Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

12.08.2015
środa

Odpocznij od polityki

12 sierpnia 2015, środa,

Podobno czytelnictwo książek spada. Tracimy biblioteki – alarmuje prezydent Duda, więc robię, co mogę, żeby temu przeciwdziałać. Im jestem starszy – tym więcej czytam, mniej pracuję, więc mam więcej czasu na lektury.

Jak to u mnie, lektury nieuporządkowane, czasem przypadkowe, z różnych szuflad. Książki to przyjemność, więc chętnie dzielę się nimi na blogu. Oto moja dziesiątka. Może kogoś jakaś „pozycja wydawnicza” (cóż za wstrętny, biurokratyczny zwrot!) zainteresuje.

1. Karl Schloegel, „Terror i marzenie. Moskwa 1937”. Imponująca, nie waham się użyć tego słowa, wybitna książka historyka niemieckiego. Autor doszedł do wniosku, że bez znajomości roku 1937 nie sposób zrozumieć mechanizmu dyktatury komunistycznej, ale także Rosji i Rosjan.

Książka jest jak gdyby fotografią (700 stron), wykonaną częściowo z lotu ptaka, częściowo z ukrytej kamery. Obejmuje całokształt życia stolicy i mieszkańców – urbanistykę i architekturę, wielki terror, procesy Bucharina i innych, egzekucje, znikanie ludzi z ulic, kino, sztukę, topografię miasta, książki adresowe i telefoniczne, niewolniczą pracę więźniów przy kanale Wołga – Don, a w tle – świat zbrodni i utopijnych zamierzeń, fascynacje niektórych intelektualistów zachodnich Moskwą i komunizmem, wizje nowej Moskwy, zagospodarowanie przestrzeni, spotkanie Feuchtwanger – Stalin, list Bucharina do Stalina na krótko przed egzekucją, radio, kultura, architektura, wielkie projekty, film, lunapark, wesołe miasteczka, zagęszczone „komunałki” i wiele innych tematów. Książka trudna w czytaniu, gęsta, ale olśniewająca. Przekład i korekta miejscami fatalne.

2. Marcin Rotkiewicz, „Mózg i błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim”, neurobiologiem. Książka utrzymana w konwencji swawolnego wywiadu rzeki. Zasługuje na lekturę ze względu na fascynującą i niekonwencjonalną postać jej bohatera i daleko posuniętą szczerość. (Żyjemy w czasach ekshibicjonizmu).

Szkoła i studia w PRL, zaangażowanie w Piwnicę pod Baranami (kiedyś) i w kabaret Gadający Pies (potem), pierwsze wyjazdy na Zachód, Cambridge, praca naukowa, ale i sprawy prywatne (czy wolno stosować kary cielesne wobec dzieci?), Solidarność, niewierzący w katolickim kraju, wizyta JP II, uzależnienia, narkotyki i wojna z nimi, starzenie się, mądrość życiowa, poczucie humoru, ciekawość świata. Marcin Rotkiewicz – dziennikarz naukowy POLITYKI – dobrze wywiązał się ze swojej roli „wywiadowcy”. Chciałoby się poznać profesora osobiście.

3. Jan Sowa, „Inna Rzeczpospolita jest możliwa”. Autor i książka zdobyli już pewną renomę, ale ja poznałem ich niedawno. Krytyczna analiza sytuacji w Polsce, której trafność potwierdziły wybory prezydenckie. „Coś w tym kraju jest nie tak. Czegoś brakuje. Pomimo korzystnego położenia i dobrych wskaźników makro kondycja społeczeństwa jest nietęga – czytamy. – Masowa emigracja, zapaść demograficzna, niewydolność instytucji państwowych, popularność teorii spiskowych, radykalizacja skrajnie prawicowych, neofaszystowskich środowisk, moralne bankructwo Kościoła katolickiego połączone z ofensywą religijnego fundamentalizmu, przemiana życia publicznego w medialny spektakl, liczne afery, chaos i brzydota polskich miast, brak wspólnoty…”.

Książka stanowi analizę polskiej transformacji, neoliberalizmu, liberalizmu, konserwatyzmu, etatyzmu, beneficjentów i ofiar (przede wszystkim robotników) przemian, rozwarstwienia społecznego. W miarę lektury książka staje się coraz trudniejsza, stawia czytelnikowi coraz wyższe wymagania, przynosi własną wizję autora, Rzeczpospolitą dobra wspólnego. Obok książek Andrzeja Ledera „Prześniona rewolucja” i Marcina Zaremby „Wielki strach” – trzecia ważna książka o nas i o naszym kraju.

4. Barbara Sowińska-Adamczyk, „Miasteczko dziecięce. Monografia Podgrodzia 1952-1973″. Jedyna w swoim rodzaju opowieść o wzorowym miasteczku harcerskim niedaleko Szczecina, zorganizowanym na wzór radzieckiego Arteku, położonego na Krymie. Harcerzy przerabiano w owym czasie na pionierów. Autorka, mieszkanka Podgrodzia, napisała bardzo dokładną, wręcz drobiazgową monografię – zakwaterowanie, wyżywienie, rozrywki, sprawności harcerskie, wyposażenie, umundurowanie, wycieczki, akcja letnia wielką zdobyczą świata pracy, treści wychowawcze (obrona pokoju, umiłowanie towarzysza Stalina i towarzysza Bieruta), światowy festiwal młodzieży (1955), preludium do Października ‘56, wreszcie tragiczny wypadek (utonięcie 4 dziewczynek i instruktora w czasie zajęć kajakowych 1958) jako początek końca Podgrodzia.

Benedyktyńska praca autorki, wspomnienia uczestników harcerskiego miasteczka po latach, liczne fotografie, dane i tabele. Cenna książka wyłącznie dla zainteresowanych. Wydawnictwo Regionalne Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne w Policach.

5. Mirosław Szumiło, „Roman Zambrowski 1909-1977″. Znakomita (tym bardziej, że wydana przez IPN) biografia jednego z czołowych działaczy komunistycznych w Polsce. Napisana rzeczowo, beznamiętnie, rzetelnie, znakomicie udokumentowana w archiwach Polski i Rosji, właściwie historia ruchu komunistycznego (i komunistów pochodzenia żydowskiego) w Polsce. Powody przystąpienia do ruchu komunistycznego, „nielegal”, szkolenie w Moskwie, NKWD, donosicielstwo, entuzjazm dla sowieckiej okupacji, stosunki wśród komunistów różnych narodowości szkolonych w ZSRR, aresztowania, rozwiązanie KPP, walka z odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym, reforma rolna, walka z kułactwem, silna pozycja Zambrowskiego w latach 40., 50. i do połowy lat 60. Nieprzeciętna osobowość i jej predyspozycje do działań partyjnych. Marzec ’68 i zmierzch Zambrowskiego, jego narastający krytycyzm i autorefleksja, dryfowanie ku rewizjonizmowi.

Jak trafnie zwrócił uwagę prof. Andrzej Werblan w recenzji tej książki na łamach tygodnika „Nie”, końcowa, krytyczna, negatywna ocena Romana Zambrowskiego wydana przez autora odbiega od treści książki, jest jak gdyby doczepiona. Tak czy owak – książka bardzo dobra.

6. Swietłana Aleksijewicz, „Czasy secondhand”. Koniec czerwonego człowieka. Znakomita autorka rozmawia ze zwykłymi ludźmi o ich (i ich bliskich) życiu i śmierci w ZSRR i obecnie. Fantastyczny dobór rozmówców, ich niebywałe przejścia w czasach stalinizmu, odwilży i transformacji. Ludzie umęczeni, zastraszeni, ale i dumni. „Powiesz coś w dzień, to ptak cię usłyszy, a jak w nocy – to mysz”.

„No i wyszłam za niego. Za mordercę swojego męża. Niech mnie pognają i na Sybir”.

„Dzień wyborów… Koncert w punkcie wyborczym. Występuje chór więźniów. Stoją polityczni, własowcy, prostytutki, kieszonkowcy i śpiewają pieśń o Stalinie: »Stalin to nasz sztandar! Stalin to nasza radość!«”.

(Ogłoszenie aktualne). „Wszędzie wiszą ogłoszenia: »Wynajmiemy mieszkanie słowiańskiej rodzinie«. »Wynajmiemy rosyjskiej prawosławnej rodzinie. Inni niech się nie fatygują«”. Jak mówią Rosjanie, „ni w skazkie skazat’, ni pierom opisat’”.

7. Maciej Kozłowski, „Naród wybrany, Cracovia pany”. Autor, w młodości związany z opozycją demokratyczną (więziony w tzw. sprawie taterników, za przemyt paryskiej „Kultury” przez góry do Polski), doktor historii, po 1989 roku dyplomata, m.in. zastępca ambasadora w USA, ambasador w Izraelu. Niewielka książeczka z dziejów wielokulturowej historii polskiego sportu, a konkretnie Żydzi w sporcie polskim, a jeszcze dokładniej w Cracovii.

Sport żydowski w przedwojennej Polsce. Antysemityzm i sport. Pogromy i sukcesy. Święta wojna Cracovia – Wisła. Józef Lustgarten – założyciel Cracovii i jeden z ojców piłki nożnej w Polsce. Kraków polski i Kraków żydowski. Emigracja. Zagłada. Rasizm na stadionach dzisiaj. O ile dobrze zapamiętałem, w okresie przedwojennym sportowcy polscy pochodzenia żydowskiego zdobyli 120 medali, najwięcej w… szachach, w których byli potęgą.

Pełna faktów oraz ilustracji z epoki, wyjątkowa książeczka. A propos. W tych dniach odbywała się w Berlinie kolejna Makkabiada, czyli światowe igrzyska sportowców żydowskich. Znicz przewieziono (statkiem?) do Aten, a potem w kawalkadzie motocykli przez Auschwitz, Warszawę, Wrocław, Pragę do Berlina. Na amfiteatr w Berlinie znicz wwiózł mój kolega szkolny, Jurek Popławski (wyemigrował z rodzicami w 1957 roku), podobno ostatni ocalony z Holokaustu, który w wieku 78 lat potrafił przejechać na motocyklu ponad 3 tys. km, i to w jakim upale! Brawo, Jurek!

8. Ziemowit Szczerek, „Siódemka”. Brawurowo i z talentem napisana opowieść o dzisiejszej Polsce i jej mieszkańcach. Kompleksy, obsesje, brzydota, pijaństwo, patriotyzm, miłość i nienawiść, krajobraz gwałcony przez reklamy, chce się uciekać, ale jednak nie. Reportaż, esej, pamflet, fikcja. Kłaniają się Gombrowicz, Hłasko, Iredyński. Gorzki humor.

„Do bigosu nie doszedłeś, bo barmanka wyszła na środek baru »U Grubego« i nieco trzęsącym się głosem powiedziała: »Przepraszam bardzo, głupia sytuacja. Rosja napadła na Polskę. Jest wojna«. Wysłał SMS-a do Warszawy, czy spotkanie aktualne. Szybko dostał odpowiedź zwrotną. »Nie uciekamy. Do Warszawy nie dojdą. Przecież jesteśmy w NATO«”.

Na koniec dwa arcydzieła literatury pięknej.

9. Julian Barnes, „Wymiary życia”. (Przekład: Dominika Lewandowska). Współczesny, znany (ale, niestety, nie mnie) powieściopisarz i eseista angielski. To pierwsza jego książka, którą przeczytałem (za namową życzliwej osoby, która podsuwa mi lektury). Znakomita książka, można powiedzieć: mistrzostwo świata.

Esej, który zaczyna się niewinnie i w błogim nastroju, w czasach, kiedy pionierzy baloniarstwa zaczęli unosić się ponad Ziemię, pierwsze fotografie „z lotu ptaka”, aż to wszystko okazuje się jedną wielką alegorią życia i śmierci; ostatnia z trzech części książki to rozdzierająca tęsknota i ból autora po śmierci żony. Świetne pisarstwo. Gorąco polecam. „Przeczytać tę książkę to zaszczyt” („The Times”).

10. W.G. Sebald, „Wyjechali”. (Przełożyła Małgorzata Łukasiewicz). Autor: wybitny pisarz niemiecki (1944-2001). Aż się boję streszczać czy „omawiać” tę książkę, żeby jej nie sprofanować. Cztery opowieści o ludziach (malarz, stary Rosjanin, nauczyciel i cioteczny dziadek narratora), którzy należą do świata, który już odszedł, do zaniedbanych posiadłości, upadłych metropolii (Manchester) i zrujnowanych portów. Jak pisze wydawca (WAB), to ludzie wyzuci z tożsamości i nadziei na przyszłość, smutni wygnańcy z tego świata, Żydzi, którzy „wyjechali”, ale to nie jest książka o ludziach żadnej narodowości, to pożegnanie z życiem w ogóle. Wspaniale napisane i ilustrowane fotografiami dobranymi przez autora.

Teraz czytam: „Campo Santo” W.G. Sebalda, małe prozy i eseje, a nawet przemówienia. Książkę otwierają trzy „małe prozy” z pobytu na Korsyce. Druga część to eseje o pisarzach austriackich i niemieckich (Kafka, Grass i inni). Nie wiem, czy przez to przebrnę, ale napisane fenomenalnie, przełożone znakomicie (Małgorzata Łukasiewicz). Każde zdanie, nieraz bardzo długie, jak gdyby wyrzeźbione w języku. Dla miłośników dobrej prozy – uczta. Kolejna książka podsunięta mi przez osobę życzliwą, która dokarmia moje komórki mózgowe.

Czeka na lekturę, wypożyczona z Biblioteki Publicznej przy ul. Słowackiego: „Atlas zbuntowany” Ayn Rand. Musi być dobre, bo polecił mi tę książkę Juliusz Machulski. Ależ to jest księga: 1200 stron! Nie wiem, czy przebrnę.

Szanowne Blogowisko, zapraszam do rozmowy o tych i o innych książkach. Krytykujcie, rekomendujcie, dyskutujcie!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 201

Dodaj komentarz »
  1. Może napiszą książkę jak amerykanie ustrzelili Kursk i jakim cudem nie doszło do odwetu Rosji. . http://pl.sputniknews.com/foto/20150812/810033.html

  2. W tej chwili jestem w połowie Życia i Losu Grossmana i 1937 przerabiam na bieżąco. Niestety przeczytałem dzisiaj Rzeczpospolita i miałem okazję wczuć się w czasy dopiero co uzyskanej niepodległości, Prezydenta Narutowicza, nacjonalistyczno-szowinistycznej nagonki i…Niewiadomskiego. Dawno nie zapoznałem się z czymś tak wrednym jak artykuł Filipa Memchesa o pożegnalnej mszy za Prezydenta Komorowskiego „Farsa w kościele Wizytek”. A jako gwóźdź do trumny służy wywiad z kardynałem Gulbinowiczem. Jak takie teksty ukazują się w dzienniku o godnym tytule Rzeczpospolita to chyba racje ma Żuławski, że postępuje w Polsce faszyzm. Lektury o latach 1933, 1937 lub niewiele późniejszych mogą się więc bardzo przydac.

  3. Redaktorze, zbyt wiele na raz, zaczytał Pan blog, nie wiadomo za co się złapać.
    Pzdr,. TJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. o! sebald dobry, ciekawy, taki niemiecki kusniewicz, pozno zaczal, ale dobrze 😉
    do tlumaczenia niezwykle trudny( jak kusniewicz na niemiecki 🙂 ) ale jego poezja to klasa!

  6. Czytam „Wzgórze” Ray’a Rigby.

    Jeszcze za czasów PRL ogladałem film w reżyserii Sidneya Lumeta na podstawie tej książki. Pamietam, że z racji tematyki cieszył się popularnością.

    Ale ksiązka mi wtedy jakoś „uciekła”.

    Ostatnio po nią sięgnąłem i lektura sprawia mi wiele satysfakcji.
    To powieść więzienna o „łamaniu” ludzi przez system. Akcja dzieje się w czasie wojny, w Libii, w koszmarnym brytyjskim więzieniu wojskowym dla dezerterów i innych drobnych przestępców armijnych.
    Powieść w duchu anarchistyczna bo więzienie staje się alegorią państwa totalitarnego ze swą biurokracją i nadzorcami- sadystami.
    Jest też oczywiście silny motyw wyzwalającego buntu by się za wszelką cenę nie dać złamać, zeszmacić.

    Doskonała, męska proza. Teraz już chyba tak nie piszą. Inspirujące w tych mdłych czasach.

    Poniżej link na zajawkę filmu z 1965 roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=dRJqZw86Qmw

  7. byk

    Przypomniałeś Kuśniewicza!
    Dobry pisarz, szkoda, że zapomniany.

  8. ach! makkabiada! te fanfary! te marsze gajowych!

  9. bar norte:
    on(kusniewicz) nigdy nie byl wlasciwie „poznany”; to byl raczej literacki outsider;
    w kazdym wlasciwie jezyku istnieja pisarze, ktorzy nie ida po linii(mainstream);
    w niemieckim kafka byl najlepszy;

  10. p.s.
    probowano weberowi zrobic ( i nadal sie stara) morde nie tylko faszysty, ale i antysemity, a jak to sie(wtedy) nie udalo( bo mial to gleboko w d 😉 ), to do roboty przystapily uczelniane, korporacyjne bojowki i zaczely wysadzac w powietrze jego wyklady, tak, ze zrezygnowal z nauczania;

  11. Radzi nam pan redaktor abyśmy odpoczęli od polityki.
    To znakomita rada dla obecnych elit politycznych , ale one nie posłuchają
    tej dobrej rady.
    Przy „20 stopniu zasilania” to od pracy odpoczywa w Polsce wielu ludzi,
    od polityki niewielu.

  12. Śpieszę uspokoić Andrzeja Dudę, że stale powiększam swoją bibliotekę, a moim znajomym zazwyczaj wręczam książki z okazji imienin i różnych rocznic. Za moim przykładem idą koledzy.

  13. acha, juz wiem,bo sie zastanawialem jak okreslic webera
    – NIE SZEDL NA LATWIZNE;

  14. p.s.
    BYL CZLOWIEKIEM;

  15. ,, Atlas zbuntowany ” Ayn Rand powinien byc polecany przez Gazete Wyborcza
    i innych bolszewikow neoliberalizmu .
    Dlaczego ta Rosjanka , studentka historii i filozofii na radzieckim uniwersytecie w Piotrogrodzie, jest przez Zachod stawiana na oltarzu ?

  16. Przeczytałam Moliera ( Tartuffe, Don Juan, Mizantrop) w tłumaczeniu Jerzego Radziwiłłowicza. Co za przekład!
    Warto wrócić do tej trochę szkolnej literatury. Wspaniały język.
    Jestem w trakcie lektury „Podróży z filozofią w tle” prof. Michała Hellera oraz „Filozofii w żartach” Catcartha i Kleina.
    Polecam również „Inną duszę” Łukasza Orbitowskiego.
    Taki zestaw od sasa do lasa. Ale ja tak lubię.
    A na dobranoc lekką jak piórko „Ezotero. Córkę wiatru” Agnieszki Tomczyszyn

  17. Dołączam się z przyjemnością:
    1/ „Od glorii do infamii” – Krzysztof Masłoń, Zysk, 2015 – sylwetki wybitnych (wedle indywidualnego, mocno subiektywnego wyboru autora – od od Józefa Mackiewicza do Janusz Minkiewicza),
    2/ „Ukryta historia Vladimira Nabokova” – Andrea Pitzer, Muza SA, 2015 – i wszystko jasne,
    3/ „Heretyk z familoka. Biografia Janoscha” – Angela Bajorek, dr uniwersytecki z królewskiego Krakowa, znak 2015. Jeśli ktoś zechce pojąć duszę Ślązaka.

    Poza konkurencją: fragment tego blogu. Autentyczne zapiski osobnika o postępującej demencji. Tytuł roboczy: „Denken an Kotzensee” Autor – nazywający się cynamonem. Do autoryzacji.

  18. delfin:
    problemem Polski jest faszyzm.
    On się wykluwa codziennie, niezmiennie i – jak to faszyzm – jest nieuchronny i wszechogarniający. Myślisz: Duda i widzisz faszyzm.
    Wspomnisz na kandydatkę Szydło i widzisz równo maszerujące czworoboki żołdaków (soldier fortune). Ulicami.

    Są w ojczyźnie rachunki krzywd (pisowych)
    obca (teraz tuskowa) dłoń ich też nie przekreśli.
    Ale krwi nie odmówi Lis,
    On i Michnik wysączą ją z piersi (swych kolejnych, młodych partnerek).

    Bójmy się zatem faszyzmu, on w nas, prześladowcach T. Grossa i św. pam. J. Kosińskiego tkwi atawistycznie, Monsieur Delfin (czyj, do czorta, chyba Cesarzowej Ulriki Meinhof?!).

  19. Bar Norte

    „Przypomniałeś Kuśniewicza!
    Dobry pisarz, szkoda, że zapomniany”.

    Ma duży wkład „w obronności PRL”, a mówiąc po ludzku był wybitnym kapusiem wśród literatów. W IPN zachowała się dokumentacja.
    Pisały o Kuśniewiczu Joanna Siedlecka i Barbara Stanisławczyk.
    „Okazał się agentem idealnym – cichym, niepozornym, wiecznie milczącym, niemającym wrogów. Szkodził ewidentnie środowisku, dostarczając przez lata charakterystyki wytypowanych przez bezpiekę pisarzy, m.in. Jerzego Andrzejewskiego, Ireny Jurgielewiczowej. Sam ich też wskazywał, np. 9.10.1969 swoje spotkanie z oficerem prowadzącym przeznaczył na „analizę listy członków Oddziału Warszawskiego ZLP, którzy powinni znaleźć się w orbicie SB”. I do tych o „czynnej postawie opozycyjnej” zaliczył m.in. Pawła Hertza, Andrzeja Brauna, Stefana Kisielewskiego, Andrzeja Kijowskiego. Do „pozostających pod wpływem opozycji, nie pretendujących jednak do roli przywódców”, m.in. Igora Newerlego z synem Jarosławem, Jerzego Lisowskiego, Henryka Berezę i innych”.

  20. Mauro Rossi

    Nie zmienia to faktu, że był dobrym pisarzem.

  21. @tejot

    Pod poprzednim felietonem jest moja odpowiedz do Ciebie .

    A co do ksiazek , to teraz czytam trzy na raz ,
    bo tak wlasnie lubie .
    – po polsku , po raz nie wiadomo ktory ” Sto
    lat samotnosci ” Marquesa tak dla ujarzmienia mysli o nadchodzacej starosci .
    – po niemiecku:
    swietny psychologiczny thriller bardzo cenionego dunskiego pisarza Petera Höeg’a pt.” Der Susan Effekt ” (autor rocznik 1957 czyli prawie moj rowiesnik ).
    Oraz bardziej studiuje niz czytam w potocznym znaczeniu tego slowa , prace naukowa Christy Agnes Tuczay ” Geister ,
    Dämonen – Phantasmen ” .
    Tu pare slow o autorce : jest wykladowczynia
    na Uniwersytecie w Wiedniu . Jej prace to doglebne analizy wierzen i zabobonow sredniowiecza w Europie
    (” Extase im Kontext „) , analizy kultur islamu ,
    chrzescijanstwa i judaizmu etc. , etc.
    Ta ktora czytam jest wlasnie o wspolnych watkach tych trzech monoteistycznych religii
    w zakresie wierzen w duchy i demony .

    Z pania prof.dr.Ch.A.Tuczay zdarzyla sie zabawna historia . Kiedy pochwalilem sie na innym blogu ze czytam Ch.A.Tuczay , nie kto
    inny jak nasz @anumlik przyznal sie do osobistego poznania pani profesor na slubie
    syna anumlika we Wiedniu , bo tam wlasnie
    ukonczyl studia doktoranckie jedo syn , a
    promotorem jego pracy doktorskiej byla …
    Christa Agnes Tuczay .

    Jednak swiat jest maly .

    Pozdrowionka.

  22. @tejot
    Jeszcze raz …
    Pod poprzednim felietonem D.Passenta jest moja odpowiedz do Ciebie .

    Moj wpis o ksiazkach wisi w czysccu bo
    wymienilem nick blogera w brzmieniu
    zblizonym do rymujacego sie slowa
    TYTULIK .

    Pozdrowionka.

  23. Czytając listę proponowanych przez Gospodarza lektur jedno jest pewne.

    Nie da się odpocząć od polityki!

  24. A ja nadrabiam wiktorianskich klasykow. Czytam „Eustace’s diamonds” A. Trollope’a. Nawet nie wiem, czy przetlumaczono to na polski. Idzie to mi ciezko, bo to lektura z myszka.
    Poza tym rosnie gora lektur zaleglych i od dawna planowanych. Victor Serge, troche zapomniany anarchistaz lat 30-stych, tak jak A. Rand, tylko w przeciwienstwie do tej pani, mial duzo wiecej talentu literackiego. Polecam `The Case of Comrade Tulayev`, o czystkach w ZSRR. Serge, siermiezny komunista-idealista mial na tyle szczescia, ze pozwolono mu wyjechac z ZSRR, no a potem tulal sie nieco po swiecie. Umarl w Meksyku. Podobnie, jak Nabokov i Sabatini ,ten od `Kapitana Blooda`,pisal w kilku jezykach.

  25. Chyba jednak cenie `Krolestwo Obojga Sycylii`Kusniewicza, pomimo jego ponurej przeszlosci.

  26. Po owocach ich poznacie.
    Twórczość Zinowiewnej Rosenbaum jest dziś uzasadniem do stwierdzeń:
    „Arabowie to dzikusy”
    „zniszczyć Iran ”
    „Palestyńczycy to nie naród ”
    ” egoizm to cnota”
    „rząd i państwo źródłem wszelkiego zła ”
    „tylko własność prywatna”
    Co jest wewnętrznie sprzeczne z poprzednim bo świętość własności prywatnej jest możliwa dzięki panstwu itd.

    Ta Pani jest dziś sztandarem wszystkich negatywnych i destrukcyjnych sil politycznych.

  27. My możemy zapomnieć o polityce, politykach.
    Niestety, oni nie zapominają o nas, „unimilając” nam swoimi decyzjami życie…..
    Czytać Hongbinga, Robertsa, Piketty’ego, Perkinsa……

  28. Mój tekst, u red. Adama Szostkiewicza, dotyczący tego , gdzie nasz umiłowany pan prezydent ma jechać za granicę, przeszedł pozytywną moderację. Z radości napisałem następny tekst, niestety system , nieufny dla mojej osoby, skierował tekst do moderacji. Ponieważ rzecz jest ważna,
    nie cierpiąca zwłoki, dotyczy sprawy państwowej, umieszczam ten tekst na en passant

    =========================================

    „O, mój tekst , o tym gdzie pan prezydent ma jechać przeszedł był
    pozytywną moderację.
    Dziękuję, panie redaktorze, gospodarzu nasz, ile wódki masz,
    chętnie bym się z panem: napił z radości.

    Pan prezydent pojechał do Szczecina, żeby niemieckiego generała na stanowisku szefa brygady, międzynarodowej, podeprzeć moralnie.

    Pytam się , po co pan traci czas na takie głupoty, nasz prezydent znaczy się.
    Zamiast pomyśleć, czy w końcu jest ta ruina w tej naszej Polsce, czy jej
    nie ma? Biję się z myślami, jak wściekły, bo tylko, jak ten dylemat rozstrzygnie sam pan prezydent – to będzie dla mnie miarodajne.
    Reszcie tzw klasy politycznej, dla mnie kacykom partyjnym, nie wierzę, jak psom, na okoliczność tego co mówią i robią.

    Wracając do meritum; gdzie pan prezydent ma jechać?
    Gdyby to ode mnie zależało, wysłałbym go do Szwecji. To jest niewielki kraj, nie za duży, jest niedaleko, kajakiem można tam przepłynąć.
    Dlaczego tam? To jest to kraj mądrych ludzi, do tego protestantów od kilku wieków. Z tej mądrości Szwedzi pokazali nam, gdzie raki zimują: potopem szwedzkim, w połowie XVII wieku to było. Zrobili ten najazd na Polskę ; nie ze swojej głupoty, tylko z mądrości. Polska wtedy była bezbronna, podobnie jak dzisiaj.

    Dobrze by było, żeby pan prezydent sprawdził samodzielnie, jak się robi mądry naród. Podpowiem panu prezydentowi na co szczególnie powinien zwrócić uwagę, w pierwszej kolejności poza kolejnością: na to jak się żywią
    Szwedzi, jakie potrawy preferują, dlaczego tak bardzo lubią mleko i przetwory mleczne, w produkcji chleba są mistrzami, VASA się nazywa, specjalne fabryki do tego celu zbudowali, po to, żeby im ten chleb nie szkodził na rozum, na myślenie.
    Panie prezydencie, ten nasz chleb, polski, nadaje się tylko do tego, żeby z nas zrobić idiotów. Niestety. Cholera jasna.

    Panie prezydencie, jeżeli chciałby pan się dowiedzieć tego, dlaczego nasz polski chleb jest niedobry dla nas Polaków, mnie może pan nie uwierzyć,
    dlatego polecam panu autorytet, do tego naukowy, który panu wytłumaczy o co idzie z tym chlebem, i nie tylko, i jaki ma to wpływ na mądrość narodu.

    Tym autorytetem, nie ma innego w Polsce, w dziedzinie żywienia naszych członków stanowiących nasz ustrój : jest, skromny lekarz z Ciechocinka,
    absolwent WAM w Łodzi, rocznik 1936, nazywa się Jan Kwaśniewski,
    ma stronę internetową http://www.dr-kwasniewski.pl , tam jest prawie cała wiedza, między innymi o tym: jak z głupiego człowieka zrobić mądrego, z chorego zdrowego …….

    Twój komentarz czeka na moderację.”
    =============================================

  29. Wkleje to wczorajsze o ksiazkach , bo wisi i wisi , i chyba wisiec nie przestanie :

    Co do ksiazek , to teraz czytam trzy na raz ,
    bo tak wlasnie lubie .
    – po polsku , po raz nie wiadomo ktory ” Sto
    lat samotnosci ” Marquesa tak dla ujarzmienia mysli o nadchodzacej starosci .
    – po niemiecku:
    swietny psychologiczny thriller bardzo cenionego dunskiego pisarza Petera Höeg’a pt.” Der Susan Effekt ” (autor rocznik 1957 czyli prawie moj rowiesnik ).
    Oraz bardziej studiuje niz czytam w potocznym znaczeniu tego slowa , prace naukowa Christy Agnes Tuczay ” Geister ,
    Dämonen – Phantasmen ” .
    Tu pare slow o autorce : jest wykladowczynia
    na Uniwersytecie w Wiedniu . Jej prace to doglebne analizy wierzen i zabobonow sredniowiecza w Europie
    (” Extase im Kontext “) , analizy kultur islamu ,
    chrzescijanstwa i judaizmu etc. , etc.
    Ta ktora czytam jest wlasnie o wspolnych watkach tych trzech monoteistycznych religii
    w zakresie wierzen w duchy i demony .

    Z pania prof.dr.Ch.A.Tuczay zdarzyla sie zabawna historia . Kiedy pochwalilem sie na innym blogu ze czytam Ch.A.Tuczay , nie kto
    inny jak nasz @TENUMLIK przyznal sie do osobistego poznania pani profesor na slubie
    syna TENUMLIKA we Wiedniu , bo tam wlasnie ukonczyl studia doktoranckie jego syn , a promotorem jego pracy doktorskiej byla …
    Christa Agnes Tuczay .

    Jednak swiat jest maly .

    Pozdrowionka.

  30. http://www.fakt.pl/polityka/wywiad-z-prezydentem-andrzejem-duda-duda-500-zl-na-dziecko,artykuly,565653.html

    Tym wywiadem pan prezydent Andrzej Duda mnie zasmucił. Na miejscu
    pana prezydenta nie dałbym wywiadu, jakby nie było brukowcowi.
    Panie prezydencie, kochany, jest pan w mylnym błędzie, z tą propozycją
    dawania rodzicom 500 zł na dziecko. To już zostało udowodnione, wielokrotnie, że , żeby człowiekowi pomóc , to trzeba mu dać wędkę, a nie rybę, czyli możliwość uzyskania dochodu, najlepiej z pracy.

    Żeby to pracę ludziom potrzebującym dać, to najpierw trzeba odebrać uzyskiwany przez ludzi dochód za pracę bezużyteczną. Innej drogi nie ma:
    panie prezydencie, szanowny. Trzeba o tym pomyśleć , panie prezydencie.
    Tej pracy bezużytecznej sowicie opłacanej, jest w Polsce na kilka miliardów złotych. Nic pan na ten temat nie mówi, może dlatego, że w kancelariach prezydenta, premiera, w sejmie też ona występuje. Niech się pan nie boi ruszyć tego smrodliwego tematu.

    W sprawie głodnych dzieci; nie ma innego rozwiązania, w każdej szkole jest stołówka, każdemu dziecku jak przyjdzie do szkoły, trzeba postawić na stole
    ugotowane jajo kurze, starszym dzieciom 50 gram upieczonej karkówki, dla przykładu, bez chleba.
    To jest groszowy wydatek: jajo 50 groszy, kawałek mięsa to zaledwie złotówka.
    Powinna być podjęta decyzja, w trybie natychmiastowym,obligatoryjnie, bez bawienia się w ustawy, rozporządzenia: w szkołach nie ma miejsca na sklepiki z batonami i słodkimi napojami. To jest temat bezdyskusyjny.

  31. Co czytamy jest mało ,istotne? Szczególnie w przypadku człowieka, ludzi piszących, cokolwiek, nawet głupoty. Bo, żeby cokolwiek napisać, najpierw trzeba dużo przeczytać.
    Piszących jest mało, na przykładzie blogowym oceniam, że na jednego
    piszącego przypada co najmniej 50 tysięcy czytających wpisy na blogach.
    A ilu ludzi ; nic nie czyta, nawet książeczki do nabożeństwa. Jak byłem dzieckiem, dawno to było, to do kościoła chodziło się z książeczką do nabożeństwa. Teraz nie ma takiego obyczaju. Nawet bacie moherowe
    idą do kościoła bez słowa pisanego, nie mówiąc o dziadkach.

    Problemem do dyskusji jest: – co trzeba zrobić, żeby to się zmieniło,
    to nasze podejście do słowa pisanego?. Komunikacja między ludźmi,
    za pomocą komórki, jeszcze ten stan nieposzanowania słowa pisanego,
    pogorszyła.
    Bez czytania, naród wpada, jak śliwka w kompot, w stan wtórnego analfabetyzmu. Rzecz dotyczy wszystkich od góry do dołu, nawet ludzi nauki, profesorów, polityków, dziennikarzy….

    W szkole jest tragedia, która nie inspiracji do czytania, z przerażeniem to obserwuję po swoich wnukach….. zalecane lektury, nie mieszczą się w moim pojmowaniu, czytania dla szacunku dla słowa pisanego

  32. Chciałbym polecić książkę Richarda Forda; „Kanada”.
    Mam szczęście, bo książka ukazała się także właśnie w polskim tłumaczeniu.
    W pierwszej swojej części, książka opowiada bardzo dokładnie o napadzie na bank i jego genezie. Napadu którego dokonują rodzice piętnastoletniego narratora. A w drugiej części poznajemy dalsze losy chłopca , już po ujęciu rodziców.
    Nie znam polskiego tłumaczenia, ale mnie przedewszystkim zachwyciła pierwsza część powieści , w której autor bardzo dokładnie przedstawia sytuację rodzinną, charaktery i motywy działania bohaterów. Można powiedzieć, że stara się prześwietlić ostatni zakamarek, a to potrafi tylko literatura. Z tej dokładności na końcu powstaje jakaś wytłumaczalna nieuchronność tragicznych wydarzeń. W swoim sposobie opowiadania Ford jest najbliższy z znanych mi autorów wielkiemu Williamowi Faulkner, którym zaczytywałem się w mojej młodości i który wciąż jest dla mnie największym „opowiadaczem” wszystkich czasów.
    „Kanada” ma w swojej pierwszej części też bardzo specyficzny nastrój smutku i samotności, ktory mnie jakoś nieuchronnie skojarzył sie z obrazami Hoppera.
    Druga część jest już bardziej lakoniczna, ale nie mniej dramatyczna i interesująca. Można odnieść wrażenie , że autor starał się w niej zawrzeć swoją całą mądrość życiową (Ford zalicza się już do autorów starszego pokoleni) i przekazać ważne dla niego przesłanie.
    Gorąco polecam tą lekturę i proszę nie zrażać się tym, co zdradziłem na temat treści książki. O tym wszystkim dowiadujemy się i tak zaraz na pierwszej stronach, a książka mimo tego pozostaje pełna napięcia i interesująca.

  33. Jako odtrutkę na zalew kłamstwa, propagandy i głupoty przeczytałem Olgi Tokarczuk „Księgi Jakubowe”, dzieło talentu i pracowitości polskiej autorki o Polsce i o Żydach okresu rozpadu. W tym samym celu przeczytałem kolejną sagę rodzinną Pamuka „Cevdet Bej i jego synowie”. Piękno języka, wnikliwość obserwacji i egzotyka nieznanej Turcji. Głęboki relaks i wzruszenie. O nowej książce Jana Sowy praktycznie już zapomniałem. Jest zdecydowanie słabsza od wcześniejszego „Fantomowego ciała króla” i w dziwny sposób gloryfikuje fałszywy mit karnawału Solidarności, jako ruchu pokojowego, samokontrolujcego się, demokratycznego, bardziej na lewo od ówczesnej władzy. Autor chyba żył na księżycu i nie widział brutalności, kłamstwa, prowokacji i agresji. Skończonej na szczęście zdecydowanym ruchem Generała. Może autor dalej tam żyje? Szkoda, bo to skądinąd mądry facet. Przeczytałem także dzieło amerykańskiego myśliciela, tego od końca historii, Fukujamy pt. „Historia ładu politycznego”. Nudny bełkot neokona, filozofa dalej postrzegającego USA jako nosiciela wzorcowej wolności i demokracji. Unika jak ognia przykładów sukcesów ostatnich dekad w Afganistanie, Iraku, Jemenie, Somali, Libii, Serbii, Syrii i Ukrainy. Ludobójstwa, bomb, dronów pożogi, ruin, cierpień i miliony ofiar uchodźców zalewających Europę. Tego neokon nie dostrzega. Jedyną wartością książki jest fakt, że traktuje Karola Marksa jako normalnego myśliciela i intelektualistę XIX wieku, bez plucia, kłamstwa i zniewag.
    Niestety nic nowego nie mam do czytania.

  34. Zajrzałem do kolegi Googla:
    wklejam taki tekst, z którego wynika, ze czytają narody, które uznajemy za mądre, o wysokiej stopie życiowej, kraje północy Europy

    ============================================
    „W prawie wszystkich krajach UE, nowych i starych, w ciągu ostatnich 12 miesięcy ponad połowa ankietowanych przeczytała co najmniej jedną pozycję książkową. Najwięcej czytają Szwedzi – 71,8%, Finowie – 66,2% i Anglicy – 63,2%. Z drugiej zaś strony aż 42,1% ludzi w krajach „Starej 15-stki” nie czytało żadnej książki w ciągu ostatniego roku, a statystykę tę podbijąją przede wszystkim Belgowie, bo aż 58% z nich nie czytało żadnej książki, Portugalczycy – 54% i Grecy – 52%.”

  35. Jako uzupełnienie Barnesa proponuję „Mów do niej” Francisco Goldmana, zresztą za przykładem: http://www.dwutygodnik.com/artykul/5970-aksolotl-i-balon.html

    No i więcej Barnesa 🙂

  36. 1In the beginning, God created the heavens and the earth. 
    ==============================
    .
    2The earth was without form and void, and darkness was over the face of the deep. And the Spirit of God was hovering over the face of the waters.

    3And God said, “Let there be light,” and there was light. 
    4And God saw that the light was good. And God separated the light from the darkness. 
    5God called the light Day, and the darkness he called Night. And there was evening and there was morning.

    6And God said, “Let there be an land in the midst of the waters, and let it separate the land from the waters.” 
    7And God madebthe land and separated the waters that were under the land from the waters that were above the land. And it was so. 

    8And into the waters, God added malt made from barley, some spices, yeast, and some sugar. And the God let it brew some time.

    9And God saw some weed onto the land, and let it grow some time.
    10And on the day six God drank from the waters, and God saw that it was good. And God called it BEER.

    11And later that day God plucked some weed leafes, and made it fire at the one end. And on the other end, God sucked. And God saw that it was good too. And God called it JOINT.

    12And on the day seven, God rejoyced. And God said, „let life be good”.
    And it was so.

  37. Andrzej Falicz
    13 sierpnia o godz. 6:20 zapomnial dodac siebie.

  38. Czytam (NIE) Falicza i Cynamona. wystarczy??????

  39. Wacław,
    Skandynawowie dużo czytają
    …bo co mają robić skoro przez całe miesiące dzień trwa parę godzin!

    Jak wyjeżdżają do Grecji i Włoch to nie czytają…prawie nic.
    Szkoda czasu.

  40. Kuba Wojewodzki:

    ” Bohaterem minionego tygodnia był bez wątpienia aktor Tomasz Karolak. Tomek udzielił wywiadu tygodnikowi „wSieci”, w którym przeprosił za swoje niesłuszne zachowanie oraz niesłuszne poglądy. Także za przypadkowe popieranie Bronisława Komorowskiego. Jak zbliża się burza, to jaskółki nisko latają. A gdy zbliża się PiS – ludzie. ”

    Ciekawe ilu jeszcze sie ukorzy ( blamaz i obluda) przed jasnieksiedzem Duda ?

    Pozdrowionka.

  41. Książki telefoniczne. Dwie. Ta z roku 1989 i ta z 2015 (jeśli nadal dostępna). To w ramach promowanego przez PiS zwiedzania Polski w ruinie. Dziś zruinowana telekomunikacja i telefonia.

  42. Polska najbardziej antyrosyjskim krajem na świecie. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1629317,1,polska-najbardziej-antyrosyjskim-krajem-na-swiecie.read
    Absolutny rekord. Rekord skutecznego prania mózgów, zidiocenia Polaków, kłamstwa, propagandy nienawiści i narzuconej satelicie amerykańskiej doktryny wojny z Rosją. Za niedługo zakażą tutaj grać Czajkowskiego, Szostakowicza lub recytować Puszkina.

  43. PA2155

    „Lekcję martwego języka” Kusniewicza zekranizował pod koniec lat 70 Janusz Majewski. Głowną rolę, chorego na gruźlicę porucznika austro-wegierskiej armii, grał Łukaszewicz.

    To jedna z wielu świetnych ról gruźliczych w których się Łukaszewicz specjalizował. Bardzo sugestywne!

    Film dostępny w necie

    https://www.youtube.com/watch?v=QTbEEl1hCJM

  44. PA2155

    Ale czemu wspomniałem o „Lekcji martwego języka”?

    Dlatego, że to ostatnia część cyklu „galicyjskiego” Kusniewicza. Pierwszą częscią był „Król Obojga Sycylii” o którym pisałeś. Potem „Strefy” no i „Lekcja martwego języka”

  45. „,,,Tracimy biblioteki – alarmuje prezydent Duda” Dosc dziwny tok rozumowania pana prezydenta Dudy. Zawdzieczajac 4 miejscu od konca Polakow w czytelnictwie swoj wybor, powinien zaknac te , ktore jeszcze pozostaly. Wtedy PiS zwiekszy szanse w wyborach parlamentarnych. Pan przezydent jeszcze nie doszedl do tego, ze to nie on wygral wybory, a p. Kukiz mu je wygral?

  46. Gdyby Polacy wiecej czytali zarowno PO jak I Tusk nigdy nie doszliby do wladzy.

  47. Dobrze, świetny pomysł. Czytam obecnie książkę o moim ukochanym Śląsku: „Pierony. Górny Śląsk po polsku i niemiecku. Antologia” – Lidia Ostałowska, Dariusz Kortko. Czytam do poduszki, więc nie więcej niż 20 stron i zasypiam. Ciekawe, bo pokazuje Ślązakom i Polakom, jakim zaskoczeniem było przyłączenie tego skrawka ziemi do Polski. Było i tak, że jeden z ówczesnych popularnych międzywojennych autorów polskich Ferdynand Goetl napisał tekst o Śląsku i włączono go do podręczników polskich gimnazjalistów. Krótko mówiąc przedstawił nas tam jako lud prosty i prostacki. Wywołam tym takie oburzenie, że w Katowicach palono te podręczniki na stosie. Całopalenie książek!
    Przedtem przeczytałem dwie nieznane mi dotychczas powieści Steinbecka: „Nieznanemu Bogu” i „Pastwiska Niebieskie”. Książki przy których trudno o uśmiech, a nawet pozytywne myślenie. Można się nabawić depresji.
    Ostatnią pozycją, którą też nie rekomenduję jest „Jaśnie Pan” – Jaume Cabre. Autor napisał świetne dwie powieści „Głosy Pamano” i „Wyznaję”, a tu taki pasztet z tym „Jaśnie Panem” w stylu kryminałów Agathy Christie.
    No i popatrzcie moi mili, zamiast was zachęcić, przyłożyłem rękę do spadku czytelnictwa. Prezydent Duda znów będzie miał okazję do labidzenia.
    Pozdrawiam

  48. Wyciek
    13 sierpnia o godz. 13:47

    Módlcie się bracia razem za prezydenta.
    …”

    Po 5-u latach ciaglych modlitw i wizyt w kosciele Komorowskiego mamy wprawe.

  49. cynamon29
    13 sierpnia o godz. 12:10

    Kuba Wojewodzki:

    ” Bohaterem minionego tygodnia był bez wątpienia aktor Tomasz Karolak. Tomek udzielił wywiadu tygodnikowi „wSieci”, w którym przeprosił za swoje niesłuszne zachowanie oraz niesłuszne poglądy.
    …”

    Nastepny bedzie Cynamon…

  50. @Falicz , 16:13

    Piszesz te bzdury z autopsji ?
    Ile razy zmieniales barwy po „karolacku” ?
    Nie musisz dokladnie wyliczac .
    I tak wszyscy wiedza ze jestes farbowana papuga .
    Ile razy przefarbowywana ?

    Pozdrowionka

  51. Bar Norte:
    A ja, na dodatek przekrecilem tytul. 🙂
    Troche czasu minelo, gdy mialem to w rece, ale pamietam nastroj.

  52. Herr Zimt przeczytał w darmowym dodatku do miejscowej gazety wydawanej w Rathausie o istnieniu powieści intrygująco dla niego zatytułowanej „sto lat samotności”. Zadał sobie trud, by upewnić się, że jest to rzecz znana, cytowana. No i zapewnił nas, że jest to pozycja, która dyżuruje na jego nocnej szafce. Choć w istocie leżą tam jedynie popularne broszurki o nienarzucających się tytułach typu: „Refluks. Jak z nim żyć”, czy „Pferdekuss. Therapie”. Oraz biografia Beate Uhse.
    Doceniamy twój trud włożony w układanie listy bestselerów.
    Notabene, bestseler to coś innego, aniżeli seler. Bliżej już cynamona. Bestselera wśród troglodytów.

  53. BN:
    Raz po raz zaluje tych wszystkich straconych ksiazek, ktore zostawilem za soba z powodu emigracji.
    Czasami trudno stwierdzic, ktore byly banalne i jednorazowe, a do ktorych warto wrocic.
    Chce rozwiac mity o masowym czytelnictwie w Kanadzie i USA. Mlode pokolenie czyta raczej smartphony, a nie ksiazki. Nir chce komentowac wszystkich bledow ortograficznych i gramatycznych, ktore popelniaja kazdego dnia.

  54. Krzysztof Masłoń, obecnie już chyba papież krytyki literackiej w Polsce – a może jedynie w kręgach, dla których kanonu lektur nie dostarcza Gazeta Michnikowa – wydał świeżo poprzez wydawnictwo Zysk i ska „Od glorii do infamii. Sylwetki dwudziestowiecznych pisarzy”.
    To ponad dwadzieścia esejów o tych bardzo znanych, jak i …zapoznanych.
    Krwiste, nie stroniące od ukazywania sympatii i antypatii autora, a przede wszystkim niepoprawne politycznie.
    Do posmakowania, co też uczyniłem.

  55. PA2155

    Nie ma co żałować pozostawionych, pogubionych ksiązek. Co było ciekawe, wartościowe to i tak w głowie zostało.
    Mózg to najlepszy magazyn antykwaryczny.

    O Kuśniewiczu kompletnie zapomniałem. Dopiero gdy byk o nim wspomniał wczoraj to zacząłem sobie „odtwarzać”, odgrzebywać z pamięci te ksiązki. Głównie, jak piszesz, nastrój mi po nich pozostał. Coś musiało być w nich pociągającego skoro go pamiętam jak przez mglę.

    On napisał jeszcze modną w latach 70 ksiązkę „Trzecie królestwo”. Modną dlatego, że dotyczyła rewolty młodzieżowej w Niemczech na przełomie 60/70. To było beletrystyczne uzupełnienie kultowych „Dróg kontrkultury” Aldony Jawłowskiej.

    Ale też niewiele z tej ksiązki Kuśniewicza pamiętam poza tym, że mi się podobała.

  56. O powieściach opowieści

    Wolę osobiście Richarda Forda, z „Canada” włącznie, od Toma Wolfa i Philipa Rotha, nota bene. W tych dniach odkrywam zaś Jonathana Franzena, młodszego od nich wszystkich i podoba mi się, tj. „Corrections” (wyd. pl. „Korekty”).

    Wydaje mi się, że Franzen traktuje (pisanie) powieści jako dialogowanie na temat kulturowej warstwy naszego życia. I po załatwieniu fundamentów typu ustrój ekonomiczny i polityczny, oraz po zwaleniu się na nas rewolucji technologicznej, komunikacji (communication) i medialnej skupiamy się na duperelach, sprawach powierzchniowych, pozbawionych ideologicznej esencji, ale dla jednostek w interakcji z tym wszystkim i między sobą najważniejszych – z grubsza ujmując. I to mi odpowiada. Właśnie znajduję, że Franzen esejów kilka popełnił niezwykłej wagi. Chyba większość z tego jest aktualna także w Europie, i pewnie dalej jeszcze, że tak amerykocnetrycznie to ujmę, za przeproszeniem.

    Bo red. Passent pojechał nieco radziecko- i postpeerlowsko-centrycznie swą listę podając. But it’s ok – z tej życzliwie podsuniętej listy lektur też skorzystam, selektywnie rzecz jasna.

  57. A u was Wigilia dwudniowa ?
    Musi tak , bo bydlo znowu beeeczy na komusza nute , o 16:56 nawet pare linijek sklecil , czyli komusze , a moze esbeckie
    bydelko musialo zjesc „Elementarz” .
    Albo nie , pasl sie bydlak na Trybunie Ludu
    stad teraz beeeczy literami .
    Ale cuchnie ZOMO i esbecja !

    Pozdrowionka

  58. do poduszki piszę;
    a czytam obecnie, nad ranem, „die polnische heimatarmee. geschichte und mythos der armia krajowa seit dem zweitem weltkrieg” (wydana przez bernharda chiari,wspolpraca jerzy kochanowski, oldenburg verlag, muenchen 2003) ze 20 -30 stron z 948-iu, tak ze skoncze chyba do 2 pazdziernika;
    potem brnę przez kanaly do wieczora;

  59. masłon?zobacz, zobacz krytykiem zostal, a zaczynał jako poeta 😉
    pamietam jego pierwsze wiersze „plastikowe jezyki”(1979?), niezłe to było;

  60. Wacław1
    „Mój tekst, u red. Adama Szostkiewicza, (…) przeszedł pozytywną moderację. Z radości napisałem następny tekst, niestety system , nieufny dla mojej osoby, skierował tekst do moderacji”.

    Zaraz, zaraz, red. Passent, który w czasach PRL był reżimowym dziennikarzem, w III RP puszcza ci coś, co blokuje red. Szostkiewicz, który był internowany w czasach, kiedy red. Passent był niezwykle blisko komunistycznej władzy?
    Jak to się nazywa? Nieoczekiwana zmiana miejsc …

    PS. No, chyba że były tam wulgaryzmy lub niewiara w liberalną przyszłość świata. 🙂

  61. jednym z takich „zapoznanych” pisarzy jest n.p. duchowy brat janoscha,slazak, chrystian skrzyposzek, napisał ciekawa, a wrecz prorocza powiesc, „wolna trybuna”, cos o naszej blogosferze 😉

  62. Bar Norte

    „Nie zmienia to faktu, że [Kuśniewicz] był dobrym pisarzem”.

    Jeszcze lepszym Andrzej Szczypiorski, który zadenuncjował SB własnego ojca.
    Nie przesadzajmy z tą „dobrocią” Kuśniewicza. „Trzecie królestwo”, które wówczas też przeczytałem, było doraźnie i tylko wówczas ciekawe, jak wszystko co dotyczyło Zachodu, obecnie to ramota. A autor … szkoda gadać …

  63. Skrzyposzek, o dziesięć lat młodszy od Janoscha, miał poza śląskością we krwi także inną, podobną Janoschowi cechę: uzależnienie. U Janoscha był to alkohol – „Cholonka” napisał podobno – jak sam mówił – właściwie jednym ciągiem w towarzystwie kilkudziesięciu butelek ginu, które kolejno, po opróżnieniu wystawiał przed drzwi. Ale potrafił z tym skończyć i dożywa sędziwego wieku na Teneryfie.
    Krystian Skrzyposzek „brał”. I chyba jeszcze na dodatek cierpiał na głęboką depresję.

  64. nie bijcie, ale to tacy, oberidioci jak ja, wysylali paczki tym szostkiewiczom do łagrow
    – dwa tuziny ksiazek plus spirytus i pasztety sztrasburskie (chcialbym to dzisiaj miec);

  65. Istnieją pisarze bez skazy?
    Da się oddzielić życie osobiste od twórczości?
    Bo dość niebezpiecznie zbaczacie w tym kierunku Panowie…..
    „Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem” pozostaje nadal aktualne.

    W sprawie oburzeń moralnych, mam taką uwagę.
    Najpierw, wszyscy to nyli Legioniści, potem opowiadali sie za Sanacją.
    Błyskawicznie wstępowali do PZPR, Solidarności, ZCHN, czy PiS.
    To jeden i ten sam typ ludzi- chorągiewek, albo surferów na fali zmian.
    KONIUNKTURALIŚCI.
    Obecni w każdej epoce, przy każdej zmianie, łapiący falę, czy wiatr.
    Obecnie, jest to samo co zawsze.
    Inteligentni się dostosują, mało inteligentni wyemigrują.
    I tak do końca ludzkości……

  66. Mauro Rossi

    Akurat za Szczypiorskim nie przepadałem. Znaczy za jego prozą.

    Ale nie zamierzam polemizować, bo to kwestia indywidualnego gustu.

    Natomiast życie osobiste pisarzy ma znaczenie tylko wtedy gdy ma wpływ na ich twórczość. Jedynie w tym sensie może być ciekawe i warte uwagi.

    Na przykład „Wzgórze” Ray’a Rigby o którym nocą pisałem tchnie prawdą pewnie dlatego, że autor służąc w armii brytyjskiej w czasie wojny odbył dwa „turnusy” w cięzkim więzieniu w Libii.
    Nie wiem za co. Może za dezercję albo odmowę wykonania rozkazu … ? Albo za jakiś gwałt?

    Ale dzięki temu gdy czyta się książkę to jest jasne, że autor wie o czym pisze. Że tę traumę przepracował nadając jej forme dobrej ksiązki.

    Podobnie inne doświadczenia egzystencjalne pisarzy, np współpraca z policją polityczną, mają znaczenie tylko wtedy gdy nadają wartość ich twórczości.

    W kraju Terlecki umiał pisać o uwikłaniu człowieka w tego typu układy. To nadawało wartość jego powieściom.

    Natomiast w przypadku gdy osobiste przezycia pisarzy nie mają wpływu na ich twórczość to moim zadaniem nie się co tym zajmować.

  67. Zresztą, o ile te opowieści Janoscha – w końcu zawołanego bajarza – o piciu nie były mistyfikacją, to pełny szacunek dla kogoś, komu alkohol wyostrza inteligencję i pozwala na to, aby robić coś, co wymaga, prócz wyobraźni, także precyzji.
    Podobno Gałczyński, genialny menel, pisał swe najlepsze kawałki na bani oraz w tym celu, aby szybko dostać zaliczkę w celu dalszego napicia się.
    Godne podziwu, bez sarkazmu.
    Nie to, co niektórzy blogowicze, których ze Skrzyposzkiem łączy tylko kraj aktualnego pobytu. I którym alkohol, zwłaszcza wieczorami, ujmuje z normalnego poziomu IQ opiewającego na 70 – 75 – jeszcze kolejne kilkanaście punktów…

  68. Mauro Rossi

    Znalazłem tekst Doroty Wojdy z Instytutu Badań Literackich pt „Odmiany wiktymizacji w pisarstwie Andrzeja Kuśniewicza.”

    W tekście autorka odnosi sie do wpływu czynników biograficznych na jego pisarstwo. Głównie chodzi o udział w konspiracji na terenie Francji, oskrżenia o działalność szpiegowską w PRL i współpracę z policją polityczną. Czyli to wszystko co wymagało knucia.

    Jak się okazuje te przeżycia miały niewielki a jesli już to bardzo wysublimowany wplyw na jego twórczość.

    Tak więc nie ma o czym mówić.

    Tekst poniżej

    http://rcin.org.pl/Content/50633/WA248_66406_P-I-2524_wojda-odmiany.pdf

  69. gdy poznalem chrystiana (polowa lat 80-tych u.t) to uzalezniony nie byl; po ciezkim wylewie krwi do mozgu(lekarze ledwo go odratowali) musial sie na nowo uczyc chodzic, czy grac na pianinie;
    toczylismy rozmowy przy czarnej herbacie; byl trzezwy i mial bardzo przenikliwe mysli;
    depresji dostal, bo mieli go eksmitowac,z jego pieknego mieszkania – biblioteki w okolicy kudammu do jakiejs ruderypakamery, wiec zdecydowal sie nie czekac i wyskoczył przez okno;tyle.

  70. Pisarze to LUDZIE, tak samo jak inni twórcy.
    I jak inni, dokonują wyborów.
    Ideologicznych, politycznych, światopoglądowych, obyczajowych.
    Jak ich oceniac?
    Za twórczość, czy postawy życiowe?

    Ilu z tych wielkich by ocalało, stosując takie kryteria?
    Dziwkarzy, alkoholików, narkomanów, pedofilów, w tym środowisku dostatek.
    Może, jest to cena za nadwrażliwość?

    Balzac, czy Hemingway, mieli swoje za uszami.
    Gross, Hamsun, swoje.
    Kapuściński też był człowiekim pełnowymiarowym.
    Szukanie w tym środowisku ascetów, aniołów, wzorców moralnych?
    Idiotyzm…..
    Świętych nie ma.
    Nawet wśród kardynałów…..

  71. Tylu już było samo odbierających sobie życie twórców – z naszych choćby Lechoń, Borowski, Wojaczek, Stachura, Skrzyposzek.
    Poziom wrażliwości, zwłaszcza u poetów, ma inną skalę.

  72. niecaly rok pozniej padlem ofiara prowokacji i policja rozpieprzyla mi mieszkanie w drobny mak poszukujac broni, ktorej uzylem jakoby w celach rabunkowych, zabierajac wszystko oprocz lyzek i widelcy, tak, ze z dnia na dzien pozostalem bez polowy narzedzi pracy (pracowalem wtedy jako rent the coock) i trwalo to 5 (slownie: piec) lat zanim je odzyskałem; czytalem przez te lata, do poduszki, „woz drzymały” 😉

  73. nawet sobie nie wyobrazacie ile ja czasu w niemieckich sadach stracilem,
    a najgorsza banda to adwokaci; po obu stronach odry;

  74. don juan karmiony w domu starcow przez feministki?
    jest przed czym uciekac 🙂

  75. Fragment tekstu „Kreatywność a choroba maniakalno-depresyjna”

    „Amerykańska badaczka Nancy Andreasen na podstawie 15-letniej prospektywnej obserwacji 30 pisarzy stwierdziła u 80% z nich występowanie objawów choroby afektywnej, a u niemal połowy rozpoznała chorobę afektywną dwubiegunową. Inny amerykański psychiatra Arnold Ludwig badał grupę 59 pisarek i wykazał, że epizody depresji występowały u ponad połowy z nich, a stany maniakalne u 1/5 tych osób, czyli znacznie częściej w porównaniu z grupą kontrolną (odpowiednio14% i 3%)156. Analizując biografie sławnych osób, których nazwiska zamieszczono w literackim dodatku do dziennika „The New York Times”, Ludwig stwierdził, że zaburzenia afektywne występowały częściej u twórców (plastycy, pisarze, muzycy) niż u polityków, wojskowych czy naukowców. Na przykład u poetów depresja występowała znacznie częściej (54-66%) niż u wojskowych (5%)155. Pośmiertna analiza biografii znanych naukowców, polityków i artystów, którą przeprowadził angielski psychiatra Felix Post, ujawniła występowanie depresji u 72% pisarzy, natomiast uzależnienie od alkoholu stwierdzono u 28% z nich. Ten sam autor w dalszych badaniach skupił się na biografiach 100 pisarzy, poetów i dramatopisarzy, potwierdzając częste występowanie u nich zaburzeń afektywnych (u 82%) oraz nadużywania lub uzależnienia od alkoholu (u 40%).”

    Całość poniżej

    http://www.afektywni.pl/kreatywnoscachorobamaniakalno-depresyjna,29,l1.html

  76. bar norte:
    we wczesnym sredniowieczu kazdy mnich, w bawarskim klasztorze, otrzymywal 3 litry piwa dziennie, lub ich ekwiwalent; w czechach bylo podobnie;

  77. katolicy podbijali ameryki odrobine weselej, niz purytanie, co odbilo sie na demografii tych trzech kontynentow 😉

  78. byk

    Sześć piw dziennie …. . Złote czasy!

    W Hiszpanii, nieopodal Estella jest klasztor z XI wieku (Irache) z dwoma kranami w murze. Z jednego kranu leje się zimna woda a z drugiego wino. Bez reglamentacjimożna korzystać. I gratis. Autentycznie!

    http://www.roamfarandwide.com/wp-content/uploads/2013/05/124.jpg

  79. skrzyposzek byl raczej dramaturgiem,filozofem i spolecznikiem, jak przybyszewski, niz pisarzem belle et triste;

  80. tekst mi zniknal, hola!

  81. to samo z wasami bendyka: tez znikneli!

  82. Historia socjalizmu powinna byc w naszym neoliberalnym kolchozie alternatywa dla lekcji religii katolickiej, a przynajmniej dzieci powinny jako lektore czytac Nowy Testament, jak protestanci.
    Co zrobil nadredaktor Adas, aby nie prano mlodym ludziom mozgu ?
    Wladcy zawsze pomagaja sobie zabobonami w pacyfikacji poddanych, dlatego PO cieszy sie z calego cyrku odstawianego przez tlustych panow z pozlacanych sukienkach i ich gladkolicych ministrantow.

  83. Bar Norte
    Co tam 6 piw.
    W średniowieczu w okresie postu , były dozwolone jako rekompensata za inne postne wyrzeczenia i dla utrzymania siły roboczej, do 5 litrów złocistego płynu . Wszystko w myśl zasady , że płyny postu nie łamią.
    I kto jeszcze się ośmieli twierdzić, że katolicyzmowi pragmatyzmu brakuje ?

  84. Bywalec 2

    To wychodzi dziesięć piw.
    Można śmiało poscić … .
    Ciekawe jaka była jego moc?

  85. Do listy lektur Pana red. Daniela Passenta na czas wakacji dodam znakomitą książkę profesora Pawła Bożyka „Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj” opublikowaną w czerwcu 2015 r. przez wydawnictwo „Wektory” z Bielan Wrocławskich. Jest to książka o najważniejszych postaciach i efektach polskiej polityki na szczytach władzy w ostatnim ćwierćwieczu. Wnioski wypływające z tej polityki nie skłaniają do optymizmu, ilość błędów popełnionej w niej nie była bowiem mniejsza niż w poprzednich okresach, a często wręcz je przewyższała. Autora nie trzeba przedstawiać potencjalnym czytelnikom, którzy świadomie uczestniczą w życiu politycznym Polski od 40 lat. Młodszym czytelnikom, którzy nie pamiętają PRL-u podpowiem, że profesor Paweł Bożyk był doradcą ekonomicznym Edwarda Gierka.

  86. Polecam lekture z poza „naszego kregu kulturowego”.
    Nabranie pewnej perspektywy do samych siebie…czasem pomaga.
    Wlasnie skonczylem „Land of The Seven Rivers” Sanjeeva Sanyala o historii Indii.

    Okazuje sie, ze gdy Imperium Rzymskie bylo „centrum swiata”… Indie mialy 50% wiekszy potencjal gospodarczy od Rzymu a indyjscy astronomowie udawadniali okraglosc ziemi i jej krazenie wokol slonca… dlugo przed tzw zachodem.
    Brytyjczycy dokonywali pierwszych operacji chirurgii plastycznej w oparciu o indyjskie metody chirurgii a La Corbusier tworzyl swoje nowatorskie urbanistyczne pomysly w oparciu indyjskie zasady projektowania miast.

    Polecam rowniez
    „Freedom at Midnight”i „City of Joy” Dominiquea Lapierre.
    Tez Indie.

    Ostatecznie to bedzie za kilkadzisiat lat centrum swiata (albo w tych okolicach) i jutro mamy wielkie swieto Niepodleglosci Indii.

  87. Pan red Adam Szostkiewicz w dalszym ciągu nie ma do mnie
    zaufania, znowu mój tekst skierował do moderacji. System, na szczęście, daje mi szansę umieszczenia moich „złotych myśli” na en passant, dzięki bogu,
    co niniejszym czynię, choć nie chcem, ale muszę:

    =============================================
    ”Redaktorze Adamie! Muszę, choć nie “chcem”, przyznać panu rację.
    Mamy do czynienia z jedną wielką ściemą: jest nią PIS razem z Dudą i Kaczyńskim z niedouczoną Beatą; to samo, co do joty, dotyczy PO z
    Donaldem , który spieprzył na emigrację, premierzycą Kopaczową i jej przybocznymi; to samo dotyczy pozostałych formacji: całej lewicy z Millerem i Kukizem….
    Niestety! Cholera jasna.
    Ta ściema to jest ciemnota w ocenie rzeczywistości, w ocenie procesów
    politycznych, społecznych, gospodarczych…wszystkiego…
    Ludziom brakuje prostej rzeczy zdrowego krytycyzmu, braku zdolności , tego, co jest dla ludzi dobre, a co złe, tej oceny…..
    Ludzie na potęgę tracą zdolność do myślenia.Myślenia panie Adamie ludzie uczą się jak czytają, oglądają twórczość telewizyjną , radiową , literacką
    — zmuszającą do myślenia.
    A co mamy: kapitalizm, w którego interesie jest, żeby człowiek był głupi, nadający się do konsumpcji, tylko, do oglądania reklam i innego chłamu…
    W takich warunkach: najmądrzejszy, najsprawniejszy na umyśle : zgłupieje.
    Nasz ludzka odporność na głupotę jest ograniczona. Stawiam tezę: głupotę
    przyjmujemy w pierwszej kolejności poza kolejnością, bo jest łatwiejsza do “konsumpcji”, bo nie wymaga myślenia to przyjmowanie głupoty, czyli tego co jest dla nas złe.

    Trzeba wrócić do słynnego wywiadu, spełnionego za roztropnością akademicką profesora Marcina Króla pod tytułem “Byliśmy głupi”
    Ten wywiad jest tu: https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0CDAQFjAAahUKEwjNuIqt76fHAhVFCSwKHUYlCps&url=http%3A%2F%2Fwyborcza.pl%2Fmagazyn%2F1%2C136528%2C15414610%2CBylismy_glupi.html&ei=eYDNVY2YMcWSsAHGyqjYCQ&usg=AFQjCNE8F_JrUaiBlpcztVECwwPv4Cw3hg&bvm=bv.99804247,d.bGg

    Profesor za postawione tezy , zawarte w tym wywiadzie został zbesztany,
    zlekceważony, narażony na ostracyzm….. To ludzka głupota naszych elit zwyciężyła , a nie profesor Marcin Król.

    Dzisiaj , podobnie jest z tezą, że jesteśmy w ruinie; gospodarczo, politycznie, społecznie , kulturowo, wszędzie … to widać , wystarczy wyjrzeć za okno.
    Bardzo przepraszam, za ostrość oceny, ale, nasz tępy umysłowo element naukowy, polityczny, medialny.. z powodu swojej ograniczoności w zdolności
    do myślenia,z ograniczonej zdolności do postrzegania rzeczy, takimi , jakimi są , z naturalnych powodów — nie jest w stanie tego zauważyć , ocenić
    … spojrzeć prawdzie w oczy.

    Tak się porobiło, porąbało, w ujęciu światowym,że teraz Chiny uczą rozumu,
    kreatywności, myślenia : cały Zachód, który na potęgę się zwija, ginie cywilizacyjnie, trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć.
    Ostania decyzja władz chińskich o deprecjacji ich waluty,juana, za jednym razem,o całe 4 %, jest stwierdzeniem: przy nas jesteście zerem, musicie się z nami liczyć, wasz eksport do nas będzie droższy, zbiedniejecie z naszego chińskiego powodu, już nie potrzebujemy waszych towarów, bo mamy swoje,
    wcale nie gorsze od waszych.
    Zachód jest w bezdechu. Czy zareaguje? Jak? Będzie miał trudności, bo brakuje mu rozumu, same lotniskowce, rakiety nie wystarczą.

    Twój komentarz czeka na moderację.”
    ==============================================

  88. Nie podzielam Pana zachwytu nad nową powieścią Ziemowita Szczerka „Siódemka”. Przeczytałem 30-40 stron i znudzony odłożyłem ją na półkę, a w końcu oddam pewnie do osiedlowej biblioteki. Po błyskotliwej i pełnej humoru wizji współczesnej Ukrainy „Przyjdzie Mordor i nas zje…” spodziewałem się dużo więcej po tym autorze, a dostałem popłuczyny po Sławomirze Shutym (podobieństwo obu autorów nasunęło mi się niemal natychmiast).

  89. Ten tekst, zamiast u Szostkiewicza miał być na en passant:

    ============================================
    Słucham TOKFM, dowodzi Wielowiejska, zamiast, jak zwykle Żakowskiego,
    odbieram tę debatę, jako rozmowę bezradnych dzieci, opowiadają jak to rząd męczy się z Dudą, w temacie 500 złotych, jak się wzajemnie uświadamiają.
    Nie widać w tej debacie rzeczowości, rąbnięcia słowem dziennikarskim w stół,
    tak, żeby nożyczki na biurku Kopaczowej i Dudy się odezwały. Bo kto, ma to zrobić, jak nie dziennikarze. Lepszych, od tych , których słucham: nie mamy
    w Polsce.

    W trzeciej części debaty mówią o tym co trzeba zrobić, że media publiczne były publicznymi.
    Nie przychodzi im na myśl, że media publiczne powinny być państwowe, obywatelskie, że NIE POWINNY działać w ramach prawa spółkowego,
    jako element dochodowy dla właścicieli, udziałowców spółki, rad nadzorczych, a prezes od telewizji powinien być na pensyjce, powiedzmy w
    wysokości przysługującej ministrowi.
    Teraz bełkoczą o tym , czy PIS będzie musiał szukać koalicjanta.Jak by to było takie ważne.
    Bez wniosków się skończyło

    Twój komentarz czeka na moderację.
    ============================================

  90. Koreańczycy zbudowali w Krakowie cud architektury i użyteczności. Warto spojrzeć.
    http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,18554061,pasiasta-spalarnia-odpadow-coraz-blizej-finiszu-zdjecia-i-wideo.html#BoxLokKrakImg
    Dlaczego nie Polacy. Nie potrafią? A przecież maja za sobą transfer nowoczesnej technologii i doświadczenia w budowie myjni bezstykowych, dróg rowerowych, Logostic centers, Biedronek, Lidlów. Spalarnie śmieci budują przy ulicy Giedroycia, Jerzego, dla szyderstwa chyba, jak by nie mieli ulic Kuklińskiego, Pyjasa lub innych bohaterów wolności.

  91. gdzie zaczyna sie ta „azja”? w naszych głowach;

  92. „wszechmogacy, bron mnie od przyjaciol! z wrogami sam sobie dam rade.”

  93. Przerażenie w establiszmencie Brytyjskiej Partii Pracy.

    Jak pisze Rzeczpospolita w prawyborach na szefa partii zdecydowanie prowadzi Jeremy Corbyn.

    Tym samym po raz pierwszy od lat twarda, skrajna lewica znalazła lidera, który może doprowadzić ją do władzy.

    Za Rzeczpospolitą: „Poglądy, program i życiorys Corbyna rzeczywiście radykalnie odbiegają od wszystkich dotychczasowych przywódców Partii Pracy, a tym bardziej kraju. Dość powiedzieć, że w czasie swojej kariery w Izbie Gmin przeszło 500 razy głosował przeciw zaleceniom ówczesnego przywódcy partii.

    Wielki wpływ mieli na niego rodzice, którzy się poznali, walcząc po stronie republikanów w hiszpańskiej wojnie domowej. Corbyn nigdy nie uzyskał dyplomu szkoły wyższej. Ale już w wieku 33 lat został wybrany do Izby Gmin z robotniczej londyńskiej dzielnicy Islington, której do dziś pozostał wierny.

    Jego program gospodarczy to, jak sam przyznaje, „ortodoksyjny socjalizm”. Corbyn chce upaństwowić koleje i sześć najważniejszych firm energetycznych kraju. Zamierza podnieść podatki dla najbogatszych oraz te od zysku firm, aby sfinansować darmowe szkolnictwo wyższe oraz minimalne uposażenie dla tych, którzy nie mają innych źródeł dochodów. Zresztą opór Corbyna przed posłaniem syna do ekskluzywnej szkoły średniej skończył się rozwodem z drugą żoną.

    Ale rewolucja zapowiadana przez lidera lewego skrzydła Labour sięga o wiele dalej. Zamierza on przekształcić kraj w republikę i zlikwidować Izbę Lordów, choć przyznaje, że to nie jest priorytet. Corbyn od dawna opowiada się za zjednoczeniem Irlandii oraz rezygnacją przez Wielką Brytanię z posiadania broni jądrowej. Dwa tygodnie temu brytyjskie media obiegła wiadomość, że chce także postawić przed sądem Tony’ego Blaira za jego zdaniem bezprawną interwencję w Iraku w 2003 r.

    Corbyn, wieloletni działacz Amnesty International, zdeklarowany abstynent i wegetarianin, od lat walczy z „polityką apartheidu”, jaką jego zdaniem od lat prowadzi Izrael. Działaczy Hamasu i Hezbollahu nazywa za to „przyjaciółmi”.

    Ale dla Polski szczególnie ważne jest jego podejście do NATO.

    – Przyjęcie do sojuszu krajów dawnego Układu Warszawskiego było zapewne błędem – powiedział w tym miesiącu w wywiadzie dla „Guardiana”. I dodał, że agresja Rosji przeciw Ukrainie była sprowokowana „dalszą ekspansją” sojuszu.

    W społeczeństwie, którego poziom życia znacząco spadł w ostatnich latach, zwolenników Corbynowi przysparza także jego skromny styl życia: jest jednym z posłów, który wydaje najmniej funduszy publicznych, nie ma nawet samochodu: porusza się rowerem.

    Jeremy poniżej

    https://spreadhead.files.wordpress.com/2015/07/i-am-corbyn.png

  94. wacław,
    daleko mi do „poetyki” prezentowanej przez Szostkiewicza.
    Przyczyn można by wymieniać bez liku, ale nie warto.
    Jego zaś zapędy do cenzurowania dyskutantów są równie komiczne, jak i żałosne.
    Tym bardziej, że u D.Passenta można (prawie) wszystko. I chwała mu za to.
    Co nie zmienia faktu, że Twoje analizy polityczne są tak beznadziejnie przewidywalne, jak przewidywalnie beznadziejne.
    Może czas, byś to sobie uświadomił?
    Zajmij, się proszę, propagowaniem jedzenia boczku i kiełbasy.
    Oraz dobroczynnego wpływu tej diety na Twój umysł.
    Te enuncjacje są przynajmniej zabawne.

  95. No tak, jednak zapomniałem zarekomendować coś do czytania i będzie to powieść: „Mistrz z Prado” Javier Sierra. Jest to książka, która zmusi cię do sięgnięcia na pułki po zakurzone albumy malarstwa starych mistrzów takich jak: Bosch, Rafael, Tycjan, Botticelli, Bruegel, el Greco. Napotkamy w powieści ciekawe interpretacje niektórych znanych dzieł tych artystów.
    Chciałbym się dowiedzieć od kogoś, kto czyta literaturę hiszpańską w oryginale, czy nie brakuje wam czegoś w polskim przekładzie?

  96. Bar Norte:
    jakoś nie mam zaufania do postaci publicznych, które z upodobaniem demonstrują to, że ich naturalnym środkiem komunikacji jest rower.
    Podejrzewam, że robią to w świetle kamer, aby w po godzinach, w skrytości, za pieniądze podatników, chodzić na luksusowe call – girl i w ich towarzystwie popijać chateau – de – coś tam za 300 euro flaszka.
    A ponieważ od 35 lat nie miałem w ręku broni i do dziś odreagowuję jej stałą w moim życiu dwuletnią obecność, bardzo śmieszą mnie pacyfiści dzięki zdiagnozowanej depresji, kultywujący szczytne idee na rachunek społeczeństwa, które płaci na armię.
    Ale – jak rozumiem armia jest niepotrzebna, bo tako rzecze Corbyn, który z obrzydzeniem spogląda na byłych satelitów ZSRR, obecnie antyszambrujących w przedpokojach kwater NATO.
    To fajny pomysł, abyśmy w Polsce powiedzieli NATO, aby się waliło i poszło w …
    Byłoby wtedy superowo.
    Odwieczny problem naszej wyluzowanej, idealistycznej lewicy: jak ją przekonać, że zza sympatycznych buziek Cohn – Bendita i Jeremy Corbyna w polskich realiach wyziera pysk Putina?!
    Jak? Chyba tylko empirycznie.
    Na szczęście polska radykalna lewica (Palikot wyprowadzający kapitał na Cypr i Nowicka finansowana przez konsorcja aborcyjne) to 1,1 % poparcia.

  97. Ło matko, znowu bul. Nie wiem jak się to stało, ale pułk stanął na półce. Chyba.

  98. Z.B.I.G

    Myślę, że akurat Jeremy jest naturalny w swej skromności i ascetyźmie. Do zamieszczonego wyżej komentarza dołączyłem „energetyczne” zdjęcie Jeremyego.

    Ale o jego charakterze lepiej świadczy zdjęcie z rowerem, które zamieściła Rzeczpospolita. To zdjęcie chyba lepiej pozwala uchwycić cechy jego osobowości:

    http://www4.rp.pl/Polityka/308139781-Jeremy-Corbyn—brytyjska-wersja-Ciprasa.html#

    Jeszcze o stosunku Jeremego do Rosji … .

    Niestety lewica ma z Rosją problem. Podejrzewam, że część czuje do niej „miętę” z uwagi na historię. Nostalgia przeziera przez stosunek lewicy do Rosji.

    Dla mnie to kompletnie niezrozumiałe, bo za cholerę nie mogę się we współczesnej Rosji dopatrzeć jakiś lewicowych pierwiastków.

    Tak więc Jerememu mógłbym zarekomendować do czytania „W hołdzie Katalonii” Orwella.
    Orwell tak jak jego rodzice ochotniczo udał się do Hiszpanii bronić Republiki. Z tym, że anarchista Orwell własnie w Katalonii, w czasie czystek dokonywanych przez tzw „doradców” rosyjskich stracił złudzenia co do ich lewicowości. Był świadkiem jak z rosyjska lewicowość przeradza się rosyjski imperializm.

  99. Bar Norte:
    no właśnie – Orwell i Koestler – oni zobaczyli i dali dali świadectwo.
    Nota bene, żebyś mnie właściwie zrozumiał: wcale nie protestuję przeciwko miłej idei: make peace, not war.
    Ale nie z Rosją Putina w bliskim sąsiedztwie.

  100. Z.B.I.G.
    14 sierpnia o godz. 13:19
    ===============================
    Moje analizy polityczne nie mogą być przewidywalne, nawet beznadziejnie,
    bo dotyczą decyzji, o których z góry można powiedzieć, że są beznadziejne nierealnie bezmyślne, człowiek myślący może powiedzieć , że nasze
    ustawy, rozporządzenia ministerialne, debaty; są ściemą, bezużyteczną gadaniną, a nawet paplaniną.

    Dlaczego tak się dzieje. Profesor Marcin Król mi to uświadomił, napisał:
    „Wszystko zależy do myślenia — a jego deficyt jest coraz bardziej przerażający”
    W innym miejscu: „Nie chodzi o to, że ludzie stali głupsi , lecz oto, że obywatele… ludzie… nie myślą o przeszłości, ani o przyszłości, ale tylko o teraźniejszości.
    Czyli nie myślą, bo teraźniejszości nie ma”

    Nasze intelektualne niedołęgi polityczne, dziennikarskie; myślą chwilą.
    Roztrząsając daną rzecz, nie szukają wiedzy, o tej rzeczy, co w przeszłości dobrego , mądrego napisano. Nikt się nie zastanawia, jakie będą konsekwencje podejmowanych decyzji, ważne jest, żeby była błyskotliwa,
    bezmyślna, bez wysiłkowa w myśleniu.
    To wszystkich dziedzin dotyczy.

    To nie tylko Polaków dotyczy. Przed chwilą na onet.pl pokazał się materiał,
    o demografii, niemieckiej, którą w Polsce próbuje się ratować, 500 złotowym datkiem, co jest bezmyślną głupotą, totalnie :
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/niemiecka-prasa-nasz-kraj-sie-wyludnia/p38eec

    „Zajmij, się proszę, propagowaniem jedzenia boczku i kiełbasy.” – napisałeś.
    W ten sposób udowodniłeś swoją bezmyślność, rezolutność w myśleniu.

    A wiedza o rozmnażaniu człowieka istnieje, nie tylko u Kwaśniewskiego, niczym ona się nie różni od wiedzy dotyczącej zwierząt, ssaków.
    Weterynaria znakomicie sobie z tym problemem radzi, tylko ludzie, określonej specjalności , z lenistwa umysłowego, nie chcą z tej wiedzy skorzystać.
    Powtarzam — jest pełna analogia ze wszystkimi innymi dziedzinami naszego życia w tej patologii ludzkiego myślenia .

  101. Z.B.I.G

    To już nie tamta Rosja – znaczy ZSRR. To nie tamta globalna potęga z politycznym wabikiem alternatywy ustrojowej.

    Dziś to po prostu jedno z wielu państw z imperialnym pazurem.

    Nie ma co demonizować.

    Czasem się zastanawiam jak politycznie pomaga współczesnej Rosji strach przed jej dawnym, komunistycznym mitem. Moim zdaniem strach na wyrost – bez politycznie racjonalnych podstaw.

  102. Bar Norte:
    nie demonizuję Rosji.
    Ani tej imperialnej, kogokolwiek by ona była – Piotra I, Katarzyny, Mikołajów. Zwłaszcza, że mimo samodzierżawia pozwoliła wydać gigantów myśli, muzyki i literatury. Ani nawet tej Stalina, Breżniewa, czy Gorbaczowa.
    Także tej w okresie drugiej Wielkiej Smuty – Jelcynowskiej.
    Teraz o jej losach natomiast, a pośrednio o losach świata, decyduje człowiek, który chyba też jest wegetarianinem. Z naciskiem na „też”.
    I tu ukłon w stronę Wacława.

  103. Bar Norte
    14 sierpnia o godz. 15:48

    Ciężko dostrzec ten „imperialny pazur”. jeżeli się człowiek oprze na faktach.
    Produkowane przez zachodnich, czy naszych analityków prognozy, jakoś sie kupy nie trzymają.
    Szczególnie w porównaniu z agresjami naszych sojuszników na inne kraje.

    Zresztą, efekty tej agresywnej polityki widać na wybrzeżach morza śródziemnego i w Europie.
    Miliony uchodźców są jej efektem…..
    Jakie są efekty rosyjskiej agresji?
    Tysiące zaledwie trupów, dziesiątki tysięcy uchodźców.
    Nie ta skala zbrodni.

  104. Zaczyna się dziać. Chiny wchodzą do gry. Nie martwcie się więc o Rosję.
    http://independenttrader.pl/383,chiny_vs_usa_-_wyzszy_poziom_konfrontacji.html
    Ciekawe co na to polscy biskupi?

  105. Bywalec 2
    13 sierpnia o godz. 9:47

    Swoim komentarzem o powieści Richarda Forda poruszyłeś we mnie czułą strunę. Kiedyś przetłumaczyłem jedno z opowiadań tego autora. Teraz, pod wrażenie Twojego komentarza, zaraz zamieściłem je na swoim blogu wraz z opisem tragikomicznych okoliczności, w jakich to tłumaczenie powstawało (link poniżej). W tych dniach na pewno kupię „Kanadę”.

    https://jurekcedro.wordpress.com/2015/08/14/miejsce-na-ziemi/

  106. Wyciek
    14 sierpnia o godz. 17:26

    Pan Trumph też jest zbulwersowany…..
    Chiny nie grają pod dyktando, tylko ośmielają sie prowadzić swoją politykę gospodarczą!!! To bezczelność z ich strony.
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/video/trump-dewaluacja-waluty-przez-chiny-jest-haniebna/?skad=newsletter20150813

    Polityka chińska haniebna- ciężkie słowo.
    O polityce własnego kraju tak nie mówi…..

  107. wiesiek59

    No przesadzaj już.

    Rosja ma pazur imperialny, potrafi zadrapać dotkliwie gdy jej się w drogę wchodzi. Szczególnie w jej mateczniku.

    Ale jak napisałem to nie jest już dawne ZSRR.
    Po prostu jest w grupie wielu państw z imperialnymi pazurami. Zestarzałymi albo dopiero co wyrośniętymi.

    Choćby tych, które rozpaliły ogień na Bliskim Wschodzie, o czym piszesz.

    Ale przyznaję ci rację, że ofiar rosyjskiego imperialnego pazura współcześnie jest mniej niż w przypadku innych państw-drapieżników.
    Po prostu Rosja inteligentniej się posługuje swym pazurem.

    Oczywiście nie mam zamiaru jakoś deprecjonować Rosji piszac o jej pazurze. Nie jestem rusofobem.
    No ale takie są fakty, że Rosja budzi respekt. Głównie dzięki pazurowi.

  108. Jurek Cedro
    Dziękuje, za link i opowiadanie.
    Bardzo mnie uradowały.
    „Kanada” cię nie zawiedzie.
    Pozdrawiam

  109. Jesteśmy chorym narodem. Bardzo często tym piszę.
    Zawartość tego o tym świadczy.
    Naród ludzi chorych nic mądrego nie stworzy.
    Zwracam uwagę na ton debaty; brakuje w nim elementu ratowania się przed falą zachorowań. Wyczuwa się: radość z tego powodu.
    Przypominam: choroby cywilizacyjne, od cukrzycy zaczynając są łatwe do ich wyeliminowania. Celowo nie używam słowa „leczenie”, bo tych chorób nie potrzeba leczyć. Wystarczy dyscyplina żywieniowa.
    A za tę dyscyplinę odpowiedzialne są właściwe organy państwa. Tej dyscypliny nie będzie; bo robi się wszystko, żeby chorych było coraz więcej.

    http://pulsbiznesu.pb.pl/4254805,32245,ile-cukrzyca-kosztuje-polska-gospodarke?utm_source=tag_z-ostatniej-chwili&utm_medium=rss

  110. Bywalec 2
    14 sierpnia o godz. 18:06
    “Kanada” cię nie zawiedzie.”

    Jestem tego pewien, czytałem już fragmenty na internecie. Pozdrawiam nawzajem.

  111. Bar Norte

    Ksiazki niosa swoja trescia i przekazem
    madrosci , ktore powinnismy wcielac w zycie ,
    pewnie ze w literaturze mozna
    spotkac cud „zycie dla zycia” .
    Pozostaje pytanie : czy za wszelka cene ?

    Ja uwazam ze tak .

    Wiem ,wiem – zaraz odezwa sie glosy ze czlowiek – roslinka ( dementz , Altsheimer) ,
    to tylko czlowiek – roslinka .
    Bezpozyteczny uzytkownik naszego powietrza .
    A czy do tej pory , komus tego powietrza zabraklo ?
    Moze astmatykowi , ale to choroba .
    Moze palaczowi z choroba CPDP ?

    Generalnie rzecz biorac , przy naszym przyroscie ludnosci na nie powiekszajacym
    sie globie , niebawem powinno dojsc do katastrofy przeludnienia i braku powietrza dla niektorych .
    Ale mama Ziemia radzi sobie z tym problemem doskonale .

    O emigracji wiemy .
    O chorobach smiertelnych , wiemy tez .
    O masowych utonieciach , w czasie podrozy do upragnionej Europy , tez .

    Chaos siegna zenitu .
    Co teraz poczac ?
    Moim zdaniem , wystarczy zachowac czlowieczenstwo – proste cechy ,
    ktore roznia nas od roslin .

    Od roslin , a nie od zwierzat .
    Bo one sa bardziej ludzkie , niz czlowiek .

    Prawda ze paradoks ?

    Pozdrowionka.

  112. „Wyciek gwintowany
    zaczyna sie dziac . Chiny …”

    wlasnie wylecialy w powietrze . 8 000 zabitych
    w prowincji Tien jang .
    Bez dachu nad glowa – 200 000 .
    Rannych 60 000 .
    Podobno diabel wie , jak to sie stalo .

    To sie nazywa rozwoj wybuchowy .

    Pozdrowionka.

  113. cynamon29

    Piszesz:

    „A czy do tej pory , komus tego powietrza zabraklo ?

    Właśnie w ksiązce, którą nocą skończyłem („Wzgórze”) bohaterom powietrza brakowało. Niektórym do tego stopnia, że umierali.
    A to dla tego, że łamano im charaktery, duszono w nich bunt zmuszając do musztry w pełnym rynsztunku na pustyni – w samo południe. Albo do wbiegania i zbiegania z tytułowego wzgórza z piachu, które musieli sobie zresztą sami usypać.

    Teraz robią to nowocześniej – np „podtapiając”.

    Tak więc mozna ludziom zabrać powietrze dla jakiś upiornych idei.

  114. W Krytyce Politycznej bardzo ciekawa rozmowa Michała Sutowskiego z Markiem Cichockim na temat polityki rosyjsko-niemieckiej. Tytuł: „Putin wywrócił niemiecko-rosyjski stolik. Dla Niemców to był szok”

    Fragment dotyczy również braku udziału RP w tzw „formacie normandzkim” czyli w gremium podejmującym decyzje w sprawie przyszłości Ukrainy.
    Przypomnę, że prezydent Duda ma ambicje zaangażowania się te rozmowy.

    „Michał Sutowski: Format normandzki potraktowano w Polsce jako porażkę polityki rządu. Dlaczego nas nie ma w tych negocjacjach? Niemcy nas celowo wypchnęli?

    Marek Cichocki: Format normandzki w sposób ewidentny marginalizuje Polskę w kwestii ewentualnego przyszłego porozumienia z Rosją co do porządku we wschodniej Europie, zwłaszcza kwestii geopolitycznego i ekonomicznego statusu Ukrainy. Ale znam też opinie niekwestionowanych polskich ekspertów od spraw wschodnich, wedle których to wręcz dobrze dla Polski, że nie została uwzględniona w formacie normandzkim, bo dzięki temu nie musimy brać żadnej odpowiedzialności za to, co z niego wyjdzie…

    Michał Sutowski: Może nie jesteśmy zdolni do wzięcia tej odpowiedzialności? Mamy jakiś realny wpływ na Ukrainę?

    Marek Cichocki: Zgódźmy się co do jednej kwestii: format normandzki nie jest korzystny dla Polaków. Natomiast to, dlaczego do niego doszło, jest oczywiście skomplikowane i dobrze byłoby, gdybyśmy w Polsce rozumieli przyczyny, dla których tak się stało. Myślę, że były co najmniej cztery zasadnicze powody i powinniśmy potraktować je bardzo poważnie, gdyż mówią dużo o pozycji Polski w sprawach dotyczących Europy Wschodniej oraz w sporach pomiędzy Unią Europejską a Rosją.

    Po pierwsze zatem, nie ma nas w formacie normandzkim, ponieważ nie chciał tego Putin – to oczywiste. Po drugie, strona niemiecka uznała, że jeżeli Rosjanie tego nie chcą, lepiej zrobić im taką przysługę. To znaczące, bo pokazuje nam, jaki jest stan relacji polsko-niemieckich pomimo tego, co się wydarzyło na przestrzeni 2013 i 2014 roku. Inaczej mówiąc, zasada Russia first nadal obowiązuje i jeśli Rosjanie mają jakieś uwagi, wątpliwości czy życzenia kosztem Polski, to z niemieckiej perspektywy należy się na to zgodzić. Po trzecie, nasza obecność w formacie normandzkim nie do końca była na rękę Stanom Zjednoczonym, które uznały, że będzie lepiej, jeśli to Niemcy wezmą na siebie ciężar odpowiedzialności za rozmowy z Rosją. A po czwarte – i ta przyczyna jest najciekawsza – nie ma nas w formacie normandzkim, gdyż naszego braku prezydent Poroszenko nie uznał za istotny dla siebie problem.

    Ukraińcy od dawna nie postrzegają Polski jako partnera, który posiadałby istotne z ich punktu widzenia aktywa polityczne czy ekonomiczne.

    Jeżeli to jest na rękę stronie ukraińskiej, bardzo chętnie podczepia się pod różne polskie postulaty, ale Polska wcale nie jest dla nich liderem regionalnym, który byłby im realnie potrzebny w podobnych sytuacjach. A to wynika z faktu, że Polska nie jest krajem, który może swoim regionalnym partnerom – mam na myśli całą Europę Środkowo-Wschodnią – coś realnego zaoferować.”

    Całość tekastu pod linkiem:

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/rosja/20150814/cichocki-putin-wywrocil-niemiecko-rosyjski-stolik-dla-niemcow-byl-szok

  115. @Bar Norte , 19:54

    Kartinko , znamy sie (blogowo ) lat wiele .
    No to mi powiedz czy ja sciemniam , czy tez poprawnie zachowuje sie na blogu
    Ja juz sam glupieje bo taki , na ten przyklad
    Zomowiec Bezpieka i Gwaltem wspierany ,,
    w skrocie Z.B.i.G uzurpuje mi sprawy z ktorymi pol zycia walczylem , i bylem ofiara , anie katem .

    Ty to w ogole jestes turystycznie – odlotowy ,
    sie samo przez sie rozumie .
    Ale , prosze , doradz mi jak tego bydlaka prawda objasnic .

    Pozdrowionka.

  116. Sekta neoliberalow zamyka w Ameryce biblioteki, wiec w biednej Polsce to duzo latwiej , szczegolnie ze Donek najbardziej ,, lubial ” pilke nozna.

    Czytenik w dzisiejszej ,, wyborczej ” przytacza , ile za to podatnicy haraczu skladaja zabobonom kk :
    ,,antepavelic69
    Raport z 2003

    Co państwo daje Kościołowi:

    Pensje katechetów – 350 mln zł

    Dotacje dla kościelnych uczelni – 221 mln zł

    Fundusz Kościelny – 89 mln zł

    Dotacje do remontów zabytków kościelnych – 26,6 mln zł

    Ordynariat Polowy Wojska Polskiego – 19,2 mln zł

    Caritas Polska – 5,5 mln zł

    Kapelani szpitalni – 3 mln zł

    Kapelani więzienni – 2,4 mln zł

    Kapelani straży granicznej – 842 tys. zł

    Kapelani straży pożarnej – 745 tys zł

    Kapelani w policji – 441 tys. zł

    Kapelani BOR – 150 tys. zł

    Źródło: raport KAI o finansach Kościoła w Polsce

    To państwo finansuje Caritas? „

  117. Majątek Kościoła:

    Kościoły i kaplice 17 533
    Grunty ok. 160 tys. ha (od 1989 r. Kościół zwiększył swój stan posiadania o ok. 120 tys. ha)
    Przedszkola i szkoły podstawowe 1240
    Szkoły średnie 417
    Szkoły wyższe i uniwersytety 69
    Szpitale 33
    Ambulatoria 244
    Domy opieki 267
    Sierocińce 538
    Katolickie oficyny wydawnicze 120
    Gazety i czasopisma 300 tytułów
    Rozgłośnie radiowe 50 (w tym: 1 ogólnopolskie radio Maryja, 38 rozgłośni diecezjalnych, 9 rozgłośni Radia Plus, 2 zakonne stacje radiowe w Niepokalanowie i Jasnej Górze, 1 ogólnopolska telewizja Trwam)

    Duchowieństwo i parafie:
    Księża 28 546
    Zakonnice 23 304
    Biskupi 133
    Księża katecheci 14 418
    Parafie 10 114
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1509302,1,kosciol-w-liczbach.read

  118. I jeszcze:
    „Kościół katolicki w Polsce chce dostawać jeden procent z podatku dochodowego, ale nie chce ujawnić swojego majątku. Wiadomo jednak, że jest wielkim posiadaczem, z pewnością największym właścicielem gruntów w kraju (nie licząc Skarbu Państwa).”
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1509032,1,przeswietlamy-majatek-kosciola.read

  119. folwark PMS
    Wszystko sie zgadza, my „neo” pozamykalismy wszystkie libraries w polskich dzielnicach Chicago, New York, etc. Nikt do nich nie przychodzil. Was Polacks ksiazki i wiedza nie interesuja.
    Czego jestes najlepszym przykladem.

  120. Hej! Kurka wodna,
    ==================
    Jestem baaaadrzo zawiedziony, nikt nie zainteresował sie co Biblia mówi o tym jak Bóg stworzył PIWO, ku naszej radości…?
    Panie @Bar Norte, myślałem że co najmiej Pana zainteresuje…
    Jeszcze raz…
    http://passent.blog.polityka.pl/2015/08/12/odpocznij-od-polityki/#comment-705542
    Pozdr.

  121. A propos czytelnictwa… organu Michnika:
    strona tytułowa na portalu gazeta.pl:
    „Prokuratura – Stonoga zatrzymany a jego mieszkanie przeszukane. Podejrzenie korupcji”.
    zaś w tekście artykułu:
    „Warszawska prokuratura apelacyjna wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia korupcji w Sądzie Okręgowym w Katowicach – poinformowało Centralne Biuro Śledcze Policji. Prokuratorzy wydali postanowienie o zatrzymaniu Zbigniewa Stonogi i przeszukaniu jego mieszkania.”
    I są tu tacy, którzy oburzają się na porównywanie gazety

  122. (urwało się)
    … do gadzinówki.

  123. Defilada pychy, buty i marnotrawstwa. https://obserwatorpolityczny.pl/?p=34258
    Armii na kilka godzin walki

  124. Bufor NATO w Polsce to pobojowisko. I zanik narodu.
    „Słuchając ostatnich wypowiedzi, jak również czytając wywiady prasowe pana prezydenta i ostatnie wypowiedzi pana wicepremiera – ministra obrony narodowej – serce rośnie. Czyżby obaj panowie czytali nasz skromny i niszowy portal? Nie przypisując sobie żadnych zasług, serce rośnie. Co prawda panowie decydenci jeszcze nie mówią o stworzeniu arsenału broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia, ani o Obronie Terytorialnej, czy też powszechnym prawie do broni wszystkich obywateli RP. Jednak to, co powiedział pan prezydent Duda w kwestii bycia przez Polskę buforem, czy też pan minister o potrzebie zwiększenia gwarancji bezpieczeństwa ze strony NATO – to nic innego, jak nasze stałe postulaty obecne na naszych łamach w zasadzie od samego początku istnienia portalu.

    Pan prezydent mówił wcześniej o prawdziwej obecności wojsk NATO w Polsce, a pan minister mówi wiele o staraniach na rzecz stałej obecności żołnierzy NATO w Polsce itd. Słowa pana Dudy mówiące o prawdziwej granicy wojskowej NATO w Niemczech to święta prawda, żadne tam walenie toporem jak od razu próbował komentować słowa prezydenta jeden z polityków rządzącej partii. To szczera, zupełna i brutalna prawda o której my również przypominamy. Szkoda tylko, że pan prezydent nie powiedział, co to znaczy być buforem w świetle współczesnej doktryny wojskowej NATO i Rosji? W wielkim uproszczeniu oznacza to mniej więcej tyle, że nasz kraj stanie się na samym początku Teatrem Działań Wojennych, w który jak zajdzie taka potrzeba – obie strony będą strzelały tym, co mają w swoich arsenałach najgroźniejszego, żeby powstrzymać i zniszczyć przeciwnika, z jednej strony – jak przypuszczamy dla jednych nadchodzącego z Zachodu i siły polskie w Polsce, a z drugiej dla drugich – wkraczającego ze Wschodu. Ich wojska jeżeli się spotkają to prawdopodobnie na naszej ziemi, ponieważ Białoruś jest zbyt silna i jest zbyt silnie broniona, żebyśmy mogli myśleć o jakimkolwiek realnym zwrocie zaczepnym i przełamaniu frontu, zwłaszcza po wykorzystaniu przez Wschód jego przewagi w taktycznej broni jądrowej. Bo tylko taka może być użyta, bo na strategiczną nikt nie ma ochoty, żeby wymienić zeszklenie Nowego Jorku za Petersburg. Musimy się jednak pogodzić z tym, że np. Kielce, Radom, może Olsztyn lub w ostateczności Warszawa po prostu zostaną poświęcone, jeżeli nie w bezpośrednim ataku, to w ataku na pobliskie zgrupowanie wojsk. Współczesna broń jądrowa jest bardzo precyzyjna, można nawet względnie dokładnie regulować moc ładunków. Mniej więcej powyższe kryje się pod słowem „państwo buforowe”.

    Właśnie dlatego apelujemy od lat, albo o podejście do kwestii bezpieczeństwa na poważnie, czyli nie w oparciu o tzw. doktrynę człowieka, który już nie jest naszym prezydentem, tylko o realne własne siły. Kluczem do budowy tej siły powinna być rozbudowa armii zawodowej, następnie silnie związanej z nią Obrony Terytorialnej (jakkolwiek by się to nie nazywało chodzi o ochotników z poboru), następnym elementem musi być powszechne uzbrojenie społeczeństwa – a sfinalizowaniem tego całego systemu – własna broń masowego rażenia – biologiczna i atomowa, może nawet termojądrowa (z czasem) oraz nowoczesne, niezawodne i niekonwencjonalne środki jej przenoszenia.

    Jeżeli nie jesteśmy w stanie w ten sposób zapewnić sobie bezpieczeństwa, bo np. sojusznicy nam na to nie pozwolą na różne sposoby, m.in. przez rzeczywistych agentów wpływu w Polsce i różnego rodzaju „pożytecznych idiotów” (terminologia zapożyczona), to o wiele bardziej opłaca się nam jakaś formuła neutralności, na wzór Finlandii – Szwecji, w każdym razie status państwa poza blokowego, bo jak zostaniemy znowu „zgwałceni”, to żeby w podręcznikach historii powszechnej było, że nasze wyginięcie było wynikiem napaści a nie konfliktu stron, w którym doszło do anihilacji życia w strefie buforowej nad Wisłą. Można się śmiać, ale to śmiech przez łzy, w tym znaczeniu że na przykładzie zachowania panów Dudy i Siemoniaka, musi być dla nas wszystkich jasne, że wcale nie jesteśmy bezpieczni.

    Niemcy nie zgodzą się na obecność Amerykanów w Europie Środkowej, ponieważ to nie tylko „rozdrażni” Rosję i spowoduje jej kontrakcję. To jeszcze można by znieść i wytrzymać, problem jest o wiele gorszy, otóż bowiem dla Niemiec obecność amerykańska nad Wisłą, to znaczące utrudnienie możliwości powrotu do scenariusza poza blokowego w ich wydaniu, czyli po wyjściu z NATO i Unii Europejskiej (w jakiejś formie) – powrotu do koncepcji Mitteleuropy, czyli łańcucha państw pośrednich pomiędzy nimi a Rosją, które swoim potencjałem przyczyniają się jako składowe do wzmocnienia niemieckiej potęgi i dobrobytu, jak również stanowią standardowe, pojmowane w kategoriach historycznych i geopolitycznych, zaplecze i rezerwuar lebensraumu (przestrzeni życiowej). Poza tym proszę pamiętać, że Niemcy są pragmatyczni i mają pełną świadomość, że władze w Polsce nie są w pełni suwerenne i jeżeli Amerykanie będą chcieli namówić Polaków do jakiejś awantury na Wschodzie, to o wiele łatwiej to zrobią będąc tutaj na miejscu niż nie będąc.

    Odpowiedź na te problemy jest jedna, mianowicie nie zauważamy cały czas problemu wynikającego z niemieckiego zagrożenia dla Polski, które się może w każdej chwili ziścić, jeżeli tam dojdzie do przełomu politycznego, coraz bardziej prawdopodobnego, ze względu na niezgodną z wolą narodu niemieckiego politykę imigracyjną rządu federalnego. Naprawdę Niemcy mogą wybrać sobie takich polityków, którzy będą perfekcyjnie wyglądać w garniturach, perfekcyjnie wysławiać się o Europie i wspólnocie – w każdym języku, ale poglądy będą mieć takie, jakich byśmy u naszych zachodnich sąsiadów nie chcieli widzieć, albowiem byliśmy już ich jednymi z pierwszych ofiarami w historii.

    Wniosek ostateczny – w tej układance brakuje normalnych, dobrosąsiedzkich, partnerskich a nawet przyjacielskich, czy też w ostateczności pragmatycznych stosunków z Federacją Rosyjską, w oparciu o relacje z którą – nasza gra w regionie byłaby zupełnie inna. Nie można się filozoficznie odcinać od rzeczywistości i obrażać na Rosję, bez powodu, zupełnie nie mając świadomości dlaczego! Bez chociażby neutralnej – opartej na pragmatyzmie – koegzystencji z Rosją, będziemy rozgrywani jak małe dzieci, jak Czechosłowacja w Monachium! Można wszystko zrozumieć, ale żebyśmy sami ograniczali sobie szanse? Przecież to jest jawna głupota i polityka zwiększania prawdopodobieństwa upadku!

  125. Ach,ach jakiekolwiek czlowiek czytalby ksiazki aby zrozumiec
    Polakow … napewno widzi jak stoi z boku …
    Ze Polacy CHOJRAKUJA .
    Mozna by powiedziec Polak jak nie pochojrakuje ,to nie pozyje .
    Pozdrawiam
    PS.
    definicja pragmatyzmu .. wikipedia …. encyklopedia …!!!!!

  126. Georges53

    Dzięki za przypowieść biblijną!

    Rewanżuję się zagadką literacką, bo taki jest temat felietonu Daniela Passenta.

    Kto to napisał?

    „całowaliśmy się i poznawaliśmy smak swojej śliny i oddechów, i im mocniej całowaliśmy się, tym bardziej pachniały nasze oddechy i im bardziej całowaliśmy się w ten gorzki smak, tym żywsze stawało się wrażenie, że pływamy w stuhektolitrowej beczce eksportowego piwa, że kąpiemy się w cysternie pachnącego chmielem i słodem nektaru”

    „jak pan wrócisz z biura do domu, nalej pan do garnka trochę wody i dodaj sporo rumu. Potem pan to zagotujesz, oczywiście z dodatkiem goździków i pieprzu. Potem ze smakiem pan wypij, poczekaj kwadransik jak ten napój zacznie krążyć, a potem golnij sobie jeszcze dwie setki żytniówki, bo żytniówka na piersi najlepsza. A potem wyjdź pan na powietrze… ściemnia się już wtedy… zwalisz pan się gdzieś i zaśniesz, a rano z pierwszą rosą po katarze ani śladu. To jest metoda Knappa, lepsza niż okłady Preissnitza”

    „ona go obejmuje za nogi, on ją kopie,
    ona leży w kałuży jak nieżywa,
    on wtedy pochyla się nad nią,
    widać kocha ją, głaszcze po głowie
    oboje wstają zataczając się,
    i idą na rynek obcałowując się cmokliwie”

  127. Bar Norte
    Choć są godniejsi ode mnie, spróbuję:
    Hrabal?

  128. Wbrew pozorom, rzecz też dotyczy czytelnictwa, a precyzyjnie rzecz ujmując umiejętności odczytywania sms-ów przez posłów miłościwie nam panującej PO i ich talentu do interpretacji tychże – za Marcinem Tomalą z portalu salon24:

    „Jakby ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości na czym polega i jak funkcjonuje w Polsce władza ustawodawcza dostał właśnie na tacy dowód, iż jest to wyłącznie przechowalnia ubezwłasnowolnionych umysłowo wykonawców politycznej (gospodarczej, społecznej) woli swych mocodawców.

    Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna posłowie przegłosowali inną wersję ustawy, niż przesłali do podpisu prezydentowi. Jakby tego było mało, proces legislacyjny przeprowadzono z naruszeniem konstytucji. Chodzi dokładniej o nowelizację ustawy o kuratorach sądowych. Absurdalny błąd popełniła marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska, która zapytała posłów czy są za przyjęciem senackich poprawek, zamiast czy są za ich odrzuceniem. Ci niczym stado bezwolnych baranów zagłosowali tak, jak im instrukcja na dany moment podpowiadała, po co bowiem komu umiejętność samodzielnego myślenia czy moment refleksji.”

    Komentarz zbyteczny.

  129. Duda jest z nich dumny. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/obchody-swieta-wojska-polskiego-w-warszawie/dq41sb
    Za zabijanie w interesie USA w Iraku, Afganistanie i za F-16. Ja dumny nie jestem.

  130. Z.B.I.G.
    15 sierpnia o godz. 13:41

    Wprowadzanie Incitatusów do ciał wybieralnych, ma wielowiekową tradycję…

    Nasze kadry legislatorów mają jednak wyjątkowy status.
    Głosują na komendę szefów, nie wnikając w treść uchwalanych aktów prawnych.
    Takie….psy Pawłowa śliniące się na dźwięk dzwonka..

    Nie sądzę, by takie było pierwotne założenie demokracji.
    Ale, u nas wyszło jak zwykle.
    KARYKATURALNIE.

    Ps.
    Przykładem demokracji jest SIRIZA, sądząc po ostatnich głosowaniach.
    Każdy miał prawo głosować zgodnie z sumieniem.
    Naszym wystarczy SMS

  131. Wyciek 9:45
    Wyciek , proszę poraz kolejny, zdradź z jakiego to skromnego portalu, kopiujesz twoje wycieki !

  132. Gotowałem dziś na białym winie. Do sosu szło wprawdzie tylko 125 ml , ale butelka stała niebezpiecznie blisko i to ośmiela mi się porwać na mojego ukochanego Antoniego Czechowa.
    Kto zna opowiadania Czechowa wie, że Czechow przedwszystkim krytykował w nich zaściankowość i maraz środowiska , w którym wypadło mu żyć na rosyjskiej prowincji. Wrodzony talent Czechowa czynił z tych , niby tylko społecznie krytycznych opowiadań, wskazujących na iracjonalność działań mieszkańców rosyjskiej prowincji, także znakomite obserwacje ludzkich charakterów. Ta iracjonalność połączona , z talentem autora , czyniła z tych opowiadań gożko-słodkie , małe tragikomedię. Czechów traktował je ale jedynie jako satyrę społeczną i wierzył niezłomnie w to , że postęp i to przedwszystkim technologiczny , wyzwoli jego bohaterów z marazmu.
    Podobnie miała się rzecz z dramatami Czechowa . Autor rozumiał je przedwszystkim jako krytykę społeczną i w tej formie stawały się one flopem insceniczny. Dopiero pod ręką wielkiego rewolucjonisty teatralnego : Stanisławskiego jego dramaty nabrały tego żewnego , ogólnoludzkiego charakteru, który do dzisiaj odczytujemy w tych dramatach.
    Czechow nie był za bardzo szczęśliwy z inscenizacjami Stanisławskiego i twierdził , ze nie całkiem o to mu chodziło , ale doceniał sukces jaki one mu przyniosły.
    Od tego czasu Czechow był tysiące razy interpretowany i obok Szekspira stał się prawdopodobnie najczęściej granym dramaturgiem na świecie, szczególnie kochanym przedewszystkim przez ludzi teatru, dla których jest nieskończonym źródłem inspiracji.
    Sam Czechow, był geniuszem, który w własną genialność nie wierzył i ta nie wiara stała się pierwszym przyczynkiem, do jego nieśmiertelnego sukcesu.

  133. Przepraszam za błędy , a przedewszystkim za : „żewny i gożki” i proszę o wyrozumiałoś.

  134. Rozwiązanie zagadki literackiej

    Istotnie trzy cytaty, dwa alkoholowo erotyczne i jeden alkoholowo poradniczy, pochodzą z prozy Bohumila Hrabala.

    Cytaty zaczerpnąłem z bloga „lapsusofil prymitywny blog kulturalny”.

    Kto ma ochotę poobcować z przemyśleniami Hrabala link poniżej. Polecam – tym bardziej, że co smaczniejszych z powodów cenzuralnych nie moglem zamieścić jako zagadki

    http://lapsusofil.blogspot.com/p/moj-hrabal.html

    A na koniec cytat światopoglądowy z Bogu miłego Hrabala:

    „na jednym biegunie świata jeden genialny Żyd, Chrystus, na drugim biegunie inny geniusz, Marks. Dwóch specjalistów od makrokosmosu, od całości. A reszta – myszka kaszkę warzyła”

  135. Wyciek 15 sierpnia o godz. 9:41
    Armii na kilka godzin walki
    ================================================
    „W zasadzie z łatwością można obronić tezę, że między sprzętem Wojska Polskiego a sprzętem historycznych grup rekonstrukcyjnych, które zaprasza się do udziału w różnego rodzaju defiladach, w tym także w tej wczorajszej – nie ma żadnej istotnej pokoleniowej różnicy.”
    „To jest nie tylko przerażające i smutne, ale przede wszystkim musi skłaniać nas wszystkich do refleksji. Z nasza armią musi dziać się coś nadzwyczajnego, podobnie jak z koleją, służbą zdrowia i innymi sferami działania państwa – te wszystkie instytucje nie inwestują w swoją konieczną do sprawnego działania i zachowania potencjału infrastrukturę, tylko stopniowo kanibalizują posiadane zasoby – ograniczając posiadany potencjał, a ciągle kosztuję – ponieważ pieniądze dawane przez państwo są przez te podsystemy, w tym także armię po prostu przejadane.”
    „Już wiadomo, że w ramach oszczędności Ministerstwo Obrony Narodowej musi ściąć budżet o 3 mld złotych! Problem polega na tym, że to właśnie były środki przeznaczone na zakupy nowego sprzętu, ponieważ reszta budżetu MON-u to prawie w całości nakłady na emerytury i pensje (oraz inne świadczenia) dla żołnierzy i byłych żołnierzy. Jak ktoś mógł wymyśleć taki system, który konsekwentnie przez lata się kanibalizuje? Przejada! W istocie żyjąc sam dla siebie! To przerażające – szpitale są dla utrzymania personelu, traktując pacjentów jako zbędne koszty, kolej nie nadaje się już do niczego – pasażerów jedzą pluskwy, a armia wypada gorzej na paradzie od grup rekonstrukcyjnych, albo nie wypada wcale bo nie da się odróżnić kto jest żołnierzem a kto z grupy rekonstrukcyjnej, gdyż wszyscy używają historycznego sprzętu! Być może nieco tutaj przesady, ale w pełni uzasadnionej troską o stan naszej armii. Nie można dalej wszystkiego przejadać, ponieważ w końcu nie pozostanie już niczego.”
    „Reasumując – zrezygnujmy z defilad, oprawa wojskowa uroczystości państwowych może być o wiele skromniejsza, nie jesteśmy państwem prężącym muskuły i miejmy nadzieję, nie będziemy. Wojsko kosztuje bardzo dużo i niestety z tych wydatków nie ma żadnych korzyści w czasie pokoju, jednakże nie możemy zapominać o tym że one przyczyniają się do jego zachowania. Jeżeli naczelną strategią naszego kraju jest przetrwanie jako organizacja państwowa w tym rejonie – to musimy na defiladzie w centrum Warszawy za 10 lat pokazać uzbrojenie inteligentne własnej produkcji – jak zautomatyzowane, autonomiczne środki bojowe (czołgi, helikoptery, roboty bojowe kroczące i inne) oraz własne pociski balistyczne o zasięgu do 3000 km i kupione najnowsze zachodnie manewrujące z własnym wkładem technologicznym a oba te systemy uzbrojenia powinny mieć głowice bojowe z ładunkami atomowymi i biologicznymi. Wówczas defilowanie z takim sprzętem miałoby sens, ponieważ byłoby dla naszych potencjalnych nieprzyjaciół wyraźnym sygnałem o naszej potędze, a nie kolejnym potwierdzeniem słabości i niemożności jak to ma miejsce obecnie co roku.

    Wystarczy zmienić sposób myślenia – to naprawdę nie boli, to naprawdę nie kosztuje, ale owszem wzrusza etaty. To jest smutne, ale może do kogoś dotrze – ta armia nie daje nam żadnej gwarancji zachowania posiadanego terytorium w przypadku ataku z jakiegokolwiek kierunku potencjalnych zagrożeń.”
    https://obserwatorpolityczny.pl/?p=14157

  136. Połamali sobie zęby. Trzonowe.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/andrzej-duda-bolszewicy-polamali-sobie-zeby-na-polskiej-armii-to-byl-cud/yc48tp
    Póxniej nas wyzwolili z opresji niemieckiej, dali nam wolność, doskonałe granice i mozliw2ości rozwoju. Tyko Dudy nie zdołali wyzwolić. Pozostał taki jak w wieku XVII.

  137. – Warto byłoby się zastanowić, co jest bardziej potrzebne – czołg czy darmowe obiady dla dzieciaków – mówił prezydent Robert Biedroń
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18558477,biedron-przed-defilada-wojska-zakup-wypasionych-czolgow-to.html?lokale=katowice#BoxNewsLink

  138. Wypowiedź Biedronia o czołgach – populistyczna aż do bólu, absolutnie go dyskwalifikująca jako polityka. Tak może się wypowiadać najarany gostek na zlocie starych hipisów.
    Ponadto: jego (Biedronia), nawiązująca do 9 – dniowej na razie kadencji Dudy, wypowiedź, że „społeczeństwo po 5 latach wystawi mu rachunek” kompromituje go jeszcze bardziej.
    Przy talentach organizacyjno – administracyjnych Biedronia jemu społeczność miejscowa może wystawić rachunek o wiele wcześniej, prezydenta miasta można wszak odwołać przed upływem kadencji.

  139. Z.B.I.G.
    =========
    Biedroń mądrze mówi.
    A nasz umiłowany nowy pan prezydent Andrzej Duda;
    kopie sobie grób, za życia/przy okazji, nam wszystkim też/, gaz z wody sodowej, już bije mu z głowy,a nie minęło jeszcze dwa tygodnie urzędowania.
    A co będzie dalej?
    W tempie wykładniczym rośnie mu liczba punktów, z minusami ujemnymi.
    Nie widzę plusów dodatnich?!
    Niestety ! Cholera jasna.
    Ma rację Biedroń, Duda jest młody ma szanse na oprzytomnienie.

    „Polska jest piękna”, też tak uważam,ale co zrobić z tymi niedożywionymi dziećmi, pustymi PENDOLINO, bo nie ma kto nimi jeździć/musieli obniżyć cenę biletów,widocznie nie był pasażerów/ , długiem, niektórzy uważają, że zbliża się do czterech bilionów złotych,o bezrobociu nic się nie mówi, szczególnie ludzi młodych, co drugi nie ma pracy, musi jej szukać zagranicą.

  140. Mam wrażenie, że wracają lata 2005-2007, i szaleństwo młodego ministra
    Ziobro/ pan jest zerem, panie Ziobro – powiedział Miller/, które doprowadziło do upadku zdolnego lekarza, Garlickiego,od przeszczepów, w imię bzdurnie realizowanej idei walki z korupcją, i doprowadzenie do samobójstwa przez posłankę Blidę.
    Już dawno powinien gnić w kryminale za to.

  141. Z.B.I.G.
    ================================

    Większe fragmenty tej wypowiedzi:

    „Biedroń wspomniał też sejmowe debaty nad budżetem na obronność. – Mało kto miał skrupuły, żeby go obcinać. Kupowaliśmy drogi sprzęt wojskowy, śmigłowce i odrzutowce najnowszej generacji, których później nie mogliśmy wykorzystywać, bo nie potrafiliśmy ich obsługiwać i nie mieliśmy przeszkolonych ludzi.

    A z drugiej stronie, kiedy dyskutowaliśmy o polityce społecznej, potrzebach oświaty czy służby zdrowia, to zawsze mówiono, że brakuje na to pieniędzy – mówił. Jego zdaniem „pogubiliśmy się w tym”, a proporcje między wydatkami na obronność i zaspokajaniem podstawowych potrzeb społeczeństwa „nie do końca są zachowane”. – Warto byłoby się zastanowić, co jest bardziej potrzebne – czołg czy darmowe obiady dla dzieciaków – dodał.”
    I dalej:
    ” Andrzej Duda stał się frontmanem tej wojny polsko-polskiej. Kiedy Platforma Obywatelska, jest zepchnięta do narożnika, kuli się przed ciosami Prawa i Sprawiedliwości (…) Andrzej Duda jako prezydent Polski dodaje kolejnych ciosów? Nie tego spodziewałbym się po prezydencie. Prezydent nie powinien się aż tak mocno angażować w wojnę partyjną – dodał”.
    „……Andrzej Duda – jako prezydent wszystkich Polaków – „powinien szukać tego, co nas łączy, a nie dzieli”. – Nadal mu kibicuje, mam nadzieję, że wydorośleje, bo nie potrzebujemy konfliktów – mówił.”

    „Nie tak wyobrażałem sobie prezydenturę Andrzeja Dudy, ale on sam będzie ją formułował i za pięć lat społeczeństwo wystawi mu ocenę. Nie chciałbym, żeby to była zmarnowana kadencja.”

  142. Zabawne jest nieoczekiwane propagowanie pacyfizmu przez Wyborczą – wypowiedź Biedronia.

    Biedroniowi oczywiście się dziwię. Zresztą poglądy, które konsekwentnie wyraża od lat nie są żadną tajemnicą.

    Natomiast popularyzacja tych pogladów przez Wyborczą jest dziwaczna. Przecież to Wyborcza przodowała i przoduje w tworzeniu histerii militarystycznej – histerii na tle strachu przed ruskim atakiem, która pozwoliła przepchnąć partii rządzacej w fatalnej sytuacji socjalnej kraju ustawę pozwalajacą przeznaczać na zbrojenia aż 2 procent PKB.

    Czytelnicy Wyborczej powinni doznawać dysonansu poznawczego studiując swą gazetę przy porannej kawie z mleczkiem.

    Ale może to za duże wobec nich oczekiwania?
    Ostatecznie mają niezły trening we wspieraniu w ślad za swą Gazetą poglądów i postulatów stojących wobec siebie w głębokiej sprzeczności.

  143. Poprawka.

    Miało być : „Biedroniowi oczywiście się nie dziwię”

  144. Bar Norte,
    GW ma obecnie inne zadania…
    Ponieważ defiladzie przygląda się prezydent z PiS nie jest ona już wspaniała tradycją polskich patriotycznych sił zbrojnych jak za Komorowskiego ale napuszona nacjonalistyczna groteska.

    Należy zawsze pamiętać, że relacje GW oparte są zawsze o bieżące polityczne cele i dlatego towarzyszy im imanentny dysonans poznawczy

  145. Bar Norte. 15 sierpnia o godz. 11:35
    ================
    .
    >>>Georges53 (…) Rewanżuję się zagadką literacką,>>>
    .
    Dziękuję. Ale zagadka została szczęśliwie rozsupłana, zanim się do niej przyłożyłem. Co i dobrze, bo zagadki literackie to nie moje przewagi. Moje wykształcenie było przaśne, politechniczne, matematyczno-fizyczne.
    .
    Co prawda, dzieki guglowi znalazłem, że Hrabal, ale oczekiwać poklasku za to, to byłoby małe oszustewko, czyż nie… ( 😉 )
    Pozdr.

  146. W kontekście propagowania przez GW poglądów Biedronia i dysonansu poznawczego.
    Oraz Wacławowego „dobrze Biedroń mówi”.
    Kilka dni temu, Dudę wybuczono w sejmie, gdy w trakcie inauguracji prezydentury mówił o głodujących dzieciach, zaś wyborcza z satysfakcją to podkreślała, przyłączając się do peowskich chichów – śmichów z Polski rzekomo zrujnowanej.
    Teraz przyklaskuje tezie o głodnych dzieciach, gdy wygłasza ją Biedroń.
    Założenie GW (i Wacława) jest prosta jak cep: cokolwiek powie i zrobi PIS jest do d…, cokolwiek uczynią przeciwnicy PISu (jacykolwiek, nawet wielbiciele Pinocheta – jak Kamiński) dobrym jest.
    To świat dychotomiczny, czarno – biały, oparty na fobiach Michnika.
    Jako młody człowiek czytałem „Kościół – lewicę – dialog” a potem eseje o literaturze polskiej, napisane przez AM w więzieniu.
    Kto je zna, wie, o czym piszę.
    Co się stało z Michnikiem to pytanie na miarę pisania historii polskiej transformacji.
    A może to dzieje wielkiej mistyfikacji?
    W każdym razie mechanizmów manipulacji mogliby się uczyć od wyborczej dziennikarze reżimowi z lat PRL – gdyby cofnąć czas.
    I dlatego czytelników GW aprobujących jej teksty uważam alternatywnie albo za ludzi złej woli, albo po prostu za głupców.

  147. Generał Piotr Makarewicz o potędze polskiej armii. Wywiad. /Przegląd/

    Gen. Piotr Makarewicz – generał dywizji, w latach 2001-2006 dyrektor Departamentu Kontroli MON, w 2006 r. przeniesiony do rezerwy

    Czy Polska jest w stanie się obronić? Dzisiaj?

    – Zacznijmy od tego, że nie widzę większych zagrożeń dla Polski. Uważam, że histeria wojenna, która została rozpętana, jest nie na miejscu. Tłumaczę to sobie tak, że trzeba usprawiedliwić w jakiś sposób te olbrzymie wydatki, które są i będą ponoszone na sprzęt i uzbrojenie. Przy czym mam na ten temat swoje zdanie. Gdyby jednak faktycznie jakieś zagrożenie się pojawiło – to uważam, że nie jesteśmy w stanie się obronić.

    Po roku 2008 nastąpiła tzw. profesjonalizacja.

    – Przeprowadzono ją w taki sposób, że całkowicie zniszczono system mobilizacyjny wojska polskiego. Mało tego, odcięto nasze siły zbrojne od dopływu świeżo wyszkolonych rezerw. Dorzućmy jeszcze brak szkoleń, brak jakichkolwiek, nawet niewielkich, ćwiczeń mobilizacyjnych przez ostatnie siedem lat. I wszystko legło. To pierwszy czynnik, który zmienił na gorsze stan naszej armii.
    Itd….

  148. Ha,ha … ciekawe jest czy Duda by wygral ,gdyby n.p.
    nie poopowiadal Polakom bajek ?..sorry tylko pytanie .. .
    Poeta powiedzial ;mierz sily na zamiary ….
    Cholerny pragmatyk . Poeta naturalnie .
    Pozdrawiam
    ps.
    nic tylko podsumowac ,chcieli bajek posluchac ,a teraz nie moga zasnac ….

  149. Polonia,

    Bajki opowiadal tez Komorowski – widocznie mniej wiarygodne.

    Polacy wybrali Dude bo wola go od Komorowskiego z powodow najrozniejszych lacznie z tzw. ogolnym wrazeniem… a nie z powodu obietnic.

    Duda wyraznie bierze udzial w kampanii parlamentarnej co z reszta jest zupelnie normalne.
    Duda mowil co by chcial zrobic.
    Czy moze jako prezydent bez poparcia rzadu?
    Oczywiscie, ze nie i wiadomo bylo o tym juz przed wyborami.
    Prasa pisala o tym od rana do wieczora.
    Pokazuje Polakom, ze w spelnieniu obietnic przeszkadza PO/PSL i rzad.

  150. Falicz twierdzi że :
    Polacy wybrali Dudę z powodu ogólnego wyrazu artystycznego, a nie z powodu jego obietnic wyborczych, bo przecież każdy przeciętnie inteligentny wyborca wie, że to co Duda im naobiecywał wcale nie leży w kompetencj Prezydenta w Polsce.
    Miałby któryś wybrać ze względu na obietnice musiałby być skończonym idotą.
    Po co więc wogóle te obietnice w kampani w której nie mają nic do szukania. Czyżby Duda uważał swoich wyborców za głupców i jeszcze miał z tym rację ?

  151. Nie licytacja obietnicami wyborczymi doprowadziła do politycznej zmiany tylko niezadowolenie wiekszości krajan dotychczasowym sposobem i formą kierowania krajem przez partię rzadząca.

    Obietnice wyborcze, głównie socjalne były (są) jednym z wielu elementów (ważnym!) szerszej propozycji zmiany sposobu i formy polityki.

    Nie sądzę, że wmawianie ludziom iż mają się politycznie pogodzić z tym z czym pogodzić się nie chcą, co oceniają jako sprzeczne z ich interesami może przynieść jakiekolwiek wyborcze rozstrzygnięcia dogodne dla mniejszości której dotychczasowy styl i forma polskiej polityki akurat z rozmaitych przyczyn pasuje.

  152. Bar Nort
    Doskonale rozumiem , że w Polsce przyszedł czas na zmiany i że PO po dwóch kadencjach jest wypalona i zużyta.
    Tusk , moim zdaniem najsprawniejszy polski polityk po transformacji, jako pierwszy zdołał uzyskać drugą kadencję, ale bez niego trzecia sensu nie ma i jej nie będzie.
    Na placu boju pozostaje PIS. Nędzny wybór , coś na wzór między zarazą i cholerą.
    Za co PiS uważa swoich wyborców , można było właśnie znakomicie poznać w kampani wyborczej Dudy,w której narobił on swoim wyborcom kupę nierealnych obietnic socjalnych, nie leżących w prezydenckich kompetencjach , w słusznym przekonaniu , że jego durny lud wyborczy to kupi.

  153. Tusk może najzreczniejszy polityk ale czy swoją zręczność… Wykorzystał w jakiś przekonywujacy sposób dla Polski?

    Co by zostało z jego „sukcesów ” bez podwojonego dlugu, ciężkiej kasy z UE oraz dobrej koniunktury gospodarki niemieckiej, dla której jesteśmy swojego rodzaju zapleczem.

    Gdyby się te wszystkie niezależne od Tuska czynniki odjelo co by pozostało?

    Tragiczne „partnerstwo wschodnie”, podniesiony wiek emerytalny, podniesione podatki?

  154. Duda obiecywał konkretne sprawy.
    I dotrzyma obiednic jeżeli PO przegra sromotnie wybory jesienią.
    Ci co na niego głosowali z powodu obietnic muszą jak widać pomóc mu jesienią.
    To chyba oczywiste.
    Wszyscy redaktorzy, którzy dopiero co obsmiewali obietnice Dudy a teraz żądają ich wypełnienia są komiczni.
    Dostali od Komorowskiego referendum i obietnicę zmian emerytalnych, dostali nawet obsmiewana ( Pan Redaktor) regułę rozpatrywania wątpliwości na korzyść podatnika…dlaczego więc nie głosowali na Bronka?…

  155. Jak rozumiem, miarą mądrości blogowej są oceny wystawiane przez tutejszych bywałych podwójnie, a to:

    – ocena Dudy po upływie 10 dni trwania jego kadencji,
    – ocena rządów PIS-u na dwa i pół miesiąca przed wyborami,
    – ocena elektoratu PIS-u jako durniów, którzy nie wiedzą, co czynią.

    No i jeśli brać pod uwagę zabezpieczenie sobie i ferajnie maksymalnych przywilejów materialnych, to Tusk niewątpliwie jest najsprawniejszym politykiem od 1989 roku.

  156. Bywalec 2

    Bez względu na to kto byłby główną opozycją („czarni”, „żółci”, „czerwoni”, „niebiescy” … ) szedłby przez prezydencko-parlamentarny cykl elekcyjny z podobnym pakietem zmian socjalnych.
    A to dlatego, że sytuacaja socjalna stała się podstawowym problemem politycznym RP. To główne źródło kłopotów rządzącej partii.
    Jak zresztą dowiodła kampania prezydencka jest to polityczny pakiet dający większość niezbędną do rządzenia.

    Mimo usilnych starań by tę tematykę wytłumić a dyskusję kampanijnę sprowadzić do mniej lub bardziej absurdalnych problemów sprawy socjalne utrzymały się jako wiodący temat.

    Żywotnym interesem PiS jest więc spełnienie obietnic i umów wyborczych. W przeciwnym bowiem przypadku elektorat socjalny przejmie kto inny.
    Mało, przejmie elektorat o rosnącym znaczeniu politycznym, bo jasne jest, że brak korekty systemowej i utrzymanie dotychczasowej polityki zwiększać będzie polaryzację społeczną. Rzesze niezadowolonych, zbuntowanych, rozjuszonych beda rosły.

  157. Falicz
    Jeszcze raz, a może w końcu dotrze, choć tak bardzo nie chce. Dudowe obietnice były w wyborach prezydenckich nie na temat i nie na miejscu, bo jak sam słusznie piszesz, decyzje nie należą tutaj do prezydenta, ale do rządu.
    To są obietnice na wybory parlamentarne , a nie do mamienia wyborców w wyborach prezydenckich.
    Poniał ?

  158. Czy inteligentni Polacy nie powinni jednak czytac historii gospodarczej krajow sasiednich, moze zmusili by wladze do innego kierunku rozwojowego ? Mozemy sie uczyc nie tylko od Niemiec i Szwecji, ale nawet od Rosji.
    Politruk ,, wyborczej ” Witek Gadomski porownuje dzisiaj gospodarke Polski w zestawieniu z Grecja i Niemcami.
    Czytelnicy ripostuja ostro. Oto jeden z przykladow :
    ulanzalasem
    2 godziny temu
    Oceniono 2 razy 2
    PKB…a co ona uwzględnia ? Szarą strefę, wykorzystywanie pracowników, umowy śmieciowe – które są faktycznie, a raczej powinny być etatami, negatywne skutki jak zanieczyszczenie środowiska.
    Czy wie pan, że PKB rośnie przy wydatkach na zbrojenia – czyli u nas, a to nie przekłada się w żaden sposób na poprawę codziennego życia obywateli ? A co z transferami zysków zagranicę ?!
    Czy PKB uwzględnia zróżnicowanie dochodów i ich dalszą redystrybucję (z podatków do reszty społeczeństwa) ?!
    Ja nie odbieram prawa do bogacenia się ludziom, ale jak X miał firmę, szef, jeden kierownik i 8 pracowników. Szef 10 tys. złotych, kierownik 4 tys. i reszta po 800zł. 20 400 zł, na głowę 2040zł
    Mija 10 lat, Szef 100 000 zł, kierownik 12 500, reszta po 1600zł daje 125 300 zł, na głowę daje to 12 530zł. I świetnie dla właściciela, ale widzi pan jak urosła im średnia w firmie :> z 2000zł do 12 000 zł, żyć nie umierać 😉
    A teraz autor artykułu powinien podać ile kosztuje metr mieszkania, ile płaci się dzisiaj za bilet autobusowy, ile kosztuje mleko, chleb, 1kg wołowiny, godzina korepetycji z matematyki, a metr wody 😉
    Czy ktoś pracujący za minimalną 10 czy 20 lat temu jest dzisiaj krezusem, czy żyje mu się dwa razy lepiej, lżej, czy ma dwa razy więcej wolnej gotówki ? Gdzie informacje o tym, że bezrobocie to 10-13%, ale…tylko dlatego, że miliony Polaków opuściło kraj ? Bezrobocie wśród młodych przed wejściem do UE to było ponad 40%, a i sama kasa z Unii się niedługo skończy. Niech teraz Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Skandynawia wygonią przyjezdnych z Polski i skończy się dopływ pieniędzy z Unii…mamy gorzej niż w Grecji, to byłby ogromny dramat.
    Przy takich tekstach trzeba uwzględniać całość, kontekst, wzrost cen energii, mediów, życia, bezrobocie, wyjazdu rodaków, kasę z Unii. Obecnie wydajność rośnie i rośnie, a pensje stoją, jak to redaktor wyjaśni ? Albo to, że w niby w „gorszych latach/czasach” ludzie pracowali na etacie, a w zielonej wyspie często zmuszono ich do przejścia na śmieciówkę czy pseudo własną działalność ?!

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,18541463,doganiamy-grecje-a-kiedy-niemcy.html#ixzz3izINJAPg

  159. O!, bywałych na blogu poirytowało.
    Irytacja, że Polacy ośmielają się dokonywać wyborów nie pasujących do wyobrażeń „elit”, wykreowanych przez siebie samych, staje się coraz bardziej wyrazista.
    Odsyłam do facebooka, na którym Waldemar Kuczyński demonstruje mowę miłości, charakterystyczną dla tej grupy predestynowanej do wypowiadania się za motłoch.
    Uprzedzam: Kuczyński odlatuje coraz bardziej!

  160. Bar Norte
    Jak rozumiem jednym z najbardziej palącym problemem socjalnym jest z powrotem obniżenie w Polsce wieku emerytalnego. Fajne macie te problemy socjalne , z moich odwiedzin w Polsce wiem , że większość moich kolegów szkolnych już dawno jest w stanie spoczynku, kiedy ja ku obopólnemu zadowoleniu, będę jeszcze kilka lat czynny zawodowo, ale wyście się przecież już dojść narobili. A teraz zabieracie się narzekać, że emerytury za niskie, podobnie jak ględzicie na waszą służbę zdrowia, równocześnie sprzeciwiając się każdej podwyższe składki chorobowej.
    Ale PiS wam da , bo przecież jest i tylko złośliwe PO wam żałowało i zadłużało państwo na złote zegarki dla Grasia.

  161. Oczywiscie obietnice Dudy były jak najbardziej na miejscu bo po pierwsze to są najpowazniejsze problemy RP
    a po drugie były istotne jak widać bo redaktorzy
    …domagają się ich natychmiastowego spełnienia i jak widać Dudzie nie zaszkodzily.

    Na pewno będzie dążyć do ich wypełnienia np. Pomagając PiS nadchodzące wybory.
    Proponuję wrócić do „smiesznych obietnic ” za rok.
    Duda ma czas.
    Narazie pokazuje, że główną przeszkodą w ich realizacji są aktualnie rządzące partie.
    By wypełnić swoje obietnice złożone swoim wyborcom Duda musi zrobić wszystko by pomóc odsunąć je od władzy.

  162. Wygrać

  163. PGR Pn
    Nad wami to tylko usiąść i płakać. Ja sam mamę rodzinie w Polsce i przykłady młodych ludzi, którzy wyjechali na kilka lat do Irlandi, tam nieżle zarobili i wracają do Polski, wraz z osiągnięciem wieku szkolnego dzieci. Za zarobione pieniądze budują w swojej ojczyźnie dom i znajdują pracę w kraju. A inni zaraz obok nich tylko jojczą, roboty nie szukają i tylko czekają aż PiS im da i ich wyzwoli.

  164. Falicz
    Wygranej też wam życzę, bo ja do tej Polski napewno nie wrócę.
    A jak to jest z tą bezstronnością i bezpartyjnością Prezydenta .
    Oddanie legitymacji partyjnej zamyka i załatwia ten rozdział ?

  165. Bywalec 2

    Nie ma znaczenia czy ci się te oczekiwania socjalne podobają czy nie.

    Istotne jest tylko to, że są najsilniejszym elementem zmiany politycznej pozwalającym na wygranie wyborów i przejęcie władzy.

    Pisałem o pakiecie postulatów socjalnych a nie tylko o zmniejszeniu wieku emerytalnego.

    Postulaty socjalne zawarte są w umowie, którą jeszcze kandydat Duda zawarł z centralą związkową „Solidarność” – przy wsparciu centrali „OPZZ”.

    Poniżej ten pakiet dający władzę. No i pozwalający w przypadku jego realizacji ją utrzymać:

    http://www.solidarnosc.org.pl/images/files/dokumenty/umowa_programowa.pdf

  166. Bar Norte
    To są przecież te same bzdury, które przez cały czas staram się napiętnować w kampani wyborczej Dudy.
    Duda obiecuje ZZ, że będzie realizował coś , o czym dokładnie wie, ze nie leży to w kompetencjach prezydenta, aby po wyborach przyznać , że przez cały czas dokładnie o tym wiedział.

  167. folwarkPn
    16 sierpnia o godz. 16:26
    Macie już 20 stopień zasilania i zapowiedź katastrofy energetycznej. Zapowiadają budowę elektrowni Opole za 12 miliardów złotych. A mam jeszcze w pamięci nazwy nowych elektrowni budowanych w tamtych czasach tworzenia: Skawina, Jaworzno, Łagisza, Turoszów, Bełchatów, Ciechanów, Połaniec, Dolna Odra, Blachownia, Konin, Łaziska, Kozienice i wiele mniejszych. Wszystkie dalej pracują. Te wielkie kosztowały wobec tego prawie 170 miliardów. Do tego dodać kilka kombinatów hut i chemicznych, dwie wielkie rafineria, 10 milionów mieszkań, kilka nowych miast i zniszczony Żarnowiec. Wyjdzie bilion złotych. A wielu pajacom śnią się tutaj rolki papieru i puste półki z octem.

  168. Bywalec 2

    Zwróć uwagę na zapis umowy:

    „W sposób szczególny kandydat w wyborach na Prezydenta RP Andrzej Duda deklaruje, że będzie prowadził politykę zmierzającą do: …..”

    Oznacza to, że będzie prowadził politykę w miarę posiadanych mozliwości.

    Ale zwróć też uwagę tym przypadku kandydat na prezydenta z PiS w umowie z „Solidarnością” zaproponował dokładnie to samo co jego partia PiS ubiegająca się właśnie o władzę.

    Przekaz jest jasny – wyborca może „kupić” ten pakiet głosując na PiS zarówno w elekcji prezydenckiej jak i parlamentarnej.

    Prezydent ma realizować ten pakiet w ramach swych kompetencji a przyszły rząd PiS w ramach swoich.

    Duda inicjując (z góry wiadomo, że bez powodzenia) dialog z Kopacz na temat 500 zeta na dziecko miał tylko jeden cel – wysłanie jasnego sygnału politycznego swym wyborcom – „będzie 500 zeta na dziecko gdy będzie nasz rząd. Z nimi tego nie załatwię, bo nie chcą wam pomóc. Sami widzicie. W przeciwnym wypadku zostanie mi tylko wetowanie szkodliwych socjalnie ustaw albo pisanie swych projektów „do szuflady”.”

    I jak wynika z badań opinii publicznej elektorat to rozumie.

    Równocześnie pozwolę sobie kolejny raz zwrócić uwagę, że określenie spraw socjalnych jak „bzdury” jest nieuprawnione w tej elekcji.
    No bo przecież te właśnie sprawy zadecydują o jej wyniku.

    Dodam, że też mam watpliwości co do tego czy PiS w wypadku wygrania wyborów zaspokoi oczekiwania socjalne wyborców bo wymagało to będzie poważnego a zarazem ryzykownego naruszenia interesów silnych i wpływowych politycznie grup społecznych.
    Nie wiem też czy prawica może mieć determinację do realizacji takiego programu.

    No ale wątpliwości nie mam co do tego, że jest to w PiS-u interesie.

  169. Wydawałoby sie rzeczą OCZYWISTĄ, że bezpieczeństwo socjalne obywateli, własnych wyborców, powinno być oczkiem w głowie każdej partii idącej do, czy sprawującej władzę.
    Przecież dzięki temu wybory się wygrywa…..

    Skąd więc taki dyskurs, jaki panowie prowadzą?
    PO zawiodła oczekiwania, tak jak przed nia kilka innych partii.
    Elektorat szuka tych, którzy jego postulaty zrealizuje.

    Co cztery lata, nieistotne są RYNKI, sponsorzy, PKB, wskaźniki.
    Zaczynają się liczyc ludzkie emocje i odczucia.
    To sie nazywa DEMOKRACJA.

    Wyborcy określili cel który ma byc zrealizowany.
    Politycy- ciężko opłacani przez nas- maja znaleźć metody jego realizacji.
    Gadka że się nie da, powoduje zwolnienie ich z obowiązku swiadczenia pracy, co obecnie się odbywa w wielu krajach świata.

    Ujmując wojskowo:
    „o trudnościach meldować po wykonaniu zadania”…….
    Bo jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz……
    Nasze kukiełki sterowane SMSami, zadaniu nie podołały.
    Przyjdą inne.

  170. Bar Norte
    Dobrze wiesz, że pisząc o bzdurach nie miałem na myśli samych świadczeń socjalnych, których wam szczerze życzę, skoro państwo polskie na nie stać. Jestem prawdopodobnie człowiekiem małej wiary i niedoceniałem na co wszystko was stać.
    Pisząc o bzdurze , jeszcze raz, ale teraz obiecuje już ostatni : chodziło mi o to ,że Duda obiecuje realizację rzeczy , które nie leżą w zakresie jego kompetencji, a jeśli jak twierdzisz , obiecywał tylko to załatwić co leży w jego kompetencjach, to niewiele , a raczej nic nie zostaje z jego obietnic i tyle i tylko tyle.

  171. Żyjemy w czasach, że wielu grupom społecznym, politycznym;
    niewiele wolno, mają się trzymać określonych reguł. zasad ustalonych czasami nie wiadomo przez kogo, na przykład: mamy wielkie straty, z powodu nawałnic burzowych: zalewane są obiekty budowlane, zrywane dachy. Pytam się – czy ktokolwiek zadaje sobie pytanie dlaczego tak się dzieje, co jest przyczyną, że te straty burzowe są coraz większe. Nie słyszę takiego pytania w mediach. Nie potrzeba być wielkim znawcą, żeby stwierdzić; to musi mieć swoją przyczynę, w tym , że człowiek robi coś nie tak , jak potrzeba, na przykład. Powiedzmy w środowisku, że te zjawiska są tak punktowo gwałtowne.

    Podobnie jest z życiem gospodarczym: weźmy na pierwszy ogień bezrobocie;
    kwituje się problem stwierdzeniem, że ano jest i nie próbuje się szukać przyczyny, żeby temu zaradzić.Praktycznie, nie debatuje się na temat przyczyn.

    To samo można powiedzieć o demografii, czytelnictwie gazet i książek,
    edukacji ; nikt nie jest w stanie podać recepty na efektywne usunięcie patologii. Panuje pełna amnezja, zablokowanie komórek mózgowych,
    zdolności do myślenia….
    Jak jeden powie, że czegoś nie da się zrobić, to wszyscy przyjmują to jako pewnik, rzecz nie do podważenia.

    W medycynie, to jest dopiero paranoja, lekarzom nie wolno leczyć ludzi
    metodami naturalnymi, innymi, jak zaleca lobby farmaceutyczne. Lekarz nie może powiedzieć pacjentowi , któremu grozi zawał, czy inna przypadłość:
    proszę zmienić sposób żywienia, postarać się o wyciąg z konopi, zalecić wizytę u homeopaty lub cokolwiek innego. Podobno, jak lekarz nie wypisze
    określonego leku przy rozpoznaniu np nadciśnienia,/ robione są kontrole kart chorobowych/,to lekarzowi grozi utrata prawa do uprawiania zawodu.

    Mam materiał na ten temat, pan Jerzy Zięba nie może zrozumieć, w swojej,
    moim zdaniem, naiwności, dlaczego lekarze nie mogą leczyć tak, jak sobie pacjent życzy:

    tps://www.youtube.com/watch?v=FehuYGibUDU

    To będzie również dotyczyć obietnic zgłoszonych przez pana prezydenta Dudę,
    za chwilę określone lobby uruchomi całą swoją artylerię medialną, żeby zdyskredytować dowolną myśl, zamiar. Siły, które pilnują swoich interesów nie dopuszczą do jakichkolwiek zmian. Bo ma być tak, jak to nam odpowiada.
    Takie teraz obowiązują zasady, reguły gry na tak zwanym Zachodzie.

  172. Według danych GUS związki zawodowe w Polsce liczą 1,6 mln członków (dane za 2014 rok). W zestawieniu z ok. 14,4 mln pracowników to niewiele – ok. 11 proc. To stawia nas w unijnym ogonie. Średnia UE wynosi 23 proc., ale w krajach skandynawskich współczynnik ten przekracza 50 proc.
    http://www.forbes.pl/zwiazki-zawodowe-w-polsce-sa-niesprawne-skad-ta-slabosc-,artykuly,198098,1,1.html
    ================

    Korelacja uzwiązkowienia/ dobrobytu, aż bije po oczach.
    Ale kapłani neoliberalizmu dbają jedynie o SWOJE 10%, we własnym jedynie interesie.

    Politycy, czy analitycy, powinni wyciągać wnioski.
    Ale dalej bajają o niewidzialnej ręce rynku.
    Ja bym nazwał ja to widzialną- LEGISLACYJNA, działającą pod dyktando wielkich korporacji i ich lobbystów.

    Feudalizm zapewniał dobrobyt kilku procentom populacji.
    W latach siedemdziesiątych, kapitalizm był w stanie zapewnić go 80%.
    I od tego czasu się COFAMY, pod dyktando największych graczy.

  173. Według Barometru Providenta 19 proc. Polaków ma dzieci w wieku szkolnym i będzie musiało w tym roku uwzględnić wyprawkę w swoim budżecie. Biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania, największy odsetek uczących się jest na terenach wiejskich (21 proc.). Znacznie mniej uczniów mieszka w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców, ponieważ tylko 14 proc. mieszkańców dużych aglomeracji ma dzieci w wieku szkolnym.
    Znaczna większość, bo 62 proc. rodziców, ma tylko jedno dziecko w wieku szkolnym. Odsetek rodzin wielodzietnych, czyli mających minimum trójkę dzieci, wynosi 6 proc.
    http://www.forbes.pl/koszt-wyprawki-szkolnej-to-niemal-700-zl,artykuly,197990,1,1.html
    ==============

    „Jest dobrze, STOP, przyjeżdżajcie na pogrzeb”……

    Pół pensji na książki i zeszyty, czy to nie przesada?
    No ale, skoro dziecko jest prywatną sprawą obywatela, to nie ma problemu…….
    Pytanie, kto będzie bronił idiotów doprowadzających do takiego stanu?
    Emigranci?

    Ps.
    Achmetow był w stanie zorganizować własne oddziały zbrojne chroniące jego firmy i miejsce zatrudnienia pracowników- jednocześnie.
    Wspólnota INTERESÓW była bezdyskusyjna.

    Co proponują miłościwie nam rządzący?
    CZYICH interesów?

  174. Panie Redaktorze……

    Kim są, gdzie zostały ukształtowane elity krajów nie mających wody, zatrudnienia dla swej populacji? Gdzie mają konta bankowe, jakich sojuszników?

    To proste pytania, dające jednocześnie odpowiedź, dlaczego nie opłaca się im inwestować w przyszłość własnych krajów.
    Wojna to realizacja polityki innymi środkami.
    Jakie kraje stosują tę doktrynę, też łatwo sprawdzić po uczestnictwie, czy współsprawstwie.

    Świat wolny bez agresji, to świat wolny od członków Rady Bezpieczeństwa ONZ……
    ================

    Napisałem u pana Szostkiewicza, ale nie przewiduję przejścia przez Argusowe Oko moderacji…….

  175. No, niektórym, jak czytam, trzeba łopatologicznie tłumaczyć, na czym polega gra Dudy.
    Co powoduje, iż reakcjom wychowanych na papce mediów głównego nurtu yntelygentom towarzyszyć musi chichot przytomnego świadka tej historii.
    Bo jakże to rzeczą owe elyty?
    „Duda obiecał! A wiedział, że nie leży to w jego kompetencjach!
    Oszust!”
    Szanowni wielbiciele „najwybitniejszego polityka III RP”. Zostaliście – jak i pozostałe w obecnym rządzie sieroty Pana Cwaniaka, który poleciał na merkelowe srebrniki – wydudkani.
    Ponieważ Kaczyński rozegrał was, jak dzieci. I na domiar w ramach obowiązujących zasad prawa i demokracji.
    Przegraliście w wyborach. Szlus.
    =====================
    Najbardziej podobają mi się kawałki, typu: „Kaczyński zaskoczony/zszokowany/rozwścieczony wygraną Dudy – którego wystawił na odstrzał”. I dorabianie story do czegoś, czego nie ma.
    Żałosne. Myślenie życzeniowe, ahistoryczne banialuki oraz żal za rozlanym mlekiem.
    Przyjmijcie do wiadomości, że ludzie nie chcą zmiany dla samej zmiany. Ludzie, ogłupiani przez dziesiątki lat pragną wreszcie idei. Chcą też umożliwienia sobie i swym dzieciom możliwości startu w życie z takiego poziomu, jaki mieli niezasłużenie potomkowie dobrze urodzonych beneficjentów Okrągłego Stołu.
    Ich nie przestraszycie nakręcaną przez was histerią o obecności służb pod drzwiami o 6.00 rano. Ponieważ oni nie mają powodu, by się obawiać.
    A teraz śpijcie niespokojnym snem.

  176. Polsce potrzeba postepowego polityka, jak londynski faworyt wyborcow Partii Pracy, Jeremy Corbyn.
    Moze polscy polityce zainteresuja sie jego podgladami i zastapia farse odprawiana w naszym cyrku
    przez ratlerka, ktory nie potrafi wreszcie skonczyc ?

  177. O Kriszna ! ale pankujecie .
    Przyjdzie Sodoma i Gomorra ,
    a reszte walec wyrowna .

    I gdzie tu powod do paniki ?

    Pozdrowionka.

  178. Duda = zguba .
    Poczekajcie a ujzycie .
    Przezyjcie ( czego nie zazdroszcze) ,
    a pozazdroscicie ze bylo jak bylo !
    Nomen omen – przepasc upadlosciowa
    nadchodzi szybko .
    Bez sentymentow .

    Pozdrowionka

  179. A propos tematu poruszonego przez Gospodarza we wpisie – a tym samym gwoli odpoczynku od politycznych obsesji, (które, jak widać w powyższych komentarzach, nie dają jednak za wygraną i wracają natarczywie do naszych głów) – sentymentalny wierszyk popełniony w chwili nostalgii przed laty:

    KSIĄŻKI MOJEGO DZIECIŃSTWA

    Co takiego uwodzicielskiego było
    na tych białych kartkach papieru
    pokrytych czarnymi znaczkami liter
    że wolałem wsadzić nos między okładki
    książki niż pogonić kota za płotem
    wybić klapką muchy w kuchni
    a nawet wypuścić się z kimś w słodkie maliny?
    Słońce świeciło – jak to zwykle na wakacjach
    – jaśniej; trawa, bławaty i rumianek pachniały tak,
    że drażniły nos; wiatr szumiał wśród gałęzi jabłoni
    a woda w rzece z pluskiem obmywała kamienie,
    pod którymi kryły się płotki, szczupaki i sumy.

    Nie wabił mnie jeszcze wtedy zew
    ucieczki w świat do kolorowych ludzi
    na pustynie usłane gorącymi piaskami
    w dżungle tętniące życiem egzotycznych stworów
    nad przepaście kanionów i krawędzie otchłani,
    które równie piękne są co przerażające.

    Najpierw to wszystko obiecała mi książka,
    roznieciła pragnienie wyjścia poza słowo
    i uczynienie go ciałem, ale w odległej krainie
    za siedmioma morzami, za siedmioma górami,
    za sosnowym lasem, który – jak mi się wtedy zdawało
    – jest niczym wobec zagajnika palm kokosowych
    lub strzelistych południowych cyprysów.

    Tak to w mojej domowej biblioteczce
    albo na kocu w ogrodzie między krzewami agrestu
    wykuwały się moje dalekosiężne marzenia
    rozbujała się wyobraźnia, gorączkowała myśl
    zaostrzał się przedsmak i rozbudzała żądza
    przeżycia niezwykłej przygody.

    Poszedłem więc w świat.
    (…)

    A kiedy po latach wracam do domu,
    gdzie na półkach zostały moje stare książki
    z pożółkłymi kartami i z niemym wyrzutem,
    że przez całe moje dorosłe życie
    nie brałem ich do ręki i nie pieściłem wzrokiem
    nie wąchałem jak kiedyś i nie podziwiałem
    mądrości, bogactwa i piękna obrazów
    tam zawartych i myśli wypełniających je
    po okładkowe brzegi – to jednak oprócz smutku,
    ogarnia mnie też cicha radość,
    bynajmniej nie z tego powodu,
    że czuję się bardziej doświadczony, mądrzejszy
    (bo to jest cokolwiek problematyczne)
    ale że znalazłem się tutaj z powrotem
    – ze świadomością, że życie musi zatoczyć swój krąg
    że to co było na początku, będzie i na końcu
    tak samo ważne, cenne i… równie otwarte.

    Kiedy więc patrzę teraz na książki mojego dzieciństwa,
    dotykam palcami ich wyblakłych i wytartych grzbietów
    myślę o nich czule, jakbym chciał opowiedzieć im w podzięce
    całe moje życie – wszystkie moje złe i dobre przygody
    oddać im prawdziwy zapach egzotycznych krajów
    nakreślić w nich mapy odległych kontynentów
    zaznaczyć wszystkie przebyte tam szlaki
    opisać piękno twarzy spotkanych tam ludzi.
    Ale też przyznać, że stara jabłoń w rodzinnym ogrodzie,
    łąka za płotem, olchy i płynąca nieopodal rzeka
    sekwoje w Big Sur i karaibskie plaże,
    wielkie lodowce Alaski, pustynny skwar Tybetu
    – to wszystko tak naprawdę jest tym samym światem
    i że liczą się tylko nasze powroty
    oraz pamięć, która ożywia to, co przeminęło
    i co ciągle przemija – wszędzie tak samo
    (…)

  180. Znalezione ponieważ Kaczyński rozegrał was, jak dzieci.
    ” – nie ma żadnego powodu do zadowolenia z tego, że kłamca porzuca swoje kłamstwa. On kłamcą pozostaje nadal.

    Dlatego trzeba kłamcy przypominać jego łgarstwa, oszustwa i manipulacje, bo prawe i sprawiedliwe jest, aby ponosić konsekwencje swoich czynów.

    Nie poważam prezydenta Dudy, nie szanuję go, ignoruję jego „szlachetne” wezwania. Chyba że – jak wzywa arcybiskup Dzięga – prezydent Duda pokaja się publicznie i przeprosi za kłamstwa i ustąpi z urzędu, bo wybory wygrał właśnie dzięki nim.”

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,18579585,co-to-za-prestiz-byc-prezydentem-kraju-z-dykty.html#ixzz3j19AAAbg

  181. Cynamon,
    ” dowcipne” powiedzonka w sam raz na kampanię wyborczą…
    W przedszkolu.

  182. Po sobotnim przemówieniu prezydenta Dudy z okazji święta Wojska pomyślałem jak szybko w ustach polityka Polska przekształciła się z kraju w ruinie i zgliszczach w państwo z którego możemy być dumni. Odczytuję to tak, że kiedy polityk chce, żebyśmy go wybrali to przedstawia kraj jako pole do pracy i naprawy (prezentuje gotowość do pełnego udziału w naprawie), kiedy już zostanie wybrany to nabywa optymizmu i zaczyna mu się podobać to co dotychczas mu się nie podobało. Teraz po wygranych wyborach wypadałoby żeby sam coś robił żeby zmieniał na lepsze to co mu się wcześniej nie podobało. Znacznie łatwiej prezentować optymizm i dumę kiedy odpowiedzialność spada na zainteresowanego. Dlatego nie lubię tych okazji gdzie „wybrany” prezentuje swój świeżo narodzony optymizm i dumę z kraju, który w tak ponurych barwach dopiero co odmalowywał w kampanii. Jeszcze jeden przykład na to, że „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”

  183. Ha,ha .. zlej baletnicy to zawsze spodnica przeszkadza – ponoc ?
    A moze tak poeta ,jak czytanie ksiazek w upale jednak nie pomaga ?
    Nie wierz zamiaru podlug sil.
    Pozdrawiam
    ps. czyzby P.Duda nie bral pod uwage ,ze moze przeciez prawdopodobnie i moze tylko ,”krolowac” z udzialem PO ..
    Szczegolnie trudne ?

  184. Wariacje na tematy ukraińskie.
    „Wedle doniesień pochodzących ze źródeł powstańczych republik na wschodzie Ukrainy, w Doniecku i Ługańsku spodziewają się kolejnych ataków ze strony sił ukraińskich. Nie wiadomo, jakie mają być cele wojskowe i polityczne władz Ukrainy, ale to Powstańcy stoją po stronie porozumień z Mińska, czego już nie można powiedzieć o rządzie w Kijowie.

    Obecnie codziennie siły ukraińskie testują odporność obrony powstańczej, w kluczowych miejscach pierścienia obrony Doniecka, coś takiego jak spokój na froncie to już tylko pozory. Władze w Kijowie już przed tygodniem mówiły o ponownym ściągnięciu ciężkiej artylerii w rejon konfliktu, co w wielu miejscach podobno już się dokonało, w każdym razie z czegoś Ukraińcy strzelają do powstańców, a sądząc po skali ponawianych ataków, są to raczej duże kalibry.

    24 sierpnia będzie kolejna rocznica, jednego z następstw największego dramatu współczesnego świata, którym jak wiadomo był rozpad ZSRR. 24 sierpnia 1991 roku, ukraińscy komuniści proklamowali niepodległość, Ukraińskiej SRR, wyprowadzając ją z ZSRR. Właśnie dzisiaj postrzegamy skutki tej dramatycznej decyzji, do jakiej dopuścił się Michaił Gorbaczow, a z której nigdy nie był nawet łaskaw się wytłumaczyć. Stan ahistorycznego podziału ZSRR na państwa, które nigdy nie istniały, w których komunistyczni sekretarze przejęli władze, wręcz tworząc swoje dynastie, często oparte na kulcie własnej osoby – to koszmar, za którego skutki do dzisiaj płaca mieszkańcy byłych Socjalistycznych Republik Radzieckich.

    Jeżeli z tej okazji, władze w Kijowie zdecydują się na kolejną eskalację konfliktu, żeby skutecznie zająć opinię publiczną wojną, to będzie kolejna zbrodnia stanu i zbrodnia przeciwko ludzkości, ponieważ dowodów na to, że władze Ukrainy celowo prowokują konflikt, mniej więcej wtedy, kiedy jego eskalowanie może być dla nich propagandowo i medialnie korzystne. Zdaje się 26-tego sierpnia mają się odbyć kolejne rozmowy grupy kontaktowej w Mińsku. Co nadaje podwójny kontekst ewentualnej eskalacji.

    Jeżeli do tego po raz kolejny dojdzie, to państwa zachodnie muszą się na poważnie zastanowić, nad postępowaniem władz z Kijowa w tym konflikcie i ich roli w jego rozwijaniu. Być może nikt się nie zdobędzie na trybunał i sądzenie zbrodniarzy, ale wystarczy zacząć nazywać rzeczy po imieniu, w tym morderców mordercami. To bardzo ważne, dla poszanowania pamięci ofiar i osób, które ucierpiały na działaniach wojennych. Dodatkowo, tylko w ten sposób, można zacząć mówić o urealnieniu moralności i odczarowaniu retoryki, o której mówi się i będzie się mówić w kontekście Ukrainy. Dotychczasowe praktyki w tym zakresie doprowadziły do możliwości manipulowania światową opinią publiczną, przez te czynniki ukraińskie, które są zdolne do dowolnego eskalowania konfliktu, tak żeby w ten sposób wzmacniać swój przekaz.

    Bywają różne sposoby na świętowanie dnia niepodległości, jednak żeby na ten dzień eskalować konflikt zbrojny, to rzecz niesłychana. Przecież jeżeli nawet uwzględnimy retorykę ukraińskiego mitu narodowego, tak jak życzą sobie tego oficjalne czynniki ukraińskie, to czymże jak nie totalnym zaprzeczeniem samej idei niepodległości Ukrainy jest prowadzenie wojny w ten dzień? Przecież Ukraina na naszych oczach sama się unicestwia, zaprzeczając swojej własnej idei państwowej.

    Ostatnią rzeczą, do której powinny dążyć w okolicach tak symbolicznego dnia jak dzień niepodległości władze jakiegokolwiek kraju, to eskalowanie wojny domowej z własnym Narodem! Można wszystko zrozumieć, w tym kwestię propagandową, ale w tym przypadku całość relacji i następstw jest jednoznaczna. Nie może być mowy o świętowaniu rocznicy państwowości ukraińskiej, jeżeli równolegle się tą państwowość i zarazem ukraińską tożsamość zabija w Donbasie. Nie może być państwem ukraińskim państwo, które w dzień własnej niepodległości, zabijałoby własnych obywateli. Miejmy nadzieję, że ten dramat się nie wydarzy, chociaż czy Ukraina nie potrzebuje symbolu, żeby zrzucić kajdany oligarchicznych ciemiężycieli i powstać, tak jak odważył się bronić życia, godności i honoru Donbas?”

  185. Panie Redaktorze, a ja sie ciesze, ze „odkryl” pan dla siebie Juliana Barnes`a. Jest moim ulubionym pisarzem od lat, czytalam wszystko, co napisal. Pierwsza jego ksiazka, ktora mi wpadla w rece, to „Fleubert`s Parrot”, a potem juz zaczelam szukac nastepnych. Coz to za pisarz, jego proza wciaga i przywiazuje, dla mnie to historia literatury, zbior anegdot, filozofia i komiczne historie w jednym, ale jak opowiedziane! Zawsze chodzi o sprawy wazne, o pozadanie i utrate, przyjazn i milosc, a tak naprawde o nasze umieranie. „Nie wierze w Boga, ale tesknie za nim”. Choc sam wielokrotnie przyznaje, ze boi sie czegos tak absurdalnego jak smierc, to my sie mniej boimy, bo tak to jest napisane: blyskotliwie, bez patosu a przenikliwie i z humorem. Zdecydowanie przedkladam Barnesà nad amerykanskiego Rotha. Niedawno przeczytalam swietna ksiazke Renaty Lis „Reka Flauberta” i naturalnie zaraz potem jeszcze raz po latach „Papuge Flauberta”. Kazda inna, jedna uzupelnienem drugiej.
    Sebalda odkrylam kilka lat temu, ale widze, ze Pan zna, nie trzeba rekomendowac. Smutne, piekne, madre ksiazki.
    Nie bylo ani slowa o polityce!
    Serdecznie pozrawiam

  186. Polskie doliny krzemowe, dolinami hańby, oszustwa i wstydu. /Przegląd/
    „Smutek krzemowych dolin
    W roku 2013 Najwyższa Izba Kontroli opublikowała informację pt. „Wdrażanie innowacji przez szkoły wyższe i parki technologiczne”. Dowiedzieliśmy się z niej, że na utworzenie ośmiu objętych kontrolą parków technologicznych (z istniejących wówczas 54) wydano 808,1 mln zł. Parki miały wyprowadzić naszą naukę i przemysł na szerokie wody. Nie wyprowadziły. Miały umożliwić start naukowcom, studentom i tym wszystkim, którzy mają innowacyjne pomysły. Nie umożliwiły. I oczywiście miało być dynamicznie, światowo i z rozmachem. A jak jest? W Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni prowadziły działalność Instytut Rozwoju Psychoseksualnego, sklep zajmujący się sprzedażą paneli słonecznych oraz agencja specjalizująca się w doradztwie w zakresie pozyskiwania wsparcia z funduszy unijnych. W wybudowanym za 34 mln zł Lubelskim Parku Naukowo-Technologicznym znalazł siedzibę Teatr Muzyczny, na potrzeby którego dostosowano pomieszczenia i wybudowano scenę.”

  187. Z.B.i.G.
    Prezydent Słupska pan Biedroń nie jest populistą, mylisz się bracie.
    Populistą jest nasz umiłowany pan prezydent Polski Andrzej Duda,
    to on wygłasza mowy pod publiczkę, z wielkim zacięciem, wyrachowanym aktorstwem. Nie zdążył jeszcze dobrze zgrzać miejsca w pałacyku, a już mu się uprawnienia prezydenckie nie podobają. Popieram panią marszałek Sejmu za krytykę prezydenta Dudy w tym temacie.
    Populistką jest pani Beata Szydło/PIS/, która tylko dla zamącenia w obszarze politycznym zgłosiła potrzebę powiększenia liczby pytań referendalnych:
    popisała się zwykłym, prostym warcholstwem.

    „Co się stało z Michnikiem to pytanie na miarę pisania historii polskiej transformacji.” – zapytałeś się ZBIGU.
    Pan Michnik jest genialnym manipulatorem, człowiekiem o wielkiej inteligencji, przeżywa osobisty dramat; jego gazety, której jest naczelnym ,
    ludzie nie chcą czytać. Ma strach w oczach, stracił zdolność do pisania,
    boi się, że jego mocodawcy mogą mu podziękować za dotychczasową pracę.
    Michnik wie doskonale, lepiej od nas wszystkich, że transformacja mu się nie udała, że jego zdobyta wolność, dobrobyt narodu, pewność życia, okazała się
    być tylko jego osobistym sukcesem, materialnym, nie musi robić nowej rewolucji z Karolem Modzelewskim i nieboszczykiem Jackiem Kuroniem.

    Nie tylko GW ludzie nie chcą czytać, z tego powodu , że jest nędzną przybitką agenturalną finansjery, świata finansów. To samo dotyczy tygodnika POLITYKA.

  188. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/leszek-balcerowicz-dla-rzeczpospolitej-dozywotni-wojtowie-i-burmistrzowie-staja-sie/eh9kmg
    =============

    Podsumowanie tez pana Balcerowicza przez internautę:

    ~ra : to dziwne, w Holandii burmistrza naznacza królowa (za rekomendacją premiera) i pełnić on może swoje funkcje DOŻYWOTNIO, bo jest fachowcem co się zowie i z wykształcenia i z doświadczenia (26-letni pan nie ma szans). Okazuje się, że Holandia to jakaś zamordystyczna republika bananowa i do demokracji po polsku jej daleko. no i potem przykłady jak ten z Rawy. To straszne, że politykowi tej miary rola burmistrza kojarzy się tylko z polityką i układami. Może tak jest w dzielnicach wielkich miast, ale z pewnością nie w małych miastach i miasteczkach, gdzie ludzie się doskonale znają i wiedza kogo i dlaczego wybierają. Znowu warszawka ma decydować o większości kraju! czy tak wygląda ta ukochana przez pana B. wolność??? zwiń
    ==============

    Postulowanie ograniczenia kadencji w samorządach jest idiotyzmem pierwszej wody- moim zdaniem.
    Skoro sprawdza się wielokadencyjność w krajach rozwiniętych, największych miastach świata, to o czymś to świadczy.

    Pan Balcerowicz uważa że jesteśmy niedorozwinięci?
    Nie wybierzemy ludzi kompetentnych do zarządzania naszymi małymi ojczyznami?
    Firmuje własnym dorobkiem i nazwiskiem dziwne tezy…..

  189. w wojsku odgrywalli geje zawsze duza role, bo na wojnie nie preferencje seksualne sie licza; a rzemioslo zolnierza; n.p. hitlerowcy doszli w niemczech do wladzy w duzym stopniu dzieki temu, ze ich organizacje paramilitarne opieraly sie na… gejach´(sa, ernst roehm);
    kiedy hitler doszedl do wladzy to odstawil ich na boczny tor(tzw noc dlugich nozy,1934), ale wybuch II w.s, a zwlaszcza przebieg,przywrocil nie tylko stare status quo, lecz stworzyl taka sytuacjie, ze w marcu 1945 himmler narzekal (patrz pamietniki jego masazysty, kerstena), ze w „jego” ss rzadza wlasciwie homoseksualisci (sic);

  190. … jeszcze Pan @Bar Norte, bo spokoju mi nie daje…
    ===============================
    .
    Szanowny BN,
    Trochę mi łyso przed całym blogiem, że nie dorosłem do Pana literackiej zagadki.
    Zagiął mnie Pan.
    Więc, żeby się odgiąć…
    …………………
    Ale z drugiej strony, każdy ma własne zagadki.
    Pan we mnie Bohumilem, no to ja w Pana Czesławem!
    ( Nie, nie Miłoszem. Marchajem.
    Co prawda nie Nobel, ale za to Srebrny Medal ISAF… ).
    Czytał Pan Marchaja…?
    Fascynujące, zapewniam…
    Pozdr z 😉
    Georges53.
    .
    P.S. Czy w ogōle jest ktoś na blogu, kto czytywał Marchaja?
    Keep smiling, everybody.

  191. georges53

    W żadnym wypadku nie chodziło mi o to by Pana „zaginać”. Nie daj Boże!

    Po prostu pod pretekstem zagadki literackiej chciałem zainteresować zarówno Pana jak i komentatorów pisarstwem Bohumila Hrabala, którego bardzo lubię.
    Tym bardziej, że Hrabal z upodobaniem poruszał tematy piwne, alkoholowe, biesiadne, libacyjne odnajdując w nich jak mało który pisarz pokłady liryzmu i czułości.

    W ten sposób hciałem nawiązać do przypowieści biblijnej o stworzeniu piwa, którą Pan zaprezentował na blogu.

    Równocześnie przyznaję, że Czesława Marchaja nie czytałem. Niestety z pewnym poczuciem kompeksu muszę wyznać, że nie mam uzdolnień politechnicznych więc cały ten fascynujący świat związany z naukami ścisłymi jest dla mnie nieco tajemniczy i niedostępny.

    Ale przeczytałem notkę biograficzną Margaja – fascynujace, pełne przygód życie!
    Tym bardziej, że jak doczytałem Margaj gustował również w filozofii.

  192. Korekta: Oczywiście „Czesława Marchaja”

css.php