Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.10.2014
środa

Expose bez złudzeń

1 października 2014, środa,

Exposé pani premier Kopacz miało swoje zalety (i braki), aczkolwiek porywające nie było. Nie za długie, nie za krótkie – w sam raz. Było koncyliacyjne, i to z pewnym powodzeniem, bo Jarosław Kaczyński wykonał gest wobec Donalda Tuska, zapewnił, że go nie nienawidzi i życzył przewodniczącemu Rady Europejskiej – elektowi, powodzenia. Tusk był tym zbudowany.

Kopacz też życzyła „Donaldowi” sukcesów, ale – całkiem słusznie – przypomniała, że to jest „jej rząd i bierze za niego całkowitą odpowiedzialność”. Nie było niczego, co by wskazywało na „rozwód” duetu Kopacz – Tusk, były premier pochwalił nawet powołanie Grzegorza Schetyny na szefa MSZ. Na ile to było dyplomatyczne, a na ile szczere – nie wiadomo. Tusk na pewno woli, żeby Platforma wygrała wybory ze Schetyną (czyli sklejona), niż gdyby miała przegrać rozklekotana i bez Schetyny.

Stawka Kopacz na odzyskanie zaufania w społeczeństwie jest jak najbardziej słuszna, to główny problem Platformy i rządu, widać to w badaniach zaufania do instytucji i polityków. Sama premier wypadła lepiej niż kilka dni temu, podczas prezentacji rządu. Ani razu nie podkreśliła, że jest kobietą.

W sprawie Ukrainy exposé było powściągliwe, „pragmatyczne”, wskazuje na niebezpieczeństwo osamotnienia Polski i nierealistycznych oczekiwań. Godne uwagi były słowa o „milczącej większości” w Polsce, która ma dość wojny polsko-polskiej. Zgodnie z oczekiwaniami podkreślono znaczenie bezpieczeństwa kraju i obywateli, dosypując grosza na oba cele, np. na żłobki i na żołnierzy. Padło kilka wyważonych słów na temat przyjęcia euro, w tonacji „tak, ale”, bez konkretnego terminu, gdy obie strony dojrzeją.

Padły liczne zobowiązania – obietnice, jak to w exposé. Zapowiedziano prace nad nową ordynacją podatkową, wsparcie BGK dla polskich przedsiębiorców, więcej zaufania do przedsiębiorców, dostęp do pomocy prawnej dla najuboższych. Węgiel ma pozostać oczkiem w głowie (górnicy stali przed Sejmem). Żadnej zapowiedzi niemiłej dla górników, nic o KRUS.

Powiedziano, co trzeba, w sprawie kryzysu demograficznego, urlopów rodzicielskich, szkół, w tym szkół zawodowych, przedszkoli, żłobków, a nawet otyłości dzieci, a także ludzi w zaawansowanym wieku (utworzenie instytutu geriatrii), choć w najbliższych latach nie oczekuję widocznej poprawy (a w dalszej przyszłości wszyscy będziemy martwi – jak mówił J.M. Keynes). Bezpieczeństwo to słowo-klucz exposé: bezpieczeństwo kraju, rodzin, ludzi starszych (solidarność pokoleń), a nawet monitorowanie pomieszczeń szkolnych.

W sumie dużo liczb i obietnic, żadnej agresji. Jak słusznie zauważył Leszek Miller (najlepsze przemówienie członka opozycji), premier Kopacz ani słowem nie wspomniała o sprawach światopoglądowych, o konwencji „przemocowej”, stale odkładanej, czy o in vitro (to ostatnie nadrobiła, odpowiadając na pytania).

Wystąpienie posłanki PiS Anny Zalewskiej to był pokaz agresji w starym stylu, odbierało nadzieję na jakiekolwiek sto dni współpracy, mówiła do rządzących per „wy”, na końcu, odgrzewając Smoleńsk, odmówiła im nawet przyzwoitości. Ewa Kopacz dzielnie odpowiadała, dając dowód zdolności polemicznych. Janusz Palikot (Twój Ruch), nominalnie w opozycji, w dyskusji poparł Ewę Kopacz, jak gdyby liczył na to, że po wyborach jego ruch znajdzie się obok Platformy i SLD w koalicji rządzącej.

W exposé zabrakło choćby kilku słów o kulturze, mediach (choćby publicznych), a także chwili refleksji nad tym, gdzie jesteśmy, dokąd idziemy. Ale kto by się miał na taką refleksję zdobyć?

Od jutra będziemy mieli stary-nowy rząd i rozpocznie się kampania wyborcza.

PS ZAPROSZENIE
Prof. Leszek BALCEROWICZ będzie bohaterem programu „Goście Passenta” w Radiu TOK FM, jak zawsze we wtorek, 7 października, godz. 20.05. Zapraszam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 566

Dodaj komentarz »
  1. A ty się bracie nie denerwuj,
    gdy Ewa Kopacz gra
    Na szydłach ma Schetynę i Grabraczyka
    Z nimi radę sobie da.

  2. Leszek Balcerowicz w Gościach u zapyta red. Passenta zapyta, jaka jest forma żeńska od Św. Mikołaja.
    A red. Passent przytomnie pytaniem na pytanie mu odpowie:
    – A jaka jest forma żeńska od „kiełbasiarz wyborczy”?

  3. Aj, zaraz bez złudzeń. Przecież to zawsze cud:
    – od mieszania łyżeczką przybywa cukru;
    – od gadania z mównicy Sejmu przybywa dóbr.
    A pan Passent tak dziś bez lukru?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „refleksja nad tym, gdzie jesteśmy, dokąd idziemy”

    Mnie też brakowało tego, powiedziałabym – wizji przekuwania gospodarki na wyższy poziom sprawności i wydajności pracy; a społeczeństwa na wyższy poziom cywilizacyjny, młodych rodzin bezpieczniejszych, posiadających więcej dzieci, itd.

    Gdyż to zapewni nam bezpieczeństgwo w rozchwianej (nie tylko od wschodu) Europie. Za większe pieniądze można mieć silniejszą i groźniejszą dla gresora armię. W warunkach lepszej demografii, wyższej dzietności nie tylko zmniejszmy zadłużeniue ZUS i poziom emerytu, ale będziemy większą siłą w środku Europy.

    No ale to wszystko są banialuki, bo jak mawiał stary, 40-letni już J.M.Keynes – w dalszej przyszłości wszyscy będziemy martwi.

  6. „wsparcie BGK dla polskich przedsiębiorców”

    Czyli tak: Kopacz jeszcze bardziej podniesie polskim firmom ZUS i podatki oraz nałoży na nie jeszcze wyższe kary za rzekome nieprawidłowości, które wcześniej zostały uznane przez urzędników za zgodne z prawem. Żeby zapłacić te kary i haracze, polskie firmy będą musiały się zadłużyć w BGK. BGK się wzbogaci i będzie mógł dać kasę na premie dla zarządu spółki „Ch*j, d*pa i kamieni kupa”, przepraszam, Inwestycje Polskie, finansowanej właśnie przez ten bank.

    Niedawno niejaki Grendowicz został zwolniony z funkcji prezesa „ChDiKK”, bo mimo godnej płacy (60 tysięcy plus dodatki) nic nie robił, no i oczywiście dostał odprawę. Kopacz, nauczona doświadczeniem, szybko jednak kazała wysokość tej odprawy… utajnić, żeby nie było takich numerów, jak z Ostachowiczem i Wasiak.

    Jedną z pierwszych nowości wprowadzonych przez panią Kopacz jest więc utajnianie wysokości odpraw dla kolesi.

    Inną ważną nowością będzie wspieranie polskiej przedsiębiorczości, ale nie przez uproszczenie przepisów, ale zatrudnienie kilkuset tysięcy nowych urzędników w charakterze „asystentów podatkowych”, którzy będą „pomagać” ludziom zakładać firmy.

    Szkoda słów.

  7. Strasznie dużo zamierzeń, jak na jeden rok…..
    To co nie udało sie Tuskowi w siedem lat, nie uda się i Kopacz w tak ograniczonym czasie.
    jedyna korzyść- widzi problemy.
    Jedyne co może realnie- to przymierzyć sie do ich rozwiązywania.

    Czy wystarczyłoby pięć lat?
    Siła inercji biurokratycznej machiny jest spora……
    Ale, życzę powodzenia.

  8. @ Sylwia
    1 października o godz. 17:56

    Kopacz, Grabarczyk i Schetyna – to rzeczywiście dobre nazwiska dla tego rządu. Dwa pierwsze kojarzą się z kopaniem grobu, trzecie brzmi niepokojąco podobnie do nazwiska kapitana pewnego włoskiego statku wycieczkowego.

  9. Podzielam zadanie Gospodarza, że przemówienie nt expose Leszka Millera było najlepsze. Nawet błyskotliwe.

    Ponieważ najistotniejszą sprawą w nadchodzącym roku jest polska polityka wobec konfliktu na wschodzie pozwolę sobie wkleić stosowny fragment ze stenogramu expose.

    Co ciekawe w wystąpieniu ani razu premier Kopacz nie odniosła się do Rosji. Ta nazwa państwa nie padła.

    „Panie i Panowie Posłowie, odbudowanie zaufania obywateli wymaga też od nas zbudowania ponadpartyjnego porozumienia w sprawach, które są dziś polską racją stanu, a więc polityce zagranicznej i obronnej Polski. Musimy wspólnie zadbać o bezpieczeństwo i szacunek dla Polski w Europie, ale też na świecie. To wymaga pogłębionej debaty w tej sali, także z opozycją, której wsparcie będzie kluczowe, dlatego do końca października szef resortu spraw zagranicznych przedstawi informację o polityce zagranicznej. Każda polityka zagraniczna musi być oparta o system wartości. Te wartości są tylko tak silne, jak silne są wola i determinacja do ich obrony. Wydarzenia na Ukrainie uświadamiają nam dzisiaj bardzo wyraźnie, jak ważna w obliczu autorytaryzmu i chaosu dwóch plag współczesnego świata, jest solidarność państw demokratycznych. Jednocześnie kryzys ukraiński pokazuje jak istotne jest, że nie musimy sami mierzyć się z tym wyzwaniem, ponieważ stoi za nami Unia Europejska i NATO. Zadaniem mojego rządu będzie zabieganie o jedność i solidarność obozu demokratycznego. Jest najgłębszą racją stanu, by nie dopuścić do rozwodnienia stanowiska zachodu, którego jesteśmy częścią, ale co równie istotne nie dopuścić do osamotnienia Polski w wyniku stawiania sobie nierealistycznych celów. Dlatego też celem mojego rządu będzie prowadzenie pragmatycznej polityki wobec tego, co dzieje się na Ukrainie. Dla Polski i jej obywateli kluczem jest ustanie walk na Ukrainie oraz konsolidacja państwa ukraińskiego. Mamy nadzieję, że ostatnie rozmowy dotyczące zaprzestania walk przyniosą efekty. Nie oznacza to i chcę to podkreślić z całą mocą, nie oznacza to zgody na zabór terytorium suwerennego państwa ukraińskiego, ani akceptacji dla zmieniania granic w Europie za pomocą siły. To kwestia fundamentalnych zasad świata, do którego należymy. Wspieramy proeuropejski kierunek rozwoju Ukrainy, ale nie zastąpimy Ukraińców, na których ciąży odpowiedzialność za zreformowanie ich kraju. Będę się angażowała we wsparcie prowolnościowych działań Ukraińców na każdym polu. Chcemy Ukrainie pomagać w transformacji gospodarczej, ustrojowej, wojskowej i politycznej.”

    Całość wystąpienia Ewy Kopacz pod linkiem

    https://www.premier.gov.pl/expose-premier-ewy-kopacz-stenogram.html

    Pzdro

  10. @Sylwia
    1 października o godz. 18:19

    „W warunkach lepszej demografii, wyższej dzietności nie tylko zmniejszmy zadłużeniue ZUS i poziom emerytur”…

    Gdyby stan finansowy ZUS zależał od liczby ludności w wieku produkcyjnym, to na początku lat 2000. ZUS pękałby w szwach od nadmiaru pieniędzy, bo wtedy na rynek pracy zaczął wchodzić wyż. Niestety, nie pękał, wręcz przeciwnie – ponad 20-procentowe bezrobocie dodatkowo obciążało budżet socjalny państwa, zmniejszając środki na emerytury. Dopiero po otwarciu granic, gdy Polaków ubyło, sytuacja nieco się unormowała.

    Na emerytury starszych pracują tylko ci młodzi, którzy:
    – nie wyjechali z kraju,
    – pracują w sektorze prywatnym,
    – pracują na regularnym etacie, ewentualnie działalności gospodarczej.

    Niedawno z kilkorgiem znajomych policzyliśmy znane nam osoby w wieku 25-35 i wyszło, że warunek ten spełnia tylko 60%. Pozostałych 40% albo nie ma w kraju, albo są pasożytami w urzędach. Im więcej będzie się w kraju rodzić dzieci, tym gorszy będzie ten wskaźnik za 20-30 lat.

  11. Marta 83 (14:05)
    Żeby żyć godnie w Polandii potrzeba pensji w wysokości minimum 2000 zł. netto! Tysiąc idzie na opłaty, tysiąc na skromne życie! Dopóki będą istniały umowy śmieciowe i płace w wysokości tysiąca zł., ludzie będą uciekać z kraju! Czy jaśnie wielmożna pani, nie rozumie, że opłaty w skali miesiąca = tysiąc złotych, że ludzie nie mają potem z czego żyć, ciągle ten sam problem, co wybrać – opłacenie czynszu, czy jedzenie! Pytam się – gdzie jest mowa o likwidacji umów śmieciowych, gdzie jest mowa o wprowadzeniu minimalnej stawki godzinowej, gdzie jest bezwzględny zakaz wypłacania pensji poniżej płacy minimalnej, gdzie jest zapowiedź zatrudniania Polaków na umowy o pracę? Ludzie są każdego dnia upokarzani pracą ponad siły na umowach śmieciowych za tysiąc złotych, odbiera im się nie tylko prawo do godnego życia, ale już nawet samo życie, bo tysiąc złotych to jawna eutanazja ludzi!
    =============

    Taki sobie głos z sieci…….

    Porady pana Balcerowicza w tym świetle to skrajny dogmatyzm.
    Broni teorii dobrych 30 lat temu.
    Ale, jemu jest dobrze.
    A reszta świata specjalnie go nie martwi…….

  12. Ponieważ najwymowniejsze są cyfry, to ja skomentuję expose tak:
    – kwota wolna od podatku w UK 50.000 pln
    – kwota wolna od podatku w Polsce 3.000 pln.

    Prawda, że to mówi wszystko? A raczej krzyczy.

  13. @wiesiek
    „Marta 83 (14:05)
    Żeby żyć godnie w Polandii potrzeba pensji w wysokości minimum 2000 zł. netto!”

    Prosta sprawa, ktoś kto zarabia 2000 nie powinien w ogóle płacić podatku.

  14. Aha, jeszcze jedno, Gowin stwierdził w czasie debaty po expose, że ZUS zbankrutuje w 2018r., Nie słyszałem, żeby ktoś to zdementował.

  15. „Zapewnienia o wypłacalności państwowego ubezpieczyciela są nieprawdziwe i oparte na fałszywych przesłankach – twierdzą zgodnie Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Fundacja Republikańska. Ich zdaniem ZUS zbankrutuje w ciągu najbliższych 5-8 lat. ”
    http://finanse.wp.pl/kat,1033719,title,ZUS-zbankrutuje-przed-2020-r,wid,16169046,wiadomosc.html?ticaid=1138ba

  16. Wiesiek59

    Od rana czytam recenzje expose Ewy Kopacz których autorzy podkreślają jego socjalny charakter.

    I zachodzę w głowę gdzie ów socjalny charakter jest skoro nie ma w nim odpowiedzi na tak fundamentalne pytania, które stawiasz.

    A mianowicie: „Pytam się – gdzie jest mowa o likwidacji umów śmieciowych, gdzie jest mowa o wprowadzeniu minimalnej stawki godzinowej, gdzie jest bezwzględny zakaz wypłacania pensji poniżej płacy minimalnej, gdzie jest zapowiedź zatrudniania Polaków na umowy o pracę?”

    Co z tym socjalnym charakterem expose?

    Pozdrawiam

  17. @Sylwia, z godz. 17:56
    Na szydłach ma Schetynę i Grabraczyka
    Z nimi radę sobie da

    Jak powiedział Talleyrand – bagnetami można zdobyć tron, ale na bagnetach nie można siedzieć. A jak ci dwaj biedacy na szydłach, cieńszych przeca niż bagnety, usiedzą, nie mówiąc już o rządzeniu? Chociaż, jak mówi stara piosenka:
    Na wielkiej wieży święty Jurgiz stoi
    I wielkim szydłem w d…ę diabła koli.
    Aj, aj, jak jego boli

    Musi co pani premiera Kopacz za świętego Jurgiza robić w rządzie będzie.

  18. @KZP
    „Co z tym socjalnym charakterem expose?”

    Pomoc dla weteranów nielegalnej napaści na Afganistan i Irak.

  19. Fidelio

    Wyglada na to, że własnie do tego się sprowadza ów słynny już socjalny charakter expose nowej premier.

    O ile oczywiście coś z tego wyjdzie … .

    Pzdro

  20. Pięknie pisze Pan Cezary Michalski

    Tak powiedziałaby moja prapabaka, gdyby przeczytała ostatni felieton pt. „O szkodliwości pamięci dla życia”. Gdy jej przed łóżkiem, do którego była przykuta przez ostatnie lata swojego życią postawiono telewizor, włączono go i akurat leciał program publicystyczny „Monitor”, to ona po kilkunastu minutach żarliwego oglądania i wsłuchiwania się orzekła, jaki mądry ten pan (Karol) Małcużyński, ma taki powabny głos, oraz elegancki język i pięknie nimi się posługuje.

    Gdym się wczytywała w feliton, to mną potrzęsło. Jego przewrotny tytuł jest w porządku. Ale dygresje nie mające związku z treścią – androidy, SKOK-i, Himmler i Wiśniowiecki, i gruźlik z „Brzeziny”, radio Tirana – mnie akurat biorą, ale w sposób przez autora zupełnie nie zamierzony. Co do zawartości, autor nie robi żadnego rozgraniczenia między polityką wschodnią Tuska i Sikorskiego a polityką Fotygi, Kaczyńskiego i Waszczykowskiego. Wszak rząd Platformy od samego początku postawił na reset z Rosją i Putinem (jeszcze przed Obamą), były wspólne występy Tuska z Putinem na Westerplatte i w Katyniu (7 kwietnia 2010), była zdystansowana, raczej niema reakcja daleko za europejskim szeregiem wyznaczonym przez Merkel i Sarkozy’ego w czasie wojny przeciw Gruzji (sierpień 2008). Również reakcja rządu na EuroMajdan była spokojna, dopiero rozlew krwi spotkał się z (re)akcją Sikorskiego. To Kwaśniewski z jednej strony nagabywał Janukowycza m.in. że więzi bez potrzeby kobiętę, byłą premier, na co reagowała także Unia. Z drugiej strony pojedynczy politycy udawali się do Kijowa, aby nabić sobie kabzę polityczną na użytek polski bez najmniejszego wpływu na przebieg wydarzeń, opozycyjni i z koalicji rządowej. Ale rząd wcale wtedy nie napadał na Rosję, ani nie „podjudzał” ukraińskiej opozycji. Mitem jest zaanagażowanie polskiej polityki wschodniej w ukraiński zamach stanu, którą po ucieczce Janukowycza nakręciła propaganda rosyjsko-języczną, a którą szybko przetłumaczono na nasze. Michalski powiela ten mit, nawet go nagłaśnia.

    Po drugie, „gorączka”? Owszem, w Polsce jest sporo ukraińskiej gorączki, także po stronie wielkorusofilów. Ale czy myśmy, rozgorączkowani Polacy wszelkiej maści ideologicznej oraz rząd ten Majdan spowodowali, przyczynili się doń w jakimś stopniu? Tylko tym go „wywolaliśmy”, że Polska istnieje, że przeżywa (a może przeżyła już, wszak obwieszczono koniec La Belle Époque) najlepsze lata po sukcesie transformacji, który stanowi wzór dla świat zachodniego i przy sąsiedzkiej okazji dla Ukrainy?

    Po trzecie, międzywojenny entuzjazm dla gwarancji aliantów zachodnich przed Wrześniem. Ależ wtedy Polska nie miała niczego, żadnej nadziei, chwytała się tej jedynej, złudnej, że Anglia i Francja pobiją hitlerowskie Niemcy w dwa tygodnie, a my wtedy z południowych Kresów, z Rumunii kontratakiem weźmiemy ich w kleszcze. Michalski robi nieuprawnione przyrównanie tamtych czasów i uwarunkowań politycznych z obecnymi. Łudzi czytelnika łasego na narzekania, szydząc z naszej historii.

    Po czwarte (nie koniecznie ostatnie), Solidarność 1980/1 i po stanie wojennym. Wg. Michalskiego rzekomo Polacy byli gotowi ginąć za nią (a tylko górnicy z Wujka to zrobili). Co za felietonowa bzdura! Przecież tyle już napisano o mądrości 10=milionowej Solidarności, która podobno wzięła się z doświadczenia Powstania Warszawskiego. Wszystko jedno skąd, ale Stan Wojenny zaakceptowano nie tylko ze strachu, wielu odetchnęło w tym euforystycznym zamieszaniu, może ta spokojna rezygnacja dominowała nad strachem, bano się raczej „wojny hybrydowej” z Sowietami bez należytego wsparcia z Zachodu, zupełnie nie reagowano na duszoszczypatielne nawoływnaia Reagana. Tak było, tak rozważano i dumano o zagrożeniach, tak mi opowiedział o nastrojach sporego odłamu inteligencji bezpartyjnej mój dziadek.

    Pozostaje mi na koniec pochylić się na erystyczną frazą Michalskeigo – „Polska jest śmiertelnie chorym człowiekiem”. Czyżby w „wizjonerstwie” Michalski konkurował z poetą z Milanówka? Może taka moda jest w literackie Polsce, może taka jest chwytliwość jego czytelników zamieszkujących pod strzechami ludowej Polski?

  21. KR***!
    No „kr” mi urwało, wyrwało z tekstu, licho to zrobiło – z na SkrZYDŁACH … na SZYDŁACH, Same jesteście świadkiem (i blogowicze też).

    Bo Kopacz w Platformie ma skrzydła dwa, jedno … eh, co się będę rozwodzić nad tym „trupem”. Ale skrzydła ma, o szydłach nie potrafię powiedzieć, chyba PiS ma posłankę takową.

  22. Mówią – Chcemy Ukrainie pomagać w transformacji gospodarczej, ustrojowej, wojskowej i politycznej („bez odnoszenia się do Rosji”, KzP 18:28)

    Myślę – Jak do tego planu odniesi się Rosja? Co zrobi(ła)?

  23. Trzymając się spraw socjalnych … .

    Pisałem kilka dni temu o skrajnej naiwności strajkujących w kopalni Kazimierz Julian górników, którzy uwierzyli wysokiemu urzędnikowi państwa (wojewodzie) i zakończyli strajk dołowy podpisując porozumienie gwarantujące im robotę, zapłatę i co najważniejsze mieszkania zakładowe – de facto prawo ich wykupu.

    Jak czytam dziś „lokatorzy mieszkań zakładowych należących do sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz dostali pismo od komornika o „zajęciu wierzytelności”. – Jesteśmy w szoku. Przecież wszyscy mówili, że sprawa jest załatwiona – mówią ludzie.
    (…)
    – Na osiedlu wrze jak w ulu. We wtorek takie pisma dostawali ludzie z Kazimierza, a w środę my. Ludzie są w szoku, bo kilka dni temu, po zawarciu porozumienia z rządem i Katowickim Holdingiem Węglowym, dostaliśmy zapewnienie, że nie ma się czego bać, a tu coś takiego – mówi Zdzisław Staszowski ze społecznego komitetu obrony mieszkań zakładowych należących do kopalni Kazimierz-Juliusz. Staszowski sam jest emerytowanym górnikiem i mieszka przy ul. Obrońców Warszawy. Przypomnijmy, że górnicy z sosnowieckiej kopalni oprócz obrony zakładu, który miał zostać od października zlikwidowany i postulatu wypłaty zaległych wynagrodzeń protestowali też w obronie mieszkań zakładowych. Ludzie bali się, że z powodu długów kopalni wraz z lokatorami zajmie jej komornik. Wygrali, bo kopalnia będzie fedrowała przez kolejne kilkanaście miesięcy, aż do wyczerpania złóż, a 100 mln zł zastrzyku z budżetu miało rozwiązać problem zaległych pensji i zajęcia mieszkań zakładowych.

    – Widać, że nic to nie dało. Z moich informacji wynika, że takie pisma dostali najemcy wszystkich 1843 mieszkań zakładowych. Lokatorzy są zdezorientowani i nie wiedzą, co robić. Spotkałem się w tej sprawie z panią ze Śląsko-Dąbrowskiej Spółki Mieszkaniowej, która administruje mieszkaniami zakładowymi. Usłyszałem, że na razie powinniśmy przelewać czynsz na konto, które podał w piśmie komornik ”

    Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,97222,16736253,Gornicy_z_Kazimierza_Juliusza_w_szoku__Komornik_przyslal.html#ixzz3EusRH9ma

    Pozdrawiam

  24. @Sylwia
    „Myślę – Jak do tego planu odniesi się Rosja? Co zrobi(ła)?”

    Poczeka aż z Polski wyjedzie ostatni emigrant i zajmie pustostany. Będą mieć duży, ładny poligon.

  25. Uzupełnienie do mojego komentarza z 19,45.

    Napisałem o wojewodzie, któremu uwierzyli górnicy. Oczywiście nie idzie o jego marketingowo pomyslane zjazdy w kanarkowym uniformie na dół, do okupujących kopalnię górników.

    Porozumienie gwarantowała premier Ewa Kopacz i Jan Krzysztof Bielecki, który na miejscu ten akt negocjował.

    Pzdro

  26. rem (18:30)

    Nie znam Twojej orientacji politycznej i względem rządu i Platformy. Choć powiastka o tym, jak kopacz kopie grób dla kapitana b. statku wycieczkowego (18:23) nieco wyjaśnia.

    1. Czy pracujący w sektorze publicznym nie płacą składki ZUS?

    Oczywiście spierać się można, czy ta składka nie jest przekładaniem publicznych (tzw. państwowych) pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej, bo oni niczego nie wytwarzają, ani w wytwarzaniu nie asystują.

    2. Dwie są różnice między pracą na umowę cywilną wobec zatrudnienia na kodeks pracy („na etacie”)?

    (a) nie ma składek, w tym ZUS (i OFE),
    (b) nie ma ograniczeń w zwalnianiu i innych regulacjach czasu pracy, etc.

    Która jest bardziej uciążliwa i dla kogo, pracownika i zatrudniającego.
    Może należy zabrać się za kodeks pracy i go „uaktualnić”. Zrobić niemiecką reformę? Na modłe kanadyjską? Coś trzeba z tym zrobić!

    3. Oczywiście także w sprawie poziomu płac w kraju coś trzeba zrobić, bo to one są powodem emigracji zarobkowej. I jeśli e. utrwalonej, to osłabia to Polskę. Dlatego napisałam o przekuci gospodarki na wyższy poziom konkurencyjności globalnej. Czy coś powiedział pani premier o edukacji zawodowej? O naprawie szkolnictwa. O opłacalności górnictwa i rolnictwa. Przecież te działy i branże ciągną wydajność i płace w dół.

  27. @ Sylwia, z godz. 19:44

    Mówią – Chcemy Ukrainie pomagać w transformacji gospodarczej, ustrojowej, wojskowej i politycznej („bez odnoszenia się do Rosji”, KzP 18:28)
    Myślę – Jak do tego planu odniesi się Rosja? Co zrobi(ła)
    ?

    Obawiam się, że niewiele będzie miała do powiedzenia, zajęta dodatkowym – prócz sankcji – problemem. Mianowicie podpisanym w pośpiechu kontraktem z Chinami. Putin chciał, przez ten kontrakt, uniezależnić się od klientów z Europy i dyktować swoje ceny gazu. Wyszło na to, że przez ten kontrakt, uzależnił Rosję od Chin, gdyż całość inwestycji ma być realizowana przez Rosję, a Chiny ustalą po jej realizacji taką cenę, jaką będą chciały płacić za rosyjski gaz. Podaję linka do stosownego artykułu:
    http://kresy24.pl/56681/wali-sie-gazowy-kontrakt-putina-z-chinami-zrobili-nas-w-ch/

  28. Czytam ten felieton Michalskiego i tak sobie myślę, że biedak musiał chyba czekać aż Radek Sikorski odejdzie z MSZ-tu, który przecież współpracuje z KP żeby napisać kilka trzeźwych słów na temat polskiej polityki wschodniej. Tak jakieś pół roku za późno, jak już się rządowy kurs zmienił na bardziej wstrzemięźliwy wobec konfliktu na Ukrainie.

  29. @ Fidelio – w sprawie krzyczących zarodków też wierzysz Goowinowi?

  30. Sylwia

    „Czy coś powiedział pani premier (…)O naprawie szkolnictwa”

    Tak, w kontekście batonów.

    „Szkoła uczy, ale i kształtuje nawyki. Także te żywieniowe. Zdrowie i bezpieczeństwo naszych dzieci to inwestycja w przyszłość narodu. Ogromnym problemem, który sygnalizują lekarze i dietetycy jest problem otyłości wśród najmłodszych. W związku z tym zagrożeniem przyspieszymy wprowadzenie regulacji bezwzględnie likwidujących tak zwane „śmieciowe jedzenie” w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach już od 1 września 2015 roku.”

    Pzdro

  31. Pani Sylwio – odnośnie rolnictwa i górnictwa – niech Pani najpierw pomyśli, zanim cokolwiek napisze.

  32. Przypomnę wypowiedzi szefa agencji Stratfor, George’a Friedmana, które zawarł w swojej książce „Następna dekada”.

    – [W ciągu następnej dekady USA] będą mogły Polskę zdradzić tylko raz, i to dla jakichś poważnych korzyści. Przecież utrzymanie silnego klina wbitego między Niemcy a Rosję to jeden z żywotnych interesów Ameryki.

    – Stany Zjednoczone poczyniły Gruzji pewne obietnice, których nie dotrzymają. […] dzięki tej zdradzie Ameryka łatwiej wywiąże się z innych zobowiązań. Gruzja ma dla niej niewielkie znaczenie, ale jest niezwykle ważna dla Rosji. Rosjanie będą gotowi dużo dla niej zapłacić.

    Lepiej nie być elementem gry mocarstw.
    http://studioopinii.pl/pirs-ukraina/
    ================

    Cóż, polecam tekst Pirsa……..

  33. Fidelio

    No nie mów … . Co mógł to przemycał cichcem.

    „Na przykład „politykę jagielońską” zaczerpnąłem od Michalskiego.

    Pzdro

  34. @Wykrzynik
    ” Fidelio – w sprawie krzyczących zarodków też wierzysz Goowinowi?”

    Zalinkowałem artykuł na ten temat. Poza tym co w tym dziwnego? Kto ma płacić składki jak ludzie stąd uciekają? Te niedobitki pracujące na umowach śmieciowych?

  35. @Sylwia
    „3. Oczywiście także w sprawie poziomu płac w kraju coś trzeba zrobić, bo to one są powodem emigracji zarobkowej. I jeśli e. utrwalonej, to osłabia to Polskę. Dlatego napisałam o przekuci gospodarki na wyższy poziom konkurencyjności globalnej. Czy coś powiedział pani premier o edukacji zawodowej? O naprawie szkolnictwa. O opłacalności górnictwa i rolnictwa. Przecież te działy i branże ciągną wydajność i płace w dół.”

    Z poziomem płac nie jest tak źle, ale niech nie zabierają ludziom zarabiającym najniższą krajową podatku!!! To skandal!!! W UK jak zarabiasz najniższą krajową to nie zapłacisz podatku, po prostu. To jest zasadnicza różnica między Polską, a Europą jeśli chodzi o najmniej zarabiających.

  36. Wystarczy mieć elementarną wiedzę dotyczącą transformacji gospodarek i inwestycji zagranicznych, aby zrozumieć, że gospodarka rosyjska nie nadaje się ani do transformacji, ani to inwestycji, co zresztą widać na załączonym obrazku. W tym kontekście warto zastanowić, jaką politykę prowadzi Putin. A on prowadzi politykę zbrojeń i kontynuuje politykę niejasnych finansowych fundamentów gospodarki rosyjskiej. Do tego dochodzi wykorzystywanie majątków oligarchów oraz gangsterów do destabilizowania i korumpowania zachodnich gospodarek. W tym kontekście oczywistą rzeczą jest, że najważniejszym elementem expose jest problematyka bezpieczeństwa krajowego i międzynarodowego Polski. I tutaj najlepiej widać więzi jakie wiążą premier Ewę Kopacz oraz Donalda Tuska, a jakie mogą także w przyszłości wiązać Donalda Tuska oraz Jarosława Kaczyńskiego. Oto bowiem okazuje się, że gdyby za rok przegrała wybory Platforma Obywatelska, pomimo przegranej nie będzie musiała tworzyć rządu z lewicą, ale ma także alternatywę w postaci powrotu do koncepcji POiPiSu. W tej sferze znaczenie ma podniesienie problematyki bezpieczeństw socjalnych oraz lekkiego makijażu prawa. Naturalniejszą rzeczą jest koalicja partii prawicowych niż prawicowej z lewicową, co byłoby pewnym ewenementem w naturze bytów politycznych i nie wróżyło ew. koalicji lewicowo prawicowej długiego bytu. A kto byłyby premierem przyszłego koalicyjnego rządu po Ewie Kopacz, gdzie wątki polityki bezpieczeństwa krajowego oraz międzynarodowego wybiłyby się na pierwsze miejsce. Myślę, że w takiej koncepcji obecny marszałek sejmu, który ma doskonałe kontakty z amerykańskimi politykami partii republikańskiej, a jednocześnie wiedzę i doświadczenie w sektorach obrony narodowej jest właściwym kandydatem. I tak należy patrzeć na pojednawczy gest Kaczyńskiego wobec Tuska.
    Ameryka na Majdanie razem z Polską i Ukraińskimi patriotami zatrzymały Rosję na drodze do wojennej polityki. Ameryka i Europa zadała w ten sposób cios jednocześnie rosyjskiej gospodarce oraz przemysłowi zbrojeniowemu. Rosja tak mocno odczuła ten cios, że zaczęła bredzić o prewencyjnym ataku jądrowym na stolice krajów wschodniej i centralnej europy. W związku z powyższym kierunek polskiej polityki jest przesądzony na dziesięciolecia. Teraz nie ma mowy o demokratyzacji i o rządach prawa. Polską będą rządzić elity -jeszcze w mniejszym stopniu niż poprzednio wsłuchując się w „głos ludu”. Jeśli zaś sytuacja na wschodzie się zaogni PO, albo przejmie, albo wspólnie z PiSem zacznie się odwoływać także do argumentów piętnujących: „wrogów ludu”. Tak więc pokaźna grupa blogerów zostanie w przyszłości bez swojego rządu, jej władca i Pan, Putin – będzie ich przyjaźnie wspierał zza dalszej granicy, zaopatrując w cenne argumenty z ruskich portali internetowych. A pewna stara panna z Wrocławia będzie mogła już tylko pomarzyć o ruskim kutasie w jej ogródku. Tym nie mniej – mam nadzieję – pozostanie wierna swoim sentymentom do PRL i nie ugnie się, nie pójdzie wyspowiadać się do kościoła z nieczystych myśli o całej kompani kochanków na jedną noc w obcych mundurach, która wynagrodzi jej wszystkie zawody i życiowe niespełnienia.

  37. Irina Farion

    Wróżę jej dużą przyszłość polityczna na Ukrainie.

    Nadchodzi jej czas.

    http://www.youtube.com/watch?v=g_508uiWgzk

    Pzdro

  38. Wystarczyło nie powoływać się na tę postać z groteski.
    A link – pażywiom, uwidim! Wg „republikanów”, socjalistyczna” Szwecja powinna zbankrutować 30 lat temu. Oczywiście w Bolandzie to stać się może, w końcu styropian dzielnie nam rządzi.

  39. Nowa koorwa sensacja, Kopacz uzyskała wotum. A tymczasem Polacy wymierają. http://polska.newsweek.pl/spadek-liczby-ludnosci-dane-gus-demografia-newsweek-pl,artykuly,348920,1.html To wina całej tej zas..nej solidarności, gnijącego etosu i sypiącego się styropianu.

  40. Wiesiek ma takie pojęcie o ekonomii oraz polityce zwłaszcza zagranicznej, że jego polecenie dotyczące czego w tej sferze: można obrazowo przyrównać do kopulacji osłów w ZOO, która wzbudziła tak dużą niechęć moherowych beretów do prostego przecież i naturalnego aktu kopulacji. Ja osobiście nic nie mam przeciwko kopulacji, więc nie zachęcam wszystkich do dyskusji z Wieśkiem i między sobą. A jeśli ktoś ma umysł zdolny nie tylko kopulować w radosnym akcie twórczości, to też zachęcam do wypowiadania się, bowiem umysłu, jeśli go się ma, nie można zdradzić. Kto jest inteligenty nawet gdy tego nie chce i tak powie między wierszami, to co oczywiste, choć będzie zamierza i nawet powiedzieć coś przeciwnego swemu umysłowi, który myśli a nie jest narządem kopulacyjnym, chcącym usilnie kopulować z obecnym carem Rosji. 🙂

  41. Polsce nie przybedzie nic od przemowien,
    Nowych otwarc I „chcialabym-ow”-
    Gdy brak dlugoterminowej wzji i konsekwencji.

  42. Kartka z podróży
    1 października o godz. 18:28
    Czy ten cytat to nie pusty bełkot? Ukrainy już nie ma. Codziennie podają nowe fakty o zbrodniach i terrorze, nie wspominając zestrzelanego przez nich samolotuB777. Jak na razie finansuje ich tylko CIA i zobaczymy jak przyjdzie zima.

  43. fidelio (g.20:11)
    Zbulwersowałam się dzisiaj jak jasna cholera, bo jakoś się zgadałam podczas zajęć rehabilitacyjnych na mój wielce zwyrodniały kręgosłup z dziewczyną, która je prowadzi.
    Wiedziałam, że młodzi rehabilitanci (po magisterce!) zarabiają marnie, ale nie poniżej 2 tys, jeśli nie mają jakichś boków, pracując np. w szpitalu, tyle że do „budżetówki”, która daje poczucie bezpieczeństwa, bo jednak stabilizację w postaci etatu, trudno się dostać.
    W takiej przychodni, do której chodzę, prywatnej, ale mającej podpisaną umowę z NFOZ, i lekarze, i rehabilitanci mają umowy śmieciowe odnawialne albo nie. „Mojej” Kasi zaproponowano przejście na własną działalność gospodarczą, czyli będzie sobie opłacać sama zusy srusy i inne podatki. Może przynajmniej stawkę jej podniosą.
    Kasia wie, że z jej zawodem nie zginie w Anglii czy Norwegii i zarobi przyzwoicie. Musiałaby tylko podszlifować język (gorzej w przypadku Skandynawii).
    Na razie się waha, bo nie chce wyjeżdżać z Polski, mimo że nie ma tutaj jakichś zobowiązań. Może jednak w końcu poszuka jakiegoś kontaktu, bo nie chciałaby jechać w ciemno.
    Kurcze, życzę jej jak najlepiej, ale żal…
    Tylko nie mów – „a nie mówiłem”?
    Mówimy to czy tamto, a życie płynie.

  44. Jak przyjdzie zima

    Zobaczymy jak Krym wytrzyma.

    Rosja musi go połączyć z lądem.
    Rosja, do której niezgodnie z kartą ONZ Krym należy, ma kilka opcji w tej sprawie. Jedną jest modlić się we wszystkich cerkwiach, aby zima była ostra i morze Azowskie skuło lodem. Wtedy dostarczać będą saniami – wodę, elektryczność, ruble. A propos ..

    39,69

  45. @mag
    „Na razie się waha, bo nie chce wyjeżdżać z Polski,”

    Na jej miejscu bym jechał, rehabilitanci tam dobrze zarabiają, pracy jest dużo. Język oczywiście trzeba znać, ale przy takiej pracy wystarczy komunikatywny i tyle.

  46. – What do you read, my Prime Minister?
    – Words, words, words.

    Exposé to tylko słowa. Nic więcej. Widać, że D. Passent woli oceniać premiera po słowach (najlepszy premier III RP po T. Mazowieckim), gdyż poprzednik E. Kopacz w swym pierwszym inauguracyjnym przemówieniu pobił rekord ilości słów, za którymi nie poszły czyny, na które Polacy czekali i się ich nie doczekali.

    Dzisiaj słów było znacznie mniej, a w wielu kwestiach ważnych dla Polski (jak choćby w sprawach uruchomienia mechanizmów rozwojowych, PIR, finansów państwa i podatków – źródeł sfinansowania obietnic rządu) nowej pani premier słów najwyraźniej zabrakło.

    Poczekam na czyny, by móc ocenić ich zgodność ze słowami. Już wkrótce się przekonamy jaka była waga tych słów i czy nie okażą się pustymi obietnicami.

    By tak się stać mogło, wyśpiewajmy razem krótką modlitwę do pani premier, obiecując jej naszą miłość dozgonną za spełnienie 1/10 obietnic z exposé, a potem czekajmy na cud, jeżeli ktoś w cuda wierzy.

  47. Umowy śmieciowe, a nawet ich brak nie jest głównym problem gospodarczym Polski. Nawet niski poziom wynagrodzeń nie jest. Przeciwnie umowy śmieciowe oraz niski poziom wynagrodzeń jest w naszych warunkach pewnym atutem, bowiem powodują, że nasz rynek pracy staje się b. elastyczny. Co więcej, idąc dalej, faktyczne odebranie ochrony prawnej pracowników także nie jest problemem, gdyż pracownicy umawiają się z pracodawcą na warunkach tego co możliwe do uzyskania. Rzeczywistym problemem Polskiego gospodarki są natomiast bariery blokujące konkurencyjność i przedsiębiorczość, czyli biurokratyzm wszystkiego co się dała zbiurokratyzować, a dało się dość dużo. Inną barierą mającą pewien związek z biurokratyzmem jest brak wolności. Obecna rewolucja w gospodarce światowej, to rewolucja outsiderów. Nieudaczników. Oni właśnie jakieś tam zupełne odpadki. Wyznawcy buddyzmu, Arabowie i Polacy na emigracji i masa innego tatałajstwa w warunkach wolności gospodarczej i dobrze funkcjonującego rynku kapitałowego, ale także dzięki przemyślanej polityce administracji państwowej, po prostu rewolucjonizują co pokolenie nasze życie. Wprowadzają zmiany do naszej świadomości, dzięki zupełnie nowym narzędziom. Tak więc realnym problemem jest brak warunków Polsce dla hołoty i chłopków pańszczyźnianych, aby pomimo swojej anachroniczności, której nie da się i tak przełamać i wykorzenić mogli oni wykorzystać swój potencjał np. w 10%. Gdyby umożliwić Polakom wykorzystanie, poprzez jakąś sensowną politykę, opartą na naukach L. Balcerowicza, tylko takiego procenta swojego potencjału, to moglibyśmy mówić o jakościowej zmianie na lepsze.

  48. No i proszę, okazuje się, że faszysta i rusofil Orban dobrze sobie radzi z gospodarką, bezrobocie spada najszybciej w UE. No, ale cóż, Bruksela go nie lubi, a naszego Donalda kocha, a to się przecież liczy przede wszystkim.
    http://m.wyborcza.biz/biznes/1,106501,16733771,Najszybciej_w_UE_bezrobocie_spada_na_Wegrzech.html?utm_source=m.gazeta.pl&utm_medium=testbox&utm_campaign=najpopularniejsze

  49. Jasny Gwint

    Coś przecież premier musiała powiedzieć … .

    Wkleiłem, bo temat o expoze … .

    Zimą na Ukrainie nadejdzie czas kobiety, której wypowiedź wkleiłem o 20,26

    Posłuchaj, popatrz … .

    Pzdro

  50. Jasny Gwint

    Coś przecież premier musiała powiedzieć … .

    Wkleiłem, bo na temat tekstu Gospodarza … .

    Zimą na Ukrainie nadejdzie czas kobiety, której wypowiedź wkleiłem o 20,26

    Posłuchaj, popatrz … .

    Pzdro

  51. No, rzeczywiście skoro na Węgrzech zainwestował niemiecki kapitał w przemysł samochodowy, to musi być Orban faszysta. Nic innego. Ale tak bez zagranicznych inwestycji zachodu i chęci skorzystania z trudnej sytuacji Rosji, to nie jest jasne, jak własnymi siłami Orban sobie radzi.

  52. @KZP
    „Irina Farion

    Wróżę jej dużą przyszłość polityczna na Ukrainie.

    Nadchodzi jej czas.”

    Zauważyłeś kto za nią stoi?

  53. http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,16731893,Pracownicy_zwolnieni_po_zalozeniu_zwiazku_zawodowego.html?biznes=trojmiasto#BoxBizTxt

    Firma Stako ze Słupska zwolniła 17 pracowników. Była to kara za założenie związku zawodowego, o którego powstaniu pracodawca nie chciał przyjąć zawiadomienia

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,16731893,Pracownicy_zwolnieni_po_zalozeniu_zwiazku_zawodowego.html#ixzz3EvSLhzXs

  54. Fidelio

    Oczywiście, że zauważyłem. Tiahnybok, jej mentor.

    Pzdro

  55. Iryna Farion, fllolog ze Lwowa, b. członek KPZR, obecnie w partii „Swoboda” wzbudza żarliwe zainteresowanie fanatycznego propagatora rozbioru Ukraina. Pani Farion jątrzy na tle języka, walczy z rusycyzmami, czyli z jęz. rosyjskim na Ukrainie, itd, rzekomo dzieli zachodnią ludność ukraińskojęzyczną, ze wschodnią często nie znającą ukraińskiego, zależy w jakiej grupie wiekowej. A faktycznie jest ona za jednościa Wschodu i Zachodu Ukrainy w tym samym państwie. W załączonym youtubiku przemawia ona z nabożną, filologiczną pasją dla ukraińskiego języka, akcentuje jego bogactwo i piękno, choć na moje ucho bez tej śpiewności słyszalnej w mowie centralnej Ukrainy.

    Cóż tu pisać, Ukraina, jak Mołdawia, musi mieć swoje Zadniestrze, w tym przypadku Donbas. KzP dziwił się po zawarciu rozejmu w Mińsku, że sankcje wobec Rosji nie zostały cofnięty – wcześniej twierdził, że nie zostały nałożone – ale wszak powody do ich nałożenia nadal istnieją. Nadal armia FR, nieofijalnie, wręcz tajnie i na urlopie (niepotrzbne i niewygodne propagandowo wersje skreślić), nadal ta armia szwenda się po Donbasie. Nadal stoi za granicą, 20-30 tysięcy wg. NATO – KzP znów stwierdzi, że histeryzuję pisząc o wieloset tysięcznej armii – i strzela rakietami, czasem trafi w Mariupol, czasem w budynek mieszkalny lub szkołę. A skoro to się dzieje na terytorium Ukrainy, tak jak zestrzelenie MH 17 nastąpiło tamże, więc za wszystko odpowiada junta w Kijowie, Ukraina i jej wojsko (niepotrzebne skreślić).

    Otóż w przemowie pani filolog, na samym wstępie, pada data Ugody Pierejesławskiej – 1659, gdy Ukraina Bohdana Chmielnickiego dokonała decydującego kroku z jażma Lachów do niewoli Moskwy. I na tym polega sens polityki wschodniej Giedroycia, aby zapomnieć i wymazać na zawsze, usunąć jakąkolwiek ewentulność i oczyścić język polski z myśli o podległości Ukrainy, o wyższości naszej historii i kultury, o jakichkolwiek roszczeniach na Kresach (o co Giedroycia targała patriotyczna prawica).

    Wystarczyć nam winien wpływ polskiego języka, pardon – raczej związek z nim, ileż w ukraińskim jest polskich słów. Nie jestem lingwistką, ale stawiam tezę, może urujoną, że podział języków słowiańskich na wschodnie i zachodnie, szczególnie w kontekście języka ukraińskiego, jest naciągany, wręcz sztuczny. I powinien być naukowo obalony.

    Pani Iryno, do dzieła!

  56. http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,16731893,Pracownicy_zwolnieni_po_zalozeniu_zwiazku_zawodowego.html?biznes=trojmiasto#BoxBizTxt

    Firma Stako ze Słupska zwolniła 17 pracowników. Była to kara za założenie związku zawodowego, o którego powstaniu pracodawca nie chciał przyjąć zawiadomienia.

    Firma z Ameryki, czyli kraju który tak wspierał Solidarność wyrzuca ludzi, którzy chcieli w firmie założyć związek Solidarność. Logiczne?

  57. Fidelio

    Irine Faron majdan (tj Svoboda) rekomendował po przewrocie na ministra oświaty Ukrainy.
    Ale to było nawet w tym gorącym momencie nie do strawienia zarówno dla proeuropejskich środowisk na Ukrainie jak i państw wspierających ten przewrót. Ministerstwo zaczęli więc protestacyjnie okupywać studenci.
    No i Tiahnybok pękł zadowalając się resortami siłowymi i ją wycofał na drugą linię.

    A teraz widzę, że gdy się wzmocnił na czas gorącej kampanii wyborczej Irina wróciła. Wróżę jej dużą karirę polityczną.

    Ona dostarczy nam jeszcze wielu emocji!

    Przyznasz, że jest niesamowita. Demoniczna – jak z horroru.

    Pzdro

  58. W mediach naszych przemknęął mi artykuł (dlatego nie podaję szczegółów, ale może je odnajdę) pióra pewnej analityk z Moskwy (o zachodnim oglądzie świata), że strategia Putina jest katastrofą. Oto miała Rosja wielce korzystny układ z Zachodem. Z jednej strony, władza kleptokratycznego reżimu nie była podważania, z drugiej – wszystkie frukty z wymiany energii na mercedesy i jabłka, ostatnimi laty ze znaczną nadwyżką rosyjskiego eksportu tych pierwszych, włącznie z rezydencjami w londyńskim Belgrave i na francuskiej Riwierze; oczywiście wszystko pod kontrolą FSB i jej kierownictwa z kremlowskim na czele.

    Dlaczego on, dlaczego oni zrezygnowali z tej komfortowej sytuacji. Czyżby Majdan ich wystraszył? Czy chodziło im o zasypanie deficytu popularności, słabnącej od ostatnich wyborów prezydenckich (na przedłużoną 6-letnią kadencje). Takie pytania rozważają w zachodnich think tankach tego lata, które niepostrzeżenie przemieniło się w jesień. A zima nadciąga. Czyja będzie zima? – takie pytanie zadają sobie wszyscy. We wschodnich think tankach z coraz większą namolnością.

    A mi tam wisi obojętnym kalafiorem – jadę klasyczką bloga en passant, interesuje mnie lingwistyka ostatnio, nie polityka, z jagiellońska na czele.

  59. Sylwio

    Mnie niezwykłe wyczucie rytmu uderzyło w wystąpieniu Iriny Faron. Zresztą widać na twarzach zebranych wokół, nawet twarzach dziennikarzy będacych tam zwodowo, że Irina hipnotyzuje ich swym rytmem wypowiedzi.

    Mało, mówi połgłosem, z oszczędną gestykulacją a jednak osiąga niesamowity efekt.

    Zresztą sama posłuchaj jaki ten rytm jest wyraźny, jak to się świetnie taktuje:

    „Musicie z nacji-ofiary zrobić z nas nie tylko nację-wojownika, a nację-mściciela. Trzeba brutalnie pomścić każdego poległego, każdego zaginionego, za każde sprzeniewierzenie się ukraińskiemu słowu, ukraińskiej kulturze, ukraińskiej Cerkwi, o ile jesteście tymi, którzy noszą kuloodporną kamizelkę naszej tradycji, naszej ukraińskiej duszy, naszego ukraińskiego przeznaczenia, naszej ukraińskiej wytrzymałości. Ta wojna jest wojną etniczną. Wojną Moskala z Ukraińcem o to, że Ukrainiec jest inny, za to, że jest on uduchowiony, że jest swoim panem…. ”

    Masz rację Sylwio, pani Irina ruszyła do dzieła.

    Pozdrawiam

  60. @KZP
    „Przyznasz, że jest niesamowita. Demoniczna – jak z horroru.”

    Czy ja wiem, krucha urocza kobietka – tak ją odebrałem. Przy okazji wyobraziłem sobie jej dyskusję z typami typu Kołomojski i jego chłopcami z ferajny i co odpowie jak ten zapyta: ile ma pani dywizji bo ja mam kilka.
    Naszła mnie też jakaś refleksja ogólnej natury – pewnie subiektywna – ale tak mi się jakoś zdaje, że wschód jest kobiecy, ideału kobiecości szukałbym na wschodzie, a zachód męski – ideału męskości szukałbym na zachodzie. A i jeszcze jedno skojarzenie – jak słuchałem tej Pani to miałem wrażenie, że język jest jakiś taki bałkański bardziej niż ukraiński.

  61. @fidelio
    A od kiedy to niewolnicy maja prawo do zakładania związków zawodowych? W głowach im się poprzewracało, tym Bantustańczykom. Do roboty, lenie!

  62. Fidelio

    Trudno powiedzieć ile Svoboda ma dywizji a raczej batalionów. Na pewno część tzw batalionów ochotniczych.

    Faktem jest też, że broń z frontu w Donbasie masowo trafiała również na zachodnią Ukraine.

    Wladze w Kijowie kilkakrotnie informowały o przejęciu takich transportów uzbrojenia.

    Zobaczymy zimą.

    Pzdro

  63. „Demoniczna kobieta”

    To Kartkę (z p) pociąga, żeby nie powiedzieć – rajcuje. Na zachodzie to się nazywa charyzma, jedna z umiejętności niezbędnych do przewodzenia. Ale faktem jest, że Rosja wyhodowała sobie czyrak na duuuu …. dużym obszarze Ukrainy.

    We współczesnych czasach cywilizacja zachodnia się odmienia. Dominuje na świecie wieloma rozwiązaniami. Wszak Deng podkupił metody tzw. neoliberalizmu, bo chodziło mu „łapanie myszy”. Ale nie o tym chciałam … w wiekach średnich feudalizm wpadł w rozbicia dzielnicowe, znamy tę fazę z historii od Krzywoustego do Łokietka, nie ominął Ukrainy, Moskwy, a nawet zagroził Chinom. Potem przyszła epoka Imperiów i Mocarstw, Polska Jegiellonów, Rosja Romanowych, Anglia Hanoverów, Francja Bourbonów, Austria Habsburgów …

    Bodaj od I w.ś. imperia się dzielą z większym lub mniejszym skutkiem i hukiem. Ukraina się oddziela. Może kiedyś Kurdowie, 30 milinowu naród na Bliskim Wschodzie, zamieszkujący Turcję, Syrię, Irak, Iran i nawet Armenię utworzą własne państwo?

  64. To teraz inna kobieta i inny język, ciekawe czy @Sylwii się spodoba:
    https://www.youtube.com/watch?v=-Z24Mq-_Y-8

  65. co tam Kopacz i jej expose, ….przeciez ten kraj istnieje tylko teoretycznie.

    wyglada na to ze mamy nowy temat – Chiny,…Hong Kong,… za ten „demokratyczny” ruch placa ci sami co za ukrainski Majdan, zapowiada sie ciekawie.

  66. Znalazłem jeszcze jedno, jak mówi Sylwia, charyzmatyczne wystąpienie Iriny Faron.

    http://www.youtube.com/watch?v=xD_9PaBDGrM

    Pzdro

  67. Fidelio (22:16)

    „Firma z Ameryki, czyli kraju który tak wspierał Solidarność wyrzuca ludzi, którzy chcieli w firmie założyć związek Solidarność. Logiczne?”

    Jak najbardziej.

    Popieranie Solidarnosci w latach 1980-89 odbywalo sie w ramach wydatkow CIA. Czyli – w ramach niekontrolowanych dzialan, i ich kosztow przez nikogo nie weryfikowanych, za granicami USA. Nic to nie mialo wspolnego z polityka popierania, czy wypierania, zwiazkow zawodowych z dzialalnosci gospodarczej danego kraju.

    Natomiast zapobieganie uzwiazkowieniu prywatnych zakladow pracy w Ameryce to nie tylko oficjalna polityka wladz. To takze WYMOG stosowany od ponad stulecia wszedzie tam gdzie idzie o obrone tzw. ‚American way of life’.

    Zwiazki zawodowe nie znajduja sie na liscie wymiernikow owej Amerykan way of life. To dlatego uzwiazkowienie zakladow pracy w Imperium Powszechnej Szczesliwosci wynosi cale kilkanascie procent. I do tego beda Amerykanie zmierzali w zaaneksowanej przez siebie Polandii.

    Ze to ludzie nie rozumieja tak prostych spraw. Naprawde

  68. @Orteq
    Pytanie było prowokacyjne, ale dobrze, że rozwiałeś wszelkie wątpliwości.

  69. Fidelio, Orteq

    Pozwolicie, że zilustruję waszą wymianę myśli nt związków zawodowych kiedyś i dziś stosownym filmem

    http://www.youtube.com/watch?v=9rlPoBgD7LA

    Pzdro

  70. Cotswold. Czy ktos slyszal cokolwiek na temat fenomenu pn. Cotswold? Spedzilem przepieknych kilka dni w Cotswold. Czyli w najurokliwszej czesci Starej Anglii, na zachod co nieco od Oxfordu.

    Miasteczko Burford. Population – 1100. A hoteli – 18. Plus jeszcze B&B. Wszystkie domy tam stojace to przynajmniej 400 lat. Kilka z nich stoi od XI wieku. I do dzisiaj sa jak najbardziej uzywane! Po zainstalowaniu hydrauliki, wiele lat temu. Dlaczego o tym wspominam?

    Z jednego powodu. Kilka lat temu musialem wymienic dach na swoim domu. W tym moim tutaj kraju, gdzie mieszkam od prawie pol wiecza. Okazalo sie, ze na moim domu, wiek 100 lat, lezaly, nawiarstwione, cztery dachy. Srednio wiec, mialy one po 25 lat, te dachy na moim domu. A wiecie ile dachow bylo na domach w Burford, w Cotswold, przez ostatnie kilkaset, czy wrecze ponad tysiac lat? 1. Slownie, jeden.

    W Cotswold, UK, dachy zostaly polozone z materialu miescowego zwanego kamieniem lupanym. I ten kamien lupany lezy na tych dachach do dzisiaj. Nawet za bardzo nie przecieka. Wyglada ladnie, tez.

    Dotarlo wtedy do mnie. Tego kraju, ktory nie musi wydawac pieniedzy na zmiane dachow przez tysiac lat, nikt nie ma prawa przeskoczyc. Ekonomicznie czy jakkolwiek inaczej.

    To wtedy uklaklem i pomodlilem sie. Kosciol byl z XI wieku wlasnie. A pomodlilem sie o jedno:

    zebym nie musial juz wiecej, w swoim pozostalym zyciu w Nowym Swiecie, nie musial sprezac sie na instalowanie jeszcze jednego dachu w swoim domu.

    Jesli w Cotswold jeden dach wystarcza na 1000 lat, to czemu u mnie nie moze wystarczyc na lat tyle, zebym mogl zejsc z tego swiata pod tym swoim dachem? Tylko kilka lat temu zainstalowanym?

    Zejscie wciaz feet first, of course. Praw podstawowych nie zamierzam lamac. Ani obalac.

  71. @Orteq
    „Cotswold. Czy ktos slyszal cokolwiek na temat fenomenu pn. Cotswold? Spedzilem przepieknych kilka dni w Cotswold. Czyli w najurokliwszej czesci Starej Anglii, na zachod co nieco od Oxfordu.”

    Mieszkałem akurat po sąsiedzku w Oxfordshire, ale moja koleżanka ze studiów pracuje w hotelu w Cotswold, może akurat w tym, w którym się zatrzymałeś.

  72. @Orteq
    „Dotarlo wtedy do mnie. Tego kraju, ktory nie musi wydawac pieniedzy na zmiane dachow przez tysiac lat, nikt nie ma prawa przeskoczyc. Ekonomicznie czy jakkolwiek inaczej.”

    Królowa Elżbieta na pewno odpowiednio doceni twe starania, ale potei Imperium Brytyjskiego już raczej nie wskrzesisz 😉 Było minęło. Zresztą pisze o tym krwawy Zbig w swojej słynnej książce „Grand Chessboard”, dostępnej tutaj:
    http://www.takeoverworld.info/Grand_Chessboard.pdf

    Czytam, może dowiem się czegoś więcej o Amerykańskiej strategii.

  73. w Polsce brakuje takiej „demonicznej kobiety” , która by z taką samą mocą odczytała komunikat GUS-u prognozujący wyludnienie Polski. W roku 2050 będzie 4,5 mln Polaków mniej niż obecnie. Taki jest obraz klęski , porównywalny do II wojny światowej.
    To polski establishment wasali globalizmu doprowadził do niewyobrażalnej tragedii jaka wydarzy się w Polsce za kilkanaście lat, a o której nikt nawet nie wspomniał w dyskusji sejmowej po wystąpieniu pani premier Kopacz.
    Globalny dyrygent przydzieli Polsce parę milionów uciekinierów po awanturach w Azji i Afryce północnej, a wasale polscy zrobią mu „łaskę” w zamian za parę stanowisk w globalnych strukturach. O tym również nie było ani słowa.
    „Demoniczna kobieta” z Ukrainy również nie będzie miała do kogo mówić po ukraińsku, gdy Ukraina wstąpi do UE , a Ukraińcy wyjadą w poszukiwaniu pracy na zmywakach, jak to zrobili Polacy.

  74. Nie jakość, lecz ilość się liczy? Pod takimi hasłami najwyraźniej rozważa się problem demograficzny Polski. A ja bardzo przepraszam. A jaką korzyść niby ma mieć Polska z owe gromady ludzi na blogach i gdzie indziej, piszących po Polsku jedynie, czyli jedynie polskojęzycznych, a faktycznie ludzi ruskich w Polsce? Ta grupa niby Polaków, powinna umrzeć bezpotomnie, tymczasem mnoży się bez potrzeby. Tymczasem ludzi jest w ogóle zbyt dużo. Tendencje demograficzne w krajach bogatych więc są zgodne z naturą, choć może niekoniecznie z ekonomią. Bogate populacje nie są zagrożone i mogą zmniejszać swoje rozmiary do rozsądnych i dających żyć innym zwierzętom. Na skutek rozrostu ludzkości są bowiem wypierane inne gatunki i wymieranie ich nabiera cały czas tempa. Tak więc nic złego nie ma w zmniejszaniu się populacji w Polsce, byle na przeciw wychodziły temu dwa trendy: pierwszy to szybsze wymieranie i emigracja owych niby polaków, oraz drugi: wzrost efektywności pracy, czyli wzrost kapitału pracy. Prawdziwi Polacy patrioci zawsze sobie poradzą, bo ich celem jest wspólne dobro, natomiast owi niby Polacy, a faktycznie ludzie sowieccy w Polsce są kamieniem u szyi prawdziwej Polski. I ciągną ją na dno. Dlatego też jest coś pozytywnego w tym, że dla owych niby Polaków może zabraknąć w przyszłości środków na emerytury i renty. Tak więc jak mówią Anglicy: „every cloud has a silver lining”. A my: „nie ma tego złego, co by nam prawdziwym Polakom na dobre nie wyszło!”.

  75. ”W Cotswold, UK, dachy zostaly polozone z materialu miescowego zwanego kamieniem lupanym.”
    Coś dla Torlina.

  76. Z Euro to jest śmieszna sprawa – zobowiązaliśmy się w traktacie akcesyjnym do przyjęcia, ale robimy wszystko, żeby go nie przyjąć. Czy nie uczciwiej było pójść drogą Wlk. Brytanii i po prostu zastrzec, że nie chcemy Euro i zostajemy przy swojej walucie. Ile jeszcze będzie trwał ten populistyczny taniec gdzie przeważają lęki i argumenty godnościowe?

  77. Pomimo tego, że Afgańczycy są jednym z najbiedniejszych ludów świata, to zamieszkują oni na jednych z najbogatszych złóż mineralnych w świecie, które są warte trylion dolarów, jak oceniają to amerykańscy uczeni.

    Afganistan, kraj o powierzchni dorównującej Teksasowi, jest wypełniony mineralnymi depozytami wskutek kolizji subkontynentu indyjskiego z kontynentem azjatyckim. Służba Geologiczna USA – USGS, zaczęła badać złoża w Afganistanie po tym, jak siły zbrojnej koalicji pod wodzą USA zaczęły zwalczać Talibów w 2004 roku. Okazało się, że Służba Geologiczna Afganistanu miała radzieckie mapy geologiczne i raporty geologów od 50 lat i więcej, a które mówiły o tym, że ten kraj jest geologiczną złotą bonanzą.
    http://www.prisonplanet.pl/ekonomia/biliony_w_mineralach_w,p85156678
    =================

    Wojna toczy się o niezłą sumkę…….
    A ktoś myslał, że o ideały?

  78. Ukraiński cyngiel w Gazecie Michnika, niejaki Bartosz Wieleński pisze paszkwil na Schrodera;
    „Schröder w błysku fleszy stanął za mównicą i zaczął przekonywać, że Europie nie opłaca się konflikt z Rosją. Że Rosję Europa powinna traktować po partnersku, szanować jej odmienność, obdarzyć zaufaniem. Mówił tak, jakby w ciągu ostatnich 10 miesięcy w stosunkach między Unią Europejską a Rosją nie wydarzyło się nic poważnego. Co prawda wspomniał kryzys na Ukrainie, domagając się, by jego pokojowe rozwiązania znalazły wspólnie Unia z Kremlem, bo nakładane na Rosję sankcje szkodzą obydwu stronom.
    A gdzie anszlus Krymu, wzniecenie rebelii na wschodniej Ukrainie, rosyjskie „zielone ludziki” na ukraińskiej ziemi wspierane przez żołnierzy regularnych jednostek rosyjskiej armii?! Nie, tych tematów Schröder nie poruszał.”
    A gdzie agresja USA, rola CIA i NGO, 5 miliardów dolarów na dywersję, Nuland, F…the UE, pucz, wyrzucenie prezydenta, naziści, Prawy Sektor, czystki etniczne, masowe groby, milion uchodźców, eksterminacja Rosjan, morza flag czerwono czarnych i groźba baz NATO na Ukrainie. O tym pan zapomniał panie cyngiel.

  79. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Projekty inwestycyjne PO masowo wspierane przez m. media wyniosly Donalda Tuska do Brukseli, ciekawe gdzie wyladuje natepczyni :

    „Zgodnie z oczekiwaniami podkreślono znaczenie bezpieczeństwa kraju i obywateli, dosypując grosza na oba cele, np. na żłobki i na żołnierzy ”

    Ciekawe gdzie szkolone bedzie przyszle „mieso armatnie” kobiety Kopacz – prawda?

  80. @baka
    „Z Euro to jest śmieszna sprawa – zobowiązaliśmy się w traktacie akcesyjnym do przyjęcia, ale robimy wszystko, żeby go nie przyjąć. Czy nie uczciwiej było pójść drogą Wlk. Brytanii i po prostu zastrzec, że nie chcemy Euro i zostajemy przy swojej walucie. Ile jeszcze będzie trwał ten populistyczny taniec gdzie przeważają lęki i argumenty godnościowe?”

    A Szwedzi zastrzegli?

  81. Expose premier Ewy Kopacz pozbawiło nas złudzeń.
    Było mistrzowskim wykorzystaniem technik marketingowych.
    Na nieco wyższym poziomie w porównaniu do epoki Tuska.
    Mamy do czynienia z prozą życia: pani premier ratuje wynagrodzenia
    dla ludzi PO : 200 posłów, ok. 50 senatorów. Razem z rodzinami to dość liczna gromada.
    Pani Kopacz nie jest naiwna – jak my wszyscy żyjących nadzieją, że może się coś zmieni.To jest ratowanie masy upadłościowej, administrowanie nią. Tyle, i tylko tyle.
    Czeka nas droga ukraińska: najpierw bankructwo, a potem żmudne reformy.
    Panie Gospodarzu: „w sprawie kryzysu demograficznego” pani premier nic nie powiedziała. Powtórzyła banały , które znamy od co najmniej 2006 roku, czyli,
    biurokratyczne wygłupy, które nie mają wpływu na dzietność, demografię.
    Przypominam, że dzieci nie robi się ołówkiem biurokraty.
    To jest temat biologiczny, a nawet filozoficzny. Fryderyk Engels opisał procesy
    demograficzne w środowisku człowieka, jak to się działo od tysiącleci.
    Rozwinął temat dr Jan Kwaśniewski, ten z Ciechocinka, od żywienia optymalnego, i nie tylko.
    Niestety nasi, źle nauczeni, uczeni, nie chcą z tej wiedzy skorzystać. No cóż
    – patologiczna czynność umysłu się kłania.
    Napiszę jeszcze o zdrowiu, w przemówieniu, cytuję z pamięci – jak zatrudnię rezydentów, specjalistów, dobrze im zapłacę, to kolejki zaraz znikną. Czy może być większa bzdura w „temacie”?
    A o tym, że liczba chorych na choroby cywilizacyjne ciągle rośnie – nie wspomniała ani słowa Przypominam, mamy epidemię cukrzycową, otyłości, chorób krążeniowych, onkologicznych.. a gdzie profilaktyka pani premier?
    Tylko zmianą sposobu ożywiania można coś zmienić, polityką żywieniową.
    To samo można powiedzieć o pozostałych zapowiedziach. Nawet słowo „zapowiedzi” jest tutaj nadużyciem.

  82. Po lekturze….

    takei-butei
    1 października o godz. 16:48

    Wyrazajacych obawy z powodu „o-slow“informuje, ze spolkowanie z oslem, osla z nas nie czyni, osla czlowiekiem rowniez nie, chociaz czesto pozostaje pytanie „kto jest kto“?

    Zastanawiam sie ciagle nad estetyka tzw. aktu plciowego (seksualnego) miedzy ludzimi plci obojga. Zastanawiam sie jak nas widza nasze dzieci, jak widzimy samych siebie z z perspektywy estetyki…Za Monteskiuszem pytam sie; jaka jest estetyka slepego, gluchego?????????????

    Saldo mortale

  83. max
    1 października o godz. 23:08 pisze teoretycznie, ze istnieje sam teoretycznie…

    Saldo mortale

  84. Na forach internetowych zwolennicy demontażu praw pracowniczych wyrzekają, że trudności i kłopoty drobnych polskich przedsiębiorców wynikają z roszczeniowej postawy pracowników. Nie biorąc pod uwagę, że są ofiarami uprzywilejowania dużych firm i korporacji. Koszty pracy w Polsce należą do najniższych w Europie, a pracodawcy wciąż szermują argumentami o ucisku przez socjalistyczny kodeks pracy, składki ZUS etc.

    Polski Sejm okazuje się jednak zakładnikiem dużego biznesu i pracodawców. Pani premier w ramach ocieplania wizerunku każe oddawać odprawy. PiS już szykuje się do adoracji przeciw gender. Dwa miliony Polaków pracuje poza Polską.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,16732319,Dawcy_i_biorcy_pracy.html#ixzz3EycQURsd
    ==================

    By zadowolić pracodawców, proponuję wprowadzić tajskie płace i zatrudnianie dzieci od szóstego roku życia.
    Wtedy napewno będziemy KONKURENCYJNI……..

  85. Wiesiek59

    „By zadowolić pracodawców, proponuję wprowadzić tajskie płace i zatrudnianie dzieci od szóstego roku życia.”

    Po co aż po tajskie wzorce sięgać?

    Gułag to jest to!

    Proponuję doświadczenia gułagów zastosować. Niewątpliwie tzw pracodawcy byliby zachwyceni – tym bardziej gdyby zapłatę za pracę czyli miskę kartofli gwarantowało państwo w ramach swych funkcji socjalnych.

    A PKB jak by rosło!

    Pozdrawiam

  86. Pazerność pracodawców swoja drogą, ale jednak musi być cosik nie tak z przepisami.
    No a większe zakłady to chyba mają związki zawodowe. Czy związkowcy są na etatach?

  87. „W pierwszym mało subtelnym zabiegu zaangażowano weterana polskich „misji pokojowych”. Wiadomo, że nic tak nie zamyka gęby oponentom jak biedne, dziecko, niepełnosprawny na wózku albo bohater pól bitewnych. Padło na bohatera, z uwagi na potrzebę chwili. Komunikat był dość czytelny, gdy pani premier będzie na widok wojska radzieckiego biegła do chałupy, po drodze łapiąc kury, pan weteran rozprawi się z sowieckim okupantem.”

  88. Ewa Joanna

    Oczywiście, że w dużych zakladach szczególnie z udziałem skarbu państwa są związki zawodowe, nawet wiele a ich liderzy są na dobrze opłacanych etatach utrzymywanych przez pracodawców. To plus przymykanie oczy na rozmaite lukratywne interesy działaczy związkowych pozwala pracodawcom za ich posrednictwem skutecznie pacyfikować pracownicze bunty.
    Albo wykorzystywać związki w lace o interesy oczywiście nie mające nic wspólnego z interesami pracowników.

    Dlatego dochodzi np do strajków dzikich – poza oficjalnymi związkami. Chyba trzy lata temu odbył się taki głośny strajk w Hucie Batory na Śląsku. Na szczęście nie doszło do pacyfikacji huty siłą ale za to doszło do lokautu.
    Strajk organizowała zakonspirowana struktura związkowa. Pamiętam, że rzecznicy strajku nawet nie ujawniali twarzy dziennikarzom.

    Pzdro

  89. Bardzo budujące komentarze pod artykułem o nieudanej próbie uzwiązkowienia zakładu pracy. Widać nie wszyscy dają się nabrać na związkowy klimat, zwłaszcza jeśli za „klimatyzator” ma służyć nasza ulubiona, zasłużona dla ludzkości i dla Polski „Solidarność”, powszechnie szanowana przez wszystkich postępowo nastawionych Blogowiczów 😉

  90. Tak czy siak, cokolwiek się nie załączy, trzeba wysłuchiwać zbędnych komentarzy kawiarnianych dziennikarzy i tak aż do końca tygodnia. A zresztą kto wie, czy nie dłużej bo jak widać z wpisu gospodarza blogu, on sam nie potrafi zapomnieć, że pani premier mówiła dwa tygodnie temu o swojej płci. Co innego mężczyzna, gdy powie, że będzie rządził po męsku, a najlepiej żelazną ręką, to wtedy nikt tego nie zauważy, uzna za normalne. Pierwszego prztyczka w nosek otrzymał Jan Wróbel, dopytujący niemądrze o długość planowanego expose pani premier, otrzymał odpowiedź, że nie nie będzie dłuższe od trzech metrów. Najważniejsze są czyny, a te już poznaliśmy po ministerialnych nominacjach pani Kopacz.

    Do @Kartki. Przeczytałem dzisiaj śmieszny (ośmieszający państwo prawa) tekst w najnowszej POLITYCE: „Zemsta frajerów” i rzeczywiście jest tak jak przedstawiłeś sprawę parafii katolickich zza Odry. Trzej gejów zasadziło się na wielebnego i nagrali z nim „igraszki”, a potem pokazywali parafianom. Zamiast wygnać kapłana, wierni katolicy postawili przed sądem filmowy tercet, a kapłan odnalazł się w innej parafii. I byłoby wszystko w porządku, gdyby nie to, że prokurator i policja zawiadomieni przez tych nieszczęśników, że na probostwie w jednym z komputerów znajdują się utrwalone „igraszki” proboszcza z nieletnimi. Organy ścigania uznały, że na znalezionych materiałach filmowych nieletni wyglądali na pełnoletnich i sprawę zamknięto.
    Tekst zakończę oburzeniem, że usuwa się wpisy Hartmana (osobiście uważam, że pióro ma ciężkie i nieciekawe), ponieważ pewnych tematów nie powinno się poruszać. Czy Hartman kogoś zgwałcił, albo tylko zaproponował dyskusję na odstąpieniem od penalizacji czynów dorosłych osób, które nawzajem się nie krzywdzą i nikomu z zewnątrz też krzywdy nie czynią.

    Poza tym mam pytanie do gospodarza i wszystkich uczestników bloga: czy jeśli chcemy napisać, że śmierdzi gównem, to trzeba koniecznie zamienić to na: brzydko pachnie kałem?
    Pozdrawiam

  91. Nie będzie odpraw dla prezesów i członków zarządów państwowych spółek – zapowiada minister skarbu Włodzimierz Karpiński. Jak ustalił reporter radia RMF FM Krzysztof Berenda, zasada ta ma dotyczyć wszystkich nowo zawieranych kontraktów z wyjątkiem tych, które podpisane zostaną z przyszłymi prezesami spółek kolejowych i górniczych.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-karpinski-nie-bedzie-odpraw-dla-wladz-panstwowych-spolek-ale,nId,1529334#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
    =================

    Najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku……

    Podoba mi się kierunek.
    Nie jest prawdą, że te panie i panowie znajdą sobie lepsze fuchy w sektorze prywatnym.
    Z prostego powodu- liczba miejsc jest ograniczona.
    Podaż jest znacznie większa niż popyt……

    Wypuszczenie zaś na zagraniczną łączkę naszych „młodych wilczków” spowoduje konfrontację z tamtejszymi, też walczącymi o miejsce w górnych 10%…..
    Talent, kwalifikacje i nepotyzm, funkcjonują również tam.

  92. Być może idea podwyższenia kilku milionom osób ni z gruszki ni z pietruszki pensji o 200% lub nawet o 300% w celu ratowania ZUS, służby zdrowia i w ogóle budżetu jest w ogóle b. atrakcyjna, ale jak ją w praktyce realizować bez pociągu pancernego w stylu CZeka, łagrów i masowych wywłaszczeń oraz fizycznej egzekucji (zabijania) osób niepokornych?
    P.S.
    A i tak gdyby taka operacja się przejściowo udała, to pacjent długo nie pożyje. Patrz: historia ZSRR i Rosji.

  93. Gomulka bal sie dlugow.
    Gierek modernizowal za kredyty.
    Jaruzelski odziedziczyl dlugi.
    Walesa zredukowal zadluzenie.
    Belka stabilizuje zlotego.
    Ewa Kopacz musi cos zadzialac.
    JK czeka co to z tego wszystkiego
    sie wykluje.

  94. Znakomity, pełen niewymuszonej erudycji, komentarz Cezarego Michalskiego do ekspose Kopacz. Przykro mi się zrobiło w imieniu Gospodarza bo jego komentarz w porównaniu z Michalskim był zupełnie załosny formalnie i prymitywny merytorycznie. Niestety lata mijają, Gdy Gospodarz był w wieku Michalskiego był równie błyskotliwy.
    Eliza Michalik rozmawiając z mądrymi ludźmi wyraźnie podnosi swój poziom i styl, ma duże szanse żeby stać się najlepszą w swojej specjalności i i zatrzeć niezbyt chwalebne CV.

  95. PS Oczywiscie komentarz CM był wywiadem Elizy Michalik w Superstacji.

  96. Kapitał najpierw trzeba wypracować, czyli go zakumulować, aby mieć z czego płacić większe pensje. Bolszewicy znaleźli jednak drogę na skróty w wyniku której kilkadziesiąt milionów na całym świecie szybko zmarło. A dzisiejsi epigoni blogowi, jakby nie było przeszłości znowu wybierają się na skróty. Bolszewikiem tak jak i Osłem, chyba trzeba się urodzić, a potem już tylko trzeba dbać o to, tzn. dbać przez całe życie, aby niczego się nie nauczyć, niczego nie pojąć, ani niczego nie zrozumieć, czyli dialektycznie kopulować w rzeczywistością nierzeczywistą.

  97. Założyciel imperium nie tylko płacił pracownikom o 10 – 20 proc. więcej, niż wynosiła rynkowa stawka za ich pracę. Raz w roku każdy zatrudniony miał prawo dodatkowo zgłosić argumenty uzasadniające podwyżkę jego pensji, na którą zresztą prawie zawsze się zgadzał. Jako jeden z pierwszych płacił za leczenie pracowników i wypłacał im emerytury, wykazując autentyczną troskę o to, co się z nimi działo. Firmowa korespondencja pełna jest listów z pytaniami o zdrowie chorych albo emerytowanych pracowników.

    Rockefeller był także jednym z pionierów akcjonariatu pracowniczego, pożyczał nawet zatrudnionym pieniądze na zakup akcji. Mawiał, że chciałby, by „kapitalistą był każdy mężczyzna, kobieta i dziecko w tym kraju”. Nic dziwnego, że w Standard Oil nigdy nie było strajku.
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/rockefeller-bohater-jak-z-powiesci/?skad=newsletter20140929
    ===================

    Durnie bezkrytycznie klepiące komunałki o tym że chciwość jest dobra, powinni się UCZYĆ od starych kapitalistów…….

    Tylko że TAMTEN kapitalizm miał twarz, był spersonalizowany.
    Współczesny jest amorficzny, ukryty w cieniu, anonimowy i bardziej bezwzględny.
    Dlatego wolno mu więcej?
    Jak się ma rządy w kieszeni…..

  98. Gdy czytam i słyszę : zlikwidować umowy śmieciowe to nasuwa mi sie pytanie: jak to zrobić, szanowni postulatorzy ?
    Zdelegalizować funkcjonujące od tysiącleci w obrocie prawnym umowy o dzieło i umowy zlecenia ? Wykreślić te umowy z kodeksu cywilnego ? Gdyby było to ( ograniczenia stosowania umów „śmieciowych” ) takie proste to – w moim przekonaniu – już dawno by to zrobiono. Umowa o pracę wykazuje tak wiele cech wspólnych z umową o dzieło i – zwłaszcza – z umową zlecenia ( której w istocie jest formą szczególną ), że wprowadzenie ścisłych kryteriów odróżniajacych – co jest czym – jest niezmiernie trudne – jeśli w ogóle mozliwe.
    Moim zdaniem, przy zastanym i istniejącym poziomie świadomości i odpowiedzialności polskich pracodawców ( na zmianę tychże nie liczę ) , rzecz nie w likwidacji czy ograniczaniu umów „smieciowych” a w ich „oskładkowaniu” – co tez próbuje się z różnym skutkiem (przeciwdziałania lobby biznesowego ) robić.
    To nie z umowami śmieciowymi mamy problem tylko ze stanem świadomości i odpowiedzialności ( także moralnej ) pracodawców.

  99. Nie bylo mnie na blogu grubo ponad miesiac,musialem niespodziewanie
    wyjechac na jakis czas do Manila,przed powrotem do domu aby troche
    sie zrelaksowac ( na koszt firmy ) polecialem na 5 dni na wyspe Boracay
    tylko 45 minut lotu z Manila.
    Wyspa ktora nigdy nie spi tetni zyciem cala dobe,Filipinki ladne i latwe
    no i zawsze sa pod reka.
    Wiekszosc turystow to Europejczycy najwiecej Niemcow rosyjska mowe
    tez slychac ale Polakow jak zwykle niema,no ale coz tu sie przyjezdza
    wydawac pieniadze a nie zarabiac.
    W przeciwienstwie do takiej Thailandii gdzie Europejczyk moze miec
    problem z jedzeniem na Boracay mozna sobie zamowic jajka na bekonie
    z czarnych swinek,smakuja jak w Polsce za czasow PRL-u.
    Przez ten czas nie sledzilem nawet bloga nie bylo na to czasu i nie mam
    tego w zwyczaju,po przyjezdzie stwierdzilem ze gospodarz poruszal
    ciekawe tematy,byl na urlopie i juz zdazyl nawet wrocic.
    Teraz pomalu musze jakos sie rozkrecic.
    https://www.youtube.com/watch?v=w1oc3P5BuVQ

  100. So the arms industry had a lot on the line in Roll Call Vote 507. In the end, it passed easily. But those who voted for the amendment may have been much more beholden to the industry than those who did not. On average, the „Yea” voters had received more than $36,000 in contributions from the defense sector during the last campaign cycle, according to the Center for Responsive Politics. The „Nay” voters had taken only about $22,000.
    http://www.foreignpolicy.com/articles/2014/09/25/is_syria_a_pay_to_play_conflict_defense_industry_contributions_congress
    =================

    Kto płaci, ten wymaga…….
    Co od dawna staram sie z miernym skutkiem udowodnić.

    ]

  101. Expose premier Ewy Kopacz przesluchalem,ani lepsze ani gorsze
    od innych,takie pudrowanie syfa,poprostu nic wiecej nie da sie juz
    zrobic.Kluczowe decyzje i tak zapadaja poza Polska a polscy
    politycy to tylko kukielki na sznurkach.
    http://rusila.su/wp-content/uploads/2014/09/Kissindzher.jpg
    Kto przyjaciel kto wrog ? ja nie znaju.

  102. Czyli 25 lat temu można było lepiej przeprowadzić Polskę od socjalizmu do kapitalizmu?

    Gdybym to ja prywatyzował polski przemysł, to sprzedałbym wtedy państwowe firmy polskim przedsiębiorcom na 20-letni kredyt. Tymczasem wiele polskich firm po prostu zaorano albo sprzedano zachodnim koncernom za mniej niż 10 proc. ich wartości. Rezultat jest taki, że w Polsce nie ma zbyt wielu centralnych siedzib dużych firm. Ludzie bez kapitału zauważają, jaki ma to efekt dla zarobków. Jeśli taka firma jak Nowy Styl braci Jerzego i Adama Krzanowskich czy Synthos Michała Sołowowa ma siedzibę w Polsce, to zatrudnia tu całą centralę, marketing, dział badań i rozwoju oraz finansistów. Tworzy więc etaty o wysokiej wartości dodanej, wysoko opłacane, buduje kapitał ludzki. Jeśli zaś zamiast głównej siedziby firmy mamy zakład przetwórczy zachodniej korporacji, to nie ma tu marketingu, nie ma badań i rozwoju, są zaś tylko stanowiska robotnicze i techniczne. Nadmierna liczba takich zakładów w Polsce jest właśnie efektem zbytniej liberalizacji. Mamy jeden Synthos, jedno Fakro, a mogliśmy mieć po 50 takich firm.
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/naiwny-liberalizm-gospodarczy-szkodzi/
    =================

    Kolejna lektura dla Zakutej Pały.
    No i naszych neoliberałów totalnych…….

    Ps.
    Niejaki Juncker i jego wypowiedź na temat płacy minimalnej, była już wielokrotnie przytaczana.
    Wprowadzając ją jako jeden z pierwszych krajów, Luxemburg jakoś nie splajtował…..

  103. Ted

    Ładna wyspa, Filipinki też ładne.

    Tylko muzyka jak na mój gust trochę za agresywna – na tym filmie w każdym razie.

    Pzdro

  104. Gest Kaczynskiego wobec Tuska,no coz – nie moj cyrk nie moje malpy.

    https://www.youtube.com/watch?v=IswRQOnyHHc

  105. K z P; po kilku szklaneczkach napewno by ci to nie przeszkadzalo.

    http://robertwinnicki.blog.pl/2014/09/19/zachod-wystawil-ukraine-nas-czeka-to-samo/

    Polecam ciekawy link.

  106. To jednak nie jest blog wymiany WIADOMOSCI , to blog wymiany
    WATPLIWOSCI…
    Ale z watliwosciami musimy sobie poradzic sami ,nikt to za nas nie zrobi ..
    Pozdrawiam
    ps.
    To czy smierdzi gownem czy brzydko pachnie kalem to ponoc najwazniejsze
    pytanie polskiej inteligencji bywajacej czasem na Bermudach i Filipinach ..
    tam nie moga splunac nawet na plazy ,wiec niejako trzymaja swoja sline do
    przyjazdu do Polski …

  107. Śleper

    „Tekst zakończę oburzeniem, że usuwa się wpisy Hartmana ”

    Nie tylko wpisy.
    Mam wrażenie, że się w ogóle Hartmana usuwa.

    Kolejny dzień czekam by jakiś autorytet, moralista – może z GW(?) albo TVN(?) – stanął w obronie Harmana i się doczekać nie mogę.

    Wygląda na to, że zadziubią Harmana przy milczeniu jego stada.

    Pzdro

  108. Kartka z podróży
    2 października o godz. 15:53
    Wszyscy czekaja na autorytet ,moraliste ,a moze na kosciolek swiety
    i Matke Boska ?
    SZCZESLIWEGO oburzania polska inteligencjo !
    Pozdrawiam

  109. To, że usuwa się wpisy Hartmana to źle, a to że Hartman okazuje się osobnikiem z gatunku etikus pojebus to zupełnie inna sprawa. No cóż, filizofo-etyk z KUL-u więc dlaczego żądać od wielbłąda by wyglądał jak Gioconda?

  110. @Nemer, z godz. 17:05
    W niemieckich i brytyjskich mediach prowadzona jest otwarta dyskusja na temat depenalizcji związków kazirodczych, ale UWAGA wyłącznie pomiędzy rodzeństwem osób dorosłych i świadomych swego wyboru. Rady Etyki w Niemczech, proponuje depenalizację takich związków – podaję linka do stosownego artykułu:
    http://www.zeit.de/gesellschaft/2014-09/inzest-strafrecht-verbot-ethikrat

    Prof. Hartman w swoim felietonie na blogu odniósł się do sprawy w Europie dyskutowanej, chcąc podobną dyskusję zainicjować. Zrobił te jednak z niebywałą nonszalancją. Powiązał mianowicie miłość rodzicielską z miłością erotyczną. Przekroczył tym samym granicę dyskusji racjonalnej. Niemiecki przypadek, na którym opiera się cała dyskusja, z jej konsekwencjami dla Hartmana jest przypadkiem przypadku. Przypadek sprawił, że kochająca się para dowiedziała się iż jest rodzeństwem. I za to karana być nie powinna. Reszta – czyli każdy inny związek erotyczny w obrębie rodziny – jest molestowaniem i wykorzystywaniem sytuacji silniejszego/silniejszej wobec słabszego (zawsze w takim przypadku) dziecka. Dlatego ten temat jest tabu. Poza dyskusją. Największym niebezpieczeństwem w takich dyskusjach jest przyzwolenie na postrzeganie przez rodziców swoich dzieci jako na obiektów seksualnych. Obojętnie w jakim wieku są te dzieci i obojętnie czy seksualnym obiektem dla ojca jest córka (czasem syn), czy dla matki syn (czasem córka). Nawet jeśli dzieci są już dorosłe, to wychowywanie ich do osiągnięcia wieku „seksualnie dozwolonego”, będzie wychowywaniem ich w takim duchu, aby dzieci miały świadomość tego, że istnieją także po to, aby swoim rodzicom sprawiać seksualną radość. Tego aspektu prof. Hartman w ogóle nie wziął pod uwagę, nie zdając sobie pewnie sprawy z tego, że dorośli ludzie bardzo często podejmują decyzje pod wpływem wychowania i zgodnie z tym wychowaniem. Ludzie, szczególnie młodzi i seksualnie atrakcyjni, bardzo rzadko podejmują suwerenne, wyważone decyzje. Jeśli w okresie dorastania dziecko będzie wychowane jako obiekt seksualny, to łatwość z jaką podda się inicjacji seksualnej przez któreś z rodziców, albo któreś z rodzeństwa, stanie się w przyszłości przyczyną tragedii. Prędzej czy później będzie się owo dziecko chciało związać z osobą spoza rodziny. I co wtedy? Zazdrosny tatuś? Braciszek? Siostrzyczka? I co pozostanie z miłości ojcowskiej? Matczynej? Siostrzanej? Braterskiej?. Profesor Hartman nad tym wszystkim w ogóle się nie zastanawiał. A warto było. Jest to zresztą częścią problemu z „wyższego poziomu”, jak w poście do mnie na blogu red. Szostkiewicza, napisał @Tanaka, mianowicie obiektowego traktowania dzieci w rodzinie.

  111. Nemer

    Hartman bywa ekstcentryczny – jak wielu filozofów zresztą.
    Na dokładkę za sprawą działalności politycznej wystawił się na krytykę – nie tylko merytoryczną – jak „na widelcu”.
    Swoją drogą to nie była najmądrzejsza decyzja profesora.

    Tym niemniej ta nagonka jest niczym nie uzasadniona. Gdy się zaczęła, dzięki uprzejmości Fidelio miałem okazję przeczytać jego tekst „kazirodczy”. I naprawdę w tym felietonie nawet za pomocą szkła powiększającego nie można znaleźć nic bulwersującego.
    Normalny felieton dla „paddzierżki razgawora”
    W odpowiedzi wytaczanie armat typu uniwersytecki rzecznik dyscyplinarny jest kompletną paranoją.

    A najbardziej smutne a zarazem pouczające dla obserwatora jest, że jego środowisko zwykle skłonne do pouczania i moralizowania strachliwie milczy gdy osłabionego Hartmana, kumpla politycznego przecież, kury zadziobują.

    Pozdrawiam

  112. @Anumlik,
    dziękuję za wykład, zawsze to coś do refleksji jaką po raz pierwszy wywołał u mnie film – „Moja siostra, moja miłość” – w reżyserii Vilgota Sjömana, który pół wieku temu obejrzałem w ramach „Konfrontacji”, uszczuplając swój skromny, studencki budżet bowiem bilet musiałem nabyć u „konika”. ( Niektórzy pamiętają, że był taki zawód, już dzisiaj zapomniany tak jak „cinkciarz”).
    Zdania o Hartmanie nie zmieniam. Moim zdaniem, jak na filozofa, to strywializował nieco problem ale to moja prywatna, może i niesłuszna opinia lecz niełatwo mnie będzie przekonać, że jestem w błędzie.

    Pozdrawiam, Nemer

  113. @Kartko z Podróży,
    ale jak na znanego filozofa przystało, powinien liczyć się z „efektem bumerangu”. Jak wyżej wspomniałem, nie mam nic przeciwko dyskusji „na temat”, daję tylko delikatnie znać, że z poglądami Hartmana mi się trudno identyfikować, stąd od dawna nie zaglądałem już na jego blog, choć przyznaję, że kompletny brak „moderacji” też mnie nieco zrażał.
    Pozdrawiam, Nemer

  114. anumlik
    2 października o godz. 18:32

    Problem kazirodztwa potraktowałeś wieloaspektowo, Hartman- wycinkowo.
    Reakcja twoich szefów mogła by byc podobna.
    O TABU sie nie DYSKUTUJE.
    Tabu sie przestrzega,,,,,

    Tematów tabu w naszej Pomrocznej jest sporo.
    Znacznie więcej niz u sąsiadów.
    Nie przypominam sobie przypadku, by Polityka zdejmowała ze swoich łam materiał już opublikowany.

    A co do UJ…….
    Może nieprzypadkowo mieści się w czwartej setce światowych, i mieści się w Krakowie?
    Genius loci skażony Dulską……
    Wątków kazirodczych i literackich w historii i literaturze było sporo.
    Karać autorów, czy bohaterów?
    Nerona nie dosięgniemy, Nienackiego też, ani Nabokova……
    Karać miłość?
    Talibowie to robią, my też możemy, tylko po co?

    Uniwersytet dotąd był enklawą w której rodziły się idee, dyskutowano o ich konsekwencjach, promowano myśl, bądź wskazywano niebezpieczeństwa trendów.
    Ale nigdy nie wieszano- chyba.
    W ramach nowej świeckiej tradycji, zrywa się wykłady, sekuje inaczej myślących, nie dopuszcza do dyskusji.
    Zaprawdę, nowy wspaniały swiat…….

  115. W kontekście tej całej „aferki” z prof. Hartmanem ze smutkiem konstatuję, że źle się dzieje z szacowną krakowską Alma Mater.
    Mam nadzieję, że nie muszę tego Koleżeństwu blogowemu uzasadniać.
    Krakówek wciąż jednak ostoją kołtuństwa? Jak za czasów Boya i Zapolskiej?
    Gdzie się podział duch Piotra Skrzyneckiego, (choć Piwnica jeszcze dycha), Kantora, profesorów Szczeklika, Zina i wielu, wielu innych wspaniałych postaci? Stare wraca?
    Chociażem nie krakauerka, to mi żal.

  116. Wśród zachodnioeuropejskich i amerykańskich komentatorów kryzysu ukraińskiego tylko niewielu niepokoi to, że Stany Zjednoczone wywołały wydarzenia, które mogłyby się zakończyć wojną. To, że nikogo to nie niepokoi, mnie niepokoi w najwyższym stopniu – pisze William Pfaff, znany i wielokrotnie nagradzany amerykański analityk, wieloletni publicysta „International Herald Tribune” i londyńskiego „Observera”. – Jeszcze gorzej: nad wyraz udane demonizowanie Władimira Putina przez Waszyngton i utrzymywanie w tajemnicy roli USA w wydarzeniach w Kijowie skutecznie przekonało opinię publiczną, że chodzi przede wszystkim o skutek rosyjskiej strategii ekspansji na Ukrainie. W rzeczywistości była to sfuszerowana przez USA próba zrobienia z Ukrainy przyczółka NATO i UE, a równocześnie podkopania pozycji prezydenta Rosji w jego kraju – co zakończyło się fiaskiem i okazało strategicznym błędem
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/william-pfaff-ukraina-amerykanska-wojna
    ==================

    Bardzo bliskie mojemu oglądowi sytuacji……

  117. Zwycięzcy zimnej wojny wzięli wszystko, co było do wzięcia. W tym kontekście słowa Samira Amina, politologa i profesora ekonomii, który twierdzi, że nie będzie wspólnej Europy, dopóki mieszkańcy jej wschodniej części będą dla bogatszych sąsiadów europejskimi Latynoamerykanami, mają mocne odniesienie w rzeczywistości. Dużo mniejsze pensje, niższy standard życia oraz zależność ekonomiczna lokalnej gospodarki od zagranicznego kapitału i zachodnich koncernów – to realia wschodnioeuropejskie. Dochodzą do tego autorytaryzm i nacjonalistyczne uprzedzenia rosnące na glebie frustracji i niepewności socjalnej. Mając to na uwadze, warto inaczej spojrzeć na konflikt na Ukrainie i wcześniejsze kolorowe rewolucje, ochoczo popierane na wschodzie Europy przez amerykańską administrację. Z innej perspektywy można też dostrzec realniejsze linie podziałów oparte na interesach, a nie na fałszywych ideologiach. Tylko czy polskie elitki polityczne mogą to dojrzeć?
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/piotr-zuk-europa-wschodnia-krajobraz-po-bitwie
    =============

    Interesujące spojrzenie…….

  118. Nemer

    Akurat w tym przypadku to się Hartmanowi nie dziwię, że się nie liczył z efektem bumerangowym. To był przecież felieton, na dokładkę ostrożnie napisany.

    Zresztą jego dyskutanci do momentu usunięcia tekstu, miałem okazję przeczytać ponad 70 komentarzy, też do tematu podeszli na luzie. W każdym nic w tekscie nie wskazywało, że wywoła taką burzę.

    Potem czytałem Hartmana wyjaśnienia w których wyczułem, że jest przerażony całą sytuacją. To takie, moim zdaniem niepotrzebne, zapewnianie o dobrych intencjach i ogólna motanina wustraszonego człowieka.

    Nalepsze, że te wyjaśnienia ilustrowano zdjęciem profesora jak z listu gończego.

    Zresztą przecież w całej aferze nie o tekst chodziło tylko o pokazowe uwalenie Hartmana – pewnego symbolu politycznego wyzwolenia z rozmaitych tutejszych tabu. Tekst był tylko pretekstem do wykazania przez dziobiących swej prawomyślnej gorliwości ideowej. Akurat Hartman miał rację określająć to czego doznawał jako „palenie czarownica”.

    Zabawne, że tonący Palikot dokonał spektakularnego tego aktu „bratobójstwa” w nadziei na odkupienie grzechów i polityczne ocalenie.
    A z Palikotem wydawałoby się rozsądny Rozenek.

    Trzeba przyznać, że jedyną ale za to wielką wartością polskiej polityki jest to iż nie pozostawia najmniejszych złudzeń co do natury zaangażowanych w nią ludzi.

    Pozdrawiam

  119. mag
    2 października o godz. 19:44
    Został jeszcze Łagowski, Hartman, Majchrowski i paru jeszcze innych mi bliskich. I nie należy zapominać o mnie. A ze Skrzyneckim byłem w jednej kompanii LWP.

  120. @Nemer,@Kartka z podróży, @Wiesiek59
    Oddzielmy to co z Hartmanem zrobiło (i robi) jego własne środowisko polityczne i naukowe od meritum sprawy, czyli od rzetelnej dyskusji na temat penalizacji pewnych związków kazirodczych. Tzw. środowisko odcięło się od popularnego filozofa i publicysty, który uwikłał się w politykę. Dulszczyzna Krakówka znana jest od dawna, a Jagiellonka w „kościółkowej” poprawności przoduje. Bardziej mnie bulwersuje „zdjęcie” z blogosfery „Polityki” felietonu Hartmana, który już zaistniał , ba wywołał rezonans. Tego akurat po tej redakcji się nie spodziewałem. Natomiast to, że Hartman, który powinien mieć świadomość w jakim ciemnogrodzkim grajdole przyszło mu żyć, nie powinien swoimi zbyt „frywolnymi ” żartami, z nonszalancją wiązać miłość rodzicielską z miłością erotyczną. Przekroczył tym samym granicę dyskusji racjonalnej, jak napisałem w poście z godz. 18:32. Zamiast sensownej dyskusji o poważnym problemie, który dyskutowany jest w innych krajach, mamy magiel, ciemnogród i dulszczyznę. Jak zwykle zresztą.

  121. Tajne przyjęcie Ukrainy do NATO
    wiesiek59
    2 października o godz. 19:45
    To, że nikogo to nie niepokoi, mnie niepokoi w najwyższym stopniu – pisze William Pfaff, znany i wielokrotnie nagradzany amerykański analityk, wieloletni publicysta „International Herald Tribune” i londyńskiego „Observera”. – Jeszcze gorzej: nad wyraz udane demonizowanie Władimira Putina przez Waszyngton i utrzymywanie w tajemnicy roli USA w wydarzeniach w Kijowie skutecznie przekonało opinię publiczną, że chodzi przede wszystkim o skutek rosyjskiej strategii ekspansji na Ukrainie. W rzeczywistości była to sfuszerowana przez USA próba zrobienia z Ukrainy przyczółka NATO i UE, a równocześnie podkopania pozycji prezydenta Rosji w jego kraju – co zakończyło się fiaskiem i okazało strategicznym błędem

    Mój komentarz
    Argument o demonizowaniu Putina, o utrzymywaniu w tajemnicy roli USA w Kijowie i wiązanie tych nad wyraz niebezpiecznych działań (jakich działań?) z próbą zrobienia z Ukrainy przyczółka NATO i UE ( cóż za śmiesznostka – przyczółek UE), a równocześnie podkopania pozycji prezydenta Rosji w jego kraju, jest nad wyraz bałamutny i śmieszny.

    Otóż próbie współpracy z NATO (jawnej!) poddawała się dobrowolnie Rosja przez wiele lat po zakończeniu zimnej wojny, utworzono nawet zgodnie z wolą obu stron instytucjonalne ramy współpracy NATO z Rosją, które do dziś nie zostały zlikwidowane.

    Podobnie było z Ukrainą. Wspólpraca jawna.

    W styczniu 1992 r. Ukraina uczestniczyła już w pracach Rady Współpracy Północnoatlantyckiej. W 1994 r. jako pierwsze państwo WNP przystąpiła do programu Partnerstwo dla Pokoju, a w 1996 r. żołnierze ukraińscy brali udział w misji pokojowej w Bośni pod dowództwem NATO. W 1997 r. podpisano Kartę o szczególnym partnerstwie NATO–Ukraina, regulującą treść i tryb współpracy.

    1600 żołnierzy ukraińskich brało udział w misji stabilizacyjnej NATO w Iraku
    Rada Najwyższa Ukrainy ratyfikowała 17 marca 2004 r. porozumienia w sprawie zasad obecności sił NATO w tym kraju .

    Ukraina za prezydentury Janukowicza oficjalnie zrezygnowała z dążeń do członkostwa w NATO lecz nie zerwała współpracy z NATO (szkolenia personelu do misji zagranicznych, modernizacja armii wg standardów NATO, itp.).

    Badania opinii publicznej w 2012 roku wykazały, że społeczeństwo nie popiera wstąpienia Ukrainy do NATO (70% było przeciwko, 17 % za). Co ciekawe badania wskazują, że NATO jest postrzegane jako trzecie zagrożenie dla Ukrainy po Rosji oraz ukraińskich elitach rządzących.

    Jak można sobie wyobrazić, że Amerykanie tajnymi metodami (rozdawaniem dolarów w społeczeństwie, które było w 70 % przeciwko NATO?) byli w stanie niepostrzeżenie przyłączyć Ukrainę do NATO i niepostrzeżenie założyć tam bazy NATO?
    Toż głupi by w to nie uwierzył. Im dalej od Ukrainy, tym większe banialuki się plecie o tajnych bazach NATO na Ukrainie.
    Pzdr, TJ

  122. @anumlik
    „Bardziej mnie bulwersuje “zdjęcie” z blogosfery “Polityki” felietonu Hartmana”

    Nie rozśmieszaj mnie, zdjąć to można pranie z suszarki. Z internetu niczego nie zdejmiesz, jak tam coś dasz to już zostaje:
    http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:http://hartman.blog.polityka.pl/2014/09/28/upadek-kazirodczego-tabu/

  123. W ramach dysputy o „tabu”, dzisiaj o 22.30 można będzie obejrzeć sobie film na TVP2.

  124. Jako odtrutka do bredni TJ /21.00/ warto obejrzeć rosyjską Kamczatkę i jej uroki krajobrazu. http://polish.ruvr.ru/2014_10_02/photo-Piekno-Rosji-Kamczatka-kraina-gejzerow-i-wulkanow-5637/?slide-13

  125. hehe, nosił Hartman z rana, z wieczora ponieśli Hartmana 🙂

  126. Nemer

    No właśnie, dzięki za zapowiedź „Bez wstydu” Filipa Marczewskiego – filmu o kazirodczej miłości z bardzo przeze mnie lubianą i cenioną Agnieszką Grochowską.

    Film za niecałą godzinę na „Dwójce”

    Trailer na zachętę

    http://www.youtube.com/watch?v=bn5r1ihB-Xc

    Pzdro

  127. Anumlik

    Dla mnie w tej chwili tzw sprawa Hartmana to już nie jest problem stosunku do kazirodztwa tylko problem wolności słowa.

    Pzdro

  128. jasny gwincie,

    Jako krakowski celebryta – z pewnoscią bierzesz udział w wielu sesjach zdjęciowych. Załóżmy, że sfotografowałeś się właśnie z samym papieżem… Czy nie peszą cię te dociekliwe pytania: kim jest ten dziwnie ubrany facet stojący obok jasnego gwinta?

    Statystyki mówią, że zaledwie co 10 schmoozer nie jest kretynem. Co oprócz powyższego chcesz jeszcze światu udowodnić w jesieni swego żywota?

  129. @fidelio
    Ty mnie nie rozśmieszaj. Felieton Harmana sobie skopiowałem, a do linka, który podałeś też mam dostęp. W internecie nic nie ginie, jak byłeś uprzejmy zapodać. Ktoś jednak, jak z suszarki, zdjął Hartmanowy tekst z Hartmanowego bloga. Może sam autor, w co nie wierzę. Ot, takie internetowe auto da fe. A to niepokoi.

  130. Jasny Gwint

    Dzięki za tekst o Berezie Kartuskiej.

    Warto przypominać!

    Pzdro

  131. @ Kartka z podróży, z godz. 21:37
    Dla mnie też, niestety.

  132. Anumlik

    Ale czytałem, że tekst Hartmana zamieszczono w papierowej Polityce.

    Choć przyznaję Ci rację, że zagadkowe jest jego usunięcie z bloga. Ciekaw jestem kulis tej decyzji.

    Pzdro

  133. TJ
    2 października o godz. 21:00

    Polska opinia publiczna ma niewielki wpływ na decyzje rządzących.
    Zakładasz, że ukraińska, czy rosyjska ma?

    Zbyt wiele jest przykładów egoistycznego, czy antynarodowego wręcz postępowania polityków różnych krajów.
    Zbyt łatwo ich przekupić.
    I sa zbyt zależni od koniunktury międzynarodowej, wpływu mocarstw.
    W ostatecznosci, media zaczynają bić w patriotyczny bębenek, co załatwia sprawę.

    Uzbrojona tłuszcza zawsze była groźna.
    Od czasów rzymskich motłoch jest nieprzewidywalny…
    Ten ukraiński, również.

  134. @anumlik
    „zdjął Hartmanowy tekst z Hartmanowego bloga.”

    Co z tego, skoro kopia tekstu Hartmana jest dostępna online z komentarzami włącznie, co to za różnica dla mnie jako odbiorcy?

  135. władze uznaniowo decydowały, że czyjaś działalność „daje podstawę do przypuszczenia, że grozi z jego strony naruszenie bezpieczeństwa, spokoju lub porządku publicznego”.
    No całkiem jak współczesne przepisy o antyterroryźmie.

  136. Fidelio,
    nie brak dostępu się liczy, ale symbolizm faktu zdjęcia felietonu.

  137. Anumlik, czytając teksty Dugina nie jestem w stanie oprzeć się wrażeniu, że ten piewca przywództwa Rosji nad światem, to maniak. Żar wielkomocarstwowy jaki bije z jego apeli jest komiczny i zarazem przerażający, pocieszny i niebezpieczny.
    Pzdr, TJ

  138. @Joanna-Ewa
    „nie brak dostępu się liczy, ale symbolizm faktu zdjęcia felietonu.”

    To była próba zdjęcia, nieudana, bo kopia felietonu jest dostępna w sieci i tyle.

  139. Korekta

    Jest
    Żar wielkomocarstwowy jaki bije z jego apeli jest komiczny i zarazem przerażający, pocieszny i niebezpieczny.
    Powinno być
    Żar wielkomocarstwowy jaki bije z jego apeli jest komiczny i zarazem przerażający. Dugin pocieszny i niebezpieczny.
    Pzdr, TJ

  140. Fidelio,
    nie każdy umie znaleźć kopię w sieci i nie każdy chce.

  141. Nowy Premier wzbudza niewielkie oczekiwania, co paradoksalnie zwiększa moim zdaniem szanse na sukces. Trudniej się będzie rozczarować.

  142. @fidelio, to co prezentujesz w odpowiedziach do @Joanny-Ewy i do mnie, to nie jest krokodylizm, a oślizm (-_*)

  143. Anumlik,
    to różnica pokoleń 🙂

  144. @Ewa-Joanna
    „nie każdy umie znaleźć kopię w sieci i nie każdy chce.”

    Jeśli ktoś się zainteresuje to znajdzie, bo sam wkleiłem link dwa razy, a robiłem to nie tylko ja. A jak nie znajdzie to zapyta, proste.

  145. @TJ
    Stanowczo bardziej (literacko) wolę Twój komentarz sprzed korekty. A co do „meritumu”. Niebezpieczne jest to, że „wielkomocarstwowy żar” Dugina ma w Rosji tak wielu zwolenników. I nie pociesza mnie to, że na Ukrainie, w czasie meczu piłkarskiego rosyjskojęzyczni Ukraińcy skanują „bij Moskala”. Bardziej niepokojące jest, że – jak pisze Grzegorz Górny – U siebie w kraju Putin może notować rekordowe 90-procentowe poparcie, choć na taki sam entuzjazm swych rodaków na Ukrainie nie może już liczyć. Jak trafnie zauważył w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Wiktor Jerofijew – Putin i jego drużyna są bardziej liberalni niż 80 proc. narodu rosyjskiego. Strach się bać co będzie po Putinie.

  146. Anumliku,

    Po Putinie bedzie … Putin. I tak az do usranego konca. Koniec zas nastapi w najwazniejszym w kraju gabinecie. Na dywanie. Dokladnie tak jak bylo z tym poprzednim Putinem, Osifem Srogim. Byl 5 bodajze marzec, rok 1953. Obszczane gacie i takie tam. Pisali o tym fachowcy od historii

    Rosja tak juz ma ze swych przywodcow ko-cha. Az do usranej nieodwracalnej. Noo, chyba ze odwracalnej. Bo historie, wbrew popularnym wierzeniom, odwraca sie bez najmniejszych problemow. To przyszlosci nie da sie odwracac. Bo na ci nadejdzie. I wszystko niespodziewanie skoryguje!

  147. Fidelio,
    jak powiedziałam wyżej – różnica pokoleń. Dla nas, pokolenia kontestacji lat 60 tych ważny jest ów symbol, bo to sygnał, że „stare” wraca.

  148. Jakiś taki bardziej refleksyjno-filozoficzny się stałeś po tej swojej ekskursji po Europie, @Ortequsiu. Ale masz rację. Rosyjscy carowie w większości kończyli swój żywot w obszczanych gaciach. I tu kłania się wyższość demokracji, gdzie przywódców zmiata kartka wyborcza, a nie pluton egzekucyjny.

    Pozdrówka

  149. Dynamika wydarzeń na Ukrainie może zniweczyć analizy polityków
    anumlik
    2 października o godz. 22:59

    Mój komentarz
    Moim zdaniem najniebezpieczniejsze jest to, ze sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Tego typu ekstremalne sploty wydarzeń wyzwalają nieraz gwałtownie swoją własna logikę, nabierają autonomicznej dynamiki, stają się nieprzewidywalne. Tak jak z wieloma tego typu sytuacjami bywało w historii Europy i świata.

    Dobrym przykładem są czasy na krótko przed I i II Wojną Światową. Bardzo mało osób widzialo bezpośrednie zagrożenie, czyli czającą się dynamikę, która może nadać rozpęd wydarzeniom, uwolnić je spod kontroli.
    I nadała rozpęd i dopiero po fakcie, po horrorze wojen historycy analizują i orzekają – a można było inaczej, a gdyby nie ustąpili, to zbiliby z tropu, a gdyby zareagowali bardziej zdecydowanie, to by sie nie odważył, itd. To jest czysty prezentyzm.

    Nie znamy tej dynamiki, która czai się pod powierzchnią konfliktu ukraińskiego, ponieważ nie umiemy przepowiadać przyszłości. Możemy tylko rozpatrywać bieżące wydarzenia przez analogię z podobnymi sytuacjami w przeszłości (sytuacje są podobne ale nigdy nie takie same) i dmuchać na zimne.
    Ale jak dmuchać, gdy po drugiej stronie stoi Dugin i dmie w surmy w zamiarze rozpalenia wielkorosyjskiego żaru w narodzie, a naród wsłuchuje się w tę całą mocarstwową piosenkę i wspiera. A władcy może i myślą inaczej, ale politycy są zawsze skłonni do analizy – jak tu zjeść ciastko i mieć ciastko.
    Politytków zajętych takimi analizami dynamika zdarzeń może wyprzedzić, zaskoczyć, obezwładnić, przymusić.

    Dugin i inni zapowiadacze są strunami, która wydają dźwięki, politycy są operatorami, a społeczeństwo i kadra, to pudło rezonansowe. Są trzy główne zmienne nie licząc mnóstwa pobocznych, które w każdej chwili mogą stać się decydujące. Czy politycy kontrolują te zmienne?
    Pzdr, TJ

  150. @Anumliku,

    Abraham Lincoln
    James Abram Garfield
    William McKinley
    John Fitzgerald Kennedy

    zmiotły ich kartki wyborcze? – to coś nowego dla mnie.

    Pozdrawiam, Nemer

  151. Nemer,
    no nie bądź zbyt drobiazgowy 🙂

  152. Ja tam wierzę @anumlikowi, mógł się Boeing wbić w WTC, to i kartka wyborcza lecącą z olbrzymią prędkością mogła zabić JFK.

  153. Nemer

    Przypomniało mi się!

    Nie tak dawno pisałem do Ciebie, że po Serhiju Tarucie ślad zaginął.

    No ale okazuje się, że Serhij jest nadal z ramienia Kijowa gubernatorem Donbasu.

    Nawet dwa dni temu ogłosił komunikat, że negocjuje z konkurencyjnym (separatystycznym) gubernatorem obłasti donbaskiej ewentualną zamianę lotniska w Doniecku na jakiś inny teren. To znaczy chodziło mu oto by separatystyczny gubernator Donbasu w zamian za oddanie przez oblężonych Ukraińców lotniska dał mu jakiś inny kawałek Donbasu. Oczywiście będący dotąd pod kontrolą separatystów.

    Niestety separatystyczny gubernator wyśmiał swego kijowskiego odpowiednika i polecił odbić lotnisko. Jak podają media przed kilkoma godzinami to się stało. Tak więc Taruta już nawet nie ma lotniska.

    Wszystko mu zabrali! Oprócz oczywiście stoczni gdańskiej – dawniej imienia Lenina.

    Pozdrawiam

  154. @Nemer, z godz. 23:33, wczoraj.
    Linkolna zabił aktor John Wilkes Booth, zwolennik Konfederacji i przeciwnik abolicjonizmu, o którą to herazję podejrzewał Linkolna. Fanatyk. Garfielda zabił prawnik Charles Guiteau, twierdząc że to Bóg nakazuje mu zabić prezydenta. Świr. McKinley’a zabił Leon Czolgosz, Polak z pochodzenia, anarchista. Fanatyk. Kennedy’ego zabił (podobno) Lee Harvey Oswald, były żołnierz US Marines, znany z marksistowskich sympatii. Kto był inspiratorem zamachu – nie wiadomo. Wszyscy wymienieni przez Ciebie prezydenci USA zostali zabici w zamachach, nie dożywając „kartki wyborczej”. Żaden nie został rozstrzelany, powieszony, czy otruty przez swojego szefa bezpieki jak Stalin. Czaisz różnicę, @Nemerze?

    Tak na marginesie. Wydawało mi się, że krokodylizm jest domeną tylko jednego blogmistrza (-_*)

    Pozdrówka

  155. @Kartkoi z Podróży,
    no nie, Taruta sprzedał sprzedał „kolebkę” „Ruskim”. Anumlik mnie uświadomił. I hutę w Czestochowie też „Ruskim” ożenił.
    Ja to nieco inaczej widzę niż nasi blogowi i rządowi polit-fachowcy.
    W Donbasie nastąpi nowy podział zasobów tego regionu. Żydowski gangster Kołomojski i pewno jego zaprzyjaźnieni, żydowscy gangsterzy również, tacy jak Rabinowich i Bogolyubow chcieliby rozszerzyć swoje majątki o zasoby Donbasu, które dostały się jako spadek (po wysadzonym w powitrze gangsterze Braginie) Achmetowowi i m.in. Tarucie.

    Ci „separatyści” też nie są jednorodni i „putinowscy”. Moim zdaniem składają się z reprezentantów różnych typów, którzy chcą zająć miejsce takich jak Achmetow i Taruta i gdy już Kijów uzna „Donieck” za przegrany, to będą wojować między sobą aż wyłonią się jacyś nowi szefowie gangów, których niebawem będziemy nazywać „oligachami” a że to zwyczajni bandyci i złodzieje to inna sprawa. Tak, że tam jeszcze to trochę potrwa. Intreresujące byłoby wiedzieć, który gang ukraiński zabezpiecza interesy Burisma Holding i czy gang sołncewski Mogilewicza wspomoże Putina w rozprawieniu się ze stającymi mu okoniem na Ukrainie. Ale to jeszcze parę lat potrwa. Jak się trochę uspokoi, to od czasu do czasu problemy będą rozwiązywane czy to na ulicy, czy w knajpie czy u fryzjera ale nie przy pomocy AK47 a raczej AK74.

    A poza tym to ….https://www.youtube.com/watch?v=0Ts7IE8JfDU

    Pozdrawiam, Nemer

  156. @Anumliku,
    moim zdaniem Stalin wykorkował na wylew, choć i Twoja hipoteza jest uprawniona. Sorry, nie wiem co to „krokodylizm” na tym blogu, bo nie wgryzam się we wszystkie komentarze, np. w ogóle nie czytuję sms-ów jeśli nie są kierowane bezpośrednio do mnie.
    Pozdrawiam, Nemer

  157. Szanowni Panowie @fidelio i @Nemer. Albo traktujemy się poważnie, albo lecimy w argumenty – Psze pani on puścił bąka. Każdemu może się zdarzyć potknięcie, przejęzyczenie, literówka, niezbyt precyzyjna wypowiedź. Mnie też. Jednak ja, w różnicy od wielu z blogowiczów, przyznaję się do potknięć, przejęzyczeń, literówek i „ortografów” (fakt – rzadkich). Krokodylizm, czyli czajenie się pod wodą wodopoju, aby złapać gazelę, która nieopacznie do tego wodopoju podeszła, jest mi obcy. Ba, napawa mnie obrzydzeniem. Co nie oznacza, że nie potrafiłbym wytknąć każdemu z Szanownych Dyskutantów potknięć, przejęzyczeń, literówek i „ortografów”. Tylko po co? Konstatacja, że „kartka wyborcza” lepsza jest od plutonu egzekucyjnego, wcale nie wyklucza zamachów, skrytobójstw za pomocą polonu w parasolu, czy banalej trucizny w porannej kawie. Fanatyków religijnych i ideologicznych oraz zwykłych świrów, którzy „zamachują się” na królów, prezydentów, premierów oraz papieży mieliśmy, mamy i będziemy mieli. Ale to nie ma nic wspólnego z „kartka wyborczą”. Ona – powtórzę to jeszcze raz głośno – jest lepsza niż pluton egzekucyjny.

    Pozdrówka i Dobranoc

  158. Polonia-Sawa;15:41.

    Tu nie chodzi o plucie ale o realia,moze lubisz przepowiadaczy
    przyszlosci ale oni tez nic dobrego dla Polski nie wroza.
    https://www.youtube.com/watch?v=0g-Je8lkTDI

  159. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” Posłanka PiS Anna Zalewska zarzuciła Ewie Kopacz brak moralnych podstaw do pełnienia funkcji premiera. – Mam zdecydowanie większe prawo moralne mówić o tym, co było w Smoleńsku niż ci, którzy udawali się stamtąd do Warszawy – odpowiedziała Kopacz.
    – W Smoleńsku reprezentowała pani rząd i Sejm. Okazało się, że nie tylko nie wypełniła pani swoich zadań, ale po prostu kłamała. Polscy lekarze nie uczestniczyli w sekcjach zwłok, a ich wyniki były fałszowane; nie przekopano ziemi na głębokość jednego metra; nie było podstaw do zakazu otwierania trumien. Tej przeszłości zmienić pani nie można; to po prostu moralna dyskwalifikacja – powiedziała Zalewska w Sejmie po wygłoszonym przez Ewę Kopacz exposé.

    – Ja mam zdecydowanie większe prawo moralne, żeby mówić o tym co tam było, niż ci, którzy w Warszawie uprawiali politykę związaną ze Smoleńskiem – powiedziała w TVN24 Ewa Kopacz.” Rzepa.

    – … Tym razem zamieszczę zdjęcie obecnej „Premier RP”.
    Robię to tylko w celu edukacyjnym.

    Patrząc na tą facjatę doskonale widać nihilizm moralny, brak elementarnych zasad i wszelkich przejawów kultury osobistej.
    To jest „wielkimi literami” wypisane na jej twarzy.

    Zwolennicy Kopacz zarzucą mi, że powracam do katastrofy smoleńskiej – jakby innych działań tej kobiety – nie było.
    Otóż były, ale każde z nich było równie paskudne.
    Jeżeli ktoś się z tą opinią nie zgadza – to proszę wskazać choć jedno „pozytywne” działanie polityczne – obecnej Premier RP. A ja je obiektywnie skomentuję. ” …

    http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3219

  160. Socjolog Józef Kossecki pisze:”– Obecna III RP przeszła dokładnie odwrotną ewolucję niż PRL. Po likwidacji RWPG i Układu Warszawskiego rozpoczynała swą egzystencję jako całkowicie zewnętrznie suwerenne państwo. Jednak już na początku lat 90. rozpoczął się proces stopniowej utraty tej zewnętrznej suwerenności, tak że dzisiaj jest w pewnych dziedzinach (np. w gospodarce) bardziej uzależniona od zagranicznych ośrodków decyzyjnych niż była PRL nawet w okresie stalinowskim. Np. Moskwa nawet przed 1956 rokiem nie mieszała się do takich spraw, jak budowa szosy koło powiatowego miasta takiego jak Augustów, a Bruksela się do takich spraw miesza.

    Jeżeli zaś chodzi o niepodległość wewnętrzną, to różnica między PRL i III RP polega tylko na wagach wpływu określonych zagranicznych kanałów, na nasze życie.”
    Ciekawe!

  161. Michał Kamiński ten łysy od ryngrafu Pinocheta specem od wizerunku Kopaczowej. Największa kościelno prawicowa gnida, działacz Opus Dei będzie dbał o wizerunek. Jak podają pisze także dla niej przemówienia. Ludzie! patrzcie, słuchajcie i czytajcie. I nie lękajcie się.
    http://wyborcza.pl/1,75478,16744112,Kto_przy_uchu_Ewy_Kopacz__Zaufani_z_Sejmu_i_zaangazowani.html

  162. Niech no mi jakiś filozof z tego bloga wyjaśni, na czym polega przestępstwo dorosłego rodzeństwa, które uprawia z sobą seks za obopólną zgodą i wzajemną satysfakcją? Nie wiem na pewno (nie chce mi się szukać), ale związek mniej kaziorodczy byłby, gdyby współżyło ze sobą kuzynostwo, a przecież takie związki były kiedyś powszechne, były to związki rodzinnych fortun. Ktoś mi wytłumaczył, że zło kaziorodstwa polega na tym, że z takiego związku mogą się urodzić dzieci z poważnymi wadami genetycznymi. Ja na to, dobra, ale czy wsadzamy do więzień pary z różnorakim stopniem niesprawności, które płodzą równie niesprawne potomstwo?
    Na koniec wyjaśnię, że sama myśl współżycia z siostrą (mam siostrę) przyprawia mnie o gęsią skórkę, czyn którego po prostu nie potrafię sobie nawet wyobrazić, ale nie potępiał bym takiej pary, że nie wspomnę o wsadzaniu jej do kryminału. W tej niewywołanej debacie chodziło przecież o wykreślnie tego rodzaju „przestępstwa” z kodeksu karnego. Polska ma dwa razy mniej ludności niż Niemcy, ale więźniów tyle samo, więc coś jest na rzeczy z tym karaniem za coś, co tak naprawdę nikomu nic nie szkodzi.
    Pozdrawim

  163. Bywają sympatyczniejsze dyskursy o sprawach publicznych niż wpływ łupków na imperializm zakłócany przez ukrainskie żydostwo posługujące się różnie opłacanymi patriarchami wschodnich kościołów chrześcijannskich i będących słgsami żydostwa tak bezczelnie sterowanego przez ducha Wissarionowicza Stalina wcielonego w Johna Travoltę. Jesienna wędrówka blogów atmosferycznych przez blog zniechęcająca do waclawowej diety absolutnie w komplecie i wespół wzwespół doprowadziła do chaosu i tylko @Kartka Z Podróży może mgłą wyrazów zasłonić niezrozumienie lematu oczywistości jakim jest kwestia Poziomy Thetanu Operacyjnego i incydent Xenu a Sprawa Polska w typowym dla niego ujęciu wpływu grzbietu karkonoskiego na czoło górnej inteligencji.

    A fado jest żywe:

    http://www.youtube.com/watch?v=FlaQfrhTmbk

  164. Jasny Gwint

    Poprawiłeś mi nastrój „łysym od ryngrafu Pinocheta” i twórcami-załozycielami Kalifatu Islamskiego – dzięki za te wesołe wieści.

    „Łysy” jest jak widać niezniszczalny. I dobrze, im więcej takich podejrzanych indywidów koło Kopacz tym prędzej szlag trafi jej rząd.

    Ale z socjologiem Józefem Kosseckim, a właściwie cybernetykiem społecznym, bo tak się ten facet określał w latach 80 ubiegłego wieku to bym nie przesadzał.

    W tamtych latach gościu był załozycielem i aktywnym działaczem tzw Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald – dość upiornej organizacji.
    Poza tym za sprawą wykombinowanej przez siebie cybernetyki społecznej tworzył teorie „Wielkiego Układu”, który niby trząsł zdychającym PRL-em. Tak trząsł, że do cna wytrząsł … .
    To był taki Zybertowicz lat 80.

    Tak więc lepiej dać sobie z nim spokój. Niech pasjonuje jedynie badaczy tamtych lat.

    Pzdro

  165. Staruszek

    Może coś o miłości …. .

    http://www.youtube.com/watch?v=CeuOBVubfl0

    Pzdro

  166. @ Kartka z podróży, 2 października o godz. 15:53

    „Kolejny dzień czekam by jakiś autorytet, moralista – może z GW(?) albo TVN(?) – stanął w obronie Harmana i się doczekać nie mogę.”

    Hm… Cała ta sytuacja pokazuje jak słaby jest obóz liberalny w Polsce. Innymi słowy, jak głęboko uwewnętrznił on prawicowe i represyjne wyobrażenia społeczne. Przecież Palikot boi się nawet wspomnieć o problemie adopcji dzieci przez pary homoseksualne. A kazirodztwo? „Cisza nad tą trumną, bo nas utopią w łyżce wody!” – tak zdają się myśleć polscy „liberałowie”…

    Jeśli zaś chodzi o usunięcie Hartmana z TR, to podejrzewam obecność drugiego dna. Pomijając kwestię paniki światopoglądowej, podejrzewam, że inkryminowany wpis na blogu stał się użytecznym pretekstem do przeprowadzenia operacji wpisującej się w logikę wewnętrznej czystki (mam wrażenie, iż na podobnie pretekstowej zasadzie usunięto swego czasu Wandę Nowicką).

  167. Kartko!
    Też się cieszę, że Michał Kamiński zadba o wizerunek pani premier.
    Patrząc na to, jak zadbał o wizerunek własny, cieszę się nieustannie i bezgranicznie.
    Bardziej się cieszę jedynie na widok Jacka Kurskiego, sama nie wiem który z nich pocieszniejszy. Ale tak naprawdę to się nie ma z czego śmiać.
    W mediach istne panoptikum! Skąd się biorą takie okazy, jak z kolekcji cara Piotra Pierwszego? Tyle, że nie ułomności fizyczne są eksponowane, ale
    charakterologiczne. Im więcej bezczelności, zwykłego chamstwa – tym bardziej pożądany polityk w mediach.
    Niestety, na blogu od pewnego czasu nie dzieje się lepiej.
    Podobno to jest złota myśl Hugo Kołłątaja:
    „Nie pomogą doktoraty, kiedy człowiek chamowaty”.

  168. Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia, może ktoś mi podpowie, dlaczego spadła z różnych portali (m.in. natemat, „wisi” jeszcze na Frondzie) alarmistyczna obszerna wypowiedź wybitnego reżysera Andrieja Konczałowskiego o dzisiejszej Rosji pod znamiennym tytułem „Rosja coraz bliżej dna”?
    „Ludzie wykształceni, myślący, zatroskani losem ojczyzny, znajdują się w przerażającej mniejszosci”, gdy tymczasem cytowane przez Konczałowskiego statystyki i przytaczne fakty nieubłagane wskazują na to, że Rosja znajduje się w ogóle poza Europą i Azją (rozmiary alkoholizmu, średnia długośc życia, poziom korupcji, wydatki na innowacyjność, zapaść demograficzna, największa w skali świata!)
    To jak to jest z tym genialnym charyzmatycznym Putinem, który właśnie podnosi Rosję z kolan?

  169. Kartka z podróży
    3 października o godz. 10:14
    Nie znam biografii ani nie czytałem żadnej książki Kosseckiego. Zgadzam się natomiast z tezą zawartą w przytoczonym cytacie. Opieram to na własnych doświadczeniach wieloletniej pracy w strategicznym przemyśle, udziale w życiu społecznym, w kulturze a także we współpracy naukowej ze Związkiem Radzieckim, zwanym teraz szyderczo sowieckim. Szczególnie po 56 roku, który był ostatnim dziełem polskiej elity intelektualnej byliśmy we własnym domu, gdzie wszystko było nasze, w większości od nas zależne. Od naszego pomysłu, zdolności i pracowitości. W czasach nachalnie przytaczanej wolności /dla swoich/ nie mamy właściwie nic. Wpadliśmy z deszczu pod rynnę z gównami, bez szans na wyzwolenie. Nawet płodów rolnych nie mamy gdzie sprzedać, a pieniądze zaniesione do banku wędrują do kieszeni obcych oligarchów. Polski żołnierz bije się gdzieś daleko w interesie obcego kapitału jako najemnik, polska młodzież pracuje jako niewolnicy w obcych zmywakach, kupujemy pod przymusem zardzewiałą amerykańską broń i czynnie wspieramy nazistowskie systemy zbrodniczych band banderowskich. Ale pieprzą mi w nie polskich mediach, że jestem wolny.

  170. TEODOR PARNICKI

    „Cała ta sytuacja pokazuje jak słaby jest obóz liberalny w Polsce”

    Bym powyższe doprecyzował – jak strachliwy jest obóz liberalny w Polsce.

    Oczywiście strachliwośc to przejaw słabości.

    Z tym, że jak pisałem nocą do Anumlika w tej chwili to nie chodzi nawet o tematykę kazirodczą. W tym przypadku mogę z psychologicznego punktu widzenia zrozumieć niechęć do podejmowania tak ponurego tematu. Podkreślam – ponurego a nie kontrowersyjnego czy drastycznego. Oczywiście moim zdaniem ponurego.

    Ale w tej chwili, po spektakularnym zdjęciu tekstu, nagonce jak i zapowiadanych represjach wobec autora chodzi już o wolność słowa. Czyli wartość fundamentalną dla lewicy liberalnej.

    Oczywiście zgadzam się z Tobą, że palikotowcy wykorzystali ten tekst jako pretekst do przeprowadzenia pokazowej czystki. Nie sądzę zresztą by Hartman w tym ruchu tworzył jakieś frakcje.
    Chodziło raczej o dokonanie pokazowego samoczyszczenia przez złożenie kozła ofiarnego na ołtarzu prawicowej poprawności politycznej.

    Co do Palikota nie miałem nigdy złudzeń. Ale zdziwiło mnie, że uczestniczył w tym również Rozenek i kilku innych sensownych ludzi, którzy jeszcze w tym ruchu zostali.

    Pozdrawiam

  171. Nela
    Ten „Łysy od ryngrafu Pinocheta”, jak zgrabnie to ujął jasny gwint, przy całym swoim mega konformiźmie i wrednym charakterku, ma – według mnie – jedna małą zaletę.
    Nie przegina, bo jest na to zbyt inteligentny, gdy chce dokopać przeciwnikowi, co robią takie kanalie jak Hofman, Brudziński Kurski, Gowin czy Ziobro. I dzięki temu potrafi sprawiać wrażenie wiarygodnego w odróżnieniu od tamtych panów.
    Nie wiem tylko po co oni się TAK się „starają”, bo taka metoda nowych wyborców nigdy im nie przysporzy.
    Na szczęście to nie mój problem.

  172. @ mag, z godz. 10:44
    Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia, może ktoś mi podpowie, dlaczego spadła z różnych portali (m.in. natemat, „wisi” jeszcze na Frondzie) alarmistyczna obszerna wypowiedź wybitnego reżysera Andrieja Konczałowskiego o dzisiejszej Rosji pod znamiennym tytułem „Rosja coraz bliżej dna”?
    Wklejam zanim i z Frondy zniknie:
    http://www.fronda.pl/a/rosja-coraz-blizej-dna,42322.html
    Pozwolę sobie na jeden komentarz. Analiza Konczałowskiego niezwykle trafna, z receptą jednak na naprawę tego, aby Rosja odbiła się od dna, nie mogę się zgodzić. Przez Konczałowskiego przemawia taki sam Wielkorus, jak przez wielu rosyjskich intelektualistów. Jestem przekonany, iż Rosja potrzebuję przywódcy odważnego na miarę Piotra Wielkiego – mówi Konczałowski. – Zdolnego do sformułowania pod adresem ludzi słowa, jakich dawno już nie słyszeli. Będzie to gorzka prawda, trudno przecież przyznać się przed samym sobą, iż Rosja nie jest w stanie ruszyć do przodu, przede wszystkim dlatego, iż nie chce uświadomić sobie, jak bardzo pod względem rozwoju cywilizacyjnego pozostała w tyle za Europą.

    Sądzę, że Rosji potrzebny jest ten rodzaj demokracji, która nie będzie fasadą, za jaką kryć się będą kolejne wybory cara, który będzie wyznaczał gubernatorów i merów miast wskazując Rosjanom na kogo mają głosować. Brak mi także, choć pobieżnej, analizy dlaczego Europa się przez stulecia cywilizowała (mimo wojen, w których Rosja aktywnie uczestniczyła), a Rosja pozostała w dalszym ciągu feudalną republiką spajaną jedynowładczymi dekretami carów, genseków i prezydentów.

  173. @anumlik
    „Sądzę, że Rosji potrzebny jest ten rodzaj demokracji, która nie będzie fasadą,”

    A kiedy demokracja USA nie będzie fasadą? Doczekamy się? Szczerze wątpię.

  174. @fidelio
    A kiedy demokracja USA nie będzie fasadą? Doczekamy się? Szczerze wątpię.
    Mógłbyś podać kilka przykładów z fasadowości wyborów w USA – od gminy, poprzez hrabstwa, po stany. I to na wszystkie niemal stanowiska publiczne. Tylko – błagam – nie pisz, że prezydentów, kongresmenów i gubernatorów wybierają pieniądze miliarderów, bo tam każda wpłata (od jednego dolara po milion „zielonych”) jest jawna. A większość wpłat pochodzi z datków kilkudolarowych.

  175. Jasny Gwint

    Czytałem w latach 80 „Cybernetykę społeczną” Kosseckiego.
    Ale nie pamietam już dlaczego.
    Dlatego nazwisko nie jest mi obce.

    Zresztą nie ma o czym mówić skoro chodziło tylko o cytat z jego wypowiedzi.

    Pozdrawiam

  176. @anumlik
    „Mógłbyś podać kilka przykładów z fasadowości wyborów w USA”

    Demokracja USA nie ma nic wspólnego z demokracją, wygrywa ten kto zbierze więcej szmalu na kampanię i w efekcie w USA masz realną dyktaturę dwóch partii. A jak ktoś się przebije na poziomie choćby stanu spoza dwupartyjnego oligopolu demokraci – republikanie to jest potem przesłuchiwany w tym temacie przez służby specjalne, jak Jessie Ventura.
    https://www.youtube.com/watch?v=lIzfXOfpFcA

  177. @ Kartka z podróży, 2 października o godz. 15:53
    @ anumlik, 2 października o godz. 18:32

    No, ale jak „liberałowie” mają bronić Hartmana, skoro nie posiadają intelektualnych oraz etycznych narzędzi pozwalających na merytoryczną analizę tak skomplikowanej kwestii bioetycznej, jaką jest kazirodztwo?

    Dla mnie symptomatycznym w tym względzie jest wpis anumlika (02.10. 14, g. 18.32). To przecież splot fundamentalnych nieporozumień, świadczący wyłącznie o tym, jak mocno niektórzy z nas tabuizują seksualność, zwłaszcza dziecięcą, nie dysponując przy tym żadną usystematyzowaną wiedzą naukową na ten temat.

    „Ludzie, szczególnie młodzi i seksualnie atrakcyjni, bardzo rzadko podejmują suwerenne, wyważone decyzje. Jeśli w okresie dorastania dziecko będzie wychowane jako obiekt seksualny, to łatwość z jaką podda się inicjacji seksualnej przez któreś z rodziców, albo któreś z rodzeństwa, stanie się w przyszłości przyczyną tragedii. Prędzej czy później będzie się owo dziecko chciało związać z osobą spoza rodziny. I co wtedy? Zazdrosny tatuś? Braciszek? Siostrzyczka? I co pozostanie z miłości ojcowskiej? Matczynej? Siostrzanej? Braterskiej?. Profesor Hartman nad tym wszystkim w ogóle się nie zastanawiał. A warto było. Jest to zresztą częścią problemu z “wyższego poziomu”, jak w poście do mnie na blogu red. Szostkiewicza, napisał @Tanaka, mianowicie obiektowego traktowania dzieci w rodzinie.”

    Szanowny anumliku, sprawa jest daleko bardziej skomplikowana, warto zatem poszperać w fachowej literaturze, a co za tym idzie, konfrontować się nie tyle z własnymi fobiami, co – przede wszystkim! – z danymi empirycznymi, które zostały zgromadzone i przeanalizowane przez poważnych naukowców na poważnych uniwersytetach.

    W tym kontekście polecałbym zapoznanie się badaniami, jakie prowadził np. Paul Okami. Na początek linkuję tekst dotyczący sprawy fundamentalnej, tzn. rozpowszechnionego przesądu, zgodnie z którym dziecko konfrontujące się z seksualnością rodzica lub rodziców, jest nieodmiennie skazane na dewastującą traumę:

    http://www.taasa.org/library/pdfs/TAASALibrary52.pdf

    Dołączam też linka do artykułu, który dwadzieścia lat temu opublikował anarchistyczny magazyn „Mać Pariadka”. Od tego czasu ów osławiony artykuł (pod mrożącym krew w żyłach tytułem „Pozytywny seks między dziećmi a dorosłymi: dowody”) krąży na siejących panikę forach pod obowiązkowo stygmatyzującym hasłem: „Anarchiści popierają pedofilię!”. Nie bacząc na wrzaski prawicowej tłuszczy (oraz na fobie wdrukowane w naszą jaźń przez podstawowe źródło cierpień, jakim jest nie tyle eros, co konserwatywne kultura), warto przeczytać to propedeutyczne studium – choćby dlatego, że zawiera ono pouczającą bibliografię, która odsyła do empirycznych badań wydatnie komplikujących skrajnie zideologizowany i zdemonizowany obraz erotycznych relacji między dziećmi i rodzicami:

    http://niniwa22.cba.pl/PEDO2.HTM

    PODSUMOWUJĄC: Hartman – właśnie jako bioetyk – zachował się w sposób integralnie racjonalny, wskazując na aktualny stan badań oraz poziom debaty publicznej w krajach cywilizowanych, sprawiające, że argumentację przeciwko kazirodztwu należy uznać za „słabą” – zarówno z biologicznej, jaki i prawnej oraz etycznej perspektywy. Czy ten typ racjonalności da się pogodzić z „racjonalnością” (a ściślej: ze specyficznym typem „roztropności” [czytaj: ostrożności, zachowawczości]), jaka powinna cechować polityka „wybieralnego” w Polsce? Cóż… To jest zupełnie inna kwestia – i nie ma ona związku z poważną dyskusją o psychologii, seksuologii oraz etyce (chyba że przy tej okazji zaczniemy badać psychologię i wyobraźnię seksualną demosu znajdującego się w stanie permanentnej paniki erotycznej).

  178. @ Kartka z podróży, 2 października o godz. 15:53
    @ anumlik, 2 października o godz. 18:32

    No, ale jak „liberałowie” mają bronić Hartmana, skoro nie posiadają intelektualnych oraz etycznych narzędzi pozwalających na merytoryczną analizę tak skomplikowanej kwestii bioetycznej, jaką jest kazirodztwo?

    Dla mnie symptomatycznym w tym względzie jest wpis anumlika (02.10. 14, g. 18.32). To przecież splot fundamentalnych nieporozumień, świadczący wyłącznie o tym, jak mocno niektórzy z nas tabuizują seksualność, zwłaszcza dziecięcą, nie dysponując przy tym żadną usystematyzowaną wiedzą naukową na ten temat.

    „Ludzie, szczególnie młodzi i seksualnie atrakcyjni, bardzo rzadko podejmują suwerenne, wyważone decyzje. Jeśli w okresie dorastania dziecko będzie wychowane jako obiekt seksualny, to łatwość z jaką podda się inicjacji seksualnej przez któreś z rodziców, albo któreś z rodzeństwa, stanie się w przyszłości przyczyną tragedii. Prędzej czy później będzie się owo dziecko chciało związać z osobą spoza rodziny. I co wtedy? Zazdrosny tatuś? Braciszek? Siostrzyczka? I co pozostanie z miłości ojcowskiej? Matczynej? Siostrzanej? Braterskiej?. Profesor Hartman nad tym wszystkim w ogóle się nie zastanawiał. A warto było. Jest to zresztą częścią problemu z “wyższego poziomu”, jak w poście do mnie na blogu red. Szostkiewicza, napisał @Tanaka, mianowicie obiektowego traktowania dzieci w rodzinie.”

    Szanowny anumliku, sprawa jest daleko bardziej skomplikowana, warto zatem poszperać w fachowej literaturze, a co za tym idzie, konfrontować się nie tyle z własnymi fobiami, co – przede wszystkim! – z danymi empirycznymi, które zostały zgromadzone i przeanalizowane przez poważnych naukowców na poważnych uniwersytetach.

    W tym kontekście polecałbym zapoznanie się badaniami, jakie prowadził np. Paul Okami. Na początek linkuję tekst dotyczący sprawy fundamentalnej, tzn. rozpowszechnionego przesądu, zgodnie z którym dziecko konfrontujące się z seksualnością rodzica lub rodziców, jest nieodmiennie skazane na dewastującą traumę (http://www.taasa.org/library/pdfs/TAASALibrary52.pdf).

    Dołączam też linka do artykułu, który dwadzieścia lat temu opublikował anarchistyczny magazyn „Mać Pariadka”. Od tego czasu ów osławiony artykuł (pod mrożącym krew w żyłach tytułem „Pozytywny seks między dziećmi a dorosłymi: dowody”) krąży na siejących panikę forach pod obowiązkowo stygmatyzującym hasłem: „Anarchiści popierają pedofilię!”. Nie bacząc na wrzaski prawicowej tłuszczy (oraz na fobie wdrukowane w naszą jaźń przez podstawowe źródło cierpień, jakim jest nie tyle eros, co konserwatywne kultura), warto przeczytać to propedeutyczne studium – choćby dlatego, że zawiera ono pouczającą bibliografię, która odsyła do empirycznych badań wydatnie komplikujących skrajnie zideologizowany i zdemonizowany obraz erotycznych relacji między dziećmi i rodzicami (http://niniwa22.cba.pl/PEDO2.HTM).

    PODSUMOWUJĄC: Hartman – właśnie jako bioetyk – zachował się w sposób integralnie racjonalny, wskazując na aktualny stan badań oraz poziom debaty publicznej w krajach cywilizowanych, sprawiające, że argumentację przeciwko kazirodztwu należy uznać za „słabą” – zarówno z biologicznej, jaki i prawnej oraz etycznej perspektywy. Czy ten typ racjonalności da się pogodzić z „racjonalnością” (a ściślej: ze specyficznym typem „roztropności” [czytaj: ostrożności, zachowawczości]), jaka powinna cechować polityka „wybieralnego” w Polsce? Cóż… To jest zupełnie inna kwestia – i nie ma ona związku z poważną dyskusją o psychologii, seksuologii oraz etyce (chyba że przy tej okazji zaczniemy badać psychologię i wyobraźnię seksualną demosu znajdującego się w stanie permanentnej paniki erotycznej).

  179. @ Kartka z podróży, 2 października o godz. 15:53
    @ anumlik, 2 października o godz. 18:32

    No, ale jak „liberałowie” mają bronić Hartmana, skoro nie posiadają intelektualnych oraz etycznych narzędzi pozwalających na merytoryczną analizę tak skomplikowanej kwestii bioetycznej, jaką jest kazirodztwo?

    Dla mnie symptomatycznym w tym względzie jest wpis anumlika (02.10. 14, g. 18.32). To przecież splot fundamentalnych nieporozumień, świadczący wyłącznie o tym, jak mocno niektórzy z nas tabuizują seksualność, zwłaszcza dziecięcą, nie dysponując przy tym żadną usystematyzowaną wiedzą naukową na ten temat.

    „Ludzie, szczególnie młodzi i seksualnie atrakcyjni, bardzo rzadko podejmują suwerenne, wyważone decyzje. Jeśli w okresie dorastania dziecko będzie wychowane jako obiekt seksualny, to łatwość z jaką podda się inicjacji seksualnej przez któreś z rodziców, albo któreś z rodzeństwa, stanie się w przyszłości przyczyną tragedii. Prędzej czy później będzie się owo dziecko chciało związać z osobą spoza rodziny. I co wtedy? Zazdrosny tatuś? Braciszek? Siostrzyczka? I co pozostanie z miłości ojcowskiej? Matczynej? Siostrzanej? Braterskiej?. Profesor Hartman nad tym wszystkim w ogóle się nie zastanawiał. A warto było. Jest to zresztą częścią problemu z “wyższego poziomu”, jak w poście do mnie na blogu red. Szostkiewicza, napisał @Tanaka, mianowicie obiektowego traktowania dzieci w rodzinie.”

    Szanowny anumliku, sprawa jest daleko bardziej skomplikowana, warto zatem poszperać w fachowej literaturze, a co za tym idzie, konfrontować się nie tyle z własnymi fobiami, co – przede wszystkim! – z danymi empirycznymi, które zostały zgromadzone i przeanalizowane przez poważnych naukowców na poważnych uniwersytetach.

    W tym kontekście polecałbym zapoznanie się badaniami, jakie prowadził np. Paul Okami. Na początek linkuję tekst dotyczący sprawy fundamentalnej, tzn. rozpowszechnionego przesądu, zgodnie z którym dziecko konfrontujące się z seksualnością rodzica lub rodziców, jest nieodmiennie skazane na dewastującą traumę:

    http://www.taasa.org/library/pdfs/TAASALibrary52.pdf

    Dołączam też linka do artykułu, który dwadzieścia lat temu opublikował anarchistyczny magazyn „Mać Pariadka”. Od tego czasu ów osławiony artykuł (pod mrożącym krew w żyłach tytułem „Pozytywny seks między dziećmi a dorosłymi: dowody”) krąży na siejących panikę forach pod obowiązkowo stygmatyzującym hasłem: „Anarchiści popierają pedofilię!”. Nie bacząc na wrzaski prawicowej tłuszczy (oraz na fobie wdrukowane w naszą jaźń przez podstawowe źródło cierpień, jakim jest nie tyle eros, co konserwatywne kultura), warto przeczytać to propedeutyczne studium – choćby dlatego, że zawiera ono pouczającą bibliografię, która odsyła do empirycznych badań wydatnie komplikujących skrajnie zideologizowany i zdemonizowany obraz erotycznych relacji między dziećmi i rodzicami:

    niniwa22.cba.pl/PEDO2.HTM

    PODSUMOWUJĄC: Hartman – właśnie jako bioetyk – zachował się w sposób integralnie racjonalny, wskazując na aktualny stan badań oraz poziom debaty publicznej w krajach cywilizowanych, sprawiające, że argumentację przeciwko kazirodztwu należy uznać za „słabą” – zarówno z biologicznej, jaki i prawnej oraz etycznej perspektywy. Czy ten typ racjonalności da się pogodzić z „racjonalnością” (a ściślej: ze specyficznym typem „roztropności” [czytaj: ostrożności, zachowawczości]), jaka powinna cechować polityka „wybieralnego” w Polsce? Cóż… To jest zupełnie inna kwestia – i nie ma ona związku z poważną dyskusją o psychologii, seksuologii oraz etyce (chyba że przy tej okazji zaczniemy badać psychologię i wyobraźnię seksualną demosu znajdującego się w stanie permanentnej paniki erotycznej).

  180. Kilka dni temu pisałem tu o nieładnym zachowaniu ministra Szczurka: otóż od pewnego czasu wysyłał on na parkingi centrów handlowych kontrolerów, aby szukali aut z kratką i karali przedsiębiorców, którzy nie potrafią udowodnić, że przyjechali tam w sprawach służbowych, a tymczasem sam został przyłapany przez dziennikarzy na używaniu służbowej limuzyny do celów prywatnych.

    Otóż wczoraj na Onecie ukazała się informacja opatrzona sensacyjnym tytułem „Przełom w sprawie podatków”, z której wynika, iż minister Szczurek „przyznał, że używanie samochodu do celów osobistych nie wyklucza rozliczania go w kosztach. Rano z dzieckiem do szkoły, wieczorem na zakupy do sklepu. Można? Można, byleby w środku dnia jeździć samochodem służbowo. To stanowisko ministra finansów. Doradcy podatkowi nie mają wątpliwości, że jest przełomowe”.

    Minister Szczurek to jednak dobry pan.

  181. Z wiadomym wpisem prof. Hartmana ( czytałem) i jego oceną mam kłopot.
    W pierwszym odruchu – całkowita dezaprobata a limine. Miałem nawet gotowy wpis, w którym pisałem iż p. Profesor „pojechał po bandzie” a nawet posunął się poza jej krawędzie i tej, początkowej oceny nie łagodziło bynajmniej ostatnie zdanie z tego wpisu ( nie przekonała mnie wyrażona intencja zapoczątkowania dyskusji na temat kazirodztwa a nie jego depenalizacji ).
    Ale po chwili zastanowienia „wyhamowałem” gdyż „naszła” mnie refleksja następująca ( zakładając, że chodzi tu o relacje pomiędzy dwojgiem dorosłych i w pełni swiadomych ludzi kierowanych wolną wolą ) : – a jak się to (kazirodztwo) ma do wolności człowieka także w sferze seksualnej ?
    I tu zaczęły się kolokwialne „schody” albowiem choć sam nie wyobrażam sobie i nie dopuszczam mozliwości nawiązania kazirodczych relacji z bliskimi krewwnymi i powinowatymi (i nie tylko ze względu na swój wiek ) to w ocenie możliwych sytuacji będących udziałem ( i losem) innych już tak kategoryczny nie byłbym.
    Z jednym wszakże zastrzeżeniem; chodzi mi o nieletnie dzieci oraz osoby niepełnosprawne psychicznie w relacjach z rodzicami oraz bliskimi krewnymi i powinowatymi, a także o wszystkie sytuacje, w których kierowanie się świadomą i wolną wolą przez osoby uczestniczące w takim związku jest zniesione. W takich przypadkach moja dezaprobata jest jednoznaczna i stanowcza. Także jeśli chodzi o penalizację.
    Tak czy inaczej, – wydaje mi sie, że zamierzony skutek prof. Hartman już osiągnął. Podjęliśmy dyskusję „w tym temacie”, wprawdzie o wiadomym wpisie i jego autorze ale jednak – chcąc czy nie – także i o problemie kazirodztwa i stosunku prawa do tego zjawiska.

  182. @anumlik
    Tu masz nagranie w lepszej jakości:
    https://www.youtube.com/watch?v=u7uLA2p2IZE

    No i chodziło oczywiście o duopol partyjny a nie oligopol.

  183. Demokracja w USA? Chyba raczej reżim w USA:
    https://www.youtube.com/watch?v=8sG9TaziF_Q

  184. @ Kartka z podróży, 3 października o godz. 10:58

    Kazirodztwo jako temat ponury.

    Ja ująłbym to tak: ponurość owa jest ponurością cechującą wszelakie pozostałości archaicznych fobii, które nadal determinują naszą współczesność.

  185. jasny gwint
    Można o Rosji inaczej. W skali polityki globalnej i stosunków międzynarodowych, o czym często piszesz w tonie pochwalnym (dla Rosji rzecz jasna).
    Ale USA nie urządza w Rosji ludziom życia.
    To kraj pod tym względem całkowicie suwerenny.
    Mogą więc mieć Rosjanie pretensje tylko do siebie.

  186. TEODOR PARNICKI

    Podchodzę do tego inaczej.
    Nie chodzi mi o jakieś tabu kulturowe.

    Po prostu uważam rodzinę za instytucję z gruntu opresyjną wobec jej członków. Bardzo często traumatyzyjącą, okaleczającą emocjonalnie, zniewalającą, kastrującą naturalną potrzebę wolności człowiek … .
    W tym kontekście dodatkowe relacje seksualne w ramach rodziny ten stan rzeczy mogą dramatycznie pogłębiać.

    Owo dodatkowe zniewolenie rodzinne (więzi kazirodcze)wydaje mi się po prostu bardzo ponurym zjawiskiem.

    Pozdrawiam

  187. Konczałowski o Rosji
    Najistotniejsze moim zdaniem cytaty z wypowiedzi Konczałowskiego

    1) „Najważniejszą z nich była nieodpowiedzialna polityka gospodarcza lat dziewięćdziesiątych. Tamte decyzje spadły na ludzi ze świadomością feudalną, którzy nigdy wcześniej nie zetknęli się z własnością prywatną i nie wiedzieli, co to kapitalizm. W ciągu minionych 70 lat, ci ludzi utracili, dopiero co kiełkującego ducha przedsiębiorczości.”

    Mój komentarz
    Mentalność Rosjan nazywana przez Konczałowskiego świadomością feudalną, to nic innego jak kod społeczno-kulturowy, który ewoluował przez setki lat i jest taki, a nie inny.
    Podobna ocenę w stosunku do mentalności społeczeństwa polskiego często spotyka się na tym blogu – feudalna, pańszczyźniana, wiejska, chłopska, itd.

    2) „Jakby bardzo nie byłoby to przygnębiające, muszę się z nim zgodzić. I gotów jestem dodać od siebie, nasi ciemiężcy rodzą się wśród nas.”

    Mój komentarz
    Tak, nasi ciemiężcy rodzą się wśród nas. To nic innego jak stwierdzenie prostej zależności – oni są z nas, sprawujący władzę, znaczy się politycy, – od wójta do premiera, od radnego do posła. Oni są z nas, to jest prawo uniwersalne.

    3) „sądzę, iż gdyby przynajmniej jedna trzecia tych, co mnie czytają i słuchają zgodziłaby się ze mną, Rosja byłaby innym krajem”

    Mój komentarz
    Tutaj się nie zgodzę częściowo z Konczałowskim. Rosja nie stanie się od razu innym krajem, lecz ma szanse się stać. Niemniej to wysłuchanie i zgoda są konieczne.

    Konczałowski wyraża w tych kilku słowach popularną, pocieszycielską teorię przebudzenia, która zakłada, że wystarczy by naród się przebudził, wysłuchał, przekonał się, że tak nie można i dalej już pójdzie łatwo.

    Na przykładzie zmian, które zaszły w Polsce można ocenić, że przebudzenie jest konieczne, ale efekty nie przychodzą same w wyniku tylko przebudzenia, zmiany potrzebują czasu – lat, całych dekad oraz woli, siły sprawczej.
    Taką siła sprawczą proponowaną przez Konczałowskiego jest silne przywództwo.
    Jeśli chodzi o szybkość zmian, to na tym blogu wymóg czasu jest dostrzegany np. w stosunku do Ukrainy, o której blogowicze się wypowiadają, że zmarnowała dwie dekady.

    W ewolucji mentalności wchodzi w grę sprzężenie dwóch czynników, które można streścić w powiedzeniu, co było pierwsze – kura, czy jajko? Czy kod społeczno-kulturowy pcha ludzi do rozwoju, czy rozwój zmienia kod? Kod jest pierwotny, niezależny i kierowniczy czy może warunki zewnętrzne są kierownicze? Jak pogodzić kod (mentalność), który jest w głowach ludzi, ze środowiskiem zewnętrznym, zastane w kodzie reguły, stosunek do świata, do drugiego człowieka, do społeczeństwa (grupy bliższej i dalszej), do państwa, w ogólności do władzy, stosunek do prawa, obyczajów, poleceń, do dyscypliny, reguł współpracy, do słowa własnego (zaufanie!) itd., z wyzwaniami rozwoju i działaniami kierownictwa państwa stwarzającymi nowe warunki rozwoju. Jak mentalność ludzi zareaguje na te nowe wyzwania i warunki?

    To wszystko tworzy skomplikowany splot, który oddziałowuje na warunki zewnętrzne, zmienia je i jednocześnie przystosowuje się do nich, czyli buduje mechanizm ewolucji mentalności społeczeństwa, kształtuje zasady zachowań, współpracy, stosunek do prawa, do drugiego człowieka.
    Ewolucja trwa znacznie dłużej niż przebudzenie.
    Pzdr, TJ

  188. anumlik
    Nie komentowałam w ogóle wniosków Konczałowskiego co do kierunku „naprawy” i ratowania Rosji, bo chciałam tylko zasygnalizować sprawę i owo tajemnicze zniknięcie tekstu.
    Ale całkowicie się z tobą zgadzam, to klasyczny, choć mądry i oświecony Wielkorus, dla którego busolą pozostanie wzorzec Piotra Wielkiego.
    Jego analiza współczesnej Rosji jest doprawdy przygnębiająca, zwłaszcza w kontekście tego, że Putin to ani Piotr Wielki, ani Stalin, ani tym bardziej Hitler, jak plotą różni pomyleńcy. Więc z owsa nie zrobi ryżu.
    Ot, trochę ucywilizowany na modłę zachodnią, ufryzowany pod demokratę kagiebista o duszy Wielkorusa i bolszewika w jednym.

  189. @ Kartka z podróży, 3 października o godz. 12:32

    „Po prostu uważam rodzinę za instytucję z gruntu opresyjną wobec jej członków.”

    Hm… Ja na przykład nie powiedziałbym, że wychowałem się w rodzinie opresyjnej. Co za tym idzie, nie zaryzykowałbym uogólnienia, że rodzina jako taka jest strukturą opresyjną. Rodziny bywają różne, podobnie jak typy socjalizacji – jedne są opresyjne, inne emancypacyjne. Podobnie bywa z relacjami erotycznymi – jedne nas zniewalają, trują i niszczą, inne przeciwnie: dają wolność i energię do twórczego życia. Per analogiam podchodziłbym do kazirodztwa – może ono generować relacje pozytywne i negatywne (http://www.jstor.org/discover/10.2307/3812292?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21104815098383). Dlatego penalizacja nie ma sensu. Na tej samej zasadzie można wnioskować o karanie seksu w ogóle, karać zakładanie rodzin lub wołać o zakaz socjalizacji. Niedorzeczne, prawda? Równą niedorzecznością cechuje się, moim zdaniem, pogląd, iż kazirodztwo należy penalizować – tego poglądu po prostu nie da się racjonalnie uzasadnić.

    Natomiast oczywiście zgadzam się z Tobą, że w odniesieniu do Hartmana wcale nie chodzi o problem kazirodztwa. Istotą sprawy jest wolność – nie tyle nawet słowa, co przede wszystkim myślenia.

  190. TEODOR PARNICKI
    3 października o godz. 11:37
    Nie bacząc na wrzaski prawicowej tłuszczy (oraz na fobie wdrukowane w naszą jaźń przez podstawowe źródło cierpień, jakim jest nie tyle eros, co konserwatywne kultura), warto przeczytać to propedeutyczne studium – choćby dlatego, że zawiera ono pouczającą bibliografię, która odsyła do empirycznych badań wydatnie komplikujących skrajnie zideologizowany i zdemonizowany obraz erotycznych relacji między dziećmi i rodzicami:

    Mój komentarz odideologizowany
    Hmmm…
    Pzdr, TJ

  191. @ TJ, 3 października o godz. 12:48

    Hm… Komentarz dowcipny, szkoda jedynie, iż niezbyt konkretny.

    Pozdrawiam, TP

  192. Kod kulturowy….

    Jest zmienialny, na przykładzie Kong-Kongu, czy Singapuru.
    Tyle że trwało to narzucenie innego 150 lat.
    Czyli nawet nie trzy, a sześć pokoleń.

    Zmiana kodu jest PROCESEM, a każde narzucenie z zewnątrz kończy się odrzuceniem.
    Irańczykom nie podobał się model zachodni, więc go odrzucili.
    Polakom nie podobał się model wschodni, więc mamy to co mamy.
    Władza Rosji może nadać kierunek, ale jakie wartości i kiedy zostaną przyswojone, to wielka niewiadoma…….

    Anglosasi budują swój model demokracji od 800 lat.
    Chińczycy, swój od 5 000.
    I każdy z nich jest inny, niepowtarzalny i czasochłonny.
    Demokracja nie jest UNIWERSALNYM systemem rządów, ani jedynym.
    A uszczęśliwianie innych na siłę, różnie się kończy- jak widać.
    Wersja eksportowa jest BOMBOWA ale mało skuteczna.
    Co misjonarzom wcale nie przeszkadza.
    Zbyt wielu tubylców w tej wersji, zbyt szybko osiąga zbawienie…….

  193. Kartka z podróży
    3 października o godz. 11:09
    Wprawdzie to nieładnie cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia, ale akurat Kurski zrobił to sobie własnoręcznie, będąc w pełni władz umysłowych…
    No! Można polemizować.
    Jest tyle innych, pożytecznych zawodów… Wszak ukończył jakąś szkółkę.
    Może nawet wyższą?

  194. W kwestii konwencji „przemocowej”: Nie ma żartów (Eliza Michalik – Superstacja) – prof. Monika Płatek – http://www.stachurska.eu/?p=17538 , polecam.

  195. Dzien dobry Polskiemu Sejmikowi Szlacheckiemu
    z ktorego nic nie wynika ,ale wielu och wielu moze gaworzyc do woli ..
    Pozdrawiam
    ps.
    przepraszam ze tak z perspektywy uchodzca …brak wolnosci MYSLENIA ?
    CZYZBY ?…zapewne ,zapewne perpetum mobile poskiej rzeczywistosci ..
    To juz w Polsce zabraniaja myslec ??????

  196. @ Polonia-Sawa, 3 października o godz. 13:13

    Powiedzmy, że intensywnie zniechęcają – w szkole, na uniwerku (por. dyscyplinarka dla Hartmana), w telewizji, w kościółku…

  197. Niewyżyty i nienasycony anarchizm @Kartki Z Podróży spłynął na jego klawiaturę i objawił się miejscowym historykom 3 października o godz. 10:14 słowami pobudzającymi proroków:
    „Łysy” jest jak widać niezniszczalny. I dobrze, im więcej takich podejrzanych indywidów koło Kopacz tym prędzej szlag trafi jej rząd.

    Rzecz szła o człowieka idącego do góry zgodnie ze wskazówkami wypływającymi z tajnego wywierzyska nazywanego przez lud gdybający miast i wsi Opus Dei.

    Czy chcemy czy nie chcemy, niebawem z polskiej wsi (rozumianej jako przeciwstawienie pracujących w trybie rzadziej następującego kontakt z nawozem) odejdzie okolo jeden milion ludzi i przejdzie do miast z natury słabiej zaciskających łapy na mentalnym gardle Polaka.

    Oblata zastąpiła katechetka, a @Kartka Z Podróży na pogrzebie rządu premierki Ewy Kopacz spotka się z posypywaniem ozdobionym murmurando Niech ci ziemia lekką będzie! dokonywanym przez Adolfo Nicolás Pachón SJ.

    Ogromna liczba osób w Polsce i mocno przeważająca część Polaków może by i chciała, aby reżym zelżył ucisk i mniej umęczył, ale nie odwróci procesu odsuwania od wykonywania władzy nad umysłami róznej maści i różnych orientacji rozczarowanych swoim losem.

    Dla licznego grona natywnie naiwnych oraz dla inteligentnie doświadczonych po rządach Platformy Obywatelskiej wraz z ludowcami jako koalicjantem nastąpi recydywa kaczyzmu. Nawet jeśl tak się stanie, to po krótkim okresie kwakania okaże się, że drugi z bliżniaków odżywiający się jeszcze ideą Wielkości Narodu umrze na zapalenie płuc podczas posiedzenia Komitetu Politycznego doktorów i profersorów na których się nie poznało przypadkowe społeczeństwo.

    Aby zapewnić spokój na ulicach zablokuje się dostęp do sieci wszystkim, których nie widać na reportażach filmowych Ewy Stankiewicz z miesięcznic. 10-go kwietnia Narodowcy pod wodzą Janusza Korwin-Mikke będa pałowali naruszających świętość dnia i protestujących wobec żądania przeniesiena siedziby Biedronki do Watykanu. Bo tam bliżej do nieba i dalej Jasnemu.

    Jeśli rzad Ewy Kopacz dotrwa do 101-go dnia, to Tomasz Terlikowski ogłosi publiczne wezwanie o zbanowanie @Kartki Z Podróży wszedzie gdzie się da i wyśle to zalecenie nawet do Polnocnej Korei za rewizjonizm w interpretacji losów Narod Wybranego oraz za judaszostwo.

    Zmień dietę @Kartko zanim wysiądzie ci organ produkujący żółć.
    Przypominam ci, ze jego królestwo jest nie z tego świata, a nadużywanie malosolnych może prowadzić błotogłowia.

    Prawdziwym problemem @Kartko nie jest reżym i zadawane przez niego cierpienia, a powszechne lekceważenie osiby mego szwagra, który obiecał mi funkcję burmistrza Ochoty po objęciu przez niego prezydentury Mołdawii. Na Mołdawii pasieki są w porzo i stamtąd bliżej do Grobu Pańskiego.

    A lud cichutko dziś i głośno za niewiele dni wezwie tutejszych i zewnetrzych konstytcjonalistów do tabu: Zaspakajajcie się we własnym gronie!

    I żaden nieudany grafoman socjalizjący nie przekona cię, że zebra jest czarna w białe paski, skoro inwersja kolorów jest dyfamatycznie kontrfaktyczna!

  198. TEODOR PARNICKI

    Pisząc o rodzinie opresyjnej myślałem o typowej polskiej rodzinie konserwatywnej, wsobnej – właściwie o formie klanu.
    Czyli tej, która przeżywa renesans i jest aktualnie religijnie, ideologicznie oraz politycznie wspierana – również przez państwo.

    Co co bezsensu penalizowania pełna zgoda.

    Pzdro

  199. Czy ja dobrze rozumiem, że jesteście za tym żeby seks tatusia z córką nie był penalizowany?

  200. No dobra, to jest hit, czy ktoś to przebije?
    „Jak uciekać z podatkami z Pomorza i z Polski na Cypr – szczegółową instrukcję poznali uczestnicy konferencji finansowanej ze środków unijnych, która odbyła się w sopockim hotelu pod szyldem „Innowacyjne Pomorze”.

    Cały tekst: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,16739067,Pomorscy_samorzadowcy_szkola_biznesmenow__jak_uciekac.html#ixzz3F5BITRgj

  201. @ fidelio, 3 października o godz. 14:00

    Dobrze Pan rozumie.

  202. @ fidelio, 3 października o godz. 14:00

    Przy okazji: proszę zdefiniować „seks” oraz „córkę”.

  203. @Teodor Parnicki
    „Przy okazji: proszę zdefiniować “seks” oraz “córkę”.”

    Pan sobie kiedyś zerknie w taki wynalazek, internet się nazywa, tam są definicje wszystkiego.

  204. fidelio
    3 października o godz. 14:00

    „Bo w tym cały jest ambaras
    zeby DWOJE
    chciało na raz”…….

    Córki mają na ogół ładne koleżanki.
    I nikogo to nie razi.
    Córka przysposobiona- karalne, rodzona- niesmaczne i karalne, ale zdarzają się takie przypadki.

    O ile istnieje taka przypadłość jak miłość, to zmysły są włączone na maxa, a świadomość wyłączona. Co chcesz karać?
    Wolną wolę dorosłych?

    Tak ze starszej beczki.
    Miłość grecka- zakazana.
    Francuska- nie do przyjęcia.
    Patrokles i Safona wyklęci.
    Dlaczego?
    Bo kiedyś się panom w sukienkach coś ubzdurało?
    Ja się nikomu do łóżka nie pcham……..

    Normy kulturowe zmieniają się w czasie i przestrzeni.
    Karanie za to, jest błędem.

  205. @ fidelio, 3 października o godz. 14:08

    To nie jest odpowiedź na zadane pytanie, leniuszku. Proszę się pogimnastykować i podać nam swoje własne definicje. Pytam o nie, ponieważ nie rozmawiam tu z „internetem”, lecz z Panem. Pan zaś nie posługuje się precyzyjnymi pojęciami. „Córką” może być, dajmy na to, „spółka-córka”. Ciekaw jestem, jak w takim układzie zdefiniuje Pan „seks” „spółki-córki” ze „spółką-ojcem”? I czy będzie Pan domagał się penalizacji spółkowania między tymi spółkami?

  206. To w takim razie rozumiem, że tatuś z córkę będzie mógł zawrzeć związek małżeński i założyć z nią rodzinę, mieć dzieci etc.?

  207. @Teodor Parnicki

    Córka w sensie biologiczne dziecko płci żeńskiej danego mężczyzny (ojca).
    Seks w sensie stosunek oraz inne czynności seksualne.

  208. @ fidelio, 3 października o godz. 14:20

    Po pierwsze, depenalizacja kazirodztwa nie jest równoznaczna z automatyczną legalizacją małżeństw krewnych pierwszego stopnia. Po drugie jednak, czemu nie? Związek małżeński? Jak najbardziej. Dzieci? Tu, z oczywistych względów, zalecana byłaby ostrożność, niemniej, po wykonaniu badań genetycznych szacujących prawdopodobieństwo wystąpienia wad rozwojowych u dziecka, również i to byłoby dopuszczalne. Bo właściwie, dlaczego nie?

  209. @ fidelio, 3 października o godz. 14:25

    Pan domaga się konsekwentnej penalizacji? Ja nie.

  210. Fidelio

    Karanie ludzi dojrzałych, w pełni praw do decydowania o sobie za dobrowolne podjęte kontakty seksualne sensu nie ma.

    Pzdro

  211. Wyjasniam co niektorym nie kumatym.
    ==============================
    Rosja musi isc swoja droga bo jak zacznie sie ,,demokratyzowac”
    to nie zostanie z niej nic,Rosjanie o tym wiedza i zachod rowniez
    to wie.Powtorki z rozrywki nie bedzie.
    https://www.youtube.com/watch?v=Tmx-AEmbP-E

  212. @Teodor Parnicki
    „Bo właściwie, dlaczego nie?”

    Może choćby dlatego żeby córka w wyniku związku z mężczyzną nie musiała tracić od razu matki? Proponuję do brawury intelektualnej dodać trochę zdrowego rozsądku i myślenia w szerszym aspekcie. No i być może też trochę innego podejścia do zasad – nie wszystkie z nich powstały na zasadzie irracjonalnego przesądu.

  213. Osoby powstałe w wyniku zapłodnienie pozaustrojowego, to już miliony ludzi.
    Też będziemy penalizować związki?
    Nietrudno sobie wyobrazić dawcę spotykającego po latach swoją nieznaną latorośl…..
    I Prawo stosowane mechanicznie……

    Sam Prorok zalecał poślubianie żon brata po jego śmierci, lub branie siostry za następną żonę. W świetle prawa europejskiego niezbyt dopuszczalne.
    I co z tym fantem zrobić?

  214. https://www.youtube.com/watch?v=H7cpqf1Bdvs

    Rosja jest niezniszczalna,kto sie na matuszke Rosje porwie ten
    padnie jak kawka na wiosne.
    Ukrainska kawka wiosny nie doczeka.

  215. Fidelio

    Problem kazirodztwa budzi rozmaite opory kulturowe.

    Sam, jak napisałem wyżej do TEODORA PARNICKIEGO, uważam tę tematykę za wyjątkowo ponurą. W moim przypadku z powodów światopoglądowych.

    Ale mimo tego nie widzę racjonalnych przesłanek by penalizować te praktyki.

    Pzdro

  216. @fidelio, z godz. 14:00
    Dobrze rozumiesz. Pan Teodor Parnicki tak sugeruje, a Kartka daje do zrozumienia, że podziela ten pogląd.

    @TEODOR PARNICKI, z godz. 11:37
    Do „hmmm…” @TJ z godz. 12:48 dodam swoje hmm i nie jest ono dowcipne. Dyskusja, jak mi się dotąd wydawało, dotyczyła depenalizacji ściśle określonego przypadku, o którym wypowiedziała się niemiecka Rada Etyki. Mianowicie nie karania kazirodczego związku przyrodniego rodzeństwa, które – będąc dorosłymi ludźmi – na taki związek się zdecydowali. Stosunki erotyczne pomiędzy rodzicami a dziećmi – ściślej, pomiędzy zstępnymi a wstępnymi, by pozostać na gruncie prawnym – podlegają penalizacji. I żadne „dowody naukowe” tego nie zmienią. Linkowany przez Ciebie artykuł autorstwa Paula Okami, Richarda Olmsteada, Paula R. Abramsona i Laury Pendleton, także penalizacji (bądź nie) kazirodztwa nie dotyczy. Jest jeno opisem badań, jakie były prowadzone w różnych dziecięcych populacjach, które to badania dotyczyły seksualnych zachowań wśród rodzin. A także zachowań dorosłych wobec własnych dzieci. 12 stron opisów tych badań kończy bibliografia licząca sobie 72 pozycje. Nie ma ta publikacja charakteru rzetelnej pracy naukowej, a jest jeno katalogiem problemów „do zasygnalizowania”. Nie mam najmniejszej ochoty na recenzowanie tego „dziełka”. A zapewniam Cię, że – wbrew Twoim słowom – sprawa jest daleko bardziej skomplikowana, warto zatem poszperać w fachowej literaturze, a co za tym idzie, konfrontować się nie tyle z własnymi fobiami, co – przede wszystkim! – z danymi empirycznymi, które zostały zgromadzone i przeanalizowane przez poważnych naukowców na poważnych uniwersytetach – znam sporo fachowej literatury i nie konfrontuję się z własnymi fobiami, a – choć żem nie naukowiec na poważnym uniwersytecie – sporą liczbę lat poświęciłem problemowi, zarówno jako autor, jak i jako redaktor książek wychowaniu dzieci poświęconych. Problemem na który zwróciłem uwagę nie jest możliwość uwiedzenia tatusia przez córkę, a przyzwolenie na konsumpcję takiego uwiedzenia. Prawne pozwolenie. Takie przyzwolenie prędzej czy później rodzi przemoc seksualną w rodzinie, w której córka nie traktuje ojca jak córki Lota, ale ojciec tratuje córkę jako obiekt seksualny. Napisałem we wczorajszym poście z godz. 18:32, który byłeś łaskaw „wziąć pod but”, że – niebezpieczeństwem (…) jest przyzwolenie na postrzeganie przez rodziców swoich dzieci jako na obiektów seksualnych. Obojętnie w jakim wieku są te dzieci i obojętnie czy seksualnym obiektem dla ojca jest córka (czasem syn), czy dla matki syn (czasem córka). Nawet jeśli dzieci są już dorosłe, to wychowywanie ich do osiągnięcia wieku „seksualnie dozwolonego”, będzie wychowywaniem ich w takim duchu, aby dzieci miały świadomość tego, że istnieją także po to, aby swoim rodzicom sprawiać seksualną radość. Tego aspektu prof. Hartman w ogóle nie wziął pod uwagę, nie zdając sobie pewnie sprawy z tego, że dorośli ludzie bardzo często podejmują decyzje pod wpływem wychowania i zgodnie z tym wychowaniem. Pominąłeś ten fragment mojej wypowiedzi, cytując dalszą jego część, którą należy czytać z tą pierwszą. Stąd moje długie „hmmmmm”.

    Jeśli zaś chodzi o erotyczne związki pomiędzy dorosłym rodzeństwem, na które obie strony (może to dotyczyć także związku brata z bratem albo siostry z siostrą) się godzą, to jestem przeciwny ich penalizacji. Pod jednym warunkiem. Jeśli owocem takiego związku są dzieci upośledzone (chów wsobny się kłania), to rodzice takiego dziecka muszą brać pełną odpowiedzialność za opiekę nad nim. Bez udziału państwa. Nie można bowiem nie brać pod uwagę, że jeśli para blisko ze sobą spokrewniona wyda na świat dziecko, to może u tego dziecka nastąpić wzmocnienie recesywnych oraz dominujących cech zarówno negatywnych jak i pozytywnych. W bardzo wielu przypadkach występują te negatywne, czyli upośledzające dziecko. Skończę brutalnie. Jeśli spokrewniona z sobą para ma ochotę na seks, to wara mi od ich decyzji, jednak za konsekwencje powinni płacić sami, a nie państwo z moich podatków.

  217. @ fidelio, 3 października o godz. 14:41

    Zakładam, że pewne oczywistości są rozumiane bez słów. Jasne jest przecież, iż legalizacja małżeństw między krewnymi pierwszego stopnia byłaby możliwa wyłącznie w momencie zalegalizowania poligamii. Ja, notabene, byłbym za tym, by ją zalegalizować. Bo właściwie, dlaczego nie?

    Jak Pan widzi, proponuję Panu właśnie konsekwentne myślenie „w szerszym aspekcie”. Co do samej zasady natomiast (mówimy o karaniu za kazirodztwo), fakt, że dana zasada powstała w racjonalnym trybie, nie znaczy wcale, że – po pierwsze – wciąż pozostaje racjonalna, po drugie zaś, iż była i wciąż jest słuszna. Dzisiaj penalizacja kazirodztwa jest irracjonalna i niesłuszna (m.in. dlatego, że odchodzimy od kultury patriarchalnej, zaś tabu kazirodztwa powstało, jak dowodzi Freud, po to by chronić monopol reprodukcyjny i polityczny patriarchów. Ponieważ dziś to pierwotne uzasadnienie nie ma już racji bytu, więc i restrykcje są irracjonalne oraz niesłuszne).

  218. Anumlik, słusznie zwracasz uwagę na wychowanie w rodzinie, czyli na podstawę kodu kultorowo-społecznego, który jest dokańczny w szkole i w otoczeniu społecznym w młodych latach.
    W prawie obowiązuje zasada, ze stosunek płciowy z nieletnią (im) (w Polsce 15 lat) jest karalny, ale z letnim (więcej jak 15 lat) nie podlega karze.
    Jak wytłumaczyć np. dzieciom, synom i córkom, które mają rozumieć, że wujek z sąsiedztwa z ich siostrą już 15-letnią baraszkuje, a one muszą czekać aż do 18 lat, by tata spełnił swoje przyrzecznie, że jak dorośniesz, to pogadamy miło.
    Pzdr, TJ

  219. jasny gwint
    No błagam, nie rozśmieszaj mnie. O których ty „imperialistach” mówisz, skoro wart Pac pałaca i na odwrót? Co to w ogóle za określenie z lamusa historii?
    Tyle lat żyjesz i jeszcze się nie pokapowaleś, że pretendentów do panowania nad światem od dawna jest dwóch?
    USA jest od nas daleko, Rosja za miedzą i zawsze od niej szło dla Polski zagrożenie. Ameryka wzięła udział dopiero w „rozbiorze” Polski po 1945, kiedy staliśmy się, głównie z woli Roosewelta, państwem satelickim w orbicie ZSRR.
    Dzisiaj mamy drugą zimną wojnę, a ty sięgasz do arsenału określeń z tej pierwszej zimnej wojny.
    Wtedy, gdy byłeś młody i żyliśmy w określonej rzeczywistości, było dla ciebie jasne, że zagrożeniem dla pokoju światowego jest tylko i wyłącznie imperializm wuja Sama, a wujek Stalin to gołąbek pokoju.
    Ten świat upadł na dobre wraz z końcem doktryny Breżniewa, a ty stare kalki” imperialistyczne” przykładasz do całkiem innych czasów.
    Rozumiem, ze możesz się ze mną nie zgadzać, ale przynajmniej nie używaj kompletnie nieadekwatnej frazeologii.

  220. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Сегодня Центральный банк приступил к самым масштабным валютным интервенциям с июня. По оценке участников торгов, к 15:00 Банк России продал около $700 млн, удержав курс бивалютной корзины на уровне 44,4 руб.
    В самом начале сегодняшних торгов российский рынок протестировал область валютных интервенций ЦБ. В 10:10 по московскому времени стоимость бивалютной корзины поднялась на 4 коп., до отметки 44,43 руб. …
    11:10 – 44,49 руб
    Второго вливания оказалось достаточно, чтобы на время снизить стоимость корзины. К 14:37 бивалютная корзина опустилась до отметки 44,37 руб., что на 2 коп. ниже закрытия четверга. Курс доллара к этому времени составил 39,70 руб./$, что на 5 коп. выше закрытия предыдущего дня. Курс евро снизился на 10 коп., до 50,09 руб./€. ” … komm …ru

    http://english.pravda.ru/world/americas/25-09-2014/128618-washington_russia-0/

  221. @mag
    „Tyle lat żyjesz i jeszcze się nie pokapowaleś, że pretendentów do panowania nad światem od dawna jest dwóch?”

    Od dawna nie ma dwóch, tzn. od upadku ZSRR jest jeden światowy hegemon, no i chyba nie trzeba wskazywać go palcem?

  222. A w USA niestety standardy coraz bardziej stalinowskie:
    https://twitter.com/W911/status/518040749708177408/photo/1

  223. Najważniejsze wielkości składające się na PKB to wydatki na konsumpcję i inwestycje. W państwach najbiedniejszych największym wyzwaniem jest ułożenie się do snu z pełnym żołądkiem, więc na inwestycje rozwojowe zostaje tyle co kot napłakał. Pod koniec XX wieku w Etiopii udział konsumpcji w PKB przekraczał 95 proc. W państwach nabierających rozpędu udział konsumpcji musi być znacząco mniejszy i spadać. Beton, cegły i maszyny kosztują, więc w skali ogólnonarodowej nie wystarcza na codzienne obiady mięsno-rybne. To uwaga skierowana do wyznawców ekonomii czarodziejskiej, w której PKB powstaje z niczego, np. z kreacji monetarnej.
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/swiat-na-dwustuletnim-dorobku/?skad=newsletter20141003
    ================

    Ciekawe……

  224. @Teodor Parnicki
    „Jak Pan widzi, proponuję Panu właśnie konsekwentne myślenie “w szerszym aspekcie”

    Nie widzę.

  225. Alan Hart weteran brytyjskich mediów takich jak BBC o 9/11:
    https://www.youtube.com/watch?v=j7Nk0lvtRxM&feature=youtu.be

  226. @ fidelio, 3 października o godz. 16:23

    Widzę, że Pan nie widzi – i raczej szybko nie zobaczy.

  227. fidelio g.16:18
    Ty naprawdę wierzysz, że Niedźwiedź odpuści?

  228. @mag
    „Ty naprawdę wierzysz, że Niedźwiedź odpuści?”

    Niedźwiedź walczy o życie, a nie o światową dominację.

  229. Rozpaczliwie usiłuję opublikować odpowiedź anumlikowi, a tekst nie wchodzi na stronę i ginie w jakichś otchłaniach. Radźcie, co robić!

  230. Odpowiedź napisałem w Wordzie i próbuję ją skopiować do blogowego okienka. Czemu przepada?

  231. Co robić? – pyta TEO PARNICKI (16:59).

    USIĄŚĆ, DOPIERO POTEM ROZPACZAĆ.
    W mojej skromnej opinii, przepada przez jakieś niewyjawione a nieprzystojne słowo, które blokuje cały wpis. Proponuję podzielić tekst na części i drogą eliminacji dojść do tego w którym zdaniu jest ten „wulgaryzm”. Chyba, że całość jest jednym wielkim wulgaryzmem – wtedy moja rada na nic.

  232. TEODOR PARNICKI

    Trzeba coś zmienić w treści. Przestawić szyk, wyciąć niektóre słowa.

    Pozostaje metoda prób i błędów.

    Pzdro

  233. Te wszystkie patologie, od których aż mnie mgli, jak o nich czytam na blogu
    u Passenta – muszą mieć swój wspólny mianownik. Nie będę wymieniał,
    opisywał jak wielka głupota żre człowieka.
    Przykro mi, niektórych może z tego powodu szlag trafić, ale wszystko zmierza do
    Jana Kwaśniewskiego, który odkrywczo trąbi: proporcje w odżywianiu, że za wszelkie zło odpowiada brak wiedzy o rzeczy,że podejmuje się decyzje z pominięciem znajomości rzeczy,że konsekwencją złego odżywiania jest patologiczna czynność umysłu, itd. itd.
    Do takiego samego wniosku doszedł lekarz pediatra Wojciech Ozimek, przyjmuje w Warszawie, można o nim przeczytać i posłuchać co mówi na YouTube. Doszedł do tego samego wniosku, tylko z zupełnie z innej strony: badając florę bakteryjną, proste organizmy , które robią zamieszanie w całym ustroju człowieka. Ozimek twierdzi , że te małe stworzenia wpływają na mózg człowieka, powodują określone konsekwencje, determinują jego zachowanie.
    Żeby tekst był krótki: zalecenia żywieniowe dr Wojciecha Ozimka, praktycznie są w pełnej korelacji z głoszoną wiedzą Jana Kwaśniewskiego. Ozimek zaleca odstawienie z diety wszystkiego co słodkie, w tym słodkich owoców, pszenicy i przetworów z niej, ze względu na gluten.
    Już autorzy Biblii zauważyli, że słodkości z drzew owocowych, symbolem jest jabłko, szkodzą człowieku, są „owocem zakazanym”, grzesznym. Cukru z buraka jeszcze wtedy nie produkowano. Cukier z buraka to świeży wynalazek, ma ok. 200 lat.
    Wytłumaczenie tej zgodności lekarskiej: Kwaśniewskiego i Ozimka, jest banalnie
    proste, cukier jest pokarmem dla bakterii, jeżeli cukru jest za dużo w ustroju człowieka – dochodzi do „eksplozji demograficznej”, tego, co dla człowieka jest szkodliwe.

  234. @ Sylwia, @ Kartka z podróży

    No właśnie próbuję różnych redakcyjnych wolt i nic. Wulgaryzmów nie ma żadnych, chyba że za takowe uznamy słowa „seks”, „kazirodztwo” etc. Może „Polityka” je blokuje w jakimś tchórzliwym szale? 😉

  235. @Teodor

    Jednym z zakazanych słów jest imię męskie na J.

  236. @Teodor
    Jedyna i skuteczna metoda to wstawiać tekst partiami.

  237. @ anumlik, 3 października o godz. 15.01

    II. Linkowany przeze mnie artykuł Okamiego et consortes (OEC), nie dotyczy wprawdzie samych aktów kazirodczych, wiąże się jednak ściśle z problemem kazirodztwa – o czym zaświadcza już sam wstęp, w którym autorzy odnoszą się do badań kojarzących ekspozycję dzieci na nagość lub seksualność rodziców z molestowaniem seksualnym o charakterze para-kazirodczym..

    OEC udowadniają, że kontakt dziecka z potencjalnie kazirodczą sferą rodzicielskiej seksualności wcale nie musi mieć traumatycznych skutków. Przeciwnie, przebadane przypadki wskazują na brak szkodliwości takich kontaktów i nieobecność traumy.

    Dlaczego Twoim zdaniem cytowana publikacja nie ma „charakteru rzetelnej pracy naukowej”. Czyżbyś kwestionował rzetelność autorów, prawdziwość przytoczonych danych, wiarygodność metodologii?

    III. Piszesz: „Problemem na który zwróciłem uwagę nie jest możliwość uwiedzenia tatusia przez córkę, a przyzwolenie na konsumpcję takiego uwiedzenia. Prawne pozwolenie. Takie przyzwolenie prędzej czy później rodzi przemoc seksualną w rodzinie”.

    Nie wiem, na jakiej podstawie tak twierdzisz, skoro prawnego przyzwolenia na stosunki seksualne między rodzicami a dziećmi po prostu dziś nie ma. W tej sytuacji mógłbyś jedynie stwierdzić, że depenalizacja prędzej czy później MOGŁABY zrodzić „przemoc seksualną w rodzinie”. Takie twierdzenie byłoby jednak rzutowaniem teraźniejszych obaw na ekran przyszłości. Innymi słowy: byłaby to zwykła projekcja fobii (którą właśnie tutaj uprawiasz).

    IV. Do uwag poruszających kwestię wychowania będącego w istocie hodowlą obiektów seksualnych nie odniosę się, ponieważ nie znam żadnych badań, które skanowałyby związki kazirodcze pod tym kątem. Co więcej, zaryzykuję twierdzenie, że Ty również z takimi badaniami nie miałeś możliwości się zapoznać (skoryguj mnie, jeśli się mylę). Na marginesie dodam, że prezentowana przez Ciebie perspektywa – tzn. postrzeganie relacji erotycznych przez pryzmat uprzedmiotawiania – świadczy o niepokojącej skłonności do tabuizowania erotyzmu jako takiego. Tabuizacja tego typu utrudnia rzeczową dyskusję na temat nienormatywnych praktyk seksualnych (i pojawia się zawsze w odniesieniu do preferencji stygmatyzowanych przez konserwatywną, represyjną większość „normalnego społeczeństwa” – por. dyżurna argumentacja przeciw gejom i ich związkom partnerskim; w horyzoncie tej argumentacji jeden gej dla drugiego to nie człowiek, lecz tylko i wyłącznie obiekt seksualnej konsumpcji).

    V. Piszesz: „Skończę brutalnie. Jeśli spokrewniona z sobą para ma ochotę na seks, to wara mi od ich decyzji, jednak za konsekwencje powinni płacić sami, a nie państwo z moich podatków”.

    Cóż… Odpowiem z równą brutalnością. To argument patentowanego osła. Dlaczego? Ponieważ podobny tekst o płaceniu za leczenie powinieneś skierować np. do nosicieli genu MLH1 albo BRCA1. Chorujesz na raka? Spoko, ale jeśli masz ochotę na seks, to za konsekwencje (czytaj: ryzyko choroby przeniesione na dzieci) musisz zapłacić sam, a nie państwo z moich podatków.

    Brawo Anumlik! Ale, ale… To jeszcze Ty czy już Korwin-Mikke?

  238. @ anumlik, 3 października o godz. 15.01

    I. Piszesz: „Stosunki erotyczne pomiędzy rodzicami a dziećmi – ściślej, pomiędzy zstępnymi a wstępnymi, by pozostać na gruncie prawnym – podlegają penalizacji. I żadne ‘dowody naukowe’ tego nie zmienią”.

    Co ma piernik do wiatraka? – chciałoby się zapytać. Ja przecież nie twierdzę, że inkryminowane stosunki nie podlegają penalizacji. Mówię natomiast, że nie powinny być penalizowane – m.in. dlatego, że wiarygodne opracowania danych empirycznych (por. np. Joan. A. Nelson „Self-Report Findings from Nonclinical Sample”) wskazują na fakt fundamentalny – na to mianowicie, iż – wbrew temu, co utrzymujesz – stosunki kazirodcze wcale nie muszą skutkować tzw. „tragediami” (jak rozumiem, traumami wywołującymi dalekosiężne i długofalowe dysfunkcje natury psychicznej i społecznej). W tym kontekście empiria udowadnia, iż często do żadnych tragedii po prostu nie dochodzi. I żadna ideologia tego nie zmieni.

  239. Wacław
    3 października o godz. 17:12

    Hodowcy owiec zbudowali cywilizację.
    I hodowcy ryżu, prosa, pszenicy.
    Cywilizacja hodowców koni, czy wielbłądów, nie przetrwała.
    Nie ma cywilizacji łowców fok…….

    Jak to wytłumaczysz?
    Żywieniem?

  240. 39,92 – w drodze ku szczytnej granicy 90 rubli za dolara.

    Jest skłonna jak najbardziej przyznać rację @jasnemu gwintowi (15:00), że hegemonów światowych jest dwóch, równorzędnych. Dla Polski Ameryka jest groźniejsza, bo u nich nadal biją murzynów, a my od 1. klasy kochamy murzynka Bambo i serce nam krwawi na tę wiadomość, a starszym chłopcom scyzoryk w kieszeni się otwiera.

    Ale jeden hegemon się jednoczy wokół wodza, który „kraj wyciągnął z dołka”:
    https://www.youtube.com/watch?v=JTNB5RzlILI

  241. Kochani,

    nie uwierzycie, ale… Dopiero po wywaleniu słówka „in-cest” komentarz wszedł na stronę. Co za czasy…

    Chodzi oczywiście o tytuł pracy Joan. A. Nelson „IN-CEST: Self-Report Findings from Nonclinical Sample”.

    Przepraszam wszystkich (a w szczególności anumlika) za przestawioną kolejność akapitów.

    Pozdrawiam!

  242. Słówko „IN CEST” pisane poprawnie nie wchodzi…

  243. Na szczęście cały ten pomysł legalizacji kazirodztwa pozostanie tylko intelektualną fanaberią.

  244. T. PARNICKI (17:15)

    Czy Pan decyduje co jest „wulgaryzmem”?

    Raz miałam problem z „wulgaryzmem” rodzaju męskiego, więc zamieniłam go na formę żeńską – agentka wpływu – i opublikowałam z powodzeniem. Bo to już nie jest „wulgaryzm”.

  245. Zresztą głos w sprawie właśnie w kontekście casusu z Niemiec, o którym była mowa w felietonie prof. Hartmana zabrał Trybunał w Strasburgu, który dopuścił penalizację tego czynu, gdyż nie narusza to konwencji praw człowieka. Przy okazji warto też wspomnieć o szczegółach tej sprawy, których zabrakło w felietonie:
    ” Para podjęła regularne współżycie seksualne, w wyniku którego na świat przyszło czworo dzieci. Siostra – jako osoba jedynie częściowo poczytalna – nie została skazana, w przeciwieństwie do brata, który – zdaniem sądu – wykorzystał jej bezradność po śmierci matki i uzależnił ją od siebie. W chwili podjęcia współżycia siostra miała zaledwie 16 lat, a skarżący był od niej o 7 lat starszy.”

  246. @ fidelio, 3 października o godz. 17:35

    To się dopiero okaże. Zaklinanie rzeczywistości ma ograniczoną skuteczność, dyskurs zaś drąży skałę (a raczej koprolit antyerotycznej trwogi).

  247. We wtorek, 30 września historyczny dzień w stosunkach polsko-amerykańskich w kontekście łączenia rodzin.

    Tego dnia ambasada USA wydała pierwszą wizę imigracyjną do USA dla polskiego małżonka tej samej płci.

    https://www.facebook.com/USEmbassyWarsaw/photos/a.10151874779888945.1073741848.39589683944/10152790476943945/?type=1

    Pzdro

  248. – Białoruś jest gotowa wysłać swoje wojska na Ukrainę w ramach misji pokojowej – oświadczył prezydent Aleksander Łukaszenka. Ideę tę poparli prorosyjscy separatyści ze wschodu Ukrainy, brak jest reakcji ze strony władz w Kijowie.

    – Jeśli to będzie potrzebne (choć to dla mnie rzecz bardzo niebezpieczna i groźna, jeśli Rosja żywi nieufność do Zachodu, a Zachód do Rosji, Ameryka do Rosji, a Rosja do Ameryki, a także jest nieufność stron walczących) to byłbym gotów wykorzystać także nasze siły zbrojne, by rozdzielić strony konfliktu – oświadczył prezydent Białorusi w wywiadzie dla telewizji Euronews, który w całości ma zostać wyemitowany w piątek.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Aleksander-Lukaszenka-Bialorus-gotowa-wyslac-sily-pokojowe-na-Ukraine,wid,16930881,wiadomosc.html
    =================

    Bat’ka psuje Bidenowi interesy…….

    albo

    „chłopcy, źle sie bawicie.
    wam chodzi o zabawę
    nam chodzi o
    ŻYCIE!!!”…….

  249. W sprawie „sprawy Hartmana”. Tu nie chodzi o poruszenie jakiegos tematu, ale o cos zupelnie innego. To ze jestem zwolennikiem bycia mlodym i przystojnym ( czyli bycia „po slusznej stronie” ) nie oznacza automatycznie ze jestem mlody i przystojny. Profesor popisal sie ignorancja w sprawie nie zadnej innej, ale wlasnie plci kulturowej. Nawet jezeli kazirodcze relacje plciowe nie powoduja szkod na poziomie biologicznym, to powoduja ogromne spustoszenie na poziomie kulturowym i w psychice. Ofiary traca rozeznanie tego co jest wlasciwe i niewlasciwe, a te sprawy reguluje wlasnie kultura. Nie majac rozeznania niustannie popelniaja bledy w tej sferze, za co sa karane w zgodzie z obowiazujacymi regulami. W rezultacie ich zycie zamienia sie w rodzaj piekla na ziemi. Profesor – a wiec osoba zaufania publicznego – zrobil sobie z tego wszystkiego „kratochwile”. Tak w ogole to z moich obserwacji wynika ze 99% „zwolennikow i zwolenniczek „genderu” nic z tego nie rozumie. W 68′ krzyczeliby „Syjonisci do Syjonu”, dzis krzycza „Gender, gender”. Gender srender.

  250. wiesiek59
    3 października o godz. 17:24

    Wacław
    3 października o godz. 17:12

    Hodowcy owiec zbudowali cywilizację.I hodowcy ryżu, prosa, pszenicy.
    Cywilizacja hodowców koni, czy wielbłądów, nie przetrwała.
    Nie ma cywilizacji łowców fok…….

    Jak to wytłumaczysz?
    Żywieniem?
    =======================================
    Tak żywieniem, głównie.
    Eskimos: złe proporcje, białka trzy razy więcej niż tłuszczu.
    Mongolia: podobnie i uwarunkowania geograficzne.
    Japonia to zupełnie inny problem. Rozwój cywilizacyjny ostatnich
    stu lat, dała Japończykom ryba, i tylko ryba. Wprowadzenie na jednostki
    połowowe silnika wysokoprężnego.Tak twierdzi Kwaśniewski. Opisuje to w książce
    pod tytułem „Jak nie chorować”.
    Chiny to jeszcze inny ciekawy przypadek. Chiny zbliżają się ze składem diety
    do Szwajcarii – przewaga pokarmu pochodzenia zwierzęcego. Chiny spożywają,
    konsumują połowę światowej produkcji wieprzowiny.

  251. Czas pokoju okazuje się dla firm zbrojeniowych trudniejszy niż wojna.

    – U schyłku zimnej wojny Europa Zachodnia i USA z każdym rokiem zwiększały wydatki na obronę. Gdy upadł ZSRR, one malały – aż do 2000 roku. Lata 90. XX wieku były okresem ekonomicznej stagnacji. To był katastrofalny czas dla europejskich i amerykańskich firm zbrojeniowych, ale także dla rosyjskich, które nagle straciły rynek zbytu. Najboleśniej odczuły to między innymi francuskie departamenty i amerykańskie stany uzależnione od produkcji broni. Na Zachodzie zostały zarzucone plany z lat 80., zakładające zakupy setek myśliwców, aby równoważyć potęgę wojskową ZSRR. Państwa zaczęły ograniczać wydatki na obronę, dlatego firmy zbrojeniowe musiały przestawić się na produkcję cywilną, łączyć siły albo zakończyć działalność. We Francji dla regionów uzależnionych od produkcji broni rząd opracował programy restrukturyzacyjne, które miały pomóc przekwalifikować pracowników na inne branże. Lata pokoju po 1990 roku, kiedy mówimy o tzw. dywidendzie pokoju, to dla firm zbrojeniowych duży problem.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Rosyjski-przemysl-zbrojeniowy-kolosem-na-glinianych-nogach-Ekspert-nigdy-nie-dogonia-Zachodu,wid,16928265,wiadomosc.html
    ==============

    Dzięki podpaleniu kilku krajów, obroty wzrosną.
    I będziemy mieli nowe wynalazki……
    Wymagana jest jedynie danina krwi.
    Albo ofiara na ołtarzu…….czego?
    Mojżesz miał ofiarować syna.
    Politycy będą ofiarować CUDZE dzieci……..

  252. Wacław
    3 października o godz. 18:00

    Cywilizacja chipsów, prażonej kukurydzy i sojowych hamburgerów nie ma więc przyszłości…

    Kukurydza zaszkodziła Majom?
    Czy ołowica?
    Z tych muszkietowych kul?

  253. @wiesiek
    „- U schyłku zimnej wojny Europa Zachodnia i USA z każdym rokiem zwiększały wydatki na obronę. Gdy upadł ZSRR, one malały – aż do 2000 roku. Lata 90. XX wieku były okresem ekonomicznej stagnacji.”

    Oczywiście, że to była katastrofa dla przemysłu zbrojeniowego zwłaszcza w USA. Pokonali ZSRR i co teraz? Z jednej strony wygrali, a z drugiej mieli problem bo USA zawsze przecież potrzebuje poparcia opinii publicznej dla swoich akcji zbrojnych. No więc zaczęli kombinować z tego co mieli, a co mieli? No mieli Al Qaidę, która była przecież ich jak to się mówi intelligence asset z okresu walki w Afganistanie z ZSRR. Teraz tylko pozostało dostarczyć im broń, środki, i ochronę i łatwo można było mieć pretekst do niekończącej się wojny z niewidzialnym przeciwnikiem i można wydawać w tym celu nieskończone ilości dolarów z budżetu, można też zajmować różne części świata pod tym pretekstem. Stąd się wziął projekt PNAC, który wprost artykułował potrzebę nowego Pearl Harbour, co też się szybko zmaterializowało pod postacią 9/11. Potem poszło już łatwo, pod hasłem War on Terror można było wszystko, włącznie z torturami w wasalnych państewkach takich jak Polska.

  254. ~R&H (10:38)
    „Rosyjski kolos na glinianych nogach”. Nie najnowszej generacji Su24 zneutralizowal amerykanskiego niszczyciela najnowszej generacji ha ha ha .Panie ekspert idz pan w buraki…………………………………. Co przestraszyło USS Donalda Cooka na Morzu Czarnym? Mnisterstwo spraw zagranicznych USA przyznało, że załoga niszczyciela USS Donalda Cooka jest mocno zdemoralizowana, po tym jak rosyjski samolot wojenny Suchoi-24 (Su-24) przelatywał nad nimi na Morzu Czarnym, nie posiadając przy tym ani bomb, ani rakiet, tylko elektroniczny przyrząd wojenny.10 kwietnia 2014 roku niszczyciel USS Donald Cook przypłynął na Morze Czarne, a 12 kwietnia rosyjski bombowiec Su-24 przelatywał nad nim – incydent, który według wielu mediów całkowicie zdeprymował załogę okrętu do tego stopnia, że Pentagon zaprotestował.USS Donald Cook (DDG-75) jest niszczycielem z wyrzutnią rakiet czwartej generacji, którego podstawową bronią jest rakieta samosterująca Tomahawk z zasięgiem 2,5 tys. km, mogące przenosić głowice nuklearne. W ramach rutynowej misji USS Donald Cook posiada 56 rakiet Tomahawk, a w konfiguracji ofensywnej 96. Ten niszczyciel USA jest wyposażony w system ostatniej generacji Aegis. To jest zintegrowany system, który zapewnia łączność między systemami obrony przeciwrakietowej wszystkich okrętów, na których jest zainstalowany – w ten sposób tworzy się sieć, która gwarantuje wychwytywanie, ściganie i zniszczenie setek celów w tym samym czasie. USS Donald Cook jest również wyposażony w cztery duże radary, których wydajność można porównać z mocą wielu stacji radarowych. W celach obronnych posiada on jeszcze 50 rakiet przeciwlotniczych różnych typów. Latający nad USS Donaldem Cookiem rosyjski Su-24 nie miał bomb i rakiet, tylko gondolę zamontowaną pod kadłubem, która według rosyjskiego czasopisma Rossiyskaya Gazeta [2] zawierała elektroniczny przyrząd wojenny zwany Jibiny. Podczas fazy zbliżania się przyrząd ten miał zneutralizować wszystkie radary niszczyciela, urządzenia kontrolne, systemy informacyjne itp. Innymi słowy, ten wszechpotężny obecnie używany i montowany system Aegis w celach obronnych nowoczesnych okrętów NATO został wyłączony jak telewizor pilotem.Rosyjski Su-24 symulował następnie atak na Donalda Cooka rakietami, który przedtem został dosłownie ogłuszony i oślepiony. Jak podczas ćwiczeń, nieuzbojony rosyjski samolot powtórzył manewr ataku rakietami 12 razy, po czym oddalił się. USS Donald Cook natychmiast obrał kurs do portu w Rumunii. Po tym incydencie, który przez atlantycką prasę został przemilczany mimo wielu komentarzy specjalistów sektora obronnego, Donald Cook nie zbliżał się już do rosyjskich wód terytorialnych.27 marynarzy USS Donalda Cooka prosiło o zwolnienie ich z aktywnej służby
    ==============

    Hmm………

  255. Tegoroczne wybory zmieniają lokalną rzeczywistość polityczną w powiecie wielickim. Radni do gmin wybierani będą w jednomandatowych okręgach wyborczych – część polityków na tym straci, a część zyska.

    Zgodnie z nowym Kodeksem Wyborczym, w każdym rejonie wyznaczono tyle okręgów wyborczych, ilu jest radnych. Podstawą do takiego podziału jest liczba mieszkańców w danej miejscowości. Według tych zasad, z każdego okręgu do rady gminy wejdzie tylko jedna osoba – ta która uzyska w swoim rejonie największe poparcie. W ten sposób nie będzie już możliwe „ciągnięcie listy” przez najpopularniejsze nazwiska. Wcześniej do rady mogły dostać się osoby ze stosunkowo małą liczbą głosów, ale wysokim miejscem na liście
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zmiany-w-Kodeksie-Wyborczym-Okregi-jednomandatowe-w-powiecie-wielickim,wid,16931025,wiadomosc.html
    ================

    Interesujący eksperyment.

    Gdyby tak poeksperymentować z Sejmem, może zamiast trafiających do ław Incitatusów, trafiłoby paru mądrych ludzi?
    Czy też wybór zależy jedynie od kasy przeznaczanej dla proboszcza i na kampanię?

  256. Sylwia
    3 października o godz. 17:29
    Do tej głupawej ironii warto było jeszcze dodać, że oprócz bicia murzynów tam jeszcze dużo ich siedzi w więzieniach. Łącznie ponad 2,2 miliony w tym prawie 70 procent czarnych. To światowy rekord. Ponadto maja jeszcze wiezienia za granicą. W Guantanamo, w Polsce, Abu Garbi i w wielu nieznanych miejscach. Pisałem o dwóch mocarstwach i ich broniach atomowych. Szacują, że tylko 10 procent trafionych do celu wystarczy abyśmy wyparowali. Ty także. Więc nie ma się co martwić kursem rubla. Ruscy przetrzymają. A to Twoje mocarstwo wydaje na zbrojenia prawie bilion /nasz bilion/ dolarów rocznie. 15 razy więcej niż Rosja. Finansują także naukę. Dla przykładu 80 procent budżetu największego uniwersytetu świata w Kalifornii pokrywanych jest z puli Pentagonu. W całości na nowe bronie jądrowe. Za niedługo załatwią Cię jądrowo z długopisu lub z komórki. Przy okazji dowiedziałaś się czegoś.

  257. @wiesiek

    To stara historia przecież z tym niszczycielem.

  258. Czekałem, czekałem aż w końcu ktoś powie kilka słów prawdy a zarazem obrony w sprawie Hartmana, jego felietonu i się doczekałem.

    W Krytyce Politycznej rozmowa Jakuba Dymka z Martą Konarzewską zatytułowana „Daliśmy się zaszantażować konserwatywnej mentalności”

    Fragment:

    „Jakub Dymek: Czy twoim zdaniem profesor Jan Hartman w swoim krótkim wpisie na temat kazirodztwa powiedział coś szokującego? Albo inaczej: coś, co usprawiedliwia późniejsze wydarzenia, od skandalu medialnego po wyrzucenie z partii i konsekwencje dyscyplinarne ze strony Uniwersytetu Jagiellońskiego?

    Marta Konarzewska: Oczywiście, że nie. Ani Hartman nie powiedział nic szokującego, ani nie ma usprawiedliwienia dla dyscyplinarnych kroków podjętych przez Uniwersytet i wyrzucenia z partii politycznej. Więcej, nie ma w jego słowach nic niebezpiecznego politycznie i etycznie. Dlaczego? Bo gdy mówiąc „kazirodztwo” mamy na myśli dobrowolną relację erotyczną dwójki dorosłych osób, która nie krzywdzi żadnej z nich ani nikogo poza tą relacją, to otwieramy debatę, dla której powinno być miejsce. Trzeba sobie specjalnie „niebezpieczeństwo” i „zagrożenie” dopisać, jak w przypadku sprawy Hartmana, by to mogło oburzać.

    Inny ważny wątek jest mityczny – to oczywiście zakaz kazirodztwa jako podstawowe tabu kulturowe. Zakaz ów tkwi u źródeł (o czym dawno temu pisał Lévi-Strauss) tworzenia społeczeństw i na samym styku Natury i Kultury. Bardzo chcemy być ludźmi, prawda? Czyli przekroczyć Naturę. Obrzydzenie dla kazirodztwa nam to symbolicznie umożliwia. Dlatego trzeba się święcie oburzyć i powiedzieć „to obrzydliwe!”.

    Podejrzewam, że siła zakazu jest tak wielka, że dla wielu osób coś się chwieje w podstawach świata, gdy otwiera się o nim dyskusję. Wtedy pojawia się lęk.

    Słów tabu się wszak nie wypowiada. Dlatego „kazirodztwo” musiało zostać natychmiast usunięte (wpis usunięty z bloga), wymazane ze zbiorowej świadomości. Bo tym, że jest ono podświadomie obecne, ale gdzieś spychane czy wypierane, świadczy tak natychmiastowa i zdecydowana reakcja właściwie wszystkich stron, politycznych sojuszników i przeciwników Hartmana, środowiska akademickiego, mediów. To z lęku wzięły się uwagi takie, jak „nie wiem, co Hartman pije, a jak nie pije, to niech się napije i idzie spać”. To oznaka tego, że czyjś świat zadrżał w posadach. Nic już nie mówmy, prześpijmy to! Oczywiście tak naprawdę lęk jest o to co zawsze, czyli że wraz ze zniknięciem zakazów zniknie możliwość ich przekraczania.

    Jakub Dymek: Mówisz tak, jakby Hartman rzeczywiście coś „powiedział” – czyli faktycznie naruszył czy złamał jakąś zasadę. Ale on przecież zapytał, postawił problem, postanowił być może włożyć kij w szprychy, ale i tak w trybie przypuszczającym, zdradzając raczej wątpliwości niż pewność. Nie zgłosił postulatu czy pomysłu nowszego od antycznych ujęć kazirodztwa.

    Marta Konarzewska: Powiedział! To znaczy: użył zakazanego słowa „kazirodztwo”. Tak działa tabu, po prostu, nie możesz wypowiedzieć jakiegoś słowa. Bo dopóki go nie mówisz, ono nie istnieje, a sytuacja, którą ono opisuje, nie ma miejsca. Przynajmniej na poziomie fantazji. Hartman użył samego słowa i dopisał do niego kilka zdań, odwołując się zresztą do konkretnego przykładu legalizacji związku kazirodczego, i to wystarczyło. Najbardziej poruszające jest to, że Hartman zapytał jako filozof i bioetyk. A co innego ma pytać bioetyk, jak nie o to? Zamknięcie drogi do zadawania pytań to zakazanie myślenia.”

    Całość pod linkiem

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/rozmowa-dnia/20141003/konarzewska-dalismy-sie-zaszantazowac-konserwatywnej-mentalnosci

    Pzdro

  259. @wiesiek
    „Interesujący eksperyment.”

    Masz to w Senacie. Efekt – totalna dominacja PO.

  260. fidelio
    3 października o godz. 18:36

    Oczywiście że stara.

    Ale trzeba łopatologicznie przedstawić, że lekceważenie przeciwnika ZAWSZE jest zgubne.
    Demonizowanie, bagatelizowanie=kleska w starciu…….

    No, chyba że klęska w pierwszym, ma nakręcić koniunkturę.
    Ktoś chętny na harcowników, zwiadu i do rozpoznania walką?
    Tam straty przekraczają 80%…….

  261. Wiesiek59

    W nawiązaniu do głośnego sparaliżowania elektroniki czy systemów informatycznych USS Donald Cook przez ruski samolot … .

    Gdzieś czytałem, że wystarczy zdetonowanie niewielkiego ładunku jądrowego w stratosferze by impulsem kompletnie wykończyć systemy informatyczne czy elektroniczne na obszarze pod eksplozją. I to na dużym obszarze.

    W tym momencie wojsko wraca do realiów z II wojny światowej – mapy papierowe, kompasy, ostrzał „na oko”, łączność za pomocą archaicznych central telefonicznych na korbkę itp.
    Jednym słowem współczesna armia opierająca się prawie wyłącznie na elektronice staje się bezbronna.

    Ale nie wiem czy to prawda.

    Może ktoś z Komentatorów o wykształceniu ścisłym by się do tej wizji odniósł?

    Pozdrawiam

  262. @KZP
    „Czekałem, czekałem aż w końcu ktoś powie kilka słów prawdy”

    Hehe, Kartko, nie żartuj, przecież to są jakieś brednie:
    „Marta Konarzewska: Powiedział! To znaczy: użył zakazanego słowa „kazirodztwo”

    Nie chodziło o użycie słowa kazirodztwo, chodziło o legalizację kazirodztwa. Zasadnicza różnica.

  263. Kartka z podróży
    3 października o godz. 19:04

    Impuls elektromagnetyczny generowany za pomocą wybuchu, a prawdopodobnie generowany elektronicznie, to całkiem inna klasa zjawisk…….
    Taka technologia dla współczesnych systemów łączności jest zabójcza.

    Zakłócanie komórek jest na danym obszarze normą w działaniach antyprotestacyjnych- nasze „białe miasteczko”.
    Ale unieszkodliwienie systemów wojskowych- projektowanych na odporność, to inna jakość.
    Jakie jeszcze zabawki nie wyszły na jaw?
    Parcie do zwarcia bez rozpoznania?
    Cż, jesteśmy na szpicy, przedmurzu, itp………

  264. – Telewizyjni dziennikarze polityczni dostali embargo na mój film. Kilka stacji TV w ciągu jednego dnia odwołało wszystkie wcześniej umówione rozmowy. Jeden z dziennikarzy bał się nawet rozmawiać przez telefon. Oficjalna wersja jest taka, że w związku z sytuacją w Rosji stacje mają unikać tematów, które mogłyby budzić wewnętrzne niepokoje. A ten film w ich mniemaniu może je wywoływać – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską reżyser Patryk Vega. Jego najnowszy film „Służby specjalne” właśnie wszedł na ekrany kin.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Patryk-Vega-dla-WPPL-dziennikarze-dostali-embargo-na-moj-film-To-zasluga-sluzb,wid,16929580,wiadomosc.html?ticaid=1138eb&_ticrsn=5
    =================

    Sporo dziś ciekawych informacji i…..fabuł…….

    Cenzura wraca?
    Mysia, REAKTYWACJA?
    To też mógłby być niezły film……..

  265. @wiesiek
    Jaka cenzura, jak na gazeta.pl o tym filmie mam krzyczące banery aż bijące po oczach, to raczej taka próba reklamy – ojej moja fikcja jest taka niebezpieczna, że chcą cenzurować – wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej.

  266. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” Jednak w trakcie wystąpienia prezydenta Rosji giełdy w Moskwie pikowały. – pisze Gazetka Michnika …

    Gdybym nie wiedziel, ze to kolejna glupota-zawisc-Mandela …, pomyslalbym ze to prowokacja – serio!

    Indeks dolarowego parkietu RTS spadł wczoraj o 1,6 proc., poniżej psychologicznego poziomu 1100 pkt – pierwszy raz od 21 marca, kiedy po aneksji Krymu przez Rosję inwestorzy w panice uciekali z moskiewskiej giełdy. A indeks rublowego parkietu MMVB stracił wczoraj 1,7 proc.

    Rekordowo tania jest także rosyjska waluta. W poniedziałek po raz pierwszy w historii za jednego dolara trzeba było zapłacić 39,5 rubla. Zdaniem analityków dewaluację rubla przyspieszył gwałtowny spadek cen ropy naftowej na świecie.

    Wczoraj po południu na giełdzie w Londynie europejska ropa naftowa Brent kosztowała 92,4 dol. za baryłkę, ale wcześniej można było ją kupić nawet za 91,55 dol. – najtaniej od ponad dwóch lat. W Nowym Jorku baryłka amerykańskiej ropy naftowej kosztowała w tym czasie 89,7 dol. i pierwszy raz od półtora roku cena amerykańskiego surowca spadła poniżej psychologicznego progu 90 dol. za baryłkę. Jeszcze w czerwcu baryłka Brent kosztowała niemal 116 dol., a amerykańskiej ropy – ponad 100 dol. ” … G. A. Michnika

    – Starker Dollar bringt die Fed durcheinander – silny USD deloluje Fed …

    http://www.handelsblatt.com/finanzen/rohstoffe-devisen/devisen/geldpolitik-starker-dollar-bringt-die-fed-durcheinander/10786546.html

    Post Christum.
    GW pod bd. nadzorem AM. to b. powazna instytucja – prawda?

    Bylo to widac podczsa wizyty p. redaktora naczelnego gw w Berlinie:

    Tlumy, tlumy i jeszcze raz tlumy (opis znajomych) ; jak w tokijskim Metro – dopychali kolanami … (?)

  267. Fidelio

    Ale nie ma nic zakazanego w dyskusji nt legalizacji kazirodztwa. Nie można więc ludzi za takie dyskusje szykanować czy represjonować.

    Oczywiście w prawie polskim są ideologiczne ograniczenia wolności wypowiedzi np dotyczące gloryfikacji hitleryzmu czy komunizmu czy obrażania uczuć religijnych katolików.
    Ale akurat zakazu czy ograniczeń wypowiedzi w dyskusji czy nawet domagania się legalizacji kazirodztwa sobie nie przypominam.

    Zresztą w ostatnich kilku miesiąca reżimowa tv (TVP2 i Kultura) wyemitowały przynajmniej trzy filmy o tym problemie starające się tłumaczyć czyli odzierać z tabu to zjawisko. Co zresztą nie wzbudziło żadnych protestów. Były to grecki film „Kieł”, węgierski „Delta” i polski „Bez wstydu”.

    Co ciekawe Konarzewska też w swej wypowiedzi dla Kultury w obronie Hartmana też o tym mówi:

    „Jakub Dymek: No więc czemu pytanie Hartmana oburza, a erotyczna relacja rodzeństwa Lannisterów w Grze o tron, współczesnej formie mitu i ponadkulturowej narracji tworzącej jakieś wspólne doświadczenia dla milionów ludzi, nawet nie oburza, ale podnieca i ekscytuje.

    Marta Konarzewska: To jest pytanie, na ile mogą sobie pozwolić mityczne fabuły. Im więcej wolno, bo nie odwołują się do codziennej rzeczywistości, a do mitu właśnie. Gdyby tak nie było, nie wolno by było czytać Biblii. Tam jest mnóstwo kazirodztwa! Z drugiej strony rzeczywiście nie wiem, czy ci, dla których oburzające było Miasto 44, bo zauważyli „kopulację”, nie uznają, że i Gra o tron taka jest? Może nie zdążyli jeszcze jej obejrzeć.”

    Pozdrawiam

  268. @KZP
    „Ale nie ma nic zakazanego w dyskusji nt legalizacji kazirodztwa. Nie można więc ludzi za takie dyskusje szykanować czy represjonować.”

    Jasne, ale ja nigdy nie postulowałem czegoś takiego.

  269. Zmiana definicji relacji kazirodczych to nie to samo co likwidacja konceptu relacji kazirodczych.

  270. Fidelio

    Swoją drogą polecam filmy o których wyżej pisałem – głównie „Kieł” i „Deltę”.

    „Delta” to historia kazirodczej miłości rodzeństwa w której siostra ucieka do brata żyjącego na odludziu z bardzo konserwatywnego i represyjnego, równiez seksualnie, środowiska wiejskiego. I odnajduje w tej miłości szczęście i poczucie bezpieczeństwa.

    Natomiast „Kieł” opowiada o rodzinie zamknietej, programowo odizolowanej od złego zdaniem rodziców świata. W tym przypadku kazirodcze więzi seksualne z dziećmi służą dodatkowemu powiązaniu ich z rodzicami i utrzymaniu izolacji rodziny.
    Film jest dość drastyczną metaforą rodziny wsobnej, zamknietej na świat, zyjącej tylko dla siebie a tym samym brutalnie tłumiącej wolność swych członków.

    To bardzo ponury i przygnębiający film ale mądry – warto go zobaczyć.

    Poniżej fragment

    http://www.youtube.com/watch?v=S_qc9stiWMk

    Pzdro

  271. @TEODOR PARNICKI, z godz. 17:22 i 17:24

    wbrew temu, co utrzymujesz – stosunki kazirodcze wcale nie muszą skutkować tzw. „tragediami” (jak rozumiem, traumami wywołującymi dalekosiężne i długofalowe dysfunkcje natury psychicznej i społecznej). W tym kontekście empiria udowadnia, iż często do żadnych tragedii po prostu nie dochodzi. I żadna ideologia tego nie zmieni.
    Nigdzie napisałem, że muszą. Nie musza a mogą i to właśnie „mogą” powoduje, że powinny być penalizowane. Użyję tego samego argumentu co Ty i powiem, że nie ma żadnych przekonujących badań mówiących, że do dalekosiężnych traum i długofalowych dysfunkcji natury psychicznej i społecznej może nie dojść. „Self-Report Findings from Nonclinical Sample” też nie przesądza, że nie może. Ot, jedno słówko, a różnica zasadnicza.

    OEC udowadniają, że kontakt dziecka z potencjalnie kazirodczą sferą rodzicielskiej seksualności wcale nie musi mieć traumatycznych skutków. Przeciwnie, przebadane przypadki wskazują na brak szkodliwości takich kontaktów i nieobecność traumy.
    Autorzy raportu nie przebadali wszystkich przypadków, a te o których wiedzieli. Pominęli wcale liczne przypadki szkodliwości takich kontaktów i rodzących się w związku z nimi tragedii. Dlatego też uważam, że publikacja „nie ma charakteru rzetelnej pracy naukowej”. Nie kwestionuję „rzetelności autorów, prawdziwości przytoczonych danych i wiarygodności metodologii”. Zarzucam, że jest jednostronna, a przez tę jednostronność może, powtórzę może posłużyć jako argument za niepenalizowaniem kazirodztwa.

    mógłbyś jedynie stwierdzić, że depenalizacja prędzej czy później MOGŁABY zrodzić „przemoc seksualną w rodzinie”. Takie twierdzenie byłoby jednak rzutowaniem teraźniejszych obaw na ekran przyszłości. Innymi słowy: byłaby to zwykła projekcja fobii (którą właśnie tutaj uprawiasz).
    Masz rację, powinienem użyć słowa mogłaby. Wszystko co wiąże się z przyszłością, którą możemy jeno przewidzieć, jest „rzutowaniem teraźniejszych obaw na ekran przyszłości”. Odwracając Twoje słowa. Moja domniemana fobia niczym się nie różni z Twoim „chciejstwem”, które również jest projekcją, a które to „chciejstwo””właśnie uprawiasz.

    zaryzykuję twierdzenie, że Ty również z takimi badaniami nie miałeś możliwości się zapoznać (skoryguj mnie, jeśli się mylę)
    Nie mylisz się. Różni nas rodzaj wyobraźni jaką zaprezentowaliśmy. Nie oceniam tego. Ja takie obawy mam. Na marginesie. Nie postrzegam „relacji erotycznych przez pryzmat uprzedmiotawiania”, postrzegam relacje dorosły dziecko przez pryzmat uprzedmiotawiania, w czym się – oczywiście – mieszczą także relacje erotyczne. Nie mam też skłonności do tabuizowania erotyzmu jako takiego, z gejowskim i lesbijskim włącznie. Mam natomiast nieprzepartą skłonność do tabuizownia takich czynności erotycznych, które uzależniają jedno/jednego od drugiego. Dziecka od rodzica, dziecka od nauczyciela, dziecka od katechety, dziecka od instruktora harcerstwa, a i sekretarki od szefa też.

    Odpowiem z równą brutalnością. To argument patentowanego osła. Dlaczego? Ponieważ podobny tekst o płaceniu za leczenie powinieneś skierować np. do nosicieli genu MLH1 albo BRCA1. Chorujesz na raka? Spoko, ale jeśli masz ochotę na seks, to za konsekwencje (czytaj: ryzyko choroby przeniesione na dzieci) musisz zapłacić sam, a nie państwo z moich podatków. Brawo Anumlik! Ale, ale… To jeszcze Ty czy już Korwin-Mikke?
    Brońcie mnie wszyscy święci pańscy przed skorwinieniem się. Jednak nie widzę powodu, aby moje podatki szły na leczenie ułomności dzieci, które zostały poczęte w pełnej świadomości przez rodziców, co swoje złe geny przekazują potomstwu. Jeśli sami są upośledzeni (ale wówczas nie mają „pełnej świadomości”) to oczywiście leczenie zarówno ich jak i ich upośledzonego potomstwa powinna przejść na państwo. Jeśli jednak w pełni świadomie zdecydują się na poczęcie i urodzenie dziecka, u którego nastąpiło wzmocnienie recesywnych cech negatywnych, co widać przecież podczas badań prenatalnych, to niech znoszą ciężar utrzymania takiego dziecka, jeśli je pokochają, albo płacenia za jego utrzymanie specjalistycznym zakładom opiekuńczym. Nie widzę w tej argumentacji powodu do nazywanie jej „patentowanie oślą”. Równie dobrze mógłbym Twoje argumenty nazwać „oślimi”, ale jestem dobrze wychowanym starszym panem i tego nie zrobię.

    Pozdrówka

  272. PS
    Musi co w obawie przed skorwinieniem skursywiłem cały ostatni akapit. Sorry.

  273. @KZP
    “Kieł”

    Zbyt hermetyczny jak dla mnie.

  274. Fidelio

    Hermetyczny jak przedstawiona w nim rodzinka.

    Przykry film.

    Pzdro

  275. Posłowie zmienią termin vacatio legis tak, by ustawa mogła wejść w życie z dniem 1 stycznia 2015 r. – mówił zaczajając, że ta „data będzie wyraźnie podana”. – Ufam że do, że do 30 listopada ustawa zostanie przyjęta przez Sejm i podpisana przez prezydenta i opublikowana w Dzienniku Ustaw – oświadczył Szczurek.
    http://tvn24bis.pl/informacje,187/szczurek-ratuje-ustawe-o-rajach-podatkowych-w-przyszlym-tygodniu-trafi-do-sejmu,474386.html
    ====================

    A tymczasem, proza życia.
    Czyli, drobne trzy miliardy poszłoby się paść…….
    Ile warta taka zwłoka?

    „I czasopisma” kosztowało nas rząd.
    Czy rząd wart jest trzech miliardów?
    To kwestia zasobów kupca…….

  276. @TEODOR PARNICKI 3 października o godz. 17:06 napisał

    Odpowiedź napisałem w Wordzie i próbuję ją skopiować do blogowego okienka.

    Tego typu stwierdzenia mają zaletę: są krótkie i jako takie nie męczą umysłów czytelników. Tyle, że dla wstępujących na platformę innych form komunikacji niż analogowa telefonia jest balamutne.

    U podstaw cyfrowej komunikacji leży rozwarstwienie płynących kanałem komunikacyjnym sygnałów na sygnały będące treścią przekazu oraz na sygnały określającymi formę przekazu.

    W kontekście pisemnego komnikatu tworzonego w edytorze rozumianym jako program komputerowy nie sposób dziś komukolwiek pomóc w kłopotach bez zachęcenia go do poznania kwestii kodowania tekstów.

    Powyżej użyłem sztuczki znanej i zrozmiałej dla wielu tutejszych komentatorów, aby wybrany fragment tekstu został zinterpretowany podobnie jak łącze w tekście stworzonym przy pomocy edytora Word.

    Aby uniknąć niezgodności między formatem kodowania pisma przez edytor Microsoft Word oraz przez edytor obsługujący ten blog należy skorzystać z zaawansowanych udogodnień edytora Word!

    Domyślnie tekst dokumentu wordowego ma inny format kodowania niż stosowany tu format określany jako UTF-8. Zaniedbanie jawnego starania o nadanie właściwego formatu mogą owocować zaskakującymi znakami zapytania w komentarzu na tym blogu. Dokument Worda należy zapisać jako zwykły tekst.

    Polecenie takiego zapisania owocuje zapytaniem o format kodowania. Należy wybrać inne kodowanie niż Windows i cierpliwie przewijając listę formatów dotrzec do UTF8 (opuszczenie myślnika przed cyfrą 8 nie zmienia sens wzmianek opisu formatu).

    Tak krótkie sformułowanie jak w podanym cytacie może wprowadzić w konfuzję osobę niezorientowaną, a osobie zorientowanej jest zbędne.

    Ta mnoga liczba słów nie zmienia mego przekonania: informatycy opiekujący się tym blogiem popełniłi jakić błąd podczas udoskonalania WordPressowej formy obsługi bloga i nudzący sie komentatorzy będą pokpiwać, że proces moderacji ypud od tsej, bo generuje losowe błędy moderacji.

    Janina Paradowska zaniedbje swój blog i ponoć nie czyta komentarzy pod bardzo rzadko umieszczanymi wpisami Gospodyni. A blog En passent nie może do rosnąć od czasu gdy jeden z kabareciarzy PRL napisal ksiązkę życzen i zażaleń. E-Polityka, gdy chce, to powiadamia w takim stylu: Komentarz nie został dopuszczony do publikacji. A jak nie chce do zachowuje się w duchu ezrejarf jakezran ein.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZzivIBKepP4

  277. W Newsweeku ciekawy wywiad z Michelem Houellebecq’iem zatytułowany „Pustelnik z chińskiej wieży”

    Fragment:

    „Newsweek: Dziś w Polsce pańska literatura jest papierkiem lakmusowym. Jedni uważają pana za obrońcę konserwatywnych wartości, inni za pornografa. Ten podział dotyczy moralności i jest bardzo ostry.

    Michel Houellebecq: – Zdumiewa mnie, że to taki gorący temat w Polsce. Kiedy tam byłem, mówiłem wyłącznie o moralności seksualnej. To bardzo dziwne, bo mam np. bardzo dużo czytelników w Rosji i ten temat nigdy nie jest tam poruszany. Ich interesuje wyłącznie przyszłość kapitalizmu. Tak jakby do Rosjan wciąż nie dotarło, że ten kapitalizm naprawdę istnieje. Pytają na przykład, czy jest dobry, czy zły.

    Newsweek: I co pan odpowiada?

    Michel Houellebecq: – Nie powiem, bo to temat, który nie interesuje Polaków (śmiech). Poza tym zajęłoby to za dużo czasu. Za to z faktu, że Rosjan nie obchodzą kwestie moralne i seksualne, wysnuwam wniosek, iż oni nie mają żadnej moralności seksualnej. To kwestia różnic pomiędzy prawosławiem a katolicyzmem, jak sądzę.”

    Pzdro

  278. I link na powyżeszy wywiad z pisarzem – gdyby ktoś chciał poczytać

    http://kultura.newsweek.pl/michel-houellebecq-pustelnik-z-chinskiej-wiezy-wywiad-newsweek-pl,artykuly,348138,1.html

    Pzdro

  279. Głupawa ironia – jasny gwint (18:33) tak nazywa mój komentarz.

    Tylko nie „ironia”! – towarzyszu Jasny. Proszę sobie za wiele nie pozwalać! Wypraszam sobie, oto staram się podnieść towarzysza na duchu, pokrzepić dobrym słowem na temat rosyjskiej potęgi, i jednocześnie próbuję ostrzec przed zagrożeniami i problemami, które Rosja musi przezwyciężać w utrzymaniu hegemonii na świecie. Rubel tracący na wartości, powinnam dodać do tego cenę ropy, która spada jeszcze szybciej – wszak to są przeszkody, których nie można bagatelizować. Aby zrównoważyć budżet Rosji Putin musiałby sprzedać złoto z kremlowskich drzwi i innych prezydenckich rezydencji, oraz jachty, musieliby się zrzucić oligarchowie z otoczenia prezydenta, co chyba w grę nie wchodzi; musi przycisnąć pasa klasie średniej, która jest patriotyczna i entuzjastycznie pipiera reżim po odzyskaniu Krymu, i pozostałym oligarchom, niech się bohaterstwem wykażą; w końcu – jak tak dalej pójdzie na otwartych rynkach – będzie musiał zrezygnować ze zwiększenia wydatków na zbrojenia, które miały wzrosnąć o ponad 20 procent. Rosji nikt nie pożyczy na pokrycie deficytu budżetowego. Nawet Chińczycy na to nie pójdą, oni wolą kupować amerykańskie papiery dłużne.

    A jeśli ktoś mnie uśmierci z broni nuklearnej – to jestem pewna, że będą to postSowieci. Czy to na Bergamutach, czy na wyjeździe w Warszawie, albo gdzieś w wolnym świecie. Jankesi tam bombardować nie będą. Nota bene, oni chcieliby pozbyć się tej broni. Amerykański prezydent w 2009 w Pradze i ponownie w czerwcu 2013 roku w Berlinie proponował redukcję broni nuklearnej w obu mocarstwach do poziomu jaki notowano w 1954 roku.
    http://www.nytimes.com/2013/06/20/world/europe/obama-asks-russia-to-join-in-reducing-nuclear-arms.html?pagewanted=all&_r=0

    Rosja oczywiście odrzuciła tę propozycję i to bezzwłocznie. A przecież te głowice i ich utrzymanie kosztuje krocie. Dla Ameryki to jeszcze jeden ze sposobów na osłabianie gospodarki rosyjskiej. Ale nie przeszło, tzn. przeszło bez echa. Nawet global research się o tym nie zająknął nawet, zdaje mi się. Tylko odgrzewa stary kawał Robertsa o neokonach śniących o ataku nuklearnym na Rosję, a faktycznie powołują się na artykuł w kampanii wyborczej między McCainem i Obamą, ostrzegający przed konsekwencjami wyboru tego pierwszego dla stosunków globalnych, zresztą nie popartych żadnymi konkretami.

    Jednocześnie w ostatnich miesiącach mamy Putina, grożącego USA użyciem broni nuklearnej, w zawoalowanych słowach, czy może tylko urabiającym opinię publiczną na Zachodzie.

    Panie Jasny, zadam pytanie testujące Pana inteligencje – kto z tych dwóch prezydentów mówi o wojnie, a który o pokoju?

  280. 40,05 USD/RUB

    91,01 WTI Crude
    93,42 Brent Crude

  281. @KZP
    „Michelem Houellebecq’iem”

    Jeden z niewielu współczesnych pisarzy wart czytania.

  282. @ anumlik, 3 października o godz. 20:50

    1. „Nie musza a mogą i to właśnie ‚mogą’ powoduje, że powinny być penalizowane”.

    Hm… To jest ten typ myślenia, który zrodził gowinowską spec-ustawę „o bestiach”. Ktoś MOŻE popełnić przestępstwo i już ta ewentualność sprawie, że należy go prewencyjnie wsadzić do paki. Podobna mentalność stoi za doktryną „preempitve strike”. Ktoś nas MOŻE w przyszłości zaatakować, wobec tego my powinniśmy walnąć go już teraz. Cóż… można oczywiście myśleć w ten sposób, sęk jeno w tym, że owo myślenie niewiele ma wspólnego z klasycznymi standardami prawnymi. W myśl tych standardów prawo – a zwłaszcza prawo karne – nie działa na zasadzie „uderzeń wyprzedzających”. W tym kontekście kluczowe jest drugie zdanie alternatywy: „kazirodztwo szkodzi lub nie szkodzi”. To właśnie fakt, że MOŻE nieszkodliwe sprawia, iż z punktu widzenia klasycznie pojmowanego prawa karnego sam akt kazirodztwa nie może podlegać penalizacji – penalizować bowiem można jedynie konkretne akty, którym bezspornie udowodniono szkodliwość.

    2. „Autorzy raportu nie przebadali wszystkich przypadków, a te o których wiedzieli”.

    Owszem, nie świadczy to jednak o „jednostronności”. Np. badania socjologiczne opierają się na badaniach reprezentatywnych, podobnie testy farmaceutyczne – mimo to nie zarzucamy i metodologicznej stronniczości. Nawiasem mówiąc – w kontekście punktu nr 1 – zaryzykowałbym tezę, że nawet 1 przypadek kazirodztwa nieszkodliwego na 100 przypadków szkodliwych uzasadniałby wniosek o depenalizację.

    3. „Moja domniemana fobia niczym się nie różni z Twoim ‚chciejstwem'”.

    Nieprawda. Ja nie uprawiam chciejstwa. Po prostu realistycznie oceniam status quo na podstawie badań empirycznych. Wnioski z nich płynące uniemożliwiają prognozę zakładającą, że WSZYSTKIE akty kazirodztwa, jakie zdarzą się w przyszłości, będą miały szkodliwy charakter. Już sama niemożność skonstruowania takiej prognozy jest argumentem za zniesieniem penalizacji.

    4. Fakt, iż szef może zmusić sekretarkę do fellatio, a drużynowy – analnie zgwałcić zucha, nie jest argumentem na rzecz penalizacji seksu oralnego lub analnego. Uzasadnia natomiast penalizację zmuszania podwładnych do oralnych lub analnych czynności seksualnych.

    5. „Jednak nie widzę powodu, aby moje podatki szły na leczenie ułomności dzieci, które zostały poczęte w pełnej świadomości przez rodziców, co swoje złe geny przekazują potomstwu”.

    Ja z kolei widziałbym wiele powodów – zarówno natury pragmatycznej, jak idealistycznej. Gdyby w wyniku kazirodczego aktu urodził się chory na hemofilię geniusz, który odkryje lek na raka, to podejrzewam, że nawet Korwin-Mikke optowałby za finansowaniem opieki zdrowotnej dla owego geniusza. Podobnie z Mozartem dziedziczącym po ojcu gen raka jelita grubego… Pal sześć zresztą argumenty pragmatyczne i idealistyczne. Jeżeli co do zasady dopuszczasz sytuację, w której małżeństwa krewnych pierwszego stopnia posiadają potomstwo, to właśnie co do zasady musisz godzić się na udział państwa w finansowaniu leczenia owego potomstwa. Po pierwsze dlatego, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa, a polska konstytucja gwarantuje wszystkim obywatelom równy dostęp do świadczeń medycznych. Po drugie, dzieci nie odpowiadają za błędy rodziców, a polityka medyczna nie może funkcjonować jak kara/nagroda dla nie/prawomyślnych obywateli. Po trzecie wreszcie, nawet gdyby brak finansowanych przez państwo świadczeń medycznych miałby być karą lub choćby tylko konsekwencją błędu rodziców, to nie rozumiem, dlaczego taką karę/konsekwencję miałoby ponosić dziecko.

    PODSUMOWUJĄC: Apeluję o więcej logiki!

    I oczywiście pozdrawiam, TP

  283. Fidelio

    To prawda

    Pzdro

  284. TEODOR PARNICKI 22.17
    Beznadziejne sa argumenty przeciwko lub za kazirodztwem z punktu widzenia eugeniki. Przeciez jest mnóstwo ludzi którzy dokładnie wiedzą że mają geny przenoszące bardzo ciężkie defekty, a nie są spokrewnieni, żeni się, płodzi kolejne chore dzieci i uważa ze Panstwo powinno je leczyc bez zadnych granic finansowych, mimo że od razu widać że żaden Mozart ani Einstein z nich nie wyrosnie. Płodzenie potomstwa jest zawsze LOTERIA, widać to nawet u psów czy kotów, gdzie w jednym miocie sa zupełnie różne szczenięta czy kocięta a właśnie tam są częste przypadki kazirodztwa i tzw krycia wsobnego.

  285. Wieśku59,
    byłeś uprzejmy dać nam linka do istotnej informacji ilustrującej jak funkcjonuje nasze państwo.
    Szczurek przyszedł do MinFinu z gotową koncepcją, jak ograniczać wyprowadzanie kapitału z Kraju i przeciwdziałać złodziejskim kombinatorom unikającym płacenia podatków w kraju gdzie prowadzą działalność. Oparł się na stosowanych rozwiązaniach w niektórych państwach Uniii, w tym m.in stosowanych w Niemczech i Francji, o ile wiem.

    I popatrz jak to sqrwione lobby zadziałało by odsunąć w czasie zadziałanie ustawy. Skorumpowane pewnie do cna Rządowe Centrum Legislacji popełnia „mały błąd” (żaden tam wielbłąd) by uratować nieco kasy dla Cypryjczyków ale Szczurek robi co może, by ustawę uratować.
    Podałeś link, ja Ci też podam
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,16749137,Gdzie_sie_podziala_ustawa_o_rajach_.html#BoxBizTxt

    Wygląda ładnie ale tytuł tekstu na gazeta pl to: ‚Min. Szczurek zgubił 3 mld.’ Korupcja czy błąd do naprawy?

    Jaką trzeba być wredną qrwą, żeby tak zafałszowywać cały obraz. Nie dość, że to niczemu niewinnego Szczurka obciąża się w tytule, „zgubhieniem 3 miliardów”, to jeszcze w tle i przy jego nazwisku sugeruje się korupcję.
    Takiego dziennikarskiego zbydlęcenia i qrewstwa to już dawno nie spotkałem.

    Wychodzi na to, że jak na razie, jedyny członek rządu, który coś już naprawdę zrobił i robi dla Polski i moich współobywateli stał się solą w oku GazWybu. Rzygać się chce.

    Nie wróżę Szczurkowi długiej rządowej kariery, bo już dostaje wciry ze wszystkich stron, nawet tu, od Rem’a, za to że woził dzieci do szkoły służbowym samochodem (w drodze do pracy).
    Pewno łapówkarzom z rządowego Centrum Legislacji włos z głowy nie spadnie bo te wszystkie ABWery, CBSie i CBA się zajmują się sobą a nie tym, czym powinny.
    Pewnie to nie obchodzi też psiapsiółki Kopaczowej, nowej szefowej MSW .
    Oddała służby specjalne.

    W Gaz. Wybie. dziennikarz napisał m.in. Eksperci wskazywali, że nowe przepisy będą zapobiegać takim działaniom, jakie stosowała na przykład firma LPP. Ten potentat na polskim rynku odzieżowym przeniósł za granice, do kontrolowanych przez siebie spółek na Cyprze i w Emiratach Arabskich, prawa do znaków towarowych Reserved, House, Sinsay i Mohito,…

    Nic o Polsacie czy Polkomtelu, właścicielu i zarządcy (Solorzu i Libickim), Cypryjczyków właśnie,u których nasz „Bul” wyskamlał niekodowanie meczu polskiej reprezentacji siatkówki o mistrzostwo Świata. Żenada i wtyd.

    Pozdrawiam, Nemer

  286. Chyba z nerw coś poszkapiłem w skursywianiu. Inteligentni poznają gdzie. przepraszam, Nemer

  287. Michałkiewicz pisze: przerabiają nas na trzodę.
    Zakłada, że działa jakaś niewidzialna siła. Podzielił świat na gojów i resztę.
    Ta reszta wg niego wszystkim steruje.
    Staszek nic nie wie o Janie Kwaśniewskim,Wojciechu Ozimku, lekarzy, którzy inaczej bo naukowo, racjonalnie patrzą na świat : za pomocą proporcji, białka i tłuszczu, robaczków nazywanych bakteriami.
    Stanisław Michałkiewicz dobrze widzi,dobrze ocenia świat, durniejemy pisze, tylko zaślepia go teoria spiskowa , której sprawcą jest ten mniejszościowy naród, który według niego steruje gojami.
    To zbyt proste panie Stanisławie, pana recepta nie trzyma się kupy.

    http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3220

  288. Houellebecq o prawosławnej Rosji – „… tak sądzę”

    New Yorker (nr 6.10.2014) pisze o Ludmile Ulickiej, pisarce rosyjskiej, m.in. autorce wydanej w 1993 roku powieści „Soneczka” —

    „Jasia wprowadziła ją do pokoju zwanego izbą panieńską, który nigdy nie doczekał, aby zamieszkiwały go panienki. Wdrapały się do Jasi łóżka. Jasia zsunęła opaskę z końskiego ogona i zaczęły głaskać jedna drugiej długie jasne włosy, zaprzyjaźnione, zjednoczone w pełni”.

    Sportretowanie tego romansu tą jedną ostrożną sceną lesbijskiego seksu – pisze dalej NY (w moim tłumaczeniu) – jest nie do pomyślenia dzisiaj w mainstreamowej literaturze rosyjskiej; zderzyłoby się z nowymi konserwatywnymi normami oraz prawodawstwem (sic!).

    Mnie się zdaje, że Rosja w wielu warstwach społecznych i przejawach jest o wiele bardziej konserwatywna obyczajowo od Polski, o Europie zachodniej szkoda gadać. Raczej popularność tekstów MH w Rosji nabija jego krytyka ekonomii politycznej współczesnego kapitalizmu, głównie europejskiego, nie tego konserwatywnego w Ameryce.

    POLITYKA 39 (Edwin Bendyk, ss. 86-87):
    W powieści „Mapa i terytorium” – Nagroda Goncourtów w 2010 – pojawiają się wszystkie główne tematy oraz zgadnienie myśli ekonomicznej (jakie ???) … hydraulik, który naprawia kaloryfer … marzy o tym, żeby zająć się wypożyczaniem skuterów wodnych plażowiczom w Tajlandii? – na co to zeszło myśli ekonomicznej.

    MH ujawnia przywiązanie do marksistowskiej koncepcji wartości opartej na pracy. … Ekonomista (niemarksista) odpowie, że o wycenie usług decyduje prawo podaży i popytu …

    I dalej jest o usługach seksualnych, w Tajlandii i nie tylko, jako zagadnieniu ekonomicznym. A mi się dotąd zdawało, że jest to kwestia głęboko i jedynie moralna, przede wszystkim po stronie popytowej.
    No tak, jeśli „Boga nie ma” (ani moralności i samokontroli w nas) to „wszystko wolno” (nawet popytowi z podażą decydować o wartości usług seksualnych).

    Zachód (kapitalizm tamże) ma swoje dylematy, napięcia i przegięcia. Czyżby Michel Houellbecq podążał za Gerardem Depardieu, pozazdrościł mu niskich stawek podatku dochodowego. Ach te Francuziki!

  289. 40,16
    … o shiiiit, to ponad półtora procenta spadku w jeden dzień.

  290. Nemer

    Też zwróciłem dziś uwagę, że skutkami działań Centrum Legislacyjnego Rządu obciąża się ministerstwo Finasów – tzn jego szefa.

    Pzdro

  291. @Nemer
    „Jaką trzeba być wredną qrwą, żeby tak zafałszowywać cały obraz.”

    Czego Ty wymagasz od gazety, która walnęła nagłówek „Budrzet obywatelski”.

  292. Sylwia

    „Czyżby Michel Houellbecq podążał za Gerardem Depardieu, pozazdrościł mu niskich stawek podatku dochodowego. Ach te Francuziki!”

    Za Booklips.pl :

    „Houellebecqu przyznał, że przez lata żył w Irlandii, a potem w Hiszpanii jako podatkowy uchodźca, choć we wcześniejszych wywiadach zarzekał się, że wyemigrował, by móc nauczyć się języków obcych.

    Swoją decyzję o powrocie przekazał w mailu Agence France-Presse. Nie wpłynie na nią nawet nowy, wysoki podatek dla najlepiej zarabiających, wprowadzony niedawno we Francji – 75 % od dochodu powyżej miliona euro. „Powiedzmy, że pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze” – napisał w mailu do AFP.

    „Głównym powodem jest chęć, by znów mówić w moim języku w codziennym życiu” – wyjaśnił powody swej decyzji.”

    Pzdro

  293. Jednak Max Kolonko miał rację 🙂
    http://www.abc.net.au/news/2014-09-24/what-is-the-khorasan-group/5766948
    Mamy nową grupę terrorystyczną Khorasan i już można bombardować Syrię bez sprzeciwu ze strony kogokolwiek.

  294. I po kie licho dowcipkowałam sobie na zakończenie o GD i niskich stawkach podatku dochodowego w Rosji.

    Głównym powodem mojego komentarza było wykazać, że „kwestia różnic pomiędzy prawosławiem a katolicyzmem” oraz wolność obyczajowa w Rosji za Putina, czego dowodem ma być poczytność powieści Houllbecka, jest kolejnym propagandowym skrótem, skrętem faktograficznym, czyli mitem tworzonym przez agentki wpływu rzucone na ten blog. One potrafią wywinąć kota ogonem.

  295. Sylwia

    Jeszcze a propos odliczania spadków cen baryłki ropy i innych spadków.

    Mam wrażenie, że Rosja podjełą decyzje o przejsciu do fazy gospodarki wojennej. Zresztą nie jest to dla Rosjan nowiną, bo cyklicznie tego doświadczali w historii. Tę zdolność do mobilizacji, wysiłku i poświęceń w realiach wojennych, jak to TJ ujmuje, mają w kodach kulturowych.

    Oczywiście czas pokaże czy tak jak nigdyś zachowają hart ducha w realiach gospodarki wojennej.
    Ale myślę, że stać ich na dużo więcej niż inne społeczności w takim położeniu ponieważ nie mają nawykłej do „ciepłej wody w kranie” klasy średniej.

    Pozdrawiam

  296. Pamiętajmy, że spadek wartości rubla do dolara amortyzuje spadek cen ropy, którą Rosja sprzedaje za dolary. No i jeszcze jedno, w szczycie kryzysu ekonomicznego ropa kosztowała chyba ok. 30 dolarów, także do dna jeszcze daleko.canft ssmief

  297. Kartko z Podróży,
    teraz jest super okazja, by zarobić na derywatach, bo różnica w cenie WTI i Brent jest tak niewielka, że się długo nie utrzyma i jak sprzedaż WTI a kupisz Brent, to nie dość, że masz kontrakt zabezpieczony, to zarobek jest pewny i jest tylko kwestią czasu, chyba nie tak dość długiego znowu i to bez względu na to czy ceny ropy będą spadać czy rosnąć.
    Pozdrawiam, Nemer

  298. KzP
    Oczywiście czas pokaże (nie raz pisałam tę frazę) – ostatnim razem hart ducha rosyjska klasa średnia wykazywała przez 70 z górą lat, a potem przechodziła konwulsje przez kilka. No bo jak długo cywilizowany europejczyk może się nie myć w ciepłej wodzie? Bo Jakuci, Czuwasze, Tatarzy, Czeczeni i Baszkirzy mogą się bez niej obejść.

    Język masz giętki – szkoda gadać, u Ruskich to jest „hart ducha”, a u Polaków – „gorączka wojenna”.

  299. Sylwia

    Dziwaczne podejście do seksu Polaków frapuje Michela Houellebecqa już od wielu lat. Od wielu lat konfrontuje również to dziwactwo z rosyjskim podejściem do seksualności.

    Tak o tym mówił sześć lat temu w wywiadzie „Wielki potępiony swojego pokolenia” dla Studente.pl

    „Magdalena Miecznicka: Czy podczas wizyty w Polsce zainteresowało coś Pana na tyle, że napisałby Pan o tym w swoich książkach?

    Michel Houellebecq: W Polsce zaskoczyła mnie jedna rzecz. Kwestia moralności seksualnej. We Francji dyskusja na ten temat nigdy nie była tak mocno nakreślona. Żeby jednak pisząc podawać przykład Polski, musiałbym zdobyć tutaj jakieś dośwadczenie seksualne, no a niestety… (śmiech). Ale jeżeli chodzi o samą kwestię seksualności – w Polsce jest to gorący temat. Rzuciło mi się to w oczy już po pierwszym dniu pobytu. Zaskoczyła mnie ogromna skala „problemu”. Patrząc na przeszłość Polski, wydawało mi się, że doświadczenia PRL-u powinny oddemonizować polskie patrzenie na sprawy seksu. Wielokrotnie byłem w Rosji i nie spotkałem się tam z czymś podobnym. Sądziłem, że z racji bliskości geograficznej oba kraje są podobne do siebie mentalnie czy kulturowo. W Polsce spodziewałem się więc raczej debaty na temat własności prywatnej i publicznej. Zdziwiłem się ogromnie, bo w Rosji w ogóle nie zwracano uwagi na kwestie seksu i jego ciągłej obecności w moich książkach. Tam zwracano uwagę na inne sprawy i problemy poruszane przeze mnie. Możliwe, że spowodowane jest to różnicami pomiędzy religiami katolicką a prawosławną.

    Magdalena Miecznicka: Byc może chodzi o polskie postrzeganie seksualności – diametralnie odmienne niż w innych krajach. W literaturze miłość i namiętność są siłami niezwyciężonymi, którym silnie przeciwstawia się seksualność. W Pana twórczości jest odwrotnie. To społeczeństwo chce narzucić, wtłoczyć człowieka w ramy seksualności, co często nie jest dla niego wygodne.

    Michel Houellebecq: Seksualność i namiętność wcale nie łączą się w moich książkach. Nie ma czegoś takiego jak czysta seksualność; czasem pojawiają się bardzo silne namiętności. Osobną kwestią jest fakt, że często seks pojawia się jako imperatyw sukcesu. Ten aspekt rzeczywiście silnie rozwija sie na Zachodzie. Seksualność kojarzy się ze zdrowiem, a to ważne. Ta kwestia łączy się z faktem, że Francuz jest osobą powierzchowną i pustą, a do tego straszliwie boi sie śmieszności i jest próżny. …”

    Pozdrawiam

  300. Sylwia

    „Język masz giętki – szkoda gadać, u Ruskich to jest “hart ducha”, a u Polaków – “gorączka wojenna”.”

    No bo jeśli ktoś nie może się obyć bez „ciepłej wody w kranie”, traktuje to jako nienaruszalny fundament indywidualnej i społecznej egzystencji a równocześnie majaczy z zachwytem o wojnie to ja to traktuję jako mitomańską gorączkę.

    Pozdrawiam

  301. Nemer

    Nie znam się na handlu ropą – niestety.

    Ale mam nowe wieści o Ihorze Kołomojskim.

    Wyobraź sobie, że gubernator obłasti Dniepropietrowskiej wyznał ukraińskiej prasie, że ma paszporty ukraiński, izraelski i cypryjski.
    Gdy mu dziennikarz powiedział, że w świetle konstytucji Ukraińcy piastujący urzędy nie mogą mieć dwóch paszportów z usmiechem powiedział, że jego to nie dotyczy bo ma trzy.
    No i zebranych zamurowało.

    Zaczyna mi sie nawet ta jego bezczelność podobać.

    Pozdrawiam

  302. @KZP
    Mógł powiedzieć, że to przecież polskie standardy do których podobno Ukraina aspiruje (Sikorski).

  303. „Dziwaczne podejście do seksu” – jest dziwaczną tezą. A może polskie, ba, katolicko-polskie podejście jest włoskie? A co Francuz powiedziałby o angielskim podejściu? Dawniej mówiono, że Anglikom (i Angielkom) pomogłoby rozwiązanie problemu kominków i kosztów ogrzewania mieszkań. Czy Twoje lub moje podejście do seksu może być dziwne?!

    W każdym razie, wpadłam w pułapkę dyskusji o podejściu nacji do seksu. Rosjanie moim zdaniem, szczególnie w rozmowie z Francuzem, zamykają buzie. A Polki i Polacy – wręcz przeciwnie. Taka jest moja pierwsza teza. Druga moja teza, że jak się zejdzie i znajdzie wśród polskiego ludu, to w Polsce nie ma pruderii, np. w porównaniu z Bergamudami, w codziennym dialogu. Może nie ma bergamudzkiem ostrożności, jest polot, jest wojażeryzm, jest ciekawość – czy to składa się na pruderię. Wielokrotnie byłam w Polsce, ani razu w Rosji … dlatego nie mogę robić wielkich porównań. Ale Francuzi mogą, wszak bywają tam zimą i latem. Sformułowałabym mimo to pewną dyferencjalną konkluzje na podstawie opowieści literackich i filmowych. Rosjanie (bardziej niż Rosjanki) są dzicy, znaczy się – bardziej fizyczni w porównaniu do Polek i Polaków. Oczywiście spekuluję sobie i fantazjuję, ale czy bardziej niż laureat nagrody Goncourtów – „z racji bliskości geograficznej oba kraje są podobne do siebie mentalnie czy kulturowo” – przecież on taką frazą dyskwalifikuje się z dyskusji, już nie mówiąc o braku doświadczeń na tym seksualnym hahahihi polu.

    To co chwyta w powieściach Houellebecka, a zaliczyłam ich kilka, jest właśnie chłodne, premedytowane oddzielenie seksualności od namiętności. Jest to zabieg chwytliwy, ale jakże sztuczny. Może w granicznych przypadkach życia ma miejsce takie oddzielenie, a literatura lubi sobie pobawić się przypadkami granicznymi – Tołstoj to przyznał na samym wstępie do „Anny Kareniny”. Ale większość przypadków życiowych nie jest graniczna. Namiętność towarzyszy seksualności, seksualność poszukuje obiektu namiętności … ale ja nie jestem Houellebeckiem. Na moje szczęście.

  304. Kartko z Podróży,
    to co piszesz o Kolomojskim i jego paszportach mnie specjalnie nie dziwi skoro jego Privat Group z Wysp Dziewiczych, kontroluje „cypryjskie” Burisma Holdings z Hunterem Biden’em i Aleksandrem Kwaśniewskim jako zarządcami. Czasami tym swoim ludkom z Cypru udzieli audiencji, jak to Cypryjczyk Cypryjczykom.

    „Zachodzę w um z Podgornym Kolą” czemu to meRdia mają szlaban na pisanie o AmberGold i Kołomojskim.
    Rosja zabiegała w Europolu, by wysłać za tym gangsterem list gończy ale bezskutecznie. Jakiś lobbing czy co?

    Ciekawe jakie paszporty ma aktualny doradca Kopaczowej z „Bydgoszczu” który jako murzyn Sorosa a to rektorował jego uczelni w Budapeszcie, a to doradzał Jelcynowi podczas „prywatyzacji” a to Balcerowiczowi, a to był najlepszym minfinem w Europie bo jako ostatni pozbawił kasy rekieterów z OFE, no to teraz pilnuje chlebodawcy co ma pilnować skoro tubylcy z Bydgoszczu go pogonili na szczaw zamiast dać bilet do Brukseli.
    Fidelio może zapomniał, że to nie tylko Radek Brytolem jest choć podobno paszport oddał a komu? Ambasadorowi GB czy ofcerowi prowadzącemu, to już mniejsza o to.
    Pozdrawiam, Nemer

  305. KzP (0:12)

    Nie rozpędzaj się za bardzo. Ciepły prysznic jest osiągnięciem Oświecenia, o ile się nie mylę. A w ogóle łaźnia występuje w naszej cywilizacji od starożytności. Zaś Polacy nie chcą podbić Rosji, ani ukraińskich Kresów – ten wytwór jest Twój. Polacy chcieliby po sąsiedzku przyciągnąć Rosjan do Europy. Takie jest ich marzenie. Taka jest stara doktryna (Giedroyc). A teraz muszą się bać, przygotowywać na obronę. Zła kalkulacja? Cóż, Polska odzyskała wiarę w swoje znaczenie w Europie i chce je zdyskontować. Nota bene, z większymi szansami niż w latach międzywojennych, zdaje mi się.

    p.s.
    Nie wierz Nemerowi. Fundamenty małego spreada Brent-WTI są znane: słabość gospodarki UE i ciąg wielu eksporterów do zaznaczenie swej roli na rynku, od Libii po Iran, Kurdów i IS. Gdybyś chciał grać na derywatach, long na spreadzie Brent-WTI, to zaopatrz się w gotówkę, bo margin call jest nieunikniony. Taki spread jak dzisiaj bynajmniej nie jest wyjątkiem w 10-letniej historii, o 20-letniej szkoda gadać. I byś ubezpieczał amerykańskie rafinerie, które tracą na małym spreadzie i są na pozycji short. One są ubezpieczone, a Ty siedzisz jak na rozżarzonych ogniach i klniesz na Nemera … nie radzę wpaść do takiego kotła. Moim zdaniem ten spread jeszcze się zmniejszy, a do końca 2015 nawet Goldman Sachs nie przewiduje jego wzrostu.

  306. @Sylwia
    „angielskim podejściu”

    Jest utrudnione ze względu na specyficzną urodę Angielek. Anglików ratuje szeroki napływ kobiet ze wschodu.

  307. Sylwio

    Dziwiąc się polskiemu zdziwaczałemu podejściu do seksu Houellebecq wraca do okresu komunizm, który jego zdaniem powinien oduczyć ludzi ciągłego oceniania zachowań seksualnych pod kątem moralnym właściwym katolicyzmowi: dobre czy złe, piekne czy wstrętne, wypada czy nie wypada. Komunizm czyli komuna w ujęciu hippisowskim – tak chyba to widzi. Owo ciągłe ocenianie zachowań seksualnych jest przecież dla niego oznaką zdziwaczenia. W komuniźmie chyba też upatruje źródeł wyzwolenia seksualnego Rosjan – owej dzikości o której wspominasz.

    W wywiadzie do tego okresu wraca:

    „…byłem kilka razy w waszym kraju, w tym raz przed upadkiem muru berlińskiego, kiedy niewiele osób podróżowało w tym kierunku. Dla ludzi z tej strony żelaznej kurtyny wszystko, co działo się tam, było fascynujące. Ta pierwsza wizyta w Polsce bardzo zapadła mi w pamięć.

    Newsweek: Co zrobiło na panu największe wrażenie?

    Michel Houellebecq: – Buraki.

    Newsweek: Buraki?! A w jakiej postaci?

    Michel Houellebecq: – Okropnie niedobrych sałatek. Ciągle jedliśmy buraki, bo nie było nic innego. Pamiętam też, że kelnerzy byli opryskliwi. Mam też kilka miłych wspomnień związanych z komunizmem – na przykład nieobecność reklamy, to było bardzo przyjemne. Jeździłem do waszego kraju w związku z wymianą studencką i później organizowałem przyjazd polskich studentów do Francji.

    Newsweek: Wyobrażam sobie, że wtedy, we wczesnych latach 80., oni byli jeszcze bardziej zaskoczeni Francją niż pan Polską.

    Michel Houellebecq: – To bardzo prawdopodobne. Zresztą mnie dziwiło to, co dziwiło ich. Ktoś na przykład chciał koniecznie zobaczyć film pornograficzny. Nigdy wcześniej nie myślałem o komunizmie w tym aspekcie. Polacy byli zaskoczeni, że we Francji są kina porno, koniecznie chcieli tam iść, więc ich zabrałem. To był pierwszy raz, kiedy poszedłem na film pornograficzny. Odkryłem więc porno dzięki Polakom.

    [Tu Michel Houellebecq milknie, błądzi gdzieś myślami i kontynuuje po dłuższej chwili, zupełnie zmieniając temat.] …”

    Pozdrawiam

  308. @TEODOR PARNICKI
    Zakończyłeś swój ostatni post do mnie (3 października o godz. 22:17) słowami – Apeluję o więcej logiki!
    Postaram się zatem przeprowadzić logiczny wywód złożony z cytatów zalinkowanego przez Ciebie artykułu, który mi poleciłeś oraz z opinii Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego na temat niektórych publikacji (w tym także tej zalinkowanej przez Ciebie) Całość dopełni cytat z wypowiedzi pewnego polskiego hierarchy.

    Napisałeś w pierwszym poście (3 października o godz. 11:37) do mnie:

    Dołączam linka do artykułu, który dwadzieścia lat temu opublikował anarchistyczny magazyn „Mać Pariadka”. Od tego czasu ów osławiony artykuł (pod mrożącym krew w żyłach tytułem „Pozytywny seks między dziećmi a dorosłymi: dowody”) krąży na siejących panikę forach pod obowiązkowo stygmatyzującym hasłem: „Anarchiści popierają pedofilię!”. Nie bacząc na wrzaski prawicowej tłuszczy (oraz na fobie wdrukowane w naszą jaźń przez podstawowe źródło cierpień, jakim jest nie tyle eros, co konserwatywne kultura), warto przeczytać to propedeutyczne studium – choćby dlatego, że zawiera ono pouczającą bibliografię, która odsyła do empirycznych badań wydatnie komplikujących skrajnie zideologizowany i zdemonizowany obraz erotycznych relacji między dziećmi i rodzicami.

    Przeczytałem to propedeutyczne studium i choć nie należę do „prawicowej tłuszczy” również mam jakieś takie niejasne i nienowoczesne przeświadczenie, że artykuł może nie popiera, ale daje przyzwolenie na pedofilię wobec dzieci, które nie widzą nic traumatycznego w seksualnych kontaktach z dorosłymi. Oto kilka cytatów z pracy Joela Featherstone „Pozytywny seks między dziećmi a dorosłymi: dowody”

    Nie ma wątpliwości – pisze sam Joel Featherstone – że zdarzają się negatywne stosunki seksualne między dziećmi a dorosłymi. Dorośli, zazwyczaj rodzice lub rodzice przyrodni, wykorzystują dzieci na niezliczone sposoby; znaczna część takich nadużyć przybiera formy seksualne. Seksualne wykorzystywanie dzieci może mieć formę ordynarnego, dokonywanego przemocą gwałtu lub chytrego, zdradzieckiego zaciskania więzów prowadzącego w końcu do kazirodczego stosunku pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Co do faktu seksualnego wykorzystywania dzieci nie ma żadnych kontrowersji, nie odczuwa się też tego, że temu faktowi i związanym z nim problemom zbyt mało uwagi poświęca się w środkach masowego przekazu. Z drugiej strony, czy są takie dzieci utrzymujące kontakty seksualne z dorosłymi, które zgadzają się na nie, cieszą się z nich czy nawet je inicjują? Zarówno w rozmowach, jak i w mass-mediach nie mówi się o takiej możliwości, stąd też nie można o niej usłyszeć. Pomimo tego tabu w murze milczenia narastają rysy.(…) Większość opublikowanych dowodów takich stosunków nie polegających na wykorzystywaniu (non-abusive relationships) znajduje się w profesjonalnych pismach naukowych i technicznych. Takie publikacje zawsze były częściowo wolne od wymienionego tabu: psychiatrzy, psychologowie i pracownicy społeczni, którzy muszą bezpośrednio mieć do czynienia z dziećmi przyzwalającymi (consenting), muszą omawiać między sobą związane z tą sprawą tematy i dyskutować nad sposobami działania.
    Dowody kontaktów „non-abusive” między dziećmi a dorosłymi były w przyspieszonym tempie gromadzone w ostatniej dekadzie
    .

    Cytaty z opinii dorosłych o swych seksualnych kontaktach z dorosłymi, gdy sami byli dziećmi:

    Być może nie możecie sobie tego wyobrazić, ale kiedy miałam 12 lat, byłam bardzo zakochana w człowieku, który miał lat pięćdziesiąt i on tak samo był zakochany we mnie. Nie wiem, kto zrobił pierwszy ruch, ale głaskaliśmy się nawzajem i doświadczaliśmy razem seksu. To cudownie mnie odprężało. Pewnego dnia moi rodzice odkryli nas i wezwali policję. Przesłuchanie było straszne, zaprzeczałam i zaprzeczałam. Wreszcie poddałam się. Mój starszy przyjaciel został aresztowany. Rodzice, w oparciu o moje wymuszone zeznania, wnieśli formalne oskarżenie do sądu. Wtedy już nic nie mogło więcej pomóc. Nigdy nie zdołam tego zapomnieć. To nie było sprawiedliwe. A mogło to być tak piękne wspomnienie. Jestem zamężna i mam czworo dzieci. Nie byłabym przeciwna, jeśli miałyby kontakty seksualne z dorosłymi. Uważam to za pozytywne.

    Inny przypadek:

    Dr Joan Nelson, seksuolog na praktyce klinicznej w Kalifornii, opublikowała pracę zatytułowaną „Wstrząs kazirodztwa: czynniki samooceny” (Nelson, 1981). We wprowadzeniu do tej pracy pisze ona o swoim związku z dorosłym kuzynem, gdy miała osiem lat: „Kiedy byłam dzieckiem, doświadczyłam kazirodczego związku, który wydawał mi się być opiekuńczy i naturalnie korzystny. Była miłość i zdrowa samorealizacja, w których odczuwałam bezpieczne środowisko. Pamiętam to jako być może najszczęśliwszy okres mojego życia. Nieoczekiwanie pewnego dnia usłyszałam na pogadance w szkole, że to, co robię, może być „złe”. Przestraszona, że mogę rzeczywiście być „złą” osobą, poszłam do mojej matki rozproszyć wątpliwości. Późniejsze, pozostawiające urazy, incydenty tego dnia rozpoczęły trzydziestoletni okres psychologicznych i uczuciowych zaburzeń, które sprowadziły rozmowy rodzinne do czysto utylitarnego procesu i ustanowiły szereg barier na mojej dalszej drodze rozwojowej” (str. 163). Nelson została osobiście zaatakowana pisemnie przez rozmaitych profesjonalistów, którzy oczerniali ją za opublikowanie powyższego fragmentu. Ludzie, którzy publicznie oświadczają, że jako dzieci mieli oparte na zgodzie kontakty seksualne z dorosłymi płacą wyższą społeczną cenę niż ci, którzy wyjawiają, że byli ofiarami seksu wymuszonego. W wyniku tego wiele byłych przyzwalających dzieci nie mówi, będąc już dorosłymi, o swoich wcześniejszych pozytywnych doświadczeniach. Na przykład Nelson w swej pracy doktorskiej o kazirodztwie (1984, str. 20) cytuje jednego ze swoich rozmówców: „Moja terapeutka jest tak zawzięta na ludzi, którzy nagabują seksualnie dzieci, że nie byłaby zdolna zrozumieć, jeśli powiedziałbym jej, że byłem z tego zadowolony. Wierzcie mi, zabiłaby mnie”.
    Brak miejsca nie pozwala na kompletny przegląd wszystkich sprawozdań z pozytywnych kontaktów między dorosłymi a dziećmi nawet ze źródeł już cytowanych, tym bardziej z całej bibliografii. Dla czytelników, którzy chcieliby pogłębić ten temat, Okami (1988, str. 24) przytacza dziewięć pozycji zawierających dowody na inicjowanie kontaktów seksualnych między dorosłymi a dziećmi i nie mniej niż 23 pozycje z dowodami na istnienie najwyraźniej łagodnych i dobrowolnych związków tego typu. Jones (1988) dostarcza nieco przestarzałą, ale tym niemniej obszerną bibliografię dotyczącą opartych na zgodzie stosunków pomiędzy mężczyznami a chłopcami. Również NAMBLA (1982) zawiera liczne pozytywne relacje własnymi słowami dzieci i szereg wywiadów z przyzwalającymi chłopcami. Jeśli dowody na życzliwe związki tego typu będą dalej napływać, to ci, którzy chcieliby dalej argumentować, że wszystkie kontakty seksualne między dziećmi a dorosłymi są niewłaściwe będą zmuszeni zaprzestać swej działalności
    .

    Nie mam zamiaru negować pozytywnych doświadczeń u tych dzieci, które były w dzieciństwie molestowane przez dorosłych. Piszę „molestowane”, bo jakiekolwiek zbliżenie się do części erogennych dziecka przez dorosłego jest molestowaniem, nawet jeśli dziecko poddaje się rozkosznie tej czynności. Możesz sobie mnie nazwać, @Teodorze Parnicki, przedstawicielem „prawicowej tłuszczy”, co mi tam, a i tak zdania nie zmienię.

    Teraz mały cytat. Cytacik zaledwie, kilkunastu słów arcybiskupa Michalika, byłego już przewodniczącego Episkopatu Polski. Słów, które wyzwoliły lawinę i huragan potępienia, że oto hierarcha kościoła rzymsko-katolickiego usprawiedliwia pedofilię księży:

    Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.

    Czymże te słowa różnią się od słów Joeala Featherstone? Pytanie, sądzę, jest retoryczne.

    I na zakończenie cytat z Wikipedii, który oddaje dość istotne stanowisko zarówno Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, jak i Kongresu Stanów Zjednoczonych:

    W 1998 roku w czasopiśmie naukowym „Psychological Bulletin”, wydawanym przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, ukazał się artykuł będący metaanalizą 59 badań dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci. Jego autorzy doszli do wniosku, że wbrew powszechnej wierze wykorzystywanie seksualne dzieci nie powoduje dotkliwej szkody, a w części przypadków okazało się nawet pozytywnym doświadczeniem, przy czym zastrzegli, że nie oznacza to, że powinno się zmienić moralny i prawny status seksu dorosłych z dziećmi. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne pod wpływem fali krytyki i oburzenia wydało oświadczenie, że wykorzystywanie seksualne dzieci jest zawsze szkodliwe i nieakceptowalne. 30 lipca 1999 Kongres Stanów Zjednoczonych potępił kontrowersyjny artykuł. W roku 2001 metaanaliza została poddana krytyce na łamach dwóch periodyków naukowych: „Journal of Child Sexual Abuse” i „Psychological Bulletin”. Autorzy kontrowersyjnego artykułu odnieśli się do zarzutów opublikowanych w „Psychological Bulletin”.
    Psycholog Susan A. Clancy w swojej książce „The Trauma Myth: The Truth About the Sexual Abuse of Children – and its Aftermath”. (New York: Basic Books, 2009), doszła do wniosku, że duża część ofiar, która była wykorzystywana seksualnie w dzieciństwie nie doświadczyła go jako traumatycznego przeżycia, częściej ofiary były zdezorientowane. Ponadto Clancy stwierdziła, że wykorzystywane dzieci nie czuły, że doświadczyły przerażającej traumy, tak długo aż nie nabrały przekonania, że powinny się tak czuć. Książka wzbudziła niemałe kontrowersje wśród psychologów i opinii publicznej. Autorka przyznała, że doświadcza ostracyzmu ze strony zwykłych ludzi, jak i środowisk akademickich. Została potępiona w prasie jako przyjaciółka pedofilów, koledzy bojkotowali jej przemówienia, a doradcy ostrzegli ją, że ryzykuje karierę naukową
    .

    Podkreślę jeszcze raz. Nie neguję faktu, że „duża część ofiar, która była wykorzystywana seksualnie w dzieciństwie nie doświadczyła go jako traumatycznego przeżycia – jak pisze Susan A. Clancy – częściej ofiary były zdezorientowane”. Nie neguję też faktu, „że wykorzystywane dzieci nie czuły, że doświadczyły przerażającej traumy, tak długo aż nie nabrały przekonania, że powinny się tak czuć”. Jednak istnieje cały szereg przekonujących dowodów, że duża część „ofiar” czują przerażającą traumę, która pogłębia się w momencie, gdy uświadamiają sobie, że „kiedy dziecko szuka miłości, kiedy lgnie, kiedy szuka” – trawestując słowa abpa Michalika – ręce opiekuna (ojca, ojczyma, wujka, starszego kuzyna) zaczną gmerać w jego – dziecka – majtkach. Dzieci, proszę @Teodora Parnickiego, same z siebie dorosłych rąk w swoje majtki nie wkładają. Mam nadzieję, że jesteś w stanie dostrzec tę subtelną, a zasadniczą różnicę.

    Pozdrówka

  309. Bierut. Według propagandy odrażająca postać, stalinowiec, kagiebista, ubek, chcą nawet jego grób usunąć w Powązek. Wydał dekret o nacjonalizacji ruin warszawskich, na których niepotrzebnie odbudowano to miasto. A mogły na nim swobodnie rosnąć pokrzywy i krzaki. Teraz chwalony przez kanciarzy, spekulantów, lobbystów i malwersantów warszawskich. Dzięki Bierutowi mogą teraz w nareszcie wolnej Polsce dorabiać się milionów na tzw reprywatyzacji czyli gigantycznym kantom przy „odzyskiwaniu” kamienic, szkół, działek i pałaców w odbudowanej przez cały naród Stolicy. Pomagają im w tym politycy, prawnicy i sądy. Szczegółowy opis skandalicznego procederu publikuje dziś GW w sensacyjnym wywiadzie z Marcinem Bajko. http://wyborcza.pl/magazyn/1,140955,16745522,Jak_znikaja_szkolne_boiska.html?utm_source=agora&utm_medium=nlt&utm_campaign=magazyn-swiateczny Po przeczytaniu można zapytać kiedy wreszcie to wszystko trafi szlag. Z tą ich wolnością, oszustwami, kantami, złodziejstwem i korupcją.

  310. Dobra wiadomość dla warszawiaków, którym leży na sercu, by nie likwidować miejsc kultowych. W swoim czasie przepadły „Supersam” i kino „Moskwa” – ikony najlepszej architektury z lat 60.
    „Biedronka” znalazła salomonowe rozwiązanie – sklep będzie, ale kino „Femina” pozostaje.

  311. jasny gwint
    Jeszcze trochę, a dowiemy się, że Stalin to był jednak fajny gościu.
    Mógł u nas zarządzić siedemnastą republikę, ale tego nie zrobił.

  312. Sylwia
    3 października o godz. 22:04
    Paniusiu. Baj baju a będziesz w raju. Czysta propaganda CIA i ani słowa prawdy lub argumentu. Nuland, cytat; „Fuck the EU” za 5 miliardów.

  313. Ale wstyd, Bieńkowska najniżej oceniona za swoje wystąpienie:
    http://hearings.digital-diplomacy.eu/

  314. @ anumlik, 4 października o godz. 9:31

    Daruj, ale w tym, co napisałeś wciąż mało jest logiki – zarówno na metapoziomie, jak i w obrębie samej argumentacji.

    Zacznijmy od metapoziomu. Mój poprzedni komentarz (3 października o godz. 22:17) – wraz z apelem o logikę – dotyczył przede wszystkim trzech kwestii. Prawa pojmowanego jako „preemptive strike” (punkt nr 1), karania dzieci za błędy rodziców (punkt nr 5) oraz czegoś, co nazwałbym przygodnością traumy (kazirodztwo u jednych wywołuje traumę, u innych nie): przygodnością implikującą postulat depenalizacji (punkty nr 2 i 3). Do żadnego z moich argumentów (zwłaszcza tych, które zawarłem w punkcie nr 5) nie byłeś uprzejmy się odnieść, a zamiast tego – z poziomu dyskusji o kazirodztwie – przeskoczyłeś na dyskusję o pedofilii. Gdzie tu logika? Moim zdaniem jej nie ma, jest natomiast dużo erystyki – podlanej jałową poznawczo, ale płomienną, by nie powiedzieć: gorączkową, świętoszkowatością.

    Bo czymże, jeśli nie erystyką – napędzaną przez moralizatorską panikę – jest zestawienie obiektywnych badań empirycznych, opisujących przypadki dzieci inicjujących kontakty seksualne z dorosłymi, ze słowami Michalika? To właśnie panikarska erystyka, która sugeruje, że grupa naukowców działa na tej samej zasadzie, co grupa biskupów usiłujących usprawiedliwiać przestępcze praktyki reprezentowanej przez siebie korporacji. Czyżbyś uważał, że seksuolodzy badający „pozytywne” relacje seksualne między dziećmi a dorosłymi, to agenci jakiegoś międzynarodowego kościoła pedofilów? Wybacz, ale wciąż więcej tu fobii niż logicznego myślenia opartego na faktach, a nie trwożnych wyobrażeniach. Twój wywód jest zresztą tym bardziej nielogiczny, że z jednej strony przyjmujesz do wiadomości wyniki badań potwierdzających aktywność dzieci w kontaktach z dorosłymi – i nie kwestionujesz wiarygodności tych wyników – z drugiej zaś stwierdzasz, że dzieci „same z siebie dorosłych rąk w swoje majtki nie wkładają”. Gdzie tu logika? Wciąż jej nie widzę, dostrzegam za to „jakieś takie niejasne i nienowoczesne przeświadczenie”, iż seks między dorosłymi a dziećmi należy penalizować zawsze i wszędzie, nawet jeśli bywa on przez dzieci inicjowany i w efekcie okazuje się dla nich nieszkodliwy. To zresztą nie tyle przeświadczenie, co czysta panika. I to właśnie ona dyktuje Ci następujące słowa; „jakiekolwiek zbliżenie się do części erogennych dziecka przez dorosłego jest molestowaniem, nawet jeśli dziecko poddaje się rozkosznie tej czynności”. W tym momencie panikę uzupełnia paranoja. Dlaczego? Ponieważ zgodnie z Twoim przeświadczeniem matka myjąca genitalia niemowlęcia okazuje się molestatorką. W obliczu takiej „logiki” ręce po prostu opadają („Na szczęście!” – powinieneś zawyrokować. „Niekoniecznie” – musiałbym odpowiedzieć. „Któż bowiem będzie przewijał niemowlęta?”).

  315. fidelio
    Nie musiałeś się powoływać na obcojęzyczne media.
    O słabej ocenie Bieńkowskiej przez decyzyjne gremium w Brukseli informowało np. RFM24 także w wersji internetowej go czytania.

  316. @mag
    „Nie musiałeś się powoływać na obcojęzyczne media.
    O słabej ocenie Bieńkowskiej przez decyzyjne gremium w Brukseli informowało np. RFM24 także w wersji internetowej go czytania.”

    W RMF nie było klasyfikacji punktowej wszystkich kandydatów, a tu masz Bieńkowską na tle innych – z najniższą oceną ze wszystkich.

  317. Ten paramoralistyczny i psychopatyczny sposób patrzenia na świat przenika dominujący język stosunków międzynarodowych i „dyplomacji” – ‘Wielkie Gry’, ‚Wielka Szachownica’, ‘równowaga sił’, ‚szczególne interesy’, itd. Nie znaczy to, że wszystkie kraje i sojusze świata postrzegają świat w takich kategoriach. Oczywiście muszą czasami odpowiedzieć tak, jakby były zaangażowane w geopolityczne szachy, ale to tylko dlatego, że „ta Gra”, jako taka, jest im narzucona przez dominujący Zachód. Należy na przykład zauważyć, że Putin nie lubi dyplomatycznej mowy i wyraził swoje zdumienie zachodnimi grami umysłu na konferencji prasowej po lutowym zbrojnym zamachu stanu w Kijowie:

    „Język dyplomatów, jak wiemy, ma za zadanie ukrycie ich myśli. […] Czasami odnoszę wrażenie, że gdzieś w całym tym ogromnym bajorze, w Ameryce, ludzie siedzą w jakimś laboratorium i prowadzą eksperymenty, jak ze szczurami, bez faktycznego rozumienia konsekwencji tego, co robią. Dlaczego muszą to robić? Potrafi to ktoś wyjaśnić? Nie ma dla tego żadnego wytłumaczenia”.
    http://pracownia4.wordpress.com/2014/04/14/geopolityka-imperium-teoria-heartlandu-h-mackindera-i-doktryna-powstrzymywania-rosji/
    =================

    Teoria Heartlandu sporo tłumaczy…….
    Tak samo mesjanistyczna jak koncepcje Dugina?

  318. TEODOR PARNICKI
    4 października o godz. 10:29
    W obliczu takiej „logiki” ręce po prostu opadają

    Od siebie dodam; skoro ci już te ręce opadły, to trzymaj je przy sobie.
    I tyle.

  319. NELA
    4 października o godz. 11:29
    Mój komentarz
    Też tak sądzę odnośnie „dobrowolnego”, „afirmatywnego” seksu z dziećmi.
    Pzdr, TJ

  320. W sumie nie widzę nic bulwersującego w najniższej ocenie Bieńkowskiej.

    W tego typu klasyfikacjach siłą rzeczy ktoś musi być pierwszy a ktoś ostatni.
    Dodałbym, że start na salony UE z siermiężnych realiów polityki i administracji krajowej, a polska jest delikatnie mówiąc specyficzna na tle standardów Europy, takie musiał przynieść efekty.

    Tak więc niskie oceny Bieńkowskiej ani mnie nie smucą ani nie dziwią.

    Natomiast bawi mnie konfrontacja efektów punktowych które uzyskała Bieńkowska i tutejszej propagandy sykcesu, która od wielu dni towarzyszyła procedurom jej wyboru na funkcje komisarza. Czytając polskie media odnosiłem momentami wrażenie, że Bieńkowska jak gwiazda podbija owe brukselskie salony.

    Natomiast wyszło jak wyszło.

    Trudno o bardziej dobitny przykład czy dowód na kretynizm tutejszej propagandy.

    Pozdrawiam

  321. Kartka z podróży
    4 października o godz. 11:47
    Mam nie do końca może uprawnione wrażenie, że Bieńkowskiej w ostatecznym rozrachunku zaszkodziła…. uroda i wdzięk osobisty.
    Są tacy, co takich walorów mocno nie lubią, choć się za skarby świata całego nie przyznają.
    Zarówno kobiety, jak też mężczyźni. Śmieszne, ale niedalekie od prawdy.

  322. Doktryna Wolfowitza wyraźnie mierzy w Rosję: „Naszym pierwszym celem jest niedopuszczenie do ponownego pojawienia się nowego rywala, czy to na terenie byłego Związku Radzieckiego, czy gdziekolwiek indziej”. „Rywal” to dowolny kraj, który jest w stanie bronić własnych interesów lub interesów swoich sojuszników, którym zagraża hegemonia Waszyngtonu.

    W swoim przemówieniu Obama powiedział, że Rosja i Chiny mogą być częścią waszyngtońskiego światowego porządku pod warunkiem, że zaakceptują hegemonię Waszyngtonu i w żaden sposób nie będą ingerować w sprawowaną przez niego kontrolę. Kiedy Obama mówi Rosji, że Stany będą z nią współpracować, „jeśli zmieni ona swój kurs”, chodzi mu o to, że Moskwa musi zaakceptować fakt, że waszyngtońskie interesy biorą górę nad rosyjskimi.

    Bez wątpienia, jest to stanowisko mało elastyczne i nierealne. Jeśli Waszyngton będzie je podtrzymywał, wojna z Rosją i Chinami nastąpi.
    http://pracownia4.wordpress.com/2014/09/30/czy-rosja-i-chiny-czekaja-na-moment-kiedy-jedyna-opcja-bedzie-wojna/
    ===============

    Ostre……..
    Ale efekty wcielania w życie doktryny, obserwujemy.

  323. Kartko z Podróży,
    Jak może pamiętasz, Bieńkowska nie cieszy się jakimś moim wielkim szacunkiem czy zaufaniem. Z pewnością przekroczyła ona na krajowym gruncie szczebel niekompetencji w ostatnim rządzie Tuska. Nic też nie wiemy co było na taśmach prawdy jej dotyczących, natomiast jej słaba ocena jaką otrzymała w Brukseli wcale nie musi wynikać z tego, że rzeczywiście jest cienka a z tego, że banda łapowników walczy o to, by odebrać jej teczkę pt. „Farmacja”, więc muszą podważać jej kompetencje.

    Skala korupcji stosowanej przez te gangi z Merck’a, Novartis’a, Roche, Sanofi , AstraZeneca i GlaxoSmithKline jest nie do ogarnięcia. Takie tuzy korupcyjne jak np. Simens czy Eurofighter, to kropelka w porównaniu do morza korupcji związanej z lekami i szczepionkami. To co wyprawia farmacja jest jeszcze bezczelniejsze niż akcja żarówkowa Osramu i Philipsa z tym, ze tym ostatnim nikt jeszcze tego nie udowodnił, bo za tą żarówkową aferą i nie liczeniem się z konsekwencjami zatrucia środowiska związkami ołowiu stoi sama Mutti. Więc cicho sza.
    Nie może jakaś nowa dzidzia z jakiejś Polski mieć wpływu na rozdział kopert od koncernów farmaceutycznych! Najpierw musi sobie na to zasłużyć, dojrzeć, tak jak np. dojrzał nasz Buzek zmieniając zdanie co do przyczyn globalnego ocieplenia.

    Pozdrawiam, Nemer

  324. Nela

    Nie wiem co wpłynęło na tę niską ocenę, bo nie czytałem stosownych materiałów z przesłuchania – brzydko te występy nazywając.

    Ale gdzieś czytałem, że jedną z kontrowersji było to, że Bieńkowska nigdy nie poddała się osądowi wyborców.
    Zresztą ten zarzut wydaje mi się zrozumiały, bo komisarz jest stanowiskiem politycznym więc elementarna weryfikacja wyborcza (wybory powszechne) jego poglądów jest mu niezbędna. Czyjeś stanowiska przecież musi wyrażać czy kogoś reprezentować. Co może być lepszego dla jego oceny niż wyniki wyborcze.

    Nie da się ukryć, że unikanie weryfikacji wyborczej czy jej negatywne wyniki są poważnym mankamentem kandydata.
    Sami przecież nie trawimy ludzi, którzy pchają się do polityki, na najwyższe funkcje od kuchni, od d… y strony po przegranych wyborach albo bez mandatu.

    To taki elementarz demokratyczny.

    Pozdrawiam

  325. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Aby prowadzić wojnę – np. polsko-polska – potrzebne są trzy rzeczy:
    pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze …

    ” … Czy chcą Państwo usłyszeć złe wiadomości?
    Tylko głupcy nie chcą poznać prawdy – nawet tej niemiłej.
    Gdy z końcem lat dziewięćdziesiątych ostrzegałem znajomych, że czeka nas wielki – światowy kryzys, a w jego konsekwencji – możliwość wojny światowej, to odpowiadali mi agresją.
    Uderzałem bowiem w ich naiwność polegającą na wierze w polityków.
    Jeżeli Janusz Palikot, który przez lata – w sposób wyjątkowo plugawy obrażał Lecha Kaczyńskiego, nagle zmienił swoje postępowanie i bez dyskusji wyrzucił Jana Hartmana z partii – za jego prowokacyjną wypowiedź na temat związków kazirodczych to oznacza, że sytuacja jest bardzo poważna nie tylko dla polityków, ale dla całej Polski.
    Proszę sobie przypomnieć – jak w przeszłości – będąc jeszcze członkiem Platformy Obywatelskiej Palikot szczekał i kąsał – niczym kundel spuszczony z łańcycha (…) Muszą się Państwo przygotować na bardzo ciężkie dni.
    Piszę to z troską i smutkiem, bo choć raz chciałbym przekazać jakąś dobrą wiadomość ”

  326. „32 percent of Muslims on UK campuses believe killing in the name of religion is justified, 54 percent wanted a Muslim Party to represent their world view in Parliament, and 40 percent want Muslims in the UK to be under Sharia law. ”

    https://wikileaks.org/plusd/cables/09LONDON27_a.html#efmC2tC6W

  327. @KZP
    „W tego typu klasyfikacjach siłą rzeczy ktoś musi być pierwszy a ktoś ostatni.”

    No ale jak to, nasza polska gwiazda ostatnia? Z wynikiem 5/10? Sorry, takie mamy gwiazdy?

  328. Nemer

    Nocą czytałem jakiś tekst o Bieńkowskiej i firmach farmaceutycznych ale przyznam, że spać mi się chciało i się nie przyłożyłem do tego tekstu.

    Dziś poszukam i wrócę do niego.

    Ale nie zmienia to tego, że się z Tobą zgadzam co do bezczelnego i oszukańczego marketingu firm farmaceutycznych.
    To woła o pomstę do nieba

    Pzdro

  329. Ostatnie miejsce Bieńkowskiej w rankingu sporządzonym przez speców od komunikacji społecznej sporządzonym na podstawie przesłuchań w PE
    Bieńkowska w rankingu zalinkowanym przez @fidelio zajęła ostatnie miejsce.
    Ranking ten układała grupa złożona z 9 specjalistów od komunikacji społecznej (mowa ciała, empatia, nawiązywanie kontaktu ze słuchaczami, umiejętność zjednywania, sposób przedstawiania spraw, problemów, poglądów, itd.) rezydujących w Brukseli i zajmujących się także doradzaniem urzędnikom UE w dziedzinie wizerunku i komunikacji społecznej.

    Twórcy rankingu zastrzegają się, że ocena nie dotyczy meritum, zawartości wypowiedzi, ani rokowań co do poparcia w PE.

    „We’ve been rating the Commissioners on their ability to communicate, and not on the substance of their briefs or their likelihood of being approved by the European Parliament

    Pod rankingiem znajduje się krótkie omówienie wystąpienia kandydatów na komisarzy. Najważniejsze zastrzeżenia marketingowców dotyczące komunikatywności Bieńkowskiej, to hasłowość, sztampowość, brak priorytetów przez to, że Bieńkowska podkreślała, że wszystko jak leci jest priorytetem dla niej. Bieńkowska tanio starała się zrobić dobre wrażenie na audytorium, m.in. połowę komisarzy wymieniała po imieniu.

    Uwagi te dotyczą zdolności komunikacyjnych Bieńkowskiej, a nie politycznych, czy urzędniczych.

    Bieńkowska otrzymała najniższe oceny w kategoriach:
    Political flair – 4 (polityczny dryg, spryt)
    Warmth – 4 (ciepło)
    Ability to connect people ouside Brussels – 4 (zdolność do łączenia ludzi poza Brukselą, nie bardzo wiem o co w tym chodzi)
    Pzdr, TJ

  330. Fidelio

    To jest ciekawe. Tym bardziej, że jak czytałem kto inny budził kontrowersje

    „Spośród tegorocznych kandydatów na komisarzy kontrowersje budzi Węgier Tibor Navracsics, który ma objąć tekę związaną z edukacją, kulturą, młodzieżą i obywatelstwem. Polityk wywodzi się z partii Fidesz premiera Viktora Orbana, któremu lewica zarzuca naruszanie demokratycznych zasad, w tym wolności mediów. Szefowa Zielonych w PE Rebecca Harms zapowiedziała już, że jej frakcja będzie domagać się od Junckera przyznania Węgrowi innej teki.

    Zastrzeżenia socjaldemokratów i Zielonych budzi też nominacja Brytyjczyka Jonathana Hilla na komisarza ds. usług finansowych. To bardzo ważna dziedzina dla Wielkiej Brytanii ze względu na interesy londyńskiego City. Także Hiszpan Miguel Arias Canete, kandydat na komisarza ds. klimatu i energii, może być posądzany o konflikt interesów ze względu na swe związki z sektorem naftowym.

    Kontrowersje – na razie tylko wśród europosłów słoweńskich – wywołuje kandydatura byłej premier tego kraju Alenki Bratuszek. Ma być ona wiceprzewodniczącą KE ds. unii energetycznej. Wprawdzie została wybrana do Komisji z trojga słoweńskich kandydatów przez Jean-Claude’a Junckera, jednak nie zmienia to faktu, że została wystawiona przez ustępujący rząd, którym sama kierowała. Nowy rząd w Lublanie, a także większość opinii publicznej, chętnie widziałaby kogoś innego w roli słoweńskiego komisarza.”

    Tak więc w świetle tego co pisano najgorsza lokata Bieńkowskiej jest zaskakująca.
    Oczywiście to wymaga wyjaśnienia ale wątpię czy się go doczekam, bo przecież psucie nastroju krajanom gorzką prawdą nie mieści się tutejszym kanonie prapagandy.

    Z tego co pisano wczoraj wynikało, że miała problem ze zmiaszczeniem się z odpowiedziami w wyznaczonych ramach czasowych więc Buzek jej przerywał. A ona mu oczywiście pyskowała.

    Nie da się ukryć, że psychiczna niezdolność do opanowania słowotoku czy intelektualna niezdolnośc do sformułowania krótkiej odpowiedzi jest minusem.

    Ale powtarzam, to w tym kraju też jest powszechne i tolerowane. Niestey nawet uznawane za zaletę czy przywilej.

    Pzdro

  331. Pewni ludzie bardzo się bogacą na obecnym kryzysie związanym z ISIL. Według LiveLeak.com, rząd USA wydaje 200 milionów dolarów tygodniowo na bombardowanie Iraku i Syrii. LiveLeak szacuje, że jeśli zgodnie z przewidywaniami całkowity koszt kampanii przeciwko ISIL sięgnie 500 miliardów dolarów, będzie to oznaczać, że na każdego członka ISIL Stany Zjednoczone wydadzą 30 milionów dolarów. Taniej by wyszło zapłacenie każdemu z nich po 20 milionów, żeby sobie dali spokój.
    https://pracownia4.wordpress.com/2014/10/02/kryzys-iracki-woda-na-mlyn-syjonistow/
    ===============

    Za takie kwoty można by zbudować niejeden raj na Ziemi…….
    A tak, trafią do nielicznych kieszeni……

  332. Tutaj można obejrzeć sobie pierwsze pytania dotyczące właśnie transparentności testów klinicznych:
    https://www.youtube.com/watch?v=Ng8JBunEOkk

  333. Ranking kandydatów na komisarzy UE został sporządzony przez specjalistów od komunikacji społecznej. Ranking odnosi się wyłącznie do zdolności komunikacyjnych kandydatów.

    Ranking został sporządzony przez prywatną grupę specjalistów-wolontariuszy nie reprezentującą żadnego gremium UE. Są to ludzie z otoczenia UE zajmujący się komunikacją społeczną, wizerunkiem oraz analizą polityki. Ranking nie dotyczy polityki.
    Pzdr, TJ

  334. Prezydent Al-Asad: Opozycja różni się od terroryzmu. Opozycja jest ruchem politycznym. Opozycja nie oznacza chwytania za broń i zabijania ludzi, niszczenia wszystkiegoo. Czy ludzi [biorących udział w rozruchach] w Los Angeles w latach dziewięćdziesiątych nazywa pan buntownikami, czy opozycją? Jak Brytyjczycy nazywali rebeliantów [uczestniczących w rozruchach] niecałe dwa lata temu w Londynie? Nazywali ich opozycją czy buntownikami? Dlaczego mamy nazywać ich opozycją? Są buntownikami. To nawet nie są buntownicy, oni obcinają ludziom głowy! Ta opozycja występuje przeciwko krajowi czy rządowi ścinając głowy? Grilując głowy? Zjadając serca ofiar? Czy to jest opozycja? Jak nazwać ludzi, którzy 11 września zaatakowali dwie wieże? Opozycją? Nawet jeśli nie byli Amerykanami, wiem to, ale myślę, że niektórzy z nich mają obywatelstwo – myślę, że jeden z nich ma amerykańskie obywatelstwo. Nazwie go pan opozycją czy terrorystą? Dlaczego mamy używać jednego terminu w Stanach Zjednoczonych i Anglii i być może w innych krajach, a innego terminu w Syrii? To są podwójne standardy, a tego nie akceptujemy.

    Charlie Rose: Zapytałem pana kiedyś, czego obawia się pan najbardziej, i odpowiedział pan, że końca Syrii jako państwa świeckiego. Czy ten koniec już nastąpił?

    Prezydent Al-Asad: Zgodnie z tym, co ostatnio widzieliśmy na obszarach, które kontrolują terroryści, gdzie zakazują uczęszczania do szkoły, zakazują młodym mężczyznon golenia brody, a kobiety muszą być zakryte od stóp do głów, to – mówiąc w skrócie – żyją oni w stylu talibów w Afganistanie, zupełnie w tym sam stylu. Z biegiem czasu, tak, możemy się martwić, bo państwo świeckie powinno odzwierciedlać świeckie społeczeństwo, a to świeckie społeczeństwo, wraz z upływem czasu, jeśli nie pozbędziemy się tych terrorystów i ekstremistów oraz wahhabickiego stylu, oczywiście przynajmniej wpłynie na nowe, przyszłe pokolenia. Tak więc, nie mówimy, że jej nie ma, nadal jesteśmy w świeckiej Syrii, ale z czasem ta świeckość będzie ulegać erozji.

    Charlie Rose: Panie prezydencie, dziękuję za umożliwienie nam tej rozmowy na temat Syrii i wojny, która się toczy, jak i przyszłości kraju. Dziękuję.

    Prezydent Al-Asad: Dziękuję za przybycie do Syrii.
    https://pracownia4.wordpress.com/2013/09/17/wywiad-cbs-z-baszarem-al-asadem/
    ==============

    Ciekawy wywiad…….
    Po roku, przepowiednie Assada się ziściły.

  335. @TJ
    „analizą polityki. Ranking nie dotyczy polityki.”

    Zaprzeczyć sobie w jednej linijce – ocena 10/10.

  336. TJ

    Ale przecież kryteria, które podałeś są z warsztatu politycznego. To są umiejętności polityczne.

    Tak więc sprawdza się co wyżej napisałem czyli, że niska nota łaczy z brakiem kompetencji politycznych czyli między innymi też z tym, że nigdy nie poddała się osądowi wyborczemu.
    Skoro unikała wyborów tak jak się miała nauczyć np „politycznego drygu czy sprytu”.

    Owszem, w kraju na tle groteskowej sceny politycznej to jej nadawało świeżości.

    Tym niemniej na tego typu posadach (komisarz)wymagane są zarówno kompetencje administracyjne jak i polityczne.

    Swoją drogą zastanawiam się jak Bieńkowska sobie poradzi z nowym stylem zarządzania jaki wymuszają obyczaje w EU.
    Jak pisano w kraju zarządzała głównie terroryzując swój personel. Sama o tym z dumą mówiła. Mam duże wątpliwości czy tego typu metody zostaną zaakceptowane w KE.
    No a jak takie przyzwyczajenia zmienić gdy się ma już swoje lata.

    Ciężka próba przed nią.

    Pozdrawiam

  337. @ NELA, 4 października o godz. 11:29

    Ja z kolei proponuję, by trzymała się Pani z dala ode mnie – razem ze swoimi insynuacjami. Najlepiej na taką odległość, jaka dzieli Panią od merytorycznej dyskusji.

    I tyle.

  338. Kartko!
    Piszesz; Bieńkowska nigdy nie poddała się osądowi wyborców.
    Z tego, co mi wiadomo, to ona się do polityki nie pchała – to ją wyciągnięto, jako zdolnego fachowca. Gdyby nie ten wyjazd do Brukseli, pewnie w najbliższych wyborach by wystartowała i to z powodzeniem.
    Da sobie radę i przekona do siebie i swoich kompetencji.
    A siła koncernów farmaceutycznych już dała o sobie znać, choćby wtedy, gdy Ewa Kopacz odmówiła zakupu szczepionek przeciw świńskiej grypie.
    Nawet na blogu Polityki została nazwana oślicą, że tylko ten komplement zacytuję. A okazało się, że właśnie ona miała rację.
    Tylko kto o tym chce pamiętać?

  339. TEODOR PARNICKI
    4 października o godz. 13:21
    To akurat mogę Panu z czystym sumieniem obiecać.
    Pańska merytoryka coś mi przykro wonieje.
    Łączę wyrazy.

  340. mag
    4 października o godz. 10:12
    Nie tak nerwowo. Najpierw należy przeczytać, zastanowić się i coś napisać. Inaczej Cię sprywatyzują i puszczą z torbami.

  341. @ TJ, 4 października o godz. 11:34

    Czemu tak powściągliwie? Proszę krzyknąć: Ręce precz od dzieciaczków! No… śmiało. Razem z babunią Nelą. Koniecznie w moją stronę. Śmiało, do boju oburzone serduszka!

  342. W książeczce Wiktora Gomulickiego „Wspomnienia niebieskiego mundurka” występował woźny, który przygotowywał profesorowi fizyki akcesoria do prezentacji różnych doświadczeń z teorii fizyki.
    I kiedy profesorowi jakiś eksperyment nie wyszedł, woźny podszedł, coś tam ustawił i … eksperyment wyszedł.
    A woźny skomentował to skromnie; Bo Pan Profesor jest teorechtetyk a ja jestem prachtetyk!
    Ja też jestem prachtetyk i ręce przy sobie.

  343. @ NELA, 4 października o godz. 13:29

    Z czystym sumieniem to Pani może już w tej chwili odbębnić prewencyjny paciorek i podreptać lulu. Rozumek wszak i tak już śpi.

    Pa, pa, buniu…

  344. @ NELA, 4 października o godz. 13:34

    A przez sen niech bunia koniecznie mantruje: „Ręce przy sobie, ręce przy sobie…” Lulajże, babuniu…

  345. @ NELA, 4 października o godz. 13:34

    Prachtetyk? A co babunia prachtykuje? Plucie na adwersarzy?

  346. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Co Aaron Russo ujawnił wiele lat temu … ( ? )

    – Ujawil … ” iż w przyszłości prowadzona będzie „wojna z terroryzmem”, która będzie tylko szukaniem duchów.

    A więc będzie to wojna sfingowana, której celem będzie wprowadzenie ustawodawstwa ograniczającego swobody obywatelskie. A tą drogą dyktatura nad ludzkością.
    Podobnie – jak wielu innych przeciwników NWO – Russo zmarł na raka w stosunkowo młodym wieku.

    Zadam Państwu retoryczne pytanie:
    czy wierzycie, że bez środków zewnętrznych i doradców wojskowych – mogło powstać Państwo Islamskie, które zagraża porządkowi na świecie? ”
    Aby prowadzić wojnę, potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze …

    Tak zwane „Państwo Islamskie” nie przetrwałoby ani jednego dnia bez zewnętrznego wsparcia.
    Komu jest dziś na rękę ogólnoświatowy chaos?
    Znajdując odpowiedź na to pytanie – poznacie prawdziwych mocodawców tego ruchu. ” AL

  347. Kartka z podróży
    4 października o godz. 13:12

    Mój komentarz
    Kartko, rozciągasz wątek rankingu wizerunkowo-komunikacyjnego jak gumę od majtek. W ten sposób można połączyć wszystko ze wszystkim w ocenianiu Bieńkowskiej jako kandydata na komisarza.
    Pzdr, TJ

  348. Wygląda na to, że całkiem przypadkiem trafiłam w sedno.
    Nie lubię, kiedy dorabia się górnolotną, naukową i bełkotliwą teorię do problematycznej praktyki.
    A tu nagle błyskotliwy myśliciel i filozof pokazał się w niezbyt atrakcyjnej, ale jednak prawdzie.
    Idę do ogródka sadzić krokusy, bo pora odpowiednia do takiego działania.

  349. Nela

    Tak, Bieńkowska mówiła, że się nie pchała. Ale jednak w niej wylądowała.
    I to dobrowolnie bo przecież nikt nikogo zmusić do takich decyzji nie może.

    Jak mówię, droga na skróty, od kuchni strony jednak się nie opłaca, bo jednak mankamenty kompetencyjne wyszły.
    To co bagatelizowaliśmy w kraju jednak w profesjonalnie pracującej EU zostało odnotowane.

    Nie jestem wrogiem Bieńkowskiej, z zainteresowaniem obserwuję jej karierę.
    Ale myslę, że ta wpadka powinna być dla nas nauczką mówiącą, że jednak trzeba śrubować kompetencje krajowych urzędniko-polityków.
    Tym bardziej, że rządzą nami również Ci, których pozbawiono mandatów wyborczych.
    Co moim zdaniem łamie kardynalne zasady demokracji.

    Pzdro

  350. Teodor Parnicki
    Z tej strony jeszcze cię nie znałam. I nie sądziłam, że takiego cię poznam.
    Twoje uwagi wobec Neli są – oględnie mówiąc – bardzo niestosowne.
    Zawsze czuję się zażenowana, gdy ktoś, kogo bym o to nie podejrzewała, strzeli jakąś paskudną fochę, gafę itp.

  351. Bieńkowska jest dobra i nadaje się do rządzenia. A to, że nigdy nie musiała poddać się osądowi wyborców stanowi raczej pozytywny plus, niż minus, a t z tego powodu, że Bieńkowska nie musiała rżnąć głupiej i wydurniać się, żeby zdobyć głosy kilkuset wiecznie narzekających na wszystko obywateli, którym wszystko przeszkadza, w tym to, że Bieńkowska nigdy nie poddała się osądowi wyborców 🙂

  352. @ mag, 4 października o godz. 14:27

    Natomiast insynuacje zacnej pani Neli pod moim adresem są szczytem stosowności.

    Ja też jestem zażenowany – zwłaszcza, gdy kulturalna pańcia, zamiast rzeczowej dyskusji, forsuje brudnawe aluzyjki (w tym wypadku: krojąc mi kaftanik blogowego pedofila). Żenują mnie także inne pańcie, stające w obronie takiej toksycznej pańci.

  353. TJ

    „Kartko, rozciągasz wątek rankingu wizerunkowo-komunikacyjnego jak gumę od majtek. W ten sposób można połączyć wszystko ze wszystkim w ocenianiu Bieńkowskiej jako kandydata na komisarza.”

    To co się aktualnie określa jako umiejętności „wizerunkowo-komunikacyjne” jest istotnym elementem warsztatu politycznego. Inaczej kompetencji politycznych.
    Podkreślam: jednym z wielu ale istotnym elementem.

    We wszystkich powyższych komentarzach zwracałem uwagę, że Bieńkowska ma poważne braki warsztatowe w tym zakresie.
    Między innymi z tego powodu, że omijały ją egzaminy wyborcze, więc po prostu nie miała potrzeby się tego nauczyć. Nie miała po co talentów politycznych w sobie wyzwalać ani ich szlifować.
    Myślę, że to przesłuchanie będzie dla niej bodźcem by się za sprawy warsztatowe w koncu zabrała.

    Oczywiście możliwe jest, że Bieńkowska po prostu tych talentów nie ma. Oznaczać to będzie, że obejmie posadę do ktorej nie ma kompetencji.
    To też się zdarza.

    Pozdrawiam

  354. Trzymając się problematyki „wizerunkowo-komunikacyjnej”

    Przed chwilą obejrzałem i wysłuchałem wystąpienia premier Kopacz na konwencji PO poświęconej wyborom samorządowym.

    Pierwsza myśl – wystapienie zarówno w formie jak i treści uderzająco podobne do homilii wygłaszanych w czasie nawiedzeń umęczonej przez aktualnie świetego JPII.
    Oczywiste nawiązanie do owych peregrynacji.

    Ciekaw jestem kto na ten marketingowy pomysł ożenienia politycznego Kopacz z Wojtyłą wpadł?

    No i ciekawe czy to chwyci?

    Pozdrawiam

  355. Dżizus
    Odpieprzcie się wreszcie od Bieńkowskiej, która jednak chyba aż tak strasznego wstydu nam nie narobi.
    Kolejny niezwykle rajcujący temat po telenoweli na szczytach celebryckich intelektualistów: Dunin-Karpowicz.
    To już chyba sensowniej pogadać o tym co za miedzą, a co chyba nie jest dla nas całkiem obojętne.
    Choćby o malutkiej , zaledwie dwumilionowej Łotwie, w której 1/4 ludności stanowią Rosjanie.
    Dziś są tam wybory parlamentarne i wielce prawdopodobne, ze wygra promoskiewska Zgoda.
    Co z tym zrobi Putin?
    Może jasny gwint coś wie?

  356. @ TEODOR PARNICKI, 4 października o godz. 10:29
    Obawiam się, że pozostaniemy przy swoich przekonaniach– zarówno w temacie kazirodztwa jak i pedofilii. Nie mam zamiaru więcej „strzępić klawiatury” na jałową dyskusję. Napisałem wyraźnie i to dwa razy, iż – Nie neguję faktu, że duża część ofiar, która była wykorzystywana seksualnie w dzieciństwie nie doświadczyła go jako traumatycznego przeżycia, natomiast – podkreślam – istnieje cały szereg przekonujących dowodów, że duża część „ofiar” czuje przerażającą traumę, która pogłębia się w momencie, gdy uświadamiają sobie, że „kiedy dziecko szuka miłości, kiedy lgnie, kiedy szuka” – trawestując słowa abpa Michalika – ręce opiekuna (ojca, ojczyma, wujka, starszego kuzyna) zaczną gmerać w jego – dziecka – majtkach”. Do tego się w ogóle nie odniosłeś, za to poczęstowałeś mnie idiotycznym (wybacz, ale tak to odbieram) tekstem – zgodnie z Twoim przeświadczeniem matka myjąca genitalia niemowlęcia okazuje się molestatorką. W obliczu takiej „logiki” ręce po prostu opadają („Na szczęście!” – powinieneś zawyrokować. „Niekoniecznie” – musiałbym odpowiedzieć. „Któż bowiem będzie przewijał niemowlęta?”)
    W momencie opublikowania tego wątpliwej jakości bon motu, ujawniła się cała Twoja niekompetencja w podejściu do tematu „przyzwolenie dziecka na uwodzenie”. Wynikająca, jak sądzę, z teorii, a nie z praktyki. Odpowiem na to jako i teoretyk (pisałem, że zajmowałem się – będąc autorem i jako redaktorem w specjalistycznym wydawnictwie – problemami związanymi z dojrzewaniem małego dziecka, trochę tedy wiedzy teoretycznej nabyłem) i jako praktyk. Mianowicie ojciec trzech córek i syna. Obecnie dorosłych i mających własne dzieci. Miałem zatem okazję często stykać się „ręcami” z genitaliami maluchów, gdy te się obszczały albo obfajdały. I kąpać całą czwórkę, gdy pora kąpieli nadeszła. I zawsze wiedziałem kiedy normalnie przyjmowane przez maluchy dotykanie cipek i siuraka podczas podcierania i kąpieli zaczyna przeradzać się w przyjmowanie przyjemności dotykania. I wcale nie są mi do tego potrzebne statystyki, wywiady i naukowe „ple, ple” aby wiedzieć, że każde dziecko przechodzi okres, kiedy głaskanie nie tylko po główce, ale i po cipce sprawia przyjemność. I wtedy mądrzy rodzice mówią – STOP. Tak jak ja do jednej z moich córek, która w wieku lat chyba czterech, po tym jak jej powiedziałem – „Masz myjkę i wymyj sama swoją cipkę” – odpowiedziała – „ale ja lubię jak ty to robisz”. Czerwone światło zapaliło się na dłużej. Odparłem – „Ale od dziś ty, jako samodzielna dziewczynka, będziesz to robić sama. Jak się namydlisz i spłuczesz, zawołaj, to ci wymyję głowę”. Koniec i kropka, @Teodorze Parnicki. Właśnie chodzi o to, aby rodzice nie okazali się molestatorami, należy powstrzymać się od dotykania, nawet myjką, cipek i siuraków. Nie powiem, jak @Nela i @TJ, „trzymaj ręce z dala od dziecięcych majtek”, bo nie wiem czy masz pedofilskie skłonności, czy „rżniesz głupa dla paddzierżki razgawora”, zapytam jeno. Masz dzieci?

  357. A ja tam chciałbym wiedzieć o czym rozmawiała Bieńkowska z Wojtunikiem i dlaczego po tej nagranej rozmowie trzeba ją było wyekspediować w „cholerę”, czyli do Brukseli, by być blisko niej i by była pod kontrolą.

  358. Mag

    „Dziś są tam wybory parlamentarne i wielce prawdopodobne, ze wygra promoskiewska Zgoda.
    Co z tym zrobi Putin?”

    Co z tym zrobi Putin to jest drugorzędne. Jakie to ma znaczenie?

    Jeśli promoskiewska Zgoda zyska mandat suwerena do rządzenia to będzie rządzić i tyle wraz ze wszystkimi konsekwencjami politycznymi – takie są reguły demokracji.

    Pozdrawiam

  359. @ anumlik, 4 października o godz. 15:08

    „Właśnie chodzi o to, aby rodzice nie okazali się molestatorami, należy powstrzymać się od dotykania, nawet myjką, cipek i siuraków”.

    Łojezulu! I Ty się powstrzymałeś? Ojciec czterech noworodków? I Twoja małżonka także? Nie wierzę… Kto zatem mył te nieszczęsne niemowlęta? Maszyna atestowana w Ministerstwie Higieny Postnatalnej? Oj, chyba jednak nie… Oj, chyba jednak dotykałeś… Nie wiem, czy masz skłonności pedofilskie, ale… Jezu, o, jezu!!!

  360. Pancie chca aby trzymac rece przy sobie .
    „Odpieprzcie się wreszcie od Bieńkowskiej” ale co ma zrobic Putin z Lotwa to juz radza sie jasnego bezkompromisowego jedynego godnego maglowania .
    „Co z tym zrobi Putin?
    Może jasny gwint coś wie?”
    Prawdziwie panciarska maglana logika . Bez j.bezk. Putin jest bezradny jak prezydent Lotwy ktory bez Putina napewno sobie nie poradzi
    Szanowne pancie odpieprzcie sie od Lotwy !

  361. @mag
    „Choćby o malutkiej , zaledwie dwumilionowej Łotwie, w której 1/4 ludności stanowią Rosjanie.”

    W Rydze widziano amerykańskie zielone ludzki.

  362. @ TEODOR PARNICKI, 4 października o godz. 15:23
    Nie rób z siebie większego idioty niż zrobiłeś. Pisałem nie o noworodkach, ani nawet o niemowlakach, a o dzieciach, które w wieku lat kilku (czasem trzech, czasem sześciu, siedmiu) doświadczają swojej seksualności. Poczytaj trochę innej niż zapodałeś literatury, to się dowiesz. Te Twoje „pomyłki freudowskie” także najlepszego świadectwa Ci nie wystawiają. Chyba że są zamierzone. Tylko ja z takimi „jacarzami” nie zamierzam dyskutować.

    Bez odbioru.

  363. Czekałem tylko aż z nie byle jakiego i typowego lewackiego świra, prezentującego tutaj gejzery ogłupiającej ideologii, wyjdzie w końcu pospolite prostactwo młota. I w końcu się doczekałem.

    Swoją drogą, warte odnotowania są rzeczywiste pasje ideologiczne tego nowego lewackiego nawiedzenia (kazirodztwo, poligamia, pedofilia). Oby to nie była jedynie uwertura do eksplorowania głębszych pokładów ideowych. W kolejce może czekać np. zoofilia, której trzeba operetkowe, lewackie drzwi szeroko otworzyć… Hej, lewackie i ścierwiaste młoty, do roboty!

  364. „Co z tym zrobi Putin to jest drugorzędne. Jakie to ma znaczenie?

    Jeśli promoskiewska Zgoda zyska mandat suwerena do rządzenia to będzie rządzić i tyle wraz ze wszystkimi konsekwencjami politycznymi – takie są reguły demokracji.”
    No wlasnie.
    Tych, ktorzy widza „zielone ludziki” odeslalbym na blog red. Sz. On tez ma swoje przywidzenia i czasami rzuci ladna wiazka w stylu „Zolnierza Wolnosci”.
    Moze cierpi na syndrom bohatera „Equusa”.

  365. @ anumlik, 4 października o godz. 15:40

    Jak widzę, należysz do tych przyjemniaczków, którzy od argumentacyjnego bełkotu przechodzą do insynuacji. Poczytaj zatem sam siebie:

    „…jakiekolwiek zbliżenie się do części erogennych dziecka przez dorosłego jest molestowaniem…” (4 października o godz. 9:31)

    „Miałem zatem okazję często stykać się ‚ręcami’ z genitaliami maluchów…” (4 października o godz. 15:08)

    JAKIEKOLWIEK ZBLIŻENIE… To zaiste paradne… I Ty, nieboraku, zbliżałeś się? Oj, Nelu, zbliżałeś… Molestowałeś zatem? Maryjo, molestowałeś! A czerwone światełko? Nie wiem, czy masz skłonności, zapytam jeno: często światełko się zapalało? Pani Nelo, pomocy!

    Pozdrawiam, TP

  366. Przecież jest zła i dobra demokracja……
    Jak wygrywają „nie nasi” to jest zła, jak wygrywają nasi to wszystko w porządku.
    Czasem naszym trzeba troszkę pomóc- broń, instruktorzy, jakiś zamach stanu zmontować.
    A czasem trzeba nawet tolerować zamordystów, czy wręcz psychopatów u władzy.
    Ale czego się nie robi dla INTERESÓW……..

    Jak wygląda polityka wewnętrzna w stosunku do mniejszości narodowych, łatwo ocenić.
    Na przykład do polskej.
    Czy jest zgodna z dyrektywami Unii?

    Sekowanie mniejszości kończy się na ogół powstawaniem animozji i szowinistycznych nastrojów. A od tego do wspierania sił zewnętrznych jeden krok.
    Z małego wiatru nierówności w traktowaniu, może powstać burza czystek etnicznych.
    Ale, politycy lubią posiłkować się takimi metodami.
    Są zbyt krótkowzroczni, by przewidzieć skutki…..

  367. Teodor Parnicki
    No i brniesz dalej, panku, nazywając z kolei mnie pańcią.
    Oj nieładnie, nieładnie!
    Dalibóg nie wiem, gdzieś ty się dopatrzył jakichś straszliwych insynuacji na swój temat w postach Neli.
    Chyba, że coś przeoczyłam, ale nie sądzę.
    Może nadwrażliwy jesteś, czy cóś?

  368. fidelio (4-10- g.15:31)
    A to się nawyrabiało! W tej Rydze.

  369. @ mag, 4 października o godz. 16:13

    Jeśli w kontekście dyskusji o pedofilii przezacna pani Nela kieruje do mnie komunikat „Ręce przy sobie”, to odczytuję to jako – oględnie rzecz ujmując – niezbyt wybredną insynuację (zmierzającą do przesunięcia kierunku dyskusji z meritum na kwestię mych osobistych preferencji seksualnych).

    A gdzieś Ty się dopatrzyła jakichś straszliwych niestosowności w moich uwagach do przezacnej Pani Neli? Może nadwrażliwa jesteś, czy cóś?

  370. Bieńkowska nie poddała się nigdy osądowi wyborców?

    Otóż poddała się. Mówiła o tym wyraźnie podczas przesłuchań i potwierdza to Wikipedia:

    „W wyborach parlamentarnych w 2011 [Bieńkowska] została wybrana do Senatu jako bezpartyjna kandydatka z ramienia Platformy Obywatelskiej. Startując w okręgu wyborczym nr 75, otrzymała 48 281 głosów.”

    Swoją drogą, ile osób w III RP, nie licząc paru dziennikarzy, oglądało bezpośrednią transmisję wystąpienia pani Elżbiety w Brukseli?Zero/dziesięć/sto? Niepotrzebne skreślić.

  371. @mayor
    „Swoją drogą, ile osób w III RP, nie licząc paru dziennikarzy, oglądało bezpośrednią transmisję wystąpienia pani Elżbiety w Brukseli?Zero/dziesięć/sto? Niepotrzebne skreślić.”

    No wiesz, nie każdy ma nerwy słuchać dukania po angielsku, jak mam coś takiego przeżywać to wolę odpuścić. Ponieważ temat wrócił to jednak zajrzałem do you tube jak to wyglądało.

  372. Kartka z podróży g.15:18
    Myślisz, ze ja nie wiem, na czym polega mandat do sprawowania władzy w demokracji? No, nie żartuj.
    Chodzi mi dokładnie właśnie o to, co nazywasz skutkami politycznymi, że o Łotwie będzie prawdopodobnie decydować mniejszość rosyjska.
    I ty się pytasz, co ma do tego Putin? Spytałabym raczej, co na to Putin?
    Jedno jest pewne, ucieszy się. A resztę sobie dopowiedz.
    Możliwe są różne scenariusze, choć podzielam opinię Sthura, który nazywa niektóre reakcje na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą histerycznymi.

  373. fidelio
    Sugerujesz, że Bieńkowska duka po angielsku.
    Czy mógłbyś przedstawić dowody?

  374. mag
    4 października o godz. 15:02

    Nie ! Nie, mag ! Trzeba się do niej przypiepszyć, skoro ona ma np.poważne braki warsztatowe w kwestii … komunikacji ?

    Hosanna ! Specjalista od wszystkiego, w tym od wizerunku zawyrokował ! Bieńkowska ma braki warsztawowe !

    On się zna, bo jego warsztat w Karl-Marx-Stadt 😉

  375. oczywiście „przypieprzyć” – też mam braki warsztawowe 🙂

  376. Brniesz w idiotyczne argumenty, @Teodorze Parnicki, chyba tylko po to, aby powiedzieć – „moje na wierzchu”, na dodatek manipulując czyimś tekstem. Napisałem jakiekolwiek zbliżenie się do części erogennych dziecka przez dorosłego jest molestowaniem, nawet jeśli dziecko poddaje się rozkosznie tej czynności. Drugą część zdania pominąłeś – znów w celu uzyskania „zgrabnego” mon motu. Na moje tłumaczenie, że dzieci od pewnego tylko wieku zaczynają doświadczać swojej seksualności, w ogóle nie zwróciłeś uwagi. Powtórzę więc, jak krowie na miedzy. W momencie, w którym każde dziecko przechodzi okres, kiedy głaskanie nie tylko po główce, ale i po cipce sprawia mu przyjemność mądrzy rodzice mówią – STOP. I nie dotykają go, nawet myjką. Ten okres nie przychodzi – jak powinieneś wiedzieć, a skoro nie wiesz, to jesteś durak – w czasie, gdy dziecko obsikuje się i obfajduje i kiedy trzeba go karmić, przewijać, podmywać i kąpać. Nie o ten okres więc chodzi. Na marginesie. Jeśli ktokolwiek do cipki (bo nią przeca chodzi) takiego maleństwa „podszedł” w celach innych niż higieniczne bądź związane z leczeniem, byłby zwyrodnialcem, bo już nawet nie pedofilem. Takich należy izolować na dłuuuugie lata. I tyle w tym temacie na zakończenie. A teraz możesz sobie „maryjać i jezusiczkać” aż do us… śmierci. Ode mnie odzewu się nie doczekasz.

    Też pozdrawiam, czemu nie?

  377. mag,

    jakie dowody ? O co Ty prosisz ? Każda deklaracja fidelia to dowód. Na co dowód, to już inna sprawa 😉

  378. Tylko znalezione u Hartmana w pomyslce.
    …………………………
    olborski
    4 października o godz. 15:46
    Z powodu sily wyzszej , pass. blogowej
    Pancie chca aby trzymac rece przy sobie .
    “Odpieprzcie się wreszcie od Bieńkowskiej” ale co ma zrobic Putin z Lotwa to juz radza sie jasnego bezkompromisowego jedynego godnego maglowania .
    “Co z tym zrobi Putin?
    Może jasny gwint coś wie?”
    Prawdziwie panciarska maglana logika . Bez j.bezk. Putin jest bezradny jak prezydent Lotwy ktory bez Putina napewno sobie nie poradzi
    Szanowne pancie odpieprzcie sie od Lotwy !

  379. fidelio:
    Wydaje mi sie, ze czepiasz sie p. Bienkowskiej. Jej angielski jest OK.
    Slyszalem gorsze u ludzi na stanowiskach w Kanadzie i USA.
    Nawet angielski prof. Geremka byl raczej licealny.

  380. Teodor Parnicki
    Ja odbieram to jako przewrotny żart, który padł w konkretnym kontekście (to „ręce przy sobie”). Może i niezręczny, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by odbierać ten zwrot jako sugestię czy aluzję, że akurat ty jesteś pedofilem. Przecież to nonsens.
    A Nela jest chyba jedną z ostatnich osób na tym blogu, którym można byłoby zarzucić chamskie i agresywne wypowiedzi.
    Natomiast ty sobie nieźle na Neli poużywałeś- a to „babunią”, a to „pańcią” nazywając, zamiast odpowiedzieć jej raczej żartem, by uważała na żarty

  381. “Journalism is printing what someone else does not want printed: everything else is public relations.” – George Orwell

    Orwell to jest odpowiedni myśliciel na współczesny czasy.

  382. Ten casting na komisarza był jakis merytoryczny?
    Czy dawano punkty za wygląd, język, mowę ciała?

    Przeniesienie się mentalne z punktu widzenia kraju 37 milionowego, na punkt widzenia 500 milionowego, wymaga chyba chwili czasu i zastanowienia?
    Czy też każdy jest w stanie ogarnąć problem bez względu na skalę?
    Zdumiewa poszukiwanie słabych punktów u Bieńkowskiej, jeszcze PRZED podjęciem obowiązków.
    Smerfy- Marudy to nie tylko polska specjalność?

  383. @ mag, 4 października o godz. 16:54

    Przecież „babunia” to też był żart – ad avatarum, a nie ad personam, bowiem realna metryka arcyzacnej pani Neli nie była przedmiotem ataku, a tylko brudnawy greps retoryczny, z jakim wyskoczył awatar o nicku Nela – greps na poziomie emerytowanego mohera. Ot i wszystko. Żarcik za żarcik…

  384. fidelio
    4 października o godz. 16:32
    „nie każdy ma nerwy słuchać dukania po angielsku”

    Ale pani Elżbieta odpowiadała na pytania posłów europejskich po polsku.

  385. Witam blogowiczów w pogodne jesienne popołunie. Dzięki za odpowiedzi anumlika(godz. 15:08 i 16:44) na wpisy @Teodora Parnickiego; Bardziej jasno i wyczerpująco nie można tego uczynić. Pozdrawiam.

  386. @PA
    „Wydaje mi sie, ze czepiasz sie p. Bienkowskiej. Jej angielski jest OK.
    Slyszalem gorsze u ludzi na stanowiskach w Kanadzie i USA.
    Nawet angielski prof. Geremka byl raczej licealny.”

    Wklejam opinię z bloga J. Żakowskiego:
    „Ryfa za ryfą, a za ryfą – ryfa.

    Nie chcę się czepiać p. Tattoo, wszak nobody is perfect, ale w tak krótkiej wypowiedzi tyle byków to naprawdę obciach. Chyba jechała “na małpę”.

    1. One more sentence – “please” lub “if you don’t mind”, albo coś w tym guście, inaczej jest niegrzecznie.
    2. “We are doing” to nie to samo, co “we have been doing”.
    3. „Efekt” to nie to samo, co affect.
    4. “Tas”? Co znaczy „tas” po Bieńkowskiemu? Musiało chodzić o „thus”, ale to nie jest „tas”.
    5. “Ours” to nie to samo co our.
    6. “Only forbit companys”? A cóż to za kalambur i w jakiej kwestii?
    7. “Ant” – to mrówka.
    8. “Nys to deliver”? Że niby co?

    Cóż, jak widzieliśmy na filmiku, wszyscy dobrze się bawili, śmiechu było co niemiara. Tylko, czy na pewno po to jest UE?

    Co to będzie za sromota, jak ON zejdzie z żyrandola i przemówi…”

  387. @mayor
    „Ale pani Elżbieta odpowiadała na pytania posłów europejskich po polsku.”

    Ale miała też spicz po angielsku.

  388. Mag

    „… o Łotwie będzie prawdopodobnie decydować mniejszość rosyjska.”

    W sensie politycznym mniejszość rosyjska, jeśli oczywiście wygra wybory, przestanie być mniejszością.

    W sensie politycznym większość parlamentarna nie moż być już mniejszością.

    Pozdrawiam

  389. @mag
    „Sugerujesz, że Bieńkowska duka po angielsku.
    Czy mógłbyś przedstawić dowody?”

    https://www.youtube.com/watch?v=kMYULM3T45I

  390. fidelio
    „Ale miała też spicz po angielsku.

    I bardzo ładnie ten spich wygłosiła.

  391. Dobra, zejdźmy z Bieńkowskiej, bo siedząc na Bieńkowskiej zasłaniamy jej malownicze tatuaże.

  392. A gdyby pokazała tatuaże to na pewno by miała więcej niż 5/10 w tej ankiecie, @Kartka słusznie zauważył, że jeszcze się musi wiele nauczyć 😉

  393. Kartka z podróży
    Twoje musi być na wierzchu!
    Miszczu od wykręcania kota ogonem.

  394. fiedio
    Kartka ma zawsze suszność. Podobnie jak ty.
    Widzę ze nie gustujesz w tatuażach. A w czym ci one przeszkadzają, nawet te zasłonięte, bo pani Bieńkowska nimi raczej nie epatuje?

  395. @ anumlik, 4 października o godz. 16:44

    Gwoli ścisłości (choć mam wrażenie, że ścisłość i precyzja wypowiedzi to nie jest cnota, jaką kultywujesz):

    Na Twoje „tłumaczenie, że dzieci od pewnego tylko wieku zaczynają doświadczać swojej seksualności”, nie tyle nie zwróciłem uwagi, co pominąłem je miłosiernym milczeniem. W istocie bowiem dzieci rozwijają swą seksualność od urodzenia, doświadczając oralnej przyjemności w kontakcie z piersią matki, analnej przyjemności podczas defekacji, genitalnej zaś – w trakcie kąpieli i zmiany pieluch (por. erekcja niemowlęca).

    Z tego wynika oczywisty wniosek, że każdy kontakt dziecięcych genitaliów z ciepłą i miękką materią (woda, myjka, dłoń własna, dłoń rodzica) skutkuje mniej lub bardziej intensywnym doznaniem erotycznym. W tym kontekście żaden dotyk nie jest aseksualny, tzn. niewinny. A jeśli tak, to matka myjąca genitalia niemowlęcia, masturbuje je i molestuje – oto logiczna implikacja proponowanego przez Ciebie pryncypium („jakiekolwiek zbliżenie się do części erogennych dziecka przez dorosłego jest molestowaniem, nawet jeśli dziecko poddaje się rozkosznie tej czynności”).

    Ponieważ ta sytuacja Ciebie samego stawia w zgoła absurdalnej sytuacji rodzica, który molestował własne dziecko, mimowolnie dostarczając mu przyjemności w trakcie podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, więc nie dziw się, proszę, że zachęcony żarcikami zacnej Neli, jąłem sobie dworować z faktu, iż w pruderyjnym ferworze sam siebie zapędziłeś w zaiste ośli róg. Moje facecje na temat Twych domniemanych skłonności odzwierciedlały (co powinieneś był zauważyć) nie tyle przyrodzoną mi filuterność, co raczej ogólny humorystyczny nastrój, jaki w pewnym momencie zapanował na tym blogu pośród obrońców niemowlęcej nietykalności. Nawiasowo dodam, że gdybyś wykazał większe zrozumienie dla idei merytorycznej debaty, nie musiałbym naszej wymiany zdań fastrygować witzami zrodzonymi z ducha reprezentowanej przez Ciebie erystyki.

    Łączę ukłony, TP

  396. TEODOR PARNICKI
    4 października o godz. 16:05
    Ty już dziś więcej nie pij. Wierz mi, to dobra rada, nawet bardzo dobra.
    A jeśli nie skorzystasz… to nie moja wina.
    Wolność i swoboda nade wszystko, chociaż… można było po prostu spytać, czy ja tak na serio, czy też w żartach.
    Zamiast łapać za orczyk i hajże na…. nie! nie! Soplica ma za wysoki procent!
    Choć ostatnio troszkę jej obniżyli i z porządnej wódki zrobili jakieś nalewki orzechowe i owocowe.

  397. @MAG
    „pani Bieńkowska nimi raczej nie epatuje?”

    To był chyba błąd, trzeba było epatować to by dostała więcej niż 5/10, no chyba że ma wytatuowane Fuck the EU 😉

  398. Czy ktokolwiek na blogu widział ten tatuaż u pani Bieńkowskiej?
    A może to ściema?

  399. Fidelio

    Wieści o tatuażach Bieńkowskiej akurat dobrze odebrałem.
    Niestety samych tatuaży nie miałem okazji podziwiać.
    Podobnie jak jej wyznanie, że jest miłośniczką bluesowego „Dżemu”. I że uciekała ochronie by sobie poszaleć na koncercie.

    To, że chce mieć coś swojego pod garsonką dobrze o niej świadczy. O jakimś buncie przed nudą i bezduszną pragmatyką zawodową w którą się zresztą na własne życzenie wpakowała.
    Założe się, że lubi też sobie zajarać trawę.

    To częste metody odreagowania u urzędniczek i urzędników.

    No to dla pani Eli

    http://www.youtube.com/watch?v=eom6_ZZuHWE

    Pzdro

  400. @ NELA, 4 października o godz. 17:33

    Ja z kolei zalecałbym Babuni naparstek Validolu – by nieco okiełznać pogromowy rausz. A potem można hycnąć do ogródka – i ze spokojnym sercem plewić pedofilskie chwasty (plenią się w główce kapusty? Proszę koniecznie jeszcze dzisiaj sprawdzić!).

  401. Nela

    Bieńkowska w jednym z wywiadów mówiłą, że ma wydziarane słońce na plecach.

    Pzdro

  402. Może ma wytatuowany słownik pol – ang, wiecie taka kobieca praktyczna zapobiegliwość.

  403. @KZP
    „Bieńkowska w jednym z wywiadów mówiłą, że ma wydziarane słońce na plecach.”

    Dlatego zawsze taka opalona.

  404. Mag

    Przecież to jest logiczne, że jeśli grupa uznawana za mniejszość wygrywa demokratyczne wybory czyli uzyskuje większosć to sensu nie ma mówienie o niej jako o mniejszości.

    Gdzie w tej myśli widzisz obracanie kota ogonem.

    Pozdrawiam

  405. @KZP
    Może powinieneś po prostu używać terminu większość parlamentarna.

  406. No cóż, @Teodorze Parnicki. Witz za witz. Jeśli odczuwasz analną przyjemność podczas defekacji, genitalną zaś w trakcie kąpieli to gratuluję utrzymywania się w poziomie niemowlęctwa. Jesteś zatem drugim ciekawym przypadkiem Benjamina Buttona. Ewentualnej zmiany pieluch Ci nie gratuluję. W Twoim wieku to musi być bardzo traumatyczne doświadczenie. Uuu.

  407. @ anumlik, 4 października o godz. 17:52

    Człecze nieszczęsny, żarty żartami, lecz czyżbyś w trakcie posiedzeń codziennych (tuszę, iż są codzienne, ergo – regularnością zdrowiu służące) przyjemności nijakiej już nie czuł? Mam wobec tego nadzieje, że przynajmniej boleści opatrzność Ci oszczędziła. W razie takowych zalecam serum rozkurczowe.

    Bądź zdrów w swej anhedonii senilnej, TP

  408. o jesu na kiju – dobrze, że przeczytałem tekst Pana Redaktora – a nie sam tytuł. Bo inaczej miałbym wrażenie (czytam komentarze od ostatniego), że nowa Pani Premier miała spicz o molestowaniu nieletnich przez wytatuowane babska podczas mycia. Na dokładkę te france deprawują dziatwę płci obojga łamanym suahili żeby się przypodobać zielonym ludzikom na Łotwie. Jasna doooooopa – jak Wy możecie cały dzień pieprzyć o Maryni zamiast się dotlenić??????

  409. Fidelio

    Oczywiście, że mam na myśli większosć parlametarną.

    Ale moim zdaniem mówienie z obawą, że mniejszość (w tym przypadku narodowościowa) może wygrać wybory z góry dyskredytuje, podważa efekty wyboru.

    Tymczasem wygrana mniejszości narodowościowej oznaczać może tylko to, że wsparła ją większość narodowościowa albo wiekszość ta nie była zanteresowana wynikiem wyborów.

    Tak więc nie widzę żadnego problemu w ewentualnej wygranej rosyjskiej partii Zgoda na Łotwie.

    Pozdrawiam

  410. fidelio g.17:52
    Otóż to!
    Dzięki za pomoc.

  411. @Kadett’cie,
    proponuję byś więcej uwagi poświecił wydarzeniom w Sofii a nie jakiemuś „lewactwu”. Właśnie Trump kończy Higgins’a a sędziuje laska z Polski. W ogóle to prawie same laski sedziują.
    Pozdrawiam, Nemer

  412. Kartka z podróży
    4 października o godz. 18:14

    Mniejszości narodowe nie będą się podobały Prawdziwym Patriotom- casus Niewiadomskiego…….
    Duchy przeszłości w krajach bałtyckich, wcale nie są inne niż te z Ukrainy.
    Tyle że obecnie ostrze może nie być skierowane w Żydów, czy Polaków.
    Trudno mi powiedzieć jaki jest obecnie poziom nacjonalizmu i stopień rozgorączkowania tych środowisk na Litwie, czy Łotwie.
    Ale, w sprzyjających warunkach jakieś Ponary mogą się zdarzyć.
    Wystarczy podsycić lęki i dać przyzwolenie.

  413. No to teraz link z youyuby, na którym będzie można popatrzeć i przez to ocenić biegłość językową fidelia, jeśli chodzi o angielski. Tak, tak wiem, fidelio był na emigracji. Soł łot ?

    Czekamy !

    Podobnie czekamy na jakikolwiek dowód mistrozstwa w przekazie publicznym w wykonaniu ekszperta kartki z podróży, bo przecież ekszpert deklaruje, że co jak co, ale ta Bieńskowska, to się musi jeszcze sporo nauczyć.
    Skor tak, no to pokaż miszczu, jak przekazywać publicznie trzeba !

  414. Wiesiek59

    W prawie całej unijnej strefie postkomunistycznej prawa mniejszości nie są przestrzegane zgodnie z unijnymi zasadami.

    Przykład sytuacji polskiej mniejszości na Litwie nie pozostawia co do tego złudzeń. Podobnie jest z sytuacją mniejszości rosyjskiej zarówno na Litwie jak i w krajach nadbałtyckich.
    Tak więc kraje te same odpowiadają za radykalizm swych pozbawiony pełni praw unijnych mniejszości.

    Zresztą w Polsce która akurat moim zdaniem aktualnie wypełnia zobowiązania w stosunku do mniejszości też bardzo ciężko było wyegzekwować te standardy.

    Przypominam sobie histerię z jaką Prawdziwi Patrioci tu, w kraju, reagowali na przyznawanie praw mniejszości niemieckiej – na początku lat dziewięćdziesiątych.

    Zresztą podobnie było ze Ślązakami gdy zaczęli podnosić postulaty autonomiczne. Skala agresji wobec tych ludzi byłe bezprecedensowa. Właściwie zrobiono wszystko by Ślązaków do Polski zrazić.
    Ta sprawa zresztą jeszcze się wlecze, bo politycy biorą Śląsk na przeczekanie.

    Pozdrawiam

  415. fidelio
    Mam swojego człowieka w Brukseli, czyli syna, który pracuje w Komisji Eropejskiej.
    Właśnie do mnie dzwonił i przy okazji spytałam o Bieńkowską.
    Z przykrością niejaką, ale potwierdził że nie wypadła dobrze. Na tle innych.
    Angielskiego powinna się jeszcze poduczyć.
    „Mój człowiek” styka się w pracy z ludźmi, którzy niekoniecznie znają perfekt angielski, ale są np. Francuzami, czy Niemcami więc władają tzw. głównymi językami . Polak, Czech, Czy Litwin, ale także Włoch czy Hiszpan muszą się, niestety, podciągnąć w angielskim, bo to język „obligatoryjny”.

  416. rękoczyn
    4 października o godz. 19:21

    Równie dobrze można by to inaczej podsumować.

    Skorski za robienie „ŁASKI” został odsunięty od spraw międzynarodowych.
    Bieńkowska za to samo- nieskłonność do- została tak, a nie inaczej oceniona przez dziwne gremium. I za karę chce się ją odsunąć od konfitur- farmacja.
    Zbyt dyspozycyjnym być- niedobrze, niezbyt dyspozycyjnym- źle.

  417. @rękoczyn
    Przeczytaj sobie wpis @mag z 19:24.

  418. Rekoczyn

    „co jak co, ale ta Bieńskowska, to się musi jeszcze sporo nauczyć.”

    A gdzie ja napisałem, że musi się nauczyć? Braki w warsztacie to jest jej problem a nie mój.
    To jest przecież jej decyzja.
    Jesli nie będzie chciała przepracować uwag, które sformułowano pod jej adresem to się nic nie stanie.
    Po prostu obejmie posadę do ktorej nie ma kompetencji.
    To też się zdarza. To nawet powszechne.

    Pozdrawiam

  419. fidelio
    „Mój człowiek w Brukseli” tłumaczy nienajlepszy „odbiór” Bieńkowskiej tym, że była słabo przygotowana (nie błysnęła merytorycznie, choć jego zdaniem i znających ją – mogła!) i jest po prostu słaba medialnie. Jej słynne: sorry – taki mamy klimat.
    No podkłada się kobita. Szkoda.

  420. Nemerze,
    jestem podłączony do snookera. Szalonemu lewactwu, temu pisanemu OGROMNYMI LITERAMI, nie poświęcam żadnej uwagi, odrzuca mnie ono, ale uznałem za stosowne, by je odpowiednio skwitować w sposób, na jaki moim zdaniem zasługuje.

  421. kartka z podróży,

    To co się aktualnie określa jako umiejętności “wizerunkowo-komunikacyjne” jest istotnym elementem warsztatu politycznego.(…)
    We wszystkich powyższych komentarzach zwracałem uwagę, że Bieńkowska ma poważne braki warsztatowe w tym zakresie.

    Nie zasłaniaj się uwagami innych, skoro sam grzmisz, że zwracałeś uwagę na braki warsztarowe w za zakresie wizerunku i komunikacji. Skoro Ty zwracasz na to uwagę, to znaczy, że masz jakieś szerokie doświadczenie w sprawach wizerunku i komunikacji. A więc podziel się nim – o to proszę, a nie o opinie innych. Bo nie powołujesz się na opinie innych, tylko na swoje wielokrotne podkreślenia, z pewnością podparte szeroką wiedzą i własnym doświadczeniem w temacie.

  422. fidelio,

    mnie nie obchodzi to, co pisze mag (która i tak odonosi się do kwestii zawartości merytorycznej wystąpienia Bieńkowskiej, a nie do kwestii językowych), ale to, jak Ty sobie radzisz z angielskim, skoro wystawiasz laurki innym, zwłaszcza będącym w sytuacji stresu, jakim jest np. przesłuchanie przed komisją. Skoro Bieńkowska duka, no to wskaż na jutubie lub gdziekolwiek indziej filmik z twoją angielszczyzną, finezyjną, piękną i płynną niezależnie od okoliczności 🙂

  423. Jak poinformowały władze Haiti, rano rodzina Duvaliera wezwała na pomoc helikopter medyczny. Przybyli na miejsce lekarze stwierdzili śmierć dyktatora w wyniku ataku serca.

    Duvalier doszedł do władzy w 1971 roku, w wieku 19 lat, po śmierci swojego ojca – również dyktatora. Stery kraju dzierżył do 1986 roku, gdy w obliczu powszechnego buntu Haitańczyków Stany Zjednoczone cofnęły mu poparcie. Duvalier wraz z rodziną uciekł samolotem do Francji i zamieszał w Sabaudii
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/haiti-nie-zyje-byly-dyktator-baby-doc/k11zt
    =================

    Odszedł demokrata pełną gębą, humanista, człowiek godny szacunku i poparcia Imperium Dobra……
    Ludzkość nieutulona w żalu, a Haitańczycy w szczególności…….

    Kolebka Praw Człowieka udzielała mu schronienia przez lata.
    Altruistycznie…….
    W wieku lat 19 posiadł wszak wszelkie przymioty by prowadzic Naród do świetlanej przyszłości.
    Wadą Narodu zaś, że go nie doceniła i dalej tkwi w trzecim świecie.
    Dochodów i praw…….
    Wszak kapitalizm jest dobry na wszystko…….

  424. @rękoczyn
    „mnie nie obchodzi to, co pisze mag (która i tak odonosi się do kwestii zawartości merytorycznej wystąpienia Bieńkowskiej, a nie do kwestii językowych)”

    No to nie bierz się jeszcze za angielski bratku, bo polski jeszcze dla Ciebie stanowi wyzwanie jak widać.
    A co do Bieńkowskiej, to ja ją rozumiem, mi też byłoby ciężko jakbym musiał codziennie dźwigać słońce na plecach.

  425. Rekoczyn

    Ale oczywiście, że ma braki warsztatowe.

    Przecież była odsuwana od wywiadów i wystąpień telewizyjnych z powodu gaf i niezręczności, które nagminnie strzelała.
    Jej wywiad dla GW sprzed kilku tygodni (tuż przed zgłoszeniem jej kandydatury do KE) został zdjęty tuż przed wydrukowaniem gazety.

    Nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji by wyłapać te ewidentne wpadki. One były zresztą przedmiotem wielu dyskusji – również na tym blogu.

    Mało, trzeba być ślepym i głuchym by tego nie zauważać. Albo zamroczonym na tle Bieńkowskiej.

    Dzisiejsza ocena jej przesłuchania nie ma charakteru złośliwego tylko merytoryczny. Jest zbiezna z tym co każdy obserwator krajowej polityki widział i słyszał odkąd pojawiła się na horyzoncie.

    Nie licząc oczywiście wpadki z językiem, bo jak czytałem wcześniej podobno władała dobrze kilkoma.

    Ocena sformułowana po jej przesłuchaniu jest też pewnym testem dla niej. Albo potraktuje te uwagi poważnie i popracuje nad sobą albo je po polsku potraktuje jako akt złośliwości i odrzuci. Choć problemy, które ma i tak do niej wrócą.
    Ale to jest już jej sprawa.

    Tyle moich uwag.

    Pozdrawiam

  426. fidelio
    Przyjmuję do wiadomości różne uwagi krytyczne, mniej lub bardziej słuszne, na temat naszej nowej gwiazdy w Europarlamencie, ale co ci przeszkadza słoneczko na jej plecach?! Zwłaszcza ukryte, bo nie nosi w pracy dekoltów aż po przedziałek na tyłku.
    Reagujesz jakbyś był jakimś ponurym moherem zazłemającym tak ogólnie, o co cię raczej nie posądzałam do tej pory.

  427. @mag
    Mi nie przeszkadza, bo to nie ja muszę dźwigać słońce na plecach.
    Z drugiej strony można rozważać symbolikę tego gestu i dla kogo ma świecić słońce umieszczone akurat na plecach 😉

  428. Mag

    Nie widziałbym nic złego w tym gdyby nosiła odsłaniające słoneczko dekolty aż po przedziałek na tyłku.

    To mogłaby być reakcja na ocenę z przesłuchania w ktorej określono ją jako „osobę bardzo surowa i formalna, niemal protekcjonalna w swojej mowie ciała.”

    To byłaby owa oczekiwana zmiana mowy ciała.

    Pzdro

  429. Fidelio

    Słońce na plecach to nie sprawa symboliki.

    Po prostu porządne słońce, słońce na bogato, najlepiej się na plecach mieści. Plecy to najlepsza płaszczyzna do wydziarania słońca.

    Pzdro

  430. No i mamy pierwszego ochotnika w oddziałach milicji Donabasu.

    Pan Darek Lemański, lat 46, od 12 lat mieszkający w Wielkiej Brytanii dołączył do miedzynarodowych oddziałów zbrojnie walczących o Noworosję.

    http://www.tvp.info/17117852/polak-walczy-w-szeregach-prorosyjskich-separatystow-wkrotce-wideo

    Pozdrawiam

  431. fidelio g.20:27 (jeszcze dzisiaj)
    No to po cholerę pieprzysz o tym „słońcu na plecach”, skoro nie ma o czym? Że niby symbolika gestu? Chłopie, przecież to bełkot!
    A jeszcze twój kumpel Kartka z p. znowu coś kombinuje, żeby wykręcić jednak tego kota ogonem i powiada uczenie o „mowie ciała”, która mogłaby być inna.
    Bieńkowska nie jest ani moją „faworytą”, ani „gieroinią ramana”, co wykazałam powyżej, ale wasze bon moty na jej temat są po prostu wieśniackie. To ma być niby merytoryka?

  432. Kartka z podróży
    4 października o godz. 19:39
    Rekoczyn
    “co jak co, ale ta Bieńskowska, to się musi jeszcze sporo nauczyć.”
    A gdzie ja napisałem, że musi się nauczyć? Braki w warsztacie to jest jej problem a nie mój.
    To jest przecież jej decyzja.
    Jesli nie będzie chciała przepracować uwag, które sformułowano pod jej adresem to się nic nie stanie.
    Po prostu obejmie posadę do ktorej nie ma kompetencji

    Mój komentarz
    Kartko, naciągasz na maksa pisząc, że Bieńkowska „obejmie posadę do ktorej nie ma kompetencji”.
    Nadużywasz chwytu erystycznego typu „to jest jej problem a nie mój”.

    Ocena Bieńkowskiej przez zespół specjalistów od komunikacji i wizerunku dotyczy komunikacji i wizerunku, a nie meritum jej wystąpienia.

    Przejrzałem komentarze w sieci na temat tego rankingu. Dominują w nich: wstyd kompensowany szyderstwami z Bieńkowskiej, złośliwości rozdawane na ślepo. Uwidacznia się w nich cecha społeczeństwa będącego na początku, stojacego w korytarzach – uległość mentalna wobec wszystkiego, co pochodzi z wyższej cywilizacji.
    Także druga istotna cecha jest widoczna w komentarzach – bezinteresowna złośliwość i mściwość z niejasnych powodów – tatuaże, rzęsy do czubka głowy, POwska głupota, zaścianek, wrodzone krętactwo, nabieranie Brukseli na żarty-błyskotki, które są kompromitacją językową, wiochą, tanią podpuchą, itd.

    Ranking nie dotyczył bezpośrednio kompetencji politycznych Bieńkowskiej, nie dotyczył pośrednio ani bezpośrednio jej kompetencji administracyjnych. Dotyczył umiejętności komunikacyjnych, medialności, a także spójności i klarowności wypowiedzi, które oceniono pobocznie jako dziwną. Ranking nie dotyczył meritum wypowiedzi Bieńkowskiej.

    Ranking nie jest oceną Brukseli, tylko oceną grupy marketingowców, która sama się dobrała, sama sie zorganizowała i ogłosiła swoje oceny. To nie jest ani unijna agencja PRu, ani agencja ratingowa, ani ośrodek badania opinii. To jest kilku ludzi, którzy się zebrali, utworzyli spontanicznie grupę oceniającą.
    Ranking ten jest pierwszym wytworem tej grupy.

    Wszystko to musimy wziąć pod uwagę. Niemniej jednak krótka ocena słowna wystąpienia Bieńkowskiej podana w rankingu powinna być wzięta pod uwagę mimo, że na mój nos jest troszkę stronnicza, zawierająca także niedwuznaczną zlośliwość-kpinkę.

    Na koniec zauważę, że sieciowi mołodcy wytykają Bieńkowskiej jako klęskę po pierwsze negatywną ocenę komisji prawnej PE, po drugie odebranie jej kompetencji w sprawie leków. Jeśli chodzi o tę drugą sprawę, to do kompetencji Bieńkowskiej włączył ją szef Komisji Juncker. W poprzedniej Komisji sprawy lekarstw należały do komisarza, który miał zdrowie w swoim zakresie odpowiedzialności. Tak więc, gdyby leki pozostały u komisarza od zdrowia, to nie byłoby to żadne odebranie Bieńkowskiej leków, tylko pozostawienie w poprzednim układzie.
    Pzdr, TJ

  433. @mag
    „A jeszcze twój kumpel Kartka z p. znowu coś kombinuje, żeby wykręcić jednak tego kota ogonem i powiada uczenie o “mowie ciała”, która mogłaby być inna.”

    Ale dlaczego mielibyśmy się nie zajmować słoneczkiem skoro sama Pani Komisarz umieściła ten temat w domenie publicznej? Poza tym @Kartka wspomniał o mowie ciała, a słońce to przecież jedno z ciał niebieskich.

  434. TJ

    Nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć komentarz, który adresowałem do Ciebie z 14,38

    „To co się aktualnie określa jako umiejętności “wizerunkowo-komunikacyjne” jest istotnym elementem warsztatu politycznego. Inaczej kompetencji politycznych.
    Podkreślam: jednym z wielu ale istotnym elementem.

    We wszystkich powyższych komentarzach zwracałem uwagę, że Bieńkowska ma poważne braki warsztatowe w tym zakresie.
    Między innymi z tego powodu, że omijały ją egzaminy wyborcze, więc po prostu nie miała potrzeby się tego nauczyć. Nie miała po co talentów politycznych w sobie wyzwalać ani ich szlifować.
    Myślę, że to przesłuchanie będzie dla niej bodźcem by się za sprawy warsztatowe w koncu zabrała.

    Oczywiście możliwe jest, że Bieńkowska po prostu tych talentów nie ma. Oznaczać to będzie, że obejmie posadę do ktorej nie ma kompetencji.
    To też się zdarza.”

    ——————————————

    Zaś co do tatuaży Bieńkowskiej, bo o tym też wspominasz.

    Życzliwie do nich podchodzę czemu dałem wyraz w komentarzu do Fidelio z 17,39

    „To, że chce mieć coś swojego pod garsonką dobrze o niej świadczy. O jakimś buncie przed nudą i bezduszną pragmatyką zawodową w którą się zresztą na własne życzenie wpakowała.
    Założe się, że lubi też sobie zajarać trawę.

    To częste metody odreagowania u urzędniczek i urzędników.”

    Poza tym nie mam już nic do dodania.

    Pozdrawiam

  435. Mag

    Bieńkowska o tatuażu na plecach powiedziała w jednym z wywiadów – jak sądzę by ocieplić swój wizerunek, dotąd dość kostyczny.

    Trudno się więc dziwić, że owo słonce na plecach, symbol wyluzowania zyciowego ukrytego pod surowością garsonki, staje się cyklicznie przedmiotem dyskusji.

    Do tego tatuażu podchodzę pozytywnie czego wyraz niejednokrotnie dawałem w dyskusjach.
    Nie ukrywam, że ta dziara mnie akurat do niej zbliża.

    Pozdrawiam

  436. Kartko, czy nie za dużo tego jalowego maglowania tatuaży Bieńkowskiej?
    W rankingu ani slowa o tym.
    Pzdr, TJ

  437. Fidelio

    Znalazłem ten motyw na plecach.

    Dziewczyna ma coś takiego

    http://yakooseska.blox.pl/2010/11/Spelniajac-marzenia.html

    Pzdro

  438. fidelio
    Okej. Spodobało mi się to słoneczko jako, było nie było, jedno z ciał niebieskich.

  439. TJ

    Sam przecież do tego nawiązałeś pisząc w komentarzu do mnie:

    „mściwość z niejasnych powodów – tatuaże”

    Powiedz mi dlaczego Twoim zdaniem nawiązanie do tatuażu ma być oznaką mściwości?
    Na marginesie – tatuażu z którego Bieńkowska jest zadowolona o czym sama mówiła.

    Jak mam Cie przekonać, że nie widzę nic złego w tatuażach i piszę o tym z życzliwością?

    Czy to przypadkiem Ty zbyt konserwatywnie, z podświadomą dezaprobatą nie podchodzisz do zjawiska tatuowania?

    Pozdrawiam

  440. @TJ
    Słońce = więcej punktów w rankingu w kategorii „warmth”.

  441. jasny gwint
    Matko moja, weź i odpocznij chociaż w weekend od tych zbrodniarzy, płatnych najemników którzy w „imię interesów banków amerykańskich” itd. Odpuść sobie dla zdrowia.
    Jest piękna pogoda, jutro też taką zapowiadają.
    Pisałeś że masz działkę, krzewy, kwiaty, które pielęgnujesz. I bardzo dobrze! Zajmij się tym
    Świat zbawi się sam (albo nie). Bez twojej pomocy.
    Czekam na meila.

  442. Jasny Gwint z 21,39

    Nie czytasz dyskusji.
    Po 20 dałem link na materiał o panu Darku, który dla odmiany walczy o Noworosję

    http://www.tvp.info/17117852/polak-walczy-w-szeregach-prorosyjskich-separatystow-wkrotce-wideo

    Pzdro

    Pzdro

  443. mag
    4 października o godz. 21:51
    Wszystko mam utrzymane w jak najlepszym porządku. Nie mogę jednak spocząć gdy nie daleko od naszych granic, nasi sąsiedzi mordują, zabijają, gwałcą, burzą, wypędzają i odnajdują masowe groby w bestialski i okrutny sposób pomordowanych. W taki sam sposób jak naszych na Wołyniu.

  444. Kartka z podróży
    4 października o godz. 21:34
    TJ

    Sam przecież do tego nawiązałeś pisząc w komentarzu do mnie:

    “mściwość z niejasnych powodów – tatuaże”

    Mój komentarz
    Kartko, jesli chodzi o mściwość i tatuaże, to nie chodziło o Twój komentarz tylko o opinie wyrażane w sieci.
    Pzdr, TJ

  445. Kartka z… 21.59. Czytałem! Jako odtrutkę przesyłam coś skandalicznego, ale typowego dla tej obłędnej formacji. http://www.tvp.info/17118523/walesa-na-majdanie-kochamy-rosjan-ale-jak-oni-napadna-na-nas-to-bedzie-goraco-pierwszy-stane-do-boju

  446. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” Zabierzcie małpie brzytwę – tyle chce się powiedzieć po dzisiejszych konwencjach, w odniesieniu do „narracji” PiS. Kompletnie nie zgadzam się z opiniami, że cokolwiek się robi, to i tak w mediach się przegrywa. Znów odwołam się do własnych doświadczeń i proponuje prześledzić nagłówki w GW, które relacjonowały wiadomy proces.
    Zaczęło się od wygranej strasznego pana w krótkich spodenkach, skończyło się na „wygrał, ale przegrał”. Takie gadanie, że cokolwiek zrobimy nie ma wpływu na kreowaną rzeczywistość, jest de facto wywieszeniem białej flagi. Trzeba porywać się na cele, które ledwo dostrzegamy na horyzoncie, oczywiście jeśli chcemy coś wielkiego osiągnąć ” …

    http://german.ruvr.ru/2014_10_04/Das-Kaspische-Meer-bleibt-friedlich-Und-ohne-die-USA-7334/

  447. TJ

    Nieporozumienie.
    Mylnie odczytałem to jako sugestię pod swoim adresem.
    Przepraszam i cieszę się, że nie będe już musiał się z tatuaży Bieńkowskiej tłumaczyć..

    Pzdro

  448. Ciąg dalszy sprawy profesora Hartmana.

    Jak z satysfakcją podaje „Gość Niedzielny” profesor nie znalazł się w nowo powałanym składzie Komisji Etyki w Ochronie Zdrowia działającej przy ministrze zdrowia Bartoszu Arłukowiczu – niegdyś działaczu lewicy.

    Pzdro

  449. fidelio
    4 października o godz. 20:04

    daj posłuchać, jak ty posługujesz się angielskim. Pliiiizzzz ! Lub jakimkolwiek innym językiem (za wyjątkiem języka w bucie).

    No ! Nie daj się prosić …

  450. TJ
    4 października o godz. 20:59

    problem polega na tym, że dla lewicowej części blogu nie pozostało nic, tylko walenie na oślep i ekszpertowanie w kwestii Bieńkowskiej, kórej bronić raczej nie trzeba, bo sama broni się raczej niźle. kartka z podróży może udowadniać, że Bieńkowska ma braki, zę – nie wiem – brzydko pachnie jej z butów, no i w ogóle: że ma braki w warsztacie. Najbardzie bawi mnie ta poza ekszperta od wizerunku i komunikacji, podobnie jak poza ekszperta cudzej angielszczyzny w wykonaniu fidelia.

    Wygibasy stylistyczne skrywają niezdarnie fakt, że asom lewicy blogowej marzy się się polski lewy sektor w Brukseli, a tutaj kicha 🙂

    No bo gdyby taka Seneszyn np. poszła w komisarzy europejskich… Jej angielszczyzna… Mmmmmm… Seneszyn…

  451. @Rękoczyn
    „daj posłuchać, jak ty posługujesz się angielskim. Pliiiizzzz ! Lub jakimkolwiek innym językiem (za wyjątkiem języka w bucie).

    No ! Nie daj się prosić …”

    You are allowed to listen fidelio speaking english, no problem.

  452. jasny gwint
    No to się odezwij

  453. Rękoczyn

    „asom lewicy blogowej marzy się się polski lewy sektor w Brukseli, a tutaj kicha”

    W wyborach do PE nie głosuje się na polski lewy czy prawy sektor w Brukseli. Choc niektórym, szczególnie na prawicy, może się tak na skutek podatności na propagandowe bajanie wydawać.
    Ale tak naprawdę w wyborach do PE głosuje się na frakcje w PE.

    Efektem tych wyborów jest to, że socjaliści europejscy, na których zresztą oddałem głos obejmą osiem tek komisarzy i szefostwo dyplomacji unijnej. I to oni bedą reprezentować europejską lewicę – w tym mnie. Co mnie zresztą w pelni zadowala.
    Natomiast połowa komisarzy – w tym Bieńkowska – i szef RE Tusk reprezentują europejską chadecję. Choć z realna chadecją niewiele wspólnego mają.

    Liberałowie będa mieli pięć tek komisarzy zaś konserwatyści jedną tekę.

    To z grubsza odpowiada wynikom wyborów do PE i wynikom wyborów w krajach członkowskich. Bo władze tych krajów desygnują kandydatów zgodnie z uzgodnieniami i decyzjami odpowiednich frakcji w PE.

    Tak więc Bieńkowska realizować będzie interesy frakcji chadeckiej w PE pod kuratelą swego szefa Junckera – desygnowanego przez tę frakcję. Bezpośrednim zaś szefem Bieńkowskiej będzie łotewski prawicowy polityk Valdis Dombrovskis – zastępca Junckera

    Trudno więc się dopatrywać w „polskim prawym (czy lewym) sektorze w Brukseli” jakiegoś większego znaczenia dla umęczonej niż emocjonalnie-sentymentalnego.
    Choć oczywiście rozumiem, że prawica głównie tym emocjalnym sentymentalizmem żyje.

    Pozdrawiam

  454. O rany, niby inteligentni ludzie a czytać nie umieją, co w połączeniu z „mojaracjajestnajmojsza” daje nadzwyczajne wyniki w tej „dyskusji”.
    Odczepcie się od Bieńkowskiej marudy! To inteligentna babka i da sobie radę, angielski podszlifuje, bo będzie go używała na codzień, nabierze większej swobody i będzie ok. Toż ona tam nie do pokazywania ale do pracy. A w tym powinna być dobra.
    *
    Kartka trzymaj się!

  455. Ewa – Joanna

    Masz rację. Bieńkowska powinna nabrać wiekszej swobody.

    Gdzieś czytałem, że była po prostu spieta na tym przesłuchaniu, miała tremę. Jak sądzę czuła się niepewnie.
    I to może zaciążyło na wynikach przesłuchania.

    Polska niestety ludzi spina. Tu taka karma jest.
    No ale mam nadzieję, że Bruksela Bieńkowską wyluzuje.

    Pozdrawiam

  456. Kartko,
    w australijskich szkołach dzieci mają obowiązkowe publiczne wystąpienia, po to właśnie żeby się nie gubiły z tremy jak dorosną.

  457. Ewa-Joanna
    Toż prosiłam od rana – odpieprzcie się od Bieńkowskiej (jest już po północy).
    Na nic. Wszystko źle. A zarzut na miarę nie najlepszych jej notowań na tzw. wejściu też trochę kontrowersyjny, nie to żebym podważała.
    Chwilami wyć mi się chce, gdy czytam/słucham rozmaite marudy, którym NIC nie pasuje.
    Marudy posępne, wredne, zawistne nawet całkiem bezinteresownie. Bardziej z nawyku.

  458. Ewa-Joanna
    Mam nadzieję, ze jesteś czujna.
    Kartka z podróży to prawdziwy gentleman-kameleon.
    Dopiero co utyskiwał okrutnie na Bieńkowską, a teraz się troszkę – na wszelki wypadek – rakiem wycofuje. Po twoim poście.

  459. Nelu 11.29
    krótko i na temat !!!! dziękuję, że to napisałaś …
    Teodor Parnicki – nie wszystkie tabu są złe – akurat to, że dorosły nie ma prawa podejmować czynności seksualnych wobec dzieci są jednym z tych, które MUSI POZOSTAĆ NIEPRZEKRACZALNE bez względu na to jakie „dowody” i mity lobby pedofilskiego będą propagowane.I nie ma nic wspólnego z dewocją czy ciemnogrodem jak to Pan sugeruje; dziecko nie posiada zasobów emocjonalnych ani intelektualnych aby poradzić sobie z aktywnością seksualną dorosłego wobec siebie. I ZAWSZE ponosi negatywne skutki tego zdarzenia.

  460. Ewa – Joanna

    Jak pamietam za moich dziecinnych lat też trzeba było publicznie się prezentować na forum klasy czy szkoły.
    To na pewno oswajało z tremą – o ile trema była.

    Z tym, że u niektórych ludzi, głównie kobiet o psychicznym rysie prymuski, jest taki syndrom psychiczny powodujący utratę rownowagi emocjonalnej, gdy mają poczucie iz nie wszystko ogarniają, kontrolują, wiedzą … . Takie poczucie niepewnosci w nowej, nieznanej sytuacji.
    Wtedy pękają, bo nie radzą sobie z tą niepewnoscią czy raczej brakiem kontroli nad tym co się dzieje.
    I traca na skutek tego psychicznego mankamentu.

    Nie mówiąc już o tym, że przecież trudno wszystko (i siebie też) do końca kontolować. To niemożliwe.

    A jedyną metodą na tę psychiczną dolegliwość jest, jak napisalaś, ogolne wyluzowanie.

    Pzdro

  461. Mag

    Od rana konsekwentnie piszę, że słusznie zwrócono jej uwagę na pewne mankamenty kompetencyjne więc powinna powaznie to potraktować i przepracować te uwagi dla swego własnego dobra.

    Gdzie w tym widzisz utyskiwanie?

    Pozdrawiam

  462. Mag,
    nie zauważyłam, żeby KZP w jakikolwiek sposób zmieniał swoje zdanie, on cały czas pisze o tym samym, czasem używa innych słów, ale pewnie po to, żeby rozmówca lepiej złapał jego myśl.
    Kartka jest jednym z nielicznych tutaj bywalców, którzy autentycznie dyskutują a nie wygłaszają prawdy objawione. I za to go cenię i czytam.

  463. Obejrzałam do końca jej (Bieńkowskiej) wystąpienie i jedno co mogę zarzucić, to to, że mając je napisane wcześniej nie przećwiczyła czytania, co wyraźnie widać w końcówce.

  464. A teraz to ja całkiem na inny temat: tych „kapci” , które trzeba wpisywać. Kiedyś czytałam, że wpisując te hieroglify pomagamy w poprawieniu tekstów skanowanych ale jak ma to rzeczywiście pomagać, jeżeli owe „kapcie” akceptują tylko jedną wersję?

  465. Lekkowiosenna,
    a co ma TP wspólnego z pedofilią????

  466. Ewo -Joanno
    a napisałam, że ma ?

  467. Tak to odebrałam: Teodor Parnicki – nie wszystkie tabu są złe – akurat to, że dorosły nie ma prawa podejmować czynności seksualnych wobec dzieci są jednym z tych, które MUSI POZOSTAĆ NIEPRZEKRACZALNE bez względu na to jakie “dowody” i mity lobby pedofilskiego będą propagowane.

  468. fidelio,

    pisać po angielsku każdy potrafi, zwłaszcza w dobie google-tłumacza czy innych protez.

    Powiedz coś, skoro Bieńkowska według ciebie duka. Skoroś taki ekszpert, no to daj głos, popisz się przed szeroką publicznością blogową 😉

  469. E-J,
    Oraz reszta napadywaczy, czy wielbicieli, pani Ladnej Elzbiety

    Mnie sie widzi, ze angielski p. Bienkowskiej nie powinien byc wielkim problemem. Szczegolnie gdy sie porowna jej angieslki z angielskim pana … Tus.., err, noo, tego drugiego

    http://natemat.pl/95367,wladimir-putin-mowi-po-angielsku-brzmi-przerazajaco

    Przeciez jej wszystko bedzie napisane przez sluzby! Ale rzeczywiscie, padgatowka do przeczytania tego co jej napisza pismaki, bedzie potrzebna.

    Innych talentow, procz urody i plynnieszego czytania, raczej nie bedzie musiala wydobywac z siebie. Teraz, po spadochronowym, miekkim wyladowaniu w Brukseli, niech pozostanie blodynka taka jaka jest i wszystko bedzie cacy.

    Ucieczka w jezyk polski, podczas oficjalnych wystapien, zawsze bedzie jej dozwolona. Nie robmy zatem cyrku z jej jezyka angielskiego

  470. Eeee… chyba jest zasadnicza różnica między wyjściem przed klasę by zadeklamować wierszyk lub opowiedzieć o życiu pingwina, a byciem grillowanym w obcym języku, w przed międzynarodowym gronem, w kwestiach wysoece merytorycznych, i w świetle kamer.

    Oraz ekszpertów od wizerunku, komunikacji i od angielskeigo 😉

    Nie wiem, może Bieńkowska powinna jak fidelio: zamiast zbierać doświadczenia w polskiej administracji publicznej, wyjechać do Anglii i tam szlifować angielski, bez względu na to, co by robiła na Wyspach. Nie wiem, co takiego fidelio robił w Anglii (nawet nie śmiem pytać, bo pewnie odpowie mi po angielsku, żeby służba nie zrozumiała), nie wiem co robił, ale z pewnością było to zajęcie bardzo nobliwe, skoro zaraził siebie na całe życie wrażliwością na angielszczyznę (oraz na teorie spiskowe 😉 ), i skoro teraz taka jakaś tam Bieńkowska, no to dla naszego blogowego ekszperta po prostu duka 🙂

  471. kartka z podróży,

    po co o europejskiej lewicy, skoro chodzi o polską Bieńkowską i o polską lewicą ?

    Być może polskiej prawicy pozostał emocjonalny sentymentalizm (ja co prawda bym dodał jeszcze władzę wykonawczą w postaci rządu oraz prezydenta, plus dwa stanowiska w unijnej administracji, ale niech tam), za to polskiej lewicy pozostał jedynie sznur, bo złoty róg dawno się zawieruszył, ewentualnie rozmieniono go na drobne. Polskiej lewicy pozostał sznur i być może emblematyczny fidelio – ciekawa kombinacja, ale czy wygrywająca ? Bo skoro polska prawica żyje emocjonalnymi sentymentami, no to być może polska lewica jest pragmatyczna do bólu. Mam nadzieję, że taka jest, i w obecnym stanie, z racji tego pragmatyzmu skorzysta ze sznura. Być może po tym narodzi się w Polsce lewica z prawdziwego zdarzenia.

  472. Rękoczyn,
    dla ludzi nieśmiałych nie ma żadnej różnicy, dlatego też takie wystąpienia publiczne w szkole ( i wcale nie są to wierszyki!) oswajają z sytuacją pozwalając na późniejsze, w życiu już dorosłym opanowanie tremy.
    Inną sprawą jest różne podejście do uczniów w szkole polskiej i australijskiej, ale to już osobny temat.

  473. Ewa-Joanna z g. 0:59
    Ależ Kartka wie, że go lubię i cenię, a że czasem podszczypuję?
    Myślę, ze podobnie jest z relacjami między nami.

  474. @ Ewa-Joanna, 5 października o godz. 1:50
    Tak to odebrałam: Teodor Parnicki – nie wszystkie tabu są złe – akurat to, że dorosły nie ma prawa podejmować czynności seksualnych wobec dzieci są jednym z tych, które MUSI POZOSTAĆ NIEPRZEKRACZALNE bez względu na to jakie „dowody” i mity lobby pedofilskiego będą propagowane.
    Gdybyś przeczytała następne dwa zdania, czyli – I nie ma nic wspólnego z dewocją czy ciemnogrodem jak to Pan sugeruje; dziecko nie posiada zasobów emocjonalnych ani intelektualnych aby poradzić sobie z aktywnością seksualną dorosłego wobec siebie. I ZAWSZE ponosi negatywne skutki tego zdarzenia – to może doszłabyś do wniosku, że @lekkowiosenna położyła nacisk na dewocję i ciemnogród, którymi to ułomnościami TP obdarzył wszystkich swoich rozmówców mających inne niż on zdanie na temat negatywnych skutków aktywności seksualnej wobec dziecka. Wyżej podpisany takimi epitetami obdarowywany był kilkakrotnie. Nela i TJ także.

  475. Jako ta, co niejako odpaliła lont i spowodowała wybuch całej awantury, wyjaśniam, że fragment wypowiedzi TP z 4 października o godz. 10:29
    W obliczu takiej „logiki” ręce po prostu opadają zrozumiałam dosłownie. Uznałam, że to autorowi wpisu te ręce opadają, więc do niego bezpośrednio skierowałam swój apel, aby w takim przypadku trzymał te ręce przy sobie.
    Reakcja okazała się zaskakująco gwałtowna. Mam wrażenie, że trafiłam w słabiznę szanownego uczonego, czego się nie spodziewałam, ale bywa, że przypadek powoduje całkiem poważne odkrycia.
    Zamiast krótko i rzeczowo sprostować mój docinek, subtelny intelektualista chwycił za cep… A nerwowe wymachiwanie tym narzędziem prostym może się skończyć samookaleczeniem, co akurat miało miejsce na blogu.
    Za spowodowane zamieszanie przepraszam, ale niczego nie odwołuję.
    Napisałam tak, jak zrozumiałam.

  476. Ewa-Joanna
    Mam nadzieję, że odpowiedź anumlika rozwiała niejasności, bo nie mam nic więcej do dodania…
    anumlik
    Dzięki. Podziwiam Twoją cierpliwość w dialogu z TP 🙂

  477. @lekkowiosenna
    Podziwiam Twoją cierpliwość w dialogu z TP
    Drobiazg. Nie takie spory wiodłem. Ale dziękuję 🙂 Tak na marginesie. Dowcip TP też się tak jakoś stępił, co widać po zakończeniu jego dyskusji ze mną, gdy napisał – czyżbyś w trakcie posiedzeń codziennych (tuszę, iż są codzienne, ergo – regularnością zdrowiu służące) przyjemności nijakiej już nie czuł? Poczułem się w tym momencie tak, jakbym „Dekalog Wielkiego Fekala” czytał. Szczególnie cztery z przykazań owego dekalogu ukłoniło mi się w tym momencie:

    V. Szanuj Fekala swego, tak jak Fekal, twój Bóg, nakazał Ci, żebyś długo żył tworząc nowe projekty dla nastepnych pokoleń stooleyarzy
    VI. Wolno ci tyrać biednych i niedołężnych nieudaczników.
    VII. Wolno Ci cudzołożyć. Szanuj jotpega swego jak żonke obcego.
    VIII. Wolno ci poniżać każdego kryptopedałka, jeśli nawet nie w słusznej sprawie
    IX. Wolno ci pożądać żony twojego bliźniego i jego służącej i jego byka, i jego osła oraz 16 letniej córki
    .

    Zastanawiam się nawet czy TP do Stowarzyszenie Fekalistów nie należy. Stosownego linka dołączam:
    http://f23.wikia.com/wiki/Wielki_Fekalizm

  478. Starą ojczyznę nawiedził Gąsiorowski, ten jeden z Art-B, pupil Balcerowicza i wspólnik Sachsa. Przyjechał zeznawać z wolnej stopy o gigantycznym kancie dokonanym u zarania wolności razem z innym cwaniakiem kombatantem Baksikiem. Obłowili się znakomicie a skrzynie z dolarami wywozili specjalnymi samolotami do….. Izraela. Baksik siedzi w kryminale za inne kanty, a Gąsiorowski przyjechał po pieniądze. Ściśle współpracuje z syndykiem nad odzyskaniem ukrytych skarbów i majątku. Zdobyczami dzielą się po połowie. Jak podają ostatni łup wynosił 67 milionów złotych, który także poleci do Izraela. Nie wiadomo ile z tego dostaną wspólnicy.

  479. Rękoczyn

    „po co o europejskiej lewicy, skoro chodzi o polską Bieńkowską i o polską lewicą ?”

    Ano po to, że dyskusja dotyczy organów władzy UE, w których „polskość” niewielkie ma znaczenie – co starałem się wykazać. „Polskość” jest jedynie jednym z elementów klucza politycznego służącego desygnacji ludzi do władz. Podstawowym kryterium są jednak poglądy w rozumieniu europejskim. W przypadku większości decyzyjnej w organach UE aktualnie poglądy chadeckie.
    Wracając do Bieńkowskiej – pisząc noca komentarz uświadomiłem sobie, że dzięki temu w końcu wiem jakie ona ma poglądy, bo do tej pory ta kwestia była trochę wstydliwie pomijana.

    Natomiast co do fatalnej kondycji polskiej lewicy oczywiście zgoda.
    Co prawda mam pewną satysfakcję, bo akurat wspierana przeze mnie w wyborach socjalistka reprezentuje mnie w PE, tym niemniej wyniki wyborcze krajowej lewicy były żałosne co jest efektem jej oportunistycznych, kardynalnych błędów.
    Ale nie ma co rodzierać szat bo na formu unijnym, które ma przecież duży wpływ na sytuację w Polsce reprezentują mnie również socjaldemokraci niemieccy, skandynawscy, socjaliści francuscy, hiszpańscy, włoscy postpostpostkomuniści, lewicowi radykołowie greccy …. . Czyli te wszystkie europejskie ugrupowania z którymi łaczy mnie wspólnota poglądów.

    Jak myślę dzieli też ludzi polskiej lewicy od prawicy to, że dla tych z lewicy jest rzeczą oczywistą iż w Unii reprezentuje ich Martin Schultz. Natomiast do prawicowców z powodu ich narodowych obciążeń jakby nie docierało, że tę rolę w ich przypadku pełnią Jean-Claude Juncker wsparty siłą Angeli Merkel.

    Pozdrawiam

  480. Anumlik,
    ależ doczytałam do końca ale nie widziałam powodu do komentowania całej tej waszej emocjonalnej dyskusji, skomentowałam to jedno zdanie lekkowiosennej bo wydało mi się przesadzone. I tyle.
    Na temat kazirodztwa mam wyrobione zdanie tak samo jak i na temat jego penalizacji, więc wasze okładanie się cepami niewiele mi dawało poza konstatacją, że właściwie mówicie to samo, tylko w inny sposób. Zbyt emocjonalny.

  481. fidelio
    4 października o godz. 10:17
    Jaki wstyd? Przecież tam jest ocena dotycząca przewidywanej pewności akceptacji na to stanowisko i stoi 9/10. A przecież to przesłuchanie było głównie po to by ocenić czy kandydat na stanowisko się nadaje. Jak widać nadaje się w pełni.
    Co z tego gdyby pozostałe oceny uzyskała perfekcyjne , ale ocenę odnośnie otrzymania stanowiska miała by 0/10?
    Po co więc te bzdurne roztrząsanie tej oceny?
    Bieńkowska nigdy nie była osoba medialna i nie raz zaliczała wpadki medialne.

  482. Dziś niedziela więc trochę o sprawach duchowych.

    Jak piszą nuncjusz apostolski w Kijowie, arcybiskup Thomas Gullickson zgodnie z nauczaniem społecznym papieża Franciszka wezwał rząd ukraiński do przeprowadzenia pilnych reform zrywających z „bandyckim systemem ekonomicznym stworzonym przez oligarchów.” Zdaniem nuncjusza rządy „przestępczej mafii” doprowadziły do utraty suwerenności przez Ukrainę i do rosyjskiej agresji.
    Następnie nuncjusz wezwał ukraińskie władze do pilnego wprowadzenia daleko idących reform niezależnie od tego, co się dzieje na wschodzie.
    Arcybiskup Gullickson obarczył „przestępczych oligarchów” odpowiedzialnością za obecną destabilizację na Ukrainie. Dodał, że tak jak dawniej prowadzili rabunkową gospodarkę, tak i teraz to czynią. Dlatego – jego zdaniem – „rząd musi wykorzenić korupcję i stworzyć podwaliny sprawiedliwego systemu społecznego.”

    Pozdrawiam

  483. Ewa – Joanna

    Podobnie jak Ty wstrzymałem się z włączeniem do wątku najogólniej rzecz ujmując „dziecięcego” z powodu nadmiernej emocjonalności dyskusji.
    To moim zdaniem nie miało sensu.

    Pozdrawiam

  484. @maciek
    „Jaki wstyd? Przecież tam jest ocena dotycząca przewidywanej pewności akceptacji na to stanowisko i stoi 9/10.”

    Bo to wynika z politycznego układu – mamy mieć komisarza, no to mieć będziemy.

  485. Podobno wybory na Łotwie wygrała partia Zgoda. Ciekawe co na to amerykańskie zielone ludziki spacerujące ulicami Rygi.

  486. W Krytyce Politycznej nowy felieton Michalskiego, w którym przywołuje Witkacego diagnozy polskości:

    „Może dlatego jednak potrafił pisać o Polsce realistycznie, czyli jako o położonej „pomiędzy Niemcami i Rosją”, później „na skrzyżowaniu Europy i Azji”, a dziś „w Europie” fantastycznej grotesce. Oczywiście problem główny, który i mnie – podobnie jak Zarembie, tak przynajmniej sądzę – nie pozwala spać nocą, na tym polega, że tę fantastyczną groteskę zamieszkują ludzie, prawie 40 milionów. Dlatego ja zawsze byłem zwolennikiem modernizacji fantastycznej groteski zwanej Polską (tak, wiem jak to brzmi, ale tu stoję i nigdzie stąd się nie ruszę). A każdy multikulturalizm, każda „duma peryferiów”, które zachwycają się fantastyczną groteską polskości nie tylko estetycznie (na co zasługuje), ale politycznie, doprowadzają mnie zwyczajnie do szału.”

  487. fidelio
    Wygrała „Zgoda” na Łotwie, ale ma jednak za mało, by rządzić samodzielnie, a ponoć nikt nie kwapi się do koalicji.
    Pożyjemy, zobaczymy.
    Swoją drogą, niczego nikomu nie ujmując, troszkę wydaje mi się zabawne, gdy odrębne państwo liczy tyle ludności co bez mała sama Warszawa.
    Podobnych uczuć doświadczam, kiedy jestem w Belgii, wielkości mniej więcej woj. mazowieckiego, i tylko jadąc z lotniska Charlerois (gdzie lądują tanie linie) do Brukseli co i rusz „wita” mnie a to Walonia , a to Flandria.
    Ale bogaci są niezmiennie. Do tej pory zresztą mają „górkę” z tego, czego dorobili się na Kongu głównie.

  488. fidelio
    A propos tekstu Michalskiego w KP, zawsze powtarzam za jakimś klasykiem: „Polska to sen wariata”.

  489. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” Ci, którzy na co dzień poddawani są taniej i ordynarnej manipulacji „Wyborczej”, dążącej za pośrednictwem swoich wykwitów ideologicznych do zapanowania nad myślą, wolą i działaniem społecznym Polaków, zapewne ze wzruszeniem czytają tak zwane społecznie zaangażowane artykuły (o barwach lewicujących) i ze smutkiem kiwają głowami nad ciężkim losem całej masy rodaków, którym się niestety nie udało być szczęśliwymi we wspaniałej rzeczywistości Unii Europejskiej i nie powiodło w epoce sukcesów Donalda Tuska.
    Dziś ta trybuna ludu pochyla się nad nędzą egzystencjalną emerytów, którzy zmuszeni są wegetować za 12 złotych dziennie. I „Wyborcza” zadaje rozbrajające pytanie:

    Jak im się to udaje?

    http://www.rp.pl/artykul/16,1146496-Kuczynski–Kopacz-lepsza-dla-Platformy-niz-Tusk.html

    Niebywały cynizm ociekający bezczelnością może oburzać i bulwersować trzeźwo myślących i niepozostających pod wpływem tego opium dla ludu.
    Jak pięknie ta troska koresponduje z niedawnymi laurkami na rzecz rządu wysmażonymi przez tuby prorządowego organu ” …

  490. O ocenie komisarz Bieńkowskiej po jej „występie” podczas rozmowy kwalifikacyjnej:
    1. p. Bieńkowska słabo wypadła pod względem wizerunkowo-komunikacyjnym.
    Jest w tej ocenie coś na rzeczy. Wg. mojej subiektywnej opinii
    p. Bieńkowska zupełnie niepotrzebnie chce być postrzeganą jako kobieta „na „luzie”. Przypuszczam, że ten okazywany przy każdej okazji „luz” wpływa także – choćby pośrednio – na merytoryczną oceną jej wypowiedzi i kompetencyjności. Przypuszczam także, że gdyby zachowywała się bardziej „formalnie” byłoby to z korzyścią dla oceny jej merytorycznych i wizerunkowych kwalifikacji.
    2. p. Bieńkowska słabo wypadła jako polityk/polityczka.
    Tu mam pewne wątpliwości. Zadaję sobie bowiem pytanie czy na stanowisku komisarza resortowego Unii, stanowisku – w moim odczuciu – raczej o „urzędniczym” niż politycznym charakterze akurat brak „polityczności” stanowi jakąś istotną wadę czy przeszkodę.
    Dygresyjnie: wolałbym np. aby zamówione buty robił mi absolutnie nie „wizerunkowy” nawet i wygadany fachowiec niż komunkatywny, wygadany i wizerunkowy partacz.
    Dajmy kobiecie szansę i oceniajmy ją po wynikach a nie po pozorach i tzw. pierwszych wrażeniach gdyż te mogą być całkowicie mylne.
    Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę okoliczności, czas, miejsce.

  491. @ fidelio, 5 października o godz. 11:41
    Podobno wybory na Łotwie wygrała partia Zgoda. Ciekawe co na to amerykańskie zielone ludziki spacerujące ulicami Rygi.
    Wygrała i pewnie – podobnie jak to było w mijającej kadencji – będzie w opozycji, o czym pisała @mag. A amerykańskie zielone ludziki nie muszą spacerować ulicami Rygi, wystarczy, że NATO-wskie samoloty patrolują łotewską przestrzeń powietrzną. W obawie przed rosyjskimi zielonymi ludzikami neutralna dotąd Finlandia zgłosiła swój akces do NATO. Co do jakości rosyjskiego sprzętu bojowego nie będę się wypowiadał. Podobno dorównuje NATO-wskiemu. Natomiast co do jakości rosyjskich żołnierzy niech zaświadczą ataki, nie tylko donieckich separatystów, ale rosyjskich spec-nazowców, którzy od 10 dni nie mogą zdobyć lotniska w Doniecku, tak jest bronione przez Ukraińców. Oto stosowny link:
    http://wyborcza.pl/1,75477,16748268,Lotnisko_w_Doniecku___ukrainski_Stalingrad.html

  492. @anumlik
    ” Podobno dorównuje NATO-wskiemu. Natomiast co do jakości rosyjskich żołnierzy”

    Tego Polaka, który jako najemnik się tam zaciągnął też liczysz do rosyjskich, bo już nie wiem?

  493. @fidelio
    Tego Polaka, który jako najemnik się tam zaciągnął też liczysz do rosyjskich, bo już nie wiem?
    Mógłbyś uprzejmie „nie rżnąć głupa”. Wiesz, tak samo jak ja, że polscy najemnicy walczą po obu stronach. Taka to natura konfiskadorów.

  494. Errata
    Sorry. Konkwistadorów oczywiście

  495. @anumlik
    „Mógłbyś uprzejmie “nie rżnąć głupa”. Wiesz, tak samo jak ja, że polscy najemnicy walczą po obu stronach”

    Wiem, dlatego nie wyskakuję z porównaniami NATO vs Rosja.

  496. fidelio
    Chyba cię jednak nie rozumiem. O co ci właściwie biega?
    Na podstawie tego co piszesz na temat Rosji i Ukrainy, a ostatnio także Łotwy, mam prawo wnioskować , że popierasz politykę Putina wobec byłych republik radzieckich. Nawet tzw. pribałtyki, która należy już do UE i NATO.
    No to na co ty czekasz? Zakładam, że jeszcze jesteś w wieku poborowym, nawet jeśli tylko jako „rezerwa”, więc zasil szeregi „seperystystów”, albo innych ludzików.
    Ale na pewno nie ruszysz doopy z tej swojej Australii, czy innej szczęśliwej krainy, gdzie osiadłeś.
    Na twoim miejscu byłabym więc jednak ostrożna z ocenami i dobrymi radami.

  497. anumlik 12.43
    Podziwiam Twoja głeboka wiarę w bezczelne kłamstwa Gazety Wyborczej która przez cały tydziien nie była w stanie otwartym tekstem napisac kto ostrzelał z moździerzy szkołe w Doniecku, ale za to dokładnie wiedziała ilu separatystów zgineło dzięki niusom prosto z Kijowa . To samo dotyczy TVN24.

  498. Anumlik

    Dobra rada.

    Nie opieraj się na doniesieniach Wyborczej analizując sytuację militarną we wschodniej Ukrainie.
    Z tego co się zorientowałem Wyborcza ogranicza się w trosce o morale wojenne krajan jedynie do publikacji wybranych materiałów ukraińskiego sztabu. Wybranych w tym sensie, że tych pozytywnych w sensie propagandowo-militarnym dla strony ukraińskiej. Ona nawet pomija komunikaty ukraińskie, które pozwalałyby wątpić polskim czytelnikom w bojowy hart ducha Ukraińców.
    Nie mówiąc już nawet o informacjach separatystów czy Rosjan.

    Lotnisko w Doniecku jest porządne ufortyfikowane i siłą rzeczy walka o nie się przewleka, bo przecież atakujący nie chcą się pokazowo wykrwawiać. Jak również nie chcą zrównywać z ziemią tego lotniska bo będzie im potrzebne.
    Tak więc jak wynika z dzisiejszych komunikatów część terminali jest zdobyta, część się broni. I tyle.

    Pozdrawiam

  499. @absolwent, godz. 13:14
    Podziwiam Twoja głęboką wiarę w bezczelne kłamstwa Gazety Wyborczej
    Proszę, oto link do pisma będącego dokładnie po drugiej stronie GW i TVN24:
    http://niezalezna.pl/59997-terrorysci-atakowali-lotnisko-w-doniecku
    Pozdrówka

  500. anumlik13.36
    Słynne już powszechnie Informacje Andrija Łysenki z SSB sa mi od dawna znane. Niemniej o szkole w Doniecku nic nie pisze. Słyszałem ze ma drugi paszport na nazwisko Jozef Gebelsenko.

  501. @ Kartka z podróży, z godz. 13:23
    Za dobre rady dziękuję. Wkleiłem linka z Gazety Wyborczej, a przed chwilą do @absolwenta z Niezależnej pl. głównie po to, by uświadomić @fideliowi, że ukraińskie „zielone ludziki” w starciach bezpośrednich i przy wsparciu bronią i logistyką z obu stron (rosyjskiej i NATO-wskie) są skuteczniejsze niż rosyjskie „zielone ludziki”. Te ukraińskie są – póki co – na własnej ziemi, a te rosyjskie – na ziemi innego państwa. Nad ostrzelanymi szkołami i innymi obiektami cywilnymi ubolewam tak samo jak Ty, absolwent i setki innych ludzi, ale mamy do czynienia z wojną, a nie z planszowymi grami wojennymi.

  502. A na wojnie można strzelać do dzieci….

  503. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Die Strategie 2020“ ist nichts mehr als ein politisches Manöver. Weil die Realität sich von dem, was veröffentlicht wurde, völlig unterscheidet. Ausländische Investitionen werden dorthin nicht fließen – dort ist ein Bürgerkrieg im Gange. Die Erhöhung des Wohlstandsniveaus ist eine gute Sache, aber wie kann man das erreichen, wenn die Gebiete Lugansk und Donezk 16 Prozent des Bruttoinlandsproduktes und 23 Prozent des Exports bedeuten? Diese Regionen trennen sich für unbestimmte Zeit ab. Woher soll man das Geld nehmen?“

    Natürlich bei der EU, antwortet Poroschenko …

    Um so mehr als Kiew „tatsächlich europäische Reformen“ durchführte, die die Ukraine zu einem europäischen Staat „nicht auf dem Papier, sondern in der Realität“ machen, meint der Präsident …

    Die Erzählungen über den baldigen Beitritt der Ukraine zur EU sind schon längst langweilig geworden, aber die Einwohner glauben ihnen nach wie vor. „Aber dieser Optimismus wird nicht lange dauern” …

    Weiterlesen: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/101497,zatroskana-wyborcza.html

  504. Anumlik do Absolwenta z 13,36

    Akurat w tym przypadku tj stosunku do konfliktu na wschodzie to GW, TVN24 i niezależna.pl są po tej samej stronie.
    W tę samą tubę propagandową i tak samo dmą.

    Konflikt na Ukrainie połączył te środowiska.
    Podobnie jak połączył na blogu komentatorów stojących jeszcze do niedawna w stosunku do siebie w ostrej opozycji.
    Jak się okazało pozorna była ta opozycja.

    Pozdrawiam

  505. Lex
    5 października o godz. 12:40

    Mój komentarz
    Ranking, który wywołał olbrzymie zainteresowanie w Polsce, został sporządzony przez grupę wolontariuszy, specjalistów od komunikacji społecznej, którzy skrzyknęli się, podjęli się oceny kandydatów na komisarzy UE i opublikowali wyniki swoich oszacowań na witrynie sieciowej digital-diplomacy.eu, która niedawno została zarejestrowana.

    Jak wynika z oświadczenia grupy zamieszczonego przy liście ocen celem tego rankingu była ocena kandydatów na komisarzy pod względem medialności, zdolności do komunikowania się, co wg grupy ma mieć rosnące znaczenie, ponieważ komisarze będą reprezentować UE w ogólności, a Komisję Europejską w szczególności.

    Co ciekawe, w oświadczeniu tym nie występuje kryterium political flair (polityczny dryg, zdolność), które jest wyszczególnione w rankingu, tylko kryterium rhetorical flair (zdolności retoryczne), co wskazuje na nie do końca uporządkowane podejście grupy do rankingu.

    Cytat z oświadczenia grupy rankingowej z witryny digital-diplomacy.eu

    „Our criteria broadly cover the qualities we believe should be met by anyone who wants to be an ‘ambassador’ for the Commission specifically, and the EU more generally.

    This means we will be looking for the Commissioners-designate to demonstrate credibility (knowledge of their brief and ability to handle tough questions), warmth and energy, rhetorical flair (or lack of) and the likelihood of them being accepted by the European Parliament.

    We will also assess them for the common touch i.e. whether they look like they will be able to connect with an audience outside the Brussels Bubble. This is particularly important in light of the EU’s dreadful standing in many Member States, as well as President Juncker’s pledge to make his new team more accessible to the media and ordinary people across Europe.”

    Na witrynie niezalezna.pl ranking ten jest określany jako prestiżowy ranking „Commisioner hearings” (?) – przesłuchania komisarzy. Słowo prestiżowy jest użyte bardzo na wyrost, ponieważ jest to luźna grupa ludzi, która opublikowała ranking na witrynie digital-diplomacy.eu o raczej blogerskim charakterze.

    Powstało wrażenie, że to Bieńkowska została ukamienowana, zgrillowana w Brukseli przez instytucję europejską o wysokim prestiżu.

    Nie chcę przez to powiedzieć, że Bieńkowska wypadła medialnie bardzo dobrze, była ciepła, wymowna, przekonywująca, empatyczna, itd.
    Jeśli już, to należy dmuchać na zimne, a nie dąć w balon narodowej winy.
    Pzdr, TJ

  506. anumlik 13.47
    Jakos ci nie może przejśc przez komputer informacja o tym kto strzelał do szkoły? Masz tam zainstalowany jakiś specjalny program ? Może staruszek by ci podpowiedział jak go usunąc? BTW nie słyszałem żeby np. w oblezonej w 39 Warszawie, na własnej ziemi, polska armia ostrzeliwała polskie szkoły lub szpitale ?

  507. @ Ewa-Joanna, z godz. 13:48
    A na wojnie można strzelać do dzieci
    Nie można, choć wszyscy wojownicy we wszystkich wojnach, których doświadczała tzw. ludzkość prędzej czy później rozprawiali się także z dziećmi. Taka to dzika natura wojowników, nad czym ubolewam.

  508. Anumlik

    Nie musisz mnie przekonywać, co do charakteru tej wojny bo jest obficie relacjonowana – również obrazami filmowymi.

    Choć ich na blog nie wklejam z powodu drastyczności.

    I z tej perspektywy ona na pewno nie wygląda tak jak GW, TVN czy niezależna.pl przedstawia rodakom.

    Pzdro

  509. @ absolwent, z godz. 14:01
    nie słyszałem żeby np. w oblężonej w 39 Warszawie, na własnej ziemi, polska armia ostrzeliwała polskie szkoły lub szpitale
    Też nie słyszałem. Ale też w Warszawie w 39 roku V kolumna niemiecka nie okupywała szkół i szpitali. Nie było wówczas w Warszawie niemieckojęzycznych separatystów, a i inny etos obowiązywał. Sytuacja w tejże Warszawie zmieniła się radykalnie podczas Powstania, gdy walki prowadzone były o każdy dom i gdy od kul i granatów powstańców ginęły także (przypadkowo nie umyślnie) cywilne osoby, w tym dzieci. Wstydliwe dla powstańców z AK fakty strzelania do cywilów, gdy ci chcieli rozbierać barykady, aby uchronić ich domy przed niemieckim ostrzałem artyleryjskim, są przemilczane, choć i takie wydarzenia miały miejsce. Przed chwilą odpowiedziałam @Ewie-Joannie, że na wojnie nie można strzelać do dzieci i że nad bestialstwem wojowników ubolewam. Potępiam, znaczy się, jeśli Cię to zadowala. Aha. Co do specjalnego programu w moim komputerze, który mi ponoć nie pozwala potępić Ukraińców za strzelanie do własnej, ukraińskiej szkoły. Potępiam wszystkie takie ostrzały, obojętnie – ukraińskie, rosyjskie, czy izraelskie w Strefie Gazy. Jeśli chcesz, abym się podpisał pod takim potępieniem, sformułuj je odpowiednio i wywieś w internecie. Może Ci @staruszek pomoże. Podpiszę.

  510. Anumlik,
    na wojnie wszystko można trzeba tylko dać temu odpowiednią nazwę.
    Przecież w szkole mogą się ukrywać terroryści/separatyści/wrogowie/ludożercy/icotamjeszczenampasujedopropagandy i używać dzieci jako żywych tarcz. A tych terrorystóe/separatystów/wrogów/ludożerców/icotamjeszczenampasujedopropagandy bezwzględnie musimy zniszczyć. No a jak przy tym rozwali się parę tarcz, to co to znaczy wobec wyższej racji.

  511. Polecałem wczoraj FOREIGN AFFAIRS, dałem link i nikt nie przeczytał. Może oryginał? Warto! To z samego źródła agresji.
    „Foreign Affairs”: winni kryzysu na Ukrainie
    są Zachód i NATO
    Zgod­nie z pa­nu­ją­cym na Za­cho­dzie prze­ko­na­niem, kry­zys na Ukra­inie to sku­tek wy­łącz­nie ro­syj­skiej agre­sji, a Wła­di­mir Putin zajął Krym, nie mogąc po­go­dzić się z upad­kiem so­wiec­kie­go im­pe­rium. Praw­do­po­dob­nie zaj­mie też ko­lej­ne te­re­ny Ukra­iny, po­dob­nie jak inne kraje wschod­niej Eu­ro­py. Zgod­nie z tym punk­tem wi­dze­nia, oba­le­nie pre­zy­den­ta Wik­to­ra Ja­nu­ko­wy­cza w lutym 2014 roku było je­dy­nie pre­tek­stem do wy­sła­nia wojsk ro­syj­skich na Ukra­inę. Ale to błęd­na dia­gno­za: w rze­czy­wi­sto­ści od­po­wie­dzial­ność za kry­zys na Ukra­inie po­no­szą Stany Zjed­no­czo­ne i ich eu­ro­pej­scy so­jusz­ni­cy, a kło­po­ty za­ko­rze­nio­ne są w roz­sze­rze­niu NATO – pisze ame­ry­kań­ski ma­ga­zyn „Fo­re­ign Af­fa­irs”.

    Przeniesienie Ukrainy w strefę wpływu Zachodu oraz działania promujące demokrację na Ukrainie – począwszy od pomarańczowej rewolucji w 2004 roku – są elementami, która krytycznie wpłynęły na stosunki Ukrainy z Rosją. Już od połowy lat 90. rosyjscy przywódcy stanowczo sprzeciwiali się rozszerzeniu NATO, a w ostatnich latach dali Zachodowi jasno do zrozumienia, że nie będą patrzeć bezczynie, jak zabiera się im ważny bastion. Cierpliwość Putina wyczerpała się definitywnie po – w jego opinii – nielegalnym obaleniu demokratycznie wybranego prezydenta Ukrainy, które wprost nazwał „zamachem stanu”.

    NATO rośnie w siłę

    Gdy zimna wojna dobiegła końca, sowieccy przywódcy woleli, by Amerykanie pozostali w Europie, by pomogli utrzymać w ryzach spacyfikowane zjednoczone Niemcy. Nie chcieli jednak, by NATO rozszerzało swoje wpływy.

    Administracja Clintona miała jednak inne plany, ponieważ w połowie lat 90. zaczęła naciskać na rozszerzenie NATO. Pierwsza runda rozszerzenia odbyła w 1999 roku, włączono do sojuszu Czechy, Węgry i Polskę. Druga miała miejsce w 2004 roku, kolejna w 2008 r. Moskwa od początku głośno narzekała, ale była zbyt słaba, by sprzeciwić się rozrostowi NATO. W 1995 r. podczas bombardowania przez NATO bośniackich Serbów, rosyjski prezydent Borys Jelcyn powiedział: „To jest pierwszy sygnał pokazujący, co może się zdarzyć, gdy NATO dotrze do granic Federacji Rosyjskiej. (…) Ogień wojny może wybuchnąć w całej Europie”.

    Podczas rządów George’a W. Busha, Francja i Niemcy sprzeciwiały się przyjęciu kolejnych członków do NATO, obawiając się nadmiernego antagonizowania Rosji. W konsekwencji, sojusz nie rozpoczął formalnego procesu prowadzącego do członkostwa Gruzji i Ukrainy, ale wydał oświadczenie, w którym napisano: „kraje te staną się członkami NATO.” Inwazja Rosji na Gruzję w sierpniu 2008 roku powinna rozwiać wszelkie pozostałe wątpliwości dotyczące stanowiska Putina, ale NATO kontynuowało marsz naprzód, włączając w 2009 r. do sojuszu Albanię i Chorwację.

    Drugim narzędziem Zachodu, które pomagało odsuwać Kijów od Moskwy były starania o przenoszenie zachodnich wartości i promowanie demokracji. Stany Zjednoczone zainwestowały ponad 5 miliardów dolarów od 1991 roku, aby pomóc Ukrainie osiągnąć „przyszłość, na jaką zasługuje.” Do tego dochodziła rosnąca w siłę Wspólnota Europejska.

    Potrójny pakiet zachodniej polityki – rozszerzenie NATO, rozszerzenia UE i promowanie demokracji – dodał oliwy do ognia i czekał na iskrę. Nadeszła w listopadzie 2013 roku, kiedy Janukowycz odrzucił główną ofertę gospodarczą UE i zgodził się na 15 mld dolarów kontroferty Rosjan. Decyzja ta doprowadziła do antyrządowych demonstracji, które przybrały na sile w ciągu następnych trzech miesięcy i do połowy lutego doprowadziły do śmierci około stu demonstrantów. Janukowycz uciekł do Rosji, a w Kijowie powstał nowy, prozachodni rząd. Od tamtej pory Putin gra coraz ostrzej.

    Realpolitik wciąż aktualna

    Nie można dziwić się Putinowi, ponieważ z jego punktu widzenia Zachód zagroził rosyjskim interesom strategicznym, co prezydent Rosji powtarzał wielokrotnie i dobitnie. Wydarzenia na Ukrainie zaskoczyły elity Stanów Zjednoczonych i Europy tylko dlatego, że w niewłaściwy sposób widzą politykę międzynarodową. Wydają się wierzyć, że logika polityki realnej (oparta na kalkulacji sił i interesów narodowych, nieuwzględniająca czynników moralnych – red.) ma w XXI wieku niewielkie znaczenie – a przyszłość Europy może być oparta całkowicie na zasadach praworządności, współzależności gospodarczej i demokracji. Tymczasem kroki podejmowane przez Rosję są dowodem na to, że realpolitik pozostaje istotna, a państwa, które ignorują ten fakt, robią to na własne ryzyko.

    Waszyngtonowi nie podoba się polityka Moskwy, ale powinien zrozumieć jej logikę. Wyobraźmy sobie oburzenie w Waszyngtonie, jeśli Chiny stworzyłyby imponujący sojusz wojskowy z Kanadą i Meksykiem. Urzędnicy ze Stanów Zjednoczonych i ich europejscy sojusznicy twierdzą, że starają się łagodzić rosyjskie obawy i że Moskwa powinna zrozumieć, że NATO nie ma żadnych złych zamiarów. Ale żaden ze sposobów do tej pory nie działał, Rosjanie stanowczo sprzeciwiali się rozszerzeniu NATO.

    Mimo odważnych działań Rosji, nawet gdyby chciała, nie ma możliwości, aby łatwo zdobyć Ukrainę, miałaby też małe szanse pacyfikacji całej Ukrainy. Z doświadczenia radzieckich i amerykańskich żołnierzy w Afganistanie, USA w Wietnamie i Iraku i rosyjskiego doświadczenia w Czeczenii wynika, że okupacja wojskowa zazwyczaj kończy się źle. Putin z pewnością to rozumie.

    Konieczna zmiana polityki

    Zachodni przywódcy powinni zrozumieć, że Ukraina jest tak mocno uzależniona do Putina, że nie mogą oni wspierać antyrosyjskiego reżimu. To nie oznacza, że w przyszłości rząd ukraiński musiałby być prorosyjski. Przeciwnie, celem powinna być suwerenna Ukraina, która nie należy ani do rosyjskiego, ani zachodniego obozu.

    Stany Zjednoczone i ich sojusznicy muszą następnie publicznie wykluczyć ekspansję NATO do Gruzji i Ukrainy. Zachód powinien też znacznie ograniczyć swoje działania prodemokratyczne wewnątrz Ukrainy. Nadszedł czas, aby położyć kres zachodniemu wsparciu dla innych „pomarańczowych rewolucji”. Niemniej jednak, USA i europejscy przywódcy powinni zachęcać Ukrainę do poszanowania praw mniejszości, zwłaszcza praw swoich rosyjskojęzycznych obywateli.

    Niektórzy mogą twierdzić, że tak późna zmiana polityki wobec Ukrainy poważnie zaszkodzi wiarygodności Stanów Zjednoczonych na świecie. Niewątpliwie będą pewne koszty takiej decyzji, ale koszty kontynuowania błędnej strategii będą znacznie większe. Co więcej, inne kraje mogą bardziej szanować państwo, które uczy się na swoich błędach i ostatecznie opracowuje politykę, która skutecznie zajmuje się problemem.

    Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy stoją teraz przed wyborem. Mogą kontynuować obecną politykę, która będzie nasilać działania wojenne z Rosją i stopniowo niszczyć Ukrainę, ale to rozwiązanie, w którym każdy straci. Mogą też zmienić strategię, stworzyć dobrze zarządzaną, ale neutralną Ukrainę, który nie zagraża Rosji i pomaga Zachodowi naprawić stosunki z Moskwą. Z tym scenariuszem, każda strona będzie wygranym.”

  512. @Ewa-Joanna
    No a jak przy tym rozwali się parę tarcz, to co to znaczy wobec wyższej racji
    Sam bym tego lepiej nie ujął. Ale wiesz. Ten mechanizm, żywych tarcz znaczy, znany jest tzw. ludzkości od zarania jej dziejów. I żadne etosy, umowy społeczne, ewangelie Jezusowe i inne humanizmy tego mechanizmu nie zniosły. Taka, psia jej mać, natura „wyższych racji”.

  513. jasny gwint
    5 października o godz. 15:04

    Dalsze losy Ukrainy zależą od tego, które lobby ma większe wpływy:
    -naftowe
    -czy zbrojeniowe…….

    Koniunktura na zbrojenia została nakręcona.
    A w czasie wojny nie da się wiercić.
    Z eksploatacji wypadło sporo pól naftowych, więc straty są gigantyczne.
    Ale być może zbilansowane pozyskiwaniem ropy z łupków i pisaków bitumicznych.
    Może to skłonić do wysupłania kasy na kampanie wyborcze gołębi w Kongresie……

  514. mag:
    „Na podstawie tego co piszesz na temat Rosji i Ukrainy, a ostatnio także Łotwy, mam prawo wnioskować , że popierasz politykę Putina wobec byłych republik radzieckich. Nawet tzw. pribałtyki, która należy już do UE i NATO.”
    To nie bylo adresowane do mnie, ale mamy czasami z fideliem te same opinie.
    Te dwa zdania rozumiem jako zasade „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”. To takie proste, chociaz prawda jest nieco bardziej skomplikowana. 🙂

  515. Po długiej batalii sądowej 45-letni Eric Holder poślubił swoją 48-letnią wybrankę, Elisabeth Lorentz. Kobieta była w przeszłości żoną jego ojca, a na przeszkodzie miłości nowożeńców stało do tej pory francuskie prawo.
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/byla-jego-macocha-teraz-jest-zona-milosc-kontra-prawo-z-finalem-w-sadzie,474740.html
    ================

    Karać?
    Za co?
    Ale Temida jest ślepa podobno……

  516. A tu cos nowego na Bliskim Wschodzie
    http://www.bbc.com/news/world-europe-29479418
    Co na to ozzy and consortes?

  517. Wracając do przesłuchania Elżbiety Bienkowskiej przed PE.

    Oto korespondencja Katarzyny Szymańskiej – Burginion z Brukseli dla RFM FM

    „Europejscy socjaliści (S&D) na oficjalnej stronie internetowej ogłosili, że odebranie Elżbiecie Bieńkowskiej spraw dotyczących przemysłu farmaceutycznego jest dla nich sprawą najważniejszą.

    Będziemy o to zabiegać i wymusimy drogą politycznych rozmów, a nawet nacisków – powiedział dziennikarce RMF FM jeden z eurodeputowanych z S&D.

    Pytana podczas przesłuchania w europarlamencie o ten problem Bieńkowska nie zadowoliła swoją odpowiedzią ani socjalistów, ani Zielonych ani konserwatystów. W PE powstaje koalicja eurodeputowanych, którzy będą dążyć do pozbawienia Bieńkowskiej tej części jej portfolio – ustaliła nasza dziennikarka.

    Mimo że wczorajsze przesłuchanie eurosocjaliści ocenili pozytywnie, padły także zarzuty o niejasne i zbyt ogólnikowe odpowiedzi na wiele pytań.

    Wystąpienie Bieńkowskiej nie zostało dobrze przyjęte. Było bardzo dużo zastrzeżeń – mówi jeden z uczestników spotkania, które odbywało się po przesłuchaniu za zamkniętymi drzwiami.

    W oficjalnym komunikacie na stronie internetowej S&D wypowiada się znana eurodeputowana Evelyne Gebhardt. Zarzuca Bieńkowskiej niejasne odpowiedzi między innymi na pytanie o społeczny wymiar rynku wewnętrznego czy jak będzie wdrażać nową dyrektywę o zamówieniach publicznych. Padają inne konkretne kwestie na które S7D nie otrzymało odpowiedzi. Eurodeputowani przypominają także, że pierwsza wersja opinii komisji prawnej była dla Bieńkowskiej – negatywna.

    Blady strach padł na polskich eurodeputowanych, chociaż komisja ds. prawa nie miała decydującego głosu przy jej ocenie.

    W dokumencie zarzucano jej brak pomysłów, wizji, zbytnią ogólnikowość, zwłaszcza w kwestiach własności intelektualnej i kwestiach legislacyjnych. Szybko jednak polscy eurodeputowani zaczęli pracować nad dokumentem i wygładzili niekorzystną dla Bieńkowskiej opinię.

    Także w komisji ds. przemysłu były pewne zastrzeżenia mniejszych grup politycznych. Jerzy Buzek, szef tej komisji przyznał, że dotyczyły one „gazu łupkowego, finansowania małych i średnich przedsiębiorstw, ochrony słabszych”. Sprzeciw niektórych eurodeputowanych budziło także przydzielenie Bieńkowskiej, odpowiedzialnej za przemysł, kwestii związanych z lekami

    Specjaliści od wizerunku uznali natomiast, że Bieńkowska wypadła najgorzej spośród przesłuchanych do tej pory 21 komisarzy. Na specjalnej stronie internetowej napisano, że sprawiała wrażenie jakby traktowała wszystkich z góry, posługiwała się sloganami, w dodatku wszystko było dla niej priorytetem, tak że nie wiadomo w końcu, co tym priorytetem jest naprawdę. Cechował ją ponadto ostry styl, brak czaru politycznego przy jednoczesnym – samozadowoleniu typu: „Mówię mało, działam skutecznie”, „Wszystko, do czego w życiu doszłam, osiągnęłam sama”, „a poza tym dobrze zarządzam ludźmi”.

    Pzdro

  518. Nie wiem czy to ma jakieś geopolityczne znaczenie, ale na gdańskiej starówce mnóstwo Rosjan. Także w razie czego, to zostaliście oficjalnie ostrzeżeni 😉

  519. W poniedziałkowym wydaniu tygodnika „Przegląd”, w ramach odkłamywania polskiej historii ciekawy artykuł o udziale żołnierzy generała Berlinga w Powstaniu Warszawskim, o czym się zupełnie nie mówi. W walkach poległo ponad 2 tysiące żołnierzy generała, który musiał się też zmierzyć z niechęcią jednego z dowódców powstania Bora- Komorowskiego. Ten ostatni wolał oddać walczącą Warszawę w ręce Niemców, niż współpracować z ludźmi Berlinga.
    Ot taka polska zapiekłość, wiecznie obecna, bo krewny i potomek niechlubnego generała Bul- Komorowski dziarsko kontynuuje tradycje podłości i głupoty – chociażby przemawiając na ostatniej sesji ONZ i zgłaszając idiotyczne pomysły w sprawie pozbawienia Rosji prawa weta w RB ONZ.

  520. @mag
    „Chyba cię jednak nie rozumiem. O co ci właściwie biega?”

    A musi mi o coś biegać? Może po prostu obserwuję co się dzieje bez żadnego ideolo?

    „Na podstawie tego co piszesz na temat Rosji i Ukrainy, a ostatnio także Łotwy, mam prawo wnioskować , że popierasz politykę Putina wobec byłych republik radzieckich.”

    Masz prawo do różnych wnioskowań, chociaż akurat to wnioskowanie mnie nie przekonuje.

    „No to na co ty czekasz?”

    Czekam aż Siemoniak mnie powoła i ruszymy na wschód. Z tej okazji kupię sobie najnowszą książkę Stasiuka żebym się na tym wschodzie nie pogubił za bardzo 😉

  521. @anumlik
    „Niezależnej pl. głównie po to, by uświadomić @fideliowi, że ukraińskie “zielone ludziki” w starciach bezpośrednich i przy wsparciu bronią i logistyką z obu stron (rosyjskiej i NATO-wskie) są skuteczniejsze niż rosyjskie “zielone ludziki”.

    Ukraińskie wojska są tak skuteczne, że Ukraina straciła Krym i kontrolę nad częścią swojego terytorium. Nie widzisz tutaj jakiejś sprzeczności :-)?

  522. fidelio
    5 października o godz. 17:09

    Możemy jedynie przypuszczać, ile tysięcy ludzi tam zginęło……
    Niejedna sotnia, niejeden kureń, może nawet dywizje- 10- 15 000 ludzi.
    W imię czego?
    Strzelanie zamiast rozmów, które i tak muszą być kolejnym etapem do zawarcia pokoju?
    Dziwna taktyka…..

    By dobrac się do zasobów Azji Centralnej, trzeba sobie wyrąbać drogę lądową.
    Przez Indie, Chiny, czy Koreę, sie nie da.
    Przez Afganistan próbowano, bez skutku.
    Przez Iran, też się nie da.
    Opanowanie Gruzji, umożliwiłoby przejście przez Azerbejdżan, i juz lis byłby w kurniku
    Ale baza na Krymie byłaby przydatna.
    To kluczowy punkt strategiczny.
    I też nie wyszło…….

    Kazachstan i Mongolia czeka na przedsiębiorstwa które mogłyby złupić zasoby surowcowe. A zainstalowanie przychylnych rządów nie byłoby takie trudne.
    Wieloletnia wprawa…….
    Najpierw misjonarze od Demokracji i NGO, potem kupcy, a potem armia i bazy…..
    W obronie „żywotnych interesów”….

    Ps.
    Coś dziwnego w Meksyku się dzieje ostatnio.
    Policja strzela do studentów jak do kaczek.
    Słów oburzenia brak……
    Nasze szwadrony śmierci są poza krytyką?

  523. fidelio
    Stasiuka też ci polecam. Książka jest świetna!

  524. Obejrzałem z film z rekrutacji pana Darka Lemańskiego, ochotnika do armii Donieckiej Republiki Ludowej.

    Sympatycznie ta rekrutacja wygląda, materiał zachęcający.

    Ciekawe czy zaowocuje wiekszą ilością ochotników z umęczonej lub obczyzny. Nie ma co ukrywać, że wielu krajan jest w sytuacji pana Darka. Nic tylko się gdzieś zaciągnąć. A armia Noworosji jak widać nie specjalnych wymagań.

    http://www.youtube.com/watch?v=VsTrQEvglo8

    Pzdro

  525. rth, 17.01. W tym samym numerze Przeglądu pisze także profesor Łagowski. Tak podsumowuje polską histeria putinowską.
    “Kłopot mają z Putinem, bo ten “bandyta”, ten “gangster”, ten “paranoik” /dodam os siebie Hitler, Saddam/ oderwany od rzeczywistości na domiar złego jest inteligentny i został niesprawiedliwie obdarzony przez los umiejętnością sprawowania władzy. Dlatego trzeba się z nim uporać z wszelka cenę”

  526. wiesiek59,17.06. Wystarczy spojrzeć na załączoną mapę aby zrozumieć sens agresji amerykańskiej na Bliskim Wschodzie i w Azji. Przez Ukrainę jest dla nich także dobra droga. Za nią stracił zdrowie ten ich bohater Stępień. I będziesz płacił za jego leczenie.
    http://www.globalpolicy.org/images/empire/intervention/middleastmap.gif

  527. @fidelio
    Ukraińskie wojska są tak skuteczne, że Ukraina straciła Krym i kontrolę nad częścią swojego terytorium. Nie widzisz tutaj jakiejś sprzeczności?
    Nie widzę. Napisałem przecież, co i sam zacytowałeś, że „w starciach bezpośrednich i przy wsparciu bronią i logistyką z obu stron”. Tego wsparcia uzbrojeniem i logistyką Ukraina wcześniej nie miała. Co jak na to poradzę, że ukraińskie „mięso armatnie” okazuje się skuteczniejsze od rosyjskiego „mięsa armatniego”.

  528. @anumlik
    „Tego wsparcia uzbrojeniem i logistyką Ukraina wcześniej nie miała.”

    Skoro już ma to jakie terytoria odzyskała?

  529. NELA
    5 października o godz. 17:58

    Jak ktoś gdzieś ładnie wywiódł, gdyby ze śmiertelną powagą traktować chrześcijaństwo, to w krajach cywilizowanych powinno byc zakazane.
    Przecież propaguje KANIBALIZM!!!
    Kapłan posiadający moc, przeistacza wino w krew, chleb w ciało ludzkie- podobno.

    Więc skoro z przymrużeniem oka traktuje się satanizm i katolicką liturgię, to po co te dąsy na konkurencyjne imprezy?
    Do kościołów też mogą sprzedawać bilety, tak jak i na koncerty……

  530. jasny gwint
    5 października o godz. 18:27

    Zabezpieczenie zasobów taniej wychodzi Chinom.
    Zamiast łożyć na monstrualną armię, po prostu kupują złoża i ziemię.

    Na Ukrainie kupili 3 000 000 ha czarnoziemu.
    I żadna ze stron raczej nie wymówi kontraktu.
    Nie sa stroną w sporze…..
    No i coś z tymi zielonymi muszą robić, mając je w nadmiarze.

  531. @ anumlik, @ Nela, @ lekkowiosenna

    Z dewocją i ciemnogrodem postawa Państwa ma związek substancjalny. Typowe dla dewotów jest bowiem myślenie, że seks to rzecz źródłowo nieczysta, a nasze dzieciaczki – zwłaszcza noworodki – to białe karty nieskażone seksualnością.

    Anumlik (rzekomo posiadający wiedzę w tych kwestiach) na moją uwagę o oralnych, analnych i genitalnych wymiarach niemowlęcej seksualności, zareagował skatologicznym dowcipasem. Potem niejaka lekkowiosenna poczęstowała mnie sugestią, iż wyniki przytaczanych przeze mnie naukowych badań to propaganda pedofilskiego lobby. Wcześniej natomiast przezacna bunia Nela krzyczała, bym trzymał ręce przy sobie – jak zrozumiałem, z dala od dzieciaczków (bo chyba nie od niej, arcyzacnej buni). Cała sekwencja tych insynuacji była klasycznie ciemnogrodzka – wszak to ciemnogrodzianie wyznają wiarę w istnienie lobby seksualnych, to oni uważają, iż obrońca gejów to pedał, bioetyk proponujący dyskusję o kazirodztwie najpewniej zgwałcił własną córkę, a seksuolog lub filozof badający relacje seksualne między dziećmi a dorosłymi, musi być pedofilem (lub jest przez pedofilów sowicie opłacany)…

    Tak, tak, moi niemili, jesteście trzódką dewotów i ciemniaków, zaś Wasz świętoszkowaty obskurantyzm koreluje z kulawą logiką, ignorancją w fundamentalnych kwestiach prawniczych (por. brednie anumlika o nie/leczeniu dzieci zrodzonych ze związków kazirodczych) i orientacją w seksuologii godną Wandei Półtawskiej (przekonanie anumlika jakoby jego dzieciaczki urodziły się aseksualne i dopiero później, w wieku kilku latek, ni stąd ni zowąd jęły seksualność rozwijać w nieskażonych dotąd muszelkach swoich bezgrzesznych ciałek).

    PODSUMOWUJĄC: Możecie solidarnie bronić się przed współczesną wiedzą, nie zmieni to jednak faktu, że ta neurotyczna solidarność stawia Was w jednym szeregu z osłanką Kępą, a gazy, jakie ślecie w moją stronę współgrają ze wzdęciami prawicy polskiej, której analne trąby usiłują zatopić Ponton nowoczesnej edukacji w naszym obskurnym kraju. Stąd moja rada: Ręce precz od naszych dzieci! – skandujcie to wraz z Kępami, Piętami oraz Pierdami na pohybel pedofilskiemu i pedalskiemu lobby, które pod szyldem WHO promuje w naszych przedszkolach gejowsko-pedofilskiego szatana masturbacji.

  532. To ze ” en passant ” przejdzie do historii , nie mam zadnych watpliwosci .
    Natomiast w jakiejj kategorii tej historii zostanie zaszufladkowany ,
    to juz calkiem inna para kaloszy.
    Jedno jest pewne: wszystko ma swoj
    poczatek i swoj koniec i tyllo od nas
    zalezy czy blog ” zemrze ” na kazirodztwo Hartmana , czy tez z
    powodu tatuazy Bienkowskiej .
    Innych zagrozen nie widze .

    Pozdrowionka .

  533. @TEODOR PARNICKI
    Możesz sobie nas nazywać jak chcesz, mnie to powiewa. Proszę jednak, abyś nie przekręcał moich wypowiedzi pod kątem wygodnego narożnika, w którym chcesz rozmówcę ustawić, aby mu przefastrygować japę. Wmawianie mi przekonania – jakoby jego dzieciaczki urodziły się aseksualne i dopiero później, w wieku kilku latek, ni stąd ni zowąd jęły seksualność rozwijać w nieskażonych dotąd muszelkach swoich bezgrzesznych ciałek jest nadużyciem. Powiem głośno nadużyciem. Nigdzie nie pisałem, że dzieci rodzą się aseksualne, bowiem są seksualne od samego poczęcia, pisałem, że w pewnym wieku uświadamiają sobie swoją seksualność i zaczynają tę seksualność eksponować w kontaktach z dorosłymi. Nieświadome onanizowanie się poprzez pocieranie sfer erogennych (stąd między innymi kretyński zwyczaj krępowania niemowlaków w ciasne beciki) osesków czy przyjemność w kontaktach z matczynymi sutkami poprzez głaskanie ich podczas karmienia, także świadczy o seksualności osesków. Mój wywód dotyczył czegoś innego, na co zresztą zwracali także uwagę cytowani przez Ciebie naukowcy, tego mianowicie, że dziecko świadome swojej seksualności a jednocześnie ufne wobec dorosłych i lgnące do nich – także po porcję głasków, jakich oczekuje, może stać się łatwym łupem pedofilów, albo – przedmiotem, poprzez perfidne wychowanie do przyszłego, powtórzę głośniej – przyszłego zaspokajania seksualnych rozkoszy lubieżnego rodzica, tatuśka najczęściej. Tego Ty, @Teodorze Parnicki, nie chcesz zauważyć, albo nie potrafisz zauważyć. Ale to już nie mój problem. W jednym z postów spytałem Cię expressis verbis – masz dzieci? Odpowiedzi nie uzyskałem. W zamian zarzuciłeś całej trójce, plus @TJ, że usiłujemy wbić Cię w pedofilskie buty. Ja Cię tak nie postrzegam. Bardziej jako manipulanta i – niestety – ignoranta.

    Pozdrówka

  534. W ostatnich tygodniach zdarzyło się kilka razy iż mój komentarz tu wysłany nie został opublikowany. Świat zewnętrzny być może zyskał; @staruszek raczej nie stracił.

    W jednym z mych nieopublikowanych komentarzy poruszyłem kwestię rozróżnania danych i informacji. Dziś @absolwenta informuję, że nie opublikuję wskazówek dotyczących usuwania z cudzego komputera niezidentyfikowanych programów kompterowych.

    @absolwent jest zaprojektowany i zaprogramowany w sposób dla mnie niepojęty i uporczywie umieszcza głodne kawałki adresowane do przekonanych, że komputery sprzężone we wszechświatową sieć swym stopniem komplikacji nie różnią się od maszynki do mielenia mięsa oślego.

    Komputer @anumlika jest skażany nieustanie przez @Teodora Parnickiego – i także przez @absolwenta – i żadne zdroworosądkowopodobne wskazówki nie uruchomią na jego komputerze klawisza PgDn. Skoro tak, to wygląda na to że, szeroko rozumiana teoria i praktyka informatyki nie osiągnęly oczekiwanego przez @absolwenta wysokiego poziomu.

    Zwracam natomiast uwagę, że umiejętność sprwadzania przez @Jasnego Gwinta kto co czyta, wskazuje że w Kuźnicy opanowali kucie żab. Polska informatyka jest ceniona w świecie, a Krakówek Pany!

  535. @ anumlik, 5 października o godz. 21:33

    4 października o godz. 16.44 stwierdziłeś, że „dzieci od pewnego tylko wieku zaczynają doświadczać swojej seksualności”. Podkreślam: nie napisałeś, iż dopiero w pewnym wieku UŚWIADAMIAJĄ sobie własną seksualność, lecz że dopiero na pewnym etapie zaczynają jej DOŚWIADCZAĆ.

    W odpowiedzi na takie dictum zarzuciłem Ci nieścisłość, przypominając o oralnym, genitalnym i analnym wymiarze seksualności niemowląt. Na moją odpowiedź zareagowałeś witzem ad personam („Jeśli odczuwasz analną przyjemność podczas defekacji, genitalną zaś w trakcie kąpieli….”, 4 października o godz. 17:52), a potem ciągnąłeś ten skatologiczny wątek (5 października o godz. 10:03) – kretyński, bo kompletnie nie związany z meritum sporu.

    Co zresztą jest sednem, o jakie się spieramy? Z mojego punktu widzenia problem stanowi przede wszystkim pryncypialna retoryka świętoszkowatej paniki, dyktująca Ci przykazania, które oceniam jako absurdalne. Sęk w tym, iż w panikarskim ferworze formułujesz performatywy tak mocne („aby rodzice nie okazali się molestatorami, należy powstrzymać się od dotykania, nawet myjką, cipek i siuraków”,
    4 października o godz. 15:08), że w konsekwencji po prostu śmieszne – właśnie z powodu swej nonsensownej, moralizatorskiej „mocy”.

    Nie wiem, czy rozumiesz, o co w istocie mi chodzi? W gruncie rzeczy problemem okazuje się dla mnie pewien typ języka, jaki determinuje prezentowane przez Ciebie podejście do zagadnienia skomplikowanych relacji między dziećmi a dorosłymi. Dzieci reagują na ciała własne oraz ciała rodziców, rodzice reagują na ciała dzieci itd… Siłą rzeczy w horyzoncie takich relacji pojawia się pytanie o erotyzm. Jaką rolę odgrywa on w faktycznych relacjach między dziećmi a rodzicami (dorosłymi)? Jaką rolę może/powinien/musi odegrać? To są podstawowe pytanie z zakresu seksuologii, psychologii, historii obyczajów, teorii norm kulturowych etc. Słowem: są to kluczowe problemy antropologiczne. Nie przebadamy ich odpowiednio, jeśli w panice zamkniesz oczy i na pytanie „Jaką rolę odgrywa eros w relacjach dzieci i dorosłych?” wykrzykniesz „Żadną! Żadną!”. Rzetelne badania będą też niemożliwe, jeśli z każdego kąta zaczną wyskakiwać oślice pokroju Neli lub lekkowiosennej, krzyczące „Ręce przy sobie!” i majaczące o pedofilskim lobby. A chyba się zgodzisz, że badać należy. Niestety, trudno prowadzić badania w klimacie polowań na czarownice.

    O, właśnie! Tu przypomina mi się film „Polowanie” Vesterberga. Moim zdaniem retoryka, jaką prezentujesz na tym forum pospołu z imbecylami pokroju Neli, TJ oraz lekkowiosennej, nie tylko paraliżuje współczesną naukę, lecz miewa paskudne skutki w życiu codziennym – może wszak generować nagonki, których dynamika została precyzyjnie pokazana w „Polowaniu”.

    I to chyba tyle w temacie „dziecięcym”. Co do reszty, przyjmijmy zasadę, iż jeśli nie odnosimy się do jakichś uwag adwersarza, to brak odniesienia jest równoznaczny z brakiem sprzeciwu, albo z uznaniem pominiętej uwagi za nieistotną lub mało ważną dla meritum sporu. Ja w każdym razie tak do tej pory postępowałem (choć może powinienem był to założenie wyeksplikować na samym początku naszej dyskusji).

    Na koniec zwracam uwagę, że do problematyki „dziecięcej” przeskoczyłeś, ignorując moje argumenty w sporze o kazirodztwo (TEODOR PARNICKI, 3 października o godz. 22:17). Czy oznaczało to akceptację mojej argumentacji, brak sprzeciwu wobec niej, a może uznanie jej za nieistotną?

    Pozdrawiam, TP

  536. Teodor Parnicki
    „możecie solidarnie bronić się przed współczesną wiedzą” – jestem psychologiem, zrobiłam podyplomówkę u prof. M.Beisert ( wspaniałego naukowca i człowieka)- Pomoc Psychologiczna w dziedzinie Seksuologii, a w swoim zawodowym życiu spotkałam co najmniej kilkadziesiąt dzieci molestowanych seksualnie ( uczestniczyłam w przesłuchaniach, wydawałam opinie dla sądu, zajmowałam się terapią), a także dorosłych, którzy byli molestowani jako dzieci.

  537. @ lekkowiosenna, 5 października o godz. 22:51

    Zapomniała Pani jedynie dodać, że wszystkie ofiary molestowali Paul Okami, Joan A. Nelson, Richard Olmstead, Paul R. Abramson, Laura Pendleton i inni agenci pedofilskiego lobby.

  538. Errata: „Polowanie” Vinterberga.

  539. Teodor Parnicki
    z przykrością stwierdzam, że nie jest Pan dla mnie partnerem do rozmowy na ten temat….

  540. @ lekkowiosenna, 5 października o godz. 23:12

    Słowem: przestanie Pani do mnie lgnąć. Uff… Oddycham z ulgą i bez przykrości.

css.php