Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.12.2011
wtorek

Fachowcy wiedzą lepiej

27 grudnia 2011, wtorek,

W związku z dyskusją o bezprzewodowym wysyłaniu energii, jaka wywiązała się na naszym blogu, pozwolę sobie przytoczyć notatkę jednej z gazet bostońskich z dnia 13 lipca 1816 roku:

„LUDZIE FACHOWI WIEDZĄ DOBRZE

W Nowym Jorku aresztowano jakiegoś człowieka w wieku 46 lat, podającego się za Johna Goppersmitha i który usiłował wyłudzić pieniądze u ciemnych i przesądnych ludzi na budowę aparatu, za pomocą którego będzie można przesyłać głos ludzki po drutach metalowych na dowolne odległości. Twierdzi on, że głos ten będzie słychać wyraźnie na końcu drutu. Przyrząd swój nazywa telefonem. (…) Ludzie fachowi wiedzą dobrze, że niemożliwością jest przesyłanie głosu ludzkiego po drutach tak, jak przesyła się kropki alfabetu morsowego. Zresztą nawet gdyby to było możliwe, nie miałoby najmniejszego zastosowania praktycznego. Należy się więc  wdzięczność władzom,   że zatrzymały tego oszusta.. Miejmy nadzieję, że nie minie go przykładna kara, ku odstraszeniu innych amatorów bogacenia się kosztem bliźnich”.

Źródło: Jarosław Iwaszkiewicz, „Dzienniki” Tom III,  1964-1980, który się właśnie ukazał. Pasjonująca lektura, gorąco polecam. Oczywiście, historyjka powyższa, nie jest w  żadnym wypadku typowa dla „Dzienników” pisarza, które są zupełnie o czymś innym, są bardzo poważne, żeby nie napisać „tragiczne”, jest za to a propos dyskusji na blogu.

W Nowym Roku życzę wszystkim jak najwięcej dobrej energii, przewodowej i bezprzewodowej (jeśli taka istnieje…).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 236

Dodaj komentarz »
  1. jasny gwint
    27 grudnia o godz. 10:14
    O tym jak się płaci kumplom. Skumbrie w tomacie, chcieliście k…wa Polski to ją macie.
    ………………………………………………………………………………………………………………..
    O tyle ciekawe bo… w czasach PRL-u istnialo cos takiego jak m.in zjednoczenia.
    A w tych zjednoczeniach placono kierownictwu tzw. premie kwartalne i uznaniowe. Premie owe przekraczaly wielokrotnie by nie rzec kilkunastokrotnie place przecietnego pracownika. Tak wygladaly wowczas skumbrie w tomacie.

  2. Historyjka przytoczona przez Redaktora jest bardzo pouczająca. Pokazuje, że nieraz jest bingo i nikt nie wierzy, a innym razem jest klapa, a wierni akolici reklamują.

    Można także przytoczyć szereg podobnych zdarzeń – o zgłaszających się do Urzędów Patentowych wynalazcach maszyn samonapędzających się, o wynalazcy tajemniczych promieni, który dostał za to Nobla, o 100% prawdziwym eksperymencie tzw. fuzji jądrowej, itd.

    Prawda zawsze przeplata się z blagą. Ambicje dają napęd, fizyka daje odpór w większości przypadków, sito przesiewa, praktyka weryfikuje.
    Przewodowe przesyłanie króluje, bezprzewodowe raczkuje, a atmosfera się gotuje do wyrzucenia w kosmos metody.

    Pzdr, TJ

  3. Cóż to jest „głos po drutach” na Ziemi w porównaniu z światłowodowym połączeniem „proroka” Natanka z niebem? Czy to było kiedyś do pomyślenia? Bo w realizację i tak nie wierzę. Konsultacje z Duchem Świętym pani Gronkiewicz-Waltz były chyba bezprzewodowe, ale prądy małe (przy znanej inteligencji tej pani). Elektrownie na Saharze i Terawaty w sposób ciągły dostarczane z Sahary do Europy bezprzewodowo – to z pewnością nie za życia mojego pokolenia, jak i kontrolowana fuzja termojądrowa, a szkoda!

    Historia fizyki i techniki obfitowała w kategoryczne stwierdzenia o niemożliwości realizacji pięknych pomysłów. Dla mnie ciekawe były dwie sprawy. Słynny dowód naprawdę wybitnych fachowców z aerodynamiki, że bąk przy takiej budowie ciała nie może latać, a bąk o tym wyroku fachowców nie wie… i lata! Niewiedza jak wiara potrafi czynić cuda.
    Drugi klasyczny przypadek to ekspertyza wybitnych profesorów, że dwa pociągi nie mogą równocześnie poruszać się szybko po blisko leżących torach równoległych, bo podmuch wyrzuci je z szyn. Faktycznie czasem wylatują, ale przyczyna bywa zgoła inna. Pamiętam z jazdy pociągiem we Francji, że nawet piwo, chłodzące się przy otwartym oknie się nie wylało, gdy spotkały się dwa pociągi – już bardzo szybkie, ale nie te znane TGV, bo w nich się w ogóle prawie nie zauważa ruchu pociągu.
    Ja jestem bardzo ostrożny przy formułowaniu zdania o niemożliwości, wolę operować pojęciem małego prawdopodobieństwa, albo przy określeniu czasu realizacji zamierzenia, stąd moje uwagi o przesyłaniu i gromadzeniu energii elektrycznej i niedoczekaniu wprost niewyczerpalnego źródła energii z reaktorów termojądrowych.
    Wolę bezproduktywne na razie łapanie boskich cząstek za ogony, co się „prawie” udało. Nie uśmiecha mi się podróż z szybkością światła, lub jeszcze szybciej. Obecnie nie przekraczam 70 km/h, a i tak miałem pouczenie za inne wykroczenie – startowałem 4 m za linią stopu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @TJ
    Nie zaprzeczaj istnienia technologii o ktorych nawet nie wiesz ze istnieja.

    Zaledwie 0.3% potecjalu slonecznego Sahary wystarczylo by na zasopkojenie potrzeb energetycznych Europy.

  6. Kartka z podróży, 20,56. Niestety pływasz i bujasz w obłokach propagandy. Zupełnie jak niejaki telegraphic obs, który pisze jak windziarz od Goldmana nałogowo słuchający Foxnews. Potrzeba niewielkiej wyobraźni aby wyliczyć wysokość emerytury milionom z pokolenia 1500 brutto, śmieciowym, samo zatrudnionym lub emigrantom za chlebem. Dostaną nie więcej niż 300 złotych. Państwo zostało stworzone i jest odpowiedzialne za godne przeżycie swoich obywateli, za ich pracę, edukację, zdrowie i emerytury na stare lata. Jeżeli nie potrafi, to należy go zmienić lub wyrzucić rządzących. Nie doczytałeś u Bratkowskiego, który obudził po niewczasie, ile naszej forsy popłynęło do OFE, jak wzbogacili się nasi i obcy oszuści, ile forsy zmarnowano i o ile ogołocono i tak już rozkradzione państwo. Zamiast doczytać i pomyśleć majaczysz o sierotach PRL, piewcach ZUS i innych bredniach. To już minęło, to inna epoka wspominana życzliwie przez emerytów i widoczna w programach TV, które bez dorobku tamtych czasów ograniczałyby się wyłącznie do reklam.

  7. zezem, 11.38. Łżesz biedaku.

  8. Energia z Sahary
    Nie odnalazlem orginalnej publikacji ale znalazlem to;
    http://www.engineeringnews.co.za/article/400bn-transcontinental-solar-energy-venture-gains-heavyweight-backers-2009-07-24

    W tym projekcie lezy energertyczna przyszlosc Europy. Polska niestety nie jest nawet biernym obserwatorem. Zwracam uwage na zaangazowanie firm niemieckich. Rezygnuja z atomu i chyba wiedza co robia.

    @TJ
    Energia elektryczna moze byc przechowywana, przetwarzana, skaldowana i transportowana i odtwarzana w innym miejscu. A wiec bezprzewodowo. General Electric jest jedna z czolowych firm w tej dziedzinie.

  9. Skoro wyczerpuje się powoli potencjał wynalazku „cyfryzacji życia”, a badania wykazują związek dużych kryzysów ekonomicznych właśnie ze zjawiskiem „nasycania się korzyści z epokowego wynalazku”, spodziewam się po ostatnich oznakach sceptycyzmu nuklearnego w Niemczech, że lada moment pomoże nam słońce (albo gorące wnętrze ziemi).
    Pozdrowienia

  10. jasny gwint
    27 grudnia o godz. 12:45
    Łżesz biedaku.

    ——————————————————————————-
    Jak na b.dyrektora placowki naukowej (sic!) „interesujaca” reprymenda.
    Zarzut „lgarstwa” jest prosty do odparcia. Widzialem wowczas (179/1980) liste osob objetych premia. I nie chodzi tu tylko o zjednoczenia.
    Lepszego samopoczucia w Nowym Roku. Mimo wszystko.

  11. Bedac szczerym nie mlodym juz i nie fachowcem to ta akurat ….., ale pewnie sie nie znam . Gdyby natomiast jakas mloda lekarka (…..)
    Jakby co przypominam , moje bezp. max 150 W
    „bezprzewodowej ” podobno jest „skolko ugodno” tyle ze ciemnej , cokolwiek to znaczy.

  12. Antonius
    27 grudnia o godz. 12:34
    Pamiętam z jazdy pociągiem we Francji, że nawet piwo, chłodzące się przy otwartym oknie się nie wylało, gdy spotkały się dwa pociągi – już bardzo szybkie, ale nie te znane TGV, bo w nich się w ogóle prawie nie zauważa ruchu pociągu.
    …………………………………………………………………………………………………………….
    Chyba jezdzilismy o tym samym czasie :-). Trasa Tuluza – Paryz w ok. 6 godzin (moze nawet krocej) w owych czasach. W przedziale dla palacych (wtedy,a bylo to hoho) zauwazylem brak smrodu dymu papierosowego, szyby byly „przydymione” aby slonce zbyt nie razilo pasazerow,sam pociag slizgal sie niemal po szynach.

  13. Antonius
    27 grudnia o godz. 12:34

    Waszmosc rowniez raczy sobie kpic z niezwykle powaznego tematu. Jednak ja to rozumiem. Polska jest tylko czarna plama na mapie Europy. Dzika kraina zacofana kulturowo, naukowo i technologicznie. Kraina gdzie stosunki miedzyludzkie zeszly juz ponizej poziomu dzikiego bydla. Czego sie wiec spodziewac poza kpina, szyderstwem i blazenada. Ale jak cie stac to przeczytaj i opowiedz wnukom.

    http://www.aps.org/policy/reports/popa-reports/upload/Energy-2007-Report-ElectricityStorageReport.pdf

    Co wyjasnia, elektrycznosc ze slonca Sahary moze byc skadowana w bateriach wodorowych. przewieziona na wielbladach i dalej statkiem do Wloch gdzie poswiecona przez B16 i dalej po obrobce zasili europejskie sieci. A wiec bezprzewodowo. Powyzsze nie oznacza ze to jedyna bezprzewodowa metoda obecnie znana.

  14. axiom1
    27 grudnia o godz. 13:26

    Energia elektryczna moze byc przechowywana, przetwarzana, skaldowana i transportowana i odtwarzana w innym miejscu. A wiec bezprzewodowo. General Electric jest jedna z czolowych firm w tej dziedzinie.

    tak przez ciekawosc, a jak to ma wygladac?

  15. Zawsze się dziwiłem skąd u AXIOMa tyle energii do pisania, potępiania i gnębienia… Teraz wiem: dostaje ją bezprzewodowo! Chyba jednak nie z Sahary, choć bez wątpienia z miejsca gorącego nadzwyczaj…

  16. Panie Redaktorze,

    nikt nie kwestionuje faktu, że energię elektryczną można przesyłać bezprzewodowo, skoro coś takiego dokonuje się w laboratoriach. Problem leży chyba w tzw. scale-up, czyli w przełożeniu tego, co można zrobić w laboratorium na to, co można zrobić na skalę przemysłową, i po rozsądnym koszcie. Jest taki magik imieniem Vinod Khosla, jeden z bardziej wpływowych inwestorów z Silicon Valley. Jego zasadą jest if it does not scale-up, it does not matter. Póki co bezprzewodowe przesyłanie energii elektrycznej does not scale-up. Kable linii przesyłowych natomiast istnieją i póki co nie zanosi się na to, żeby je zdejmowano, a słupy nośne linii przesyłowych cięto na złom. Dlatego plecenie o bezprzewodowym przesyłaniu prądu z Sahary to póki co absurd w połączeniu z tematem wykorzystania energii słonecznej, gdyż jedno (bezprzewodowe przesyłanie prądu) ma się nijak do drugiego (elektrownie słoneczne).

    Pozdrawiam

  17. Energia elektryczna nie daje się przechować

    axiom1
    27 grudnia o godz. 13:26
    Energia z Sahary
    Nie odnalazlem orginalnej publikacji ale znalazlem to;
    http://www.engineeringnews.co.za/article/400bn-transcontinental-solar-energy-venture-gains-heavyweight-backers-2009-07-24

    W tym projekcie lezy energertyczna przyszlosc Europy. Polska niestety nie jest nawet biernym obserwatorem. Zwracam uwage na zaangazowanie firm niemieckich. Rezygnuja z atomu i chyba wiedza co robia.

    @TJ
    Energia elektryczna moze byc przechowywana, przetwarzana, skaldowana i transportowana i odtwarzana w innym miejscu. A wiec bezprzewodowo. General Electric jest jedna z czolowych firm w tej dziedzinie.”

    Mój komentarz

    W tej publikacji opisany jest z grubsza ambitny projekt (na etapie biznesplanu i zachęcania inwestorów do wyłożenia pieniędzy) bezpośredniego wykorzystania energii słonecznej do wytwarzania energii elektrycznej w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie.
    Jest to projekt zakładający wykorzystanie energii wiatru oraz promieniowania słonecznego.

    W tym drugim przypadku jest to przedsięwzięcie na poły pionierskie, bazujące na niesprawdzonych rozwiązaniach – wykorzystanie energii wody (pary?) ze zbiorników ogrzewanych promieniami słonecznymi odbitymi przez koncentryczne lustra.

    A w ogóle energia elektryczna ma to do siebie, że nie daje się przechowywać inaczej, niż przez zamianę na inny rodzaj energii. Ale ma unikalną zaletę – daje sie łatwo, stosunkowo tanio przesyłać.

    Tyko jest jeden uciążliwy warunek przy przesyle. Energia produkowana przez prądnicę w elektrowni musi być natychmiastowo, w tej samej sekundzie odebrana, inaczej prądnica musi zmniejszać moc lub grzać wszystko co popadnie.

    Energia elektryczna jest bardzo trudna do przechowania, bo musi być przedtem zamieniona na inny rodzaj energii, np. energie potencjalną wody przepompowanej ze zbiornika niższego do zbiornika położonego wyżej (góra Żar, elektrownia szczytowo-pompowa w Żarnowcu) lub energię chemiczną, np. w materiałach wybuchowych (bezproduktywnie), w bateriach elektrycznych.

    Wyjątkiem są kondensatory, które w sposób bezpośredni mogą przechować energię elektryczną w postaci ładunku elektrycznego, ale to jest zupełnie inny problem, nie związany z praktycznym magazynowaniem energii z elektrowni.

    To co nazywamy akumulatorami (bateriami) elektrycznymi, to są urządzenia elektrochemiczne przechowujące energię chemiczną i oddające ją jako prąd w czasie intensywnej reakcji elektrochemicznej, która ma miejsce po podłączeniu odbiornika prądu do akumulatora. Wadą akumulatorów jest ich bardzo mała pojemność w stosunku do wydajności elektrowni.

    W ten sposób można przechowywać energię dla małych odbiorników, np. w samochodach (do rozruchu silnika w autach tradycyjnych, w autach elektrycznych, które są napędzane z akumulatorów, w autach tzw. hybrydowych) lecz nie w elektrowniach.

    W zlinkowanym artykule jest wyraźnie napisane, że przewiduje się transport energii z Sahary kablami podwodnymi. O żadnej transmisji bezprzewodowej nie ma mowy.

    Na jakiej podstawie Autorze zawiadamiałeś blog o bezprzewodowym przesyle energii z elektrowni na Saharze do Europy i o niechęci Polski do takiego przesyłu spowodowanej rosyjskimi wynalazkami?

    Pzdr, TJ

  18. O bezprzewodowym przesyłaniu energii myślę z optymizmem, bo jest zapotrzebowanie i coś takiego istnieje w przyrodzie, więc wystarczy człowiekowi skanalizować tę operację na ekonomiczną skalę i już. Ten optymizm bierze się chyba z nadmiaru cukru w moim poświątecznym krwiobiegu, bo tłustego mięsa do żołądka nie pakowałem. Pan Spokojny (27 XII o godz. 10:12) zarzuca mi naigrywanie się ze S. Bratkowskiego, podkreślam NAIGRYWANIE SIĘ, co mojej wiarę w humanizm bloga bynajmniej nie podważa, ale zadaje on pytania pełne życzeń, jak ja bym był jakimś św. Mikołajem, a nawet gdybym był, to już są one spóźnione, biorąc pod uwagę rozmiary poświątecznych wyprzedaży, ledwo zdążyłem z zakupem 55 calowej hdtv sony, o zażaleniach nie wspomnę. Proszę więc blogowiczów, ze słynnym stasieku na czele, o nie wciąganie mnie w te do nikąd nie prowadzące rozważania. Czy nie ma jakiegoś blogu z mniejszym udziałem staruszków zażywających leki na receptę, to się tam zgłoszę? Ale pod jednym jedynym warunkiem, że będzie to blog red. Passenta.

    Życzę wszystkim Nienajgorszego Roku 2012, i to pod kilkom względami na raz z dobro-enegetycznym na czele !

  19. Ja bym byl ostrozny i nie wysmiewal propozycji axioma. Wiekszosc „wynalazkow” Juliusza Verne’a udalo sie zrealizowac, wiec kto wie czy za iles tam lat ludzkosc nie wpadnie na jakis nowy pomysl, jakas technologie, ktora umozliwi bezprzewodowe przesylanie energii; a Sahara stalaby sie wtedy nieograniczonym zrodlem energii dla Europy. Na razie mozemy marzyc jak Juliusz Verne i dywagowac.
    Ciekaw jestem co by powiedzial antonius na moja smiala, rewolucyjna propozycje wykorzystywania owych bozych(pardon boskich) czasteczek noszacych imie Higgins. W koncu w okresie Swiat Bozego Narodzenia wszystko moze byc mozliwe. Wprawdzie moja wiedza w zakresie fizyki jest, ze tak powiem, troche ograniczona, ale James Joyce wiedzial jeszcze mniej, a przeciesz to on wymyslil w Finnegans Wake kwarki, a Mary Clarc Higgins zawdzieczamy istnienie boskich czasteczek. Swiadczy to wyraznie o tym, ze na poczatku zawsze sa humanisci, albo filozofowie, albo autorki trillerow,a dopiero potem zainspirowani tymi pomyslami zawodowi fizycy zakasuja rekawy i cos z tymi pomyslami robia.
    Zobaczycie, ze za 50lat nikt nie bedzie pamietal Lewego, Daniela Passenta,stasieku, Tjota,absolwenta,jasnego gwinta,Wieska, a nawet Zosienki, a wciaz bedzie sie wymienialo z czcia nazwisko Verne’a, Joyce’a, Mary Clarc Higins i axioma

  20. kurcze; oczywiscie”a przeciez”, a nie jakies „a przeciesz”

  21. Trochę może jednak o Unii Europejskiej, której koniec blisko. Terlecki na salonie24

    http://ryszardterlecki.salon24.pl/376303,ostatnie-swieta-w-unii-europejskiej

  22. Magazynowanie energii nie jest proste
    axiom1
    27 grudnia o godz. 15:02
    Antonius
    27 grudnia o godz. 12:34
    „Waszmosc rowniez raczy sobie kpic z niezwykle powaznego tematu. Jednak ja to rozumiem. Polska jest tylko czarna plama na mapie Europy. Dzika kraina zacofana kulturowo, naukowo i technologicznie. Kraina gdzie stosunki miedzyludzkie zeszly juz ponizej poziomu dzikiego bydla. Czego sie wiec spodziewac poza kpina, szyderstwem i blazenada. Ale jak cie stac to przeczytaj i opowiedz wnukom.
    http://www.aps.org/policy/reports/popa-reports/upload/Energy-2007-Report-ElectricityStorageReport.pdf
    Co wyjasnia, elektrycznosc ze slonca Sahary moze byc skadowana w bateriach wodorowych. przewieziona na wielbladach i dalej statkiem do Wloch gdzie poswiecona przez B16 i dalej po obrobce zasili europejskie sieci. A wiec bezprzewodowo. Powyzsze nie oznacza ze to jedyna bezprzewodowa metoda obecnie znana.”

    Mój komentarz

    W linkowanym artykule „przechowywanie energii w bateriach (ogniwach) wodorowych” zostalo pominięte jako nieopłacalne, nie wspominając o tym, że ogniwa wodorowe nie są urządzeniami magazynującymi energię, tylko przetwarzającymi energię chemiczna zwartą w wodorze (gdy spotka się z tlenem) w elektryczną.

    Nie dość dokładnie Autor doczytał artykuł.

    Energia nie miała być „składowana w bateriach wodorowych”, tylko w postaci wodoru uzyskanego z elektrolizy wody w elektrowniach przechowywanego w odpowiednich (bardzo drogich) zbiornikach.

    Wodór ten „bezprzewodowo” mógłby być przewożony do Europy i tam dostarczany do ogniw paliwowych wodorowych, gdzie uzyskiwano by z nich prąd. Nie byłoby to tanie ani proste, ani bezprzewodowe.

    Otóż proces jako nieopłacalny został pominięty w propozycjach zastosowań do przechowywania energii, ponieważ sprawność energetyczna procesu elektrolizy wody to 50 %, a sprawność ogniwa wodorowego to 70 %, co przemnożone przez siebie daje sprawność 35 %.

    Cytat z artykułu

    „There are six electricity storage technologies under consideration for widespread use:
    pumped hydropower, compressed air energy storage (CAES), batteries, flywheels,
    superconducting magnetic energy storage (SMES) devices, and electrochemical capacitors
    (also known as ultra- or supercapacitors).

    „The electrolysis of water combined with a hydrogen fuel cell has been suggested. However, the efficiency of electrolysis is currently around 70% and that of commercial fuel cells close to 50% so that the cycle efficiency of the technology is at best 35%. Because this is well below the
    cycle efficiency of the other technologies considered here, hydrogen fuel cells and electrolysis
    are not considered in this report.

    Nawiasem mówiąc w artykule na pierwszym miejscu postawiono magazynowanie energii hydrauliczne – przy pomocy elektrowni szczytowo-pompowych, oraz w sprężonym powietrzu wtłaczanym np. do podziemnych zbiorników i wykorzystywanym następnie do napędu turbin z prądnicami.

    Magazynowanie energii w bateriach, to marginalna sprawa. Przy tym podstawowym celem magazynowania energii nie jest jej przechowywanie na czarną godzinę, jak gazu w podziemnych zbiornikach, tylko użycie jej w godzinach szczytu do wyrównywa niedoborów, do niwelowania spadków napięcia i innych perturbacji w sieci elektrycznej.

    Nadal o bezprzewodowej transmisji energii z Sahary nie ma ani słowa.

    I jeszcze jedno. To „dzikie bydło” Autor by mógł sobie darować.

    Pzdr, TJ

  23. Szanowny redaktorze Polityki

    Dziekuje za noworoczne zyczenia energii. Panu i osobom tu piszacym natomiast zycze abyscie nie liczyli kurczakow z niewylegnietych jajek(fatalnie to brzmi po polsku). I to by bylo na tyle.

    baltazarsaldo

  24. Zadziwia mnie wysyp na tym blogu fizyków, techników i innych specjalistów od wynalazków przydatnych w czasoprzestrzeni, poruszających się niemal z prędkością światła po zagadnieniach „głosu po drutach” lub biegnącego bezprzewodowo albo energii uzyskiwanej za pośrednictwem Sahary.
    W ramach „małego prawdopodobieństwa” (przynajmniej na razie) marzy mi się poruszanie jednostkowe w przestrzeni ponad miastami, siołami, lasami, polami itd. w małej gustownej kabince napędzanej jakąś energią (ale, oczywiście, ekologiczną).
    Kabince -kokonie(?) wyposażonej w GPS jeszcze nieznanej generacji.
    Może będzie wtedy mniej stłuczek, nie mówiąc o poważniejszych kolizjach komunikacyjnych?
    Czyli marzy mi się realizacja pomysłu Ikara. Możliwe, niemożliwe?

  25. Errata

    Ma być

    Sprawność elektrolizy – 70 %, sprawność ogniwa wodorowego – 50 %, co daje po przemnożeniu sprawność cyklu elektroliza – ogniwo wodorowe równą 35 %.

    Pzdr, TJ

  26. @TO

    Po nowym roku liczba staruszków zażywających leki na receptę spadnie. Podniesie się liczba recept na tani pochówek.
    Jenzyk polska żecz tródna i hora.

    Dziękuję za prognozę przeżycia przeze mnie jeszcze pół wieku.
    I to mimo leków. Są takie co szkodzą, TO prawda. Ale póki piszesz, póty żyjesz (pierwsze prawo blogosfery).

    Cynamon chyba został zmielony i zamknięty szczelnie.
    Może za niewinność ktoś bezszczelny go zapuszkował?
    Kobiety przepadają za tą przyprawą.
    Może Dilma spekulacyjnie skupila zapasy i gra na zwyżkę ceny?

  27. Być może chodziłem do niewłaściwego Ogólniaka……
    Ale uczono mnie, że przy przesyłaniu prądu występują straty energii.
    Przy dużym natężeniu- ciepło.
    Przy dużym napięciu- pole elektromagnetyczne i jonizacja powietrza.
    Przy promieniowaniu mikrofalowym- rozmycie wiązki.

    Jeżeli straty w przesyle na odległość kilkuset km w naszym kraju wynoszą do 17% energii, to jakie będą na odległość kilku TYSIĘCY km?

    A teraz teoria spiskowa……..
    KOMU będzie się opłacało wprowadzenie technologii bezprzewodowej w życie? Przecież spadłoby zapotrzebowanie na przewody, turbiny, paliwa…..
    Chcecie miliony ludzi pozbawić pracy?
    Tania energia jest nie do przyjęcia dla rozlicznych grup interesów.
    Ostatnie pociągnięcia- na przykład limity CO2, świadczą o wprost przeciwnym trendzie. Paliwa pozbawione podatków i akcyzy, zrujnowałyby na przykład budżet Polski………

    Wspaniała jest koncepcja rozproszonych źródeł energii pozyskiwanej z biomasy, przedstawiona w ostatniej Polityce. Ale, czy realna?
    W naszym grajdołku? Zbyt wiele decyzji do podjęcia, zbyt wiele interesów do naruszenia……

  28. @mag
    27 grudnia o godz. 19:43

    Czytaj Lema! On to wszystko już plastycznie opisał, m. in. takie pojazdy bezpieczniejsze od fruwających, bo na ziemi, ale bez potrzeby budowy dróg.
    Gdybyś znała niemiecki, to zaproponowałbym powieści Hansa Dominika – mam komplet. To był wizjoner, ale z wykształcenia inżynier, tylko nie pamiętam jakiej specjalności. Jeśli odrzucić otoczkę polityczną tych powieści, tzn. kilku ostatnich, które powstały na „zamówieniowe społeczne” faszystów (współpraca na osi Berlin-Rzym-Tokio, są to wspaniałe wizje, nawet czasem lepsze od powieści Verne’a lub Lema i się wszystko trzyma kupy. Nie ma tam takich idiotyzmów jak broń ultradźwiękowa w próżni itp. Lem uniknął większych wpadek, bo każdym problemem męczył swoich kolegów z UJ, dlatego go uwielbiam. On sobie czasem kpi, ale tak aby się kłamstwo z prawdą pokryło. To pozornie nonsens, ale w praktyce stosowalne.

  29. @TJ o cudzych możliwościach

    „To „dzikie bydło” Autor by mógł sobie darować.”

    TJocie, TJocie, … nie kokietuj kostiumem Lewa Nikołajewicza!

  30. Miało być Lewa. Może nie rozumiem co piszę, ale widzę!

  31. Blog zamienił się w gadaninę totalnych ignorantów w sprawach technicznych. To już lepiej pogaworzyć o locie Tuska z Bronkiem na księżyc. Ten sam efekt, tylko śmiechu po pachy. Warto trochę na poważnie. Marksistowski filozof Sławoj Żiżek napisał nową książkę pt. OD TRAGEDII DO FARSY. Autor pisze w niej, że w wyniku uporczywej walki klasy robotniczej w ciągu dwóch ostatnich stuleci zostały osiągnięte wszystkie postulaty zdefiniowane przez Karola Marksa w Manifeście Komunistycznym. Pamiętamy, że nie dawno był tu przypomniany w całości. Nie udało się tylko wprowadzić likwidacji prywatnej własności. Kapitalizm rozwijał się dalej dzięki kryzysom i wojnom, aż do osiągnięcia swojego kresu, czego jesteśmy świadkami. Warto zobaczyć filmową wersję tego procesu w kinie i obejrzeć film pt. CHCIWOŚĆ. Na dużej sali było niespełna 5 osób. Innych to nie interesuje. Po wyjściu człowiek mimo woli rozgląda się, czy to jeszcze istnieje i czy bomba atomowa jeszcze nie spadła i nie zniszczyła wszelkich śladów?

  32. @mag
    Czy Ty aby napewno zdajesz sobie sprawę ile ryzyk
    może ściągnąć taki rozentuzjazmowany specjalisty technik albo fizyk?

    Poważnie się cieszysz na takie w przyszłości zindywidualizowane gustowne przemieszczanie się na Polską, ileż wtedy będzie kolizji i stłuczek? Na szosie po kilku głębszych ma się tyle problemów z orientacją w dwóch wymiarach, to co dopiero jak dojdzie trzeci w przestworzach!
    Pomyślnego 2012 !!!

  33. Mnie zaciekawiły w GW dwa wywiady red. Kublik, jeden z prof. Bralczykiem. Twierdzi on, wybitny medialny polonista i objaśniacz językowych zjawisk, że zagraża nam polszczyzna bez „ąści”, czyli bez polskich znaków, bo coraz częściej komunikacja (bezprzewodowa) jest sms-em. Przywiązanie do pisania bez tych znaków go nie martwi, ale zamiłowanie szczególnie u młodzieży do czytania bez znaków – może nawet dzieła literatury „przetłumaczy” się na taką polszczyznę; ale nic nie pisał o zamiłowaniu do czytania o „dzikim bydle”.

    W Świątecznej jest artykuł Gadomskiego o szaleństwie rządzącym ekonomią, a dokładnie o podejmowaniu decyzji przy źle przetworzonej informacji, szczególnie o niepowtarzalnych nieprzywidywalnych ich wynikach. Zanaczam, że jest to wiedza w większości znana w latach 1970-tych (Kahneman & Tversky). Jedna uwaga wszak jest cenna, bo odnosi się do kryzysu jako efektu „kapitalizmu bezprzewodowego”, jak to Gadomski ujmuje – KAPITALIZM TO NIE PREMIE, KAPITALIZM TO PREMIE I KARY. Zatem o co nam chodzi? O obalenie kapitalizmu metodą „im gorzej tym lepiej”, czy wprost przeciwnie – o usunięcie wypaczeń kapitalizmu?

  34. Bez echa – Jasny Gwincie:
    jasny gwint
    26 grudnia o godz. 10:11

    Średniowiecze w Pacanowie u biskupa.
    A my tu o przesyłaniu energii, a może jeszcze o odkryciu drugiej Ziemi, albo o znakach z innej Galaktyki, a nikt nie raczy zapytać ilu było członków Opus Dei u Arcybiskupa na opłatku.
    Jasny Gwincie! Czy komu jeszcze zależy na świeckości Państwa? Czy „Święta Ośmiornica” nikogo nie przeraża?

  35. A smutna prawda jest taka: wszystko najlepiej wiedzą dziennikarze i komentatorzy….

  36. A ja myślałem, że coś ciekawego dowiem się o tym albo o tamtym .

  37. G_oppersmith?
    Nie C_oppersmith?
    John?
    Nie Joshua?

    „Joshua Coppersmith arrested” to „about 45,100 results” w Googlu, natomiast „John Goppersmith to tylko 5.

  38. Gospodarz popełnił doskonały komentarz z „fachowcami”, jako obraz zatwardziałych-wszechwiedzących.
    Tacy „esperci”- strażnicy dotychczasowego-Wszystkiego i Skończonego- sami mogą służyć jako ciekawostka …
    Rosjanie od około 10 lat- dysponują wiedzą i urządzeniami do transformacji energii elektrycznej, na znane tylko sobie „sztuczki” z falami o szczególnej spośród możliwych do osiągnięcia częstotliwości- którą to energię można bez zauważalnych strat przesyłać na dowolne odległości i spowrotem zamieniać te fale na prąd elektryczny.
    Te osiągnięcia , pozwalają im na budownie pojazdów latających, które zgodnie ze wszystką dotychczasową wiedzą nie powinny latać, bo nikt nie potrafi wskazać istnienia jakiejkolwiek energii napędzającej takie latanie.
    Dla tzw. picu- podaje się, że wykorzystuje się w tych UFO-lotach, jako napędu-energii punktu zerowego…
    Komentatorzy o szczątkowym wtajemniczeniu, twierdzą, że jest to sztuczka pochodna od doświadczeń nad tajemniczymi falami, które mają służyć do bezprzewodowego przesyłania energii elektrycznej, a samo latanie ma być fizycznie tym samym zjawiskiem, co lewitacja.
    Z dość pewnego źródła wiem, że owe tajemnicze fale, potrafią w sposób łatwy i kontrolowany pokonywać bariery między wymiarami wyższymi od wymiaru trzeciego , oraz całkowicie wyjaśniają istotę materii ,bez sztukowania takiej teorii- ideologicznymi bozonami Higgsa…
    Pozdrawiam,Sebastian

  39. ” Ludzie fachowi wiedzą dobrze, że niemożliwością jest przesyłanie głosu ludzkiego po drutach tak, jak przesyła się kropki alfabetu morsowego” to ponoć z notatki jednej z gazet bostońskich z dnia 13 lipca 1816 roku. Być może się czepiam ale chyba trudno było wtedy znaleść fachowców od morsa bo kropki i kreski namalowano w 1840r (telefon zadzwonił po raz pierwszy (oficjalnie) w 1876r). Poza tym bezpieczniki max 150W to mniej więcej bezpieczniki 0.63A. Uciągnie toto Śnieżkę lub Tarabana ale Jowisza albo Rubina już nie. Posłuchać się da, pooglądać nie, poczytać na tym blogu, praktycznie nie, bo wysiadka po kilku linijkach.

  40. „notatkę jednej z gazet bostońskich z dnia 13 lipca 1816 roku” i drugi cytat: „Ludzie fachowi wiedzą dobrze, że niemożliwością jest przesyłanie głosu ludzkiego po drutach tak, jak przesyła się kropki alfabetu morsowego”

    Bardzo to ciekawe – w 1816 pisano o przesyłaniu „kropek alfabetu morsowego” po drutach co wynaleziono dopiero w połowie lat 30tych XIXwieku.
    Fachowcy nie byli więc tacy kiepscy – odrzucali telefon ale świetnie przewidywali telegraf jeszcze nie wynaleziony.

  41. Są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się waszym filozofom, a nawet ludziom fachowym. Weźmy taki przykład, z warszawskiej gazety „Bazar” z 1865r., jak podaje Julian Tuwim w „Grochu z Kapustą”:

    „Galimatias rodzinny

    Poznałem młodą wdowę, posiadającą dorosłą pasierbicę. Z wdową ożeniłem się wkrótce ja, z pasierbicą mój ojciec. W ten sposób moja żona została świekrą swego teścia, moja pasierbica moją macochą, mój ojciec zaś moim pasierbem. Macocha moja, pasierbica mojej żony, powiła syna, przybył mi zatem brat, jako syn mego ojca i macochy, ale ponieważ był on jednocześnie synem mojej pasierbicy, żona moja została babką, a ja dziadkiem mego przyrodniego brata. Ponieważ i mnie wkrótce urodził się syn, macocha moja, przyrodnia siostra tego chłopca, została nadto jego babką, gdyż był on synem jej pasierba, a ojciec nasz został szwagrem naszego dziecka, jako mąż jego siostry. Jestem przeto bratem mego własnego syna i szwagrem mojej matki, moja żona jest ciotką własnego syna, a ja swoim własnym dziadkiem.”

    I kto przeczytawszy powyższe może powiedzieć, że problem współczesnych finansów świata jest zbyt skomplikowany, aby go można było łatwo i szybko rozwiązać, i że koniecznie trzeba robić europejskie zrzutki, typu „bailout on demand” wprost do kieszeni banksterskich, za niecnym pośrednictwem MFW, aby jeszcze silniej zdestabilizować Euro i Europę? Nie ma żadnej racjonalnej przyczyny, dla której (inter)nacjonalistyczni bankierzy, będący dotąd „too big to jail”, wynalazcy ekonomicznego purnonsensu derywatów i innych pasożytniczych „instrumentów finansowych” oraz chomąta niesprawiedliwego długu na szyje obywateli świata, a także twórcy technik mnożenia (sobie) pieniędzy nawet już nie z niczego, a z wartości ujemnej, z długu właśnie, sprawcy obecnych programowych wywłaszczeń milionów Amerykanów, i takich samych przyszłych wywłaszczeń milionów Europejczyków, również Polaków, mieliby wciąż pozostawać bezkarni, zamiast słusznie trafiać na szafot – jeśli prawo na to pozwoli – do gułagów, czy obozów koncentracyjnych, śladem tych, których tam sami swego czasu posłali rękami „ciemnego ludu” wołającego: „liberte!, egalite!, fraternite!”, tudzież „cała władza w ręce rad”, albo „Deutschland, Deutschland über alles” i „Heil li heil lo”? Dziś banksterzy-finansiści mówią: „to nie my, to niewidzialna ręka rynku”, „to (mityczne) rynki”. Akurat.

    Co do przesyłania prądu bezprzewodowo – ideę przedstawiał już Nicola Tesla, którego wiele wynalazków wdrożono, choć nie wszystkie uzyskały rozgłos adekwatny do swej wagi, a niektóre nie uzyskały go zupełnie, nawet wręcz przeciwnie.

  42. „… będzie można przesyłać głos ludzki po drutach metalowych …”
    I slusznie, ze go aresztowali. Nawet dzisiaj nikt nie potrafi przesyłac głosu ani ludzkiego ani innego po drutach. Owszem, głos sie rozchodzi nawet i przez metal, ale tu nie o taką technike chodziło.
    Trzeba było uzyc lepszego sformulowania.

  43. TJ
    Nie ma sensu dalej komentawac na temat Sahary. Z upartoscia maniaka starasz sie pokazc ze projet Sahara nie ma szans, czepiasz sie slow i terminologi, nie czytasz w calosci linkow i cytujesz tylko fragmenty ktore pasuja twojej teori zeby pokazac ze projekt Sahara jest tylko utopia.

    Pracujesz dla Diabla i Szatana. (paza Platforma).

    Konczac ten dialog dodam ze projekt Sahara jest w zaawansowanym etapie dochodzen ekonomicznych. Elektrownie sloneczne juz istnieja w UsA, Arabi, Australii, RPA. Slonce jest wykorzystywane do ogrzewania calych miast i do produkcji cieplej wody dla uzytku domowego. Tysiace firm na swiecie juz produkuje czesci i systemy dla energii sloneczenj. Project Sahara nie jest wiec zadnym pionerskim przedsiewzieciem. Skala tego projektu zadziwia ale jest realny i konieczny i bedzie zrealizowany.

    I ja rowniez inwestuje w energie sloneczna. Bede mial ciepla wode za darmo. Zmniejszy to moj rachunek za elektrycznosc o 40%.

    Nawet jezeli efektywnosc jest rzedu 35% to co to ma dowodzic ??? Sloneczne paliwo jest za darmo. Sprawnosci elektrowni weglowych jest rzedu 30-40%

    Polska, zacofany kraj pod przewodnia rola dyktatora ktorego wizja nie ma wizji, ktorego plan dla Polski jest brakim takiego planu nie bierze udzialu w projekcie Sahara. A jest to lepsza opcja niz budowa elektrowni atomowej w Polsce. Polska mogla by jednak wyslac na Sahare kapellanow aby poswiecili przyszle miejsca produkcji energii elektrycznej. Sceptykow tam nie potrzebuja.

  44. Nie pojmuję. Czy to ma być jakiś temat zastępczy stworzony pod Axioma, który jawi nam się tu jako guru od bezprzewodowości i który tak się zaangażował w temat, że nawet o wasalnym dyktatorze donku (chyba po raz pierwszy) nie wspomina? Nie mam nic przeciwko bezprzewodowemu przesyłaniu energii i bardzo bym sobie tego życzył (chociaż jak na razie mamy to bezprzewodowe przesyłanie w postaci rakiet balistycznych z energią termojądrową drzemiącą w silosach tu i ówdzie), tyle że na dziś jest to mżonka, a co więcej sugerująca, że po wyczerpaniu się złóż ropy nadal będziemy uzależnieni od Maroka i Maghrebu po ZEA i Iran, a to już mniej mnie bawi…

  45. Z zadowoleniem zauwazam ze Polityka sie uczy. Po miesiacach moich wysilkow Polityka rowniez zauwazyla ze Donek Tusk jest dyktatorem. Brawo.
    http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1522873,1,przestroga-na-2012-tusk-i-pokusa-wladzy-absolutnej.read

    Donek Tusk jest zagrozeniem No.1 dla Polski. To fakt.

  46. @axiom
    Mam nadzieje, ze zauwazyles, ze popieram Twoj projekt. Jest jednak male ale. Otoz jesli dyktator Donek nie wzial sie do roboty , to moze dlatego, ze Sahara jest daleko od naszej umeczonej Ojczyzny. Ta bezprzewodowa energia musialaby mimo wszystko wedrowac przez kilka krajow, zanim by dotarla do naszej Ojczyzny(umeczonej). Tylko Francja, Hiszpania Wlochy i Grecja nie mialyby problemu z naruszaniem integralnosci krajow tranzytowych.
    Ale moze moglibysmy wykorzystac masza Pustynie Bledowska,mala bo mala, ale jednak pustynia i obok gazu lupkowego mogloby byc to zrodlem taniej energii i w koncu uniezalezniloby to nas od ruskiego gazu.
    Ale czy dyktator Donek cos w tym zakresie zrobi, raczej watpie

  47. juki, 21.28. Nie trzeba się dziwić, że tego nikt nie dostrzegł. To taka tu norma. Tego także nikt nie dostrzeże. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10878021,Koscielni_hierarchowie_beda_sie_tlumaczyc_z_biznesow.html?lokale=krakow
    A Pan Redaktor pisze o Iwaszkiewiczu nie wiedząc, że większość tutaj nie wie o kogo chodzi lub wiedzą tylko to co wyszukano o poecie w IPN.

  48. Marek, 2.03. Ta Twoja opowieść o „rynkach” wygląda jakby dalszy ciąg Tuwima. Wygląda jak satyra, ale niestety niesie w sobie nędzę, nieszczęścia dla milionów i wróży wojną. Na filmie „Chciwość” główny macher od rynków nie pojmując elementarza manipulacji, prosi młodego eksperta od ryzyka o przetłumaczenie istoty sprawy na ludzki język. Oni potrafią tylko liczyć forsę i puszczać ją jak rzeka.
    Fajnie to co napisałeś

  49. Nowy Rok bieży i w długach leży.
    „Epoka kolo­nia­li­zmu przy­nio­sła nam sys­tem, w któ­rym nie­wol­nic­two było dzie­dzi­czone. Obecny, egzo­tyczny misz­masz socjal­nego roz­daw­nic­twa połą­czo­nego z bez­przy­kładną pazer­no­ścią spe­ku­lan­tów finan­so­wych, przy­nosi nam nową formę dzie­dzi­czo­nego znie­wo­le­nia dłu­giem. Żyjemy bowiem w świe­cie w któ­rym każdy nowo­na­ro­dzony oby­wa­tel USA oraz Gre­cji jest zadłu­żony ponad 35 tysięcy dola­rów, a każdy Polak, sto­sun­kowo w tym towa­rzy­stwie korzyst­nie się pre­zen­tu­jący, w kwo­cie prze­wyż­sza­ją­cej 20 tysięcy złotych.”
    http://studioopinii.pl/artykul/4998-tadeusz-rotnak-niewolnicy-xxi-wieku

  50. Dzięki Axiomie za wspaniały temat. W sumie to nie jest nawet ważne, jak i kiedy energia będzie przesyłana bezprzewodowo. Ważne jest, że będzie i to jest fascynujące. Ja wierzę w to absolutnie. Czasem, jak ktoś mi bliski jest w kłopotach, to ja, będąc bardzo daleko to czuję. To jest telepatia i to na pewno istnieje. Nie wiemy jak działa, ale istnieje. Poza tym chyba Mag pisała o „fruwaniu”, był długi okres w moim życiu, że co noc śniło mi się, że latam i to bez żadnego sprzętu. To, co było jeszcze bardziej fascynujące to, to, że za każdym razem uczyłam się nowych tricków i to latanie wychodziło mi coraz lepiej. Odczuwałam to tak wspaniale, jak na jawie. A może to była jakaś alternatywna jaźń? Wspaniałe przeżycia. Nie mogłam się doczekać czasu snu. Już dawno niestety nie śnię o tym.
    Pozdrawiam wszystkich dowiarków.

  51. Prezydent solidarnych jeszcze raz pokazal brak oglady. Tym razem nie pojechal na pogrzeb Kim Jong Il !!! Co jest skandaliczna demonstracja pogardy i arogancji. A moze Ameryka nie pozwolia wolnemu krajowi wyslac delegacji. Bo przeciez Polska ma nienawidzic kazdego kogo nienawidzi Ameryka. To jedna z glownych dyrektyw polskiej polityki zagranicznej. Ale dlaczego nie pojechal na pogrzeb Havla – to zupelnie nie zrozumiale. Nie przyjmuje wymowki ze powodem byl brak glosu z powodu zakatarzenia. Prezydent solidarnych nie zna jezykow i nie mial by nic do powiedzenia w Pradze. A moze Havel rowniez podpadl Ameryce ??? Kto wie ? A moze lepiej zeby on nigdzie ne jezdzil. W Chinach zachowal sie niezwykle nie przyzwoicie przyjmujac zaproszenie gospodarzy i wykorzystujac je rowniez na spotykanie w tajemnicy w ambasadzie polskiej z rzekomym chinskim opozycjonista. Byl to afront dla gospodarzy i jednoczenie niebezpiecznestwo dla rzekomego opozycjonisty. Jaka miala byc z tego korzysc ? Jaki biznes dla Polski Komorowski zalatwil z tym rzekomym opozycjonista?
    Niech wiec prezydent solidarnych nigdzie nie jezdzi i nie kompromituje Polski. Choc nigdzie nie jezdzenie to rowniez kompromitacja ale mniejsze zlo.

  52. Podobno w Cern przyspieszono czasteczki do szybkosci przekraczajacej szybkosc swiatla. Wedlug naszego pojmowania swiata, jest to teoretycznie niemozliwe. Skutek wystapilby przed przyczyna.
    Obecnie szuka sie bledu w pomiarach, aby wytlumaczyc ta anomalie.
    W przeciwienstwie do tego bezprzewodowe przekazywanie energii jest mozliwe, ale niestety na obecnym rozwoju techniki absolutnie nieoplacalne. Przewodowe, a tym bardziej bezprzewodowe przekazywanie energi na dalekie odleglosci wiaze sie zawsze z ubytkami i tu jest pies pogrzebany jesli chodzi o bezprzewodowe przesylanie energii.

  53. axiom1
    28 grudnia o godz. 8:01
    TJ
    Nie ma sensu dalej komentawac na temat Sahary. Z upartoscia maniaka starasz sie pokazc ze projet Sahara nie ma szans, czepiasz sie slow i terminologi, nie czytasz w calosci linkow i cytujesz tylko fragmenty ktore pasuja twojej teori zeby pokazac ze projekt Sahara jest tylko utopia.

    Pracujesz dla Diabla i Szatana. (paza Platforma). ”

    Mój komentarz

    Autorze, napisałeś, ze 22 firmy podpisały kontrakt na wytwarzanie energii na Saharze i przesyłanie jej bezprzewodowo do Europy. Bezprzewodowe przesyłanie prądu z Sahary do Europy jako rzekomo realizowany składnik dużego projektu energetycznego, to jest humbug.

    Głupio jest się wycofać z fantazji i konfabulacji (interpretowanych jak zwykle antypolsko), więc wypada już tylko Diabłem i Szatanem zakląć.

    W Polsce internetowej istnieje problem ogólniejszy. We wszelkich dyskusjach na forach, tam gdzie mają miejsce kontrowersje, następuje zwykle ewolucja dyskursu w podanej poniżej kolejności:

    a) rozgałęzienie wątków na mnóstwo pochodnych (podobnie jak w temacie bezprzewodowego przesyłania energii wykreowane zostały wątki ogniw wodorowych, „ogniw atomowych”, a nawet lewitacji, itd.) oraz zmieszanie i splątanie tematów;

    b) mnożenie bezsensownych wycieczek osobistych, których można łatwo dokonywać mając do wyboru multum splątanych wątków, a tym samym multum nieścisłości.

    Pzdr, TJ

  54. Na nauke nigdy nie jest za pozno. Dyktator Donek Tusk bedzie sie uczyl angielskiego. Brawo.
    http://www.tvn24.pl/-1,1729425,0,1,rzad-uczy-sie-angielskiego-400-godzin-dla-premiera-tuska,wiadomosc.html

    Ale dlaczego na koszt podatkowicza? Dlaczego w godzinach pracy?

    Znajomosc jezykowa powinna byl jednym z wymogow na stanowisko szefa rzadu. Gdyby przecietny szarak Kowalski chcial sie uczyc angielskiego, musialby to robic na wlasny koszt po podatku PIT, poza godzinami pracy i ciagle jeszcze placil by VAT dla rezimu.

    Dyktator Tusk potrzebuje wiecej szkolenia poza angielskim. Powinien rowniez uczyc sie makro i mikro ekonomi, teori zarzadzania, strategiczengo planowania, finasow publicznych, zarzadzania finansami i HR, bankowosci, biznesu, auditu i kontroli oraz dyscypliny i oglady. A przedewszysktim demokracji.

    Dla dyscypliny powinien zamowic 400 godzin musztry. Bo dyscyplina jest wazna a jemu jej brak. Tusk jest jednym z najgorszych bandziorow fiskalnych Europy, zatrudnil dodatkowe 90 tys biurokratow, demonstrujac kompletny brak dyscypliny. Oczywiscie praktyka zawodowa w prywatnej firmie na znaczacym sie stanowisku rowniez by mu sie przydala. Powinien rzucic swe CV na wolne rynki pracy by zdobyc taka posadke. Wtedy byc moze bylby materialem na premiera.

  55. jasny gwint
    Skąd wiesz, że red. Passent nie wie, że większość nie wie o kogo chodzi, a jeśli wie, to tylko to, co wie IPN? Jakoś nie słyszałam, by upubliczniono teczkę Iwaszkiewicza. Widać jest „niegroźny”.
    Uchodzi za symbol konformizmu, ale mało kto chce pamiętać, że jako wieloletni prezes ZLP oraz redaktor naczelny znakomitej „Twórczości” roztaczał parasol ochronny nad wieloma literatami „podpadniętymi” władzy. No, a przede wszystkim był wybitnym poeta i mistrzem prozy, zwłaszcza w opowiadaniach.
    Na Nowy Rok życzę ci, byś aż tak bardzo nie zamartwiał się losami świata i Europy, a także szwarc charakterem nr 1 w Polsce (wg. axioma1), czyli dyktatorem Donkiem.
    Zdrowia szkoda!

  56. Komorowski nie pojechał na pogrzeb Kim Dzong Ila? Nie pożegna w imieniu nas, Polaków, Drogiego Przywódcy? To straszne, naprawdę straszne, gorsze nawet od niepodjęcia przez naszych rodzimych dyktatorów sprawy bezprzewodowego przesyłania energii z Sahary.

  57. Kapitalizm tak , wypaczenia nie.
    Podobnie zaintonowal przed przeszlo trzydziestu laty Gierek rekviem, na calkem inny system spoleczno gospodarczy.
    Chcialbym przedstawic tutaj za „Der Spiegel” krotka liste tych wypaczen:
    1. Na rynkach finansowych powstalo monstrualne Uniwersum, ktore krazy samo wokol siebie. Wypada ono z orbity to caly swiat i jego mieszkancy wpadaja w kryzys. Biliony znajdujace sie w tym uniwersum pomnazaja sie poprzez kolejne banki spekulacyjne.
    2. Kapital Stara sie one osiagnac rendyte, ktora w realnej produkujacej gospodarce jest nie do osiagniecia, dlatego coraz to szerszy jego strumien kierowany jest na rynki finansowe.
    3. Z tego wzgledu banki wynajduja coraz to mniej przejrzyste i bardziej ryzykowne produkty finansowe.
    4. Banki gospodarza ze zbyt malym, wlasnym kapitalem i podejmuja zbyt wielkie ryzyka.
    5.Stad wynika takze calkowita nieprzejrzystojsc rynkow finansowych i tkwiacych w nich ryzykach.
    6. Koncentracja na rynkach finansowych spowodowala powstanie olbrzymich bankow, ktorych sama wielkosc jest juz zagrozeniem dla calego systemu gospodarczego.
    7. Komputeryzacja rynkow finansowych spotegowala zachowania stadne.
    8. Olbrzymi handel deryvatami do tego stopnia rozhustal rynki finansowe, ze grozba kryzysu jeszcze dodatkowo spotegowana.
    9. Rynki finansowy przeciwstawiaja sie kontroli, tworzac system bankow-cieni.
    10.Rynki finansowe podkopuja swoim dzialaniem gospodarke rynkowa, demokracje i w efekcie caly zachodni styl zycia i kulture.

  58. TJ 28 grudnia o godz. 12:08 napisał:

    „W Polsce internetowej istnieje problem ogólniejszy. ”

    Powyższy sąd wywołuje we mnie wrażenie, że masz TJocie możliwość porównania co najmniej dwóch sfer Internetu: północnoamerykańskiej oraz polskiej. Mnie interesuje podział wewnątrz-kanadyjski oraz zespół właściwości komunikacji społecznej w tak młodym ekonomicznie i dynamicznym społeczeństwie jak Brazylia.

    Rozumiem Twe intencje i naprawdę cenię Cię za udane wody odfiltrowywanie z blogów e-Polityki, ale akurat odniosłem wrażenie, że czynisz przyczynek do teorii o wyjatkowości zbiorowości Polaków.
    Jeśli taki był podswiadomy Twój zamiar, to warto przypomnieć, że Gospodarz alceptuje w szczególności moje ble-ble, co wyraził dyrektywą „Niech rozkwita 100 kwiatów” (może było tam 1000).
    A więc Twe słuszne uwagi o gwarze stada gęsi nie dającym się wyjaśnić po lekturze dzieła Konrada Lorenza „Das sogenannte Böse” nawet gdy studiujemy to w przekładzie na polski nie stają się oczywiste.

    Też wolałbym aby cudze ble-ble przeniosło się na Salon24 oraz na seminarium grona profesorów Uniwersytetu Jagielońskiego zatwierdzającego tezę o Lechu Kaczyńskim jako Przywódcy Tysiąclecia.

    Na jednym z sąsiednich blogów e-Polityki wybuchła dyskuja o mizernych pensjach intelektualistów. A ja z prostackim uporem przypominam definicję człowieka mądrego: to osoba udzielająca skutecznych rad. Analityków (jesteś tu wzorem!) mamy ociupinę.
    Niestety! Zygmunt Bauman twierdzi, że na syntezę jest za wcześnie. Zanim wybierzemy nowego króla i sformuje się kamaryla męczmy się przewijaniem.

    Mój znajomy praktykujący popularyzację trudnych nauk twierdził, że opuszcza co drugie zdanie naszej gadatliwej koleżanki. Chyba stosował logikę rozmytą to analizy składni.

    Moim zdaniem PRLowski kabaret służący upuszczaniu pary przez sabotująca reżym iteligencję przeniósł się do Internetu.

    A teza, że komunizmowi było do celu najbliżej drogą między polskim PGRem i beneficjentem reformy rolnej wpisuję się we wspomnienie moich blond loków i lekturę „Sztucznego myślenia” Pierre’a de Latil.
    Minęło pół wieku, a naturalizacja myślenia w polskich placówkach edukacyjnych nie tylko się nie posunęła, ale uległa UJotyzacji.

    Ponoć GMO w Polsce zwalcza założyciel akademii lokalnej odmiany tańca country na prowincji w USA.

    Czy ja jestem po dyfamacji? Czy bez Bralczyka zrozumiem temat?

  59. Prezydent Komorowski nie pojechał na pogrzeb Kim-Dżong-Ila ?
    Nie miał po co, gdyż władze Korei Płn. nie życzyły sobie uczestnictwa jakichkolwiek oficjalnych zagranicznych delegacji w pogrzebie.
    Ot, i cała prawda.

  60. Antoniusie
    Lema czytałam (no, moze nie wszystko).
    Co nie znaczy, że wierząc w postęp myśli technicznej, marzą mi się realizacje niektórych jego pomysłow/ wieszczeń.
    Pod koniec życia był jednak bardzo sceptyczny, gdy chodzi o przyszłość naszej cywilizacji. I to mnie martwi, bo był to umysł niesłychanie przenikliwy.

  61. axiom 1,

    jaki premier, takie rządy. To żenująca wiadomość, która kompromituje Donalda Tuska w oczach opinii publicznej.
    Najpierw w szkole, potem dwadzieścia lat w parlamencie grzał ławy, a teraz amerykanie twierdzą, że szybko się uczy. Nasi strategiczni sojusznicy mają specyficzne poczucie humoru.
    Dodatkow ten gibki kręgosłup. Można się poczuć z takim sternikiem równie bezpiecznie, jak na lodowej krze.
    Nie zapominajmy, że w sprawie tego rozkosznego polityka mieliśmy cokolwiek do powiedzenia.

  62. @Marek
    28 grudnia o godz. 2:03

    Cytowany „groch z kapustą” jest tak skomplikowany, że wnet zgubiłem wątek, ale młody umysł jest być może w stanie to rozgryźć. Jednak szanse rozwikłania przynależności szpiegów w sztabach A i B do właściwego sztabu w opowiadaniu Lema „Pamiętnik znaleziony w wannie” jest już niemożliwe. Tam są naprawdę komplikacje, których nawet autor nie rozumie.
    Polecam:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99tnik_znaleziony_w_wannie

  63. Bezprzewodowy i to bezstratny transport energii z Sahary, czy innego miejsca do Europy, czy gdzie indziej jest sprawą trywialnie prostą.
    Wystarczy tak zwinąć przestrzeń, by miejsce wytwarzania energii spotkało się z miejscem jej odbioru, przynajmniej w jednym punkcie.
    Myślę, że powinien to być dosyć spory punkt, adekwatny do przewidywanej mocy (energii podzielonej przez czas transmisji).
    Każdy potrafi tak zasupłać sznurek, aby odległość z punktu A do punktu B nie wynosiła na przykład kilka metrów, lecz dokładnie, lub „prawie dokładnie” zero. (prawie dokładnie, bo sznurek jest „prawie”
    jednowymiarowy).
    Podobnie można pozwijać płaszczyznę – i tak dalej.
    Nie ma przecież dowodu, że jakieś wymiary są mniej lub
    bardziej uprzywilejowane. A mamy ich w naszym Wszechświecie do wyboru i koloru. Jedni twierdzą, że przynajmniej dziesięć, inni, że dwadzieścia sześć.

    Pomyślności w Nowym Roku!

  64. Orzytoczę tu dowcip o besprzewodowym przesyłaniu energii pochodzący z czasów powiedzmy Radia Erywań:
    dwie sąsiadujace republiki (radzieckie) prześcigały się w propagandowym dokumentowaniu swoich historycznych osiągnięć. Azerowie w czasie prowadzonych wykopalisk natrafili w prehistorycznej warstwie na kawałek drutu miedzianego i natychmiast ogłosili, że w starożytności u nich istniała juz łączność przewodowa.
    Konkurujący Gruzini natychmiast uruchomili własne wykopaliska, dotarli do tej samej warstwy historycznej, nic nie znaleźli i ogłosili, że w tym samym czasie co u Azerwów u nich istniała już łączność bezprzewodowa.

  65. Ile kosztuje tumanski nie-rzad dyktatora Donka Tuska? Kosztuje setki miliadrdow zl rocznie.

    Rozwazmy tylko wysokosc oprecentowania ktory Polska placi za dlug publiczny.
    Jet to okolo 40 mld zl w obecnym budzecie.

    Ale rozwazmy to szerzej.
    Wlochy w porownaniu do PKB maja ponad dwukrotnie wiekszy dlug publiczny od Polski. Wlochy 125%, Polska 54%. Przed niedawna zmiana rzadu Wlochy placily 6.5% za swoj dlug publiczny. Po przejeciu wladzy przez rzad fachowcow cena ktora Wlochy palca za swoj dlug spadla do 3.25% co oczywiscie daje olbrzymie oszczednosci. Okolo 1000 Euro na glowe mieszkanca na rok. (Wloski dlug publiczny wynosi 1.9 bln Euro)

    ‘Rynki’ poprawnie oceniaja kompetencje rzadu, bo maja zaufanie do kwalifikacji, bo zmniejsza to ryzyko.

    Pomijajac mozliwe dyscryminacje gdyby Polska ktora obecnie placi okolo 6.5% za dlug publiczny mogla go rowniez obnizyc o polowe oszczednosci wynosily by okolo 20 mld zl rocznie co jest 530 zl na glowe polaka na rok. To tylko jeden z kosztow tmanskiego nie-rzadu dyktatora Donka Tuska.

    Ale tylko z powodu ze polski dlug publiczny w stosunku do PKB jest dwuktotnie mniejszy od wloskiego, interpolujac i pomijajac inne czynniki, Polska powinna placic za swoj dlug zaledwie okolo 1.5% . Wtedy osczednosci wynosily by okolo 815 zl na glowe polaka rocznie. Budzet bylby prawie zbalansowany.

    Warto wiec poprsic dyktatora o litosc nad nad narodem. Niech zrezygnuje i gdzies sobie pojdzie. Na wolnym rynku na pewno sobie poradzi.
    Albo niech pojedzie do Afganistanu, walczyc na swoj koszt dla Ameryki.

  66. Z niewysłiowiona rozkoszą przeczytałbym pracę habilitacyjną, no choćby doktorską albo magisterska, niechta licencyjną , w koncu może być maturalna na temat jak dziela sie fundusze inwestycyjne na otwarte i zamkniete. Niestety Teoś pozbawia nas tej możliwości i krytykując Bratkowskiego najwyraźniej ZUPEŁNIE NIE WIE JAK TO Z NIMI JEST.
    Po drugie:
    Jeszcze niedawno marzylismy o internecie „na drucie,lub światłowodzie” o szybkości 256 Kb. Potem szczytem był 1 MB.Nikt nawet nie marzył w Polsce o BEZPRZEWODOWYM Internecie LTE o szybkośi 100MB. Aż pojawił sie pan Solorz i uruchomił BEZPRZEWODOWY Internet o takiej szybkości ?.
    Ale ozywiście prądu tak sie nie da przesyłać ???????
    Moi koledzy górale mówia w takiej sytuacji „I jako ci w dzióbie ??”

  67. mag, 12. 31. Pan Redaktor jest człowiekiem starej daty, wykształconym i inteligentnym. W życiu swoim nie tylko, jak myślę spotkał Iwaszkiewicza ale go osobiście znał. Znał także i wyrósł w cieniu wielkiego Mieczysława Rakowskiego. Na myśl więc nie mogło mu przyjść podejrzenie, że duża część elity blogowej nie ma pojęcia kto to był. Co najwyżej wiedzą o jakimś podejrzanym kolaborancie zbrodniczego systemu, o którym najwięcej powiedzieć może IPN i niektórzy zawistni pisarze demokratyczni. Elita tutejsza w większości twórcze inspiracje, może nawet ducha czerpie ze szczytowych wzorców dam dziennikarstwa; Olejnik i Pochanke lub mężów typu Rymanowski, Lis i kilku innych, których imion nie znam. Obce mi są także szwarc charaktery grasujące w Polsce, aczkolwiek nie jestem obojętny w stosunku do dwojga kreatur nominowanych przez nie wiadomo kogo na czołowe miejsca w tym ubogim kraju.

  68. Polska jest nieco inna, na ogół pasująca, a gdzieniegdzie odstająca

    staruszek
    28 grudnia o godz. 14:17
    TJ 28 grudnia o godz. 12:08 napisał:

    „W Polsce internetowej istnieje problem ogólniejszy. ”

    Powyższy sąd wywołuje we mnie wrażenie, że masz TJocie możliwość porównania co najmniej dwóch sfer Internetu: północnoamerykańskiej oraz polskiej. Mnie interesuje podział wewnątrz-kanadyjski oraz zespół właściwości komunikacji społecznej w tak młodym ekonomicznie i dynamicznym społeczeństwie jak Brazylia.”

    Mój komentarz

    Nie koniecznie należy stosować tu analizę porównawczą, chociaż jest to metoda bardzo pożyteczna, ponieważ wszystko jest względne.

    Przypomina mi się argumentacja niedzisiejszych eurosceptyków, a jednocześnie gorących i apodyktycznych patriotów, którzy twierdzą, że po co do Europy – Polska nie wyszła nigdy z Europy.

    Apodyktyczni patrioci mieszają tu kilka pojęć – aspekty geograficzne, kulturowe, cywilizacyjne.
    I tu, aby uporządkować dyskusję musi wkroczyć względność ocen oraz rozdzielność wątków, co apodyktyczni patrioci kwitują jednym słowem- relatywizm (najlepiej moralny) i sprzężenie zwrotne się zamyka, pełna blokada komunikacji.
    Nie ma definicji pojęc, problemów, tez do dowiedzenia, czy dyskusji. Pozostaje połajanka, wycieczki osobiste, obdarzanie się kwalifikacjami personalnymi deprecjonującymi zamiary, dobrą wolę oraz przedmiot dyskusji i argumenty.

    Taki model komunikacji społecznej w Polsce występuje często (patrz obrona krzyża podpałacowego), ale też nie jest tutejszą unikalną specjalnością, a Polska nie jest krajem wyjątkowym, zadaniowanym tworem Boga, jak by chcieli notoryczni narodowcy-niepodległościowcy, tylko krajem nieco zacofanym cywilizacyjnie względem bliskiego i dalszego Zachodu.
    Mamy nieszczęście leżeć zbyt blisko i mieć na co dzień kontakty ze strefą państw bardzo wysoko rozwiniętych cywilizacyjnie – takich Niemiec, Holandii, Danii, czy Szwecji.

    Dygresja

    Ostatnio miał przyjemność podzielić się ze mną wrażeniami z jednego z tych państw młody gastarbeiter. Co go uderzyło na samym wstępie w pracy na tamtejszym terenie? Przed przystąpieniem do stanowiska pracy został dokładnie poinstruowany, a opiekun odebrał dokładne wyjaśnienia, czy wszystko zrozumiał.

    Każda robota jest przydzielana pracownikowi indywidualnie z ustaleniem rozkładu, terminów i żądanych wyników pracy. Niemożliwe jest po nieudanym wykonawstwie zwalanie porażki na kontrahentów, czy głupie święta w środku tygodnia, ponieważ pracownik ma obowiązek meldowania uprzedzającego o wszystkich niespodziewanych trudnościach jakie napotyka.

    Młody gastarbeiter tak określił to państwo – pragmatyzm do bólu, a na ulicy państwo policyjne – nie ma to tamto, mandat jest wręczany za każde zauważone wykroczenie bez strojenia marsowych min, bardzo uprzejmie, empatycznie, niemal na luzie. Itd., itd. Takie dura lex sed lex, ale empatyczne.

    To są te generalne różnice między społeczeństwem polskim, a tamtejszym, które ten młody na pierwszy rzut oka zauważył. Wizyta w USA lub Brazylii nie jest konieczna, aby dostrzec, że jesteśmy inni.

    Pzdr, TJ

  69. absolwent
    28 grudnia o godz. 17:57
    „Jeszcze niedawno marzylismy o internecie „na drucie,lub światłowodzie” o szybkości 256 Kb. Potem szczytem był 1 MB.Nikt nawet nie marzył w Polsce o BEZPRZEWODOWYM Internecie LTE o szybkośi 100MB. Aż pojawił sie pan Solorz i uruchomił BEZPRZEWODOWY Internet o takiej szybkości ?.”

    Mój komentarz

    Autorze, rozpędziłeś się. Solorz oferuje w systemie LTE szybkość 100 Mb/s, czyli 12,5 MB/s, a nie jak piszesz – 100 MB/s.
    Poza tym jest to internet mobilny, czyli jego szybkość jest zależna silnie od kaprysów pogody, obciążenia kanałów transmisji, itd.

    100 Mb/s jest to tzw. szybkość maksymalna. Niemniej jednak jest to duży postęp w łączności radiowej.

    Pzdr, TJ

  70. Temat bezprzewodowego przenoszenia dobrej energii zdecydowanie mnie odpowiada. Mam już dość wywodów i sporów o jej przenoszeniu przewodem pokarmowym i o tym jakie mamy jednakowe żołądki, itd. Protestuję – mój żołądek jest inny od całej populacji żołądków, również blogowych.

    Ale blog jest uparty, wraca do sprawy Szatana, złodzieja finansowego, „monstrualnego Universum” – podobno tak pisze „Der Spiegel” – nie poddającego się kontroli i ryzykującego zbyt wiele, rozhuśtającego kryzysy. Czy nie ma już wody święconej na tym świecie? A zamknąć to szataństwo, będą ludzie trzymać oszczedności pod materacem, mieszkania kupować za gotówkę, od razu PKB spadnie – najwięcej w USA – o 50, może 80 procent. A jak się zlikwiduje pieniądze, bo w nich też Szatan tkwi, wtedy będziemy mieli bogobojne życie, będziemy się poruszać furmankami, szkapy żywić owsem z własnego poletka i z podgrzaniem klimatu problem się rozwiąże. Właściwie o co Der Spiegelowi chodzi?

    S. Bratkowski w załączanym artykule o „niemal oszystwie OFE” pisze: „W języku gieł­do­wym całego świata fun­du­sze ‚otwarte’ to fun­du­sze zarzą­dzane przez wybie­ralną repre­zen­ta­cję wkład­ców, nato­miast fun­du­szami ‚zamknię­tymi’ rzą­dzą mene­dże­ro­wie, anga­żo­wani przez wła­ści­cieli”. Co nie bardzo koresponduje z tą szatańską definicją: http://pl.wikipedia.org/wiki/Fundusz_inwestycyjny#Fundusze_otwarte
    Zasadnicza różnica między otwarty (open-end) i zamkniętym (closed-end) funduszem bieże się stąd, że w zamkniętym zarządzająca firma wypuszcza w publicznej lub prywatnej ofercie określoną (stałą) liczbę jednostek, uzyskane z tej pierwotnej sprzedaży pieniądze inwestuje, w tym czasie jednostki w obrocie wtórnym kursują między ich nabywcami. Zarządzający otwartym funduszem emerytalnem sprzedaje jednostki, skupuje je, ich liczba w posiadaniu kilentów się zmienia – takie są OFE, jak na razie ich liczba rośnie. Ograniczenie kupna sprzedaży dla imiennego właściciela rachunku inwestycyjnego ujmuje nazwa „emerytalne”, kupuje się za okresową składkę, sprzedaje w czasie emerytury. Nie wiem po co S. Bratkowski taki mętlik w głowach wznieca szastając tzw. „giełdowym językiem świata”, szatańskim rzecz jasna. Ale ja przecież z Bratkowskiego nie naigrywam się. Skoro takie banialuki robią za święconą wodę na blogu, to widać tak musi być.

  71. @TJ

    Dziekuję za uzupełnienie.
    Pomogłeś mi sprecyzować pytanie: czy Internet jest w innych krajach polem uwolnienia się od dyscypliny. Taką postawę obserwuję na blogach na jakich się spotykamy: hulaj dusza bez kontusza.

    Z ust trzecich (chyba z pisma!) wiem, że w USA na drogach panuje dryl wojskowy. Kraj kojarzony przez nas z ideą daleko posuniętej wolności zachwyca tym porządkiem na drogach Polaka odwiedzającego niegdyś utęsknioną Amerykę.

    Z kolei w Wietnamie, w Chinach, w Brazylii masowość nowych użytkowników sieci komputerowych może kontrastować z praktyką usieciowionych Polaków. Nawiązuję tu do myśli rzuconej blisko rok temu przez Eustachego Rylskiego: jesteśmy społeczeństwem młodego dzikiego kapitalizmu. Zatem te elementy nieuporządkowania mogą odbijać się w komunikacji sieciowej Polaków.

    Osobom niezorientowanym przywołuję przkład afery Watergate.
    Dwóch dziennikarzy odniosło sukces skali światowej, bo wykorzystali gen odpowiedzialności za słowo: kradzież to jest banał, zaprzeczenie tego faktu przez złodzieja to prawie zbrodnia. Dwóch dziennikarzy zadawało właściwe pytania. I włącznie z prezydentem nikt nie odważył się kłamliwie odpowiedzieć na dobrze postawione pytanie.

    W kontakcie fizycznym dwóch amerykanów z USA albo zmienia temat, albo milczy, albo mówi prawdę. Ociupinkę prawdy, niecałą, ale prawdę.

    My tu na blogach mamy okazję niejednokrotnie stwierdzić, że informację liczbową rozumiemy inaczej. Ktoś samotny mówi „my”, ktoś podaje, że wszystkie trzy Gorgony miały po trzy skrzydła, a liczba węży na głowach była liczbą pierwszą. Gdy jest to ładnie opowiedziane i gdy nie jest przegadane, to ma wdzięk. Gdy …

    Gdy chcemy sięgnąć do zbiorowej mądrości, to spotykamy taki tytuł:
    „Nikt mi nie powie, że białe nie jest białe.”
    A przecież wielu wchodzi tu po to aby po swojemu zdefiniować biel.

    To nadrzędne za czym tęsknię (kropla tego wiąże mnie do Ciebie) nazywa się wspólnotą. Różnorodną, ale wspólnotą. Tacy komentatorzy jak mw, TJ i wielu innych chwalonych niejednokrotnie wskazywało/-li, że powoli idziemy do dobrego i bogatego My.

    Ale prawdą jest, że Internetowa anonimowośc i względna jego nadążność pozwala tłumom wypowiadać się nadto otwarcie i bardzo często są to wypowiedzi chaotyczne i przesiąknięte głównie
    „sobością”.

    Mnie to i dziwi i śmieszy: pismo stało się domeną emocji z niewielką domieszką starych nowości i źródłem wiadomości o kolorze lakieru na paznokciach żony (seksista ze mnie wychodzi).

    Bardzo podoba mi się dojrzała forma forów wymiany wiedzy fachowej: cenione są tam tylko pytania jeszcze nie zadane.

    Pozdrawiam serdecznie.

  72. W listopadzie 2011 oprocentowanie sześciomiesięcznych obligacji Włoch wyniosło 6,504% i było prawie dwu krotnie wyższe niż 26 października kiedy papiery te rynek wycenił na 3,535%. To najwyższe oprocentowanie od sierpnia 1997r.Włoskie dziesięciolatki wzrosły o 19 punktów bazowych do 7,3%. Roczne,na aukcji 10 listopada 6,087% a pięciolatki (14 listopada) 6,29%. Inflacja we Włoszech w 2011r to około 1,9%.
    W lipcu 2011 oprocentowanie naszych dziesięciolatek spadło od kwietnia o 0,5% i wyniosło 5,76%. Inflacja w Polsce w 2011r to około 4,8%. Odwrotny ruch miał miejsce na Węgrzech gdzie dziesięciolatki podskoczyły z 7,19 w kwietniu do 7,31 w lipcu. Obligacje państwowe są nominowane w walutach obowiązujących w danym państwie.Te denominowane w walutach obcych stanowią w naszym przypadku zaledwie kilka % wszystkich papierów.
    W październiku 2011 PKO BP w ramach programu EMTN wyemitował pięcioletnie obligacje o wartości 800 milionów euro które sprzedał poprzez giełdę w Luksemburgu z oprocentowaniem 3,733%.
    Tuman nie dość,że o tym nie wie to jeszcze próbuje manipulować danymi i udaje,że to kto inny jest tumanem.

  73. Szanowny redaktorze Polityki

    Fachowiec od informacji to informatyk.
    Fachowiec od dezinformacji to zly czlowiek.

    Dlaczego milczenie oslania rocznice grudnia 1970 roku. Sprawcy tej zbrodni jeszcze zyja.

    baltazarsaldo

  74. Niektórym filozofom i mędrcom można polecić wywiad z Profesorem Kołodką. Aczkolwiek nie zawadzi także ludziom normalnym.
    http://inwestycje.pl/gospodarka/Nadwislaski-neoliberalizm-nie-sluzy-Polsce;151531;0.html

  75. Nareszie wiemy skad posiadl swą wiedze ekonomiczna TO.
    Z WIKIPEDII MIANOWICIE czyli NAJWYZSZEGO, NIEOMYLNEGO AUTORYTETU ( cos tak jak Papiez w sprawach religii KK.)
    No wiec Roma locuta causa finita.
    I teraz juz NIKT nie ośmieli sie mieć innego zdania w sprawach ekonomii jak oswiecony Wikipedią Teoś.
    A ja naiwny muslałem że on chociaż Smitha, Hayeka i Friedmana przeczytał ……….

  76. Tj 1950
    Piszesz ze Solorz oklamuje nas i nie daje 100 Mb lecz 12,MB ?
    A Ty to odkrywasz i ujawniasz ? Gdyby to była prawda, to bylby to najwiekszy skandal w tym biznesie w skali globalnej
    Masz na to dowody ?

  77. staruszek
    28 grudnia o godz. 20:26
    @TJ
    „Osobom niezorientowanym przywołuję przkład afery Watergate.
    Dwóch dziennikarzy odniosło sukces skali światowej, bo wykorzystali gen odpowiedzialności za słowo: kradzież to jest banał, zaprzeczenie tego faktu przez złodzieja to prawie zbrodnia. Dwóch dziennikarzy zadawało właściwe pytania. I włącznie z prezydentem nikt nie odważył się kłamliwie odpowiedzieć na dobrze postawione pytanie.”

    Mój komentarz

    Banalny, wytarty przykład ilustrujący zwykłą, zdawałoby się trywialną zasadę odpowiedzialności za słowo, która jest bardzo ważnym spoiwem, czy też smarowidłem umożliwiającym w miarę sprawne funkcjonowanie państwa i społeczeństwa. Ta prosta zasada legła m.in. u podstaw Reformacji i po wcieleniu w system prawny stała się napędem społeczności purytan i wszelkich innych protestantów zasiedlających Amerykę Północną.

    Nikt, włącznie z prezydentem nie odważył się palić głupa. Tak głęboko zaimplementowana jest ta zasada w mentalności Amerykanów. Oczywiście, jak to zwykle bywa – nie obejmuje wszystkich a u tych, których obejmuje nie działa w 100 %, bo nic nie działa w 100%. Tu działa rachunek prawdopodobieństwa i logika rozmyta. Obie kategorie stoją po stronie zasady.

    Czy społeczeństwa rodzącego się kapitalizmu (ściślej – demokracji rynkowej) będą miały probabilistykę i logikę rozmytą po stronie zasad?

    Tu nie jest potrzebne 100 %. Wystarczy pewna krytyczna wartość plus margines bezpieczeństwa redukujący niebezpieczne fluktuacje.

    Pzdr, TJ

  78. Szanowny baltazarsaldo (-dzie?),

    zamiast o kurczakach i jajkach… pisz może o „dzieleniu skóry na niedźwiedziu, który hasa jeszcze po lesie”.

  79. telegraphic observer,

    Nie odbieraj prawa do fetowania banialuk. Dla wielu z nas jest to jedyna osnowa życia i tak już bedzie do u-śmierci. Cierpimy nie tylko z powodu ekonomii. Tylu wspaniałych role models odeszło w tym roku, świat nigdy nie będzie juz taki sam bez BL, Muammmara lub Kim Jong-il.

    Kanadyjczyku, wykaż nam choć odrobinę zrozumienia!

    Marzenie o ukrzyzowaniu banksterów, juesraela lub tez śmierci derywatyw, przysparza nam dużo serotoniny, wytwarza ciepło mile otulające nasze umysły oraz nasze gołe tyłki.

    A ty, jednym pociągnięciem klawisza to wszystko kasujesz. Kpisz z Bratkowskiego, kpisz nawet z Generała co Polskę ocalił. Co, może wkrótce nam do pustej głowy salutować zabronisz?

  80. Załączam link, potwierdzający stanowisko wyrażone niedawno przez publicystów Polityki, którzy przekonywająco twierdzili, że ekonomia to żadna nauka.

    W pełni się z tym zgadzam, ale proszę szanownych blogowiczów, ekonomistów, żeby nie popadali w depresję. Wystarczy przecież wyrzucić felerny dyplom do kosza i znów staniemy się ludzmi bez obciążeń:).

    Nie ma problemu ten, kto tak jak telegraphic ma drugi fach (świetnego felietonisty z pogranicza kanadyjsko-amerykańskiego) w ręku.
    Nastały takie czasy, że nie ma się już z czego pośmiać.
    http://mateuszmachaj.blox.pl/2011/12/Joseph-Stiglitz-o-Grecji-dnia-9-lutego-2010.html

  81. klara2010
    28 grudnia o godz. 10:29
    Projekt nazywa sie “Desertec Industrial Initiative
    http://www.desertec.org/press/press-releases/090713-01-assembly-industry-initiative-dii-gmbh/

  82. W Korei polnocnej Wodza chowaja a na tym blogu duperele o bezprzewodowym przesylaniu energii..
    Jasny Gwincie ,nie wstyd to Wam Towarzyszu….

  83. Aussie, 7.29. W Krakowie trwa dyskusja na temat regionalizmów językowych. Dotyczy to takich form używanych tutaj jak; „na pole”, „borówka”, „buc”, ale także nie używanych gdzie indziej „bajok”, lub „bajtlok”. Tak mi się przypomniało w związku z Twoim wpisem.

  84. Zacznę od krótkiego cytatu geniusza (Lema):
    „Powszechnie wiadomo, że smoków nie ma”!

    Mój komentarz: Dziwi mnie takie zdanie mieszkańca Krakowa, gdzie smok nie tylko istnieje, ale od czasu do czasu zieje ogniem – rodem z Gazpromu.

    W opowiadaniu Lema pewien profesor – kierownik katedry smokologii probabilistycznej orzekł, że prawdopodobieństwo istnienia smoków jest wprawdzie niewielkie, ale jednak nie zerowe.
    Na tym byłby koniec problemu, gdyby nie znana żyłka techniczna Trurla, który skonstruował wzmacniacz prawdopodobieństwa… i smoki „lignęły’ (neologizm Lema).

    Mnie zafrapowało to kategoryczne stwierdzenie autora i skojarzyłem je z moją (i nie tylko moją) opinią o ekonomii: „Powszechnie wiadomo, że ekonomia nie jest nauką”.
    Jakie mam argumenty, potwierdzające słuszność tego aksjomatu? Wprawdzie aksjomatów ani nie trzeba, ani nie można udowadniać, ale argumenty pozwalają lepiej kształtować własną opinię. Podam dwa druzgocące przykłady:
    1) Firma laureata Nagrody Nobla z ekonomii zbankrutowała, bo laureat nie przewidział kryzysu światowego.
    2) To ma związek z „królową nauk” – matematyką. Pewien genialny człowiek powiedział coś oczywistego, co okropnie zabolało humanistów:
    „W danej dziedzinie jest tyle nauki, ile w niej jest matematyki”.
    Nie będę tu komentował mojego poglądu na „naukowość” wielu dyscyplin humanistycznych, ograniczę się do ekonomii. Mój kontakt z ekonomią nastąpił w okresie studiów (ekonomia polityczna socjalizmu) oraz egzaminu doktorskiego (ekonoma polityczna kapitalizmu). Doktoranci humanistyki wybierali nagminnie ekonomię socjalizmu – bardzo gruby podręcznik, ale tylko prawdy absolutne i bez matematyki, a przedstawiciele nauk ścisłych wybierali ekonomię kapitalizmu, bo podręcznik był cieniutki i było w nim dużo sformułowań matematycznych i wykresów. Ale co to była za matematyka, jeśli ekonomiści „popier…li” nawet osie współrzędnych – żenada!

    W związku z takim stosunkiem do ekonomii nie uczestniczę w mądrych dysputach tej rzeszy wybitnych fachowców na blogach, i trzymałem się w życiu osobistym zasady nie wydawania więcej pieniędzy niż zarabiałem i wtedy nic nie może mnie tragicznie zaskoczyć, nawet ta uniwersalna broń przypartych do muru podczas dyskusji ekonomistów:
    „Działa Niewidzialna Ręka Rynku”!

    Muszę przyznać, że zacząłem wierzyć w to działanie. Po czym to poznaję? Ta „niewidzialna ręka” wspiera sprytnych ludzi, których mamy w każdym społeczeństwie. Ci ludzie – wsparci tą rączką, nawet legalnie mogą się dorobić miliardów, jeśli tylko zrozumieją właściwie jej pieszczotliwy dotyk.
    Ostatnie rozróby z lekami refundowanymi pokazują, na co ta rączka zwraca uwagę – produkcja i sprzedaż lekarstw to żyła złota i tysiące nowo powstałych aptek pokazuje to najdobitniej.
    Ktoś zwrócił uwagę, tak mimochodem, że między nowo powstałymi aptekami jest zawsze kilka banków. Widać jednym paluszkiem (najważniejszym) ta rączka pokazała sprytnym ludziom, gdzie jest najlepsza metoda wzbogacenia się bez zbrudzenia własnych rączek. Ten rozkwit bankowości jest zjawiskiem globalnym i długi, z których żyją – i to jak dobrze – „Banksterzy” prowadzi w skali światowej do nowoczesnego niewolnictwa. Dla przykładu każdy zadłużony kraj do tzw. „usr..ej śmierci” musi co roku gros dochodu narodowego płacić w/w gangsterom bankowym, którym się kiedyś udało wcisnąć jakąś sumkę władcom kraju i teraz zbierają nieustające żniwo. Tylko rewolucja lub wojny mogą przerwać taki proceder.
    Jak to wygląda w skali mikro? W moim niedużym mieście istniały po 1945 roku i prawie przez cały okres PRL dwa banki: Państwowy – PKO i BPH – chyba też państwowy? To jakoś wystarczyło. Później, nieśmiało, w kanciapie na tyłach domu towarowego pojawiła się filia PeKaO S.A. (ja to ochrzciłem „fałszywe PKO”) i tam lokowałem moje oszczędności dewizowe na tzw. koncie A – przeniosłem je z „pałacu” w Opolu.
    Obecnie, gdzie „napluje” to bank lub SKOK. Wykorzystuje się wszystkie budynki bankrutujących firm i buduje nowe pałace. Na krótkiej ulicy handlowej naliczyłem wczoraj 13 banków, ale dziś jeszcze nie byłem w mieście, może jest już więcej?
    To wszystko działanie tej „niewidzialnej ręki rynku” – pokazała najłatwiejszą drogę wzbogacenia się ludziom już bogatym, bo jak też powszechnie wiadomo „pierwszy milion trzeba ukraść”, co wielu Polakom się widać udało. Z moimi niewielkimi oszczędnościami, po przetrzebieniu ich przez Fundusze, nie mam szans na założenie nowego banku, a pod-SKOczyć też już nie potrafię. W zasadzie nie martwię się zbytnio. Nakupiłem lekarstw na pół roku, dziś żona pojechała uzupełnić jeszcze zapas, „zapieprzyłem” tylko sprawę pasków cukrzycowych, nie zadbałem o receptę. Mam dwa glukometry – pierwszy dzięki wymianie mojego drogiego, ale wolnego na nowy, a drugi dostałem w promocji za darmo. Podobno te paski będą teraz za 50 zł. Trudno – przestanę mierzyć. Przecież od samego mierzenia i tak nie obniża się poziom cukru. Żywność będzie droższa, więc może polepszy się moja cukrzyca bez zmagań Arłukowicza, gdy będę mniej jadł?
    Z nadzieją na to „wyzdrowienie” kończę i życzę wszystkim Dosiego Roku.
    Lexie! Mam nadzieję że masz w piwnicy zapas leków tak jak ja!

  85. absolwent
    28 grudnia o godz. 22:16
    Tj 1950
    „Piszesz ze Solorz oklamuje nas i nie daje 100 Mb lecz 12,MB ?
    A Ty to odkrywasz i ujawniasz ? Gdyby to była prawda, to bylby to najwiekszy skandal w tym biznesie w skali globalnej
    Masz na to dowody ?”

    Mój komentarz

    Autorze, kultywujesz staropolską tradycję odwracania kota ogonem. Manipulujesz jednostkami, fałszujesz problem twierdząc, ze jestem w błędzie.
    Nie pisałem, że Solorz nas okłamuje, tylko pokazałem, że Ty nas okłamujesz pisząc o 100 MB, a nie o 100 Mb.
    Zwróciłem uwagę na Twój błąd, czyli 100 MB od Solorza.

    1) Napisałeś Autorze:
    TJ
    28 grudnia o godz. 19:50
    absolwent
    28 grudnia o godz. 17:57
    ”Nikt nawet nie marzył w Polsce o BEZPRZEWODOWYM Internecie LTE o szybkośi 100MB. Aż pojawił sie pan Solorz i uruchomił BEZPRZEWODOWY Internet o takiej szybkości ?.”

    2) Zwróciłem uwagę na to, że szybkość oferowana przez Solorza, to nie 100 MB (megabajtów) na sekundę, a 100 Mb (megabitów) na sekundę, co jest 8 razy mniej niż 100 MB/s.

    To wszystko. Drobnostka. Należy pamiętać przy czytaniu reklam, że 100 Mb, to nie to samo, co 100 MB, to 8 razy mniej.

    Pzdr, TJ

  86. W podziece wszystkim szatanistom.
    Czy jest mozliwosc okielznania tego szatana rynkow finansowych, ktory nauczyl sie zarabiac bardzo wiele pieniedze na tym, ze ryzykuje cala gospodarke swiatowa.
    Oczywiscie tak, zbawienne slowko brzmi tu jak zawsze reformy. Jesli wyobrazimy sobie, ze rynki finansowe sa bardziej jak kazda inna branza gospodarki uzaleznione od polityki, wlasciwie nie powinno byc z tym klopotow. Niestety szatan rynkow finansowych juz dawno przewidzial ta sytuacje i obsadzil wszystkie stanowiska politycznych decydentow, zajmujacych sie gospodarka, swoimi diablami (czytaj lobistami) w krotkim angielskim fraczku, a ci boja sie reform jeszcze wiecej jak wody swieconej.
    O jakie reformy tu chodzi ?
    1. Powrot do podzialu na banki inwestycyjne i detaliczne.
    2. Stworzenie miedzynarodowego prawa upadlosciowego dla bankow, tak aby upadlosc jednego banku juz nigdy nie byla w stanie spowodowac kryzysu calej gospodarki swiatowej.
    3.Wprowadzic podatek na transakcje finansowe, przedewszystki dla lepszej kontroli i wiekszej przejrzystosci rynkow finansowych.
    4.Ograniczenie hanlu derivatami do gieldy, a te z nich ktore maja szczegolnie negatywne oddzialywanie na realna gospodarke, po prostu zabronic.
    5. Oczywiscie pozostaje jeszcze obnizenenie zadluzenia panstwowego i w ten sposob uniezaleznienie sie od szatana w krotkim anglosaskim fraczku, ale tutaj Europa jest juz na najlepszej drodze.

    Chrzescijanska formula; zlo dobrem wynagradzac (czytaj drukowanie pieniedzy) juz dawno wobec szatana rynkow finansowych nie funkcjonuje i podsyca tylko jego nienasycony apetyt.
    P.S. Wczoraj bylem na filmie Georga Clooney „The Ides of March”.
    Dramatyczny film, opisujacy w znakomity sposob kuluary amerykanskiej polityki. Bylem z cala rodzina, stad wiem, ze jest on godny polecenia nie tylko osobom zainteresowanym polityka.

  87. juki (27-12-g.21:18)
    Nie wiem, bo niby skąd, ilu było członków Opus Dei na opłatku u arcybiskupa, ani też, komu jeszcze zależy na świeckości państwa. No, może poza Palikotem i jasnym gwintem.
    Cóż my, biedne szaraczki wobec młynów (bożych?), które jakże wolno mielą.
    Na pociechę dedykuję ci wierszyk pewnego wieszcza (zgadnij – kto jest autorem? „Zapytowywuję” tez innych blogowiczów, którzy zawieszą oko na moim wpisie).
    Pasuje jak ulał do dzisiejszych czasów, choc napisany został dość dawno.
    Przy kościołku
    Mój aniołku,
    Koronka.
    Żonka.
    Pieczonka.
    (…)
    Przy klasztorku,
    Mój kaczorku,
    Świętość.
    Wziętość,
    Nadętość.

  88. Brawo Gospodarzu! Mamy w XXI wieku również bardzo dużo fachowych i „entelygentnych ludzi”…, którzy wszystko wiedzą. Teraz też ciągle się pisze i ostrzega o Ciemnogrodzie… szczególnie z tej prawej strony. Nie licząc przy tym konkretnych oszołomów, „psycholi” itp.

    Ta historyjka też pokazuje jaka jest ta nasza Wielka Cywilizacja Człowieka Inteligentnego. Ile lat ma, może raptem kilkadziesiąt? Bo epokę pary i wcześniejsze można chyba pominąć. Dynamika naszego rozwoju (w tym również niestety związanego z energią nuklearną) w tym ostatnim okresie jest chyba porównywalna z całym tysiącleciem.

    A wydaje się nam, że wszystko już wiemy. Jesteśmy zaskakiwani coraz to nowymi odkryciami i teoriami. Mam tu na myśli ostatnie dwie (co najmniej) informacje związane z fizyką, plus nowe spojrzenie czy też podważenie dotychczasowej wiedzy na temat Całunu Turyńskiego… Jaka jest nasza wiedza z zakresu np. genetyki? Jaki prezentujemy poziom – nie tylko technologiczny – w porównaniu do cywilizacji o rozwoju np. chociażby jednego miliona lat??? Jako drapieżne weszki czy mróweczki?

    Poniżej – dla podniesienia temperatury na blogu (chociaż grudzień jest wyjątkowo ciepły) – bardziej obszerna (bo od pierwszej połowy XVII wieku, a nie tylko ostatnich lat) informacja o Krzyżu w sali Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej:

    http://plonsk.salon24.pl/368213,bp-libera-nokautuje-ruch-palikota

    Plus przypomnienie preambuły naszej Konstytucji… To warto mieć na uwadze codziennie… a szczególnie to, cytuje, że w dziedzictwo narodu w naszym kraju właśnie to Krzyż, a nie półksiężyc, nie gwiazda Dawida, nie masońska kielnia, nie młot i sierp, wyraża!

    Jak również i to, że nasze dziedzictwo Narodowe zostało okupione walką o niepodległość i ogromnymi ofiarami. Ofiarami dla Polski, dla tego właśnie Kraju, tej ziemi, a nie na przykład dla Albanii czy Bawarii… (nawiasem mówiąc, dobre Chianti znacznie bardziej mi smakuje od piwa z Monachium, chociaż to ostatnie też złe nie jest…)

  89. Kiedys wspominalismy o inteligencji krzyzowkowej lub telewizyjnej. Dzisiaj mowimy o inteligencji googlujacej w kierunku Wikipedii. Wychodzi na to samo.

    ET

  90. Niektórym trudno w to uwierzyć, ale w ciągu ostatnich 30 lat dla blisko 80 proc. amerykańskiego społeczeństwa realne dochody, w ogóle nie wzrosły. Tymczasem w tym samym okresie udział 1 proc. najbogatszych Amerykanów w dzielonym PKB zwiększył się z 10 do 20 proc., zaś udział płac w PKB obniżył z około 53 do zaledwie 43 proc. Czy tam nie było wzrostu produkcji?! Czy tam nie było wzrostu wydajności pracy?! W gospodarce, w której postęp naukowo-techniczny jest wciąż największy, gdzie wypracowywane są pewne wzorce najbardziej skutecznego zarządzania i marketingu? Oczywiście, że to wszystko było. Jednak daleko posunięta deregulacja rynków finansowych i określone zmiany w systemie i polityce budżetowej (podatki, transfery, wydatki), podyktowane ideologią neoliberalną, a nade wszystko naciskiem wąskich grup specjalnych interesów, doprowadziły do takiego nierównomiernego i w końcu kryzysogennego podziału efektów wzrostu gospodarczego.
    http://inwestycje.pl/gospodarka/Nadwislaski-neoliberalizm-nie-sluzy-Polsce;151531;0.html
    —————————

    Długi i ciekawy wywiad z Kołodką…….

  91. Antoniusie życzę zachowania na 2012 i następne lata tak wspaniałego poczucia humoru w ocenie rzeczywistości.

  92. Antoniusu,
    nie, nie zrobiłem zapasu leków. Owszem mam zapasik wystarczający na +/- 1,5 m-ca, ale czy to można nazwać zapasem ? Raczej iloscią na tzw. bieżące „spożycie”.
    Nie robiłem zapasu leków z tego względu, że te które biorę wg.listy, która ma obowiązywać po 1.01. będą tańsze – jeśli dobrze odczytałem listę „Arłukowicza”. W niektórych przypadkach mają to być obniżki znaczne ( np. lek przeciwzakrzepowy z 22,05 zł za opakowanie do 11,79 zł: lek obniżający cholesterol z 10,43 zł na 3,83 zł. Wątpliwości mam z lekiem przeciwnadciśnieniowym, gdyż „mój” z listy wypadł ale są inne z tą samą substancją czynną, z których najtańszy ma kosztować 2,39 zł za opakowanie. ). Podobnie jest z innymi „moimi” lekami – z tego co wyczytałem – bedą tańsze. Mam nadzieję że w ciągu miesiąca czasu (na tyle mi leków starczy) sprawa z lekami się wyjaśni i uspokoi.
    Ceną pasków do glukometrów nie podniecam się gdyż od lat kupuję je „prywatnie” ( mierzę sobie 2-3 razy w miesiącu dla kontroli). „Moje” będą kosztować 51 zł z groszami, ( drożej bodaj o 3 zł w prównaniu do ostatniego zakupu z kwietnia br), a 1 opakowanie stracza mi na 1 rok> Można wytrzymać.

  93. Opolski Sąd Rejonowy zarejestrował Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej – poinformowali na konferencji prasowej założyciele stowarzyszenia. Rejestracja nastąpiła po skardze na odmowę wpisania organizacji do Krajowego Rejestru Sądowego.
    http://wiadomosci.wp.pl/title,Stowarzyszenie-Osob-Narodowosci-Slaskiej-zarejestrowane,wid,14122283,wiadomosc.html
    ——————-

    Czyżby mały wyłomik w murze?
    Czy też w Opolu zagnieździła się „zakamuflowana opcja”….Wehrwolf?
    I co z tym zrobią nasi patrioci?

  94. @TJ
    29 grudnia o godz. 12:23

    Moja wrodzona mania szukania precyzji wypowiedzi skłania mnie do włączenia się do dyskusji „naukowej” o wielkościach fizycznych i ich jednostkach. Nie wiem do czego zdolny jest pan Solorz, bo mam umowę z TPSA, ale faktycznie występuje pewna różnica między Mb i MB, jak między moją emeryturą a dietą posła, ale pozwalam sobie zwrócić uwagę na fakt, że obaj Panowie nieco sobie uprościli sprawę używając nieprawidłowych jednostek szybkości przesyłu informacji. Do prędkości lub szybkości niezbędny jest czas wykonania działania i „szybkość” wyraża się jednostką, która albo zawiera explicite „na sekundę” (lub inną jednostkę czasu), albo stosuje się nową nazwę, która w „brzuchu” zawiera ten czas np. „baudy” zamiast „bity/sec”. Mnie Polsat nie interesuje, bo moja sieć telefoniczna jest stara i mam maksymalnie około 5 Mb/s, a płacę za 6.
    Na jednostkach z informatyki nie znam się za bardzo, ale mocy elektrycznej tak. Wczoraj Nemer podał link w sprawie bezprzewodowego przesyłania energii, w którym jest mowa o energii w miliwatach – rewelacyjne osiągnięcie, albo literówka.

  95. PS

    Doczytałem do końca i widzę, że TJ zna się na sekundach. Sorry!

  96. duende

    Fetowanie banialuk, teraz dołączyły brednie – od lat podawane przez GK (z odgrzewanych bredni nie zaparzy się herbaty), jest niezbywalnym prawem blogowego ludu. Czy tak objawia się „dobra energia”? Pozostawiam ten dylemat red. Passentowi do roztrzygnięcia.

    Śmianie się w kułak i ze wszystkiego pod ręką takim prawem też jest, na co zwraca uwagę Ryba – ze Stiglitza, z Krugmana, z felernych ekonomistów. Rok 2012 zapowiada się dobrze, na pograniczu. Amerykański S&P500 wzrosnąć może o 20 procent i więcej – powiedzmy do 1550, prezeydentem zostanie zapewne M. Romney. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

    Życzę pogody ducha w Nowym Roku!

  97. Dowiedzialem sie przed chwila, ze wine za nasza niedole ponosza wierzyciele, a nie dluznicy.

    ET

  98. Pan Redaktor pisze; „Jarosław Iwaszkiewicz, „Dzienniki” Tom III, 1964-1980, który się właśnie ukazał. Pasjonująca lektura, gorąco polecam.” Nie dałem się pokusić radzie Redaktora i nie będę czytał. Szanuje natomiast Iwaszkiewicza jako wielkiego pisarza polskiego. Dał się skusić natomiast główny cyngiel Gazety Wyborczej, znany w bluzgania paszkwilami i kłamstwem Paweł Smoleński. W dodatku do Gazety DF napisał paskudną recenzję deformującą i obrzydzającą postać pisarza. Ktoś chyba potrudził się i skrupulatnie wybrał wszystkie fragmenty pamiętników dotyczące epizodów mitycznej walki o wolność, od listu 34, poprzez „marzec”, KOR „grudzień”, z natury rzeczy nie docierając do ponurego karnawału. W świetle tej zafałszowanej recenzji życie dwóch pokoleń Polaków sprowadzić można do nieodpowiedzialnych wyczynów kilkunastu bojowców lub warszawskich salonowców nie zawsze czystej reputacji lub intencji, jakby niczego innego nie wówczas robiono, a pisarz nie miał innych przeżyć, konfliktów lub dramatów niż zajmowania się chorobliwymi obsesjami psychopatów. Oni już dokonali swojego przed w czasie wojny i czasie zbrodniczego Powstania. Czas ich już minął. Naród budował, uczył się i tworzył nową cywilizację. Przy okazji zwalczył analfabetyzm i tworzył wielką kulturę.Tylko taka prymitywna postać cyngla nie może tego dostrzec. Panu Redaktorowi życzę dużo wzruszeń w czasie lektury.

  99. wiesiek59, 14.46. Niestety spóźniasz się lub nie czytasz i popełniasz plagiaty. O Kołodce sygnalizowałem jeszcze wczoraj /21.46/

  100. @ET 16:54

    To nie jest takie głupie… W każdym normalnym kraju bank ponosi odpowiedzialność za danie kredytu w wysokości przekraczającej ustalone normy. We Włoszech, kredyt hipoteczny nie może przekraczać 1/3 dochodów rodziny. Sytuacja jest bardzo klarowna: 1/3 na mieszkanie, 1/3 na konsumpcję (zakup jachtu nowej plazmy itp.) i 1/3 na życie (np. jedzenie). jest to sytuacja optymalna, tzn. kiedy kredytobiorca nie miał i nie ma żadnych innych problemów. Jeżeli rodzina ma dochody np. 1,500 Euro, to rata kredytu konsumpcyjnego nie może przekroczyć 500 Euro. I banki to aż do „bólu” przestrzegają.

    A w Polsce sprzedajni za mizerną premię pracownicy banków oferują babciom kredytu wielokrotnie przekraczające możliwości spłaty. Potem mamy egzekucje i nowych bezdomnych, kolejne przypadki „śmierci z wyziębienia”…

    I jak zwykle – witamy w Polsce…

  101. @wiesiek59 14:46

    A ile kosztuje pilnowanie porządków na całym świecie? A koszty wojen z terroryzmem (wcześniej z komunizmem)? Ostatnio też social. Dość łatwe to wszystko do dodania i porównania ze wzrostem PKB…

    Wszystkim – wszystkiego dobrego w Nowym Roku

  102. Kołodko w swym „ciekawym” wywiadzie, o przydługości nie wspominając, podaje miary wzrostu nierówności dochodów w USA. Brak wyjasnienia, jak to się ma do „nadwiślańskiego neoliberalizmu”. Otóż ponad 2/3 tego wzrostu ma przyczynę w rozwarstwieniu się zarobków w zależności od kwalifikacji. Aby USA, i inne kraje rozwinięte, były konkurencyjne globalnie, to musi się zmienić struktura wytwarzania, być oparta na wiedzy, a nie na masowej linii produkcyjnej z lata 1920-80. Ci z gorszymi kwalifikacjami muszą zarabiać mniej relatywnie. Króko mówiąc – albo urawniłowka w USA, albo w skali globalnej.

    Skąd Kołodko wziął tezę chwytająca za serce i innne organy, że „polska gospodarka w ostatnich latach idzie na dwie trzecie, może trzy czwarte ‚gwizdka'”? Nie wiadomo skąd, ale wiadomo po co, aby wyjść na najlepszego ustawiacza parametrów makroekonomicznych i klimatu dla przedsiębiorczości w 20-leciu. Dlaczego go rządzące SLD tyle razy usuwało z posady i zastępowało Belką? Jego doniesienia o „schładzaniu Balcerowicza” i „dziurze Bauca” są mataczeniem faktami, szkoda gadać.

    Kwiatuszkiem jest to zdanie: „Te propozycje (rządu Tuska) prowadzą do spowolnienia tempa wzrostu, co już widać, bo zamiast 4 proc. PKB, które jeszcze ten sam premier i ten sam minister finansów zapowiadali do chwili wyborów parlamentarnych, w przyszłym roku osiągniemy zaledwie około 2 proc”. Typowy Kołodko, on wykorzystałby potencjał i wzrost PKB byłby 5-7%; przemilczy zmianę czynników kryzysowych w strefie euro, wyssie z palca jakąś super liczbę i mamy ciekawy wywiad z niedocenionym krajowym geniuszem ekonomii, który proponuje uczyć się od Białorusi i Wenezueli. Powodzenia!

  103. Antysatanista Bywalec 2 (29 XII o godz. 14:18)

    Najważniejszy jest punkt 5.: zadłużenie państw. UE proponuje deficyt strukturalny 0,5% PKB, tj. liczony w całości cyklu koninkturalnego (7-10 letniego). Zatem jest to plan na dłuższą metę, teraz gdy jest walka z recesją maksimum jest 3% PKB deficytu, ale jak przywróci się koniunkturę, ustalenie czy już to nastąpiło jest dość arbitralne, wtedy nadwyżka 1-2% PKB zapewni spełnienie tego „strukturalnego” warunku. Pożyjemy, zobaczymy.
    Punkty 1. (rozdział banków inwestycyjnych od komercyjnych) i 4. (zakaz handlu OTC dla najnowszych derywatów: CDS etc.) już wielokrotnie omawiałem na blogu. Jest opór nie tylko banków, są realne argumenty przeciw, może należy wprowadzać stopniowo. Punkt 3. (podatek od transakcji) moim zdaniem do niczego nie jest potrzebny, bo i tak klient banków i sektora finansowego pokryje ten koszt. Punkt 2. (oddzielne prawo upadłościowe banków) jest utopią, jak na razie, wymaga wiele prób i błędów. Wydaje się, że zbyt dużo jest strzelania z armaty do wróbla. W Kanadzie były wystarczające regulacje i w latach 2007-11 żaden bank nie upadł, żaden nie był zagrożony upadkiem, ich notowanie giełdowe w niektórych przypadkach zblizyły się do stanów sprzed kryzysu. Podczas gdy w USA i Europie spadki nadal są na poziomie 1/10 do 1/2 dawnej wartości.

    Krótko mówiąc: kryzysu bankowego i kryzysu długu państw można było uniknąć przy lepszych staraniach rządów. Co nie nie znaczy, że regulacje trzeba poprawiać, wymagania co do rezerwy bankowej podnosić i zaostrzać. To rządy miały przemożną ochotę podgrzewać gospodarkę bankową kreatywnością, oraz polityką pieniężną banku centralnego. To „Biały Dom” (Kwirynał, etc) kluczył i spiskował, „Wall Street” było tylko wykonawcą. Oczywiście istnieje silne przypuszczenie, że „Wall Street” popychała „Biały Dom” w tym kierunku, ale to jest raczej polityka, nie ekonomia bankowa.

    Ale w sezonie świątecznym nie wolno zapominać o istnieniu Szatana!

  104. halen
    28 grudnia o godz. 20:27
    Podajesz tylko jeden przyklad emisji w Euro. To nie dowodzi ze polski dlug jest tani. Stopa procentowa ECB dla Euro wynosi obecnie 1%. Polska zaplacila wiec dodatkowe 2.77% za tumanski nie-rzad dyktatora Donka Tuska. Bo ten rzad jest ryzykiem. Jezeli Polska zadluza sie w obcej walucie to rowniez poddaje sie dodatkowemu ryzyku zwiazanemu z kursem zlotego. (artykul z linku)

    Gdy ja zaciagalem pozyczke dla siebie proponowano mi stopa +2% ! A wiec jestem mniejszym ryzykiem od takiego klienta jak Rostowski.

    Stan manipulacji polskimi finasami przedstawia artykul ponizej. To po prostu tragedia. Tragedia rowniez jest brak jakiegokolwiek rozliczenia dzialalnosci tego nie-rzadu.

    „Ile kosztuje budowa Polski zgodnie z wizją Tuska?”
    http://nczas.home.pl/wazne/ile-kosztuje-budowa-polski-zgodnie-z-wizja-tuska/

    Za emisje dlugu Polska placi wiecej od krajow strefy SWIN (PIGS) Jest wiec wiekszym ryzykiem. Tak ‚rynki’ to widza. Np obecnie Polska placi okolo 6.5% a bankrutujace Wlochy tylko 3.25%. Polecam Bloomberg News.

  105. Pozdrawiam na Nowy Rok 2012r z E = mc2 , fotosynteza to tylko 0,3% względnie wykorzystanej energii słońca, która pozostaje w zielonej masie, a w naszym kraju brakuje wody tak jak na pustyni.
    Bezprzewodowo załączam pozdrowienia dla DP i blogowiczów.

  106. Kilka tygodni temu OECD publikowało raport o narastaniu nierówności dochodowych w krajach rozwiniętych w ostatnich 20-30 latach. Wszędzie je odnotowano, w Skandynawii, Francji i Kanadzie. W USA źródłem nierówności są imigranci, którzy nie idą na zasiłek lecz do pracy. Powiedzmy upraszczająco, że są 2 grupy: nisko kwalifikowani robotnicy do budownictwa i sezonowych prac rolnych, rodzimi Amerykanie po takie prace się schylą; oraz wysokwalifikowani pracownicy firm wysokiej technologii, którzy w ciągu 2-3 lat dochodzą do odpowiednio wysokich zarobków. Gdy się uwzględni te dwie dynamiki w gospodarce USA, to jasne staje się, że nierówności dochodów są rzeczą naturalną w tym kraju.

    W kanadyjskich mediach odbyło się kilka debat po tym raporcie, dorzucono wyniki innych badań, obraz jest straszny, wskaźniki wskazują na rozwarstwienie, uczestnicy debat rozpaczali, na ogół – podobnie jak w USA – najsilniejszym składnikeim było rozwarstwienie płac między pracą nisko i wysoko kwalifikowaną, mniejszą rolę odegrało obniżenie podatków bezpośrednich (PIT) oraz zasiłków i redystrybucyjnych transferów. Ktoś zauważył, że ten proces rozwarstwienia dochodów trwał właściwie w latach 1990-tych i od 2000 niewiele w tym obrazie się zmienia. Od tego czasu nic się w strukturze społecznej nie załamało, ilość dzieci żyjących w biedzie nie zmieniła się, przestępczość nawet spadła. A lata 1990 w Kanadzie były okresem wzrostu, likwidacji deficytu budżetu i wreszcie przestało się mówić o drenażu mózgów przez USA, a przecież drogi amerykański dolar towarzyszył nam aż do roku 2006. Jak nierówności przez dziesiątki lat się zmniejszają, na czym cierpi dynamizm gospodarczy, to potem wahadło „socjalistycznego dobrobytu” wychylić się może (nawet musi) w drugą stronę. Ja bym tam nie rozpaczał.

  107. ET
    29 grudnia o godz. 14:40

    Szanowny Panie ET

    Moim zdaniem nie wychodzi na to samo. Nic z tego nie wychodzi. Jest informacja. Dostep do niej sie zmienil. Ten fakt wymaga akceptacji. Wybor informacji moze byc krytykowany. Czesto jednak jest tak ze madrzy ludzie szukaja odpowiedzi na madre pytania. Internet stal sie ich medium. Nie wszyscy tak wybieraja. Czyli nic sie nie zmienilo. Czlowiek nadal zawodzi/zwodzi lub ewidentnie klamie.

    Wszystkiego najlepszego w 2012 roku.

    baltazarsaldo

  108. ET – jest jeszcze „inteligencja” habilitacyjno-doktorska. Nie wiem jaki do niej masz stosunek, ale kwestie rozróżnienia inwestycyjnych funduszy otwartych i zamkniętych można wytłumaczyć z wikipedią w ręku. Ale jak się ktoś nadyma, to lekarstwa ni ma, trzeba spytać TJ-ota, gdy z rzuconej nań sieci bitów i bajtów się wymota.

  109. telegraphic observer
    29 grudnia o godz. 16:52

    „prezeydentem zostanie zapewne M. Romney”

    Amerykanskie spoleczenstwo jest spolaryzowane i nikt nie wie kto zostanie prezydentem.
    Prosze pisac o Putinie i o Rosji.

    baltazarsaldo

  110. andi, były krajan
    28 grudnia o godz. 22:36

    Dzielenie skory na niedzwiedziu pasuje do polskiego krajobrazu. Tu gdzie mieszkam liczy sie jajka na kurczaki.

    baltazarsaldo

  111. Teresa Stachurska, 29.12.2011 godz. 16.50
    Nie dość, że świętujemy narodziny Jezusa, Żyda to jeszcze w dodatku ten Minc i karp. ” Prawdziwi polacy ” nie darują Pani tego. Przecież to zamach na nasze jestestwo, naszą dumę …
    Serdecznie pozdrawiam, Ewa Gąsowska

  112. http://plonsk.salon24.pl/368213,bp-libera-nokautuje-ruch-palikota

    Czy Biskup Libera to ten sam, ktory zajmowal sie paserstwem w tzw. Komisji Majatkowej? Non possumus, przeciez biskup nigdy nie kradnie. Po co mu jakies dobra ziemskie, jesli ksieza sa bardzo ubodzy?

    Ale jesli to ten sam, to byc moze sam niedlugo zostanie znokautowany przez CBA?

  113. W nawiązaniu do miar…
    Miarą upadku człowieka jest 1 Bar.A – droga, którą przebywa jednostka ludzka od lekarza pediatry do ministra zdrowia. 1 Bar.a jest pochodną funkcji wielu zmiennych, wśród których za najważniejsze uznać można wymykające się matematyce – sprzedajność i wyjątkową łatwość zmieniania poglądów.

  114. b-s (18:44)
    O opinię o szansach Putina proszę zwracać się do fachowców od Rosji i podobnych miłośników „postępu”.
    Ja daję predykcje dotyczące krajów demokratycznych, proszę więc sprawdzić pod koniec 2012 r.

  115. halen
    Dziwię się, że się wdajesz w dyskusję o polskim długu z nachalnym propagandzistą.

    Wiadomo, że inflacja cen konsumpcyjnych w Polsce jest około 1 pkt proc. wyższa niż we wszystkich zagrożonych krajach euro, tzw. PIIGS. Zaś rynek 10-letnich obligacji wycenił jedynie dług hiszpański (5,61%) lepiej niż polski (5,83%), dopiero po tamtejszej zmianie rządu i zapowiedzi zdecydowanych reform finansów. Włochy (6.84%), Irlandia (8,29%), Portugalia (12,6%), Grecja (34,7%) są daleko za Polską. Chwilowa akcja EBC „aby do wiosny” zapewniła niskie oprocentowanie 3- i 6-miesięcznych obligacji w tych krajach. Sytuacja kredytowa Polski jest o wiele lepsza, aczkowiek wymaga dalszej pracy nad konsolidacją finansów i rząd to robi. A wszyscy „dobrze życzący” od Kołodki po żałośnie tumaniacych blogowiczów chcą udowodnić coś innego, jakieś linki dają z tekstami, które niczego złego nie dowodzą, więc chyba nie jest źle. I tak to się kręci.

  116. telegraphic observer
    29 grudnia o godz. 17:46
    „Skąd Kołodko wziął tezę chwytająca za serce i innne organy, że „polska gospodarka w ostatnich latach idzie na dwie trzecie, może trzy czwarte ‘gwizdka’”? Nie wiadomo skąd, ale wiadomo po co…”, „…szkoda gadać.”

    Mój komentarz

    Kołodko-polityk jest ekonomistą chwiejnym, rozdartym między suchych wskaźników i trendów racjami, a osobistą celebracją, PR-owskimi nadinterpretacjami.

    Pzdr, TJ

  117. TJ 12.23
    A moze byś tak laskawie zechcial wyjasnić czy przewodowa sieć Netii lub Neostrady o standardowej szybkości 2 lub 4 Mb/ sek to szybciej czy wolniej od bezprzewodowej sieci Solorza o szybkości 100Mb/sek ?
    Dla mnie tylko to jest wazne czy sieć przewodowa jest szybsza czy wolniejsza niz bezprzewodowa.
    Tak czy nie ?
    A jezeli jest szybsza, to do niej należy przyszlość, niezaleznie czy jest to 100Mb/sek czy TYLKO 12,5 MB bo jest to 10 razy wiecej niż 2 Mb/sek przewodowych sieci.

  118. Komentarz się nie ukazał, ups, to pewnie przez błędną miejscami interpunkcję – już poprawiam, sorki.

    ET
    29 grudnia o godz. 16:54

    Lepiej późno, niż wcale.

    wiesiek59
    29 grudnia o godz. 15:23

    Mam nadzieję, że przysługuje tryb odwoławczy od skandalicznej decyzji tego sędziego – fachowego ludzia, co to uważa, że wie lepiej – który zarejestrował w kraju narodu polskiego, V kolumnę „narodu” śląskiego, czyli naród w narodzie (na dodatek naród, który nie istnieje i nigdy nie istniał), a więc w perspektywie swoiste państwo w państwie, mające zapewne utorować drogę do kolejnego podziału Polski, do którego dążą jej wrogowie, aby przejąć nad nią teraz już jawnie kontrolę (także nad Śląskiem, bo kopalni przecież nie odpuszczą), w miejsce dotychczasowej, starej metody „na przebierańców”, o pozmienianych dla zmyłki nazwiskach oraz zafałszowanych życiorysach, którzy własnych rodziców nie chcą pamiętać, nie mówiąc już o dziadkach, czy pradziadkach – taka przyspieszona darwinowska ewolucja, z ciepłej kałuży wprost w Rappaporta o oficjalnej ksywce „Jan Kowalski”, kompletnie bez żadnych protoplastów. Kolejny ateistyczny cud, ale brak ogniw w teorii ewolucji to standard.

    Henry Ford na podstawie swych wieloletnich obserwacji USA, ale także Niemiec, Francji, Rosji, czy Polski, pisał już w latach 20. poprzedniego wieku, że jeśli czytelnik spotyka się z informacją o działaniach w interesie mniejszości narodowej w jakimś państwie, to może być pewny, że meritum stanowi jedna jedyna mniejszość, a cała reszta to tylko jej narzędzia, choć może nawet nie mieć tego świadomości. Nietrudno o dowód dzisiaj, kiedy premier Izraela dostaje 29 owacji na stojąco w amerykańskim (?) Kongresie, a armia oraz politycy amerykańscy (nominalnie) realizują barbarzyńskie działania, wrogie demokracji oraz sprzeczne z interesem amerykańskich Amerykanów.

    PS Prezydentem w tej modelowej, „spolaryzowanej” demokracji zostanie ten, co ma nim zostać, a jak go ludzie nie wybiorą, to tradycyjnie wybiorą go kumple z sądu, tej trzeciej władzy, która wszędzie stoi dziś ponad prawem i może sobie nawet prezydenta wybrać, jak tak się spodoba jej właścicielom, i nikomu nic do tego.

  119. Kiedy czytam teksty TO, który dwoma zdaniami załatwia Kołodkę i jednym zdanie wyjaśnia Bratkowsdkiemu tajemnice funduszy inwestycyjnych zastanawiam się o ile razy Medrzec z Toronto jest mądrzejszy od Kołodki. Gdyby tak zechciał zostać wicepremierem w rządzie Tuska to bylibyśmy drugimi Chinami albo Brazylią, Arabią Saudyjską albo Lichtensteinem lub Kajmanami.
    Może by wysłać delegacje która by go nakłoniła do uratowania Polski ?
    Nie mogę też zrozumieć że skoro Tusk tego nie robi, to Prezes jeszcze nie wystapił z taka ideą.
    Proponuję nowe hasło: Telegraf. (O) Polskę zbaw !
    A moze wystarz zytacn Wikipedie i sai wpadlibysmy na te genialne poysły

  120. Wydaje się, że albo odpowiedź na pytanie padła z dużym wyprzedzeniem, albo pytanie może być nieco spóźnione…

    Tak, czy inaczej, mamy tu do czynienia z jakimś przejawem działania szczególnej teorii względności. W tym wypadku sprawdza się ona dwoma kliknięciami w czerwone. W ten oto sposób nolens volens przestrzeń zwinięta zostaje do dwóch wymiarów ekranu, a okres 3 lat mieści się w czasie zawartym zaledwie pomiędzy 2 kliknięciami.

  121. @Antonius
    Trafne spostrzezenie gwaltownego wzrostu ilosci aptek i bankow, a nawet nieprzypadkowego ich sasiedztwa.
    Co maja wspolnego banki, apteki i cmentarze? Ustawiajac w odpowiedniej kolejnosci te okreslenia czyli: Apteki, Banki, Cmentarze mozemy w skrocie powiedziec ABC czyli
    bron masowego razenia. Apteki rozkladaja nasze wnetrznosci, banki rozkladaja nasze finanse, cmentarze dokonuja koncowego procesu unicestwiania. Wszystko odbywa sie bezprzewodowo. Energia przeplywa bez naszego udzialu. O ile apteki i banki powinny byc w poblizu, cmentarze nie musza bo tam juz nogami do przodu. Najpierw wiec klient otrzymuje nieprzyjemna wiadomosc poczta o stanie jego finansow. W reakcji musi popedzic do apteki po srodki uspokajajace. Po ich zazyciu i uspokojeniu w nastepnej kolejnosci udaje sie do sasiadujacego banku by „negocjowac” cos co wprowadza go w chroniczna depresje. Rezultat powtarza nekany pismami do momentu, az sprawa konczy sie na cmentarzu. To jest wlasnie przyklad bezprzewodowego przesylu energii.
    Scislej mowiac wielkosc tej energii zalezy od wagi i nerwowosci osobnika, moze ona byc nawet zmierzona w znanych jednostkach.

  122. Ja myslę, ze roznica pomiędzy panstwem prawa a panstwem wyznaniowym da się sprowadzic do prostego pytania: czy oszust w sutannie to przestępca, czy męczennik?

    Nie to, zebym sam wydawal wyrok. Szczerze zyczę panu Liberze (biskupowi), zeby obronil swoje dobre imię przed sądem. Jednak pytanie brzmi, czy jest w ogole do pomyslenia, zeby pan Libera (biskup) kiedykolwiek przed takim sądem stanąl? W odpowiedzi na to pytanie zawiera się wlasnie ta wspomniana roznica.

  123. Przy okazji zwracam uwagę, ze oprocz Duzej Religii istnieją takze pomniejsze. Duza Religia zapewnia swoim funkcjonariuszom bezkarnosc w przypadku malwersacji. Do niedawna takze w przypadku molestowania nieletnich, ale na tym odcinku są ostatnio przejsciowe trudnosci z bezkarnoscią. Natomiast malwersacje i oszustwa podatkowe jak na razie są zaliczane do dzialalnosci scisle religijnej, od ktorej wymiar sprawiedliwosci powinien sie trzymac jak najdalej. Swieckie prawo i sprawiedliwosc jak na razie nie mogą się przebic przez dym z kadzidla.

    Zachęcone tym przykladem, pomniejsze religie tez chcą sobie wybudowac obszary bezkarnosci. Na przyklad Religia Smolenska zazarcie broni swojego arcybiskupa pana Antoniego M. przed jakąkolwiek perspektywą tlumaczenia się przed sądem. I nie ma sie czemu dziwic. W koncu raport na temat WSI byl jednym z glownych cudow tej religii nawet przed przyjęciem jej obecnej nazwy. W przypadku WSI zrobiono cos z niczego, co omalze odpowiada zamianie wody w wino. Trudno się dziwic, ze zarowno arcybiskup jak tez reszta kultu teraz stają w obronie cudu.

    Powstaje więc pytanie, czy prawo i sprawiedliwosc jednak zwycięzą nad Prawem i Sprawiedliwoscią. Ja obstawiam, ze jednak raczej nie.

  124. Życzę Panu Redaktorowi i Wszystkim Blogowiczom Do siego Roku.
    Na blogu natomiast życzę chęci do komunikowania się nawet z opozycją.
    Niech ilustracją do moich życzeń będzie rysunek Andrzeja Mleczki
    http://www.polityka.pl/galerie/1511904,5,andrzej-mleczko—galeria-rysunkow-2011-r.read

    Klara2010

  125. Jarosław Iwaszkiewicz… Ależ mi autorytet. Wystarczy zajrzeć do pierwszej z brzegu encyklopedii, żeby się dowiedzieć, że Telegraf skonstruowali w 1833 roku w Getyndze uczeni niemieccy Carl Friedrich Gauss i Wilhelm Weber. Pierwszy elektryczny telegraf zbudowany został w 1837 roku przez angielskiego fizyka i wynalazcę, Sir Charlesa Wheatstone’a oraz Sir Williama Fothergilla Cooke’a. Telegraf ten wykorzystywał pięć przewodów do kierowania wskazówką w odbiorniku, która wskazywała różne litery alfabetu. W tym samym roku Samuel Finley Breese Morse opracował pierwszy amerykański telegraf, który był oparty (w przeciwieństwie do wynalazku Wheatstone’a) na dużo prostszym systemie kropek i kresek, zwanym alfabetem Morse’a, przesyłanym tylko przez jedną parę przewodów. Myślę ergo, że wielki Jarosław całą tę notatkę prasową sam wymyślił, czyli zełgał licząc na to, że 90 procent jego czytelników nigdy historii telegrafu nie prześledzi, a pozostałe 10 procent „prawie wieszczowi” daruje. Ja jakoś nie mam ochoty. Marny pisarz i na dokładkę zdrajca…

  126. Kompromitacja z Toronto
    29 grudnia o godz. 17:46

    W 2008, gdy prywatne banki i ostoje ‚wolnosci’ ekonomicznej poprosily o umozliwienie podzielenia sie swymi dlugami ze spoleczenstwem twoj swiat przestal istniec. Wpadalo by wjechac na szczyt Toronto Tower i wyskoczyc na wolnosc. Mialbys tylko jednago wroga do pokonania – grawitacje. Bo po co masz sie meczyc. Twoj swiat ekonomiczny jest fasada hipokryzji i obludy. Regulacje a wiec ograniczanie ‚wolnosci’ sa nie do unikniecia. Unia wprowadzi je w marcu. Tak sie tez stanie w reszcie swiata.

  127. Ktos kiedys powiedzial, ze czas jest jak skradajaca sie w mroku drapiezna bestia. Ja jestem przekonany, ze czas jest naszym towarzyszem podrozy przypominajcym nam, ze kazda chwila moze nam sprawic przyjemnosc, chwila ktora juz nigdy sie nie powtorzy. To co pozostawiamy po sobie nie jest tak wazne jak to jak zylismy, bo w koncu jestesmy smiertelni i to jest dobrze tak.
    Zycze wszytkim pogody ducha, usmiechu na twarzy oraz duzo niezapomnianych chwil, a takze wiecej utopistow i mniej materialistow w 2012.
    DW

    PS: a propos energi bezprzewodowej … a do czego to jest potrzeben ?

  128. Zastanawiam sie jaki ma sens tlumaczenie wytlumaczonego. Prawie cala „wiedza” przekazywana w blogosferze ogranicza sie do powtarzania przeczytanego. Ogranicza to w duzej mierze wymiane nie tylko „pogladow”, lecz takze doswiadczen, rowniez doswiadczen wlasnych. Ba, uniemozliwia wrecz generowanie wiedzy. Przypomina mi to „dyskusje” historykow w akademiku; przepytywali sie z dat. Wiedza googlujaca nie jez zadna wiedza, to sa wiadomosci, informacje, mniej lub bardziej prawdziwe, sa to rowniez fakty, na ktorych warto opierac kazda dyskusje. Pseudodyskusje w blogosferze oparte na inteligencji krzyzowkowej etc… nie plodza zadnej wiedzy, sa po prostu jalowe i bezplodne. Informacje wielokrotnie powtarzane nie buduja obszarow prawdy, gdy same informacje z zalozenia pachna sylogizmami. Najbardziej jalowe sa informacje przytaczane za postaciami nibyprominentnymi, szczegolnie wowczas, gdy sa nieprawdziwe. Krotko mowiac, bardziej interesujace sa nie tylko powiastki filozoficzne……., lecz kazda proba, nawet nieudolna, dyskusji na dosc wysokim stopniu uogolnienia. Problem polega na tym, ze przy takim podejsciu do „rzeczy” przekraczamy czesto granice „widocznosci”. Filozofia tej granicy nie przekracza.

    ET

  129. Bellisarius negatywnie zaopiniował twórczość i życie Iwaszkiewicza, i jest to opinia ostateczna. Ostateczna tym bardziej, że za życia Iwaszkiewicz zdradzał Bellisariusa.

  130. Czy postawy anty-muzulmanskie pomagaja w integracji?

    Oczywiscie nie. Tak jak nie kazda refleksja jest zastanawianiem sie nad problemem. Czesto mamy bowien doczynienia z odruchami (refleksami), ktore myslenie znacznie utrudniaja. Pytanie o zagrozeniu Europy przez fundamentalistow muzulmanskich staje sie pytaniem retorycznym, gdy konfrontowani jestesmy z zagrozeniem wychodzacym z postawy anty-muzulmanskiej. Krotko mowiac zagrozenie wychodzi z obszarow, w ktorych panuje rasizm i fanatyzm.

    Uwaga;

    Nie kazdy fundamentalista jest zacofanym czlowiekiem.Nie kazdy zacofany czlowiek mysli fundamentalnie (radykalnie, konserwatywnie).

    Mimo ze w zyciu codziennym konfrontowani jestesmy z pojedynczymi postawami czy dzialaniem anty, to nie moze byc mowy o pojedynczych osobnikach, ktorzy mysla anty. Przy czym nalezy uwazac, ze nie kazda krytyka Islamu, jego politycznego kierunku, obstawania przy archaicznym systemie, w ktorym kobieta nie odgrywa zadnej politycznej roli j e s t postawa anty.

    Dlatego warto walczyc z kazda postawa anty, gdy jest ona bezpodstawna. Podobnie jest z tabuizowaniem kazdej krytyki politycznego Islamu. W blogosferze pojwiaja sie czesto glosy nie slyszace roznicy miedzy religia, jej odlamem ortodoksyjnym, wiara i wierzacymi. Przykladem czesto powtarzanym jest frakcja Rydzyka czy utozsamianie wszystkich Zydow z rzadem Izraelskim oraz polityka tego rzadu (rozniaca sie znacznie podczas roznych rzadow). Jedyna stala kazdej polityki w Izraelu byla obawa przed “zepchnieciem Izraelczykow do Morza”.

    Przedstawianie spoleczenstwa interkulturalnego jako streotypu w postaci kiczu spoleczenstwa wieloreligijnego nie zatrzyma jego rozwoju, mimo nawolywan politykow siejacych niezrecznie panike lub pseudopolitykow siejacych nienawisc. Tym razem przeciw muzulmanom. Na szczescie nie wszyscy maja ochote na deformowanie jakiejkolwiek religii, nie wszyscy maja tez ochote na “wietrzne” milczenie, wynikajace z politycznego oportunizmu. Nic tez nie usprawiedliwi postaw anty-islamskich czy islamskiego rasizmu w “tolerancyjnej” Europie.

  131. Korzystajac z kolejnych zdobyczy, kolejnych odkrywcow z wieksza lub mniejsza ochota podskakujemy sobie w blogosferze, wypisujac wieksze lub mniejsze nonsensy. Oczywiscie kazdy wpis opatrzony jest (jak ranny w porzadnym lazarecie) adekwatna polityczna lub spoleczna etykietka, czesto z ostatniego tygodnika lub googlujacej myszki. Myslimy dlonia przesuwajaca mysz bawiac sie w googla i myszke. W ten sposob redukujamy nasza przestrzen percepcyjna do lokalnego kwadratu targowiska. Nadaje to poniekad naszym wpisom cechy folklorystycznego szarocienia. Chetnie twierdzimy, ze chodzi tu (nam) o targowisko mysli. Bylby to zacny cel godny wpisow wspolblogujacych.

    Niestety mamy tu czesto, bardzo czesto z targowiskiem bezmyslnosci. Redukujemy swoje postrzeganie bowiem do kilku osob z przestrzenii politycznej, ograniczajac siebie i nasza rzeczywistosc do tych kilku, ciagle wymienianych postaci. Rzadko natomiast pojawiaja sie wpisy o programach, celach politycznych lub spolecznych.

    Prawie nigdy nie pojawiaja sie wpisy o mozliwosciach oraz srodkach niezbednych do ewentulanego osiagniecia owych celow. Blogujacy sadza w regularnych odstepach, ze samo uzurpowanie sobie prawa do wylacznosci bycia lewicowcem lub polityczno-ekonomicznym fachowcem po prawej stronie zupelnie wystarczy do adekwatnego opisu tejze rzeczywistosci. Nie widza natomiast postepujacego odstepu miedzy swoim postrzeganiem swiata, a samym nowoczesnym swiatem.

    Niestety musze stwierdzic, ze przeciwnie do oczekiwan piszacych, zatrzymujemy sie w miejscu i „dreptamy“ z wielka ochota w swiecie politycznych plotek. Nie byloby w tym nic niedorzecznego, gdyby niektorzy cierpliwie i pracowicie piszacy nie traktowali tego swojego pisania zbyt powazanie oraz nie utozsamiali go z powolaniem dziennikarskim lub powolaniem sie na sily wyzsze jak to czyni Mag i pozostala czesc Lizakowego Towarzystwa Wzajemnej Adoracji.

    Wracajac jednak do naszych baranow i problemu kuli, to mozliwosci i ograniczenia wynikajace z globalizacji przestrzenii kieruja nas bezposrednio do zajmowania sie swiatem wewnetrznym, zewnetrzny jest dla nas bowiem niezrozumialy, zbyt skomplikowany. Konsumujemy wiec codzienna prase, pracowicie przypominamy sobie prace sredniowiecznych klerkow i solennie przyprawiamy nasze wpisy atrybutami, ktore nam sie udalo w danej chwili wylowic na wspomnianym targowisku „mysli“ (przypomina mi sie SJL), nadajac im posmak przewaznie anty.

    Nie udalo mi sie w ciagu kilku lat zauwazyc postawy pro. Idac duktem anty podazamy, ograniczeni w czasie i przestrzenii ku niedokladnie okreslonemu celowi, czesto uderzajac glowa w sciane Mainstream. Przestajemy po prostu odrozniac atrybuty tego, co jest wokol nas od tego, co jest w nas. Zatracamy kompetencje widzenia tego, co jest nasze. Nie znoszac obcych, powolujemy sie jednak na obce autorytety.

    Gubimy sie w opisywaniu architektury nowego swiata nie tylko podczas ostatnich dwadziestu lat. Z owym problemem konfrontowani jestesmy od podrozy Magellana. Zniecierpliwieni probujemy otrzasnac sie “z myslenia figuratywnego” przy czym jednoczesnie wykluczamy myslenie globalne. Poruszamy sie permanentnie na osi MY vs ONI . Masowa wyobraznia w globalnym swiecie daje nam zludzenie rownosci, co prawie zawsze imputuje koniecznosc mozliwie sprawiedliwego podzialu dobr w kolorowym kulistym swiecie wirtualnym.

    Problem zaczyna sie wtedy, gdy zewnetrzny swiat ograniczony jest li tylko fo gamy kolorow, podczas gdy wewnatrz brakuje srodkow na przejscie do dialektyki podmiotu. MY natomiast pozostajemy nietykalni, to swiat wokol nas powinienen sie zmieniac. Jednoczesnie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nie tylko natura plata nam figle (nalezaloby jednak potrafic zauwazyc roznice miedzy pogoda, a klimatem), lecz rowniez otaczajace nas obiekty nabieraja cech podmiotowych.

    W ten sosob pozbawieni wiary w tzw. sile wyzsza stajemy sie coraz bardziej samotni i agresywni wobec wszystkiego, co nam sie wydaje inne, obce. Nie zdajemy sobie sprawy z zagrozenia, ktore niesie ciagle dazenie do wlasnego upodmiotowiania sie, ktore z kolei spycha drugich do roli li tylko przedmiotu. Jednoczesnie teskinmy ciagle za niezbednym regulowaniem naszej rzeczywistosci. Kierujac sie wlasnymi (przez nas samych stworzonymi) dogmatami jestesmy w stanie zaakceptowac czasy nowe. Niestety nieumiejetnosc akceptacji siebie niesie za soba nieumiejetnosc akceptacji drugich, co nas wszystkich spycha do miejsca w trzecim szeregu w tym kulistym nowym swiecie

    Stajemy sie o prostu irracjonalni w postrzeganiu siebie i otaczajacej nas rzeczywistosci. Zadowalamy sie poniekad atrapami, cyzelujemy nowe bozki lub polerujemy te juz istniejace. Tego rodzaju narracja opisujaca nasz swiat prowadzi nas bezposrednio do ukladu zakmnietego, stajemy sie autystami. Obecnosc w blogosferze rzuca na nas jedynie cien, co przeslania nam kryzys wewnetrzny. Zamrozonym marksistom nieodrozniajacych tego, co marksowskie od tego, co marksistowskie nie wystarczy humanistyczny moralizm, humanitaryzm, rozum. Zniewoleni teologicznie, czcza slowo pisane oraz powoluja sie ze zmiennym upodobaniem na wyczytane i z trudem zrozumiane argumenty felietonistow.

    W ten sposob poruszamy sie miedzy megalomanami i megalopatami. Posiadanie umiejetnosci samodzielnego myslenia jest niezrozumialym dla wiekszosci dobrem. Dobrem trudnym do zaakceptowania. Miesza nam sie bowiem kulisty swiat judeochrzescijanski z lacinskochrzescijanskim oraz dyskowym, pozornie plaskim swiatem starogreckim. Swiat trzeci i czwarty ida w zapomnienie.
    ET

  132. Dzisiejsi politycy przescigaja sie w uzywaniu atrybutow; narodowy, patriotyczny, polski , meczenski i powstanczy. Prowadzi to do uproszczen w pamieci spolecznej (narodowej). Pamiec spoleczna nie powinna opierac sie na mitotworstwie. Gdy upiekszanie prawdy w czasach zaborow mialo sens, to kontynuowanie i pielegnowanie mitow narodowych nie pomniejsza naszej alienacji.
    Zatracamy w ten sposob zdolnosc rozumienia realnych warunkow bytu panstwowo-narodowego. Czesto mowimy o wyjatkowym polozeniu Polski, ktore od stuleci czyni z niej ofiare sasiadow. O tym, ze sasiedzi mieli rowniez pozytywny wplyw na nasz rozwoj i my na sasiadow, raczej zapominamy . Megalomanskie sa przy tym nasze oceny i samoocena. Chcielibysmy byc lubiani, doceniani i jest to poniekad naturalne. Nienaturalne jest, ze nasze argumenty sa czesto naiwne, w rodzaju; urodzilismy papieza, zwyciezylismy komunizm, wynalezlismy lampe naftowa. Poza tym Polakami byli Kostrowitzky, Batory, Chopin, Conrad, Kopernik, Wit Stwosz czy Matka Boska. Kazda krytyka takiego postrzegania siebie, jest naszym zdaniem postawa antypolonistyczna.
    Nie lubimy Niemcow, Rosjan i Zydow marzacych o wladzy globalnej, obecnych w wielu rzadach, bankach oraz przemysle rozrywkowym. Smieszne sa owe stereotypy.
    Sa one rowniez niebezpieczne, bo w naszej historii mity tworzyly nieraz fakty historyczne. Pragnalbym, aby „wietrznie“ watpiacy oraz cierpiacy na brak informacji o tym pamietali.

  133. Kiedys napisalem jako WINIEN
    ET
    Gdybanie podczas antraktu spektaklu kolejnej farsy o kolejnym mistrzu, czyli powracanie do naszych baranow à rebours.

    Umowa Lizbonska, a polityczna przyszlosc UE?

    Podpisujac Umowe Lizbonska wyrazilismy zgode na budowanie podstaw dalszej wspolpracy w Unii Europejskiej. Bez watpienia chodzi tu o kwestie zasadnicza umozliwiajaca stworzenie nowego politycznego porzadku, w ktorym wszyscy Europejczycy chcieliby zyc. Postepujaca globalizacja stanowi jednak znaczny dylemat w owym procesie; jest ona bowiem dla wielu przeszkoda w budowaniu nowych struktur. Przeszkoda realna i wirtualna, czyt. polityczna. Panstwa narodowe traca w wielu dziedzinach wylacznosc na kreowanie polityki gospodarczej i podatkowej, gdy jednoczesnie supranarodowe instytucje zyskuja ciagle na znaczeniu. Powoduje to poniekad pozorne rozmywanie sie odpowiedzialnosci za ww obszary polityczne oraz leki widoczne u politykow podazajacych pozornie za „glosem ludu“. Oczywiscie oportunistom jest o wiele latwiej wykorzystywac owe leki w „dzialalnosci“ politycznej, niz wykonywac zmudna prace wyjasniajaca ich kolejne opcje polityczne lub ich brak. Duzej wagi nabiera natomiast polityka zagraniczna oraz zaangazowanie i znaczenie danego kraju w przestrzenii miedzynarodowej. Fokusowanie calej politycznej energii wylacznie na te polityke powoduje, ze demokratyczna organizacja panstwa oraz podmiotowe traktowanie obywatelek i obywateli jako ludowego suwerena ulegaja erozji. Dlatego tez wazne jest sprawdzenie zapisow lizbonskich w aspekcie ich wplywu na te demokratyczna zasade i ich zgodnosci z konstytucja. Jesli nie ma bowiem narodu europejskiego, to wazna jest kwestia, jak wladza panstwowa moze byc organizowana na plaszczyznie europejskiej przy zaangazowaniu poszczegolnych narodow. W dalszym ciagu stanowimy bowiem unie europejskich panstw i nacji. Jednoczesnie widoczne jest, ze „zjednoczenie“ politycznej suwerennosci w unii rozszerza mozliwosci dzialania panstw czlonkowskich jako calosci. Pisze celowo zjednoczenie, bo czesto jest ono utozsamiane z utrata suwerennosci panstwowej. Tyczy to dzisiaj przede wszystkim sfery polityki miedzynarodowej. Pozostaje jednak otwarte pytanie dotyczace elementow demokracji partycypacyjnej, przy zwiekszeniu roli Parlamentu Europejskiego, co zaklada Umowa Lizbonska oraz zapewnienia zarazem nowego, wiodacego demokratycznego porzadku supranarodowego. Owa sprzecznosc jest li tylko pozorna. Mysle, ze te konstrukcje uda sie politykom europejskim utrzymac, zachowujac istniejace instrumenty chroniace poszczegolne panstwa czlonkowskie w sferze gospodarczej i podatkowej. Europa ma szanse i dwie drogi, tak mi sie przynajmniej wydaje, zmniejszajace odstep do rosnacych nowych azjatyckich poteg. Jednoczac sie politycznie osiagnie wieksze wplywy w polityce zagranicznej przy zachowaniu suwerennosci gospodarczej poszczegolnych panstw lub jednoczac sie gospodarczo zachowa suwerennosc polityczna posczegolnych panstw czlonkow. Obrazem idealnym byloby jednoczesne osiagniecie jednego i drugiego, co w dniu dzisiejszym jest politycznie niemozliwe (pojutrze prawdopodobnie rowniez nie). Z drugiej strony jest to li tylko pozornie sprzeczne, bo zakladajac, ze polityka rozumiana jako proces tworzenia nowych struktur i szukania sposobu rozwiazania struktur przestarzalych jest zdolna i gotowa do podjecia takich prob, wykorzysta ona oba wymienione dukty, aby zapewnic ww suwerennosc na obu obszarach. Wtedy jednakze bedziemy mowili o suwerennosci europejskiej i Panstwach Zjednoczonej Europy. Zdaje sobie sprawe, ze owe glosy sa ledwie slyszalne na brukselskiej scenie, zdaje sobie rowniez sprawe, ze konieczny proces zjednoczenia pozostanie dla niektorych nadal niezauwazalny. Mam nadzieje, ze takie proby nie beda postrzegane w blogosferze jako kolejna farsa, ktora jak wiemy odegrana zostala w sadzie (chodzilo o barany). Jestem jednoczesnie przekonany, ze nikomu z powaznych politykow nie zalezy na tym, aby nas traktowac jak owieczki, bo to sie po prostu w codziennej polityce nie sprawdza.
    WINIEN

  134. Kolejny Nowy Rok moze byc kolejnym pretekstem do zabawy w „teatr cieni“. Zdaje sobie sprawe z prawa felietonisty do pisania o odcieniach naszej polityki, politykow oraz naszej historii.

    Otoz Daniel Passent poslugujacy sie od lat roznymi “logosami” ulega urodzie szarocienia miedzy bialym i czarnym. Ulega czarowi “slowa pisanego”. Oczywiscie kazdy z nas (bez pomocy gospodarza oraz samozwanczych pseudolewicowych blogujacych) jest w stanie stwierdzic ewentualna przewage bialego czy czarnego jakiejkolwiek postawy, jakiegokolwiek zjawiska bez potrzeby podpierania sie znanym historykiem/publicysta. Tzw. szara strefa (sfera) naszej dzialanosci lub aktywnosci spolecznej czy politycznej nie kwalifikuje nas wprawdzie do postepowania prokuratorskiego, ustawia nas jednak wyraznie po jednej stronie cienia (daltonisci pozostaja stojac na skrzyzowaniu), niezaleznie od tego, czy jestesmy significant lub signifié.

    Uleganie czarowi szarocienia jest kokieteria ze strony Daniela Passenta lub niemoznoscia, moze niechecia powodujaca brak stanowiska w opisie naszej przeszlosci pod pretekstem szukania zlotego srodka. W ten wlasnie sposob pozostaniemy na nastepne lata na rozdrozu miedzy czarnym i bialym. Wbrew zalozeniu Daniela Passenta jestesmy zawsze odpowiedzialni moralnie oraz politycznie za nasze miejsce nawet pomiedzy tymi skrajnymi kolorami.

    Ludzkie tesknoty za zlotym srodkiem utrudniaja lub wykluczaja poniekad zajecie jakiegokolwiek stanowiska w ocenie naszej historii. Stwierdzamy wszakze prawie zawsze, ze zdanie oznajmujace z pozytywna konotacja, nas dotyczaca jest zdaniem prawdziwym. Gdy konotacja jest negatywna udajemy sie w daleka droge celem poszukiwania kontekstu i okolicznosci lagodzacych. DP profesjonalnie “lawiruje” miedzy skrajnymi postaciami znajdujac w kazdej cos pozytywnego. Prowadzi to jednak do kompletnego zamazania ewentualnego problemu, chyba ze mamy zamiar kontynuowac nasze pisanie w stylu; les duperelles.

    DP wpada w pulapke niedorzecznosci w poszukiwania szarocieni przeciwstawiajac dobre i zle, biale i czarne jednoczesnie ( z akcentem na jednoczesnie). Prowadzi to do kolejnej sprzecznosci pod pozorem koniecznosci pelnego opisu. O wiele jasniejsze byloby opisanie/przedstawienie poszczegolnych postaci, zdarzen historycznych analizujac obie strony cienia (biala i czarna) oddzielnie. Sladem felietonisty/gospodarza postepuja obecni wblogosferze i jest to widoczne prawie w kazdym sporze.

    Ewidentny infantylizm takich zamierzen prowadzi nieuchronnie do pseudodyskusji o problemach, ktore moim zdaniem nalezaloby badac i dyskutowac jak wspomnialem wyzej, oddzielnie. Pisanie o tzw. glebszej prawdzie relatywizuje prawde, jakakolwiek by nie byla. Faktow nie da sie zmienic, mozna oczywiscie badac ich przyczyny i jest to niejako koniecznoscia, chociaz moim zdaniem o wiele wazniejsza jest analiza oraz ocena moralna lub prawna ich skutkow. Rzadko bowiem znajomosc przyczyny wyklucza skutek (pedagodzy spoleczni ciagle w to wierza i prawdopodobnie maja racje w swojej wierze). Szukanie na sile okolicznosci lagodzacych ma sens w postepowaniu sadowym przy orzekaniu wyroku. Nie zwalnia to nas jednak od odpowiedzialnosci, niezaleznie od tego czy dzialalismy dobrowolnie lub pod czynnym czy biernym przymusem.

    Ciesze sie, ze DP zauwazyl mozliwosc korzystania z prawa laski po orzeczeniu winy. Mimo wszystko fokusowanie naszej historii i jej protagonistow wylacznie na problem mozliwosci skorzystania z laski prowadzi do nikad. DP uwierzyl w slowo pisanie i jak wielu z nas uzywa je jako kolo ratunkowe w opisie naszej rzeczywistosci politycznej. W ten sposob wracamy do naszych baranow (proces ten prawdopodobnie sie nigdy nie skonczyl). Dlatego tez niezbedne jest traktowanie podobnych zjawisk osobno. Wykluczymy w ten sposob zagrozenie jednostronnego postrzeganiem swiata. Oscylowanie przy zlotym srodku troche z lewa, troche z prawa ma moze sens w sztuce (chociaz nikt dokladnie nie wie, gdzie on sie znajduje), w polityce i w historii prowadzi natomiast do gubienia faktow w kontrapunktowym szarocieniu.

    Prowadzi to bowiem do ich wykluczenia, co utrudnia znacznie ich niezbedna ocenie.. Pozostaje pytanie, kiedy jest historykiem, kiedy dziennikarzem. Twierdze (zdajac sobie sprawe z posmaku anegdoty), ze popelniajacy bledy potrafia profesjonalnie wytykac je innym, bo maja doswiadczenie: Oczywiscie poprzednie zdanie nie jest prawdziwe, tak jak nie sa prawdziwe dywagacje autora/gospodarza o prawdzie, niezaleznie od tego kogo cytuje. Bo nezbedne jest oddzielanie osadow prawnych, politycznych, historycznych i moralnych. Tak to juz bywa wsrod pupilow, do ktorych sie przeciez chetnie zaliczam. Osad prawny ze zrozumieniem prowadzi do porozumienia. Samo zrozumienie wyklucza natomiast niezbedny osad prawny.

    ET

  135. bacho!
    Bellisarius „myśli”ergo „JEST”.
    Oj, za mało tego myślenia, jak na BYCIE ostatecznym recenzentem Iwaszkiewicza, a na dodatek jego prokuratorem i sędzią w jednej osobie.

  136. Wszystkim mędrcom, żartownisiom, prześmiewcom, marzycielom (również lirycznym), czyli wszelkiej maści perypatetykom blogowym życzę w Nowym Roku
    weny twórczej i powodzenia w tym, co dla nich najważniejsze.
    Przede wszystkim jednak ciepłego uśmiechu i życzliwości (a przynajmniej wyrozumiałości) dla tych, z którymi nam niekoniecznie po drodze.

  137. Newsweek: I pan to mówi jako liberał? Chce pan 
podwyższyć podatki dla biznesu?
    Guy Sorman: Zaraz panu wytłumaczę. W Europie obniża się podatki biznesu, zamiast obniżać podatki od osób fizycznych. Rezultat jest taki, że faworyzuje się stare duże firmy. I uniemożliwia tworzenie nowych firm przez chętnych – ponieważ ich podatki są zbyt wysokie. To jedna z przyczyn, dla których USA mają Google, a my nie: bo polityka w Europie sprowadza się do przydzielania korzyści firmom, które już są, a nie tym, które powinny powstać. Stawia się na monopole i renty, a nie innowacje
    http://biznes.newsweek.pl/kryzys-zbliza–guy-sorman-dla-newsweeka,85991,2,1.html
    ————————-

    Jeszcze jeden głos w sprawie ekonomii….
    Zebrawszy z tysiąc tego typu wypowiedzi, za kilkadziesiąt lat stwierdzą nasze wnuki kto był wizjonerem, miał rację.
    A na dziś, nikt nie wie jak sobie z kryzysem i spadkiem popytu poradzić.
    Poza bankami, które dostają kredyty na 1%, pożyczają rządom na 3-6% i odnotowują rekordowe zyski…….

    Ps.
    Kołodko to megaloman, ale miewał osiągnięcia bezsprzeczne chyba?
    Może w jego recepcie na kryzys coś jest?

    Ps-2
    Nikt nie zaprzecza istnienia Morawian, Słowaków, Mazurów.
    Dlaczego zaprzecza się istnieniu Ślązaków?
    Stalin podarował nam Gdańsk, Pomorze, Śląsk, granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. Szczecin z przyległościami wzięliśmy sobie sami.
    Ale Gomułkowskie „odwiecznie piastowskie ziemie” pokutują w pamięci
    Prawdziwych Polaków…….

    Jak Soso dawał, był dobry, jak zabierał, był zły……

  138. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    jjagr
    28 grudnia o godz. 0:41

    w „Bostonie“ bez zmian (?)

    Wspolczesna fizyka co prawda zastepuje czesto swiatopoglad religijny w umyslach „ludzi wspolczesnych i nowoczesnych” ale bynajmniej nie stoi na mocniejszych od niego podstawach.
    http://bobolowisko.blogspot.com/2011/12/kosmiczny-zel-galaktyk.html

  139. Ewa Gąsowska, dziękuję, z wzajemnością.

    Znacie Państwo? Matematyka i Sprawiedliwość – http://andsol.blox.pl/2009/06/O-sprawiedliwe-ulamki.html

  140. Czasy kiedy rynki finansowe byly bezwolnym narzedziem w rekach politykow naleza dawno do przeszlosci. Dzieki procesowi ich liberalizacji, ktory swoje apogeum osiagnal jeszcze pod Prezydentem Clintonem i swojemu ciagle rosnacemu znaczeniu dla gospodarki amerykanskiej, staly sie one istotnym czynnikiem wladzy. Jesli ktos z duma moze stwierdzic w Ameryce; „nic o nas, bez nas”, to sa to napewno rynki finansowe.
    To pod ich wplywem amerykanska polityka coraz bardziej przemienia sie w plutokracje , w ktorej kilka rodzin na przemian dzieli sie wladza, a w amerykanskim Senacie zasiadaja jedynie milionerzy. Nic tak skutecznie nie korumpuje jak wladza i pieniadze, a w polaczeniu stanowia one prawdziwa mieszanke wybuchowa.
    Wielu z nas wiazalo z wyborem Obamy, nadzieje na powrot prymatu polityki nad pieniadzem. Spotkal nas srogi zawod. Amerykanski rzad pod Obama zostal zupelnie otwarcie opanowany przez lobistow Wall Street. Obecnie wydaje sie, ze przywrocenie prymatu polityki nad pieniadzem w amerykanskiej demokracji jest niemozliwe, ale amerykanska demokracja wielokrotnie przekonala nas juz o swoich reinkarnacyjnych zdolnosciach i w te zdolnosci pokladam swoje nadzieje.
    Jesli chodzi o dyskusje nad przepascia powstala w dochodach poszczegolnych grup spolecznych, to wydaje mi sie , ze koncentruje sie ona zanadto nad roznicami powstalymi w dochodach z pracy najemnej, a poswieca zbyt malo uwagi przepasci powstalej miedzy tymi dochodami, a zyskami z kapitalu.
    Nie mam tu oczywiscie na mysli drobnych ciulaczy i mam nadzieje, ze TO nie bedzie znowu czul sie osobiscie wywolany do tablicy, jak to juz bylo w przypadku ubezpieczen spolecznych w Niemczech.

  141. …Dowiedzialem sie przed chwila, ze wine za nasza niedole ponosza wierzyciele, a nie dluznicy….wiedzialem wczesnie, dowiedzialem sie ironicznie z belkotujacej blogosfery, w ktorej przeczytalem o banksterzach (wierzycielach). Ironia poszla na marne (biedna rzeka).
    ET

  142. Ekonomiści , którzy nic nie wiedzą dostają Nobla, zaś ekonomiści, którzy wszystko wiedzą dostają bęcki na blogu…

    Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Czas, aby to wszystko odmienić.

    Może ‚s novym godam’ coś się odmieni ?

  143. @Bellisarius,
    jasne, że Iwaszkiewicz zełgał i wymyślił tę historię z rzekomym aresztowaniem oszusta-wynalazcy, ale patrz Pan, jak długo nikt mu tego nie udowodnił 🙄 Klasyczna metoda – „jedna z gazet bostońskich”, dokładna data… O resztę nie musiał się troszczyć w kraju, gdzie dumnie się podkreśla, że z fizyką, matematyką, chemią miało się zawsze nie po drodze. Humaniści sami i romantycy 🙄
    A damy blogowe jeszcze Ci od prokuratorów i sędziów naubliżają 😉
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Pana Passenta i Jego gości na tym Blogu!

  144. Prawie cala „wiedza” przekazywana w blogosferze ogranicza sie do powtarzania przeczytanego. – pisze ET

    Odkąd wprowadzono jakikolwiek sposób notacji, czyli pismo, prawie cała „wiedza” i wiedza sprowadzały się do powtarzania przeczytanego, a kiedyś zapisanego dzięki pismu i zachowanego dzięki istnieniu bibliotek ze zwojami pergaminów, murów z wykutymi na nich hieroglifami czy innych zbiornic zawierających nośniki informacji, zwanej wtedy wiedzą. Tzw „mądra księga” była recytowana przez mających przywilej dostępu do niej, a dziś każdy ma dostęp do sieci, blogosfery czy jakiegokolwiek innego źródła informacji/wiedzy, a więc każdy może conajmniej powtórzyć to, co wyczytał ze współczesnej „mądrej księgi”. Ci, których na to stać, dorzucą do wyczytanej wiedzy własną opinię.

    Osobiście nie degradował bym zachowania blogosfery, które Pan opisał w zacytowanym przeze mnie fragmencie. Fakt, że czytamy chcą zabrać głos w jakiejś kwestii jest chyba pozytywny sam w sobie, i choć zawsze można rozwodzić sie długo nad jakością tego, co czytamy (np toczący się tutaj spór wokół tekstów Bratkowskiego, Kołodki czy przesyłania prądu bezprzewodowo), to nie trzeba zapominać o tym, że dzisiejsze „mądre księgi” (w opozycji do dzisiejszych „głupich ksiąg”) również przejdą w znakomitej większości do szlachetnej opozycji jako świadectwo ludzkiej omylności w procesie poznania oraz interpretacji rzeczywistości.

    Blog i blogosfera nie są źródłem wiedzy, jednak z nich również można sporo się dowiedzieć, głównie o nas samych, co już stanowi wartość samą w sobie. Z tym, że żeby zapoznać się z pulsem blogosfery trzeba czytać jej zawartość, a potem, celem opisania stanu blogosfery, powtórzyć tę zawartość, ewentualnie z komentarzem od siebie jako opcja (darmowa, ale i tak niedostępna dla wszystkich). Kołko się zamknęło.

    Pozdrawiam

  145. Życzonka noworoczne dla blogowiczów i Gospodarza

    Strumieni bystrych, drzew rosochatych,
    Melodii czystych, muzyków kumatych,
    Łączek zielonych jak dywan gładkich,
    Ławeczki wieczornej u białej chatki,
    Klekotu bocianów, śpiewu skowronków,
    Chrobotu żuczków, brzęczenia bąków,
    Szumu przyboju, bryzy w twarz,
    Perspektyw po horyzont aż,
    Spokojnych nocek, poranków hożych,
    Błękitnych dzionków, zachodów w zorzy,
    Mocy w bicepsach, w płucach pary,
    Oczu jaśnistych jak dwie flary,
    Myśli jak bieg jelenia rączych,
    Dzieł efektownych, inspirujących,
    Wysokich pozycji na liście ogłoszeń,
    W ciekawe miejsca stałych zaproszeń,
    Szykownych pantofli, solidnych glanów,
    Udanych bali, wysokich stanów,
    Nie jednej jeszcze wygranej sprawy,
    Znikomych zmartwień, dobrej zabawy.

    Gospodarzowi by felietony
    Wznosiły się ponad wszelkie bon-tony,
    By forma z treścią w koincydencji
    Jak zawsze trwały w pięknej prezencji

    Pzdr, TJ

  146. Wbrew zapowiedziom czolowych ekonomistow na blogu i mimo wielu finansowych niebezpieczenstw, „Wielkiego Kryzysu” wynikajacego z nadmiaru podazy , nad popytem raczej nie bedzie. Strumien dolarow, ktory FED skierowal do amerykanskiego rynku finansowego zaczyna sie powoli przelewac i osiaga realna gospodarke. W USA zaczyna znowu rosnac indywidualna konsumcja, ktora jest podstawowym filarem amerykanskiej koniunktury. Gospodarka USA w przyszlym roku urosnie prawdopodobnie o okolo 2%.
    W strefie Euro przewidywana jest recesja o okolo 0,2%. Biorac pod uwage wysilki oszczednosciowe zwiazane z nadmiernym zadluzeniem, ktore ma przed soba Euroland sytuacja jest malo dramatyczna. Koniunktura u najwaznieszego partnera gospodarczego Polski, ktorym sa Niemcy, ma rosnac o okolo 0,3%. Moze to zapewnic Polsce, wedlug Belki, wzrost gospodarczy az do 3%.
    Oczywiscie istnieje wiele niebezpieczenstw do ktorych juz tradycyjnie nalezy kondycja bankow, oraz calkiem nowe bezpieczenstwa zwiazane z dotychczasowa lokomotywa koniunktury, ktora byly Chiny i gdzie wlasnie obserwujemy jej wyhamowanie, oraz pekniecie, na wzor amerykanski, kolejnej banki nieruchomosciowej.
    A wiec prosze Panstwa, „NO PANIC”, sytuacja jest jak zawsze dynamiczna, ale nie beznadziejna.
    I w tym sensie wszystkim blogowiczkom i blogowiczom; Szczesliwego Nowego Roku.

  147. G. Sorman (w linkowanym wywiadzie – dzięki dla @wiesiek59) banalnie zauważa, że strefa euro kupiła czas w ilości 6 miesięcy. Co potem? Oczywiście Włochy i Hiszpania jakoś zareagują na zaaplikowane lekarstwa i zaciskanie pasa – i to jest dobre, ale nie wystarczające. Co dalej? Tego nikt nie mówi. Sądzi się, że Niemcy i po trosze Francja muszą z budżetu wyspłać kilkaset miliardów euro na darowanie długów, tak jak to zrobiono dla Grecji, oraz ECB nieco dodrukuje. Euro wreszcie spadnie, co poprawi konkurencyjność niemieckiego eksportu w obliczu spadającego popytu na świecie. Z sytuacji jest wyjście, cały świat czeka na nie; ten plan należy nałożyć na kalendarz wyborczy.

    Interesujące jest stwierdzenie, że Niemcy postawiły na ekonomię neoklasyczną, liberalną, zrywającą z keyensowską interwencją państwa. Oraz to, że Francja jest ekonomicznie chora. Z tym opodatkowanie dużych firm dyskusja jest o wiele bardziej złożona, nt. innowacji w dużych i małych firmach, także ważne jest kredytowanie małych firm, ich upadłość, etc. Francja w tym znów przegrywa.

    p.s. Kołodko po „Strategii dla Polski”, którą podobno z sukcesem impelmentowano, tylko przyszli neoliberałowie i wszystko zepsuli, proponuje „Naprawę Finansów RP”. Kilka szczegółów rzuca, ale są one sprzeczne, zdaje mi się. Może komuś udałoby się wypunktować tę najnowszą strategię Kołodki. Kilka tygodni temu rozważaliśmy jego propozycję przekazania 50 mld USD z rezerwy NBP na wykup obligacji. Kołodko nie precyzował o dług w jakiej walucie, ani o jakim okresie spłacalności mu chodzi, co wpłynęłoby na wyliczenie zarobku, a także oszacowania ryzyka. Wygląda ta propozycja na chęć zaistnienia w mediach.

  148. Bywalec 2 chwycił mnie za serce swym wybornym końcowym akapitem (o „drobnych ciułaczach”). Oczywiście ma rację, że nie tylko zarobki z pracy się liczą w rozrachunku nierówności, bo na ogólne samopoczucie i dalsze możliwości realizacji planów ma stan majątkowy. Ale pozostając przy dochodach, są w tych czasach trzy główne czynniki zarobkowania: praca, przedsiębiorczość i kapitał. I ten ostatni jest najmniej istotny, przy opodatkowaniu (np. podatkiem Belki), przy niskich rentownościach aktywów, jest ten dochód mierny. Powiedzmy, że ktoś otrzymuje za pracę 100 tys dolarów rocznie (brutto) indeksowane z uwagi na inflację, oraz ma 1 mln dolarów różnych aktywów (nieruchomość, akcje i lokaty, dziełko sztuki), które przynosić mogą średnio w czasie 10% nominalnie, opodatkowane, po odjęciu inflacji, to nie wyniesie więcej niż 20-30 tys dolarów rocznie. Ale jak się dorzuci przedsiębiorczość …
    Dlatego poprawność reguł gry biznesowej jest tak istotna. Dlatego przedsiębiorczość prywatna jest tak nagradzana, bo jest potrzebna dla inowacyjności i podtrzymywania postępu.

  149. ET
    30 grudnia o godz. 13:56
    ——————–
    Szanowny ET,
    w ostatnich dniach, miałem sposobność bycia świadkiem, „wywnętrzań się” , jednego z moich dalszych sąsiadów, który był szczerze wzurzony faktem, że jego wielokrotny wierzyciel, któremu on ciągle większość ze zobowiązań zalega- odmówił jemu kolejnej pożyczki…!
    „Taka to świnia” z owego wierzyciela, który wie na 100% , że on napewno długów swoich nie oddaje, a mimo to, on jemu odmawia kolejnego kredytu…

    Widać świat tak spsiał, że wiarygodność mają już tylko ci, którzy swoje długi oddają…

    Pozdrawiam,Sebastian

  150. @Bywalec2
    Nie podzielam twego optymizmu. Zaluzmy ze amerykanski PKB wzrasta o 2%. Co z tego. Tepo zadluzania wzrasta o 8-10%. A wiec kryzys bedzie sie dalej poglebial nawet przy 2% wzroscie PKB. Patrzac (od 1980) na dlug publiczny i PKB (USA) latwo zaobserwowac ze tepo wzrostu dlugu zawsze (w kazdym roku) bylo szybsze od tepa wzrostu PKB. Obcencie dlug publiczny USA przewyzszyl ich PKB. Ekonomia USA nie jest w stanie sama siebe utrzymac. To samo dotyczy Europy, w tym Polski ktora rowniez pokazuje juz 22 kolejne lata deficytow.

    Optymista mozna by byc tylko w wypadku systematycznego balasowania budzetow a nawet generowania malych nadwyzek pozwalajacych na splaty juz istniejacych dlugow. Splaty rzeczysiste, pieniedzmi zarobionymi a nie pozyczonymi.

    Sytuacja Polski jest krytyczna.
    Zamieszczam tu jeszcze raz link do tworczej ksiegowosci nie-rzadu dyktatora Donka Tuska. „Ile kosztuje budowa Polski zgodnie z wizją Tuska?”
    http://nczas.home.pl/wazne/ile-kosztuje-budowa-polski-zgodnie-z-wizja-tuska/

    Za takie machlojki w prywatnych firmach wyrzucaja ksiegowych z pracy. Zaskarzaja ich do sadow. Rostowski schowal 30 mld zl (o czym wiemy) i nikt nie jest w stanie tego kwestionowac. Tak chowano dlugi w Grecji.

    Partie polityczne pod dyktaturami ludzi ulomnych nie posiadaja oczywiscie ekspertyzy by nawet sledzic poczynania nie-rzadu. Posly, poddancy, nominowani przez partyjnych dyktatorow do Sejmu nigdy nie beda kwestionowac poczynan swych panow wlascicieli a pozatym nie maja oczywiscie kwalifikacji. Dlatego dostali nominacje po przez wysokie pozycje na listach wyborczych A media – to jest parodia a nie media. Dziennikarze stali sie najbardziej skundlona profesja. Nie posiadaja szacunku nawet dla wlasnego zawodu ani samych siebie. W takich okolicznosciach rezim robi co chce, jest poza kontrola, poza nadzorem. Polacy za wszstko eventualnie zaplaca, bedzie to bolesne ale to tylko kwestia czasu.

    Jedyna nadzieja dla Polski jest Unia ktora bezzwlocznie powinna nominowac namiestnika na Polske. W celu nadzoru i auditu. Ale nawet wtedy powodu do optymizmu nie bedzie bo widomosci wesole nie beda. Jednak zmniejszy to szkody.

  151. Czy Grzegorz Kołodko to ten sam ekonomista, który chciał doradzać prez. Kaczyńskiemu, ale nie został przyjęty?

    Lewa strona słynnego blogu En passant bardzo nie lubi jak się pisze o jej bliskości i o związkach ideowych z kaczyzmem. Wiem, wiem, obniżka podatku PIT Zyty Gilowskiej nie była lewicowa, ale czy ktoś jeszcze wątpi w szaleńczość Prezesa (podobno sądy dla porządku odnotowują, że jest psychicznie w porządku)? Wzięcie Zyty, b. zażartej liberałki od planu 15-15-15 i „siostry” Tuska w swe objęcia może było politycznym majstersztykiem, ale politykę ekonomiczną rządu PiS+przystawki postawiło na totalnym rozdrożu. Ale weźmy Jerzego Żyżyńskiego, który święcił triumfy na blogu jako trybun i wyzwoliciel ludu pracującego. Gdy stwierdziłem, a informacja ta była na wyciągniecie ręki w głąb internetu, że jest on karierowiczem demagogii najczęściej publikującym w mediach Rydzyka, to się tumult wzniósł. Potem JŻ wystąpił w wyborczych debatkach jako ekspert PiS, gdzie nie tylko się „zdekonspirował” ale i doszczętnie skompromitował. Sięgam pamięcią do tych pięciu lat spędzonych z Zycią i Zyziem (tak nazywaliśmy w grupie studenckiej przyszłych profesorów ekonomii), to nie widziałem ich dwoje zamieniających między sobą choćby jedno zdanie. Ciekawe!? Jedno takie wygadane (że spluwa Maxim wysiada), drugie coś tam szemrzące.

    Mam wrażenie, że lewica tego blogu jest przereklamowana, w dużym stopnie przez to, że wykruszająca się, nad czym ubolewam. Folklor peerelowski zawsze mnie rozrzewnia.
    Wszystkiego Dobrego, Wszelkiej Po(rze)myślności i Odbicia się Od Dna życzę Lewej Stronie – przecież nie muszę wymieniać nicków – w Nowym Roku Blogowym!

  152. Jacobsky,
    Czytałem artykuł w „Scientific American” (numer listopadowy), niestety zostawiłem go szufladzie biurka, które jest nieco odległym budynku. Z kolei rzuciłem się na książkę „How to Measure Anything” Douglas Hubbarda, cytowanego w artykule (inna książka). Obraz jaki mi się rysuje jest taki, że artykuł słusznie obnaża słabości modelowania ryzyka, ich ograniczone ujmowanie realnego świata finansów, choćby jakiegoś wycinkowego obiektu obrotu (np. pomijanie płynności rynkowej instrumentów finansowych). Aczkolwiek jest w tym jakieś szaleństwo. Przecież to są narzędzia, które jeśli nawet mają sztuczną inteligencję (podkreślam – jeśli), to przecież człowiek ma jeszcze wyższą, do tego intuicję, przeczucie, itp, a jeśli nie ma to może zwrócić się do żony, czy innej towarzyszki. Innymi słowy, powód problemów nie jest techniczny, lecz polityczny.
    Pozdrawiam & Bonne Année 2012!

  153. Profesorze Kołodko, in absentia.

    Uczciwa krytyka myśli neoliberalnej powinna opierać się na fakcie, że doktryna praktycznie istnieje tylko jako wirtualny model, którego 100 % wprowadzenie to utopia. Strzelanie zatem do atrapy, atak na nick, skorupę, fałszywie pojęty cel który nie istnieje jest stratą czasu. Wykrzywiony, pozbawiony wolnej konkurencji model który doprowadził do kryzysu, z dokryną neoliberalną ma bardzo mizerne analogie. Dedukcja oparta na fałszywym założeniu, staje się zatem fałszem, bez wzlędu na tytuł oraz beletrystyczno-ekonomiczne umizgi promotora.

    Czy prof. Kołodko rozumie, że lata rozpasania lobbystów, oligarchia w Washington DC, ciepłą rączka rozdawane kontrakty militarne, wywalenie Glass-Steagall do śmieci – to za cholerę ani kapitalizm, ani wolny rynek ani neoliberalizm? Wersja nadwiślanśka to też nic nowego, jest to ten sam śmierdzący gen korupcji, z którym Stwórca źle sobie poradził programując Adama i Ewę.

    Określenie, że Polska jedzie na 66-75% mozliwości jest bardzo interesujące, ja raczę spuścic zasłony miłosierdzia na słabostki ludzkiego organizmu. Pani Jadzia, która w każdy czwartek wykonuje w moim domu działalność usługową, twierdzi, ze to tylko 25 -30 %, a reszta rozkradziona. I komu tu wierzyć?

    A na deser musiała być gafa. Prof. Kołodko serwując rewelacje, że to prezydent Obama ratował banki pakietem TARP (?!), wiarygodnośc profesorskiego słowa spuścił bardzo nisko.

  154. Umowy śmieciowe bo przedsiębiorczośc nieopłacalna inaczej.Przedsiębiorczośc konkurujaca tylko kosztami pracy.Bo zadupie technologiczne i organizacyjne.Zadupie bo przedsiębiorcom brak pieniędzy i ochoty by po licencje siegac.Pieniędzy brak bo interes nie wielki a dom trzeba zbudowac i na Florydę jeżdzic.Ochoty brak bo na zadupiu wyrośli i wiedzą,że „ponad.. nie podskoczysz”
    I opłacac się trzeba.Przedsiębiorcy żywią szarych śmieciowych a opłacają się dumnym administracyjnym z nadania oraz parafialnym.Składy budowlane wyrosły.
    Hydraulika do naprawy się nie znajdzie bo „na domkach robi”.Wysyp domków.
    Infrastruktura pancerna na skrzyżowaniach dróg w miasteczku.Ręczna cygańska robota.Pałace ZUS’u i KRUS’u oraz Urzędu Skarbowego zbudowano.Pałac Starostwa i Pałac Gminy z flagami unijnymi na froncie.
    Dzieci pełno.Wspaniałych w dwuszeregu przedszkolnym na trakcie pryncypalnym.
    Mam wrażenie ,że to wszystko z dobroci rządu.Choc Marta,kulturoznawca,myjąca moje okna nie podziela tego poglądu.
    Grubym słowem wyraża zdanie przeciwne.
    Młoda jest i myje bo ma siły oraz męża budowlańca śmieciowego i uroczego synka na utrzymaniu.Do Holandii go nie chce puścic.
    Bryki wypasione ,chyba holenderskiego pochodzenia, śmigają pod moimi oknami.
    Rozpisałem się albowiem makroekonomiczne wywody koryfeuszy blogowych nie potrafię przypasowac do bardzo ,ale to bardzo,
    mikroekonomicznej rzeczywistości miasteczka mojego wycugu.

  155. Kompleks jot

    Oto rozważania o wszechświatowej zmowie. Proponuję je zamieścić tutaj, ponieważ echa spiskowego rozumowania często obijają się o niniejszy blog. Po zapoznaniu się z poniższymi enuncjacjami lepiej stają się zrozumiałe niektóre komentarze, a także słowa pewnych biskupów.

    1) „Kompleks władzy judeocentrycznej, inaczej kompleks jot, to pajęczyna która oplata całą Ziemię. Niszczy i taranuje wszystko co stanie na jej drodze, łącznie z całymi państwami i religiami.”

    2) „Główne siły polityczne w większości krajów „demokratycznych” to oczywiście marionetki kompleksu jot. Wszystkie dostępne ideologie zostały najpierw przekształcone, a potem zajęte przez „właściwych” ludzi. I tak: w Polsce młokosom pierze mózgi Platforma Obywatelska, zaś elektorat patriotyczny jest ogłupiany przez Gazetę Wolską i PiS.”

    3) „Czołowy agent CIA zdemaskował Al – Kaidę jako twór właśnie CIA i Mossadu. Osama bin Laden był jemeńskim Żydem i zmarł w 2001 roku na niewydolność nerek.. Jednak CIA pozwoliła dopiero teraz na oficjalne ogłoszenie jego śmierci, gdyż był potrzebny globalistom jako złowrogi symbol. Symbol stworzony i podtrzymywany w celu terroryzowania społeczeństw świata, wywoływania zamachów „terrorystycznych” typu False Flag Operation.”

    4) „Fundamentalnym filarem kompleksu jot jest niszczenie poszczególnych kontynentów…” „…zakłamanie nauki, zaprzedanie „ekspertów” kompleksowi jot i jego sługusom, mafiom medycznym, hasbarze itp. Zatajanie rozmaitych technologii, np. technologii silnika spalinowego zużywającego litr paliwa na 100 km. Zatajanie technologii orgonu i chembusterów.”

    5) „Obecnie na Ziemi obserwujemy szereg zmian, przemian. Właśnie trwa przebiegunowanie – zmieniają się bieguny magnetyczne i geograficzne. Po zakończeniu tego procesu Polska i Europa będą znajdować się na półkuli południowej, zaś Australia, Antarktyda – na północnej. Będzie u nas panował klimat tropikalny, jak kiedyś, w średniowieczu, gdy na północy I RP uprawiano winorośle i owoce południowe, a Grenlandia była zieloną wyspą a nie lodową krainą jak teraz.”

    Mój komentarz do judeocentrycznej teorii.

    Zdecydowanie wyróżniające się koncepty, to niewydolność nerek ben Ladena, False Flag Operation, hasbara (niedostrzegalne, nieodczuwalne, a wszechobecne kształtowanie opinii przez Żydów), silnik, który spala 1 l paliwa/100 km, orgon i chembustery.

    A nad wszystkim króluje przebiegunowanie Ziemi magnetyczne i geograficzne (???).
    Ale o tym biskup L. w ostatniej przemowie nie wspomniał, pozostawił to specjalistom.

    I jeszcze jedno. Jak wynika z powyższych wywodów, PiS jest także opanowany przez kompleks jot. Czyżby Jacek ze Zbigniewem coś przejrzeli? Strach myśleć.

    I tak się ten świat kręci.

    Pzdr, TJ

  156. Sorman ma we wszystkim racje tylko nie w tym, ze nazywa dzialania Unii kupowaniem czasu. Sytuacja w strefie Euro jest o wiele mniej dramatyczna jak to od miesiecy sugeruja „rynki finansowe”. Wszystkie kraje Euro podjely zdecydowane kroki oszczednosciowe. Moze sie to odbic letka recesja w 2012 roku w strefie Euro. Od 2013 specjalisci przewiduja poprawe koniunktury. Unia rozciaga polmiliardowy parasol ochronny na szczegolnie zadluzonymi krajami Euro, rownoczesnie stara sie wpompowac 200 mld w Miedzynarodowy Fundusz Walutowy, spejalnie na potrzeby tych krajow. W Brukseli zapowiedziano, ze Grecja jest ostatnim krajem Euro, ktory nie wypelni wszystkich powinnosci wobec swoich wierzycieli. Juz dzieki tym krokom Wlochy i Hiszpania sa w stanie zaopatrzyc sie w swierze pieniadze na rynkach finansowych. Niestety wciaz na zbyt wysoki procent, nie odpowiadajacy ich zdolnosci gospodarczej.
    Gdyby wszystkie dotychczowe wysilki mialy okazac sie niewystarczajace, to wtedy strefa Euro ma jeszcze w zanadrzu Euro-bonds i przedewszystki ECB. Nikt powazny nie mysli chyba, ze ECB pozwoli sie zlikwidowac bez proby ochrony Euro, a ma on rownie nieograniczona sile ognia jak FED.
    Wiem, ze mamy na rynkach wielu kontrachentow, ktorym bylo by na reke aby strefa Euro wystrzelala sie ze swojej amunicji bez potrzeby. Na szczescie zachowala ona dotychczas zimna krew i mozliwosci manewru, ktore reszta swiata moze tylko pozazdroscic

  157. Pan gospodarz pisze:

    ***W Nowym Roku życzę wszystkim jak najwięcej dobrej energii, przewodowej i bezprzewodowej (jeśli taka istnieje…).***

    Więcej wiary, Panie Redaktorze!
    Obie istnieją i właśnie pozwalają mi pisać na tym blogu. Najpierw bezprzewodową myszką idę do miejsca na ekranie mojego komputera, gdzie mogę coś wpisać, potem piszę na bezprzewodowej klawiaturze tekst do komputera i przewodowo – przez siec telefoniczną tekst jedzie do serwera Polityki i nie wiem jak na ekran Pańskiego komputera.

  158. ,,Dziwię się,że wdajesz się w dyskusję o polskim długu z nachalnym propagandzistą” pisze do mnie TO.
    Ba!Żebyś Ty wiedział jak ja się sobie dziwię!Ale,żeby od razu dyskusja?Tak tylko podałem garstkę ogólnodostępnych, rzeczywistych danych żeby przypadkiem ktoś nie uznał ,że prawdziwe są te tumańskie.I same dane i interpretacja.
    Piszesz dalej,,Sytuacja kredytowa Polski jest o wiele lepsza”(niż krajów PIGS).I mnie się wydawało,że wie o tym każdy tuman ale jak czytam niektóre wpisy to jednak okazuje się,że nie każdy.
    EBC pożyczył ostatnio samym tylko bankom włoskim 116 mld euro na 1%(ciekawe czemu nie bezpośrednio zapłakanej min.pracy hę?), a te chętnie kupiły sześciomiesięczne obligacje swojego rządu fachowców z oprocentowaniem 3,25.To jakie,,dodatkowe 2,77% zapłaci Polska”? czy w ogóle skoro to PKO jest emitentem a obligacje były pięcioletnie z oprocentowaniem 3,733%?
    Włoski rzad fachowców wprowadził pakiet reform,który w 2012 roku ma przynieść ok.30 mld euro oszczędności.Aby jednak utrzymać Włochy na powierzchni w roku 2012 rząd będzie musiał wyemitować papiery dłużne na kwotę 440 mld euro.Nam wystarczyć będzie jakieś 4% tej kwoty.Wczoraj,rynki wyceniły dziesięcioletnie obligacje włoskie na 6,98%, a za nasze,emitowane przez ,,tumański bez-rząd”nominowane w złotych zadowalają się 5,83%. Ale gdzie nam tam do Włoch z ich niedoścignionym dla nas ratingiem(jak na razie) i zadłużeniem siedmiokrotnie wyższym na głowę mieszkańca niż nasze.Mowa oczywiście tylko o zadłużeniu publiczny bo akurat zadłużenie gospodarstw domowych włochów nie jest katastrofalne przynajmniej na tle Hiszpanii,Irlandii,GB czy Stanów.My ze swoimi 7mld euro ogółem wyglądamy nawet przy włochach jak kopciuszek przy maharadży.Ach te nasze niekompetentne 22 letnie rządy…Co one zrobiły z tego zbankrutowanego kraju?

  159. W Pol­sce, dzięki Euro­pej­skim Fun­du­szom Struk­tu­ral­nym, powstają wspa­niałe labo­ra­to­ria, kupuje się nowe urzą­dze­nia pomia­rowe i tech­no­lo­giczne, reali­zuje się duże granty badaw­cze. Wyda­wa­łoby się, że dla naszych poli­ty­ków jest to wspa­niała szansa zbu­do­wa­nia swo­jego „imi­dżu” czło­wieka świa­tłego. Nie­stety, jakoś nikomu jesz­cze to do głowy jesz­cze nie przyszło!

    Za to osły mają się w naszym kraju świet­nie. Są nie tylko w środku, ale i na górze, na lewej stro­nie, i na pra­wej stro­nie. Są wszę­dzie! Nie bójmy się jed­nak łączyć osłów i uczo­nych. Osta­tecz­nie „Dał nam przy­kład Buona­parte, jak ich łączyć mamy”. To takie życze­nia dla Pol­ski na 2012…
    http://studioopinii.pl/artykul/5054-michal-leszczynski-osly-i-uczeni
    ——————–

    Złośliwy nie będę, ale coś w tym jest…….
    Osły mają się u nas dobrze…….

  160. Ist­nieje ogólna zależ­ność pozwa­la­jąca oce­nić szanse zadłu­żo­nego na wydo­by­cie się ze spi­rali zobo­wią­zań do spła­ce­nia. Wzór do zna­le­zie­nia w pod­ręcz­ni­kach jest bar­dziej roz­bu­do­wany, ale do orien­ta­cji wystar­czy jego szkie­let, który uzmy­sła­wia, że jeśli realny koszt utrzy­my­wa­nia długu publicz­nego, czyli realna stopa opro­cen­to­wa­nia papie­rów dłuż­nych danego pań­stwa (naj­czę­ściej obli­ga­cji) jest wyż­sza od stopy wzro­stu PKB, to zadłu­że­nie musi rosnąć, a gdy to stopa wzro­stu gospo­dar­czego prze­wyż­sza stopę opro­cen­to­wa­nia obli­ga­cji, to dług będzie maleć.
    http://studioopinii.pl/artykul/4954-jan-cipiur-euroobligacje-i-kwestia-ostroznej-odwagi
    —————————

    W sumie to takie logiczne i proste……..
    Choć istnieją i inne rozwiązania, jak kiedyś czytałem.
    Grabski miał koncepcję rozwoju kraju finansowaną z inflacji właśnie.
    Wielka Brytania spłaciła swoje wojenne zobowiązania dzięki deprecjacji funta- przed wojną stopa wymiany funt/dolar wynosiła 1/5, po wojnie osiągnęła 1/1,6…….

    Oprocentowanie obligacji USA wynosi chyba około 1%, inflacja przekracza chyba 4%…..
    Czyli oprocentowanie jest ujemne, a pomimo tego uważane za bezpieczne?
    Kto naświetli mi tę zagadkę przystępnie?
    Cuda jakieś?

  161. „Wszystkim mędrcom,” ( to nie o mnie ) „żartownisiom, prześmiewcom, „(nie wiadomo ) „marzycielom (również lirycznym), ” (tak jakby o mnie ) „czyli wszelkiej maści perypatetykom blogowym ” ( to nie moze byc o mnie ) ( po sprawdzeniu w SWO PWN _ to jednak o mnie, (?) ale miedzy innymi pewnie ). Dobre i to. Lepsze od buca napewno.
    Parapetyk (?) Parapetetyk , perypatetyk , hmm nigdy bym nie pomyslal . Troche za bardzo jednak przypomina parapet , ale darowanemu koniowi …
    Ciekawe czy to moze byc dziedziczne ?

  162. telegraphic observer,

    dziękuję za życznia ! Wzajemnie, Happy New Year, All the best ! Nie życzę Ci Nobla z ekonomii, bo w konstekście tego, co napisałem wyżej zabrzmiałoby to dwuznacznie.

    Cieszę się, że pośrednio podsunąłem Ci interesującą lekturę. Też jestem zdania, że w tym szaleństwie jest metoda, że innego wyjścia nie ma, że modele stają się coraz lepsze, tylko że znając ich ograniczenia nie trzeba na nie stawiać wszystkich posiadanych pieniędzy, swoich i cudzych. Innymi słowy rezultaty wynikające z modeli należy przyjmować z właściwą im dozą sceptycyzmu.

    I problem właśnie leży w określeniu tej dozy, czyli – jak chcesz – w polityce.

    Pozdrawiam serdecznie.

  163. Uwielbiam rozsmakowywać się w historii mojego ojczystego kraju w tak soczysty sposób przytoczonej, bowiem wycug to dożywotnie zabezpieczenie rodziny chłopa pańszczyźnianego w sytuacji, gdy ze starości nie dawał już rady należycie obrabiać gospodarstwa. Pod choinką, jak to się w domu rodzinym mówiło, co rok znajdowałem opowieść historyczną, a to o Kościuszce, a to o wojnach koncerza z buńczukiem, a to o handlu zbożem i roli Gdańska, rozczytywałem się co najmniej do Trzech Króli. Cóż tu komentować, mikroekonomia gospodarki pańszczyźnianej z makroekonomią wyrosłą na gruncie oczynszowania – czy dają się pogodzić? Cóż tu się głowić – one pogodzić się muszą, jak Paweł z Gawłem jakoś doszli ze sobą do ładu, podług zasady: jak mikroekonomia makroekonomii, tak makroekonomia mikroekonomii.

  164. Prof. Kołodko (in absentia) z jakimś niepojętym dystansem do prez. Obamy się odnosi. Faktycznie o TARP wprost nie wspomina, niemniej stwierdza, że „sięgnął on w obliczu kryzysu po interwencjonizm”, i dalej rozwija co i jak, i nie wiadomo, czy to dobrze czy źle tak sięgać po interwencjonizm, bo nie ma nic o obecnym rządzie w tych konkretnych okolicznościach. Z jednej strony budżet się zadłuża, z drugiej strony chciałoby się „skuteczne” państwo rzucić na te dzikie, rozbisurmanione rynki. Bo państwo musi być skuteczne, nie ważne czy małe czy duże, czy tanie czy drogie, czy silne czy słabe (niektóre przymiotniki w cudzysłowiu) – ważne, aby nie było neoliberalne, ciśnie się na usta, czyli skuteczne, po kołodkowsku skuteczne. No nie naigrywam się przecież. Pytam profesora in absentia, co to znaczy skuteczne państwo, bo dochodzę do przekonania docierając do kresu artykułu, że to byłoby takie państwo, na którego finansów czele stałby wicepremier Kołodko. A nie mówiłem, że w nieskończoności zbiega do Prezesa PiS.

  165. Jak jest sytuacja w strefie euro?

    Zapytałem wczoraj ministra finansów Kanady, za pośrednictwem CBC i jego sprytnego wywiadowcy Evana Solomona. The Honorable James Flaherty powiedział, że wymaga ona zdecydowanych kroków:
    http://www.cbc.ca/news/canada/story/2011/12/22/flaherty-imf-europe-fund.html
    Oczywiście Europa może, ale czy da się porwać interwencjonizmowi państwowemu? Aby nie było wątpliwości, Jim Flaherty uważa, że tak i to jak najszybciej. Ale to musi być przetrawione przez system polityczny, przede wszystkim Niemiec, i co zrobić z tym biednym Sarkozy, rzucić go na pożarcie francuskim wyborcom – sama skóra i kości?

  166. TJ

    A jednak coś tam dziamiesz, pięć punktów jak w mordę dał! Może i troszkę miejscami podkolorowałeś spryciarzu, tu nieco dodałeś, tam ująłeś, ale w sumie i tak niewiele, główne tezy przeważnie zachowałeś – keep up good the work!

    O paru ciekawych rzeczach jednak zapomniałeś, np. o globalnej manipulacji opinią publiczną podczas „arabskich rewolucji” – będącej pierwszym przedsięwzięciem z dziedziny wirtualnej rzeczywistości o tak ogromnej skali. Poprzednio równie gigantyczny efekt zakłamania i socjotechniki zdołano uzyskać chyba w czasie uderzenia w brytyjską monarchię, za sprawą księżnej Diany i jej dość dziwnej, przyznasz, na końcu śmierci. Zmanipulowane wtedy tłumy żałobników widziałeś pewnie na całym świecie, megatony kwiatów, także te stada celebrytów przykuwających uwagę brytyjskiego oraz światowego pospólstwa na pogrzebie, czytałeś nagłówki w gazetach, może nawet wpisałeś się do jednej z 40 ksiąg kondolencyjnych wystawionych wówczas w UK, albo do jednej z wielu tych, które zostały wystawione na całym chyba świecie, a już na pewno na całym świecie zachodnim. Jednak tła zapewne nie znasz, inaczej nie pominąłbyś tego wydarzenia, dlatego polecam film „Królowa” (Oscar 2007 i dwa Złote Globy). Będziesz mógł dołączyć do swojej, mimo wszystko ubogiej listy, następny ciekawy, a niedoceniany przykład działania sił brudnych, bo nieczystych to dla nich komplement.

    PS Samochody mogą już dziś jeździć na… wodę, nie potrzebują ani benzyny, ani ropy zupełnie. I to nie jest dobra wiadomość dla tych, którzy łączą swoją przyszłą dominację na świecie z zagarnięciem światowych złóż zgniłych resztek organicznych… Cóż, umoczą niestety, gdyż dobro zawsze w końcu wygrywa.

    Szczęśliwego Nowego Roku!

  167. Dyskusja,piekna,
    na plus, i minus,
    tez.
    O mrzonkach,
    co chca gdzies,
    ale mozg im.,
    im nie sprosta,
    adio,
    a potem,
    spotkamy sie,
    gdzies.

  168. Wszelkiej światłości w nowym roku i oby się nam spełniło. Zwłaszcza miłośnikom prozy Jarosława Iwaszkiewicza. Ja na szczęście nie muszę uciekać na Jamajkę ani inny Madagaskar i tym samym nie muszę „prawie wieszcza” kochać. To, co pisał, było mało czytelne, a jeśli ktoś ma przeciwne poglądy niech dowiedzie.

  169. Swiat wszedl na orbite szalenstwa. Sektor wytworczy wytwarza dobro a sektor finansowy (i rzady) wyrzuca je w bloto. W 2011 $6.3 triliona zostalo wyrzucone w bloto. To oszacowanie Financial Times. Ale nie jest to poprawne oszacowanie. Bo te $6.3 trilliona odnosi sie tylko do roznicy w kapitalizacji indexow rynkow finasowych na poczatku i koncu tego roku (2011).

    Prawdziwa kwote wyrzucaona w bloto nalezalo by policzyc jako sume wszystkich kontrakcji wszystkich akcji na wszystkich rynkach a nie tylko tych znajdujacych sie w indexach. Nalezy sie wiec spodziewac ze kilkaset trillionow dolarow jest wyrzucane w bloto kazdego roku.
    http://www.ft.com/intl/cms/s/0/483069d8-32f3-11e1-8e0d-00144feabdc0.html#axzz1i5hNyHFx

    Swiat nie powinien byc w kryzysie. Samowola i niezwykly debilizm sektora finansowego musza byc poddane scieslej regulacji i kontroli. I tak sie stanie bo innego wyjscia nie ma.

    Fakt ze niewielu zdaje sobie z tego sprawe jest jednym z cudow tego swiata.
    Glupcy rzadza swiatem i glupcy (jak kompromitacja z Toronto) zachwycaja sie nad ich rzadami a swiat zbliza sie do katastrofy.

  170. Chciałam po prostu złożyć życzenia noworoczne Gospodarzowi tego Blogi i wszystkim Blogowiczom. Chciałam ale wystraszył mnie prawicowy zamysł polityczny :
    RAZ w Rzepie buduje „państwo drugiego obiegu”
    Zybertowicz pisze o „archipelagu polskości” i o konieczności konsolidacji,
    Krasnodębski czeka na przesilenie gospodarcze w Europie i w kraju, jako punkt startu;
    i tak dalej i tym podobnie…
    Może by jednak Rosjanie sprzedali nam jakąś Nową Ziemię albo coś? Niech ja mam przynajmniej starość spokojną.

  171. Niechętnie zabieram się do życzeń Redaktorowi. Nawet nie wiem jak je sformułować; jest Pan zdrów i ma wszystkiego po uszy, łącznie z zasługami i uznaniem. Niestety jest Pan konserwatywnym leniuchem. Wobec zaniku innych form ujawniania się opinii publicznej, wymarciu dialogu społecznego i likwidacji miejsc swobodnej wypowiedzi, blog stał się jedynym miejscem zaistnienia człowieka myślącego i aktywnego. Niestety zarówno blog Pana jak i inne /nie wszystkie/ blogi szacownej kiedyś POLITYKI stały się tego wszystkiego zaprzeczeniem. Są wyrazem arogancji, lekceważenia, lenistwa, olewania i braku jakiejkolwiek formy intelektualnego moderowania. Na blogu jest Pan nieobecny, mam obawy, że nie czyta Pan komentarzy, nawet tych ciekawszych i tych co jeszcze pozostali. Felietony pisane od niechcenia są wyrazem zaprzeczenia publicystyki, poświęcone salonowym plotkom warszawskim lub marginaliom życia społecznego lub politycznego. A tak wiele rzeczy groźnych się dzieje dookoła. A można inaczej i poważnie. Dlaczego ludzie bardzo aktywni mogą blogować. Niech Pan zerknie do pana Kołodki lub Piotra Kuczyńskiego, ile tam życia, kultury i ciekawości. Nikt nie odważy się uprawiać bełkotu, intryg i zamulania pustosłowiem, co stało się niestety tutaj nagminne. Jeżeli ten mój komentarz zostanie dopuszczony, będzie miał szczęście, to przyjdzie mu na to czekać na pojawienie się kilka lub kilkanaście godzin, co stało się regułą brzydką i niegrzeczną. Miłej zabawy sylwestrowej!

  172. Wszystkim misjonarzom (zdziecinnialym ) , parapetom i innym blogowym naprawiaczom swiata – zycze w NR zalozenia wlasnych max. zaangazowanych blogow gdzie ich misja zostanie spelniona i nie bedzie zadnych wyrazow arogancji .
    Najlepiej w jez. pln. koreanskim.
    Tam „wiele rzeczy groźnych się dzieje dookoła ” a tu, oby nam sie !

  173. oj siadło na głowę Bellisariusowi, oj siadło. Durś mu w głowie Iwaszkiewcz. Weż się chłopie w garść.

  174. Wypadalo by zyczyc wszystkim pomyslnego Nowego Roku ale nie mozna. Takie zyczenia byly by aktem hipokryzji. Niech dyktator Donek sklada zyczenia, ktore jak wszystko o czym on mowi nic nie znacza.

    Ja moge tylko doradzic – ratuj sie kto moze. 2012 przyblizy Polske do katastrofy totalnej. Zblizy sie kryzys energetyczny. Kryzys finasowy sie poglebi. A ponad wszystko powroci stan zimnej wojny. Wiemy z WikiLeaks ze Polska podzega i desperacko domaga sie aby sciagnac konflikt amerykansko-rosyjski na swoje terytorium. W rezultacie kapital bedzie uciekal gdzie sie tylko da.

    A wiec na drodze do katakilzmu niech sie polacy ciesza ze Donek jest lepszy od Kaczynskiego. I to jest cala polityka i glowny temat Polityki. Bez Kaczynskiego Polityka byla by juz dawno bankrutem. A dla Gospodarza – Gospodarzu wiecej odwagi cholera jasna. Zajmij sie pan czyms powaznym, godnym polityki w Polityce. Dosc Kaczynskiego, to nudne i nie odpowiedzialne.

    @halen & kompromitacja z Toronto.
    W strefie SWIN najmnjejsza emerytura 2200 zl – w Polsce 730 zl.
    Minimalne pensje wstrefie SWIN. dane z Eurostats 2009;
    Hiszpania – 666 Euro, 2.7 razy wiecej niz w Polsce
    Portugalia – 470 Euro, 1.91 razy wiecj niz w Polsce
    Grecja – 668 Euro, 2.71 razy wiecej niz w Polsce
    Wlochy – 866 Euro, 3.52 razy wiecej niz w Polsce
    W Polsce – 246 Euro
    Srednia minimalna pensja strefy swin 667 Euro, 2.71 wiecej niz w Polsce.
    (poza strefa swin, Niemcy 1277, 5.19 razy wiecej niz w Polsce, Dania 1850, 7.52 razy wiecej niz w Polsce)
    Jezeli strefa swin jest w kryzysie to Polska jest w kataklizmie.
    Ale najgorsze jest to; W Polsce zaledwie 13.5 mln ludzi pracuje. Mniej niz 49% jest aktywna ekonomicznie co jest najnizszym wskaznikiem w UE. (w Szecji 71% obywateli jest ekonomicznie aktywna) Polska ma 7.5 mln emerytow, nastepne 2.8 mln jest bezrobotnych. A jeszcze gorszy jest trend ktory uksztaltowal sie w ciagu ostanich 22 lat tumanskich nie-rzadow. Emerytow i bezrobotnych bedzie przybywac a miejsc pracy ubywac. A Donek, no coz, on biedak jest tylko historykiem !!! Ma prawo popeniac bledy,… zalosne i nie do wiary.

  175. http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/spektakl-narodowej-hipokryzji
    Tak więc miłość do ojczyzny w nacjonalistycznej kulturze wyraża się głównie w gotowości walki w jej obronie. Wszelkie inne formy działań służących pomyślności wspólnoty obywatelskiej, jak przestrzeganie prawa, uczciwość i przychylność wobec innych ludzi, rzetelne wykonywanie obowiązków wynikających ze społecznego podziału pracy, nie mają większego znaczenia. Dlaczego nacjonaliści pojmują patriotyzm tak wąsko? To jasne, że machanie flagą jest przyjemniejsze niż płacenie podatków, ale z tych dwóch czynności tylko ta druga daje wspólnocie obywatelskiej jakąś korzyść
    ———————

    Coś dla naszych patriotów……..
    Niech maszerują, krytykują, dyskutują.
    Ale miło by było gdyby jeszcze płacili…..
    Nawet ci zza Wielkiej Wody.

  176. Zamulanie pustosłowiem… zarzut wysunięty przez jasnego gwinta, łaknącego życia na blogu.

    Jasny gwint zapomniał jak to systematycznie zamulał ten blog martwym pustosłowiem poprzez namiętno-namolne cytowanie Manifestu Marksa.

    Jasny gwint ma pamięć wybiórczą i stan ten będzie się pogarszać z czasem, na co warto zwrócić uwagę w tym specyficznym dniu, w którym upływający czas ma swoje święto.

    Redakcji Polityki oraz red Passentowi życzę jak najwięcej zarzutów, jakie sformułował pod waszym adresem jasny gwint. Im więcej niezadowolenia Wasza pracą dziennikarską ze strony politycznych dinozaurów z czasów zaprzeszłych, tym bardziej wiadomo, że wykonujecie dobrą, nowoczesną robotę dziennikarską.

    Wszystkiego Najlepszego !

  177. wiesiek59,

    co ma wspólnego jurysdykcja, według której płaci się podatki do patriotyzmu jako takiego ? Czy fakt, że moje podatki pobiera fiskus kanadyjski ma mieć jakiś wpływ na mój stosunek do spraw polskich (bo zainteresowanie sprawami polskimi to też odmiana patriotyzmu) ?

    Aha, żeby podsumować ten wątek: będę uparcie głosować w wyborach do Sejmu i w prezydenckich dotąd, dokąd Sejm nie zmieni konstytucji oraz wynikających z niej ustaw w kwestii prawa do udziału w głosowaniu. Będę głosować między innymi na złość wszystkim tym, którzy kwestię podstawowych praw obywatelskich arbitralnie łączą z obowiązkiem płacenia podatków.

    Do zobaczenia przy urnie !

  178. Bernard Madoff potrzebował 30 lat, 
żeby zdefraudować 65 miliardów dolarów. Trzysta lat temu Szkot John Law zrobił to 
w kilkanaście miesięcy.
    http://biznes.newsweek.pl/lowca-jeleni–john-law-finansowy-oszust-wszechczasow,85994,1,1.html
    —————————————–

    Niech żyje postęp w ekonomii rujnowania obywateli…….
    Pouczająca opowieść……

  179. Wiesiek59 13.13

    Wielce odkrywcze spostrzezenia ! A za co, Laskawco, maja placic ?! Za co ?

  180. A moze by zmienic nazwe Blogu na „Blog niewyzytych ksiegowych ? Albo „Blog wywalonych buchalterow” ? Albo zapytac: to co wy tu wszyscy robicie, jak tam sie Polska wali ?! Rozumiem T.O., cwiczy tematy do konwersacji z odpowiednikami w Toroncie, i – daj mu Boze !

  181. Gospodarzowi i wszystkim gosciom jego bloga …..
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku życzę.
    Oby nie był gorszy niz ten mijający.
    Pod każdym wzgledem.
    Lex

  182. Dobry Wieczór Sylwestrowy!

    Na kilka godzin przed godziną zero, dziękuję za wszystkie życzenia pod adrsem naszego blogu, blogowiczów i gospodarza. Blogowiczom i Moderatorom dziękuję za już i proszę o jeszcze, życzę pogody ducha, zdrowia, energii, tolerancji, jak najmniej goryczy a la Jasny Gwint, który judzi, że ja nie czytam nawet komentarzy na blogu. Czytam! Czytam, czasami z entuzjazmem, a czasami – jak się Pan domyśla – z politowaniem. W Nowym Roku – jak najmniej insynuacji, jak najmniej goryczy i zrzędzenia, jak najwięcej pogody ducha, życzliwości, kulturalnej rozmowy życzy gospodarz blogu.

  183. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Panu Redaktorowi i wszystkim Bywalcom bloga.

  184. Redaktorowi Seniorowi życzę, aby zazdrośnicy odwiedzający ten blog przez 366 dni odczuwali, że Gospodarz jeszcze może, a oni jeszcze nie. Dziękuję za gościnę i cieszę się na możliwość bywania w 2012m!
    Dużo zdrowia i inspirujących dyskusji na blogu!

  185. Życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku. Zarówno Czytelnikom, jak – przede wszystkim – Autorowi.

  186. Całej wspaniałej pace, związanej z tym niesamowitym blogiem, życzę zdrowia (żeby razem wytrwać do następnego sezonu) i radości z prozy dnia codziennego.

  187. Do siego Roku Gospodarzu ;
    i wiecej tolerancji ,z lewej strony został sie Panu
    na blogu tylko Jasny Gwint i Stachurska – resztę Pan zniechęcił .

  188. Gospodarzowi, Piszącym tu i Czytającym życzę trwania i przetrwania w zdrowiu! Igrzyska będą, byle chleba nikomu nie brakło!

  189. Dziś w Loży prasowej p. Passent bredząc o katastrtofie smoleńskiej, o mało nie wyprowadził mnie z równowagi. Powiedział on mianowicie, że odpowiedzialna za katastrofę jest tzw polska bylejakość i nie dotyczy to wyłącznie rządzących tylko całe społeczeństwo.
    Ja uważam, że Passent ocenia według siebie, bo jest on (jak się okazuje) dziennikarzem byle jakim. Takim przedstawicielem jak Pan to ujął „polnische wirtschaft”.I ja sobie nie życzę, zeby wszystkich wrzucać do jednego wora.
    A nazwiska winnych tej katastrofy są znane panie Passent. Oni są w kancelarii premiera, pion w MON począwszy od samego ministra Klicha a skończywszy na załodze samolotu oraz urzędnicy ówczesnej kancelarii prezydenta. Jeśli niektórzy z nich zginęli w tej katastrofie, pośmiertnie powinni byc napiętnowani. I proszę nie zamulać jasnej sytuacji panie Passent, bo jeśli uważa Pan, że wszyscy są winni, to znaczy tylko tyle, ze nikt nie jest win ien.

  190. S novym godam !

    Znowu zawinił Passent, że na lewym skrzydle blogu ostałi się tylko jasny gwint i Teresa Stachurska.

    Być może Passent zawinił również temu, że w Sejmie po wyborach ostała się tylko garstka posłów SLD, uzawanej powszechnie za lewicę ?

    Jeśli tak, to wszystko w porządku. Jaka lewica, takie lewe skrzydło. Z tym, że zaliczenie jasnego gwinta w poczet lewicy to obelga dla prawdziwej lewicy w tradycyjnym, europejskim wydaniu. Blogowiczowi z prowincji myli się lewica z Ludem Lizakowym. Dziś można ten bład zrozumieć. Kto nie ma ciężkiej głowy po Sylwestrze ?

  191. Andrzej
    1 stycznia o godz. 13:13
    „Dziś w Loży prasowej p. Passent bredząc o katastrtofie smoleńskiej, o mało nie wyprowadził mnie z równowagi. Powiedział on mianowicie, że odpowiedzialna za katastrofę jest tzw polska bylejakość i nie dotyczy to wyłącznie rządzących tylko całe społeczeństwo.”

    Oj nie ladnie panie Passent. Prosze mi wskazac i udowodnic moja bylejakosc i moja czesc odpowiedzialnosci za katastrofe smolenska.

  192. Andrzej
    1 stycznia o godz. 13:13
    „Dziś w Loży prasowej p. Passent bredząc o katastrtofie smoleńskiej, o mało nie wyprowadził mnie z równowagi. Powiedział on mianowicie, że odpowiedzialna za katastrofę jest tzw polska bylejakość i nie dotyczy to wyłącznie rządzących tylko całe społeczeństwo.
    Ja uważam, że Passent ocenia według siebie, bo jest on (jak się okazuje) dziennikarzem byle jakim. Takim przedstawicielem jak Pan to ujął „polnische wirtschaft”.I ja sobie nie życzę, zeby wszystkich wrzucać do jednego wora.„

    Mój komentarz nadrealistyczny

    Redaktor Passent tak mówił, bo zlekceważył prace zespołu parlamentarnego kierowanego przez Macierewicza.
    Zespół ten na podstawie wnikliwych badań rozłożenia szczątków samolotu, badań komputerowych prof. Biniendy i innych z USA (NASA) oraz zeznań rodzin o rozmowach przeprowadzonych tuż przed zdarzeniem stwierdził co następuje:

    1) Raporty Anodiny i Millera zawierają tyle sprzeczności, że można je zakwalifikować jako opracowania propagandowe, w całości kłamliwe.

    2) Prowadzące śledztwa komisje ukrywają kluczowe dowody wskazujące na prawdziwe przyczyny katastrofy.

    3) Nie było żadnego zderzenia samolotu z brzozą, ani ułamania skrzydła.

    4) Samolot został najpierw wciągnięty we mgłę, a nastepnie obezwładniony na wysokości około 20 m nad ziemią, tak by jak najbardziej prawdopodobnie upozorować naturalną katastrofę.

    5) Podział samolotu na wiele drobnych odłamków oraz ułożenie tych odłamków wskazują na przyczyny katastrofy, które znajdowały się wewnątrz samolotu i które polegały na wyzwoleniu dużej energii.

    6) Na tym etapie badań zespół nie może podać do publicznej wiadomości in extenso przyczyny katastrofy jako zamach, ale z zebranych dowodów wynika to już teraz niezbicie. Dalsze fakty na pewną wyjdą na jaw.

    W kontekście powyższych wniosków posługiwanie się pruskim przekleństwem – polnische wirtschaft, jest argumentem zastępczym, wrzutką mającą przesłonić prawdziwe intencje i cele odpowiedzialnych za katastrofę, ukryć prawdziwe przyczyny tragedii smoleńskiej

    Pzdr, TJ

  193. Kleofas
    31 grudnia o godz. 16:23

    Jak to za co?
    Za patriotyzm……..
    Ileż to razy Polonia Amerykańska ratowała finansowo różne przedsięwzięcia w kraju. Nie wykupywałeś żadnych cegiełek?
    Nie dokładałeś się do jakichś pomników?
    Przynajmniej tyle za niegłodną młodość i darmowe wykształcenie jesteś winien……

  194. Jacobsky
    31 grudnia o godz. 15:25

    Przeczytaj całość tekstu, ciekawego moim zdaniem, a nie jedynie przytoczony przeze mnie fragment.

    Od lat piszę że prawdziwym wymiarem patriotyzmu jest płacenie podatków w kraju i życie dla niego, nie umieranie……
    Wymiar patriotyzmu zagranicznego jest dość trudno dla mnie uchwytny.
    Ale……może być to ciekawy temat do dyskusji……

  195. Witold Orłowski: Kapitalizm Tak, Wypaczenia NIE
    http://biznes.newsweek.pl/witold-orlowski–kapitalizm-tak–wypaczenia-nie,85992,1,1.html
    ——————————-

    Jeszcze jedno spojrzenie na ekonomię……

  196. http://www.blog-bobika.eu/?p=950#comment-97732 :

    Bobik 1 styczeń 12, 00:16

    „To ty jesteś ten nowy? No, już pora… Witaj!
    Twój poprzednik, niestety, niezbyt sobie radził.
    Do kłopotów powracał niby zdarta płyta,
    ze zmartwień chętnie czerpał nieprzebranej kadzi…

    Wiem, było mu niełatwo. Kryzys, banków władza,
    koniunktury załomy i na słońcu plamy,
    ale komu to rąbek spódnicy zawadza?
    Te wymówki my przecież już na pamięć znamy.

    Ty jak tamten zaczynasz, na nadziei fali,
    ale staraj się bardziej… Do następnej zimy
    masz jeszcze okres próbny, a jak coś zawalisz,
    to trudno – bez litości za rok cię zwolnimy.”

    ————–
    Szcęśliwego Nowego Roku Panu Redaktorowi i Gościom Jego blogu 🙂

  197. Światowej sławy filozof Slavoj Żiżek, marksista, w nowej książce „Od tragedii do farsy” rozważa warianty stworzenia komunizmu po zdechnięciu kapitalizmu neoliberalnego. W niektórych fragmentach posługuje się przypowieściami, często także judzi przeciwko byłym dysydentom w ustrojach totalitarnych, czyli także tym naszym. Przytacza opowieść jaka zdarzyła się w Rosji w XV wieku pod panowaniem mongołów. Chłop i jego żona szli sobie pokrytą pyłem wiejską drogą. Zatrzymał się przy nich mongolski wojownik na koniu i mówi chłopu, że zaraz zgwałci jego żonę. Po czym dodaje: Ale na ziemi jest dużo pyłu, więc gdy będę gwałcił ci żonę, musisz trzymać moje jaja,żeby się nie pobrudziły.” Gdy Mongoł zrobił to co miał zrobić i odjechał w siną dal, chłop zaczął pękać ze śmiechu i podskakiwać. Jego zaskoczona żona pyta; „Czego się śmiejesz i skaczesz z radości, przecież właśnie zgwałcili mnie na twoich oczach?” A chłop na to: „Ale go załatwiłem! ma teraz jaja pobrudzone pyłem!”
    Tak z radości skalali Michnik, Romaszewski, Dorn i tysiące dzisiejszych bogatych kombatantów.
    Teraz Żiżek wykorzystuje tę śmieszną przypowieść do wyszydzania zachowania lewicy, którym udawało się zaledwie nieco pobrudzić jaja tych u władzy, podczas gdy naprawdę chodzi o to aby ich wykastrować. Z Kwaśniewskim Millerem i podobnymi tego się zrobić nie da.

  198. Andrzej, 13.13. W tej prasowej loży zasiadali giganci wolnej publicystyki. Oprócz Redaktora, jakiś Lisicki i Janke to jeszcze główny cyngiel GW Stasiński. Moderatorem była jakaś paniusia. Szybko wyłączyłem gdyż zaczynał się koncert z Wiednia. Na Twoim miejsce bym jednak uważał, i nie używał słów typu „bredzenia”, bo możesz być potraktowany z politowaniem.

  199. TJ
    1 stycznia o godz. 15:17
    ——————————————————————————————————-
    Panski wpis w tzw. sprawie odbieram jako przyklad lopatologi stosowanej. Jednak
    w przypadkach ciezkich warto zastanowic sie nad nabyciem koparki.

  200. wiesiek59,

    aby uniknąć bezsensów wynikających z Twojej koncepcji patriotyzmu wprowadzono niemal powszechnie konwencję o unikaniu podwójnego opodatkowania, gdyż bezsensem byłoby dożynanie podwójnymi podatkami obywateli mieszkających w innym kraju niż ten, z którym łączy wynikająca z miejsca urodzenia (lub z wychowania w domu) więź zwana patriotyzmem.

    Pozdrawiam patriotycznie 😉

  201. Potknięcie drugie, sportowe. Pierwsze potknięcie to, nazwijmy to tak, potknięcie o charakterze etycznym.

    Tak czy inaczej dobrze jest być Premierem w naszym kraju.
    http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/galeria/373339,3,premier-donald-tusk-rozegral-w-gdansku-mecz-pilki-noznej-galeria-zdjec.html

    A Pan Redaktor przed wieloma laty pisał, że premier Japonii zmarł z przepracowania, gdyż pracował po 18 – 20 godzin na dobę (chyba nazwisko premiera brzmiało Ochira).

  202. Fachowcy wiedza lepiej,
    ja tez.
    Myslaem ze wiem,
    glupota zaglada,
    a ja jestem gej.

    Czulem kiedys,
    a dzis juz wiem,
    ze swiat spoglada,
    na kazdego z nas,
    z usmiechem,
    przez lzy.

    Wiec zanim powiesz,
    co wiesz,
    usmiechnij sie przez lzy,
    w innym wymiarze,
    i pokaz palec tez.

  203. Teraz chyba wkleiłem właściwe zdjęcie.
    Za ten bezpłatny PR Rząd powinien mi być wdzięczny.

    http://sport.dziennik.pl/pilka-nozna/artykuly/373373,druzyna-tuska-przegrala-w-pilke-nozna-z-oldbojami-lechii.html

  204. wiesiek59
    31 grudnia o godz. 13:13
    „Tak więc miłość do ojczyzny w nacjonalistycznej kulturze wyraża się głównie w gotowości walki w jej obronie. Wszelkie inne formy działań służących pomyślności wspólnoty obywatelskiej, jak przestrzeganie prawa, uczciwość i przychylność wobec innych ludzi, rzetelne wykonywanie obowiązków wynikających ze społecznego podziału pracy, nie mają większego znaczenia”

    Mój komentarz nadrealistyczny

    Panie Wieśku niech pan sobie wyobrazi komu ja mam płacić podatki tej mafii tym oszustom co chcą rządzić Polską o nie niedoczekanie, ile spala moje auto, 8 litrów na stuwe jak nic, a oni se trzymają w sejfach silniki na jeden litr, ile muszę płacić za raty 15 i 20 procent a oni se szachrują na pożyczkach, naco mi są potrzebne jakieś wuefy te od funduszy i pomoc dla tych greckich turystów ja bym ich wysłał żeby se porobili w polu to by wiedzieli ze groszem nie śmierdzą, a ci komuniści z WSI co siedzą w rządzie, będą jeszcze długo nas mamić ileż można, wszystko objeli wszystko zataili i jeszcze sie śmieją z nas w telewizji, jędrusie lokowate, mają swój kraj tu jest Polska niech jadą krzyż na drogę, znajdzie się i na nich sposób, wnerwia to wszystko człowieka a czas ucieka.

    Prawdziwy Polonus

  205. Jacobsky
    1 stycznia o godz. 19:22

    I dlatego bandera na statkach jest panamska, cypryjska, bądź liberyjska, obywatelstwo Bahamów, Monaco, firmy zarejstrowane w rajach podatkowych…….

    Pieniądz i jego posiadacze nie znają zobowiązań , granic, lojalności- w większości wypadków.
    Nawet gdy posiadacze fortun z USA, Niemiec, CHCIELI się wyżej opodatkować, inni PATRIOCI na to nie pozwolili……..

    Moim zdaniem LOJALNOŚĆ jest niepodzielna. Szczególnie finansowa…
    Przecież Grecy i Włosi przegrali właśnie przez to, że nie płacili podatków, ba – był to ich sport narodowy.

  206. Wiesiek59 15.26

    Odezwalem sie po slowach „ci zza Wielkiej Wody”. To, i owszem, mnie dotyczy, natomiast pojecie „Polonia” wydaje sie byc niewlasciwe. Wyszedlem z kraju kolonialnego, ktory poza klopotami nic mi nie dal. Tzw Polonia to nie moje sprawy. Oburzylo mnie Twoje dosc aroganckie zadanie, zebym placil.

    Przede wszystkim, umowa o nieplaceniu podwojnych podatkow to instrument stosowany w wielu krajach. Nie wypada zadac czegos, co jest sprzeczne a aktem normatywnym.

    Moglbym Cie latwo wykpic, ze n.p. cegielke kupowalem, i owszem, na zadanie w ciemnej ulicy: Panie, kup pan cegle…Albo, ze „Polonia ratowala …..”itd. Owszem, ratowali bo mieli w tym zwykly interes. Moj jedyny interes w Polsce, to jezyk i kontakt z milymi ludzmi.

    Pisze jednak z szacunku do kolegi z Blogu. To, ze przez prawie czterdziesci lat, nie widzac nawet na chwile Polski, uzywam Waszego jezyka, jest dobre dla Polski. I za to oczekiwalbym raczej uznania, zamiast ordynarnego wrecz zadania: „Za patriotyzm….za nieglodna mlodosc i wyksztalcenie”. Patriotyzm tu to demagogia a co ty wiesz o mojej mlodosci i wyksztalceniu ?

    Sugeruje, jesli mozna, odrzucic demagogie i obiegowe slogany bez pokrycia i spojrzec na sprawe trzezwym okiem.

    Z szacunkiem.Kleofas.

  207. TJ
    1 stycznia o godz. 20:08

    Czyżbyśmy byli bliżsi mentalnie Grekom i Włochom?
    Prawdziwy Polonus ma podobne reakcje…….
    Złodziejski rząd, wybierany podobno w demokratycznych wyborach…..
    przez kogo? Praworządnych obywateli?

  208. Tak wrzucam jeszcze raz, bo ostatnio ktoś wklejoną przeze mnie wiadomość usunął, pozdrowienia Panie Danielu i proszę pomyśleć nad poniższą sprawą. Daniel Passent, znany publicysta „Polityki”, zajadły przeciwnik lustracji, pisał donosy do Służby Bezpieczeństwa. Jego ofiarą stał się m.in. krytyk filmowy Zygmunt Kałużyński, który był zarejestrowany jako kontakt poufny SB. O współpracy Daniela Passenta pisze w książce „Filmowcy w matni bezpieki” Filip Gańczak. – Wiedzę o Kałużyńskim bezpieka czerpie także z innych źródeł. KP „Daniel” informuje, że 19 września 1961 roku widział Kałużyńskiego na przyjęciu u dyplomaty Franka Jonesa. Z dokumentów IPN wynika, że „Daniel” to dziennikarz „Polityki” Daniel Passent. (…) „Daniel” charakteryzował Kałużyńskiego jako szeroko cenionego krytyka filmowego bardzo przyjemnego w bezpośrednim obcowaniu lecz w pewnym sensie dziwaka. Dziwactwo jego wyraża się w tym, że zimą chodzi w samym garniturze a latem często spotkać go można w butach bez skarpet. (…) Z dokumentów IPN wynika, że „Daniel” opisał przyjęcie u Jonesa i poruszaną podczas rozmowy tematykę dotyczącą USA i Związku Radzieckiego – pisze historyk.
    Autor opracowania skoncentrował się na środowisku filmowców i krytyków. W jego publikacji nie ma więc opisu całości dokumentów na temat Passenta, które znajdują się w IPN. Według nich dziennikarz, absolwent studiów w Leningardzie, został zarejestrowany jako TW „John” i „Daniel” na zasadzie dobrowolności. Z dokumentów wynika, że dostarczał służbom specjalnym PRL informacji o cudzoziemcach i przyjął pieniądze na cele operacyjne.
    Po ujawnieniu w 2007 roku przez „Misję specjalną” TVP1 dokumentów na temat Passenta, publicysta wystąpił o autolustrację. Sądy lustracyjne dwóch instancji odmówiły mu jednak, argumentując, że nie pełnił on funkcji publicznej w rozumieniu obowiązującej ustawy lustracyjnej.
    Co ciekawe Zygmunt Kałużyński, na którego donosił Passent, również był zarejestrowany przez SB, jako kontakt poufny „Literat”.

  209. TJ

    Lubię Cię czytać, nie zawiodłem się także tym razem – gratuluję bystrości oraz dowcipu! Ty jednak nieźle czaisz bazę, co potwierdza twój szyderczy krytycyzm wobec tych wszystkich bredni o Putinie spiskującym wraz z Tuskiem przeciwko byłemu prezydentowi – i słusznie! Przyłączam się! Chłoszczesz tych ciemniaków biczem satyry bezlitośnie, jaki tam masz pod ręką. Dla każdego myślącego człowieka jasne jest jak słońce, że Rosjanie nie mieli w tym zdarzeniu żadnego interesu, więc podejrzewanie ich o jakikolwiek udział w tej tragedii jest nonsensem. Jak powszechnie wiadomo, pytanie zasadnicze w takich przypadkach zawsze brzmi: cui bono? Rosjanie odpadają – bowiem zero zysku, nul, same straty. Ale może ktoś zysk jednak miał, więc jeśli dla potrzeb rzeczowej analizy wykluczyć tragiczny przypadek, to pytanie wciąż pozostaje – cui bono?

    A tak przy okazji – idzie nowe (albo stare, zależy od punktu widzenia). Nie uwierzyłbym w konsomolca panoszącego się dziś w Polsce, gdybym na własne oczy nie zobaczył:

    http://www.kmp1917.pl/news.php

    http://www.komsomol.pl/

  210. ET
    30 grudnia o godz. 10:47
    Czy postawy anty-muzulmanskie pomagaja w integracji?

    Tak.
    Tak dlugo jak jest wymierzona w militarny muzulmanizm.
    P.S.
    Krytyka zorganizowanej religii jest nakazem chwili.

    baltazarsaldo

  211. ET
    30 grudnia o godz. 10:58

    Szanowny Panie ET

    Odwolywanie sie do katolickiego poczucia winy jest nieproduktywne.

    baltazarsaldo

  212. ET
    30 grudnia o godz. 10:58

    Szanowny Panie ET

    Stereotypy nie sa smieszne bo wynikaja z niedostatecznej edukacji.

    baltazarsaldo

  213. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej
    1 stycznia o godz. 13:13 pisze:

    „Pan to ujął „polnische wirtschaft””
    http://zaprasza.net/A.php?article_id=31699

  214. „przyczyny katastrofy, które znajdowały się wewnątrz samolotu i które polegały na wyzwoleniu dużej energii”

    Wewnątrz? Czyli ego Leszka nadęło się ponad miarę, po tym jak Jarek je bezprzewodowo doładował.

  215. POLAK
    2 stycznia o godz. 0:27
    Osobiscie nie obchodzi mnie to bo uwazam za caly ten proces tzw lustracyjny i samo istnienie instytucji jak IPN jest jednym wielkim szambem, wstydem i symbolem narodowej hanby. Obecnie rowniez sa agenci, donosiciele i roznego rodzaju szpicle wazeliniarze. Rowniez istnieje SB choc pod inna nazwa i kazdy katolik regularnie donosi przy spowiedzi.

    Jednakze determinacja z ktora Passent sluzy obecnemu rezimowi pomimo ich oczywistej niekompetencji zasluguje na uwage. Np w ciagu ostatnich 3 lat nie przypominam sobie nawet jednego felietonu w ktorym byla by chociaz kropla krytyki rezimu. Wszystkie publikacje Passenta sluza dla odwracania uwagi od rezimu. Co pomaga prymitywnemu i niekompetentnemu rezimowi tumanow systematycznie niszczyc kraj i ludzi. A obwinianie calego spoleczenstwa z katastrofe smolenska jest wiecej niz skandaliczne.

  216. Pani Profesor Oręziak w obszernym opracowaniu publikowanym w PRZEGLĄDZIE przedstawia katastrofalną wizję skutków działalności OFE. W pierwszym rzędzie dla państwa i za niedługo dla ponad 15 milinów nabranych na palmy emerytów. Tylko w ubiegłym roku OFE poniosły straty w wysokości 13 miliardów złotych, zwiększając zarobki managerów i niezależnych konsultantów o 10 procent. OFE są głównym źródłem narastającego zadłużenia państwa, którego dług w tym roku przekroczy zaklęty poziom 60 procent. Czyli katastrofy państwa solidarnościowego. W konkluzji profesor pisze; „Nieuchronnie nasuwa się tu refleksja o rabunku polskich finansów publicznych na niewyobrażalną skale w wyniku utrzymywania OFE.” Pani Oręziak z pewnością z politowaniem judzi, cytując mądre słowa Redaktora.

  217. Ikona opozycji demokratycznej, autorytet moralny niebywałej wielkości Karol Modzelewski publikuje wywiad w nowym PRZEGLĄDZIE. Oświadcza w nim, że głosował na Platformę wyłącznie w celu zapobieżenia wygraniu PiSu, czyli nie dawnych swoich towarzyszy walki z barykad. Nie dostrzega regresu cywilizacyjnego, wykluczenia, bezrobocia, emigracji, likwidacji zdobyczy socjalnych, rozwarstwienia, „dodowanie” kultury, zalew propagandy prawicowej, likwidacji niezależnych mediów, zaniku opinii publicznej i więzi społecznych, panoszenie kościoła, upadku kolei, udziału w wojnach zaborczych i kryzysu służby zdrowia. Mędrzec widzi rozwiązanie z nadchodzącej wojnie. To ja dziękuję takim mędrcom, którzy rozwiązanie konfliktów społecznych widzą w wojnie. To już było, ja jedną wojnę imperialistyczna już przeżyłem, podczas której bankierzy bili się o swoją forsę a miliony ginęły na frontach, powstaniach lub obozach. Może by tak mędrzec wezwał tłumy na ulice, chętnie pójdę z nim.

  218. axiom1
    2 stycznia o godz. 9:22
    Co pomaga prymitywnemu i niekompetentnemu rezimowi tumanow systematycznie niszczyc kraj i ludzi.
    ……………………………………………………………………………………………………….
    Opinia fachowca.
    A tak miedzy nami. Sporo niechlujstwa w pisowni (czyzby tumanskie wyksztalcenie?) i duza doza piany.

  219. „Jednakze determinacja z ktora Passent sluzy obecnemu rezimowi pomimo ich oczywistej niekompetencji zasluguje na uwage.”
    ” Wszystkie publikacje Passenta sluza dla odwracania uwagi od rezimu. Co pomaga prymitywnemu i niekompetentnemu rezimowi tumanow systematycznie niszczyc kraj i ludzi.”
    ” „Daniel” charakteryzował Kałużyńskiego jako szeroko cenionego krytyka filmowego bardzo przyjemnego w bezpośrednim obcowaniu lecz w pewnym sensie dziwaka. Dziwactwo jego wyraża się w tym, że zimą chodzi w samym garniturze a latem często spotkać go można w butach bez skarpet.”
    „jest Pan zdrów i ma wszystkiego po uszy, łącznie z zasługami i uznaniem. Niestety jest Pan konserwatywnym leniuchem.”
    Czy jest cos czego ma Pan po dziurki w nosie ? Czy to nie jest aby pogoda ducha i zyczliwosc ( blogowa )?

  220. wiesiek59,

    no teraz zagrabiłeś szeroko. Armatorzy, korporacje, posiadacze fortun… I kto jeszcze, żeby tylko udowodnić swoją absurdalną koncepcję patriotyzmu ?

    Chciałbym zobaczyć Ciebie, kiedy w sytuacji zamieszkiwania za granicą twardo płacisz dwa podatki: dla fiskusa w miejscu zamieszkania i dla fiskusa polskiego.

    Tylko nie pisz, że płacił byś dwa razy podatki. Nie pisz z szacunku dla samego siebie.

    Pozdrawiam

  221. Fascynująca prawda o polskim systemie podatkowym – http://www.stachurska.eu/?p=6132 , polecam Państwu.

  222. POLAK
    2 stycznia o godz. 0:27
    „Daniel Passent, znany publicysta „Polityki”, zajadły przeciwnik lustracji, pisał donosy do Służby Bezpieczeństwa. Jego ofiarą stał się m.in. krytyk filmowy Zygmunt Kałużyński, który był zarejestrowany jako kontakt poufny SB. O współpracy Daniela Passenta pisze w książce „Filmowcy w matni bezpieki” Filip Gańczak. – Wiedzę o Kałużyńskim bezpieka czerpie także z innych źródeł. KP „Daniel” informuje, że 19 września 1961 roku widział Kałużyńskiego na przyjęciu u dyplomaty Franka Jonesa. Z dokumentów IPN wynika, że „Daniel” to dziennikarz „Polityki” Daniel Passent. (…) „Daniel” charakteryzował Kałużyńskiego jako szeroko cenionego krytyka filmowego bardzo przyjemnego w bezpośrednim obcowaniu lecz w pewnym sensie dziwaka. Dziwactwo jego wyraża się w tym, że zimą chodzi w samym garniturze a latem często spotkać go można w butach bez skarpet. (…) „

    Mój komentarz nadrealistyczny

    Co Pan powisz Panie Polak (je tez Polak), to ten towarzysz John gadał, że Kałużyński chodzi w skarpetkach. hi, hi, hi. Ciekawe kto mu zdjął te skarpetki, a może nie założył, bo się zastały w łazience, hi,hi,hi.

    A to oryginał. I też ubek. Tak się męczyć w gołych stopach.
    Ale znam lepsze, jak mi jeden z IPNu gadał, że kapuś do protokołu o znanej spikerce tv opowiadał, że chodziła bez majtek i o tym jak on to wyczaił, hi, hi, tete a tete. To szmirusy, nie?

    Tu pisali poważne artykuły, krytyki, wstępniaki, dyskusje, literaty, a w rzeczywistości? Za biodro, i w tango, na koszt operacyjny. Przeciwko społeczeństwu, przeciwko ludowi, przeciwko nam łazęgi jedne.
    Patrz Pan, jak to się dzisiaj ciska. Oczywiście, żadnej szkody nie narobił, nic przeciwko, broń nas Józefie Stalinie, same gołe zadki i gołe stopki. Takie mieli życie, jak w Madrycie.

    A my w Warszawie lub w jakimś innym Pierdziszewie w kolejkach musieliśmy się męczyć i czytać te g…na, które nam wciskali. Człowiek trzymał gębę w kubeł nawet, i nawet jak sikał w miejskim sraczu, to gęby szczerze nie otworzył do drugiego, a te gadali na prawo na lewo, a teraz mówią że są tylko na prawo, czerwone zakapiory jedne, cwaniakują, zawsze tacy byli. I myślą, że to się im stale będzie udawać. Niedoczekanie. Polska jest i będzie dla Polaków. Gonić to tałatajstwo na południe do swoich, niech tam się mądrzą, nie potrzebujemy tu farbowanych kabelków. Mamy swoich. I kupić im bilet i kanapki na drogę, niech wiedzą co to honor i uczciwość.

    Jestem za tym, żeby towarzystwo wyekspediować, kulturalnie, uczciwie, bez ogródek, dobrowolnie wyeliminować, osądzić choćby symbolicznie, choćby zaocznie. Skończyły się te czasy, nie ma nietykalnych. Szkodniki należy temmmmmpić. Sprawiedliwość musi być.

    Prawdziwy Polonus

  223. POLAK
    2 stycznia o godz. 0:27
    A jednak to ciekawe ze ‚Daniel’ uwazal za stosowne by poinformowac wladze ze Kaluzynski chodzi bez skarpetek. Jestem pewien ze obecny rezim rowniez zbiera informacje na takim jakze waznym poziomie. Na pewno wiedza jaki kolor majtek nosi Doda i czy wogole nosi majtki. Oczywiscie kazdy z nas blogowiczow rowniez ma profil i rezim wszystko o nas wie.

    Ale dlaczego zajmowac sie sprawami tak blachymi panie Passent. Pomysl pan o czyms bardziej ambitnym. Kilka dni temu prokuratura umorzyla sprawe korupcyjna przeciwko generalowi Czempinskiemu. Podobno kwalifikuje sie na przedawnienie pomimo ze zarzuty odnosily sie nawet do roku 2004 i byly dosc powazne. Pomimo ze prokuratura prowadzila sledztwo przez 10 lat i miala nie do podwazenia dowody o czym Polityka rowneiz pisala. Jak to sie moglo przedawnic ?????,… skoro sprawa przeciwko Generalowi Jaruzelskiemu za grudzien 1970 sie nie przedawnia. Korupcja jest tu oczywista.
    General Czempinski traci prawo do udowodnienia swojej niewinnosci. Szkoda mi chlopa.
    Panie Passet o tym trzeba doniesc do rezimu bo wymiar sprawiedliwosci sie oczywiscie osmiesza. To wazniejsze od skarpetek Kaluzynskiego i majtek Dody.

  224. Generał Czępński ma bardzo duże szansę na udowodnienie swojej niewinności, a przynajmniej za pomocą kruczków prawnych na przebywanie na wolności przez wiele lat

  225. Jacobsky
    2 stycznia o godz. 14:51

    Jak Pan sam wspomniał, luka lat czterdziestu w odbiorze naszych realiów istnieje. Wypowiada się Pan o naszej rzeczywistości dość kategorycznie, nie przeżywając jej na co dzień. A to dość niebezpieczne, może nawet nieuprawnione.
    W rozwoju zatrzymawszy się na latach siedemdziesiątych, usiłuje Pan oceniać nasz kraj według tamtych kryteriów i norm, standardów, przyswojonych w nowym środowisku zamieszkania.

    W moim prywatnym odczuciu jest to nieuprawnione. Wykorzenił się Pan, tak jak wielu emigrantów. Stosuje pan miary ocen i kryteria nieistniejące w NASZEJ rzeczywistości, choć jak najbardziej godne upowszechnienia w naszym grajdołku, niestety…….

    Ps.
    Ostatni rok był chyba ciężki, sądząc po wpisach. Te sprzed paru lat były zdecydowanie bardziej optymistyczne i błyskotliwe.
    signum temporis?

  226. axiom1
    2 stycznia o godz. 18:39

    Obcięli właśnie budżet IPN-owi…..
    Zamiast 36 milionów więcej, 26 mniej…..
    Ale i tak prawie 300 baniek wydanych bez sensu…….

  227. wiesiek59 20:07

    proszę nie przesadzać i nie zapominać, że żyjemy w wirtualnym świecie. Pan również wypowiada się (samemu – rzadko, lub poprzez podrzucane cytaty – to ostatnie częściej, a szkoda, bo w odpowiedzi i ja rad bym, poznać co Pan naprawdę myśli o tym i o owym, skoro taki Pan dociekliwy w analizach tego, co ja wiem na temat spaw polskich), a więc wypowiada się Pan dość kategorycznie na wiele tematów, znając związaną z nimi rzeczywistość wyłącznie z cytowanych lektur, i ja Panu ani nie odbieram tego prawa do wypowiadania się, ani też nie uznaje Pańskiego głosu za niebezpieczny, bo co takiego jest niebezpiecznego w wypowiadaniu się na jednym z milionów blogów ? Pan to uważaza niebezpieczne – hola ! Może ja jestem mniej optymistyczny ostatnimi czasy, ale Pan posiadł chyba cykor ogólny. Proszę w takim razie uważać na swój własny cień, o ile Pan go wciąż posiada.

    Guzik Pan wie o tym, co ja znam z realiów polskich, na jakim etapie rozwoju się zatrzymałem w tym procesie poznawczym, i ile lat temu. Nie przed Panem będę się tłumaczyć z tego, co wiem o współczesnej Polsce, z tego, co sobie przyswoiłem z mego nowego miejsca zamieszkania, i z tego, czy się wykorzeniłem czy też nie. Powtórzę radę, którą daję wszystkim atakującym z tym samych pozycji co Pan Polaków mieszkających za granicą, ale interesujących się sprawami polskim: zamiast bębnić po blogach i wyszukiwać często egzotyczne (z punktu widzenia Pańskiego miejsca zamieszkania) dyrdymały w sieci, proszę aktywnie wziąść sprawy w swoje ręce i zmienić to, co uważa Pan za coś „nieuprawnionego”. Art. 118 pkt.2 konstytucji daje Panu potężny instrument do wcielenia w czyn Pańskich idei. Wystarczy tylko chcieć, wziąść przysłowiowe cztery litery w garść i zrobić swoje. Czekam na Pańską akcję.

    A ten czas oczekiwania wypełnię sobie pisaniem na blogu o sprawach polskich tak, jak je postrzegam z mego miejsca zamieszkania i z perspektywy doświadczeń nabytych za granicą. Myślę, że będzie to baaaaaardzo długi czas oczekiwania, w ciągu którego jeszcze nie raz przyjdzie mi głosować w wyborach do Sejmu, z czego bardzo się cieszę. Proszę nie czytać moich wpisów na temat „naszej rzeczywistości”, jeśli uważa Pan je za niebezpieczne czy nieuprawnione. Strach ma wielkie oczy i potrafi sparaliżować na trwałe, co może odbić się na wydajności akcji zbierania tych 100 tys podpisów.

    Pozdrawiam

    PS. A więc jak to by było z tym podwójnym płaceniem podatków ?

  228. Trwa zmasowana propaganda i pranie mózgów społeczeństw w przeddzień napaści społeczności międzynarodowej na Iran. Zewsząd w wolnych mediach pokazują obrazy lecących rakiet irańskich, ryk czołgów i ścigaczy uzbrojonego po żeby Iranu, gotowego zaatakować wolny świat i Izrael bombami atomowymi, zarazą węglika lub napalmem. Wolny świat czeka z zapartym tchem, bezbronny, jak ajatollachy według agresywnej propagandy zaatakują.
    Przygotowują w ten sposób podobnie kłamliwą prowokacje jak Bush w Iraku. Wiele map pokazuje rozmieszczenie dokoła Iranu wielkiej ilości amerykańskich baz militarnych, lotniskowców z gotowymi rakietami, łodzi podwodnych i Izrael gotowy to ataku atomowego. Tu i ówdzie piszą o III Wojnie i będą ją mieli. My także będziemy ją mieli mimo, że jest stosunkowo daleko. Nieszczęsny Iran, kraj o wielkiej kulturze i kilkutysięcznej historii stanie się ofiarą brutalnej imperialistycznej agresji dlatego tylko, że Bóg obdarzył go ropą. A ja się cieszę, że miałem szczęście przeżyć swoje życie bez wojny. Niestety okres ten dobiega końca. Wkrótce zobaczymy.

  229. Ja Jacobsky inaczej zrozumiałem Wieśka i w tym sporze stanąłbym po Jego stronie. I to nie ma nic do Twojej wolności wypowiadania się, głosowania, umieszczania komentarzy w blogach, oceniania Twojej umiejętności oglądu rzeczywistości. Kontratakujesz tak, jak Ci jest wygodnie. Ale nie tutaj jest pies pogrzebany.
    Mnie strasznie denerwuje ten ton wyższości charakterystyczny dla ludzi mieszkających przede wszystkim po drugiej stronie Wielkiej Kałuży, ale rzecz dotyczy również i Australii. „Co wy tam wiecie, tutaj już wszystko wymyślono, jacyś durni ludzie siedzą nad Wisłą, my żyjemy w prawdziwych demokracjach, z prawdziwą gospodarką i wszystko, co jest tutaj, jest najlepsze, najefektywniejsze, najefektowniejsze i w ogóle. Milczeć i słuchać”.
    Ja przed laty w tym zresztą chyba blogu, wymyśliłem taką historyjkę, która charakteryzuje nasze polskie stanowisko wobec mądrzenia się Polonusów. Jest facet mający starą firmę, i jest nowy, który swoją dopiero co założył. Stary ciągle młodego odwiedza, to zrób tak, to tak, a tego nie rób. I raptem młody wywala na zbity pysk starego i zabrania mu przychodzić. A dlaczego? – dziwi się stary. Przecież ja tylko chciałem pomóc.
    Jeżeli wychowałeś się w rodzinie, a później poszedłeś na swoje, nie wypada ciągle starej rodziny atakować i dawać jej dobrych rad, bo nikt Cię o to nie prosił.

  230. Torlin,

    Z całym szacunkiem zatem: pilnuj własnego nosa i nie wymądrzaj się na temat USA, z którym to krajem zdajesz się być związany emocjonalnie bardziej niż ja z Polską, z która pozostaję związany racjonalnie.

    Pozdrawiam

  231. podzielam zmartwienia gościa o ksywie „axiom1” o los gen.Czempińskiego, bo prokuratura katowicka zgromadziła ponad 300 tomów akt obciążających generała. Tomy zawierają mnóstwo papierów obciążających generała, w tym najprawdopodobniej delegacje służbowe, bilety tramwajowe, rachunki z pralni, kupony LOTTO i szereg iinych o nieco mniejszym kalibrze, podobnych do tych jakie ta prokuratura zebrała przeciw pani Blidzie, przeciw pani Kwaśniewskiej i panu Porowskiemu.

css.php