Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.04.2012
poniedziałek

POLITYKA i obyczaje

9 kwietnia 2012, poniedziałek,

Na łamach konserwatywnej „Frondy” (nr 62) głos zabrał b y ł y dziennikarz „Polityki” Maciej Iłowiecki. W dawnych czasach był kierownikiem działu nauki i autorem poczytnych felietonów naukowych. Na przełomie lat 1970/80 zaangażował się w politykę, był działaczem zbuntowanego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, którego później został przewodniczącym, a po upadku PRL otrzymał wysokie stanowisko członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Był (jest?) stałym gościem programu telewizji Polsat, która otrzymała licencję od KRRiTV. Wydawało mi się niefortunne, że red. Iłowiecki, który brał udział w przyznawaniu licencji TV Polsat, potem został jej stałym współpracownikiem, ale mniejsza o to.

Był także członkiem mało znaczącej Rady Etyki Mediów, fasadowej i samozwańczej, z której niedawno ustąpił w proteście przeciwko językowi nienawiści szerzonemu przez Nergala, Lisa, Kutza, Wojewódzkiego, Palikota i Środę. Już sam dobór nazwisk wskazuje, że język nienawiści szerzony przez Jarosława Kaczyńskiego, Adama Hofmana, Jana Pospieszalskiego, Tomasza Sakiewicza, i innych, nie razi delikatnych uszu Macieja Iłowieckiego.

Iłowiecki dobrze się wyraża o „Polityce” Rakowskiego, co mu się chwali, bo na prawicy nie jest to pogląd popularny (w PRL nie było nic dobrego, a już zwłaszcza nie mogło być dobre pismo I. obiegu). Niestety, w wywiadzie Iłowieckiego im dalej tym gorzej. Mówiąc o „Polityce” po 1989 roku, powiada: „Nie powinno być tak, jak teraz jest np. w „Polityce”, że naczelnym redaktorem jest Baczyński (Jerzy – Pass.) i zarazem on jest szefem spółki wydającej tygodnik. Pojawia się tutaj sprzeczność interesów. Właściciel spółki musi dążyć przede wszystkim do tego, żeby się najwięcej rozchodziło produktu i żeby uzyskiwać największe zyski. Te cele są nieraz sprzeczne z etyką dziennikarską. Weźmy jakiś prosty przykład – jako dziennikarz nie mogę napisać o jakiejś instytucji, ponieważ ta instytucja daje pismu sowicie opłacane reklamy. To się zdarza, to są konkretne przykłady z życia dziennikarskiego we współczesnej „Polityce”. Łączenie funkcji biznesowych, dziennikarskich i politycznych jeszcze utrudnia te sytuację. Tak być nie powinno”.

Uważam wręcz odwrotnie. Casus takich pism jak „Ozon” i „Dziennik”, z dnia na dzień zamknięty przez Springera, czy „Przekrój” – miotany od ściany do ściany przez kolejnych właścicieli – wskazuje, że podział ról „wydawca – redakcja” niczego nie gwarantuje. O wszystkim decydują ludzie. Iłowiecki powiada, że „Politykę” wydaje „spółka”, tymczasem wydawcą jest spółdzielnia pracy, której członkowie w tajnym głosowaniu wybierają prezesa, zarząd i – tym samym – redaktora naczelnego. Prezes/redaktor, nie ma na celu jedynie zysku (aczkolwiek jest to jeden z warunków istnienia pisma), ale i utrzymanie wiodącej pozycji „Polityki”, jej poziomu, charakteru, prestiżu, zespołu. Teoretycznie, to co mówi Iłowiecki o rozdziale ról wydawcy i redaktora, jest może słuszne, ale w praktyce pozycja wydawców jest tak silna, że robią z pismem co chcą. Wystarczy spojrzeć np. na „Wprost”, czy na masowe zwolnienia narzucone przez wydawcę „Newsweeka”. Natomiast demokratycznie wybrany Zarząd „Polityki” musi brać pod uwagę etos i biznes. Do jakiego stopnia to się udaje – to inna sprawa.

O tym można dyskutować, natomiast w pewnym fragmencie rozmowy Maciej Iłowiecki przekracza dopuszczalne normy, i nawet nie zasługuje na polemikę, jedynie na napiętnowanie. Rozważa on mianowicie, kto w dawnej „Polityce” był „agentem operacyjnym” SB. „Moja teczka zginęła i do dziś nie wiem, jakie były na mój temat materiały” – mówi na wszelki wypadek, po czym dodaje: „Odwiedził mnie kiedyś historyk z Gdańska związany z IPN, który pisze historię SDP, i zapytałem o to jego. (…) Wyjawił mi, że tym agentem operacyjnym był …” (tu Iłowiecki wymienia imię i nazwisko naszego dawnego kolegi). Po czym dodaje: „Mówię to oczywiście na odpowiedzialność IPN-u, nie mam innych źródeł, a on się ponoć przyznał, że współpracował”.

Dawno już nie spotkałem się z wypowiedzią tak niestosowną. Pogrążając swojego dobrego kolegę („niezwykle sympatyczny, który mnie wspierał jako dziennikarza”, ale „PONOĆ się przyznał” – podkr. Pass.) ), bez żadnych dowodów, „na odpowiedzialność” jakiegoś anonima z IPN, „ponoć”, nie przytaczając żadnych źródeł, nie rozmawiając nawet z zainteresowanym, Maciej Iłowiecki rzuca na człowieka cień, z którego ten już nie wyjdzie. Tak postępuje wieloletni członek Rady Etyki Mediów! Co to ma wspólnego z jakąkolwiek etyką?!

Iłowiecki twierdzi, że w PRL dziennikarz nie musiał się szmacić, „Nie było tak strasznie”- mówi. A obecnie?

PS.
Kot Mordechaj: Ja też widzę maniackie wpisy a la Lizak czy Sławomirski, ale nie chcę prowadzić bloga zbyt surowo. Blogowicze są przeciwko chamstwu, ale również przeciwko banowaniu. Nie sposób wszystkim dogodzić.

Torlinie: Dzięki za życzenia. Proszę nie odchodzić, jest wiele wypowiedzi ciekawych i interesujących, rynsztok to jednak margines.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 167

Dodaj komentarz »
  1. Lustracja, w jakiejkolwiek formie nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Pozostała po niej żywiona pieniędzmi podatnikow instytucja – nie wiadomo po jaką cholerę. No i jej maniacy. Zarówno na istnienie bezsensownej instytucji jak manię wyznawców lustracji nie mam wpływu. Wiec się tym nie przejmuję.
    Natomiast opinię Gospodarza – „Maciej Iłowiecki rzuca na człowieka cień, z którego ten już nie wyjdzie” uważam za przesadną. Bo i kogo obchodzi co plecie Iłowiecki?
    Pozdrawiam

  2. IPN jest symbolem hanby. To faszystowska bojowka zainstalowana w celu eliminacji przeciwnikow zabetonowanej wladzy. Koszt 220 mln zl (co rok) pokazuje jak wazna jest ta bojowka dla rezimu. Kanclaria premiera ma budzet 170 mln, a kancelaria prezydenta 180 mln. Koszt Sejmu 440 mln zl.
    Istnienie IPN jest niezgodne z Konstytucja.

    Media i dziennikarswtwo i Passent powinni sie wstydzic za brak rozprawy z ta instytucja, niekonstytucyjnym aparatem wladzy (szantazu). Z drugiej strony Passent ktory popiera tajne wiezienia i tortury rowniez nie ma prawa narzekac. Gdyby IPN uzywalo zaaprobowane przez Passenta tortury, Passent juz dawno by sie przyznal do wspolpracy z Al-Kaida i ze dopropwadzil do Katastrofy Smolenskiej.
    Winnego za katastrofe ciagle nie ma.
    Panie Passent nie ma pan kwalifikacji by uczyc etyki. Naczelny Polityki sam osobiscie ujawnil ze Polityka dostawala dotatcje z Minsterstwa Rozwoju Regionalnego. Co wyjasnia wasza Polityki partyjna linie.

  3. Nie mieści mi się w głowie, ile szkód narobił Jarosław K. Zestaw nazwisk „niewłaściwych”, pokazuje, że nie należy lekceważyć tego śmiesznego pszyfutcy PiSu, bo szkody uczynione przez niego, długo jeszcze będą pokutować i dzielić społeczeństwo. Macieja Iłowieckiego już ściągnął do swego ogródka, nie wiem tylko jakich, konkretnych argumentów użył, bo przecież nie intelektualnych. Może u samego zainteresowanego coś się w głowie odmieniło, na co nie ma wpływu, tym bardziej nasze uwagi też mu nie pomogą.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu, godzinę w kompie należy zaktualizować – jedną do przodu.

  6. Do dzisiejszego dnia mam przed oczami twarz człowieka, którego pomówiono o współpracę z SB, nie biorąc nawet pod uwagę tego czy on rzeczywiście współpracował z tymi służbami i co było powodem, dla którego MUSIAŁ podpisać zgodę. I dlatego nie uważam opinii Pana Redaktora za przesadną. Kalumnie rzucane na innych należy piętnować. Najgorsze jest to, że szkalujący nie ponosi kary współmiernej do krzywdy, którą wyrządził!
    Dlatego Kartko z Podróży uważam, że nie masz absolutnie racji!

  7. @LUSTRACYJNE MENDY

    „Maciej Iłowiecki (…) Był (jest?) stałym gościem programu telewizji Polsat, która otrzymała licencję od KRRiTV. Wydawało mi się niefortunne, że red. Iłowiecki, który brał udział w przyznawaniu licencji TV Polsat, potem został jej stałym współpracownikiem, ale mniejsza o to.”

    Podobnie jak Markiewicz. Nie można tego okreslić inaczej jak korupcja (prostytucja) polityczna. Dlatego żenujące są enuncjacje Iłowieckiego w temacie „konfliktu interesów”. Poza tym, że głupawe (co zostało już opisane w notce).

    „„Odwiedził mnie kiedyś historyk z Gdańska związany z IPN, który pisze historię SDP, i zapytałem o to jego. (…) Wyjawił mi, że tym agentem operacyjnym był …” (tu Iłowiecki wymienia imię i nazwisko naszego dawnego kolegi). Po czym dodaje: „Mówię to oczywiście na odpowiedzialność IPN-u, nie mam innych źródeł, a on się ponoć przyznał, że współpracował”.”

    Iłowiecki łże jak bura suka, w katalogach IPN nie ma Bijaka:

    „Wybrane kryteria

    Nazwisko: BIJAK Imię: JAN
    Przeszukiwanie katalogu: wszystkie

    Brak danych”

    http://katalog.bip.ipn.gov.pl/search.do?lastName=Bijak&firstName=jan&birthYearFrom=&birthYearTo=&birthPlace=&katalogId=0&x=33&y=8

    PS
    Nie rozumiem jak w roku 2012 można się jeszcze przejmować dziką lustracją, po samoośmieszeniu się mend lustracyjnych za IV RP.

  8. absolwent, 22,37. Link do tego NCzasu znalazłem na blogu Piotra Kuczyńskiego. Założyłem, że jest wiarygodny. Nigdy nie miałem w ręku.

  9. Kot Mordechaj /13.14/ wyróżniony przez Redaktora za szastanie słowem „ćwierćinteligent”. Ciekawe czy sam jest pół czy też całym inteligentem? Tych ćwierć nie wymienia, ale tych całych tylko kilku. Reszta, jak powiada to istne szambo.

  10. Losy redaktorów POLITYKI z czasów świetności potoczyły się różnie. Inaczej Iłowieckiego, Urbana, Rolickiego innych nie wymieniając. Tylko chyba Marek Groński zachował twarz i przyzwoitość.

  11. Smoleńsk
    Smoleńsk
    Smoleńsk
    Smoleńsk
    Smoleńsk
    Smoleńsk
    Smoleńsk
    Smoleńsk
    Smoleńsk
    PARANOJA

  12. http://www.acting-man.com/?p=15578

    Kostki domina sypia sie,Polska gdzies tam tez jest jedna z tych malych kosteczek.

  13. Na starość gdy jest już przejedzona sława i wpływy, chciałoby by się nastąpił sławy dopływ i w poczuciu, bo już stary a jeszcze nie
    { starostą | hetmanem | księciem | kapelmistrzem | kanclerzem }.

    W poczuciu krzywdy zaniedbana żona morze zrobić awanturę mężowi o krawat, a zasłużonemu nie wolno splunąć?

    Mam wrażenie, że zajmujemy się głównie okrzykami starej babci z
    „Mojego wielkiego greckiego wesela” żyjącej pół wieku z dubeltówką pod poduszką wśród dzieci i wnuków zrodzonych już w wielokulturowej Północnej Ameryce: „Bij Turka”

    Czy Szanowne Blogowiczki i Szanowni Blogowicze zauważają, że zupełnie nie przewijają się tu naparzanki między zwolennikami Bibera i Rosiewicza – lub jak kto zeche – między Milady Gaga a Szpakiem wspieranym przez jasielską frakcję Jackowa?

    Odchodzi wykształcona i spętana rygorami intelektualnymi stara kadra nauczycieli narodu. Odchodzi w starcze utyskiwanie i wyznania przedśmiertne o brudnych i brzydkich tajemncach rodziny. Odchodzi do krainy, z której nie dochodzi do nas głos. I wspomnienie lizaka (nie było tu mnie przed jego zapaścią) jest dla mnie formalnie podobne do poniższego wspomnienia o Napoleonie.

    Profesorowie zauważyli, że spada liczba Napoleonów na oddziałach.
    Poszli do Kościoła pościć i pomodlić się o miłość do historii.
    Wszak to za ich życia poruszało się dwóch Największych Polaków.

    I jak ognia panowie Pietrzak i Iłowiecki odrzucają wspomnienie trójcy:
    mane tekel fares
    przez obóz przeciwny nazywany entropią.

    Etyka jest nauką o trzymaniu upodobania do torturowania w ryzach.

    Pan Iłowiecki jako uczony wie czym najlepiej się użyźnia ziemię.

  14. Koszty Smoleńska, dla przypomnienia. Rodziny ofiar TU 154 otrzymały:
    40 tys. zł wysokość jednorazowego wparcia, które otrzymała każda rodzina ofiar katastrofy na mocy decyzji rządu (łącznie 3,8 mln zł). Kwota ta nie była opodatkowana.

    250 tys. zadośćuczynienia d l a k a ż d e g o c z ł o n k a r o d z i n y ofiary katastrofy (dla wszystkich: matki, ojca, żony i dzieci).

    2 tys. zł miesięcznie przyznał premier jako renty specjalne 73 osieroconym dzieciom (trojgu niepełnosprawnym dożywotnio, pozostałym do ukończenia 25 r.ż ).

    4 tys. zł renty dla 4 żon, które pozostały same lub z trójką lub większą liczbą dzieci.

    2 do 3 tys. zł dożywotniej renty dla 11 niepracujących współmałżonków ofiar.

    800 do 2 tys. zł miesięcznie kosztują 3 renty dla rodziców ofiar.

    Każda rodzina otrzymała świadczenia z ZUS przysługujące rodzinom, uzależnione od stażu pracy i wynagrodzenia osoby, która zginęła.

    6,4 tys. zł; Każda rodzina otrzymała zasiłek pogrzebowy w najwyższej możliwej kwocie (mimo że pogrzeby odbyły się na koszt państwa).

    Skarb Państwa wykupił miejsca pochówku i ich 25-letnią dzierżawę.

    100 tys. zł dla wszystkich rodzin posłów, którzy zginęli w katastrofie z polisy, którą wykupiła kancelaria.

    Anulowano na prośbę rządu koszty połączeń telefonicznych wykonywanych przez bliskich ofiar w związku z katastrofą.

    5 tys. zapomogi wypłacono z kasy Sejmu rodzinie każdego zmarłego posła.

    Para prezydencka ubezpieczona była na łączną kwotę 3 mln zł.

    Ponadto:
    702 tys. zł kosztowała ceremonia powitalna ofiar katastrofy na lotnisku Okęcie, przygotowanie Sali Torwar i domu pogrzebowego na cmentarzu Północnym do uroczystości żałobnych oraz przewiezienie tam trumien z Okęcia

    647 tys. zł kosztowała msza za ofiary katastrofy na Placu Piłsudskiego w Warszawie

    6,16 mln zł kosztowały uroczystości pogrzebowe pary prezydenckiej

    3,4 mln zł kosztowały pogrzeby pozostałych ofiar

    5,5 mln zł wydały władze Krakowa na przygotowanie miasta do uroczystości

    3 mln zł wydały władze Warszawy na przygotowanie miasta do uroczystości

    272 tys. zł kosztowało wykupienie miejsc na cmentarzach dla ofiar katastrofy

    1,6 mln zł kosztował pomnik ofiar katastrofy na Powązkach

    169 tys. zł kosztował sarkofag pary prezydenckiej na Wawelu

    3 mln zł kosztowała budowa pomników nagrobnych pozostałych ofiar

    65 tys. zł 105 urn onyksowych, które po napełnieniu ziemią z miejsca katastrofy zostały przekazane m.in. rodzinom ofiar.

    (Źródło: Polityka nr 48 (2784) 27 listopada 2010)
    Plus Stadiony.

  15. Świetnie napisany artykuł.
    Jak widać obrona własnej przeszłości i aktualnych interesów wychodzi Panu Passentowi bezbłędnie.
    Podpisano: Rynsztok.
    (Tak pisze o dużej części czytelników Szanowny Pan Redaktor. Wrażliwość niezwykłej klasy)

  16. a obecnie wyszedł, po prostu, poziom oleju w głowie statystycznego gryzipiórka

  17. Moge jedynie (wpadajac na chwile) stwierdzic z przykroscia, ze Pan Passent wkreca sie coraz glebiej we wsobna „rzeczywistosc” wypelniona urazami, kompleksami, fobiami i ppseudoprawicowymi strachami na wroble z minionej epoki.

    Jest to swiat calkowicie drugorzedny – koncentracja na nim swiadczy jedynie o upadku wspolczesnej polskiej publicystyki.

    Ciagle biograficzne niezagojone rany -pereelowskie zapetlenie, obracanie sie wokol egzotycznej tematyki waskiej grupy srodowiskowej i medialnych plot w obliczu realnych problemow i wyzwan naszych czasow to dowod na poglebiajace sie oderwanie bylych elit od rzeczywistosci.

    Nie dlugo miejsca takie jak to stana sie lustrzanym odbiciem telewizji Trwam z odpowiednim zanikajacym z uplywem nieublaganego czasu klubem retrofanow.

  18. Vera
    Sz. Pani jest jednym z powodow , mozna by napisac drugorzednym , mojego nasladownictwa ( proby ) Torlina ale ja jak to ja , mam dosc slaby charakter.
    Jednak pracuje nad nim.

  19. Vera
    10 kwietnia o godz. 9:29
    Podpisano: Rynsztok.
    Tak pisze o dużej części czytelników Szanowny Pan Redaktor…
    i
    Red. Passent:
    rynsztok to jednak margines

    .

  20. Panie Redaktorze,
    nie ma się czym podniecać. Mechanizm stary jak świat. Znany, opisany. Ot, choćby przez Baumana. Stosowanie podwójnych norm moralnych dla kategorii „my” i „oni”.
    Kartka z podróży ma rację. Mądrzy i tak wiedzą, co o tym sądzić, a „głupich jak zwykle nie widać”. Nie warto ich szukać.

  21. Jesli dobrze zrozumialem, to Ilowiecki pomawia bez posiadania jakis dowodow Bijaka o to, ze byl agentem SB, za co wzamian red. Passent sugeruje, ze obecna posada Ilowieckiego w Polsacie moze byc „dowodem wdziecznosci” tej stacji, wzamian za poparcie jakiego udzielil Ilowiecki, jako urzednik panstwowy, przy jej powstawaniu.
    Jesli juz mowimy o obyczajach, to w tym wypadku obie wypowiedzi raczej sie uzupelniaja, bo przeciwstawne przeciez sobie nie sa i w obu przyprzypadkach mamy do czynienia z dobra, „stara” szkola „Polityki”.

  22. Wyjaśnimy sobie jedno: „Polityka” nie reprezentuje żadnego wyjątkowego poziomu, nie ma także charakteru, ani prestiżu. Dziennikarze są tu tchórzliwi, jak wszędzie, a artykuły miałkie i zakłamane, z niewielkimi zaledwie chlubnymi wyjątkami od tej reguły. Polityka jest tylko jednym z kilku raków na absolutnym polskim bezrybiu medialnym, niczym ponad to, zresztą rakiem dość kuriozalnym, pozornie schizofrenicznym – albowiem w lewych szczypcach wciąż dzierżącym okrwawiony czerwony sztandar z sierpem i młotem, a w prawych taki sam sztandar gwiaździsty. Jednak to schizofrenia pozorna, gdyż nawet nie poświęcając wyjątkowej uwagi na obserwację, dokładnie widać, że ten rak – propagandysta oraz nieudolny manipulator, trzyma w pysku niewielki heksagram, a to tłumaczy owe wrażenie schizofrenii, źródło bowiem obu wspieranych przez think-tank Polityki totalitaryzmów (jednego historycznie zweryfikowanego, a drugiego właśnie weryfikowanego live) jest wspólne, dokładnie to samo.

    Niezmiernie rzadko zdarza mi się teraz nabyć papierowy egzemplarz. Długo nie kupowałem Polityki w ogóle, choć była to gazeta czytana w moim domu rodzinnym od zawsze (z braku alternatywy zresztą), aż wracając kilka lat temu z dalekiej podróży jechałem w przedziale z ładną i niespodziewanie całkiem inteligentną dziewczyną, która twierdziła z pełnym przekonaniem, że Polityka to dobra gazeta. Dałem się uwieść jej niebieskim oczom oraz blond włosom i powróciłem do czytania Polityki, jednak mimo wielu prób nie mogłem doszukać się tu treści istotnych, a jeśli już Polityka zajmowała jakieś stanowisko w sprawach ważnych, to sprzeczne z prawdą obiektywną, powodując u rozsądnego czytelnika niesmak oraz nieprzyjemny dysonans poznawczy. Teraz się zastanawiam, jak mogłem zaufać blondynce?

    Dziś ważna rocznica. 10 kwietnia 2004 zmarł Jacek Kaczmarski.

  23. jasny gwint (8:57)

    Proszę pamiętać, ze katastrofę smoleńską, i jej rocznicę, narzucili nam polityczni awanturnicy. Oraz idioci i nieroby rożnej maści. Czyli ci, co się pchali do Katynia na dublowanie uroczystości. I ci, co nie zrobili nic, żeby dublowaniu zapobiec. Będziemy więc w nieskończoność świętowali tę przeraźliwie smutna okazję. Wszystko przy wzrastających słupkach dla teorii spiskowych, dla wersji zamachu międzynarodowego. I tak będzie się nakręcała ta antyrosyjska szopka polska.

    A wystarczyło nogą tupnąć i powiedzieć, przed Smoleńskiem 2010, ze dublowanie uroczystości katyńskiej było wbrew naszej racji stanu. I dzisiaj by tej szopki nie było.

    Ani jej następstw, które są jeszcze przed nami. Co do tego nie może być najmniejszych wątpliwości. Nienawistne oglądanie się na groby w nieskończoność nic dobrego nikomu jeszcze nie przyniosło

    Z jednym wyjątkiem: Holokaust. Tam oglądanie się na groby i pomniki wciąż stanowi jedyną rację stanu państwa Izrael. I tak będzie przez jakiś jeszcze czas.

    Nie wiem tylko jak długo nasi kaczysci będą mogli bezkarnie nadstawiać swoje łapki do podkucia. Bo to raczej nie ta sama liga podkuwaczy koni

  24. Z poprzedniej strony.
    ====================
    UWAGA: To jest wpis dla laikow, ktorzy poprzednio zwrocili uwage i sa zainteresowani co Agent Moulder z Departamentu UFO ma do powiedzenia n.t.
    EPIGENETICS
    ((dziedziczeniem poza-genowym – tlumaczenie moje; jako laik nie wiem jak to po polsku ).
    Dotyczy mojego wpisu http://passent.blog.polityka.pl/2012/04/01/wszystko-plynie/#comment-222377
    SzPan @TJ proszony jest USILNIE o zignorowanie tego wpisu.
    ==================================
    Dokonalem wysilku, zeby znalezc…
    Överkalix study:
    http://en.wikipedia.org/wiki/%C3%96verkalix_study

    Stwierdzam z mala duma, ze jak na tepego laika i minionych wiele lat, zapamietalem to zupelnie dobrze.

    Jak sie komus Wikipedia jako zrodlo nie podoba to…
    Gugle [epigenetics] daje 9 000 000 hitow. Do wyboru…
    Gugle [ Överkalix study ] daje 193 000 hitow. Do wyboru…

    Jeszcze raz powtarzam; ten wpis jest dla ciekawych laikow.
    Zabetonowani experci, co wiedza wszystko co jest do wiedzenia, proszeni sa o powstrzymanie sie od wykazywania mi mojej ignorancji.

    Od mojej ignorancji ja sam jestem swiatowej slawy expertem.
    Georges53.

    P.S. Wazne jest wiedziec co sie wie. Jeszcze wazniejsze jest wiedziec DOKLADNIE czego sie nie wie.
    …. jak powiedzial jakis nieznany blizej medrzec…

  25. …. jak powiedzial jakis nieznany blizej medrzec…
    Majac na mysli SZPana @TJ.

  26. Obyczaje: Wielkopiątkowy Tłusty Bankiet Wolnomyślicielski w Warszawie – http://www.stachurska.eu/?p=7602

  27. Ciekawe, że Czcigodni Blogowicze obłudnie brzmią w stronę problemów polskiej żurnalistyki, z roku na rok zdradzającej coraz większą mętność w symptomatycznej już mgle smoleńskiej. Posty mierzą w persony, treści tarzają się odleżynach, więcej w anonimowej pisaninie żółci niż roztropności. Tymczasem Polityka pod ówczesnym dowództwem – tak, tak! – nawet dziś to byłoby coś! Całe pokolenia wychowywały się na twórczości „legionistów” MFR. Dziś również wyczuwa się publicystyczną tendencję w stronę dokumentarności. Dziennikarze spod ręki red. Baczyńskiego nie zdradzają słabości, o które potykamy się w tzw. renomowanych pismach. Dlaczego to nie może się podobać pretensjonalnej publiczce? W moim przekonaniu reporterów tej klasy, których sformował (i chronił!) red. Rakowski, szybko się nie dorobimy. Obecnie media w szerokim przekroju zniechęcają do uważnego śledzenia materiałów, nie tylko poprzez brak wiarygodności, stronniczych politycznie akcji i moralnej niejednoznaczności, ale też głównie „dzięki” niszczącym społeczną bezinteresowność reklamom.

  28. jasny gwint (8:35)
    „Kot Mordechaj /13.14/ wyróżniony przez Redaktora za szastanie słowem „ćwierćinteligent”. Ciekawe czy sam jest pół czy też całym inteligentem? Tych ćwierć nie wymienia, ale tych całych tylko kilku. Reszta, jak powiada to istne szambo.”

    Ruszasz sprawę, której nie powinieneś. Ten cały „Kot”… Zawsze walczący nie wiadomo o co. Najchętniej zaś o banowanie. I o jeszcze więcej banowania. To infantylna kreacja Kingi Z. Odpuść sobie tę bzdurna kreacje wynudzonej do niemożliwości housewife

  29. Kartko!

    Różnisz się od większości jako tako aktywnych w przestrzeni publicznej osobnością. Maciej Iłowiecki jest dla bardzo wielu wspomnieniem, a dla większości nikim. Więc kierowany możliwością przeglądu zasług wobec możliwego zwycięstwa Wodza, MI wskazuje kolejne wcielenie Judasza.

    To czy akurat w miejscu wskazanym jest lipa, a nie żywy lub zmarły człowiek, nie ma znaczenia.

    Po zapowiedzianej na 2012.04.10 rewolucji nikt nie mający w portofolio przynajmniej jednej denuncjacji nie będzie miał pełni praw obywatelskich.

    Żyjesz Kartko w kraju, w którym żywo dyskutuje się o masymalnie dziurawych skarpetach Zygmunta Kałużyńskiego: sama dziura.
    Dla arytmetyko-skrzywdzonych: 100% dziury i 0 % skarpet.

    Ty się Kartko odśwież się wiosennie i zastanawiając się dlaczego ogórek nie śpiewa, rozważ obywatelskie prawo Piotra Płaskina do zemsty.

    Jakiś jełop zaniedbał zadenuncjować Macieja Ilowieckiego.
    I prawie wszystkim trzymającym władzę inicjały MI nic nie mówią.
    Pan Antoni go na liście nie umieścił – czysta ujma na popularności.

    To co ma mądrego do powiedzenia zaniedbany MI obniża ogłądalność.
    A oglądalność zmarszczek MI to w prospekcie emisyjnym Polsatu nie występowała.

    Wyobraź sobie Kartko jak masowe uzyskałbyś publiczne poparcie gdybym źle wypowiedział się o Twojej Matce. Moja wazelina jąką Cię smaruję, to przecież zużyty towot podrzucany sąsiadowi do utylizacji za friko, a nie temat do komentowania.

    Zasłużony populatyzator ujrzał w mgle rozpylonej przez jedno z bóstw chtonicznych – Hypnosa – brata tegoż rozpylacza – Thanatosa. Z tego widzenia nie powstanie cover Króla Leara.

    Ty Kartko ubóstwiasz inny rodzaj draki niż pospólstwo.
    Świat jest bardziej żłożony Kartko, niż to mimowolnie lekceważeniem okazanym MI objawiasz.

    A w konkretnym przypadku mamy trivium.
    Maciej Iłowiecki wyszedł ku proscenium i przypomniał środek naturalny o odwiecznie sprawdzonej sile nawożenia.
    Tyleż to pomoże zapobiec spadku oglądalności Polsatu.
    Pozdrawiam poświątecznie filtry moderacyjne! A kuku!

    Tyle sie natrudzili Starsi Panowie z wyjaśnieniem nowych ubóstwień po wyjściu na straceńczą stronę Bram Raju!

    Ubóstwiam drakę!

    http://www.youtube.com/watch?v=4Jzq0AtB2RI

  30. Ale ‚poetyki’ Kinga Z. pisze znakomite. Niektóre housewifes tak majo, ze jak już cuś pisać majo, to pisajo

  31. @Bywalec 2
    10 kwietnia o godz. 11:23
    „Jesli dobrze zrozumialem, to Ilowiecki pomawia bez posiadania jakis dowodow Bijaka o to, ze byl agentem SB, za co wzamian red. Passent sugeruje, ze obecna posada Ilowieckiego w Polsacie moze byc „dowodem wdziecznosci” tej stacji, wzamian za poparcie jakiego udzielil Ilowiecki, jako urzednik panstwowy, przy jej powstawaniu.”

    Różnica jest taka, że Iłowiecki (i Markiewicz) RZECZYWIŚCIE przyznali kontrowersyjną koncesję i zaraz po tym (jak ich za to wywalono) dostali ciepłe posadki w Polsacie. Co było ewidentnym – co najmniej – konfliktem interesów.
    Natomiast w przypadku Bijaka NIE MA ŻADNYCH przesłanek/dowodów (poza „ktoś coś komuś powiedział”, nawet sam Iłowiecki zdystansował się od swoich słów), że donosił.

    Naprawdę nie udało ci się zauważyć tu różnicy?! Między czyimś gadaniem a faktami?

  32. @Marek
    10 kwietnia o godz. 11:26

    …a tak w ogóle, to co byś przyjacielu polecił do czytywania? Który to wg ciebie periodyk prezentuje owe stanowiska niesprzeczne z prawdą obiektywną, czy też nie powoduje u „rozsądnego czytelnika niesmak oraz nieprzyjemny dysonans poznawczy”?
    Biorąc pod uwagę opisane przez ciebie własnoręcznie organoleptyczne doświadczenia sensoryczne pod wpływem osobnika płci żeńskiej o pseudonimie „blondynka” – możesz łatwowiernie i bezwiednie popadać w omotania, skutkujące wyprawami poza obiektywny horyzont wydarzeń .
    Pomyśl, jak nisko mógłbyś upaść kupując po namowie np. brunetki – Fuckzeitung, albo innej, rudej dajmy na to – Playbo&Co? A już najgorszy jest siny brynet wieczorową porą… trzeba uważać. Rak czuwa.

  33. @absolwent
    9 kwietnia o godz. 22:07

    ***TJ 11.34
    Tj w przydługim wywodzie analizuje wypowiedz Jarkacza pod czas wywiadu z Nizinkiewiczem z której wazne jest tylko jedno:
    Kaczor PUSCIŁ FARBE w sprawie rozmowy z bratem 10.04 około godziny 8 rano !!!!!
    Do tej pory ta żmija bezczelnie łgała, że rozmawiali o stanie zdrowia matki, ale teraz chyba ktos mu powiedział ze rozmowa jest NAGRANA i czas przestać KŁAMAC !!!
    No i grzechotnik ZAATAKOWAŁ PIERWSZY: ZE BYŁ ZAMACH !***

    Ten krótki komentarz zniknie w czeluściach sieci, więc warto go utrzymać dłużej przy życiu, cytując go pod nowym wpisem gospodarza.
    Ja też czytałem część wywiadu i mogę stwierdzić, co już niemiecka mądrość ludowa stwierdziła:
    „Lügen haben kurze Beine”!
    Jeśli się chce kłamać, trzeba mieć wspaniałą pamięć. Tej widać Kaczyński nie ma, bo przyznał się do posiadania informacji, których nie miał prawa mieć, jeśli tylko słyszał powtórkę słów brata: „Mamusia ma się chyba nadal dobrze! Śpij dalej”! (z Bielanem lub sam). To nie jest jakaś paskudna sugestia z mojej strony – bazuję na informacji Bielana, że był świadkiem rozmowy telefonicznej bliźniaków, a pan Jarosław otrzymał przecież polecenie prezydenta, aby poszedł spać. Jako posłuszny obywatel chyba posłuchał głowy państwa?

    Naprawdę byłby czas – chociażby z okazji rocznicy – aby Polacy usłyszeli ukochanego prezydenta i jego brata w ostatniej rozmowie. To dodałoby splendoru uroczystości – jak maggi do zupy.
    Koniecznie powinna być transmisja w Radiu Maryja i w telewizji Trwam, z podkładem graficznym – zdjęcie wzorcowej, ultrakatolickiej rodziny (bo wypędzeniu cudzołożnika z SLD). Wtedy 70% Polaków uwierzy …. w to o chce, a prokuratura rozszerzy nieco wachlarz badań i zarzutów.

  34. @Orteq,
    kiepski Sherlock z Waści i na zwierzynie się nie znasz.
    Kot M. mieszka w Londynie. Poetka nie.
    Poetka Kinga ma zbyt delikatne maniery na reprezentowaną przez niego retorykę, ze wszystkimi chce dobrze, Kota się boi, więc łasi się merdając ogonkiem, a futro ma czarne, kudłate…
    Widziałeś kiedy przyjaźnie merdającego kota?
    Z lokami?

  35. Wyznam, Panu, redaktorze, że Maciej Iłowiecki, w pewnym krótkim, niestety okresie był tym autorem dawnej „P”, od którego zaczynałem lekturę. Przedtem i potem już Pana nie zdradzałem z nikim.
    Po tym wyznaniu nie wypada mi nie poprzeć pańskiego wywodu na temat M. Iłowieckiego, ale , chociaż przyznam, że mnie nie tyle raziły aspekty moralnych uzależnień występowania w polsatowych audycjach Markiewicza, co rola potakiewicza (bo nawet nie rezonera), którą dał sobie narzucić temu gadule. Wybory polityczne M.I. też nie łagodziły mojego bólu po stracie tego felietonisty naukowego, mimo że w telewizji i mediach (zwłaszcza po wypadku Kurka-Kamińskiego!) ziała w tej branży dojmująca pustka…
    Od lat już korzystam tylko z elektronicznych wydań prasy, więc ciężko mi mówić o prasie w dzisiejszych warunkach, ale – subiektywne zapewne – wrażenie upadku profesji we mnie się tli. Dzisiejsza elektroniczna „P” i tak (podobnie jak „GW” wśród dzienników!) o lata świetlne wyprzedza resztę, ale konfekcja i reklamy zniechęcają, zwłaszcza w portalach dzienników czuję się często zawstydzony tym co robią dziennikarze (jeśli oni jeszcze nimi są?) włażąc gwiazdom i celebrytom pod bieliznę… Tej wyskoczył cycek, tamtej prześwitywały gacie… Jasne, i za komuny bywało, że dziennikarze włazili komuś do rzyci, ale wtedy jakoś (może się mylę?) mieli prestiż społeczny… A może tylko ja byłem w on czas młodszy i bardziej łatwowierny.

  36. A.Falicz trafił celnie swoim komentarzem.

    Ja zaś redaktora rozumiem.Taki genre.Nie watro się nadymac.
    Czasy są dla mediów kiepskie.Zadaniem podstawowym jest podwyższenie klikalności.

    Dziennikarz Roku z TVN24 załatwia sprawę rutynowym pytaniem:
    „Iksiński (wsparty ,chyba,przez IPN), powiedział o Igrekowskim,ze ten ostatni był TW i co Pan może powiedziec na ten temat ?” .

    Oglądalnośc, niezawodnie,wzrasta i zaszczyty dziennikarskie tudzież.

  37. Wczoraj się zastanawiałem nad felietonem Gospodarza. W pierwszym odruchu napisałem kilka szczerych zdań o tym co myślę na temat lustracji i jej epigonów – w tym przypadku Iłowieckiego. Ale później zastanawił mnie wybor tematu, który ma właściwie charakter towarzyski, bo dotyczy dawnych kolegów z jednej firmy i srodowiska. Chyba dlatego Gospodarz – w tym środowisku zakotwiczony – temat podjął. Ale co komentatorom do tego jak „rozliczają się” po latach dawni przyjaciele? Później przypomniałem sobie, że Gospodarz też był kiedyś pomówiony o kontakty z policja polityczną i pewnie to wspomnienie w nim tkwi wciąz i boli. Dlatego zareagował na sliskie, lepkie oskarżenie Iłowieckiego wobec niezyjącego kumpla. Przypominam sobie czas szaleństwa lustracyjnego. Jak mówi Sierakowski czas „religii lustracyjnej” którą później zastąpiła „religia smoleńska”. Czyli kolejna paranoja społeczna.
    Pamiętam, że wtedy Gospodarz zdecydował się oddać sprawę do sądu. Napisałem wówczas na tym blogu, że uważam to za bezsens – stratę czasu i pieniędzy. No bo jaki jest sens tłumaczyć z paranoicznych zarzutów i bronić przed paranoikami swego imienia przed sądem? Przecież one (zarzuty)nie mają znaczenia. Poza tym jak można szukać sprawiedliwości u państwa skoro to za sprawą państwa, jego instytucji poniosło się szkody? Zarzuciłem wtedy Danielowi Passentowi nawet propaństwową naiwność. No i tak jak przewidywałem Gospodarz podzielił los Józefa K.
    Padają w dyskusji argumenty, że nie ma o czym mówić, bo pomówiony przez Iłowieckiego kolega Passenta nie figuruje w jakiś obszczanych przez myszy rejestrach panstwowych. A jakie to ma znaczenie czy figuruje czy nie? Jeśli się odrzuca logikę paranoi lustracyjnej to się odrzuca również te rejestry. Bo jesli się sięga do tych rejestrow, sprawdza to się daje zgodę na te paranoję.
    Hortensja do mnie pisze, że należy pietnować lustratorów i się sprzeciwiać. Ale to oznacza dyskusję z nimi. Iłowiecki tylko po to splunął by z nim rozmawiano, użerano się – by o nim pisano. Hortensja – to ich tylko kręci, podnieca! To własnie ta „draka” o której pisze Staruszek.
    Jeśli się odrzuca toksyczną wariację lustracyjną IVRP to trzeba to robić konsekwentnie. Trzeba się odtruć z niej, uodpornić na nią. Tak się wewnetrznie „przemeblować” by nie bolała. Moim zdaniem w pierwszym rzędzie zrzucić balast swej „propaństwowości”, bo to on czyni wrażliwym na ciosy RP. Wiem, że to trudne w przypadku ludzi o biografiach PRL-owskich, kształtowanych przez państwo, ale nie ma na to rady. „Polska to dziki kraj” – jak mawia klasyk od Orlikow. Tu trzeba miec siły i zdrowie by przeżyć. Tu się nie można łamać.
    Pzdro

  38. @ scrambler

    Nic Ci nie mogę polecić z rynku polskiego przyjacielu, gdyż nie spotkałem tu gazety obiektywnej. Zdarzają się ciekawe artykuły w Przeglądzie na przykład, jednak na zasadzie analogicznej jak w Polityce – tu też bywają czasem ciekawe artykuły, aczkolwiek rzadko, chociaż tak klarownego wyłożenia tematu, jak w Przeglądzie w kwestii OFE nie spotkałem tutaj nigdy. Czasem Forum przedrukuje coś interesującego, chociaż i tam króluje chęć urabiania czytelnika, manipulowania nim, wtłaczania mu do głowy propagandowych bredni.

    Polityka generalnie trudni się notorycznym łgarstwem niestety, szczególnie w sprawach międzynarodowych, a w sprawach krajowych „urabianiem opinii publicznej”, propagandą, pełniąc de facto funkcję think tanku, zamiast być źródłem obiektywnej informacji. Nigdy nie spotkałem tu rzetelnego artykułu o „arabskich wiosnach”, o kwestii gruzińskiej, białoruskiej, o Libii Kaddafiego i napaści na ten kraj, o napaści na Irak, o rzeczywistych przyczynach napaści na Afganistan i okupowania tego kraju po dziś dzień, o NATO jako narzędziu zbrodni prywatnych,internacjonalistycznych właścicieli, o amerykańskim faszyzmie państwowym realizowanym za sprawą dominujących tam korporacyjnych gangów – owego umownego 1 procenta amoralnych szubrawców, pasożytów niewolących i okradających świat konstrukcją bezprawnego prawa nie tylko w USA, ale także w innych krajach, zagarnianiem państwowych kontraktów, globalnego handlu, patentami oraz finansowymi oszustwami, czy o izraelskim barbarzyństwie i tamtejszym terroryzmie państwowym oraz o dziesiątkach i setkach innych ważnych spraw.
    Z każdej strony Polityki bije propaganda – od in vitro (kiedy tysiące porzuconych dzieci nie mają domów), poprzez bezrozumny, fanatyczny antyklerykalizm (bez propozycji alternatywnego oparcia dla wartości humanitarnych), do apologii nihilizmu, przejawiającego się intencjonalnym uderzaniem w wartości humanitarne oraz propagowaniem dewiacji społeczeństwa pod pozorem nowoczesności.

    Nawet mój wpis na tym blogu, popierający jednego z nielicznych dziś odważnych ludzi, będących osobami publicznymi – Guntera Grassa i zwracający uwagę na intencjonalnie przekłamane tłumaczenie na polski jego wiersza, został usunięty (jeden z wielu), a przecież to tylko blog.

    Jeśli więc szukasz rzetelnej informacji, to tylko za granicą, tam, gdzie jeszcze jest dostępna.

  39. Invinoveritas
    Moj wpis nie dotyczyl ani rzekomej agenturalnej dzialalnosci Bijaka, ani tez korupcji przy rejestracji stacji Polsat. Odnosil sie on jedynie do dziennikarskiego uzytku robionego z tych nieudowodnionych „faktow”.

  40. Mam pytanie :
    czy można sobie wyobrazić, że pospołu – pp Putin i Tusk, wytaczają prywatny, cywilny proces o zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych, organizatorom protestu „smoleńskiego” pod ambasadą ? Bez państwowego sztafażu i nie angażując państwowych służb porządkowych : prywatnie. Byłabym piekielnie ciekawa tego procesu. I zadośćuczynienie powinno być dotkliwe i publiczne, a cel dostatecznie szlachetny zawsze się znajdzie.

  41. @Kartka z podróży
    10 kwietnia o godz. 14:45

    „sliskie, lepkie oskarżenie Iłowieckiego wobec niezyjącego kumpla.”

    Przecież on żyje.

    „Padają w dyskusji argumenty, że nie ma o czym mówić, bo pomówiony przez Iłowieckiego kolega Passenta nie figuruje w jakiś obszczanych przez myszy rejestrach panstwowych. A jakie to ma znaczenie czy figuruje czy nie? Jeśli się odrzuca logikę paranoi lustracyjnej to się odrzuca również te rejestry. Bo jesli się sięga do tych rejestrow, sprawdza to się daje zgodę na te paranoję.”

    Niestety, nie udało Ci się zrozumieć tego argumentu (z katalogami). Po prostu, katalogi IPN wykazują, że brednie Iłowieckiego NIE MAJĄ ŻADNYCH PODSTAW, i że mógł to łatwo sprawdzić – czyli, że jest wyjątkowym sk…
    Nie ma to nic wspólnego ze „zgodą na paranoję”. Ładnie, że przyznałeś, że piszesz komentarze bezmyślnie (przed przemyśleniem: „W pierwszym odruchu napisałem kilka szczerych zdań o tym co myślę na temat lustracji i jej epigonów – w tym przypadku Iłowieckiego. Ale później zastanawił mnie”) ale moze idź jeszcze to pzremyśl…

  42. Bywalec 2
    10 kwietnia o godz. 16:21

    „Moj wpis nie dotyczyl ani rzekomej agenturalnej dzialalnosci Bijaka, ani tez korupcji przy rejestracji stacji Polsat. Odnosil sie on jedynie do dziennikarskiego uzytku robionego z tych nieudowodnionych „faktow”.”

    Nadal nie rozumiesz różnicy: jeden fakt opiera się na RZECZYWISTYCH przesłankach dowodzących konfliktu interesów, a drugi „fakt” NIE MA ŻADNYCH PODSTAW. Innymi słowy nie odróżniasz: prawda – fałsz.

    A jeśli chodzi o „robienie użytku”. Z tego wynika, co najmniej, że o fakcie pierwszym można pisać i piętnować (bo jest to prawdą), natomiast Iłowiecki powinien zamknąć ryja (a nie zmyślać).

    Skup się, to nie jest trudne.

  43. Pisuar wraca do lustracji? No to znaczy, ze umarl, bo to nikogo juz nie ineteresuje. Zdradzeni o swicie itp bajki to strachy na male dzieci. Niedlugo bedziemy pisac „S.p. Pisuar”. Oby jak najszybciej!

  44. Szacunek i pozdrowienia dla Pana i Wnukow.

  45. Za PRL mówiono o „moralności socjalistycznej”, a w III i IV RP widać jest jakaś specjalna etyka.

  46. @Kartka z Podróży

    Ja nie nawoływałam do dyskusji /piętnowania/ tych oszczerców, tylko stwierdziłam, że lustratorzy są bezkarni w swoich pomówieniach, a szkoda! Wszelką dyskusję z tego typu ludzmi uważam za bezcelową, oni bowiem nie zasługują na to aby z nimi w ogóle rozmawiać.

  47. Przepraszam, za „nieżyjącego” … .
    Jnvinoveritas
    A gdyby człowiek, którego w tym ipn-owskim syfie ochoczo sprawdziłeś (zlustrowałeś) tam był to Iłowiecki nie byłby „wyjątkowym sk…”? Może byłby zwykłym „sk …”? Gdyby był w tych rejestrach to co dzisiaj pisał?
    Przemyśl to częściowy lustratorze.

  48. Na szczęście, tak mi się w każdym razie wydaje, temat „współpracy”, lustracji, IPNu itp. odchodzi już na boczny tor. Nie wiem natomiast czy to nie smutne, ze zastępują go inne, nie mniej absurdalne, takie jak : kto jest autorem zbrodni, której dziś mamy rocznicę.

    Zmieniając temat: Panie Redaktorze, Pana książka jest jedną z najlepszych jakie zdarzyło mi się czytać w tym roku! Jest Pan niezwykle uczciwym i dobrym człowiekiem, a Pana życie jest naprawdę bardzo ciekawe i warte opowiadania o nim. Więc szerzę, szerzę tę nowinę – wszyscy czytajcie „Passę”, bo to niezwykła książka! 🙂

    Pozdrawiam!
    Żoliborzanka

  49. @Marek
    10 kwietnia o godz. 15:02

    …dzięki za opinię w sprawie obiektywizmu przekazu informacji w polskiej prasie.
    Zastanawia mnie jednakże, jak obiektywnie określić, czy nasza własna, prywatna ocena w/w kwestii nie jest skażona prywatnym subiektywizmem postrzegania otaczającej rzeczywistości i rozumienia świata. Jest bowiem pewne, że emanacja osobistych projekcji bez poparcia ich dowodami niechybnie spotka się z repliką: De gustibus non est disputandum…

  50. Do P. Marka z godz. 11.26: Tak Pan mówi?:) No to może jakiś
    przykład wybitnego czasopisma, któremu „Polityka” do pięt nie dorasta? bardzo proszę:)

  51. W dniu 10 kwietnia 2009 zginela Natalia Januszko, Barbara Maciejczyk, Justyna Moniuszko, Artur Zietek, mjr Robert Grzywna i ich dowodca mjr Arkadiusz Protasiuk.

    Mlodzi, odwazni ludzie. Symbolicznie, przez ten blog, przynosze swoj zal i wspolczucie ich bliskim.

  52. Epigenetyka to nie geny, a wzorce ekspresji genów

    georges53
    10 kwietnia o godz. 11:52
    Z poprzedniej strony.
    ====================
    UWAGA: To jest wpis dla laikow, ktorzy poprzednio zwrocili uwage i sa zainteresowani co Agent Moulder z Departamentu UFO ma do powiedzenia n.t.
    EPIGENETICS
    ((dziedziczeniem poza-genowym – tlumaczenie moje; jako laik nie wiem jak to po polsku ).
    Dotyczy mojego wpisu http://passent.blog.polityka.pl/2012/04/01/wszystko-plynie/#comment-222377
    SzPan @TJ proszony jest USILNIE o zignorowanie tego wpisu.
    ==================================
    Dokonalem wysilku, zeby znalezc…
    Överkalix study:
    http://en.wikipedia.org/wiki/%C3%96verkalix_study

    Mój komentarz

    Dyskusja z Markiem dotyczyła rzekomej możliwości zmian w genotypie człowieka, czyli w jego kariotypie, czyli komplecie chromosomów. Marek zasugerował, że zmiany takie są dzisiaj na szeroką skalę inicjowane przez środki przekazu będące we wrogich rekach i zmiany te prowadzą poprzez zmiany w chromosomach w celu zniewolenia umysłów. Wyśmiałem to. I można by na tym poprzestać.

    Zalinkowany artykuł powyżej nie ma nic wspólnego ze zmianami genetycznymi powodowanymi przez środowisko, bo takie nie są niemożliwe, o czym pisałem, tylko dotyczy tzw. parential imprinting, czyli dziedziczenia „wzoru” ekspresji genów.

    Wzór taki jest kodowany przez poprzez modyfikację chemiczną (metylację) przez odpowiednie enzymy (kodowane również na chromosomach) określonych odcinków chromosomów, co wyłącza określone geny. Enzymy te aktywowane są do działania przez warunki środowiskowe.

    Wyłączenie (uśpienie) dotyczy istniejących genów, a nie stwarzania nowych lub zmieniania starych.

    Co do epigenetyki, to została okrzyknięta na początku 21 wieku przez popularyzujących dziennikarzy rewolucją naukową, nową teorią ewolucji, złamaniem paradygmatu darwinowskiego.

    Nic z tych rzeczy. Geny, jak były, tak są i będą i nie podlegają w osobniku zmianom. Natomiast ich ekspresja, czyli przemówienie, rezultat, wyrażony w formie osobniczej (waga, wzrost, nawyki, itp.) podlegają zróżnicowaniu wskutek presji środowiska. Z tego powodu bliźnięta jednojajowe nieraz się bardzo różnią charakterem, psychiką.

    O wzorze ekspresji jako cesze dziedzicznej traktuje przywołany artykuł. Należy dodać, że epigenetyczny wzór ekspresji może być dziedziczony tylko przez jedno lub kilka pokoleń, ponieważ jest łatwo, samoistnie odwracalny (metylacja DNA i białek (histonów) pakujących DNA w chromosomach jest łatwo odwracalna) bez naporu środowiska.

    To absolutnie nie jest to samo, co zestaw genów. Ten jest, dzisiaj naukowcy nie są pewni rzędu wielkości, znacznie trwalszy od epigenetycznych wzorców. Inaczej już jutro moim wnukom by wyrosły np. ośle uszy, a tym którzy chodzą do dyskotek zanikły.

    Zresztą wzorce epigenetyczne, pochodzą i są umocowane w genach, tylko ich aktualna konfiguracja w danym organizmie jest zmieniana pod wpływem środowiska. Są w pewnym sensie analogiczne w działaniu, jak układ odpornościowy, który w całości jest kodowany w genach, ale sam jest również ”maszyną kodującą” – programuje wytwarzanie odpowiedniego przeciwciała zależnie od tego, jaki zarazek (antygen) wtargnie w nasz organizm.

    Pzdr, TJ

  53. W dniu 10 kwietnia 2010 zginela Natalia Januszko, Barbara Maciejczyk, Justyna Moniuszko, Artur Zietek, mjr Robert Grzywna i ich dowodca mjr Arkadiusz Protasiuk.

    Mlodzi, odwazni ludzie. Symbolicznie, przez ten blog, przynosze swoj zal i wspolczucie ich bliskim

  54. Może akurat nie bezpośrednio na temat,ale to też z rzędu „polityki i obyczaju”.
    Podobno prezes powiedział:
    „Zostali zdradzeni. To wiemy już dzisiaj na pewno. Niezależnie od tego, jakie będą ostateczne ustalenia.”
    Zwracam uwagę na drugie zdanie.

  55. Panie Redaktorze, nie a propos Iłowieckiego, lecz Pana.Nie powinien Pan – moim skromnym zdaniem – być u Wojewódzkiego. Nie przystoi. Nie będę tego oglądał, jak nie oglądam Wojewódzkiego, więc nie wiem, co Pan tam powie. Chętnie zawsze oglądam Pana ale w poważnych, nawet jeśli są humorystyczne, programach. Wojewódzki to jednak raczej „ściek”, dla chcących się lansować za wszelką cenę. Panu to nie przystoi.

  56. Tobermory (13:52)

    „kiepski Sherlock z Waści i na zwierzynie się nie znasz. Kot M. mieszka w Londynie.”

    Ależ ja nie o mieszkaniu w Londynie! Ja napisałem (12:22) o ‚infantylnej kreacji Kingi Z.’ w tym sensie, ze Kot M. został rozpuszczony przez gospodarza blogu TWA, Bobika, do poziomu infantylnej bzdury. Ten kot to już ani kot, ani pies. A i nie wydra tez. To rozkapryszony bachor, wniebogłosy wrzeszczący na różnych blogach: banować! banować! Szkoda słów na takiego barana. Bo przecież nie kota! Na zwierzynie na tyle się znam, ze tę w obcej skórze zawsze po-znam

    Na szczęście, tutejszy Gospodarz w co jak w co ale w infantylizm za często nie popada. Czemu dał wyraz odpowiadając Kotowi M. w obecnym wpisie

  57. Własnie na Krakowskim przedmieściu odbywa sie histeryczny wiec polityczny. Starsi blogowicze pamietają chyba wrzaski: Wiesław, Wiesław Wiesław, albo Partia Gierek, Partia Gierek,
    Na uroczystości pogrzebowej hołota wrzeszczy to co im dyktuje zapiewajło : Jarosław, Jarosław, Jarosław.
    Czy to Płaszczak czy Hofman ?
    A Jarosław obiecuje IV Rzeczpospolita i wydziera sie ze zwyciezymy !
    Czy to nie jest czasem próba obalenia legalnej władzy ? .
    Co na to konstytucjonalisci ?

  58. Marek,15.02. Nie czytasz dokładnie. Wczoraj zamieściłem w całości wiersz Grassa z moim zdecydowanym poparciem. A dziś byłem zajęty oglądaniem wystąpienia przyszłego premiera i wodza narodu, który w porywających słowach zachęcał tłumy stronników do zwycięstwa. A sądzić należy, że nadejdzie ono wkrótce. Taka jest wola narodu.

  59. Hortensja z 10 kwietnia o godz. 18:04
    Cieszę się, że jesteśmy podobnego zdania. Dzięki
    Pozdrawiam

  60. W kwestii polityki i obyczajów (jak chce Gospodarz), to nawiążę do tzw. bieżączki, czyli tego, co kojarzy mi się z wciąż trwającym na Krakowskim Przedmieściu wyreżyserowanym przez prezesa wzmożeniem polityczno- patriotycznym.
    Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że odbywa się tam właśnie utrwalanie mitu smoleńskiego.
    Mitologia zawsze miała się w Polsce świetnie. Oczywiście nie helleńska czy rzymska, ale nasza przaśna bogoojczyźniana. Tkwi na tyle głeboko w naszych genach, że nie pomaga w jej utemperowaniu zwykła wiedza empiryczna, ani nawet zaliczanie kolejnych stopni naukowych z prof. włącznie.
    Ciekawe (dla odpowiedniego badacza), że dotyczy to zwłaszcza uczonych mężów i niewiast, którzy mają serce i rozum po prawej stronie.
    Dziś po raz kolejny wysłuchałam naukowych rewelacji prof. Staniszkis i Zybertowicza (w TVN24) na temat Smoleńszczyzny, właśnie w aspekcie: mitologia kontra fakty, mitologia- polityka i się po prostu z a ł a m a ł a m. Nie jest nawet istotne, z kim polemizowali, ale JAK.

  61. Nie podoba mi się to, że furteczka, którą uchylił J. Kaczyński, jest tak chętnie i bezwstydnie wykorzystywana w publicznej dyskusji.

    Mówię o „ponoć”, „podobno”, słyszałem”, „ktos mi mówił…” – mam wrażenie, że zaczynamy przyzwyczajać się i pobłażać insynuacji. A pamiętacie, jakie robiła wrażenie, gdy prezes zaczął nią żonglować?

    Moją znajomą szef zakładu pracy wyprowadził za bramy kilkoma szarpnięciami. Bez śladu. poszło o oszustwo przy wypłacie. Dziewczyna pojechała na policje.
    – A ma pani swiadków?
    – Wszyscy widzieli, ale nikt nie zezna
    – To co ja pani poradzę? Nie widać, że jest pani pobita. Pani slowo przeciwko jego słowu.
    – Nic nie mozna zrobić?
    – Może go pani pozwać prywatnie.
    – Nie mam pieniędzy.
    – Ja pani nie pomogę.
    – Czy to znaczy, że moge sobie iśc na ulice i bezkarnie szarpac kogo bedę chciała?
    -Nie, oczywiście, że nie.
    – A dlaczego?
    – Bo może kogoś bedzie stac na proces.

    Dziewczyna mówi, że nie jest pewna, kto jej mocniej przyłożył. Ten, co uderzył, czy ten, co nie chciał bronić.

  62. Przeglądając art. sponsorowane i reklamy w Polityce oraz treśc tego tygodnika, który praktycznie w sposób bezkrytyczny dzielnie wspiera aktualną władzę, budzą się dziwne skojarzenia. Odnoszę wrażenie, że Iłowiecki w sprawie dualizmu funkcji red. naczel. /wydawca – red. nacz./ ma rację. I w rzeczy samej red. Passent temu nie zaprzecza, kiedy wskazuje, że kasa jest ważna. Dostrzegając ten brak konsekwencji w Polityce od kilku już lat nie kupuję jej. Okazjonalnie przeglądem oczekując kiedy zmieni swój „profil”. A byłem jej wieloletnim wytrwałym czytelnikiem. Natomiast o lustracji szkoda nawet pisac. Połączenie instytutu naukowego /???/, historycznego /???/ czy politycznego /?!/ z funkcją oskarżyciela publicznego /chyba historii ?/ – prokuratora – jest swoistym kuriozum na miarę światową.

  63. @ Scrambler

    Obiektywny osąd nie jest taki trudny, na przykładzie Libii może – wystarczy analizować fakty, a one są takie, że ONZ (organizacja ułomna, gdzie reforma jest koniecznością) dała mandat do kontroli powietrznej nad Libią, a nie na amerykańskie, a potem francuskie i brytyjskie bombardowania tego kraju. Obiektywnie kraje „demokratyczne” dopuściły się agresywnej napaści militarnej na niepodległe państwo. W innych przypadkach (np. Irak, czy Afganistan) analogicznie – do obiektywizmu analiza faktów wystarczy. Kwestia gustu, czy osobistych preferencji nie ma tu nic do rzeczy…

    @ miw

    Niestety nie ma wybitnych czasopism w Polsce, ale – choć to żadna pociecha – nie ma ich także w światowym mainstreamie, wszędzie kłamstwo, głupstwo i propaganda, a to z tej przyczyny, że właścicielem mediów jest dziś rotszyldowska finansjera, kontrolująca światowy mainstream w całości, za sprawą Murdocha na przykład, który sam jeden (teoretycznie) jest właścicielem bodajże 163 tytułów gazet i kilku stacji telewizyjnych, jeśli dobrze pamiętam. Finansjera zabiła wolne media. A my, obywatele, pozwoliliśmy jej na to.

    @ TJ

    Naczytałeś się Wikipedii i teraz sam sobie przeczysz.

    @ jasny gwint

    Twoje wpisy czytam i staram się czytać uważnie, czytałem także ten z wklejonym przez Ciebie wiersz Guntera Grassa – oczywiście ucieszyłem się, że znalazł się człowiek rozsądny, który nie jest podszyty tchórzem jak większość, ale w Twoim przypadku (choć nie zawsze w 100% się z Tobą zgadzam, acz przeważnie) to chwalebny standard. Jednak tłumaczenie tego wiersza na Polski jest wadliwe, wypacza jego rzeczywistą treść, pozbawia znaczenia. Napisałem o tym – wpis został usunięty…

  64. Świat się kończy!
    Pan redaktor Passent u Kuby Wojewódzkiego 🙁
    W drugiej części wyglądało, że Pan sam siebie pyta „co ja tutaj robię?!”
    Wprawdzie kulturalny człowiek w każdej sytuacji potrafi się znaleźć, ale żeby z własnej woli? Nie pasuje Pan do tej małpiarni. Oglądałam przypadkowo, bo akurat tak wypadło, ale mam nadzieję, że to był ostatni raz. Wolała bym. Przepraszam za prywatę.
    Dobranoc.

  65. http://www.theburningplatform.com/?p=31461#comments

    Kleofasie gentlemenie; dziekuje za zyczenia z poprzedniego wpisu
    polecam rowniez ciekawy link.

  66. http://www.youtube.com/watch?v=iQPjGVOY11U&feature=related

    Teresa Stachurska; godz 11:58.

    Pani Tereso, bardzo dziekuje za ten wpis.

  67. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP pisze:

    ‘„Moja teczka zginęła i do dziś nie wiem, jakie były na mój temat materiały” – mówi na wszelki wypadek.’

    Slyszalem – tak mowia w W-wie ale nie tylko – ze znaczna czesc tzw. „przydatnych teczek PRL-u” cudownie wyladowala w prywatnych zbiorach AGORY.

    Post Christum.
    Czy sa jakies pytania?

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    No cos takiego(?)

    „Na zlecenie Portalu Kontrowersje.net przeprowadzono badanie opinii publicznej. W sondażu zadano proste pytanie: „Czy redaktor Tomasz Lis jest idiotą”. Wynik badania jest zaskakujący:”
    http://kontrowersje.net/tresc/wyniki_sondazowe_idiotyzmu_tomasza_lisa

  69. @Orteq,
    a więc nieporozumienie 😉
    Ja przez „kreację” rozumiem stworzenie czegoś samemu, a nie dopuszczenie cudzego avatara do panoszenia się, gdzie popadnie. Kot M. istniał już przed powstaniem blogu B. i jego TWA.
    Rządził na innych dachach od garażu (blogach), ale tam towarzystwo było bardziej wrażliwe i łatwo dawało się przegonić.
    Rządzić u Passenta to inna jakość 😉

  70. Lud Smoleński powstał, wyszedł na ulice i pokazał swoją siłę. Ustami wodza przemówił w imię pokrzywdzonych, zdradzonych, oszukanych, okłamanych, wydziedziczonych, okradzionych, pozbawionych wiary, historii, tradycji, pracy i dumy wielkiego narodu. Winnym Tuskom, Bronkom i rzeszy cwaniaków; zdrajcom, kłamcom, oszustom i sojusznikom zbrodniarzy pokazano miejsca gdzie zostaną w hańbie odrzuceni. Wystarczyło spojrzeć na twarze sfanatyzowanego tłumu aby dostrzec ogromną potęgę i determinację walki do nieuchronnego zwycięstwa. Kolejnego w historii tego kraju przez ciemne siły wstecznictwa, zacofania i zabobonu. Można im sprzyjać w nadziei, że to wszystko w końcu trafi szlag. Że zniknie chory pomiot solidarnościowo kościelny. I narodzi się kiedyś nowa. Być może ktoś zapyta wtedy jaka?

  71. Ted, 3.23. Jeżeli to Twoje kwiaty w tym ogrodzie to zazdroszczę. Mnie większość przemarzło. Zakwitło parę krokusów, przebiśniegów i żonkili. Tulipany prawie nie wychodzą. Przemarzło większość róż i usechł piękny klon złocisty. To skutek mroźnego lutego bez śniegu. I trzeba od nowa sadzić, podlewać, okrywać i czekać do następnej wiosny.

  72. Ted, dziękuję 🙂 Może i następny się przyda: Naukowcy nowotwór chcą leczyć cukrem, zatrutym – http://www.stachurska.eu/?p=5764 ?

  73. Feliks Stychowski 5.02
    Dreczyło mnie pytanie czy Feliks Stychowski jest zdrów na umysle ( albo nie)
    W ankiecie przeprowadzonej wśród moich znajomych, oraz diaspory okazało sie że nikt nie wie kim jest Feliks Stychowski.
    Kiedy powtórzyłem ankiete prezentujac wybrane wpisy FS, 100 procent respondentów uznało że odpowiedz (albo nie ) jest prawidłowa.

    FS podał także wiadomośc, ze mówi sie w Warszawie ze teczki wybranych osób znajdują sie w posiadaniu Agory. Powstaje pytanie, kto mówi,komu mówi, gdzie mówi, jakie teczki i w jakim miejscu.
    Ale chyba FS wie, lecz nie powie ?

  74. Jedyni sprawiedliwi
    Jakoś ostatnio obrodzili // wiosna , czy co ?// jedyni sprawiedliwi – to tacy co wtkna gospodarzowi przecinek w niewłaściwym miejscu , zdanie sprzed lat dwudziestu paru , zakłamanie świata z którym walczyć powinien a tego nie robi no bo już o przytykach do GŁOŚNYCH nazwisk i wytykania im błędów // choćby tego że liczyli na liczydłach a nie komputerowo// tez pamiętac należy.
    Cóż tak sie jakoś dzieje – chyba to wiosna , możę hormony buszują /ale w tym wieku/.
    Nicków wymieniał nie będę bo i po co ale szanowni zechciejcie cofnąć się o dwa , trzy blogi do tyłu i poczytajcie co pod Waszym nickiem pisaliście / /o zmiennonickowych chyba mamy wszyscy zdanie podobne //
    ukłony

  75. ach tak, to moja teczka jest w agorze!
    dziekuje za informacje! na ten pomysl nie wpadlem,
    a szukam juz 22 rok…

  76. TJ 10 kwietnia o godz. 19:30
    ================================
    UWAGA. To jest wpis dla SzPana @TJ. Pozostali bywalcy – omijac szerokom lukiem.
    ===========================
    Szanowny Panie,
    Zakonczylem juz te dyskusje ze obrzydzeniem, ale Pana wpis jest tak kuriozalny, ze nie moge odpuscic.

    Napisalem na samym poczatku:
    „Moze zglosi sie jakis expert ktory to pamieta lepiej i nam to wyjasni (…) Moze ktos mnie wyprowadzi na prosta…”
    Wtedy mogl Pan napisac to co napisal Pan teraz; ” Ahh, epigenetics… Drogi laiku, epigenetics tym rozni sie od genetics, ze…”
    Tego oczekiwalbym od experta.

    Ale Pan tego nie napisal.
    Pan napisal ” Co!? Gdzie!? Jak!? Jaki mechanizm!?”
    O to pytal Pan-expert mnie, zadeklarowanego laika.
    Nie ma takiego mechanizmu!!… napisal Pan.
    ( nie chce mi sie bawic w doslowne cytaty ).
    Przywolal Pan UFO, kregi zbozowe i Archiwum X zeby mnie bardziej pognebic.
    Czy w pognebieniu mnie taka wielka dla Pana chwala…?

    Dopiero gdy ja Panu, ja – laik, pokazalem grubym swoim paluchem, robi Pan madre wyklady…

    Krotko mowiac, Panie @TJ… If you pardon my French, do d..y z takim expertem!!!

  77. @Tobermory, @Orteq: O co wy się sprzeczacie? Kot Mordechaj i Helena to nicki tej samej osoby – zdrowo pukniętej na modłę lewackiej politycznej poprawności i walki z „polskim faszyzmem”, „polskim antysemityzmem” itp. emerytki z Anglii. Znanej z imienia i nazwiska, bo zadbała o to by się ujawnić. To barwny element blogosfery POLITYKI.

  78. Nie było odejścia? A wiec to zamach

    zezem
    10 kwietnia o godz. 19:45
    „Może akurat nie bezpośrednio na temat,ale to też z rzędu „polityki i obyczaju”.
    Podobno prezes powiedział:
    „Zostali zdradzeni. To wiemy już dzisiaj na pewno. Niezależnie od tego, jakie będą ostateczne ustalenia.”
    Zwracam uwagę na drugie zdanie.”

    Mój komentarz – wierszyczek podobnie durny, jak wypowiedzi Prezesa

    W dyskursie smoleńskim, który Prezes prowadzi sam ze sobą obowiązuje logika drugiego obiegu, której przykład podaję poniżej:

    Brak dowodów na zamach wynika z ukrywania prawdy przez Anodinę do spółki z Putinem, i z tyłu z Tuskiem, który w smoleńskim błocie klęka przed Ruskiem, przyjaźnie macha wiosenną bazią, a jego komisja chlust w naród mazią, kłamie, ukrywa, mąci, bezcześci, aż ruska gotówka im w spodniach szeleści. Prezes na zawsze w pryncypiów ramach. Nie było odejścia? -A więc to zamach.

    Pzdr, TJ

  79. @jasny gwint
    11 kwietnia o godz. 9:05
    „Lud Smoleński powstał, wyszedł na ulice i pokazał swoją siłę.”

    A na filmiku to bydło wygląda tak:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,114927,11515102,Demonstrujacy_pod_Palacem_Prezydenckim_do_reporterow.html?lokale=lodz

    („Kur….! Czerwone Kur….! Spierdal….!”)

  80. „Iłowiecki twierdzi, że w PRL dziennikarz nie musiał się szmacić, „Nie było tak strasznie”- mówi. A obecnie?”

    No właśnie. Panie Passent, ja już do pana, nie mam sil. Na pewno z wzajemnością. A ten mój cichy głosik przeciwko panu utonie i tak w jazgocie kontrującym, tak jak się to dzieje wszędzie w polskich mediach, podkreślam wiodących.

    Pan czuje się u siebie, bo kiedyś pan był za PRL-u w głównym nurcie i tak pozostało do tej teraz, choć wichry historii trzepotały Rzeczpospolita w te i wewte. Ale widać teraz wyraźnie, ze zawsze w te sama stronę i z tym samym wajchowym na posterunku, skoro te stare PRL-we wiarusy dalej graja pierwsze skrzypce, a nowy narybek nic nie rozumie z tamtych czasów, bo tego chciał wajchowy. I chce nadal. Teraz to już nawet uważa, ze historia to przeżytek. Liczy się tylko nowe i tu i teraz i by kraj był fajny z fajnymi ludźmi.

    „”Nie było tak strasznie”- mówi (Ilowiecki). A obecnie?”
    Jest straszniej. I bym był dobrze zrozumiany. Nie za sprawa demonstrujących, głodujących, Jarosława, Antoniego, czy księdza …, ale tych od fajnosci polskiej.

  81. Jestem pod wielkim wrażeniem występu Szanownego Gospodarza u Kuby Wojewódzkiego. Podniósł Pan poziom tego programu i pewnie mogłoby byc znacznie ciekawiej, gdyby nie brak przygotowania prowadzącego. Może rzeczywiście poprowadzicie coś razem?:))

  82. Jest taka składnica teczek w „Agorze”,
    o której śni się Felkowi w diasporze.

    Ufff…. Nie trzeba mieszać czujności z naiwnością

  83. Tobermory (7:39)

    „Rządzić u Passenta to inna jakość 😉 ”

    Właśnie. A ja o tym wspomniałem tylko i wyłącznie dlatego, ze p. Passent świetnie sobie poradził z tym infantylnym domaganiem się banowania:

    „Kot Mordechaj: nie chcę prowadzić bloga zbyt surowo. Blogowicze są przeciwko chamstwu, ale również przeciwko banowaniu.”

  84. Niepokoi mnie, że na blogu wypełnionym bojownikami o kapitalizm z ludzką twarzą graniczący z prawdziwym socjalizmem nikt o spółdzielnię POLITYKA nie zawalczy. A to przecież jest ta forma własności i gospodarowania, która ma nas wyzwolić z okowów przekrętu, zagranicznej kontroli w mediach i bezśladowego wyprowadzania za bramę. Ktoś tu zaspał, czy linia POLITYKI po prostu nie jest na rękę, nie jest zgodna z wrażliwym sumieniami sprawiedliwych społecznie?

    Bo dla mnie jest to najważniejszy, jeśli nie jedyny temat tego wpisu – czy red. Iłowiecki ma rację pisząc o sprzeczności interesów między funkcjami właściciela i redaktora naczelnego. Czy może członkowie Spółdzielni mają rację tę „sprzeczność interesów” swoimi głosami podtrzymując. Jakby nie było, mnie linia POLITYKI odpowiada, może nawet jej rola jest ważniejsza niż „Polityki Rakowskiego”. W numerze 14. Robert Krasowski rozprawia się z mitem „niepodległościowego” prezydenta „Lech Kaczyński: niemoc polityka”. Prezes rozprawiał się ostro z Krasowski w którymś z wywiadów. Myślę, że osią publicystyki POLITYKI jest zadanie kłam innemu popularnemu mitowi, że w Polsce rządzi prawica POPiS, i że obecna „wojna na górze” wzięła się z ambicji dwóch przywódców, Kaczyńskiego i Tuska. A nie ze „sprzeczności poglądów” na dole między liberalizmem (cokolwiek to w Polsce znaczyć może) a katonarodowym etatyzmem. I dlatego w tylu punktach dochodzę do zbliżenia z Redaktorem Gospodarzem.

  85. Panie Redaktorze,
    w zupełności zgadzam się z Pana opinią zawartą w felietonie „Było jak było”. Jakoś tak się składa, że u Honeckera, Husaka, Caucescu i Żiwkowa nie było ani takiego pisma jak POLITYKA, ani takiego radia jak „Trójka”. To robi różnicę do dziś. Naszym publicystom i historykom prawicowym warto tę komparatystykę zawsze przypominać, bo nie rozumieją tej różnicy. W wymienionych ww. krajach nikt nie mógł słuchac najnowszych utworów muzycznych z Zachodu, ani felietonów Zygmunta Kałużyńskiego o Jamesie Bondzie. Tylko w najlepszym razie jak już to filmy hinduskie. W takiej Bułgarii np. za gitarę elektryczną można było tracić na komisariat. A POLITYKE istotnie trzeba było wystać u kioskarza. Czytałem ją w l. 80-tych, jako nastolatek i choć nie ze wszystkim się zgadzałem (jestem z 3miasta) to nauczyłem się wiele. Dziękuję.

  86. Robert Krasowski zatem mnie zainteresował. Wygooglować dużo się nie da, kontrowersyjna Wikipedia podaje, że jest on autorem opinii-hasła, że ważniejsza jest „ciepła woda w kranie” od maksymialistycznych i romantycznych celów polityki międzynarodowej, zwanej w ostatnich dniach przez samego prezesa polityką niepodległościową zrywającą z kondominium. I wydaje się, że polski romantyk (a nie hydraulik) zwycięża. Hasło „ciepłej wody w kranie” stało się symbolem nijakości życia i drobnomieszczeńskiej małej stabilizacji. I znów przypomina się red. Passenta komentarz o Tusku, który nie porywa, w swoich przemówieniach rachuje, wylicza sprawy do załatwienia, ale nie porywa jakimś chodliwym cytatem z Pana Cogito. Bo taka jest Polska właśnie, takiego bajeru za przeproszeniem potrzebuje na codzień.

  87. Wsciekla dzicz z IPN czepia sie Ireny Dziedzic bo podobno, pradowdopodobnie,..
    Nie do Wiary! Co za demokracja.

    Ciekawi mnie dalczego IPN nie lustruje katolikow. Co niedziela donosza do KK. A wiec wspolpracuja z siatka obcego wywiadu.

  88. wiesiek59 (9-IV o godz. 19:37
    donosi mi, że ogląda „Pachnidło”, początek tylko – nie wiem jakie to ma znaczenie, bo nie oglądałem tego flimu, który jest adaptacją bestsellerowej powieści, opowieść toczy się w XVIII-wiecznej Francji, w tej epoce genialnych i odrażających postaci – jak komentuje flimweb.pl, jest o fascynacji zmysłowymi zapachami, o pasji i o morderstwie …
    Czyżbyśmy oglądali powtórkę z rozrywki- powrót TAKIEGO kapitalizmu? – pyta wiesiek59. – Kto nie pracuje- na odpowiednim stanowisku- ten nie je?
    Nowe społeczeństwo nam się tworzy, pod dyktat „rynków finansowych”?

    Drogi Wieśku, czy uważasz, że ustrój znanych nam krajów zbliża się do Bourbońskiej, przedrewolucyjnej Francji? Na jakiej podstawie, w oparciu o jakie historyczne realia, o jakie analizy systemu ekonomicznego i społecznego z ciągle istniejąca obecnie opiekuńczością państwa takie obawy snujesz? Czy na podstawie wielce emocjonalnych skojarzeń, mitów, strachów? Bo mnie się to kojarzy z przesłaniem papieża Benedykta o trwającem teraz walce dobra ze złem? Jedyna różnica to rodzaj skojarzenia, czyli filmów do których się obaj odnosicie. Wg. papieża czasy przed rewolucją francuską byly dobre, dla Ciebie b. złe. Mnie zastanawia, do jakich daleko idących wniosków może prowadzić mistycyzm historyczny.

  89. Invinoveritas
    Nic nie zrozumiales. Pomowienie Ilowieckiego o korupcje, nawet jesli opiera sie ona cytuje „na rzeczywistach przeslankach”, bez prawomocnego wyroku pozostaje pomowieniem, podobnie jak agenturalna dzialalnosc Bijaka. Mysle, ze juz sama praca w „Polityce” mogla Ilowieckiemu starczyc jako rekomendacja dla Polsatu.
    To, ze Ilowiecki „lze jak bura suka”, nie zwalnia nas atomatycznie od wszelkich cywilizowanych norm. No chyba, ze takze my; wspaniali i sprawiedliwi, chcemy sie koniecznie znizyc do pozimu Ilowieckiego.

  90. A ja mam przeczucie … nie jakieś – podobno, ktoś mi mówił, czy inne – ponoć dotąd … ja mam takie głębokie przeczucie, nawet przed sądem bym go bronił, że Passent z Wojewódzkimi byli odlotowi.

  91. Polecam bardzo ciekawy artykul z „le point” , ktory niestety jest po francusku ale wydaje mi sie , ze Pan poradzi sobie ze zrozumieniem. Szkoda, ze tego typu artykuly nie sa mozliwe teraz w polskiej prasie ,jak takie decyzje w polskim lotnictwie.
    Ps. czytam z duzym zainteresowaniem Pana blog od dluzszego czasu.
    Pozdrawiam

    http://www.lepoint.fr/societe/ces-decisions-catastrophiques-qui-nous-menacent-10-04-2012-1450076_23.php

  92. Wygląda na to, że Daniel Passent marnuje swój czas i talenty wczytując się w blogową
    młóckę.

    http://kultura.dziennik.pl/telewizja-i-seriale/artykuly/386781,daniel-passent-w-programie-kuby-wojewodzkiego.html

  93. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Absolwent – 10:21
    Jacobsky – 12:52

    Ja Panow rozumiem, proponuje odszukac/dojsc do wiarygodniych wspomnieni odstrzelonego „Cyngla” w Agorze.
    Material na temat musi byc w en-pass-archiwum – to znaczy powinien byc – zycze powodzenia.

  94. TO
    W pelni podzielam twoj zachwyt nad spoldzielcza forma wlasnosci „Polityki”. Podobna forma wlasnosci jest takze udzialem „Der Spigel”. Tak wiec z absolutnym przekonaniem moge stwierdzic, ze dwa najlepsze tygodniki polityczne na wschod od Renu,
    znajduja sie w spoldzielczej rece.
    Jako mieszkancowi Nadrenni nie pozostaje mi nic innego jak wzniesc toast na wlasnosc spoldzielcza i to do tego swietnym Rieslingiem wyprodukowanym przez naszych Winzer (Winegrower) w naszej miejscowej Winze-kooperatywie.

  95. telegraphic observer
    11 kwietnia o godz. 14:49

    Jak zapewne zauważyłeś, najważniejsze są „rynki finansowe”
    a raczej rekiny, dyktujące państwom i demokratycznie wybranym przedstawicielom, jakie prawa są dla nich dobre……..
    Obama jak czytam, ma problem z wprowadzeniem reguły Buffeta.

    Europa jak zwykle będzie laboratorium.
    Poobserwujmy Grecję i Hiszpanię.
    Na jakie redukcje zatrudnienia, płac, ludzie się zgodzą?
    Jaki zaakceptują poziom bezrobocia?
    Czy przysłowiowa miska ryżu raz dziennie im wystarczy?

    Pachnidło zaczyna się sceną porodu na targu rybnym- wśród odpadków, flaków, błota, rodzi się dziecko…..
    Matka nie ma czasu się nim zająć, bo musi PRACOWAĆ!!!
    Podejrzewam, że zbliżymy się do takiego modelu społecznego, cofając się w rozwoju do XIX wieku……
    Dobrze urodzeni i tyrały, plebs, hołota, źle urodzeni, prole, proletariat….
    Taki powrót do korzeni……

    Nie ma obecnie na świecie przeciwwagi, innego wzorca, niż drapieżny kapitalizm pod dyktando finansistów- dla odmiany.
    Przeminą, jak feudałowie, przemysłowcy, czy despoci.
    Ale zajmie to czas i pochłonie sporo istnień ludzkich.
    Bez opiekuńczości państwa i odpowiedzialności rządzących odtworzymy w Europie slumsy- może Bogoty, może Bombaju, może Rio de Janeiro?
    Takie wspólne dziedzictwo ludzkości, w imię Złotego Cielca nielicznych.

    Ps.
    A film warto obejrzeć…..

  96. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Marek
    10 kwietnia o godz. 22:22 pisze:

    „Jednak tłumaczenie tego wiersza na Polski jest wadliwe, wypacza jego rzeczywistą treść, pozbawia znaczenia. Napisałem o tym – wpis został usunięty…”

    Herr Marek! … es wird zurückgeschosen!!!
    http://www.welt.de/politik/deutschland/article106174184/Grass-vergleicht-Einreiseverbot-mit-DDR-Methoden.html#comment-494520891

  97. Jakim prawem poniewierana jest cześć Jana Bijaka ? Bez cienia dowodów Iłowiecki formułuje haniebne oskarżenie. DNO !!!

  98. Telegraphick Observer
    Moim zdaniem Wiesiek 59 znalazł cenną metaforę polskiej polityki w „Pachnidle” Suskinda. Istotnie zbliżamy się (metaforycznie) do XIII wiecznej Francji. Jeśli potraktujemu zapach jako pociągający powab władzy (marketingową sztuczkę)to mamy opis sytuacji tu i teraz. N ic innego nam nie serwują.
    ” … Za progiem drzwi prowadzących na podwórze wywąchał kocią kupę, jeszcze całkiem świeżą. Nabrał pół łyżeczki i zmieszał w kolbie z kilkoma kroplami octu oraz roztartą solą. Pod stołem znalazł kawałek sera wielkości paznokcia dużego palca, najwyraźniej pozostały z Runelowego posiłku. Ser był starawy, zaczynał się już rozkładać i wydzielał gryząco ostrą woń. Z pokrywy beczki z sardelami, stojącej w tylnej części sklepu, zeskrobał odrobinę nie wiadomo czego, zjełczałego i woniejącego rybą, zmieszał to ze zgniłym jajkiem, strojem bobrowym, amoniakiem, muszkatem, sproszkowanym rogiem oraz osmaloną świńską szczeciną, drobno utłuczoną. Dodał stosunkowo dużą dozę cybetu, zmieszał wszystkie te straszliwe składniki z alkoholem, pozostawił do wytrawienia i odfiltrował do innej butelki. Miszkulancja śmierdziała ohydnie. Cuchnęła zabójczo kloaką, a jej wyziewy rozcieńczone świeżym powietrzem dawały efekt taki, jak gdyby stanąć w upalny letni dzień na rue aux Fers w Paryżu, przy rogu rue de la Lingerie, gdzie zderzały się wonie z Hal, Cmentarza Niewiniątek i zatłoczonych domów.
    Na tę straszliwą podkładkę, która sama w sobie wydawała woń raczej trupią niż ludzką, Grenouille położył teraz warstwę oleistoświeżych aromatów: mięty, lawendy, terpentyny, limonów, eukaliptusa, które następnie przytłumił i przyjemnie zamaskował bukietem delikatnych olejków kwiatowych – geranium, róży, kwiatu pomarańczy i jaśminu. Gdy rozcieńczył tę mieszankę alkoholem i odrobiną octu, ohydny zapach bazy, na której wszystko się opierało, stał się ledwo zauważalny. Podskórny fetor zatracił się prawie doszczętnie pod warstwą ingrediencji odświeżających, obrzydliwy rdzeń uszla­chetniony został zapachem kwiatów, ba, stał się niemal interesujący i, o dziwo, nie czuć go już było wcale zgnilizną. Przeciwnie, pachnidło tchnęło lotną, uskrzydlającą wonią życia. (…)
    Gdy orszak weselny przeszedł i tłum począł się rozpraszać, Grenouille oddał dziecko matce i wszedł do kościoła, aby ochłonąć i wypocząć. Wnętrze katedry przesycone było dymem kadzidła, wzbijającym się dwiema stygnącymi smugami z kadzielnic po obu stronach ołtarza i jak ciężka czapa przygniatającym subtelniejsze zapachy ludzi, którzy przed chwilą wypełniali katedrę. Grenouille przycupnął na ławce pod chórem.
    Nagle ogarnęło go wielkie zadowolenie. Nie upajające uczucie dosytu, jak wówczas, gdy odprawiał swoje samotnicze orgie w łonie góry, ale bardzo chłodne i trzeźwe zadowolenie, jakie daje świadomość własnej potęgi. Wiedział teraz, co potrafi. Najskromniejszymi środkami, dzięki swemu geniuszowi, potrafił stworzyć imitację zapachu człowieka i od pierwszego razu udało mu się to tak dobrze, że nawet dziecko dało się oszukać. Wiedział teraz, że potrafi jeszcze więcej. Wiedział, że może udoskonalić ten zapach. Stworzy zapach nie tylko ludzki, ale nadludzki, anielski zapach, tak cudowny i tchnący taką żywotną siłą, że ktokolwiek go poczuje, będzie oczarowany i zmuszony całym sercem Grenouille’a pokochać.
    Tak, kiedy znajdą się we władzy tego zapachu, będą musieli go pokochać, nie tylko uznać za swego, ale kochać go do szaleństwa, będą gotowi do największych ofiar, będą drżeć z zachwytu, będą krzyczeć, będą łkać z rozkoszy, nie wiedząc dlaczego, będą padać na kolana, jak w kościele w wystygłych strugach Bożego kadzidła – na sam jego, Grenouille’a, zapach! Grenouille stanie się wszechmogącym Bogiem zapachu, tak jak był nim w swoich rojeniach, tylko że w rzeczywistym świe­cie i dla rzeczywistych ludzi. I wiedział, że leży to w jego mocy. Ludzie bowiem mogą zamykać oczy na wielkość, na grozę, na piękno, i mogą zamykać uszy na melodie albo bałamutne słowa. Ale nie mogą uciec przed zapachem. Zapach bowiem jest bratem oddechu. Zapach wnika do ludzkiego wnętrza wraz z oddechem i ludzie nie mogą się przed nim obronić, jeżeli chcą żyć. I zapach idzie prosto do serc i tam w sposób kategoryczny rozstrzyga o skłonności lub pogardzie, odrazie lub ochocie, miłości lub nienawiści. Kto ma władzę nad zapachami, ten ma władzę nad sercami ludzi….”
    Pozdrawiam

  99. Redaktor napisał:

    „w pewnym fragmencie rozmowy Maciej Iłowiecki przekracza dopuszczalne normy, i nawet nie zasługuje na polemikę, jedynie na napiętnowanie. Rozważa on mianowicie, kto w dawnej „Polityce” był „agentem operacyjnym” SB. „Moja teczka zginęła i do dziś nie wiem, jakie były na mój temat materiały” – mówi na wszelki wypadek, po czym dodaje: „Odwiedził mnie kiedyś historyk z Gdańska związany z IPN, który pisze historię SDP, i zapytałem o to jego. (…) Wyjawił mi, że tym agentem operacyjnym był …” (tu Iłowiecki wymienia imię i nazwisko naszego dawnego kolegi). Po czym dodaje: „Mówię to oczywiście na odpowiedzialność IPN-u, nie mam innych źródeł, a on się ponoć przyznał, że współpracował”.

    Mój komentarz

    Ujawnianie agentów, to jeden z podstawowych obowiązków zwolenników IV RP, głosicieli wyzwolenia spod jarzma starych elit, budowy IV RP na gruzach III RP, m.in. budowy nowych mediów na gruzach obcych cytadel, takich jak spółdzielnia „Polityka”.

    Jest taki gatunek polityków spontanicznych, dla których polityka to wstrząsnąć i zamieszać, targnąć, przebudzić i poprowadzić na barykady, wytropić, rozpoznać i przegonić. Są to ludzie o specyficznej konstrukcji psychicznej, która wymaga do działania silnych bodźców, stąd oczekują stale by coś się działo – grożą tym którzy się boją, prowokują pomówieniami, hasłami typu „honor i ojczyzna”, okrzykami „zdradaaa” atakują niezdecydowanych przeciwników, próbują wciągnąć ich do przygotowanego zamętu licząc, że w nim są najlepsi – wygrają, tylko trzeba tych dupków z podwiniętymi ogonami wyciągnąć w pole, czytaj na ulicę, a dalej to będzie tylko łomot na naszą korzyść.

    W zasadzie jest to jedyny program polityczny, jaki mają teraz do dyspozycji, udzielony im przez wszechwiedzącego Prezesa trzymającego niezawodnie rękę na pulsie, mającego absolutny słuch polityczny, wypróbowanego dowódcy, zwycięzcy wielu kampanii politycznych.

    Ujawnianie agentów, to dla czwartorzeczpospolitowców podstawa podstaw, polityczny imperatyw, niezbędna operacja, to oczyszczenie moralne narodu, uzdrowienie jego kadr, najpewniejsze zabezpieczenie jego przyszłości, poucinanie łbów tysiącgłowej kondominialnej hydrze, tak by nie mogłaby się nigdy odrodzić.

    Radykalizm programu może przerażać tylko niecnotliwych i małego serca. Cała reszta świadomych obywateli przyznaje Prezesowi rację – to jest po prostu konieczne, bez tego nie ruszymy z budową IV RP. Należy wyeliminować byłych, obecnych, uśpionych agentów oraz chętnych do agentury, krótko mówiąc podejrzanych.

    Uważny obserwator na podstawie licznych wypowiedzi Prezesa i akolitów mógłby oszacować zakres tej operacji.

    Po pierwsze wszystkich z listy Wildsteina (kilkaset tysięcy).

    Po drugie wszystkich, którzy doprowadzili do katastrofy smoleńskiej, czyli prawie cały rząd z przyległościami.

    Po trzecie wszystkich, którzy chcieli nadania portowi lotniczemu w Gdańsku paskudnej nazwy „Lech Walesa Airport”, czyli cała wierchuszka w Trójmieście (oprócz naszych wtyczek).
    Po czwarte cały zarząd stolicy oraz jej siły porządkowe, których nie parzyły płonące znicze, nie onieśmielały patriotyczne wiązanki kwiatów (kilka tysięcy ludzi).
    Po piąte wiele klik w terenie, które dopuszczają do rażąco sprzecznych z dobrym smakiem i patriotycznym wychowaniem sytuacji, gdy posła lub radnego PiSu jadącego na promilach usiłuje się skompromitować oszczerczymi zarzutami, gdy ten tymczasem wraca z lampki wina od biskupa (kilkaset do tysiąca policjantów, wrogich radnych i zamaskowanych pod urzędniczym szyldem agentów).

    Po szóste. No i wreszcie media. Wiadomo, spółdzielnia „Polityka” jako siedlisko oszczerców i nienawistników szkalujących pośmiertnie prezydenta, wydawca gadzinówki, szmatławca zniewalającego społeczeństwo i upokarzającego naród polski – do likwidacji.
    TVP, TVN, Polsat? Do reorganizacji – wszystkich wywalić do obozów filtracyjnych, komisja od jutra rozpoczyna weryfikację.
    Po siódme, itd.

    To by było w sumie gdzieś od 200 tysięcy do miliona ludzi, których należy odstawić na bok i tam trzymać, umożliwić dla chcących wyjazdy, dla opornych zorganizować pobyty.

    Prezes od 22 lat tę zamierzoną operację w swoich licznych wypowiedziach określa jako zwykłą, rutynową, niezbędną dekomunizację.

    Powyższa wyliczanka wskazuje na szerokość operacji, jaką mają prawdziwi patrioci do wykonania w miejscu „Tu jest Polska”.

    A propos „Polityki” i kontroli jej funkcjonowania prowadzonej metodami inwigilacyjnymi, to w swoich Dziennikach politycznych jej redaktor naczelny pisał, że była ona ustawiczna oraz wszechobecna. Oficjalnie redakcja była kontrolowana przez Urząd Cenzury poprzez niedopuszczanie trefnych tekstów do druku, przez Wydział Prasy KC – całkowicie bezprawnie, ponieważ partia nie była urzędem ani tworem z konstytucyjnymi uprawnieniami, choć niektórzy twierdzą, że tylko do czasu wprowadzenia lipnego artykułu o kierowniczej roli PZPR do konstytucji przez Gierka.
    Rutynową, operacyjną metodą kontroli były okazjonalne rozmowy z pracownikami redakcji. Ileż ci panowie operacyjni się musieli nauganiać, namęczyć, nachlać, napodlizywać, namocować z własnymi myślami, by wyprodukować te tony makulatury, które były podstawą do ich premii, źródłem wiedzy dla ochroniarzy państwa i ustroju, np. takiego Zenona K., członka Biura Politycznego PZPR, którego Rakowski określał nie inaczej tylko jako człowieka o wielu twarzach, którego najsilniejszą motywacją do czynów był cykor doznawany każdorazowo, gdy spotykał się z Gomułką

    Najbardziej krytyczne momenty dla”Polityki” to był rok 1968 i również 1969, gdy tzw. grupa partyzancka kryjąca się za plecami ufnego Gomułki systematycznie podgryzała jego samego pozycję oraz wciskała swoje macki do każdej dziedziny funkcjonowania państwa, m.in. opanowała całkowicie kluczowe dla inwigilacji i wysuwania prokuratorskich oskarżeń ministerstwo (MSW), umocniła się zasadniczo w wojsku. Grupa ta przeprowadziła (za przyzwoleniem Gomułki) rugi pomarcowe, czyli wypchnięcie z Polski pod pozorem tzw. oczyszczenia życia politycznego z wrogich elementów – kilku tysięcy (8 – do 20 000, rózne liczby są podawane) obywateli podejrzanych o podwójną lojalność, tzw. syjonistów.

    Rakowski otwarcie pisał w swoich Dziennikach, że wtedy miał największego pietra, że „Politykę” rozpirzą (tak się wtedy mówiło), wyczyszczą, zreorganizują, etc., metod na zniszczenie było wiele. Ściany miały uszy, na kolegiach się mówiło oficjalnie, sprawy delikatne załatwiało się poufnie, na osobności.

    To pisze naczelny redaktor największego, najpoczytniejszego periodyku w Polsce, zastępca członka KC (czy pełny członek – nie pamiętam). Paranoja.
    Taki był szalony nacisk na redakcję, która ustawicznie oskarżano w żargonie partyjnym „o rewizjonizm”. Tylko ten kto pamięta te czasy, może ocenić, jakie to było poważne oskarżenie.
    Polityka przeżyła i powiem, że najczęściej Rakowski chwalił Danka (Passenta) – za solidną pracę i wszechstronność dziennikarską . Chyba Passent był przez jakiś czas sekretarzem redakcji, a zwolniony został na skutek trudnych relacji z innymi – po prostu Passent był za szybki.

    Takie to były czasy.

    Pzdr, TJ

  100. wiesiek59, 18:21
    Proszę mnie nie faszerować tą mistycyzującą demagogią – tymi miskami ryżu dziennie, tą sceną porodu wśród rynkowych odpadków – bo to wszystko sobie już wcześniej wyobraziłem. Tj. to, że takie są Twoje skojarzenia. Tylko po co? Przecież tak się działo 250 lat temu. Wtedy dopiero były nierówności, samowole władców – nie wciskaj mi tego historycznego kitu – jesteśmy bardzo daleko od tamtych obrazów, co ważniejsze – od tamtych sytuacji.
    Także nieprawdą jest, że najważniejsze są rynki finansowe. Gdyby rządy i wyborcy uznali, że można się bez nich obyć, to by je dawno zlikwidowano, ale doświadczenie ostatnich 20-tu a nawet 200-tu i więcej lat uczy, że bez obrotu wolnym kapitałem nie ma rozwoju i dobrobytu. Jedyne pytanie – jak uniknąć baniek i załamań rynku, jakich niedawno doświadczyliśmy, a w przypadku peryferiow strefy euro nadal doświadczamy. Po raz kolejny piszę – mam nadzieję ostatni, obiecuję: piszę to po raz ostatni – bezrobocie w Hiszpanii jest wynikiem horrendalnie sztywnego rynku pracy, gdyż firmy (tzw. pracodawcy) nie chcą zatrudniać, bo nie można zwalniać, albowiem ruch w zatrudnieniu i konkurowanie na rynku jest napędem kapitalizmu i gwarantem przetrwania wytwórców (oraz ich pracowników).

    p.s. proszę załadować film na youtube, to obejrzę, po prostu – nie mam do niego dostępu.

  101. Ryba

    Wystarczy(ło) obejrzeć nagranie (dostępne na youtube) z poprzedniego występu Passenta u Kuby W. przed 5 latu z niejaką Dereszowską i się przekonać, że Passent jest szybki jak Kuba, ciągle atakujący, ma swoją metodę, raz się śmieje z dowcipu (dla sparowania), a jak ma kontrę to z nią wychodzi, a najcześciej stosuje jedno i drugie. Marnuje się tutaj? Z pewnego punktu widzenia – tak.

  102. Kartka z podróży
    11 kwietnia o godz. 19:31

    Świetna puenta…….
    Ale pamiętasz końcówkę?
    PRZEDAWKOWAŁ…….
    I został przez tłuszczę rozszarpany.
    Znaj proporcjum mocium panie, sie kłania……
    Tyczy się to również naszych polityków.
    Mogą się stać ofiarami własnego sukcesu.

    Wielowymiarowa książka- muszę przeczytać, choć i film udany……
    Taka mała synteza doczesności?
    Ulotnej jak zapach, lecz brzemiennej w skutki?

  103. Kartka z P., 19:31
    Rozumiem, że dałeś urywek z „Pachnidła” wydanego po polsku. Jeśli potraktujemy zapach jako metaforę …
    Kiedyś J.Pilch napisał opowieść o chłoptysiu, który miał niezwykły dar wyłapywania cyfr z dźwięków jakie wydaje wprowadzanie do bankomatu kodu właściela … (nawiasem mówiąc).
    Zapach może być dobrą metaforą na różne pasje ludzkie z konsumeryzmem na czele. Mam sąsiadkę, która chodzi do perfumiarskich stoisk w eleganckich supermarketach (np. The Bay), próbuje różnych perfum i przynosi te kawałeczki kartonu do domu, daje facetowi do wąchania, po kolei i z powrotem, itd. no i akcja się rozwija lepiej.

    Polityka jest o jeszcze bardziej, o wiele bardziej złożonym „zapachem”. Może w sferze frontalnej, czyli marketingu i bajerowania publiczności tak się może wydawać. Mnie ten film nadaje się na metaforę dzikości stosunków międzyludzkich w kraju, np. w szpitalu, w pewnym akademickim szpitalu odbywają się dziwne sceny … mam w tych dniach codzienne relacje z pierwszej ręki, ale to odrębna opowieść. Niewątpliwie kapitalizm spadł na Polskę znienacka, ale nie jest to XVIII-wieczny feudalizm either. Aż tak daleko nie posuwajmy się w naszej pasji wytłumaczenia świata, a nawet naprowadzenia go na włąściwą drogę.

  104. Micho (11:34)

    Dzięki za wiadomości zakulisowe o pseudo literackim światku TWA.

    Nie ma żadnej sprzeczki. Jest dyskusja nad ostatnim wpisem Gospodarza. Czyli nad tym, jak on sobie poradził z żądaniami banowania co poniektórych nicków. Żądania te są dosyć regularnie wysuwane przez Kota (Mordechaja). Rozpuszczonego do niemożliwości przez psa Bobika na psim blogu TWA.

    Proponuje powrót do tematyki lotu na Smoleńsk. Nigdzie w świecie, poza Pomroczną, tym się nie zajmują. Więc godnie, i zgodnie, pokażmy nasza wyjątkowość. Oraz klasę.

  105. Proponuje następujące, nowe otwarcie kontynuacji dyskusji smoleńskiej:

    Ten pan prezes. Wciąż obnoszący się ze swoją fałszywą żałobą po bracie, którego sam wysłał na pewną śmierć. Ale żeby ta śmierć była jeszcze pewniejsza, nie omieszkał nakazać bratu lądowanie we mgle. Wbrew poleceniu odejścia na lotnisko zapasowe, wydanemu przez rosyjskich kontrolerów lotów. PiS-owi potrzeba było martyra jeszcze bardziej niż dżdżownicy dżdżu.

  106. @Bywalec 2
    11 kwietnia o godz. 15:10

    1.
    „Nic nie zrozumiales. Pomowienie Ilowieckiego o korupcje, nawet jesli opiera sie ona cytuje „na rzeczywistach przeslankach”, bez prawomocnego wyroku pozostaje pomowieniem, podobnie jak agenturalna dzialalnosc Bijaka.”

    Ja nie pisałem o korupcji*. Teraz sprecyzuję:
    Nie można kogoś skazać (i nikt tu nie postuluje wsadzania Iłowieckiego do pierdla) za to, że:
    – najpierw LOBBUJE za Solorzem i w tego wyniku
    – doprowadza do wydania KONTROWERSYJNEJ koncesji a potem
    – dostaje niezasłużenie (bo patrz pkt 2) ciepłą posadkę u Solorza.
    Mimo, że nie można za to skazać jest to w sposób OCZYWISTY zachowanie NAGANNE (nieetyczne ale nie bezprawne). To jest fakt a nie pomówienie.

    W odróżnieniu od całkowicie BEZPODSTAWNEGO zarzutu współpracy, co jest właśnie POMÓWIENIEM.

    * Pisałem o:
    „Różnica jest taka, że Iłowiecki (i Markiewicz) RZECZYWIŚCIE przyznali kontrowersyjną koncesję i zaraz po tym (jak ich za to wywalono) dostali ciepłe posadki w Polsacie. Co było ewidentnym – co najmniej – konfliktem interesów.”
    i
    „Nadal nie rozumiesz różnicy: jeden fakt opiera się na RZECZYWISTYCH przesłankach dowodzących konfliktu interesów, a drugi „fakt” NIE MA ŻADNYCH PODSTAW. Innymi słowy nie odróżniasz: prawda – fałsz.”
    Również w notce Passent pisze o ETYCE a nie prawie (choć już Bijak może i IMO powinien skarżyć ciula).

    2.
    „Mysle, ze juz sama praca w „Polityce” mogla Ilowieckiemu starczyc jako rekomendacja dla Polsatu.”

    A co rekomendowało Markiewicza do dostania własnego programu w świetnym paśmie? Nic! A zostali przyjęci na dokładnie tej samej zasadzie, więc bez pajacowania z „rekomendacjami” proszę.

  107. @ Feliks Stychowski

    Trudno nie zgodzić się z Gunterem Grassem, kiedy mówi, że metody zastosowane przeciwko niemu przez Izrael są rodem z DDR-owskiego Stasi. Porównanie Izraela do dyktatur takich jak Birma, czy Honeckerowski DDR pokazuje, że Gunter wcale nie pęka, i dobrze, bo ktoś musiał to wreszcie głośno powiedzieć. Zresztą już w swoim wierszu przewidział, że zaraz okrzykną go antysemitą – swoją drogą, to nie było zbyt trudne do przewidzenia, gdyż pusty termin stygmatyzujący „antysemita” wciąż się jeszcze na świecie nieźle sprawdza, mimo że racjonalnego uzasadnienia nie ma żadnego.

    Okazało się, że pośród setek i tysięcy, w każdym razie pośród sporych stad tzw. intelektualistów, w znakomitej większości o wiele młodszych od Guntera Grassa, tylko on, człowiek 84-letni ma prawdziwe jaja, a reszta to cienko śpiewające (na zadaną melodię) eunuchy. Żenada. Słowa wiersza i tak były łagodne – powinni go odznaczyć za takt i delikatność, zamiast rzucać się na człowieka niczym wygłodniałe krwi sępy, żeby go żywcem rozszarpać (taka gmina…). Nobla chcieli mu zabrać – ha, ha, jajcarze. Ponad 20 lat temu to oni jeszcze Nobli nie przyznawali, dopiero niedawno pokojowego mógł dostać zbrodniarz wojenny, występujący w Szwecji na balkonie za kuloodporną szybą.

  108. … tak mi się teraz przypomniało, że Bob Dylan nie był taki delikatny, jak Gunter Grass (i do dziś nie jest):

    Come you masters of war
    You that build all the guns
    You that build the death planes
    You that build the big bombs
    You that hide behind walls
    You that hide behind desks
    I just want you to know
    I can see through your masks

    You that never done nothin’
    But build to destroy
    You play with my world
    Like it’s your little toy
    You put a gun in my hand
    And you hide from my eyes
    And you turn and run farther
    When the fast bullets fly

    Like Judas of old
    You lie and deceive
    A world war can be won
    You want me to believe
    But I see through your eyes
    And I see through your brain
    Like I see through the water
    That runs down my drain

    You fasten the triggers
    For the others to fire
    Then you set back and watch
    When the death count gets higher
    You hide in your mansion
    As young people’s blood
    Flows out of their bodies
    And is buried in the mud

    You’ve thrown the worst fear
    That can ever be hurled
    Fear to bring children
    Into the world
    For threatening my baby
    Unborn and unnamed
    You ain’t worth the blood
    That runs in your veins

    How much do I know
    To talk out of turn
    You might say that I’m young
    You might say I’m unlearned
    But there’s one thing I know
    Though I’m younger than you
    Even Jesus would never
    Forgive what you do

    Let me ask you one question
    Is your money that good
    Will it buy you forgiveness
    Do you think that it could
    I think you will find
    When your death takes its toll
    All the money you made
    Will never buy back your soul

    And I hope that you die
    And your death’ll come soon
    I will follow your casket
    In the pale afternoon
    And I’ll watch while you’re lowered
    Down to your deathbed
    And I’ll stand o’er your grave
    ’Til I’m sure that you’re dead

  109. http://www.youtube.com/watch?v=tY-HsoJ0gr0

    Teresa Stachurska; godz 9:12.

    Pani Tereso,na ten temat sporo roznych rzeczy juz napisano.
    W tym kontekscie bardzo ciekawa wydaje mi sie rowniez terapia Gersona.

  110. http://robertreich.org/post/20538393444

    jasny gwint; godz 9:11.

    Te kwiaty to akurat nie moje,znalazlem je w internecie.
    Polecam ciekawy link.

  111. http://www.commondreams.org/view/2012/04/09-14

    axiom1; godz 14:30.

    Teczki 001 naszego swientobliwego Papieza JPII , tez sa bardzo ciekawe
    a zwlaszcza te kiedy byl jeszcze biskupem Krakowa a potem kardynalem.
    Ale sa poza zasiegiem IPN-u i napewno ktos je w odpowiednim
    czasie opublikuje.
    Polecam ciekawy link.

  112. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Marek
    10 kwietnia o godz. 22:22

    Wyglada to na blady strach – sytuacja rozwija sie.

    Wroble cwierkaja na dachach: Assa tara-rassa, assa tara-rassa(?)
    Coraz wiecej roznych organizacji w USA & swiecie oficjalnie proponuje przyznanie G. Grassowi Pokojowej Nagrody Nobla.
    http://kontrowersje.net/tresc/polaku_przynajmniej_od_swieta_poczuj_sie_zydem

    Post Christum.
    Übrigens, diese Idee stammt nicht von mir Das war ein Vorschlag von einem Grass-Unterstützer in einem amerikanischen Forum. Der meinte allerdings Grass habe beide Nobelpreise verdient

  113. Panu Passentowi – zaniepokojonemu upadkiem obyczajow… w polityce –
    zacytuje o Polakach III RP – tego sukcesu pragmatyzmu i pseudostabilizacji, w ktorym z rechotem dziejowych zwyciescow, jak w brudnej sadzawce, brzechtaja sie goscie pajaca Wojewodzkiego:

    O Polakach –
    „… zatomizowanych, myślących tylko w kategoriach sukcesu prywatnego, osobistego, którzy dlatego właśnie biernie tolerują marnotrawcze, wiodące do cywilizacyjnej katastrofy rządy − to trudno sobie nie przypomnieć pamiętnej metafory Księdza Skargi o targanym burzą okręcie Rzeczpospolitej. Okręcie, na którym głupcy ściskają każdy swój tobołek, nie rozumiejąc, że jeśli nie zadbają o maszty i żagle, nie będą łatać dziur w kadłubie i wylewać wody, to wraz z tak im drogim dobytkiem pójdą na dno…

    Obraz III RP po dwudziestu latach „wybierania przyszłości”, zatrzaskiwania okien i kurczowego zamykania oczu, po pięciu latach tolerowania władzy prymitywnego i cynicznego trampkarza oraz jego bandy cwaniaczków, to obraz cywilizacyjnej katastrofy. Nadchodzącego krachu, który cofnie kraj o kilkadziesiąt lat. …

    „wypieranie” problemu, recytowanie pustych frazesów i propagandowe zaklęcia: sukces! Sukces! Przecież jesteśmy krajem sukcesu! Taki piękny stadion zbudowali, dlaczego ta polska hołota z niczego się nie umie cieszyć!?”

    Nie zadziwia mnie fakt, ze „pragmatyczni” publicysci z wybitna zdolnoscia samozachowacza poparta kilkudziesiecioletnim trenigiem pisania o tym o czym w danym momencie wolno… pisza o Ilowieckim…

    Tyle tematow w naszej wolnej Polsce nalezy omijac wielkim lukiem by miec „honor” zaproszenia przez …Wojewodzkiego, ze sluszne uwagi o plytkosci i powierzchownosci naszych mediow pisane tu przez Marka sa niestety wolaniem na puszczy.

    Nic sie nie zmieni.
    Sztuka jest wiedziec o czym nie nalezy i nie oplac sie pisac – o tym Pan Passent wie lepiej niz ktokolwiek.

  114. Ale numer! Nie do wiary! Polityka ocenzurowała tekst piosenki Boba Dylana „Masters of Wars” – chyba pęknę ze śmiechu. A kiedy akcja publicznego palenia płyt Dylana?

    W takim razie może chociaż link: http://www.bobdylan.com/us/songs/masters-war Dylan nie był taki (i nie jest) w sumie milusi, jak Gunter Grass.

    Chciałbym przypomnieć, że Bob Dylan był oficjalnym kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla.

    @ Feliks Stychowski

    Nobel na pewno bardziej się teraz należy Grassowi, niż temu załganemu pionkowi z Casa Blanki (chwilowo).

  115. Szanowny (tak! tak!) @TeJocie!

    Pozwolę sobie dodać kilka przyczynków do Twego komentarza z
    11 kwietnia o godz. 20:57

    Po przywróceniu do PEŁNI praw Prawdziwego Premiera, brata jedynego Prawdziwego Prezydenta muszą być wyeliminowani w pierwszej kolejności wszyscy urodzeni 22 lipca i 7 listopada. Powinno się w tym celu uwzględnić obie numeracje dni: juliańską, gregoriańską, żydowską, Śródziemia i inne …

    Wielkanoc w latach 2039, 2050, 2061 i w innych latach konfliktowych trzeba będzie przemyśleć, bo lud będzie oczekiwał, że w tak ważne dni 10 kwiecień Lech Kaczyński powinien zmartwychwstać i może się rozczarować.

    Z bardziej pilnych spraw, trzeba będzie ustalić, która z wdów Gosiewskich ma zostać ministrem do spraw mnożenia się rodzin polskich.

    Chyba warto uczynić przyczynek do Twego sowizdrzalskiego peanu:
    „… Prezesa trzymającego niezawodnie rękę na pulsie, mającego absolutny słuch polityczny …”

    Jak sądziś @TeJocie,

    – czy Prezes duetem ucho-oko wyłowił wszystkich, którzy mimo wezwań wodzireja w środę nie klaskali? Czy w tłumie byli reportarzyści pod wodzą Pospieszalskiego i klatka po klatce, będą ich wyłuskiwali?

    – czy gdy Antoni zostanie dożywotnim Dyrektorem Generalnym UNESCO, to zburzy się pałac naprzeciw Pałacu Namiestnikowskiego a jego Koriergardę wpiszę się na Lista Światowego Dziedzictwa Kulturowego dla upamiętnienia Zwycięskich Kazań Na Koturnach?

    Pałac Potockich musi zostać zburzony, aby nie dominował nad Platformą Objawienia Prawdy. A między Koriergardą a ariergardą za mało miejsca na Pułk Reprezentacyjny Legionów Wiekiego Cesarstwa Katolickiego Narodu Polskiego. Ponadton nie wypada, aby papieże skladli hołd na jakimś placyku shańbionym przez fałszywie nazywającego się Zdrojewskiego.

    Zdrój Trwam nie może wyszydzany prez Wielką Pieniawę!

    Nieprawdaż?

  116. TO
    Moim zdaniem mitologizujesz znaczenie deregulacji na rynku pracy.
    Przeciez zaden pracodawca nie zatrudni kogos tylko dlatego, ze go moze znowu zaraz zwolnic.
    Nie znam tak dobrze jak ty przepisow i ograniczen nie pozwalajacych hiszpanskiemu rynkowi pracy dojsc do pelnego rozkwitu. Doszlo do mnie jednak, ze glowna przyczyna hiszpanskiej choroby jest, podobnie jak w USA, pekniecie banki nieruchomosciowej, a nie zbyt sztywne przepisy na rynku pracy.
    Hiszpanska polityka wlasnie zabiera sie do deregulacji swojego rynku pracy, w nadzieji ze przyczyni sie to automatycznie do spadku bezrobocia.
    Ciekaw jestem efektow. Pierwsze juz widac, w postaci strajkow, ale coz niektorych trzeba zmuszac do swojego szczescia. Nie potrafie tez zrozumiec dlaczego powszechna placa minimalna nosi wstydliwa nazwe regulacji, zas jej obnizka dumna nazwe deregulacji. Ale pewno jeszcze nie doroslem.
    Jednym z wielkich trumfow amerykanskiej gospodarki jest liberalny rynek pracy, ale nawet tam nie przeklada sie on automatycznie na wzrost zatrudnienia.
    Mysle, ze nasza europejska gospodarka ma raczej niewielki szanse w konkurencj z Chinami, albo nawet Bangladeszem, jesli bedzie sie koncentrowac na dostosowywaniu naszych standartow na rynku pracy, do tych ktorej panuja w tych krajach. Czego nam potrzeba, jesli przypadkiem nie jestesmy potega surowcowa, to sa wysoko przetworzone, porzadane na rynkach swiatowych produkty, wytwarzane przez zaangazowanych i wykwalifikowanych pracobiorcow.
    Ograniczanie sie do deregulacji rynku pracy nie stworzy w Europie nowej Ameryki, ale moze spowodowac powstanie chinskich stosunkow produkcji.

  117. Turoperaci i i inni -aci!

    Wpiszcie do programu pielgrzymek, to miejsce gdzie trysnęła ¿Prawda¿

    http://imageshack.us/photo/my-images/199/29073009.jpg/

    Oprowadzać Was będzie – dziś jeszcze bezhabitowa

    http://largesizepaintings.blogspot.com/2011/07/franz-helbing-scheherazade-1870.html

  118. Marek
    A gdzie ocenzurowała Polityka „Masters of Wars” Dylana? Pytam, bo jestem miłośnikiem Dylana.
    Przesyłam utwór w wykonaniu Pearl Jam – też lubię tę kapelę.
    http://www.youtube.com/watch?v=7LIsmW_Fg-0&feature=related
    Pzdro

  119. TO 20 58
    Telegrafic bierze blogowsiczów za kompletnych idiotów. Niestety w ten sposób robi idiote z siebie.Jego zdaniem, cytuje :” bez wolnego obrotu kapitałami nie ma rozwoju”
    To znaczy że gdyby nie było derywatów, to byłaby katastrofa ekon omiczna a w l;atach 2008 -2012 mamy wspaniały rozwój .????
    SKAD SIE BIORA TACY DURNIE KTÓRZY W TO WIERZĄ ?
    JAK POWSZECHNIE WIADOMO, KIEDY NIE BYŁO DERYWATÓW I INNYCH „WYNALAZKÓW’ , A SIŁA POLITYCZNA RYNKÓW FINANSOWYCH BYŁA WYRAZNIE SŁABSZA, (LATA 60-70 UBIEGŁEGO WIEKU ) W ZACHODNIEJ HEMISFERZE MIAŁ MIEJSCE TZW. CUD GOSPODARCZY !

  120. przeczytane w Krakowie….Zur Debatte um Günter Grass

    Das European Monitoring Centre on Racism and Xenophobia (EUMC) hat im Auftrag der OSZE eine „Arbeitsdefinition Antisemitismus“ vorgelegt. Sie wird inzwischen auch vom deutschen Bundestag empfohlen. In der Debatte um Günter Grass ließe sich anhand ihrer Vorgaben der Frage nachgehen ob dessen Schmähgedicht gegen Israel, kurz vor dem Pessach-Fest veröffentlicht, antisemitische Elemente enthält.

    Der rassische Antisemitismus wie im Nationalsozialismus, hat sich seitdem gewandelt. Antisemitismus tritt zum Beispiel im Gewand der Israelkritik auf. Das ist seit vielen Jahren verstärkt zu beobachten: „ Der Staat Israel, der dabei als jüdisches Kollektiv verstanden wird, [kann] Ziel solcher [antisemitischer] Angriffe sein“, so das EUMC.

    Als „Beispiele von Antisemitismus im Zusammenhang mit dem Staat Israel“ nennt das EUMC unterschiedliche Motive, die sich teilweise auch bei Günter Grass beobachten lassen:

    „Die Anwendung doppelter Standards, indem man von Israel ein Verhalten fordert, das von keinem anderen demokratischen Staat erwartet und verlangt wird.“

    „Das Verwenden von Symbolen und Bildern, die mit traditionellem Antisemitismus in Verbindung stehen…, um Israel oder die Israelis zu beschreiben.“

    „Vergleiche der aktuellen israelischen Politik mit der Politik der Nationalsozialisten.“

    (vgl. http://www.european-forum-on-antisemitism.org/working-definition-of-antisemitism/deutsch-german/)

    Das Regime in Teheran hat mehrfach zur Vernichtung Israels aufgerufen und Experten haben kaum Zweifel an der militärischen Dimension des iranischen Atomprogramms, das diesem Vernichtungswunsch zur Umsetzung verhelfen würde. Dass hingegen Israel wie jeder andere Staat, der bedroht wird, ein Recht auf Selbstverteidigung hat, führt Grass zu einer überspitzten und dämonisierenden Darstellung. Dass Staaten sich zum Souveränitätserhalt gegen Angriffe von außen verteidigen müssen, scheint bei Grass nur im Falle Israels Gegenstand der Kritik zu werden. In diesem Sinne impliziert er doppelte Standards.

    Grass malt das Bild eines atomaren Erstschlags und der Auslöschung des iranischen Volkes durch Israel an die Wand. Dieses Schreckensszenario entbehrt jeglicher faktischen Grundlage, weil kein Israeli das je behauptet hat und Israel nicht einmal den Besitz einer Atombombe eingesteht. Täter und Opfer werden so durch Grass verdreht. Der offene Wunsch einer Auslöschung Israels durch das iranische Regime wird auf Israel projiziert. Im Antisemitismus hat so ein projektiver Verfolgungswahn Tradition.

    Dass Israel, wie den Juden vorgeworfen wird, sich gegen den „Weltfrieden“ zu verschwören, bedient ein altes antisemitisches Narrativ aus den vom zaristischen Geheimdienst gefälschten „Protokollen der Weisen von Zion“ und ist Teil einer moralischen Delegitimierung. Der tatsächliche Auslöschungswunsch durch das menschenverachtende Regime im Iran wird dagegen zum „Maulheldentum“ bagatellisiert.

    Wenig Phantasie bedarf es, um bei Grass eine Gleichsetzung der aktuellen israelischen Politik mit dem Nationalsozialismus auszumachen. Gefährdung des „Weltfriedens“, „Auslöschung“ und „Gleichschaltung“ sind Begriffe aus dem Nazi-Vokabular, die nun aber auf Israel und die deutschen Medien übertragen werden. Das entspricht einer Strategie der Delegitimierung.

    Während zwischen einem euphemistisch umschriebenen „Maulhelden“, also Ahmadinejad, und der von ihm unterjochten iranischen Bevölkerung zu Recht unterschieden wird, tritt Israel bei Grass nur als Kollektivsubjekt in Erscheinung. Auch das ist bedenklich.

    Grass gibt vor, ein Tabu zu brechen, in dem er Israel kritisiert und sich so angeblich dem Vorwurf des Antisemitismus aussetze. Der Vorwurf, es gebe Denkverbote, ist Teil einer Opferinszenierung. Israel wird jedoch sehr häufig in den Medien kritisiert, was Grass ignoriert. Doppelte Standards, Delegitimierung und Dämonisierung haben nichts mit (legitimer) politischer Kritik zu tun.

    Viele Medien haben Grass zurecht widersprochen. Bestürzend dagegen ist, dass er viel Zuspruch bekommt und dass seine Inhalte von großen Teilen der Bevölkerung geteilt werden. 57 Prozent haben bei einer Onlinebefragung der Financial Times Deutschland die „Israel-Thesen von Günter Grass“ für „richtig“ befunden, weitere 27 Prozent fanden sie „diskutabel“. Teilgenommen hatten fast 20.000 Personen. (http://www.ftd.de/politik/deutschland/:die-israel-thesen-von-guenter-grass-sind/70019546.html, Stand 11.4., 14 Uhr.)

    Im Rahmen der sogenannten Ostermärsche hat sich die deutsche „Friedensbewegung“ hinter Grass und gegen Israel gestellt. Verschiedene Politiker haben das Gedicht über ihre Internetseiten mit Lob weiterverbreitet. Auch in Neonaziforen wird Grass gefeiert.

    Eine breite gesellschaftliche Auseinandersetzung mit dem Thema Antisemitismus scheint vor diesem Hintergrund dringend geboten zu sein. Eine größere Verbreitung der „Arbeitsdefinition Antisemitismus“ der EUMC in Medien und Schulen wäre wünschenswert. Es bleibt noch viel Aufklärungsarbeit zu leisten. Die reale Bedrohung Israels durch das iranische Regime muss weiter thematisiert werden. Und jeglicher Form von Antisemitismus und dessen Verharmlosung muss entschieden entgegengetreten werden…..

    ET
    PS
    Mam nadzieje, ze Jasny Gwint przetlumaczy bez „ciemnosci”.

  121. cóz tu pisac polityka jest do ambitnych ludzi, które maja swoje wizje swiata raz dobre, a raz złe, cóz tu pisac jak czasami nie ma co napisac samy smutek w oczach, które chca płakać, swobodnymi łzami, cóz tu pisac tylko pytanie czy polskie społeczenstwo jest przygotowany na lewicowy program, tak na prawde na nowe SLD, partie, która chyba stała sie lewica, maja nowa siedzibę, odwieraja nowy rozdział w swojej historii, cóz tu pisac lewica, powinna sie kierowac do głosy społecznego, do cóz tu pisac społeczeństwo potrzebuje tygodników opiniotwórczych i partii politycznych, które odwiercając sie do potrzeb społeczeństwa, PO czy PiS czy SLD cóz tu pisac nawet SLD ma przez sobą przyszłość, udana przyszłość na dobre czasy bardziej społecznie czasy, gdzie bede potrzebnie PO i problemy z tym związanie, jak ustawa o in- vitro czy reforma emerytalna cóz tu pisac potrzeby człowieka musia byc zaspokojenia

  122. telegraphic observer
    11 kwietnia o godz. 20:58

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą.
    To nie demagogia, tylko ekstrapolacja trendu, być może przerysowana.
    CO zmusi pracodawców do wypłacania wyższych wynagrodzeń?
    Ich dobra wola? Poczucie przyzwoitości? Moralność?

    Naprawdę nie widzisz problemu, czy jedynie się przekomarzasz?
    Jeżeli obchodzenie przepisów płacowych, umowy śmieciowe i agencje pracy tymczasowej, w naszym kraju stają się NORMĄ, to bez wkroczenia Państwa nie będzie lepiej…..
    Deregulacje są zachętą do powrotu XIX wiecznych stosunków społecznych, nie łagodzonych jak poprzednio dobroczynnością i jakąś chrześcijańską moralnością…….

    Żyjemy w interregnum……
    Jakie stosunki międzyludzkie zapanują w kolejnej epoce, nie wie nikt.
    A tym bardziej politycy…..

    Pisałem już to, ale powtórzę.
    Albo jesteś zbyt wysoko w „łańcuchu pokarmowym” kapitalizmu, albo nie dostrzegasz celowo problemów maluczkich tego świata……

  123. Bywalec 2 (11:36)
    Jak się powie A, to trzeba powiedzieć B … czyli, że rząd hiszpański mitologizuje znaczenie deregulacji na rynku pracy. Zresztą nie po raz pierwszy. Gdy Aznar i PP doszli do władzy (kiedy to było?), też zderegulowali rynek pracy i bezrobocie spadło o 10 punktów procentowych.
    Różnica między Hiszpanią i USA polegała przed kryzysem roku 2008 polegała na tym, że w Hiszpanii bezrobocie wynosiło 10-12 procent, w USA 5-6. I to, że hiszpańska gospodarka była o wiele mocniej uzależniona od akcji na rynku nieruchomości, bo w pozostałych sektorach nie była w stanie konkurować, czyli eksportować. Poza tym w hiszpańskim budownictwie sektorowe związki zawodowe dyktowały stawki za pracę na wszystkich budowach, w USA na budowach zatrudniano relatywnie tańszych imigrantów, podobno czasem nielegalnych, i tylko konkurencja między firmami budowlanymi podbijała stawki.

    Piszesz – „Przeciez zaden pracodawca nie zatrudni kogos tylko dlatego, ze go moze znowu zaraz zwolnic”.

    To dość upraszczające widzenie zachowania firm. Analiz sięgających głębiej są tysiące: http://www.oecd.org/dataoecd/8/4/34846856.pdf
    Podobnie z płacą minimalną. A nie mówiłem – dawniej najwięcej było lekarzy, każdy znał się na leczeniu, teraz wszyscy znają się na ekonomii (o derywatach nie wspomnę).

  124. Przypadkiem wiem, że zainteresowanie red. Iłowieckiego sprawą dziennikarskich teczek nie ograniczało się do Polski.
    W Berlinie zdarzyło mi się sporo lat temu spotkać emigrantkę z Polski, która pracowała dla Instytutu Gaucka. Zapytała mnie, czy prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy jest pan Maciej Iłowiecki i czy siedziba SDP już nie mieści się na ulicy Foksal. Wyjaśnilam zgodnie z prawdą, że p. M.I. był prezesem SDP, ale już nie jest, natomiast SDP – o ile wiem – nie zmieniło adresu i mieści się nadal na Foksal.
    Jak sie okazało, red. Iłowiecki przysłał do Instytutu Gaucka oficjalne pismo jako prezes SDP, aby mu przekazać wszelkie dane Stasi na temat polskich dziennikarzy. Zrobił to albo pod koniec swej prezesury, albo później. A co najzabawniejsze, prosił o odpowiedź na swój prywatny adres.
    Nie udało mi się kontynuować tej znajomości i dowiedzieć, czy te materiały faktycznie zostały z Instytutu Gaucka wysłane. Ale korespondencja na pewno się zachowała i jest tam przechowywana z niemiecką dokładnością.

  125. @ Kartka z podróży

    A tu, na blogu red. Passenta firmowanym przez Politykę – opublikowałem tekst piosenki Masters of War bo jest bardzo a propos casusu Guntera Grassa, a cenzura wpis usunęła – ciach, i zadowoleni. Normalnie kino. Baki zrywać.

    PS Dzięki za link – chłopaki sprężyli się na trzy akustyki, dali radę, ale powiem Ci szczerze, co Dylan, to jednak Dylan. 😉

  126. Czytam różne mądre wpisy i nagle, wśród nich, taki oto prosty i zdroworozsądkowy komunikat agi ( tej od „cóż tu pisać”) – potrzeby człowieka muszą byc zaspokojone.
    Otóż to!

  127. staruszek
    12 kwietnia o godz. 11:35
    Szanowny (tak! tak!) @TeJocie!

    Pozwolę sobie dodać kilka przyczynków do Twego komentarza z
    11 kwietnia o godz. 20:57

    „Po przywróceniu do PEŁNI praw Prawdziwego Premiera, brata jedynego Prawdziwego Prezydenta muszą być wyeliminowani w pierwszej kolejności wszyscy urodzeni 22 lipca i 7 listopada. Powinno się w tym celu uwzględnić obie numeracje dni: juliańską, gregoriańską, żydowską, Śródziemia i inne …”

    Mój komentarz

    Staruszku, odnośnie urodzonych 22 lipca. Paskudna data, ale da się załatwić.
    W rodzinie mam szerokie spektrum postaw. Są i tacy, którzy osiągnęli stopień „brata” w hierarchii prawdziwych patriotów i którzy z żarem w oczach przekonują kogo napotkają, że jednak coś w tym jest. W czym? No w tym całym śledztwie. Toć przecież niemożliwe jest by przez 2 lata stać w miejscu, powtarzać te same podejrzanie gładkie oczywistości o jakoby durnych pilotach, którzy lądowali we mgle.

    Jakoś się dogadacie, co najwyżej, jak to jest u nich w zwyczaju, będzie potrzebne drobne pokajanie (szczere – z głośnym biciem w piersi), być może trzykrotne odszczekanie pod stołem swoich głupich czerwonych wątpliwości (ale cóż to znaczy wobec faktu, że uniknie się zatracenia?), wzniesienie okrzyku za Trójcę Zesłaną – Jeden Prezes, Jeden Premier, Jeden Prezydent, napisanie listu dziękczynnego do Przewodniczącego Wielkiej Komisji Czteroletniej, że światło jego badań pozwoliło znaleźć jedyną prawdę oraz złożenia drobnego wotum na główne miejsce kultowe (zwykle dają 50, o zera się nie kłóćmy, zwykle są trzy) w miejscowości na literę T.
    Z dołączoną złotą tabliczką z wyrytą maksymą dedykowaną dla Ojca Dyrektora – „Tyś jest prorokiem naszym”.

    Myślę, że to wystarczy. A po wizycie w miejscu wotywnym możemy pójść do pewnej piwniczki na starym mieście i tam zdrowo dać czadu na cześć uwolnienia od podejrzeń i po raz ostatni szeptem ponarzekać na bandę oszołomów, która fuksem dobiła się zaszczytów i władzy. I tyle nam pozostanie – z satysfakcją ludzi przegranych obserwować jak muchi s…ą na portret Trójcy w jednej osobie i mruczeć pod nosem – niech no tylko zakwitną jabłonie.

    Pzdr, TJ

  128. wiesiek59, 13:05
    Jeśli mówimy o ekstrapolacji trendu (która musi być przerysowana, gruba i szeroka, a i tak będzie brzmiała jak watykańskie orędzie), jeśli to będzie uogólniająca abstrakcja – to oczywiście będę się przekomarzał.
    Bo co znaczy pytanie:
    CO zmusi pracodawców do wypłacania wyższych wynagrodzeń?

    No więc, co zmuszało firmy do podnoszenia płac zanim ten obecny trend (staczania się w w XVIII i XIX wiek) się rozpoczął ?
    Bo w tej obecnej fazie po kryzysie chyba nic w świecie ich nie zmusi, chyba że jakiś pracownik jest super ważny dla firmy. Ale z masowym podniesieniem poziomu płac trzeba jeszcze poczekać. Czyż nie. W tym czasie matki będą rodzić w takich samych warunkach, nadal lepszych niż 30 czy 60 lat temu. Faktycznie, moja matka nie pracowała, ale to dzięki ważności pracy mojego ojca. Zresztą wtedy mieszkało się, poruszało po świecie w gorszych warunkach, konsumowało gorsze rzeczy. W tym zakresie, dla mnie, trend jest wyraźny – w górę.

    Żyjemy w interregum … brrrrrr. Być może pewne zmiany dojrzały, coś się zmieniało szybciej, ale sam pomysł interregnum wskazuje na to, że (1) rządzi prymas – czyli kto?, (2) będzie wolna elekcja – czyli co? Uczę się tego słownictwa, bo w moich gazetach go się nie używa. Może o to chodzi, że jestem wysoko w … brrrrrr, łańcuchu pokarmowym – też nie mam pojęcia, co to ma oznaczać, czy to dobrze, czy źle?

    Wg. mnie problemy maluczkich trzeba mieć na uwadze w konkretnych sprawach, a nie jakoś tak ogólnie, jak w kościele, gdzie modły się odprawia. Dbać o słabszych wokół siebie, o najbliższych, to jest obowiązek każdego, dbać o produktywność własnej pracy w przeciągu całego życia, kształcić się ustawicznie w tym celu … Czy coś w tych trendach się zmieniło?

  129. Dziwią mnie dalsze losy Macieja Iłowieckiego. Pamiętam go jako świetnego dziennikarza zajmującego się informacjami naukowymi w „Polityce”. Jego dalsza kariera to dla mnie wielkie rozczarowanie, gdyż mam przekonanie, że ludzie interesujący się nauka są bardziej refleksyjni, mnie podatni na różne fanatyzmy.
    Chciałam się jeszcze odnieść do Pana felietonu w papierowej „Polityce”, dotyczącego kłamstw w GW na temat „Polityki”. Postarajcie się zrobić wszystko, żeby nie wiązać się z koncernem Agora. Oni mają poczucie wyższości i przewagi moralnej wobec wszystkiego, co w jakikolwiek sposób wywodzi się z PRL. Oni, jeśli z nimi się zwiążecie, podejrzewam, że zrobią wszystko, żeby zniszczyć „Politykę”.
    Przypomina Pan sobie chyba słodkie słowa Adama Michnika do Leszka Millera, wspieranie go w dążeniach do UE, te grille u szefowej Agory, a potem brutalny atak Rywinem.
    Trzymajcie się jako niezależny tygodnik.

  130. Z tych procentow to sie naprawde moze komus w glowie zakrecic.
    Aznar deregulowal rynek pracy i bezrobocie spadlo o 10 %, w 2008 pod Zapatero wynosilo na wskutek jego rzadow znowu 10%, zastrzegam to wszystko nie sa moje dane statystyczne, a obecnie ze wzgledu na brak deregulacji wynosi ono okolo 20%.
    Rownoczesnie miedzy wierszami zdolales calkiem przytomnie zauwazyc , ze fundamenty hiszpanskiego sukcesu gospodarczego od poczatku byly na piasku budowane.
    Obawiam sie, ze deregulacja rynku pracy przeprowadzana obecnie przez Rajoy, w ostatecznym rozrachunku okaze sie dla hiszpanskiej gospodarki rownie ozdrowiencza jak reformy Aznara.
    Kazdy kto odwiedzil Hiszpanie w ostatnich latach wie, ze jest to kraj wysoko rozwiniety, ktorych swoich szans musi szukac w modernizacji i nowoczesnych technologiach. O liberalizacje rynku pracy na amerykanska modle troszcza sie tam juz imigranci z Afryki. Dalsza deregulacja (czytaj obnizka plac) grozi zalamaniem calej struktury gospodarczej. Bez sensu jest wymaganie od pracownikow, ktorych place ciagle spadaja i ktorych miejsce pracy jest absolutnie niepewne, aby wiecej konsumowali z czystego patryjotyzmu, tylko dla dobra koniunktury.
    Sytuacja Hiszpani jest tez interesujaca z polskiego punktu widzenia i moze byc dla rodakow nauka. Konkurencyjnosc hiszpanskiej gosodarki po przystapieniu do Unii opierala sie przedewszystkim na tanszej sile roboczej. W naczyniach polaczonych jakimi sa panstwa UE taka przewage nie da sie dlugo utrzymac, bez innowacji i wlasnych konkurencyjnych rozwiazan technologicznych, Polske oczekuje hiszpanski los. I prosze naprawde nie wierzyc w to, ze jakas deregulacja jest tu w stanie zapobiec, chyba ze ktos ma na mysli rewolucje, ktora w koncu tez mozna uznac za forme deregulacji.

  131. Do telegraphic observer – problemy nie tylko Hiszpanii są związane z globalizacją i neoliberalizmem powodującym dezindustrializację słabszych gospodarek. Papieru czy zapisu na kontach się nie zje, to nie jest prawdziwe bogactwo, ale tworzy je produkcja materialna.
    W dużej mierze to Niemcy podkopali gospodarki europejskie. Dziś, gdy istnieje produkcja masowa, postęp techniczny sprawił, że można na dużą skalę produkować tanio, tzn. im większa skala produkcji, to tańszy wyrób, to jak mniejsze gospodarki jak np. grecka czy portugalska mają konkurować z niemiecką? Kryzys zaczyna się od nierównowagi w handlu zagranicznym, konsumenci kupują na kredyt, niska własna produkcja, to niskie podatki, a więc państwo musi zaciągać dług.
    Czy dziś można wrócić do ceł, protekcjonizmu? Raczej niemożliwe, a jednak trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie dla słabszych gospodarek, które nie są w stanie konkurować z wielkimi. Kiedyś handel zagraniczny był opłacalny ze względu na przewagi komparatywne, teraz to się załamało.
    Nie można do dzisiejszego kapitalizmu doby globalizacji przykładać dawnych zasad jak w czasach manufaktur.

  132. Trendy:
    W ostatniej dekadzie oczekiwane życie 65-letniego Polaka wydłużyło się o dwa lata i trzy miesiące. O tyle samo co w ciągu 40 lat socjalizmu w latach 1950-90. To najnowsze, marcowe dane GUS. (…) Za zmianami nie nadąża jednak nasz system emerytalny. W 1965 r. Polka na jeden rok emerytury pracowała ponad osiem lat. Obecnie – tylko 1,4 roku! Mężczyzna w 1965 r. – ponad 20 lat. Teraz – 2,4 roku.

    Czy to są dobre trendy, czy złe?

  133. Jeśli idzie o trendy w stosunkach i na rynku pracy, między PRL (słynnym „realnym socjalizmem) a III RP, to wtedy zasadą był rynek zdominowany przez podaż, czy no na rynku butów i schabu, ale także pracy. Pracownik był na górze, nabywac czyli konsument był na samym dole. W efekcie o wzroście produktywności, płac i dobrobytu można było pomarzyć, a nawet podyskutować na plenum partii. Teraz tę obiecującą konstrukcję odwraca się do góry głową. Ale nie od razu Kraków zbudowano, o ile dobrze pamiętam.

  134. Bywalec2, 11:36, pisze:
    „Ograniczanie sie do deregulacji rynku pracy nie stworzy w Europie …”
    Europę, na potrzeby tej dyskusji, podzieliłbym, na dwie, trzy, albo więcej cześci. Liberalizację rynku pracy przeprowadzono już w Niemczech w ostaniej dekadzie, także obniżono udział sektora państwowego, wyeliminowano wzrost płac, etc.
    http://www.economist.com/node/21552579

    Oto co proponuje amerykański ekonomista Barry Eichengreen – niestety nie mogę potwierdzieć, czy współpracował on z absolwentem, słynnym ekonomistą bloga, aby go (Eichengreena) uwiarygodnić – niemniej proponuje on, aby niemieckie firmy podniosły płace, i nawet on (Eichengreen) szeroko swoją propozycję uzasadnienia.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,109170,11522932,Barry_Eichengreen__The_ECB_s_Lethal_Inhibition.html

  135. Jasny gwint
    10 kwietnia o godz. 8:57
    Koszty Smoleńska, dla przypomnienia. Rodziny ofiar TU 154 otrzymały:**

    jeszcze banki wskutek nacisków *sejmowo-rządowych* poumarzały kredyty które były pobrane przez ofiary a sejm umorzył pożyczki sejmowe. Pewno nie pamiętasz jak Prezydent Lech mówił że wziął kredyt na mieszkanie dla córki, dosyć spory, nie pamiętam kwoty

  136. W Polsce Lud Smoleński walczy o wolność i o prawdę. Inni walczą o Europę, pensje bankierów, długi i przyszłość demokracji. największe zasługi jednakże w tych wysiłkach posiada Krwawa Hilary, która jak donoszą w czasie niedawnego spotkania z gangsterem, mianowanym przez imperium prezydentem Kosowa Hasima Thaciego. Zapewniła go, że USA uczyni wszytko aby Kosowa stało się wkrótce członkiem NATO i UE. Sikorski się uraduje, gdyż Unia wzmocni się o kryminalne państwo handlujące narządami ludzkimi , przerzutem na wielką skalę narkotyków z Afganistanu do Unii oraz goszczącą na swojej niepodległej ziemi największą w świecie bazę militarną w Camp Bondsteel, szachującą Rosję i cały Bliski wschód w transporcie ropy i gazu. Więcej pikantnych szczegółów w linku. http://globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=30262

  137. absolwent, 12:35 pisze:
    „Telegrafic bierze blogowsiczów za kompletnych idiotów”

    Nie wszystkich, nie wszystkich, żeby nie powiedzieć – tylko niektórych.

  138. Wrak samolotu zniszczonego w katastrofie staje się narodową świętością

    Minister sprawiedliwości Gowin:

    Minister poinformował, że w drugiej połowie maja uda się do Petersburga na spotkanie z ministrem sprawiedliwość Federacji Rosyjskiej. – Celem wizyty jest przede wszystkim podpisanie umowy o współpracy w sprawach karnych między Polską a Federacją Rosyjską.
    Gowin dodał, że podczas tej wizyty zamierza wyrazić także „niepokój rządu i miliona Polaków dotyczący wraku tupolewa”. – Ten wrak jest rzeczą symboliczną dla wielu Polaków, rzeczą świętą i oczekiwałbym od przywódców rosyjskich dużo większej niż do tej pory wrażliwości – powiedział minister.”

    Mój komentarz

    Opinia Gowina o świętości wraku jest dobitnym dowodem, jak daleko jesteśmy za…
    W kraju, któremu daleko do…,
    nieudany lot zakończony tragedią, który gdzie indziej byłby przede wszystkim trzeźwo analizowany w celu niedopuszczenia do takich wypadków na przyszłość, doskonalenia przepisów i organizacji komunikacji powietrznej, w kraju tym ten tragiczny lot niemal odruchowo, automatycznie przekuwa się na zjawisko nadprzyrodzone, na mit państwowotwórczy, a szczątki po katastrofie stają się narodowymi relikwiami.

    Stosunek do świata żywcem przeniesiony z XIX do XXI wieku, paradygmat myślenia popowstaniowego.

    Nieudane przedsięwzięcia, to wina wrogów, agentów, zdrajców. Zamiast wysiłku poznania okoliczności – niech stanie się świętą ofiara przegranych, zamiast trzeźwej analiz wydarzeń – niech ziści się cud ujawnienia prawdy, zamiast wykładów o przyczynach wypadków i ich zapobieganiu – modlitwy za poległych, rozważania o ofierze jako o posiewie, który na pewno wyda kiedyś owoce, przekleństwa w kierunku współwinnych, oskarżenia o zdradę, wystąpienia poetów z patriotycznymi poematami, pieśni z prośbami o wybawienie ojczyzny z niewoli, itd, itp.

    Porażka staje się winą obcych, a wina ta staje się nimbem naszej niewinności. Ofiara poległych jest bohaterskim czynem, wsparciem dla naszych sumień, opoką dla czynów.
    W tej sytuacji powstaje tak masowe zapotrzebowanie na porażki, że sukces może być tylko nadzwyczajnym przypadkiem, darem niebios oznajmiającym, że pamiętają, że śpiewy zostały wysłuchane.

    Myślenie niedaleko odbiegające od magicznego. W martyrologicznym rozumowaniu trzeźwa analiza jest czczą formalnością.

    Pzdr, TJ

  139. @smolensk(zapomnialem, niestety gdzie pisales):
    aby wyjasnic zbrodnie katynska
    (uwaga: dla mlodziezy i zamglonych -nie mylic z katastrofa lotnicza pod smolenskiem)
    i wogole zbrodnie ludobojstwa w latach walki stalina o wladze nad trzecia planeta systemu slonecznego , trzeba bedzie niestety poczekac, az wymra jej swiadkowie;
    mniej wiecej po smierci ratzingera zaczna sie zlote czasy dla historykow;
    wiekszosc z nas, niestety, tych lat nie doczeka.

  140. p.s.
    pochwale pana, panie@gopodarzu,
    pana zegar spoznia sie o godzine mniej niz ten na blogu o kuchni kleopatry –
    to widoczny postep.

  141. http://www.youtube.com/watch?v=-urisV2Boyk&feature=related

    Dziwie sie skad Rosjanie maja tyle cierpliwosci w stosunku do Polakow
    i co roku w kwietniu musz patrzec na ten katynsko-smolenski cyrk.
    Powinni jeszcze raz wszystko dokladnie wykopac,zapakowac w skrzynie
    pozostale truchlo i wyslac do Polskiej swietej ziemi,niech celebruja
    caly rok.W innym przypadku to nigdy sie nie skonczy,ktos musi
    przerwac ten obled.
    Polska to najdziwniejszy kraj na swiecie,kraj gdzie umarly ma wieksza
    wartosc niz zywy,to nieuleczalnie chory kraj.

  142. Już nawet pochwalne wpisy tu cenzurują – to pewnie jakiś cenzorski amok, tną, co popadnie, i słusznie, bo w końcu nie wiadomo gdzie może być zakamuflowana jakaś zdrożna treść. A może w tym szaleństwie jest metoda? Może to taka demokratyczna taktyka prewencyjnego cenzurowania, wzorem USraelskiego prewencyjnego bombardowania, prewencyjnych aresztowań, prewencyjnej inwigilacji, słowem – światowy standard, w ramach R2P (Responsibility to Protect).

    Zauważywszy, że tekst piosenki Dylana „Masters of War” jednak na blogu pokazał się po moich kolejnych komentarzach, napisałem z radością, że obyczaje w Polityce ulegają poprawie. Ale pewnie cenzura ma inna opinię, cóż, w końcu są insiderami i wiedzą lepiej…

    Casus więzień CIA w Polsce przycichł, tak jak i soli drogowej (ciekawe ile jej zjedliśmy na Święta?) oraz prokuratury wojskowej itd., a tu na świece biorą się za łotrów bez pardonu, oto w USA powstał nowy Ruch Narodowy żądający impeachmentu prezydenta Obamy; pośród stawianych mu zarzutów możemy znaleźć łamanie konstytucji, obalenie Kaddafiego w Libii, podpisanie dekretu NDAA (umożliwiającego aresztowanie i porwanie każdego obywatela świata w każdym jego miejscu, przez armię amerykańską), czy rolę Obamy w grabieży USA: http://www.infowars.com/national-movement-launched-to-impeach-obama/

    Bush z Blairem zostali już uznani za zbrodniarzy wojennych przez Trybunał Zbrodni Wojennych w Kuala Lumpur, kolejka do Hagi czeka…

  143. Rozbawiłeś mnie serdecznie TeJocie!

    Nigdy Ci nie przebaczę, tego że masz talent do snucia opowieści wyższy ode mnie o kilka udanych dużych budowli!

    Czy znasz TeJocie względnie nowy budynek Telewizji Polskiej na ulicy Woronicza? Nie ogłądałem go z góry na zdjęciach satelitarnych (ptasia perspektywa), ale z mojej żabiej perspektywy wygląda na paragraf. Czy sądzisz, że będę miał pokazówkę? Czy w poczuciu misji oczyszczenia społeczeństwa TVP zrezygnuje z opłat za retransmisję?
    Bo zdradzieckich kamer BBC Four raczej nie wpuści.

    Cały Twój pomysł aby mnie pocieszyć, zostanie Ci zapisany przez kolegium IPN w ciężar. Furda! Twój problem kogo bronisz a kogo atakujesz. Ważniejsza jest Prawda. Mam dwa świadectwa chrztu: katolickiego i ewangielickiego. Czy można mi wybaczyć, że rodzice leżą obok Emila Wedla? Skoro nie można odwrócić stanu naznaczenia chrzsztem katolickim, to czy można odmienić urodzenie się z okazji ogłoszenia manifestu PKWN?

    Po co mi nudne obrzędy oczyszczenia przed obrazami kandydatów na świętych skoro inne szampony nie dają rady? Zamiast chwycić za broń, przyssałem się do cycka i ciągnąłem matkę i rodzeństwo do obozu w Pruszkowie. Zdradziłem Święty Prawdziwy Kościół Prawdziwego Kaczora i mam się stać nienaprawialną do imentu enklawą w Wielkiej Polsce Katolickiej? Wybaczenie?

    Mógłbym Ci zarzucić naiwność, gdybym nie znał opowieści o Szekszpirze.
    Napisał: „Spać. Zasnąć!” a następnie położył się i nad rankiem znów zaostrzył dudkę pióra i umaczał w inkauście …

    Nie wiem czy Hamlet miał okazję „sczytać” szczotkę „Snu nocy letniej”.
    Moze rozpoznałby w Tobie Puka!

    Kłaniam się i przed kliknięciem w „Publikuj” przypomnę templariuszy, arian … i betanki.

    Unia Europejska zasilana przez dominanta z tronem pastorowym nie dopuści do powstania kolejnych kilku kościołów katolickich: tadeuszowego, zbyszkowego, zdziwionego, przemyskiego, zgłodziowego i śląskiego. Jeden dominant zakręci kurek z dopłatami do ziemi co była rolą, drugi przestanie zasiłać piecyki Junkiersa i opowieścią pierwszoplanową nie będzie opis chocholego tańca, lecz relacja z wokandy wzorowana na jedynym dziełem Stanisławy Przybyszewskiej.

    Zmieni się w oryginalnym tekście „Sprawy Dantona” heberystów na herberystów jak w epilogu „Spiżowej bramy”.

    Mnogość „kościołów” w USA i w Brazylii tyjącej od czipsów na potęgę, wzmagający się fundamentalizm w łonach pozostałych dwu religii monoteistycznych oraz osobliwości takie jak poparcie Amiszów dla GMO i cywilizacyjne partnerstwo Indii i dalekowschodnich państw jest bardziej poważnym wyzwaniem dla chrześcijańskiej Europy.

    Chaotyczne objawienia prywatne @Marcina i @Jagody, obudowane w fantasmagoryczne elementy objawienia prywatne Antoniego i Jarosława są elementami folkloru. Folkloru mniej lub bardziej lokalnego, ale folkloru. Sądzę, że do zwolenników Jarosława Zbawiciela dotrze zdziwienie, że pomniki Jedynego Wielkiego Prezydenta Polski są wykuwane w chińskim kamieniu. Bo tańszy.

    Mająca mniej lub więcej wdzięku ironia w ocenie poglądów i zachowań zwolenników PiS i przywoływanie elementów wyśmianych regułą Godwina jest też folklorem. PiSowcy nie są idiotami i coraz wyraźniej oba człony nazwy partii traktują jako: kara i zemsta. Nadzieją na zbawienie garnka się nie napełni. Pycha kapłanów wskazuje owieczkom, że strach przed piekłem jest jak skecz Jana Pietrzaka. Oklaska się i pójdzie do domu pomysleć jak ocyganić pracowników i skarbówkę.
    30% na RM z pokwitowaniem. Strzeżonego Ziobro strzeże.
    W Brukseli i w Rzymie jest kadencyjność.
    Może trzeba będzie oderwać klepkę i wydobyć starą legitymację.
    Narazie nie zakwitły jeszcze magnolie.

    Niech nam się przyśni …

    Barbara Dziekan – Ulica Japońskiej Wiśni

    http://www.youtube.com/watch?v=x-w8N32QahY

  144. TO
    Ciezka strawa dla nie ekomisty to czym mnie karmisz. Powrocmy do deregulacji rynku pracy, w tym wypadku niemieckiego. Ta deregulacja doprowadzila do tego, ze spory procent niemieckich pracownikow pracuje poza wszelkim ukladem taryfowym, na tak zwanych po polsku umowach smieciowych. Srednia 6% podwyzka w tym roku, skloni pracodawcow do wykorzystania wszelkich mozliwosci, jakie daje im derugulacja rynku pracy, dla jej unikniecia. Tak wiec jeszcze dluga nie jest wiadomo w jakim stopniu przyczyni sie ona do wyrownania szans miedzy Niemcami i poludniem Europy. Wysoka podwyzka w sektorze publicznym jest spowodowana przedewszystkim przyszlorocznymi wyborami w Niemczech i ma przyspozyc Merkel popularnosci. Rozwazania ekonomiczne sa tu raczej drugorzedne, bo miasta i komuny, ktore musza te podniesione place wyplacac sa dalej powaznie zadluzone.
    Dla mnie z obu linkow ktore przyslales najistotniejsze jest to, ze roznice miedzy polnoca i poludniem sa strukturalne i nie da sie ich zniwelowac poprzez jakies sztuczki monetarne, albo transwer pieniedzy. Jedyna szansa poludnia jest tu wziac sie ostro do roboty. Deregulacja rynkow pracy raczej tu nie wystarczy.
    Niemcom udalo sie ostatnio nieco wybic z europejskiego peletonu, wymaganie jednak od nich, aby zwolnili tak zeby nawet ostatni europejczyk ich dogonil jest absurdem. W koncu swiat nie konczy sie dla Niemiec i reszty UE na Europie.
    Zgadzam sie tez z teza, ze dalsze wpompowywanie pieniedzy przez ECB w poludnie Europy moze tam oslabic zapal reformatorski. Problem tylko w tym o jakie reformy chodzi i komu ostatecznie wystawiony bedzie rachunek. To co jest ekonomicznie sluszne nie zawsze jest politycznie mozliwe i czasami w efekcie przynosi calkiem nowe, nieprzewidziane, nie tylko ekonomiczne koszty. Odczekajmy wyborow w Grecji.

  145. TJ, Ted
    Dobry Polak, to martwy Polak. Zwłaszcza jeśli zmarł tragicznie, a nie z powodu starości, czy w wyniku śmiertelnej choroby.
    O martwym Polaku nie można mówić źle, bo sama śmierć go nobilituje, nawet jeśli był sk……, a w najlepszym razie kimś niezasługującym na pośmiertne apoteozy.
    Z wielkim talentem i upodobaniem potrafimy rozmaite tragedie przekuwać w tragifarsy.
    Coraz mniej lubię swoich rodaków w ich nabzdyczeniu martyrologicznym. Pocieszam się tylko, że są – na razie – jednak w mniejszości.

  146. byk
    13 kwietnia o godz. 7:50

    Zbrodnie ludobójstwa nazwać można inaczej, w zależności od sprawców tychże…….
    Taka kolejna ciekawostka:

    „Eksterminacja ludności gwatemalskiej, głównie Majów, nie rozpoczęła się wraz z wybuchem wojny domowej. Przez 20 lat prawicowe wojsko walczyło z lewicową partyzantką (w teorii, bo w praktyce – z każdym, kto sprzeciwiał się nieograniczonym rządom wojskowym) w „tradycyjny” sposób – poprzez infiltrowanie wszystkich sfer życia, prześladowania, arbitralne zatrzymania i morderstwa. Ginęli partyzanci, związkowcy, studenci, przywódcy związków rolniczych, wojskowi, a także amerykańscy doradcy wspierający rząd Gwatemali, z ambasadorem Johnem Gordonem Meinem na czele,”
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020229,title,Zbrodniarze-pod-sad-Gwatemala-rozlicza-sie-z-przeszloscia,wid,14406481,wiadomosc.html
    ———

    W porównaniu z tym, Bierut miał białe rękawiczki a Jaruzelski był ucieleśnieniem miłości do ludzi……..

  147. telegraphic observer
    12 kwietnia o godz. 16:22

    Nie ma konkurencyjnego projektu, koncepcji ekonomicznej- jak na razie.
    I stąd interregnum- nie ma nie dość że króla, to nie wiadomo co zasiądzie na opustoszałym tronie
    -kapitalizm państwowy?
    -socjalizm skandynawski?
    -saudyjski oświecony absolutyzm?
    -amerykański model kapitalizmu?

    Żyjemy w epoce przełomu, będąc uczestnikami zdarzeń, nie jesteśmy w stanie ich obiektywnie ocenić.
    A interreksa światowego brak……

  148. Bywalec2
    Są dobre i złe regulacje rynku pracy, jak zdążyłem się zorientować z kilku prac badawczych ekonomistów, dobre to znaczy takie, gdy motywują pracowników do podnoszenie produktywności pracy i uczestniczenia w tym procederze. Eh – powiedziałby Jakobsky – i to ma być nauka, ta ekonomia.

    Dzięki za doniesienia z niemieckiego rynku pracy. Wydaje się, że zastosowano tam stare i wypróbowane metody neoklasyczne, tj. gdy wchodzimy w cyklu biznesowym w recesję to należy obnizyć płace, w ramach ogólnej deflacji, aby utrzymać bezrobocie w ryzach. Ale interesuje mnie co znaczy „reformy strukturalne” na peryferiach strefy euro. Czy chodzi o działania podobne do niemieckich? Czy o coś więcej? Już czwarty rok bieży od załamania się gospodarki w tych krajach i jakoś tych reform strukturalnych nikt nie podejmuje.

    Podpisuję się pod tezą Marii Dory (12-IV, 16:39), że winni są silni Niemcy, bo nie kupują towarów z peryferiów, z krajów słabszych, nie konsumują wystarczająco dużo, zbytnio się obawiają o zadłużenie, o papierowe zapisy, czyli pod tezami Eichengreena. Oczywiście łatwiej byłoby, gdyby nie stworzono takie strefy walutowej, gdyby Niemcy z jakichś dziwnych powodów, podszczuci przez kanadyjskiego noblistę Mundela nie parli do niej, ale Maria Doria już o tym nie pisze, wiadomo – papierowe zapisy i sztuczki monetarne. Poza tym nad Polską krąży widmo komunizmu, jak donoszą zgodnie aga i mag: „potrzeby człowieka muszą byc zaspokojone”. A może to tylko widmo blogowe?

  149. Ted, 9,37. pisze; „to nieuleczalnie chory kraj”. Mowa o tym kraju, gdzie wszystko jest do d…y, i nie ma ani jednej rzeczy wartościowej, cennej, która byłaby normalna i mogłaby służyć za wzór i dumę. Wszystko spieprzone i skłócone, chciwe, leniwe, zakłamane i nienawistne. Nawet taka prosta rzecz jak blog nie może być normalna. Jacyś anonimowi moderatorzy z łaski puszczają wpisy dwa razy na dobę, za co jeszcze uzyskuje pochwały od gospodarza.

  150. To nie jest sen nocy letniej niestety to nie są j… jak berety i nie do marszu nam w uwerturze, gdy Prezes wykrzykuje – zdrajcy, tam na górze

    Z „debaty sejmowej w dniu 2012-04-12

    „Kaczyński w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie zaznaczył, że przemówienie premiera, które nastąpiło przed głosowaniem, „nie po raz pierwszy, ale wpisuje go na tę listę, która niestety w polskiej historii jest długa – listę hańby i kłamstwa na zasadzie, że białe nazywa się czarnym, a czarne nazywa się białym”.
    Jak zaznaczył, natężenie „kłamstwa i łgarstwa” w przemówieniu Tuska było „zupełnie niebywałe”.
    Odnosząc się do przebiegu samej katastrofy smoleńskiej Kaczyński powiedział: „Była mgła, oficerowie rosyjscy, którzy byli na lotnisku, wyraźnie mówili, że trzeba samolot odesłać. Dostali polecenie z Moskwy, że mają go sprowadzać, wydali polecenie obniżania wysokości (…), wydali polecenie schodzenia do 100 metrów, nawet nie jest pewne czy nie do 50 (metrów) i dali następnie polecenie »wolny pas«, którego zresztą polska załoga już nie wykonywała, bo »wolny pas« to znaczy »lądujcie«”.
    Jak zaznaczył, „to wszystko były decyzje rosyjskie, a nie polskie”. – Mówienie tutaj o czymkolwiek po polskiej stronie (błędach-red.) jest po prostu niczym innym, jak próbą realizacji w Polsce rosyjskiego interesu, (tego) kto to robi, trzeba tylko zapytać, czy on to robi ze strachu, czy dlatego, że po prostu jest zwerbowany – powiedział Kaczyński.”

    Mój komentarz jeszcze głupszy niż wypowiedzi Prezesa.

    Krótka interpretacja katastrofy wg Prezesa jest powalająca – załoga samolotu (a może i pasażerowie również odurzeni helem) całkowicie posłusznie wykonywali ruskie polecenia bezwolnie lecąc ku zagładzie.

    Jaki skutek mogły wywrzeć ryki z głośnika TAWSa – terrain ahead, pul-up, pull-up, skoro zniewalający głos z eteru kazał schodzić na 50 metrów i gdy kapitan „powrócił z podróży” i jeszcze przy 80 metrach wydał polecenie „odchodzimy”, to samolot nie posłuchał – leciał dalej, bo był ruski.
    Werbownicy dopięli swego, a zwerbowany w chwilę potem lądował bezpiecznie na tym samym lotnisku swoim samolotem, by szepnąć do ucha – zadanie wykonane, usłyszeć w odpowiedzi – pieniądze przelane.

    Tak to dołączyłem do Prezesa w czynieniu żartów z pogrzebu.

    Pzdr, TJ

  151. wiesiek59 (13:45)
    Takie ujęcie INTERREGNUM wydaje się upraszczać, a może i uniwersalizować (na watykańską modłę?).
    Wyjaśnię o co mi chodzi zabawiając się we wróżbitę (w oparciu o trendy, niestety):

    -kapitalizm państwowy?
    W Chinach a jakże, aczkolwiek będzie modyfikowany i to mocno.
    -socjalizm skandynawski?
    W Skandynawii a jakże, aczkolwiek będzie modyfikowany i to mocno.
    -saudyjski oświecony absolutyzm?
    W Arabii Saudyjskiej a jakże, aczkolwiek będzie modyfikowany i to mocno.
    -amerykański model kapitalizmu?
    W Ameryce a jakże, aczkolwiek będzie modyfikowany i to mocno.

    A co w Kanadzie? A co Polsce?! Tego nie nazwie nikt, chyba że banalnie – polska modelowa hybryda.

  152. W moim nieco anglosaskim widzeniu polityki najważniejsze w wystąpieniu Kaczyńskiego w sejmowej debacie 12-IV były te słowa zwracając się do premiera RP:

    To pańska wina. Wszystko, co się zdarzyło przed katastrofą, jest z pana winy. To wynik pana polityki niezależnie od tego, co pan będzie mówił. W sensie politycznym ponosicie 100 proc. odpowiedzialności za katastrofę!

    Jak najbardziej prawdziwe. To Tusk wygrał wybory do Sejmu w 2007 roku. To w wyniku ich akcji politycznej obnażone zostały niedoskonałości Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta (aczkolwiek dyskusyjne jest jak bardzo on sam się obnażył) i dolegliwy spadek popularności, praktycznie nie dający szans na re-elekcję. To Tusk otworzył dialog z Moskwą i tym osiągnął sukces w Unii. Te fakty polityczne zaprowadziły Kaczyńskich do katastrofy.

  153. TJ
    13 kwietnia o godz. 15:30

    „Krótka lista” na której znalazła się Olejnik, znacząco się wydłuża?
    Czyżby były to groźby karalne?

    Przy podkręcaniu atmosfery zdarzyć się może kolejny zamach, taki jak w Łodzi. I oczywiście będzie to „WINA Tuska”
    Prezio natomiast, zza pleców swych ośmiu ochroniarzy będzie komentował…..
    Związki przyczynowo – skutkowe nie na tym poziomie rozwoju, raczej myślenie konkretno- obrazowe, nadal niestety……

  154. telegraphic observer
    13 kwietnia o godz. 15:49

    Saud to odpowiedzialny władca. Oprócz własnych interesów pilnuje również żeby jego poddani mieli się dobrze- dalekowzroczność popłaca.

    Chiny zawsze były inne- Państwo Środka to wieloznaczna nazwa….

    Co będzie z USA? na razie to największy chłopak na podwórku, ale inni też rosną. I to szybciej……

    Może trzeba tak jak na Islandii?
    Pozwolić PRYWATNYM bankom upaść, a samemu zająć się tym co zwykle dobrze wychodziło- owce i ryby?
    No i oczywiście osądzić sprawców….
    Najbardziej model skandynawski mi się podoba, ale to monarchie, cholera!!!

    Równie dobrze ten stan można nazwać in statu nascendi, skoro poprzednia nazwa nie pasuje, albo odczucie że coś wisi w powietrzu…
    ZMIANA, ale w jakim kierunku?
    Pewnie Nowe Średniowiecze, albo Świat Korporacji…
    Jakiś Skynet, Robocop, czy Gotham City, nam się tworzy.
    Byle nie Ostatni Brzeg- nieciekawa perspektywa…….

  155. @wiesiek59:
    …a katyn byl malym piwem?

  156. TJ
    12 kwietnia o godz. 22:01
    Wrak samolotu zniszczonego w katastrofie staje się narodową świętością
    ……………………………………………………………………………………….
    Było 3 x tak, więc moje 2 x czy:
    Czy wrak samolotu z katastrofy gibraltarskiej jest też uwzględniony?
    Czy będzie powołana w tej sprawie (katastrofy w G.) komisja pod przewodnictwem p. Antoniego M?

  157. Link do wywiadu z Iłłowieckim dostałem od kolegi z komentarzem: a to menda …
    Tekst red. Passenta potwierdza w ełni punkt widzenia mojego kolegi, oszczędzę więc sobie czasu i nerwów na czytanie tych mędowatych wyn(at)urzeń.

  158. Upssss! Oczywiście „mendowatych”. 🙂

  159. TO
    Reformy strukturalne sa prawdopodobnie zwyklym efemizmem. Roznice w poziomie zycia w poszczegolnych krajach Unii sa przeciez czyms calkiem naturalnym i nie da sie ich zniesc w krotkim okresie czasu, jak sie okazuje, wspolna waluta, albo jakimis innymi stuczkami finansowymi. Kraje poludnia Europy wykorzystaly korzystna sytucje finansowa po utworzenia strefy Euro, dla radykalnego podniesienia swojego poziomu zycia. Tempo jego wzrostu przekraczalo jednak dalego wzrost gospodarczy w tych krajach. To co obecnie obserwujemy Grecji Portugali i Hiszpani, a takze Itali moze byc takze zwyklym powrotem na ziemie, w realnym zyciu. Roznice w poziomie zycia nie sa tylko charakterystyczne dla poszczegolnych regionow UE, takze w krajach narodowych jak Italia mamy przepasc miedzy poludniem i polnoca i to mimo ciaglego transweru kapitalu. Niemcy zainwestowaly biliony w DDR i mimo tego, region ten sie wyludnia i daleko mu do starej BRD. W USA Nebrasca to tez nie New York, a gdzie tu jeszcze Alabama. O co mi chodzi ? Chce poprostu stwierdzic, ze UE musi przestac sie czarowac, ze uda sie jej stworzyc jednakowy poziom zycia na calym swoim obszarze.
    Czy mozna byc za roznicami socjalnymi i przeciw reginalnym ?
    Powracajac do reform strukturalnych, to to rzeczywiscie musze przyznac, ze chodzilo mi o to aby poludnie zabralo sie za naszym przykladem wreszcie do roboty.
    Na koniec dla rozluznienia szczekozwarcia krotka anegdota.
    Niedawno wiozl mnie afganski taksowkarz. Na kierownicy rozlozona „Bild-Zeitung” z artykulem o jakims egzotycznym magnacie z szescioma zonami. Byl on wrecz zachwycony sytuacja rodzinna tej osoby. Na moje stwierdzenie, ze dla mnie moja jedyna zona to juz prawie za duzo, powiedzial: ” U was to sie tylko pracuje, moj ojciec w Afganistanie ma cztery zony i dla wszystkich czas”. A wiec wszystko jest kwestia priorytetow, a gdzie tam jeszcze Niemcom do skasernowanych chinskich pracownikow.

  160. Głos Mazurka jest symptomem przełamywania pewnego kulturowego tabu – sprawy uświęcone przez śmierć nie podlegają dyskusji

    Jak napisała @mag pod poprzednim wpisem Redaktora:

    „Mitologia zawsze miała się w Polsce świetnie. Oczywiście nie helleńska czy rzymska, ale nasza przaśna bogoojczyźniana.”

    Mój komentarz

    Dzisiaj, dzięki badaniom opinii społecznej możliwe są pomiary stanu mentalności społecznej w „tematach” bohaterszczyzna, wrogie knowania, nadprzyrodzone wydarzenia.

    Spiskowa interpretacja zdarzeń powoli ale systematycznie ustępuje miejsca pragmatycznemu patrzeniu na świat. Mity jak lodowiec – stopniowo się cofają.

    Oto wyniki badań demoskopijnych z 12 kwietnia:

    „66 procent Polaków zapytanych przez SMG/KRC, czy zgadzają się z jedną z opinii, że katastrofa była wynikiem zamachu, odpowiada: „nie”. 36 procent twierdzi, że „zdecydowanie” nie zgadza się z teorią o zamachu. „Raczej nie” to odpowiedź 30 procent Polaków.

    „…zwolenników tezy o zamachu na życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest zdecydowanie mniej.
    10 procent ankietowanych wybrało odpowiedź „zdecydowanie tak”, „raczej tak” – 11 procent. 13 procent nie potrafi zająć stanowiska w tej sprawie.

    Mój komentarz

    A więc tylko 22 % krajan wg tego sondażu popiera (wyznaje) teorię zamachową.

    Z kolei według sondażu przeprowadzonego dla GW:

    „Wyborcy PiS najczęściej wskazywali na zamach (41 %.), zwolennicy PO – na błędy pilotów (50 %).

    Co trzeci badany (w tym aż 61 % wyborców PiS) uważa natomiast, że władze polskie i rosyjskie ukrywają prawdę o katastrofie.”

    Mój komentarz

    Jak widać na czole lodowca panuje niezły mętlik, cofanie przebiega jak zwykle zygzakami.

    Ale aura jest nieubłagana, będzie topić systematycznie skorupę mitów, przesądów, niszczyć nieodwracalnie schematy myślenia spiskowego. Być może Mazurek się zorientował, ze czas na procesy postglacjalne, zagospodarowanie odzyskanego spod lodowej skorupy terenu.

    Ileż można stać po kostki w rwącym strumieniu PiSowskiej ideologii czekając na cud?

    Pzdr, TJ

  161. W ogóle nie rozumiem takich prawicowców jak Iłowiecki, Reszczyński, Czabański czy piosenkarz Rosiewicz…

  162. Panie Passent, cóż jeszcze można o Panu powiedzieć? Chyba tylko za jednym z Rzymian „quamquam sunt sub aqua, sub aqua maledicere temptant”
    Sapienti sat…

  163. Drogi redaktorze! Były dwa wybuchy !
    I to wszystko w tym temacie. A u was redaktorze unosi się zatęchła atmosfera jak na posiedzeniu Politbiura. Wszyscy byliście kolegami MF Rakowskiego, czy to nie on kazał wyprowadzić sztandar Wasz Czerwony a na nim Lenin?
    Dzisiaj przed serfującymi dziećmi udajecie starych socjalistów!!
    Czy kogo tam jeszcze, postępowców itp.

css.php