Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

3.06.2013
poniedziałek

Czarny PR dla Polski

3 czerwca 2013, poniedziałek,

Gorąco popieram krytykę dziennikarstwa, jaką nestor naszego zawodu, Stefan Bratkowski, sformułował kilka dni temu na portalu Studio Opinii, przywołaną również przez blogowiczów en passant. Stefan „Burczymucha”, zwany tak ze względu na niespożyte siły i wzniecanie niepokojów, twierdzi, że dziennikarze stali się klasą polityczną, sprawują rządy nad atmosferą w kraju, przed nikim nie ponoszą odpowiedzialności, zawsze mają rację, decydują o wszystkim – o ministrach, nastrojach, przeszłości i przyszłości, a robiąc to w sposób nieodpowiedzialny, przybliżają polski rok 1933. Domyślam się, że Bratkowski uważa, iż siejąc niezadowolenie, forsując czarny obraz kraju, atmosferę klęski i upadku, dziennikarze sprzyjają postawom skrajnym, czytaj przeciwnikom demokracji, zwolennikom rządów silnej ręki.

Co dzień nowy konflikt, co dzień nowa awantura, nieustanne pranie brudów – autentycznych i wymyślonych, tym głównie zajmują się media. Zjawiska pozytywne, postaci godne naśladowania, nie są bohaterami mediów, ponieważ to się nie sprzedaje. Sukcesy polskich informatyków w skali światowej liczą się tyle co nic. Zielona wyspa to był trick propagandowy. Dziennikarze przemalowują więc Polskę na smutną i nieudolną – pisze Bratkowski. Polują na nowe twarze, nowe sensacje, nowe konflikty. Partia rządząca i premier po prostu im (nam?) się znudzili. Media judzą więc i szczują przeciwko rządowi. Nawet smarkata panienka czy młodzian podsumowują ministra, traktują go z góry, pytają „odejdzie pan ze stanowiska sam, czy zaczeka, aż odwoła pana premier?”. Dziennikarze z lubością pomniejszają osiągnięcia Polski i wyolbrzymiają porażki, znajdują się w awangardzie auto-degradacji. Tyle Stefan Bratkowski.

Podzielam te obserwacje. Można je zlekceważyć i powiedzieć: Bratkowski popierał Platformę, więc teraz, kiedy media się od niej odwracają, ma do dziennikarzy żal. Byłoby to jednak uproszczenie. Media (dziennikarze) mają wielki wkład w polską transformację, bez nich nie byłoby demokracji – to oczywiste. Ale pewne zjawiska w mediach budzą niepokój. Jedno, to galopująca komercjalizacja, która powoduje, że sensacja, poczytność, oglądalność i słuchalność są ważniejsze są od poważnej debaty. Informacje radiowe i telewizyjne często przypominają kronikę wypadków, wiadomości o ciężko chorym dziecku, katastrofie drogowej, czy dziura w moście są ważniejsze niż wszystko inne, na co nie ma już miejsca lub czasu.

Drugie zjawisko, to o którym pisze Bratkowski, jest także niepokojące. Dziennikarze i media nie są rozliczani ze swoich opinii, jeśli dziś mówią „białe”, a wczoraj mówili „czarne”, to uchodzi to bezkarnie. Afera, klęska, łapówka sprzedaje się lepiej niż otwarcie nowego odcinka autostrady, uznanie, z jakim spotyka się Polska zagranicą nie ma swojego odpowiednika w Polsce. Statystyka, choćby rosnącej liczby żłobków i przedszkoli, czy rosnącej od lat konsumpcji indywidualnej, rozmija się z nastrojami mediów. Kiedy benzyna tanieje, lub – jak od kilku miesięcy – jej cena utrzymuje się na poziomie niższym niż dawniej, to pies z kulawą nogą o tym nie wspomni. Wystarczy, że pójdzie w górę, a zacznie się lament. Kultura wiecznego niezadowolenia, odartego z poczucia dumy i świadomości rozwoju, nie uderza w ten czy w innych rząd, godzi w klasę polityczną, a pośrednio w państwo i w demokrację. Rząd może się zmienić, ale dziennikarze (z wyjątkiem „niepokornych”) nie zaczną basować nowej władzy. Raczej będą nadal podsycać poczucie klęski. Zmienią się najwyżej wodzireje.
PS. ZAPROSZENIE
Czy dopuszczać kapitał rosyjski? Czy gościć imigrantów z krajów muzułmańskich? Polska otwarta czy zamknięta? O tym dyskutować będą doświadczeni korespondenci zagraniczni, Marek Ostrowski (POLITYKA) i Bartosz Węglarczyk (RZECZPOSPOLITA). Radio TOK FM, wtorek, 4 czerwca, godz. 20.05. Zapraszam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 150

Dodaj komentarz »
  1. mag
    2 czerwca o godz. 12:11 pisze niedorzecznie M a g.

    Wygląda na to, że polityka integracyjna wobec „gości” trzymających się swoich rodzimych kultur nigdzie się nie powiodła.

    Niedorzecznie, bo w wiekszosci chodzi o mlodych niezadowolonych ludzi, urodzonych i socjalizowanych w danym kraju. Mowienie tu o gosciach jest nie tylko niedorzeczne, jest wsteczne i anty…. Mag tego jednak nie rozumie i „resentymuje” jak moze. Niewiele jednak moze.
    Saldo mortale

  2. He who pays the piper, calls the tune</b?
    47 procent udziałów w GW posiadają OFE, Ile w POLITYCE?
    O czym więc mowa?

  3. 1. Antonius
    1 czerwca o godz. 19:14 popisuje sie Antonius madrym artykulem, madrym, bo opisuje idiotyczne multi kulti……
    Przed chwilą przeczytałem bardzo mądry artykuł na temat skutków idiotycznego multikulti, który idealnie pasuje do tego wideoklipu na temat islamu, który zasugerowałem Panu Passentowi i blogowiczom.
    Antonius powtarza skrajnie prawicowe komunaly obecne w prasie (JF , kto ja czyta?…chyba tylko Antonius) niemieckiej. Dlaczego idiotyczne? Poza tym dzisiaj antropolodzy mowia o procesie interkluturalnym. Zjawisko jest obecne i proces integracji (nie asymilacji) postepuje. Problemy mlodziezy w Zachodniej Europie nie sa problemami obcokrajowcow, sa to problemy wspolczesnego prekaraiatu. Antonius powiedzialby lumpenproletariatu…..Takie proste. Ksenofb zawsze i wszedzie widzi obcokrajowca, nawet ejsli ten sie urodzil, wychowal, wyksztalcil i socalizowal w danym kraju.

    Saldo mortale

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP pisze: ” Bratkowski popierał Platformę, więc teraz, kiedy media się od niej odwracają, ma do dziennikarzy żal. Byłoby to jednak uproszczenie.”

    Pare lat temu 2-3 (?) na niemieckim blogu Stefana „Burczymuche” najlepiej ocenil studenci z Bremen szkoda, ze tamtej (dato) analizy nie „zakodowalem” – dzisiaj byloby spyszna nie jednej „Burczymuszce”.

    Post Christum.
    To zniewaga przez +/- 732 dni !
    Domyslam sie, ze to rodzaj hendicapu – prawda?
    Mein lieber Scholli … w dzisiejszych czasach to lata swietlne.

  6. Dla Antoniusa
    „Das Leben ist Hartz”
    Po lekturze Antoniusa doszedlem do wniosku, ze mozemy mowic rowniez o prekaraicie intelektualnym……
    Cytowanie przez A n t o n i u sa Michaela Paulwitza z niszowego tygodnika o tendencjach skrajnie prawicowych jest nie tylko nieporozumieniem….
    ….Masz rację z tym przypuszczeniem, że gospodarka niemiecka musi legnąć na Harzach IV i innych darmowych usługach dla kochanych gości „multikulti” i wtedy mamy szanse na zrównanie – choć może jednak tylko na zbliżanie w biedzie….
    Powyzsze zdanie A n t o n i u s a jest niedorzeczne, bo gospodarka niemiecka podniosla sie wlasnie (tego jednak Antonius, mimo znajomosci jezyka nie jest w stanie zrozumiec) po wprowadzeniu Agendy 2010 i Hartz IV – nie Harz IV (nie bylem zwolennikiem wprowadzenia tych antysocjalnych reform). Znajomosc jezyka jest rowniez znajomoscia danej rzeczywistosci. Mieszanie swiadczen z uslugami jest kolejna niedorzecznoscia.

    Zapominanie, ze tysiace migrantow pracuja, placa podatki, maja wlasne przedsiebiorstwa dajac prace innym i przemilczanie tegoz jest typowe dla spojrzenia nacjonalistycznego.
    Bredzacym o iddtiotyzmie multikulti proponuje sledzenie procesu NSU oraz sledzenie biezacej prasy niemieckiej oraz incydentow neofaszystow w Niemieczech. O NPD, obecnej w polityce krajow zwiazkowych, czy tez polityce komunalnej nie wspominam. Gratuluje Antoniusowi wyborow, w ramach wolnosci prasy oczywiscie, lektury….. Nastepny blogujacy, ktory sie obnazyl…….

    Saldo mortale
    PS
    Gdy Ma g mowi o mediach zapominajc o czytelniczkach i czytelnikach, to mowi polowicznie…..

  7. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Moja gra”. Książka o Wojciechu Fibaku
    MÓJ SERW – WASZ RETURN

    ” STASIEKU i inni blogowicze zainteresowani tenisem, kolekcjonowaniem sztuki, zdobywaniem przyjaciół i pieniędzy – zapraszam do książki „Passent o Fibaku”, która ukazała się w tych dniach nakładem Wydawnictwa Nowy Świat. Książka ta ma swoich rodziców chrzestnych” itd …

    Przy nastepnym wznowieniu nakladu warto-mozna historie legendarnego tenisisty poszerzyc …

    Halo „kuciapki” ! … jest nowy adres!
    http://niezalezna.pl/41946-fibak-mlode-panienki-i-sponsorzy

  8. …..ale w Niemczech nie tylko Kreuzberg jest w rękach obcokrajowców „orientalnych”…..bredzi molodzienczo i wolno A n t o n i u s …. nie majac pojecia i dzisiejszym Kreuzbergu….dzisiaj dla wielu migrantow z powodu wysokich cen czyszow wogole niedostepnym…Antonius nie wie nic o Kreuzbergu 36 i 61.
    Bylem wczoraj na Kreuzbergu w Knofii przy Bergmannstraße (Kud-Dam dla alternawytywnych kiedys, dzis dla turystek i turystow). Lokal prowadzony przez rodzine turecka, pelen gosci z Niemiec i calej Europy, umiarkowane ceny, dobre jedzenie, lokal prowadzony w stylu czesciowo tureckim; jedzenie oraz srodziemnomorskim, design oraz wypieki…..napoje…..

    Zajomosc jezyka, to znajomosc cywilizacji……etc…..

    Saldo mortale

  9. Na czym polega Rekord Stychowskiego…..napisal w ostanich latach jedno madre zdanie…fini fino ……(dla niewtajemniczonych, zdanie nie musi posiadac orzeczenia).
    Stychowskiego cechuje jednak brak fino……

    Saldo mortale

  10. astanawiam sie jak opisze M a g protesty mlodych turczynek i turkow w Istanbule….oraz przed ambasada turecka w Berlinie. Czy opisze je w tenorze Antoniusa? Czy wspomni o Multi kulti, o ktorym juz dawno zapomniano….Moze jednak przeczyta jakiekolwiek tlumaczenie o spoleczenstwie interkulturalnym, jesli dostepne….?

    Saldo mortale

  11. Jak skutecznie zdelegalizować władzę i zmienić ustrój ?

    Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo – kropla drąży skałę nie siłą a nieustannym padaniem -Owidusz

    Szanowni, P.T. Goście ,
    zacznijmy od zaraz.

    O celowo oddanych głosach nieważnych nikt – Ty, Wyborcy, kartel polityków – poważnie nie myśli, nie mówi, nie używa !
    A warto. Mają niewykorzystany potencjał !!!

    Przekonaj Wrogów i Przyjaciół do oddawania nieważnych głosów.

    Do tego nie potrzeba zmiany Konstytucji, Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej ani ogólnokrajowego Referendum.
    Skutek natychmiastowy i gwarantowany.

    Uzurpatorzy panicznie boją się delegitymizacji władzy przez niską frekwencję nie dostrzegając zagrożenia w wysokiej frekwencji i np. 15% głosów nieważnych !
    Dowód: wprowadzenie głosowania przez pełnomocnika, listownie – gwałcącego zasadę bezpośredniości wyborów ( w znaczeniu : osobiste ).
    Każdy Obywatel może i powinien – ma prawo i obowiązek moralny republikanina – przynajmniej raz na cztery lata osobiście złożyć oświadczenie woli wyboru lub odwołania (prawo komplementarne do wyboru) przedstawicieli.

  12. Nie zgadzam się, że Stefanem Bratkowskim.
    „Zła wiadomość, to dobra wiadomość.” — to bynajmniej nie jest polski wynalazek.
    Identyfikacja dziennikarzy z partiami politycznymi jest widoczna (por. sprawę zegarków min. Nowaka); może jest nawet nazbyt wyrazista.
    PR PO… To bardziej złożona sprawa. Bo z jednej strony owszem, to PiS jest mistrzem w narzucaniu tematów i ‚tworzeniu narracji’. Z drugiej strony, to nie znaczy, że politycy PO PRu nie używają, bo używają. I to wcale intensywnie. Tyle, że nie jest to PR trafiony.

    Sytuacja w Polsce: sukcesy miewamy, ale nie są one wielkie. I dowodów dostarcza sam Stefan Bratkowski z „jego” Studiem Opinii na siłę ich szukając; zaś „brak kryzysu” nie jest odczuwalny, bo nikt nie ma punktu odniesienia.
    Docierając do pracy zauważam duże inwestycje w infrastrukturę transportową. Ale zauważam to w spóźnionych pociągach i ograniczeniach ruchu — znowu coś, co trudno sprzedać jako sukces.

    Gdy nie ma (jeszcze) niczego dobrego, gdy drobne rzeczy przeszkadzają, gdy rząd (nawet nie PO) lansuje się nieumiejętnie, gdy brakuje ‚narracji peowskiej’, taki kryzysik jest zupełnie naturalny.

  13. Daniel Passent
    Dziękuję, temat trudny dla środowiska, ale Nestor może więcej, a na pewno prawdziwiej.
    Serdeczne pozdrowienia
    PS
    Tylko tyle, bo z iPada

  14. Zgadzam się, dziennikarze ponoszą jakąś część winy z atmosferę w kraju, ale przecież oni pracują dla jakiegoś konkretnego wydawcy, właściciela. Nawet i tu nam się ujawnia podstawowa sprzeczność pomiędzy własnością, a społecznym charakterem pracy, jaki wykonują dziennikarze. Postępują tak, ponieważ właściciel tego od nich wymaga, on chce sprzedać jak najwięcej, a może to zrobić tylko wtedy, gdy zaoferuje skandal. Jeśli zaś chodzi o skandale, to te zasadniczo się różnią „kolorem”, ponieważ jedne nadają się do mediów prawicowych, a inne do lewicowych (to tak w największym uproszczeniu). Są też wydarzenia, które nie są na rękę ludziom opierającym się o taką czy inną ideę polityczną, więc w serwisach „zapominają” poinformować o nich odbiorców. Odbiciem lustrzanym takich postaw są właśnie te opisywane przez pana Bratkowskiego, czyli chamskie kreowanie wydarzeń, które jeszcze nie nastąpiły, a byłby pożądane w redakcji.
    Zupełnym kuriozum są wydawane prawicowe tytuły, w których pracy dziennikarskiej nie ma w ogółe, tę rolę przejęli komentatorzy wydarzeń i „wydarzeń”.
    A to tylko zjawiska obserwowane na polskim teatrze wydarzeń, bo jeśli chodzi o uczciwe relacji zza granicy, to trzeba się postarać, ażeby się czegoś dowiedzieć. Najlepszym przykładem są ostatnie wydarzenia w Turcji, gdzie już trzeci dzień trwa naparzanie się obywateli z władzą na ulicach kilku miast, a do tej pory nie widziałam żadnej bezpośredniej relacji polskiego dziennikarza (do Turcji można się dostać w 3 godziny).
    Dziennikarstwo sięgnęło bruku, a my tą kostką obrywamy.
    POzdro(waś)

  15. Dziennikarze i media nie są rozliczani ze swoich opinii, jeśli dziś mówią „białe”, a wczoraj mówili „czarne”, to uchodzi to bezkarnie.
    A wiec te zludzenia z przed kilku dni jednak byly Panskie ?
    Kupuje je mimo , ze wydaja mi sie takie .. (prosze mi wybaczyc ale nic lepszego nie przyszlo mi do tej mojej p..y) , chrzescijanskie

  16. Pod poprzednim wpisem pana Redaktora opisałem krytycznie warsztat dziennikarski tvn 24. Oczywiście tekstem nie zainteresował się pies z kulawą nogą.
    Patrzeć aż tu nagle Gospodarz za Bratkowskim pisze podobnie o całej (?) braci dziennikarskiej.
    To ja jeszcze dosypię do ognia:
    http://www.stefczyk.info/blogi/dziennik-chuligana/superambergold,7632830094

  17. Pan Passent!
    Doceniam Pańską krytykę krytykanctwa i wielokrotnie pisałam o przyczynach dziennikarskiej indolencji: efekt braku złamanego w komunizmie kośćca moralnego, zastąpionego miałkością besserwisserstwa.
    Ale nie uważam, by odpowiedzią był proponowany przez Pana powrót do państwowotwórczej mentalności „Polaka największego na świecie”, jak choćby wczoraj jeden z blogów: „Polacy opracowali rewolucyjną szczepionkę przeciwko ptasiej grypie”. To już było i bardzo źle się skończyło.
    To Wy, a nie ja, posiadacie narzędzie kształtowania opinii i albo będziecie rozwijać rzeczową krytykę na odpowiednim poziomie, albo poczekacie na PiS, który z Wami zrobi porządek. Niestety głębsza krytyka kończy się zwykle shitstormem albo wyrzuceniem komentarza. Sami sobie zgotujecie ten los.

    I jeszcze jedno: dlaczego marzy Pan o „rozliczaniu” dziennikarzy. Czy nie uważa Pan, że rozwiązaniem byłoby zrównoważenie tego zalewu pomyj czymś wartościowym? To jedyna droga. Przecież czyta Pan niemiecką prasę. Dlaczego tam prywatne media utrzymują poziom? Może więc zamiast narzekać zacząć wreszcie coś robić? Ach zapomniałam, Państwo wolą „rozliczanie”. Zgodnie ze sprawdzonymi wzorcami?

    Z poważaniem
    Cenię Pana komentarze, ale budować się na nich nie da.

  18. Dziennikarze nie mieliby żeru, gdyby Donald Tusk próbował chociaż dotrzymywać obietnic wyborczych: że nie będzie klęczał przed biskupami, że wesprze światopoglądową modernizację świadomości społecznej (liberalizacja prawa, związki, ukrócenie panoszenia się kościoła, in vitro, wspieranie edukacji w zakresie nauk ścisłych i praw obywatelskich, upraszczanie prawa podatkowego i prawa gospodarczego, wspieranie krajowej przedsiębiorczości….) i kilka innych postulatów. Tymczasem rękami swojego „nieocenionego” ministra finansów wygarnia coraz więcej pieniędzy z rynku, strzygąc lemingi coraz bliżej skóry. Skoro tak, to ma dokładnie to, na co sobie zapracował. A autokar nadal rdzewieje na kołkach.

  19. Jest jakieś wydarzenie, nieważne, ktoś coś powiedział i natychmiast wszystkie stacje telewizyjne biegną i podtykają mikrofony pod nos. Komu ? TZW. POLITYKOM. Następnie te głupie, takie same komentarze, powtarzają setki razy. W programach typu „gadające głowy” (te same jw.) wałkują temat do znudzenia. W tym czasie było dziesiątki lepszych i gorszych zdarzeń , na które nie poświęcono ani minuty. A wszystko to dla głupich widzów, którzy podobno tego chcą, a na pewno na taki tylko zasługują (taki mniej więcej był sens wypowiedzi jednego ze znanych dziennikarzy). Spójrzcie na fora internetowe, szczególnie tam gdzie nie trzeba się rejestrować. Poziom rynsztoka i wpisy, których autorami jest kilka osób, powtarzające się wielokrotnie.

  20. Zgadzam się w pełni z opinią Stefana Bratkowskiego.

  21. @Andrzej Łączny
    naiwny optymista z ciebie. Zapewniam, ze NIKT glosami nieważnymi nie będzie się przejmował. Policza te ważne i wystarczy.

  22. Ewa-Joanna
    Zapraszam do Oświeconego Ciemnogrodu – mój blog

    Mane, tekel, fares
    Ilość nieważnych głosów zostanie urzędowo obliczona i ogłoszona !

    Psychoza tajności, socjotechnika kartelu polityków, jest wrogiem Demokracji. Jest zaczynem nieufności, zatrutym ziarnem rzuconym między obywateli.

    „Rząd czy system władzy zależny jest od dobrej woli społeczeństwa, jego decyzji i poparcia.
    Władza zależy od pomocy i współpracy najróżniejszych instytucji i grup społecznych, a że ta nigdy nie jest dana na zawsze i może być w każdej chwili wycofana, tedy władza z natury swej jest nietrwała i zmienna.”( G.Sharp)

    W naszej chorej tzw. demokracji, tworzonej odgórnie przez Drogiego Prezydenta, Droższego Pana Premiera i zwalczające się sekty partyjne – składowe kartelu polityków – władze obłudnie powołują się na legitymizację wynikającą rzekomo z wyborów do władzy ustawodawczej.
    Sprawdź jaka jest różnica między : wolą wspólną. wolą wszystkich, wolą większości, wolą partykularną. ( np. J.J. Rousseau )

    Wstrzymywanie się od działania, Społeczeństwo Gnuśne i Zastraszone, jest spełnieniem oczekiwań rządzącego kartelu polityków. Prowadzi on politykę zniechęcania obywateli do aktywności.

    Wolę wolność pełną niebezpieczeństw niż bezpieczną niewolę.
    Nie lękaj się !(JP II) Strach jest uczuciem poddanych, nie obywateli.

    Republikańskie cechy : samodzielność, niezależność, odwagę, wiedzę, umiłowanie wolności i równości zastąpiono wychowaniem w korporacyjnym konformizmie opartym na braku kompetencji. ( – prawo zwłoki ; – prawa Murphy’ego ; – prawo parkinsona )
    Oświecony Ciemnogrodzianin

  23. Rozumiem, że po przejęciu rządów przez PiS (co przepowiadają publikowane przez media wyniki sondaży) apel Bratkowskiego również będzie obowiązywać.

    Obyśmy nie mieli okazji przekonać się o tym.

  24. Gdy korzystajac z „dobrodziejstw“ gospodarki europejskiej i globalnej, w tym rowniez w domenie kultury mowimy o koniecznosci panstw narodowych, homogennie polaczanych w jednej tylko slusznej wierze, bierzemy udzial w koncercie zyczen na poziomie obiegowych szlagierow……

    Gdy powtarzamy za politykami glaszacymi przed kolejnymi wyborami (po kolejnym szczycie migracyjnym) „koniec“ (niektorzy tak faktycznie mysla i mowia) multi kulti, ustawiamy sie wszeregu „wietrznie“ wczorajszych, bo jednoczesnie ubolewamy nad nizem po kolejnym sisie ludnosci….
    Gdy powtarzamy glosy konserwatywnej, badz jak Antonius skrajnie prawicowej prasy, nie odkrywamy prawdy, gdziekolwiek sie ona znajduje. Powielamy li tylko stereotypy…..

    Cigle sadze, ze po 40 jestesmy w stanie sami generowac wiedze…….Gdy ruchy emancypacyjne migrantow (domagajacych sie slusznie partycypacji w danym spoleczenstwie) traktujemy ja chorobe zakazna, przed ktora nalezaloby sie chroni (schronic) –pozostaje pytanie gdzie, to twierdzimy, ze nic nie rozumiemy ze wspolczesnych nowoczesnych spoleczenstw. Marzenie bowiem o ruralnym zyciu, nawet nad Narwia jest marzeniem pieknym, nie ma jednak nic wpsolnego z rzeczywistoscia….

    Mam wrazenie, ze chetnie sluchamy o porazkach sasiadow w zmaganiu sie z trudnym, jednakze niezbednym i po prostu humanistycznym procesem integracji, partycypacji slabszych, w tym migrantow, bo wten sposob oddalamy od siebie praleki wobec obcych. Coz, ksenofobia ma rowniezludzkie, nawet bardzo ludzkie objawy. „Trzepianie“ sie jednak wiary zwyklych obywateli ( tu muzulmanow) jest nie tylko nieporozumieniem Antoniusa, ktory „bredzil“ w blogosferze o lobby tureckim w Niemczech (info dla Antoniusa; wszytscy podejrzani maja proces sadzie w dzielnicy Moabit). Dotychczas sadzilem, ze w blogosferze dominuje Towarzystwo Wzajemnej Adoracjhi z lejtmotywem „les duperelles“. Niestety wiekszosci chodzi o odruchy bardziej prymarne, lek przed obcym, nie mowie tu o niecheci…..chociaz…
    Saldo mortale

    PS
    Po zjednoczeniu Niemiec wszyscy „krzyczeli“ o problemie Wietnamczykow. Po dwudziestu latach zintegrowani Wietnamczyczy tworza miejsca pracy dla drugich. Radze zwrocic uwage na kwiaciarniew stacjach berlinskiego metra….przykladow jest wiecej…….Pamietam, ze moje studentki i studenci, studiujacych w Polsc Wietnamczykow nazywali zoltkami….

  25. do mag
    3 czerwca o godz. 11:45
    Przepraszam Mag (po jej zdystansowaniu sie od wpisu Teda) za ustawienie jej w w szeregu z tymze. Prosze jednoczesnie o przemyslenie ruchow migrantow w Europie, w ktorej mimo hasel inter malo jest miejsca na partycypacje spoleczna, kulturalna, ekonomiczna. Migranci tez Maja prawo do emancypacji, tak jak kazdy…..nawet jesli sa to proby pozaparlamentarne….
    Saldo mortale

  26. Na calym swiecie partie rzadzace i opozycja przy pomocy medii dokladaja sobie rowno, bezpardonowa i nieuczciwie. Zawsze dziwie sie jak w tych ciaglych pomowieniach, awanturach, aferach, skupianiach sie i rozmuchowaniach drobnych spraw, panstwa jakos funkcjonuja i dopoki nie zmienia sie to w okrutna wojne, naogol rozwijaja sie.
    Zapewne w Polsce ten styl medii i rzadzacych sa bardziej jaskrawe, gdyz generalnie nie umiemy sie cieszyc z drobiazgu, czy sukcesu czyjegos, ale nawet swojego.
    Od czasu do czasu wpada mi cos o Polsce. Nawet ostatnio na kanale biznesowym byl program o Polsce. Najpierw ogolnie o sukcesie kraju na tle pograzajach sie obecnie innych, a potem reportaz o panu, ktory podbil swoimi oknami cala Europe i rozwija sie dalej. Potem zaczeto mowic o miedzi, ale w tym momencie dostalam telefon, ktory odciagnal mnie. Zreszta w powaznej prasie jesli juz cos jest pisane o Polskiej gospodarce to w sposob wywazony i zawsze pozytywny.
    PS. Do mojego wielkoprzemyslowego miasta przyjezdzal w wiadomych latach S. Bratowski na spotkania, ktore oczywiscie odbywaly sie w kosciele. Juz wtedy czulam, ze on nie pasuje do tej rewolucyjnej Solidarnosci. On jest pozytywista i dlatego bardzo mi odpowiadalo to co mowil.

  27. Nie przepraszam Nemera, ktory glosi pseudopedagogike, infantylno jowialna…chyba, ze Nemer chcial byc ruralnie dowcipny……czyt.miedzynarodowo.
    Saldo mortale

  28. Ewo – Joanno:
    Miarą aktywności obywatelskiej jest także nie branie udziału w wyborach. To tylko pozornie absurdalne. Demokracja polega na tym właśnie, że obywatel ma prawo, nie zaś obowiązek wybierac swoich reprezentantów. Piszę „swoich”, ponieważ radni, posłowie i senatorowie pozostają NASZYMI reprezentantami, w tym wypadku pełnoprawnych obywateli RP – nawet, jeśli ich nie wybraliśmy albo w ogóle nie skorzystaliśmy z czynnego prawa wyborczego.
    Problem leży własnie w uświadomieniu tej, powyższej tezy. Niestety, mało kto to rozumie i stąd „ich rząd”, „ich premier”, „ich prezydent” – bo „wszak nie ja go wybierałem”.
    Wolnośc polega także na tym, by zamiast wrzucac kartkę do urny, wybrac się w tym dniu na piknik.
    Zaś co do poruszanych tu „dyżurnych” tematów:
    Sorry, lecz jak konstatuję z licznych wpisów Szanownych Blogowiczów, którzy międlą nieustannie temat „lewica – prawica”, albo utyskują, że kościól jako instytucja odbiera im możnośc swobodnej egzystencji, kiwam z politowaniem glową.
    Czegoś takiego, jak „lewica” i „prawica” od dawna nie ma. I chyba nie ma potrzeby rozwijac tej myśli.
    Kościół można miec w głębokim poważaniu, jeśli się go ignoruje. Wszak przemawia on do tych, którzy zechcą go słuchac. Jeśli nie odwiedzam świątyni, nie przyjmuję kolędy, nie biorę ślubu kościelnego, nie wysyłam dziecka do komunii – to kościół mnie ani ziębi, ani grzeje.
    Od dłuższego czasu – zdaje się podobnie jak Pani – mam wrażenie, że większośc tu piszących obraca się w jakiejś wydumanej rzeczywistości.
    Zniewoleni po wsze czasy?…

  29. ET
    Co to dokładnie znaczy wg Ciebie, że migranci mają prawo do emancypacji, partcypacji społecznej, kulturalnej czy ekonomicznej. Kto im to prawo odbiera np. w Niemczech czy Szwecji?
    Są wolnymi ludźmi. Wielu tam już się urodziło i mają takie same prawa jak inni.
    W największym stopniu od nich zależy, czy młoda kobieta lub chłopak zechcą choćby dalej się uczyć, by wyjść ze swoistego getta, w którym np. ich rodzice tkwią z wygody i lenistwa, korzystając obficie z pomocy socjalnej.
    Jakoś najmniej korzystają z niej azjaci, którzy nie tylko pokonują bariery językowe, kulturowe itp., ale studiują, uczą się różnych zawodów, zachowując jednocześnie swoją tożsamość, w czym nikt im nie przeszkadza.
    Obserwowałam to w Szwecji, Francji i Belgii. Mam też pojęcie, jak wygląda to w Stanach.

  30. Napisane po kapieli w Odrze….
    Demokracja wertykalna typu watykanskiego nie ma szans na przetrwanie (mimo zapewnien Pana Szostkiewicza). Demokracja wertykalna od dolu jest natomisat obecna w naszej politycznej rzeczywistosci i niejako uzupelnia istniejacy model demokracji w Europie (linearny). Okazuje sie, ze globalizacja dotyka rowniez polityki i wzory prostestow spolecznych sa powielane, przy czym dzieki naszej obecnosci w sieci uzyskuja znaczne tempo. Coz, nowe czasy, nowe predkosci, rowniez w polityce i kulturze. Kazdy ruch protestacyjny, dobrze zorganizowany dziala korekcyjnie na biezaca polityke. Nie jest przy tym konieczne tworzenie nowej partii ze wszystkimi jej atrybutami. Siec pozostaje nam do dyspozycji jako niezalezny byt, mimo usilowan niektorych möchtegernfelietonistow. Przynajmniej wowczas, gdy porownujemy ja do TV oraz mediow drukowanych.

    Zdaje sobie sprawe, ze kazda wladza niechetnie akceptuje jakakolwiek krytyke, kazda jednak przyjmuje ja do wiadomosci. Ruchy spoleczne, ruchy protestacyjne obok lub razem ze zwiazkami zawodowymi maja szanse na rozbicie tworzacej sie skorupy wokol kazdej wladzy. Wlasnie owe elementy korekcyjne moga w przyszlosci stanowic o kondycji naszej demokracji. Nie obwiam sie przy tym reakcji niedemokratycznych ze strony rzadu, ktory na takie antyruchy nie moze sobie pozwolic . Kazdy rzad bierze pod uwage jego miejsce w strukturach europejskich.

    Mamy jednak szeroki margines, aby w ramach oddolnego protestu dotykac wladzy, a nawet zajmowac miejsce w jej szeregu. Poczatkem kazdego protestu jest przypominanie kazdej wladzy o amnezji powyborczej. Gorzej jest, gdy wladza zapomina o obowiazkach wobec obywatelek i obywateli przed i podczas wyborow. Sledzenie sondazy przedwyborczych czy miedzy wyborami nie jest w stanie zwolnic wladze z tego obowiazku.

    Rachunek zostanie wystawiony najpozniej podzaczas kolejnych wyborow. Czesto przed wyborami, gdy saldo jest mortale. Obecnie staje sie to niezbedne, bo rzad zdaje sie zapominac o grupach socjalnie slabszych. Rachunek otrzymaja rowniez elity gospodarcze, ktore zdaja sie zapominac o ich obowiazkach wobec panstwa oraz spoleczenstwa. Nie mysle tu li tylko o tworzeniu nowych miejsc pracy. Codzi bowiem o zaangazowanie fiskalne, a nie tworzenie fundacji na pokaz celem poprawienia sobie i drugim sampoczucia.

    Wczesniej niz pozniej wykluczeni skieruja swoje niezadowolenie wkierunku elit spolecznych, gospodarczych i wobec wladzy. Pokoj spoleczny jest niezbedny dla wszystkich grup spolecznych. Stad mamy coraz wiecej miejsca dla opozycji pozaparlamentarnej. Zdaje sobie jednak sprawe, ze owe ruchy po zajeciu law w parlamencie zmienia tempo w nowym dla nich miejscu i czasie wlasnie.

    Manko stanowi jurysprudencja, gdy ma poczucie wdziecznosci poniekad zaleznosci wobec wladzy lub tych, ktorzy ja wybieraja i niejako stanowia. Mowiac o braku wyksztalcenia obywatelek i obywateli mam na mysli ich stosunek do wspolnoty, jej wartosci czy interesow. Obecnie pozostaje wiele do zyczenia, aby osiagnac pulap wspolny dla takich wartosci jak wolnosc, uczciwos czy sprawiedliwosc.

    Wierze, ze mlodzi ludzie stworza struktury alternatywne jako przeciwwage do obecnie istniejacych. Nie wierze natomiast, ze dokonaja tego “gaworzacy” emerytowani (czy zawsze od mériter) blogujacy. Wierze rowniez, ze nie jest mozliwe zatrzymac posczegolne ruchy zorganizowanych grupw sieci. Lakomym kaskiem staje sie siec. Siec w sensie doslownym dla obecnie rzadzacych. Problemem jest bowiem zdobywanie wiekszosci we wlasnej partii.

    Schody sa niestety strome, a tzw. dyscyplina partyjna duza przeszkoda. Wielu z nas raczy tego nie dostrzegac. Rozwiazaniem mogloby byc referendum na “kazda okazje”. Istnieje przy tym niebezpieczenstwo, ze wyborcy wybiora gorsze zlo ( z pewnoscia przywroca kare smierci etc.). Referenda lokalne na poziomie samorzadu maja jednak „nach wie vor“ sens. Kolejna kwestia jest druzyna politykow zawodowych zasilana przez amatorow z szerokimi kompetencjami zawodowymi lub odwrotnie. Zastanawiam sie, kto po zajeciu miejsc w lawach poselskich zdecyduje sie na wprowadzenie odpowiednich kwot, o kwotach dla kobiet nie wspominam.

    Debate nalezaloby zaczac od prob nowych definicji demokrakcji przy zachowaniu w nich miejsca na kolejne, niezbedne korekty w zmieniajacej sie rzeczywistosci. Demokracja z czasow zaprzeszlych (PRLu) nie byla nawet z nazwy ludowa (brak bylo bowiem ludu). Demokracja byla tylko z nazwy przy kompletnym braku definicji i miejsca w niej dla pobywatelek i obywateli. Problem polega jednak na tym, ze populisci potrzegajac mankamenty w obecnej demokracji powoluja sie na bukoliczne wspomnienia czasow zaprzeszlych, ktore nie byly idealne.

    Gdy wokol nas nastepuja zmiany w dosc szybkim tempie, nalezaloby zastonowic sie nad definicja emokracji. PRL byl demokratyczny , przynajmnie tak go postrzegali byli pryncypalowie. Dostep do informacji, powstawanie nowych ruchow i inicjatyw spolecznych wplywa dodatnio na budowanie (niestety od poczatku) demokracji (ramy tworzy konstytucja i jurysprudencja). Od nas zelazy, co w nie i jak wlozymy.

    Pozostaje pytanie czy jestemy w stanie oraz czy mamy wogole ochote na taki wysilek. Magrudzenie bowiem czy wymienianie recept kuchennych niewiele tu pomoze. Otuchy dodaje mi ACTA. Zycie blogosfery jest dosc uspione i zaskorupiale (lewy powiedzialby; pelne szczurow i godne deratyzacji). Ja sadze, ze jednak demokratyzacji, emancypacji blogujacych. Negatywne oceny klasy politycznej bez zaangazowania sie w polityke jest pastoralnym uprawianiem „niepolityki“.

    Wiekszy procent jest niezadowolonych od zaangazowanych. W ten sposob kazda krytyka, jakkolwiek niezbedna, poprawia krytykujacycm samopoczucie, nie zmienia jednak stanu rzeczy. Starzenie sie elit politycznych (wystarczy porownac daty urodzenia obecnych politykow) stwarza szanse na zmiany.

    Nie nastapia one przy okazji magrudzenia w blogosferze. Brakuje mlodych ludzi w polityce, mlodych i doswiadczonych. Malo slyszymy o juniorachw partiach polityzcnych, owe mlodziezowki sa jednak dobrym „zapleczem“ w pracy politycznej, jakze niezbedne w przyszlosci celem zastapienia obecnych juz zeskorupialch politykow. Problemem jest fakt, ze mlodzi zdolni, mimo powabow niejakiej Brukseli, pracuja chetnie w duzych firmach. Do polityki „garnie“ sie drugi rzad. W ten sposob mamy szanse na kolejny nierzad jaby powiedzial jasny Gwint.

    Zycie publiczne obecnie oraz w czasach zaprzeszlych cechowala nieobecnosc obywatlek i obywateli.. Wowczas pryncypalowei nie za bardzo zyczyli naszej obecnoci w polityce, szczegolnie opozycyjnej. Obecnie widoczny brak jest checi po drugiej stronie cienia. Nasza polityka nie odbiega bowiem od minionego szarocienia. Trudne jest nieustanne zdobywanie wiekszosci. Na taka „walke“ nie kazdy ma ochote i wcale sie temu nie dziwie.

    Doraznym rozwiazaniem jest aktywnosc i reagowanie na konkretne dzialanie polityczne poczawszy od gminy, konczac na Wwie. Reagowanie petycjami, listami akcjami w sieci, strajkami, demonstracjami etc.. Niewiernym (czyt.niewierzcym) radze zwrocenie uwagi na akcje
    A n o n y m o u s (O Attacu nie wpsominam). N szczescie wiele mlodych ludzi angazuje sie w robote pozaparlamentarna i pracuje w ramach NGOs. Sa to organizacje charytatywne, ekologiczne, aktywne na tzw. prowincji. W blogosferze natomiast krytykujemy z samej gory, na ktora nie raczylismy sie wspiac, nawet wirtulanie.

    Myslenie globalne jest konieczne, jednak nie wystarczy, gdy nie bedziemy dzialac lokalnie.

    Slogan czasow zaprzeszlych staje sie wreszcie akualny, w „mlodosci“ (nie jej wspominanie) lezy nasza przyszlosc. Kwestia czasu jest tworzenie nowych faktow przez nowe ruchy spoleczne. Nowych samorzadow, godnych swojej nazwy. Nie jest to jeszcze powszechne w Europie (mam tu na mysli aktywnosc bezposrednia) i w Polsce, jednak obecne (patrz Sopot, Konin, Elblag, Lodz, Wroclaw).

    Mlodzi ludzie, niezaleznie czy sa migrantami czy tez nie, chca demokracji, definiuja ja jednak inaczej. Dzisiejsza demokracja opiera sie w zasadzie na partycypacji i dostepu do niej, a nie wykluczaniu po odliczeniu glosow wyborczych. Mlodzi ludzie wychowani rowniez w sieci (nie tylko w sieci jak Antonius) wykluczaja role panstwa jako zandarma (patrz. ostanie demonstracje w Istanbule –chodzilo niby o kawalek zieleni). Chodzilo o cos wiecej. Dlatego obecne „usmiechy“ w blogosferze wobec ekologow,prostesty przeciw niepotrzebny zaporom wodnym, autstradom, „usmiechy“ wobec feministek oraz pozostalych ruchow emancypacyjnych, dotyczacych rowniez w i a ry, jest swiadectwem nie tylko naszego zacofania. Pozostaje pytanie , czy jestesmy gotowi (my starsza generacja) na podjecie proby publicznej debaty o sferze publicznej, nie zawsze przeciez demokratycznej. Walczymy o wolnosc drugich i trzecich na wszystkich kontynentach (slowa nic nie kosztuja), a nie zauwazamy manka w naszym sasiedztwie.Na globalna krytyke jestesmy zawsze gotowi (goruje w niej Falicz), na globalne otwarcie wobec drugich (tu migrantow) przewaznie nie.
    PS
    Nie warto zapominac, nawet o tej najprostszej, o naszej konsumeckiej wolnosci. Wowczas mniej bedziemy ubolewac nad mediami, reakcjami onych i zwracaniem sie oraz obwinianiem wszelkiej masci wodzow. Wodzowie bowiem sie rzadko emancypuja, to wlasnie my, poczynajc od emancypacji wlasnej, zmusimy do niej tzw. wodzow.

    Saldo mortale

  31. mag
    3 czerwca o godz. 15:40 pisze, ze nie ma pojecia. Polecam lekture o wspolczesnym prekariacie , moze nawet lekture Jsnego gwinta……ktory czesto pisze o braku ronwnosci i o taka rownosc mi chodzi…..Ma g jak zwykle i czesto pisze wstecznie udajac progresywna lewicowosc…….

    Saldo mortale
    PS
    Tak jak kobiety (mimo konstytucji) nie maja takich samych praw i szans jak mezczyzni, tak rowniez migranci sa wykluczani. Stad protesty etc.. Szkoda, ze musze tlkumaczyc M a g zrodla prostestow kobiet, aby zrozumiala zrodla prostestow migrantow. Z okna autobusu swiat jest inny, w tym sie z M a g zgadzam…..

    Saldo mortale

  32. ……Są wolnymi ludźmi. Wielu tam już się urodziło i mają takie same prawa jak inni.
    W największym stopniu od nich zależy, czy młoda kobieta lub chłopak zechcą choćby dalej się uczyć, by wyjść ze swoistego getta, w którym np. ich rodzice tkwią z wygody i lenistwa, korzystając obficie z pomocy socjalnej.
    Jakoś najmniej korzystają z niej azjaci, którzy nie tylko pokonują bariery językowe, kulturowe itp., ale studiują, uczą się różnych zawodów, zachowując jednocześnie swoją tożsamość, w czym nikt im nie przeszkadza…..pisze M a g.

    Dawno nie czytalem takich wstecznych, ocierajacych sie o rasizm, stgmytyzujacych opinii….M a g, ja ciagle wstydze sie za PRL, obecnie troche bardziej……

    Saldo mortale

  33. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ ET3 czerwca o godz. 12:00

    Dzekuje za zloto ‚ W samo poludnie ‚

  34. Z.B.I.B.
    Możesz, oczywiście, nie korzystać z tzw. usług kościoła i generalnie go olewać, ale kościół dopada cię wtedy, gdy poddają się jego sugestiom, mówiąc oględnie, posłowie, którzy stanowią prawa rzekomo dla wszystkich Polaków, a tak naprawdę uwzględniają stanowisko katolików i to wyłącznie tych „prawdziwych” (choćby w sprawach aborcji, in vitro, czy związków partnerskich).
    Potem wciskany jest kit, że coś było „kompromisem” z kościołem.
    Ani Ty, ani ja, ani miliony Polaków tych „kompromisów” nie zawieraliśmy. Nie odbyło się nawet żadne referendum w sprawie drażliwych społecznie tematów.
    Kompromisy zostały wymuszone dlatego właśnie, że konkordat działa tylko w jedną stronę, a konstytucja nie jest przestrzegana w tym, gdzie mowa o rozdziale kościoła i państwa.

  35. ……Są wolnymi ludźmi. Wielu tam już się urodziło i mają takie same prawa jak inni.
    W największym stopniu od nich zależy, czy młoda kobieta lub chłopak zechcą choćby dalej się uczyć, by wyjść ze swoistego getta, w którym np. ich rodzice tkwią z wygody i lenistwa, korzystając obficie z pomocy socjalnej….. gdy M a g pisze powyzsze niedorzecznosci zapomina, ze czesto krytykuje obecny rzad lub przyszly za wykluczanie lub potencjalne wykluczanie, dyskriminowanie, pomijanie, budowanie nierownosci, wlasnych obywatelek i obywateli. Tak nie pisze zangazowana ( w co?) osoba o pogladach nibylewicowych.

    Saldo mortale
    PS
    Gdybym tak napisal o mlodych Polkach i Polakach , mialoby to Tenor rydzykowy. Dlaczego Ma g wobec obcych ( tu migrantow) jest rydzykowa? Mag jest po prostu rydzykowo-wsteczna.Kolejna obnazoba twarz…..

  36. …..ale kościół dopada cię wtedy, gdy poddają się jego sugestiom, mówiąc oględnie, posłowie, którzy stanowią prawa rzekomo dla wszystkich Polaków, a tak naprawdę uwzględniają stanowisko katolików i to wyłącznie tych „prawdziwych” (choćby w sprawach aborcji, in vitro, czy związków partnerskich).
    Potem wciskany jest kit, że coś było „kompromisem” z kościołem…..pisze slusznie M a g…..

    Wobec migrantow jest Ma g bardziej wymagajaca, bo pisze jak nastepuje…….

    ….Są wolnymi ludźmi. Wielu tam już się urodziło i mają takie same prawa jak inni.
    W największym stopniu od nich zależy, czy młoda kobieta lub chłopak zechcą choćby dalej się uczyć, by wyjść ze swoistego getta…..

    Zastanawiam sie, dlaczego nie pisze tak wobec rydzykowych zapedow……sama jest rydzykowa?

  37. teraz gdy prawda wyziera jak sloma z chodakow, winni sa ci ktorzy o niej pisza, jakby juz nie wypadalo wmawianie, ze za wszystko zle w tym kraju odpowiedzialne sa 2(dwa) lata rzadow kaczynskiego i jego obecnosc w polityce. teraz winni sa dziennikarze ktorzy nie dosc usilnie propaguja jedynie sluszna droge partii i jej wiekopomne osiagniecia.

  38. ET
    Nikogo nie stygmatyzuję. Co „wstecznego” jest w tym, co mówię, że niektórzy – mimo różnych programów pomocowych, NIE chcą wyjść z getta, albo za mało się starają? Po prostu ludzie są RÓŻNI bez wzgędu na kraj pochodzenia.
    Może te programy/projekty są złe, niewystarczające, ale jakaś wina lezy także po stronie przeciwnej. I nie porównuj tego z dyskryminacją kobiet. W takiej Szwecji, czy Belgii akurat kobiety, bez względu na pochodzenie, dyskryminowane nie są w porównaniu np. z Polską
    Po co tu mówić o multi-kulti i wynikających stąd problemach.
    Europejczycy w Europie też różnie sobie radzą. Choćby Polacy w Anglii. Jedni nie wychodzą poza zmywak, a inni studiują, dostają dobrą, prestiżową pracę, a nawet robią kariery zawodowe.
    Niechęć do obcych, chocby tylko podskórna, drzemie od zawsze w ludziach nawet w najbardziej wydawałoby się demokratycznych i tolerancyjnych krajach, a takie ekscesy, jak ostatnio w Szwecji, raczej nie służą jej słabnięciu.
    Można i trzeba z tym walczyć, ale nie za pomocą taniej demagogii, jaką ty uprawiasz, tylko edukacji, edukacji, raz jeszcze edukacji PO OBU STRONACH.

  39. Mag,
    co to znaczy, ze Komorowski błogosławił relikwie Boboli?

  40. Jasny Gwint:
    OFE ani nikt inny z poza Redakcji nie ma w Polityce żadnych udziałów. Polityka wielokrotnie informowała, że 100 proc. udziałow należy do pracowników.

  41. [nternet to sieć, która nic nie rozumie, jeno informacje przesyła i strony ze sobą łączy, zaś wzrastająca na całym świecie ilość „ekspertów”, którzy chcąc się „wykazać”, produkują mało albo nic niewarte wyniki swoich przemyśleń jako „nowe hipotezy naukowe”, jest tym samym, czym piasek i muł, który z wielkich zbiorników wodnych kieruje się ku turbinom i gdyby nie specjalne urządzenia filtrujące, wnet by wszystkie turbiny „zatkało”. Lecz Internet nie może odróżnić informacyjnego ziarna, którego w nim jest mało, od informacyjnych plew.] http://pl.wikiquote.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Lem

    Jedynym skutecznym sposobem zdelegalizowania obecnej władzy jest czynne !!! i skuteczne wyrażenie swojej woli co umożliwia oddanie oczywiście nieważnego głosu – jest to głos przeciw wszystkim – w odpowiedniej liczbie skuteczny.

    Koniecznym jest rozpowszecnienie wiedzy o tym sposobie działania. Wśród rozumnych Wrogów i wszystkich Przyjeciół

    Uchylenie się od udziału w wyborach zostanie zinterpretowane jako zgoda na poddanie się woli uczestniczących w wyborach ! Nieuczestniczenie jest łatwizną. To postawa leniwców życiowych.
    Petycje, wnioski, opinie, inicjatywy ustawodawcze, wnioski o referendum są tak obwarowane kartelowym prawem polityków, że nie mają żadnych szans realizacji !!!

    Jeżeli ktoś ma propozycję inną skutecznego działania to proszę ją opublikować !

    Non verba sed facta (łac.) – w wolnym tłumaczeniu : b>słowa są ważne czyny się liczą.

    Wszelkie wypowiedzi przeciw temu pomysłowi będą oparte na sofizmatach ( twierdzenia z ukrytą wadą logiczna, niepełne) lub erystyką ( sztuka prowadzenia sporu w ten sposób aby
    przeforsować swój sąd nawet niezgodny z rzeczywistością).

  42. ZAPROSZENIE

    POLSKA OTWARTA CZY ZAMKNIĘTA (dla inwestycji z Rosji i dla imigrantów z krajów muzułmańskich)? W dyskusji udział wezmą: Marek Ostrowski (Polityka), Piotr Skwieciński (Sieci) i Bartosz Węglarczyk (Rzeczpospolita).
    Radio TOK FM, wtorek, 4 VI, godz. 20.05.

    Zapraszam!

  43. Wielokrotnie po wysłuchaniu bredni jakiejś papugi prezesa o stanie Polski, miałem ochotę użyć terminu „sabotaż” ale gryzłem się w klawiaturę, bo konotacja stalinowska tego słowa była dla mnie oczywista.

    Przed chwilą nabrałem odwagi, ale tylko aby zacytować prof. Markowskiego z dzisiejszej GW.

    „Permanentne szerzenie zbiorowych iluzji i ordynarnych kłamstw o rzeczywistości nosi znamiona sabotażu naszego kraju i jego rozwoju. Wiemy jak ważna dla gospodarki jest ogólna wiara w sens tego, co obywatele i państwo robią. A także dlatego, że kompletnie oderwane od realiów oceny uniemożliwiają podjęcie rzeczowej krytyki”.

    Specjalnie pogrubiłem ostatni fragment, aby podkreślić mniej spektakularny, a nie mniej szkodliwy aspekt „ordynarnych kłamstw o rzeczywistości”, w ustach PISowskiej opozycji. Czasami w en passant mamy kłopot z krytyką rządzących, aby nie być zakwalifikowanym do grona „jojczących” (neologizm TJta, pozdrowienia).

    Teraz coś weselszego.
    Pan FS, ksywka „diaspora”, zacytował jakiś fragment wpisu Daniela Passenta, zachęcającego do lektury książki „Moja gra” poświęconej W. Fibakowi.
    Wg FS, od tej pory, Daniel Passent, stasieku i „inni blogowicze zainteresowani tenisem” mają być kojarzeni z pięknymi paniami, szukającymi znajomości wśród ciekawych ludzi.

    Kadettcie, Rybo, ale nam będzie blogosfera zazdrościć!
    PS
    Dobrze, że byłem z żoną na promocji książki…

  44. W zasadzie od dawna nie polemizuję z ET, bo wiem, ze to nie ma sensu. Gdy jednak taka wybitna postać blogowa zwraca uwagę na moje skromne komentarze (gdy zacząłem pisać, było 7 komentarzy pod nowym wpisem gospodarza, z tego 3 poświęcone moim niedorzecznym tekstom). To nobilituje i wypada mi (poza podziękowaniem za uwagę) na drobne uwagi niezbyt merytoryczne.
    ET udaje purystę językowo-edytorskiego – nie przegapi u nikogo brakującej kropki, a zgodnie z ewangelicznym przykładem nie widzi beleczki w swoim orlim organie widzenia.

    Przykłady?

    Próbuje kpić z mojej niedbałości w pisaniu „Harza” (opuściłem „t”, bo nie chciało mi się sprawdzić poprawnej pisowni nazwiska Petera Hartz’a. W nazwiskach raczej ortografia traci sens – miałem uczennicę o nazwisku „Stodub”. Często źle pisano jej nazwisko. Sam miałem ochotę zapytać: „Przepraszam, ile”?
    Szachuje mnie sentencją „Das Leben ist Hartz”. Jest to oczywiście bez sensu, ma tylko pokazać, że nie znam dobrze mojego drugiego języka ojczystego. Nawet jeśli ma rację, to jemu daleko do mojej znajomości, co obserwuję od kilku lat. Gdyby napisał – „Das Leben ist hart” – uznałbym, że jest człowiekiem mądrym i doświadczanym przez los.
    Są powiedzonka podobnego typu np. w reklamach – Opla -„Wir leben Autos” (żyjemy auta), co jest idiotyzmem. Może twórca reklamy opuścił „i” i z „lieben” (kochamy auta) i wyszło „leben”, kto wie? Teraz trzymają się tego sztywno. Takie przejęzyczenia VIP’ów tworzą nowomowę.
    Gdy celebrytka Ilona Feldbusch powiedziała -” da werden się geholfen”, co jest bzdurą, powtarzano to za nią tysiące razy.
    Mnie złości reklama cukierków „nim dwa” (oryginalnie „Nimm zwei”, czyli „bierz dwa”). Jakiś idiota przerobił to na mieszankę językową, bo mieszanką cukierkową nie jest. Jeszcze bardziej głupie te wszystkie „Kinder-niespodzianki”. To Kinder to dzieci a nie firma, bo firmą produkującą jest Ferrero.

    Sam „mistrz” też pisze systematycznie „saldo mortale”, widząc pewnie jakiś ukryty sens w tej bzdurze – wolno mu. Jeżeli jednak kilkakrotnie zwraca uwagę na brak jednej literki w nazwisku u kogoś, wtedy nie powinien w swoim tekście nadużywać alfabetu:

    Pisze o tajemniczym „procesie interkluturalnym”!
    Gdyby zamiast „klut” było „klot” (po śląsku klouty to albo gówna albo inne drobiazgi) wtedy zrozumiałbym, że ten proces jest „niewiele” warty, ale nadal nie wiedziałbym o co chodzi w takim procesie.
    Pomijam denerwujący drobiazg, że ET lekceważy wszystkich czytelników, olewając „ę, ą, bułkę z kawą”. Purysta językowy, nie znający (lub nie stosujący) polskiego alfabetu? To klasyczny oksymoron!

    ET życzliwie ocenia też „mag”:

    ***Niedorzecznie, bo w wiekszosci chodzi o mlodych niezadowolonych ludzi, urodzonych i socjalizowanych w danym kraju. Mowienie tu o gosciach jest nie tylko niedorzeczne, jest wsteczne i anty…. ***

    To skomentuję: Właśnie ci „mlodzi, urodzeni i socjalizowani” są przestrachem dla autochtonicznej młodzieży w szkołach, a dorosłym rozdeptywują głowy i inne części ciała. Prawdziwi goście to np. ta stara Anatolka, która po kilkunastu latach nie nauczyła się języka gospodarza i odmówiła darmowej nauki, a zapowiedź lekkiego zmniejszenia „socjału” za karę kwitowała pójściem do sądu, bo gościom się wszystko należy od gospodarza. Jeśli gospodarz żałuje pieniędzy na gościa (bo mu zaczyna brakować) to niech gospodarz wyemigruje za chlebem dla siebie i zasiłku dla gościa, bo „ten piękny kraj podarował nam Allach, abyśmy go zagospodarowali”!!!
    ET jako gość, choć nieorientalny, ma w d… zdanie gospodarza, bo ma blisko do domu, mlekiem i miodem płynącego po zmianie systemu politycznego.
    Wielu Niemcom taka integracja jednak nie odpowiada. Obrazić ich mianem faszystów to łatwe, ale niezbyt mądre, bo uczciwe nie jest z całą pewnością.

    ET jako fachowiec pięknie odróżnia integrację od asymilacji – i słusznie! O integracji muzułmanów mowy nie ma i nie może być, bo jest sprzeczna z Koranem, a asymilacja tej anatolskiej rodziny polega na tym, że żeruje na socjale Niemiec od wielu lat i sobie chwali. Po co pracować, jeśli zasiłek wystarczy? Też bym chciał. Zaraz bym się zasymilował za zasiłek, wyższy od mojej emerytury plus dodatek za niepełnosprawność. Jako osoba niezdolna do samodzielnego życia, np. Stufe III, ponad 600 Euro do kieszeni, lub koło tysiąca przy przedstawieniu rachunków. Gdybym był młodszy to produkowałbym do tego taśmowo dzieci i polepszył standard Kindergeldem.
    Jeszcze lepiej jako gość w prorodzinnej Francji. Znam imigranta, który nie splamił się we Francji pracą, a za kupę dzieci otrzymuje więcej niż bezdzietna para inżynierów, moich znajomych. Tak wygląda multikulti od strony zysku finansowego państwa – gospodarza, a te dzieci?
    Za parę lat będą sfrustrowane i podpalą parę samochodów, zabiją trochę gospodarzy… wzbogacając tym kulturę narodu.
    Następna myśl ET jest genialna, choć zaprezentowana mało estetycznie – niezbyt ortograficznie – ale nie będę punktował.

    ***Takie proste. Ksenofb zawsze i wszedzie widzi obcokrajowca, nawet ejsli ten sie urodzil, wychowal, wyksztalcil i socalizowal w danym kraju.***

    Jeśli ten obcokrajowiec zrobił to wszystko uczciwie, to ma szansę na pozorną integrację, choć to nie automat. Sympatyczny policjant z serialu o policji autostradowej ożenił się z Niemką itd.; faktycznie stanowi wzbogacenie, przydała mu się nawet znajomość języka tureckiego podczas podróży służbowej, gdy ganiał zbrodniarzy po Istambule.
    Ta pani, która udokumentowała fatalną sytuacje w szkołach też coś zrobiła dla gospodarza, ale niektórzy politycy i większość pozostałych drogich, nowych obywateli, lobbuje dla swojej dawnej ojczyzny, a w „nowej” chcą wprowadzić islamskie prawo i obyczaje, w czym ich wspiera ta dawna ojczyzna. Nie ma sensu dalej udowadniać, że białe jest białe, bo tak realnie i tak jest mocno czarne.

    Każdy człowiek rozumny, który zadał sobie trud przeczytania Koranu wie, ze integracja religijnego wyznawcy Allacha w innej społeczności nie jest możliwa.

    Jego obowiązkiem jest dążenie do sytuacji, aby islam rządził wszędzie.

    Jedyną formą wyrównywania różnic kulturowych jest konwersja na islam tej społeczności, która przyjęła gości. O tym właśnie mówi australijski wideoklip, który operuje faktami i konkretnymi liczbami. Okrzyczanie ludzi, którzy to zrozumieli ksenofobami i faszystami to niegodziwość lub głupota. Wybór jest niewielki.
    „Saldo mortale”

    ***Mieszanie swiadczen z uslugami jest kolejna niedorzecznoscia.***

    Ta myśl ma charakter bardzo ogólny. Będę o tym pamiętał, że żądanie jakiegoś świadczenia od mojej rehabilitantki, której przekazuję część mojej emerytury – jest niedorzecznością. A ja, naiwny, zawsze myślałem, że „klient płaci, klient wymaga”.

    ET bardzo polubił Kreuzberg. Podobno sielanka, choć policja woli się tam nie pokazywać. Tam byłem w latach 70-tych i już nic nie pamiętam oprócz starego dowcipu:

    Rodzina Gastarbeiterów zaprosiła krewną z Turcji i z dumą pokazują jej „swój” Berlin. Dziewczyna obejrzała i skomentowała: „Macie tu ładnie – prawie jak w Ankarze, ale po co tolerujecie tylu Niemców u siebie”???

    Teraz tych „tolerowanych” z konieczności Niemców jest coraz mniej w Berlinie i wnet będzie cacy!
    Proponuję, aby ET posłał swoje dzieci do szkoły w Neukölln, którą opisała reporterka w klipie „Gewalt im Klassenzimmer”. Tam integracja prawdziwa była widoczna, autochtoniczne dziewczyny niemieckie zaczęły chodzić w chustach – to oczywisty krok do przodu w integracji muzułmańskich dziewcząt w formalnie chrześcijańskim społeczeństwie.
    Nie widzę teraz w sieci tego dwu-częściowego filmu, który był wyświetlany w TV (bardzo późno, aby nikt nie obejrzał), ale jest cała seria filmów o tym problemie, tylko bez tego podtekstu „integracyjnego”, który był mocno eksponowany w tym filmie, który ja oglądałem kilka lat temu – i nadal pamiętam.

  45. Jestem mocno zniesmaczony prowokacją Wprost z W. Fibakiem. Niczym nie różni się to od akcji z agentem Tomkiem i posłanką Sawicką. Nasyłanie na kogoś młodych, atrakcyjnych dziewczyn w celu zrobienia z tego skandalu i podreperowania sprzedaży gazety powinno być surowo karane.
    Co z tego, że. p. Fibak kojarzy różne osoby. I to na ich życzenie. Gdyby nie to, ten milczek Ivan Lendl nigdy pewnie nie poznałby swojej obecnej żony, z którą dorobił się czwórki córek.

  46. Daniel Passent
    3 czerwca o godz. 17:05

    Z pewną nadzieją od czasu do czasu piszę, że nic nie zastąpi starego składu komentatorów z „7 dni świat”…….
    Jak na razie reaktywacja nie nastąpiła, a szkoda.
    W zalewie chłamu medialnego przydaliby się dziennikarze potrafiący wymieniać poglądy, zdystansowani, relacjonujący wydarzenia a nie je tworzący……

    IV władza staje się samoistną siłą polityczną.
    Demiurgiem tworzącym rzeczywistość a nie czynnikiem kontrolującym.
    Grzechem pychy jest sądzenie że dziennikarz wie lepiej…..
    Niewielu z nich w polityce się sprawdziło, wielu natomiast się zeszmaciło.
    Może zawody zaufania publicznego- księża, dziennikarze, prawnicy, oficerowie, nie powinni w tym cyrku uczestniczyć?
    Chyba że ktoś lubi cyrk i swoją często w nim rolę- clowna…..

  47. Dziennikarstwo krajowe, to nie młodość, nad poziomy nie wyleci
    Trudno się pogodzić przeciętnemu krajanowi z myślą, że poziom (trudno mierzalny parametr, ale używany w potocznej mowie) polityków, dziennikarzy, dyrektorów, kolejarzy, miejskiej straży, urzędników i wszelkich władzy, że tak powiem, przydupników jest mniej więcej taki sam, jak poziom społeczeństwa, tzn. skorelowany jest ściśle z mentalnością powszechną, kultura, sposobem świętowania, sposobem dowodzenia, prowadzenia dyskusji, akcentowaniem argumentów, objawianiem się wiary i niewiary, czytelnictwem, ładem przestrzennym w kraju, czystością w toaletach, itd.

    Dziennikarze i politycy na pewno odbiegają na plus od przeciętnej społecznej wykształceniem, ubiorem, nabytymi wzorcami zachowań, ale w głębi duszy wszyscy oni są nami – narzekaczami, pawiami, papugami, rezonerami, po części także sprzedajnymi fachowcami, ludźmi lubiącymi harmider, szopki, cyrki, wszelkie igrzyska, słowem – by zawsze coś się działo. I zawsze będzie im tego mało.

    Takie pozytywne cechy wpajane dzieciom w szkołach, jak stabilność, przewidywalność, planowość, na większość z nas dorosłych działają zniechęcająco, odstraszająco, przynudzają, markocą, skłaniają do tycia, odwracają od świata, chłodzą, nie pozwala poczuć, posmakować życia.

    Niektórzy na blogu się dziwią temu stanowi rzeczy, tej korelacji między kulturą dziennikarzy, a kulturą społeczeństwa jako stanowi nienormalnemu, chorobliwemu wręcz i idąc na łatwiznę chwytają się kół ratunkowych – wskazują na komunizm, który zniszczył etos, a z drugiej strony przywołują niemieckie dziennikarstwo jako przykład, że można inaczej.

    Pomijają przy tym drobny szczegół – niemieccy dziennikarze są z nich, z Niemców, a Niemiec, to wiadomo – planuje, przynudza, bawi się tylko za pozwoleniem lub na rozkaz , a smaku, to on nie zna i nie będzie znał, bo to jest zupełnie inny typ cywilizacji, odległy od naszej wielkiej nacji. Nas postrzegamy jako postaci ciekawe, kolorowe, a Niemców jako szare, mało interesujące tło, chociaż, bo ja wiem, może i pożyteczni, ale nudni, drobiazgowi i przypieprzający się do każdego szczegółu aż do śmieszności. Nie do zniesienia, z czym do nas – kolorowych gości?
    Pzdr, TJ

  48. Szanowny Antoniusie, w tym komentarzu nie chce podjąć istoty waszego sporu. „Multi kulti” w Polsce, to temat na osobny wpis. Zresztą na blogach Polityki już wielokrotnie spieraliśmy się np. nt różnic miedzy francuskim a brytyjskim podejściem do imigrantów. W końcu, po kilku eventach w W. Brytanii, zwolennicy brytyjskiego modelu jakos ucichli.
    Zgodzisz się, że kiedy entropia rośnie, problem imigracji stanie przed Polską i będziemy musieli jakoś sobie z tym poradzić.

    Nie przejmuj się, proszę, tekstami ET. On wkleja swoje „eseje” do wszystkich blogów prawie, ostatnio „Napisane po kapieli w Odrze….”. Wszyscy jesteśmy grafomanami, ale większość z nas próbuje się ograniczać, szanuje miejsce na cudzym blogu.

    Twoje rzadkie komentarze w en passant czytam zawsze z radością. I treść (nie muszę się zgadzać) i forma budzą szacun.

    Pozdrawiam Twoje oczy (200%) i życzę zdrowia.

  49. PS

    Jak marnym „Niemcoznawcą” jest ET to widać chociażby po ochrzczeniu jakiejś ulicy Kud-Dam’em To idiotyzm!!!
    „Kuda” nas to zaprowadzi?
    Od wieków reprezentacyjna ulica nazywa się Kurfürstendamm – w skrócie Ku-Damm.
    Podobnie skrótowo określa się pewną ulicę Düsseldorfu skrótowo -Kö od Königsallee.

  50. Matylda
    Napisałam „błogosławił” w cudzysłowie. Jak jednak nazwać inaczej to, że prezydent powitał uroczyście procesję, która przechodziła obok Belwederu, bo tamtędy idzie się (pardon, podąża) w stronę Świątyni Bożej Opatrzności.
    Uważam, że Komorowski nie jest złym prezydentem i przyzwoitym katolikiem, a nie katolem, który katolika udaje, ale – litości!
    On wraz z całą PO, nie mówiąc o PIS-ie, uwiarygodnia prymat kościoła nad państwem mimo że ten kościół nim poniewiera, a w każdym razie go nie popiera.
    Strażnik konstytucji, który nie szanuje Konstytucji. Horrendum!

  51. mag
    3 czerwca o godz. 18:29

    Gdy kiedyś chłopcy z Trybunału Konstytucyjnego gremialnie poszli na wagary z lekcji na której omawiano znaczenie zdania „NEUTRALNOŚĆ”, to dziś mamy efekty……

    Punktem zwrotnym była chyba „krypta św Katarzyny”, montująca AWS.
    To z niej wypełzły demony z przeszłości i się rozpanoszyły.
    Niestety, religię można zwalczyć jedynie zamordyzmem.
    A tego w demokratycznym kraju sie nie robi.
    Ale można podejść do tego od strony finansów.
    Świetnie załatwili problem austriaccy cesarze.
    Majątki zabrać, z ich dochodów ustanowić fundusz, wypłacać pensje, opodatkować dodatkowe dochody.
    Błyskawicznie ten ogonek zamiast merdać psem, zacznie się łasić…..

  52. @TJ
    Próbuję odczytać przesłanie Twojego komentarza, przeczytałem starannie.
    Powinniśmy się z tym stanem dziennikarstwa pogodzić? Bośmy z Polski?

    S. Bratkowski kiedyś powiedział, że to najbardziej demokratyczny zawód, bo głosowanie odbywa się codziennie w kiosku Ruchu.
    Ale ludzie, którzy stoją przede mną w kolejce do kiosku przy bazarze falenickim, kupują głównie Fakt lub Gazetę Polską. Kioskarz patrzy na mnie z obrzydzeniem, kiedy proszę o GW.
    GW jest wystawiona w miejscach ukrytych przed klientem.

    W telewizji jojczenie od rana do nocy.
    Oddech daje Roland Garros.
    Pozdr

  53. W sprawie imigrantów, zaczynam się skłaniać do poglądu sprawdzonego w praktyce w ciągu kilkuset lat:
    „Cuius regio, eius religio”…….

    Ciśnienie demograficzne powstałe w Azji, zaludniło kiedyś Europę.
    Sytuacja się powtarza, tyle że jest więcej kierunków parcia do niej.
    Jednocześnie, nie da się utrzymać zamożności Europy przy przeszczepieniu do niej obcych stylów życia.
    Już raz cywilizacja padła pod tymi ciosami- Rzymska……
    Obcy kod kulturowy, system wierzeń, schemat rodziny, zmieni panujący system ekonomiczny na podobny do tego, który istnieje w krajach pochodzenia emigrantów.
    Teoria konwergencji jest piękna, ale to tylko teoria.
    Sporo już było takich które w praktyce się nie sprawdziły……

    Jednocześnie, dla przeludnionych, biednych i skorumpowanych mieszkańców Afryki czy Azji, Europa wygląda na Ziemię Obiecaną.
    Albo inną Mekkę…..
    I będą chcieli ją w coś takiego zamienić.

  54. Antonius
    3 czerwca o godz. 17:41

    Przeczytałem,bo teraz raczej czytam niż piszę i całkowicie się zgadzam. Dopóki ci pożyteczni idioci nie przestaną lansować swych szlachetnych uczuć wobec innych, którzy tych szlachetnych uczuć nie podzielają, to będzie tak, jak ci nie szlachetni sobie życzą.
    Z @Et niema co dyskutować, Stasieku ma racje, @Et postanowił byc za wszelką cenę szlachetnym i nic na to nie poradzimy.
    Etcie pecie, gdzie idziecie, eni feni, kto sie żeni, rene due kaks
    Pozdrawiam mądrego cesarza Antoniusa

  55. Mag,
    uważam, że Komorowski, ma prawo do swoich przekonań religijnych. Niemniej jako prezydent powinien zachowac daleko idącą powściągliwość w ich publicznym demonstrowaniu.

    A patronów to Polska ma sporo. Moim „faworytem” jest biskup Stanisław ze Szczepanowa. Ten co to posiekany, szablami czy toporami, na kawałki zrósł się był cudownie w całość. A którego ramieniem kardynał Dziwisz powódź od Krakowa odpędzał 👿
    A po co Bobola perygrynował do Wilanowa? Czyżby liczono na cud rozmnożenia kasy na budowę koszmarka architektonicznego?

  56. Matylda
    Po co święty peregrynował do Wilanowa?
    Żeby swiątynię „ubogacić”.
    Nie zapomnę, jak kard.Glemp, wbrew ostatniej woli legendarnego księdza i poety Jana Twardowskiego, który chciał być pochowany na Powązkach, wsadził go do krypty w Św. Opatrzności Bożej, żeby nie było pusto i by zapoczątkować tzw. Panteon.
    Każdy chyba, kto miał okazję ks. Twardowskiego choć trochę poznać (prowadzałam kiedyś mojego synka na wspaniałe msze księdza i jego kazania dla dzieci u Wizytek na Krakowskim Przedmieściu, a potem On właśnie udzielał mu ślubu w tymże kościele) był zbulwersowany i zażenowany.
    Dziś miałabym ogromny kłopot, gdybym miała pójść z moimi wnukami do kościoła. No, może do dominikanów na Freta albo do księdza Wojtka na Bielanach w kościele pokamedulskim.
    Tak się nawyrabiało!

    .

  57. Lewy, stasieku
    Probowałam się jakoś z ET uporać. Niejeden raz.
    Mam nadzieję, że maestro Antonius trochę go usadził.
    A bientot!

  58. „Redakcja ‚Wprost’ posunęła się do niechlubnych działań, które kompromitują dziennikarstwo, a jedynym powodem pojawienia się artykułu są pogoń za nakładem i zwiększanie zysku wydawcy” – stwierdził Fibak.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-wojciech-fibak-stalem-sie-dzisiaj-ofiara-podlej-prowokacji,nId,977435?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    ===============

    Fibak o „kreatorach rzeczywistości”…….
    Prawda medialna może się nieco astronomicznie różnić od obiektywnej.
    Ale to dość kosztowne pomyłki.
    Dziwne, że zdarzają się na ogół tej jednej stronie- politycznie zaangażowanych prawicowców.
    Niepokorni źle stoją finansowo ze względu na już udowodnione oszczerstwa. Czy muszą brnąć dalej?

  59. stasieku,
    nie upraszczaj ad absurdum, proszę. FS podesłał tylko tłusty kąsek o kulisach celebryckiego żywota ‚świętych III RP’, do których zaliczył się sam (niejako na własną prośbę i z własnego wyboru) nasz najlepszy jak dotąd tenisista i kolekcjoner malowideł w ramach, nie stroniący i od innych zajęć, jak się okazuje. Mnie takie ociekające tłuszczem kawałki z życia ‚świętych celebrytów’ nie bulwersują w najmniejszym stopniu, bo nie o takich słyszało się, nim prasa je podała do wiadomości publicznej. To nie pierwszy raz…
    Red. Latkowski nie od wczoraj wie z czego daje się wyżyć i utrzymać czytelnika. Bulwersujące są nie tak tłuste półgąski, a może i całe gąski, co żenujące próby wywikłania się ‚świętego celebryty’ z tej paskudnej sytuacji, w którą się wpakował, sądząc, że jest nietykalny…

    PS
    Skoro o tenisistach mowa… Dzisiejsza 5-setowa wojna na wyniszczenie pomiędzy Stanislasem i Richardem była wręcz pasjonująca. Takiego napięcia, przypływów i odpływów emocji i zmienności losów pojedynku w tej edycji RG nie widziałem, a staram się oglądać jak najwięcej. Nadal nie będzie miał łatwego zadania w drodze do 1/2. Kibicuję też gorąco eleganckiemu rekonwalescentowi T. Robredo (który trafia teraz na D. Ferrera), trzymając się swej żelaznej zasady, że nie sztuka kibicować silniejszym.

    Francuzi jednak mogą mieć satysfakcję. Dużo radości i dobrych wspomnień dał im wcześniej G. Simon, a dzisiaj jeszcze więcej R. Gasquet. Dawno Francuzi nie wypadli tak dobrze.
    Z muszkieterów został im tylko J.W. Tsonga, który z R. Federerem na 12 dotychczasowych pojedynków wygrał tylko 3. To może być b. wyrównane spotkanie.

    Nasi też nie najgorzej się sprawują. Wszyscy dorośli singliści przeszli po raz pierwszy w historii 1 rundę. Junior Majchrzak pokonał 12 w swej kat. wiekowej, młodsza Radwańska odesłała na zasłużoną emeryturę starszą Williams, Janowicz dorabia sobie w deblu, czego nie zarobi tym razem jeszcze w singlu, a starsza Radwańska doszła tam gdzie jeszcze nigdy na paryskiej mączce nie doszła i teraz zapewne ostrzy sobie apetyt na S. Errani. Pożyjemy, zobaczymy…

  60. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Li tylko gwoli scislosci:

    ” WASHINGTON, May 29, 2013 –The U.S. Department of Agriculture’s (USDA) ”
    http://www.aphis.usda.gov/newsroom/2013/05/ge_wheat_detection.shtml

  61. Refleksja tenisowo-polityczna
    Oglądam Roland Garros i po raz pierwszy odczuwam znudzenie, widząc te same, dominujące gwiazdy kortu. Znam u największych każdy tik-natręctwo, grymas, gest. Przez tyle lat miele się w pierwszej ósemce, nowi z trudem się przebijają. Nuda.

    A czy przypadkiem publika w Polsce nie ma już dość tych gwiazdorów polityki, tych gaduł od lat powtarzających te same slogany, bezzębnych brzydali z charyzmą klechy z małej miejscowości – bez względu na sympatie polityczne?

    Ja coraz częściej odwracam wzrok od ekranu TV, nie znajdując w planie polityka, od którego bym kupił używany samochód. Zajęci sobą krętacze, zapomnieli o służbie, o wierności zasadzie, że szlachectwo obowiązuje.
    Pytam się: kogo zweryfikujemy przy urnach?

  62. @kadett
    Trzymam palce za Robredo. Znam jego kłopoty i czuję stan ducha po tych niesamowitych pięciosetówkach.
    3msie

  63. Lokal działa na zasadzie otwartego domu kultury. Przestrzeń udostępniana jest każdemu, pod warunkiem że nie zamierza działać politycznie. – Nie mając żadnych funduszy, organizujemy kulturalne spotkania, skompletowaliśmy bibliotekę, będą dansingi, debaty varsavianistyczne, koncerty, wystawy i różnego rodzaju działania prospołeczne.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/warszawskie-przebudzenie
    =========

    Może to jest odpowiedź na znużenie politykami?
    Tyle że taka odpowiedź dostępna jest ludziom wolnym- zarabiającym ponad minimum egzystencji……

  64. b>Ciężkie życie celebryty/polityka
    I ten i ten ma niełatwo. Ale co mnie zadziwia, to to, że oni zapominają, że dobieranie się do tyłka osobom publicznym jest czymś brzydkim, ale swoistym w demokracji.
    Są różne formy dobierania, można to robić mniej, lub bardziej elegancko.
    Ale osoby publiczne powinny zachować czujność Dzierżyńskiego, być świętszym od papieża!

    Dlaczego oni o tym nie wiedzą? Co to znaczy, że czują się bezkarni?
    Dlaczego po taśmach Michnika, kolejni „naiwni” gadali głupstwa przez telefon.
    Przecież MFR wychodził z gabinetu na świeże powietrze!

  65. Premier Tusk miał być jednym z 500 najważniejszych ludzi w galaktyce, drugim p. Sikorski, który tłumaczył się właśnie przed amerykańskim żydostwem z AJC, zapewniając, że osobiście ciąga po sądach Polaków za tzw. „antysemityzm” w Internecie oraz występuje na drogę sądową przeciwko gazetom ( tvn24.pl/polska-nie-popiera-wszystkiego-co-robi-izrael,330086,s.html – tytuł jest mylący, trzeba posłuchać, co mówi p. minister), a na spotkanie Bildelbergów jedzie… tylko minister Rostowski:

    bilderbergmeetings.org/participants2013.html

    Mam nadzieję, że pożyczył sobie od p. Michnika ów słynny rywinofon, wepchnie go gdzieś na sali pod stół, albo ulokuje za kotarą, a potem zda społeczeństwu relację, natomiast plik mp3 udostępni wszystkim w chmurze, bo nie wyobrażam sobie, żeby w demokracji minister polskiego rządu uczestniczył w tajnych, międzynarodowych spotkaniach jakiejś osadzonej ponad społeczeństwami koterii oraz jej parobków, a rodakom o tym ani mru mru i sza! Sza-a-a! Po powrocie spodziewam się od niego zasłużonego, czarnego PR-u dla Bildelbergów we wszystkich mediach w Polsce.

  66. Czy dopuszczać kapitał rosyjski?
    ————————————
    Przejmowanie polskich przedsiębiorstw = całkowity zakaz, nowe inwestycje = a niech sobie inwestują. KGB trzeba mieć cały czas na oku.
    ————————————
    Czy gościć imigrantów z krajów muzułmańskich?
    ————————————
    Obcych w Polsce należy tolerować albo w roli pojedynczych imigrantów albo jako turystów. Sprowadzanie np. setek tysięcy Ukraińców czy Białorusinów jest całkowicie niedopuszczalne.
    ————————————-
    Polska otwarta czy zamknięta?
    ————————————-
    Jak wyżej. Polska wielokulturowa skończyła marnie. I to nie raz. Polska musi być jednorodna etnicznie.

  67. stasieku,
    o ile się nie mylę, to po polskiemu ‚trzyma się kciuki’ (w zaciśniętej dłoni). Rozumiem, że krzyżujesz polski choćby z angielskim, gdzie występują palce, akurat krzyżowane, ale nie trzymane. Dobrze, że nie trzymasz jednego palca (skierowanego do góry…) 😆
    Co z tego, że obaj będziemy za T. Robredo..? D. Ferrer to tenisowy kat, który tylko kaptur zamienił na bandankę. Nie ma litości… Gdybym nie kibicował straceńcowi, nie miałbym potrzeby oglądania odroczonych egzekucji. A ile radości, gdy ofiara umyka katowi, niechby w 4 setach…

  68. Jutrzejsze polskie akcenty w RG:
    1. A. Radwańska vs S. Errani ok. 14.00 (nie dla świata pracy)
    2. A. Rosolska uzbrojona w A. Kałasznikową vs K. Mladenovic + G. Woskobojewa ok. 17.00
    3. T. Bednarek + J. Janowicz vs P. Cuevas + H. Zeballos ok. 16.00
    4. K. Majchrzak vs. E. Couacaud ok. 11.00
    5. K. Majchrzak + L. Djere vs M. Marterer + L. Miedler ok. 20.00

  69. stasieku
    3 czerwca o godz. 18:50
    @TJ
    Próbuję odczytać przesłanie Twojego komentarza, przeczytałem starannie.
    Powinniśmy się z tym stanem dziennikarstwa pogodzić? Bośmy z Polski?

    Mój komentarz
    Klasa polityczna i dziennikarze odstają w górę od przeciętnej społecznej w każdym kraju, ale też w każdym kraju, jeśli uwzględnimy ten odstęp, poziom klasy politycznej i dziennikarzy jest skorelowany z poziomem społeczeństwa, czyli jego kulturą, tradycjami, mentalnością, obyczajami, standardami, poszanowaniem prawa, etyką wyznawaną i praktykowaną, itd.

    Brutalna prawda wyrażona dosadnie jest taka, że nie podskoczymy powyżej siebie, pole manewru jest jedynie w powiększaniu odstępu między kulturą dziennikarzy a kulturą przeciętną w społeczeństwie, poziomem rozwoju cywilizacyjnego państwa i społeczeństwa.
    Przy czym poziom rozwoju cywilizacyjnego państwa nie koniecznie w zglobalizowanym świecie idzie krok w krok z poziomem rozwoju społeczeństwa, bo np. gdyby nam trysnęła ropa i zasyczał gaz z łupków, to poziom rozwoju cywilizacyjnego państwa mógłby wystrzelić w górę, a poziom rozwoju społeczeństwa, demokracji i państwa prawa mógłby sobie poczekać, vide bogate emiraty.

    Problem na dzisiaj jest taki, jak w I RP. Szlachetne ideały, dumne deklaracje, i… każdy sobie rzepkę skrobie i jeśli trzeba, konsumuje kiełbasę wyborczą, a i za postaw płócienka rad by pociągnąć, gdy okazja się nadarzy.
    Przekładając to ze staropolskiego na nasze – mimo wzniosłych deklaracji, zaklęć i przysiąg nie szanuje się u nas trzech podstawowych rzeczy – drugiego człowieka, słowa swego przyrzeczonego oraz państwa swojego. Państwo, to nie są ONI, to określona umowa i określony porządek, które funkcjonują na określonym obszarze. W I RP państwo, to my bracia, innym razem, państwo, to nieraz był wróg wolności szlacheckiej (przywilejów i dowolności) w osobie króla, w jeszcze innej sytuacji państwo, to opiekun i dobrodziej w postaci magnata-oligarchy.

    Te staropolskie tradycje i nawyki, to:
    gdy jesteśmy oficjalni, odziani w mundur obywatela, czy dzierżymy uroczyście atrybuty władzy, to buzia pełna frazesów, na twarzy wzruszenie, w oczach troska. Ale gdy pojawia się interes własny, to precz z bezmyślną miłością ojczyzny i bliźniego, nie będzie mi jakiś obszarpaniec wybrany z listy dyktował co mam robić, jak glosować, kogo słuchać. Państwo to my, czyli także ja. A oni się sami wybrali i wmawiają nam oszuści, że są naszymi przedstawicielami. Przecież nie byłem na tych ichnich wyborach, nie wrzucałem głosu do urny, bo mi się to wszystko nie podoba, zresztą to nam słupki rosną, a nie im. Więc dlaczego oni nie mając mojego głosu lub uznania twierdzą, że jednak mają mandat. Demokracja? W …ie mam taką demokrację, to dyktatura. Niech żyją JOWy, niech żyją głosy nieważne! Itd, itp. Piana, sobkostwo, demagogia i bezład. Ego każdego, to osobne państwo.

    Szacunek da drugiego człowieka, dla słowa swego i państwa swego, to nie jest jakaś wydumana przez teoretyków danina, trybut, czy wyłudzenie, to jest podstawa, na której społeczeństwo musi się trzymać. O tym pisze Bratkowski.
    Mimo, że jest wiele wyjątków od tej potrójnej reguły, naturalnych wyjątków, czy prawem usprawiedliwionych, czy demokracją, to jednak liczy się suma summarum.
    A tego prawdziwy Sarmata nie uznaje, poszukuje zawsze jakiegokolwiek usprawiedliwienia i jeśli odnajdzie tycie tycie ziarenko uwierające jego prywatność, to odrzuci całą trójcę, na której wspiera się porządek społeczny.

    Tacy są obywatele i takie jest też dziennikarstwo. Szlachetne słowa na pokaz. Znaczenie pokazu jest czysto rytualne, praktyka jest dyktowana przez mentalność, obyczaje, tradycje i partykularne, najczęściej czysto prywatne interesy. Taki stan rzeczy może się zmieniać tylko w wolnym tempie. Mentalność nie podlega prawom rewolucji, mentalności zbiorowej nie można przebudzić, natchnąć, nakazać.

    Edukacja, praca, nauka i dobra wola, tego nam potrzeba. Banalnie to brzmi, ale innej drogi nie ma.

    Przykład zawsze musi iść z góry. Dziennikarze i politycy, to jest właśnie ta góra. Jak ją ulepszyć, skoro to oni dyktują warunki, starają się zawładnąć pamięcią, świadomością, tworzyć wzorce, dawać przykłady takie jakie sami uważają za stosowne. Ile wpływu na ich działalność może uzyskać społeczeństwo? Jakim sposobem, poprzez jakie mechanizmy? Na razie przedzieramy się przez marazm.

    Tworzy się zamknięte koło. Politycy i dziennikarze są wyłaniani ze społeczeństwa, noszą w sobie tę samą z grubsza mentalność, to samo dziedzictwo kulturowe.
    Jak społeczeństwo ma się ulepszać, gdy ulepszacze są jego pochodną, choć w trochę lepszym wydaniu?
    Tutaj należałoby odkurzyć staroświeckie słowo – misja. Czy takie pojęcie jeszcze gdziekolwiek funkcjonuje? Ten problem też porusza pośrednio Bratkowski.

    W socjalizmie realnym dziennikarze pracowali w warunkach nakazowo- reglamentacyjnych. Każdy wiedział co wolno, czego nie wolno, co jest zalecane, co tępione. Taki system był zdolny bardzo szybko znormalizować sytuację w dziennikarstwie, nadać jej pozór stabilności i troskliwości.

    W demokracji warunki zmieniły się na popytowo-podażow, czyli rynkowe. Zaleceniodawcą, cenzorem i weryfikatorem został rynek. Nie ma misji. Misje zeszły do nisz. Ale kto te niszowce czyta?

    Sytuacja z punktu widzenia oczekiwań pragnących misji obywateli stała się patowa. Jak na razie.
    Tego pata nie złamie państwo jako struktura nie od tych spraw. Państwo jest od wolności słowa, a jak z tej wolności korzystać (wolności uregulowanej konstytucyjnie), o to muszą się już zatroszczyć obywatele. To mogą uczynić tylko obywatele. Obywatele-dziennikarze przede wszystkim.
    Pzdr, TJ

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)
    Nagla zmiana postrzegania formacji politycznej prowadzonej przez D. Tuska przez co niektore grupy dziennikarzy wynika najprawdopodobniej z faktu iz duza czesc „swiata dziennikarskiego” w RP szlifowala zelowki i krzepla zawodow w okresie tzw. dziennikarstwa uslugowego, ktorego nestorem jest – jak pisze DP – p. Stefan Bratkowski – na to wyglada.
    Inaczej trudno sobie wytlumaczyc wieloletni hendicap w stosunku np. do prof. Zdzslawa Krasnodebskiego.

    POst Christum.
    Mozna zadac sobie pytanie: czy to kwestia sprytnego „szczwaniactwa” czy inteligencji?

  71. Dziennikarze , trwa na blogu o nich dyskusja .
    Moje prywatne zaiteresowania ograniczam do pracownikow mediów kometujących na żywo wydarzenia sportowe . Narazie zdecydowną wiekszość takich transmisji odbieram bez ich głosu ,to dla zdrowotności .
    Pnieważ trwa RG to słucham Sylwestra Sikorę a napewno nie b.tenisistki ,jeśli występują w parze to nawet pan Sylewster jest niestety wycięty . Obraz z kortów na szczęście nie wymaga komentarza co zawodnik XYZ myślał akurat przed momentem , a to chorobliwe dociekanie tych znawców sportu
    Swiat dziennikarzy piszący czy mowiacy w polskich mediach pozostaje poza moim prywatnymzaiteresowaniem .
    Gdyby pojawiła sie nowa Fala Stefanów Bratkowskich to zdecydownie taki powrot by nastąpił, ale tu jestem sceptyczny .Dlatego pozostaje „fotograficzny”odbior portali internetowowych i….czytam Blogi POLITYKI .

  72. A ja o dziennikarzach na wesolo

    Złote usta naszych komentatorów sportowych:

    ** Jeszcze trzy ruchy i Otylia będzie szczęśliwa.*

    ** Gruchała jest taka, że cieszy się z każdego pchnięcia*

    ** Rosjanki osiągnęły szczyt w niewłaściwym miejscu, w
    niewłaściwym czasie i właściwie zupełnie niepotrzebnie.*
    ** W tej chwili, że się tak wyrażę, zaliczonych mamy 17
    zawodniczek.*
    ** Filimonow jest cudownie miękki, wspaniale pracuje udami.*

    ** No…motywację ręczną zastosował
    przez klepanie.*
    ** Nie ma już ręki, nie ma już nogi, został mu brzuch*

    ** Takie ma wciągnięcie, jakby go jakaś wciągarka na te
    płotki wciągała.*
    ** Swiderski nawet gdyby się rozmnożył to nic nie pomoże,
    gdy go koledzy nie pokryją.*
    ** Ruch dwudziestu chłopa na rowerach powoduje ożywczy ruch
    powietrza.*
    ** Wiatr wieje im w plecy tzn. wieje im w twarz, bo przecież
    płyną tyłem do przodu.*
    ** A teraz wychodzi Bułgar z Bułgarii.*
    ** A teraz wychodzi rosyjski Gruzin polskiego pochodzenia.*
    ** Duńczycy doganiają Rosjan, którzy ścigają Duńczykow*

    ** Biegnie Smolarek lewą stroną, po prawej puszcza Bąka.*
    ** Adam Małysz skoczył 125 metrów. Czy Janne Ahonen go przeleci?*
    ** Jadą! Całym peletonem. Kierownica obok kierownicy, pedał obok pedała.*
    ** Trener Włoch rozkłada ręce, trzymając się za głowę.*
    ** Nawet nie pseudokibiców a bandytów, bo tak trzeba nazwać tych dżentelmenów.*
    ** Zawodnicy są tak zaangażowani w walkę, jak aktorki filmów porno w dialogi – Jerzy Kulej.*
    ** Mecz zaczyna się za 15 minut, a wynik ciągle jest ten sam.*

    ** Podczas meczu piłkarskiego nad stadion opada gęsta mgła.*
    ** Sprawozdawca telewizyjny komentuje: – Jak państwo widzą,zawodników już nie widać!*
    ** Ta radość jest niesamowita. Ludzie się bawią, tańczą się… – Tomaszewski*
    ** Kibiców szwedzkich nie ma zbyt dużo, ale za to nie grzeszą urodą” – Andrzej Zydorowicz*
    ** Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już państwo obraz,więc możemy spokojnie we dwójkę oglądać mecz.*
    ** Pani Szewińska nie jest już tak świeża w kroku, jak dawniej.*
    ** Mówię państwu, to jest naprawdę niezwykła dziewczyna.Dwie ostatnie noce spędziła poza wioską.*

    ** Na trybunach nie ma żony Michała Bąkiewicza. Może dlatego, że nie jest żonaty.*
    **Zawodniczka nawiązała łączność z koniem.*
    ** Siatkarze plażowi są często samotni, bo nie mają czasu na założenie rodziny. Ale są za to bardzo rodzinni.*
    ** Obrona Mike’a coraz bardziej śmierdzi. Jak dworcowa knajpa.*
    ** Polak walczy z Murzynem – to ten w czerwonych spodenkach.*
    ** Szurkowski, cudowne dziecko dwóch pedałów.*
    ** Na stadionie nikt nie siedzi, nikt nie stoi – wszyscy stoją.*
    ** Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty.*
    ** Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie.*
    ** Teraz widać, ile kręci się tu dziwnych owadów podobnych
    do nietoperzy.*

    ** Jeśli Tyson podniesie się po tym ciosie, to będzienajwiększy cud od zmartwychwstania Łazarza.*

  73. Lewy
    4 czerwca o godz. 8:10
    😆
    Momentalnie podesłałam znajomym!

  74. Andrzej Łączny
    Oddawanie celowo głosów nieważnych jest jedną z najgorszych metod głosowania. Załóżmy teoretycznie, że 50% głosujących zastosuje tę metodę , a elektorat najgorszej dla ludzi partii dotychczas osiągający 25% głosów okaże się zdyscyplinowany i zagłosuje. Teoretycznie daje to od razu im poparcie rzędu 50%, a przecież znów parę osób się pomyli a pozostali nie zagłosują tak jak głosowali dotychczas, a więc wzrośnie znacznie siła procentowa partii dotychczas marginalnych. Najgorsza więc dla ludzi partia uzyska ponad 50% większość i będzie rządzić samodzielnie wdrażając swe chore pomysły.
    Jeśli na ten chory pomysł wpadnie 64 % wyborców to zwycięży partia zmobilizowanego elektoratu z przewagą ponad 75% i wówczas pa ,pa demokracjo (oczywiście w przypadku gdy do władzy dopuścimy polityków którym demokracja się nie podoba, ale nawet w gdy tak nie będzie wygrana dająca możliwość zmiany konstytucji była by wielka zachętą do do przejęcia totalnej władzy)
    Najlepszą metodą w demokracji jest tworzenie własnej partii i przekonywanie do niej ludzi , bo tylko tak możemy skutecznie wpływać na poprawę jakości rządzenia. Już nie jednokrotnie przekonywano się, że grupa przekonana o swych doskonałych pomysłach na rządzenie w praktyce rządziła gorzej niż krytykowani poprzednicy. Gdy nie ma monopolu na władzę można swymi głosami odwołać źle wg nas rządzących i powołać inną partię do rządów. Dobre Rządzenie jest sprawą bardzo trudna. Przeciw rządzącym ludzi łatwo mobilizować , bo zawsze coś komuś nie będzie się podobało i politycy rządni władzy to zawsze będą wykorzystywać. Na dodatek władza niestety zazwyczaj psuje rządzących bo daje im wielkie możliwości , co powoduje że nawet dobra władza się degeneruje i wymaga przysłowiowego kubła zimnej wody. Z historii znamy dobre władze absolutne które po pewnym czasie przestały byc dobre dla kraju i ludzi.
    Dlatego właśnie wielu ocenia demokrację jako najlepszy z ustrojów (choć nikt nie przeczy że ma bardzo wiele wad , ale nikt lepszego ustroju nie wymyślił)

  75. My sobie będziemy łkać nad kondycją łżennikarstwa, a tymczasem KE tak postrzega zieloność polskiej wyspy:
    „Polska gospodarka na zaciągniętym hamulcu

    Sytuacja nie wygląda też za dobrze, jeśli chodzi o otoczenie biznesu w Polsce. Poniżej średniej unijnej wypadamy pod względem efektywności administracji publicznej. Za najważniejsze problemy uznano skomplikowany system podatkowy, brak przejrzystości i wysokie koszty przestrzegania przepisów prawa podatkowego.

    – Mam takie wrażenie, że Polska gospodarka cały czas jedzie na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Ten hamulec to właśnie różne nadmierne bariery biurokratyczne – ocenił doradca ekonomiczny w przedstawicielstwie KE w Polsce.

    Komisja Europejska zwróciła też uwagę na rosnące bezrobocie wśród młodzieży. Wprawdzie jest dużo lepiej niż w Grecji czy Hiszpanii, ale już prawie 30 proc. młodych jest bez pracy. Zdaniem KE wynika to z niedopasowania kierunków nauczania do potrzeb rynku pracy. – Polska powinna poprawić system kształcenia zawodowego – mówił Gibas.

    Kolejnym problemem dostrzeżonym przez Brukselę jest za mała liczba pracujących kobiet i osób starszych. Jako przyczynę wskazano brak dostępnej opieki nad dziećmi. KE przyznała, że liczba żłobków wzrosła w ostatnich latach dwukrotnie, ale nadal jest bardzo niska w porównaniu z innymi państwami i nie zaspokaja zapotrzebowania.”

    Piękny sukces „odnieśliśmy” zapatrzeni w smoleńskie i inne p… doły.

    Read more: http://wyborcza.biz/Waluty/1,111132,14031512,Bruksela_krytykuje_Polske__rozdete_wydatki_publiczne_.html#BoxBizTxt#ixzz2VEQbya1H

  76. Pan Daniel Passent, 17.01. To dobrze, że OFE nie ma udziałów w POLITYCE. Myślę, że oprócz Gazety Wyb. OFE opanowały większość polskich wolnych mediów i publikują one materiały popierające to największe według Żakowskiego oszustwo w wolnej Polsce. Szkoda, że POLITYKA nie zajmuje w tej sprawie wyraźnego stanowiska i w efekcie godzi się z kłamliwą propagandą prawicy i klęskę pokoleń przyszłych emerytów. Los Polaków oddano w prywatne ręce obcych oszustów, spekulantów i ich rodzimych pomagierów. Dziś przeczytałem tego typu slogan; „Człowiek to coś więcej niż PKB”. Ciekaw jestem co te 6 milionów rodaków żyjących poniżej granicy nędzy myśli o treści tego typu sloganu.

  77. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, dla których 4 CZERWCA jest świętem 🙂

  78. Lewy
    4 czerwca o godz. 8:10
    😆 😆 😆

    info dla Ciebie i mag u Hartmana

  79. No to coś na dzisiejsze „święto”.
    Kawałek sprzed ok. 20 lat, już zorientowany na nową rzeczywistość. Choć muza jest O.K., polecam głownie tekst. Miłego słuchania:
    http://www.youtube.com/watch?v=hrvpiSj4S3Q

  80. Serialowa droga Antoniusa…………“das Leben ist Hartz“…..czyli marzenia przyszlego prekariusza…….o zasilku w Niemczech…czyli liczeniemleczarki….
    Krytyka jednak podzialala, takiej odpowiedzi jeszcze nie otrzymalem. W ten sposob dowiedzialem sie, ze skrajnie prawicowa postawa Antonius nie byla moim wymyslem. On nie tylko boi sie obcych, on ich po prostu nie chce. Dane Antoniusa dotyczace Kreuzbergu z lat 70 sa niestety nieaktualne. Poza tym sa „dwa“ Kreuzbergi“ -36 i 61. O tym oczywiscie Antonius raczy nie wiedziec. Wie jednak slusznie, ze problemy sa powazne w dzielnicy Neukölln.

    Antonius nie wie, ze ja nic nie probuje, ja naprawde kpie z jego niedorzecznosci i wstecznosci. Kiedys juz bredzil o lobby tureckim w Niemczech. Wracajac do naszych baranow, czyli jezyka….to Antonius nie zauwaza, tego w serialch nie pokazuja, ewolucji jezyka. Nawet jesli jest czesto, jak zauwazyl Antonius, „idotyczna“. Dlaczego idiotyczna, jesli spelnia swoja podstawowa funcje socjalna i komunikacyjna. Antonius „naogladal“ sie niemieckich programow TV na poziomie „zoltej prasy“. Coz, nie kazdy lubi bulwar, nawet jesli jest to Ku(h)-Damm. Sens figuratywny jest dla Antoniusa bzdura….trudno, musi z tym zyc. Kuda? Nie wiem. Nie zauwaza, krytykujac faktycznie niezgrabna zbitke Kinder-czekolada, ze jezyk dopasowuje sie do jezyka seriali, weekipedii etc.. Skad wiec ta krytyka? Nikt juz nie mowi husteczka higieniczna, lecz Tempo lub Kleenex. Proces interkulturalny nie jest zjawiskiem z innej galaktyki, dla Antoniusa owszem. Nie ma mowy o asymiliacji, integracja zasluguje na inna definicje, ktorej Antonius nie przytoczyl. Proces interkulturalny, po czterdziestu latach zaniechania (nie ze strony migrantow) jest mozliwy i ma obecnie miejsce.
    Antonius pisze o delikwentach traktujac ich jako” obcokrajowcow”, podczas gdy oni urodzili, wychowali i socjalizowali sie w Niemczech. Sa Niemcami. Piszac o “obcokrajowacach”, nie pisze o przestepstwach “tubylcow”, jest ich wiecej (rowniez przestepstw).

    A n t o n i u s sugeruje, ze przestepstwo nosimy w genach lub paszporcie. Jest to nie tylko postawa wsteczna, lecz stygmatyzujaco – anty.
    Antonius pisze, ze chetnie zylby z zasilku socjlanego, ktory jest minimalny, posrednio przez VAT opodatkowany. Kolejna niedorzecznosc, pierwotnie krytykuje takie postawy wsrod “obych”, sam o tym sni, nawet jesli w obszarze anegdoty. Ja dziekuje Antoniusowi za taki zasilek i wszystkim innym rowniez. Skazuje on otrzymujacych owe swiadczenia na wegetacje. Nikt normalny na taka sie nie godzi, a o fobiach, ktore sa wyjatkiem, rozmawiaja socjolodzy.

    Problem polega na tym, ze Antonius spoleczna mniejszosc stygmatyzzje zwalniajac spoleczna wiekszosc od odpowiedzialnosci. Proces interkulturalny jest dwuwektorowy. Tego Antonius raczy nie wiedziec. Miesza do tego religie zapominajac, ze mowimy o problemach socjalnych. Antonius pisze, ze wielu Niemcom integracja migrantow nie odpowiada. Nie pisze jednak, ze wielu odpowiada. Poza tym nie ma innej drogi, bo kiedys gosci, dzisiaj obywateli, nie mozna, nie powinno sie traktowac jak odpady….. Antonius zrecznie sie porusza na terenie rycyklingu, niestety interlektualnego. Nie znosi krytyki, ze jest wsteczny.
    Postrzega rzeczywistoisc prze szklanke wody do polowy pusta….typowe dla sfrustrowynych, uwzajacych, ze im sie nalezy wiecej. Jednoczesnie takich, takie postawy krytykuje. Dziwne? Nie. Czesto bowiem spotykam sie z takimi postawami. Antonius nie jest tu wyjatkiem. Antonius piszac o pozornej integracji, bredzi zapominajc o krajach, regionach, dzielnicach, w ktorych ten proces sie udaje, ma miejsce. Zaznaczam, ze problemem nie jest pochodzenie, lecz obszar socjalny. Samochody pala rowniez mlodzi sfrustrowani Niemcy. Antonius czyta Koran, nie rozmawia z przedstawicielami mniejszosci muzulmanskich w Niemczech. Ich organizacje, dobrze funkcjonujace, pracujace na polu interklturalnym (integracji), ich wystapienia sa mu obce. Zapraszam go na rozmowe do senatorki, do jej urzedu, pani Kolat, ktora przyjechala do Berlina jako dziecko…..Termin moge zalatwic.

    Antonis gnany lekiem (dlaczego obawia sie za Niemcow?) zapomina na czy m polega integracja. Pisze slusznie o fatalnej sytuacji w szkolach. Dotyka ona rowniez dzieci niemieckie, co jej „fatalnosci“ nie zmienia. Antonius zapomina, ze 1/3 dzieci uczy sie w szkolach prywatnaych, dzieci migrantow rowniez. Nawet jesli ich na to nie stac. Sa stypendia etc..Dlatego czescia nowej polityki interkulturalnej jest niezbedna edukacja, wazna dla mniejszosci i dla wiekszosci,. Antonius rozumny o tym oczywiscie nie wie.

    Pisanie tlustym drukiem sytuacji jednak nie porawi, o tym Antonius rozumny rowniez nie wie. Antonius czerpie swoja wiedze z filmow, przewaznie seriali oraz skrajnie prawicowej prasy i na tym plega jego problem. Nie znaczy to jednak, ze w Niemczech nie ma probkemow intergracyjnych. Oczywisic sa, szczegolnie po latach zaniechania i zaniedban. Problem, powtarzam, jest bardzie natury socjalnej, bo dotyczny wszystkich wykluczonych, do ktorych anleza oczywiscie otrzymujacy swiadczenia socjalne, o ktorych marzy Antonius. Dlatego tez z Kreuzbergu (mam znajomych w Viktoria Park) przeniesmy sie do Neukölln. Wielu modych Niemcow chetnie tam mieszka, bogatsi migranci wyprowadzaja sie na polnoc Berlina. Mlodzi ludzie, w tym rownez migranci odkrywaja, wielu mieszka tam od lat, Neukölln, np. tereny obok do dzisiaj pieknego lotniska Tempelhof. Radze Antoniusowi udamc sie tam w sloneczna niedziele.
    Chcialem li tylko powiedziec, ze czytanie porannej prasy, znajomosc jezyka prowadza czesto na manowce intelektualne i maja posmak brunatno-narodowy. Wczoraj antysemicki, dzisiaj antymzulmanski. Na szczescie mamy w Niemczech (czyt. wEuropie wolnosc religijna).

    Saldo mortale

  81. Oj prawda, to prawda o naszych tzw. dziennikarzach, zapominających, że ich powinnością winno być rzetelne informowanie o zaistniałych w kraju i na świecie wydarzeniach, a nie czyhanie na sensacyjki, potępianie wszystkiego w czambuł, choćby i było warte pochwały, zaglądanie celebrytkom pod spódnice i co najgorsze komentowanie tychże „zjawisk”, co nie jest ich rolą, a jest z urzędu przypisane komentatorom, czyli osobom znacznie bardziej doświadczonym w dziennikarskiej hierarchii, choć niestety i wśród komentatorów wcale nie jest lepiej. Ale wiem, skąd się to wzięło, to jest poniekąd odprysk amerykańskiego zjawiska, kiedy to jeden z magnatów prasowych, gdy spadała mu sprzedaż czasopism, nakazał swoim dziennikarzom i wydawcom „dogłupić poziom jego prasy do poziomu najgłupszego czytelnika” i w błyskawicznym tempie osiągnął gwałtowny wzrost sprzedaży! I nasze media kultywują to samo w imię osiągnięcia jak największej sprzedaży, czytaj zapewnienia sobie niezłych dochodów i spokojnej przyszłości. To prawda, zdecydowana większość naszych gazet codziennych, tygodników, stacji i komentatorów telewizyjnych, radiowych, osiągnęła już poziom rynsztoka i tapla się w nim z przyjemnością, ciesząc się, że jest tak miło, tak ciepło, tak syto i tak smrodliwie, za nic mając jakąś tam powinność informacyjną, że o rzetelności już nie wspomnę. No cóż, Polak potrafi!

  82. Panie redaktorze Passent i redaktor Bratkowski dziwią się panowie dlaczego dziennikarzy nie pociąga się do odpowiedzialności. Przypomnę panom, że w latach 90 była sprawa dziennikarza z Polic który napisał oszczerczy artykuł na burmistrza tego miasta. Ten pozwał go do sądu i wygrał dziennikarz miał odsiedzieć wyrok. Czy dziennikarze uznali prawomocny wyrok nie zaraz pojawiły się oskarżenia o cenzurę. I co dziennikarz pozostał na wolności. Więc jak psuliście panowie wtedy państwo to nie dziwcie się, że teraz macie to co macie. Zaraz panowie odpowiedzą Stowarzyszenie dziennikarzy a czy ta organizacja popierania swoich kiedykolwiek potępiła kogoś nie przypominam sobie. Ponadto ludzie muszą rzeczywiście odczuć że wzrasta liczba tych żłobków i przedszkoli a jakoś tego nie widać więc wniosek jest jeden są to bezpodstawne dane. Dziennikarze mają obowiazek piętnować i krytykować jeżeli tego nie robią jak to ma miejsce w Gliwicach rządzonych przez oligarchę Zygmunta Frankiewicza to lokalna klika czuje się całkowicie bezkarna. Niech pan Passent poczyta sobie artykuły z info postera a przekona się jak to jest w Polsce gdzie rządzą oligarchowie chronieni przez PO. http://info-poster.eu/

  83. Dlaczego ???
    Im ktoś ma mniej do powiedzenia to używa mnóstwa słów baardzo poważnych ?

  84. 4 CZERWCA jest świętem

    Co trzeba świętować 4 czerwca?

    A. Zgniły kompromis Okrągłego Stołu z podjetą próbą dokooptowania do upadającej już władzy dobrze wyselekcjonowanej przez nią części opozycji, dajacą nadzieję na współpracę i póżniejsze miękkie lądowanie konstruktorów i utrwalaczy aparatu przemocy?

    B. Będący wynikiem tego kompromisu proces przeflancowania bylych komunistów na żyzny grunt kapitalistyczny, na którym żywioł prywatnego zawłaszczania majątku państwowego stał się trampoliną niekontrolowanego nowobogactwa i rozpasania?

    C. A może wpisany w ten kompromis okrągłostołowy ponad dziesięcioletni paraliż dekomunizacyjny i lustracyjny oraz gwarancje bezpieczeństwa dla oprawców i zdrajców, którzy stali się „ludźmi honoru”, gdy tylko środowisku Michnika zapewnili wpływy na kształtowanie Polski według jego marzeń i pragnień? Ten brak mozliwośći oddzielenia ziaren od plew dla nowego posiewu, który czka się przez stracone całe pokolenie?

    D. A może całkowitą dezaprobatę społeczeństwa dla ‚demokracji socjalistycznej’ i ówczesnej wladzy PZPR wyrażającej się wycięciem listy krajowej w I turze?

    E. A może jednak mamy świętować powrót do nrmalności PRL bis jako skutku ‚pacta sund servanda’ eks-PZPR-owców pokroju prof. Geremka? Może mamy świętować owo zlekceważenie werdyktu wyborczego I tury i ponowne wpisanie czołówki listy krajowej wbrew woli Polaków, by nikomu włos z głowy nieposypanej popiołem nie spadł?

    Co Polacy mają świetować 4 czerwca..?

  85. kadett
    4 czerwca o godz. 11:32

    Czyżbyś wolał od zgniłego kompromisu krwawe zwycięstwo?
    Takie jak w Rumunii, na przykład?
    Po niekończącej się wojnie zawsze przychodzi czas na porozumienie i kompromis.
    Najdłuższa była chyba ponadstuletnia pomiędzy Francją a Anglią…..
    Wojny domowe zaś, są najkrwawsze i najdłużej dzielą ludzi…..

  86. Jak to co, panie @Kadett? A przywrócenie Rzeczpospolitej pod lenno Watykanu to nie powrót do świętowania? Dodajmy, że czarni stali się w ten sposób beneficjentami wszystkich wymienionych przez pana punktów…
    A tu zonk:
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/marcin-mastalerek-prezydent-komorowski-nie-cofnal-,1,5532161,wiadomosc.html
    He, he…

  87. A ja tam świętuję 4 czerwca!
    Lepszy zgniły kompromis niż żaden.
    Wtedy jeszcze nic nie było przesądzone, a wojska radzieckie stały w Polsce.
    Mało kto wierzył, ze „komuna” naprawdę zdycha. Nieodwracalnie. I że ZSRR się rozpadnie.
    Można o tym przeczytać w Dziennikach Rakowskiego. Polecam też książkę Roberta Krasowskiego „Po poludniu. Upadek elit solidarnościowych po zdobyciu władzy”.
    Tam kaddet znajdzie odpowiedzi na swoje demagogiczne mantry.
    Nigdy nie zapomnę tych wyborów z 4 czerwca. Radosnej euforii, której wtedy nie zakłocały jeszcze żadne wątpliwości.
    Wtedy po raz drugi w życiu poszłam na głosowanie. Za peerelu poszłam wcześniej tylko raz, gdy akurat skończyłam 18 lat, żeby przyklepać wejście w dorosłość.
    Pragnę przypomnieć kadettowi, że liderzy „obozu” Nadprezesa (i jego nieżyjącego brata), czyli sami bracia bliźniacy brali nader aktywny udział w obradach Okrągłego Stołu i wtedy nie uważali tego za zdradę. Brali również udział w tworzeniu zrębów III RP. Dopiero później zaczęli zakłamywać historię i tworzyć alternatywną.
    Chcę tez przypomnieć, że to obecny prezydent Komorowski był wobec okrągłego mebla bardzo sceptyczny.

  88. @?
    Na fanatyzm nie znajduję dobrej odpowiedzi… „Przywrócenie RP pod lenno Watykanu” może być spowodowane przewracaniem się w fanatycznych głowach…

  89. mag,
    na co czekasz? Montuj procesję swiąteczną z Michnikiem, Kiszczakiem i Maleszką. 😆

  90. – Okazało się, że w przypadku konfliktu logiki z silnym przekonaniem, największy problem z logicznym rozumowaniem mają osoby identyfikujące się z prawicowym autorytaryzmem – dodaje prof. Grzegorz Sędek, promotor pracy.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/nauka/news-badania-silne-przekonania-utrudniaja-logiczne-wyciaganie-wni,nId,977680?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    ==================

    Co było do udowodnienia………CBDO……

    Nieśmiało przypomnę, że przy Okrągłym Stole zasiadało również paru biskupów……
    Czy to byli agenci Moskwy?
    Zaprzańcy? Zdrajcy Ojczyzny?
    Czy też prawdziwi chrześcijanie, zapobiegający przelewowi krwi?
    I dbający o własne interesy oczywiście.

    Trupa można skasować tylko raz.
    Żyjącego można doić na różne sposoby……

    Nasz kadecik, który w życiu nie oddał jednego strzału, na pewno byłby w pierwszym szeregu, gdyby jakaś Timisoara się w Polsce trafiła…..
    I własną pierś by nadstawił jak Winkelried pod kule wrażych siepaczy.
    Niestety, los nie dał mu szansy wykazania się….

  91. A wiesiek59 apiat swoje w kółko i na okrągło. Wojna domowa, rzezie niewiniątek, morze czerwonej krwi, wieszanie na latarniach, a na drzewach zamiast liści, itp. bzdury propagandowe, przed którymi najpierw uratowal Polskę Jaruzelski, a potem okrągły stół. Naczytał się wiesiek59 za dużo o wojnie domowej w Sowietskim Sojuzie..? To, że wiesiek59 chwali sobie spryt czerwonych współplemieńców w uniknięciu jakiejkolwiek odpowiedzialności za te prawie 50 lat bezeceństw wcale mnie nie dziwi… Największymi beneficentami Okrągłego Stołu zostali „ludzie honoru”, którzy w obu przypadkach głównie własne interesy i własne d… ratowali. I uratowali…

  92. Waldemar
    4 czerwca o godz. 7:51
    Nie mam dla Sz . Pana zbyt pocieszajacych wiadomosci .
    Na blogach Polityki mozna spotkac bezkompromisowych zaczytujacych sie Marksem gentelmenow i rozsiewajacych go po nich (tych blogach ) niczym nasiona trawy ,( zapewne wg przepisu zawartego w ewangelii ) ale obawiajacych sie ja potem kosic w niedziele ze strachu przed proboszczem .

  93. Kadet Biegler powrócił i znowu wydala siarkowodór udający jego poglądy. Tym razem pluje na mag i wieśka.
    Wracaj synu do podawania piłek na korcie, bo inne czynności przerastają twój bardzo mały rozumek.

  94. mag,
    znów pleciesz byle co… Tacy, jak Kaczyńscy i im podobni to dzisiaj wygodne alibi dla ideologów i obronców III RP. Łykasz te bzdury bezkrytycznie i bezrefleksyjnie jak świeże powietrze. Nieważne, że w rzeczywistości siedzieli oni raczej pod okrągłym stołem niż przy nim, ale legitymizują go w oczach propagandystów, pomimo że jako pierwsi kontestowali nieprzerwanie jego skutki w wielorakich aspektach, gdy tylko zaczęli je poznawać, przez co stali się głównym celem ataków jawnych, tajnych całego aparatu kłamstwa III RP i do dziś pozostają (nawet po śmierci).

  95. Dla mnie te pierwsze wolne wybory były wielkim świętem, szczególnie po ogłoszeniu wyników.Nie rozpaczam dziś z powodu braku rozliczenia byłych rządzących Polską, którą za pełnoprawne i suwerenne państwo uznawał cały świat, co potwierdza choćby fakt utrzymywania z PRL stosunków dyplomatycznych – jakie by one ostrożne nie były, to jednak były. Nikt o zdrowych zmysłach nie potrafi sobie wyobrazić, jak by ta dyplomacja wyglądała, gdyby Bierut, Gomułka i Gierek razem wzięci przeciwstawiali się energicznie ustaleniom z Jałty i nie podejmowali współpracy z „okupantem” radzieckim.
    Gdzie my wszyscy dziś byśmy byli?
    Może pod rządami rządu emigracyjnego też byśmy byli na emigracji? Wewnętrznej???
    Łatwo dziś, siedząc w wygodnym fotelu, przy komputerze służbowym albo osobistym, narzekać, że nie rozliczono niegdysiejszej władzy.
    Ja tam wolałabym, aby ta współczesna liczyła się poważnie z tym, że może być rozliczona za to, co robi tu i teraz.
    Nie potrzebne mi do szczęścia wsadzenie do więzienia schorowanych, starych ludzi, którzy w warunkach, jakie były, rządzili, jak umieli.
    Pozostawili po sobie sporo dobrego i niedobrego – jak każde rządy na świecie.
    Następcy, jak się okazało nie bardzo wiedzieli, co zrobić, jak zarządzać całym majątkiem, który wpadł im w ręce zupełnie niespodziewanie.
    Na wszelki wypadek pozbyli się niemal wszystkich dawnych fachowców i zajęli się wymyślaniem prochu i pigułek na wzrost.
    Mimo wszystko postęp w każdej dziedzinie jest widoczny gołym okiem i jest się z czego cieszyć i można być dumnym z rozwoju i osiągnięć.
    Że nie jest tak, jak sobie wymarzyliśmy?
    No to co? Metodą prób i błędów osiągniemy więcej, pomimo wszelkim oporom tych, co chcieli by rozliczać kolejne pokolenia rządzących tylko za to, że to nie oni rządzą.
    A że nie powieszono, nie rozstrzelano, nie wsadzono do więzień iluś tam winnych dawnych błędów?
    Od tego to my mamy Rymkiewicza i Pietrzaka 😀

  96. kadett
    Dokładnie to samo mogę powiedziec o tobie z mojego punktu widzenia.
    Pleciesz i łykasz bezkrytycznie bzdury, jakie głoszą orędownicy i chwalcy Wielkiego Projektu IV RP.
    Kłamstwa aparatu IV RP umocnione IPN i religią smoleńską nie odpowiadają bardzo wielu Polakom.
    Warto brac to pod uwagę, a nie deprecjonować swoich adwersarzy.
    Ja nigdy nie nazwałam cię bezmyślnym i bezkrytycznym idiotą (w domyśle).
    Posłużyłam się na wstępie tego wpisu tylko twoją retoryką.
    Generalnie nie uznaję takich chwytów, bo uważam, że każdy ma prawo do własnych ocen „materiału faktograficznego”.
    Ja ci tego prawa nie odbieram, ale i ty nie odbieraj go mnie.

  97. kadett
    4 czerwca o godz. 12:15

    Weź w ramach luzów czasowych listę najbogatszych polaków i znajdź na niej dawnych sekretarzy…..
    To samo zrób z listą dawnych opozycjonistów.
    Wyniki takiego porównania mogą być interesujące.
    Jedynym sekretarzem który dorobił się na transformacji był chyba niejaki Król- dawny właściciel Wprost…..

    Porównanie fortun Wałęsy z majątkiem Kiszczaka, czy Jaruzelskiego, jest bezprzedmiotowe- nie ma czego porównywać.
    A małostkowość i prymitywny rewanżyzm ekip styropianowych wobec Gierka, woła chyba o pomstę do nieba….

  98. Anca_Nela
    Wielkie dzięki za mądry, rozważny wpis!!!
    W pełni podzielam Twoje resume.

  99. I jeszcze jedno.
    Co z biskupami patronującymi OS?
    Co z Wojtyłą?
    Zaprzańcy?

    Ceną jaką zapłacono Kościołowi za patronat, była Komisja Majątkowa.
    W sumie, biorąc pod uwagę obecny stan, cena wysoka.
    Ale czy można było przypuszczać, że kler będzie aż tak pazerny?

  100. wiesiek59,
    ah, te biedaki-lewaki… Jerzy Urban, ten to dopiero biedę klepie… 😆 Biedaczysko, podobnie jak Olo Kwaśniewski nie załapał się na listę najbogatszych. Cóż za przeoczenie… Głodem lewicowe tuzy i utrwalacze władzy ludowej teraz przymierają, nie to co taki Kaczyński. 7 osiłków dzień i noc chroni jego bogactwo za pieniądze podatników (wg ANCY_NELI) 😆

  101. mag,
    nie trać czasu! Maszeruj w procesji beneficjentow III RP. Najlepiej centrum Brukseli. Nie zapomnij o transparencie: precz z agentami Watykanu i Opus Dei! Polska dla Michników!

  102. Urzędujący w ambasadzie PRL w Londynie Zbigniew Gertych napisał: „Margaret Thatcher powiedziała mi w krótkiej rozmowie, że z uznaniem obserwuje działania władz PRL zmierzające do stworzenia »nowego ładu społecznego «”. Dotychczasowe rezultaty tych działań stawiają nas w awangardzie reform w krajach socjalistycznych. Thatcher stwierdziła jednocześnie, że sukces reform zależy w dużej mierze od śmiałości i konsekwencji w płaszczyźnie gospodarczej, w której w istocie muszą zapaść najtrudniejsze decyzje”.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,14032600,Co_w_1989_r__Thatcher_miala_powiedziec_ambasadorowi.html#ixzz2VFHbhcQj
    =======================

    Interesujące……..

    Kadett
    Czyżbyś nie wiedział, że Urban nie należał do PZPR?
    No i czy uwłaszczył się, czy stworzył sobie niszę rynkową?
    Podobnie zresztą jak Michnik- za amerykańskie pieniądze.

    W tamtych czasach liczyły się kontakty, w obecnych tym bardziej.
    Zresztą, Polak bez znajomości niewiele może zdziałać……
    Na przykładzie Bumaru widać, że zarżnąć można każdą dobrą firmę.
    Przez nieudolność i polityczne chciejstwo.

  103. Szanowny panie Redaktorze,
    PRL miala pieciu glownych wrogow:
    kapitalizm i cztery pory roku.
    W III RP kapitalizm zastapili dziennikarze (oczywiscie nie wszyscy,
    tylko ci moherowi), reszta pozostala bez zmian.
    Narzekanie na niewdziecznikow i malkontentow to tez nic nowego.
    Pamietam to jeszcze z czasow Gomulki i Gierka:
    ze tysiac szkol na tysiaclecie, ze 200mln ton wegla na rok, ze czolowka
    w produkcji statkow, ze 10 potega przemyslowa swiata, ze stal, ze cement a tu nic, tylko biadolenie.
    Nawet Smolen spiewal kiedys:
    „za oknami swita, widac, ze rozkwita…
    a wy jacys tacy, toz to przeciez grzech”
    O ile mnie pamiec nie myli, w gronie malkontentow ( byc moze nawet w czolowce) byl w owych czasach rowniez redaktor Bratkowski.
    W III RP dorobil sie najwyrazniej rozowych okularow.

  104. kadett
    4 czerwca o godz. 13:17
    Zupełnie mnie nie zrozumiałeś.
    Prezesowi żadne bogactwo nie jest potrzebne do szczęścia, bo on wszystko ma na mrugnioęcie okiem a nawet bez mrugania. I nie potrzebuje tego w PIT uwzględniać.
    To JEGO OSOBA jest najcenniejszym dobrem narodowym i tę osobę wraz ze wzdęciem godnościowym ochraniają ci wspaniale wyszkoleni ochroniarze
    Za pieniądze wyznawców 😀
    Może faktycznie nie moje 😉
    Już mu nie zazdraszczam. Ja bym się chyba wściekła, gdyby nad „moją osobą” czuwali dzień i noc tacy chłopacy. Cenię sobie prywatność 🙂

  105. Jestem głęboko wzruszony zainteresowaniem sławnego na wszystkich blogach Polityki – osobnika ET. On się tak podnieca przy czytaniu moich komentarzy, że pewnie prawie szczytuje orgiastycznie. W jednym z komentarzy wymienia mój nick 27 razy – cóż za zaszczyt!
    Genialność tego człowieka polega na tym, że on dokładnie wie co ja myślę, choć wmawiane mi myśli nigdy nie zakiełkowały w mej biednej głowie. Poza tym jest człowiekiem zbyt szlachetnym i prostolinijnym – nie pojmuje „wężyków”, którymi ozdabiam moje nudne teksty.

    Rozsławia mnie bezinteresownie nawet bardziej, kopiując swoje komentarze na temat mojego wstecznictwa i wszetecznictwa na wszystkich blogach, które czytam. Czy jest moim heroldem również za granicą, tego nie wiem, ale jako dużo podróżujący intelektualista i „Turkofil” może to czyni u swoich przyjaciół w szkółce koranicznej (państwo Kolat). Mam taką cichą nadzieję, bo moja książka źle się sprzedaje. Słyszałem, że tylko jedna osoba ją kupiła, a ja siedzę na egzemplarzach autorskich i nie mam komu je dać. Reklama jest dla mnie bardzo cenna i jestem mu za nią wdzięczny. Zamiast dyskusji dedykuję mu perłę polskiej poezji w dobrym wykonaniu – na zakończenie naszych kontaktów blogowych.

    http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

  106. mag
    4 czerwca o godz. 11:54
    A ja tam świętuję 4 czerwca!
    Lepszy zgniły kompromis niż żaden.
    Pragnę przypomnieć kadettowi, że liderzy „obozu” Nadprezesa (i jego nieżyjącego brata), czyli sami bracia bliźniacy brali nader aktywny udział w obradach Okrągłego Stołu i wtedy nie uważali tego za zdradę. Brali również udział w tworzeniu zrębów III RP. Dopiero później zaczęli zakłamywać historię i tworzyć alternatywną.
    Chcę tez przypomnieć, że to obecny prezydent Komorowski był wobec okrągłego mebla bardzo sceptyczny.

    Mój komentarz
    Propagandyści PISowscy pisząc z obrzydzeniem o Wałęsie, Okrągłym Stole i Magdalence zdają się na krótką pamięć obywateli. Należy ją stale odświeżać.

    1) Kaczyńscy brali aktywny udział w procesie dochodzenia do porozumienia Okrągłego Stołu, a jeden z nich był zaangażowany w rzekomo zdradliwych, rzekomo tajnych, jak dzisiaj Jarosław suponuje, rokowaniach w Magdalence. Ręka w rękę z przedstawicielami Kościoła! O czym Kaczyńscy i KK usiłują zapomnieć, pominąć, uznać, że fakty były inne, oni nic nie wiedzieli wtedy, teraz się oświecili, wiem, a nie powiem, itp. Sami się wybrali do tych rozmów, brali aktywny udział w tych rozmowach, a szerokiej publiczności wmawiają, że wszystko było tajne i nie chcą do dziś niczego odtajnić.

    2) Po osiągnięciu ugody okrągłostołowej zawartej przy aktywnym udziale Kaczyńskich, obaj bracia słowem i czynem popierali rzekomego głównego zdrajcę Okrągłego Stołu, samego Wałęsę. Dziś udają, że wtedy nie wiedzieli o nim nic. Jakby Gwiazda i inni sceptyczni już wtedy nic im nie nadawali. Niedawno czytałem w wydawnictwie solidarnościowym gdzieś z 1990 roku wywiad z Lechem Kaczyńskim, w którym chwali on talenty przywódcze i polityczne Wałęsy, jego pragmatyczne zaangażowanie w Okrągły Stół i popiera osiągnięte porozumienie.

    3) Powodem relegacji Kaczyńskich z Kancelarii Prezydenta nie były różnice ideologiczne, czy rzekoma kontynuacja działalności agenturalnej Wałęsy, a zwykłe tarcia personalne i że się tak wyrażę próba wywierania zbyt silnego nacisku na Wałęsę graniczącego z manipulowaniem.
    To nie była żadna walka z układem, a walka wewnątrz obozu solidarnościowego, który Kaczyńscy usiłowali zlustrować, zweryfikować wg swojej autorytarnej koncepcji by w ten sposób wyciąć wszelką konkurencję.
    Dziś ten swój koncept rządzenia przedstawiają jako pomysł na wymianę elit – usunięcie elit obcych, skażonych współpracą z obcymi oraz części elit niewygodnych dla nich, nazywanych deprecjonująco i pogardliwie lewakami.
    Lewakami dla PiSowców są wszyscy, którzy nie podzielają ich jedynie prawdziwej wizji państwa – narodowo-autorytarnego, eurosceptycznego, po części autarkicznego, bez przyczyn i powodów dobrze prosperującego.
    Pzdr, TJ

  107. Zwolenniczce zapor, nie tylko intelektualnych …
    Ochrona klimatu (nie pogody) ochroni nas przed kolejna powodzia stulecia, ktora nastepuje wprawdzie w odstepach dziesiecioletnich…lecz nyzywami ja ciagle kolejna powodzia stulecia….Coz epoki sie kurcza w nowych czasach……

    Budowanie zapor przed woda ma sens. Zapor “na wode“ o wiele mniej, bo sie przelewaja. Zreszta te pierwsze tez. Chodzi po prostu o nowobudowanie tzw. rozlewisk. Budowanie natomiast czegokolwiek na terenach zalewanych jest jednak wogole bezsensowne.

    Ma g i Antonius idealizua w swoich niedorzecznych wpisach spoleczna wiekszosc. Stygmatyzuja natomiast spoleczna mniejszosc. Prawie jak na sprawe rozwodowej opisywanej w bulwarowej prasie. I wcale nie chodzi tu o to, kto ma racje. Problem jest widoczny dla kazdego, rozpacz i sianie trwogi jest jedynie bliska Antoniusowi, ktory cierpi z powodu braku pomocy socjalnej na poziomie niemieckim (382€ miesiecznie, w tym jedzenie, transport, kosmetyki, do niedawna oplata za wizyte lekarska…10€, meble, pralka,PC, TV w ramach amortyzacji, ubezpieczenia np. Niezbedne od opowiedzialnosci cywilnej etc.). Dobra kawa kosztuje 2,50€, sandwich 4,50€, o bilecie do kina, teatru, na concert nie wpsominam, o wakacjach rowniez nie, pozostaje balkonia. Za tym teskni Antonius, wpsolczuje mu szczerze. Mozna natomiast tanio, dobrze i smacznie zjesc szybko w “bistro” – uklon na lewo- tureckim czy wietnamskim. Wloskie jadlodajnie, podobnie jak franzuskie sa jednak drozsze.
    Mag i Antonius imputuja wszem i wobec wszystkich (“obcych” rowniez), ze lenistwo, niechec do pracy, delikwencja sa cechami typowymi dla migrantow. Tanie i b r u n a t n e myslenie.

    Ma g zaprzecza sobie piszac o takich samych obowiazkach i prawach migrantow, czesto urodzonych, wychowanych i socjalizowanych w danym kraju , nazywajac ich goscmi – na tym polega wlasnie niedorzecznosc M a g.

    Info dla Ma g—nie unikam polemik, z Antoniusem rowniez nie. Nie traktuje ich tez jak ucieranie czegokolwiek komukolwiek……..Nie lubie brunatnego koloru…..oraz myslenia na poziomie recyklingu intelektualnego, seriali tez nie znosze….gadania pseudotowarzyskiego rowniez nie…..
    Info dla Antoniusa…na Kö kupuje koszule….Faconnable—Lewy wie o co chodzi……..
    Saldo mortale

  108. kadett z g.13:21
    Nadal się głupio wyzłośliwiasz i dajesz kolejny dowód na to, że nie warto cię poważnie traktować.
    Absolwent ma, niestety, rację.
    Starałam się być chłodna i racjonalna, ale ludzi twojego pokroju, którzy mają klapki na oczach i po prostu gardzą myślącymi inaczej, notorycznie ich obrażają, należy traktować z buta.
    Nie zasługują na prowadzenie z nimi dyskusji, bo nie wiedzą, na czym polega wymiana poglądów.
    Zostaw mnie lepiej w spokoju, bo więcej na twoje idiotyczne zaczepki i tak nie odpowiem.

  109. Antonius
    4 czerwca o godz. 13:31 pisze, ze udaje sie po pomoc do rydzykowych…..
    Saldo mortale

  110. Rada dla Antoniusa…niech pisze o Slasku, bo zna te ziemie i dla niej warte jest kazde pisanie. Jestem do niej przywiazany (tam urodzony, chociaz Slazakiem nigdy nie bylem i nie jestem) i chetnie przeczytalbym cokolwiek o Slasku, a nie samolotach….

    O kondycje Niemiec niech sie nie martwi. Niemcy poradza sobie bez Antoniusa, bez burmistrza z Neukölln czy bylego senatora ds finansow, rowniez piszacego. Ich ksiazki sprzedawaly sie jednak w milionach egzemplarzy.
    Saldo mortale

  111. ET
    Mimo wszystko myślałam, że stac cię na więcej niż np. kadetta, z którym jakakolwiek polemika jest bezprzedmiotowa.
    No cóz, myliłam się. Dlatego zacytuję swój apel skierowany do kadetta:
    zostaw mnie lepiej w spokoju, bo więcej na twoje idiotyczne zaczepki i tak nie odpowiem.

  112. ….Nie potrzebne mi do szczęścia wsadzenie do więzienia schorowanych, starych ludzi, którzy w warunkach, jakie były, rządzili, jak umieli….pisze Anca Nela zapominajc , ze malo kto chce kogokolwie wsadzac do wziezienia. Chodzi li tylko o wine,odpowiedzialnosc moralna i polityczna. Byli pryncypalowie zostali bowiem dostatecznie ukarani. Nie rozliczajac ich z czasow zaprzeszlych umozliwiamy luki braku rozliczania z czasu teraznejszego…..AN tego juz nie rozumie…
    Saldo mortale

  113. mag
    3 czerwca o godz. 20:26 pisze,ze rozumie brunatny jezyk ….
    Saldo mortale

  114. mag,
    otwórz oczy! Czas ku temu najwyższy! Mity o III RP przeciwko faktom! Ten raj na ziemi III RP opuściło głównie z powodów ekonomicznych tylko w ostatnich latach od ok. 2000 r. ponad 2 miliony 300 tysięcy Polaków! Oni nie Otake Polsce marzyli… Tylko w ubieglym roku Polskę opuściło za chlebem 21 tysięcy zdesperowanych Polaków w pełni sił i bez widoków na przyszlość w tym raju. Nie trać czasu, mag! Ruszaj w procesji przeciwko zgniliznie agentów Watykanu, którzy opanowali Polskę ku jej zgubie pod rekę z Tedem, Palikotem i Senyszyn. Niech żyje i umacnia się III RP!

  115. TJ

    skołtuniała pamięć łatwo pozwala kołtunerii na plątanie historią do woli i według aktualnych potrzeb.

    Z punktu widzenia kołtunatu Ty po prostu kłamiesz, o czym z pewnością przekonasz się jeszcze dziś.

    Pozdrawiam

  116. ET,
    nie wymagaj za dużo, kiedy nie sposób… ANCA_NELA, gdy małą krzywdę odczuwała w PRL, to szla do sekretarza POP PZPR na skargę, ten ją wysłuchiwal i osiągała, co chciala. Źle nie było w Perelu, a teraz jest jeszcze lepiej nie mówić.

  117. Krótka historia III RP wg bajarza ludowego TJ.
    Głównymi architektami Stołu Okrągłego z kantami byli obaj Kaczyńscy, wbrew Kiszczakowi i Jaruzelskiemu, ale za przyzwoleniem Moskwy, do której jeździli na przemian, chcąc mieć jej przyzwolenie na pokojowy przebieg transformacji, rzecz jasna. To oni najpierw upijali w Magdalence towarzyszy z PZPR, wznosząc toasty za ich zdrowie i osłabiając ich rewolucyjną czujność, by poprzez okrągły stół zaprowadzić w Polsce swoje porządki III RP. Nim jeszcze im się je udało przeprowadzić z pomocą lojalnego Bolka, ktorego szantażowali wiedzą o nim przywiezioną prosto z Kremla, tak od razu postanowili wziąć siekierę, wepchnąć ją do ręki Bolkowi i wyrąbać nią IV RP – Polskę ich marzeń i matki s.p. Jadwigi. Wałęsa jednak, pomimo swojej niechlubnej przeszłości, tym razem nie załamał się, stawił im dzielniwe opór i uratował Polskę nie po raz pierwszy, obalając nie tylko Kaczorów, ale i parę głębszych: Zdrowie wasze w gardła nasze!

  118. Ktoś niedawno wskrzesił stary termin MĄDROŚĆ ETAPU…..
    Nasze obecne dywagacje opierają się na nieskończenie większej wiedzy o tamtych czasach. Można utyskiwać, wyklinać zaniechania, niedopatrzenia, błędy. Albo wyciągać wnioski, by ich nie powtarzać.

    Starsi panowie ze styropianu nasycili się prestiżem, pieniędzmi, hołdami wasali, orderami. Walczą teraz jedynie o miejsce na kartach historii.
    I zgrzytów słyszeliśmy ostatnio sporo.
    To ci pierwszoplanowi.
    O co chodziło tym z piątego planu, najlepiej w słynnym wywiadzie powiedział Romaszewski….
    Ci niedopuszczeni do głównego stołu, do podziału łupów odbywającego się po każdej zmianie władzy, mają żal.
    Zazdrość ich zżera, zawiść.
    I do tej kategorii zaliczyłbym naszego Kadetta, czy Sławomirskiego, samotnie okupującego sąsiedni blog.

    Nie doceniono ich zasług, nie wymieniono w annałach, nie dopuszczono do koryta. Ktoś musi być winien…..
    Ta rewolucja nie pożarła swoich dzieci.
    Sporą ich część jedynie skazała na zapomnienie.
    A przecież mogliby ponieść taką piękną śmierć…..

  119. ET
    Mimo wszystko myślałam, że stac cię na więcej niż np. kadetta psze do mnie M a g. Zacytuje M a g; przygadal kociol…… Ma g myli sie sadzac, ze gotow jestem na jekiekolwiek mezalianse w blogosferze. Zreszta malo mam szans robiac tu za sprzatajacego wsrod wielbicielek i wielbicieli kultury wyzszej, nie szkodzi ze brunatnej. Coz, Lizakowi Ludzie.
    Saldo mortale

  120. wiesiek59,
    mijasz się z prawdą o lata świetlne w tych swoich projekcjach. Ani nie zżera mnie zawiść, ani zazdrość. Czego mam Bolkowi zadrościć – rozdętego ego i głupoty..? Prędzej wstydzę się, że kiedykolwiek miałem złudzenia, że to sie może inaczej potoczyć. Obalenie OS nie jest takie proste, biorąc pod uwagę armię otumanionych ‚sukcesami’ III RP. Tow. wieśkowie śpać mogą spokojnie śniąc o tych wojnach domowych i morzu czerwonym od krwi nieprzelanej za sprawą Bolka i Wolskiego.

  121. kadett
    4 czerwca o godz. 16:03

    Najprostsze tłumaczenie cudzych motywów nie musi być trafne.
    A co do tego, że transformacja pozbawiła podstaw bytu sporą część naszego społeczeństwa, a inną wypchnęła na emigrację, kopii nie kruszymy, mamy ten sam pogląd.

    Najprostszy przykład- w moim mieście było swego czasu pięćdziesiąt przedszkoli, teraz ocalało z sześć.
    Komu to przeszkadzało?
    Jeden z postulatów głosił potrzebę zwiększenia ilości, wykonano dokładnie odwrotne posunięcie, bo „Państwa nie stać”….
    Cofamy się w rozwoju, tzw. „Komunę” było stać…..
    Obecny podatnik ma obowiązki.
    Prawa Podstawowe z tej słynnej karty jeszcze poczekają.
    Państwo nie ma obowiązków w stosunku do obywatela…..

  122. Wiesiek 59
    Szkoda słow, argumentów, pożytku z logicznego myślenia, a zwłaszcza dobrych chęci, że „obraz przemówi do dziada” czy na odwrót.
    Pora sobie odpuścić kadettów, ET-ów itp.

  123. … a Agnieszka przegrała mecz z Errani w 6 gemie I seta .Podobnie ważny gem przegrała z LI w Australii ,no ale tuw RG zyskała troche punktów , zaś jej rywalka do 4 pozycji rankingu WTA musiałaby pokonać w 1/2 Serene, by nie stracić sporo punktów .Agnieszka ma przed sobą egzamin na trawie , tam ona będzie bronić swojej wysokiej 4 pozycji WTA .Zobaczymy jak to będzie za miesiąc ..

  124. wiesiek59
    4 czerwca o godz. 16:17 zapomina, ze w normalnej sytuacji (Panstwo definiuje ramy) obywatel powinien sam zadbac o siebie, chyba ze jest w potrzebie i wymaga wsparcia. Nie ma to jednak nic wspolnego z iloscia przedszkoli, gdy staje sie puste z powodu braku dzieci. Prensjonalnosc nie wynika z pretensji do drugich, do rzadu, panstwa etc. Placz za komuna nie pozbawi Wieska59 i Mag tej pretensjonalnosci.
    Saldo mortale
    PS
    Zastanawiam sie od lat skad tu tyle Lizakowych Ludzi.

  125. „Komunę” było stać…..pisze wiesie. Ma racje. Nasi przodkowie jadali winogrona, a nam szczernialy zeby.
    Saldo mortale

  126. Jacobsky
    4 czerwca o godz. 14:08
    TJ
    skołtuniała pamięć łatwo pozwala kołtunerii na plątanie historią do woli i według aktualnych potrzeb.
    Z punktu widzenia kołtunatu Ty po prostu kłamiesz, o czym z pewnością przekonasz się jeszcze dziś.

    Mój komentarz
    Jacobsky, jesteś jasnowidz.

    kadett
    4 czerwca o godz. 14:30
    „Krótka historia III RP wg bajarza ludowego TJ. (…)
    To oni najpierw upijali w Magdalence towarzyszy z PZPR, wznosząc toasty za ich zdrowie (…)
    by poprzez okrągły stół zaprowadzić w Polsce swoje porządki III RP. Nim jeszcze im się je udało przeprowadzić z pomocą lojalnego Bolka, ktorego szantażowali wiedzą o nim przywiezioną prosto z Kremla”

    Mój komentarz równie głupkowaty
    Bolek wypełniał plan Kremla, wątpiących uśpiono toastami.
    Ot i cała prawda, prosta i szczera przeciwko krętactwom, zakłamaniu i pieniactwu TJ-ta, który przy oficjalnej wersji się upiera. Przez Kreml wymyślonej, przez Michnika zatwierdzonej, potulnie przyjętej przez Komora.
    Czas by się wreszcie lemingi zbudziły i nie robiły z Prezesa potwora. On tam był tylko jako świadek i nie był to żaden czysty przypadek, tylko działanie zamierzone, krok poczyniony w dobrą stronę – rozpracowanie Kremla idei, zdemaskowanie paranteli, działanie w składzie delegacji, wykrycie pod stołem machinacji – podziału władzy i majątku, zabezpieczenie starego porządku.
    Pzdr, TJ

  127. Waldemarze,
    A. Radwańska nie przeskoczy samej siebie. Jej sposobowi gry nie sprzyja mączka, niestety. Nigdy na niej nie osiągała większych sukcesow. Meczu z S. Errani nie moglem oglądać, ale po przebiegu punktacji widziałem, że AR tanio skóry nie sprzedala. Bylem pełen niepokoju o wynik tego pojedynku. Wcześniej widziałem caly mecz Errani z Suarez Navarro, w którym potwierdziła tylko niesamowitą waleczność i nieustępliwość.
    W punktacji rok do roku na RG panna Agnieszka jest ‚na plusie dodatnim’.

  128. TJ,
    żaden z Kaczyńskich nigdy nie zaprzeczał uczestnictwu w obradach OS. Nie sposób jednak nie zauważyć, że to Kaczyńscy jako pierwsi stali się ostrymi i dość wyrazistymi kontestatorami rzeczywistości, którą ów stół zrodził i zaciekle konserwował i na tym sprzeciwie zbudowali najpierw PC, potem PiS, a dzisiaj caly obóz polityczny. Kiedy mówi się o jednym, chcąć trzymać się prawdy, należy mówić i o drugim. Uczestnictwo w pracach OS to jedno, a zdecydowany i otwarcie głoszony sprzeciw przeciw owocom OS – to drugie i dzisiaj bardziej istotne od pierwszego!

  129. ET
    4 czerwca o godz. 16:26

    Nie rozśmieszaj mnie……
    Mój znajomy umieścił dziecko w prywatnym przedszkolu- z barku miejsc w państwowym.
    Koszt miesięczny- 1500 zł……

    Według danych Davisa, I Światowa kosztowała nas 14,7% populacji.
    II około 15,5%……
    Zwycięstwo Solidarności i liberalizmu ekonomicznego, to co najmniej 10%- tych, którzy wyemigrowali.
    Pyrrusowe zwycięstwo.
    Jeszcze kilka takich, a trzeba będzie zaludnić ten kraj.
    To niezamierzone skutki zmiany systemu ekonomicznego na rynkowy.

    Piszesz o bogatych państwach, nie przeszkadzających swym obywatelom w życiu, a pomagającym w potrzebie.
    Polacy z łatwością odnajdują się i rozmnażają- na emigracji.
    Przyczyną tego, że nie robią tego samego w kraju, nie jest ich głupota, niezaradność, tylko warunki stworzone przez polityków.
    Kosztowna jest ta krótkowzroczność.
    Wodzowie mogą zostać bez armii……
    Problem zaczyna być dość palący, natomiast prób jego rozwiązania nie widać.

    Ps.
    Staram się polemizować z poglądami, nie z ludźmi.
    Wycieczki osobiste i deprecjonowanie cudzych poglądów, przylepianie idiotycznych łatek, nie sprzyja dyskusji.
    A takie prostackie podejście kilku z piszących reprezentuje……

  130. kadett
    4 czerwca o godz. 14:01
    Szanowny Panie,
    lepiej niech spi dalej, bo jak sie obudzi, to jeszcze jakiego pierunstwa narobi.

  131. Media ksztaltuja opinie publiczna,banal ale prawdziwy.Jest to ta czwarta wladza ktora nie ponosi odpowiedzialnosci za slowo i manipuluje informacjami na swoj uzytek,
    globalna tabloizacja postepuje z predkoscia siwatla.Bardzo malo jest dzienikarzy ktorzy kieruja sie etyka i rzetelnie staraja sie przekazac informacje,ten zawod chyba jest na wymarciu a powstal nowy tablokarz:)

  132. @wiesiek59
    Twoja pracowitość imponuje, wieśku59, ale zauważyłeś chyba, że blogowisko zaczyna Ciebie traktować (wybacz przypuszczenie) jak jakiś…
    Zabrakło mi słowa, jesteś kulturalnym blogerem, nie obrażasz, nie wyzywasz, tylko dajesz linki „lewicowe” (od jakiegoś czasu przestałem otwierać) i wyrażasz tęsknotę za tym, co się nie wróci.
    Tamto zbankrutowało! Zbankrutowało nawet w Chinach!
    Biskupi, tak przekonani do wyższości prawa naturalnego nad stanowionym, powinni przy każdej okazji mówić wiernym, że kapitalizm, wolny rynek, konkurencja – to wszystko pochodzi z natury.
    Komunistyczny, och, jak nienaturalny eksperyment nie wypalił, a do tego „wymordował” masę dobrych genów.
    Bez płynnego azotu się to odbyło, wiem, że wiesz o tym prawie wszystko.

    A więc przestań, proszę, domagać się kosztownych świadczeń od biednego państwa na dorobku. A jeśli już wypatrzyłeś coś w tej dziedzinie, co rozchmurzy Twoje oblicze, to powiedz komu odjąć.
    Tylko nie mów proszę, że kapitalistom, bankierom, Tuskowi, Kulczykowi, Kaczyńskiemu, biskupom, itp
    Oni nie dadzą…

    Pozdrowienia

  133. @wiesiek59
    Mam w swoich notatkach, że jesteś model 45. Więc swoje widziałeś.
    OK, nieważne.

    Dziwisz się, że ludzie, którzy za komuny ryzykowali, siedzieli w więzieniu, byli wyrzucaniu z pracy, nie zrezygnowali z fruktów po zwycięstwie swoich idei. Postaw się proszę na ich miejscu! Walczysz, narażasz rodzinę, w końcu zwyciężasz i po zwycięstwie wszystko oddajesz wieśkom59, których zaangażowanie polegało na obserwacji audycji w telewizji reżimowej.

    A może wieśku59 walczyłeś, a silniejsi, powiedzmy zwycięscy „układowi”, Ciebie wyrolowali?
    Tacy np. Kaczyńscy, Michnik, Tusk, Komorowski, który był przeciwny O. Stołowi, pierwszemu, zwycięskiemu, prawie bezkrwawemu, wydarzeniu politycznemu, które „zmieniło oblicze tej ziemi”.

    A to przepraszam, jak mówi moja żona, – wtedy masz prawo mieć pretensje.

  134. No cóż, całe szczęście, że na blogu wciąż pozostają Tj, Wiesiek i Stasieku. W prawdzie Wiesiek ma pewien lewicowy przechył w kierunku Wodnika, ale jego uwagi są merytoryczne i dają do myślenia.
    A poza tym w ogródkach działkowych nic się nie dzieje.
    Acha, jeszcze są mądre damy i ja to wcale nie w ramach parytetu.

  135. stasieku
    4 czerwca o godz. 17:42

    Skoro taki tuz blogowy napomina, to muszę się zapisać na terapię uzależnień- od pisania na blogach……
    Albo ograniczyć swoje tłuczenie w klawiaturę.
    Tyle że sam wiesz, jaką satysfakcję daje wyczytanie w cudzych tekstach własnego sformułowania, podobnego do swojego spojrzenia na zagadnienie, zainspirowania kogoś do przemyslenia stanowiska…

    Ale krew mnie mocniej krąży, gdy czytam ewidentne przekłamania na temat czasów których byłem świadkiem.
    Nigdy nie byłem działaczem żadnej organizacji, partii politycznej- poza harcerstwem, nie pchałem się też do koryta.
    Spokojne życie….

  136. Prezydent Kaczyński w wywiadzie dla „Newsweeka” z 2009 roku – przy Okrągłym Stole nie było umowy o podziale władzy, a tym bardziej majątku, nie było tajnych układów w Magdalence
    Z witryny tvn24.pl, 1 lutego 2009 roku:
    „Prezydent Lech Kaczyński w wywiadzie dla „Newsweeka” (W2009 roku) mówi, że „Okrągły Stół przyspieszył jesień ludów w Europie Wschodniej.
    Komunizm może by kiedyś upadł, bo pewnie wcześniej czy później zawaliłby się ZSRR – twierdzi prezydent. – Ale jako przedsięwzięcie taktyczne, Okrągły Stół był przedsięwzięciem zręcznym – powiedział.
    Prezydent w tym samym wywiadzie odrzuca zarzuty, że podczas rozmów w Magdalence został zawarty potajemny układ między komunistami, a częścią liderów Solidarności. – Nie było żadnych tego typu ustaleń. Nie było żadnej umowy o podziale władzy, tym bardziej o podziale majątku – zapewnia prezydent.”

    Mój komentarz
    Nie było tajnych układów w Magdalence, nie było umowy o podziale władzy, o podziale majątku. Propagandziści PiSowscy uparcie sugerują, że zawarto umowę o podziale władzy i majątku, że była tajna Magdalenka, a to co dzisiaj widzimy – tzw. PRLbis, to rezultat umów zawartych przy Okrągłym Stole.
    Prezydent wiedział i mówił swoje, propagandziści wiedzą i mówią swoje, bredzą coś o Kremlu i Bolku.
    Pzdr, TJ

  137. TJ,
    Prezydent Kaczyński wiedział, co mówi. Przy okrągłym stole nie było mowy o żadnym podziale władzy, ani też o podziale majątku, bo też ani władzą, ani majątkiem państwowym włodarze z nadania kremlowskiego nie myśleli się z nikim dzielić. Byli tak pewni swego, że gotowi byli oddać nawet 35% miejsc w Sejmie, reaktywować Senat, co w ich mniemaniu niczego tak naprawdę nie zmieniało w zakresie status quo.

    Kiedy J. Urban podsyłał Jaruzelskiemu scenariusze przejścia przez morze czerwone suchą nogą i snuł plany przyszłej transformacji, czego rezultatem byly ustawy uwłaszczeniowe, przygotowane przed OS, to ojciec byłego prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego – Tadeusz (twórca i pierwszy dyrektor CBOS) zapewniał towarzyszy o czekającym ich zwycięstwie wyborczym…

    Mleko rozlało się dopiero po ogłoszeniu wyników I tury. Na szczęście na posterunku był wierny zasadom ‚pacta sund servanda’ były współtowarzysz towarzyszy prof. Geremek.

    Trzeba było się spytać prezydenta Kaczyńskiego, co sądzi o roli towarzystwa KORników w zapewnieniu miękkiego lądowania namiestników Kremla w III RP. Takie pytanie padło w wywiadzie – rzece „O dwóch takich… Alfabet braci K.” Piotra Zaremby i Michała Karnowskiego.

    Często pojawia się teza o tajnych porozumieniach zawartych rzekomo przy Okrągłym Stole, a właściwie wcześniej w czasie spotkań przygotowujących obrady w podwarszawskiej Magdalence.

    Jarosław Kaczyński: Tajne porozumienia? Dwóch ludzi było we wszystkich posiedzeniach Magdalenki – Tadeusz Mazowiecki i Lech Kaczyński.

    Lech Kaczyński: Przy Okrągłym Stole nie było żadnej umowy dotyczącej przejęcia władzy przez Solidarność. Była natomiast próba namówienia opozycji do udziału we władzy – wzięcia kilku resortów w rządzie komunistycznym. Były tzw. „półmagdalenki” na górze pałacyku, czy u Rejkowskiego na Żoliborzu, ale to nie były żadnego tajne porozumienia. Przy Okrągłym Stole została ustanowiona nowa równowaga. Wcześniej równowaga opierała się na zasadzie ubezwłasnowolnienia społeczeństwa. Solidarność wywalczyła w tych negocjacjach prawo do stowarzyszania się ludzi i działalności związkowej oraz w parlamencie możliwość blokowania prawa tworzonego wbrew nam.

    A co było dorozumiane?

    Jarosław Kaczyński: Dorozumiane było powiedzenie komunistom: możecie brać, możecie kraść. Istotą porozumień było to, że zostaje stary aparat ujęty tylko w ramy praworządności, zgodnie z zasadą, że nie będzie już mógł dowolnie interpretować prawa.

    Lech Kaczyński: – Spytałem Geremka wprost: „Czy to znaczy, że oni mogą wszystko brać, całą własność?”. A Geremek: „No dobrze Leszku to zrozumiałeś”.

  138. kadett
    4 czerwca o godz. 19:52

    Wyjasniłeś mi skąd wzięło sie Teraz k… MY.
    Ciekawa geneza, nie było przyzwolenia na zawłaszczanie przez członków Solidarności, więc cała para poszła na przyzwolenie.
    W ty celu trzeba było wywrócić stół.
    Jakież to mało romantyczne…..

  139. mag!
    Głosiciel przepięknego i równie bezsensownego salda, w dodatku mortale… kiedyś, jeszcze w dzieciństwie w cyrku zasłyszałam podobną frazę; „A teraz nasz znakomity akrobata wykona salto mortale na trzy cale, bo nie lęka się wcale!!!”
    Salto, to był fikołek – koziołek w kraciastym garniturze i za dużych butach, melonik na rudej peruce 😎
    Wnosiciela tego zawołania na blog widzę mniej więcej tak samo.
    Nie przeszkadza mi fakt, że on uważa, że ja nie rozumiem. Ja rzeczywiście nie rozumiem ludzi mściwych i pamiętliwych, na dodatek nie o własne, doznane krzywdy upominają się ci mściciele a ja ich nie rozumiem i nie zrozumiem i nie mam zamiaru nawet próbować. I z tym mi dobrze, bo złe emocje niszczą w człowieku to, co najcenniejsze, ale oni o tym – biedni – nie wiedzą. Nie wiedzą co tracą.

    Na dodatek kadett wie lepiej ode mnie, o czym ja myślę… moje gratulacje!
    To fakt; kiedyś poszłam z interwencją do sekretarza POP, bo jakiś głąb partyjny usiłował mi zaszkodzić na gruncie zawodowym. Po prostu chciał mi wcisnąć swoje własne obowiązki, podpierając się organizacją.
    No to poszłam do POP-a i skutek był natychmiastowy i dla mnie korzystny.
    Nigdy nie należałam do partii a fakt, że przyszłam do sekretarza, wierząc w jego możliwości 🙂 oraz poczucie sprawiedliwości tak mu zaimponowało, że zadziałał z całą energią i przekonaniem.
    Ale w tamtych czasach można było jednak, wykorzystując własną inteligencję (ja wiem, że kadettowi nie zaimponuję, więc niech będzie, że spryt 🙂 ) spowodować interwencję jakiegoś czynnika, który chętnie się wykazał udzieleniem pomocy osobie z poza organizacji.

    A już śmiech mnie porywa, kiedy czytam o tych „lizakowych ludziach” do których chyba i mnie tu zaliczono ❗
    Przesławnej pamięci @Lizak wysyłał mnie co i raz do kruchty, gdzie miałam całować księdza po rękach i odmawiać różaniec. Tak było 😆

  140. Zgadza się panie @ Kadett – z pańskim fanatyzmem i dziurami w wiedzy zaiste trudno jest dyskutować.
    W sumie to panu współczuję – broni pan przegranych tez jak towarzysze w 1989, tyle że a rebours.
    Pozdrawiam.

  141. Propagandziści PiSu interpretują Okrągły Stół jako „dorozumianą” umowę konserwującą ustrój peerelopodobny i rewitalizującą potajemnie, bez rozgłosu uczestnictwo w rządzeniu byłych PRLowców i ich progenitury

    Przy Okrągłym Stole nie została ustanowiona żadna nowa równowaga, tylko po raz pierwszy w ustroju realnego socjalizmu została dopuszczona do głosu opozycja. To była istota porozumień.

    Realny socjalizm, to był taki ustrój, którego jedyną szansą na kontynuację, na przetrwanie, były rządy monopartyjne, od dołu do góry, od góry do dołu.
    Zrobienie choćby małego kroczka w stronę zalążka opozycji przynosiło śmiertelne niebezpieczeństwo dla monopartii. I tak się stało. W krótkim czasie po reglamentowanych wyborach 4 czerwca odbyły się drugie wybory – wolne, bez limitów parlamentarnych i w krótkim czasie padły słynne słowa – sztandar wyprowadzić i też w krótkim czasie nastąpiły kolejny wybory, a w jednych z nich zwycięstwo SLD. Ale to były już inne wybory, już w demokracji i SLD nie miała zapewnionej powtórki.
    Mówienie o ustalaniu przy Okrągłym Stole jakiejś ściśle określonej równowagi pomiędzy starą władzą, a przybyszami z Solidarności, jest mydleniem oczu, wykorzystywaniem złudzeń ówczesnych rządców do tworzenia w społeczeństwie wrażenia, że zawarto jakiś pakt gwarantujący nie tylko udział niby ustępujących aparatczyków PZPR we władzy, ale i gwarantujący utrzymanie w niejawnej formie jakiegoś rodzaj status quo, gdzie na pierwszym planie niby grają samodzielne role nowi politycy, ale faktycznie są sterowani zza kulis przez starą PRLowską kamarylę.

    Wybory wymiotły nalegaczy i umawiaczy do lamusa. Ich złudzenia prysły, ale o dziwo złudzenia te żyją do dziś i są pielęgnowane w propagandzie PiSu, która usiłuje wmówić krajanom, ze praprzyczyną niepowodzeń transformacji, niedomogów demokracji oraz ciężkiej opresji kryzysowej są umowy okrągłostołowe i magdalenkowe, które rzekomo zagwarantowały stały podział władzy między byłych komunistów i ich następców (w postaci PO i przybudówek), co w rzeczywistości sprowadza się do kontynuacji PRL-u i wszystkich jej grzechów.

    Wierutne kłamstewka. PiS rozpowszechnia te banialuki licząc na ignorancję i indolencje obywateli, przedstawiając siebie jako jedyną partię-świadka knowań, jedyną partię, która wie co zrobić – przede wszystkim unieważnić Okrągły Stół. PiS czepia się historycznych zdarzeń czyniąc z nich propagandowe fantomy, takie strachy na Lachy.

    Rekordowym osiągnięciem propagandy PiSu są teorie spiskowe o aktach Bolka zdeponowanych na Kremlu, całkowitym ubezwłasnowolnieniu i poddaństwie tegoż względem agentów kierujących rozmowami i jednocześnie o całkowitym ubezwłasnowolnieniu i zidioceniu uczestników rokowań ze strony społecznej przez Wałęsę i Michnika, którzy to uczestnicy jak napruci podpisywali wszystko jak leci, byle dostać upragnione awanse. O napruciu podpisujących świadczyć mają słynne zdjęcia, gdzie Michnik wychyla kieliszek wódy wspólnie z Kiszczakiem i innymi potworami Okrągłego Stołu.

    Okrągły Stół sam się unieważnił, ponieważ przyjęty tam (jednorazowo!) i zrealizowany (jednorazowo!) projekt dopuszczenia opozycji do głosu oznaczał poprzez danie obywatelom głosu w postaci kartek wyborczych de facto nieważnienie ustroju, który opierał się na ubezwłasnowolnieniu społeczeństwa. Cóż by miały tutaj do sprawienia umowy, które po drugich już wolnych wyborach stały się z mocy tych wyborów nie wiążące?

    Powtarzanie frazesów o zmowie przy Okrągłym Stole, to propagandowy zabieg pijarowców PiSu, którzy usiłują odium wszelkich niepowodzeń przypisać konkurencji politycznej wskazując na nią jako na zwolenników zdradliwych rozmów z budowniczymi ustroju komunistycznego, zwolenników potajemnej rewitalizacji ustroju, który minął, rozpadł się, doznał kolapsu, a który niezmiennie egzystuje w głowach propagandzistów PiSu jako narzędzie omamiania ludzi dla prywatnych celów awansowych pana Prezesa wraz z akolitami.
    Pzdr, TJ

  142. TJ
    4 czerwca o godz. 21:50

    Po pierwszych wolnych wyborach do Sejmu dostało się chyba 27 partii politycznych.
    Świadczy to nie tylko o liczbie liderów aspirujących do władzy, ale i o ilości koncepcji rządzenia, kierunków w jakich powinno się zmierzać.
    Jakakolwiek umowa z KOR na przykład, byłaby kwestionowana już na starcie…..
    Ale prostakom jedynie proste koncepcje przychodzą do głowy……

    Zmowa milczenia decydentów, też w grę nie wchodzi.
    Tam gdzie trzy osoby, tam nie da się utrzymać tajemnicy….
    „Ciemny lud” nie kupuje takiego chłamu, nawet oni nie są dość ciemni.
    Dokumenty pisane?
    Też nie istnieją, nawet za komuny były juz niszczarki.
    Gołosłowne insynuacje nie są bardziej wiarygodne niż teczka Tymińskiego.

  143. TJ,
    coraz gorzej z tobą, bajarzu ludowy. Skoro OS sam się unieważnił i poniekąd skompromitował komuchów za ich nieudolne próby ratowania się przed odpowiedzialnością za lata utopii i fiaska PRL, to po jakiego muchomora rozpływać się nad nim i wniebogłosy go wychwalać jako unikalne i historyczne dzieło „porozumienia”..? Albo – albo…

    Albo trzeba przyjąć do akceptującej wiadomości, że część opozycji tej bardziej czerwonej (czerskiej) poszła na pacht z diabłem i za koncesję współuczestnictwa w rządzeniu i możliwości przejęcia rządu nad polskimi duszami, popartym usilnym przekonywaniem Michnika towarzyszy z Kremla o jego lojalności, gotowa była darować wszelkie przewiny oprawcom i złoczyńcom, co rzeczywiście miało miejsce, a wówczas o żadnym unieważnieniu OS mowy być nie może, bo Michnik by się nawrócił prędzej na chrześcijaństwo.

    Albo, mimo, że OS jako wyraz desperacji komuszej ratowania władzy i podejmowania ostatnich dramatycznych prób jej legitymizacji przez dokooptowanie do władzy części opozycji skompromitował się w wyniku wyborów i unieważnił, to tym bardziej kompromitują się dzisiaj ci, którzy uznają go za akt niebywałej dojrzałości elit politycznych z obu stron na poły fałszywej barykady. Wybieraj zatem jeden z wariantów zamiast poświęcać swoją uwagę pasji odkrywania spisków. Jeździł Michnik do Moskwy w tym czasie, czy nie jeździł..? Jak nie wiesz z kim rozmawiał i o czyje względy tam zabiegał, to ci podpowiem, tropicielu spisków.

  144. Gdyby tak jeszcze pan @ Kadett się nawrócił na chrześcijaństwo (przypomnę że watykański katolicyzm takowym z pewnością nie jest) – dałby Bóg…

  145. Starszy pan, którego boi się Putin (Gene Sharp – 85-letni strateg walki bez użycia przemocy)
    „Zmiany społecznych postaw, których rezultatem jest powszechna odmowa posłuszeństwa władzy, dezorganizują i paraliżują tę władzę i to nawet w sytuacji, gdy funkcjonariusze państwowi dochowują jej wierności. Skuteczność odmowy posłuszeństwa zależy nie tylko od zakresu jej masowości, ale również od odporności ludzi na stosowane przeciwko nim represje.”(Gene Sharp WALKA BEZ UŻYCIA PRZEMOCY Rozdział I ,dla Solidarności Tłum. Jan Zielonka 1984r)

    „Nie lękajcie się !”(JP II) Strach jest uczuciem poddanych, nie obywateli.

    Jan Jakub Rousseau Umowa społeczna .Jej fundamentami są wolność i równość.
    http://pkw.gov.pl/wykaz-partii-politycznych/wykaz-partii-politycznych.html partii zarejestrowanych jest 81
    dane 6-ciu największych partii politycznych – liczą one łącznie 230 000 obywateli na 30 626 956 wyborców (czyli 0,76 % wyborców)
    Schopenhauer Erystyka – szczepionka na manipulacje

    Oddanie nieważnego głosu jest czynnym i świadomym oświadczeniem woli wyborcy przeciwko wszystkim kandydatom i ich programom.

    W założeniach przyjętych dla dowiedzenia „idiotyczności” oddania nieważnego głosu nie uwzględniono frekwencji wyborczej, którą przyjmę jako 60%.

    Przy tym założeniu i 66 procentach nieważnych głosów poparcie dla wszystkich partii wyniesie :
    60% * 33% = 20%
    z tego 50% poparcia dla najpopularniejszej partii wyniesie 10 % wyborców.

    Które państwo lub organizacja uzna tak wyłoniony rząd za reprezentujący wszystkich obywateli ?!
    To się nazywa delegitymizacją władzy !
    Uwagi o stanie umysłu potraktuję jako skrót myślowy, niewart większej uwagi.

    Dla założenia znaczącej partii potrzeba : programu, ludzi ( co najmniej kilkunastu tysięcy), funduszy, skutecznej i kosztownej akcji propagującej, mnóstwo, mnóstwo czasu oraz szczęścia.

    Obecnie zarejestrowanych jest 81 partii (patrz wykaz PKW).

    Dwie Kalisza i Wiplera zamaskowały się jako stowarzyszenia – dlaczego nie partie ?

    Wyborców można zyskać tylko odbierając ich obecnym partiom ale na ich zniweczenie jakoś się nie zanosi.

    Kartel polityków nie jest przygotowany na utratę legitymizacji.
    A wyborcy mogą spróbować siły nieważnej kartki wyborczej. Już za rok w wyborach do parlamentu europejskiego.
    Nic nas gorszego nie spotka niż dotychczas.
    Fortuna audaces iuvat.

  146. O czym wy pajacujecie, pajace?

    OS był NARZUCONY, od samego początku, przez niezależny od Moskwy czy od Warszawy, czynnik o nazwie JP II. Chodziło o zapobieżenie powtórce progresji: rewolucja lutowa, rewolucja październikowa. Do tego JP II nie mógł dopuścić. Nie po to Go wyniesiono, ‚wspólnym wysiłkiem’, na Stolice Piotrowa..

    Jedyne zagrożenie jakie Polski Papież upatrywał, od samego początku już w 1978 roku, było tzw. Przyspieszenie Rewolucyjne. Tylko ono mogło pokrzyżować jego plany SKUTECZNEGO zakończenia epoki komuny. Wiec On do tej progresji nie mogl dopuścić. I nie dopuścił. Wbrew trampkarzom najprzeróżniejszej maści

    A ze kaczysci wciąż chcą wytaczać działa Aurory przeciwko OS/Rewolucji Lutowej, to ich problem. Oni jak zwykle muszą być INNI. Jak bolszewicy. Tym razem skazani na uwalenie przez prawdziwy Autorytet

  147. „Co dzień nowy konflikt, co dzień nowa awantura, nieustanne pranie brudów – autentycznych i wymyślonych, tym głównie zajmują się media.” zgadzam się ! czasem po obejrzeniu wiadomości człowieka nerwica już bierze od tych negatywnych emocji.

css.php