadzenia przez okolostolowy establiszment od lewa do prawa, platforma dostawiona do konfitur na stole zwanym Polska.
    A to o dziwo PO zagraza demokracji – gdyz post-polityczna forma ‚partii” koncentrujaca biznes, media i” wszystkie swiatopogladowe opcje” jest z zalozenia antydemokratyczna i ma znamiona modelu latynoamerykanskiego z minionych lat.

    „Bylejakosc”, letniosc, bezideowosc, kunktatorstwo, oportunizm itd wskazuja, ze jedynym celem jest WLADZA i idace za nia pieniadze.
    Tymczasem czasy wymagaja wizji i odwagi.
    Dryfowanie to nie recepta.

  12. Pan Redaktor pisze:
    „Rozumiem, że politycy mają swoje przekonania religijne, ale czy mogli by je uprawiać prywatnie? ”

    Proponuje zmienic miejsce zamieszkania
    na Koree Polnocna.
    Tam sie pewnie nikt z religijnymi przekonaniami nie obnosi.

  13. Newsweek.pl: Ile lat potrzeba na odbudowanie armii do stanu, w którym będzie ona mogła obronić Polskę?
    Romuald Szeremietiew: Kiedyś uważałem, że wystarczy pięć lat, ale po okresie rządów ministra Klicha sądzę, że około dziewięciu.
    http://polska.newsweek.pl/armia-zmiesci-sie-na-stadionie,81676,1,1.html

    Jak widać, nie tylko Skrzypczak czarno widzi obecny stan armii.
    Szeremietiew punktuje bardzo dokładnie słabości armii i efekty zabawy pacyfistów w dowodzenie wojskiem.
    Ile jeszcze głosów potrzeba by przebił się faktyczny stan wojska do świadomości decydentów?
    Głupota jako tajemnica państwowa której trzeba strzec urośnie chyba do wymiarów racji stanu…….

  14. Jurek Cedro pisze:
    2011-09-04 o godz. 23:57

    Stosunek państwa do obywatela najlepiej widać po ilości papierów potrzebnych do załatwienia jakiejś sprawy….
    W naszym kraju, podobno horror.
    Dokładnie nie pamiętam opisywanego przez kogoś przypadku, ale na wykonanie przyłącza gazowego do domku jednorodzinnego potrzebne były 83 kwity……

  15. Przez nieuwagę tekst przeznaczony tu, wstawiłem do serii komentarzy pod poprzednim wpisem gospodarza. Odwołanie do komentarza Sebastiana prowadzi tam.
    —-
    Sebastian pisze: 2011-09-04 o godz. 21:43
    ” … trąca trochę niesmakiem … ”

    Przyjmuję krytykę do wiadomości i wykonania.
    Ze swych odwołań do spotkania nas trzech pamiętam jedynie stwierdzenie, że Stasieku mi zaiponował. W mej pamięci nie ma innych chylących ku intymności prywatnej rozmowy. Zatem niewiele będę musiał zmieniać.
    Stasieku zadał mi pytanie – na potrzeby chwili tak to zinterpretuję – o sens mego bywania na blogu. Materia tej kwestii jest publiczna, a forma grzeczna i nie dziecinna. Odpowiedziałem według mnie wystarczająco szeroko nie akcentując nadto prywatnej niechęci lub sympatii.

    Oczywiście do „parole” bloga pasuje lepiej zdanie: „… głupka nazwę glupkiem …”
    ale ja chyba niewłaściwe wina pijam.

    Tu też odpowiem Telemachowi.
    Dziekuję za sympatyczny komentarz. Wyciąłem tylko kawałek przekonany, że w nadchodzących dniach właśnie sierpniwy postulat dotyczący służby zdrowia będzie przywolywany w debatach politycznych. Obietnica Obamy objęcia całego społeczeństwa USA opieką zdrowotną zapewne wywoła megalomańskie wezwania do objęcia wszystkich Polaków pełną opieką medyczną.

    Taki domniemany postulat przedstawiany wymienionemu pokoleniowo społeczeństwu będzie dość powszechnie poierany. Tu Ciebie Telemachu zaskoczę podaniem dwóch bardzo ubogich case study.

    Bywam od kilku dni w szpitalu i spędzam tam sporo czasu.

    Żona dzieląca ze mną opiekę nad chorą nawiązała kontakt z inną panią i wymieniły doświadczenia. Córka chorej stale mieszka we Francji. Matką opiekuje się Ukrainka. Przychodzi, pielęgnuje i uzupełnia to czego pielęgniarki nie zrobią.

    Z korytarza dobiegło nie wezwanie głosem. W sąsiedniej sali chora nie mogąca sięgnąć przycisku przywołania wołała. Okazało się, że ma komórkę, ale nie potrafi zadzwonić do syna. Powierzyłem operowanie cudzą komórką żonie. Ta powtórzyła wieść z udanego połączenia. Syn chorej nie przyjdzie.

    Przekleństwem współczesnej euro-amerykańskiej hemisfery jest zerwanie więzi międzypokoleniowej. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy zapewne świadkami powszechnych wezwań do tego, aby państwo zajęło sie naszymi niedołężnymi starcami. W PRL pracownik miał udogodnienia. Nieprodukcyjni dziecinni, zdcieciniali i ułomni mieli pozwolenie na wegetację. Tearaz Jasio przyjedzie na wybory i zagłosuje na partię obiecującą pełną opiekiem nad jego matką rozdrapującą rany z tęsknoty za niewdzięcznymi dziećmi.

    Gdy niedawno opisywałem zorganizowaną prze oba państwa emigracją z Turcji do Niemiec w epoce ograniczonej migracji w Europie, odczytano mój wpis jako kolejny przejaw paranoi. Turcy ściągali swe rodziny i duża ich część żyje wraz z rodzinami na garnuszku opieki społecznej. Dzisiejszy swobodny ruch graniczny daje szansę na doskok do domu i odłożenie na później odpowiedzi na pytanie: czy zostajemy tam na stałe.

    Turcja wzmacniana przekazami pieniężnymi gastarbeiterów z Wiednia i Monachium wyrosła dziś na kraj w dobrym ekonomicznym położeniu. Zatem motywy działania Turków są dziś inne niż niegdyś. Głód gotówki Polaków mogących pracować dużo i tanio jest jednym z możliwych zagrożeń dla dużej populacji tureckiej w Niemczech.

    Jednocześnie światowy biznes przestał się zachłystywać zlecaniem produkcji krajom egzotycznym i częściej motywuje takie decyzje bliższym podobieństwem cywilizacyjnym. Przykład chińskiego wsparcia budowy polskich autostrad jest tu wymowny.

    Preambuła sierpniowej ruchawki sprzed 31 lat brzmiała: „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. Mnie dziś nie śmieszą stare złudzenia. Mnie dziś martwi gotowość do pyszczenia i ofukania cudzej paranoi, jako odruch obronny przed dalszym wysiłkiem umyslowym. Niegdyś doktor po udanej rozprawie mógł sprzedać księgozbiór. Dziś ani przed, ani po nie ma zdolności do przenikającej jak limfa nasze ciało nadzieii zawartej w słowie doktor: nadziei na to że pomoże.

    Pewne drobne oczekiwane kosmetyczne zmiany technologiczne w komputerach i ich oprogramowaniu napewno nastąpią. Oprócz filtru chroniącego dziecko przed majtkami Dody w standardzie będzie filtr odśliniana forów i blogów. Postęp dziś dokonuje się jak pogoń peletonu za czołówką: synergia drobnostek.

  16. Panie Redaktorze, nie ma Pan gorszych bolączek od Skrzypczaka? Niechże Pan dba o swoją markę! Toż przecie znane są przypadki wykorzystywania wiedzy nawet wrogów! (bodaj von Paulus wykładał jako jeniec wojenny w Akademii Sztabu Generalnego ZSRR). Funkcja doradcy ministra nie jest żadną nagrodą – to dość poniżające i na ogół jałowe zajęcie, bo nie wypada być mądrzejszym od pryncypała, który choć w temacie głupi, to z urzędu „musi” być mądrzejszy. Byłem doradcą jednego z ministrów w rządzie T.Mazowieckiego. Mój szef „witał” się ze mną nie podaniem ręki, lecz wymownym spojrzeniem na zegarek. Doradzałem bałwanowi krótko, zostałem zwolniony „z powodu utraty zaufania” – wolał ufać takim, którzy całą jego formację sprowadzili w polityczny niebyt.

    Pomysł JarKacza z białą flagą to rzeczywiście kpina ze zdrowego rozsądku, ale i kolejna kompromitacja – gra obliczona na kretynów podobnych do autora tej prymitywnej taktyki uników.

  17. Żartującym sobie z trzech starców podnieconych podwiką przyda się uzupełnienie. Przed Zamkiem Ujazdowskim mieszczącym Centrum Sztuki Współczesnej Jenny Holzer umieściła ławy kamienne z wyrytymi na nich truizmami. Obok jednej z ław, w odległości niecałego metra, w bardzo gorący dzień lata ułożyla się na trawie pani w jasnej sukience w pozycji czwórki.

    Pozycja czwórki jest charakterystyczna dla wspólczesnych wzorcowych mężczyżn. Na niskim fotelu mężczyzna opiera łydkę jednej nogi na udzie drugiej.
    Ta pani leżała w pozycji jeszcze trudniejszej. Polożywszy się musiała zadrzeć jedną nogę aby połozyć zgietą drugą i przykryć wyprostowaną druga. Rytuał tworzenia tej statycznej instalacji dokonał się przed naszym przyjściem. W innym miejscu, w innym czasie, większość nas w odruchu pomocy zapytałaby czy pani nie zemdlała i czy potrzebuje pomocy. Jednak przed muzeum sztuki wspólczesnej nie rozmawia się z eksponatami i instalacjami. Nawet gdy na pierwszy rzut oka wyglądają kak żywe. Byliśmy już zroszeni wewnątrz winem czilijskim i kierowaliśmy się z Rozdroża ku domom naszym. Akt olśnienia sztuką już mieliśmy. Nie chciałem tu żegnać się z moimi niedawno urealniinymi znajomymi blogerami przez grzeczność. Ale przecież ta rozmarzona instalacja w jasnej sukience świadomie przykuwała uwagę profanów. Znawca wie, że ciekawość rytuału wstawania z tej trudnej pozycji ma być zaspokojona w głowie odbiorcy sztuki. Nawet jeśli ta pani nie była stałym elementem ekspozycji (deszcz odebrał by uroku sukience), to przecież za parę minut pojawi się następny głodny kontaktu ze sztuką. A nie wyglądało to na zdarzenie artystyczne jak pokaz ogni sztucznych. Spróbujcie przyjąć taką pozycję i wstać.

    To poczucie, że dzieje się coś nowego, że jutro będzie inne, że jutro to nie będzie pierwszy raz, ze jutro nie będzie zaskoczenia, że listę truizmów raz odczytawszy z ław będziemy raczej omawiali niż czytali, to poczucie nadało naszemu wspólnemu dniu dodatkowy urok znaczącego wydarzenia.

    Nie wiemy czy ta pani spała. Wiemy, że zapewne starcy z jej rodu oglądali już reprodukcje odalisek. Gdy portretów było w Europie tyle co książąt opisanie głodu erotycznego starców obrazem nawiązującym do podglądania Betszabe miało sens i cenę. Teraz przywołanie tego obrazu na ekran bloga jest taniochą nieznającego ani sztuki dawnej, ani nowej. Sztuka zaskoczyć cichym niepokojącym obrazem, kogoś z kim się serdecznie długo gadało i kto niejedno w życiu już widział. Jak często widać blogi są tanie. Młodzieży to na rękę. Ale tam były staruchy. Te staruchy wiedzą, ze obok pytania „kto ją rozbiera” jest ważne pytanie „kto ją ubiera” oraz czy ubrana przemyślanie nie jest bardziej inspirująca niż sięgnięcie po gogla.

  18. Czasy wymagają wizji i odwagi

    Andrzej Falicz pisze:

    2011-09-05 o godz. 09:20
    „Publicystyczna” koncentracja na „problemie PiS-u” przypomina jako zywo amerykanska taktyke strachu przed terroryzmem.
    Wszystko to ma sluzyc do ugruntowania wiary w” JEDYNA mozliwa opcje”…
    jaka ma byc PO – platforma bezideowego rzadzenia przez okolostolowy establiszment od lewa do prawa, platforma dostawiona do konfitur na stole zwanym Polska.
    A to o dziwo PO zagraza demokracji – gdyz post-polityczna forma ‘partii” koncentrujaca biznes, media i” wszystkie swiatopogladowe opcje” jest z zalozenia antydemokratyczna i ma znamiona modelu latynoamerykanskiego z minionych lat.
    Bylejakosc”, letniosc, bezideowosc, kunktatorstwo, oportunizm itd wskazuja, ze jedynym celem jest WLADZA i idace za nia pieniadze.
    Tymczasem czasy wymagaja wizji i odwagi.”

    Mój komentarz

    Stale wskazujesz na PO jako partię karierowiczów, oportunistów, bezideowców, a pomijasz partie przez Ciebie preferowaną – PiS?

    Autorze, zaprezentuj plan działania PiSu, program, założenia ideowe, środki polityczne i ekonomiczne tyczące uzdrowienia państwa.

    Wskaż nam entuzjastów w PiSie, zachęć do ich poparcia, wyjaśnij jakie idee przyświecają tej partii (np. walka z siecią – ukonkretnij temat,), zaprezentuj konkretne środki polityczne – zmiany w prawie, odnowienie sądów, planowane posunięcia gospodarcze – nowy VAT, PIT, CIT i co oznacza słowo „nowy”. Jak PiS zamnierza wlaczyć z zadłużeniem? Zegar zadłużenia tyka, a wygląda na to, że nie tylko Platforma nie ma pojęcia, co z tym zrobić, ale i PiS jakoś się nie okazuje z konkretnymi pomysłami.

    Narzekaniami gospodarki nie uzdrowisz.

    Na początek odpowiedz na proste pytanie, co to jest okrągłostołowy establishment. Tylko nie pisz, ze są to wszyscy ci, którzy…, itd.

    Dla przykładu wal konkretnie – czy Redaktor Passent jest udziałowcem, a może i cała redakcja Polityki jest wpleciona do tego establishmentu? Dyskusja stanie się bardziej ideowa, podmiotowa, przedmiotowa, wyrazista.

    Pokaż wizję PiSu, wykaż się odwagą.

    Pzdr, TJ

  19. Panie Lewar (9.31)
    Postanowilem juz , ograniczyc swoje blogowanie tu do czytania tylko , ale wpisy takie jak Panskie i podejrzenie , ze nie bedzie nan zadnej reakcji , zmuszaja mnie do zlamania tego postanowienia , co mam sobie za zle .
    Zamiast pisac cos , co chyba tylko wydaje sie „dowcipne ” radze poczytac raz jeszcze Konstytucje RP.

    „pokazać się w kościele nie zaszkodzi ” moze sie okazac bledna kalkulacja , przynajmniej czesciowo.

  20. Flaga czarna! Na blogu. Wykoszono dziś brutalnie dwa moje wpisy. Jeden dotyczył nowego, coraz bardziej powszechnego terminu „śmieciowy”, drugi sloganu wyborczego „Głosuj bez obciachu, ……” Agresja wyborcza dotarła niestety na blog Passenta.

  21. Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie, będę czekać na tekst. Bardzo popieram pomysł opublikowania poprawek jakie Pan proponował. Pozdrawiam.

  22. Upadek elit

    Jak zle sie dzieje w sferach „passentowych” niech swiadczy:
    „Seksualność polskiej narodowej prawicy – jeden z kluczy do jej duchowego pobrania. W Stanach, gdzie ceni się wartości rodzinne, mężem stanu – żony stanu jeszcze nie było – może być tylko mężczyzna, który udowodni, że włada płciowym organem, ale po bożemu…
    Kot nie kot, niech każdy kota chromoli, jeśli kota nie boli, a jak poboli, to się wypije i wszystko minie…”

    Tomasz Jastrun
    http://www.newsweek.pl/wydania/1306/pluj-i-lap,81365,1,1

    Slimaki w walce z „ciemnogrodem” juz naszej wrazliwej inteligencji nie wystarczaja…

  23. do Sebastian pisze:

    2011-09-03 o godz. 12:38
    ET pisze:

    2011-09-02 o godz. 15:34

    Szanowny Sebastianie,
    dziekuje za odpowiedz. Wiele moglismy sobie powiedziec. Dlatego tez moglbym z Toba rowniez pomilczec, co niniejszym czynie.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    „Swieta” prawda;tym razem Passenta; religia ma miejsce li tylko w obszarach prywatnych.

  24. TJ pisze:
    2011-09-05 o godz. 12:15

    Stale wskazujesz na PO jako partię karierowiczów, oportunistów, bezideowców, a pomijasz partie przez Ciebie preferowaną – PiS?…”

    Otoz tu sie grubo mylisz.
    NIGDY nie uwazalem PiS za partie, ktora preferuje.
    Uwazam jednak PO za partie sprawujaca wladze i przez to juz zaslugujaca na bezwzgledna krytyke.
    PiS ma wystarczajaco duzo krytykow, ktorzy przekrzykujac sie nawzajem z gorliwoscia wskakuja sobie na plecy by zasluzyc na cukierka.
    Od Passenta, przez Paradowska do dzisiatkow „samodzielnych” blogerow… rowniez i na tym blogu.
    Ja sie do nich nie zapisze.

  25. Jeśli nie cierpisz odgłosów cudzego bólu nie klikaj w podane linki!

    Jenny Holzer (USA) – Ł A W Y
    http://www.csw.art.pl/new/program99/9956pl_p.html

    Wybrane Truizmy Jenny Holzer
    http://www.youtube.com/watch?v=o1kWQ58Kxws

    Gdybyś blogosfero chciała stać się dynamiczną częścią sztuki tekstu,
    to proszę bardzo:
    http://adaweb.walkerart.org/project/holzer/cgi/pcb.cgi?change

  26. Przeciez te wszytekie kretactwa wokol debaty to ciagle i planowe obrzydzanie ludziom wyborow i demokracji. Kaczor nic na tym nie traci, bo jego zelazny elektorat zaglosuje na niego nawet jakby potwierdzilo sie oficjalnie, ze jest wariatem. Oni go potrzebuja i nie zgalosuja na nikogo innego. No wiec po co Kaczynskiemu debata, ktora i tak nie przysporzy mu nowych wyborcow. A obrzydzajac zwyklym ludziom kampanie wyborcza de facto zmniejsza frekwencje i w ten sposob sztucznie poprawia swoj wynik. Zeby go wolami ciagneli, to on na zadna debate z Donaldem Tuskiem nie pojdzie. W ostatecznosci wykreci sie katarem, albo porwa go ufoludki.

  27. Sebastian pisze: 2011-09-04 o godz. 21:43
    ” … trąca trochę niesmakiem … ”
    ” … kumoterstwo … umniejsza Waszej wiarygodności… ”

    (Podoba mi się nowatorskość tej drugiej frazy – czyżby NIE się zgubiło?)

    Ale staruszek z charakterystyczną lekkością daje jeszcze lepsze zdanie:
    „Przekleństwem współczesnej euro-amerykańskiej hemisfery jest zerwanie więzi międzypokoleniowej.”

    Zauważyłem u niego, chyba niezbyt odkrywczo, że lubuje się w dawnych czasach, w ich instytucjach, strukturach i obyczajach, staruszkowi tak wypada, i wieści upadek cywilizacji. Jego młodsze lata są złotym wiekiem, teraz nadciąga już tylko zagłada lub choćby przedłużająca się degrengolada – tak odbieram staruszkową wizję świata.

    Nie wydaje mi się, aby teza o zerwaniu więzi między pokoleniami Ameryki Płn. i Europy była cokolwiek prawdziwa. Owszem, nastąpiło rozluźnienie tych relacji, ze wszystkimi jego korzystnymi skutkami. Wynika ono ze zmian społecznych, dynamiki współczesnych społeczeństw, przemieszczania się po kraju, z Turcji do Wiednia i Monachium, z Nowej Funlandii do Toronto i Calgary. Ale żeby zaraz przekleństwo – od czego są samoloty, internety ze skype’m włącznie. Moja żona ze swoimi szkrabami wnukami co tydzień gaworzy godzinami mimo oddalenia (2 godziny lotu za $500), wszystko w ramach kultury amerykańskiej. Wiele zależy po porsotu od rodziny, literatura i film od czasów Lwa Tołstoja i Hitchocka, a nawet wcześniej, pokazują życie ciekawe, dramtyczne, napięte do końcowego gwizdka, ale życie aż takie nie jest, średnio rzecz biorąc. Nie wyobrażam sobie życia w rodzinie hinduskiej, albo peerelowskiej, ze wszystkimi jego więzami ekonomiczno-obyczajowymi. Od tych więzi wyjechałem stamtąd. Ze staruszkiem się różnimi (niekonfliktowo).

    Mam wrażenie, że w swej intelektualnej dociekliwości wobec świata ekstrapolują Polacy rzeczywistość z kilku pism, opowieści, filmów, ploteczek i mitów.

    Ja z kolei, co jest niejako odpowiedzią zaciętemu Jacobsky’emu, jechałem do Warszawy, aby spędzić 16 dni z samotną matką, która nie chce, czy nie może już latać przez Atlantyk. Mogła zamieszkać w Toronto, ale nie dała się namówić. Gdyby jednak tu została, to do Polski jeździłbym co 10 lat lub rzadziej. Zapewne z jej przyczyny czytam polskie media. Nie kontestuje tego jej stanowiska. Mówią w kraju – „starych drzew się nie przesadza”.

    Zatem jeśli adrenalina podróżnicza to także Polska. Nie ciągnie mnie do Prowansji (i do Francji, przesąd jakiś), czy do Holandii – bo ją trochę znam. A na sen i trawienie – jak pisałem – najlepszy jest klimat Toronto. W podróży potrzebuję wrażeń, innych potraw, których tam nie do końca może trawię, ale po przywiezieniu przepisów do domu, smakują równie wyśmienicie. Za krótkie jest życie, aby się skupiać na dobrym spaniu i żarcia trawieniu, w moim przekonaniu. Podróże mnie nei tyle kształcą, co ładują coś we mnie, zauważyłem, nie wszystkie to rozumieją.

  28. „Jak PiS zamnierza wlaczyć z zadłużeniem? Zegar zadłużenia tyka, a wygląda na to, że nie tylko Platforma nie ma pojęcia, co z tym zrobić, ale i PiS jakoś się nie okazuje z konkretnymi pomysłami.” – pisze TJ (12:15).

    Platforma ma plan, jak wiadomo, uzgodniony z KE, aby zejść z deficytem finansów publicznych poniżej 3% w przyszłym lub nastepnym roku. Poza tym są dalsze możliwości racjonalizacji wydatków. Nie wszystkie one nadają się do dyskusji w kampanii wyborczej, jak wiadomo, bo są bolesne, w niektórych grupach niepopularne. Zmierza to do wejścia do strefy euro, co zwiększa szanse znalezienia się w słynnej Europie pierwszej prędkości, gdzie się decydują losy. Poza tym daje niższe stopy procentowe, koszty transakcji hz oraz eliminuje ryzykow kursowe. Same plusy dla przedsiębiorstw i gospodarki, jeden minus – „dumny naród” nie rozumie sensu przyjęcia waluty euro. Ale pożyjemy z Platformą, powymachuje ona tu i ówdzie białą flagą i ta sprawa jakoś się ułoży.

    Z kolei PiS ma na swoim koncie oraz na programowych sztandarach raczej zwiększanie deficytu. Przede wszystkim przez słynną kotwicę 30 mld deficytu zarzuconą w latach największej koniunktury w Polsce oraz w świecie. Gdy PO przejęło rządy trzeba było ją pospiesznie wciągać z głebin rozszalałego kryzysem oceanu. PiS po prostu nie ma kadr, nade wszystko gospodarczych. Zyta Gilowska musi chować swoją kartę zatrudnienia w RPP do torebki, aby uchodzić za eksperta PiS. Prezesa polityka kadrowa przysparza mu ludzi walczących, wiernych, ale bezdennie miernych.

  29. Jaka wizja dla kraju przyświeca Faliczowi?
    TJ pisze:
    2011-09-05 o godz. 12:15
    Stale wskazujesz na PO jako partię karierowiczów, oportunistów, bezideowców, a pomijasz partie przez Ciebie preferowaną – PiS?…”
    Otoz tu sie grubo mylisz.
    NIGDY nie uwazalem PiS za partie, ktora preferuje.
    Uwazam jednak PO za partie sprawujaca wladze i przez to juz zaslugujaca na bezwzgledna krytyke.”

    Mój komentarz

    Nie odbiegajmy od zasadniczego tematu. Autorze, masz coś konkretnego do powiedzenia o programie PiS lub czy może masz jakieś swoje oryginalne konkretne propozycje?

    Dla przykładu – Tusk musi odejść? A czy masz konkretne propozycje na potem?

    Jak dotychczas słyszę z Twojej strony narzekania oraz zaklinanie się:

    „Uwazam jednak PO za partie sprawujaca wladze i przez to juz zaslugujaca na bezwzgledna krytyke.”

    Czy samo kopanie Platformy cokolwiek może zmienić poza satysfakcją z flekowania?

    Nawołujesz uparcie Redaktora w odzewach na jego komentarze:

    „Tymczasem czasy wymagają wizji i odwagi.”

    Pokaż swoja wizję. Jakie konkretne propozycje masz dla kraju?

    Pzdr, TJ

  30. http://wyborcza.pl/1,75248,10232690,Gilowska__PO_zbudowala_w_Polsce_miekki_totalitaryzm.html

    Starsza pani z ustami pełnymi sloganów i dykteryjek nie na temat. Jedyny konkret, to zarzut, że PO w latach 2007-10 zwiększyła liczbę urzędników o 75 tysięcy. Kolejna biała flaga Tuska klękającego przed biurokracją urzędniczą, czy może takie są potrzeby przetrobienia wniosków o unijne pieniądze na inwestycje. O ile wzrosło zatrudnienie urzędnicze w latach 2005-7, o ile więcej wydano na ten cel, ile w tym czasie środków unijnych pozyskano? Jeśli porównywać mamy, to nie jabłka z pomarańczami. Porównujmy wszystkie elementy polityki Gilowskiej i Rostowskiego. Rostowski w 2008 ściął 20 mld z wydatków na administrację po rozpasaniu poprzedniej ekipy.

    Gilowska rzuca epitetami, pomija niezbity fakt, że polska gospodarka była zieloną wyspą w latach kryzysu, że waluta i oprocentowanie długu trzyma się mocno. Czy to jest efekt beztroski i chaotyczności. Gilowska pomija ustawy zachęcające przedsiębiorców do inwestowania, chroniące pracowników, zachęcające potencjalnych emerytów do kontynuacji pracy. Gilowska nie podaje, o ile wzrosło zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw oraz średnia płac. Gilowska nie ma żadnych argumentów i żadnych podstaw do krytyki tego rządu.

    Zupełnie na odlew Gilowska wali – w Polsce mamy miękki totalitaryzm.
    Co to znaczy?
    Czy to, że Polska zasługuje na więcej, tj. na twardy totalitaryzm w wydaniu PiS?

    Jacek Rostowski „w najśmielszych snach sobie nie wyobraża, by (Gilowska) brała udział w tych debatach.” Czy ktoś z państwa sobie wyobraża te przekupę, aby nadal dołowała polityczną debatę?

  31. Czas najwyzszy siegnac po argument polityki bialego piescieradla (przescieradla). Tak manifestowali Berlinczycy przeciw pierwszej wojnie w Iraku; wystawiajac w oknach biale piescieradla. Mozna tez palic swiece, organizowac lancuchy ludzi dobrej woli….Mozna tez od kultu do okkultyzmu etc.
    ET

  32. do telegraphic observer pisze:

    2011-09-05 o godz. 15:29
    Sebastian pisze: 2011-09-04 o godz. 21:43
    ” … trąca trochę niesmakiem … ”
    ” … kumoterstwo … umniejsza Waszej wiarygodności… ”
    (Podoba mi się nowatorskość tej drugiej frazy – czyżby NIE się zgubiło?)

    Ale staruszek z charakterystyczną lekkością daje jeszcze lepsze zdanie:
    „Przekleństwem współczesnej euro-amerykańskiej hemisfery jest zerwanie więzi międzypokoleniowej.”

    STARUSZEK powtarza komunaly z czasow zaprzeszlych; zapominajac lub nie przyjmujac do wiadomosci tworzacych sie nowych struktur. Po sol do sasiada chodzic juz nie musimy, prawda; do sasiadki owszem mozemy…

    Podobnie do Staruszka biadoli wiekszosc Niemcow ze wschodnich Krajow Zwiazkowych. Jednoczesnie ci sami biadolacy (biedolacy) ludzie racza zapominac, jak i w jakim stopniu owa wiez byla brana doslownie, szczegolnie przy pisaniu donosow. Dotyczy to oczywiscie rowniez ciagle powtarzanej „wiezi” dobrosasiedzkich w Polsce. Blogujaca „coz” napisalaby; coz, kazdy teskni za mlodoscia….Mam nadzieje, ze Staruszek owo uproszczenie zrozumie i mi wybaczy (wlasciwie sobie).
    Mysle, ze nie warto idealizowac przeszlosci, nie warto jej rowniez bagatelizowac.

    ET

  33. …Gdy niedawno opisywałem zorganizowaną prze oba państwa emigracją z Turcji do Niemiec w epoce ograniczonej migracji w Europie, odczytano mój wpis jako kolejny przejaw paranoi….

    UZupelnienie ograniczonych informacji Staruszka. Pierwsi „Gastarbeiterzy” z Turcji i Wloch pracowali w Berlinie w roku 1905. Probleme polega nie na sciaganiu rodzin, lecz na braku adekwatnej polityki imigracyjnej (czyt. integracyjnej). Do niedawna politycy niemieccy powtarzali, ze Niemcy nie sa krajem imigracyjnym. W ten sposob sprowadzano przez lata Gastarbeiterow, a przyjezdzali ludzie. Najwyzszy czas zajac sie ludzmi, co w tempie przyspieszonym czyni sie obecnie. Ochrona rodziny (laczenie rodzin) jest jednym z najwaznieszych punktow konstytucji niemieckiej.
    ET

    ET

  34. Andrzej Falicz pisze:

    2011-09-05 o godz. 14:45
    TJ pisze:
    2011-09-05 o godz. 12:15

    Stale wskazujesz na PO jako partię karierowiczów, oportunistów, bezideowców, a pomijasz partie przez Ciebie preferowaną – PiS?…”

    Otoz tu sie grubo mylisz.
    NIGDY nie uwazalem PiS za partie, ktora preferuje.
    Uwazam jednak PO za partie sprawujaca wladze i przez to juz zaslugujaca na bezwzgledna krytyke.
    PiS ma wystarczajaco duzo krytykow, ktorzy przekrzykujac sie nawzajem z gorliwoscia wskakuja sobie na plecy by zasluzyc na cukierka.

    PODPISUJE sie pod wpisem Falicza…
    ET

  35. Barbecue and Rock N Roll ! Labour Day. Dymki z grillow pociagnely nad domami, picknick areas, nad woda i lasem. Dziadki i meze szykowali sie od tygodnia. That’s man’s job !

    Glosniki ryknely country, folk i sentimental tunes. Od zgrywusa na jachcie, przez podochocone kobitki w barach do bamow w Appalachia, Smoky Mountains i Bronx – wszedzie swieto !

    Zeberka, kielbaski i kukurydza na stol ! „My do wasz a wy do nasz” – aranzacje trwaja od dawna. Kazdy w jeansach, w koszuli na spodnie, paniom makijaz splywa do Barba Sauce a panowie z gracja prawdziwych celebrytow kreca rusztami, dmuchaja w charcoals, sikaja zapalaczem, reguluja gaz i smakuja. Kazdy ma swoj patent na sos. Pilnie strzezony. Dobry sos ma miod, czosnek, ketchup, pomidory i kilkanascie secret ingredients. Jerry, ta swinia, dolewa podobno kolonskiej. Nie wazne czego dolewa – outcome sie liczy ! Podlane piwkiem. W cholere wszystkie Becks, Heinecken i inne importowane podroby. Na Labour Day – tylko Budwiser !

    Obama pojechala do samochodziarzy w Detroit i stamtad ma truc o „job creation”. Dzis – Town Hall in Detroit a w czwartek – w Kongresie. Zatrudnienie nie rosnie. Ciekawe, co on wymodzi ? Parole, parole, parole…. Co by nie natrul, trzeba na te pare lat zacisnac pasa. Jego wybiora czy innego – nie ma znaczenia. Cykl musi sie przewalic. Za pare lat wszystko sie ruszy i jaki by jelop prezydent nie byl – wszystko bedzie O.K.

    Tylko barbecue i grill beda trwac niezmiennie. W ubieglym wieku poslalem do Polski piekny grill tradycyjny, na charcoales. Zasmrodzili wszystkie balkony a zapalacz zrobil pozar. Inne byli czasy.

    A tradycja bedzie trwac. Ten cholerny narod gowno zezre, smola popije, ale rano kazdy ci powie – Life is Great ! Never better !

    Happy Labour Day !

  36. Panie Redaktorze, czyżby zaciął się pan, jak płyta winiliwa z tym niezręcznym Skrzypczakiem? Jak najbardziej zręczny ruch premiera Tuska:
    1. Uzupełnienie ukarania Klicha i 36 pułku za Smoleńsk. A i za straty w Afganistanie ich sprawców. To dla generalnej publiczności.
    2. Danie poczucia zadowolenia i nadziei części kasty oficerskiej odstawionej na bok przez Klicha i niektórych z 6 najważniejszych w kraju generałów co zginęli naraz pod Smoleńskiem (rekord świata – prawda? – którego już nikt nigdy nie pobije).
    3. Rewolucyjny Skrzypczak wypełni świeżymi pomysłami robotę przedwyborczą, a po wyborach nowy minister (nawet jeśli to będzie ten sam) może się Skrzypczakowymi pomysłami zupełnie nie przejmować.
    4. A może okaże się jednak, że Skrzypczak, jakkolwiek rewolucyjny, to bingo. Tym lepiej.
    A już zupełnie nie łapię pomysłu, żeby rzecznik rządu miał urządzać konferencję prasową z powodu dania ministrowi doradcy. Po co prowokować nadmierne reakcje? I tak było wiadomo, że rozejdzie się głośno. I rozeszło się.

  37. @Sebastian, 21:43, wczoraj
    Zwracasz się też między innymi do mnie Sebastianie, więc odpisuję.
    Szkoda, że z nami nie spędziłeś tych kilku godzin Na Rozdrożu. Zgadzam się, że anonimowość blogu ma swoje walory, ale jej przełamanie, to dopiero coś oryginalnego! Przeżyjmy to jeszcze raz!
    Jeśli po spotkaniu nić sympatii zwiększyła swą grubość – cieszmy się. Kiedy czytając staruszka, widzę czasami, oczami wyobraźni, Jego mowę ciała, lepiej rozumiem specyficzne konotacje – przyznasz Sebastianie, że staruszek jest nietuzinkowym blogerem

    Na koniec dodam, że okazywanie sympatii, zachęca do pisania – mnie wcale nie zamyka klawiatury, jeśli się z czymś nie zgadzam. Np. Kartce i magrud kadzę bez przerwy, nie mogę się doczekać Ich komentarzy, mimo, że często mam odległe poglądy. A ile razy wyjmowałem nóż na TO, z którym się wręcz zaprzyjaźniłem, co nie przychodzi łatwo w moim wieku.
    Moja sympatia blogowa wynika nie ze zgodności poglądów, a ze staranności w pisaniu, którą uważam za objaw szacunku dla czytających.
    Piszesz Sebastianie ślicznie i mimo, że nie znosisz p. Tuska, a ja uważam, że na te czasy nie ma lepszego polityka w Polsce, jestem Twoim wiernym czytelnikiem.
    Serdecznie pozdrawiam
    PS
    Ten osobisty wątek był sprowokowany, przepraszam Szanownych zniesmaczonych.

  38. ET pisze:
    2011-09-05 o godz. 17:56
    Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-05 o godz. 14:45
    Uwazam jednak PO za partie sprawujaca wladze i przez to juz zaslugujaca na bezwzgledna krytyke.
    PiS ma wystarczajaco duzo krytykow, ktorzy przekrzykujac sie nawzajem z gorliwoscia wskakuja sobie na plecy by zasluzyc na cukierka.

    PODPISUJE sie pod wpisem Falicza…”

    Mój komentarz

    Autor wtóruje Faliczowi w dążeniu do „bezwzględnej krytyki PO” z motywacją całkiem szablonową – bo to partia sprawującą władzę.

    Otóż po pierwsze PO, to partia współsprawująca raczej rządy, władza jest w trójpodziale.

    Po drugie tak proste motywy prowokują do prostych zachowań – propagandowych, podobnie jak maksyma często powtarzana przez funkcjonariuszy PiS – „to jest zbójeckie prawo opozycji” lub głoszenie przez przeciwników rządu kłamstw i insynuacji, z uniwersalnym rozgrzeszeniem – korzystamy z wolności słowa, tylko głosimy swoje poglądy. To oznacza, że kłamstwo wygłoszone jako pogląd przestaje być kłamstwem. Demokracja, to przede wszystkim prawa, m.in. do krytyki, ale jakieś obowiązki obywatele powinni sobie uświadamiać.

    Ja bym oczekiwał zamiast narzekania więcej pozytywnych, konstruktywnych propozycji od obywateli, więcej dyskusji na temat programów – jak zrealizować to, czego byśmy chcieli.

    Skoro jest demokracja, to jest wybór pomiędzy partią rządzącą, a opozycją. Partii rządzącej nie wychodzi, jest szansa na zmianę, to może podebatować o programie opozycji, np. o likwidacji tzw. sieci, odsunięciu od władzy establishmentu okrągłostołowego, ujawnienia prawdziwego stanu np. finansów, wszystkiego tego, czego opozycja nie wie, itd. – po to by móc z głową zagłosować.

    Na lepszych, a nie w kółko dyrdymały p..przyć.

    Pzdr, TJ

  39. Nad czym „biadoli” staruszke?

    Nad tym, że młodzież nie czyta, tylko gadżetami się zabawia (staruszek był pedagogiem w swej karierze), a w tym sekunduje mu stasieku. Nie ma to nic wspólnego z b. NRD, wszędzie można tak czarnowidztwo uprawiać i w każdych czasach. Są tacy, co twierdzą, że jak ktoś nie zna greki lub łaciny to nie może aspirować do miana klasycznego inteligenta. Może są to komunały, ale napewno półprawdy, w najlepszym razie.

    Generał Skrzypczak i biała flaga Tuska

    Oczywiście interpretacji tego kroku może być wiele, od zdecydowanie za aż po kategoryczne przeciw. Nie da się odrzucić hipotezy, że Tusk prosi w ten sposób o poparcie generalicję, armię i ich rodziny. Wszak sezon jest przedwyborczy. Ale nie rozważa się tutaj, jak ma wyglądać modernizacja polskiej armii, reforma jej struktur i metod zarządzania tyłami, lecz leci się po personalnych łebkach. Podobnie ani słowa o merytorycznej debacie o opiece zdrowotnej i polityce społecznej, którą podobno w cuglach wygrała dwójka pań Kopacz i Fedak, a są to najbardziej palące tematy. Marek Beylin w WYBORCZEJ nie łudzi się szansą merytorycznej debaty. Nic dziwnego, skoro media jej nie prowadzą, polityków do niej nie warunkują, tylko nad tanim populizmem z nabożeństwem kiwa się głowami.

  40. @”Najważniejszy warunek Kaczyńskiego, żeby Tusk przed debatą zrezygnował z polityki ‘białej flagi’ to kpina. Ciekawe w jaki sposób można „porzucić” białą flagę?”

    Cały czas to samo: kurdupel cykorzy, bo jest małym pitolecikiem.

  41. ET pisze:

    2011-09-05 o godz. 14:32
    ——————————-

    Szanowny ET,

    moment Twojego otwarcia „mowy milczenia” jest dla mnie doskonały, gdyż przez najbliższy tydzień pracuję nad przygotowaniem sprawy w duchu Falicza, którego esencjonalnie , często czuję i rozumiem.
    Jeśli chodzi o uwagę Gospodarza o racji bytu rteligii w prywatnych obszarach, to zgodziłbym się z tym „od święta”, czyli nadwyrężająć się trochę idealistycznie.
    Poczucie prozaicznego redalizmu, każe mnie tę kwestię widzieć prosto i naturalnie:
    kiedy ten naród dojrzeje do etapu, w którym napewno poradzi sobie ze swoją społeczną spójnością bez religijnych „dopalaczy”, to wszystko wróci na swoje miejsce. Póki co, pokazowa „religijność, naszych etatowych „władów”, egzystencjalnie zależnych wprost od woli wyborczej swoich”poddanych” jest oczywistym wskaźnikiem etapu rozwojowego naszego społeczeństwa. Etap ten, jest jaki jest, więc politycy nie mogą być „z pietruszki”…

    Pozdrawiam ,Sebastian

  42. Jak zwykle komentarze powyzsze rozjechaly sie w dziwnych kierunkach, Passent o wszechmocnej religii w tej operetkowej trzeciej republice, komentatorzy zas o Maryniej dupie.

    A istota problemu w tym, jaka obluda zionie z owej przenajswietszej republiki. Konstytucja klamie i lze, i jakos to nikomu – procz Passenta – nie przeszkadza. Mowi ona bowiem o rozdziale KRK od panstwa a rzeczywistosc jest straszna, bo panstwo jest wyznaniowe jak nie przymierzajac Iran czy Arabia Saudyjska.

    I na tym polega wyzszosc PRL nad trzecia republika – Konstytucja z roku 1952 nie klamala, ta z 1996 lze.

  43. Sztandarowy dziennikarz

    oflagowany czy zaflagowany na gwiazdke nadajacy dezinformacje z za burty Aurory jest niewrazliwy na powiew zachodniego wiatru

    baltazarsaldo

  44. telegraphic observer pisze:
    2011-09-05 o godz. 16:35

    http://wyborcza.pl/1,75248,10232690,Gilowska__PO_zbudowala_w_Polsce_miekki_totalitaryzm.html

    Starsza pani z ustami pełnymi sloganów i dykteryjek nie na temat. Jedyny konkret, to zarzut, że PO w latach 2007-10 zwiększyła liczbę urzędników o 75 tysięcy. Kolejna biała flaga Tuska klękającego przed biurokracją urzędniczą, czy może takie są potrzeby przetrobienia wniosków o unijne pieniądze na inwestycje. O ile wzrosło zatrudnienie urzędnicze w latach 2005-7,…’

    A co to ma do rzeczy?
    Znowu te same „argumenty” – „a co PiS?”
    Faktem jest, ze administracja wzrosla liczebnie za rzadow (obecnych) o 75 tysiecy a dalej jestesmy na liscie wolnosci ekonomicznej na miejscu za Mongolia…
    Te 75 tysiecy bynajmniej „nie przrabia” wnioskow o dofinansowanie – latwo to sprawdzic.
    Ja w przeciwienstwie do szanownego TO mimo, ze jestem rowniez obywatelem innego panstwa (jak i on) pracowalem w polskiej administracji w latach 2009 – 2011 – czyli bardzo niedawno.
    Na wlasne oczy widzialem zrzuty znajomych kroliczka PO na fikcyjne stanowiska w administracji.

    Jezeli mamy chwalic PO „za budowanie Polski”, za ciepla wode w kranie i swieze bulki, ktore co rano w pocie czola wypieka Tusk wraz z Bonim to dlaczego nie chwalic PiS-u za ekonomiczny boom w latach gdy sprawowal wladze.
    No nie bedziemy chwalic bo to nie zasluga PiS-u… a co jest zasluga PO- oprocz wzrostu liczebnego administracji?
    Autostrady, kolej czy moze Euro 2012…?

  45. Biaal Flaga Pana Passenta … to nic innego tylko zal, ze jego wymarzony pragmatyczny premier nie afiszuje sie ze swoja laickoscia a przeciez „elitom” wypada reagowac na kosciol alergicznie.

    …to takie nowoczesne.

    Oczywiscie nowoczesnosc ma swoje granice i konczy sie dla Pana Passenta na murze dzielacym Izrael od okupowanej Palestyny – ale to granica ustalona przez bogatych i wplywowych sponsorow z US.
    Patrz np. na rodzine Pipesow…

    Tusk jest realista i wie, ze polskie spoleczenstwo jest konserwatywne.
    Antyklerykalne podskoki „nowoczesnych elit” typu Hartman, do ktorych chcialby aspirowac Pan Passent sa marginesem.

    Co by nie pwoedziec o Tusk to jest on realista w przeciwienstwie do oszolomow typu Pani Senyszyn, ktorzy szukaja swojej szansy w zagospodarowaniu wolnego miejsca dla dyzurnego antyklerykala.

    Jest zajete – wlazl w nie byly wydawca ultrakatolickiego pisma „Ozon”…Palikot o tysiacu twarzach oraz towarzysz Urban.

  46. Bardzo mi sie spodobala dzialanosc moderatora na tym blogu.
    Otoz moj wpis cytujacy opinie Palikota na temat Tuska i calego rzadu PO zostal odrzucony…
    A przeciez to Palikot, ktory zna tych ludzi osobiscie- a nie ja – napisal:
    „otoczenie Tuska to banda zupełnie pozbawionych elementarnej godności i kręgosłupów kreatur, znoszących bezustanne poniżanie w zamian za czerpane z tego materialne korzyści.”…

    Wszystkim ciekawym co byly kumpel Slonca Andow, znajacy PO od kuchni i z pierwszej reki pisze o PO
    POLECAM:

    http://polska.newsweek.pl/-tusk-jak-maly-tyran–zafascynowany-millerem-,81610,1,1.html

    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/09/03/poczucie-bezpieczenstwa-i-przynaleznosci/

  47. karul pisze:
    2011-09-06 o godz. 04:13

    rzeczywistosc jest straszna, bo panstwo jest wyznaniowe jak nie przymierzajac Iran czy Arabia Saudyjska…”

    Co ty za pierdoly wypisujesz czlowieku.
    Na jakim swiecie ty zyjesz.
    Polska byc moze w swojej warstwie symboliczno -ceremonialnej jest katolicka ale Kosciol ma na prawde minimalny wplyw na realna polityke.

    Straszenie mitologicznym panstwem wyznaniowym nalezy do tego samego typu mitow jak polski antysemityzm wyssany z mlekiem matki.

    Polska to kraj gdzie jeszcze pare lat temu rzadzila niepodzielnie partia Millera i Kwasniewskiego a nasza polska religijnosc to pomijajac drobna marginalna grupe „obroncow krzyza” – w porownaniu do powiedzmy amerykanskich prawdziwych chrzescijan – to spoleczenstwo religijnie ” letnie” ( fasadowe) z koszyczkiem na Wielkanoc i wizyta „u zlobka” w Boze Narodzenie.

  48. do TJ pisze:

    2011-09-05 o godz. 21:50

    Szanowny TJ,
    ja stawiam mimo wszystko na opozycje pozaparlamentarna (aktywna), na siebie, dopiero potem na Falicza i pozostalych.
    ET
    PS
    Zapewniam, ze jest wiele inicjatyw oraz projektow obywatelskich, szczegolnie na tzw. prowincji, ktore warto wspierac.

  49. …Skoro jest demokracja, to jest wybór pomiędzy partią rządzącą, a opozycją…

    Sa tez wybory pozaparlamentarne………………

    ET

  50. Andrzej Falicz pisze: 2011-09-06 o godz. 07:13

    „dlaczego nie chwalic PiS-u za ekonomiczny boom w latach gdy sprawowal wladze”

    No to chwalę.
    Pogardzane państwo niemieckie przestanie pompować swoje pieniądze do Polski, a polskie jabłka zostaną wyparte przez cytrusy z Kotliny Fergańskiej i będzie bum!!!!

    Prawdą jest, że skoncentrowany na zemście za cztery rozbiory PiS nie przeszkadzał gospodarce. Teraz, gdy z dużych państw w regionie wschodnim tylko Polska i Turcja są stabilne, strumień pieniędzy z bogatych krajów UE osłabnie. Gdy PiS dojdzie do władzy będziemy mieli domiary dla badylarzy, ewidencję osób kupujących dobra luksusowe oraz kary śmierci za afery mięsne.

    Jarosław Kaczyński wciąż śpiewa „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz!” Być może pomorze to wygrać wybory krajowe. Ale nazajutrz przyjdzie katastrofa pogodowa i do poszkodowanych pojadą wysłannicy PiSowej manii wielkości z wezwaniem: „Podnieście dumnie głowę!” Sejm i rząd wyposażą wszystkie pozostałe służby mundurowe w silniejsze niż dotychczas środki przymusu.

    Któryś z młodych gniewnych nakręci film „Polskie pociągi pod specjalnym nadzorem”. Staruszkom zamiast szklanki wody i odświeżenia będzie się puszczało pogadanki Matki Teresy, że człowieczeństwo jest mierzone stopniem cierpienia. Rozgorzeje spór o to czy pracodawcy polskich emigrantów powinni zdawać egzamin z języka polskiego oraz czy w Biblii jest mowa o GMO. Aplikację na sprzątaczkę w urzędzie otrzyma się po odśpiewaniu „My nowa brygada”.

    Będzie hossa i hossana. I tylko ludzie znikać będą przed szóstą rano. Bo Polska jest ponad wszystko.

    Nowy mesjasz po opanowaniu krwawej ruchawki bardziej tragicznej niż obecnie w Libii zleci Instytutowi Pamięci Narodowej zbadanie, czy czołowi politycy byłego PiSu regularnie omijali w dzieciństwie Dom Partii szerokim łukiem.

    Polityka prorodzinna sprawi, ze dokerzy portów Morza Północnego będą śpiewali:
    „Najpiękniejsze są polskie dziewczyny”. W jury programu „Mam talent” będzie zasiadał znawca chorału gregoriańskiego. TVP przestanie tłumić wypowiedzi:
    „Walc to bardzo wyuzdany taniec”.

    Sprzedaż gum będzie tylko na receptę. Wnuki członków PZPR będą miały punkty ujemne na egzaminach na studia na wszystkich polskich uczelniach. Bayer Full będzie kanałami nielegalnymi upowszechniał nową wersję „Bo dziś jest wojna”.

    Będzie wreszcie dobrze. Ruskim wódka przestaje smakować. Po cenach zaniżonych po domach będą chodzily baby ze Stoliczną. Już mnie suszy.

  51. Mam nieodparte wrażenie, że gdyby nawet licencjonowany ekonomista J.V. Rostowski, z zamiłowania demagog, lawirant i krętacz, pełniący obecnie rolę słupa ogłoszeniowego dobrej rządowej nowiny o ‚zielonej wyspie’, a z racji wykonywanego zawodu – kreatywny księgowy i specjalista od sięgania do cudzych kieszeni i po rezerwy docelowe, bynajmniej nie przez niego stworzonych i nieprzeznaczonych na łatanie dziur budżetowych na łapu-capu.

    Gdyby ten magik z londyńskiego City przyznał kiedyś szczerze (co zdarzyło się już innym, dużo większym ‚guru i prorokom światowej finansjery’, jak choćby Greenspanowi), że dłużej już nie może podawać rodakom leków usypiających i wyznał ze skruchą wszystkie swoje grzechy i matactwa, to i wówczas e-ko(no)miczny Tymochowicz tego blogu będzie obwiniał prof. Zytę Gilowską z całym gronem innych profesorów, wołających od dawna, że ‚król jest nagi!’ o czarnowidztwo i defetyzm.

    Dyskusja z tym blogowej sławy teorytykiem myśli e-ko(no)micznej nie ma jednak żadnego sensu, od kiedy przeniósł inflację w czasy pieniądza kruszcowego. Pośmiać się jednak można z tych wyznawców mężów opacznościowych., co sprzyja zdrowiu. Zwłaszcza psychicznemu.

  52. …kreatywny księgowy i specjalista od sięgania do cudzych kieszeni i po rezerwy docelowe, bynajmniej nie przez niego stworzone i bynajmniej nieprzeznaczone na łatanie dziur budżetowych na łapu-capu.

    Teraz lepiej, a najkrócej byłoby o Rostowskim powiedzieć: ‚motorniczy rozwoju na coraz większy kredyt do spłacenia później, gdy PO zniknie ze sceny, śladem swoich poprzedniczek’. Co było pod ręką i dało się przejeść, to już prawie przejedzone. Lasów państwowych pilnuje jeszcze Polskie Stronnictwo Leśne i dlatego dobrze jest ich mieć pod reką, do koalicyjnej dyspozycji.

  53. telegraphic observer,

    wzruszyłeś mnie.

    Pozdrawiam

  54. stasieku pisze:

    2011-09-05 o godz. 21:17
    ——————————
    Szanowny Stasieku,

    mam chwilkę czasu, więc w dwóch słowach:
    po pierwsze -dziękuję mza miłe słowa,
    po drugie- nie wiem na ile słusznie, ale jestem aktualnie na etapie trochę „zboczonej” świadomości.
    W swoim otoczeniu posiadam kilka osób, które są dla mnie prawdziwymi autorytetami, ponieważ… zawsze!!!mówią to co myślą o danej sprawie, z ciężkimi krytykami włącznie. W odwrotną stronę , po ich przekonaniu do moich racji, bez szemrania zmieniają swoje najświętsze racje , nawet te z zakresu ich zawodowego prestiżu- o 180 stopni. W moim osobistym bilansie takiego komunikowania się, zdecydowanie oceniam, że najbardziej rozwojowe i twórcze były głównie te „konfliktowe”/zawsze uczciwe!!!/ wymiany poglądów i racji.
    Wystarczy dorzucić do powyższego kilka wniosków z owego płynących i… to już będę prawie cały ja.

    A premier Tusk?
    Do niego osobiście, jak do każdej żywej istoty nic absolutnie nie mam.
    Pan Tusk, jako premier, wywołuje we mnie zgrzyty, powstające od styku Tusk jako osoba- stanowisko premiera. Tego rodzaju fluidy, zaczęłyby się równie dobrze generować na styku :Kuba Wojewódzki-stanowisko np. ministra finansów. etc.
    Dwie uwagi:
    1. Każdy z nas, może z siebie ukształtować tylko!!! jeden typ osobowościowy. Fundamentalne podczas stwarzania siebie, jako osoby ze wszystkimi cechami i wartościami jest to, co zaprogramujemy w sobie od kołyski do pełnej dorosłości. To nas stwarza na amen. Potem jest już tylko lawirowanie. W przypadkach osob prywatnych, nie ma to znaczenia, gdyż tzw. życie bez żadnego wysiłku „porozprowadza ” wszystkich po miejscach w społeczeństwie, do których najbardziej, i tylko do nich-się nadają. W przypadku premierów, wszelkie prawdziwe kryteria , zastępuje „klucz partyjny”, który na obecnym etapie wypaczeniaq tzw. demokracji- jest silniejszy od mandatu społecznego.
    Ten „klucz” niestety, nie jest dobrym czarownikiem, i wraz ze zmianą siedzenia nie zmienia wartości zasiadającego.
    W takich prezypadkach, to co powstaje – jest w dużym stopniu- balem przebierańców, a na takim balu czmychanie jest jednym z głównych środków odgrywania swoich ról….

    Oczywiście, , moje powyższe uwagi mają charakter dość subiektywny, a ich elementy ocenne, są w dużym stopniu poczynione na tzw. czucie.
    Wszystkim, którzy zaakceptowali panapremierową autoreklamę , mówiącą że nicnierobienie to doskonały sposób rządzenia na trudne czasy, zadaję zawsze to samo pytanie- :do jakich naszych atutów przy takiej filozofii doczekamy, które pozwolą nam być konkurencyjnymi za 10, 15 lat…? Jak wiemy, m.in. z mądrości starochińskich- kryzys- to czas odkrywania szans.
    Obecnie jesteśmy chińskim przedmurzem na światowym rynku pracy, gdzie spora część naszych fabryk- to prosta sprzedaż wyłącznie naszej pracy.
    W sierpniu ogłoszono na wzrost PKB w wysokości 4,3%. Takie drobiazgi, jak przyczyny tego wyczynu- na alu przebierańców- są dociekaniami zbędnymi i nietaktownymi.
    Tylko wrogowie obecnego porządku gospodarczego potrafią ględzić, że Unia płaci, a my budujemy co się da. Za rok Unia przestanie płacic za nasze ładne wskaźniki wzrostowe, a wtedy… stawiam na to, że społecznego ducha, będzie można pokarmić łupkami z gazu i odwrotnie, jak to w polityc społecznej bywa.

    O premierze tak się rozpisałe, że aż sam zaczynam wierzyć, że dla tego społeczeństwa nie jestem jeszcze stracony.

    Pozdrawiam równie serdecznie,
    Sebastian

  55. Przychodzi staruszek do doktora.
    – Co panu jest?
    – Uwiera mnie jak siedzę.
    – W którym miejscu uwiera?
    – O, tu!
    – A po kiego nosi na doopie te wszystkie legitymacje: ZMP, PZPR, ZNP, TPPR, ZBoWiD i Zasł. Nauczyciel PRL..?

  56. Zmarł Janusz Morgenstern. Wielki artysta Polski Ludowej. Stworzył wielkie dzieła o polakach. Nie był prześladowany przez reżim ani szykanowany przez cenzurę, nie był w „opozycji demokratycznej” ani autorytetem moralnym. Był patriotą a o jego wielkości świadczą dzieła prawdziwe i szczere. Świadectwa tamtych mozolnych czasów. Nie sprzedajny, pozostał takim do ostatnich dni.

  57. Partie myślą, że my wyborcy nie myślimy i da nam się wmówić, że można obniżać podatki i równocześnie zwiększać wydatki. Tylko czy możemy się spodziewać, że politycy powiedzą . Raczej nie. Ciekawe czy jakby jakaś partia zapowiedziała, że jakby wygrała wybory to obniżyłaby np. podatek PIT, ale równocześnie o taką sumą o ile zmniejszą się wpływy do budżetu z tego źródła to zmniejszy przez to wydatki na inwestycje np. drogowe, to czy zdobyłaby duże poparcie społeczne (bo przecież mówiła uczciwie).

  58. kadett pisze:
    2011-09-06 o godz. 11:10

    Niestety, inflacja istniała zawsze. Nie wiesz o tym?
    Nie mówiąc już o celowym zaniżaniu zawartości kruszcu w monecie….

  59. Jacobsky pisze: 2011-09-06 o godz. 11:51

    telegraphic observer,
    wzruszyłeś mnie …

    Nie miałem takiego zamiaru, jedynie wyjaśnić Ci to, czego nie zrozumiałeś z mojego poprzedniego wpisu.
    Swoją drogą, Twoje wakacje nie zmniejszyło poziomu żółci i złych soków, mam wrażenie …

    Pozdrawiam

  60. jasny gwint pisze:
    2011-09-06 o godz. 12:32
    A Karewicz i Mikulski kręcą kolejne odcinki „Stawki”…….
    Może zdążą?
    Tempus fugit…..

  61. Problem pod debatę wyborczą

    Oto fragment diagnozy sytuacji gospodarczej Polski z aktualnego programu wyborczego PiSu:

    „Polityka gospodarcza ostatnich lat sprowadza się do wdrożenia potężnego, w stosunku do PKB prawdopodobnie największego w Europie, pakietu stymulacyjnego w celu podtrzymania aktywności gospodarki. Pakiet ten w pewnym stopniu spełnił swoje zadanie, jednocześnie jednak doprowadził do ogromnego wzrostu długu publicznego, który jest swego rodzaju miną podłożoną pod polską gospodarkę, zalążkiem poważnego kryzysu grożącego w przyszłości. Można się spierać, na ile doprowadziły do tego świadome decyzje polityczne, na ile zaś niesprawność aparatu wykonawczego, ale jest poza dyskusją, że będzie to utrudniać prowadzenie polityki szybkiego rozwoju.”

    Mam pytanie do specjalistów od gospodarki.

    1) Czym jest ten „największy w Europie pakiet stymulacyjny wdrożony w celu podtrzymania aktywności gospodarki”?

    Z czym to skojarzyć? Np. z pakietem inwestycyjnym BGK, wspomożeniem banków, bonusami dla kredytobiorców, nisko oprocentowanymi pożyczkami dla przedsiębiorstw, pakietem dopłat do działalności gospodarczej, pakietem ulg podatkowych? Nijak nie kojarzę. Może ktoś mi to wyjaśnić? Największy w Europie (w stosunku do PKB)!

    O ile dobrze rozumiem przemówienia Prezesa, to PO, ani rząd żadnych pakietów nie wymyślali, nic nie wdrażali, bowiem z definicji są antypaństwowymi leniuszkami, a więc spędzali czas na pilnowaniu słupków, marketingu dla rządu i partii, czarnego pijaru dla opozycji, a gdy klęska stała się nieunikniona, wywiesili białą flagę.

    2) W jaki sposób stał pakiet stymulacyjny stał się „miną podłożoną pod polską gospodarkę”?

    Wygląda na to, że rządzący chcieli walczyć z kryzysem przez „pakiet stymulacyjny”, nie wiedzieli jak, nie wyszło, roztrwonili środki i w rezultacie mamy dług-minę podłożoną pod gospodarkę.

    Czy problem „pakietu, który stał się miną” mógłby być tematem debat wyborczych?

    Pzdr, TJ

  62. Andrzej Falicz (09-06 o godz. 07:04)

    Oczywiście każdy wskaźnik jest dobry do krytyki. Może nim być wzrost zatrudnienia w administracji, równie dobrze ilość lexusów i bmw na 1000 mieszkańców, szczególnie jeśli się ich nie porówna z jakąkolwiek bazą.

    Rostowski przyjął formułę kosztową, która ogranicza wydatki administracji centralnej, coś na wzór 1-ego procenta premiera Belki, podobno w nieco łagodniejszej formie. Rządy PiS zarzuciły tę grubą rzecz jasna metodę, bo rządziły w czasach niebywałej prosperity i niebotyczne rosnących dochodów budżetu. Absorbcja środków Unii za PO jest dobra, bodaj najlepsza w Unii, na pewno lepsza niż a PiS … ale i tak za niska jeśli się odpowiednio ją wyabstrahuje.

    Zarzut o zrzutach zatrudnianiowych znajomych PO jest zarzutem ciężkim: powinni rzecz jasna zatrudniać znajomych PiS i SLD. To ogólne narzekanie jednak do mnie trafia – nie żyjemy w świecie idealnym, gdzie zatrudnienie w administarcji spada, gospodarka rośnie w tempie chińskim przy duńskich świadczeniach socjalnych, z walutą rezerwową a la US Dollar, itd.

    Panie Falicz, wybieramy sobie tutaj na blogu między alternatywami dostepnymi w danym momencie. Między Tuskiem i Kaczyńskim – wybór mam prosty. Między Rostowskim i Gilowską – tak samo. Między POLITYKĄ i GW a Gazetą Polską (codziennie) – tak samo. Między D. Passentem a narodowo-pisowską zgrają – tak samo. Nawet między @Faliczem i @kadettem wybór też nie jest zbyt trudny dla mnie …

  63. Nie zapominajmy, ze rzad to nie „wybrancy narodu”, milosciwie panujacy nami, lepsi od nas i zaslugujacy na adoracje herosi, namaszczeni przez sily nadprzyrodzone.

    To urzedasy wybrane przez nas i placone z naszych pieniedzy!
    Do roboty!

    A nie chwalic sie w kolko osiagnieciami.
    Za co wam placimy nieroby.

    I jak juz nie potraficie czegos zrobic to przynajmniej nie przeszkadzajcie piec piekarzowi bulki, budowlancom budowac, lekarzom leczyc a biznesmenom biznesowac.

    Kolejnego felietonu o tym co kto powiedzial w telewizji i co na to pani zootechnik albo kto zjadl slimaki – chyba nie zniose…

    Ktos tu nas traktuje jak bande glupkow albo niedorozwinetych dzieciakow.

  64. Przykład proPiSowskiej argumentacji bez argumentów

    kadett pisze:
    2011-09-06 o godz. 11:10

    O ministrze finansów Rostowskim:

    „…z zamiłowania demagog, lawirant i krętacz, pełniący obecnie rolę słupa ogłoszeniowego dobrej rządowej nowiny o ‘zielonej wyspie…”

    „…kreatywny księgowy i specjalista od sięgania do cudzych kieszeni”

    „…magik z londyńskiego City…”

    Mój komentarz

    Flekowanie, szydzenie, epitety, wyzwiska – wszystko rozumiem – ponoszą nerwy, ponarzekać trzeba.

    Ale od narzekania nic się nie poprawi oprócz samopoczucia.

    Czy Autor ma jakieś argumenty ad rem? Co dyskutant proponuje w zamian? Pogonienie Rostowskiego, a potem się zobaczy, to za mało.

    Gilowska na ministra? A z jakim programem? Jak sama twierdzi popiera PiS, a więc z programem PiSu?

    Proszę streścić program PiSu, np. w 5 punktach. Da się. Czemu ma się nie dać?

    Podpowiadam pierwszy punkt, podstawowy, warunkujący wykonalność wszystkich pozostałych:

    1) Unieszkodliwienie układu pookrągłostołowego, sieci powiązań szkodliwych dla Polski.
    2) ?
    3) ?
    4) ?
    5) ?

    Pzdr, TJ

  65. telegraphic observer,

    owszem, zmniejszyły, ale teraz jestem w trakcie przeprowadzki, a więc być może rzeczywiście jestem z lekka najeżony. Przeprowadzka to ponoć stress równy poziomem, jaki generują takie wypadki losowe jak zmiana/utrata pracy, rozwód czy utrata bliskiego. Nie było moją intencją uszczypnąć Cię. Jeśli tak wyszło to przepraszam.

    Natomiast wzruszyłeś mnie w tym sensie, że tłumaczysz mi rzeczy, które doskonale wiem. Bezdyskusyjna, jakże miła, ale nie mniej konieczność corocznej pielgrzymki do Polski, z dokładnie tego samego powodu, jaki Ciebie rzuca przez Atlantyk. Śpieszmy się odwiedzać bliskich w kraju, bo tak szybko odchodzą zda się powiedzieć, dodając w uzupełnieniu, że Ci bliscy tutaj nie przeniosą się, nawet na dwa czy trzy tygodnie. Nie widzę mojej matki błąkającej się po Roissy i szukającej nerwowo terminalu, zwłaszcza kiedy samolot z WAW przyleci z opóźnieniem i trzeba gnać do następnego. I dlategi jeżdże co roku, czasem nawet dwa razy jeśli czas i finanse pozwalają. Ale też jestem ciekawy świata, nawet Europy, w której jest jeszcze tyle do zobaczenia, i stąd ten mój kompromis, stąd moja dygresja wyjazdowa.

    Pozdrawiam z morza pudełek do rozpakowania i mebli do skręcenia na powrót.

  66. Jako, ze jest o Litwie to warto tu zauwazyc, ze zarowno wydarzenia litewskie jak i Jedwbne maja wszystkie znamiona prowokacji Wanki Groznego.

    cytat z niejakiego Andrzeja:

    „Wczoraj wieczorem w telewizji u dołu ekranu pojawił się pasek informujący o zaplanowanym marszu przeciwko nacjonalizmowi. Proszę, nie było możliwości racjonalnego uzasadnienia konieczności przeprowadzenia dla tego typu marszu no to ” thu” i jest: jacyś nieznani sprawcy zbezcześcili pomnik w Jedwabnym. I pan redaktor Blumsztajn z GW będzie mógł znowu rozdać gwizdki do każdego egz. gazety aby wygwizdać faszystów (tych z PIS-u oczywiście). Ja sam się dołożę finansowo do nagrody za złapanie tych ” nieznanych” sprawców. Ale nic z tego nie będzie- policja nie znajdzie ich bo jeszcze by się mogło okazać, że to młodzieżówka Uni Wolnosci (pardon- PO) w ramach walki z antysemityzmem PIS wymalowała swastyki na pomniku.”

    A bo mi sie spodobal!

  67. telegraphic observer pisze:
    2011-09-06 o godz. 14:46

    Andrzej Falicz (09-06 o godz. 07:04)…

    Zupelnie nie rozumiem logiki polegajacej na wybieraniu pomiedzy – jako metody oceny.

    Do dupy moze byc zarowno jeden jak i drugi.
    Fakt, ze jeden jest nim nieco mniej nie czyni go w zaden sposob ani usprawiedliwionym ani tym bardziej lepszym.

    Rozrost niefektywnej administracji jest rzecza negatywna – KROPKA!
    Fatalne miejsce Polski jezeli chodzi o funkcjonowanie biurokracji jest faktem obiektywnym stwierdzonym przez miedzynarodowei uznane i usankcjonowane gremia – KROPKA!
    Kogo mam za to krytykowac – Opozycje?
    PiS?
    Czy rzadzacych.
    Ja tez wole Kadetta i nie mam z reguly klopotow z wyborem… miedzy TO a nim.
    Ale to nie konkurs na miss powiatu (juz ich nie ma) i staram sie koncentrowac na konkretnych faktach, stwierdzeniach itd raczej niz na tym czy bardziej podoba mi sie usmiech Tuska czy oczy Kaczynskiego.

    Sprawnosc ealizacji srodkow europejskich w nieielkim zakresie uzalezniona jest od partii sprawujacej wladze – bardziej istotny jest tu czynnik czasowy oraz tzw. learning curve. A akurat Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego w rzadzie PiS-u byla jednymn z lepszych polskich ministrow ostatnich 20 lat.

    Twoje argumenty przypominaja jako zywo przemowienia Gomulki o ile to razy wzrosla ilosc telewizorow w socjalistycznej Polsce w porownaniu do czasow sanacji.

  68. ….Do dupy moze byc zarowno jeden jak i drugi.
    Fakt, ze jeden jest nim nieco mniej nie czyni go w zaden sposob ani usprawiedliwionym ani tym DOBRYM….

    powinno byc

  69. wiesiek59 pisze: …niestety…

    i niestety, ale nie wie, o czym pisze. Niestety, wieśku59, to pies zjadł kotletya a inflacja jako termin ekonomiczny opisuje perypetie piniundza pa-pie-ro-we-go!!! i post-pa-pie-ro-we-go, podobnie jak stagflacja, denominacja i inne bardziej lub mniej pomocne do opisu wygibasy. Koralikami, paciorkami, solą, toporkiem z kamienia gładzonego i krzesiwem ekonom. inflacja się nie zajmuje, jakkolwiek może i uznaje ich istnienie jako środków płatniczych. Inflacja mogła sobie wtedy i istnieć, bo wszystko, co nie odkryte, a stworzone siedzi cicho w ciemnym kącie i czeka na odkrycie i nazwanie, jak ta tabaka w rogu.

    Podobnie jak zjawisko inflacji nie opisuje w teorii ekonomii pieniądza przedbanknotowego, tak i sufrażystka nie może być terminem opisującym płaczacą w grocie samicę ludzką z tego powodu, że nie dano jej było wybierać wodza plemienia Zulumuglu. Chociaż, jak kto się uprze to i z nocnika może dziennik zrobić.

    Pozdrowienia dla następnego e-ko(no)misty.

  70. TJ (14:25)

    Przytoczona diagnoza makroekonomicznej sytuacji autorstwa PiSu ma w zarysie ogólnym sporo sensu. Stymulus fiskalny był, nade wszystko w postaci obniżki podatków zaaplikowanej przez sam PiS jako metod zagospodarowania przyrostu dochodu budżetu w czasach prosperity zamiast redukowania zadłużenia (pt. „kotwica deficytu 30 mld zł”, co było grubym błędem, w esencji ekonomicznej – idiotyzmem), którą w latach 2008-10 użytu właśnie jako stymulusa kompensującego spadek eksportu do objętych kryzysem Niemiec i innych partnerów w UE. Stymulus był dobry, konieczny, w takim zakresie i takimi metodami – wydaje się, że racjonalnie wyważony. Dlatego Polska stała się zieloną wyspą na tle sąsiadów i całej Unii, gdzie PKB spadło. Zarzut PiS jest taki, że był za duży, podobno relatywnie do PKB najwyższy w świecie. Za duży oczywiście, bo poprawił nastroje ludzi i szanse PO na reelekcję, co PiS bardzo boli. Czy najwyższy – to PiS musiałby udowodnić liczbowo.

    Czy to jest miną, zalążkiem kryzysu, etc? Tu PiS gdyba, wchodzi w sferę domysłów i hipernadinterpretacji statystyk, gdyż stan gospodarki Polski, jej budżet, sprawność administracji odbiega na plus od greckiej, mam nadzieję – „jestem nadzieją”, jak mawia b. pos. Palikot. Czy PiS coś robił, realnego nie werbalnego, aby tę sprawność podnieść i państwo naprawić? Lustrował i pędził ubeków, ale chyba nie tędy droga. Jak na razie, Rostowski ma te makro relacje pod kontrolą. Można snuć teorie, że UE znów się myli oceniając go wysoko, że agencje ratingowe zawyżają status długu polskiego, że Rostowski jest w spisku z City i połową dolnego Manhattanu. I ja to rozumiem, popyt na teorie spiskowe rośnie, więc musi pojawić się podaż tego „intelektualnego kruszcu”, inaczej będzie „inflacja”.

    Kupi to naród ciemny skupiony pod czarną flagą, dlatego pracują ciemnogrodzianie i czarnowidze. Szczęść boże!

  71. wiesiek59 (13:25)

    kadett sądzi, że inflacja występuje jedynie przy pieniądzu papierowym. W ostatniem blogo-korespondencji na ten temat zaleciłem mu postudiować teorię pieniądza, jak widać nie usłuchał.

    Inflacja (i deflacja) jako pojęcie odnosi się do każdego pieniądza, w którym wyrażane są ceny towarów (niepieniężnych). Utrzymanie pieniądza kruszcowego doprowadziłoby do deflacji, gdyż ilość towarów zwiększyła się szybciej niż ilość produkowanego kruszcu, czy to złota czy srebra.

    Oczywiście inflacja jako zjawisko nie musi zawsze wsytępować. Inflacja 1470-1620 spowodowana była napływem kruszcu z hiszpańskiego Nowego Świata, po niej nastąpił okres względnej stabilizacji, jeśli nie deflacji w czasach ogólnego kryzysu, aż oświecone absolutne monarchie zacżęły eksperymentować z pieniądzem papierowym, do tego ożywienie gospodarcze stworzyły inflację w końcu XVIII wieku, a potem fale inflacji i deflacji nachodziły z większą szybkością i niekiedy z fatalną intensywnością. Teraz dzięki deflacyjnemu, (relatywnie) antykonsumpcyjnemu nastawieniu Chin mamy bodziec deflacyjny, póki co.

  72. Andrzej Falicz (15:53)

    Jesteśmy, chociaż ja osobiście nie, w fazie wyborów, a nie oceny. 9 października jest do postawienia krzyżyk i jest to krzyżyk wyborczy. Oceniać można było kiedyś, i będzie potem. I w szerszej perspektywie, państwo polskie ma wiele problemów, jednakowoż oddanie głosu na kogokolwiek innego niz PO odciągnie kraj od ich rozwiązania. Taka jest moja opinia.

    Czy ona jest gomułkowska? – Twój to pogląd. Mnie przychodzi młody gniewny Marks na myśl, gdy czytam twe wywody, ale oczywiście nigdy bym się do tego nie przyznał.

    Argument o „learnig curve” w odniesieniu do absorpcji środków unijnych ma sens. Jak również opinia o min. Gęsickiej. Niestety nie ma jej … chyba nie winisz Platformy?

  73. wiesiek

    Niestety hasło INFLACJA w polskim wydaniu Wikipedii odbiega zasadniczo od wersji angielskiej. Po polsku ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Inflacja ), inflacja po raz pierwszy wystąpiła w Polsce zaraz po wyzwoleniu w 1918 roku, reszta świata nie istnieje. Po angielsku ( http://en.wikipedia.org/wiki/Inflation ) odnotowuje się inflację w czasach pieniądza kruszcowego:

    Historically, infusions of gold or silver into an economy also led to inflation. From the second half of the 15th century to the first half of the 17th, Western Europe experienced a major inflationary cycle referred to as the „price revolution”, with prices on average rising perhaps sixfold over 150 years. This was largely caused by the sudden influx of gold and silver from the New World into Habsburg Spain.

    Powołują się na książkę: Walton, Timothy R. (1994). The Spanish Treasure Fleets. Kadett nie czytał, nie czyta i po angielsku nie będzie czytał. Let the peace be with him.

  74. telegraphic observer pisze:

    2011-09-06 o godz. 15:59
    TJ (14:25)

    Przytoczona diagnoza makroekonomicznej sytuacji autorstwa PiSu ma w zarysie ogólnym sporo sensu. Stymulus fiskalny był, nade wszystko w postaci obniżki podatków zaaplikowanej przez sam PiS jako metod zagospodarowania przyrostu dochodu budżetu w czasach prosperity zamiast redukowania zadłużenia (pt. „kotwica deficytu 30 mld zł”, co było grubym błędem, w esencji ekonomicznej – idiotyzmem), którą w latach 2008-10 użytu właśnie jako stymulusa kompensującego spadek eksportu do objętych kryzysem Niemiec i innych partnerów w UE. ”

    Mój komentarz

    Autorze, możesz jaśniej? Najpierw o „pakiecie stymulacyjnym”, potem o poboczach.

    Pzdr, TJ

  75. Jacobsky (15:10)

    Czyli w tych kwestiach różnic nie ma. Natomiast podzielenie wyjazdu do Europy na dwie części wydało mi się już przed laty projektem niepraktycznym. Mama przyjeżdża na lotnisko dwa razy, dla niej jest to ważne przeżycie. Za pierwszym razem szukamy się po terminalach, bo jej nie przyjdzie do głowy, że samolot z/do Amsterdamu jest w sektorze B. Do tego walizka nie przylatuje wraz ze mną. Za drugim razem pijemy kawkę do ostatniej chwili i opowiadamy sobie dykteryjki sprzed 5, 25, i 75 lat, do ostatniej chwili. Szlag trafia wszelkie plany odzyskania VATu przy wyjeździe. Sama adrenalina, podróżnicza. Podobnie, gdy podróżuję w innych kierunkach, tyle odmiennych ludzi wkoło, jak z nimi zagadać, po co oni tak się zachowują, to mnie nakręca straszliwie …

    Uwielbiam te niespodzianki, te krajoznawcze nakręcenia, i nie mieści mi się w głowie, jak można w podróży spać spokojnie i trawić. W tej huśtającej „kolejce górskiej” (roller coaster) jest cały sens i cel podróżowania. Ale w przeprowadzkach, które niewątpliwie dostarczyć mogą jeszcze więcej przeżyć i to głównie materiałowych, sensu nie widzę. Faktycznie, jest to jeszcze jeden argument, aby się nie przenosić z Tronto do Wawy. Jak pomyślę o książkach, o porcelanie, o ulubionej mojej patelni i maszynce do kawy, lodówki i zmywarki przecież nie wezmę, a lipę w ogrodzie i krzaki jeżyn …

    Już wolę sam się przemieszczać, a miejsc tych do odwiedzania porobiło się, oj porobiło, chyba jeszcze ze trzy, oprócz domu w Tronto, z którego już się nie ruszę, na to wygląda.

    Pozdrawiam z wyrazami współczucia (przeprowadzka)

  76. Premier i prezydent powinni sie wstydzic swojego religijnego zachowania pisze redaktor Polityki i pomija swoje bezwstydne zachowanie.

    Hipokryzjo ojczyzno moja
    Tys jest jak zdrowie…

    baltazarsaldo

  77. „Rozrost niefektywnej administracji jest rzecza negatywna – KROPKA!” – pisze Falicz (15:53).

    Ja bym tak nie kropkował, bo to pachnie doktrynerstwem. Oczywiście wzrost wydajności pracy w 20-leciu wystąpił głównie w sektorze prywatnym. Ale z sektorem „usług” publicznych nie jest łatwo. Jak mierzyć podnoszenie wydajności? Usługi nie poddaję się konkurencji tak łatwo, nie da się ich importować, itd. Ale rozumiem intencję Autora.

    Jest jednak druga strona medalu. W czasie spowolnienia wzrost wydajności przestaje być priorytetem. Sektor państwowy zatrudnia nadwyżkę i redukuje bezrobocie. To PiS, ach znowu te wybory, ale jak oceniać nie porównując do realnych działań tylko do wyimaginowanych wzorców, pakował bez opamiętania forsę w administrację w czasach rekordowego ożywienia. Dlatego formuła wydatkowa, czyli pieniężna, jest tak skuteczna i sensowna w wykonaniu Rostowskiego.

    Mówi się, że PO-PSL nie zrobiły wystarczająco dużo. I to może być prawda, tu można porównywać z oczekiwaniami i wyrozumowanymi wzorcem metra z Sèvrès. I to się dyskutowało, i należy dyskutować, byle z sensem. Warto podać na korzyść PO, że ustawa o emeryturach jest majstersztykiem, jak się przyjrzeć wszystkim konsekwencjom, choć nie idzie wystarczająco daleko. Jest fundamentalna kwestia przyjęcia waluty euro. Można argumentować, że elastyczność płynnego kursu złotego pomogła w utrzymaniu wzrostu PKB, ale tego teoria ekonomii do końca nie rozstrzygnie, ani symulacyjne modele, bo są plusy i minusy. Jedną z metod oceny działań jakiejś firmy, w tym przypadku PL, jest sposób rozumowania i decydowania. Platforma konsultuje, debatuje, np. w sprawie OFE, ściera opinie w sposób otwarty, bezprecedensowy. Lata 2005-7 były obarczone skrajny doktrynerstwem, ideologią narodowo-religijno-populistyczną. Platforma jest frakcją liberalną i światową.

    Platforma nie obraca się w próżni, tylko musi modernizować armię, szkolnictwo wyższe, lecznictwo, edukację podstawowo-licealną, koleje, miedź, związki zawodowe, całą plątaninę interesów postkomunistycznych i przykościelnych, że się w pale nie mieści. Nie od razu Kraków zbudowano.

    I niech Falicz się nie wyraża jak jakiś czeski kontestator stalinizmu.

  78. …jak sie sypie, to sie sypie – dlatego PiS znakomicie punktuje ekipe Tuska. Dzis na przyklad ujawniono powazne zaniedbania pani minister Kopacz odnosnie opieki nad cykrzykami, chociaz nieco dziwi ze dopiero teraz PiS to zauwazyl. A przeciez od dawna mial w reku powazny dowod na nedze sluzby zdrowia. Taki na przyklad europosel Zbigniew Ziobro w ciagu ostatnich dwoch lat byl co najmniej 10 razy na L-4. To nie jest normalne, aby krajowa sluzba zdrowia nie mogla sobie poradzic z dolegliwosciami mezczyzny w sile wieku.Strach myslec o losie prawdziwych tzw.”zdechlakow”.

  79. Cala polska klasa polityczna po 1989 wywiesila biala flage przed KRK …!!!
    I konca nie widac , jeden Palikot wiosny nie czyni …. 🙁

  80. TO

    Twojametoda wyborcza, ze tak ja nazwe to glowny problem polskiej rzeczywistosci.
    Nie wybieram miedzy Wyborcza a Rzeczypospolita (zeby skrocic i uproscic cala zasade, ktora jest wedlug mnie bledna) wybieram miedzy dobrymi, intereujacymi artykulami a kiepska propaganda.

    Nie oceniam dobrze rzeczy zlych (wedlug mnie) dlatego bo sa reprezentowane przez „moja” partie… nie namowisz mnie zebym myslal etykietkami lub mowiac dosadnie wstrzymal sie od myslenia.

    Nie jestem i nie chce byc „wyznawca” jakiejs okreslonej opcji politycznej.

    Wystarczy na tym blogu monotonnej propagandy antypisowskiej przydaloby sie wiecej samodzielnego myslenia.

  81. kadett pisze:
    2011-09-06 o godz. 15:58

    Gdzieś tam wśród rodzinnych pamiątek leży sobie złota 10$ z 1902 roku…..
    Zakładasz że ma tę samą siłę nabywczą co w roku wybicia?
    Osobiście nie sądzę….
    I to jest właśnie inflacja.

    Stosowano już różne mierniki wartości. Nieinflacyjnym może byłby energetyczny? kaloryczny? Każdy inny podlega popytowi i podaży.

  82. @Sebastian, 11:15
    To „nicnierobienie” Tuska, termin-zarzut używany przez opozycję i opozycyjnych reformatorów, został przez p. Tuska odparty kilka dni temu w telewizji.
    Powiedział z powagą w oczach, że gdyby wprowadził reformy, których opozycja się domaga, przez 10-15 lat budżet musiałby być większy, w porównaniu z tym, sprzed reform. Np. jeśli wycofasz przywileje emerytalne w służbach, musisz im zrekompensować straty i zapłacić więcej. To jest wydatek ekstra przez wiele lat, zanim poczujemy korzyści z 55 letniego policjanta.
    Jak widzisz Sebastianie, to nie jest sprawa drugiej, a nawet trzeciej kadencji. A w drugiej kadencji z kasą może być krucho, deficyt trzeba ograniczać, koszty rolowanego długu obniżać, mieć zatem dobrą opinię u bankierów – kończę tutaj te banały.

    A więc P. Tusk powiedział, że na reformy w tych niepewnych czasach nas nie stać. Opozycja mówi „reformujmy, bo musimy oszczędzać” a p. Tusk mówi „nie stać nas na reformy, których rezultaty zobaczą nasze wnuki”. Róbmy to, co pozwoli łagodnie wyjść z zadłużenia, bez wielkiego ryzyka.

    Zadasz pytanie Sebastianie „czy p. Tusk mówi prawdę” – masz prawo nie wierzyć.
    Ja wierzę p. Tuskowi i będę głosował na PO.

    Ściskam

  83. jasny gwint pisze: 2011-09-05 o godz. 13:32
    „Flaga czarna! Na blogu. Wykoszono dziś brutalnie dwa moje wpisy.”

    Pan moze i zasluzyl, ale ja? Mnie wycieto taki, w sumie korzystny dla redakcji, wpis:
    **Niezalezna pisze sobie: „My informujemy – oni klamia”
    To jest w istocie rzeczy w 100%-tach to samo, jak gdy gazete w ZSRR nazwano „Prawda”. Takze Niezalezna tylko interpretuje rzeczywistosc, a nie podaje „PRAWDY”. Ostatnio Niezalezna nie opublikowala mojego wpisu z cytatem z New York Times, ktory wlasnie robil to, co Niezalezna reklamuje dla siebie: informowal. Ale informacja nie podobala sie Niezaleznej, wiec moga ja poznac miliony czytelnikow gazet w USA, w GB, w UE ale nie czytelnicy Niezaleznej.

    Tak jak Niezalezna nie publikuje wpisow czytelnikow kierujac sie swym subiektywnym widzeniem swiata, tak samo inne media nie publikuja spotow Niezaleznej i GP kierujac sie swym subiektywizmem.
    Piotr Kraczkowski (nv), wt., 06/09/2011 – 15:25**
    http://niezalezna.pl/15714-dzis-o-godz-20-pokazemy-zakazane-spoty#comment-293010

    Jak mozna wyciac taki wpis, he? Passentowi przynajmniej opublikowano jego wpis, ale mi nie uzasadniono nawet co, jak i dlaczego 🙁 Przy tym Niezalezna tylko by skorzystala na mojej spostrzegawczosci, bo jak ja w polskich mediach wezma na jezyki, za ta tozsamosc myslenia z „Prawda”, to ja dziekuje 🙂

  84. @telegraphic observer
    Widzę ostro jedziesz, moje zabiegi indoktrynacyjne nie odniosły skutku. Sił nabrałeś po dwóch filmach „from inside”, Polska Cię naładowała, Szopen uszlachetnił, staruszek zmusił do wysiłku intelektualnego, doprawdy, ilość Twoich komentarzy stanowi wyzwanie dla mnie.
    Ale czytam, co trzeba w przerwach US Open, chodzę po mieszkaniu z tym laptopem, jak niewolnik Internetu.

    Polityka w telewizji TVN to coś kuriozalnego. To upadek dziennikarstwa – tu masz przewagę, bo nie oglądasz.
    Ostatnio włączam wiadomości w TVP o 19:30. Tam można się dowiedzieć, co w świecie piszczy.

    Pozdrowienia
    PS
    Rozbawił mnie ostatni akapit z godz. 14:46

  85. Na miłość Zeusa, u kogo pobierał wiedzę z zakresu teorii pieniądza ktoś, kto twierdzi, że ten sam bliżej nieokreślony termin ekonomiczny ‚inflacja’ jednakowo dobrze pasuje do opisu dwóch skrajnie przeciwstawnych światów, w których raz kruszec występuje jako towar szczególny i uprzywilejowany (przywilej bicia monet) – właśnie jako pieniądz względem innych towarów, a innym razem jako jeden z bardzo wielu towarów wobec hegemona – pieniądza papierowego, niechby i szczególny towar, ale związany z pieniądzem coraz bardziej umownie, aż do całkowitego zerwania tej symbolicznej uwięzi banknotu przykutego papierowym łańcuchem do kruszca.

    Nie bez kozery na zielonych stoi „In God we trust”, skoro już od dawna nie można ufać nikomu, kto zajmuje się emisją banknotów.

    W teorii ekonomii, zatem i w teorii pieniądza termin ‚inflacja’ został zapożyczony z zewnątrz, z języka pleciugów i zaczął być używany 10 wieków później od pojawienia się pierwszych banknotów w Chinach. Ma on wiele teoretycznych przymiotników, ale nie miał żadnego znaczenia praktycznego, dopóki nie zaczął czemuś konkretnemu służyć. Dziś służy głównie do liczbowego zilustrowania zjawiska ‚inflacji cenowej’, czyli wzrostu cen towarów rynkowych w pieniądzu pa-pie-ro-wym!!!

    Zwycięstwo ‚inflacji cenowej’ nastąpiło zresztą w wyniku ostrego starcia z wiedeńską ‚inflacją pieniężną’. Powinien o tym wiedzieć każdy student II/III roku ekonomii, jeżeli przykłada się do nauki.

  86. Panie TJ,
    streszczeniem programu PiS zajmuje się pan tutaj nie od dziś i robienie mu konkurencji nie należy do moich największych przyjemności. W sytuacji jednak, gdy programu Platformy streścić się nie da z banalnej przyczyny jego braku, z trudem, bo z trudem, ale rozumiem przyjemności sympatyków ciepłej wody w kranie. Co będzie jednak, gdy spotka ich otrzeźwiający zimny prysznic, gdy już lasy państwowe ulegną ‚transfrontieryzacji’, jak to określał ś.p. prof. Stefan Kurowski o metodach prywatyzacji tzw. majątku narodowego..?

  87. …jak to określał ś.p. prof. Stefan Kurowski, kiedy mówił o metodach prywatyzacji ś.p. majątku narodowego..?

    (Nie bardzo wychodzi pisanie i oglądanie jednoczesne US Open).

  88. Śmieciowe umowy o pracę dla młodych polaków, to skutki reform postsolidarnościowych reformatorów.
    Śmieciowe papiery, to walory amerykańskich banków, którzy wpędzili świat w gigantyczny kryzys i starty sfinansowane przez podatników na kwotę 54 biliony dolarów, jak dotychczas.
    A na blogu pozostali już tylko ………..; telegraphic obserwer, Andrzej Falicz, Kadett i od czasu do czasu Jacobsky, Wiesiek lub TJ. Czyli sam kwiat.

  89. Gdy powyżej pisałem o sztuce tekstu Jenny Holzer i jej „Truizmach” nie pamiętałem słów Wodza: „Pieniądze są, tylko trzeba ich poszukać.”

    Wredny naród. Chowa pieniądze przed Największym Polakiem.
    Rewizje! Rewizje!
    Domiary! Domiary!

    A może spowiedź pomoże?

    A może: „Wiedzą sąsiedzi, jak Polak siedzi?”

    Chyba trzeba będzie postarać się o siedmiu wspaniałych.

  90. Nie chamstwo i cynizm Kaczyńskiego są najbardziej przerażające, chociaż on prowadzi zimno skalkulowaną i konsekwentną kampanię skierowaną do swojego żelaznego elektoratu, zbudowaną na założeniu, że duża część Polaków to źli i głupi ludzie. Najgorsze jest w tym przecież to, że przy wyborach może się okazać, że miał rację,! Pomijając już fakt, że wtedy ugrupowanie ignorantów i ludzi podłych stanie się drugą siłą w sejmie!
    Przerażające, bo nawet niektórzy dziennikarze zachowują się tak jakby nie zdołali przejrzeli do końca jego perfidnej i podłej gry. A PiS to przecież tupet, chamstwo i bezczelność i tylko w takich kategoriach należy interpretować ich posunięcia. Metody, którymi się posługują są przecież proste, i chociaż można je z łatwością zrozumieć to, jak widać, znacznie jednak trudniej w nie uwierzyć.
    Pamiętam zdziwienie, kiedy odchodzili z tej partii ludzie nieco bardziej normalni. A wszak było to zupełnie logiczne. Przecież prezes nie mógł im powiedzieć wprost: macie kłamać i dezorientować. Takie rzeczy ktoś albo ma w charakterze, jak łajdak Ziobro, i one są oczywiste, albo ich nie ma, i wtedy jest bezużyteczny dla tego ugrupowania spragnionych władzy szubrawców. Parafrazując powiedzenie pewnego producenta filmowego, prezes zdaje się mówić do swoich sztabowców: „wyborcy to ignoranci i frustraci i do nich proszę się zwracać, a nie do autorów politycznych analiz”. Jest w tym wiele prawdy, bo jeszcze nigdy tak nie było, żeby ludzie przyznawali, że wiedzie się im dobrze. Zawsze są niezadowoleni i jest ich wielu. Wynikająca stąd populistyczna recepta na władzę jest więc prosta, jeśli ktoś nie ma moralnych skrupułów: bezczelne kłamstwa i oszczerstwa na zasadzie „byle na chama, byle głupio – ludzie to kupią”. W porównaniu do Kaczyńskiego wybryki Lepera były znacznie mniej szkodliwe, bo łatwo czytelne, a ich naganność oczywista, podczas gdy środkami prezesa są trudniej zauważalne przebiegłość i hipokryzją, i jest on – moim zdaniem – największym szkodnikiem społecznym, jakiego Polska widziała.
    Podstawowa metoda, którą się posługuje w swoim marszu po władzę, to wysyłanie jasnych i łatwo czytelnych sygnałów do swojego elektoratu, sięgając po najpodlejszego rodzaju populizm, w którym cel uświęca najbardziej nawet nikczemne środki, z całkowitym pominięciem argumentów merytorycznych. Te ostatnie, są zbędne, bo nie trafiają do emocji wyborców. A do tych się prezes głównie odwołuje. Stąd też owe cyrki z „obroną krzyża”, marsze z pochodniami, wypowiedzi typu „Zdradzono ich o świcie”.”Polegli”, itp.
    Takim też spektakularnym przekazem było na przykład darcie broszury Platformy. Krócej i dosadniej nie można było przecież zanegować jej treści w sposób zrozumiały dla najgłupszych. Nie jestem też pewny, czy ton ironicznej wyższości ministra finansów wobec rzekomo niemądrej wypowiedzi pani Beaty Szydło był uzasadniony. Udawanie głupiego, to przecież podstawowy element strategii PiS-u. Wszak informacje, których ona ponoć nie znała, są oczywiste dla przeciętnego czytelnika prasy, ale pani poseł jednak swoje „zadanie wykonała”, i komunikat o „fatalny stanie polskiej gospodarki”, poszedł w świat, a niech się teraz PO tłumaczy, że nie jest wielbłądem. Ciekawe ilu wyborców, zdołało później odnotować, że treść jej wypowiedzi była nieprawdziwa.
    Nie rozumiem więc Platformy i nie rozumiem dziennikarzy. Jak można Kaczyńskiego nazwać „inteligentem” i przykładać do jego poczynań podobną miarę, jak i do innych w miarę normalnych partii? Takiej kampanii wszak chyba jeszcze nie było w najnowszej historii Polski. Przecież to tylko kuty na cztery nogi karierowicz, ewidentny oszust i cham, którego strategia wyborcza opiera się właśnie głównie na kłamstwach i oszczerstwach To jest problem, jak w opowiadaniu „Dwa listy” Mrożka”, pokazującym, że postępowanie wobec chamstwa, nie jest sztuką łatwą ani prostą. Nie wolno z chamem dyskutować, bo jak mówi znane powiedzenie, „najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”. Cham uznaje jedynie argumenty siłowe. Dlaczego więc Tusk nie popiera wniosku o Trybunał stanu? Przecież to też byłby jakiś sygnał dla zakutych łbów wyborców PiS-u. Z Kaczyńskim nie wolno dyskutować przy pomocy tradycyjnej argumentacji. Skoro już się sam zapędził w ślepy zaułek, to trzeba tylko ponawiać wielokrotnie zaproszenia do debaty na warunkach, których nie będzie mógł przyjąć. Wystarczy jedynie punktować i zbijać jego kłamstwa i unikać jak ognia dyskusji, bo to by była tylko nobilitacja dla tego bezwzględnego paranoika, opętanego żądzą władzy. To, co on robi, to przecież najzwyczajniejsze oszustwo i socjotechnika w klinicznej postaci. Ciekawe ilu Polaków da się na to nabrać?

  91. Ten Tymoteusz R. Walton, wyrocznia w sprawach inflacji dla naszego e-ko(no)micznego gawędziarza i ang. Wikipedii wygląda, gdy mu się bliżej przyjrzeć, na beletrystę-historyka bardziej niż na ekonomistę. Właśnie jego ‚Floty hiszpańskich skarbów’ zostały na amazonku przecenione na 9 dolców z hakiem z 14. Świat go nie docenił, a może dotknęła go tylko deflacja..?

  92. jasny gwint pisze:
    2011-09-06 o godz. 21:08

    W swej wyliczance pominąłęś siebie samego.

    Przez wrodzoną skromność, ma się rozumieć 🙂

    Serdeczności.

  93. Andrzej Falicz pisze o godz;18h09

    „wybieram miedzy dobrymi, interesujacymi artykulami a kiepska propaganda”

    Wczesniej o 15h33 pisze tak:

    „jacyś nieznani sprawcy zbezcześcili pomnik w Jedwabnym. I pan redaktor Blumsztajn z GW będzie mógł znowu rozdać gwizdki do każdego egz. gazety aby wygwizdać faszystów (tych z PIS-u oczywiście). Ja sam się dołożę finansowo do nagrody za złapanie tych ” nieznanych” sprawców. Ale nic z tego nie będzie- policja nie znajdzie ich bo jeszcze by się mogło okazać, że to młodzieżówka Uni Wolnosci (pardon- PO) w ramach walki z antysemityzmem PIS wa.ymalowała swastyki na pomniku.”
    Panie Andrzeju, jak to z ta kiepska propaganda, a moze ona nie taka kiepska, skoro Niemcom udal sie napad na radio gliwickie i dzieki temu mieli moralne prawo napasc na Polske. Czy to prawda, panie Andrzeju, ze widzial pan na miejscu Blumsztajna przebranego w uniform PISu, ale ze ten niedolega zgubil rachunek na zielony spray wystawiony(sic) przez Conforame a oplacony przez skarbnika PO.

  94. karul ;godz.04:13, masz racje Polska jest katolickim Iranem
    niby jest konstytucja i prawo jako takie ale CZARNYCH to
    nie obowiazuie.
    Tak jak miara w krajach muzulmanskich kto rzadzi rzad czy
    mulowie jest obowiazkowa lub nie burka kobiet na ulicy.
    Tak w krajach katolickich jest aborcia na zyczenie lub jej
    bezwzgledny zakaz.
    Role dawnej nieboszczki partji PZPR i jej sekretarzy
    przejol teraz episkopat i proboszczowie parafi
    bez jch wiedzy i zgody zadnych zmian byc nie moze.
    Jak na razie krok po kroku Polska zmierza w kierunku
    panstwa wyznaniowego.
    Jezeli ktos mowi ze w Polsce jest teraz demokracja to albo
    niewie co mowi albo po prostu bredzi.

  95. Na szczescie nie jestem ekonomista jak wydaja sie byc niektorzy na tym blogu.
    Nikt tak bardzo jak oni jak widac sie nie mylil…

    Wystarczy mi bycie czeskim komentatorem stalinizmu.

    Cala ta debata o tym co moze a czego nie moze Tusk bo…. itd
    sprowadza sie do tego, ze wiele rzeczy Tusk nie robi bo zaszkodza nie tyle Polsce co PO…

    Wladza ma do czegos sluzyc a nie powinna byc celem samym w sobie chyba ze…i tu jest klucz do kurnika.
    Wladza PO jest wazna sama w sobie bo ma nas ustrzec przed „kataklizmem” innej wladzy.
    No i wtedy nie trzeba robic tego co trudne ale konieczne bo najwazniejsze jest utrzymanie sie u wladzy… to ma nawt przewrotny sens.
    A wydajnosc administracji mozna zmierzyc – do tego sluza oficjalnie publikowane miedzynarodowe statystyki np. ile trwa zalozenie firmy albo uzyskanie pozwolenia na budowe.
    Jak jest aktywnosc zaqwdowa i ile jest dzieci ponizej granicy ubostwa.
    Prosze sprawdzic.
    Polska mimo rzadow PO ma fatalne miejsce nawet w porownaniu z innymi krajami o podobnej pozycji startowej.

    Problem tzw. oszczednosci jest w sumie zabawny.
    Japonia ma zadluzenie rzedu 200% (prawie dwa razy tyle co Wlochy np.) i funkcjonuje OK a Jen idzie w gore.
    UE zaciska pasa tnac przecietnych ludzi rowno przy ziemi.

    Jak maja zamiar rozruszac gospodarke (Tnac!?) jezeli opiera sie ona w 70% na konsumpcji?
    Tego nie wiem.
    Jak chca zrobic to Amerykanie bez redystrybucji zyskow tak aby ludzie mogli i mieli za co kupowac ? Jak wiemy kredyty sie skonczyly (ten niby wzrost gospodarczy po 2000 roku).

    Problemem Polski jest, ze my dzialamy asynchronicznie i jestesmy we wszystkim zapoznieni (czasem wygladamy przez to jak zielona wyspa…ale zbliza sie milowymi krokami jesien…) o prawie dekade. Zamiast USA przydaloby nam sie popatrzec co dobrze robi polnocna Europa i Skandynawia -ta do tej pory zwana eurosklerotyczna… Eu-Ropa.
    Bezrobocie, wzrost dochodu, poziom zycia itd. w porownaniu do modelu anglosaskiego.

    To zabawne ale wolna amerykanka sama sie zalatwia w pogoni za zyskiem uwala cala strone popytowa, bez ktorej kapitalizm nie moze funkcjonowac no chyba, ze wszystko sie skonczy tak jak przewidzial genialny Lem:

    http://www.wattpad.com/130066-stanislaw-lem-dzienniki-gwiazdowe?p=120

    Goraco polecam!

  96. Lewy Polak pisze:
    2011-09-07 o godz. 08:02

    szanowny Panie Lewy Polaku,

    wpis wydawal mi sie zabawny gdyz pokazuje w przwrotny i wydaje mi sie dowcipny sposob absurdalna wrzawe wokol chuliganskiego wybryku.
    Calkowity brak proporcji i zdrowego rozsadku przewidywalnych mediow.
    Szostkiewicz nawet wezwal Kosciol na dywanik zeby przepraszal…(!?)

    Swojego czasu w swiatowych mediach, na pierwszych stronach gazet pojawila sie wiadomosc o polskim antysemityzmie.
    Otoz napity jegomosc obrazil w Polsce spacerujacego w futrzanej czapie rabina….
    (prosze nie starac sie dementowac i prostowac detalii!).

    Kiedys czytalem o prowokacjach jakie Wanka Grozny organizowal by wykazac koniecznosc likwidacji panstwa polskiego.

    Warto aby nadac temu odpowiednie proporcje i przypomniec o kilkuset ofiarach antytertrorystycznej histerii w USA gdzie ludzie gineli lub byli atakowani za „arabski wyglad” lub o spalonych rodzinach ciemnoskorych emigrantow w kulturalnych Niemczech, lub o akcji „plynny olow” – zanim padajac na kolana
    MY POLACY UDERZYMY SIE PO RAZ KOLEJNY W PIERSI!

  97. Wlodek pisze godz.22h16

    Od A do Z popieram . Precyzyjna i bezlitosna analiza. Wielu z nas pisalo podobnie, Przygnebiajace jest, ze nie ma to zadnego przelozenia na rzeczywistosc: ten STWOREK, ten KURDUPEL, ten GNOM, dalej zatruwa slabe umysly i nic nie mozna zrobic, kiedy ta kreatura wciaz insynuuje. Ostatnia insynuacja, ze Tusk za nim biegal, ale sie zmeczyl(smiac sie czy plakac !!!)

  98. stasieku pisze:

    2011-09-06 o godz. 19:09 –
    ——————————-

    Szanowny Stasieku,

    zgadzam się z tym, że mamy trochę problemów gordyjskich do porozwiązywania.
    Przy takich problemach, jak chociażby nasze zadłużenie- w moim odczuciu sytuacja jest komfortowa, bo mamy tylko jedno dobre wyjście :”Alleluja , i do przodu”.
    Kiedy rodzina , utrzymująca się ze stałych dochodów na poziomie np. 5000PLN- i jest zadłużona na -powiedzmy 50000PLN, to jeszcze ma szansę, dociskając pasa, w przewidywalnej perspektywie uporządkować swj kłopot.
    Gdyby była zadłużona na kwotę np 5000 000PLN, to ostrożne spłacanie zadłużenia z aktualnych dochodów i mądrych oszczędnościach na jedzeniu itp. nic by jej nie dało. W tym drugim przypadku, uratować by ich mogło stworzenie odważnego planu strategicznego, w którym znalazłyby się rozwojowe przedsięwzięcia biznesowe i „Alleluja…” Przymuszeni do wykrzesania z siebie całego swojego potencjału, mogliby nie tylko wyjść z kłopotu, ale i polepszyć pozycję startową swoich wnuków…
    Jeśli premier mówi:„nie stać nas na reformy, których rezultaty zobaczą nasze wnuki”., to u mnie natychmiast rodzi się pytanie- w jakiej sytuacji, przy takim myśleniu obudzą się nasze wnuki? Swiat nie będzie ciepło i życzliwie na nas czekał na moment kiedy my uporamy się z naszymi problemami, a potem wszystkie kraje, sielankowo puszczą do działania, każdy swoje wnuki ze startu zatrzymanego. Jeśli nie zainterweniuje jakaś siła wyższa, to tamci „dranie” gotowi nam uciec, a za nasze nieradzenie sobie- uprzedzić się do nas i znielubić….

    Kiedy mam ustosunkować się do kwestii, czy wierzę naszemu premierowi czy nie? z góry odpowiadam że jestem człowiekiem ufnym, i naszemu premierowi wierzę we wszystko co mówi, tak jak wszystkim pozostałym naszym politykom. Problem mam ze sobą taki, że we mnie od wiary w ludzi, w to co mówią automatycznie oddziela się merytoryczna ocena ich wypowiedzi. Na koniec potrafi mnie wychodzić z takich procesów hamletowska nieomal sprzeczność: Ja im potrafię wierzyć, ale też rzadko wierzą w wartość merytoryczną tego co oni mówią…
    Na koniec , pozwolę sobie podzielić się z Tobą ,jeszcze trzema moimi bolączkami:
    1.Cierpię z powodu relatywizowania naszej polityki w ramach straceńczego braterstwa PiS-PO. My już zostaliśmy wytresowani do oceniania rzeczywistoći nie w kategoriach bezwzględnych, tylko we względnościach wynikających z przepychanek pomiędzy tymi partiami. Droga do PRAWDY- prawdziwie unikalna.
    2. Baaaaardzo ostrożni w działaniu politycy, kodują kolejne pokolenia w kierunku -przestraszonych ciułaczy.Ciągłe nagłaśnianie skuteczności takiego działania /patrz min .Kopacz -niezakupione szczepionki/, czy chcemy czy nie, czyni z nas „łagodnych baranków”. Na marginesie pani Kopacz- tym razem się udało, ale … Osobiście lepiej bym się czuł, gdyby urzędnicy przestrzegali procedur, a nie zabawiali się w hazard.
    3.Odczuwam dyskomfort, z powodu rosnącej pozycji prywatnych mediów. Jak by na nie nie patrzeć, są one przedewszystkim prywatnymi biznesami panów Waltera Solorza-Żaka i.in.Przejęcie przez te prywatne firmy , głównego show naszymi politykami w roli głównej, stwarza u tych politychów odruchy uzależnienia od swoich kreatorów.
    Wystarczy szlachetny, sprawdzony w świecie pretekst do przełamywania wszelkich oporów w postaci celu jakiejś dobroczynnej fundacji związanej z danym medium, a nasi „mężowie stanu” nie potrafią sobie odmówić niezdarnego, publicznego pobiegania za futbolówką.Spróbuj odnaleźć w sobie odrobinę dystansu do takich treserskich zabiegów/polityków i publiczności -obywateli/ i uczciwie powiedzieć sobie:”A cóż w tym złego?” Jakby nie patrzeć na takie „spektakle”, odpowiedź JUŻ jest zawsze taka sama:”Oczywiście,że nic. Jest fajnie…”

    Pozdrawiam, i przepraszam za niesympatyczne wywody,Sebastian.

    P.S.
    Jeśli pójdę na wybory, to oczywiście też i tylko PO. Nie będę jednak miał komfortu, że z czystym sumieniem głosuję za. Będzie to akt, z łamaniem duszy, i będę przedewszystkim głosował -przeciw sobie/ wenętrzne rozterki?.

  99. Andrzej Falicz (8.20) daje się czytać!

  100. P.s. do mojego wpisu z godziny 10.31 (oceniającego wpis A.Falicza z 8.20).

    Obecny neoliberalizm zabił kapitalizm.

  101. „…Normą w Polsce jest opisana w Pulsie Biznesu sytuacja:”Partyjni podwładni posła Mariusza Grada robią kariery w spółkach nadzorowanych przez jego stryja, ministra skarbu Aleksandra Grada – pisze „Puls Biznesu”.

    Gazeta wylicza, że działacze Platformy z Tomaszowa zatrudnieni są między innymi w PHN, państwowym gigancie na rynku nieruchomości, molochu energetycznym PGE, Krajowej Spółki Cukrowej i w Uzdrowisku Świeradów-Czerniawa. To wszystko państwowe firmy, które nadzoruje Aleksander Grad.” Nie cytuję całego artykułu,ale na końcu jest napisane,że zaden z tych fachowców nigdy nie pracował i nie miał doświadczenia w branżach, w których znależli zatrudnienie. Mógł by jeszcze zapytać o te nieszczęsne 20% środków NFZ o których szef tej firmy nie umie powiedzieć,gdzie i jak trafiły. Zresztą chwalenie się,że do NFZ-trafiło 20mld.więcej pieniędzy,świadczy tylko o ignorancji decydentów,bo pomimo strumienia środków,w Służbie Zdrowia,nie tylko się polepszyło,a wręcz w niektórych przypadkach-pogorszyło. Wielki sukces „ORLIKI”,ale czy je budując,choć przez chwilę zastanowiono się nad losem 600tyś. dzieci ubogich,a ponad 200tyś. głodnych? Polska jest krajem ubogim,na dorobku,a ORLIKI można przyrównać do dania tym głodnym dzieciakom, czekolady,zamiast chleba. Z ich budowy zrobiono Program Narodowy,a ja mam pytanie,czy gdyby z informatyzacji w szkołach zrobiono równie ważny Program Narodowy,to co byłoby sensowniejsze? Czy koszty nie były by porównywalne? Tusk mówi o nie zadawaniu bólu społeczeństwu,też mam pytanie: czy podniesienie WAT-u,nie bolało tych 8,7mln.ludzi,którzy żyją poniżej minimum socjalnego i 2,2mln. Polaków żyjących poniżej minimum boilog….”

    Anna 12

    Jak Pani moze Pani Anno jeszcze nam PiS wygra jak bedziemy takie rzeczy glsno mowic !

  102. @Lewy Polak pisze:
    2011-09-07 o godz. 08:02

    Drogi Lewy…!
    Z wszystkim się zgadzam, tylko źródło spray’u mi się nie podoba. Czy nie pomyliłeś „Conforamy” z „Castoramą”?
    Ja tam kupuję spray do zbezczeszczenia poniemieckich pomników w naszym mieście.

    Cholera, ale skleroza u mnie!
    Zapomniałem, że wszystkie zostały zniszczone legalnie w 1945 roku, łącznie z pięknym, ale „brzydkim” politycznie mauzoleum na Górze św. Anny, które wysadzono w powietrze razem z prochami antypowstańców, aby w tym miejscu mógł powstać najbrzydszy pomnik naszych czasów.

  103. @Wlodek pisze:
    2011-09-06 o godz. 22:16

    Stawiasz pytanie – ilu Polaków da się nabrać? Obawiam się, że za dużo i obudzimy się w „Jesieni” – ale nie Cheyenne’ów a hunwejbinów.

  104. Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-07 o godz. 08:20

    Czytam właśnie ciekawe opowiadania Paolo Bacigalupi „Pompa numer sześć”
    GMO…..jak szybko koncerny wpadną na pomysł by zacząć produkować zmutowane szkodniki i choroby wirusowe, na które będą odporne jedynie ICH nasiona?
    Umrą miliony, ale ich zyski będą niebotyczne…..

  105. kadett pisze:

    2011-09-06 o godz. 20:32
    Panie TJ,
    „streszczeniem programu PiS zajmuje się pan tutaj nie od dziś i robienie mu konkurencji nie należy do moich największych przyjemności. W sytuacji jednak, gdy programu Platformy streścić się nie da z banalnej przyczyny jego braku, z trudem, bo z trudem, ale rozumiem przyjemności sympatyków ciepłej wody w kranie. Co będzie jednak, gdy spotka ich otrzeźwiający zimny prysznic, gdy już lasy państwowe ulegną ‘transfrontieryzacji’, jak to określał ś.p. prof. Stefan Kurowski o metodach prywatyzacji tzw. majątku narodowego..?”

    Mój komentarz

    Autorze, tutejszym obyczajem, jak kraj krajem, jak Polska długa i szeroka, jest stać sobie z boku, ustawić się w roli, skarżyć się możnym, jak nas wszystko boli, uzdrawiać ojczyznę przez narzekanie, że za mało wody w kranie, że buty się sypią, wierzyciele łypią, wyspa płowieje, wiatr nie w tą stronę wieje, ministry słabo wykształcone, prezydent ma niewłaściwą żonę, Izrael niewłaściwe granice, ludzie na czerwonym chodzą przez ulice, w lasach z toporami kręcą się obcy, na Tusku od kłamstwa czapeczka się kopci, Skandynawia nie świeci dla nas przykładem, miała być wyspa, a my pod pokładem, itd., itp.

    Rzeczywistości odczynianie poprzez gromkie narzekanie.

    Nie chcemy, nie umiemy czytać programu, wolimy i będziemy twórcami spamu.

    Pzdr, T

  106. Andrzej Falicz pisze: 2011-09-07 o godz. 08:20

    W sumie ekonomia jest prosta: poniewaz nie istnieja jeszcze tak potezne komputery zdolne zstapic rynek, a wiec trzeba poslugiwac sie jego mechanizmem aby sterowac rozwojem gospodarczym. Wlasnosc dobr produkcyjnych jest zatem niezbedna aby wyodrebnic idee gospodarcze od ich otoczenia i umozliwic przejmowanie dobr nalezacych do idei gorszych przez idee lepsze. Umozliwia to pobieranie przez wlascicieli wyzszych dochodow, ale to tylko od demokracji zalezy, jak zostana one opodatkowane. W USA do stosunkowo niewielkiej grupy obywateli nalezy prawie caly majatek, ale wcale nie jest to metoda zwiekszania efektywnosci gospodarczej. Jak zauwaza amerykanski naukowiec, prof. Kaku, Silicon Valey, Google itd. nie wynikaja z jakosc gospodarki i systemu spolecznego USA, lecz z jej pozycji „monopolu” w swiecie, z programu wizowego dla geniuszy: http://www.youtube.com/watch?v=Ru8Ffwa9oqs&feature=mfu_in_order&list=UL Gdyby pozbawic USA tez mozliwosci drukowania dolara, to szybko stalyby sie druga Brazylia.

    Zwykly rozsadek podpowiada, ze zmniejszenie nierownosci bogactwa demokratycznym opodatkowaniem dochodow umozliwia, a poprzez ksztalcenie czyni bardziej efektywnym, udzial calego spoleczenstwa w tworzeniu dobrobytu danego kraju. Jesli porownac dwa kraje rozniace sie tylko rozlozeniem dobrobytu w spoleczenstwie, to ten kraj bedzie sie rozwijal szybciej i lepiej, ktory zapewni kazdemu pewne minimum dobrobytu – tak aby nikt nie natrafial na osobiste przeszkody materialne w ksztalceniu, dzialalnosci gospodarczej, naukowej itp. Oraz, ktory zapewni bardziej rownomierny podzial dobrobytu powyzej tego minimum, ale do pewnego stopnia – nie chodzi o zupelna rownosc, ale o unikanie wplywu koncentracji gospodarczego bogactwa na demokracje, o poczucie rownosci obywateli i o dalsze ulatwienie dzialalnosci gospodarczej itd.

    Demokracja uzywa wiec rynku i opodatkowania jako swych instrumentow. Poniewaz rynek musi dzialac w miare automatycznie, slepo i w tendencji krotkookresowo, wiec polityka gospodarcza musi zadbac o aspekt dlugookresowy wykorzystujac wiedze ekonomiczna, socjologiczna i polityczna aby stworzyc dla rynku nowoczesna infrastrukture. W nowoczesnej infastrukturze rynek nie generuje nienowoczesnych idei gospodarczych – jesli rzad zapewni system edukacji, sprawne urzedy, nauke oraz poslugujac sie rynkiem: komunikacje i transport, to wtedy dane panstwo sie rozwija znakomicie.

    W Polsce odciaga sie jednak srodki z podatkow od modernizacji infrastruktury kierujac je do armii (1,95% PKB zamiast 1% PKB), zbrojeniowki, a teraz dodatkowo budujac bombe atomowa przeciw Polsce w postaci elektrowni atomowej.

    Niezaleznie od tego, ze wiedza ekonomiczna kaze najpierw tanio usunac odziedziczone po PRL gigantyczne marnotrawstwo energii obnizajac polska energochlonnosc do poziomu zachodniej UE, a dopiero potem myslec o drogim zwiekszaniu podazy energii: nie wolno stosowac technologii, ktora w przypadku bledu niszczy cale panstwo. Zapewnienia o bezpieczenstwie sa smieszne – co z tego, ze projekt polskiej atomowki przewiduje uderzenie samolotu? Bez trudu mozna uderzyc w nia np. trzema samolotami wyladowanymi dynamitem i sterowanymi automatycznie nawigacja satelitarna.

    Inny blad lub sabotaz polityki gospodarczej: Polska bedzie miala lekko 20 000 wiatrakow (ostatecznie moze 40 000), cena wiatraka to w 75% generator pradotworczy. Nalezalo zatem za cene dwoch F-16 dac jakiejs stoczni i politechnice projekt konstrukcji polskiego agregatu, bo to rynek wartosci ponad 20 mld. euro. Polska wolala raczej F-16, ktore w razie konfliktu Rosja zniszczy wraz z lotniskami w ciagu pierwszej godziny, czyli zupelnie nieprzydatne smieci, niz prace dla milionow Polakow i rozwoj gospodarki – wszystkie agregaty importujemy.

    To nie jest niestety wyjatek – porownujac dyskusje w TV w RFN i w Polsce musze powiedziec, ze poziom merytoryczny polskich dyskusji oraz wystepujacych w nich politykow jest po prostu niski. Jestesmy rzadzeni przez samozadowolonych ignorantow. Oczywiscie dotyczy to takze PiS. Jedynym rozsadnym rozwiazaniem dla wyborcy jest nie wiazanie sie z zadna partia i czysto taktyczne glosowanie zawsze na przeciwnikow rzadu jesli rzad nie mial jakichs wyjatkowo ponadprzecietnych osiagniec. W tych wyborach PiS powinien dostac 51%, a w nastepnych PO. Nie ma innej rady. Za sentymenty zaplacimy zamiana demokracji w oligarchie i rzadami plutokratycznych ignorantow jak w Grecji, wstydem i wieczna bieda.
    __Zadbac tez nalezy, aby system partyjny umozliwial powstawanie nowych partii, bo inaczej bedziemy miec jedna partie w dwoch odmianach, jak w USA. SLD sie nie nadaje, bo jest partia bylych beneficjentow PRL bez jakiegos odrebnego od PiS, czy PO programu – u wladzy zajmie sie natychmiast wyslugiwaniem sie USA oraz okradaniem wykluczonych i „ludzi pracy”, ktorym deklaruje sluzyc. Pokazala to przeciez gorliwoscia narzucania Polsce neoliberalnych bredni i napascia na Irak oraz wysuwaniem jako politykow bylych klawiszy z wiezienia o nazwie PRL.
    __Jak to wszystko zrobic trzeba sie zastanowic po wyborach, ale wybor PO utrudni poprawe sytuacji. Mamy do wyboru dzume PO i cholere PiS, a wiec wolno im dawac maksymalnie jedna kadencje. To zelazna regula demokracji.

  107. Lawirowanie Jarosława Kaczyńskiego i PiS nie jest tylko prostą zabawą przypominającą obrazy z dawnego czeskiego filmu „Pali się, moja panno”.
    Kpiny i szyderstwo z nijakiego zaplecza intelektualnego PiS oraz wyśmiewanie haseł tego środowiska odwołujących się warstw psychiki człowieka dalekich od wegetatywnej codzienności jest w dużej mierze nasycone obustronną myślową bezradnością.

    Po okresie burzliwego uwalniania się dawnych kolonii i w miarę spokojnego ich dojrzewania do samodzielnego bytu mamy teraz okres ich zwiększonej podmiotowości. Ciekawym przykładem jest tu Brazylia po cichutku wyrosła na wzorzec radzenia sobie ze współczesnością.

    Nowe możliwości sięgania po informację stworzyły sytuację natłoku. A stare, dwudziestowieczne filtry tych wiadomości zawodzą. Niewiele wiemy o mongolskim ożywieniu gospodarczym, niewiele wiemy o zmarłych z głodu somalijczykach, niewiele wiemy o sukcesach Luli w kierowaniu Brazylią, niewiele wiemy o niezwykłym roziewie cywilizacyjnym w Chinach (być może miliony żyją tam w slamsach i miliony żyją przy lampie naftowej). Ożywienie w północnej Afryce zaskoczyło Europejczyków. Europa żyła ślubem Kate, wykradzeniem danych przez Juliana i hekatombą Brevikową podczas gdy w USA po raz pierwszy od pokoleń na porządku dnia stanęła przesiadka na małolitrażwe samochody.

    Być może, że USA dzięki odejściu od swej żarłoczności energetycznej i zróżnicowaniu nośników energii osłabi rolę Arabii Saudyjskiej będącej jedną ze współczesnych wysp izolowanych. Być może odkrycie łatwego i taniego w produkcji narkotyku nie powodującego degeneracji organizmu zepchnie Afganistan z jego opiatami w biedę i potrzebę zassania kultur roślinnych podobnie jak to stało się z upowszechnieniem plennej pszenicy w Indiach.

    Wracając na polskie podwórko warto zauważyć, ze w polskich uzdrowiskach królują seniorki i seniorzy z Niemiec. Od dawna widać to było w Czechach i na Słowacji. Ostatnio powstał pomysł uczynienia z Portugalii krainy podobnej do Kalifornii nazywanej „poczekalnią Pana Boga”. Sądzę, że wróci nieraz na ekrany TV film o dwojgu rozbitkach „Nocny kowboj”. Film o pragnieniu oddechu życiowego na wolnej od chłodu Florydzie.

    A polskie młodsze pokolenie być może zignoruje PiSowską i kościelną ucieczkę od współczesności z odwieczna naturalnością niewiedzy, że „to niemożliwe”, zacznie budować oddolnie struktury oparte o uznanie dla talentu i skuteczności swych wybranych rówieśników. My przeżywamy przygody starszych panów (Kahn, Polański) na marginesach odwiecznej erotyki, a liczący na zyski wielcy producenci leków poświęcają olbrzymie środki na leczenie bezpłodności i tabletki po. In vitro i aborcja jutro mogą być zepchnięte do lamusa.

    Nie chce mi się wierzyć, że mlodzieżówki SLD, PiS i PO nie będą potrafiły dogadać się. Wynikające z poślizgu ideologii nadrabiania braków wykształcenia programy studiów nad nieproduktywnymi dziedzinami życia załamują się w Polsce.
    Młodzi nie są już, aż tak głupi aby studiować zarządzanie zamiataniem. To strata czasu podobna do czytania ponad stustronicowego manifestu PiS.

    My tu i czytamy i piszemy mając w pamięci umierające paradygmaty. Dziś przewodnik to małe urządzenie na desce sterowania auta. W języku wybranym ze stu dysponowanych automat generujacy sztuczny głos mający zmienną melodykę i dynamikę podje odległość do najbliższego automatu z kawą pomijając te zepsute i powiadamiając o utrudnieniach na utostradzie. Właśnie jakiś uzytkownik drogi, któremu babcia w niemolęctwie śpiewała balladę o złotej karecie z repertuaru Tadeusza Chyły, umiera na autostradzie po zbytnim przyciśnięciu pedału gazu.

    A młodzi wrocławianie przy piwie z niszowego browaru właśnie dogadują się co do nieustannego nadzoru nad obywatelem. Każde naciśnięcie pedału gazu dla rozpędzenia auta ponad dozwoloną na danym odcinku prędkość jest eterem przesyłane do drogówki i ubezpieczyciela. A nowe auta osobowe bedą miały automat blokujący rozpędzanie i korzystający z internetowej bazy opisów dróg.
    Młodzi będą mieli czas na wspólny śpiew i tańce i nie będą karmieni relacjami z przywracaniem do życia Otylii, Zientarskiego, Roberta lub Jarosława. Bo tamci z braku poczucia, że od nich coś zależy wdepnęli 220 km/h. Młodzi szukają sposobu aby jak głupio nie chorować, a nie jak głupio wcisnąć się do kolejki do zapracowanego medyka.

    Polski generator głosu skonstruowany przez młodych robi furorę na świecie.
    Opart jest na bazie tysięcy zdań polskich. Nie wiem, czy w tej bazie są wypowiedzi pań Kempy, Szydły, Staniszkis lub panów Krasnodębskiego oraz Rydzyka. Zapewne chłopcy zadbali o wypowiedź pana Dutkiewicza i pana Turskiego. I zignorowali pytanie dlaczego następnym prezydentem bedzie wrocławianin. Bo byli zajęci wspomożeniem Kongresu Kultury Polskiej w ramach wolontariatu. Ich nie bawi stwierdzenie, że trzeba poszukać na której ulicy leżą pieniądze należne Narodowi Polskiemu. Oni powierzają gadanie truizmów automatowi aby z uśmiechem zadać pytanie: „Zatańczymy na moście?”

    Ideologia mocarstwowości Polski jest prowincjonalna. Gdy ktoś nie potrafi zapomnieć zbójców na drodze, „Dyliżansu” i „Ceny strachu” jest żałosną ramotą.
    Pozytywnym skutkiem katastrofy smoleńskiej będzie zapewne technika gaszenia pożarów zrzutami chmur azotu. Odfiltrowanego z gazu łupkowego.
    Żyjemy w ciekawych czasach. Niektórzy jeszcze nie wyszli z dworku szlacheckiego w którym odpoczynek wojownika czekał na pogromcę Bohuna.

    Czerwony Tulipan – zatańczymy na moście
    http://www.youtube.com/watch?v=scg56XJOGK4

  108. Do pana Andrzeja Falicza

    Ja pisze o absurdalnych insynuacjach jakie pan snuje na temat perfidnego udzialu GW i Blumsztajna w prowokacji w Jedwabnem, a pan, ze Amerykanie sa wredni wobec osob majacych wyglad arabskich i ze „plynny olow” itp.
    To wszystko prawda, ale czy to dowodzi, ze Blumsztaj i Michnik pragnac sie podlaczyc sie do tych niecnych zachowan Amerykanow i Zydow tez postanowili zrobic cos wrednego. Wprawdzie daleko im do „plynnego olowiu”, ale „zielony spray” to tez ciekawa inicjatywa.

  109. TJ pisze:
    2011-09-07 o godz. 11:46
    Rzeczywistości odczynianie poprzez gromkie narzekanie.
    Nie chcemy, nie umiemy czytać programu, wolimy i będziemy twórcami spamu.
    ————————————————————————————-
    🙂

  110. widzę ,słysze i czytam jak strasznie sie okładacie i podniecacie w obronie i promowaniu swoich idoli z PO I PISu czyli POPISu .
    A ja uważam ze bracia K powinni skończyc prace dla Polski na swoim udziale w
    porwaniu księżyca a przywódca PO na malowaniu kominów .
    Podobnie cała ta patrioytyczna ferajna która zawłaszczyła i sprzedała |Polske i interesy Polaków jako narodu .
    Kazdy z głupców który by dostał czek na zadłuzanie Polski i Polaków potrafił by tak rzadzić . Rządzić tak , przez bez mała ćwierc wieku pozostawaijąc nastepnym pokoleniom weksel obciążony prawie bilionem do zapłacenia .
    Wy tutaj wielcy tego forum wylewacie w klawiatury miliony pieknych zdań ,które mozna o kant rozbic ,bo niczego nie zmieniają .
    Nie wspomne o kulturze i zachowaniu tego politycznego bagna .
    Pozdrawiam serdecznie Passentowa ferajnę .

  111. Jak wskazuje Erhard Eppler, weteran niemieckiej SPD, „za ratowanie banków czuły się odpowiedzialne państwa. Do ratowania państw nie poczuwa się nikt – poza nimi samymi. Banki odpowiadają za swoje bilanse, a nie za dobro wspólne. To, że rządy muszą dziś zabiegać, a właściwie żebrać o zaufanie rynków, nie wynika z ich porażki, ale z ich osiągnięć. Oczywista dziś dominacja rynków finansowych jest nagrodą za ich katastrofalną porażkę. Efekt? Rządy nie robią już tego, co uważają za słuszne i konieczne dla swych obywateli, lecz to, co podyktują im rynki i agencje ratingowe”.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Szalenstwo-ogarnia-swiat—zaplaca-za-to-najbiedniejsi,wid,13760184,komentarz.html

    Trudno się nie zgodzić z tą tezą. Który polityk nie ma czarnej kasy od wielkich firm? A kto płaci ten wymaga…..
    Etyka i moralność w polityce?… wymagałaby dalekowzroczności i wiedzy.
    Dorobienie się na działalności politycznej tego nie wymaga.
    A czy wielkie firmy wymagają od swych dyrektorów moralności czy wyników?
    Czas zacząć produkcję aniołów na wysokie stanowiska….

  112. telegraphic observer,

    dzięki za uwagi. Podróżowanie po Polsce też ma sens, gdyż Moja Osobista Kanadyjka jest bardzo ciekawa kraju i domaga się zobaczyć coś więcej niż tylko stolicę. Dla mnie to również przyjemność, skoro wciąż istnieje cała masa zakątków, których nie widziałem, lub do których mogę jeździć w nieskończoność. Przy czym kiedy zwiedzamy Polskę razem, to wychodzimy na parę turystów z zagranicy (MOK nie mówi po polsku poza kilkoma zdaniami) i fakt ten również spowodował parę razy przypływ adrenaliny, a to za sprawą komentarzy i zerknięć grupek kolesiów z wygolonymi łbami, którzy myśleli (wielkie słowo w tym kontekście), że ich nie rozumiemy.

    A ja nie lubię nadmiaru adrenaliny. A już szczególnie nie lubię adrenaliny, jaka gromadzi się w nadmiarze podczas oczekiwania na bagaż na karuzeli. Ostatnim razem samolot wypluł z siebie c.a. 550 osób, dzięki czemu czekałem ok. 45 minut na pojawienie się mojej walizki, przy czym co 5 minut poziom adrenaliny wzrastał skokowo. „Doleci czy nie doleci, a jak doleci to w jakim stanie ?” – to chyba nakręca mnie najbardziej z całej podróży, pewnie dlatego, że za każdym razem po locie transatlantyckim wychodzę wymęczony niemiłosiernie (wzrostem pasuję do biznes-klasy, ale nie portfelem..). Marzę żeby latać jak ten gościu z filmu Up in the Air: wyłącznie z bagażem podręcznym, ale jest to marzenie nierealne w odniesieniu do kilkutygodniowych podróży. No chyba że będę trzymać u mamy zestaw ciuchów i butów na każdą okazję, co w praktyce oznacza częściową przeprowadzkę do mamy, a przeprowadzek to ja również nie znoszę.

    Pozdrawiam i dziękuję za wyrazy.

  113. TJ pisze:

    2011-09-06 o godz. 16:54
    telegraphic observer pisze:

    2011-09-06 o godz. 15:59
    TJ (14:25)

    Nie mam pojęcia jak jaśniej można to opisać.
    Prawdopodobnie idzie o to, że obniżka podatku bezpośredniego (PIT i składki) nie jest potocznie traktowana jako pakiet stymulacyjny. Nie zostało to w prasie ogłoszone, w DU obwieszczone – a przecież stymulacją jest solidną, bo na kilkadziesiąt miliardów rocznie. Historia tego pakietu jest przedziwna, co przypomniałem we wpisie, po jego zadziałaniu wyrównywano budżet podnoszeniem podatków i danin, w tym VAT. Publiczność widać skupia się na polityczno-propagandowym efekcie, a nie stymulującym gospodarkę. Niemniej zadziałał on, są konsekwencje w postaci zadłużenia, różne były głosy od lewa do prawa, aby jeszcze więcej stymulować i się zadłużać. Teraz jest czas zadym przedwyborczych i tworzenia mitów, bo kto pamięta o faktach, a już interpretowanie ich jest ostatnią rzeczą jaka przychodzi do głowy.

    Jeśli mam coś wyjaśnić, to proszę o konkretne pytania i wskazanie w którym miejscu jest coś niezrozumiałe.

  114. Cytuje:

    ” Słabnie konkurencyjność Polski na zagranicznych rynkach.
    Spadliśmy na 41. miejsce w globalnym raporcie konkurencyjności 2011-2012 przygotowanym przez World Economic Forum (WEF) we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim.
    Jeszcze przed rokiem Polska zajmowała 39. pozycję.
    Na czele opublikowanego w środę rano na rankingu znajduje się Szwajcaria, za nią znalazły się Singapur oraz Szwecja. Trzeci rok z rzędu maleje konkurencyjność gospodarki amerykańskiej, która znalazła się na 5. pozycji.
    Spadek Polski jest efektem pogorszenia stabilności makroekonomicznej oraz innowacyjności. Lepsze noty uzyskaliśmy w kategorii wielkości rynku. W latach 2008-2011 miejsce Polski poprawiło się jednak o 12 pozycji.
    Opracowywany co roku przez WEF raport obejmuje badaniem 142 państwa i 12 tys. firm z całego świata. W Polsce NBP współpracował z ponad 200 przedsiębiorstwami.
    Nasze notowania pogarsza nieprzejrzysty system podatkowy, biurokracja i sztywne przepisy na rynku pracyWśród 20 najbardziej konkurencyjnych gospodarek, 11 to kraje europejskie….”

    Z tych statystyk mozna sie wiele dowiedziec, co najbardziej boli Polske ze strony ekonomicznej.
    Wypadamy najgorzej tam gdzie dotyczy to panstwa – jego struktur, zasad funkcjonowania i racjonalnosci.
    W statystykach ujete to jest jako instytucje (Institutions)
    I tak:
    Polska miesci sie ( na 142 panstwa):
    jezeli chodzi o
    – Zaufanie do swoich politykow na miejscu – 82 za Beninem i Libia…?
    -Korupcje na – 41 za Rwanda I Botswana…
    -Niezaleznosc sadow – 53 za Gambia
    Nieformalne uklady korupcyjne miejsce – 49 na rowni z Tanzania ale gorzej niz w Iranie…
    Marnotrawstwo srodkow publicznych – 76 miejsce za Syria, Marokiem , Libia i Kazachstanem….
    Niezyciowe przepisy i biurokracja (wspaniale!) – 111 miejsce – za Kenia , Czadem, Iranem itd
    Sprawny system prawny – 109 (znowu fatalnie…) za Timorem, Azerbajdzanem i oczywiscie Zimbawbe Mugabiego…

    Przejrzystosc i otwartiosc dzialania rzadu, miejsce – 113 !!! za Senegalem i Burkina Faso ale na poziomie…Ukrainy
    Sprawnosc policji – 60 tuz za Etiopia…

    Itd.
    Wszedzie gdzie jest panstwo i rzadzaca partia, medrki i autorytety – wypadamy FATALNIE !

    Jedyne co nas ratuje to ludzie i te sfery zycia gdzie panstwo i w obecnej chwili PO nie macza swoich paluszkow.

    I niech mi tu jeszcze ktos pochwali PO….

  115. @TJ
    Kiedyś uniesiony falą idealistycznych marzeń pisałem tutaj o tym, jak polskie ciasne, partykularne partyjne interesy i zawłaszczanie chciwym partyjniackim podejściem najmniejszych skrawków państwa mają zgubne odzziaływanie na jego ogólną sprawność i funkcjonalność.

    Cniło mi się wtedy nasze państwo oparte na znacznie mniejszej armii dobrze wykształconych i kompetentnych urzędników (potrzebna sieć odpowiednich szkół państwowych), poruszających się w bardziej przejrzystej i odchudzonej przestrzeni prawnej, państwo czytelnych procedur i ostrych konturów odpowiedzialności decyzyjnej, państwo lepiej zorganizowane, mądre w zapobiegliwość, oszczędność, zaradność, umiarkowanie dotkliwe dla obywatela, ale i zwrócone w jego stronę, wyzwalajace w nim energię, wspierajace jego aktywność i innowacyjność, państwo zdolne do rozpoznawania w porę zagrożeń, umiejące im w porę zapobiec, zdolne wpajać uczciwość obywatelską, pracowitość i je odpowiednio nagradzać, ale i państwo bezwzględnie reagujące na łamanie prawa, na prywatę, nepotyzm, kumoterstwo. Marzyło mi się państwo nieprzeżarte korupcją i dojutrkowstwem, państwo uwolnione z gorsetu poplecznictwa, niejasnych układów biznesowo-politycznych, państwo promujące zdolne jednostki, otwierające jednakowe perspektywy dla wszystkich ambicji obywatelskich i zamykające szczelnie drzwi wszystkiemu, co temu nie sprzyja lub wręcz uniemożliwia. Marzyło mi się państwo niezapominające o słabszych, mniej zaradnych jednostkach, potrafiące zapewnić im urealnione minimum socjalne i nieodzierajace ich z godności.

    Może mnie spotkać zarzut ze strony liberałów, że cniłem o IV RP, o państwie quasi-faszystowskim. Jeżeli wymienione wyżej atrybuty przypominają komuś lub kojarzą się z takim państwem, proszę bardzo.

    Popuszczając wówczas wodze rozbuhanej wyobraźni pisałem wówczas jednak o państwie demokratycznym, w którym program zwycięzkiej partii realizują na poszczególnych jego piętrach wynajęte przez zwycięzców wyborczych zespoły menadżerskie.

    Idealizm jednak rzadko krzyżuje się z rzeczywistością, a w przypadku partii – coraz rzadzej. Stąd mój bardzo powściągliwy stosunek do polityków i wszelkich zawłaszczaczy zasobów naszych kieszeni.

  116. Lewy Polak pisze:
    2011-09-07 o godz. 13:02

    Do pana Andrzeja Falicza

    Ja pisze o absurdalnych insynuacjach jakie pan snuje na temat perfidnego udzialu GW i Blumsztajna w prowokacji w Jedwabnem,…”

    Alez ja tego nie pisze tylko cytuje zabawny wpis niejakiego Andrzeja z innego blogu i jasno to przedstawiam.

    Stwierdzenie, ze Blumsztajn namalowal cos w Jedwabne razem z Michnikiem jest absurdalne ale, ze nastepny numer Wybiorczej moze byc z gwizdkami choc jest rownie absurdalne – jest mozliwe i wielce prawdopodobne.
    ….
    Zawsze sie znajdzie w kazdym kraju dzieciak, chuligan, prowokator lub po prostu glupek – ale Wybiorcza z Blumsztajnem jest tylko jedna!!

  117. popr. jest zwycięskiej

  118. Szanowny Lewy Polaku:
    Dla ulatwienia –
    Wanka Grozny nie kryje za soba Blumsztajna ani Michnika…
    Prosze zgadnac!
    I siegnac do historii tuz przed-zaborowej na ten przyklad.

    Komu i dlaczego oplaca sie dorabiac Polsce morde?

  119. @stasieku

    Indoktrynator z Ciebie wybitny, ale single malt podaje silniejszą doktrynę.

    Nie pamiętam, czy rozwinąłem Ci opowieść o jednym moim interlokutorze w kraju, tym straszliwym kierowcy (nieustannie żegnałem się znakiem krzyża siedząc po jego prawej stronie), z którym jechałem szosą nr 50, lekarzu i emerycie starszym od Ciebie. Gdy w latach PRLu wpadał do nas na kawę na Rozdroże po pochodzie 1-majowym w mundurze LWP, ojciec zwracał się doń per „pretorianin reżimu”. Spowiadał mi się on teraz w związku z nadchodzącymi wyborami, jak to nieustannie głosował na SLD, a teraz z wielkim ale to przeogromnym obrzydzeniem zagłosuje na PO, bo się boi, może już nie o swoją emeryturę, ale o przyszłość dzieci i wnuków, woli huchać na zimne, bo Kaczyński może wrócić, gdy młodzi są beztroscy, a lud nieświadomy, może zignorować śmiertelne niebezpieczeństwo i oleją te wybory, on z wielkim bólem serca i wszystkich wewnętrznych organów zagłosuje on na Platformę.

    Już chciałem mu ból uśmierzyć, tłumaczyć i przekonywać, historyczną perspektywę nakreślać, wszak kiedyś kościół straci panowanie nad większością dusz i leniwych umysłów, że premier i prezydent w podróży służbowej nie będzie się modlić nigdy więcej, ani do kościoła na wszelki wypadek wchodzić z białą flagą w dłoni. On to zbył krótkim stwierdzeniem – życia nie starczy, ja nie doczekam tego, ale na Platformę zagłosuję – z tym przekonaniem uciął dyskusję.

    Gdy czytam blog Doroty Szwarcman z drugiej połowy sierpnia to wyrzucam sobie, że nie chodziłem częściej na Festiwal Chopina, ani nawet czytałem jej regularnych blogo-recenzji z koncertów, tylko z zupełnie niepotrzebnym niepokojem sprawdzałem wiadomości zza Atlantyku, albo to, czy mag się odnalazła, czy żyje gdzieś w mazowieckiej puszczy, i jak na to reaguje WIG20 i szwajcarski frank. Ludzkie wybory nie zawsze mają sens, ale tylko one mają wpływ na bieg dziejów wielkich i małych, bo reszta, te oceny, analizy, docinki i wymądrzanie … to jeden wielki spam (jak twierdzi TJ).

  120. Blogowa debata z lekkością zmierza do konkluzji, że najlepiej nie być ekonomistą, ale o ekonomii pospamować można ile dusza zapragnie.
    Falicz oraz inni biadolący z lewa i prawa na blog przychodzą jak do cioci na imieniny. Ich zbójeckie prawo.

    Oto media podają
    http://wyborcza.pl/1,75248,10245576,Polska_spadla_na_41__miejsce_w_globalnym_raporcie.html
    że Polska jest 41 miejscu w świecie pod względem konkurencyjności gospodarczej. Całkiem w środku stawki europejskiej i naszego regionu. Brakuje infrastruktury – dlatego kraj jest w budowie, biurokracja państwowa jest wąskim gardłem. Balcerowicz z tym walczył, Tusk też się podejmował naprawy, ale przerosło to możliwości tej koalicji. Spodziewam się, że w następnej kadencji coś sieruszy. Oczywiście nie głosowanie na Platformę, jak postuluje Falicz, to de facto oddanie władzy PiSowi, a to już w kwestii konkurencyjności byłaby totalna klęska. Budowa infrastruktury by się zawaliła, a biurokracja utonęłaby w fali przejęć organów państwa przez PiS, tzw. „odzyskiwaniu ich dla Polski z rąk bolszewickich namiestników i proniemieckich sprzedawczyków”. Polska w konkurencyjności poszła w górę o 12 pozycji przez ostatnie 4 lata. A gdzie była 20 lat temu?

    Nie głosowanie na Platformę to nie tylko zatrzymywanie Polski w jej modernizacyjnym, powolnym marszu, lecz jej cofanie, dołowanie, ściąganie ku końcowi światowych klasyfikacji.

  121. PiS idzie na tabloidowe skróty, populizmem zionie. Obiecuje odebrać bogatym prywaciarzom, puścić ich w skarpetkach. WYkorzystuje to, że rząd PO-PSL nie ma wielkich osiągnięć w budownictwie mieszkaniowym i walce z biurokratycznym molochem. Wytyka to red. Leszczyński w GW:
    http://wyborcza.pl/wybory2011/1,115571,10246326,Szefa_PiS_droga_na_skroty_do_wlasnego_M.html

    Ale czy PiS daje jakąkolwiek szansę na pomyślne rozstrzygnięcie tych napięć mlodej polskiej demokracji? PiS chce uderzyć w deweloperów, nie w biurokratów. Kaczyński krytykuje rzeczywistość, ale nie daje szansy na jej poprawienie. Kaczyński wyczuwa problemy i miesza, wykorzystuje je. Tylko naiwna osoba myśleć może, że z tego mieszania wyniknie coś dobrego. Ta opozycja, która spędziła ostatnie półtora roku na cementowaniu się wokół katastrofy smoleńskiej, nie ma nic do zaoferowania w sprawach życia doczesnego i pragmatycznego rozwiązywania problemów kraju i ludzi.

css.php