1.03.2012
czwartek

O, Holender!

1 marca 2012, czwartek,

Tytuł, „O, Holender!”, nie jest mój, już go gdzieś widziałem, ale lepszy nie przychodzi mi na myśl. Chodzi mi o nastroje wobec Polaków i innych imigrantów w Holandii. Jakaś partia w tym kraju robi na tym interes, (wiadomo – wyborcy), jacyś ksenofobi utworzyli portal skarg i donosów na pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej, w Polsce przebywał holenderski minister, który – podobnie jak premier Holandii – podkreśla, że to jest portal prywatny i rząd nie ma nic do tego, ale jednak się odciął, politycy holenderscy wyrażają się z uznaniem na temat „95 proc. Polaków zatrudnionych w Holandii, ale…”

W związku z tym wszystkim chciałem przytoczyć list – mail, jaki moja znajoma, dyrektor muzeum (ale nie Narodowego), otrzymała od swojego znajomego, wybitnego specjalisty holenderskiego, który odmówił jej złożenia wizyty w Polsce. (Imiona i szczegóły zostały przeze mnie zmienione, żeby autor listu nie został zidentyfikowany).

„ Droga Matyldo!

Ponieważ już raz odmówiłem Ci przyjazdu do Polski, czuję się w obowiązku wyjaśnić dlaczego. To długa i smutna historia, ale pragnę Cię zapewnić, że to nie jest nic osobistego w stosunku do Ciebie, po prostu chcę wytłumaczyć dlaczego mam opory przed wyjazdem do Polski.

W małej miejscowości, w której mieszkam, około 800 m. od mojego domu, zamieszkali Polacy (w oryginale ‘polaks’), którzy przez cały rok poszukują pracy u rolników. Musiałem zbudować dwumetrowe ogrodzenie dookoła mojego domu, ponieważ z szopy w ogrodzie trzy razy ukradziono mi rowery. Nazajutrz widziałem „polaks” na moich rowerach. Kiedy udało mi się ich zatrzymać, mówili, że rower kupili od innego Polaka, który akurat wyjechał w nieznanym kierunku, nie wiadomo na jak długo.

Pewnego razu, kiedy wynosiłem wieczorem śmieci do pojemnika w ogrodzie, przyłapałem pewną Polkę, która usiłowała ukryć się w krzakach. Powiedziała mi po polsku (!), że chodzi jej o rower, bowiem nie wiedziała, że tyle po polsku rozumiem. Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu, po raz drugi obrabowany i pobity został właściciel pobliskiego sklepu. Policji udało się złapać jednego ze sprawców. Zobacz link (tu następuje link).

Ludzie w naszej miejscowości zaczynają się bać. Dealer wyrobów elektronicznych, który mieszka 5 domów ode mnie, został pewnej nocy obrabowany, a gdy odmówił wydania pieniędzy, zrzucili mu telewizor na nogi, dotkliwie go raniąc. Dwa tygodnie temu włamano się do kilku domów na naszej ulicy, właściciel jednego z nich obudził się i wystraszył sprawców, którzy uciekli. Po przybyciu na miejsce, policja zauważyła, że na chodniku przed kilkoma domami na naszej ulicy leżą produkty żywnościowe. Złodzieje skupili się na okradaniu zamrażarek, które niektórzy mieszkańcy trzymają w szopach, za domem. Skradzione dobra rozłożone były wzdłuż ulicy, były przygotowane do zabrania przez samochód. Dla mieszkańców miasta było jasne, że musieli to zrobić Polacy, którzy mieszkają opodal.

W zeszłym miesiącu policja aresztowała dwóch ‘polaks’, którzy obrabowali sprzedawcę warzyw. Tak się składa, że moja żona, która prowadzi przedszkole, dobrze tego sprzedawcę zna, ponieważ jest on clownem – amatorem i czasami przychodzi do dzieci.

Wiem, że nie można wyrabiać sobie opinii o jakimś kraju tylko na podstawie postępowania niewielkiej grupki. Bardzo bym chciał zobaczyć Ciebie i Twoje muzeum, ale nie bardzo mogę wybrać się do Polski i skorzystać z twojego miłego zaproszenia”.

Tyle list. Bardzo jestem ciekaw opinii blogowiczów na ten temat, zwłaszcza tych, którzy mieszkają w krajach Unii Europejskiej.

Komentarze: 140

Dodaj komentarz »
  1. Witam, pierwszy raz się tutaj odzywam choć czytuję regularnie.

    Drogi panie autorze: ja mieszkam w Szkocji i z racji wykonywanej przez pewien czas pracy tłumacza policyjnego miałem wątpliwą przyjemność obserwowania własnie tej częsci emigranckiego spektrum o których pisze autor artykułu.

    Na szczęscie jednak, przynajmniej w Szkocji, takie zjawiska są czysto marginalne i dla mnie sytuacja opisana w artykule jest zupełnie niewiarygodna – jak głupi musieliby być ci Polacy aby okradać własnych sąsiadów?

    Co mówiąc jednak muszę przyznać, że idiotów wśród emigracji faktycznie nie brakuje, podobnie jak złodziei, huliganów, dresiarzy i innego rodzaju barwnych postaci, jednak nie wydaje mi się, aby procent ten na emigracji jakoś znacząco odbiegał od tego, co mamy w kraju ojczystym (szczególnie, że do wyjazdu potrzeba choć trochę przedsiębiorczości i przynajmniej podstaw choćby angielskiego).

    Pozdrawiam serdecznie,

    TO

  2. Errata: w poprzednim wpisie czwarta linijka jest „autor artykułu” powinno być „autor listu”.

  3. Byc moze jestem czesciowym tylko a nawet napewno , inteligentem i majac swoja wtyczke w Amsterdamie nie rozumiem jaki jest dokladnie powod dla ktorego autor tego listu nie moze przyjechac do Polski . Czyzby wybieral sie na rowerze ?
    http://www.youtube.com/watch?v=8vgF_vvb6Dw&feature=player_embedded
    To jest powtorka ale nie moglem sobie odmowic . Wg wtyczki rowery tam „pozyczaja ” sobie wszyscy.

  4. Panie Redaktorze
    Tak jest, a dokładniej – tak się zdarza. Rzadziej lub częściej, ale zawsze za często. „U nas” w Wielkiej Brytanii również. Problem w tym, że my nie potrafimy o takich sprawach rozmawiać. Wyhodowaliśmy sobie stereotyp uczciwego, ciężko pracującego, zaradnego Polaka – fachowca i niech ktoś tylko powie inaczej. Ten stereotyp uzupełnia jeszcze przekonanie, że wszyscy się na nas uwzięli, chcą nas wykorzystać, poniżyć i zgnoić. Brytyjskie organizacje polonijne dzielnie walczą z krzywdzącymi Polaków publikacjami, ale zupełnie nie interesuje ich karygodne zachowanie rodaków. Nie tylko tych okradających ogródki lub sikających pod płotami, ale np. zamieszczających antysemickie listy w jednym z polskich pism – i takie „atrakcje” tu się trafiają. Ale niech Pan znajdzie odważnego, który powie wprost, że oprócz bohaterów i przodowników pracy jest w naszym narodzie także pewien odsetek (chyba nie taki mały) wszelkiej maści szumowin. Albo chociaż nazwie złodzieja złodziejem, bandytę bandytę bandytą, a menela menelem zamiast każde takie, nawet najbardziej słuszne, stwierdzenie ze strony innych nacji od razu kwalifikować jako atak na Polskę i Polaków, a jak Polaków, to Katolików, a jak na Katolików to na… Wiadomo Kogo.
    Coś czuję, że się Pan naczyta zaraz oburzonych głosów. My naprawdę nie lubimy patrzeć w lustro.
    Pozdrawiam.
    R.

  5. Moje dwie córki od siedmiu lat mieszkają w UK. Jedna wyjechała po studiach, druga na studia. Starsza tam założyła rodzinę, ma dziecko. Mieszkają wśród Anglików, mają dobrą pracę, spłacają domy. Dwa tygodnie temu córka z rodziną wróciła z krótkiego urlopu w Polsce. Zastali splądrowany dom. Na kuchennym stole był wydrapany napis ‘świnie’ – jak najbardziej po polsku. Okazało się, że w tym samym czasie okradziono w okolicy jeszcze kilka innych domów. Okradano te, przed którymi na podjazdach nie było samochodów, a w domu nie paliło się światło. Policja schwytała złodziei. Byli to młodzi Polacy. Sąsiad córki powiedział, że mieszka tu już czterdzieści lat i nigdy wcześniej takie rzeczy się nie zdarzały, bo to spokojna okolica.

  6. Niestety, nasz „produkt eksportowy” w wielu przypadkach prezentuje sie mniej wiecej jak opisano w liscie. Naszych rodaków mozna poznac z daleka, ze wzgledu na glosne uzywanie slów na k. i ch. Nikt nie chce miec za sasiada zlodzieja. Trudno wiec oczekiwac wyrazów zachwytu pod adresem emigrantów z Polski jesli notorycznie pracuja na czarno, nocuja w parku albo w szaletach, jak to sie zdarzalo w Londynie. Kto z nas by chcial miec takich sasiadów?
    Natomiast reakcja „holenderskiego specjalisty” jest bledna, akurat w muzeum by takiego elementu nie spotkal.

  7. Moje zdanie jest takie, że:

    1. „Wybitny specjalista holenderski” jest kretynem.
    2. Nawet mi się nie chce powyższego uzasadniać, takie to oczywiste.

  8. Co ma piernik (paru meneli w Holandii) do wiatraka (wystawy w muzeum w Polsce) !? Czy ten pajac myślal że pojedzie z tymi zlodziejami jednym busem ???? Ja spotkalem w EC z Berlina do Warszawy dwie Szkotki z których jedna odwiedzala swojego syna w W-wie. Baly się lecieć samolotem – pojechaly pociągiem w 3 (trzy) dni. Wesole panie w wieku p. Thatcher podkreślaly ciągle że są Szkotkami i byly szczęśliwe że jadą i maja ciągle z kim pogadać. Pojęcia nie mialy gdzie są – liczyl się cel spotkanie ze synem. Niech ten holenderski smutas siedzi w chacie i ogląda w TV Linde de Moll albo archiwalne programy z Rudim Carell. Holendrzy są mili ale jedynie jak znają niemiecki. W holenderskim nikt się z nimi nie dogada. Pyskowanie na Polaków przypomina niemieckie pyskowanie na Turków – trudno wyobrazić sobie jednak dziś niemieckie miasto bez tureckich sklepów z owocami. Gdybyśmy my Polacy naglaśniali każdą wycieczkę Anglików do Krakowa i Gdanska gdzie towarzystwo chleje na potęgę tez byśmy mieli co robić… Nie mówiąc o Żydach którzy w Krakowie blokują ulice i knajpy !!!

  9. Coz, z perspektywy emigranta w Australii sprawy wygladaja nieco inaczej. Nikt tu nie ma wyrobionego zdania o Polakach, przypuszczam ze duzo ludzi mialoby nawet problemy z pokazaniem Polski na mapie.
    Ale ja, niejako z rozbawieniem, obserwuje jak ja sie zmieniam, jak znikaja nawyki i obawy nabyte w Polsce. Otoz nie spie juz z „ostrym narzedziem” na nocnym stoliku do samoobrony. Wychodzac z domu nie zastanawiam sie czy trasa ktora wybralem jest bezpieczna. Zdarza mi sie nie zamknac za soba drzwi. Moj samochod nie jest wyposazony w zadne nadzwyczajne zabezpieczenia. Przestalem sie martwic o bezpieczenstwo zony i dzieci. I tak powinno byc.

    A teraz kronika kryminalna mojego przedemigracyjnego zycia w Poznaniu. Tylko w okresie szkola srednia/studia trzy razy ukradziono mi rower, dwa razy wlamano sie do mojego rodzinnego domu, trzy razy zostalem napadniety na ulicy, z czego raz wciagnieto mnie do bramy i przylozono noz do gardla. Dwa razy probowano mnie okrasc w pociagu. Do tego niezliczona ilosc zaczepek na ulicy, w szkole, w autobusie, w pubie, zaczepek obliczonych tylko na to zeby sprowokowac mnie do bojki i solidnie obic. No po prostu wlos sie jezy na glowie!
    Coz, przynajmniej moim dzieciom nie grozi powtorka z historii.

    A co do Polakow w Holandii to mam niezla historie:
    W malej miescinie pod Rotterdamem ojciec mojego przyjaciela, Holender, prowadzil sklep z alkoholem. Sklep znajdowal sie na parterze domu, na pietrze mieszkali wlasciciele. Ale interes szedl coraz gorzej i pewnego dnia sklep zamknieto. Jednak mieszkajacy w okolicy Polacy nadal przyjezdzali pod sklep o roznych porach dnia i nocy i zadali sprzedania im alkoholu. Dzwonili na domofon, krzyczeli, trabili klaksonem, zadyma na calego. Wiec rzeczony ojciec, dla swietego spokoju, zawsze trzymal w mieszkaniu duzy zapas alkoholu, zeby moc sprzedac go Polakom zeby sobie poszli.
    Kiedys z tej historii chichotalem, dzisiaj mi wstyd.

  10. „Wiem, że nie można wyrabiać sobie opinii o jakimś kraju tylko na podstawie postępowania niewielkiej grupki.”
    „Bardzo bym chciał zobaczyć Ciebie i Twoje muzeum, ale…” wyrobiłem sobie opinię, sorry.

  11. Co tu komentowac… rasista jak wiekszosc Holendrow.

  12. No cóż, tak jest wszędzie, gdzie tylko pojawiają się imigranci. Zawsze ponoszą winę za wszystko. Nawet w Ameryce, która jest przecież krajem imigrantów. Dla pierwszych najliczniej zamieszkałych Chicago Niemców źródłem wszelkiego zła byli Włosi, dla nich z kolei Irlandczycy. Tym znów przeszkadzali Polacy. Nam przeszkadzają Latynosi, a już zaczynają być niemile widziani przybysze z Europy Wschodniej i Azji. Tak było, jest i będzie. Przykład: na moim tzw. „bloku” (odcinek ulicy między dwiema przecznicami – 100 numerów) w roku 1988 mieszkała mieszanina urodzonych tu Amerykanów i Polaków (m.in. kilku policjantów); ulica uchodziła za bezpieczną. Dzisiaj zostały ze 3-4 domy amerykańskie, 4-5 polskich, a reszta to Latynosi. I kto jest najgorszy? Wiadomo: Ukraińcy, bo piją, klną, biją się, a mnie nawet garaż (przez nieuwagę wprawdzie) podpalili. Znaczny odsetek polskich imigrantów to nie anioły. Tak bywa, ale reakcja owego Holendra wydaje się głupia i niewyważona. Równie dobrze mógłby napisać, że nie przyjedzie do Muzeum Watykańskiego, bo księża to pedofile.

  13. Panie Redaktorze,
    Z Polski wyjechalo troche szumowin, takich malych bandziorkow. Sam bylem swiadkiem przed laty, jak Polak Polaka potraktowal nozem na dworcu w Hanowerze, albo jak bedac jeszcze silnym i mlodym szukalem pracu na winnicach we Francji i kiedy zapytalem przechodzacych Polakow, ci otoczyli mnie i tak jakos dyplomatycznie zwrocili sie do mnie: Sluchaj gnojku ty lepiej spie…laj do kraju jesli ci zycie mile itp. Moglbym podac jeszcze pare takich przykladow.
    Ale mam we Francji przyjaciol Polakow, wspanialych ludzi, godnych najwyzszego szacunku, ciezko pracujacych, zyczliwych, skorych do pomocy.
    Ktorzy sa liczniejsi ? Chyba nie ma zadnych statystyk na ten temat, wiec wszelkie uogolnienia nie maja sensu

  14. Dobre :D
    List świadczy nie tylko o „polaks” ale także o swoim autorze.
    +1 ;-)

  15. Chyba pierwszy raz widzę rozsądne komentarze u Pana Redaktora. Brawo.

  16. Mimo wszystko na temat.
    Tez z zycia wziete. Dzisiaj zadzwonila do moje zony w Australii (na Skypie) para mlodych architektow – nizwykle sympatyczni, ciezko pracujacy mlodzi ludzie.
    Ona robi studia doktoranckie od 6 lat prowadza wlasna mala firme robiac tzw. fuchy po nocach, jak trzaba cale weekendy.
    Sa bardzo dobrzy, zdolni i ambitni ale…maja dosyc.
    Maja dosyc beznadziei, braku perspektyw, polskich ukladow.
    Ona ma 5 bliskich kolezanek, z ktorymi skonczyla studia lata temu – pracuje jedna – …na czarno bez ZUS-ow za 800 zlotych miesiecznie.
    Zeby dostac zlecenie trzeba miec uklady i znajomosci. Mozna robic dla tych co je maja jako murzyni za grosze.
    Gdy jest huczne otwarcie obiektu oczywiscie „ich tam nie ma”…
    Wszedzie trzeba „dawac dzialke” -…

    Maja tego dosyc – maja po trzydziesci pare lat i czuja, ze w Polsce nie ma dla niz ZADNYCH perspektyw.
    Sa zdolni, ambitni i swietnie wyksztalceni – „kosztowali” Polske grube pieniadze – ich marzeniem jest wyjechac i nie ogladac sie za siebie.

    Te historie mozna pomnozyc przez setki tysiecy.
    Takich ludzi tez dostaje zachod „za darmo” – nasz najwiekszy kapital – wycieka kropla po kropli.

    To kapital znacznie wiecej warty niz to co dostajemy… z Unii.

    Ilu takich ludzi za wyksztalcenie, ktorych Holandia nie musi placic ani grosza dostaja ” w prezencie” ?

  17. A ten Holender to ciezki idiota!
    Lepiej zeby nie przyjezdzal.

  18. Prawie trzy lata pracowałem w Holandii w agencji pracy tymczasowej. Kradzieży jest sporo. Najczęściej Polaków okradają Polacy, którzy razem z nimi pracowali. Mają klucze do mieszkań, wiedzą kiedy jest przerwa w pracy, a kiedy szatnia jest otwarta i można bezkarnie okraść byłych kolegów.
    Holandia nie była i nie jest nadal przygotowana na taki napływ złodzieji. Nic dziwnego,że Holendrzy mają taką opinię o Polakach.

  19. Szanowny Autor prowokuje dyskusje, powolujac sie na stereotypy. To prawo Szanownego Autora jako felietonisty. Bardzo sobie cenie poczucie humoru pana redaktora. Stereotypy nigdy sie nie sprawdzaja, ale dzialaja fajnie, jako skroty myslowe. Zawsze mnie to bawi, gdy mozna je rozebrac na czesci pierwsze. Stad „O, Holender” bawi mnie o tyle, ze wiem, ze w Holandii mieszkaja Flamandowie, Walonowie oraz jeszcze kilka przymieszek. „Holender” jest wiec nazwa stereotypowa, niezbyt precyzyjnie okreslajaca czlowieka. Ale swietnie, ze Szanowny Autor tak zatytulowal swoj felieton. Chyba nie dalo sie trafniej. Trudno mi sobie wyobrazic, ze cytowany Holender byl w jakimkolwiek muzeum – moze ze szkolna wycieczka. Z listu Holendra wynika bowiem, ze Polacy, to tacy faceci, ktorzy nagminnie sikaja pod plotem, a ze szczegolnym upodobaniem – kradna, cenne Holendrom, rowery. To zrozumiale, ze Holendrow (z ta straszna plaga kradziezy) nie stac na nieco drozsze pojazdy, ale tez trudno powaznemu Holendrowi pokazac sie na hulajnodze. Wiadomo, ze wszystkiemu winni sa Polacy, ktorzy maja w nosie poldery i sikaja pod plotem, aby – te odzyskane przez pracowitych Holendrow – zalac z powrotem, przy okazji kradnac rowery, jakie moglyby byc wykorzystane przez prawowitych wlascicieli jako srodek ucieczki, w przypadku tego naglego zalewu Polakow.

    Na szczescie nie da sie moich wypowiedzi przetlumaczyc na holenderski (bo nie ma takiego jezyka), wiec holenderscy szowinisci nie beda mnie scigac.

    Pozdrawiam.

  20. Dziennik FAZ zamieścił artykuł o niepokojącym dwukrotnym wzroście kradzierzy samochodów i włamań do mieszkań (domów ) we wschodnich przygranicznych miejscowościach Branadenburgi i Meklemburgi .
    Sprawstwo tych kradzieży jest jednoznacznie wiązane z Polakami .
    Dzis o 8.00 , radio Szczecin w swoim serwisie podało tą informacje , łącznie z wypowiedzią ambasadora RP w Berlinie ,który zapowiedział powołanie policyjnych grup niemiecko-polskich .
    Zatem ,nie jest to tylko sprawa medialna .
    To nie Holandia -nie kradną rowerów a samochody .
    ps.
    Po otwarciu granic nasze media donosiły o kradzierzy samobierznych maszyn rolnicznych (kombajny ,traktory ) ale sprawców szybko wyłapano .
    Taka „Łata „, Polak to potecjnalny złodziej bedzie trudna do likwidacji .

  21. Mieszkam od ponad 20 lat we Francji. Mam za soba np. kampanie dotyczca „polskiego hydraulika” i do tej pory zdarza mi sie tutaj ja publicznie przywolywac jako przyklad glupoty, a moi francuscy rozmowcy wydaja sie to rozumiec. Autor listu laczy ze soba dwie zupelnie rozne rzeczy, ktorych wspolnym mianownikiem sa paszporty tych polskich becwalow z jego miejscowosci. Oczywiscie rozumiem jego niechec do Polakow, ale nie rozumiem niecheci do Polski, polskosci i jego polskiej kolezanki. Niestety ksenofobia bierze sie wlasnie z generalizowania. We Francji widac to na przykladzie Arabow. Tyle, ze „konflikt francusko-arabski” trwa od lat 70. XX wieku i ksenofobiczni Francuzi wyrobili sobie opinie, ze nie lubia Arabow, ale u siebie (mowi to nawet Jean-Marie Le Pen). Rownoczesnie uwielbiaja jezdzic na wakacje do krajow arabskich. Dlatego sadze, ze „konflikt polsko-holenderski” tez z czasem przeksztalci sie w taka wlasnie cicha nienawisc, a w tej chwili jest w stadium apogeum. Wladze lokalne, tam, gdzie pojawiaja sie tacy „przedsiebiorczy” Polacy, powinny postawic na dydaktyke i organizowac dla Polakow (i Holendrow) zebrania, ksztalcenia itp dzialania pozwalajace na asymilacje owych zlodziejaszkow. Oczywiscie nie da to stuprocentowych efektow, ale moze dac spore rezultaty.

  22. Ależ Panie Falicz!
    To nie ci okradają sąsiadów…….

  23. Tam, gdzie mieszkają moje córki, jest wielu Polaków. Mają pracę, ładne domy, zasymilowali się z angielskimi sąsiadami. Niestety, takie wyskoki, jaki wcześniej opisałam, są nagłaśniane. Lokalna prasa pisze – Polacy napadli, Polacy okradli. I w taki oto sposób sporadyczny przypadek kształtuje opinię publiczną, jakże często krzywdzącą. Ale ogólnie nie jest aż tak źle. Raczej nie istnieje stereotyp polaczka – złodzieja i krętacza. Wśród dość leniwych Anglików Polacy są cenieni za pracowitość i zaradność, a dziewczyny za urodę i dobry gust – i to nie tylko przez mężczyzn, ale przede wszystkim przez kobiety. I nie ma w tym żadnej zawiści.

  24. Na miejscu Pani Matyldy zadał bym temu panu Holendrowi pytanie, czy świat ma sobie wyrabiać opinię o Holendrach na podstawie zachowań ochotników holenderskich w Waffen SS, albo dokonań holenderskich kolonizatorów, np Burów, wobec mieszkańców podbitych kolonii

  25. Panie Redaktorze,
    od 2006 roku mieszkam w Anglii. Prawda – spotykam tutaj Polaków z róznego przekroju spolecznego. Sa ludzie, którzy przyjechali normalnie zyc, do pracy. Z roznych powodów nie mogli ulozyc sobie zycia w Polsce (czesto nad tym ubolewajac, myslac o powrocie w jaikims nieokreslonym „kiedys”). Zyja spokojnie, w mniejszym lub wiekszym stopniu wchodzac w symbioze z mieszkancami swych miast. Zazwyczaj oboje (jesli malzenstwo) uczciwie pracuja, bez pobierania zasilkow. Sa tez niestety „królowie zycia”. Dla nich Wyspa jest rajem, w ktorym nie trzeba pracowac, bo im mniej wykazesz dochodow – tym wiecej dostaniesz od Panstwa. Tutaj, nie pracujac, majac dzieci dostana dom, zasilki, wszelka pomoc materialna – czesto wychodzac na tym finansowo lepiej niz pracujace osoby. Duza czesc bez przyszlosci w Polsce, gdyz ma juz na pienku z polskim wymiarem sprawiedliwosci. Leniwi, awanturujacy sie, naduzywajacy alkoholu, kombinatorzy, zlodzieje (ilez jest przypadków terroryzowania i okradania nie tylko rdzennych mieszkancow ale i Polaków (sic!) przez polskie szajki). Oni naprawde szkodza naszemu wizrunkowi. Ale problem w opisanej przez Pana sytuacji i w moich doswiadczeniach tkwi po stronie przeciwnej (Anglicy, Holendrzy). Anglicy sa obludnymi nacjonalistycznymi szowinistami (a ich zasciankowosc opisywal nawet zmarly niedawno Tony Judt). Nie ma miesiaca, zebym (przynajmniej raz) nie spotkal sie z kasliwa uwaga, ze jestem Polakiem, jestem obcy i niepotrzebny tutaj. I to nie tylko na ulicy (wiadomo – ludzie sa rózni), ale i – chocby wczoraj – na przedstawiewniu mojej 3 letniej córki w najlepszym (wydawac by sie moglo) katolickim przedszkolu w miescie. Slowa te – nie wprost – slyszalem takze od dobrej znajomej, emerytowanej nauczycielki j. francuskiego (osoba wyksztalcona, obiezyswiat), czy w szpitalu podczas porodu („tyle sie was Polakow rodzi” (sic!)). Przyklady mozna mnozyc – bezposrednie i nie wprost aluzje i ataki wobec innosci. I tu wracamy do punktu wyjscia. W opisywanej przez Pana sytuacji „specjalista” jest wlasnie takim zasciankowym szowinista. Bo – oczywiscie – nieszczesliwie maja takich sasiadow (jesli to prawda), ale to nie znaczy ze wszyscy Polacy sa tacy. I dziwie sie, ze osoba wyksztalcona ulega takim uprzedzeniom i odmawia (w tym przypadku) swojej przyjaciolce wizyty – i to, jak mniemam – quasi-zawodowej. A jak my, w Polsce odnosimy sie do „obcych”? Ukraincow, Azjatow, Rosjan, Romow…? Przepraszam za brak polskiej czcionki, ale pisze z „angielskiego” komputera.

  26. pozwalam sobie na maly link. polscy zlodzieje w przygranicznym miasteczku niemieckim. http://www.youtube.com/watch?v=8hGQXkbQTtk

  27. Wprawdzie nie mieszkam w UE poza Polską, niemniej jestem muzealniczką, a do tego posiadajaca znajomości wsród muzealnikow amsterdamskich, sprawa jest mi więc bliska. Z pewnością tak w Holandii, jak i w innych krajach UE pełno jest Polakow, którzy sa tam utrapieniem dla miejscowych, tak jak wczesniej byli utrapieniem dla rodakow. Jest to chyba sprawa oczywista. Utrapieniem dla mieszkańców Krakowa sa Anglicy przyjeżdżający tam na weekendy, aby napic sie piwa, polskiej wódki i zarwać jakąś panienke. Łażą potem po Starym Miescie pijani i wrzeszczacy, co mimo wszystko nie skłania ani mnie, ani chyba nikogo do twierdzenia, ze nie warto odwiedzać UK. Ten pan z Holandii jest chyba osobnikiem nie do końca sprawnym umyslowo i emocjonalnie, zeby wypisywac takie rzeczy. Nawet jesli ktos mu ukradl rower i opróżnił lodówke.

  28. Pan Daniel Passent,

    Dostalem list od przyjaciela w Lubelskiem, ktory jest dyrektorem Muzeum. Jego zona jest wybitnym specjalista kardiochirurgiem. Bardzo mnie od lat zapraszaja w Lubelskie, ale musialem odpisac:

    „Drogi Franiu,

    Nie moge przyjechac, bo widzialem w polskim internecie ludzi kompletnie pijanych, na rowerze. Widzialem tez sklepowe, pijane, na schodkach sklepu, straszliwie bluzgajace miechem. W polskim Sejmie, trzykrotnie pokazywano przychlanych poslow i jedna poslanke. Widzialem pijane tlumy na demonstracjach. Na stadionach w Bydgoszczy i w Warszawie bija ludzi i lataja butelki. Codziennie pokazuja policyjne samochody ganiajace inne samochody z szybkoscia 150, 200 km/godz. Slucham i czytam o kompletnym rozgardiaszu w aptekach – jak kupic lekarstwo ?

    Nie moge przyjechac do Polski, bo sie boje. To nie jest personalnie do Ciebie ale tusze, ze rozumiesz moje obawy.”

    Co Pan Redaktor radzilby napisac, zeby mnie zrozumial ?

  29. Latem ubiegłego roku córka przyjechała do domu ze swym chłopakiem. 28-letni Anglik był zachwycony okolicą i lekko onieśmielony gościnnością i mnogością jedzenia. Trzeba było go bowiem przedstawić rodzinie, a tam wszędzie powitalny bal. Na jednym z takich przyjęć gościnni kuzyni już go prawie po polsku mówić nauczyli, a sto lat to podśpiewuje do dzisiaj. Mój przyszły zięć największy szok przeżył na wiejskim weselu, które odbywało się w przepięknym zajeździe w Ciechanowcu (wiejskie wesela od dawna nie odbywają się w stodole lub remizie, tylko w eleganckich salach bankietowych). Chłopak myślał, że za drinki trzeba płacić, a ogrom jedzenia na stołach to tylko dekoracja. Jeszcze większe było jego zdziwienie, gdy na pożegnanie otrzymał od pana młodego polską dębową 0,75. Wyjechał, oczarowany Polską i Polakami.

  30. Apple warte wiecej niz Polska, ekonomiczna wartosc Apple osiagnela wartosc przeszlo $500 billion, jest ona wieksza niz wartosc Polski.

  31. Z jednej strony wśród Polaków, którzy wyjechali, sporo jest i takich, którzy w Polsce mieli problemy z prawem.
    Z drugiej strony w liście widać nie tylko uprzedzenie, ale i brak logiki.
    Zasadniczo — zapewne Polacy stali się w Holandii ‘modni’, zresztą trudno się dziwić — w „Nowej Europie” jesteśmy narodem najliczniejszym. Zachowania jednak obu stron oddają raczej typowe relacje między imigrantami, a gospodarzami.

  32. Też pochwalę się pewną (i niejedyną taką) obserwacją.
    Przed laty płynąłem promem z Korsyki. Wyróżniała się na nim grupa 17-18-letnich młodych ludzi, która była dobrze podchmielona. Byli, jak się okazało licealiści i to z mojego rodzinnego miasta. Zachowywali się b. niekulturalnie, głośno i uwagi typu: „patrz tam na tego ch…” lub” co za d…”chyba nie przypuszczając ,że można ich zrozumieć , nie mówiąc już o współpasażerach różnych nacji ,którzy ich obserwowali. Na koniec było clou w wykonaniu kilku młodzieńców, którzy przed zejściem z pokładu rozwinęli olbrzymią polską flagę z orłem (a jakże) krzycząc: „Polska,Polska!!!” I tak to robili krajowi niezłą reklamę. Osoby oglądające „spektakl” było zażenowane. Nie mówiąc o mnie samym. Nauczcyciela czy opiekuna nie zauważyłem. Może się nawet bał…

  33. Pan Passent bierze nas wszystkich „pod wlos” i probuje rozpetac dyskusje w sposob nazywany demagogicznym. Wolno mu ale jest to chwyt oczywiscie „ponizej pasa”.

    Problemy z kazda zarobkowa mniejszoscia sa zawsze podobne i nie zaleza od kraju emigracji. Wyobcowanie, niskie mozliwosci na dobra prace, brak znajomosci jezyka, , czesto elemnty quasi-kryminalne. To zdarza sie wszedzie i nikt jeszcze nie uporal sie z tym zjawiskiem. Czesto zagranica wstydzimy sie za niektorych naszych wspolziomkow i ze wstydem widzimy zjawiska przekraczania norm i prawa. I jest banalem powtarzanie, ze jest to margines pojawiajacy sie wszedzie.

    Holendrzy musza to znosic gdyz rownie dobrze jak i my zdaja sobie sprawe z marginalnego zjawiska. Sa „handlowcami” i tania sila robocza jest napedem ich gospodarki. Dziesiatki rozmow ktore przeprowadzilem z tubylcami wynajmujacymi „na czarno” do malowania, przebudowy, w szklarniach, cebulkach, pilnowania dzieci itd sa tego najlepszym przykladem. Wykorzystywania o ktorym oficjalnie sie malo mowi ale ktore „przecietny” Holender uwaza za „normalke”.

    Problem ze strona Wildersa jest tylko i wylacznie problemem gdyz skierowany jest przeciwko emigrantom i co jest najistotniejsze: jest anonimowy. Jest tylko i wylacznie proba zdobycia politycznego poparcia i zdobycia glosow wyborcow. Zwalczanie drobnej przestepczosci nie ma jakiegokolwiek pozytku z donosow.
    Jest wstretnym, szowinistycznym procederem dzialanie partii Wildersa. I pan Passent doskonale o tym wie gdyz to nazwisko nie od dzisiaj zwiazane jest z aferami wykraczajacymi poza granice NL. Przedtem byli muzulmanie, teraz sa Polacy, Bulgarzy i Rumuni.

    Jezeli list znajomego jest autentyczny to na miejscu pana Passenta jednak bym zastanawial sie nad kontynuowaniej znajomosci z osoba „udawadniajaca” nam dlaczego boi sie przyjechac do Polski. Poziom intelektualny oraz koncowa dedukcja tego pana nie kwalifikuja go, moim zdaniem, do intelektualnego kregu znajomych pana redaktora :)

  34. Raczej nie mam kontaktow z wspolczesna polska emigracja. Przed przeszlo 25 laty, kiedy PRL zliberalizowal swoja polityke paszportowa moglem obserwowac podobne zachowania polskich emigrantow, jak te ktore opisuje Holender. Wtedy wydawaly sie one byc skutkiem szoku kulturowego jakiego doznawali Polacy na skutek „bogactwa” zachodu.
    Przed kilku laty pracowala u mnie grupa polskich i bulgarskich rzemiesnikow, pracujacych w tureckiej firmie, ktora byla podwykonawca niemieckiej firmy. Chodzilo o wykonanie prac tapicersko-malarskich. Niestety umiejatnosci i jakosc wykonywanych przez polskich „rzemieslnikow” prac byla tak niska, ze musialem zrezygnowac z uslug tej firmy. Zatrudnieni w tej firmie Polacy nie byli zreszta zadnymi rzemieslnikami, a pracowali jedynie na zasadzie: „Polak potrafi”. Od tego czasu obiecalem sobie, ze zadnych tureckich, albo polskich „rzemieslnikow” do domu juz nie wpuszcze. W ten oto sposob nieliczna grupa partaczy jest w stanie zepsuc opinie moze i dobrze pracujacej wiekszosci.
    Podobnie ma sie sytuacja z ksztaltowaniem sie ogolnej opini o Polakach zagranica. Wiekszosc szarej masy emigrantow ktora asymiluje sie, pracuje i poprostu nie podpada, ma o wiele mniejszy wplyw na powstawanie tej opini, jak skrajne przypadki przytoczone przez Holendra.
    Podobno na niemieckich terenach przygranicznych do Polski masowo zaczely ginac maszyny rolnicze. Poszkodowani zadaja wzmozonej kontroli granicznej i policyjnej. Tak to jest z ta sprawiedliwoscia. Nikt nie pochwali, ze lezalo i nikt nie wzial, ale jak wezna to zaraz krzy

  35. Niestety zbyt mało w debacie publicznej jest mowy na temat ogólnie pojętej przestrzeni publicznej nie tylko w obszarze estetyki ale i również w dziedzinie zachowania ludzi w miejscach publicznych oraz kultury osobistej. Społeczeństwo nasze mimo własnego mniemania, że trzymamy się szlacheckiej etykiety, dumy,podtrzymywania rycerskich wartości (nie wspominając o katolicyzmie wyssanym z mlekiem matki) wygląda na ulicach jak banda obdartych pijanych dziadów. Polszczyzna na ulicach przypomina ryki jakiś troglodytów zmieszanych z soczystymi przekleństwami. Wychowywałem się w podwarszawskim mieście znanym z proletariackich tradycji. Pomimo wielu zmian cywilizacyjnych na lepsze nadal rano widzę idących ulicami śmierdzących zataczających się panów (ale i również panie) w obdartych kurtkach. Przed sklepami zaś już stoją z piwem łyse łebki, które polują na staruszki, którym wyrywają torebki. Znam wiele krajów i dobrze wiem, że tzw. element jest wszędzie. Zauważyłem jednak, że są też kraje które jakoś kulturowo mają wpisane huligaństwo w miejski pejzaż. Można tu dać przykład Anglii, Rosji no i naszej Polski. My te niezbyt chlubne zwyczaje eksportujemy wraz z naszą emigracją.Wielu badaczy uważa huligaństwo to w szczególności efekt deprywacji ekonomicznej, tymczasem nie patrzy się należycie na kulturowy aspekt tego zjawiska (w Anglii są rodziny gdzie bycie rozbójnikiem i żulem są szczególną wartością przekazywaną pokoleniowo). W Polsce dokonała się olbrzymia przemiana cywilizacyjna, a ulice powiedzmy szczerze nadal są brzydko mówiąc ludzkim rynsztokiem. Mało tego taki pan poseł JT opowiada przed kamerami dowcip o skali prymitywizmu takiej, że sam bym się wstydził takiego żartu, nawet wśród swoich kumpli przy piwie. Tymczasem tłuszcza się rechocze a dzieciaki i młodzież oglądając takie dowcipy przyjmuje do wiadomości, że bycie żulem w podartych gaciach opowiadającym kiepskie wulgarne dowcipy (gdyby jeszcze chociaż ten żart był finezyjny) jest zjawiskiem naturalnie wpisanym w środowisko. To samo tyczy się wrzasków Wielkiego Męża stanu na ulicy „Spieprzaj dziadu!” Cały ten zestaw dań idzie na eksport. Jeden rechoczący, pełen agresji żul potrafi swym zachowaniem przyćmić co najmniej 7 sympatycznych Wisław Szymborskich oraz 2 super inteligentne polskie Marie Skłodowskie razem wzięte. Piszę o tym wszystkim choć sam siebie nie zaliczam do jakiś wielkich purystów językowych albo smakosza bardzo wyrafinowanych żartów o konstrukcji szkatułkowej.
    Odnośnie listu Holendra to uważam, że facet nie zachowuje się na miarę inteligenta i. Proces generalizowania i rozgoryczenia jaki prezentuje w swoim liście niestety nie przystoi ludziom wykształconym, choć w pełni rozumiem ten absmak. Podejrzewam, że gdybym się znalazł w jakiejś knajpie w dokach Rotterdamu i zobaczył styl zabawy pijanych marynarzy to też bym mógł poczuć jakiś niesmak, ale chyba nie taki żebym rezygnował w przyszłości z wizyt w Holandii. List ten czyni potrójną przykrość Pani Matyldzie
    A. Jest odrzuceniem zaproszenia, a więc afrontem
    B. Opisuje nieprzyzwoite zachowanie Rodaków a już sama świadomość, że Polacy zachowują się jak bydło jest przykra
    C. Pokazuje, że autor wykazuje się jakąś ignorancją, wpisuje się w myślenie schematyczne i emocjonalne;
    Na miejscu Pani Matyldy odniósłbym się w odpowiedzi do wszystkich powyższych punktów.

  36. Dla Holendrow najwiekszym grzechem jest zaklocenie ich „Gemutlichkeit”. To tak jak w Polsce „wchodzic komus w zabloconych buciorach do domu”. Jesli ktos tego nie rozumie niech poczyta na ten temat zanim wybierze sie w odwiedziny nie tylko do Holandii ale gdziekolwiek. „Gemutlichkeit” jest dla Holendrow rzecza swieta, nietykalna i niepodlegajaca dyskusji. Zaklocenie jej prowadzi do uprzedzen i ksenofobii co jest naturalnym odruchem ludzkim.

  37. Mój sąsiad (ukończone 3 lata informatyki) pracuje w Holandii. Jest robotnikiem w firmie ogrodniczej.
    Mieszka na osiedlu domków pracowniczych na terenie firmy – jeden domek dla czterech osób. Normalnie płaci czynsz i wszelkie media. A do tego jeszcze kary za… brak czystości.

    Okazuje się, że ci dorośli przecież ludzie mają kontrole czystości w mieszkaniach. Co pewien czas przychodzi wysłannik dyrekcji i sprawdza, czy są czyste okna, podłogi, pościelone łóżka, pościerane kurze. Musieli kiedyś płacić karę za naczynia zostawione na suszarce (powinny być schowane do szafki)

    Trochę rozumiem właścicieli firmy – widziałam, co potrafią zrobić z mieszkaniem trzej niefrasobliwi młodzieńcy.
    Ale nie należy też się dziwić, że upokarzani w tak wysublimowany sposób emigranci są wrogo nastawieni do Holendrów.

    Zapytałam się kolegi, czy nie może po prostu wynająć mieszkania w mieście olewając firmowe domki i ich obyczaje. Otóż nie, albo praca i mieszkanie w domkach, albo brak pracy.

  38. Mi się wydaje, że autor listu nie tyle boi się Polaków w ogólności, co raczej tego, że po kilkudniowym urlopie w Polsce zastanie tylko puste ściany w swoim domu.
    Niestety trzeba przyznać, że duża część naszego społeczeństwa nie ma wpojonego szacunku do własności wspólnej (czyżby zaszłości minionego systemu?) i dlatego wszystko musi być czyjeś i zamknięte na dziesięć spustów. Jeśli coś jest otwarte to można brać. Banalny przykład: gdy budowaliśmy dom nasza działka była przez jakiś czas nieogrodzona. Przy gruszy na NASZEJ działce zatrzymała się dziewczynka i zaczęła zrywać owoce. Skarcona przez moją mamę, że nie wolno zrywać, nawet się nie speszyła tylko spytała: „A co, niedojrzałe?” Niby tylko gruszka, ale od takich drobiazgów się zaczyna.

  39. Do Holandii przyjechal pelen przekroj spoleczny dzisiejszej Polski. I tak na 1000 Polakow ktorzy przyjechali do Holandii mamy 2 geniuszy, 1 pedofila, 5 zlodzieji, 1 morderce i 0.5 dziennikarza. Tak wiec oczywiscie nie nalezy udawac ze jak Polak ukradl to nic sie nie stalo. Stalo sie i takiego Polaka trzeba zlapac za 4 litery. Natomias jesli ktos problemy z kilkoma Polakami rozciaga na caly narod no to jest juz problem.

    Z autopsji wiem, ze Holendrzy doslownie szukaja wlasnie takich przypadkow jak te opisane powyzej aby moc nimi usprawiedliwic swoja ksenofobie. Zdarzenia te sa wielokrotnie przerysowywane. W policyjnych raportach pojawiaja sie opisy sprawcow „sprawca mial wschodnio europejski wyglad” tzn. byl sniadym Bulgarem z sumiastym wasem czy tez niebieskookim blondynem z Polski?

    I o ile nie jestesmy swieci i nigdy nie bylismy to Holendrzy staja sie niestety jednym z najbardziej ksenofobicznych narodow na swiecie.

    Mieszkam w Holandii od 20 lat i nigdy na mojej ulicy nie bylo telewizji ani prasy. Ale wiem ze jaki nie daj Boze spowoduje wypadek samochodowy to bedzie to opisane na pierwszych stronach gazet a jak przejde na emeryture holendrska to zostane opisany jako pasozyt ktory zeruje na holenderskim bogactwie.

    Panie Danielu. Bardzo lubie Pana blogi ale aby mogl Pan to zrozumiec co dzieje sie w Holandii musi Pan tutaj przyjechac chocby na pare dni. Wobec tego zapraszam Pana z wizyta do Holandii. Pan placi za przejazd. Ja oferuje goscine. Wtedy bedzie moze Pan mogl zrozumiec o co w tym wszystkim chodzi.

  40. Pan Passent.
    Mam nadzieję, że nie zbliża się Pan do granicy histerii co sugerowałby ten tekst. To ciągłe obrażone pretensje Pana i znacznej części komentarzy, że „nas nie lubią”. Bo przecież mają obowiązek a oni śmią stereotypami. I te podskórne sugestie oceny ich wrednej osobowości. To trzeba im zaraz od SS (typowa polska metoda). Bo jeśli o nas źle to trzeba zacząć od tego, kim są i co się za tym kryje. I tak dalej bla bla bla…

    Radzę napić się kawy i zastanowić, że inni mogą mieć jeszcze gorzej. Wystarczy obejrzeć prasę w Grecji, pełną zdjęć Merkel w mundurze SS z wąsikiem. Te antyniemieckie demonstracje na ulicach (co by Pan zrobił, gdyby były antypolskie?), te wulgarne ataki na Niemcy i grożenie atakami na turystów. I jak na to Niemcy reagują: próbują zrozumieć, wyjaśnić, usprawiedliwić albo przechodzą do porządku jako nad przejściowym zjawiskiem wynikłym z sytuacji. Może lepiej byłoby poprosić Pana Krzemińskiego o napisanie uspakajającego artykułu na ten temat. A Pan?

    Panie Passent, to Pan jest współodpowiedzialny za nastroje społeczne, Pan je tworzy. Może więc zamiast zaogniać atmosferę przykładami, którymi wszystko można udowodnić, pokazałby Pan, że inni mają jeszcze gorzej i wcale nie robią z tego histerii. Szkoda, że Pan tego nie potrafi. Komentarze na blogu zaczynają się rozpędzać i skończy się wielką awanturą. Zamiast uspakajać napędza pan histerię. W Pana wieku i z Pana doświadczeniem to nieodpowiedzialne.
    Z poważaniem!

  41. Szanowny Panie Redaktorze;

    Mieszkam w Holandii od niemal 8 lat, pracujac w „szklarniowych” warunkach na pelnym etacie w miedzynarodowej pozarzadowej organizacji. Mialem szczescie (albo pecha, zalezy jak patrzec) przyjechac tu tuz PRZED akcesja, w momencie kiedy otwarcie rynku pracy bylo jeszcze marzeniem scietej glowy.
    Nadmienie z gory, ze mimo emigracyjnego statusu nigdy nie stracilem kontaktu z Polska. Przyjezdzam do kraju przynajmniej co kwartal, moja zona (Polka) mieszka ze mna, czytam polska prase, slucham radia, slowem – jestem „na biezaco” w sprawach polskich. Z drugiej strony: mowie po niderlandsku i studiuje tu wieczorowo juz 4 lata na holenderskiej uczelni, mam bardzo udane kontakty z holenderskimi sasiadami i wielu lokalnych znajomych – sprawy „holenderskie” nie sa mi wiec obce. Wydaje mi sie, ze udalo mi sie zachowywac zdrowy ponadnarodowy dystans i z taka optyka, z ciekawoscia oraz, niestety, smutkiem obserwuje sytuacje Polakow w Holandii. Oto kilka moich opinii.

    Po pierwsze – emigracja polska w Holandii jest niezwykle liczna i bardzo podzielona. Istnieja tu cale emigracyjne kasty; o jednych jest bardziej glosno, o innych ciszej. I choc spotykaja sie ze soba np. w „polskim” kosciele w Rotterdamie, dystans miedzy, powiedzmy, robotnikami okresowymi a studentami (nie wspominajac nawet o „starej” emigracji) jest de facto wiekszy niz miedzy „przecietnym” Polakiem a Holendrem. To banalne stwierdzenie, ale owo wewnetrzne podzielenie i wielka wzajemna niechec wewnatrz polskiej emiigracji jest jedna z przyczyn, dla ktorych tak trudno dac odpor antypolskiemu szowinizmowi.

    Po drugie – przestepczosc polska w Holandii jest niezbitym faktem. Zawsze tu byla, nawet przed akcesja. Jednakze sfera „faktow” odbiega od sfery „faktow medialnych”. W skrocie napisze tak: zaleznie od tego, z ktorej strony wiatr wieje, holenderskie dzienniki albo o tym milcza, albo rozdmuchuja. Polska przestepczosc pojawia sie w newsach falami – dlugo nic, a nastepnie kilka-kilkanascie mocnych artykulow pod rzad. To tak jak z tymi slynnymi psami, ktore z tajemniczych przyczyn gryza dzieci w Polsce „seryjnie”.
    Byc moze to kwestia mody, a tez najprawdopodobniej – wina kryzysu. Od momentu mojego przyjazdu przetacza sie przez Holandie juz bodajze trzecia albo czwarta fala niecheci do Polakow. To, co odroznia ta od poprzednich, moim zdaniem, to szczegolnie silne poczucie strachu i niepewnosci jutra wsrod samych Holendrow. Smutno mi to mowic, ale mam przeczucie, ze ta fala nie opadnie tak szybko jak poprzednie, przynajmniej dopoty, dopoki sytuacja ekonomiczna sie nie ustabilizuje. (przy okazji – mysl na boku – kryzys nie dotknal Holandii tak mocno jak innych krajow Zachodu, ale poczucie strachu jest tu olbrzymie, moim zdaniem wieksze niz w Polsce!).

    Podsumowujac: VVD i jej ksenofobiczna polityka nie jest przyczyna niecheci do Polakow, jest jej efektem. A czemu tak nas to szokuje? Poniewaz dla wielu (takze Holendrow) kraj ten przez lata uchodzil za wzor multinarodowej tolerancji. Rzeczywistosc jest jednak duzo bardziej skomplikowana. Holendrzy nie sa „mentalnie” en masse bardziej otwarci na „obcych” niz jakikolwiek inny narod. Moze nawet mniej. Paradoksalnie, ich sila lezy w silnym poczuciu WLASNEJ, ZAMKNIETEJ wspolnoty i madrym, powszechnie respektowanym prawie. To dwa filary, na ktorych bazuje ich poczucie bezpieczenstwa. Nic dziwnego, ze nas – Polakow – antagonizuja, skoro w naszym systemie wartosci akurat wspolnota i prawo nie sa szczegolnie szanowane.

    Rozumiem niechec Holendrow do ich zinternalizowanego obrazu „Polaka”. Naturalnie, wstyd mi za polskich przestepcow – chociaz staram sie ich nie demonizowac. Mimo wszystko licze na to, ze z czasem, gdy przejdzie ekonomiczna burza, my, Polacy i Holendrzy jakos sie ze soba „dotrzemy”, obie strony sa na to otwarte. Ale zajmie to lata, pewnie cale pokolenia – tak samo jak mialo to miejsce z Indonezyjczykami, Molukanami czy Chinczykami w Niderlandach.
    Osobiscie – nie zamierzam jednak na to czekac. Razem z zona i malym dzieckiem planujemy powrot. Mowiac troche patetycznie – nauczylismy sie juz tutaj czegosmy sie mieli nauczyc, mam nadzieje, ze przyda nam sie to spowrotem w Polsce, tam jest jeszcze sporo do zrobienia. Wywozimy stad wiele wspomnien, glownie dobrych.

  42. Ja mieszkam w Danii. W zeszlym roku zostalismy okradzeni. Zginely nam materialy budowlane do remontu domu oraz ogromne rusztowanie. Policja zlapala 2 chlopakow. Obydwaj to Polacy….

  43. „Jakaś partia w tym kraju robi na tym interes, (wiadomo – wyborcy), jacyś ksenofobi utworzyli portal skarg i donosów na pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej” – pisze Gspodarz.
    Oczywiscie mozna schowac glowe w piasek i wina za zla opinie o przybyszach ze wscxhodu Europy obarczyc „jakas partie”, ktora „robi inters” i jakichs ksenofobow, ktorz sie na nas uwzieli.
    Nie wyjasnia to jednak fenomenu naplywu do panstw zachodnich ogromnych rzesz ludzi, ktorzy :
    wybieraja dany kraj ze wzgledu na znacznie lepsze i wyzsze niz w Polsce zasilki socjalne,
    czesto nie respektuja obowaizujacego w tych krajach prawa i obyczajow (np nagminne wsiadanie za kierownice po wielokrotnym przekroczeniu limitow spozycxia alkoholu);
    znaczaco przeciazaja swoja obecnoscia dostepne w danym kraju liczby miejsc w szkolach, sluzbie zdrowia, socjalnego mieszkalnictwa i innej sieci spolecznych zabezpieczen.
    Cala Europa jest w szponach straszliwego kryzyu gospodarczego. Wszyscy ponosza tego koszty w postaci zmniejszenia panstwowych budzetow na policje, szpitalnictwo, oswiate. Jesli okazuje sie nagle, ze z powodu nie kontrolowanego i niczym nie ograniczonego masowego naplywu cudzoziemcow, zaczyna brakowac miejsc w szkolach, lozek w szpitalalch, liczby policjantow wysylanych na miejsce wypadkow, to zaprawdy nie potrzeba zadnej partii nacjonalistycznej, alby miejsxowa ludznosc zaczela sie buntowac i sprzeciwiac.
    Opowiadala mi znajoma i mieszkajaca tu od ponad 30 lat Polka, ze musi swych wnukow dowozic codziennie rano do bardzo odleglej szkoly, gdyz jej lokalna przeelniona jest dziecmi nie znajacymi angielskiego w dostatecznym stopniu by nie opozniac calej klasy i nie obnizac poziomu. Sa tam nie tylko dzieci z Polski, Litwy czy Rumunii, ale takze z dawnych kolonii, wobec ktorych rodzime tutejsze spoleczenstwo ma jednak wieksze zobwiazania historyczne i moralne niz wobec przybyszow z Europy wschodniej, ktorzy maja dokad wracac.
    Systematyczne wydluizanie sie okresu czekania na wizyte u lekarza, tez jest wynikiem tego, ze system zabezpieczen spolecznych peka od inwazji nieoczekiwanych przybyszy.
    Oczywoscie, ze wielu z nich , a zapewne przewazajaxca wiekszosc placi podatki, znalazla zatrudnienie i jest wreszcie potrzebna na naszych rynkach pracy.
    Ale jesli okazuje sie, z dostepnych dzieki prasie staystyk, ze najwicej w zeszlym roku przestepstrw popelnionych zostalo przez Polakow, posrod wszystkich cudzoziemcow (legalnych i nielegalnych), to jednak powoduje to zmiane nastawienia rodzimego spoleczenstwa do cudzoziemcow. I oczywoscie zawsze sie znajda partie, ktore beda przystawiac pistolet do glowy rzadzacym, pytajac jak chcecie zabezpieczyc nasz dotychczasowy standard zycia osiagniety dzieki pracy pokolen? Sa to zasadne pytania.
    Proby wymuszenia na premierze Holandii aby zdystansowal sie od tych pytan stawianych na prywatnym portalu, jest co najmniej niemadre. Premier przeciez wie, ze nastroje w spoleczenstwie maja silne podloze w zyciu codziennym, ale niewiele moze zrobic poza rozlozeniem rak. I nie moze udawac, ze problem nie istnieje.
    Powolywanie sie na niemadry list jakiegos Holendra, ktory uzywa rasistowskiego jezyka, tez nie wprowadza niczego istotnego do rozmowy na temat radzenia z masowym naplywem imigrantow z panstw biedniejszych do panstw zasobniejszych. To jest probem i nie jest on wydumany przez rasistow i ksenofobow.

  44. Zabawne, że większość całkiem sensownych komentarzy na temat lękowych źrodeł ksenofobii Holendrów można by odnieść do ksenofobii Polaków. Pamiętam, że gdy Sarkozy odwołując się do francuskiej ksenofobii pokazowo wydalał na podstawie kryterium narodowościowego bułgarskich, rumuńskich i słowackich Romów polityka ta – potępiana zresztą przez instytucje UE – zyskała olbrzymi aplauz polskich komentatorów np na blogach Polityki. No ale na argument, że predzej czy później dotknie to stereotypowo przedstawianych Polaków komentatatorzy byli głusi. Straszliwe widmo brudnej Cyganki nagabującej o kilka groszy budziło tak silne emocje, że o rozsądnej dyskusji nie było mowy. Na argumenty, że wydalać mozna co najwyżej kloszardów, złodziei, żebraków alkoholików, pozarażane prostytutki … odpowiadano mi, że wszyscy Romowie są przecież tacy. Taką samą argumentację zaprezentował Holender pisząc o „polaks”. I odmawiając w swej głupocie przyjazdu do Polski, jego zdaniem – jak zrozumiałem – zamieszkałej przez ludność raniącą przyzwoitych ludzi za pomocą telewizorów rzucanych na nogi.
    Tak więc uważam, że z natury ksonofobiczna Polska nie powinna się oburzać na ksenofobiczną Holandię. Akurat w tym przypadku głupota jest równa głupocie.
    I tak należy się cieszyć, że ksnofobii holenderscy nie urządzają pogromów emigrantów z Polski, bo przecież tutaj to się zdarzało. I zdarzać będzie.
    Pozdrawiam

  45. Moim pierwszym etapem emigracji byla Austria, wyjechalem z zona i dwojka malych dzieci. Przez pol roku mieszkalem w malej miejscowosci, byli tam tez inni Polacy. Nasi rodacy byli znani ze swego zachowania – pijanstwa i wystepow. Byl czas ze wozilem ich (to zanim poznalem kto jest kto i co) samochodem do wspolnej pracy, ale po wiekszych wystepach jakie dali na miejscowym basenie zostali z niej wyrzuceni. A poniewaz ja pozostalem w pracy, to ze zlosci przecieli 4 opony w moim samochodzie . Samochod byl mi potrzebny zeby dojechac do pracy kilkanascie kilometrow w jedna strone, chodzilem na piechote, zastanowialem sie co zrobic, zadna rozmowa z nimi nie miala sensu, kupic uzywane opony na „szrot” i je zalozyc, nie mialem zadnej gwarancji ze nie zrobia tego ponownie, czy zglosic na policje.
    Zglosilem na policje, policja przyjechala i przesluchala naszych rodakow, po tych czynnosciach zostalem wyzwany przez nich od najgorszych, ale kupionych na „szrot” opon juz nie pocieli.
    Malo tego jak po pol rocznym pobycie w Austrii wyjezdzalem za Ocean,
    przyszli mnie prosic zebym ich sponsorowal, powiedzialem im ze byliby ostatnimi dla ktorych bym to zrobil.

    Austriacy byli dla mnie i mojej rodziny bardzo mili i uczynni, zawsze wszedzie bylem (bylismy) dobrze traktowani przez nich. Byl czas ze pracowalem dla nich bez zadnego nadzoru, w piatek pod koniec pracy przywozono mi pieniadze i sprawdzano co zrobilem, ufali mi i ja tego zaufania nigdy nie zawiodlem.

    Byl czas kiedy nie pracowalem, pomagalem wtedy gospodarzowi ( liczna rodzina – 8 osob) u ktorego mieszkalismy nie oczekujac zadnej zaplaty, mimo ze on chcial mnie wynagrodzic za prace, pieniedzy nie przyjelem.
    Nasi rodacy zaraz pytali a ile dostana, albo ze wola polezec zamiast pomoc.
    Rodzina u ktorej mieszkalismy przez pol roku plakala razem z nami gdy wyjezdzalismy.
    To tyle w temacie „rodacy za granica”

  46. Z taka samą dzicza mamy przecież do czynienia w kraju. Tzw „patrioci” w dresach to prawdziwy wstyd ale i niestety nasza codzienność. Niższy poziom cywilizacyjny niż np Czechów. Sam staram się unikać polaków jak jestem zagranicą i nie przyznawać się do polskiego pochodzenia. Otwarcie granic skutkuje odpływem najgorszego elementu ale i daje obraz -niestety krzywdzacy większości Polaków.

  47. c.d.
    Nawet w dużych firmach holenderskich nie zauważyłem portierów, strażników czy ochroniarzy. Bardzo rzadko widziałem ogrodzenia domków. Znalazło to odbicie w statystykach kryminalnych.
    Nie ma co się dziwić,że Holendrzy są wściekli na Polaków, których część zniszczyła im spokój.

  48. „Dla mieszkańców miasta było jasne, że musieli to zrobić Polacy, którzy mieszkają opodal. ” naprawde wymowny fragment listu, na poziomie wypowiedzi typu: „jest jasne, ze za kryzys finansowy odpowiadaja zydowscy bankierzy”.

    Zwroce uwage jeszcze na jedno. Dla ludzi na „zachodzie” kazdy Litwin, Serb czy Bulgar to Polak. Nie wiadomo nawet ile w tym marginesie Polakow jest obywateli polskich. Dajmy sobie w ogole spokuj z tym tematem, to holendrzy maja problem z ksenofobia, rasizmem nie my.

  49. Może zaproszany Holender zaplanował już wakacje w swoim gustownym kamperze gdzieś nad Adriatykiem, a cała historia to tylko dramatyczne wymówienie się od wizyty (niektórzy tak mają – moja ciotka też swe nieobecności na spotkaniach rodzinnych tłumaczy od blisko 20 lat stanem agonalnym i bliskim spotkaniem z Najwyższym, choć na prawdę wykupiła już podróż do Krynicy, Buska Zdroju, albo Budapesztu czy innych Karlsbadów, tylko nie chce się do tego przyznać)?
    Nie znam za dobrze sytuacji polskich emigrantów w Holandii, ani statystyk kryminalnych na temat naszych współobywateli , niemniej powinniśmy pamiętać, że Niderlandy to kraj bardzo specyficzny w „klimacie” którego ludzie z naszych stron nie zawsze się odnajdują. W Holandii życie społeczne różnych grup przez lata było całkowicie oddzielone. Protestanci i katolicy mieli osobne szkoły, miejsca spotkań i kluby sportowe. Żyli obok siebie, nie zawierali małżeństw, dopiero lata 60 i 70-te to czas przemian społecznych i sławnej holenderskiej tolerancji i otwartości, choć do dziś przetrwały obszary będące odpowiednikiem amerykańskiego „bible belt”.
    Holendrzy niechętnie przyjmują obcych, dużo wymagają od siebie i innych. Różne grupy społeczne żyjące tam obok siebie potrafiły we wspólnej przestrzeni ustanowić ład i pewien kod zachowania, który pozwlał na wzajemne bezkonfliktowe funkcjonowanie. W ten porządek wchodzimy my, ze społeczeństwa, w którym każdy „sobie rzepkę skrobie”, każdy jest najważniejszy i najmądrzejszy (co widać najlepiej w ruchu drogowym). Do tego dochodzi rozluźnienie presji społecznej w nowym miejscu i poczucie tymczasowości życia na obczyźnie. Wśród emigrantów sporo osób wolnych bądź samotnych, nie potrafiących spędzać czasu inaczej niż przy butelce. Dokładając do tego innowacyjne podejście przyjezdnych do własności i transferu dóbr, a także przekonanie o własnej wyjątkowości i ukrzywdzeniu (widoczne także w kraju), łatwo o konflikt z tubylcami. Zgadzam się, że pomiędzy emigrantami z Polski są osoby, które w kraju kradłyby tak samo jak zagranicą, ale wydaję mi się że nasze społeczeństwo, ze swoim bagażem kulturalnym i mentalnym, jest tak oddalone od norm i wymogów panujących w Holandii, że należy się cieszyć z tak niewielkiego zasięgu niesnasek między autochtonami a naszą emigracją.

    Uczucia przeciw emigrantom panują w całej Europie, zaś emigranci z naszej części kontynentu stanowią łatwy cel, gdyż nie można ich przeciwników oskarżyć o rasizm, więc politycy holenderscy korystają z tego jak mogą, aby przypodobać się swoim wyborcom. W rzeczywistości główne ostrze tej ksenofobicznej polityki skierowane jest przeciw emigrantom z krajów muzłumańskich. Według badań na temat emigrantów Polacy są grupą bardzo szybko asymilującą się– już pierwsze pokolenie urodzone w nowym kraju nie używa polskiego, często w ogóle nie zna języka swoich rodziców (rodzica). Tymczasem wsród emigrantów z krajów islamskich często trzecie pokolenie urodzone w nowym kraju na co dzień posługuje się językiem przodków, zaś język miejscowy zna w niewielkim stopniu.
    Sam spędziłem prawie 2 lata w Belgii i 3 lata w Austrii. Wszędzie było widać ludzi z Polski, w większości osób bardzo ciężko pracujących i cieszących się szacunkiem otoczenia, choć w metrze wiedeńskim naszego człowieka widać od razu – puszka piwka w ręku stanowiła typowy oręż dzielnego potomka Sobieskiego, spadkobiercy tysiącletniej chrześcijanskiej wspólnoty, śmiało stawiającej czoła wrogom, poganom i totalitaryzmom.

  50. @Kartka z podrozy 14:32
    Tak jak powiedziales, niestety wszystko prawda. Pozdrawiam.

  51. @Tomek
    2 marca o godz. 12:05
    Dzięki za świetny tekst, tymbardziej wartościowy, ze napisany z perspektywy ,,świadomego” mieszkańca.
    Ja ,,dzięki” kryzysowi ok roku 2001 (i jak tu nie uznać, że dla tego kraju to stan permanentny) zaliczyłem półroczny epizod emigracji w NL i mam nie-bardzo dobre wspomnienia. Sporo tego co się pisze o Polakach to prawda…ale
    Pracowałem w szklarni w czasach gdy jeszcze były potrzebne pozwolenia na pracę, marzenem był kontrakt. Zgodnie z holenderskim prawem, ktre podobno Holendrzy tak bardzo przestrzegają pracodawca miał zapewnić ściągniętym przez siebie pracownikom lokum z dostepem do ciepłej wody i elektryczności. Jak to wyglądało?
    Pracodawca nr 1: Namiotoprzyczepka w kampnigu. Prysznice kampingowe 50m od naszej ,,siedziby”. Gdy zwróciłem uwagę szefowi na brak lodówki w tym ,,lokum” poradził mi zastosowanie miski wypełnionej zimną wodą. Praca pod nadzorem systemu komputerowego, każda sekunda zatrzymania wychwytywana, 10 godzin dziennie. Najgorsza praca wycinanie kwiatków pomidorów – temperatura pod dachem w słoneczne dni 50 stopni, chybotliwe wóżki co bardzo niszczyło kolana+ powtarzalność czynnośći co uszkadzało nadgarstki. Ale co tam wreszcie kasa a nie bilety NBP. Tym co nas trzymało to pozwolenie na pracę i obietnica kontraktu – co oznaczało znacznie lepsze pieniądze. Tak mieli tzw. Volksdojcze”. Na koniec szef nam podziękował za ,,excellent job”. Gdy zapytaliśmy o kontrakty .,,zdziwił się” , przyparty przypomnieniem o umowie zaoferował nam lepszą stawkę o 0,10eur. Na naszą uwagę, że traktuje nas niepoważnie taką propozycją, szczególnie za tak ciężką pracę odparł ,,Przecież Polacy zawsze wykonują ciężkie prace”. Znajdował upodobanie przynoszeniu informacji typu ,,czy słyszeliście, ze wczoraj dwóch PIJANYCH Polaków pocięło sie nożami w kampingu pod Rotterdamem…”, ,,Polak po pijanemu zabił sie samochodem…”, ,,Miałem malarza-Polaka, który zaczynał dzień od piwa…” ,,Czy byłeś zadowolony z jakości jego pracy? i ceny” ,,Tak nawet bardzo…”. Sam kemping po rozpoczęciu szkoły stał się ciekawostką socjologiczną, poza nami pozostał tam szemrane HOLENDERSKIE towarzystwo, złote łańcuchy na szyjach itd. herszt i jego ekipa. Łącznie z tym, że kiedyś nas napadli,do tego dołączył się jakiś HOLENDERSKIamator mocnych wrażeń niezależny od ekipy – bo podobno podczas zająść ,,obudzono mu dziecko” (choć nikt nigdy żadnego dziecka w jego przyczepie nie widział), zaatakował jednego z nas. Trzy dni później paradował z dobrze okutą mordą – znalazł swoje ,,przygody” i pogrmcę chyba.
    Pracodawca nr 2 ,,Szparag” (chronologicznie powinien być nr 1): warunki do spania: podłoga, zero dostępu do prysznica (braliśmy go w odległym o 10km kampingu) i ubikacji(!!!). Po naszej pracy baaaardzo zadowolony. Na pożegnanie połechtał nas ,,Jestem bardzo mile wami ,,rozczarowany” ,że byliście czyści, nie piliście, nie kradliście”. Jestem ,,niezwykle dumny” z tegoż komplementu.
    I pozostań tutaj czysty
    Inne miłe wspomnienie bardzo ciekawski starszy pan usłyszłą obcą mowę, zaintersował się : Aaaa Poooles, wiem że chcecie do Unii i ,że będzie mnie kosztować 5eur- wyjął moniaki z kieszeni, policzył pokazał nam i powiedział: Może je dostaniemy ale nie za rok i może nie za dziesięc lat, jak nauczymy się…”
    Kolega pracujący w firmie produkującej aramaturę był pytany w stylu ,,czy macie lodówki w Polsce”, ,,czy nadal pola oracie końmi?” , ,,czy macie sedesy w Polsce”. to pytanie kolegę jakoś szczególnie ubodło (wcześniej cierpliwie tłumaczył im ,że tak, może nie takie ekstra jak wy ale jednak tak…) i odparł emocjonalnie ,,Nie!!! zwykle sramy za domami” Wtedy się kapnęli (chyba) ,że zwierżatko które mieli u siebie w robocie ma uczucia…
    Ale generalnie pobyt w Holandii był dla mnie lekcją dobrych manier: pamiętać by pożyczyć ,,Miłego weekendu”, nie narzekać itd.
    To tyle na jeżeli chodzi o telerancyję olenderską. Po pobycie w Holandii ukułem sobie pojęcie ,,politycznie poprawny rasizm”.
    Skąd się to wzięło?Myślę, że Holendrzy osiągnęli tak wiele (bo osiągnęli) ,taką jakość życia, te cudnie zadbane ogródeczki,6 godzin pracy ze 100% zaangażowaniem, te czyściutkie obejścia, te kanały,wydarli swój kraj morzu. No i te wspaniałe ścieżki rowerowe; delektowałem się jazdą nimi na SWOIM – NIE KRADZIONYM- Z POLSKI PRZYWIEZIONYM ROWERZE – teraz dostaję spazmu oglądając ten festiwal pozoranckiego debilizmu pod nazwą polska ścieżka rowerowa. Wbiło to ich w pychę i na tych ,,innych” patrzą z góry swoich niewątpliwych osiągnięć. I zwyczajnie nie tolerują ,,dzikich zwierząt w obejściu”.
    Tyle moje refleksje z NL
    Zaliczyłem też epizod zpobytu w Irlandii i można powiedzieć, ze nadal jestem zauroczony tym krajem i ludzmi. Ale Irlandczycy nie sa tak ,,doskonalii” jak Holendrzy, nie zaliczyli jako ,,panowie” epizodów kolonializmu, handlu niewolnikami. Dorabiali się dopiero ,więc pamiętali jak to jest byc ,,częścią inwentarza”. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przez 5 lat pomieszkiwania w tym kraju nie spotkał mnie ani jeden epizod (nawet wg przeczulonej skali) o charakterze rasistowskim.
    A profesor holenderski? Widocznie był małego ducha

  52. O tym czym jest Holandia: Spotkałem tam pewnego chłopaka, z powodu rozwodu rodziców i zamążpójścia matki wylądował w Holandii: mimo, że mówił po niderladzku, czekał na koniec edukacji i pełnoletność by zwiać z ,,raju” do Polski. Powiedział, ze nie chce tam żyć, że jako Polak w szkole miał ,,przesrane”, rówieśnicy zwyczajnie prześladowali (podobnie jak jedynego Turka w klasie). Teraz tylko wracał odwiedzić matke i dorobić.

  53. @zygfryd
    2 marca o godz. 2:29
    Sam pochodzę z Poznania (30lat mieszkałem) i zadziwia mnie twój ,,record”. Mój to: jedno pobicie i jeden skradziony rower (trochę przez moją niefrasobliwość). Jeżeli coś było nie tak to raczej reakcja policji na te sprawki. Nie to ,że siedziałem w domu raczej jestem typem szwendacza, lubię też w nocy się szwendać. I jakoś tak mikro w porównaniu z Tobą. Z twojego postu wynika, ze Poznań to miasto porównywalne jeżeli chodzi poziom przestępczości z Bronxem…mam troche inne odczucia
    Ale na naszym osiedlu mieszkał koeżka, ktremu każdy najbardziej wyluzowanu pener czuł się ZOBOWIĄZANY ,,wypłacić”. Chodził niezwykle szeroko, spojrzenie zawsze prowokujące…Mam nadzieje, ze to nie dlatego u ciebie tak strasznie było…

  54. Zlo reklamuje sie samo a oceniaja nas tak jak nas widza.Prosze nie zapominac o tym ze Polacy i nie tylko Polacy ktorzy pracuja w obcym kraju sa obserwowani baczniej niz wlasni obywatele.Nie eksportuje sie bubli nawet jak to znikomy procent populacji.
    Lubimy czuc sie swieci i wybrani a tacy nie jestesmy;a jak Polacy oceniaja rosyjskich i ukrainskich emigrantow ?

  55. Szanowny Gospodarz słynie z subtelnego poczucia humoru. Ten list jest jednak przerysowany jak na pastisz:) No, chyba że „wybitny specjalista” jest wyjątkowo infantylny. Czy on może mieszka z mamą?:)

    Ogólnie, przez ostatnie lata cechowała nas dziecięca chęć przypodobania się wszystkim i przejmowaliśmy się, co o nas mówią „za granicą”.
    Sporo cwanych gap wykorzystywało te cechę aby wmawiać nam swoje głupawe stereotypy typu „boucherie polonaise”, „polnische Wirtschaft” oraz grać na naszym poczuciu winy. Mam wrażenie, że powoli z tego wyrastamy z korzyścią dla nas i dla wszystkich.

    Jeśli „wybitnemu specjaliście” Polska tak źle się kojarzy, to gdzie on wogóle jeździ?? W USA mogą go zastrzelić, we Francji spalą mu samochód, w Rosji lepiej nie mówić… Niech lepiej nie wychodzi domu, świat jest zły:))

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Przebojem ostatnich dni w TV sa reportarze (sala seria) o W. Putinie – to jest naprawde b. ciekawe (?)
    „Markiz de Mumia ::: czw., 01.03.2012 – 23:50.
    Czesi po swojej rewolucji, partyjniaków i nomenklature zawiesili w próżni na okres 10 lat. Nie wiem czy ich dalej ścigali, karali. Najwazniejsze, że odsunęli od decyzji i opinii. Nastapił wyrazny podział na WY odpoczywacie i MY, poprawiamy co żescie spieprzyli.
    Przerwano w ten sposób ZAKWAS.
    Zakwas, nazywaja na wsiach, resztkę surowego ciasta, które przechowuje drożdze do nastepnego wypieku.
    Ta sama metode stosowały gospodynie przyspieszając fermentacje mleka.
    Dzieki tej metodzie nowe świerze, po krótkim czasie stawało sie starym i to nowe stare, dawoło poczatek nwemu staremu nowemu.
    A dlaczego to pisze?
    Bo tak mi sie wydaje, że tak żesmy sie zakwasili starym i tak stare pomieszało się z nowym starym, że w tej chwili żeby wyjść na prosta, należaloby zrobić to, czego zaniechano przedtem – odesłać na 10 lat dzisiejsze elity i dać młodym możliwość zbudowania czegoś zupełnie nowego, bez starego zakwasu.
    I do momentu, az sie to nie stanie, będziemy brnąć, krytykować i opisywać ciągle co raz to odradzający sie stary zakwas,
    Ewolucja stanęła w miejscu.
    Mleko nam kwaśnieje wg starego zakwasu a tylko naczynia sie zmieniaja, z którego ten zakwas pijemy.”

  57. Emigracja zarobkowa, to osobny obszar zjawisk społecznch. U podstaw tej zarobkowej emigracji unijnej,jak każdej innej tego typu-znajduje się współzależność między imigrantami zarobkowymi, a tubylcami- polegająca na „symbiozie ” względnie taniej siły roboczej , o karności prawie niewolniczej , oferowanej przez imigrantów i mentalnością tubylców, którzy z takiej pracy już dawno wyrośli.
    Taka relacja, u samych podstaw ustawia „odczytywanie” jednych przez drugich, zwłaszcza imigrantów zarobkowych przez tubylców.
    Dopóki nasi współobywatele będą TAM jeździć „za chlebem” to nasze wzajemne oceny siebie , będą silnie skażone tą relacją. Istotne jest tutaj również to, że ta sytuacja między europejskimi tubylcami , a naszymi pracobiorcami jest dynamiczna i w swojej istocie rozwija się w najróżniejsze relacje o charakterze bardziej”zaawansowanym. Część naszych imigrantów , po jakimś czasie, wypacowue sobie wyższą pozycję od początkujących, i zaczyna uprawiać swoistą” menadźerkę „w zakresie organizowania siy roboczej z Polski, na potrzeby danego kraju. Stają się tacy opowiednikami dawnych zarządców, którzy grają o : możliwie dobra relacje z tubylczymi pracodawcami, a zarządzaniem świeżym „narybkiem” zarobkowym. Prowadzi to do tego, że wobec tubylców ta „generalicja” wykazuje jeden rodzaj nadgorliwości, dla którego utrzymania, wobec biednych rodaków-imigrantów- wykazuje nadgorliwość wprost przeciwną. Do czego ten jeden mechanizm potrafi doprowadzić? To proste- do degradacji mentalnej ich „podopiecznych”. Takich mechanizmów, jak to w społecznościach bywa- nadojrzewało więcej. Wejście w takie tryby, powoduje zanik zdrowego dystansu do siebie, jak i do wszystkich relacji z otoczeniem. „Wdepnięcie” w ten jedyny /mentalność niewolnicza/ sposó na przetrwanie, oznacza bezwzględne wejście na ścieżkę jedynej możliwej egzystencji. Zaczyna liczyć się wyłącznie przetrwanie, i tylko przez taką optykę nasi rodacy widzą RZECZYWISTOŚĆ. Nasi politycy, którzy są nominalnie odpowiedzialni za nasze losy, via media- podtrzymują
    opinię o naszej zarobkowej emigracji, PR-owsko pozytywnie. Tyle ich przecież to tylko kosztuje, żeby odwrócić naszą uwagę od prawdziwych powodów utraty przez Polskę pokoleniowego potencjału , na rzecz krajów zachodniej Europy. A prawdziwe powody tej społecznej katastrofy, to niedołęstwo, sobkostwo i prywata rządzących.
    Im wystarcza, że bezrobocie jest „pod kontrolą”, potencjalni rewolucjoniści są TAM, a fakt, że wielu nie chce wracać do kraju bez perspektyw, to … gwarancja spokoju, ich spokoju. Oni powiedzą nam, co zamierzają wdrożyć za dwadzieścia, czterdzieści lat, nie przejmując się logiką tych swoich „planów”, gdyż „lud boży” całkowicie zaabsorbowany jest bieżączką.
    Czy nas , zakręconych w taki dwójnasób, stać jeszcze na coś takiego jak… ocenę samych siebie z perspektywy Holendrów, Szkotów, czy innych zachodnioeuropejczyków?
    Znamienną myśl napisał blogowicz , Polski emigrant ze Szkocji:”Oryś 2 marca o godz. 0:05 „, któremu się „wymsknęło” coś takiego:”Na szczęscie jednak, przynajmniej w Szkocji, takie zjawiska są czysto marginalne i dla mnie sytuacja opisana w artykule jest zupełnie niewiarygodna – jak głupi musieliby być ci Polacy aby okradać własnych sąsiadów?”.
    Potrafię chyba się wczuć w ducha takiego odczuwania danej rzeczywistości, bo coś /sam nie wiem co/ mnie zmusza do przyznania Orysiowi racji, że tylko kompletni imbecyle okradają własnych sąsiadów…

    Pozdrawiam,Sebastian

  58. Vera
    2 marca o godz. 11:57

    Swietna krytyka tego co pisze Passent.

    baltazarsaldo

  59. Szanowny panie Redaktorze,
    gdyby Polska byla normalnie funcjonujacym krajem ze sprawnie
    funkcjonujaca gospodarka, to nie byloby takich problemow.
    Polacy mogliby pracowac u siebie zamiast wycierac obce katy.
    Ale coz maja robic, skoro ich panstwo znajduje sie w stadium likwidacji.
    Szwendaja sie po calej Europie wzbudzajac zrozumiala niechec.
    Bo obcych nikt nie lubi. Bo jak nie kradna, to zabieraja innym
    miejsca pracy, jak nie zabieraja miejsc pracy, to obciazaja system socjalny.
    Jak sa niezaradni i biedni, to sie nimi gardzi, jak sie dorabiaja, to sie im
    zazdrosci i podejrzewa o lewe machinacje.
    Tak jest wszedzie i dotyczy to nie tylko Polakow.
    Czas nareszcie to zrozumiec i zamiast z uporem maniaka bawic sie
    w budowe eurokolchozu, zaczac robic porzadek we wlasnym domu.

  60. Kartka z podróży
    2 marca o godz. 14:32

    Szanowny Panie Kartka z podróży

    Czy nie wydaje sie panu ze czesciowo za wychowanie narodu odpowiedzialni sa dziennikarze?

    baltazarsaldo

  61. facet po prostu boi sie zostawic dom,bo nie wie co zastanie jak wroci-normalne
    proponuje poczytac komentarze na Niezalezna.pl-tam widac poziom rodakow i nie tylko na emigracji

  62. max
    2 marca o godz. 9:52

    Apple warte wiecej niz Polska, ekonomiczna wartosc Apple osiagnela wartosc przeszlo $500 billion, jest ona wieksza niz wartosc Polski….”

    Takie macie kompleksy, ktore wam jeszcze glupawe media utrwalaja ,ze az strach.

    BZDURY!
    Apple:
    Obroty 65,23 mld (2010)
    Dochód 13,5 mld USD

    Polska PKB roczne… 750 miliardow dolarow -ponad 10 razy wiecej niz obroty Apple.

    Ja wiem, ze Wybiorcza lubi takie kawalki dla debili i oni je jak widac…kupuja.

  63. 500 mld to by Ci moze na Krakowek wystarczylo…

  64. Mieszkam za oceanem w miescie gdzie Polonia jest bardzo liczna. Takie przypadki sa bardzo rzadkie. W przeciwienstwie do Polski. W czasie ostatniego pobytu bylem swiadkiem dwoch pobic (w centrum miasta) i padlem ofiara kradziezy. Byc moze jest to maly odsetek spoleczenstwa. Ale niestety bardzo widoczny. Schamielismy

  65. „Droga Sheril,
    wiem, że nie powinno się wyrabiać opinii o danej nacji na podstawie zachowania nielicznej grupki. Bardzo chciałbym zobaczyć Londyn, o którym tyle mi opowiadałaś.
    Ale ostatnio widziałem jak trzech młodych Anglików rzygało na Rynku w Krakowie, więc wybacz, ale chyba jednak nie pojadę.”
    :-)
    A tak serio – czy są jakieś badania na ten temat opierające się na czymś więcej niż incydentalne obserwacje?
    Pozdrawiam
    jaro

  66. Inne doświadczenia z Holendrami.Korporacyjne.Super inteligentni.
    Przynajmniej,biegle,dwa języki obce.Z żoną wzięliśmy,spod dworca w Amsterdamie na początek,całodzienny objazd autobusowy Holandii.Kraj nieduży. Guide ,na koniec zapytała,skąd jesteśmy i jak nam się podobała Holandia.Prawie usiadła na odpowiedz ,że z Polski.Kolega korporacyjny podwiózł mnie do mostu w Nijmegen.Znał nazwisko Sosabowski.Był rok 1992.
    Jakiś cenzus trzeba wprowadzic.Wykształcenia,niekaralności,języków.Jeżeli,
    rzeczywiście chcemy byc w Europie.Tym bez cenzusu dopłaty powinny wystarczyc.
    To nie jest „faszystowskie” podejście.Troska o menelów jest całkowicie bezsensowna.

  67. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Oooo holender!… mialo byc reportaze.

    Wracajac jednak do W.W. Putina – byc moze przyszly Prezydent Rosji – domyslam sie, ze w polskich mediach (np. TV) jest cisza – rozumiem.

  68. Dwoje moich dzieci osiadło na Wyspach (różnych). Mówią w miejscowym narzeczu bezbłędnie (taki rodzinny papuzi talent). Pracują, są przez przełożonych cenione, żyją jak ludzie. W środowisku polskim utrzymują kontakty z pojedynczymi osobami, choć tłumy wokół. Jakiś czas temu (może dwa lata temu) zgadaliśmy się. Otóż byłam na robotach w Niemczech i Szwecji w okresie dobrobytu Gierkowego. Szybko pojęłam, że dla zachowania dobrego samopoczucia trzeba rodaków omijać dużym łukiem, ubierać się nie po polsku, itp. Córka opisała taki obrazek. Nieduży sklep spożywczy w dzielnicy na skraju dużego miasta. Pustawo, cicho, wchodzi trzech kolesi. Szwendają się, rozłażą się, coś tam wybierają, dwóch podchodzi do kasy. Mają piwo. Trzeci gdzieś w sklepie. Nagle jeden z tych przy kasie ryczy do tego trzeciego: Te, qoorvah, weź łyskacza! Kasjerka aż podskoczyła. Córka mówi, że takie obrazki to pewna norma. Otóż jest to norma wypisz, wymaluj z moich czasów.

  69. Cofne sie o 40 lat. W roku 68 po skonczeniu studiow wybaralem sie do NRD, wtedy dla nas z PRLu prawdziwe eldorado. Prace znalazlem szybko w Akumulatorenwerk, gdzie przez szesc godzin mieszalem olowiana gline z czyms tam jeszcze. Bylo ciezko, ale zarobki i potem zakupy to byla Ameryka. A Polacy ?
    Otoz zdyscyplinowani enerdowcy wsiadajac do tramwaju wrzucali do pleksiglasowej skrzyneczki 20 pfenigow i nastepnie odrywali sobie z zainstalowanego obok rulonu jeden bilet. Inteligentni Polacy natychmiast odkryli, ze miedzy pleksiglasowa skrzyneczka i rulonem biletow nie ma zadnego materialnego zwiazku, wiec wchodzili do tramwaju, odrywali bilet i wogole nie przejmowali sie pleksiglasowa skrzyneczka. Niektorzy zaczeli nawet robic sobie *jaja* i odwijali caly zwoj biletow, ktorym sie owijali jakby to byl karnawal. Wiec ograniczeni enerdowcy musieli inspirowani przez inteligentynych Polakow, zmienic system placenia za przejazd.
    Widzialem genialnych Polakow, ktorzy wchodzili do supermarketu, wybierali ktoras walizke,zapelniali ja koszulkami polo i swetrami, z walizki odrywali metke i wychodzili ze sklepu jako wlasna walizka.
    Tepi enerdowcy potrzebowali kilku tygodni, aby zrozumiec, ze przybyle zza Odry hordy nie maja zadnego szacunku dla czyjejs wlasnosci i ze trzeba zmienic system, ktory dotychczas funkcjonowal.
    A w Poczdamie nasi bystrzy rodacy zauwazyli, ze po stawach pamietajacych czasy Fryderyka Wielkiego plywaja dobrze odzywione kaczki, co umykalo tepym enerdowcom. Wiec nasi bez trudu wylapali naiwne enerdowskie kaczki na proste przynety, poukrecali im glowki i je za darmo spozyli.
    No tak, ale to bylo dawno.

  70. Slawczan 3-2 16.19

    To nie do ciebie, posluchaj sobie…

    Matolki, matoleczki kochane, gledy Mackowe, fastrygowane naukowce, grafomany moje pieszczochy, zarozumialce i reszta ! Po polsku nauczycie sie w Holandii. Stylu, tempa, smaku itd. Jedzcie na farme, gdzie pracowal Slawczan. Tam ucza.

    A ty, braciszku, strzeliles reportarzyk na miare Wankowicza, Kapuscinskiego, Hemingwaya, albo moja….

    Pisz do mnie jeszcze !

  71. Moze najpierw pare faktow:
    W 2010 w Holandii zlikwidowano 400 band wschodnio-europejskich!!
    -Polacy od momentu wejscia do unii maja na swym koncie 9 morderstw,co stanowi juz 6% calkowitej liczby zabojstw.
    -roczne koszty rozbojow i napadow i kradziezy tychze band, wynosza 250 milionow euro!!
    -w napadach „specjalizuja”sie przede wszystkim Polacy-Litwini i Lotysze.
    -Bulgarzy wraz z Turkami trudnia sie handlem ludzmi
    -Rumuni okradaja konta bankowe!!!
    Szacuje sie,ze liczba bandytow i zlodzieji ze wschodniej Europy wynosi ok.15 tysiecy!

    Kiedy Polska wchodzila do unii, Holenderscy politycy szacowali,ze przyjedzie tutaj 20,gora 40 tysiecy Polakow.Przyjechalo 250-300tysiecy.Woda na mlyn dla wszelkiej masci naciagaczy,szemranych biur pracy.Nad ktorymi nikt juz nie ma kontroli.Sporo rodakow wpadlo w sidla wyzyskiwaczy i cwaniakow.Czesto pracuja,jak niewolnicy…………………………
    Do kogo miec pretensje?? Chyba do politykow,ktorzy otworzyli gracice z haslem na ustach „RUBTA CO CHCETA”,podczas,gdy kraj nie byl przygotowany na najazd takiej fali emigrantow?!

    Mieszkam tutaj ponad 20 lat.Niegdy mnie nie spotkalo ze strony tubylcow zadne zle slowo.Moze dlatego,ze nie pije, nie kradne,nie rozrabiam,znam ich jezyk i pare innych………………………i uprawiam moj przydomowy ogrodek ;)
    Wiec,wiec Kochani Holender akceptuje kazdego,kto przyzwoicie sie zachowuje,szanuje ich porzadki i normy!!
    Byloby dobrze,zebysmy nie przyjmowali tutaj postawy podobnej innym nacjom,ktore winia caly swiat za swoj wizerunek,tylko nie samych siebie.
    A Holendrzy nie sa ani mniej, ani wiecej ksenofobami,niz my(Radio Maryja),Niemcy,Wegrzy,czy Anglicy…………..
    Hej.

    PS.-ktos napisal,ze”Holindry” lubia swoj porzadeczek,a dlaczego nie??
    Czy powinni zaczac mieszkac w brudnych domach,z rozwalonym plotem,ze smieciami pod oknami, porzuconymi butelkami…..Wolno im,sami na to zapracowali,sa u siebie,nieprawdaz?!

  72. @ Werbalista
    Ty chyba na leb upadles. Fakt jezyk holenderski oficjalnie nazywa sie niderlandzkim, ale z Flamandami ma tyle wspolnego, ze Flamadowie mieszkajacy nota bene w Belgii, tez nim sie posluguja. Jak chcesz to Ci te twoje madrosci na niderlandzki przetlumacze.
    Czego polskie gazety nie pisza, to np. o akcji wsrod Holenderow, o przepraszam – Niderlandczykow, ktora namawia do wchodzenia na strone zalozona przez PVV i zglaszania, ze im Polacy i inni zupelnie, ale to zupelnie nie przeszkadzaja.
    NIe kazdy Polak to anysemita i nie kazdy Holender to ksenofob. Wiekszosc, to bardzo przyzwoici ludzie, ktorym strasznie wstyd za obecny rzad.
    Inna sprawa, ze Holendrzy nie rozumieje, ze reszta Europy uznaje PVV za jedna z partii rzadzacych. Gedoog akkord to nie to samo, co umowa koalicyjna.

  73. Co tam kilku urwipołciów, jeśli oczywiście do Matyldy trzeźwy pisał, za co głowy chyba dawać nie warto, zważywszy na dość niespójną logicznie treść tego swoistego mini-paszkwilu dla nierozgarniętych odbiorców. Wygląda mi to raczej na jakiś marny szacher-macher, natomiast charakterystyczna stylistyka oraz prymitywna forma, mogą wskazywać jego ewentualne źródła.

    Akzo Nobel, korporacyjny, globalny gigant z pewnymi korzeniami, z siedzibą w Amsterdamie – to jest dopiero Holender co się zowie! Ma oddziały w 80 krajach świata. Media opublikowały właśnie informację, że Akzo Nobel sprzedawał sól przemysłową firmie Olgerdin Egill Skallagrimsson z Islandii, a ta zasilała lokalny rynek spożywczy, takim samym patentem, jak to się działo u nas. ” – Widzieliśmy, że sól jest przemysłowa, ale sądziliśmy, że chodzi o przemysł spożywczy” – tłumaczyli się. Niezłe. Kabaret. „Nasi” na to jeszcze nie wpadli. Proceder trwał przez 13 lat, a Akzo Nobel nie wnikał, dlaczego firma zajmująca się obrotem spożywczym kupuje od nich sól przemysłową, odpad poprodukcyjny. Biznes to biznes? A może nie wiedzieli, ze sprzedają sól przemysłową, tylko myśleli że spożywczą? Na stronie głównej witryny internetowej islandzkich spryciarzy znajduje się dumny baner, z pełnym spektrum znaków firmowych znanych dobrze i u nas znanych marek – smacznego! http://www.olgerdin.is/english/

  74. Andrzej Falicz
    2 marca o godz. 17:36 ;
    „Ja wiem, ze Wybiorcza lubi takie kawalki dla debili i oni je jak widac…kupuja.”
    to co napisalem to bylo z prasy anglo-jezycznej, a celem moim bylo ukazanie w jaki sposob jest traktowny nasz kraj – Polska!!!
    oczywiscie idiotyczne jest porownanie Apple „stock” do polskiego GDP !!!, mialem nadzieje ze blogowicze nie przejda nad tym do porzadku dziennego, traci to rasizmem i dyskryminacja !!!
    nie wiem dlaczego glupim pismakom zalezy na pokazaniu Polski w takim swietle?

    max

  75. mieszkam w takim kraju i takim landzie, ze wychodzac na spcer z psem nie zamykam drzwi tarasu -prawie wszystko jest otwarte, a wiec leza kosiarki, inny sprzet w ogroodkach,, czasmi sprzet komputerowy, teleskopy astronomiczne, drogie zabawki dzieci. Nikt nawet sie nie zastanwi ile to kasy i jak by to zamykac. To jest moja normalnosc. Jest czysto, schludnie, sasiedzi bardzo uprzejmi -nawet chyba troche zazdroszcza, bo moje dzeici pokonczyly studia -dawno sie wzenily w bogate rodziny, prowadza tryb zycia jak tubylcy. Mnie zdradza akcent – nigdy nie spotkalem sie z nieakceptacja tubylcow, byc moze ze i jestem w tym kraju na specjalnych prawach.

    Przede wszystkim jeste Polakiem , bo sie w Posce urodzilem, mowie po polsku, zywo interesuje sie krajem, ale nie jedze, wszyscy pomarli, dzieci juz slabo mowia, ale mowi po polsku, interesuje sie zyciem w kraju.

    Nie chce tu zadnych zmian, tak jak moj sasiad, czy nastepny sasiad -dzsien sie tu zaczyna wschodem slonca, a koncz zachodem -caly dzien przewaznie leniwie spedzony na foreksie, czy w sloncu na tarasie. Zyje tak jak zyja inni.

    Dlatego sie lubimy. Tak mysle.Od dziesiatek lat hcodze do tego samego lekarza, do tego samego banku, do tego samego sprzedawcy samochodu. Nie chce tu nic zmieniac i nie pomoge nikomu. Znam polski to wiem co mowia i jak kombinuja z nalepkami cen w superamrketach, lub jak poprostu krada -wtedy wykonuje swoj obowiazek obywatelski i zgalszam delikwentow policji, albo dedektywom. Naprawde nie chce zyeby sie tu u MNIE cos zminialo – w szczegolnosci na najazd hord z europy wschodniej kultury brudnych pach i nog. Niech sie obraza kto chce. Holendrza sa wyrozumiali i przybysze nie rozumieja ich tolerancyjnych intencji i zachowuja sie jak swinie.

    Co bezgranicznie smieszy to swoista infantylnosc, jakoes skomlenie o rownouprawnienie, rowne place, lodowke :-) )))))))))))))))))))))))) tak pisza ludzie , ktorzy a wychowania jakiejs pokomunistycznej nirivianie, tego wielkiego zdziwienia -stania z otwarta geba i dziwienia sie, ze wszystko jest spsane nakartkach, ze sa procedury, ze kolo dawno wynaleziono. Ale to akby do tych poprawiaczy swiata jakos nie przemawia -dlatego chlanie na umur, rozwody, kradzieze, kryminal.

    Czasami w poczuciu falszywej wolnosci -bez rodziny, bez opieki, bez kontroli.
    Tak sie troche rozpisalem, tylko dlatego aby napisac – do mnie nie przyjerzdajcie, mnie nie ma w domu !!!

    Dziekuje za uwage

  76. Szanowny Panie Bltazarsaldo z godz. 17:29
    Myślę, że ma Pan rację. Motyw emocjonalnego wiązania informacji ze świata z poczuciem identyfikacji narodowościowej jest w naszych mediach powszechny. Odbiorca informacji bombardowany jest przekazem w którym „naszych” mordują, porywają, zamykają, ścigają, prześladują…. Albo „nasi” sobie nawzajem to robią – ale zawsze na obczyźnie. Gdyby jakąś nieszczęsną kobietę zamordowano dwudziestoma ciosami nożem w kraju nikt by o niej nie napisał per „Polka”. To jest ksenofobiczny przekaz „podprogowy” którego najprawdopodobniej czytelnicy i widzowie nawet już nie zauważają. Jego celem jest stworzenie wizji wrogiego świata otaczającego ze wszystkich stron tę buraczaną krainę. To przekaz mający na celu budzenie lęku przed narodowościowo „obcymi”. Kiedyś przeprowadziłem eksperyment. W ciągu dwudziestu pięciu minut na pierwszych stronach wyszukiwarki znalazłem następujące informacje – „Polka zamordowana w Ipswich”, „Polka zamordowana w Perth”, „Polka zamordowana w Meksyku”, „Polka zamordowana we Francji” , „23-letnia Polka zamordowana w Sheffield”, „Schwytano sprawcę, 24-letnia Polka zamordowana przez męża?”, „Polka zamordowana we Włoszech”, „Kolejna Polka zamordowana w…”, „Polka uduszona na oczach…”, „Polka zamordowana podczas kąpieli”, „Polka zamordowana w Paryżu”, „Polka zamordowana na statku”, „Polka zamordowana na Cyprze”, „14-letnia Polka zamordowana w Anglii”, „POLICJA PODAŁA NAZWISKO ZAMORDOWANEJ POLKI”, „Poszukiwana Polka zamordowana przez Polaka”, „Polka zabita „w obronie honoru” , „Kim jest zamordowana Polka?”, „Niemiecka policja prosi o pomoc …, Belgia: Zamordowana dziewczyna to Polka?”, „Polka zamordowana przez pedała w USA”, „W Neapolu zawaliła się kamienica. Polka nie żyje”, „Polak zamordowany w Afganistanie”, „Polak zamordowany dla 12 funtów”, „Polski ksiądz zginął w Tunezji. Polak zamordowany w Tunezji …”, „Polak zamordowany w Wiedniu” „Młody Polak zamordowany na Cyprze”, „31-letni Polak zamordowany w Bristolu”, „Polak zamordowany w Holandii”, „Polak zamordowany na Hammersmith”, „Polak zamordowany w Belfaście”, „Polak zamordowany w Szwecji”, „26-letni Polak zamordowany w Leicester”, „Policjant Polak zamordowany”, „Polak zamordowany w akademiku”, „Talibowie zamordowali Polaka” „Kolejny Polak zamordowany w ciągu miesiąca” „Polak zamordowany przez policję w Vancouver”, „Polak zamordowany przez Polaków w centrum miasta”, „Polak zamordowany w Wielki Piątek. Mają podejrzaną…”, „Polak ścigany za gwałt jest na wolności”, „Tych Polaków ściga Interpol!”, „Polak ścigany przez FBI – Chicago”, „Polak zatrzymany na Sachalinie”, „Ten Polak był ścigany 10 listami gończymi”, „Najbogatsi Polacy ścigani listem gończym”, „22 Polaków ściga się we Włoszech”, „Ścigany za Polaków z niemieckich rzeźni”, „Polak ściga się dookoła świata”, „Polak sprawcą okrutnego …,” „Polka zatrzymana w Dublinie za …”, „Polka zatrzymana za seks na dachu”, „12-letnia Polka zatrzymana na lotnisku Newark …”, „Polka zatrzymana za śmierć Litwina”, „Polka zatrzymana przez Izrael”, „Polka zatrzymana w Peru za przemyt”, „Polka aresztowana w związku z zabójstwem w Anglii”, „Polak aresztowany na 3 dni. Źle mówił o prezydencie”, „Polak aresztowany za nachodzenie Keiry Knightley” ….. itp, itd – tysiące tytułów.
    Ale nie będę już tymi nieszczęściami dotykającym Polaków na obczyźnie Pana zameczał
    Pozdrawiam
    Ps. News sprzed chwili – Pilne. Polski kitesurfer zaginął na M. Czerwonym. Wysłał sygnał SOS. Trwają poszukiwania .

  77. Czy ten Holender piszac do znajomego z Afryki okreslal by innych murzynow mianem niggers? Czy nawjazujac do zydow mowil by o kikes? Czy o Niemcach wypowiadal by sie per Krauts? Ten holenderski ham nie slyszal chyba o stratyfikacji spolecznej. Nie wszyscy Holendrzy to ludzie zamozni i uczciwi. Podobnie jak Polacy. General Maczek i Polskie Sily na Zachodzie zrobily blad przelewajac krew za ten narod perwertow.

  78. Dodatek do poprzednich wpisów

    Przez ostatnie dwa tygodnie wprawdzie czytałem komentarze i wpisy blogowe, ale nie miałem technicznej szansy na szczegółowe odpowiedzi na bardzo poważne zarzuty asów blogowych, którzy się bardzo starali, aby źle zrozumieć moje niezbyt pochlebne dla państwa polskiego opinie na temat zachowania urzędników tego państwa (szeroko rozumianych) oraz zwyczajnej ludności wobec ludności autochtonicznej w tzw. „okresie błędów i wypaczeń”. Moje wspomnienia i opinie to jedna sprawa, ale zaatakowano mnie zupełnie niespodziewanie za umiejętność czytania dokumentów w obcym jeżyku (protokół ustaleń Aliantów). Wrobiono mnie w opinię na ten temat, a ja jej nigdy i nigdzie nie wyrażałem. Napisałem tylko to co przeczytałem u źródła, tzn. w pałacu Cecilienhof w Poczdamie i to jest fakt, a nie opinia.
    Nawet interpretacja moralnego prawa Polski do zagarnięcia Śląska (zachowanie polskości przez ludność autochtoniczną przez 700 lat germanizacji) to nie mój wymysł – tym karmiły mnie polskie media tysiące razy, po pozornym zakończeniu okresu „wypaczeń”, choć praktyka się niewiele zmieniła, ale przynajmniej oficjalnie byłem pełnoprawnym obywatelem. Czy ja w to wierzyłem? Utrudniano mi to maksymalnie przez całe moje życie zawodowe – nieustanna dyskryminacja, często zakamuflowana jak „opcja prezesa”, ale zawsze odczuwalna. Stąd te, być może podświadome „żale”, o których wspominają Ryba i Jacobsky.
    Sam niewiele ucierpiałem od kolegów w szkole za zły wybór miejsca urodzenia. Znudziło się „porządnym” Polakom przywitanie mnie w szkole uderzeniem w czoło i wrzaskiem „Heil Hitler”! Oni pewnie już podskórnie przeczuwali, jak cenni będą autochtoni śląscy dla zagranicznej opinii publicznej.
    Myślę, że to na dziś wystarczy. Jutro odniosę się do konkretnych wypowiedzi p.t. blogowiczów.

  79. Bawią mnie niektóre wypowiedzi na temat aktualnego wpisu. Sam wielokrotnie widziałem i słyszałem o niegodziwym zachowaniu Polaków za granicą i nie dziwię się, że Holendrzy generalizują na bazie jednostkowych doświadczeń.

    Dobrze pamiętam te bilety na korbkę w NRD.
    W Rzymie widziałem jeszcze lepszą rzecz. Jeździliśmy autobusami. Bilet kosztował 50 lirów. Automat miał dwie dziurki, na 50 lirów i 100 lirów. Jeśli się wrzuciło 100 lirów, automat wydawał bilet i 50 lirów. Co robili włoscy młodzieńcy (moja córka to spostrzegła)? Wrzucali do dziurki na 100 lirów monetę 50-lirową. Automat wydał im bilet … i resztę – 50 lirów!!! Perpetuum mobile! Zabroniłem córce takiej praktyki, a w NRD też wrzucałem fenigi. Nie jest to jednak problem wyłącznie chuliganów. Będąc w Paryżu „poratowałem” pożyczką syna kolegi, którego okradziono. Chciałem mu dać też bilet do metra, ale nie przyjął. Wyjaśnił mi, że potrafi z łatwością przeskoczyć barierkę, niczym Wałęsa płot. Skończył studia i stał się wybitnym menedżerem na skalę światową. Ostatnio trochę pogorszyła się jego kariera – jest „tylko” prezesem LOT’u.

    Kilka słów na temat języka niderlandzkiego. Przez językoznawców jest określony jako choroba gardła. Dla Polaków jest bardo swojski, bo od rana mogą legalnie kląć: „Huj mojchen”!

  80. Lewy
    2 marca o godz. 18:59
    potwierdzam;
    polacy szczegolnie, ale nie tylko oni…

  81. Mieszkam w UK od 5 lat
    Pracuje z Anglikami ale tez jest kilku Polaków
    Kazdy z Polaków ma dobre stanowisko (3 Supervisorów 1 manager) branza- duza firma ochroniarska w centralnym Londynie.
    Nikt nie kradnie, nikt nie ubliza a kazdy spokojnie ma szanse na rozwój, dobre zarobki.

    Obrazek drugi:
    Przez pierwsze dwa lata mieszkalem w South Yorkshire, miajscowosc okolo 300 tys mieszkanców, jedna z gorszych i brzydszych dzielnic calego UK…
    Polaków sporo, wiekszosc zatrudniona w magazynach, fabrykach itp. Rozrywka ich to 3 polskie sklepy, jedna polska restauracja-bar (z muzyka Disco-polo) troche zadym przed knajpa, pare bójek w miesiacu nic szczególnego.

    Wnioski.
    Tam gdzie jest slaba- prosta praca i zwiazana z tym tania, niewyksztalcona sila robocza tam syf, prostaki, nie wyksztalcone debile polak-katolik, „Maryjan z Unislawia” nietoleranyjny burak (zyd zly, angol zly, pakol-zly , murzyn zly).

    Przyczyna
    100 lat zaborów, dwie wojny, Polski Kosciól Katolicki spólka Z O.O.

    Starczy ?

  82. „Tytuł, „O, Holender!”, nie jest mój, już go gdzieś widziałem.”
    No proszę :) Złodziej rodem z ACTA!

  83. @ Nirrod 2 marca o godz. 20:27

    Szanowny Komentator zechcialby zauwazyc, ze konstruktywna dyskusje trudno zaczynac od uwagi „Ty chyba na leb upadles”. Dyskusja zreszta ma polegac na wymianie argumentow, a nie obelg.

    Moj komentarz mial miec charakter humorystyczny, a nie – obrazliwy. Skroty myslowe nie dowodza tez ignorancji. Sprowokowal go Szanowny Autor, ktorego felieton tez przyjalem z przymruzeniem oka, ale doceniam intencje.

    Do Holandii i Holendrow mam wiele sympatii i szacunku, choc nigdy w tym kraju nie bylem. Szczegolnie na podstawie powiesci „Dyl Sowizdrzal” Karola de Koster (polska transkrypcja – tak czytalem). Urodzony w Monachium, byl Belgiem, ale cala swoja powiesc oparl na niemieckiej legendzie, a umiejscowil ja wlasnie w Niderlandach. Nie spierajamy sie zatem roznice dzielnicowe.

    Jednak posmiac sie mozna czasem i z przyjaciol.

    Pozdrawiam.

  84. http://www.youtube.com/watch?v=3_bFsfVNcUg

    To zalezy z ktorej strony i jak na to spojrzec.
    Holenderski bank ING i rozne kompanie finansowe czy insurance
    dzialajace na Polskim rynku wyprowadzily z Polski i nadal to robia
    setki milionow dolarow,ale oni to robia w bialych rekawiczkach
    i to nazywa sie ,,biznes”.
    Polacy nie maja takich mozliwosci i nie potrafia,wiec biora sie
    za nich od dupy strony.

  85. Tu wszyscy kradną – to taka gmina!
    Kradnie mamusia, kradnie dziecina
    I dziadzio kradnie, i babcia kradnie,
    Choć mówi wnukom, że to nieładnie.

    Kradnie minister, kradnie generał,
    Co na złodziei od zawsze gderał,
    Belfrowie kradną, kradną lekarze,
    Kradną stoczniowcy i kominiarze.

    Kradną tu łysi i kradną z brodą,
    Kradną paskudne i te z urodą,
    Kradnie tu stary i kradnie młody,
    Ktoś kradnie asfalt, a ktoś przewody.

    Kradnie tu chudy i kradnie gruby,
    Co wciąż nabożne pociska duby,
    Kradnie blondynka i kradnie ruda,
    Kradnie grubaska i kradnie chuda.

    Kradną nad morzem i kradną w górach
    Kradnie filozof, kradnie rajfura,
    Kradną dalecy i kradną bliscy,
    Bo w naszej gminie to kradną wszyscy!

    Skoro tu, to i tam, kiedy wyjedziemy:)

  86. Pamietajcie, ze Holendrzy to sa wyjatkowi ludzie, ktorzy przez wieki powiekszali swoj kraj nie przy pomocy najazdow na sasiadow, ale przez wyrywanie skrawkow ziemi morzu. Jedna trzecia kraju znajduje sie ponizej poziomu morza.Taki swiezo obwalowany polder, ktory odwadnialy zainstalowane slynne holenderskie wiatraki, musial byc jeszcze prze kilkadziesiat lat odsalany, zanim jego ziemia zaczynala byc zdatna pod uprawe tulipanow i innych roslin.
    Kiedy Francuzi napadli na Holendrow w celu polkniecia tego kraju, Holendrzy broniac sie przed agresorem, nie wahali sie przerwac groble chroniace przed morzem poldery, I tak zatapiajac czesc armii francuskiej, zmusili Ludwika XIv do zrezygnowania z zaborczych planow.
    Holendrzy przerywajac tamy zniszczyli wielowiekowy dorobek i musieli na nowo tworzyc nowe poldery.
    Jest to narod precyzyjny, czysty, uczciwe, ale troche mrukliwy. Na kampingach najtrudniej nawiazac z nimi kontakt. Ale maja prawo do dumy.

  87. Holenderska kultura pomimo usilnych dzialan modernizacyjnych jest na poziomie realnego zycia przecietnego Holendra kultura zamknieta i szowinistyczna.

    Emigranci z kolonii asymiluja sie jedynie powierzchownie bo Holendrzy wciaz sa w duzej mierze spoleczenstwem ksenofobicznym.

    Tam nie ma tradycji setek lat koegzystencji roznych narodow i religii jaka ma Polska.
    Polska pomimo cywilizacyjnego zapoznienia rosla w duzej mierze na „letnim” celebracyjnym i powierzchownym katolicyzmie – to okazuje sie byc moze zaleta.

    Olbrzymi wplyw na charakter Holendrow ma wplyw setek lat zycia regulowanego niezwykle surowymi zasadami kalwinizmu -
    niezyciowe i zbyt surowe – doprowadzac moga do degeneracji – zbyt ciasne ramy religijnych i obyczajowych norm owocuja hipokryzja i podwojnym zyciem.

    Ten kalwinizm przy polskim katolicyzmie to nic innego jak fanatyzm.

    W oknach holenderskich domow nie ma firanek by nic nie moglo sie ukryc przed okiem innych – oceniajacych i pilnujacym przestrzegania surowych norm.
    To panstwo „policyjnie poprawne” wiec jak to czesto bywa z krancowosciami z zasady nietolerancyjne
    Pieklo rodzi sie w umyslach.

    Nic dziwnego, ze najbardziej brutalny i nieludzki rasizm w Poludniowej Afryce mial wlasnie holenderskie kalwinskie korzenie.

    Istotnym czynnikiem w kształtowaniu się świadomości Burów była także religia, ortodoksyjny kalwinizm. To ona była pierwszą płaszczyzną spajającą Hugenotów z holenderskimi i niemieckimi chłopami.

    Potege kolonialna budowano na programowym zalozeniu wyzszosci Holendrow nad „podludzmi”, na religijnych podstawach ascetycznego kalwinizmu – podstawa byla zawsze odrebnosc „nas” Holendrow od reszty.
    To odhumanizowanie innych dawalo malemu narodowi walczacemu przez stulecia z przeciwnosciami natury na
    swiatopogladowa podstawe do ekonomicznego sukcesu.

    Ciasny gorset nalozony na ludzi czesto owocuje wynaturzeniami…

    W Holandii uprawianie sexu z osoba powyzej 12-ego roku zycia jest legalne.
    W 2006 roku powstala holenderska partia pedofili PVND
    Partia Braterskiej Milosci (ktorej nie udalo sie na szczescie uzyskac wystarczajacej ilosci glosow by wejsc do Parlamentu).
    4 lata pozniej zostala rozwiazana ale jednak powstala wlasnie w Holandii.
    Miedzy innymi partia ta dazyla do legalizacji pornografii z udzialem 12 letnich dzieci.

    „… Afera pedofilska w Holandii: Przestępcy wykorzystywali dzieci w żłobkach
    Poniedziałek, 13 grudnia 2010 (18:04)

    Holandia w szoku. W Amsterdamie rozbito szajkę pedofilów. Wykorzystywali seksualnie dzieci w żłobkach. Zdaniem prokuratury, ofiar może być nawet 50….”

  88. Mam proste rozwiązanie. Za granicą udaję Greka i nie przyznaję się, że jestem dumnym Polakiem. Unikam wstydu.

  89. Stanislaw
    Porzadek jest, brak tylko klamry spinajacej calosc.Z konkluzja.Ta co jest, dla mnie nieczytelna.Pozdrawiam.

  90. nie wiem jak w holandii,
    ale wiem jak w belgii i nawet kiedy przestano polakow kochac :
    „4.06.2007.
    Sąd w Antwerpii skazał Krzysztofa Rutkowskiego
    Detektyw Krzysztof Rutkowski został skazany przez sąd w Antwerpii (Belgia) na półtora roku więzienia w związku z bezprawnym zatrzymaniem przed dwoma laty poszukiwanego Polaka. Wraz z Rutkowskim skazani zostali trzej jego współpracownicy, którzy dostali wyrok 14 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd stwierdził, że było to działanie sprzeczne z belgijskim prawem, które surowo zakazuje tworzenie oraz funkcjonowanie wszelkich PRYWATNYCH oddziałów paramilitarnych.
    Rutkowskiego ani jego współpracowników nie było w poniedziałek w sądzie. Wyrok nie jest prawomocny.”

  91. Lewy
    3 marca o godz. 6:24
    …………………………………………………………………………………………
    Dobra obserwacja. Dodam, ze turystycznie „wszedobylscy” – prawie jak mrowki, penetrujacy rozne okolice.

  92. Niedawno wpadł mi w ręce tekst niejakiego van Dijka z uniwersytetu w Amsterdamie o tak zwanych „disclaimers”. Są to takie konstrukcje językowe jak: „nie mam niczego przeciwko czarnym, ale ci spod trójki, to…” lub „w zasadzie Polacy są ok, ale ten a ten, to…”. Nie rozwodząc się, teza van Dijka jest taka, że w czasach, gdy nie wypada być otwarcie rasistą czy ksenofobem, takie formułki pozwalają wyrazić rasistowskie treści unikając bycia posądzonym o rasizm (bo przecież powiedziałem, że nie mam niczego przeciwko czarnym, prawda?). Szczerze mówiąc myślałem, że takie disclaimery to po prostu wyraz chorobliwej poprawności politycznej (np. czarni spod trójki albo polaks z naprzeciwka naprawdę są koszmarnymi sąsiadami, ale obawiam się, że moi przyjaciele-wykształciuchy mogą podejrzewać mnie o rasizm, więc zapewniam ich o swojej bezgranicznej tolerancji), ale list znajomego znajomej Pana redaktora, to jest po prostu disclaimer w kryształowej postaci. Pięć akapitów o tym, jacy „jego” Polacy są zdegenerowani, jacy to bandyci i prostacy i na koniec: „wiem, że to nie ładnie generalizować, więc oczywiście tego nie robię, a ten mój elaborat to tak tylko, bo palce mnie po klawiaturze poniosły. Aha, do Polski nie przyjadę, ale wszystko co napisałem wcześniej, nie ma tu niczego do rzeczy”. Van Dijkowi zwracam honor.

  93. Holly shit ! ( tez juz gdzies to slyszalem )
    „- W systemie radzieckim jeśli nie oszukiwałeś systemu, nie naginałeś zasad itp., to uważano cię za frajera”

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,11268916,Sowiecki_numer_z_lipnymi_klinikami_w_USA.html#ixzz1o3R2Bnr2

  94. Szanowny panie redaktorze!

    Jadac kiedys na swieta Bozego Narodzenia (z Niemiec, gdzie od lat mieszkam) do Polski poznalem dziewczyne, Polke , ktora miala ze soba laptop w autobusie. Spytalem, czemu nie zostawila go w mieszkaniu w Holandii. Odpowiedziala, ze bala sie, gdyz bandy Polakow wlamuja sie do mieszkan i je okradaja.

    Pozdrawiam serdecznie

    Maciej

  95. Czym moga byc stereotypy moze swiadczyc moja wciaz pamiec sceny koncowej (?) z pewnej cryminalnej powiesci (?) o watku narkotykowym (Amsterdam) gdzie kobiety w bialych czepcach i drewnianych chodakach zakluwaja widlami (to musialo byc jednak na wsi) o ile pamietam jakiegos policjanta czy detektywa (kogos tam ) . To mi juz ulecialo ale utkwily mi te chodaki i widly , ze sie t.w. Do tej pory mam je na scianie . (chodaki , sluza jako poj .na klucze). Moze ktos pamieta ta ksiazke ? Jakis stachanowiec czytania ?

  96. Otago, o ile sobie przypominam chodzi o kryminał Alistaira MacLean’a „Lalka na łańcuchu”. Mnie też ta scena mordowania za pomocą wideł i sabotów dokonana przez Holenderki w czepcach i ludowych sukniach utkwiła w pamięci. Sugestywnie to było napisane
    Pozdrawiam

  97. otago
    3 marca o godz. 13:22
    Alistair MacLean – „Lalka na łańcuchu”. Gdy miałam 14 lat to był mój ulubiony autor. Jak również Karol May, Lucy Maud Montgomery, Aleksander Dumas i Janusz Meissner;)
    pzdr

  98. Holenderska dusza.
    Z zasady brak jej tolerancji dla innosci.
    Jest zasadnicza i bezkompromisowa.
    Kalwinizm cechuje moralizatorski charakter, który jest ściśle połączony z predestynacją kalwinizmu, która głosi, iż Bóg już „z góry” przeznaczył jednych ludzi do zbawienia a innych na potępienie.
    Ascetyzm – prostota, powściągliwość, oszczędność.
    » Człowiek jest narzędziem w rękach Boga.
    » Bogactwo będące wynikiem pracy jest darem od Boga.
    » Zakaz zabaw, flirtów, tańców, uprawiania gier hazardowych.
    » Wiernym nie wolno było nosić kolorowych, jaskrawych strojów.
    » Wierni nie mogli nawet głośno mówić i wykonywać gwałtownych gestów.
    » Pracowitość oraz życie według surowych zasad moralnych to główne obowiązki każdego człowieka.

    Jest to system “zero-jedynkowy”, ktory nie przewiduje czystca i kompromisu.

    Kalwin był zwolennikiem teokracji, którą wprowadził w Genewie (obowiązek przystępowania co niedzielę do Wieczerzy Pańskiej, liczne zakazy prawne itp.). Kalwin nie znosił sprzeciwu i doprowadził do spalenia na stosie licznych przeciwników.

    Kalwinizm w zasadzie zaklada ze wyznawanie religii nie chrzescijanskiej (pewnym wyjatkiem jest tu narod wybrany) jest niemal rownoznaczne z przynaleznoscia do grupy potepionych – gorszych.

    Predystynacje mozna przeniesc z poziomu indywidualnego na caly narod – dzielac ludzkosc na lepsze narody wybrane przez Boga i reszte skazana na potepienie.
    Burowie na bazie kalwinizmu uznali sie za narod wybrany – tym samym religijnie usankcjonowali rasizm.

    Otoczeni przez wielkie narody – Francje, Niemcy, wydzierajac naturze ziemie Holendrzy stworzyli na wlasny uzytek mit „narody wybranego” – dzieki niemu przetrwali ale rowniez na jego skutek sa podatni na rasizm i ksenofobie.

  99. Kartka z p. i Dawniej Jiba ( przepraszam za upor)
    Dziekuje za odzew ale chcialbym dodac , zeby wyjasnic (? moze niepotrzebnie) dlaczego drewniane chodaki wisza u mnie na scianie a nie w jakims ” zielonym pudelku ” leza schowane . Glownie z powodu ich rozmiaru ktory spowodowal , ze kazde z. pud. do tej pory okazywalo sie za male a dodatkowo przy okazji „tematu ” robily jadnorazowo za cos w rodzaju malowanej szafy . Jezeli to wyjasnienie wyda sie zbyt skomplikowane i troche bez sensu odsylam do wpisu Sz .Red. sprzed kilu juz lat, chyba z pierwszego lub drugiego roku tego bloga. Pozdr.

  100. cóz tu pisac Unia Europejska daje szanse na rozwój, na tworzenie nowych miejsc pracy, cóz tych opłacanych i tych nieopłacanych daję szansę na budowe nawet nowego społeczeństwa, daje sznse na tworzenie, społeczeństwa bardziej otwartego, i dostępnego dla wszystkich,ludzi rożnych myślących o swojej przeszłości, o swoim losie, byleby dobry, cóz społeczeństwo trzeba budowac od podstaw, czyli świadomości obywatelskiej cóz moze dojrzałość obywatelska, kazdy człowiek powinien być świadomy swoich praw, jako człowieka i pracownika, cóz Holandia to liberalny kraj, wygrywa tam najczęściej lewica kraj swobody obywatelskiej i szczęścia, a co tego trzeba nawet dojrzałości, wiedzieć kim się chce byc, mieć jakieś priorytet w życiu, który chces dażyc do szczęścia, widzieć także sens zycia, głębokiego życia

  101. Szanowny Panie Danielu,
    od wielu lat obserwuję zachowanie polaks w Europie. Przed wstąpieniem do EU w maju 2004 roku było chyba trochę lepiej: „nasi” byli in gremio cichsi i skromniejsi bo jednak znacznie wtedy ubożsi. Dzisiaj najgorsze jest aroganckie i rozbuchane (bo nieco zasobniejsze) chamstwo – MY TU K… PANY – ONI TO NAM MOGĄ! To naprawdę dramat, widoczny w wielu krajach – zwłaszcza boli w Skandynawii. Nawet jednak stale coraz większy procent normalnych, porządnych i kulturalnych rodaków to mało – tę chamówę długo jeszcze będzie ciężko przykryć.
    Współczuję nie tylko Holendrom…

  102. „Będzie pełno potłuczonych butelek, zdemolowanych przystanków, ludzi zarażonych chorobami wenerycznymi i kobiet przywiezionych do seksusług ” K. Szczuka
    I to wszystko na i wokol Balkonu Narodowego. ( to moje , wczesniej nigdzie nie slyszane)

  103. Stanisław
    3 marca o godz. 4:35

    Swietny wierszyk niestety bez moralu ktorym jest glupota odpuszczajaca im winy i prowadzaca ich przez zycie.

    baltazarsaldo

  104. vlad
    2 marca o godz. 22:12

    - mieszkam rowniez w kraju gdzie na spacer mozna wyjsc bez obawy o kazdej porze dnia lub nocy bez obawy ze ktos zaczepi, wyzwie, lub obrabuje,
    - mieszkam w kraju gdzie podwojne drzwi garazowe sa otwarte (podniesone do gory) cala noc, rano jak wstajesz wszystko jest na swoim miejscu, nic sie nie zmienilo, samochody stoja tak jak staly, rowery, sprzet narciarski, narzedzia, itd., NIC NIE GINIE !!!

    Prosze wyobrazcie sobie podobne sytuacje w Polsce???!!!

    od czasu wyjazdu bylem odwiedzic kraj i znajomych dwu krotnie, tak duzo sie zmienilo na lepsze, ale to co zauwazylem to: ludzie prawie bez usmiechu, nieuprzejmi, wilkiem patrzacy na drugiego, cwaniactwo, chamstwo (stalem kiedys w aptece w kolejce po lekarstwo, a poniewaz nie stalem osobie przede mna na plecach, mloda dziewczyna wcisnela sie miedzy mnie i osobe stojaca przede mna, gdy jej grzecznie zwrocilem uwage ze ja rowniez stoje w kolejce, powiedziala mi ze wg niej nie wygladalo na to bo byla przerwa, i do tego jeszcze zwymyslala mnie), nie byl to jedyny przypadek „brzydkiego zachowania” w moim dwu krotnym 3 tygodniowym pobycie w ojczyznie, ale z ponownych odwiedzin w kraju zostalem wyleczony, wole pojechac gdzie nie ma tego co powyzej opisalem;

    ale „naszych” spotyka sie wszedzie, kiedys we Wiedniu jechalem tramwajem, bylo tam dwoch „naszych”, zachowywali sie bardzo glosno i po chamsku, ich dialog skladal sie glownie z dwoch slow: ch.., k…a,
    wygladalo na to ze czuli sie jak w domu, a mnie bylo bardzo wstyd, bo myslalem ze moze ktos z pasazerow tramwaju rowniez rozumie „jezyk polski”;

    Pozdrawiam !!!

  105. vlad – ale zeby to zauwazac, to trzeba pare lat pozyc w innej kulturze.
    I wtedy obyczaje panujace w Polsce wpedzaja czlowieka w depresje, bo nie jest sie w stanie zrozumiec i zaakceptowac wzajemnych relacji w kraju.
    Po 20 latach pobytu w Niemczech, gdzie rozpoznawalna natychmiastpo akcencie jako obcokrajowiec nie mialam ani jednej nieprzyjemnej sytuacji, radosny powrot do kraju okazal sie najwiekszym bledem, jaki moglam zrobic. Przezylam i przezywam mnostwo upokorzen ze strony najczesciej przedstawicieli sluzby zdrowia, nauczycieli i urzednikow, a takze przypadkowych ludzi. Chamstwo jest wszechobecne. Przerazajace jest odzieranie czlowieka z poczucia wlasnej godnosci. Powszechny brak kultury i niechec do drugiego czlowieka. O wzajemnym szacunku nie wspomne. Pacjenci w szpitalach sa najczesciej traktowani jak podludzie, nawet jezeli dodatkowo oplacaja nalezne im swiadczenia. Ech, szkoda gadac.

    A bedac za granica tez mam glownie powody do wstydu za moich rodakow. Boli to mocno.

    P.S.

    Werbalisto – „o, Holender” znaczy mniej wiecej to samo co ” o, kurka blada”, ale byc moze jestes za mlody, aby to pamietac.

  106. A to prawda, mm, ze przed akcesja zle zachowujacego sie zagranica Polaka (lub Polke) mozna bylo ofuknac i przestawali np. rzucac miesem w miejscu publicznym, tulili uszy po sobie, a nawet! nawet zdarzalo sie uslyszec zazenowane: przepraszam.
    To sie skonczylo gdy poczuli sie w Europie u siebie, a nawet jeszcze lepiej : moze i w cudzym domu, ale tam gdzie nikt polskiego nie rozumie, wiec mozna klac jak dorozkarz.
    I kiedy teraz sie komus zwroci uwage (dwie ladne, strannie ubrane panienki, rozmawiajace na neutralne tematy, ale okraszajace kazde zdanie slowami na k, ch, p) , to nie tylko nie zmienia zachowania, ale jeszcze zarzuca cie taka lawina obsceniow, jakiej nawet nie podejrzewales, ze istnieje.

  107. Kartka z podróży
    2 marca o godz. 22:21

    Szanowny Panie Kartka z podróży

    Jak wprowadzic etyczne postepowanie do praktyki dziennikarskiej staje sie pytaniem na czasie. Mysle ze etyczni dziennikarze czy inni profesjonalisci powinni sie zorganizowac i wydawaniem licencji sie samokontrolowac. Wtedy publicznosc by rozroznila teksty pisane przez etycznych od tych pisanych bezmyslnie.

    Czy odnalazl pan owoce opuncji?

    baltazarsaldo

  108. Kartko z Podrózy:
    „Gdyby jakąś nieszczęsną kobietę zamordowano dwudziestoma ciosami nożem w kraju nikt by o niej nie napisał per „Polka”.
    Moze dlatego, ze z gory sie przyjmuje, ze nia jest, skoro przestepstwo wydarzylo sie w Polsce?
    Zroblam podobny „eksperyment”, poszukalam w googlu podobnych hasel na stronach brytyjskich i hiszpanskich, i okazuje sie, ze tam tez promuje sie „wizje wrogiego świata otaczającego ich ze wszystkich stron”, tutaj masz kilka przykladów:
    „española asesinada en Belice,” „familia de la mujer española asesinada en Colombia…”, „asesinada una pareja de españoles en Marruecos”, „un delincuente mata a una pareja española , Ciudadana española asesinada en Barranquilla.
    „British woman on death row in Texas, „British woman killed in South Africa”, British woman killed in Afganistan, „British women gang raped while camping on Sta Lucia Beach”, British woman raped in Algarve” etc etc etc.
    Czyli nie jest to jednak specjalnosc polskich mediów?

  109. Mieszkam w kraju, w którym wychodząc z domu do oddalonego o trzy zakręty sklepu, drzwi wejściowe zostawiam otwarte, w lecie zostawiam rozsunięte szerokie drzwi na taras w pustym domu, przed domem zostawiam bardzo atrakcyjny samochód niezamknięty na noc, zdarza się, że z kluczykami w stacyjce, kosiarkę zostawiam często na trawniku, porządne rowery wiosną i w lecie lecie stoją przeważnie przed domem w dzień i w noc, nie mam płotu, choć mam ładny podjazd. Mieszkam tak już 12 lat. Poprzednio mieszkałem w innym domu, po drugiej stronie dużego miasta. Nic mi nie ginie, nikt mnie nie okrada (poza państwem).

    Mieszkam w Polsce.

    W innym kraju Apple ma być podobno więcej warte niż Polska, bo tak zdecydowali oszuści od Goldmana, pompujący bańkę Apple (także Facebooka) tam, gdzie „only the sky’s the limit”, aby potem znowu okraść ludzkość. Dziś akcja Apple kosztuje $545,18, w czerwcu kosztowała $315,00, w 2010r. $192,00, w 2009r. $78,00, w 2005r. $35,00, a w 2003r. $6,56

  110. Szanowny Panie Redaktorze.
    Jest duzo prawdy w tym co pisze Andrzej Falicz o Burach.Zmienili sie ostatnimi laty, wszak przynaleznosc do “Rainbow Nation” do czegos zobowiazuje, nie mniej jednak przy byle okazji wylazi z nich obluda I kalvinizm.
    Dziwili sie jednak przy okazji meczu Polska-Portugalia, dlaczego caly stadion gwizdze na Ronaldo dziekujacego za gre.
    Zajmijmy sie moze soba zamiast sfustrowanym Holendrem.
    Nie chce przyjezdzac-niech nie przyjezdza.
    Pies go j…..
    Z Uklonami
    Janusz/Zulu

  111. Nie znam statystyk, jaka jest nadreprezentacja polskich zlodzieji w Holandii.
    W kraju, gdzie ja mieszkam nie mamy opinii, ze nadreprezentujemy swoja nacje wsrod zlodziei. Natomiast doskonale wszyscy wiedza, ze jestesmy pijakami, a nieprawda?
    Ja dodam, ze oprocz tego jestesmy straszliwie wulgarni, jesli chodzi o slownictwo. W miejscach publicznych donosnie klna, a wlasciwie uzywajac wulgarnych przerywnikow omal wszyscy Polacy- mlodzi, starzy, duzo kobiet, zarowno tam, gdzie uwazaja, ze ich nikt nie rozumie, jak i tam, gdzie wiadomo, ze ich wszyscy rozumieja. Czasami cichutko zwroce uwage, sama sie podkladam, bo przeciez nie uchodzi mi to na sucho.
    W odleglych czasach w Polsce prosty lud i mlodziez jakos mniej kleli publicznie. Fama niosla, ze straszliwie sie klnie w kregach artystycznych i zwlaszcza w telewizji.
    A teraz, przynajmniej w kraju gdzie mieszkam, nastapila w tym wzgledzie wsrod Polakow demokracja. Wystarczy posluchac jak sie bawia zapijaczeni Polacy nawet w zupelnie eleganckich lokalach.

  112. Do Qjuba „Nie ma miesiaca, zebym (przynajmniej raz) nie spotkal sie z kasliwa uwaga, ze jestem Polakiem, jestem obcy i niepotrzebny tutaj”
    Chyba masz wyjatkowego pecha, w UK nigdy nie uslyszalam ksenfobicznego komentarza pod moim adresem. Wez pod uwage, ze w brytyjskich mediach ciagle sa artykuly o polskich robotnikach spiacych w publicznych toaletach lub w parku, Polakach, którzy w owych parkach zezarli labedzie i kaczki, albo lowia karpie, albo o Brytyjczykach, którzy nie dostali pracy w fabryce lub na budowie, bo nie mówia po polsku… A mimo to nie zauwazylam, zeby przykladano taka sama miare do wszystkich Polaków. Przynajmniej ja za to nigdy nie oberwalam. Wlasciwie nigdzie nie spotkalam sie z dyskryminacja lub ksenofobicznymi komentarzami, a mieszkalam w trzech krajach UE i na krótko w czwartym. Pamietam tylko glupie pytania z czasów studenckich w Hiszpanii, np. o bombardowania (w zwiazku z wojna w Czeczenii i w Jugoslawii), albo zaskoczenie, ze ogrzewanie i parkiet w mieszkaniu sa dobrem powszechnie dostepnym. Kolezanka ze studiów kiedys spytala sie mnie czy moja blizna jest po szczepionce (blizna jest spora, od barku do lokcia). Widzac moje zdziwienie wytlumaczyla sie tym, ze w czasach jej rodziców dzieci dostawaly takie konskie zastrzyki po których zostawala blizna. Logicznie pomyslala, ze w Polsce 20 lat temu musieli robic jakies jeszcze gorsze szczepionki…
    Takie podejscie bylo chyba troche podyktowane tym, ze Hiszpania przez lata byla „trzecim swiatem” Unii Europejskiej i nareszcie znalazlo im sie zastepstwo ;) Pamietam „genialny” reportaz o Polsce w El País Semanal w 2004, tuz po rozszerzeniu UE. Teoretycznie mial przyblizyc czytelnikom EP nowe panstwa czlonkowskie, a wyszlo bardzo zabawnie. Autor cos tam napisal o straganach pod Palacem i dziewczynkach na rekolekcjach, caly artykul byl mniej wiecej w tym stylu. Ale najlepszy byl material graficzny i podpisy pod zdjeciami, np. grupka ludzi pod wiata na przystanku: „kolejka w urzedzie pracy”, pani siedzi w galerii: „odzyskiwanie dziel sztuki ” (niestety nie napisano skad ani czemu akurat w sklepie z porcelana Rosenthala), cos o rozwoju ekonomicznym bylo zilustrowane zdjeciem baby na bazarze (w dodatku z plikiem pieniedzy sprzed dewaluacji…), ale najlepsza byla panorama Marszalkowskiej z Palacem w tle, zdjecie bylo z lat 70-ych (sadzac po autobusach i neonach na Warsie i Sawie;), podpis: La Nueva Varsovia. Pamietam, ze bylo sporo protestów, ale El País sprostowal tylko jedno zdjecie przedstawiajace Gdansk jako odbudowana Warszawe:)

    Moze pan Redaktor to gdzies ma? ja pozyczylam swój egzemplarz i juz do mnie nie wrócil, a to naprawde przedni material!

  113. M
    Dziękuję za informację i przykłady. Choć przyznam, że powszechność tego typu praktyk – wzbudzania nacjonalizmu czy ksenofobii za pomocą ludzkich nieszczęść – wcale mnie nie pociesza.
    Mam jeszcze jedno spostrzeżenie dotyczące mediów polskich ale dotyczące informacji krajowych. Otóż tutaj każdy news o aresztowaniu, przesłuchaniu czy dokonaniu przestępczego czynu przez rodaka puentowany jest informacją z kodeksu karnego ile za ten czyn grozi. Jako przykład podam pierwszą z brzegu informację z dzisiejszego serwisu GW – „W piątek wieczorem dwaj policjanci operacyjni nieoznakowanym samochodem wieźli zatrzymanego włamywacza. Na ul. Strzelców Bytomskich w dzielnicy Łabędy zatrzymali się, bo ruch zablokował młody mężczyzna – chodził wzdłuż i w poprzek drogi, wymachiwał rękami. Policjant wyszedł z auta, by podjąć interwencję. Kiedy przedstawił się i wylegitymował, sprawy potoczyły się bardzo gwałtownie. Młody mężczyzna wyciągnął nóż i zadał cios.(…)Zatrzymani to 18-latek, który użył noża i towarzyszący mu 28-latek. Obaj są mieszkańcami Zabrza i obaj byli pijani. Nie wiadomo jeszcze jakie usłyszą zarzuty. Za czynną napaść na policjanta może grozić do 10 lat więzienia, za próbę zabójstwa – nawet dożywocie”.
    Ciekaw jestem czy tego typu kodeksowe konkluzje – jak sądzę mające na celu wychowywanie czytelników – również w innych krajach są w skali masowej praktykowane przez media czy to tylko specyfika polska.
    Pozdrawiam
    Ps. Nie mogę sobie odmówic przyjemności przerobienia w/w informacji – tak jakby ów napad na policjanta zdarzył się za granicą. Tak by to brzmiało – „W piątek wieczorem dwaj polscy policjanci operacyjni nieoznakowanym samochodem wieźli zatrzymanego polskiego włamywacza. Na ul. Strzelców Bytomskich w dzielnicy Łabędy zatrzymali się, bo ruch zablokował młody Polak – chodził wzdłuż i w poprzek drogi, wymachiwał rękami. Polski policjant wyszedł z auta, by podjąć interwencję. Kiedy przedstawił się i wylegitymował, sprawy potoczyły się bardzo gwałtownie. Młody Polak wyciągnął nóż i zadał cios… .”
    Pozdrawiam

  114. Z moich obserwacji w Anglii wynika, że ludzie uczciwi, inteligentni i pracowici doskonale asymilują się w tutejszym środowisku. Bardzo szybko odkrywają, że żyje się tu komfortowo w porównaniu z warunkami w Polsce. Okazuje się, że urzędy nie utrudniają życia, a urzędnicy starają się pomóc w kłopotach, instytucje, firmy, sklepy, usługodawcy nie oszukują, są uprzejmi i starają się szybko naprawić swe błędy. Jeżeli stosuje się do przepisów prawa i z uśmiechem przeprasza za swoje wpadki, zanim osoba pokrzywdzona otworzy usta, to mogą być wybaczone nawet poważniejsze przewinienia. Nie wyobrażacie sobie państwo, jakie proste może być życie, gdy nie trzeba na każdym kroku udowadniać, kim się jest (w UK nie ma dowodów osobistych), nie trzeba mieć potwierdzeń od iluś instytucji, że mówi się prawdę, nie trzeba pisać listów w sprawach, które się załatwia osobiście, nie giną dokumenty na poczcie i w urzędach itd…itd.. W takim środowisku ludziom uczciwym żyje się komfortowo, dobrze się pracuje, rozwija, zakłada rodzinę i planuje normalne życie.
    Ale co się dzieje, jeżeli do takiego środowiska dostają się kombinatorzy i cwaniacy przyzwyczajeni, że instytucje oszukują, urzędy nie chcą załatwić najprostszych spraw, wszędzie się kradnie, mienie niepilnowane jest do wzięcia, że wkoło jest pełno frajerów do oszukania, że własna wygoda jest ważniejsza od obowiązującego prawa, które jest po to, żeby je omijać?
    Niestety takich Polaków pojawia się tu w Anglii coraz więcej. Jak kończą? Zwykle uciekają stąd sami, zanim dopadnie ich tu bardzo surowe i surowo egzekwowane prawo, albo zapełniają więzienia i pomału nasza nacja posuwa się górę w angielskich statystykach przestępczości. W angielskim prawie nie ma pojęcia małej szkodliwości społecznej, które w Polsce wyhodowało całe zastępy pospolitych złodziei, nie ma też zwyczaju zamykania spraw ze względu na niemożność wykrycia sprawcy. Jakoś policja potrafi sobie z tym radzić.
    Zadziwiające jest, jak w państwie, gdzie obok żyją nacje z niemalże całego świata, żyje się spokojnie i komfortowo na każdym poziomie zamożności, mając zaufanie do tego państwa, że raczej pomoże, niż zaszkodzi, a w Polsce gdzie żyją tylko Polacy takiego komfortu nie ma.

  115. Na niejscu tego pana wyjechalbym jednak do Polski. Skoro ta cala banda tych Polaks jest wlasnie w Holandii (lub w innych krajach) to w Polsce pozostala sama super duper elita. Wiec nie wiem na co ten gosciu czeka?

  116. 5 czerwca 1989 roku miałam włamanie do mieszkania (prawie wszystko „wysypane” z szaf i przebrane), w 1992 na warszawskiej ulicy skradziono mi samochód, za który miałam spłacić jeszcze 20 rat dla banku, a w 1993 osiem komputerów (drogie wtedy jeszcze były) i od tamtej pory spokój, więc urazy odpracowane (odparowane, znaczy) i mogę powiedzieć że mogło być takich piekielnych dni… więcej. Nie jest dobrze, czy skoro może być gorzej to trzeba uznać, że jest znośnie? Rodzice jescze w latach siedemdziesiątych (Mazury) też nie zamykali mieszkania, a jak kiedy wyjeżdżali na dłużej to mieli problem ze znalezieniem kluczy, bo się po dłuższym czasie zawieruszały.

    Holendrowi współczuję, bo wiem jak się żyje z urazem.

    Piotr Ikonowicz: Popierajcie Tuska czynem, umierajcie przed terminem – http://www.stachurska.eu/?p=7031

  117. @otago
    „dobrze ładnie” nie mnie opisuje.
    Pomnożyłam przekazy telewizyjno-prasowe, opinie blogowiczów i piosenkę T.Love „Jest Super”.
    Znasz refren?
    Jest super
    jest super
    więc o co Ci chodzi?
    ;)

    @Gogo
    Mnie tez to zaczyna wkurzać. Że tylko złodziejstwo, chamstwo i skrzywione gęby.
    Wszystko ma swoje dobre i złe strony.
    Ja na przykład wróciłam do Polski, bo nie mogłam już znieść tamtejszej miałkości umysłowej. Ile można gadać i pogodzie i jedzeniu?

    Szanowni wizytatorzy – poza chamstwem i ponuractwem nic więcej w kraju nie dostrzegliście?

  118. Chwała Redaktorowi. Temat skutecznie wyciszył wykluczonych, należy im się tydzien odpoczynku, bez cytatow/ ustępów kazań Chossudovsky’ego.

    Obserwacje kolegow ze strefy zachodniej EU sa cenne, w wiekszosci pokrywaja sie z moją opinia: do zbiorowej beatyfikacji, brakuje nam jeszcze kilku lat. Walenie narodowym łbem o ściane nic tu nie pomoze, podobnie jak infantylny reasoning : A Holendrzy przecież tez sa be !

    Ażeby odpędzic mysli od nienaukowych stereotypow, udalem sie na strone „Transaparency International”, jedynego znanego mi zrodla które metologicznie mierzy srednią korupcji poszczegolnych nacji. Stopien korupcji odsłania narodową duszę czyli memetycznie powielaną prawdomówność lub jej brak.

    Holandia jest siódma, czyli wysoko w kategorii moralnie najczystszych, w doborowym towarzystwie skandynawskim. Listę otwiera Nowa Zelandia, Polska plasuje sie na 41 miejscu, po Puerto Rico. Kraje uwielbiane przez blogowych Dyziów, np. Rosja lub Chiny – to kompletna masakra.

    Holender odmawiający wizyty w Polsce jest być może faktem zmyślonym albo reakcją „po krzyzu” ale.. Nie ukrywam, że moje wizyty w Polsce również nie sa czasem wakacyjnej beztroski. Komfort odbiera mi poczucie zagrozenia: kieszonkowcy w pociągu, kraty w oknach , alarmy lub okradziony samochód z rozbita szybą.

    Odnośnie historii Polaka okradającego holenderskiego sąsiada rzekłbym: nic dziwnego. Przestępca z definicji ma zwierzęce niskie IQ, rzadko mysli racjonalnie, za co Stwórcy serdecznie dziękujemy. Szczyt tępoty pobił kilka lat temu przestepca rabujacy bank na Bliskim Wschodzie: zdesperowany brakiem gotówki w sejfie zaakceptował w zamian czek.

  119. Uwazam, ze meil tego Holendra jest skandaliczny. To jest typowy przykld rasizmu, bo jesli rzeczywiscie zdarzenia ktore sa podane w meilu mialy miejsce (w co troche watpie; wyglada to raczej na szeptana propagande), to co to ma wspolnego z jego przyjazdem do Polski w ramach wymiany naukowej?

  120. POLAK Z HOLANDII: Dziękuję za zaproszenie. Niestety, nie mogę skorzystać, ale kilka razy odwiedziłem czytelników, między innymi w Algierii i na Saharze, i wiele im zawdzięczam. W Holandii byłem tylko raz, kilkadziesiąt lat temu. Było pięknie!
    TOMEK, ANA, KARTKA Z PODRÓŻY: Dziękuję za ciekawe i wyważone komentarze.
    VERA: W odróznieniu od Pani uważam, że dyskusja na blogu „w temacie holenderskim” jest bardzo pouczająca i zawiera ciekawe komentarze z różnych kontynentów. Tak trzymać! Pozdrawiam!

  121. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Henke
    3 marca o godz. 22:32

    Powody tzw. „holenderskiej niecheci” moga byc w samej rzeczy rozne (?) „Kiedy czytam o tym, ze komunistyczni sadowi mordercy wybitnych dowodcow AK ciesza sie najlepszym zdrowiem i wysoka emerytura polska na emigracji nie moge nie miec wrazenia, ze wszyscy ci zolnierze wykleci zostali faktycznie zdradzeni przez swoich politycznych mocodawcow. ” http://bobolowisko.blogspot.com/2012/03/bo-wolnosc-krzyzami-sie-mierzy.html

  122. zaczne od tego ze nazywanie polskich gastarbaiterow ,emigrantami to wielkie nieporozumienie,ci ludzie nie maja nic wspolnego z slowem emigrant ktore oznacza czlowieka ktory na= stale= osiedla sie w nowym kraju,a wiec ? przyjmuje jego jezyk,kulture itp,natomiast polscy gastarbaiterzy szukajacy pracy w Hollandi czy Anglii nie maja nic z tym wspolnego. Niestety wiekszosc szukajacych „szczescia” poza krajem ,to ludzie z tzw Polski B malo wyksztalceni i rozgarnieci , majacy gleboko w nosie ,obyczaje,kulture i respekt do spoleczenstwa danego panstwa do ktorego przybyli goscinnie. Niestety rowniez, to oni wlasnie ksztaltuja na stale opinie o Polakach jako alkocholikach,awanturnikach i prymitywach . Przykre !!,ale prawdziwe.

  123. Kiedyś PKP to była firma. Jak mówią, zegarki można było regulować. A kolejarz to był gość. Teraz jest 90 spółek Tuska, 90 prezesów po 50 tysięcy i totalny burdel. I niestety pełno trupów na torach. Nie pomogą żałosne wizyty dostojników, to czysty pijar wyborczy.

  124. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jak z bata strzelil jest material z ktorego Vittorio de Sica tyz by „cus” zrobil „Dane o internautach miały być gromadzone przez dostawców internetu i przekazywane bez żadnej kontroli prywatnym organizacjom” – wszystko w ramach & patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11270804,Ministerstwo_szykowalo__pod_stolem__bardziej_restrykcyjna.html

  125. Schamienie polskiego jezyka potocznego moze tez miec cos wspolnego z zle zrozumiana wolnoscia slowa, ktora preferuja i w obronie ktorej staja niektore polskie media.
    W Polsce wciaz chetnie myli sie wolnosc z anarchia.

  126. Poczytajcie sobie Państwo co o kolei pisze Obserwator polityczny: „Ale naszej władzy to nie przeszkadza – politycy spijający śmietankę z ciężkiej pracy tych ludzi – oferują im usługę kolejową o niższym standardzie niż zwierzętom – chronionym przez normy unijne w transporcie dla zwierząt! Nikt nam tego nie mówi, ale Polacy od lat są wożeni pociągami śmierci!”
    Więcej pod linkami:
    http://obserwatorpolityczny.pl/?p=2970
    oraz http://obserwatorpolityczny.pl/?p=2964
    Smutnie wszystkich pozdrawiam.

  127. Kartko z Podrózy, moze nie tyle cytuje sie kodeks karny co ile lat grozi za przestepstwo opisane w artykule (albo ile przestepca dostal, jesli juz zostal skazany) i dlaczego tak malo.

    Moim zdaniem nasze media niczym sie pod tym wzgledem nie roznia od innych.

    „Nie mogę sobie odmówic przyjemności przerobienia w/w informacji – tak jakby ów napad na policjanta zdarzył się za granicą. Tak by to brzmiało – „W piątek wieczorem dwaj polscy policjanci operacyjni nieoznakowanym samochodem wieźli zatrzymanego polskiego włamywacza. Na ul. Strzelców Bytomskich w dzielnicy Łabędy zatrzymali się, bo ruch zablokował młody Polak – chodził wzdłuż i w poprzek drogi, wymachiwał rękami. Polski policjant wyszedł z auta, by podjąć interwencję. Kiedy przedstawił się i wylegitymował, sprawy potoczyły się bardzo gwałtownie. Młody Polak wyciągnął nóż i zadał cios… .”
    chyba musialbys tez zmienic „polskich” policjantów na i lokalizacje, wtedy wygladaloby rzeczywiscie jak notatka o poczynaniach rodzimego elementu za granicami kraju

  128. jasny gwint,

    „kiedyś”, to chyba raczej za „pańskiej” Polski, którą tak kochasz namiętnie, bo jeśli regulowałeś swój zegarek wedle pociągów powojennej PKP, to nic dziwnego, że dziś jesteś spóźniony o c.a. 30 lat.

    Pozdrawiam jak zwykle niezwykle serdecznie :)

  129. Czy ten mily Holender chcial do Polski przyjechac na rowerze i bal sie, ze mu go ukradna?
    Ale na powaznie. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw mam swoje imie i nazwisko, a dopiero potem jestem Polakiem i nie cierpie jezeli ktos mnie do tego polskiego kotla czy piekla probuje na sile wrzucic bez mojego pozwolenia.

  130. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ‘Teraz jest 90 spółek Tuska, 90 prezesów po 50 tysięcy i totalny burdel.’

    spokojny
    4 marca o godz. 13:08

    Nie pekaj to dopiero poczatek zapowiadanych zniw Tuska & Co. http://kontrowersje.net/tresc/nie_robmy_polityki_zwiedzajmy_miejsca_katastrof

  131. Jestem stara i wydawało mi się, niegłupia, bo dużo widziałam, dużo czytałam, dużo słyszałam. Ale nigdy, nigdy, nie przyszłoby mi do głowy, żeby w minutę po katastrofie, kiedy ofiary jeszcze nie ostygły pluć na rząd, żygać na premiera i prezydenta i jeszcze węszyć spiski. Strasznie jestem przybita tym co wypisują tutaj prawdziwi Polacy, nie mówiąc już o tym, co się dzieje na portalach będących w służbie „prawdziwej prawdy”. Putin wpadł na chwile do Polski i razem z ryżym przestawił zwrotnicę.
    Do tego doszliśmy.

  132. M.
    Właśnie dlatego nie zmieniłem lokalizacji i innych krajowych realiów by zobrazować groteskowy – przez uzycie wyrózników narodowościowych – sposob pisania mediów o tego typu wydarzeniach. Takie same wydarzenia, z niezrozumiałych dla mnie powodów, są relacjonowane odmiennie, jęsli zdarzą się w kraju albo za granicą. Jeśli kobieta dopuści się czynu nieobyczajnego w kraju media piszą – „Justyna H zatrzymana przez policje w trakcie uprawiania seksu na dachu. Podejrzanej za czyn grozi do trzech lat ograniczenia wolności”. Natomiast jesli Justyna dopuściłaby się tego czynu poza granicami Polski informacja brzmiałaby -”Polka zatrzymana przez policję w trakcie uprawiania seksu na dachu” Ale informacji o ewentualnej sankcji już by nie było. Dlaczego? Interesuje mnie to z tego powodu, że wszelkie informacje tego typu formułowane są wedle jednej sztampy. Tak jakby dziennikarze mieli instrukcje jak pisać.
    pozdrawiam

  133. http://gielda.onet.pl/kghm-bedzie-musial-negocjowac-z-kanadyjskimi-india,18726,5046685,1,news-detal

    Kogo mamy do negocjacji?
    Cejrowski, czy Telegraphic?
    Kto lepiej zna Indian?

    Poważna sprawa z negocjacjami, obcych kulturowo społeczeństw na naszym terenie nie ma, a więc i fachowców od negocjacji.
    Obyśmy nie podpisali kontraktu o efektywności Możejek……

  134. Janusz/Zulu,

    pozwole sobie zaznaczyc,ze obecnosc Polakow w Holandii jest dobrowolna.To nie jest zsylka na roboty i zawsze mozna zanbrac „tylek w trok”i wrocic!!

    Salute.

  135. @Ana
    To jest na zasadzie: wsiada murzyn do przedzialu a dziadek pyta-co to tunel?
    Ja tez jestem ze wsi Glucha Dolna.
    Moze jasniej.
    Salute a te.

  136. Janusz/Zulu,

    sory,pomylilam nick i stad to nieporozumienie :(

    Ciao.

  137. Przykra prawda jest taka, że do Holandii wyjeżdżają nie tylko „porządni Polacy”, ale także szumowiny, które zachowują się tam tak, jak zachowywaliby się tutaj… szkoda, że wystawiają nam takie świadectwo.

  138. Panie Redaktorze,

    wspaniale się Pana czyta i przyznaję, że na początku nawet dałam się nabrać na list, który John Doe (Wybitny Specjalista) napisał do Jane Doe (Dyrektorka Muzeum – choć nie Narodowego). I pewnie tkwiłabym w błogiej nieświadomości, nadal nabrana, gdyby nie to, że mieszkam w Holandii od 18-tu z górą lat.
    List jest całkiem zgrabnie skonstruowany. Zapewne celem Pana było zwrócenie uwagi na niewielki odsetek rodaków, którzy w domu przynoszą wstyd swoim rodzinom, a za granicą „już tylko” innym Polakom. Poza tym wioska Wybitnego musiałaby być nie lada zagłębiem przestępczości, na dodatek podziemnej, bo media jakoś milczą na ten temat.

    I jako „zasiedziała” i jako admin portalu dla Polaków w Niderlandach śledzę z uwagą co dzieje się w tym kraju. A już ze szczególną uwagą śledzę od kilku tygodni, kiedy to „jakiś ksenofob”, czyli Geert Wilders, z „jakiejś partii”, czyli PVV (Partia Wolności (sic!) ) ogłosił radośnie wszem i wobec, że uroczyście otwiera wirtualną książkę skarg i zażaleń na Polaków i innych Wschodnioeuropejczyków.
    Bo wszystkiemu są winni! Światowemu kryzysowi też.
    Jasne, Polak potrafi… nawet globalnie rozpieprzyć ekonomię!
    Btw: Amerykanie mówią, że to przez Latynosów, a Niemcy kiedyś zwalili winę na Żydów!

    Zapraszam Pana do Holandii, proszę przyjrzeć się sytuacji, a jeśli nie ma Pan luki w agendzie – to przynajmniej proszę poczytać jakich wywiadów udziela i co o obecnej sytuacji pisze na portalu http://www.polonia.nl jedyna tutaj, aktywna polska dziennikarka, p. Małgorzata Bos-Karczewska.
    I co piszą ludzie: o spalonych samochodach, poprzebijanych oponach, powybijanych szybach, dyskryminacji, nietolerancji i zwykłym braku szacunku na codzień. Od czasu nakręcenia spirali nienawiści…

    A że Ani Rutte ani Tusk nie rozmawiali na ten temat – nic dziwnego. Widocznie obu jest wygodniej w pozycji strusia. No, cóż, pozycja może i wygodna, ludzie jednak mogą zrozumieć ją „dosłownie – inaczej”.

    Pozdrawiam i zapraszam!

    P.S. A Matylda? Co na to?…

  139. Wcale nie taki mały procent Polaków przynosi obciach za granicom. Trochę za dużo poprawność politycznej, mamy wolność słowa i Holendrzy też mogą mieć swoje zdanie na temat przyjezdnych pracowników. Nawet jak to się nam nie podoba.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane *.

*


*