Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

12.04.2013
piątek

Państwo to my

12 kwietnia 2013, piątek,

Urąganie na państwo polskie należy dziś do dobrego tonu. Na każdym kroku widać i słychać narzekania na państwo. Pluskwy w pociągu – państwo. Psie odchody na ulicy – państwo. Dziura w moście – państwo. Biblioteki padają – państwo. Brakuje miejsc w przedszkolach – państwo. Bezrobocie rośnie – państwo. Sprawy w sądach wloką się latami – państwo. Spada dzietność – państwo. Wraku jak nie ma, tak nie ma – państwo. Medali na igrzyskach w Londynie mało – państwo.

Zastanawiam się, czy można wszystko zwalać na państwo, czy to aby nie jest spuścizna po czasach, kiedy państwo odpowiadało nawet za brak papieru higienicznego. Niepodległe, suwerenne, demokratyczne, rozwijające się, przeżywające najlepszy okres od stuleci – to też jest nasze państwo. Nie  wszystko co złe można zwalać na państwo.

Tragedia smoleńska obnażyła wiele słabości państwa, jak choćby złe stosunki na szczycie władzy czy złe szkolenie pilotów. Ale lekceważenie procedur, oszustwa w pułku lotniczym, lekkomyślność, beztroska, brak wyobraźni – to nie tyle cechy państwa, a bardziej skutek niskiej kultury pracy i służby, będące raczej wynikiem braku przez stulecia własnego państwa,  niż jego wina dzisiaj.

W komentarzu redakcyjnym „Rzeczpospolitej” (10 IV) znajdujemy całą litanię pretensji pod adresem państwa – moim zdaniem nie wszystkie są uzasadnione. „Państwo ma obowiązek zrobić wszystko, by wyjaśnić przyczyny katastrofy” – to banał, ale jak można „zrobić wszystko”, skoro zawsze można zrobić więcej? „Do rangi symbolu naszej dyplomatycznej porażki należy problem wraku tupolewa”, lekceważony przez państwo. Ale jak można zapewnić zwrot wraku, jeśli leży on na terenie innego państwa, z którym stosunki dalekie są od przyjaznych, a tamtejsze prawo dostarcza pretekstu na „nie”? Czy Wielka Brytania albo Ameryka oddałyby wrak przed  zakończeniem śledztwa? „Rośnie liczba tych, którzy są przekonani, iż polskie państwo nie zrobiło wszystkiego, by jak najlepiej wyjaśnić wszystkie przyczyny smoleńskiej katastrofy ( Zgoda – Pass.) Trudno się temu dziwić, skoro coraz to nowe  ustalenia prokuratury wojskowej podważają punkty rządowego raportu…”. Ale – zapytajmy – czy prokuratura wojskowa nie jest urzędem państwowym, nie jest częścią państwa?

Zwalanie wszystkiego na państwo nie jest uzasadnione. Pewnego dnia władza się zmieni (miała zostać zmieciona kilka dni temu), ale państwo pozostanie i z dnia na dzień się nie zmieni. Nie należy się od niego odcinać, mamy państwo dalekie od ideału, takie, jakimi są jego obywatele.

PS. Telegraphic Observer: Czytam trzy książki na zmianę, z tego dwie moich dawnych kolegów z „Polityki”: „Jerzy Urban o swoim życiu rozmawia z Martą Stremecką” (nie wiem, czy już jest w księgarniach, wyd. Czerwone i Czarne), i  Janusz Rolicki „Wańka – wstańka” (wywiad rzeka, wyd. Demart). O obu książkach napiszę. Ponadto czytam: Tom Segev, „Siódmy milion. Izrael – piętno Zagłady”.

Staruszek (10. IV): „Listy do pani Z” napisał Kazimierz Brandys.

Emmanuel Goldstein, maciek.g: Przechodzicie panowie okres próbny na tym blogu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 538

Dodaj komentarz »
  1. Całkowicie się z Panem zgadzam. Państwo to również my wszyscy. I od nas wszystkich zależy, jakie ono będzie.

  2. Czytałam „Siódmy milion…”. Wstrzasające. To powinna być lektura obowiązkowa dla tych, którzy nieustannie biją się w polskie piersi 🙁

  3. Szanowny Panie!

    Widzę,że pan sam się poddał propagandzie PIS-u i wypisuje Pan takie głupoty jak: „…coraz to nowe ustalenia prokuratury wojskowej podważają punkty rządowego raportu…”. Prosze podać dowodowo jaikie ustalenia prokuratury podważają,prosże się zastanowić co to jest raport komisji a co to jest śledztwo prokuratury – jakie są różnice jakie są cele oby tych postępowań. Czy prokuratura coś podważyła oficjalnie. W sumie sam Pan przyczynia się,do potwierdzenia,że „…kłamstwo powtarzane 100 krotnie jest prawdą”.
    Dziwię się Panu,że nie chcąc /zakładam/ zaczyna pan swoim pisaniem wpadać w dziurę „niejasności” – co jest niejasne w katastrofie co miało wpływ na katastrofę. Wszystko jasne z punktu widzenia technicznego a reszta to polityka ale nie ta przez „P” co tydzień w kioskach. Pisze emocjonalnie ale jak można powtarzać bzdury tak bezmyslnie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do złej opinii o państwie przyczynia się również TVN. Codziennie wysłuchujemy biadolenia .
    Przykładowi goście z dzisiejszego wieczoru: Miller, Migalski, Duda i Brudziński. Wystarczy?
    Tak jest prawie codziennie. Zbyt mało gości niezaangażowanych politycznie, mających coś ciekawego do powiedzenia. Nie sądzę, aby to zmniejszyło oglądalność. Trudno to zrozumieć.
    Redaktorzy nie potrafią sobie odmówić przyjemności kpin z premiera, bo założył czapeczkę, bo stanął na podwyższeniu, bo gra w piłkę… Jakieś to wszystko żałosne i niepoważne.

  6. Panie Stefanie. Jeśli ma pan zastrzeżenia, proszę wyłożyć swoje racje, a nie zarzucać Gospodarzowi,
    że pisze głupoty. To jest chamstwo.

  7. Po co ludzie od tysiącleci tworzyli państwa? Dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Teraz rola ta staje się jeszcze ważniejsza, gdyż współczesny człowiek bez państwa ginie. Kwestionowanie jego potrzeby i roli może rodzić się tylko w głowie neoliberała jakim stał się Redaktor Passent. Wzrastąjącą rolę państwa podkreśla i uzasadnia w swoim nowym dziele Grzegorz Kołodko. Czy nie lepiej Kołodkę niż tracić czas na brednie Urbana lub Rolickiego?

  8. Szanowny Gospodarzu!

    Dziękuję za czytanie moich komentarzy.

    Pana Kazimierza Koźniewskiego (dla niezorientowanych: to redakcyjny wieloletni kolega Daniela Passenta) przywołałem świadom obocznego wspomnienia tej postaci niedawno w papierowej Polityce.

    Stworzyłem celowo pomieszanie postaci, aby sprowokować reakcję czytajacych w tamtych czasach cudze listy. Końcowe słowa o kłamstwie komuchowym uznałem za uprawomocnione, bo dużo wcześniej o „Listach do Pani Z.” pisałem i nie spotkało się to z echem gości bloga.

    Ubiegł Pan skorygowanie mnie przez kogoś z blogowych gości.
    Teraz przypomniałem sobie, że umknęła mi szydercza puenta zamierzona do napisania: ci co czytali komusze listy klamią w oczywiście oczywisty sposób.

    Mego szyderstwa nie dopracowalem i wyszło kiepsko.

    Przepraszam.

    Dziękuję za goszczenie tu moich mało inspirujących tekstów.

    Tracę cierpliwość i powoli przychylam się do przekonania, że trzeba zdecydowanie przeciwstawić się przejawom pogardy i nienawiści do dzisiejszego państwa i przypadkowego społeczeństwa. Staram się sprawdzać wszystkie dane biograficzne i inne faktograficzne występujące w moich komentarzach. Ale zalew bzdur, kłamstwa, i oskarżeń wobec ludzi żyjących w PRL zakłóca dziś mój umysł odłączony od łona matki tydzień przed Powstaniem obok warszawskiej fabryki Philipsa.

    Pisałem o moim PeSeLu: 440722…

    Jestem beneficjantem utopii komunistycznej. O rodzeniu się w więzieniu nowej zstępnej Kozłowskiej miałem okazję usłyszeć w moim otoczeniu.

    Dziś zarówno krajowcy, jak i emigranci dostali takiej szajby, że zburzyliby wszystkie mosty zbudowane w Polsce przed prezydenturą Lecha Kaczyńskiego.

    Potrenuję swoje próby zrozumienia tych ludzi, przełykając gorzką ślinę po przecztaniu kolejnego pytania @jasnego gwinta pod Pańskim Gospodarzu adresem: „Pan ma odwagę jeszcze żyć?”

    Ci ludzie nie odróżniają Mariana od Kazimierza a Panią Z. mają za agentkę KGB.
    __________________________________________

       , ilamud ein atśyb oC
           eż
        eimu ein kezsursats
        ogerborhC z ćśąiśyw
        eimolosbA z zarw
    do dumcie bardziej cwano.

    Na przednówku leniwy strumień płynący podkorowo smakuje jak latarniczy groch zza Atlantyku zmieszany ze staruszkowym błędem emisji spółgłoski aplikalnej spowodowanym zeszłoroczną kapustą:

    Ecco La Primavera (Ballata)

    Gdy się człek napatrzy na szarą babę w demode odaszeniu

    „http://www.youtube.com/watch?v=IPlPgO8nG24”

    to mu heroina wycina znacznik <p> i wyje

    Boston Herald stwierdził, że, podczas gdy album jest „popisem gitarowej wirtuozerii Frusciante” to śpiew okropny; jego wysoki głos doprowadziłby psy twojego sąsiada do wścieklizny

    Źródło: Wikipedia.pl; Niandra Lades and Usually Just a T-Shirt

    Na codzień świadomość swój moment pędu i koryto powinna utopić w stawie.

  9. „Faraon”:
    „- Państwo!… państwo!… – powtarzał książę – Państwo to my!
    – Tak, państwo to faraon i… jego najwierniejsi słudzy – odpowiedział pisarz”
    Czym różnimy się od tamtego Egiptu? Tym, że u nas są jeszcze tacy co wierzą iż obywatelskie projekty nie wylądują w śmieciach, jak czynią to wszystkie rządy od 1989.

  10. Niekoniecznie żałowana przez wszystkich pani Thatcher stwierdziła podobno że „nie ma społeczeństwa, są jednostki”
    Ludwik XIV stwierdził podobnie- „Państwo to JA”……

    W którym miejscu znajdujemy się MY?
    Chcemy tworzyć wspólnotę, czy zbiór egoistycznych jednostek z przeciwstawnymi interesami?
    Pan Buzek po swoich reformach stwierdził- „teraz NAM będzie dobrze”
    I nie narzeka…….

    Moim prywatnym zdaniem, najpierw robi się projekt, potem korzystając z symulacji i wiedzy ekonomicznej, psychologicznej, socjologicznej, modeluje się wpływ poszczególnych cząstkowych rozwiązań, a najlepsze, efektywne, wprowadza się w życie.
    Z perspektywą co najmniej 20 lat…..
    Za trudne?
    To do kuchni, nie do rządzenia…..
    Koniunkturalizm i kunktatorstwo dyskwalifikuje polityków.

    Ps.
    Telegraphic….
    Mogę się jako laik mylić, ale ruszenie się krajów BRIC gospodarczo, może wiązać się z reformą rolną i NACJONALIZACJĄ pewnych gałęzi przemysłu……
    Wtedy do grona KONSUMENTÓW włączono miliony ludzi będących poza nawiasem legalnej gospodarki i zdobyto fundusze na tę reformę.
    Ile miliardów $ wynosi wzrost o 1% PKB w Szwecji, a ile w Brazylii?
    Licząc od podstawy, może się okazać że kwotowo Szwecja będzie górą…
    A na pewno- bo zakładam nie przeliczając- na głowę Szweda kwota będzie wyższa…..

  11. @Matylda
    Szanowna Pani sobie robi jaja? Proponuję przeczytać Konstytucję RP. Szczególnej uwadze polecam art. 104 pkt. 1: „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.”
    O czym jeszcze mówimy? Pani, ja, my to państwo? Możemy sobie wybrać gości którzy będą robić co sobie umyślą bez pytanie Pani, mnie, ogółu wyborców o zdanie.
    To na …… mi takie państwo?

  12. „Ale lekceważenie procedur, oszustwa w pułku lotniczym, lekkomyślność, beztroska, brak wyobraźni – to nie tyle cechy państwa, a bardziej skutek niskiej kultury pracy i służby, będące raczej wynikiem braku przez stulecia własnego państwa, niż jego wina dzisiaj.”

    Kiedy nie było państwa polskiego ludzie żyli w zaborach, a tam obowiązywała ich jakaś kultura pracy i służby – inaczej nie mogliby pracować. Wynikałoby z tego, że w państwach zaborczych utrzymano do dziś kulturę pracy, a Polacy utracili ją po odzyskaniu niepodległości.
    To już przeżytek zwalanie wszystkiego na brak własnego państwa, podobnie jak tłumaczenie że komuniści rozpili specjalnie naród. Mnie nie rozpili. Piloci nie nabrali tych złych cech za zaborów. Pan też jakoś trzyma poziom w pisaniu, mimo tych „setek lat zniewolenia”.

  13. jasny gwint
    Wybacz, ze w sprawie lektur się nie odezwałam, ale wysiadł mi internet. „Włączyli” mi
    przed chwilą.
    Jutro „coś” dobrego Ci podrzucę, bo teraz nie mam czasu.
    Swoją drogą wcale nie uważam, że Urban czy Rolicki bredzą. Spełniają całkiem pożyteczną rolę outseiderów szyderczych i do bólu sceptycznych.

  14. @Matylda
    A w czyje piersi chciałabyś się bić?

  15. Panstwo to my gdy :brak miesc pracy,dziury na drogach,sluzba zdrowia etc.A moze struktura panstwa jest niewlasciwa i ustroj wladzy panstwa ulomny.,zacznijmy od porzadnej konstytucji i ordynacji wyborczej bo na dzien dzisiejszy Uklad Zamkniety 🙂

  16. W porządku, nie gniewam się, chociaż mam w sprawie moich wpisów swoje zdanie, z którym się zgadzam i trochę mnie dziwi, że mój ostatni komentarz jak zawisł, tak jeszcze pod poprzednim wpisem wisi…

    Co do państwa, obawiam się, że to nie jest takie proste – raczej państwo to państwo, a my, to my; dwa zupełnie niezależne od siebie byty. My (obywatele) nie mamy żadnego wpływu na państwo (rząd i urzędy) tak długo, jak nie istnieje demokracja, a demokracja nie istnieje w ogóle od ponad 2000 lat i nie zanosi się na to, aby w jakiejś nieodległej perspektywie zaistniała. Mogę to uzasadnić, jednak nie wiem, czy wpis się pojawi, więc na tym poprzestanę, a skoro już przy książkach jesteśmy, to też jedną polecę: „Demokracja Opium Dla Ludu” http://multibook.pl/pl/p/Erik-von-Kuehnelt-Leddihn-Demokracja-opium-dla-ludu-EBOOK/2591

    To państwo okrada mnie, terroryzuje, gardzi mną, jako obywatelem, obraża mnie na wiele sposobów. Bez mojej zgody sięga mi bezwstydnie do kieszeni i moimi ciężko zapracowanymi pieniędzmi płaci za agresje gangu NATO, albo za abonament na kretyńskie seriale i załgane wiadomości w TVP. http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/696572,poczta_polska_masowo_wystawia_tytuly_wykonawcze_a_fiskus_sciaga_abonament_rtv.html To Państwo nie gwarantuje mi podstawowych praw, wydaje na mnie – obywatela, uwłaczające sprawiedliwości wyroki elektronicznych sądów. To państwo samo łamie prawo, dopuszczając do rytualnej rzezi setek tysięcy zwierząt na eksport do Izraela i na potężny rynek wewnętrzny. To państwo zadłuża mnie i moje dzieci bez moje wiedzy i zgody. To państwo nie pozwala mi nawet wybrać posła na Sejm, ani Senatora. To państwo tworzy układ wewnętrzny z filmu p., Bugajskiego. To państwo jest do dupy i to nie jest moje państwo, chociaż to jest moja Polska, moja ojczyzna, mój kraj.

  17. Staruszek jeszcze nie pogrubił ani nie zitalizował nam czcionki blogowej, ale sądząc po wpisie z godziny 21:13, prędzej czy później mu się to uda. Tak trzymać, staruszku!!!

    P.S. Co do dzisiejszego przesłania Gospodarza, to politycznie jest ono jak najbardziej korekt. Jednak prawda życia jest trochę inna. Państwo to abstrakcja, a ludzie zwyczajnie narzekają na Tuska.

  18. PIRS 21:49.
    Poniewaz ona Ci nie odpowie, to sluze podpowiedzia: w piersi zydowskie. Ona tylko o tych piersiach dnie i noce rozmysla oraz niestety daje publiczny wyraz tym rozmysleniom.

  19. Zacznijmy jednak może od dziur…., kup …. Konstytucja tu nie ma nic do rzeczy.

  20. Wolna, demokratyczna i niezawisla Polska byla marzeniem pokolen Polakow. Niestety kiedy ona rzeczywiscie nastapila okazalo sie, ze tak jak wszystkie twory polityczne nie jest ona doskonala. Malo tego, ze nie tylko nie starczylo na nowa Japonie, ale nawet do Szwecji nagle jakby, przynajmniej optycznie, dalej jak blizej.
    I zaraz odezwaly sie glosy:
    To nie nasza Polska
    Nie taka postulowalismy w Gdansku
    Ta Polska nie jest polska
    Ona stala sie lupem obcych mocarstw i ich agentow.
    Bo gdyby Polska rzeczywiscie byla polska, to przeciez bylaby krajem mlekiem i miodem plynacym, w ktorym panowalaby powszechna wolnosc, rownosc i braterstwo. Prawdziwi Polacy wyobrazali sobie niezalezna Polske jako cos na podobienstwo raju na ziemi. Wszystko inne, mniej doskonale, wymagajace czasami wyrzeczen, niepopularnych zmian, wysilku i przeobrazen to nie jest polskie. To nie tylko ogranicza polska suwerennosc, ale stawia pod znakiem zapytania polska niepodleglosc.
    I jak tu z takim metlikiem w glowie ciagle na nowo nie spiewac: „ojczyzne wolna racz nam zwrocic Panie” ?
    Czy prawdziwy Polak idealista moze sie przyznac bez wstydu do tak niedoskonalego panstwa, jak wspolczesne panstwo polskie ?
    Chyba predzej, za przykladem swoich przodkow i jak lenda glosi, skona.

  21. Redaktor Passent
    Dziękuję z Xięgarnię/En Passant – z trzech pozycji Tom Segev wygląda najciekawiej. Są jeszcze inne jego pozycje o sprawach izraelskich. Niewykluczone jednak, że Urban i Rolicki zabłysną w Pana tekstach.

    Czytam felietony w papierowej POLITYCE, regularnie choć na ogół pokątnie – tj. w kącie delikatesów Kmicic we wschodniej części miasta, reszty wydania nie nabywam. Taka neoliberalna sknera ze mnie. A Pan dołączył do klubu, jako „neoliberalny antypaństwowiec” (sic!) [jasny gwint, 12 kwietnia o godz. 20:50]; przecież nie nawołuje Pan do obalenia państwa, lecz do jego przejęcia przez „nas samych”, obywateli III RP.

    Tylko w głowie peerelowskiego ciemnogrodu taka myśl zrodzić się może, że apel o przejmowanie odpowiedzialności za państwo, a przynajmniej identyfikację z nim, jego sukcesami (niewątpliwymi i niebywałymi) i porażkami oznacza atak na państwo polskie. Ciemnogród pod latarnią bijącą światłem odbitym od Grzegorza Kołodki, tak oględnie ten atak na Pana skomentuję.
    Dziękuję i pozdrawiam

  22. @mer

    Dla jasności.

    Blog jest moim zdaniem źle obslugiwany.
    Powinien być odporny na blędy nieuwagi.

    Niestaranność komentatorów wykpiwana i wyszydzana przeze mnie bierze się z nadrzędności inteligencji emocjonalnej nad rozumem.
    Ja jestem człek o małym rozumku i inteligentny emocjonalnie jestem szczątkowo.

    No i przestanę używać żródła bólu @stasiekowych oczu.

    Tenże ma u mnie plus za wzmiankę o ludzkim kapitaliście, a nawet ich korporacji, która go deprawowala tak bardzo lat 18, że nic nie rozumie z Prawdy. Chyba pozostanie niewyzwolony.

    A poprzedni komentarz nawiązuje do skutków czytania Absalomie, Absalomie oraz dzieł autora Transantlantyka. Nie se @TO czyta i nie musi zmieniać uszczelki w rurze ze strumieniem swej świadomości.
    Jego państwo to nie my. My to też nie jego podwładni lub wrogowie.

  23. Panńtwo to państwo (ciągle mamy za wzór XIX i XX-wieczne), a Państwo na blogu chyba tęsknią podświadomie za pełną jego omnipotencją, a moze nawet rodzajem zamordyzmu. (przynajmniej niektórzy).
    Polecam więc Państwu ciekawy wywiad w papierowej Polityce socjologa Michela Maffesoli o kryzysie naszej cywilizacji i o tym, co będzie po nim.

  24. @TO, @Ryba – jeszcze pod poprzednim wątkiem

    Kilka słów o tym, gdzie jest ten facet, co nie zawsze pręży muskuły i o śmierci śródziemnomorskiej.

    dobranoc!

  25. Kto się przyczynia do złej opinii o państwie?

    TVN – pisze andiboz.
    Red. Passent – pisze Stefan.
    TVN nie oglądam, więc nie wiem, ale zgadzam się z tezą Stefana, że z Redaktora wyszła Polnische Wirtschaft. Nie ma jasności w powyższym wpisie, nie przytaczam tutaj, ale wyraźnie Redaktor sieje wątpliwości nt. raportu komisji Millera (aprobował po jego publikacji). Prokuratura ma inne zadania, może są rozbieżności sformułowań, które mogą być uściśleniami, ale jeśli się pisze o podaważaniu, to dobrze jest podać szczegóły.

    Katastrofa smoleńska nie jest zwykłą katastrofą lotniczą, jak to teraz po trzech latach stwierdzają redaktorzy, m.in. J. Żakowski. Co nie znaczy, że należy ją badać tak, jak się bada katastrofy lotnicze. Po co jest druga komisja państwowa, tym razem dr. Laska? Czy nie wystarczy przedstawić zebrany materiał, konkluzje, opinie przeciwne, kontrowersje, wywiady, itp. Tego wystarczyłoby na oddzielny kanał TVP. Program ekspertów lotniczych, program leśników (brzoza), geologów (kopalnictwo w smoleńskich błotach) …

    Wpadam w sarkazm, i choć rozumiem, że większość Polaków nie może pogodzić się ze stratą prezydenta i 95 osób, z tym, że zginęli przez błędy ludzkie z kilku szczeblów dowodzenia (a nie z powodu usterki technicznej, bądź świadomego działania, czyli zamachu), że ciało Prezydenta Państwa Polskiego leżało w błocie, że zwłoki pomieszano, że wraku nie zwrócono … to jednak muszą się oni z tego otrząsnąć.

    Bo to oni właśnie najbardziej się przyczyniają do złej opinii o państwie. To państwo tak potraktowało ich prezydenta, ich generała, ich pilotów, ich samych. Czyje państwo? No państwo Tuska. Polska nie ma innego państwa, tak jest od 1795 roku (z krótką przerwą, nota bene premiera RP też zabito w zamachu, historia się powtarza), trzeba to państwo wywalczyć, odbić, ZWYCIĘŻYMY, ZWYCIĘŻYMY, ZWYCIEŻYMY!

  26. KOREKTA:
    Co nie znaczy, że NIE należy JEJ badać tak, jak się bada katastrofy lotnicze.

  27. Między omnipotencją państwa a jego zamordyzmem

    Mag, to są moim zdaniem zupełnie inaczej emocjonalnie ukierunkowane dążenia. Zamordyzm jest nieprzyjemny, omnipotencja jest cudowna dla obywateli. Druga różnica, bardziej obiektywna – zamordyzm państwu łatwo jest wprowadzić (pomijam protesty UE, ONZ, etc), omnipontencja państwa nie tylko graniczy z cudem, ona jest cudem. Ale w Polsce oczekiwanie na cuda nie jest czymś dziwacznym.

  28. Z poprzedniego wpisu Pana Passenta: „omnipotencja państwa, korupcja, bezkarność przedstawicieli władzy” – czy Pan sam siebie czyta? Czy pamięta Pan, co Pan napisał parę dni temu?

    Ps. Proszę mnie nie wliczać, ja nie jestem skorumpowany ani nikogo nie korumpuję…

  29. TO
    Wbrew pozorom różnica między omnipotencją państwa a zamordyzmem jest niewielka. Zaczyna się od pierwszej, a łatwo kończy na drugiej.
    Ludzie po prostu lubią być „zaopiekowani” i często nie zauważają, jak przesuwa się granica między poczuciem bezpieczeństwa, jakie daje państwo w miarę sprawnie funkcjonujące, a kiedy zaczyna się ingerencja w prywatność przez państwo wymuszana w imię np. przestrzegania tzw. wartości chrześcjańskich, czy islamskich lub niejasno określonych racji stanu, racji doktryny uznanej za wiodącą itp.

  30. Rozumiem, ze Pan Passent przylaczy sie do Dudy i ma zamiar razem z nim obalic obecna wladze.
    „Niech obywatele wezma swoje sprawy we wlasne rece!”.

    W pewnych rejonach Meksyku ludnosc lokalna przejela od nieefektywnego panstwa wladze sadownicza i policyjna.
    Sami lapia gangsterwo, sadza ich i wsadzaja do pierdla lub rozstrzeliwuja.
    I JEST PORZADEK.

    A swoja droga wydzwiek felietonu jest taki, ze jak cos zlego ty MY ale jak cos dobrego to wladza.

    Psioczenie na panstwo moze byc bardzo pozytywnym aspektem wzrostu aspiracji Polakow, ktorzy coraz czesciej bywajac na swiecie chcieliby „lepiej, szybciej, uczciwiej”.

    Gdyz – jezeli chodzi o prywatna wlasna inicjatywe tam Polska odnosi sukcesy – jezeli chodzi o panstwo:
    instytucje, procedury, efektywnosc (panstwa) Polska wybada w miedzynarodowych statystykach duzo gorzej.

    Polecam przeanalizowac sobie bardzo szczegolowe raporty Banku Swiatowego – gdzie panstwo tam w Polsce gorzej.

    Niby Panstwo to My ale jakby nie do konca…

  31. Państwo państwe, ale co Pan Redaktor powie o polskiej polityce?

    Właściwie to już pan pisał, na przykladzie Tuska. Ale przyszło mi na myśl, chyba gdy słuchałem dzisiaj TOKFM Żakowkiego i trzech jego muszkieterów (Władyka, Lis, Wołek), a już na pewno po przeczytaniu tekstu Jiby o aspiracjach kobiet w państwie polskim:
    Przecież kobiety widzą, jakie cymesy oferuje im się dzisiaj – „nie” dla edukacji seksualnej, „nie” dla antykoncepcji, „nie” dla aborcji, „nie” dla in vitro, żłobki na prowincji – luksusik, a jak wybucha sensacja, że ktoś trzymał zwłoki noworodków w lodówkach, to „dzieciobójczyni” dostaje 25 lat, a „mąż, który nic nie wiedział” 8 albo nic.
    Przekaz jest jasny i jednocześnie chyba nikt nie ma złudzeń, że jakiejkolwiek partii zależy na zmianach
    .

    Partie polityczne to część państwa polskiego, które nie wyciągają na porządek obrad bolączek, w tym przypadku mocno uciśnionej pod w/wym względami połowy obywateli państwa. Demokracja nie kręci się w swym sprzężeniu zwrotnym, partie pytają – obywatele i obywatelki, czego wam trzeba? obywatele wyłuszczają swe bóle; partię wstawiają odpowiedzi na nie do swoich porgramów; obywatele na te partie głosują; sprawy są stopniowo rozwiązywane; państwo posuwa się do przodu. Sądzę, że stąd się bierze duża część narzekań i urągań na osi my – oni.

    A wina jest po obu stronach, jest wszędzie, jest w „nas”.

  32. Mag
    Różnica między „omnipotencją państwa” a zamordyzmem jest niewielka

    Na takie ujęcie (doprecyzowane cudzysłowem) się zgodzę, bo jestem zgodnym blogerem – póki co. Chodzi mi w tym o to, uzasadnim nieniejszym, że zamordyzm w państwie wcale nie oznacza wyczekiwanej jego omipotencji. Omnipotencja państwa jest złudzeniem, fata morganą na pustyni, chwilową ułudą i wyciszeniem bólu egzystencji. Bahawiorystyczne społeczeństwo, owszem, idzie na lep obietnic omnipotencji, i w końcu dostaje w mordę.

    Są „omnipotentne państwa”, ich potentia może być ze złóż minerałów, rudy żelaza czy ropy naftowej, jedyna różnica, że takie państwo jest omnipotentne przez nieco dłuższy okres. Jest też omnipotencja typu północno-koreańskiego, na głodowym poziomie życia. Zaś zamordyzm jest czymś bardzo realnym.

  33. wiesiek59 (21:17)
    Co ty opowiadasz, że BRIC się rozwijają nie dzięki twoim receptom: reformie rolnej i NACJONALIZACJI pewnych gałęzi przemysłu?

    Chiny rosną bo prywatny sektor dopuszczono do interesu na szeroką skalę ze wszystkimi atrybutami, bogacenie się prywaciarzy, mobilnością rynku pracy, konkurencją, inwestycjami zagranicznymi – w stosunku do czasów przed Dengiem. Indie to samo – deregulacje i prywaciarze, plus otwarcie dla zagranicznego kapitału. Brazylia to samo – mam ci podać listę największych firm brazylijskich sprywatyzowanych w ciagu ostatnich dwóch dekad z datami i wielkością kapitału? Brazylia przeżywa obecnie poważne spowolnienie gospodarcze, ale czy to wina prywatyzacji i zanosi się na nacjonalizację? Bzdura. Rząd zapewnia inwestorów, że nie będzie nacjonalizacji w kopalnictwie. Faktycznie za barierę wzrostu w Brazyli powszechnie uważa się biurokrację i brak wolności ekonomicznej.

    Na Rosji się nie znam, ale tam zdaje mi się rządza putinowskie prawa ekonomiczne.

  34. Felieton Pana Passenta doskonale wpisuje sie w postepujaca alienacje polskiego establiszmentu i wladzy.
    My… i Panstwo rozdziela coraz bardziej gleboki row sytuacji zyciowej i jednoczesnie postrzegania rzeczywistosci.

    Przyslowiowy juz Grad zarabia 110 tysiecy miesiecznie mlody magister 100 razy MNIEJ! (jezeli pracuje – bezrobocie wsrod absolwentow zbliza sie do 30%…ale „przeciez sami sobie winni” – chyba, ze dostanie prace po znajomosci.). Arabski dzieki politycznym koneksja odpoczywa w Madrycie nie-merytorycznie ale za to wygodnie.

    Jasnie -Panstwo wladza niestety jak pisze Pan Passent z dnia na dzien sie nie zmieni ale na pewno nie zmieni sie szybciej jezeli przestaniemy to panstwo krytykowac.

    Obok rosnacego rozdzialu np. dochodow miedzy sektorem administracji panstwowej a sektorem „obywatelskim” rosnie rowniez dysonas poznawczy.

    Zacytuje kawaleczek noworocznego przemówienia prezydenta RP Bronisława Komorowskiego:
    „Rok miniony nie był dla nas rokiem łatwym, ale był kolejnym rokiem dobrym” …(!?) klasyka…

    To byl jedynie poczatek przemowienia.

    Ten dobry „dla nas” rok to pierwszy rok od czasow poczatku transformacji gdy realne dochody Polakow spadly (Według GUS w zeszłym roku przeciętna płaca w gospodarce wyniosła 3,52 tys. zł brutto i była realnie niższa o 0,1 proc. niż w 2011 roku, osoby ubogie, które zdecydowaną większość dochodów przeznaczają na bieżące wydatki, odczuly ten „dobry dla nich” rok – lepiej niz Pan Prezydent W ciągu ostatniego roku koszty użytkowania mieszkania i nośników energii wzrosły o 6,0%, a żywności o 5,1%.)
    establiszment zupelnie nie moze zrozumiec o co tym Polakom chodzi…
    przeciez jest dobrze.

    Tylko marudza…

    W marudzenie Polakow wpisuje sie doskonaly program telewizyjny
    „Panstwo w panstwie” pokazujace chore zasady funkcjonowania wladzy w Polsce.

    Meksyk o ktorym pisalem wczesniej to panstwo demokratyczne biorac pod uwage PRL…demokratyczne dluzej niz Polska – co musieli zrobic obywatele majacy dosyc „takiego panstwa”?:

    „…Uzbrojeni mieszkańcy sami przegonili bandytów – zdjęcia

    Zmęczeni bezprawiem i nieudolnością policji, mieszkańcy dwóch niewielkiech miasteczek w południowo-zachodnim Meksyku na własną rękę rozpoczęli walę z zorganizowaną przestępczością. Uzbrojeni w karabiny, pistolety i maczety obywatele w dwa tygodnie sami zaprowadzili porządek na ulicach Tecoanapa i Ayutla de los Libre, gdzie wcześniej w poczuciu bezkarności grasowały brutalne gangi.

    Obie miejscowości są położone w stanie Guerrero, ciężko dotkniętego trwającą od 2006 roku wojną narkotykową. W siedem lat konflikt pochłonął aż 70 tys. ofiar, w większości niewinnych cywilów. A walka wciąż nie przynosi rezultatów – gangi zdobywają coraz większe pieniądze i wpływają już nie tylko na świat przestępczy, ale korumpują też władze federalne, lokalne, policję i dziennikarzy. ..”

  35. Państwo to państwo, my to my. Po co mieszać te dwie rzeczy ?
    Ach, są jeszcze oni. Państwo to oni, a nie my.

  36. Pieknie TO tlumaczy zasady wyzszosci Swiat Bozego narodzenia nad Swietami Wielkiej Nocy.

    Otoz tam gdzie pasuje do jego tezy „sie zna” tam gdzie jest dokladnie odwrotnie nagle sie „nie zna”.
    Zna sie na Chinach ale na Rosji nie.

    Moze warto by bylo porownac sytuacje wolnej amerykanki Jelcyna, gdy panstwo rosyjskie zostalo w ramach „wolnosci gospodarczej” praktycznie rozkradzione i lata „panstwowego zamordyzmu” Putina.

    Najlepiej zeby poznac Rosje niech TO tam pojedzie i zapyta Rosjan…

    Teraz z innej beczki, zeby pokazac jak latwo laczyc pewne oderwane trendy i wyciagac z nich generalizujace wnioski – w Arabii Saudyjskiej podstawowe galezie gospodarki sa w praktyce upanstwowione bo ropa jest wlasnoscia rodziny krolewskiej.
    W zeszlym roku KSA zanotowalo 7% wzrost dochodu.

    Norwegia natomiast wydobywa swoja rope przy pomocy koncernu , w ktorym 64% udziałów posiada Państwo Norweskie.
    W 2011 Statoil znalazł się na pierwszym miejscu na liście przedsiębiorstw najbardziej zrównoważonych środowiskowo i socjalnie, prowadzonej przez organizację Global.org

    Norwegia z panstwowym koncernem ma sie dobrze Arabia Saudyjska tez.

    Metoda TO!
    Odnalazlem trend , ktory pokazuje, ze nacjonalizacja prowadzi do dobrobytu…

  37. Tel .observ.
    Wyprobowalem w koncu to „Twoje ” vidadillo menguante . Warte swojej ceny – indeed.
    Azeby panstwo kanadyjskie trzymalo sie odemnie w przyzwoitej odleglosci tez niezle mnie kosztuje . Odleglosc ta podobnie , warta swojej ceny .

  38. Dziś prezentowano wystąpienie „Państwa” – jeden z Panów (byly Prezydent) przyszedl nachlany. Ten wsunąl się i dryfując w prawą stronę stanąl przed mikrofonem; pogadal, oczka zmrużyl i obrażony na jakąś dziennikarkę poszedl (po ogóra) w siną dal !?? To ma być program na naprawę Państwa ? Gdyby byl nim jakiś biskup to Państwo Passent,Paradowska,Hartmann (ten akurat się szwendal w tle) rzucali by gromy zrzucając na pijaka winę za dziury w drogach, mostach i inne calamitates ! Red. Szostkiewicz nakreślilby w kajeciku projekt odezwy do Franciszka ! A tu nic – najlepsze co moglo się naszemu Państu zdarzyć to to że „wysokoprocentowy” start pogrąży tego tandeciarza z Bilgoraju 🙂
    Ja jeszcze nie slyszalem żeby ktoś sytuacją na kolei,drogach,mostach obarczal „państwo”. Mówi się wprost : Polską rządzą kur…y i zlodzieje ! Co ma do tego Państwo ?!

  39. otago
    Dzięki za zainteresowanie vidadillo menguante, już resztki jego zostały w sklepach. Mam dwie reguły wiodące w selekcji. Jedna zbliżona jest do twojej, aczkolwiek zniżam się cenowo, nawet do 10 dol, rzaaadko, a górnego limitu w ogóle nie stawiam, wiele zależy od okoliczności. Do tego szukam znaczka, a lepiej tekstu na temat leżakowania. Lubię przechować rok, dwa, sześć. Skupiam się na kilku krajach, żeby wyglądało że jestem skupiony znawca.
    Druga reguła to różnorodność. Wino smakuje różnie, nawet ta sama butelka inaczej leży na języku po kilku kęsach, jeszcze inaczej po całej kolacji, a jak się ją zostawi na drugi dzień przez niedopatrzenie, to jeszcze wychodzi z niej inny dżin. Niespodzianki – to jest cel. Więc przebieram sobie. Kłócę się ze znajomymi, bo oni też chcą wyjść na znawców. Jose Ortega y Gasset obowiązkowo delektował wino, moim zdaniem.

    Jednej funkcji państwa nie zniósłbym, to bycia mundurowym. Poza tym państwo być musi, a my musimy być dumni z niego. Wzruszam się przy byle okazji. Ale brzydzę się wypisywaniem formularza podatkowego, więc od kilka lat wysyłam elektronicznie, jakoś tak jest higienicznie. Nawet próbuję się włączyć w życie partii, nagabują mnie o datki, w końcu 75% jest zwrotu podatkowego, ale jakoś nie mam czasu się uaktywnić. Kiedyś dawno, gdy mieszkałem w polonijnym kołchozie przy Jane i Finch napatoczył się sąsiad, zresztą stary znajomek i mnie namawiał do zapisania się i to z wielką pompą, bo on nawet na wielkie obiady chodził za 100 dolarów, ale sąsiad zbankrutował, potem się wyprowadził i dał mi spokój. Państwo kanadyjskie da się lubić. Też są dziury w drogach, szczególnie o tej porze roku, kupy psie to nie jest rzecz państwowa, biblioteka na rogu nie padła, chociaż nie miałbym problemu z czytelnictwem, może nawet chodziłbym dalej po zamówione książki, po sądach się nie szwendam, raz chcieli mnie do jury wziąć, ale było przed świętami i sprawy nagle się urwały, czy zamkly, bo sędziowie też potrzebują odsapnąć, do przedszkola zapisałem córkę w 15 minut – telefonicznie, oczywiście za odpowiednia opłatą, wtedy to było chyba $55 na tydzień, ale tylko na popołudnie, bo rano było kindergarten od 4. roku życia, pluskwy w publicznych środkach transportu nie spotkałem ani karalucha nawet, ale rzadko jeżdżę, nawet metrem czy autobusem. To chyba jednak wina braku odpowiedniej spuścizny. A medali na igrzyskach w Londynie to nawet nie wiem czy było dużo. Bo w Vancouver to dużo. W Londynie najbardziej przeżywałem mecze kobiecej piłki nożnej. Taka naparzana z Amerykańcami to nawet na meczu hokeja się nie zdarza. No jest co przeżywać, nawet człowiek siły nie ma, aby pourągać sobie zdrowo. Choć są też tutaj smętne typy, co tak robią. Prawdę mówiąc, kultura w pracy też jest rozpaczliwa moim zdaniem, ale nie będę wchodził w te szczegóły. Czuję że niektóre dni przeżywam jak bezpaństwowiec i to ma swoje zalety.

  40. Widocznie nie mam wyczucia dobrego tonu. Nie uragam i nie narzekam. No tak… Ja jednak nie mieszkam w Polsce, ani w Europie. To moze mnie w jakis sposob usprawiedliwiac. JB.

  41. Niech się szanowne „PAŃSTWO” odpieprzy ode mnie.
    ZWYKŁY OBYWATEL.

  42. Panie Redaktorze !
    To malkontenctwo, to narzekanie, ten brak utożsamienia się z dzisiejszym państwem, to m.in. pokłosie tego co rządząca od 1989 roku elita (różnych proweniencji) wyczyniała ze świadomością Polaków, przy pomocy usłużnych (acz głupich i służalczych) „cyngli” dziennikarskich, Pańskich koleżanek i kolegów po fachu, w kontekście historii Polaków (podkreślam – Polaków) między 1945 a 1989 rokiem. Jeśli okres 45 lat Polski (Ludowej, PRL-u – jak zwał, tak zwał) przedstawiało się jako nie-byt państwowy, jako „czarną dziurę”, jako okres niewoli podobnej do rzeczywistej okupacji hitlerowskiej to masz to coś chciał Grzegorzu Dyndało. Politycy polscy, a raczej „erzace” tego co tym mianem się określa, przez te dwadzieścia kilka lat nie potrafili oprócz walki „z PRL-em” (w sferze świadomości, w sferze pamięci, w sferze tożsamości i państwowości) przedstawić żadnej wizji jak ten kraj ma wyglądać za 10, 20, 40 lat, o czym myślą, do czego zmierzają itd. Wejście do Unii i NATO było niejako z „rozpędu” i zasług tej elity w tym względzie zbytnich nie ma (zresztą – warto pamiętać jak ekipa Buzek-piękny Maryjan prowadziła negocjacje akcesyjne i jaki był postęp owych negocjacji na koniec kadencji niesławnego AWS-u). Politycy myśleli, że po wejściu do tych struktur „jakoś to będzie” (czyli polska byle-jakoś tzw. gombrowiczowski „jebał-piesizm”).
    Ich głównym sposobem myślenia było narzekanie (przez pierwsze 10-lecie rządów post-solidarnościowej elity) „jak to komuna ich gnębiła”, ile każdy z nich wycierpiał, jaki to trudnym czasem była tzw. „komuna” (jeden z czołowych polityków tego obozu – „drzewnianny premier”, bo takiego określenia używał ów prominentny polityk na określenie „przemysłu drzewnego”, stwierdził był onegdaj, iż „komuna” wyrządziła większe szkody niźli okupacja hitlerowska – większą bzdurę trudno znaleźć). Wylewanie publiczne swoich żalów z tamtego okresu stało się metodą i formą komunikacji społecznej. I one zastępowały programy ….
    Jeśli się zrywa ciągłość państwowości, obojętnie jakiej ale państwowości, w której społeczeństwo wytworzyło określoną ilość dóbr (z których wyprzedaży rządząca elita nadal korzysta i dzięki niej państwo jako-tako funkcjonuje i funkcjonowało przez 2 dekady), mówiąc temu społeczeństwu, że żyło „w niebycie”, żyło w czymś czego ludzie pamiętający ów okres ni jak nie ma się do realiów – to zniechęcenie „do kłamców” i oszczerców przekłada się na „całość”. Czyli na państwo. Nie piszę o ideologii czy praktyce funkcjonowania państwa – tu można się spierać i oceniać jak najbardziej surowo i ostro, ale chodzi o dorobek zwykłych ludzi, o ich spojrzenie na własne życie, które musi być coś warte, bo inaczej człowieka dopadną frustracje i „beznadzieja”. O szacunek „dla każdego życia”, realnego, nie tak czczonego dziś „prenatalnego”, a przez to i dorobku tego życia. Dewaluacja wszelkich wartości i elementów związanych z PRL-em, a tak było przynajmniej w mainstreamowych mediach przez z pierwsze 15 lat III RP, przynosi właśnie takie efekty (dziś to lekko wygasło bo promotorzy takiego spojrzenia na rzeczywistość minioną widzą, że podcięli gałąź na której się siedzi – czyli na czymś co cywilizowany polityki nazywa „rządzeniem” społeczeństwem).
    Tylko niektórzy z elity „S” po 1989 r rozumieli ten aspekt rządzenia i widząc „beznadzieję” myślenia swoich komilitonów z „konspiry” w tej sferze odeszli w ogóle od polityki; przede wszystkim dot. to najtęższego „mózgu” w „S” prof. Karola Modzelewskiego (ale w tym tonie wypowiadali się i Zawiślak i Łagowski i T.Zieliński – b.RPO i Kowalik). Warto w tym względzie zapoznać się z dorobkiem Ludwika Stommy nt. restauracji Burbonów we Francji (antynomie Ludwik XVIII – Karol X). Radzę poczytać także co w tym kontekście pisał i pisze prof. B.Łagowski w swych felietonach i komentarzach.
    Negacja materialnego, intelektualnego dorobku trzech pokoleń urodzonych i wychowanych w PRL-u owocuje właśnie takim nieutożsamieniem się z tym państwem (widać wyraźnie, że mimo tzw. „wolności” podział na ONI i My cały czas istnieje, ba – wręcz pogłębia się czego egzemplifikacją jest frekwencja wyborcza). A podsumowaniem tych tęsknot i miraży (choć widać iż uzasadnionych i gdzieś pulsujących w świadomości społecznej) niech będzie widownia jaką ma serial o Annie German, zrobiony bardzo prostymi środkami, pozbawiony absolutnie elementów ideologiczno-propagandowych (że tak się wyrażę) malujących jednowymiarowo czarną farba „życie w PRL-u”. Serialu pokazującym „normalne życie” w ówczesnej Polsce.
    Ludzie bowiem nie chcą aby mówić im (za klasykiem” rewolucji etyczno-moralnej z panny „S” – a takie zamiary miał mainstream postsolidarnościowy od początku swoich rządów) że „białe jest czarne, a czarne jest białe”.
    Pozdrawiam, choć wiem iż to głos nadający na „innych częstotliwościach” fal niż przyjęty powszechnie na tym Blogu.
    Wodnik 53

  43. Jak zwykle trafia Pan w sedno jako jeden z nielicznych publicystow w naszym pieknym kraju. Pozdrawiam serdecznie.

  44. PIRS
    12 kwietnia o godz. 21:49 ,
    wiadomo! Kusi żeby w cudze, ale trzeba we własne 🙁
    Całkiem jak z tą belką w oku 😉

  45. Szanowny panie Danielu Passent. Niestety, tym artykułem pan potwierdza to że zawsze był pan ” farbowanym lisem „. Pana publicystyka zawsze wykazywała tzw. ruch ciągły wahadłowy. Tak pisać by panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Już za głębokiej komuny był pan taki i teraz też pan jest taki czyli stosował pan normalny koniunkturalizm, by być zawsze na topie. Ale nie u mnie.
    Pozdrawiam

  46. Wodnik53
    Bardzo rozsądny głos!
    Dodam tylko, że wielu opluwa również IIIRP, nazywając ją kondominium i podważa wszystko, czego ludzie dokonali po 1989. A nie jest tego mało.

  47. murator
    13 kwietnia o godz. 2:52

    Dziś prezentowano wystąpienie „Państwa” – jeden z Panów (byly Prezydent) przyszedl nachlany…”

    Murator!
    Ogladalem to w TV w Australii i jak tylko zobaczylem gumowego Olka to mowie do zony – patrz nie moge – nawalony jak zwykle – prezydent tysiaclecia wedlug Pana Passenta – „”cala Polska wlasnie”. Oni…czyli wedlug redaktora…my.

    Ale tak sobie pozniej mysle – nie nie moze byc jestem po prostu na niego uczulony…

    Rozbawil mnie tez profesur Hartman w przyciasnym garniturku probujacy sie zalapac na coraz to nowy „projekt polityczny” – tym razem „Europa plus kawior”.
    Pulchniutki, oczka lataly na boczki przestepowal z nozki na nozke.
    Jak zwykle by cos powiedzial ale mu zabronili.

    Od razu sobie przypomnialem jego ostatnie felietony w Polityce na jego blogu.
    Jeden o Polakach kretynach i debilach oraz ostatni o Polakach idiotach…

    Ciekawe czy jak go w koncu wybiora do tego kawioru i …Europy zmieni o debilach zdanie.

    Ostatnio dostal cale 3000 glosow w Krakowku – dla orownania Gowin 62 000!

    To prawdziwy cyrk!
    Niby powinien sie czlowiek jedynie smiac ale robi sie jakos smutno…

    Moj szacunek do powagi panstwa polskiego znowu wzrosl…

  48. @Wodnik53
    10/10! Nic dodać, nic ująć.

  49. The Witch is dead! Anglia świętuje, tańczy z uciechy, urządza festyny, pikniki i wiece z powodu śmierci Damy. i śpiewa piosenki.
    Bim-Bam! Podła wiedźma nie żyje!
    Cóż za szczęśliwy dzień
    Wstawaj, śpiochu
    Przetrzyj oczy
    Wstawaj z łóżka
    Wstawaj! Podła, stara wiedźma nie żyje!
    Poszła tam, gdzie raki zimują
    Głęboko, głęboko
    No dalej, zacznijmy śpiewać
    Bijmy w dzwony
    Śpiewajmy tę radosną nowinę!
    Bim-Bam! Cóż za radość
    Śpiewajcie wszem wobec
    Niech wiedzą, że
    Stara, podła wiedźma nie żyje

  50. Wodnik53. Doskonale! Każdy mój wpis tutaj nawiązuje to Twojej tezy. Nie spodziewaj się jednakże wiele. Albo Cię zakrzyczą, albo zamulą głupotami albo co najbardziej prawdopodobne odeślą na Berdyczów. Taka tu procedura.
    Oprócz Łagowskiego wiele na ten temat pisał Walicki. Ale o tym nie tutaj. Pozdrawiam. W Krakowie zaświeciło słońce.

  51. Wodnik53
    13 kwietnia o godz. 7:41
    Dzięki za ten wpis.
    Głos rozsądku w twoim domu!!!

    Dwa dni temu ubawiła mnie uroczystość, odbywająca się niedaleko od moich okien.
    Kilkanaście minut ktoś gardłował przez megafon na skrzyżowaniu ulic, niewielki tłumek, stał ze sztandarami i słuchał w skupieniu, zagrodzono przejście dla pieszych czerwonymi sznurami na przenośnych metalowych słupkach po czym odegrano jakiś hejnał i zgromadzenie się rozeszło.
    Kiedy wyszłam z domu, ujrzałam na malutkim, okrągłym trawniczku, otoczonym krawężnikiem, z wysoką latarnią w środku… świeżo wbite cztery metalowe rury a do nich przyśrubowane granatowe tabliczki z nazwiskiem jakiegoś, bliżej mi nieznanego bohatera naszych czasów.
    Trawniczek, to jest takie mini rondo na skrzyżowaniu drugorzędnych ulic.

    Nie ma jak pompa!!!

  52. le_mon
    12 kwietnia o godz. 21:35,
    pamięta Szanowny Pan tę historykę: kowal źle podkuł konia, koń złamał nogę, król spadł z konia, przez źle przybitą podkowę król straciłł królestwo.
    Dla mnie sprawa jest prosta, jak konstrukcja cepa. Rzetelne wykonywanie obowiązków
    i aktywność w organizacjach pozarządowych, aktywność w środowisku lokalnym. W ruchach typu Watch. I tyle! 😎
    A na postawione pytanie musi Szanowny Pan sam szukać odpowiedzi 😉

  53. mag, 8.32. Należałby uzupełnić, że mamy kilka tysięcy Biedronek i innych galerii, na każdym rogu okradający bank, kilka stadionów pomników pychy, kilka milionów emigrantów i rzesze nędzarzy i bezrobotnych. Cieszy się JK Bielecki za 8,5 miliona i sekretarz prezesa PKP od segregacji kopert za 20 tys./mieś. Do tego szczęściarze za 1500 brutto plus OFE 87 złotych. I lud smoleński, nadzieja narodu.

  54. Zdanie odrębne

    Nie życzę sobie, by red. D. Passent w jakikolwiek sposób mnie tu upaństwowiał (dla TO – ‚upaństwawiał’). Utażsamiając się w stopniu najwyższym z krajem mego urodzenia, w żaden sposób nie identyfikuję się z państwem, (a ściślej – sposobem jego funkcjonowania) którym rządzi paramafijna klika partyjnych obwiesiów i ich sługusów, na której czele stoi premier Donald Tusk, wspierany przez liczną gromadę nieźle żyjących z klakierstwa i traktujących państwo jak swoje prywatne koryto.

  55. Jasny Gwint , ostatni z godziny 8 :57
    Serdecznie Pozdrawiam Kraków , poprzedni weekend spedziłem w Cudownym Krakowie w tym po raz pierwszy na Kazmierzu ,na placu Wolnickim i przy tej okazji w Cafe-restuarant u Antonia ,poznałem symatycznego właściciela Włocha.
    Twoje opinie , Wodnika 53 i Mag w pełni odpowiadają temu co chciałbym napisać w komentarzu do wpisu red. Daniela Passenta .
    Serdecznie Pozdrawiam z nareszcie słonecznego Szczecina

  56. jasny gwint
    OK. Wesoło nie jest, ale czy znasz różę bez kolców, czyli kraj powszechnej szczęśliwości?
    Zgodnie z obietnicą chcę Ci polecić trzy z moich ostatnich lektur.
    Czytam właśnie „Transe – traumy – transgresje” – świetnie zrobiony przez Kazimierę Szczukę wywiad rzekę z prof. Marią Janion, żywą legendę polskiej humanistyki, guru wiedzy o romantyźmie, rewizjonistkę polskich mitów i tradycji i jak ją nazywają -Królową Matkę polskiego feminizmu.
    Pani profesor opowiada o dorastaniu w okupowanym Wilnie, młodości spędzonej w bibliotekach, „ukąszeniu heglowskim”, któremu uległ jak wielu jej rówieśników, o wspaniałych ludziach, których poznała w swoim długim życiu i o nieznośnym „wieńcu męczeńskim na skroni”, za którym nie przestają tęsknić współcześni Polacy”.
    Myślę, że to ważna książka, taki „niezbędnik” inteligenta.
    Jestem również pod wrażeniem „Morfiny” Szczepana Twardocha, który za tę powieść dostał paszport Polityki w dziedzinie literatury.
    Rzecz dzieje się w Warszawie w 1939 we wrezśniu i październiku. Nie chcę się rozpisywać, więc wejdź na google, gdzie znajdziesz wiele entuzjastycznych recenzji, z którymi absolutnie się zgadzam.
    Polecam Ci także Iwana Bunina „Późną godzinę” w rewelacynym przekładzie Renaty Lis.
    Jest to zbiór jego opowiadań pisanych już na emigracji oraz wstrząsający dziennik z lat 1918-1919 „Nieszczęsne dni”

  57. Wodnik53,
    Brawo!

  58. @Matyldo
    Zastanawiam się, skąd w ogóle potrzeba bicia się w piersi. Chyba z poczucia „my”.
    Pan Passent pisze żeby nie narzekać na państwo, że zamyka biblioteki, że nie sprząta psich kup, że sprawy w sądach ciągną się latami itd. Chodzi mu chyba o to żeby winy za stan rzeczy przypisywać konkretnym ludziom i pomyśleć że pewne sprawy wynikają także z postawy nas wszystkich a nie państwa. No faktycznie, z tymi psimi kupami nie wszyscy są winni, ale ja nie tylko nie mam psa ale daję słowo honoru że nie zamknąłem żadnej biblioteki i ani razu przeze mnie pociąg się nie spóźnił. Z drugiej strony, jakoś nie umiem się pocieszyć w tej sytuacji tym że mamy suwerenne, niepodległe państwo i że mamy najlepszy okres od stuleci. Ani nie potrafię zwalić winy na setki lat niewoli.
    Najprościej byłoby wziąć na siebie winę tłumacząc niedomagania wynikające z działań władz tym, że wybrałliśmy nie najlepszych ludzi. No faktycznie, nie dopilnowaliśmy. Ale skąd mieliśmy wiedzieć, że tylko jeden minister będzie miał pozytywną szajbę i że nie będą go akurat interesowały ciągnące się latami sprawy sądowe tylko in vitro i związki partnerskie? Albo że pan premier będzie czekał aż wszyscy dojrzejemy jako społeczeństwo i wtedy wręcz wymusimy na nim pozytywne zmiany, takie jakie już od dawna wprowadzono w cywilizowanej Europie. Na pewno mianuje wtedy innych urzędników.
    A wracając do bicia się w piersi za holokaust. Nie ma potrzeby. Wystarczy nie negować faktów i nie rozgrzeszać oprawców. Kim by oni nie byli. Narodowość, wyznawana religia, zawód oprawcy nie mają znaczenia. W Afryce któregoś dnia setki tysięcy Hutu wzięło maczety i wyrżnęło metodycznie parę milionów Tutsi. Hutu i Tutsi to jest ten sam naród, ta sama mowa i kultura, ale jedni zajmowali się rolnictwem a drudzy hodowlą i kiedyś wpisano im to do dowodów osobistych. W Jugosławii żyły ze sobą bratnie narody, żenili się między sobą. A pewnego dnia podbechtano jednych przeciw drugim i mordowali się w okrutny sposób, również członkowie tych samych rodzin. Nagle ujrzeli w swoich bliźnich strasznych wrogów, których trzeba zniszczyć, a często po prostu wystarczyło że można bezkarnie to robić. Mordują się wyznawcy różnych religii, ale także współwyznawcy. Jugosławiańscy muzułmanie to tacy sami Słowianie, tyle że ich przodkowie przyjęli islam kiedy Jugosławia była pod władzą turecką. Najpierw jest zobaczenie w bliźnim obcego, potem chęć mordu, a usprawiedliwienie dorabia się naprędce. Czasem to zdziczenie dotyka niemal całych narodów. Bo „my” to „my” a „oni” to „oni”.
    Ale teraz nie jesteśmy w stanie zdziczenia, nic nam też nie zagraża. Jeżeli my teraz znajdujemy usprawiedliwienia dla morderców, tylko dlatego że byli z naszego narodu, to dowodzimy tym że moglibyśmy się stać tacy sami jak oni. Albo usprawiedliwić ich gdyby teraz mordowali. Bo myślimy „my Polacy”.
    Jeżeli już się utożsamiać to nie z narodem czy z wiarą, ale z faktem że jesteśmy wszyscy ludźmi. My, ludzie, powinniśmy się zachowywać po ludzku. Mordują mordercy, a nie Polacy, chrześcijanie, muzułmanie czy Turcy. Straszne, kiedy mordują bezbronnych. Straszne że ktoś to czymkolwiek usprawiedliwia. Jeśli robią to w imię religii, a duchowni tego nie potępiają, to to już nie jest prawdziwa religia. Która religia zachęca do morderstwa i znęcania się?
    Wybacz ten przydługi wpis, dość ogólny, ale to jakby kontynuacja dyskusji z sąsiedniego blogu, wywołana teraz apelem żeby się nie bić we własne piersi. Naprawdę doceniam fakt że przypomniałaś sobie o belce.

  59. jasny gwint
    Wbrew Twojemu czarnowidztwu Wodnika53 poparło już sporo osób, a nikt nie zaatakował.
    Więcej wiary w ludzi!

  60. Cieszę się, że moje wpisy przeszły jednak lustrację, z trudem, bo z trudem, ale liczy się rezultat. Z tej radości idę naciąć drewna do kominka moją niezawodną piłą łańcuchową (jakieś 140dB), a później wskoczę w kalosze i umyję samochód – wolna sobota to dobry wynalazek!

    Chociaż dynamika wzrostu wartości waluty Bitcoin w ostatnich dwóch miesiącach niewątpliwie zaczyna odzwierciedlać realną wartość amerykańskiego dolara oraz innych walut opartych o pieniądz fiducjarny FIAT (niech się stanie!), to patrząc na wykres należy postawić pytanie (retoryczne): kto dmucha gigantyczną bańkę spekulacyjną na Bitcoinie? Kto chce okraść tych wszystkich ludzi, którzy rozpaczliwie szukają bezpieczeństwa oraz drogi ucieczki ze zdegenerowanego świata finansowego oszustwa, gdzie garstka bandytów w białych kołnierzykach na swych brudnych szyjach, za sprawą militarnych najemników trzymających społeczeństwa za mordę, opanowała technologię drukowania pieniędzy z niczego i korzystania z nich na własny, partykularny użytek, jak z prawdziwych, na szkodę całej ludzkości?

    http://bitcoincharts.com/charts/mtgoxUSD#rg360ztgSzm1g10zm2g25zv

  61. @le_mon stwierdził 13 kwietnia o godz. 8:47

    „10/10! Nic dodać, nic ująć.”

    A mnie uczono, że 10/10 to nawet Pascal po dołączeniu innym niepotrzebnej boskiej hipotezy nie osiagają.

    @Wodnik szerzej i konkretniej niż ja stanął w obronie dzieci zrodzonych w PRL, domów zbudowanych w PRL i drzew posadzonych w PRL. I w obronie kobiet przywróconych do I kategorii też stanął.

    Tyle, że krezusy krytykowane przez @jasnego gwinta oraz ci za 1500 potrzebują teatru. A teraz Artyści dla zmiany samochodu na lepszy będą zachwalali Biedronkę oraz prześcigali się w rzeźbieniu coraz większych posągów Słońca Żoliborza. Pisal o tym w Polityce Robert Krasowski: lud chce igrzysk. I to ponoć ten żłobkowy, dopiero stający na nogi i ten śpiewający o ojcu Wergiliuszu.

    A ja sądzę, że Franciszek roześle braci po Polsce i księża przestaną jeździć po kraju okazyjnymi audi kradzionymi w Niemczech.

    Ograniczanie się do przeglądu, to jest oznaka umysłowej bezpłodności. Przyjdzie Piotr Duda, weźmie za morde i na blogu zostną gderiwi staruszkowie i emigranci.

    „Będziesz żył w znoju …”

    Ani Kluby Inteligencji Katolickiej, ani Kuźnica, ani Krytyka Polityczna nie ma odwagi tego powiedzieć.

    Bo posiadanie 25 psów w bloku z 25 lokalami to obywatelskie prawo. A o sprawach wegetatywnych koryfeuszki i koryfeusze w salonie nie bałakną …

    Miłej słonecznej soboty życzę metropolitalnym i prowincjonalnym!

  62. Coś jest nie tak – wysyłam ponownie.
    @jasny gwint,
    Ty się nie podpinaj pod Wodnika 53, bo on jest człowiekiem rozsądnym, Ty natomiast jesteś fanatykiem; niewiele się różnisz od różnych muratorów itp. tylko w drugą stronę.
    Tak przynajmniej ja to widzę – nie cierpię fanatyków z obu stron barykady.

  63. Można sobie przybliżyć to, co @Staruszek wyraził powyżej…
    Wygląda na to, że czekają nas ciekawe czasy.
    http://www.znak.org.pl/index.php?lang1=pl&page1=news&subpage1=news00&infopassid1=14697&scrt1=sn

  64. Takie państwo jak jego obywatele. Jeśli większość odmawia czynnego społecznego udziału to nie może wymagać sprawnej administracji publicznej czy państwowej ani mieć roszczenia do jakości „oczywistych usług”. Niestety, większość obywateli Rzeczpospolitej umie tylko wymagać, brać i ciągle narzekać. 168 lat przeróżnych okupacji/narzuconych władz zrobiło swoje. Musi być kompletna wymiana pokoleniowa nim coś się zmieni na stałe. Polska jest dopiero 20 kilka lat po zmianie politycznej. Sam Mojżesz prowadził Żydów 40 lat przez pustynię do Izraela którą można spokojnie przejść piechotą w tydzień! Dlaczego?: bo społeczność pamiętająca niewolnictwo musiała umrzeć.

  65. PIRS
    13 kwietnia o godz. 10:36,

    zgadzając się całkowicie z Twoąa wypowiedzią dodam małe post scriptum.

    PS.1. Podziału na „my”, „oni” nie unikniemy. Jest to sprawa tak zwanego dystansu społecznego opisanego przez Alfreda Schutza. Rzecz w tym, żeby wypracować
    takie mechanizmy, które będą zachęcały do życzliwego zainteresowania i gotowości do współpracy z „onymi”. W miejsce lęku i wrogości.

    PS.2. Bić zawsze należy się we własne piersi. Co wcale nie oznacza przyzwolenia na to, żeby w nasze piersi bił się ktokolwiek inny. Nawet ktoś kto należy do „nas”.

  66. Panie Redaktorze,

    kilka miesięcy (może więcej niż rok) temu blogowicz kadett ustalił, że jestem najdłużej piszącym blogowiczem w Pana stajni, więc odebrałemten wpis jako sugestię żebym zastanowił się co ja w tym czasie dałem od siebie oryginalnego dla państwa (blogowiczów).
    Wyszło gorzej niż skromnie, więc mój dalszy udział w blogowych drożdzach może być nawet hamulcem nowych idei powstających na tym blogu.
    Łatwo się mówi, ale podjąć decyzję o odejściu jest bardzo trudno.
    Bo pisanie to nałóg, a ja pisząc niewiele zbytnio nie utrącam dobrych pomysłów płynących głównie zza Wielkiej Wody (jest to jedyny argument na moją obronę).
    Poza tym utrata kontaktu z kimś takim jak telegraphic (mimo niezaprzeczalnego faktu utraty przez niego resztek włosów), to strata dla mnie niepowetowana.
    A niejaki Jacobsky napisał przed dwoma (chyba) laty wpis, który odebrałem jako niezwykle dramatyczny. Wywarł on tym wpisem głębokie wrażenie na mnie i w znacznym stopniu zmienił mój stosunek do polskiego antysemityzmu. Sam zaś Jacobsky jest bystrym, ale wyważonym obserwatorem tego co się w Polsce dzieje, ale brzytwę wyciąga nader rzadko.
    Z tego co napisałem wynika, że to ja czerpię korzysći bywania na blogu, a nie odwrotnie, ale co ja mam zrobić (no,no…..właśnie), że jest tu tylu utalentowanych piszących.
    Były i mniej chwalebne momenty na tym blogu.
    Sposób ataku większości blogowiczów na blogowiczkę magrud przypomniał (w odpowiedniej skali) niektore zjawiska w naszym życiu spolecznym do których wstyd powracać.
    Jednak zarówno Państwo, jak i państwo blogowe ma swój realny żywot za ktory należy brać odpowiedzialność realną i historyczną.

    Jednak zbytnio odbiegłem od tematu zadanego przez Pana Redaktora.
    Otóż, formalnie biorąc państwem są te panie i ci panowie, którzy podpisują różne mniej lub bardziej ważne papiery.

    Problemem jest jak to towarzystwo funkcjonuje i jak urządza nam życie. Warto też sięgnąć nieco głębiej, to jest ustalić czy mają oni racjonalnie określone zakresy władzy oraz czy struktury Państwa i samorządów odpowiadają potrzebom spolecznym.
    Czy organizacje wplywu nie dysponują większą władzą niż wybrane demokratycznie struktury/organy państwa.
    Słowem warto by sięgnąć do korzeni, ale bez przystawki z wina korzennego, i długo, długo myśleć dlaczego to od wieków tak źle działa.
    Po wykonaniu zadania można się już z czystyn sumieniem podać do dymisji.

    Pozdrawiam

  67. A jaki ja mam wpływ na państwo?Żaden.Chodże na wybory,głosuję-z przyzwyczajenia.
    To nie ma moim zdaniem żadnego sensu ponieważ głosuję na okreslone programy wyborcze a potem jest to co jest.To państwo jest przede wszystkim wrogie wobec swoich obywateli-ciagle czegoś żąda a nie daje nic.Ani poczucia bezpieczeństwa społecznego ani fizycznego.To państwo gnębi mnie codziennie tysiącami debilnych przepisów uchwalonych przez durni,którzy najczęściej nie mają pojęcia za czym głosowali.To jest państwo-jak powiedział Rylski,bezczelnych,bezkarnych prokuratorów,przedziwnych wyroków sądowych,łapówkarskich urzędników,
    ujadających na wszystko dziennikarzy słusznie przez Dorna nazwanych ścierwojadami.To państwo oddało władzę proboszczom,daje się okradać kosciołowi i chyba jest z tego zadowolone.To jest państwo dziurawych dróg,ciągłych problemów inwestycyjnych,słabej władzy centralnej,silnych kacyków lokalnych i systematycznie przegrywanych spraw w Strasburgu.Co to państwo zrobiło dla mnie?Nic.Co ja zrobiłem dla tego państwa?Płacę podatki,pracowałem,udzielałem się społecznie.Ale to było.Dzisiaj to nie jest moje państwo ale niestety ku mojemu ubolewaniu jestem jego obywatelem,bo nie mam wyboru i muszę tu żyć.
    Obawiam się,że podobnie myślących jest coraz więcej.

  68. aleksander
    Troszkę przeginasz, ale w zasadzie masz rację.
    Na najniższym szczeblu rządzi nami wójt i pleban, a wyżej jest nie inaczej, tylko „szarże” są wyższe.
    Jednakowoż uważam, że nie odbiegamy szczególnie od standardów życia społeczno-poltycznego w wielu innych krajach. Może za wyjątkiem wybitnie rozpasanego kleru. Tyle, że bijemy wszystkie możliwe rekordy malkontenctwa, „bezinteresownej” zawiści wobec sąsiadów, wzajemnej nieufności i podatności na rozmaite teorie spiskowe.
    Piszesz – „to nie jest moje państwo”. A masz inne?
    Zawsze było kontestowane przez obywateli w kolejnych Rzeczypospolitych od I RP, jeszcze sprzed zaborów, na które wielceśmy sobie „zasłuzyli”, po częściowo, na szczęście, spełnioną IV RP.
    Nasze warcholstwo, niechęć do kompromisów, nieprzemyślane zrywy patrotyzmu, gdy „ojczyzna w potrzebie”, szukanie dziury w całym, niekoniecznie na drogach podlane bezmyslnym „uprawianiem” katolicyzmu dają takie, a nie inne efekty.

  69. Pod tekstami o likwidacji koczowiska w internecie mnóstwo komentarzy: „Trzeba spalić Cyganów razem z obozowiskiem”; „Ich inteligencja jest na poziomie karalucha, wszy, komara, muchy”; „Pomóżmy mieszkańcom Kamieńskiego pozbyć się syfu w postaci cyganów”; „Wyrzućmy brudasów z naszego miasta”; „Pozbyć się tego bydła, zwierzęta nie robią takiego syfu”; „Ludzie, nie dawajcie im pieniędzy. Nie będzie żarło, to zdechnie”.
    http://wyborcza.pl/1,75248,13729214,Romow__rozwiazac_ostatecznie_.html
    ==============

    Nasze Państwo i Obywatele w działaniu……
    Kibole niedawno byli na Jasnej Górze po błogosławieństwo.
    Teraz radzą nad „ostatecznym rozwiązaniem”…..
    A Wrocław to takie piękne, europejskie miasto.
    Nawet stolicą kultury ma być.
    Takiej?

  70. Wbrew Twojemu czarnowidztwu Wodnika53 poparło już sporo osób, a nikt nie zaatakował. Więcej wiary w ludzi!

    Oto dobitny przykład znaczącej i samokomentującej się ewolucji postaw awangardy III RP. Niegdysiejsza ‚opozycjonistka’ (jak sama o sobie pisała) dzisiaj staje w równym szeregu z aktywnymi obrońcami systemu zniewalania umysłów, czynnie zaangażowanymi w zwalczaniu opozycji za czasów PRL, którzy zostali przez III RP negatywnie zweryfikowani z uwagi na ich ‚zasługi’ dal byłego systemu.

  71. Jasny Gwint,

    mi wybaczy kiedys napisal o tych badaniach i artykule ale tym razem pasuje to idealnie do felietonu Pana Passenta narzekajacego na nieudane spoleczenstwo, ktore narzeka na…panstwo.

    Co o panstwie polskim sadzi mlode pokolenie „nieskazone PRL-em ale dorastajace w nowej radosnej wolnosci gdzie nasze losy zaleza od nas samych” ?? (podkreslam, ze to byl sarkazm, ktore niestety …umyka moim szanownym wspolblogowiczom – nie widza mojej miny jak pisze…).

    http://wyborcza.pl/jakurzadzicswiat/51,129508,13487268.html?i=0

    „… Młodzi ludzie pytani, dlaczego nie lubią państwa i polityki, odpowiadają: nie będziemy głosować na pajaców, bo występy cyrkowe nas nie interesują

    Zbędne są im biurokratyczne, hierarchiczne struktury, w których dobrze czują się jedynie urzędnicy i politycy. Struktury, które niczego młodym nie zapewniają i – co więcej – wygląda na to, że nigdy nie zapewnią. Ani edukacji, ani pracy, ani płacy, ani statusu, ani bezpieczeństwa, ani mieszkania, ani emerytury…

    Państwo z punktu widzenia młodych Polaków to rottweiler sąsiada, do tego pochodzący z nielegalnej hodowli, która poskutkowała pakietem genów odpowiedzialnym u niego za zachowania psychotyczne.

    Kiedy socjologowie przyglądają się motywacjom ludzi młodych do nieuczestniczenia w wyborach i – ogólniej – w życiu politycznym, widzą, że taka postawa niechęci bierze się z postrzegania polityki państwa jako areny klaunów.

    Ponad połowa młodych Polaków (w wieku 18-34 lata) – 55 proc. – nie głosowała w ostatnich wyborach parlamentarnych (2011). Dlaczego? Bo to nie jest ich poletko, nie ich piaskownica, to arena czyichś niezrozumiałych gier i wygłupów. Młodzi, przymuszani przez socjologów do uzasadnienia swojej niechęci do państwa i polityki, odpowiadają tak: nie będziemy głosować na pajaców, bo występy cyrkowe nas nie interesują.
    ….
    Państwo z twarzami Tuska, Kaczyńskiego, Palikota czy Pawlaka to dla młodych medialny horror, arena monstrów nawzajem się pożerających. Jedyne, co można zrobić, to zdezerterowanie z tak postrzeganego państwa, ucieczka do własnych subświatów, w których nie występują postaci koszmarne….”

    Prof. dr hab. Tomasz Szlendak – socjolog i antropolog

    „Ja żyje w takim państwie od urodzenia i mam pretensje do elit poprzednich pokoleń, iż nie dały mi odpowiedzi, co jest jest tego przyczyną mimo, że doświadczały tego samego. Nie powiedziały więc następnemu pokoleniu co ma zrobić, by ten stan rzeczy zmienić.

    Mam również wrażenie, że powodem tego była chęć znacznej części naszego środowiska utrzymania zasady wrogości elit wobec społeczeństwa a oczekiwane zmiany miały dotyczyć tylko zmian personalnych, czy może lepiej powiedzieć środowiskowych. Zmiana, zdaniem wielu ludzi miała polegać po prostu na tym, że kto inny miał mieć prawo do korzystania z owoców przemocy społecznej. W rezultacie, mimo całkowitej zmiany naszego położenia geograficznego, zmiany uwarunkowań geopolitycznych w naszym życiu społecznym zmieniło się bardzo niewiele…”
    Uparty

  72. telegraphic observer
    13 kwietnia o godz. 0:07

    Podstawą błyskawicznego rozwoju krajów BRIC jest wzrost popytu wewnętrznego. Inwestycje zagraniczne to niezły bodziec, ale nie jedyny.
    No i w tych krajach istnieje PLANOWANIE gospodarcze, pewne sektory są pod ochroną Państwa, mogą liczyć na kredytowanie na specjalnych warunkach.

    Podział zysków w gospodarce niedoboru będzie inny niż w gospodarce nadmiaru- a taka w zachodniej , rozwiniętej części świata zaczyna dominować.
    Indywidualny zysk przedsiębiorcy jest zależny od KONSUMENTA.
    Jeżeli indywidualna chciwość zmniejszy ich ilość, to stracą wszyscy.
    Wzrost za wszelką cenę, kontra wygodne, bezpieczne życie- to wybór.

  73. mag, 10.50. Dzięki za rekomendacje książek. Postaram się dotrzeć do nich. A tak mimochodem to Wodnik53 jest mądrym filozofem, nieco młodszy ode mnie i tym samym mniej doświadczonym. Ja jestem inżynierem i kiedyś managerem. Do tego bardzo czynnym na wielu polach, w tym także zawodowym. Właśnie zrobiła się wiosna i mam ogromnie dużo do zrobienia w ogrodzie.

  74. Wbrew temu, co głosi zaślepiona antyklerykalizmem i antykatolicyzmem ‚opozycjonistka’ mag i wbrew temu czy jej się to podoba czy nie, to właśnie katolicyzm przez długie wieki naszej polskiej państwowości był b. mocnym i niewzruszonym spoiwem przesądzającym o trwaniu i przetrwaniu bytu państwowego jako pewny i niewzruszony jego fundament, był ostoją polskiej państwowości. Taką samą rolę czynnika ze wszech miar jednoczącego Polaków w ich propaństwowych dążeniach do odzyskania pełnej suwerenności odgrywał katolicyzm również w czasie PRL, a sam kk (w sensie instytucyjnym) udzielał aktywnego wsparcia tym wszystkim, którzy interes Polski traktowali nadrzędnie, nie różnicując ich ani pod względem ich stosunku do wiary katolickiej i kk, ani tez pod względem ich przynależności do kk.

  75. Waldemar, 10.01. Szkoda, że nie dałeś znać będąc w Krakowie. Ten Plac nazywa się Wolnica. Leży na Kazimierzu, gdzie często bywam ale rzadko w knajpach. Drugim razem nie omieszkaj, chętnie pogwarzymy.

  76. sugadaddy
    13 kwietnia o godz. 11:24

    Trafiony, ale nie zatopiony. Bo @jg jak każdy fanatyk nie rozumie co to jest fanatyzm, bo do tego trzeba samorefleksji i dlatego kamień nie wie ze jest kamieniem, a drzewo drzewem.

  77. wyglada na to, ze panstwem polskim kieruje obecnie episkopat, a ten byl zajety(IV 2010) wielka mistyfikacja, czyli polozeniem kaczora na skalce, co znakomicie sie udalo..
    oczywiscie mozna by sie zapytac dlaczego zarowno tuskowi jak i maciarewiczowi tak spieszno bylo z miejsca katastrofy do w-wy? obaj nie sa raczej tchorzami…
    moze wielki fryc ma racje, ze polacy to tacy irokezi i wystarczy im zabic wodza
    (albo kiepskiego postawic na czele), to natychmiast ida w mentalna rozsypke?

  78. Wodnik53

    Wyrazy uznania za madry tekst i pozdrowienia

  79. @kadecie (z dn. 13.04.2013 h; 12.37.) – same „nieścisłości” (by nie rzec kłamstwa – jak Twój idol szalony Antek M.). Ani nie musiałem być „weryfikowany” – bo nie każdy „mundurowy” pod ten akapit prawny podpadał *- jedna kula w płot, ani się nie musiałem „uwiarygodniać” zwłaszcza wobec dla takich „bolszewików” mentalnych jak Ty . Zwalczanie opozycji w PRL- to oksymoron vide bolszewicki czy jakobiński, było określone prawo i dla tzw. „państwowości” określony aparat (który jest immanentny każdemu organizmowi zwanego „państwem”) dla jego egzekucji musi istnieć: taki sposób myślenia jaki Ty tu prezentujesz, woluntaryzm, mentalna nienawiść, jest szkodliwa i przynosi (przyniosła) właśnie takie a nie inne efekty. Ale to są sprawy nie istotne z tytułu tego o czym się tu dyskutuje – to druga kula w płot.
    Ataki ad personam świadczą zawsze o „miałkości” argumentów czy osobistych „fobiach”.
    Twoja „koncepcja” zaprezentowana pośrednio w ty wpisie jest właśnie szkodliwa dla państwa – czyli dla naszej wspólnoty, dla naszej zbiorowości. Ty jako mały „żuczek” nie szkodzisz, ale decydenci opanowani takimi maniami, takimi fobiami, taką małostkowością – są niebezpieczni, są szkodliwi, są „trutniami” dalszej egzystencji państwowej. To porównywalne z „sarmatyzmem” i „kontr-reformacją”
    czasami i mentalnością niezwykle paskudnymi dla historii Polski !
    Ja widzę w Twym rozumowaniu pewien ciąg myślowy – szkodliwy, idealistyczny, jakobińsko-bolszewicki: to „platonizm” w czystej postaci (jak nie wiesz o co chodzi to odsyłam do „Państwa”, „Fajdrosa” i „Obrony Sokratesa”) – idea (w czystej postaci) w realu nie istniała, nie istnieje i nie będzie istnieć. Ludzie o zero-jedynkowym spojrzeniu na świat to najlepszy „materiał” dla wszelkiego rodzaju …… inkwizytorów, jakich historię zapełniają całe mnóstwa (i to nie tylko bolszewicy czy jakobini – chrześcijaństwo w tej materii dało obu prądom niezwykłego „kopa” w tej materii: intelektualnego, praktycznego i prawnego). Powiesz „kadecie” o moralnym zwycięstwie – tak, Dobry Wojak Szwejk zwykł był mawiać, że „zwycięzcą moralnym jest zawsze ten komu przeciwnik przetraci nogę”. I mnie to wystarczy …..
    A poza tym – Twój obraz świata i ludzi jest kompatybilny w zupełności z religianckim, „bywszym” czyli niezmienny i statycznym wizerunkiem rzeczywistości i historii (platońskim, idealistycznym, anty-ewolucyjnym, anty-oświeceniowym). W tej projekcji Paweł z Tarsu byłby „na wieki” potępionym i odsądzonym od czci i wiary.
    A poza tym / po raz drugi – Twój wpis (do którego się odwołuję i piszę doń respons) brzmi jak stary zgrany schlagwort: „….a u was bija Murzynów” albo może i masz rację „ale masz krzywe nogi” lub „garbaty nos”.
    Wodnik53

    * – radzę się podszkolić „w prawie” i w systemie rządzenia; skarb państwa za bzdury i szaleństwa „Antka-bezrozumnego” (czyli szaleńca, czyli „idioty” – jak u Dostojewskiego, czyli szkodnika dla PAŃSTWA, czy Ty to rozumiesz „kadecie” ?) płaci teraz odszkodowania kolejnym oficerom polskiego kontrwywiadu – z okresu gdy ten „troglodyta” likwidował WSI – czy o to chodzi Drogi „Kadecie” ? czy to jest właściwe „zarządzanie” państwem ?

  80. kadett
    Jesteś kompletnie „nieprzemakalny” w swoich przeświadczeniach.
    To ja już wolę być w „zaślepionej awangardzie”.
    A co roli kk w naszym życiu społecznym, nigdy jej nie kwestionowałam w odniesieniu zwłaszcza do tego, co znam z autopsji, czyli z czasów komuny. Kosciol tę piękną kartę, cały ten kapitał zaufania (choćby z lat 80.) po prostu zmarnował.
    Triumfalizm kk po 1989, za który odpowiedzialna jest tylez lewica co prawica (przekręty przy tzw. odzyskiwaniu mienia, nieprzestrzeganie zasad konkordatu przez stronę kościelną itd. itp.) przed którym przestrzegał m.in. arcymądry ks. Tischner spowodował u bardzo wielu ludzi nie tyle odwrót od wiary jako takiej, co właśnie gwałtowny wzrost na strojów antyklerykalnych.
    Jeśli tego nie rozumiesz, to doprawdy nie mamy o czym rozmawiać.

  81. Londyn, 6 kwietnia 1989r.
    Thatcher do Gorbaczowa: „… Najbardziej interesujące rzeczy dzieją się w Polsce. Spotkałam się z Wojciechem Jaruzelskim. Jest znaczącym i uczciwym politykiem, który robi wszystko dla swojego kraju w tym bardzo trudnym momencie rozwoju. Spotkałam się z przywódcami Solidarności i wielokrotnie radziłam im aby dążyli do dialogu z rządem i nie ograniczali się do konfrontacji…”
    http://www.tvn24.pl/thatcher-pod-wielkim-wrazeniem-odwagi-i-patriotyzmu-jaruzelskiego,318277,s.html
    ===================

    Nasi biedni Patrioci…….
    Nawet Margaret ich zdradziła…..
    Sławomirski będzie niepocieszony.

  82. http://www.youtube.com/watch?v=UwjFeIFmTAM

    Dzięki samozaparciu Orteqa- przyszłość Polski w pigułce.
    „Zamówmy 5 piw”……

  83. wiesiek59
    13 kwietnia o godz. 12:36
    Problemu Cyganów/Romów jeszcze w żadnym, znanym mi państwie rozwiązać się nie dało, więc i dla nas nie będzie to łatwe. Nie poddają się żadnym procesom asymilacyjnym , żyją we własnych enklawach, nikt nie wie skąd niektórzy mają niewyobrażalne pieniądze i pałace z tysiąca i jednej nocy a inni koczują w brudzie i żebrzą pod kościołami i na rynkach wielkich miast. Ci pierwsi zupełnie się ich losem nie martwią i nie pomagają.
    Ci drudzy oczekują pomocy finansowej i przyzwolenia na tryb życia, jaki wiodą.
    Zastanawiam się już od dawna, czy po prostu nie warto by było pozwolić im na powrót do życia w taborach?
    Z dzieciństwa pamiętam, że przyjeżdżali barwnym taborem na pobliskie łąki, zostawali przez miesiąc albo dwa i jechali dalej.
    Postanowiono ich na siłę ucywilizować a oni się przed tym bronią wszelkimi, możliwymi sposobami. Nie ma na to rady, skoro nie chcą.
    Można przecież dać im jakąś możliwość wyboru – jeśli zechcą posłać dzieci do szkoły, znaleźć pracę i zarobić na siebie – udzielić wszelkiej możliwej pomocy.
    Jeśli nie – pozwolić im żyć tak, jak im serce dyktuje, bo rozum nie ma z tym wiele do czynienia.
    Pozostawienie spraw bez jakiejś zdecydowanej decyzji jest nie do zaakceptowania.
    Kto z zaangażowanych obrońców Romów i tym samym akceptacje bezprawnej aneksji terenów, niszczenia środowiska i szerzenia paniki pośród sąsiadów chciałby mieć takie sąsiedztwo o 100 metrów od swojego domu?
    Sprawa jest bardzo trudna i nie rozwiążemy jej na blogu, jednak byłabym ostrożna z wyrażaniem emocjonalnych opinii.

    ;
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/804113,ore-ore-szaba-jak-dobrze-miec-cygana-za-sasiada-najlepiej,id,t.html

  84. Wodnik53,
    piszę tyle, co sam zechciałeś powiedzieć o sobie na różnych blogach ‚P’ i w różnych innych miejscach właściwych do głoszenia twoich poglądów. Znam cię Wodniku53 z imienia i nazwiska. Twój krzykliwy i pełen namiętności wpis z 13:33 jest dość typową reakcją i dobrze oddaje sens porzekadła o trąceniu stołu i nożyczkach. Tym się różnimy Wodniku53 m.in., że mnie nie płacono nigdy za stanie na straży zdobyczy socjalizmu, cokolwiek o nich myślimy, ani też nigdy nie byłem opłacanym przez system zwolennikiem wpajania komukolwiek lub narzucania jakiejkolwiek ideologii siłą. W czasie, gdy mogłem wykazać się tym, co mi właśnie zarzucasz, zapamiętany zostałem jako zagorzały przeciwnik brania odwetu i rewanżu na ‚jakobinach i bolszewikach’ za lata pogardy przez nowych bolszewików…

    Dziś, przyznaję to szczerze, obrony wielu ludzi przed żądnymi przykładnej zemsty po prostu żałuję, gdyż okazali się później tej obrony niewarci, wykazując się jeszcze większym egoizmem i brakiem umiaru niż ten, który o zemstę wołał.

    A już zupełnie nie jestem w stanie pojąć obsadzanie mnie w roli moralnego zwycięzcy, gdy sam siebie postrzegam wręcz w przeciwnej roli – moralnego bankruta. Mój idealizm i wiara w odnowę moralną państwa w schedzie po PRL została rozjechana w pył przez obecnych triumfatorów, z którymi nie czuję żadnego ideowego powinowactwa.

  85. Mieszkam dosyc dlugp poza Polska.
    Dla ciekawosci – Uraganie NA panstwo polskie, czy uraganie panstwU polskieMU?
    Co to naprawde znaczy „uragac”? Zawsze wydawalo mi sie, ze to znaczy wymyslac – komus, czemus.

  86. do mag.
    Nie jestem w stanie zmienić obywatelstwa.Taka operacja wymaga czasu,pieniędzy.To nie jest zresztą problem tylko zmiany obywatelstwa.Ja się tu urodziłem-to jest mój kraj ale to nie jest moje państwo.Mam już dosyć tej ciągłej niemożności sprawnej organizacji,skutecznej pracy,terminowej.Nie mogę już patrzeć na tępych urzędników zaopatrzonych w tysiące ustaw,rozporządzeń,na rozgrzebane inwestycje,na remonty,które w Niemczech robią w 2-3 miesiące a w Polsce 2 lata i na ten cały bałagan,brud i syf.Bezkarność neonazistów mi nie odpowiada i agresja kiboli.
    Obywatelstwa więc nie zmienię ale płot jakim odgradzam się od tego wszystkiego jest coraz wyższy.Żałuję,że nie wyjechałem z Polski 20 lat temu.Nie dziwię się tym co wyjechali i jestm dziwnie pewny,że większość z nich nie wróci i podstawową przyczyną nie będą bynajmniej tylko sprawy materialne.
    pozdrawiam.

  87. Moje , Twoje , Nasze

    Równowaga między tymi trzema pojęciami jest fundamentem każdego systemu politycznego. To co jest „moje” jest bardzo ważne, ale powinno się również szanować to – co jest „twoje”, a wszyscy, wspólnie, musimy dbać o to – co jest „nasze”. Ta równowaga musi być zachowana.
    Narzucany w PRL-u odgórny „porządek”, który się sprowadzał do pilnowania i wytwarzania tego co jest „nasze”, wystarczył tylko na czasy tuż po wielkiej katastrofie jaką była II wojna światowa. Po kilkunastu latach ogromnych wyrzeczeń i tytanicznego wysiłku całego narodu ten rodzaj motywacji przestał być dostateczną siłą scalającą naród i pojawiły się oczywiste żądania aby to co „moje”, było istotną częścią tego co jest „nasze”. Towarzysze reżimowi z ówczesnego pseudokomunistycznego reżimu PRL-owskiego nie mieli głowy do takich regulacji. Oni byli motywowani własnymi przywilejami i przywiązani powrozem ideowym z reżimem sowieckim. Nikt nie potrafił uruchomić mechanizmu motywacyjnego związanego z posiadaniem własności, czyli dbania o „moje”, ani z szanowaniem własności innych ludzi, czyli tego co „twoje”.
    W końcu to co było „nasze”, przestało być wystarczającą motywacją do wysiłku w krajach RWPG .
    Kalekie próby ratowania tamtego systemu ostatecznie skończyły się w roku 1989, kiedy rozpoczęła się seria „pomarańczowych rewolucji”, próbujących wymusić demokrację w krajach wyzwolonych z sowieckiego reżimu.
    Po dwudziestu latach eksperymentów większość tych krajów jest ciagle na początku tej drogi do demokracji. Okazało się, że PRL demoralizował nie tylko elity partyjne, ale w takim samym stopniu zdeprawował elity pozostające w opozycji. Kolejne wybory wyłaniały liderów pozbawionych charakteru i elementarnej moralności. Przez ostatnie dwadzieścia lat poznaliśmy wielu liderów, nadających się do raczej do galerii osobliwości, a nie do reprezentowania narodu w tak trudnych latach pazernego globalizmu. Krótkowzroczność niektórych polskich polityków była i jest zadziwiająca.
    W obecnej Polsce, to co za czasów PRL-u było „nasze”, czyli majątek narodowy przeszedł na własność bardzo wąskiej grupy obcych grup kapitałowych.
    Naród, który uwierzył w to, że był twórcą i motorem zmian w roku 1989 został tylko obserwatorem, „kibicem”, tej kapitałowej transformacji. Naród został zwolniony z dbania o to – co jest „nasze” , bo to przestało być polskie, czyli „nasze”, a nawet nazwę zmieniało na obco brzmiącą.
    Polacy zaczęli dbać o to – co jest „moje” i na tym polu transformacja przyniosła rzeczywiste zmiany. Tylko niewiele z tego co jest „moje”, polskie, im pozostało. Do szanowania tego – co jest „twoje”, trzeba dorosnąć i na to musimy jeszcze poczekać.
    Kolejna fala kryzysu ekonomicznego, który w 2013 roku dotkliwie dotknęła Polskę, szczególnie ostro uświadamia Polakom ten stan poniżenia, który spowodowany jest brakiem kontroli nad kapitałem i biznesami operującymi na terenie Rzeczpospolitej.
    Z Polski uciekają fabryki do krajów skąd te fabryki przybyły. Polski rząd może być tylko obserwatorem tej migracji. Globalizm okazał się cynicznym graczem systemu, który sam stworzył na obszarach dawnego RWPG.
    Niewielki procent ludzi z tych krajów może być zadowolona z tego co ma, czyli z tego co „moje”, ale większość odczuwa ogromną pustkę z utracenia tego co „nasze” wspólne, narodowe.
    A w każdym kraju wspólne, narodowe, bywają radości i smutki, zwycięstwa i klęski, mitologia i kultura. Zabieranie narodowi tego co wspólne, „nasze”, jest śmiertelnym grzechem globalistów.
    Komuniści zabierali narodowi to – co „moje”, globaliści to – co „nasze”.
    Jeżeli taka jest tylko różnica między tymi dwoma totalitarnymi systemami, to czekają nas duże zmiany w nie tak odległej przyszłości.

  88. Andrzej Falicz
    13 kwietnia o godz. 8:43

    „nowy „projekt polityczny” – tym razem „Europa plus kawior”.”

    mysle ze lepiej: Europa + Gorzalka

  89. mag,
    proszę cię, daruj sobie te egzegezy jeśli o mnie biega, albo waż słowa i nie zmieniaj ich dotychczasowego obowiązującego sensu, w tym sensu uprzednich swoich wypowiedzi. Mnie takie przeskoki od negacji do akceptacji i z powrotem pasują do niedorosłej dziewczynki. W roli obrończyni kk twoja wiarygodność wydaje się mocno wątpliwa.

    Mnie nie chce się gadać o cudzej wierze, nawet gdy dostrzegam jej wątłe i – nie tam, gdzie raczej być powinny – zapuszczone korzenie. Sam miewam kłopoty niemałe z siłą własnej wiary i nic mi do cudzej.

    Mnie poza tym kompletnie nie zależy, by cokolwiek zmieniać w cudzym sposobie postrzegania świata. Nie jestem misjonarzem. Zwracam tylko uwagę na twój język nacechowany b. emocjonalnym i pełnym pogardy stosunkiem do ogromnej części społeczeństwa, w którym żyjesz, na to podłe narzędzie sekowania inaczej myślących, na te pożałowania godne zwieranie szyków z miernotami blogowymi, by przyłożyć ‚wrogowi’, na to włączanie we własne szeregi ludzi przeciw bezprawiu i ideologii których miało się kiedyś odwagę podnieść głowę, na to dość niewybredne, zajadłe dzisiejsze magowe języka ‚demokratyzowanie i unowocześnianie’, na wskazywanie ‚barbarzyńców i pogan’, tam gdzie ich nie ma i być nie może.

    Mówię to otwartym tekstem – jesteś niekwestionowaną awangardą III RP, zainteresowaną i przyklaskującą trwaniu tego potworka, jakim w moim przekonaniu okazały się skutki w państwowym wymiarze obecnego i umacniającego się sojuszu czerwonych ex-patriotów z PZPR i okresowych renegatów PZPR, na straży nienaruszalności interesów których stoi w Polsce nie kk, Szanowna mag, ale władza D. Tuska. KK jest tu b. niewygodną zawalidrogą i do takiej roli jest sprowadzany dzisiaj, nawet gdyby ze skóry wychodził i pomimo grona licznych sprzymierzeńców, którzy w kk stoją murem za III RP, gotowi usuwać krzyże niemile przez władzę widziane.

    By ona nie upadla w sposób nagły i tragiczny, odsłaniając pozostawione po sobie zadłużone na kilkanaście pokoleń naprzód ‚ruiny i zgliszcza’ po PRL, których jeszcze nie udało się dotąd sprzedać – albo będzie przez nich wzmacniana dopóki się da, albo – gdy okaże się zbyt słaba (na co wszystko wskazuje) – zastąpiona będzie w porę przez nie mniej temu sojuszowi oddanych. Inni Hartmanowie, szukają już lepszych perspektyw dla siebie poza Polską (Europa+), nie dlatego, że tu im się nie powiodło. Co to to nie, tu się tylko zawiedli na poziomie życia, jaki daje pensyjka profesorska, telewizyjne wykłady i doradzaniu biłgorajskim chuliganom politycznym.

    Na to pracują pełną parą zjednoczone medialne armie oficerów, podoficerów i zwykłych, ale nieźle urządzonych wyrobników, 24h/dobę, nie szczędząc sił i środków, czerpiąc ile się tylko da z arsenału masowej indoktrynacji oraz inżynierii społecznej, lepiący w trudzie i znoju nowych, powolnych sobie Golemów. Oczywiście – proeuropejskich, nowoczesnych, otwartych na świat, tylko odwróconych d…ą do Polski.

  90. Wodnika53 atakować?
    Jakże bym się śmiał.
    Ciągłość państwowa zerwana, długów PRL nie ma, ale emerytury wypracowane w PRL kak-zwał-tak-zwał dzięki Bogu wypłacają. Co za państwo pokręcone. A w TV wyświetlają stare filmy, co za negacja dorobku, politycy z jednego państwa zostali politykami drugiego państwa, ciąłość zerwana – pewnie musieli zmienić obywatelstwo.
    Co za gorycz się wylewa z tego wpisu? Za co? Za to, że nie ma ciągłości doktryny marksistowskiej?

    Brzytwę Ockhama muszą się posługiwać rodacy. Uprościć i odciąć. Albo za obecny stan z psimi odchodami włącznie winne jest minione państwo odpowiedzialne za papier higieniczny, albo cyngle solidarności (koledzy red. Passenta) … tertium non datur.

    Co za bezsens!
    Za to wasze państwowe niezadowolenie winni jesteście WY.
    Tylko WY, nikt więcej, nie po równo, ale WY, nie my, nie oni. WY. Choćby dlatego, że z taką łatwością przyjmujecie jednopartyjną, skrajną i agresywną, rozgoryczoną i bezradną demagogię Wodnika53.

  91. Wodnik53,

    myślę, że jednak nie negacja, ale raczej krytyczne spojrzenie. W swym krytycyzmie jedni idą dalej, drudzy są wstrzemięźliwi, a niektórzy zatracają się w nostalgii, co jest moim zdaniem normalne.

    III RP nie zerwała z peerelem w sensie ciągłości państwa i w sensie prawnym jest nadal spadkobiercą poprzedniej państwowości. Moim zdaniem to zupełnie wystarczy jeśli chodzi o sam byt państwa jako instytucji. Zachowując wszelkie proporcje można uznać, że w podobnym sensie Republika Federalna Niemiec nie zerwała ciągłości państwowej z III Rzeszą. Co nie oznacza, że Niemcy mają pogrążać się w nostalgii i doceniać dorobek poprzedniczki, nawet jeśli pod wieloma względami mogliby mieć ku temu powody, niekoniecznie związane z wojną i ludobójstwem. Niemcy nie robią tego z ewidentnych przyczyn, nie robią tego oficjalnie, ustami polityków, co i tak nie przeszkadza niektórym Niemcom (lub wielu Niemcom – do wyboru) żyć przeszłością na swój sposób. Przy czym to zerwanie, wymuszone przez okoliczności historyczne, nie stanęło Niemcom na przeszkodzie w budowie nowoczesnego państwa, państwa sprawnego i służącego swym obywatelom, a wszystko bez potrzeby szukania odniesień do przeszłości. Nie widzę więc większego związku między oficjalnym utrzymywaniem ciągłości z poprzednią państwowością (poza niezbędną ciągłością prawną) z postrzeganiem państwa przez swych obywateli, które to postrzeganie do pewnego stopnia odzwierciedla stan państwa jako taki. Czy tylko stan państwa ? Nie tylko. Stan społeczeństwa również, jego mentalność, tradycje (w dobrym i złym znaczeniu), poziom zmitologizowania, w czym z pewnością różnimy się od Niemców i ich sposobu oraz efektywności organizowania życia społecznego z udziałem ich państwa.

    Krytyczne podejście do przeszłości jest jak najbardziej wskazane i moim zdaniem bardzo dobrze się dzieje, że silne ciągoty nostalgiczne za peerelem, który na tle może jawić się niektórym jako raj utracony są równoważone przez to, na co się skarżysz w swym wpisie, przez pokazywanie jak bardzo ten raj utracony był czasem straconym, w porównaniu np. z takimi krajami jak Niemcy, z którymi być może trzeba czasem się porównywać, bo w końcu znajdujemy się w tym samym miejscu Europy, walec wojny zniszczył obydwa kraje w podobny sposób, przez co obydwa kraje stanęły przed obowiązkiem odbudowy, nie tylko odbudowy materialnej, ale tez odbudowy i przebudowy świadomości. A swoją drogą dlaczego szukasz przyczyn niedoskonałości obecnego państwa polskiego w zerwaniu więzi z peerelem ? Dlaczego nie pójść dalej i nie zapytać np. jak zerwanie więzi państwowej między II RP i Polską „ludową” przyczyniło się do zaistnienia lub do ugruntowania się pewnych cech w społeczeństwie, które to cechy dziś rzutują negatywnie na funkcjonowanie państwa i na stosunek obywateli do jego instytucji ? Jak Kali – to dobrze, a jak Kalemu, to nie dobrze ?

    Pozdrawiam

  92. @staruszek
    „A mnie uczono, że 10/10 to nawet Pascal po dołączeniu innym niepotrzebnej boskiej hipotezy nie osiagają.”??? Po jakiemu to?

    A mnie przynajmniej uczono pisać po polsku 🙂

  93. kadett
    OK. Niech każde z nas pozostanie przy swoim (zdaniu), bo się nawzajem nie przekonamy.
    Zarzucanie mi pogardy wobec kogokolwiek uważam jednak za nadużycie. Nawet jeśli nzawałam cię kiedyś „straszną postacią”, określenie to wynikało z pewnego rodzaju podziwu (polączonego z lękiem) dla osób o bardzo radykalnych poglądach (obojętnie w którą stronę skierowanych). Z takimi osobami dyskusja jest po prostu niemożliwa.
    Można ewentualnie wymieniać ciosy. Na szczęście, w wirtualu i tylko na poziomie języka.

  94. mag,
    język pogardy, wykluczenia i stygmatyzowania stosujesz z upodobaniem i nagminnie. Przypomnę ci tylko, że nadzwyczaj spokojną stutysięczną manifestację „Obudź się, Polsko!” z udziałem ludzi młodych, starych, różnych przekonań i zawodów, tych związanych i niezwiązanych z kk, związkowców zrzeszonych w ‚S’, ludzi upominających się w sposób całkiem legalny o szacunek do nich i o przestrzeganie należnych im praw – kulturalnych, zawodowych, socjalnych, religijnych itp. bez żadnych ku temu podstaw, ot tak sobie, a priori w dodatku, nazwałaś „marszem barbarzyńców”.

  95. Problem polega na tym, że w Polsce mieszkają Polacy i „prawdziwi polacy”, czyli PISlandczycy, a PISlandczycy nie lubią Polski, gdy ją nie zarządzają, oraz Polaków. Na tym polega ich patriotyzm.

  96. Polska dorobiła się, pardon, wybiła się na rząd iście centrowy. Zarówno pod względem obyczajowo-ideowym może nawet nieco na lewo od centrum sceny, w sprawach ekonomicznych wcale nie taki liberalny i wolno-rynkowy jak się obawiano. Do tego wsłuchujący się wielkokrotnie szybko reagujący na oddolną reakcję. Nic tylko naprawiać państwo w takich warunkach, od dołu, demokracja nie jest idealnym ustrojem ani machiną do rządzenia, ale daje wiele więcej niż inne ustroje. Nigdy w historii Polska nie miała tak demokratycznego i wolnego ustroju jak teraz. Trzeba opuścić stare stwardniałe skorupy myślenia – Wodnik np. stosuje te same frazy i metafory od laty, nie jest w stanie ich porzucić, mentalnie się uwolnić. Oraz przede wszystkim – stare metody działania. To ludu z inteligencja włącznie niedostosowanie się do demokracji jest przyczyną słabości państwa. Nic się w społeczeństwie nie dzieje na bazie zewnętrznego spisku. Wszystko jest efektem gotowania się, pichcenia wewnątrz, w tym własnym socie. Nie zwalajcie winy na czynniki zewnętrzne, nie walcie obuchem po przeciwnikach z drugiej strony podziału partyjnego. Zróbcie krok w tył, wsadzicie głowę pod kran z zimną wodą i spokojnie wróćcie do okrągłego stołu, skąd wszyscy przyszliście.

  97. http://www.forbes.pl/oto-rozwiazanie-problemu-emerytur,artykuly,146859,1,1.html

    Ciekawy pomysł na rozwiązanie węzła emerytalnego…..
    Prawie jak Aleksander i węzeł gordyjski.

  98. Czytam i czytam te komentarze i nie moge zrozumiec jednego – dlaczego wszystkie pretensje odnosza sie do „PANSTWA”. Co ma panstwo wspolnego z psimi kupami albo pchlami w pociagach? Czyzbysmy nie potrafili rozdzielic panstwa od rzadu? Ja rozumiem to tak, ze za to co sie dzieje w PANSTWIE odpowiada RZAD (niech mnie ktos wyprowadzi z bledu). Rzad ktory wg wszelkiego prawdopodobienstwa zostal wybrany na wniosek wspolobywateli. A dlaczego obarczamy pretensjami rzad o wszystko co sie dzieje? ano dlatego, ze takie sa pozostalosci po czasach PRLu (czasach tzw komunizmu, hahaha). Kiedy kolejne rzady chcialy sie uwolic od handlu pietruszka i psich kup to podnosil sie wrzask, ze rozkradaja „panstwo” (i w tym wypadku to okreslenie panstwa jest chyba poprawne). I tak w duzej czesci pozostalo do dzisiaj – jak sie chce cos uzyskac to jedzie sie do Warszawy (tam jest widocznie „panstwo”) zeby protestowac.

    A co do wpisow odnosnie przynaleznosci do takiego albo innego plemienia …. narodowosci sie nie zmienia, mozna zmienic obywatelstwo. Nawet zmiana obywatelstwa nie zmieni jednak tego, ze nasze uczucia pozostana tam gdzie zostalismy wychowani … prawda @telegraphic o? Co z kolei nie usunie z nas checi krytykowania wszystkiego co nam sie nie miesci w przeszlosci i wyobrazni o przyszlosci jaka wtedy mielismy. Z drugiej jednak strony jestesmy skazeni inna kultura i … nie bardzo wiemy jak nasz kraj powinien sie prowadzic.

    A moze powinnismy otworzyc sie troche na przyszlosc i wyjsc z plemiennego myslenia do czasow kiedy nie bedzie granic, kiedy migracja bedzie rzecza normalna, ze osiedlenie sie gdziekolwiek na naszem matce ziemi bedzie czyms normalnym jak przejazd tramwajem z Ochoty na Muranow? Tylko kogo wtedy bedziemy obarczali problemami psich kup i brak papieru do d… ? Fantazja? napewno, ale czy UE nie jest poczatkiem tej drogi?

  99. motto:
    wróćcie do okrągłego stołu, skąd wszyscy przyszliście.

    Poeta jednak uważa inaczej, że przyszliśmy z ogrodów (rajskich..?). Wspomina także o betonie i schronach (twierdzach radykalnych, fanatycznych racjonalistów..?)

    Piękno i prostotę Poety słów warto przypomnieć:

    Bluszczem ku oknom
    Kwiatem w samotność
    Poszumem traw
    Drzewem co stoi
    Uspokojeniem
    Wśród tylu spraw

    Pamiętajcie o ogrodach
    Przecież stamtąd przyszliście
    W żar epoki użyczą wam chłodu
    Tylko drzewa, tylko liście

    Pamiętajcie o ogrodach
    Czy tak trudno być poetą
    W żar epoki nie użyczy wam chłodu
    Żaden schron, żaden beton
    Kroplą pamięci
    Nicią pajęczą
    Zapachem bzu
    Wiesz już na pewno
    Świeżością rzewną
    To właśnie tu

    Pamiętajcie o ogrodach
    Przecież stamtąd przyszliście
    W żar epoki użyczą wam chłodu
    Tylko drzewa, tylko liście
    Pamiętajcie o ogrodach
    Czy tak trudno być poetą
    W żar epoki nie użyczy wam chłodu
    Żaden schron, żaden beton

    I dokąd uciec
    W za ciasnym bucie
    Gdy twardy bruk
    Są gdzieś daleko
    Przejrzyste rzeki
    I mamy XX wiek

    Pamiętajcie o ogrodach
    Przecież stamtąd przyszliście
    W żar epoki użyczą wam chłodu
    Tylko drzewa, tylko liście

    Pamiętajcie o ogrodach
    Czy tak trudno być poetą
    W żar epoki nie użyczy wam chłodu
    Żaden schron, żaden beton

    /Jonasz Kofta/
    gdyby ktoś z grona młodych gniewnych nie wiedział…

  100. „Liryka, liryka, tkliwa dynamika”

    Sam nie rozumiem, skąd to mi się bierze,
    że jestem mitologiczne zwierzę,
    ni to świnio-byk ni to koto-pies,
    w ogóle z moich stron: liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal.
    Idę, powiedzmy, wieczorem z Arturem
    i nagle: księżyc wschodzi nad murem,
    Artur ostrzega, bo dobry kolega:
    – Nie patrz. – A ja jak bóbr: liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal.
    W takim „Przekroju” po prostu się boją
    bo jak na przykłąd wejdę do pokoju
    i się zamyślę, powiedzmy, o Wiśle,
    to zaraz łzy jak groch: liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal.
    Wy się nie dziwcie, śliczni pamnowie,
    sześć lat po świecie tułał się człowiek
    i nagle: Polska i harfa eolska,
    po prostu cud jak z nut: liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal.
    Będziecie śmiać się, lecz daję słowo:
    ja czytam nawet „Gazetę Ludową”
    i „Pokolenia”, i wiersze w „Kamenie”,
    i czytam, i szlocham, och! liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal.
    Niech mnie zarąbią, niech honoraria
    wyda na wieńce Artur Marya!
    Ja jestem Polak, a Polak jest wariat,
    a wariat to lepszy gość: liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal.
    A po pogrzebie pod korniszon
    niech epitaphium mi napiszą:
    TU LEŻY MAGIK I MAŁPISZON,
    pod spodem taki tekst: „liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal”.
    KIG
    1946

  101. kadett
    Bo był to – moim, podkreślam moim zdaniem – marsz barbarzyńców. Oczywiście, użyłam pewnej hiperboli, ale brzydko kojarzą się mi wszelkie marsze, zwłaszcza z pochodniami, ze skandowaniem haseł. Pamiętam, jakie nieśli transparenty (nie po raz pierwszy) i co wykrzykiwali.
    Oczywiście nie wszyscy. Wielu przyszło z tzw. dobrej woli, nie zdając sobie w pełni sprawy z tego, jak są manipulowani przez prawicową opozycję, niezykle populisytyczną, obiecującą złote gory bez żadnego pokrycia.
    Wzsyscy zresztą mogą bezkarnie pleść co im ślina na język przyniesie. Jak to w demokracji. Odwaga bardzo staniała, a rozum wydaje się w odwrocie.
    Nie wiem, gdzie ty mieszkasz, ale na pewno nie w Warszawie. Tutejsi w zdecydowanej większości, a wśród nich ja, mają dość parad na Krakowskim Przedmieściu na okoliczność miesięcznic smolenskich i z innych okazji.
    Jak na razie „kryterium uliczne” nie doprowadziło do gwałtownej zmiany rządu, który jest marny i nie zamierzam go bronić. Nie chcę jednak powrotu IV RP, czyli powtórki z rozrywki. Poczekajmy do wyborów. Ten fatalny klincz PO-PIS musi się wreszcie skończyć.

  102. Poczekajmy do wyborów

    Ale hasło wyborowe.
    Ponarzekajmy, zobaczmy co się jeszcze uda naurągać na ten rząd.

  103. Łżesz po katolicku, Panie @Kadett. Kler watykański, (a nie polski, chociaż złożony z polskich renegatów), zawsze patrzył tylko swego interesu i nigdy przez 1000 kilkadziesiąt lat nie sprzyjał Państwu Polskiemu.
    A poezja klasyk.
    Tyle, że akurat miliony ludzi osobliwie z obecnego pokolenia 30-, zna tylko beton, pleksiglas i siding – to ich naturalne środowisko.

  104. kadett
    No proszę, przypomniałeś Koftę. Ale i ty pamiętaj o ogrodach. Łatwo mogą zdziczeć, jak nie będziemy ich pielęgnować.
    Ogrody wymagają cierpliwości, troskliwego, rozważnego uprawiania, a nie pohukiwania i przytupywania, bo coś rośnie krzywo, albo za wolno.
    Krótko mówiąc, mniej marszowania, więcej rozmawiania.
    Oraz „liryki, tkliwej dynamiki”, jak pisał mistrz Ildefons, a pięknie śpiewa Turnau.

  105. Bywalec (22:25) pisze:
    „Bo gdyby Polska rzeczywiscie byla polska, to przeciez bylaby krajem mlekiem i miodem plynacym, w ktorym panowalaby powszechna wolnosc, rownosc i braterstwo.”
    Taką Polskę z przekonaniem obiecuje nam opozycja: obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie emerytur
    aby żyć godnie, podniesienie płacy minimalnej przynajmniej do średniej krajowej, pełne zatrudnienie, prawo i sprawiedliwość.
    Oczywiście pod pewnymi warunkami: zakaz in vitro, potępienie homoseksualizmu, ogłoszenie prawdy o zamachu, ukaranie winnych, odebranie wraku Rosjanom i zbudowanie pomnika na Krakowskim Przedmieściu.
    Może niech spróbują?

  106. @Jacobsky (z dn. 13.04.br h; 15.52.)
    Ot, z takim postem mogę dyskutować: PRL zerwała z II RP z dwojakiego powodu (nie mówię, że to było dobrze czy przynioslo pozytywne skutki) – raz ideologicznego (tu nie ma co tłumaczyć) , dwa – to wojna zadała śmierć tamtym stosunkom społecznym sprzed 1939 r, zmieniło się wszystko, łącznie z granicami państwa, jego składem etniczno-społecznym, przesiedlenia olbrzymich mas ludności zrobiły też swoje (no i tragizm wojny, hekatomba śmierci tylu ludzi, obozy i Holocaust). To prof. Manteuffel, znakomity historyk gdy „przyszli do niego” studenci zaangażowani w konspirację (już po wojnie – chyba w 46 czy 47 roku), żołnierz AK powiedział im „teraz to ja w wojnę się nie bawię, teraz to robię uniwersytet”. Podobne wspomnienia snuł prof. Z.Sadowski, znakomity ekonomista („umoczony” w działalność WiN) – miałem przyjemność słuchać o tym w rozmowach z tym „szefem” PTE, w szerszym gronie. Masz rację poniekąd – zgadzam się, że ten rewolucyjny „szał” charakterystyczny dla wszystkich ludzi, którzy kiedyś „konspirowali” i „siedzieli” za politykę w okresie gdy dochodzą do władzy zamienia się w kompletny woluntaryzm i chęć odwetu. To „uniwersum”. I dlatego – chyba prof. Modzelewski powiedział: że „rewolucjoniści” po wygranej rewolucji winni jechać na „Karaiby”, a administrowaniem i polityką mają się zając „fachowcy” – tacy jacy są na podorędziu !
    Poza tym – u nas w Polsce jest to odwieczny konflikt „romantyzmu” z „pozytywizmem” (ja osobiście dodaję dodatkowo – reformacji z kontr-reformacją, jako zderzenie pragmatyzmu i racjonalizmu z emocjami i „sercem”). Po październiku z grubsza można uważać PRL za samo-dekomunizującą się strukturę (państwowo, administracyjnie, ideowo czy nawet gospodarczo – tak na prawdę rolnictwo w Polsce Ludowej nigdy nie zostało skolektywizowane w 100 %). I ten okres – zwłaszcza „gierkowski” to dla mnie w jakimś stopniu reformacja socjalizmu/komunizmu w Polsce nigdy nie było/; może lepiej – pragmatyzacja, a PZPR stawała się nie partią ideową – tylko „retoryka” pozostała – ale bardziej partią władzy.
    Oczywiście ten polski socjalizm był w jakimś sensie „romantyczny”. Władza starała sie zwłaszcza od końca lat 60-tych wpajać młodzieży włąśnie „romantyzcne” wzorce osobowe i takiez doświadczenia w opisie świata. Sam pamiętam jak w I czy II klasie liceum dostałęm „gola’ za napisanie wypracowania „pod prąd” – chodziło o ocenę Makbeta, gdy pani psorka chciała jego „rzeczowej” krytyki (i cała klasa tak to opisała)
    ja napsiałem potęzny tekst (chyba z 10 czy 12 stron zeszytu) gzdie udowadniałem skuteczność w dążeniu Makbeta do władzy i konsekwencję. Pani tekst pochwaliła, dlugosść, interpunkcja, słownictwo było o’kay, ale ze wzgledów wychowawczych dałąm i „gola” (bo popieram zło)…… Byłem b.rozżalony – teraz wiem, to był nieświadomy makiawelizm (a i młodzieńcza przekora).
    Natomiast po 1989 r – to piszę za m.in. Łagowskim, Stommą czy Walickim – nastąpiła u nas kontr-reformacja: myślenie „magiczne”, życzeniowe, z idealizacją stosunków sprzed wojny – no i dopuszczenie (na zasadzie „zadość uczynienia” za pomoc w walce z poprzednim systemem) do życia publicznego Kościoła katolickiego, choć intelektualiści z „S” wiedzieli czym grozi upolityczniona religia, zwłaszcza w Poslce gdy katolicyzm zawsze „kolaborował” z endecją (intelektualnie i formalnie). I dlatego wg mnie obecny okres – z tytułu nadmiaru religii i Kościoła w polityce (zarówno bezpośredniego jak i „pośredniego”, gdy politycy deklamują i deklarują swą religijność co krok) – jest w tym względzie podobny do XVII- i XVIII-wiecznej sytuacji w I RP z pleniącym się wszędzie jezuityzmem. A to „religianctwo” ni jak nie przekłada sie na wspólnotowość i obywatelskość.
    To „zapyzienie” i taka mentalność „trzyma” świadomość polską w okowach tradycji i romantyzmu, będących w naszym wypadku „kulą u nogi”. Krytycyzm i PRL-nostalgia, różnice ideowe są nieprzekraczalne i dopóki te pokolenia nie wymrą nic tu sie nie zmieni: choć o idee, o wybory dróg można się spierać: o filozofię życia też. Ale to nas różni od Zachodu – od ich mentalności, od ich podejścia do życia: wspólny cel, coś można razem zrobić pozytywnego mimo różnic często diametralnych, coś dla wspólnoty. A nasz zero-jedynkowy, wdeptujący w ziemię „Innego”, sposób bycia jest typowo romantycznym bełkotem i działaniem (wszystko albo nic).
    Nie wiem czy Cię zadowoliłem Kanadyjczyku. I czy się „porozumieliśmy”. Jak człowiek z człowiekim, bo wpierw się jest człowiekiem, reszta to wytowry naszej wyobraźni i intelektu. I języka….
    Pozdrawiam Kanadyjczyku.
    Wodnik 53

  107. Więcej liryki, tkliwej dynamiki!

    Romantyzmu? Więcej???
    Aaa, rozmemłania. Rozgrzeszenia (to państwo winne, a państwo to rząd, poczekajmy aż się zmieni – to jest polska ruletka).

    WIĘCEJ POZYTYWIZMU, jeśli ktoś pamięta to co znaczy. PRAGMATYZMU, ale nie futurystyczno-kołodkowego, za 100 lat jak dobrze pójdzie.
    Hasła, zaklęcia, mityczne słowa, oto polska odwieczna mowa.

  108. mag,
    legalne manifestacje i demonstrowanie swego niezadowolenia to jądro demokracji, a nie jądro ciemności. Twoje skojarzenia z pochodniami kieruj w stronę współczesnych polskich prekursorów takich marszów – zwolenników błękitnej POlski. To tam, na ‚marszach błękitnych’ z hasłami w Piz-du! maszerowano uprzednio z pochodniami, tam maszerowano z szubienicami dla kaczorów.

    Poza tym, od kiedy to na wskroś lewicowa ‚S’, maszerująca wspólnie z ‚katolami’ (twój to język) reprezentuje prawicę? Masz busolę mocno rozregulowaną, skoro wszystko, co wymierzone w trwa mać III RP, kojarzy ci się z prawicą? PiS jest w wielu aspektach założeń programowych bardziej lewicowy niż Lwica i Lewica L. Millera razem wzięci, a ten jeden z ostatnich czerwonych lewicowców zlikwidował bary mleczne w Polsce w imię przez siebie pojmowanej lewicowości. Kościół musiał przejąć teraz prowadzenie garkuchni dla ubogich, zakonnicy wydają darmowe posiłki bezdomnym w wielu miejscach lewicowej III RP, o tym nie wiesz..?

    Gdzie ty mieszkasz, mag? – bliżej Marsa czy bliżej Pl. Inwalidów, czy może w ogrodach Semiramidy zawieszonych gdzieś pomiędzy Rue des Bouchers w Brukseli i Drottninggatan w Sztokholmie? 😆

  109. mag,
    tonę w ogrodach i zapachu kwiatów – od maja do października.

  110. T0 z dn. 13.-4.2013 h; 16.20.
    (cyt): To ludu z inteligencją włącznie niedostosowanie się do demokracji jest przyczyną słabości państwa.
    No tak, światłe elity i niedojrzałe, nierozumiejące nic społeczeństwo. Czyli motłoch. Jak rzekła onegdaj „klasyk” takiej mentalności niejaka posłanka Nowina-Konopczyna „przypadkowe społeczeństwo”.
    Tu trzeba przywołać Bertolda Brechta: Jak społeczeństwo jest kiepskiej jakości to niech władza sobie zmieni społeczeństwo.
    Bye
    Wodnik 53

  111. „Państwo to my ” – tak, ale kim jesteśmy „my”?

    Mam w rodzinie szacowną emerytkę.
    77 lat, nie wiem, jak wysoką ma emeryturę. Mieszkanie własnościowe, łącznie z gruntem pod blokiem, działka pracownicza, niedawno odziedziczyła nieduży spadek.
    Jesienią była na pielgrzymce w Rzymie, rok wcześniej planowała wyprawę do Ziemi Świętej (pow 3000 zł taka wycieczka), ale w końcu nie pojechała, bo jakaś koleżanka też nie chciała jechać.
    Teraz dopłaciła sobie do sanatorium i siedzi tam ze dwa tygodnie.
    W jej rodzinie nie ma bezrobotnych – (ani dzieci, ani wnuków, ani w rodzinach jej sióstr), wszyscy zdrowi.
    Ale spróbujcie się zapytać: Jak ci się żyje?
    Rety, koszmar! Cud, że przebiera nogami! Tak wszystko źle, tak biednie, tak ciężko, tak trudno! Ta Polska taka rozkradziona, niczego nie ma, dzieci kalekie etc etc.

    Jak ona to robi, że nie widzi, jak żyje? Bo ja na przykład na wycieczkę do Rzymu nie mogłabym pojechać, ale też nie spędza mi to snu z powiek ani nie uważam, że cierpię żyjąc w Polsce.

    Inny przykład – postanowiłam zadziałać w sprawie lokalnej. Pomyślałam, że jest w okolicy pewien brak i wystąpiłam z hm, inicjatywą obywatelską.
    Sprawa jest w toku – zaskoczyła mnie ludzka reakcja.
    Oni są zdziwieni (choć naturalnie popierają), że się za to zabrałam.
    Jeszcze inni twierdzą, ze mieli taki sam pomysł, ale woleli się „nie wychylać”. „Nie wychylać się” bo co? – wzruszają ramionami, nie odpowiadają.

    @mag mówi, że Polską gminną rządzą wójt z plebanem. Pleban tak. Ale wójt? To nie do końca kwestia układu kacyków. Wójt rządzi, bo nikt jeszcze nie wyobraził sobie, by po swoje/wspólne sięgnąć.
    Ludzie chodzą z prośbami o dopłatę do trawnika, burmistrz – w moim wypadku – mówi, że nie ma pieniędzy, ludzie wychodzą źli, że niczego w Polsce nie ma.
    Ale nikt nie zapyta, dlaczego nie ma tych pieniędzy, ani nikt nie pomyśli, skąd by je wziąć. Może jakiś pomysł na rozwój gminy?
    Nie – taka myśl w głowie to nowa jakość myśli.
    Coś w rodzaju prototypu samochodu między końskimi zaprzęgami.
    Ludzie gapią się na to wielkimi oczami, trochę się boją, a przede wszystkim nie wiedzą, jak do tego podejść.
    Liczę na to, że to kwestia czasu.

  112. Przyczyny wypadku są znane od momentu, gdy się wydarzył.

    Wrak oddać na złom, nie do Polski. Nie jest on potrzebny, a wręcz przeciwnie, służyłby jako relikwia. PiS powinien motywować swoje żądania dostępu do wraku religijnie.

  113. motto:
    Poczekajmy do wyborów!

    Gdyby wyborami można było coś w Polsce zmienić, dawno byłyby tu zakazane. III RP trwa mać! Pierwsze pookrągłostołowe wybory w sposób całkiem jednoznaczny pokazały osobom z listy krajowej PZPR, gdzie według wyborców ich miejsce – poza wpływami na losy kraju. Lista ta przepadła z kretesem i wiele wskazuje na to, że głosowali przeciwko niej nawet członkowie PZPR, wysłani z jej poręczenia na zagraniczne placówki. I co, panie TO? I znalazł się były członek PZPR, czasowo odgrywający rolę zasłużonego dysydenta, który rzekł był wówczas: pacta sunt servanda!

    A jak było wcześniej?
    Oto treść telegramu Horsta Neubauera, ambasadora NRD w PRL, wysłany 2 grudnia 1981 roku do kierownictwa wschodnio-niemieckiej partii komunistycznej. Neubauer po rozmowie ze Stanisławem Cioskiem pisze:

    Tow. Ciosek,minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi, oświadczył w rozmowie z 1grudnia [1981 roku]:

    „Część wpływowych doradców „Solidarności” zrozumiała obecne położenie i zmianę sytuacji. Boją się bardziej niż sądzimy i zaczynają ratować własną skórę. Odbyłem właśnie osobliwą rozmowę z szefem sztabu ekspertów”Solidarności” Bronisławem Geremkiem Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy „Solidarnością” w obecnej formie i realnym socjalizmem [jest] niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieunikniona. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Organy władzy państwowej muszą zlikwidować aparat „Solidarności”. Po konfrontacji siłowej”Solidarność” mogłaby powstać na nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i bez ambicji sięgania po władzę. Być może – kontynuował Geremek -zostaną zachowane siły umiarkowane, takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w oparciu o odmienną sytuację polityczną kontynuować określone procesy demokratyzacji.”

    Ten dokument pochodzi z akt Stasi i został opublikowany przez paryską ‚Kulturę’ w 1995. Przypomniany został nie tak dawno w jednym z programów TVP. Red. Czuchnowski z GW nazwał ten program „seansem nienawiści”.

  114. Nie napisałem, że elity są światłe.
    Że biskupi są światli, że (wszyscy) profesorowie są są światli, że posłowie są światli, że ministrowie są światli, że dziennikarze są światli.
    Owszem, red. Passent z elity tego narodu jest światły. Rząd jest centrowy, Tusk mi się podoba jako polityk. Znowu jakąś wybrzydzaną przez niego samego zero-jedynkowość Wodnik mi wciska.
    Wszyscy, społeczeństwo i wyłaniające się z tego elity nie dorosły do możliwości tej domokracji. Z rzadkimi wyjątkami, nie będę ich ponownie wyliczał.
    Wodnik nie potrafił się dopasować, nie wykorzystał swoich być może mizernych szans, i teraz buntuje się na cały świat. Ile Wodnik ma lat?

  115. kadett
    Prawie zgadłeś. Mieszkam bardzo blisko placu Inwalidów.
    Nie kłoćmy się o to, kto zaczął eskalację nienawistnych zachowań ani kto ją bardziej nakręca. Na pewno wszystko zaczęło się od palenia kukły Walęsy po jego rozstaniu się z braćmi Kaczyńskimi.
    Teraz to już standardy i trudno ten trend odwrócić.
    Do pieca dokładają media z każdej strony „barykady” i każda głupia albo tylko niezręczna wypowiedź polityka, obojętnie z jakiej opcji, biskupa, czy jakiegoś „cywilnego” celebryty staje się niusem wałkowanym 24h.
    Ja po prostu staram się utrzymać dystans do WSZYSTKIEGO, a co sobie myślę, to myślę.
    Zdarza mi się używać słów bardziej dosadnych (choć nie wulgarnych), gdy widzę rozziew między deklaracjami a czynami.
    Katolami nazywam tych, co to modlą się pod figura, a mają diabła za skórą.
    Czyli takich, którzy np. wychodzą z mszy w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu w dniu kolejnej miesięcznicy, czy uczestniczą w rydzykowej pielgrzymce na Jasną Górę, a potem bluzgają jadem na „nieswoich” (babcie okładające parasolkami bliźnich nie należą do rzadkosci).
    Bardzo dziwne wrażenie wywarli też na mnie kibole „namaszczeni” na Jasnej Górze jako prawdziwi patrioci, którzy po wyjściu ze świątyni zachowywali się, delikatnie mówiąc, niestosownie. Obrazki można sobie było obejrzeć w necie.
    P.S. Gdzie ty masz te ogrody, w których toniesz w kwiatach? Nie chodzi mi o konkretny adres, ale okolice. Zresztą i tak bys mnie nie zaprosił, a nawet gdyby, to wolałabym cię nie odwiedzić, bo pewnie byśmy się pożarli.

  116. Nie wiem dlaczego @mag się tak @kadettem denerwuje, niech se wypisuje swe bzdety, spłyną z wodą to…….

    Inna sprawa, to dlaczego nie zademonstrują na krajowym deptaku politycznym zwolennicy in vitro, krytycy episkopatu, zwolennicy odesłania Macierewicza do zakładu zamkniętego? Boją się wyzwisk @kadettów?
    Jeśli chce się wyjści z „fatalnego klinczu” to trzeba to wyartykułować, jasno i zdecydowanie, doprowadzić do wyjścia nowej partii na czoło. Kadettowy umysł pasie się tą niemocą. To jest niewykorzystanie możliwości jakie daje ta demokracja. Lepszej nie będzie. Wybory 2015 łamiące klincz nie mogą robić za Godota.

  117. Ile Wodnik ma lat?
    Ile by miał i gdyby miał za mało, to stoi za nim przez wieki ciągnąca się i przywoływana chętnie szlachecka historia jego familii. Szlachecka natychmiast wycofuję, żeby nie doprowadzić Wodnika53 do rozpaczy z powodu jego ewentualnej odpowiedzialności rodowej za upadek szlacheckiej Polski i zamieniam na ‚rodowa historia’. A co stoi za TO? Wieża Babel z kości słoniowatej, no co..? 😆

  118. @ mag
    13 kwietnia o godz. 16:55

    „Poczekajmy do wyborów. Ten fatalny klincz PO-PIS musi się wreszcie skończyć.”

    Zaraz, zaraz, to jest miłosny uścisk. Dlaczego chcesz parę kochanków rozdzielać ? 😉

  119. animacja wersji katastrofy w Smolensku Rosyjskiej Agencji Informacyjnen „RAI Nowosti” z 10.04.10 >>> http://www.youtube.com/watch?f

  120. TO
    Przecież my, Polacy ciągle czekamy na Godota. Dziś może być nim dla jednych JaroslawPolskęzbaw, a dla innych – no właśnie, kto?
    kozetka
    Chyba masz rację. Oni (PO i PIS) bez siebie żyć nie mogą. Musi przyjść jakiś Artur, jak w „Tangu” Mrożka, który posprząta po wszystkich.
    Tym samym wracamy do wątku Godota.
    max
    Ty naprawdę masz smoleńską fiksację!
    Zajmij się czymś pożytecznym. Zrób coś konkretnego dla kraju, rodziny, sąsiadów.

  121. Urąganie na państwo ma swoje podstawy,szary obywatel czuje się bezsilny patrząc na sobiepaństwo i bezkarność różnych kacyków samorządowych,ale i rządowych,różnych wycieczek na Galapagos,brak opamiętania i pazerność,od Tuska zaczynając,Mógł powiedzieć przed wyborami:wyborcy!,będę rządził jak się da,emeryci!zabiorę wam rewaloryzację bo muszę podnieść erce i urzędnikom w ministerstwach,posłom, senatorom i komu się da.Jak szanować takie państwo? To państwo mnie nie szanuje,więc dlaczego mam się czuć komfortowo?

  122. mag,
    ja nie zgaduję, ja czerpię wiedzę z różnych źródeł i staram się ją porządkować we własnej głowie. Czasami robię z niej też użytek. Swoją bezgraniczną miłość do ludzi przelewam na kwiaty i zwierzęta. Zimą dokarmiam szczodrze ptaki, wieszam karmiki i cieszę się jak dziecko, gdy obserwuję ich zwierzęce boje miedzy sobą o pożywienie, ale nie ingeruję w ich walkę o przetrwanie, nie mieszam się w ich wewnętrzne sprawy. Pozostawiam ich sprawy w ich dziobach i pazurach. Gdy tylko budzi się wiosna najbliższe moje otoczenie zmienia się w morze rozkwieconej zieleni. Łażę po zaufanych miejscach i wybieram tam sadzonki, o których upodobaniach wcześniej czytam i z których powstają kwiatowe przeróżne kompozycje – osobno kwitną drobne i delikatne lobelie, gdzie indziej dynda na wietrze uczep rózgowaty, gdzie indziej mienią się różnymi kolorami gazanie. Najwięcej mam różnych gatunków pelargonii – od pomarańczowych aż po ciemnopurpurowe. One są najbardziej odporne na wiatry i deszcze i wytrzymują najtrudniejsze warunki polskiego klimatu. To wszystko bez przerwy przesadzam, wysadzam, na nowo sadzę, gdy zachorują. One mi dają mnóstwo radości, są ucieczką od codziennej pracy, trosk i miejscem azylu. W związku z tym życie moje wybucha kwiatowo w maju i więdnie jesienią. Zimą pozostaje to, co jest wewnątrz, co uspokaja, koi, a od wielkiego dzwonu zakwita latem. Taka pospolita opuncja wypuszcza długą na 15 cm trąbę, z niej wyrasta niezwykle delikatny i rozłożysty klejnot o powalającym, delikatnym zapachu. Kwiat trzeba szybko utrwalić na fotografii, bo żyje 2-3 dni.

  123. Pfu, pfu!!!
    To nie opuncja, rzecz jasna wypuszcza trąbę, a mammillaria, która jest z nami ponad 30 lat… Zakwitła w tym okresie tylko 3 razy.

  124. @le mon

    Zaniedbałem przed opublikowaniem mego komentarza rzucić okiem na gramatyczny związek zgody i inne związki gramatyczne. Znajdźmy wspólną płaszczyznę porozumienia poprowadzoną przez trzy punkty wyrazowe: wyszedł mi potworek.

    A z Ciebie wyjdzie niedouczony chłoptyś, który oprócz przegrzanego języka krytykowanego przez Jerzego Bralczyka nie potrafi użyc innej polszczyzny. Przypuszczam, że kolejnym echem będzie Twe stwierdzenie, że @staruszek jest męczący na 105%.

    Uważaj @le mon bo Ci się skala skonćzy i nazwą Cię @cudzyś.

    Używasz pretensjonalny Polaku języka, o którym mówią, że to język sentymentalnych drobnomieszczan. Taki język jest świadectwem odczuwania rzeczywistości na podobieństwo Emmy Bovary: prawdziwe życie jest gdzieś obok, a to wokół mnie to erzac.

    10/10 to jest szymelek często w blogosferze używany.

    A ja uczyłem się z popularnonaukowej książeczki o erystyce.
    Jedną z kwestii ozdobił rysunkiem Szymon Kobyliński. Para stoi przy tablicy. On napisał:

    Bedę Cię kochał ZAWSZE i WSZĘDZIE.

    Ona konćzy pisać przekreśliwszy na krzyż jego majuskuły.

    A ja ciebie będę kochała gdzieniegdzie i niekiedy.
    I na wszelki wypadek zmień kwantyfikatory.

    Nadużywanie okresleń liczbowych jest ponoć charakterystyczne dla osób niepotrzebnie – i bezskutecznie – długo uczonych matematyki.

    Moim zdaniem @Wodnik53 nie trafił w środek tarczy, ale jestem przekonany, że jeszcze nie wszystko warte do przeczytania napisał.
    I liczę na następne jego trafienia.

    Umysł @Wodnika53 nie jest esemesowy. I to głównie chciałem przekazać w komentarzu z niesłuszną końcówką liczby mnogej.

    Pascal był Ja.
    Ale się tej jedni przestraszył i wzmocił się Bogiem. Utworzył Dwójcę.
    Więc liczba pojedyńcza była już niestosowna. A podwójnej się dziś w polszczyźnie trudno doszukać – chociaż oba możemy.

    A potem nastał Kurt Gödel, nie sięgający po wspomaganie się danym prawem boskim i przestudiował konstytucję Stanów Zjednoczonych przed sprawdzianem koniecznym do uzyskania obywatelstwa USA od stosownej komisji.

    Kurt usiłował dowieść wewnetrzną sprzeczność tego prawa stanowionego przez ludzi. Kierowani wielkim uznaniem – jakie sobie Kurt zapewnił swymi pracami o ułomności każdej ludzkiej teorii – przyjaciele uchronili Kurta przed przesadną zasadniczoscią urzędników imigracyjnych.

    To ostatecznie przesądziło nieroztrzygalność pytania czy tylko Pan Bóg i Prezydent USA osiągają 10 na 10.

    Prekursorem zwątpienia był Niels Abel. Dostał stypendium za podanie wzorów na wyrażenie rozwiązania równania algebraicznego piątego stponia przez pierwiastniki. Stypendium wykorzystał na staranne studia podczas których wyparł się fundatorów stypendium. I za to go dziś cenią.

    Niewdzięczność jest cechą powszechną.
    Zapewne nie doczekasz się podziękowania PT @le mon od @Wodnika53. On liczy wyżej niż esemesowi jego zwolennicy.

    Wielu zatroskanych losem Rzeczpospolitej chciałoby znaleźć receptę na jej uleczenie i uzdrowienie. @Wodnik53 jeszcze jej nie podał.

    A zgodnie z ludową mądrością naszych braci Rusów, wszelkie choroby biorą się z nerwów, z wyjatkiem syfilisa zrodzonego z przyjemności.

    Więc sie @le mon uspokój i znajdź bardziej radosne źródło radości inne niż niedbałe przyrostki @staruszkowe. A mój to raczej nie będziesz.

    Czaisz bazę?

    Od 1989 roku Polakom bliżej do zbawienia, ale dalej do sytości.
    I jak wskazywał Eustachy Rylski, równie daleko tym, którzy nie nacieszyli się jeszcze dzikim kapitalizmem.

    Gdy Kuria Rzymska policzyła wszystko, to BXVI popadł w melancholię i można było oczekiwać nastania Franciszka. Tenże, długo przed konklawe stwierdzał, że kościoła katolickiego nie stać jeszcze na inwestycje jaką byłaby świetość JPII. Skoro Opatrznośc Boża w Wilanowie ma się kiepsko, to może trzeba rozwarzyć grzech przeciw Duchowi Świętemu. Tenże zstąpił na plac schizmatyka Józefa Piłsudzkiego; pogroził radzieckiemu hegemonowi i zauważył, że Drugi Naród Wybrany trzeba będzie leczyć z bałwochwalstwa.

    Dziś przyszedł czas na leczenie Depozytariuszy Prawdy. Kuria rzymska nie nominowała Wodza na nowego mesjasza i nie pozwoli aby Drugi Naród Wybrany skoncentrował swe nadzieje na Samozwańcu sierocie. Tenże ani slowem nie wyraził radości, że Pan wziął brata do siebie.

    I Franciszek nie pozwoli moim zdaniem na polską parodię opowieści o Ablu i Kainie. Ojciec Mateusz nie ma papierów na rozsądzanie. A Babcia Jóżia po kursach na WUMLu, to może rżnąć głupa na Trakcie Królewskim, a nie na łąkach anielskich.

    Albo Piotr Duda wyposaży swoich w pasy z fałszywym napisem „W Imię Boże” i chaos wyrwie Polaków spod parasola Kurii Rzymskiej, albo ona przypomni Polakom, że owszem: Jezus chodził piechotą,
    ale marsze 10 kwietnia są marszami heretyków.

    W siłę rosną dwie pozostałe religie monoteistyczne: judaizm i islam.
    I chrześcijanie wszystkich kontynentów zostaną wezwani aby pogrozić choćby palcem polskiemu Zbawcy Samozwańcu. Kuria Rzymska wezwie do pokornej pracy, aby było co składać na ogniskach ofiarnych i dym szedł do góry. Bo to, że Wódz spiskuje z Duchem Świętym, to zgodnie z pośrednimi wnioskami @Wodnik’a53 jest echem postawy z PRL: tylko mającym mocne plecy było zadowalająco dobrze.

    Polacy dziś są niesolidarni i trzeba jezuitów przysłać, aby Polakom wytłumaczyć, że wspólnota więcej może niż suma prostych jednostek.
    W przestrzni trójwymiarowej dwie proste rozłączne mogą mieć kierunki prostopadłe.
    Ale to jest stwierdzenie 11-e z 10 i dla @le mon’ów nieosiągalne.
    Mój krytykant ma lepiej niż ja: on wie i jest pewien.
    Wspólczuję.
    Troszeczkę.
    Bliźni Go z tego wyleczą bez mojej inspiracji.

  125. Wybuchy petard, wulgarne okrzyki i kilkadziesiąt zamaskowanych osób. Kibice Arki Gdynia zaatakowali uczestników drugiego Forum Kobiet Pomorza, które zorganizowano w Gdyni. Powodem ataku była obecność na spotkaniu posłów Ruchu Palikota – Roberta Biedronia i Anny Grodzkiej.
    http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/trojmiasto/kibice-zaatakowali-uczestnikow-drugiego-forum-kobi,1,5466892,region-wiadomosc.html
    ——————

    No i mamy „Nową Świecką Tradycję” pod patronatem Episkopatu i Jasnej Góry…..
    Brakuje jeszcze nowego księdza Brzóski na czele…..

    Demokracja w naszym kraju ma problem.
    Od zamawiania pięciu piw poczynając…..

  126. I rozwarzcie miłosiernie proszę mój grzech przeciw wymianie g na ż.

  127. mag,

    wydaje mi sie ze praca moja jest pozyteczna;
    dla ktorego kraju?, rodzina i sasiedzi – pomagam jak moge;
    a oprocz tego wiesz zapewne lubie lapac ryby i obserwowac przyrode, zycie ptakow i nie tylko;

  128. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kadett 13 kwietnia o godz. 19:16 pisze:

    ” W związku z tym życie moje wybucha kwiatowo w maju i więdnie jesienią. Zimą pozostaje to, co jest wewnątrz, co uspokaja, koi, a od wielkiego dzwonu zakwita latem”

    Na ja … do zimy 2013/14 daleko proponuje
    ” Der Weg nach Oxiana / The Road to Oxiana ” Robert’a Byron’a

  129. Polecam znakomitą (w tym temacie) rozmowę a właściwie wypowiedz Czesława Bieleckiego udzieloną dziennikarzowi Chlaście w TOK.FM .Mozna znależc w podkastach.
    Pan Bielecki władając perfekcyjnie polszczyzną i rozumowaniem logicznym (lub odwrotnie) całkiem wyraznie dystansuje Passenta (w tym temacie).Inżynieria to jednak zupełnie co innego niż talent pływacki

  130. F. Stychowski,
    dzięki za rekomendację. Już sprawdziłem cenę. Czytam zwykle kilka rzeczy naraz, na zmianę. Jedną przerywam, biorę następną z koleiki, wracam do pierwszej itd.
    http://krainaksiazek.pl/ROAD-TO-OXIANA,9780099523888.html?recommend=9780099523888#

    Feliksie, czy pan jeszcze żegluje..?
    http://www.youtube.com/watch?v=vd1POSJwnQ4

  131. F. Stychowski,
    dzięki za rekomendację. Już sprawdziłem cenę. Czytam zwykle kilka rzeczy naraz, na zmianę. Jedną przerywam, biorę następną z koleiki, wracam do pierwszej itd.
    http://krainaksiazek.pl/ROAD-TO-OXIANA,9780099523888.html?recommend=9780099523888#

  132. @kadett (z dn. 2013-04-13 h: 18.37.) – być może moja familia mogła być odpowiedzialną za upadek I RP. Tak, bo sprawowała „ówcześnie” urzędy; np ostatnim biskupem katolickim w Kamieńcu był człowiek z naszej familii, jeden posłował na Sejm elekcyjny w końcu XVII wieku gdy obierano to-to Kondeusza to-to Augusta Sasa (o kasztelanach, podczaszych, stolnikach nie wspominając). „Kadecie” – jak to Ciebie tak interesuje, to Ci jeszcze napiszę że być może moje „pra-szczury” są odpowiedzialne za zabójstwo …… Wojciecha Sławnikowica vel św. Wojciecha. Moja rodzina wywodzi się z Prus; w czasach gdy Zakon NMP (Krzyżacy) tępił pogańskich Prusów od XIII wieku, ok. 5000 tys szlachty (?) pruskiej, ludzi z tamtejszego mainstreamu (jakby dziś powiedzieć) uciekło do Polski, na Mazowsze, Podlasie lub nawet do Małopolski. Jak wskazują przekazy ci którzy zamieszkali w miejscowości od której pochodzi moje nazwisko wywodzili się z rejonu dzisiejszego Elbląga (czyli mogli zabić św. Wojciecha, który stracił głowę w rąk klanu, czy plemienia, w okolicach Jeziora Drużno).
    Tak, to fajna historia – i warto ją pamiętać, a nawet się nią chwalić. Co czynię. Tylko co z tego ?
    Tylko – myślę więc jestem.
    Dobrej nocy kadecie !
    Wodnik 53
    PS: myśląc kategoriami „prawdziwych” Polaków nie jestem Polakiem, mam u siebie krew – jak wspomniałem – odrobinę, ale zawsze, Prusów, potem w rodzinie była i Rosjanka, i Ormianka, i Niemka z Nadwołża. „Miszung” jak nie wiem co …. No ale może dzięki takiemu wymieszaniu genów mam takie a nie inne spojrzenie na „ludzkie” (i „arcy-ludzkie” jak pisał Nietzsche) sprawy.

  133. Panie Feliksie, czy pan jeszcze żegluje..?
    http://www.youtube.com/watch?v=vd1POSJwnQ4

    Musiałem rozdzielić 2 wpisy, bo 2 linki nie przechodzą…

  134. Panie Passant, przepraszam , naiwnie myślałem, że Pański blog umożliwia kulturalne przedstawianie każdych poglądów i dyskusji nad nimi. Oczywiście każdy ma prawo nie zgadzać się z moimi poglądami i polemizować z nimi podając znane sobie fakty i logicznie uzasadniając swe tezy. To, że na blogu pana kolegi z redakcji nie mam szans na taką dyskusję, to fakt który sprawdziłem wielokrotnie pisząc różne absolutnie zgodne z zasadami podanymi przez autora teksty i niestety tylko jeden wszedł co oczywiście jest bez sensu by dyskutować. U Pana jak do tej pory każdy napisany przeze mnie tekst wchodził bez problemów , a ponieważ u Pana pisze wiele tych samych osób co u Szostkiewicza pośrednio chciałem z nimi podyskutować. Muszę przyznać że zaskoczony jestem Pana stwierdzeniem cytuję „maciek.g: Przechodzicie panowie okres próbny na tym blogu.”
    Przecież ja u Pana już piszę od paru lat i raptem teraz dostaje okres próbny?
    Pozdrawiam Maciek.g

  135. @staruszek (z dn. 13.04.2013 h: 19.39.)
    To społeczeństwo potrzebuje dziś przede wszystkim Wokulskich, Druckich-Lubeckich, Wielopolskich, Kotarbińskich i …… Rakowskich, nie zbawicieli, mesjaszy, wodzów, oratorów; Katonów, świętych Franciszków czy ….. ateńskich sykofantów (których całe mnóstwo jest wokoło stale, w każdej epoce, gotowych zawsze kolejnych Sokratesów przywieźć do wypicia cykuty). Mesjanizmem, romantycznymi mrzonkami, emocjami nad naszymi klęskami nic tu się nie zmieni. I mimo iż niektórzy kpią z „brzytwy Ockhama” ja uważam że to często dobry i skuteczny środek, lek na …. narodowe traumy czy fobie. Na koniec zacytuje Ci tylko Bertranda Russela który mówi że „Nowe dogmaty są najczęściej znacznie gorsze niż stare”. I niech ten passus będzie podsumowaniem naszej wymiany zdań, nie wymieniając którego z obecnych tu komentatorów dotyczy.
    Pozdrawiam
    Wodnik 53

  136. @wiesiek59 (z dn. 13.04.2013 h: 19.41.)
    Chce Ci zacytować przytaczanego w moim poście do „staruszka” Bertranda Russela, który w absolutny sposób wyjaśnia to o czym Ty wspominasz w rzeczonym wpisie:
    „Im intensywniejsza była religijność danego okresu historii, im głębsza wiara w dogmat, tym większe było okrucieństwo i tym gorszy ogólny stan rzeczy”.
    Odnosi się to w tysiąc procentach do współczesnej Polski zwanej III RP (a w zasadzie to jest Polska z numerem V).
    Pozdrawiam serdecznie z Wrocławia
    Wodnik53

  137. mag, Jeżeli mieszkasz w pobliży Placu Inwalidów /d. Komuny Paryskiej/ to musimy mieć wspólnych znajomych z dawnych lat. Z samego Placu, Czarneckiego lub Placu Słonecznego. Świat może być mały.

  138. No cóż, moja wizja niedalekiej przyszlości zbiegła się z wizją staruszka (11.14).

    Stan zamętu społecznego jest wynikiem poziomu socjotechiki (czytaj bełkotu) uprawianego przez liderów grup (to pojęcie szersze niż partii) spolecznych.
    Jeżeli podda się analizie teksty wystapień nowej fali politycznej, ich poziom, czy p r z e s ł a n i e, to są one intelektualnie na takim samym p o z i o m i e jaki z sukcesem propagowali swój program polityczny prowodyrzy hitleryzmu, ktorzy korzystając z możliwości jakie daje demokracja zdobyli władzę, i wówczas Niemcy poczuli się szczęśliwi (myślę, że niektórzy blogowicze czytali tandetne intelektualnie, ale niezwykle emocjonalne wystąpienia Hitlera. Tak to jest z owieczkami, że idą za głośno beczącym baranem).

    W tekstach tych wystąpień przebija emocja, niedopowiedzenia, slowem potęgujący się nastrój grozy. Szczegóły dopowiada sobie słuchacz już po odsłuchaniu tandetnego oratorsko wystąpienia.

    Dla zmiany obecnego trendu konieczna jest zmiana obecnego układu politycznego, którego głównym filarem jest kościół katolicki (nie religia chrześcijańska).
    Jednak radykalna zmiana wywoła na scenę polityczną równie skrajne jak obecnie chyżo zmierzające do steru, siły polityczne.

    I tak źle, i tak niedobrze.

    Kilka razy pisałem na innym blogu, że w Polsce władzę może objąć skrajna prawica, ale wcześniej myślałem idealistycznie, że na obecnej scenie politycznej wyrośnie jakaś siła polityczna o racjonalnym potencjale działania.
    Obecny trend polityczny rozwija się, bo jest wspierany skutecznie przez hierarchię kościelną, ktora oprócz niesienia wsparcia religijnego umacnia autorytarne stuktury polityczne, ktore będą szukały wsparcia w religii i mają zamiłowanie do rządów twardej ręki, co odpowiada feudalnej filozofii sprawowania przez kk rządu dusz.

    Może dobrze by było, gdyby księża katoliccy wreszcie zaczeli zakładać rodziny, do czego po cichy dążą;).

    Właściwie każda formacja ideowa ma skłonności do ciąglego umacniania swoich wpływów poprzez ogranicznie wplywów konkurentów.
    Trzeba na to baczyć.

    Jak widać z tego co napisałem przebija dziejowy fatalizm, ale nawet nadciągajacy huragan czasem zmienia front i przechodzi obok narodu wybranego, ktory ostatnio miał aż nazbyt dużo szczęścia, więc zaczyna nawet porywać się z motyką na rozjuszonego slonia.

    I jeszce jedna uwaga kierowana głównie do sztambucha telegraphica.

    W Polsce wszystko się poprawiło. Jest ładniesza, bogatsza i ma lepsze relacje z bogatymi, a więc z ładniejszymi sąsiadami;).
    Sądzę, że to dzikie rozwarstwienie społeczne, oprócz napędzania zastraszonych wyborców w obszar oddzialywania tak bardzo krytykowanego J. Kaczyńskiego, wywołuje, w znacznym stopniu, obecne frustracje spoleczne.

    W Polsce jutro stało się niepewne, a w odczuciach ludzi dominuje zagrożenie.

    Nikt na tym blogu nie zwrócił uwagi na fakt, że w pewnej fazie dziejów naszej ojczyzny dominował na półkach sklepowych jedynie ocet.
    W tym czasie Polska miała bardzo duży przyrost naturalny, ktorego nie hamował także brak papieru toaletowego, a ktory systematycznie wysycha.

    Przyrost naturalny brał się z pewności, że państwo zapewniało obywatelom (chociaż poprzez żenujący system kartkowy) bezpieczeństwo socjalne oraz że nie sprawiało pewność, że nikogo nie zostawi na pastwę losu.

    Warto by takie spostrzeżenie wrzucić na komputer, jak mawiał pewnien noblista, ktory nie umiał czytać ani pisać, a jedynie umiejętniścią chodzenia po płotach zrobił światową karierę polityczną i zapewnił bezpieczeństwo socjalne sobie i swojej rodzinie.

    A m e n

  139. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kadett

    Czy regatuje – dobre pytanie …
    http://www.google.de/imgres?sa=X&hl=de&biw=853&bih=607&tbm=isch&tbnid=7aKE0IeOuEVXuM:&imgrefurl=http://fys.de/wp/folkeboot/galerie-folkeboot&docid=Z0YwBjVZgdDiyM&imgurl=http://fys.de/wp/wp-content/gallery/folkeboot/folkeboot-13.jpg&w=800&h=533&ei=RqdpUdeKNsSbtQaSqoHgDw&zoom=1&iact=hc&vpx=417&vpy=204&dur=988&hovh=180&hovw=270&tx=134&ty=103&page=2&tbnh=130&tbnw=186&start=13&ndsp=16&ved=1t:429,r:15,s:0,i:141

    No ja … nie jestem wystarczajaco starym aby umierac i zbyt mlodym aby byc bez marzen …

    Swego czasu postawilem-lismy na basen polnocny w Swioujsciu ( byly obszar/jednostka marynarki wojennej ZSRR ) i trafilem na ludzi o mentalnosci a la A. Kwasniewki / D. Tusk – capito?

    Post Christum.
    To slicznie wpisuje sie w ” Panstwo to my ” …

  140. Miałbym w wielu sprawach dziś omawianych dużo do powiedzenia. Niewielu już tutaj występuje, którzy pamiętają 1 września, wojnę, Getto, stalinizm /studia, cóż za wspaniały okres/, październik, Gomółkę, Gierka, Piwnicę, partię, Nową Hutę itd/ Przy końcu lat sześćdziesiątych należałem do KIK w Warszawie. Miałem okazje bywać i obserwować zachowanie, kontakty i życie osobiste późniejszych ważnych prominentów Solidarności i budowniczych nowej, wolnej /?/ Polski z nowym ustrojem. Miałem nadzieję, że niezależnie jak i kiedy to się stanie, ojczyzna ma gotową kadrę ludzi zdolnych do kierowania państwem i doprowadzenie go do jasnej przyszłości. Do czasu nazywanego dziś karnawałem S. Sam się szybko wpisałem i namawiałem innych. Gdy zobaczyłem prymitywną wąsatą, dukającą postać z MB w klapie i karykaturalnym długopisem, otoczoną zgrają zionących zemstę i toczących pianę brudasów i tłumem podejrzanych doradców swoich i obcych, biskupów i prałatów, dałem sobie na wstrzymanie. Byli niestety wśród nich ci moi dawni znajomi z KIK, którym Noblista radził stłuc termometry i w końcu ślad po nich zaginął. Pomyślałem wtedy o kolejnej klęsce narodu. To był mój ogromny zwód, największy. Stanąłem bez wahania po stronie Generała i dalej stoję tam gdzie stało ZOMO. Miałem okazuje się, świętą rację. Uśmiałem się, gdy jeden z mądrali określił mnie dziś fanatykiem. On sam chyba raduje się z tysięcy Biedronek, galerii lub stadionów jako sukcesu transferu nowoczesnych technologii. Tak ćmiono ludzi. O innych sukcesach pomilczę.

  141. jasny gwint
    Plac Inwalidów nie zmienił nazwy od przedwojny. Pomyliłeś go z placem Wilsona (za PRL – Komuny Paryskiej), który jest jeden przystanek dalej w stronę Bielan. Uliczki o których piszesz i plac Sloneczny to rejon moich ulubionych spacerów z psem (póki żył), a teraz z moim facetem (tyz piknie).
    Niewykluczone, ze dogadalibyśmy się do wspólnych znajomych, bo na tzw. Starym Żoliborzu „wszyscy się znają”.
    Jeszcze a propos pl. Wilsona. W latach 80. niektórzy tutejsi, związani jakoś z opozycją nazywali go placem Kuronia. Jacek doczekał się skwerku jego imienia przy stacji metra Marymont i pamiątkowego kamienia w parku im. Żeromskiego, niemal vis a vis domu, gzdie mieszkał.

  142. @Wodnik(u)53!

    Co do potrzeby Wokulskich do piszemy zgodnym klikiem!

    Nie wyraziłem swej naczelnej myśli ani jasno, ani wyraźnie.
    Interes powszechnego kościoła katolickiego sprawia, że to on będzie wedle mnie wyzwolicielem ożywienia politycznego. I moim zdaniem, jezuickie wezwania do odnowy zderzą się Nowiną jaką jest obywatelskość obecnych składowych Unii Europejskiej.

    Babcie, dziadkowie, matki i ojcowie naszych młodych sprzątających puby i pracujących w innych biznesach bogatszych krajów EU nie zgodzą się na jedyną, państwową i tradycyjnie obrzędową religijność.
    Dwoistość świata dwóch obozów wynikająca z naszej bezwładności mentalnej jest wzbogacona o istnienie różnorodności świata widzianej przez kilka nowych milionów naszych emigrantów.

    Dostepność wiz USA sprawi, że dawny prosty podział na „my” i „oni” straci swą prostotę. Mieszkańcy Podkarpacia, sasiedzi Ali Okocim spojrzeniu i inni Taarnowinianie będą mogli zobaczyć, że dudtki przysylane do kraju tam w Jackowie i wyglądają inaczej i smakują inaczej. Awans kulturowy typowego Polaka ujawni, że typowy Amerykanin jest może bardziej uśmiechnięty, ale jest nudnym prostakiem. Polacy mają w dumnej podświadomości, że potrafili usiąść do stołu i zapobiec rozlewowi krwi.

    Argentyński wariant strachu przed „komunizmem” był strachem przed rewindykcjami prostych gaucho. Polacy dzisiejsi nie są prostakami. Warcholstwo i brak dyscypliny oczywiście się przejawi. Ale finasowe uzależnienie od UE (w jego szerokim rozumieniu) czyni przyszłą polską odmianę polityczną bardzo odmienną od zdlawienia rodzącej się teologii wyzwolenia.

    Uwłaszczeni ziemią obszarników polscy parobkowie nie dadzą się zapędzić znów do owczej zagrody i ujawnią się pułki Wokulskich.

    Po burzliwym powstaniu Stanów Zjednoczonych Ameryki powstanie UE jest drugim w miarę bezkrwawym aktem łączenia się ludzi. Kościół katolicki oddali od siebie groźbę hiszpańskiego terroru antykościelnego tamtej Republiki. Ale lekcja światowości sprawi, że „Zadupie” obśpiewane przez Krzysztofa Daukszewicza stanie się obiektem muzelanym, a fanatyczni polscy nacjonaliści zepchnięci do roli wioskowych wariatów.

    W Polsce jest więcej aparatów komórkowych niż samochodów.
    I żaden pateitag po polsku nie stanie się wydarzeniem jednoczącym.
    My już żyjemy w ciekawych czasach. I nie widać rzesz z trzęsacymi się portkami i łydkami. A że sztachety pójdą w ruch?

    „Tak zwane zlo” Konrada Lorenza poszlo w lud (na mnie przykład) i Biblia nie jest już pismem czytanym z otwartym dziobem.

    Ponawiam wizję: „Misja” będzie dużym hitem polskiego biznesu kinowego. I to większym niż „Sami swoi”. A później … ???

    Wcale nie pragnę, aby historia przyznawała mi rację.

    Przewiduję takie epizody, jak wyrzucenie z PSL bonzy za zarobienie kokosów na uprawach GMO oraz zbiórkę parafian dla niedozywionego proboszcza z cukrzycą spowodowaną bezczelnością postsolidarnościowych księży takich jak Flaszka.

    ***************************************************

    Szukając fado znalazlem to:

    http://www.youtube.com/watch?v=rkqxCIkgFEw

    W Warszawie wiosna oznajmiła przyjście pierwszą burzą …

  143. Ludziska, rzępolicie strasznie takim sloganami na okrągło, tak nie konkretnie i w oderwaniu od świat nadymając się jak żaby do tematów podchodząc jak raki.
    Jak dożyję czasów, gdy Jiba odchowa dzieci i będzie miała nieco więcej wolnego czasu, to będę miał przyjemność z tego blogowania (pomijam Gospodarza i jego przegłębokie wpisy, bo on wszystkich nas przeżyje).

  144. Kilka radykalnych zdań o państwie
    Krajanie w znakomitej większości nie rozumieją istoty funkcjonowania państwa, jego mechanizmów, szans i ograniczeń.

    Co najbardziej dziwi, nie wykazują woli poznania swojego państwa, a jednocześnie prezentują silną tendencję potępiania tego nierozpoznanego przez siebie państwa jako zbyt odbiegającego od ich oczekiwań.

    Miotają się w dyskusjach od totalnego odrzucania państwa i jednoczesnego gloryfikowania państwa idealnego jako obietnicy przechodząc zaraz do antropomorfizowania państwa jako mądrego władcy, działającego z jakiejś niewytłumaczalnej woli najwyższej – każdemu wedle potrzeb i zasług.

    Od profetyzmu do infantylizmu. Każdorazowo na zewnątrz realnego państwa.
    Pzdr, TJ

  145. Amerykanie maja więcej polotu, luzu i humoru od nas; oto dowód:/ dla staruszka/
    http://yeahrightdude.com/fck-you-sign-language-performance/

  146. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kadett

    ” … Zastanawiam się, czy można wszystko zwalać na państwo, czy to aby nie jest spuścizna po czasach, kiedy państwo odpowiadało nawet za brak papieru higienicznego. Niepodległe, suwerenne, demokratyczne, rozwijające się, przeżywające najlepszy okres od stuleci – to też jest nasze państwo ”

    Zapytaj np. jako potencjalny inwestor ( WGN. 6234 / 1 / 105 / 2001 … oznaczona w ewidencji gruntow jako dzialka Nr. 112/13, ksiega wieczysta Kw Nr. 14660, itd …. o calkowitej pow. 620218 m² itd …. czy obszar basenu poloncnego w Swinoujscu przy ul. Jachtowej mial ( czy ma na dzisiaj dato ) tzw. odbior ekologiczy po +/- 45-letnim bycia tam jednostki marynarki wojenne ZSRR – ” Panstwo To my” (?)

  147. Passent ma racje, państwo to politycy ich zawodowo mielący jęzorami, spec służby i ci którym te grupy siedzą w kieszeni

    „W marcu, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców złożył do CBA doniesienie, szczegółowo opracowane zawierające ogromna liczbę przykładów, o mafijnych przestępstwach popełnionych przez urzędników Ministerstwa Finansów. Dokument obejmuje okres od
    1989 do 2005 r., lista od 2005 do teraz jest przygotowywana.
    Wolne, niezależne i demokratycznie media olały ta informacje.

    Zaczęło się 30 grudnia 1989r od rozporządzenia ministra finansów o zwolnieniu osób zagranicznych z obowiązku płacenia podatku obrotowego od papierosów, wódki i wina z importu. Żniwa trwały 3 miesiące.

    Potem zrobiono następny przekręt.
    Zwolniono z podatku importowego towary sprowadzone z krajów rozwijających się. Do III RP przypłynęły towary z Lesoto i Mauretanii. Oczywiście te towary nie były tam produkowane.

    Afera paliwowa zrodziła się w MF, które w listopadzie 1993r zwolniło z podatku akcyzowego oleje napędowe zawierające 10% domieszkę olejów regenerowanych.
    Ale nie każdy mógł z tego zwolnienia skorzystać. Trzeba było spełnić warunki w schowanym załączniku do tego rozporządzenia

    W 1998 r MF Balcerowicz sprawił, ze III RP stała się czołowym ekologiem świata. Bito rekordy zbiórki tzw. olejów przepracowanych. Cena olejów przepracowanych (czyli odpadu)
    przewyższyła cenę netto olejów nowych. Ale Balcerowicz dopiero w 1999 r „wpadł” na to, ze przepisy powinny zawierać definicje oleju przepracowanego.
    Do tego czasu olejem przepracowanym mógł być nowy olej, który wyjechał poza rafinerie i zaraz do niej wrócił, oraz stary, zjełczały smalec.

    Po miedzy 1999- 2002 r. akcyza nie obejmowała paliw uzyskach poprzez mieszanie komponentów. Wystarczyło kupić benzynę w dwóch różnych rafineriach, zmieszać ją, aby była wolna od akcyzy. I tak dalej aż do dobrego premiera Tuska

    Dodatkowym „plusem” tajnych przepisów jest informacja dla Urzędów Skarbowych, które firmy są swoje, a które można bez obawy trzepać by otrzymywać nienależne premie. „

  148. jasny gwint
    Właśnie przeczytałam info, że skromny kamień upamietniający Jacka Kuronia w Parku Żeromskiego został zdewastowany przez wandali. A w Gdyni zakapturzeni kibole zakłócili Forum Kobiet Pomorza, wulgarnie lżąc zaproszoną na spotkanie posłankę Grodzką. Policja musiała zapewnić jej ochronę.
    „Chcieliście Polski…
    skumbrie w tomacie, pstrąg”.

  149. mag!
    Pamiątkowy kamień i tablica na domu, w którym mieszkał Jacek Kuroń zostały zapaskudzone czarną farbą.
    Hańba wołająca o grom z jasnego nieba.
    http://wyborcza.pl/1,75248,13732250,Wandale_zniszczyli_kamien_pamiatkowy_Jacka_Kuronia.html

  150. mag!
    Czytałam nie od końca, odpisałam „jętyszałem”, a ty już wiesz!

  151. Gdy przetrawilem feleton „Panstwo to My” olsnila mnie mysl, ze jest on kluczem do sukcesu Pana Passenta jako ponadustrojowego „Ksiecia Polskiego Felietonu”.

    Otoz wszystko w felietonie jest sluszne, poprawne i tylko glowa sie kiwa i serce rosnie.

    Ale ostateczny wydzwiek jest balamutny i polityczny jak diabli.
    Tym bardziej jest to felieton „zdradziecki” bo ubrany od stop do glow w modne fatalaszki spoleczenstwa obywatelskiego i amerykanskiej mody na urzedowy optymizm.

    „Uraganie” panstwu wedlug Pana Passenta to ostatnia moda (np. Rzeczypospolitej) bo gdy bylo to panstwo „kurdupla na kaczych lapach” i IV RP uragania nie bylo…

    Malo tego ten kto uraga panstwu probujac rozliczac np. ministra transportu za obiektywnie fatalny stan kolejnictwa na pewno nie sprzata gowien po swoim psie!
    Wstydzcie sie uragacze!

    Mam nadzieje, ze krytyka ze malkotnetow ze wstydu wywolanego tym niepodwazalnym gownianym argumentem zamilknie i
    PiS zabierze sie za wylapywanie poczciwych karaluchow, ktorych nie potrafi nawet odroznic od pluskiew..
    Posel Niesiolowski pokieruje!

    Otoz panstwa nie niszczy nikt bardziejniz samo Panstwo rozsiadniete w panstwie.
    W Polsce panstwo to rzad a rzad to partia inaczej mowiac Panstwo to Partia – jedyna sluszna partia.
    Konkretni ludzie, ktorych mozna… albo lepiej powinno sie rozliczac z wynikow pracy i to jest nasz obywatelski obowiazek – prawdziwa demokracja!

    I Pan Passent sugeruje by ludzie zamiast oczekiwac wynikow od ludzi, ktorym my wszyscy za robote placimy z wlasnych podatkow, sami jak mieszkancy Lublina zabrali sie za wyposazanie szpitali w przescieradla i grzejniki…

    W balamutny, „sluszny” felieton wpisuje sie doskonale jeszcze balamutniejszy i jeszcze sluszniejszy wpis Wodnika..

  152. @Wodnik
    Przeczytalem i wzruszylem sie.
    Tak teraz rozumiem skad ta siwizna, to obnizajace sie libido i obwisly brzuch.
    To nie moja wina – to wina
    Solidaruchow !

    Mialem wpisac kolejna wsrod innych pochwale pod wpisem Wodnika – ale mnie tknelo.

    Czyzby wytrwala praca na polu ideologicznym Pana Passenta (i innych) odniosla az takie sukcesy?
    O nie!

    A wiec jezeli chodzi o PANSTWO i jego alienacje
    NIKT i NIC nie ma wiekszych osiagniec niz PRL!!!

    Ten czywisty fakt jest tak nieoczywisty !?) dla wiekszosci tutejszych blogowiczow, ze az budzi to przerazenie –
    malo tego, ten stan sie chyba poglebia – wiec BRAWO Panie Passent (i inni).

    Panstwo, w ktorym najmniejsza inicjatywa obywatelska byla podejrzana jezeli nie miala partyjnego nadzoru.

    Panstwo,ktore juz od swego zarania zostalo przywiezione w „teczce” z Moskwy.

    Panstwo gdzie obywatele udawali, ze kogos wybierali z listy FJN.

    Panstwo zbudowane na nowomowie gdzie slowa i rzeczywistosci rozjezdzaly sie w dwoch odmiennych kierunkach.

    Panstwo gdzie „obywatelskim” uczynkiem bylo wynoszenie w majtkach masla z mleczarni, w ktorej sie pracowalo.

    Panstwo gdzie wszystko sie zalatwialo od paszportu po lodowke. itd itd.

    Gdzie panstwowe bylo prawie wszystko i znaczylo w praktyce niczyje.
    Zasluguje wedlug blogowiczow na kontynuacje i…”uhonorowanie”. Bo jak nie to niszczymy szacunek do panstwa jako takiego…!?

    Niszczenie dorobkow pokolen z okresu komuny wyglada tak:
    Niszczeniu takiemu podlegl jak wiemy Pan Passent, Pan Jerzy Urban, ktory zamiast rzecznikowac musi sie kapac w szampanie czy Pan Krol, ktory jako ostatni sekretarz KC od propagandy zamiast rzadzic musial nazajutrz po wyprowadzeniu sztandaru zalozyc prawicowy tygodnik „WPROST”.

    Dorobek z czasow PRL-u niszczony jest symbolicznie przez noszenie na rekach madonny RWPG – Maryli Rodowicz, ktora co tydzien jest nagradzona kolejnym pucharem za zaslugi.
    Odbiera sie zasluzonym ludziom PRL-u prawa do dumy z mlodzienczych osiagniec przeganiajacc z sadow i prokuratur. itd itd.
    Przyklady wrecz przytlaczaja swoja oczywistoscia niszczenia dumy z osiagniec PRL-owskich.

    Nawet ogladanie „Czterech Pancernych Psa” co dwa lata od nowa – jest dowodedem na wrogosc „styropianu” do calych pokolen i ich osiagniec …

    Sam czytajac Wodnika tak sie wkurzylem za to odbieranie mi prawa do dumy z moich osiagniec w PRL-u , ze malo nie zapomnialem, ze wlasnie dzieki tym osiagnieciom ucieklem z tego panstwa (bo nie kraju jako ojczyzny) 25 lat temu!

  153. Muszę pochwalić Jibę „za common sense”, jakże pozytywnie wyróżniający się na tle ponurego wzdychania blogowej szarzyzny, za rajem minionym. Wcześniej uczynił to Telegraphic, z którym przepychać sie w zachwalankach nie próbuję, gdyż może on nosić większy ode mojego numer kołnierzyka.

    Przyjemnie jest czytać, że młodsze pokolenie próbuje działań obywatelskich, opcji słabo dostępnej Polakom od wieków. Jaka ulga, odpoczynek od etatowego, pasywnego mendzenia o krzywdach Sorosa lub Biedronki. Albo o upadku polskiej kultury ( eh, kiedyś …).

    Dla oczekująch na Dies Irae blogowiczów, dedykuję kawałek prawdziwej kultury. Grechuta, z pięknym, czystym middle-atlantic akcentem:

    http://www.youtube.com/watch?v=YHiwt8G7fZw

  154. duende
    14 kwietnia o godz. 3:26

    Dla oczekująch na Dies Irae blogowiczów, dedykuję kawałek prawdziwej kultury. Grechuta, z pięknym, czystym middle-atlantic akcentem:

    http://www.youtube.com/watch?v=YHiwt8G7fZw

    Dzieki Ci duende za kulture
    i to prawdziwą…
    ktorą bez falszywej skromnosci odrozniles sie od reszty blogowego chamstwa!

  155. Andrzej Falicz
    14 kwietnia o godz. 3:16
    Dzięki Jędrku, Przywróciłeś równowagę, bo po tej inteligentnej, ale jednostronnej tyradzie Wodnika na cześć PRLu niektórzy zaczęli niczym @jg zachłystywać się tamtą epoką. Czasami Twoja niepokorność jest zaletą.
    Gdybyś tak jeszcze przestał skrycie kochać Kaczyńskiego, a dostrzegł choć kilka zalet Tuska. Zawsze można sobie pomarzyć.

  156. Do moich adwersarzy i krytyków:
    Między państwem, a społeczeństwem, między władzą a jednostką, między biurokratycznym aparatem, a człowiekiem (i jego osobistymi przeżyciami i pamięcią – która jest zawsze subiektywna, jak wszystkie tu opinie) jest kolosalna różnica. O tzw. „ustroju” tego co zwiemy państwem – także. W nowożytności, zwłaszcza w II połowie XX wieku alienacja ta się wyraźnie pogłębiła. Dziś, demokracja medialna (lub tele-demokrcja) jeszcze bardziej tę alienację utrwala.
    Każda pamięć jest tak samo ważna – dla tej konkretnie jednostki co ją kultywuje. Bo czyni wtedy jej życie czymś wartym i potrzebnym. A od tego m.in. życie społeczne (niektórzy leseferyści zaraz się żachną nad tym stwierdzeniem, bo wg „starej wiedźmy Thacher” – jak mówi o niej sir Alex Ferguson znakomity trener MU i Szkot z pochodzenia – coś takiego jak społeczeństwo nie istnieje, istnieją tylko wolne, przedsiębiorcze jednostki) czyni się lepszym, pogodniejszym, życzliwszym; z tytułu takiego właśnie nastawienia pojedynczych ludzi.
    Pozdrawiam
    Wodnik53

  157. Gazeta Wyborcza, jak prawie wszystkie gazety w Polsce zaliczane są do kategorii tzw. wolnych mediów. Zakrawa to na szyderstwo, gdyż np GW w 47 procentach należy do niepolskich prywatnych OFE i reszta do innych oszustów medialnych typu Murdocha. Pisze więc zgodnie z sentencją; „He who pays the piper, calls the tune”. Ta niezależna Gazeta wolnego słowa anonsuje „ Moody’s grozi nam palcem” , http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13730369,Moody_s_grozi_nam_palcem_za_majstrowanie_przy_OFE.html Moody’s jest to jedna z agencji ratingowych w rękach międzynarodowych spekulantów kanciarzy, oszustów i bankierów , których zadaniem jest wydojenie każdego grosza z kraju który im się narazi lub nie spodoba. Czynią to skutecznie stosując szantaż, zastraszanie, ostrzeganie i kłamstwo. Stanowią postrach dla prawie wszystkich „wolnych i demokratycznych” krajów. Kiedyś rządy bały się Gestapo, KGB lub CIA. Teraz boją się agencji. Boi się Tusk i jego ekipa cwaniaków, bo niech tylko ruszą OFE, czyli element pompy ssącej wyzysku i grabieży, to zaraz polecą ratingi i katastrofa. Nie dotrzymają nawet do wyborów. W tej sytuacji rządzenie polega na kiwaniu ludzi i oszukiwaniu agencji. Propaganda mówi, że nareszcie wolnym, niepodległym i suwerennym kraju żyjemy.

  158. Czyim człowiekiem jest jasny gwint?

  159. Wielu tutejszych gadułów i mącicieli wyżywa się na pustych półkach, occie, musztardzie lub papierze w rolach. Taki Lewy, Falicz, duende, TJ, Staruszek, Kadett nie mówiąc już o gnuśnych Kanadyjczykach nie mogą zrozumieć, że to państwo realnie istniało, funkcjonowało, że żyły w nim dwa pokolenia, że miało tysiące wad i tyleż dobrych stron, że było uznane przez wszystkie kraje świata, prowadziło własną politykę, zbudowało własną kulturę i cywilizację, przemysł, szkoły szpitale, miasta i kościoły. Wszytko to w bardzo trudnych warunkach. TO PAŃSTWO BYŁO, NASZE PAŃSTWO! Prawie wszystko już o nim napisano, wiele także nakłamano. Miliony ludzi przeżyło własne w nim szczęście, tyle samo zrobiło kariery. Nie powód więc aby ludzie, którym się nie powiodło, z lenistwa, nieudolności lub zaciekłości sprowadzali ten ważny fakt historyczny do octu lub papieru. Tacy już są, zatwardziali , ograniczeni i głupcy. Pozostał im tylko talent do wyszydzania, kpin i szyderstwa. Z siebie samych. Takimi już ich pan Bóg stworzył i takimi postaną do końca.

  160. Ja i moj brat Ludwik!

    „Panstwo to my” – red. Daniel I Passent
    „Panstwo to ja” – roy. Ludwik XIV Bourbon

    Zagadka tozsamosci domniemanego brata Ludwika wreszcie rozwiazana!?

    Ale nie jest tak zle – panstwo polskie niekoniecznie jest dwuosobowe zaledwie, pare innych nazwisk pewnie by sie jeszcze znalazlo!

  161. jasny gwint
    14 kwietnia o godz. 9:58

    Gwintuś znowu szastasz słowem *głupcy*. A któż to tu mówi, że nie było to nasze państwo, że bywaliśmy w nim szcześliwi. Tylko wciąż nie chcesz przyjąć do wiadomości, że to państwo pod kuratela wielkiego brata, w końcu razem z wielkim bratem zbankrutowało i że ostatnie lata jego istnienia właśnie charakteryzowały się octem, musztardą na półkach sklepowych.
    I nie są to żadne szyderstwa tylko konstatacje.
    A Ciebie też takim pan Bóg stworzył i też takim pozostaniesz do końca

  162. @JG
    Ps. Dlaczego uważasz, ze Kanadyjczycy są gnuśni ?

  163. jasny gwint
    14 kwietnia o godz. 9:58

    Wielu tutejszych gadułów i mącicieli wyżywa się na pustych półkach, occie, musztardzie lub papierze w rolach. Taki Lewy, Falicz, …”

    Jasny Gwint – moze panstwo bylo Wasze bo na pewno nie moje.
    Nie mialem zadnego wplywu na to kto rzadzi i jak.
    Nie wyzywam sie na otcie bo to dla mnie trywialny wynik systemu.
    Polske odbudowali Polacy a nie socjalizm!

  164. Lewy
    14 kwietnia o godz. 6:44

    Andrzej Falicz

    Gdybyś tak jeszcze przestał skrycie kochać Kaczyńskiego, a dostrzegł choć kilka zalet Tuska. Zawsze można sobie pomarzyć….”

    Wiecej tolerancji Lewy dla kochajacych…inaczej.

  165. Dzięki temu że Polacy żyją w suwerennym państwie, możliwy będzie kolejny Strasburg i dochodzenie uzasadnionych roszczeń.

    „Kilkadziesiąt rodzin ofiar obławy augustowskiej wysłało wnioski do rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), w których domagają się ujawnienia, czy w archiwach NKWD są dokumenty dotyczące ich bliskich – dowiedział się „Nasz Dziennik”.
    To właśnie FSB dysponuje tymi archiwami. Wnioskodawcy oczekują kwerendy w nich i sprawdzenie, czy nie ma tam dokumentów stwierdzających, że w stosunku do wymienionego we wniosku obywatelki lub obywatela Polski prowadzono sprawę karną. Proszą również o informacje na temat rehabilitacji w związku z bezpodstawnym aresztowaniem i uwięzieniem.

    Osobne wnioski dotyczące m.in. rehabilitacji chcą wspólnie skierować do rosyjskiej Prokuratury Generalnej rodziny zrzeszone w Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.
    Rodziny ofiar obławy idą śladem rodzin katyńskich, które od wysłania do Rosji podobnych wniosków rozpoczęły długą ścieżkę prawną.
    PAP”

    Jasny gwint znowu będzie narzekał że to przejaw rusofobii .

  166. Lewy
    jest coś w tym co napisałeś, bo kiedyś przewijałem wpisy A.Falicza bo zupełnie z nimi się nie zgadzałem , a ostatnio czytam wszystkie i podobają mnie się. Myśle że A. Falicz będąc z dala od Polski postawił (zresztą tak jak wielu Polaków w kraju) na PiS i Kaczyńskich sądząc że oni skutecznie zreformują kraj usuwając pogrobowców PRL wraz z ich szkodliwymi dla kraju ideami. Myślę, że obecnie zawiódł się na tej Partii i jej przywódcach, ale kupił propagandę prawicy i PiS (która prawicą nie jest) odnośnie fatalnych rządów PO i beznadziejności jego przywódcy Tuska. W związku z powyższym nie ma obecnie parti w Polsce na którą może wyróżnić jako lepszą od innych.
    Wielu którzy postawili na PiS zupełnie nie wiedzą, że partia ta nigdy nie miała żadnych kadr do Gospodarki i służby zdrowia i abstrahując od innych jej negatywów samodzielnie nie jest w stanie rządzić korzystnie dla Polaków, bowiem Gospodarka i zdrowie to filary rządów. (właśnie z powodu katastrofalnego gospodarczego zarządzania padły wszystkie kraje postkomunistyczne z ZSRR na czele). Aby stwierdzić to co napisałem wystarczy poczytać wynurzenia Rokity na temat okresu wyborów 2005r gdzie kombinował on jak się ustawić politycznie i lawirował między PiS i PO. Pisał on, że wszyscy posłowie wiedzieli, że z dwóch partii pretendujących do rządów tylko PO ma kadrę do gospodarki i zdrowia i że był kompletnie zaskoczony polityką Kaczyńskiego w w tych sprawach i zaczął kompletnie do niego tracić zaufanie.
    Wracając do meritum ludzie popierający PiS zupełnie nie rozumieją że partia ta samodzielnie nie ma szans dobrze rządzić gospodarczo Polską ., a z uwagi na niechęć do dzielenia władzy z kimkolwiek nywki takich rządów musiały być złe. Na dodatek Kaczyński pokazał że u niego polityka zdecydowanie góruje nad interesem Polski i dla własnej politycznej korzyści gotów jest na praktycznie każde szkodliwe działanie. (Gruzja , rozdźwięk i walka miedzy Prezydentem Lechem a PO i Tuskiem , szkodzenie Polsce i jej wizerunkowi upublicznianiem katastrofy Smoleńskiej, wymachiwanie polityczną szabelka wobec Rosji co zaowocowało kłopotami z gazem itd)

  167. Andrzej Falicz.

    „Nie mialem zadnego wplywu na to kto rzadzi i jak”

    Panie Andrzejku Pełna zgoda.
    Dzisiaj na to kto rządzi i jak – miałbyś pan wpływ pełny i skuteczny.

    Całe szczęście że siedzisz pan daleko bo Tusk rządziłby w ciągłym strachu.
    Ma chłop szczęście.

  168. @sugadaddy poucza mnie 13 kwietnia o godz. 22:35

    na temat pieprzenia w języku obrazów.

    Więc zmuszony jestem rozjaśnić.

    Ja nie stawiałem swojej intymnej tezy. Ja (w usta) w klawiaturę mego prozodycznego bohatera Polskiego Emigranta włożyłem przekonanie, że typowy Przedstawiciel Wolnego Świata jest człowiekiem mniej skomplikowanym.

    Oni nam po 1989-m przysłali Brygady Marriote’a zapoznające naszych doktorów i profesorów tworzyć biznes-plany. Myśmy im wysłali magistrów tłumaczących, że kapiącego kranu nie trzeba wyrzucać, a wystarczy wymienić uszczelkę.

    Oni nam sprzedali drogo myśliwce z demobilu, a myśmy im wysłali do zamiatania ich ulic najbardziej obrotny i inteligentny kwiat młodzieży.

    Przypomnę, że odrębną kwestią jest Zielona Kobyła i Człowiek Który Przenikał Przez Ściany oraz inne perełki zachodniej kultury, a całkiem inną sprawą jest kultura masowa oraz udział Polaków i obywateli polskich w osiągnięciach nauki.

    Najwybitniejszą kobietą matematyczką na swiecie jest Polka, studentka Janusza Onyszkiewicza jako asystenta, oraz profesora Andrzeja Mostowskiego zmarłego w produkującym zawały Vancouver. To my w wyniku moczarowskiej megalomanii wysłaliśmy Krystynę (Trybulec) Kuperberg amerykanom za darmo wzbogacając ich uniwersytet.

    Mam spore wątlpiwości czy bohaterka polecanego mi fimowego żartu jest zdolna zrozumieć rysunkowy żart Andrzeja Mleczki obrazujący nsorożca i żyrafę.

    Rzecz jest wulgarnie prosta. Gdy w USA wyświetlano „Ostatni seans filmowy” to sieć drogowa była tam już zbudowana, demokracja okrzepła, związki zawodowe przywykłe do zajmowania się prawem pracowniczym a nie boskim i z powodu wieloletniego braku wojny lokalnej amerykanom się strasznie nudziło. A my musieliśmy do silnika volwo dopasowywać karoserię syrenki, co Janusz Głowacki opisał bodajże w „Polowaniu na muchy”.

    Z tego co wiem, począwszy od nauki czytania i pisania, aż po ogłaszania teorii i wdrażania praktyki wartej nagrody Nobla, to w USA jest to lepiej zorganizowane. Stypendia i granty dostają najzdolniesi.
    Ale oni już dużo wcześniej nauczyli się odróżniać Ludzi od Myszy.

    A ja bawiłem się na warszawskich gruzach i po latach dowiedziałem się jak straszliwą cenę zapłaciło Drezno za przewodzenie w anysemityzmie. W Europie wieloetnicznej z nieułożonymi stosunkami między nacjami „Nie było spokoju pod oliwkami”, byli „Złodzieje rowerów” i powszechny analfabetyzm. Podczas gdy Obywatel Wolnego Świata Za Oceanem musiał mieć samochód spalający 30 l / 100 km i jechał drogą 66 wyjąc jak Janis Joplin.

    W 1968 (o ile pamiętam) do polskich szkól średnich weszła propedeutyka wyższej matematyki wprowadzana na wzór francuski.
    W krajach anglojęzycznych natomiast podstawowy model kształcenia to było 3R: czytać, pisać i rachować. I chwatit.

    I poślizgiem z tamtych lat mamy tysiące clean maneger z licencjatem hałasujących o świcie obok naszych zsypów. Obrotniejsi z nich sprzątają teraz puby w UK.

    Zachód dawno postawił na skuteczność i produktywność a Polacy prowadzą tam szkolenia gotowania zupy na gwoździu. Trenowali dostosowywanie wyników operacji arytmetycznych do dyrektyw Wiernych Sekretarzy POP. I straszliwie źle się czują wśród ulic bez chodników oraz zachwytów nad 3768-m pokazem sprawności Rambo.

    Mam nadzieję, że polscy emigranci przyślą do domu nie tylko angielskojęzyczne żarty o części poniżej lędźwi i w kroczu, a także metody negocjacji w organach samorządowych.

    Gdybyś przemyślał @sugadaddy moje wzmianki o Mieczysławie Porębskim i Alfredzie Korzybskim, to byś mnie nie obskiwał za pomocą angielskojęzycznej niewyżytej seksualnie dziewczyny.

  169. zgaga
    14 kwietnia o godz. 10:54

    Mam wplyw na to kto rzadzi tak zgrubsza chyba jedna pietnastomilionowa ale mam –
    mam tez prawo glosnej krytyki, z ktorego ochoczo korzystam.
    W PRL-u nie mialem.

  170. Smutne.
    Dla mnie bardzo smutne.
    6 lat tam spedziłem…

    „Nie zmogły go trzy wojny, choć dwie – polsko-bolszewicka i II światowa – nie pozwoliły dokończyć rozgrywek ligowych.

    Najstarszy łódzki klub sportowy właśnie stracił drużynę piłkarską. Po raz pierwszy w 105-letniej historii ,,,”

    piłkarski ŁKS przestal istniec.

  171. maciek.g
    14 kwietnia o godz. 10:49
    Powiadasz,ze *.. partia ta nigdy nie miała żadnych kadr do Gospodarki i służby zdrowia i abstrahując od innych jej negatywów samodzielnie nie jest w stanie rządzić korzystnie dla Polaków, bowiem Gospodarka i zdrowie to filary rządów..*
    No a parapremier techniczby Glinski i jego eksperci ?
    Piszesz dalej,że PIS nie jest zdolny współpracować, bo nie chce się dzielić władzą. A przecież Prezes kiedy byl na prochach, gotów był nawet pójść na współpracę z bracmi Rosjanami.
    Każdą Twoją tezę, twierdzę to z przykrością, można w ten sposób podważyc

  172. Andrzej Falicz.

    „Mam wplyw na to kto rzadzi tak zgrubsza chyba jedna pietnastomilionowa ale mam –
    mam tez prawo glosnej krytyki, z ktorego ochoczo korzystam.
    W PRL-u nie mialem.”

    Gratuluję tego prawa głośnej krytyki i tego wpływu na to kto rządzi i jak.
    Zaiste jest on imponujący choć „tak z grubsza”.

    Przypominam że nieboszczka komuna nie wsadzała do więzienia za krytykę tylko za działalność. Jednym z największych krytyków PRL był niejaki KISIEL i włos mu z głowy nie spadł. Bo nie zapisał się do KPN ani innego klubu „obalaczy” władzy ludowej.
    Zaświadczyć to może red. Daniel Passent który wówczas pryncypialnie zwalczał Kisiela i bronił władzy ludowej.
    Kisiel korzystał ze swojego prawa – krytykował komunę jawnie i publicznie.
    Pan panie Andrzejku mógł robić to samo.
    Kto panu bronił .

  173. Adam 2222 23.32
    Dobrze że czasami ktos przypomni Geniusza Gospodarki Balcerowicza i jego kamandę od strony osiagniec w sprawie otwierania wolnego rynku i handlu zagranicznego.
    Ale oprócz tych znanych lub nieznaych osiągniec jak afera spirytusowa czy paliwowa, była także znana wszystkim afera magnetowidowa, kiedy w ciagu jednego dnia zaimportowano do Polski setki tysiecy magnetowodów bez zadnych opłat celnych.. Gdzie są ci kronikarze którzy opisza PRZEKRETY TRANSFORMACjI by LB & associates ??????

  174. @staruszek,
    O czym Ty smutasie bredzisz?

  175. zgaga
    14 kwietnia o godz. 12:06

    Nie bylo internetu.
    Komuna i internet sa niekombatybilne.

    Panie zgaga Panu sie podobalo a mnie nie.

    Ja uwazam, ze w Polsce mamy problemy ze spoleczna indetyfikacja z panstwem w duzej mierze i z powodu nadmiaru PRL-u ((rowniez w mysleniu), Pan odwrotnie.

    I zostawmy to tak bez wyrywania sobie nawzajem wlosow z glowy i wsadzania palcow do oczu.

  176. zgaga,
    żeby pisać o Kisielu, że ‚włos mu z głowy nie spadł’, trzeba mieć iście angielskie poczucie humoru. Owszem, czupryną w późnym PRL chełpić się Kisiel nie mógł, co nie znaczy, że nie dotknęły go szykany ze strony ‚nieznanych sprawców’ za jego krytyczną działalność publicystyczną b. krytyczną wobec włodarzy PRL i jego cięty język.

    W dniu 11 marca 1968 został Kisiel dotkliwie pobity, stracił stanowisko redaktora w jednym z wydawnictw muzycznych, wycofano się z umowy z nim na muzykę do powstającego filmu i objął go pełny cenzuralny zakaz publikacji w PRL na 3 lata.

    Stefan Kisielewski 11 dni przed tym pobiciem wygłosił na forum Związku Literatów Polskich znaną krytykę pod adresem zapędów cenzuralnych władzy ludowej, nazywając ją „dyktaturą ciemniaków”.

    3-letni okres wykluczenia go z życia publicznego poświęcił Kisiel na pisanie dzienników, w których przewija się również postać naszego Gospodarza. Kto zainteresowany, może sobie poczytać. Dawno mam tę obowiazkową lekturę za sobą.

  177. zgaga
    14 kwietnia o godz. 12:06
    No… może troszkę przesadziłaś zgago 🙂
    Kisielowi włos z głowy nie spadł, ale… nieznani sprawcy pobili go w jakiejś bramie.
    Poza tym nie dostawał paszportu i nie mógł wydać swoich utworów muzycznych…

    Takich represji A. Falicz nie mógł wszakże ryzykować.
    To już lepiej było dać drapaka za granicę i robić karierę, aby teraz zalewać kilka blogów swoimi głębokimi refleksjami i krytykować tych co „zostali z tymi, co zostali”.
    Ja w te głębie się raczej nie wgłębiam i większość przeskakuję.

  178. – Praca umiera. Kiedyś była obowiązkiem, teraz jest prawem, a w przyszłości będzie przywilejem – twierdzi Krzysztof Pawiński. Problem tylko w tym, że nikt nie znalazł jeszcze odpowiedzi na pytanie, jak ma funkcjonować społeczeństwo przyszłości, w którym praca będzie tylko dla nielicznych.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13720734,Maszyny_zabieraja_nam_etaty___Praca_umiera__w_przyszlosci.html?as=2
    ==================

    Zgrabnie ujęte……
    Ciekawe kto i za co będzie kupował, gdy nie będzie zatrudnienia, czy dochodów z pracy?
    Rentierzy?
    Emeryci?

  179. ANCA_NELA
    ćwiczenia gimnastyczne w naszym wieku dobrze służą utrzymywaniu kondycji fizycznej (na zasadzie ‚w zdrowym ciele – zdrowe cielę!’ :lol:)
    Wykonywanie przeskoków nad tekstami A. Falicza na przemian z głębokimi skłonami nad tekstami w GW zaliczyć trzeba do kanonu z zakresu ćwiczeń obowiązkowych w rozumieniu dobrze rokujących na przyszłość.

    To taka moja uwaga całkiem mimochodem rzucona w kontekście ujawnionego przez Sz. blogowiczkę głosu sprzeciwu w sprawie zbezczeszczonej tablicy J. Kuronia i przemilczania uprzedniego, równie haniebnego aktu dokonanego na skromnym pomniczku w Krakowie, który sprofanował pamięć Danuty Śledzikówny ps. Inka. Nie donosiła o tym akcie wandalizmu oburzona GW..?

  180. kadett
    14 kwietnia o godz. 13:03
    Pewnie przegapiłeś…
    W sprawie Inki coś też napisałam, ale nie dam ci linku, bo nie prowadzę archiwum.
    Przykro mi…

    P.S. Też cię lubię 🙂

  181. Jeszcze słów kilka a’propos komentarzy, że państwo czyli system i „oni”, jest winne, a ja, szary obywatel, nie mogę nic, jestem ofiarą rządzących (mniej więcej).

    Chciałabym przypomnieć aferę związaną ze śmiercią dziecka, któremu na czas nie udzielono pomocy. Mnie tez ta sprawa przeraziła, wściekła i byłam przekonana, że winien jest właśnie system udzielania takiej pomocy.
    Gruchnęło na całą Polskę, rządzący miny mieli nietęgie, opozycja ryczała: „Arłukowicz na taczki!”. (swoją drogą tylko tyle była w stanie wymyśleć)
    NFZ zlecił kontrolę w punktach pomocy. Jej wyniki są już znane. W co trzecim punkcie pracowało mniej ludzi niż było zakontraktowanych, w 9 ten sam lekarz pracował w pogotowiu i w punkcie świątecznej pomocy, w 17 nie było samochodu, by wyjeżdżać do pacjentów.

    I teraz mam pytania – czy w przypadkach powyższych wyłudzeń (ktoś przecież wziął kasę za to, czego nie było) winne jest państwo, czy szary obywatel, który wygrał przetarg? Czy naród powinien mieć pretensje do państwa, czy do narodu za to, że sam siebie oszukuje i okrada?

    Moim zdaniem bardzo ważna sprawa to zmiana myślenia o sobie i o władzach. To my sprawujemy władzę, my jesteśmy pracodawcami posłów, premiera i jego ministrów.
    Dla mnie niedopuszczalna jest wypowiedź Ujazdowskiego nt projektu zmiany prawa dot. płacenia mandatów przez posłów. Pod projektem przygotowanym przez PO nie podpisał sie ani jeden człowiek z PiS, choć wydaje mi sie, że w tej kwestii naród jest jednomyślny.
    Ujazdowski powiedział, i tu cytat:
    – Opozycja nie ma zwyczaju podpisywać się pod projektami koalicji, ale ja osobiście, podobnie jak większość posłów z mojego klubu, popieram ten pomysł.
    Czy ja, jako jego pracodawca, nie powinnam zapytać: to za co bierzesz moje pieniądze? Oddaj mandat poselski, diety i idź na pensję do swojego prezesa.

    cdn

  182. ANCA

    Kisiel korzystał z reżimowego mieszkania przyznanego mu przez Związek Literatów Polskich. Dostawał od reżimu coś w rodzaju stypendium dla „twórców” – pisarzy należących do związku. Zapewniało ono środki do życia na podstawowym poziomie.
    Do tego sanatorium dla podreperowania sił twórczych (i zdrowia dla żony).

    To pewnie były te represje które musiał znosić.

    Racja , pan Andrzejek Fallicz nie mógł ryzykować tego samego dlatego prysnął do Kanady.

  183. Urąganie na państwo zaczęło sie od sekty smoleńskiej . Większość piesków dziennikarskich , które za PRL ( oby żyło wiecznie ) , nie podniosłoby cichego pisku , a dziś ujadaja na całego !
    Brawo Miller , który zgłosił do prok. „fakty” o 3 ocalałych !
    Do zobaczenia po upadku kasyna !

  184. Wesołek @sugadaddy pyta mnie 14 kwietnia o godz. 12:25

    „@staruszek,
    O czym Ty smutasie bredzisz?”

    Bredzę o lokowaniu produktu „strony www o wygwiazdkowanych nazwach”, bo moje i Twoje poczucie estetyki są nieprzezwyciężalnie obce.

    Odpieprz się ode mnie chichocie! – czy teraz jaśniej?

  185. Władza po Polsku
    małe miasteczko na Mazurach // z tych co to MAZURY CUD NATURY//
    W stacji benzynowej nalano mi świństwa do baku zamiast etyliny.
    Stacja obok ronda na wjeżdzie.
    Kwitu nie wydano , ledwie dojechałem do Węgorzewa – po drodze detonacje itp atrakcje.
    Następnego dnia wracam i zgŁaszam w obsłudze swoje obiekcje.
    Reakcja – JA PANA NIE KOJARZE – MOGE POKAZAĆ FAKTURE.
    Po co mi Pańska faktura – ja mam wasze paliwo w baku .
    Od stacji do Urzędu powiatowego jest gdzieś kilometr – tam jest rzecznik konsumentów.
    Oczywiście jest rzecznik a raczej rzeczniczka Pani Tota-Leszczyńska i uprzejmie informuje mnie że mojego zgłoszenia przyjąć nie może // CPN W GIZYCKU RZECZNIK MOICH KONSUMENTÓW TEZ W GIŻYCKU// ale ja mogę zażalenie złożyc tylko w miejscu swego zamieszkania – tak sie sklada że mieszkam niedaleko – NA DOLNYM ŚLĄSKU.
    Czemu ?
    Bo tak zarządził SZEF RZECZNICZKI KONSUMENTÓW W GIŻYCKU.
    Gdyby ktoś chciał sprawdzić to podaje telefon // z wizytowki/ / 87/ 428 59 58 w 52
    Rzecznik pracuje wtorek-piatek 7,30 -15,30
    Jeśli to jest istota pracy – TO PO CO MI RZECZNIK I PO CO TAKI STAROSTA CZY INNY URZEDNIK – NIBY MÓJ PRZEDSTAWICIEL A FAKTYCZNIE DOICIEL MOICH PIENIĘDZY.
    No po co – myślę że nie tylko mnie dręczy to pytanie.

  186. http://biznes.onet.pl/kwasniewski-pijany-podczas-spotkania-europa-plus-r,18515,5467114,1,onet-wiadomosci-detal
    Jak myślicie , Kwach był nawalony ili niet ? Ja konieczno ! No w etom słuczaje , nie priniałby alkohola ! Ale jaja !

  187. Ludzie , w obliczu niechybnego upadku ( chyba dobrze ten niechybny ?) III RP , może poprosimy Gen. Jaruzelskiego ( ja Go mogę godnie zastąpić ) o powrót ?

  188. Leszku Millerze , LOVE YOU ! Mogę zostać doradcą . Pamiętaj . I BEZ EURO w Polsce , bo to upadek !

  189. @Jiba
    To my sprawujemy władzę, my jesteśmy pracodawcami posłów, premiera i jego ministrów.

    Najpierw komentarz, żeby nie owijać w bawełnę, potem pytania nastąpią.
    – Ani to, ani owo, poza tym, że znamionuje źle ukierunkowany i przyczynkarski bunt oraz pozytywistyczny zapał Siłaczki do pracy organicznej.
    Pracodawca jest osobą fizyczną lub prawną, która podpisuje umowę o pracę lub w inny sformalizowany sposób (np. zlecenie, umowa o dzieło, itp.) z inną osobą lub grupą osób umawia się w sprawie wykonania prac, zadań, czynności, itp. za wykonanie których należne będzie umówione wynagrodzenie pomiędzy stronami. Umowa taka często przewiduje możliwość odmowy wypłaty wynagrodzenia w sytuacji nienależytego wykonania powierzonych pracobiorcy zadań.

    Pytanie I
    Z kim i kiedy z przedstawicieli władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej podobną umowę Jiba podpisała i w czyim imieniu, jeżeli mówi o sobie „my jesteśmy pracodawcami”… władzy?
    Jiba, co oczywiste, może być pracodawcą swojego wójta, jeżeli zatrudni go po godzinach do sprzątania domu… OK, można tę egzaltację własną władzą nad przedstawicielami władzy w końcu złożyć na karb pewnego rozgorączkowania pozytywistycznego…
    Co więcej, Jiba nie będąc pracodawcą swojego np. wójta, może go próbować odwołać ze stanowiska i do tego odwołania musi zmobilizować większość lokalnych wyborców. Przypadki nader to rzadkie, ale mają miejsce.

    Pytanie II
    Jaką część władzy (poza kontrolną) z trojga wymienionych w Konstytucji RP sprawuje obywatel, który nie piastuje żadnego stanowiska w instytucjach państwa? A idąc dalej i uprzedzając ewentualny zarzut, że niewielka część wyborców rzeczywiście sprawuje władzę – jaka odpowiedzialność za kształt ustawionego prawa spoczywa na urzędniku państwowym, na którym ciąży obowiązek jego egzekucji, mimo że prawo, które jest zmuszony najpierw egzekwować, a potem dopiero może aktywnie działać na rzecz jego zmiany (aż do skutku, choćby i 15 lat mu to zajęło) stoi w ewidentnej sprzeczności z jego -dajmy na to – poczuciem elementarnych zasad sprawiedliwości..? Kogo on może jako ‚pracodawca’ zwolnić, jak w takim przypadku uczyniłby to za schrzanioną robotę z dnia na dzień rzeczywisty pracodawca..?

    PS
    Nie było moim zamiarem jakiekolwiek temperowanie zapałów ‚Siłaczki’…

  190. Z dwojga złego wole być gnuśnym Kanadyjczykiem niż spierniczałym, stetryczałym krakowskim aparatczykiem na emeryturze.

    „To państwo było nasze” – deklaruje aparatczyk. Oczywiście, że było wasze. Partyjna arystokracja bardzo szybko przyzwyczaiła się do swej przodującej roli pasożyta. Przedtem hrabiowie, a po wojnie sekretarze. No i ich wasale, w tym aparatczyk z Krakowa. No pewnie, że takie państwo nie mogło należeć dp nikogo innego, a tylko do Was.

  191. zgago!
    Z całą pewnością Kisiel był w lepszej sytuacji, niż zwykły Polak – szarak.
    Bywał nawet zapraszany na przeróżne przyjęcia w ambasadach, bo znał jakieś europejskie języki, był oczytany, błyskotliwy, można go było wpuścić na salony, bez obawy, że zrobi coś niestosownego. Ówcześni rządzący zdawali sobie sprawę z własnych niedostatków i chcieli się uczyć od tych, co wiedzą, jak konsumować ostrygi 😀
    Mając na oku dobrze wykształconego i obytego Kisiela, brali lekcje odpowiedniego do okoliczności zachowania.
    Aby Kisiel mógł na takich rautach bywać, musiał mieć dobry garnitur, kilka krawatów, a także koszule na zmianę; i to mu ówczesne władze w dobrze pojętym interesie własnym zapewniły… jednak obdarowany jakby nie za bardzo cieszył się z tych honorów, co w swoich pamiętnikach wyraźnie podkreślał.

  192. Wodnik53,

    prawdopodobnie różnica między stosunkiem peerlu do II RP i stosunkiem III RP do peerelu polega jedynie na tym, że w pierwszym przypadku powodem do zerwania z ciągłością państwa była, obok ideologii, zawierucha wojenna. Z tym że w krajach, które po wojnie „weszły na drogę budowania socjalizmu”, a w których nie doszło do przemieszczeń ludności (w ogóle lub przynajmniej nie na tak masową skalę jak w Polsce) postąpiono z przeszłością państwowości dokładnie tak samo. Tym samym wojna nie wpisuje się w mechanizm usprawiedliwia zerwania z ciągłością państwa. Przyczyną tego zabiegu była tylko i wyłącznie ideologia oraz dyktowania nią propaganda, kłamstwo oraz konieczność neutralizacji części społeczeństwa, która była niechętna nowej władzy i która utożsamiała się z poprzednim systemem. Z punktu widzenia logiki rewolucji nie ma w tym nic nadzwyczajnego: po to robi się rewolucję, żeby obok sił sprawujących władzę w państwie zmienić również ludziom w głowach.

    Nawet jeśli dziś III RP oficjalnie zerwała historycznie z poprzedniczką, to różnica między rokiem 1989 a 1945 jest więcej niż ewidentna. Już sam fakt, że oficjalnej historiozofii opozycji solidarnościowej sprawującej władzę (o ile ta historiozofia oficjalna rzeczywiście istnieje) można jawnie, z otwartą przyłbicą przeciwstawiać własną interpretację historii, interpretację niemal gloryfikującą peerel i potępiającą w czambuł III RP, już sam ten fakt stanowi zasadniczą różnicę pomiędzy tym, co działo po 1945 roku i teraźniejszością. Już sam fakt, że ugrupowanie powstałe po upadku pezetpeer dwa razy sprawowało władzę (plus prezydent wyrosły z tego środowiska), ugrupowanie, które uznało się za spadkobiercę hegemona jeśli chodzi o sprawowanie władzy w peerel, fakt ten również stanowi zasadniczą różnicę między tymi dwoma okresami. Wypada przypomnieć co spotkało Mikołajczyka i porównać jego los polityczny z losem Millera czy Szmajdzińskiego dla przykładu. Owszem, w aparacie władzy peerelu również można znaleźć np. herbowych (Jaruzelski…), ale o ich rodowodzie mówiono raczej półgębkiem, jeśli w ogóle wspominano te sprawy. Komuniści rozprawili się z II RP brutalnie. Wyobrażasz sobie funkcjonowanie Ruchu Odnowy Gospodarczej im. Grabskiego w peerelu ? Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie w działaniu tegoż Ruchy pod patronatem Edwarda Gierka. Z tym że swoboda działania organizacji wzdychających za peerelem nie musi przekładać się automatycznie na zapewnianie tym organizacjom siły przebicia, o jakiej marzą nostalgicy. Peerel i fałszywie pojmowana lewicowość przez apologetów tej państwowości to towar zwietrzały i nie sprzedaje się, a przez to upamiętnianie „chwały” peerelu to raczej zajęcie niszowe. Zawsze jednak jakieś zajęcie, uprawiane w ramach ogólnej wolności (w tym wypadku niemal wolności kultu), zajęcie nie zagrożone represjami przez aparat władzy.

    Nawet to, o czym piszesz wyżej: wyalienowanie jednostki czy grup społecznych nie było obce peerelowi. Poza fasadową, propagandową jednością i skupieniem wokół przodującej awangardy i kierownicy narodu, społeczeństwo było podzielone i nie utożsamiało się ono z państwem i z ustrojem tak, jak tego by sobie życzyli rządzący. Badania socjologiczne przeprowadzone w latach 80-tych jasno pokazały, że społeczeństwo polskie było podzielone na sektory, każdy z nich w pewnym sensie hermetyczny, że stosunek do państwa był co najmniej ambiwalentny, że panowało przeświadczenie o niewydolności państwa, które samo z siebie zadeklarowało się jako instytucja mająca zaspokajać potrzeby społeczeństwa, ale tych potrzeb nie zaspakajało. Co więcej, tłamsiło inicjatywy obywatelskie, co tym bardziej pogłębiało negatywny stosunek do państwa i jego instytucji.

    I na to wszystko nałożył się Przełom ze wszystkim niedomaganiami oraz fałszywymi lub uzasadnionymi pretensjami wobec nowej państwowości.

    Być może na tym polega ciągłość, której brak wytykasz w swoich wpisach: ciągłość nieudolności państwa i jego instytucji, ale też ciągłość niekorzystnych zjawisk w społeczeństwie, których po prawie 25 latach nie udało się przynajmniej zredukować, bo o eliminacji trudno w ogóle marzyć.

    Ja jednak jestem dobrej myśli. Dzis jednostki oraz grupy mają wybór, mogą skuteczniej kontrolować poczynania państwa i wymuszać na nim większą sprawność. Oczywiście mogą jeśli tylko chcą spróbować coś zmienić w tym zakresie zamiast tylko narzekać. W sumie narzekać na samych siebie.

    Pozdrawiam

  193. Powtórzę raz jeszcze, jeżeli ktoś nie odnotował: gdyby w wyniku aktu wyborczego mogły zajść w III RP głębsze zmiany z korzyścią dla większości obywateli, wybory dawno byłyby zakazane.

    Wspomniałem już wcześniej o uchyleniu wyroku wyborczego, jakim był wynik I tury wyborów z 4 czerwca 198, w wyniku którego tylko 2 kandydatów z tzw. listy krajowej zdobyło więcej niż 50% głosów koniecznych by zostać parlamentarzystą. Byli to: Mikołaj Kozakiewicz i Adam Zieliński. Reszta kandydatów przepadła z kretesem. Ci, którzy odpadli, na mocy porozumienia Okrągłego Stołu i negocjacji z 8 czerwca 1989 pomiędzy głównymi uczestnikami OS ponownie zostali dopisani do list wyborczych i przy frekwencji wyborczej w II turze ok. 25% (większość wyborców potraktowała to jako akt zdrady), mogli kandydować ponownie (pacta sunt servanda) i wielu z nich przeszmuglowano do nowo wybranego parlamentu. Takie były początki aktów wyborczych w III RP.

    W historii III RP były 2 rządy, które ośmieliły się wystąpić przeciwko podstawowym założeniom programowym III RP i od samego jej początku liderzy obu z nich nie szczędzili słów krytyki pod adresem tych, którzy linie tę realizowali – mec. Jan Olszewski i J. Kaczyński.

    Legalny rząd Jana Olszewskiego, który miał odwagę jako pierwszy głosić konieczność przeprowadzenia głębokiego procesu lustracji i dekomunizacji oraz dokonania znacznych korekt np. w procesie bezmyślnej prywatyzacji został zmieciony przez Bolka i jego pomagierów (w tym. D. Tuska) po niespełna pół roku trwania w operacji ‚nocnej zmiany’ 4/5 czerwca 1992.

    Rząd J. Kaczyńskiego od samego początku atakowany był przez zorganizowane siły, stojące za trwa mać III RP, przeciwne dokonywaniu zmian w obrębie ideologii, jaka dała jej początek. Był także poważnie osłabiany przez prowokacje ze strony GW pod adresem jednego z koalicjantów (A. Leppera) z wykorzystaniem jego domniemanego ojcostwa pozamałżeńskiego, a także osłabiany z drugiej strony przez ówczesnego sojusznika GW – TVN, w którą osobiście zaangażowali się oddani jej dwaj znani redaktorzy i ówczesna posłanka R. Beger. Ten rząd był wściekle atakowany na ulicznych błękitnych marszach z pochodniami, opluwany chętnie za granicą przez swych krajowych politycznych przeciwników, był powszechnie lżony w mediach III RP i odsądzany od czci i wiary za rewolucyjny zapał i nieprzebieranie w środkach przy podejmowaniu zbyt szeroko zakrojonego procesu b. spóźnionej lustracji oraz za swój jakobinizm w walce z korupcją.

    Rząd JK funkcjonował przy wyjątkowo wściekłej i zapalczywej obstrukcji parlamentarnej prowadzonej przez PO, włącznie ze składaniem 19 oddzielnych wniosków w sprawie odwołania wszystkich ministrów.

    Pod naporem zjednoczonych wspólnym interesem sił konserwowania III RP, w wyniku nieprzerwanego procesu skłócania koalicjantów, a także w wyniku popełnionych przez J. Kaczyńskiego licznych błędów politycznych i personalnych, sam w końcu podał się do dymisji po 16 miesiącach funkcjonowania.

    W wyniku natężonej i zmasowanej ofensywy przeciwników dokonywania korekt w linii programowej III RP, przy wykorzystaniu ogłupionej propagandowo młodzież, a także funduszów zasilanych z Niemiec, w wyniku niespotykanego w historii III RP medialnego naporu i manipulacji wyborczych (zabierz babci dowód) przegrał kolejne wybory, uzyskując ok. 36% głosów przy ok. 45% oddanych na gwaranta nienaruszalności interesów i trwania III RP – Platformę Obywatelską.

  194. Zapomniałem w poprzednim wpisie nadmienić tylko, że z taką siłą niewybrednych ataków i próbami delegalizowania obu wspomnianych wyżej rządów, prowadzonymi niemal od samego początku przez zwolenników III RP, niemal po zaprzysiężeniu premierów, żadne inne gabinety w historii ostatnich 20 lat z okładem nie miały do czynienia.

  195. Jacobsky,
    oj, trochę się zagalopowałeś. Nie żebym broniła aparatczyków en mass, bo sama zresztą do żadnej partii nigdy nie należałam i nie chodziłam na tzw. wybory, bo były farsą, w której nie chciałam brac udziału. Ale też i aparatczyki czy w góle ONI szczególnie mnie nie gnębili. Ot, takie drobne szykany – nie dostawałam talonu na samochód, albo byłam pomijana gdy przyznawano nagrody dziennikarskie, choc koledzy mnie zgłaszali.
    Nie mogę jednak powiedzieć, że to nie był mój kraj, bo innego nie miałam. Nigdy też nie myślałam serio o emigracji. Nawet wtedy, gdy dostałam wreszcie paszport po roku oczekiwania, kiedy zaczełi „puszczać”, też nie wszystkich, do bliskich członków rodziny. Dostałabym pewnie azyl, bo nie był jeszcze odwieszony stan wojenny. Wytrzymałam trzy miesiące w Szwecji i wróciłam na dobre i złe (może należę do tej kategorii ludzi, którzy „usychają”, gdy ich przesadzić). Wcale dziś tego nie żałuję.
    Nie ominęły mnie wszystkie doświadczenia, radości po 4 czerwca 1989, nadziei, rozczarowania, znowu radości, gdy przystąpiliśmy do UE, podróze po Europie, na które przedtem nie byłoby mnie stać, bo jesli wcześniej wyjeżdzałam, to w roli ubogiej krewnej.
    Jasne, że dużo rzeczy mnie wkurza, zwłaszcza nasilająca się od kilku lat wojna polsko-polska, ale nie spodziewałam się, że będzie łatwo, lekko i przyjemnie po tzw. transfomacji ustrojowej.
    Z perspektywy emigranckiej udzielacie nam często irytująch pouczeń (oczywiście, nie wszyscy), co prowadzi do wzajemnych uprzedzeń, posługiwania się stereotypami itd.itp.
    Zawsze można powiedzieć, to już nie Wasze sprawy, bo nie macie realnego wpływu na bieg wydarzeń. Staram się unikać takiego stawiania sprawy, bo wierze, że przyświecają Wam dobre intencje. Darujmy więc sobie wzajemne złośliwości.

  196. mag, 16.32. Ten Jacobsky wygląda na to dalej jest pojony octem i głowę owija sobie papierem w rolkach. Wybrał wolność jak większość leworęcznych nieudaczników, którym z lenistwa się nie udało. Tacy oni byli i tacy pozostaną. Nic nie poradzisz.

  197. Redaktorze Passent,
    uff, udało mi się przedrzeć przez 191 wpisów/komentarzy do Pańskiego felietonu o Państwie jako takim, o modzie na narzekanie na nie, o wyciąganiu rąk po jego opiekuńczość etc., etc.
    Po takiej dozie zdań różnych i rozbieżnych, zdań zgodnych i zbieżnych, można dostać zawrotu głowy, jeśli się to zaporcjonuje jako jedno „ciacho”.
    Ale taka jest kara dla tych którzy nie są na bieżąco. Do rzeczy.

    Państwo jako szczególny rodzaj wspólnoty społecznej opisał jako
    (chyba) pierwszy Platon w swym dialogu pod tym samym tytułem.
    Platon zadawał sobie w tym dialogu pytanie co to jest sprawiedliwość? poszukując idealnego wzorca państwa i sprawiedliwości. Jest to bodaj najdłuższy dialog Platona, dlatego
    zainteresowanych odsyłam do lektury, bez obciążania tego blogu
    niekończącymi się cytatami.
    Dodam tylko krótko od siebie, że w tym dziele odnaleźć można także zalążki idei, które dzisiaj nazwalibyśmy komunistycznymi oraz zarys teorii ekonomicznej. Pisząc o państwie Platon bazował na własnych doświadczeniach, ale także na żródłach historycznych, bo przecież
    skupione społeczności ludzkie, tworzące miasta-państwa istniały już na wiele stuleci przed Platonem.
    Pomijając aspekty współżycia i funkcjonowania społeczeństwa w tworze zwanym państwem, Platon zauważył że jest to ukoronowaniem postępu cywilizacyjnego osobników określanych mianem homo sapiens.
    A czymże jest cywilizacja ?
    Sądzę że cywilizacja , a co za tym idzie społeczeństwo zwane ze
    względu na przynależność rodową, grupę wspólnych interesów i
    powinności (nie mylić z obowiązkami) państwem, to agregat MATERIALNYCH produktów kultury.
    Albowiem nie co inne jak właśnie kultura społeczeństwa, w wąskim
    lub szerokim tego pojęcia zakresie, jest miernikiem i gwarantem
    istnienia państwa.
    O stopniu ucywilizowania człowieka decyduje odstęp dzielący go od nieprzekształconego otoczenia. Świat natury, w którym to ona ma władzę nad człowiekiem, to świat przepełniony lękiem. Oczywiście lista cech, osiągnięć, jakie społeczność ludzka osiągnąć musi, aby określić ją można było cywilizacją albo kulturą, jest bardzo płynna.
    Pytanie które nurtuje wiele światłych umysłów od stuleci brzmi:
    jak to się stało, że pewne ludy uzyskały przewagę nad innymi? Dlaczego strzelby, zarazki i maszyny pomogły właśnie Europejczykom w podboju świata, a inne cywilizacje zginęły bezpotomnie?
    Stało się to miedzy innymi dlatego że przedstawiciele gatunku Homo Sapiens walczyli, tak jak robią to inne gatunki żyjące w stadach bądź ogólnie grupach. Człowiek jednak, wyróżnia się tym, że – zorganizowany w grupy – toczy wojny. Zbiorowa przemoc i prowadzenie wojen przez człowieka jest działalnością bardzo specyficzną, a to przez wykształcenie się w procesie ewolucyjnym kultury. Kultura w jej nieskończonej niemal różnorodności spełnia jedną funkcję – pozwala na dobór naturalny grup ludzkich, które są jej nośnikami. O przetrwaniu grupy jako całości, a tym samym o przetrwaniu jej członków, decydowała umiejętność do zorganizowanego współdziałania.
    Właśnie to „zorganizowane współdziałanie” było niezbędną podwaliną
    pod twór zwany po dziś dzień państwem.
    cdn

    Pozdrowionka.

  198. mag,

    idąc Twoim tokiem rozumowania powiedziałby raczej, że to była Polska mojej młodości, ale o ile młodość była naprawdę moja, o tyle nijak nie utożsamiałem się z państwowością, które tą Polską zawiadywała. Kwestia myślenia czy nie myślenia o emigracji w sensie opuszczenia kraju jest raczej drugorzędna. Można zostać na miejscu i emigrować wewnętrznie, co – jak sądzę z Twojego wpisu – było po części Twoim udziałem.

    Bez przesady z tymi pouczeniami. Tak jak mieszkający za granica Polacy mają prawo mówić o polskiej rzeczywistości jeśli tylko z nią się utożsamiają, tak i Polacy mieszkający nad Wisłą dość ostro, często i gęsto teoretyzują i pouczają na temat rzeczywistości krajów, które znają co najwyżej z filmu, prawda ?

    Globalizacja, ot co !

  199. mag,
    realnego wpływy to rzeczywiście Jacobsky nie ma, na to co się dzieje w III RP. Tylko Jiba zdaje się nie tracić nadziei i zachowuje pozory swoich wpływów jako pracodawca prezydenta, premiera, ministrów, sędziów, prokuratorów i całej rzeszy urzędników państwowych. Jacobsky mimo, że wyjechany, nos trzyma nadal głęboko w polskim kapuśniaku i z daleka wącha swojski zapach schabowego i kapusty na zasmażce. Jako obywatel rozdwojony, zachował czynne prawo wyborcze w wyborach do Sejmu i na urząd prezydenta RP i chętnie z niego korzysta w celu zachowania status quo III RP i władzy przez niego ukochanej PO, co go wyróżnia spośród większości kanadyjskiej Polonii. Jacobsky to porządny, choć rozdwojony obywatel.
    http://wyboryzagranica.pl/gdzie-glosowac-za-granica/wybory-2011-kanada

  200. W tytule wpisu redaktora Passenta pobrzmiewa filozofia rządzącej ekipy, co raczej nie dziwi. Brzmi ona: państwo to wy (obywatele), dlatego my (rząd) nie musimy już nic robić. Truizmem jest, że obywatele mają swoje obowiązki wobec państwa (chociażby płacenie podatków i przestrzeganie panującego w nim prawa), ale nie zwalnia to państwa z obowiązków wobec obywateli. A jak długa to lista obowiązków, pan redaktor z pewnością wie. Dość wspomnieć w tym miejscu o masowym zamykaniu przedszkoli i żłobków. Czyżby utrzymanie ich przy życiu nie było obowiązkiem państwa?
    Odnośnie Tragedii Smoleńskiej: jestem szczerze zaskoczony tym, że pan redaktor ośmielił się stwierdzić, że odsłoniła ona wiele słabości państwa. Stwierdziłbym raczej, iż unaoczniła ona raczej małość państwa. Dzisiaj wiemy już nie tyko, że nie zdało ono żadnego egzaminu po 10 kwietnia, ale nie potrafiło również pogrzebać swoich obywateli. W tej sytuacji „słabość” jest więc raczej tylko delikatnym eufemizmem na określenie bałaganu w państwie i niekompetencji naszych urzędników rządowych.
    Rozumiem, że wniosek o złym szkoleniu pilotów, wysnuł pan, panie redaktorze, na podstawie dowodów, iż feralnego dnia piloci podjęli decyzję o odejściu (tzw. drugi krąg) w momencie decyzyjnym, a więc w zgodzie z procedurami?
    Symbolami godnej pożałowania dyplomacji polskiej jest nie tylko wrak, który już następnego dnia cięto na kawałki, ale również rura na dnie Bałtyku, litewska polityka antypolska oraz coraz mocniejsze zakłamywanie historii przez naszych sąsiadów, a to wszystko przy biernej postawie naszego MSZ. Trudno znaleźć w dzisiejszej Europie państwo, które do tzw. polityki historycznej podchodzi z równie wielką ignorancją jak nasz rząd.
    Na koniec cytat, który doskonale pokazuje jakość polskiej dyplomacji. Angela Merkel: – „Obiecałam panu premierowi Tuskowi, że jeśli w przyszłości pogłębienie dostępu do portu w Świnoujściu będzie musiało zostać dokonane, wtedy będą prawne ustalenia między nami, które to ułatwią.”
    Uff, skoro kanclerz obiecała premierowi, że jakoś się tam umówią, to chyba możemy spać spokojnie :).
    Konia z rzędem temu, kto przekona mnie, że Angela Merkel czy Wladimir Putin nie mają powodów do radości ze zmiany paradygmatu w polskiej polityce zagranicznej, w której coraz wyraźniej rezygnujemy z autonomii na rzecz wzajemnego poklepywania się po plecach i
    tzw. dobrych stosunków sąsiedzkich. Tymczasem sygnał naszych sąsiadów jest prosty: Polacy, trzymajcie tak dalej, a my
    w zamian zapewnimy wam dobrą prasę w Europie, którą pochwalicie się przed waszym elektoratem. Znając nasze kompleksy i umiłowanie
    do zagranicznych pochwał, dobra prasa naszych „mężów stanu”, przede wszystkim w Niemczech, nie jest bez znaczenia.

    PS Co do lektur: wywiad z Urbanem urzekł mnie szczególnie :)…

  201. To MY sprawujemy władzę, MY jesteśmy pracodawcami posłów, premiera i jego ministrów

    Oczywiście ta zdroworozsądkowa konstatacja jest – powinna być – punktem startowym, od niej właśnie trzeba zacząć rozumowanie każdego z NAS. Następnie pytać, jak mamy ich wybierać i jak na nich wpływać. Jak podpowiadać w czasie kadencji o tym co mają robić. Jak wywalać z pracy, nie z powodu emocji jakie w nas wzbudzając, ale konkretnie za czyny, za jakość rządzenia. Oczywiście jest kwestia wypracowania jakiegoś konsensu między NAMI samymi, wszak ścierają się nasze interesy, konsens ten politycy też wypracowują, ale także MY powinismy zdawać sobie sprawę, że jak NAM władza robi dobrze, to ktoś inny może tracić, i że to jest historia, która nie ma końca. Po prostu MY musimy być smart w tym politykowaniu. Musi w politykę się angażować w sposób sprytny, mądry, rozgarnięty . Od odpowiadania w sposób bardziej ogólny na te pytania są nauki – politologia i inne. O gadania o nich, od łączenia teorii z konkretnymi zadaniami wziętymi z życia są dziennikarze. Od zastanawiania się w chwilach wolnych od obowiązków jesteśmy MY. Także o tym w jakich warunkach posłowie, ministrowie i politycy działają, jakie mają ograniczenia, w jakim świecie oni się obracają, jakie mają charaktery i morale … Od jakości NASZEJ wiedzy zależy jakość rządzenia w kraju, a jeśli włączymy wpływanie na urzędników – jakość całego państwa. Zapewne Platon pisał o tym, nie tylko on, są też współczesne politologiczne księgi mądrości. Jest też ZDROWY ROZSĄDEK obywateli, tej zbiorowości mniej lub bardziej przedsiębiorczych jednostek, komunikujących się między sobą, oraz z zatrudnianymi przez nich politykami i biurokratami na rozlicznych szczeblach władzy państwowej.

    Czy wychodząc z przygnębiającego PRL, który ubezwłasnowolniał obywateli, jakość politycznej wiedzy obywateli była wysoka? Sprawa ta jest już nieco passe, ale obecnie która „siła polityczna” w Polsce najmocniej jest zainteresowana, aby w wyniku aktu wyborczego nie zaszły w III RP głębsze zmiany z korzyścią dla większości obywateli. Oczywiście KrK.
    (ciąg dalszy nie nastąpi bez silnego zdroworozsądkowego bodźca)

  202. kadett,
    Odbierz mi prawo wyborcze. A jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, to bardzo mi przykro z tego powodu. Twoja frustracja jest mi zupełnie, ale to zupełnie obojętna.

    PS.
    a co Ty k… wiesz o mojej zamrażarce…

  203. kadett
    Jiba ma rację w tym sensie, że również od JEJ kartki wyborczej zależy wybór pana X lub Y na prezydenta, albo zwycięstwo lub przegrana w wyborach do parlamentu takiego a nie innego ugrupowania, czy wreszcie do samorządu terytorialnego.
    Czyli MY jako społeczeństwo jesteśmy pracodawcami tych, których utrzymujemy z naszych podatków. Nasza władza nad nimi polega na tym, że raz na cztery lata dajemy im kredyt zaufania. Jesli je zawiodą, muszą odejść. Przecież to proste jak drut.
    Oczywiście można rząd obalić siłą, np. przy pomocy „kryterium ulicznego”, jak zdarzyło się w Grecji, na Węgrzech, czy Bułgarii, ale – jak widac – sytuacja do tego w Polsce, na szczęście lub nieszczęście (a to już zależy od punktu widzenia), jeszcze nie dojrzała.
    Emigranci przeważnie tak mają, że są rozwdojeni, rozdarci, czy jak to zwał. Obserwuję to od lat na przykładzie diaspory polskiej w Szwecji i od niedawna w Belgii, gdzie też mieszkają moi bliscy.
    Trochę inaczej wyglada to w odniesieniu do najświeższej emigracji, a raczej migracji, od czasu, gdy granice są otwarte, w każdej chwili można wrócic do kraju, mieszkać i pracować to tu, to tam.
    To już nie są wybory dramatyczne, jak za mojej młodości, gdy jechało się zazwyczaj w jedną stronę, nie wiedząc, kiedy i czy „wpuszczą” cię z powrotem, choćby tylko dla odwiedzenia „starego” kraju. Nieraz musiało upłynąć kilka lat.

  204. Państwo powinno organizować życie obywateli tworząc odpowiednie przepisy porządkowe, konsekwentnie kontrolując ich przestrzeganie, stosując odpowiednie środki zachęty, ale także przymusu.

  205. Od ponad 20-tu lat mieszkam w Poludniowej Afryce, w zeszlym roku wybudowalem letni (a wlasciwie zimowy, bo zamierzam tam spedzac krotka afrykanska zime) dom na podkarpackiej wsi. Wies jest typowa dla regionu, ale, co jest z lekka przerazajace, zdecydowana wiekszosc mieszkancow, codziennie „mija sie” z prawem i traktuje to jako norme: kradziez drzewa z lasu, nielegalne odwierty studni, wyrzucanie smieci do lasu, spuszczanie szamba do rzeki, nielegalne podlaczenia pradu, praca na czarno (lokalnie albo za granica) z jednoczesnym pobieraniem zasilkow dla bezrobotnych, itp. itd. Jednoczesnie, ta sama wiekszosc regularnie narzeka na niski poziom swiadczen panstwa i to ze „wszyscy kradna”. Zgadzam sie z Gospodarzem, ze panstwo to my, od nas sie to panstwo zaczyna i od nas samych powinnismy zaczac zeby stalo sie naprawde naszym Panstwem.

  206. kadett
    14 kwietnia o godz. 14:36

    My, czyli wyborcy, podpisujemy umowę o pracę z wybranymi, którzy pomyślnie przeszli proces rekrutacyjny i zostali przyjęci na dane stanowisko. Dotyczy to zarówno wójta, jak i dziwacznej funkcji, jaką jest prezydentura państwa, z tym, że wójt ma gorzej, bo rzeczywiście łatwo zweryfikować owoce jego pracy.
    Na podobnych zasadach pracują wszyscy z budżetówki, bo budżet państwa to kasa, którą dają obywatele.

    Chciałabym, by taka świadomość zaczęła wreszcie budzić się w ludzkich umysłach, pociągając za sobą nie wiernopoddańcze i bierne postawy, ale takie, które stawiają wymagania rządzącym i chcą mieć możliwość wpływu na ich działania nie tylko raz na cztery lata.
    Teraz takich mechanizmów w zasadzie nie ma, ale fajnie by było, gdybyśmy – na początek – zechcieli je mieć i zaczęli coś w tej sprawie robić.

    Przy czym- zaznaczam – wkurza mnie krytyka, za którą nie stoją żadne propozycje zmian. Realne, a nie wyciągnięte z kapelusza.

    Co do tej „Siłaczki” i pozytywistycznych zapędów – poinformuję Cię, jeśli chcesz, czy mi z moim projektem udało, czy nie. Ale też, jeśli się nie uda, nie zamierzam umierać na suchoty ani orać sobie z rozpaczy twarzy pazurami. Znam proporcje.

  207. kadett
    Zapomniałam dodać, że opadł również problem z obywatelswem, bo można mieć podwójne. Moja siostra musiała się zrzec polskiego, by dostać szwedzkie, bo takie były czasy. Teraz ma znowu podwójne. Nie czepiaj sie więc Jacobskiego tylko dlatego, że nie głosuje pradwopodobnie na twój ukochany PIS, tylko ne jego ukochane PO
    Każdy ma prawo do własnych miłości! Jesteś demokratą, czy nie?!

  208. (cd 🙂 )
    Jako obywatele „zatrudniający” polityków do rządzenia państwem i stanowienia praw powinniśmy być przede wszystkim ODPOWIEDZIALNI. Musi rozumieć świat lepiej, lepiej niż dotąd, coraz lepiej. Czytać ze zrozumieniem i spokojnie debatując, uczyć się dalej. Widzieć szerzej niż czubek swojego nosa. Mieć kręgosłup, nie tylko moralny, ale polityczny. Rozumieć swoje ograniczanie jednostkowego bytu i rozumieć każdego, sąsiada, współuczestnika rynku i procedury redystrybucyjnej płaconej z NASZYCH, podatników pieniędzy. Musimy się wyzbyć zawiści – ona nic nie wnosi do jakości naszego życie, przeciwnie, niszczy ją. Musi umieć uważnie, pragmatycznie słuchać aplikujących o nasz głos polityków. Wyłapywać niedorzeczności, złą wolę, którą się kryje pod słowami, oceniać siłę charakteru a nie podobieństwo do naszych słabych cech. To wszystko się miele w nieprawdopodobnym młynie, i jest wodą strumienia historii. Demokracja pozwala, nie załamujmy się, że jeden głos praktycznie nic znaczy. Tych głosów jest więcej, te głosy to właśnie MY.

  209. No i trzeba znać proporcje.
    Skąd ta młodzież polska czerpie te frazy, z CNN, CBC, BBC ????

  210. Jacobsky,
    wyluzuj. Nie ja ci dawałem to prawo, nie ja mam zamiar odbierać. Nic nie wiem k… o twojej zamrażarce i w ogóle mnie ona nie interesuje. Kapuśniak i schabowy wystąpił zupełnie symbolicznie, w sensie zamiłowania do wąchania na odległość tego, co też się pichci w kuchni polskiej.
    Coś mi się wydaje k…, że straciłeś poczucie humoru i upodabniasz do wielce zasępionego postawą swoich rodaków na emigracji, którzy w większości robią ci na złość. 😆 Przepraszam cię, k… za obcesowe pytanie. Nie musisz na nie odpowiadać. Czy Ty, Jacobsky utrzymujesz jakieś przyjacielskie i bliskie kontakty z polonusami, o których wiesz, że głosują np. na PiS i vice versa? Przyrzekam, że książki na ten temat nie napiszę…

  211. Każdy ma wpływ na to jak funkcjonuje to nasze piękne państwo. Zgoda, że obowiązujące prawo i obowiązki jakie są nałożone na obywatela, nie ułatwiają nam życia, ale jakby każdy to prawo respektował i przestrzegał zasad jakie obowiązują w jego sferze działań, to z pewnością żyłoby się nam w tym społeczeństwie lepiej. Naginanie prawa przez siebie tłumaczymy tym, że inni tak robią i tak w koło. Trzeba zacząć od siebie i nie oglądać się na innych. Bezsensem jest też to, że my ciągle porównujemy się do innych państw i jeszcze oczekujemy, że ciągle wszędzie będą nas chwalić, tylko nie wiadomo za co. Trzeba pracować nad własnym państwem, utożsamiać się z nim i być sobą.

  212. mag,
    a kto ci powiedział, że PiS to mój ukochany? Gruba pomyłka! To, że nie walę w PiS przy byle okazji, co jest tu mile postrzegane, nie może być dowodem miłości. Jestem bardziej krytyczny wobec PiS i Kaczyńskiego niż mogłabyś się spodziewać…

  213. Emigranci nie są rozwdojeni, a już na pewno nie rozdarci

    Oczywiście są emigranci i … emigranci.
    Jeśli się ma „humanistyczną duszę”, to się jest tam gdzie był ogólniak, ewentualnie wydział nauk UW (UJ, czy inne UX). Jednocześnie ma się ogromniasty bagaż doświadczeń i obserwacji, o przemyśleniach nie ma co się rozpisywać, a jeśli do tego dochodzi jakiś wewnętrzny angst, może nie trwożne ale pragnienie, jakas rodzinna tradycja debatowania, to się pisze. Świat stał się mały, żelazna (krwawa) kurtyna opadła, Polska upodobniła się problemami do zamorskich krajów rozwiniętych. Więc nie widzę żadnego rozdarcia, subiektywnie patrząc.

    W moim przypadku decydujący głos zabrała mama, która osiadła przy słynnym Placu i się nie da ruszyć. To wyznacza moje podróże, moje dreamy i dreamlinery. Prozaiczne.

  214. jasny gwint, et al

    Jak zwykle trywializujesz wypowiedzi oponentów, sprowadzasz dyskusję do poziomu octu. Jeżeli czujesz się na siłach przekazać coś wartościowego nowym pokoleniom – musisz wcześniej poradzić sobie ze swoją inteligencją emocjonalną, szczególnie na na złaczach asertywność- samokontrola. Inaczej – nie dziw się, że jesteś traktowany na wesoło, jako liga radia Erewań. Albo jako liga sierżanta blogowego, lejącego paskiem dyktatora Donka oraz całe to tumańskie bydło (czyli Polaków).

    Jednym z bastionów twojej obrony 2 RP, jest jest teza o sile ówczesnej edukacji oraz kultury. Powszechna i bezpłatna edukacja, państwowy mecenat kultury ( niekoniecznie przed 56) są pozytywnymi stronami PRL i nikt tego po tej stronie płotu nie neguje!

    Spróbuj jednakże patrząć w lustro, wyliczyć sobie, kto wykształcił Tatarkiewicza, Kotarbińskiego, Lutosa, Bairda, Baumana, Mycielskego oraz zastępy podobnych . A gdzie i kiedy pobierali nauki twoi wykładowcy, kim byli słynni ekonomiści u którym pobierał nauki red. Passent? Więlu wspaniałych nauczycieli z czasów moich studiów, edukację otrzymała jeszcze przed manifestem PKWN. Ich dydaktyczna klasa wpływała na kolejne pokolenia bez względu na skażone ideologiczną głupotą powietrze.

    To co robisz, to jest moralny highjacking, w jedynym celu: dopieprzenia obecnej, demokratycznej państwowości polskiej. Jęcząc na płytkośc i miałkość młodego pokolenia, pomyśl jaki wspaniały system te pokolenia albo ich rodziców ukształtował ?

  215. Jiba,
    no to jesteśmy w domu. Gdybyś powiedziała, że sponsorujesz władzę, że wspomagasz ją finansowo na wagę swojego PIT, nie byłoby sprawy… Rzecz w tym, że płacisz jej wynagrodzenie całkiem jak pracodawca, ale niewiele więcej możesz. Jaki szanujący się pracodawca może się godzić z takim stanem rzeczy…? Przecież nawet takie nieszczęścia jak ministrowie: Szumilas, Arłukowicz, Nowak, Budzanowski są nie do ruszenia.

  216. Wreszcie wyszlo szydlo z worka z krakowskimi trocinami i okazalo ze tylko dzieki wrodzonej (!?) kanadyjskiej gnusnosci nie funduje panstwu kanadyjskiemu co miesiac butelki Chateau Ausone 2009 (100 pkt. James Suckling ) a jedynie Chateau Monton Rothschild (ten sam rocznik)( zal. 99p. od Roberta Parkera)
    Zdziecinniali palanci wszystkich krajow laczcie sie ! Byle nie ze mna .

  217. jasny gwint
    z g.16:41
    Mam nadzieję, że jednak poradzę. W każdym razie próbuję.
    Trzeba rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, a nie obrażać się nawzajem. Bo to tylko podnosi poziom adreanaliny i nie służy niczemu.
    Najwyżej temu, że wojenka polsko-polska ma się coraz lepiej.

  218. kadett,

    nie ma niczego napastliwego w tym „a co Ty k… wiesz o…” – i tu wpisać co. Jeśli tak to odebrałeś, to przepraszam. Taki chwyt, klasyk polskiego kina współczesnego. Pamiętam, że oparta na nim była kampania jednego z funduszy emerytalnych. Kolejne zdanie – wytrych z pop-kultury.

    Czy ja mam znajomych polonusów głosujących na PiS ? Oczywiście ! I często spieramy się na tematy polityki i wydarzeń w Polsce. Powiem więcej, mam nawet takich znajomych, którzy głosują na PiS, ale jednocześnie wyrywają sobie włosy z głowy kiedy słyszą o szopce smoleńskiej, czyli nie wierzą w zamach i w sensacje Macierewicza. Czy Ty możesz w to uwierzyć ???

    PS.

    W zamrażalniku mam np. dyżurną Wyborową

  219. Jiba,
    ja cię popieram z całego serca. Ze mną jest tak, że kiedy wchodzę do urzędu pierwszy raz, to ja się pierwszy kłaniam. Kiedy zaś wchodzę kolejny raz, to mnie się kłaniają. Nie mam żadnego respektu wobec władzy, jak tylko mogę i gdzie tylko mogę, reaguję na jej głupotę, bezduszność, arogancję, nieuctwo, niekompetencję, itd. W sądzie przew. składu nie zawahałem się zwrócić ostro uwagę na niestosowność strofowania świadków i ograniczania im swobody wypowiedzi, gdy usiłowała mnie mnie mitygować i pouczać. I natychmiast ucichła.
    Nigdy nie czuję się petentem, ani interesantem. Występuję jako równoważna strona, świadoma swoich praw i nie daję się łatwo przepędzać. Tyle, że akurat w swoich sprawach robię to niezwykle rzadko… i niczego sobie nie ‚załatwiłem’. Do załatwiania swoich spraw kompletnie się nie nadaję.

  220. YES, WE CAN czy „nie, my mamy żadnej władzy ministra usunąć nawet”

    Straszliwy dylemat.
    Niewątpliwie dużo romantyzmu zawiera hasło YES, WE CAN. Ale też zawiera on rozumny pragmantyzm, wcale nie nowy: „Znam proporcje”, Poza tym, kto powiedział, że minister taki i owaki jest „nieszczęściem”. Toż to już jest zagrywka populistyczna, gra na emocjach, ku szaleństwu arogancji i bezhołowia. Jaka jest realna alternatywa dla tego rządu? Nie ma niestety. Jeśli jest tak potrzebna, to trzeba ją stworzyć. Jak?

    Napewno nie agitowanie za polityką NO, WE CAN’T. To prowadzi do dyktatury, do „omniptencji” i zamordyzmu. To jest kapitulacja. W czyim interesie? W interesie kręgów autokratycznych, lubujących się w hierarchii, w tradycyjnym kodzie moralnym, jedynym i uświęconym. To nie jest ideologia na nowe czasy, na czasy europejskie, na czasy otwarcia Polski na świat. To nie jest ideologia dla młodych Polek i Polaków.

  221. ~Olka : Wygrał Kulczyk, przegrał Kluska – ale to nie wina Tuska!
    Wciąż brakuje ważnych ustaw – ale to nie wina Tuska!
    Janusz szczuje, Stefan bluzga – ale to nie wina Tuska!
    Radek wyćwierkuje głupstwa – ale to nie wina Tuska!
    Śmieje się Europa z Buzka – ale to nie wina Tuska!
    W każdym biurze masz chytruska – ale to nie wina Tuska!
    Rozbeszczelnia się wierchuszka – ale to nie wina Tuska!
    Tropią dorsza, zamiast oszusta – ale to nie wina Tuska!
    Zdrożał kurczak, jabłko, gruszka – ale to nie wina Tuska!
    Podrożała świńska tuszka – ale to nie wina Tuska!
    Wiejskim dzieciom burczy w brzuszkach – ale to nie wina Tuska!
    Nic z laptopów dla prymuska – ale to nie wina Tuska!
    Ścisk w wagonach niczym w puszkach – ale to nie wina Tuska!
    Czarek, kwiaty masz i luz, ka… – ale to nie wina Tuska!
    W Świnoujściu rura pruska – ale to nie wina Tuska!
    Przetrwa stocznia, lecz francuska – ale to nie wina Tuska!
    W kasie państwa długi, pustka – ale to nie wina Tuska!
    Nikt nie reformuje KRUS-ka – ale to nie wina Tuska!
    Wał pęknięty, powódź chlusta – ale to nie wina Tuska!
    Była spółka – jest wydmuszka – ale to nie wina Tuska!
    ABW szyderców łuska – ale to nie wina Tuska!
    Zimna toń szyfranta muska – ale to nie wina Tuska!
    Znowu zwisa trup z powrósła – ale to nie wina Tuska!
    Ułamała skrzydło brzózka – ale to nie wina Tuska!
    Szydzi z nas komisja ruska – ale to nie wina Tuska!
    Cenzurują media news-ka – ale to nie wina Tuska!
    W telewizji bujda pluska – ale to nie wina Tuska!
    Łapie się za głowę wróżka – ale to nie wina Tuska!
    To nie państwo, lecz psychuszka – ale to nie wina Tuska!
    Czy to mania jest przeklęta? Nie, to stan inteligenta:
    choćby cały kraj się us…ał – wszystkich wina, lecz nie Tuska!
    ===========

    Ładna wersja…..

  222. duende
    14 kwietnia o godz. 18:15

    Duende, bardzo Cię proszę nie uwłaczaj radiu Erywań
    porównując poziom wypowiedzi śrubowatego, do tejże
    jakże zasłużonej (dla historii humoru polskiego) rozgłośni !
    Aby dorównać poziomem radiu Erewań, śrubowaty potrzebuje
    jeszcze wielu lat świetlnych.
    Najnowszy kwiatuszek z jego stajni, ambrozja intelektu,
    cream de la cream, to to:

    „mag, 16.32. Ten Jacobsky wygląda na to dalej jest pojony octem i głowę owija sobie papierem w rolkach. Wybrał wolność jak większość leworęcznych nieudaczników, którym z lenistwa się nie udało. Tacy oni byli i tacy pozostaną. Nic nie poradzisz.”

    Podejrzewam że jak wyjeżdżaliśmy z Kraju na emigrację, to
    śrubowaty przebrany jak inspektor Gadget, patrzył nam z tajemnej
    komory na ręce.
    Co się napatrzył biedaczek, to teraz opisuje.
    I dziwić się teraz zdrowemu społeczeństwu Wrocławia, że w imię
    humanitaryzmu chce się pozbyć Cyganów (obywateli narodowości
    romskiej).
    Pewnie też chodzi o te lewe ręce.

    Pozdrowionka.

  223. duende, 18.15. Już Ci proponowałem zacznij od siebie. Ja pouczania nie potrzebuję. Mnie też kształcili ci z sanacyjnej. Polacy. Zrobili to bardzo dobrze. Wielu z nich pieprznęło przez Zaleszczyki. Co także nie ma znaczenia. Ważne jest to co stało się w 44 roku i co spotkało dwa pokolenia rodaków. Tutaj. Niektórzy byli w szyderczo zwanej opozycji demokratycznej, inni strzelali z za węgła, ale 99,9999 procent żyło uczciwie i pracowało. A tak przy okazji kto to był Lutos? Czyżby Lutosławski, który skomponował także wiele pięknych pieśni masowych. Na chwałę ojczyzny myślę.

  224. Jak wyłowić kadry do rządzenia Państwem…..

    Teoretycznie jest kilka sposobów:
    -konkursy
    -nominacje
    -przetargi na realizację projektu
    -zlecenia na obsługę
    -klucz rodzinny, towarzyski, regionalny, uczelniany
    -starszeństwa w dziedzinie i dorobku
    Chyba najgorszym jest nominacja partyjna.
    Dobry fachowiec ale bezpartyjny, nie ma szans od dziesięcioleci……

    Wiele lat temu ktoś na blogu napisał o magii 5 000 godzin.
    Dopiero po tym czasie ktoś zostaje fachowcem w jakiejś dziedzinie.
    I tyczy to chyba i polityków…..

    W dawnej Polsce odbywały się sejmiki ziemskie i wybory nie były bezpośrednie a stopniowe. I posłowie związani byli instrukcjami wyborców. Może to by pomogło w dyscyplinowaniu współczesnych posłów? Test raz na cztery lata zostawia im zbyt wielki margines swobody…..

  225. Could Margaret Thatcher’s reforms work in 2013?

    – Czy idea Mrs. Thatcher są wieczne żywe?

    http://articles.washingtonpost.com/2013-04-10/opinions/38432208_1_commanding-heights-welfare-state-companies

    – Niezupełnie, kapitalizm się zmienił od czasów sprzed 1979 roku – odpowiada Fareed Zakaria. Oczywiście reformy Margaret Thatcher nie pasują do roku 2013, są po prostu niepotrzebne.

    To się nie wróci, ale gdybyśmy wrócili do tamtego keyensowskiego, na poły socjalistycznego „kapitalizmu” to byłyby żywe jak najbardziej. India w 1977 roku miała najwyższy wymiar podatku 97,5% (obecnie 42%) – powiada Zakaria w programie CNN, „GPS”, i przeprowadza wywiad z Ratanem Tata, prywaciarzem indyjskim. Prywatnych firm przemysłowych nie było w Indii w roku 1977. Nie było też klasy średniej w obecnych rozmiarach. W UK opodatkowanie sięgało 83 procent, na założenie telefonu w domu czekało się miesiącami na państwową monopolistyczną telefonie.

    Nie ma powrotu do neokeynesizmu sprzed epoki thatcheryzmu.

  226. wiesiek59, 19.06. Najlepiej to wrócić do Konfucjusza. Lub do dzisiejszych Chin, najlepiej rządzonego obecnie kraju na świecie. Oni robią to doskonale. Gdzieś ostatnio opisano to w szczegółach. Imponujące i skuteczne.

  227. jasny gwint
    Chiny, ten – wg Ciebie- „najlepiej zarządzany kraj na świecie, imponująco i skutecznie” jest zarazem światowym rekordzistą, gdy chodzi o dokonywanie egzekucji.
    Czy mam z tego wnioskować, że jesteś za karą śmierci i to bynajmniej nie za najcięższe zbrodnie?

  228. Będąc młodym inteligentem pracującym w PRL należałem do 0,0001 procenta – wg. wyśrubowanych statystyk cytowanych wyżej, którzy nie żyli uczciwie i nie pracowali uczciwie. Czy z powodu lewych rąk? To jest kwestia dyskusyjna i bynajmniej nie potwierdzona wypadkami mojego późniejszego życia po przyjeździe na tzw. obczyznę, zdaje mi się.

    Uczciwie to mogłem sobie wtenczas popić, a nawet poruch…
    Ale na wiele więcej nie mogłem sobie pozwolić, bo prawo PRL nie pozwalało na wiele. A jak egzekwowało! Raz jechaliśmy z mamą maluchem i koło Skarżyska, gdzie były już dwa pasy ruchu w jedną stronę – spisuję tę opowieść z pamięci, aby zaimponować pisarskimi zdolnościami młodej Jibie – otóż mama prowadziła pojazd mechaniczny lewym pasem, jak się okazało poważnie złamała przepis kodeksu drogowego nakazujący trzymania się prawej krawędzi jezdni. Milicja to wykryła stojąc w dobrze zacienionym miejscu tuż za zakrętem drogi i wydała orzeczenie – mandat, dwieście złotych. To było jeszcze w czasach, gdy ta kwota stanowiła 2 dolary USA na wolnym (nielegalnym) rynku, czyli dwie średnie dniówki klasy robotniczej. Rozpacz mojej mamy, która była kierowcą uważnym i skrupulatnie przestrzegającym przepisa, była koszmarna. Musieliśmy postać na poboczu i odczekać pół godziny (milicjanci już się zmyli), aby ochłonęła z wrażenia – nie mogła się pogodzić z tym, że nie było przebacz.

    Może w III RP zachodzą takie przypadki drogowej interwencji, ale wątpię. Chociaż z uwagi na tzw. nieciągłość państwowości można to zjawisko zakwalifikować jako spuściznę kulturową narodu polskiego.

  229. @mag (z dn. 14.04.2013 h: 19.26.)
    Każda kara śmierci jest haniebnym – w XXI wieku – elementem naszego życia publicznego. Tak, masz rację w tej niechlubnej klasyfikacji Chiny „okupują” I miejsce (II zajmuje Iran). A wiesz kto jeszcze w tej „rozgrywce” mieści się na tzw. „pudle” ? Czyli zajmuje III miejsce na świecie – Imperium Dobra, Nauczyciel Demokracji całego świata, krynica wolności i praw człowieka – Stany Zjednoczone Ameryki Północnej !
    Szyderstwo to czy hipokryzja ?
    Pozdrawiam
    Wodnik 53

  230. Jacobsky,
    jak dotąd nikomu nie udało się przedstawić niezbitych dowodów potwierdzających możliwość zamachu w Smoleńsku, co oczywiście nie znaczy, że nie należało jej brać pod uwagę jako jedną z przyczyn i systematycznie weryfikować w oparciu o dające się gromadzić dowody.

    Tymczasem, już pierwsze reakcje nie z rosyjskiej, ale z naszej strony! nim jeszcze zagasły ostatnie płomienie i pozbierano szczątki wskazywały jednoznacznie na błąd pilotów, z czego głoszącym wtedy takie poglądy niezwykle trudno jest się teraz wycofać. Skutek jest taki, że prokurator taki czy inny dwoi się i troi potem, by nie pisnąć słowa, które mogłoby wskazywać na inne ewentualne przyczyny. W końcu przyznaje pod naciskiem, że i owszem wskazania aparatury potwierdziły obecność TNT i w efekcie mamy kompletną dezorientację opinii publicznej!

    Z drugiej strony zaś, mimo, że – jak wspomniałem – nie znam dowodów na zamach, nie tylko eksperci z których korzysta zespół parlamentarny Macierewicza, ale i nasza prokuratura podważyła ustalenia końcowego raportu KBWL, przez co nie tylko, że stracił on swą wiarygodność, ale i poważnym błędem było rozwiązywanie tej komisji i uznanie raportu za kompletny, w którym nic nie można już zmienić ani dodać.

    On nie mógł być kompletny ani uznany za ostateczny, zwłaszcza, że jak dziś wiemy komisja nie miała dostępu do wielu podstawowych dowodów, o taki dostęp nawet ograniczony nie zabiegała, oparła się w większości na materiałach rosyjskich, zaniechano podstawowych badań, ekspertyz, do czego przyczyniło się stanowisko Rosjan.

    O wiele lepszym rozwiązaniem z punktu widzenia wiarygodności raportu byłoby opublikowanie go z zastrzeżeniem, że będzie uzupełniany o kolejne aneksy w miarę pojawiania się nowych dowodów. Zaciążyła nad tym polityka i zamiar uznania przyczyny za sprawę zamkniętą.

    Teraz nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, reaktywuje się dr. inż. Laska jako przew. komisji do spraw wyjaśniania stanowiska poprzedniej, w której pracował. Wygląda to na niezłą farsę, szczególnie w kontekście powszechnej jego niechęci do publicznego konfrontowania stanowisk w kluczowych rozbieżnościach pomiędzy zainteresowanymi oraz stoi na przeszkodzie spokojnego, powolnego i żmudnego przybliżania się do prawdy.

    Poświęciłem katastrofie wiele czasu. Mam na swoim dysku mnóstwo materiałów, oficjalnych dokumentów, artykułów, publikacji. Jako jeden z niewielu blogowiczów ‚en passant’ gruntownie zapoznałem się z raportem KBWL i wszystkimi do niego załącznikami, również z ponad 200 istotnymi pytaniami rządu polskiego skierowanymi do władz do FR po opublikowaniu raportu Anodiny, na które tamta strona udzielila ok. 60 zaledwie odpowiedzi. Mam wiele zastrzeżeń do metodyki pracy KBLW, do wielce wątpliwych hipotez, które stały się fundamentalną i niepodważalną podstawą wszystkich dalszych dociekań, wykazywałem istotne luki i manipulacje w raporcie KBWL. Hipotezę z brzozą odrzucam, ale dalej nie wiem, co tam się wydarzyło. Od samego początku, zaraz po katastrofie, wyrażałem przekonanie, że Smoleńsk-Siewiernyj nigdy nie powinno być lotniskiem dla polskich VIP-ów, bez względu na mglę czy wspaniałą pogodę.

  231. duende

    Jak zwykle trafiasz w sedno.

    Strzelisty wpis Jacobsky’ego o spierniczałym, stetryczałym krakowskim aparatczyku na emeryturze, zasługiwał ze strony Jasnego gwinta na poważną polemikę.

    Jasny gwint – nazwany krakowskim wasalem sekretarzy – strywializował tę poważną wypowiedź i dyskusję z oponentem sprowadził do octu.

    Wypada się zgodzić z twoją krytyką – widać po reakcji że Jasny gwint uprawia „moralny highjacking” i nie może sobie poradzić ze swoją inteligencją emocjonalną, szczególnie na „na złączach asertywność – samokontrola”.

    Duende – Jako znawca złączy i highjackingu zasługujesz na to aby być traktowany na tym forum poważnie. W odróżnieniu od gwinciaka który – jak trafnie to ująłeś – reprezentuje ligę sierżanta blogowego lub radia Erewań.

  232. Wodnik53
    14 kwietnia o godz. 19:35

    Dolicz do tego wyroki śmierci wykonane za pomocą dronów…..
    Bezsprzecznie palma pierwszeństwa….

    A że giną dzieci?
    Akceptowalne straty INNYCH.

  233. cz.II wpisu z godz.16:51

    Powyżej wspomniałem że szeroko pojęta kultura pozwala na dobór naturalny grup ludzkich, które są jej nośnikami.
    Krótko przed rokiem tysięcznym naszej ery, na terenie dzisiejszej Wielkopolski hasały sobie przeróżne grupy pogańskich harcowników.
    Nie mając bladego pojęcia co z tego wyniknie na dłuższą metę,
    to tłukneli tamtych, to tłukneli innych w celach iście zarobkowych, a i
    zaborczych również (był to pierwszy w dziejach polski zabór).
    Charyzmatycznym, i jak się póżniej okaże niezastąpionym wodzirejem tych harców był niejaki Mieszko (zwany przez nas
    pierwszym, a jak go swoi zwali to tego niestety nie wiemy), syn
    niejakiego Siemomysława, wnuk Lestka – wcześniejszych harcowników po ówczesnej Wielkopolsce.
    Ta pogańska banda jest w annałach naszych dziejów zapisana jako
    Piastowie.
    Jak sami się zwali, tego nikt nie wie.
    Jedno jest pewne, hulając po polach i zagonach nasz bohater Mieszko zagarniał co mu pod rękę wpadło: a to Kujawy, a to
    Pomorze (aż do Odry), a to Mazowsze. Co widzieli, to brali,
    mocą prawa zbójeckiego (zwanego dzisiaj dyplomacją).
    Pewnego ranka, nasz dzielny Mieszko przemywszy twarz w żródlanej
    wodzie, przemył przez przypadek także oczy.
    Jakież było jego zdumienie, kiedy przejrzawszy na nie, stwierdził że
    kraina jego podbojów jest płaska. A przecież słyszał od wędrownych bardów że na południu jest kraina górzysta, na której to terenach hasają jacyś obcy mu harcownicy.
    Niewiele myśląc zebrał podwładnych sobie harcowników (zwanych
    wojami) i pognał z czym się dało, i na czym się dało na południe.
    Niewiela czasu mu zabrało zdobyć Śląsk i wdać się w bijatykę z
    Czechami.
    Gdyby on wtedy wiedział czym to się skończy, pewnie by d …y
    nie ruszał ze swej warowni ! Ale stało się – gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle. No i posłał, a właściwie przez szczwanych Czechów naraił.
    Stało się, ślub (w 965 r.) z Dobrawą Przemyślidką
    ułagodził konflikt z Czechami, a Mieszko włączył swoje tereny w tzw.zachodni krąg kultury chrześcijańskiej poprzez chrzest w 966 r.
    Oprócz podbojów duże znaczenie dla przyszłości księstwa Polan (bo tak zwali się teraz dawni beztroscy harcownicy), miały także jego reformy wewnętrzne, mające na celu rozbudowę i usprawnienie tworu, który jako przykładny mąż i władca, zaczął odtąd nazywać państwem.
    Tak oto moi drodzy zaczęła się draka zwana po dziś dzień państwem.
    Zaczęło się beztrosko i chaotycznie, i trwa to po dziś dzień.
    A że, jak uczy życie, pewne wzorce z czasem się utrwalają, mamy
    jedyną w swoim rodzaju szansę na rozwój dalszy harcownictwa.
    Tyle że w dzisiejszych czasach harcownicy noszą nieco inne imię.
    Zwą ich teraz politykami.
    A co z harcowaniem?
    Ano włączcie sobie telewizornię, to zobaczycie.
    Duch w narodzie nie ginie…

  234. @Wiesiek59 (z dn. 14.04.2013 h; 20.06.)
    Masz rację. No i jeszcze „nasz” (czyli Zachodu) nieoceniony sojusznik, nt. którego w materii „praw człowieka” my absolutnie nie protestujemy (choć zastrzeżenia co do Rosji lub Białorusi i tamtejszych demokracji to wypowiadać lubimy „jak najbardziej” i ich pouczać), choć u niego, tego sojusznika i przyjaciela z onymi „prawami człowieka” jest nader kiepsko, gdzie karę śmierci bardzo często orzekaną, a wykonuje się ów wyrok publicznie przez ścięcie mieczem, a za kradzież (nawet 13-latkom) amputuje się dłoń, później – gdy akt się powtarza – stopę, milczymy: to ….. królestwo Saudów, Arabia Saudyjska. Nikt z rządów zachodnich (o Polsce nie mówiąc) oficjalnie nie zaprotestował, nie upominał się (jak np. o Łucenkę czy Tymoszenko) w tym względzie: szyderstwo to czy hipokryzja ? I czy w takim razie „prawa człowieka” są uniwersalne czy „wybiórczą” maczugą do okładania po głowie tych, których uważamy my za łamaczy tych praw ?
    Pozdrawiam
    Wodnik 53

  235. kadett, godz.16:39

    Chopie! po raz pierwszy mnie zadziwiłeś i to pozytywnie.
    Kto by pomyślał – Ty i Jonasz Kofta ?
    No, no weiter so !

    Pozdrowionka.

  236. Wodnik53

    Wodniku, Twój wpis z godz. 13:33 po prostu zniknął!
    Chciałem w moim komentarzu nawiązać do niego,
    ale go po prostu wcieło.
    Chodzi mi o „Idiotę” F.Dostojewskiego.
    Wodniku, tak nie można! Tytułowy bohater powieści
    Dostojewskiego, to Einstein, Kafka i Elvis razem wzięci
    w porównaniu do osobnika do którego kierowałeś słowa
    krytyki.

    Pozdrowionka.

  237. kadett 18.32,

    tak trzymać.

    Pozdrawiam

  238. @cynamon 29 z dn. 143.04.2014 h; 21.13.
    1/Mój wpis z 13.33. z 13.04. jest tam gdzie był !
    2/Odnośnie „idioty” bo tak napisałem (i wziąłem to celowo w cudzysłów) posłużyłem się tytułem Dostojewskiego jako kalamburem; a pana posła Antoniego M. autentycznie uważam właśnie za szkodnika, dewianta, osobę przebywającą cały czas (szkoda że tak długo) w „podróży służbowej” między Lubiążem, a Tworkami.
    Pozdrawiam
    Wodnik 53

  239. cynamon 29
    14 kwietnia o godz. 20:29

    Jedna z wersji historii mówi, że tych 3 000 pancernych Mieszka to…wikingowie, a on był po prostu jednym z jarlów.
    Waregowie na Rusi zrobili to samo- zhołdowali sobie tubylców mieczem, zakładając dynastię rządzącą.

    Potwierdzeniem związków z Północą może być ślub Święosławy- Storrady z Erykiem Zwycięskim.
    A była córką Mieszka……i matką królów- jej potomkowie zasiadali na siedmiu tronach Europy. W każdym rodzie panującym są polskie geny…

    Paradoksem jest, że Polanie brali udział w podboju Anglii wraz z Kanutem Wielkim, jedyna udana inwazja…..

  240. telegraphic 19.35,

    uważaj na siebie, bo gdy będziesz się tak spieszył z pisaniem, to możesz stracić cały swój błysk i wtedy pozostanie ci jedynie adorowanie na klęczkach błyskotliwych wpisów Jiby;).

    Ukłony dla najlepszego znawcy Marksa za Wielką Wodą

  241. jasny gwint
    14 kwietnia o godz. 19:13

    Egzaminy na mandaryna były mordercze.
    I dostępne dla wszystkich.
    Tak Cesarstwo rekrutowało swych urzędników od ładnych paru tysięcy lat.
    Niestety, Polska nie idzie tym śladem.
    Partyjniactwo zamiast Służby Publicznej i korpusu kompetentnych urzędników….

    Bez tej fundamentalnej zmiany, niewiele osiągniemy.
    A rozmontowywali jakość kadr WSZYSCY obecni na scenie politycznej.

  242. Policja drogowa faszystowsko-bolszewickiego państwa w Polsce zatrzymała dzisiaj syna mojego znajomego na prostej, dwupasmowej drodze za miastem. Przekroczył prędkość. W ramach zbiórki na niespłacalne odsetki od zagranicznego długu publicznego wlepili mu, jako abiturientowi szkoły średniej, maksymalny mandat 500PLN, a w ramach represji przeciw młodym obywatelom RP – 10 punktów karnych. Zasadzili się w nieoznaczonym aucie od tyłu, modnym w niektórych kręgach wzorem, i pstryknęli mu fotkę na krótkim odcinku, gdzie od dwupasmówki odchodzi pas trzeci, prowadzący do zjazdu z drogi. Znak ograniczenia prędkości do 50km/h postawiony jest zamiast przy tym właśnie pasie, to nieco wcześniej, przy drodze głównej, dając policyjnym hyclom okazję do udanych represji, a banksterom tęgi dochód z lichwy.

    Wspominałem wcześniej, że to nie jest moje państwo, gdyż robi dziś z obywatelem co chce: ustanawia „prawa” przeciwko niemu, okrada go, poddaje represjom, wbrew jego woli głosuje w ONZ i odbywa wspólne posiedzenia rządowe ze zwykłymi bandytami, szarga mundur oraz godność polskich żołnierzy uczestnictwem w zbrodniczych misjach militarnych, karmi za jego pieniądze całe armie pasożytów, zatrudnionych np. przez MSZ, ogłupia mu dzieci dennym szkolnictwem zatrutym propagandą, hołubi kasty nietykalnych urzędników, samo się wybiera w parodii demokratycznych wyborów, a potem obsadza sobą różne synekury, itd.

    Jednak tak nie musi być. Pan Redaktor w istocie ma racje – państwo to my, to my powinniśmy i możemy decydować, w jakim kształcie funkcjonuje, jakie podejmuje decyzje, jakie prawo stanowi, jakim hołduje wartościom, my, ale jako zbiorowość świadomych obywateli, a nie pojedynczy człowiek. Przypomniał mi o tym właśnie amerykański prof. Michio Kaku, który w swoim aktualnym także teraz wystąpieniu na konferencji Pokojowej w San Pedro mówił, że są na świecie „państwa bandyckie” i że jednym z nich są Stany Zjednoczone, które realizują pokrętną, orwellowską zasadę „pokój poprzez siłę, przez wojnę”, zamiast „siła poprzez pokój”, jak jest np. w Japonii, gdzie o wyborze premiera nie decyduje to, jak bardzo kandydat jest agresywny oraz ile miliardów chce przeznaczyć na militaryzację, na kogo napaść, a jak i co chce zrobić dla pokoju. Profesor przypomniał czas wojny koreańskiej, przywołując dokumenty, kiedy Eisenhower oficjalnie planował zrzucenie bomb atomowych na Koreę Północną, później Nixon chciał zrealizować ten sam plan w Wietnamie – w obu przypadkach do tego nie doszło, choć brakowało zaledwie kilkunastu góra dni, a nie doszło dlatego, ponieważ społeczeństwo amerykańskie na to nie pozwoliło, nastąpiły tak gwałtowne protesty, że zarówno Eisenhower, jak i Nixon musieli zaniechać swoich zbrodniczych planów. Teraz kolejną przymiarkę do nuklearnego bombardowania Korei Płn. moim zdaniem podejmuje pokojowy Noblista, Obama.
    To dobry punkt wyjścia, ta nauka, znana także w Polsce z czasów prawdziwej Solidarności, że społeczeństwa dysponują ogromną siłą, jeśli nie dadzą się podzielić. Ruch oddolny może zmienić wszystko, co mam nadzieję wkrótce udowodni zainicjowany dzięki programowi Państwo w Państwie Ruch Stowarzyszenie Pokrzywdzonych przez Organa Sprawiedliwości, inicjując formalny koniec ery bezkarności prokuratury oraz innych urzędników państwa: http://ruchspoleczny.com.pl/

    Profesor Michio Kaku, znany fizyk, więc wie, co mówi, kończy swe wystąpienie tak: „Jest na świecie jedna siła, która jest większa od siły bomby wodorowej, siła, która jest większa od wszystkich arsenałów nuklearnych, tą siłą jest wola ludzi.” I tego się trzymajmy budując wolną Polskę, Polskę bez gangów „układów zamkniętych”, w której będziemy gospodarzami i z której będziemy dumni.

    Bardzo ciekawe wystąpienie prof. Michio Kaku: http://www.youtube.com/watch?v=jTxaGzm_v8Q

    W jednym się jednak nie zgodzę z Gospodarzem, mianowicie co do akcentowanej nie tylko przez niego rzekomej konieczności wypełniania tzw. „procedur”. Pisałem poprzednio o albumie fotografii pt „Gułag”, p. Tomasza Kizny’ego. Otóż zapytany p. Kizny przez red. Olszańskiego, jak to w ogóle było możliwe, że bolszewicy wymordowali miliony ludzi, p. Kizny odpowiedział: to było możliwe, ponieważ oni wypełniali procedury.

  243. mag. 19.26. Jeżeli chodzi o karanie śmiercią w Chinach to masz rację. Nie tylko zresztą w Chinach. W kochanym USA czynią to samo bardziej nowoczesnymi metodami. Padem lub zastrzykiem, co dla skazanego wszystko jedno. Ponadto torturują i trzymają bez sądu w obozach śmierci, w Guantanamo. Warto wiedzieć, że w tym kraju wolności siedzi w więzieniu co 20 wolny człowiek, co jest absolutnym rekordem w świecie. Ponad 2 miliony w kiciu. Więziennictwo jest tam częścią biznesu wliczane do PKB. Zabijają ponadto na całym świecie, a masowo w Iraku, Afganistanie, Syrii, Libii, Serbii, Somali i Pakistanie. Dzieci i kobiety zabijają jak powiadają higienicznie, dronami. Na ich konto trzeba zaliczyć także zabitych 70 milionów Indian, którym zagarnięto ziemię i wszytko co posiadali. A Chiny mają prawie półtora miliarda ludzi i czynią kolosalny postęp nienotowany w historii ekonomii. Budzą podziw i strach jednocześnie. I ciągle śpiewają „wyklęty powstań….” Jak widzisz świat wcale nie wygląda tak różowo jak pokazują w polskich mediach.

  244. @cynamon(ie) 29!

    Twoja sugestia o zniknięciu komentarza @Wodnika53 jest przykładem gorączki emocjonalnej odpychającej od siebie wszystkimi kończynami stwierdzenie: „Jestem omylny.”

    Gdybyś użył określenia „zniknął z mojego ekranu”, to bym nie zareagował. Ale w tej skrótowej postaci Twego sygnału ukrywa się sugestia „Państwo polskie gnębi @Wodnik(a)53 i @Cynamon(a) 29.”

    Sugestie { mówiące | piszące } „Świat mi dokucza!” przywołują mi stary krótki dialog Jasia z Bogiem: „Grad wybił mi zboże przed ścięciem, koń mój zlamał nogę i ukradli mi die krowy! Boże! Czemu mnie dręczysz?”

    I Jaś usłyszał z góry spokojny bas: „Bo Cię nie lubię.”

    Odnalezienie frazy „13:33” – być może niejednej – jest możliwe albo dzięki cierpliwemu przewinięciu wszystkich komentarzy lub przy pomocy skrótu klawiszowego Ctrl+F albo …

    Duch PiSu pomaga wszystkim krzywdzonym przez państwo Tuska:

    http://passent.blog.polityka.pl/2013/04/12/panstwo-to-my/#comment-305441

  245. staruszek
    14 kwietnia o godz. 22:00

    Staruszku, zaiste tabula to i rasa ( niem. „geglättete Schreibtafel“) dla mnie jak Ty to zrobiłeś ! Przysięgam że przeleciałem wpisy z pięć razy i nic, po prostu wcieło! Kliknąłem na historię (górny pasek), przeleciałem ostatnie sesje i nic!
    Czyżbyś był czarnoksiężnikiem z krainy OZ ?
    Jeszcze raz dziękuję.
    A swoją drogą ten wirtualny świat jest jednak
    deczko porąbany, nie uważasz ?

    Pozdrowionka.

  246. Pozdrawiam wszystkich Żydów

  247. Ja na chwilę, ale wrócę jakoś jutro.
    Mam tylko małe pytanie do Emmanuela Goldsteina, bo tej informacji nie umieścił w swoim komentarzu:
    Z jaką to prędkością jechał uściśniony obywatel na tej prostej drodze za miastem (ale czy w dzikim polu), że dostał 500zł i 10 karnych?

  248. Ryba (21:32)
    Najwyraźniej chcesz się o mnie czegoś jeszcze dowiedzieć.
    Powiedz najpierw, czy doktryna marksistowska dominuje w Polsce, w Twoim środowisku, czy grupie wiekowej. Domyślam się, że dla Jiby marksizm to czarna magia. Szczęśliwa dziewczyna.

    W moim świecie marksizm jest jak religia egzotycznej sekty, manichejczyków, może hugenotów. A gdy zajrzę do ksiąg uczonych, to oczywiście teoretyczny marksizm ma kilka kart. Już mnie to nie wzrusza, podzielam te opinie, sam używam kilka tez marksizmu na swoje potrzeby. Ale jak pomyślę o Polsce, jak spojrzę na blog – ileż tam fanatyków marksizmu powłóczy jeszcze nogami. Horror.

    Bowiem przyszłość jest zupełnie gdzie indziej. Mnie fascynuje żywa przyszłość, a nie na przykład stetryczały naukawy futuryzm a la Kołodko. Przykro mi, ale chyba się z tym pogodzisz jakoś.

  249. wiesiek59
    14 kwietnia o godz. 21:28

    ” Paradoksem jest, że Polanie brali udział w podboju Anglii wraz z Kanutem Wielkim, jedyna udana inwazja…..”

    Druga (inwazja) nastąpiła po przystąpieniu Polski do Unii.
    Dla jednych udana, dla innych… szkoda gadać.

    Co do Mieszka, ale już bez jaj, był cwańszy niż ogół Polaków wie:
    – kumał się ze Szwedami i to bardzo efektywnie,
    – pieniądzem, intrygą i mieczem „przygarniał” rubieże wschodnie
    aż po Bug (obecnie w rękach PiS-u i ks. Rydzyka),
    – są niepotwierdzone naukowo dowody że jakiś czas Bornholm
    był pod jego rządami,
    – wsparł opozycję niemiecką po śmierci Ottona I w nadziei że ta obejmie schedę po Ottonie I i przejmie cesarstwo, oraz osadzi na
    tronie księcia bawarskiego Henryka.
    I to wszystko w X wieku naszej ery !
    Bez mediów, telefonów komórkowych i globalnej sieci
    internetowej.

    O ilu rzeczach jeszcze nie wiemy to się w tzw. pale nie mieści, a o
    ilu się już nigdy nie dowiemy, bo przepadły w mrokach dziejów to
    się nie mieści w drugiej pale.
    Dzięki z miłą konwersację Wieśku.

    Pozdrowionka.

  250. wiesiek59

    Wieśku to znalazłem kiedyś w sieci, niestety autorstwa
    nie znam:

    „Gdyby ludzie robili tylko to,
    co wyglądało na możliwe,
    do dzisiaj siedzielibyśmy w jaskiniach.”

    Pasuje do Mieszka I jak ulał.

    Pozdrowionka.

  251. wiesiek59
    14 kwietnia o godz. 19:06

    Jak wyłowić kadry do rządzenia Państwem…..”

    Wiesku,
    wydaje mi sie, ze jako jeden z niewielu podkreslasz i podnosisz ten moim zdaniem naistotniejszy aspekt dotyczacy panstwa.

    Kadry – ich etyczne i merytoryczne przygotowanie i selekcja.

    Niestety jest ono – to panstwo – niezwykle upolitycznione.

    Na przykladzie Lodzi moge Cie zapewnic, ze wymiana rzadzacej partii laczy sie w wymiana nawet sprzataczki (przyslowiowej) na „nasza””.

    Dziwic tez nie powinno, se ambasadorem zostaje sie z zupelnie otwarta przylbica bez przygotowania merytorycznego bo jest „polityczny”.

    Ja przyczepilem sie swojego czasu do bronionego przez Pana Passenta Arabskiego – nie personalnie ale z tego powodu, ze jego nominacja pokazuje jak w soczewce chorobe polskiego panstwa:
    „Metody doboru KADR”!

    Rzadzenie nie jest sluzba publiczna ale dzieleniem tortu!

  252. Z jaką to prędkością jechał uciśniony obywatel … , że dostał 500zł i 10 karnych?

    Rybo Rybeńko,
    też mi się cisnęło to pytanie. Komentarz typisch polnische – 500 zł dla bankersów … hm, logiczne, nie powiem; a 10 punktów karnych dla kogo?

  253. @ Jiba

    Nie chcę skłamać, ale bodajże 103km/h, na prostej drodze 4-pasmowej (po dwa w jedną stronę), niemal w dzikim polu, gdyż żadnych zabudowań w odległości ca. 300m ani po jednej, ani po drugiej stronie. Jechał niezgodnie z przepisami, zgoda, ale nie na tyle, żeby dostać maksymalny mandat + 10 pkt, tym bardziej, że ograniczenie obowiązuje na króciutkim odcinku tylko do zjazdu, za którym droga ponownie przechodzi w dwupasmówkę. Jak na nasze warunki to niemal autostrada, oczywiście z zachowaniem adekwatnych proporcji charakterystycznych dla osiągnięć w tej dziedzinie. Musieli naprawdę nieźle się sprężać, żeby zdążyć nacisnąć migawkę.

    @ telegraphic observer

    Jawohl! Ordnung muss sein! Jak mówią unsere Mütter, unsere Väter. Grunt to procedury.

  254. Jak cwana władza wciąga w pułapki niewinnych kierowców, by zdobyć kasę na spłaty pożyczek od banksterow
    Wyjeżdżam ja ci sobie spokojnie z takiej wąskiej, słabo uczęszczanej uliczki na główmy trakt od prawej. Z daleka widzę zielone, więc kontynuuję jazdę, co mam się przyglądać, jak na głównej nikogo nie ma. Skręcam bezpiecznie, jadę spokojnie główną, puste pasy przede mną, rozmyślam co mam załatwić. Spokojnie wyprzedzają mnie inni, nic się nie dzieje. Wtem, patrzę w lewo? Ktoś do mnie macha, jakieś znaki daje. Ki diabeł, o co chodzi, o drogę chce zapytać? W końcu słyszę takie ijuuu, ijuuu i dostrzegam jakiś słabowity, ruchliwy fiolet na dachu. No tak, pieski postanowiły się ze mną zabawić. Coś tam pokazują – chyba mam zjechać w zatoczkę. Oni zatrzymują się z przodu, Ja już zmaltretowany jeno czekam na polecenia. Pan policjant podchodzi i zadaje podchwytliwe pytanie – co z tym światłem panie kierowco? Rozmyślam – jakiś żartowniś, czy co? – Mam światła – odpowiadam. No to proszę ze mną rzecze sierżant w białej czapce. Panie kierowco – 300 zł mandatu i 6 punktów za przejechanie czerwonego światła. Ach to tak – rozmyślam zaskoczony. A to podstępne dziady. Miałem zielone, a potem żółte. Panie inspektorze (jestem sierżantem) – uczciwie mówię, mogło się zapalić żółte i… ugryzłem się w język – nie będę go naprowadzał na wyższą sumę za samo franzolenie. Rozmowa krótka – przyjmuje pan mandat? „Tak” uwięzło mi w gardle. Szelest wyrywanej kartki, zwrócone dokumenty na kolanie, spacer do pechowego auta i oddalające się czerwone światła radiowozu uprzytomniły mi jakim jest Polska faszystowko-komunistycznym krajem.

    Nie dość do ..y …y, rrrr, wrżźźź, że wciągają obywateli w pułapki, to jeszcze arogancko i bezczelnie wyłudzają od niewinnych daniny.
    Niech szlag trafi taki ustrój i tego całego Tuska. Gnębienie przepisami ludzi i nasyłanie na nich zbrojnych kmiotów, to jego specjalność.
    Obywatele, obudźmy się! Na Smoleńsk!
    Pzdr, TJ

  255. Goldstein (0:02)
    Jawohl! Ordnung muss sein! Jak mówią unsere Mütter, unsere Väter. Grunt to procedury

    Ja na języku się nie znam, ortografii nie będę poprawiał – ale o co ci chodzi? Że mam rodziców Niemców, czy co? Dziadek owszem, służył w armii cesarza Wilhelma … a z Hallerem wrócił do wolnej Polski.

    Twój syn przekroczył prędkość – z tego co piszesz – o 53 km/h. To jest bardzo dużo. Młodych kierowców powinno się tak właśnie traktować. 500 zł – na biednego nie trafiło, jak się to mówi. Utrata punktów też mu się przyda, bo będzie bliżej utraty prawa jazdy. Przecież nie ma przymusu jeżdżenia po drogach publicznych w tym f-b państwie.

    Musicie się nauczyć, szanowny panie, że do życia w faszystowsko-bolszewickim państwie trzeba się przyzwyczaić. Dostosować. Takie jest prawo faszyzmu-bolszewizmu. Przestać się spieszyć bez sensu, wyjść z domu wcześniej, ewentualnie załatwić mniej, albo w dłuższym czasie, Samo życie jest za krótkie, żeby jego koniec przyspieszać – sobie i innym. Muszę się przyznać, że mnie nieźle wystraszyłeś przed przyjazdem w maju do kraju. Polscy kierowcy nie są mistrzami bezpiecznej kierownicy, zdaje mi się.

  256. @ telegraphic observer 14 kwietnia o godz. 17:37

    „To MY sprawujemy władzę, MY jesteśmy pracodawcami posłów, premiera i jego ministrów”,
    w kołchozie tez tak mówili

  257. Widzę następujące, ważne – jak mi się wydaje – przyczyny żądania od państwa: nadmiernie rozbudowany socjal: ci, którym się daje za bezdurno przyjmują to bez wdzięczności uważają, że skoro dostają to się im należy i żądają więcej; tzw. prawa człowieka nie są powiązane z obowiązkami; brak poszanowania wspólnoty, niezależnie od tego jak jest ona zdefiniowana; źle funkcjonujący system oświaty (w zakresie nauczania obowiązkowego) ze znikomym naciskiem na kształcenie postawy obywatelskiej, wreszcie wszech ogarniająca nadpoprawność: sędziego, prokuratora czy urzędnika, który szkodzi innym nie można zwyczajnie wyrzucić na bruk, bo . ma dzieci na utrzymaniu. Regulatory życia wspólnotowego oparte są o bezmyślność, głupotę i brak konsekwencji.
    Jeśli to jest dziedzictwo zaborów – to chyba zaledwie śladowo, PRL-u? też chyba w niewielkim stopniu, bo różnica poziomu życia wówczas i dziś jest bezdyskusyjna. Potrzebny jest rygor i aparat ścigania, który bezwzględnie i z urzędu będzie tępić warcholstwo. Z PRL implementowałby zasadę: od każdego według jego możliwości i każdemu według jego pracy, rozumianej jako użyteczność obywatela dla wspólnoty.

  258. Adam 2222
    15 kwietnia o godz. 1:41

    @ telegraphic observer 14 kwietnia o godz. 17:37

    „To MY sprawujemy władzę, MY jesteśmy pracodawcami posłów, premiera i jego ministrów”…”

    A zwlaszcza Ja i TO.

    Ja jestem pracodawca uragajacym swoim pracownikom i od jutra niech czuja sie zwolnieni.

  259. http://www.youtube.com/watch?v=z9pD_UK6vGU

    Temat jak spleciony warkocz warty pociagniecia a ja nie mam czasu
    jestem bardzo zajety, ale jg; z powodzeniem mnie zastepuje.

    Jasny gwincie; z chirurgiczna precyzja tniesz po mozgach swojch
    adwersarzy co jch bardzo boli i wywoluje wscieklosc,ale to jm sie
    przyda przynajmniej na starosc nie beda mieli demencji i ne beda
    lac w gacie, tak trzymac jg; tak trzymac.
    Niech ryczy z bolu ranny los,zwierz zdrow przebiega knieje
    ktos nie spi,aby spac mogl ktos.
    To sa zwyczajne dzieje.

  260. http://www.youtube.com/watch?v=gCV3ZjbFEPo

    Bylem pierwszy ktory wypil szklaneczke aby to uczcic i nadal pije
    jak na sadyste przystalo.

  261. Ted, 2.44. Dzięki. Podniosłeś mnie na duchu. Jeden z tych ochlajów octowych nazwał mnie stetryczałym krakowskim aparatczykiem, co mnie bardzo ubawiło. Tracą już panowanie nad sobą.

  262. Panowie JNP Prezydent i Premier już kilkakrotnie ogłosili odgórne zbudowanie Społeczeństwa Obywatelskiego.
    No i sprawę spaprali. Jak zwykle. Trzeba zacząć od EDUKACJI. Ale jakiej ?
    Oświecić Ciemnogród.

    Wolę wolność pełną niebezpieczeństw niż bezpieczną niewolę –
    Malo periculosam libertatem, quam tutum servitium

    Oświecony Ciemnogrodzianin

  263. Kodeks Wyborczy ustawa -projekt (OIU)

    Żaden kraj nie może być dobrze rządzony, dopóki wszyscy jego obywatele nie będą pamiętać, że oni są strażnikami prawa.
     Mark Twain (właśc. Samuel Langhorne Clemens; 1835–1910) – amerykański pisarz, satyryk, humorysta

    Projekt obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej zmieniającej Kodeks Wyborczy.

    Ustawa nr …

    w sprawie zmian w ustawie Kodeks Wyborczy

    Art. 1. W ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r. Kodeks wyborczy (Dziennik Ustaw Nr 21, poz. Nr 112, Nr 26, poz. 134, Nr 94, poz. 550 oraz Nr 102, poz. 588) wprowadza się następujące zmiany :

    Dział I. Przepisy wstępne

    w Art. 92.

    wykreśla się § 1, § 2, § 3

    w § 4. wykreśla się wszystkie słowa „wyborców”

    Dział III. Wybory do Sejmu

    w Art. 195. 

           § 1. otrzymuje brzmienie : „W razie skrócenia kadencji Sejmu na mocy jego uchwały lub na mocy postanowienia Prezydenta Rzeczypospolitej albo wybory uzupełniające Prezydent zarządza wybory, wyznaczając ich datę na dzień przypadający nie później niż w ciągu 45 dni od dnia wejścia w życie uchwały Sejmu o skróceniu swojej kadencji lub od dnia ogłoszenia postanowienia Prezydenta Rzeczypospolitej o skróceniu kadencji Sejmu albo stwierdzenia przez państwową Komisję Wyborczą wygaśnięcia mandatu jeżeli do końca kadencji pozostało nie mniej niż pół roku. Postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej o zarządzeniu wyborów podaje się do publicznej wiadomości w Biuletynie Informacji Publicznej i ogłasza w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej najpóźniej w 5 dniu od dnia jego podpisania. Przepis art. 194 § 2 stosuje się odpowiednio.”

         § 2. otrzymuje brzmienie „Wybory, o których mowa w § 1 albo wybory uzupełniające, przeprowadza się w trybie i na zasadach określonych w kodeksie, z tym że:
     w § 4 wykreśla się pkt 3) 

    wykreśla się Art. 196., Art. 197., Art. 198.

    w Art. 201. § 2 i § 3 otrzymują nowe brzmienie

    § 2. W okręgu wyborczym wybiera się 3 do 7 posłów.

    § 3. Okręg wyborczy obejmuje obszar powiatu , jego część lub grupę sąsiadujących powiatów. Granice okręgu wyborczego nie mogą naruszać granic województwa

    w Art. 204

    w § 1.1000” zamienia się na „300

    w Art. 210

    w § 1. „5000” zamienia się na „1500

    wykreśla się § 2 i § 3 

    w Art. 211. wykreśla się § 2 i § 3

    w Art. 211. dodaje się

    § 5. Za każdego zgłoszonego kandydata komitet wpłaca kaucję w wysokości średniej krajowej zaokrąglonej do setek złotych w dół z kwartału poprzedzającego dzień ogłoszenia wyborów.

    1.  Kaucja ulega zwrotowi w przypadku uzyskania przez kandydata minimum 3% ważnie oddanych głosów lub przypadku skreślenia kandydata z listy po upływie połowy kampanii wyborczej.

    2. W pozostałych przypadkach kaucja zostaje przekazana na rzecz organizacji pożytku publicznego, z wykazu zgodnego z art. 27a ust. 1 ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie , którą zdeklarował komitet wyborczy indywidualnie dla każdego zarejestrowanego kandydata

    wykreśla się Art. 219., Art. 220.

    w Art. 221. § 1. wykreśla się słowa : „ich numerach,”

    Art. 224. otrzymuje nowe brzmienie :

    „Na karcie do głosowania umieszcza się w kolejności alfabetycznej nazwiska i imiona oraz nazwę albo skrót komitetu wyborczego zgłaszającego kandydata

    w Art. 227.

    w § 1. wykreśla się słowa „ tylko na jedną listę kandydatów,” oraz słowa „z tej listy,”

    w § 2. skreśla się od słów „z różnych list kandydatów” do końca zdania

    skreśla § 3., § 4., § 5.

    w Art. 228. w § 1. wykreśla się punkty 6) i 7)

    w Art. 230. w § 1. . skreśla się słowa „poszczególne listy „

    skreśla się Art. 231., Art. 232.

    w Art. 233.

    w § 1. skreśla się słowa „przypadające danej liście kandydatów”

    w § 2. skreśla się słowa „z danej listy,”

    w art. Art. 247. § 1 dodaje się punkt 8) o brzmieniu

    8) odwołania przez wyborców

    skreśla się Art. 251.

    wprowadza się Art. 251 a.

     Obsadzenie zwolnionego mandatu następuje w wyniku przeprowadzenia  wyborów uzupełniających w okręgu.

    Dział VI Wybory do Parlamentu Europejskiego

    w Art. 328. wykreśla się „i proporcjonalne ”

    w Art. 330. wykreśla się „ i nie mogą być odwołani”

    wykreśla się Art. 335.

    w Art. 341. wykreśla się od dwukropka do końca

    wykreśla się Art. 342.

    w Art. 343. zmienia się liczbę „10 000” na liczbę „5 000

    w Art. 345. § 2. wykreśla się „, z tym że liczba kandydatów zgłoszonych na liście kandydatów nie może być mniejsza niż 5”

    w Art. 346. wykreśla się § 2. i.§ 3.

    w Art. 347. w § 1. wykreśla się punkt 1), w § 2 wykreśla się punkt 1) oraz wykreśla się  § 3

    w Art. 351. w  § 5. wykreśla się „głosów ważnych oddanych łącznie na wszystkie listy kandydatów i głosów ważnych oddanych na poszczególne listy kandydatów oraz”

    w Art. 353. w § 1. wykreśla „ poszczególne listy”

    w Art. 354. wykreśla się od słów „i stwierdza, które listy” do końca zdania

    wykreśla się Art. 355. i Art. 356.

    w Art. 357.

    w § 2.

    w punkcie 6) wykreśla się słowa „łącznie oraz  na wszystkie listy”

    wykreśla się punkty 7) i 8)

    wykreśla się § 3.

    wykreśla się Art. 358. i Art. 359.

    w Art. 360.

    w § 2. wykreśla się „, wykaz list kandydatów zarejestrowanych w okręgu oraz wykaz list, które spełniły warunek, o którym mowa w art. 335, a także”

    w punkcie 6 wykreśla się „każdą z list”

    wykreśla się punkty 7) i 8)

    w § 3. wykreśla się słowo „także ”

    w Art. 364. § 1. wprowadza się punkt

    5)   odwołania przez wyborców

    wykreśla się Art. 368.

    wprowadza się Art. 368a.

    „Obsadzenie zwolnionego mandatu następuje w wyniku przeprowadzenia wyborów uzupełniających.”

    Art. 2. Ustawa podlega zatwierdzeniu w referendum w terminie 90 dni od jej ogłoszenia i obowiązuje od dnia stwierdzenia jej zatwierdzenia w referendum

  264. Nie trzeba mieć ochoty ruszać się z Warszawskiej Ochoty, ani czytać żadnych teorii o obcych krajach, bo widać, że w krajach z ruchem lewostronnym jest zastój. Państwo oszczędzają na służbie, a opieka społeczna biegnie nad psem.

    http://files.myopera.com/hummvve/albums/801061/Dog%20Walking,%20Golden%20and%20Yellow%20Labrador%20Retriever%20Mix.jpg

    @Cynamon(ie) 29

    Nie trzeba daleko szukać. Mechanizm wstawiania czteroznakowego kapcia anty-robotowo-netowy na tym blogu co chwila głupieje. Zatem trzeba mieć źródlowy tekst komentarza w innym edytorze, bo poleci w powietrze.

    Ja miałem do ciebie uwagę out gadżet. Zdarzają się zakłócenia w widzeniu, ale korzystnie jest przyjmować, że rzeczywistość nie znika gdy nam coś w oczach i na ekranie zniknie.

    Czerwona data i pora wstawienia komentarza jest kowicą adresu internetowego (dokładniej = zastępnikiem omownym adresu; dlatego czerwona) i sygnalizuje podobną rolę czerwieni jak czerwona Teresa Stachurska. Komentarz tego>/b> bloga jest więc jednostką sieci adresowalną. (kotwica to forma linku)

    Najedź kursorem na takie złączone wskaznie datownika i zegara i skopiuj tak jak kopiujemy adresy z pola adresowego swojej przeglądarki.

    Pamiętaj! Twoje zakłócenia są lokalne, tak jak widzenie ciemności!

  265. No i chyba zboldowałem.
    A webmastrzy na bezrobociu.

  266. Lewy,
    Masz tu jaki z Glińskiego apolityczny premier
    link
    http://www.tvn24.pl/glinski-wskazal-zrodla-twierdzen-macierewicza-o-osobach-ktore-przezyly-katastrofe,318596,s.html
    w jego fachowość w sprawach gospodarczych smiem wątpić tak samo jak w jego apolityczność
    Natomiast o tym że Kaczyńskiemu nie po drodze było z gospodarka i zdrowiem świadczą same jego wypowiedzi ” myśleliśmy że Po obejmie gospodarkę i zdrowie , a my…” i fakt y jak Marcinkiewiczowi szło tworzenie tych ministerstw.

  267. Adam 2222
    15 kwietnia o godz. 1:41
    Nieprawda. W kołchozach mowili- to wszystko jest nasze- bo tak im (w) mówili.(W)mówili im także że są władzą ale kiedy chcieli to realizować to im mówili no pośmialiśmy sie pożartowali a teraz k… DO ROBOTY!!!!!!!!

  268. staruszek
    15 kwietnia o godz. 8:41

    Staruszku nie ogłupiaj mnie bo Ci powiem
    (jak w staaarym kawale):

    „A u was murzynów biją !”

    Pozdrowionka.

  269. Emmanuel Goldstein
    15 kwietnia o godz. 0:02 pisze, ze zgubil myslenie w predkosci….
    Saldo mortale

  270. Emmanuel Goldstein
    14 kwietnia o godz. 21:41

    Policja drogowa faszystowsko-bolszewickiego
    naduzywa „jezyka”……sadzi, ze ktos go w blogosferze zauwazy….

    Saldo mortale

  271. cynamon 29
    14 kwietnia o godz. 19:02 pisze, ze jest naczelnym prekariuszem BR.
    Saldo mortale
    PS
    Grundsicherung boli, bo jest minimalne, Cynamon rowniez.

  272. mag
    14 kwietnia o godz. 16:32
    pisze….do

    Jacobsky,
    oj, trochę się zagalopowałeś. Nie żebym broniła aparatczyków en mass, bo sama zresztą do żadnej partii nigdy nie należałam i nie chodziłam na tzw. wybory, bo były farsą, w której nie chciałam brac udziału. Ale też i aparatczyki czy w góle ONI szczególnie mnie nie gnębili. Ot, takie drobne szykany – nie dostawałam talonu na samochód, albo byłam pomijana gdy przyznawano nagrody dziennikarskie, choc koledzy mnie zgłaszali.

    Mag pisze i tlumaczy zarazem, na czym polegalo gnebienie w PRLu. Wlasnie na tym, ze wielu tego nie bylo w stanie zauwazyc. Totalna sielanka. Wystarczylo zamknac oczy, co Mag oczywiscie czynila. Z przyproszonym okiem bez talonu na samochod, samo zycie prlowskie zycie. Tanie zycie. Zycie mMag.

    Saldo mortale

  273. Szanownym blogowiczom polecam obszerny wywiad Mazurka z Aleksandrą Jakubowską w sobotnim magazynie „Rzeczypospolitej”.
    Piękny dowód, jak odejście od czynnej polityki przywraca łaskę rozumu…
    lub też na to, jak gry i zabawy zawodowych polityków nie są niczym innym, jak tylko grą i zabawą – kosztem ogłupianego społeczeństwa.
    To a propos tematu ja (my) i państwo.

  274. @Emmanuel Goldstein
    I bardzo słusznie mu ten mandat wlepili. Nie po to stoją na drodze znaki, żeby je ignorować, ale po to żeby droga była bezpieczniejsza dla wszystkich użytkowników. Indywidualizm w interpretacji przepisow drogowych jest niedopuszczalny.

  275. Redaktorze Passent,
    o przyczynach i mechanizmach powstawania skupisk społecznych zwanych potocznie państwem, już napisałem.
    O historii zawiązania państwa Polan, dziś Polska, też napisałem.
    Ale to była przeszłość.
    Teraz w nawiązaniu do tytułu i treści Pańskiego felietonu, czyli
    „PAŃSTWO TO MY” słów kilka (no, może kilkadziesiąt).

    Nie wiem jak inni, jak Pan red. Passent, ale ja zauważam dużą zbieżność zwolenników państwa opiekuńczego z mocno zakorzenioną
    w Polsce wiarą w boga. Dlaczego ? to postaram się wytłumaczyć poniżej.

    Był czas kiedy to chrześcijanie byli prześladowani i przeganiani z kąta
    w kąt. Był czas kiedy to w bezładzie i zatraceniu, wędrowali przez ugory i pustynie, silni tylko w ślepą wiarę.
    Nadszedł jednak moment w ich dziejach kiedy to bóg wezwał ich
    przywódcę i proroka na pobliską górę. Tym przywódcą był niejaki
    Mojżesz.
    Biedaczyna, podpierając się kijem poczłapał na wezwanie pana na
    ową górę, nie wiedząc co go czeka. Gdyby wiedział, to może by nie
    poczłapał. Współwyznawcy Mojżesza czekali niecierpliwie na jego
    powrót zabijając czas grą w kości, inni w pokera a jeszcze inni w
    piłkę nożną. Niewiasty zaś utulały swoje pociechy kwilące w ramionach i śpiewały różne tam kołysanki ( np. „Yesterday” Beatlesów).
    Nadszedł jednak czas, kiedy to Mojżesz zszedł z wielkiej góry,
    targając coś pod pachą. Jak się póżniej okazało były to dwie kamienne tablice, ciężkie jak cholera, na których to bóg chrześcijan
    spisał przepisy wykonawcze (zwane przykazaniami).
    Było ich dziesięć, i tylko dziesięć na szczęście, bo przecież wszechmogący (jak go zwali wyznawcy ) mógł im dowalić więcej.
    Tychże dziesięć przykazań mieli od zaraz przestrzegać chrześcijanie
    pod karą wiecznego potępienia, w razie gdyby ich nie przestrzegali.
    Tak więc skończył się dla nich szczęśliwy okres „flower power” a
    zaczęły się rygory.

    Tak oto w skrócie wygląda samozapędzenie się wierzących w jarzmo
    przepisów, które niby na coś tam pozwalają, ale w większości to tylko
    zabraniają.
    Gdzie tu zbieżność z instytucją państwa, ktoś zapyta ?
    Ano jest, i to nie banalna.

    Wiele, ale to naprawdę wiele lat temu, kiedy to nasi przodkowie
    swobodnie hulali po drzewach wszelakiego rodzaju, dzicy i swobodni,
    któryś z naczelnych wpadł na głupi pomysł żeby z tych drzew zejść.
    Jego następca wpadł na kolejny głupi pomysł żeby się zebrać w
    skupinę, bo wtedy będzie i rażniej, i weselej.
    Z kolei jego następny następca ogłosił że tak wesoło być nie może,
    i wymyślił rygory które to miały być od zaraz przestrzegane, a jak nie
    to będzie bolało.
    Któryś tam to spisał krzywymi kulfonami (na proste kulfony nie było
    czasu) i tak powstały znane nam dobrze prawa i obowiązki każdego
    członka skupiny.
    Tak właśnie powstały pierwsze państwa.
    Czyż metoda i mechanizm nie jest podobny do mojżeszowej zasady
    przestrzegania przykazań. No pewnie że jest !

    Innym i decydującym aspektem podobieństwa jednych do drugich,
    jest u jednych ślepa wiara w boga, u innych ślepa wiara w państwo.
    Tak jak wierzący oczekuje darów niebios, tak obywatel-państwowiec
    oczekuje darów od rządzących.
    Jeszcze jedna zbieżność: jak wierzący coś spierdaczy, nie wykona na czas mówi wtedy że bóg tak chciał.
    Obywatel-państwowiec postępuje podobnie – coś nie wyszło,
    coś spartolił i wyszła z tego draka, to zwala winę na ONYCH czyli
    rządzących.

    W jeszcze jednym są ci dwaj cholernie jednomyślni – obaj oczekują
    darów, wsparcia w życiu, pełnej odgórnej opieki – jeden od boga,
    drugi od państwa.
    Jeśli tak nie jest, to psioczą na czym świat stoi wspólnym głosem.

    No i miał Pan rację redaktorze: państwo to naprawdę my.

    Pozdrowionka.

  276. @ telegraphic observer

    Chciałem być przyjazny, więc na twoje „typisch polnische”, panie telegraphic, zareagowałem podobnie; pomyślałem, że trzeba się socjalizować w ramach multikulti, więc uczynię przyjazny krok, zrobię człowiekowi przyjemność, bo może jakieś totalitarne dziedzictwo nie pozwala mu wyjść poza schemat opresyjnego prawa, i chyba się nie pomyliłem – dziadek z Wermachtu, tfu, spod Wilhelma, pruski dryl…

    Kara jest dla ciebie adekwatna do przewinienia – niech się gówniarz uczy życia w neoliberalnej bolszewii, a co. Niech wie, że prawo to prawo, a sprawiedliwość, to sprawiedliwość i jedno z drugim w żaden sposób nie jest powiązane – na co komu młodzieńcze złudzenia?

    Ja nic nie muszę panie telegraphic, osobiście jeżdżę tą drogą miejscami 150km/h i mam w… głębokim poważaniu uzurpatorów – faszystów, którzy mi mówią, co mogę, a czego nie mogę. Jak jest droga prosta, dwupasmowa, pusta, to nie będę jechał 50km/h tylko dlatego, że jakiś baran źle postawił znak i takie jest prawo – prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa, a złego prawa w ogóle nie należy przestrzegać, to jest obywatelskim obowiązkiem wolnego człowieka. I żeby nie było nieporozumień, jak droga jest marna, albo kręta, to „dostosowuję prędkość do warunków jazdy”, czasem jadę nawet 40km/h.

    Polscy kierowcy radzą sobie lepiej od kanadyjskich, słyszałeś o Robercie Kubicy?

  277. ET
    Napisałam tylko tyle (a propos aparatczyków), że SAMO NIENALEŻENIE do PZPR i jej dwóch przybudówek nie skutkowało jakimś strasznym prześladowaniem.
    Nic nie poradzę, że nie wyczuwasz ironicznego podtekstu z tymi talonami itp.
    Przecież partyjnych było w porywach kilkanaście procent dorosłych obywateli. Żyli lepiej czy gorzej, jak to w siermieżnym peerelu. Niektórzy robili nawet jakieś kariery zawodowe. Niektórzy udzielali się w opozycji i wtedy rzeczywiście się im obrywało, a jeszcze inni woleli emigrować, bo chcieli żyć „normalnie” w jakimś „normalnym” kraju.
    Ja ich nie oceniam, więc ty nie oceniaj tych co -tak jak ja- zostali tutaj na dobre i na złe.
    To wyjątkowo paskudne, jeśli zwracasz się ad personam do kogoś, o kim bardzo mało wiesz, usiłując coś tam insynuować.

  278. Emmanuel Goldstein pisze do telegraphic observera:

    ” … prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa, a złego prawa w ogóle nie należy przestrzegać, to jest obywatelskim obowiązkiem wolnego człowieka…”

    oto i mamy współczesnego Robin Hooda prześladowanego przez podłego szeryfa z Nottingham (państwo polskie), który to szeryf tajnie wysyła swoich pachołków (policja drogowa) aby w lesie
    Sherwood (przydrożne krzaki) ustawili zasadzkę (radar) na Robin
    Hooda.
    Mam pytanie: kiedy ekranizacja tego obrazu ?

    Pozdrowionka.

  279. mag
    15 kwietnia o godz. 11:45

    Droga mag, nie łudż się, „to to” helveckie
    to chodząca insynuacja, rodzaj ludzkiego (!?) rzepa
    co to sam nie może, a innych się czepia.
    Tym razem trafiło na Ciebie.
    Z lekka współczuję.

    Pozdrowionka.

  280. @Emmanuel Goldstein 15 kwietnia o godz. 11:22,
    jo, a polscy lotnicy to i na drzwiach od stodoły poleca…

  281. Mag, errata: nie rzepa tylko rzep.

    Sorry!

  282. Sobotnia Gazeta Wyborcza /13-14.04/ na str.19 zamieszcza zdjęcie cieszących się na wieśc o śmierci Margaret Thatcher.Wtajemniczeni ustalili iż pierwszoplanowa postac z tego zdjęcia to blogowy ulubieniec Lewego,-Jasny Gwint.Pozdrawiam,zwłaszcza Pana Lewego. J.M.P.

  283. Emmanuel Goldstein

    w tej chwili dopędzasz jasnego gwinta.

    I wcale nie chodzi tutaj o jazdę samochodem,

  284. @ Ewa-Joanna

    A pewnie, że na drzwiach polecą – proszę spytać p. Prezydenta, był ministrem obrony, to wyposażenie oraz ducha bojowego dobrze zna. Teraz będą latali na drzwiach od stodoły nad Koreą Północną, właśnie „Uważam Rze” ogłosiło, że tam jedziemy, aby bić Kima, dla utrzymania łańcuchów długu na szyi społeczeństw, czyli supremacji gangu Rotszylda i s-ki. Komentarz w prasie amerykańskiej przeczytałem taki, że gdyby Kim zezwolił na utworzenie w swoim kraju banku centralnego, to Korea Północna stałaby się strategicznym sojusznikiem USA number one, z dnia na dzień.

    @ Cynamon 29

    Prawie w dziesiątkę, film można nakręcić, jednak prawie robi różnicę, albowiem:

    a) szeryf nie jest z Nottingham, tylko z Wall Street, City i z Bazylei,
    b) krzaki z zasadzkami są wciąż gorejące i rozprzestrzeniają płomienie systematycznie, na coraz większej powierzchni świata,
    c) a bronią nasłanych pachołków są dziś drony, ew. drzwi od stodoły, jeśli potrzeba do newsów armatniego mięsa. Drogówka to tylko drobny symptom poważnej choroby.

    @ Jacobsky

    Z jasnym gwintem odnośnie spraw międzynarodowych, a także wielu krajowych z reguły zgadzam się niemal w pełni.

  285. mag
    15 kwietnia o godz. 11:45 nie pisze, ze wyjatkowo poasudne jest udawanie, ze w PRLu „nic sie dzialo…..” Obecnie nikt nic nie wie. Mag nie wie, ze z jej wpisow wiele mozna sie dowiedziec, wlasnie o Mag.
    Saldo mortale

  286. Profesorowie Lars Feld i Peter Bofinger twierdzą, że jest wystarczająco dużo bogactwa w nieruchomościach i prywatnych aktywach obywateli południa Europy, by pokryć koszty pożyczek ratunkowych. – Bogacze muszą oddać część swego bogactwa w ciągu najbliższych dziesięciu lat – głosi Bofinger
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13741272,Doradcy_Merkel__Niech_bogacze_dokladaja_sie_do_ratowania.html
    ================

    Zdaje się że czyjaś platońska wizja Państwa zaczyna się sprawdzać…..
    Państwo jest WŁAŚCICIELEM obywateli i ich majątku.
    Państwo decyduje o bogactwie i biedzie, celach polityki wewnętrznej i zagranicznej, życiu i śmierci…

    Grono wybrańców, niekoniecznie mających demokratyczny mandat wyboru przez obywateli na stanowisko, wie lepiej od nich, co im do życia i szczęścia potrzeba…..
    Furda miejsca pracy, to banki trzeba ratować za wszelką cenę….

  287. ET
    15 kwietnia o godz. 13:15

    „…15 kwietnia o godz. 11:45 nie pisze,ze wyjatkowo p o a s u d n e jest udawanie …”

    Nie pij tyle !
    A jak już musisz, to pij coś słabszego helvecie.

    Pozdrowionka

  288. cynamon 29
    14 kwietnia o godz. 20:2

    Mam podobną wizję genezy panstwa. Ale troche bym ją zaostrzył. Przedstawilem ją niedawno moim uczniom w klasie maturalnej i ją zaakceptowali.
    Otóż , kiedy praludzie, a nawet jeszcze wczesniej tzw.naczelne zaczeły żyć skupiskach, i produkować troszeczkę ponad natychmiastowe potrzeby konsumpcyjne, zawsze trafił się taki osiłek, który przywłaszczał sobie ten nadmiar.
    Tenże osilek uzurpował sobie wyłączność dostępu do kobiet, żądał jakichś szczególnych oznak szacunku. Ponieważ takich skupisk było wiele, a w tych innych skupiskach były inne osiłki, dochodziło do rywalizacji, np. każdy osiłek pragął dostępu do kobiet innego osłka i tak prosty pokorny lud, ktory siał, orał, majstrował różne narzędzia,nie zaznawł spokoju. Dlatego Europa pokrła się obronnymi zamkami, gdzie jeden rabuś(od tej chwili nie będę go jż nazywał osilkiem) chronił się przed innym rabusiem.
    Na szczęście dla ludu, wśród rabusiów zaczyna sie wyróżniać super-rabuś, który tych małych rabusiów albo eliminuje, albo sobie podporzadkowuje:jest to jakiś gość który nazywa się Cezar, Karol wielki,Habsburg, albo Piast, czy inny Hohenstaufen.
    Rabusie zaczynają sie cywilizowac, taki Ludwik XIV na przemian albo prowadzi wojny z sąsiadami, albo tańczy w Wersalu menueta. Ale dostęp do wszelkich dóbr i nieograniczonej ilości kobiet ma zapewniony.
    Wprawdzie już w starożytności różni myśliciele(Platon, Arystoteles), wymyślali jakieś racjonalne systemy społeczne, gdzie funkcjonowałaby gra przejrzysta, byli mądrzy władcy(filozofowie), nieprzekupni sędziowie. Zeby kryteria były tak jasne jak w meczach UEFy.
    Machiavelli zdemistyfikowal te próby, obnażył cynizm polityki, wręcz go zachwalał.
    Ale potem przyszedl Monteskiusz, który rozrózniając trzy władze, pragnął do polityki wprowadzić jakiś porządek.
    No i wreszcie Rewolucja porzadku spolecznego. Bardzo to zaimponowało Marksowi i w jego wizjii bezklasowego, sprawiedliwego ustroju komunistycznego miało nie byc rabusiów.
    Wizję tę urzeczywistnił Lenin i Stalin, którzy wymordowali w gułagach parę milonów rabusiów, tak że wreszcie społeczeństwo mogło sobie odetchnąć po tysiacąch latach zniewolenia.
    W dzisiejszych czasach nie ma juz rabusiow, politycy dzięki rewolucji francuskiej, stali sie mężami stanu; taki Zbyszek Ziobro, Czarnecki, Kaczynski , a niech tam niech będzie i Tusk, żeby mi nie zarzucano stronniczosci,nigdy na nikogo nie napadli, ani im w głowie monopol na kobiety.
    Dzięki nim żyje nam się bezpieczniej,lepiej, coraz więcej mamy w Polsce Biedronek, gdzie można tanio się obkupić
    Cieszmy sie, ze dzięki tym dzisiejszym męńom swiat pęknieje

    Już przed wojną Galczynski w wierszu:
    *Zima z wypisów szkolnych* tak napisał o roli państwa:

    Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów ?
    Dyć to pan wojewoda.
    Módl się dziecino z całą krainą
    Niech Bóg mu siły doda.
    Sniezku naprószył
    Snieżek poruszył
    Dobry pan wojewoda

    …………
    Ech tam w Warszawie jest pan minister
    Siwy i taki mily
    Przez okno rzuca spojrzenie bystre
    Bo chce by dla Ciebie były
    Wszystkie zimowe wygody.
    Jeżeli tedy sanki usłyszysz
    I dźwięki ich tajemnicze
    Wiedz ! To minister
    W skupionej ciszy
    Nacisnął taki guziczek
    Ze sanki dzwonia i gwaizdki lśnią
    Nad miastem i nad wsią

  289. Emmanuel Goldstein
    mnie nie interesuje czy Ty sie z nim zgadzasz, czy też nie zgadzasz. Fascynujące są natomiast Twój styl i sposób argumentacji. Pod tym względem musisz mniec naprawdę specyficznie podrasowany napęd. Nawet jasny gwint nie ma takiego tuningu.

  290. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    wiesiek59 15 kwietnia o godz. 13:18 – pisze:

    Furda miejsca pracy, to banki trzeba ratować za wszelką cenę….

    Pare dni temu GW podala do wiadomosci, ze w FED/USA byl przeciek, ze niby nic ale byl …

    http://www.sueddeutsche.de/wirtschaft/datenpanne-der-fed-wurstfinger-in-der-notenbank-1.1646215

    Die FED gehört den Banken …

    Die Unabhängigkeit der FED, das ist doch Augenwischerei …
    Die FED gehört doch den Banken. Will heißen: die hier Genannten „sind“ die FED. Ich zitiere: „Die New York Fed als eine von zwölf regionalen Untergliederungen gehört den Banken, und das nicht nur „symbolisch“.“ Und wer das schreibt, ist nicht etwa der Koppverlag, oder eine andere obskuren Verschwörungstheorien nahestehende Gruppierung, sondern das Handelsblatt. Und zwar per online am 26.04.2012 veröffentlicht unter dem Titel „Wem gehört das Gold der Zentralbank“?

    ” … Paul Craig Roberts, Assistant Secretary im Finanzministerium unter US-Präsident Reagan, macht die US-Notenbank als Auslöser für den heftigen Kursrückgang am vergangenen Freitag verantwortlich. 500 Tonnen Gold seien in Form von Leerverkäufen auf den Markt gelangt (…) Aber wenn hier im Forum jemand sagt der Goldpeis wurde manipuliert, ist er gleich ein Verschwoerungs-Gestoerter und wird von einigen wenigen, aber immer waehrenden Ober-Klugscheissern zur Sau gemacht ”

    http://www.goldreporter.de/ex-regierungs-mitglied-die-fed-steckt-hinter-dem-goldpreis-crash/gold/31871/

    Post Christu
    „Leutek” prowadza zazarte boje o % – wozu & warum ?! – smiechu warte – prawda?

  291. Fenomen jest znany psychologii — to co dobre, jest zawsze naszym dziełem; to co złe — winą innych. W tym przypadku państwa. Być może we współczesnej Polsce jest to wyraźniejsze…
    Nawiasem mówiąc, lista Gospodarza w znacznej mierze dotyczy rzeczy, za które polityka państwa jest odpowiedzialna. I nawet jeśli zerkając głębiej, można mówić o polskiej bylejakości, która dotyczy Nas wszystkich (a przynajmniej większości), to nie każda wypowiedź na ich temat musi sięgać tak głęboko.

  292. ET
    A z twoich wpisów, w których komentujesz wpisy innych blogowiczów, można się dowiedzieć , że składasz się wyłącznie z jadu i żółci podszytych jakąś chorą megalomanią.
    Nie przypominam sobie, byś odniósł się do kogoś choć z odrobiną empatii i życzliwości (no, moze poza jedynym Sławomirskim).
    Z tobą się nie dyskutuje, ty wyłącznie pouczasz i osądzasz.
    Dlatego pewnie rzadko kiedy ktoś reaguje na twoje zaczepki albo długaśne epistoły.
    Z konrowersyjni dla wielu Faliczem, kadettem czy jasnym gwintem można jednak rozmawiać, polemizować (jeśli się chce), nawet ze Sławomirskim, z tobą – nie.

  293. Emmanuel Goldstein
    15 kwietnia o godz. 11:22
    Polscy kierowcy radzą sobie lepiej od kanadyjskich, słyszałeś o Robercie Kubicy?
    albo o ś.p. Januszu Kuligu?
    bo kto jesli nie my zdobylismy wąwóz somosierra

  294. Emmanuel Goldstein
    15 kwietnia o godz. 12:56

    Podobno piąty cykl Kondratiewa kończy się w 2016 roku.
    I może być ciekawie….

    Ze względu na długi powojenne, Wieka Brytania do lat pięćdziesiątych miała system kartkowy, inflacja szalała, redukując je dość znacznie.
    Produkcja pieniędzy z niczego przez banki centralne skończy się zapewne podobnie- wojną walutową, lub konwencjonalną.
    A w czasie patriotycznego wzmożenia, łatwo zredukować majątki obywateli…..

  295. mag
    15 kwietnia o godz. 13:55,
    Od bardzo dawna wpisy @ET z zasady przewijam bez czytania.

  296. @cynamon(ie) 29

    Nie wiem skąd wziąłeś nowy wątek „ogłupiania” Ciebie przeze mnie.

    „Czepnąłem” się Ciebie boś użył – moim zdaniem okrojonego – zdania o zniknięcia komentarza [z pola widzenia].

    Twe zdanie stało się dla mnie tylko odskocznią do zwrócenia uwagi, iż mniej powściągliwi opisywacze rzeczywistości chcąc uniknąć zarzutu rozwodzenia się i rozgadania deformują rzeczywistość w jej elementach stanowiących tło.

    Takim klasycznym przykładem było powtarzane w PRL stwierdzenie: „Nie ma butów.” I nikt nie chodził za Gierka boso.

    Na potrzeby przygłupów będących „mięsem wyborczym” codziennie tu w kraju słyszymy uogólnienia „dla idiotów” i debilne metafory. I to nie jest cecha jednej wybranej opcji politycznej, jednej warstwy społecznej lub jednego środowiska.

    Za czasów Twojej i mojej młodości wychynęła z okesu walki z analfabetyzmem niechęć do takich form językowych, takich wypowiedzi jakie używał choćby Konstanty Ildefons Gałczyński: „Dlaczego ogórek nie śpiewa?” i „Ten księżyc jest jak kieliszek wódki!” Te zdania i słynne szyderstwo: „Podnieśliśmy wydajność z hektara i postawiliśmy na sąsiedni.” wpisywały się w spójne i wspólne pojęcie kompetencji językowej.

    Dziś tak nie jest. Prawdopodobnie wielu Gości tego bloga za rok będzie pisało komentarze nie na stacjonarnym komputerze, nie na laptopie (czyli kolanowym), nie palmtopie z niewygodną klawiaturą a na wyświetlanej na ścianie klawiaturze wskazaniami śledzonych palców z czujników ruchu na eleganckich dizajnerskich bransoletach zapiętych ponad przegubami. Tak jak dzisiejsi magistrowie nie znają urzadzeń przywoławczych („pager”) wypartych prze komórki, tak następne pokolenie może nie rozumieć określenia „twardy klik klawiatury”

    Godzinę temu wyprzedziła mnie 22-letnia sąsiadka na kindlu czytająca coś ze swej biblioteki trzymanej w ręku. Wychodząc z partkularza najweselszego baraku obozu socjalistycznego poznaliśmy hasło: „Nowe bożole” i ani było nam w głowie, że łosoś w plastrach w Biedronce będzie tańszy niż kaszanka. A Władysław Gomółka twierdził, że sprawiedliwość społeczną da się wykarmić kaszanką.

    Dziś kaszanka jest rekwizytem hobbystów, a wiodące jest – trudne dla niemieckojęzycznych – suszi przy szosie.

    Język jest żywy. A rzeczywistość róznicuje się szybciej niż język.
    Gdy napisałeś, ze znikł Ci komentarz – zresztą cudzy – to wróciła w mej pamięci nieobecność na blogach e-Polityki tematu wspólnego dobra, a raniąca poczucie językowe postawa: „Każdy sobie rzepa skrobie.”

    Bo komentarz blogowy nie służy do stworzenia porozumienia lecz do rozlożenia pawiego ogona. I spółka komandytowa e-Polityka zaniedbuje powiększenie naszych ekranów. Takie są skutki popierania Tuska i dławienia prawdy o tutce.

    Niechluje językowe i myślowe złączcie się i odzyskajcie język polskawy!

  297. Emmo Goldstein,

    Trzymaj kurs. Nie daj się mięczakom i faszystom z drogówki. Film z R-Hoodem to fantastyczny pomysł, nawet wiem kto będzie robił za Małego Johna.

    Pozdro dla Gogo albo Marka gdybyś ich przelotem widział.

  298. staruszek
    15 kwietnia o godz. 14:55

    Staruszku w tym „ogłupianiu” było więcej kokieterii i serdeczności
    niżli myślisz. Używszy tego słowa położyłem się (w przenośni) jak
    Burek (taki piesek – też przenośnia) na grzbiecie, odsłaniając cały
    brzuch mej niewiedzy fiskalnej materii komputerowej (ten brzuch to też przenośnia).
    Sądzę, perfidnie węsząc kpinę w Twoim wpisie,
    że mnie jednak dobrze zrozumiałeś i tylko udajesz że nie.
    A co do tych „murzynów co ich biją” to przypomniał mi się stary
    kawał:
    Nixon (były prezydent USA – przyp. dla małolatów) odwiedza
    Związek Radziecki (dziś Rosja – przyp. dla małolatów).
    Oprowadza go Breżniew (I Sekretarz KPZR – przyp. dla małolatów)
    i pokazuje najnowsze osiągnięcia najlepszych uczonych świata, czyli
    Uczonych ZSRR (przyp. dla małolatów).
    W pewnym momencie podchodzą obaj do czegoś wielkości małego
    domku jednorodzinnego, czegoś co burczy, zgrzyta i jest wyposażone w miliony migocących światełek.
    – Co to jest ? – pyta Nixon Breżniewa
    – To jest nasza chluba, najpotężniejszy komputer świata – odpowiada
    Breżniew
    – A co on takiego potrafi ? – pyta Nixon
    – Nie ma takiego pytania na świecie, na które by ten komputer nie odpowiedział – odpowiada Breżniew
    – Aha – mówi Nixon – a mogę zadać kilka pytań ?
    – Ależ oczywiście – odpowiada Breżniew – ile pan zechce
    No więc Nixon stawia jedno trudne pytanie, drugie, trzecie w końcu
    setne – na wszystkie pytania błyskawicznie komputer odpowiada,
    na dokładkę prawidłowo !
    Nixon jest zaskoczony ale postanawia zadać ostatnie pytanie:
    – A ile kromek chleba przypada dziennie na głowę mieszkańca
    Związku Radzieckiego ? – pyta Nixon
    Komputer milczy kilka sekund, poczem zaczyna burczeć, zgrzytać
    a z jego obudowy wydobywa się dym i para wodna, by w końcu
    odpowiedzieć na zadane mu pytanie.
    Odpowiedż brzmi:
    – A u was murzynów biją !!!

    Pozdrowionka.

  299. Z tymi mandatami i policja w Polsce nie jest tak jak niektorzy pisza
    czy mysla,prawda jest o wiele bardziej banalna.
    Policja w Polsce ma sugestie od swojch przelozonych aby w ciagu
    swojch godzin pracy wypisac iles tam mandatow a to przeklada sie
    na premie i pozniejsze awanse.
    Wiec co sie dziwic kazdy policjant pilnuje swojej dupy i kasy
    aby norme wyrobic nastawia sie rozne pulapki i czeka na jelenia
    a tych jak wiadomo nigdy nie zabraknie.
    Moj sprytny kolega w polsce znalazl na to sposob,zawsze kiedy wyjezdza
    poza miejsce swojego zamieszkania gdzie go nie znaja wiesza
    na tylniej szybie swojego samochodu widoczny krzyz.
    Policja pomna incydentu z biskupem Dabrowskim woli teraz dmuchac
    na zimne i raczej takich samochodow nie zaczepia.
    W Polsce nie ma zadnego prawa i dlugo takiego nie bedzie,sa rowni
    i rowniejsi i swiete krowy,teraz liczy sie spryt i przebieglosc.
    Polskie prawo to bagno a to jak wiadomo przyjazne srodowisko
    dla grubych ryb biznesu i urzednikow panstwa i kosciola,mozna by
    rzec sojusz paly z pastoralem.

  300. @ jestra

    Cóż, bywa i tak – jest ryzyko, jest fun, nie ma nudy, choć jak mawiali, o ile dobrze pamiętam, Jonasz Kofta ze Stefanem Friedmanem: “wypadki chodzą po ludziach, dlatego nie należy leżeć na ulicy”.

    @ Jacobsky

    Jedni styl mają, inni za grosz, tak już jest – dar Boży, albo dopust, zależnie od efektu.

    @ wiesiek59

    Z Kondratiewem prawda, oznaki pokazują powoli Zimę: Concern-Fear-Panic-Despair… Ale może cykl zgra się jakoś z klimatem i przeskoczy szybko w Wiosnę, a nawet w Lato? Kto wie, teraz tak szybko następują zmiany, a wystarczy przecież, żeby Oburzeni 99% wyrwali się z niemocy programowego dla nich chaosu i zrobili wiosenne porządki na Wall Street & Co., żeby już wkrótce Lato trwało wiecznie.

    @ duende

    Dzięki za wsparcie. Będę się starał – na pohybel neofaszysto-komunistom! Monopolistycznym parakapitalistom (czyli bailoutowym autosocjalistom) oraz neodarwinistom też.

  301. duende
    15 kwietnia o godz. 15:19
    Emmo jest nowy na blogu, więc chyba nie zna Gogo i Marka. Ale jak ich spotka to na pewno zamówią razem dla siebie w sobie znany sposób piwo.
    Ze będzie heil

  302. Lewy
    15 kwietnia o godz. 13:43

    Pisząc o tych wszystkich podbojach, napadach i rozbojach dokonywanych przez osiłków, w póżniejszym okresie rabusiami
    zwanymi, a jeszcze póżniej królami i książętami, uzmysłowiłeś mi
    pewną prawidłowość którą przeoczyłem w swoich dywagacjach
    na temat państwa jako państwa (a swoją drogą czy ktoś się kiedyś zastanowił ile państwa jest w państwie ? – dobry temat dla naszego
    Gospodarza).
    Ta prawidłowość to to, że najczęściej tłukli się owi zbójcy o
    białogłowy, o laski czyli o fajne d..y !
    Roszczenia terytorialne, kosztowności, złoża bogactw mineralnych i
    inne inności, schodziły na plan dalszy, gdy na horyzoncie pojawiała się fajna d..a, lub jeszcze lepiej – ich liczba mnoga.
    Lewy, jestem Ci niesłychanie wdzięczny za przetarcie ucz moich !
    Na bazie tego odkrycia śmiem wysnuć teorię która obala wszelkie nauki o podbojach !
    No bo jeśli założyć że ich główną genezą, przyczyną była zwykła chuć męska, fajna d..a na horyzoncie potencjalnego zdobywcy, to najlepszym środkiem zaradczym przeciw tym podbojom, byłaby kastracja tychże ówczesnych przywódców lub nawet całej armii !!!
    Nie byłoby chuci, nie byłoby najazdów i podbojów.
    Świat trwałby w sielskim pokoju, bez rozlewu krwi, bez przemocy.
    Potencjalni barbarzyńcy pisaliby wiersze, śpiewali rzewne pieśni,
    grali na cytrze i lirze. Motylki siadałyby na kwiatkach, a śpiew ptasząt
    domykałby sielskość całej tej scenerii.

    Niestety było jak było i nic tego już nie zmieni.
    Historii nie da się cofnąć i naprawić.
    A szkoda (a może i nie ?).

    Pozdrowionka.
    P.S. po zastanowieniu się, mam niemały dylemat.
    No bo pomyśl Lewy, jeżeli ja mam rację z tą teorią o eunuchach,
    o ich łagodności, to jak to się ma do Najjaśniejszego Jarosława
    Pierwszego Patrioty Polski.
    No niby eunuch, a taki upierdliwy !

  303. Zadziwia mnie buta i ekstremalna pogarda z jaką odnoszą się na blogu do państwa, prawa i obywateli lewicowi i prawicowi teoretycy internacjonalizmu wszechświatowego traktując przy okazji wszystkich pozostałych równo – z buta.
    Pzdr, TJ

  304. Ted
    15 kwietnia o godz. 15:52
    To prawda, co piszesz. Juz zdarzylo mi sie zaplacic skromne 200 zl za przejscie na czerwonym, bo zapomnialo mi sie, ze nie jestem we Francji. A tu ludzie chodza jak chca, rowerzysci jezdza jak chca, tylko kierowcy samochodow przestrzegaja przepisow.
    I jakos to funkcjonuje.
    To samo dotyczy kanarow. Raz moje malzonce zdarzylo sie jechac metrem na bilet ulgowy, bo jako studentka seniorka uwazala, ze taka znizka jej sie nalezy. Kontroler wyjasnil, ze nalezy sie ale od 25 roku zycia. Nastepnie powiedzial jej, zeby nazajutrz udala sie do biura reklamacji i wytlumaczyla sprawe. Zona to uczynila, powiedziala, ze nie wiedziala o takim przepisie i urzednik powiedzial jej, zeby skasowala caly bilet i po klopocie.
    Zaraz potem byla w Polsce. Kupila bilet w kiosku wsiadla do autobusu,skasowala i spokojnie usiadla. Stanal przed nia potezny, wygolony na lyso kanar. Zazadal biletu.Zona mu podala, a ten, zapytal czy ma uprawnieniado jazdy ulgowej.Skonfudowana zona odpowiedziala, ze poprosila w kiosku o bilet normalny i taki skasowala. Kanar na to, ze bilet bylby normalny, gdyby go zona skasowala z dwoch stron, a skasowany z jednej strony jest ulgowy. Zona zaczela mu tlumaczyc, ze przyjechala z zagranicy i nie wiedziala. Ale kanar z zimna krwia pytal : placi pani czy wysiadamy razem ? Wiec zona zaplacila 100 zl.
    Jednak Polska to troche dziki kraj

    .

  305. cynamon 29
    15 kwietnia o godz. 16:38
    Wojna Trojanska o piekną Helenę – to najlepszy przykład, który mi omsknął.
    Jaroslaw K. tez taka wojne rozpętuje, ale chyba nie o Szczypinska, więc o co mu chodzi ?

  306. Dzieje się tak, bo zanika kategoria dobra wspólnego. Na szczęście gdzieś drzemie (np. w NGO’sach) poczucie odpowiedzialności. Vide poniższy tekst think tanku Forum Od-nowa: http://forumodnowa.pl/index.php/teksty/22-inne/45-dobro-wspolne-na-serio

  307. Lewy
    Zadziwia mnie extremalan buta z jaką traktujesz łysych osiłków.
    A miałem Ciebie za osiłka takiego, co rowerem pokonuje kontynent wzdłuż i wszeż i nikogo się nie boi – niech mu podskoczą 😉

    Tak czy siak, Twoja tezą – Polska to troche dziki kraj (16:46) powinien się chyba zająć jakiś inżynier znający się na sprzężeniach zwrotnych, ew. w konsultacji z psychologiem społecznym jak prof. Czapiński. Bo mi się zdaje – gdzie tu zacząć? może tu – ludzi (MY) traktują władzę lekceważąco, procedury nie będą ich na przykład dyktować jak po prawie autostradzie jechać w danych warunkach, itp, będą dociekać co ta władza znowu knuje, zamiast się skupić na sobie i swojej skłonności do knuci przeciw władzy; dalej władza knuje oczywiście, bo spodziewa się, że przeciw niej knują (knujeMY); no to my tym bardziej mamy potwierdzenie, że knują: to oni już wiedzą, czego się spodziewać. Nawet taki łysy kanar, on raz knuje na władzę, a jak jest na trasie i sprawdza bilety to knuje na NAS. To już pętla neoliberalna, zinidwidualizowana, czyli odspołeczniona.

    I teraz cynamon29 mógłby spokojnie wkroczyć ze swoją Starą Baśnią i dociekać, czy myszy najpierw knuły na Popiela, czy może jednak Popiel chciał je zderatyzować i knuł przeciw nim, a może to się zaczęło nieco później, ta pętla sprzężenia zwrotnego, albo i wcześniej. Póki co, Polska musi pozostać dzikim krajem, aż się tej pętli sprzężenia zwrotnego jakoś nie zerwie, tak mi się zdaje.

  308. Lewy
    15 kwietnia o godz. 16:46

    Piszesz dziwny ten kraj?
    No to teraz się zdziwisz naprawdę:

    ” 1983 – rozpoczęto budowę warszawskiego metra; 12 lat później (w kwietniu 1995) oddano do użytku pierwszy odcinek, zaś po kolejnych 13 latach (w październiku 2008) zakończono całą budowę pierwszej linii ”
    – Wikipedia –

    A powiedz że się nie zdziwiłeś, to i tak nie uwierzę.

    Pozdrowionka.

  309. Ted, 15.52. Z tymi mandatami to bywa różnie. Policja i Straż Miejska często ma rozkaz ratować budżet. Ja poratowałem ich w roku ubiegłym na raz za 800 złotych. Za rzekome złe parkowanie. Urządzali polowanie przy filharmonii. Więc po wyjściu z koncertu samochodu nie znalazłem. Wywieźli poza miasto. Najbardziej skomplikowana jest procedura jego odzyskania. Trzeba zjeździć bez auta z jednego końca miasta na drogi aby zapłacić mandat, w innym za odholowanie i jeszcze dalej odebrać samochód z jakiejś speluny. Trwa to parę godzin i dodatkową stówę. Ale miasto pięknieje i dług nie wzrasta.

  310. telegraphic observer
    15 kwietnia o godz. 17:41
    TO, nie jestem łysy tylko siwy, nie jestem osiłkiem, tylko dobrze wysportowanym staruszkiem.Pisząc , że Polska jest dzikim krajem, nie miałem na myśli całej Polski, tylko tej części ,która naparza się po meczach, łazi po Krakowskim Przedmieściu wykrzykując *Donaldzie tumanie* i nie ma litości dla szarego człowieka, ale jakoś nie moze sobie dać rady z Amber Goldami i Olewnikami.
    We Francji jest luz blues na ulicach, dużo uśmiechu, wzajemnej życzliwości, a specjalne służby nie zajmują się pieszymi na pasach, ale wielkimi przekrętasami, czego nawet nie uniknął Chirac.
    Więc Francja też jest dzikim krajem, tylko jakoś inaczej

  311. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Panstwo to MY” ?

    Smakolyk dla angielskojezycznych …

    http://www.paulcraigroberts.org/2013/04/13/assault-on-gold-update-paul-craig-roberts/

    Post Christum.
    „Leutek” prowadza zazarte boje o % – wozu & warum ?! – smiechu warte – prawda?

  312. I znów na chwilę,

    @ Emmanuel Goldstein
    15 kwietnia o godz. 0:02

    Czyli syn znajomego minął stówą znak ograniczenia prędkości do 50, który zapewne widział.
    Nie wiem, czy kara jest adekwatna do przewinienia, nie znam taryfikatora mandatów.
    Albo miał pecha i faktycznie trafił na wrednych służbistów, albo wszystkiego tacie nie powiedział. lub jedno i drugie.

    Natomiast co do stwierdzenia, że „…policja drogowa faszystowsko – bolszewickiego państwa..”.
    Za każdym razem, kiedy słyszę takie określenia współczesnej Polski – nie tylko zresztą od Ciebie, nie jesteś pierwszy ani ostatni – przychodzą mi na myśl te wszystkie matki, które wpychały tabletki cyjanku do ust swoim dzieciom, bo wolały je zabić same.
    Naprawdę jesteś w stanie wyrysować znak równości między nimi a synem Twojego znajomego?

    Jak dla mnie szastanie określeniami, których użyłeś, jest kpiną z ofiar totalitaryzmów.

    do zobaczenia tymczasem

  313. No widzicie, przez takiego Emmo G. nie mozna nawet poruszyc tematu chamstwa i pazernosci polskich policjantow i kanarow, bo ten nazywajac ich faszystami wystrzelil temat w stratosfere absurdu. Ze az kochana Jiba sie zdrzaznila.
    Jibo, sama sobie jestes winna, ze czytasz tego wrzaskliwego buca, ktory jak to napisal TJ, wszystkich traktuje z buta.

  314. telegraphic observer
    15 kwietnia o godz. 17:41

    Jakby król Popiel spotkał na swej drodze łysego kanara, to by się
    na pewno do niego uśmiechnął, pogładził królewską ręką łysą pałę i
    poczęstował zatrutym miodem ze swych przepastnych piwnic z
    Kruszwicy. Kanar by się na pewno napił (bo kanary polskie już tak
    mają) i wyzionąłby ducha. Myszy by zgłupiały, nie wiedząc czy to
    uczynek dobry czy zły, i nie pojawiłyby się na naszej scenie dramatu.

    Telegraphic observer, piszesz że:

    ” Polska musi pozostać dzikim krajem, aż się tej pętli sprzężenia zwrotnego jakoś nie zerwie, tak mi się zdaje. ”

    i tu mamy problem, a właściwie dylemat: dać się tej Polsce zerwać,
    czy może też nie ? Pytam bo są dwa rodzaje sprzężenia zwrotnego.
    Sp. zwr . dodatnie które powoduje narastanie odchylenia i
    sp. zwr. ujemne które sprzyja stabilności układu, jest mechanizmem
    samoregulującym – ot, taki synonim równowagi trwałej.
    Pytaniem jest do czego dążymy, czego oczekujemy po takim
    zerwaniu się Polski z tego sprzężenia.
    Być może efekt końcowy nas zadowoli.
    Ale może być też odwrotnie i co wtedy ?

    T.O. myślę że przy Twojej błyskotliwości i intelekcie
    znajdziesz właściwe rozwiązanie.

    Pozdrowionka.

  315. Jedni wierzą Homerowi, że chodziło o Helenę a nie prozaiczną kasę i kontrolę nad cieśninami, inni wierzą że
    „Ceterum censeo Carthaginem esse delendam! ”
    z jakichś innych niż władza i wpływy przyczyn…..

    Wolno im, jak lubią. Tych facetów od PR znano już przed lat tysiącami.
    Współcześni to dyletanci.
    A walka o pokój do Ostatniego Palestyńczyka?
    A budowanie pokoju z 73 000 czołgów?
    A utrzymywanie pokoju z 12 grupami uderzeniowymi lotniskowców?

    Czego to ludziom nie jest w stanie wmówić dobry fachowiec od PR…..
    Nasi słabo na tym tle wyglądają….
    A to ani guzika nie oddadzą, albo odwiecznie piastowskich ziem, a to drugą Japonię, czy Irlandię chcą zbudować- jakby Polska nie miała być tylko dla Polaków….

  316. cynamon 29
    15 kwietnia o godz. 19:11

    Zerwać, nie zerwać- oto jest pytanie…..
    Wysoce ceniony za właściwości magiczne był w Wiekach Średnich sznur wisielców……
    A i mandragorę spod szubienicy wykopywano….
    Przy ponad setce egzorcystów w naszym kraju, wrócimy do korzeni?
    Mimo monopolu KK na czynności magiczne….

  317. @ Jiba

    Pisałem, że znak stoi przy zjeździe z dwupasmówki, robią się na chwilkę 3 pasy, zjazd jest w prawo i tego pasa powinien dotyczyć znak. Chłopak jechał prosto, właściwym pasem, środkowym.

    No dobrze, zejdźmy już z drogówki i porozmawiajmy o czymś poważniejszym, wznioślejszym, np. o prawdzie. Red. Szostkiewicz propaguje na swoim blogu 8-punktowe credo rabiniczne, z żydowskiej – jak pisze – strony pt. ”Dabru emet”, co się ma wykładać „Mówcie prawdę”. Moim zdaniem to dosyć osobliwe wezwanie z tamtej strony barykady, ale dyskusja nie polega przecież na odrzucaniu jakiejś tezy z priori, nawet na podstawie ogólnie dostępnej wiedzy; raczej trzeba mimo wszystko tezę przebadać, najlepiej wzorem Sokratesa ze wszystkich stron, aby następnie dojść do nomen omen prawdy, co jest nadrzędnym celem dyskusji. Zebrał tedy p. Szostkiewicz tych 8 punktów, poparł je autorytetem ca. 300 rabinów i twierdzi, że przedstawia blogowej publice jedną jedyną prawdę objawioną. Przejrzałem te punkty i osobiście mam spore spore wątpliwości, którymi się z red. Szostkiewiczem podzieliłem, jednak wpis natychmiast usunął. Nieładnie, ale OK, jego cyrk, jego małpy, będzie się św. Piotrowi tłumaczył z cenzury, na mnie jako na świadka obrony niech nie liczy. Żeby nie zabierać czasu, ani miejsca, podam może tylko mój komentarz do jego dogmatów, odnosząc się do poszczególnych punktów:

    1. Żydzi i chrześcijanie nie czczą tego samego Boga i chrześcijanie nie weszli w żadne związki z Bogiem Izraela. Judaizm wywodzi się z monolatrii, podczas gdy chrześcijaństwo to monoteizmem. Czy Żydzi czczą Jezusa Chrystusa, Boga wcielonego chrześcijan? No panie Szostkiewicz, daj pan spokój. Patrz pan sam w izraelskiej telewizji, jak czczą: youtube.com/watch?v=XU8LIwRUQJM

    2. Żydzi i chrześcijanie nie uważają za autorytet tę samą księgę – Biblię. Żydzi uznają jedynie jej fragment, Torę, której nikt dawno nie czyta, gdyż dominuje Talmud. Cytatów o chrześcijanach nie przytoczę, jest przed 23.00 Dla chrześcijan podstawą wiary oraz autorytetem jest Chrystusowy Nowy Testament, którego Żydzi chorobliwie nie znoszą.

    3. Zdecydowanie więcej chrześcijan jednak nie popiera Państwa Izrael, notabene będącego w sprzeczności z Biblią, gdyż nie zostały wypełnione warunki postawione Żydom przez Boga Izraela dla odrodzenia się ich państwa, nie ustały przyczyny rozproszenia. Skoro państwo już jest, to jest, niech sobie będzie, nikt nie chce z nim walczyć, ale to nie znaczy, że trzeba je popierać, szczególnie dopóty, dopóki pozostaje państwem apartheidu i nie naprawi szkód wyrządzonych Palestyńczykom. Natomiast z tym „uznawaniem” to czcza gadanina, funta kłaków w praktyce nie warta.

    4. Chrześcijanie przyjmują zasady moralne Nowego Testamentu, który jest przedmiotem nienawiści pośród Żydów – patrz pkt 1 Uznają także przykazania Noego oraz Dekalog, do którego Żydzi się nie stosują.

    5. Pierwsze zdanie – żadne odkrycie. Reszta nieprawda. Nie ma skutku, bez przyczyny.

    6. Różnica ta może być przezwyciężona ludzkimi siłami, jak najbardziej, od tego są ludzie na Ziemi, żeby różnice między sobą przezwyciężali tak, aby dominowało dobro.

    7. Chrześcijaństwo nie poczęło się wewnątrz judaizmu, tylko mocą Chrystusa, Syna Boga, zesłanego pośród Żydów, dla wskazania im drogi. Chrześcijaństwo jest chrześcijaństwem, wiarą Chrystusową, a judaizm judaizmem.

    8. OK, zgoda.

    Konkluzję podałem mniej więcej taką, że ta rabiniczna wyliczanka to w większości kompletne nonsensy, ale p. Szostkiewicz wpisu nie opublikował, nie przedstawił także żadnej argumentacji ani kontrargumentacji na poparcie owych mizernych w mojej opinii dogmatów, co łatwo zrozumieć, gdyż nie wytrzymałyby raczej nawet najsłabszej krytyki.

    Dabru emet!

  318. Panie Pomnikowe i Panowie Dystyngowani!

    Dajcie przez chwil kilka na luz!
    Więcej dystansu do wszelkich zakrzeplych form bytu!

    Gdy się dobrze poszuka, to się okaże, że Amerykańce przywłaszczyli sobie copyright hip-hopu, a B-boying’u w szczególności!

    Dojdziem do waadzy to wsadziem kłamczuchów z Wikipedii!

    http://www.youtube.com/watch?v=WPTH573o-NU

  319. C29 (19:11)
    Stawiasz na błyskotliwość, co na blogu jest normą – tak trzymać.
    Z wrodzonej przekory postawiłbym na langsam, langsam … .
    Nie idzie mi o to, że klasyfikacji sprzężeń zwrotnych jest wiele … , lecz o to, że mamy do czynienia z polskim s.z. i ono wszystkim klasyfikacjom się wymyka. Np. powiedz an przykład, czy Polacy idą na ilość, czy na jakość. He? tego nie wie nikt.
    Póki co dylematem nie jest efekt końcowy tego sprzęgania (się) w opisanej przeze mnie pętli. Symptomatyczny jest prosty fakt, że red. Passent się martwi, rzuca hasło wielkimi literami, powtórzę – PAŃSTWO TO MY. I nikt nie łapie. Ale każdy się martwi i to jak cholera. Każdy co innego ma na myśli, na temat PAŃSTWA – co to jest za bydle, na temat MY – jacy my, w kołchozie żyjemy czy co, nawet na temat TO zdania są podzielone. Dla jednych 4 punkty karne są chaniebne, dla innych 500 zł dla bankstersów jest zdradą narodową. I tak powinno być.

    Więc jaki jest znak polskiego sprzężenia zwrotnego?
    O nie! nie Orzeł Biały.
    Plus ujemny też nie ….

  320. Znawca dusz polskich, Litwin zresztą, napisał proroczo:
    „my z synowcem na koń siędziem
    i jakoś to będzie”…….

    Kozietulskich za kierownicą ci u nas dostatek…..
    Problem gorącej krwi Polaków załatwił Fryc Wielki- mandat.
    I kasa się zgadzała i Polacy spokornieli, stając się junkrami pruskimi- podporą Imperium i świetnym materiałem na kadrę oficerską.
    Da się- będąc konsekwentnym- wymusić pożądane zachowania.
    Nawet na Polakach……

  321. „Rośnie liczba tych, którzy są przekonani, iż polskie państwo nie zrobiło wszystkiego, by jak najlepiej wyjaśnić wszystkie przyczyny smoleńskiej katastrofy ( Zgoda – Pass.)”
    Jedna spacja za dużo. Wina państwa.

  322. Emmanuel Goldstein
    15 kwietnia o godz. 19:32

    Dla Katolików Polskich nie istnieją Bracia Starsi w wierze.
    Dla tych rabinów owszem…..

    A jak pisał klasyk:
    „rozlanie krwi pohańców jest miłe Matce Boskiej”
    Co już autorytatywnie stwierdził niejaki J.CH.Pasek w pamiętnikach.

  323. Tegoroczny kalendarz jest pełen znaczących nazwisk.
    Andrzej Garlicki……
    Stara gwardia jest coraz mniej liczna.
    Tych znaczących, wpływających na opinię, z klasą…..

  324. Przeskakując z Goldsteina na temat zbliżony…

    Jest na blogu kilku wysokiej rangi znawców rynku złota. Jak interpretować dzisiejsze tąpnięcie wartości tego kruszca? Czym się toto różni od papierków?

    No i pytanie-bumerang, na które nigdy nie dostaję odpowiedzi: Kto pod…dił po raz kolejny wartość dodatkową?

  325. Na pogrzeb Witch do Londynu leci ekipa swoich. Do towarzystwa złoczyńców. Kandydaci do Trybunału. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13744931,Tusk__Sikorski_i_Rostowski_poleca_na_pogrzeb_Margaret.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt

  326. Takie czasy, że od argentyńskiej muzyki uciec się nie da …

    Bawmy się zacofańcy, póki nas Młodzież Wszechpolska nie wyzwoli …

    http://www.youtube.com/watch?v=8-58KsbhKHM

  327. Wczora z wieczora zadzwonił do mnie pan Zygmunt – zamiast numeru dzwoniącego wyświetliło się „private caller”. Zdarza się.
    – Dobry wieczór.
    – Dobry wieczór – i tak od słowa do słowa, przedstawiliśmy się, tzn. on się przedstawił z imienia, a następnie podał moje imie, nazwisko też mógł podać, ale tego nie zrobił, i adres, mógłby nawet powiedzieć ile drzew stoi przed domem i jakie samochody przed garażem, wszystko jest do wygooglowania, w każdym razie szybko przeszliśmy do tematu Biblii, który to temat mi leżał, dziwnie i niespodziewanie, może intuicja, że dzisiaj też będę obcował z biblijnym tematem, a może raczej mój dobry nastrój i całodzienna samotność to spowodowało, rano pracowałem z dużym i nawet przedterminowym sukcesem, potem wziąłem rower na nowo odkrytą trasę po drugiej stronie doliny, przekręciłem ze 30 km, nic wielkiego, ale to dopiero połowa kwietnia i początek spóźnionej wiosny, w tym kilka górskich premii, jedna I kategorii (na mojej skali) bo się mocno zasapałem przed samym szczytem, dodam dla wyjaśniania, wręcz dla obalenia krążącej plotki, że łysy nie jestem, dokładnie tak jak Lewy, do domu wróciłem długim podjazdem wzdłuż ulicy, wziąłem prysznic, zrobiłem jedno jajo miękko i wrzuciłem kilka plastrów krakowskiej i francuskiego sera, kilka oliwek, herbata zielona do popicia, usiadłem na tarasie, bo słoneczko przygrzewało … co tu dużo gadać, byłem w nastroju bibilijnym.

    Pan Zygmunt był wygadany, ale w bardzo pozytywnym sensie. Na każdą moją zaczepkę słowną od razu przytaczał właściwy fragment, a to Ezechiar 9, a to coś równie zatykającego, broniłem się z kontrataku, właściwie nie wiem po co, w końcu wyszło na jaw, że Żydzi (dużą literą piszę na własną odpowiedzialność) byli narodem wybranem, BYLI (prawie się zmyli – chciałem wrzucić niesmaczną ironię), już nie są narodem wybranym, tłumacyzł p.. Zygmunt, bo Bóg ich potrzebował …
    – Ale już nie są Bogu do niczego potrzebni? – zapytałem.
    – Dokładnie.
    – To po co nam Stary Testament, tzw. Tora? – zapytałem łapczywie i zaproponowałem – wyrzucić te bzdety.
    – A nie, drogi panie … , to jest potrzebne Bogu do wskazania nam, a przede wszystkim ukazania, że to jest prawda. Czy pan wie, co wykazały badania na stokach góry Ararat … Czy pan w ogóle wierzy w potop?
    – No ma nastąpić jako efekt ocieplenia klimatu – zgadywałem bezmyślnie – Amsterdam zaleje, Manhattan zaleje … – raptem olśnienie -niedawno w taki potop nie bardzo wierzyłem, ale już wierzę, natomiast w zalanie góry Ararat do połowy …
    – No dobrze, drogi panie … , a wie pan jakie globalne mocarstwa wymieniał św. Jan, ostatni z ewangelistów, że wkrótce powstaną? – i tu drogia pan Zygmunt wyliczył siedem globalnych mocarstw świata starożytnego, które powsatły po ewangeliście Janie – to jest dowód na to, że Biblia jest objawieniem danym nam przez Boga …

    Oczywiście, kiedyś musiało dojść do wyczerpania limitu czasu. Mojego czasu, bo pan Zygmunt miał czasu pod dostatkiem. Refleksja mnie naszła – Co ja będę robić jeśli dożyję do emerytury? I z tym pytaniem, prośbą o rady i podzielenie się swoimi osiągnięciami do drogich blogowiczów się zwracam.

  328. telegraphic observer
    15 kwietnia o godz. 19:47
    T.o. pytasz:

    ” powiedz an przykład, czy Polacy idą na ilość, czy na jakość. He? tego nie wie nikt. ”

    Nieprawda, ja wiem.
    Polacy idą na żywioł. Trzy idiomiczne grupy egzystują w Polsce:

    bardzo mała która idzie na jakość (elita intelektualna, grupa niewielu
    uintelektualnionych przedsiębiorców, bankierów, managerów etc.),

    małośrednia która idzie nas ilość,

    i ogromna reszta która idzie na żywioł.

    To jest pokłosie odwiecznej walki o byt najpierw w zaborach, potem w czasie wojen światowych i wreszcie pokłosie skrzywienia psycho –
    społecznego ery „szczęśliwego socjalizmu”. W przyrodzie występuje to pod określeniem mimikry, w przypadku ludzi jest to chyba podprogowy instynkt samozachowawczy.
    Musi minąć przynajmniej jedno lub dwa pokolenia (przy założeniu
    stabilności Europy i Świata) aby ten „rzep” się od Polaków w końcu
    odczepił.

    T.o. na pewno znasz okładkę albumu Pink Floyd „The Dark Side of the Moon”. Jest na niej pryzmat rozszczepiający światło na poszczególne barwy składowe światła białego (słonecznego).
    Wyobraż sobie różnych ludzi rozstawionych w różnych miejscach,
    obserwujących tenże pryzmat.
    Teraz gdybyś zapytał ich, każdego z osobna, jaką barwę widzi to każdy odpowiedziałby co innego. Czyżby któryś z nich, może kilku
    byliby kłamcami ? Nie ! Wszyscy mówiliby prawdę, tylko …
    Właśnie!
    Każdy z nich mówił prawdę, co prawda widział inną barwę niż sąsiad/sąsiadka ale i jego punkt obserwacyjny był nieco inny niż sąsiadów.

    Tak też jest z nami ułomnymi – patrzymy na to samo a każdy widzi
    co innego, lub to co sam widzieć chce.
    T.o. ani Ty, ani ja tego nie zmienimy. Pozostaje nam tylko sekundować postępowi i nie ulegać wpływom różnych spektrum
    rozszczepienia światła słonecznego.
    Gdy temu ulegniemy będzie to tylko miraż i ułuda.

    Pozdrowionka.

  329. @TO
    Jednak mój przyjaciel jasny gwintuś ma rację, kiedy Ty piszesz takie rzeczy:
    ..
    zrobiłem jedno jajo miękko i wrzuciłem kilka plastrów krakowskiej i francuskiego sera, kilka oliwek, herbata zielona do popicia, usiadłem na tarasie, bo słoneczko przygrzewało …,
    jesteś gnuśnym sybarytą i jeszcze sie tym bezczelnie chwalisz. Poprostu krew zalewa, jak się widzi takiego pasożyta, któremu jest w dodatku tak dobrze.
    A Kołodkę ty czytał ?

  330. – A tak wszystko to samo. Te same pretensje. Wyrosły już całe pokolenia, które nie wiedzą, że Dzierżyński, Mienżynski i inni twórcy sowieckich organów represji byli Polakami. Nawet nie domyślają się tego – powiedział Bondarienko. Szef Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia oznajmił, że strona polska ciągle podnosi temat tragedii katyńskiej, choć – jak zauważył – „już 10 tysięcy razy powiedziano, że zabijało NKWD na rozkaz Stalina”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13744571,_Polsce_brakuje_elementarnej_przyzwoitosci___Skandal.html
    =============

    Trudno się z tą tezą nie zgodzić.
    Polacy lubili mordować Rosjan……
    I Gruzini i Ukraińcy i Łotysze, też nie odmówili sobie tej radochy…..

  331. Lewy, 21:04
    nie udawaj świętoszka.
    Teraz to zazdrościsz t.o. wystawnego śniadanka !?
    A kto parę tygodni temu znęcał się nad nami, szczególnie
    nade mną i opowiadał jaka to cieplutka wiosna w Lyonie,
    jak to kwiatki kwitną i ptaszyna świergoli ?!
    Ha, może nie Ty ? Sadysto !
    Pławiłeś się w tym ciepełku, kiedy ja patrzyłem na zwały znienawidzonego śniegu i szczypany byłem przez
    ohydny mróz w Deutschlandzie.
    A teraz masz – pięknym za nadobne.

    Pozdrowionk.

  332. Lewy
    Sybaryta się zgadza. Ale nie mam obwisłego brzucha (który gnębi niektórych). O libido nie będę się rozpisywał … co twój druh j.g. sobie pomyśli?

    Kołodkę? Żeby sobie zepsuć humor opowieścią o tym, że będzie nam dobrze dopiero kiedyś w przyszłości, gdy Kołodko przekonana masy, gdy „mesjanizm nowy pragmatyzm” zwycięży na całym świecie. Niech zwycięża, ale nie musi się z tym spieszyć. Tymczasem wystarczy mi mój własny, stary pragmatyzm.
    Ale odkryłeś mnie, drogi Lewy, i obnażyłeś moją słabość, na oczach wszystkich.
    Bo PAŃSTWO TO MY, a my to ja, zatem …

  333. „The Dark Side of the Moon”

    C29,
    oczywiście, że pamiętam – co nie oddaje tego co czuję w tej chwili, albowiem ja mam ten pryzmat wyryty w pamięci po wsze czasy. Płytę tę przywiozła jedna dziewczyna z zagranicznych wojaży. Widzisz, każda dziewczyna miała jakąś ulubioną linię melodyczną, jedna – ale to tuż jest chyba wybryk mojej pamięci – bardzo dawno temu śpiewała „cicha woda, brzegi rwie” i puszczała oko do mnie, potem była miłośnica Aznavoura, inna kręciła na radioli Moustaki’ego w kółko, była jedna wojowniczka spod znaku Jean Beaz …
    Z tą co miała Pink Floyda wyjechałem wkrótce za granicę …

    Muzyka zaburza mój tok myślenia, wybacz C29. Czy uważasz, że my dwaj, jeszcze kilkoro innych tutaj – nicki pomijam, bo co będę chwalił dzień przed zachodem słońca – czy wydaje Ci się, że my jesteśmy tacy ułomni, relatywnie na to patrząc. Że nie dostrzegamy kolorów tęczy, daltonistami jakimiś jesteśmy, że nie potrafimy postawić się w czyimś położeniu i spojrzeć z czyjegoś punktu widzenia, nie potrafimy przysiąść na ich miejscu? Nie wierze. Nie wierzę, że tak samolubnie sobie myślisz.

  334. To zdanie @ E. Goldsteina: „…złego prawa w ogóle nie należy przestrzegać, to jest obywatelskim obowiązkiem wolnego człowieka…” współbrzmi z poglądami niemieckiego filozofa i profesora prawa Gustava Radbrucha, które zawarł on są w pewnej formule nazwanej od jego nazwiska: formułą Radbrucha. Skrótowo chodzi o to, że zdaniem niemieckiego filozofa i profesora prawa,-
    lex iniustissima non est lex, – czyli prawo stanowione (pozytywne) niesprawiedliwe (u G.E. „złe”) nie jest prawem, a zatem, – powinno być w procesie stosowania prawa traktowane tak, jakby w ogóle nie obowiązywało.
    Przyjęcie tej formuły umożliwiło m.innymi „rozliczenie się” w powojennych Niemczech ze znaczną częścią ustawodawstw III Rzeszy oraz b. NRD i następstw ich stosowania.
    Tak, że nie tylko E.Goldstein ale także „inni szatani byli tu czynni” i w dodatku grubo przed nim; chodzi o wcale liczną grupę teoretyków prawa stojących na gruncie „moralnosci prawa” i dominacji (postulowanej) moralności nad prawem stanowionym. Nie zmienia to dyskusyjnego charakteru i wymowy tej zasady (Radbrucha) oraz realnego niebezpieczeństwa, że jej bezrefleksyjne stosowanie może prowadzić do woluntaryzmu tak w ocenie jak i w stosowaniu prawa stanowionego a to już grozi anarchią (kto ma decydować „z urzędu” czy prawo jest „dobre” czy „złe” ? ) .
    U nas (w Polsce) – w pewnym stopniu i zakresie – czyni to Trybunał Konstytucyjny ale też nie „z urzędu” i nie w kategoriach jego jakości
    ( dobre-złe ) , – a tylko w przypadku zakwestionowania zgodności prawa stanowionego z Konstytucją. (Konstytucja też może być „zła” w kategoriach etycznych ją oceniając ).
    PS . W Polsce formuły Radbrucha w praktyce nie stosowano: tak w PRL jeśli chodzi o ustawodawstwo międzywojenne jak i obecnie – jeśli chodzi o ustawodawstwo PRL-u.

  335. Ee, rabini oraz Prawda chyba niekompatybilni, słabo biorą… To może jednak coś z tematu głównego, z serii „państwo, to my?” Skarbówka? Wiadomość sprzed ponad roku, ale całkiem ciekawa, gdyż zupełnie pominięta zarówno podczas dystrybucji filmu, jak i w medialnych dyskusjach.

    „Reżyser filmu „Układ zamknięty” po udzieleniu kilku wywiadów sam padł ofiarą kontroli „skarbówki”.

    Ryszard Bugajski, twórca „Przesłuchania” i „Generała Nila” skończył właśnie zdjęcia do swojego najnowszego filmu „Układ zamknięty”, który opowiada o niszczeniu polskich przedsiębiorców przez fiskusa. Reżyser po udzieleniu kilku wywiadów sam padł ofiarą kontroli „skarbówki”…”

    http://ruchspoleczny.com.pl/index.php/component/content/article/45-aktualnosci/258-reyser-filmu-qukad-zamknityq-po-udzieleniu-kilku-wywiadow-sam-pad-ofiar-kontroli-skarbowkiq-

    http://www.polskieradio.pl/13/53/Artykul/542403/

  336. T.o., 21:46

    „…czy wydaje Ci się, że my jesteśmy tacy ułomni, relatywnie na to patrząc. Że nie dostrzegamy kolorów tęczy, daltonistami jakimiś jesteśmy, że nie potrafimy postawić się w czyimś położeniu i spojrzeć z czyjegoś punktu widzenia, nie potrafimy przysiąść na ich miejscu? Nie wierze. Nie wierzę, że tak samolubnie sobie myślisz.”

    My i parę jeszcze innych nicków z tego blogu – NIE.
    Dlatego, jak zapewne zauważyłeś, pewne nicki maję się ku sobie.
    Nie ma w tym żadnych podtekstów – po prostu nadajemy na tej samej fali, to rodzaj umysłowego feromonu „wydzielanego” przez
    jednych, a wychwytywanego przez innych. Warunek to podobieństwo dusz, podobieństwo wrażliwości, wspólnota
    intelektualnego współbytu
    To nas rajcuje, to nas ku sobie zbliża.

    T.o. nie przejmuj się – sukinsynów na świecie aż
    nadto – cieszmy się że nimi nie jesteśmy.

    „Muszę, nim umrę,
    znaleźć jakiś sposób
    wypowiedzenia tego co we mnie najistotniejsze,
    czego nigdy dotąd nie powiedziałem,
    a co nie jest ani miłością, ani nienawiścią,
    ani litością, ani pogardą,
    ale prawdziwym tchnieniem życia,
    nieokiełznanym i pochodzącym gdzieś z głębi,
    a wnoszącym w ludzkie życie
    bezkresną przestrzeń
    i przeraźliwą, beznamiętną siłę
    będącą czymś ponadludzkim.

    I must, before I die,
    find some way to say
    the essential thing that is in me,
    that I have never said yet
    – a thing that is not love or hate
    or pity or scorn,
    but the very breath of life,
    fierce and coming from far away,
    bringing into human life the vastness
    and the fearful passionless force
    of non-human things. ”

    – Colin Wilson –

    Pozdrowionka.

  337. Dość trywialna demagogia i gra słów. Ja co prawda nie zakasam rękawów i nie wezmę spraw w swoje ręce, co sugeruje Pan redaktor, i nie naprawię sytuacji w sądownictwie, bo mi to już wszystko z…i powiewa. Tak popadłem w apatię i dekadentyzm co do wiary w ten kraj. Ale jeśli Pan redaktor uważa, to może gromadzić wokół siebie garstkę zapaleńców, którzy nie oglądając się na instytucje państwa uzdrowią sytuację choćby w rzeczonym polskim sądownictwie. Jak Pan sobie to wyobraża, to już chyba Pańska tajemnica. Ja nawet osobiście rzuciłbym się do wyłapywania pcheł w pociągach, ale jak już powiedziałem z….a mi to. Choć uparcie uważam, że za te pchły jednak odpowiada państwo, dopóki koleje są państwowe, premier mianuje ministra a minister obsadza kolegami stanowiska w zarządzie PKP. Nie zabiorę się również za ratowanie bibliotek, choć to mój obywatelski obowiązek a państwu nic do tego – jak twierdzi redaktor – bo ludzie i tak książek nie czytają a państwo przecież w ogóle nie odpowiada za doprowadzenie znacznej części społeczeństwa do kompletnego zidiocenia, a przecież również i to moja wina, szarego obywatela, który powinien był wziąć sprawy w swoje ręce i tłumaczyć narodowi zgubny wpływ zidiociałych mediów. Psie kupy z ulicy to ostatecznie jeszcze mogę posprzątać dla wykazania chociażby, że postulatu odwalenia się obywateli od własnego państwa i dania mu świętego spokoju nie da się obronić stawiając w jednym rzędzie takich problemów jak gówno na ulicy, zła praca sądów, pchły w pociągu, bezrobocie i jeszcze do tego wrak Tupolewa na okrasę.
    Panie redaktorze Passent, Urbana jeszcze można poczytać, bo trzyma swoją diaboliczną formę, ale Pan powinien już pomyśleć o emeryturze.

  338. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    wiesiek59
    15 kwietnia o godz. 21:23 pisze:

    ” … – A tak wszystko to samo. Te same pretensje. Wyrosły już całe pokolenia, które nie wiedzą, że Dzierżyński, Mienżynski i inni twórcy sowieckich organów represji byli Polakami”

    No to przejdzmy na kurylice – jak pisze ” w59 ” – aby bylo swojsko …

    http://anna-news.info/

  339. Lewy,

    w dwóch zdaniach odkryłeś sporo Francji.
    Szkoda, że nie wspomniałeś o pewnym napakowanym kurduplu o ktorym, cały w szoku, oglądałem film w TV (nie pamiętam w jakim programie).
    Jednak Francja potrafiła, bez napięć, sobie z tym kogucikiem poradzić (też mu zrobiono rewizję w chacie).

    Widać, że jesteś zdolny, a bez Ciebie blog by zapewne bardzo intelektualnie przysechł.
    Jednak wiosenne spacery nad wodami Rodanu są równie inspirujące, jak zachłystywanie się jodem nad Zatoką Gdańską;).

    Pozdrawiam

  340. No, wolne.
    Myślałam, że nadrobię zaległości, ale ruch tu jak na dwupasmówce za miastem:) Może mi się nie udać.

    Co do tematy wpisu Gospodarza – czy ktoś zwrócił uwagę na komentarz Afreaka? (14 kwietnia o godz. 17:54) Moim zdaniem, bardzo dobrze opisał, co szwankuje w NAS, było nie było.

    @kadett – mnie nie zależy zbytnio na zwalnianiu ministrów. Potrafisz policzyć, ilu ministrów poleciało na łeb w ciągu, powiedzmy, dziesięciolecia? I co z tego, że polecieli?
    Ja chciałabym, na przykład, powstrzymania zalewu rozporządzeń zmieniających rozporządzenia. Ktoś to produkuje, jakaś szalona hydra w podziemiach, i nie wiem, jak ją powstrzymać.
    Generalnie, nie chodzi mi o zmiany personalne, ale o faktyczne usprawnienia.

    @Emmanuel Goldstein – ale to „z innej beczki” to też jest skierowane do mnie? Ja się nie nadaję.
    Któregoś dnia, gdy byłam jeszcze dziecięciem, stanęli u mych drzwi faceci w czerni – garniturki, grzywki na boczek (przypomniało mi się, gdy przeczytałam opowieść TO o Panu Zygmuncie) Otworzyłam, a jeden z nich pyta:
    – Czy wiesz, kto urodził się dwa tysiące lat temu?
    Oszalał – pomyślałam – mam ich wszystkich wymieniać? I gapię się na niego wielkimi oczami.
    – No Jezus Chrystus! – wykrzyknął zdziwiony, że nie odpowiadam.
    No tak…
    Nie pogadaliśmy sobie.

    Więc wybacz, ale nie chce mi się już dziś myśleć (ani w ciągu najbliższych dni) nad wpisem A. Szostkiewicza, nad Twoim do jego wpisu komentarzem i generalnie nad kwestią żydowsko-chrześcijańską, polsko-żydowską, żydowsko – polską etc. Czeka na mnie (na półce przy łóżku) inna historia.

    Poza tym ja to sobie już dawno temu uprościłam w miejsce słów „Żyd”, „Polak” wstawiając „człowiek”. „Człowiek” sprzedał „człowieka”, człowiek” uratował „człowieka”. Pozostaje tylko kwestia, każdego z osobna, dlaczego właśnie tak?

  341. maksymilian
    Widać że popadłeś w deprechę, w dużej mierze sadzę pod wpływem mediów, które 24h karmią ludność nieszczęściami i niepowodzeniami w każdej dziedzinie życia, z lubością powtarzają i międlą w niby komentarzach idiotyczne wypowiedzi polityków oraz ekspertów od siedmiu boleści.
    Jeżeli coś mnie dziś ruszyło, to zamach w Bostonie.
    U nas – póki co – spokój. Komunikacja funkcjonuje, w sklepach wszystkiego w bród, ludzie zajęci swoimi codziennym sprawami, wyraźnie jakby poweseleli, bo wreszcie wiosna.
    Owszem, wylazły spod śniegu psie kupy i inne badziewie, ale widziałam jak już krzątają się miejscy sprzątacze, coś tam siać i sadzić zaczynają.
    A propos psich kup, to właśnie w mojej okolicy zainstalowano eleganckie i nowoczesne na nie pojemniki.
    Nie od PAŃSTWA będzie zależało, czy MY zechcemy z nich korzystać.
    A czy pchły do wagonu PAŃSTWO wpuściło? I czy te różne codzienne upierdliwości przypadkiem nie są z NASZEJ winy.

  342. Feliks Stychowski
    15 kwietnia o godz. 22:53

    Zaczyna to trochę przypominać Hiszpanię z 1936 roku- Brygady Międzynarodowe z 40 krajów świata……
    Tyle że tu zamiast idei, biją się o forsę od sponsorów- też z różnych krajów, realizujących swoje INTERESY.
    Łącznie tą armię najemników oblicza się już na grubo ponad 100 000.
    I oczywiście, konflikt się rozleje na kraje okoliczne……
    Ciekawie na ten temat masz tu

    http://konflikty.wp.pl/kat,1020225,title,Wojna-niedomowa-w-Syrii-jak-religia-napedza-ten-konflikt,wid,15484979,wiadomosc.html

    Tym nieszczęśnikom tylko jeszcze fanatyków religijnych brakowało….
    Przerabiają chyba etap wojen religijnych z XVII wieku….

  343. mag
    16 kwietnia o godz. 0:14

    Pchły, wszy, pluskwy, występują w krajach gdzie działa kropidło, nie mydło…..
    A wydawało się że ten etap „rozwoju” to przeszłość….

  344. Wiesiek 59
    Co do „cudownego” działania kropidła pełna zgoda.
    Ale z tymi insektami i innymi stworami to bywa różnie.
    Możesz nie uwierzyć, ale ja musiałam, gdy moja wnuczka w Belgii wróciła ze szkoły z wszami. W domu nieoczekiwanie pojawiły się też kiedyś myszy, podobnie jak w okolicznych, a to elegancka dzielnica Brukseli.

  345. Jacy obywatele – takie Panstwo!

  346. telegraphic 20.35,

    odpowiadam na pytanie zawarte w przedostatnim zdaniu Twojego wpisu.

    Odpowiedź jest prosta, będziesz wyklinał na system, ktory równie gorliwie lansujesz, jak kiedyś system o którym obecnie powinno się opowiadać dzieciom bajki.
    Taka jest prawidłowość statystyczna.
    Wystarczy spojrzeć na zastępy moherowych straszydeł stworzonych przez Donalda T.
    Widać, że niezbyt dobrze się czułeś na tej, może niezbyt pięknej, ale za to gorącej nadwiślańskej glebie. Sam zastanawiam się dlaczego w Polsce nie jest nudno i bogato jak w Kanadzie.
    Na blogu nawet takiej dyskusji nie sposób rozpocząć, bo większość piszących (wyjątek stasieku, który wchłonął wyższe dobra podczas pobytu zagranicą), obnaża się z różnymi urazami wywieźionymi z kraju urodzenia.
    Przykładowo, mój przyjaciel Sławomirski cały czas dokucza jednemu z najwybitnejszych europejskich publicystów (który, w wolnym kraju, został przymuszony do obniżenia lotów) za to, że bolszewicy zabrali mu willę we Lwowie po drugiej wojnie światowej; jakaś aberracja;?).
    Mam dobre serce, więc doradzałem mu (bezpłatnie;), że polscy liderzy polityczni (cokolwiek przymuszani) zobowiązli się naprawić szkody za mienie pozostawione na kresach.
    Ponieważ takie rozwiązanie go nie zaspakajało, zaproponowałem mu, że jesień życia możemy (wspólnie z ET) spędzić w Tworkach, gdzie bezkarnie można mówić o rzeczach, o których się nawet bajkopisarzom nie śniło;).
    I nic z tego nie wyszło, niemal jak w większości propozycji programowych rządu premiera z Sopotu;).

    Twój przypadek też jest interesujący, bo podobnie jak Balcerowicz z jednej skrajności wpadłeś w drugą i lansujesz teraz łobuzerską rzeczywistośc gospodarczą, podczas gdy ukształtowałeś się na nierealnej, ale za to bajkowej rzeczywistości, która (jak to w bajce) runęła i bezgłośnie wyźionęła ducha.
    Był to twór wymyślony przez polityków (w dodatku krwawych imperialistów), który według mnie miał cechy religii i stąd jego tak mocna (początkowo) siła przyciągania dla zwykłych ludzi, a nawet intelektualistów. Tylko przy takim rozumowaniu mogę takich ekonomistów jak Ty czy Balcerowicz zrozumieć.

    Sam zaś, nie aspirując do miana kombatanta;), przyznaję że ekonomię polityczną socjalizmu w pierwszym podejściu na studiach oblałem (uważałem wtedy, że byłem zdolniejszy niż w istocie byłem), ale po trzech tygodniach los okazał się przychylny i przełamałem impas wynikający z mojego zadufania.

    Kiedyś, podobnie jak Ty, fascynowałem się gospodarką i chciałem w niej funkcjonować zawodowo. Jednak moje doświadczenia z pracy w NIK-u (doskonały przegląd problemów kraju, oprócz spraw wojskowych i policyjnych) ukazały obraz polskiej gospodarki, tak jednoznacznie negatywniy, że dramatycznie zmieniłem zawód (idąc za złotą myślą
    prof. Hubnera; każdy w końcu robi to do czego najlepiej się nadaje) by być bliżej słabych i pokrzywdzonych.

    Ale co to ma wszystko wspólnego z szleńczą szarżą na to co było, skoro nie można tego zmienic.
    Krytykować można i należy (po to żeby ją korzystnie zmienić) szarą i gnuśną rzeczywistość jeżeli dostrzega się w niej niewykorzystane rezerwy.

  347. Lex,

    przyznam szczerze, że dyskutowanie w ramach filozofii prawa, a szczególnie w świetle filozoficznych podstaw nieposłuszeństwa cywilnego kwestii niechęci do przepisów ruchu drogowego manifestowanej przez jednego czy drugiego oszołoma kierownicy o sarmackiej mentalności stanowi zabieg zbyt poważny biorąc pod uwagę okoliczności.

    Skończy sie tym, że na blogu ogłosimy nowego bohatera-męczennika: Mahatma Goldstein lub Emmanuel Luter King.

    A wszystko, bo synek dostał mandat za banalne przekroczenie szybkości plus punkty….

  348. http://www.youtube.com/watch?v=MN7S2a1uhPc

    jasny gwincie; coraz czesciej o tym sie mowi a ty jako hemik napewno
    masz na ten temat jakies wyobrazenie,bo ci co truja to siebie rowniez
    truja i brak w tym jakies logiki.
    Napisz co o tym sadzisz.

  349. hemik….

    Uff…

  350. http://www.youtube.com/watch?v=GVwCAO83dMs

    Jacobsky; 3:23, ty sie popraw,bo zaczne pisac o sznurku do snopowiazalki
    na ktorym i z powodu jego nadmiaru Leper sie powiesil.

  351. A co mnie Lepper obchodzi ???

    On też hemik ?

  352. Jacobsky
    16 kwietnia o godz. 4:24
    Ja bym usprawiedliwil Teda. On nie zna francuskiego

  353. hemik , gwint , trociny . Tak jak przypuszczalem , lacza sie ale jak pisalem , nie ze mna . Pozdrowienia dla gnusnych wszystkich krajow .

  354. Jiba
    15 kwietnia o godz. 23:41

    A także w nawiązaniu do rozmowy @TO z panem Zygmuntem

    Mnie też zdarzyła się podobna historia. Chyba ja już na blogu opowiadałem, ale co tam.
    Czekałem w metrze na skład, kiedy podszedł do mnie elegancko ubrany młody człowiek. Powiedział grzecznie:Bon jour, więc mu tak samo odpowiedziałem.
    Myślałem, że to może jakiś mój dawny uczeń, który tak urósł, a zmyliło mnie to, że był sam, bo ci ewangeliści chodzą na ogół parami. Ale szybko sprawa się wyjaśniła, kiedy ów młody człowiek zaproponował mi rozmowę na temat Bibli.
    Odpowiedzialem mu, że Biblia to gruba książka, więc nie wiele pogadamy w ciągu 3 minut(bo tablica anonsowała przyjazd następnego składu za 3 minuty)
    Młodzieniec chcąc mnie udobruchać i rozładować moj sarkazm, zapytał mnie jakiej jestem narodowości(domyślił się po moim akcencie, ze nie jestem Francuzem, sam zaciągał mocno po anglosasku);
    Kiedy mu powiedziałem, że jestem Polakiem,to ta informacja wprowadziła go w zachwyt: Polak, to fantastyczne, świetne!
    Wkurzyłem się, bo dzięki wrodzonej bystrości domysliłem się, że te zachwyty nie są bezinteresowne,i że jest to kolejna próba rozmiękczenia mojego sceptycyzmu.
    Więc zapytałem go, dlaczego to takie formidable, że jestem Polakiem.
    Gość domyżlił się, że ja się domysliłem i dyskretnie cofając się na zgodę powtórzył: ok, ok.
    Ale ostatnie słowo należało do niego. Bo nagle znowu zbliżył się i szepnąl mi na ucho: Ma pan rozpięty rozporek.
    Myżlę, że powiedział to z czystej życzliwosci, chociaż czasem nachodzą mnie myśli, że odgryzł się za to, ze stracił czas próbując porozmawiać ze mną o Bibli

  355. Ted, 2.39. O większości zbrodniczych czynów mocarstw stosowania chemikaliów, substancji promieniotwórczych lub biologicznych nie mamy pojęcia. Ludzie nie są informowani gdyż zakłócają one drogi do gromadzenia zysków lub napadów zbrojnych. Wszystkie kampanie ekologiczne typu efektu cieplarnianego, ołowiu lub smogu są czystą fikcją, blachą na oczy i pozoracją. Zagrożenie nadchodzi skądinąd. Pisałem niedawno o finansowaniu uniwersytety kalifornijskiego przez armie w badaniach nad nowymi broniami jądrowymi. Miliardy dolarów. Po co komu jeszcze nowe bronie? Czy istniejące nie wystarczą. Dalej prowadzą za wielkie pieniądze badania nad gazami bojowymi i broniami biologicznym. A zbrodnią jest patentowanie w USA kodu genetycznego człowieka dla wielkich zysków i wstrzymywania badań nad chorobami przez innych. Uważaj na drugi raz z drobnymi pomyłkami literowymi. Chemia przez samo h wywołała natychmiast atak paru czuwających ciągle szczekających tutaj kundelków.
    W tym tygodniu będę miał okazję złożyć kwiaty na cmentarzach zatrutych przez Niemców żołnierzy w Ypres.

  356. Państwo, to także opozycja i jej elektorat
    Włączam się pod koniec wpisu, nie przeczytałem wszystkich komentarzy starannie, jeśli już ktoś tę myśl wyraził, to swoim komentarzem chcą ją podzielić.

    Polska opozycja i jej poplecznicy, to – bez względu na to, kto rządzi – grupa destruktorów. Mówią NIE, nawet gdy słyszą tezę przez nich samych głoszoną, kiedy byli u władzy.

    Opozycja w Polsce jest bardzo drogą dla państwa instytucją, zaprzeczeniem swojej istotności w zdrowej demokracji.

    Opozycja w Polsce zniechęca ludzi do polityki, obniża frekwencję wyborczą, ośmiesza kraj za granicą, jest źródłem nowych dowcipów o polskiej, narodowej głupocie.

    Pozdrowienia

  357. Cała społeczność międzynarodowa i media wstrząśnięte są zamachem w Bostonie. Na szczęście zginęły tylko 3 osoby. Inne media jakby ukradkiem informują, że w Iraku w tym samym dniu zginęło 55 osób i 300 zostało rannych. W Iraku zginęło przysłowiowe bydło.

  358. Lewy
    16 kwietnia o godz. 5:59

    Co to dzisiaj jest jest z Twoim „myżleniem” ?
    Prowokacja jakaś, czy może pobierałeś korepetycje
    u hemika ?

    Pozdrowionka.

  359. cynamon 29
    16 kwietnia o godz. 9:47
    Bo ja najpierw piszę po francusku, a potem zamieniam na te polskie z ogonkami, żeby nie narazić się puryście staruszkowi i czasami mylę klawisze. Wprawdzie potem tekst czytam, ale chyba na starość przestałem być dobrym korektorem i nie zauważam.
    Klaniam się i proszę o wybaczenie

  360. Lewy o 9:59,
    ha, ha mam ten sam problem tyle że z niemiecką
    klawiaturą.
    Pomyśl jaką tytaniczną pracę wykonujemy w porównaniu
    z blogerami krajowymi.

    Pozdrowionka.

  361. Cynamon29 i Lewy ❗
    Choćby za te owocne starania o pisanie po polsku warto was czytać.
    I można od razu polubić 🙂
    Nie zapominając i o tym, że piszecie ciekawie i dowcipnie, za co podwójne moje dzięki.

  362. ANCA_NELA
    16 kwietnia o godz. 10:52

    Dziękuję ! A gdzie buzi ?

    Pozdrowionka.

  363. Lewy
    16 kwietnia o godz. 5:59

    Bo to była przewrotna gotowość na nadstawienie drugiego policzka 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

  364. jasny gwint
    16 kwietnia o godz. 9:39

    Cała społeczność międzynarodowa i media wstrząśnięte są zamachem w Bostonie. Na szczęście zginęły tylko 3 osoby. Inne media jakby ukradkiem informują, że w Iraku w tym samym dniu zginęło 55 osób i 300 zostało rannych. W Iraku zginęło przysłowiowe bydło…”

    Zgadzam sie w 100% -to odrazajace!!!

    Rozumiem w USA ale np. w takiej Australii jest dokladnie to samo.
    Jak w Polsce? Zgaduje, ze bez roznicy…

    „Za” 9/11″ zginelo setki tysiecy ludzi na Bliskim Wschodzie.
    A w „imperium dobra” zachodza w glowe skad sie biora nastroje antyamerykanskie.

    Tak troche z innej beczki w Polsce media podaja 100 razy wiecej informacji o „imperium dobra” niz np. o Czechach, z ktorymi mamy 1.5 razy wieksza wymiane handlowa…
    Rosja pokazywana jest jak egzotyczny kraj …na innym kontynencie.
    Zachowujemy sie jak zakompleksieni tubylcy.
    95% miedzynarodowych informacji to papka przygotowana w Waszyngtonie albo Londynie wedlug ich priorytetow.
    A raczej ich establiszmentu.

    Kiedys mielismy chociaz PAP.

    Zeby choc troche zmienic te chora perspektywe warto obejrzec RT (Russia Today) a kiedys zanim zrobili czystke Al Jazeere.
    (Donald Rumsfeld chcial zbombardowac swojego czasu Al Jazeere pomimo, ze miesci sie w zaprzyjaznionym z „imperium dobra” Katarze).

    To jest prawdziwy skandal – informacja to dzisiaj najsilniejsza bron.

  365. A propos wiesci z „imperium dobra”
    Amerykanie nareszcie znalezli winnego kryzysu.
    Nie jest to spekulacja finansowa, drukowanie kasy bez pokrycia, poziom zarzadzania, wojenki czy postepujacy rozpad infrastruktury.
    Winne kryzysowi sa ?
    Amerykanskie innowacje!
    „…Choć gospodarka Ameryki już kilka lat temu wyszła oficjalnie z recesji, to rynek pracy wciąż cierpi na anemię. To odstępstwo od reguł harwardzki guru od zarządzania tłumaczy zmianą w naturze innowacji…”

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,13693523,Ameryka_wciaz_czeka_na_poprawe_na_rynku_pracy__Czy.html#BoxBizTxt#ixzz2QcJhgXX7

    Ale wciaz im daleko do Hiszpanii iGrecji.

    Z polskiego podworka;
    czujac podnoszaca sie wode zalewajaca powoli „zielona wyspe” kolejni „politycy” PO maja zamiar przeniesc sie do EUROPY.
    Bedzie tlok bo i chetni sa z „lewicowego” ugrupowania chorego golenia
    „Kawior plus Europa”.
    Nawet moze Hartman w koncu sie zalapie – bo ile mozna czytac jego narzekania na nieudane polskie spoleczenstwo!?!
    Z PO:
    Boni, Szumilas pewnie Minister Skarb – Budzanowski i nnych zasluzonyc dzialaczy wielu.
    „The Economist” pisze, ze sam Donald ma smaka na wysokie stanowisko – bo juz ma dosyc tej harowy…
    Europo – Boj Sie!

  366. ANCA_NELA
    16 kwietnia o godz. 10:52
    Dzięki za pochwałę,ze strony damy to na prawde coś.
    Ale którego z nas preferujesz ? Nie chciałbym Ci nic sugerować, ale wydaje mi się, że Cynamon jest trochę nieokrzesany. Ledwie został pochwalony, a już pcha się z buzią. Ja jestem bardziej wstrzemięźliwy , dyskretny , delikatny. No ale nie będę się nad tym rozwodzić. Sama musisz ocenić.
    Serdecznie pozdrawiam

  367. @ Jiba

    Z „innej beczki” to nie do Ciebie, bez obawy, tylko do red. Szostkiewicza oraz zainteresowanych tym obrzydłym już wszystkim, acz wciąż jednak istotnym niestety tematem. U moich drzwi także m z stają od czasu do czasu Ludzie w Czerni, zawsze z tą samą kwestią: czy wiem, że świat się kończy? Ja im na to, że wiem, normalka, Słońce się wypala, rozszerza i za 10 miliardów lat nieuchronnie pochłonie Ziemię, ale chyba nie takiej odpowiedzi ode mnie oczekują, wręczają mi „Strażnicę” i do widzenia.

    @ Jacobsky

    Mahatma może być – OK, a schizmatyka judeo-protestanta Lutra sobie wypraszam. Generalnie za ugrupowaniem parareligijnym Breivika nie przepadam.
    Nie pojmujesz meritum; to nie jest kwestia mandatu, tylko opresyjnego wobec obywatela państwa, rozumianego jako aparat urzędniczy, którego psim obowiązkiem jest służba obywatelowi, obywatelowi który karmi wszystkich urzędników, sędziów, prokuratorów, odziewa ich, płaci im za czynsz oraz edukację dzieci. Represje wobec własnego dobrodzieja są wyrazem nikczemnej niewdzięczności.

  368. Wodniku, Wieśku – miło was poczytać. dziekuję.
    Jasny gwint, mag – tak z ciekawości, czy chodziliście do „lelewela” czy do „jedynki” (na marginesie – bracia LJK do „lelewela” chodzili tylko rok, potem – o ile pamietam – przenieśli się do „dewulotu”), czy zaglądaliście do kaplicy Dzieciątka Jezus za czasów ks. Romana? . Jeśli tak polecam stronę http://www.ksiadzroman.pl

  369. Państwo to państwo, a obywatele to obywatele. Jeśli obywatele wynoszą się masowo za granicę, bo w państwie tym żyć nie mogą, to wynosi się państwo czy obywatele ? Twierdzenie pana Passenta byłoby zasadne, gdyby demokracja w Polsce nie miała charakteru fasadowego i istniałyby zdrowe mechanizmy partycypacji społecznej.

    Jaki wpływ na kształt państwa ma obywatel, skoro parlament od lat torpeduje wszelkie zmiany idące w samoograniczeniu się partyjniactwa ? Czy obywatel ma jakiś wpływ na pracę parlamentu ? No niech się pan Passent zastanowi, co wypisuje.

  370. Do telegraphic observer, Lewego, staruszka i innych –
    w szczególności zaś paniach na tym blogu:

    Wczoraj w nawale wydarzeń medialnych i blogowych przeoczyłem jedną ważną wiadomość.
    Prokuratura wezwała na przesłuchanie żonę Ambergoldziaka.
    Przybyła na nie w towarzystwie swojego/ichnego adwokata.
    Po paru godzinach gmach prokuratury opuścił tylko adwokat.
    Katarzyna P. (ambergoldzistka ?) została zatrzymana pod zarzutem
    nielegalnego (a jak może być legalne !) przywłaszczenia uważaj !
    668 000 000 złotych !
    Zawsze mówiłem, że jak kraść, to miliony – ale żeby aż tyle ?
    Rzecznik prokuratury powiedział że postawiono jej 11 zarzutów.
    Od wykrycia afery Amber Gold minęło już wiele miesięcy, a nasi
    super- hiper -prokuratorzy dopiero teraz wzięli się za d..ę
    Ambergoldzisty ! Toż to emerytowany szachista miałby lepszy refleks. Co oni robili przez tych szereg miesięcy ?
    Przecież Ambergoldzistka mogła w tym czasie drugie tyle milionów
    transferować do banków na Kajmanach lub do innych rajów
    podatkowych. Mogła pozacierać niewygodne ślady, opłacić kogo
    trzeba w razie zapadnięcia wyroku etc., etc.
    Przecież gdyby taka afera wybuchła w BRD, Canadzie czy USA
    odpowiednie służby w mgnieniu oka zapuszkowałyby i jego, i ją
    a na dokładkę cały personel tej Przekrętfirmy z cieciem włącznie.

    Wczoraj dość chwatko i wartko dyskutowaliśmy na temat co z tą
    Polską, co z tymi Polakami, co tu zrobić aby coś dygło i było lepiej.
    A o kant d..y to wszystko rozbić ! jeżeli takie instytucje powołane
    do pilnowania ładu i porządku, łapania i karania złodziei i
    przekrętaczy, jeszcze im pomagają swoim nieróbstwem i celową niemocą !

    T.O. od dziś postanowiłem wcale, ale to wcale tym się nie
    przejmować. Przynajmniej ciśnienie mi się unormuje.
    A Ci co w kraju, co z nimi ? zapytasz.
    A CI co w kraju powinni wreszcie zdrapać łuski z oczu i wziąść się
    za lustrację tego urzędowego badziewia.
    Wziąść na serio i z przytupem, bo Ich to w zasadzie dotyczy.
    Inaczej ręka w nocniku o poranku.

    Pozdrowionka.

  371. Lewy
    16 kwietnia o godz. 12:23

    Kto pierwszy, ten lepszy !
    Nie wiedziałeś o tym ?

    Pozdrowionka.

  372. Falicz sadzi, ze panstwo to Falicz……….

    Saldo mortale

  373. Lewy
    Ty kapusiu paskudny, choć okrzesany!
    Sorry, że podstawiam łapę, bo to Anca_Nela ma wybierać, który z Was piękniejszy.
    Ale mam okazję wystawić Wam laurkę, a tak znienacka byłoby głupio.
    Piękniście OBAJ, bo przydajecie kolorytu na blogach, gdzie czerni i szarości jest aż nadto.
    Nie wszyscy może to trawią w swoim sierioznym i solennym podejściu do problemów tego kraju i świata, ale dla mnie jesteście takimi trochę promyczkami (ups! Za infantylnie w stosunku do facetów?).
    Gdyby tak jeszcze dotarła zagubiona w jakiejś podróży Kartka… Nie wiecie przypadkiem, co się z Nią stało?

  374. Mag raczyla zapomniec, ze mnie „les duperelles” nie interesuja (brak mi czasu, bo praca mnie „goni”). Falicz zas jest dzielnym adwersarzem i ciagle sie uczy. Podziwiam go mimo wszystko.

    Saldo mortale

  375. ET
    16 kwietnia o godz. 13:04

    Falicz sadzi, ze panstwo to Falicz……….”

    Jeżeli chodzi o Panią i Pana Falicz masz 100% racje.

  376. cynamon 29
    Ambergoldzianka z jej setkami milionów nie mieści Ci się w pale?
    Ty nie masz pojęcia, jakie my mamy pały. Wodogłowia!
    Ale gniew ludu wzbiera. I nie mam, bynajmniej, na myśli ludu smolenskiego z jego Zbawicielem, ani Europejczyków Dodatnich z Kwaśniewskim na czele. To dinozaury i nie bardzo wierzę, że pociągną za sobą miliony, zwłaszcza młodych
    Myślę jednak, że tacy ludzie jak Jiba czy sen (niedawno pojawił się na blogach) „wezmą sprawy w swoje ręce”. Bo przecież nie emeryci z „Polityki”.
    P.S.
    Jasne, że się nie przejmuj i dbaj o zdrowie.
    Przeżyliśmy I,II RP (nie mówiąc o różnych zaborach i okupacjach po drodze) to i III RP przeżyjemy nawet kk, w czym mam nadzieję i papież Franciszek dopomoże, a nawet sam PB.
    Pozdrawiam ciepło

  377. mag
    16 kwietnia o godz. 13:10

    Mag dziękuję za chwalbę,
    a z tymi promyczkami to uważaj
    bo to już bliskie Prometeusza
    (że tak nieskromnie zauważę).

    Pozdrowionka i … buziak !

  378. Andrzej Falicz
    Brawo!
    Za wpis do ET.

  379. Andrzej Falicz
    16 kwietnia o godz. 13:16

    Z tymi 100 procentami trafiłeś w 10 !
    Dobre, dobre.

    Pozdrowionka.

  380. cynamon 29,

    skąd przyszło Ci do głowy, że w Kanadzie odpowiednie służby w mgnieniu oka zapuszkowałyby i jego, i ją
    a na dokładkę cały personel tej Przekrętfirmy z cieciem włącznie.
    ?

    To wcale tak nie działa w Kanadzie i dobrze, że nie działa w ten sposób w Polsce. Możesz udowadniać co chcesz, ale nie pisz byle czego na poparcie Twoich opinii.

    Wezwanie na przesłuchanie, a szczególnie postawienie zarzutów powinno odbywać się w obecności adwokata. Śledztwo zajmuje tyle czasu ile zajmuje. Z reguły sprawy machinacji finansowych są skomplikowany, bo AmberGold to nie jest wyłudzenie pieniędzy „na wnuczka”, ale zupełnie inna kategoria. Jednak czy w zwykłym wyłudzeniu, czy w wyłydzeniu na skalę AmberGold aby postawić zarzuty inzatrzymać trzeba zabrać dowody i być moż zajęło to 10 miesięcy, co wcale mnie nie dziwi zważywszy charaker i skalę afery. Zatrzymana wcale nie musiała przez te 10 miesięcy transferować pieniędzy na Kajmany. Jeśli cokolwiek było przelewane do raju podatkowego, to moim zdaniem raczej przed wybuchem afery w zeszłym roku, niż po wybuchu. Moim zdaniem lepiej jest wstrzymać się z sensacjami jak Twoje, bo w sumie przypomijają one trochę wybuchy Macierewicza.

  381. mag
    16 kwietnia o godz. 13:10
    Jeszcze jedna dama nas chwali. Co za dzień.
    Ale uważaj, bo zakochany w Tobie @Et jest rozdrażniony i les duperelles(die Duperelieren) go nie interesują, bo on doszkala Falicza.

  382. ET
    Szkoda, ze TY się nie uczysz, jak rozmawiać z ludźmi.
    Wcale nie jestem pewna, czy AF będzie zadowolony z twojej „MIMO WSZYSTKO” protekcjonalnej pochwały.

  383. joanna
    Jasny gwint jest z Krakowa i w Wa-wie do szkół raczej nie uczęszczał.
    Ja chodziłam do „Poniatówki” (piątki) jeszcze gdy mieściła się niedaleko Dworca Gdańskiego. Potem ją przenieśli na Muranów.
    Co do bliżniaków wszystko się zgadza. Z racji sąsiedztwa znam opowieści rówieśników, jak bardzo byli nielubiani i nie bez powodu za „całokształt”.
    Pozdrawiam

  384. Mahatma Goldstein,
    Emmanuel Luter King

    Pan ma bardzo dziwne pojęcie o stosunkach państwo – obywatel i jeśli ktoś tutaj czegoś nie pojmuje to Pan, który nie zdaje sobie sprawy z faktu, że państwo jest organizacją przymusową i że prawo jako element organizacji państwa i społeczeństwa zawiera w sobie elementy przymusu. Jeśli nie zgadza się Pan z pewnymi dyspozycjami prawa, to ów sprzeciw nie daje Panu automatycznie przywileju wyjęcia samego siebie z zakresu osób, których to prawo obowiązuje. Czegoś takiego może np. dokonać sąd lub ustawodawca. Pan oczywiście może postępować jak chce, ale radzę pogodzić się z faktem, że będzie Pan ponosić konsekwencje swego „buntu”, bo nie sądzę, żeby sądy czy kolegia do spraw wykroczeń były Pańskimi sojusznikami w tej sprawie. I nie dlatego, że tam również siedzą idioci (jak wszędzie dookoła Pana – podejrzewam, że mniej więcej w tenże sposób postrzega Pan swoje otoczenie), a więc nie dlatego, że sędziowie to idioci, ale z tej prostej przyczyny, że nie ma Pan racji w tej akurat sprawie. Natomiast jeśli naprawdę ograniczenia szybkości są tak bolesnym problemem dla Pana, to radzę wejść na drogę przewidzianą w prawie i która pozwala obywatelom domagać się zmian w prawie lub w jego stosowaniu. Inaczej będzie Pan zasilać budżet bez względu na Pański stosunek do rządu i do państwa, o ile wcześniej nie zostanie Panu odebrane prawo jazdy.

  385. Skoro na firmy i prawo zeszło, to zdumiewająca jest katastrofa firm budowlanych…..
    Jakim cudem na budowie autostrad- prawie najdroższych w Europie- można stracić?
    I żeby było śmieszniej, winnych brak…..

    W sprawie Amber chodzi o kilka tysięcy ludzi i setki milionów PRYWATNYCH pieniędzy.
    W sprawie autostrad chodzi o pensje i miejsca pracy kilkuset tysięcy ludzi i setki miliardów PAŃSTWOWYCH, wspólnych pieniędzy.
    A to znacznie większa skala.

    Indolencja prokuratury jest widoczna, ale bardziej widoczna jest zachwalana przez Telegraphica „CHCIWOŚĆ jest dobra”.
    Rzeczywiście, prywatny jest skuteczniejszy niż państwowy- w grabieniu dobra wspólnego……
    Nie ma społeczeństwa, są egoistyczne jednostki…..

  386. Wielu radykalnych polityków odmawia rozmowy z dziennikarzami, którzy są wobec ich poglądów krytyczni. Ich prawo. Ale żałuję, bo chodzi za mną seria pytań, które chciałbym zadać politykowi odpowiedzialnemu za „cztery wielkie reformy” w dziedzinach, które są kamieniem u nogi polskiej rzeczywistości – służby zdrowia, oświaty, emerytur i podziału terytorialnego. Skupię się na najgorętszej dziś reformie, czyli OFE.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,13740614,Pytania_do_Leszka_Balcerowicza.html#ixzz2Qd0b0Ypl
    ===============

    Niezadane pytania Żakowskiego……

  387. Jacobsky
    16 kwietnia o godz. 13:38

    Zgoda – co do systemów działania odpowiednich służb w Canadzie
    jesteś na pewno lepiej zorientowany niż ja.
    Co do transferu – ani Ty nie wiesz, ani ja nie wiem dlatego użyłem
    trybu przypuszczającego. Na pewno nie byłaby taka głupia aby to robić z Polski, zresztą polskie konta Amber Gold o ile sobie przypominam były już dawno temu zablokowane.
    Ale skąd Ty masz Jacobsky taką pewność że nie było kont w Szwajcarii, Andorze czy Luxemburgu – tego ja z kolei nie wiem?
    Dasz sobie rękę obciąć ? bo ja nie.
    Piszesz również:

    „Moim zdaniem lepiej jest wstrzymać się z sensacjami jak Twoje, bo w sumie przypomijają one trochę wybuchy Macierewicza. ”

    Sensację z niewinnego wpisu to Ty tworzysz, ja wyraziłem tylko przypuszczenie i w dalszym ciągu tylko przypuszczam. Marazm,
    opieszałość i niedowład polskich organów porządku społecznego
    to nie mój wymysł.
    Zrób ankietę tu na blogu, to swoje usłyszysz.
    Rzecz ostatnia i najbardziej mnie frapująca to porównanie mnie do
    A. Macierewicza. Ty chyba potrzebujesz końskich okularów, lub
    biegłego przewodnika po blogu D.Passenta jeśli po moich poprzednich wpisach kwalifikujesz mnie w zaułku tego nawiedzonego
    PiSuara.
    Ale może to i dobrze, przynajmniej teraz wiem z kim mam do
    czynienia.

    Pozdrowionka.

  388. Lewy
    16 kwietnia o godz. 13:40 trafil w sedno. Nie udalo mu sie jednak z Cynamonem. Lewy zyjacy w kraju encyklopedystow, humanistow, akademikow i iluminatorow Oswiecenia nie zauwazyl „faszystoidalnego” jezyka Cynamona.
    Saldo mortale

  389. mag
    16 kwietnia o godz. 13:44 nie jest w stanie pojac, ze mi nie zalezy na jakimkolwiek kontakcie towarzyskim w blogofserze. Do tego sa portale towarzyskie, polecam goraco. Tam jest miejsce na empatie etc..
    Saldo mortale (wynik moej obecnosci w blogosferze).
    PS

    Dziwie sie Mag, ze Mag nalezaca do nomenkleatury PRLu dziwi sie krytyce tejze…..

  390. mag
    16 kwietnia o godz. 13:44 nie zauwazyla, ze nie chwalilem Falicza, jesli to ironicznie.
    Wpisy Falicza sa niestety na poziomie „poczytaj mi mamo”. Falicz broni caly swiat. Nie jest w stanie krytykowac „wystepkow”, wystepami tego nie mozna nazwac niektorych faszyzujacych w blogosfreze, wsrod nich goruje Cynamon; pelen mowy, wydawaloby sie prekariackiej…
    Saldo mortale

  391. Mag, helvecka saldo mortadela znów dostała przepustkę
    do klawiatury. Nie martw się, mam kolegę psychiatrę
    w Neumunster i ten mnie zapewnił, że personel na bardzo
    krótko rozwiązuje im te rękawki, zawiązane normalnie
    na plecach. Po prostu przeczekaj.

    Pozdrowionka.

  392. Mag – wiem, że Jasny gwint jest z Krakowa ale z jego wpisu z 13 kwietnia o 21.06 wywnioskowałam, że może mieć „korzenie” żoliborskie, pomimo że pomylił plac Inwalidów z placem Komuny.

  393. @cynamon 29 skierował do kilkorga z nas 16 kwietnia o godz. 13:01
    zapytanie o Amber Gold.

    Sądzę, że źródłem tego pytania jest niewiedza wynikająca z powodowanej chorobą nieobecności na polskich forach.

    Wedle mojej pamięci żona byłego szefa Amber Gold jest z wykształcenia specjalistką od resocjalizacji. Nie wbijałem sobie tego do głowy, więc jeśli się mylę to przepraszam. Niedługo po wybuchu afery napisałem komentarz z sugestią, że to ona była „mózgiem przekrętu”, a mąż był słupem.

    Później, co najmniej raz napomykałem – i niejasno, i niewyraźnie – że przekret był możliwy dzięki przychylności osób z organów sprawiedliwości.

    W innej kwestii wiedziony publikacją redaktor Joanny Solskiej w „Polityce” chyba więcej niż raz wzmiankowałem o nadzwyczajnej aktywności biznesowej kancelarii prawniczych. Wiele dotowanych przez UE polskich plantacji leszczyny jest własnością kancelarii prawniczych. Lista beneficjentów tych dopłat jest tajna.

    Opisywana ostatnio w mediach afera z prętami stalowymi dla budownictwa i podobne afery z przyłapanymi figurantami nazywanymi „słupami”, to w moim mniemaniu echo Hamletowskiej sprzedajności sądów. Oczywiście Szekspir nie bawił się rozróżnianie policjantów, prokuratorów, sędziów i falszywych świadków.

    Oglądany w Polsce masowo film „Układ zamknięty” w fabularnej formie opisuje przykład trądu w pałacu sprawiedliwości.

    Blogowe Koleżanki i Blogowi Koledzy wprowadzą zapewne Cię Cynamonie w krąg skażenia.

    ——————-

    Do jasnej Anielki!

    Porzućcie manierę nakładania mi maski czepialskiego literówek!
    Wygląda jakbyście rżnęli głupkę i głupka.
    Wyjaśniałem to wielekrotnie: oczekuję sprawdzania tekstów swoich komentarzy przed opublikowaniem. Często rezygnuję ze skorzystania z korektora zawartego w Microsoft Word. A Wy mi wciąż wciskacie zachęcanie moje do gry w dópniaka.

    Poza ciężkimi przypadkami niedorozwoju umysłowego nasze mózgi korygują błędy pisowni czytanych tekstów. Mnie chodziło o przypadki, gdy gorączka emocjonalna sprawia, że koniec zdania przeczy początkowi i kilka razy w tygodniu spotykam stwierdzenie: „Komputer się na mnie uwziął!”

    Większość moich komentarzy rodzi się z potrzeby „głośnego myślenia” przy pomocy klawiatury. I moi krytycy raczej nie zarzucają mi śmiecenia.

    Piszcie łacińskim alfabetem do rzeczy i do ludzi.
    Ja się nie wstydzę, tego że Wasza gleba „językowa” nie jest przeniczna ani jenczmienna.

  394. Andrzej Falicz
    16 kwietnia o godz. 13:16 zapomina, ze nie chodzi mi o zadna racje, lecz o zdrowy rozsadek, zdrowy nie znaczy jednak wszechpolski. Bons mots tez mnie ie interesuja, Panie i Panowie rowniez nie. Obywatelki i obywatele, owszem. Falicz raczy nie zauwazac, ze emancypacja obywatelska nie polega na mowieniu „byleczego”, kiedykolwie, komukolwiek…..
    Saldo mortale
    PS
    Falicz wie jednak, ze mu ze mna bardziej po drodze, niz z „cwierkajacymi” przyprawami blogosfery.

  395. Wracajac do bon motu Falicza, to posiadanie humoru jest oczywiscie mile widziane, ba pelne powazania. Tak napisalby Krzyston.
    Saldo mortale

  396. cynamon29,

    skoro obaj nie wiemy na pewno co do transferów, to lepiej nie mówić o tym. Z tym że kwestię ewentualnego trasferu wprowadziłeś Ty jako jedna ze zmiennych w równaniu opisującym sprawę aresztowania żony G. To trochę jak „napewno był wybuch”, choć nie ma stupreocentowych przesłanek, żeby tak twierdzić. Ja nie twierdzę, że „wybuchu nie było”, nie twierdzę, że „wybuch był”, zaś moje uwagi o transferze poddają w wątpliwość nie tyle transfer jako taki, ale jego timing. Z reguły jest za późno na transfery po wyjściu na jaw afery, kiedy jej uczestnicy znajdują się na celowniku służb dochodzeniowych. Tak więc zarzucana przez Ciebie opieszałość służb dochodzeniowych (a moim zdaniem normalny czas niezbędny na śledztwo o tej skali złożoności) nie wiele tutaj zmienia.

    Na ogół blogi są ostatnim miejscem do robienia ankiet obiektywnych, również w sprawach śledztw i ich szybkości. Jedne toczą się szybciej, inne wolniej. Dla jednych jest to stan rzeczy całkowicie normalny i ma miejsce w każdym kraju praworządnym. Inni mają prawdopodobnie bardziej rewolucyjną wizję funkcjonowania organów ścigania, pionu śledczego oraz wymiaru sprawiedliwości. Nic się na to nie poradzi, ale też fakt ten nie zmienia wiele jeśli chodzi o fakt prowadzenia śledztwa według obowiązujących w danej chwili procedur i dokonywania zatrzymań wtedy, kiedy są ku temu powody-dowody, a ich zabranie bywa czasochłonne. Tym samym szukanie sensacji również w kwestii szybkości czy marazmu działania organów ścigania w tej konkretnej sprawie, generalizując przy tym swe obserwacje (Marazm,opieszałość i niedowład polskich organów porządku społecznego… itd) trąca maglem, jeśli Macierewicz z jego wybuchami Ci nie odpowiada.

  397. Lewy; 5:26..

    Dziekuje za wyrozumialosc rzadko to ci sie zdarza ale dobre i to.
    Masz racje Francuskiego nie znam ale za to znam rowniez Wloski
    mialem okazje jakis czas mieszkac w tym pieknym,wesolym
    i slonecznym kraju.
    Pamietam kiedy pierwszy raz na kilka dni przyjechalem do Francji
    wydalo mi sie ze trafilem do kraju zarozumialcow i bufonow.
    Jak nie mowisz po Francusku to udaja ze cie nie rozumieja albo
    nie chca rozumiec co na jedno wychodzi.
    Potem to sprawdzilem nie bylo to tylko moje takie odczucie
    nie zazdroszcze ci wyboru ani kraju w ktorym mieszkas,ani lazurowego
    wybrzeza,ono lazurowe jest tylko z nazwy.

  398. Ryba (1:10)
    Co ja będę robić jeśli dożyję do emerytury?

    To dramatycznie brzmiąco pytanie niesie wiele sensów. I jeden wielki bezsens. Ja się tym problemem zupełnie nie przejmuję. Emerytura moja nastąpi – jak większość wydarzeń życia – w momencie przypadkowym i w sposób przypadkowy. Aż takim pragmatystą nie jestem, aby wyliczać czy mi starczy forsy i na co mi wystarczy. Jedynego sensu jakiego się mogę dokopać w tym pytaniu po dwóch dniach od jego postawienia, to przewrotna myśl, że Biblii studiował nie będę, a już o wydzwanianiu do ludzi i namawianiu ich do wspólnego jej studiowania zupełnie mowy nie ma. (Ani o zaczepianiu ich na stacji francuskiego metra).

    Ale mam kilka pytań do Ciebie. Jak pieski się miewają? Oraz gdy idziesz na pływalnię to robisz: leisure swim, czy lane swim – cokolwiek to znaczy. Bo ja przymierzam sie do lane swim, żona zakupiła mi gogle, aby mi oczy nie czerwieniały od chloru i jest to cudowny prezent, za zwyczajne 5 dolarów, bo przylegają do twarzy, nie zaparowują, bomba. I jak nie cieszyć się z systemu, który je stworzył i na twarz mi je włożył?

    Czy takie i podobne zachwyty nad systemem są jego lansowaniem? Ewentualnie nazwałbym moją działalność na blogu KONTRLANSOWANIEM powrotu do PRL, czy do czasów przed epoką Margaret Thatcher, czy do innej społecznej degrengolady – z mojego punkty siedzenie/widzenia tzw. sybaryty. A skoro ktoś taką orientację ekonomiczno-społeczną nazwał NEOLIBERALIZMEM, to cóż mam powiedzieć, przeżyję i tę nieadekwatność, czy raczej bogactwo języka.

    Sybarytyzmleniwy, wygodny tryb życia w luksusach i dostatku; wygodnictwo … (wikipedia).
    Przepraszam, że sięgam po hasło rzucone przez Lewego jako łagodną obelgę na mnie. Ale robię to, aby przeciwstawić się tezie, iż (jak Balcerowicz – sic!) wpadam z jednej skrajności w drugą. Ależ ja byłem sybarytą już w PRL-u, no bo czym marksistowski (przyjmując Twoją ocenę) sybaryta różni się od neoliberalnego. Co najwyżej zewnetrznymi oznakami i relatywny przecież pojęciem luksusu, dostatku, wygody – bo wygodnictwo jest wszędzie takie same, pod wszystkimi szerokościami geograficznymi i we wszystkich ustrajach. W bolszewi (jak nazywają przciwnicy Okrągłego Stołu) wygodnictwo niewątpliwie było krótsze niż np. we współczesnej Skandynawii, czy w Japonii z uwagi na wysokie spożycie ryb. Mam kuzyna, który nie jada owoców morza, raz przyleciał do mnie z wizytą i pojechaliśmy w Amerykę Płn, że tak sparafrazuję, i największym moim problemem było to, że nie mogliśmy pójść do knajpy i porządnie najeść się łososia, albo krewetek czy ostryg, a ja uwielbiam te kulinarne stwory. Do tego palił papierosy, więc jechaliśmy autostradą międzystanową dajmy na to I-90, on kurzył, okno bylo otwarte, gadaliśmy zawzięcie o Wałęsie i Maryli Rodowicz … i tak się dorobiłem chrypy. Ale się wykaraskałem po tygodniu, a on już ledwo zipie od ładnych paru lat na przeróżne dolegliwości, operacyjne i nie tylko. A przynajmniej tak mówi, że chodzi po wszystkich specjalistach, u każdego już był, z wyjątkiem ginekologa. A u psychiatry? – pytam go, oczywiście miałem jeszcze pediatrę w zanadrzu.

    Owijam w bawełnę, bo idzie mi w tych obrazkach z wystawnego życia mojego, o Magdzie Umer też rozmawialiśmy w czasie tej przejażdżki w okolicach Syracuse, w stanie NY, prawdę mówiąc najwięcej mówiliśmy o kobietach, a Wałęsa był tylko przykrywką. Idzie mi o to, że mój przypadek sybarytyzmu jest interesujący niewątpliwie, bo spleciony jest z hipochondrią, która przecież nie jest niczym zdrożnym, jedynie wyższą formą wsłuchiwania się w sygnały płynące z ciała.

    Rybo, przyznajesz, że oblałeś ekonomią polityczną socjalizmu (w pierwszym podejściu), czyli Twój przypadek i mój przypadek to są dwie strony tego samego medalu, ja dodatkowo oblałem teorię planowania u W. Baki. Różnica między nami jest m.in. w tym, że Ty nie wyjechałeś z PRL-u, nie natrafiłeś w swoich peregrynacjąch na dziewczynę z płytą Pink Floyda („The Dark Side of the Moon”) pod pachą i nie wyjechałeś z nią, raz za miasto, drugi raz w Tatry, trzeci raz gdzieś dalej. Przypadek? zapytasz. No nie zupełnie, ten pomysł z wyjazdem narastał we mnie pod wpływem sygnałów z zewnątrz. Właściwie jestem przypadkiem osobowości sterowanej z zewnątrz – to w nawiązaniu do pewnej dyskusji, zbyt krótkiej moim zdaniem, jaką odbyłem z Jibą (coś za bardzo wszyscy nawiązują ostatnio do Jiby, mania jakaś, kto ją wywołał?) na temat osobowości sterowanych wewnętrznie i zewnętrznie. Moim zdaniem jesteśmy wszyscy jednym wielkim przypadkiem osobników sterowanych wydarzeniami zewnętrznymi, tak jesteśmy genetycznie skonstruowaniu (ang. wired), a dalsze programowanie to wykorzystuje. Sterowanie wewnętrzne to poza, ucieczka, manifestacja, drobna odchyłka od dominujacej normy, ale przyznaję, że lubię dłuższe okresy samotności.

    PRL-u w zasadzie nie można już zmienić, co najwyżej jego obraz w naszych głowach. Po co ludzie się tym parają, tego nie wiem, każdy ma swój własny obrazek i już … causa finita. Jak się wyjedzie, to PRL tym bardziej wydaje się być nic nie znaczącym epizodem życia. Można powiedzieć, że emigrant ma dwa życia. Przeszedł reinkarnację. Do poprzedniego życia wraca wspomnieniami, przypomina je sobie na potrzeby jakiegoś bezsensownego i zbędnego rozgoworu, ale nie ma to dlań żadnego znaczenia. Tamto życie minęło, wyczerpało się do dna, powroty myślą czy podróżą w realu są typem wędrówki Alicji, nawet nie tyle.

    Co ja będę robić jak dożyję do emerytury?
    Wiele drzwi jest dla mnie zamkniętych. Prawdopodobnie nie pobiegnę w maratonie, nie wezmę udziału w Wyścigu Pokoju …

  399. En Passant robi się jak sklep korzenny.

  400. @ Jacobsky
    Adolf Jacobsky,
    Jacobsky Józef

    Pisze Pan, jak nieodrodny wnuczek Hitlera. Organizacją przymusową to jest państwo totalitarne, faszystowskie (ew. bolszewickie, na jedno wychodzi, to samo lewactwo), a nie państwo cywilizowane, demokratyczne, które jakoby mamy mieć, a w którym instytucje konieczne dla jego funkcjonowania są powoływane przez obywateli i przez nich nadzorowane, obywatele bowiem są najwyższym suwerenem; państwo jest tworzone tylko i wyłącznie dla ich dobra. W instytucjach państwa, urzędach, znajdują zatrudnienie inni obywatele, których obowiązkiem jest działanie na rzecz ogółu społeczeństwa – po to właśnie są tam zatrudniani na koszt wszystkich innych, a jak działają im wbrew, to won na bruk i do roboty na własny koszt. Niestety, to po przecinku chwilowo nie działa.

    Proszę postarać się zrozumieć, że zarówno sąd, jak i ustawodawca, to instytucje powoływane przez obywateli, które są zobowiązane działać dla ich dobra, taka jest ich rola, to służba obywatelom – działając przeciw nim popełniają przestępstwo, za które powinni lądować w celach z takimi samymi osiłkami, jak ten skrzywdzony człowiek na filmie p. Bugajskiego.

    Państwo powinno jednak istnieć jedynie jako konieczne minimum. Dziś jest niestety inaczej – w jego instytucjach znajdują utrzymanie całe legiony pasożytów, często otwarcie szkodliwych dla kraju, bezwstydnie żerujących na obywatelach RP.

    Na drogę może i bym wszedł, gdyby prawo służyło sprawiedliwości, a nie uciskowi społeczeństwa, realizowanemu przez dyktaturę tych samych wciąż ciemniaków, nie mamy bowiem niestety demokratycznego państwa i właśnie dlatego możliwe są powszechnie, także obecnie sytuacje, jak ta pokazana (choć ułomnie) w filmie „Układ Zamknięty”; właśnie dlatego państwo bezkarnie podejmuje decyzje wbrew woli obywateli, np. co do uczestnictwa Polski ręka w rękę z al Kaidą napaściach NATO ( globalresearch.ca/frances-media-admits-that-the-syrian-opposition-is-al-qaida-then-justifies-french-government-support-to-the-terrorists/5331289 ), czy w głosowaniach w ONZ wspierających pospolitych bandytów.

    Na razie, po upadku nadziei związanych z Solidarnością, znowu pozostaje mi emigracja wewnętrzna oraz osobista niezgoda na status quo, z perspektywą ponoszenia kosztów niesprawiedliwych mandatów, czy doznawania innych represji od szkodzącego obywatelom z premedytacją państwa. Mam jednak nadzieję, że urzędnicy-zaprzańcy oraz ich dysponenci, sprawcy niesprawiedliwości państwowej, doczekają się rozliczenia swoich czynów, z mocy sprawiedliwego prawa. To jest możliwe, tylko musi zostać przekroczona masa krytyczna ilości świadomych obywateli, niezgadzających się na ordynarne bezprawie. Mówi o tym zarówno filozofia, jak i psychologia, a nawet piękny film „I am” – polecam.

  401. jasny gwincie; 9;19, dziekuje za odpowiedz,co do slowa chemia
    to jakos tak wyszlo z rozpedu,nawet tego nie zauwazylem.
    Co do poprawiaczy to powiem tyle,jak ktos nie ma nic do powiedzenia
    na dany temat to aby sie dowartosciowac czepia sie ortografi
    albo gramatyki i wtedy czuje sie lepiej.
    Zycze przyjemnej podrozy do Ypres,tylko nie jedz autobusem
    bo ostatnio cos za czesto sie rozbijaja.

  402. Ms. Christine Lagarde

    Panie Redaktorze,

    A jak Pan czyta te książki? Siedzi pan przy biurku i robi notatki, podkleja stickerem strony, podkreśla ołówkiem frazy, zaznacza akapity, wpisuje coś do kompa? Czy zasieda wygodnie w fotelu i popijając swój ulubiony napój delektuje się lekturą? Czy leży w łóżku, na szafce lampka nocna oświetla przewracane strony, a Pan przysypia?

    Mnie najczęściej ostatnio zdarza się to trzecie. Jakbym miał mniejszą ciekawość wywiadów-rzek, czyli pojedynczych osobistości, ich przemyśleń i ich dziennikowych przeżyć. Wolę – podkreślam: ostatnio – szybki przekaz na temat bieżących wydarzeń i palących problemów. Zbyt szybko wszystko się dzieje, aby cofać się w przeszłość i z deliberacją wyciągać z niej lekcje. Dzisiaj BBC podało, że następna audycja HARD TALK będzie wywiadem z szefem MFW, panią Lagarde. NYTimes poświęca artykuł pt. „Europa podzielona przez plan oszczędnościowy jako metodzie na wzrost gospodarczy”. Plan oszczędnościowy = ang. austerity. Czytam włąśnie. Pani Lagarde zwraca uwagę na to koszt ludzki, mówiąc na ważnym spotkaniu oficjeli MFW – „Najlepszą metodą tworzenia miejsc pracy jest wzrost gospodarczy”.

    Pasjonująca lektura.
    http://www.nytimes.com/2013/04/16/business/global/europe-split-over-austerity-as-a-path-to-growth.html?hpw&_r=0

  403. Biorąc za przykład casus ZUS-u,
    państwo jest aparatem przymusu.
    Tak się ludzie wzajem umówili
    i chomąto na łeb sobie założyli.
    Ciągną wóz aż w krzyżu łupie.
    Ten co powozi, leje batem po ……

  404. Jacobsky
    16 kwietnia o godz. 15:09

    Dobra, doszło do tego że sam siebie muszę cytować:

    ” Przecież Ambergoldzistka mogła w tym czasie drugie tyle milionów
    transferować do banków na Kajmanach lub do innych rajów
    podatkowych. Mogła pozacierać niewygodne ślady, opłacić kogo
    trzeba w razie zapadnięcia wyroku etc., etc. ”

    Pokaż mi Jacobsky gdzie tu, w tych dwóch zdaniach, można
    „podpiąć” Twoją teorię wybuchu (lub lepiej jeszcze – teorię wybuchową).
    Wyrażnie napisałem że użyłem trybu przypuszczającego, czyli
    „a co by było gdyby”. Jeśli w literaturze lub w czasopismach takiego
    do tej pory nie spotkałeś, Twoja strata. Równie dobrze mógłbym napisać takie zdanie:

    Lewy mógł wylądować we Włoszech.

    Co nie oznacza że Lewy tam wylądował, ale nie oznacza również że
    Lewy o czymś takim w ogóle pomyślał. W literaturze nazywa się to
    trybem przypuszczającym i niczym więcej.

    Jacobsky, odnoszę wrażenie że masz dzisiaj gorszy dzień lub
    wstałeś z łóżka lewą nogą. Jak dotąd ceniłem Twoje wpisy,
    w poprzednim wcieleniu blogowym nawet wspierałem je ciepłym słowem, we wcieleniu obecnym chyba też, o ile dobrze pamiętam.
    Ale nic to.
    Widzę jednak, że patrząc zza oceanu, umykają ci pewne niuanse europejskie. Porównanie kogoś w Polsce do czuba Macierewicza,
    jest określeniem tego kogoś jako: niespełna rozumu, walnięty, stuknięty, podły intrygant (i to wszystko razem wzięte).
    To tak jakbyś w dzisiejszych Niemczech porównał kogoś do Hitlera.
    Może Wy za oceanem macie inną „miarkę”, ale nasza europejska
    jest delikatna i wysublimowana.

    Niezależnie od powyższego, polecam wpis : staruszek,
    16 kwietnia o godz. 14:56 . Może Ci się wtedy nieco przejaśni
    w sprawie Amber Gold.

    Pozdrowionka.
    P.S. Lewy, wybacz proszę że bez pytania wezwałem Cię do
    pomocy, ale od czego ma się przyjaciół.
    Z góry dziękuję za wybaczenie.

  405. E. Goldstein,

    … i tym efektowym akcentem konczymy te konwersajce.

    Zycze powodzenia na polskich drogach.

  406. cynamon29,

    a ja odnoszę wrażenie, że jęczenie i zawodzenie z byle powodu, a przede wszystkim generalizowanie przy pierwszej lepszej okazji stało się polskim sportem narodowym.

    I proszę bez melodramatów, że jak dotąd ceniłeś moje wpisy itp. Nawet jesli, to w tej chwili nie zgadzam się z Tobą w dyskutowanej tutaj kwestii, a tym samym polemizuję – od tego jest blog dyskusyjny.

    A wtręt o Macierewiczu to tak na opamiętanie: nie potrzeba mnożyć bytów bez potrzeby lub nadinterpretować rzeczywistości. Poczekajmy do końca z hipotezami, w tym z hipotezami o tym kto, ile i gdzie przelał.

    Pozdrawiam

    PS. Łóżko mam tak ustawione, że wstaję lewą nogą.

  407. Jacobsky
    16 kwietnia o godz. 16:54

    Nic dodać, nic ująć.
    Kochaj siebie samego, jak siebie samego.

    … i tym efektowym akcentem kończymy te konwersację.

    Pozdrowionka.

    .

  408. „[…]przeżywające najlepszy okres od stuleci – to też jest nasze państwo.”

    przepraszam, że tak wyrywam z kontekstu, ale powyższe stwierdzenie, powtarzane jak mantra przy każdej możliwej okazji istnieje w świadomości społecznej jak jakiś dogmat. a tymczasem jest niewyobrażalnie dalekie od prawdy.

    co takiego bowiem jest najlepszego w naszym państwie? towary na półkach sklepowych? auta na ulicy? statystyki jakże wspaniale prezentujące się na tle ‚innych państw’? dostęp do technologii, ‚zbliżający ludzi’ i dający im nareszcie dostęp do całego świata?

    na każdy z powyższych przykładów istnieje odpowiedź głęboko podważająca jego (ewentualną) prawdziwość. owszem, mamy nieprzebraną podaż produktów w coraz liczniejszych sklepach (pardon, ‚galeriach’) , ale one jedynie nakręcają spiralę posiadania jako celu samego w sobie, stanowiącą również marchewkę na końcu kija dla tych, którzy z przyczyn, a jakże – społecznych, nigdy się do niej nawet nie zbliżą – w naszym wspaniałym państwie a.d.2013 rozwarstwienie rozumiane jako różnicę w zasobności ergo poziomie życia ma się dobrze jak nigdy. ci, którzy są pomiędzy, zapożyczają się ponad miarę i sens kupując oznaki dobrobytu w postaci drugiego czy trzeciego auta, koniecznie niemieckiego i błyszczącego (to nic, że generującego więcej miejsc pracy w sektorze mechaniki pojazdowej niż jakikolwiek program tzw walki z bezrobociem). żyjemy na ‚zielonej wyspie’, ale kwestia tego, że statystyki sugerujące, iż zarabiamy już niemal tyle co Niemcy są, delikatnie mówiąc, spreparowane. średnia pensja na poziomie ok. 4000PLN? tak, ale GUS w bierze pod uwagę jedynie 5 mln pracowników, zatrudnionych na umowę o pracę w firmach liczących bodajże ponad 10 osób. tymczasem w kraju pracuje (za spisem powszechnym) ok. 15 mln osób. na czarno, szaro, na umowę o dzieło, zlecenie, a ich zarobki rzadko kiedy przekraczają pensje minimalne. o emerytach nie ma co pisać wcale, bo przy poziomie ich świadczeń aż dziwne, że w ogóle nadal żyją. i co to jest za życie – przed telewizorem (bieda), przed komputerem (technologia), w samochodzie (bo jazda autobusem czy spacer urąga pozycji społecznej), zawsze odizolowani od innych.

    żyjemy w smutnym kraju, w rzeczywistości szytymi grubymi nićmi obłudy i zakłamania. państwo? państwo jest koniecznością, trzymającą względnie wszystko w kupie, a nie wspólnym dobrem, przestrzenią, wartością.

  409. Magnetyzm państwa omnipotentnego
    Zadziwia prostota modelu państwa, który pielęgnują w swoich marzeniach narodowi lewicowcy i narodowi prawicowcy.

    Państwo, to w ich perspektywie taki rodzaj feudalnych porządków a rebours, tzn. władza w poddaństwie obywateli, a nie obywatele na łasce władców.

    Ich wymarzony model, to państwo-strażnik i opiekun, przykłada się do moich ran, a dźga słusznie innych, których my nie lubimy i których nie należy lubić.

    Tłumacząc to z polskiego na nasze – omnipotencja władz i prawa musi być, lecz powinna dotyczyć nie nas, tylko tych, z którymi należy zrobić porządek.

    Koniunkcja metafizycznych lęków z idealistycznymi projekcjami.
    Pzdr, TJ

  410. joanna, 14,47. Rzeczywiście jestem z Krakowa. Kończyłem sławny UJ. W swoim długim życiu 7 lat mieszkałem i pracowałem w Warszawie. Na Żoliborzu miałem dużo przyjaciół. Niektórych do dziś. Myślałem z urywków informacji, że mamy wspólnych z mag znajomych. Może i mamy?

  411. E. GOLDSTEIN i jego „Mein Kampf”

    Kluczem do objaśnienia go jest Erik von Kuehnelt-Leddihn – za wikipedią: (1909 – 1999) – austriacki konserwatywny i katolicki myśliciel, pisarz i dziennikarz. Był zdecydowanym krytykiem demokracji oraz totalitaryzmu. Sam nazywał siebie „skrajnie konserwatywnym arcyliberałem”. Opowiadał się za monarchią absolutną.

    @Goldstein polecił nam (12 bm, 22:04) książkę pt. „Demokracja – opium dla mas”, rzekoma jego autorstwa, aczkolwiek oryginalnej pracy Kuehnelt-Leddihna pod tym tytułem nie znajduję. Główna jego praca nosi skąd innąd obiecujący tytuł „Liberty or Equality” (Wolność czy Równość). Kuehnelt-Leddihn jak na skrajnego prawicowca ściga wszelkie przejawy lewicowości, od hitleryzmu po amerykańskie – wilsonizm i rooseveltyzm. Daleki skraj spektrum poglądów politycznych, daleki mi konserwatyzm. Kuehnelt-Leddihn współpracował z „National Review”, bodaj najważniejszym czasopismem amerykańskich konserwatystów.

    Pres. Obama przestrzegł wczoraj przed wyciąganiem szybkich i pochopnych wniosków nt. sprawców tragedii na mecie Bostońskiego Maratonu. 15 kwietnia to termin składania oświadczeń podatkowych w USA, dzień wcześniejszych antypaństwowych aktów terroryzmu (Oklahoma City, 19 IV 1955). Nie wyciągam żadnych wniosków, ale należy być mentalnie przygotowanym na ew. złe wieści.

    Czy Kuehnelt-Leddihn jest idoeologiem polskiej skrajnie prawicowej młodzieżówki?

  412. @ Jacobsky

    Teraz się zgadzam i dziękuję za życzenia. Jadę dziś do kina, to jak droga będzie pusta przycisnę ze 200km/h na wiwat, specjalnie dla Ciebie. Tylko najpierw się upewnię, czy aby jakieś niehomofoby nie ciągną się za mną od tyłu, jak to oni…

  413. KOREKTA: Chodzi o zamach na budynki państowe w Oklahoma City w dniu 19 kwietnia 1995, w którym zginęło 168 osób, w tym 19 dzieci, a ponad 680 osób zostało rannych.

  414. Emmanuel Goldstein

    to jak droga będzie pusta przycisnę ze 200km/h

    Osobiscie watpie, ale jesli sama mysl o tym poprawia Panu samopoczucie, to tym lepiej

  415. telegraphic,

    porównanie Gospodarza do sklepu korzennego, wydaje mi się, bardzo udane.

    Rosa choruje, więc pogłaskałem ją, gdy leżała na sofie i chciałem pocałować w łapkę, ale żona przeszyła mnie lodowatym spojrzeniem i do zbliżenie nie doszło.
    Na jej chorobie tracą dziki, bo nikt nie powarkuje na nich w tak szczególny sposób (podwójna alfa, tak jak moja żona) jak ona.
    Myślę, że samo myślenie o Maryli Rodowicz jako artystce, jest już passe.
    Pamiętam jak w piękne słoneczne popołudnie ’74 przeczytałem na kortach wywiad z tą gwiazdą. Skarżyła się wtedy, że jej styl śpiewania zmusi ją do zaprzestania uprawiania tego specyficznego wrzasku już w następnym roku.
    Zaczytałem się tak mocno w w wywiad z moją idolkę, że niezauważyłem zajęcie mojego kortu przez niejakiego Kurtycza (Cicha Woda).
    Zarządałem opuszczenia kortu, a on zagładał mi kilkakrotnie w oczy, oczekując czy go nie rozpoznam (był w takim samym wieku jak obecnz Twoja idolka, Maryla).
    W końcu spór zażegnał powszechnie lubiany kortowy, który wynalazł dla mnie inny kort (zobacz co działo się w PRL-u) zdala od spatyniałej gwiazdy z okresu wczesnego Gomułki.
    Piszę o tym incydencie , bo chcę Ci przypomnieć czar kolejek oraz fakt, że ludzie garneli się do rozrywki i sportu.
    Teraz powiększone korty oraz nowe, sąsiednie w Łazienkach Północnych stoją prawie puste, a kilkadziesiąt lat temu wywoływały duże emocje już samym widokiem.
    Pytany przeze mnie Przewodniczący Rady Miasta dlaczego korty stoją puste, powiedział mi, że są za wysokie opłaty (niech to sz…g).
    Przecież do kortów przylega szkoła sportowa, a dzieciaki nie grają.
    Wszyscy teraz liczą pieniądze, których ciągle ubywa (Marylka ma tylko ca 1000 zł emerytury, ale ma także opasłe pończochy).

  416. cynamon 29
    16 kwietnia o godz. 10:54
    Buzi od pani w moim wieku, to może sobie życzyć tylko desperat 😯

    Lewy
    16 kwietnia o godz. 12:23
    Nie powiem, którego wybieram. Potrzymam was w tej niepewności 😀

  417. @ telegraphic observer

    Za propagowanie Hitlera wsadzą Cię tu do ciupy, zobaczysz, przyjedziesz do Polski, a na granicy Policja Myśli: „chono tu, chono – pan telegraphic, nieprawdaż? A co wypisywał u Passenta 16.04.2013 o godz. 17.49 czasu lokalnego, he? Wie, że mamy tu w Polsce indeks książek zakazanych, których czytanie, nawet żeby zrozumieć anatomię chorego umysłu, jest myślozbrodnią? Wie, że Ministerstwo Miłości wie wszystko? No po co ten płacz i zgrzytanie zębów, uszy do góry! Telegraphic idzie teraz i wypoczywa, przygotuje się do naszej przyjacielskiej wizyty w hotelu, o 6-tej rano.”

    @ Jacobsky

    Tak się nie bawię – jak koniec, to koniec., trzeba być konsekwentnym.

  418. … i posadzą mnie na celi sasiądującej z dowcipasem Goldsteinem. Horror! Poproszę o przeniesienie na karny oddział, albo o całodobową zagłuszającą muzykę.

  419. telegraphic observer
    16 kwietnia o godz. 15:38

    o ewentualnym czasie emerytalnym i sposobie jego spędzania:

    „… Biblii studiował nie będę, a już o wydzwanianiu do ludzi i namawianiu ich do wspólnego jej studiowania zupełnie mowy nie ma. (Ani o zaczepianiu ich na stacji francuskiego metra). ”

    T.o. w tej kwestii zapatrywania mamy podobne.
    Ja już to mogę wypróbować, bo od jakiegoś czasu jestem na rencie
    chorobowej (co prawda czasowej, ale jednak). Na uprzejme, lecz też
    deczko nachalne nagabywania panów w ciemnych garniturach, mam
    zawsze jedną odpowiedż; „ich bin Jude”.
    Zmykają wtedy szybciej niż przyszli. Kiedyś próbowałem metody
    „ich bin ein Atheist” ale to ich wtedy zachęcało zrobić ze mnie za
    wszelką cenę wierzącego i to koniecznie wedle ich zasad.
    Póżniej jeszcze, mawiałem do nich : ” Ich glaube an einen Gott, den es nicht gibt.” to też się wpierdzielałem po uszy, bo zaraz padało
    pytanie „warum ?” i wywiązywała się dyskusja pod tytułem ” Strata
    Czasu”.
    Od czasu gdy stosuję moją wiaro – mimikrę z tym „Jude”, mam
    święty spokój.
    Zaś jeśli idzie o emeryturę i wolny czas do zabicia, kto by się tym
    przejmował na zapas.
    Może przyjdzie walec i wyrówna ?

    Pozdrowionka.

  420. ANCA_NELA
    16 kwietnia o godz. 19:18

    ANCA-NELA jeśli myślisz że mam do zaoferowania gładkie lico,
    to Cię mocno rozczaruję: przypomina to raczej karbowaną sukienkę
    z czasów naszej młodości lub jak kto woli, pas startowy w Modlinie
    w czasie rekultywacji.

    Desperackie pozdrowionka, ole !

  421. C29
    Na propozycję przyjęcia pozycji do zwalcowania odpowiem obcesowa – ja nie jestem dżdżownicą maszerującą po asfalcie.

    Jakimś dziwnym trafem p. Zygmunt (a może Zbigniew?), pamiętam, że przyznał się do Świadków Jehowy, wcale mnie on nie odrzucił, tzn. mnie nie odrzuciło od niego. Miałem fantazję, może nawet ułańską, różne rzeczy w Polaku i jego duszy siedzą i grają. Ale „ich bin Jude” by z nim nie przeszło. Jak wspomniałem, na wstępie przyznał się, że zna moje imie, zatem nazwisko musiał znać też, a jest ono takie chłopskie, że żaden żyd (zaryzykuję teraz z małej litery) by się nim nie podpisał.

    W całej tej lekcji Biblii zabawna była dla mnie teoryjka, jaką ludzie chętnie sobie przyjmują naprzeciw judaizmu, religii i tej nacji. Chrześcijaństwo jakoś tak jest skonstruowane, jako religia ludu parającego się rolnictwem, z dodatkiem rybołóstwa; a także „wysoko urodzonego” ziemiaństwa. „Rolnik był i i jest zaporą dla socjalistycznych eksperymentów gdziekolwiek. Albowiem wytwarza pożywienie dla siebie i na ogół mieszka we własnym domu, jest on mniej poddany kontroli, niż – powiedzmy, mieszkaniec miasta”.

    Kto tak powiedział? „Kisiel”? Pasuje co nieco, ale nie on. To Erik von Kuehnelt-Leddihn, ideolo niejakiego Goldsteina.

    Co o tym wszystkim myśleć, drogi C29?

  422. ANCA_NELA
    16 kwietnia o godz. 19:18

    Podobno pani Zimińska osobiście testowała tancerzy- do końca swych dni.
    A żyła długo…..
    Pan Johnson bardzo sobie chwalił panią Piasecką…..

    Starość to stan psychiczny.
    Chęci na ochotę brak, lub nie….

  423. Dla sympatycznych oczywiście niewątpliwie panów C29 oraz W59…
    Pucio… pucio 🙂
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=-gtGp6l3gA4

    ‚*__*’
    Jeśli red. Passent nie wstawi nowego felietonu, to ja nie wiem, do czego może dojść…

  424. T.o. najlepiej nic nie myśleć, bo jak mawiał mój prof. dr.
    od historii: „myślenie jest sprawą kryminalną”.
    Nie tylko tak mawiał, ale był święcie o tym fakcie przekonany.
    Podobno przeszedł niejeden gułag, ale nigdy o tym nawet nie
    wspomniał. Pewnie tam mu to wpoili krasnyje riebiata, idole
    jasnego gwinta.

    Trudne to twoje pytanie:
    „Co o tym wszystkim myśleć, drogi C29?”
    bo jak się gibnę na lewo to mnie zbesztasz od lewicowców,
    jak na prawo to od prawicowców (na młodzież wszechpolską się
    nie załapię z racji wieku). Pozostanę tedy pośrodku i jako stary
    i wieloletni sybaryta, wzorzec dla oportunistów, powiem tak:
    świat to jeden wielki kogel-mogel, a skoro go już ktoś ukręcił,
    niechaj kręci dalej wedle gustu i uznania.
    My sobie popatrzymy,
    myślenie wyłączymy,
    oj dana!
    Prawda że bezpiecznie t.o. ?

    Pozdrowionka.

  425. wiesiek59, 14.12. Pisze; „Skoro na firmy i prawo zeszło, to zdumiewająca jest katastrofa firm budowlanych…..
    Jakim cudem na budowie autostrad- prawie najdroższych w Europie- można stracić?
    I żeby było śmieszniej, winnych brak…..”
    Na wszystkim w tym burdelu można stracić. Podano, że właśnie wali się i zapada dach na tuskowym stadionie w Poznaniu. Tylko patrzeć jak spadnie dach na narodowym. Nie będąc gołosłownym radzę przejechać się nową autostradą z Krakowa do Tarnowa. Pomijam fakt, że prawie na całej długości droga obudowana jest wysokimi na kilka metrów ekranami, tak że jedzie się jak w tunelu. Wiele odcinków wiedzie w wykopie lub na nasypie. W jesieni spady terenu pokryto świeżą trawką i krzaczkami. W zimie całymi kilometrami teren zjechał w dół, zsunął się do samego pobocza. Wygląda to rozpaczliwie, jak po amerykańskim bombardowaniu. Ktoś zapłaci za nieudolność i elementarne błędy. Sięgając pamięcią do dawnych czasów, widzę przed oczyma wysokie nasypy kolejowe budowane przez Niemców w Krakowie. Z piasku. Ani jeden fragment nie uległ uszkodzeniu. Wiedzieli jak to chronić i czym obsiać. U nas wszystko od początku. Jakby nikt nigdy nie budował nasypów. I Autostrady kosztują dwa razy drożej niż w innych krajach

  426. Na nasypy tylko szczaw!

  427. Dziś mija 10 rocznica podpisania traktatu akcesyjnego do UE. Podpisali go Miller i Cimoszewicz. Oni ten fakt przypomnieli. http://lewica24.pl/na-lewicy/3032-na-lewicy-miller-i-cimoszewicz-deklaruja-chec-wzmacniania-unii-europejskiej.html
    Prawicowe media ani prawicowa hołota nie puściła pary z ust. Dlatego, że to sukces lewicy. Akt najważniejszy w tysiącleciu. POLITYKA także ma swoje tematy.

  428. T.o.,ciąg dalszy do Twojego pytania:

    „Co o tym wszystkim myśleć, drogi C29?”

    Zachować zdrowy rozsądek.
    Niejeden na tym dobrze wyszedł.
    A tu rodzaj szczególnego podejścia zdroworozsądkowego:

    „Czymże jest zdrowy rozsądek? Jest tym, co ogarnia intelekt stojący na zmysłach takich samych, jak zmysły małp. Ów intelekt chce poznawać świat zgodnie z regułami ukształtowanymi przez jego ziemską niszę życiową. Ale świat poza tą niszą, tą wylęgarnią inteligentnych małpoludów, ma własności, których nie można wziąć do ręki, zobaczyć, ugryźć, usłyszeć, opukać i w ten sposób zawłaszczyć. ”

    – Stanisław Lem „Fiasko”

    Pozdrowionka.

  429. Lękliwi proszeni są o pominięcie tego komentarza.

    Dwa cytaty z:

    http://main3.amu.edu.pl/~wiadmat/107-127_pp_wm40.pdf

    Przestrzegam przed zaglądaniem tam!

    W sierpniu 1991 Grothendieck opuszcza nagle swój dom, nie informując nikogo, i udaje się w nieznane miejsce gdzieś w Pirenejach. Poświęca się filozoficznym medytacjom (wolny wybór, determinizm, a także istnienie. . . diabła w świecie; wcześniej napisał ciekawy tekst La clef des songes o tym, jak doszedł do istnienia Boga na podstawie analizy marzeń sennych). Pisze też teksty o fizyce. Nie życzy sobie kontaktów ze światem zewnętrznym.
    …..
    Przygotowując ten artykuł zapytałem kilku znajomych francuskich ma-
    tematyków: czy Grothendieck jeszcze żyje? Odpowiedzi, jakie otrzymałem, można streścić w sposób następujący: „Niestety, jedyną wiadomością, jaką otrzymamy na temat Grothendiecka, będzie wiadomość o jego śmierci. Skoro jej nie otrzymaliśmy, to znaczy, że on żyje”.

    Bohaterem tych cytatów jest jeden z najgenialniejszych współczesnych matematyków.

    Kartka Z Podróży nie chodził ścieżkami matematyki.
    Dróg podróżnych jest dużo. Droga do Compostelli długa …

  430. Jacobsky tutaj masz autentyczny głos z kraju na dobranoc.

    „pudel z gwadelupy, 16 kwietnia o godz. 17:36
    żyjemy w smutnym kraju, w rzeczywistości szytymi grubymi nićmi obłudy i zakłamania. państwo? państwo jest koniecznością, trzymającą względnie wszystko w kupie, a nie wspólnym dobrem, przestrzenią, wartością.”

    Pozdrowionka.

  431. cynamon 29
    16 kwietnia o godz. 22:47

    pudełko kleenexów do tego ?

  432. Dlatego, że to sukces lewicy.

    A może raczej wszystkich Polaków, którzy pracowali na ten sukces, pracowali bez względu na przynależność polityczną ?

    Akt najważniejszy w tysiącleciu.
    To już nie Manifest Lipcowy ? Nie przystąpienie do Układu Warszawskiego ?? Nie Układ o Przyjaźni i Wzajemnej Pomocy między narodami Polski i Związku Radzieckiego ???

  433. Moje panstwo czyli…ja!
    Udaje sie w osobach Tuska, Sikorskiego, Rostowskiego i Walesy zlozyc ostatni poklon baronessie Thatcher.

    Dla Tuska to dodatkowo pewnie rodzicem ideologicznym bo przeciez z takich liberalow Donald pochodzi.

    Maggie jest nie tylko ojcem Donalda ale rowniez matka dzisiejszej Polski w wymiarze ideowym!

    Warto tu przypomniec jak gleboko ksenofobiczna i rasistowska byla corka sklepikarza – co jest chyba nierozerwalna czescia ideologii opartej o najnizsze ludzkie instynkty – egoizm, pogarda dla najslabszych, prymitywny spoleczny i gospodarczy darwinizm.

    No wiec ja w osobie reprezentantow panstwa skladac bede poklon osobie ktora ostrzegala przed zalewem Brytanni przez imigrantow (kolorowych) – gd ci stanowili okolo 2% spoleczenstwa.

    Ja bede sklanial poklon baronessie, ktora ostrzegala w Australii by niedopuscic do tego by Sydnej zamienilo sie w Fiji (obrzydliwie kolorowe domyslam sie) i mowila to do Kevina Rudda -ministra spraw zagranicznych- ktoremu towarzyszyla zona z …Malezji.

    Ja wreszcie bede skladal poklon baronessie, ktora sprzeciwiala sie oblozeniem Poludniowej Afryki sankcjami za apartheid…

    Tak mi sie to wszystko dziwinie zlozylo w dzien powstania w getcie i zawzietej dyskusji u Szostkiewicza na temat polskiego antysemityzmu.

    Wpisuje sie w to pieknie zaproszenie na Kongres…”Lewicy” prezydenta od stawiania kochajacych inaczej za murem, prezydenta wojskowego dyktatora i prezydenta doradcy oligarchy wzbogaconego na prywatyzacjach…
    Trzej „Ojcowie” i patroni polskiej lewicy niech ja skonam –
    i juz sie niczemu nie dziwie.

    Panstwo to faktycznie my ale na szczescie niekoniecznie ja.
    Mam zapasowe…

  434. Żałosny paradoks historii. Legendarny przywódca /?/ klasy robotniczej żegna największego jej gnębiciela. Paradoks albo bezdenna głupota. Jak zwykle z udziałem Wałęsy.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13753220,Dzis_pogrzeb_Margaret_Thatcher__Bedzie_Tusk_i_Walesa.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt

  435. Kiedyś USA miała prezydentów, którzy wypowiadali tego typu sentencje;
    D. Eisenhower.
    “Every gun that is made, every warship launched, every rocket fired signifies in the final sense a theft from those who hunger and are not fed, those who are cold and are not clothed. . . . This world in arms is not spending money alone; it is spending the sweat of its laborers, the genius of its scientists, the hopes of its children. . . . This is not a way of life at all in any true sense. Under the clouds of threatening war, it is humanity hanging from a cross of iron.”
    Dziś ich zbrodniczy następcy wydaja bilion dolarów rocznie na broń do zabijania i za to dają im nagrodę Nobla.

  436. Andrzej Falicz
    17 kwietnia o godz. 3:32
    Panstwo to faktycznie my ale na szczescie niekoniecznie ja.
    Mam zapasowe…

    ””
    Szczerość z nóg zwalająca.
    Jak na mnie to aż za dużo.
    A swoją drogą ciekawe, czy w alternatywnym państwie Falicz prowadzi alternatywne rozważania architekta na tematy dowolne…
    Ale na to Falicz zapewne nie odpowie.

  437. ANCA_NELA
    17 kwietnia o godz. 9:26
    Szczerość z nóg zwalająca.
    Jak na mnie to aż za dużo.
    A swoją drogą ciekawe, czy w alternatywnym państwie Falicz prowadzi alternatywne rozważania architekta na tematy dowolne…
    Ale na to Falicz zapewne nie odpowie…”

    Nie mam najmniejszych klopotow z odpowiedzeniem.

    Zarowno z radoscia wracam do swojej ojczyzny jak i z radoscia wracam do swojej drugiej.
    To jedno.

    Wlasnie za tydzien wybieram sie Polski i caly az sie ciesze.

    Panstwo to DUUUUZO mniej niz kraj.

    Ludzie zwlaszcza mlodzi (chcialbym w to uwierzyc ze moge nim byc) zyja rownolegle do panstwa starajac sie tworzyc wlasne prywatne. Zwlaszcza jezeli oficjalne panstwo wzbudza w nich mdlosci.
    To drugie.

    Jasny Gwincie,
    Wroce jeszcze raz do zamachu w Bostonie.

    Wszyscy w Ameryce wiec oczywiscie tez i nasz minister Sikorski musza napisac, ze byl to tchorzliwy (!) atak.

    Bo czy jest cos bardziej tchorzliwego niz zabijanie niewinnych ludzi zachowujac wlasna anonimowosc (chowajac sie za weglem)?

    Mnie sie narzuca jeszcze lepszy przyklad.
    Otoz przychodzi facet w Las Vegas na druga zmiane…patrzy sobie w ekranik pijac kawke.

    Widzi zakurzona wioche gdzies w Beludzystanie… paru chlopkow gada przed lepianka wiec facet sie przeciaga i klika na komputerku – BUUUM i po dzikusach!

    W ten sposob odwazni Amerykanie zabili w ciagu ostatnich paru lat 4000 mniej istotnych ludzi w tym oficjalnie zindentyfikowano 200 dzieci!

    Moze porozmawiamy o polskim antysemityzmie?

  438. Ted
    17 kwietnia o godz. 1:05

    Ciekawą stronkę wyszukałeś.
    Dzięki.

    Pozdrowionka.

  439. Andrzej Falicz
    17 kwietnia o godz. 10:01
    Za uwagę dziękuję, ale pytanie było zupełnie inne. Sprawdź…

  440. „Niemcy „deportują” na wschód osoby starsze i niepełnosprawnych”.

    To tytuł notatki na stronie znalezionej przez @Teda (tu ukłon).
    A dalej:

    „Dzieje się tak głównie dlatego, że w ich kraju koszty usług społecznych osiągnęły zawrotne ceny. Niektóre prywatne firmy, które zapewniają opiekę i leczenie, rozpoczęły nawet budowę wyspecjalizowanych instytucji za granicą. Na inicjatywę outsourcingu staruszków bardzo przychylnym okiem patrzą niemieckie władze, które dzięki temu oszczędzają spore pieniądze.”

    Czyżby nowa forma dawnego ” Drang nach Osten” ?
    Ale przecież taki emeryt nie utrzyma karabinu, o panzerfauście już
    nie mówiąc.
    Oblegają już Węgry, Czechy, Słowację, Hiszpanię, Grecję a nawet
    Ukrainę.
    Niemców pełny jest cały Dolny Śląsk a w niektórych miasteczkach uzdrowiskowych częściej słyszy się niemiecki niż polski.
    Dobry pomysł, nie ma co mówić, to pewnie zemsta za nasze, swego czasu ” saksy „, ale z drugiej strony szansa na zatrudnienie sporej
    części personelu medycznego i rozwiązanie bezrobocia.
    A gdyby tak Stocznię Szczecińską przebudować na wielki dom starców ? Byłoby kasy a kasy multum.
    Bierzmy się za to, zanim nas inni ubiegną.

    Pozdrowionka.

  441. ANCA_NELA
    17 kwietnia o godz. 10:45 A swoją drogą ciekawe, czy w alternatywnym państwie Falicz prowadzi alternatywne rozważania architekta na tematy dowolne…”

    Chwilowo nie.
    Odpoczywam po Arabii Saudyjskiej.
    I narazie pakuje sie na El Camino i Polske.

    Pozniej zobaczymy – kusza mnie Chiny… jest ciekawa robota w Szanghaju.

  442. Nie tylko Jędrek Falicz jest taki cwany. Są tu inni, którzy też mają dwie Ojczyzny. Tylko , że w tej drugiej Ojczyznie ma się cudzoziemski akcent. Moja córka, obywatelka Polski, Francji i Kanady(Quebecku) ma nawet trzy Ojczyzny, ale po francusku mówi z akcentem polsko-quebeckim.
    Ciekawe ile żon ma Jędrek, bo w tej Arabii można ich mieć do czterech.

  443. W Bostonie tragedia, co prawda w Iraku zginęły tego samego dnia 54 osoby w zamachu bombowym, a dziesiątki zostały ranne, ale dla mainstreamu priorytetem jest Boston, wspominał o tym jasny gwint.

    Jednak opinia publiczna Zachodu nie chce tak łatwo dać się przekonać, że to osobiście ben (z hebrajskiego – syn) Laden, jak w przypadku 9/11, albo odmóżdżony mason Breivik.
    Paul Joseph Watson publikuje filmik animowany, z bardzo popularnej w UISA serii, usunięty z YouTube, na którym najwyraźniej już miesiąc wcześniej antycypowano wydarzenie z Bostonu. http://www.infowars.com/family-guy-episode-predicted-boston-marathon-attack/

    Producent filmu „Family Guy” dla telewizji Fox, znany z zainscenizowanego „antysemickiego” faux pas na tegorocznym rozdaniu Oscarów, celebryta MacFarlane o dźwięcznym imieniu Seth (brat Rebeki), w artykule „Seth MacFarlane and Jewish Hollywood” opublikowanym w Tablet Magazine – który sam przedstawia się w zakładce „about us”, że jest „dziennikiem online z żydowskimi wiadomościami” – tłumaczy, z kim pracuje i kto mu przygotowuje teksty, dowcipy, pewnie scenariusze:

    „Some people say that stereotypes exist for a reason. I’m in no way qualified to make that determination. But I’m sitting in a room with a writing staff that is in large part Jewish, and those are the guys pitching the jokes.”

    http://www.tabletmag.com/scroll/125127/seth-macfarlane-and-jewish-hollywood

    Jon Rappaport pisze wprost, że wszystkie ataki terrorystyczne są inscenizowane:
    http://www.infowars.com/all-terror-attacks-are-psyops/ i moim zdaniem ma rację, co nie znaczy, że nie przeprowadzają ich terroryści, oczywiście że terroryści, prawdziwi terroryści, gdyż każdy taki zamach jest aktem terroru.

  444. Winston, jasny gwint
    Zamach z Bostonie „na ustach” wszystkich mediów, a gdy ednocześnie kolejna tragedia (już nawet nie o liczby ofiar chodzi) w Iraku, czy gdziekolwiek indziej, to info przechodzi boczkiem, bo to przecież nie sprawy naszego „cywilizowanego” świata.
    Nóż mi się w kieszeni otwierał, gdy przez kolejny dzień TVN24 uświadamiała ludowi ogrom nieszczęcia, jakie dotknęło bostończyków i całą Amerykę.
    Nie lekceważę jej, broń boże, wiem że terroryzm jest straszny i trzeba z nim walczyć, ale -niestety – gwałt się gwałem odciska. A poza tym „znaj proporcium mocium panie”.

  445. Przed chwilą słuchałem w TOKFM Jerzego Urbana. To wielka klasa, a ja go tak nienawidziłem w Stanie Wojennym.
    Przenikliwy, niezwykle inteligentny, a przy tym zrownowazony emocjonalnie. Zadnych przegrzanych słów.
    Jego książka może być bardzo interesująca

  446. Znowu bandyci atakują uchodźców. W poniedziałek nad ranem ktoś podłożył ogień pod drzwi czeczeńskiej rodziny mieszkającej na osiedlu Zielone Wzgórza. Życie mogło stracić pięcioro dorosłych i dwójka maleńkich dzieci.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13751309,Polska_dla_Polakow__wiec____spalic_Czeczenow__Ogien.html#ixzz2QiwtUfuK
    ==============

    Nie trzeba być żydem, by spotkać się z „Prawdziwymi Polakami” pobłogosławionymi zapewne w swym dziele na Jasnej Górze……
    Odpuszczenie grzechów też pewnie zaliczą, a może nawet odpust zupełny?
    „Najświętsza Panienka raduje się z krwi heretyków”??

  447. Winston, jasny gwint, mag
    W mediach USA dominuje zamach w Bostonie, także w Kanadzie, w BBC North America … nawet w TVN24. A co dominuje w mediach irackich, w mediach tamtego regionu, w Al Jazira?

    Media w selekcji materiału informacyjnego są nastawione na własną publiczność i jej zainteresowania i troski. Krwawa wojna domowa (prowadzona w mniej „spektakularny” sposób także za reżimu Sadama Husejna) toczy się między dwoma odłamami irackiego narodu. Czy ktoś (USA, NATO, ONZ) ma interweniować w Iraku i rodzielać zwaśnione strony?

    Bostonem jesteśmy przejęci, bo to zagraża naszemu bezpieczeństwu, faktycznie godzi w nasze państwa. Wojna szyicko-sunnicka nie ma tej „siły przebicia”. Nie silmy się na „wyższą” moralność i obiektywność. To graniczy z hiporyzją.

  448. @Lewy
    Też słuchałem.
    Zawsze uważałem, że Jerzy Urban, jako człowiek „po prąd” pasował do Solidarności, ale jako „przekora”, zniesmaczony solidarnościowym pędem mas, pokłócił się z kolegami z Polityki i zasadził się po drugiej stronie. Jak zwykle w oryginalny i trudny do wymazania z pamięci sposób.
    Jego rzadkie wywiady, to frajda dla nieetykietującego słuchacza.
    Pozdrawiam

  449. telegraphic observer
    17 kwietnia o godz. 14:55

    Przecież waśnie religijne i plemienne ksenofobie to takie dobre paliwo dla polityki divide et impera…..
    Wystarczy je tylko umiejętnie podsycać.

    Boston może być odpryskiem tej polityki, choć równie dobrze rodzinnej ksenofobii. Xenocide- termin ukuty przez O.S.Carda ma kolosalną przyszłość i wielu ojców.
    Wykonawcy też się znajdą…..

  450. @wiesiek 59
    Co ty … spekulujesz tutaj?
    Boston to całkiem ładne i sympatyczne miasto.

  451. telegraphic observer
    17 kwietnia o godz. 15:18

    Na pytania
    -samotny wilk
    -organizacja wewnętrzna czy zewnętrzna
    odpowie FBI, w stosownym czasie, jako jedna z najbardziej kompetentnych na świecie.

    I w zależności od odpowiedzi ruszy polowanie z nagonką….
    A na razie, zwarły się szeregi i determinacja społeczeństwa wokół kierownictwa USA.
    Stary mechanizm będzie politycznie wykorzystany.

  452. @wiesiek 59
    Temat jest odwieczny. Współcześnie nabrał mocy w wyniku rozwoju komunikacji, ilości wolnego czasu … czyli zmian w społeczeństwach demokratycznych.
    FBI ma krytyków, to dobrze, i znajdą się tacy, którzy mniej lub bardziej udatnie będą podważać wyniki śledztwa. Ludność skupia się wokół państwa, bo z niego płynie bezpieczeństwo, wraz z nim przymusowe kontrole, co nakręca spiralę narzekań na faszysto-bolszewizację państwa.
    W ogóle, czy to źle, czy dobrze? O co ci idzie? O ekscytację?

  453. telegraphic observer
    17 kwietnia o godz. 15:35

    Nie ekscytuję się tak ważnymi dla mediów i wierszówek TRUPAMI, tylko odwiecznymi MECHANIZMAMI zachowań stadnych ludzi.
    Wykorzystywanymi przez kapłanów i polityków- co zresztą na jedno wychodzi…..

  454. @wiesiek 59
    „wykorzystywanie stadnych zachowań ludzi przez kapłanów i polityków” – zaleciało mi – wybacz – polską emocją, ekscytacją demokracją obserwowaną w nieco nieopierzonym wydaniu, zaś Ameryka i inne kraje widziane w jakimś zamgleniu. Są media, przeróżne tutaj, cytowane wyżej media nie mainstreamowe, są i mainstreamowe, wczoraj oglądałem CBC (P. Mansbridge) wypytującego emertytowanego CICS-owca o taktykę i detale śledztwa. Zapewniam cię, kapłani i politycy są tu o wiele rzetelniej i bardziej merytorycznie prześwietlani. Profesjonalnie. W polskich mediach obu potoków (streams) przekaz jest też profesjonalny, tj. dostosowany do pojemności odbiorcy.

    Ataki na WTC były wielkim wydarzeniem w USA (i nie tylko). Były testem dla panstwa, polityki i stad ludzkich. Po latach wyszly one całkiem nie najgorzej z tej próby, moim zdaniem.

  455. p.s. Dekada lat 1990. była w Ameryce okresem świętowania po zwycięstwie w zimnej wojnie i sukcesie gospodarczym po niezbędnych reformach poprzedniej dekady. Okres samozadowoleni i beztroski, może porównywalna z krótszymi okresami po I i II wojnie. Kampania wyborcza w 2000 roku była dziwna, na podłym poziomie, Al Gore (jako kontrkandydat GWBusha) był rozsądnym lecz straszliwie nudnym, drętwym facetem. Nastroje polityczne amerykańskiej opini publicznej przechodzą różne cykle, od smuty do beztroski, od liberalizmu z dziećmi-kwiaty po konserwatyzm, i z powrotem. Teraz jest okres rozwiązywania problemów i ustawiania kraju na powrót na tory do szybszej jazdy. W tym kontekście napisałem wyżej.

  456. Winston, 12.38, Jeden głupi dziennikarzyna starał się wyjaśnić dziś, że dlatego tak się dzieje, że to dotyczy nas. NAS. I najbliższego nam przyjaciela. Sojusznika III kategorii. To znaczy, że troje Amerykanów więcej jest warte niż 54 Irakijczyków. Już miliony zabijanych, nie tylko w Iraku ale w Afganistanie, Libii, Mali, Somali, Serbii i Pakistanie.

  457. „… dlaczego świadomie kłamaliśmy …”

    Rozmowę z Urbanem (wielka klasa!) przerwałem słuchać. Dzieciństwo sielskie, przypominają mi się opowieści ojca o przedwojennych czasach. Podoba mi się jedzenie, picie, oglądanie telewizji oraz odraza do rozmów telefonicznych. Praca dla Jaruzelskiego zdała mi się najciekawszym epizodem, ale jak Urban wszedł w szczegóły to mnie odrzuciło. Wspominanie, wałkowanie stanu wojennego jest dla mnie masochizmem.

  458. Natomiast rzuciłem się na podcast z Ewą Wilk (POLITYKA) o jej tekście pt. „Faceci są beznadziejni”.
    Ciekawe czy Jiba czytała artykuł i/lub słuchała audycji o kryzysie polskiego maskulinizmu. Płodzenia dzieci, partnerstwa, itp.

  459. No to mojemu przyjacielowi @jg znowu podskoczy ciśnienie, bo Trójmiasto szuka ulicę, której możnaby dać nazwe Margaret Thacher. To dopiero będzie się działo na blogu, tornado

  460. Lewy, to jeszcze nic. W czasie transmisji z pochówku Żelaznej Damy jeden z komentatorów TVN24 napomknął o tym że już padła poważna propozycja postawienia Margaret Thatcher pomnika w Polsce !
    Lokalizacja jeszcze nieznana, ale śrubowaty będzie miał na co pluć i
    odbywać pielgrzymki !
    O ile się wcześniej nie przekręci, tfuj! wkręci.

    Pozdrowionka

  461. A jak Boston to efekt jakiegoś następnego T.McVeigh’a ? To co. A jeżeli to Arian Brotherhood albo Crew 211 ? Mało takich „milicji obywatelskich” we USA – no a przecież to też egzemplifikacja wolnego „zrzeszania się” wolnych obywateli, szanujących broń palną, jako najważniejszą i najwyższą emanację człowieczeństwa !
    Amerykanie blogowi – tak to ja jako Europejczyk widzę tę amerykańską aberrację i prymitywny totemizm (jak formę religii przed-nowoczesnej) wobec takich prostackich przedmiotów jak pistolet czy karabin !
    Wodnik 53

  462. Europejczyku
    A może „Boston” jest dziełem Brevika 2?

  463. Jakim pro­ku­ra­to­rem byłby sko­rum­po­wany za młodu Jaro­sław Kaczyń­ski? .Czy mógłby zagrać samego sie­bie w fil­mie opar­tym na wła­snym życiu? Doświad­cze­nie aktor­skie, w każ­dym razie, ma.

    I tak już poszło krę­tymi dro­gami dalej.

    „Dosta­łem dzięki pro­tek­cji pracę w Zakła­dzie Badań nad Szkol­nic­twem Wyż­szym. Zała­twił mi ją mąż przy­ja­ciółki mamy, poseł ZSL, wtedy wice­mi­ni­ster oświaty. Przy­jęto mnie tam źle.
    http://studioopinii.pl/andrzej-kolaczkowski-bochenek-jak-hartowala-sie-stal/
    ===============

    Czytam ci ja….i oczom nie wierzę…..
    Podobną drogę „kariery” miał Ziobro.
    Też po protekcji i dzięki układom.
    Musi, obserwacja uczestnicząca i znajomość osobista mechanizmów tworzenia układów?
    Tworzyć, by niszczyć……jakie to romantyczne….

  464. cynamon 29
    17 kwietnia o godz. 17:39

    Twórca skasuje za dzieło, GZUT odleje, robotnicy postawią, gołębie obsrają, strażacy umyją, graficiarze pomalują, złomiarze zdemontują.
    Patrz, o ile PKB wzrośnie i miejsc pracy przybędzie……

  465. wiesiek59
    17 kwietnia o godz. 18:33

    przepraszam, ale zapomniałeś o jednym:
    … i śrubowaty wraz z Towarzyszami opluje.
    Ale to już w czynie społecznym – jak za dawnych lat.

    Pozdrowionka.

  466. Słuszne są głosy kolegów ekonomistów na blogu, że polski PKB podlega nieuzasadnionej i nadmiernej inflacji – skoro sranie gołębi też się wlicza.

    Ludzie, nie macie poważniejszego podejścia? Sprawy są poważne!

  467. Lewy, 17.14. Takie okazy nazywano kiedyś „picuć glancuś”. I daj sobie cymbale spokój.

  468. cynamon 29
    17 kwietnia o godz. 18:49

    Dla Polskiego Imbecyla Narodowego nieistotnym jest, czy będzie to pomnik Lenina, Mickiewicza, Kuronia, Inki.
    Ważne że swój ślad w rzeczywistości zostawi….

    A złomiarze są bardzo „ekumeniczni”.
    Czy cmentarz żydowski, prawosławny, katolicki, żołnierzy radzieckich, tyle dobrego złomu nie ma prawa się zmarnować……
    To nie po polsko- katolicku by było.

    Katecheza za pięć miliardów rocznie procentuje, psia mać……

  469. Cieszę się, ze mój przyjaciel Gwintuś mnie lubi. Nazwał mnie *picuś glancuś*, wprawdzie wymyśla mi od cymbałów, ale kto się lubi ten się czubi.

  470. Przyjaciele Margaret Thatcher

    Komentatorka CBC w czasie transmisji z uroczystości w Londynie wspomniała, że w delegacji kanadyjskiej jest b. premier Brian Mulroney (partia konserwatywna). Kilka dni wcześniej w wywiadzie dla „G&M” wspominał on o sporach z Margaret nt. polityki zagranicznej. Komentatorka wspominało o tym, jak Mulroney przekonywał Thatcher do zmiany stanowiska w sprawie apartheidu w Płd Afryce i sankcji przeciw niemu. Nie ma wątpliwości, kilka punktów polityki Thatcher było kontrowersyjnych. Omawiali je wczoraj Goście D. Passenta. Gospodarz wskazał na to, że jej zażyłość z Pinochetem brała się z jej poczucia lojalności w związku z pomocą jakiej udzielił jej w wojnie z Argentyną. No i ideologicznej sympatii dla jego walki z komunistami i socjalistami, którzy dążyli do ograniczenia wolności ekonomicznej w Chile. Wałęsę uznała za bojownika o prawa robotników również do takiej wolności. Nota bene, Mulroney jest równie kontrowersyjnym były politykiem w Kanadzie.

    Goście DP omawiali efekty polityki gospodarczej Thatcher, w skrócie z uwagi na ograniczenie czasu audycji. Usługi znacznie się poprawiły, za to spadło zatrudnienie w przemyśle, ale samochodów wytwarza się więcej, ale w fabrykach koncernu BMW, itd. Dodam, że Brytyjczycy z kolei inwestuję na świecie w innych sektorach, inwestowanie w branżę samochodową ich nie pasjonuje, itd. Jednym słowem globalizacja, czyli przepływ kapitału i kwalifikacji. Agendy międzynarodowe z ONZ na czele dawno już uznały globalizacji za zjawisko bardzo korzystne. Ale malkontentów nie brakuj. Paul Krugman (podobno, cytuję z DP) powiedział, że gospodarka brytyjska wyszła na prostą dopiero po odejściu Thatcher. Oczywiście, polityka gospodarcza, monetarna, fiskalna etc. daje efekty po latach, przeważnie co najmniej dwóch. Szczególnie gdy wychodzi się z socjalizmu, to może ciągnąć się latami, vide – byłe demoludy. W kłopoty (w tym przypadku – w socjalizm) łatwo wpaść, trudniej się z nich wydobyć – jak mówi prof. Skarżynska w tokfm.

  471. Kazimierz Kutz u Justyny Pochanke w ” Faktach po faktach ” :
    ” Polska polityka to coś, co przypomina operetkę , coś śmiesznego i rozweselającego …”
    Polityków robiących teraz szum wokół Kwaśniewskiego, z nim włącznie określił jako „odgrzewanie starych kotletów i starą zjełczałą grochówkę” absolutnie nikomu niepotrzebną.
    Padło też określenie „stare zbuki” mające się odnosić do tzw. wiecznych polityków, dawno wypalonych i skompromitowanych, próbujących jednak grać za wszelką cenę pierwsze skrzypce na arenie politycznej Polski.
    Wyraził natomiast podziw dla Janusza Palikota za jego wiarę w sukces, za budowę swojej partii z własnych, prywatnych pieniędzy.
    Określił Palikota „Dyziem polskiej polityki’ za niekonwencjonalne
    do niej podejście i brak bufonady, nadęcia występującego u innych polityków.
    W sumie ciekawa wypowiedż człowieka którego o brak błyskotliwości
    i inteligencję posądzać nie można.
    Mnie osobiście najbardziej ujął porównaniem tej polskiej politycznej
    śmieszności do modelu kreowanego w twórczości Witolda Gombrowicza.

    Oby więcej takich wypowiedzi w mediach, to może w końcu to zadziała na te ” WYDMUSZKI ” zasiadające w ławach sejmowych.

    Pozdrowionka.

  472. Tak sobie poczytuję blog i kołysze mnie Jerry Lee swoim
    You Win Again
    Genialny klezmer. Gdyby tacy w rządzie byli, to by autostrady nie pękali, a kibice byli mili.
    Pzdr, TJ

  473. wiesiek59
    17 kwietnia o godz. 19:35

    Wieśku, z tymi złomiarzami należy się solidaryzować i ich
    podziwiać.
    Są jak mróweczki oczyszczające las ze starej padliny,
    a ich upór i samozaparcie godne s ą podziwu:
    – trzeba namierzyć miejsce gdzie jest potencjalny złom
    – ustalić czas i miejsce akcji
    – przygotować odpowiednie do gatunku złomu narzędzia
    – zorganizować transport
    – bez rzucania jakichkolwiek podejrzeń – sprzedać
    Bez jaj, jest to całkiem poważne przedsięwzięcie logistyczne !
    Czapki z głów Panie i Panowie.

    Pozdrowionka.
    P.S. dopiero teraz uzmysłowiłem sobie co by to było, gdyby
    Wieża Eiffla zamiast na Champ de Mars w Paryżu stałaby gdzieś w
    Polsce.
    Ciekawe jak długo by sobie postała ?

  474. Gombrowicz jest na topie, żeby nie powiedzieć – Polska Gombrowiczem stoi (albo – się podpiera). Wyrzucić toto ze szkół! zakazać w czortu! z lektur wymazać! zabronić robienia kreakcji gomborwiczowskich! z podręczników to usunąć! nie było takiego! I będzie leppiej.

    Póki co, nie ma to jak wyciągnąć się na miękkim i pasywnie poklezmerować.

  475. telegraphic observer
    17 kwietnia o godz. 20:18

    „Póki co, nie ma to jak wyciągnąć się na miękkim i pasywnie poklezmerować.”

    Się wyciągaj i klezmeruj też, tylko nie zapomnij że w tej pozycji
    dobrze się wchłania i przyswaja ” Sklepy cynamonowe ” Bruno
    Schulza.
    Koniecznie spróbuj, tylko nie wyląduj po tej próbie w jakimś
    sanatorium !
    Bo ja wiem, może ” Pod Klepsydrą ” ?

    Pozdrowionka.

  476. W piątej edycji indeksu demokracji ośrodka badawczego Economist Intelligence Unit (EIU), według stanu na grudzień 2012 roku, Polska zajęła 44. miejsce na 167 państw i została zaliczona do grupy demokracji wadliwych.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Szokujacy-raport-na-temat-wadliwej-demokracji-w-Polsce-Jestesmy-za-Jamajka,wid,15503406,wiadomosc.html?ticaid=1106dc
    ===========

    Demokracja w impasie……
    Z wyjątkiem skandynawskiej.
    Ci SOCJALIŚCI>>..

  477. To nie Gombrowiczem stoi. To stoi Orwellem.
    http://www.globalresearch.ca/the-orwellian-warfare-state-of-carnage-and-doublethink/5331837
    Wyrazem tego była obecność związkowca Wałęsy na pogrzebie Krwawej Damy. Przed tym ta Dama sprawiła pogrzeb związkom zawodowym, których symbolem miał rzekomo być ten Orwellowski głupiec. Faktem jest, że nie za darmo. Dzięki tej Damie zarobił kilka milionów dolarów.

  478. Dla przypomnienia dawnych dobrych czasów.
    http://www.youtube.com/watch?v=QhnPVP23rzo

  479. Cholerne, zacofane Niemcy!

    „Niestety, ten materiał muzyczny wytwórni SME jest niedostępny w Niemczech, ponieważ organizacja GEMA nie przyznała YouTube odpowiednich praw do publikowania muzyki. ”

    I jak ja się teraz nawrócę na ideologię jednie właściwą ?

    Pozdrowionka.

  480. telegraphic observer
    17 kwietnia o godz. 16:42

    A słuchowisko odbyło się dzisiaj? nie, nic o tym nie wiem. Politykę (papierową) prawie kupiłam, bo i podróż PKS-em była przede mną i zainteresowała mnie okładka 🙂 ale w kieszeni miałam tylko parę złotych i do wyboru: bułkę, książeczkę dla dziecka i Politykę. Wybrałam… bułkę. Tak to jest, gdy serek zamiast śniadania o 7.00, a potem dłuugo nic ( nie dlatego, że jakoś lubię się katować, ale po prostu zapomniałam). Miałam też książkę przy sobie.

    Co do tezy, że współcześni faceci są beznadziejni – nie czytałam, więc trudno mi odpowiedzieć. Ja spotykam mężczyzn, którzy są w porządku, a przecież nie mam na nich wyłączności.
    No i w tym preludium do artykułu, którego nie mogę przeczytać, chyba, że sobie kupię, spodobało mi się zdanie: „…nawet różnice w zarobkach między kobietami i mężczyznami stopniowo się wyrównują…”. Normalnie jakiś koszmar:)

    PS. Mój tato, też w porządku, usłyszał wypowiedź J.K.Bieleckiego o Margaret Thatcher, który mniej więcej powiedział: „W polityce to ona była mężczyzną”.
    Tato burknął: Ale ją zaszczycił..
    No właśnie.

  481. Brakuje mi jakiejkowiek wzmianki o jej ksefobii i rasizmie
    M.Thatcher.

    Maggie swietnie pasuje do swojego wielbiciela Walesy – zacytuje:
    „„dzieci, którym powinno się wpajać tradycyjne wartości są zamiast tego nauczane, że posiadają niezbywalne prawo do bycia gejem”… jej dzielem jest
    („Local Government Act”), który nakazywała władzom samorządowym aby: „ani pośrednio ani bezpośrednio nie promowały homoseksualizmu ani też nie publikowały materiałów, które są nakierowane na powyższy cel” (zakaz ten dotyczył również szkół finansowanych z budżetów lokalnych). Poprawka ta została usunięta w 2000 roku.

    W 1996 r. tzw. śledztwo Scotta prowadzone w sprawie „irackiej afery zbrojeniowej” wykazało, że rząd Thatcher układał się z Saddamem Husajnem. Ujawniono że wydano ok. 1 mld £ dla wsparcia bliskowschodniego dyktatora i „zachęcenia go” do zaopatrywania się w broń u brytyjskich firm. Sędziowie-śledczy odkryli, że podczas wojny iracko-irańskiej w 1980 r., urzędnicy zniszczyli dokumenty świadczące o przemycie części czołgów Chieftain do Iraku.

    Margaret Thatcher byla przeciwna sankcjom w stosunku do RPA a organizacje Mandeli
    ANC uwazala za organizacje terrorystyczna…!!!

    W Australii ostrzegala Ministra Spraw Zagranicznych przed zalewem kolorowych…przy jego malezyjskiej zonie.

    Maggie to ograniczona konserwatywna corka sklepikarza, ktora postawila na najnizsze ludzkie instynkty – egoizm, chciwosc i brak empatii.

    Jej prymitywny spoleczny darwinizm splatal sie sposob naturalny z ksenofobia i rasizmem.

    Miala dwa razy szczescie.
    Raz pomogla jej wojna falklandzka (pomagal jej przyjaciel Pinochet… ten od obozow koncemntracyjnych dla lewicy) i ropa na morzu Polnocnym.

    JEDNAK pomimo albo dzieki jej zmianom UK w wciagu 30 lat przed jej dojsciem do wladzy mialo wiekszy sredni wzrost dochodu narodowego niz po jej „reformach”.

    Deindustrailizacja UK – stawianie na pasozytniczy przemysl spekulacji finansowych i wzrost na kredyt – to sa jej owoce, ktore UK bedzie splacala przez dziesieciolecia.

    Dla Polakow jedynym pozytywem byla jej zdecydowana postawa przeciw sowietom i to bezprzeczny fakt – warto bylo sprzymierzyc sie wtedy z diablem.

    Ale prymitywny konserwatyzm i bezduszny liberalizm stawiajacy na kapital jako wzor dla dzialaczy Solidarnosci…?! to dowod na chora polska transformacje na poziomie fundamentalnych zalozen ideologicznych.

    Prosze popatrzec na kraje , ktore poszly swoja droga – Niemcy czy Skandynawia – gdzie dzisiaj sa w porownaniu do „thachterowskiej” Brytanii -i mamy cala jej spuscizne.

    Nasz byly szef Solidarnosci – robotniczego zwiazku zawodowego na pogrzebie Maggie oddajacy jej ostatni hold za „osiagniecia” to mozliwe jest jedynie jako zlosliwy chichot historii – polskiej historii.

  482. Jiba (21:58)
    Ech, z tymi kobietami. I jeszcze spóźniają się na pekaes.

    Wchodzisz tu:
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/0,130515.html
    i klikasz na trójkącik/strzałke do wyboru. W tym przypadku twój wybór jest pod datą 17-04-2013 13:03.
    Wstęp do art. jest tu:
    http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1541201,1,faceci-sa-do-niczego.read

    Teza jest taka, nowa stransformowana rzeczywistość nakłada takie straszliwe obowiązki i wymagania, przeważnie sztuczne, bo odziedziczone z dawnej epoki za pośrednictwem rodziców, straszliwej epoki przejść i wyjść z peerelu, jak się domyślam, w ogóle nie nowoczesnych, że wszystko opada. Kobietom też. I nie chce się robić dzieci, itp.
    Musisz to przeczytać, może w czytelnik jakiejś, ja to bym poszedł do delikatesów Kmicic, usiadł za lodówką i pokątnie przeczytał. Musisz zrelacjonować swoje wrażenia. Bo inaczej pożałujesz.

    Poza tym ten twój tato jest przedpotopowy, pasuje do Bieleckiego mentalności jak ulał. Zresztą, co się będę mieszał w nie swoje rodzinne sprawy.
    Właściwie to ja też tak mówię, była „mężczyzną”. „Lady” to jest jej ksywka.

  483. Falicz 3.32
    Twoja hipokryzja to rekord swiata i Guinessa !
    Charakteryzujesz Thather jako potencjalna faszystkę, wielbicielkę mordercy i złodzieja Pinocheta i masz rację , ale siedziałeś cichutko jak myszka na zmywaku w tej Saudii Arabia.
    A przecież wszyscy uczciwi obserwatorzy pisza że SA to kraj w którym prawa człowieka istnieja tylko dla tubylców, kobiety są drugim gatunkiem człowieka zas Pakistanczycy Hindusi i inni gastarbeiterzy od czarnej robory budowlanej sa niczym niewolnicy w USA przed wojna secesyjna.
    Czy ty masz w ogóle jakieś kryteria moralne ?
    Za odpowiednią kasiorę pracowałbyś w Korei Północnej czy budował w Auschwitz krematoria ?

  484. C29
    przyślij mi coś do słychania, pleeze
    do załadowania w ipod to będzie mi się dziś lepiej wkręcić na premii górskiej I kat.
    cinnamon też przyjmę, jest mało kaloryczny (A-)

  485. Jiba (21:58)
    Ech, z tymi kobietami. I jeszcze spóźniają się na pekaes.

    Poszukaj audycji w podcastach tokfm, oraz wstępu na stronie POLITYKI.

    Teza red. Wilk jest taka, że nowa stransformowana rzeczywistość nakłada takie straszliwe obowiązki i wymagania, przeważnie sztuczne, bo dziedziczone z dawnej epoki za pośrednictwem rodziców, straszliwej epoki przejść i wyjść z peerelu, jak się domyślam, w ogóle nie nowoczesnych, że wszystko opada. Kobietom też. I nie chce się robić dzieci, itp.
    Musisz to przeczytać, może w czytelnik jakiejś, ja to bym poszedł do delikatesów Kmicic, usiadł za lodówką i pokątnie przeczytał. Musisz zrelacjonować swoje wrażenia. Bo inaczej pożałujesz.

    Poza tym ten twój tato jest przedpotopowy, pasuje do Bieleckiego mentalności jak ulał. Zresztą, co się będę mieszał w nie swoje rodzinne sprawy.
    Właściwie to ja też tak mówię, była „mężczyzną”. „Lady” to jest jej ksywka.

  486. T.o., masz tu premię górską z gatunku the best of very best:

    http://www.youtube.com/watch?v=w9TGj2jrJk8

    zaraz wyślę drugi na zasadzie”albo/lub”/

  487. Andrzej Falicz,

    mój wpis na innym blogu, sumujący osiągnięcia baronessy był równie krytyczny.
    Nie udało mi się Ciebie przelicytować tylko dlatego, że objętość mojego wpisu była okrojona.
    Anglosascy przywódcy Zachodu byli w latach osiemdziesiątych ubw. bardzo do siebie podobni w swojej ograniczonośći i braku znajomości funkcjonowania mechanizmów gospodarczych.
    Po woluntarystycznych decyzjach Regana w sferze gospodarczej, demokratyczny prezydent Clinton przez prawie dwie kadencje mocował się z budżetem by w końcu zlikwidować astronomiczny deficyt wykreowany neoliberalnymi pomysłami na gospodarkę.
    Pomysłami na gospodarkę przywódcy USA i Zjednoczonego Królestwa, świetnie się uzupełniali.
    Niewątpliwie Andrzej Falicz ma rację, gdy pisze że premier Wielkiej Brytanii miała dużo szczęścia, bo jej niektóre pomysły sprowadziły nieszczęście w szeregu grupach społecznych i mogło dojść do wybuchów spolecznych trudnych do opanowania.

    W oliwskim Parku Regana stoi nieco większej niż naturalnej wiekości pomnik Regana
    w towarzystwie JPII.
    Spacerujący po parku styka się, nad stawem, z sylwetką przypominającą fagasa ze Środkowego – Zachodu z lat piędziesiątych, o chytrym spojrzeniu, i nie może dostrzec w odlewie pomnika tej legendarnej charyzmy, tak chętnie dziś głoszonej.
    Jak oni wykiwali tak przebiegłych Ruskich?

  488. T.o.,
    Pomny tego że ” zawisnę ” jak wyślę więcej niż jeden link:

    /www.youtube.com/watch?v=Xql99I1VSdI

  489. T.o.,
    dawnych wspomnień czar:

    /www.youtube.com/watch?v=XiimzQ0KqBA

  490. “This crisis will be used to take your freedom” – mówi Alex Jones w dzisiejszym komentarzu, co można przełożyć: „ten kryzys będzie użyty, aby zabrać wam wolność”.

    infowars.com/boston-marathon-emergency-false-flag-warning/

    Nie dalej jak wczoraj słyszałem w Trójce, że w Polsce jest właśnie organizowany znany maraton, na którym zostaną wprowadzone specjalne środki bezpieczeństwa z uwagi na… zamach w Bostonie. Czemu nie z uwagi na wybuchy na Słońcu? W mediach wciąż przeplata się przy okazji zamach na izraelskich sportowców sprzed 40 lat, w kraju „ich matek, ich ojców”, kosmitów – nazistów. Forsuje paradygmat ofiary-constans, nakręcając krwawym odgrzewanym kotletem „antyterrorystyczną” histerię, kreowaną de facto przez rzeczywistych terrorystów, państwowych, moim zdaniem.
    O konieczności „walki z terroryzmem” w kontekście Bostonu mówią od kilku dni wszystkie gadające z telewizora pustogłowia. Występują „eksperci” od terroryzmu, generałowie, pewnie także obcy szpiedzy, a wszyscy pospołu z tą samą faszystowską antymantrą na swych faryzeuszowskich ustach: konieczna jest walka z terrorem, potrójny czerwony alarm, do bunkrów! Analogiczne głosy słychać z Europy, komisarze unijni zostali widać zobowiązani do wdrożenia następnego kroku, po pozbawieniu niepodległości narodów państw członkowskich UE, związawszy im uprzednio ręce bandyckim sojuszem strachu pt. NATO, z jego niewypowiedzianym na głos mottem: „kto nie z Mieciem, tego zmieciem”, tudzież: ”kto machnie ogonem, w tego dlugiem, banksterem i dronem”.

    Idzie neobolszewicki zamordyzm, jednak mam wrażenie, że tym razem potknie się i wypieprzy na prostej – jak mylnie sądzi – drodze, połamie sobie nogi i powybija zęby z wyrychtowanych przez protetyków i wypucowanych na glanc sztucznych szczęk.

    Byłem w kinie na „Imagine” p. Andrzeja Jakimowskiego. To arcydzieło, film genialny. Oscar byłby murowany, gdyby w Hollywood urzędowało inteligentniejsze towarzystwo.

  491. T.o.,
    na zakończenie cream de la cream naszych lat młodzieńczych,
    bezpowrotnie minionych:

    http://www.youtube.com/watch?v=pkae0-TgrRU

    I tym razem to już wszystko na Twoją premię górską

    Pozdrowionka.

  492. Demokracja w impasie……z wyjątkiem skandynawskiej.

    Wiesiek, im to przychodzi to łatwo, kombinacja czynników klimatycznych plus konsekwencje rozróby Lutra. Cytowany przez ciebie ranking implikuje, że demokracje udają się głownie w klimatach zimnych lub umiarkowanych. Cóż to za paskudny, niepoprawny politycznie wydźwięk.

    Martwi mnie fakt , że młodą demokracje Korei Północnej oceniono na zero.

  493. cynamon
    Premia górska wyborna, wręcz udane, ale Zeppeliny niekiedy odstawiali „jasełkę”, przyznasz może. Tyle premii górskich, już padałem po pierwszej, a ty kolejną podsyłasz, no to ja z powrotem w górę, i znowu …
    Jestem wypompowany. Jutro dzień przerwy. Po takich etapach.

    Ale chyba nie sądzisz, że obecnie Maryla R. jest moją idolką, lub kiedykolwiek była, bo takie plotki krążą po blogu. Nie potwierdzone. Dementował też nie będę, bo nie wiadomo jak to się skończy, bo jeśli idzie o kulturę debaty politycznej to nie jesteśmy mistrzami świata, wręcz dołujemy z tego powodu poniżej Jamajki – jak podaje wiesiek 59.

  494. Ryba (16 bm. 19:14; 17 bm. 22:57)
    To baronessa obecnie jest Twoją idolką? Nie spodziewałem się.

    Ale dlaczego nie lubisz Ruskich? Źle im z oczu patrzy?

  495. Sądziłem, że @Goldstein przysyła nam na blog listy samobójcze, i posuwa 120, dociska do 150, dowala 200 km na godzine … i cholerka, dalej pisze, te swoje uzasadnienia dlaczego ma zamiar odebrać sobie życie; bo świat jest bs, państwo b-f, opanowane wszystko jest od Hollywoodu po policję.pl, nic się nie uchowa tym zboczeńcom, itd, itp. Jestem dobrej myśli – może tym raz uda mu się? Może teraz, wykona biedak swój plan? Ileż mandatów musi przy tych próbach samobójczych zapłacić. Na Jacques’a Villeneuve mi on nie wygląda, ale chociaż może Robert Kubica w nim siedzi, walnie gdzieś, chmura dymku i po krzyku. Nie, znów policja go chwyciła przed czasem, może jakiś pieszy się napatoczył, w końcu Polska to kraj Malinowskiego. Płonne nadzieje … Może furką mu nie ciągnie jak należy?

    A czy on nie jest przypadkiem cześcią spisku jakim państwo orwellowskie nas dławi – nasunęła mi się i ta myśl, przerażająca – tak dla zmylenia rychów oceanicznych, wyzwoleńczych. Ale to było moje senno-literackie majaczenie. I własnie teraz, gdy mięśnie odpoczywają, to główka śmiało pracuje. To banalnie proste. @Goldstein jest kolejnym wcieleniem @boboli, to on jest tym znawcą rynku złota, który przewidywał, że jego cena przebija 3000 dolarów przed końcem roku już nie pamiętam którego. Bobola – ten blogowy jajcarz. Duande miał nosa.

  496. PKB na głowę w Wlk. Brytanii w 1979 r (gdy Thatcher objęła rządy) wyniosło marne 68.8% tego w Niemczech, i … niebywałe – tylko 54,3% tego co w Szwecji. Po prostu przed Thatcher Wlk. Brytania była zdecydowanie jednym z najbiedniejszych krajów kapitalistycznej Europy.

    Do roku 1990 (rezygnacji Thatcher) Wlk. Brytania odrobiła dystans do obu krajów do poziomu (odpowiednio) 91,4% i 63%.

    W roku 2000 Wlk. Brytania wyraźnie prześcignęła Niemcy, zbliżyła się do Szwecji i nadal utrzymuje te pozycje po przyhamowaniu wzrostu brytyjskiego w czasach rządów Partii Pracy.

  497. Ryba; 22:57, w ostatnim zdaniu swojego wpisu pyta.
    Jak oni wykiwali tak przebieglych Ruskich ?.

    Gra jeszcze sie nie skonczyla,poczekaj.

    http://www.youtube.com/watch?v=6egj29-8-v8

  498. Bylo o tancach absolwentow na pogrzebach arg .malbecu , trocinach z UJ , Malwinach i fr. cahorsach ale w polowie dystansu cos sie zacielo a na drugi raz jestem z byt gnusny bo kanadyjski ale czujnie szczekajacy ( to jakies umyslowe a moze nawet intelektualne trociny rodem z UJ) wiec trzeba , musicie , sie obejsc smakiem .

  499. @ telegraphic observer

    Rozmarzyłeś się telegraphic – halo, tu ziemia! Specjalnie dla Ciebie o złocie.

    Wyjaśnia się tajemnicza deprecjacja złota. Cypr ogłosił, że bailout sfinansuje wyprzedażą min. 10 ton tego kruszcu ze swoich rezerw.

    Żeby coś sprzedać, to musi być kupujący, a temu zależy na jak najniższej cenie, bo jaki interes kupić i nie zarobić?, a że ma w ręku mechanizmy sterowania ceną, to Cypryjczycy zostaną okradzeni nie wprost przez bolszewicką konfiskatę depozytów, jak planowano, a zajdą ich znienacka od tyłu w łaźni parowej, upuszczą mydło i poproszą, żeby się po nie schylili, nucąc dla zmylenia przeciwnika słynny szlagier: „wypadło mi śliskie mydło z ręki, umpa, umpa; a ja stoję w wannie nagi, nagusieńki, umpa, umpa…”

    Wykupią cypryjskie złoto na pniu na własnoręcznie zorganizowanej przecenie; coś jak wykup polskich przedsiębiorstw w prywatyzacji. Przy okazji ogolą spanikowanych ciułaczy i zmuszą kilka banków centralnych, żeby za swoich zapasów także co nieco uszczknęły, bo „złoto jest niepewne, taki dołek!”

    Nie ma nic pewniejszego, niż złoto telegraphic. Cena jest, owszem, na pierwszy rzut oka absurdalnie wysoka, ale i tak nie odzwierciedla stosunku realnej wartości sztabek do realnej (bez)wartości dolara. Gdyby złoto było Bitcoinem, to co innego, można by spękać, gdyż za tą globalną wydmuszką nie stoi absolutnie żadna realna wartość, żadne bezpieczeństwo (sejf w chmurze), jedynie kilka cyfr szyfru, nic więcej, użyteczności nie ma Bitcoin przy aktualnym rozdmuchaniu bańki spekulacyjnej żadnej, jedynie potencjalnie dla tych, którzy zostaną wypłoszeni z cypryjskiego raju podatkowego (reszta rajów pozostanie nietknięta, np. w Delaware, czy New Jersey) i wmanewrowani w Bitcoin, aby można ich było następnie bezczelnie okraść przekłuciem bańki spekulacyjnej ze wszystkiego, co sami ukradli. I to byłoby OK, gdyby zagrabione z rajów podatkowych pieniądze trafiły do ograbionych społeczeństw, ale one trafią od złodzieja, wprost do innego złodzieja, jeszcze większego, nastąpi jedynie złodziejskie przesunięcie.

    Złoto, to co innego, istnieje fizycznie, probę da się ustalić natychmiast, ma wymierną wartość. Jakby powiedział dziś niejeden makler: leje się krew na rynku złota, wkrótce czas na zakupy.

  500. @Jasny gwint wyzłośliwia się na temat obecności Lecha Wałęsy na pogrzebie „Żelaznej Małgośki”.
    Niepotrzebnie gdyż obecność Lecha była całkowicie „w porzo”.
    Lechu był tam jako ex-Prezydent RP nie jako ex-Przewodniczący związku zawodowego. Jako ex-Przewodniczący nie pojechałby (poleciał) a w życiu…. . Przecież Margareta to zadeklarowany wróg (i skuteczny w działaniu) związków zawodowych a więc i Lecha – b.Przewodniczącego czegoś takiego
    Obecność Lecha W. na londyńskich uroczystościach żałobnych to nic innego jak ilustracja i przykład jego słynnego:- jestem za a nawet przeciw. 😉

  501. Plaga jakaś na tą Amerykę spadła, czy co ?
    Boston, listy z trucizną a teraz Texas i ta eksplozja
    w fabryce nawozów sztucznych.
    Zawsze byłem zwolennikiem nawozów naturalnych.
    Gdyby produkowali krowie łajno, nic by nie wybuchło,
    no może jedna lub dwie wzdęte krowy.
    A tak, sami widzicie.

    Pozdrowionka
    P.S. Panie red. Passent, kiedy nowy felieton ?
    Jeszcze dzień , dwa i dojdziemy do tysiąca komentarzy.

  502. Byłbym całkiem zapomniał.

    Przedwczoraj gościem w ” Tak jest ” był prof. Kołodko.
    Pomijając niektóre bla, bla (tzw. kołodczyzna) profesor
    zadeklarował swoje credo:
    – Polska
    – postęp
    – pragmatyzm
    wcześniej opierdzielając red. Morozowskiego za śmiałość
    zadawania głupich pytań. Fajnie było.

    Te trzy słowa, wszystkie na ” P ” to ciekawy skrót dla na
    przykład nowej partii (przecież ich za mało na polskim
    rynku politycznym) , ja bym proponował
    Polską Partię Popierdułek – prawda że ładnie brzmi ?

    Pozdrowionka.

  503. Szanowny Panie Passent,
    bez kominiarek pozostaja czesto nagie twarze. Widoczne jednak w blogosferze podczas pseudofobicznych pseudodyskusji o antysemityzmie i Holokauscie.
    Z powazaniem.
    Saldo mortale

  504. ….cream de la cream…pisze Cynam przechodzac z Azotoxu do (na)smietany?
    Saldo mortale

  505. Andrzej Falicz
    17 kwietnia o godz. 22:09 pisze.

    Brakuje mi jakiejkowiek wzmianki o jej ksefobii i rasizmie
    M.Thatcher.
    Falicz nie pisze, ze brakuje mu wiele wiecej…..
    Saldo mortale

  506. Cynamon 29
    PPP już było, czyli Partia Przyjaciól Piwa, ale w sumie na jedno wychodzi. Może być i Polska Partia Popierdułek, czyli BBB (Bla Bla Bla) Też dobra nazwa dla partii.
    Mogłyby się do niej wszystkie dotychczasowe partie zgodnie ze swymi programami, ideolo itd.
    Tylko co z liderem?

  507. Cynamon
    Mogłyby się do niej… zapisać (mi uciekło).

  508. Niektórzy kawiarniani politycy na tym blogu, wespół z Wałesa, głoszą że wprawdzie ogólnie to Zelazna Lady była Starą Wiedzmą i londynczycy mają racje, ale walczyła z komunizmem.
    Przypominam że niejaki Adolf Hitler także walczył.
    Ale jakoś nikt nie proponuje zeby nazwac jego imieniem jakies rondo albo wybudowac pomnik, nespa ?
    Czy młodzi chłopcy z ONR wystapia z takim pomysłem ?

  509. Mag,
    Partia Przyjaciół Piwa padła ponieważ panowie członkowie
    tejże partii mieli dylemat o które piwo chodzi (a przeca tyle
    ich na rynku).
    Poza tym Rewiński sfiksował (dostał pypcium dyrdum) i
    popiera Kaczora z Kaczorowatych rodem, herbu Kaczka
    Dziwaczka.

    Popierdułki poprą wszyscy, bo to brzmi sympatycznie i
    z góry wiadomo że nic dobrego nie zrobią, co najwyżej
    popierdleją – żadnych rozczarowań.

    Pozdrowionka.

  510. absolwent
    18 kwietnia o godz. 13:33

    „Ale jakoś nikt nie proponuje zeby nazwac jego imieniem jakies rondo albo wybudowac pomnik, nespa ?”

    Powiem Ci coś lepszego: trzy lub cztery lata temu dziennikarze bodaj
    „Kuriera Szczecińskiego”, odkryli w Archiwach Państwowych
    Szczecina akt nadania tytułu Honorowego Obywatela miasta Szczecin
    nie komu innemu jak Adolfowi Hitlerowi.
    Ani komuchy, ani obecne władze nie odwołały tego nadania.
    I co na to powiesz ?

    Pozdrowionka.

  511. absolwent
    18 kwietnia o godz. 13:33

    Jawnie głoszące hasła nazistowskie organizacje istnieją w…Rosji.
    Ten sam język, hasła, wzorce, symbolika, tyle że odnoszące się do INNYCH w postaci mieszkańców Kaukazu…..
    Organizacje Kozaków, na przykład…..

  512. @ absolwent

    Drobna korekta, jeśli można. Hitler z komunizmem owszem walczył, ale ręka w rękę, o czym jako naród przekonaliśmy się praktycznie we wrześniu 1939r. Jakoś spadkobiercy „ich matek, ich ojców” nie chwalą się specjalnie tym sojuszem, a byłoby czym, gdyż to właśnie dzięki pionierskim testom bolszewików na tysiącach Rosjan piece krematoryjne firmy Topf und Söhne znalazły zastosowanie w Auschwitz.

    Utrzymując się w temacie, oto faszystowsko-bolszewickiego państwa ciąg dalszy, teraz chcą zabierać ludziom samochody: tvn24.pl/pijany-kierowca-odda-samochod-bylismy-zbyt-liberalni-w-stosunku-do-pijanych-mordercow,319362,s.html

    W takim razie dlaczego dzieciom pijanych kierowców nie ukraść skarbonek, skoro dostały pieniądze od rodzica-przestępcy? W ogóle mieszkania im zabrać, domy, oszczędności, żeby nie mieli na palikociankę, po której niektórzy z nich instruują żony co do preferowanej słoności zupy; albo od razu rozstrzelać po ziobrowskim procesie 24h, to już na pewno się nie upiją, co tam tylko samochody.

    Reklamowany przez konstytucjonalistę (!) prof. Marka Chmaja „przepadek przedmiotu przestępstwa” pamiętam dobrze ze stanu wojennego. To ta sama szkoła.

    My tu gadu, gadu, tymczasem pederaści gwałcą dzieci, które dostali do adopcji w ramach nowoczesności, a w Polsce chcą im przyznawać spec-prawa:
    tvn24.pl/malzenstwo-gejow-przed-sad-adoptowane-dzieci-oskarzaja-o-gwalt,318822,s.html

    W radiowej Trójce natomiast mówili, że koszernych rzeźni jest w Polsce nie ok. 20, jak wcześniej gdzieniegdzie nieśmiało przebąkiwano, a ponad 80! Zagłębie dzikich, rytualnych mordów zrobili sobie w Polsce, co za hańba i potwarz.

  513. Co do Jamajki, to widzę kilka podobieństw….
    Oba kraje mają wspólnego Wielkiego Brata zza Wielkiej Wody.
    My mamy gorzołę, oni rum.
    My disco polo, oni reggae.
    My szczaw i mirabelki, oni banany i kokosy.

    Różnic można się doszukać we fryzurach
    oni dredy, my łysych mamy
    i strojach, koszule i kufajki nie współgrają.

    Ale kasty polityczne mogłyby być wymienne bez szkody i korzyści dla każdej nacji…..

  514. cynamon 29
    18 kwietnia o godz. 13:47

    Naście lat temu, przy sprzedaży Huty Warszawa okazało się, że jej część leży na terenach poligonu pułku artylerii konnej Cara Wszechrosji…..
    Ale księgi Wieczyste i następstwo prawne istniało zapewne.

    Teraz ciekawsza nowinka:

    Trybunał Konstytucyjny ma rozstrzygnąć, czy nadane mieszkańcom wsi leżących nad Wigrami carskie serwituty na połów ryb są ważne. Od 12 lat sądy nie mogą zdecydować w tej sprawie – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
    http://finanse.wp.pl/kat,1342,title,Spor-o-carskie-serwituty-rozstrzygnie-Trybunal-Konstytucyjny,wid,15503870,wiadomosc.html?ticaid=1106ee
    =============

    Ciekawe, czy właściciele dawnych folwarków mogliby dochodzić roszczeń od swych włościan.
    W zakresie prawa pierwszej nocy, na przykład……
    dura lex sed lex……

  515. Emmanuel Goldstein
    18 kwietnia o godz. 14:08 nie pyta, czy mozna ukrasc zdrowy razsadek…..
    Saldo mortale

  516. Iz kożi lezut won

    Tak można nazwać tych gniewnie rozwścieczonych na Margaret Thatcher po jej śmierci. Wyłażą ze skóry. „Żelazna Dama” – epitet wymyślony przez sowieckich dziennikarzy (oksymoron) już im nie wystarcza … nie będę wyliczał wszystkich obelżywości … Stara Wiedźma, jak Adolf Hitler, pupilka ONR …

    Mówią, że Margaret Thatcher miała kupę szczęścia w swoim politycznym życiu, a to konserwatny premier Heath był chwiejny i mogła przejąć władzę w partii, a to labourzyści pod Callaghanem i Kinnockiem byli niepopularni i mogła wygrywać wybory parlamentarne w cuglach, a to argentyńska junta wkroczyła na Falklandy i … szczęśliwym trafem Margaret Thatcher zorganizowała zaplecze polityczne, logistyczne i wywiadowcze wsparcie, oraz kampanię po drugiej stronie globu, czego nikt inny by się nie podjął, szczęśliwie wyciągnęła gospodarkę brytyjską z bagna stagnacji i dogoniła resztę Europy, itd. w końcu łut szczęści jej sprzyjał i Królowa uznała, że Margaret Thatcher uratowała Wlk. Brytanię i dlatego musiała być na jej pogrzebie, tak jak była na pogrzebia Winstona Churchilla (tego co pokonał Hitlera), a nie zaszczyciła żadnego innego ze swoich zmarłych premierów (Edena, Macmillana, Douglas-Home’a, Wilsona, Heatha, Callaghana). Największym szczęściem Margaret Thatcher, i to w odróżnieniu od Hitlera, było to, że pokonała komunizm, bez wysyłania pancernych armii pod Stalingrad, w Polsce – bez jednej zbitej szyby.

    To najbardziej boli blogowych jajcarzy. Chodzi im o pomnik, o rondo, o upamiętnienie najważniejszego premiera Wlk. Brytanii po II wojnie. Absolutnie jej się należy, wszak uhonorowano znaczących polityków ubiegłego stulecia, którzy pomagali sprawie polskiej, Woodrow Wilson ma swoje rondo, gen. de Gaulle ma rondo i pomnik pod palmą, Ronald Reagan przemawia do przechodniów w Alejach Ujazdowskich. Osiągnięcia Margaret Thatcher na polu wolności i postępu ekonomicznęgo będą uznane w kraju. I nie róbcie sobie totalnych jaj – to nie jest dążenie ONR, bo takie austryjackie gadanie stawia was w rzędzie z Janem Pietrzakiem.

  517. TO i tzw. blogowi jajcarze (jak ich nazwałeś)
    Wrogowie tutejsi M. Thatcher oraz pogromcy E. Gierka mogą spać spokojnie.
    Salomonowym wyrokiem radnych sporne rondo przy Dworcu Centralnym nie bedzie nosić imienia ani „żelaznej damy”, ani tego „komucha”.
    Ma się nazywać, choć jeszcze tego nie zaklepano, albo Dworcowe albo Centralne.

  518. @Goldstein

    Doceniam twoje jajcarstwo na blogu, masz co prawda godnych konkurentów w osobach @absolwenta, @Teda, @jasnego gwinta etc.
    Ale tę krucjatę rozwala twoja obsesja na punkcie łaźni i upadającego mydła.

    „Nie ma nic pewniejszego niż złoto” – oczywiście, kupić gdy fanatycy zaczynają akumulować, sprzedać jak ich nadzieje zdychają. Faktycznie ostatnią działkę złota sprzedałem w ubiegłą środę, na dzień przed upadkiem, a co zarobiłem to nawet liczyć mi się nie chce. Co ja na to poradzę, że was w dupę na rynkach walą.

    Twój idol E von K-L., monarchista i wróg demokracji twierdził: „W demokracji zawsze będzie niechęć i pogarda dla ‚intelektualistów’ i analfabetów i ‚chłopów'”. Do której kategorii pokrzywdzonych ty się zaliczasz?
    Może do wszystkich trzech: „Intelektualistą” jesteś pełną gębą, analfabetyzm finansowy i rynkowy nie jest ci obcy, i swój chłop jesteś???

  519. mag

    Dziękuję za informację z pierwszej ręki, dobrą i złą dla wszystki, ale prawdziwą.

    Uczczenie rondem jest tanie, ale banalność Ronda Dworcowo Centralnego zwala z nóg. Zgniły kompromist niech będzie, jeśli tylko przybliży do Okrągłego Stołu. Ale przecież nie przybliży. We wczorajszym TOKFM z uwagą słuchałem z podcastu mojej ulubionej prof. Krystyny Skarżyńskiej (znajomej). Ona też jest sceptyczna w sprawie końca wojny polsko-polskiej. Właściwie to wojen polsko-polskich, bo frontów jest multum ogromne. I ten język debaty, czy dyskursu! Poniżej Jamajki.
    A przecież może być pomnik, czy uliczka Margaret Thatcher, gdzieś w pobliżu Pl. Trzech Krzyży, czy przy ul. Emilii Plater, w centrach finansowych miasta. I może być gdzieś w Polsce miejsce czci PRL-u, np. Edwarda Gierka Rżysko, na którym może kiedyś wyrośnie „San Fransysko”.

  520. TO; 15:46, no – przynajmniej ty umiesciles mnie w dobrym towarzystwie.

    http://www.youtube.com/watch?v=WXWq7sB5k3s&feature=related

  521. @ telegraphic observer

    Kilka prostych faktów to żadna obsesja, wszystkich nas telegraphicu zachodzą od tyłu i to jest fakt; są tacy, którym to pasuje, innym wszystko jedno, a ja sobie wypraszam.

    Taką strategią daleko nie zajedziesz, telegraphic: kupować trzeba, kiedy „leje się krew”, wszyscy panicznie sprzedają, a sprzedawać na górce, kiedy wszyscy kupują, i nigdy nie podążać za trendem, a zawsze wbrew, dokładnie jak (nie)sławny Geoerge Soros. Wg twojej zasady każdy śmierdzący leń i pasożyt z dwiema lewymi łapami zwany „inwestorem”, powinien być milionerem, a większość z nich siedzi jednak z ręką w nocniku constans, łudząc się nadzieją na przyszłe zyski „w długim terminie”, choć nawet mason Keynes mówił przecież, że w długim terminie to wszyscy będziemy martwi.

    Gratuluję instynktu (bo przecież nie wiedzy, czy zdrowego rozsądku), że zdołałeś w tę środę opylić swoją jednogramówkę z zyskiem. Well done! A link do księżki Erika von Kuehnelt-Leddihna podałem tylko po to, żebyś przejrzał się w okładce, jak w lustrze:

    multibook.pl/pl/p/Erik-von-Kuehnelt-Leddihn-Demokracja-opium-dla-ludu-EBOOK/2591

  522. Ted
    Od dawna aspiruję, dążeniem mym jest, aby posiąść umiejętność usadzania towarzystwa na odpowiednich miejscach.

    Dzięki za wkładkę tele-dźwiękową. Bezcenną, bowiem moja wiedza o cygańskiej muzyce od jakiegoś czasu ograniczała się do budapersztańskich knajpach i flamenco. Ze stratą dla mojego культурного образования. Dzięki.
    http://www.youtube.com/watch?v=Yng0n_-_UV0

  523. T.o. chętnie bym obejrzał Twój link, ale …

    „Niestety, ten film jest niedostępny w Niemczech, ponieważ może zawierać muzykę, w przypadku której organizacja GEMA nie przyznała YouTube odpowiednich praw.
    Przepraszamy za usterki.”

    Natomiast wszystkie linki E.Goldsteina są nie do otworzenia.
    @staruszek się pewnie wkurzy za dyletanctwo.

    Pozdrowionka

  524. @Goldstein
    Twoja obsesja jest językowa, metafor używasz przecież, bo nie powiesz, że jesteś co dzień gwałcony przez homoseksualistów. Ale język jaki sobie wybierasz wiele mówi o twojej umysłowości. Czyż nie tak wykładają uczeni myśliciele, od marksistów i postmodernistów po konserwatystów i monarchistów?

    Wg mojej zasady „inwestowanie” (nazwa niefortunna może, ale język nie zna przebacz dla zdrowego rozsądku) jest dla niektórych kasynem, dla innych grą intuicji („instynktu”, hehe), albo podobnie niecnym zajęciem niższego rzędu, dużo poniżej trudu rolnika i rzemieślnika. Tym tropem idąc, jestem mieszczuchem, sklepikarzem. Liczę na obronienie godziwej stopy zwrotu w długim okresie i swoim wyciąganiem z kontekstu ekonomicznego cytatów z Keynesa mojego przekonania nie zmienisz. I to mi się udaje od prawie trzydziestu lat. Chyba nie muszę objaśniać dlaczego.

  525. telegraphic observer
    18 kwietnia o godz. 17:11

    Telegraphic, w dawnej peerelce zmuszony byłem kupować dolary
    od tzw. cynkciarzy. Kontakty były tak częste że z niektórymi się
    zaprzyjażniłem. Wiedziałem jak ciężko i uczciwie (w przeciwieństwie
    do oficjalnej propagandy) ci ludzie pracowali.
    Biznes polegał na zasadzie taniej kupić, drożej sprzedać.
    To podstawowa zasada wolnego rynku, a oni ją wtedy na tych
    dolarach realizowali. Uliczno-, hotelowy kapitalizm w mikroskali.
    Ale oni go doprowadzili do perfekcji !
    Waldek, cynkciarz z hotelu ” Reda ” w Szczecinie ma dziś wielką sieć delikatesów, Jan po cynkciarstwie wykorzystał lukę prawną w prawie
    celnym Wolnej Polski i zrobił miliony na spirytualiach z zachodniej Europy, dziś żyje jako rentier, bardzo bogaty rentier.
    Reasumując – rzecz w tym żeby nie tylko gonić króliczka,
    rzecz w tym żeby go złapać.

    Oni go złapali, w czasie gdy większość narodu mawiała ” czy się stoi,
    czy się leży …”

    Pozdrowionka.

  526. @ telegraphic observer

    Nic nie musisz objaśniać, wszystko wiem.

    @ cynamon 29

    Nie otwierają się, bo może za słabo klikasz, spróbuj mocniej…

    Taki niewinny żart, wybacz. Trzeba cały link zaznaczyć, następnie skopiować (Ctrl+C) i wkleić (Ctrl + V) w okienko adresu strony, po czym kliknąć Enter – powinno zadziałać 🙂

  527. @Emmanuel Goldstein

    Twoje rady nie podziałały, wtedy wpadłem na pomysł zaciągnięcia
    linka na niebiesko, tak jak z tekstem do kopiowania, kliknąłem podwakroć w niebieskie i się otworzyło.

    Pozdrowionka.

  528. Kolejna eksplozja zachwytu TO nad osiagnieciami trzech najwybitniejszych przedstawicieli Nowej Ekonomii: Thatcher, Reagana i Pinocheta. Chyba nikt na tym blogu nie pisał takch bredni.
    Ale najzabawniejsze że z radości TO wyszedł z szafy i przedstawił sie jako ktoś w rodzaju Polskiego George Sorosa, czyli w roli Wybitnego Spekulanta Giełdowego z ogromnymi sukcesami od kilkudziesieciu lat, który tuż przed krachem sprzedał ostatnia sztabke ( o bliżej nieznanej wadze).
    Gdyby Medrzec a raczedj spekulant z Toronto sprzedał przynajmniej z 10 ton tego kruszcu i miał chociaz promil tej forsy która ma Soros —- to byłoby o czym gadac. Gdyby miał chociaż ze dwa Bombardiery i latał nimi w zimie do Davos albo na posiedzenia Bilderbergu (jak chocby Olechowski)
    Ale przecież TO to najwyrażniej skromna zabka, która ciagle podkłada noge do podkucia i udaje Absolutnego Madrale u którego Keynes mógły sprżatac podwórko.Tacy eksperci są po po prostu chodzącą żenadą, a ich poglady i prognozy nadaja sie tylko do kacika humoru im Jadwigi Staniszkis

    Pinocheta jest zarazem jego ostateczną kpompromitacją.

  529. @ cynamon 29

    Też dobrze – grunt, że jest sukces. Można też podświetlić na niebiesko i przeciągnąć myszką do okienka adresu.

  530. Myślę, że jeszcze trochę czasu upłynie zanim nasz naród zrozumie, ze to jak wygląda Polska zależy w dużym stopniu również od nas. Miałam okazję mieszkać w Holandii i ten kraj jest taki wspaniały nie przez władze ale właśnie przez ludzi, którzy tam mieszkają, którzy o wszystko dbają i potrafią się fantastycznie jednoczyć. Największy problem Polaków polega na tym, ze jesteśmy niesamowicie dumnym, upartym i kłótliwym narodem!

  531. Zaletą „wieńcowania” oprócz składania wieńców jest bezpłatna wycieczka. Nie zawsze ale w wiekszości przypadków.

    Kursywa.
    Staruszku, nie przejmuj się tymi docinkami, że jesteś Kurosawą. Mojego dziaduszkę zawsze wszyscy opie…lali za to, że dłubał w radiach, popsuł 2 Selgi oraz 1 Szarotkę. Przeżył 93 lata. Dedykuję tobie tenże sexy japoński clip, po wiem że kochasz młodzież oraz dobrą muzykę:

    http://www.youtube.com/watch?v=3IKqiM_QZ3o

css.php