21.08.2007
wtorek

Kanał religijny

21 sierpnia 2007, wtorek,

Proponuję wprowadzić obowiązkowe egzaminy z religii przy przyjmowaniu na wyższe uczelnie. Propozycję swoją motywuję następująco: stopień z religii na cenzurce, a także uwzględnienie go przy obliczaniu średniej ocen na świadectwie maturalnym, nie daje pełnego pojęcia o dojrzałości religijnej kandydata na studia. Przeciętna ocen może być wysoka, ponieważ uczeń (uczennica) mógł mieć dobre stopnie z przedmiotów drugorzędnych, takich język ojczysty lub matematyka, natomiast z przedmiotu najważniejszego, jakim jest religia, mógł mieć ocenę przeciętną, która nie predysponuje do studiowania fizyki.

Spośród dwojga kandydatów na chemię czy na medycynę, którzy mają jednakową przeciętną ocen, lepszy jest ten, który tę przeciętną uzyskał dzięki religii, niż dzięki – dajmy na to – z biologii. Zwłaszcza jeśli ta biologia nauczana jest wedle programu państwowego, z całym tym bagażem Darwina i innych pseudoautorytetów, a także tzw. „ewolucji”. Warto przypomnieć, że w stanie Tennessee w USA zakaz nauczania ewolucjonizmu w szkołach obowiązywał do połowy lat 70. ub. wieku, a Stany Zjednoczone są naszym najbliższym sojusznikiem.

Dobra ewolucja, to ewolucja edukacji w Polsce – najpierw religia jako przedmiot zakazany, potem nadobowiązkowy, nauczany na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej (obok fikcyjnej etyki), później jako przedmiot faktycznie obowiązkowy, wpisywany na świadectwie, wreszcie jako przedmiot przymusowy, bez dobrej oceny z którego trudniej będzie dostać się na studia. Po cóż to zawracanie głowy? Czyż nie prościej wprowadzić egzamin wstępny z religii na uczelnie wyższe? Przy zawarciu związku małżeńskiego? Przy kandydowaniu do samorządu lub do parlamentu? Przy podjęciu pracy w administracji państwowej? Przy awansie na stopień oficerski?

Socjolog, prof. Ireneusz Krzemiński pisze („Dziennik”), że „stopień z religii stanowi rodzaj światopoglądowej pieczątki”. Słusznie, ale warto, żeby to była pieczątka z datownikiem, tak jak stempel pocztowy. Cóż z tego, że ktoś miał dobrą ocenę z religii siedem – osiem lat temu, w szkole. Przy obecnym stopniu korupcji ocena taka jest do uzyskania. Sam widziałem w telewizji katechetę wyprowadzanego ze szkoły w kajdankach, na oczach uczniów, ponieważ rzekomo przyjął dowód wdzięczności od uczennicy na zakończenie roku szkolnego. Skoro lekarz po pięciu latach przerwy w praktyce lekarskiej ma uzupełniać wiedzę, to skąd wiemy, że wczorajszy maturzysta nie ma kilku lat przerwy w praktyce religijnej, i taki człowiek, zaniedbany religijnie, miałby otrzymać pracę lub awansować na stopień oficerski? Bądź być zawiadowcą stacji? Kontrolerem lotów, który decyduje o życiu i śmierci setek pasażerów?

Propozycja wliczania oceny z religii do średniej ocen jest niewystarczająca, ponieważ – ze średnią czy bez niej – kończy nadzór duszpasterski wraz z końcem liceum, a przecież młody człowiek dopiero wtedy wchodzi w życie, podejmuje pracę, często decyduje o życiu i o losie innych osób. Nie można młodych ludzi pozostawiać samych w świecie pełnym pułapek. Dlatego, jeśli by mnie ktoś pytał, co sądzę o uwzględnieniu ocen z religii w obliczaniu średniej, odpowiadam: Dobre, ale mało. Powinno to obowiązywać również na studiach wyższych, zwłaszcza na kierunkach kształcących fachowców o dużej odpowiedzialności, takich jak prawo, medycyna, budowa mostów, akademia muzyczna (klasa śpiewu, muzyka organowa). Jeżeli Episkopat się zgodzi, to zwolniłbym z tego obowiązku studentki niektórych kierunków, ale tylko jeżeli są młodymi matkami dzieci poczętych w związku małżeńskim. Przed uzgodnieniem z hierarchią nie wydam, jakie kierunki mam na myśli. O ile wiem, najbardziej liberalni hierarchowie są za tym, żeby egzaminy wstępne z religii nie obowiązywały przy zapisach na Uniwersytet Trzeciego Wieku, jednak to się u nas nie przyjmie.

Świadczy o tym wypowiedź ks. Kazimierza Sowy, dyrektora kanału religijnego Grupy ITI (czyli TVN – telewizji skądinąd liberalnej):

Jeśli biskupom nie wolno wypowiadać się właśnie w sprawach bezpośrednio dotykających kwestii wiary i obecności religii, np. w systemie edukacji, to – pozwalam sobie zapytać komentatorów – w jakich sprawach wolno?

Odpowiadam jako jeden z komentatorów: W sprawach wiary można, a nawet trzeba się wypowiadać, w sferze edukacji również, zwłaszcza w szkołach wyznaniowych, ale nie w sprawach szkół publicznych. Świadectwo szkoły publicznej jest dokumentem urzędowym, a nie kościelnym, i dla Państwa postępy w nauce religii powinny być obojętne. A nasze uzależnione od Kościoła Państwo nie dość, że za tę naukę płaci i ją ułatwia, to jeszcze ma stopień z religii piętnować na czole, a wszystkich nas wpuszczać w kanał religijny. Religia to piękna sprawa, ale nie pod przymusem.

Komentarze: 104

Dodaj komentarz »
  1. Przecież to wszystko już było. Pamiętam, jak częścią obrony pracy doktorskiej był egzamin z marksizmu, na ogół zresztą nie traktowany zbyt rygorystycznie, teraz obowiązującą ideologią jest katolicyzm, więc przyszły magister, inżynier, podporucznik, mecenas, doktor*(niepotrzebne skreslić) będzie się musiał wykazać znajomością dogmatów religijnych i dzieł wszystkich JPII. W Republice Irlandii jeszcze nie tak dawno (nie wiem jak jest obecnie) osoba nie będąca katolikiem lub rozwiedziona albo samotna matka nie mogła być np. nauczycielem.
    Na marginesie, jak braciom Kaczyńskim, którzy jak powszechnie wiadomo antykomunizm wyssali z mlekiem swej bohaterskiej matki (uwzględniając ilość popełnionych błędów wychowawczych nie dażę nadmiernym szacunkiem Pani Jadwigi Kaczyńskiej) przyszło zdanie egzaminu z tak nienawistnej im ideologii? A może obaj bracia, a zwłaszcza Jarosław, są po prostu koniunkturalistami, co pewnie też wynieśli z domu rodzinnego?

  2. Oj, czepia się Pan, Panie Danielu :)
    Choć niestety może Pan mieć rację…
    Ale dla pokrzepienia powiem jak to było ze mną (edukację podstawową i średnią odbyłem w latach 90-tych ubiegłego wieku): jako osoba niewierząca nie chodziłem na religię ani poza szkołą, ani po tym, jak wprowadzono ją do szkół. Nie spotkały mnie z tego tytułu żadne nieprzyjemności, ani ostracyzm ze strony kolegów i nauczycieli. Co więcej – w podstawówce (ale już nie w liceum) miałem lekcję etyki (chodziło nas kilkoro, w różnym wieku) z bardzo mądrą panią polonistką.
    Ale cóż – to było duże miasto w zachodniej Polsce, połowa lat 90-tych, kiedy rządzili ci paskudni postkomuniści.

  3. Ks. Sowie odpowiedziałbym raczej św. Pawłem:
    „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść.” (1 Kor. 12)
    Episkopat ma prawo wypowiadać się na wiele tematów, tyle że ta wolność wypowiedzi nie oznacza, że każda wypowiedź jest dobra i nie przynosi kompromitacji.

  4. To największa bolączka rządu Kaczyńskiego. Stosunek do Kościoła. Jeszcze nie dawno udało się hierarchom kościelnym i Markowi Jurkowi utrzec nosa, przy okazji sejmowej debaty o wpisach do Konstytucji RP dotyczących dzieci nienarodzonych, a teraz znów okazał się Episkopat zwycięski. Przed wyborami miast wykazac się polskim Marcinem Lutrem i wreszcie rozdzielic państwo od kościoła, a Episkopat od polityki, Jarosław schował uszy po sobie i poszedł do kąta. Czemu nasi politycy są tak mało odważni w walce o normalnośc w państwie? Czy bez poparcia czarnych znikną?

  5. Dziękuję za ten silny głos w sprawie.
    W mojej szkole odbyła się kiedyś poważna dyskusja nad tym, czy nauczyciel powinien przynosić co miesiąc zaświadczenie o przystąpieniu do sakramentu pokuty. Na wszelki wypadek podkreślam, że pracuję w szkole publicznej (przynajmniej oficjalnie).

  6. Egzamin z religii powinien się stać obowiązkowym i istotnym elementem każdego egzaminu:
    - maturalnego;
    - licencjackiego;
    - magisterskiego;
    - obrony pracy doktorskiej;
    - na prawo jazdy;
    - na kartę rowerową;
    - na kartę pływacką i stopień młodszego ratownika;
    - w celu uzyskania uprawnień zawodowych (spawacz, elektryk, prządka);
    - i wielu innych.

    Pozbawienie którejkolwiek grupy zawodowej lub społecznej możliwości zdawania pełnego egzaminu byłoby sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości!

  7. Tak Pan sobie Panie redaktorze tutaj żartuje z tego stopnia z religii ale sprawa jest bardzo poważna, bo Polska mimo zapisu w konstytucji o rozdziale kościoła od państwa i potwierdzenia tego faktu w konstytucji w mentalności naszych polityków wszelkich szczebli (od samorządowych począwszy) jest państwem kościelnym. Argumenty na to są następujące:
    1. Oddanie obojetnie jakiegokolwiek budynku do użytku urzędowego nie może obyć się bez pokropku (oczywiście suto opłaconego za machanie kropidłem z naszych podatników pieniędzy)
    2. Wszelkie uroczystości szczególnie świeckie nie mogą obyć się bez obecności księży wszelkiej ważności no i oczywiście mszy i tego typu działań, gdyby msze sobie odpuścić wtedy uroczystość mogłaby się nie odbyć ze względu na brak pomysłu jak ją przeprowadzić. Najczęściej scenariusz wygląda tak- msza,przemarsz pod pomnik złożenie wieńcy, koniec uroczystości.
    3. Każda instytucja ma swojego kapelana nawet tam gdzie prawo tego nie przewidziało, wojsko, policja, straż, więziennictwo, i prosze sobie dopisywać gdzie jeszcze.
    4. Religia w szkołach temat szeroko poruszany nie będę się rozpisywał szeroko zadam tylko pytanie czy niewierzący będzie miał szóstke na świadectwie ze względu na trwałość swoich przekonań. Oddzielnym tematem jest religia w przedszkołach jak tam oceny będą wpisywane.
    5.Zwrot majątków kościelnych i cała działalność gospodarcza kościoła to jest temat na książkę lub przynajmniej na poemat a może na małą Monachomachię.
    To wszystko było by działaniem mało szkodliwym gdyby nie wchodziłolo w mentalność ludzi jako działanie państwowe i obowiazkowe. Te skrupułu co będzie jak nie pójde na służbową mszę, a może nie będzie awansu jak nie pouczestnicze w pielgrzymce a może coś się stanie dziecku jak nie pójdzie do komuni bo co powie cała wieś i okolice itp itd. Podejrzewam ze blogowicze mogą znaleść więcej argumentów na potwierdzenie lub zanegowanie tego co tu napisałem Pozdrawiam

  8. Bardzo celne, ale i tak będzie Pan krzyżowany za tę wypowiedź…
    Pozdrowienia i powodzenia w walce o rozumność

  9. Ja tez uwazam, ze PIS robi wspaniala robote odcinajac sie od oszolomstwa partyjek jak Samoobrona i LPR.
    Niestety na skutek realiow politycznych – czyli wyboru miedzy zlodziejskimi „elitami” niby-lewicowymi z korzeniami w oportunistycznym prosowietyzmie
    (wtedy najblizszym „sojusznikiem” nie bylo USA ale CCCP….) a oszolomstwie partii populistycznych, Kaczynscy nie mieli wyboru.
    By zabrac sie do oczyszczania polskiej stajni Augiasza musieli pojsc na kompromis…
    Na szczescie mimo naiwnosci felietonistow w polityce nie obowiazuja umowy dzentelmenskie i PIS bez mrugniecia okiem pozbywa sie ciezaru.
    Legutko po Giertychu to najlepszy przyklad klasy PIS-u.
    Byc moze z opoznieniem ale jednak polska prawica sie zjednoczy o czym swiadcza milosne podchody Tuska.
    Pseudolewica LID-u zajmie swoja zasluzona pozycje egzotycznego planktonu politycznego na dluzszy czas.
    Inaczej czeka nas premier Kalisz przy ktorym Kaczynski to dystyngowany maz stanu… jak mlody ziemniaczek przy zgnilym kartoflu.

  10. Andrzej Falicz pisze: „Na szczescie mimo naiwnosci felietonistow w polityce nie obowiazuja umowy dzentelmenskie i PIS bez mrugniecia okiem pozbywa sie ciezaru.”

    Szczerze współczuję Ci, że żyjesz w świecie, w którym nie obowiązują dżentelmeńskie umowy. Musi Ci być ciężko.

    Andrzej Falicz pisze: „Inaczej czeka nas premier Kalisz przy ktorym Kaczynski to dystyngowany maz stanu”

    Mówisz o Bogusławie Kaczyńskim, jak sądzę?

  11. Ireneusz Krzemiński ma rację, z tą światopoglądową pieczątką. Ocena z religii na cenzurce jest równie uzasadniona jak niezrealizowana idea oceniania młodzieńczego zapału do marksizmu-leninizmu. A na pytanie pana Sowy o sferę wypowiedzi kleru odpowiedź może być tylko jedna – mównica zwana amboną. Przeznaczona w dużej mierze do urabiania.

    PS. A tak w ogóle, to może Pan, Panie Danielu, albo któryś z czytelników mi coś postara się rozsądnie objaśnić. W sobotę był zjazd ziomkowstw. Na ten zjazd telegram z błogosławieństwem wysłał Benedykt XVI. No i nasze media od razu zauważyły, że daje o sobie znać hitlerowska przeszłość. Pewien niemiecki dziennikarz napisał, że telegramy z błogosławieństwem na zjazdy stron ojczystych wysyłał również Jan Paweł II. I co zrobili nasi dzienikarze. Urobili widzów twierdząc, ze „to co robił Jan Paweł Wielki miało zupełnie inny wydźwięk”

  12. TesTeq, jeżeli to co piszesz się sprawdzi, utracę dyplom ukończenia uczelni, stopień oficerski, prawo jazdy i uprawnienia elektryczne bez ograniczenia napięcia, okaże się więc, że nie mogę zajmować obecnego stanowiska i zostanę bez środków do zycia. Zmusi mnie to do emigracji (pewnie Czechy, bo i jezyk znam i ludzi, którzy mi pewnie pomogą) i tuż przed 60. opuszczę kraj nasz kochany. A na wszelki wypadek i tak zagłosuję na SLD, bo lubię grubego Rycha Kalisza. Pozdrowienia.

  13. No i pewnie można liczyć na dalszy wzrost. Więcej lekcji – tygodniowo -religii w szkołach, szkoły wyższe też się doczekają i podyplomowe również. I zakłady pracy, każdy urząd i każda firma, więc i redakcje, i blogi (bez czapki niewidki?) – oddzielnie. Każdy pejzaż z księdzem w tle.

    Pięć dni w tygodniu każdemu wystarczy, ksiądz zechce odpocząć, i hierarcha też. Szkoda, że kościoły staną się zbędne.

  14. Bobola 20.34. Mdli mnie po przeczytaniu Twojego wpisu. A ja jako Twój bliźni prosiłem wczoraj o stosunek do tez Pani M. Środy wypowiedzianych w GW na temat ocen z religii.

  15. Mam dziwne wrażenie, że ten katolicki skansen, jakim jest Polska dąży do modelu takiego jak był swego czasu w Afganistanie za czasów talibów.
    Być może, z krótkim przystankiem po drodze na modelu Irańskim.

    Każdy kolejny rząd prawicowy dokłada swoją cegiełkę to tego dzieła, a tzw. „lewica” chowa głowę w piasek.

  16. Kościół katolicki od czasu cesarza Konstantyna zawsze starał się być blisko władzy świeckiej. Bo w ten sposób było bliżej do mamony. A mamona jest to idee fixe istnienia kościoła katolickiego. Jest oczywistą oczywistością, że katolicyzm to ideologia w pełni podporządkowana zdobywaniu dóbr doczesnych. A tak zwana „duchowość” jest tylko środkiem do tego celu. Np. stopniowo rozszerzana władza w edukacji jest środkiem do wychowania(indoktrynacja) wiernych, którzy będą przez całe życie płacić na kościół katolicki.
    Oczywistą oczywistością jest też to że katolicyzm ma bardzo niewiele wspólnego z chrześcijaństwem, i mówienie że katolik to chrześcijanin jest semantycznym nadużyciem. Pozdrawiam.

  17. Witam!
    Chciałbym zauważyć jedną, kluczową rzecz, a mianowicie samo podejście uczniów i ich katechetów do przedmiotu religii. Nauczanie tego przedmiotu jest najczęściej fikcją (w tym roku skończyłem liceum i wiem coś o tym). Sam jestem niewierzący, ale czytam czasami pismo święte, tak jak duża część moich znajomych, deklarujących się również za niewierzących. Wynika z tego smutne stwierdzenie, że te 90-pare procent wierzących Polaków jest mniej obeznana z pismem świetym i podstawowymi wiadomościami z zakresu religii niż wielu tzw. niewierzących. Widziałem pare programów (religijnych), w których reporter z TV podchodził do ludzi i pytał o podstawowe sprawy np. skąd się wzięło 10 przykazań (nieodgadnięte przez żadnego ankietowanego!!!), jakiej narodowości był Jezus, czy kto to był Jonasz. Chociaż z drugiej strony może to lepiej, że nasi rodacy są odporni na tego rodzaju wiedzę, ponieważ mój katecheta usilnie nas przekonywał, że inkwizycja zostałą wymyślona przez wrogie kościołowi środowiska epoki oświecenia. Naszczęście nikt go nie słuchał. Uff…

  18. To ja jednak wygodniej sie umoszcze nad moja rzeka, bo chyba sie zanosi na dluzsze czekanie na normalnosc
    Pozdrawiam,
    Stara Zaba

  19. Kościół ma ponad 2000 lat kumulowania doświadczeń jak pozyskać dla siebie nieco więcej dóbr doczesnych. Najpierw skruszony grzesznik w celu pokutnym daje jakiś mały przywileik (np. da zarobić na nauczaniu religii). Nie da ten, to da inny, wystarczy poczekać. Na początku sytuacja jest niestabilna, kolejny władca może jednym ruchem przywilej odebrać. Trzeba więc poczekać na następną okazję i u kolejnego grzesznika przywileik nieco poszerzyć (np. umieścić informację o wyznawanym przez obywatela światopoglądzie na dokumencie urzędowym). Nie za dużo, bo ktoś się zdenerwuje i sytuacja chwilowo wróci do punktu wyjścia.

  20. Szanowny Panie Redaktorze !
    Skad u djabla wpadla Panu do glowy idea oddzielenia kosciola od panstwa.
    Jako mnie pamiec nie myli we wszystkich cywilizowanych krajach zawsze dla dobra narodu to byla jednosc. Pozwole sobie zacytowac kilka przykladow. Wegierski krol Istvan przed okolo tysiacem lat postanowil, i wykonal, ochrzcic swoj kraj. Jak postanowil tako i chrzcil. Potem doszedl do wniosku, ze trzebaby to jakos bardzie uswiecic. No i znalazl sobie w Bawarii juz wowczas nieslychanie katolickiej ksiezniczke Gizele. Podobno przyjechala do Budy, owczesnej stalicy dunajskiej na bialym koniu. To taka tradycja w ichniej rodzinie, na bialo. Ale o tym potem. Jaka ona byla zona trudno powiedziec faktem jednak jest, ze jej maz zostal swietym. podobno mowil wszystki, ze od tego malzenstwa to tylko mozna zostac swietym. I zostal. Ma teraz wlasna katedre Swietego Istvana. oto pozytywny przyklad zalet jednosci.
    Wezme jednak inny przyklad dla odmiany z Polski. Jeden krol, Boleslaw w Krakowie, zdenerwowal sie i doszedl do wniosku, ze trzeba zrobic porzadek z miejscowym biskupem. Moim zdaniem posunal sie zbyt daleko i podobna osobiscie scial mu glowe. Dostal od tego wyrzutow sumienia i za rada uczonych udal sie w piesza pielgrzymke do Rzymu. Droga wiodla przez owczesna Karyntie. Obecnie jest to land w Austrii i nazywa sie Kärnten. Popasal w klasztorze nad jeziorem Ossiach. Popasujac zapomnial widac o swoich grzechach bo pozostal w tym klasztorze do kanca dni swoich. Roznie ludzie mowia na temat tej krolewskiej decyzji. A to miejscowe pieknosci, a to dobre wino mszalne odwodzilo Najjasniejszego Pana od checi zwiedzania Biblioteki Watykanskiej. Trudno powiedziec. Do dzisiaj przy wejsciu do klasztornego muzeum mozna kupic pocztowke na ktorej widnieje scienny nagrobek z odpowiednia inskrypcja. Jak z tego wynika proba oddzielenia kosciola od panstwa nie wyszla panujacemu na dobre.
    Sa to tylko dwa przyklady, ze nie wspomne o klopotach krola Heroda, chociaz to inna religia.
    Podobno jednym z dobrych srodow na rozszerzenie pojemnosci szarych komorek jest czytanie odpowiednich pism swietych. Nic dziwnego zatem, ze student fizyki niekoniecznie musi znac matematyke ale obowiazkowo i na pamiec znac Ksiege Genesis.
    W tym tygodniu czytem Koran. Tez piekna lektura. Niestety jeszcze nie w jezyku oryginalu.
    O czym powiadamiam.
    Pan Lulek

  21. Dlaczego dotychczas nie ma religii jako obowiązkowego przedmiotu na wszystkich kierunkach studiów wyższych ?
    Dlaczego udział religii w programach edukacyjnych ma być ograniczony tylko do przedszkoli, szkół podstawowych i szkolnictwa średniego ?
    Przecież uczymy się przez całe życie. Skąd ta luka edukacyjna w szkolnictwie wyższym. Katolik = prawdziwy Polak. Czy nasze szkolnictwo wyższe nie kształci przypadkiem pół-Polaków, a może ćwierć.
    Karygodne niedopatrzenie, które powinno być natychmiast usunięte.
    Żarty żartami, a rzecz całkiem poważna.
    I to wszystko podobno jest zgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej.
    PS. Specjaliści ponoć dyskutują, czy nie byłoby celowe wprowadzenie nauczania religii w żłobkach.
    Jeśli jeszcze gdzieś te relikty komunizmu funkcjonują.

  22. TesTeq
    Na Adrzeja falicza szkoda czasu – mysle o komentowaniu jego wpisów. Ja je czytam, tak jak i wpisy Boboli, ale nie komentuję. Przecież do tesktu:
    „Ja tez uwazam, ze PIS robi wspaniala robote odcinajac sie od oszolomstwa partyjek jak Samoobrona i LPR.
    Niestety na skutek realiow politycznych – czyli wyboru miedzy zlodziejskimi “elitami” niby-lewicowymi z korzeniami w oportunistycznym prosowietyzmie..”
    nie da się traktować poważnie. Chyba, że jest to satyra czy pastisz na otaczającą nas rzeczywistość. Na to wskazywałby tekst: „Inaczej czeka nas premier Kalisz przy ktorym Kaczynski to dystyngowany maz stanu… jak mlody ziemniaczek przy zgnilym kartoflu.” Mnie sie jakoś Pan Premier kaczyński nawet w najśmielszych snach nie chce kojarzyć z mężem stanu, o poziomie merytorycznej wiedzy prawniczej nie będę mówić już tutaj o tym dyskutowaliśmy i na tej płaszczyżnie, stricte prawnej, to śmiem twierdzić Pan Kalisz jest mężem stanu, Pan Premier miałby kłopot ze zdaniem elementarnego egzaminu z prawa cywilnego, nie mówiąc o gospodarczym na Wydziale Ekonomii, gdzie trzeba miec pojęcie co jest w prawie, a miec obkute paragrafy i kodeksy. Przy tym poziomie wiedzy prawniczej jaką Pan Premier reprezentuje, to wcale się nie dziwię, że nigdy nie zaryzykował jej konfrontacji z praktyką i rzeczywistością. Będąc politykiem można pleść dowolne bzdury i udawać, że się z tego prawa coś jeszcze rozumie (chociaż ostatnio i z tym ma Premier kłopoty – vide jego złota myśl o racji stanu jako podstawy orzekania w sądach), a to mogłoby nie wystarczyć w rzeczywistości, o czym boleśnie się przekonał Poseł Mularczyk, któremu należną szkołę dał w TK Sędzia Stępień. A mularczyk jest i tak jeśli chodzi o praktykę lepszy od Pana Premiera – w końcu jakoś zdał ekzaminy na aplikację adwokacką i te końcowe na adwokata, więc coś musiał umieć, zostały problemy ze stosowaniem. Ciekawe, co będzie z jego praktyką, gdy biedaczek nie dostnie się następnego Sejmu i trzeba będzie zarabiać własną ciężką pracą właśnie z zakresu stosowania prawa. Na tym można fakt nieźle zarobić, ale trzeba udowodnić, że się coś potrafi. To zawód, gdzie repuatacja jest ważna, ta reputacja dotyczącą jakości oferowanych usług i poziomu profesjonalzmu w szczególności. Życze mimo wszystko Panu Mularczykowi pozytywnego zderzenia z tą rzeczywistością – może zacznie wtedy w końcu myśleć prawem,a ni tylko PiS’em…
    Pozdrawiam.

    Joanna

  23. Przepraszam serdecznie za napisanie Falicz z małej litery. To przez pośpiech i nieuwagę. Mea culpa.
    Joanna

  24. Panie Danielu,
    Na wstępie zaznaczam, że b. min. Kaczmarek nie jest moim ulubieńcem, ale są chwile gdy sposób walki z nim wydaje się zdecydowanie nie uczciwy. Chodzi o głupią w sumie sprawę. Pani Olejnik z uporem dopytywała się o to, dlaczego wpisał on w ankiecie personalnej, że był kandydatem do PZPR, a nie członkiem tej partii. Kaczmarek sprawiał wrażenie człowieka, który nie bardzo rozumie o co jej idzie i rzeczywiscie jej pytania według mnie były oparte na obiegowym rozumieniu słow „członek PZPR. O ile wiem, zanim ktoś stał się faktycznym członkiem tej partii musiał przejść okres kandydacki, a w okresie tym mógł dostać obowiązki np pełnienia roli lektora. W tej sytuacji zarzucanie mu kłamstwa jest dalece przedwczesne i krzywdzące. Mogę zrozumieć panią Olejnik, że jako względnie młoda dziennikarka może nie pamiętać czy wręcz nie wiedzieć co kiedyś rozumiało się pod słowami „kandydat paertii”, ale dlaczego nikt nie próbuje zwrócić uwagi na rażący w tym wypadku brak wiedzy z jejstrony – to wydaje mi się bardzo nie eleganckie.
    Być może mylę się, ale sądzę, że warto byłoby by zechciał Pan coś w tej kwestii napisać. Chyba w tym zalewie błota, niewiedzy i pospolitych kłamstw, które nas otaczają, od czasu do czasu powinno się powiedzieć coś do końca prawdziwego.

  25. Panie Redaktorze,
    czy to sie komuś podoba czy nie nasi tzw. politycy zafundowali nam Taliban w środku Europy. Najgorsze jest to , że jakby nie patrzeć istnieje jakieś przyzwolenie społeczne na tą podróż w krainę magii i średniowiecza. Kryje się za tym oficjalna działalność ok 70.000 „armii ” obcego państwa czyli Watykanu. A 38 milionowy naród daje przyzwolenie nie bacząc na konsekwencje tego faktu. Można by na ten temat wiele tylko co to zmieni skoro jak się wydaje nie ma takiej woli u polityków (poparcie z ambony najwazniejsze)niezależnie od „koloru” partii a społeczeństwo z aprobatą godną lepszej sprawy „kupuje” mity i obietnice lepszego zycia po śmierci. Od zawsze żyliśmy i dalej żyjemy iluzją dogmatów. Przykry i porażający dowód mentalności społeczeństwa. Jak zwyciestwo pod Warszawą (1920 r.) to CUD , jak klęska Powstania Warszawskiego to cisza nad tą wybiórczością cudów. Jesteśmy ciemnogrodem Europy i to jest i fakt i efekt oddania „dusz” pod indoktrynację Watykanu. Może do kanonu lektur warto by dodać „Bóg urojony” Dawkinsa?!

  26. Au au au ale Pan schlostal temat swoim artykulem :) bardzo mi sie podobalo. Poniewaz nie mam nic madrego do dodania w temacie wyzszosci swiat Wielkiej Nocy nad swietami Bozego Narodzenia przytocze tylko nasze rodzinne ulubione powiedzonko:

    „jezeli co daj Bog, Pana Boga nie ma, to chwala Bogu, a jezeli nie daj Boze Pan Bog jest, to niech nas reka boska broni” :) pewnie Pan to zna, gdzies nam sie o uszy obilo i zostalo na (nomen omen?) amen.

    A z innej beczki – jeszcze jedno bardzo mnie rozsmieszylo: Andrzej Falicz pisze: Ja tez uwazam, ze PIS robi wspaniala robote odcinajac sie od oszolomstwa partyjek jak Samoobrona i LPR. hiii hiii, bede teraz myslec co zrobic z tak pieknie rozpoczetym dniem, zwlaszcza ze akurat mam urodziny :)

    Moze troche pociesze blogowiczow ze z perspektywy pewnej brukselskiej instytucji Polacy zaczynaja byc postrzegani oddzielnie w stosunku do rzadu – spoleczenstwo powoli przestaje byc oceniane po tym co Kaczory robia. W czym (malenka) odrobina mojej mrowczej codziennej pracy i cierpliwego tlumaczenia. Ale biada nam jesli w nastepnych wyborach znowu Kaczynscy wygraja, wtedy juz nic nam nie pomoze.

    pozdrawiam

  27. Szanowny Panie Redaktorze!
    Serdecznie dziekuje za mozolna prace przywracania naleznych proporcji.Jak sie Panu udaje tak celnie i jednoczesnie KULTURALNIE opisywac polska rzeczywistosc pozostanie dla mnie zagadka ,a jest okazja do wyrazenia szacunku.
    Klaniam sie nisko!
    Rafal
    PS Panski blog jest bezapelacyjnie najlepszy,ale jestem ciekawy,czy czytal Pan posty matki_kurki publikowane miedzy innymi na forum Onetu,a jesli tak,to co Pan o nich sadzi.

  28. TesTeq – Afalicz po prostu widzi wszystko inaczej:

    patrzy na PIS – widzi jej wspaniałą robotę
    patrzy na Legutkę i widzi klasę PIS
    a gdy w końcu spoglada na Kaczyńskiego – widzi męża stanu :)

    pozdrawiam

  29. Nie byloby problemu z religia w szkole, nawet publicznej, gdyby byl wybor pomiedzy ksiedzem kat, pastorem luteranskim lub kalwinskim, malamedem i imamem. Takiego wyboru nie ma i nie bedzie. Wlasnie dlatego, ze na ten temat wypowiadaja sie wylacznie biskupi Kosciola kat. Nikt nie pyta o zdanie rabina. A szkoda. Tak jest np. w Iranie, tyle, ze tam wypowiadaja sie wylacznie rownie swiatli co nasi biskupi imamowie. Tak to ewolucja Polski przebiega w kierunku teokracji. Przesadzam? Bynajmniej. Kierunek jest wytyczony i nie wiadomo tylko czy i kiedy tam dojdziemy. Allah akbar i do przodu!!!

  30. Każdy przymus budzi niechęć. Chociaż to religia kształtowała cywilizacje, dzisiaj europejczycy swoją tożsamość wyrażają w kategoriach politycznych. Trudno się dziwić, nowoczesne społeczeństwa są ( czy tego ktoś chce , czy nie)
    wielonarodowościowe i wielokulturowe , religia wnosi więc ferment i niepokój. Z drugiej strony, samotni i zagubieni potrzebując zasad i wartości zwracają się do Kościoła nie dlatego, że stali się prawdziwymi wyznawcami danej religii, a dlatego, że jest to przystępne żródło zasad, więzi społecznych i ładu. Do tej pory wszystko jest w porządku. Zaczyna być źle kiedy państwo wtrąca się do tej sfery emocjonalnej ludzi, inicjując swoiste wojny religijne i wyprawy krzyżowe.

    Jestem ateistką. Dziecko wychowywałam w duchu tolerancji, mając nadzieję, że samo zadecyduje o swoim życiu duchowym. Ze spokojem patrzyłam z jaką radością syn uczestniczył w spotkaniach religijnych, zadawał pytania, dyskutował, uczestniczyłam , byłam świadkiem we wszystkich sakramentach, które syn sobie sam organizował.Wybrał. Jest ateistą. Z takim samym spokojem uczestniczy w życiu religijnym swoich dzieci. Czeka aż wybiorą….

    Wobec tak postawionego problemu , Panie Danielu, zastanawiam się jaką wartośc ma mój stopień z religioznawstwa np.gdy najdzie mnie chęć uczestniczenia w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Stopień do poprawki?

    Pozdrawiam Halszka

  31. Ciekawe co na to Europa.W polskich publicznych szkołach preferuje się uczniów katolickich,a utrudnia dostęp innowiercom. Klerykarno-autorytarny reżmim? A Polacy będą się dziwić.

  32. No i nasz Gospodarz poleciał Bobolą, który już się szykował żeby taki post napisać ! Pamietajmy jednak że Bobola, którego kilku blogowiczów traktuje powaznie, to jeden z najdowcipniejszych ludzi na tym blogu i tylko Ojciec Dyrektor Odkupiciel wie co jeszcze może on zaprezentować !

    Co sie tyczy A. Falicza, to jest to klon Chrisa Domaradzkiego i wiedziałem że predzej czy później MUSI wrócić !

  33. A dla mnie sprawą kluczową jest przezwyciężenie powszechnego zakłamania w stosunku Polaków do religii. Prywatnie są krytyczni wobec księży i Kościoła a oficjalnie „popierają” (sytuacja dokładnie jak z PZPR). Dopóki ta dwoistość postaw nie zostanie złamana nie ma mowy o ruszeniu w kierunku nowoczesnych państw współczesnej Europy. Tylko kto dokona tego przełomu, żeby ludzie przestali udawać z obawy przed sąsiadem, opinią kółka parafialnego itp? Jak to było możliwe w Hiszpanii, która chyba wyzwoliła się z tego średniowiecznego gorsetu?

  34. Drogi Panie Danielu
    wykształcone społeczeństwo nie jest potrzebne żadnej władzy poprzedni system kształcił ,ludzie zaczęli czytać ze zrozumieniem i domagać się swoich praw
    Dlatego obecnie taki nacisk kładzie się na naukę religii ,ponieważ bezpieczniej jest jak obywatel wierzy ,nie musi dociekać prawdy

  35. Odnoszę wrażenie, że tak jak Kościół stworzył na siłę diabła i słabość człowieka, żeby uzasadnić swoje istnienie, tak PiS tworzy na siłę bezprawie i niesprawiedliwość. A przecież tak w jednym, jak i w drugim przypadku, wysiłki ku temu, żeby zamienić zło na dobro, spełzły na niczym. Bo tylko kretyn może sądzić, że zło może ewoluować i stać się dobre. Kretyn, albo ktoś, kto chce na tym zarobić niezłą kasę, albo mieć władzę na ciemnym ludem. Tak nam dopomóż Bóg.

  36. Oczywiście miałem racje !
    Na blogu Szostkiewicza Bobola już o godzinie 6.54 zaproponował wprowadzenie dla dorosłych obywateli obowiązkowych imiennych książeczek do nabożeństwa, ze zdjęciem i miejscem na odnotowanie przebytych przeszkoleń !!!
    A wyście go nie doceniali !!!

  37. Panie Redaktorze. Panowie blogowicze.
    Po co te komentarze z emocjami? Przecież zaraz wybory. Wygra się, konkordacik się wypowie i po sprawie.

  38. Witam i opinię o obligatoryjnym umieszczeniu religii w egzaminowaniu ludzi niezależnie od rodzaju egzaminu popieram.
    Może jako jeden z pierwszych spróbuje zdac egzamin biskup Głódź którego trudno traktować poważnie pamiętając wyczyny jako ojca zbawcę żołnierzy.
    Proszę o opinię na temat p. Kaczmarka bo dym jaki robi Ziobro i spółka świadczy że mają za kołnierzem wiele spraw i boją sie ujawnienia.
    Pani Olejnik jest silna i stanowcza dla ludzi których nie lubi, a lizusowata i omdlewająca wg. potrzeb.
    Pozdrowienia dla blogowiczów i powodzenia w egzaminach.

  39. Panie Danielu,
    zgadzam się w stu procentach. Zaraz po usłyszeniu słów abp. Głódzia napisałem co o tym myślę u siebie (http://doodge.wordpress.com/2007/08/18/kto-daje-i-odbiera/).
    Mam jednak odpowiedź na Pańskie pytanie. Otóż bardzo jasne jest, dlaczego takich egzaminów nie będzie. Nikt by ich przecież nie zdał. Mogę się z Panem założyć, że znaczna część obywateli naszego kraju deklarujących bycie katolikami, nie potrafi wymienić 7 grzechów głównych, ani pewnie nawet 10 przykazań. O postępowaniu zgodnie z wytycznymi tej religii już nawet nie wspominam…

  40. Szanowny Panie Redaktorze ! Drodzy blogowicze !

    Dyskusja pod niniejszym felietonikiem (podobnym w treści do ostatniego „wpisu” Pana red. A.Szostkiewicza) pokazuje clou problemu, choć go nie nazywa ex definitione. Nie zrobil tego moim zdaniem tez Szanowny Gospodarz blogu. Otóż są dwie kwestie w tym o czym tu (i u Pana Adama) dyskutujemy – po pierwsze: nie chodzi i nigdy nie chodziło (wbrew temu co mówi Wielebny ks.K.Sowa) czy biskupi w tych kwestiach nie powini się wypowiadać; Red.D.Passent mówi o szkołach wyznaniowych, racja, ale też trzeba z naciskiem powiedzieć (i to dot. też szkół wyznaniowych, gdyż katolicyzm nie jest jedyną wiarą religijną dopuszczalną w naszym kraju do egzestencji), że jest to glos – mamy demokrację – JEDNYM Z WIELU RÓWNOPRWNYCH PODMIOTÓW ŻYCIA PUBLICZNEGO ! I nic poza tym. Dla wladzy – normalnej, neutralnej światopogląowo, demokratycznej i nowoczesnej glos Episkopatu winien znaczyć tyle samo co głos powiedzmy naczelnego rabina Polski czy zwierzchnika wspólnoty karaimskiej.
    I drugi aspekt – tolerancja bez której demokracja jest rachityczna, więdnie, jest cieniem tego o czym pisali Roussaeu, Mill, Toqueville czy Locke, wymaga aby „duży” uznał prawa „małego”. Bez tego zrozumienia pojęcia te nie są warte funta kłaków. Biskupi polscy, zgodnie z zasadą polityki totalitarnej, mówią – duży może (i musi mieć) więcej. Czy będąc pod opresja (nie taką znowu straszną jak dziś opowiadają – kto nie wierzy to niech poczyta wywiad z ks.kard. wiedeńskim F.Koenigiem, Tygodnik Powszechny z 31.05.1964 r. o metodach funkcjonowania Kościoła w różnych formacjach społeczno-politycznych w historii i współczesności) nie rządali dla siebie – słusznego zresztą – miejsca w życiu doczesnym Polski ? A dziś „Innemu” człowiekowi z takich samych pobudek, imperialnych, triumfalistycznych i jawnie totalitarnych odmawiają racji bytu wzorem Państwa i systemu politycznego, które zwalczali (i współżyli z nim też). Po prostu – J.E. ks. Biskupi, wstydźcie się – poczytajcie Ewangelie dokładnie , które głosicie, a wtedy mnoże dotrze do Was przypowieść o belce, oku i źdźble.
    Pozdrawiam.

    WODNIK53

  41. Aktualia:
    Gazeta Wyborcza informuje, że w 16-u izbach celnych utworzone zostaną etaty kapelanów.
    Pytana skąd ten pomysł, Pani Z. Ogińska, dyrektor biura ministra finansów oświadczyła, co następuje;
    Zgodnie z decyzją Episkopatu Polski z października 2006 r funkcjonariusze służby celnej zostali włączeni do duszpasterstwa wojskowego prowadzonego przez Ordynariat Polowy Wojska Polskiego”
    Oto gdzie zapadają decyzje dotyczące organów i służb państwowych RP 3 i pół.
    I to wszystko podobno zgodnie z konstytucyjną normą rozdziału kościoła od państwa.

  42. Śmiech śmiechem, ale we wczorajszej, albo przedwczorajszej (wszystko już mnie się tojta) debacie telewizyjnej, ośmiu kandydatów na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych z ramienia partii demokratycznej musiało odpowiedzieć na pytanie, czy wierzą w Boga i czy się modlą, oraz czy uważają że modlitwa może zapobiec klęskom żywiołowym, jak tsunami czy Katrina. Hillary poszła na pierwszy ogień i odpowiedziała, że wierzy w Boga, i że modli się codziennie kilka razy, a w przypadku klęsk żywiołowych modli się na okrągło całą dobę. Ale głównie o siłę i odwagę w obliczu nieszczęścia, którego modlitwą nie można odwrócić. Inni kandydaci (Obama, Edwards, by wymienić tylko najbardziej liczących się) wypowiedzieli się podobnie. O ile mi wiadomo nikt z pretendentów nie musiał zdawać egzminów z religii przy przyjmowaniu na wyższe uczelnie, ale ten który im zaaplikował moderator (George Stephanopoulos) zdali na piątkę.

  43. Byc moze trzeba bedzie odnawiac certyfikat wiary tak, jak odnawia sie dowod rejestracyjny, gdzie warunkiem sine qua non zarejestowania jest pomyslne przejscie przegladu technicznego.

    Wyobrazmy sobie: przy kazdej parafii stacja diagnostyczna „Wiarex”:
    „Atestacja wiary – certyfikaty – czynne 24 godziny.
    Bez randez-vous. Wejscie od bramy z boku.
    Wysokosc ofiary umiarkowana. Rabat dla studentow i rencistow (wymagana legitymacja)”

    Oczywiscie nastepnym etapem bedzie powolanie policji, ktorej zadaniem bedzie sprawdzanie waznosci certyfikatow i atestow wiary. Nazwijmy te sluzbe „Straznikami wiary”, o szerokich uprawnieniach, z dokonywaniem kontroli w domach wlacznie (obecnosc domowego oltarzyka, krzyzyk nad kazdymi drzwiami, rejestr wizyt duszpasterskich), uprawnieniami prokuratorskimi, itp. Na czele trzeba koniecznie postawic sprwadzonego duchownego o sporej charyzmie i sile woli parowozu: nie mowie, ze to ma byc Rydzyk, ale moze ktos z jego otoczenia. Moze byc ktos z zagranicy, kto uroczyscie wroci w odpowiednim momencie do Polski, witany na lotnisku jak Mesjasz prze duchowienstwo oraz wydelegowanych przez Episkopat przedstawicieli rzadu.

    Czy Polska nadal planuje rozwijac energetyke amtomowa ? Jesli tak, to potrzebne nam beda wirowki do oczyszczania uranu i wlasny, narodowy (nawet narodowo-katolicki) program jadrowy. Kraje oscienne oraz USA byc moze zaczna sie niepokoic, bo przeciez taka wirowka, w ramach narodowego programi jadrowego moze sluzyc do…

    No wlasnie. Czy Amerykanie nie buduja przypadkiem tarczy w niewlasciwym kraju ?

  44. Jak ma się obowiązek naucznia religii do państwa neutralnegon swiatopoglądowo? czy wszyscy katecheci mają ukonczone magisterskie studia religii lub filozofii? Czy dyrektor ma prawo wyboru katechety spośród oferty episkopatu> czy dyrektor ma wglad w nauczane treści czy te treści są obowiązkowo przedstawiane i aprobowane w kuratorium .czy na lekcjach religi uczy się historii kościoła (krucjaty,inkwizycja,stosunek do hitleryzmu) czy uczy się o innych religiach ich liturgii? jak narazie to śmiech pusty i trwoga.ZAwłaszczane umysłami mlodzieży po zawłaszczeniu mienia to nastepny ralizowany etap.Serdecznie pozdrawiam.

  45. Witam Panie Danielu,

    sam mialem przyjemnosc w arcykatolickiej miejscowosci Münster w niemieckim Landzie Nadrenia – Westfalia uczeszczac do gimnazjum, gdzie przedmiotem obowiazkowym do 12 klasy byla Religia lub Filozofia (do wyboru i wliczany do sredniej). Pamietam, ze wiekszosc uczniow wybierala religje, bo latwiej bylo dostac dobra ocene, a ja natomiast zdecydowalem sie na filozofie i nie bylo juz tak rozowo jak u moich „religijnyych” kolegow (trzy lata sie „meczylem”…). Istnial tam jednak program nauczania religii zaakceptowany przez tamtejsze kuratorium oraz wykladali ten przedmiot studiujacy religie jako szkolny fach nauczyciele, ktorzy pozatym nauczali drugiego fachu jak np. Sport.
    Sadze, ze Pana teza, jakoby religia jako przedmiot w szkole to byloby swego rodzaju naduzycie i policzek w rozumnego i oswieconego obywatela, jest interesujaca, aczkolwiek w praktyce (jaka ja poznalem) nie do przyjeca, wrecz przeciwnie. Religia w szkole moze byc poczatkiem nawiazania z nia dialogu lub przyczynic sie do postrzegania przez przyszlego naukowca problemeow transcendentalnych. Matmy i fizy przedmioty jak religia nie zastapia ale uzupelnia, poniewaz nawet Pan inzynier patrzy sie czasami w niebo i drapie po glowie i mysli o tym czego w jego fachowych ksiazkach nie mogl przeczytac a chcialby mimo to wiedziec.

    Serdecznie Pozdrawiam
    KW

  46. I kto teraz śmie zaprzeczyć, że wszystko co polskie bierze początek z Powstania Warszawskiego.

    P.S. Ten wpis i dyskusja pod nim są dla mnie egzotyczne. Ale racjonalizując to co napisano, oczywiście z pominięciem p. Falicza bo on do świata racjonalnego nie bardzo mi pasuje, to wnioskuję, że problem leży w jakości. Jakość nauczania religii leży. Zatem należy zwielokrotnić wydatki na przygotowanie katechetów i profesorów (w PRL-owskich liceach do nauczycieli mówiło się – panie profesorze, pani profesorko). Na nauczycieli matematyki i fizyki nie ma co wydawać pieniędzy, bo oni już są na zadawalającym poziomie.

    A co z wychowaniem seksulanym jako przedmiotem w liceum, gimnazjum, i w szkole podstawowej?

  47. cargo,

    nie bylbym taki pewny co do lukratywnosci kariery Mularczyka jako adwokat. I nie dlatego, ze potyczka z prof. Stepniem bedzie ciazyla jak odium nad mec. Mularczykiem, szkodzac mu w karierze adwokackiej. W zawodzie adwokata nawet tego rodzaju wystep publiczny liczy sie i dodaje blasku poprzez zdobyte doswiadczenie, uklady wsrod ludzi z orbity wladzy czy w sforach partyjnych. W Kanadzie wielu adwokatow reprezentujacych rzad przez sadami, w tym przed Sadem Najwyzszym, zostalo startych na popiol przez sedziow, ale to nie zaszkodzilo tym adwokatom kontynuowac z powodzeniem w swoim zawodzie. Innymi slowy: dobry adwokat jest jak Feniks i powstanie z kazdego popiolu.

    Jedyne, co moze warunkowo zagrozic lukratywnosci kariery adwokackiej Mularczyka to pomysly kolegow z wlasnej partii, o czym pisze mec. Aleksander Pociej w artykule „Adwokaci schodza do podziemia” (Rzepa070719::opinie) na temat projektu rozporzadzenia „O adwokackich stawkach maksymalnych” oraz o paranoi rownych stawek adwokackich.

    Pisze „warunkowo”, gdzyz i tutaj mozna powiedziec, ze na dwoje babka wrozyla. Jesli mec. Mularczyk jest rzeczywiscie dobrym adwokatem, to pomysly pisowskie rzeczywiscie zrownaja go z najgorszymi jesli chodzi o lukratywnosc praktyki, i w ten sposob pisowska rewolucja w pewnym sensie pozre kolejne ze swoich dzieci. Jesli zas mec. Mularczyk jest miernota profesjonalna, to rozporzadzenie o stawkach adwokackich moze byc dla niego kolejna szansa dana mu przez PiS.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  48. Pingback: Anonim

  49. Wczoraj do komentowania konferencji Kaczmarka, który ma przeciwko sobie cały aparat przymusu Rzeczpospolitej Trzeciej i pół, bystra inaczej redaktorka z TVN 24 zaprosiła redaktora biuletynu kłamstw słuzb specjalnych znanego także pod nazwą „Wprost” pana Janeckiego, oraz skazanego prawomocnym wyrokiem, kłamcę i oszczercę Jacka Kurskiego. W studio siedział też milczący facet, który odezwał się dwa razy po to by pomerdac ogonkiem i podlizać się Janeckiemu. Podobno jest to dziennikarz z Polityki i nazywa sie Pytlakowski. Serdeczne gratulacje dla Redakcji Polityki oraz TVN24 za szczyty obiektywizmu !

    Pytanie: Kogo i czego tak się boją Wejchert i Walter, że tak dają ciała ?

  50. Szanowny Panie Danielu.
    wyprzedziłem pana artykuł o parę wcześniej wpisując, że Polsce potrzebny jest rzeczywisty rozdział kościoła (wszystkich, a katolickiego w szczególności) od państwa. Któraś partia idąc do wyborów jako pierwszy punkt programu musi podać – wypowiedzenie konkordatu i konsekwentnie dążyć do celu eliminując religię katolicką ze szkół, zastępując ją przedmiotem z religioznawstwa i etyki. Wbrew pozorom wielu Rodaków poprze ten pomysł, bo większość obywateli czeka pewnie na to, szczególnie tych młodszych i aktywnych zawodowo. Dewoci i tak będą mieli gdzie się modlić. Kościołów pobudowano w Polsce bardzo dużo. Pomników świętych też. W budowie są dalsze monumenty, że wspomnę tylko o pomniku Chrystusa Pana w Świebodzinie (woj. Lubuskie). Tam cały naród pobożny będzie miał gdzie się modlić i ewentualne cuda oglądać. Pozdrawiam Lech.

  51. Jakby na to nie patrzeć – zmierzamy w słusznym kierunku. Aby przeciwstawić się rosnącej fali muzułmanizacji i laicyzacji, fundujemy sobie tarczę w porozumieniu z naszym najbliższym sojusznikiem, który przewidział konieczność przygotowania się do konfrontacji z największym przeciwnikiem Watykanu. Szerzymy miłość i chrześcijańskie współczucie na kraje afrykańskie, utrzymujemy reżim katolicki w krajach Południowej Ameryki. Już wkrótce – niedługo – wspólnym wysiłkiem uda nam się wymordować innowierców. Na gruzach ich jakże nieodpowiedniej przecież cywilizacji pobuduje się przybytki jedynie słusznej idei. Zyska też ekonomia oczywiście, bo ileż można dusić się w ciasnej Ameryce, czy Europie? Eksport idei musi nastąpić już wkrótce.

    Amen.

    Białe jest białe, nie-białe jest be.

  52. Witam.
    Ocena z religii na świadectwie to śmieszny pomysł (jak sam Giertych). Ma Pan racje, pod przymusem nic nie jest piękne. Ja na religię nie chodziłem (przez całe liceum) nie dlatego że MIAŁEM MOŻLIWOŚĆ nie iść, lecz dlatego że była to strata czasu. 45 Minut słuchania katechetki/księdza, którzy „edukują” młodzież na dobrych chrześcijan to przecież bezsensowna starta pieniędzy podatnika i czasu młodzieży. Nie mam nic przeciwko gdy szkoła przyczynia się do kształtowania dobrych ludzi, ale jeśli ktoś myśli, że da się ich wyedukować – a może „wyprodukować”- przez lekcje religii jest w strasznym błędzie. Na owych lekcjach (najczęściej, oczywiście nie zawsze) NIE ma DYSKUSJI, pogłębiania wiary, lecz w kółko te same dogmaty dla małych dzieci i INDOKTRYNACJA. Lekcje religii były by NAPEWNO bardzo (bardzo a nie bardziej bo młodzież ich nie lubi) lubiane przez uczniów, jeśli uczono by na nich o religiach i kulturach innych niż tylko chrześcijańska.
    Nie ma się co oszukiwać, że tak kiedykolwiek będzie w naszym katolickim kraju. Nie ma powodu aby ograniczać wolności słowa katolickich hierarchów, którzy czasem zabierają głos w sprawach państwowych i często mówią znacznie sensowniej niż władza czy opozycja. W przed „dzień wyborów” [OBY!] nie wiadomo czy PiS będzie rządził dalej (może czyjś dziadek znów „zabłyśnie”) czy władze przejmie słaba PO. Może głos jakiegoś zrównoważonego biskupa pomorze zdecydować komuś mało rozgarniętemu w polityce jak nie zmarnować głosu oddając go na jednego czy drugiego (albo trzeciego) populistę.

  53. mój bratanek w Dunedin, NZ całą karierę przedstudialną spędził w szkołach nominalnie katolickich. Były to ‘public school’, czyli szkoły prywatne i płatne. Ale były najlepsze i o cenzurki na jednym poziomie konkurowali Nowozelandczycy od pokoleń, kilku Polaków z diaspory, całkiem sporo Chińczyków i Hindusów. Żeby było śmieszniej, w ‘katolickich szkołach’ nie było kruchtialnej indoktrynacji, jeno propedeutyka jakaś religioznawstwa…
    A mama moja, która rok w Dunedin spędziła – zachwycona była polskim księdzem, który normalnym facetem był… Przyjeżdżał ‘do pracy’ w niedzielę na polską mszę w bermudach i hawajskiej koszuli, a potem czas miał dla parafian…

  54. kwiz,
    zależy co rozumiesz pod pojęciem „religia”, bo jeśli jest to jakiś zorganizowany twór, to jaka to religia? System wierzeń? Z tą całą swoją propagandą? Z tym przymusem? Przymus jest formą przemocy, tak jak wybór, o którym piszesz również, jest formą przemocy. Poza tym uczy cwaniactwa, bo „łatwiej było dostać dobrą ocenę”. Taka religia to fałsz.
    Może asymilować, czemu nie, ale sama w sobie niestety NIE JEST religią, ponieważ już na starcie odgradza człowieka od człowieka a nie wprowadza między nimi dialog. Zaczyna ich różnić.
    Twierdzenie, że ktoś, kto jest wierzący jest bliżej Boga od tego, kto wątpi, albo tego kto nie wie, czy Bóg istnieje, to czysty nonsens.
    Prawości nie można się nauczyć, tak jak nie można kogoś nauczyć a już najmniej nakazać religii lub religijności.

  55. Jest wreszcie okazja zapytac o pieniadze. Skad kosciol katolicki ma pieniadze ? Niby wiadomo, taca, datki, ale jak to dziala ? Czy placi podatki i od czego ? I przyziemne: ile zarabia biskup, proboszcz, wikary, organista, gospodyni na plebanii ? Kto to kontroluje i jak ? Jak wyglada struktura finansowa w tej dzialalnosci ? I tak wszyscy pisza, zeby pisac to moze ktos wie i zechce ponauczac ? Waziutko – tylko w Polsce i tylko teraz. Jak sie to wszystko ma do norm prawnych ? I jeszcze: czym jest kosciol jako podmiot w kategoriach prawnych ?
    Szczegolnie cenne bylyby ekspertyzy osob duchownych. Czy pisza na blogach ?

  56. Skoro są oceny na świadectwach, to religia powinna być obowiązkowa, gdyż w ten sposób nikt nie byłby narażony na ewentualną dyskryminacje. Co prawda teraz to nikt na to nie zwraca uwagi, ale czasy się zmieniają i jeszcze nie tak dawno bo w czasie II wojny światowej informacja o wyznaniu np. na legitymacji szkolnej, decydowała często o życiu lub śmierci. Chciałbym też przypomnieć, że religie do szkół i na świadectwa nie wprowadził ani twór dr. Frankensteina czy inne kaczory, tylko w 1990 prof. Samsonowicz związany ze środowiskiem z którego wywodzi się PO.

  57. Szanowny Jasny Gwincie;

    Ciesze sie, ze szukasz Synu wlasnie u mnie porady duchowej. Doceniam to tym bardziej, ze jak piszesz ,moje nauki powoduja u Ciebie niepokojace objawy gastryczne. Umartwiaj sie dalej Synu a droga prawdy stanie przed Toba otworem. Co do artykulu red. Srody, o ktorym wspominasz to niestety nie moge Ci sluzyc pomoca . A to z dwoch waznych powodow. Po pierwsze Szanowny Redaktor i Nestor Dziennikarstwa , ktory jest Ojcem tego blogu nic o tym artykule nie wspomina. Byloby zatem bezczelnoscia z mojej strony omawiac tu idee konkurencji. Po drugie, aby podniesc swoja swiadomosc na jeszcze wyzszy poziom, do porannej kawy czytam wylacznie prase katolicka . Nasz Dziennik nic jednak o red. Srodzie nie wspomina co oznacza, ze nie ma w jej artykule niczego wartego wzmianki.
    Szczerze Ci radze, abys postapil w moje slady Moj Synu. Wiedziec co czytac jest rownie wazne jak posiadac sama umiejetnosc czytania. Swiat bowiem jest pelen wypowiedzi, ktore sa w oczywisty sposob inspirowane przez Szatana. Nie dawaj sie mu prowadzic na pokuszenie.

  58. Jacobsky

    Ja nie jstem właśnie pewna tej adwokackiej kariery. Pan mec. Mularczyk mnie nieźle zbrzydził swoim zachowaniem przed TK, ale właśnie dlatego mimo wszystko mu życzę, żeby musiał zderzyć się z rzeczywistością uprawianego zawodu, to może wreszcie zacznie myśleć, jak to napisałam prawem, a nie PiS’em. Jak będzie reprezentował w swoich poradach prawnych równie nowatorskie i profesjonalne podejście do prawa, co Pan Premier ostatnio, to nie wróżę mu zbyt intratnej kariery, ale może jak zacznie uprawiam rzetelne prawo, a jego porady prawne oparte o prawa tego możliwości będą dla jego klientów skuteczne, to może jeszcze wyjdzie na ludzi. Odjum jego występu przed TK będzie widoczne dla ludzi, którzy takimi sprawami jak polityka i bój o lustrację się interesowali. Nie wszyscy tacy politycznie wyrywni są. Może jak będzie musiał zaczynać od właśnie najniższych stawek adwokackich i wyrabiać sobie zawodową opinię od początku, to doceni możliwość awansu zawodowego mierzony wzrostem cen swoich usług, który za pośrednictwem swojego kolegi – Misnistra Z. Ziobro, chce sobie znacznie ograniczyć. Nikogo nie edukuje nic tak skutecznie, jak baty odczute na własnej skórze. Ziobro też nie chce uwierzyć słowom mądrych ludzi, ktorzy prawnicze zawody uprawiają od dawna. Sam ma nikłe w praktyce tych zawodów doświadczenia i próbuje w ich funkcjonowaniu robić twórcze, wg niego rewolucje. Nie ma to jak brak świadomoścji konsekwencji swoich poczynań. Mamy już jedną próbkę działania pomyłśów niedościgłego wzroru prawniczego posła Mularczyka – sądy 24-godzinne. I jest to mizerna próbka, a do tego jeszcze cholernie kosztowna. Ja po prostu chcę, aby Pan Mularczyk miał możliwość oceny popieranych w Sejmie reform swojego klubowego kolegi w praktyce. Niech mu idzie na zdrowie. I niech jeszcze w tworzonych mu przez kolegę warunkach przyjdzie sensownie zarobić na życie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To najlepszy weryfikator jedynie słusznych poglądów.
    Pozdrawiam.

  59. Magrud!!!
    Trafiłeś. Dokładnie tak. Są dżentelmeni, są megalomani, i są zazdrośnicy. Niestety my obaj do dżentelmenów zaliczać się nie możemy.

    Zauważyłem nieopatrznie Twój komentarz na tym blogu http://passent.blog.polityka.pl/?p=321#comment-49175
    w którym głosisz chwałę Giertycha i Leppera, i wołasz, na pohybel Balcerowiczowi. Potem była ta nieszczęsna Twoja wypowiedź o Diagnozie prof. Czapińskiego, oraz o wspominkach i wynurzeniach pani Cargo.

    Dostałeś ode mnie odpowiedź na pierwsze:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=321#comment-49258

    Dodam, że faktycznie doktryna neoliberalna jest obecnie dominująca. W skrócie, politykę “państwa dobrobytu” (welfare state) i rosnącej roli państwa w gospodarce uznano za ekscesywną. I to nie tylko w teorii, ale potwierdziła to praktyka. Gdy w latach 1970-tych, oparta na dogmatach Keynesa gospodarka wpadła w stan stagflacji, odtrąbiono na odwrót. Ten odwrót nie jest oczywiście kompletny, bowiem zlikwidowanie państwa dobrobytu jest niemożliwe i niepotrzebne. Zaczęło się poszukiwanie “złotego środka”. We Francji na przykład, taki jest główny cel obecnej prezydentura Sarkozy’ego. Ale nie jest takie proste, politycznie i społecznie, wycofać się z pewnych przywilejów pracowniczych i świadczeń społecznych. Oczywiście stanowiska i opinie są różne, niekiedy rozbieżne. Być może moja sytuacja, w jakimś sensie podobna do sytuacji Cargo (tylko o jakieś 20 lat wcześniejsza), pozwala mi stanąć po stronie reformatorów systemu, czyli neoliberałów. Głowię się czasem, czy tak moim sentymentem kieruje jedynie mój interes, czy może ma on głębszą podstawę moralną. Otóż tak się tarfiło, że poznałem kilka indywidualnych losów ludzkich – przykładów jak nadmiar opieki ze strony społeczeństwa robi kaleki ze zdrowych wydawałoby się ludzi. Ale może jestem gbur, gruboskórny cham, pozbawiony wrażliwości beton.

    Wmawiano mi, w szkole, w domu, że świat należy do ludzi odważnych, wytrwałych i pracowitych. I do najzdolniejszych, o najsilniejszych charakterach. Gdyby mi tego nie przekazano siedziałbym prawdopodobnie całe życie cicho w kącie. Ale nie chciałem być znaleziskiem dla innych, chciałem sam coś dokonać dla siebie i najbliższych. To chyba normalne? Godne pochwały?! Niech żyje megalomania! Ale wiesz Magrud, często sobie wyrzucam, że zrobiłem za mało, osiągnąłem tylko cząstke tego co mogłem osiągnąć. Widzisz, nie tylko megalomania jest ze mną, ale jeszcze obsesyjna potrzeba osiągnięć, sprawdzania się, dowodzenia swojej jakości, dowodzenia sobie i innym. Choroba, nieprawdaż? Choroba człowieczeństwa, mam wrażenie.

    Wrócę jeszcze do Diagnozy Czapińskiego. Wygląda ona na ogromny kawał rzetelnej naukowej roboty, choć należałoby i można to zweryfikować, sprawdzić narzędzia badawcze, metody prezentacji statystycznej i wnioskowania. W końcu tu się zgadzamy chyba, że kryterium prawdy o społeczństwie jest praktyka, w tym przypadku zebranie danych żródłowych i wyciągnięcie z nich wniosków. Podobno zainteresowanie tą diagnozą nie jest w Polsce duże. Widać wnioski właśnie są nie takie jakich część naukowców sobie założyła. A może prawda jest właśnie taka jak podaje Daignoza Czapińskiego, że Polacy są coraz bardziej zamożni, ale mimo tego, jak to wyjaśnia teoria niewdzięczności, nie chcą się zgodzić, że to właśnie transforamcja a’la Balcerowicz i system rynkowy dał im szanse. Że te właśnie rozwiązania, zresztą liberałowie twierdzą, że zbyt ostrożnie wprowadzana, są metoda na szybsze wyjście z systemu gospodarki komunistycznej (PRL-owskiego “realnego socjalizmu”). Zamiast pytać, jaki jest koszt społeczny tych pro-rynkowych przemian, należy zapytać jaki byłby koszt społeczny ich zaniechania. I koszt polityczny. Czy Lepper, Giertych i Kaczyński dają jakąś gwarancję na dobrobyt i silną Polskę?

    Megalomania powiadasz. A ja cieszyłbym się, niezależnie od tego jak to nazwiesz, aby Polska rosła w siłę, a Polkom i Polakom żyło się dostatniej (czy raczej na odwrót, ludzie najpierw, potem kraj), ale na prawdę, nie tylko hasłowo.

  60. Nich biskupi politykują, niech walczą o każdy postaw sukna. Tym sposobem szybciej skonczą się ich wplywy, a kościoly staną się wyłącznie zabytkami.
    Za rok zobaczymy, w jaki obowiązkowa religia wpłynęła na zachowania uczniów. jestem pewien, że niczego odobrego nie wniesie. I będzie wiadomo, co jest warta wiara za piątki i szóstki

  61. Czy jest cos zlego w tym ze lekcje religii odbywaja sie w szkole?-Nie.Problem polega na czym innym,na braku wolnosci wyboru,oraz braku alternatywy dla uczniow ktorzy nie chca uczeszczac na te lekcje.
    Przeciez w Biblii Bog daje czlowiekowi taki wybor,nie zabierajmy tej wolnosci uczniom.

  62. Ciekawe jest, czym w rzeczy samej zajmujemy się debatując na tym tu forum. Przecież jest kwestią porażająco oczywistą, że konstytucyjna zasada rozdziału kościoła i państwa jest w tym przypadku nader jaskrawo łamana. Dzieje się tak nie od dziś. Po kiego grzyba nam Ustawa Zasadnicza, nie wiem. I nie wyobrażam sobie braku reakcji ze strony Unii, chociażby w formie lakonicznego stwierdzenia jednego z jej wyzszych urzędników. Cywilizowany świat tak nie wygląda.

  63. J-77

    Krzyże w miejscach publicznych i religia w szkołach to jeden z nielicznych zrealizowanych postulatów Solidarności. Na przekór i na złość PRL-owi.Symbol zwycięstwa. Potem to już samo poszło uaktywniając z kolei siły antyklerykalne. Dzisiaj ten spór przeniósł się na płaszczyznę swobód obywatelskich, konstytucję i to nie tylko polską. Niesie to z kolei dalsze implikacje polegające na odbieraniu i kształtowaniu zjawisk społecznych poprzez jedynie słuszną religię. Perpetuum mobile

    absolwent
    Cnota nie jest cnotą, jeśli nie jest praktykowana sama dla siebie. Ten kantowski pogląd na zachowania moralne stoi u podstaw krytycznych wypowiedzi dziennikarzy na temat J.Kaczmarka. Pomijając ten aspekt chciałam zauważyć, że na tym blogowisku ludzie mają już od dawna skrystalizowane poglądy na polską rzeczywistość. Kto kłamie? – czy to ważne? Dla mnie Kaczmarek ,Lepper czy Giertych są osobami, które zracjonalizowały i przypieczętowały moją opinię o rządach Kaczyńskich. M. Olejnik jest rasową dziennikarką, dba o szczegóły,do bólu dociekliwa, analityk. Nie zmienia to jednak mojego syntetycznego obrazu całości.
    Odpowiedzi w ankietach, kwestionariuszach , wypełniane pośpiesznie na kolanach, jeśli przemilczenia, to niekoniecznie celowe- kto wiedział, że to kiedyś będzie ważne, dzisiejsza forma cv, w którym człowiek ma się pokazać z jak najlepszej strony jest także jakąś formą subiektywnego przekłamania. Daliśmy się zwariować.
    Halszka

  64. cargo,

    dzieki za odpowiedz.

    „Nikogo nie edukuje nic tak skutecznie, jak baty odczute na własnej skórze.”

    Podziwiam Twoj optymizm i wiare w czlowieka oraz w jego chec uczenia sie na wlasnych batach, zwlaszcza u adwokatow operujacych na pograniczu swiata polityki oraz w granicach tego swiata. W tej sferze praktyki winda jedzi tylko w gore i na boki, zas bardzo zadko w dol. I stad bierze sie rowniez poczucie bezkarnosci, zwane pospolicie arogancja.

    Pozdrowienia

  65. O religii w ławce szkolnej pięknie pisał już Tadeusz Boy. Polecam gorąco lekturę jego tekstów. W którymkolwiek miejscu otworzę książkę – wszystko pasuje do obecnej rzeczywistości. Pozwolę sobie zacytować kilka fragmentów „Ofensywa klerykalizmu – niewiele mającego wspólnego z religią- na wszystkie dziedziny naszego życia staje się tak gwałtowna,że danie jej odporu stanowi w obecnej chwili jedną z najważniejszych pozycji w kształtowaniu naszej przysłości”. „Jeżeli chłop trzyma się religii, to raczej pomimo księdza niż przez księdza(..) Poziom duchowy i etyczny księży, sprzeczność między tym co głoszą z ambony, a tym, co mówi ich życie, jest tak rażąca, że ślepego musi uderzyć”.
    Mamy też u Boya felieton na temat religii w szkole zatytułowany „Rozmyślania przed Popielcem” – całego felietonu nie przepiszę, poprzestanę na jednym cytacie „Wszystko, co jest w nas z uczuć religijnych, ma swoje źródło gdzie indziej; wszystko, co daje szkoła, jest powolnym i systematycznym tych uczuć niszczeniem”.

    Gorąco polecam tę lekturę.
    Osobiście nie martwię się wprowadzaniem stopni z religii, liczeniem średniej itd. Kościół kręci w ten sposób na siebie bicz, a ja, jako osoba całkowicie areligijna, bynajmniej się tym nie martwię. Zdumiewa mnie tylko czasami przysłaniajaca umysł pycha środowisk kościelnych.
    Dziwię się też wielu rodzicom, którzy nie mają odwagi nie posyłać dzieci na religię. Ja swoich nie posyłałam. Trochę mieli przykrości ale nie za dużo. Obserwuję u wielu rodziców ogromną hipokryzję i tchórzostwo. Niby nie lubią kościoła i religii, ale powiedzieć „dosyć ogłupiania naszych dzieci” nie potrafią.
    Z jedną rzeczą polemizowałabym w Pana artykule. Otóż – pomimo moich przekonań, które powyżej przedstawiłam – niezmiernie sobie cenię muzykę religijną (w odróżnieniu od kościoła, który bynajmniej jej nie ceni, preferując pieśni oazowe, które obrażałyby moje uczucia religijne, gdybym je żywiła). A zatem studenci Akademii Muzycznych powinni co nieco wiedzy religijnej liznąć, aby tę muzykę odpowiednio wykonywać. No ale że nie zdobędą jej na lekcjach religii, to chyba jasne.

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rozumie intencje Gospodarza, tak mi sie przynajmniej wydaje. Czy mozna byc Polakiem nie bedac czlowiekiem wierzacym? Latwiej jest nim byc, kiedy sie wierzy. Smutne ale prawdziwe.
    Wiara to w znacznym stopniu przynaleznosc do jakiejs orietacji kulturowej. Dobrze jest wiedziec, co jest podstawa innych wiar, innych kultur patrzenia na Swiat i na to, co sie rusza i na drzewa nie ucieka.

    Tego w Polsce jest brak, brak nauki o innych – religiach – krewnych z gat. Homo sapiens. Nie musimy byc tolerancyjni kiedy nie jesten nietolerancyjnymi. Czyli jak mowi np. Miller o innym czlowieku, pozycja „zero”.
    Warto wiedziec o co np. w Islamie, Judaizmie, Chrzescijanstwie chodzi, dlaczego sie nie lubia lub bija sie, zabijajac. Warto wiedziec czemu musze zginac. Chce wiedzie, bo jestem czlowiekiem ciekaym. Dobrze bybylo aby w Polsce dostep do takiej wiedzy byl obowiazkiem kazdego obywatela. Niewierzacy tez moze zginac – prawda? Kto kogo pyta, jak przyjdzie co do czego? Sporo krwi w imie i z reki juz utoczono. Wypada przestac, przynajminiej wyhamowac sympatyczne zapedy.
    Wielka wiedza uszlachetnia, hamuje zwierzece instynkty.

    Czy „Daniel bialy” jest zwierzeciem? Chyba tak. Ale nie wiem na 100%. Trzeba byloby sprawdzic. Ale jak?

    Podczas „Rewolucji Kulturalnej” w Chinach, Czou En-Laj, KPCH, czlonek politbiura uratowal przed zniszczeniem znana na calyn swiecie rzezbe „smiejacego sie Buddy”.
    Lew Tolstoj 1828-1910, wybitny rosyjski pisarz i mysliciel zostal przez rosyjski Kosciol Prawoslawny wyklety, za „Zamartwachwstanie”.

    F.S. von/od Diasporski

  67. Do Olka 51 !
    Tak, pamiętam ten film „Wojna w 26 obrazach”. Największe wrażenie zrobily wtedy na mnie, mlodym, po studiach chyba już czlowieku, te mega-gwoździe wbijane przez „ustaszów” w czaszki Serbów – łatwy, szybki i tani sposób uśmiercania wroga (sic – iście katolicki gdyż państwo poglavnika A.Pavelica i monsg. A.Stepinaca, arcbp.Zagrezbia bylo na wskroś katolickie): czy tego chcą dziś – oczywiście z perspektywą minionych dekad – polscy talibowie ?. Bobolo – odpowiedz…..
    Powtarzam jeszcze raz – to co napisałem u A.Szostkiewicza; antykomunizm i walka z komunizmem i ZSRR nie są żadnym handicapem czy powodem do „pierwszeństwa” w demokracji i wolności, państwa prawa i porządku modernistycznego, jakie nastały po byłym ustroju. Ale np. Stepinac za antykomunizm został wyniesiony na oltarze – przez JP II !!!!
    A Serbowie mają prawo do traumy….
    Pozdrawiam – WODNIK53

  68. Za podlej komuny kursowal dowcip. W Zakopanem otwarto szkole bacow. W programie byly trzy przedmioty: wyganianie owiec, zaganianie owiec i j. rosyjski. Teraz byloby j/w, tylko zamiast j. rosyjski wpisz: religia. I bylo obalac komune (sam sie przyczynilem!!!)! Komu to przeszkadzalo?

  69. Panie Danielu i wszyscy blogowicze,

    Otoz nasz Gospodarz jest chyba jasnowidzem!!!! I to takim co przepowiada przyszlosc (w tym wpisie) z dokladnoscia do 3 lat. Prosze przeczytac:

    http://www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=16705

    Tytul tego artykulu z Rzepy brzmi :

    Abp Nycz: za trzy lata będzie można zdawać maturę z religii

    Czyz to nie piekne? :)

    Gratuluje, panie Danielu, wyczucia sytuacji. Chapeau bas!!! Pisze to calkiem serio, bo jeszcze dzis rano piszac w komentarzu do pana wpisu, ze zblizamy sie do Iranu sam myslalem, ze troche przesadzam. Jak sie okazuje nie bardzo przesadzalem. Za 3 lata witamy w Iranie!!!

  70. halszka31/3
    Jakich postulatów? Ani w postulatach 1980 ani w 1989 w czasie kampanii wyborczej nie było mowy o religii w szkołach. Te postulaty to były głównie ekonomiczne. Religie wprowadzono z zaskoczenia, w czasie wakacji ’90, rozporządzeniem ministra, podobno na żądanie rodziców. Od razu te pierwsze i ostatnie godziny na których miała być, to była fikcja. Przez 17 lat religia w szkołach ani lewicy ani dzisiejszej PO jakoś nie przeszkadzała, chociaż przy reformie oświaty była okazja by ją usunąć, chociażby ze świadectw. Przypomnieli sobie teraz, przed wyborami, więc wiadomo co będzie po wyborach.

  71. Chciałabym wiedzieć, czy doczekamy się wreszcie kiedys traktowania KK jako zwykłego podmiotu płacacego podatki i nie wysysającego mamony z budżetu. Który w końcu rząd zdecyduje sie odciąc KK od budżetu państwa i opodatkowac wiernych. Wtedy może by wreszcie było wiadomo jaki % społeczeństwa jest katolicki. To naprawdę jest wielki skandal, by z podatków ludzi niewierzących utrzymywać cały ten teatr (vide szaty sług KK i cały ten ceremoniał przeznaczony dla głupich maluczkich).Religia w szkole to naprawdę nadużycie, o średniej nie wspomnę. Dlaczego jest poozwolenie na kropienie (oczywiście za niezły szmal) każdej państwoej uroczystości, mieszanie się kleru do wszystkiego. Czy naprawdę poziom naszego społeczeństwa jest tak tragicznie niski?

  72. Bobola 16.38. Potwierdza sie opinia jednego z blogowiczów, że jesteś „jajcarzem” Aczkolwiek nie wiem co to określenie znaczy, ale jest coś na rzeczy. Zostań więc w Panu.

  73. Wodniku53;
    Znam niebezpieczniejsze i bardziej dokuczliwe dyktatury niz te jakie wprowadza Nasz Swiety Kosciol Katolicki. Zas nauka religii katolickiej nikogo jeszcze na zle drogi nie sprowadzila. Kosciol raczej stara sie powsciagnac roznego rodzaju naturalne ludzkie inklinacje od rozpusty po proste lub wyrafinowane mordy. Jesli spojrzec w perspektywie historycznej to wiekszosc zachowan wyraznie wystepnych charakteryzowala orientacje poganskie i ateistyczne. Wspomne tylko programowo ateistyczna doktryne komunizmu, poganskie i masonistyczne ciagoty w III Rzeszy czy nieco odleglejsze pacyfikacje dokonywane przez mongolsko-chinskie hordy Tamerlena, nominalnie buddystow lub konfucjonistow.
    Oczywiscie NSKK jako dobry Ojciec musial niekiedy tez powsciagac sila oporne na nauke owieczki. Byly to jednak decyzje podejmowane sporadycznie, na mala skale i z idea wybaczenia w sercu. Jest bowiem istotnym aby uczynic wysilek nawrocenia grzesznika. Bez tegoz nawrocenia czeka go bowiem wiekuiste potepienie.

  74. Telegraphic Observer:
    Pozwolę sobie znowu sie z Panem nie zgodzić.
    Nauczyciele matematyki czy fizyki nader rzadko są na dobrym poziomie, a ci najświeższego chowu w szczególności. Specjalność nauczycielska to na większości wydziałów matematyki/fizyki jest miejsce dla tych, którzy nie byliby w stanie poradzić sobie z bardziej zaawansowanymi zagadnieniami…
    Jednym słowem selekcja negatywna. Wyjątki niczego tu nie zmieniają.
    Właśnie na ich szkolenie należałoby wyłożyć pieniądze.
    Co do katechetów, to ich miejsce jest w przyparafialnych salkach katechetycznych.

  75. Panie mkj:
    Wiem skad sie bierze u Pan brak zgodnosci z tym co tutaj wypisuje. Pan nieuwaznie mnie czyta. Nie napisalem, ze nauczyciele mat/fiz sa na dobrym poziomie, lecz ze sa na poziomie ZADAWALAJACYM. Przymiotnik „zadawalajcy” w porownaniu z „dobry” stoi nieco nizej na skali oceny jakosci, ponadto o wiele wyzej z uwagi na relatywizm tej oceny. Dla mnie to wszystki jedno, mnie w Kanadzie, czyli z dala – to swobodnie zadawala. To jest dla mnie egozotyka. Choc ciekawe, ze syndrom selekcji negatywnej na specjalnosciach nauczycielskich daje nadal znac o sobie, dokladnie tak jak 30 lat temu.

    I z dostrzeganiem ironii (co do katechetyzacji w szkolach publicznych), Panie mkj, niestety tez nie jest zadawalajaco.

  76. Uffff! Gorąca atmosfera dziś na blogu D.P.!!! Co do mnie to miałem to kosmiczne szczęście urodzić się w rodzinie ateistycznej do szpiku kości, przez co mam od zawsze skłonność do nieulegania tzw. autorytetom, szczególnie tym religijnym. Mam uroczą, niewierzącą żonę i pięknego wewnętrznie, prawego, choć zupełnie niewierzącego syna. Nie męczą nas poczucia winy generowane przez religijne wychowanie. Co do kościoła katolickiego, to krótko scharakteryzuję go cytatem z bodaj Oscara Wild`a(choć nie na 100%): „kościół(w oryginale anglikański) prędzej zrezygnuje z 10 przykazań, niż z 10% swoich dochodów”. Ukonstytuowanie obecności religii w świeckiej szkole poprzez wprowadzenie jej na świadectwa, to dla KK wymierne korzyści materialne na całe dziesięciolecia! A to nie w kij dmuchaj(patrz cytat wyżej)!
    I jeszcze jedno, dlaczego wszyscy z uporem gorylu mówią o przedmiocie „religia”! To przecież jest K A T E C H E Z A !!!!

  77. p. Anno:
    KK uzurpuje sobie prawo do dwoch sentymentow w sercach Polakow. Jedno to poczucie, ze bez religii upadnie moralnosc, o czym w dosc nieudolny, jajecznicowy sposob plecie powyzej niejaki Bobola. Drugie, to czuwanie Opatrznosci nad losami narodu i wydzwiganie go z niewoli i innych klesk, oraz ochrona przed najazdami i zaglada … i podobne dyrdymaly. Lud nie moze pozostawac w ciemnosci, w cos musi wierzyc. I stad sie bierze wyjatkowa, uprzywilejowana pozycja KK.

  78. Pan Łukasz Fołtyn chce zmian i tę chęć dokumentuje: http://www.ppsd.org.pl/NEW/show_page.php?id=7

  79. Moja Babcia opowiadała mi jak chodziła do średniej szkoły na początku lat 20 minionego wieku w Chełmie Lubelskim. Chociaż była to szkoła publiczna, chodzili do niej wyznawcy różnych religii , to katolików obowiązywała bezwzględnie obecność na mszy w każdą niedzielę w określonym kościele i o określonej godzinie. Sprawdzano obecność.Ksiądz katecheta rozliczał nieobecnych na mszy, nieobecność wpływała na ocenę z religii, nie przyjmowano tłumaczeń typu: byłem w w innym kościele, na innej mszy itp. W ważniejsze święta kościelne czy państwowe najpierw szło się do szkoły i cała szkoła maszerowała na mszę do kościoła. Stare, dobre sprawdzone wzorce są, który minister edukacji je przywróci aby podlizać się Kościołowi?

  80. Szanowny Panie Redaktorze !!!

    Czytając Pański artykuł, posmutniałam. Wróciłam pamięcią w przeszłość – przecież to już było !!!!! . Dokładnie tak samo. !!!!!! A ja na to krzyczę : …”nie chcę, by wróciło więcej .” NIE CHCĘ.
    Kategorycznie protestuję.

    Nasz MIŁOŚCIWIE NAM PANUJĄCY KACZOR I pisząc swój doktorat podpierał się wrogą dla siebie ideologią. BO TAK TRZEBA BYŁO. WTEDY. Minęło ładnych parę lat. Czy coś się zmieniło??? NIE !!! Nasz KACZOR I tak się wtedy (chyba) wściekł , że naszym dzieciom zgotował to samo. RELIGIA – brak mi słów.
    KATEGORYCZNIE PROTESTUJĘ DRUGI RAZ.
    Do czego to ma dojść ??? – pytam się.
    W KONSTYTUCJI nie ma , że religia jest obowiązkowa.
    Religia i wyznanie – to nasz prywatny wybór.
    KACZOROM nic do tego.!!!!!!

    A jednak – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o elektorat RadioMaryjny . Przecież idą w y b o r y !!!! – nie ???
    OT PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ.
    KACZORA prawo i KACZORA sprawiedliwość.

    N I E M O J A .

    P.S

  81. „Tygodnik Powszechny” opisuje kulisy podjęcia decyzji o uwzględnianiu religii przy liczeniu średniej. Warto przeczytac ten bulwersujacy opis funkcjonowania Ministerstwa Edukacji Narodowej i samego ministra – na dodatek napisany przez księdza.

    http://tygodnik.onet.pl/1546,1432039,dzial.html

    Oto ostatni paragraf artykułu (podsumowanie):
    „Niewątpliwie po ogłoszeniu rządowego komunikatu poszły w górę notowania premiera u zwolenników wliczania oceny z religii do średniej. Wątpliwości dotyczące bliższych (organizacyjnych) i dalszych (legislacyjnych) konsekwencji wprowadzenia rozporządzenia pozostają. Ale to już kłopoty dla rządów przyszłej kadencji.”

  82. Urwało mi gdzieś moje P.S – a więc kontynuuję:

    ….już wcześniej pisałam , by Rząd zajął się rządzeniem, a Kościół swoimi sprawami kościelnymi, parafialnymi a nie p o l i t y k ą.
    Doczekałam się Pańskiego artykułu. Szacuneczek.

  83. buhahaha

  84. Jacobsky,
    ja nie wiem, jak to jest w przypadku adwokatów działających na pograniczu swiata polityki oraz w granicach tego swiata. Ja mam kolegę z ogólniaka – adwokata obecnie, który głosował na PiS. Tak w ogóle to bardzo normalny facet (był wśród tych świrów historycznych podobnych do mnie dających popalić naszemu księdzu na religii i również dotrwał na niej tylko do końca III klasy), ale tym wojującego antykomunisty. Rozumiem – przejścia rodzinne i tradycja jeszcze przedowjenna. Wierzył w ich misję. Jakkolwiek kretyńsko by to nie brzmiało. Nie będę tutaj cytować, co od jakiegoś półtora roku o PiS’ie mówi, bo to się nie nadaje do żadnego druku. O sobie mówi w podobnych supelatywach, jak o PiS’ie – mam na myśli zaćmienie umysłowe, na które był zapadł 2 lata temu. Więc jest nadzieja dla adwokatów. Gdy muszą się zderzyć z pojęciem prawa reprezentowanym przez panów K i ich totumfackich, niektórym otwieraja się oczy. Stąd mój optymizm. Pan Mularczyk jest właśnie w naszym wieku – jakieś trzydzieści parę lat. Jeszcze jest czas na oświecenie. Życzę mu tego, bo nie ma większego dopustu bożego jak własna głupota. Gdy się ją odkryje, to nawet nie ma na kogo zwalić winy, a z takim brzemieniem ciężko żyć. Wiem to po moim koledze. Mam niezły ubaw i żadną satysfakcję, jak sobie pluje w brodę, że dzięki również jego głosowi mamy to co mamy.
    Pozdrawiam.
    Joanna

  85. Yano,

    religia to moze, przyznam, niezgrabne wyrazenie, bardziej by moze pasowalo „wyznanie”. Podkreslajac „falsz” oraz „przymus” w relacji wyzanie a czlowiek raczej oddalasz sie od „tej” spolecznosci wyznaniowej a mimowoli kreujesz wlasna tzw. prawdopodobnie anarichistyczna. POza tym nie wydaje mi sie, ze wyznanie jakiekolwiek utozsamia sie z tzw. prawoscia, to raczej fundamentalisci instrumentalizuja jakiekolwiek wyznanie do wciskania takich kitow ludziom.
    Jesli wyznanie ciebie jara to wchodzisz w to, inna sprawa, jak to uzywasz. A wydaje mi sie ze taka odprawa dla religii w szkolach, jak Pan Passent to blogiem „kanalizujac” przedstawil, denuncjuje kompetencje, mam nadzieje wielu, nauczycieli/katechetow, jako archaiczne. Jesli jednak nie stematyzuje sie takich zagadnien jak wyznanie, i to juz w szkole, to bedzie w Polsce jak dotychczas, o dwonastej do kosciola w niedziele i potem schabowy

    Pozdr

  86. Wczoraj na onecie przeczytałem wiadomość, że placówki celne otrzymają swoich kapłanów z wynagrodzeniem równym naczelnika tej placówki.
    Poinformowałem o tym ważnym wydarzeniu moich niemieckich kolegów, wielu z nich jest katolikami. Tego newsa musiałem tłumaczyć dwa razy!
    Koledzy pytali czy jestem „wczorajszy”. Z niedowierzeniem pytali ” W Zollamcie???!!!” Kręcili głowami. Kończąc komentarzem „Seid Ihr noch ganz dicht?” – ” Jesteście jeszcze normalni? „.
    Już sobie wyobrażam, następny ważny polski wniosek w Brukseli – przed każdymi obradami muszą się wszyscy pomodlić, by otrzymać moc duchową od Boga!
    Jesteśmy na najlepszej drodze by stać się największym Ciemnogrodem Europy. No przynajmniej, w czymś będziemy potęgą.

    ad.Babariba
    miałś szczęście! Moje dzieci ksiądz Wiesław w ciągu miesiąca wyleczył z kościoła katolickiego! Choć wcześniej u niemieckiego księdza „biły” się o to kto będzie ministrantem ( właściwie ministrantką ) do mszy niedzielnej. Nie mogliśmy nigdzie wyjechać na pełny weekend, bo dzieciaki waliły do kościoła jak w dym. No, ale dzięki polskiej szkole katechyzy, znów można było robić wypady weekendowe. A dzieciaki przerzuciły się na sport, co jest chyba zdrowsze i bardziej emocjonujące. Sam pobierałem nauki relegii do 11 klasy w polskiej piwnnicznej izbie kościelnej.
    Amen

  87. Bobola, jesteś boski ! Kiedyś Cię krytykowałem i strasznie się wkurzałem na to, co piszesz, ale w końcu spłynęło na mnie olśnienie i chyba wiem, o co Ci chodzi :-)

    Pozdrawiam

  88. Tak tak, religia jest jak łupież albo nawet dżuma :-) )) Zaśpiewajmy więc Międzynarodówkę :-) )))

  89. Telegraphic observer,
    Miło się z Tobą dyskutuje. Poglądy, z którymi się ze mną dzielisz brzmią jak oficjalna telewizyjna propaganda. Oczywiście nie ta z dzisiejszej kaczystowkiej TYP. Dlatego chętnie odpowiadam
    Po pierwsze, pan Kaczyński ks. ” Premier” nie jest moim idolem. Co więcej publicznie nazywam i piętnuję bezprawie, którego się dopuszcza. Poziom zaś, tego bezprawia w połączeniu z całkowitą jego akceptacją przez członków PiS, dają moim zdaniem podstwę do wystąpienia do TK z wnioskiem o delegalizację tej partii.
    Po drugie, uwżam, że jest wiele racji, w twoim przekonaniu
    o debiliżmie ekonomicznym polskiej inteligencji. Tylko bowiem człek, albo mocno zaślepiony, albo bezrozumny mógł uwierzyć, że państwo może być wrogiem gospodarki. Jeżeli, bowiem państwo rzeczywiście szkodziłoby w rozwoju gospodarczym, jak twierdzą neoliberałowie, kraje, w których jest ono najsłabsze powinny być gospodarczymi tygrysami. Taki np. Afganistan, albo Somalia, lub Irak powinny kwitnąć. I nie mów mi, że to wojna domowa, lub religijny zamordyzm są przyczyną ich nędzy. Nie. Brak silnego państwa i elementarnej zgody społecznej, która jest warunkiem koniecznym jego funkcjonowania, jest głowną przyczyną wojen domowych, religijnych itp. a w konsekwencji nędzy. Pięknie wyjaśniał to Ryszard Kapuściński, analizując klęskę Afryki.
    Jeżeli wierzyć neoliberałom, że niski koszt pracy i brak świadczeń socjalnych decydują o sukcesie gospodarczym, to Sri Lanka i Somalia mlekiem i miodem płynąć powinny.
    Po trzecie, co do przyczyn stagflacji lat siedemdziesiątych to zdania wybitnych wspólczesnych ekonomistów są podzielone. Większość natomiast, nie ma już dziś wątpliwości, ze lekarstwo w postaci neoliberalizmu lub tatcheryzmu, okazało sią gorsze od choroby. Nie jest więc prawdą twoje twierdzenie, że neoliberalizm jest dziś doktryną obowiązującą. Jest dokładnie odwrotnie. A o tym, że modele Keynsa są bardziej wiarygodne w prognozowaniu zjawisk gospodarczych na uniwersytetach amerykańskich nigdy nie zapominano. Neoliberalizm i jego szczególna postać monetaryzm, choć ich główny propagator Milton Friedma doczekał się Nobla, w kręgach akademickich, poza Polską oczywiście, od dawna był traktowany jak propaganda. Także w czasach, gdy MFW i Bank Światowy narzucały krajom takim, jak Polska tzw. konsensus waszyngtoński.
    Studenci Harwarda kończąc studia ekonomiczne muszą znać paradoks Veblena i jego sztandarowe działo z początku ubiegłego stulecia ” Kultura pieniądza”. O tym, ze potem zapominają decydują interesy, którym służą, a nie teorie ekonomiczne. Na polskim rynku właśnie ukazały się „Szalone lata dziewięćdziesiąte” Stiglitza ( Nobel z ekonomii). Idelna sposobność, by łyknąć trochę ugruntowanej faktami wiedzy ekonomicznej. I zastanowić się nad sukcesami krajów skandynawskich.
    A co do wolności, to wyznam, iż nie jest ona dla, mnie celem tylko środkiem. Drogą do prawdy, dobra i piękna. Nie jest to droga łatwa, ale jedyna. Wiesz, jak poznać człowieka, który nią podąża? M.in. po sposobie w jakim, opowiada o drugim człowieku. Po uczciwości, z jaką przełamuje stereotypy i środowiskowe poprawaności. To, że potrafię docenić dorobek życiowy i polityczny Andrzeja Leppera, i przyznać się publicznie do tego, tej wolności jest oznaką. Z tego, że obciążony genetycznie endecką świadomością Roman Giertych potrafił w chwili próby zachować się przytomnie mogę się tylko cieszyć.
    Bo warto dostrzegać w ludziach dobro. Nawet w endekach, których światopogląd napawa mnie klaustrofobią.
    Po piąte, jeżeli największe partie opozycyjne, poprzez zaniechanie i niegrzeczne, oraz pogardliwe, a więc bezprawne wypowiedzi swoich członków, doprowadzą do wyborów bez ukarania winnych „seksafery”, intryg CBA i politycznego mordu na Barbarze Blidzie, to z lojalności i szacunku wobec wyborców Leppera, będę zmuszona głosować na Samoobronę.
    Musisz, być jeszcze bardzo młody, bo ze słów twoich przebija wiara w to, że jesteś panem swojego losu. A nie jesteś, nikt z nas nie jest. To co robimy zależy od tego, czym jesteśmy, A o tym, czym jesteśmy w 80% decydują geny, które dziedziczymy, bez jakiekolwiek winy, czy zasługi. Polem dla naszej wolności jest wyłącznie samowiedza, i zapewniam Cię warto ją zdobywać. Pozdrowienia

  90. Szanowny Panie Redaktorze!
    Tak trzymać. W przypadku religii im więcej, tym lepiej. Lepiej dla laicyzcji społeczeństwa. Bardziej będziemy szanować państwo świeckie, gdy sami zmuszeni będziemy o nie zabiegać. Importowane idee widocznie nas nie bawią.

  91. Omg, jak przeczytałem post TesTeq-a to rotfla zaliczyłem :D D Pogrzało Cię Pan? Na prawo jazdy? heh XD

    Jak kościół niby zbiera na tacę to niech pomoże np. Środowisku, aby zatrzymać globalne ocieplenie, ale nieeeee, Wy tylko żeby kościułki były większe… zal

    Looknijcie na to:
    http://forum.tibia.org.pl/showthread.php?t=217612

  92. A konstytucji to przy okazji przypadkiem nie lamiemy , he ? No ale kogo to by moglo obchodzic ?

  93. Przymus religijny = ateizm w przyszlosci. Czemu nie? Moze o to chodzi?

  94. Komuno wracaj !

    Ironia losu drwi z nas wszystkich.
    Komunistyczne osiagniecia:
    - egalitaryzm
    - antyklerykalizm
    - edukacja
    Dlaczego mamy rezygnowac z komunistycznych zdobyczy?
    Ja nie jestem komunista ,jestem zwyklym czlowiekiem.
    Od okolo 200 lat zwykly czlowiek w normalnym kraju ma prawo do bycia osoba wolna. Wolnym od religii,boga,wyzysku fizycznego.
    Ja sam chce decydowac ,czy religia jest moja potrzeba.
    Nie chce powrotu komuny, ale nie moge akceptowac klerykalizacji kraju.
    Poetka pisala:
    nic dwa razy sie nie zdaza
    i zapewne z tej przyczyny
    zrodzilismy sie bez wprawy
    i umrzemy bez rutyny

    Wierze w zdrowy rozsadek obywateli.
    Kto chce wiary niech szuka jej.
    Kto chce spokoju od religii niech go ma.

    P.S.
    Materia istnieje.Poczatek tzw materii zywej to gradient protonowy.

  95. Aż się boję, że „ktoś” pomysły p. Passenta weźmie poważnie.
    Pozdrawiam!

  96. Jeżeli któraś z partii zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego zaliczanie stopnia z religii do średniej, będę na nia głosować, nawet nie patrzac na program jaki ma. Zachęcam do tego innych

  97. Wprowadzenie podatku na kościół jak np w Niemczach, rozwiązało by sprawę raz na zawsze. Polska z kraju katolickiego, stała by się normalnym krajem z udziałem 30- 40 % katolików. Kto chciałby płacić dobrowolnie podatki???

  98. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    teresa – 22.08., godz.08:54

    Bedac w przelocie kolo, ogladalem wczerajsza burze nad Warszawa po wpisie „Kanal religijny” D. Passenta. To powazne ostrzezenie-prowokacja dla watpiacych. Za kazdym razem slyszac grzmoty burzowe prosze sobie przypominac co teresa napisala OK?

    To bedzie niespodzianka, „On” ma czas.

    F.S. von/od Diasporski

  99. Jako 99 piszę: Proszę tak dalej trzymac panie Danielu! W jakim to kraju my żyjemy? Oj, brakuje naszym politykom odwagi i zdrowego rozsądku!

  100. „stanie Tennessee w USA zakaz nauczania ewolucjonizmu w szkołach obowiązywał do połowy lat 70″

    Oj, do 1967 a nie polowy lat 70. I to jeszcze bylo tak ciekawie, ze najwyzszy sad w Tennessee uczynil ten zakaz nielegalnym jeszcze w XIX wieku… Takze bylo prawo i ale jak jakas szkola chciala go nie przestrzegac to mogla spokojnie to robic… I nastapil podzial szkolnictwa na to z ktorego dzieci wychodzily niedouczone i to z ktorego wychodzili przyszli naukowcy… Dopiero integracja rasowa zmusila stan do zmian obowiazujacych praw zeby nie bylo ze jedni mieli dostep do czegos a inni nie… I to wlasnie to co rownouprawnienie robi…

    Zeby bylo jeszcze smieszniej to teraz w Kansas PTU (organizacje rodzicielskie) wymuszaja na szkolach zakazy uczenia Darwina. No coz nie da sie zakazac ludziom zmuszania wlasnych dzieci do tego zeby wyrastaly na idiotow. I to jest wlasnie to co demokracja robi… ;o)

  101. Szkoda słów…..proponuje przyjąc postawę stoika albo najlepiej cynika i gwizdać na to …..Chyba stanę sie tu etatowym komentatorem – pesymistą( nie mylić z narzekaniem) ale no trudno… pozdrowienia dla ateistów

  102. Nie jestem wielkim entuzjastą edukacji religijnej, ale skoro powiedziano A, t.zn. wprowadzono lekcje religii do szkół powszechnych, to należy powiedzieć B, czyli uwzględnić stopień z tych zajęć na świadectwach ukończenia szkoły.

  103. Święte słowa. Niestety, tego szaleństwa, które narasta i coraz bardziej nas otacza i osacza nikt nie jest w stanie zatrzymać, ba nawet nie próbuje. Nawet tzw. lewica bezbożna, gdy jest u władzy.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane *.

*


*