Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.07.2012
niedziela

Chwilo – trwaj!

1 lipca 2012, niedziela,

Hiszpania zmiażdżyła Włochy. Polaków od tych drużyn dzieli przepaść.

Ale jako współorganizatorzy Euro 2012 wygraliśmy, chociaż  nie do zera. Po stronie minusów, czyli bramek straconych, są piłkarze, którzy nie potrafili wyjść z grupy, goście, frekwencja mniejsza  niż oczekiwano, może pół miliona, a liczono na więcej, wreszcie finanse, gdyż niektóre elementy przygotowań, takie jak odcinki autostrady budowane na chwilę przed terminem, kosztowały więcej niż zakładano. To trzeba obliczyć i rozliczyć. Zapewne minusów znajdzie się jeszcze trochę, wskaże je  opozycja, audyty, kontrole, media. Ale mówienie, jak to czyni prezes Kaczyński, o „klapie” i o „klęsce” mało ma wspólnego z rzeczywistością. Euro się nadspodziewanie udało, i to jest zasługą milionów Polaków. Trzymałem kciuki, żeby nie nawalił żaden autokar wiozący drużynę na mecz, żeby nie było żadnego zbiorowego zatrucia, żeby na trybunach nie znalazł się żaden szaleniec.

Gdyby Euro się nie powiodło, byłoby to „winą rządu”. Tak już bowiem jest, że kiedy coś się nie udaje, to winien jest rząd, a kiedy coś jest sukcesem, to jest to „zasługa wszystkich Polaków”. Taki zapewne będzie tenor wypowiedzi PP. Hofmana i Brudzińskiego. Obawa opozycji, że jeśli Euro się uda, to rząd przypisze sobie cała zasługę, była aż nadto widoczna. Powiedzmy więc jednoznacznie – to był sukces wszystkich zaangażowanych, także państwa i rządu polskiego.

Polacy są narodem pełnym kompleksów, zwłaszcza kompleksów niższości i wyższości, które często idą w parze. Euro pokazało, że Polska potrafi. Z wyjątkiem grupy bandytów, którzy rwali się do bójki na moście Poniatowskiego i we Wrocławiu, Polacy pokazali, że chcą i potrafią się bawić. Podziwiali Irlandczyków, którzy nie tracili ducha. Polacy nie chcą stale  zamartwiać się upadkiem ojczyzny, kryzysem, serwilizmem wobec państw sąsiednich, deficytem, „wojną z Kościołem”, katastrofą, nie chcą stale być we łzach. Autostrady (acz nie wszystkie oddane w terminie), piękne  dworce (Wrocław!) i lotniska (Gdańsk!), nowe hotele, pełne ogródki i restauracje – wszystko to poprawia samopoczucie. Stanowi także kolejny krok do awansu cywilizacyjnego.

Piszę „kolejny”, bo jak powiedział w dzisiejszej dyskusji w TVP Waldemar Dąbrowski, były minister Kultury, obecnie dyrektor Teatru Wielkiego, Euro stanowi swoiste ukoronowanie Trzeciej RP, pragmatyzmu i pozytywizmu, budowania krok po kroku kraju bardziej zasobnego, normalnego, europejskiego, a nie skansenu pełnego tylko pochodni i zniczy. Euro to jak gdyby symbol postępu, jaki zrobiła Polska od 1989 roku.  Fakt, że w Polsce mogły powstać takie stadiony, że z Łodzi do Warszawy jedzie się samochodem półtorej godziny, że od Torunia do Gdańska mknie się autostradą, że z Warszawy przez Poznań do Berlina jedzie się po europejsku, potwierdza, że Trzecia RP skraca dystans do Europy. Ten dystans pozostaje duży (zwłaszcza w PNB na mieszkańca), ale maleje. Na co dzień trzeba się troszczyć, żeby ten dystans malał szybciej, ale Euro było świętem, kiedy można sobie było pozwolić na odrobinę zadowolenia i wspólnoty. Oczywiście, Euro będzie wykorzystywane politycznie, jedni będą mówili o sukcesie – drudzy o fiasku, jedni mówią, że szklanka jest od połowy pełna, inni – że do połowy pusta, ale pora zdobyć się na własną ocenę. Moja ocena  jest pozytywna. Tysiące woluntariuszy z kraju i z zagranicy – to krok ku samorządności i samodzielności , dalej od przekonania, że wszystko  zrobią „oni”.

 Spotyka się głosy, że miliardy przeznaczone na Euro można było wydać na przedszkola, żłobki, pomoc ludziom biednym. To prawda, ale nie cała. Każdy medal ma dwie strony. Nie ma dylematu „myć ręce czy nogi?”. Kraj, żeby rozwijał się harmonijnie, musi wydawać na jedno i na drugie, na hospicja i na muzea, na obiady szkolne i na koncerty. Taki karnawał jak Euro zdarza się raz na kilkadziesiąt lat i pomoże. Od czasu do czasu potrzebne są święta, igrzyska, a nie tylko chleb codzienny i dni powszednie.  
 
Samo Euro nie stanowi przełomu, koleje nadal pozostaną powolne, wagony przedpotopowe i brudne, ludzie bezzębni i brzuchaci, ale – jak w anegdocie – „wszystko płynie, jak mówił Panta Rhei  i to płynie we właściwym kierunku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 183

Dodaj komentarz »
  1. Ostatni raz cztery bramki w finale mistrzowskiej imprezy Włosi stracili 42 lata temu, w 1970 roku. Ale z kim przegrali 4:1? – Z Brazylia w finale piłkarskich Mistrzostw Świata w Meksyku. Dla Włochów bramkę zdobył Boninsegna, dla Brazylii strzelali Pelé , Gérson, Jairzinho i Carlos Alberto Torres.

    Zarówno ówczesna drużyna brazylijska jak i włoska były lepsze od dzisiejszych finalistów.

    Tu można obejrzeć bramki z 1970 roku – w kolorze.
    http://www.baltic-arena.pl/index.php/mundial/1970

    Tiki-taka to jak widać żaden tam hiszpański wynalazek, podobnie grali w 1970 r. Brazylijczycy. Z tą różnicą, że oni prócz panowania nad piłką i podawania jej wszerz, czy do tyłu potrafili jeszcze fenomenalnie dryblować oraz strzelać z daleka. Tostão na lewym skrzydle i Pelé w środku ataku wyrabiali z Włochami przedziwne rzeczy.

  2. Jako Polak od ponad dwoch dziesiecioleci mieszkajacy za granica jestem dumny z organizacji i przebiegu EURO2012 w Polsce. O Ukrainie nie moge nic powiedziec, poniewaz nie znam tego kraju, tylko z historii. Polska pokazala sie jako kraj nowoczesny, otwarty i swiatowy, wbrew nielicznym mediom, ktore ,,przedobrzyly”w informacjach o naszym kraju, zeby podbudowac wlasny image.Wcale nie taki super. Cieszy nas zachowanie Polakow i goscinnosc w kontaktach z cudzoziemskimi kibicami, ktorzy wyniosa z Polski obraz zupelnie inny, niz dotychczas im wmawiany przez ich rodzinne media. Pobilismy w tym przypadku niemiecki Sommermärchen z roku 2006 z okazji mundialu w tym kraju. Zauwazyc tu nalezy, ze to Niemcy najlepiej wypowiadali sie i pisali o Polsce i organizacji mistrzostw w naszym kraju. Najgorzej zachowaly sie media tak niby Polsce przychylne, wg oponentow z opozycji.
    Nie ma sie co dziwic obcym, jesli nasi ,,patrioci” sami najbardziej oczernialii nasz kraj, pomniejszajac jego osiagniecia i korzysci, moze niewymierne, z organizacji imprezy. Takie korzysci moga byc dlugofalowe i odwzajemnic sie w przyszlosci, czego nie da sie zmierzyc liczbami. Zastanowic sie wiec nalezy, czy ci tzw. patrioci i 110% Polacy dzialaja w interesie kraju, czy prywatnym, dla wlasnych wymiernych korzysci. Czy za krytykowanie wszystkiego i pomniejszanie sukcesu nie placi im ktos obcy. Moze Moskwa?

  3. Zamiast Stadionow mozna bylo zbudowac kilka par Gawronow, korwet. ktore niewatpliwie pomoglyby podnesc Polska mysl techniczna (exportowa) naszych inzynierow w dziedzinie wyzszych technologii, nie mowiac juz o tym ze Gawrony bronily by Wybrzeza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Fatalnie dla mnie skończyły się te mistrzostwa. Pokłóciłem się z żona. Powiedziałem, że najlepszym zawodnikiem na boisku był Xavi Hernandez, to on w pierwszych 2-3 minutach opanował sytuację w środku pola i ciężką piłkarską harówką stworzył bazę do niebezpiecznych akcji ofensy … A gdzie tam! Fabregas jej podobał się najbardziej, i już! to on po technicznie wybornej akcji wyłożył piłkę Albie. Faktycznie, przyznaję, to Fabrigas wykazał się fantastyczną asystą przy decydującej o przebiegu meczu pierwszej bramce strzelonej przez Albę, ale kto wypuścił Fabregasa? Xavi. Nie, Iniesta wypuścił. Xavi to był. Nie, Iniesta. I gadaj z taką. Więc chciałem załagodzić sytuację i pytam ją – a kto ci się najbardziej podobał w drużynie włoskiej, pewnie Balotelli? – zapytałem nieco ironicznie, ale nie w złych zamiarach. Ty rasistowska świnio! No i gadaj z taką …

    Dlatego podoba mi się zdanie red. Passenta: „Tysiące woluntariuszy z kraju i z zagranicy – to krok ku samorządności i samodzielności , dalej od przekonania, że wszystko zrobią ‚oni'”. Oczywiście – „oni zrobią i rozdzielą forsę między sobą”. W tych dywagacjach (nie powiem dosadnie) o jakości rządu zadziwiające jest to, że nikt nie pyta o jakość opozycji. Moje doświadczenie z demokracją jest co prawda raptem dwudziesto kilku letnie, ale opozycja jak się zdaje to jest taka partia, albo formacja polityczna, która krytykuje rząd, przedstawia alternatywny program i jego wykonawców, dąży do obalenia rządu przy najbliższej konstytucyjnie dozwolonej okazji i do przejęcia władzy w kraju. Owszem, polska opozycja pisowska mówi wiele o tym jak będzi, gdy przejmie władzę. Ale czy ktoś to bierze poważnie? Czy ktoś wyobraża sobie realistycznie, aby PiS ponownie rządził w Polsce? Przecież to fantasmagoria, magiczna wizja, o której wszyscy wiedzą, że wyborcy do czegoś takiego, do rządów pisowskiej opozycji nigdy nie dopuszczą. Polska 2005 i 2012, czy 2015 to są zasadniczo różne krainy, o różnej mentalności wyborców. To se ne wrati – tak jak PRL, tak samo i rządy PiS. Prezes nie wzbudza zaufania mas wyborczych, współpracowników ma coraz mniejsze grono, fachowych to chyba tylko w gębie. To ma być opozycja z szansą na przejęcie władzy w Polsce?

    Dlaczego nie wierzę, i sądzę, że podobnie myśli wielu, w te opowieści o przekrętach na górze. Prezes kiedyś, chyba tuż po wygraniu wyborów w 2005, albo tuż przed, w wywiadzie dla POLITYKI (zapewne ostatnim) rozwodził się ile to miliardów zł odzyska skarb państwa, i na ile lat pójdą siedzieć aferanci paliwowi w Małopolsce jak tylko jego rząd zabierze się za tę mafię, to miało być już, wiadomo ile, kto (wiem ale powiem, co było wtedy zrozumiełe), sprawa – nic tylko ciać jak wrzód, jak węzeł gordyjski. I co? I nic. Kogoś tam skazano, nie za miliardy i nie w Małopolsce, w normalnym trybie śledczym, a to miało być wykryte przez prokuratorów IV RP, tymczesem oni się zakałapućkali w aferę węglową na Śląsku (węgiel też paliwo, i blisko Małopolski), ale skończyło się niechlubnie z ofiarą śmiertelną b. pos. Barbary Blidy. A afera tego chirurga, który mordował ludzi …

    Po prostu za dużo, ogrom jest wątpliwości co do prawdomówności i uczciwości prezesa. Mało kto wierzy w teorię, że światem rządzą aferanci i tajemne spiski, które wykryć może tylko sam prezes. Materiał na (ponownego) premiera jest z prezesa kiepski. Ludzie wolą spokój i emocje pilkarskie, niż ciągłe emocje, napięcie polityczne i kiwki prezesa. W Toronto mistrzostwa oglądane były na ogrągło. Po mieście wożono flagi kilkunastu krajów odległego kontynentu. Stadiony są wspaniałe – powtarzali widzowie meczów za każdym razem – organizacja na światowym poziomie. Półfinał Hiszpania-Portugalia oglądałem z kumplami w pubie, godziny wczesne popołudniowe, dzień roboczy, więc pub zaludniał się powoli. Nikt dziwnie jakoś nie przepadał za jednym graczem gwiazdorem, owszem było kilku fanów drużynu portugalskiej … ale to już historia. Zapadnie w pamięci kibiców na całym świecie, że Euro 2012 odbyło się w Polsce i Ukrainie, że było nadzwyczaj udane. Futbol to dość ciekawa rywalizacja, nawet wtedy, gdy turniej wygrywa ta nudnie grająca drużyna po raz kolejny z rzędu.

  6. W pelni zgadzam sie z Pasentem, ze kraj powinien sie rozwijac harmonijnie!

    I o te harmonie a nie o nogi czy glowe chodzi.
    Chodzi o priorytety i wizje.

    Poszlo 100 miliardow, ktore w wiekszasci trzeba bedzie dopiero splacic.
    Narazie skaczmy i cieszmy sie z karnawalu.

    Fakt, ze nawet Passent pisze, ze „udalo sie” – swiadczy o tym, ze dalej jest to myslenie na zasadzie wyrywkowych zadan, brawurowych akcji i heroicznych batalii – ktore moga sie udac albo nie.

    Cieszy zas fakt, ze narzekajacy na Polakow felietonisci nagle odkryli, ze spoleczenstwo jest w wspaniale.
    Nagle przestali byc ksenofobicznymi koltunami – dla ulatwienia nigdy NIE BYLI!

    Jeszcze po reportazu BBC, calkiem niedawno – przewazal nurt o „nieudanym spoleczenstwie” – jak przegrali pilkarze odtrabiono akcje „Wspaniali Polacy”!
    Ani tak ani smak.
    Ze zwlaszcza mlode, bywale na swiecie pokolenie nie ma kompleksow i nie potrzebuje lekcji na temat nowoczesnosci – udowodniono w akcji przeciw ACTA.
    Dla przypomnienia Passent i PO zupelnie pobladzili ACTA popierajac.
    To nie jest „wasz” elektorat… nawet jezeli wyjdziecie ze skory zeby im sie przymilic.

    Z rozliczeniami tych 100 miliardow poczekalbym jakis czas.
    Badzmy jak to wielokrotnie glosil Passent pragmatyczni.

    Narazie sie „udalo”… teraz na spokojnie warto policzyc zyski i straty – buchalteryjnie a nie wizerunkowo – bo wizerunek bywa czesto falszywy i przereklamowany.

    Mamy 600 kilometrow autostrad…
    Pare stadionow na dozynki i pare dworcow gdzie beda dojezdzac brudne i spoznione pociagi…
    Poszlo 100 miliardow.
    Teraz nalezy sie modlic, ze kolejna akcja…z okazji mistrzostw w siatkowce lub dalej w pilce recznej pozwola na kolejne „skoki cywilizacyjne”…

    Czy by za taka kase (jeszcze trzeba wszystko rozliczyc i rowniez posprawdzac!) to wybudowac trzeba az fachowcow z PO?

    Watpie.

    Tym bardziej, ze ci co wybudowali czesto nawet nie zostali zaplaceni (i podobno „sami sa sobie winni”…).

    Ale UDALO sie.
    No wlasnie.

    Chcialbym zobaczyc plan rzadzacych na nastepne 20 lat.
    Do tej pory wszystkie plany lacznie ze strategia Lizbonska poszly na smieci.
    Zdecydowana wiekszosc obietnic przed-wyborczych poszla w odstawke – sa jedynie akcje i kontrakcje.
    Kolejne batalie, latanie, podpieranie i bardzo duzo pijaru.

    Zastapil bym paprykarzowe pytanie do Tuska „jak zyc” pytaniem „czy rzadzacy maja jakiekolwiek pojecie dokad chca zmierzac?”.

    Poza cudowna chwila, ze cos sie chyba UDALO (!) przyda sie troche dziegciu…
    „Dane GUS i IPiSS z 2011 prezentuje poniższa tabela.
    Odsetek ludności żyjącej poniżej granicy

    Subiektywnej granicy ubóstwa 27,3%

    Minimum socjalnego 59%

    Minimum socjalne:
    W 2003 roku było to 59%, w 2002 58%, w 2001 57%, w 1996 47%, a w 1989 wskaźnik ten wynosił tylko 15%.

    To tez mozna uznac obok imprezy w pilke nozna… za „zwienczenie III RP” – okresu 23 lat!

    Oczywiscie dla wyjasnienia jest lepiej, Polska pieknieje, nowoczesnieje, nawet pewna grupa Polakow zyje na poziomie swiatowym! itd
    – my mowimy o okresie 23 lat!
    Boze drogi to wiecej niz okres miedzywojenny!
    To jak postep od Bieruta do Gierka!
    Jak mialo sie nie zmienic?
    Od 1970 Chiny zwiekszyly dochod na glowe mieszkanca
    20-krotnie, Malezja i Tajlandia 5 -krotnie!
    Chiny- Olbrzymi, rolniczy i zacofany kraj – a Polska w centrum Europy wyrwala sie przeciez z niewoli ksiezycowego systemu.
    zanim wpadniemy w falszywy triumfalizm i samozadowolenie
    warto w tej „cudownej chwili”, ktora potrwa tylko chwile… zastanowic sie na chlodno i zaplanowac na przyszlosc by nie musialo sie w przyszlosci udawac.

  7. „Zamartwianie sie upadkiem ojczyzny” – to inny temat . Euro 2012 – to inny temat.
    Polacy powinni sie martwić upadkiem ojczyzny i dobrze organizować Euro 2o12, co się prawie udało. Te dwie drużyny które wystapiły w finale to klasa najwyzsza w piłkarstwie. Polacy reprezentują futbol „ociężały” , mamuci. Piłkarze Włoch i Hiszpani to lekkoatleci wagi średniej , a Polacy to atleci wagi cięzkiej i półcieżkiej . Trzeba zachowywać limit wagi , aby biegać po boisku przez 90 minut i chcieć mieć kontakt z piłką. Nie można czekać , aż kolega zrobi to za nas . Takimi refleksjami podzielił się ze mną mój sąsiad, siędzący obok mnie w klubie gdzie oglądaliśmy Euro 2012.

  8. Perwnie, ze to wielka chwila, – wbrew nieudolnosci rzadzacych udalo sie – Polacy moga byc dumni z Euro.

    Rownie dumni jak Ukraincy.
    Tusk sprawdzil sie conajmniej tak jak Janukowycz.

    Podejrzewam, ze gdyby Euro organizowala z nami Bialorus rowniez Lukaszenka moglby odtrabic sukces swojego rezymu.
    „”Okazaloby sie” , ze Bialorusini normalni, dziewczyny piekne, biale niedzwiedzie tylko w ZOOO i nawet pociagi umyte.

    Ludzie u nas sa goscinni i otwarci.
    Narod pracowity i zahartowany – zniosl juz niejeden rzad i historia nas nie rozpieszczala.
    Jakos dajemy sobie rade pomimo wysilkow rzadzacych i elit!

    Damy rade splacic to 100 miliardow!
    Ja trzeba bedzie to bedziemy zarli trawe.
    Wladza moze na nas liczyc.

  9. W sprawie najpilniejszej, jaką jest ratowanie Hiszpanii i Włoch, szczyt zrobił niewiele, choć premierzy obu krajów czują już na plecach oddech rynków. Obiecano wprawdzie bezpośrednią pomoc hiszpańskiemu sektorowi bankowemu z EFSF i EMS (bez obciążania Hiszpanii długiem z tego tytułu) oraz Włochom – finansowanie z tego samego źródła interwencyjnego skupu obligacji, jednak nawet laik zdaje sobie sprawę, że te 500 mld euro to za mało, aby przez dłuższy czas utrzymywać na kroplówce dwa tak wielkie kraje.

  10. Dzisiaj mogę z podniesionym czołem powiedzieć : JESTEM DUMNA, ŻE JESTEM POLKĄ, jestem dumna, że mimo, że niektórzy chcieli nas zdewaluować, nie udało się pokazać, że Polska to kraj żywiący się tylko martyrologią, że żyjemy w ciemnogrodzie. I na pewno będziemy teraz spłacać długi tego wielkiego przedsięwzięcia, ale pokazaliśmy całemu światu, że jesteśmy wspaniali. WARTO BYŁO PONIEŚĆ TAKIE KOSZTY!!!

  11. Wszystko w płynie – jak mówił pan Tarej 😉

  12. Szanowny Panie lubię czytać Pana komentarze trafiają w sedno sprawy, i zgadzam się że gdy opadnie kurz po igrzyskach wszyscy sięgną do kieszeni a tam… dziura jak sto diabłów i tak sobie myślę że nasz „drogi” premier z równie „drogim” ministrem finansów sięgną do mojej czytaj naszej kieszeni, od jakiegoś czasu roi się im w głowie PODATEK KATASTRALNY-KATASTROFALNY, jak wiadomo podatek tego typu wyrzuci wielu Polaków którzy kupili za kredyt mieszkanie albo domek na bruk do przytułku przy obciążeniu kredytowym do końca życia teraz jeszcze taki podatek? oczywiście pan premier mówi że nie pracuje nad taką KATASTROFĄ ale jakoś mu nie wierzę bo całkiem możliwe że ani on ani pan minister nie mówią całej prawdy może gmerają przy PODATKU OD NIERUCHOMOŚCI co sprawi że wyjdzie na to samo?? może niech Pan postawi takie publiczne pytanie dlaczego premier państwa w którym niestety żyję chce mnie zrobić nędzarzem i przenieść do przytułku? może uda się Panu zainteresować tych polityków którzy liczą na mój mojej rodziny i znajomych głos- jeśli PO mnie zrujnuje ? bo mówienie że musimy się dostosować do wymogów unii jest dla rządzących bardzo wygodne jak trzeba mi dowalić kolejny podatek ale jakoś nie widzę tego standardu w mojej pensji pozdrawiam.

  13. „Samo Euro nie stanowi przełomu, koleje nadal pozostaną powolne, wagony przedpotopowe i brudne, ludzie bezzębni i brzuchaci, ale – jak w anegdocie – „wszystko płynie, jak mówił Panta Rhei i to płynie we właściwym kierunku.” – podsumowuje redaktor i zadowolony bardzo, bo kierunek dobry dalszego rozwoju. Dla kogo?

    Dla pana redaktora, jemu podobnych i rządu na pewno. Byla kasa, jest i ma byc. Ktokolwiek w tym będzie bruździł, precz !. Nie wolno. Nawet protestować będzie trudno, bo kara i zorganizowanie takowego protestu będzie upierdliwe bardzo. Nowe prawo.

    Nudnym dla mnie już jest argumentowanie czegokolwiek za i przeciw w polskiej rzeczywistości dnia dzisiejszego. Czytając to, co w czasie Euro i kto gadał w głównych mediach, poczułem się, jak za dawnych PRL-owskich czasów. Nic się nie zmieniło. I dziękuję opatrzności, ze przynajmniej ja już nie muszę tego oglądać i czuć na co dzień. Dla mnie tamten system i jego „popłuczyny” skończyły się chwile temu. Jestem tam, gdzie rzeczy sa nazywane po imieniu i gdzie można rozmawiać o tym, co najważniejsze dla obywatela. A nie piać z zachwytu i prosić los, by chwila trwała wiecznie.
    Jak dziecko.
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/31535-majac-do-wyboru-unijne-panstwo-albo-wyjscie-z-unii-brytyjczycy-wybiora-to-drugie-referendum-na-wyspach-prawie-pewne

  14. Byłem za Włochami, myślałem że zagrają z polotem tak jak z Niemcami. Nie udało się, ale Hiszpanów także lubię.

  15. Wiem jak wygląda klęska, katastrofa w wydaniu PO, niewyobrażam sobie jak wyglądałby sukces w wykonaniu PiS.

  16. Nachalna propaganda sukcesu, że będziemy mknąć, że do Berlina, do Łodzi do Europy. Na saksy. Wielka cywilizacja, za pieniądze. A dlaczego nic o kulturze, o tym co we wnętrzu człowieka, czego nie znajdziesz w galerii lub supermarkecie. Tu nic pieniądze nie pomogą, tu trzeba pracy, przykładu, wysiłku i woli. Tu nie zrobiono nic, raczej zburzono to co było z wielką pomocą dziennikarzy i publicystów. Nic natomiast o remontach i naprawach zepsutych autostrad, korupcji i o pustych stadionach do wyburzenia. Nic także o powrotach do rodzin i do ojczyzny ludzi ze zmywaków i zbieraczy kapusty. Na dość prosty zabieg do lekarza zarejestrowano mnie na rok 2014.

  17. W kwestii formalniej zwracam uwage PT dyskutantow, ze Passent pisze ‚udalo NAM sie”. Troche szkoda, ze nie wymienia z nazwiska tych NAM. Autor, autor tego sukcesu! -chcialoby sie zakrzyknac. Red. Passent z precyzja wlasciwa polskiemu dziennikarstwu pisze jednako o jakichs milionach Polakow, wiec przyznaje, ze tcechnicznie trudno byloby ich wymienic: wypisanie jednego nazwiska zajmuje ok 5 sek. (jako niedziennikarz sprawdzilem to eksperymentalnie i bynajmniej nie na suficie), czyli
    1388.89 godzin od jednego tylko miliona, a miliony to przecie wiecej niz dwa. Ja jjako niedziennikarz policzylem na kalkulatorze, ze daje to w zaokragleniu 58 dni i nocy. Zwracam wszak uwage, ze najpierw trza by bylo te nazwiska jakos odszukac i co najmniej sprawdzic, czy faktycznie osoba wystepujaca pod tym nazwiskiem uwaza, ze jej sie udalo i co konkretnie. Mysle zatem, ze mozna owo oszacowanie spokojnie przemnozyc przez, tutaj juz troche po dziennikarsku i sufitologicznie, powiedzmy 20, co daje circa 3 lata. Otoz nawet, jezeli faktycznie juro2012
    przynioslo krajowi niebywale wrecz korzysci, to kazda z nich blednie wobec straty, jaka byloby oderwanie tak plodnego felietonisty od jego warsztatu na lat trzy! A juz napewno zakoczyloby sie to tsunami roznych desperackich aktow wsrod bywalcow tego bloga!
    Na szcesie p. Passent juz w kolejnym zdaniu koryguje sam siebie i po ogloszeniu urbi et orbi,
    ze sie NAM udalo caly akapit poswieca wyliczance tego, co sie nie udalo, z ktorego wynika,
    ze nie udalo sie wlasciwie wszystko. To znaczy NAM sie nie udalo, bo kilka nienaszych nazwisk daloby sie pewnie wymienic, i to w czasie krotszym niz minuta, na przyklad Platini… No chyba, ze on juz nasz, obywatel honorowy. Nawet dobrze by bylo, bo dokooptowanie go do polskiej kadry na pewno znacznie wzmocniloby sznase naszych orlow w zbizajacych sie eliminacjach do mundiala.
    Wzmocniloby o jakies miliony procent. I wtedy moze byz sie nam udalo.

  18. Do wszystkich…
    To jest nie na temat… Ale ciekaw jestem reakcji…
    ============================

    Chcialem sie tym podzielic z Wami. Mamy tutaj w Australii rysownika, Michael Leunig. Latami zamieszczal swoje swietne polityczne rysunki-komentarze w tut. prasie, az zostal wywalony za „antysemityzm” (UWAGA! Nie mylic z antysemityzmem! )…
    Anyway…
    W bardziej lirycznych chwilach rysowal historyjki z kaczkami w roli glownej.
    ( „kaczka” to brzmi fatalnie po polsku; lepiej po angielsku; „duck”. Zreszta Prezes i jego negatyw obrzydzil te sympatyczne zwierze bardzo. )

    Kiedys w zwiazku z tym, odbyla sie prasowa dyskusja nt. „Leunig – duck w teorii i w praktyce” . Taki glos-wspomnienie zostalo nadeslane…
    ( tlumaczenie moje – nieautoryzowane, ale za to nieudolne… ):

    ” W latach ’60 dostalismy w prezencie dwie biale Kaczki. Dzielily nasze zycie przez wiele lat. Kiedy jeden z nich umarl ze starosci…
    [ po angielsku zwierzeta umieraja, nie zdychaja… cos w tym jest… – p.m. ]
    … drugi bardzo sie przywiazal do mojej Matki.

    Zeby dojsc do naszych kuchennych drzwi, trzeba bylo sie wspiac na kilka schodow, i przejsc duza werande. Nasze Kaczki nigdy nie przekroczyly tej granicy.

    Pewnego ranka Matka uslyszala delikatne skrobanie do drzwi. Znalazla tam nasza, teraz samotna, Kaczke. Kaczka odwrocila sie i popatrzala na moja Matke wyczekujaco, podeszla spowrotem do schodow, zatrzymujac sie i patrzac wstecz za kazdym razem, gdy Matka zatrzymala sie lub zawahala. Razem poszly do sadu, gdzie nasza Kaczka usadowila sie wygodnie w swoim ulubionym miejscu, obok lawki, gdzie siadywala moja Matka, popatrzala jeszcze raz na moja matke, siedzaca obok, i cichutko odeszla do swego kaczego raju.
    ( … and quietly passed into duck’s heaven. ). ”

    Znalazlem to pewnie z 15 lat temu. Gdy mnie ludzkosc wk…wi ponad sily, ( co praktycznie znaczy, prawie bez przerwy… ), wyciagam ten kawalek pozolklej gazety i na chwile robi mi sie lepiej…
    Zadki piekny moment…
    Georges53.

  19. Ewa z Krakowa, 7.02. Uważaj, bo gdy pójdziesz na Wawel to ze wzruszenia się posikasz.

  20. Uważam, że za mało mówi się o tych, którzy mają swój duży udział w tym sukcesie, jakim było Euro – o wolontariuszach. To z nimi wielu gości miało pierwszy kontakt, to oni służyli radą i pomocą. Większość z nich to byli ludzie młodzi, ale nie byli też ludzie „dorośli”. Moja znajoma, 40-latka, której nigdy bym o to nie podejrzewał, zgłosiła się i zostałą zakwalifikowana – działała na lotnisku Okęcie. Poświęciła na to wiele czasu i jest bardzo zadowolona. Piszę o tym, bo z wypowiedzi wielu osób, można odnieść wrażenie, że organizacją Euro zajmowało się tylko państwo, a tymczasem to był „zbiorowy wysiłek całego narodu”.
    MIstrzostwa się skończyły i wracamy do dnia codziennego, ale mam nadzieję, a nawet pewność, że stało się coś co pozwoli nam funkcjonować normalnie, to znaczy zachować dystans, do wielu rzeczy, które do tej pory traktowaliśmy zbyt dosłownie.

  21. Ewa z Krakowa 2 lipca o godz. 7:02

    Pani Ewo, też jestem bardzo zadowolony, że MY POLACY sprostaliśmy EURO2012. Ale bardzo zaniepokoiło mnie to, ze to się tylko „jakoś udało” a nie było to normalnym efektem przemyślanych działań ze strony rządzących. Bardzo niepokoi mnie „szturmowszczyna” zamiast normalnego zarządzania i normalnej pracy.

    Bardzo brzydko zabrzmiały przy tym słowa, że „przed PO” nic nie było, lub inaczej – że cała zasługa w jednych rękach. To nie rządzący, nie PZPN, nie Smuda będą płacić za te igrzyska ale MY NARÓD. Oni za to dostali olbrzymie premie, całkowicie abstrahując od tego czy słusznie czy też nie.

    Jestem też bardzo zadowolony z tego, że wbrew działaniom władz Warszawy, i trzeba to powiedzieć wprost – dzięki Panu Kaczyńskiemu – nie doszło do znacznie szerszej prowokacji ze strony rosyjskich kibiców bandytów „specnaznaczenia”. Bo to że była to przemyślana i niezwykle prefidna prowokacja, w to nie wątpią juz nie tylko Polacy…

    „Ta flaga [i marsz kibiców specnaznaczenia] była czystą prowokacją”
    http://euro.wp.pl/title,Ta-flaga-byla-czysta-prowokacja,wid,14720324,wiadomosc.html
    – Ta wielka flaga na stadionie „To jest Rosja” była dla mnie czystą prowokacją – przyznał w rozmowie z Joanną Berendt Rob Hughes, dziennikarz „New York Times” i „International Herald Tribune”. Szczerze mówiąc, według mnie reakcja Polaków była zrozumiała.

    Nie podzielam tu zdania Gospodarza, że winę w tej sprawie ponoszą tylko i wyłącznie Polacy. Tym bardziej, że „nasi” ponoszą karę a bandyci Rosjanie – NIE, i że strona Rosyjska wbrew naszemu prawu domaga się praktycznie uniewinnienia swoich bandytów.

    Jak pisze dalej Rob Hughes:
    – To był jedyny raz, kiedy zetknąłem się tu z jakąkolwiek agresją. A i tak mam świadomość, że była ona sprowokowana i mogło być dużo gorzej. Ta wielka flaga na stadionie „To jest Rosja” była dla mnie czystą prowokacją.

    Pisze Pani – WARTO BYŁO PONIEŚĆ TAKIE KOSZTY!!! A czy wie Pani, a raczej czy my wiemy dokładnie jakie to są koszty? Już dzisiaj mówi sie o około trzydziestu tysiącach na rodzinę. Jestem specjalistą i dla mnie będą to koszty kredytowane na najblizsze kilkadziesiąt lat… I to prz założeniu, że nie nastapi wzrost leczenia czy wprowadzenie dodatkowych podatków/danin…A co z osobami, które zarabiają według minimum socjalnego…

    Dlatego bardzo sensowne są słowa Pana Falicza:
    Andrzej Falicz 2 lipca o godz. 5:03 (oraz wcześniej). Polecam całość.

    Albo też:
    Koniec Euro2012 – teraz dopiero zacznie się zamieszanie! Oto cała prawda o polskich drogach.
    http://finanse.wp.pl/gid,14719651,galeria.html

    I powoli wracamy do naszego „polskiego piekiełka…”
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,18011,title,Gigantyczne-zamieszanie-z-receptami,wid,14722015,wiadomosc.html

    Z jednej strony:
    Seremet: śledztwo smoleńskie powinno skończyć się do 10 kwietnia 2013
    A z drugiej – dzisiejsza wiadomość:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rzad-uniknie-odpowiedzialnosci-za-Smolensk,wid,14722016,wiadomosc.html?ticaid=1ebb8&_ticrsn=3

    Gospodarz pisze na przykład:
    „Od czasu do czasu potrzebne są święta, igrzyska, a nie tylko chleb codzienny i dni powszednie.”

    Te słowa są niezwykle sympatyczne, ale niestety matrixowe. Kompletny odlot i brak wiedzy jak żyje znaczna część społeczeństwa w Polsce. Gospodarza zapewne też nie interesuje nowy podatek „katastrofalny”, bo jak można przypuszczać za parę POprawnych artykułów otrzyma premię, która z nawiązką wyrówna a nawet przekroczy poniesione „straty”, czyli to co dla 80-90% naszego społeczeństwa może okazać się prawdziwym dramatem. Czy stać Panią na dodatkowy podatek w wysokości 500 do 1,000 zł miesięcznie? Bo mnie jako specjalisty – NIE STAĆ!

    Znamiennym jest też tytuł:
    Chwilo – trwaj!

    Można i należy cieszyć się z NASZEGO SUKCESU, ale nie można ciągle uciekać od rzeczywistości od naszych problemów. Nie można oszukiwac siebie, że problemów nie mamy albo że same się rozwiążą. Nie można włożyc głowy w piasek i udawać, że nic się nie dzieje. Bo igrzyska nigdy nie zastąpiły i dziś też nie zastąpią chleba.

    Pisze pani:
    „…nie udało się pokazać, że Polska to kraj żywiący się tylko martyrologią, że żyjemy w ciemnogrodzie”

    Wiele lat rezydowałem poza granicami Polski. I to o czym Pani pisze z całą pewnością nie jest naszym głównym polskim problemem…

    Pozdrawiam,

  22. Ewa z Krakowa
    2 lipca o godz. 7:02

    Dzisiaj mogę z podniesionym czołem powiedzieć : JESTEM DUMNA, ŻE JESTEM POLKĄ, jestem dumna, że mimo, że niektórzy chcieli nas zdewaluować, nie udało się pokazać, że Polska to kraj żywiący się tylko martyrologią, że żyjemy w ciemnogrodzie…”

    A co bylo wczorj Pani Ewo?

    Przepraszam a kto Pani Pani Ewo wmawial, ze zyjemy w ciemnogrodzie sama martyrologia?

    Przeciez to NIGDY nie bylo prawda.
    Mysli Pani, ze jak dwa miesiace temu pisali w Gazecie, ze Polska to ciemnogrod to teraz nagle rzeczywistosc sie zmienila bo gazeta postanowila napisac, ze z dnia na dzien zrobilo sie superrr!?

    Swoja droga bardzo pieknie, ze Pani jest dumna z bycia Polka chociaz troche przykro, ze bylo do tego potrzeba….zawodow w pilke nozna…

    Dobre chyba i to.

  23. No cóż, Panie Redaktorze, ma Pan specjalistyczny blog, frustratów u Pana na pęczki. I wiecznie niezadowolonych.
    Dla mnie najważniejszą sprawą wynikającą z Euro jest promocja naszego kraju, opowiadała mi znajoma pracująca w Düsseldorfie, jak pozytywnie w mediach w Niemczech pisano o Polsce. A Niemcy do dla nas najważniejszy kraj, pod względem przyjazdów turystycznych również. I zgadzam się z Bońkiem, że za taką reklamę trzebaby zapłacić mnóstwo pieniędzy.
    Po drugie – to wszystko zostanie, piękne lotniska, dworce, drogi czy stadiony, nie wolno się zatrzymywać, uważać, że już po wszystkim, że już nie trzeba się starać.

  24. Dzis napompowana duma Gazeta Wyborcza pisze z sarkazmem:
    „Dziesiątki publikacji o „polskim rasizmie”, „wandalizmie kibiców”, a nawet „wzroście statystyk awantur domowych”. I co? Zachwyty. Nad organizacją, a przede wszystkim atmosferą…”

    Udajac glupka – bo przeciez te:
    „Dziesiątki publikacji o „polskim rasizmie”, „wandalizmie kibiców”
    produkowano wlasnie glownie w Gazecie Wyborczej!

    Zapytam za Gazeta
    I co?

    Pani Ewa jeszcze wczoraj wstydzila sie a dzis juz jest dumna – co skolowanej Pani Ewie zafunduje Gazeta jutro?

  25. Wypowiedź Arłukowicza
    – Nie będę dyskutował z granicami absurdu. Możemy dyskutować o prawie, a nie o wymysłach tego typu – powiedział minister zdrowia Bartosz Arłukowicz komentując projekt PiS zakazujący in vitro i wprowadzający za nie karę pozbawienia wolności. – Kiedy słyszę z ust lekarza, byłego ministra zdrowia propozycje, aby karać ludzi więzieniem za to, że chcą mieć dzieci, że chcą leczyć chorobę, którą jest niepłodność, stosując metodę, za którą jej wynalazca otrzymał Nagrodę Nobla, to poruszamy się w takich granicach absurdu, że odnoszenie się do tego w sposób merytoryczny jest niewiarygodne – wyjaśnił.

    Po pierwsze – NIE karać za to że chcą mieć dzieci, ale za zabójstwo…

    Po drugie, „In vitro” – NIE jest leczeniem lecz zabójstwem.

    A powoływanie się w tym przypadku na Nobla, to po prostu odlot… – albo parafrazując tylko jego słowa – to wręcz niewiarygodne.

    Spotykałem się z wieloma wypowiedziami ludzi, którzy podjęli decyzje o in vitro. W każdym przypadku główną przyczyną był ich własny egozim – MY MUSIMY mieć SWOJE dzieci. Niedopuszczenie do świadomości, że dziecko nie jest niczyją „własnością”, niedopuszczenie chociażby możliwości adpocji…

    Z jednej strony ich lewackie żądanie pokrycia przez społeczeństwo wszystkich kosztów związanych z in vitro, a równocześnie brak jakiegokolwiek wsparcia dla rodzin, które adoptują dzieci i borykają sie z wieloma dodatkowymi problemami.

    Abstrahując przy tym od dramatycznej sytuacji osób pozbawionych możliwości leczenia a wręcz skazywnia ich praktycznie na śmierć…

  26. Ilość podpisów na oficjalnej petycji przekroczyła wymagane 25,000 podpisów:

    WE PETITION THE OBAMA ADMINISTRATION TO:
    support the Polish Nation appeal for an international investigation of the Smolensk 2010 air crash
    https://wwws.whitehouse.gov/petitions#!/petition/support-polish-nation-appeal-international-investigation-smolensk-2010-air-crash/tDSMBfXr

    Inicjatorem tej petycji jest Polonia…

  27. jasny gwincie 2 lipca o godz. 9:00

    Ja też kibiowałem za Azzurri… chociaż Hiszpanie są również bardzo sympatyczni

  28. Nie chgcę być agresywny, ale ten dylemat „myć ręce albo nogi” Ci nie wyszedł. Równowaga w wydawaniu pieniędzy jest tak zaburzona, że wkoło unosi się smród niemytych nóg. Dosłownie. Hospicja będą udupione. Żłobki, przedszkola, szkoły ? Kpisz sobie ! Ten kraj jest jak wiejska dziewucha, wypacykowana na gębie, ale z niedomytym tyłkiem.

  29. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ … Według najnowszych prognoz w tym roku ponad 800 firm może ogłosić upadłość. Będzie to najgorszy wynik od 8 lat. Z danych wynika, że tylko w I półroczu 2012 w Polsce upadłość ogłosiło 417 firm – o 20 proc. więcej niż przed rokiem i aż 106 proc. więcej niż w 2008 r.. – to wynik najgorszy od 8 lat. Gospodarze Euro 2012 Poznań, Gdańsk, Wrocław i Warszawa znalazły się w czołówce najbardziej zadłużonych miast w Polsce. Dorzynane będą finansowo spółki miejskie. Mogą wzrosnąć ceny biletów, opłaty za przedszkola, podatki od nieruchomości. Gigantycznego zadłużenia nie pokryją z pewnością dochody z planowanych imprez na stadionach wybudowanych na Euro 2012. Na zjawisko wypychania wydatków miast i ukrywania długów w swoich spółkach już w ub.r. zwrócili uwagę eksperci Instytutu Kościuszki, monitorujący zadłużenie miast wojewódzkich. Prof. Maria Kosek-Wojnar zwróciła uwagę, że badania nad ukrywaniem długów w spółkach przez samorządy w ogóle w Polsce nie są prowadzone. A skoro ich nie ma, prawda może być boleśniejsza, niż wynika to z oficjalnych danych …”
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d3/Donald_Tusk%2C_Karlspreis_2010-3.JPG/170px-Donald_Tusk%2C_Karlspreis_2010-3.JPG

  30. Okazuje się, że nie jest prawdą, że potrafimy się jednoczyć jedynie w obliczu „pięknych katastrof”. Szkoda tylko, że nie potrafimy tej jedności i solidarności przekuć na trwały, pozytywny projekt, że brak nam wspólnej płaszczyzny umożliwiającej porozumienie. Zawsze dzielimy się na nas i ich (nawet wewnątrz własnego narodu, który dzielimy na „prawdziwych” i „mniej prawdziwych Polaków” (czyli „zdrajców narodu”) lub na „narodowokatolickich oszołomów” i „normalnych ludzi”).

    Slowikozofia.pl – Rozważania o wolności i ateizmie

  31. Wczoraj przejechałem rowerem koło Narodowego. Był opuszczony. Na bramce dwóch ochroniarzy, „biskupie” szmatki UEFA już zdjęte z płotu (który podobno mają zdemontować?).
    Zanim dojechałem do stadionu, po prawej stronie mijałem dworzec Warszawa Stadion. Po lewej z kolei rozciągał się jak okiem sięgnąć żwirowy step parkingów. Het, na horyzoncie majaczyła sylwetka Teatru Powszechnego.

    1. Po likwidacji Jarmarku Europa, kto będzie korzystał z tego dworca? Autobusy przeniesiono pod Dw. Wschodni. Wysiadając z pociągu na Warszawie Stadion, muszę z buta przebyć pewnie ok. 300 m do skrzyżowania Zielenieckiej z Targową.

    2. Co będzie się działo na tym olbrzymim szmacie parkingu?

    Naprawdę, bardzo bym chciał, żeby cały obiekt do czegoś się przydał, żeby zarabiał na siebie. Fajnie, że już niedługo będzie tu grała Madonna, ale co tu się może dziać na codzień? Co ma tu przyciągnąć zwykłego niekibica, takiego jak ja?

  32. Ludzie chcą żyć normalnie, pracować, cieszyć się, od czasu do czasu poświętować. Iść do przodu, rozwijać się. To tylko grupka frustratów obrała jako swój sposób na życie dynamiczny marsz wstecz, rozdrapywanie ran, znicze, pochodnie, czarnowidztwo, voo-doo mające ściągnąć na Polskę i Polaków wszystko, co najgorsze. Chociaż ci też powinni być dzisiaj szczęśliwi na swój pokrętny sposób, bo skoro Euro się udało, to znaczy, że ich marzenia znowu się nie spełniły i powinni być zadowoleni, bo mogą być niezadowoleni, rozczarowani i cierpieć do woli ;))) Większość rodaków chce być dumna z tego, że są Polakami, że potrafią doskonale zorganizować taką wielką imprezę, jak Euro, że wiele rzeczy im się udaje, że Polska kojarzy się w świecie z sukcesem, a nie tylko z martyrologią i obozami, jak chciałaby ta garstka nieudaczników. Pozytywne myślenie przyciąga pozytywne zdarzenia, a zadowoleni rzadziej chorują i żyją dłużej. Frustraci są wiecznie skrzywieni, nadąsani, mają szczękościsk z braku uśmiechu i robią im się zmarszczki. Dlatego straszni mi ich żal. To musi być okropne – przeżyć życie w ciemnej piwnicy z zamalowanymi na czarno oknami. Więc cieszmy się i nie ustawajmy w wysiłkach, żeby było jeszcze lepiej. Pozdrówka.
    P.S. Dla mnie i tak Włosi pozostaną wielcy, bo to żadna sztuka wygrać z osłabionym przeciwnikiem. Mogli się poddać, „zamurować” bramkę i liczyć na ewentualną kontrę. „Dowieźliby” do końca te 0:2, przy odrobinie szczęścia 1:2, zawsze to lepiej wygląda niż 0:4. Ale oni się nie dali, atakowali ciągle, aż opadli z sił. Z grającymi w „10”-tkę Italczykami poradziłaby sobie nawet polska reprezentacja 🙂 Gloria victis i Forza Italia!

  33. Profesor Adam Gierek o wielkim wyczynie budowy Huty Katowice.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/huta-byla-potrzebna-rozmowa-prof-adamem-gierkiem

  34. @Daniel Passent:

    Ta impreza była zupełnie niepotrzebna. Nieefektywnie wydane pieniądze, za duże stadiony do których trzeba będzie co roku dopłacać miliony na utrzymanie. Obrzydliwy Stadion Narodowy psujący panoramę Stolicy.

    Do tego ten niestrawny zupełnie brzęk propagandowy. Jestem w Polsce i oglądałem wczoraj mecz w telewizji. Tego infantylnego, prowincjonalnego, minoderyjnego i naładowanego kompleksami gadania o „fajnej Polsce” nie dawało się słuchać.

    P.S. Panie Redaktorze, proszę mi wytlumaczyć. Czy fraza „od Torunia do Gdańska mknie się autostradą” to na serio czy ironia? Z kontekstu Pana wpisu wygląda, że na serio. A przecież trudno mi uwierzyć, żeby taki intelekt jak Pański miał aż taki słaby dzień by napisać ten bareizm.

  35. jasny gwint…
    Krytyka krytyką, ale przekraczasz granicę dobrego smaku… Żebyś Ty się zaraz nie posikał w swoim zacietrzewieniu… Powiem wprost – zaczynasz zachowywać się jak gówniarz… Dobrze Ci z tym?

  36. Panie Redaktorze,
    mam trochę inne wrażenia z EURO. Po prostu w te dni zagościła w naszych telewizorach Polska normalna. Taka, jaka jest w rzeczywistości, nie ponura, nie państwowotwórcza, nie utyskująca, nie szukająca dziury w całym. Po prostu fajna, profesjonalna, skuteczna, szybko się rozwijająca Polska. I co najważniejsze, to nie był słamiany zapał a jeśli już, to trwający od lat co najmniej kilkunastu, odkąd nasz kraj zaczął się najszybciej w regionie rozwijać. Tak trzymać!

  37. Jak FALICZ nieswiadomie manupuluje statystyka;…Minimum socjalne:
    W 2003 roku było to 59%, w 2002 58%, w 2001 57%, w 1996 47%, a w 1989 wskaźnik ten wynosił tylko 15%. Zapomina jednakze lub nie wie, ze w 1989 roku niewiele obywatelek i obywateli zwracalo sie o pomoc socjalna, mimo ze byli w potrzebie….(potrzebowali wsparcia). Krotko mowiac les Duperelles…

    ET

  38. Torlin,

    Dorosly facet jestes.
    Takie kompleksy nie przystoja – „bo (nareszcie) dobrze pisza o Polsce…” i to w Niemczech !?
    Zaraz pekniemy z dumy.
    Naprawde mielismy az tak niska samoocene?

    Bardzo pieknie, ze Niemcy, ktorych miliony przyjezdzaja
    (5 milionow turystow z Niemiec w zeszlym roku! – nie liczac ruchu przygranicznego) kazdego roku do Polski nagle dzieki Euro (?!) Polske „odkryli” -…
    zaraz sie zsikam z radosci.

    Za tydzien napisza o namalowanej na Balutach Gwiezdzie Dawida na szubienicy i bedzie nowa wiadomosc wakacyjna.
    Po staremu.
    Bardzo sympatyczne zawody pilkarskie – ale zeby to zaraz osiagniecie na miare Kazimierza Wielkiego?

    Umiaru troche.

  39. http://theeconomiccollapseblog.com/archives/kicking-the-can-down-the-road

    Nie nalezy chwalic dnia przed zachodem slonca,czas pokaze czy
    wszystko plynie we wlasciwym kierunku.

  40. Feliks Stychowski
    2 lipca o godz. 11:10

    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ … Według najnowszych prognoz w tym roku ponad 800 firm może ogłosić upadłość. Będzie to najgorszy wynik od 8 lat. Z danych wynika, że tylko w I półroczu 2012 w Polsce upadłość ogłosiło 417 firm – o 20 proc. więcej niż przed rokiem i aż 106 proc…”

    Panie Feliksie,
    Jak Pan moze chwile Passentowi odbierac tak przyziemnymi faktami.
    Niech trwa jeszcze chociaz dzien, dwa.
    Jeszcze czuc w powietrzu hektolitry wypitego piwa, jeszcze smieci ze stref kibica wiruja w powietrzu,
    jeszcze boli gardlo wrzasku a glowa od kaca a Pan budzi redaktora.

    Ciiiiii
    Niech spi!
    We snie Komorowski wrecza Order Orla Bialego – gratuluje Michnik, w kolejce Walesa.
    Ambasada w Paryzu.
    A moze Panie Danielu woli Pan Nowy Jork?
    W dobrym kierunku idzie RP numer 3 – po co budzic.

    Za oknem PO zafundowalo Polakom piekne lato, wybudowalo drogi i wypletlo stadiony – i to prosze za darmo bo sprytnie nie zaplacilo.
    A nawet jak zaplacilo to swoim i z pozyczonych….

  41. – ” A dlaczego nic o kulturze, o tym co we wnętrzu człowieka(…). Tu nic pieniądze nie pomogą, (…)

    -” Nic także o powrotach do rodzin i do ojczyzny ludzi ze zmywaków i zbieraczy kapusty.”

    – „…. gdy pójdziesz na Wawel to ze wzruszenia się posikasz.”

    -Kurtyna!

  42. Nawet tak otrzaskanym osobom jak nasz Gospodarz zdarza się opisywać świat językiem z początku XX wieku w Europie. Na zachodzie zaszły zmiany i na wschodzie też. Sentymentalne lektury młodości takie jak Trzej towarzysze i inne opowiastki pana Ericha Marii Remarque’a czytane i przeżywane były przez osoby inaczej rozumiejące rzeczywistość niż wchodzące w dorosłe życie młode pokolenie Europejczyków.

    Trąci myszką krytyka wyrażana takimi słowami: „Ale mówienie, jak to czyni prezes Kaczyński, o ‚klapie’ i o ‚klęsce’ mało ma wspólnego z rzeczywistością. ”

    Szanowny i biegły bywalcu najważniejszych kipieli epistemologicznych oraz ontogolicznych w naszym kraju: ćwierć społeczeństwa wierząca w zamach smoleński i wyższość Lecha Kaczyńskiego nad Janem III Sobieskim oraz liczących, że Jarosław Kaczyński jest źródłem zbawienia to jest rzeczywistość.

    Gdy Stanisława Lema zapytano o opinię na temat fali programów zakażających wirusami komputery, to odpowiedział mniej więcej tak:
    „Ludzie tacy są.”

    Przed upowszechnieniem wiedzy o osiągnięciach mechaników kwantowych, o liczbach nieosiągalnych przez pana Alana Mathisona Turinga oraz przed stwierdzeniem Kurta Gödela niezupełności kategorycznych teorii matematycznych można było w miarę bezpiecznie używać pojęcia „rzeczywistość”.

    A teraz czas na nowo zdefiniować real i virtual.

    Dziś udanie się na spotkanie z przyjąciółmi to dla milionów mlodych ludzi wejście smartofonem na FB stojąc w kolejce do POS bo czipów zbliżeniowych jeszcze nie dołącza się do paczek czipsów.

    Mało czytałem Lema, ale z opowieści znam wyliczenie wszystkich imion boga. Gdy ziemskim informatykom udało się takie zlecenie wykonać i pokonywali kosmos w drodze powrotnej na czwartą planetę Słonca, to zauważyli, że spełnia się przepowiednia i gwiazdy gasną.

    Czytając komentarze do wpisów na blogach e-Polityki poznajemy nazwy firmowe botów takich jak Sławomirski, Falicz, jasny gwint, ET i inni. Mając w głowie nierzeczywistość Jarosława Kaczyńskiego trudno wpaść na myśl, że Sławomirski siedzi w chińskim pokoju. Niech nas od tego lenistwa umysłowego nie zwalnia upodobanie Turinga do mężczyzn oraz niedbałość o swój wygląd Grigorija Perelmana.

    Ciekawy i inspirujący komentarz blogowy jest wypierany przez głupi i bandycki zgodnie z prawem Pani Mikołajowej Kopernikowej. A lepiej pluć na moderatora niż skopiować aktualnego kapcia aka captcha vel Completely Automated Public Turing Test to Tell Computers and Humans Apart.

    Chęć zaistnienia na scenie nasyca blogi błotem. Trollom poświęca się wiecej uwagi niż kultywatorom. Torlin zamknął, causa finita. A Szanowny Gospodarz uporczywie nie chce udzielić swoim Gościom odpowiedzi, dlaczego jeszcze nie popełnił sepuku. Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego wydają mi się bliższe opisu rzeczywistości w jej masowym odbiorze niż większość blogowych komentarzy na blogach e-Polityki. Nie czarujmy się: listy do papierowej Poltyki w olbrzymiej większości szły do kosza.

    A powstanie blogów jest efektem homologii: jest gdzie spluwać. To jest rzeczywistość. Odmawianie Jarosławowi Kaczyńskiemu atrybutu realności jest słowną pułapka. Nie naprawi się świata lecząc język, jak sądził Alfed Korzybski. Trzeba jednak jasno i wyraźnie stwierdzić: ktoś musi obsługiwać ludzi wierzących, ze kula się może przewrócić. Hipoteza Henriego Poincarégo została udowodniona. Czas pogodzić się z tym, że choć żyjemy na powierzchni kuli, czyli sferze, to ludzie wciąż jak u Andrzeja Mleczki: jak nosorożec z żyrafą. W dodatku pokątnie, czyli ze złamaniem gładzi na krawędziach. W XiX wieku zwrócono uwagę, że oba zwierzęta to nie jest tylko dowód płodności ludzkiej wyobraźni.

    Pisze Pan Gospodarzu teksty za trudne dla większości Polaków.
    Taka jest rzeczywistość. Dla wielu bywalców tego bloga też.
    A przecież jest pan tylko ciągiem liter uwierzytelnianym przez wynajętego aktora na czas Targów Książki.

    Słowo to jest to cóś.

    Dożyliśmy czasów w Polsce, w których należy rozdzielić związek głupoty z niedomaganiem krtani i klawiatury. To są rzeczywiście niezależne atrybuty rzeczywistości.

    Prawie wszyscy Polacy nie widzą nic o wsi Mutne. Dla nich ta wieś nie istnieje. Natomiast spora liczba Polaków wie, że ktoś kto nie narzeka, to się nie liczy. Proszę sobie Szanowny Gospodarzu wyobrazić, że od jutra znika z rynku Gazeta Polska i Rzeczpospolita. Pan miałby więcej wolnego o poranku a miliony obywateli Polski wpadloby w rozpacz. Zabrakłoby dna od którego możnaby się odbić. Czy dopuszcza Pańska wyobraźnia uśmiech zadowolenia swego virtualnego sąsiada i burknięcie pod nosem:
    „Aż taki głupi jak ON nie jestem!”

    Dla niezorientowanych: ON jest nazwą parametru i jest nazwą przeciążona.
    Przeciążoną naszym powszechnym pragnieniem poklasku. Czyli można temu parametrowi nadać wartośc dowolnego typu lub typka.

    Jarosław Kaczyński gwarantuje nam dobre mniemanie o sobie. To więcej niż fakt i pospieszna ciuchcia. To jest to Naj wymodlone przed stanięciem u wrót Piotrowych albo innego pałacu. Gdybym uwierzył, że wstąpienie do PiS odłmodzi mnie o pół wieku, to obśpiwałbym cud-miód sexy Beatę.
    Bo u mnie słowo jest święte … Jak w międzywojniu …

    … więc uklon dla Torlina i jasnego gwinta …
    Szyderczy.

    Jonasz Kofta – Jakoś leci

    http://www.youtube.com/watch?v=gNcbsCFj7Gk

    To rzekł Wasz słabo zaprojektowany i słabo oprogramowany bot z chińskiego pokoju.

  43. Kolejne oskarżenie Redaktora Passenta o uprawianie płatnego fałszowania rzeczywistości

    non possumus
    2 lipca o godz. 9:48
    Gospodarz pisze na przykład:
    „Od czasu do czasu potrzebne są święta, igrzyska, a nie tylko chleb codzienny i dni powszednie.”
    Te słowa są niezwykle sympatyczne, ale niestety matrixowe. Kompletny odlot i brak wiedzy jak żyje znaczna część społeczeństwa w Polsce. Gospodarza zapewne też nie interesuje nowy podatek „katastrofalny”, bo jak można przypuszczać za parę POprawnych artykułów otrzyma premię, która z nawiązką wyrówna a nawet przekroczy poniesione „straty”, czyli to co dla 80-90% naszego społeczeństwa może okazać się prawdziwym dramatem. Czy stać Panią na dodatkowy podatek w wysokości 500 do 1,000 zł miesięcznie? Bo mnie jako specjalisty – NIE STAĆ!”

    Mój komentarz

    Powyżej – prawdziwy Polak, którego najwspanialszym przymiotem jest elastyczność w wypowiadaniu się, co dla postronnych jest zwykłym, dokuczliwym nieposzanowanie słowa swego i nieposzanowaniem bliźniego swego wyrażającymi się w:

    a) Rzucaniu ciężkich oskarżeń pod adresem bliźniego o głoszenie fałszywych, oderwanych od rzeczywistości racji w celu oszukania opinii publicznej, w zamian za premię.

    b) Oszukiwanie bliźnich (opinii publicznej) poprzez głoszenie przypuszczeń jako faktów przesądzonych.

    c) Okłamywanie opinii publicznej jakoby wszystko, co w Polsce się wydaje na inwestycje, czy na marchewkę do zupy, pochodzi z długu – dług jest w Warszawie na tablicy Balcerowicza, dług jest publiczny, dług jest zagraniczny, dług jest w emeryturach, dług jest w budżecie, przedsiębiorstwach, gospodarstwach domowych, dług jest w nas, nigdy się od niego nie uwolnimy dopóki układy, mafie, agenci GRU i obcy nami rządzą, bo:
    -nie wierzą komputerom, wymyślają bajeczki o brzozie;
    – nie przestają nas zabijać za pośrednictwem seryjnych samobójców;
    – budują pękające autostrady;
    – wymyślają jakieś kary za recepty by sparaliżować biurokracją pracę uczciwych członków związków lekarzy;
    – klękają przed specnazem;
    – dają się kopać na trybunach przez wyżej usadowioną Angelę Fuehrer;
    – jeżdżą do Kijowa i oddychają tym samym powietrzem, co prezydent Łukaszenka;
    – godzą się na terror fiskalny serwowany przez predsiedatieli kołchozu unijnego;
    – ogłaszają porażkę Euro 2012 jako sukces, itp., itd.

    Mitologizacja długu w propagandzie propisowskiej osiągnęła maksimum nienotowane od lat. Propagandziści pisowi uprawiając tę prymitywną reklamę negatywną, czarny pijar o długu jako o czarnym Piotrusiu, który za chwile wyjrzy zza pleców kłamiącego Tuska z kajdankami w ręku dla zadłużonego narodu polskiego.
    Swoimi fobiami chcą zastraszyć społeczeństwo. Straszony w ten sposób obywatel ma dojść do wniosku, ze Polski nie ma, jest w jej miejsce dług, wszystko co robi rząd jest szkodą dla państwa i społeczeństwa i tylko patrzeć, jak to runie, zawali się, pierdyknie.

    Jeszcze mamy trochę czasu, jeszcze pora, jeszcze nie wszystko stracone. Nie chcemy być drugą Grecją? -Słuchajmy Prezesa.

    PiS zapowiada, że gdy tylko obejmie rządy , wszystko zostanie cofnięte.
    Wygląda na to, że jak Prezes się zepnie, to i czas cofnie.

    Pzdr, TJ

  44. Gdyby nie litewskie MSZ mozna by pod wplywem chwili napisac ;
    Litwo ! Kraju bezzebnych i brzuchatych ludzi !
    A tak trzeba siedziec cicho.
    (Zebralo mi sie z ok. C.Day czyli z nudow)

  45. Sciaga dla statystyka na pol etatu znajacego swiat gospodarczy od srodka tonacej l(L)odzi…czy wlasnego widzimisie….
    Wzrost gospodarczy Polski w porownaniu do UE (15) i UE (27);
    wzrost realnego BNBw %

    W latach 2003 do 2010 UE (15) srednio 1,73%
    UE (27) srednio 1,87%
    Polska srednio 4,81%

    ET

  46. Andrzej Falicz podaje prognozy dot. ilosci upadlosci firm w roku 2012, nie podaje jednak ilosci tworzenia firm nowych i zabawa w faliczowego berka trwa.

    ET

  47. Komentarz Falicza dot. gospodarki turystycznej……

    …..zaraz sie zsikam z radosci…..

    Szkoda, ze Falicz nie podaje informacji; na siedzaco, czy na stojaco…..

    ET

  48. Z tych samych nudow „przyszlo” mi do glowy ;
    Gdyby(!) zalozyc , ze Olimpiada byla dla Grecji pocalunkiem smierci , moze tez poprzednie Euro dla Portugalii ….
    Podobno kosztowalo to wszystko 40 mld, Polska wydala 25 , Ukraina 14 , wszysto jedno czego . Czego to czlowiek z nudow nie wymysli .

  49. ET
    2 lipca o godz. 12:18

    Jak FALICZ nieswiadomie manupuluje statystyka;…Minimum socjalne:….”

    Niestety ET,
    nie manipuluje to dane GUS i IPiSS – skopiowane:
    Ponizej granicy minimum socjalnego:
    w 1996 47% a w 2001 57%, w 2002 58% a w 2011 roku było to 59% !
    Zaloze sie, ze za 2012 bedzie jeszcze gorzej.

    Minimum socjalne to
    – wskaźnik określający koszty utrzymania gospodarstw domowych na podstawie „koszyka dóbr” służących do zaspokojenia potrzeb bytowo-konsumpcyjnych na niskim poziomie. Przyjęte składniki koszyka wystarczają nie tylko dla podtrzymania życia (porównaj: minimum egzystencji), lecz dla posiadania i wychowania dzieci, a także dla utrzymania minimum więzi społecznych.

    Tendencja jest wyrazna,
    z roku na rok rosnie ilosc Polakow zyjacych ponizej poziomu minimum socjalnego –
    wedlug Passenta to dobry kierunek.

    Dlatego jest to publicysta lewicujacy (tak jak swingujacy albo halsujacy) bo to ladnie brzmi ale NIC NIE ZNACZY!

    Według GUS, wzrost ubóstwa w ostatnich latach dokonał się przy poprawie przeciętnej sytuacji materialnej ogółu Polaków, generowanej przez wysokie dochody, co świadczy o rosnących nierównościach w sytuacji dochodowej i poziomie spożycia polskiego społeczeństwa.
    „Po-prawia” sie bo felietonisci i znajomi kroliczka plus Pan Lato zarabiajaw RP idacej w „dobrym dla nich kierunku” coraz wiecej a reszta relatywnie ma coraz gorzej.

  50. Euro za nami, mecz finałowy dla Hiszpanii która grała znakomicie i jakby mniej było tego klepania, a akcje doskonałe. Włosi zagrali bez fartu ale przeciwnik był teraz lepszy. Polska drużyna do tego poziomu nijak nie pasowała a nasze wyniki były na miarę możliwości a nie tego co byśmy chcieli.
    Organizacja takiej dużej imprezy sportowej wyszła znakomicie, kibice wszech nacji byli oczarowani Polska i jej mieszkańcami. Mamy powód do dumy i podzielam zdanie EWY z Krakowa.
    Wątrobiarze jakich tu jest dostatek dali głos i żółć się polała obficie.
    Nie było klęski organizacyjnej i sportowej /tak/ a być miała. To sukces Polaków. Co wybudowano pozostanie dla nas na zawsze.
    JERZY

  51. Dla wielu z nas, nawet dla tych, którzy na codzień nie interesują się sportem, Euro było znakomitą okazją do zapomnienia o codziennych kłopotach: o coraz powszechniejszym trudzie wiązania końca z końcem, o braku perspektyw, o chorobie, o niespłaconym kredycie, o doli i niedoli. W pewnym sensie dla wielu Polaków EURO było taką wyrwaną życiu chwilą wytchnienia od szarości bytu, ucieczką od rzeczywistości w świat ułudy, jaką kiedyś w miasteczku wywoływał okrzyk „cyrk przyjechał!”. Im większa byla nasza wspólna radość z bycia razem wokół namiotów cyrkowych w przeżywaniu naszej klęski i sukcesów innych, im wiecej było nieuzasadnionej nadziei na sukces sportowy polskiej drużyny, im wyższy był stan narodowego podniecenia, wywołany możliwością historycznego wyjścia z grupy, tym gorzej to wszystko świadczy o stanie narodowego ducha i rzeczywistej kondycji polskiego społeczeństwa.

    Tak to już jest, że im życie daje bardziej w kość, a zmartwienia wypełniają kolejne chwile mijającego życia, każda chwila radości bez specjalnego powodu do niej wydaje się zbawienna, a jej trwanie przypomina krótką radość dziecka na widok bańki mydlanej.
    Chwilo, trwaj!

    Względnie zdrowe emocjonalnie społeczeństwo, którego większość ma szanse czerpać radość i satysfakcję z codziennej pracy i jej owoców, które ma poczucie spełnienia własnych ambicji i aspiracji, które czerpie poczucie własnej wartości z sumy wartości sukcesów milionów jednostek, w ogóle nie ulega zbiorowej euforii, nie oddaje się w takim stopniu zapamiętaniu masowemu przeżywaniu nawet najważniejszej imprezy sportowej, nie ma potrzeby aż tak masowej i kompletnie niezrozumiałej chęci dowartościowania się i tłumnym manifetowaniu piłkarskiego patriotyzmu z wieszaniem flag narodowych na samochodach i balkonach włącznie.

    Względnie zdrowe na umyśle społeczeństwo w ogóle nie popada w stany euforyczne, jeżeli wyłączymy przypadki skrajne, jakim jest np. koniec wojny, czy śmierć znienawidzonego satrapy. Względnie zdrowe społeczeństwo ma bowiem na codzień tyle powodów do radości i zadowolenia, że na okrzyk „cyrk przyjechał!” reaguje tak, jak na ciepłą wodę w kranie. A dlaczego miałby nie przyjechać?, epidemii dżumy nie ogloszono przecież. Zdrowy na umyśle obywatel wie, że od tego, że cyrk przyjechał jego życie nie poprawi się, a kłopoty i problemy znikną jak reką odjął. Zdrowy na umyśle obywatel wie, że może ono być tylko przez chwilę weselsze i o to do niego nie można mieć pretensji. Tylko czy zdrowy na umyśle obywatel z powodu przyjazdu cyrku przystraja się w narodowe barwy wraz z własnym samochodem..?

    To, w jaki sposób Polacy przeżywali Euro jest dobrym materiałem analitycznym dla speców od psychologii społecznej i powinien dać im wiele do myślenia. Sam fakt okazania przez nas goscinności turystom zagranicznym, czy okazywania przyjaźni i radości na ich widok, nie powinien jednak przesłaniać prawdziwych powodów tej euforii, ani ich spłycać.

    Nie trzeba być psychiatrą, by wiedzieć, ze zwykle po stanach euforycznych, po tym zbiorowym szale radości nadejdzie bez pudla stan depresyjny. Czy wtedy będzie obowiazywać „chwilo, trwaj”..? Kładę zielone przeciwko orzechom, że na zielonej wyspie za stany eufryczne odpowiada i wywołuje rząd, depresyjne – czarnowidząca pisowska opozycja.

    PS
    Impreza była ze wszech miar udana, tak jak nieudawana była polska euforia przez nią wywołana.

  52. Andrzej Falicz 2 lipca o godz. 13:54

    Mam porównanie z Włochami, gdzie rezydowaliśmy przez szereg lat. Przeciętny Polak to według włoskich warunków – „miseria”, czyli ostatnia nędza…

    Włoski bezdomny ma znacznie wyższy poziom życia aniżeli osoby w Polsce pracujące na warunkach „śmieciowych”. Nie wspomnę o jego godności i szacunku…

    Po prostu przepaść…

  53. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz
    2 lipca o godz. 12:31

    Panie Andrzeju …. 🙂

    Na horyzoncie buda „cmentarnych hien” – ani mru mru?!
    To sie b. ladnie „oxforduje” w calosc wyjatkowo-slicznej-atmosferki …
    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/2730,przepraszamy-za-spalenie.html

  54. TJ 13:25
    Zamiast komentarza

    Beznamiętne i wyjątkowo cyniczne, (czy płatne – nie wiem) falszowanie rzeczywistości, czyli bajka o złym wilku Długu, który swymi wilczymi ślepiami pisowskimi pożera polskie oraz międzynarodowe sukcesy rządu D. Tuska, tego samego rządu, który o dlugu nie chce slyszeć i domaga się nawet usunięcia licznika długu ustami min. Rostowskiego, bo dopóki o dlugu nie będziemy mówić, to i zniknie on jak w murzyńskiej wiosce, z horyzontu rzeczywistości, dając powody do radosci i zbiorowych tańców rytualnych w takt bębnów. Propagandowych.

  55. Falicz (13:54):
    Ponizej granicy minimum socjalnego:
    w 1996 47% a w 2001 57%, w 2002 58% a w 2011 roku było to 59% !
    Zaloze sie, ze za 2012 bedzie jeszcze gorzej.

    GUS (2011):
    (A) poniżej relatywnej granicy ubóstwa (2009-10) 17,3 i 17,1%
    (B) poniżej „ustawowej” granicy ubostwa spadek 8,3 i 7,3
    (C) poniżej minium egyzstencji 5,7 i 5,7
    w 2005 (B) – 18 %, (C) – 12 %, wyraźny spadek.

    Falicza wiarygodność – zero bezwzględne. Można się domyślać, że bierze te liczby z podejrzanych źródeł, które wymyślają roczniki GUS dla własnych potrzeb. Falicz jest fałszerzem statystyk Polski.

  56. …Niestety ET,
    nie manipuluje to dane GUS i IPiSS – skopiowane:
    Ponizej granicy minimum socjalnego:
    w 1996 47% a w 2001 57%, w 2002 58% a w 2011 roku było to 59% !
    Zaloze sie, ze za 2012 bedzie jeszcze gorzej…..

    Pisze slusznie i zgodnie ze statystyczna prawda FALICZ. Zapomina powtornie, ze w latach 96-2001 osoby zyjace ponizej granicy minimum socjalnego niechetnie zglaszaly sie do urzedow (utrata twarzy, godnosc, brak inf0rmacji etc.). Dlatego 50% dzisiaj, to rowniez 50% wczoraj, problem stary jak prawo do pomocy socjalnej, powszechny w kazdej szerokosci geograficznej. Powolywanie sie na takie porownania jest manpulacja statystyczna, o czym Falicz raczy nie wiedziec.
    ET
    PS
    Podobnie bylo z drugim miejscem Polakow w Niemczech; tak bylo wlasciwie zawsze; patrz Jugoslawia i byla Jugoslawia.

  57. Już za parę dni popatrzę sobie z bliska, dotknę i poczuję, a także posłucham tego syfu, dziadostwa, które teraz zacznie wyłazić, ubóstwa, upadku i degrengolady. Stanę nad tą przepaścią, nad która już stanął non possumus, i być może zdążę na doniosły moment, w którym ów Blogowicz dokonuje odważnego kroku naprzód celem ratowania walącej się III RP, a może celem ostatecznego pogrążenia jej – rzecz do ustalenia.

    Nie spodziewam się cudów, bo cudów nie ma. Jest tylko mrówcza praca i powolne, mozolne odrabianie dekad zapóźnień i niedorozwoju cywilizacyjnego. I tak będzie jeszcze przez dekady. Cudów nie ma, zwłaszcza kiedy obywatele są wolni i sami decydują o swoim losie, a nie kiedy grupa kacyków-marionetek bierze się za urządzanie życia wszystkim. Ta huta, o której pisze syn Gierka nie dała nic poza stalą na pancerze i dzisiejszymi westchnieniami blogowych epigonów peerelu, skoro pomimo gierkowskiej huty nie można było kupić głupiej pralki czy drutu, nie mówiąc o samochodzie. Był gierkowski „cud gospodarczy”, ale bez cudów. Bo cudów nie ma. Dziś też nie spodziewam się cudów w Polsce, choć bez problemu można kupić pralkę, drut czy samochód (nawet jeśli używany), ale też nie drżę ma myśl o tej corocznej podróży, tak jakbym drżał, gdybym miał jechać na dwa tygodnie do Mali, Zimbabwe lub do Indii. Bezdomny we Włoszech żyje lepiej niż pracujący w Polsce na warunkach śmieciowych ? Droga wolna ! Europa jest bez granic. Non possumus poprowadzi do tej Italii, która tak dobrze zna. Czekam aż postawi pierwszy, odważny krok naprzód !

  58. Sukcesów Polska odniesie jeszcze więcej, red. Passent zajmie się dzieleniem sprawców – to rządowe, to woluntariuszy, to żoliborzan, to woluntariuszek …
    A wątrobiarzom wątroba będzie coraz bardziej pękać, coraz więcej żółć lać będą, coraz sowitsze androny wypisywać. I jak tu żyć, redaktorze?

  59. non possumus (15:01) nie podaje kiedy „rezydował we Włoszech”.
    Gdby teraz zebrał swe w Włochów subiektywne rzecz jasna opinie to mizeria pojawiłaby się we Włoszech, a nie w Polsce. I to jest to co piszą odpowiedzialni irealistyczni komentatorzy z red. Passentem – że dystans był i jest, ale się zmniejsza.

  60. JurekS 12.03
    Piszesz „Obrzydliwy Stadion Narodowy psujący panoramę stolicy”
    Dobrze prawisz !
    Stadion Dziesieciolecia w roli Najwiekszego Jarmarku Europy był znacznie piekniejszy ! Stanowił prawdziwa ozdobę miasta !
    A ty jak rano stajesz przed lustrem i widzisz ta koszmarna mordę to Ci sie tez podoba ?

  61. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ … Decyzją Sejmu pieniądze za autostrady dostaną duże firmy związane z wojskiem, Orlenem, PGNiG i opanowanymi przez Platformę samorządami. Minister transportu Sławomir Nowak zamieścił na stronie swojego resortu podziękowania od przedsiębiorców zachwyconych przyjętą w czwartek przez Sejm ustawą, dzięki której dostaną pieniądze za budowę autostrad. Kim są ci, których obejmie ustawa? Tymczasem na mocy ustawy dostaną je tylko te firmy, które miały umowę z generalnym podwykonawcą. Potem one z kolei mają spłacić zobowiązania wobec mniejszych podwykonawców. Kim są ci, których obejmie ustawa? …“
    http://www.youtube.com/watch?v=e_Yj4Y1Oq5o

    PiS domagało się w Sejmie, by ustawa zapewniła pieniądze wszystkim poszkodowanym.

  62. Najpiękniejsze jest pooglądanie sobie rzeczywistości, te miliony osób zadowolonych, uśmiechniętych, pełnych radości, i ludzi zacietrzewionych, pełnych nienawiści i żalu, z demagogią na ustach funkcjonujących w tym blogu. Ci specjaliści ekonomiczni potrafią wszystko obrócić w negatyw: nowe dworce – ale kolej stara, autostrady – ale się rozsypują, stadiony – ale mamy taki dług. A to, że mamy w stosunku do PKB nieduży dług, i tak proporcjonalnie jeden z najmniejszych w Europie – a co to za różnica. Trzeba koniecznie ponarzekać.
    Inną sprawą jest ta ćwierć naszego społeczeństwa, o którym wspomniał Pewien Starszy Człowiek. No cóż – społeczeństwa się nie wybiera, tak jak rodziny. Postawię złoto przeciwko orzechom, że taka sama ilość ludzi proporcjonalnie będzie za tym, że Ziemia jest płaska, że człowiek nie wylądował na Księżycu, tylko była to transmisja z poligonu w Arizonie; że żaden samolot nie wbił się w Pentagon. Ludzie wierzą w magię, krasnoludki, Boga, Marsjan, mądrość Pewnego Starszego Człowieka, w elfy, wampiry. No cóż – tak jesteśmy zaprogramowani. I będzie ich pewnie z 20 %.

  63. Zawsze się zastanawiam, skąd do cho… biorą się tacy malkontenci jak Falicz czy Sławomirski…
    Typowe marudy, które by żyć muszą programowo być przeciwko…
    E2012 było fantastyczne, oglądana z bliska na ulicach Warszawy kilkunastodniowa fiesta…
    Mało autostrad? Ale dzięki „niedokończonej” A2 ja dojechałem ze Śródmiescia Warszawy do Strykowa w 58 minut !!!
    To jeszcze miesiąc temu byłoby osiągalne tylko helikopterem…
    Walcie się malkontenci !!!

  64. georges53
    2 lipca o godz. 9:27

    Bardzo to piękna historia – teraz więcej uczciwości uczuć, prawdziwej przyjaźni do drugiej istoty, czy zaufania, jest w kaczce, niż w człowieku. Człowiek, to brzmi durnie. I co raz durniej, niestety…

  65. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ … Jak w wielu innych przypadkach interpretując sens zdarzenia nie należy się ograniczać do samego wydarzenia. O wiele ważniejsze jest, kiedy to zdarzenie nastąpiło oraz, w jakim kontekście przyczynowym i historycznym ono miało miejsce. To, że przez 23 lata III RP nie potrafiła się uporać z problemem ….
    Od czasu wypowiedzi Rokity wielokrotnie stwierdzano to, co mówi się przy okazji i obecnej sytuacji: sądownictwo, prokuratura okazały się niezdolne do rozliczeń z przestępstwami politycznymi popełnionymi w starym systemie. To jedna z wielu diagnoz bez konsekwencji. Publicznie stwierdza się poważne nieprawidłowości, wskazuje ich przyczyny, a potem występuje widoczna niezdolność do rozwiązania problemu.
    To dotyczy takich obszarów, jak korupcja, tajne służby, służba zdrowia, budowa infrastruktury, bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, bezpieczeństwo energetyczne. Przykłady diagnoz bez konsekwencji można mnożyć. Ale trzeba zrobić kolejny krok w rozumowaniu. Jeśli bowiem diagnoza bez konsekwencji jest strukturalną cechą III RP, to świadczy o tym, że III RP jest systemem kontrolowanym przez antyrozwojowe grupy interesu …”
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d3/Donald_Tusk%2C_Karlspreis_2010-3.JPG/170px-Donald_Tusk%2C_Karlspreis_2010-3.JPG

  66. kadett
    2 lipca o godz. 15:19
    TJ 13:25
    Zamiast komentarza
    „Beznamiętne i wyjątkowo cyniczne, (czy płatne – nie wiem) falszowanie rzeczywistości, czyli bajka o złym wilku Długu, który swymi wilczymi ślepiami pisowskimi pożera polskie oraz międzynarodowe sukcesy rządu D. Tuska”

    Mój komentarz

    1) Autorze, piszesz aluzyjnie i wymijająco. Tematem mojego komentarza było konkretna, przytoczona przeze mnie insynuacja pochodząca od konkretnego blogowicza. Treścią tej niegodziwej aluzji jest „przypuszczalne” pisanie za premię „poprawnych artykułów” na temat podatku katastralnego przez osobę (Redaktora), która prezentuje „kompletny odlot i brak wiedzy jak żyje znaczna część społeczeństwa w Polsce.”
    O tym jakoś Autor zapomniał.

    2) Tematem mojego komentarza był także obyczaj propisowskich blogowiczów sprowadzania każdego poruszonego przez Redaktora wątku do „długu”, podobne do sprowadzanie każdego tematu w kręgach piwnych do gadki o …e Maryni, a w przypadku niektórych obsesyjnych komentatorów – do osobistych, wyrażanych w imieniu ludu pracującego pretensji do niesposobności i nieprzygotowania Redaktora do szerzenia jakichkolwiek prawidłowych wątków w mediach publicznych, ponieważ wątki Redaktora od dawna, co ja mówię od dawna – od zarania, są pozorne, oderwane od życia, nie naznaczone doświadczeniem prawdziwego Polaka martwiącego się o dług i kondycję kondominium, tylko wypływające z chęci powiększenia swoich dochodów, które notorycznie wykorzystywane są do sączenia drogich trunków w salonowym towarzystwie i schmoozowania o dobrych starych czasach, gdy słowo zawsze znaczyło pieniądze i karierę, a nigdy prawdziwą troskę o ojczyznę, o rodaków.

    Twierdzę, że takie natrętne wekslowanie wątków niczemu nie służy i jest symptomem nie tylko pewnej bezsilności lecz i nierzetelności propisowskich komentatorów w stosunku do czytelników.

    Sprowadzanie blogowego dyskursu do pokazowego tarzania się w narzekaniu na dług i niepoczciwość Redaktora jest postępowaniem wysoce nieakuratnym.

    Pzdr, TJ

  67. Skupia Pan ataki nieudaczników i sierot po IV RP.

    Pierwszy raz Polska zorganizowała tak wielki projekt – doświadczenie bezcenne dla tysięcy firm i setek tysięcy Polaków.

    Pieniądze wydane na autostrady, lotniska i stadiony się nie zmarnują niech tu pretorianie Jarka nie rozdzieraja szat, tylko niech ruszą się od komputera za granicę i popatrzą jak wygląda Mediolan, Monachium, Nantes…

    Wydatki związane z Euro rozruszały gospodarkę – już piąty rok jesteśmy najszybciej rozwijającym się państwem w EU.

    Nasze zadłużenie w porównaniu z europejskim jest obecnie śmiesznie niskie

  68. absolwent
    2 lipca o godz. 16:47

    Dlaczego jesteś niekulturalny? Nie pojmuję, jak można z powodu różnicy zdań na temat jakiejś budowli obrzucić człowieka obelgami. Nie wystarczyło napisać, że Tobie w odróżnieniu od JurkaS Stadion Narodowy się podoba? Przekaz merytorycznie byłby ten sam a mnie nie zrobiło by się przykro, bo rzeczywiście nie jestem za przystojny.

  69. Diaspora jest czjna! (Albo – nie)

    „ … Publicznie stwierdza się poważne nieprawidłowości, wskazuje ich przyczyny, a potem występuje widoczna niezdolność do rozwiązania problemu.
    To dotyczy takich obszarów, jak korupcja, tajne służby, służba zdrowia, budowa infrastruktury, bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, bezpieczeństwo energetyczne. Przykłady diagnoz bez konsekwencji można mnożyć. Ale trzeba zrobić kolejny krok w rozumowaniu …”

    Wszystko wskazuje na to, ze D. Tusk & Aleksander Grad – „ … Rzeczpospolita” swego czasu pisała o firmie geodezyjno-projektowej MGGP S.A. (wcześniej działającej jako Małopolska Grupa Geodezyjno-Projektowa)…” – nareszcie zbuduja druga Japonie(?)
    http://japanfocus.org/-Jeff-Kingston/3724

  70. Thasunke Witko, 12.05. Oto słowa patriotycznego premiera Tuska o Generale Jaruzelskim zwolnionym przez sąd z obowiązku stawiania się na rozprawach. Czy Ty i ta egzaltowana paniusia z Krakowa mają coś w tej ponurej sprawie do powiedzenia? Czy tak mówi premier o bohaterze co najmniej 50 procent Polaków? Czy ktoś tutaj zareagował na mój wpis w tej sprawie kilka dni temu? Więc raczej schowaj sobie te cierpkie uwagi i milcz.
    „Nikt i nic nie zdejmie odpowiedzialności moralnej i politycznej z gen. Wojciecha Jaruzelskiego i jego współtowarzyszy za zbrodnie z grudnia 1970 roku – powiedział premier Donald Tusk.
    Nie ma usprawiedliwienia dla strzelania do niewinnych ludzi – zaznaczył.
    Zespół biegłych lekarzy orzekł, że Wojciech Jaruzelski, oskarżony w procesach w sprawie Grudnia ’70 i stanu wojennego, jest stale niezdolny do udziału w procesach. Nie pozwala na to stan zdrowia generała.
    Zobacz też: Biegli: Jaruzelski niezdolny do udziału w procesie
    W mojej ocenie nikt i nic nie zdejmie odpowiedzialności moralnej i politycznej z Wojciecha Jaruzelskiego i jego współtowarzyszy za zbrodnie z grudnia 1970 roku. Stan wojenny przez Polaków, historyków, polityków będzie oceniany jako trudniejszy do jednoznacznego zdefiniowania, ale co do grudnia 1970 roku nikt nie może mieć wątpliwości, że była to okrutna zbrodnia, kompletnie bez sensu, za którą powinni odpowiadać jej sprawcy – powiedział Donald Tusk na konferencji prasowej w Brukseli.
    Zobacz też: Kaczyński o Smoleńsku: Znajdzie się wielu winnych, w tym premier
    Szczególnie w sprawie wydarzeń grudniowych ocena historii, wszystkich Polaków, będzie jednoznaczna – to jest może najcięższy wyrok dla Wojciecha Jaruzelskiego,nie ma usprawiedliwienia dla postępowania ówczesnej ekipy, dla strzelania do niewinnych ludzi w grudniu 1970 roku – podkreślił premier.”
    Źródło: dziennik.pl

  71. A ja mam wrażenie, że mieliśmy dwa Euro, jedno w Polsce, drugie na Ukrainie. Szkoda. Ale jak mogło być inaczej skoro pomiędzy Wisłą a Bugiem mamy strefę buforową, przez którą trudno przebrnąć. Drogi z czasów Gierka a linie kolejowe jeszcze starsze. A kropkę nad i postawiło uwięzienie Julii Tymoszenko.

  72. Panie Redaktorze,

    Czy Pan kiedykolwiek zdobędzie się na gest, zafunduje frustratom blogowym lot charterowy TU-154 do Burkina Faso? Bilet w jedną stronę oczywiście.

  73. Panie red. Passent , prosze nie pisac , ze tolerowanie wpisow jak np 17.01 to dlatego bo tak zle i tak niedodrze . „Osmielam” sie pisac do Pana bo zauwazylem , ze jakiekolwiek proby polemiki z moderatorami z reguly sa czyszczone , pewnie na w.w. Ciekawe jak bedzie teraz. (17.01 to juz niezdrowo)

  74. Jak jest zobaczymy pod koniec roku.Oby propagandziści mieli rację.

    Zadziwia ,że Passent,człek bywały w miejscach i epokach idzie w zaparte.
    Radujmy się ! woła i to z grubej rury.Zupełnie jak nie Passent.
    A przecież musi wyczuwac czułkami swojego wysłużonego odwłoka,że z grubej rury teraz nie jest bezpiecznie.Chyba ,że wyczuwa,tymi samymi czułkami,że nie wołac jest jeszcze bardziej niebezpiecznie.

    Zakłada bowiem,fałszywie,że JK jak dojdzie to uruchomi siepaczy i wykosi.
    Fałszywie,nie dlatego ,że nie dojdzie i nie uruchomi.Bo to zrobi na blank.
    Fałszywie ,bowiem ,po uruchomieniu siep i karnawale rocznym,JK szczeżnie ,wykończony przez „rynki” i ogłoszon w ślad zatem przez RM wrogiem ludu.

    Cenię na tyle RM by wiedziec ,że wiara jest o tyle ważna o ile dostarcza profity.

  75. Produkty Brutto
    „Ten dystans pozostaje duży (zwłaszcza w PNB na mieszkańca), ale maleje” – pisze red. Passent. Między PNB a PKB różnica zgoła nie duża. Produkt Narodowy jest wytworzony globalnie przez obywateli danego kraju (i osoby prawne z siedzibą tamże), zaś Produkt Krajowy jest wytworzony na terenie kraju przez kogo – i komu – się da. Krajowy stosuje się częściej w analizach, porównaniach i dyskusji. Ale Narodowy otwiera nowe pole do interpretacji. Dajmy na to ktoś mieszkający w Cooksville, Ont., a posiadający podwójne obywatelstwo wytwarza na poczet dwóch PNB i jednego PKB?

    I jak tu się nie zmniejszać dystansu! Agnieszka Radwańska awansowała do ćwierć finału w Wimbledonie, a w Tour de France Sylewster Szmyd jest na 127 miejscu ze stratą 3:01 do lidera po dwóch etapach Tour de France.

  76. JurekS 18.35
    A ty nie pomyślałes jak przykro sie zrobiło, architektom, projektantom, budowniczym, mieszkancom Warszawy i setkom tysiecy kibiców z całej Europy którzy zachwycaja sie WŁAsNIE TYM STADIONEM, oraz innymi nowymi polskimi stadionami kiedy nazwałe4ś go OBRZYDLIWYM ??????????
    Dla mnie ten stadion jest piekny, widziałem jego budowe i widze go nadal z moich okien, bylęm na nim w srodku kilka razy , a widziałem wiele cudów architektury na całym swiecie !

  77. Na poczatku Euro dal sie Pan zaszczuc i nie zalozyl barw narodowych chociaz chcial Pan to zrobic.
    Wielkim osiagnieciem tego Euro jest wlasnie to, ze udalo nam sie, przynajmniej na czas mistrzostw nasza flage wyrwac z rak tych, ktorzy uwazali, ze maja na nia wylacznosc, bo reszta to ZOMO i zdrajcy ojczyzny. Okazalo sie, ze bialo-czerwona moze obronic sie sama. Nie musi byc prezentowana w blasku pochodni jedynie w towarzystwie krzyza i rozanca. Nie musi byc orezem przeciwko nikomu. Nie musi na swojej powierzchni miec obrazliwych napisow o zdrajcach, matolach itd… Nosilismy nasze barwy, bo sprawialo nam to radosc i pozytywna dume, ze jest sie Polakiem- po prostu.

  78. J_K 19.48
    Tymi drogami w czasach Gierka jeździłem „garbusem” z Warszawy do Katowic w trzy godziny ( nie było stacji benzynowych, korków, ani fotoradarów ), a ekspressem Górnik jeszcze krócej.Neptunem do Gdanska też około trzech.
    Tobie pewnie wtedy zmieniali pieluchy, ale musisz pokazać że sie znasz na polityce, drogach i kolejach ?

  79. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej już za nami. Pierwsze oceny są ciekawe, o ile odsiewa się oceny osób nieciekawych.

    Jedna z ważniejszych wypowiedzi podsumowujących przedsięwzięcie to przyznanie się do błędu Janusza Czapińskiego. Jego pesymizm zderzył się z pogodą Polaków przeżywających te igrzyska.

    Zawikłana sytuacja gospodarcza Polski i burzliwe życie publiczne Polaków ostatnich lat okazały się zbyt trudne do syntetycznej oceny stanu oraz przewidywań nawet dla naukowców. Dobrze zorientowana i powściągliwa BBC z nieznanych bliżej powodów wyprodukowała knota o polskich kibicach, a ciepłe i pogodne przyjęcie gości w Polsce i na Ukrainie spotkało się z zaskoczeniem zarówno naszych gości jak i komentatorów zagranicznych.

    Pisałem już w komentarzach blogów e-Polityki o tezie, iż względnie dobre radzenie sobie polskiej gospodarki z kryzysem bierze się z rozległej szarej strefy. Euro 2012 pokazało, że Polacy chcą zabawy i potrafią się bawić.
    Czyli sprawy są bardziej złożone niż TO potrafi opisać.

    Zatem komentatorzy niepodatni na emocjonalne spienienie powinni spokojnie i dłużej zbierać ziarenka faktów i interpretacji. Donald Tusk prezentując postawę życzliwości i wyrozumiałości dla obywateli zwycięża na dodatkowym froncie: protest lekarzy okazał się niewypałem. Polacy zmęczni są przedkładniem im przed oczy czarnobiałych obrazów stanu i w ujęciu statystycznym nie produkują tak dużej ilości żółci co sugeruje się na blogach e-Polityki.

    Zatem może Panowie Blogerzy: może mniej denych den i tonących kurii rzymskich. Złość i rozgoryczenie, drobnomieszczański język pełen gorących słów zostawmy gadzinówkom i mediom rynsztokowym. Bo moim zdanie sprzedaż papierowej i elektronicznej Polityki może wyraźnie wzrosnąć gdy częściej bedziemy spotykali zwroty: „moim zdaniem” oraz „nie podzielam pańskiej opinii”.

    Profesor Jerzy Bralczyk prosił autorytety: „Zwolnij. Pomyśl dwa razy i zrób dwie przerwy zanim coś powiesz.” Nie przyniosło znaczącego echa. A nękani przez moderatorów komentatorzy nie potrafią zapytać: „Czy ja coś złego robię?”

    Czołowy blogowy socjalista namawia zdominiowane przez emigrantów grono komentatorów do walki o socjalizm zamiast bałaknąć, że polski związek zawodowy pracowników o miesięcznym zarobku 7500 PLN chce strajkować, bo żądają 7% podwyżki a nie dostają. Czołowi bandyci świata USA i Chiny są jego dobrymi partnerami – inni są za mali. Bo pieprzyć o żelaznym wilku tak łatwo. A sympatyczne teksty to będzie można pisać, gdy zapanuje wreszcie sprawiedliwość. Gdyby był przedstawicielem tych co mają 1500 PLN miesięcznie, to może by mniej by twierdził a bardziej przekonywał. Czy ma rację, czy nie ma tego przeciwnicy nie piszą. W rezultacie wywołuje obrzydliwe słowa w reakcji.

    A zwykli ludzie wreszcie wyjdą na ulicę i powiedzą: „My chcemy smacznej kiełbasy. Chrzan zostawcie sobie.” Wy się dziewczęta i chłopcy bawicie. Tyle że masy bawią się w co innego. Blogowa klipa i cymbergaj skutkują dużą liczbą słów i małego nasycenia radą. A sprzedaż tygodnika można podnieść wzbudzając ciekawość powściągliwymi słowy wyrażaną.

    Chwila minęła i przyszli czytelnicy czekają na miłe dalsze. Młodzi pokazali, że potrafią chwile rozciągać w miłe okresy i ponuractwa nie pragną.
    To nieprawda, że ludzi bardziej interesują dziewczynki zagubione od odnalezionych. To myślowy prymitywizm wmawiany przez autorytety ludziom prostym.

  80. telegraphic observer
    2 lipca o godz. 16:21

    Falicz (13:54):
    Ponizej granicy minimum socjalnego:
    w 1996 47% a w 2001 57%, w 2002 58% a w 2011 roku było to 59% !
    Zaloze sie, ze za 2012 bedzie jeszcze gorzej.

    GUS (2011):
    (A) poniżej relatywnej granicy ubóstwa (2009-10) 17,3 i 17,1%
    (B) poniżej „ustawowej” granicy ubostwa spadek 8,3 i 7,3
    (C) poniżej minium egyzstencji 5,7 i 5,7
    w 2005 (B) – 18 %, (C) – 12 %, wyraźny spadek.

    Falicza wiarygodność – zero bezwzględne. Można się domyślać, że bierze te liczby z podejrzanych źródeł, które wymyślają roczniki GUS dla własnych potrzeb. Falicz jest fałszerzem statystyk Polski…”

    Sprawdz sobie jeszcze raz co to jest minimum socjalne.
    To odzyskasz wiarygodnosc.
    Mieszasz najrozniejsze rzeczy – ja pokazalem poziom ludzi zyjacym ponizej minimum socjalnego gdyz wedlug mnie (Ty mozesz sie nie zgadzac) pokazuje ono realny relatywny do warunkow i czasow poziom zycia.

    A narazie cieszmy sie PO chce Olimpiade Letnia i Zimowa!
    Obysmy sobie nog od tego skaknia cywilizacyjnego nie polamali.

    Jezeli ktos byl na pielgrzymce czy na tzw. oazie to moze zobaczyc tysiace mlodych, spiewajacych i radosnych Polakow.
    Oni glosujac na PiS i nie maja wrednego szczekoscisku…
    nie siusiaja do zniczy, nie chalaja piwska na umor. itd.

    Ktos chce teraz wymyslec, ze mlodzi radosni Polacy z kibicowania w Euro to owoc wytezonej pracy PO…

  81. Po co pisać tak cytuję „Hiszpania zmiażdżyła Włochy. Polaków od tych drużyn dzieli przepaść”
    Parzę na wyniki i widzę, że Czechy z trudem wygrały z Polską 1:0, tę sama Czechosłowację Pokonała Portugalia też 1:0, a w meczu Hiszpania Portugalia Hiszpanie wymęczyli zwycięstwo w ostatnich minutach 1:0 gdzie widać tu przepaść? Z pewnością Hiszpania czy Włochy są obecnie lepsze od Polski, ale gdyby była przepaść to wygrywały by dwucyfrowym wynikiem , a tu zupełnie tego nie było widać. Hiszpanie mieli wiele szczęścia (karne z Chorwatami powinny być , a wtedy mogło by się potoczyś tak że Hiszpania by odpadła)
    Pamiętamy z Czechami Rosja wygrała 4:1 i potem męczyła się z Polską i ledwie uzyskała remis. Wyglądało po tym meczu że Polacy powinni roznieść Czechów , a tu Czesi wygrali nieznacznie ale zasłużenie. Hiszpania czy Włosi nie są wcale znacznie lepsi od innych drużyn grających w Euro , mieli więcej sportowego szczęścia . Typowani na zwycięzcę Niemcy spaprali ważny mecz i wystarczyło by skończyli na ćwierćfinałach.

  82. TO
    bys uzyskal byc moze sie bezpowrotnie utracona wiarygodnosc….

    Minimum Socjalne – ja PiS-alem o tym.
    Nie ukrywalem, ze to mnie interesuje.
    http://www.ipiss.com.pl/teksty/wykres2.gif

    Przestudiuj sobie
    http://www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html

    Na kogoglosuja radosni kibice i przyszlosc Polski?
    Na „nowoczesnych” PO-paprancow?
    Czy na malkontenckich archaicznych moherow?…
    Największy odsetek poparcia wśród osób poniżej 18. roku życia ma Prawo i Sprawiedliwość. W tej grupie badanych w kwietniu na partię Jarosława Kaczyńskiego głosowałoby 22 proc. – wynika z sondażu CBOS z czerwca.
    Z kolei z badania CBOS, które opublikowano 17 maja br. (a zrealizowanych 10–16 maja) wynika, że PiS prowadzi także w najmłodszej grupie wiekowej wyborców 18-24 lata. Na Prawo i Sprawiedliwość chce głosować 24 proc. z nich, a PO – 18 proc.

    Instytut Pracy i Spraw Socjalnych.

  83. Moderatorze PO-przednie sie PO-platalo:

    TO
    abys odzyskal byc moze nie bezpowrotnie utracona wiarygodnosc….

    Minimum Socjalne – ja PiS-alem o tym.
    Nie ukrywalem, ze to mnie interesuje.
    http://www.ipiss.com.pl/teksty/wykres2.gif

    Przestudiuj sobie Instytut Pracy i Spraw Socjalnych.
    http://www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html

    Na kogoglosuja radosni kibice i przyszlosc Polski?
    Na „nowoczesnych” PO-paprancow?
    Czy na malkontenckich archaicznych moherow?…
    Największy odsetek poparcia wśród osób poniżej 18. roku życia ma Prawo i Sprawiedliwość. W tej grupie badanych w kwietniu na partię Jarosława Kaczyńskiego głosowałoby 22 proc. – wynika z sondażu CBOS z czerwca.
    Z kolei z badania CBOS, które opublikowano 17 maja br. (a zrealizowanych 10–16 maja) wynika, że PiS prowadzi także w najmłodszej grupie wiekowej wyborców 18-24 lata. Na Prawo i Sprawiedliwość chce głosować 24 proc. z nich, a PO – 18 proc.

  84. Polscy piłkarze zawiedli w Euro-2012, ale to co zrobili komentatorzy Pilch i Kuczok to jest szczyt zawodu, ergo -kompletne dno:

    JP: „Podopieczni Vicente’a del Bosque’a zaczynają podawać, człowiek idzie do kuchni, szykuje kolację, zjada, zmywa, wraca przed telewizor – ci podają dalej! Cały czas trwa ta sama akcja! To jest absolutna perfekcja i zarazem kres futbolu. No bo jak to pociągnąć dalej, to oni przejmą piłkę w 2. minucie, będą podawać do 90., nauczą się strzelać zwycięskie bramki w końcówce doliczonego czasu i będzie nie tylko po meczu, ale i po piłce”.

    To jest kres pisarstwa JP o futbolu, a raczej mojego czytania tegoż. Dalej o formacji 1-4-6-0:

    … można przyjąć, że to właśnie jest futbolowa (antyfutbolowa) nowość Euro. Myślę, że wyniknie z niej – pozwolę sobie na finezyjną aluzję do Mao – schyłek futbolu tysiąca podań. Hiszpanie pięknie podają, ale każde piękno bezkarnie i bez końca reprodukowane ulega zwyrodnieniu, przeistacza się we własną karykaturę”.

    http://wyborcza.pl/1,75248,12052030,Pilch_i_Kuczok_o_Euro__Wielki_niepoczytal_Wlochow.html

    No cóż, na JP wrażenie robi maoistowski tysiąc, ale nie hiszpańska, a raczej barcelońska tiki-taka, którą od kilku (może –nastu) lat najtęższe futbolowe głowy analizują, i od 4-5 widzowie podziwiają, szuka się jej odmian, obrony przed nią, i nawet znajduje, vide Chelsea, wokół tego się kręci najlepsza klubowa piłka nożna w Europie i na świecie. A tu zabrakło Davida Villa, stąd genialny pomysł, po co trzymać samotnego strzelca, „9”, wyczekującego na podanie, toż to marnotrawstwo, gdy w środku pola, a nawet na tyłach toczy się decydujący bój, dlaczego „9” w 1. minucie wręczać czerwoną kartkę? Ale ci dwaj są tym wszystkim znudzeni, rozmarzeni Italia i jej jedynym rozgrywającym, oraz znudzoną bezczynnością, w efekcie sfrustrowaną „9”, do kuchni wychodzą, patrzeć nie mogą – zboczeńcy.

    Ale z piłka jest tak, że nie wiadomo jak dalej będzie się nią kopać. Tego pisarczyki znad Wisły ogarnąć nie mogą. Katalończycy (Katalonia to taka kraina, gdzie Barcelona leży), przynajmniej część z nich, nie ogląda meczów Hiszpanii, zwycięstw ich nie fetuje – to nie jest ich drużyna, choć grają w niej ich gracze. Tych patriotyzm jest czystej wody, mówią – jeśli my (Katalończycy) ładujemy pieniądze w Barça, prywatne i publiczne, szkolimy narybek w „farmie” La Masía (futbolowej akademii młodzików) to nie po to, aby Kastylijczycy i reszta z tego korzystali i się cieszyli, bo połowa drużyny hiszpańskiej jest z FC Barcelona, i to ta ważniejsza połowa (wyjątkiem Casillas). Taką farmę miał kiedyś WKS Legia, Dede (mój kumpel z ogólniaka) był w niej, aż do czasów jego deprawacji, która nastąpiła w 8D ogólniaka. Kiedyś forsę trzymała władza i wydawała jak jej pasowało, także z uwagi na propagandę socjalizmu. Teraz jest jak kto chce, czyli Polska jest prawdziwie ludowa. Katalończycy wydają na propagandę, aby uzyskać separację, suwerenność, odrębność. Polakom nie chce się wydawać na „farmy”, kluby i stadiony. Ale to może się zmienić. O wizerunek trzeba dbać, wizerunek i reklama kosztują.

    Chwilo futbolowa – trwaj!

  85. Falicz (23:15)
    Ty ustalasz swoje miary, „minimum socjalne”, sam je wyliczasz, albo bierzesz z „piegrzymkowych”, czy „oazowych” gazet jakimi internet jest obłożony, nie podajesz źródła, uzurpujesz sobie obiektywność, urzędowość – dlaczego nie „prawo naturalne”? Powiedz jasno, na zebraniach PiS powiedziano to, na zebraniu parafialnym owo – będzie jasność.

    Ja cytuję Rocznik Statystyczny GUS.

  86. Mi pasuje komentarz z (22:59, staruszek). Wpierw dlatego, że zawiera wieść o kolejnym sukcesie Tuska, moralnym, może i politycznym, a nawet ekonomicznym. Czy podobnie jak z lekarzami, będzie sukces z nauczycielami? A potem z górnikami? Itd?

    Opisywanie szarej strefy jest utrudnione brakiem czasu i potrzebą zdobycia czegoś na wyjeździe, choćby opalenizny. A już jej mierzenie wymaga solidnego oprzyrządowania. Szara strefa jest zmorą socjalizmu, kaczyzmu i biurokracji, w niektórych krajach przynosiła szczęście, ale do czasu. Uwaga na szarą strefę! – nie należy jej rozszerzać ponad naturalną miarę. Albowiem szara strefa nie jest lekarstwem na wszystkie ekonomiczne bolączki. Jedną z transformacji ustrojowych (wyjście z PRL) jest przebudowa i rozbudowa szarej strefy. Szara strefa jest trudna do akceptacji dla staruszków (reguła a wyjątki). Tyle teorii, czyli ekstraktu szarej masy.

  87. absolwent i inn.,

    zarzut brzydoty Stadionu Narodowego pojawił się w mediach po raz pierwszy w czasie końcowej fazy jego budowy.
    Wyartykułowała go jakaś paniusia o stylu bycia znanej ministry, która podając się za architekta, zarzuciła temu obiektowi, że (nie wiadomo dlaczego zewnętrzna biało czerwona faktura) kojarzy się jej z męskimi gaciami (musiała mieć jakieś koszmarne doświadczenia życiowe).

    Tymczasem wszystkie stadiony wybudowane w Polsce na Euro ’12 są eleganckie i korzystnie prezentują się na tle najlepszych budowli tego typu nie tylko w Europie, lecz także na świecie.
    Bryła stadionu jest lekka i elegancka i bardzo korzystnie kontrastuje z rozwiązaniami architektury stadionowej najnowszych budowli w Europie.
    Stadion Narodowy oglądałem wielokrotnie (niestety nie bezpośrednio, lecz za pomocą sztuczek elektronicznych w internecie) i stwierdzam, że jest to najwyższa klasa światowa pod względem funkcjonalności i estetyki. Dotyczy to także oryginalnej faktury zewnętrznej, która podświetlana ruchomym światłem robi nocą niezwykłe wrażenie.
    Poza tym miejsca na trybunach są tak rozmieszczone, że wszystko co się dzieje na murawie świetnie widać i jest, w przysłowiowym zasięgu ręki.
    Oczywiście, znając z autopsji gdański bursztynowy stadion Arena, oceniam go o pół procenta wyżej od Narodowego (z Łysej Góry koło mojego domu widać wspaniale lśniącą w słońcu złotą, boską koronę tego cudu sztuku architektonicznej).

    Niebawem zamierzam obejrzeć Narodowy osobiście i porównać jego restuaracje z restauracjami gdańskiego stadionu, które nieco odstają od warszawskich.

  88. Panie red .Passent , najmocniej przepraszam . Cos mi sie najwyrazniej pokickalo (w glowie) . Co ja chce od tego blogu , skoro jest to najnowsza konwencja (?) . Ludzie zamiast Polityki czytaja teraz Przekroj . Dawno nie mialem tego w reku , czy tam jest jeszcze ostatnia strona ?

  89. Z tą Czechosłowacją to żeś się Maćku podłożył 😉
    ———
    Absolwencie!
    Ty też się podłożyłeś, z Warszawy do Katowic jest 289 km, średnia Ci wychodzi 96,33 – co na to prawo o ruchu drogowym?

  90. Do Pana Redaktora Passenta.
    =======================
    >>> … ale nie widzę celowości mojego udziału w tej korespondencji, >>>
    Szanowny Panie Redaktorze,
    To po co mnie Pan zapraszal do dyskusji? Zeby mnie tylko pogilgotac po pletwach…?
    Czy dumny jest Pan z tej falszywej kiwki? Czy ktokolwiek moglby byc dumny z takiej kiwki…?

    Przypominam ( Nigdy dosc… To przechodzi pojecie… )
    Poszlo o piosenke ( PIOSENKE ! psiakosc!).
    Nie o antyrzadowa piosenke…
    Nie o antytuskowa piosenke…
    Nie o antyzydowska piosenke…
    Nie o antysemicka piosenke…

    To byl znany i popularny standard bluesowej vokalistki z lat ’50…
    A moze… moze to dlatego ze vokalistka byla czarna…?
    Pana Moderatorzy Czarnych nie lubia…?
    To jest mysl…

    No ale pewnie takie standarty obowiazuja teraz w Ojczyznie… Wojewodzkie strandarty.
    Ze wzgledu na 45-letnie moje czytelnictwo, bylem pod wrazeniem ze u Pana to nie obowiazuje.
    To 45-letnie wrazenie okazalo sie w koncu bledne.
    Wszystko sie kiedys musi skonczyc.
    Bardzo musi Pan byc dumny…

    Tym razem bez pozdrowien i bez szacunku.
    Georges53

    P.S. >>>[sprawa] nie jest warta dalszego roztrząsania.>>>
    jest warta.
    To nie pierwszy raz; to nie tylko mnie dotyczy; widze takie skargi od lat…
    Pan je zawsze wyniosle ignoruje. To o czyms swiadczy, ale nie wiem o czym…
    Wiec jest warta.

  91. Panie Falicza,

    pisal pan, gdzies powyzej ze Gazeta Wyborcza „produkuje” publikacje o polskim „rasizmie”, „wandalizmie kibicow” etc etc. Cyzby to byla nierzeczywistosc, czarnowidztwo z Czerskiej, tuba okreslonych kol…..?
    ozzy

    PS Pewien Autor pisal o innym, ze „swymi publikcjami unaocznil nam, do jakiego paskudztwa moze dojsc inteligentny nawet czlowiek”.
    Powyzszy tekst nie dotyczy ani p.Passenta ani kogoklowiek innego na blogu Gospodarza

  92. Torlin 5.57
    Oj tam, Oj tam Torlin, to Ty kochanieńki nie wiesz, że na drogach szybkiego ruchu,takich jak „gierkówka”, obowiązuje limit szybkosci 110 km/h ? ( obecnie 120 ). W latach 70 i 80 ta droga była pusta i przejezdna.
    Znowu sie podłozyłes , całkiem jak z tymi łopatami i kilofami 😉

  93. Wydaje się, że tam jest inny świat, inna informacja, inne komentarze, wolna myśl. Tutaj znowu zniewolony umysł i futbolowe pranie mózgów.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=31680

  94. telegraphic observer 3 lipca o godz. 0:23

    Piszesz:
    Ty [Andrzej Falicz] ustalasz swoje miary, „minimum socjalne”, sam je wyliczasz, albo bierzesz z „piegrzymkowych”, czy „oazowych” gazet …, nie podajesz źródła, uzurpujesz sobie obiektywność, urzędowość – dlaczego nie „prawo naturalne”?
    Ja cytuję Rocznik Statystyczny GUS.

    Obserwatorze drogi, Pan Andrzej podał bardzo konkretne źródła… Jest też pewna lecz istotna różnica między minimum socjalnym a minimum egzystencjalnym. Można szerzej dyskutować na poboczne tematy – prawa do ochrony zdrowia, prawa do korzystania z usług adwokackich itp… Kilkadziesiąt procent ludzi w Polsce jest pozbawiona tych podstawowych Praw Człowieka.

    A ty, moim zdaniem, uzurpujesz prawo do nieomylności lub jedynej słusznej interpretacji GUSu. Bardzo prosto „ustanowić” jurydycznie, że człowiekowi wystarcza tylko koszyk podstawowy zawierający na przykład wodę zamiasta mleka… i że do życia nie jest mu nic więcej potrzebne… To przecież tylko kwestia „prawa”, które bez miłości zabija.

    Faktem bezspornym jest, że poziom życia w Polsce jest kilkakrotnie niższy aniżeli w Europie. Do oceny tego nie potrzeba GUSu…

    Pisząc o „prawie naturalnym” masz zapewne trochę racji. Każdy kto pracuje ma prawo do godnego wynagrodzenia… A nawet ludzie, którzy z takich czy innych powodów nie mają pracy też mają pewne prawa podstawowe. U nas tych ludzi się sądzi, wini oraz potępia. Skoro tylko nie pasuje ktoś taki do nas, to „won śmierdzielu”. Pozbawia się ich „prawa do życia”, skazuje na wewnętrzną banicję.

    Potępia się na przykład osoby, które wzięły kredyty i NIE z własnej winy utraciły mozliwość spłaty rat. Za to łajdaccy pracownicy banków, którzy z pełną swiadomością wciskali staruszkom kredyty ponad miarę, są OK. A nawet dostają za to premie. W normalnych państwach, np. we Włoszech jest to zupełnie niemożliwe.

    A tak zupełnie na marginesie, dla porównania:

    duże supermarkety w Europie dają na koniec dnia [a nie sprzedają] osobom potrzebującym towary, których termin ważności w najbliższym czasie upływa… Nie sprzedaje się rzeczy niepełnowartościowych. Jeżeli ktoś jest głodny to z głodu nie umrze. A w Polsce bardzo „sprytni” kierownicy tych samych sieci SPRZEDAJĄ towary de facto już zepsute. Mówię o konkretnych faktach, czego byłem niejednokrotnie świadkiem…

    We Włoszech ludzie oddają na przykład zużyte ubrania do pojemników i w takim stanie, że w naszych luksusowych szmateksach są niejednokrotnie gorsze. Potrzebujący mają je za darmo.

    Można tu mnozyc dziesiątki przykładów (meble, sprzęt RTV). We Włoszech nie istnieje problem dobrej wody do picia. Jest ona za darmo. W Polsce sprytni „gospodarze” za darmo szklanki wody z kranu raczej nie podadzą. Oczywiście istnieją wyjątki. Problem jest w naszej polskiej mentalności. Bardzo dużo w nas złych typowo polskich cech, egoizmu, niechęci czy też wręcz nienawiści do innego człowieka, sądów i moralizmów. Jest to pewne uogólnienie na podstawie kilkuletniej rezydencji poza granicami.

    Ale żeby być chociaż po części rzetelnym w ocenie, w Polsce też można spotkać wielu ludzi „prawych i sprawiedliwych”… i nie tylko w czasie igrzysk.

  95. Nie zal mi georges53
    3 lipca o godz. 7:59

    ET

  96. Zauwazylem, ze Falicz zbliza sie do raju….
    ET

  97. Dobry, konkretny artykuł na temat podatku katastralnego:
    http://sprzeciw.salon24.pl/431235,podatek-katastralny-kon-trojanski-ekonomii-serwis21

    W USA, to co się mówi oficjalnie na temat katastroficznego krachu na rynku nieruchomości, o jest tylko częściowa prawda, gdy idzie o banki.. podatek od nieruchomości ( mam na myśli domy i mieszkania jednorodzinne, jak tez budynki do 3-ech rodzin) – to też jedna z głównych przyczyn. Ten podatek jest często wyższy od spłat pożyczkowych. Rezultat: drobni posiadacze nieruchomości potracili całe życie oszczędzania (inwestycja w dom – na stare lata wyciągnąć pieniądze, które włożyli).

    Domy straciły na wartości nie 3o% ale w rzeczywistości 120-150%. Często wartość 1/3 posiadłości w powiecie USA jest mniejsza niż podatek nałożony na tą posiadłość. Właściciele domów stracili około 160-320 trylionów dolarów.

    Od 2005 do 2010 – z około 96 mln właścicieli zostało tylko około 72 miliony, a powyżej 50% domów jest mniej warte niż pożyczki. Powód: nikt nie chce kupować domów, nawet za 1/3 ceny, bo podatki są wysokie. Współczynnik od wartości jak idzie o nałożenie podatku wzrósł od 1% nieraz aż do 7%., w zależności od powiatu czy regionu.

    I Polska chce wprowadzić ten podatek??? Jest on strasznie korupcjogenny: realne cyfry budynek na 1 akrze ( obrót $600tys) i – podatek $15000.00 i olbrzymi kompleks na 5 akrach podatek- $18000.00 Wzrost podatku po nowej cenie i nowym współczynniku , tego samego domu (robią co 4 lata) z $4200.00 do $26000.00.

    Tych co chcą wprowadzić ten podatek wysłać do USA i niech zobaczą jakie szkody ten podatek wyrządza – to po prostu kryminał. W Polsce, zlikwidowali olbrzymie dobrze prosperujące zakłady, a szukają pieniędzy, u tych którzy nie mogą przenieść nigdzie domów. (Marian Baginski, USA)

  98. Stanisław Stachula
    3 lipca o godz. 1:17:

    Panie Stanisławie,
    Nie będę się spierał, czy stadion jest ładny, czy nie, czy plasuje się w pierwszej piątce czy dziesiątce obiektów tego typu.
    Ale: ten cholerny stadion przesłania WSZYSTKO, co kiedyś było widać z Ronda Waszyngtona i okolic. Zamiast przepięknych zachodów słońca widzę stadion. Z wielu ulic na Saskiej Kępie gdzieś ponad drzewami wyziera stadion. Tę cholerną miskę widać ZEWSZĄD. On się narzuca. Wdziera swoim ogromem w kameralną budowę Pragi Południe w ogóle i Saskiej Kępy w szczególe.
    Powtórzę – co z tymi hektarami żwiru pomiędzy dworcem W-wa Stadion a Zieleniecką? Komu ma służyć ten dworzec?
    Według mnie białe i czerwone prostokąty już zmieniły barwę od momentu instalacji (zszarzały). Kto to będzie mył i konserwował?

    Pałac Kultury jest brzydki, ale używany codziennie na tysiąc sposobów przez tysiące ludzi. Wokół niego toczy się normalne, miejskie życie.

    Co się ma toczyć wokół Narodowego, na dodatek odgrodzonego od niepożądanego elementu cmentarnym płotem?
    Na tym żwirze chłopaki na ścigaczach i w Subaru Imprezach nawet nie będą mogły pożądnie się pościgać.

  99. *porządnie
    pardon – zacietrzewiłem się.

  100. telegraphic observer
    3 lipca o godz. 0:23

    Falicz (23:15)
    Ty ustalasz swoje miary, „minimum socjalne”, sam je wyliczasz, albo bierzesz z „piegrzymkowych”, czy „oazowych” gazet jakimi internet jest obłożony, nie podajesz źródła, uzurpujesz sobie obiektywność, urzędowość – dlaczego nie „prawo naturalne”? Powiedz jasno, na zebraniach PiS powiedziano to, na zebraniu parafialnym owo …”

    TO,

    Instytut Pracy i Spraw Socjalnych to nie jest kolko parafialne ani agenda PiS chociaz pojawia sie tam litera
    P i S.
    IPiSS czyli (nie mylic z PiS-em – chociaz bardzo bys TO chcial…)
    Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (Rok założenia 1962) – Instytut badawczy nadzorowany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, zajmuje się problematyką pracy i polityką społeczną w sposób interdyscyplinarny.
    Dyrektor Instytutu: prof. nadzw. dr hab. Bożenna Balcerzak-Paradowska
    itd
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Instytut_Pracy_i_Spraw_Socjalnych

    Dla mnie samookresliles sie TO stwierdzeniem:

    „telegraphic observer
    3 lipca o godz. 0:40

    Mi pasuje komentarz z (22:59, staruszek). Wpierw dlatego, że zawiera wieść o kolejnym sukcesie Tuska, moralnym, może i politycznym, a nawet ekonomicznym. …”

    Tobie cos „pasuje” (?)jezeli jest czescia obrazka wspanialych osiagniec Tuska – jezeli fakt nie pasuje do ukladanki malego Kazia to na pewno jest to twor kolka parafialnego (dla Ciebie ma to zabarwienie pejoratywne – bo medrcy z Toronto pogardzaja parafiami z przyczyn wielko-swiatowo oczywistych) albo zostalo wymyslone przez „moherow z PiS-u”.
    Zwlaszcza jezeli pojawia sie gdzies litera P albo S…

    Chec uzyskania PO-pularnosci niestety odbiera Ci zdolnosci do obiektywizmu.

    Mnie sie bardzo podoba wpis staruszka ale zupelnie z innych przyczyn niz Tobie.

    Nie dlatego, ze zawiera pochwale Tuska i PO ale dlatego, ze jest spokojny, wywazony i w sposob kulturalny prezentuje staruszkowy punkt widzenia.
    Nie probuje innych zamknac w pogardliwym uproszczeniu.
    Dla mnie potwierdza moja diagnoze, ze Polska funkcjonuje i osiaga wiele nie dzieki PO i Tuskowi ale obok nich.

    Ja uwazam jednak, ze PO marnuje bezpowrotnie niepowtarzalna koniukture dziejowa i ze kieruja sie jedynie partykularyzmem i indywidualnym egoizmem – nazywajac to pragmatyzmem.
    Uwazam, ze Tusk zaniechaniem i brakiem wizji Polsce szkodzi.
    Straszenie PiS-em z niczego PO nie rozgrzesza.
    Chociaz istenieje proba narzucania fatalistycznej zgody na bylejakosc przy pomocy nadmuchanego straszaka PiS-u.

    „…This is a drum The Economist has been banging for a good while. In 2008, less than a year after Mr Tusk won his first term, this newspaper (The Economist) expressed concern that PO’s promised modernisation programme was delivering too little. Four years on, it feels too late…”

    5 lat minelo a zamiast programu modernizacji mamy podnoszenie podatkow, pseudoreformy (przedluzenie wieku emerytalnego) i dreptanie w miejscu.
    Jedyne co sie udaje to upychanie koleszkow na intratnych stolkach.

    Zgadzam sie z diagnoza wybitnej polskiej rezyserki Agnieszki Holland o PO :
    „… jest w ogóle jakby tendencja w Platformie, żeby odciąć przymiotnik obywatelska i zamienić to na Platformę Kolesiów, albo na Platformę Biurokratów, albo na Platformę Arogantów…
    …całkowity brak wizji, koherentności, próby systemowego, szerszego spojrzenia… ”

    Nic dodac nic ujac!

  101. Sciaga dla Falicza….
    Kiedy Falicz zrozumie, ze Polska nie jest Tuska, nie nalezy do PO, nie jest Kaczynskiego, nie nalezy do PISu, lecz li tylko do obywatelek i obywateli. Rzad Tuska tworzy ramy, ktore obywatelki i obywatele moga wypelnic. Po zmianie rzadu ramy bedzie tworzy inny rzad. Wybiorcze biadolenie Falicza przy podpieraniu sie danymi statystycznymi bez analizy stalych i zmiennych jest niedorzecznoscia. Politycy nie musza byc intelektualnymi gigantami, Falicz sie o tym przekonal w Lodzi. Politycy musza byc skuteczni (szczegolnie podczas wyborow). Przykro mi, ze Faliczowi sie nie powiodlo w Lodzi. Polsce sie wiedzie. Moze Falicz poda mi dane o dlugosci zycia Polek i Polakow, smiertelnosci niemowlat, chorobom dzieci, osob starszych etc..
    ET

  102. @Torlinie (wczoraj, 10:09):
    Nie dziw się ‚frustratom’ — moda na cieszenie się z sukcesu Euro (szerzej: cieszenie się sukcesem polskich aspiracji europejskich dzięki Euro) przybrała taki wymiar, że część ludzi już zniechęca. Ja przynajmniej zaczynam czuć się ‚jak leming’, który powtarza oficjalną, nachalną propagandę.

  103. „W Polsce spodziewamy się najwyższego wzrostu gospodarczego w UE w 2012 roku i utrzymania tego tempa wzrostu w 2013 r. Polska jest jedynym państwem członkowskim, które nie ucierpiało z powodu recesji i kryzysu finansowego” – powiedział Rehn w piątek podczas prezentacji najnowszych prognoz gospodarczych KE.

    ET

  104. ….całkowity brak wizji, koherentności, próby systemowego, szerszego spojrzenia… ”

    ….Nic dodac nic ujac….pisze FALICZ nie zadajac sobie trudu, aby powyzsze zdanie (niewazne, czy wybitnej, czy mniej wybitnej rezyserki) po prostu sprawdzic. Powyzsze zdanie jest nieprawdziwe (atrybut calkowite jest nieprawdziwy…). Krotko mowiac, gaworzenie FALICZA.

    ET

  105. non possumus
    3 lipca o godz. 9:55 nie posunal sie do przodu… szczegolnie w znajomosci pracy polskich NGOs.

    ET

  106. „Zdaniem London Institute of Capital Economics korzyści ekonomiczne z imprezy na razie trudno jest jednoznacznie oszacować: jeśli powstały miejsca pracy, to tylko tymczasowe, do tego słabo płatne. Długookresowo pozostają natomiast stadiony, drogi i trakcje kolejowe. Wartość tej nieprawdopodobnej w skali inwestycji, równej wydatkom na obronność czy kulturę, ma wymiar przede wszystkim emocjonalny. ..”

    Polecam
    wywazony artykul o korzysciach z Euro.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12060258,Niemiecka_prasa_podsumowuje_Euro___Polska_chciala.html?lokale=lodz

  107. ET
    3 lipca o godz. 11:58

    ….całkowity brak wizji, koherentności, próby systemowego, szerszego spojrzenia… ”

    ….Powyzsze zdanie jest nieprawdziwe (atrybut calkowite jest nieprawdziwy…). Krotko mowiac, gaworzenie FALICZA….”

    ET,
    Ja napisalem, ze zgadzam sie z zalaczona opinia.
    To rowniez moje zdanie.

    Ty masz swoje a ja mam swoje.

    Ja nie pisze, ze Ty „gaworzysz”… bo to nie jest argument tylko proba obrazania kogos z kims sie nie zgadzamy – Ja uwazam, ze mamy odmienne zdanie na temat PO.
    I tak to pozostawmy.

    Sprobuj to zrozumiec prymarnie i bez sciagi.

  108. ET
    3 lipca o godz. 11:44

    Sciaga dla Falicza….
    Kiedy Falicz zrozumie, ze Polska nie jest Tuska, nie nalezy do PO, nie jest Kaczynskiego, nie nalezy do PISu, lecz li tylko do obywatelek i obywateli. Rzad Tuska tworzy ramy, ktore obywatelki i obywatele moga wypelnic….”

    ET chyba zartujesz!
    Jakie ramy tworzy rzad Tuska?
    Mysle, ze jak w Belgii bez rzadu przez 529 dni wszystko w Polsce i bez Tuska dzialaloby jak dziala a moze nawet lepiej.

    Piekarz dalej pieklby bulki i nie zabrakloby wody w kranie.

    Przeceniasz sprawcza sile aparatu rzadowej biurokracji panstwowej.
    Oni sie z reguly i tak specjalnie nie znaja na rzadzeniu…

    Dziekuje za troske o moje miasto Lodz – faktycznie zamiera – i faktycznie Faliczowi i pozostalym ponad 500 tysiacom mieszkancow tego miasta sie „nie udalo”…!
    Ja w przeciwienstwie od Ciebie nie rozpatruje tego w ramach osobistych sukcesow… ale korzysci i przyszlosci mojego rodzinnego miasta.
    Najbardziej nie udala sie wladza – 3 ekipy w 2 lata.
    Wszystko przegrali co mogli

  109. ET 3 lipca o godz. 11:55, 11:58

    „Polska jest jedynym państwem członkowskim, które nie ucierpiało z powodu recesji i kryzysu finansowego…”

    Przy takim tempie „cierpienia z powodu recesji i kryzysu finansowego” innych państw oraz „najwyższym wzrostem gospodarczym” Polski – jest olbrzymia szansa, że za 50 lat dogonimy a nawet przegonimy najbardziej rozwinięte kraje imperialistyczne w Europie.

    Choć zawsze można podać, że według danych statystycznych jesteśmy lepsi [w czymś] od USA i Chin razem wziętych. W tym zakresie statystyki przodującą rolę na świecie odegrali sowieccy akademicy.

    Aby porównać życie w różnych krajach nie wystarczają dane statystyczne, czy też pobyt turystyczny… Nie wystarczy tylko raz spotkać się w szpitalu ze służbą zdrowia czy urzędami. Konieczna jest wieloletnia analiza i ocena.

    Pragnę aż do bólu sukcesu naszego kraju, aby nasze dzieci były godne z tego, że żyją w Polsce, w kraju w którym każdy Człowiek spotyka się z szacunkiem i godnością. Aby nasze dzieci były dumne nie tylko z naszej tradycji i historii, z tego że urodziły się w pięknym kraju, ale również dumne z dnia dzisiejszego, z naszej pracy i ze wzrostu ekonomicznego.

    Tak dla porównania, to „starsze” pokolenie Włochów jest właśnie dumne między innymi ze swojej pracy, ze swoich osiągnięć…

    Ale nie można być ślepym i nie widzieć naszej rzeczywistości… albo widzieć tylko sukcesy czy sukcesiki a nie widzieć błędów czy porażek.

    Ale bardzo również się cieszę z tego, że spotykam „szczęśliwych” lemingów.

  110. jasny gwint

    Człowieku, co Ty bierzesz? Ja o Twoim braku kultury osobistej, a Ty o winie generała Jaruzelskiego… Chlapnąłeś jednego za dużo czy jak?

    Nie interesują mnie Twoje dywagacje i opowieści dziwnej treści… na to nie ma ani czasu ani ochoty…

    Mam problem z Twoim pogardliwym stosunkiem do drugiego człowieka, który to cyklicznie objawiasz na różnych blogach Polityki… Nie wiem ile masz lat, ale mentalność masz wiadomą…

  111. Pytanie na dziś. Za mało czy za dużo Bawarii w naszym domu?

    W artykule w tygodniku „Sunday Telegraph” Cameron ocenił, że Wielkiej Brytanii grozi to, że „unijne ustawodawstwo i biurokracja ją pogrążą”. Dalsze zmiany w tym kierunku wymagać będą pełnego poparcia Brytyjczyków – zastrzegł.

    „Bycie poza strefą euro (dla krajów takich, jak W. Brytania) nie oznacza, że Europy jest w nich za mało. Przeciwnie jest jej za dużo. Kraje takie ponoszą zbyt wysokie koszty członkostwa, mają do czynienia z nadmierną unijną biurokracją i zbyt daleko idącą ingerencją w prerogatywy narodowych państw, społeczeństw lub osób prywatnych” – zaznaczył.

    „Całe dziedziny dotyczące zagadnień społecznych, czasu pracy i spraw wewnętrznych nie powinny być elementem unijnego ustawodawstwa i powinno się je z niego wyłączyć”

    Fragment. Więcej na:
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/31535-majac-do-wyboru-unijne-panstwo-albo-wyjscie-z-unii-brytyjczycy-wybiora-to-drugie-referendum-na-wyspach-prawie-pewne

  112. Taki tytuł znalazłem dziś w Internecie: GSK: Licence To (K) ill

    Rzecz dotyczy kartelu farmaceutycznego GlaxoSmithKline, giganta także na polskim rynku, który, jak donoszą media, zabijał ludzi swoim specyfikiem Avandia: „Od 50 do 100 tysięcy cukrzyków niepotrzebnie miało atak serca albo zmarło przez zażywanie leku Avandia.” pisze TVN24.

    Masowe morderstwa realizowane przez koncerny farmaceutyczne, będące własnością oraz narzędziem globalnej finansjery, stają się dziś standardem. Niedawno mieliśmy próbę depopulacji planety Ziemia za sprawą zakażonych szczepionek, wciskanych światu siłą, po ogłoszeniu przez marionetki z WHO pandemii. Minister Kopacz wtedy nie uległa, za co jej chwała, a większość ludzi w krajach, które szczepionki zakupiły, odmówiła poddaniu się szczepieniom. Teraz 100 tys. zawałów, oficjalnie, jako skutek zażywania jednego tylko specyfiku GSK. Na kartel internacjonalistów GlaxoSmithKline nałożono w USA karę „3 miliardy dolarów za największe oszustwo w historii ochrony zdrowia”. To oznacza, że Waszyngton wycenił ludzkie życie na ca. 3000 baksów… Za ile ludzkich żyć może zapłacić np. Blankfein ze swojej rocznej premii, 250mln USD bodajże? Wychodzi, że ponad 83 000 ludzi może sobie sam zaciukać rocznie i zapłacić za to z premii, po czym pojechać na wakacje.

    Kary finansowe za mordowanie ludzi to wyjątkowo perwersyjna aberracja. Cały zarząd GSK powinien zgnić w więzieniu, albo zawisnąć na szubienicach.

    http://www.tvn24.pl/100-tys-cukrzykow-ofiara-leku-ciezkie-oskarzenia-pod-adresem-gsk,262551,s.html

  113. Dawne przyzwyczajenia Torlin, i napisałem głupotę oczywiście chodziło o Czechów

  114. Dla ET sciaga:

    „Rząd jak piórko w górę leci,
    a naród jak ten kloc z ołowiem –
    i stąd powstaje, moje dzieci,
    pewna dyspepsja, że tak powiem.

    Bardzo bolesny jest ren przedział,
    myślałem właśnie wczoraj w windzie…
    mój Boże, gdybym wcześniej wiedział,
    tobym urodził się gdzie indziej..”
    KIG

  115. Rzecznik Praw Obywatelskich: Prawo nie może krzywdzić ludzi – http://www.stachurska.eu/?p=8704 .

  116. Absolwencie!
    Ja sobie wprawdzie przypominam, to obowiązywało wtedy 90 km/h, ale niech Ci będzie te 110 km/h. Z jaką szybkością musisz jechać, aby na przestrzeni 289 kilometrów wyszła Ci średnia 96,33 przy jednopoziomowych skrzyżowaniach?
    PAK-u!
    Odpowiedź moja na Twoje wątpliwości będzie głębsza, i co najgorsze, będzie ona wodą na młyn antyeuropejskich frustratów. Ale… niestety taka jest prawda. Narody zachodnioeuropejskie się nie zmieniły. My nie należymy ich zdaniem do Europy. Widać to po publikacjach, wydawnictwach albumowych, z ochrony przyrody, historii sztuki, cytowaniach w pracach naukowych, listach przebojów, organizacjach imprez (finał Ligi Mistrzów). Z tego wynikało oburzenie Włochów na zabranie im Euro 2012, to się w ich głowach nie mieściło. Widać to po instytucjach unijnych, komisarzach, agendach ONZ. Musi coś być naprawdę wybitnego, aby zostało dostrzeżone przez Zachód.
    I to działanie Włochów, prasy holenderskiej, BBC, Sola Campbella, aby pozostało tak jak jest, tutaj mieszkają ludzie cywilizowani, no a tamci – no – troszeczkę się poprawili, ale to są w dalszym ciągu dzikusy.. „Jeszcze nikt nie wyraził się tak jasno. Oczywiście słowa te przychodzą za późno, by cokolwiek zmienić” – kto tak napisał o słowach Sola Campbella? „Die Welt”. Czeka nas bardzo dużo pracy w wyrównywaniu naszych szans, bo jak dotąd jesteśmy w dalszym ciągu w mentalności przeciętnego Francuza czy Niemca ludźmi drugiej kategorii.
    Dlatego – Drogi PAK-u – to Euro 2012 było takie ważne.

  117. Właściciele domów stracili około 160-320 trylionów dolarów.

    Nawet jeśli przyjąć, że amerykański trylion to po naszemu bilion, to 160-320 bilionów (czyli 10 z dwunastoma zerami) dolarów strat poniesionych z tytułu podatku gruntowego przez właścicieli nieruchomości w USA przy amerykańskim PKB coś ok 15,5 bilionów dolarów.

  118. absolwent, Torlin,

    oczywiście, że w latach peerelu gierkówka była pusta i przejezdna, i wszyscy wiedzą dlaczego. Nie było tyle samochodów co dziś, ale za to była benzyna na kartki.

    Pytanie: która epoka odpowiadała bardziej aspiracjom obywateli ? Epoka samochodów na talony albo za dewizy w Pewexie oraz benzyny na kartki, co per saldo produkowało pustą gierkówę, czy epoka dostępnych samochodów niemal na każdym rogu ulicy i na każdą kieszeń, epoka niereglamentowanej benzyny, co w efekcie powoduje obfity ruch na drogach, których budowa oraz modernizacja nie nadąża za rozwojem motoryzacji, choć nie mniej postępuje ?

  119. Gostek Przełom,

    co innego, gdy na Narodowy patrzy pasjonat z wybrzeża, a co innego gdy warszawiak ma ogromną budowlę pod samymy nosem.

    Może warto polubić?

  120. Falicz racji zapominac, ze miedzy tym, na co chce glosowac mlodziez, a tym, na co glosowac bedzie, jest duza roznica. Tak to bywa z demoskopia. Na pocieszenie Falicza; nikt nierzadzi wiecznie…

    ET

  121. Wyzej paru spiera sie czy jest bieda w Polsce i jak wielka. To jeszcze nic; w Ameryce gorzej, choc Murzynow juz bic nie wypada…

    Jeden taki wspomina:
    „… kiedy bylem dzieckiem, bylismy tak biedni, ze gdybym nie urodzil sie chlopcem, nie mialbym absolutnie niczego, czym moglbym sie bawic…”
    ( Mick Twain, amerykanski facecjonista )

    ( orig. „… when I was a boy, we had been so poor, that, had I not been born a boy, I would have absolutely nothing to play with.” )

  122. Stanisław Stachula
    3 lipca o godz. 14:32:

    Stanisławie,
    Niczego bardziej nie pragnę, niż polubić ten cholerny stadion (jak już zostałem nim uszczęśliwiony).
    Ale niech mam ku temu choć jeden powód (poza „patriotyzmem”, oczywiście), jeśli nie jestem nawet tzw. piknikiem.
    Niech mam jeden powód poza meczem albo inną imprezą masową, żeby pójść w okolice stadionu. Sam spacer nie wchodzi w grę, bo wygwizdów totalny.

    Nie na darmo wspomniałem o PKiNie – znam jego pochodzenie, uważam, że jest brzydki, ale też uważam, że jego korzyści są dużo większe niż jego wady, więc nie będę pyszczył, że ten relikt stalinizmu trzeba zrównać z ziemią. PKiN jest uniwersalny – biura, Kinoteka, przestrzeń publiczna.
    Stadion uniwersalny nie jest – przynajmniej w jego obecnej postaci.

  123. Trwa zmasowana propaganda, kłamstwa, dywersji i prowokacji przeciwko Syrii. Polska bierze w tym udział jako posłuszny sługa. Jest to znana od dawna procedura przygotowania napaści znana z Gliwic, bomb atomowych w Iraku lub Talibów w Afganistanie.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/turcja-trzeci-dzien-z-rzedu-poderwano-mysliwce-prz,1,5178624,wiadomosc.html
    A co robi generał Bieniek w uzbrajaniu armii Gruzji?
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=31671

  124. Wychodzi na to, że wypadało wybudować stadion (tę cholerną miskę, co to przesłania WSZYSTKO), wypadało go wybudować pod ziemią. Byłaby to bez wątpienia premiera światowa, która przesłoniłaby WSZYSTKO.

    I znowu Tusk zmarnował szansę.

  125. Torlin
    3 lipca o godz. 14:14
    Absolwencie!
    „Ja sobie wprawdzie przypominam, to obowiązywało wtedy 90 km/h, ale niech Ci będzie te 110 km/h. Z jaką szybkością musisz jechać, aby na przestrzeni 289 kilometrów wyszła Ci średnia 96,33 przy jednopoziomowych skrzyżowaniach?
    PAK-u!
    Odpowiedź moja na Twoje wątpliwości będzie głębsza, i co najgorsze, będzie ona wodą na młyn antyeuropejskich frustratów. Ale… niestety taka jest prawda. Narody zachodnioeuropejskie się nie zmieniły. My nie należymy ich zdaniem do Europy. (…)
    „Czeka nas bardzo dużo pracy w wyrównywaniu naszych szans, bo jak dotąd jesteśmy w dalszym ciągu w mentalności przeciętnego Francuza czy Niemca ludźmi drugiej kategorii.
    Dlatego – Drogi PAK-u – to Euro 2012 było takie ważne.”

    Mój komentarz

    1) Na gierkówce były po jej wybudowaniu prawie wyłącznie skrzyżowania jednopoziomowe, a ograniczenie szybkości co chwila, nawet do 50 i 40 km/godz. Utrzymanie przeciętnej 96 było niemożliwością bez łamania przepisów.

    2) Co do postrzegania nas przez społeczeństwa zachodnioeuropejskie, to podzielam Twoje zdanie Torlinie. Ten stosunek jest lepszy niż kiedyś, ale jeszcze jest w nim dużo protekcjonalizmu i takiej ucywilizowanej, dydaktycznej pobłażliwości dla słabszych. Zachowania krajan nieraz temu sprzyjają, nieraz są przepełnione kompleksami. Jako przykład przytoczę rozmowę dziennikarki podczas Euro 2012 z działaczem, czy kibicem, nie pamiętam. Otóż na kolejne pytanie – co się wam w Polsce nie podoba – odpowiedział – więcej dumy, ludzie uwierzcie w siebie, idzie wam nieźle, a wy jojczycie (tak nie powiedział dosłownie, ale coś w tym sensie). Na to dziennikarka, że niedokończone drogi, że potknięcia, itp. a wywiadowany – a zna pani kraj, gdzie wszystko wychodzi na 100 %? -Bo ja nie znam.
    Przypadek tego wywiadu pokazuje, jak potrzebne są nam raczkującym, infantylnym (przejaskrawiam!) słowa otuchy, objęcie i przytulenie, akceptacja. Euro dodało ludziom jakąś niedużą, ale znaczącą porcję pewności siebie. Jedna impreza nie uczyni cudu, jakiejś radykalnej przemiany, ale kroczek po kroczku i do przodu.

    3) Naciąganiem faktów i okłamywaniem ludzi jest publiczne głoszenie, ze na Euro 2012 poszło 100 mld zł. Po pierwsze nie 100 mld, tylko 94, po drugie, nie na Euro, tylko w większości na inwestycje zupełnie niesportowe, okazyjnie przyklejone do Euro 2012. Takie głoszenie sugeruje, z na stadiony i inne piramidy 20 wieku wydano 100 mld. Tymczasem stadiony, to tylko kilka procent (mniej jak 5), a przytłaczająca większość, to inwestycje w infrastrukturę, z czego w drogi ponad 85 %. Infrastruktura, w tym drogi są niezbędne, konieczne dla rozwoju i będą służyć dobrze gospodarce.

    Pzdr, TJ

  126. I Jasny Gwint i Falicz stosuja te sama zjadliwa ironie wobec tych, co ciesza sie z osiagniec obecnej Polski; „obyscie sie nie posikali z tej radosci’ pisza obydwaj ,jakby im sie wydawalo, zlosliwie.
    Poza tym stetryczaly zgred Jasny gwint po raz ktorys wyciaga jakies zdjecia Kasi Tusk. Ja sie domyslam, ze w ten sposob, droga okrezne ,Jasny Gwint uderza w samego Tusk; No bo jakze ten ojciec wychowal corke, ktora coraz bardziej upodabnia sie do dziwki. Czy taki ojciec moze rzadzic wielkim krajem, ktory apogeum swietnosci osiagnal pod rzadami Gomulki, Gierka i Jaruzelskiego. Co za wstyd z ta Kasia Tusk.
    Kiedy Jasny Gwint odrywa sie od swych lektur nad Schopenhauerem, Marksem czy leninem, to wyglada przez okno na ulice i widzi, ze tam straszno, ze tam nedza, glod, brud, wyzysk i do tego Kasia Tusk.
    Pozdrawiam Staruszka,Tjota,TO,absolwenta,Torlina. Oprocz Gospodarza jest tu jeszcze paru rozsadnych.
    Ja jeszcze czasem zagladam, ale coraz mniej chce mi sie zabierac glos.
    Zal, ze juz nie ma Zosienki, Cynamona29,Stasieku,Halena. Zal mi nawet Kartki z Podrozy, z ktorym nie zawze bylo mi po drodze. Coz, ten blog stal sie jakis obcy. Nic tylko Falicz i Falicz

  127. Falicz
    Nie upieram się, że IPiSS to kółko parafialne lub pielgrzymkowe, ale jakieś kółko to jest. Ich liczby są mocno podrasowane (w indeksacji koszyka „minimum socjalnego”).

    GUS indeksuje rodziny pracownicze (2010/2000 i 2010/2005): 129,6 i 113,6
    IPiSSu indeks dla 3-osobowej rodziny z dzieckiem 4-6 l.: 145,5 i 121,3

    GUS indeksuje rodzinę emerytów: 135,9 i 117,2
    IPiSSu indeks dla 2-osobowej rodziny emeryckiej: 147,4 i 123,7

    W ten sposób za kilkanaście lat poniżej minimum socjalnego IPiSS znajdzie się 99 procent Polaków. (Czy wtedy będzie można odjąć pierwszą i ostatnią literę z nazwy instytutu?).

    Falicz! przebiłeś Andersona Coopera swoim coming out. Zawsze podawałeś na wiarę, że nie masz nic wspólnego z pielgrzymkami i nie popierasz PiS, a tu się okazuje, że jednak „kochasz inaczej”. Dla mnie bomba!

  128. „wszystko płynie, jak mówił Panta Rhei i to płynie we właściwym kierunku.” – coś w tym zdaniu Pan pokręcił Panie Danielu. Właśnie panta rhei = wszystko płynie, wypowiedział Heraklit, i to było mniej więcej 2,5 tysiaca lat temu. Pozdrawiam.

  129. Trochę nadużywam prawa czepiania się Gospodarza.
    Rzeczywiście można zgodzić się z Danielem Passentem, że mamy przebłysk dobrego zbiorowego samopoczucia.

    Tyle, że główną myślą mego lekko chwalonego poprzedniego komentarza było wskazanie powierzchowności naszej(!) oceny nastrojów społecznych.

    Wolontariat towarzyszący Euro 2012 i setki tysięcy kibiców to są ludzie o średniej wieku dużo niższej niż mój wiek, niż wiek Janusza Czapińskiego, niż średni wiek gospodarzy politycznych blogów e-Polityki.

    Jaśniej lub mroczniej, wyraźnie lub murmurando, od wielu miesięcy wzywałem tu współkomentatorów abyśmy powiewów burz na polskich ulicach i w polskich mediach nie traktowali jako jądra prawdy życia. Ludzie młodzi i w średnim wieku nie chcą żyć w cmentarnym smutku.

    Udział nastolatków w widowiskowych inicjatywach proboszczów oraz względnie duże poparcie młodych dla PiS nie jest poparciem programów.
    Chęć bycia razem w ludycznej warstwie aktywności nie może być nasycona smym otwarciem orlikowych boisk. Gdyby demonstranci przyjeżdżajacy do stolicy musieli zapłacić te 30 lub 40 PLN, to nie wsiedliby do podstawionych autobusów. Kryzys finansowy strefy publicznej wymiótł wycieczki z dużych miast. Zmęczeni wycieczkowicze przysypiający na przedstawieniu „Halki” lub „Strasznego dworu” lub na koncercie „Mazowsza” to wspomnienia sprzed co najmniej ćwierczwiecza.

    „Obrona”, „Precz” i „Chcemy prawdy” przypomina mi czasy gdy modne było grafitti: „TVP kłamie!” Ktoś o chłodnej głowie w wąwozie koleji obok przystanku PKP Warszawa Ochota napisał: „Uwolnić Izaurę!”

    Czegóż to my nie widzimy i to niewidoczne nas zmyla?

    Odskoczmy od polskiej biedy, od Tuska i od spadających samolotów.
    Ożywienie gospodarcze w Turcji wzięło się ze skumulowanej renty kapitałowej jak przez lata płynęła do Turcji z zachodniej Europy. Rodzinna solidarność mahometan nie jest wyjątkiem. Od czasów otwarcia granic w UE do Polski napłynęły miliardy euro. A opinia publiczna jest oczarowana w dobrym i w złym licznikiem Balcerowicza.

    Przekazy pieniężne z zamożnych krajów UE są okryte cieniem szarej strefy. Poza marginesem fanatycznych patriotów prawie nikt nie wpłaca tego na rachunek bankowy w stworzony w polskim oddziale banku. Tylko genetyczni patrioci na formularzach PIT wykazują przychody objęte podatkiem od darowizn (proszę mi nie sugerować niepamiętania o zwonieniach od podatku sum przekazywanych przez osoby najbliższe rodzinnie). Nieufność i dyskrecja w tych sprawach nie zmieniła się od czasu gdy Janusz Głowacki opisywał syrenkę peerelowskiego badylarza z silnikiem volvo.

    Nie znam się na ekonomii. Ale nie mam złudzeń co do głównego źródła napięcia między władzą a społeczeństwem po ewentualnym objęciu władzy przez PiS wraz z ewentualną swobodą ustawodawczą (nie wierzę w taką możliwość – tylko gdybam …). Nie ważne jest ilu ludziom doktor G. przedłużył życie. Człowiek którego głównym zajęciem było skracanie okresu dolegliwości złapanym sprawcom zła nie liczył się z rozpaczą tych którzy straciłi nadzieje na nowe serce. On liczył butelki koniaku, tak jak gdyby koniak zabijał.

    Wielokrotnie kpiłem z postulatu: „Odbierzmy złodziejom, a będzie dobrze.” Trzeba stworzyć warunki do tego aby obywatel bardziej ufał władzy. Jeśli dla celów politycznych zatrudnia się w sferze publicznej potencjalnie bezrobotnych, to pensje muszą być rozczarowujące a w oczach urzędnika interesant będzie widział euro. O przerostach zatrudnienia w budżetówce pisał wielokrotnie tu Kartka z Podróży.

    Dopóki Prezes głównej partii opozycyjnej mającej bogoojczyźniane dumne zadęccie będzie jeździł przekraczając dopuszczalną prędkość, dopóty premier nieuznawanego rządu będzie miał prawo chwalić się niezasłużoną przez rząd radością Polaków z mistrzostw Europy w piłce nożnej.

    Czy wy wierzycie, że po dojściu do pełni władzy przez Jarosława Kaczyńskiego Wojciech Cejrowski przestanie ogłaszać racjonalność zarejestrowania swej firmy w Peru?

    25% wierzących w zamach smoleński to parawan dla naiwności. Z tego grona może 1/25 wierzy w prawdziwość Prawdziwych Polaków. Bo na umowach śmieciowych w Polsce to zatrudniają rodaków tylko bezbożnicy.
    A Ukrainki myją podlogi tylko u zaprzańców …

    Och naiwni, naiwni …

  130. Zamiast „smym” powinno być: „tylko samym”.
    Przepraszam.

  131. non possumus
    Może powinieniem pisać dużymi literami?
    Nikt nie twierdzi, że w Polsce PO tak podniosło stopę życiową, że jest ona wyższa niż średnia UE. Ale nie ładnie jest rzucać takimi zdaniami: „poziom życia w Polsce jest kilkakrotnie niższy aniżeli w Europie”. Ilokrotnie? W jakim sensie „w Europie”, w Bułgarii czy Litwie? A skąd się to wzięło, to też WINA TUSKA?

    Pytałem się, z jakiego roku są te porównania Włoch z Polską? Czy wiesz, że jeden z tych krajów jest od kilku lat w kryzysie, recesji, zadłużony po uszy; zaś drugi nie? Chociaż nadal ten w kryzysie jest zamożniejszy od tego szybko rozwijającego się, najszybciej w całej UE. Czy to jest takie trudno do zrozumienia?

    Czy jak ktoś się nazwie „prawy i sprawiedliwy” to automatycznie przestaje zionąć nienawiści do innego człowieka, narzucać swoich sądów i osądów, z moralnym włącznie? Chyba nie o Polsce tym razem piszesz?

    p.s. Podany przez Ciebie artykuł o podatku katastralnym jest denny. Takie poglądy właśnie cofają Polskę. Nie myśl sobie, że jestem p&s, czy platformiarsko-obywatelski, albo jakikolwiek inny, jedynie używam …
    Eh, zresztą i tak pomyślisz swoje.

  132. Łatwiej było pozostałym polskim deputowanym: – Historia ACTA to historia arogancji, tajnych ustaleń, ale też historia buntu, bo gdy internauci wyszli na ulice, zaczęło się coś, czego nie przewidzieli panowie w gabinetach. Apeluję – nie manipulujcie wolnością! – mówił Marek Siwiec (Socjaliści i Demokraci). Koleżanka z jego grupy Lidia Geringer de Oedenberg: – Trzeba chronić twórców przed chińskimi podróbkami, ale akurat ACTA tego nie reguluje.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,12065325,ACTA__ostra_debata_w_Strasburgu__Decyzja_w_srode_w.html#ixzz1zaNvW2LQ
    ====================
    Będzie się działo……..

  133. Nareszcie coś wesołego 😆
    Zwierz Alpuhary to mały pikuś przy tym wicu ❗

  134. Edmund Kaleciński
    3 lipca o godz. 19:53
    😀
    Z tej radości nie dałam odnośnika. Panie Edmundzie BRAWO!!!

  135. LEWY, 18.28. Z tą Kasią masz rzeczywiście rację. Oburzam się i szydzę z premiera, że z córki robi nie przymierzając Dodę. A to pod każdym względem nie przystoi premierowi tego wielkiego według Ciebie kraju. Jest to prymitywne i pospolite. Także ostatnia wypowiedź premiera, premiera podkreślam na temat tragicznej i wielkiej jednocześnie postaci Generała świadczy o jego prymitywnej podłości, braku taktu, kultury i szacunki dla milionów ludzi szanujących Generała. Nie musiał tego robić, ale względy koniunkturalne przeważyły. Okazał się typowym chamem. To samo dotyczy wykazywanego ostatnio pokazowego patriotyzmu Euro 2012. To co widziałem oprócz prymitywnej gry i zachowania zawodników, to tylko wrzeszczące biało czerwone mordy wpychające się do podstawionych kamer. Dla mnie patriotyzm do kultura i tworzenie. Czego brak i żadne Euro, nawet gdyby wydano na straty dalsze 100 miliardów nie pomogą. Sandor Marai w swoim dziele „Krew świętego Januarego” napisał; „Rzecz w tym, że ludzie nic nie tworząc nie potrafią żyć”. O to w tym wszystkim chodzi. Że nikt nic nie tworzy, a krzykami, wrzaskiem, knajackim zachowaniem i piwem nic niczego jeszcze nie stworzył. Nikt nie podejmuje tych fundamentalnych tematów. Poczytaj o czym pisze gwiazda publicystyki półwiecza. Salonowe duperele. Nie znam forum do wypowiedzenia swoich priorytetów. Pozostaje mi tylko ironia i szyderstwo. A że Ty nie masz ochoty, to może i dobrze, nie wysilasz się, więc mała strata.

  136. @Edmund Kaleciński
    3 lipca o godz. 19:53

    Nie wiedziałem że jest jeszcze na ziemi człowiek, który nie zna grepsu: „wszystko płynie rzekł Panta Rhei”

    Inne wersje: rzekł Pantarej, rzekł Pan Tarej 🙂

    Panie Edmundzie, jak rozumiem nie zna Pan też żartu: „Otworzyłem puszkę z Pandorą?” 🙂

    Ale numer, takie stare grepsy i ktoś ich nie zna.

  137. Gostek Przelotem,

    przede wszyskim przepraszam za przekręcienie Twojego nicka.
    A co do otoczenia Stadionu Narodowego, to (pewnie wzorem Doniecka) przestrzeń wokól niego ma zostać zagospodarowana w ten spsób, że ma być ciepło (czytaj miło).
    Mimo, że otwarłeś mi oczy na niemiły dla Ciebie aspekt lokalizacji Stadionu, to gdy się patrzy na niego z Łysej Góry w Sopocie:), jego położenie nad polską świętą rzeką, Wisłą przyprawia o przyspieszone bicie serca.
    Z sarkazmem dodam, że i tak jesteś w lepszym położeniu niż mieszkańcy bloków zlokalizowanych przy stadionie w Poznaniu (nie słyszałem o skargach w Gdańsku).
    A jak jest w Londynie, gdzie jest kilka wielkich stadionów?
    Chyba w takich czasach przyszło nam żyć.

  138. Upadek blogu. Ludzie nawet nie rozumieją żartu. Edmundzie, to był wygłup, żart Redaktora. Jakbym Ci napisał, że Wojski miał na imię Natenczas, to też byś zaprotestował? A może byś spróbował puszkę z pandorą? 🙁

  139. jasny gwint
    3 lipca o godz. 21:46

    Mój komentarz

    Zastanawiam, jaka przyczyna główna powoduje Autorem, że jego wiele (większość) wypowiedzi jest nacechowanych wysokimi aspiracjami, namowami, by być twórczym, apelami o kultywowanie kultury wysokiej i jednocześnie te same wypowiedzi są przepełnione inwektywami, nienawiścią, niechęcią do żywych, frustracją, odwoływaniem się do podwórkowego słownictwa, jak pokazują cytaty wyjęte z jednego tylko komentarza, z 3 lipca, 21:46:

    „Jest to prymitywne i pospolite”
    „świadczy o jego prymitywnej podłości, braku taktu, kultury i szacunki dla milionów ludzi”
    „Okazał się typowym chamem”
    „wrzeszczące biało czerwone mordy ”

    Pzdr, TJ

  140. kadett,

    chyba popadłeś w depresję oglądając naszą wielbioną krakowiankę na kortach w Wemblendonie.
    Mój Boże, dobrze, że sędziowie się zlitowali i przerwali to żałosne widowisko, które skończyło by się niechybną porażką (a tak, to jeszcze przez noc możemy sobie pomażyć o półfinale).

    Przypomia mi się lektura dzienników Andrzejewskiego. Pisał on, że ze zdumieniem stwierdził jakąś wadę genetyczną w naszym narodzie wybranym.
    Pisarz ten twierdził, że Polacy bardzo często świetnie się zapowiadają w młodośći, ale im dalej tym gorzej (myślę, że dlatego część naszych rodaków udała się do Kanady i osiedliła w okolicach Toronto żeby tam ujawnić swoje nieprzeciętne możliwości:).
    Wracając jednak na grunt sportowy (bo niechybnie wejdziemy na sprawy Tuska, a wtedy będziemy mieli do czynienia z samym Torlinem, a możę nawet Lewy się włączy).

    Mamy słabość do kalekich sportowców, którzy przecież powinni być mocarzami prezentującymi siłę fizyczną i psychiczną. A jak jest? Nawet tak wybitny publicysta jak Passent w dwóch (sprostuj jeżeli się mylę) książkach głaszcze kalekiego tenisistę jakim był Wojciech Fibak. Mimo, że grał on na cegle, trawie i betonie jak Kulka na skrzypcach, to jednak sportowo nie ugrał on nic znaczącego (poza fortuną, która jednak była pokaźnych rozmiarów).
    Był to jednak człowiek sporych talentów towarzyskich i biznesowych, które skutecznie używał nie tylko do budowania spokojnej starośći, ale także spowodował, że przeciętni amerykanie, co nieco usłyszeli o naszym wybranym narodzie.
    Asia z Krakowa nie ma takich talentów. Dzisiaj zobaczyłem w tej dziewczynie pustkę i strach przed sytuacją w jakiej się znalazła.

    W czasie wizyty w ojczyźnie pani Elżbieta Duńska – Krzesińska powiedziała przed laty w wywiadzie dla telewizji, że sportowiec jeżeli chce wejść na top musi przede wszystkim posiadać cechy przwódcze, których Asia i Wojtek nie posiadają.

    P.s.
    W związku ze zmianą treści metryczki pod każdym wpisem omyłkowo swoje wpisy do Gostka Przelota oznaczyłem imieniem i nazwiskiem zamiast nickiem o nazwie Ryba.
    Wracam do tradycji.

  141. TJ 17.59
    Cos mało jezdzisz po Polsce, mało jeżdziłes i mało pamietasz. Na Gierkówce nie było nigdzie ograniczen do 40 i 50 km/h w czasach „słusznie miniionych”. Te ograniczenia mamy dopiero przez ostatnie dziesieciolecie, bo jak nie remont asfaltu, to nowy mostek, a ostatnio przebudowa na ekspresówke, w dodatku przy pomocy kilofów i łopat !!!
    .A o tym jak utrzymac wysoka srednia na pustej drodze bez fotoradarów ??. To jest po prostu pewnego rodzaju umiejętnośc, ale można sie tego nauczyć, jesli korzystało sie ze wskazówek S. Zasady i K. Hołowczyca.

    Jacobskyemu ta benzyna na kartki w latach 70-tych myli sie z wódką , oraz musztardą i octem na półkach. Też ma kłopoty z pamięcia, bo nie pamieta na przykład że także buty i cukier były na kartki.No i mieszkania. Nie ma to jak” obrzydzanie cynaderką” .
    I jeszcze jedno:
    Jeżeli na drogi czyli 600 km autostrad i ekspresówek wydano 85 % od 100 miliardów, to znaczy ze srednio kilometr kosztował 141 MILIONÓW !
    Czyli 32 miliony Euro po aktualnym kursie !!!,
    Mam nadzieje że to jest jednak jakaś POMYŁKA !!!

  142. LEWY, polecam:

    „Komitet Obrony Lokatorów wzywa do pomocy w zablokowaniu eksmisji
    starszych chorych ludzi!

    Środa, godz. 10:00
    Warszawa, ul. Łojewska 9/74

    W środę 4 lipca roku o godzinie 10:00 rano ma zostać przeprowadzona
    eksmisja z mieszkania przy ul. Łojewskiej 9/74. Wśród eksmitowanych
    jest 70 letnia kobieta, która od 30 lat choruje na schizofrenie
    paranoidalną i cukrzycę. Jej choroby wymagają ciągłej i stałej opieki
    przez osoby najbliższe, czyli przez rodzinę, a fakt eksmisji
    ogranicza, a wręcz uniemożliwia prawidłową opiekę nad babcią. Jej syn,
    który mieszka razem, od 26 lat choruje na chorobę Bürgera kończyn
    dolnych, jest to ciężka, bolesna i nieuleczalna choroba. Z racji
    choroby otrzymuje rentę w wysokości 388,84 złotych netto, a jego stan
    zdrowia nie pozwala na podjęcie pracy. Jego żona oraz syn są osobami
    bezrobotnymi.

    Eksmisja ma zostać przeprowadzona do hotelu robotniczego (właściwie
    kontenerów socjalnych) na ul. Przeworskiej 1 na czas 6 miesięcy.
    Później, eksmitowani wylądują na bruku (to tzw. „eksmisja na bruk na
    raty”).

    Przepraszamy za późną informację, ale niestety lokatorzy zgłosili się
    dopiero w ostatniej chwili.”

    za: https://www.facebook.com/events/289584151138789/

  143. Rybo,
    chociaż nie oglądam seriali od kilkudziesięciu lat, dzisiaj obejrzałem aż 3 odcinki. Teraz już wiem przynajmniej dlaczego przestałem kiedyś oglądać. Miałem napisać Ci dokładnie to samo (w tym wypadku „dokładnie” ma swoje pierwotne znaczenie, nieskażone lemingowym małpowaniem anglo-amerykańskiego). To znaczy, że oglądaliśmy ten sam serial z bardzo podobnym spojrzeniem. Ciarki mi po plecach przechodziły i drętwiałem na myśl, że w 3 secie Maria przełamie Iśkę, a przecież zaczął się on od przełamania podania Marii.
    ……..

    Wlazłem przed chwilą na oficjalną stronę, by sprawdzić, czy nie mylę się co do tego przełamania… i widzę, że mecz się skończył, a Iśka w 1/2!!! Niczego nie zmieniam jednak. Jestem podobnej opinii i też miałem wrażenie, że gdyby nie przerwa na polanie kortu deszczem, Iśka mogłaby nie wytrzymać ofensywnej i odważnej gry Rosjanki. Widziałem Kirilenkę wiele razy, ale nigdy nie sprawiała tak dobrego wrażenia, gdy nie psuła. Liczyłeś te jej asy..? Chyba ponad 10.

    Cieszę się niesamowicie i zacznę zaraz szukać końcówki na powtórkach. A to partacze w tym Polsacie!!! Niczego nie potrafią się dowiedzieć. Byłem przekonany po tym, co usłyszałem od tej paniusi komentatorki, że mecz będzie dogrywany dzisiaj, a on został przeniesiony pod dach centralnego. Teraz na rozkładzie Kerber. Życzę Isi finału, skoro już tak wysoko się wdrapała. Miała sprzyjającą drabinkę tym razem i nie trafiła na Azarenkę. Dzisiaj stawiam na finał Serena – Agnieszka.

  144. Okazało się, że po ucieczce przed deszczem z kortu numer 2 (chyba) na Wimblendonie,
    panie Kirylenko i Radwańska dokończyły targanie po szczękach na murawie Kortu Centralnego. Tam okazało się, że przerwy w grze wywołały większą dekoncentrację u Rosjanki i ona będzie oglądać półfinał z trybun.
    W poprzednim wpisie wylałem sporo żółci na Radwańską, Bogu ducha winnego Fibaka oraz, przy okazji, na cały polski naród wybrany któremu silniej wiatr w oczy wieje.

    Jednak to co pokazało się przed chwilą na pasku jednego ze sportowych programów telewizyjnych zmusza mnie do wołania ‚Chwilo – trwaj’!

    Noc zapadła, a ja ani myślę o marszu pod kocyk.
    To i tak nieźle, bo kiedy w 1973 Orły Górskiego grały na Wembley w Londynie o awans do finałów Mistrzostw Świata, w przerwie meczu moje wyczerpanie nerwowe osiągnęło
    poziom stanu przedzawałowego.

  145. Rybo,
    znalazłem powtórkę u partaczy! Ciekawe, czy doprowadzą ją do końca, bo jest 2 set dopiero… Jak ja zwlekę się rano do pracy..? Będę jednak oglądał do końca, bo to sukces niebywały być w 4 najlepszych na trawie w kolebce tenisa!

  146. TO,

    Na 100% predzej na pielgrzymce do Lichenia spotkasz Tuska a juz na pewno Komorowskiego niz Falicza…

    Na pewno nie bede jak Komorowski prosil oficjalnie o blogoslawienstwo kosciola dla swojego wnuka.
    Bo niestety malo we mnie wiary – daleko mi do PO z calowaniem pierscienia biskupiego.

    Chyba bardziej jestem niepraktykujacym buddysta niz czlonkiem kolka rozancowego jak bufetowa Gronkiewicz Waltz z PO czyli Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

    Nie mniej jednak w przyszlym roku mam zamiar wybrac sie na El Camino albo trasa francuska albo portugalska.
    Zapraszam!

    Polecam rowniez film „The Way”
    Emilio Esteveza
    http://en.wikipedia.org/wiki/The_Way_%28film%29

  147. @LEWY, 18:28
    Ja od pewnego czasu jestem w en passant biernie, LEWY.
    Blog zamienił się w trybunę kilku panów, których czytać nie sposób.
    Jakiś czas temu dyskutowaliśmy o celowości ograniczeń znaków w komentarzu i częstotliwości wystąpień w jednym wpisie. Nie pamiętam konkluzji, ale warto chyba do sprawy wrócić.
    Moim zdaniem blog, w którym znajduję krótkie komentarze wielu piszących, jest ciekawszy niż copy&paste jakichś własnych utworów, przewalających się przez kilka ekranów laptopa.
    Panowie Falicz, ET, itp., proszę Was, nie odstraszajcie swoja aktywnością nowych, świeżych komentatorów.
    Prosi Was o to nieświeży stasieku.
    Pozdrawiam Cię LEWY, dobrze, że jesteś.

    @telegraphic observer
    Moja T., kobieta o gołębim sercu, kibicowała tym zespołom na Euro, które wg niej bardziej cieszyłyby się ze zwycięstwa. T. lubi oglądać szczęście sportowca, T. ma wtedy czasami łzy w oczach, jak gdyby sama coś wygrała.

    Ja kocham Hiszpanów i Hiszpanię, spędziłem tam cudowne 700 dni w pasjonującym projekcie, więc ich „hokejowy” styl mnie uwodzi, trzymałem za nich palce. Do tego ta mieścina gdzie mieszkali w Polsce…

    Agnieszkę oglądałem jak zwykle z bólem. Ona czasami przypominała piłkarzy. Ale wygrała i to się liczy.
    A z B. już chyba OK? Swoja drogą jak mogłeś mieć przeciwne zdanie telegrafisto?!
    Ściskam serdecznie.

  148. @Rybo ;
    a moje radio niemieckie o 1.00 w nocy w serwisie podało że Agnieszka Radwanńska jest 1/2 finału .!!!
    Sprawdzam na portalu tenisowym – faktycznie .Tym razem pani sedzia przerywajac mecz i … Azarenka wygrwając swoj mecz na korcie pod dachem w II setach (drugi 7:6) stworzyły szanse na dokończenie .
    Nie wiem jak wygladał finsz meczu z Maria , ale jeśli Isia przegrała już pod dachem kolejnego gema i zrobiło się 4:5 ale potem wygrala 3 kolejne i mecz to warto by zobaczyć czy pojawiła się jaskółka , czy tez Maria nie wytrzymala ?
    W 1/2 finalu gra jak piszą na polskim portalu Eurosportu z Polka o niemieckim paszporcie ,jeszcze dwa dni temu była to Niemka o polskich korzeniach ,za to korzenie pozostaly Sabinie Lisicki ,bo gdyby to ona wygrala to kto wie czy nie zostałaby Polka a tamta pozostałby tylko przy korzeniach .
    ps.
    Ostanio jak obstawiam sportowy sukces Niemców to oni przegrywają więc obstawiam fajną i dzielną leworeczną Kerber .

  149. Koledzy z Toronto i okolic!

    Ahaaa! To takie rzeczy wypisuje się w czołowej kanadyjskiej gazecie o polskim sukcesie?!!!

    http://www.thestar.com/sports/soccer/article/1220408–euro-2012-for-poland-and-ukraine-the-hangover-begins-now

    The hangover begins now?!!!

    The only tangible things remaining are eight, fairly useless stadiums?!!!

    Shame on you!!! Wstyd!!! Czytacie takie oszczerstwa i nie grzmicie?!!!

    Ano dalej, zakasać mi zaraz rękawy i dementować te herezje o polsko-ukraińskim Euro 2012!!!

    Miło się gawędziło na „En passant”! Łatwo jest przekonywać już dawno przekonanych!

    Teraz pokażcie, co umiecie, na portalu „Toronto Star”!!!

    Udowodnijcie, że naprawdę zależy Wam na dobrym wizerunku Polski!

    Że nie tylko Wam w głowie powielanie piaru PO i propaganda sukcesu a la Gierek i Gospodarz bloga!

    Ale, że jesteście też w stanie przekonać do naszego kraju nieoświecony kanadyjski ciemnogród!

    Bo jeśli Wy tego nie zrobicie, to kto?!!!

    Zobaczcie, jak „moje” czołowe gazety (The New York Times; The Washington Post) piszą o mistrzostwach a la polonaise!

    Sama życzliwość, żadnego poklepywania po ramieniu, żadnej małostkowej kąśliwości!

    Nie podaję linków, żeby sobie samoobsługowo nie skasować postu, ale naprawdę warto poszukać tych artykułów na własną rękę i potem nie pytać już więcej, dla kogo bije serce Ameryki, gdyż bije ono dla nas – Europejczyków!

    Tak samo zresztą jak serce prawdziwej Kanady. Tyle, że trzeba jej o tym od czasu do czasu przypomnieć.

    No to jak? POMOŻECIE?!!!

  150. TJ; godz 22:48.

    Czepiasz sie jasnego gwinta a przeciez ten jezyk jest dzisiaj uzywany
    w ,, wolnej Polsce” na codzien w srod parlamentarzystow,biskupow
    ksiezy az do samego dolu i jakos ci to nie przeszkadza.
    Czy mam ci tu sypnac cytatami ludzi ze swiecznika polskiej wladzy
    moderator napewno by tego nie przepuscil ale moge sprobowac.
    jasny gwint; poprostu podaza za dzisiejsza moda,aby byc dobrze
    zrozumialym trzeba rozmawiac z nimi w ich wlasnym jezyku.

  151. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ … Pewien Niemiec zaczepiony po raz piętnasty przez dziesiątego reportera polskojęzycznej placówki medialnej, odpowiedział zniecierpliwiony: „Co jest z wami Polacy? Ciągle pytacie, czy jesteście fajni i jak mi się w Polsce podoba? Z czym macie problem? Ja tu widzę normalny kraj i normalnych ludzi!”. Widzisz, Niemcu, panienka, która cię zaczepiła nie ma pojęcia z czym mamy problem, ona wie tylko tyle, że Polacy muszą być inni, tak się nauczyła sądzić, na odprawach redakcyjnych …”

    „ … To jest tylko pare przykladow i moze nie dla wszystkich istotnych, ale i tak napisalem za duzo. Kurka, masz racje. Polskie mainstreamowe media i tzw elita, celowo wprowadzajace przecietnych Polakow w kompleksy to banda drani, ktorzy chca z nas zrobic stado baranow, ktorzy maja przepraszac wszystkich na okolo, ze sa Polakami …”

    „ … Pogubiona panienka, wie, że bez materiału, który potwierdzałby tezy ekspertów nie ma po co do studia wracać, stąd jej pytania do Ciebie Niemcu. Panienka błaga Cię, Niemcu, o jakiś detal, z którego redakcja zrobi pracę doktorską, a Ty się nad panienką pastwisz i to przez Ciebie trzeba było się zająć Euro 2012, zamiast jak zwykle polskim ciemnogrodem …”

    Post Christum.
    Ciekawe jak ta „kultura” zaprezetuje sie w muzeum?

  152. Jacobsky
    3 lipca o godz. 17:51:

    Nie, nie pod ziemią tylko – nie wiem – na miejscu ś.p. FSO, na Targówku, w okolicach CH Reduta. Mało w Warszawie wolnej przestrzeni na uboczu, którą stadion z przyległymi atrakcjami bardzo ładnie by ożywił?

    Na miejscu stadionu X-lecia jest idealne miejsce na baseny (kryte i otwarte, tory dla BMX-ów, rolkarzy, deskarzy, park z knajpkami (byle nie w plastikowych sczękach, parki linowe, kręgielnie – milion rozrywek, które przyciągną ludzi codziennie. Miejsce jest bardzo dobre, bo w najbliższej okolicy nie ma mieszkań, więc żaden hałas nie będzie nikomu przeszkadzał.

  153. telegraphic observer 3 lipca o godz. 19:58

    Piszesz:
    Ale nie ładnie jest rzucać takimi zdaniami: „poziom życia w Polsce jest kilkakrotnie niższy aniżeli w Europie”. Ilokrotnie? W jakim sensie „w Europie”, w Bułgarii czy Litwie? A skąd się to wzięło, to też WINA TUSKA?

    Według mojej oceny – 4-5 krotnie niższy. A w przypadku „wypadków awaryjnych”, kiedy trzeba wyjąć ostatni grosz z kieszeni – to nawet do 10 razy. Miałem na myśli oczywiście generalnie starą Europę – środkowe Włochy, Francje, bo w północnych Włoszech czy Niemczech sytuacja wyglada jeszcze inaczej.

    Inflacja we Włoszech oczywiście też jest, ale w Polsce jest ona wyższa , szczególnie dotyczy to najtańszych produktów.

    lub dalej:
    „Pytałem się, z jakiego roku są te porównania Włoch z Polską? Czy wiesz, że jeden z tych krajów jest od kilku lat w kryzysie, recesji, zadłużony po uszy; zaś drugi nie? Chociaż nadal ten w kryzysie jest zamożniejszy od tego szybko rozwijającego się, najszybciej w całej UE. Czy to jest takie trudno do zrozumienia?”

    Dane te sa aktualizowane na bieżąco, córka przebywa nadal we Włoszech. Tak, masz rację, oba nasze kraje są zadłużone i to „po uszy”. W moim przekonaniu, znacznie prościej jest wyjść z długów temu który „coś ma” aniżeli temu który ma „bardzo niewiele”. Włochy mają np. duże rezerwy złota… W przypadku przeciętnej włoskiej rodziny, która ma 3-4 samochody, pozbycie się jednego z nich nie jest dramatem życiowym, a w przypadku przeciętnej rodziny w Polsce odpowiednik (kilkadziesiąt tysięcy złotych) to w wielu przypadkach jest już prawdziwą tragedią. Analogicznie – w przypadku służby zdrowia – w Włoszech poziom tej „państwowej”, bezpłatnej odpowiada naszej najlepszej prywatnej. W kryzysie zdecydowanie łatwiej jest ograniczyć się z tak wysokiego poziomu aniżeli z „prawie nic”. Tak samo system emerytalny, który we Włoszech funkcjonuje, a w Polsce nie ma go [to ostanie oczywiście z pewnym przejaskrawieniem]… Ale czy ktoś słyszał o rezerwach albo chociażby strategii ZUSu???

    Na marginesie – Włosi jak to Włosi płakali i będą płakać z powodu każdej trudności życiowej. Dla nich zwiększenie ceny benzyny z 1,10 do 1,17 to prawdziwa tragedia. Będą płakać, jak w szpitalach zamiast 250 ml wina podadzą im dobry sok do picia. Gdyby tak pobyli przez miesiąc w Polsce, ale nie jako turyści, to po powrocie do „cieżkiego kryzysu” byliby chyba najbardziej szczęśliwymi ludźmi na świecie… – to taka unowocześniona wersja znanego midraszu.

    Pisząc o zadłużeniu Polski sam udzieliłeś odpowiedzi, że jest to bezspornie problem odpowiedzialności obecnego Ministra Finansów i Tuska. A fakt, iż pierwsza fala nas tak moco nie dotknęła zawdzięczamy praktycznie naszemu społeczeństwu, ktore będąc bardzo „niepokorne” miało w nosie informacje o kryzysie, nie chciało oszczędzać i wspierało wewnętrzny eksport… Pozostawienienie złotówki to zapewne również zasługa Kaczyńskiego a nie Tuska.

    Piszesz – czy jak ktoś się nazwie „prawy i sprawiedliwy”
    Miałem na myśli osoby „prawe i sprawiedliwe” a nie takie, które się tym mianem jedynie określają. Może oczywiście to iśc w parze ale niekoniecznie musi.

    i dalej:
    „Podany przez Ciebie artykuł o podatku katastralnym jest denny. Takie poglądy właśnie cofają Polskę. Nie myśl sobie, że jestem p&s, czy platformiarsko-obywatelski, albo jakikolwiek inny, jedynie używam …”

    Dlaczego uważasz poruszenie problemu tego ewentualnego podatku za „denne”? Oczywiście z tezami można się spierać, inne też są warunki w Polsce aniżeli w USA czy w „starej” Europie. W Stanach nie dotyka on (jak widać) osób mieszkających w większych nieruchomościach, ponieważ większość Amerykanów ma swoje własne domy, a w Polsce dotknie on przede wszystkim tych, którzy mieszkają w miastach. Nie wiadomo jak może wyglądać sytuacja rolników (zwiększenie podatku gruntowego). Problemem podstawowym jest przede wszystkim kilkudziesięciokrotny wzrost tego podatku. Znaczna część osób, ktore ma mieszkania w miastach to są zaszłości i to najczęściej pokoleniowe a nie sprawa nabycia nieruchomości przez oligarchów. W naszej też sytuacji podatek w wysokości 1% wartości mieszkania – to dla wielu osób sytuacja wręcz dramatyczna, a w Stanach ten podatek jest nawet do kilku procent.

    Podatek katastralny w tej formie jak się o nim obecnie pisze – służyć będzie generalnie wywłaszczeniu znacznej części naszego społeczeństwa, a nie poprawie sytuacji ekonomicznej Polski czy samorządów lokalnych…

    Jeżeli uwzględnisz koszty normalnej eksploatacji mieszkania rzędu 500-600 zł. plus media (oj wzrosną i to bardzo…) oraz ten podatek w wysokości 500-900 zł. – to ile ci zostanie na życie??? Dodaj jeszcze koszty związane z tzw. „odnowieniem mieszkania”, tzn. kosztami remontów, mających jedynie na celu utrzymania mieszkania w stanie niepogorszonym (w Europie 1-3%)… Można oczywiście schować głowe w piasek i twierdzić, że problem dotyczy jedynie „włascicieli” i to tych „bardzo bogatych”. Ale nie sądzisz chyba, ze jako wynajmujący nie pokryjesz tego podatku? Przepraszam, jeśli uraziłem bo być może masz jakiś zabytkowy dworek plus jakiś dwustumetrowy „szałas” na Mazurach…

    Zawsze można jednak wsadzić w tym miejscu moralizm – to nie trzeba mieć mieszkania i wtedy nie trzeba będzie płacić podatku. Proste i przejrzyste. Ale chyba nawet „miejsca noclegowe” na ławkach w parkach miejskich w tej sytuacji podrożeją… bo nastąpi komercjalizacja spowodowana wzrostem popytu przy niezmiennej podaży.

  154. do
    Jacobsky
    3 lipca o godz. 17:51

    Jest taki w Berlinie, nazywa sie bodajze „Vélodrom”, ciekawa konstrukcja.
    ET

  155. stasieku
    4 lipca o godz. 0:37

    @LEWY, 18:28
    Ja od pewnego czasu jestem w en passant biernie, LEWY.
    Blog zamienił się w trybunę kilku panów, których czytać nie sposób.
    Jakiś czas temu dyskutowaliśmy o celowości ograniczeń znaków w komentarzu i częstotliwości wystąpień w jednym wpisie. ….
    Panowie Falicz, ET, itp., proszę Was, nie odstraszajcie swoja aktywnością nowych, świeżych komentatorów.”

    Stasieku,

    To jest Twoja prywatna opinia.
    Co Wy…dyskutowaliscie jakie Wy podjeliscie decyzje – „Nas” …nie obowiazuje.
    Ja czytam ET i TO i Staruszka i wielu innych.
    A jak cos za dlugie albo DLA MNIE nudne to przewijam.
    Proponuje robic to samo.

    Nic tak nie odstrasza jak paternalizm samozwanczy.

  156. D. Passent: „( … ) ale – jak w anegdocie – „wszystko płynie, jak mówił Panta Rhei i to płynie we właściwym kierunku”.

    Chyba że mówił to – zgaduję, niech mnie ktoś poprawi – Heraklit?
    Albo że mówił to – jak w anegdocie – Sedes z Ebonitu, wtedy wszystko płynie (panta rhei) choć w ograniczonej przestrzeni toalety.
    🙂

  157. WAŻNE:
    propozycje zmian legislacyjnych rozpatrywanego przez Senat projektu ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej.
    http://fundacja.lexnostra.pl/images/Szczepienia%20ochronne.pdf

    …a tu trochę ostatnich informacji o rosyjskich bandytach specnaznaczenia i ich nacjonaliście Szpryginie:

    Aleksandr Szprygin, prezes Wszechrosyjskiego Związku Kibiców mówił dzisiaj na specjalnie zwołanej konferencji, że jego rodacy, są przetrzymywani po Euro 2012 w – jak to określił – „polskich katowniach”. Można się domyślać, że miał na myśl bandytów, którzy wszczynali burdy w Warszawie i pobili stewardów na wrocławskim stadionie.
    http://niezalezna.pl/30618-szprygin-oczernia-jak-zareaguje-polski-msz

    Tu należy podkreślić, że użyte słowo w znaczeniu „katownia” jest używane w Rosji jedynie w odniesieniu do Gestapo.

    Marszałek Sejmu Ewa Kopacz powiedziała, że jest jej przykro z powodu wypowiedzi prezesa Wszechrosyjskiego Związku Kibiców (WOB) Aleksandra Szprygina, m.in. na temat Euro 2012. „Wiemy, że te komentarze mijają się z prawdą” – podkreśliła.
    http://wyborcza.pl/1,91446,12063904,ME_2012___Kopacz__Szprygin_mija_sie_z_prawda.html

    Krzysztof Kwiatkowski o „polskich katowniach”: Szprygin wykazał się nietaktem
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Krzysztof-Kwiatkowski-o-polskich-katowniach-Szprygin-wykazal-sie-nietaktem,wid,14729103,wiadomosc.html

    A wcześniej:
    Szokujące słowa Przywódcy Wszechrosyjskiego Związku Kibiców (WOB) Aleksandra Szprygina. Rosyjski naczelny boleńszczyk (tak w Rosji mówią na kiboli) winą za incydent na stadionie we Wrocławiu obarczył pobitych przez fanów z Rosji stewardów, którzy – jak to ujął – ”zachowywali się po chamsku i pewnie za to dostali”. Szprygin powiedział to w wywiadzie dla gazety ”Sowietskij Sport”
    http://euro2012.fakt.pl/Stewardzi-dostali-we-Wroclawiu-za-chamstwo-Pobicie-stewardow-we-Wroclawiu,artykuly,162435,1.html

    Można to oczywiście określić: mija sie z prawdą, nietakt – a znowu chodzi po prostu o bezczelną prowokację Rosjan wymierzoną przeciwko Polsce… Prezes Wszechrosyjskiego Związku Kibiców [Szprygin], jest pachołkiem w faszyzującej partii, rosyjskiego oligarchy [Władimira Żyrinowskiego] i nie działa bez wiedzy swego pana.

    Tak na marginesie – jak prymitywnie łatwo Rosjanie „grają” Polską.

    Cios dla środowisk homoseksualnych – stało się, jedna z ikon światowych działaczy na rzecz praw gejów aresztowany za dziecięcą pornografię.
    http://niepoprawni.pl/blog/6558/cios-dla-srodowisk-homoseksualnych-jeden-z-czolowych-dzialaczy-gejowskich-aresztowany-za-d

    I z półeczki obok:
    Niedawno odnalazła się jedna z teczek paszportowych Krzysztofa Bęgowskiego, która rzuca zupełnie nowe światło na przeszłość Anny Grodzkiej.
    http://www.gazetapolska.pl/20258-wielka-mistyfikacja

  158. Jutro o 19:00 na Bemowie (wstęp wolny) koncertuje Ewa Bem. Festiwal „Pamiętajny o Osieckiej” – http://www.stachurska.eu/?p=8770 .

  159. Rybo,
    cóż ci mam powiedzieć o Fibaku..? (bo o Torlinie zbyt wiele nie da się, choćby się nawet b. chciało). Fibak reprezentował tenis miękki, jakiego dziś juź mężczyżni prawie nie grają, może poza ekscentrycznym Doulgopolovem, którego lubię oglądać.
    Szczyt sportowej kariery W. Fibaka zbiegl się z wielkim przełomem, jaki zapoczątkował w tenisie B. Borg (dołożenie do rakiety drugiej ręki i mordercze bombardowanie przeciwnika z końcowej linii, dopóki ten nie padnie pod ostrym ostrzałem). Ten styl gry BB, oparty przede wszystkim na sile wspartej regularnością i szybkością oraz trzymaniu przeciwnika za końcową linią, dzisiaj nadal dominuje w różnych odmianach. Greg Rusecki wygrywał mecze samym piekielnym serwisem, albo serwem-wolejem, samej wymiany i biegania po korcie wręcz nie znosił.

    W. Fibak swoim stylem gry zamykał pewną epokę drewnianych rakiet, naturalnych naciągów i miękkiej, urozmaiconej lekkości opartej na technice zagrań, ale nie domknął jej do końca. Tę szkołę kontynuuje teraz Agnieszka, która podobnie jak W. Fibak nieobdarzona nadzwyczajnymi warunkami fizycznymi, szuka przewagi nie w mięśniach, ale w niedocenianej głowie. Ta gra może wygladać na rachityczną i kapryśną, może wywoływać drżenie serca nawet i trwożyć, ale jeśli tylko wplata się w nią regularność i dokładność, często bierze górę nad siłą mięśni.

    Wczoraj AR trafiła na bardzo dobrze przygotowaną i usposobioną M. Kirilenkę. Obie grały b. podobnie i z dużym ryzykiem, ale w 2 secie inicjatywa była cały czas po stronie Rosjanki. AR właściwie zmuszona była w tym secie do obrony, serwisy Rosjanki byly lepszej marki, ale bronić się też trzeba umieć. Radwańska nie zagrała tak, jak w wygranym pojedynku z Szarapową, jej wiele pomysłów zakończenia wymian kończyło się fiaskiem taśmy. To są centymetry, to są detale, to jest szala szczęścia – raz niżej, raz wyżej. Mecz w środkowej fazie, takze w 3 secie był niezwykle wyrównany, to byla zażarta walka o każdy punkt. Agnieszka pokazała jednak wszechstronność, umiejętność zmiany rytmu, zaskakujące przejścia z głębokiej defensywy do gry zaczepnej i kąśliwej, pokazała wolę wygrania i twardy charakter. W samej koncówce dołożyla przewagę psychiczną i pewność siebie.

    PS
    Nie byłbym sobą, gdybym nie pomyślał nieco ‚do przodu’ i nieco na wyrost, ale tu trzeba mierzyć wysoko, bo podobny układ drabinkowy nie prędko powtórzyć się może… Tak sobie zatem myślę, czy stać będzie naszego Gospodarza na obiektywizm, bo że na gratulacje, to nie mam wątpliwości. Ten obiektywizm tak widzę oczami wyobraźni.

    „Serdecznie gratuluję Agnieszce tego, co już osiągnęła i życzę jej jeszcze więcej! Nie mam jej za złe, że wiarę w swe sukcesy czerpie z obcego mi ideologicznie źródła, a nadzieje na lepszą przyszłość Polski wiąże z moherowym, wstecznym, obskuranckim, tandetnym, kato-narodowym i czarnosecinnym ugrupowaniem oraz jego obecnym liderem” 😆

  160. Pojawiał się pierwszy bilans Euro 2012 w Polsce, tyle tylko że w prasie niemieckiej. Dziennik „Die Tageszeitung” napisał, że była to najdroższa impreza jaką kiedykolwiek w Polsce świętowano.
    http://kuzmiuk.blog.onet.pl/Pierwszy-bilans-Euro-2012,2,ID478143512,n

    Wydano na nią aż 25 mld euro (a więc ponad 100 mld zł) czyli aż 6,5% polskiego PKB, co oznacza że na każdego Polaka przypadł wydatek około 650 euro [a dla dla każdej rodziny 2,400 Euro czyli rzędu 10 tysięcy złotych]…

    Także wczoraj tym razem w mediach w Polsce pojawiły się informacje, że w ciągu 3 tygodni mistrzostw, przyjechało do naszego kraju około 600 tysięcy gości z zagranicy i wydali oni około 900 mln zł [ok. 225 mln euro].

    Gości było więc o kilkaset tysięcy mniej niż prognozowano i byli oni wyjątkowo oszczędni, bo średni wydatek 1,5 tysiąca złotych (czyli 360 Euro) na jednego zagranicznego kibica o rozrzutności na pewno nie świadczy.

    To oczywiście nie jest ta jedyna i pełna prawda, ale szokujące jest porównanie 225 mln i 25 mld euro… czyli brutalnie pisząc – tylko 1%

  161. O „NOWYM” EuroNIEpatriotyzmie słów kilka…

    Czas EURO 2012 to również czas narodzin nowych zjawisk. Oto w telewizji publicznej zobaczyłem felieton filmowy, w którym lektorka spokojnym kobiecym głosem przekonywała, że na tej właśnie imprezie narodził się nowy patriotyzm inny od tego poprzedniego (tu na ekranie pojawia się urywek czarno-białego filmu z pędzącą kawalerią).
    http://marekpow.salon24.pl/431449,znaki-czasu

    Jakiż patriotyzm mógł mieć autor na myśli i czymże się on może wyrażać? Sięgnąłem do encyklopedii aby zobaczyć co do tej pory kryło się pod tym słowem. A encyklopedia mówi, że patriotyzm postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili [i raczej się nie myli].

    Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a także gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub życia. Co lub kto uosabiał ten nowy patriotyzm, który miał na myśli autor? Chyba nie miał on na myśli zaciężnych zagranicznych piłkarzy? Przecież Polska dla nich to nie jest ich Ojczyzna. Co najwyżej PZPN był ich małą ojczyzną. Patrząc na piłkarzy z innych drużyn nie żałujących płuc przez cały mecz można mieć wątpliwości co do poświęcenia zdrowia przez naszych piłkarzy dla narodowej drużyny – więc to nie oni są wzorcem tego nowego. Bojaźliwy Smuda też nie daje wyobrażenia o patriotyzmie.

    Czymże mógłby być ten nowy patriotyzm? Zabawą przy plastikowym kufelku piwa z browaru mającego certyfikat UEFA? Malowanie twarzy na barwy biało-czerwone? Machanie biało-czerwonymi chorągiewkami? Zaczepianie flag narodowych na samochodach? Fiesta z przeciętności? Możliwe dla kogoś to nie pamięta meczu na Wembley w roku 1973 oraz Weltmeister z roku 1974 w RFN.

    Właśnie, mamy nowe „znaki czasu” – bawarska Polska w stolicy Munchen nad Wisłą, patriotyzm grillowy, patriotyzm piwny…

  162. Ryba
    3 lipca o godz. 22:48
    „Przypomia mi się lektura dzienników Andrzejewskiego. Pisał on, że ze zdumieniem stwierdził jakąś wadę genetyczną w naszym narodzie wybranym. Pisarz ten twierdził, że Polacy bardzo często świetnie się zapowiadają w młodośći, ale…”
    Prosta logika nakazuje sadzic , ze stwierdzenie dotyczy rowniez samego Andrzejewskiego. Na wszelki wypadek pije Twoje zdrowie. Co ryba lubi ? Goraco , wiec puszeczka Pantareja bedzie w sam raz . Polecam tez dziennik Mirona B.

  163. Szanowny Panie Falicz,
    zdaje sobie sprawe, ze przy Pana energii bylby Pan w stanie wylowic z polskiej rzeczywistosci pozytywne stany rzeczy, badz w polityce, badz w gospodarce i to bez uciekania sie do „manipulowania“ danych statystycznych. Wydaje mi sie, ze dysputujemy obok tematu. Zgadzam sie z Panem co do niedociagniec w wielu obszarach w Polsce. Mowienie jednak, ze jest coraz gorzej, jest wiecej niz nieporozumieniem. Pan dobrze wie, skad wynikaja terazniejsze dylematy, mianowicie z czasow zaprzeszlych( prosze jednak nie cytowac wysokosci stanu zadluzenia, bo byloby to li tylko cytowanie danych statystycznych spogladajac na nie nominalnie. Pana krytyka Tuska jest bezprzedmiotowa, gdy Pan dobrze wie, ze budowanie spoleczenstwa obywatelskiego z dobrze funkcjonujaca administracja jest zadaniem na dziesiatki lat.

    Mowienie o wzroscie umozliwiajacym pokonanie wszelakich przeszkod w budowaniu powyzszego, szczegolnie w czasach ryzysu, glebokiego kryzysu jest kolejnym nieporozumieniem. Zycze Panu lepszego samopoczucia i mniej leku, ze bez Pana interwencji wszystko sie zawali. Nie, nic sie nie zawal i Polska pozostanie duzym krajem o srednich wynikach na srednim poziomie. Przy dobrej koniukturze i zapale obywatelek oraz obywateli mamy jednak szanse na wiecej niz srednie wyniki. Niedorzecznoscia jest porownywanie Polski do bogatych krajow zachodnich, szczegolnie do sasiednich Niemiec. Porownujmy Polske do Polski z przed 89 roku czytajac statystyke ze zrozumieniem, bo mowienie o biedzie o potrzebie wsparcia, o minimum egzystencji, czy minumim socjalnym bez wywiadow srodowiskowych jest bezsensowne (GUS tego nie czyni). Prosze porozmawiac z urzedniczkami i urzednikami Biur Opieki Spolecznej oraz z osobami korzystajcymi z opieki spolecznej i zauwazy Pan, ze problem jest wielostronny i niezaleznie od Tuska czy Kaczynskiego nie do rozwiazania w ciagu najblizszych lat. Podobnie wyglada kasa ZUSu, ktora nigdy nie byla pelna. „Trzepia“ sie Pan limitow wieku emerytalnego wiedzac doskonale, ze nie ma innego rozwiazania niz 67. Francji prosze nie cytowac, bo za kilka lat sie przekonamy, ze obecny premier i prezydent uczynia podobnie (podobnie, nie tak samo). To tylko kilka przykladow z calego szeregu. Nieprawda tez jest, ze obecny rzad nie opracowuje zadnych strategii dotyczacych przyszlego dzialania. Mozna sie sprzeczac o ich zawartosc. Samo twierdzenie, ze takich nie ma jest rowniez bezsensowne.

    ET
    PS
    Co do gaworzenia, co nic nie jestesmy sobie winni. Pamietam Pana wczesniejsze wpisy i popisy. Nie chodzi tu bynajmniej o roznice zdan, czy pogladow. Z tym daloby sie zyc w blogosferze. Pan zwyczajnie spoglada na nasza rzeczywistosc, czy nasza historieoraz na pamiec spoleczna “ Pana zdaniem wlasnie”, szczegolnie malkontencko- subiektywnie i to po prostu irytuje. Potyka sie Pan czesto o wlasne wywody i cytowane dane. Zyczylbym Panu wiecej zapalu oraz dstansu do rzeczy i w rzeczy samej do samego siebie. Latwo Pana sprowokowac, co umozliwia odkrywanie Pana drugiej “duszy”. Wszystko na nic, bo dynamiki, lub jej zahamowan, rozwoju Pan nie jest w stanie zatrzymac (nie mowie: nieograniczonego wzrostu, bo taki jest niemozliwy). Dlatego tez nalezaloby sie zastanowic nad alternatywnymi rozwiazaniami, ktore dotycza naszego przyszlego i naszych dzieci zycia. Samo biadolenie oraz powtarzanie artykulow przeczytanych w porannej prasie “wybiorczej” nie ma sensu. Nonsens goni wiec nonens. Mam przy tym nadzieje, ze Pan sie opamieta i przyjmie do wiadomosci, ze od czasow greckich wiele sie na ziemii zmienilo. Mamy bowiem ponownie greckie czasy w Europie, lecz ziemia pozostanienadal kulista.

  164. To jest wrecz niesamowite!
    Kadet Biegler zna sie absolutnie na WSZYSTKIM !
    Skonczył nas zameczać komentarzami piłkarskimi, teraz zajał sie tenisem i opowiada bajki o drewnianych rakietach Fibaka.
    Pamiętam ze za komuny Fibak grał aluminiowym Headem i strasznie mu tej rakiety zazdrościlem , w koncu tez sobie taka kupiłem, ale Kadet WIE LEPIEJ, wiec pewnie moja rakieta, którą jeszcze mam gdzieś w szafie była drewnianym Slazengerem !!!!

  165. PS. Greg Rusedski Panie Biegler, a nie Rusecki. Ponadto taki tenis o którym pan pisze i przypisuje go Fibakowi, nadal reprezentuje(i to wrecz perfekcyjnie ) F. Santoro , którego w zeszłym roku widzielismy w Warszawie na Warszawiance !!!

  166. A jednak jest w Polsce boom, nie wszystkie rodzime firmy padają, prawdę mówią w telewizji! We Wrocławiu przynajmniej. Gratulacje dla rządu! Dla p. Muchy szczególne, bo wypracowała dziewczyna alternatywę dla tysięcy polskich absolwentek, a może i dla siebie, jak już skończy urzędniczą karierę. Nagłówek właśnie czytam na TVN24 taki: „Seksbiznes rozkwitł na Euro”, a pod spodem „Rekord na Wrocławiu to był, jak dziewczyna wprowadziła 70 klientów”.

  167. Kadettcie :
    Przekornie , słaba to ci sie okaże wiara , choć można się eskulpować ,że to bardziej tatusiowa wiara . Jutro pierwszy test .

  168. Z ostatniej chwili: Parlament Europejski odrzucił ACTA
    http://wiadomosci.onet.pl/acta,5179598,temat.html

    A jednak oszołomy, mohery i bandyci mieli rację…

  169. Gostek Przelotem,

    Nie ma miasta, w któym nowa inwestycja publiczna podoba oraz jej lokalizacja się wszystkim mieszkańcom i bez wątpienia pomysły zastępcze obfitują wśród nielubiących. „Można było…”. Lokalizacja takiego obiektu jest chyba bardziej skomplikowana niż zwykłe wbicie szpilki w plan miasta.

    Nie pozostaje nic innego jak przyzwyczaić sie do i polubic stadion, bo na rozbiórkę raczej nie ma co liczyć.

    Pozdrawiam

  170. absolwent

    rzeczywiście, reglamentacja benzyny rozpoczęła się później. Nie mniej reglamentacja samochodów kwitła za czasów budowniczego „gierkostrady”, co automatycznie redukowało ich liczbę na drogach.

    Nie zapomnij też po ogromnym wzroście przewozów samochodowych, jaki nastąpił po upadku peerelu i zmianach politycznych w bloku wschodnim. Wzrósł tranzyt oraz transport z Polski, do Polski oraz wewnątrz Polski, co przy niedorozwoju sieci drogowej odbiło się na komforcie i bezpieczeństwie podróżowania samochodem.

    Pozdrawiam

  171. ET,

    dziękuję za informację. Jednak tor rowerowy to nie stadion na kilkadziesiąt tysięcy widzów…

    Pozdrawiam

  172. Gostek Przelotem,

    wydaje mi się, że patrząc na plan II linii metra w Warszawie, lokalizacja stadionu tym bardziej ma sens, nawet jeśli przesłania widok.

  173. Marek 4 lipca o godz. 12:58
    „Rekord na Wrocławiu to był, jak dziewczyna wprowadziła 70 klientów”.

    Panie Marku, przepraszam za pytanie – rekord bez watpienia tak, ale w jakiej skali? Światowej, Euro czy tylko Polski? Może poda Pan jakieś dane kontaktowe dla potencjalnych klientów… chyba nie są objęte poufnością, a dziewczyna ma z pewnością profesjonalną i koncesjonowaną ochronę.

    Przypominają mi się te dziwczyny i te witaminy…

    Pozdrawiam i życzę nieustającego humoru…

  174. Jurek Credo,

    historia polskiej drogi do Euro 2012 jest powszechnie znana. Ta impreza ma wielu akuszerów politycznych, ale tylko jednego odpowiedzialnego za zobowiązanie podjęte przez poprzedników: obecny rząd.

    Skoro jesteś biegły w angielskim i czytasz artykuły z angielskojęzycznej prasy, to pewnie znasz powiedzonko Damned if you do, damned if you don’t. To w odniesieniu do tzw. propagandy sukcesu. Teraz można wieszać psy na obecnym rządzie i zachłystywać się miliardami dolarów wydanymi na Euro,ale tak naprawdę to trzeba było myśleć wcześniej, wtedy kiedy Kwaśniewski dogadywał się z Kuczmą, kiedy Kaczyńscy podtrzymali kandydaturę Polski i tworzyli podstawy prawne wydatków na imprezę, itd.

    Ten sam lemowski kosmita doszedłby do podobnych wniosków obserwując co sobotę zachowanie Torontończyków czy Montrealczyków, którzy jak w dym walą do świątyni z lodowym ringiem w centrum, po którym to ringu uganiają się za gumowym krążkiem dwie grupy osiłków, przy okazji lejąc się po gebach od czasu do czasu, ku uciesze gawiedzi.

    Tylko spróbuj coś takiego napisać w kanadyjskiej gazecie. .. I dlatego łatwiej jest pisać o piłce nożnej.

    Słynny stadion olimpijski z 1976 roku, na którym Szewińska, Peciak-Pyciak…. – ten stadion też świeci pustkami , i to od lat, czyli odkąd ekipa bejsbolowa Expos wyniosła się do innego miasta. Stadion zwany pieszczotliwie i dobitnie „białym słoniem”, został wybudowany za fundusze publiczne i spłacany przez 30 lat od chwili inauguracji obiektu w 1976 roku, spłacany ze specjalnego podatku, jakim były obłożone wyroby tytoniowe. Nikt nie wie co z tym stadionem zrobić, są nawet głosy, żeby go po prostu rozebrać.

    Nie wiem jak wykorzystywane są obiekty typu stadion wybudowane na igrzyska w Calgary i w Vancouver. Być może są one wykorzystywane codziennie lub przynajmniej raz na tydzień, ale raczej wątpię. Generalnie rzecz biorąc kanadyjskie miasta, które organizowały wielkie imprezy sportowe również budziły się potem z niezłym kacem i takim samym rachunkiem do spłacenia, a więc tekst torontońskiego dziennikarza można raczej traktować jako próba podniesienia sobie lokalnego samopoczucia pisząc, że u innych jest tak samo jak u nas.

  175. @Rozpuszczalnik UP-SOLVENT
    Nie nadymaj się tak chłopino, bo się w gaciach nie pomieścisz! Nie pisałem, że Fibak grał zawodowo drewnem. Pewnie i grał jako dziecko, młodzik, junior, na pewno jednak musiał mieć z drewnem do czynienia, bo pierwsze rakiety amatorskie z ramą alu Prince’a zaczęły być popularne właśnie w latach 70-te ub. wieku. Miały one główkę znacznie wiekszą od wcześniejszych Slazengerów czy Wilsonów (ok. 120 cali kw. powierzchni) i właśnie przez to, że nawet takie beztalencia sportowe jak Rozpuszczalnik mogly taką główką trafić w piłkę, zaczęły wypierać główki mniejsze, te z rozmiarów ramy drewnianej. Fibak zawodowo grał główką o pow. ok 85 cali kw.

    Pisałem natomiast, że sposób jego gry kojarzyć się może z okresem drewna i jelitowych naciągów w tenisie, z tenisem w wersji miękkiej, bardziej fantazyjnym, bardziej zniuansowanym, angażującym w większym stopniu głowę niż całą resztę. Ewolucja rakiet tenisowych uległa znacznemu przyspieszeniu w ost. 30-leciu i odcisnęła mocne piętno na obecnym sposobie samej gry. Naciągi są dzisiaj bardziej reaktywne, można je dopasować do indywidualnych potrzeb zawodnika, a nawet do warunków pogodowych. Rakieta dzisiaj pracuje w dużej mierze za zwodnika, podczas gdy drewniana rama była zaledwie przedłużeniem ręki. W końcu nadszedł czas opamiętania i Międz. Fed. Tenisa ITF postanowiła na jakiś czas zatrzymać to technologiczne szaleństwo w 1997, które sport w równym stopniu rozwija, co rani i zabija (zawodników).

    PS
    Za poprawienie nazwiska Rusedskiego dziękuję. Tak przy okazji, gdy o znanej trupie komików piszemy, to bedzie Monty Python. Monty Pyton to może być połykacz wężów na Monciaku. Podziękowań nie oczekuję.

  176. non possumus
    4 lipca o godz. 11:29
    Pojawiał się pierwszy bilans Euro 2012 w Polsce, tyle tylko że w prasie niemieckiej. Dziennik „Die Tageszeitung” napisał, że była to najdroższa impreza jaką kiedykolwiek w Polsce świętowano.
    http://kuzmiuk.blog.onet.pl/Pierwszy-bilans-Euro-2012,2,ID478143512,n

    Wydano na nią aż 25 mld euro (a więc ponad 100 mld zł) czyli aż 6,5% polskiego PKB, co oznacza że na każdego Polaka przypadł wydatek około 650 euro [a dla dla każdej rodziny 2,400 Euro czyli rzędu 10 tysięcy złotych]…”

    Mój komentarz

    Autorze, po raz kolejny propagujesz nieprawdę o wydaniu „aż 25 mld euro (100 mld zł) na imprezę Euro 2012 licząc na zakompleksionych czytelników, którzy muszą uwierzyć w Tageszeitng”, bo to zachodnia gazeta i Kuźmiuk ją czyta.

    Prawda jest inna, na „imprezę Euro2012” wydano skromny ułamek tej sumy.

    Jaki sens jest wciskać kit blogowiczom, że wydatki na drogi i koleje i stadiony są bez sensu? Powołując się przy tym na zachodnie źródło za pośrednictwem pisowego źródła (Kuźmiuk).

    Tymczasem dane statystyczne są dostępne na wyciągnięcie klawiatury w polskich witrynach, tu na miejscu, gdzie to wszystko wybudowano, nie w Niemczech, ani w archiwum gazet pisowych.
    Na co liczysz, pisząc nieprawdę? Chyba nie na naiwność blogowiczów?

    Czy malując ściany w mieszkaniu, kupując nowy telewizor, nabywając nowe mydło i krem do golenia w Biedronce przed Euro 2012 też będziemy wliczać to do kosztów „imprezy”?
    Pzdr, TJ

  177. non possumus (9:57)
    Winien Ci jest podziękowanie. W tym postmodernistycznym rozgardiaszu zagubiłem poczucie tego, co obiektywne a co subiektywne. I Ty mnie przywróciłeś do klasycznej, miłej równowagi. Gratuluję córce awansu społecznego … z ziemi polskiej do włoskiej.

  178. telegraphic observer 4 lipca o godz. 14:52

    „Gratuluję córce awansu społecznego … z ziemi polskiej do włoskiej”

    A ja to uważam za degradację…

  179. stasieku (0:37)
    Wszystko co złego mi się przydarza stąd jest, że wyrywam się ze swoim celnym zdaniem. Taki mój ciężki los, że mam opinię nie dopasowaną do ludzi. Ale to jest taka poza, sam wiesz, polega na zdarzeniach przetworzonych, wydobywa się z nich sprzeczność i opowieda inaczej niż ludziom to się mogło zdawać. Nie będę teraz nazywał tej skłonności dosadnie, chyba że po angielsku – shit stirring.

    Faktem jest, że u B. w pracy robili zakłady pieniężne na Euro 2012, każda runda (grupowa, 1/4, 1/2 i finał) były typowane krok po kroku i oddzielnie punktowane. B. dała mi do obstawić 1. i 2. miejsca awansujące w grupach, co w podliczniu dało jej zdecydowanie ostatnie miejsce z 4 punktami, 8 pkt zdobyła przedostatnia osoba – oczywiście typowałem Polskę i Rosję, Wlochy z Holandią mi się pomylily w rolach niespodzianki plusowej i minusowej, itd. Po prostu nie znałem się na futbolu europejskim, nie oglądam meczów, nie śledzę tabel wyników. Ale w trakcie oglądania podszkoliłem się nieco i wymądrzać się już potrafię. Tymczasem B. samodzielnie obstawiała dalej, bez mojej wiedzy i w kolejnych rundach wytypowała wszystkie wyniki bezbłędnie, łącznie z półfinałem w Warszawie – wbrew moim rozsądnie-szaleńczym naciskom. I w końcu wyszła na jedno z wyższych miejsc w środku stawki. Sam widziasz jak ciężko muszę walczyć o autorytet w rodzinie.

    Teraz Wibledon. Mam w pracy kumpla Chińczyka, który jest pasjonatem damskiego tenisa. Dodam tylko tę oczywistość, że jest w dojrzałym wieku i zwraca uwagę na wszystko. Np. wie jak na imie ma Kirilenko, o której istenieniu ja wcześniej nie miałem najmniejszego pojęcia, jak się prezentuje (SUPER!!!), ile ma lat, etc. Ale największym pasjonatem jest on naszej Agnieszki. W dniu jej urodzin zawiadamia mnie, idzemy wtedy oblewać tę okazję, uczę go polskiego – Agnieszka, jak się masz? – i podobne frazy. Wczoraj miałem ciągły strumień postępów z meczu – deszcz pada, serwis przełamany, piłka setowa, obroniona, przełamanie obronione …

    Ludzie to jednak świrowate stworzenia i im dłużej się im przyglądam, tym bardziej jest za. Mężczyźni szczególnie, w tym kontekście kobiety jeszcze inaczej.

  180. Waldemarze,
    chciałem trącić delikatnie w czułe struny Gospodarza, a tu odzywa się Waldemar. Zjawisko dyfrakcji..?
    Wiara jest łaską i dopóki z niej płynie ani myśli się ekskulpować czymkolwiek lub kimkolwiek. Wiara w Ojca to co innego niż wiara tatusia w córkę, ale to i dobrze, że tatuś Agnieszki uwierzył kiedyś w możliwości drzemiące w małej Isi.

    Z tego, co mi wiadomo o sile wiary, to może ona i góry przenosić. Porażki powinny tylko umacniać człowieka w wierze, że jest małym i świadomym swych ograniczeń wytworem pomysłów Autora wszelkiego stworzenia i że może podjąć walkę z tymi ograniczeniami, ku chwale Pana. Przegrać to nie grzech. Grzechem jest poddać się zwątpieniu.

    Wczoraj przy stanie 2:2 i 4:4 i chyba 0:15 to ja okazalem się człowiekiem małej wiary. Zresztą, nie po raz pierwszy 😆

  181. Rzęsiste brawa należą się Davidowi Ferrerowi. Huraganowe – Andy’emu Myrrayowi!

css.php