Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.10.2011
piątek

Za głosem serca

21 października 2011, piątek,

Przejście posła Sławomira Kopycińskiego nazajutrz po wyborach z SLD do Palikota to żenada, zjawisko pożałowania godne. SLD, choć grozi mu degradacja  klubu do koła poselskiego, ma  jedno na pociechę: że pozbyło się posła bez charakteru. Na oczach całego kraju, w przede wszystkim swoich wyborców, poseł Kopyciński popełnił harakiri. Jeszcze we wrześniu było mu daleko do Palikota, wygadywał na niego okropne rzeczy, a kilka tygodni później, na konferencji prasowej wynosił go pod niebiosa.  Jak tak można? Czy ludzie nie mają wstydu? Przecież nawet rozstać się trzeba umieć. Palikot dużo moralizuje, mówi o państwie obywatelskim itp., ale cóż to za obywatel  ten Kopyciński?
Poszedł drogą utartą przez Bartosza Arłukowicza, ale ten przynajmniej mógł dorobić sobie alibi, że Napieralski go marginalizował. Ale Kopyciński nie ma alibi. Najzwyczajniej w świecie ucieka z tonącego okrętu SLD na pokład Palikota. Może ktoś powiedzieć, że nikt nie ma obowiązku iść na dno z partią, która urządziła mu i sfinansowała kampanię, ale gdyby to nastąpiło po jakimś czasie, po jakiejś próbie, jaką podjął Kopyciński żeby ratować swoją partię. Ależ gdzie tam. Kiedy okazało się, że SLD dołuje, poseł przeniósł się do RPP i tam zamierza realizować swoje lewicowe ideały. Jakie to ideały ma na myśli poseł Kopyciński? Lojalność? Solidarność? Słowność? To wszystko zostało przez niego podeptane.
Piszę o tym, chociaż pos. Kopyciński ani mnie ziębi, ani grzeje.  Jeszcze jeden młody cwaniak, który nie przejmuje się zasadami. Niestety, nie on pierwszy ani ostatni. Trwa sezon na pozyskiwanie, przejmowanie, transfery, odbywają się zakulisowe rozmowy. Kiedy chodzi i rozmowy poważne, o budowanie koalicji, o wsparcie bez wchodzenia do koalicji – to wszystko ma sens, to jest polityka, „my  poprzemy wasz projekt ustawy”, a wy nam w zamian dacie stanowisko przewodniczącego komisji – to rozumiem.  Łączymy się w sprawie KRUS, w obronie krzyża, czy Bóg wie co. To są taktyczne sojusze. Nawet gdyby do Palikota przeszła Joanna Senyszyn, to bym to zrozumiał – nigdy nie bała się walczyć z państwem wyznaniowym i czuje się ideowo bliższa Palikotowi, w jego dzisiejszej, bezbożnej krucjacie.
Ale poseł Sławomir Kopyciński zadbał tylko o siebie i zachował się w sposób żałosny, który przyczynia się do degradacji polskiej polityki, kiedy ludzie mają polityków za nic. Podobnie jak ci politycy PiS, którzy recytują identyczną, co do słowa, formułę, że ich partii potrzebny jest spokój, głęboka mobilizacja, czy modernizacja, i o żadnej  zmianie na stanowisku prezesa nie ma mowy. Dorośli ludzie potarzają jak małe dzieci za panią nauczycielką. Żenada.
PS. Jasny Gwint: Jeżeli Pan  tak nie odpowiada „Polityka” i gospodarz bloga, to dlaczego Pan się tutaj tak męczy?
PS.PS. Jeden z Blogerów, który w swoich postach przypomina zbanowanego Sławomirskiego, skarży się na „cenzurę na blogu”.  Po co się  tu męczyć i z uporem powracać, skoro inne, bardziej gościnne i pozbawione „cenzury” blogi są na wyciągnięcie ręki?  Zamiast męczyć się z nami, ludzie –  podążajcie za głosem serca!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 283

Dodaj komentarz »
  1. Poseł S,K. ani mnie ziębi ,ani parzy.Jednak uweażam,że powinien rezygnując z członkowstwa w klubie partii z ktorej zostal wybrany zrzec się mandatu na rzecz następnego z tego wojewodztwa.Szkoda ,że nasz ,,tworczy „sejm nie ustalił dotąd takiej ustawy.Sformulowania o dzumie i cholerze wystawiają temu panu nie najlepsze swiadectwo.pozdrawiam autora.

  2. Szanowny Panie redaktorze.
    Klub poselski tworzy co najmniej 15 posłów.
    Jeszcze daleko

  3. „Zamiast męczyć się z nami, ludzie – podążajcie za głosem serca!”
    Panie Nonposiu odwagi !
    Podejrzewan jednak , ze jest jeden drobny (?) szczegol do rozwazenia – mianowicie slawa (zastanowialem sie nad codzyslowem ale jednak zrezygnowalem ) tego blogu ktora prawdopodobnie rozlala sie szeroko po kraju .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. PS.PS. Jeden z Blogerów, który w swoich postach przypomina zbanowanego Sławomirskiego, skarży się na „cenzurę na blogu”. Po co się tu męczyć i z uporem powracać, skoro inne, bardziej gościnne i pozbawione „cenzury” blogi są na wyciągnięcie ręki? Zamiast męczyć się z nami, ludzie – podążajcie za głosem serca! Napisal Pan Passent…..

    Szanowny Panie Passent,
    zdaje sobie sprawe, ze odpowiada Panu atmosfera Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Ba okresla Pan ja za Lewym Polakiem jako wzrost poziomu blogu. Srece rosnie i raduje sie jednoczesnie, gdy mamy w blogosferze mozliwosc konfrontacji z glosami krytycznymi. W czasach zaprzeszlych dominowala monokultura informacyjna, ktorej przeciez nie ma sensu pielegnowac.Wiem, ze Pan woli b ł o g o s f e r e od blogosfery. Coz, podazam za glosem rozumu i zostaje na blogu, aby postrzegac blogowy Mainstream oraz Pana wpisy, raz lepsze, raz gorsze. Z krytyka gorszych musi sie Pan jednak pogodzic. Dziwi mnie Pana postawa MY vs ONI. Prosze wiec pozwolic mi na meczarnie z WAMI. Niniejszym nadaje Panu Nick „billig“.
    Z powazaniem.
    ET
    PS
    Slawomirski gra(l) role niezbednego filtra w blogosferze. Dlatego tez nie podzielam panskego zdania na jego temat.

  6. Podzielam zdanie Redaktora o wytransferowanym pośle – brak poglądów, brak honoru.

    Co prawda honor się mało liczy w polityce, ale w takiej zasadniczej sprawie, jak przynależność do partii politycznej, przede wszystkim liczy się jakiś porządek wewnętrzny, który niesie dana osoba, przewidywalność i zaufanie.

    Okazuje się, że dla wielu młodych polityków – łatwo przyszło, łatwo poszło, dla partii dawcy – zdziwienie, dla partii biorcy – duma i kulturystyczna poza – patrzcie, jakim silny i piękny, by pozyskać miłość moją nie zawahają się porzucić kostycznych kochanków (męskich szowinistów), dobrze im tak.

    Jeśli chodzi o taktyczne sojusze, to moim zdaniem są granice.

    Jeśli chodzi o trwanie na blogu niechętnych mu, to też są granice.

    Pzdr, TJ

  7. …Czy ludzie nie mają wstydu?… pyta Pan Passent.

    Gdyby politycy mieli poczucie wstydu, to SLD nie startowalaby w wyborach. Poza tym zmiana frakcji jest czesto stosowana celem stworzenia mozliwosci politycznego dzialania (nie gadania) i wynika z politycznego pragmatyzmu, a nie z ideologiczno-sercowych üpobudek.
    ET

  8. Szanwowny Panie Passent,

    w polityce nie chodzi o idealy. Nie chodzi o idelogie, lecz o konkretna polityczna robote dla oraz w imie wybierajacych. Szkoda, ze Pan tego nie rozumie.
    Z powazaniem.
    ET

  9. …Czy ludzie nie mają wstydu? Przecież nawet rozstać się trzeba umieć. Palikot dużo moralizuje, mówi o państwie obywatelskim itp., ale cóż to za obywatel ten Kopyciński?…pyta Pan Passent.

    Szanwony Panie Passent,
    mam nadzieje, ze nie popiera Pan ekskluzji obywatelskiej, ktora miala miejsca w czasach zaprzeszlych.

    Z powazaniem.

    ET

  10. Stanowny Panie Passent,

    zastanawiam sie czy czlowiek i blogosfera pozostaja nadal w dialektycznej zaleznosci podmiotowo-przedmiotowej. Uznajac komputer za przedmiot codziennego uzytku stawiamy sie poniekad na pozycji pana traktujac uzywany przedmiot wlasciwie jak pokornego sluge. Pokora komputera wiernie wykonujacego nasze polecenia nabiera wrecz cech wystepujacych w relacjach „sado-maso“. Nasze panowanie nad przedmiotem jest (z naszego punktu widzenia) nieograniczone. Zarowno czas jak i przestrzen nie odgrywaja tutaj zadnej znaczacej roli. Owo otwarcie w czasie i przestrzeni stwarza pozory nieograniczonej wolnosci. Ta wiec ulegamy powszechnemu zludzeniu, ze komputer oraz blogosfera nam li tylko sluza, umozliwiajac dostep do drugich, do informacji oraz do informacji o drugich etc.. Zajmujemy wiec pozycje pana lub wladcy traktujac przedmiot jak naszego sluge. Zapominamy przy tym jednak, ze komputer zbiera przy okazji informacje o nas samych, co prowadzi bezposrednio do postawienia kwesti ochrony danych osobowych (pseudonim i kody jej nie gwarantuja) oraz wplywu przedmiotu na podmiot, przy znacznym niwelowaniu naszej podmiotowosci. Bladzac w blogosferze pozwalamy oraz wrecz umozliwiamy zbieranie informacji, ktore w kazdej chwili, odpowiednio przetworzone przy pomocy algorytmow, moga byc wykorzystane do zmiany wspomnianej wyzej dialektycznej relacji na przedmiotowo-podmiotowa, przy czym komputer i blogosfera staja sie podmiotem, a my zajmujemy dotychczasowa pozycje przedmiotu. W ten sposob z pana i wladcy stajemy sie chcac nie chcac niewolnikami w rzeczy samej oraz rzeczy samej. Dlatego tez nie widze potrzeby rugania blogujacych, „zamulajacych“ (wg niektorych) blogosfere. Fakt znalezienia sie w sieci (doslownie w sieci) czyni z nas nie tylko niewolnikow tejze , uniemozliwia nam rownoczesnie odpowiedz na otwarte pytanie, kto jest kim w relacji sado-maso-sado-maso. Jednoczesnie zapewniam Pana, ze nie naleze do cierpiacych, raczej do cierpliwych.
    ET

  11. Z jednej strony mamy niewiernych „transferowcow”, wsrod ktorych bryluje obiezyswiat Czarnecki, nieudana faze „transferowania” do Samoobrony przeszedl Miller, bo nie dostal sie do Sejmu, teraz mamy „scyzoryka” Kopycinskiego ; z drugiej zas wiernych na smierc i zycie:Blaszczakow, Hofmanow.
    Ciekawe za czym weszy Cymanski, bo jego nagle obudzenie sie i odkrycie , ze despota Kaczynski jest otoczony wazeliniarzami i pacholkami wyraznie wskazuje na to, ze on tez chcialby z w ten sposob przygotowana wazelina wejsc komus tam, gdzie jest ciemno u murzyna(pardon Murzyna)
    Nie potrafie decydowac, kto jest dla mnie bardziej obrzydliwy: Hofman czy Kluzik-Rostowska ?

  12. To co zrobił pos Kopyciński to nic nowego, przed nim robili to inni i jakoś trwają. O ile ci co wyszli z PiSu nie bardzo mieli inne wyjście to,
    Kopyciński mógł jeszcze istnieć w SLD i coś tam stanowić. Ruch Palikota
    będzxie partią z którą nik nie będzie chciał wchodzić w konszachty polityczne, więc i Kopyciński będzie zmarginalizowany. Nie na długo mu
    wystarczy wiedza o komisji kościelnej, to szybko się zużyje a co potem ?
    Arłukowicz wyzywał premiera od plastikowych, jechał po nim jak tylko
    nadarzyła się okazja, nagle tylko tam zobaczył swoje miejsce, podobnie
    było z Kluzik. Te roszady partyjne świadczą o tym czym dla wybranych
    jest parlament, po co oni tam idą. Wiadomo po 12 000 za samo podpisanie listy.Jakiś czas można na tym pojechać ale,nie do końca życia
    i jeden dzień dłużej. Swoją drogą czy dla posłów nie został uchwalony wiek
    emerytalny? Co niektuży swój pobyt w sejmie uważają za misję, chyba i
    grzeją ławy i czasem mówią od rzeczy.Może sprawdz się rynkowe powiedzenie że starzy zajmują miejsca młodym i rośnie bezrobocie.

  13. Panie Danielu,
    Kilka przyczyn sklada sie na to, ze niektorzy goscie „mecza sie” na panskim blogu:

    1) Snobizm – byc gosciem w salonie u Passenta to zaszczyt, a jesli jeszcze uda mu sie dolozyc to dopiero frajda(przypadek Falicza i mniej kompetentnych ale za to bardziej zabawnych ETa i zamaskowanego Zorro Slawomirskiego)
    2) Przypadek jasnego gwinta – on jest sierota po PRLu i gdziez on ma sie udac. Wprawdzie nie lubi obecnej Polityki, ktora zdradzila dawne idealy, ale on z przyzwyczajenia zaglada tutaj i utyskuje na zdrajcow, ktorzy rozkradli tak skrzetnie zgromadzone przez kompetentnych peerelowskich ekonomistow bogactwa narodowe.
    3) Przypadek non possumusa – a po co mialby on wchodzic na jakies katolickie blogi, gdzie wszyscy zgadzaliby sie ze wszystkimi jego tezami. On pelni tutaj role misjonarza

    To tyle na temat tych meczacych sie. Byc moze istnieje jeszcze jakas inna kategoria masochistow.
    A pozostali mniej lub madrzej gawedza, niektorzy bardzo madrze i wcale sie nie mecza
    Pozdrawiam
    LP

  14. ET ma rację w temacie „WSTYD”. Ale co zrobić na tym odcinku, skoro prawie 1/3 polskiego społeczeństwa opowiada się za tym, aby ktoś taki jak Ziobro, chwycił to wszystko za pysk – i nawet nie wstydzi się swoich marzeń. Prawie połowa polskich katolików wierzy w istnienie szatana, i też się tego nie wstydzi.

  15. Popieram w pelni stanowisko Gospodarza. Kopyciński zachowal sie w sposob skandaliczny zmieniajac partie zaledwie 10 dni po wyborach. Rownie skandalicznie zachowal sie Palikot przyjmujac Kopycinskiego.

    Za brak watosci etyczno-moralnych i odpowiednich przepisow regulujacych takie przejscia wspodpowiedzilni sa rowniez dziennikarze wyslugujacy sie rezmowi.

    Za takie przejscia posly powinni tracic mandaty poselskie.
    Gospodarzowi zabraklo jednak odwagi by w podobny sposob ocenic zdrade Arlukowicza i kilku innych ktorzy przeszli do PO.

    System polityczny nalezy zreformowac bo przedewszystkim to wyborca jest dalej oszukiwany. Sam system wyborczy jest oszustwem.

    Jednakze wine za przejscie Kopycinskiego ponosi rowniez SLD. Czego oni sie spodziewaja od Milera ktory razem z Kwasniewskim je zrujnowali. Obydwaj Kwasniewski i Miller powinni byc dyscplinarnie wyrzuceni z SLD.
    Nie tylko za utrate wladzy po przez swe niechlujstwo, brak profesjonalizmu i kwalifikacji. Rowniez za udostepnienie terytorium Polski dla tajnych wiezien i tortur. Miller i Kwasniewski obrazili polkow i cywilizacje. Zlamali polska i unijna Konstytucje. Przyniesli mam wstyd i hanbe.
    Milera nie mozna akceptowac na zadnym stanowisku publicznym. Kopycinski to rozpoznal ale powinien raczej zrezygnowac z manadatu poselskiego i nie wstepowac do innej partii.

  16. Zadaję sobie pytanie: Kto się męczy na tym świecie?

    Błaszczyk, Hofman, Jasny Gwint, Sławomirski-bis …

    A kto śmiało podąża naprzód, za głosem serca?

    Leszek Miller, W. Cimoszewicz, Palikot, Kluzik-Rostkowska, Arłukowicz, Sławek Kopyciński. Czy ten ostatni podeptał zaufanie wyborców – to nie jest pewne, a przecież można sprawdzić i ich zapytać, czy sprzeniewierzył fundusze partii, wszak one są z kasy państwa, za głosy które zebrał w tych wyborach startując z list SLD, ta właśnie partia dostanie pieniądze podatników, zdaje mi się. Ta polityczna „moralność” nie wydaje mi się być taka prosta. Kryzys SLD się ślimaczy, ale i pogłębia. Nowy kształt opozycji się wyłania. Czy należy go opóźniać z powodu reguł honorowych przeniesionych nie wiadomo z jakiego sportu, czy innej działalności.

    Oczywiście jest jeszcze trzecie pytanie, kto z rozsądkiem, pragmatyzmem i podobnymi przymiotami uprawia politykę?

    Schetyna?

    I jedno z najważniejszych pytań, gdzie Palikot podąży ze swoim rosnącym liczebnie (?) klubem.

  17. ET 12.55
    ET 12.59
    ET 13.03
    ET 13.05
    ET 13.13
    Czy to jest jeszcze blog P. Passenta? Nie to, że staram się być złośliwa, ale tylko się zapytowywuję. Informacyjnie.

    A co do blogowicza skarżącego się na cenzurę, to ja sądzę, że ma on 5 żyć co najmniej, a może nawet jest jeden w 3 osobach i wróci on do nas jeszcze nie raz i nie dwa.

  18. ET pisze:
    2011-10-21 o godz. 12:55
    „Slawomirski gra(l) role niezbednego filtra w blogosferze. Dlatego tez nie podzielam panskego zdania na jego temat.”

    Mój komentarz

    Czy nie zechciałby Autor objaśnić, co to jest ten „niezbędny filtr” i podać jakieś nie tanie przykłady „filtrowania”?

    Dla zachęty przytoczę złotą myśl filtra blogowego – „człowiek rodzi się, żyje i umiera”.

    Pzdr, TJ

  19. LEWY POLAK jest przesadnie obrzydliwy wobec politycznych transferów, a przecież generalnie politykom chodzi o to, aby najlepiej jak tylko można służyć Ojczyżnie. Taki na przykład poseł Czarnecki Ryszard nie mógł w pełni rozwinąć skrzydeł i talentów w „Samoobronie”, a teraz sam prezes PiS deleguje go do każdej telewizji czy radia, aby opiniował w jego imieniu każde wydarzenie, nawet to o znaczeniu globalnym. W najgorszej sytuacji jest Ludwik Dorn, któremu rozum podpowiada iż mógłby zrobić karierę w co najmniej kilku dziedzinach (dyplomacja, poezja, sztuki kulinarne, itp.) a sercem tkwi przy prezesie, na dobre i na złe. O Kopycińskim już wspomniałam, za którego mi się oberwało. Też wędrowniczek, chociaż nie tak cwany jak Arłukowicz – ale wykonał przynajmniej kawał dobrej roboty, której żaden bogobojny poseł SLD nie miał odwagi się podjąć.

  20. Szanowny Pan Redaktor Daniel Passent zapomnial dodac, ze wszyscy co odeszli z PiS-u to odpowiedzialni i patriotyczni Polacy.

    Jedynym powodem przejscia Kopycinskiego do Ruchu Palikota moga byc przekonania – nic on na tym nie zyskuje.
    Brak interesownosci wydaje sie redaktorowi podejrzanie zenujacy…

  21. Sebastian pisze:
    2011-10-21 o godz. 14:10
    Szanowny Sebastianie,
    wozek jest nia niektorych luksusem.
    Pozdrawiam.
    ET

    Szanowny TJ,
    Slawomirski filtrowal niektorym piszacym w glowach. Jego zaleta bylo zwracanie uwagi na tworzenie sie Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Unikanie dysputy powieksza skorupe, przeszkadza w mysleniu etc..
    Pozdrawiam.
    ET

  22. „człowiek rodzi się, żyje i umiera”
    Szanowny TJ,
    mysl pozornie niewinna, dla Pana jedynie anegdota. Dla mnie jednak znaczaca, bo w naszej kulturze unikanie smierci, wypychanie jej z naszej swiadomosci lub traktowanie jej jako kary (za co?) jest godne krytyki lub przypomnienia.
    ET

  23. Zazdroszcze Marit jakosci, dlatego tez sadze, ze pozowoli mi sie miescic w obszrach ilosci. Dziekuje za pozwolenie (de la montagne.
    )ET

  24. do bacha pisze:
    2011-10-21 o godz. 13:58
    Nie ja stworzylem Ziobro i jemu podobnych. Nie jest mi z nimi po drodze. Wole jednak dzisiaj niz czasy zaprzeszle.
    ET

  25. Zycze LP wypoczynku w blogosferze.

    ET

  26. do
    TJ pisze:
    2011-10-21 o godz. 12:58

    Myslalem, ze jest Pan za swiatem bez granic. Coz, ustalanie granic ma tez granice. Tak mozna gawedzic bez konca.LP tego pragnie. Ja niestety nie.
    Pozdrawiam.
    ET

  27. Istnieje jeszcze jedna „ryzykowna” teoria, ze Kopycinski zostal wybrany przez swoich wyborcow dzieki swoim zaletom (jakie by niebyly)) i niekoniecznie „zawdziecza ” cokolwiek beznadziejnej pseudolewicowej partii.

    Kopyciński stwierdził, że ostatnie wybory na szefa klubu SLD pokazały, że „lewica jest teraz w Ruchu Palikota”. – Wybór między Millerem a Kaliszem był wyborem między dżumą i cholerą – stwierdził.

    „Więc teraz postanowiliśmy (…) tę francuską kawiorową lewicę zostawić i nie sięgać po bardzo często rekomendowane nam przez media tzw. wielkie nazwiska, tylko sięgnąć po człowieka wielkiego serca, wielkich kompetencji i niezachwianej ideowości przez wszystkie lata swojego zaangażowania politycznego” – kontynuował lider Ruchu.

    Kopyciński oświadczył, że jego decyzja „nie powinna nikogo dziwić”. „Jestem, byłem i pozostanę człowiekiem lewicy. A miejsce ludzi lewicy dziś, po tych wyborach, jest w Ruchu Janusza Palikota” – powiedział. Zadeklarował też, że „zrobi wszystko, by ludzie lewicy” razem z nim do Ruchu Palikota przystąpili.

    To zgroza!
    moze sie okazac,ze lpolitycy moga miec przekonania – Panie redaktorze dla Pana zlewicowego zwolennika prawicowej PO to faktycznie bylby wstyd…

  28. Ciekawe w jakim stopniu ludzie sugerują się sondażami przy podejmowaniu decyzji na jaką partię oddadzą swój głos? Czy nie jest tak, że część osób zagłosowałby na partię X, ale zgłosuje jednak na partię Y, bo według sondaży to ona ma „realną” szansę na wygranie wyborów (kierując się zasadą, że liczy się tylko zwycięzca)? Sondaże są i będą. Co by było gdyby ich nie było, nie ma co gdybać. W każdym demokratycznym kraju one są i nikt nie myśli o zakazie ich publikowania. Ważne jest tylko żebyśmy pamiętali, że jedyny prawdziwy sondaż jest tylko w dniu wyborów.

  29. wybaczcie Panu Faliczowi wszystkie głupotki, bo się że to gość o dużym poczuciu humoru – o czym świadczy jego wpis z godz.15.12. Można sobie tylko wyobrazić jakie zalety ma reszta tych, którzy w PiS trwają.

  30. A może nie wińmy za całe zło posła Kopycińskiego, przecież ktoś go ustawił na liście wyborczej, sam nie dałby rady. Jeśli szef partii ma ambicję konstruować porządek (kolejność) listy kandydatów na posłów, to zawsze się znajdzie jakiś Kopyciński. Podstawową wadą polskiego systemu partyjnego jest brak szerokiego zaplecza, w postaci terenowych kół członków i sympatyków partii. To na poziomie okręgów powinno następować wyłanianie ludzi zdolnych do uniesienia mandatu posła. Nie powinno być możliwości, ażeby ktoś z Łodzi kandydował w Gdańsku, bo często występuje w telewizji. Jak ma wyglądać praca takiego posła w powołanym przez niego biurze poselskim na terenie tegoż Gdańska? Kto w ogóle przyjdzie do niego i w jakiej sprawie?
    Wszystkie polskie partie polityczne są zbudowane z góry w dół, więc szef takiej organizacji kieruje nią za pomocą strachu, w każdej chwili może się pozbyć lub usunąć w cień jakiegoś śmiałka, kontestującego działanie szefa. Gdyby tą nienaturalną pozycję piramidy partyjnej odwrócić, lider musiałby się wykazać dużymi zdolnościami przekonywania do swoich racji, czego dzisiaj nie musi robić, nawet mu to do głowy nie przyjdzie. W skrajnych sytuacjach nie ma go kto zastąpić, partia idzie na dno razem z liderem, bo klakierzy mają tylko umiejętność wąchania pośladków wodza.

    Blog jest rzeczywiście zaśmiecany wpisami, które mają tylko jeden cel: dokopać gospodarzowi. Jak się to może nie znudzić piszącym, jest dla mnie nie do pojęcia. Gdyby jeszcze uszczypliwości dotyczyły aktualnie zamieszczonego felietonu, ale nie, sięga się po źródła IPN, wedle których gospodarza miał swój udział w oślepieniu, wyrwaniu języka i ucięcia dłoni Jurandowi ze Spychowa.
    Pozdrawiam 🙂

  31. Skad ten redaktorski zryw dla zapomnianej do tej pory SLD?

    Czy moze partia staje sie znowu blizsza lewicowemu sercu redaktora wraz z powrotem starych sprawdzonych PRL-owskich wiarusow…

    Bo nie wierze zeby kumple zadzwonili z prosba zeby dowalic regenatowi.

  32. @Andrzej Falicz

    Regenat(a moze regent) to chyba ktos kto regeneruje, albo moze sprawuje w zastepstwie mlodocianego krola regencje. Nie wiem o ktora wersje tu chodzi

  33. Wybrany reprezentant, który nagle pragnie zmienić barwy klubowe powinien najpierw zrzec się swego mandatu i poddać swój projekt transferu pod osąd tych, którzy go wybrali pierwotnie.

    PS Cieszę się, że pamięć o Sławomirskim nie ginie. Stanowisko typu „po co się męczyć”, w tym wypadku „na tym blogu”, skoro można pójść gdzieś indziej, stanowisko wyrażone przez dziennikarza-gwiazdę czasów zaprzeszłych, a szczególnie czasów, w których wielu, nie mając już ani siły, ani ochoty męczyć się z systemem skutecznie bronionym, na łamach tegoż tygodnika przez red. Passent emigrowało, takie stanowisko jest – mówiąc delikatnie nietaktem. W czasach zaprzeszłych redaktor Passent współżył w doskonałej symbiozie z cenzurą, i widać przyzwyczajenia nabyte przez większość zycia aktywnego zawodowo są silniejsze niż zrozumienie dla ducha epoki, która bezpowrotnie zastąpiła czasy zaprzeszłe, w tym wyeliminowała cenzurę. Sławomirski testował siłę przyzwyczajenia do obecności cenzury u red. Passenta i skutecznie dowiódł, że pod względem zamiłowania do instytucji ograniczających wolność, red. Passent jest w pewnym sensie reliktem z (za)przeszłości.

    Brawo Sławomirski !

  34. Podążając za swoim „głosem serca” chciałbym się już, tu i teraz zorientować, pomijajając sprawy personalne, co po wyborach rząd Polski zamierza. Z jednej strony prezes Belka mówi, że wypowiedź agenta ratingowego z Moody’s to strachy na Lachy. Z drugiej, prof. S. Gomułka pesymistycznie odczytuje powyborczy wywiad przewodniczącego Tuska dla POLITYKI 42 (nie czytałem jeszcze, czekam na ukazanie się na witrynie).

    A sprawa nie jest banalna, chyba ważniejsza od trasferu z SLD do RPP. Oto w Polsce za 10-letnie obligacje płaci się ponad 2,5 punktu procentowego rentowności więcej niż w Czechach, które też do stefy euro się nie spieszą. Skąd to się bierze? Prezes Belka mnie nie przekona, że to z nieprzychylności do polskości. Raczej niegospodarność finansów publicznych się na to składa. Gdyby je naprawić, powiedzmy ostrożniej – poprawić, podnieść wiarygodność publicznego dłużnika, uszczknąć tylko jeden punkt procentowy z kosztu obsługi długu … to byłoby niemal 10 mld zł oszczędności rocznie. Piechotą nie chodzi, zdaje mi się.

    A przewodniczący Tusk trzęsie portkami, jak na razie. Ma mandat wyborczy na kilka reform co najmniej, może poparcie dla nich w Sejmie rozegrać między Pawlakiem, Palikotem i Millerem. Co zrobi?

  35. Szanowny Sebastianie,
    oto druga strona medalu; twierdze, ze nie znajdujemy sie na drodze do postdemokracji. Pradwa jest, ze cezura staje sie widoczna, miedzy czasem przed, po lub podczas kryzysu. Cezura ma miejsce na wielu plaszczyznach. W zwiazku z „wciazobecnym“ kryzysem ma miejsec polityczna debata dotyczaca roli panstwa i polityki.

    Dyskusja o kryzysie finansowym, o kryzysie w realnej gospodarce nie znajduje rozwiazan ad hoc, nie znajduje ich rowniez post hoc. Narodowe panstwo nie jest w stanie wprowadzac jednostronnie rzwiazan na jakimkolwiek obszarze. Kazda kwestia jak ochrona srodowiska, krzywa demograficzna czy standardy socjalne powinna byc optowana w plaszczyznie miedzynarodowej, chociaz niezbedne sa debaty wewnatrznarodowe, nie nacjonalistyczne. Zblizamy sie wiec tu do kolejnej miedzynarodowki. Od nas zalezy jak ja uksztaltujemy. Niesty UE w obecnej postaci nie jest w stanie zajmowac sie skutecznie ww problemami. Widoczny jest deficyt demokracji w UR, bo wiekszosc dezycji podejmowana jest w RE,a nie w PE. Polityczna integracja europejska nie jest dostatecznie daleko posunieta, aby stosowac wlasne konstrukty (instrumenty) w kontekscie miedzynarowodym (globalnym).

    Natomiast miedzynarodowe koncerny lepiej i szybciej sie organizuja. Gdy braknie odpowiednich standardow celem zachowania rownowagi miedzy gospodarka, a polityka bedziemy w dalszym ciagu konfrontowani z politycznym huraganem. Pozostaje pytanie jak dlugo dla nas bezpiecznym. Zaczac nalezaloby od standartow podatkowych, socjalnych, ochrony srodowiska. Koncerny oraz duze organizacje spoleczne probuja skutecznie wplywac na polityke. Kwestia jest czy skutecznie znaczy pozytywnie. Moim zdaniem kazda czesc (zwiazek) naszej spolecznosci ma pelne prawo do samoreprezentacji oraz szansy do przekonania drugich o swoich racjach. Tylko w ten sposob moga sie spotkac rozne punkty widzenia, rozne interesy (nie zainteresowania jak chcialby p. Passent jako przewodniczacy Towarzystwa Wzajemnej Adoracji). Tylko w ten sposob wymusimy spoleczno-polityczna debate o naszej, a nie politykow przyszlosci. Polityka musi nam zapewnic transparetna przestrzen, w ktorej owe problemy moga byc postrzegane i w ktorej moglibysmy szukac rozwiazan. Obecny system reprezentacyjny moze budowac polaczenie miedzy panstwem, a obywatelami. Partie maja szczegolne zadanie, notowac rozne (tak p. Passent) zdania, probowac je oceniac, kanalizowac (a nie wrzucac do kanalu jakby sobie zyczyl p. Passent), przedstawiac rozwiazania, ktore oparte sa na specyficznej dla danej partii orientacji wartosci.

    Tylko tak, w interpolitycznej przestrzenii mozemy odpowiedziec na pytanie dotyczacej naszej wspolnej przszlosci niezaleznie jaka kartke i do jakiej urny wrzucamy. Zasadniczym pytaniem jest zorganizowanie naszej (naszych) spolecznosci. Partie majace korzenie w spolecznosciach robotniczych (pracujacych) sa silne w sowjej programatyce. Szkoda tylko, ze teoria czesto mija sie z praktyka. Sadze jednak, ze znajdujemy sie na wyprobowanej drodze pratycypacji obywatelskiej. Polityka nie polega na wykluczaniu siebie z jakiejkolwiek spolecznosci. Rowniez nie na wykluczaniu jakiejkolwiek grupy spolecznej z polityki oraz politycznego dyskursu. Dotyczy to rowniez pojedynczych politykow jako (czesto) jedynych reprezentantow czesto autokratow). W ten sposob mozna ich umiekczac pozostajac z nimi w nieustajacycm dialogu (rowniez gospodarczym). Krotko mowiac chodzi o to, aby pojedyncze grupy, osoby mialy okazje do uczestniczenia w organizowaniu wiekszosci przy calkkowitym tolerowaniu mniejszosci.

    Pozdrawiam.
    ET

  36. Pan Redaktorza Passent!… osobiście jestem przeciw jakimkolwiek ograniczeniom na blogu. Nie ma tu żadnych niecenzuralnych słówek, a za to możemy na bieżąco śledzić co boli i doskwiera Prawdziwym Polakom, zwłaszcza tym los dał im po d…pie – a także tym nieszczęśnikom, których wyrzucono z TPPR. Niech Pan bierze wzór z Jerzego Urbana, dzięki którego uprzejmości możemy dowiedzieć się o najnowszych trendach inetelektualnych w polskim klerze (rubryka „Oto słowo czarne”). Bez jakiejkolwiek cenzury cytowane są słowa wielu biskupów, a nawet sławnego ojca Tadeusza z Torunia. To właśnie dzięki tej rubryce dowiadujemy się o notorycznych kłopotach finansowych ojca-dyrektora, o tym jak Zydzi czychają na niejakiego pana Michalkiewicza, co ma do powiedzenia o miłości abp.Michalik – a niedawno o tym, jak pan Macierewicz obliczył trajektorię lotu TU-154M. Słowem, niech nadal będzie bez cenzury

  37. ET pisze:

    2011-10-21 o godz. 15:14
    Szanowny TJ,
    „Slawomirski filtrowal niektorym piszacym w glowach.”

    Mój komentarz

    Wypowiedź niezwykle lakoniczna, jak na powagę problemu filtracji. Uznaję ją za wymijającą i tanią. Nie czekam na kontynuację tematu filtracji.

    Pzdr, TJ

  38. ET pisze:

    2011-10-21 o godz. 15:27
    do
    TJ pisze:
    2011-10-21 o godz. 12:58
    „Myslalem, ze jest Pan za swiatem bez granic. Coz, ustalanie granic ma tez granice. Tak mozna gawedzic bez konca.LP tego pragnie. Ja niestety nie.”

    Mój komentarz

    Kontra, rekontra, rerekontra…
    szlagworty jak z rogu obfitości, wielu gości się złości, wielu szykuje zatyczki, by wyjść ze ślepej uliczki, nie słyszeć perpetum mobile, jak miele uparcie nic, bo najpiękniejsze są chwile, a cała reszta, to pic.

    Takie sobie przerzucanki bez sensu. To się nazywa filtracja umysłów.

    Pzdr, TJ

  39. @ET o godz. 12:58 napisał w PS
    Slawomirski gra(l) role niezbednego filtra w blogosferze
    Nie poprawiam literówek, chcę zrozumieć Pana, ET.

    „Filtrować” – oczyszczać ciecz lub gaz, przepuszczając je przez filtr (Słownik)
    W technice komputerowej i w jednym ze znaczeń angielskich, przefiltrowane, to to, co przeszło, np. Meksykanie przez granicę Meksyk-USA.
    Pytam więc czy „filtr Sławomirski” zatrzymuje coś, czy przepuszcza. A jeśli zatrzymuje, to gdzie i dlaczego?
    Przepuszcza zwykle moderator, więc też nie mam jasności jakie kompetencje ma tu Sławomirski.
    Będę wdzięczny za krótka odpowiedź.
    PS
    Na temat wpisu napiszę coś wieczorem.

  40. leee…o posle Kopycinskim dzisiaj? Jestem zawiedziony. Po co gospodarz pisze o posle ktory go ani parzy ani ziebi?
    Ja jestem ciekaw komentarza na temat wyboru Leszka Millera na szefa klubu i co to oznacza dla SLD i calej sceny politycznej. Czy to oznacza zmierzch lewicy? Kto wejdzie w to miejsce? Palikot? Czy pana zdaniem to trfala formacja czy raczej firma krzak?

  41. Gospodarzu : nic ująć a jedynie może dodać to co pisałem poprzednio o zawodowych moralistach z TOK FMu, gdzie opisana wyżej zdrada to jakowyś „transfer polityczny”.

  42. Jeszcze o regencie, tfu, renegacie Kopycińskim. Argument (red. Passenta), że „wygadywał na Palikota okropne rzeczy” jest dziecinny. Nie wiem co wygadywał, napewno nie te „najgorsze rzeczy”, ale chyba na tym polega kampania wyborcza, że się wygaduje, obgaduje, wręcz obszekuje, aby wyborców omamić i wyrwać przeciwnikowi, jak by nie było, lewicowemu kilka głosów. Teraz po wyborach nie rozumiem, dlaczego politycy SLD wygadują okropne i przedziwne rzeczy na Palikota, gdy powinni się z nim jednoczyć, podebrać Palikota Tuskowi ewentualnie, wygadywać zacząć powinni w następnej kampani wyborczej, o ile nie dojdzie do koalicji z RPP. Gdyby poseł-elekt Kopyciński przeszedł do PiS, to możnaby mówić o braku poglądów, gdyby przytakiwał Millerowi, którego przecież nie wybrał, nawet się na jego przywództwo (w klubie, a kto wie, czy nie w SLD) nie zanosiło, to możnaby zarzucić, że nie ma charakteru. Ale zarzut o braku honoru pachnie mi zarzutem o bezbożność i niepatriotyzm. Kopyciński w VI kadencji (w 2007 r.) wybrany został z listy LiD, klub ten przemianowano na klub SLD po 3 latach. On sam był działaczem SdRP i SLD, ale nie jest pierwszym, który się z tej partii wypisuje, mandat poselski trzymając w garści.

    Kopyciński moim zdaniem ma charakter i dość wyraźną orientację polityczną, czego o liderach i reszcie SLD trudno powiedzieć.

  43. do Jacobsky pisze:
    2011-10-21 o godz. 15:56

    Szanowny Panie Jacobsky,
    dolaczam sie do Pana apelu o pamiec o Slawomirskim. Namawiam rowniez TJ do wziecia udzialu w naszym uniesieniu przeciw cenzurze.

  44. do TJ pisze:
    2011-10-21 o godz. 16:34
    Szanowny TJ,
    trafil Pan w sedno. Samo mielenie ma sens, bo mielacy kiedys traca cierpliwosc i poczucie taktu. Czesto przychodzi mi ochota, lecz probuje trzymac facon.
    Pozdrawiam.
    ET

  45. Łzy ET z tęsknoty za Slawomirskim (w postaci jego nudnych jak flaki z olejem wpisów) zalały juz całkowicie ten blog. Grozi nam trolloklonowa Tajlandia.
    Ratuj sie kto może ! Wszyscy do wioseł i przewijajmy, PRZEWIJAJMY !

  46. bacha pisze:

    2011-10-21 o godz. 13:58

    „Prawie połowa polskich katolików wierzy w istnienie szatana, i też się tego nie wstydzi.”

    Szanowna Pani,
    czytajac Pani komentarze tez zaczynam wierzyc.

  47. Och ,biedny p. Passent znowu wszystko pomieszal ,to zaczyna byc
    nawet urokliwe ,niestety problem tego blogu ,o jakze udajacego demokracje polega niestety na tym iz duzo ich uzytkownikow nie zrozumialo jednego z podstwowych praw demokracji.
    To tak wybitnych pseudodemokratow naleza np.P.Slawomirski /pseudonim artystyczny b…./,P. Falicz ,p.Jasny Gwint.ET … i kilku inni.
    Drodzy Panowie jaka jest roznica miedzy totalitaryzmem a demokracja ?
    …………………………….
    W totaliryzmie przeciwnika /politycznego / TRZEBA bylo krytykowac ,
    w demokracji natomiast MOZNA po prostu MOZNA./jak czlowiek chce /.
    Rozumiecie MOZNA ,Mozna ale nie TRZEBA .
    Zrozumcie to nareszcie i przestancie z tym totalitarnym jazgotem !
    Niestety Panowie jestescie antydemokratami i nie bede szanownym
    panom radzic ;idzie za sercem ; nie ,nauczcie sie chodzic!
    Salute

  48. Szanowny redaktorze Polityki

    Nie wszyscy ida za glosem serca. Rozum zdominowal czlowieka i emocje podlegaja kontroli. Zastanawiam sie co rozni pana od Slawomira Kopycinskiego?

    baltazarsaldo

  49. Pan Daniel Passent, Nie dostrzegam żadnych objawów zmęczenia, wręcz przeciwnie, roznosi mnie natomiast energia i wola poznania. To uzasadnia branie udziału w blogu Pana i POLITYKI. Inaczej nie byłoby sensu. Nie myślałem o odejściu, tym bardziej że jestem teraz bardzo zajęty śledzeniem konkursu skrzypcowego. Szkoda, że bez Polaków. Z blogu odeszło, nie bez Pana winy wielu wartościowych i mądrych uczestników. I dalej będą uciekać śledząc dla przykładu dzisiejszą sytuację, gdy troje kanonierów POLITYKI, Pan, Paradowska i Szostkiewicz znęcają się nad Millerem i SLD, jakby mało im już dokopano. Dołącza Janicki ze swoimi bredniami i powstaje sterowany chór dręczycieli zwanych często cynglami. Czy to przypadek? Czyż nie ma innych kompromitujących partii, kościoła lub Kaddafiego tak pięknie ustrzelonego przez strategicznego sojusznika. Skąd i komu tak SLD przeszkadza, jakby nie było 800 miliardów długu, zastoju cywilizacyjnego, bezrobocia, regresu kultury i nauki, edukacji, oburzonych, okupujących i nadciągających bilionów Euro dla pokrycia oszustw bankowych. Zapłaci niestety także Pan i miliony wyprowadzonych w pole Polaków. Jak Pan widzi, byłoby tchórzostwem abym dał dyla.

  50. O tuz to! Po co sie meczyc? Czy nie lepiej oficjalnie wstapic do dzialu propagandy PO ? Przeciez to tylko formalnosc.

  51. Andrzej Falicz (15.12),

    oj zyskuje, zyskuje. Nawet taki ‚idealista’ jak Kopyciński potrafi dostrzec, że u Palikota może przetrwać także następną kadencję, a nawet na jakieś stanowisko się załapać.7CD

  52. Szanowny Panie Gospodarzu,

    Jestem za szeroko rozumianym prawem do wyrażania poglądów, idąc przy tym całkowicie „za głosem serca”, ale bez żadnych przejawów pogardy, nienawiści czy łżekłamstwa. Jestem stanowczo przeciw wyrażaniu takich poglądów jak chociażby otago z 12:49.

    Rozumiem, że niektóre rzeczy piszemy emocjonalnie, ale mimo wszystko, nic nas nie uprawnia do przejawiania „paranoidalnej” niechęci, uogólniania w rodzaju, że wszyscy Murzyni to czarnuchy, wszyscy Arabi to terroryści, wszyscy homoseksualiści to… czy też że wszyscy Chrześcijanie to ciemne swiry a wszyscy księża to pedofile. Przytaczać dalej nie ma potrzeby.

    Odnośnie pierwszego akapitu w Pana poście:
    „Przejście posła Sławomira Kopycińskiego nazajutrz po wyborach z SLD do Palikota to żenada, zjawisko pożałowania godne. SLD, choć grozi mu degradacja klubu do koła poselskiego, ma jedno na pociechę: że pozbyło się posła bez charakteru”

    Widzę jednak, że nadal ma Pan mentalność „dyplomaty”. Dla mnie takie transfery nie są jedynie zjawiskiem pożałowania godnym. Pamiętam niejedną osobę, która zmieniała zarówno partie jak i tabliczki lepiej niż chorągiewki. Nie chciałbym tu podać jakichkolwiek cyfr, ale wydaje mi się że dla niejednego z naszych polityków, cała działalność sprowadza się do „żłoba” i poczucia władzy a nie dla dobra kraju. Mówienie o służbie wobec Ojczyzny wywołałoby u nich z pewnością odruch podobny jak w stosunku do osoby chorej psychicznie. Naszym problemem jest to, że nie potrafimy oczyścić sfery politycznej od ludzi – jak to Pan określił – bez charakteru. W każdym państwie mieniącym się szczytnie demokratycznym, takie „elementy” byłyby usuwane bardzo szybko i bezpowrotnie.

    Axiom wspomina o watosciach etyczno-moralnych Palikota? Przepraszam, czy to jest żart???

    Ze względu na to, że w ostatnim Pana wpisie (Sprawy nie tylko personalne) pojawił się na blogu bardzo wysoki poziom adrenaliny, i nie został on niestety jeszcze sprowadzony tak całkiem do normy, dlatego też przytaczam mój ostatni wpis. Mam przy tym nadzieję, że przyczyni się on do rzeczywistego podnieienia poziomu blogosfery:

    Marit 11:47

    Niejaki absolwent stwierdził, że GARDZI Kościołem Katolickim. Czym jest pogarda:

    Pogarda – stan uczuciowy będący mieszaniną braku szacunku i niechęci. Zbliżony do nienawiści, ale zawierający komponent poczucia wyższości wobec osoby pogardzanej.

    A czym jest Kościół Katolicki – zgodnie z Wikipedią:
    „Kościół katolicki – największa na świecie chrześcijańska wspólnota wyznaniowa, głosząca zasady wiary i życia określane mianem katolicyzmu” W Polsce Kościół Katolicki stanowi około 30 milionów osób.

    Jest rzeczą bezsporną, że absolwent okazując pogardę w stosunku do Koscioła Katolickiego okazał pogardę w stosunku do 30 milionów Polaków, do naszej historii i tradycji. Okazał pogardę w stosunku do Polski.

    Dlatego twoje słowa: „można nie lubić KK” są łżekłamstwem, bo nie lubić jest stanem neutralnym w odróżnieniu od pogardy (tzn. stanu zbliżonego do nienawiści). Ja mogę kogoś nie lubić chociażby tylko z tego powodu, że go osobiście nie znam. Jak można kogoś lubic czy kochac jesli sie go nie zna? Ale to nie znaczy, że ma sie w stosunku do niego jakieś negatywne uczucia.

    Zupełnie czymś innym jest publiczne głoszenie pogardy w stosunku do wiekszości naszego społeczeństwa. Spróbuj powiedzieć na Harlemie jakiemuś Murzynowi: gardzę tobą, w ciągu pieciu minut będziesz oskarżony o rasizm i sianie nienawiści (o ile ujdziesz z życiem).

    I byłoby po sprawie, gdyby absolwencik przyznał sie do tego, że nie wiedział, że nie był swiadomym lub tp. Ale wystarczy popatrzeć dalej na stek oszczerstw skierowanych przez niego o godz. 10:18.

    Piszesz: „można nie wierzyć nawet w istnienie Boga. Piszę dużą literą, żeby Cię nie urazić i z powodu przyjętego zwyczaju”

    Oczywiście, że można nie wierzyć. Z tym, że czyms innym jest brak wiary (tzn. stan neutralny) od zwalczania Boga i tych, którzy w Boga wierzą, czym innym jest brak wiary od pogardy i nienawiści skierowanej do zdecydowanej wiekszości naszego Państwa.

    Tak samo nie mozna mylić ranienia uczuć religijnych z pogardą wyrażoną w stosunku do konkretnych ludzi.

    Patrząc na szereg wpisów, należy zauważyć, że pogarda ta była okazywana całkowicie bezkarnie. I to nie Środkowy sie doczepił do waszego niewierzenia, tylko spotkał się z agresją, pogardą i kłamstwem.

    P.S. Jeżeli uzna Pan Gospodarz go za zbędny, można sam ten fragment usunąć. Chciałbym jednak doczekać, aby dalsza wymiana poglądów odbywała sie bez okazywania pogardy, niechęci czy też bezpodstawnych pomówień. Tu mozna wymienić LEWEGO POLAKA 13:57 jako niechlubny „przypadek”

    „Przypadek non possumusa – a po co mialby on wchodzic na jakies katolickie blogi, gdzie wszyscy zgadzaliby sie ze wszystkimi jego tezami. On pelni tutaj role misjonarza”

    Non Possumus – patrz poprzedni post – przedstwił swój pogląd w kwestii merytorycznej i dotyczącej „pozytywnej roli” Palikota w jego obecnym wcieleniu”. A wystarczyć spojrzeć jak to się skończyło (mam na mysli reakcję blogerów na ten wpis)…

    Wystarczyc też spojrzeć z jaką reakcją przyjmowane są wpisy, które nie spełniają oczekiwań ze strony niektórych osób… Nie chodzi o to aby od razu kogoś banować, ale żeby sami blogowicze dbali o wzajemny szacunek… a raczej reagowali w przypadkach nieukrywanej niechęci czy pogardy.

    Pozdrawiam

  53. Oczywiscie … ani generat ani regenat jedynie renegat
    Szanowny Lewy Polaku, (ktos przynajmnie czyta te moje wpisy i to waznie – dziekuje)

    Wraca nowe.. i cofamy sie do przodu…

    Pan Passentowi serce bije mocniej bo bedziemy znowu mieli znajomkow czyli „prawdziwa lewice”…Czarzasty, Miller i moze nawet Oleksy.
    Dzieciaki sie nie sprawdzily wiec Pan Passent niedlugo bedzie sie czul na Rozbrat (sprzedali czy nie sprzedali?) znow jak u siebie…

    Najsmieszniejsze, ze dziadki piaskowe PRL-u naprawde wierza, ze wraz ze stara gwardia wroca dawne dobre stare czasy 40% poparcia i ambasad do rozdzielania.

    To se nie wrati towarzysze ?

    Historia sie powtarza ale jako farsa – wlasciwie to juz ja mamy a najglosniej smieje sie Paliglup.

    Panie Gospodarzu prosze uwazac z tym sercem juz nie ten wiek.

  54. @Andrzej Falicz

    Mam nadzieję, że nasz Gospodarz przychyli się do Pana prośby i odpowie też, kto pozostał w PIS.

    Mnie interesuje ponadto zdanie Pana Redaktora (również blogowiczów) na temat oficjalnej i nieoficjalnej współpracy politycznej naszego Premiera (czy też PO) z RPP i Palikotem. Albo mówiąc innymi słowami – na ile pomocny będzie Donaldowi Tuskowi Palikot w przeprowadzeniu przez PO reform okołozapaterowskich, jak również w tworzeniu problematyki zastępczej…

  55. Jacobsky pisze:
    2011-10-21 o godz. 15:56
    „Sławomirski testował siłę przyzwyczajenia do obecności cenzury u red. Passenta i skutecznie dowiódł, że pod względem zamiłowania do instytucji ograniczających wolność, red. Passent jest w pewnym sensie reliktem z (za)przeszłości.
    Brawo Sławomirski !”

    Mój komentarz

    Sławomirski testował red. Passenta w sposób niedozwolony, co wyraźnie jest powiedziane w Zasadach netowych – czyniąc ustawicznie wycieczki osobiste pod adresem Redaktora i każąc blogowiczom czerpać siłę moralną z jego demaskacji. Nawiasem mówiąc napisanie powyżej, że redaktor Passent jest „reliktem zaprzeszłości”, z pewnością jest atakiem ad personam, nawet po dodaniu frazy „w pewnym sensie”.

    Mówiąc wprost ten filtrujący blogowicz prostował moralnie i rugał stale Redaktora za czasy zaprzeszłe, zadawał uporczywie te same pytania sugerujące Redaktorowi przyznanie się do winy dobrowolnej współpracy z wrogim reżimem, itd.

    O jakiej cenzurze i „zamiłowaniu do instytucji ograniczających wolność” tu mowa, skoro pan S. systematycznie się wypowiadał na tym blogu przez całe lata przeciwko redaktorowi Passentowi jako osobie obwinianej, aż go kilka razy poniosło i zjechał z niego na fali niedozwolonej retoryki ad personam.

    Pzdr, TJ

  56. Za glosem serca czy rozumu?

    Tym razem o Palestynczykach

    http://www.youtube.com/user/patcondell?blend=1&ob=4

    baltazarsaldo

  57. Przechodzenie do innej partii jak Jaś Wędrowniczek jest oszukiwaniem wyborców…..
    Jak w takim razie nazwiecie nieobejmowanie mandatu posła?
    Nową świecką tradycją?
    Trafiło się to na razie samorządowcom z PSL.
    To jest dopiero przekręt!!!

    Przecież wyborcy głosowali na konkretnych ludzi, niekoniecznie partie.
    Prywatny wybór marszałka województwa, co jest dla niego korzystniejsze, zafałszowywuje obraz sytuacji……

  58. Jacobsky pisze:

    2011-10-21 o godz. 15:56

    Szanowny Panie Jacobsky

    Dziekuje za glos oddany na demokracje.

    baltazarsaldo

  59. Katecheta albo zakochany ? „Za glosem serca” – nie ma takiej kategorii. „Lojalnosc, solidarnosc, slownosc” tez nie ma odniesienia. Pozostaja:

    katecheza lub milosc.

    Mozna:

    -bo poglady sie roznia

    -aby uzyskac wieksza sile lub wplywy

    -aby byc wybranym

    Czyli – posel Kopycinski ze swoja cholera lub dzuma tez nie za bardzo tu pasuje. Blogerzy – a i owszem.

    Kiedy przyklada sie miarke „lojalnosc, solidarnosc, slownosc” do wielu polskich poslow karmiacych media, atak smiechu bije na leb cholere czy dzume. Kazdy o kazdym i to jak najgorzej. Zazwyczaj „z ogrodkiem”, w stylu Prezia – wiem ale nie powiem. Mecenas, u ostatniej Olejnik, dal popis.

    Ciekawe czy Kalisz, Miller, Cimoszewicz, Kwasniewski – „starsi panowie dwaj” – rzekna: a moze bysmy jeszcze cos zrobili ? Dawalbym im wieksze szanse niz Tuskowi, Pawlakowi, Kowalowi czy Palikotowi od Rucha. Rucha czy nie Rucha, klubu, partii czy innych formacji, w cokolwiek sie to obroci, bedzie w Sejmie i Bog dobry da nam widowisko, jakich malo; Pan Januszek lubi kontrowersyjnie, duzo i czesto, i z werwa – nie zawiedzie widowni.

    Frustrujacy Pana Passenta posel Kopycinski, jak przedtem niczym sie nie wyroznial, tak i teraz skonczy. Na jednoaktowce psiego ogona. Skoczyl, zdradzil, zaslynal i na wiecej pomyslu nie ma. Zupelnie jak ta Lola z Europejskiego – latac to sie nalatala, ale nie zarobila. Ta sama profesja.

  60. Szanowny redaktorze Polityki

    Sporo ludzi tu piszacych ma ochote na konfrontacje z demonem przeszlosci i dlatego pisza na tym blogu Polityki.

    baltazarsaldo

  61. Przeleciałam dotychczasowe wpisy i mam już pewność, że działa tu, na blogu Zegarmistrz Światła Purpurowy i bełta błękit w głowach blogowiczów bardzo skutecznie. TJ nazywa to filtracją umysłów…
    Podobno trzeba przefiltrować przez chleb, aby to niebieskie znikło.
    ,
    Oglądałam wczoraj i słuchałam, co ma do powiedzenia zarówno poseł – renegat, jak też sam poseł Palikot z niesmakiem. Był czas, kiedy jego działania traktowałam poważnie, jednak patrząc na obecne dokonania i postępowanie coraz bardziej tracę do niego sentyment.
    Uważam i nie ja jedna, że wyborcy głosując na kandydata z określonej partii politycznej głosują na tę właśnie partię, z której listy kandyduje nosiciel nazwiska. Skoro przechodzi do innej organizacji, to albo on sam, albo organizacja przyjmująca go w swoje szeregi powinna zwrócić koszty, poniesione na jego promocje, bo to jest zwykłe wyłudzenie niemałych pieniędzy. Dorównujące metodzie „na wnuczka”.
    Obejrzałam też występ posła Biedronia u Moniki Olejnik i kiedy już otarłam łzy ze śmiechu, to się zastanowiłam, kim właściwie ten poseł jest w życiu zawodowym? Jakie są jego dokonania, jeśli pominąć wątek preferencji seksualnych? Czy ktoś wie?

  62. ANCA_NELA pisze:
    2011-10-21 o godz. 19:26 ..”

    Pani Anco Nelo jak Pani moze… to juz Pani zapomniala?
    To byl przeciez felieton raptem z przed tygodnia.
    Pan Redaktor Daniel Passent napisal, ze to wlasnie Palikot podniosl upadajacy sztandar lewicy.

    To przeciez wedlug gospodarza nadzieja lewicy polskiej itd.

    Czyzby wystarczyl stary wiarus Miller by Palikot przestal byc nadzieja.
    Czy to piekne oczy towarzysza Czarzastego?
    Ja myslalem, ze panstwo beda potrzebowali ze 3 tygodni do 5-u by opadla luska z ucz a tu prosze tydzien i juz rozczarowanie.
    Czyzby przylaczala sie Pani do tej jak pisze Jacobsky kwiczacej (jak ja) prawicy…?

  63. Widzę, sadząc po ostatnich wpisach, że na blogu, nie tylko red. Passenta, ruszyły do boju mroczne moce narodowo-kato-socjalistyczne (nie moja to wina, że taki to przedziwny konglomerat, poczynając od Non Possumusa, axioma1, ET – który znów daje wszystkim popalić – Falicza, oraz różnych wcieleń Sławomirskich).
    Zaczynam czuć się nieswojo.
    Jakieś getto sie kroi dla myślących podobnie, jak Gospodarze blogów?
    Przed chwila obejrzałam rozmowę red. Piaseckiego z niejakim „mózgiem” kampanii wyborczej PIS – eurodeputowanym Porębą.
    Od razu poprawił mie sie humor. Z takimi ludźmi, pod przewodem Kaczora Zbawiciela raczej nigdy nie wygrają żadnych wyborów.
    Ide spać spokojnie.

  64. Ryba pisze:
    2011-10-21 o godz. 18:06

    Andrzej Falicz (15.12),

    oj zyskuje, zyskuje. Nawet taki ‘idealista’ jak Kopyciński potrafi dostrzec, że u Palikota może przetrwać także następną kadencję, a nawet na jakieś stanowisko się załapać.7CD…’

    Nie zyskuje.
    Ruch Palikota to efemeryda i zart typu partia przyjaciol piwa lub miejska odmiana Samoobrony (To taka byla partia Leszka Millera szefa obecnej SLD…).

    SLD moze obecnie ma zla passe ale na pewno ma silniejsza pozycje w roznego rodzaju ukladach, sluzbach i innych wezlowych miejscach mafijnych struktur rzadzacych III RP.
    Roznego rodzaju gumowe Olki, ludzie po mediach, dyplomacji itd. Ciagle maja duze dlugi do splacenia towarzyszom.
    Wciaz moga dac „stanowisko” i daja.
    Polska jest wciaz pelna roznego rodzaju „absolwentow”…

  65. Wiem, że niemal wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć o zamordowanym – przez te wrzody na dupie cywilizacji zachodniej – pułkowniku Kaddafim, szybciej nawet, niż w Polsce zapomniano o powieszonym Andrzeju Lepperze (Balcerowicz i tak musi odejść), albo o oblewanych ołowiem Palestyńczykach, i poczytać sobie nareszcie w spokoju o sprawach ważnych, np. o Zombi Boyu, który pozbył się tatuaży, albo o 2 milionach wszystko-jedno-czego, które ma zapłacić Murdoch (bo on je może zapłacić ot tak, z kieszeni, i nawet tego nie zauważy, podczas gdy inni idą do więzienia, a powinno być jak w Finlandii z mandatami – im jesteś bardziej utuczony krezus, tym większa kara, tak żeby zabolało, a nie jakieś tam dwumilionowe dla niego śmichy-chichy), ale przeczytałem w prasie, że „premier” Libii (kto go wybrał i kiedy? Nie wiadomo. Pewnie CIA z MI6 i Mossadem do spółki) mówił, iż po pojmaniu Kaddafi był przytomny, a zmarł tuż przed szpitalem od ran postrzałowych. Ciekawe, jakim sposobem zachował przytomność z taką dziurą w głowie, pośród tych zakazanych gąb, których posiadacze wyciągają surrealistycznie łapy w kierunku kamery w radosnym geście „victoria!”, wyszkolonych i uzbrojonych przez zachodnich, militarnych rzeźników, na których płacimy podatki, utrzymując szwadrony śmierci NATO: http://www.youtube.com/watch?v=vpnwBXHuxOc&feature=youtu.be&skipcontrinter=1

    Mam nadzieję, że media mainstreamu urządzą teraz transmisję z pogrzebu Kaddafiego i pokażą całemu światu te miliony wiwatujących z radości, wyzwolonych (z demokracji), nienawidzących ponoć Kaddafiego Libijczyków, cieszących z przyniesionej im wolności na skrzydłach izraelskich oraz amerykańskich dronów, rakiet, na NATO-wskich bombach spadających na ich domy, szpitale i szkoły, tak jak cieszyli się obdarowani podobną wolnością Irakijczycy, cieszą się nią Afgańczycy, a wkrótce będą się cieszyli także Syryjczycy, Irańczycy i… na tym koniec, bo Chińczycy z Rosją wraz z resztą normalnego świata idącego za głosem serca i rozumu zaczną wtedy przynosić wolność tym, co to ją teraz przynoszą, psia ich mać.

    Wojna o możliwość dokonywania płatności na świecie, wytwarzanym elektroniczne i drukowanym z niczego, de facto fałszywym dolarem trwa. Dzięki podtrzymywaniu dolara ze wszystkich stron kolbami odbezpieczonych karabinów, z lufami wycelowanymi w każdego, kto chce takiemu lewemu dolarowi napluć w pysk, oraz dzięki wspólnikom w oszustwie – firmom ratingowym Moody’s oraz Standard & Poo’r, stemplującym kumplom z Wall Street finansowe śmieci ratingiem: AAA!, AAA!, Następny! – możliwe było i jest emitowanie przez Wall Street/Londyn na cały świat absurdalnych dla każdego normalnego człowieka śmieci, „instrumentów finansowych” opartych na długu, mnożących bankierom wykładniczo fałszywe pieniądze w piętrowym ciągu technologicznym MBS – CDO – CDS, z wynalazkami typu „zsyntezowane CDO”, „CDO do kwadratu”, „CDO sześcienne”, „CDO n-te”. To nie żart. Za pomocą tych wszystkich instrumentów finansowych okradany był i jest świat, a że inwestorami kupującymi tony tego, a także podobnego badziewia są także wielkie fundusze, przede wszystkim emerytalne (OFE), to znaczy, że niedługo przyjdzie taki moment, kiedy emeryci w różnych krajach nie dostaną swoich emerytur, i zacznie się totalny, zaplanowany precyzyjne chaos.

    Wraz z Kaddafim bandycka triada Nowy Jork/Londyn/Bazylea upiekła kilka pieczeni na jednym ogniu. Nie tylko zagarnęła ropę, pokrzyżowała szyki Chińczykom, otworzyła sobie drogę do ataku na Iran, ale przede wszystkim pokonała Złotego Dinara Afrykańskiego, prawdziwy pieniądz oparty na złocie, który właśnie za sprawą Kaddafiego miał wejść do obiegu już wkrótce, na drodze do zjednoczenia Afryki, wyposażonej w niezależne, afrykańskie odpowiedniki MFW oraz BŚ. Teraz celem krótkoterminowym celem jest pewnie Iran, a celem właściwym są Chiny, z ich projektem emisji prawdziwego jak tamten pieniądza, także opartego na złocie, Złotego Chińskiego Yuana.

    Marnie to wszystko widzę, chciwość, tupet, bezczelność oraz sadyzm internacjonalnej finansjery nie mają dziś granic tak, jak nie miały ich przed I i II Wojną Światową, to się może skończyć kolejną tragedią, ale tym razem winni nie przetrwają.

  66. obiektywniaczek – srodeczkowy – posumusik 18.17
    Już raz ci udowodniłem ze jestes we władzy szatana. Przyczyny są proste: studiopowanie Opus Dei, kult Maciela z Legionu Chrystusa i sluchanie programów Radia Maryja i TV trwam.
    Zaczyna sie od rozmiekczenie szarych komórek, a potem szatan już ci całkowicie mąci zmysły.
    Pozdrowienia dla małzonki – To Swieta kobieta !
    Chyba zaprotestuje przeciwko dopuszczeniu szatana do głosu na tym blogu – niezaleznie kogo bedzie udawał !

  67. Wyjaśnienie dla niektórych PT komentatorów: demokracja i brak cenzury polegają na tym, że Passent na swoim blogu pisze to co uważa za właściwe i usuwa to, co ocenia jako niewłaściwe, pp. jasny gwint i Jacobsky na SWOICH blogach czynią podobnie, a czytelnik swobodnie wybiera, które blogi czyta, a które go nie interesują

  68. Katecheta albo zakochany ? „Za glosem serca” – nie ma takiej kategorii. „Lojalnosc, solidarnosc, slownosc” tez nie ma odniesienia. Pozostaja:

    katecheza lub milosc.

    Mozna:

    -bo poglady sie roznia

    -aby uzyskac wieksza sile lub wplywy

    -aby byc wybranym

    Czyli – posel Kopycinski ze swoja cholera lub dzuma tez nie za bardzo tu pasuje. Blogerzy – a i owszem.

    Kiedy przyklada sie miarke „lojalnosc, solidarnosc, slownosc” do wielu polskich poslow karmiacych media, atak smiechu bije na leb cholere czy dzume. Kazdy o kazdym i to jak najgorzej. Zazwyczaj „z ogrodkiem”, w stylu Prezia – wiem ale nie powiem. Mecenas, u ostatniej Olejnik, dal popis.

    Ciekawe czy Kalisz, Miller, Cimoszewicz, Kwasniewski – „starsi panowie dwaj” – rzekna: a moze bysmy jeszcze cos zrobili ? Dawalbym im wieksze szanse niz Tuskowi, Pawlakowi, Kowalowi czy Palikotowi od Ruchu. Ruch czy nie Ruch, klubu, partii czy innych formacji, w cokolwiek sie to obroci, bedzie w Sejmie i Bog dobry da nam widowisko, jakich malo; Pan Januszek lubi kontrowersyjnie, duzo i czesto, i z werwa – nie zawiedzie widowni.

    Frustrujacy Pana Passenta posel Kopycinski, jak przedtem niczym sie nie wyroznial, tak i teraz skonczy. Na jednoaktowce psiego ogona. Skoczyl, zdradzil, zaslynal i na wiecej pomyslu nie ma. Zupelnie jak ta Lola z Europejskiego – latac to sie nalatala, ale nie zarobila. Ten sam los.

  69. Andrzej Falicz – 20:50
    Panie Andrzeju Faliczu! Mogę, mogę i nie czuję potrzeby przyłączania się do kogokolwiek. Jestem wolnym elektronem. Bo ja nie robię kariery, mam uregulowane, spokojne życie i taką wolność, że niczego już nie muszę. Nie mam wielkich oczekiwań ani też wymagań i żądań do państwa i jego instytucji.
    A na blog red. Passenta wpadam i czasami coś skomentuję, bo lubię i cenię gospodarza tego blogu. Wpisy blogowiczów czytuję już mniej starannie i nie wszystkie. Jestem osobą mocno zajętą, mam niewiele czasu na blogowanie. Jest tyle ważniejszych i ciekawszych spraw…
    Na 12 listopada mam już bilet na „Kniazia Igora” do Hali Ludowej… przepraszam! Wróć! do Hali Stulecia. Trudno mi przywyknąć do nowej/dawnej nazwy.
    Pozdrawiam.

  70. Okazuje się, że mord(errator) blogu gospodarza recenzuje nie tylko same wpisy, zabrał się nawet do odrzucania w kosz linków, które swoją treścią są dozwolone od 18 lat.
    Fakt, zamieszony przeze mnie link i komentarz do niego, nijak się miał do tematu felietonu gospodarza, ale większość czytanych tu wpisów ma się tak samo do publikowanych na blogu tekstów redaktora Passenta.
    O co poszło? Zamieściłem tutaj film na którym kamera zarejestrowała makabryczny wypadek 2 letniej chińskiej dziewczynki, po której przejechały dwa samochody, a przejeżdżający i przechodzący obok leżącej bidulki nie zareagowali w żadnej znany ludziom i zwierzętom sposób. Ulitowała się nad nią kobieta wyzuta z tego społeczeństwa ( biedna, zbierająca potrzebne jej rzeczy na ulicy – znamy to), przeniosła na bok, znalazła matkę dziewczynki. Dziecko żyje ( nie był to więc film pokazujący śmierć), znajduje się szpitalu pod opieką, choć nigdy już nie przeżyje swojego życia normalnie.
    Mój komentarz dotyczył pytania o związek pomiędzy szybkim wzrostem PKB, a odczłowieczeniem stada ludzkiego, pędzącego za pieniądzem.
    I to byłby mój ostatni wpis na tym blogu.
    Życzę wszystkim dobrej zabawy.

  71. …nie wierzę LEWARze, iż uwierzysz w szatana. Ty należysz do tej „większej połowy” polskich katolików którzy już za życia mają zagwarantowany wstęp do raju niebieskiego, czy jak mu tam.

  72. Lojalność? Solidarność? Słowność?
    Panie Passent, jak Panu nie wstyd za SLD. Partia ta sprzedala polskie kobiety za kilka srebrnikow polsko-rzymskiemu klerowi. Partia ta sprzedala polskie male dzieci watykanskiemu klerowi, do indoktrynacji juz od lat 5-ciu.
    A miała wiekszosc w parlamencie i mogła to wszystko odwrocic. I Pan bredzi o lojalnosci, solidarnosci czy słownosci jakies małej płotki, płoteczki.
    Czy jesli do Pana przyszedł by Niemiec i powiedział, sluchaj stary, dam Ci 10000 Euro na odbudowe chałupy, ale zamiast tego chce decycowac o brzuchu i macicy twojej zony? Chce po prostu decydowac o ciele pana zony.
    Poszedł by Pan na to?
    Tak własnie zrobiło SLD. SLD to alfonsy polskiej sceny politycznej.
    Wiec prosze nie szlochac bo to PAN powienien sie potwornie wstydzic za SLD, ktore poszło na ugode z klerem. Potwornie smutne.

  73. TJ,

    nie zgodę się tym razem.

    Nie wiem, czy Slawomirski czerpał siłę , czy była ona moralna, a zwłaszcza czy czerpał tę siłę z czegoś, czego nie czynił, czyli z demaskowania. Slawomirski nie demaskował, bo nie było czego demaskować. Na ogół to, co przytaczał w swych wpisach Slawomirski, a co dotyczyło red. Passenta jest powszechnie wiadome. Jeśli już, to Slawomirski nieustannie przykładał znane fakty, i postawy związane z przeszłością zawodową red. Passenta to tego, co Daniel Passent aktualnie twierdzi. Innymi słowy Slawomirski zadawał w sumie uzasadnione pytania w sprawie ewolucji postawy Pana Redaktora, domagając się wyjaśnienia dlaczego dziś pisze On coś innego niż pisywał w przeszłości, i to w dodatku na tych samych łamach. Dlaczego wtedy nie bronił wartości, w obronie których dziś staje Prowadzący ten blog. Moim zdaniem nie ma nic zdrożnego w ewolucji postaw i każdy z nas ewoluuje w myśl zasady, że tylko krowa nie zmienia poglądów, ale widocznie Slawomirski miał sobie wiadome powody, aby nie kupować tej przemiany, co jednak nie powinno go dyskwalifikować jako prawowitego uczestnika dyskusji na tym blogu.

    Slawomirski krytykował postawę red. Passenta i doprawdy trudno jest krytykować czyjąś postawę bez wystawienia się na ryzyko potraktowania tej krytyki jako atak personalny ze strony tych, którzy nie zgadzają się z krytyką i z krytykującym, i którzy dodatkowo mają być może tendencję do przykrawania treści kryjącej się pod pojęciem „atak personalny” według własnych potrzeb. Podobnie w odniesieniu do mnie i do zacytowanego zdania z mego wpisu. Owszem, jest tam określenie „relikt przeszłości”, lecz nie dotyczy ono personalnie red. Passenta (którego cenię, i do którego nic nie mam nic nie mam), ale odnosi sie ono do zamiłowania do instytucji ograniczających wolność, które to zamiłowanie wydaje mi się słusznym zarzucić postępowaniu red. Passentowa z uwagi na takie, anie inne potraktowanie przezeń Slawomirskiego. Czy powiedzieć komuś, że źle postępuje stanowi atak personalny ? Nie sądzę. Owszem, mogę się mylić w mojej ocenie postępowania red. Passenta, ale mylić się w ocenie to jedno, a atakować personalnie, to drugie. Zresztą skąd Pan wie, że red. Passent traktuje zarzut bycia reliktem zaprzeszłości jako atak personalny ? Że akurat nie jest On dumny z faktu bycia utożsamianym z przeszłością, do której sentyment wciąż czuje tak wielu, i czemu dają oni wyraz również na tym blogu ?

    Przeczytałem rubrykę „Zasady publikacji” i doprawdy każdy z nas podpadł kiedyś, i to nie raz, pod któryś lub pod kilka z punktów regulaminu w czasie trwania naszych „karier” blogowych. Slawomirski ani nie był gorszy, ani lepszy w swej fiksacji. Dla jednych tematem centralnym jest „złodziejski” kapitalizm i jego zwolennicy, dla drugich dane wyznanie i reprezentująca go instytucja, peerel w całości lub na wyrywki czy obecny rząd. Dla Slawomirskiego punktem centralnym była przeszłość zawodowa red. Passenta, przy czym Sławomirski nie używał w swych wpisach obelg, nie lżył nikogo, w przeciwieństwie do wielu z nas. Slawomirski po prostu uwierał jak kamień w bucie, uwierał z zupełnie innych powodów, ale nie powinien być ocenzurowany z tej racji.

    Nie zgadzam się również z wielokrotnie powtarzaną koncepcją, że jest to blog red. Passenta, i że z tego powodu należy Mu się takie, a nie inne traktowanie, poniewaź jesteśmy Jego gośćmi. Owszem, chamstwo i rynsztok nie powinny być tolerowane na żadnym forum publicznym, ale Slawomirski chamem nie był, prawda ? A więc dlaczego „wyleciał” ? Blog ten jest jednym z blogów składających się na serwis internetowy tygodnika, blogiem nie redaktora Passenta, ale blogiem Polityki prowadzonym przez red. Passenta, i tak naprawdę, to jesteśmy gośćmi tygodnika (nie sądzę np, żeby wpływy z wyświetleń banerów reklamowych na blogu „En passant” zasilały osobiste konto Prowadzącego ten blog, a tak jest w przypadku blogów prywatnych, gdzie prowadzący jest jednocześnie właścicielem trybuny). W świetle powyższego wydaje mi się dziwne, że najbardziej poczytny tygodnik opiniotwórczy w Polsce, tygodnik promujący swobodę wyrażania opinii i wszystko inne, co przychodzi z demokracją , firmuje swym logo cenzurę aplikowaną wobec kogoś, kto jest po prostu niewygodny dla prowadzącego ten blog.

    Pozdrawiam

  74. Przepraszam, ale ile lat zajmuje się Pan m.in. polityką, żeby nie wiedzieć, że i ci z prawa, i ci z lewa to ludzie podążający za szansą sprawowania władzy ?
    Dopiero teraz się Pan obudził, panie Danielu ? Ponadto SLD A.D. 2011 jest zbiorem WYRAŹNIE wskazującym na parcie do rządzenia… Uwidoczniły to ostatnie wybory. Zero programu z krwi i kości, poprzednie blamże, kunktaroski stosunek do decyzji rządowych, porzucenie programu lewicowego elektoratu (BCC, Miller na imprezie LOTOSU w Gdańsku)…. W końcu pojawił sie Palikot i powiedział: ‚sprawdzam’. Sprawdził i okazał więcej niz nagość SLD…. Cz jest sens bronić tego tworu ?
    Kupuje ‚Politykę’ od 25 lat, lecz ostatnio strasznie stępil sie jej pazur. Kiedy biorę do ręki dany numer, to przede wszystkiem czytam felieton p. Stommy, pański to, powiedzmy numer 3. Ale analizy PO i PiS, to juz przegięcie ze strony redakcji. Śmiechu warte…. I to naprawdę ‚Polityka’ jest właścicielem ‚Forum’ ? Aż nie chce się wierzyć ! Tuba PO – oto dzisiejsza ‚Polityka’ !

  75. Troll czy nietroll.

    Ktoś popularny na tym blogu jest wcieleniem zwolnionego z orkiestry skrzypka dzwoniącego do biura filharmonii (seria starych kawałow muzycznych) :

    Z dyrygentem poproszę…

    Niestety… własnie wczoraj zmarł

    … to straszne… dziekuję za informacje.

    Telefon powtarza się do bólu każdego dnia, po tygodniu zdenerwowany urzędnik pyta:

    Po jaka cholere pan dzwoni codziennie z tym samym, przecież sto razy powiedziałem: dyrygent nie zyje !!

    No właśnie widzi pan … za każym razem jak to słyszę robi mi sie jakoś ciepło i przyjemnie.

    A tak na poważnie, oprócz wytwarzenia własnego ciepła, trolle szkodzą emocjom oraz intelektowi. IMHO:

    1. Blokowanie wpisów nie na temat nie jest cenzurą, wolności nie odbiera.
    2. Szlachetne idee lub intencje sa tu bez znaczenia.
    3. Blog jest własnością prywatną, podobnie jak w brydżu nalezy respektować zasady gry albo opuscic pokój.

    Są też bardziej praktyczne rozwiazania, np. wlasna strona. Bez potwornej ilości lsmsów wrzucanych blogerowi którego nie lubimy, dających efekt odwrotny od zamierzonego.

  76. Jak okret tonie to szczury uciekaja pierwsze,a okret tonie,SLD to pustynia.

  77. mag pisze:
    2011-10-21 o godz. 21:00

    Widzę, sadząc po ostatnich wpisach, że na blogu, nie tylko red. Passenta, ruszyły do boju mroczne moce narodowo-kato-socjalistyczne …
    Ide spać spokojnie….”

    Spij mag a Palikot w miedzy czasie podbierze wam wszystkich towarzyszy i obudzis sie jako biedna samotna sierota z Millerem i Czrzastym w lozku.
    Taki „lewicowy” Ménage à trois

  78. To nie jest wieczór, tylko szczera noc. Obudziło mnie nadmiernie bijące alkoholowo serce, wino było znakomite, ale za dużo. Było nas dziesięciu starszych panów, zebranych w dobrej restauracji, na stypie. Temat dominujący w rozmach plenarnych i w grupkach, to oprócz okolicznościowych wspomnień, próba odpowiedzi na pytanie: „co dalej ze światem, z Europą, z Polską?”.
    W wypowiedziach kolegów, zanotowałem przewagę opinii opartych na baumanowskim interregnum. Nawet ci koledzy, którzy „rzadko miewali wątpliwości” w prawie każdej kwestii, wczoraj te wątpliwości wyrażali, a brak choćby przybliżonej wersji wydarzeń w nadchodzących latach, dominował w różnych, zależnych od temperamentu i ilości wypitych kieliszków, formach wypowiedzi.
    Także ogólnie rzecz biorąc NIC NIE WIEMY…

    Na temat transferów powiem coś kontrowersyjnego.
    Zamiast wyławiać z tego zjawiska aspekty moralne, zgłębiać motywy zmiany pracodawcy, wypominać wypowiedzi z czasów pracy w konkurencji, pomyślmy, że jest to zjawisko pewnym pogrożeniem palcem tym kilku „dyktatorom” politycznym, ustalającym listy wyborcze. A. Leper, (nie pamiętam szczegółów), chciał sobie tę „lojalność” notarialnie zagwarantować. Zostało to obśmiane, czy wręcz zaskarżone.
    Przyciągnięcie medialnego osobnika do swojej partii, pewniaka, który zdobywa powyżej 20 tys głosów, jest dobrym interesem, ale od jakiegoś czasu, niebezpiecznym.

    Na koniec przypomnę, co powiedział prof. Władyka w poranku TOKFM. Otóż powiedział, że PIS osiągnął ogromny sukces, uzyskując 30%. I za to kłaniam się p. Władyce, bo myślałem podobnie, słuchając przeważających głosów w mediach o porażce PIS i Kaczyńskiego liczno. Miałem wtedy uczucie alienacji, też jakiegoś odrealnienia. Co ci ludzie bredzą, myślałem nieładnie. Jaka porażka?
    Albo jakiś czas temu czytałem/słyszałem: jaki genialny, inteligentny polityk, ten JK!?
    Na czym ta jego inteligencja polega? Na charyzmie? Na tej arogancji w mowie ciała?

    Szanowni Państwo, zdobycie głosów wielu milionów ludzi przez sektę, prowadzoną przez lidera, który plecie trzy po trzy, (tu przestanę wyliczać wady), jest zdumiewający sukcesem.

    Jestem teraz przy lekturze wczorajszych komentarzy ok godz. 16:00 i zauważyłem z radością dawno niesłyszany głos mojego Przyjaciela TO.

    Wklejam swoje ble, ble do ramki i czytam Was dalej. Sen mi odszedł wdupu.

  79. @telegraphic observer, napisał w drugim zdaniu o 16:52
    ” Argument (red. Passenta), że „wygadywał na Palikota okropne rzeczy” jest dziecinny”
    i po raz któryś odkryłem w Nim dziwną cechę. Nie nazwę tej cechy bezkompromisowością.
    Drogi TO, Ty, actually, zarzucasz Passentowi zdziecinnienie, a przecież to świeży laureat ważnej nagrody dziennikarskiej.

    Mogę takie odzywki zrozumieć, kiedy są adresowane do Twoich gruboskórnych przeciwników blogowych, którzy często wymyślają Ci od najgorszych.
    Ale dokładać się do obwiniających Passenta za Workutę, Leningrad, żydokomunę, zdejmowanie kapelusza przed kościołem – fee…

  80. Panie Falicz
    „sprzed” a nie „z przed”.
    Wiedzy nigdy dość!

  81. nie ma obawy Szanowny(a) MAG. Nieswojo, to moglibyśmy się poczuć wtedy, gdyby wymienionych przez Ciebie delikwentów zabrakło w naszym towarzystwie. Bomby, anonimowe telefony, sabotaż na kolei, zabicie ostatniego ORMOwca i wszelkie inne, acz podobne formy zbawienia Najjaśniejszej.

  82. Po skandalicznych wyczynach sekretarz stanu Hilary Clinton w Libii najwyraźniej jej czas brylowania na politycznych salonach dobiega końca.
    Media ujawniają jej nieskrywaną radość na wieść o morderstwie (do którego się przyczyniła) dokonanym na przywódcy państwa libijskiego

    Jej odejście byłoby namiastką częściowego oczyszczenie się z tej zgnilizny moralnej jaką Zachód zafundował społeczności światowej.

  83. – Odpowiedziałem na prośby i apele różnych środowisk. Radziłem się też m.in. kilku osób z lubelskiej kurii metropolitalnej, w tym kanclerza ks. Wojciecha Pęcherzewskiego. W tym miejscu będę mógł zrobić więcej dla Lublina i Lubelszczyzny niż z pozycji posła – uzasadniał Hetman swoją decyzję.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10514511,Hetman_wreszcie_zdecydowal__Bedzie_nadal_marszalkiem.html

    Oto gdzie jest ośrodek decyzyjny- w Kurii…….
    Niedemokratyczne struktury określają miejsce zasiadania demokratycznie wybranego przedstawiciela wyborców.
    A Państwo macie pretensje do Kopycińskiego…

  84. Janusz 21.25
    Ciekawe i oryginalne poglądy oraz informacje. Podaj jakies źródła o Złotym Dinarze i Złotym Juanie ?

  85. stasieku,

    z Tobą nie jest wcale aż tak źle skoro pierwszy wpis wklejasz dopiero o 5.58.

  86. Śleper pisze:
    2011-10-21 o godz. 21:49

    Widzialem ten film. Rozumiem ze ocenzurowany bo Passent obecnie walczy o taka Polske.
    Wsrod dzikiego bydla, jezeli jedno padnie, pozostale sie tym nie przejmuja. Celem polskich rzadow, ostatnich 22 jest sprowadzenie stosunkow spolecznych do poziomu dzikiego bydla. Zeby bylo latwiej rzadzic.
    To juz widac. 70% polakow zyje w biedzie a pzostale 30% mowi im ze sami na siebie to sprowadzili niech wiec zdychaja. Ale bieda rowniez zje te 30%. To tylko kwestia czasu. Polityka zbedlecania polakow ewentualnie zniszczy wszystkich wlacznie z Passentem i kolesiami z PO.

    @Lucek, dobry text, tak bylo i tez tak to widze.

  87. Szanowny Gospodarzu,

    To tylko małe propozycje następnych dużych i poważnych tematów do dyskusji na naszym blogu – polski budżet oraz makroekonomia w skali światowej.

    Już dziś zdajemy sobie sprawę, że przymiarka polskiego budżetu na przyszły rok będzie musiała pójść do niszczarki albo zostac poddana totalnej rekonstrukcji.

    Ja wprawdzie mam wiarę polityczno-ekonomiczną nie tylko bardzo silną ale i wypróbowaną, widziałem na własnych oczach jak z każdym planem piecioletnim doganialiśmy a potem w epoce Edwarda Gierka, dzięki bratniej pomocy ZSRR w „niekotorych oblastiach” to nawet „my uspieszno pieregnali” największe potęgi imperialistycznego świata. Bez żadnych zastrzeżeń wierzę we wszystko to o czym mówi Jan Rostowski…, no ale te jego słowa o wojnie…

    To wszystko mi niestety nie daje spać, budzę się o drugiej w nocy i rozmyślam do rana nad stanem naszej gospodarki…

    Z drugiej strony, nasz ostatni wzrost długu budżetu centralnego w relacjach do PKB – za kadencji Pana Donalda Tuska wynosi on 15,1%, tzn. średnio 5% rocznie, nikt z naszych Premierów aż tak bardzo się nie zasłuzył. Marek Belka to zaledwie skromne 1,2%, a największym sukcesem w oddłużaniu (obok Pana Jarosława Kaczyńskiego) może się pochwalić Waldemar Pawlak.

    Taka myśl tylko, być może Pan Jan Rostowski na „czas wojny europejskiej” jest rzeczywiście naszą dobrą propozycją, ale czy nie należałoby go wspomóc Waldemarem Pawlakiem jako naszym najlepszym „oddłużaczem” (a w opozycji oczywiście Jarosławm Kaczyńskim)?

    Z europejskich sąsiadów – czy nawet doskonałe relacje naszego Premiera z Angelą Merkel będą w stanie nam pomóc w utrzymaniu eksportu do braci niemieckich? No, a bracia moskale, ich udziały w strategicznych surowcach naszego państwa (ponad 20% w „łupkach”). Nie pytam oczywiście, a nawet nie próbuje śnić, na jakim kierunku pracowali wówczas nasi najlepsi agenci, bo to sprawa najbardziej tajna…

    Problem Grecji, Hiszpani, Włoch… i Polski oczywiście… w zakresie tzw. „kontrolowanego zarządzania suwerennością niektórych państw Unii Europejskiej” – tak chyba należ przetłumaczyć z języka dyplomatycznego na troszeczkę bardziej zrozumiały.

    I na koniec, z poważniejszych rzeczy.

    Miłujący na kredyt pokój Pan Prezydent Barack Obama odciągnął wirtualnie na jakiś czas bankructwo Stanów Zjednoczonych. Podobnie zresztą, jak część Unii Europejskiej odciągnęła bankructwo Grecji. Dwa pytania merytoryczne, na jak długo przedłużono tą „egzekucję” Stanów, no i jak to wpłynie na cały świat, Unię … a w pierwszej kolejności na Rzeczypospolitą.

    No i bracia Chinczycy. Pamiętam, jak kiedyś w przedszkolach wszystkie polskie dzieci uczyły się z kolorowanek o internacjonalistycznej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, no i oczywiście z bratnim narodem Chińskim – też, były piękne rysunki z napisami po rosyjsku, np. „kitajska roza…”, aż łza się kręci, a tu masz teraz takie ciacho z COVEC’iem…

    No i początek problemów ekonomicznych też w Chinach. Moises Naim, doradca w Carnegie’s International Economics Program, zajmujący się analizami globalnej gospodarki i polityki przestrzega, by zamiast koncentrować się na sprawach Grecji [i Stanów Zjednoczonych], baczniej przyglądać się temu, co dzieje się w Chinach. Jego zdaniem istnieją poważne symptomy świadczące o wyraźnym pogorszeniu się koniunktury w Chinach, rosnącym zadłużeniu państwa i przedsiębiorstw. Szerzy się także korupcja na niebywałą skalę. Te i inne niepokojące tendencje mogą – jego zdaniem – doprowadzić do wstrząsu w gospodarce chińskiej, a w konsekwencji – do wstrząsu na rynkach światowych.

    Wystarczy, że pęknie jedna duża bańka… aż trudno spać, kiedy na widoku jest kilka…

    Pozdrawiam serdecznie zarówno Gospodarza jak i wszystkich Blogowiczów

  88. W każdym szanującym się ” towarzystwie ” zdrajca pozostaje tylko : zdrajcą. Jeśli nie będziemy rzeczy nazywać po imieniu to zabrniemy w ślepą uliczkę. Uciekamy w szarość, bojąc się BIELI i CZERNI. Nie szukajmy usprawiedliwień dla „oczywiście” nagannych postaw. Takie interpretacje prowadzą do zwyrodnienia umysłowego i moralnego. Jesteśmy tacy, jakich przedstawicieli wybieramy i jacy nas reprezentują.

  89. Cóz tu pisac polskie społeczenstwo potrzebuje lewicy, moze dokładnie programu lewicowego, cóz polacy sa rózni, chodzą do kościoła i chcą lewicy, Palikot to ciekawa postac, poseł Sławomir Kopyciński może bardziej przyda się Ruchu Palikota, niz SLD które ma odwazne hasła lewicowe, legalizacja nartotyków, czy in-vitro, to sa odważne hasła obyczajwe, cz Palikott chce nowoczesnego panstwa, które troszczy się los człowieka, cóz tu pisac kazdy człowiek dąży do szczęścia, do życia, w harmonii, i naturą, czasami człowiek jest słaby ma słabą naturę, cóz może polskie spłeczenstw ptrzebuje Palikota i jego rewoloucji obyczajowej, cz tu pisac problemy społecznie istnieją, i są obecnie, a Palikot przed te prgram przypmina ludzim tą prawde jak by na pisac oczywistą, cz tu pisac w zyciu trzeba nawet robic odwazne rzeczy jak głosowanie na lewicę

  90. Palikot to terapia polskiego społeczeństwa

  91. Radio Wolna Europa także popierało Gomułkę, choć w sposób bardziej umiarkowany. W audycjach radiowych apelowano do Polaków, aby nie żądali więcej niż mogą dostać, gdyż może to doprowadzić do interwencji sowieckiej. Co ciekawe, istniał ogromny kontrast w audycjach wspomnianego radia wobec sytuacji w Polsce i na Węgrzech, gdzie krytykowano Imre Nagy’a – można powiedzieć „odpowiednika Gomułki” – który został premierem kraju po wybuchu walk w Budapeszcie.
    http://fakty.interia.pl/historia/news/prof-machcewicz-w-pazdzierniku-1956-r-bylismy-o-krok-od,1711654,6036

    Skoro o „niezłomnych” mowa, to może warto przypomnieć realia tamtych czasów?
    Niezłomny bohater walki o wolność- Sławomirski- powinien przemyśleć sobie meandry ówczesnej polityki. Odwaga staniała obecnie.
    Stachanowskie podejście do walki o wolność nie przystoi poważnemu człowiekowi. A dokonań Sławomirski nie ujawnia zarzucając bierność Gospodarzowi……

  92. Zosieńko z g. 9:07
    Chyba masz rację pod warunkiem, że TYLKO piszą. Niewykluczone jednak, że gdy „zagrają surmy bojowe”, pójdą za Zbawicielem zakładać w Warszawie Budapeszt.
    A tak dla porządku – jestem szanow-ną (nie-ym) mag

  93. Żeby nie było żadnych wątpliwości: Behemoth AD 2011 to nadal taki sam muzyczny monolit, jaki znamy z poprzednich lat. Perfekcyjna technicznie blackmetalowa maszyna, siejąca zamęt i zniszczenie w uszach każdego, kto ma odwagę podjeść do niej wystarczająco blisko.
    http://muzyka.onet.pl/publikacje/artykuly/nienawroceni,1,4887732,wiadomosc.html

    CDN…….
    Albo CBDU……
    Nie ma to jak darmowa reklama. Fani nie zlinczowali Nergala….

  94. „Z blogu odeszło, nie bez Pana winy wielu wartościowych i mądrych uczestników.”
    „Jak Pan widzi, byłoby tchórzostwem abym dał dyla.”

    Oto prawdziwy „szekspirowski ” dylemat naszych czasow ; Czyt. naszego (?) blogu;
    Byc wartosciowym i madrym tchorzem , czy glupim bohaterem bez zadnej wartosci ?
    Trzeba juz zaczac myslec jak uchronic Jaco’ od takiego wyboru , co najwyzej niech wybiera miedzy tannat -em a malbec-iem.
    Zeby mu tylko nie przyszlo do glowy , ze ma jakas misje do spelnienia albo musi kogos za wszelka cene uszczesliwic .

  95. karwoj8 pisze:
    2011-10-22 o godz. 08:56

    Panie Falicz
    „sprzed” a nie „z przed”.
    Wiedzy nigdy dość!

    dziekuje!
    24 lata swoje robi…

  96. @telegraphic observer
    Nie omijajcie cmentarzy!
    W chyba offowym, czwartkowym dodatku do GW, znalazłem dwa listy Miłosza do Iwaszkiewicza z lat 30,31, jeden z 78 roku i jeden list Iwaszkiewicza do Miłosza z roku 1960.
    To się czyta z dreszczem, to jest piękna, bogata polszczyzna.
    I wątki ciekawe.

    Ale przyciągnęło mnie do komputera coś innego. Miłosz w jednym z listów zamieszcza („a propos trzynastoletnich chłopców”) wiersz 13letniego Lechonia

    Omijajcie cmentarze bo od nich powionie
    Trupi zapach co w duszę wam jadem się wsączy
    I znamię nieboszczyków włoży wam na skronie
    I braterstwem was ducha z trupami połączy”

    Nie omijacie cmentarzy!

  97. @Jacobsky pisze:
    2011-10-22 o godz. 00:10

    Cher Jacobsky!

    W zasadzie zgadzam się z uwagami ogólnymi, ale w sprawie Sławomirskigo ząb czasu chyba już zadziałał. On atakował nie tylko redaktora Passenta, ale wszystkich, których komentarze czytał. Niby się cieszę, jeśli ktoś czyta to co piszę. Przecież taki jest cel mojego pisani. Jednakże Sławomirski mi nieraz zalazł za skórę w dość nikczemny sposób, wyrażając swoją pogardę dla takiego robaczka blogowego – on – wielki blogowicz z zamontowaną fabrycznie absolutną racją. Już nie pamiętam szczegółów, pozostał fetor. Po krótkich spięciach zrobiłem to co w przypadku innych blogowiczów, których zachowanie oceniłem jako niewłaściwe – używam kółeczka na myszy. Na pewno tracę przez to wiele ciekawych informacji, może nawet wzruszeń, ale nie niszczę sobie nerwów. Dla przykładu: Przeczytałem kilka pierwszych komentarzy „Posuwającego” i już nie czytam. Wiem, że dyskusja jest bezcelowa, nowego dla mnie niczego nie wniósł, więc go ignoruję, ale absolutnie nie postuluję banowania. Sieć jest tak pojemna, komu szkodzi nawet długi wpis, choć przewijane też jest nudne i żmudne i gdy widzę 5, 6 komentarzy tej samej osoby – pod rząd – to jestem zniechęcony i idę psychicznie na spacer – układam pasjansa windowsowego.

  98. Stach Głąbiński,

    Jacobsky nie prowadzi bloga, ale gdyby prowadził, to by nie usuwał wpisów i ich autorów z powodów, dla których usunięto Slawomirskiego. Pańskie rozumowanie jest dziurawe, gdyż zawiera założenie, iż wszyscy będą zachowywać się tak samo w identycznej sytuacji.

    Bład.

  99. Piszac na tym blogu wchodze w pewnym sensie do domu Gospodarza tego bloku, a wiec musze sie jakos zachowac. W innym przypadku ma prawo mnie wyprosic bez podania przyczyny.
    Passent to jest instytucja i pisanie do niego „Szanowny Panie Passent” jest wg mnie niegrzeczne.
    Czytajac liczne wpisy mam oczywiscie nadzieje, ze cenzor zadba, abym w czasie lektury nie wlazl w „g”, jak to bywa w komentarzach bez cenzury.
    Sprawa nierozwiazywalna. Aby przyczytac jeden sensowny komentarz trzeba i tak sie przebijac przez kilkadziesiat tekstow przy ktorych traci sie tylko czas. Wiadomo, ze to zniecheca do lektury mimo, ze czytam jedynie komentarze nie dluzsze niz 3-4 zdania.Z drugiej strony wiem, ze liczba komentarzy swiadczy o popularnosci Panskiego blogu.

  100. Moralny wydźwięk pańskiego pisania jest zero

    Jacobsky pisze:
    2011-10-22 o godz. 00:10
    TJ,
    „Slawomirski krytykował postawę red. Passenta i doprawdy trudno jest krytykować czyjąś postawę bez wystawienia się na ryzyko potraktowania tej krytyki jako atak personalny ze strony tych, którzy nie zgadzają się z krytyką i z krytykującym, i którzy dodatkowo mają być może tendencję do przykrawania treści kryjącej się pod pojęciem „atak personalny” według własnych potrzeb. „

    Mój komentarz

    Przykłady „krytyki” mówiące same za siebie. To raczej jest wykluczanie, a nie krytyka, deprecjonowanie, a nie moralna troska, wyszydzanie i ośmieszanie ad personam z duża dozą odwetu, zachęcania do odpłaty za doznane nieoprawości.

    Slawomirski pisze:
    2011-06-02 o godz. 22:20
    Szanowny panie redaktorze
    Skoro jest pan dumnu z wieloletniej pracy w komunistycznej Polityce to prosze sie zastanowic co o tym mysla panscy polityczni oponenci. Panskie proby przypasowania sie do wspolczesnosci sa dziwne.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-05-13 o godz. 18:26
    Szanowny panie redaktorze
    Wiem ze brakuje panu wychowania w pluralizmie politycznym. Niemniej po tylu latach mieszkaniw w Wolnej Polsce powinien pan troche dojrzec. Niestety jest pan zielony. Prosze tego nie mylic z pluralistycznym ruchem Zielonych. Pan jest zielony ze zlosci.

    Slawomirski pisze:
    2011-05-12 o godz. 17:09
    ET pisze:
    2011-05-12 o godz. 15:03
    Szanowny Panie ET
    Jak mozna Panu nie przyznac racji?
    Dziwi mnie brak wstydu u redaktora Passenta za lata oddane komunie.

    Slawomirski pisze:
    2011-05-12 o godz. 23:13
    Bywalec2 pisze:
    2011-05-12 o godz. 16:05
    „Najwiekszym polskim przyczynkiem do uzyskania wolnosci przez narody Europy Srodkowej, bylo powstanie w Polsce pierwszego na terenie Paktu Warszawskiego niezawislego zwiazku zawodowego „SOLIDARNOSC“. Fakt ten zostal na swiecie zauwazony i jest doceniany do dzisiaj.”
    Prosowieka postawa redaktora Passenta tez zostala zauwazona i jest pamietana do dzisiaj.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-05-04 o godz. 01:06
    Passent pisze:
    ” Władza – kontynuował Tusk – nie powinna ludziom mówić, jacy mają być, to dziedzictwo „po obłędnych ideologiach XX wieku”.”
    ale czy sam pamieta co wyrabial w PRLu?
    Wojowniczy ton skierowany na opozycje potwierdza ze urodzil sie i umrze glupi tak jak to mawia przyslowie. Konfrontacyjnosc Passenta niszczy stosunki miedzyludzkie. Ale czy Lizakowi Ludzie kiedykolwiek je mieli?
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-04-18 o godz. 17:33
    wiesiek59 pisze:
    2011-04-18 o godz. 12:18
    Szanowny Panie wiesiek59
    Zapewniam Pana ze nie mam osobistej urazy do redaktora Passenta.
    Natomiast mam obawe aby ludzie jak on nie stali sie „role model” dla nowych pokolen Polakow.
    Prosze nie plotkowac na moj temat.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-04-18 o godz. 22:44
    Vera pisze:
    2011-04-18 o godz. 21:58
    Droga Pani Vero
    Mam klopoty ze zrozumieniem dlaczego byli wspolpracownicy Rakowskiego nadal zabieraja glos zamiast milczec lub spalic sie ze wstydu.

    Slawomirski pisze:
    2011-04-11 o godz. 17:28
    Szanowny panie redaktorze
    Kto sie czubi ten sie lubi.
    Kidy napisze pan zyciorys Kaczynskich?
    Moraly wydzwiek panskiego pisania jest zero.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-04-11 o godz. 19:04
    Szanowny panie redaktorze
    Z „piewcy stanu wojennego” zamienia sie pan dzisiaj w piewce klamstwa katynskiego.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-04-10 o godz. 23:23
    Szanowny panie redaktorze
    Zaklamenie dobrze pamietam bo pamietam Rakowskiego i jego Polityke.
    Co do lekcji angielskiego to moze pan sie podzieli swoimi doswiadczeniami.
    P.S.
    Pan i Kaczynski to duet egzotyczny.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-04-04 o godz. 16:11
    ET pisze:
    2011-04-04 o godz. 08:58
    Szanowny Panie ET
    Trudno jest nie zgodzic sie z panskimi uwagami. Zarowno Pan jak i panski znajomy macie racje. Pamietam PRL jako paskudny swiat.
    Pamietam ludzi ktorzy ten swiat tworzyli. Kto z nich zostal przykladnie ukarany? Jak mlode pokolenia Polakow maja odroznic dobro od zla?
    P.S.
    Dla Pana wiadomosci. Passent nie zna angielskiego albo jest paskudnie wulgarny. Jesli nie zna to nie powinien uzywac jezyka. Jesli jest tak wulgarny to nie powinien pisac. Moje „gratulacje” dla redaktora Passenta nimi nie byly. Chodzi oczywiscie o MISS PIS.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-03-31 o godz. 00:20
    Szanowny panie redaktorze
    Pan i panskie pokolenie ponosicie wine za obecny antysemityzm w Polsce.
    Pamietam jak krytykowal pan MA za obsesyjne tropienie antysemityzmu.
    Wszyscy popelniliscie wielki blad w 89 roku odstepujac od samooczyszczenia. Teraz ma pan swojego Mareczka czy Wieska. Trzeba bylo zaczac od siebie i wymagac od innych. A tak to ma pan to na co pan zasluguje.
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2011-03-29 o godz. 15:46
    Szanowny panie redaktorze
    Jak szybko zapomina pan o swojej roli w indoktrynacji/manipulacji narodu polskiego. Czy byl pan oredownikiem wolnego slowa w czasach PRL? Nie to wlasnie pan wspolpracowal z osobami niszczacymi wolne slowo(Rakowski, Urban).
    Falszywe sa panskie slowa troski o dostep do ksiazek w kontekscie panskiej wspolpracy z komunistami.
    Slawomirski

    Mój komentarz, c.d.

    O roli, którą sobie wyznaczył pisze S. następująco:

    Slawomirski pisze:
    2011-04-14 o godz. 21:33
    stasieku pisze:
    2011-04-12 o godz. 10:46
    Interesuja mnie mlodzi ludzie ktorzy mogli ulec urokowi sciezki zyciowej pewnego redaktora Polityki. Nie chce aby zwyciezylo „Wielkie Zamazywanie”. Staram sie osiagnac cel dozwolonymi metodami. Dlatego szydze, wysmiewam, osmieszam a jednoczesnie oferuje alternatywa w postaci zachodnioeuropejskich wartosci. Ja patrze na to z dystansu ponad trzydziestoletniej emigracji. Rozumiem co jest moralnym zachowaniem a co nim nie jest. Dlatego zabieram glos aby przeciwstawic sie temu co uwazam za zle. Prosze tez zrozumiec ze czasami jestem powazny a czasami nie. Tak jak wiekszosc ludzi. Niczym sie od nich nie roznie. Po prostu zabieram glos.”

    Co wynika z powyższej kwintesencji?

    1) S. rozumie, co jest moralnym zachowaniem, a co nim nie jest, co mu daje patent na przeciwstawianie się złu.

    2) W miejsce zła S. oferuje „zachodnioeuropejskie wartości”.

    3) Dozwolone metody walki ze złem, szerzenia moralnych wartości, to „szydzenie, wyśmiewanie, ośmieszanie” na co wskazują wyżej przytoczone przykłady – nieustający ciąg wycieczek ad personam na uosobienie komunistycznego zła, które czai się jeszcze w medialnych zakamarkach usiłując mącić w głowach młodych pokoleń.

    Takie jest przesłanie, które kieruje do Redaktora pan S. pytając go stale, dlaczego żeście się nie samooczyścili?

    S. się zachowuje jak kaznodzieja, który uważa, ze pełni misję, bierze udział w zbożnym dziele – krucjacie nie tyle przeciwko komunizmowi, co pozostałościom po komunizmie, wychodząc z dogmatycznego przekonania, że diabeł ma wiele postaci, umie się doskonale maskować, podszywać, przybierać postaci przetrwalnikowe i naszym wspólnym zadaniem jest ujawnić, zdemaskować, strącić z powrotem go tam skąd przyszedł.

    Pan S. pełniąc swoją misję traktuje audytorium blogowe, jako nieoświecony, nieświadomy zagrożeń, nieobeznany z przebiegłością szatana, zarażony jego podstępną ideologią lud, który trzeba koniecznie odciągnąć od błędu tolerancji, oświecić, uświadomić mu niebezpieczeństwo recydywy, zaprzepaszczenia wysiłków wielu takich jak on.

    Zachowuje się tak, jakby blogowicze nie wiedzieli czym była Polityka, jaki system rządów panował w Polsce i jak sobie ludzie w nim radzili.

    Niedawno tu na blogu, przepraszam nie pamiętam nicka, któryś z blogowiczów napisał, że za komuny opozycjonistów była garstka, co naocznie mogliśmy stwierdzić. A teraz ich legiony i każdy niezłomny i każdy na czele, a czynów ich wiekopomnych żadne księgi nie zmieszczą, tak było ich wiele.

    Pan S. jest takim spóźnionym, zbłąkanym opozycjonistą. No i dobrze, OK. Lecz dlaczego ad personam? To na razie, Hej!

    Pzdr, TJ

  101. Wreszcie coś na temat

    Jacobsky się chwalił, że przeczytał regulamin „blogowicza”. Ja takiego nie widziałem, a włączając się najpierw obserwowałem stałych bywalców i próbowałem zgadnąć zwyczaje i obyczaje, aby się dostosować. Zauważyłem m. in., że po pierwszych stu lub kilkuset komentarzach nikt już nie pamięta co redaktor napisał tylko panuje wolnoamerykanka i wzajemne przekomarzania – z próbami zagryzienia włącznie – i starałem się nie wychylać. Mimo to zostałem przez pewnego blogowicza opieprzony, że mój komentarz nie jest w „temacie” blogu. Było to wtedy, gdy liczba komentarzy u Pani Paradowskiej zbliżała się niebezpiecznie do tysiąca, bo pani była czym innym zajęta. Teraz nie czekam już tak długo i w okolicy setki komentuję „komentarze” i w ramach radosnej twórczości, szczególnie wtedy, gdy mnie coś zafrapowało w Szkle Kontaktowym lub w internecie, dodaję co nieco. Stąd ostatnio odkrywam swoje zdanie na temat KK i jego roli w polskim społeczeństwie.

    W ramach samokontroli i znanym zwyczaju konstruktywnej samokrytyki chciałbym kilka słów powiedzieć na zadane przez redaktora hasło: „Pójdźcie za głosem serca”. Czytam zdanie po zdaniu tego wpisu i spróbuję dodać swoje 5 groszy.
    Tytuł mi się podoba, choć nie dotyczy pewnie posła, zmieniającego „płeć polityczną”.

    ***Przejscie posła Sławomira Kopycińskiego nazajutrz po wyborach z SLD do Palikota to żenada, zjawisko pożałowania godne.***

    Faktyczne – powinien był zaczekać na zaprzysiężenie i po słowach: „Tak mi dopomóż Bóg”, dorzucić niedbale: „Ale pierd… SLD i KK – precz z krzyżem z mojego nowego miejsca pracy”.
    Jest też wariant zapasowy – podać do wiadomości nowe preferencje po wpłynięciu na konto pierwszej „transzy” – diety.

    ***Jeszcze we wrześniu było mu daleko do Palikota, wygadywał na niego okropne rzeczy, a kilka tygodni później, na konferencji prasowej wynosił go pod niebiosa.[…] Czy ludzie nie mają wstydu? ***

    Ludzie czasem się wstydzą niecnych czynów, posłowie nie!

    ***Poszedł drogą utartą przez Bartosza Arłukowicza***

    Kierunek zbliżony – alleluja i do przodu, ale drogi nie te same, nawet start inny, bo Arłukowicz nie był nawet działaczem SLD i zmienił barwy klubowe, zanim SLD finansowało jego aktualną kampanię. Nie mógł być pewnym zwycięstwa w wyborach – ani PO jako takie, ani on w konkurencji z uroczym młodzieńcem, rozdającym jabłka. Nowy „lewicowiec inaczej” – szedł na pewniaka.

    *** Jakie to ideały ma na myśli poseł Kopyciński? Lojalność? Solidarność? Słowność? To wszystko zostało przez niego podeptane.***

    Nie dziwi mnie to w polityce, gdzie Ziobro i Kaczyński sa chlubą partii o nazwie „Prawo i Sprawiedliwość” – niezbyt przystającej do realiów.

    *** Kiedy chodzi i rozmowy poważne, o budowanie koalicji, o wsparcie bez wchodzenia do koalicji […]– to wszystko ma sens. Łączymy się w sprawie KRUS, w obronie krzyża, czy Bóg wie co. To są taktyczne sojusze. ***

    Też tak uważam. Doszedłem do takiego przekonania, gdy rozmawiano w hotelu z panią z „kurwikami” w oczach.

    ***Po co się tu męczyć i z uporem powracać, skoro inne, bardziej gościnne i pozbawione „cenzury” blogi są na wyciągnięcie ręki? Zamiast męczyć się z nami, ludzie – podążajcie za głosem serca!***

    Podoba mi się ta dobra rada redaktora. Gdy mnie zbytnio prześladuje technika blogowa (już jest zdecydowana poprawa) lub denerwują moderatorzy, wtedy czynię to bez zachęty gospodarza. Wracam, gdy widzę komentarze osób, których teksty lubię czytać, nie zawsze dla tekstów gospodarza.

    PS
    Mój stosunek do redaktora jest, delikatne mówiąc, ambiwalentny. Lubię ten wyraz, choć nie bardzo wiem, kiedy go użyć. Powiem po „śląsku” (es geht mir so) – „idzie mi tak”, jak Wałęsie i Kaczyńskiemu, którzy lubią nowotwory złośliwe w języku (neologizmy, albo przerobione „starologizmy”), które jak ptaszki wylatują i zadziwiają świat.
    Pan Passsent był mi znany głównie z telewizji. Inaczej niż większość moich kolegów, nie czytałem papierowej Polityki w PRL. Zachwycali się nią u nas wszyscy, nawet, a może szczególnie, członkowie partii o szerszych horyzontach myślowych – naprawdę byli tacy!!! Nie wiem czy P. się zbłaźnił przesadnymi hołdami dla partii, ale chyba nie. Bardzo lubiłem np. KTT, który w czasach cenzury i niby dyktatury (proletariatu) przemycił w swoich felietonach wiele pokrzepiających myśli, choć chyba nie był wojującym antykomunistą, jak rodzina Kaczyńskich, gdzie mamusia dla zamaskowania nienawiści do systemu (zmylenia SB), wpisywała synkowi wierszyk o Leninie do sztambucha. Wielu porządnych ludzi robiło to co byli w stanie zrobić, aby przeżyć, płynęli z prądem, nawet gdy to nie była krynica źródlana i trochę przypominała szambo. Nie winię takich osób i uważam, że ciągłe wypominanie im, że żyli wtedy, kiedy żyli, jest nieuczciwe i głupie. Nie każdy jest bohaterem, na szczęście! Nawet piękna karta w walce z komunizmem (umownym) nie chroni na starość bohatera przed śmiesznością, żałosną pazernością i demencją – nie będę podawał nazwisk tzw. ikon Solidarności. Jeśli chodzi o „mędrca Europy” to znowu mi przychodzi na myśl ulubione określenie o „ambiwalentnym” spojrzeniu na bohatera, ale nie rozwinę tej myśli, bo burzy mi się krew gdy myślę o profanacji symbolu religijnego – Matka Boska w klapie, a pół miliona dolarów niezapłaconego podatku w kieszeni – nie umiem tego pogodzić.

  102. Zdjecia glowy M.K. i zachwyconej zapewne tym widokiem H.C. to nic nowego
    http://ferrebeekeeper.wordpress.com/tag/holofernes/
    Moze ktos powiedziec , ze to chore (lub pod wplywem)skojarzenie albo co ma piernik do wiatraka jednak podobienstwo uderzajace

  103. Aby ocenić Palikota i jego ruch nie oglądam wywiadów z posłem-elektem Biedroniem, chyba bym się nie uśmiał do łez. Czytam diagnostyka społecznego, Czapińskiego Janusza:
    http://wyborcza.pl/1,75478,10515366,Czapinski__Za_10_15_lat_Palikot_wygra__WYWIAD_.html

    Wg. Czapińskiego, Palikot nie jest populistą (nie żeruje na fobiach i uprzedzeniach), natomiast jest meganarcyzem. Palikot rozbetonował scenę polityczną, reprezentuje koalicję tego, co nie jest bogoojczyźniane. Palikot tworzy nową socjaldemokrację, on lub jego następca sięgną po władzę. Tezy odważne, ale dla mnie nie nowatorskie, już od kilku tygodni intuicja mi je podszeptuje. Na marginesie, w Hiszpani socjaldemokracja na dniach oddaje władzę, skopała sprawy gospodarcze, a teraz wielu boi się, że pod nową władzą skostnieją obyczaje.

    p.s. Szacowny stasieku, purysta towarzyskich relacji, biedaczysko cierpi na bezsenność – przywilej wieku. Ale chyba nie jedyny, wszak z wiekiem spokój i chłód racjonalizmu ponoć przychodzi. Czy ja zarzuciłem Passentowi zdziecinnie? Inni zarzucają mu, że jest reliktem z zaprzeszłości – tu mamy dopiero „bezkompromisowość”. Otóż napisałem czarno na białym, że argument jest dziecinny, bo – w domyśle – z dziecinną łatwością można się z nim rozprawić, co też uczyniłem. Nic więcej. Niech bogini Hypnos nad nim czuwa, niech sen ma głęboki i długi, może dojdzie do siebie.

  104. Poranek rześki, niebo zasnute …
    pokuszę się więc o komentarz o prostolinijności stasiekowego rozumowania.

    Wplątuje się on w gonitwę za futurystyczną pewnością, czepia się baumanowskiego interregnum, pojęcie to ledwie rozumie, owszem, interregnum to dominacja liberalnej, postmodernistycznej, postpragmatycznej lekkości bez garbu opasłych ideologii dominujących w czasach młodości mistrza, i oby tak dalej — gdzie zatem szukać kierunkowskazów, czy będą powroty do podstaw, czy mistrz coś więcej dostrzegł jeszcze?
    Zbyt ambitne to, gdy własnego podmiejskiego Palikota nie potrafi się opisać,
    pozostaje więc przyglądanie się bacznym wzrokiem, czy PiSowska szklanka jest półpełna, czy pólpusta.

  105. bacha pisze:

    2011-10-21 o godz. 22:34
    ………………………………………………
    Szanowna Pani,
    bylbym niezmiernie szczesliwy, gdyby Pani slowa byly prawda.
    Niestety, rzeczywistosc jest nieco bardziej skomplikowana.
    Nie bede tego blizej tlumaczyl, bo
    po pierwsze: nie mam obowiazku tlumaczyc sie przed Pania z mojego stosunku do wiery i kosciola,
    po drugie: nie sadze aby byla Pani w stanie cokolwiek z tego zrozumiec.

  106. „Slawomirski krytykował postawę red. Passenta i doprawdy trudno … „ – pisze Jacobsky 10-22 o godz. 00:10.

    Skrytykował i to powinno mu wystarczyć. Ja mam odmienne od Sławomirskiego zdanie, wyraziłem je dawno temu i schluss. Jak S. cierpi z tego powodu, że red. Passent w ogóle pisze, moim zdaniem nie całkiem staroświecko i nie pod wpływem zaprzeszłości marksizmu-leninizmu, to jego, Sławomirskiego problem. Ale niech nas nie zamęcza swoimi boleściami i jękami. Nie wiem, czy S. złamał regulamin, za co go zbanowano z blogu, znów zostawiam to ocenie red. Passenta, bo sprawa jest błaha, a czasu szkoda na dociekania w kategoriach wolności słowa etc. Życie jest twarde, a nawet nieidealne.

    Bo jak jest S. i tzw. „inni” z Workutą, Lenigradem, żydokomuną i „zdejmowanie kapelusza przed kościołem” i ich pożal się boże dociekania prawdy i sprawiedliwości dziejowej, to gdzie ja mam się podziać ze swoją niebanalną przecież krytyką gospodarza bloga własnej produkcji z pozycji neopragmatycznej? Potem Falicz i „inni” piszą, że się robi kółko wzajemnej adoracji na en passant. I jak ja miałbym wtedy argumentować, gdybym nie wytykał „dziecinności” jakiegoś passentowego argumentu, i gdyby mi się chciało w argumenty wchodzić z Faliczem. Passent się pokajał był, a jakże, za stan wojenny, z leninizmem i z Lenigradem zerwał jeszcze przed stanem wojennym … przecież z tego się robi polski grajdołek piekiełkowych pretensji wzajemnych dla pokrzepienia serc – czy tego nie widać, z tej wolności słowa? To poniża mnie jako „wytrwałego blogowicza” i też boli.

    Czyj ból ważniejszy i bardziej dojmujący, Sławomirskiego czy T.O.?

  107. O przyszłości zaś zadecyduje sposób – uporządkowany czy burzliwy, z czyjej kieszeniu – w jaki umorzy się 200 mld euro z hakiem długu puszczonej samopas, najstarszej i najbardziej zblazowanej demokracji, tj. greckiej?

    Co na to mistrzowie wiedzy tajemnych, Bauman, Kołodko, Stiglitz, Krugman? O ile wiem, to zdania ich są podzielone, a czasem niekoherentne.

  108. Stach Głąbinski,
    TJ,
    Śleper,
    Jacobsky:

    Szanowni Państwo, moim zdaniem, blog jest żywym organizmem, nie wszystko na nim da się określić przepisami o wolności słowa, cenzurze etc. Jeżeli moderator usunął drastyczny film pokazujący dwuletnie dziecko przejechane przez dwa samochody, to w moim odczuciu – miał rację. Media pełne są scen drastycznych i kto chce, może je zobaczyć gdzie indziej. Ten blog nie jest temu poświęcony. Jako jego twórca i gospodarz wyobrażam go sobie jako forum dyskusyjne, można dyskutować o zdziczeniu i znieczulicy, ale niekoniecznie trzeba pokazywać sceny drastyczne.
    Tematem tego blogu nie jest żadna osoba fizyczna, włącznie z gospodarzem. Można każdego skrytykować raz, drugi, dziesiąty, setny, ale ile można powtarzać to samo? Terapii nie prowadzimy.

  109. Dziękuje Jakobsky’emu (13:56), że zwrócił moją uwagę na ważny komentarz, który wyjaśnia wyczerpująco istotę sprawy Sławomirski kontra Passent, że się tak górnolotnie wyrażę:

    Stach Głąbiński (10-21 o godz. 21:32)

  110. „Terapii nie prowadzimy” – konkluduje Daniel Passent (gospodarz bloga). Co nie jest prawdą w sensie ścisłym. Oczywiście blog en passant prowadzi rozliczne terapie dla potrzebujących – nie będę nicków wymieniał, bo musiałbym zacząć od T.O.

    Sęk w tym, że terapia jest działalnością uboczną bloga, powiedzmy – ubocznym skutkiem, i nie daje oczekiwanych efektów we wszystkich przypadkach.

  111. Wracam jeszcze do tematów wyborczych, bowiem pani Zuzanna Kurtyka, krakowska kandydatka PiS do Senatu, po przegranych wyborach 2011 dała najtrafniejszą ich ocenę . Napisała, że wybory w Polsce wygrało społeczeństwo, a przegrał naród.

    Ależ tak! Tak! Tak! Wybory na szczęście wygrało społeczeństwo, a przegrał naród. No, naród to może za dużo powiedziane. Około 30 % z połowy głosujących to co najwyżej narodek.

    W roku 1933 w Niemczech było odwrotnie. Wygrał narodek w rezultacie czego narodziła się III Rzesza, zgnojone społeczeństwo obudziło się w obozach koncentracyjnych, a wódz i jego pretorianie podpalili świat.
    W Polsce dzięki wygranej społeczeństwa nie narodzi się IV RP, a fackelzugi ciągnące od katedry pod Pałac nie zagrożą nam już pożogą.

  112. TJ,

    moim zdaniem przytoczone przez Pana cytaty tylko podtwierdzaja to, co napisałem wyżej, ale mamy prawo różnić się w opiniach w tej sprawie. Proszę zauważyć, że nie przyłączałem się do krucjaty Slawomirskiego prowadzonej na tym blogu, a swoim tekstem sprzeciwiłem się cenzurze, która dotknęła jednego z blogowiczów, który według mnie na to nie zasługiwał z przyczyn formalnych.

    Antonius,

    Jacobsky się chwalił, że przeczytał regulamin „blogowicza”. Ja takiego nie widziałem

    Zgadzam się z red. Passentem, który deklaruje, że terapii na blogu nie prowadzimy. To samo odnosi się chyba do porad okulistycznych, od których są okuliści. Co do regulaminu blogowicza, to zapewniam, że takowy istnieje (Zasady publikacji komentarzy) istnieje i nie mam powodów chwalić się jego przeczytaniem, bo nie ma czym się chwalić. Proszę poszukać tego regulaminu skoro już o nim mowa, poszukać na witrynie Polityki, najlepiej po wizycie u okulisty jeśli takowa jest Panu potrzebna, gdyż proszę mi wierzyć: fakt, że Pan czegoś nie widział nie oznacza automatycznie, że to coś nie istnieje.

    Pozdrawiam obydwu Panów.

  113. Daniel Passent,

    dziękuję za uwagi. W kwestii cenzury pozostanę przy wyrażonym wyżej zdaniu.

    Pozdrawiam.

  114. Mnie jakos wcale nie szokuja roszady personalne po wyborach. Pan Kopycinski liczyl na wiecej, a dostal mniej (tzn. wyborcy mniej dali), no to poszedl do innej firmy. Takie prawa rynku. Kopycinski pewnie jest rasowym liberalem. Albo tylko tak mu sie wydaje.

  115. Antonius (raz jeszcze),

    Sławomirski nie wyleciał za utarczki słowne z Panem, lecz z red. Passentem. Prędzej czy później każdy z nas wpada w spięcia słowne z innym blogowiczem, ale nikt za to nie wylatuje z hukiem. Proszę nie wnosić swoich animozji osobistych wobec X czy Y jako przyczynku do dyskusji w temacie cenzury nałożonej na Sławomirskiego, bo w ten sposób przestaje Pan być obiektywny i staje się oskarżycielem (posiłkowym), a nie arbitrem.

    Pozdrawiam raz jeszcze.

  116. Antonius (10-22 o godz. 15:38) plecie warkoczyk dygresji wokół tematu i z wdziekiem wmawia nam, że to na temat. Skoro i na to regulamin pozwala …

    Wyznaję, że jeśli w PRLu czytałem red. Passenta to bez świadomości tego, bez śladu w pamięci (co @stasieku mi zarzuca przy każdej nadarzającej się okazji). Zatem post factum znam jego postawę zawodową i moralną, o rodzinnej sytuacji i politycznej orientacji nie wspominając, tj. z jego oświadczeń, z komentarzy o nim i innych strzępów tej historii. Mi Daniel Passent przypomina ojca mojego, który w peerelu aktywnie pracował, z aparatem żył na (długi) dystans, ale swoją rolę odegrał jak najlepiej. A gdy nadszedł karnawał, szczególnie wiosną 1981 roku, to mówił do mnie – „Reagan, niech on sam z sowietami wojuje, daj Bóg, aby im dał radę, a nas, Polskę, która tyle już strat poniosła, do tej walki nie wciąga”. I stosowne rady mi udzielał, wpłynął na moje decyzje. Po latach w kategoriach politycznej i obywatelskiej moralności, wręcz patriotycznej powinności oceniam takie stanowisko jako całkowicie dopuszczalne i dla wielu jedynie słuszne.

    I znów za kilka lat temat powróci … a ja mam się polskiego cmentarza trzymać, jak zaleca @stasieku, wbrew ostrzeżeniom Lechonia i Miłosza. Ja Wawrzyszewski cmentarz odwiedzam, gdy jestem w mieście, niedawno obchodziłem 20. rocznicę śmierci ojca. Pamiętam, najmocnie to co bezcenne.

  117. Daniel Passent pisze:
    2011-10-22 o godz. 17:29

    ….
    Tematem tego blogu nie jest żadna osoba fizyczna, włącznie z gospodarzem. Można każdego skrytykować raz, drugi, dziesiąty, setny, ale ile można powtarzać to samo? Terapii nie prowadzimy…”

    Biedny Kaczynski…szkoda, ze nie bywa na tym blogu.

  118. @Ryba, 10:44
    Nie bardzo zrozumiałem co miałeś na myśli, ale dobrze się czuję, kiedy robisz Rybeńko do mnie puk, puk.

    A w ogóle to śpię jak anioł jakiś do 8:00, kiedy mnie budzi TOKFM.
    Przeczytałem w GW o dramacie Michael ‘a Jacksona i upewniłem się, że czcionka jest najzdrowszym środkiem nasennym.
    Do następnego!

  119. Szanowny TJ
    Czy naprawdę warto udowadniać, że pan Sławomirski jest wielbłądem zabłąkanym na „en passant”? I na ten temat taaaaki długi wpis?
    Zazwyczaj czytam i cenię pana komentarze, ale ich wnikliwość czy słuszność niekonieniecznie zależy od długości.
    Zauważyłam ciekawą prawidłowość. Znacznie bardziej zdyscyplinowane są wypowiedzi blogujących pań. Na ogól trzymają się tematu, piszą zwięźlej i celnie ripostują, a faceci jakże często nieprzytomnie ględzą.

  120. Czy ktos moglby napisac co sie stalo z Wujem w Workucie i Panem Slawomirskim ? Wszyscy, ze go nie ma, ale – dlaczego ? Sam zrezygnowal ? Jesli red.Passent lub Moderatorzy go skreslili. to warto napisac. Co sie stalo ?

  121. @telegraphic observer
    Wykręcasz się sianem, zamiast przyznać niezręczność. Następną i nie ostatnią, popełniłeś adresując do mnie następujący, życzliwy fragment
    ”czepia się (stasieku) baumanowskiego interregnum, pojęcie to ledwie rozumie”.
    nie rozumiejąc chyba, o czym pisałem rankiem.

    Znasz mnie lepiej niż ktokolwiek na tym blogu i wiesz, że się nie obrażam, a Daniel Passent tym bardziej, skoro puszczał miesiącami teksty Sławomirskiego.

    Z mojego oportunizmu towarzyskiego na blogu nie kpij proszę, różnijmy się, bo w różnorodności piękno.
    He,he,he…

  122. @TJ, 15:25
    Dokonałeś TJ imponującej egzegezy tekstów Sławomirskiego.
    Uchylam kapelusza i pozdrawiam

  123. „To wszystko mi niestety nie daje spać, budzę się o drugiej w nocy i rozmyślam do rana nad stanem naszej gospodarki ”
    „Wystarczy, że pęknie jedna duża bańka… aż trudno spać, kiedy na widoku jest kilka ”
    Panie Nonposiu nareszcie wiem dlaczego od poczatku , troche nieswiadomie , nie ukrywam , Pana polubilem .
    Pan po prostu niczym Jasny Gwint , (tu zmuszony jestem z braku wlasnego pomyslu , zmalpowac Gospodarza ) mnie inspiruje .

  124. Daniel Passent:

    „PS. Jasny Gwint: Jeżeli Pan tak nie odpowiada „Polityka” i gospodarz bloga, to dlaczego Pan się tutaj tak męczy?…”

    Po trzeba!

    Dlaczego np. ja jestem na tym blogu pomimo faktu, ze bez przerwy „czepiam” sie gospodarza i wyraznie mnie jego opinie irytuja.
    Dlaczego nie pojde sobie na blog Rzeczypospolitej do Ziemkiewicza, z ktorym z reguly sie zgadzam?

    – odpowiedz jest dosyc prosta:
    Z tego samego powodu, z ktorego Pan Daniel Passent pisze najwiecej o PiS-ie i Kaczynskim i nie przeszkadza mu powtarzanie tego samego po raz setny.

  125. Non Possumus @ 11:18

    Jakie bankructwo i jakich Stanów? Na kiedy ta impreza jest zaplanowana?

    Ja we oczekiwaniu na krach roku 2000 przeniosłem cały dobytek do piwnicy, zgromadziłem duzo konserw oraz czerwonego. Po dzień dzisiejszy czekam i czekam – a tu nadal nic. Czerwonemu równiez cierpliwość sie kończy.

    Proszę bardzo o szczegóły następnego wielkiego gruchnięcia gdyż data ważności moich konserw upływa w 2013.

    Z dużym poważaniem – T. Duende

  126. absolwent

    O Złotym Dinarze Kaddadfiego oraz o Unii Afrykańskiej był swego czasu bardzo dobry, spory artykuł na http://www.GlobalResearch.ca , przy okazji pierwszych bombardowań Libii przez NATO (do dziś ponad 10.000 nalotów, na tak mały kraj, 5mln ludzi) , pewnie w archiwum udałoby się go odszukać, ale wystarczy w reżimowej wyszukiwarce Google wpisać hasło „gaddafi african currency” lub podobne.

    Co do Złotego Yuana, polecam polecaną tu przez jasnego gwinta książkę Songa Hongbinga „Wojna o Pieniądz”. Przy okazji, jest już w Polsce dostępna druga część, co prawda w księgarniach jej się nie uświadczy, nawet w Merlinie, ale można zamówić np. w Empiku, wydawnictwo Wektory mogłoby ją też chyba przesłać za pobraniem. Warto cztytać tego Autora, gdyż on naprawdę przewidział kryzys z 2008r. i dokładnie opisał jego przyczyny (a mówi się, że to Rubini). Uważny czytelnik będzie również pamiętał doniesienia prasowe sprzed ca. 2 lat, kiedy to kilka razy pojawił się temat apelu rządu chińskiego do własnych obywateli, aby lokowali opszczędności w złoto. To potwierdza kierunek na Złotego Yuana, uzasadnia także tak gigantyczny wzost cen złota na świecie, ale nie poprzez wzmorzony popyt w Chinach, tylko poprzez uderzenie internacjonalnej finansjery w Chińczyków wysokimi cenami złota, aby nie byli zdolni do akumulacji tego kruszcu, chyba że po astronomicznych, irracjonalnych, absurdalnych dzisiejszych cenach (a przy okazji Wall Street i s-ka zarabia krocie na długich pozycjachm, choć Soros już pękł i swoje złoto niedawno wyprzedał).

    Swoją drogą kwestia samego złota to także bardzo ciekawy temat.

  127. witaj Bacha!. Ten pan LEWAR ma jednak rację. Cuda się zdarzają. Dziś jakiś ksiądz o nazwisku Postulator to potwierdził dla PAP. Czekajmy na szczegóły i dalszy rozwój wypadków. Tymczasem pa!.

  128. Terapii nie prowadzimy – pisze Daniel Passent.

    Odnoszę jednak wprost przeciwne wrażenie, wzmocnione i utrwalone lekturą lawiny kpin i drwin, szyderstw, nieskrywanej nienawiści i pogardy (zakamuflowanych oraz całkiem ordynarnych i jawnych). Lawiny, która wylała się i leje nadal na tym blogu – en passant na głowę blogowicza Non Possumus, tylko dlatego, że ośmielił się on na swoiste ‚coming out’ i stanął w obronie wyznawanych przez siebie wartości i symbolu wiary w tym nienawistnym dla katolickich chrześcijan towarzystwie. Zespolił się w tym barbarzyńskim chamstwie rój rozwścieczonych szerszeni i os, zajadłych fanatyków i fanatyczek walki z Kościołem, którzy leczyli tak swoją eclesiofobię. To była nader pouczająca terapia.

    Sposób, w jakim bezprzykładnie deptano tu uczucia religijne, nie tylko tego Blogowicza, nie znany był w PRL nawet za najsmutniejszych czasów Jakuba Bermana. To nie było ‚niewinne’ krzyżowanie zimnego Lecha, ani wypróżnianie się do zniczy. To była terapia polegająca na flekowaniu wroga błyszczącymi glanami ‚oświeconych’ wrogów Kościoła. I zastanawia mnie, jak to mogło umknąć uwadze D. Passenta, który tyle razy stawał w I szeregu wojowników z chamstwem.

    Milczałem kilka dni, nie chciałem bowiem znaleźć się w roli bezlitośnie flekowanego katolika. To jednak nie strach przed glanami zamknął mi usta. To był strach przed własną odwagą stawania w obronie zaszczutych. Teraz, gdy ją poskromiłem na tyle, że już nie lękam się swoich reakcji, mogę o tym spokojnie powiedzieć. Tak, prowadzicie tutaj terapię nieograniczoną, z włączeniem flekowania i nadszedł najwyższy czas na opamiętanie się.

  129. Jak zwykle Szanowni Koledzy w Blogosferze zadziwiaja mnie swoja naiwnoscia. W koncu wypowiadaja sie tu ludzie z pewnym doswiadczeniem zyciowym, ktorzy powinni wiedziec , ze kazdy polityk to swolocz a im wiekszy polityk tym ta swolocz w nim jest wieksza. Jest to prawo nieuniknionej wzrastajacej swoloczosci homo politicus. Ja osobiscie jestem zwolennikiem niczym nie ograniczonej wolnosci wypowiedzi i dlatego dziwie sie Szanownemu Redaktorowi, ze wyprasza, niekiedy moze zbyt natretnych, przeciwnikow politycznych. Brak wolnosci slowa na tym bowiem polega, ze wolno jest wypowiadac tylko to co wolno. Ja na przyklad, wiekszosc wypowiedzi Szanownych Kolegow Blogistow uwazam za nonsensy ale jestem ostatnim, ktory chcialby sie ich pozbyc z blogu Filara Dziennikarstwa. Nonsens ma swoje miejsce w kulturze i polityce. Moze nawet jest to miejsce dominujace. Dlatego bronilem niegdys obecnosci Lizaka a teraz wstawiam sie za Slawomiski. Obaj to nudziarze ale pamietajmy, ze i slepej kurze zdarza sie znalezc ziarno prawdy.

  130. telegraphic observer,

    sprawy (Slawomirski v/s „cenzura”) prawdopodobnie by nie by o gdyby nie nieszczęsne post-scriptum do wpisu Pana Redaktora.

    Pozdrawiam.

  131. Szanowna mag (10-22 o godz. 18:33),

    Rzeczony wpis TJ jest ciągiem cytatowanych tekstów blogowicza S., piekielnie celnie i starannie zebranych, z krótkim podsumowaniem samego TJ’a. Dochodzenie w sprawie (S. kontra DP) tego wymagało, zepchnęło Jacobsky’ego na pozycje wątłej obrony – „S. nie zasługiwał (na usunięcie) z przyczyn formalnych”.

    Z paniami jest oczywiście super na blogu. Ich wypowiedzi są zwięzłe i celne …

    „Obejrzałam też występ posła Biedronia u Moniki Olejnik i kiedy już otarłam łzy ze śmiechu, to się zastanowiłam, kim właściwie ten poseł jest w życiu zawodowym?” – ale z czego autorka się śmiała, konkretnie, nie dowiemy się z jej tekstu.

    „To tak wybitnych pseudodemokratow naleza np. P.Slawomirski /pseudonim artystyczny b…./,P. Falicz ,p.Jasny Gwint.ET … i kilku inni”. – MAJSTERSZTYK! a jaką prostą metodą, nie dość, że enigmatycznie napisane, to ad personas (pl.).

    … trafaijące w chmury, jak widać na załąćzonych ilustracjach. Wyjątkiem od „reguły” niech będzie to:
    „Palikot to terapia polskiego społeczeństwa”

    Nie ogólniajmy bez potrzeby i podstawy, proszę. Zupełnie nie wiem, jak walczyć z Twoją skłonnościa do zamykania się po gettach.

    Ze swej strony, niniejszym kończę tę beznadziejną wymianę ze stasieku, co ja napiszę – on przekręci, i do tego nic z tego on nie rozumie, ale swoje oceny o mojej „niezręczności” podtrzymuje, a ja tymczasem się wykręcam. A to on mi ręce wykręca. Może jutro po południe da sobie lepszego klina.
    Pozdrawienia

    p.s. dziś wieczorem http://www.youtube.com/watch?v=DYRZOEzoOgQ
    Zanosi się, że po spektaklu w operze czeka mnie z moją B. dyskusja nt. przyszłości stosuknków damsko-męskich. Szukam właśnie jakiegoś ripasso z 2005.

  132. mag pisze:

    2011-10-22 o godz. 18:33
    Szanowny TJ
    „Czy naprawdę warto udowadniać, że pan Sławomirski jest wielbłądem zabłąkanym na „en passant”? I na ten temat taaaaki długi wpis?
    Zazwyczaj czytam i cenię pana komentarze, ale ich wnikliwość czy słuszność niekonieniecznie zależy od długości.
    Zauważyłam ciekawą prawidłowość. Znacznie bardziej zdyscyplinowane są wypowiedzi blogujących pań. Na ogól trzymają się tematu, piszą zwięźlej i celnie ripostują, a faceci jakże często nieprzytomnie ględzą.”

    Mój komentarz

    (Moim zdaniem) blog nie istnieje tylko dla wszystko rozumiejących, chwytających w lot, ogarniających natychmiast, bez wątpliwości.

    Otóż jeśli chodzi o sprawę pana S., to kilka osób uparcie twierdzi, że „ocenzurowano” go niesłusznie, wbrew wolności słowa, która przysługuje każdemu, bez względu na to gdzie się znajduje, kogo odwiedza, jakim ograniczeniom podlega.

    Do czego odwołać się nalezy, by materialną prawdę odkryć? Oczywiście do przedmiotu „cenzury”, czyli namolnych komentarzy pana S. Innej drogi nie było.

    Generalnie śledząc argumentacje blogowiczów zauważam, że często powołują się oni, gdy jest to im wygodne, a nie bardzo mogą służyć przykładami na rzecz swoich argumentów, na bardzo ogólne zasady i reguły z górnej półki praw człowieka – wolność słowa, precz z cenzurą, tłumienie dyskusji, etc, nie dbając zupełnie o specyfikę danego przypadku, o przepisy szczegółowe, standardy, właściwości blogu, prywatność, itd.

    Uważają oni, że wystarczy pomachać sztandarem wolności i zniesione zostają wszelkie uprawnienia moderatorskie krępujące ich werbalne wzmożenie.

    A z paniami, to tak jest – są z reguły bardziej precyzyjne, wymagające i przestrzegające niż chłopy. M.in. z tego powodu cieszę się z więcej posłanek w parlamencie. Może co nieco zdyscyplinuje to tych rozmemłanych gości w uniformach poselskich z komórkami przy uchu.

    Pzdr, TJ

  133. Falicz się (w)spiął (10-22 o godz. 18:23), porównując Sławomirskiego krytykę Passenta, do Passenta krytyki Kaczyńskiego. Oczywiście Falicz nie popiera PiS, o popieranie Sławomirskiego już zupełnia nie można go podejrzewać.

    Tyle, że Sławomirski w kółko to samo krytykował, sprawy zaprzeszłe, a u Kaczyńskiego dało się skrytykować niemal każde słowo wypowiedziane przed kilku godzinami, tydzień w tydzień. O Passencie nie było tyle mitów co o Kaczyńskim. Że taki strateg i sprawny polityk – nawet teoria się pojawiła niezwykłej piekności i trafności, że prezes specjalnie i z własnej woli przegrywa wybory, szóste z kolei. Mit ten się obala ostatnio, że jakoby na naszych oczach Kaczyński okazał się najbardziej emocjonalnym politykiem w Polsce, z jego politycznymi kalkulacjami za każdym razem wygrywała jego nieodparta chęć zelżenia innych z kanclerzem ościennego kraju na czele (za M. Beylinem, GW).

    Nie dziwię się Faliczowi, że nie popiera Kaczyńskiego, jedynie broni go przed natrętnymi atakami red. Passenta. I to skutecznie, bo one po wyborach ustały. Red. Passent stwierdził jedynie, że prezes PiS odniósł sukces wyborczy – „jego pozycja pozostaje mocna”, chociaż z drugiej strony – „na razie może być (prezes) tylko komentatorem”, o „kpinie” z marszałkiem Kopacz. Tego chyba nie da się przyrównać do „wolnościowych” napadów w stylu S/B?

  134. Janusz, 19.45. Cytowana przez Ciebie książka Hongbinga o niezmiernej wadze i znaczeniu w zrozumieniu dzisiejszych katastrofalnych zawirowań w świecie została przemilczana lub często wyszydzona przez tzw niezależnych ekspertów. Jak zwykle „teoria spiskowa”. Obawiam się, że wśród mędrców blogowych nikt chyba o niej nie słyszał. Chiński ekonomista udowadnia, że większość kryzysów, wojen, zbrodni , zamachów lub nieszczęść ludzkości spowodowana została przez bankierów. Majątek Rothschildów ocenie dziś na ponad 60 bilionów dolarów. Dobrym uzupełnieniem Hongdinga jest nowsza książka Roubiniego „Ekonomia kryzysu”. http://merlin.pl/Ekonomia-kryzysu_Roubini-Nouriel-Stephen-Mihm/browse/product/1,927649.html?gclid=CNKfwPaI_asCFXNItAodeCiCjw

  135. Janusz 19.45.
    Jest w tym co piszesz pewna logika. To prawda że Federal Reserve zrobiła z dolara wydmuszkę, a WallStreet generując biliony derywatów nadmuchały system finansowy do abstrakcyjnych granic i zawładneli nim wyłacznie spekulanci. Niemniej ani swiss franc ani Euro nie zdetronizowały dolara z roli pieniadza swiatowego, wiec nawet Chiny nie są w stanie tego zrobić. Kadafiemu napewno by sie nie udało, za cienki był w uszach. Do listy lektur polecam dołączyć „Dośc”, John C. Bogle.

  136. Antonius pisze;
    „Wielu porządnych ludzi robiło to co byli w stanie zrobić, aby przeżyć, płynęli z prądem, nawet gdy to nie była krynica źródlana i trochę przypominała szambo.”
    W tym szambie w ciągu 45 lat zdołano odbudować setki miast w tym kościołów i zabytków. Powstały dzieła kultury trwale zapisane w historii. Nauczono kilka milionów analfabetów czytać i pisać. Zbudowano wielki przemysł, stocznie, szkoły, szpitale, muzea, drogi, linie kolejowe i domy. Uchroniono doskonałe granice państwa w środku Europy. I tysiące innych dobrych rzeczy. Było także wiele rzeczy złych. Nie więcej jednakże niż teraz. Ludzie mieli nadzieję i nie musieli się wstydzić swojego kraju. Więc pohamuj przyjacielu!

  137. „Moralny wydźwięk pańskiego pisania”, to całe moralizowanie stawia Polskę w czołówce moralnej myśli politycznej w ujęciu uniwersalnym, przed Burkiną Faso, Bhutanem i Nowogwinejską Papuą. Oczywiście Francuzi, Hiszpanie w czasach Habsburgskich, księstwa Ziemi Włoskiej, dzicy Niemcy i Rosjanie, Austryjacy, oczywiście Anglosasi wszystkich kontynentów moralności uczyć się od nas powinni. Wystarczy poczytać Miłosza o St. Brzozowskim „Człowiek wśród skorpionów”, jak zbawienna i po prostu ludzka jest ta doktryna – doktryna moralnego wydźwięku.

    Doktryna w sensie najgorszym, nie dopuszczająca niuansów losów ludzkich i „zakrętów historii”, racjonalności i pragmatyzmu. Daniel Passent jest z lewicy, tam stał jego wuj, tam jemu wydawało słuszne się umiejscowić zrazu, do czasu. Jakże ciekawa jest ludzka historia upadku marksizmu, odwracania się od tej ideologii. Jakże ograniczone intelektualnie jest szukanie kary dla współpracowników Rakowskiego po tylu latach. Jakże nieciekawa jest ślepota i niewiara w ludzkie motywy działania. Temat rozległy, ciekawy, ale blogowicz S. nic do niego nie wnosi, już na wstępie do tej dyskusji merytorycznie się nie nadaje. Więc po co ją ciagnie?! Jestem krytykiem życia w peerelu, ale po co miałbym ścigać dziennikarzy tamtej epoki, ad nauseam obwiniać ich właśnie.

    Zaś formalnie, jak rozumiem, Moderator dostrzegł ostępstwo od jednego lub więcej z tych punktów:

    2. Przystępując do dyskusji pisz na temat (zakaz pisania off-topic).

    10. Nie atakuj i nie obrażaj innych uczestników dyskusji.

    17. Nie zamieszczaj wypowiedzi niezgodnych z prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami, w szczególności zaś zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność lub pozostałe dobra osobiste innch osób …

    18. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci, ponosisz odpowiedzialność za swoje wypowiedzi, a twoje wpisy naruszające zasady Netykiety i Regulaminu mogą być usuwane.

  138. Panie Redaktorze,
    a co pan sądzi o tej zagrywce?

    Sprawę rezygnacji posłów-elektów z PSL (marszałków województw świętokrzyskiego i lubelskiego), którzy kilka dni po ogłoszeniu wyniku wyborów zrzekli się mandatów – komentuje polityk SLD, Marek Siwiec – politycy od początku nie planowali objąć mandatów, chodziło tylko o to, by nabić ludowcom głosów, a miejsca w Sejmie przejęli po nich outsiderzy.

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/dwaj-poslowie-zrzekli-sie-mandatow-to-brudne-zagry,1,4887933,wiadomosc.html

  139. Doceniam fatygę gospodarza objaśniającego mi zasady, ale mnie się wydaje, że film, zdjęcie (obraz) i tekst (tekstu nikt nie zakwestionował) przekazujący tą samą informację, są równoważne. W czasach w których gospodarz miał udział w okaleczeniu Juranda ze Spychowa posługiwano się tylko gęsim piórem i pędzlem, ale od jakiegoś czasu do przekazu weszły filmy i dźwięk. Nie widzę więc żadnego powodu do usuwania tych świadectw, które mogą poruszyć sumienia ludzi niezwyczajnych do czytania. Tu na blogu takich osobników nie ma, ale konia z rzędem dla gościa, który przed obejrzeniem „Straży nocnej” (filmu objaśniającego obraz Rembranta), wiedział o co w tym obrazie chodzi. Pański blog nie jest kloaką, w której mogą się pławić zdziczałe instynkty, to jest jasne dla każdego (nawet dla mnie), ale usuwanie filmów ze zdarzeniami, które mogą wywołać dyskusję o naszej ludzkiej kondycji ( o czymże tu w końcu do licha dyskutujemy?), jest unikaniem rzeczywistości. Ta dziewczynka i jej los jest tysiąckroć ważniejsza od tabunów Kopycińskich, bo możemy się w tym losie przejrzeć. A w Kopycińskim? Szkoda gadać.
    Napisałem ten pościk, bo wypadało.
    Pozdrawiam

  140. Szanowni Blogowicze,

    jeżeli zaczniemy zajmować się sobą, to będziemy mieli problemy podobne do tych, które ma obecnie SLD.

    P.S.

    stasieku,

    wyraźiłem radość, że zamiast funkcjonować (mówiąc żeglarskim żargonem) na psiej wahcie (24 – 04), oddajesz się naturalnej potrzebie głębokiego snu.

    Pozdrawiam

  141. Świat duchownych tkwi w błędnym kole: niedojrzali emocjonalnie i osobowościowo księża dopuszczają do święceń niedojrzałych kleryków. Weźmy przykład biskupa Paetza, oskarżonego o nadużycia właśnie wobec kleryków, otoczonego w polskim świecie duchownym parasolem ochronnym. Widziałem wielu wychowawców kleryków, którzy byli ludźmi z poważnymi zaburzeniami emocjonalnymi i osobowościowymi.
    http://www.newsweek.pl/wydania/0/tadeusz-bartos–celibat-jest-nieludzki,55625,2,1

    I co Ty na to, non possumus?

  142. Kadett,
    nikogo nie obrażałam.
    Czepianie się nicku jest nieładne, ale jego użytkownik sam powinien wcześniej sprawdzić, jak to się pisze. Kiedy nie zna się łaciny, trzeba zapytać kogoś mądrzejszego albo wyguglować.

    Non possumus nie prowadził żadnej rzeczowej dyskusji. Cały czas tylko czytałam, że Bóg nas kocha i zwycięży. Nie jest to blog do dyskusji o tym, czy Bóg jest, czy go nie ma. Więcej, są to rzeczy nierozstrzygalne w dyskusji. Co tu można udowadniać? Dyskusja schodzi na manowce.

    Jest też oczywiście jeszcze jeden aspekt, mianowicie stosunek do KK. O tym można dyskutować, ale blogowicze prokościelni (Środkowy, Obiektywny) udawali, że kościół to wspólnota wiernych. Kościół to także instytucja, która ma wiele za uszami i nie dziwię się absolwentowi, że użył tu mocnych słów. Ja bym takich nie użyła, bo nie chcę urażać nikogo, kto siłą wiary i tradycji tkwi przy swoim kościele. Ale myślę niestety podobnie. Przykro mi. Mam za sobą wychowanie katolickie. Utrata wiary przyszła sama. Widocznie taka już jestem. Utrata zaufania do instytucji i nabożnego do niej stosunku – to trudniejsza sprawa. Są to wdrukowane w podświadomość kalki. Jeszcze dziś trudno mi jeść mięso w piątek… Słowa prawdy o kościele też przychodzą mi z trudnością. Ale nie jest to zbiór aniołeczków.

  143. Rondo Ofiar Katynia w Krakowie. Rondo Zesłańców Syberyjskich w Warszawie, w Lublinie ulica Droga Męczenników Majdanka. Ja naprawdę jestem pełen szacunku, ale powinniśmy przestać.

  144. Czytam tu kilkakrotnie ze Gospodarz bral udzial w okaleczeniu Juranda ze Spychowa.

    Nic na ten temat nie wiedzialem. Czy to jest jedno z nowszych odkryc IPN-u.

  145. @Kartka z podróży
    Na „Śniadaniu w radiu Z”, prof. Nałęcz powiedział, że w niektórych parafiach konopie dodawane są do kadzideł.
    Chyba zaczniemy chodzić do kościoła, Karteczko. Ja mam do Zbawiciela niedaleko.
    Dobrej niedzieli!

  146. @telegraphic observer, 21:19
    Hola, hola, przecież to „wykręcanie”, to ważny atrybut naszej sztuki miłosnej Drogi TO.
    Niemniej ważnym jest „uwrażliwienie na siebie”,a mówiąc po studencku, „wzajemne napalenie”.
    Jak Ciebie nie ma na blogu, to ja słabnę intelektualnie.
    Nara
    PS
    Pięknie dałeś ludzki głos w obronie komentarza TJ i o „niuansach losów ludzkich” (22:26)

  147. telegraphic observer pisze:
    2011-10-22 o godz. 21:19
    Uzupełniam swój wpis. Przepraszam, ale ten wywiad był pokazywany wielokrotnie w różnych programach, więc błędnie założyłam, że każdy wie, o czym mówię. Znalazłam jedynie taką notkę o programie, pewnie jest też gdzieś na You tubie filmik. Dla mnie był to lekki szok i śmiałam się do łez.
    A tak dodatkowo – nadal nie mam pojęcia, czym jeszcze oprócz walki o prawa homoseksualistów jest w stanie zajmować się w sejmie poseł Biedroń?
    Może ktoś wie, jakie on ma kwalifikacje – oprócz tej najważniejszej?

    http://kampanianazywo.pl/relacja/co-to-jest-konwent-seniorow-biedron-zebranie-najstarszych-poslow/

  148. Acha! Jeszcze jedna uwaga; Dziwię się Palikotowi 😯

  149. baltazarsaldo & Slawomirski:jak to sie dzieje ze zostales
    zbananowany a ciagle co prawda pod innym nickiem ale
    mozesz tu pisac.
    Mnie zbananowano na blogu ateista.pl tak skutecznie
    ze nawet nie moge tam wejsc zeby zobaczyc co tam sie
    dzieje.Moze znalazles na to jakis sposob to daj znac.

  150. Rzadko zabieram głos na blogu, może dlatego, że nie chcę wdawać się w pyskówki. Co do Sławomirskiego – nie będę kopał leżącego. Chciałbym tylko przypomnieć, jak dużą rolę odgrywały w PRLu dla t.zw. opinii publicznej felietony Gospodarza, a także KTT, Antoniego Słonimskiego, Kisiela, Hamiltona,Melchiora Wańkowicza i innych. Bez nich na pewno bylibyśmy dalej od normalności. Dobrze pamiętam te czasy. Wypominanie teraz, że coś się napisało a czegoś nie napisało za Gomułki i Gierka to jak wymaganie od wyżej wymienionych, żeby na znak protestu przeciw cenzurze przestali pisać (ze szkodą dla siebie i czytelników – „na złość babci niech mi uszy zmarzną”).

  151. http://tnij.org/nvdo

    Polecam

    Nie dosc szeroko publikowane…
    mapy wynikow glosowania do parlamentu.

    Dajace wiele do myslenia.

  152. Usłyszane wczoraj:
    W żołądku Prezesa poseł Dorn wita kolegów Błaszczaka i Hofmana.
    – I co, też was pożarł?
    – Nie, my weszliśmy z drugiej strony.

  153. Drogi autorze, przecież Kopyciński odszedł z SLD wyraźnie po wyborze Millera na przewodniczącego i niejako w proteście przeciwko temu wyborowi – tak to zrozumiałem. Czy nie ma prawa wyrazić w ten sposób swojego stosunku do „zmiany”, która jest w istocie gwoździem do trumny SLD? Przejście do Palikota jest właśnie pozostaniem przy lewicowych ideałach, które w SLD dawno już temu zeszły na dalszy plan (wyniki SLD i Palikota w minionych wyborach wyraźnie pokazują, że lewicowi wyborcy też tak to postrzegają).

    Pozdrawiam!

  154. Szanowny Panie Falicz ,opowiadanie Pana iz Pan krytykuje p.Passenta
    z powodu Kaczynskiego jest nieprawda .
    Na tym blogu ,gdzie redaktor krytykuje lewice ,bezposrednio wystapil Pan przeciw Niemu 7 razy .
    Prosze policzyc !!
    Powiedzialabym ,ze to raczej obsecja .
    ……………….
    Ps.
    Panie TO,
    Mam nadzieje ze nie jest to dla pana enigmatyczne p.TO ,bo oczywiscie
    czasem nalezy sie zwroci do osob zainteresowanych.
    W krytyce zachowania lub postepowania pewnych osob trzeba mowic do
    osob? , czy uwaza pan ze trzeba krytykowac TO za to co robi Slawomirski?.
    To byla krytyka niedemokratycznego postepowania pewnych
    osob ,ktorzy krytykuja nie to co pisze REDAKTOR tylko osobe p.Passenta .
    Jak mozna na jedynym wpisie 7 razy skrytykowac jedna i ta samo osobe ?
    co wlasnie zrobil p.Falicz …
    Wiec prosze sobie uzmyslowic ze to co robi n.p. Slawomirski i Falicz jest
    ad persona …..
    Uwazam ,ze to co robia nie ma nic wspolnego z demokracja ,co napisalam .
    Ja nie krytykuje tych panow bo maja dlugie nosy i wystajace zeby ,
    i pisze ,ze sa glupcami ,tylko mowie ze postepuja niedemokratycznie.
    / ja osobiscie lubie sobie czasem pokrotochwilic z Redaktora,sorry !/.
    …………………………
    A teraz pozwole sobie ad persona ha ha skrytykowac p.Passenta za zadobre serce i zlota cierpliwosc !
    Salute
    ps.
    Najlepiej to tak pisac ,zeby pisac ?panie TO?

  155. Mimo , ze „terapii nie prowadzimy ” , zaczynam czuc sie tu (nie ja pierwszy) nieswojo bo nawiedzonych frustratow, uszczesliwiaczy na sile i obroncow wiary ktora ich zupelnie nie potrzebuje , przybywa.
    A bylo tak milo, ok, ok! Znosnie

  156. jasny gwint pisze:
    2011-10-22 o godz. 22:11

    W tym szambie w ciągu 45 lat zdołano odbudować setki miast w tym kościołów i zabytków.
    I mało przy tym istotne jest, że mnóstwo obiektów odbudowano dopiero po 89r. Wystarczy tylko popatrzeć na zrujnowane w czasie wojny obiekty w tzw. Europie Zachodniej aby uświadomić sobie jak wielkich dokonań dokonano w czasach PRL. 😀
    Nauczono kilka milionów analfabetów czytać i pisać.
    Dzięki czemu Polska stała się krajem ludzi umiejących czytać i pisać. Jest to tak olbrzymie osiągnięcie, że tylko wyjątkowy sceptyk będzie marudził, że na początku lat 90-tych Polska była krajem o największej ilości analfabetów funkcjonalnych wśród wszystkich badanych krajów.
    Ludzie mieli nadzieję i nie musieli się wstydzić swojego kraju.
    Zwłaszcza, że nie mieli ku temu okazji. Na Zachód nie można było wyjeżdżać, a w porównaniu z innymi krajami Wschodu było całkiem nieźle. Przez delikatność nie będę wspominał czyją matką jest nadzieja, zwłaszcza, że w latach 80-90 większość Polaków zauważyła jednak, ze samą nadzieją nie da się żyć.

  157. Osobliwie życzliwy mi Bloger TO, uważa, że PISuję ostatnio w przedłużonym kacu, otóż nie!

    Piszę z pełną odpowiedzialnością, że po upodleniu się oglądaniem dwóch niedzielnych przedstawień politycznych w TVN24, (Daniela Passenta nie było, więc jestem odważniejszy), znów poczułem swojego rodzaju odrealnienie.
    W wątku dotyczącym Schetyny, ci sami ludzie, którzy w czasie tzw afery hazardowej mówili, że Tusk pomiata Schetyną wykopując go do sejmu, teraz mówią z mina srogą, że Tusk upadla Schetynę, wykopując go z sejmu do rządu na ministra ważnego resortu, a może wicepremiera.
    Acha, i wszyscy o 30% klęsce PIS!
    PS
    Obecność Janusza Palikota dodaje seksu temu towarzystwu. Reszta kolegów posłów czuje się niezręcznie. Szczególnie w temacie „demokracja wewnątrzpartyjna”

  158. „Zdrady” posłów powszednieją, warto zatem zacząć patrzeć na nie jak na pewną polityczną normalność. Sławomir Kopyciński dał sobie jakieś alibi stwierdzając, że wybór między Millerem a Kaliszem jest jak między dżumą a cholerą. A że nie ma charakteru? A któryż polityk go ma?
    Polityka jest grą między partiami, a ściślej: między ich wodzami. Zawodowi politycy są najemnikami, którzy lokują się tam, gdzie widzą przede wszystkim swoje korzyści. Do nas, wyborców, należy „stawianie” na tych, z którymi nam najbardziej „po drodze”. Ja i wszyscy moi rozmówcy głosujący na PO nie robiliśmy tego z miłości do Tuska i jego armii, ale dlatego, że PO jest relatywnie najmniej partacka. Tak więc po obu stronach chodzi o własny interes. Mamienie innych i siebie taką czy inną ideowością jest źródłem hipokryzji, o jaką mamy do polityków pretensje. Miejmy i do siebie.

  159. „Jeszcze jeden młody cwaniak, który nie przejmuje się zasadami” – zgadzam się, że poseł o którym mowa to cwaniak, skoro wykonuje takie ruchy jeszcze przed zaprzysiężeniem na posła. Jednak nie podoba mi się to, że sugeruje pan iż to tylko ci młodzi są tacy źli, pozbawieni charakteru i zasad.
    Politycy kłamią na potęgę, dziś mówią jedno, jutro zmieniają zdanie, a my niepotrzebnie przywiązujemy uwagę to tego co oni mówią. Należny raczej oceniać polityków po ich konkretnych zachowaniach i dokonaniach. Skoro pan podaje przykład „młodego” cwaniaka to ja podam przykład starego wyjadacza, a mam tu na myśli L. Millera, który skrupulatnie policzył sobie, że jednak może uda się zostać szefem klubu i podjął rywalizację o to stanowisko w ostatniej chwili. A wcześniej zarzekł się, że tego nie uczyni. Inny przykład jak politycy nas mamią to poseł Cymański, o którym chyba była już tu mowa.
    Niestety, ale słowo posła jest niewiele warte, nie ma znaczenia tu wiek, ani barwy klubowe. Mówią nam to co chcemy usłyszeć, a to co myślą rzeczywiście dowiadujemy się przypadkiem, kiedy jakiś nierozważny polityk powie za dużo dziennikarzowi.

  160. Zadziwiające przejście, mając na uwadze słowa jakie o Palikocie wygłaszał p. Kopyciński. Daleko mu co prawda do do byłej szefowej kampanii PiS i PJN która zostawiła swoją partię i przeszła wprost w objęcia swych niedawnych największych wrogów, ale stałość poglądów ciężko nazwać jaka dużą.

  161. TJ,

    nadsl uważam, że Slawomirski został ocenzurowany niesłusznie. Nawet wytłuszczony przez Pana fragment jako motto zebranej antologii nie stanowi podstawy do zamknięcia komukolwiek ust (w tym wypadku – odmowy dostępu do forum), skoro w tym zdaniu Slawomirski odnosi się do pisania red. Passenta, a nie do Jego osoby jako takiej. Pan również zachowuje się nieobiektywnie skoro powydłubywał pan kilka wpisów z kontekstu dawno zakończonej dyskusji wokół wpisów dawno zarchiwizowanych, i przedstawia je Pan jako dowody na… Dodatkow, z włanej wrażliwości na to, co pisał Slawomirski stara się Pan uczynić normę, która ma się nijak wobec obiektywnego faktu, że Sławomirski w znakomitej większości atakował to, co pisał red Passent przedtem i teraz, atakował postawę, a nie osobę. Dla mnie jest to różnica wystarczająca. Pan chce udowodnić swoje stanowisko dokładnie tą samą metodą, którą we wpisie adresowanym do mag zarzuca zarzuca Pan innym, broniącym nie tyle Slawomirskiego jako takiego, ale zasady swobody wypowiedzi na blogu, bo jeśli wywalać Slawomirskiego, to dlaczego nie innych, walących z grubej rury w innych (złodziej, idiota, bandyta – to tylko niektóre przykłady, których chyba nie uświadczysz we wpisach Slawomirskiego, ale może się mylę: Pan ma zacięcie do przekopywania się przez archiwa, i być może w tym przypadku znajdzie Pan coś, co Pańskim zdaniem udowodni coś przeciwnego).

    Pozdrawiam

  162. Kopyciński to bezideowiec.Takich jak on w ostatnim czasie można spotkać wielu.Marszałek sejmiku województwa świętokrzyskiego,Jarubas(PSL) liczył na wysoki wynik swojej partii,zapisał się do wyborów oczekując na lukratywną posadę minimum vice ministra.Przeliczył się biedaczysko,więc po ogłoszeniu wyników wyborów rzucił mandatem poselskim w kąt,wracając do było,nie było władzy marszałkowskiej w województwie.Tak postępują słabi pokerzyści zmieniając dla tyłka innego krzesła,gdy karta nie idzie.Lubelski marszałek sejmiku(o dziwo też z PSL)wpadł na ten sam pomysł,uważając głosy wyborców za nic nie znaczące.Zastanawia,jak można kilka miesięcy temu obiecywać wyborcom że dołoży się wszystkich sił by województwa przez nich kierowane,były przykładem dla innych.Co do Kopycińskiego,ten cwaniaczek z dyplomem wyższej uczelni,gdyby wystartował z RP,został by na lodzie.Wszyscy oni to ludzie o przerośniętej ambicji,ale bez krzty honoru.

  163. @jasny gwint pisze:
    2011-10-22 o godz. 22:11

    Mogę Ci oddać radę – pohamuj przyjacielu – wyważasz otwarte drzwi! Moje kwieciste „szambo” nie przekreśla osiągnięć i nadziei, którą miało moje pokolenie. Pisałem o tym wielokrotnie i zbierałem cięgi jako „piewca PRL”.

    PS
    Tak w ogóle postanowiłem zmniejszyć działalność blogową, aby nie denerwować „prawowitych” blogowiczów.

  164. Passent ma racje, ze wyborcy glosowali na Kopycinskiego nie jako na niego, lecz na jego zademonstrowane przynaleznoscia do SLD przekonania – go samego przeciez nie znaja. To nie jest sytuacja Polityki, gdy zdjela haslo „Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie”, niekiedy zmiana jest uzasadniona.

    Zdziwilo mnie, ze Passent uznaje SLD dysponujaca wiedza o organizacjach, majatkiem (takze wlasnym jej czlonkow, np. palac Kwasniewskiego na Mazurach, ocena tego majatku na „Tasmach Oleksego”), struktura oraganizacyjna, doswiadczeniem itd. jako tonacy okret w porownaniu do golego ruchu protestu, ktory ma za soba tylko wiedze Urbana.

    Z drugiej strony byla to byc moze reakcja na wybor Millera – wyjatkowo skompromitowanej postaci.

  165. Jesli jednak chodzi o stosunek „ZMIANY” do „STALOSCI”, to polecam biezacy Antysalonik w Rzplitej z 23.10.2011. Red. Warzecha i Ziemkiewicz, Antysalonik i Rzeczpospolita wzniesli sie na poziom slynnego artykulu „Plakaly, ale bronily” jakim Polityka skwitowala Wydarzenia Radomskie w 1976 – w obu przypadkach, i Polityka i ww. pomineli o co chodzi, a skupili sie na podwazaniu wiarygodnosci protestujacych.
    __W przypadku Oburzonych chodzi przeciez o to, ze od ponad 20 lat sfera finansowa rozrosla sie do nieuzasadnionych potrzebami gospodarczymi rozmiarow i szkodzi realnej gospodarce: rolnictwu, pozafinansowym uslugom i przemyslowi, pasozytuje na nich po prostu obnizajac poziom zycia 80% spoleczenstwa jesli nie wiecej. Samo istnienie tej zbednej gospodarczo, pasozytniczej olbrzymiej wiekszosci sfery finansowej jest czystym oszustwem. Dlatego Oburzeni to takze organizacje przedsiebiorcow i ekonomisci.
    __Nie kpilbym dlatego jak ww. z mlodych ludzi, ktorych stac na demokratyczny protest, podczas gdy sami ww. zyczliwym milczeniem pomijaja finansowych oszustow – najwyrazniej tylko dlatego, ze sa oni bogatymi Amerykanami i Brytyjczykami, ktorych stac na iPoda bez proszenia „starych”. No, i nakradli w „sluszny” sposob, nie jak polscy kapitalisci z PZPR… Takie kryterium? Konserwatywne i prawicowe uscislenie do „Nie kradnij!”? Smiechu warte!
    __Twierdzenie ww., ze to, przeciw czemu protestuja Oburzeni za granica nie ma wplywu na zycie polskich Oburzonych i Jeszcze-Nieoburzonych, porownywanie do bezmyslnego przejmowania zagranicznej mody, pojmowanie jako mode zdradza ignorncje podbita znana z PRL potrzeba zademonstrowania swej slusznej postawy politycznej redaktorow – polska gospodarka jest polaczona z gospodarka swiatowa, jesli rzad RFN musi wydac na ograniczanie szkod wyrzadzonych przez oszukancza sfere finansowa setki miliardy euro, to cierpi na tym polski eksport do RFN i poziom zycia w Polsce. RFN nie jest jedynym krajem, do ktorego Polska eksportuje, chodzi o laczny polski eksport oraz inne kanaly szkodzenia polskiej gospodarce przez pasozytnicza sfere finansowa.
    __Takze to „F…ing angry” jest jak najbardziej uzasadnione – angielski jest wspolnym jezykiem internetu i calej planety, dlatego to „F…ing angry” powtarzane jest na calym swiecie i utracilo w ten sposob charakter brzydkiego wyrazenia (rozumianego wlasciwie tylko przez nativ speaker) i funkcjonuje tak jak np. slowo marketing.

  166. Panowie TJ i TO!
    Jestem w tej grupie blogowiczów, która uważa ze p. Sławomirski zasłużył sobie na zbanowanie.
    Wolność słowa zgodnie z regułą „hulaj dusza, piekła nie ma”, narusza CZYJĄŚ wolność i prawo tego KOGOŚ do szacunku dla jego poglądów i prywatności.
    Jeśli namolne ataki ad personam (czego p. S dał niezliczone dowody) mają być świadectwem wolności słowa, to ja dziękuję i mówię – NIE.
    Myślałam, że to oczywiste i dlatego nie doceniłam mróczej pracy TJ (bez ironii!), by udowodnić (na konkretnych przykładach), to co napisałam wyżej.
    Poniekąd uświadomił mi to TO (dzięki).
    Cieszę się, że TJ popiera racjonalne, zdroworozsądkowe głosy kobiet w polityce i na blogach.
    NA OGÓŁ (wyjątki potwierdzają regułę) kobiety rzadziej niż mężczyźni rozwijają tzw. pawi ogon. Stąd moja uwaga do TO – staram się nie uogólniać, wskazuję tylko na pewną dość wyraźną tendencję.
    Upolitycznione, uobywatelskowione, czy jak tam zwał, panie po prostu mniej „grają na siebie”.
    Takich przykładów wypowiedzi blogowiczek, jakie przytoczył TO na dowód, że nie całkiem mam rację, mogłabym dostarczyc nieporównanie więcej, by podtrzymać moja hipotezę, że to panowie częściej ględzą i są nieprecyzyjni w swoich wypowiedziach (ach ten „pawi ogon”). Ale nie jestem tak pracowita jak TJ.
    TO – nie dokuczaj stasiekowi! To jest dusza-człowiek.
    serdecznie obu panów pozdrawiam, mag

  167. jasny gwint pisze: 2011-10-22 o godz. 22:11

    „W tym szambie w ciągu 45 lat zdołano odbudować setki miast w tym kościołów i zabytków. Powstały dzieła kultury trwale zapisane w historii. ” itd.

    No tak, ale opisuje pan wspaniale zbudowane wiezienie. Sa wiezienia o nizszym i wyzszym standardzie wygod dla wiezniow, w PRL zabijano ludzi usilujacych opuscic go przez zielona granice.
    __Ludziom nie podoba sie takze, ze pozbawiono ich mozliwosci zbudowania o wiele, wiele lepszej Polski i wyzszego poziomu dobobytu jej obywateli. Biny dlaczego ktos mialby miec prawo narzucac ludziom gorsza droge, gorsze zycie od mozliwego? Ludzie glosowali nogami, za tym co lepsze, mimo, ze wszedzie sa zle i dobre strony…
    __Czy tez moze uwaza pan, ze obecnie przemoca, zabijaniem uniemozliwia sie obywatelom powrot do PRL-u ?

  168. TJ pisze: 2011-10-22 o godz. 21:32

    No tak, ale powtarzanie sie Slawomirskiego w pewnych sprawach mialo efekt taki jak natezenie pornografii – przestaje podniecac. Jego szkodliwosc byla wiec w rzeczywistosci znikoma, choc jesli pan Passent zle sie z tym czul, to oczywiscie mogl go ocenzurowac, ja by sie osobiscie nie przejmowal i cenil to, ze znalazl sie ktos, kto staral sie wychwytywac slabosci wpisow innych blogowiczow i podnosil w ten sposob ich poziom.

    W analogii: ambasador USA ocenil Maciarewicza (WikiLeaks) jako paranoika, ale akurat w kontrwywiadzie i sluzbach tajnych paranoicy moga sie wyzyc i maja olbrzymie sukcesy – jedynie ich przelozeni musza uwazac, by ni tracili zupelnie kontaktu z rzeczywistoscia. O tyle ganilbym Slawomirskiego od czasu do czasu dobrotliwie, ale oczywiscie to nie mnie wciaz on lajal – red. Passent ma prawo inaczej to odczuwac.

  169. mag,

    Jestem w tej grupie blogowiczów, która uważa ze p. Sławomirski zasłużył sobie na zbanowanie.

    To akurat mnie nie dziwi.

    Pozdrawiam.

  170. @”jasny gwint” – dopadłem wreszcie „Nienawiść do Zachodu” Jeane’a Zieglera. Czytam – intensywnie i ochoczo. Oprócz tego mam także – i polecam Ci – „Europejskie korzenie nazizmu” Enzo Traverso i „Ameryka Łacińska na rozdrożu” C.A.A.Rojasa.
    Byłem w piątek wieczorem w klubie Krytyki Politycznej („Falanster” we W-wiu) na dyskusji o europejskich korzeniach nazizmu/faszyzmu. Tkwią one bowiem immanentnie w kulturze Zachodu jako takiej. A że – moim skromnym zdaniem, które wyraziłem publicznie podczas dysputy – geneza tej kultury ma b.mocny rys chrześcijański (ze zrozumiałych względów – wpływy Kościoła i Watykanu przez wieki) to i nazizm/faszyzm i ich przemoc, ich krwiożerczość i opresyjność ma bezwzględnie takie właśnie pochodzenie.
    Tam tkwią liczne źródła nazistowsko-faszystowskiego zezwierzęcenia (bolszewickiego zresztą też).
    Pozdrawiam ze słonecznego po południu Wrocławia.
    Wodnik 53

  171. Polonia-Sawa pisze:
    2011-10-23 o godz. 12:20

    Szanowny Panie Falicz ,opowiadanie Pana iz Pan krytykuje p.Passenta
    z powodu Kaczynskiego jest nieprawda .
    Na tym blogu ,gdzie redaktor krytykuje lewice ,bezposrednio wystapil Pan przeciw Niemu 7 razy …’

    Przepraszam!
    Bede sie od dzis staral robic to maksimum 6 razy.

  172. Tak sobie czytam i czytam.
    Nie da się nic mądrego po tej lekturze napisać.
    Wystosuje jedynie apel – za pozwoleniem:
    Ludzie ! dajcie sobie spokój, jak was goni cuś do działania uszyjmy pokrowiec na Pałac Kultury. Bedzie i pożytecznie i śmieszniej.

  173. Sławomirski jest moim przyjacielem i omotał mnie do tego stopnia swoimi pogladami, że zaproponowałem mu wspólne spędzenie jesieni życia w pałacyku bez klamek w okolicach Warszawy.

    Jednak zawodowa czujność podpowiada mi, że mój partner na jesień życia łamał (nowe) prawo (i to wielokrotnie), czyniąc z nękania Gospodarza główny temat swoich wypowiedzi autorskich.
    Gospodarz zapewne nie podjął kroków prawnych w stosunku do mojego przyjaciela tylko dlatego, bo byłaby to sensacja medialna podobna do tej jaką mogła by wywołać wojna wypowiedzana przez słonia mrówce.

    Myślę że obrońcy Sławomirskiego powinni udrerzyć się w lewą, wrażliwszą, stronę swojej piersi po tym jak brutalnie wygryźli z blogu magrud (blogowiczkę z klasą).

    Lapnięcie Lizaka w ferworze polemik wypowiedzią antysemicką także skończyło się jego zbanowaniem.
    Blogowicz ten zadziwiał mnie umiejętnością wywołania fermentu intelektualnego, co powodowało, że blog nie przysypiał.
    Nie zgadzałem się z nim, ale sądzę, Jacobsky w polemice z nim zamiast polemicznego czepiania się wiatru wyprodukawałby zapewne dla blogu znacznie więcej warości niż te, które prezentuje w obronie Sławomirskiego.
    Nie znoszę wyrzucania kogokolwiek z jakiejkolwiek społeczności. Według mnie, z trójki wymienionych blogowiczów którzy są poza blogiem, to magrud należą się przeprosiny, a pozostali dwaj blogowicze, po deklaracji skorygowania swojego nieprzejednanego stylu powinni nadal móc wyrażać swoje poglady na blogu.

    Blog nie powinien być prawicowy ani lewicowy.
    Powinien nieść ferment intelektualny.
    Przewaga jakiejkolwiek formacji politycznej na blogu wywołuje syndrom partyjności, a stąd już prosta droga do wykluczeń.

  174. Jacobsky (10-22 o godz. 20:47) pisze – sprawy (Slawomirski v/s „cenzura”) prawdopodobnie by nie by o gdyby nie nieszczęsne post-scriptum do wpisu Pana Redaktora.

    Żartujesz chyba!? alternatywnie, byłoby zamiatanie pod dywan tej sprawy. A nazwałbym ja jeszcze lepiej: Slawomirski kontra regulamin bloga, a był to byl Twój wątek obrony przed „cenzurą”. Wszak S. obrażał i atakował w każdym niemal komentarzu – i to TJ wykazuje – agresywnie, obsesyjnie, zupełnie bez sensu. Ale ładnie to ujmujesz w tekście do TJ (13:29) – Sławomirski w znakomitej większości atakował to, co pisał red Passent przedtem i teraz, atakował postawę. Już pomijając to znaczy tutaj „postawa”, czy chodzi o to, że dawniej Passent stał tam gdzie stało ZOMO? porównywać rzetelnie można co najwyżej poglądy, a tak – jak przyznajesz – zmieniają się, co też nie pasuje mi do tej sprawy, gdyż poglądy Passenta mogły się zmienić niewiele, za to rewolucyjnie zmieniła się sytuacja, kontekst i cała rzeczywistość. S. pokrótce atakował co pisze Passent teraz, aby skupić uwagę na tym „jaką postawę zajmował kiedyś”. Mimowolnie, zdaje mi się, bronisz atakowania postaw zajmowanych kiedyś, w imię walki z „cenzurą”.

    Ale to Twój wybór. Najbardziej nie podoba mi się Twój język – „TJ wydłubuje wpisy”, „TJ z własnej wrażliwości stara się uczynić normę”, itp. Już nie o brak kurtuazji, ale o graniczenie z pustosłowiem mi chodzi.
    Pozdrawiam

  175. Dyskusja o wolności słowa w kontekscie Slawomirskiego jest żenująca.
    Zbanowanie Slawomisrskiego umożliwiło mu ucieczkę przed sprawiedliwościa, gdyż dopuścił sie wielokrotnie czynu przestepczego karanego wiezieniem – Stalkingu. Powienien być głeboko wdzieczny D. Passentowi, że nie złożył na niego doniesienia do prokuratury, lecz tylko go wygnał z blogu.

  176. @mag, 14:27
    Droga mag, najsłodszy Aniołku Stróżu mój, ten typ tak ma, podczas pobytu w Warszawie próbowałem Go zaciągnąć do spowiedzi. Odmówił stanowczo i wyjechał.
    Ale to dopiero gra wstępna, moderator się narobi, jak przystąpimy do właściwego zbliżenia.
    Pomyśl jednak mag w ten sposób: „a może ich to rajcuje?”.
    Pozdrawiam najczulej

  177. ANCA_NELA (10-23 o godz. 11:22)

    Ambit jak gambit, poświęcenia niewielkie, a jak się opłaca. Dzięki stokrotne za udostepnienie słynnego wywiadu, najbardziej rozbawiła mnie p. Monika, haha-hihi-hehehoooo. Sam powód do śmiechu wielce przereklamowany w mediach polskich.

    Ale przyznasz chyba, że po minucie 9. poseł-elekt Biedroń dał ciekawą analizę sytuacji SLD i całej lewicy. W sumie, podoba mi się ten poseł, dobrze się stało i mam nadzieję, że dobrze się podzieje. I niewiele wody w Odrze upłynie zanim te sprawy ruszą z miejsca.
    Pozdrawiam

  178. Droga Pani mag!!!
    Nie jesteś w żadnej grupie, jesteś jednoosobową ucieczką z peletonu. Nota bene, w pościgu za małą grupą uciekającą. 😉

    Wreszcie się wyjasniło, czego panie na blogu nie lubią – „pawiego ogona”. Tak liczyłem, że wygram w tej konkurencji właśnie „pawim ogonem”, a to zupełnie się nie liczy. Hm, nie mniej … hm

    gorąco pozdrawiam

  179. ET pisze:

    2011-10-21 o godz. 16:09
    ———————–
    Szanowny ET,

    dziękuję za interesującą syntezę istotnych wartości, dotyczących dzisiejszych, z jakże przełomowego momentu- w dziejach, odważę się powiedzieć-ludzkości.
    Pańska wizja i analizy potrzeby wdrożenia niezbędnych trendów, dalszego rozwoju wspólnoty europejskiej , na tle społeczności światowej/jak rozumiem/ są bardzo przekonujące.
    Mają one , niestety jeden mankament, który nie ma żadnego wpływu na ich wartość- są zbyt piękne, zbyt idealistyczne, żeby mogły stać się naprawdę prawdziwe.
    Takie , rzeczowe choć trochę idealistyczne rozważania, na obecnym etapie liczących się świadomości , które dają inspiracje realnym działaniom, mogą dzisiaj zaistnieć, jako ładna pozoracyjna przykrywka, dla maskowania prawdziwych motywacji osób „sprawczych”.
    My-społeczność ludzka, jesteśmy olbrzymim stadem „szprotek” , które jest docelowym „stworzeniem bożym” czyli główną ambicją Natury.
    Na skutek olbrzymiej ilości impulsów oddolnych, nasze stado wykonuje równocześnie, wszystkie „zlecenia” oddolne, które zostrały wygenerowane jako dostatecznie silne impulsy. Pod wpływem tych oddolnych impulsów, nasze stado wykonuje przetrwalnicze
    „szamoty”. Ostatecznym weryfikatorem „szamotów”, które co jakiś czas potrafią układać się w zgodny, mniej więcej jednokierunkowy strumień- są nasze podświadome, elementarne instynkty. Kiedy owe instynkty są uśpione stanem dobrobytu społecznego, potrafimy jako stado poruszać się do przodu, wiedzeni „szamotami” zastępczymi, często zbytkowymi, pochodzącymi od takich „dziwolągów” jak sztuka, kultura itp.
    Kiedy jest tak fajnie, niepostrzeżenie, zaczynamy tracić kontakt z przyziemnymi składowymi wartościami naszego głównego/wielka wypadkowa/ nurtu.
    Nasze indywidualne świadomości , z natury swojej, nieustannie wszystko , co dotyczy stada, często poprzez nasze własne egoistyczne instynkty,- możliwie rozpoznają przyszłe potrzeby i kreują bardziej lub mniej sensowne pomysły dla stada na JUTRO.
    Problem w tym, że większości problemów nie widać. One istnieją , rozproszone w naszych ziorowych podświadomościach w formie rorproszonych rodników.
    Jeśli nasze świadome zmagania się z dostrzegalnymi zagrożeniami /sdla stada/, a także nasze świadome wizje prorozwojowe- współgrają w danym momencie z żywotnymi, najprawdziwszymi potrzebami stada- impulsy „szamotowe” , dają wypadkowy impils – „szamot” do przodu. Jeśli suma impulsów jest zbyt różnorodna i mało kompatyilna z „duchem stada” , wówczas stado potrafi wybuchnąć, żeby móc organizować się od początku- logicznie i przystawaniem do swojej „stadowej” ekologii.
    Pozwolę sobie jeszcze raz zaakcentować , że większość najistotniejszych spraw społecznych rozwija się poza naszymi indywidualnymi świadomościami, bardzo powoli/a więc niepostrzeżenie/ w stosunku do naszego poczucia czasu, a nasze świadome inicjatywy- mają zawsze!!! charakter tymczasowy i doraźny. Na obecnym etapie naszego inteligentnego-gatunkowego rozwoju zmanierowani, że nadrzędnym kryterium wszelkich naszych świadomych poczynań i osiągnięć, jest to, co się nam wydaje. W końcu nasza dwudziedtowieczna wizja Wszechświata, z rozpoznanymi prze naszych przodków wszystkimi smaczkami, zaczyna na naszych oczach się rozpadać….

    Pozdrawiam,Sebastian

  180. @stasieku

    W swej przenikliwości pozwoliłeś mi odkryć w sobie kilka słabości, których się wstydzę, ale niespecjalnie. Gdy pisałeś o dyskusji nad przyszłością w konwencie stauszków nad flaszkami wina, którzy konkludują w końcu, iż wiedzą że nic nie wiedzą, to poczułem wyższość ogromną w sobie, pomyślałem nieskoromnie – ja wiem co nieco o przyszłości Europy, USA, Kanady, etc.

    Drugie, gdy pisałeś, o ile się nie mylę (i o ile domyślam), że Daniel Passent i @stasieku wybaczyć potrafią złośliwe przytyki, zapewne z chwilowego rozchwiania psychiki wynikające, to dlaczego nie wymieniasz mnie, no mnie, TO, jak TO znosi dzielnie grubiaństwa niesprawiedliwe, oskarżenia globalne, o wady charakteru, o brak wrażliwości i wyczucia, itd. I z tą myślą zasnąłem w końcu, obejrzawszy wczoraj operę Rigoletto w COC, a potem końcówkę meczu bejsbolowego Texas Rangers – St. Louis Cardinals, moi faworyci wygrywają.

  181. Antoniusie14:12, „nie zmniejszaj działalności!” – błagam, pisz często, ale krócej i dosadniej. To mniej kosztuje wysiłku, jest do czytania łatwiejsze, a w ogóle, to napisane przez komentatorów z doktoratem kawałki, trzeba nawet czytać, jeśli są kilkuekranowe.

    jasny gwincie, powinieneś rozumieć starszych, którzy nie wykreślają ze swojego życia wspomnień z młodości w komunie, kiedy popijali wino Gellala, byli zdrowi i silni, ale czuli się jak w klatce.
    Jedno jest pewne, czekając na taksówkę w nocy, nie odczuwałem wtedy żadnego strachu, tylko wk…nie, że nie przyjeżdża. Teraz, 2 tygodnie temu, synowi przyjaciela, który o 24:00 czekał na autobus nocny, trzech łobuzów złamało nogę, a głowę potraktowało zbitą na niej butelką, na szczęście wódki.
    Tak bez przyczyny, tak let’s have a fun, guys.

    Ściskam z nadzieją

  182. Wytrwały blogowicz JG pisze – „było (w PRL) także wiele rzeczy złych; nie więcej jednakże niż teraz”.

    I to jest jeszcze jeden dowód na to, jak bardzo punkt widzienia, w tym osądzania rzeczy dobrych i złych, zależy od punktu siedzenia.

  183. Jacobsky pisze:

    2011-10-23 o godz. 13:29
    TJ,

    „nadsl uważam, że Slawomirski został ocenzurowany niesłusznie. Nawet wytłuszczony przez Pana fragment jako motto zebranej antologii nie stanowi podstawy do zamknięcia komukolwiek ust „

    Mój komentarz

    Argument o zamknięciu ust przypomina mi narzekania niegdysiejszego posła zatrzymanego przez chłopców radarowców na promilach, który twierdził, że są to prześladowania polityczne.

    Sprawa porządku i kultury na blogach jest szczególnie ważna w Polsce, której obywatele raczkują w demokracji oraz z trudem dają się wdrażać w „jarzmo” uspołecznienia.

    Aby o tym się przekonać wystarczy wejść w polskiej części sieci na dowolne forum, na którym się dyskutuje się sprawy polityczne i społeczne oraz odwiedzić analogiczne forum zachodnie. Różnica jest uderzająca.

    U nas szerzy się tendencja do wycieczek ad personam łącznie z wyrafinowanym wymyślaniem sobie od takich, czy owakich oraz niczym nieograniczone agresja forumowiczów na wszytkie azymuty (onet, wp, interia, niezależna).

    Jest to m.in. dziedzictwo setek lat nieokiełznanej demokracji szlacheckiej oraz trudnych dla kultury narodowej (nie mam na myśli tylko tzw. kultury wysokiej!) sytuacji zaborowych. A także efekt zaniechań polityków ostatniego dwudzistolecia w obrszarach edukacji, mediów, kultury. Bardzo brzydko!

    Podczas, gdy inne społeczności miały na konsolidację i zapoznanie się z funkcjonowaniem prawa (prawami i obowiązkami obywatela) całe stulecia tzw. postępu i rozwoju, to u nas trwał od 500 lat nieustający sprzeciw. W latach demokracji szlacheckiej stałe „nie” się rozlegało po Polsce, bo tak można, w latach zaborów, bo tak trzeba.

    Dzisiaj sytuacja się normalizuje, obyczaje i zasady powinny również się stabilizować, dochodzić przynajmniej do poziomu przeciętnego w Europie. Sieć jest dzisiaj najważniejszym obszarem wymiany myśli, medium powszechnie dostępnym, wybitnie demokratycznym.

    Fora internetowe, to obraz kultury danego kręgu cywilizacyjnego, danego kraju, danego środowiska.

    Moim zdaniem w sieci leży wielka szansa na rozwój, na szlifowanie kultury prowadzenia dyskursu społecznego, składnika kultury koegzystencji społecznej.

    Z moich skromnych doświadczeń wynika, ze dużo zależy od uczestników forum, ale najwięcej od administracji, moderatorów.
    Najważniejszą sprawą jest podanie, ogłoszenie jasnych, precyzyjnych zasad uczestnictwa, czyli ustanowienie regulaminu korzystania z forum. Z tym nie jest najlepiej w Polsce.

    U nas kwitnie takie idealistyczne, fatalistyczne, wręcz infantylne przekonanie, że wszystko zależy od kultury użytkowników. Przyjmuje się najprostsza, najłatwiejszą zasadę – da się wytrwać, jeśli puścimy to na luz, należy zaufać ludziom. Ble, ble, ble.

    Na drugim biegunie w moim internetowym oglądzie leży USA, gdzie każde, nawet to techniczne forum jest obwarowane szczegółowym regulaminem, precyzyjnym, jednoznacznym i przypieczętowanym każdorazowo zastrzeżeniem, że np. użytkownik może być pozbawiony konta (czyli zbanowany) z tych, tamtych i inszych względów a także wskutek naszej administracyjnej decyzji.

    Łamanie zasad regulaminu nie jest dyskutowane, nie jest brane na litość, ochy, achy lub nienawiść, tak jak prawo jazdy pijanego posła w Polsce, tylko wydawany jest jeden komunikat (na zapytanie) i… Roma locuta causa finita.

    Szeroko jest stosowana instytucja napomnień i ostrzeżeń, a te są traktowane z należną powagą. Często wprowadza się systemy mandatów karnych, systemy punktacji – reputacyjne, itp. które pozwalają pełniej ocenić dokonania użytkownika.

    Moim zdaniem redaktor Passent, który jest odpowiedzialny za swój blog, udzielał w przypadku łamiących zasady użytkowników napomnień bez skutku. Domyślam się, że to był główny powód dla którego administracja bloga pozwoliła sobie na działania administracyjne.

    To że blog ma charakter publiczny z wolnym wstępem, nie oznacza, że można w nim błocić a potem prosić o wydanie papieru.

    Pzdr, TJ

  184. kadett pisze:

    2011-10-22 o godz. 20:28

    Szanowny Panie kadett

    Ma Pan racje wytykajac chamstwo „PRL-owskim ateistom”. Sa oni personalni w atakach na osoby wierzace. Zachodni atesista taki nie jest. On bedzie krytykowal koncepcje religii ale nigdy czlowieka ja wyznajacego.

    baltazarsaldo

  185. Ted pisze:

    2011-10-23 o godz. 10:58

    Szanowny Panie Ted

    O tym ze Slawomirski zostal zbanowany dowiedzialem sie teraz. Nie ma oficjalnej formy informowania o wykluczeniu. Baltazarsaldo urodzi sie w bolach dostawania sie na blog. Nadal jest to bolesny proces. Baltazarsaldo zalozyl G-mail i wpisal sie na blog. Dziwi mnie postawa ateistow.

    P.S.Polecam restauracje firmy Capital Grill.

    baltazarsaldo

  186. Piotr Kraczkowski pisze:
    2011-10-23 o godz. 14:36

    Jak rozumiem, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma…..
    Znam taki demokratyczny kraj, gdzie siedzi ponad 1% populacji i wykonywane są wyroki śmierci. Ostatniego roku deportowano ponad
    1 200 000 ludzi z tej Arkadii……
    znasz li ten kraj??

  187. Panie Passent – całe życie był pan zwolennikiem komuny, bronił pan całą po 1998 roku jej wierchuszkę i broni pan nadal, nawet przegranego Napieralskiego. Po 1998r socjaliści polscy, aż po dzisiaj, nie sprawdzili się. Hauzner i Belka gnębili podatkami najbiedniejszych, ostatnie soki wyciskali zamiast ich osłaniać. Tym samym stracili twarz socjaldemokratów. Z Millerem jest podobnie. Obecnie ta formacja jest zupełnie wypalona, bezideowa, bo oni sami nie wiedzą co mogą dobrego zrobić swemu byłemu elektoratowi. Napieralski okazał się być pajacem rozdającym jabłka, zamiast przedstawić sensowny program wyborczy. Wyborcy nie są baranami i szybko dostrzegli, że mają do czynienia z pomyleńcem.Skompromitowany Miller nic już nie jest w stanie zrobić. Jeśli pan tego nie rozumie to powinien pan zaniechać dalszego komentowania sceny politycznej. Komuny już się nie da obronić, ona nie istnieje. Elektorat SLD przejmie dość szybko Palikot, a następne wybory On wygra, a SLD zniknie.

  188. Pierwszy minister autonomicznego rządu Szkocji Alex Salmond potwierdził, że jego rząd w obecnej kadencji rozpisze referendum, w którym Szkoci będą mogli wypowiedzieć się, czy chcą niepodległości i w jakiej formie.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Nowe-panstwo-w-Europie-Wkrotce-zdecyduja,wid,13920385,wiadomosc.html

    Prawie w temacie- za głosem serca……..
    Unifikacja czy atomizacja Unii Europejskiej?
    Bardziej racjonalna byłaby Unia, nie Federacja, ale…….
    Wyborcy zadecydują. Wszystko zależy od poziomu strachu.
    Albo będziemy trzymać się w kupie, albo osobno nas powieszą- rzekł kiedyś jeden z Ojców Założycieli USA. Unii Europejskiej też to dotyczy…

  189. Czy ktos moglby napisac co sie stalo z Wujem w Workucie i Panem Slawomirskim ? Wszyscy, ze go nie ma, ale – dlaczego ? Sam zrezygnowal ? Jesli red.Passent lub Moderatorzy go skreslili. to warto napisac. Co sie stalo ?

  190. Urban zaczyna pelnic funkcje publiczne

    „Monika Olejnik: A jaką rolę dla Ruchu Palikota spełnia Jerzy Urban?

    Robert Biedroń: Doradczą, wspierającą, orzeźwiającą dla polskiej sceny politycznej, wprowadzającą taką świeżą myśl. Tej myśli do niedawna nie było na polskiej scenie politycznej, ona była izolowana.”

    baltazarsaldo

  191. Z tym „Slawomirski” to jak w dowcipie z bloga Partyzanckiego Pelargoni:
    – „Czesc stary, wczoraj gdy byles u nas zginęło nam 12 tysiecy zlotych.
    – Co?! Chyba nie myslisz, ze ja moglbym?!… Znasz mnie nie od dzis, ja nigdy, nie jestem taki! Jak to się mogło stac?! Przeciez było u was sporo ludzi, to niemozliwe… !
    – Spokooojnie. Pieniadze się znalazly, ale niesmak pozostal”.

    Wkurzyliscie emisariusze prawd i polprawd Gospodarza, ktory musi tlumaczyc
    dwa razy to samo. Tak sie nie robi.

    Sleper nie odchodz, bedzie mi zal. Slazakow jest tu tak malo.
    Egocentryzm kongresowki staje się czasem nieznosny.
    A propo Slazakow, niezmienny podziw z zyczeniami zdrowia dla Antoniusa.

    Czujcie sie dalej czytani i obserwowani. Pozdrawiam.

  192. Szanowny Panie Redaktorze,

    nieustannie zaskakuje mnie tupet, z jakim polscy politycy traktują własny elektorat. I choć niełatwo o polityczną dziewicę w naszym Sejmie, casus pana Kopycińskiego przekracza kolejną granicę przyzwoitości. Natomiast numer, który wykręcili panowie marszałkowie z PSL-u zatrąca o wyborcze przestępstwo. Uważam, że rezygnacja posła-elekta z mandatu, powinna skutkować awansem kolejnej osoby z danego okręgu wyborczego (pod względem liczby zdobytych głosów), a nie kolejnego kolegi z listy partyjnej.

    Kilka słów o blogu. Proszę Wszystkich Państwa, aby nie zamieniać naszych spotkań w Rozmowę Rymanowskiego. Korzystamy z zaproszenia Gospodarza do wzajemnej wymiany myśli i poglądów, a nie – obrażania siebie nawzajem. Mam powyżej uszu lejącego się z rtv, prasy i internetu chamstwa. Potrzebuję zwyczajnej dyskusji, konfrontacji różnych argumentów i przekonań. Są ludzie, którym wolność słowa pomyliła się z nieodpowiedzialnością za słowo. Wybaczcie, ale wpis Daniela Passenta (22 X 17:29) – na temat pokazywania drastycznych scen – jest tak oczywisty, że aż obraża inteligencję przeciętnego czytelnika. Widać nie każdego, skoro musiał się pojawić.

  193. absolwent

    Szwajcarzy nic nie mogą, gdyż nic im do Franka, który stanowi wyłączną własność nadwłaścicieli (uber alles) Wall Street/City/BIS, tak jak i „szwajcarskie” złoto, a służy dziś manipulacji oraz okradaniu społeczeństw krajów byłych demoludów, za pomocą kredytów hipotecznych (lokalnych odpowiedników amerykańskich subprime) w tej walucie. Ostatni banksterski trik z powiązaniem CHF z Euro ma na celu utrzymanie ceny CHF na irracjonalnie wysokim poziomie, aby kredytobiorcom nawet nie marzyło się przewalutowanie w momencie spadku, bo spadku teraz nie będzie, choć być powinien, bowiem CHF jest wart może z 1/3 dzisiejszej ceny, dokładniej można to ocenić po wskaźniku Big Mac.

    Euro natomiast było blisko zdetronizowania dolara, dlatego rozpoczęto atak na Europę i to całe propagandowe odwracanie kota ogonem, że to niby strefa Euro upada, a nie dolar (piszę z małej litery, bo nie zasługuje na dużą). W Euro chciał rozliczać ropę Irak, chciała Libia i chce ją rozliczać Iran. Różne kraje potrzebowałyby wtedy rezerw nie w USD, a w Euro. To byłby koniec dolara.
    Doskonale wiadomo skąd wziął się kryzys w USA, napisano o tym wiele książek, nakręcono wiele filmów. A w Europie skąd? Z jakiej przyczyny zaistniała potrzeba dofinansowywania banków w Europie oraz w UK i co to są za banki? Jedynie z horrendalnych premii? To macki tego samego gangu Wall Street/City, grabiącego państwa za pomocą szantażu bailoutami, z tymi samymi, wyparowującymi posiadaczom szybciej niż kamfora,derywatami made in Goldman Sachs. Skąd się wziął taki kryzys w Grecji? Skąd te idiotyczne ratingi popleczników Wall Street? Skąd określenie grupy krajów mianem „ŚWIŃ”? Do tego potrzeba ludzi, którzy innymi gardzą, a sami mają się za wybranych, za nadludzi.

    Złoty Dinar Afrykański nie miał zagrażać dolarowi, a jedynie wprowadzić do Afryki prawdziwą walutę z prawdziwą bankowością. Afryka zrzuciłaby postkolonialne jarzmo i rozkwitłaby natychmiast, poza tym, każdy w czasie nieustającej i postępującej inflacji chciałby mieć pieniądz, który jej nie podlega, podobnie ze złotym Yuanem, więc wielopoziomowy sukces byłby murowany.

    jasny gwint

    Mam nadzieję, że jednak więcej osób sięgnęło po książkę Wojna o Pieniądz oraz że powiedzieli o niej znajomym, a ci znajomi swoim znajomym. Jeśli ktoś ją wyśmiewał, to chyba jedynie dlatego, że mu za to zapłacono, bo merytorycznie nic jej nie można zarzucić, a napisana jest w sposób zrozumiały nawet dla laika.

  194. Zarówno zmiana partii – klubu jak i rezygnacja z mandatu poselskiego zaraz po wyborach jest niczym innym jak olewaniem wyborców. Szkoda, że wyborcy nie mogą w tej chwili olać tych panów.
    Co do wypowiedzi kilku ciekawych piszących: Chcecie oby wasze odpowiedzi były czytane i zapewne komentowane (zwłaszcza ET piszący o roli komputera w swoim bełkociku) – NAUCZCIE SIĘ W KOŃCU PISAĆ Z UŻYCIEM POLSKICH ZNAKÓW (przypominam – prawy alt)

  195. Piotr Kraczkowski 14.36

    „Sa wiezienia o nizszym i wyzszym standardzie wygod dla wiezniow, w PRL zabijano ludzi usilujacych opuscic go przez zielona granice.”

    Wydaje sie, ze PRL jest rodzaju zenskiego, czyli -opuscic ją- a nie „go”.

    Winno byc: Jeszcze nie oburzonych, zamiast „Jeszcze nieoburzonych”. Chocby to „jeszcze” podkresla forme imieslowu.

    Choc rozpowszechniony, rzeczony wulgaryzm nie jest uzywany i odbierany jak wymieniany „marketing”. Pozostaje wulgaryzmem. Ponadto – pisze sie: native speaker a nie „nativ speaker”, tak sie mowi.

    Na uwagi merytoryczne szkoda slow. Totalne bzdury. Przy okazji, prowadzacy ow Salonik robili karykaturalne bledy po angielsku. Z wulgaryzmow uczynili temat audycji a nawet wymawiac nie potrafili. Partactwo.

  196. Śpioch pisze:
    2011-10-23 o godz. 20:19

    Bardzo rozsadny apel. Ale,… w czym jest tu problem. Ocenzurowane video nie bylo niczym drastycznym. Widzialem w TV w wiadomosciach.
    Skoro wiadomosci w TV to pokazaly dlaczego wiec to video zostalo tu na blogu ocenzurowane ??? Moderator przesadzil. Za to nalezalo Slepera przeprosic a nie robic mu wyklady.

    W TV przez ostanie kilka dni stacje pokazywaly poniewieranego Gaddafiego i jego zwloki. Pani Clinton z Hameryki ktora Gospdzarz podziwia formalnie nawolywala do zabicia Gaddafiego na kilka dni przed faktem. A gdy dostala wiadomosc o zabiciu Gaddafiego smiala sie radosnie. I tak drastyczne sceny sa normalka w telewizji. Takim ludziom Polska wasalska sluzy.

    Nasz umilowany Gospodarz jest hipokryta i tyle! Wypowiadal sie na tym blogu w obronie tajnych wiezien i tortur na terenie Polski. A wice jak on moze uwazac ze video Slepera bylo drastyczne ? Po prostu nie wie co pisze.

  197. Wodnik53, 16.12. Książka Zieglera należy do ciekawej serii wydawanej przez LMD. Staram się czytać wszystkie, aczkolwiek należą one do „drugiego obiegu”, czyli nie są recenzowane ani promowane przez wolne media. U Zieglera znajdziesz rzeczy szokujące i także uzasadnienie co do europejskiej genezy nazizmu. W bardziej jaskrawy sposób uzasadnia tę tezę Lindqvist w „Zabić to całe bydło”. Hitleryzm i jego zagłada Żydów jest przedłużeniem ludobójstwa zachodniej cywilizacji stosowanego przez dwa ostatnie wieki. Z niepoliczalną ilością ofiar. Można wymienić sekwencje ludobójstwa w Afryce, Meksyku, Ameryce Północnej, Peru, Aborygenów, Tasmańczyków i Żydów. Wszędzie pod znakiem krzyża. Dostrzegł to pierwszy Conrad w swoim dziele „Jądro ciemności”, właśnie co wydane w nowym fatalnym tłumaczeniu. Z tego dzieła pochodzi sławne „Zabić to bydło”.
    W Krakowie mglisto i strasznie zimno. Byłem na wielkiej wystawie „malarza żywiołów” Turnera. Pozdrawiam

  198. Autor co prawda twierdzi, że poseł Kopyciński nie budzi w nim większych emocji, ale jest to jeden z najbardziej emocjonalnych wpisów na tym blogu, jakie czytałam. Dziwne. Oczywiście ten blog to prywatna przestrzeń red. Passenta i ma na nim prawo pisać cokolwiek tylko zechce. Tym samym jednak najrozsądniejsze byłoby odstąpienie od zdziwienia różnorodnością czytelniczych reakcji. Ten prosty fakt rozumieją już nawet nastoletni blogowicze na Onecie: komentarze nie służą tylko do wyrażania swojego uznania w kierunku autora wpisów. Dorosły, wykształcony człowiek z dorobkiem dziennikarskim powinien to chyba rozumieć tym lepiej. Rozumieją to nawet felietoniści Rzepy 🙂

    Nie o tym jednak chciałam pisać… Tak naprawdę to chciałam tylko wyrazić swoje zainteresowanie tym, jak podobną sytuację (transfer z partii do partii) ująłby szanowny autor bloga w swoich przemyśleniach, gdyby partią docelową nie był Ruch Palikota, a Platforma Obywatelska.

    To wszystko, dziękuję i pozdrawiam.

  199. Blogowicze żałują oddalonych

    Liczni komentatorzy wyrażają swój osobisty stosunek do porządku na blogu, żałują odstąpionych, wyrażają swój gniew wobec metod używanych przez administrację, potępiają lub pochwalają relegowanych, a wszystko to czynią z punktu widzenia swojego smaku, poglądów, rozumienia wolności i innych ogólnoludzkich kryteriów.

    Jakoś nikomu nie przychodzi pod klawiaturę (oprócz TO) postawienie zasadniczych pytań – czy relegowani łamali jakieś zasady, naruszali wielokrotnie regulamin, byli ostrzegani, a nie zaprzestawali naruszania i dlatego zostali odsunięci, czy raczej decyzja o ich odstawieniu była niesprawiedliwa, ponieważ regułki regulaminu i władztwo administracji, to zasady drugorzędne wobec wartości najwyższych – pluralizmu lewicowo-prawicowego, wolności słowa, różnorodności zdań tworzącej twórczy ferment i komfortu psychicznego blogowiczów, którzy nie powinni być szantażowani potencjalną możliwością wyrzucenia za jakieś tam sprzeniewierzenia dotykające prywatnych spraw, osobistego interesu kierowników blogu.

    Jednym słowem – w przekonaniu tak argumentujących blogowiczów – w administrowaniu blogiem powinna działać jedna złota zasada – wolność należy się wszystkim, lewym i prawym, kłótliwym i zgodnym, rodzonym i przyrodnim.

    Moim zdaniem tak. Lecz funkcjonowanie blogu powinno się opierać na wolności słowa, ale nie na wolności agresji, na swobodnym wyrażaniu sympatii lub niechęci, ale nie aż do dotkliwej ksenofobii i nienawiści, na różnorodności opinii, lecz nie na skakaniu do oczu i do życiorysów.

    Te problemy powinien szczegółowo kodyfikować regulamin.
    Regulamin tego blogu (Komentarze/Zasady publikacji komentarzy) jest bardzo ogólny, ale jednak są tam przepisy, które przytoczył TO:

    – nie atakuj i nie obrażaj innych uczestników dyskusji, nie zamieszczaj wypowiedzi niezgodnych z prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami, w szczególności zaś zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność lub pozostałe dobra osobiste innych osób.

    Wielu odpowiada wyczerpująco na pytanie czym jest wolność słowa, a nikt nie stawia pytania – co oznacza w przypadku blogu równość wobec prawa. Przepraszam za dydaktyzowanie. Równość wobec prawa oznacza m.in., że wszyscy mu podlegają jednakowo i wszyscy zobowiązani je przestrzegać.

    Jak by się poczuł blogowicz, któremu język zaświerzbiał wiele razy, by dołożyć (słusznie, bo np. zasłużył) Redaktorowi personalnie i dotkliwie, ale powstrzymuje go właśnie szacunek dla przepisu, dla zasad, dla kultury dyskusji i który na co dzień obserwuje wyzywającą, personalną jazdę po Redaktorze lub jazdę po bandzie złożonej ze starszych braci w wierze w wykonaniu użytkowników, który nic sobie nie robią z przepisów, regulaminów, zasad – siadł w końcu stoła, podparł się w boki jak basza, „Hulaj dusza! hulaj!” – woła, śmieszy, tumani, przestrasza.

    Co jest do przyjęcia w karczmie nie może być tolerowane na blogu.

    W przypadku blogu regulatorami jego funkcjonowania jest regulamin uzupełniony prawem interpretacyjnym administratora, które Redaktor eksploatuje niezwykle umiarkowanie.

    Pzdr, TJ

  200. telegraphic observer, 17.13. Ten wytrwały blogowicz JG, wcale taki wytrwały nie jest. W porównaniu do rekordzistów. Pisze mało ale stara się zawsze mieć coś do powiedzenia. A co do miejsca siedzenia, to jest długoletnim emerytem w dość zaawansowanym wieku, ciągle bardzo aktywny i pracujący dla wielkiego amerykańskiego koncernu wysokiej technologii. Jak widać punkt siedzenia jest dość atrakcyjny. Radzę jednakże przed napisaniem chwilę pomyśleć.

  201. Sz. Panie baltazarzesaldo 18:22

    On (zachodni ateista) bedzie krytykowal koncepcje religii

    Nie sądzę, żeby miał Pan coś przeciwko beletrystyce (belles-lettres), która zmienia zwykłą prozę życia w jego na nowo i inne przeżywanie. Gdybym miał rację, to nie ma większego sensu występowanie np. przeciwko listom Pawła do Koryntian, w których piękno odbiło swoje piętno. Piękno duchowe to nie to samo co pięknoduchostwo, chociaż ludzie wzruszają się z różnych powodów i kierują się różnymi koncepcjami – nawet takimi, żeby w ogóle się nie wzruszać cudzym wzruszeniem.

    PS
    Kiedy po raz pierwszy ujrzałem wpis pod nickiem baltazarsaldo, byłem bliski uwierzenia w reinkarnację. Uwierzy Pan..?

  202. stasieku, 17.13. Wina Gellala nie pamiętam. Piliśmy wina w zależności co rzucili. Najczęściej węgierskie ryslingi lub egri. Przez pewien czas było dobre wino algierskie bodajże „Arzew”. Było mnóstwo radości. Noce także były bezpieczne. Pamiętam powrót o świtaniu, w stanie wskazującym z Kamieniołomów na Mokotów, przez całą Warszawę, dla fantazji. Czułem przyjazny uśmiech milicjantów i przechodniów.
    Rzecz w tym, że dzisiejsza władza nieudacznych historyków i kombatantów całą filozofię władzy, propagandy i edukacji opiera na dyskredytowaniu wszystkiego co pochodzi z dawnych czasów. Mają do tego media, kościół, przedszkola, szkoły i agendy rządowe typu niesławnego IPN, czyli cały aparat prania mózgów. Bardziej doskonały niż cały front ideologiczny PRL. Efekty są widoczne.

  203. Przykład myślenia apodyktycznego

    kAROL pisze:

    2011-10-23 o godz. 18:28
    „Panie Passent – …” „…Skompromitowany Miller nic już nie jest w stanie zrobić. Jeśli pan tego nie rozumie to powinien pan zaniechać dalszego komentowania sceny politycznej.”

    Mój komentarz

    Powyższe zdanie dobrze ilustruje nasz polski tradycyjny stosunek do wolności słowa, prawdy, do różnorodności poglądów.

    Blogowicz uważa, że zasada – prawdziwa ocena sytuacji politycznej może być tylko jedna, ma zastosowanie w każdej wymianie zdań i jest to wystarczający powód, by:

    1)Przyznać prawdziwość oceny sobie.

    2) Odsądzić od czci i wiary, umiejętności i charakteru innych, którzy tej już zlokalizowanej we mnie i wyłożonej przeze mnie prawdziwej oceny nie uznają.

    Pzdr, TJ

  204. janusz 20.19
    Skąd sie wzieła forsa w szwajcarskich bankach jeszcze w początkach 20 wieku i w czasie II swiatowej, wie kazde dziecko, ale chyba przesadzasz z tymi grosikami które pochodza z ostatnich kredytów hipotecznych w Polsce i na Węgrzech. Ostatnio poważna brytyjska instytucja finansowa stwierdziła że w rajach podatkowych znajduje sie obecnie od 4 do 6 bilionów dolarów, ( nie miliardów !) wykradzionych z systemów podatkowych kilku krajów, przez różnych oligarchów europejskch i paru innych. Wystarczyłoby z nawiązka by zlikwidowac nie tylko głod na kuli ziemskiej, ale także aby wyrównac bilanse budzetowe w Unii bez dojenia zwykłych, uczciwych podatników i zażegnać kryzys.
    Ale chyba nie ma mocnych na taki ruch ?

  205. wiesiek59 pisze: 2011-10-23 o godz. 18:23

    Mowimy o Polsce i o prawie Polakow do jej opuszczania, lub o nieposiadaniu tego prawa i byciu wiezniem, jak tego chce Jasny Gwint z pozycji dozorcy wieziennego, ktory uwaza, ze jest OK jesli wiezniom za kolnierz nie kapie.

  206. telegraphic observer,

    kwalifikacje typu „agresywnie”, „obsesyjnie” „bez sensu” również nie wnoszą nic nowego do tej dyskusji. Ale to Twój wybór, graniczący z zarzucanym mi pustosłowiem. Deklarację, że nie podoba Ci się mój język przyjmuję do wiadomości, ale nic ponad to. Nie sposób dogodzić każdemu. Zresztą nie mam takich ambicji.

    Moim zdaniem porównywać można zarówno poglądy, jak i postawy. Jedno i drugie ma swoje odniesienie do zachowań człowieka, a więc nie bardzo rozumiem dlaczego nagle można tylko porównywać poglądy. Nie widzę też niczego nagannego w tym, że – jak piszesz – Slawomirski pokrótce atakował co pisze Passent teraz, aby skupić uwagę na tym „jaką postawę zajmował kiedyś”. Czy Sławomirski obiektywnie nie miał do tego prawa ? Moim zdaniem miał, był to jego wybór, z którym każdy z nas może się zgadzać lub nie, z tym że mnie nie interesują konkretne wybory dokonane przez tego Blogowicza, ale ich konsekwencje, skoro moim zdaniem wybory te mieszczą się w granicach tolerancji retoryki tego czy innych, podobnych ambicjami blogów prowadzonych przez instytucje, a tym samym wciąż nie widzę czym akurat Slawomirski miałaby podpaść jeśli chodzi o ogólne zasady obecności na blogu En passant, podpaść bardziej niż inni.

    Pozdrawiam

  207. PZPR-owcy honoru nie maja. Czlonkowie SLD chca do koryta. A ze okret tonie to nalezy sie ratowac. Miller byl w Samoobronie gdy grozilo mu bezrobocie. Posel Kapec postapil podobnie.

  208. @Daniel Passent: Pana odczucia, to odczucia a Artykuł 104, Paragraf 1 Konstytucji RP stanowi:

    „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.”

  209. TJ,

    Dziękuję za Pańskie uwagi. Być może Panu dyskutowana sprawa kojarzy się z historią posła, mi natomiast ta sprawa może przypominać zgoła coś innego, jednak to jest kwestia indywidualnej percepcji, więc nie ma po co dyskutować i udowadniać sobie na wzajem, że to akurat nasze skojarzenia są słuszne.

    Przykłady z dowolnymi forami, na których dyskutuje się sprawy polityczne też mnie nie przekonują, zaś jeśli chodzi o porównania z podobnymi instytucjami zachodnimi, to różnica nie jest aż tak strasznie uderzająca, o ile w ogóle istnieje jakaś różnica w tym względzie. Stanowi ona pewnego rodzaju mit, gdyż czy w Polsce, czy w Kanadzie dla przykładu, aktualny poziom dyskusji zależy od tematu, a konkretnie od stopnia, do jakiego temat ten jest w stanie rozpalić emocje. Proszę mi wierzyć, „u nich”, jak i „u nas” jest często bardzo podobnie, tak więc nie ma reguły, a tym bardziej nie trzeba na tych kruchych podstawach budować wywodu tak brzemiennego w treść (w tym historyczną) i w znaczenie jak ten, którego konkluzją ma być, iż Fora internetowe, to obraz kultury danego kręgu cywilizacyjnego, danego kraju, danego środowiska. Moim zdaniem nic bardziej mylnego. Osobiście brał bym za taką wizytówkę wszystko inne, co bierzemy tradycyjnie za wyznacznik kultury, ale nie fora internetowe – fenomen dość niedawny, o niezbadanej do końca i chyba nie do końca poznawalnej dynamice, a więc fenomen tym bardziej trudny do zaakceptowania jako wyznacznik czegoś tak złożonego jak kultura. O czynnikach obiektywnych, jakie trzeba by wziąść pod uwagę przyjmując Pańskie podejście nie wspomnę, bo jak np. obiektywnie mierzyć poziom agresji, aby w ten sposób określić jedną ze składowych poziomu kultury ?

    Podam Panu przykład pierwszy z brzegu na to, że dzielenie internetowego świata wymiany myśli na „u nas” i na „u nich” nie ma większego sensu. Oto formum dziennika Globe and Mail, wypowiedź pod artykułem o okupujących Wall Street:

    and-some-Here
    7:56 PM on October 22, 2011
    Idiot.

    Proszę mi wierzyć, nie naszukałem się. Znalezienie powyższego wpisu zajęło mi tyle, ile zajmuje otwarcie linku i wybranie na ślepo artykułu, przedefilowanie go do końca i kliknięcie na komentarze. Zacytowany komentarz nie był wyjątkiem.

    Moim zdaniem przekonanie, że trzeba zaufać ludziom jeśli chodzi o fora internetowe jest słusznym przekonaniem, i że jak najmniej regulacji w sieci jest właściwym kierunkiem. Od tego jest sieć jako medium. Przypominam też, że medium jest przekazem (medium is the message). Sporny komentarz zamieszczony na forum publicznym w sieci i nie wymoderowany według Pańskich postulatów może mieć akurat korzystniejszy wpływ na ewolucję opinii w kwestii podjętej przez komentarz czy w ogóle: w podnoszeniu jakości dyskusji czy pogłębianiu opinii na dany temat, niż restrykcyjne normy, które i tak będą arbitralne, bo np. pańskie pojmowanie estetyki, kultury czy podnoszenia poziomu dyskusji nie koniecznie musi być właściwym, ale jeśli mimo to narzuci Pan swoją wizję innym, to może Pan się domyślać konsekwencji jeśli dobro sfery publicznej leży Panu na sercu. I tak polityka mająca zastosowanie do moderowania danego forum to kwestia indywidualnego wyboru. Jedne trybuny mają się dobrze pod ciężkim butem moderatorów, inne witryny utraciłyby rację bytu gdyby i tam stosowano rygory, które Pan zdaje się popierać. Przy okazji: znam również polskie fora, gdzie moderowanie dokładnie podpada pod Pański opis z USA, a więc tym bardziej rozróżnianie „u nas”/ „u nich” nie ma większego sensu.

    Nie jest moim zamiarem Pana przekonywać, bo nie sądzę, że tego dokonam. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Pana do aktywnych działań zmierzających do wyrugowania z tegowycieczek ad personam łącznie z wyrafinowanym wymyślaniem sobie od takich, czy owakich oraz niczym nieograniczone agresja forumowiczów na wszytkie azymuty, bo dlaczego tylko Slawomirski, skoro na tym blogu można łatwo wskazać więcej osób odpowiadających swoją aktywnością blogową zacytowanemu opisowi. Być może moderator wysłucha Pańskiego apelu i znajdzie w Panu sojusznika, albo Pan znajdzie sojusznika w Moderatorze – kwestia do uzgodnienia. Ja rozumiem, że od czegoś/od kogoś wypadało zacząć.

    Ciekawe na kim się skończy.

    Pozdrawiam.

  210. telegraphic observer pisze:
    2011-10-23 o godz. 17:13

    Wytrwały blogowicz JG pisze – „było (w PRL) także wiele rzeczy złych; nie więcej jednakże niż teraz”….”

    Wielu starszych Panow moze sie pod tym podpisac bez wahania – gdzie te bujne czupryny i te czasy kiedy zamiast za laska ogladali sie za laskami?

    Prosze bardzo… np.za takiego Gomulki nie bylo klopotow z erekcja i komu to przeszkadzalo?
    Solidaruchom, kosciolowi i Kaczynskiemu .

  211. A moze ocenzurowanie videa do ktorego link Sleper chcial tu zamiescic ma sens. Video pokazuje czlowieka bezinteresownie ratujacego zycie innemu czlowiekowi, dziecku. Ot tak po prostu odruch ludzkosc i cywilizacji. Jest ozywiste o takich wydarzeniach polskie spolecznstwo nie powinno wiedzec.

    Wladza i media ostatnich 22 lat wychowuja by sprowadzic stosunki spoleczne do poziomu ponizej dzikiego bydla. I ten stan zostal juz osiagniety. A zbanowane video pokazujace incydent niezgodny ileologicznym celem wladzy, zaslugiwalo wiec na cenzure. Polityka musiala je ocenzurowac by nie podpasc wladzy.

    Wsrod dzikiego bydla, jezeli jedno padnie, pozostale sie tym nie przejmuja. Istnieje kompletny brak zainteresowania. Celem polskich rzadow, ostatnich 22 jest sprowadzenie stosunkow spolecznych do poziomu dzikiego bydla, a nawet ponizej. Zeby bylo latwiej rzadzic.

    Poziom dzikiego bydla zostal juz dawno osiagniety a nawet przekroczony. Np znany z kampani wyborczej paprykarz, zapytal sie premiera ‚jak zyc’ za 1000 zl miesiecznie. Odpowiedzi nie dostal. Premier jest przeciez tylko historykiem. Nie zna odpowiedzi na takie pytania.

    Ale media ruszuly do boju. Szukaly haka na paprykarza i znalazly. Co za cwaniak ten paprykarz, bogaty cham, ktoremu zyje sie dobrze o czym swiadczy ze kupil sobie nowa koszule. A teraz funcjonariusze CBA sie nim zajeli. Wtargneli na jego gospodarstwo (bez nakazu prokuratora), szukaja hakow i ozywiscie znajda, przyniosa je i znajda. Wtedy premier bedzie mial odpowiedz na pytanie jak zyc i zaden cham sie juz nigdy nie zapyta ‚jak zyc’.

    Powyzsze dowodzi ze poziom dzikiego bydla zostal juz przekroczony. W stadzie dzikiego bydla istnieje bak zainteresowania ofiarami wspolbydleciami. W Polsce ofiary sie dobija.

    Zdarzaja sie jednak rzeczy niezwykle. Niedawno pies uratowal 3.5 letniego chlopca. Ale wiadomo bo to pies ktory nie poddal sie propagandzie wychowawczej ostatnich 22 lat.

  212. Nelu!
    Przyczepiłaś się tego Biedronia. Po co? Że nie wiedział? Ja przypuszczam, że nie wie 90 % polskiego społeczeństwa. Ale teraz już wie, i o to chodzi. Ja spoglądam na Ruch Palikota z sympatią, tam są ludzie inteligentni, szybko uczący się, przedsiębiorczy, mogący coś zmienić w Polsce, a przede wszystkim zostało naruszone skostnienie systemu partyjnego. Wiesz, jak ja Cię lubię przez tyle lat, ale ta Twoja krucjata antybiedrońska wygląda wyjątkowo małostkowo (nie gniewaj się ;),
    Andrzeju Słupski!
    Pisaliśmy już na ten temat po wielokroć – zależy, do czego to wszystko odniesiemy. Bo jeżeli weźmiemy pod uwagę Polskę Przedwojenną, to komunizm ma wielkie zasługi.
    Antoniusie!
    Nie odpływaj.
    Januszu!
    Ale bełkot.

  213. Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-23 o godz. 16:19
    Infantylna odpowiedz.
    Salute

  214. TJ pisze:
    2011-10-23 o godz. 17:54 i zapomina o i linie do zwiazania piszacych (oczywiscie regulaminowo; czyt. wg zasad).
    ET

  215. do Sebastian pisze:
    2011-10-23 o godz. 17:01

    Szanowyn Sebastianie,
    dlatego tez wierze w Piratow, a nie w regulaminy ogolnowojskowe. Bez okruchow zycia i anarchii zapatrzymy sie na siebie az do niepolubienia.
    ET

  216. Magrud, Lizak oraz Lizakowi Ludzie sami zaplatali sie w antysemicki belkot.Szkoda, ze wowczas iluminatorzy regulaminow tego nie raczyli zauwazyc. Slawomirski oczywiscie nie pozostal obojetny.
    ET

  217. mag pisze:
    2011-10-23 o godz. 14:27 i zapomina, ze jestem w tej grupie, ktora uwaza, ze Mag zasluzyla sobe na zbanowanie.
    ET
    PS
    Mgrud nie moze sie oderwac od magrudzenia.

  218. do TJ pisze:
    2011-10-22 o godz. 15:25

    Szanowny TJ,
    szkoda, ze zabraklo Panu dokladnosci przy „nieanalizie” wpisow Cynamona29.
    Z powazaniem.
    ET

  219. Gdyby Pan Passent czytał swój blog, łatwo by dostrzegł, że ostatni wpis dokonano o godzinie 20.30. Teraz mamy 10,00 następnego dnia i nic. Czyżby blog zdychał jak Miller i SLD?

  220. W PRZEGLĄDZIE mamy bardzo długi i ważny wywiad z Michnikiem. Przywraca do znaczenia i honoru samego Władysława Gomułkę. Wielkiego WIESŁAWA, patriotę i męża stanu. Popełniał błędy stosowne do niespokojnych czasów, ale ma nieocenione zasługi dla narodu i historii. Winniśmy mu pomniki, ulice i szacunek. Michnik przy okazji wygłasza swoje ważne powiedzenie, warte do zapamiętania i upowszechnienia. Jest coś takiego jak antykomunizm z bolszewicką twarzą
    Kogo Michnik miał na myśli? Lista byłaby długa. Zaczynałaby się od prymitywnej gdańskiej „legendy” do różnej maści Buzków, Niesiołowskich, Kaczyńskich, Borusewiczów, Tusków, Pieronków i setki mieniących się kombatantami lub autorytetami moralnymi. Tylko czekać jak ich wyśmieją.

  221. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tak, tak w EU robi sie nerwowo + „ciekawie”, na blogowisku Passenta tez (?): Slawomirski, Jasny Gwint, A Falicz, ET …. naja http://www.kontrowersje.net/tresc/bardzo_sie_ciesze_ze_hajdarowicz_pogoni_ziemkiewicza_najwyzszy_czas

  222. @Jacobsky pisze:
    2011-10-24 o godz. 01:51

    Wprawdzie czasem starasz się dokuczyć mi – niepotrzebnie – ale wnioski tego komentarza o „nihil novi… gdzie indziej” mogę potwierdzić. Czytam regularnie pewną niemiecką gazetę internetową i włączam się do dyskusji komentarzem, jeśli artykuł ma związek z Polską. Co tam można wyczytać, jakie bzdury i inwektywy, m. in. na aktualne władze państwa to przekracza według mnie wszelkie granice przyzwoitości. To ataki Sławomirskiego et consortes są jak zefirek wobec tajfunu. Są tam też stali „bywalcy”, jak pewien chyba eks-Polak, o nicku „Wrzeszcz” i faktycznie mógłby być członkiem PiS’u, takie szowinistyczne ma poglądy – i wrzeszczy! Czasem ma rację, ale rzadko, a jest zawsze atakowany poniżej pasa przez Niemców. Mnie się czasem też obrywa, choć jestem tam bardzo spokojny i wyważam dokładnie, co można Niemcom powiedzieć, a co lepiej przemilczeć. Wolnoamerykanka jest tam normalką! Na blogach Polityki to prawie Wersal.

  223. Feliks Stychowski pisze:
    2011-10-24 o godz. 10:36 …”

    Panie Feliksie,

    Pisalem o tym pod poprzednim felietonem Pana Passenta, w ktorym „nasz Pan Redaktor” wyrazal daleko idacy entuzjazm co do zmian wlasnosciowych wsrod polskich mediow.
    Nareszcie mu polikwiduja te „prawicowe szczekaczki”…

    Ale najbardziej w tym wszystkim zabawne jest co innego.

    Otoz klopoty ekonomiczne maja tzw. media prawicowe – czyli te zwiazane z kasa i obrzydliwymi bogatymi kapitalistami… ( w normalnych warunkach)
    Swietnie za to sie maja u nas wszystkie „lewicowe” – siermieznie walczace o prawa pokrzywdzonych…

    W kraju, w ktorym sztandar lewicy trzyma dzielnie w dloni wlasciciel Polmosu a prawice reprezentuja moherowe babcie z kolek parafialnych robiace zbiorki dla bezdomnych…

    WSZYSTKO JEST MOZLIWE!

  224. Jacobsky pisze:
    2011-10-24 o godz. 01:51
    „Moim zdaniem przekonanie, że trzeba zaufać ludziom jeśli chodzi o fora internetowe jest słusznym przekonaniem, i że jak najmniej regulacji w sieci jest właściwym kierunkiem. Od tego jest sieć jako medium. Przypominam też, że medium jest przekazem (medium is the message). Sporny komentarz zamieszczony na forum publicznym w sieci i nie wymoderowany według Pańskich postulatów może mieć akurat korzystniejszy wpływ na ewolucję opinii w kwestii podjętej przez komentarz czy w ogóle: w podnoszeniu jakości dyskusji czy pogłębianiu opinii na dany temat, niż restrykcyjne normy, które i tak będą arbitralne, bo np. pańskie pojmowanie estetyki, kultury czy podnoszenia poziomu dyskusji nie koniecznie musi być właściwym, ale jeśli mimo to narzuci Pan swoją wizję innym, to może Pan się domyślać konsekwencji jeśli dobro sfery publicznej leży Panu na sercu.”

    Mój komentarz

    Dyskusja staje się nijaka, nieokreślona, życzeniowa.

    Wyraźnie piszę, ze blogi powinny być moderowane nie według czyjegoś życzenia, tylko wg przepisów, a strażnikiem tych przepisów powinna być administracja blogów.

    I że nie chodzi o subiektywne odczucia i prywatna estetykę, tylko o kilka węzłowych problemów, które są wyraźnie określone nawet w skromnych przepisach tego blogu – m.in. ksenofobia, agresja, naruszanie dóbr osobistych.
    Nie należy rozciągać tego na tłumienie wolności słowa, autorytarne sterowanie, czy na samowolę moderatorów zbałamuconych czerwonym kolorem guziczka blokady.

    Wypacza Autor moje argumenty (pośrednio) twierdząc, że restrykcyjne normy, ze wzmocnionym subiektywnie rygoryzmem nie koniecznie muszą być kierunkiem właściwym. Te „restrykcyjne normy” to kilka znanych zasad, które są wypraktykowane na forach, szeroko stosowane, o ustalonych kanonach interpretacyjnych.

    Co tu jeszcze można dodać? Tylko je stosować. Kierownictwo tego bloga wykorzystuje porządkujące dyskusję narzędzia z najwyższą roztropnością, ze spolegliwym umiarkowaniem.

    Ludziom trzeba ufać, ale kraty w oknach są. Dlaczego?

    Pzdr, TJ

  225. Polonia-Sawa pisze:
    2011-10-24 o godz. 09:24

    Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-23 o godz. 16:19
    Infantylna odpowiedz.
    Salute…”

    Za to poprawilem sie :
    o godz. 06:16, 2011-10-24.
    Pozdrowienia!

  226. Moim zdaniem, przejście dowolnego posła z jednej partii do drugiej, w dowolnym momencie kadencji, powinno prawnie skutkować automatycznym wygaśnięciem jego mandatu i również automatycznym wprowadzeniem tego kandydata pierwszej partii, który w ostatnich wyborach otrzymał kolejną co do wielkości liczbę głosów.
    W razie wątpliwości powinny się odbyć wybory uzupełniające, w których kandydowaliby wyłącznie członkowie partii opuszczonej przez danego posła.

  227. „Pamiętam powrót o świtaniu, w stanie wskazującym z Kamieniołomów na Mokotów, przez całą Warszawę, dla fantazji. Czułem przyjazny uśmiech milicjantów i przechodniów.”
    Tak , wiem . Czulem sie tu nieswojo.
    Jak powiedzial pewien przemierzajacy Ameryke na traktorku jegomosc (filmowy oczywiscie ); najgorsze w starosci jest to , ze wciaz pamieta sie swoja mlodosc. (albo jakos tak)
    Jednak ja tego co mozna bylo poczuc , usmiechem bym nie nazwal ale moze juz pamiec mnie zawodzi.

  228. @Feliks Stychowski pisze:
    2011-10-24 o godz. 10:36

    ***Diaspora jest czujna! (Albo – nie)***

    Jak czujna, to czujna! A stwierdzam, że niezupełnie!
    Zwracam czasem uwagę na drobne potknięcia. Nie będę tak mentorsko-belfersko pouczał jak Kleofas, nie używający wcale polskich „ogonków”, co utrudnia czytanie i dopuszcza wiele wersji, a wszystkim wypomina wpadki językowe, gdyż poniżej jego intelektu jest odnoszenie się do „merituma”, bo albo jest nieciekawy, albo go wcale nie ma (jego zdaniem). Czytałem kiedyś systematycznie jego wpisy blogowe, ale były dla mnie często niezrozumiale, bo jestem z dalekiej prowincji i „stara” Warszawa nie jest mi znana z autopsji. Wszystko co o niej wiem, pochodzi od Wiecha.
    Na tej właśnie prowincji bywają ludzie, czuli na niuanse we wtrętach w języku sąsiadów. Wracam do „ad rema”. Piszesz: „naja”. Niby istnieje taki wyraz, to kobra, taki piękny, ale groźny wąż, ale jako dodatek na końcu myśli? Czy chciałeś być jadowicie złośliwym, czy tylko miało to wyrazić „..tak sobie…” tzn. „na ja, es könnte auch anders sein” albo coś w tym rodzaju?

    Zauważyłem, że ta kobra królewska występuje częściej w diasporze.

  229. ET pisze:

    2011-10-24 o godz. 09:28
    ——————————–
    Szanowny ET,
    ” Bez okruchow zycia i anarchii zapatrzymy sie na siebie az do niepolubienia.”
    ———–
    ładne…
    tymniemniej, najliższe JUTRO, ma dla nas tak ekscytujące atrakcje, że Piraci i im podobni, okażą się niebawem , tworem atrapowym na doczekanie się. Zapowiada się niezwykle bużliwa reglamantacja tej prawdziwej oferty jutra. Będą hipereuforie i 2xhiper frustracje. To nasze TERAZ, ma sens w jak najprzyjemniejszym jego przeczekaniu…

    Pozdrawiam,Sebastian

  230. W ostatnią niedzielę słyszałem dyskusje na temat 40 letnich prokuratorów w „stanie spoczynku”, którzy do wieku emerytalnego (65-40=25) czyli przez 25 lat będą odbierali emeryturę w wysokości 14-15 tys nic nie robiąc. Z ciekawości przemnożyłem sobie 14 tys x 12 x 25 = 4 200 000 PLN. Czy jest wiele państw na świecie, które mogą sobie pozwolić na wynagradzanie przez 25 lat zdrowych mężczyzn za nic? Bogate jest to nasze Państwo.

    Biorąc pod uwagę to, że są to dwa przypadki o których wiemy ( ponieważ ci panowie nie chcą stracic na różnicy pomiędzy w/w emerytura a dietą poselską (ok 12 000), oraz chcą po zakończeniu kadencji nadal odbierać te jałumużnę). Jest także cała rzesza mundurowych odchodzących na „ZASŁUŻONĄ” emeryturę w wieku 40 lub mniej lat, możemy z optymizmem spoglądać w przyszłość na zieloną wyspę na mapie Europy, która zamieni się w drugą, tym razem, Grecję.

    Uważam, że w/w prokuratorzy ( jeden z nich był szefem ABW) mają godną emeryturę i zalecam im nagłaśnianie swojego problemu jak najszerzej. Myślę, że mogą liczyc na zrozumienie młodych ludzi na umowach „śmieciowych” lub bezrobotnych. Zła PO chce ich skrzywdzić – jak tak można. Już widzę te marsze pod budynkiem parlamentu z hasłami:
    „Skończyć głodzenie prokuratorów w stanie spoczynku !”

  231. @duende 2011-10-22; 19:11

    Pyta Pan jakie bankructwo i jakich Stanów?
    Tu jest jedna z odpowiedzi.
    http://www.parkiet.com/artykul/1054561.html
    A jeżeli chodzi o „kreatywną ksiegowość”, też … Więcej mozna znaleźć oczywiście w Google…

    A tu troche więcej o Chinach:
    http://www.konservat.pl/index.php?sp=art&art=1441&path=arty2011#nc

    Serdecznie pozdrawiam,

  232. Uwaga ogolna dla czonkow TWA:

    Podczas Ogolnopolskiej Flmowej Naradzie Tworczej (15-16 marca 1952) z udzialem CUK, Filmu Polskiego, literatow i ludzi teatru oraz na zebraniu dyskusyjnym Sekcji Filmowej SDP 12 kwietnia 1952 roku redaktorzy Toeplitz i Plazewski referowali zagadnienia krytyki filmowej.

    Stwierdzono, ze wprawdzie krytyk z zalozenia jest sojusznikiem, a nie antagonista polskiego filmu, nie powinien rezygnowac z wywierania wplywu.

    W tym celu nalezy skonczyc z typem recenzenta sprawozdawcy, ktory nie wyciaga wnioskow.

    Szanowny TJ,
    zauwazylem, ze p. Passentowi oraz niektorym blogujacym puszczaja nerwy. Coiesze sie, bo tylko wowczas pozbywamy sie szarocienia. Poza tym nie wierze, ze p. Passent czyta wszystkie wpisy (nie musi). Nie musi jednak wykluczac z blogosfery Slawomirskiego. Pierwszy jest Slawomirski, a potem nastepni; w kolejnosci alafbetycznej?

    Z powazaniem.

    ET

    Szanowny Panie Jacobscy,
    dziekuje za rzeczowosc we wpisie (w innych rowniez) o cenzurze i krytyce.
    Pozdrawiam.
    ET

    Blogujacym, ktorzy uzywaja zdrobnien w opisie przeciwnikow lub ich wpisow zycze powodzenia w pracy tworczej.

    ET

  233. do
    Feliks Stychowski pisze:
    2011-10-24 o godz. 10:36

    Cenie wysoko Hajdarowicza…..

    ET

  234. Szanowny TJ,
    …2) Odsądzić od czci i wiary, umiejętności i charakteru innych, którzy tej już zlokalizowanej we mnie i wyłożonej przeze mnie prawdziwej oceny nie uznają….

    Ucieszylbym sie, gdyby Pan tak pomyslal probujac wykluczac Slawomirskiego….
    Pozdr.
    ET

  235. Zainteresowanych informuje, ze Lizak nie zostal usuniety z blogosfery, lecz po krytyce p. Passenta sam zrezygnowal (obrazil sie) z obecnosci u p. Passenta.

    Pozdrawiam Lizakowy Ludzi.

    ET
    PS
    Przykladem postrzegania czasow zaprzeszlych oraz aktywnej obecnosci w tychze sa Mrozek oraz Grynberg: pieknie o nich pisza, pieknie pisza o swoim zyciu, pieknie pisza o naszym wpsolnym zyciu oraz towarzyszacym mu szarocieniu. Obaj mieli odwage pisac o zawilosciach tego zycia i swoich wlasnych.

  236. Od serca……

    Jesli p. Passentowi nie podobaja sie „nasze” wpisy” , to proponuje mu odstapienie od ich czytania lub wyjscie z blogosfery.

    ET
    PS
    Rzadzacy zawsze probuja zmieniac swoich wyborcow, a powinno byc odwrotnie.

  237. Przypominam po raz wtóry że działalnośc ( stalking czyli nękanie innej osoby) Slawomirskiego jest i była przestępstwem z punktu widzenia POLSKIEGO PRAWA KARNEGO , a nie zadną „wolnością słowa ” !
    Sieroty po Sławomirskim mogą łatwo wkroczyć na drogę wspomagania przestępcy, za co tez można wyladowac w pudle.
    Wiec może poszukajcie sobie innej ofiary cenzury i bezlitosnego reżymu.
    Ekspert od praw człiowieka, Hilary Clinton, napewno sie do Was przyłaczy.

  238. Krytyka pewnego felietonu Pana Passenta, aktualnego (aktualna) rowniez dzisiaj przy probacg wykluczania kogokolwiek, gdziekolwiek….

    Szanowny Panie Passent,
    Pana zdanie o stanie medialnym przypominalo mi tesknoty za bukolicznym stanem czasu zaprzeszlego, ktory jednak nie byl “plus-que-parfait” dla kazdego; dla wiekszosci z pewnoscia nie. Krytykujac slusznie obecny stan miedialny i porownujac tenze do stanu wojennego, posunal sie Pan do granicy nonsensu oraz (toutes proportions gardées) granicy przyzwoitosci medialnej. Uzyl Pan mianowicie argumentow, ktore Pan wczesniej sam u drugich poddawal krytyce. Nie widze przy tym roznicy miedzy znakiem dodatnim lub ujemnym subiektywnego postrzegania owych czasow. Mimo ze rozumiem Pana tesknoty za przeszloscia “bardziej niz doskonala”, to mam trudnosci z percepcja znaku rownosci miedzy obecnym stanen medialnym i nieobecnym stanen wojennym. Widoczna roznica jest zasadnicza, oba te stany dzieli czas oraz przestrzen. Widoczna jest rowniez roznica jakosciowa dotyczaca skutkow owych stanow oraz Pana stanu uniesienia.

    Polega ona rowniez na tym, ze nieznosna lekkosc bytu stanu medialnego mozemy wyrugowac w jednej sekundzie, jednym gestem w kierunku wylacznika TV, a stan wojenny w czasach zaprzeszlych na szczescie, byl nam narzucony ze wszystkimi konsenkwencjami tegoz, niezaleznie od stanu naszej duszy politycznej. Eufemistyczne tlumaczenie, ze chodzilo o mniejsze zlo jest trudne do zaakceptowania, bo nie tzw. “wolnosc” byla jego celem, jak Pan w mediach drukowanych przy pomocy jezyka felietonu usiluje imputowac.

    Krytykujac stan medialny i ustawiajac go jednoczesnie w szeregu ze stanem wojennym, bagatelizuje Pan ten drugi oraz jego skutki, ktorych usuwanie bedzie trwalo przez nastepne pokolenia. Redukujac problem naszej peerelowskiej przeszlosci do tegoz stanu oraz jego naczelnika w mundurze generala ogranicza Pan nasza wspolna historie do formatu CD. Historia nasza miala miejsce przed i po stanie wojennym. Ma Pan pelne prawo do obrony stygmatyzowania Jaruzelskiego, musi Pan jednak liczyc sie z konsenkwencjami krytyki tych, ktorzy w czasach poprzedniego porzadku narazeni byli na permanentne wykluczanie. Pan zdaje sobie doskonale sprawe jak wazna byla i jest partycypacja kazdego z nas w zyciu spolecznym, a nie w zawieszonej przestrzenii w drugim obiegu.

    Czas przed stanem i po stanie wojennym byl czasem tworzenia owej partycypacji rownoleglej, co per se redukowalo nas do przedmiotu w przestrzenii spolecznej, zawodowej, politycznej oraz gospodarczej. Jaruzelski byl wspoltworca takiego stanu rzeczy i stad slusznie jest narazany na krytyke. Piszac o mozliwosci korzystania z obrony w procesach politycznych w czasach zaprzeszlych opuszcza Pan role felietonisty, a zbliza sie wyraznie do roli felietonisty-humorysty. Pan doskonale wie, ze oba stany (medialny i wojenny) sa nieporownywalne, nieporownywalne kwantytatywnie i nieporownywalne kwalifikatywnie. Obawia sie Pan przy tym niepotrzebnie o kondycje telewidzow, obrazajac jednoczesnie ich zdolnosc percepcyjna. Nie wychodzi Pan z zalozenia, ze suwerenny obywatel jest w stanie adekwatnie ocenic program TV o Jaruzelskim, sugeruje Pan jednak w blogosferze, ze ten sam widz jest w stanie adekwatnie ocenic miejsce na krzyz lub jego brak w sferze publicznej.

    Majac wyrazny dystans do instytucji kosciola uzywa Pan forme felietonu jako moralitetu, a jezyk Pana niesie echo mowy z ambony. Usiluje Pan uczynic z Jaruzelskiego ofiare mediow, gdy Pana zdaniem jest on conajmniej bohaterem narodowym. Bylby moze, gdyby reprezentowal przez wszystkie poprzednie lata narod polski. Tu roznimy sie diametralnie; moim zdaniem przytaczane przez Pana daty: 53(Berlin), 56(Budapeszt), 68(Praga) swiadcza o Pana arbitralnosci. Imputuja one bowiem zalozenie, ze istnialy dwie (rownolegle realnosci) strony konfliktu po obu stronach “barykady” i przedstawia Pan Jaruzelskiego jako ewentualnie “wojujacego” o nasza wolnosc.

    Myli sie Pan stawiajac Jaruzelskiego po stronie polskiej racji stanu. On (dotyczy to rowniez Gorbaczowa, ktory w odpowiednim czasie, skutecznie wykonal unik medialny) znajdowal sie do konca swoich politycznych dni po drugiej stronie i dlatego nie moze stac sie ani ofiara ani bohaterem. Nie dociekam przy tym jak to odczuwa sam Jaruzelski. Jaruzelski i jego prynycypalowie w Moskwie byli „tworcami“ ofiar, dzisiaj obecnych jedynie w pamieci spolecznej i to wlasnie o nia powinnismy wspolnie zabiegac. Odpowiedzialnosc (wina) polityczna generala jest oczywista, dlatego tez niezaleznie od wieku i stanu zdrowia czy ochoty, skazany jest na przesluchania spoleczne, szczegolnie wtedy, gdy sie na nie dobrowolnie godzi.

    Pan pisal stronniczo, ze general zostal do studia TV zwabiony . Nie wiem dlaczego tak doswiadczony zolnierz i polityk ulegl urokom powabu dziennikarzy TV. Uzywal Pan jezyka bibilijnego piszac o sadzie ostatecznym, do ktorego pusuwaja sie dziennikarze przy ocenie generala. Jest to jest nie tylko naduzyciem mowy, lecz rowniez przyzwoitosci dziennikarskiej. Oczekuje Pan od inwestygacyjnych dziennikarzy oblekania dloni w rekawiczki z bialej koziej skory, gdy chodzi o kwestie powrotu do naszych baranow. Wiem, ze ma byc na temat, dlatego wracajac do farsy o mistrzu twierdze rowniez, ze odpowiedzialnosc(wina) karna generala nie jest oczywista przy domniemaniu niewinnosci. Dlatego tez dziwi mnie, ze nie wykazuje Pan minimum cierpliwosci czekajac na odpowiedni wyrok. Nawet jesli bedzie to wyrok uniewinniajacy w sprawie karnej, to warto kontynuowac debate o czasie zaprzeszlym celem uzupelniana luk w naszej pamieci spolecznej. Ona jest bowiem niezbedna w opisie rzeczywistosci ostatnich lat. Czasy wczesniejsze opisuje mniej lub bardziej obiektywnie historiozofia uzywajac adekwatnych instrumentow.

    Zdaje sobie sprawe, ze ocena odpowiedzialnosci politycznej jest czesto subiektywna. Dotyczy to jednoczesnie Pana wysilkow podczas takich prob. Dlatego tez kolejne wystapienie generala w TV umozliwi nam poznanie jego motywow oraz ich wiarygodnosci. Domniemana socjaldemokratyczna (lub komunistyczna) droga polityczna Jaruzelskiego, przy calkowitym stygmatyzowaniu socjaldemokracji (lub komunizmu) w Polsce nadaje wyraznie subiektywny odcien naszej przeszlosci à la PRL. Nie wiem ilu obecnych w blogosferze (nie tylko w blogu en passant) jest przekonanych o stanie koniecznosci w dzialaniu Jaruzelskiego od lat mlodosci do konca kariery wojskowej i politycznej w 1989 roku (celowo uzywam tej daty). Pisze Pan jednoczesnie o problemach z mediami i probie wdeptania w ziemie Jaruzelskiego, zapominajac jednoczesnie, ze jest on przynajmniej politycznie odpowiedzialny za deptanie nie tylko naszej mentalnosci oraz naszych emocji. Pisze Pan uzywajac jezyka sportowego o swoim miejscu na murawie, co graniczy nie z autem lecz z autyzmem politycznym.

    Obdarowuje Pan czytelnikow swoimi obawami przed koncem swiata „mediow“ za dziesiec lat, zachowujac sie przy tym jak dobra wrozka. Vis comica owej zapowiedzi jest trudna do utrzymania (wytrzymania), bo media o podobnym charakterze maja sie dobrze od lat. Nie znaczy to jednak, ze kazdy nastepny program nie moglby byc lepszym. Dotyczy to rowniez Pana felietonow i naszych wpisow w blogosferze.

    Swiat sie nie zawali po nastepnych probach dziennikarstwa „sledczego“, nawet wtedy, gdyby chodzilo ponownie o badanie duszy protagonisty ostatnich lat naszej historii. Pana finanbuliczne proby ustawienia czasu i osoby Jaruzelskiego na arenie w swietle pasteli zubazaja te piekna sztuke widowiskowa, jaka jest polityka. Jednoczesnie krytykuje Pan podobne proby dziennikarzy TV. Sadze, ze oba poczynania sa emocjonalnie “tylesamowarte”. Na szczescie medium mozna roznie tlumaczyc; jako srodek czegos i jako srodek do czegos. Latwiej byloby nam tesknic za “futur que parfait”, lecz jest to niestety nonsensowne oraz gramatycznie niemozliwe.
    Z powazaniem.
    ET

  239. Ponizej popis protoplasty salonowego zycia oraz znawcy azotoxu jako srodka eliminujacego przeciwnikow z blogosfery. Brakuje tylko Cyklonu B.
    jasny gwint pisze:
    2010-04-09 o godz. 14:01
    Jakiś bęcwał pojawił się na blogu. Niestety ten bęcwał, mimo ostrzeżenia dalej grasuje. Kiedyś w takich przypadkach pomagało DDT lub Azotox.

    ZALUJE, ZE PAN PASSENT ORAZ POZOSTALI KRYTYCZNI(e) BLOGUJACY TEGO WCZESNIEJ NIE ZAUWAZYLI:::::

    ET

  240. ET pisze:

    2011-10-24 o godz. 12:59
    Uwaga ogolna dla czonkow TWA:

    Podczas Ogolnopolskiej Flmowej Naradzie Tworczej (15-16 marca 1952) z udzialem CUK, Filmu Polskiego, literatow i ludzi teatru oraz na zebraniu dyskusyjnym Sekcji Filmowej SDP 12 kwietnia 1952 roku redaktorzy Toeplitz i Plazewski referowali zagadnienia krytyki filmowej.

    Stwierdzono, ze wprawdzie krytyk z zalozenia jest sojusznikiem, a nie antagonista polskiego filmu, nie powinien rezygnowac z wywierania wplywu.

    W tym celu nalezy skonczyc z typem recenzenta sprawozdawcy, ktory nie wyciaga wnioskow.

    „Szanowny TJ,
    zauwazylem, ze p. Passentowi oraz niektorym blogujacym puszczaja nerwy. Coiesze sie, bo tylko wowczas pozbywamy sie szarocienia. Poza tym nie wierze, ze p. Passent czyta wszystkie wpisy (nie musi). Nie musi jednak wykluczac z blogosfery Slawomirskiego. Pierwszy jest Slawomirski, a potem nastepni; w kolejnosci alafbetycznej?”

    Mój komentarz

    Pan Passent nie wykluczył z blogosfery nikogo, a Sławomirskiego przywoływał do porządku, gdy łamał regulamin blogu, co nie przynosiło skutku, więc S. wykluczony został z blogu, nie z blogosfery. Kolosalna przesada. Bez sensu.

    Jaki inny wydżwięk, jak tylko oskarżycielski może mieć następujący komentarz – pierwszy jest S. potem będą następni? S. złamał regulamin.

    Czy może na blogu są kandydaci do relegacji łamiący regulamin, tylko donieść wstyd?

    Pzdr, TJ

  241. ET pisze:

    2011-10-24 o godz. 12:59
    Uwaga ogolna dla czonkow TWA:

    Podczas Ogolnopolskiej Flmowej Naradzie Tworczej (15-16 marca 1952) z udzialem CUK, Filmu Polskiego, literatow i ludzi teatru oraz na zebraniu dyskusyjnym Sekcji Filmowej SDP 12 kwietnia 1952 roku redaktorzy Toeplitz i Plazewski referowali zagadnienia krytyki filmowej.

    Stwierdzono, ze wprawdzie krytyk z zalozenia jest sojusznikiem, a nie antagonista polskiego filmu, nie powinien rezygnowac z wywierania wplywu.”

    Mój komentarz

    To było 59 lat temu. Nade mną, jeszcze w kołysce, śpiewano – „niech się swięci 1 maja” i teraz proszę o wybaczenie mnie, że aprobująco machałem rączkami i pojednawczo się uśmiechałem oraz niani za perfidną indoktrynację.

    A różnym redaktorom, przyjaciołom stalinowskich krytyków mówimy – NIE – nie ma przedawnienia dla kulturowej dywersji. Pamiętamy i nigdy nie zrozumiemy.

    Pzdr, TJ

  242. absolwent

    Oczywiście masz rację – te Franki to marne grosze w porównaniu do bilionów czego-tam-kto-chce, wygenerowanych przez banksterów „out of thin air” za pomocą formuł matematycznych, a mimo to używanych jako prawdziwy pieniądz, za który mogą sobie zakupić w promocji (poprzez swoje spółki) np. najwartościowsze segmenty polskiej gospodarki, a teraz także tereny z polskim gazem łupkowym, choć tu akurat konkretni urzędnicy ministerstwa (chyba mają jakieś nazwiska, niech się publicznie pochwalą) skrupulatnie zadbali o to, aby nie obciążać ich budżetu nadmiernie, ustanawiając cenę koncesji na poziomie ni mniej, ni więcej tylko 500.000PLN/sztuka, na co większość kredytobiorców we Frankach mogłaby sobie spokojnie pozwolić, słowem – Polska w superpromocji! Ale dla wybranych.

    Z Frankiem rzecz jednak moim zdaniem w tym, że on ma służyć nie tyle generowaniu zysków w pełnym okresie kredytowania, ile wyciągnięciu od kredytobiorców ile się da za pomocą manipulacji kursem CHF (większość już dawno spłaciła całe sumy pożyczone, a kredyt zamiast zmaleć, to im wzrósł – taki ateistyczny cud), a potem wywłaszczeniu prawie miliona Polaków (jak w USA), i wpędzeniu ich w niespłacalny dług na całe życie, który wraz z upływem czasu rośnie. To zresztą trend światowy (świata zachodniego oczywiście, bo u Kaddafiego nie do pomyślenia), zmieniają się tylko narzędzia, choć zawsze łączą się z programowym zadłużaniem dla zniewolenia człowieka. W UK jest obecnie projekt, żeby kredyt przechodził z ojca na syna – bankierskie marzenie, teraz jeszcze nienarodzone dzieci będą obciążone długiem, abstrahuję od długu publicznego, bo tu już sprawa się powiodła. I ile od tego długu będzie można wypuścić pięter derywatów!

  243. TJ,

    ma Pan rację, że dyskusja staje się bezprzedmiotowa, ale chyba nie tylko za moją sprawą. Z tego, co wnioskuję (być może mylnie), Pan chyba zamierza w jakiś sposób kodyfikować blogosferę. Bo jeśli nie, to kto ma napisać te przepisy dla moderatorów poszczególnych blogów jeśli nie sami moderatorzy, skutkiem czego przepisy przez nich wprowadzone są arbitralnie (nawet jeśli w części oparte na aktualnie akceptowalnych normach), podobnie jak interpretacja tych przepisów oraz czasami ich nadinterpretacja ?

    Spodziewałem się argumentu z kratami w oknach. Przypominam, że dyskutujemy o blogosferze, gdzie ryzyko okradnięcia kogoś czy wtargnięcia do kogoś jest zerowe. Na niebezpieczeństwa związane z pobytem w sieci w ogóle, czy w blogosferze w szczególe wystawiamy się sami, dobrowolnie. To my wchodzimy do sieci, a nie sieć grozi bezprawnym wejściem do nas, a więc po co kraty ?

    Pozdrawiam.

  244. Antonius,

    jeśli dokuczyłem, to przykro m i przepraszam.

    Pozdrawiam

    PS. Bardzo sobie cenię Pańskie opowieści śląskie.

  245. Et któremu zaproponowałem w jednym z ostatnich wpisów świetną lekturę na pozbycie się widocznej zadyszki intelektualnej, ożywił się dopiero po moim ostatnim wpisie, w ktorym zasugerowalem możliwość powrotu do prezentowania swoich wpisów b. bogowiczom.
    Rzecz jasna musieliby oni stosować się do obowiązujących norm i akceptowanych, na blogu, zwyczajów.

    Co na to wychowany w kulturze zachodniej demokracji ET (sprawa dotyczy także jego taktycznego przyjaciela w toczonych przez nich rozgrywkach blogowych):
    Godzina wpisu, 13.21.
    „Jeśli p. Passentowi nie podobają się „nasze wpisy”, to proponuję mu odstąpienie od ich czytania lub wyjścia z blogosfery”

    To tak jakby do mieszkania ET wprowadził się, skądinąd świetny blogowicz Cynamon 29 (którego ET chciał z blogu relegować, podobnie jak jego twórcę D.Passenta) i zaproponował naszemu blogowiczowi, z zawodu pogranicznikowi, opuszczenie swojego mieszkania i przeniesienie się do innej dzielnicy.

    Dotychczas myślałem, że zawód pogranicznika skłonił ET żeby na blogu Daniela Passenta ogrzać się w jego blasku, wybitnego publicysty.
    Teraz myślę, że przejście ET w stan spoczynku wywołało u niego stan głębokiej frustacji, której skutki doświadczmy często na blogu.

    Pozdrowienia dla sfrustrowanego uciekiniera.

  246. Szanowny Panie Slawomirski,
    prawdopodobnie pozostaniemy homogennie “jednogenni”, prawie jak serek. Coz, tak nas postrzegaja wyznawcy teorii spiskowych i nawet zalecane cwiczenia nie pomoga. Sennie, dennie, homogennie, lizakowo po prostu.
    Pozdrawiam.
    ET
    Szanwony TJ,
    ponizej kilka slow o Krzyzaka czyli o co mi chodzilo: slowa pochodza od mojej siostrzenicy. Czasem warto skorzystac z wsparcia.

    Ja Pan wie Krzyżaków sprowadził w 1273 r. książę mazowiecki Konrad z Piastów, któremu księstwo ( to były czasy polskiego rozbicia dzielnicowego) niszczyli od północy sąsiedzi, zwani Prusami i Jaćwingami. Były to ludy spokrewnione z Litwinami i Łotyszami, pogańskie i dość agresywnie nastawione do sąsiadów, czyli księstw polskich. Zakon Krzyżowy, notabene istniejący do dziś, wg legendy zaczął od nawracania tych ludów ogniem i mieczem. Ponieważ jednak rycerze krzyżowi byli zakonnikami, żenić się nie mogli, więc na podbite tereny sprowadzali niemieckich kolonistów. Z pewnością tereny obecnych Mazur im zawdziędzają takie zdobycze cywilizacyjne jak zamki, drogi, kościoły, szkoły i miasta handlowe. Pytanie jest, czy aby na pewno Prusów i Jaćwingów rzeczywiście – jak głosi antyniemiecka legenda – wybito do nogi, czy też raczej osadzano w zakładanych miastach i wsiach. Co znikło rzeczywiście, to język – bo został zdominowany przez niemiecki, pytanie natomiast, czy rzeczywiście wymordowano w całości oba te narody. Jest to raczej wątpliwe, bo przecież Krzyżacy potrzebowali ludzi do pracy – wznoszenia zamków, szycia ubrań, handlu, produkcji żywności itp, itd.
    Problem polsko – krzyżacki zacżął się, gdy podbite tereny okazały się za małe na ich apetyty. Wtedy, sprzymierzając się z Brandenburgią, która stopniowo podbijała tereny obecnego Pomorza Zachodniego ( które w rzeczywistości nigdy polskie nie było. Polskie Pomorze sięgało od Gdańska do Kołobrzegu, gdzie ok. 1000 r. założono jedną z pierwszych katedr w Polsce), ale w wyniku rozbicia dzielnicowego w 1138r. stało się praktycznie niezależne) uderzyli w 1308 r. na Gdańsk. Pamięć tego ataku była bardzo długa na tych terenach, zachowała się w pieśniach i legendach, podsycających nienawiśc do białego płaszcza z krzyżem. Oczywiście Krzyżacy nie byli bardziej okrutni niż Tatarzy, Szwedzi czy inni wrogowie polscy, no, ale na bogaty Gdańsk nikt nigdy dotąd nie napadł i być może stąd szok i trauma. Po podbiciu tych ziem nie zniszczono na nich wszystkiego, tylko – ponieważ to było celem podboju – nadal je rozwijano, aby bogacić się na handlu. Stąd budowano kolejne zamki, zakładano miasta, porty, wsie młyny itd.
    Potęgę krzyżacką próbował złamać i Łokietek, król, który zjednoczył większą część ziem polskich, i następca Kazimierza Wielkiego – Jagiełło. Mądry Kazio szpiegował ich, szkodził gdzie mógl, ale wojny nie zaczynał, bo wojować nie lubił, chyba że w sypialni z kochankami :). Najwięcej problemów z nimi miał Jagiełło, ponieważ Krzyżacy otwarcie podawali w wątpliwość jego religijność, jako że ten książę litewski i król polski od 1386 r., ochrzcił sie dopiero do koronacji, w wieku 35 lat. Może też ta silna propaganda antykrzyżacka miała przysłonić fakt, że Jagiełło zwycięstwo pod Grunwaldem najzwyczajniej zmarnował?
    W każdym razie jego syn, w wojnie 13-toletniej odzyskał Gdańsk i wojnę z Krzyżakami skończył. Wtedy własnie po odzyskaniu Wisły na całej jej długości, zaczął się okres prosperity polskiej gospodarki, a przede wszystkim rolnictwa.
    Kolejna wojna wybuchła w 1509 r. – i właściwie nie wojna, ale mały zatarg sąsiedzki, jakich wtedy było pełno. Szybko zostałą zakończona, ponieważ wielki mistrz krzyżacki bardziej od wojny z Polakami pragnął zmiany religii. Państwo z religijnego stało się swieckie, zakon na tych terenach został rozwiązany a wielki mistrz Alfred von Hohenzollern został księciem. Państwo to, od dawnych jego mieszkańców nazwano Prusami książęcymi, co jest chyba wystarczającym dowodem na to, że nie całkiem ich wybito. Z drugiej strony Pomorze Gdańskie nazwano Prusami Królewskimi, co oznacza, że Prusowie zamieszkiwali także prapiastowskie 🙂 tereny, czyli że nie tylko Krzyżacy ich wymordowali, Polacy też musieli mieć w tym jakiś udział. Książę pruski był zobowiązany każdemu królowi polskiemu skłądać hołd wiernopoddańczy, ale z wyjątkiem jednego razu ( 1525), nikomu później nie udało się ich do tego zmusić.
    Następny, i tak naprawdę ostatni problem z tym państwem mieliśmy, kiedy w 1655 r. sprzymierzyli się ze Szwedami przeciwko Polsce. Z drugiej jednak strony ze Szwedami sprzymierzyli się wtedy także nasi ukochani Węgrzy, polscy protestanci i połowa arystokracji – trudno więc tylko jedynemu państwu pruskiemu wytykać zdradę.
    Z poczatkiem XVIII w. ( daty nie pamietam, sprawdzisz w necie), Brandenburgia i Prusy Książęce zjednoczyły się całkiem, a nowe państwo, ze stolicą w Berlinie, przyjęło nazwę od dawno zapomnianego ludu zamieszkującego niegdyś tereny zwane dziś Mazurami – Prusy. Ale to jest już zupełnie inna historia.
    Tyle na razie, o stosunkach polsko-cesarskich będzie w następnym wpisie.
    Polska tradycja historyczna oparła się całkowicie na wersji Sienkiewiczowsko-Matejkowskiej,w której rozważano, co by było, gdyby… . Wiązało się to oczywiście z wrogim stosunkiem do zaborcy i przypominaniem, że tak, jak kiedyś pokonaliśmy Krzyżaków ( których przy okazji trzeba było wyolbrzymić, jak i nasze nad nimi wiktorie), tak zwyciężymy zaborców. Do tej wersji dołozyła swoje propaganda antyniemiecka komuny, i całkiem zamieszała Polakom w głowach. Rezultaty widzimy: drogi, zabytki, potężne zamki, bogactwo tego regionu.
    Pozdrawiam.
    ET

  247. EZ i Jakobsky tez uprawiaja stalking i nadmiarem- zalewem plugawych wpisow zasmiecaja ten blog

  248. Powinno byc :ET

  249. …na bezrybiu i rak cofa sie do przodu….
    Zanizajac sie do poziomu Studium Wojskowego i Towarzystwa Wzajemnej Adoracji czyli podnoszac poziom blogosfery (wg Pasenta i LP) napisalem do p. Passenta w jego stylu. Ryba jest jednak wiernym lektorem, szkoda, ze nie interlokutorem.
    ET

  250. Zapewniam niniejszym, ze nie chcialem relegowac Cyn29 z blogosfery, bo blogosfera nie ma wlasciciela. Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na jego antysemicki belkot. My wszyscy jestesmy wlascicielami blogosfery ja wspoltworzac (wypelniajac swoja obecnoscia).

    ET

  251. TJ pisze:
    2011-10-24 o godz. 14:25
    Slusznie Pan zauwazyl, chociaz z tym NIE nie przesadzalbym. Chetnie czytam Passenta. Chetnie tez go krytykuje jako wyemancypowany czytelnik. Tylko tyle. Prosze przeczytac moja polemike dotyczaca postrzegania Jaruzelskiego przez Passenta, to mnie Pan zrozumie (chchac nie chchac).
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Ciesze sie z pasteli po opuszczeniu szarocienia.

  252. do
    TJ pisze:
    2011-10-24 o godz. 14:12
    Szanowny TJ,
    nie znosze regulaminow.Pachna SW. Catch22 lubilem; jako opowiesc (powiesc). Moze ten przyklad Pana odwiedzie od regulaminowych zamilowan.
    Pozdrawiam.
    ET

  253. Jacobsky pisze:
    2011-10-24 o godz. 14:39
    „TJ, ma Pan rację, że dyskusja staje się bezprzedmiotowa, ale chyba nie tylko za moją sprawą. Z tego, co wnioskuję (być może mylnie), Pan chyba zamierza w jakiś sposób kodyfikować blogosferę. Bo jeśli nie, to kto ma napisać te przepisy dla moderatorów poszczególnych blogów jeśli nie sami moderatorzy, skutkiem czego przepisy przez nich wprowadzone są arbitralnie (nawet jeśli w części oparte na aktualnie akceptowalnych normach), podobnie jak interpretacja tych przepisów oraz czasami ich nadinterpretacja ?”

    Mój komentarz

    Że się tak wyrażę trywialnie – wolność w blogosferze to ważny temat, blogi są oazą wolności dla każdego, kto chce przekazać swoje przemyślenia, swój stosunek do świata.

    Dlatego też istnieje bardzo wiele różnych domen, witryn, mniej lub bardziej regulowanych, by zapewnić swobodny wybór dla każdego pożądającego dyskusji.

    Blogi Polityki, w tym blog Passenta są tak jak setki innych blogów, administrowane i regulowane w taki, a nie inny sposób i odwiedzający je komentatorzy powinni sobie z tego zdawać sprawę.

    Są blogi popularne i o słabej frekwencji, blogi bardzo osobiste, specjalistyczne, ogólnodostępne i paraklubowe, regulowane ostro i tolerancyjne. Taka jest rzeczywistość wirtualnego tworu – sieci.

    Rozważania generalne o wolności słowa nie bacząc na rygory i formuły obowiązujące na danym blogu, to dyskusja zastępcza.

    Pominę łaskawie to, że te rygory i formuły na blogu Passenta są utkane z bardzo delikatnej materii, są bardzo standardowe i pozwalają administracji tylko na słanie próśb do naruszających regulamin, zwracanie uwagi oraz w ostatecznej bardzo sytuacji podjęcie próby oddalenia od blogu osoby łamiącej przepisy blogowe, co wznieca niesłychany wzburzenie i harmider obrońców wolnego słowa i kończy się (tylko jeden przypadek na blogu) powrotem naruszyciela zasad pod innym nickiem, mimo, że to jest wyraźnie zabronione w regulaminie i powinno być znane każdemu użytkownikowi – jest to standardowy przepis stosowany powszechnie.

    Pzdr, TJ

  254. Kleofas pisze: 2011-10-23 o godz. 20:52

    Strona merytoryczna mojej wypowiedzi wydawala mi sie na tyle wazna, ze brak czasu wymusil pewna niedbalosc formy. Roznimy sie tym, ze ja moge wypowiedziec sie poprawnie zarowno merytorycznie jak i formalnie, a pan – niepotrafiac podwazyc strony merytorycznej – czepia sie literowek.

  255. Antonius 10.24 12.38

    Napisales: „Nie będę tak mentorsko-belfersko pouczał jak Kleofas, nie używający wcale polskich „ogonków”, co utrudnia czytanie i dopuszcza wiele wersji, a wszystkim wypomina wpadki językowe, gdyż poniżej jego intelektu jest odnoszenie się do „merituma”, bo albo jest nieciekawy, albo go wcale nie ma (jego zdaniem). Czytałem kiedyś systematycznie jego wpisy blogowe, ale były dla mnie często niezrozumiale, bo jestem z dalekiej prowincji i „stara” Warszawa nie jest mi znana z autopsji. Wszystko co o niej wiem, pochodzi od Wiecha.”

    Nie z Wiecha, ale z tych fragmentów dowiesz się, czego nie wiesz o dzisiejszej Warszawie:

    http://www.youtube.com/watch?v=HOs72X9MZBU

    http://www.youtube.com/watch?v=WTKDquMlXB8

    To jest esencja dobrego polskiego. Prowincjonalne rodowody tzw blogowiczów świecą blędami. Często osmieszają PT Autorów. A jaki język, taka częstokroć treść.

  256. Kleofas pisze:
    2011-10-24 o godz. 17:03

    Antonius 10.24 12.38

    …Prowincjonalne rodowody tzw blogowiczów świecą blędami. Często osmieszają PT Autorów. A jaki język, taka częstokroć treść…”

    Jestem dumny ze swojego prowincjonalnego rodowodu- co do tresci… nie mnie oceniac.
    Niech ocenia Kleofas a inni ocenia jego.
    Ogonkow nie mam polskich mam za to duzo arabskich…wystarczy.

  257. Kleofasie!
    Jestem zachwycony. Jest tylko 5 (6?) drobnych i zupełnie nieistotnych „niedomówień” – to szalony postęp! Dobrze się czyta taki tekst. Nie mam tu oczywiście na myśli cytatu z mojego komentarza, bo go nie czytałem, ani nie sprawdzałem poprawności, może zresztą został przeniesiony metodą zaznacz-kopiuj-wklej? To zwalnia od odpowiedzialności.

    Dziękuję za linki, skorzystam i może po doszkoleniu zajrzę na „zaprzyjaźniony” blog.

  258. A on nie ruszył za głosem serca – mam na myśli min. Sikorskiego – bo i skąd tu serce wytrzasnąć u człowieka, który niczym hiena cmentarna leci do Libii robić interesy nad jeszcze ciepłym trupem Kaddafiego? Do tego interesy te chce robić z ludźmi (?) , którzy Kaddafiemu demokratycznie strzelili na rozkaz w głowę, a potem publicznie bezcześcili jego ciało, natomiast w Syrcie, mieście urodzin Kadaffiego, wykonali enkawudowsko/breivikowską egzekucję na 53 osobach ze związanymi z tyłu rękami. Może to są partnerzy do rozmów dla p. Radka Sikorskiego, ale z pewnością nie dla ministra Rzeczypospolitej. To są partnerzy dla Charlesa Mansona, Teda Kaczyńskiego, Łomiarza, Kuby Rozpruwacza, ale nie dla ministra RP.

    Oni i tak mają gówno do powiedzenia w tej Libii, więc jeśli p. Sikorski chciałby robić biznes w tym kraju, to wybrał nie ten przedział, równie dobrze mógł się udać do jakiegoś pierdla w Polsce, dla recydywistów, o zaostrzonym rygorze – tam pogadałby z takim samym skutkiem i z ludźmi na takim samym poziomie, a może i na wyższym, i nikt nie zarzuciłby mu nikczemności, a skutek byłby ten sam. Zresztą jak chce kupić Kolumnę Zygmunta, to ja mu mogę tanio sprzedać.

  259. ET pisze:

    2011-10-24 o godz. 16:03
    „Szanwony TJ,
    „Problem polsko – krzyżacki zacżął się, gdy podbite tereny okazały się za małe na ich apetyty. Wtedy, sprzymierzając się z Brandenburgią, która stopniowo podbijała tereny obecnego Pomorza Zachodniego ( które w rzeczywistości nigdy polskie nie było. Polskie Pomorze sięgało od Gdańska do Kołobrzegu, gdzie ok. 1000 r. założono jedną z pierwszych katedr w Polsce), ale w wyniku rozbicia dzielnicowego w 1138r. stało się praktycznie niezależne) uderzyli w 1308 r. na Gdańsk. Pamięć tego ataku była bardzo długa na tych terenach, zachowała się w pieśniach i legendach, podsycających nienawiśc do białego płaszcza z krzyżem. Oczywiście Krzyżacy nie byli bardziej okrutni niż Tatarzy, Szwedzi czy inni wrogowie polscy, no, ale na bogaty Gdańsk nikt nigdy dotąd nie napadł i być może stąd szok i trauma.”

    …”Z drugiej strony Pomorze Gdańskie nazwano Prusami Królewskimi, co oznacza, że Prusowie zamieszkiwali także prapiastowskie tereny, czyli że nie tylko Krzyżacy ich wymordowali, Polacy też musieli mieć w tym jakiś udział.”

    Mój komentarz

    Jeśli chodzi o nawiązanie do mojej wypowiedzi o funkcjonowaniu państwa kościelnego Krzyżaków i jego ekspansji na tereny polskie, to powyższa opowiastka jest nie na temat, brzmi lekko i nie jest żadną lekcją historii, a raczej felietonem historycznym wygłoszonym w kółku zainteresowań towarzystwa emerytów.

    1) Prusy Książęce, to nie było Pomorze Gdańskie. Pomorze Gdańskie wchodziło w skład tego obszaru wraz z Ziemią Chełmińską, Malborkiem, Elblągiem i Warmią.

    Pomorze Gdańskie nie było zamieszkałe przez Prusów, ich osadnictwo sięgało od wschodu do Wisły, a więc nie można mówić o pruskim rodowodzie Pomorza Gdańskiego.

    Nazwa Prusy jest używana bardzo chętnie przez felietonistów niemieckich, bo to pozwala w oczach współobywateli zielonych w temacie zneutralizować jakiekolwiek etniczne związki z Polską.

    Między innymi Eryka Steinbach rozgłasza, że urodziła się w Prusach Zachodnich, podczas gdy nazwa regionu, gdzie przyszła (gościnnie) na świat (Rumia) brzmiała kiedyś Prusy Królewskie, ale w roku jej urodzeniabył to okupowana cześc Polski zwana Pomorzem Gdańskim, ale w nomenklaturze administracji okupacyjnej był to rzeczywiście okręg, który miał w nazwie słowo Prusy – nazywał się Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie (niem. Reichsgau Danzig-Westpreußen).

    Nazwa Prusy została rozciągnięta przez pielęgnujących tradycje pruskiego państwa nazistów na tereny niezamieszkiwane nigdy przez Prusów. Opowiadanie o mordowania Prusów na Pomorzu Gdańskim jest wciskaniem historycznego kitu ciemnemu ludowi.

    2) Krzyżacy byli Zakonem katolickim, częścią Kościoła i ich rolą nie było dokonywanie rzezi i przywłaszczanie terenów spornych, jak np. Gdańska za milczącym wsparciem papiestwa i za „odstępne” dla pretendentów z Brandenburgii, czy innych księstw.
    Zajęcie na własność Gdańska było kamieniem milowym w przekształceniu się zakonu misyjnego w zakon – właściciela państwa, podmiot polityczny w Europie, baza dla ekspansji nie tylko cywilizacyjnej, ale przede wszystkim politycznej, zbrojnej Niemiec, a ściślej księstw niemieckich, bo Niemcy jako państwo jednolite nie istniały wtedy. To był rok 1308. Jeszcze 217 lat – do sekularyzacji państwa Zakon ten był częścią Kościoła Katolickiego, działał w jego ramach.

    3) Opowiadanie, że Zakon nie był potęga gospodarczą i militarną jest propagandowym bagatelizowaniem faktów. Jakież to karłowate państewko wystawiło pod Grunwaldem do bitwy 25 000 zbrojnych, swoich i sprzymierzonych?

    Krzyżackie państwo miało od momentu powstania znaczną przewagę nad Polską – wyższość cywilizacyjną (przewagę organizacyjna i techniczną), wsparcie papiestwa (Kościoła), doświadczenie militarne – w organizowaniu wypraw wojennych, w budowie umocnień zdobyte na Bliskim Wschodzie, dziedzictwo zachodniej kultury, której światełko w Polsce ledwo co zaczęło się tlić w 13 wieku oraz inny bardzo ważny czynnik – rozbicie dzielnicowe Polski, itd.

    Pzdr, TJ

  260. Szanowny Panie kadett

    Coz piekniejszego mozemy zaoferowac na tej trzeciej planecie ukladu slonecznego mlodym pokoleniom jak wolnosc ktora nam dalo naukowe poznanie swiata?
    Slyszalem ze Slawomirski blaka sie po Polach Elizejskich szukajac MA, WINIEN i ET.

    P.S.
    Jednym swieci gwiazdka betlejemska a innym supernova. Wszyscy jestesmy oswieceni.

    baltazarsaldo

  261. Kleofas 17.03
    Nadąłes sie jak słynny Półpanek ze znanego bestsellera, a twoje udawanie Miodka lub Bralczyka jest żenujące. Pozatem posługiwanie sie gwara Wiecha jest straszliwie passe. W tej chwili tzw nowoczesna polszczyzna ( która głownie opiera sie na gwarze uczniowskiej i „pinglishu” japiszonów i komputerowców) brzmi zupełnie inaczej. Jako „ałtorytet” językowy jesteś żałosny , jako emigrant z ostatniej emigracji jesteś odciety od zywego jezyka,( w odróznieniu od inteligenckiej emigracji z okresu II wojny w Anglii która rzeczywioście posługuje sie czesto świetna polszcyzna.)
    Po co sie tak napuszyłeś i komu chcesz zaimponować ???

  262. ET 13.21
    Trolloklon Slawomirskiego niejaki ET właśnie pobił ogólnogalaktyczny rekord tupeciarstwa.
    Zaproponował Danielowi Passntowi zeby na znak protestu przeciwko produkowanym przz ET na jego blogu bredniom wystąpił z blogosfery.
    Słynny Jan Pietrzak stworzył na takie okazje skrzydlata maksymę „Gdybym nie wiedział że głupota, to pomyślałbym że prowokacja”.
    PS.ET prowokując DP liczy że zostanie zbanowany i zostanie tanim kosztem meczennikiem za wolnośc słowa. A może by sie pochlastał, albo został szahidem ?

  263. Torlin pisze:
    2011-10-24 o godz. 08:54
    Też cię lubię i wiesz o tym dobrze. Z tą moją krucjatą, to jednak przesadziłeś i to zdrowo. Co złego jest w tym, że chciałabym się dowiedzieć, jakie inne zainteresowania i wiedzę posiada ten właśnie poseł, którego orientacja jest mi obojętna, bo mnie takie sprawy nie interesują. Nie takie wartości cenię u tych, którzy za kilka dni będą decydowali o kształcie naszego państwa, o budżecie, o udziale naszych wojsk w zagranicznych misjach, o wydobyciu gazu łupkowego, o budowie dróg, autostrad i nowych mieszkań a także o kulturze i wielu innych, bardziej istotnych dla przeciętnego obywatela problemach, jak ten jeden, który wydaje się bez reszty zaprząta głowę nowego, młodego posła.
    W każdym razie takie wrażenie stwarza.
    Ja go nie pierwszy raz widziałam i słuchałam.
    Pewnie jest wielu nowych o równych posłowi Biedroniowi horyzontach i wiedzy, ale nie są tak medialni – gdyby byli, to bym się o nich wyrażała.

  264. Szanowny Panie ET

    Unicestwienie Slawomirskiego bylo aktem samym w sobie. Opinie sa rozne na ten temat. Dobrze ze sa. Slyszalem od kogos ze Slawomirski blaka sie po Polach Elizejskich w bialych skarpetkach. Homogennymi prosze sie nie przejmowac. Nikomu dzisiaj nie sa w stanie zaimponowac.

    baltazarsaldo

  265. Szanowny redaktorze Passent

    Dziekuje za zainteresowanie moim zmeczeniem. Jak pan slusznie zauwazyl ma ono zwiazek z praca moderatora. Ile liter, wyrazow czy zdan musi moderator usunac. Jaki to ma sens. Przeciez jest to walka z wiatrakami.Kto zrezygnuje z wolnosci do slowa, slowka,literki czy znaku zapytania. Obecnie wszyscy podlegamy ocenie i wszyscy oceniamy.Takie sa teraz czasy i tacy sa teraz ludzie. Prosze nie przemeczac moderatora.

    baltazarsaldo

  266. Kleofas pisze:

    2011-10-23 o godz. 19:09

    Szanowny Panie Kleofas

    Brat mojej matki byl wiezniem Workuty przez 17 lat. W tym czasie redaktor Passent studiowal w Leningradzie. Tak malo i tak duzo.

    baltazarsaldo

  267. Non Possumus 12:55

    Termin bankructwo USA używany jest najczęściej w kontekscie pocieszeniowo- złośliwym. Merytorycznie, mylenie kłopotów budżetowych rządu federalnego z bankructwem kraju jest duża gafą. Szanuję potrzeby pisarskie L. Kotlikoffa, gdyż wróżenie jest jego zawodem, z tego żyje. Dla mnie – praktyka pracującego na chleb oraz dającego zatrudnienie innym – beletrystyka ekonomiczna mało przemawia.

    Klepanie o długach oraz nieuchronnym końcu świata stało sie modne. Kotlikoff lamentuje na temat obligacji rządu federalnego w oparciu o jaka formułe?

    Obecny standard federalny DTI (proporcja długów do dochodów) pozwala każdemu amerykanskiemu szarakowi wydawać na obsługę zadłużenia do 43% dochodu brutto. W kategoriach netto oznacza to 50 – 60% miesięcznej pensji odprowadzonej na długi.

    Skąd ta nagła histeria u Kotlikoffa, z powodu 25% obciązenia ? A może to dramaturgia wycelowana pod katem $$$ praw autorskich?

    Wyrazy uszanowania.

  268. absolwent pisze:

    2011-10-24 o godz. 13:30
    Przypominam po raz wtóry że działalnośc ( stalking czyli nękanie innej osoby) Slawomirskiego jest i była przestępstwem z punktu widzenia POLSKIEGO PRAWA KARNEGO , a nie zadną „wolnością słowa ” !

    Jakis absolwent Akademii Pana Kleksa chce wprowadzac do polskiego jezyka angielskie terminy ktorych znaczenia sam nie rozumie.

    baltazarsaldo

  269. masster

    powinno byc „Jacobsky”.

    Witaj na blogu En passant.

    Pozdrawiam

  270. Profesor Kołodko pisze;
    Dla otrzeźwienia. Warto sięgnąć do linku.

    (1781.) Jeśli ktoś jeszcze się dziwi, skąd wziął się nagle taki wybuch niezadowolenia społecznego i rozszerzająca się akcja protestów przeciwko istniejącemu stanowi rzeczy, to lepiej niech się dziwi, dlaczego dzieje się to dopiero teraz? Wystarczy popatrzeć dane prezentowane tutaj: http://www.businessinsider.com/what-wall-street-protesters-are-so-angry-about-2011-10?op=1. Warto sobie – i innym – uświadomić, że udział dochodów z pracy, czyli wynagrodzenia, w dochodzie narodowym (PKB) spadł w USA podczas ostatnich 40 lat aż o 10 punktów procentowych. Znakomita ilustracja dowodząca, jak dzięki neoliberalnym manipulacjom – poprzez system budżetowy, a zwłaszcza deregulację rynków finansowych – nieliczne “elity” przejmowy efekty wzrostu wydajności pracy licznych pracowników, czyli najemnej siły roboczej.
    Dlaczego do rewolty nie doszło wcześniej, skoro nieuzasadnione ekonomicznie nierówności narastały przez lata. Nie tylko w USA, głównym sprawcy obecnego kryzysu. W Polsce też w niektórych okresach, zwłaszcza podczas szoku bez terapii na początku lat 1990. i podczas przechłodzenie bez potrzeby pod ich koniec, jak i w ostatnich latach nieumiejętnego dostosowania się do niekorzystnych warunków zewnętrznych. Poza oczywistą winą szkodliwej polityki opierającej się na błędnej doktrynie ekonomicznej mają w tym swój niebagatelny udział niektóre opiniotwórcze media, które lansowały neoliberalizm, a teraz usiłują szybko przefarbować się na obrońców jego ofiar… Zaiste, obłuda nie ma granic! Już nawet niedawni apologeci i czołowi propagandyści neoliberalizmu mówią, że go w Polsce …w ogóle nie było! Ich też nie było?

  271. czy red. Passent
    mógłby pokazać choć jednego posła w III RP z charakterem ?

    Nie mówimy o czarnych charakterach

  272. @torlin
    Bedzie rowniez Aleja Martyrologii Polskiej 1989-2011+. Upamietniajaca epoke rzadow ludzi ulomnych w zabetonowanym systemie wladzy, cierpienie człowieka i tragizm sytuacji, w której się znalazł. To tylko kwestia czasu.

  273. Sprostowanie do
    TJ pisze:
    2011-10-24 o godz. 19:37

    W punkcie (1)
    nie chodzi o Prusy Książęce, a o Prusy Królewskie.

    Pzdr, TJ

  274. axiom1 pisze:
    2011-10-23 o godz. 21:06
    …”Ocenzurowane video nie bylo niczym drastycznym. Widzialem w TV w wiadomosciach. Skoro wiadomosci w TV to pokazaly dlaczego wiec to video zostalo tu na blogu ocenzurowane ??? ”

    Szanowny Panie, jeśli TV to pokazała, tym gorzej dla TV, ponieważ to właśnie ona powinna przestrzegać standardów!
    Przykład. W dziennikach i na portalu BBC podano wiadomość o śmiertelnym wypadku włoskiego motocyklisty. News zilustowany był filmem, który został ucięty tuż, przed najechaniem innych zawodników na głowę Włocha. Kto chce, może odpalić YT i obejrzeć wszystkie drastyczne szczegóły w zwolnionym tempie. Ale nie w BBC, czego TVP gorąco życzę.

  275. Dyskusja o dyskusji
    TJ – zaczęte chyba o 21.59
    Umowy powinny być dotrzymane – reguła ma prawie dwa tysiąclecia i myślę ze poprawiać jej nie trzeba.Jeśli chcemy uczestniczyć w jakimkolwiek trybie życiaw tym i dyskusjach to na pewno nie powinniśmy obrażać innych uczestników ani też uniemożliwiać im istnienia zajmując tylko i wyłącznie dla siebie dostępną przestrzeń.
    Wszyscy byliśmy nie raz świadkami wystąpień publicznych których uczestnicy
    jako swój udział wnosili hałas by zakrzyczeć pozostałych.
    P Sławomirski najlepszym przykładem.Ja sam łatkę kilkakrotnie mu przylepiałem.
    Ale nic na niego nie działało.
    Blog wg mego rozumienia nie polega na tym by za jego pośrednictwem okładać się kłonicami i opluwać sąsiadów z drugiej strony płota.
    Wcale nie musimy rozbijać garnków ani tez ucinać rękawów koszuli bo szybko może się okazać że potłuczone przeze mnie garnki były moje a koszule które pociachał sąsiad sąsiad będzie łatać jego ślubna.
    Ulizanym facetem to ja nie jestem ale nie ubliżam , szanuje poglądy albo je omijam jeśli dyskusja wydaje się zbędna.
    Autorzy blogów dotychczas mnie tolerowali – zdziwiony jednak jestem jednym przypadkiem , po prostu od jakiegoś czasu nie mam wstępu do blogu p Szostkiewicza. Moje wpisy znikają , nikt mi nie pokazał żółtej czy czerwonej kartki po prostu nic nie wchodzi.
    Istnieje więc jakaś metoda eliminacji działająca na zasadzie adresu mailowego
    – Ależ zgoda , prawo właściciela jest święte.
    Nie chcą mnie w tym towarzystwie – ich prawo. Aż takiego parcia na blog to ja nie mam, szczególnie na ten konkretny.
    Są inne.
    Ale wracając do meritum , pewne reguły były np drukowane w Przekroju – kamyczek czy jakoś podobnie – miało to na celu odchamianie czy może ukulturalnianie prowadzonych rozmów , zachowań czy form porozumiewania.
    I NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO Z ZAKŁADANIEM KNEBLA.
    -Aga K – jeśli posłowie nie są związani żadnymi instrukcjami to JAK TO JEST Z DYSCYPLINĄ GLOSOWAŃ?

  276. ET pisze; Pozdrawiam Lizakowy(ch) Ludzi.

    Mysle ze bardzo jm przyjemnie ze o nich pamietasz.
    Ale tak naprawde to chyba juz nie ma L L, Lizak
    wszystkich ,,przepedzil” teraz sam do siebie pisze a raczej
    kopiuje juz gdzies napisane.

  277. Niezwykła Koincydencja
    Baltazarsaldo (troll który się błąka w przebraniu klowna na blogu) ogłosił 24.11 o g. 21.32 że też miał wujka w Workucie.
    Napewno nie jest to ta sama osoba co Sławomirski.
    Baltazar jest znacznie glupszy.

css.php