Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

4.03.2012
niedziela

Herezje na prawicy

4 marca 2012, niedziela,

W obozie prawicowych patriotów pojawił się głos rozsądku, który warto odnotować. Mam na myśli esej Dariusza Karłowicza, filozofa i publicysty, „Duch partyjnej polityki” („Rz. 11-12 lutego). Karłowicz
(dalej D.K.) jest prawdziwym intelektualistą, specjalistą od Platona, niestety – jak wielu uczonych – pisze trudno. Ale warto się pomęczyć. Analizuje on skutki „obchodów” 11 listopada, w szczególności Marszu Niepodległości z udziałem ONR oraz Marszu Tolerancji, z udziałem lewicowej ekstremy. Jeszcze 10 listopada nikt nie kwestionował celowości świętowania rocznicy odzyskania niepodległości. Nazajutrz, po awanturze, lewica była górą, „sklejki faszyzm – niepodległość wchodzą do obiegu”, ubolewa D.K. Zdaniem autora, udział ONR w Marszu Niepodległości był korzystny dla lewicowej ekstremy. „Czy rzeczywiście trzeba było pomagać ekstremie? A czym pomogliśmy? A czym jak nie ONR-em, którego obecność legitymizuje nowolewicową zadymę- ukazując ją jako inicjatywę serio, jako postawę poważną i odpowiedzialną. A co mówią prawicowi obrońcy marszu: może z tym ONR-em owszem, słabo wyszło, ale trzeba pamiętać, iż dzisiejszy ONR już nie jest ten sam co kiedyś, lecz całkiem inny, naprawdę, całkiem inny, a zresztą to on zawsze był demonizowany (…) od złego młodzi się odcięli i nie ma śladu po dawnych demonach”.

Karłowicz ubolewa, że postawa centrowa na prawicy zyskuje wizerunek (głównie dzięki aliansowi z ONR-em) postawy skrajnej. Umiar nie jest w cenie – najświętsze zaklęcia i relikwie („drugi obieg”, „bojkot”, „Państwo Podziemne”, „niepodległość”, „kolaboracja”) już bez zbędnych zastrzeżeń i cudzysłowów służą nie tylko, powiedzmy to, do niezbyt skromnej autodefinicji (ja bym powiedział „autoreklamy” – Pass.), czy budującej tożsamość retoryki, ale również do stygmatyzowania przeciwników lub (co gorsza) załatwiania partyjnych porachunków.

Wraz z nasilającą się walką o monopol PiS na prawicy wzmaga się „szczególnie smutne zjawisko – mokra, partyjna robota wykonywana instrumentem moralno–patriotycznego oburzenia. Prawicowy dziennikarz, który występuje w TVN albo w TOK FM (a nie jest entuzjastą PiS, albo co gorsza, ceni Ziobrę lub PJN!), to zdrajca i sprzedawczyk…

Wszystko to najkrótsza droga do zmiany prawicy w sektę. Staraniem ONR-u kontrowersyjna stała się idea świętowania niepodległości. PiS zajął się 13 grudnia, w kolejce czeka Wigilia, 15 sierpnia, 1 i 17 września itd. Pomysłów nie zabraknie” – pisze Karłowicz, niewątpliwie zatroskany o to, żeby takie, utylitarne traktowanie patriotyzmu przez prawicę, nie usytuowało jej na pozycjach ekstremy, prowadząc do oddania centrum.

Warto odnotować ten głos rozsądku, osobny na prawicy. Nareszcie ktoś, kto miał odwagę odciąć się od ONR-owców przebranych za godnych szacunku patriotów, maszerujących obok rodzin, matek i dzieci. Za swoje herezje, Karłowicz został przywołany do porządku przez Jacka Karnowskiego w „Uważam, Rze”, ale jego wywodów streszczał nie będę. W kwestii szantażu patriotycznego warto za to poczytać Andrzeja Romanowskiego i Andrzeja Walickiego, ale o tym innym razem. Esej Karłowicza zasługuje na uznanie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 170

Dodaj komentarz »
  1. Pozdrawiam Szanownego Gospodarza, pamietam jeszcze Polityke M. Rakowskiego, byla duzo lepsza.
    Eurokomuchom patriotyzm i polska racja stanu sa sola w oku, im jest potrzebna Polska slaba i bezpodmiotowa, a nie NARODOWA !!!
    Do zobaczenia 12 listopada 2012 w marszu NIEPODLEGLOSCI !!!

  2. Putin 63 procent, na razie. Świat może spać spokojnie. Rosjanie to mądry i odpowiedzialny naród.

  3. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wyraznie widze „Czarne chmury” http://niezalezna.pl/24611-wpis-tygodnia-krotka-ocena-polskiej-lewicy

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Owszem; p.DK pisze rozsądnie ale nadzieja, że pochwali jego esej ktoś z polityków prawicowych – nie mówiąc już o przemyśleniu i korekcie bieżącej i perspektywicznej polityki – jest żadna. Obawiam się, że PIS wpadł w pułapkę irracjonalnego oglądu świata, a nieco bardziej przytomni prawicowcy, jak pp Kowal, czy Ujazdowski nie są traktowani w tamtym środowisku poważnie. Smutne to, bo Polsce przydałaby się trzeźwa, konstruktywna prawica z przytomnym programem ekonomicznym, co jest niezbędnym warunkiem dla pobudzenia centrum i lewicy. W tej chwili nie muszą specjalnie wytężać rozumu; nie ma dla nich alternatywy – jest cyrk, w którym część artystów zamknęła się w klatkach samodzielnie i czeka, żeby widzowie ich wypuścili

  6. http://www.youtube.com/watch?v=o0t9hjSac0I&feature=related

    jasny gwint; masz racje. Rosjanie to madry i odpowiedzialny narod
    a w trudnych chwilach tam zawsze znajdzie sie odpowiedni czlowiek
    ktory potrafi wyprowadzic kraj z chaosu.
    Polska bez przyjaznych stosunkow z Rosja w kazdych warunkach
    bedzie niczym.

  7. W Rosji kurs na stabilizację i rozwój ;
    Gratuluję Rosjanom mądrego wyboru .
    Szkoda ze my Polacy nie idziemy ta drogą ,
    my liczymy na cud -szkoda .

  8. Do jakiego nurtu patriotyzmu zaliczyć można „kiboli” i czy się on nie podzielił z uwagi na ich obrońców w innych formacjach politycznych, część przeszła do Solidarnej Polski, czy w związku z tym może powstać ruch prawdziwych kiboli, czy też bardziej prawdziwych. Za ile lat tych „kiboli” będziemy czcić i stawiać im pomniki ? Czy symbolem szczerego i prawdziwego patriotyzmu będzie szalik z napisem „Witamy w piekle” poświecony na Jasnej Górze ?

  9. Dość już prawicowców i lewicowców, potrzeba fachowców. Czczej gadaniny już mamy powyżej uszu.

  10. A czym PIS różni się od ONR?

  11. Panie Passent, kiedy pan i panu podobni komunistyczni żurlaliści pójdą po rozum do głowy i w końcu przestaną łączyć PIS i Kaczyńskiego z prawicą.Jak bowiem z prawicą można łączyć partie w jawny sposób walczy z wolnym rynkiem (etatyzm w programie), nie chce podatku liniowego, jest przeciwko prywatyzacji służby zdrowia i sumie wilczym okiem patrzy na jakąkolwiek prywatyzacje nazywając to grabieżą majątku narodowego i końcu głosi jawnie socjalistyczne hasło walki o tzw, solidaryzm społeczny? Panie Passent tak na prawdę to PIS jest w kwestiach ekonomicznych na lewo od SLD za rządów Leszka Millera. Pytam się więc jaka to jest prawica?

  12. No i wyszło szydło z worka na tradycyjnym, wiernopoddańczym hołdzie prezydenckim wobec AIPACu – pięć piw! http://m.onet.pl/_m/2582ecec1f2e9b3d1cdc56639abd446c,14,1.jpg

    A p. Karłowicz nie ma racji, powinien raczej przeanalizowań zbubne skutki tolerancji państwa dla neobolszewickich terrorystów w Polsce oraz dla ściągniętych przez nich do kraju niemieckich fanatyków, w celu kolektywnego sabotażu obchodów święta 11 listopada. Następnie powinien zapytać, dlaczego ich kierownicy nie siedzą w Szymanach, skoro jest tam jeszcze pewnie wszystko, czego dla nich potrzeba: wiadra do waterboardingu, wiertarki, metalowe cęgi, transformatory elektryczne, łańcuchy, itd.

  13. Nawet najmądrzejsi ludzie, potrafią być wrew swoim najuczciwszym intencjom… szkodnikami.
    Każde „zgłębianie” tematu, który jest zużyty, wyczerpany- jest wyłącznie korzystne dla podmiotów ntakich naukowhych analiz. Każde mądre słowo, skojarzenieetc. dowartościowuje takie podrygi w społeczeństwie, jak te z dzisiejszego felietonu gospodarza.Po takich zagmatwanych rozważaniach intelektualnych o… „temat” nabiera pozorów warości. Mówienie o takich ruchach społecznych zbyt uczenie, uzasadnia poczucie wartości u ich organizatorów i uczestników. Zapomina się wartościowaniu zawisk społecznych w odniesieniu do: wyzwań epoki, aktualności oferty, wszelkich sensów etc.
    Wzmacniając w ten sposób „Degrengoladę” – tworzymy naszą marniejącą , coraz bardziej zafałszowaną rzeczywistość. Z powodu tworzenia takich fałszywych punktów odniesienia , przestajemy odczuwać, rozumieć i reagować na to co jest najbardziej ważne na DZISIAJ, a twórcza energia społeczna, rozłazi się po gwizdkach …

    Sebastian

  14. To co pisze DK to rzecz zupełnie oczywista. Powiedziałbym wręcz, że lekcję 11 listopada 2011 odebrałem dokładnie odwrotnie — jako przykład, że na tak oczywisty problem można zamknąć oczy, i że można go zminimalizować w mediach — nie tylko tych z jednoznacznie prawicową etykietką. Wcześniej nie wydawało mi się to możliwe.

    Ale mam wrażenie, że problem prawicy jest większy. Łapię się na tym, że wciąż widzę przykłady budowania postaw szowinistycznych — wokół katolicyzmu, PiSu, Radia Maryja, ale też i narodu. Mam wątpliwości, czy po tak długim nacisku na obronę tożsamości grupowej przeciwko reszcie świata, da się w tych grupach odrodzić jakiekolwiek inne wartości — chrześcijańskie, konserwatywno-prawicowe, katolickie, czy patriotyczne.

  15. „Przeanalizować” oraz „zgubne” miało być, przepraszam, zbyteczny pośpiech…

  16. Putin wygrał w przedbiegach. Świat się uspokoił. Tylko polskie media zamurowało i przygotowują atak. Pierwszy zacznie za Clintonową Sikorski. I będą liczyć tysiące spontanicznie protestujących w Moskwie przeciwko sfałszowanym wyborom. Wszystko to żałosne i śmiechu warte.

  17. 19 maja 2010 roku odbyła się w Krakowie konferencja Instytutu Actona, podczas której prelekcję na temat szkodliwości państwa opiekuńczego wygłosił prof. Leszek Balcerowicz. Wśród publiczności znajdował się m.in. znany reżyser, autor głośnych filmów: „Plusy dodatnie, plusy ujemne”, „Towarzysz generał” i „Marsz wyzwolicieli”, Grzegorz Braun. Podczas sesji zadawania pytań p. Braun chciał się dowiedzieć, kiedy prof. Balcerowicz przestał wierzyć w socjalizm.
    http://www.wykop.pl/ramka/370954/balcerowicz-do-brauna-reprezentuje-pan-tandete-moralno-intelektualna/
    ———————-

    Teraz Wernyhorów i prekognitów multum…..
    Balcerowicza można nie lubić, ale nie wypiera się własnego podpisu i odpowiedzialności za reformy.
    Ileż ostatnio lansowanych projektów ustaw jest niewiadomego pochodzenia?
    Nawet w stenogramach brak nazwisk „ojców sukcesu”……

  18. do @marksizm is dead.
    Zagadnienie nazewnictwa jest bardziej skomplikowane. Bo i nasza lewica nie podpada pod ścisłe definicje. A w tej chwili ugrupowania same zaliczają siebie do prawicy i lewicy, co powtarzamy i my, nie zastanawiając się co te określenia oznaczają. Choć chyba bardziej pasowałyby określenia „prawa kontra” i „lewa kontra”, przynajmniej jeśli przyjrzeć się działalności tych ugrupowań i ich jakże płytkiej, właściwie nieistniejącej ideologii. Sprowadza się ona bowiem do zapewnienia „Narodowi” bądź „obywatelom” szczęśliwości wszelakiej, jeśli tylko ci właściwie zagłosują.

  19. ..dzis opozycja polityczna w stylu PIS to nie opozycja to grupa ludzi omotanych jednym celem,,wladza za kazda cene ,,nawet zburzenia Polski a potem odbudowa w ich stylu a to juz sa kounistyczne zabiegi…

  20. z prowincji
    5 marca o godz. 7:21
    demokracja -cud?
    samodzierżawie – rozsadek?
    pozdrowienia dla panskiego mentora(trzeciego w trójcy) putina.

  21. Do co inteligentniejszych publicystów czy naukowców związanych z prawicą już dociera, że cały ten nurt pseudo-patriotycznego obłędu sprokurowany przez Kaczyńskich, Rydzyka i ich środowiska na potrzeby polityczne to już nie tyle ślepy zaułek, ile po prostu bagno, w którym prawica, o ile się z niego nie wydostanie, może utknąć na lata.
    Ale póki co rozsądek jest bezradny. Już wiele lat temu Kaczyńscy doszli do wniosku, że przeciwników politycznych będą zwalczać nie tylko metodami demokratycznymi, ale postarają się ich także na wszelkie sposoby kompromitować, obrzucać insynuacjami, odbierać im, choćby kłamstwem, moralny mandat do rządzenia.
    Nie udało się, PiS tylko raz wygrał wybory, ale za to powstało coś na kształt Golema, czyli 1 – 1,5 miliona wyznawców gotowych uwierzyć w każdą prezesowską brednię, agresywnych, nie uznających za swoje tego państwa, którzy skutecznie blokują tworzenie się prawicy rozsądnej i lojalnej wobec demokratycznych reguł. Niestety mają oni całkiem solidne, dziennikarskie zaplecze.
    Nie jestem optymistą, będziemy jeszcze przez lata płacili koszty takiego stanu rzeczy, ale dobrze, że po tamtej stronie przynajmniej niektórzy zauważają problem.

  22. No to teraz czas na glos rozsadku na lewicy.

  23. Znowu wypada się powtórzyć…..
    Z komunizmem jak z Yeti- byli tacy, co podobno widzieli….

    Idea piękna jak Chrześcijaństwo, niestety, utopijna.
    Ale wierzyć można.

    Wielu znacie komunistów i prawdziwych Chrześcijan, żyjących według prawd wiary?
    Pierwsi sekretarze, tak jak biskupi, co innego mówili, co innego robili…..

  24. absolwent
    29 lutego o godz. 23:27
    TJ 17.36
    „Coś mi tu nie gra. Od kilkudziesięciu lat zajmuje sie amatorsko i profesjonalnie fotografią, miałem prawie wszystkie aparaty o ktorych pisze autor, ale najwyraźniej nie słuszał on nigdy o firmie Hasselblad, której aparatem robiono zdjecia na Ksiezycu, a nie cyfrowym Kodakiem. Ja tez w zyciu nie widziałem cyfrowego Kodaka, chociaż wiem że Kodak jest wlascicielem patentu.”

    Mój komentarz

    1) Firma Kodak (USA) zbankrutowała na początku 2012 roku. Firma ta produkowała do bankructwa szeroką gamę aparatów cyfrowych tzw. kompaktowych, a do 2009 (?) roku produkowała lustrzankę cyfrową klasy zawodowej FF (24 x 36 mm), co jest najwyższą szkołą jazdy.
    Niestety nie dali rady konkurencji japońskiej. Druga firma z USA, która podjęła się produkcji cyfrówek na masowy rynek amatorski – HP również nie dała rady konkurencji japońskiej (głównie Sony).

    2) W czasie wypraw Apollo na Księżyc nie istniały aparaty cyfrowe. Astronauci wykonywali zdjęcia aparatem średnioformatowym analogowym na film zwijany 6 x 6 cm Hasselblad. Firma Hasselblad istnieje do dziś, produkuje aparaty cyfrowe średnioformatowe i była przez jakiś czas własnością firmy zarejestrowanej w Hong-Kongu, w 2011 r. nabyła ją firma szwajcarsko-niemiecka.

    3) Obecnie na 11 firm produkujących „markowe” cyfrówki, 8 to firmy japońskie, 1 koreańska (Samsung), 2 europejskie – (Leica i Hasselblad). Te ostatnie produkują śladowe ilości aparatów, produkty niszowe.

    Pzdr, TJ

  25. p.s.
    „rozsadni” czeczency – 99.76 % za putinem

  26. cóz samodzielnie myślenie jest trudnię, nawet wymaga analizowania, cóz samodzielność w życiu codziennym, które czasami nas szokuje i dodaje dodatkowych emocji, jest trudna do opanowania, cóz życiu jest potrzebna równowaga , i zdrowy rozsadek, cóz tu pisać lewica potrzebuje Aleksandra Kwaśniewskiego, zeby odbudowac dobrą lewice, nawet lewice przyzwoitą, cóz tu pisać oby dobre pisać, a polityka PO jest nawet dobra i przemyslania, czasami jest trudno i moze byc skomplikowania jak życie jest trudnie, czasami takie spory sa potrzebnie, do dobrych kupionych rzeczy,by przynioslo nam przyjemność i szczęście

  27. Mimo poglądów liberalno lewicowych nigdy nie lekceważyłem sprawy niepodległości ani nie obce mi są uczucia patriotyczne. Wolałbym, aby te ostatnie wyrażały się w osiągnięciach naukowych, przedsiębiorczości, społecznikostwie, a nie w kibolskiej pale, czy skrajnie prawicowej retoryce.

    Jeśli jednak 11 listopada przejmą neofaszyści na dobre, to nie zostanie nic innego niż kontestować to święto. I nie pojmuję jak ktoś może czuć się patriotą, gdy wokół niego wznoszone są neonazistowskie okrzyki i zawołania. Nie mogę sobie tego tłumaczyć inaczej niż to, że są to sympatycy, którzy nawet jeśli czynnie nie wspierają to przynajmniej akceptują chore poglądy.

    Miałem napisać marginesu, ale ugryzłem się w palca. Mieliśmy byłych(?) neofaszystów w rządzie, zarządzie telewizji publicznej i cholera wie gdzie jeszcze.

  28. Szanowny redaktorze Polityki

    Kiedy ponownie oglosi pan zwyciestwo demokracji w Rosji?

    baltazarsaldo

  29. Mamy kolejny problem z „żałobą narodową”. Nie łudziłem się, że podoła mu prezydent, na którego głosowałem tylko przeciw konkurentowi. Jakiej bo wrażliwości można się spodziewać po adoratorze tradycji myśliwskich… Po co ma się przeciwstawiać kołtuństwu, skoro ma notowania w sondażach odczytywane jako zaufanie społeczne, gdy tymczasem jest to raczej zadowolenie, że mniej się wychyla niż poprzednik. Ale pewnie jest tak, że polityk musi wsłuchiwać się w vox populi – nawet kiedy go skręca z obrzydzenia?
    Co żałoba, to czytamy jakieś stłumione anonimowe żale (artystów lub menedżerów szołbyznesu, czasem sportowców) wobec strat, którymi w ten sposób karze się niczemu niewinnych niekolejarzy, nielotników itp. I są to żale zrozumiałe, bolesne niekiedy nawet do granic bankructwa. O ileż jednak cięższe do zniesienia są straty moralne, także dla tych, którzy zachowają nietknięte portfele. Nakazywanie zbiorowych zachowań emocjonalnych przypomina mi choćby rok 1953, kiedy dosięgła nas hiobowa wieść z Moskwy. Ale nie od polityków się to wzięło. Taki jest przekaz pokoleń, że nie jest ważne czy wdowa płacze, tylko jakiego koloru suknię przywdziała; nie jest ważne czy dzieci szanują dorobek przodka, tylko czy odmawiają nad jego mogiłą paciórek; czy w domu na ścianach wiszą pikassy czy wizerunki panienki ; czy wywiesza się biało czerwoną; czy nie bija się żony w niedziele i swięta; czy daje się tulipana 8 marca; matkę kocha 26 maja, robotników 1-go, Piłsudskiego 11-go….
    Najbardziej bolą nie te obrosłe patyną gusła, odprawiane przez „ludzieńków” maluczkich, bo to może i całkiem zrozumiałe ułatwienie sobie życia, trochę tylko doprowadzone do absurdu (żal na komendę…). Ale wścieka mnie, kiedy w te pióra stroją się politycy i wplatają te gusła w tryby prawa państwowego – nie tylko nie ponosząc kosztów, ale i żadnej odpowiedzialności. Bo zawsze mogą się powołać na tradycją uświęcony obyczaj przodków.
    Jako że już mi do zaszczytnego miana „przodka” bardzo blisko, chętnie przy tej okazji poprę pewną artystkę, która obwieściła, że uzgodniła z dziećmi, by jej prochy wysypali do sracza. Ja byłem bardziej przyziemny, bo uzgodniłem zaledwie trawnik przed domem. Ale wolałbym nawet szambo niż jakieś urzędowe egzekwie.

  30. faszyści chcieli przejąć 11 listopada, a faszystów chcą przejąć neoliberałowie Korwina

    w dodatku podszywając się wizerunkowo pod skrajną lewicę. Nie wiem czy Państwo śledzą cały czas losy skrajnej prawicy po 11 listopada. Próbowała ona w całym kraju przejąć protesty przeciw ACTA i nadać im antyrządowy, czy wręcz anarchistyczny przekaz okraszony swoimi fobiami. To nie koniec tego spektaklu. W Łodzi trwa kolejna jego odsłona, proponuję zapoznać się z ciekawym tekstem:

    http://www.czsz.bzzz.net/node/3715

    I proponuję śledzić uważnie dalsze wybielanie brunatnych koszul 🙂

  31. Pan Redaktor pisze:

    „Nareszcie ktoś, kto miał odwagę odciąć się od ONR-owców przebranych za godnych szacunku patriotów, maszerujących obok rodzin, matek i dzieci.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    na jakiej podstawie uwaza Pan, ze ci ludzie z ONR nie sa godnymi szacunku
    patriotami, tylko musza cos udawac?
    Jesli oni nie sa godni szacunku, to kto jest?
    Byli funkjonariusze aparatu propagandy zbrodniczego rezimu?

  32. Aga
    5 marca o godz. 15:55
    „cóz samodzielnie myślenie jest trudnię”

    Coz, Szanowna Pani,
    W Pani przypadku samodzielne myslenie wydaje sie nie tylko trudne,
    ale i szkodliwe dla zdrowia.

  33. baltazarsaldo
    5 marca o godz. 17:11

    Szanowny Panie,
    pan Redaktor juz nie musi niczego obwieszczac.
    Wierny druh jasny Gwint go wyreczyl.

  34. @Levar
    Badz tak dobry i nie znecaj sie nad Aga i nie wpadaj w pyche, ze umiesz myslec, bo ci sie to tylko zdaje. Tez sobie znalazles ofiare.

  35. Levar
    5 marca o godz. 19:33 pisze: „pan Redaktor juz nie musi niczego obwieszczac.
    Wierny druh jasny Gwint go wyreczyl.”

    To Oni się kolegują? Czy mógłbym prosić o uzasadnienie tej tezy?

  36. Lewar trochę empatii i zrozumienia dla pani Agi, to nie boli. Niektóre wypowiedzi napisane piękną polszczyzną mrożą krew w żyłach swoją zawartością. To jakby karabin ozdobić kwiatami, ale broń boże nie wkładać w lufę tychże.

  37. No fakt PIS napewno nie jest prawica

  38. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz
    5 marca o godz. 14:26

    Panie Andrzeju,

    Noe zbudowal arke przed a nie po (?), i to jest ta „delikatna” roznica.

  39. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    V.Rosochacka
    5 marca o godz. 19:24 / O, Holender ?!

    wspaniale się Pana czyta i przyznaję …

  40. Herezje głosi także Wojciech Cejrowski, oto wybuchła afera o buddyzm, o którym wypowiedział się ów więcej niż krytycznie – moim zdaniem kompletnie zbłądził. Jednak nie to jest ciekawe, a reakcja polskich buddystów, którzy skrzyknęli się ponoć na Pejsbooku i zaatakowali Cejrowskiego pospołu, co samo w sobie musi już być herezją w buddyzmie, na ile się orientuję. We fragmencie wysmażonego pospołu protestu możemy przeczytać między innymi: „Nie chodzi w tym proteście o obronę jakieś religii ale wyrażenie sprzeciwu przeciw używania mediów do szerzenia postawy powodującej ośmieszenie grupy społecznej, narodu, religii. Z takiej postawy może narodzić się faszyzm.” I tu chyba jest pies pogrzebany, tu ci „buddyści”, delikatnie mówiąc niechętni p. Cejrowskiemu od lat, zdają się obnażać swą tożsamość…

    Ciekawe jaka byłaby reakcja tych „buddystów” na widok porządnych niewątpliwie Żydów, ściskających się serdecznie z… samym prezydentem Ahmadineżadem, jak na tym skądinąd poznawczym filmie, na który dzisiaj się natknąłem: http://www.youtube.com/watch?v=tgbvt14rUIw – to istne kompendium informacji na temat naszych zaoceanicznych przyjaciół, pomagające lepiej zrozumieć, dlaczego tzw. Ameryka (USA) jest tak skora do wykonywania dyrektyw syjonistów z Izraela w kwestii Iranu i nie tylko oraz jakim cudem szef tego państwa mógł otrzymać w amerykańskim Kongresie 29 owacji na stojąco w czasie jednego przemówienia. Na Zachodzie napisano dziesiątki książek na ten temat, więc żadna tajemnica, ale u nas to wciąż temat zaniedbany.

  41. http://www.prisonplanet.pl/polityka/nowa_libijska_tolerancja,p1601648069

    Slawomirski pyta godz 17:11.

    Szanowny redaktorze Polityki.
    Kiedy ponownie oglosi pan zwyciestwo demokracji w Rosji.

    Panie Slawomirski,co tu oglaszac przeciesz wynik 64% mowi sam za siebie.
    Ja wiem,dla Ameryki, wybory demokratyczne i nie sfalszowane sa tylko
    wtedy kiedy wygrywa ten ktorego oni sobie zycza,najlepiej jch czlowiek.
    Ale Rosja czy Chiny to nie Libia tu ten numer nie przejdzie.

  42. byk 5.03.13.32
    dziekuje Ci byk-u za zyczenia dla mojego
    mentora . Napewno przekażę , przy okazji
    inauguracji bedzie kontent że
    ktoś na Wisłą o nim mysli .

  43. jasny gwint
    5 marca o godz. 11:10
    A nie zalujesz, ze nie wygral Genadij Ziuganow. Przeciez bylby to powrot do przeszlosci, za ktora tak tesknisz ?

  44. Polska prawica ma sie dobrze i jest u rzadu. Polska prawica jest PO. Zasiada ono w Parlamencie Eropejskim w tzw. frakcji ludowej do ktorej praktycznie naleza wszystkie powazne europejskie partie konserwatywne i chadeckie.
    Nazywanie PiS-u, albo ONR prawicowymi obraza ta liczna rzesze demokratow. Propaganda PiS-u jest mieszanka hasel narodowych i socjalistycznych i jest skrajnie prawicowa. Takie miejsce zajal tez PiS dobrowolnie w Parlamencie Europejskim.
    Jak dlugo w Polsce jest popyt na polityke skrajnie prawicowa, tak dlugo istnienie PiS-u jest niezagrozone. Przesuwanie sie PiS-u do centrum moze go pozbawic konturow politycznych i zbytnio upodobnic do PO, co w efekcie moze nawet uczynic go zbednym. W obecnej sytucji PiS nie ma zadnych szans na poparcie wiekszosci spoleczenstwa. Wszystko wiec co mu pozostaje, to trzymac wysoko patryjotyczno-socjalistyczny sztandar i czekac w Polsce na gorsze czasy, ktore podobnie jak to obecnie ma miejsce w Grecji, moga przeorac polska scene polityczna. Z braku powoznej lewicowej konkurencji PiS jest wciaz pierwszym pretendentem do przejecia wladzy w takiej sytuacji.
    Tak wiec moja troska jesli chodzi stan polskiej opozycji koncentruje sie przedewszystkim na lewicy. PiS sobie poradzi.

  45. LEWY, 8.18. To lichy dowcip. Myślałem, że stać Cię na więcej. Tak jakby wprost Jacobsky. On także tak głupio. Ze Zjuganowem to wcale na głupi pomysł. Ma gość jaja i wiedzę. Rzecz w tym, że obaj z Putinem w pierwszym rzędzie zabiegają o interes Rosji, jej pozycję i przetrwane wobec wobec mocarstwowych zakusów jankesów dobrania się do jej azjatyckich zasobów energii i surowców. Otoczyli Rosję 900 bazami militarnymi i budują nowe. http://www.google.pl/search?q=bondsteel&hl=pl&client=firefox-a&hs=HsX&rls=org.mozilla:pl:official&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=qeNVT7m_KYvptQbzg5jxBg&ved=0CEYQsAQ&biw=1440&bih=697I Oni to wszystko wiedzą i widzą. Stabilność władzy w Rosji jest także naszym interesem, a demokracji nikt nie powinien ich uczyć. Mają własną rosyjską. Tak jak USA mają własną opartą na kompleksie militarno przemysłowym, CIA, gigantycznej armii i CFR. Putinowi można tylko życzyć powodzenia.

  46. Ted 6 marca o godz. 3:31

    Tak tak, drogi Tedzie, wszedzie wybory sa aranzowane, falszowane, tylko w Rosji przebiega to niezwykle uczciwie. Przeciez Putin do konca nie byl pewien, ze wygra ( on nie prorok, wiec skad mogl znac przyszlosc) i dlatego az sie biedak poplakal, jak mu powiedziano, ze wygral.
    Za to w zachodnich demokracjach wszystko jest z gory ukartowane. Ciekawe ktore lobby postawi na Sarkozy’ego, ktore na Obame, bo wiadomo ze tam przeciwnie niz w Rosji, ciemny lud wszystko kupi.
    Chociaz i tam jakis ciemny lud zaczyna wierzgac przeciwko uczciwym wyborom na Putina Rosji

  47. Diaspora jest czujna! (albo – nie)

    LEWY
    6 marca o godz. 8:17

    jasny gwint
    5 marca o godz. 11:10

    Panowie zanim wzajemnie rozwiniecie skrzydelka i zapedzicie sie w slepa uliczke, moze warto zagladnac do zrodla – co?

    „Dialog in der Atomfrage Der Iran zieht zur Zeit die Aufmerksamkeit der ganzen Welt auf sich. Rußland ist selbstverständlich um die immer größer werdende Gefahr eines militärischen Schlags gegen dieses Land besorgt. Sollte es dazu kommen,”
    http://www.ag-friedensforschung.de/regionen/Russland/putin-artikel.html

    „Netanjahu in Washington. „Niemand von uns kann es sich leisten, viel länger zu warten“, fügte er mit Blick auf mögliche militärische Schritte gegen Iran hinzu.“
    http://www.faz.net/aktuell/politik/zweifel-an-friedlicher-loesung-mit-iran-netanjahu-koennen-nicht-viel-laenger-warten-11673862.html

  48. Levar
    5.03. 19.25
    ONR nie jest godna szacunku ex definitione jako partia nacjonalistyczna,faszyzująca a nawet sięgająca korzeniami do nazizmu,ksenofobiczna,używająca przemocy fizycznej.
    Nie zasłużyła na szacunek bo niczego godnego szacunku nie dokonała ani nie ogłosiła.Wsławiła się przed wojną burdami a w ostatnich latach kontynuuje tę tradycję.
    Myślenie zastąpiła biciem przeciwników.Takie menelstwo,popłuczyny po NSDAP.

  49. LWEY,

    ponieważ jasny gwint również zabiega o interesy Rosji, tyle że w Polsce, tak więc Jego reakcje trzeba przyjmować bez większego zaskoczenia. Nasz blogowy Carlyle tęskni za wielkim liderem. Dla jasnego gwinta demokracja nigdy niczego nie osiągnęła poza pogrzebaniem samej siebie. Oczywiście za wyjątkiem demokracji rosyjskiej. Tak jak dla Carlyle’a, tak i dla jasnego gwinta tylko wielki przywódca autorytarny zasługuje na szacunek i uwielbienie, studiowanie i naśladowanie, nie zważając na popełnione przez nich bezeceństwa. Mentalność pokornego poddanego nic nie zmieni.

    Pozdrawiam

    PS. Jasnemu gwintowi dziękuję za wyrażone uznanie.

  50. Andrzej Falicz
    3 marca o godz. 15:43
    „Wracajac do naszych baranow”, to arbiter ctzetroglowy zapatrzony jak zwykle w jedna strone (w siebie samego), pisze jak zwykle arbitralnie krytykujac Holendrow za ugogolnianie problemu uogolniajac niemilosiernie. Wielu piszacych popelnia ten sam blad. Krotko mowiac mistrz P. traci glowe wracajac ciagle do baranow. Swiatowid trzyma sie sznurka, aby wysiasc na przystanku na zadanie. Jego tekst o Holendrach jest ksenofobiczny, sterotypowo-rasistowski. Swiatowid oprocz siebie nie jest w stanie zauwazyc l’autrui. Takie postrzeganie swiata nie czyni jednak Swiatowida swiatowcem.

    ET

  51. Jacobsky
    6 marca o godz. 14:08

    Najbardziej demokratyczne są pieniądze.
    Kto ma ich dużo, wygrywa wybory.
    Poza oczywiście monarchiami absolutnymi.
    Tam i tak władca z definicji jest najbogatszy, bo ma WSZYSTKO!!!
    Łącznie z poddanymi…..

    Czy demokratyczna jest Grecja, skoro naprzemiennie prawie rządziły tam dwa klany? Indie, gdzie rządzi prawie bez przerwy klan Gandhich?
    USA gdzie rządzą miliarderzy?
    Co kraj, to inny odcień demokracji. Finansowej…..

    Dziwienie się Rosji, że ma swój system sprawowania władzy- w rozkroku pomiędzy francuskim a chińskim, jest bezsensowne.
    Liczy się skuteczność. A tej w porównaniu z czasami Jelcyna nie brakuje. Społeczeństwo dojrzeje do zmian.
    Tak jak w Arabii Saudyjskiej…..
    A tam nikt demokracji nie wymaga.

  52. NEWSWEEK: Myśli pan o zagrożeniach gospodarczych?
    ANDRZEJ OLECHOWSKI: Gospodarczych, politycznych, różnych polskich ułomnościach, do których Platforma Obywatelska miała się odnieść. Gdy w 2001 roku współtworzyłem Platformę, wydawało się, że będziemy szukać remedium na trzy główne problemy, które w Polsce mają korzenie kulturowe. Pierwszy to fakt, że mamy co prawda wspólnotę narodową, ale nie dorobiliśmy się jeszcze wspólnoty politycznej. Stąd idea partii obywatelskiej. Drugi problem to niedobry klimat wokół przedsiębiorczości i przedsiębiorców, który u nas był zawsze, bo jest uwarunkowany historycznie. Zobaczymy, może prezydent Komorowski coś zrobi. Na przykład przedsiębiorcom przyzna najwyższe odznaczenia. Trzeci problem to napięcie między administracją a obywatelami. Urzędnicy są władzą, a nie służbą publiczną. Żaden z tych trzech problemów nie został przez rząd PO podjęty.
    http://polska.newsweek.pl/olechowski-dla–newsweeka—platforma-istnieje-dzieki-pis,71220,1,1.html
    ———————-

    Coraz więcej tych heretyków na „Prawicy”
    Dołączył Olechowski……

  53. Wracając do treści komentarza Redaktora warto mu postawić pytanie. Czy on sam jest prawicą czy może lewicą? To tak trudno teraz rozróżnić. Podobnie jak polskiego katolika od ateisty.

  54. wiesiek59

    czy rosyjski system sprawowania władzy jest skuteczny ?

    Skoro Rosjanie mają dopiero dojrzeć do demokracji, to po co się w nią bawić teraz ? Po co urządzać cyrk z wyborami ? Takie postępowanie świadczy raczej o pewnych kłopotach koncepcyjnych, jeśli chodzi o ten – według Ciebie – skuteczny system sprawowania władzy.

    Pozdrawiam

  55. Historia świata wg ONR-u

    Oto w pigułce historia cywilizacji europejskiej głoszona przez ONR. Jest to fundament myśli historiozoficznej tej patriotycznej formacji, źródło poznania świata, interpretacji procesów cywilizacyjnych, ewangelia falangistów. Cytaty pochodzą z: „Awangarda Państwa Narodowego” nr 3 (10/2003).

    “Dopiero gdy Rzym w swym pochodzie cywilizacyjnym dotarł na Bliski Wschód starł się ze śmiertelnie groźnym wrogiem, inną cywilizacją. Były to cywilizacje Syryjska i Żydowska.”

    “Pozornie zwycięstwo odnosi Rzym czego symbolem jest zburzenie świątyni w Jerozolimie, centrum cywilizacji żydowskiej w roku 70 po Ch.”

    “W roku 70 po Ch. nastąpiło II rozproszenie żydów po świecie (pierwsze w roku 587 przed Ch.), a główna fala obcych cywilizacyjnie żydów osiedliła się w sercu Imperium, działając na ich rodowitych mieszkańców degenerująco. Semici zjednoczyli się w zniszczeniu Rzymskiego dziedzictwa.”

    “Rzym infiltrowała cywilizacja żydowska skąd rozprzeszczeniała się na całe terytorium państwa zakładając obce cywilizacyjnie diaspory. Niczym rak obejmujący zdrowy organizm.”

    “Gdy Semiccy bożkowie, a wraz z nimi ich moralnoć zrównały się z rodzimymi, zatruwając ich, było już za późno. Jedynym ratunkiem było Chrześcijaństwo i choć pochodziło z Bliskiego Wschodu było oparte na zasadach cywilizacyjnie bliskich Rzymowi a dzięki swemu uniwersalizmowi mogło uratować upadającą cywilizację. W roku 395 nastąpiło wydarzenie przełomowe w dziejach Europy. Pozornie nastąpił tylko podział cesarstwa na dwie części, po prostu, w celu ratowania całości trzeba było zdecydować się na podział.”

    “Cywilizacja Bizantyjska powstała z wchłonięcia cywilizacji Syryjskiej przez cywilizację Rzymską. Proces ten był na tyle burzliwy, a cywilizacja wchłonięta na tyle żywotna, że powstała całkiem nowa metoda życia zbiorowego łącząca rzymską europejskość z bliskowschodnim orientem. Niestety, wpływy orientu były na tyle silne, że cywilizacja ta raczej łączy się z Żydowską cywilizacją obierając sobie Łacińską za wroga. Ostatecznym ciosem dla cywilizacji Rzymskiej było pojawienie się na Europejskiej arenie nowej, czwartej już cywilizacji, cywilizacji turańskiej, którą reprezentowali barbarzyńscy Hunowie.”

    “Na gruzach Rzymskiej cywilizacji zaczęłą się budowa najwspanialszego gmachu Europy – cywilizacji Łacińskiej. Najważniejszym składnikiem i spoidłem nowej cywilizacji, która przejęła rzymską spuciznę, stało się Chrześcijaństwo. Formująca się dopiero łacińska metoda życia była naturalnym oporem Europejczyków przed naporem orientu – cywilizacji bizantyjskiej i żydowskiej.”

    “Tymczasem trwała cywilizacyjna wojna o dusze. Mające wspólną matkę, cywilizacje bizantyjska i łacińska starły się ze sobą.”

    “Niestety, znaczna częć Niemiec została przy cywilizacji bizantyjskiej. Wytworzyła się kultura bizantyńsko-niemiecka. Objawem tego był stosunek cesarzy do papieży. Walka o inwestyturę była wynikiem starcia bizantyńskich Niemiec z łacińskim Rzymem.”

    “Cywilizacja żydowska zjednoczyła się z cywilizacją bizantyńską w walce z łacińskim ładem. Cios wyszedł z bizantyńskich Niemiec. To stamtąd na całą Europę rozlały się różne wywrotowe ruchy, inspirowane głównie przez cywilizację żydowską, cel miały jeden, zniszczyć łacińską jedność Europy.”

    “Chrześcijaństwo, najcenniejszy składnik łacińskiej cywilizacji, zostało poważnie osłabione. Z jej łona wyszedł bizantyńsko-żydowski protestantyzm, który nieodwracalnie zatruł Łaciński krwioobieg Europy.”

    “To bizantynizacja Europy doprowadziła do rozbiorów Polski. Bizantyńskie Prusy, Rosja i Austria dogadały się w zniszczeniu łacińskiej Polski. Stąd można tłumaczyć fakt, że słowiańska Rosja częściej zawiązywała sojusze z germańskimi Niemcami niż z innymi Słowianami. Po prostu, cywilizacyjnie bliższe są jej Niemcy, niż sąsiednia Polska. ”

    “Wielka Rewolucja z roku 1789 unicestwiła ducha prawdziwej Europy, zastępując łacińską, rodzimą, maksymę Bóg, Honor, Ojczyzna sztucznym i obcym Europejskiemu duchowi sloganem Wolność, Równość, Braterstwo. Łacińska Europa skonała pod bizantyńsko-żydowskim butem. ”

    “Cywilizacja żydowska silnie zakorzeniona na wiecie za sprawą diaspor (zwłaszcza w USA) postanowiła rozprawić się z cywilizacjami bizantyńską i turańską, roszczącymi sobie prawo do schedy po cywilizacji łacińskiej. Pierwiastki żydowskie, które wsiąknęły w cywilizacje bizantyńską i turańską stworzyły dwa śmiercionone totalitaryzmy – Nazizm na zachodzie i Komunizm na wschodzie. Cywilizacje bizantyńska i turańska są cywilizacjami świeckimi, wręcz areligijnymi, brakowało więc bodźca który popchnął by miliony do bezgranicznego fanatyzmu. Bodźcem tym stała się wiara, pseudoreligia, którą zaszczepiła sakralna cywilizacja żydowska. Niemcom religię zastąpiono wiarą w ,,naród wybrany” (skąd to znamy?), z kolei Rosjanom, wychowanym w turańskim posłuszeństwie, religię zastąpiono wiarą w Stalina i …batem.”

    “To wystarczyło aby miliony młodych Europejczyków oddało swe życie, aby spalić Europę, aby wreszcie plany żydowskiej cywilizacji ziściły się! Cywilizacja turańska i bizantyjska, wykończone niebotycznymi walkami na froncie wschodnim, straciły swą żywotność. Od roku 1945 na kontynencie Europejskim zapanowała niepodzielnie cywilizacja żydowska! Pobita cywilizacja bizantyńska od razu uznała nad sobą zwierzchność żydowską, za turańska, po okresie tzw. ,,zimnej wojny”, przyjęła ją po roku 1989. W roku 1991, niczym nie ograniczona, cywilizacja żydowska rozpoczęła decydującą fazę opanowania Europy, zniesienia państw narodowych (ostatniego reliktu cywilizacji łacińskiej) i zastąpienia ich nie europejską z ducha tzw. Unią Europejską. Unia Europejska jest wynikiem żydowsko-bizantyjskiej mieszanki cywilizacyjnej, którą z rodzimym, łacińskim dziedzictwem Europy nic ją nie łączy.”

    “Bez żadnego większego oporu cywilizacja żydowska wspierana przez bizantynizm niemiecki do reszty niszczy wszystko co jest wytworem łacińskiej Europy. Zniszczono, tak cenne w państwie łacińskim, prawo prywatne i zastąpiono je bezetycznym prawem państwowym w imię potęgi państwa totalnego – Unii Europejskiej. Zlikwidowano etykę i moralność i zastąpiono ją prawem.”

    Mój komentarz

    Jak by nie interpretować, kombinować, tłumaczyc, dywagować, (semiccy bożkowie (?), Niemcy ostoją cywilizacji bizantyńskiej, bizantyńsko-żydowski but, bizantyńsko-żydowski protestantyzm, bizantynizacja Europy doprowadziła do rozbiorów Polski, pierwiastki (???) żydowskie stworzyły dwa śmiercionośne totalitaryzmy – Nazizm na zachodzie i Komunizm na wschodzie, etc. – łamańce intelektualne, wymagające ćwiczenie dla umysłu), to i tak na końcu dojdziemy do ostatniego kamienia milowego ze skromnym napisem – My Żydzi rządzimy, degenerujemy, ewangelizujemy, reformujemy, czynimy co chcemy.

    Taka jest filozofia tzw. radykalnej patriotycznej prawicy oraz taka jest droga do niej jako elektoratu. Jeżeli ktoś by chciał go pozyskać (a o to wciąż zabiega Prezes), to musi zacząć od problemu – dlaczego obcy (konkretni obcy) nami rządzą, jak ich zidentyfikować i odebrać władzę. Wtedy może zostanie wpuszczony do poczekalni partii patriotycznej prawicy.

    Pzdr, TJ

  56. Remanenty

    W okresie, gdy przebywałem w sanatorium zostałem mocno zaatakowany przez Rybę i Jacobsky’ego. Nie miałem szans na odpowiedź – mogłem czytać i ewentualnie wpisać krótkie komentarze do „kastelki” i to bez programu korekcyjnego. Po powrocie do domu napisałem bardzo szczegółową odpowiedź na kilkanaście stron, ale zamiast „save”, pewnie nacisnąłem coś innego i tekst zniknął bezpowrotnie. To mnie zniechęciło na kilka dni, ale dziś próbuję odpowiedzieć, tylko nie wiem, gdzie umieścić, bo wpisy gospodarza są nowe. Chciałbym jednak, aby blogowicze mieli szansę zobaczenia riposty, bo może lepiej zrozumieją, co w trawie piszczy z tą przeklętą opcją zakamuflowaną.

    @Ryba
    23 lutego o godz. 21:54
    i Ryba
    24 lutego o godz. 13:19

    Cały problem wziął się z faktu, że próbowałem odpowiedzieć choć fragmentarycznie na pytanie Jiby o ludziach na byłych terenach niemieckich (po wojnie), niezależnie od tego, czy czuli się Niemcami, Polakami, czy zwyczajnie Ślązakami, Mazurami, Kaszubami czy jeszcze inaczej. Przypomniałem przy okazji pewne sformułowania z protokołu mocarstw w Poczdamie i o „okresie błędów i wypaczeń” na „Ziemiach Odzyskanych”, używając wyrazu „obcyckanych”. Rozpętała się drobna burza, w której były elementy wspólne i wielokrotnie już przeze mnie zauważone na forach internetowych w dyskusji z różnymi blogowiczami, niekoniecznie ze mną. Jakie są te najczęściej powtarzające się zarzuty czy opinie:

    1) Prawdziwy-Polak-Patriota-Katolik jest istotą bez skazy i nie był i nie jest zdolny do uczynienia niczego złego. Nie skrzywdziłby nawet Muchy – chyba, że jest ministrą z niewłaściwej opcji politycznej. Wszystko zło, przypisywane Polakom to fałsz i kłamstwo. Jeśli na terenie państwa polskiego dokonano zbrodni po wojnie, wtedy nie robili tego Polacy, tylko Sowieci i Komuniści, tak jak w porzekadle o Żydach i Cyklistach, którzy są winni wszystkiego zła na świecie. Uczestniczenie w powojennych zbrodniach setek tysięcy obywateli, a może więcej nie świadczy o niczym, bo to z pewnością nie byli Polacy. Całe wojsko Polskie, które u boku Armii Czerwonej przeszło szlak wojenny i znęcało się nad cywilami, to pewnie byli kryptokomuniści. Mój teść wielokrotnie hamował zapędy brutalnych kolegów z armii, bo był faktycznie katolikiem nie tylko z nazwy, ale pamiętał nauczanie Chrystusa i szanował życie każdego człowieka, nawet cywila na Pomorzu, o czym jego polscy koledzy zapominali. Według oficjalnej propagandy Sowieci i Polacy zachowywali się tak humanitarnie i godnie jak załoga „Rudego”, która nie skrzywdziłaby cywila – ba! nawet wroga – gówniarza, który zabił sympatycznego sowieckiego sapera, który uratował niemieckie miasto przed zniszczeniem. Janek Kos był oburzony i … prawie zastrzelił chłopca, ale się opanował. Takimi ludźmi mieli być wojskowi i milicjanci polscy – kryształowi ludzie. A jak wyglądała rzeczywistość? Nie muszę sięgać daleko. Mój ojciec – cywil, Ślązak, mówiący i piszący po polsku wracał do domu po wojnie. Około 20 km przed domem zatrzymała go milicja, okradła, skatowała i trzymała bezprawnie około 2 miesiące, znęcając się fizycznie i moralnie. Poranna rozrywka oprawców wyglądała tak: Aresztanci musieli na czterech kończynach ustami pobierać gnój z jednego rogu podwórka i transportować na drugi koniec i „apiat” od nowa . Oprawcy korygowali biciem ewentualne niedokładności w tej „pracy”. Koniec tej porannej rozgrzewki następował dopiero wtedy, gdy nadzorcy byli zbyt zmęczeni „wychowywaniem” swych podopiecznych. Nikt mi nie wmówi, że to nie byli polscy patrioci – katolicy, którzy wykonywali tylko rozkazy Sowietów, w duchu płacząc nad losem więźniów, po prostu sprawiało im to przyjemność, byli to Polacy, ale odpadki użytkowe narodu. Tak szlachetni ludzie nie mogli organizować „polskich obozów koncentracyjnych”, ta nazwa obraża naród polski. Jeśli redaktor Silesii napisał artykuł o powojennych polskich obozach koncentracyjnych, pewien patriota był tak oburzony, że spowodował oskarżenie i proces tego redaktora. Zabawność tego procesu mimo poważnego zarzutu polega na tym, że oskarżający i oskarżony nosili to samo nazwisko (Pollok), mieli tylko różne imiona. Katowicki sąd powołał ekspertów – polskich historyków i ci przyznali, że większość, albo wszystkie poniemieckie obozy koncentracyjne działały znakomicie jeszcze kilka lat po „wyzwoleniu”, tylko inni byli oprawcy oraz więźniowie. Sąd uniewinnił redaktora.

    2) Wtedy próbowano zaatakować go z innej strony.
    „Pisze o polskich obozach koncentracyjnych, ale nie pisze o niemieckich, lub o przyczynach, usprawiedliwiających zemstę Polaków za zbrodnie Niemców” .
    Ten sam zarzut postawili mi blogowicze. Co odpowiedział redaktor Silesii?
    O zbrodniach niemieckich wie cały świat i napisano tysiące prac naukowych, a o zbrodniach Polaków nie wie nawet przeciętny obywatel państwa polskiego, bo propaganda nie pozwoliła na to. Gdy wyszły sprawy typu Jedwabne, oburzenie większości Polaków nie było skierowane na zbrodniarzy, a na tych, którzy ujawniając to zdarzenie szkalowali wspaniały naród polski, który ratował Żydów, a nie spalił lub zastrzelił jak AK w lasach.

    ***antonius opisuje przemarsz tych sił niszczących tylko w jedną stronę, czyli tragicznego odwrotu
    Teraz, gdy wszyscy, którzy chcą żyć normalnie zdejmują ten problem z porządku dziennego, bo nie sposób z nim obcować na codzień i żyć na codzień z tą traumą.***

    Ja rozumiem, że każdy zbrodniarz nie lubi, aby o jego czynach mówiono, prawda nie zawsze jest miła. Zdziwiło mnie następne zdanie, które jest albo kłamstwem, albo niewłaściwą oceną moich wypowiedzi:

    ***Zaskoczył mnie jednak antonius w swoich wywodach kierowanych do Jiby niemiecką oceną przeszłości historii wojny i okupacji oraz okresu po wyzwoleniu. ***

    Nie rozumiem, skąd takie stwierdzenie. Nie znam i nie interesuje mnie „niemiecka ocena historii”, nawet jej nie znam! Natomiast wstawka o Steinbach to już wolne żarty.

    ***Argumenty antoniusa sprawiają wrażenie cięzkiego ostrzału ze skrajnej prawej flanki pani Stainbach..Dodam, że pani ta urodziła się niedaleko mojego miejsca zamieszkania, w Rumii […] Kiedy pani Stainbach zawyła o wypędzonych z własnej ziemi, Rząd RP zaproponował jej osiedlenie się w miejscowości urodzenia, Rumii.***

    O takiej łaskawości polskiego rządu słyszę pierwszy raz. Gdy Pani Steinbach zapowiedziała wizytę w Gdańsku, patrioci z PiS’u domagali się od władz, aby jej zabronić wjazd do Polski, mimo Schengen itp.

    ***Z praktyki zawodowej wiem, ze w czasie sądzenia zbrodni, u zbrodniarzy pojawia się coś na kształt asymetrii w ocenie tragicznego zdarzenia. Podobnie u antoniusa.
    W uproszczeniu mówiąc nie widzi on przemarszy niemieckich wojsk na wschód, zniszczeń mordów i działań piątej kolumny.***

    Ten sam zarzut. Powiem jak hydraulik Kobuszewski i Gołas – „to znam na pamięć”, to oczywista oczywistość, a więc banalne.

    ***Na brutalne spotwarzenie zareagował jasny gwint, zwracając uwagę antoniusowi, że zwrot o ziemiach przyznanych Polsce przez alintów jako „obcykanych” jest niestosowny.***

    Nie bardzo wiem na czym polega to brutalne spotwarzenie, czy chodzi o cytat z protokołu o „tymczasowej administracji”? To nie mój wymysł tylko Aliantów. A to „obcyckowanie” jest widoczne dla każdego obserwatora dziejów. Nie chce mi się dyskutować na temat kilku następnych napastliwych zdań, olewam je, choć miałbym odpowiedzi.

    ***Ileż trzeba mieć tupetu, żeby twierdzić, że obozy w których przebywali Niemcy w oczekiwaniu w przesiedlenie, porównywać do takich fabryk śmierci jak Oświęcim, a nawet twierdzić, że były gorsze.***

    Nie trzeba tupetu, wystarczy znajomość realiów. Ryba wie dużo o Oświęcimiu (niemieckim), ja co nieco o Łambinowicach i Zgodzie w Świętochłowicach. Niewtajemniczonym zalecam przeczytanie najświeższych artykułów w internetowej Silesii.

    *** Jako przedstawiciel nauk ścisłych powinien antonius być uczulonym na proporcje. i wiedzieć, że Oświęcim, to nie ta sama skala co Łambinowice.***

    Liczbowo faktyczne, moralnie nie. Dla ofiar jest to bez różnicy.

    ***Brzydzę się przemocą, nie tylko fizyczną. Dlatego każda śmierć zadana przez barbarzyńcę jest tragedią i winna być rozliczona – osądzona.***

    Jestem tego samego zdania.

    ***Czy w Niemczech skrupulatnie dokonano oczyszczenia?***

    Lepiej niż u nas! Nawet przesadnie. Opowiem stary dowcip:
    Na szosie pewien kierowca straszliwie piraci, przeszkadza wszystkim. Udało się Niemcowi zatrzymać faceta. Podszedł do samochodu, zdjął kapelusz i zapytał grzecznie: „Czy łaskawy Pan jest Żydem”? „Nie”, odpowiedział pirat. „To wyłaź, ty świnio”!

    Następny akapit opisuje jakoby moje stanowisko w sprawie granic. Ja nie mam pojęcia o prawie międzynarodowym i nie wyraziłem żadnej opinii, potwierdzam tylko to co sam przeczytałem. O targach i knowaniach między Niemcami, Rosją, Anglią i Francją przed zjednoczeniem cosik słyszałem, ale to mnie nie interesowało i nadal mało bawi, bo jestem realistą. Wiem tylko z Internetu, że są siły w Niemczech, dla których sprawa nie jest ostatecznie załatwiona, ale chyba nie mają przebicia ani w rządzie, ani u większości ludzi. Pewnie BdV ma jakieś ciągoty, ale to rozumiem, tak jak mojego kolegę, który powiedział, że wróci do Polski, gdy Lwów będzie polski. Chyba nie zobaczę już tego pana!

    ***I jescze jedno. Twoja interpretacja zapisów niemieckich protokułów ustaleń dokonanych przez aliantów w sprawie granic jest wręcz szokująca, bo wynika z niej, że bezprawnie zostały zajęte przez Polskę, tzw „Ziemie Obcykane”.***

    Ja niczego nie interpretowałem, tylko podałem sformułowanie, które osobiście przeczytałem, nie mam takich umiejętności jak Lex.
    Aha! Już wiem, gdzie jest niedomówienie z tym „bezprawiem”. Polacy „zaokrąglili” przejęty teren w ujściu Odry z Szczecinem, a to podobno nie wynikało z ustaleń poczdamskich, ale tego nie widziałem na własne oczy w protokole, a do Poczdamu już nie pojadę.

    **Moja wiedza wynikająca z zapisów protokułów w języku angielskim jest taka jakie jest faktyczne posiadanie tych terytoriów.
    Potwierdziły ją wszystkie mocarstwa w okresie powojennym. ***

    Tu sobie sam zaprzeczasz, skoro spór rozgorzał przed zjednoczeniem Niemiec. Widać nie było niczego oczywistego, bo traktat pokojowy miałby być podpisany z Niemcami a nie dwoma państewkami lub strefami okupacyjnymi. Stąd opór Polski dla zjednoczenia Niemiec.

    ***W zasadzie powiniem skupić się na poruszonym przez Ciebie, jako głównym, temacie sprawie losu Ślązaków, którzy przeżyli gehennę od jednych i od drugich. W sumie, w większości byli oni związani z Niemcami i niechętnie nastawieni do ludności napływowej, co wywoływało nieufnośc Polaków. ***

    Oj rybo, rybo!
    Poruszasz się w bardzo mętnej wodzie! Odnośnie miejskiej ludności z mojego pokolenia to prawda, co piszesz i tę nieufność ludności napływowej odczułem na własnej skórze i mógłbym tez humoreski na ten temat napisać. Ja to nazywam wprost – dyskryminacją – bo oficjalnie byliśmy pełnoprawnymi obywatelami, zasłużonymi dla sprawy polskości, bo przetrwaliśmy 700 lat germanizacji i zachowali pewne elementy polskości. Ten frazes słyszałem setki razy z ust przedstawicieli nowej władzy po zakończeniu „okresu błędów i wypaczeń”.
    Z naszej strony nieufność też miała uzasadnienie. Zakpiono sobie w chamski sposób z ludzi, którzy walczyli o polskość Śląska i wyeliminowano doszczętnie wszystkich przedstawicieli inteligencji śląskiej (a byli i chcieli uczestniczyć w procesie przeobrażenia Śląska). Mianowano niby naszego przedstawiciela na wicewojewodę, kretyna o „poprawnej” przeszłości (KPD) i on nas kompromitował tak długo, aż mu Polska zbrzydła i wyjechał na stałe do Niemiec. Ja po tych 700 latach oporu przeciw germanizacji też jeszcze pamiętałem 3 wyrazy, podejrzane o pochodzenie polskie (gonek, gnoutek i placek), czyli nie było tak źle ze mną.

    Gorzej było na wsiach, gdzie żyli powstańcy śląscy z rodzinami. Typowy obrazek z tamtego czasu:
    Pewnego ranka przyjeżdża ciężarówka z UB i milicją oraz rodzina „z za Buga”, która została podobno zgodnie z prawem nowym właścicielem gospodarstwa. Autochtoni mogli zostać w przybudówkach, albo gdziekolwiek do czasu wysiedlenia do Niemiec i na razie są niewolnikami tej rodziny ze wschodu i mogą być gnojeni bezkarnie, aby nie zapomnieli tak szybko, dlaczego walczyli o polskość Śląska i przelewali krew w powstaniach. Powstańcom było pewnie głupio przed potomstwem, ale dzieci i wnuki znienawidziły nowych panów, to trochę więcej niż „nieufność”.
    Niedawno temu sprawdzałem, czy te działania były zgodne z prawem. Otóż nie były!!! Ustawa o mieniu poniemieckim nie dotyczyła autochtonów, którzy uzyskali Tymczasowe Zaświadczenie Narodowości Polskiej (za 25 zł), a do tego wystarczyło przed komisją wyklepać pacierz po polsku!

    Ucieszyło mnie następne zdanie, w którym znów sobie zaprzeczasz w sprawie tej tymczasowości, o której mi mówili często repatrianci (rodzina żony).

    ***Sytuacja ta w powiązaniu z tymczasowością Ziem Zachodnich powodowała wzrost anarchii wyrażającej się czasami w tragicznych skutkach. ***

    Jaka „tymczasowość” skoro wszystko było ustalone???

    Nie komentuję sprawy Warszawy, bo winni śmierci miasta i 200 000 mieszkańców mają swoje muzeum, w którym się gloryfikuje ich zbrodnię. Mnie to nie interesuje.

    ***Nie są mi też znane szczególy niepotrzebnych okrucieństw na ludności śląskiej ze strony przesledlonej z Kresów Wschodnich ludności polskiej.***

    Pewnie były, jak zawsze, gdy jeden człowiek ma absolutną władzę nad drugim. Były jednak również przykłady zgodnego współżycia byłych i aktualnych gospodarzy, to zależało od charakterów ludzi, a mentalność wschodniaków jest taka, że w zasadzie są bardzo gościnni i zgodni, choć na mój gust zbyt wylewni – do tego nie byłem przyzwyczajony. Raczej pasowala mi mentalność Poznaniaków, ale to rzecz gustu.
    Ataki Jacobsky’ego skomentuję osobno.

  57. Aleksander
    6 marca o godz. 13:32
    Pogratulowac pryncypialnosci i niewzruszonej pewnosci siebie.
    Swoja droga ciekawe, ze Pan i panu podobni nie potraficie wybaczyc
    tym z ONR-u, ze kiedys tam wybili Wam pare szyb, a potrafiliscie wybaczyc
    tym, ktorzy masowo mordowali Waszych wspolbraci.
    Czyzby jurgielcik mial az tak kojaca moc?

  58. TJ
    6 marca o godz. 17:37
    „My Żydzi……”

    Szanowny Panie,
    to bardzo milo, ze zechcial sie Pan przedstawic.
    Nam, Polakom latwiej jest dyskutowac, jesli wiemy, z kim
    mamy do czynienia. Latwiej zrozumiec takie, czy inne postawy i poglady.
    Jak sie wie, gdzie co moze kogo uwierac, to i dogadac sie latwiej.

  59. Panie osobisty wrogu marksizmu (martwego zresztą), w polityce nie to jest ważne kim się jest, lecz to, za kogo uważa go wyborca, nieważne jest jaka jest prawda, lecz to, co za prawdę uważa wyborca, nieważne są zamiary danego gościa, czy partii, lecz to, jak te zamiary widzi i rozumie wyborca. Oczywiście, PiS jest jest w programie gospodarczo-społecznym mieszanką lewicy i lewackości. Ale nałożył na to ornat, obwiesił się krzyżykami i kadzi kadzidłem i to starczy dla 30 proc. publiczności, by uwżać go za prawicę i na dodatek narodową. Dlatego tak cienko przędzie SLD! 40 proc. narodu kocha PRL, choć nie odważa się tego tak nazwać, albo nie zdaje sobie z tego sprawy, i chciałoby socjalizmu, jak drzewiej bywało. Z tego 30 proc. socjalizmu narodowego. I to oferuje PiS, jakkolwiek nie nazywając rzeczy po imieniu. 10 proc. zostało dla SLD, czyli socjalistów europejskich. Ale z tym ich socjalizmem mogliby sobie zawojować Szwecję.
    Jeszcze parę słów dla gęsto występujących tu miłosników niezgłębionej mądrości narodu rosyjskiego i jego przywódców, zwłaszcza w najnowszym wydaniu. Pozwolę sobie zatem zauważyć, że ostatnie 100 lat Rosji to marsz od klęski do klęski, począwszy od Cuszimy, a kończąc na zapadnięciu się ZSRR i wojnach kaukaskich. Z klęsk tych państwo wygrzebywało się na powierzchnię straszliwym kosztem ludzkim. Michaił Gorbaczow wyliczył, że dzięki Rewolucji Październikowej i II Wojnie zagładzie uległo w Rosji i jej zaanektowanych koloniach (to moje określenie, JN) 40 mln istnień ludzkich (i ma u Rosjan przechlapane). Potem oceanami nędzy ludzkiej zbudowano potęgę wojskowo-kosmiczną ścigając się z cywilizacją euroatlantycką. Z jakim skutkiem? Cywilizacja euroatlantycka wyścig wygrała (z palcem…), pławiąc się w dobrobycie. A jak Moskale na tym wyszli? To dzięki nieskończonej mądrości inaczej przywódców rosyjskich, popieranych przez naród – co nie ulega wątpliwości – pobity został rekord świata, którego już nikt nigdy nie pobije: po najdłuższym okresie pokoju w historii, o własnych nieprzymuszonych siłach zapadło się imperium rosyjskie zwane Związkiem Radzieckim. Drodzy putinowcy: Rosję pod rządami kolejnych Putinów czeka ćwierćwiecze (nie upieram się co do dat) dreptania w miejscu w jałowym dążeniu do odbudowania imperium, a potem kolejna katastrofa. Jak myslicie, dlaczego Putin i spółka tak kochają i bronią Asada i wetują co się da w ONZ? Ano dlatego, że nie chcą precedensu w postaci „mieszaznia się w sprawy wewnętrzne innych państw”. Zresztą władcy Chin tak samo. Bo przecież być może dla zachowania władzy trzeba będzie zabić milion ludzi (a w Chinach 10 mln)?

  60. Uwagi dla Jacobsky’ego
    Przepraszam za remanenty – to już koniec!

    @Jacobsky
    24 lutego o godz. 16:35

    ***Blogowicz antonius jak zwykle wygodnie zapomina (choć z racji wieku powinien pamiętać – nawet Alzheimer nie wymazuje wspomnień z dzieciństwa) o swoich sąsiadach, którzy ryczeli „Sieg Heil” i pchali się na Wschód za obłąkanym wodzem, by tam krzewić germańską kulturę wśród podludzi.***

    Przejrzałem listę wszystkich sąsiadów i nikt nie pasuje do Twojego opisu. Na wschód pojechali dopiero w 1945 roku za „łagodną” namową Sowietów i zapewniam, że pojechali bez krzyku „Sieg Heil”. Poza tym wodza tam nie było tylko językoznawca Dżugaszwili, który ich poprosił o pomoc w odbudowie kraju i nie wypadało odmówić. Jeden wrócił, ale go nie poznałem, tak się zresocjalizował anatomicznie. Człowiek bardzo łagodny, głęboko religijny, powiedział mi wtedy: „Rosyjski człowiek, to jedna wielka bestia”. Może nie zrozumiał, na czym polega humanizm socjalistyczny?

    ***I nawet ze Ślązaków nie ma co robić niewinnych ofiar jhistorii. W 1939 roku 90% ludności powiatu rybnickiego, wcielonego do Reichu, wybrało jako przynależność państwową Rzeszę.***

    Nie słyszałem od przyjaciół z Rybnika, aby mieli prawo decydować o przynależności lub nie Śląska do Niemiec. Wydaje mi się, że o tym decydował Hitler?
    Plebiscyt był kilka lat wcześniej! Może Ci chodzi o „folkslisty”?

    ***Owszem, były to zachowania naganne, ale z drugiej strony w pewnym sensie wytłumaczalne traumą, jaką była wojna wywołana przez Niemców. Zdaje się, że mimo wszystko selekcji do komór gazowych, zabiegów pseudomedycznych, pracy do upadku z wycieńczenia, chleba z trocin i wody z brukwią nie było w tych obozach…***

    Nie mogę słuchać tej durnej gadki o traumie, a jeśli chcesz wiedzieć jak było z konsumpcją trawy w Łambinowicach, to poczytaj aktualne artykuły w internetowej Silesii. Ja nie muszę, bo słuchałem relacji świadków.

    Jak słyszę o traumach to myślę o panience z ABW, która samobójcowała Panią Blidę i będąc w traumie wytarła wszystkie ślady na broni, umyła rączki i nie mogła być przesłuchiwana.
    Teraz w traumie jest dyżurny i nie można go przesłuchać, ale podobno miał jeszcze refleks, aby fałszować dokumenty.
    Zbrodnie na Ślązakach były dokonywane długo po szale zwycięstwa, więc nie przesadzajmy z tą traumą!

    ***Pozdrawiam i życzę udanego pobytu w sanatorium. Może przy okazji wróci też pamięć.***

    Dziękuję za życzenia. Pobyt był faktycznie udany.
    Nie musi wracać to, co jest zawsze żywe, jak Lenin na bramie stoczni Gdańskiej.

    W pewnym sensie poparła mnie „dobrze ładnie”.
    @dobrze ładnie
    25 lutego o godz. 17:10
    Musiałbym cytować całość i w ramach komentarza powtórzyć wszystko swoimi słowami – a to nie ma sensu!

    @Jacobsky
    25 lutego o godz. 22:01

    ***…staram się wyciszyć lamenty antoniusa nad niedolą Ślązaków, gdyż staram się zrozumieć (o ile to możliwe) tamtych ludzi, którzy przeżyli wojnę i mając ją świeżo w pamięci reagowali tak, anie inaczej na wszystko, co miało związek z Niemcami. ***

    Nie przesadzaj z tymi lamentami. „Chłopaki nie płaczą”, albo już nie. Jeśli płakałem (bo nie pamiętam) to nie z bólu, gdy mnie koledzy polscy uderzali w czoło i krzyczeli „Heil Hitler”, ale z bezsilności, bo oni byli panami, a ja nikim i nikt się nie ujął za mną. To zostawia ślady w psychice dziecka i niestety Alzheimer tego jeszcze nie zasłonił mgłą. Do dziś nienawidzę pięknej pieśni maryjnej „Czesć Maryji…”, bo natychmiast słyszę falset nauczycielki śpiewu, która autochtonów traktowała zupełnie inaczej niż swoich. Na szczęście pozostali nauczyciele byli wspaniałymi ludźmi, poza absolutnym sku..synem – katechetą. O nim już pisałem kilkakrotnie.
    Czasem dyskryminacja bywała tak śmieszna i karykaturalna, że nadaje się to tylko do humoresek. Może kiedyś opowiem.

  61. TJ uczepił się znowu Żydów, jak rzep psiego ogona, a pośród bywa przecież wielu porządnych ludzi (wyłączając syjonistów niestety); Rabbi Yitzhak Kaduri na przykład, wielki autorytet i nauczyciel, wyjawił publicznie imię Mesjasza, najpewniej po to, by jego rodacy dłużej już czasu nie marnowali, czekając wciąż na pociąg, który dawno odjechał, a wzięli się nareszcie za coś dla świata konstruktywnego, dla odmiany od konstruowania oraz detonowania bomb atomowych, budowy murów, czy obroży elektronicznych : http://www.youtube.com/watch?v=k0DTT3u2JZ8&feature=related Rabbi twierdzi, że imię Mesjasza to Jezus Chrystus. Co prawda nie dla wszystkich to jest wiadomość nowa, ale dla wielu jednak jak najbardziej.

    Inny z kolei mówi, że Żydzi z Arabami nie mają żadnego konfliktu, żyli pośród nich przez stulecia, pod arabskimi rządami i chwalili sobie. Do dziś żyją i sobie chwalą. W Maroku na przykład, w Jemenie, albo w… Iranie, gdzie diaspora żydowska liczy sobie obecnie 25000 osób. Wygląda na to, że Izrael chce ich zbombardować, a to chyba nie bardzo po bratersku…
    http://www.youtube.com/watch?v=k0DTT3u2JZ8&feature=related

    Leonowi Zawodowcowi najwyraźniej w to graj, odnośnie akcji militarnej USA przeciwko Iranowi zeznaje przed AIPAC tak: „nie dajcie się zwieść, będziemy działać, jeśli zaistnieje taka konieczność – cytuje Reuters fragment wystąpienia Panetty na forum Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Akcji Politycznej (AIPAC).”

    Osadnicy żydowscy w Palestynie to także ciekawy temat, choć ich do porządnych ludzi zaliczyć już raczej nie można, z tymi ich charakterystycznymi gałązkami oliwnymi, które niosą ze sobą w rękach wyganiając Palestyńczyków z domów oraz z napisami na murach typu „Do gazu z Arabami” http://www.youtube.com/watch?v=Scg9ewenWUY&feature=related

    Podobnie dziewczyny izraelskie, cieszące się z bombardowania Palestyny, jedna twierdzi, że jest „odrobinę faszystką”: http://www.youtube.com/watch?v=TkCBK4-5tRI&feature=related

    Jimmi Carter nie jest co prawda Żydem, ale jako były prezydent USA oraz wieloletni negocjator pomiędzy Żydami i Palestyńczykami tematykę zna doskonale, napisał nawet niedawno książkę „PALESTYNA – POKÓJ, A NIE APARTHEID”. W wywiadzie dla amerykańskiej telewizji MSNBC mówi o okupacja Palestyny przez Izrael tak: „prześladowanie Palestyńczyków jest jedną z najgorszych deprawacji rasy ludzkiej jaką znam”. Dziennikarz pyta „większą nawet niż w miejscach jak Ruanda?” Jimmi Carter odpowiada: „Tak, myślę że tak”. http://www.youtube.com/watch?v=uvtC_qzHVM4&feature=related

    A teraz rewelacja dnia – deus ex machina! Lehman Brothers powstaje z grobu – nie było go, a już jest. Cud.

  62. Levar
    6 marca o godz. 18:40

    Levarku, tepy, ograniczony cymbale, Czy ty wogole zrozumiales cokolwiek z tego co TJot napisal. Dlaczego sie odzywasz, jak madrzejsi wypowiadaja sie. Lapiesz jakies jedno zdanie, jak malpa bawisz sie nim, nie rozumiejac jego kontekstu.
    Uwierz Lewarku, ze TJot to wyzsza liga i zacytuje ci Borowieckiego w *Ziemi Obiecanej* Ty tak widzisz TJota, jak swinia widzi lecacego orla.
    Zajmij sie chrzakaniem.

  63. Janina Nowicka
    6 marca o godz. 18:44

    Swietny tekst, nic dodac, nic ujac. Z glebokim szacunkiem
    Pozdrawiam

  64. TJ
    Proszę, przy okazji zacytuj coś lub powołaj się na Konfucjusza.
    Założyłem się z przyjacielem, że wówczas niejaki Levar uzna Cię za Chińczyka.

  65. Pani Janina Nowicka była o 18.44 u cioci na imieninach. I tam opowiadano bajki i wróżono z fusów.

  66. Napieprzono do soli. Media grzmiały o truciznach, neutronach i kantach. Okazało się, że sól czysta jak łza. Tylko sąsiedzi nie uwierzyli i przestali kupować żywność z głupiego kraju samobójców. Jeden głupek namawiał Reagana do zagłodzenia polskich kur. I mu się udało nawet więcej, bo nawet konsumenci ogłupieli

  67. Levar
    6 marca o godz. 18:40
    TJ
    6 marca o godz. 17:37
    „My Żydzi……”
    Szanowny Panie,
    to bardzo milo, ze zechcial sie Pan przedstawic.
    Nam, Polakom latwiej jest dyskutowac, jesli wiemy, z kim
    mamy do czynienia. Latwiej zrozumiec takie, czy inne postawy i poglady.
    Jak sie wie, gdzie co moze kogo uwierac, to i dogadac sie latwiej.”

    Mój komentarz

    Autorze, niepotrzebnie odwracasz kota ogonem w wygodną dla siebie stronę. Nie wyszło śmiesznie, ani ciekawie.

    Po przeczytaniu takiego tekstu-popisu ignorancji o rozwoju cywilizacji, jaki przytoczyłem, są tylko dwa wyjścia – wziąć to wszystko na poważnie i zostać misjonarzem-pałkarzem ONR-u lub puknąć się w czoło i pójść dalej. Sądzę, że 95 % blogowiczów uczyniło to drugie.

    Pzdr, TJ

  68. Levar
    6 marca o godz.18.22
    Cieszę się niezmiernie,że potwierdził Pan prawdziwość tego wszystkiego co pisałem o ONR.Szczególne uznanie budzi potwierdzenie antysemityzmu ONR o czym ja nie wspomniałem.Każde uzupełnienia opisu aberracji umysłowej narodowców budzi moje szczere uznanie.

  69. Amerykański finansista Allen Stanford, b. szef nieistniejącej już firmy Stanford Financial Group, który zdołał oszukać 30 tys. inwestorów na całym świecie, został we wtorek uznany przez ławę przysięgłych w Houston za winnego sprzeniewierzenia siedmiu mld dol.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/finansista-zwany-malym-madoffem-skazany,1,5049310,wiadomosc.html
    ————–

    Ciekawe……
    Czyżby istniała sprawiedliwość?

  70. LEWY godz 12:10; moze masz i racje,ale jdac twojm tropem myslenia
    nalezalo by w ogule przestac mowic o wolnych wyborach i demokracji
    gdzie kolwiek bo gdziez ona jest ?.
    A jak juz to zaczac mierzyc wszystko jedna miara i przestac wyznawac
    moralnosc Kalego.
    Tak sie jakos zawsze sklada ze czym bardziej w prawo to wiecej obludy
    i hipokryzji.

  71. Ale mimo wszystko krótkie pytanko… ?
    Dlaczego organizacje faszystowskie (ONR, Naszosc) Polityka nazywa „prawicowymi ?
    I dlaczego PiS- czyli Partia Narodowo-Socjalistyczna z programem Socjalistycznym nazywacie „PRAWICA” ?
    Z prawica maja tylko tyle wspólnego ze wyznaja Kult Matki Boskiej. Wydawalo by sie ze budowanie Spoleczenstwa Obywatelskiego powinniscie panowie politolodzy i polityczni publicysci zaczac od nazywania spraw po imieniu…
    Kazda manifestacja- podkreslam KAZDA tzw przez Was „PRAWICY” poprzedzona byla msza sw w kosciele.
    A prawdziwa prawica raczej jest daleko od Kosciola Katolickiego, chyba ze… Mamy doczynienia z Socjalistyczno-Chrystusowym kosciolem. Chociaz nawet Episkopatowi sie to nie miesci w glowie.

  72. Antonius
    6 marca o godz. 17:54

    „***I jescze jedno. Twoja interpretacja zapisów niemieckich protokułów ustaleń dokonanych przez aliantów w sprawie granic jest wręcz szokująca, bo wynika z niej, że bezprawnie zostały zajęte przez Polskę, tzw „Ziemie Obcykane”.***
    Ja niczego nie interpretowałem, tylko podałem sformułowanie, które osobiście przeczytałem, nie mam takich umiejętności jak Lex.
    Aha! Już wiem, gdzie jest niedomówienie z tym „bezprawiem”. Polacy „zaokrąglili” przejęty teren w ujściu Odry z Szczecinem, a to podobno nie wynikało z ustaleń poczdamskich, ale tego nie widziałem na własne oczy w protokole, a do Poczdamu już nie pojadę.”

    Mój komentarz

    Dla porządku, zgodności z historycznymi faktami.

    1) Polska administracja, która usiłowała się organizowac na Ziemiach Zachodnich i Północnych oraz wojsko, przeprowadzały od 10 czerwca 1945 r. do czasu Konferencji Poczdamskiej tzw. dzikie wysiedlenia Niemców. Odbywało się to niezwykle chaotycznie, brutalnie, odwetowo. Mnóstwo rabunków, gwałtów, ofiary śmiertelne szczególnie wśród starszych ludzi, których w pierwszej kolejności chciano się pozbyć.

    Takie wysiedlenia objęły także zdobyte tereny w okolicach Szczecina i w samym mieście, choć tutaj pozostało po ewakuacji przeprowadzonej przez władze nazistowskie przed nadejściem frontu, jedynie 5 000 mieszkańców.
    Na początku lipca na wskutek różnych pogłosek i podobno starań komunistów niemieckich, by Szczecin należał do Niemiec, następuje fala powrotów zdezorientowanych wyewakuowanych mieszkańców do Szczecina.
    Powodem zamieszania była postawa dowództwa radzieckiego, które było w owym czasie carem i bogiem na tym terenie i zaangażowanie się tego dowództwa w działania przyszłościowe, strategiczne – ujście Odry, Świnoujście, a także Szczecin miały być obszarem lokowania najważniejszej bazy lądowo-morskiej dla Armii Czerwonej. W związku z tym powstała wątpliwość, czy Szczecin będzie należał do Polski.

    2) Protokół Konferencji Poczdamskej (02-08-1945) wytycza linię granicy polskiej na zachodzie – na zachód od Świnoujścia, od Bałtyku na południe i dalej linią Odry oraz Nysy Łużyckiej aż do granicy z Czechosłowacją.

    „The three Heads of Government agree that, pending the final determination of Poland’s western frontier, the former German territories cast of a line running from the Baltic Sea immediately west of Swinamunde, and thence along the Oder River to the confluence of the western Neisse River and along the Western Neisse to the Czechoslovak frontier,”

    3) Protokół ten mówi wyraźnie o tymczasowej administracji polskiej na tych ziemiach „do czasu zawarcia traktatu pokojowego”, co stwarza dzisiaj post factum pewne wątpliwości interpretacyjne co do litery porozumienia (tymczasowość) lecz nie pozostawia żadnych złudzeń co do ducha porozumienia, ponieważ po pierwsze Protokół przewiduje przesiedlenia Niemców z tych terenów na Zachód (do stref radzieckiej i angielskiej), po drugie co do samych Niemiec przewiduje szereg fundamentalnych działań zmieniających same Niemcy, pozbawiających je na przyszłość motywów dla agresji i rewindykacji (denazyfikacja, dekartelizacja, zmiana ustroju, wychowanie społeczeństwa, itd.), co było właśnie najgłówniejszym powodem odłożenia traktatu pokojowego na przyszłość.

    W zamyśle taki traktat miał być podpisany z państwem uporządkowanym, a na to trzeba było czasu. Z tego powodu granice w protokole Konferencji Poczdamskiej określono – „do czasu traktatu pokojowego”, a tereny jako „oddane pod administracje polską”.

    Niestety historia wytworzyła zimną wojnę, układ sił i priorytety się zmieniły.

    Traktatu nigdy nie zwarto, a granice zachodnie Polski potwierdzono w rozmowach tzw. Konferencji 2+4 (RFN, NRD, ZSRR, USA, Wielka Brytania, Francja) w roku 1990 odbytej w intencji zjednoczenia Niemiec i ostatecznego uporządkowania granic oraz w Traktacie o potwierdzeniu istniejącej granicy polsko-niemieckiej podpisanym 14 listopada 1990 będącym wypełnieniem ustaleń podjętych w rozmowach 2+4.

    Pzdr, TJ

  73. Stary outsider
    6 marca o godz. 20:28
    „TJ
    Proszę, przy okazji zacytuj coś lub powołaj się na Konfucjusza.
    Założyłem się z przyjacielem, że wówczas niejaki Levar uzna Cię za Chińczyka.”

    Mój komentarz

    Jak widać i czuć, słowa manifestu własnej partii nie mogą przejść przez gardło jej bojownikom. Potrzebują tedy zamieniać się w piskorzy, kluczyć i lawirować, nieprzystojnie palić głupa, bardziej niż Chińczyk poczęstowany dowcipem o Mao na oficjalnym przyjęciu.

    Przy tym ta nieodparta potrzeba bycia kategorycznym Polakiem…

    Levar
    6 marca o godz. 18:40
    TJ
    6 marca o godz. 17:37
    „My Żydzi……”
    Szanowny Panie,
    to bardzo milo, ze zechcial sie Pan przedstawic.
    Nam, Polakom latwiej jest dyskutowac, jesli wiemy, z kim
    mamy do czynienia.”

    … jest tak obezwładniająca jak bycia Babcią u wilka pytanego przez leśniczego, dlaczego ma takie wielkie oczy i długie zęby.
    Polskość solidna, niewzruszona, patentowana – łacińska i antyżydowska.

    Poza tym lubię chiński porządek, jedność, poezję i cywilizację. Mam nadzieję, że wyprzedzi wpierw turańską z pierwiastkami żydowskimi, następnie bizantyjsko-żydowską, i wreszcie zatriumfujemy. Niech rozkwita sto kwiatów!

    Pzdr, TJ

  74. jasny gwint @ 20:33 komentuje : „Pani Janina Nowicka była o 18.44 u cioci na imieninach.”

    Liczyłem jasny gwincie na próbę inteligentnej riposty z twojej strony…. ale chyba róznica poziomów nie do pokonania. W zasadzie knockout, walka zakonczona w pierwszej rundzie, mniej niż 12 sekund.

  75. Dwa razy ten sam link wkleiłem niechcący, przepraszam, już się poprawiam, oto właściwy link w kwestii arabskiej: http://www.youtube.com/watch?v=GxiwBpbGmoU&feature=related

    A jako bonus, link do izraelskiego przedszkola, pomyślałbym, że to taki żart, ale po filmie dokumentalnym Defamation, który był całkiem na serio, nic mnie już nie zadziwi: http://www.youtube.com/watch?v=sVCMGtrsh_8&feature=related

  76. Ted
    6 marca o godz. 3:31

    Szanowny Panie Ted

    Pan bardzo dobrze wie ze to co jest w Rosji to nie jest demokracja. To jest tak samo oczywiste jak fakt ze komuchow w Polsce nie rozliczono. Normalnym ludziom taki stan rzeczy nie odpowiada.

    baltazarsaldo

  77. http://www.youtube.com/watch?v=sCZB5AHslJU&feature=related

    Przez najbizsze 3 tygodnie bede bardzo zajety.
    Dzisiaj wieczorem wyjezdzam do najbardziej malowniczo polozonego
    miasta na swiecie Hong Kongu.
    Mam nadzieje ze do tego czasu nasz blogowy ET ;wylapie i skutecznie
    z neutralizuje wszystkich antysemitow,

  78. http://www.youtube.com/watch?v=iFKFtDW9lSM&feature=related

    Tak sie zlozylo ze musze to zrobic dzien wczesniej.
    Dla wszystkich kobiet ktore jeszcze pamietaja to swieto 8 Marca
    wszystkiego najlepszego.
    Teraz ,,wolna” Polska o was zapomniala,kaze wam tylko rodzic,pracowac
    do 67 lat ,modlic sie i chodzic na pielgrzymki.

  79. http://www.youtube.com/watch?v=WfRmG39OntE

    Dzisiaj mija 15 rocznica smierci, wspanialej poetki i autorki
    tekstow piosenek Agnieszki Osieckiej,bylej zony naszego gospodarza.
    Czesc Jej pamieci.

  80. Niebywala jst glupota i bzczelnosc krytycznych krytykow rzadu, ba , wszelkich rzadow.
    Oto nasz bohaterski kitserfingowiec Jan Lisewski, zdobywca *korony morz*, ktorego z trudem i z wielkim zaangazowaniem uratowali ratownicy Arabii Saudyjskiej przed rekinami, oskarzyl te sluzby o nieudolnosc, opieszlosc. I to mimo tego, ze przez wiele godzin szukaly go arabskie helikoptery i ze za kosztowna operacje Arabowie nie domagaja sie zadnych pieniedzy.
    Taka juz mamy mentalnosc. Ale nie jest tak zle, bo za to kochamy Putina i Lukaszeke.
    Niby to nie ma nic wspolnego, ale jednak…

  81. Agnieszka Osiecka umarła 15 lat temu.
    Wszystkim miłośnikom Jej niezwykłego talentu, nieupoważniony przez Daniela Passenta, przypominam, że Fundacja Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej jest zarejestrowana w KRS pod numerem 00000 900 93.
    Swój marny, emerycki 1%, właśnie tam skierowałem.

    ”Świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie.”

    Aby do wiosny…

  82. wiesiek59, 21.44. Byłoby śmieszne aby ten Allan Stanford wykiwał tutejszych mędrców kanadyjskich. Oni tak lubią banki, bankierów i duże pieniądze.

  83. Prawdziwą stawką w „grze o Syrię” nie jest żadne ze szczytnych haseł i celów wypisanych na sztandarach rewolucji, takich jak demokracja, swobody obywatelskie czy prawa człowieka, ale geopolityczny prymat w regionie oraz wynikające z tego korzyści strategiczne, polityczne i ekonomiczne
    http://konflikty.wp.pl/kat,127354,title,Prawdziwa-stawka-w-grze-o-Syrie,wid,14310680,wiadomosc.html?ticaid=1e0c2
    —————-
    Równie dobrze tak mogło być u nas…….
    Sponsorowanie różnych grup Patriotów, przez różne kraje o różnych interesach.

  84. Lewy
    6 marca o godz. 20:14
    Szanowny Pan zdaje sie miec powazne problemy z rownowaga
    psychiczna.

  85. TJ
    6 marca o godz. 20:42
    „Sądzę, że 95 % blogowiczów uczyniło to drugie.”

    To zdaje sie mowic co nieco o skladzie etnicznym tu zgromadzonych.
    Jak Pan slusznie zauwazyl, trudno wymagac od Czerwonego Kapturka,
    zeby zachwycal sie wilkiem.

  86. z prowincji
    6 marca o godz. 7:20
    niestety, kontent nie bedzie, bo nie jestem znad wisly…
    ma pan racje, rosja rzadko na horyzoncie polskiej mysli politycznej sie pojawia,
    a jak co, to w znaczeniu pejoratywnym
    szacun

  87. Antoniusie ;
    Kiedyś przeczytałem wcześniejsze komentarze @Ryby i Jakobskyego na Śląski temat .
    Dziś doczekalem sie Twoich odpowiedzi .Tłumacznie Polakom histori Ślaska jest o tyle trudne, że potencjalni uczniowie nie maja zmiaru podjąć nawet podstawowego wysiłku ,przeczytania nawet tych nielicznych rzetelnych źródeł i raczej opierają się na obiegowych Polskich stereotypach , a to prowadzi na manowce poznawcze .
    Twoich polemistów przy tej okazji informuje ;
    Dopiero niedawno (listopad 20110 wydano dzieło „Historia Górnego Śląska ” pod redakcją trzech profesorów Joachima Bahlcke z Uniwersytetu w Stuttgarcie ,prof.Dana Gawreckiego z Uniwersytetu Ślaskiego w Opawie i prof.Ryszarda Kaczmarka z Uniewersytetu Śląskiego w Katowicach .
    Ksiażka ma szczególną wartość rownież dlatego ,że napisali ją autorzy z trzech krajow ( współpraca licznych badaczy i osób prywatnych ) do których historycznie Górny Ślask najdłużej należał .
    Dołaczona mapa obejmuje granicznie ;
    na wschodzie j.Dziedźkowice – Mysłowice ( Myslowitz )
    na zachodzie j.Otmuchowskie (Ottmuchauer see )
    na północy Kluczbork(Kreuzberg )
    na poludniu rejony Opawa(Troppau ) .Bruntal( Fruendental ) ,Jesenik (Freiwlddau.)
    Z Pozdrowieniem
    Waldemar

  88. TJ,

    wydaje mi się, że jeśli podejść do sprawy granic zachodnich od strony formalnej, to kwestię tę uregulował na poziomie dwóch stykających się bezpośrednio państw układ zgorzelecki.

    Pozdrawiam

  89. TJ 6 marca pisze o Szczecinie z 1945 ;
    W tym mieście jest ulica 5 lipca .
    Ten dzień miasto świeci jako dzień swoich Urodzin .Taka nazwe przyjeto .Ostatecznie inż. Piotr Zaremba ,ze swoją ekipa objął tego dnia urząd prezydenta miasta .Polska administracja była wprawdzie już w kwietniu 1945 ( jest ul . 26 kwietnia ) ale potem musieli ewakuować sie do Koszalina
    Port jeszcze przez kilka lat administrowała CA .
    Terminologia zwiazana z tym ważnym wydarzeniem też zmieniała się .
    Całe lata obchodzono wyzwolenie miasta przez Armie Radziecką ,po 1989 r. już to nie było Wyzwolenie tylko zdobycie , ( anonimowe takie sobie ) ale za pare lat okazalo sie ,że przez Sprzymierzonych ( taki termin ) , co udokumentowano nazwaniem ważnego placu – pl. Sprzymierzonych (d.Leninia ),przecina al.Wojska Polskiego ,ale … nie tak dawno uzano to też za błąd historyczny i ten plac nosi nazwę SZARYCH SZEREGOW .
    Być może , że kiedyś bedą uczyć młodzież , że to…. Szare Szeregi itd.
    Trzeba przyznać ,że władze popelniły jeszcze w XX wieku „bład historyczny” .Pojawiło się Rondo Hakena ( 30 lat byl burmistrzem Stettina w XX wieku ) ,przy wylocie w stronę zachodniej granicy Panstwa ..To najwieksze Rondo w mieście .
    PiS dostaje do dzis skurczu żoładka na sama myśl o takim uszanowaniu historii .

  90. Waldemar,

    przyjmując logikę Twojego wpisu należy w takim razie zapytać po co Ślązacy biorą się za tlumaczenie historii Polski Polakom ? Przypominam, że dyskusja rozpoczęła się od „ziem obcykanych”, którego to terminu użył Ślązak w odniesieniu do wydarzeń z historii Polski. Ziemie nabyte po II wś to nie tylko Śląsk, a więc używając określenia „ziemie obcykane” śląski nauczyciel historii nadaje odcień bardzo subiektywny lekcji udzielanej Polakom.

    Nazwami niemieckimi nie ma co się podniecać. Można je wyczytać z Wikipedii, z Kolejowej Mapy Polski – so what ?

    Pozdrawiam

  91. Waldemar (dopisek):

    a może kwestię ocen historii pozostawić innym, nie-Polakom i nie-Ślązakom ?

    Oto przykład:

    Brendan Karch (Harvard University), Nationalism on the Margins: Silesians between Germany and Poland, 1848-1945 (Ph.D. dissertation, Harvard University, 2010).

    Prize citation: This elegantly conceptualized and meticulously researched dissertation explores how Upper Silesians resisted being assimilated into either the German or Polish „nations,” sometimes overtly, often more subtly. Focusing on the local and regional history of Oppeln/Opole, it rests on thorough and detailed use of archival and printed sources in both German and Polish. Moreover, it engages the entire period from 1848 through the late 1940s, seamlessly integrating several widely divergent historiographies covering an eventful century that saw the creation of German and Polish nation-states and two world wars. Finally, it mounts a comprehensive microhistory, treating associational life, the media, and the public sphere; social class and the economy; education and language policy; elections, political parties, and plebiscites; government administration; and religion. Karch’s fine-grained and nuanced approach enables him to reconstruct the tensions between nationalistic elites and the wider Upper Silesian populace who resisted becoming either Germanized or Polonized. Far from merely documenting Upper Silesians’ apathy and indifference toward projects of nation-building, this work shows how their political culture hinged on the toleration and embrace of ethnic ambiguity and a refusal to adopt nationhood as the primary axis of identity. Karch’s finding that Upper Silesians partly avoided the violence and ethnic cleansing of the 1940s highlights the long-term resiliency of the region’s political culture even and especially for the period of Nazi totalitarianism.

    Praca nagrodzona główną nagrodą przez waszyngtoński The German Historical Institute, ale napisana przez Amerykanina…

  92. Jacobsky
    7 marca o godz. 12:33
    TJ,
    „wydaje mi się, że jeśli podejść do sprawy granic zachodnich od strony formalnej, to kwestię tę uregulował na poziomie dwóch stykających się bezpośrednio państw układ zgorzelecki.”

    Mój komentarz

    To był układ PRL z NRD, a więc jakby cząstkowy.

    Z RFN jeszcze Gomułka doprowadził 1970 roku do tzw. normalizacji stosunków układem z 1970 roku, w którym RFN zobowiązała się do poszanowania istniejących granic. Niemniej układ ten był kwestionowany w RFN jako ostateczne uznanie granic, ponieważ nie wypełniał klauzuli zawartej w Poczdamie (traktat pokojowy)

    W 1990 roku przed zjednoczeniem Niemiec porozumienie 2+4 i układ graniczny Polska – RFN zamknęły wszelkie niedomówienia. Jak wspominają uczestnicy rozmów, do ostatniej minuty istniał w delegacjach niemieckich prowadzących rozmowy ćwiek, zagwozdka „przyrzeczenia poczdamskiego”, która była wałkowana nieoficjalnie, delikatnie i uparcie.
    Najważniejszą przeszkodą o którą się rozbiły koncepcje tymczasowości granic była postawa Europy (w tym ZSRR) – generalnie niechętna korektom wyników II wojny światowej. Było minęło, tego się już nie da rozgrzebać i pomysł poległ stosunkowo szybko.
    Co ciekawe, zdecydowany opór przeciwko jakimkolwiek wątpliwościom, co do obecnych granic Niemiec (poza ZSRR) stawiał kraj najbliższy językowo i kulturowo Niemcom – Nederland (Niederland).

    Pzdr, TJ

  93. jasny gwint,

    muszę Cię zmartwić: nie wykiwał…

    Ściskam ciepło i przyjaźnie 🙂

  94. Levar
    7 marca o godz. 10:25
    TJ
    6 marca o godz. 20:42
    „Sądzę, że 95 % blogowiczów uczyniło to drugie.”

    To zdaje sie mowic co nieco o skladzie etnicznym tu zgromadzonych.”

    Mój komentarz

    Autor sugeruje, że skład etniczny „tu zgromadzonych” jest jednoznacznie znany. Otwarcie nie określił, ale wiemy o co chodzi.

    Być może jest to wynik pochodu wiadomej cywilizacji, która zapuściła jedną z macek na blog.
    Czy to oznacza, ze blog się poddał? Czy jest jeszcze jakaś szansa na uwolnienie? Czy należy dalej walczyć?

    Pzdr, TJ

  95. antonius,

    czytałem zawsze z ciekawością Twoje śląskie wspominki, między innymi o wizytach we Wrocławiu w latach 40-tych, itp. W związku z tym mam pytanie:

    Czy gdybyś Ty wraz z rodzicami znalazł się w jakiś powodów w okupowanej Warszawie, to czy miałbyś prawo jechać po mieście w części tramwaju Nur fur Deutch ? Czy w pociągu z Warszawy do Katowic również miałbyś podobne prawo do podróży w odpowiednio oznakowanym wagonie ? Czy gdyby nie daj boże podczas wizyty w Warszawie przypadkowo zgarnięto Was z łapanki, podobnie jak innych na ulicy, to czy podzielilibyście los poddanych GG, czy też Wasze dokumenty tożsamości pozwoliły by Wam wyjść z kotła, i to z grzecznymi przeprosinami ze strony żandarmów ?

    Dziś potrafię racjonalnie odpowiedzieć na te pytania i zrozumieć dlaczego padłyby takie, a nie inne odpowiedzi. Ale nie sądzę, żeby zaraz po wojnie bawiono się w taaaaakie subtelności. Za dużo wymagasz od ludzi, którzy wtedy odreagowali bez zbędnych rozróżnień stres wobec wszystkiego, co miało związek z niemieckością. Bynajmniej nie usprawiedliwiam ich, ani nie potępiam w czambuł. Wojna ma swoje wilcze prawa, okres powojenny też.

    Pozdrawiam

  96. Trzeba w istocie byc mistrzem intelektu by w tej ekstremnalnej polskiej prawicy doszukac sie czegois na miare tzw. pozytywnego i budujacego intelektu. W naplywajacym niemal codziennie scieku odchodow wymiotno/dyletanckich autorstwa PiS i pryncypala tej formacji Politycznej nawet w ulamku nie trafiuaja do uszu przeblyski swiatlych mysli intelektualnych, tak wiec – z pelnym szacunkiem dla Pana Daniela Passenta – powstrzymuje sie od dalszego komentowania tematu.

  97. Stasieku, Ted
    Nie umiem poruszać się na You Tube, pasożytuję jedynie na linkach zamieszczanych na blogach. Na własny użytek mam i taśmę i płytę z piosenką Andrzeja Sikorowskiego: Żal za Agnieszką O.
    Dzisiaj znów aktualna.

  98. TJ,

    dziękuję za wyjaśnienia.

    Pozdrawiam

  99. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Roman Strokosz
    7 marca o godz. 15:05 pisze:

    „Trzeba w istocie byc mistrzem intelektu by w tej ekstremnalnej polskiej prawicy doszukac sie czegois na miare tzw. pozytywnego i budujacego intelektu. W naplywajacym niemal codziennie scieku odchodow wymiotno/dyletanckich autorstwa – on wlasnie (?)

    Cała sprawa zaczęła się za rządów SLD w 2004 r. (…) tak dużej afery …
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11297675,Urzednicy_zawyzali_ceny_kontraktow__Trwaly_system.html

    Post Christu.
    Rozumiem dlaczego „lewica“ wzmocni Ruch Palikota

  100. @Jacobsky
    7 marca o godz. 14:37

    Sądzę że Twoje pytania są retoryczne i zresztą piszesz, że znasz odpowiedzi, co mnie utwierdza w moim sądzie o ich charakterze. Ogólnie powiem tak: Ja jestem w stanie zrozumieć zemstę człowieka, który ucierpiał z powodu działań okupanta i nawet nie potępiam zdecydowanie pojęcia i skutków odpowiedzialności zbiorowej, ale nienawidzę hipokryzji, tzn. działania takie były jakie były, ale oburzanie się gdy ktoś o tym mówi lub pisze i wtedy jest krzyk o obrażanie Narodu – to mnie wku…itd..
    Nie mam danych porównawczych na temat skłonności do dokonywania zbrodni przez różne narody, o Polaków trzeba zapytać Litwinów, Ukraińców i Białorusinów, o Niemcach można pytać wszystkich ich sąsiadów, o Rosjan najlepiej Czeczenów, wszystko porównywać i uśrednić i prawdopodobnie wyjdzie …zero różnic! Szczególni okrutne są w literaturze narody azjatyckie (np. Japończycy w drugiej wojnie) i niezbyt szanują swojego i cudzego życia fundamentaliści islamscy. Sadystów mona znaleźć w każdym narodzie, również w „wybranym”, rządzonym przez Matkę Boską (czy Ona o tym wie?), a właściwie przez oszołomów typu Rydzyk , Natanek, Michalik i innych pasibrzuchów jak to brzydko powiedział wczoraj poseł Rozenek, szczuplutkiemu księdzu Sowie, którego kilka podbródków pokazała bezlitosna kamera. Odnośnie „merituma” moich opowieści powojennych powiem tak: Szanuję wilka, który pożarł owieczkę i się oblizuje, jeśli jednak mówi , że robił to dla dobra owieczki, wtedy przestaje mi się to podobać.

  101. Szanowny redaktorze Polityki

    Profesor Stanek poprzez autolustracje udowodnil ze jest niewinny. Wyrzadzono mu krzywde pomowieniami o wspolprace z UB. Ciekawi mnie jak wyglada sprawa redaktora Passenta. Czy jest on winny czy jest on niewinny wspolpracy z SB?

    baltazarsaldo

  102. Jakobsky ;
    Nazwy niemieckie bo książka historyczna -tylko dlatego ,a poza tym zgodnie z napisami na mapie .Nie chciałem Ciebie drażnić .
    To pierwsza książka tego formatu , oparta o nie dostepne źródla poza Polską ,Czechami i Niemcami – to tak dla wyjśnienia .
    Pozdrawiam

  103. TJ roztliwia się nad „wiadomą cywilizacją, która zapuściła jedną z macek na blog, a nawet rozmywa problem. Wiadoma cywilizacja w swym pochodzie mimochodem zarzuciła blog myckami, może to chciał autor napisać, ale w swym onieśmieleniu nie zdołał.

    I naraża się autor Holendrom – o, Holender! Latający? – pisząc o ich kraju jakoby był „najbliższy językowo i kulturowo Niemcom”. Po pierwsze, jest to stwierdzenie dla Holendrów niemiłe. Po drugie, nieprawdziwe – najbliźsi są Austryjacy, potem cześć Szwajcarów (Lichtenstein pomijam), a potem, po długiej przerwie … Niederlandy. A jaką postawą wobec tymczasowości granicy polsko-niemieckiej wykazali się Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi? Przecież to oni w negocjacjach 2+4 odgrywali rolę, oni tam zasiadali, a nie Niedorajdy.

  104. Niech no tylko zakwitną jabłonie – doskwiera mi dwuznaczność tej frazy. A właściwie dwie dwuznaczności: polityczna i filozoficzna (ale z pominięciem Platona). Jabłonie kwitną w kwietniu, w polskiej szerokości geograficznej i w polskim klimacie, a zaraz potem jest 1 Maja, święto PRLu, przymusu uczestnictwa w pochodzie, co z tego, że następują też nabożeństwa majowe, jeśli ktoś na nie nie uczęszcza. „NIECH ZAKWITNĄ JABŁONIE” jest niewinnym wstępem do grubszych haseł: NIECH SIĘ ŚWIĘCI 1 MAJA, albo NIECH ZWYCIĘŻA PROLETARIAT, albo NIECH ŻYJE PRZYJAŹŃ POLSKI I KRAJU RAD. Obojętny był mi kraj Rad, nigdy ne identyfikowałem się z proletariatem. Ale z jabloniami, owocującymi, a co dopiero oblepionych jak białym śniegiem obiecującym kwieciem, jako oznaką nadziei na coś dobrego co nadejdzie niezależnie od naszej woli, naszych działań, jak manna z nieba, czy to w postaci srebrnych złotówek, czy gorących parówek. Skandaliczność gorących parówek do mnie docierała onegdaj, nie cierpiałem tych parówek w PRL, może to była kwestia przyrządzenia, może zawsze ciągnęło mnie do kabanosów i sardynek. Słowa tej piosenki są ucieczką z rzeczywistości, z siermięgi materializmu dialektycznego i nieekonomicznego wprost do absurdu. Ta filozofia też mi się w piosence nie podobała. No cóż tu pisać – było, minęło, jak wiadomo nie dla wszystkich, niektórzy na codzień w III RP tym żyją, ja tylko wspomnieniową zdaję relację.

  105. O pożytkach płynących z dysput historycznych z antoniusem,

    pewnie bym się nie wtrącił do wymiany zdań, a właściwie objaśnień, które antonius kierował do Jiby żeby zamącić jej w głowie na temat powojennych wydarzeń na terenie Ziem Zachodnich.
    Były tam argumenty patrioty śląskiego przywiązanego do polskości Śląska;).
    Argumenty, ktorymi okrasił swoją wypowiedź jak: ‚Bydło przybyło z Matulą – Polską, aby nas wyzwolić (Śląsk)’, ‚Ziemie obcykane’, czy twierdzenie że przejściowe obozy dla przesiedlonych Niemców były gorsze niż niemieckie obozy ostatecznego rozwiazania kwestii żydowskiej.
    Pisząc o tym ostatnim fakcie dantonius powinien był zasięgnąć opinii Żydów, ktorzy obozy przetrwali, a także obejrzyć zdjęcia zrobione przez aliantów zaraz po wyzwoleniu tych obozów.
    Przytoczone wyżej wypowiedzi antoniusa mieszczą się w dyspozycji artykółu 133 kodeksu karnego, zaczynającego się od słów; Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczypospolitą Polską ….
    Tak też odebrałem tekst antoniusa. Uznałem, że należy przypomieć w skrócie kontekst niektórych jednostkowych wydarzeń cytowanych przez tego blogowicza.
    Warto też zwrócić uwagę, że, w przeciwieństwie do ludobójstwa ralizowanego sprawnie przez aparat wykonawczy Rzeszy, polskie władze ścigały ( z różnym skutkiem) jednostkowe zbrodnie (bo przecież nie było to ludobójstwo) popełnione przez polskich obywateli.
    Nie sądzę, ze człowiek, który zrobił hablitację z fizyki jest tak jednowymiarowy i nie rozumie spraw elementarnych.

    Myślałem, że antonius uświadomi sobie swoją wpadkę i niezwłocznie przeprosi blogowiczów.
    Tymczasem w swoich wpisach antonius poszedł w zaparte i zastosował reguły Schopenhauera o technikach zamulania dyskusji.

    O moim tekście najpierw wyraża się z uznaniem, by za chwilę wykazywać brak logiki
    w przytoczonych wywodach.
    W swojej polemice zapomniał o przyzwoitości, bo odczekał kilka dni ze swoją odpowiedzią i nie poinformował w swojej replice, gdzie znajduje się mój krytyczny tekst. Zmusił więc czytających żeby uznali jego zarzuty na wiarę ( skąd u fizyka taką sklonność do matactwa?).
    Sądzę, że TJ, Jakobscy i Waldemar cokolwiek wyprostowali przekonania antoniusa, ale niesmak zostaje.
    antoniusa pragnę zapewnić, że teksty aktów pranych regulujących zachodnie granice Polski, można zmienić bez zgody drugiej strony jedynie w dogrywce.

    I jeszcze jedno. Sprawa dotyczy godności ludzkiej.

    Przed laty ogladałem świetny film produkcji niemieckie p.t. Maria. Akcja jego dzieje się zaraz po wojnie w amerykańskiej strefie okupacyjnej. Operator ujmuje w obiektywie salę w której znaduje się kilku zadufanych w sobie czarnych żołnierzy amerykańskich
    i kilkunastu Niemców (pewnie przyszli po kartki żywnościowe albo żywność ze stołowki).
    Jeden z żołnierzy kończy palić papierosa i rzuca peta na podłogę. W tym momencie mężczyźni rzucają się na tego peta i toczą bójkę o ten zużyty zaśliniony odpad. Przytaczam ten obraz filmowy, bo był on wówczas typowy na teranach okupowanych po wojnie, ale niespotykany na terenach podbitych przez Niemców na terenie Europy Środkowej.

  106. Natomiast 3 Maja był wielkim świętem w mojej rodzinie. Mój wujek z Poznania powtarzał z zapałem jakim nieocenionym i ważnym, wręcz fundamentalnym wydarzeniem była Konstytucja 1791 roku. Oto przesunęła ona granicę między łacińską Europą i bizantyjską Rosją na wschód, granicę, która w wyniku słabości i beznadziejnie głupiej polityki Rzplitej nieuchronnie musiała przedzielić ziemie polskie, zaś wojny napoleońskie były złem, bo przesunęły tę granicę nieco na zachód, Warszawa wpadła w ręce Rosji, i dlatego wujka kariere w stolicy była nie do końca udana, nie taka jaką on sobie przewidział.

    No cóż tu pisać, Polska jest krajem na pograniczu, kulturowo, językowo nawet, i poezja jakaś taka melancholijno-absurdalna, z wyjątkami oczywiście. Na przykład ten odziedziczony po PRLu stosunek do ludzi zamożnych, generalnie – do pieniądza. W rosyjskich bajkach zawsze napotykałem sytuację, gdy bogacz to był zły człowiek, a biedak to uduchowione szczere złoto. Babki i ciotki nie czytały mi tych bajek, oczywiście, sam się na nie gdzieś po kryjomu natknąłem i to była oświęcająca edukacja. Otwierająca mi oczy. Teraz czytam – w polityce tylko pieniądze decydują; bogacze to oszuści, od bankierów poczynając; świat jest marny i mdły, bo wszędzie chciwość bierze górę; itd.

    Ale i dla Polski sprawy idą ku lepszemu.

  107. Uwielbiam czytać bloga, nabieram w płuca powietrza ile mogę i zanurzam się w głębine, i oto jest perła:
    Nie sądzę, ze człowiek … jest tak jednowymiarowy i nie rozumie spraw elementarnych – niestety bez kontekstu – … czlowiek, który zrobił hablitację z fizyki … – traci ona blask.

    Ale to nie koniec moich zmagań z (przypadkową) jednowymiarowością ludzkich przemyśleń, tym razem na temat „godności ludzkiej”. W rozważaniach o przyczynach dojścia Hitlera do władzy na bazie popularności i niechęci do zachodnich mocarstw, które narzucily Niemcom haniebny pokój wersalski podaje się, że panowało wśród poczucie niezasłużonej kary. Niewytłumaczalnej, wszak zwycięskie wojska Francji, Wlk. Brytanii i Ameryki (Sprzymierzeni) nie wkroczyły na ziemie niemieckie po podpisaniu zawieszenia broni (rozejmu) w Compiègne. Rozejm ten oznaczał przegraną Niemiec w I wojnie światowej, ale nie kapitulację. Itd. Dlatego Alianci Zachodni po kapitulacji III Rzeszy i jej okupacji postanowili całkiem słusznie Niemców upokorzyć, wgnieść w glebę, wybić z głowy i z genów wszelkie poczucie wyższości, aby ostatecznie z tego wyrosły demokratyczne i wolne Niemcy.

  108. antonius,

    wilk pożarł owieczki ?

    Wypada raz jeszcze przypomnieć kto tę wojną zaczął i co zebrał jako rezultat (mowa o Niemczech, których częscią były dzisiejsze terytoria polskie, w tym Opolszczyzna).

    Jeśli Ślązacy wpadli w tryby machiny historii ze skutkiem, jaki przyniósł rok 1945, to nie stało się to za sprawą Polaków. Dziękuj zatem Niemcom, że w latach 30-tych ciągle im było za mało. Wilk pękł z przeżarcia.

    Pozdrawiam.

    Waldemar,

    mylisz się w tym, co piszesz. Niemieckie nazwy wcale mnie nie drażnią i ich stosowanie w opracowaniach historycznych uważam za jak najbardziej naturalną rzecz, świadectwo rzetelności opracowania. Pamiętasz Wielką Encyklopedię Powszechną PWN, tę 13-to tomową, wydaną w latach 60-tych ? Być może masz ją na półce u siebie. W tomach od Ins-Kons do już nie pamiętam którego, ale obejmującego pierwszą część haseł na literę R, przy omawianiu historii miast z b. terenów niemieckich pojawiają się ich nazwy przedwojenne. Zawsze intrygowało mnie dlaczego w pierwszych i w ostatnich tomach nazwy te nie występują.

    Nie mam również nic przeciwko dwujęzycznym nazwom miejscowości na Opolszczyźnie czy w innych regionach Górnego Śląska, jeśli tylko tamtejsza ludność czuje taką potrzebę. Naprawdę nie jestem aż takim ślązakożercą, jak myślisz 😉

    Pozdrawiam

  109. Zastanawiałem się nad Dede, moim kolegą z ogólniaka, w kontekście herezji, no i ortodoksji czyli prawowierności, na prawicy. Skąd się bierza polska postpeerelowa prawica? Czy wywodzi się wprost z endecji, narodowców, przedwojennej prawicy? No przecież – nie.

    Dom Dede, a bywałem tam wiele razy, grywaliśmy w brydża i słuchaliśmy radia Luxemburg, popijaliśmy zdrowo, w mieszkaniu nad głośną od hamujących i ruszających tramwajów arterią Warszawy, był domem realnie socjalistycznym. Ojciec byl działaczem gospodarczym, mocno wierzącym w sojusz ze Zw. Radzieckim i przewodnią rolę zjednoczonej partii robotniczej. Owszem, było miejsce na chodzenie do kościoła, bo rodzina pochodziła gdzieś ze wschodniego Mazowsza, chociaż Dede jak daleko sięgam pamiecią olewał tę działalność an wskroś i do głębi. Może przed wojną chwytała jego dziadków endecka propaganda, trudno mi to teraz zweryfikować. Ale przypominam sobie, podskórnie, w skrawkach rozmów, głęboką niechęć do zachodu, zdradzieckiego, nadzianego, obleśnie konsumującego, oderwanego od prostoty ludowego życia. Słowo LUDOWA było zdaje się kluczem dla wsparcia całym sercem i duszą ówczesnej rzeczywistości. Nie pańska, nie mieszczańska, nie zamożna – po prostu ludowa. Antyzachodnia. Prosta, wolna od materialnych zaścianek i upierdliwej zapobiegliwości. Tak odbierałem Dede i jego rodzinę, nie dziwiłem się, wszak pierwiastek wiejski krążył we mnie, tyle że była to chłopskość galicyjska, w dodatku kułacka. Inna.

    I ta wiejskość ruska, wschodnia, wg. mojej mitologii zgubiła Dede. Nie czuł on potrzeby zadbania o siebie, nie przeczuwał tego, co niesie ustrojowa zmiana. Zagubił się totalnie. Jego system wartości nie pasował do nowej rzeczywistości, Dede go nie weryfikował, nie modernizował. I jest teraz prawicowcem w tym sensie, że kontestuje rzeczywistość. Hipermarkety i rynek pracy z wymaganiami nawet wobec zdolnego inżyniera. Jest prawicowcem anty-Tuskowcem, odbiorcą najbardziej antyplatformiarskich mediów. Dla niego Tusk to towarzysz, taki sam jak Balcerowicz, może nawet większy od Jaruzela i Kiszczaka, a Wałęsa to zdrajca. Tusk to morderca prezydenta, na spółę z Putinem.

    Te polskie metamorfozy są zupelnie bez sensu, bez ciągłości historycznej – wydawałoby się, pełne herezji, pokrętnych dróg myślowych i kulturowych. Wydaje mi się, że bez wytłumaczenia ich na gruncie „inżynierii spolecznej PRL” nie da się tego wszystkiego pojąć.

  110. Przewrotna retoryka S w i a t o w i´d a:

    -Zydzi sa narodem
    -Holendrzy sa Kalvinami
    Pozostaje pytanie kim sa ateisci, hmanisci czy wyznawcy innych religii?
    ET
    PS
    W polityce imigracyjnej czy uchodzczej kosciol ewangelicki (dosc upolityczniony i skierowany na lewo) najbardziej angazuje w udzielaniu pomocy uchodzcom oraz migrantom. Ciekawa jest rowniez postawa Holendrow wobec niemieckich „Gastarbeiterow” dzisiaj. Gdy Holendrzy niechetnie spogladaja na Niemcow po historii 33-45, to chetnie ich dzisiaj zatrudniaja. Swiatowid wie jednak swoje.

  111. Pytanie!

    Czego nie wie Swiatowid?

    ET

  112. Ryba
    7 marca o godz. 17:22
    „antoniusa pragnę zapewnić, że teksty aktów pranych regulujących zachodnie granice Polski, można zmienić bez zgody drugiej strony jedynie w dogrywce. ”

    Szanowny Panie,
    i wlasnie o to toczy sie cala kampania by „druga strona” zrozumiala wreszcie, ze
    (jak stwierdzil onegdaj pan premier) „polskosc to nienormalnosc” i aby wreszcie
    wyrazila zgode.
    W tym meczu zarowno pan Antonius jak rowniez „czolowi publicysci” oraz
    licznie zgromadzeni tutaj bojownicy przeciw „zasciankowi i ciemnogrodowi
    graja w jednej druzynie.”
    To co pisze pan Antonius, to nie sa zadne majaczenia pojedynczego oszoloma,
    to fragment dobrze zorganizowanej kampanii prowadzonej wg. klasycznych
    zasad wojny psychologicznej.

  113. telegraphic observer
    7 marca o godz. 16:40
    TJ roztliwia się nad „wiadomą cywilizacją, która zapuściła jedną z macek na blog, a nawet rozmywa problem. Wiadoma cywilizacja w swym pochodzie mimochodem zarzuciła blog myckami, może to chciał autor napisać, ale w swym onieśmieleniu nie zdołał.
    I naraża się autor Holendrom – o, Holender! Latający? – pisząc o ich kraju jakoby był „najbliższy językowo i kulturowo Niemcom”. Po pierwsze, jest to stwierdzenie dla Holendrów niemiłe. Po drugie, nieprawdziwe – najbliźsi są Austryjacy, potem cześć Szwajcarów (Lichtenstein pomijam), a potem, po długiej przerwie … Niederlandy.”

    Mój komentarz

    Autorze zgadzam się, co do bliskości kulturowej Niderlandczyków i Niemców, że są dalsi od Austriaków, bo ci drudzy, to nominalnie z cesarstwa narodu niemieckiego, a Holendrzy przez wieki pod Habsburgami (tez z narodu niemieckiego), ale nominalnie z Hiszpanii.

    Trochę podywaguję. Gdzieś rok temu przeglądałem najnowsze dane z badań DNA w Europie. Obraz jaki się z nich wyłania jest miażdżący dla moich wyobrażeń, mitów nabytych w dzieciństwie i młodości:

    1) Niemcy, a także Holendrzy są z Polakami bardziej spokrewnieni niż sympatyczni Francuzi, czy Włosi, a ci z NRD, to w ogóle bliscy kuzyni.

    2) Litwini (Bałtowie), to prawie nasi bracia, (a tak się żremy).

    3) Węgrzy są w bardzo dużym stopniu Słowianami, co potwierdza przysłowie Węgier Polak dwa Bratanki.

    4) Grecy są również w pewnym stopniu Słowianami, mają „dość znaczną” przymieszkę sekwencji słowiańskiej R1A1 w DNA, co by tłumaczyło wszelkie palenia opon w Atenach.

    5) Jugole są bardziej oddaleni genetycznie od Polaków niż Polakom się wydaje.

    6) Polacy (również Ślązacy), Czesi, Słowacy, to jedna sztanca genetyczna.

    7) I jeszcze ciekawostka. Dla rasistów Murzyni wszyscy są jednakowi, bo czarni. Badania genetyczne wykazują, ze między Afrykanami istnieją większe różnice genetyczne niż między Europejczykami oraz między Europejczykami a niektórymi Afrykanami. Ewolucja w tropikach jest dużo szybsza niż w strefach umiarkowanych. Im wyższa temperatura, tym wyższa aktywność wszelkiej materii.

    8) Geny nie są identyfikatorem narodowości. O etniczności decyduje kod społeczno-kulturowy nałożony na genotyp. Dwoje takich samych genetycznie (na 100 % zasada ta obejmuje tylko bliźnięta jednojajowe) ludzi może się różnić narodowością. Chociaż z drugiej strony w niektórych narodach przestrzegana jest zasada genetyczna – by zachować narodowość musisz być potomkiem rodzica tej narodowości.

    Pzdr, TJ

  114. Znalezione w sieci:
    „Der „Eigentümerbund Ost”, der sich eigenen Angaben zufolge im Januar 2012 offiziell konstituiert hat, kündigt neue Prozesse um ehemaliges „Vertriebenen”-Eigentum an. Dabei geht es um Häuser und Grundstücke in Gebieten, die im Zuge der Neuordnung Europas nach dem Zweiten Weltkrieg Polen und der Tschechoslowakei zugeteilt oder ihnen rückübertragen wurden. Gehörten zahlreiche dortige Liegenschaften damals Deutschen, so wurden sie bei deren Umsiedlung in den Westen von den befreiten Staaten übernommen. Der „Eigentümerbund Ost” vertritt die Auffassung, dies sei zu Unrecht geschehen; die „Vertriebenen” hätten daher Anspruch auf Restitution, gegebenenfalls auch Entschädigung. Sollten Warschau und Prag sich nicht auf Verhandlungen darüber einlassen, werde man den Rechtsweg beschreiten. Genau dies hat bereits in der Vergangenheit eine Vereinigung mit dem Namen „Preußische Treuhand” getan (german-foreign-policy.com berichtete [1]). Bislang ist sie damit gescheitert, führt ihren Marsch durch die juristischen Instanzen aber bis heute fort.
    Wie der „Eigentümerbund Ost” mitteilt, will er sich nicht auf die „Eigentumsfrage” beschränken. Weil die deutschen Umgesiedelten ihr angebliches Eigentum jahrzehntelang nicht nutzen konnten, verlangt die Organisation zusätzlich zu der Restitution die „Zahlung einer Nutzungsentschädigung durch die Vertreiberstaaten”.[2] Die tschechoslowakischen Beneš-Gesetze sowie ihre polnische Entsprechung (Bierut-Dekrete) müssten annulliert werden; auch verlange man die „strafrechtliche Verfolgung polnischer und tschechischer Kriegsverbrecher”. Weiter fordert der „Eigentümerbund” „zweisprachige Ortstafeln in allen Ortschaften Schlesiens, Ostpreußens, Pommerns und im Sudetenland” sowie nicht näher definierte Maßnahmen zum „Schutz der deutschen Minderheit” in Polen und der Tschechischen Republik. Schließlich kündigt die Organisation an, noch im Frühjahr in mehreren polnischen Städten Polit-Kampagnen („Aufklärungsarbeit”) durchführen zu wollen. Man werde Flugblätter verteilen, die „über die polnischen Verbrechen an deutschen Zivilisten und die polnischen Verstöße gegen das Völkerrecht aufklären” würden, heißt es.[3] Als Schauplätze werden Zgorzelec („Görlitz”), Szczecin („Stettin”), Wrocław („Breslau”) und Opole („Oppeln”) genannt.”

    Za Odra rewizjoniz kwitnie, tymczasem „czolowi publicysci” wola sie
    zajmowac tropieniem „pelzajacego klerykalizmu” lub straszeniem ONR-em.

  115. @Ryba
    7 marca o godz. 17:22
    Poddaję się! Nie podejmuję merytorycznej dyskusji z osobą, która nie chce rozumieć cudzego tekstu. Zwłoka między atakami a próbą riposty nie była zabiegiem taktycznym, tylko spowodowana zabiegami medycznymi, o czym jasno i wyraźnie pisałem na blogach i wielu o tym wiedziało, Jacobsky był nawet tak uprzejmy, że najpierw mnie opieprzył a potem życzył mi udanych zabiegów. Brak cytowania daty i nazwy blogu bierze się stąd, że skopiowałem teksty na starego laptopa w sanatorium, potem na pendrive’a i po powrocie do domu na mój normalny komputer. Nawet nie bardzo wiedziałem, z którego z 4 blogów Polityki pochodził, ale chyba trafiłem dobrze, choć pod któryś z następnych wpisów gospodarza, dlatego dałem tytuł „remanenty”. To w sprawie matactwa! Czytam z blogów Polityki tylko „PPDS”. Nie mam wrażenia, że cokolwiek z moich tekstów mogło obrazić Naród Polski, bo pisałem prawdę, może czasem przykrą, ale to nie moja wina, ja byłem tylko obserwatorem dziejów.

    Jedną rzecz mogę skomentować. Skąd się wzięła uwaga o porównywalnych stosunkach w obozach polskich w porównaniu z niemieckimi.
    Cytowałem słowa komendanta obozu, w którym zginęło kilka tysięcy ludzi (to są te jednostkowe przypadki, o których pisze ryba). Pan SALOMON MOREL ZAPEWNIAŁ WIĘŹNIÓW, ŻE ICH POBYT będzie gorszy od losu niemieckich więźniów w tym samym obozie, a to był przecież specjalista od wykańczania ludzi i naprawdę się starał!!!
    Jak mógłbym nie uwierzyć takiemu wybitnemu fachowcowi???
    O godności ludzkiej i upodleniu wiem wystarczająco dużo, choć ja nie byłem nigdy w tragicznej sytuacji. To co czytałem o Świętochłowicach i Łambinowicach wystarczy mi do końca życia. Zainteresowanych opisami losów niewinnych ludzi, faktami i źródłami polecam internetową Silesię. Miałem zaszczyt, choć nie przyjemność, tłumaczenia części strasznej książki naukowej historyka z Uniwersytetu Śląskiego o tym co działo się również poza obozami podczas „wyzwolenia” Śląska (cudzysłowy postawiłem świadomie) Gdyby Pan przeczytał tę książkę, zrozumiałby Pan uzasadnienie tego zabiegu edytorskiego. Nie pamiętam tej perełki o „bydle”, które przyszło razem z „Matulą” (to wygląda na mój styl), ani kontekstu i nie chce mi się grzebać w starych wpisach (ET potrafi prześledzić nawet kilka lat wstecz) ale i to jest naga prawda!
    Byłoby dobrze, aby ludzie honoru zapoznali się z pracami historyków, a potem dopiero straszyli artykułami kk.
    Pozdrawiam i kończę wymianę „poglądów”.

    PS
    CAPSLOCK przy fragmenie o Morelu był przypadkowy.

  116. Może i to dobrze.
    Pozostało w Polsce w 2012 r. wg spisu tylko 200.00 tys. owiec, wszelkie rasy i nawet cakiel górski w liczbie ubliżającej się pozostał w stajenkach i zapytał, „jak wyjść z chowu wsobnego”.
    Lekarstwo w swoich rękach posiada Kaszpirowski tego blogu, może ONR, może IPN, może Baran ten ze znaku Zodiaku, może rząd i Prezydent także i … i itd. i itp.
    PS. Czekam na koncert A. Osieckiej.

  117. Do Ryby kierowane

    Antonius nie przeczyta, bo on moich wpisów zwykle nie czyta,(zwykle nie czytam wpisów k… itd.), i przypomina zatwardziałego wegetarianina, który wszak zwykle nie jada mięsa, ani tego, co mięso okrywa, ale gdy tylko poczuje z daleka zapach wątróbki, nie potrafi jej sobie odmówić. Zatem antonius nie czyta, ale przy czytaniu kieruje się węchem, bo inaczej jak mógłby odpowiadać na to, czego nie przeczytał. Ten atawizm nie może być powodem zmartwień, bo czuć pismo nosem trzeba umieć. Antonius umie i trzeba to docenić.
    Jednak nie a atawizmach antoniusa chciałem, a o relatywizmach. Jeden taki – jak można się domyślać – słabo zakamuflowany znajduje się we wpisie z 16:09 i ma całkiem całkiem narodowe podłoże, na którym jeden naród, nie wymieniony (nieświadomie zapewne) z nazwy, ale całkiem ostatnio świadomie zwalniany ze swojej odpowiedzialności za Drang nach Osten zwie się ‚okupantem’, podczas gdy inne są dobrze nazwane, po to by wszystkie je poddać swoistemu uśrednianiu (a raczej ‚zglajszlachtowaniu’) za dokonane zbrodnie na innych narodach, zmierzającemu wprost do wykazania różnic między nimi bliskich ‚0’. To ‚0’ jest tutaj jak najbardziej względne, czyli relatywne. I o to chodzi.

    I Całe szczęście, bo gdyby ‚0’ było bezwzględne i oznaczało temperaturę uczuć np. narodowych względem innych narodów, to zamiast mrowia na plecach na wspomnienie dokonań ‚okupantów’, skostnieć by przyszło chyba od razu.

    PS
    A Andy Murray pokonał nie tak dawno Djokovica w Dubaju. Tym razem obeszło się elegancko, tzn. bez kreczu przegranego.

  118. Ryba
    7 marca o godz. 17:22
    ………………………………………………………………………………………
    Czytam od dłuższego czasu wymianę poglądów pana z @antoniusem.
    Nie sądzę jednak, że zna pan dobrze tematykę związaną ze Sląskiem, jego historii.M.in. swiadczy o tym i taki pana wpis:”polskie władze ścigały ( z różnym skutkiem) jednostkowe zbrodnie (bo przecież nie było to ludobójstwo) popełnione przez polskich obywateli.” Myślę,że skoro pisze się o obozach w Łambinowicach ( i gdzie indziej) to, nie chodziło o pojedyncze ofiary.Poza tym: „W swojej polemice zapomniał o przyzwoitości, bo odczekał kilka dni ze swoją odpowiedzią i nie poinformował w swojej replice, gdzie znajduje się mój krytyczny tekst. Zmusił więc czytających żeby uznali jego zarzuty na wiarę ( skąd u fizyka taką sklonność do matactwa?).” @antonius informował ,że przebywa na leczeniu i odpowie w terminie późniejszym na pański wpis. Można by to samo powiedzieć teraz o pańskim wpisie.
    Co do granic powojennych Polski to były one głównie zaznaczone „ołówkiem” w Jałcie i np. o Dolinę Kłodzką była „bijatyka” z naszym południowym sąsiadem już po 8.05.1945, Stettin też stał się tak na prawdę Szczecinem nieco później.

  119. Fragment hr Esterha’zy wart moim zdaniem przytoczenia (bez uzasadnienia co nie znaczy bez powodu)
    -” Moj ojczulek, nalezy to uznac za fakt, szanowal Haydna jako czlowieka i jako artyste; czesto zapraszal go do swego stolu na wspolny obiad ,ale kiedy przyjezdzali goscie , wowczas dla Haydna, podobnie jak dla nas, dzieci , nakrywano w ktoryms z bocznych pokojow . Pewnego razu odwiedzilo nas dwoch szalenie wytwornych angielskich lordow , juz z daleka czulo sie ich obce , eleganckie perfumy , przygotowywali podroz admirala Nelsona i ledwie zajeli miejsca przy stole, natychmiast zaczeli sie dopytywac o Haydna . Haydn je dzis obiad u siebie w domu , sklamal bez mrugniecia okiem ojciec . Ale angielscy wielbiciele tak nalagali , by siedziec przy stole razem z Haydnem , ze ojciec w koncu musial wyciagnac Josepha z ktoregos z bocznych pokojow i blyskajac jednym ze swych najbardziej uroczych usmiechow , posadzil go przy wspolnym stole . Glupi Anglicy byli bardzo uradowani , Haydna niewiele to obchodzilo , Ojciec zas niespodziewanie (z zemsty) kazal podac przygotowana na kolacje nerke w sosie musztardowym , co dla czlowieka cierpiacego na podagre jak Haydn bylo , mozna powiedziec , smiertelnym ciosem , rzecz jasna nie doslownie . I tak w koncu wszyscy jedli z zadowoleniem . (Powiada sie , sluzba ma reumatyzm , panowie podagre . To tez dowod na to , ze z Haydnem obchodzilismy sie dobrze )…

  120. Messi strzelił wczoraj 5 goli. Piękne i radosne widowisko.
    Mimo woli sięgam pamięcią do dawnych lat, gdy na ulicach polskich miast większość facetów zasuwała z kwiatkiem, goździkiem lub tulipanem,- później były życzenia, całusy i zabawa, niekiedy z tańcami. Zmarginalizowanym kobietom przesyłam najlepsze życzenia.

  121. telegraphic observer
    7 marca o godz. 18:05
    „W rozważaniach o przyczynach dojścia Hitlera do władzy na bazie popularności i niechęci do zachodnich mocarstw, które narzucily Niemcom haniebny pokój wersalski podaje się, że panowało wśród poczucie niezasłużonej kary. Niewytłumaczalnej, wszak zwycięskie wojska Francji, Wlk. Brytanii i Ameryki (Sprzymierzeni) nie wkroczyły na ziemie niemieckie po podpisaniu zawieszenia broni (rozejmu) w Compiègne. Rozejm ten oznaczał przegraną Niemiec w I wojnie światowej, ale nie kapitulację. Itd. Dlatego Alianci Zachodni po kapitulacji III Rzeszy i jej okupacji postanowili całkiem słusznie Niemców upokorzyć, wgnieść w glebę, wybić z głowy i z genów wszelkie poczucie wyższości, aby ostatecznie z tego wyrosły demokratyczne i wolne Niemcy.”

    Mój komentarz

    Uzupełnię motywy aliantów po II Wojnie o jeden najważniejszy. Pierwszoplanowym celem było starcie z powierzchni ziemi Prus, zjednoczyciela Niemiec pod swoją egidą, specyficznego etatyzmu pruskiego, który miał silne tendencje przeradzania się w agresję na zewnątrz (w odpowiednim momencie), tradycji militarystycznych ukierunkowanych na ekspansję na Wschód.
    Prusy były tworem powstałym w stałym konflikcie ze wschodnimi sąsiadami i jako taki miały immanentnie, od zarania, od swoich protoplastów z 13 wieku, wbudowane specyficzne mechanizmy rozwiązywania konfliktów – dwie próby pokojowe dla porządku i potem polityka wg Clausewitza.

    Okrojenie Niemiec od Wschodu było w zamyśle aliantów (ZSRR, w dużym stopniu Francji, ze zrozumieniem, ale dalekim polityków USA, nieznacznymi oporami Anglików, ale tylko w szczegółach) było amputacją pruskiej części Rzeszy, najbardziej niebezpiecznej dla pokoju w Europie, wyrugowanie pruskiego ducha z Niemiec.

    Pruskie rządy wielu wspomina, choć ich nie doznało (po dziadkach i pradziadkach) jako ordnung i uczciwość, czyli to co mógł na co dzień wymacać przeciętny obywatel. Geneza i historia Prus pokrywana jest lukrem tych wspomnień, umilana i wygładzana.

    Ustanowienie zachodnich granic Polski w 1945 roku było wypełnieniem zamiaru likwidacji jednego ze źródeł historycznych kłopotów w Europie, pruskiego ducha, pruskiego sposobu myślenia o państwie.

    Pzdr, TJ

  122. W stylu retoryki S w i a t o w i d a i innych……

    Przepisane “Wprost” 4.3.12

    Rom nie Polak; tak mysli nie tylko niejaki Rutkowski. Takim mysleniem oraz ksenofobiczna mowa zajmuje sie obecnie prokuratura.

    „Odczlowieczanie“ polskich obywatelek i obwateli poprzez okreslanie ich atrybutem; pochodzenie cyganskie lub romskie, bez imienia, nazwiska etc..

    CBOS podaje, ze polowa Polakow mowi o Romach z „niechecia“, wzrost o 10%.
    Polowa Polakow uwaza, ze Romowie z natury sa zli, ze maja naturalne predyspozycje do popelniania przestepstw. Co szosty Polak chcialby nawet odizolowac 17 tys. Romow, bo tyle ich u nas oficjalnie zyje, od reszty spoleczenstwa.

    Zastanawiam sie czy S w i a t o w i d dalej sobie „pokpiwa“ z poprawnosci politycznej i uwaza ksenofobie, antysemítyzm za pseudotowarzyskie (niegrozne) rozmowy w pociagu.

    Niechec do Romow oraz zjawisko wykluczania Romow sa znane od stuleci. Od Sredniowiecza traktujemy ich z wielka podejrzliwoscia i mamy tu do czynienia ze wzrostem tego zjawiska.

    Rok temu renoimowane lokale poznanskie postanowily nie wpuszczac Romow.

    Znalezc miasto, w ktorym dzieci romskie bawia sie z polskimi, albo dyskoteki, w ktorych miesza sie mlodziez obu grup; nie ma takich.

    Z jednej strony postrzegamy Romow jako biednych, zyjacych z zasilkow, na nasz koszt. Rom to zlodziej i kretacz. Cygan jednym slowem.

    Z drugiej strony postrzegamy Romow jako bogaczy, kretaczy , zyjacych w palacach etc..

    Dwa lata temu doszlo w Limanowej do pogromu Romow. Integracja przez prace? Owszem, gdy pracodawcy byliby chetni do jej udzielania Romom. Proponuje lecture sprawozdan Fundacji Helsinkiej o problemach Romiow wPpolsce, szczegolnie dzieci romskch i stosunku odpowiedzialnych lokalnie za oswiate do tych dzieci.

    Faktem jest, ze zyjemy obok siebie. Przeciw sobie. Na przeciw?

    ET

    Co na to S w i a t o w i d?

  123. Zacznę mój tekst od pozornie pozytywnego cytatu „ryby”:

    @Ryba
    7 marca o godz. 17:22

    ***O pożytkach płynących z dysput historycznych z antoniusem,***.

    Mógłbym tu udawać, że według „ryby” było jednak coś istotnego w moich wypowiedziach, skoro „płyną POŻYTKI”. Wprawdzie może się to wydawać naciągane, ale przypomina mi cudowny kabaret ODMA, w którym pszczółka Maja i Filip (na łące) dyskutują O ROZWOJU Polski. Filip powiedział, że zawsze można liczyć na rozwój Polski, tzn. przynajmniej na rozwój wydarzeń!
    Nie wiem, czy to już podpada pod artykuł 133 kk, ale powołam się w IPN na Marcina Wolskiego – twórcę kabaretu ODMA. Jeśli jestem dobrze poinformowany, to pan Wolski ma zaszczyt należenia do Narodu Polskiego, więc nie obrażałby chyba siebie i współplemieńców?
    Zajrzałem do kodeksu karnego i co znalazłem?

    Art. 133.
    Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

    Początek napisał już „ryba”, dowiedziałem się jednak, ile mi grozi za mój niecny czyn. Zadrżałem ze strachu chwilkę później, bo przeczytałem coś, czego „ryba” mi zaoszczędził – uzupełnienie artykułu 132 o „Kuklińskich” – pardon – szpiegów o Art. 132 a.!

    Art. 132a.
    Kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

    I teraz mam zagwozdkę! Czy radosna działalność poniemieckich obozów na terenie Polski przez kilka lat po wojnie, choć jest bezspornym faktem, obraża Naród Polski, czy tylko społeczeństwo? Nie było tych obozów dużo, prawie nie warto o nich wspomnieć. Pollok naliczył około 1200, z tego ponad 200 na Opolszczyźnie. Piszą coraz częściej o powojennych obozach koncentracyjnych, polskich i w Polsce, różni ludzie. Czy spotkam się z nimi w więzieniu, gdy cytuję ich prace naukowe? Oprócz tego nie wiem, czy blog jest przestrzenią publiczną, ale się obawiam, że tak (ACTA)?
    Od dziś przestanę pisać tak jak dotąd i powiem tylko, że mój ojciec i szwagier przebywali w specjalnych miejscach resocjalizacyjnych, organizowanych dla ich dobra i tylko dla ich dobra. Państwo polskie było wówczas bardzo biedne (dziś zupełnie co innego, mamy przecież długów w bród) wydawało mnóstwo pieniędzy na ten cel, a ja tego dobrodziejstwa nie zrozumiałem, ani nie doceniałem należycie. Jest mi niezmierne wstyd i przepraszam wszystkich, którzy czytali moje komentarze. Ta dobroć państwa polskiego dla Ślązaków była taka wspaniała, cudowna i dalekowzroczna (700 lat do tyłu), a ja, głupi, tego nie zrozumiałem. Ojca nie mogę już uświadomić, ale szwagier jeszcze żyje. Niestety już nie kontaktuje z powodu demencji i umrze, biorąc do grobu niesłuszne pretensje do dobroczyńców.

    Czy taka skrucha wystarczy, o „rybo”?
    Piszesz, że mam się wstydzić i przeprosić blogowiczów. Czynię to „niniejszym” i kolor czerwony nie chce zniknąć z mych lic, a może to tylko różyczka lub inna cholera?
    Na pewno nie ma to związku z PZPR, bo nigdy nie byłem i nie jestem w jakiejkolwiek partii! Nawet nie zapisałem się do niezakamuflowanej opcji niemieckiej, ani do RAŚ.

    W zasadzie nie mam do siebie pretensji, bo jestem niewinną ofiarą genetyki. To te śląskie, paskudne geny powodują, iż IQ jest tak niski. Uratowałem jednak dzieci od katastrofy, zapowiadanej przez wybitną i odważną radną, specjalistkę od genetyki, bo pomieszałem moją brzydką krew z krwią nieskażoną z pod Tarnopola. Dlatego ich IQ jest wystarczające do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego z fizyki przez młodszą córkę, i to bez moich ułomności, podkreślanych na blogu.

    Tyle uwag dodatkowych dla „ryby”.

    PS

    Z tą „krwią” to miało być poetycznie, poprawnie powinienem pisać o wymianie soków lub płynów życiowych. Czesław jako specjalista od urologii miałby może inne wyrażenie dla pewnego płynu. Podzielam absolutnie jego stanowisko w sprawie urazu do badań urologicznych. Raz w życiu nabrałem się na reklamę, zachęcającą mężczyzn w pewnym wieku do bezpłatnych badań, przy czym podkreślono, że lekarze będą stosowali najbardziej nowoczesne metody badawcze. Badania finansowało miasto. Co się okazało? Urolog na chama wsadził mi palec w pewne miejsce, bolało jak cholera i napisał o mojej prostacie: „Stosownie do wieku” (nie powiedział nawet, czy to dobrze czy źle). Od tego czasu unikam spotkania z urologiem, poczekam na „jeszcze nowocześniejsze” metody i biorę pewne kapsułki zapobiegawczo.
    Po tym przykrym doświadczeniu potwierdzam też pozostałe poglądy Czesława odnośnie opisywanych w literaturze sposobów postępowania „kochających inaczej”.

  124. Streszczenie na prosbe Falicza….
    Chodzi tu o ciagle obecne majaczenia w opisie natury Zydow oraz ich dzialan, cechujacych sie zawsze i wszedzie podstepem. Oczywiscie owe cechy sa mniej lub bardziej eufemistycznie krytycznie wyrazane czy tez bezkrytycznie wychwalane. …Zydzi nie przyjechaliby do kraju, w ktorym grozilyby im pogrom… Charakter podobnych elukubracji prowadzacy do tego, ze zblizamy sie niebezpiecznie do granicy teorii spiskowych, mozna dostrzec rowniez w naszej blogosferze. Geneza konspiracjonizmu jest latwa do okreslenia; bierze sie on znikad, tak jak znikad biora sie jego autorki i autorzy.
    Podatna na takie irracjonalno-paranoidalne idee jest skrajna prawica, nieobce sa one rowniez lewicy. Bohaterami sa Zydzi, masoni, jezuici, Anglo-Sasi (USA), imperialisci i inni. Ponad podzialami kulturalnymi, spolecznymi i politycznymi odnajdujemy opisy historii, spoleczenstw, polityki, w ktorych dominuja spisek i rozwiazania polityczne tzw. sciagi-gotowce na kazdy problem. Czesto poczatkiem jakiegokolwiek konfliktu i jego rozwiazaniem sa wlasnie Zydzi lub lewicowcy (czy tez Zydzi o lewicowych pogladach).
    Tak zwani intelektualisci ubarwiaja je ironia, “samousmiechaniem” lub szczypta uogolnienia zblizajac sie do dyskursu majacego pozory filozofowania. Nie moze on jednak byc przerywany na przystanku“na zadanie” w zaleznosci od naszego nastroju politycznego. Taki stosunek do rzeczywistosci jest niezdrowy. Nie pomoga tu rowniez cztery “glowy” Swiatowida.

  125. Co slychac u Gajowego?
    S w i a t o w i d obdarza nas w regularnych odstepach nowinami z kolejnej glowy. Probujac za wszelka cene zachowac tenor konserwatywno-katolicki tlumaczy nam steretypowo jak postrzega drugich; np. Holendrow.. Retoryka Swiatowida opiera sie na wiesciach z Bliskiego oraz dalekiego swiata. W razie potrzeby korzysta on z mozliwosci korzystania z przystanku na zadanie. Gdy postawa konserwatywno-katolicka przypbiera barwy narodowe, to bliska jest przeszkody w tworzeniu spoleczenstwa wielokulturowego. Pozostaje pytanie czy imigracja (przy niskim wzroscie populacji) jest niezbedna czy calkowiecie zbedna, wercz niepozadana.

  126. Ostatni akapit…
    Poczatek w obszarach istytucjonalno-administracyjnych jest jednak konieczny oraz mozliwy. Otwarta kwestia jest otwarcie interkulturalne spoleczestwa przyjmujacego, otwarcia kazdego z nas osobno i razem. Konsekwentna polityka integracyjna chroni obie strony przed dyskryminacja i ma znaczny wplyw na rozwoj demokracji horyzontalnej. Miedzynarodowy charakter duzych aglomeracji miejskich ulatwia korzystanie/ wykorzystanie interkulturanego potencjalu migrantow, szczegolnie ich interkulturalnych kompetencji. Wazne jest realizowanie wymienionych celow nie tylko przy integracji pracobiorcow, lecz rowniez integracji uchodzcow, co otwieraloby im perspektywy godnego zycia w przyszlosci, bez oniecznosci redukowania tychze dla poszczegolnych grup spoleczenstwa przyjmujacego.

    Wazne jest otwarcie sektora uslug komunalnych dla wszystkich legalnie przebywajacych w granicach Polski. Wazny jest dostep do obszarow decyzyjnych (naturalizacja, prawo wyborcze etc.).

  127. Przedostatni akapit…
    Krotko mowiac chodzi przede wszystkim o budowanie rownosci szans. Spoleczna oraz gospodarcza integracja ma miejsce na rynku pracy i w obszarach oswiaty, kultury. W pierwszej linii chodzi bowiem o poznanie jezyka kraju imigracji. Waznym aspektem jest interkulturalne otwarcie spoleczenstwa przyjmujacego migrantow, szczegolnie na poziomie instytucjonalnym i administracyjnym. Polityka integracyjna antycypuje niejako niezbedne procesy spoleczne towarzyszace integracji migrantow, przybierajac charakter partycypacyjny. Chodzi bowiem o czynne uczestnicwto zainteresowanych przy mozliwie szerokim otwarciu instytucji oaraz obszarow administracyjnych na kazdej plaszczyznie, od gminnej przez regionalna do centralnej. Migrantow nalezaloby traktowac jako klientow, nie petentow czy wrecz intruzow. Zdaje sobie sprawe, ze jest to idealny obraz stanu rzeczy.

  128. Akapit nastepny od konca…
    Niezbedne staje sie popieranie roznorodnosci przy jednoczesnym wzmacnianiu pracowniczej solidarnosci. Niezbedne, mimo znacznych trudnosci na rynku pracy. Wazne jest wykorzystanie intelktulturalnej kompetencji nowych wspolobywateli przy budowaniu spoleczenstwa obywatelskiego od samego poczatku. Jednoczesnie nalezaloby sprecyzowac pojecie integracji nie tylko jako antonimu segregacji i wykluczania. Wspolbywatelki i wspolobywatele, pojedynczo czy w grupach powinni miec zapewnione rowne mozliwosci udzialu w zyciu spolecznym oraz artykulowaniu swoich interesow celem ochrony przed indywidulanym lub grupowym wykluczaniem.

  129. @kadett
    7 marca o godz. 21:33

    ***Antonius nie przeczyta, bo on moich wpisów zwykle nie czyta,***

    Faktycznie pisałem tak po kilku przeczytanych komentarzach monotematycznych „kadetta”. Zwróć jednak uwagę na drobiazg: „Zwykle nie czytam”. Jeśli przy przewijaniu rzuca mi się w oczy wyraz „Antonius” to na pewno przeczytam! Podobnie bywa, gdy przypadkowo coś mi wpadnie w oko, gdy przewijam, patrząc na tekst. Poza tym przewijam od końca ostatniego komentarza w górę, aż poznaję tekst już przeczytany i nigdy nie wiem od razu, kto jest autorem, przypuszczam tylko na podstawie stylu, grafiki lub liczby i rodzaju użytych inwektyw. Pewien blogowicz poznaje moje teksty po długości!
    Nie komentuję reszty, tylko pozdrawiam!

  130. Kolejny akapit od konca..Po roku 1989 konfrontowani jestesmy z redukcja sektora przemyslowego (sztucznie reanimowanego w kolejnych pieciolatkach PRLu) oraz utrata miejsc pracy wymagajacych niskich kwalifikacji. Zmiana paradygmatu, zatrudnienie dla kazdego za wszelka cene, na prace za godziwa cene dla niektorych wysoko wykwalifikowanych zdaje sie hamowac procesy integracyjne wzglednie nielicznej jeszcze grupy migrantow w Polsce.

  131. Akapitpierwszy niestety ruguje automat z blogosfery…
    ET

  132. @TJ
    7 marca o godz. 19:28

    *** Gdzieś rok temu przeglądałem najnowsze dane z badań DNA w Europie. Obraz jaki się z nich wyłania jest miażdżący dla moich wyobrażeń, mitów nabytych w dzieciństwie i młodości:***

    A co sądzisz o żydowskim genie, na którym się przejechał Sarrazin, albo o osiągnięciach radnej, która odkryła paskudny śląski gen, który odróżnia Ślązaków zdecydowanie od zdrowych Polaków? Czy to nie jest „woda na młyn odwetowców”? Czy w związku z tym odkryciem nie należy się nam status mniejszości etnicznej, wprawdzie skazanej na zagładę, ale dość licznej i przetrwamy – być może niepełnosprawni, ale niekoniecznie umysłowo, jak ta pani?
    Chyba masz złe informacje (punkt 6), ale i dobre (punkt 4)

  133. @Levar
    7 marca o godz. 19:07

    ***To co pisze pan Antonius, to nie sa zadne majaczenia pojedynczego oszoloma, to fragment dobrze zorganizowanej kampanii prowadzonej wg. Klasycznych zasad wojny psychologicznej.***

    Zapewniam, drogi Lewarku, że jestem naprawdę pojedynczym oszołomem i nie mam żadnych kontaktów z grupami przestępczymi (poza blogowiczami Polityki i Silesii), nawet nie byłem w Solidarności.

  134. @Jacobsky
    7 marca o godz. 18:19

    ***antonius, wilk pożarł owieczki ? ***

    Pierwsze primo:
    Podobno takie zdarzenia bywają w przyrodzie.
    Drugie i dalsze…:
    To była metafora! Miałem na myśli oczywistą oczywistość, że silniejszy (np. zwycięzca wojny lub bitwy) zawsze robi ze słabszymi co mu się podoba. Tak było od niepamiętnych czasów, jest i będzie. Od zachowania żołdaków w starożytnym Rzymie (legalnie trzy dni absolutnej swobody dla swawoli zdobywców) i Libię , Egipt czy Syrię. Takim jest tzw. człowiek, „”co brzmi dumnie”! Ja tylko nie znoszę fałszu i hipokryzji oraz niepotrzebnego gwałtu psychicznego typu – rozebrać Polskę i kazać podpisać sejmowi zgodę na to świństwo (w historii nowoczesnej np. podpisanie końkordatu).
    O, jak ja dobrze rozumiem Rejtana. Też poświęciłbym ostatnią koszulę, nawet polarową, choć ją bardzo lubię!

  135. Antropologiczno-genetyczne opisywanie swiata mialo juz swoj koniec: Nie zgadzam sie z Sarrazin, zgadzam sie z Antoniusem.
    ET

  136. Niemcy mialy po II wojnie swiatowej geostrategiczne szczescie.
    Powstanie dwoch wielkich antagonistyczych blokow politycznych zmusilo mocarstwa okupacyjne juz krotko po wojnie do rezygnacji z zemsty i zbyt drastycznych krokow wobec okupowanej ludnosci. Plany uczynienia z Niemiec kraju rolniczego, pozbawinego calkowicie produkcji przemyslowej byly w miedzynarodowym kontekscie nie do przeprowadzenia. Moglyby one pchnac Niemcow bezposrednio w objecia jednego albo drugiego wroga klasowego. W ten sposob Niemcy znalazly sie w tej szczesliwej sytuacji, ze praktycznie juz 3 lata po wojnie staly sie one najwiekszym poligonem gospodarczym na ktorym dwa przeciwstawne systemy spoleczne chcialy wykazac swoja wyzszosc gospodarcza. Przyczynilo sie to w decydujacym stopniu do zachodnioniemieckiego cudu gospodarczego i stworzylo takze, po poczatkowych latach sowieckiego wyzysku, calkiem znosne warunki materialne w wschodniej strefie okupacyjnej. Oba panstwa niemieckie staly sie wkrotce oknem wystawowym swoich systemow politycznych i niezbednym sojusznikiem stragicznym i wojskowym.
    Tak wiec bez podzialu Europy, Niemiec i swiata po drugiej wojnie swiatowej, Niemcy raczej nie uniknelyby srozszej zemsty Aliantow i nie bylyby dzisiaj tym czym sa. Tak to czasem historia kolem sie toczy i nigdy nie wiadomo co komu, w historycznym kontekscie, na dobre wyjdzie.
    Do Ryby
    Obawiam sie, ze Pana fabularna znajomosc historii jest niekompletna. Przypominam sobie zblizona scene filmowa w ktorej Polscy obywatele rzeczywiscie zbierali niemieckie kipy. Nie jestem tylko pewny, czy aby to nie byli polscy obywatele pochodzenia zydowskiego, bo wtedy bylaby to „oczywiscie” calkiem inna historia.

  137. Uwaga.
    Zgadzam sie z Antoniusem tylko co do oceny Sarrazina, pozostalych wpisow o Slasku , obozach nie czytalem; tyle i az tyle.

    ET

  138. @Antoniusie:
    Na potrzeby toczącej się w otchłaniach sieci dyskusji o prasłowiańskim charakterze ziem nad Odrą i Nysą, zmusiłem się by zerknąć do paru artykułów naukowych. I zasadniczo TJ ma dobre informacje w punkcie 6 — Czesi są praktycznie nieodróżnialni od Słowaków, a Polacy są do nich podobni. Przy czym w badaniach uwzględniono Polaków z „Polski północnej” — nie odwołano się wcale do Ślązaków, czego trochę szkoda 😉
    „Problemem” największym jest jednak co innego — badania dotyczą rozkładu statystycznego markerów genetycznych. I to tych wybranych, które dobrze się korelują z narodowością. Pierwsze oznacza, że badania cechują społeczności, a nie jednostki. Drugie sugeruje, że gdyby dobrać inne cechy, to mielibyśmy może korelację z czymś innym… (Rozkłady cech, gdy próbowano je ilustrować na mapkach Europy, nie pokrywały się z granicami państw…)
    Może jeszcze należy dodać, że mimo publikowania w prestiżowych periodykach, sam bym się doczepił takiego drobiazgu, jak reprezentatywność próby. Badania przeprowadzono na stosunkowo małych grupach.

  139. Antoniusie,
    nie ma jak dotąd sposobu na uwolnienie ludzi od ich upodobań, światopoglądów, sposobu oglądu i osądu świata. I chwała Bogu! Gorzej jednak, że oglądowi i osądom często i gesto towarzyszą przeświadczenia ciągnące uprzedzenia, co ze smutkiem kwituję. O rękę ani uczucia Antoniusa nie zabiegam, przez co nie czuję też obowiązku podobania mu się za wszelką cenę. Co wiecej – gdybym nawet i zabiegał, nie miałoby to najmniejszego wpływu na moje myślenie. Zwykle wypowiadam to, co wcześniej przemyślę (proszę zwrócić uwagę na rozgrzeszający przysłówek ‚zwykle’), ale myśląc o czymś zupełnie nie dbam o to, co inni o tym myśleniu pomyślą.

    W niektórych przypadkach dość rozbieżnych punktów widzenia świata (przypadek mój i Antoniusa), wynik konfrontacji przemyśleń wydaje się z góry przesądzony. Jeżeli o mnie idzie, nie wynika to jednak z uprzedzenia, a bardziej z doświadczenia.

    Pozdrowienia przyjąłem i odwzajemniam

    PS
    W sprawach politematycznych odsyłam do Encyklopedii Britannica. Gdyby było za daleko, mamy tu pod ręką Encyklopedystę ‚Całom Gębom’. Ten zna się nie tylko na wszelakich kodach, wytrzymałości skrzydeł TU 154A na różnorodne momenty po zetknięciu z brzozą, jak trzeba wytropi renegatów politpoprawnosci i wyznawców spiskowych teorii, obszczeka krytyków rządu, napisze jeszcze o umaszczeniu kotów perskich, a i przyniesie tu w całej okazałości wypisy ścienne z WC, wcześniej rozpoznając bez pudła czyja ręka je naniosła na ścianę. To jest prawdziwna politematyczność!

  140. TJ
    8 marca o godz. 11:12

    zamysł zrealizowany jako-tako w tym sensie, że dziś UE (oraz NATO) mają do czynienia z rosyjską enklawą niemal w środku wspólnoty politycznej i militarnej, z enklawą – nagrobkiem połowy Prus Wschodnich. Sytuacja dość kuriozalna i być może nie tak wybuchowa jak przedwojenna separacja w łonie państwa niemieckiego, ale…

    Jak zareagowała by Litwa, Polska, UE czy NATO na ewentualne rządania budowy eksterytorialnej autostrady do Królewca przez Litwę ?

    Moim zdaniem popełniono błąd przyjmując istniejące rozwiązanie wobec Prus Wschodnich. Te 612 km polskiego wybrzeża mogło być przesunięte na wschód, po ujście Niemna, a Królewiec mógł pełnić rolę Szczecina jako drugi wielki port bałtycki, Szczecina pozostawionego wtedy Niemcom, wraz z częścią Pomorza i dawnej Brandenburgii.

    Pozdrawiam

  141. Jadwiga Łopata: STOP GMO – Myśl globalnie, jedz lokalnie – http://www.stachurska.eu/?p=7094

  142. Pan Sikorski wizytuje właśnie USA, prowadzając się publicznie z – jak ją w świecie nazywają – krwawą wiedźmą, p. Clintonową (to jedno z łagodniejszych określeń, jakie czytałem), zupełnie zapewne przypadkiem w czasie, kiedy USA odwiedza także sam prezydent tego kraju, p. Netanjahu ( mówimy o rzeczywistym prezydencie, a nie jakimś zabawnym gościu od PR), o czym donosi u Alexa Jonesa p. David Icke (w drugiej minucie pierwszego filmu od góry http://www.prisonplanet.com/the-illuminati-are-panicking-david-icke-reports.html )

    Wnisek z tej tajemniczej koincydencji nasuwa się dla mnie taki, że p. Sikorski, jako człowiek przynależący do tamtego świata, wyszkolony w końcu w kraju siedziby Rotszylda dżentelmen, będzie prawdopodobnie lobbował w Polsce w jego interesie, a więc przeciw interesowi ludzkości, za uczestnictwem naszych wojsk w kolejnej barbarzyńskiej napaści militarnej, tym razem na Iran, a przedtem być może na Syrię, którą jak donosi międy innymi TVN24, destabilizują właśnie terroryści szkoleni za pieniądze Zachodu w Libii, przy aprobacie i pełnym wsparciu tamtejszej, aktualnej władzy (wywodzącej się zresztą także ze szkolonych przez Zachód terrorystów) – ręka w rękę a Al-Kaidą.

    Dlaczego się nie dziwię, że p. Premier dokonując ostatnio słynnego przeglądu ministerstw, nie wyrzucił p. Sikorskiego na bruk? Sam nie wiem.

  143. Jak dotychczas nie podpisano pokoju rosyjsko- japońskiego. kończącego wojnę….
    Czy Karelia wróciła do Finlandii? Pewnie również nie…
    Prawo pięści działa.
    JEDYNYM zwycięzcą II Światowej było ZSRR. Utrzymało wszystkie zdobycze terytorialne. Wiedeń do 1950 roku też do nich należał.

    Z perspektywy czasu patrząc , nawet wypędzenia nie były takie złe.
    Mniejszości narodowe bywają z reguły pionkiem w rozgrywkach politycznych. Tak jak nasze na Litwie, czy Białorusi……

    Stara zasada divide et impera niepodzielnie rządzi na Bliskim Wschodzie. Jaka demokracja, transparentność, prawo, gdy MUSI rządzić nasz s..syn?
    Ale ciemna masa kupuje ten kit……

    Ps.
    Dziwne, że Językoznawca nie zostawił nam jakiegoś kukułczego jaja- na przykład Wilna, czy Lwowa. Już widzę te Homeryckie boje z sąsiadami o przynależność państwową miasta.
    Nasi Patrioci mieliby wdzięczny temat do nadstawiania piersi za Ojczyznę i ginięcia za nią. A i paru „rozrywkowych” pewnie by się znalazło.

  144. @kadett
    8 marca o godz. 13:56

    Nie „jak zwykle” przeczytałem i nie widzę powodu do narzekania. Nie wiem tylko, kto się tak dobrze zna na drewnie do kominków (brzozach)? Nie mogłeś mieć na myśli „meine Wenigkeit”, bo ja się tylko zajmuję wysokościomierzami w tupolewach – róznych.

  145. Obama martwi sie
    (podaje Wybiorcza…):
    „… że nowy konflikt zbrojny w regionie Zatoki Perskiej mógłby spowodować raptowny wzrost cen ropy naftowej…”

    Co tam tysiace zabitych – benzyna moze zdrozec – to prawdziwe zmartwienie „noblisty pokoju”…

    cala Ameryka.

    Kolodko
    w Ryj-adzie rozczarowal – glownie staral sie sprzedac swoja ksiazke.

    Chyba myslal, ze jest w Caracas bo
    jechal na Ameryke jak na zebraniu partyjnym w latach 50-tych – Arabowie chrzakali zaklopotani – ostatecznie to tylko USA trzyma skorumpowanych feudalnych ksiazat przy wladzy absolutniej.

  146. TJ (11:12)
    „Pruskie rządy” i ja wspominam, jako ordnung i uczciwość, bynajmniej nie jako lukrowaną polewę, ale coś co wsączyło do polskiej kultury zachodnie krwinki. Nie znam się na Ślązakach i Kaszubach, ale różnice mentalności między Wielkopolanami i Tarnopolanami (ze wschodniej Galicji) wydały mi się przepaściste i wyraźne. Genetyka niewiele tu wyjaśnia.

    W strategii aliantów zachodnich, strategie Rosji pomijam jako mi obcą, eliminacja junkierskiego imperializmu Prus nie była jakimś nadrzędnym celem. Wiadomo było, że tym problemem zajmą się nim Sowieci.

    Poza tym było coś takiego, być może podgrzewane pruskimi nabytkami nad Renem, jak „Drang nach Westen” – Alzacja i całe pogranicze. Alianci postawili na rozwój lepszych Niemiec, przemysłowych i portowych, handlujących i produkujących dobra na potrzeby cywilne, na Niemcy nadreńskie, heskie, bawarskie, hamburskie i lubeckie. Prusy wszak były sojusznikiem Anglii przez cały czas wojen napoleońskich, i wcześniej. Prusy nie stanowiły dla nich jakiegoś skoncentrowanego celu.

    Jeśli zastanawiamy się nad pruskim sposobem myślenia o państwie, to on upadł nie w wyniku jakichś świadomych decyzji aliantów, lecz padł pod gruzami budowli państwa wg starych idei (ca. 1862-1945). Oczywiście Niemcy zostały wtłoczone w ciaśniejsze granice, wojna w międzyczasie je wyludniła, zosatły podzielone i rzucone w nową europejską rzeczywistość w dobie zimnej wojny. W porównaniu z latami 1918-19, rola Francji była o wiele mniejsza, rola Ameryki zdecydowanie centralna. Oczywiście punkt widzenia Amerykanów na Niemcy i rolę Prus jest odmienny od polskiego, o wiele bardziej anty-pruskiego w sensie politycznym.

    I w tej polskiej świadomości pojawia się taka teza: Niemcy mialy po II wojnie swiatowej geostrategiczne szczescie – Bywalec 2 (12:33).

    Rzucona z pozycji przedmiotu historii jakim była Polska od powiedzmy końca wieku XVII. Czy Włochy i Francja, Szwecja i Szwajcaria nie miały geostrategicznego szczęścia? A Japonia, wcale tak bardzo nie zaawansowana technologicznie jeszcze w latach 1950.? A Grecja? Każdy kraj wykorzystywał szczęślliwe szanse jak potrafił. Również Polska Ludowa miała wiele szczęścia, choćby w porównaniu z Łotwą. Zachodnioniemiecki cud gospodarczy powstał nie z geostrategicznego szczęścia, lecz głowami i rękami samych Niemców. Jeśli jest w tym zdania jakakolwiek przesada, to należy ją pominąć, aby nie stracić jego dydaktycznego sensu; dydaktycznego dla Polaków, którzy w każdym zdarzeniu, od drobnego po wielkie historyczne dopatrują się działania szcżęścia, zawsze na korzyść innych.

  147. ET
    8 marca o godz. 11:42

    Co slychac u Gajowego?
    S w i a t o w i d obdarza nas w regularnych odstepach nowinami z kolejnej glowy. Probujac za wszelka cene zachowac tenor konserwatywno-katolicki tlumaczy nam steretypowo jak postrzega drugich; np. Holendrow…”

    ET slusznie zauwazyles,

    Moje stereotypowe „postrzeganie” Holendrow bylo odpowiedzia na takiez spostrzeganie Polakow przez Holendrow.

    Oni uwazaja nas za zlodziei bo paru pijakow ukradlo rower
    ja wole kradnacych rowery Polakow niz gwalcacych niemowleta Holendrow …

    wiec piekne za nadobne.

  148. wiesiek59

    Większym zwycięzcą był mniejszy Izrael, który oficjalnie powstał tuż po wojnie, w 1948r., chociaż niedaleko padło jabłko od jabłoni, z tymi swoimi kibucami oraz komunistami (teraz to pewnie neoliberałowie).

    „W Izraelu prawdopodobnie jeszcze w tym roku stanie pomnik ku czci Armii Czerwonej. Zostanie zbudowany ze składki Żydów z całego świata. O tym, że Izrael chce uczcić pamięć żołnierzy Armii Czerwonej, już w lutym ubiegłego roku poinformował premiera Rosji Władimira Putina i izraelski premier Beniamin Netanjahu. Ogłoszony na jesieni konkurs na projekt pomnika wygrali artyści z Rosji” – taki cytat z zeszłorocznej prasy, trochę a propos.

  149. @ET
    8 marca o godz. 11:21

    Rzadko z Tobą polemizuję, bo przeważnie jestem z góry na straconej pozycji , ale temat „cyganów” (wybacz, że nie odróżniam Roma od Sinti) nie jest mi obcy i to w bardzo różnych aspektach. Zatrudniałem specjalistów od galwanizowania przedmiotów miedzianych i podziwiałem wynik ich pracy, techniki nie zdradzili, bo nie wolno było ich podglądać. Zarobili dobrze i wykonali pracę dobrze. Mieszkali w Opolu młodzi cyganie, superprzystojni, że koleżanki ze studiów aż przebierały nóżkami na ich widok. Nie wiem gdzie pracowali, ale nie była to biedota, kradnąca kury na wsi. Mój wnuk bawił się zgodnie z małym chłopcem cygańskim z sąsiedztwa, ale tylko do momentu, gdy stwierdziliśmy duże ubytki w matchboxach wnuczka. Koleżka je umiejętnie zakopywał w piasku, a po zakończeniu zabawy „subtylizował”. Nie dziwię się, że ludzie nie mają zaufania i generalizują. Również to bogactwo ich przywódców kłuje w oczy – za życia i po śmierci, gdy lezą w minipałacach na cmentarzu komunalnym.

  150. kadett
    8 marca o godz. 13:56

    Ależ jest- ziemia wszystko wyciągnie, łącznie z nieprawomyślnością…….
    Zabić wszystkich……
    Czy kto nie z nami, ten przeciw nam, też już było.
    Tak samo jak- będziemy walczyć o pokój i demokrację do ostatniego żołnierza, albo, aż kamień na kamieniu nie pozostanie….

    „i nastanie cisza……cmentarna”…..
    No chyba że pani Koj przeżyje i będzie się oddawać swym ulubionym zajęciom……..

  151. Znacie Państwo jakiś kraj wieloetniczny, którego nie próbowano rozpruć po szwach narodowościowych?
    Szczególnie taki, który ma spore znaczenie strategiczne, lub ma duże bogactwa naturalne?

    Zawirowania na Bliskim Wschodzie to nic, w porównaniu z tymi które czekałyby nas gdyby rozpadła się Rosja.

    Czy autorytaryzm jest dobry? Z punktu widzenia zwykłych ludzi, pewnie tak. Z punktu widzenia ambitnych jednostek, uniemożliwia realizację aspiracji.
    Po upadku Kadafiego rewolucja trwa, na razie w Mali i Syrii. Pewnie te same jednostki specjalne SAS i Legii Cudzoziemskiej biorą w tym udział….
    Dogadanie się przywódców w krajach o strukturze klanowo- plemiennej, zaowocuje pewnie powstaniem nowych państw i stertami trupów ludności cywilnej. Bogaci i tak w porę uciekną…..

  152. PAK
    8 marca o godz. 12:41
    @Antoniusie:
    Na potrzeby toczącej się w otchłaniach sieci dyskusji o prasłowiańskim charakterze ziem nad Odrą i Nysą, zmusiłem się by zerknąć do paru artykułów naukowych. I zasadniczo TJ ma dobre informacje w punkcie 6 — Czesi są praktycznie nieodróżnialni od Słowaków, a Polacy są do nich podobni. Przy czym w badaniach uwzględniono Polaków z „Polski północnej” — nie odwołano się wcale do Ślązaków, czego trochę szkoda
    „Problemem” największym jest jednak co innego — badania dotyczą rozkładu statystycznego markerów genetycznych. I to tych wybranych, które dobrze się korelują z narodowością. Pierwsze oznacza, że badania cechują społeczności, a nie jednostki. Drugie sugeruje, że gdyby dobrać inne cechy, to mielibyśmy może korelację z czymś innym… (Rozkłady cech, gdy próbowano je ilustrować na mapkach Europy, nie pokrywały się z granicami państw…)
    Może jeszcze należy dodać, że mimo publikowania w prestiżowych periodykach, sam bym się doczepił takiego drobiazgu, jak reprezentatywność”

    Mój komentarz

    1) Badania częstości występowania markerów na DNA w danej populacji, z kilku powodów nie są szeroko komentowane, ani przez naukowców, ani przez polityków i publicystów.
    Po pierwsze w tej chwili są to badania prowadzone w sposób mało skoordynowany (są wykonywane jako oddzielne, nie powiązane ze sobą projekty naukowe, prowadzone wyrywkowo, co godzi w ich reprezentatywność „wszechświatową”.

    2) Największym problemem, który badania takie wnoszą do nauk biologicznych, etnografii, nauk o człowieku, historii, etyki, etc. jest poprawność polityczna. Badania genetyczne dotyczą problemu, który musi się kojarzyć w dzisiejszej kulturze z rasistowskim patrzeniem na świat. To jest coś takiego jak badania nazistowskich antropologów, którzy na podstawie analizy wynbików pomiarów czaszek ludzi przeprowadzanych cyrklem i suwmiarką wyciągali ideologicznie poprawne dla nazizmu wnioski.

    3) Należy sobie powiedzieć, że nie ma genu słowiańskości, żydowskości, czy niemieckości. To co się określa jako znacznik populacji jest markerem, który najczęściej występuje w danej populacji. Np. z populacjami słowiańskimi skojarzono sekwencję (nie jest to gen, tylko przypadkowa sekwencja niekodująca) R1A1 występującą najczęściej wśród S lowian i utarło się, że jest to „słowiański gen”.

    4) Następnym poważnym problemem jest określanie wieku markerów (rozejścia się lnii dziedziczenia) na podstawie statystycznej analizy możliwych mutacji punktowych na łańcuchu DNA (podmiany zasad).

    5) Poważnym problemem jest wyjaśnienie mechanizmu rozprzestrzeniania się markerów w populacji. Chodzi o markery męskie na chromosomie Y oraz markery żeńskie w DNA mitochondriów. Mitochondria (z badanymi markerami) dziedziczą obie płcie po kobietach, ale kobiety tylko po kobietach. Chromosom Y (a w nim wskazany marker) dziedziczą tylko synowie po ojcach, czyli rozprzestrzenia się on wyłącznie po linii mężczyzn.

    6) I kolejny najważniejszy problem – materia dziedziczenia i mutacji DNA, to statystyka, rachunek prawdopodobieństwa uwarunkowany założeniami niepewnymi, a nieraz wziętymi niemal prosto z kapelusza, a same mechanizmy dziedziczenia w organizmie, to czysta informatyka. Kto z publicystów, czy polityków się na tym choć troszkę zna?

    7) Metody analizy DNA rozwijają się dziś burzliwie, szybciej niż badania kosmosu, niż wykrywanie planet, niż smartfony. W tej dziedzinie niejedno jest do odkrycia.
    Z drugiej strony strach ogarnia człowieka egzystencjalny, gdy pomyśli, jak stanie się przeźroczysty, czytelny, rozpracowany dla samego siebie (jkao gatunku i jako jednostki).
    Badając markery dowiemy się skąd przyszliśmy, ale nadal nie będziemy wiedzieć dokąd idziemy.

    Pzdr, TJ

  153. Za Odra ludzie umieraja na ulicach, bez potrzeby cytowania czegokolwiek, komukolwiek.

    ET

  154. Antonius
    8 marca o godz. 12:09
    „Zapewniam, drogi Lewarku, że jestem naprawdę pojedynczym oszołomem”
    To juz jest nas dwoch, choc szumy mamy na moze odrobine
    roznych czestotliwosciach.

  155. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Marek
    8 marca o godz. 14:38 pisze:

    „Pan Sikorski wizytuje właśnie USA” …

    http://www.whitehouse.gov/blog/2012/03/04/president-obama-speaks-aipac-policy-conference

  156. Jacobsky
    8 marca o godz. 14:06
    TJ
    8 marca o godz. 11:12
    zamysł zrealizowany jako-tako w tym sensie, że dziś UE (oraz NATO) mają do czynienia z rosyjską enklawą niemal w środku wspólnoty politycznej i militarnej, z enklawą – nagrobkiem połowy Prus Wschodnich. Sytuacja dość kuriozalna i być może nie tak wybuchowa jak przedwojenna separacja w łonie państwa niemieckiego, ale…
    Jak zareagowała by Litwa, Polska, UE czy NATO na ewentualne rządania budowy eksterytorialnej autostrady do Królewca przez Litwę ?
    Moim zdaniem popełniono błąd przyjmując istniejące rozwiązanie wobec Prus Wschodnich. Te 612 km polskiego wybrzeża mogło być przesunięte na wschód, po ujście Niemna, a Królewiec mógł pełnić rolę Szczecina jako drugi wielki port bałtycki, Szczecina pozostawionego wtedy Niemcom, wraz z częścią Pomorza i dawnej Brandenburgii”

    Mój komentarz

    To był błąd nieunikniony. Szczecin musiał należeć do strefy wpływów radzieckich.

    Polska ustanowiona częściowo na ziemiach rewindykowanych od Niemiec:

    1) Stanowiła przedpole dla ewentualnego konfliktu zbrojnego (patrz dokumenty przemycone przez Kuklińskiego).

    2) Przedpole to posiadało dwie linie ewentualnej obrony – Odrę i Wisłę. Przy ówczesnym stanie techniki (brak broni jądrowej) to były poważne argumenty taktyczne. Z reguły decydujące operacje w konfliktach zbrojnych w tej części Europy szły po niżu polskim (Czechy się nie liczyły), wiem to ze Studium wojskowego, byłem w kółku taktyki. Jako jeden z kluczowych punktów dla tego przedpola – wypadowy oraz logistyczny, ZSRR obrał ujście Odry.
    Czerwony jak cegła, gorący jak piec, muszę mieć, muszę ją mieć – jak śpiewał nieodżałowany Rysiek Riedl.

    3) Teren Polski, przede wszystkim jej zachodniej części, stanowił także teren rezerwowy dla rozstrzygnięć, które mogły nastąpić w kilka lat po wojnie. Najwięcej wojsk radzieckich stacjonowało we wschodnich Niemczech. W 1944 i 1945 roku planując przyszłą strategię kierownictwo radzieckie musiało się liczyć z mniej korzystnym rozwojem wypadków, czyli wycofaniem swoich wojsk terenu Niemiec. I na tę okoliczność miało plan B. Były to tereny Polski. Przez cały czas powojnia do 1990 w Polsce stacjonowały wojska radzieckie lecz w stosunkowo małej liczbie (największe garnizony – Legnica i Borne-Sulinowo). Należy pamiętać jednakże o tym, ze Armia Czerwona miała zarezerwowanych na terenie Polski kilkadziesiąt miejsc (łącznie z okolicami Warszawy). Były to potencjalne obszary dyslokacji jednostek wycofanych z Niemiec.
    Tak się nie stało, do wycofania nie doszło, ponieważ Generalissimus miał nosa i metodą szturchania, kategorycznych zarzutów i okazywania nieustępliwości sprofilował sobie twarz Zachodu. Była to twarz osobnika niezdecydowanego, poprawnego w interesach, bez ochoty do nawalanek. I z tego korzystał.
    Wojska radzieckie pozostały na terenie wschodnich Niemiec, a strefa okupowana zamieniła się w NRD. Teren Polski nie został wykorzystany w planie B. Niemniej jednak z Austrii wojska radzieckie bez większych problemów wyszły, bo mając do dyspozycji nizinną Polskę można bez żalu porzucić mało przydatny dla strategicznych działań wojennych górzysty teren.

    Pzdr, TJ

  157. Zezem (17.22),

    pisze: ‚Co do granic powojennych Polski, to były one głownie zaznaczone ‚ołówkiem’ w Jałcie …
    Wynika z tego, że gdyby ktoś dorównujący tobie pomysłami maznął po mapie gumką myszką, to powojenny problem granic w Europie przestał by istnieć.

  158. Marek
    8 marca o godz. 14:38
    „Pan Sikorski wizytuje właśnie USA,”

    Szanowny Panie,
    bedac niedawno w Polsce, mialem okazje uslyszec w ktoryms z dziennikow
    telewizyjnych (nie pamietam, na ktorym programie), ze planowane sa wspolne cwiczenia
    lotnictwa polskiego i izraelskiego na terenie Izraela. Szczegulow nie podawano
    ze wzfledu na „tajemnice wojskowa”, wspomniano jednak ogolnie, ze programem
    cwiczen ma byc „atak na obce terytorium oraz obrona terytorium wlasnego”
    Jak Pan mysli,
    czy ta informacja moze miec jakis zwiazek iz informacja podana przez Pana?

  159. kadett (21.33),

    nie ogladałem meczu Murraya z Djokovicem. Widać, że spełnia się Twoja prognoza, co do przyszłej roli na kortach tego niesamowitego Szkota. Teraz i ja dostrzegam, że fizycznie (bez żadnych ubocznych dowartościowań) przewyższa on cały tenisowy top.

    Zaczynam jednak powątpiewać czy dzisiaj stosujący normalne reguły współzawodnictwa sportowiec ma szanse z dopingowiczami takimi jak Agassi czy (co słychać z szeptanki) Nadal.

    Pozdrawiam.

    P.s.
    Z problemów politycznych nadal nie rozumię dlaczego prezydemt Klaus doprowadził do podziału Czechosłowacji i dlaczego tak mały kraj jak Czechy nie uległ presji i nie podpisał paktu fiskalnego.
    Jak zapewne pamiętasz w czasie gorących dni grudnia ubr., gdy Niemcy i Francja poufnie finalizowały ten historyczny zwrot, Barroso mówił, ze narusza on Traktat Lizboński, dlatego nie wejdzie w życie. Zapowiadał też że zbadają go prawnicy unijni. Potem ucichł, bo pewnie zrozumiał z czyjej poręki zasiada na zajmowanym obecnie fotelu.

    Na gruncie komunistycznego prawa (ale wzorowanego na prawie rzymskim) jest świetny zapis (art. 58 kc) mówiący o sktkach obejscia prawa.
    Ten cały Pakt Fiskalny, jest właśnie taką próbą. Zapis tego Paktu nakazujący ratyfikowanie jego postanownień bez zastosowania procedury traktatowej zapewne wzbudził wątpliwośći tego wysokiego funkcjomariusza unijnego.
    Prawie wszyscy nabrali wody w usta, mimo że organizacja kierująca się dotychczas demokratycznymi zasadami przeszła na autorytaryzm niemiecko – francuski (ostatnio, np. te państwa uzgodniły ze sobą skalę podatky Vat na 29%, co im odpowiada, ale zabije dynamikę wzrostową, np. Polski, która swoim 19% podatkiem ściąga inwestorów zagranicznych.
    Oczywiście uzgodnienie to jest wskazówką (a niebawem będzie nakazem) dla innych.

    Rozgadałem się, Kończę.
    Ukłony.

  160. telegraphic observer
    8 marca o godz. 15:54
    TJ (11:12)
    „Pruskie rządy” i ja wspominam, jako ordnung i uczciwość, bynajmniej nie jako lukrowaną polewę, ale coś co wsączyło do polskiej kultury zachodnie krwinki. Nie znam się na Ślązakach i Kaszubach, ale różnice mentalności między Wielkopolanami i Tarnopolanami (ze wschodniej Galicji) wydały mi się przepaściste i wyraźne. Genetyka niewiele tu wyjaśnia.”

    Mój komentarz

    Pruskie rządy i ich ślad w Wielkopolanach i Ślązakach. Jeśli chodzi o uczciwość, to bym dodał – uczciwość administracyjna, by nie mylić jej z polityczną. Wtedy może być.
    Ten ślad to nie genetyka, a kod społeczno-kulturowy, czyli inna cywilizacja. Państwo prawne.

    Cywilizacja Pruska nie powstała z chwilą formalnej koronacji króla w Prusach w 1701 roku, wykluwała się i krzepła przez długie wieki przedtem i ekspandowała głównie dzięki konfliktom i wynikającym z tego nabytkom terytorialnym. Zdobycie Śląska na Austrii w 1768 było dla Prus darem niebios. Południowa flanka, bogata i zasobna, perspektywiczna prowincja, Także zamęt w Europie po wojnach napoleońskich, pewna próżnia polityczna w afiliacjach zakończyły się sukcesem Prus – otrzymały w 1815 roku Nadrenię i Westfalię, drugi dar niebios.

    Rezultat? -Wojna 1870 r., I Światówka oraz II Światówka i główne cele, jakżeby inaczej – na Wschodzie. Wszystko to zrodzone z ducha Prus, choć Prus dominujących w 1939 roku nie było, tylko kraj związkowy o tej nazwie.

    Ciekawą rzecz o Prusach (nie pierwszy raz) przeczytałem w podlinkowanej przez Jacobsky’ego pracy habilitacyjnej. Habilitant pisze w niej, że mentalność, coś na kształt antropologii państwowej Prus wyewoluowała na pograniczu germańsko-słowiańskim niejako ze wspólnych korzeni (genetycznych) Polskich i niemieckich.

    To właśnie tę antropologię, filozofię, paradygmat państwa osłabiono skutecznie poprzez deprywację Niemiec z terenów wschodnich (w tym Śląska), zabranie (na wieki) terenów jako nie tylko siedziby konkretnych ludzi z ukształtowaną klasą rządzącą, tradycjami, aparatem politycznym, ale także jako niebezpiecznego pretekstu do kontynuacji, matecznika idei pruskiej, siedliska mitu. To chciałem powiedzieć.
    Mit Prus w III Rzeszy były ważniejsze niż opery Wagnera i Horst Wessel Lied. Hitlerowcy utrzymywali przecież „honorowy”, tytularny rząd pruski w swoich szeregach jako symbol najlepszych tradycji niemieckich.

    Pzdr, TJ

  161. wiesiek59 16:05
    Mówiąc o ludziach i ich poglądach jako związku trwałym acz zmiennym, nie brałem pod uwagę metod inwazyjnych kształtowania go, sprowadzających się w efekcie do „odczłowieczenia”, bo i po co..? Zadanie śmierci jest odczłowieczeniem poprzez odcieleśnienie człowieka od tego, co w nim trwalsze i niezabijalne. Mamy okazję często przekonać się o tym, obcując z zapisanymi na różne sposoby myślami tych, co ten padół już opuścili. Prowadzi to do konstruktywistycznych wniosków o nieśmiertelności myśli, o czym wiesiek59 nie wydaje się przekonany… Jego sprawa…

  162. Najbardziej wpływowy biskup, przyjaciel i obrońca Rydzyka, generał czterogwiazdkowy, który rozwalił niezwyciężona armię polską, człowiek trunkowy nazywany często „flaszką”, Sławoj Głódź mianował czterech nowych egzorcystów. Ich zadaniem będzie leczyć choroby pochodzenia diabelskiego. Artykuł o tym ważnym wydarzeniu publikuje opiniotwórcza Gazeta Wyborcza. Zupełnie na poważnie, normalnie, jakby nigdy nic, jakby już w Europie w średniowieczu. Pisze o bardzo wpływowym dostojniku państwowym i pogańskim procedurom bez cienia krytycyzmu. Ten zacofany biskup jest zapraszany przez najwyższe czynniki, głowę, jest odznaczany, nagradzany, hołubiony, z nim się modlą i całują. I nikt nie grzmi, żaden kabaret, satyra lub szyderstwo. Dziki kraj. Tylko ksiądz Wiktor jest w tym towarzystwie trochę przytomny. Po prostu zapieprzaj.
    „Zdaniem ks. Wiktora jest tylko jeden sposób, by nie popaść w takie „fanaberie”: – Kościół zna to od wieków. „Ora et labora”, czyli módl się i pracuj. Taki był Jan Paweł II i taki jest obecny papież Benedykt XVI. Módl się i ciężko pracuj, po prostu zapieprzaj do granicy swoich sił, a bzdury tobą nie zawładną. Bo w każdym człowieku są takie pokłady mroku i irracjonalizmu, że naprawdę można się przerazić.”
    Więcej… http://wyborcza.pl/1,76842,11305744,Walka_z_szatanem_w_Gdyni_Chyloni.html?as=2&startsz=x#ixzz1obdF28yr

  163. Mieliśmy kiedyś wielkich himalaistów. Wanda Rutkiewicz, Kukuczka, Messner, Miodowicz i wielu innych. Zdobywali korony. Cieszyli się sławą i szacunkiem w ojczyźnie i w świecie. Aż niejaka Bernadette McDonald postanowiła zrobić z nich bohaterów nie tylko gór ale także walki o wolność. W książce pt „Freedom climbers” Bernadetka pisze; „Jednym z powodów dla których osiągali takie sukcesy było to, że zostawali w górach na długo. Francuzi wyjeżdżali, Niemcy i Austriacy wracali do domów, a Polacy tkwili w bazie. Nie mieli pracy, uciekali przed systemem w kraju… W ten sposób walczyli z opresją.” Taką babą powinien zająć się Głódź i jego egzorcyści. Kłamstwo powtarzane w nieskończoność zamienia się w prawdę.
    http://activelifedvd.pl/wydarzenia/177-autorka-freedom-climbers-bernadette-mcdonald-w-polsce.html

  164. Jasny gwincie,
    Messner (Reinhold – jeśli o niego chodzi ) jest Austriakiem. Trudno mi przyjąć bezkrytycznie, że „walczył z komunistyczną opresją” zdobywając najwyższe szczyty Ziemi. Wymienienie jego nazwiska wśród nazwisk polskich himalaistów w anty-komunistycznym (?) kontekście może prowadzić do „mylnego błędu”, że R. M. jest Polakiem.

  165. Lex,

    jesteś. Zawsze niepokoi mnie, gdy ktoś obok którego przebywało się od lat znika tworząc dziurę,
    Mówiąc słowami inwokacji do Komu bije dzwon, E. Hemingweya, umniejsza mnie to.

    Życzę zdrowia.

  166. Popieram głos użytkownika Jaruta, ale dodałbym coś. W tym kraju przydałaby się trzeźwo myśląca, konkretna prawica z jasnym programem wyborczym i szerokim oglądem ekonomicznym. Chętnie zobaczyłbym na polskiej scenie politycznej skrajnych liberałów, w pierwotnym znaczeniu tego słowa, a nie amerykańskim bliższym socjaldemokracji. Może jestem niepoprawnym marzycielem, myśląc o tym w tym post komunistycznym kraju, ale realistycznie podchodząc do tematu przydałby się naszej polityce lecznicy zastrzyk liberalnej surowicy, chociażby jako powiew błękitnego powietrza. Pora już skończyć z sianiem demagogii i zająć się realną polityką. Taka moja mała rada dla polityków, może akurat któryś z nich to przeczyta, odsyłam do lektury „Książe” Machiavellego. Niech choć trochę wyedukują się w profesji, którą trudnią się, niekoniecznie adekwatnie do swoich kompetencji.

css.php