Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.03.2013
środa

Dymek z papierosa

27 marca 2013, środa,

Zainteresował mnie artykuł „Tytoń i fundacja posła Wiplera” (I. Kacprzak i M. Kowalewski, „Rz.” 27 marca). Reprezentuje on znikający gatunek dziennikarstwa śledczego, które znajduje się w agonii. Przyczyna zgonu: dziennikarstwo śledcze jest kosztowne, wymaga dużo czasu i pracy, podróży, hoteli i innych kosztów, także sądowych, a gdy w końcu jakaś gazeta opublikuje sensacyjne odkrycie – natychmiast trafia ono do Internetu i gazety prawie nikt nie kupuje. Tym samym wydawanie poważnej gazety staje się coraz bardziej działalnością misyjną i zanikającą.

Artykuł dotyczy współpracy Fundacji Republikańskiej z koncernem tytoniowym British American Tobacco (BAT), jednym dwóch największych na polskim rynku. Okazuje się, że za pieniądze BAT, Fundacja Republikańska sporządziła raport o zmianach w akcyzie i  podatkach na papierosy. Raport twierdzi, że na zmianach najwięcej zyska koncern Philips Morris (37% rynku), a nie BAT (29%). Zmiana będzie nieproporcjonalnie korzystna dla jednego z graczy na rynku  oraz niekorzystna w przypadku pozostałych – głosi raport.

Fundacja Republikańska, która sporządziła i opublikowała raport, nie wspomina, kto go zamówił, za czyje pieniądze został przygotowany  oraz ile kosztował. Warto wspomnieć, że nie chodzi tu o błahostkę, gdyż wpływy z akcyzy i podatku stanowią 10 proc. dochodów budżetowych. Ciekawe, ile taki raport kosztuje i na ile jest obiektywny.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że fundacja głosi przywiązanie do wartości, nawet chrześcijańskich, a jednym z jej założycieli był Przemysław Wipler (odszedł ze stanowiska przewodniczącego  gdy został posłem PiS). Na krótko  przed opublikowaniem raportu poseł Wipler złożył w Sejmie interpelację na temat sytuacji na rynku tytoniowym. Co więcej, gdy „Rz.” zaczęła się interesować związkami Fundacji Republikańskiej z BAT, poseł Wipler złożył kolejną interpelację. „Tym razem domaga się wyjaśnień w sprawie prywatyzacji spółki Presspublica, wydawcy „Rz.”. Twierdzi, że to zbieg okoliczności”.

Tyle „Rzeczpospolita”. Z oparów dymu wyłaniają się pytania. Skoro już fundacja powołana do krzewienia wartości, wykonuje za pieniądze raport na zamówienie wielkiego koncernu, to czy nie powinna o tym w raporcie napisać? Czy poseł Wipler nie powinien wstrzymać się od interpelacji tytoniowej, bo to wygląda na lobbing, oraz od interpelacji dotyczącej prywatyzacji „Rz.”, bo to wygląda na próbę zastraszenia?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 128

Dodaj komentarz »
  1. Największym wyczynem dziennikarstwa śledczego była afera Agory o własny biznes, która wstrząsnęła podstawami państwa. Zwana inaczej aferą Michnik-Rywin ujawniła się w tym, że w kryminale zamiast Michnika, kłopoty mieli inni, a lewica poszła w niebyt. A zaczęła się niewinnie od wspólnego pijaństwa dwóch amantów i od naiwności Millera. Wydaje się, że ten tym dziennikarstwa nie zanika, gdyż jest podstawą funkcjonowania tego co szyderczo nazywają wolnymi mediami.

  2. @jasny gwint
    w roli sledczego, prokuratora i sedziego…do spolki ze@Slawomirskim.

    Stop smoking!

  3. Nie mam osobiście nic przeciwko lobbowaniu- jawnemu oczywiście.
    Przecież poseł powinien reprezentować interesy wyborców.
    A że akcyza uderza w tych biedniejszych, jest faktem……
    W końcu, kampanie wyborcze są kosztowne, a koncerny tytoniowe mają pieniądze…
    Kto kupi więcej osłów, dalej zajedzie i lepiej zabezpieczy własne interesy.

    Ps.
    Nasi specjaliści od terapii szokowych powinni pojechać na Cypr….
    http://fakty.interia.pl/swiat/news-co-dalej-z-cyprem-wyjezdzamy-to-miejsce-jest-skonczone,nId,949407

    Byle nie jeździli wózkami golfowymi…..

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy Redaktor Passent kiedykolwiek puszczał dymka, tj. dozował sobie nikotynę?

    Wydaje się, że pies jest pogrzebany w edukacji odbiorców produktów medialnych, w ich uświadomieniu własnych szerokich interesów. Czy w Polsce jest tak kiepsko, jak to opisuje ironicznie prof. Hartman na swym blogu? A jak będzie, czy odbiorca się podniesie ze swego wyra?

    Bo jeśli jest afera – a takich jest tysiące na tydzień – to człowiek się w końcu rozumnie zainteresuje, zacznie węszyć o co biega. Bedą sądowe rozstrzygnięcia, często reklamujące daną gazetę, czy stację. Dziennikarstwo śledcze ma przyszłość – zakładam, że rynek się przekuje na wyższy poziom inteligentnego zapotrzebowania i odbioru. Wiele zależy od ludzi, może nawet wszystko.

    Zaś lobbing to też zdrowe społecznie zajęcie, oczywiście jeśli jest rejestrowany i jawny.

    Mnie często uderza metoda argumentacji, w tym dziennikarzy. Red. Sierakowski (KP) w jednej z audycji TOKFM opowiadając o niegodziwościach jakie spotkaly związki zawodowe w III RP zapędzil się do PLL LOT-u, poprzedstawiał rozliczne fakty z historii tej firmy skarbu państwa, decyzje niby neoliberalne, a przecież podejmowane pod przemożnym wpływem załogi i jej reprezentantów, aż w końcu doleciał do słynnego amerykańskiego dreamlinera jako dowodu koronnego na marnotrastwo i głupotę w LOT-cie. Ale są dziennikarze w kraju, którzy z czasem mądrzeją, że tak powiem, i to w zaawansowanym wieku 😉
    Chodzi mi o JŻ w tym przypadku, aczkolwiek droga długa przed nim, żeby nie było niedomówień.

  6. Polska „terapia szokowa” a Cypr

    Trzeba postradać kilka zmysłów i pól rozumu co najmniej, aby zestawiać Polskę z Cyprem.

    Jak wiadomo w kolejce do miana kraju „rozjechanego przez neoliberalizm” ustawia się Słowenia, kiedyś wychwalana na blogu przez pewną internautkę i posłankę sejmową, ale nie wspominam jej nicka, aby się paru spokojnych panów nie posikało w gacie na samą myśl o niej. Polska nie jest Grecją, ani Cyprem, ani Słowenią właśnie dzięki (w miarę) szybko przeprowadzonej transformacji do kapitalizmu. W ostatniej audycji „GDP” prowadzący zauważył, że prywatyzację przeprowadzono relatywnie bez wpadek, w porównaniu choćby z taką Rosją. Sektor finansowy nie rozrósł się ponad miarę, bo nie musiał, są inne sektory, które wyrabiają najwyższy w Europie wzrost PKB. Sektor finansowy jest pod wzorowym nadzorem, w kryzysie wiele wskaźników makroekonomicznych jest na medal, rynek pracy ma swoje bolesne zahamowanie w ostatnich 12 miesiącach, ale wiele wskazuje, że są te przejściowe bóle. Gdzie Nikozja, gdzie Warszawa!

    Polski pesymizm robi się chorobliwy. Nawet Tusk nie da rady.

  7. Krajanie są do tego stopnia etnocentryczni, że nie bardzo maja chęć interpretować obiektywnie to, co się dzieje dalej od nich niż w zasięgu widoczności z ich krajowego grajdołka – pisze TJ (15:45) w poprzednim wątku.

    Z uwagi na katolicką większość, faktyczną, oraz dominację tej formacji kulturowo-światopoglądowej, skorygowałbym „polski zasięg widoczności” wg TJ-ota: … WIDOCZNOŚCI Z ICH WŁASNEJ PARAFII.

    Wszak obyczaj i przekaz z ambon urabia parafian i układa się w ich mózgu. Kładzie się na tym, co tam pozostało z epoki minionego PRL. Prostacki „patriotyzm” późnego realnego socjalizmu plus kościela walka z „cywilizacją śmierci”, „moralnym relatywizmem” i lewackim liberalizmem to trująca mieszanka. W weekend rozmawialiśmy z całkiem wyedukowaną (humanistycznie) kuzynką w kraju, która nie mogła się nadziwić, że Święta Wielkanocy w Kanadzie nie są obchodzone godnie. Nawet święto w Wielki Piątek (Good Friday) jak choćby w protestankich Płn. Niemczech nie mieściło jej się w głowie.
    Polska jest na drodze ku całkiem innej przyszłości. I jak można chwalić się posiadaniem jakiejś tego wizji, jeśli ona zostanie natychmiast oprotestowana z ambon.

  8. Gospodarz pyta:
    @ Skoro już fundacja powołana do krzewienia wartości, wykonuje za pieniądze raport na zamówienie wielkiego koncernu, to czy nie powinna o tym w raporcie napisać?
    Tak! Ja się mogę jedynie dziwić, że nie ma takiego obowiązku! Tylko ‚krzewienie wartości’ nie ma tu nic do rzeczy.

    @ Czy poseł Wipler nie powinien wstrzymać się od interpelacji tytoniowej, bo to wygląda na lobbing
    To nie „wygląda”, to jest lobbing. Tyle, że lobbing nie jest działaniem zakazanym, więc i posłowi Wiplerowi nie można go zabronić. Lobbing jest jednak działaniem, które wymaga udokumentowania i jawności. Powraca tu stary temat — w odpowiedzi na aferę Rywina rygorystycznie określono zasady lobbingu, co skutkuje omijaniem prawa…
    @ oraz od interpelacji dotyczącej prywatyzacji „Rz.”, bo to wygląda na próbę zastraszenia?
    Myślę, że PiS (parta i elektorat) jest dostatecznie zwaśniony, a przynajmniej obrażony, na właściciela Rzeczpospolitej by interpelować w sejmie… To nie jest więc, jak dla mnie, próba zastraszenia.

  9. Panie Passencie. Nie mu się pan tłumaczyć. Przecież wiadomo, że dziennikarstwo śledcze jest kosztowne. Nikt nie oczekuje od pana, aby pan sprawdzał, czy lobbysta łamie prawo, czy też postępuje zgodnie z prawem.

    Po prostu, napisz pan, że lobbysta łamie wartości chrześcijańskie, a lobbowana firma tytoniowa łamie wartości ateistyczne, bo produkuje papierosy. Kto jak kto, ale pan wie, jak pisać, aby pokazać Prawdę.

  10. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    telegraphic observer
    27 marca o godz. 15:54 pisze:

    ” … Polska nie jest Grecją, ani Cyprem, ani Słowenią właśnie dzięki (w miarę) szybko przeprowadzonej transformacji do kapitalizmu (…) Sektor finansowy nie rozrósł się ponad miarę, bo nie musiał, są inne sektory, które wyrabiają najwyższy w Europie wzrost PKB. Sektor finansowy jest pod wzorowym nadzorem” …
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=WDWX49byFvA

    ” … W „kultowym” – amerykańskim filmie z 1983 – pod tytułem War Games (Gry wojenne), przedstawiony był inteligentny komputer, za pomocą którego sterowano amerykańskim arsenałem nuklearnym. ” …

    Post Christum.
    http://zaprasza.net/a.php?article_id=32162

    #!

  11. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    telegraphic observer
    27 marca o godz. 15:54 pisze:

    ” … Polska nie jest Grecją, ani Cyprem, ani Słowenią właśnie dzięki (w miarę) szybko przeprowadzonej transformacji do kapitalizmu (…) Sektor finansowy nie rozrósł się ponad miarę, bo nie musiał, są inne sektory, które wyrabiają najwyższy w Europie wzrost PKB. Sektor finansowy jest pod wzorowym nadzorem” …
    http://zaprasza.net/a.php?article_id=32163

  12. Rzuciłem palenie 40lat temu, więc ten temat mnie nie podnieca, ale zgadzam się z moim przyjacielem jasnym gwintem, że kiedyś to były prawdziwe papierosy; gdzie tam tym dzisiejszym chesterfieldom czy gauloisom do sportów, żeglarzy, giewontów, czy ekstra mocnych. Lemoniada też była lepsza od coca-coli, parówki, które pojawiały się na 1go maja też smakowały mi bardziej niż dzisiejszy kawior z szampanem. Coś na tym świecie się popsuło.

  13. Wipler przestal byc lobista w momencie przejecia obowiazkow poselskich. Mylenie lobingu z reprezentowanianiem interesow swoich wyborcow jest charakterystyczne dla niedojrzalych demokracji. Lobing, jesli ma byc porzyteczny dla panstwa, wymaga regul i scislych przepisow i przedewszystkim pelnej jawnosci. Wszystko inne jest zwyklym przekupstwem i korupcja.

    Cypr stal sie ofiara swojego modelu gospodarczego, w ktorym 40 % dochodu narodowego przypadalo na sektor bankowy, starajacy sie przyciagnac miedzynarodowy kapital obietnica braku kontroli i wysokimi odsetkami. Kiedy srednie odsetki w strefie Euro znajduja sie juz od kilku lat ponizej stopy inflacyjnej, cypryjskie banki do konca wyplacaly przeszlo 4 %. Klasyczna piramidka, funkcjonujaca tak dlugo, jak dlugo starczy nowych inwestorow. Tutaj musimy sobie jeszcze do tego uswiadomic, ze ulubona forma inwestycji cypryjskich bankow byly greckie obligacje, ktorych wlasciciele zostali czesciowo wywlaszczeni. To, ze tak zbudowany i rozdmuchany system bankowy sie zawali, bylo tylko kwestia czasu.
    Sowiecka mafia, ktora teraz podobno ma stracic 20 % swoich brudnych pieniedzy pranych na Cyprze, dzieki wysokiemu oprocentowaniu jeszcze zarobila, a Cyprioci moga w koncu obudzic sie, ze swojego snu w ktorym pieniadze i to do tego jeszcze cudze, pracuja na nich kiedy oni spia.
    Mysle, ze cypryjska piramida finansowa, jest tylko mala czescia naszej globalnej piramidy finansowej, ale w zyciu juz tak jest, ze tych malych sie wiesza, a tym duzym FED i ECB drukuje do woli i do gorzkiego dla nas wszystkich skutku.

  14. Lewy

    Lemoniada czy oranżada mi nie smakowały w PRL, bo były na ogół produkowane przez prywaciarzy, tj. wrogów eksperymentalnego ustroju. Po prostu unikałem antagonistycznych sprzeczności, taką miałem formę życia. Ale z papierosami było fajowo. W klasie mieliśmy kolegę – syna prominenta, wysokiego szczebla, teoretycznia najwyższego, ale nie wchodzę w szczególy, jego mama zaś, czyli prominenta małżonka kopciła jak lokomotywa, na wywiadówkach siadały z moją mamą obok siebie i się wzajemnie częstowały. Tyle że moja mama na takie okazje wyciągała carmeny, a tamta gustowała w sporciakach. Najlepsze jak wiadomo były radomskie, na pewnym etapie tylko w dziesiątkach, w takim proletariackim opakowaniu i razu pewnego, jak graliśmy w karty u prominenciaka w domu przy ulicy Szopena, w bridża ma się rozumieć, mój ojciec zawsze wymawiał – bridża, co odbieraliśmy jako formę wyższą, niemal angielską nazwy tej karcianej gry, i prominenciak wyszedł na chwilę z pokoju, to otworzyliśmy ukradkiem jedną z szuflad w wielkim biurku, po brzegi wypełnioną sporciakami radomskimi, bo przecież znikały z kiosków jak „świeże bułeczki” (metafora, szczególnie w latach PRL). My zaś wracając ze szkoły przechadzaliśmy się obok prywatnego sklepiku w arkadach Koszykowej po zachodniej stronie Marszałkowskiej – jeszcze istnieje – a tam na wystawie były gauloisy i niebieściutkie gitane’y, i długaśne pall malle bez filtra. „Burżuj” – mówiliśmy na sklepikarza z odrobiną pogardy i ze znaczną dozą szacownego uznania. Zdarzało się od święta, że zakupiliśmy paczkę. Mój obraz PRL jest wyraźnie spaczony, już wtedy był, a palenie rzuciłem w przełomowym dniu podpisania umowy w Stoczni im Lenina. JG z pasją wspomina ten moment, jego uczestnika oraz rekwizyty.

  15. A koniec dziennikarstwa śledczego może mieć poetycką przyczynę.
    Wszelkiego rodzaju wycieki,przecieki , nieszczelności inspirowane były przez służby wiadomych instytucji i szły dla gawiedzi jako tzw „śledcze dziennikarstwo”.
    Oczywiście można postawić hipotezę ,że odbywało się to na zasadzie obywatelskiego wolontariatu UOP-u, ABW-u i innych GRU, ale w zasadzie była to w większości przypadków prymitywna polityczna hucpa. A że przy okazji można było trochę kieszonkowego pozyskać (media kiedyś tak bardzo grosza nie liczyły) to i ten typ dziennikarstwa rósł w siłę i wszyscy żyli dostatnio.

    Nie wiem jak to odbywało się w Rumunii, ale w naszej pszennoburaczanej mniej więcej takie maiło oblicze.

  16. telegraphic observer
    27 marca o godz. 18:57
    No to powspominajmy sobie. A alkohol ? Te wszystkie Absoluty i Finlandie nie umywają się do siwuchy z czerwoną kartką, albo jeszcze tą lepszą z niebieską.
    Jako mlodzieniec i poczatkujący ochlaptus preferowalem wódki słodkie, co dziś wydaje mi się niepojęte. Kiedyś wygrałem zakład o pól litra. Kolega, który przegrał, byl chytrusem, ale zachował się honorowo. Wszedł do sklepu i po chwili wręczył mi cwiartkę cytrynówki. Kiedy mu zwrociłem uwagę, ze stawką było pół litra, powiedział, że pół litra pilibyśmy razem, a tak to on mi daje cwiartkę i mogę ją sam opróżnić, co też się szybko stało. Po czym udałem się na szkolną zabawę na nieco miękkich nogach. Zostało to zauważone przez paru profesorów i na drugi dzien musiałem stawić się na dywanik do dyrektora. Ale wybaczono mi, bo wtedy naprawdę było na świecie dużo lepiej, była większa tolerancja, a pijaków to się po prostu kochało. Pod wieloma względami mój przyjaciel jasny gwint ma racje. Dziś się ludzi po prostu nie szanuje.

  17. „Polska to jedna ze względnych europejskich historii sukcesu (…) jak na europejskie standardy, widać tam odświeżający brak przerażającej gospodarczej grozy” – rozpływa się w podziwie nad polską gospodarką Paul Krugman, ekonomista-noblista, zapamiętały keynesista. I dalej – „Co chcą zrobić przywódcy Polski? Przyjąć euro, oczywiście! Naprawdę, chce się po prostu walić głową w ścianę. Pomyślcie o Hiszpanii, Irlandii i teraz Cyprze”.

    I jak tu nie kochać keynesistę noblistę. Ale może ma jakieś głębsze argumenty? „Rzepa” (27 marca) nie podaje. Trzeba sięgnąć do jego felietonu w NYTimesie.

  18. Członkostwo w euro strefie jest co najmniej ruletką

    … z potencjalnie straszliwą stratą – tak keynenista noblista pisze w felietonie pt. „Poland is Not Yet Lost”. Jednocześnie podaje, że w ciągu 4,5 roku (od początku 2008) PKB Polski wzrósł o 16 procent, zaś krajów strefy euro spadł o 3 procent. Czyli średnio rocznie zasypujemy przepaść w wysokości 4 pkt proc., a za jakieś 15 lat w takim tempie ich dogonimy. Oczywiście nie Niemcy, średnio z Grecją, Portugalią i Maltą włącznie niestety.

  19. Lewy

    Niewątpliwie, co prawda to prawda – ludzi się nie szanuje. A już szczególnie tych co pielęgnują peerelowski obyczaj. Na przykład w wigilię BN, czy w Wielką Sobotę (pracującą w PRL) przed święceniem kiełbas i jaj w kościółku jakże wesoło naród wracał z pracy do domu. Kto tę tradycję teraz szanuje. Nie będę wchodził w krytyczne rozważania swoich na tym polu dokonań, bo jeszcze go nie porzuciłem. Teraz trzeba koktail zrobić aby dogodzić, albo jakieś wyrafinowane wino pasujące do posiłku dobrać, calvados czy wykwintną ratafię … a czy obaliłeś z kumplem na ławce wino wino w drodze na potańc w akademiku na Zamenhoffa? Uggghh, na samą myśl w głowie się kręci. Albo pomarańczówkę pokochałeś aż tak pewnego wieczoru, że na pomarańcze przez trzy lata nie mogłeś patrzeć – o ile były rzucone na rynek?

  20. Na tydzień przed podjęciem decyzji o zawieszeniu operacji bankowych, ludzie związani z władzą wytransferowali do innych krajów ponad 4 miliardy……
    Nie wyobrażam sobie nawet, jak funkcjonować może kraj bez systemu bankowego i rozliczeń elektronicznych.
    Tym zarabiającym na usługach, czy produkcji materialnej, nikt strat nie wróci. Ci wielcy mają pewnie konta w bankach na kontynencie….
    Sprawy PRYWATNYCH banków namieszały w życiu prywatnym zwykłych ludzi.
    A nie sądzę by wielu z nich zarabiało na lokatach- najpierw kasę na nie trzeba mieć…

    Kontynuując wątek lobby’ingu, u nas ma on inną, staropolską nazwę
    PRYWATA!!!
    Był o ile pamiętam poseł forsujący zestawy głośnomówiące, centralizację produkcji tablic rejestracyjnych, pochówków jedynie w ziemi, przeżyjemy i takiego który chce reprezentować ok 5 000 rodzin zajmujących się uprawą tytoniu.
    Pan Rostowski zapomniał chyba o krzywej Laffera i cosik planowany dochód z akcyzy na tytoń obniżył się o bagatela- miliard….
    Jeszcze trzy lata temu „Caro” kosztowały 5,5 zł.
    Obecnie 12,5.
    Czyż to nie lekka przesada?

    Holendrzy skrupulatnie policzyli, że społeczeństwo zarabia na palaczach krocie. A najważniejszym współczynnikiem w naszych realiach jest długość życia…..
    Palacz pobiera emeryturę 5-8 lat KRÓCEJ niż niepalący.
    Czy te głąby w Rządzie nie potrafią liczyć i przewidywać?

    Zniechęcanie do palenia jest wbrew Polskiej Racji Stanu!!!
    A poza tym
    Emeryt popierający rząd czynem, umiera PRZED terminem.
    Czy można liczyć na patriotyzm?
    Oczekuję deklaracji w okolicach 10 każdego miesiąca.
    Tyle problemów Patrioci by rozwiązali jednocześnie…..

  21. Lewy, TO
    Dziś prawdziwych papierosów już nie ma.
    I mówię to ja, wciąż palaczka, wytykana palcami, „nawracana” nawet przez własne wnuki, dyskryminowana na każdym kroku w coraz bardziej wolnej od nikotyny i poprawnej politycznie Polsce.
    Pamiętam, a jakże, upojny zapach carmenów, gdy tuz po maturze czy już na studiach „nagradzałam” się od czasu do czasu paczką tych papierosów albo wyrazistych blękitnych caro, bo na codzień popalałam zefiry, silesie, dukaty , rzadziej Ekstra, potem pierwsze Marlboro (za Gierka).
    Teraz wzsystko jest podobne i jedno g… Nie znoszę i nie palę wszelkich cienkich. Pozostałam przy „zielonych ” Marlboro. Na szczęście Bruksela wycofała się z likwidacji mentolowych.
    No cóż, umrę pewnie „chorsza”.

  22. mag (20:11)

    Nie ma dwóch zdań – teraz prawdziwych papierosów już nie ma, tylko jedno g….. Dlatego nie ciagnie mnie, a wręcz przeciwnie. Ale do tezy, że teraz żyje się gorzej niż kiedyś panie dziejku, w peerelu czy gdzie tam, jednak się nie zgodzę. Dlatego wolę jeszcze pociągnąć ile się da 😉

  23. Brawo Panie Passent – kolejny gwozdz do trumny PiS-u.
    Udawane wartosci chrzescijanskie Wiplera…

    Czekam na rownie gorliwe tropienie czym nie jest obecna od 6 lat wladza PO.

    A napisac powinni – moze napisali a druk byl za maly…

  24. Papieros zabija!
    ________________________
    W Izraelu wydumano papierosy na Pesach ale Wielki Rabinat glosem swego rzecznika
    cala sprawe skwitowal bardzo krotko: „Poison is not kosher”! Poniewaz naczelna wartoscia w judaizmie jest „zycie”i jego zachowanie a takze przeciwdzialenie wszystkiemu, co szkodzi zdrowiu stad tez nie dziwo tejze reakcji.
    W Szwecji pacjenci nalogowi palacze musza sie liczyc z tym, ze niepalacym przyslugija wieksze przywileje w korzystaniu z opieki medycznej. Wydaje mi sie, ze tego typu preferencja jest sluszna.Tutaj papierosy sa bardzo drogie, zreszta jak w calej Skandynawii a jednoczesnie coraz czesciej ruguje sie miejsca dla palacych z roznych instytucji uzytecznosci spolecznej a nawet niektorzy wlasciciele budynkow mieszkalnych
    preferuja lokatorow niepalacych. Obecnie jest zakaz palenia na terenie zabudowan szpitali a takze sprzedaz papierosow w sklepach, ktore znajaduja sie na terenie szpitali, przychodni etc etc. Pracodawcy preferuja pracownikow niepalacych a palenie papierosow przez pracownikow moze tylko miec miejsce podczas przerw w pracy.

  25. mag
    moja mama też paliła i nie można jej było niczym przekonać by przestała. Jednak po wielu latach zaczęła mieć problemy z napadami kaszlu i doszło do tego że praktycznie nie mogła ich przerwać . Jak nie lubiła chodzić do lekarzy tak wreszcie poszła. Lekarz bo przebadaniu i wywiadzie powiedział „Leczymy pod warunkiem że rzuca Pani palenie, bo bez tego leczenie nie ma sensu”. I mama z dnia na dzień przestała palić. Leczenie przyniosło pozytywny skutek i jeszcze sporo lat przeżyła jako niepaląca. Przyczyną jej śmierci nie był rak płuc.
    Miałem też dwóch znajomych palących ogromne ilości papierosów (Zbyszek jak mu koleżanka naliczyła w ciągu dnia pracy -8 godzin wypalił ponad 40 szt.) Zbyszek uparty jak muł twierdził że mięso wędzone się nie psuje i mimo problemów z żołądkiem od palenia nie odpuszczał. Niestety już nie żyje. Drugi ze znajomych dostał raka płuc i ze szpitala pisał do mojego kuzyna „jakbyś zobaczył to co ja tu widzę to byś papierosa do ust nie wziął” . Niestety nie udało się go uratować.
    Z nałogiem zerwać jest bardzo trudno jednak jest to możliwe. Zwykle jednak wymaga to silnego bodźca który zmusza do refleksji. Nie każdy jest nawet wtedy podjąć racjonalną decyzję.
    Może palisz niewiele i nie ma znacznej kumulacji złych skutków jednak nie oszukuj się, bo to nic dobrego nie czyni.

  26. Dlaczego trzeba atakowac Wiplera?

    Duzo ciekawsze wedlug mnie sa losy sprywatryzowanej Rzeczypospolitej – opozycyjnej gazety sprzedanej bliskiemu znajomemu rzecznika rzadu Tuska – tego co jest dozorca u niemieckiego biznesmena…

    Dzieki zdolnosciom biznesowym Hajdarowicza… ktory wprowadzal w zycie instrukcje rzadu przekazywane na smietniku w srodku nocy za blokiem problem wrogiej Tuskowi gazety moze zostac rozwiazany definitywnie a zemsta msciwego Donalda bedzie jak zwykle sroga

    Hajdarowicz wywiazal sie z zadania wzorowo…
    „Rzeczpospolita” za sprawą swojego nowego właściciela Grzegorza Hajdarowicza (kulisy prywatyzacji – skad mial pieniadzy i ktonaprawde za tym stal… chce wyjasnic „niewiarygodny” Wipler – i oto chodzi Passentowi chowajacemu sie za dymem z papierosa… ) juz nie dlugo przestanie istniec.

    Przypomnijmy, że od kilku miesięcy gwałtownie spada sprzedaż tego dziennika. Tylko w listopadzie ub.r., już po wyrzuceniu z redakcji m.in. Cezarego Gmyza, jak wynika z danych ZKDP, „Rzeczpospolita” zanotowała największy spadek sprzedaży wśród dzienników.
    Czystki Hajdarowicza przyniosły efekt. Sprzedaż „Rzeczpospolitej” spadła aż o 44 procent!

    Swojego czasy Passent przeprowadzal cala kampanie felietonistyczna atakujac z prawa i z lewa Rzeczypospolita i jej redaktorow.
    Byl wowczas glownym czytelnikiem Rzepy.
    Zaloze sie, ze teraz prawomyslnej i wyczyszczonej Rzepy juz nie czyta…
    Co w sumie wydaje sie zabawne – bo nasuwa sie pytanie dlaczego wczesniej czytal?
    Czyzby byl kryptoprawicowcem – co z wiekiem i zamoznoscia jest czesto naturalna ewolucja jak slodki zab.

  27. mag, 20.11. Najlepiej gdybyś przestała palić. Nie tylko umrzesz zdrowsza ale natychmiast poczujesz smak świeżego powietrza i czysty oddech. Ja przestałem palić w ciągu jednego dnia, 1 grudnie 1979 roku. Pozostawiłem na pamiątkę połowę paczki niewypalonych giewontów. To był dla mnie jeden z ważniejszych dni w życiu.

  28. Jedyne co mnie z calej sprawy , nazwijmy to mocno umownie , zainteresowalo to te opary dymu z ktorych wylaniaja sie pytania .
    Czy to moze cos „na ksztalt” wiadomej sztucznej mgly ? Czy tez moze tylko skutek dlugotrwalego oddychania innymi typowo polskimi oparami – absurdu .

  29. nie tylko nikotyna a takze ALKOHOL
    ____________________________
    w Szwecji umiera rocznie na skutek alkoholizmu 5-7 tysiecy osob! A w Polsce?

  30. Bałtyk zobaczyłem już z niekompletnym uzębieniem – i jak się później okazało z końcową kandydatką na żonę. Więc Mew w dziecństwie palonych nie miałem okazji pokochać.

    Ale wybierzcie się na polską pusztę koło Żytkiejm na naszej pólnocnej pólnocy w szcycie lata, gdzieś po Świętym Janie, aby powtorzyć:

       Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
       Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
       Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
       Omijam koralowe ostrowy burzanu.

    aby wyobrazić sobie ten cudowny zapach madziarskiego bohatera, któoremu Amphora nóg nie godna umywać!

    Do Wiielkiego Czwartku!

  31. Jak nazywa się poseł sponsorowany przez koncern tytoniowy British American Tobacco?
    Odp. BAT-Man 😉

  32. Wipler – co to za lobbysta przy Marku Dochnalu. Czekamy na książki kilku wybitnych polskich lobbystów , którzy pośredniczyli w sprzedaży polskiego majątku narodowego , co zostało ogłoszone sukcesem polskiej transformacji przez ekonomistów – noblistów
    i pozostałą ferajnę krypto lobbystów globalizmu.

  33. mag!
    Namawiam do porzucenia palenia. Sama paliłam w młodości, niezbyt długo, kilka lat i czułam, że nie powinnam, ale zerwać nie byłam w stanie aż do ciężkiej anginy, kiedy z wysoką gorączką, bez węchu i smaku przemajaczyłam chyba dobrze ponad tydzień.

    Uznałam, że chyba w tej malignie pozbyłam się sporego zapasu nikotyny w organizmie i warto by trochę sobie odpuścić. Tym bardziej, że mi się nóżki z rączkami plątały, taka byłam osłabiona.
    Założyłam, że jeśli będę musiała, to zapalę. Wyznaczałam sobie jakieś granice… pół godziny, kwadrans…
    Zajmowałam się czymś w pracy i okazywało się, że czas minął… no to może za kwadrans…

    Po kilku dniach mój dyrektor zauważył, że nie palę i zaczął mnie częstować Carmenami, czego nigdy wcześniej nie robił, na dodatek bardzo do zapalenia namawiał. I tu się poderwała dusza Polaka w rogatywce!
    Na przekór i na złość temu palantowi uparłam się, że nie zapalę.

    Pomocne były landrynki, które miałam wtedy non stop na biurku, ale jeszcze bardziej to, że co miesiąc kupowałam sobie jakiś prezent za równowartość przepalanej kwoty.
    A to perfumy, a to bluzkę… W Peweksie!!!

    Po roku dałam się poczęstować papierosem na jakiejś imprezie, przy tańcach i winie.
    Papieros tak mi zasmakował, że natychmiast ujrzałam siebie oczyma wyobraźni wczesnym świtem pod kioskiem „Ruchu”… zgasiłam natychmiast i więcej nie zapaliłam.
    Kiedy pojechaliśmy z bratem w Tatry i podchodziliśmy przez Boczań na Hale Gąsienicową z ciężkimi plecakami, po raz pierwszy nie zabrakło mi powietrza!!!

  34. Odzew na publikację Rzeczpospolitej tutaj:

    http://republikanie.org/oswiadczenie-fundacji-republikanskiej-w-zwiazku-z-publikacja-rzeczpospolitej/

    Nie mam nic przeciwko analizom na zlecenie, jednak tłumaczenie Fundacji w pkt 6:

    Nie jest prawdą, że Fundacja Republikańska „nie chwali się, kto zapłacił za raport i odmawia informacji na ten temat.” Na pytania dziennikarki dotyczące zleceniodawcy, odpowiedzieliśmy, że za raport zapłacił BAT.

    Skoro w publikacjach naukowych należy zadeklarować potencjalny konflikt interesów mogący rzutować na rzetelność publikowanych badań, to czemu nie podejśc podobnie do publikowanych analiz na zlecenie/ zamówienie ?

    Wystarczyłaby deklaracja w stopce analizy, ze została ona przeprowadzona na zamówienie oraz płacona przez – i tu wpisać kogo. Wtedy nie potrzeba być dziennikarzem aby dowiedzieć się tego, czego dowiedziała się Rzeczpospolita, i nie byłoby całej sprawy.

    Tak mi się przynajmniej wydaje…

  35. ozzy
    27 marca o godz. 21:56

    nie tylko nikotyna a takze ALKOHOL
    ____________________________
    w Szwecji umiera rocznie na skutek alkoholizmu 5-7 tysiecy osob! A w Polsce?…”

    A w Polsce jest odwrotnie.
    Miliony jakos zyje dzieki alkoholowi…

  36. http://www.thetruthseeker.co.uk/?p=67688

    Dziennikarstwo sledcze-jak dymek z papierosa.
    B.Bieriezowski ciag dalszy.

  37. @mag
    Masz samych przyjaciół na blogu, nawet mój przyjaciel burczymucha jasży gwint okazuje się cieplym, empatycznym factem.
    Więc ja tez dołączę się do grona doradców ;Jak rzucić palenie .
    Zacząłem palić wcześniej bo już w 13 roku życia. Kiedy byłem na studiach moją pierwszą potrzebą przed jedzeniem i tym podobnymi breweriami, było zaopatrzenie sie w karton giewontów, które trzymałem pod akademickim łóżkiem. Po dziesięciu latach palenia nałogowego(bywało, że wypalałem nawet dwie paczki dzienni) stałem się w wieku lat 23 inwalidą, nie mogłem wspiąc się na taką skromną gorkę jak np. Nosal w Zakopanem. Rozeźliło mnie to i zacząłem przemyśliwać nad sposobem rzucenia palenia. W tamtych czasach nie było żadnych plastrów , więc musiałem sam sobie dać radę. Wiedziałem, że jak rzucę ot tak palenie, to na drugi albo trzeci dzień nie wytrzymam i zacznę na nowo. Więc wyznaczyłem sobie termin : 30 dni i żeby nie wiem co to w tym czasie nie sięgne po papierosa. Ciężko było, ale twardo czekałem na ów 30 dzień. Kiedy przyszedł ów upragniony dzień, wciąż mnie ssało i chciało mi się palić, ale szkoda mi było marnować tej męki, którą w ciągu tych dni przeżyłem, więc znowu narzuciłem sobie taki kolejny termin i w końcu gdzieś po pół roku udało się. Wprawdzie jeszcze nieraz nachodziła mnie jakaś ochota zapalenia, szczególnie przy alkoholu, nieraz różni sprzyjający mi przyjaciele podsuwali mi papierosa, twierdząc, że jednego mogę zapalić, a jak tak się boję, to znaczy, e nie mam silnej woli. Zgadzałem się z nimi, że jej nie mam i już nigdy , nawet raz nie wziąłem do ust papierosa.
    A teraz wciąż uprawiam różne sporty, nie kaszlę
    Pozdrawiam Cie mag i życzę dużo zdrowia
    Jeszcze jeden upierdliwy przyjaciel

  38. Pan redaktor myli się,
    śledcze dziennikarstwo patriotów III RP z GW, Rzepy i okolic, szlag trafił bo oni oszukiwali i jeszcze sobie nagrody dawali. „jasny gwint 27 marca o godz. 15:14”, wspomina tylko o jednym takim przekręcie, Michnik-Rapaczyński/a gdzie zgnojono Rywina.

    U Urbana i w Faktach i Mitach, ten rodzaj dziennikarstwa ma się wyśmienicie, bo przekręty geniuszy z rodowodem w III RP, wyczerpią się tylko wtedy jak III RP padnie.
    A już niedaleko do tego, bo dzięki Balcerowiczowi i Buzkowi, OFE wykańczają III RP.
    (Banki, właściciele OFE utrzymują Balcerowicza z wdzięczności, ciekawe co z tego przekrętu ma Buzek? Wystarczyło mu bycie szefem PE?)
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/koniec-ofe-rozmowa-prof-leokadia-oreziak

    Kolesiom za mało przekrętów to premier Tusk chce zrobić Olimpiadę, a pan pisze o nieszczęśliwcach z PiS.
    Przecież to dobry premier zadecyduje kto zarobi kasę .

  39. 1.Tekst wydaje się odpowiedzią na interpelację Wiplera w sprawie prywatyzacji Presspubliki
    2. W tekście nie ma żadnych merytorycznych zarzutów wobec raportu, które musiałyby się pojawić gdyby raport był robiony nierzetelnie.
    3. Zamówienie raportu opisane jest jako coś niestosownego, podczas gdy zamówienie np. badania opinii publicznej już nie.
    4. Obopólne korzyści związane z raportem nie muszą być czymś złym pod warunkiem, że raport jest rzetelny i opisuje rzeczywistą patologię, w postaci faworyzowania przez Państwo jednego koncernu względem innego.
    5. Artykuł ten moim zdaniem kompromituje Rzepę i jej dziennikarzy śledczych.

  40. Lewy, 6.45. Coraz częściej w czasie przewijania nudnych zawartości blogu spotykam Twoje komentarze powołujące się na moje opinie jako rzekomego przyjaciela. Proszę uprzejmie odczep się wreszcie i pozwól, że przyjaciół będę dobierał sobie sam. Mam w tym celu sprawdzone kryteria i w pierwszym rzędzie preferuję mądrość i inteligencję. Kończę właśnie czytać ostatnie z wydanych u nas dzieł Sandora Maraia, w którym znalazłem taki oto cytat aktualny w tej sytuacji; „To co schodzi spod twojego pióra, to są trociny: bez smaku, bez barwy. Trociny, trociny. Puste słowa.” Czytając przyszło mi na myśl wielu tutejszych producentów trocin.

  41. Adam 2222, 6.51. Ten artykuł Pani Oręziak http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/koniec-ofe-rozmowa-prof-leokadia-oreziak powinien wywołać wściekłą burzę. Rysuje on obraz klęski i katastrofy. Przeszedł bez echa, jak większość. Byle do wyborów, później na Cypr.

  42. Amerykański publicysta definiuje socjalizm jako „PUTTING PEOPLE BEFORE PROFITS.” Konsekwentnie kapitalizm powinien być jako „PUTTING PROFITS BEFORE PEOPLE”. Krótko ale czytelnie i jasno.

  43. jasny gwint
    28 marca o godz. 9:00
    Drogi przyjacielu, co ja na to poradzę, że uważam Ciebie za przyjaciela i w związku z tym nie potrafię się od Ciebie odczepić. Jestem bystrym facetem i domyśliłem sie, że zaliczasz mnie do producentów trocin.
    Nie wiem jak to traktowaść, czy jako komplement czy raczej jako zarzut. Co Ty masz przeciwko trocinom ? I dlaczego posługujesz się Maraiem ?
    Wiem, że jesteś wybitnym czytelnikiem dzieł trudnych, o czym niejednokrotnie napomykałeś, ale czy tylko dlatego, aby pochwalić się, ze czytasz Maraia, użyłeś jego trocin ? Nie mogłeś sam wpaść na ten pomysł i sypnąć mi własnymi trocinami.
    Pozdrawiam Cię drogi przyjacielu

  44. @mag
    Ruć Maguś, rzuć! Wzbudź w sobie inkszą chuć!

  45. Lewy, 9.44. Franciszek /papież/

  46. A drugi brytyjski dziennikarz James Delingpole mówi w zakwestionowanym fragmencie filmu: „Powiedziałbym, że Rosja by się skręciła, gdyby nie mogła eksportować gazu. Dlatego tak ważne jest dla Rosji, by nie doszło do łupkowej rewolucji. W jej interesie jest też finansowanie tych grup obrońców środowiska, które prowadzą kampanie przeciw szczelinowaniu [technologia eksploatacji łupków]”.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13643286,Lupkowy_skandal_z_Polska_i_Gazpromem_na_konferencji.html#ixzz2OpPQamsz
    ==================

    Skoro już o lobbingu mowa………
    Tutaj idą ciężkie miliony, by nie dopuścić do straty miliardów.

    Pan Rostowski właśnie odkrył, że OFE oszukują….
    Sporo czasu to zajęło…..

  47. @ mag, @ Lewy,
    powiem tak: Lewego to podziwiam (za stanowczosc i
    wytrwalosc), a z mag sie solidaryzuje w naszej wspolnej
    ulomnosci. Moj osobisty wklad w prosperity przemyslu
    tytoniowego trwa juz 42 lata ! Zaczalem popalac w wieku
    15 lat i tak to sie ciagnie po dzis dzien. Ba ! w 1990 roku
    mialem pierwszy stan przedzawalowy. Tak mnie to
    wystraszylo ze prawie 13 miesiecy nie palilem. Toz to sukces,
    mozna by powiedziec ! Tak, tylko ze po tym okresie, glod
    nalogowca odezwal sie z taka sila, ze zaczalem polic w
    dawce dwukrotnie wyzszej niz przed rzuceniem palenia.
    Ala jakos to sie unormowalo (paczka dziennie). Pozniej
    mialem drugi stan przedzawalowy, dwa stenty na sercu, ale
    juz sie tak nie balem i po klinice, w zaciszu domowym palilem dalej.
    Refomatorsko przezucilem sie na mentolowe, zeby mniej kaszlec,
    ale nalog jest kultywowany po dzis dzien, pomimo ze w maju
    zeszlego roku mialem trzeci stan przedzawalowy plus dodatkowe
    trzy stenty na sercu. Poranny obrzadek polazienkowy, to dwie kawy
    (po trzy lyzeczki kawy po turecku czyt. zalewajki – z ekspresu to zadna kawa) i ukochane papieroski ! Do tego cale sterta tabletek
    na krazenie , udroznienie arterii etc., etc.
    Mysle ze jest we mnie pewna forma osobowosci typu Dr. Jekyll i
    Mr. Hyde: jedna osobowosc mowi rzuc to swinstwo, przecierz to
    wykancza ciebie i pustoszy kieszen (paczka w Niemczech to
    prawie 5 Euro), a druga osobowosc mowi – pal, pal przecierz to
    takie fajne, ten niebieski dymek, z kawka – jakiez to odprezajace,
    fajne, bez tego zyc nie mozesz !
    Dylemat byc albo nie byc, dla nalogowego palacza nie istnieje.
    Istnieje tylko chuc, nieodparta potrzeba trucia sie uznawana przez
    skolowany umysl jako niezwykla przyjemnosc.
    Tak z boku patrzac, jest to rodzaj choroby psychicznej, podobnie
    jak narkotyki czy alkoholizm.
    Jako palacze o tym wiemy, ale wyjsc z tego nie potrafimy. Nie pisze tych slow aby uzalac sie nad soba (czy innmi nalogowcami).
    Pisze to w zasadzie do tych ktorzy maja to szczescie ze nie pala
    w nadziei ze zrozumieja nasze rozdarcie wewnetrzne:
    swiatly i swiadomy umysl, nie daje sobie rady z prymitywna
    potrzeba samozaspokojenia (dymek, dymeczek …).
    I to by bylo na tyle (nie mylic z przodem).

    Pozdrowionka.
    P.S.
    Ide zapalic.

  48. jasny gwint
    28 marca o godz. 11:02
    Jestes drogi przyjacielu zbyt lakoniczny. Co masz na mysli piszac:
    *Franciszek(papiez)*
    Jakas aluzja , czy co ?

  49. Do tego nie potrzeba specjalnej madrosci i inteligencji wiec nie mialem wiekszych problemow czytajac .

    „Powiedziałbym, że Rosja by się skręciła, gdyby nie mogła eksportować gazu.”

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13643286,Lupkowy_skandal_z_Polska_i_Gazpromem_na_konferencji.html#BoxBizTxt#ixzz2OpZ79LLE

    Przewijajac blogowe trociny ( gdybym byl b. iteligentny napisalby pewnie – przesypujac) mozna odniesc wrazenie jakigos zakamuflowanego lobingu producentow tzw. trociniakow dla ktorych gaz lupkow bylby wyrokiem . Trociniak jak podpowiada mi moja watpliwa ( zeby nie napisac podejrzana ) inteligencja to zdaje sie jeszcze przedwojenny rosyjski (syberyjski ?) wynalazek .To „b.” to od bardziej.

  50. Dreamliner: kolejne fiasko kapitalizmu i imperializmu amerykańskiego. No i oczywiście wina Tuska i styropianu.

    Tylko samoloty wyprodukowane przez postępowe ręce ludzi rosyjskich stanowią gwarancję słuszności klasowej lotnictwa cywilnego.

  51. mag,

    pal, jeśli sprawia Ci to przyjemność. W końcu kiedyś i tę przyjemność ktoś Ci odbierze. Być może będzie to lekarz, a może jakiś urzędas. Tylko paląc respektuj tych bezpośrednio wokół Ciebie, którzy nie palą.

  52. Z głosem przeciwników łupków od początku niezbyt się liczono. Wiceminister spraw zagranicznych Beata Stelmach na spotkaniu z amerykańskimi firmami zapewniła:
    – Rząd polski gwarantuje, że żadnych protestów społecznych nie będzie. W podobnym tonie wypowiadał się również Bernard Błaszczyk, były wiceminister środowiska, obecnie dyrektor RDOŚ w Katowicach
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/nie-bedziemy-siedziec-cicho
    ================

    I które lobby ma rację?

  53. 2 mag
    Na palenie dobry jest papieros elektroniczny. Zapewnia dawkę nikotyny, ale bez dymu. Cóż, przyjemność też jest trochę mniejsza, ale to kwestia przyzwyczajenia.
    Polecam też wszystkim, którzy mogą sobie na to pozwolić, estrogeny… Ciąża, tabletki antykoncepcyjne, HTZ. Ochota na dymka spada.
    Testowane na kobiecie (jednej 🙂 )

  54. Pięknie dziękuję wszystkim, którzy wyrazili troskę o moje zdrowie.
    Podziwiam jasnego gwinta i Lewego, że jak raz podjęli męską deyzję, to nie zboczyli ze ścieżki i kursu.
    To chyba jedyna skuteczna metoda, ale problem siedzi w głowie. Dopóki „głowa” nie jest gotowa, wszystko na nic.
    Elektryczny papieros, czy inne wynalazki, to erzatze i też uzależniają. Mój znajomy bardzo długo nie mógł się uwolnić od gumy nicorette.
    Doskonale rozumiem Cynamona, ale polecę jednak dydaktycznym smrodkiem. Gdybym miała jego problemy ze zdrowiem (odpukać, JESZCZE takich nie mam), to bym jednak uruchomiła „głowę”. Wybacz, Cynamonku!
    Bardzo podobał mi się wierszyk biba, jak z Witkacego!

  55. Otago
    Przesypując trociny – cudne określenie na blogowe przewijanie.
    Wcale nie uważam, by było obraźliwe. Przecież każdy, przynajmniej w swoim mniemaniu, perłami rzuca.
    W Kazachstanie zamiast trocin użuwano kiziaku.

  56. Ciekawe na zamowienie jakiej korporacji pisal artykuly w 1982 roku Pan Redaktor? I nie tylko pod wlasnym nazwiskiem.
    Koncern tytoniowy. Straszne. Jak kogos sponsoruje cukrownia to co?
    Gorzej jak dziennikarze siedza w internecie a potem wypisuja co znalezli jako wlasne odkrycia i przemyslenia. Zwlaszcza jak znaja inny jeszcze niz polski jezyk. Gospodarz sasiedniego blogu przepisuje co znalazl w prasie zachodniej, ze to niby jego takie madrosci przemyslane. Po co sie meczyc zamierajacym dziennikarstwem sledczym jak mozna wygodnie siedziec na czterech literach w fotelu w domu i googlowac 🙂

  57. Drogie czytelniczki blogu „Le Trociniak”

    Sprawa palenia papierochów – lub nie – ma dwie medalowe strony, jak zresztą wszystkie ważniejsze sprawy naszego życia – jedną indywidualną i drugą środowiskową. W stronie indywidualnej wyróżniłbym HIPOCHONDRIĘ, czyli uskarżanie się na choroby, których się nie ma – zdiagnozowanych jeszcze, ale właśnie zaczyna się je odczuwać, a to zadyszka niespodziewana, a to charczenie w gardle niespotykane dotąd, a to pobolewanie w dołku, szczególnie na wiosnę i w jesieni. Środowisko z kolei bywa bliższe i dalsze. Jak się pracuje z inżynierami (nie podaję przykładowej instytucji), oni w zdecydowanej większości nie palili w latach 1970-80. Pewien mój szef, z którym siedziałem w jednym pokoju dla lepszego nadzoru nade mną, jak wracałem z papierosa, za każdym razem wznosił lamenty i komentarze o smrodzie i gdzie on u mnie siedzi, we włosach, w swetrze i reszcie ubrania, we wydychanym powietrzu z moich płuc. Makabreska, słowna – na początki mi się tak zdawało, ale dotąd wspominam inżynierów z rozrzewnieniem. Otoczenie bliższe też warto zmienić dla potrzeb rzucenia palenia, tego niewątpliwie mentalnego procesu. Jeden(na) parter(-ka) lubi kopcić, delektuje się, roznosi tę woń i ideę i się nią otacza. Druga – nowa partnerka – wręcz przeciwnie, nigdy nie paliła i nie toleruje palenia. Trzeba tę metamorfozę życiową jakoś zaaranżować, wymaga to skrupulatnego zaplanowania, że tak powiem i jest to metamorfoza z potwornego wielkiego robala z powrotem w Gregora Samsę. Istny powrót do człowieczeństwa, takie jest moje doświadczenie w tej sprawie.

  58. wiesiek59,

    ależ podobnie było w Quebeku ! Ówczesny rząd gwarantował, że obietnice miejsc pracy i w ogóle: łupkowej bonanzy uciszą oponentów gazu łupanego. Rząd zaczął rozdawać koncesje, najpierw eksploracyjne na zasadzie, że „…protesty się same wyciszą jak popłynie manna z gazu”.

    Po roku ten sam rząd, którego minister zapewniała na lewo i prawo, że krowa emituje więcej gazu i zanieczyszczeń niż szyb wydobywczy musiała ogłosić moratorium, bo – ku zdumieniu rządu oraz lobby gazowo-naftowego (reprezentowanego przez byłego premiera prowincji, Lucien Boucharda) mobilizacja powszechna przeciwko łupaniu gazu była tak wielka, że nie sposób było wepchnąć gazowego kitu w brzuch.

    Przy czym trudno mówić o lobby przeciwko lobby. Owszem, ludzie zorganizowali się w koalicję przeciwko ekploatacji gazu łupanego, ale trudno mówić o lobby kiedy reprezentuje się interes sporej części społeczeństwa i nie w sposób permanentny, ale raczej docelowy (w tym wypadku: sprzeciw wobec eksploatacji gazu łupanego). A problem jest wszędzie ten sam: czy dochody skarbu państwa z tytułu wydobycia gazu łupanego pozwolą zreorganizować zaopatrzenie w wodę pitną tam, gdzie dojdzie do jej skażenia przez chemikalia używane do łupania łupków ? Jak znam życie, to zyski są skutecznie prywatyzowane, zaś koszty środowiskowe płacone z budżetu. Być może w Polsce jest inaczej, ale u mnie kompanie górnicze twierdzą, że wnoszą opłaty koncesyjne, i to wystarczy, jednak struktura oraz prawo, na którym ta struktura jest oparta to w sumie produkt przełomu XIX-go i XX-go wielu. Obecnie trwają dyskusje o modernizacji prawa górniczego i kwik ze strony sektora wydobywczego przypomina kwik prosięcia zarzynanego tępym nożem przez rabina 😉

    Pozdrawiam

  59. Sprawa gazu zwanego łupkowym, lub z łupków, ale tylko przez g-łupków „łupanym” jest złożona. Z jednej strony obawy ludności – dotąd nie potwierdzone ani przez agencje rządowe m.in. amerykańska EPA oraz pozarządowe – jak hipotezy o trzęsieniach ziemi, zmianach klimatu czy skażeniu wody lub powietrza, przy wydobyciu bądź bilansu w fazie eksploatacji; oraz o spisku korporacji stawiających zyski daleko przed ludźmi. Z drugiej strony gospodarka (bez „głupcze!”), amerykańska dostaje dodatkowego bodźcowania z powodu znacznie tańszej energii niż gdziekolwiek na świecie, energochłonne stalownie chcą bydować koncerny z całego świata właśnie w Teksasie, fabryki wytwarzające twarde produkty w Michigan powstają i w Płn. Karolinie …

    No nie wiem (a, jest jeszcze Quebec, la société distincte).

  60. @TO
    Nie chcę się wymądrzać, ale Gregor Samsa nie palił w obu wcieleniach , a chyba nie chcesz powiedzieć, że palacz to robak.
    @mag
    Cieszę się, że znalazlaś między mną i moim przyjacielem jasnym gwintem wspólną cechę:obaj posiadamy silną wolę. Jestem dumny z tego powodu i mam nadzieję, że mój trochę naburmuszony przyjaciel też się z tego powodu ucieszy.

  61. telegraphic observer,

    Może i la société distincte, a może po prostu wyszło na to, że w Quebeku ludzie nie chcą gazu łupkowego. I rząd posłuchał. Może kiedyś ludzie zechcą gazu łupanego, ale na razie nie chcą. Vox populi… etc. – tak samo chwytne hasło jak …… (bez „głupcze”). A może po prostu inne pogląd na to, co powszechnie nazywa się rozwojem czy postępem.

    Przy czym ja opisałem wieśkowi59 przypadek quebecki jako przyczynek do dyskusji o lobby, a nie o gazie łupanym jako takim. Ty możesz dopisywać swoje wątki do wyboru.

    Trocin na tym blogu nigdy nie zawiele 😉

  62. Jacobsky
    28 marca o godz. 15:54
    telegraphic observer
    28 marca o godz. 16:11

    Ooo ! Panowie widze ze ponownie lupnelo w lupkach
    (okreslenie ktore sformulowalem ponad dwa lata temu
    tak sie spodobalo red. Passentowi, ze az je osobiscie skomentowal).
    Od wiekopomnego odkrycia metody i zloz tegoz gazu w Polsce
    minelo juz ladnych pare lat, a jedyne lupanie jakie jest zauwazalne
    dla nas przyszlych konsumentow, to lupanie w mediach i w krzyzu
    niektorych wyczekujacych.
    Czy z tego cokolwiek bedzie, to w dalszym ciagu wielki znak zapytania. A to lobbysci sie odezwa, a to przeciwnicy, a to Gazprom
    noga tupnie, a to obroncy srodowiska przygrzeja.
    I tak w kolo Macieju.
    Obawiam sie aby z tego gazu lupkowego, nie wyszla jeszcze jedna
    narodowa (G)lupawka.

    Pozdrowionka.

  63. Lewy
    Powiedziałem co chciałem – palacz to robak, wielki i potworny, tak odbierałem opinię mojego szefa i po jakimś czasie (po zaprzestaniu robaczenia się) z nim się zgodziłem. Zresztą „robak”, to nie jest wielka obelga, jeden ksiądz się tak nazwał (zresztą ta moda nomenklaturowa biczowania się u księży powraca, na razie odgórnie).

    Ale o palaczce bym się nie ośmielił tak powiedzieć 😉

    Jacobsky
    Powiedziałem jedynie:
    (1) „gaz łupany” to językowa manieryczna przesada,
    (2) wybór jest na osi „ludzie-gospodarka”, póki co w USA ludzie wybierają tak, w Quebec wybieraja siak – dokładnie tak jak Ty mówisz
    (3) wszędzie są lobbies, tzwn. wszędzie tam, gdzie są przeciwne ważne interesy i funkncjonuje demokracja, deliberacja i decyzje publiczne się jakoś wypośrodkowuje za każdym razem
    (4) ja Cię też pozdrawiam

    cynamon 29
    Jeszcze nie powiedziałem, ale powiem:
    (5) metody się nie odkrywa, lecz tworzy i rozwija
    (6) gazu łupkowego jeszcze w Polsce „wiekopomnie” nie odkryto, jedynie tyle co kot napłakał, ale jest nadzieja, hipotez geologiczna, itp
    (7) pesymizm Polaków jest ogromny, szczególnie na temat własnych możliwości organizowania się, a na szczycie tego pesymizmu stoi @cynamon

  64. + pozdrowiska dla C29

  65. telegraphic observer
    28 marca o godz. 17:29
    „(7) pesymizm Polaków jest ogromny, szczególnie na temat własnych możliwości organizowania się, a na szczycie tego pesymizmu stoi @cynamon”

    @ t.o., ja wcale nie jestem pesymista ! Po prostu przez te wszystkie lata me galy juz nie jedno widzialy (uszy nie jedno slyszaly).
    Pamietasz koniec lat bodaj siedemdziesiatych i Karlino kolo
    Koszlina ? Ropa trysnela ze ho, ho ! Polska drugim Kuwejtem !,
    nareszcie bedziemy bogaci ! nie potrzebujemy ropy z importu !
    Takie oto hasla wtedy krolowaly w prasie , radio i telewizji.
    I co ? Gdzie ten drugi Kuwejt ?
    Lata dziewiecdziesiate Lech Walesa i slynne slowa ze jeszcze pare lat i bedziemy druga Japonia ! Minelo lat kilkadziesiat i nie jestesmy
    nawet wycieraczka przed drzwiami Japonii !
    Dlatego zwaz prosze, moj umiarkowany sceptycyzm (bron boze
    pesymizm) w tego tupu hurraoptymistycznych akcjach, poniewaz
    wole w takim wypadku „szkielko i oko”, zamiast science – fiction.
    Ta ostatnia wole zdecydowanie w wydaniu S.Lema.

    Pozdrowionka.

  66. telegraphic observer, jeszcze to:

    http://www.youtube.com/watch?v=awGLIyDSawE

    Pozdrowionka.

  67. mag
    28 marca o godz. 17:48
    Ja po prostu nie mam zaufania do specjalisty od etyki. Sam kiedyś w to wpadłem, ale szybko zorientowałem się , że to takie bla, bla.
    Być może Hartman doszedł do takiego samego wniosku, dlatego usiłuje odreagować swoją życiową pomyłkę błaznując, a jednocześnie wmawiając sobie i innym, że w tej błazenadzie jest glęboki.
    Chwała mu tylko za to, że takie wpisy toleruje, ale podejrzewam, że on ma blogowiczów za takie małe robaczki, które on wielki uczony dobrotliwie traktuje nie reagując na ich impertynencje. Raz tylko zareagował jak zarzucono mu nieznajomość łaciny (Gaudeamus idiotes). Wtedy został wytrącony ze swojego olimpijskiego spokoju i tłumaczył się, że on nie musi znać łaciny, trochę jak Iwan Bezdomny Bulhakowa,tmumaczyl się Mistrzowi plącząc się w zeznaniach, że nie slyszał nic o Fauście, a na operze nie był, bo wtedy pojechał do Jałty

  68. Proszę o wybaczenie, powyższy wpis miał być u Hartmana -starość,starość

  69. Spiskowa interpretacja świata, to niezbędna strawa duchowa każdego prawdziwego Polaka, chleb powszedni każdego porządnego aktywisty lub dziennikarza w partii lub fundacji lub gazecie prawdziwych Polaków
    Jako ciekawostkę cytuję fragment oświadczenia Fundacji w sprawie prześladowania jej przez przez „Rz”.

    Cytat z oświadczenia Fundacji:
    „Ostatnio wielu dziennikarzy różnych mediów interesowało się naszym raportem na temat polityki podatkowej państwa wobec branży tytoniowej. Zwłaszcza po tym, jak rząd Donalda Tuska wycofał się z zapowiadanych zmian w tym zakresie. Zainteresowanie mediów naszymi raportami zawsze nas cieszy. W tym przypadku zaskakujące jednak było to, że pytania dziennikarzy tak różnych mediów jak „Rzeczpospolita” i „Polityka” czy „TVP” były niemal identyczne w treści i formie.

    Mój komentarz
    Nie chodzi mi o racje – jakie są i po czyjej stornie. Chodzi mi o to, że niezbędnym dopełnieniem każdej hipotezy, wiadomości, sprawozdania, wrażenia, każdego mitu i wymysłu publikowanych w mediach prawdziwych Polaków jest ich spiskowa interpretacja jako ostateczne objaśnienie hipotezy, wiadomości, mitu, wymysłu. W ten sposób w umysłach prawdziwych Wolaków następuje transformacja i dojrzewanie każdej hipotezy, wiadomości, mitu, wymysłu do ostatecznej postaci najszlachetniejszej, najprawdziwszej prawdy.

    Ciekawe, jak teraz tę dziwną zbieżność w treści i jednoczesności wystąpień różnych mediów, w tym „Polityki”, wytłumaczy redaktor Passent. Hę?
    Pzdr, TJ

  70. Lewy,

    a ładnie to tak nadawać o Profesorze do mag, klepiąc francuskie uszczypliwości aż do szpiku kości;)?
    Jestem chory, gdy odrywam się od wpisów na blogu Profesora. Staję przed lustrem i przygladam się czy ze mną wszystko w porządku.
    Nawet ty, ze swoją znaną francuską lekkością, potrafisz przebić się przez osłonę kostną, by dotrzeć do szpiku.
    Tylko osamotniona mag tonuje tą agresję ludzi intelektu.
    Nie powinno się niszczyć ludzi, jeżeli oni nikogo nie niszczą.

    Powinieneś zacząć wpisywać się mitygująco.
    Sam nie wiem dlaczego o tym piszę nie na blogu autorskim.
    Widocznie coś znacząco, pod wpływem ideowych lektur, przestawiło mi się pod sufitem.
    Moje pytanie sprowadza się do wyrażenie zdumienia, jak można dołączać się do większej ilościowo niż dwucyfrowa nagonka.
    Przecież to uczestnictwo w pogromie.
    Sądzą po sposobie dowodzenia (chyba poza Matyldą) Profesor ma rację, że pisarze blogowi mają problemy z logiką.

    Stop, Amen.

  71. Ryba
    28 marca o godz. 19:30
    Nie wiem jak zareagować. Może to nagonka ? Czasami mam alergie na punkcie pewnych ludzi i wtedy jadę trochę po bandzie.
    Nie rozumiem, dlaczego jesteś chory, kiedy odrywasz sie od wpisów na blogu profesora ? Czyżbysmy byli tacy chamscy ?
    Dlaczego uważasz, że ktoś tu niszczy ludzi intelektu ?
    Jeżeli ktoś udostępnia blog i pozwala sie na nim wypowiedzieć, a sam nie reaguje, to po co ten blog ? Nie mógłby poprzestać na pisaniu zwykłych artykulów, a ja najwyżej powywnętrzniałbym się zwierzajac sie mojej lubej, ze profesora nie lubię.
    A dlaczego nie lubię to chyba wyjaśniłem. Moze nie mam racji, ale czy to jest jakimś niszczeniem czlowieka intelektu ?

  72. @mag
    Nie Witkacemu to podebrałem, a Jeremiemu Przyborze. Kwiatkowska śpiewała coś takiego do jakiegos Gucia, kończąc frazę: mnie na cię, Guciu, pluć… Alleluja!

  73. C 29 (18:18 & 18:27)
    Zgoda na „umiarkowany sceptycyzm”, ale jakiż on kąśliwy i wskazujący na kompleks niższości.
    Już-ci to na blogu Le Trociniak postulowano wzorowanie się na innych i zapożyczanie sprawdzonych metod. Np. weźmy taki neoliberalizm … chodzi mi o to, że jest sporo pozytywnych przykładów. No powiedzmy ze 30-90 procent, w zależności od zawartości sceptycyzmu we krwi i obszaru poruszania się. Gdy przyjeżdżam do kraju, to spaceruję głównie po Trakcie Królewskim, zajrzę do Parku i pstryknę kilka zdjęć pawiom, sprawdzę co wystawiają przed Pałacem Prezydenta i ile namiotów tam stoi, przeglądnę zaopatrzenie w sklepikach spożywczych między Placem Zbawiciela i Unii Lubelskiej, zajrzę do kafejki jednej i drugiej, internetowej albo i nie – wyrywkowe to, dlatego prawdziwie umiarkowane mam widzenie. Na wycieczki w zaprzeszły interior peerelu mnie nie stać. Polską logiczność mam przed oczami, codzienną, woda faktycznie leci z kranów, wręcz jak porównam z peerelem to ta logiczność uderza mnie, jakże podobna do kanadyjskiej, mimo że to takie odległe od siebie kraje.

    Jednakowoż zgodnie z teorią reprezentanta naukowej psychologii spolecznej na blogu, niejakiego TJ-ota, pojawiają się spiskowe interpretacje świata. Od tego mam Dede, kumpla z ogólniaka, który nigdy nie zaopatruje się w hipermarkecie Auchan, ale golonkę ma najświeższą i najsmakowitszą jaką sobie można wyobrazić. Dodam do tej teorii TJ-ota, choć psychologiem nie jest żadnym, a społeczeństwo jako takie prawdopodobnie nie istnieje (wierny jestem doktrynie, no nie?), że jak społeczeństwo jest wyedukowane na marksistowskich sloganach w tematach socjologii i ekonomii, do tego jeszcze za krótko doświadczone i to na jednorazowo przejściowych przykładach, to nie ma orientacji w tym nieprzyjaznym terenie jakim początkowo jest kapitalizm. I wszystko ich straszy, zza każdej skały wygląda diabeł – jak nie Soros to Kulczyk, jak nie Stokłosa to Madoff, jak nie sąsiad z góry to sąsiadka z lewa, jak nie z PO to z SLD. I prawdziwie polscy dziennikarze i partyjni aktywiści to wykorzystują zgodnie z partiotycznym obowiązkiem i poleceniem Prezesa. Ale to się ma ku końcowi.

  74. Przeglądam blog „od najświeższego” komentarza i właściwie niczego nie przewijam.
    Jakiś ludzki język w en passant zapanował.
    Jakie to miłe.
    Serdecznie pozdrawiam

  75. Franciszek wymył nogi więźniom. Należało zacząć od wymycia własnych rąk i rąk biskupów.

  76. Kiedy ruszyłem do klawiatury, aby napisać, że jakiś lobbing uprawiamy wszyscy i nie wolno tego pojęcia nadużywać, Daniel Passent opisał lobbing brzydko pachnący.
    Wycofałem się więc.

    Kiedy chciałem zauważyć, że pieniądze zawodnika ligi zagranicznej są ważniejsze niż chwała i pieniądze za grę w reprezentacji narodowej i muszą chłopcy uważać na nogi, żona błagała, żebym milczał. „Ty zawsze, wszystko widzisz przez kasę, każdą motywację w zachowaniu istoty ludzkiej cynicznie interpretujesz”, itp

    Kiedy chciałem opisać swoją, już sześcioletnią przygodę z OFI (Pioneer), pomyślałem, że robiłbym sobie wbrew.
    A do tego wymiana stanowisk między przedstawicielem OFE (to inna niż OFI instytucja, ważniejsza) a min. Rostowskim, odebrała mi oddech i kazała milczeć.

    Kiedy zobaczyłem minę Djokovica po przegranej z Haasem, tysiące myśli chciałem przelać do bloga „but who cares” pomyślałem.

    Rybo, jak tu żyć?

  77. @telegraphic observer
    Chyba tego miejsca przy ul. Polnej nie nazywasz „kafejką internetową”?
    PS
    Coraz częściej w publikatorach słyszę o znakomitym „kanadyjskim systemie emerytalnym”.
    Może powróci ten temat niedługo.
    To gorący kartofel w Polsce.
    PS
    Czy wzór na nowy szczyt S&P500, to wartość z poprzedniego, tego w 2007, pomnożona przez 1,0… i tu coś związanego z ilością dodrukowanych dolarów?

  78. @jasny gwint
    Ten fragment z Ewangelii Św. Łukasza ( rozdz. 22 wersety 14-20) zawsze mnie wyjątkowo zasmucał.

    „Bo mówię wam, że odtąd już nie będę pił z owocu winnego szczepu, dopóki nie przyjdzie królestwo Boże”

    A Ty o myciu nóg, czy czegoś tam…

  79. bib
    Ale Witkacy napisał coś takiego, nie pamiętam już gdzie/ na czym – widzaiałam kiedyś w „Zachęcie” z okazji wystawy jego portretów:
    „Pójdź moje dziecko pudź, ukłój moją starczą chuć”. Ot, skojarzyło mi się.

  80. Mistrzowie klamastwa

    Ktos radzil Polakom nie spieszyc do eurozony i przestrzegal przed klamstwami. Otoz cos w tym jest. Ale na poczatek ciekawostka z Cambrii polozonej w polnocno-zachodniej Anglii. Kazdego rolu w listopadzie wybiera sie tutaj „najwiekszego klamce swiata”. Moze tytul na wyrost ale mniejsza o to. Ubiegajacy sie o to zaszczytne miano maja do dyspozycji piec minut, by przedstawic publicznosci najokazalsze klamstwo. W zawodach nie moga brac udzial politycy, poniewaz wedlug organizatrow maja ci najwiksze doswiadczenie a idzie przeciez o pojedynek amatorow. To jest zrozumiale, ze politykow wylaczono ze wspolzawodnictwo o tytul klamcy. Jak powiadal premier Luksemburga, ze „czlowiek musi klamac w bardzo wrazliwych sprawach” Na przyklad w sprawie euro.
    Unia Europejska zawsze byla zdania , ze pieniadze klientow bankow sa chronione i
    kontrola kapitalu jest zabroniona.Ale banki na Cyprze sa zamkniete chyba dwa tygodnie, rzad konfiskuje wklady i ogranicza prawo do dyspozycji pieniedzmi.Oczywiscie, ze jest w porzadku, kiedy bogaci anizeli zwykli podatnicy bede ponosic koszty, kiedy banki
    upadna. Jednakze probleem jest UE zmieniajaca reguly w czasie gry.
    Eurosystem jest studium mitomanii. Jedynie panstwa, ktore spenialy
    kryteria konwergencji z 1997 r mogly sie ubiegac o czlonkostwo w klubie euro, ale nie przeszkadzalo to, by wejscie wielu do strefy euro, chociaz tylko Luksemburg te kryteria spelnial. Pozniej UE byla zdania, ze pakiet stablizacyjny spowodowal maksymalny niedobor i zadluzenia i juz cztery lata pozniej Niemcy i Francja zmienily reguly gry.
    UE oswiadcza, ze kraje zadluzone nie powinny byc objete pakietem ratunkowym az do czasu, kiedy Grecja 2010 zmuszona byla prosic o to. Wowczas UE obiecywala, ze nikt kto pozyczyl nie straci ani jedno euro az do czasu, kiedy prawie polowy juz nie bylo.
    Mialo to dotyczyc wszystkich krajow objetych kryzysem az to spowodowalo niepokoj na rynku i przedstawialo to jako jednorazowe zjawisko. W grudniu 2011 juz kolejny pakiet stablizacyjny. Tym razem juz na slowo honoru. Ale juz dzisiaj Francja nie dotrzumuje slowa. Minister finansow Niemiec broni kraju. Francja nie mowi, ze nie przestrzega regul gry ale, ze nie udaje sie tych regul zachowywac.
    Oczywiscie,ze nie dzieje sie ze zlej woli. Przywodcy unijni podaja przesadne prognozy, by tylko zapobiec panice na rynku ale pozniej juz nie przychodzi latwo, bo az 17 z 27 rzadow, nie moze dojsc do porozumienia w sprawie obietnic. A kiedy chca, by doszlo to zgody to dzialaja jak Groucho Marx. Przedstawia sie jako ostateczna propozycje a jezeli ktos je nie akceptuje, to niebawem bedzie sie podawac nowe. Tak stwarza sie chroniczny niepokoj i nikt nie wie, co sie zdarzy kolejnego poranka. Nikt tez nie ma odwagi by inwestowac. Czasami jest lepiej trzymac sie starych obietnic i na nich opierac plany na przyszlosc.
    Zaden klient banku nie moze stracic swoich pieniedzy. Ale juz na Cyprze wszyscy bezmala, bo pozniej tylko ci z wielkimi wkladami bankowymi. W poniedzialek o godz.10
    oswiadczyl przew. panstw eurozony, ze tak dotyczyc bedzie w krajach zagrozonych kryzysem. Kolejna przeto fala niepokoju. Po kilku godzinach na twiterze ow pisal, ze to tylko jednoeazowe zjawisko.
    Na konkursie klamcow w Cambrii w loklanym pubie jurorzy uznali nastepujace klmatswo nr 1: w okolicach swykopano buraki tak duze, ze mozna w nich urzadzic stodole.
    Alez amatorstwo!

  81. Papierośnik czy nie papierośnik, alkoholik czy nie alkoholik, to jednak Jurek Pilch to jest wybitnie niegłupi facet:

    http://www.youtube.com/watch?v=oHmg89zM9S4

  82. oo, wszyscy o fajkach i wspomnieniach.
    Czy ja mogę też?

    Wstyd przyznać. Bo ja tez rzuciłam, ale jak?
    Paliłam sobie ot tak, nie wiedzieć po co, wieczorami, przy cypryjskim winie, na tarasie, bo w domu nie szło wytrzymać z gorąca, gadając o wszechświecie. trwało to ze trzy lata (niezłomni palacze zawsze prychają mi w twarz -trzy? ee, co to za nałóg.. No może i żaden, ale łatwo później nie było)

    Aż przyszedł czas, gdy z dalekich portów wiatr przywiał do domu. Stanęłam przed własną matką, która ma węch jak niemiecki owczarek, no i.. kurde.. nie ośmieliłam się więcej:)

    No i teraz nie wiem, jak wypośrodkować między pogardą wobec siebie za brak charakteru i dziękczynnym hossanom za czyste płuca:))

  83. „Jakiś ludzki język w en passant zapanował.”

    Stasieku przemiły (i rzadko piszący), ja też po krótkim niebycie to zauważyłem.

    Zamiast ” ty kołku” blog używa w Wielki Tydzień podejrzanie grzecznego języka. To wielki znak pojednania, ani chybi wynik interakcji kultury partyjnej oraz wartości chrześcijańskich.

    A może to dobra aura emanująca z blogu Hartmana?

  84. Co mnie łączy z jasnym gwintem, to sposób, w jaki rzuciłem palenie. Po konsumowaniu ponad paczki dziennie, głównie peerelowskich trocin mielonych z podkładami kolejowymi (zajzajer zwany „Radomskie” – czy mnie jeszcze pamiętasz ?), w tym paleniu na czczo (sięgnąć najpierw po okulary, zarz potem po papieros… ten pierwszy sztach był jak plichowska setka prostownicza), a więc po ponad 10 latach takiego palenia rzuciłem fajki z dnia na dzień. Trzask-prask, i po wszystkim, jak mawiał dziadek Maurycy. Pomogła mi w tym drastyczna zmiana otoczenia, zwana również emigracją. W każdym razie od tej pory nie palę – to już 25 lat. And counting…

  85. Jiba (23:11)
    To faktycznie jest dylemat – czy masz charakter, czy raczej jesteś „kurkiem na wietrze”?
    Oczywiście – to zależy, bo jest miks jednego z drugim, a w ogóle – to są zwykłe metafory, Wittgenstein się kłania. W moim przypadku, psycholożka moja własna twierdziła, szczególnie pod koniec, że jestem sterowany wewnętrznie, egocentrycznie. Za następnym nawrotem jest właściwie podobnie na mój temat, tyle że mniej naukowo. A ja w tym wszystkim ciągle się upieram, że mną steruje otoczenie, do niego się adoptuje i w nim wyglądam wskazówek jak żyć i gdzie szczęście znaleźć.
    Bo z paleniem też tak było. Rodzice oboje palili, ojciec co prawda tylko do zawału. Tylko babcia raz przyjechała z Poznania na kilka tygodni i razu pewnego wracam do domu ze szkoły, nie wiem czy miałem 16 lat skończone, zadowolony bo ani ojciec ani matka nie są zorientowani co się dzieje, a tu w drzwiach babcia staje i nawet nie potrzebowała długo analizować składu chemicznego mojej otoczki i zapytała – a co ty taki jesteś uwędzony? I to był pierwszy pamiętliwy sygnał. A może ja mam dobrą pamieć tego co inni mówią na mój temat, piszą i w ogóle?
    Ale powiem Ci, że hossanna Twoja winna być nie tylko za czyste płuca, ale też za czyste naczynia i inne organy.

  86. telegraphic observer,

    ten gaz łupany naprawdę nie jest Quebekowi potrzeby. Nie ma tutaj stalowni, (na dobrą sprawę nigdy nie było), ale za to są huty aluminium, huty miedzi, manganu, a te konsumują energie elektryczną, której nie brak w moich stronach (jest jej nawet za dużo i nie bardzo wiadomo co z nia robić). Koncerny aktywne w prowincji maja ulgi w zakupach prądu, skoro inwestują w tutejszy przemysł. To wszystko plus zła aura wokól gazu łupanego sprawiły, że póki co dano sobie spokój z tym źródłem energii.

    Pozdrawiam

  87. stasieku słynny
    Język się pojawił zaiste ludzki, wręcz boski, niektórzy twierdzą, że wielkanocny, jakiś elitarny, nie całkiem polski, mało wyrazisty, niemal poprawny. To wszystko przez te dreamlinery.
    Przynajmniej w moim przypadku.

    Miajsce przy Polnej wymyka się słowom, ledwo znajduję nieporadnie dopasowaną nazwę – internetowa knajpka. Wręcz knajpeczka, nie wchodzę w szczegóły menu, ani listy win i innych napitków … aby się nie rożewnić, a wszystko się zaczęło od niewinnych kanapeczek z pilsnerem. A życie – dla jednych zbyt krótkim jest opowiadaniem, dla innych grubaśną nowelą.

    O kanadyjskim życiu i emeryturze i WIG-u porozmawiamy na ławeczce w Parku, na czczo i przyćwierkaniu ptaszków, bez internetu i gadżetów. A jeszcze lepiej w czasie joggingu, aby słowa były krótkie imprzemyślane. Albo w czasie przekraczania kałuż w Lasku.

  88. Zadziwiajaca tutaj w tej blogowej kupie trocin , liczba i rozmaitosc rzucaczy palenia sie objawila . Tak bardzo zadziwiajaca , ze az lekko podejrzana . Podejrzana o to , nie owijajac w trociny i walac prosto z kupy trocin w … podejrzana o chec przypodobania sie a moze nawet chec sprostania wysrubowanym kryteriom (madr. i int.) gl. rzucacza jednodniowego – „Co mnie łączy z jasnym gwintem,” . .
    Zeby nie byc goloslownym , nie wypadlem sroce z pod ogona , no ale mnie zajelo to dobre pol roku z okladem i zrobilem to nie dla jakiegos tam inteligenckiego ordynarnie snobistycznego widzimisie ale z prostackiej troski o zdrowie . Tyle , ze nie swoje .
    Miedzy nami b . palaczami , palic siedzac na takiej kupie trocin to w samej rzeczy bylo by trudno zadowolic JG i jego kryteria .

  89. Wydaje sie pewnym anachronizmem budowanie ekonomicznej pomyslnosci kraju na taniej energii.

    Juz dzis USA, Kanada czy Australia zuzywa prawie dwa razy tyle energii na glowe mieszkanca co Japonia albo Europa i wydawaloby sie, ze rozwoj, wyrafinowanie, postep, epoka informatyczna itd beda prowadzic do oszczednosci i efektywnosci w konsumpcji energii.
    Jak wiemy energia emitowana przez ludzi moze wplywac na zaklocenie rownowagi klimatycznej swiata.

    Fajnie gdy jest energii w brud i ceny spadaja na leb na szyje… ale.
    Ale gaz glupkowy na pewno nie zmotywuje nikogo do oszczednosci energii a raczej pobudzi do rozwoju ekstensywnego na zasadzie hulaj dusza piekla nie ma.

    Bynajmniej nie sugeruje by martwic sie bo „sytuacja sie poprawia” ale raczej zastanowic dlaczego na wytworzenie 1 dolara produktu narodowego USA/Kanada/Australia juz dzis potrzebuje dwa razy wiecej energii niz Europa i jak sie to zmieni gdy energia w USA/Kanadzie bedzie jeszcze tansza.

    Np. Kto sobie bedzie zawracal glowe malymi oszczednymi samochodami ?
    Albo uszczelnianiem okien lub energooszczednym projektowaniem.

  90. „Niewinne kanapeczki z pilsnerem i słowa krótkie imprzemyślane ”
    „Jakiś ludzki język w en passant zapanował.
    Jakie to miłe.”
    Dbnc

  91. Jacobsky
    29 marca o godz. 1:16

    telegraphic observer,

    ten gaz łupany naprawdę nie jest Quebekowi potrzeby. Nie ma tutaj stalowni, (na dobrą sprawę nigdy nie było),…”

    Bywa raczej odwrotnie – Bedzie bardzo tani gaz lupkowy moze tez beda stalownie.

    To moga byc:
    Nieprzewidziane efekty „manny z nieba”.

    A „Komputery” beda robic Chinczycy.
    Bedzie mozna zaoszczedzic na edukacji.

  92. http://www.maggiespottspoint.com.au/site/

    Dzisiaj wielki piatek to dzien szczegolny i wyjatkowy dla mnie
    jak wigilia w grudniu.
    Wiec zamowilem stolik na Kings Crossie w niemieckiej restaurant
    Maggie’s ( Falicz napewno wie gdzie to jest ) aby zjesc golonko
    tzw, pork knuckle podlane dobrym niemieckim piwem,kiedy w Polsce
    zaczna sie rekolekcie wielkopostne ja juz tam bede.
    Swoja droga zauwazylem ze tylko dwa razy w roku spozywam
    te potrawy tak wole zdecydowanie kuchnie wloska i jej atmosfere.
    A dla wszystkich umilowanych w Bogu wierzacych w zmartwychwstanie
    pana naszego Jezusa Chrystusa krola wszechswiata wszechmogacego
    zycze smacznego swieconego jajeczka.
    Dla blogowicza Spokojnego; oprocz jajeczka zycze jeszcze przyjemnej
    drogi krzyzowej,obys byl wytrwaly i nie opuscil zadnego przystanku.

    Ci vediamo.

    Ps. Wszyscy pisza o paleniu to i ja sie pochwale
    nigdy nie palilem i nie pale,moj sposob racionalnego myslenia
    na to mi nie pozwala ale za to lubie drogie i dobre alkohole
    szczegolnie gustuje w Scotch Whisky albo Burbon Whiskey
    moze byc rowniez rosyjska wodeczka Smirnoff Black Label
    jak i niezastapiona wykwintna w smaku Stolichnaja.

  93. Jacobsky
    Dzięki za wieści gospodarcze z Quebec (przez głównego korespondenta ekonomicznego CBC, Amandę Lang zwanego „the most dysfunctional province in the federation”).

    Nie wiadomo co robić z energią elektryczną (pochodzi ona głównie z elektrowni wodnych, a nie z turbin gazowych)? No jak to co – sprzedawać! Eksportować. Wszystkie firmy aktywne w prowincji (dające zatrudnienie) oczywiście zaopatrują się w energię lokalnie. Dlaczego mają mieć jeszcze jakąś ulgę? I tak korzystają z niższych cen lokalnych? Autarchią całe to rozumowanie mi zalatuje. A zresztą, po co się wtrącać w nie swoje problemy. Jedno tylko pytanie – kiedy wreszcie zasobny Quebec przestanie pobierać wyrównawcze transfery od rządu federalnego, niemal 8 mld dol. rocznie, czyli prawie połowę wszystkich transferów do kanadyjskich prowincji?

    Ale chyba jasno się wyraziłem – „zła auro” dla gazu łupkowego w Quebec nie musi przenosić się do innych krajów i prowincji.

  94. ozzy
    28 marca o godz. 22:19
    Ciekawy i bardzo merytoryczny jest Twój wywód na temat meandrów polityki europejskiej i mistrzów kłamstwa. Jestem raczej ignorantem w dziedzinie ekonomii, tu trzeba by tego ohydnego neoliberała z Toronto albo poliwalantnych erudytów Tjota i Wieśka, ale mimo wszystko, jako amator spróbuję nieśmiało zabrać głos.
    Projekt EUROPA jest wyjatkową inicjatywą podjetą przez człowieka. Wyjątkowość jej polega na tym, że po raz pierwszy bitne, awanturujące się europejskie kraje po przejściach postanowiły się jednoczyć bez siegania, jak to czynili Rzymianie,Napoleon czy Hitler, do przemocy.
    Projekt ten opierający się na consensusie, kompromisie, krok do przodu, krok do tyłu, powoli kulejąc posuwa się jednak do przodu. Owi panowie w Brukseli kierując ową europejską flotą zerkających na siebie podejrzliwie statków, przedzierających się przez mgłę kryzysu, bywają niekonsekwentni. Naobiecują coś tam,a potem *modyfikują* te obietnice. Wszystko to jest jakieś niejasne, nieprzejrzyste,niekonsekwentne, a nawet nieuczciwe. Nikt nie wie ku czemu zmierza Europa, poza tym, ze chce byc silna i sprostać wyzwaniom rzuconym przez USA,Chiny i inne wyłaniające się potęgi.
    Być może, że wprowadzono zbyt szybko wspólną walutę, że bez ujednoliconej kontroli finansowej,bazy podatkowej postawiono, jak mówią Francuzi, wóz przed wołem. Teraz trzeba kombinować, wycofywać się z obietnic, odbierać Grekom, Cypryjczykom nieopatrznie sypniętą im mannę.
    Panowie z Brukseli nie są w stanie przeciwstawić się egoizmom narodowym europejskich potentatów tj Anglików czy Francuzów, zlikwidować rajów podatkowych, gdzie wszelki podejrzany kapitał ucieka przed fiskusem niczym Depardieu do Rosji. Teraz Cypryjczycy wrzeszczą, że Europa ich okrada, bo przecież wypracowany przez nich na plażach i kawiarniach kapitał zabierają im te nieroby Niemcy.
    Myśle, szanowny Ozzy, że kapitalizm funkcjonuje na tej samej zasadzie co przyroda tzn niekonsekwentnie, ale skutecznie i tak samo jest z projektem EUROPA.
    Tylko w umilowanej przez mojego przyjaciela jasnego gwinta gospodarce planowej przyszlość była już znana zanim nadeszła: planowano na papierze tyle to a tyle zbudowania domow, albo wyprodukowania par butów i na papierze to sie sprawdzało, w rzeczywistości raczej nie.
    Kiedy byłem w przedszkolu wiele lat temu pamiętam z jakim zapałem przygotowywaliśmy ozdoby na choinkę. Zamiast swiętych Mikolajów, bombek i tym podobnych zacofanych, klechowskich didaskaliów, wycinaliśmy z papieru wielkie szóstki i wieszaliśmy je na choince. Bo wtedy religią, jaką wprowadzano w życie był plan sześcioletni i myśmy go w naszym przedszkolnym gronie urzeczywistniali nie na papierze ale z papieru.

  95. Oj panie @ TO – wiara we „wskażniki ” kasynowej księgowości POWALA !
    Cyt. z wczoraj , jeden z szefów MFW ” byłoby trudno wprowadzić rozwiazania cypryjskie w innych krajach ” . Coś też chlapnął na temat min. fianansów Holandi .
    Dalej – NBP przekaże z zysków 5 mld zł w roku obecnym ! Pamiętasz Pan coś może ? Jakim to chamem bez pojęcia był śp. Lepper gdy chciał to zrobić ?
    Jeszcze jeden z mitów inteligentów liberalnych sprzed ca. 25 lat ” Chiny bez demokracji i kolorowej różnorodności ( dobre k…a !) nie mają szans na sukces ! Czujesz Pan ?
    Co do banków – pamiętam dziesiątki artykułów z liberalnej ekonomicznie prasy opisującej „komusze ” zacofanie naszego sektora bankowego . Ganiono szczeg. jego „tchórzostwo ” we wchodzeniu np. w instrumenty pochodne !
    Zaś co do zboków , to wszystko się sprawdziło – po otrzymaniu palca , sięgnęli po rękę . Jako były liberalnie nastawiony zostałem POWALONY związkami zawodowymi LGBT . Czujesz Pan – związek motorniczych GEJÓW . Związek księgowych LESBIJEK . Powala , jak każda smieszna forma faszyzmu !

  96. Trociny… trociny…
    A czyj jest tartak?
    I las???

    WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

  97. Jeszcze ciut do @TO .
    Czy mam więc życzyć Panu z okazji nadchodzących Świąt Zacofanych , aby zakochał się Pan w postępowej swingerce LGBT , która będzie Pan przyjmować zabawiając się z trzema ( kobieta potrafi ) panami bbc ( skrót łatwy dla uważnych ) ?
    Czy życzyć , aby pański syn ( jesli jest ) i byłby „ciachem ” mógł zostać skazany za „homofobię ” odmawiając swojej d.. jakiemuś LGBT ?
    Czy życzyć , aby miał Pan idiotów/ki w rządzie z rozdzielnika ( Środa , Środa ) ? No , wiesz Pan 50 % za kobietę , ze 20 % za lgbt i miejsce pewne !
    Czy życzyć , aby trzymał Pan forsę w „postępowym” banku ?
    Czy życzyć Panu innych , podobnych nieszczęść ? Nie , tego Panu życzyć nie będę , choć życie pokazuje jak śmieszni ( niestety , życie przerosło ) są liberalni inteligenci . Pozdrawiam.

  98. Jakoś nikt z palących w czasach okrutnego reżimu nie zwrócił uwagi, że w deficytowych ilościach pojawiały się wówczas na rynku całkiem przyjemne w paleniu papierosy o nazwie Wrocławskie.
    Smaku już nie pamiętam, bo jak wspomiałem, był to artykuł deficytowy. Zapachowo papierosy były całkiem przyjemne, a dym, z całą pewnością nie drażnił gardła jak Sporty, ktore były pospolitą trucizną.
    Twarde opakowanie Wrocławskich wyróżniało się kunsztowną grafiką palącego się papierosa z falującą, delikatną smugą dymu na zróżnicowanym granatowym tle.
    Nadawało to tej truciźnie ekskluzywny wygląd, co przy przyjemnym zapachu i łagodnym w ‚konsumpcji’ dymku było przeżyciem drudnym do wyobrażenia dla wspólczesnego palacza.
    Żałuję tamtych czasów z powodu nieoczekiwanego wycofania z rynku tych papierosów.
    Po ich wycofaniu popadłem w depresję i w 1975 roku brutalnie rozstałem się z nałogiem, co odczuwam boleśnie do dzisiaj.
    Przez kilka lat po zaprzestaniu palenia zdarzało mi się, że w czasie towarzyskich spotkań z runkiem na stole (a nawet z samą kawą) brałem w palce papierosa i obracałem nim, łagodząc w ten sposób ból po Wrocławskich w twardym opakowaniu.

    Wszyskim życzę przyjemnych świąt, a palaczom, okraszonych dodatkowo dymkiem z papierosa.

  99. Nie odważyłem się na nocne ogladanie pojedynku tenisowego rozgrywanego w Maiami pomiędzy A. Radwańską i S. Wiliams; nie żałuję tego.

    Sereny Wiliams nie można pokonać, ją trzeba zniszczyć jak robiła to, w czasie gdy nie była jeszcze celebrytką, Szarapowa, czy wcześniej, malutka Hinen.

    Do tego jednak trzeba mieć duszę wojownika.

    W migawce telewizyjnej w wiadomościach telewizyjnych można było spostrzec, że po zakończonym pojedynku, dziękująca Radwańska jest szczęśliwa, że wogóle dostąpiła zaszczytu rozegrania go z taką personą jak Serena.
    Gdyby Agnieszka miała ducha walki, to już podczas pojedynku na wimblendońskiej trawie, rozniosła by otłuszczoną wówczas amerykankę.
    Moim zdaniem Agnieszka prezentuje wyższy, niż Serena techniczny kunszt gry.

  100. Lewy
    napisał
    „w gospodarce planowej przyszlość była już znana zanim nadeszła”
    I z tymi planami było dokładnie tak jak z planami mojej żony – nie pamiętam by kiedykolwiek wykonała to co zaplanowała.

  101. Jeszcze o rzucaniu palenia
    Jakiś czas temu, z telewizora usłyszałem wyznanie p. Terlikowskiego, że któreś z kolei dziecko zawdzięcza siłom nadprzyrodzonym, jakiejś wizycie w świętym miejscu – słowem, metafizyka.

    U mnie dostrzegłem związek z paleniem.
    Kiedy córka miała dwa lata, zgodnie z popularną zasadą, że najlepiej mieć dzieci ciurkiem, bo będzie więcej czasu dla siebie w klimakterium, zaczęliśmy płodzić drugie. Trwały te podejścia 9 lat, bez efektu.
    Przestaliśmy marzyć, ale nie zrezygnowaliśmy z tej niewątpliwej joy of sex. Przyszło mi wtedy do głowy, ze może rzucę palenie i to zmieni moją skuteczność. Badałem tę skuteczność w pewnej, renomowanej przychodni kilkakrotnie, w skali 1-10 dawali mi specjaliści 7.
    Powtarzam – nie otrzymywałem jakichkolwiek sygnałów od własnego organizmu, kampania antynikotynowa nie była też wówczas rozżarzona. Chciałem mieć drugie dziecko!
    Rzuciłem z dnia na dzień, kupiłem gumę N i męczyłem się okrutnie powtarzając „czy jesteś stasieku gość, czy troki od kalesonów?”. Sny, że zacząłem znowu palić pojawiały się czasami i wtedy przebudzenie w zapoconej pościeli przynosiło ulgę.

    Po 10 latach urodził nam się syn, niemowlę zdrowe, tak jak córka 10 pkt.
    Paliłem około 15 sztuk dziennie, przez 33 lata.

    Miałem podobne napięcia o których wspomniał Ryba. Karty, alkohol, towarzyski event – wtedy potrzeba zapalenia była najsilniejsza. Nawet przestałem grać w brydża, a miałem zacne towarzystwo.

    Wszystkiego Najlepszego!
    PS, donos
    W czasach burzy i naporu, Daniel Passent popalał Carmeny. Pamiętam to czerwone pudełko na stoliku panelowym.

  102. @Ryba
    Ja Agnieszki nie oglądam nawet po obiedzie. Nie lubię min-grymasów, kiedy coś jej nie wychodzi, tego braku w twarzy determinacji, czegoś w mowie ciała, co dawałoby mi radość współprzeżywania niewiadomej przy każdej piłce.
    Z radością kibicuję Marii Szarapowej, przy czym zawsze myślę o jej partnerze ze współczuciem.
    Chyba, że ma 2m z hakiem wzrostu.
    Ściskam

  103. stasieku
    29 marca o godz. 9:16
    Byliśmy różnie motywowani; Ty chciałeś mieć jeszcze jedno dziecko, a ja wejść na małą górkę i udało nam się. Popatrz jak to różne motywy doprowadzają do różnych rezultatów, ale w obydwu przypadkach osiągneliśmy nasze cele, a gdybyśmy nie rzucili palenia Ty byś nie mial syna , a ja nie wszedłbym na górkę.
    Filozofia zrodziła się ze zdziwienia, więc ja filozoficznie dziwie się, że takie dziwne rzeczy przydażają nam się.
    Pozdrawiam serdecznie i swiątecznie

  104. stasieku
    29 marca o godz. 9:31
    I wkłada do uszów korki, kiedy idzie z nią do łóżka

  105. Jiba
    Masz szczęście, że masz mądrą matkę i ona jest dla ciebie autorytetem.
    Palący maja racje, 3 lata popalania to nie to samo co palenie wieloletnie znacznej ilości papierosów (oczywiście codziennie)
    W nałóg palacz wchodzi powoli i trzeba dłuższego czasu by zostać nałogowcem. Jako małolat popalałem głównie z powodu presji kolegów. Tam mówiono „zapalimy jak stare chłopy” i dodawano „co rodziców się boisz” . Oczywiście chciałem pokazać, że się nie boję i jestem „dorosły” . Paliłem niewiele i zwykle na pokaz przy kolegach. Po pewnym czasie wkurzyłem się na siebie i pomyślałem po co mam udawać że mnie to smakuje i powiedziałem, że nie pale. Reakcja dokładnie taka jak napisała ANCA-NELA , natychmiast wszyscy zaczęli się ścigać w częstowaniu mnie papierosami (choć wcześnie każdy tego unikał) Niestety długo jeszcze po tym zerwaniu z paleniem został nawyk wyciągania ręki po ofiarowanego papierosa. Wzbudzało to wesołość i jeszcze bardziej prowokowało kolegów do „częstowania”. Problemów z zaprzestaniem palenia nie miałem żadnych , co oznaczało, że paliłem zbyt mało i niesystematycznie by się uzależnić.
    Czym jest nałóg poznałem dokładnie gdy bliska mi osoba mu uległa. Tu nie chodzi o mamę bo choć ona była nałogowcem to jej nałóg nie miał niszczącego wpływu na rodzinę i jak pisałem katastrofa zdrowotna spowodowała że z nałogu wyszła.
    Osoba o której pisze weszła w heroinę, a tu wchodzi się błyskawicznie , a wychodzi znacznie trudniej niż z palenia i trudniej niż z alkoholizmu. Walcząc o jej wyjście z nałogu poznałem problem i nikomu nie życzę by go to spotkało w rodzinie.

  106. @Lewy
    Na temat Cypru, pojawiło się w świecie kilka publikacji dotykających warstwy politycznej kryzysu cypryjskiego, a nawet kilka teorii spiskowych żyje od kilku dni.
    W Twoim komentarzu, adresowanym do ozzy, zabrakło mi biznesowego motywu przy tworzeniu UE. Poszukiwanie gwarancji pokoju europejskiego, OK, ale gdzie niemiecko-francuski wątek gospodarczy? Nie wiem dlaczego, ale zwykle pomija się podstawowy, egoistyczny argument ekonomiczny. Był on, przyznaję, dalekosiężny, charakterystyczny dla mężów stanu, zanikającej kategorii politycznej.
    Niemcom i Francuzom musi się Unia opłacać, mimo, że od wielu lat są płatnikami netto!
    Trzymaj się ciepło, u nas ciągle wstrętnie, prognozy meteo przypominają te ekonomiczne.
    PS1
    Czy potrafisz zrozumieć Niemców, z ich instytucjami, wywiadem, że nie wiedzieli o stanie Grecji, albo zasobach banków cypryjskich?

  107. jasny gwint
    28 marca o godz. 20:48
    😆 😆 😆
    „kocham pana, panie Sułku”

  108. @Lewy
    Z tymi korkami, to ja Ci powiem…
    Jęki Marii mogą niektórych rajcować.

  109. Matylda, 10.02. Z wzajemnością Pani Matylciu.

  110. Popieprzyło się. W Wielkanoc mamy Boże Narodzenie. Przyjdzie wieszać lampki na drzewach nie mówiąc o usuwaniu zwałów śniegu. Kiedyś w kabaretach profesorowie od mniemanologii /teraz są w rządzie/ dyskutowali o wyższości jednych nad drugimi. Wreszcie się wyrównało. I stanęło na głowie.

  111. Trzeba podziwiać dzielny i bitny naród Koreański. Śmiało przeciwstawiają się potężnemu i zbójeckiemu mocarstwu. Podobnie jak Polacy we wrześniu. Nie dadzą się zaskoczyć i mają czym walczyć. Nie oddadzą ani guzika.

  112. maciek.g
    29 marca o godz. 9:42

    Wiesz, a ja miałam wujka. Kapitalny facet, rolnik, jeździłam do niego czasem na wakacje. Palił jak smok. Śmierdziało to potwornie.
    W końcu się zestarzał, a lekarze powiedzieli, że jak nie przestanie palić to będą musieli obciąć mu nogę. Obraził się na nich za to, że mu grożą i palił dalej. Nogę w końcu obcięli, a wujek palić przestał, by zachować przynajmniej drugą.
    Choć i tak się zżymał – „No i co mi po tej jednej nodze, kiedy nie ma drugiej?”. Kiepski to był widok ten mój wujek na wózku

    Bardzo współczuję horroru z narkotykami – to rzeczywiście nałóg innego kalibru. Mam nadzieję, że dobrze się skończyło.

  113. JG – „Trzeba podziwiać dzielny i bitny naród Koreański ”
    Do madrosci i inteligencji trzeba dodac politowanie ale nie w jednej trzeciej tylko conajmniej w polowie i dzieki temu sprytnemu zabiegowi jako cwierc inteligent moglbym chyba pretendowac , hm.. ?

    „Podobnie jak Polacy we wrześniu.( ) Nie oddadzą ani guzika.”
    Skad tyle sarkazmu przy calej tej int. i madr. ? Politowanie (moje) diabli wzieli i znow zostaly tylko t…..y

  114. otago, 10.39. Zwykle nie reaguję na twoje kretyństwa. Ale tym razem przeczytaj. Może przy okazji przeczytają i inni.
    http://www.globalresearch.ca/10-years-later-u-s-legacy-in-iraq-death-disease-devastation-displacement/5328530

  115. Jasny gwint
    Dziekuje za uznanie i przez to nie bede ukrywal , podniesienie mnie na duchu.

  116. telegraphic observer
    29 marca o godz. 1:13

    tak myślę, że każdy jest sterowany wewnętrznie, nawet jeśli jak ten kurek furkocze wokół własnej osi od najlżejszych podmuchów. Nawet jeśli zlizuje kurz z butów dominanta (nie myślę tu o patologiach). Jakiś interes zawsze w tym ma.
    Martwiłam się przez jakiś czas, że ze mną kiepsko. Zupełnie nie szła mi kariera zawodowa. Rok w jednym miejscu, góra półtora i albo wylatywałam albo odchodziłam sama. Mnóstwo czasu zajęło mi zrozumienie, że problem nie leży w umiejętnościach tylko w konieczności podporządkowania się woli szefa. No i co mi było po charakterze – w tych okolicznościach – mało uległym?
    Teraz próbuję sama. Czy mi idzie – nie wiem, staram się, prawie nie zarabiam, za przeciwieństwo mam młodszego brata, który zbudował karierę piękną i na niejeden szczebel jeszcze wejdzie. A gdzie wejdę ja? Na razie dopiero ustaliłam kierunek.
    Pozdrowienia!

  117. telegraphic observer,

    przecież Q. sprzedaj prąd. Do USA (kontrakty głownie ze stanami Nowej Anglii), nawet do Ontario okazjonalnie. Sprzedaje firmom po cenach preferencyjnych: nie przez cały czas, tylko w początkowym okresie inwestycji. Autarchia ? Wszędzie istnieją dopłaty do czegoś. W USA – do rolnictwa dla przykładu, a w Q. w formie cen preferencyjnych elektryczności. W czym zatem problem ? Kiedy Q. przestanie otrzymywać transfery ? A skąd ja to mogę wiedzieć ? Widać są ku temu jakieś powody, skoro dostaje pieiądze. Osobiście wcale mi to nie przeszkadza. A Tobie ? The most dysfunctional province in the federation ? Bardziej niż Nowy Brunszwik ? Nie wierzę ! Zresztą A. Lang ma prawo do własnych opinii i Ty pewnie też czasem z nią się zgadzasz, a czasem nie, zwłaszcza kiedy Lang występuje w duecie z O’Learym i ten ostatni ustawia Amandę do pionu. Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało, że skoro Quebek, pomimo dwóch już podejść, wciąż nie potrafi odseparować się od Kanady, a z drugiej strony skoro la belle province stanowi taki wrzód na zdrowym ciele federacji, to czemu czemu reszta Kanady nie zorganizuje referendum, żeby się odseparować do Quebeku ? Just do it !

    Aura gazu łupanego nie przenosi się nigdzie poza prowincję. Nie słyszałem o eksporcie quebeckiego sprzeciwu wobec eksploatacji tego źródła energii. Z tym że w dobie internetu i natychmiastowego dostępu do informacji oraz opinii nie trzeba się dziwić, że nawet jeśli w jednym kącie ludzie szepczą między sobą, to ten szept mogą usłyszeć inni zainteresowani bez względu na to gdzie się znajdują.

  118. Q
    29 marca o godz. 6:41
    Dalej – NBP przekaże z zysków 5 mld zł w roku obecnym ! Pamiętasz Pan coś może ? Jakim to chamem bez pojęcia był śp. Lepper gdy chciał to zrobić ?

    Mój komentarz
    Dla porządku.
    Lepper proponował użycie rezerwy dewizowej na spłatę długów, co w konkretnej ówczesnej sytuacji było pomysłem niedorzecznym.

    Zysk banku i rezerwa dewizowa, to dwie różne sprawy, chociaż ściśle powiązane ze sobą.

    Zysk może być większy lub mniejszy. Wahnięcie rezerwy dewizowej państwa (utrzymywanej w banku centralnym) w dół wywiera daleko większe, dotkliwsze skutki dla gospodarki niże wahnięcie zysku banku. Spadek wielkości rezerwy dewizowej, to sygnał dla inwestorów, wierzycieli i agencji ratingowych, ze źle się dzieje.
    Rezerwy dewizowe wypracowują w większości zysk NBP. Mniejsze rezerwy – mniejszy zysk. Rezerwy te także bronią kursu złotego. W finansach wszystko jest powiązane ze sobą.

    Dzięki trzymającej się ziemi polityce finansowej państwa polskie rezerwy dewizowe były np. w 2012 roku na głowę mieszkańca mniej więcej takie same jak niemieckie lub rosyjskie, chociaż ważniejszym parametrem jest stosunek rezerw do wolumenu handlu zagranicznego, przede wszystkim importu, a nie wielkość rezerw per capita. A łatwo nadal nie jest.

    Lepper z pomysłu spłaty długów rezerwami dewizowymi po zasięgnięciu języka u ekonomistów się wycofał. Zapewne Lepper sądził, jak każdy zwykły obywatel, że rezerwa, to pieniądze, które są w rezerwie i po co mają się marnować. Lepper nie powinien był tak sądzić, ponieważ był wicepremierem. Lepper psuł państwo tego rodzaju propozycjami.

    Ostatnio podobne myślenie, tym razem w odwrotnym kierunku, zaprezentowała w TV pani Staniszkis twierdząc, że Niemcy chcą Polski w eurolandzie, ponieważ chcą skorzystać z polskich rezerw dewizowych. Tym samym pani Jadwiga potwierdziła, że polskie rezerwy są solidne.

    Niebywałe. Tonąca gospodarka, upadek waluty, wiarygodności, Grecja Cypr i Polska tuż za nimi jako kandydat do następnego krachu, minister samozwańczy profesor, kreatywny księgowy, czyli oszust i kłamca, a tu Niemcy mają chrapkę na te nędzne parę dolarów w worku NBP.
    Niebywałe, jak poważni politolodzy są w stanie zaprzeczać w kolejnych wypowiedziach samym sobie.
    Pzdr, TJ

  119. Gospodarzowi i uczestnikom blogu życzę Wesołych Świąt Wielkiej Nocy.

  120. jasny gwint
    29 marca o godz. 10:19
    Ty na prawdę wierzysz w to co napisałeś?
    Te propagandowe machanie szabelka, to dla ciebie oznaka siły i chęci na konfrontację?
    Jeśli wierzysz w słowa polityków to niestety niewiele z polityki rozumiesz. Przecież tę całą hecę rozpoczął północny reżim koreański i nie była to odpowiedź na jakąś groźbę innego kraju czy tez Korei z południa.
    Na pozór irracjonalne zachowania Phenianu odnosiły skutek: w latach 1989-2010 USA 33 razy zapewniały oficjalnie Koreę Płn. o woli podjęcia konstruktywnych negocjacji – przypomina „Foreign Policy”. Reżim otrzymywał od Ameryki pomoc żywnościową i ekonomiczną. Podpisane w 2005 r. przez administrację prezydenta George’a W. Busha porozumienie z Phenianem oparte było na kolejnym, chybionym założeniu, że ambicje nuklearne reżimu napędzane są jego poczuciem izolacji i zagrożenia oraz widmem głodu, który mógłby zdziesiątkować populację kraju.
    Obecnie w Korei Północnej pogłębia się kryzys , z zagrożenie jest większe niż dotychczas bo Chiny wycofują swe poparcie dla Korei Północnej.
    Działanie więc Korei Północnej jest racjonalne – sondują politycznie co można ugrać. Oczywiście jest to ryzykowne i może wymknąć się z pod kontroli.

  121. Ten moment (uzależnienia pomocy europejskiej od członkostwa w eurolandzie) nastąpi najpóźniej pod koniec tego dziesięciolecia; i w tym kluczowym momencie wolałbym, aby Polska mogła skorzystać w miarę swobodnie z prawa głosu obywateli. A blokada konstytucyjna może być zbyt sztywnym gorsetem. I może zabraknąć konstytucyjnej większości, mimo że większość Polaków uzna: tak, euro to jest szansa i warto to poprzeć – tłumaczył Tusk.

    Wydaje się to być jasne i uczciwe postawienie sprawy. Ponadto referendum odbędzie się po 2015 roku, a wtedy być może euroland upora się z kryzysem i niechęć Polaków do euro może stopnieć, jak argumentuje red. Nowakowska.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,13650747,Tusk_nie_straci_na_referendum.html

  122. TJ (14:07)
    Wyczerpujące, wręcz wybitne objaśnienie sprawy rezerw i zysków NBP, oraz pomysłów Andrzeja Leppera. Brawo.
    Dziękuję potrójnie, bo zwalnia mnie ono z reagowania na dość dziwaczne teksty @Q pod moim adresem.

  123. Życzenia

    Żywioł wiatru goni wody
    Ustępują wiośnie lody
    Chrzęszczą stopy w resztkach sniegu
    Skoczna sarenka zmuszona do biegu
    Niknie w głębinie przepastnej drzew
    Zieleni pąki leśny krzew
    Paruje ziemia pachnie kora
    Oddychac lżej wiosenna pora
    Bocian z wysoka szuka siedziby
    Idę i myślę a może tak gdyby
    Ten świat był mniej taki dziwny
    I wszyscy ludzie dobrej woli…
    Życzenia dla blogu i Redaktora
    Sukcesów każdemu w swojej roli
    Niech darzy Wam wiosenna pora
    Wesołych Świąt wszystkim zyczę
    TJ urwany z obowiązków smyczy

  124. Wierszem @ TJ, wierszem i ja, tyle ze nie swoim
    ale idealnie pasujacym do tegorocznej wiosny:

    GDZIE JEST WIOSNA

    Ja wiosne najlepiej znam.
    Wiosne widac nie tu, a tam –
    wlasnie tam naprzeciwko,
    tam gdzie nikt nie zaglada,
    W kaluzach, na odwrotnych oceanach i ladach.
    Tam sie wiosna wspina w dol na drzewa,
    tam sie wiosna w niebo rozlewa,
    tam sie wiosna na sloneczka lamie,
    zeby swiecic sie i jarzyc
    pod naszymi nogami.

    – Joanna Kulmowa –

    Zdrowych i wesolych Swiat Wielkanocnych
    na wszelakich polaciach Swiata zyczy wszystkim
    cynamon29 i przesyla …

    Pozdrowionka.

  125. ZAPROSZENIE do Radia TOK FM, wtorek, 30 kwietnia, godz. 20.05.
    Grzegorz MIECUGOW – WICEDYREKTOR PROGRAMY TVN i dr Jacek WASILEWSKI, antropolog z UW: Czy media „nakręcają terroryzm”, na przykładzie relacji z Bostonu.

    W cz. II red. Jacek ŻAKOWSKI O SPOŁECZNEJ AKADEMII KULTURY, którą inauguruje we Wrocławiu.
    Zapraszam!
    Zapraszam

css.php