1.04.2012
niedziela

WSZYSTKO PŁYNIE

1 kwietnia 2012, niedziela,

Chyba spełniło się przekleństwo „Obyś żył w ciekawych czasach!”. Dla blogowiczów komentatorów to sytuacja wymarzona. Sejm niewielką ilością głosów odrzucił wniosek o referendum w sprawie wieku emerytalnego. To ciekawa sprawa z punktu widzenia funkcjonowania demokracji. Przedłużenie wieku emerytalnego odbędzie się wbrew ogromnej większości społeczeństwa, ponad dwa miliony podpisów pod wnioskiem o referendum poszło na marne. Starły się dwa rodzaje demokracji. Wola większości w ewentualnym referendum (NIE dla 67) byłaby inna niż wola większości wybranej w wyborach parlamentarnych. Większość parlamentarna, wyłoniona zaledwie kilka miesięcy temu, uniemożliwia referendum, dając ewentualnym zwycięzcom tego referendum do zrozumienia, że nie rozumie swojego interesu. Co do mnie, to zgadzam się, że nie wszystkie sprawy można rozstrzygać w referendum (np. kodeks karny), ale odrzucenie referendum, bo będzie z góry przegrane, bo wygrałby „ciemny lud”, nie jest rozwiązaniem idealnym.

Wiek emerytalny musi być podwyższony, ale zgadzam się, że rząd źle sprawę przygotował. Koalicjanci – Platforma i PSL – mogli porozumieć się wcześniej, można było wystąpić z projektem rządowym i zostawić więcej czasu na dyskusję. Zamiast tego mieliśmy gorącą debatę, która niczego nie mogła zmienić. Szkoda, że SLD głosowało za referendum, bo partia lewicowa powinna dbać o interes pracobiorców, a ten leży w wyższych emeryturach. Leszek Miller chyba uległ populizmowi. Waldemar Pawlak w Sejmie nie siedział w ławach rządowych, chyba nie chcąc się kojarzyć z niepopularną reformą. Tusk, który przeżywa kryzys popularności, okazał się kolejny raz politykiem skutecznym, aczkolwiek poniosły go nerwy (kiedy mówił o pętakach). Przewodniczący Solidarności, Piotr Duda, zachował się z klasą, na pewno górując nad swoim poprzednikiem na tym stanowisku, p. Śniadkiem.

Rozwija się także afera wokół tajnego amerykańskiego więzienia i tortur w Kiejkutach. Moje zdanie: Rząd polski praktycznie musiał się zgodzić, ale nie zadbał o to, by na terenie bazy , jak na terenie całego kraju, obowiązywało prawo polskie. To był po prostu błąd i brak wyobraźni, ale za to chyba nie idzie się przed Trybunał. Sprawę powinno się wyjaśnić do końca (ku niezadowoleniu naszego najważniejszego sojusznika) i zamknąć, a stosowanie tortur potępić. Choć w wojnie z terroryzmem pokusa tortur będzie się pojawiała, bo wojna ma swoje prawa. Stojąc wobec wyboru: „bezpieczeństwo niewinnych ludzi, o zagrożeniu których wie jeniec, czy tortury wobec tego jeńca?” – nie ma dobrego wyboru. Nie zgadzam się z głosami na blogu, że ówczesny Leszek Miller mógł odmówić prośbie amerykańskiej. Dziś, post factum, jesteśmy wszyscy mądrzy po skodzie. Wtedy (2002) interes państwa, wsparcie wojny z terroryzmem i entuzjazm dla NATO wziął górę nad koniecznym sceptycyzmem i poszanowaniem zasad.

Piękny prezent na weekend sprawiła nam tenisistka Agnieszka Radwańska, wygrywając silnie obsadzony turniej w Miami. Brawo Pani Agnieszko! Dojśc do finału i pokonać Marię Szarapową – to wielki sukces. Kto chce dowiedzieć się więcej o tenisie zawodowym, temu polecam autobiografię Andre Agassiego „Open”, która ukazała się niedawno po polsku. Agassi opisuje tam, jak ciężkie jest życie tenisisty, jaka to jest potworna praca fizyczna i mentalna, a nawet cierpienie, cierpienie z bólu, a bywa, że i z upokorzenia. Na korcie to wszystko wygląda pięknie, ale droga do zwycięstwa, to droga przez mękę, i to nie jednej osoby, ale także jej rodziny, trenera, lekarza, fizjoterapeuty, masażysty i innych. Tym większy to sukces Agnieszki Radwańskiej, która tym samym zawędrowała chyba najwyżej w historii polskiego tenisa, wyżej niż Jadwiga Jędrzejowska (bądź co bądź wicemistrzyni Wimbledonu) i Wojciech Fibak. Królowa polskiego tenisa to Agnieszka Radwańska

PS. „PIOTR” zastanawia się, czy „Gazeta Wyborcza” powinna była publikować wiadomość o tym, że Zbigniewowi Siemiątkowskiemu postawiono zarzuty w sprawie więzienia CIA w Polsce. Moim zdaniem – tak, publikować. Sprawa powinna być wyjaśniona, taki jest obowiązek mediów. Pretensje o przeciek można mieć do prokuratury.

„Z DALEKA” pyta, co by się stało, gdyby Miller odmówił Amerykanom? Trudno gdybać, w świecie po World Trade Center i w świetle sojuszu z USA, trudno było taką odmowę sobie wyobrazić. Świat by się nie zawalił, ale Miller contra CIA i USA – to mało prawdopodobne, zwłaszcza w sytuacji naszego akcesu do NATO.

„JAHACEK” pyta, co myślę o zaproszeniu detektywa Rutkowskiego do TVN (i dodajmy – do Tomasza Lisa w TVP)? – Myślę jak najgorzej. Chyba, żeby wyjaśnił za co został ostatnio skazany przez sąd.

PIOTR KRACZKOWSKI pisze, że Polska wystawiła CIA czek in blanco. To prawda, wtedy trudno było o tyle wyobraźni, żeby zawarować sobie obowiązywanie polskiego prawa na terenie udostępnionej Amerykanom enklawy. Radosław Sikorski był już mądrzejszy i twardo negocjował podporządkowanie żołnierzy USA na terenie Polski – polskiemu prawu.

EWA GĄSOWSKA – dzięki za ciekawy wpis o braku lewicowych elit i konserwatyzmie naszego społeczeństwa. Faktycznie, lewicowe elity są słabe i nieliczne, obowiązuje dyskurs prawicowy, czy to w sprawach wolnego rynku, czy to w sprawach obyczajowych, czy też w spojrzeniu na historię. Na pociechę mogę napisać, że „wszystko płynie”.

Komentarze: 367

Dodaj komentarz »
  1. Podają, że krwawa Hilary udała się do Iranu złożyć hołd Imamowi Reza w świętym mieście Qom. Nareszcie pokój i zapomniane grzechy Ajatollachów posądzanych o budowie bomby atomowej.

  2. “ale odrzucenie referendum, bo będzie z góry przegrane” To zalezy od pytania. Gdyby bylo typu: Chcesz mniejszej emerytury? to chcialbym zobaczyc wynik.

  3. Brak komunistów nie został zauważony

    Redaktor napisał odnośnie komentarza Ewy Gąsowskiej:

    „…dzięki za ciekawy wpis o braku lewicowych elit i konserwatyzmie naszego społeczeństwa. Faktycznie, lewicowe elity są słabe i nieliczne, obowiązuje dyskurs prawicowy, czy to w sprawach wolnego rynku, czy to w sprawach obyczajowych, czy też w spojrzeniu na historię.”

    Tymczasem Ewa Gąsowska nie pisała ogólnie o braku lewicowych elit, tylko konkretnie – o braku w parlamencie komunistów i socjalistów:

    „Myślę, że w obecnej sytuacji politycznej brakuje nie tyle woli politycznej pojedynczych posłów, co realnej lewicowej siły politycznej. Krótko mówiąc brakuje w naszym parlamencie komunistów i socjalistów, którzy mieliby odwagę tworzyć zręby państwa wolnego od religii.„

    oraz narzekała dalej na to, że myśl komunistyczna czy socjalistyczna jest tłumiona w zarodku:

    „I lud milczy, choć na świecie wrze (Hiszpania, Grecja). I może milczeć przez następne pokolenie, bo każda myśl komunistyczna czy socjalistyczna jest zduszana w zarodku we współczesnych mediach. Samo słowo komunizm przeraża, i każdy podkłada taką treść, jaka mu pasuje.”

    Tak więc lewica w zrozumieniu komentatorki, to nie taka sobie lewica jak dajmy na to we Francji, czy Niemczech lecz wyraźnie zdefiniowany, na modłę tradycyjną front – komuniści (na pierwszym miejscu) i socjaliści.

    Pzdr. TJ

  4. “Odrzucenie referendum (o podniesieniu wieku emrytalnego) nie jest rozwiązaniem idealnym” – czyżbyśmy mieli kolejne mniejsze złe? Czy to znaczy, że idealnie byłoby, gdyby referendum się odbyło i lud wszelkich kolorów i odcieniu byłby za. A może to rozumowanie red. Passenta ma być ilustracją lewicowego dyskursu, za którym wszyscy tęsknimy? Faktycznie ciekawe czasy, nie ma nudy, verba fluunt.

    Same w nich sprzeczności. Skoro ze względów populistyczno-wyborczych koalicjant Pawlak nie chciał się identyfikować z tą propozycją zmian w emeryturach, to jakim cudem mógłby to być projekt rządowy? Co jeszcze rząd ma w niej wyjaśniać społeczeństwu? Ci którzy są niekumaci nie zrozumieją i za 100 lat, ci którym (na krótką metę) ona nie odpowiada nic przecież nie przekona. Na mój gust propozycja jest daleka od ideału, bo nie ujmuje tzw. przywilejów emerytalnych – może o to ludowi chodzić może? Dziwi mnie też sen. Cimoszewicz, który krytykuje Tuska za otwarcie niepotrzebnego frontu walki politycznej nt. finansów kościoła. Już mało kto pozostał wśród rozumiejących o co chodzi rządowi. Czy na tym polega ciekawość tych czasów? Ale przecież tak było od dawna, może z krótką przerwą w ostatnich latach Tuskowej kampanii miłości, od której wielu dostawało mdłości.

  5. Prasa podała, że Tusk rozwiązał IPN.

  6. Telewizja niezależna anonsuje komunikat kancelarii, że prezydent zlikwidował przedmiot religii w szkołach wszelkich typów

  7. Rząd zamierza podwyższyć wiek emerytalny do 100 lat.

  8. Episkopat ogłosił, że zamierza zwrócić wszystkie nieruchomości wyłudzone od państwa.

  9. OBOP ogłasza, że Kaczyński uzyskał zdecydowana przewagę nad Tuskiem. Ku radości wszystkich.

  10. Pan Daniel pisze:
    “Co do mnie, to zgadzam się, że nie wszystkie sprawy można rozstrzygać w referendum (np. kodeks karny), ale odrzucenie referendum, bo będzie z góry przegrane, bo wygrałby „ciemny lud”, nie jest rozwiązaniem idealnym.”
    Może nie idealnym, ale biorąc pod uwagę poziom edukacji i zrozumienia procesów społecznych przez wspomniany “lud”, referendum żadnych pozytywnych dla kraju rozwiązań nie przyniesie.
    Szczególnie referendum populistyczne przygotowane, przez wrogą państwu opozycję.

  11. Passent informuje, że wpisy będą dopuszczane na blog bez żadnej kontroli i zwłoki.

  12. Trzeba mieć świętą cierpliwość żeby współpracować z PSL-em. Jasne, że w końcu zagłosują tak, aby przedłożenie rządowe zostało zaakceptowane ale tygodnie targów, mrugania do wyborców i szarpania po kieszeni, pozostawiają niesmak i obniżony próg zaufania.
    Z drugiej strony taka reforma, to upominek dla opozycji, chociaż i Kaczyński i Miller byli premierami i doskonale wiedzą, że innej drogi nie ma. Mam pretensje do L.Millera – w odróżnieniu od p.Kaczyńskiego on nie ma interesu w destabilizacji sceny politycznej. Nie tylko Duda wykonuje to, co może wykonać pętak.

  13. Panta rhei….
    Ciekawostką jest, że nie ma w kodeksach karnych ujętego piractwa, definicji terroryzmu w Protokole Rzymskim, wiele krajów nie jest stroną Konwencji Genewskich……
    Jurysdykcja Trybunału Haskiego nie ma zastosowania do USA…..

    A my na podstawie prawa krajowego chcemy sprawiedliwie osądzić, a potem powiesić Millera i Siemiątkowskiego?
    Rodzice zostawiający wolną chatę małolatom, odpowiadają za ciąże panienek na imprezie?
    Na jakiej podstawie prawnej? Bo ze zdrowym rozsądkiem się to kłóci.

    Będziemy mieli doczynienia z “konfliktami asymetrycznymi” w najbliższych dziesięcioleciach. Stronami konfliktów przestały być państwa, zaczęły organizacje- przestępcze również.
    Co jest ważniejsze? Życie bojownika o sprawę, przestępcy, pirata, czy praworządnego obywatela?
    Na coś trzeba się zdecydować…….

    Jedna rakieta Hellfire odpalona z drona kosztuje 20 000$
    I niestety, jest mniej warta niż koszt przewlekłego procesu o wątpliwej podstawie prawnej.
    Na coś się musimy zdecydować. Egzekucja bin Ladena świadczy o tym, jaką opcję wybrano…..
    Kapitalizm, to również racjonalizacja kosztów.
    A życie ludzkie?
    Codziennie z głodu giną tysiące bezimiennych……

  14. Wszystko płynie, wszystko jest płynne. Nawet język zrobił się niezmiernie giętki.

    Parę dni temu w El Pais opublikowano artykuł o nowomowie współczesnego kapitalizmu w wydaniu, jakiego doświadczamy tu i tam. Oto kilka przykładów tej nowomowy ekonomicznej, zwanej też Novlangue économique:

    recesja to teraz wzrost negatywny
    obniżenie płacy to teraz konurencyjna dewaluacja płacy
    cięcia budżetowe to teraz reformy
    podwyżka podatków to teraz zwiększenie obciążeń solidarnościowych
    zaś charakter obecnego kryzysu, przejawiającego się w powiększaniu się rozwarstwienia majątkowego i obniżaniem się poziomu życia znakomitej większości społeczeństwa to normalny przejaw asymetryczności kryzysu jeśli chodzi o jego impakt.

    Kiedyś przejściowe trudności w zaopatrzeniu, manewr gospodarczy, nieuzasadnione przerwy w pracy, sklep komercyjny, a teraz konkurencyjna dewaluacja płacy…

    A mówią, że nie da się wejść dwa razy do tej samej wody w rzeczy (to á propos tytułu wpisu Pana Redaktora).

    Pozdrawiam

  15. mag
    31 marca o godz. 16:08
    Przepraszam, że pod innym wpisem Gospodarza odpowiadam na Twój post.
    Zgadzam się a Twoją oceną kościoła katolickiego. Idę wręcz dalej twierdząc, że KRK nie należy do grona kościołów chrześcijańskich. Jest to organizacja o charakterze mafijnym powołująca się na nauki głoszone przez Chrystusa. KRK nie tylko aprobował faszyzm. Sam brał w nim udział i to czynny, że jako przykłady przywołam jego działalność w czasie ostatniej wojny światowej na terenie Słowacji i Chorwacji. A organizowanie przerzutów faszystowskich zbrodniarzy do bezpiecznej wówczas Ameryki Płd. Jakże ubogi mentalnie i moralnie musi być nasz naród, że tego nie dostrzega i nadal aprobuje jego dyktat.
    Zgadzam się ze wszystkimi, którzy poświadczają słabość lewicy Polskiej. Jak jednak tak zagubione mentalnie społeczeństwo mogło wykształcić silną intelektualnie lewicę.
    Pozdrawiam.

  16. @ Rybo i Kadettcie :
    Czytałem wasze komentarze o grze i nadziejach związanych z Agnieszka Radwańską . Bliskie mi sa opinie Wojciecha Fibaka o grze Radwańskiej .
    Dziś byłoby korzystnie dla niej , by Patroci Polscy zrezygnowali z nakładania na ta drobną dziewczynę ciężarów jakie dzielnie znosił przez lata Adam Małysz a pewne nadzieje na lecznie kompleksów dawał też Robert Kubica .
    Zdaniem moim niewielkie ma szanse na pozycje nr1 w rankingu WTA o czym przekonamy się już w tym roku .
    @Kadettcie ;
    Twoj neurotyczny Szkot przegrał Finał z Djokovicem , nie jest zdolny do wygrywania ważnych finałów ( jeśli tam dotrze ) z Olimpiada w Londynie włącznie . Osobowość gubi go , wielokrotonie dawał tego dowody w ostatnich latach . Główny jego przeciwnik to On sam .
    Wole Nowaka lub Rafe kolejność obojetna .

  17. Szkoda i smutne to, że nawet tak obyły w świecie dziennikarz jak Pan nie bardzo rozumie ideę demokracji parlamentarnej. Istotnie, polega ona na tym, że ludzie wybrani do parlamentu mają szersze horyzonty i lepsze rozeznanie w złożonych kwestiach stojących przed państwem, niż tzw. ogół. Demokracja “referendowa” nie działa nawet w Szwajcarii – np. zawstydzające ten kraj wyniki referendów dotyczących przyjmowania uchodżców politycznych itd. Nie myślę, aby chciał Pan naprawdę żyć w kraju, w którym ważne decyzje gospodarcze będą decydowane przez referenda, nawet te które zbiorą dużo domagającyhh się ich podpisów.

  18. Dużo się pisze o “torturach” terrorystów przez CIA a w kolejnym NIE opisywane są “tortury” w polkich więzieniach. Zadne media nie podejmują tego tematu.

  19. Wszystko płynie, rynsztok także, niestety… Czekałem dziś cały dzień na piosenki Jaquesa Brela w TVP2, w ramach zapowiadanej na wieczór transmisji z Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu i niestety doczekałem się… Jaques, wybacz przyjacielu jeśliś to z góry oglądał, przepraszam Cię w imieniu Wrocławian. A było tak: najpierw jeden wyjący do mikrofonu frajer pierdział głośno na scenie, potem drugi mamrocząc rozpinał rozporek, ściągał spodnie, i gmerał sobie w gaciach frontem do publiczności oraz widzów TVP2, trzeci natomiast przez całą piosenkę szarpał się za krocze, a jakieś półkurwie w przeźroczystej, czerwonej sukience, z tymi swoimi mikro-cyckami na wierzchu, zapierniczało na czworaka po scenie w te, i wewte, bez ładu, składu i opamiętania. Katarzyna Groniec – podobno artystka – w pierwszej części przedstawienia prała się samodzielnie po pysku, kompletnie bez sensu, bo śpiewając przy tym niezdarnie piękną (w oryginale Jaquesa) piosenkę o miłości, a w drugiej części pobiła samą siebie, albowiem zaprezentowała publiczności ni z gruszki ni z pietruszki… robienie loda na bananie – live, cool! Przed nią wystąpili na scenie inni „artyści”: oto jakiś łysy palant, zawodząc niemiłosiernie, tarzał się po podłodze w samych kalesonach, a szajbuska z ewidentnym ekstremalnym ADHD, wywijała przed mikrofonem wszystkimi kończynami, jakie tylko miała, jakby była w malignie, natomiast jakiś ćwok mający się za artystę, stercząc w półszpagacie z wyciągniętym przez cały utwór do kamery paluchem wskazującym, wydzierał niemiłosiernie gębę do mikrofonu, mniemając pewnie, że śpiewa. Wytrzymałem do Grońcowej z tym lodem i wyłączyłem telewizor. Błogosławiony wynalazek ten pilot do telewizora. To był naprawdę żałosny spektakl, rodem z psychiatryka, odtwarzany przez pensjonariuszy-naturszczyków. Współczuję sprofanowanemu Artyście. Mam w związku z tym apel do ministra Kultury, aby zabrał co do grosza społeczne fundusze, wyrzucane przez niego utracjuszom do śmietnika pt.: Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

  20. Wiek emerytalny wcale nie musi zostać podniesiony – to fanatyczny dogmat, głoszony przez ogłupiałe wskutek intensywnej propagandy papugi, oparty na załganej argumentacji oraz zmuszaniu decydentów do nieudolnych prób jasnowidzenia, oglądania przyszłych wydarzeń w plastikowej kuli ze sklepu pt. „wszystko po 5zł!”.

    Także wtedy, w 2002r, istniała pełna świadomość, że „wojna z terroryzmem” to hucpa i humbug. Trzeba było reagować na bunt szarych komórek przeciwko mantrze zespolonych w cosa nostrze oszustów-bandytów z kraju i z zagranicy; wsłuchać się w rzeczowe głosy wielu krytyków, przeanalizować absurdalne fakty, jak ten ulegający bez żadnej przyczyny samozawaleniu się budynek WTC nr 7, zamiast robić z polskich żołnierzy zaciężnych najemników, na usługach bandyckiej plutopatokracji.

    @TJ

    To rzeczywiście dość ciekawe – rzecz ujmując z grubsza, bo detale w książce, chodzi o charakterystyczne u psychopatów zaburzenie w chromosomach, które jest przenoszone genetycznie po matce, jak daltonizm, czy hemofilia, a skutkuje organicznym brakiem uczuć wyższych, moralności, niemożnością współodczuwania (empatii), nie rozróżnianiem dobra od zła. Jest to więc poważna ułomność psychiczna, która może być groźna dla świata, jeśliby psychopaci posiedli władzę w państwach, tworząc zamiast rządów demokratycznych – patokracje, gdzie możliwe są represyjne wobec obywateli “prawa” typu Patriot Act, gdzie nie mądrość, wolność i demokracja, a aparat przymusu jest głównym narzędziem funkcjonowania takiego państwa; mnożą się tam służby specjalne, podsłuchy, inwigilacja, czerwone alarmy, urzędnicy, tajne więzienia, pejsbooki, na lotniskach rozstawia się skanery i wmawia się społeczeństwom brednie typu “wojna z terroryzmem”.
    Patokracja prowadzi agresywne wojny militarne oraz ekonomiczne, sieje strach i przerażenie, więzi ludzi bez procesu, katuje ich i torturuje, oblewa ołowiem. Jej przedstawiciele – także płci żeńskiej, są wyzuci z wszelkiej wrażliwości – jak ta stara farbowana blondyna, rżnąca dziś bezczelnie przyjaciółkę Syrii, albo ta druga, bliźniaczo podobna mentalnie, z NKWD, która, jak pisał Sołżenicyn, butem rozgniatała jądra przesłuchiwanemu, rozciągniętemu na podłodze przez dwóch NKWDowskich osiłków. Patokracja nie ma skrupułów nie tylko, aby mordować ludzi w aranżowanych przez siebie aktach terroru (dla nich 3 tysiące ofiar to jak splunąć), ale także za pomocą dowolnego pomysłu, pozwalającego na potencjalne ludobójstwo, np. umyślnie zakażonymi szczepionkami.

    Psychopaci są góra kilkuprocentowym marginesem w społeczeństwach i jako rzeczywisty margines czują się inni od całego świata, całkiem zresztą słusznie. Ta ich inność powoduje, że żyją w permanentnym strachu przed demaskacją. Dlatego są aktywni w polityce, w sądownictwie, w mediach, starając się kontrolować większość, aby w razie potrzeby wtrącać do więzień co bardziej niepokornych, wykorzystując instytucje prawa dla szerzenia swojego bezprawia. Grawitują w sposób naturalny w kierunku sobie podobnych psychopatów, rozpoznając się niemal intuicyjnie, aczkolwiek ich poziom organizacji jest bardzo zaawansowany i zapewne posiadają w swych komputerach dane dotyczące innych potencjalnych psychopatów – „śpiochów”, których w razie potrzeby kooptują dla realizacji własnych celów. Tworzą wspólną korporacją, wspólną sprawę. Tyle teoria w telegraficznym skrócie – szczegóły w książce.

    Profesor sądzi, że psychopaci są nieuleczalni, ale ja wierzę w każdego człowieka i sądzę, że nawet psychopaci mają szansę poprawy, jeśli tylko zechcą, albo jeśli społeczeństwo zechce doprowadzić do ich wyleczenia. Wierzę Dalajlamie, który twierdzi, że nawet miłości oraz współczucia można się nauczyć, a przez to wywołać trwałe fizyczne zmiany we własnym gnomie.

  21. Ups – genomie.

  22. Nie rozumiem – “Rząd polski praktycznie musiał się zgodzić, ale nie zadbał o to, by na terenie bazy , jak na terenie całego kraju, obowiązywało prawo polskie.” Nie rozumiem dlaczego rząd polski musiał się zgodzić – w odróżnieniu od np rządów zachodniej Europy, którym najprawdopodobniej Amerykanie nawet nie proponowali takich szemranych interesów.
    Nie rozumiem też czemu Gospodarz nazywa więzienie bazą. Czyją bazą? CIA? Przecież nie wiemy na jakich zasadach prawnych Amerykanie z niej korzystali. Z tego co prasa wynika to na zasadzie jakiegoś dziwacznego użyczenia (?). Nie wyobrażam sobie, że można w tajemnicy nadać kawalkowi terytorium państwa charakter eksterytorialny. Ale gdyby nawet Szymany/Kiejkuty były eksterytorialną bazą CIA na mocy stosownych umow to już by nam to dawno powiedziano. I Miller z Siemiątkowskim nie mieliby problemów. Ale skoro tak się nie stało to logiczne jest, że polskie prawo obowiązywało w Szymanach/Kiejkutach. A Konstytucja wyraźnie mówi w art. 40 “Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.” A za przestrzeganie tego artykułu jak i międzynarodowych umów zakazujących tortur, ktore Polska ratyfikowała odpowiadają konstytucyjnie polskie władze.
    Pozdrawiam

  23. Red. Passentowi marzy się druga Szwajcaria, gdzie lud zapytany w referendum, czy chce urlopów przez co najmniej sześć miesięcy, odpowiedział NIE. Odmówił, niebywałe, w Polsce szemrano by na rząd, że nie zapewnia ośmiu miesięcy i to na tropikalnej wyspie. A tak jest druga Francja w Polsce, nie mylić z elegancją. Inna rzecz się stała niebywała – oto Leszek Miller uległ populizmowi, bo SLD głosowało za referendum. Ale cała ta relacja jest dla mnie niepełna – czemu uległ Janusz Palikot?

  24. Witam Pana.
    W sprawie więzień CIA w Polsce jest jedna kwestia, którą warto również wyjaśnić. I to dokładnie. Chodzi o tzw. Ofset.
    Czego to nie mieliśmy dostać… Kontrakty na odbudowę, technologie itp.
    A co dostaliśmy? Czy aby na pewno obie strony wywiązały się z umowy?
    Ja rozumiem – sojusznik, ale nie dajmy się rolować!
    Pozdrawiam
    jaro

  25. @jasny gwint napisał 1 kwietnia o godz. 20:44
    Passent informuje, że wpisy będą dopuszczane na blog bez żadnej kontroli i zwłoki.

    Myśl o tym, że komentarze @jasnego gwinta nie podlegałyby, żadnej kontroli jest przerażająca. Wieloletnia udręka na Rakowieckiej za podważanie dozgonnej przyjaźni z ZSRR? Bez możliwości wcześniejszej kremacji, bo psy mają czymś zasłużyć na premię?

    Wciąż się uczę tego, co to komizm ….

  26. Slusznie gada Marek, ze wiek emerytalny nie musi byc podnoszony a kto tak sadzi jest oglupiala od propagandy papuga.
    Podobnie uwaza Pies Bobik, ktory na swoim blodu zaproponoal zgola inny plan uzdrowienia finansow:

    Finanse by uzdrowić niewiele trzeba trudu,
    wystarczy silna wiara i odrobina voodoo,
    magiczne referendum czy demonstracja szybka
    i proszę – już finanse zdrowiutkie niczym rybka.

    Eksperci coś tam plotą? To plemię bez pojęcia!
    Mądrości lepiej czerpać od szwagra albo zięcia,
    z radyja, z faktoidów, z powietrza i z pasjansa,
    jak również od prezesa, co zna się na finansach.

    By na emerytury starczyło kiedyś, kiedyś,
    nie muszą wcale dłużej pracować biedne zgredy,
    wszak lepiej, gdy w płodzeniu wykażą upór ośli
    i bez opamiętania narobią latorośli.

    Gdy Pan B. dał dzieciątka i na dzieciątka rzuci,
    więc dalej, kto patriota, niech daje upust chuci,
    do wsparcia demografii niech Polak będzie skory,
    metodą, co dostępna bez względu na pobory.

    Nie zmoże nas teutońska ni ruska siła wraża,
    gdy naród w łeb się puknie i zacznie się rozmnażać,
    a forsy mykiem prostym przybędzie bez umiaru,
    jak baby się odeśle do dzieci i do garów.

    Garb patologii zrzućmy, rachunkom spuśćmy manto
    i doić się nie dajmy rynkowym spekulantom,
    a żeby na sto procent już raj był i dostatek,
    pobredźmy o Smoleńsku następnych kilka latek.

    Pewniejszych nie ma recept, by przyszłość była złota
    i do wyborców części ten fakt na szczęście dotarł,
    więc poprą taki program, bo co się tutaj głowić -
    tak jak pomysły chore nic kraju nie uzdrowi.

  27. Waldemarze,
    nie sztuka kibicować lepszym. Stałem za Murrayem m. in. dlatego, że jego wygrana byłaby nawet dla mnie sporą niespodzianką, chociaż Szkot z Serbem wygrał niedawno mniej prestiżowy pojedynek w dwóch setach. Masz rację jednak, że Andy wyraźnie cierpi na chwiejność nastrojów. Wczoraj w 1. secie nie sprzyjało mu poza tym szczęście, które zwykle popycha lepszych do zwycięstwa. Nie wchodził mu 1. serwis, a w pewnej chwili przestałem już liczyć piłki, które posłał w taśmę. To mocno deprymuje. W 2. secie Murray pokazał jednak, że może toczyć równy pojedynek, bedąc cały czas w defensywie i pod ogromną presją. Czas robi swoje. Andy zmienił się znacznie, już nie klnie na głos jak kiedyś, wciąż dojrzewa. Niedoścignionym wzorem cnót tenisowych i kortowej elegancji pozostaje z wciąż grających – Roger.

  28. telegraphic observer
    2 kwietnia o godz. 1:37
    W Szwajcarii parę tygodni temu rzeczywiście odbyło się referendum, w którym zapytano obywateli, nie jak Pan pisze czy chcą urlopów co najmniej 6 miesięcy, ale czy chcą przedłużenia urlopów z 4 do 5 tygodni. Dwóch na trzech Szwajcarów wypowiedziało się przeciw wydłużeniu urlopów.
    Szwajcarzy są świadomi, że wówczas będą mniej konkurencyjni, a zatem mogą w dłuższej perspektywie czasowej na tym stracić.

  29. Szanowny Gospodarz napisał:
    “Przedłużenie wieku emerytalnego odbędzie się wbrew ogromnej większości społeczeństwa, ponad dwa miliony podpisów pod wnioskiem o referendum poszło na marne. Starły się dwa rodzaje demokracji. Wola większości w ewentualnym referendum (NIE dla 67) byłaby inna niż
    wola większości wybranej w wyborach parlamentarnych.”
    —————
    Demokracja- system “łata” dla psychik tzw “siły roboczej”, czyli nas “Obywateli”.
    W kontekście frazesów wyborczych- wmawia nam się , że jesteśmy Obywatelami. W rozprawach o prolemach demograficznych- nazywa się na Siłą Roboczą.
    Wystarczy zważyć, za jakie “Prawdy” i “Wartości” oddajemy władztwo nad sobą podczas wyborów, godząc się na bycie nic nie znaczącymi “baranami”- już powinnśmy odczuwać wewnętrzne zgrzyty …
    Ta nasza tzw. “Demokracja” to martwy twór, który telepie się w wyhodowanych w nas przez pokolenia przetrwalniczych odruchach kunktatorskich. Po cichu, każdy z nas żywi się nadzieją, że on też doczeka się swojego odskoku od doraźnego “Pucybuta”-jakim jest.
    Wie, że wystarczy poznać odpowienich ludzi, nie popełnić jakiegoś głupiego błędu na drodze do demokratycznej kariery wśród “demokratycznych elit”, swchować swoją godność , i… pławić się w dobrodziejstwach “Demokracji”
    W ramach auto-PR-u, napomknąć coś o prawach “Siły rooczej”, co jakiś czas rzucić w kierunku przedstawicieli “Siły roboczej” mantrę o “Demokracji” wylansowaną przez dziadka Churchilla i pędzić dalej w kierunku OD “Siły rooczej”.
    Elity intelektualne mają serdecznie gdzieś martwienie się o takie duperele jak ta, żeby w powszechnym “Wszystko płynie” umieścić także tę przedpotopową “ściemkę” , która zanim się zdążyła w pełni wykluć- zmarniała pod ciężarem totalnej korupcji duchowej .
    Elitom jest dorze w ciepełku “Demokracji”, bo pozwala ona na łatwe zdobywanie bonusów od niej, i miłe , doraźne trwanie.
    Ewentualne poprawki do tego zużytego systemu, w powszechnej świadomości elit, jeśli już , to przyjdą same.
    Problem w tym, że to “same”, przy bierności dzisiejszych elit intelektualnych, zawsze!!! będzie odgórnym preparatem.
    Jeśli DZIŚ, nie pojawią się autentyczne , kreatywne oddolne inicjatywy – tworzące sensowny system społeczny/w skali globo/ JUTRA, JUTRO będzie przypominać życie w oozie karnym.
    Ponieważ , nasz gatunek z planowym, ewolucyjnym, długodystansowym rozwojem radzi sobie zazwyczaj marnie i doraźnie, metoda wstrząsów jest póki co-nieuchronna.
    A może dzisiejsza odsłona naszego gatunku , nie posiada wystarczających elit intelektualnych na miarę wyzwać, zarówno pod względem intelektualnym, jak i mentalnym.
    W dobie “zycia internetowego” zauważa się powszechne , odinternetowe spłaszczanie horyzontów i osoowości. Wszyscy , wrew pozorom, stajemy się coraz ardziej do sieie podobni.
    A WSZYSTKO? wSZYSTKO ma wszystko gdzieś, i płyni sobie jak chce i gdzie chce…

    Sebastian

  30. Nawiązując do tytułu – płynie przede wszystkim czas: i ten od Pańskiego urodzenia do dziś, i ten krótki, podczas którego czytałem “Passę”. Zawaliłem przy tym parę domowych obowiązków, czym naraziłem się żonie. Wywołałem też jej zaniepokojenie co do stanu mojego umysłu, kiedy co i raz wybuchałem śmiechem, jak np. czytając o polemice Z. Kałużyńskiego z R. Szydłowskim, czy o nocnych telefonach W. Bartoszewskiego. Książka skrzy się od anegdot niczym niebo bezchmurną nocą. Gratuluję poczucia humoru właśnie, dystansu do siebie, samokrytycyzmu i ogromnej wyrozumiałości nawet dla zapiekłych wrogów. Zazdroszczę też “lenistwa”, o którym tak często Pan wspomina. Jego efektem jest tysiące artykułów, felietonów tekstów kabaretowych i 13 książek! A ponadto redaktorowanie i ambasadorowanie. No, no, niech Pan narzeka dalej…
    Jednak początek książki jest smutny i przejmujący. Nie ośmielam sie go komentować.
    A na koniec raz jeszcze z humorem: na berlińskim zdjęciu z panem Zboińskim na motocyklu wygląda Pan jak wnuczek Ho Chi Minha. To pewnie po tych bananach, których jedzenie ciotka Prawinowa w końcu ograniczyła. Serdecznie pozdrawiam

  31. Jacobsky, 21.30. Wczoraj był Prima Aprilis. Bardzo ograniczyłeś język klęski i oszustwa. A gdzie zgubiłeś “deregulacja, “subprime”, CDS, “dostosowanie strukturalne”, Rezerwa Federalna, Glass-Steagall, Moody’s, deflacja, derywaty, dźwignia finansowa, spread, margin trading, fundusze hedgingowe, aktywa, quant, bańska spekulacyjna, TARP, dług zsekurytyzowany i inne pojęcia które budzą strach i przerażenie? O więcej zapytaj TO i sam podciągnij się.

  32. Marek
    2 kwietnia o godz. 0:34
    @TJ
    “To rzeczywiście dość ciekawe – rzecz ujmując z grubsza, bo detale w książce, chodzi o charakterystyczne u psychopatów zaburzenie w chromosomach, które jest przenoszone genetycznie po matce, jak daltonizm, czy hemofilia, a skutkuje organicznym brakiem uczuć wyższych, moralności, niemożnością współodczuwania (empatii), nie rozróżnianiem dobra od zła.”

    Mój komentarz

    Deliberujesz Waść o niby naukowych dywagacjach profesora, a nie odpowiadasz nadal na moje proste pytanie zadane pod poprzednim wpisem Redaktora:

    1) “Jakie konkretnie badania psychologiczne i biologiczne były podstawą do wydania naukowej opinii o “szefie wszystkich szefów oraz jego poplecznikach”?

    2) Autorze, piszesz – „wierzę Dalajlamie, który twierdzi, że nawet miłości oraz współczucia można się nauczyć, a przez to wywołać trwałe fizyczne zmiany we własnym gnomie”.

    Autorze, zapamiętaj raz na jutro – żadnych „zmian fizycznych we własnym genomie (?)” nie można dokonać poprzez ćwiczenia, czy uczucia. Podobne twierdzenie głosił w stosunku do genotypu gatunku zboża jarego zmienianego przez pory roku uczony radziecki Łysenko. Śmiał się z niego cały świat naukowy. Przykład Łysenki pokazuje, jak ideologia deprawuje naukowców.

    Sądzę, ze słynny profesor, autor książki o patokracji (władzy psychopatów) wkracza ze swoją wiedzą w świat ideologii i generalizując pojedyncze przypadki, rozwadnia wiedzę propagandą i uprzedzeniami, błądzi w domysłach, półprawdach i fałszywych założeniach, łudzi czytelników wziętymi z kapelusza wnioskami, formułuje twierdzenia nie mających naukowego uzasadnienia, nazywając to postępowanie naukowym.

    Appendix:

    Nawiasem mówiąc genom jest pojęciem odnoszącym się do gatunku(zbiór genów gatunku), a genotyp do pojedynczego osobnika (zbiór alleli osobniczych, allel jest to wariant danego genu). Innymi słowy – wszyscy ludzie mają „takie same geny” tylko w różnych wariantach – allele.
    A więc nie istnieje własny osobniczy genom, tylko genotyp, a pojęcie genomu odnosimy do człowieka

    Pzdr, TJ

  33. Jaruta
    1 kwietnia o godz. 20:46

    Nazwanie “cierpliwością” relacji PO z PSL to nieporozumienie.Łagodnie rzecz ujmując.
    Relacja jest regularnym podziałem łupów .Choc tym razem dotyczy skóry na niedzwiedziu.Panu Dudzie wytknięto obrażliwie,że nie rozumie “polityki” sięgając po argumenty merytoryczne czyli obrażając i to w świątyni “polityki” “polityków”.
    Dla Pana Pawlaka to dobry podział.A co dobre dla Pana Pawlaka to dobre dla PSL.Nie można jednak symetrycznie odnieśc tych stwierdzeń do partnera podziału. To jest dobre dla Pana Tuska ,który znów okazał się byc politykiem europejskim licząc na europejskie uznanie.PO jednak w tym podziale dało dupy uzyskując wyłącznie plusy ujemne.Z europejskości nic mu nie przyjdzie i do Europy nie wyjedzie in corpore.

    Rzepa specyfikuje ów podział łupów.

    http://www.rp.pl/artykul/765250,853488-PSL-wywalczylo-ulgi-dla-mieszkancow-wsi.html

    Pozdrawiam naiwnych.

  34. @Passent i znowu uniki:
    “afera wokół tajnego amerykańskiego więzienia i tortur w Kiejkutach. Moje zdanie: Rząd polski praktycznie musiał się zgodzić (…) Nie zgadzam się z głosami na blogu, że ówczesny Leszek Miller mógł odmówić prośbie amerykańskiej”

    DLACZEGO Miller nie mógł odmówić?! Jak rozumiem sformułowanie “praktycznie musiał się zgodzić” jest lekkim rozmyciem wypowiedzi z poprzedniej notki (“ówczesny premier Polski nie mógł odmówić stronie amerykańskiej” a teraz okazuje się, ze przynajmniej teoretycznie mógł odmówić), jednak nadal jest to za mało: nie daje odpowiedzi na pytanie dlaczego MIller musiał/nie mógł odmówić?

    Polska zrobiła wystarczająco dużo, zarówno wcześniej (wydobycie Amerykanów z Iraku), jak i po ataku z 11 września (poparcie dla amerykańskich wojen i uczestnictwo w Iraku i Afganistanie) i odmowa ws więzień nie zmieniłaby naszego wizerunku (naj)wiernego sojusznika USA.

    Chyba, że pod pojęciem “Miller musiał/nie mógł odmówić” ma pan na myśli jego (oraz jego formacji politycznej) cechy charakterologiczne czyli wrodzony wasalizm, wykuty jeszcze w PRL-u wobec ZSRR i rozwinięty twórczo w III RP wobec USA… Wtedy zgoda :)

    @Passent i podwójny straw man
    1. “Co do mnie, to zgadzam się, że nie wszystkie sprawy można rozstrzygać w referendum (np. kodeks karny), ale odrzucenie referendum, bo będzie z góry przegrane, bo wygrałby „ciemny lud”, nie jest rozwiązaniem idealnym.”

    Pan Passent postawił sobie chochoła i zaczął w niego walić… A przecież nic takiego nie miało miejsca, powody były inne: referendum zostało odrzucone bo było głupawo (tendencyjnie, antyintelektualnie, niedopuszczalnie oraz łamało prawo) sformułowane – w skrócie, rozwinięcie w przemówieniu Rosatiego.

    2. Nie jest również prawdą teza, że podwyższenie wieku emerytalnego odbędzie się wbrew “ogromnej większości”:
    Przedłużenie wieku emerytalnego odbędzie się wbrew ogromnej większości społeczeństwa, ponad dwa miliony podpisów pod wnioskiem o referendum poszło na marne. Starły się dwa rodzaje demokracji. Wola większości w ewentualnym referendum (NIE dla 67) byłaby inna niż wola większości wybranej w wyborach parlamentarnych”

    W rzeczywistości:
    “Aż 59 procent ankietowanych zgadza się pracować dłużej w zamian za wyższą emeryturę – wynika z sondażu firmy ARC Rynek i Opinia, przygotowanego dla Dziennika Gazety Prawnej”.
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Polacy-rozumieja-koniecznosc-wydluzenia-wieku-emerytalnego-2509843.html

    Taka rozbieżnośc wiąże się oczywiście z głupawym (manipulanckim) pytaniem referendalnym Solidarności. A także tym Millera/SLD – stężenie głupoty podobne.

  35. GOGO

    Bardzo ladna recenzja. I dobrze, z biglem, pisane. Jak by bylo czesciej to bym sie cieszyl, jak kto glupi…..

  36. @Rafał
    1 kwietnia o godz. 23:52
    “Dużo się pisze o „torturach” terrorystów przez CIA a w kolejnym NIE opisywane są „tortury” w polkich więzieniach. Zadne media nie podejmują tego tematu.”

    Jak nie, jak tak:

    - o policji torturującej (areszty):
    http://wiadomosci.wp.pl/title,Szokujace-praktyki-w-polskich-aresztach-To-nieprawda,wid,13590352,wiadomosc.html?ticaid=1e334&_ticrsn=3

    - o więzieniach:
    http://www.rp.pl/artykul/830895.html

    PS
    Też to:
    http://www.cpt.coe.int/en/states/pol.htm

  37. @wiesiek59
    1 kwietnia o godz. 21:20

    “A my na podstawie prawa krajowego chcemy sprawiedliwie osądzić, a potem powiesić Millera i Siemiątkowskiego?
    Rodzice zostawiający wolną chatę małolatom, odpowiadają za ciąże panienek na imprezie?
    Na jakiej podstawie prawnej?”

    Oj, Wiesiek, Wiesiek, ale ci się palnęła analogia. Otórz tak, jeśli dziecko złamie prawo, to odpowiada za nie rodzic. Tak stanowi polskie (nie tylko) prawo.

  38. Kartko, staruszku, TO
    Hurtem dziękuję Wam za uwagi do moich komentarzy pod poprzednim wpisem Gospodarza.
    Nasze głosy w sprawie relacji państwo – kościół raczej się dopełniają, a nie wykluczają.
    Pisząc o tym, że problem sam się z czasem rozwiąże (och, naiwna, naiwna – twierdzi staruszek) miałam na myśli nieuchronną i nieowracalną zmianę mentalności niewolniczej (jak słusznie definiuje Kartka), czyli ewolucję w stronę wartości liberalnych (TO).
    Jasne, że wolałabym rewolucję, której – na mój nos – jeszcze nie wyczuwam. Ale może staruszek ma lepszy niuch, gdy przepowiada, że “grzmotnie”.
    Pozdrawiam

  39. Według danych, jakie zdobyła fundacja Panoptykon w 2011 roku prawie dwa miliony razy, dokładnie jeden milion 850 tysięcy razy polskie służby specjalne, policja, prokuratura sięgały po nasze billingi (do kogo dzwoniliśmy, wysyłaliśmy smsy), po informacje w jakich miejscach logowały się nasze telefony, a nawet jakie strony internetowe odwiedzaliśmy”.

    “Za rządów Donalda Tuska co roku liczba informacji zbieranych o połączeniach Polaków drastycznie rośnie. W ubiegłym roku sięgano po nasze dane telekomunikacyjne prawie pół miliona razy więcej niż w 2010 roku. Zaś w porównaniu z rokiem 2009 aż o 800 tys. razy więcej. Przy takiej dynamice wzrostu prawie pewne jest, że w obecnym roku liczba ta przekroczy dwa miliony” – napisał na blogu Mastalerek.

    Nowomowa, inwigilacja…. wraca nowe.

  40. staruszek, 8.29. Starcze, uważaj na siebie, bo po tak ogromnym wysiłku mózgowym może być jakiś udar lub coś nie daj boże gorszego.

  41. invinoveritas
    2 kwietnia o godz. 11:18

    Za tortury odpowiada bezpośrednio je autoryzujący- tu Prezydent USA?
    W końcu to on zatwierdził jakąś instrukcję, czy dekret osobiście.
    Mieszanie do tej gry naszych pionków jest bezsensowne, nie ten poziom rozgrywki.

    Rosja odstrzeliwuje sukcesywnie swoich dysydentów, i coś się dzieje?
    Wszyscy przechodzą nad tym do porządku dziennego.
    W Arabii Saudyjskiej znika opozycja, ktoś rozdziera szaty?

    Jakoś do islamskich ekstremistów nie mam serca……
    Zamachy w Londynie i Hiszpanii dowiodły ich pogardy dla życia ludzkiego. Rozrywkowa działalność w Iraku również- a tam zabijają SWOICH współwyznawców.
    KAŻDA metoda skutkująca zapobieżeniu kolejnej eksplozji wydaje mi się uprawniona.
    ETA czy IRA ostrzegały przed bombami, atakowały cele punktowe.
    Islamska forma walki zakłada ślepy terror…….

    Ps.
    Przyszedł mi na myśl fragment opisu śmierci Lumumby…..
    Bito go tak, że trząsł się samolot, rozstrzelano, a jego mordercy dalej chodzą po ziemi…….
    Tacy humanitarni, praworządni, ci Belgowie.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1348,title,Cialo-ojca-rozpuscili-w-kwasie-syn-osadzi-zabojcow,wid,12415578,wiadomosc.html?ticaid=1e335

  42. Referendum w sprawie emerytur ? – czemu nie ? Być może przy tej okazji doszłoby do rzeczywistej konfrontacji na poziomie faktów, a nie demagogii i chwytliwych haseł, jak to ma miejsce obecnie. A już najciekawszym byłoby wypracowanie konsensusu w sprawie pytania/pytań, jakie miałyby być zadane w ramach referendum. Myślę, że stracono okazję przeprowadzenia interesującej dyskusji, która być może zainteresowałaby szeroki przekrój społeczeństwa, skoro wszyscy mieliby okazję wypowiedzieć się w temacie.

    Pozdrawiam

  43. jaro

    ofset czy offset ? Jeśli ten ostatni, to nic dziwnego, że daliśmy się wyrolować. W końcu offset drukarski to wałki i cylindry, które się kręcą, czyli rolują…

  44. Mnie też się marzy Polska jako druga Szwajcaria. Czy jest w tym coś nagannego ?

  45. @ TJ

    Sorry – na temat szefa wszystkich szefów oraz jego gangu pisać tu nie lzja – temat tabu, komentarze są usuwane, pretensje proszę do cenzury.

    TJocie, zapamiętaj sobie uprzejmie raz na jutro, pojutrze i na zawsze, iż są rzeczy na Niebie i Ziemi, o których najmędrszym filozofom się nie śniło, a także, iż nie ma rzeczy niemożliwych na tym najpiękniejszym ze światów (dewastowanym przez psychopatów – o, popatrz, poezja sama płynie z klawiatury do Ciebie). Otóż, można dokonywać zmian fizycznych używając metody psychicznej, a dowodem niech Ci będzie choćby mechanika kwantowa z superpozycją elektronu, kot Schrodingera, efekt wiary, albo placebo.
    Więcej Ci powiem, można wykonywać z doskonałym skutkiem eksperymenty ściśle naukowe, weryfikowalne, stosując wyłącznie metodę psychiczną. Weź na przykład atomistów helleńskich, jak Demokryt z Leukippem. Pojęcie atomu wykoncypowali ca. 2500 lat temu, nie posiadając ani mikroskopów elektronowych, ani przyśpieszaczy w Szwajcarii. A buddyści? Do wiedzy obecnie znanej, ale niezrozumiałej nawet dla najmądrzejszych fizyków, doszli metodami psychicznymi już dawno temu, eksperymentami myślowymi, weryfikowalnymi, stosowanymi ściśle wg procedur, których reżim naukowy przewyższa obecny, i nigdy nie ma tam możliwości dostosowywania wyników do teorii, albo odwrotnie, jak to ma miejsce w naszym świecie – buddyści ufają tylko i wyłącznie czystej nauce. Nawet jeszcze więcej Ci powiem: na amerykańskich uniwersytetach pracują obecnie grupy naukowców, którzy wykonują badania naukowe za pomocą eksperymentów myślowych – medytując.

    Profesor Łobaczewski także trzymał się metodologii stricte naukowej, pracował z dużą grupą ludzi, a o wynikach jego pracy możesz poczytać we wspomnianej książce.
    Wywiad z Profesorem może Ci być również pomocny:http://pracownia4.wordpress.com/2011/07/12/in-memoriam-andrzej-m-lobaczewski/

    Appendix: genom: http://pl.wikipedia.org/wiki/Genom

  46. Skalary pomiaru niemocy……….powtorzone za unijna urzedniczka.

    Spogladanie wstecz nie oznacza udzialu w procesie per se konserwatywnym. Zakladajac, ze wiekszosc polskich firm to male i srednie przesiebiorstwa, powinnismy ich dzialalnosc szczegolnie analizowac, szczegolnie w okresie kryzysu. Niestety nie mamy dokladych danych dotyczacych ich dzialalnosci. Nikt po prostu sie nimi nie zajmuje. Docieranie do wynikow badan malych firm jest zajeciem na granicy ekwilibrystyki intelektualnej. Nie ma wlasciwie danych dotyczacych roznicy miedzy przesiebiorstwami kilkuosobowymi, a kilkudziesiecioosobowymi.

    Gdy w Europie mowimy o ciaglym kryzysie i zagrozeniu malych i srednich firm, to w Polsce maja sie one stosunkowo dobrze. Zdanie oznajmujace pozostaje zdaniem prawdziwym tak dlugo jak ow stan rzeczy afirmujemy. Pozostaje jednak pytanie dotyczace ich definicji. Czy rozwoj od zera do stu przy srednim tempie 3%-6% rocznie jest rozwojem czy nadrabianiem zaleglosci? Czy chodzi tu li tylko o proces przetrwania i czekanie na „lepsze „czasy?

    Lokalna administracja ma duzy wplyw nach ich rozwoj poprzez mechanizmy regulujace dzialalnosc tychze, poczawszy od zalozenia firmy. Malych pzedsiebiorcow traktuje sie ciagle jak natretnych petentow z dystansu, przy ograniczonym zaufaniu. Administracja wychodzi z blednego zalozenia, ze czas pracuje dla niej. W ten sposob nie docieraja do fiskusa ewentualne podatki z mozliwie szybko powstajacych firm. Urzednicy uwazaja wprawdzie, ze czas jest bezcenny, intepretuja go jednak jako bezwartosciowy, bo nie majacy etykietki cenowej.

    Maly przedsiebiorca nie majacy dostepu do rzeszy adwokatow lub doradcow podatkowych narazony jest na konfrontacje z tysiacami rozporzadzen i setkami ustaw rocznie. Malo ktory jest w stanie do nich dotrzec na czas czy je nawet zrozumiec. Kwestia czasu staje sie znaczaca i zauwazalna, szczegolnie wowczas, gdy akty prawne sa dokumentami anonimowymi. Kontrola procesow legislacyjnych jest po prostu niemozliwa. Do tego dochodzi nonszalanckie stanowisko wobec “zageszczajacych” nasze prawo parlamentarzystow brukselskich, tak twierdza przynajmniej krajowi fachowcy. Na ustawy brukselskie reagujemy z opozniemiem, co jest przyczyna nie tylko konfliktow miedzy administracja, a przedsiebiorstwami, prowadzi bowiem czesto do konkretnych strat po obu stronach. Os My vs Oni przebiega na dwu poziomach.; krajowym i brukselskim. Przedsiebiorcy sa nieufni wobec urzednikow krajowych oraz urzednikow unijnych. Podobnie urzednicy krajowi. Zdajac sobie sprawe, ze praca administracji unijnej nie jest doskonala, to jest ona dosc przejrzysta, co ulatwia ewentualna korekte bledow na poczatku procesu legislacyjnego. U nas natomiast konsultacje korektywne odbywaja sie pod jego koniec. W obszarze krajowym ostateczna instancja jest prezydent wetujacy poszczegolne ustawy niezgodne z konstytucja oraz prawem unijnym, co prowadzi do dodatkowej straty czasu.

    Ciagle panuje przekonanie, ze przepisy mozna obejsc, naginac. Prowadzi to do utrwalenia naszej nonszalancji wobec prawa. Fakt, ze kryzys nie dotyka nas bezposrednio nie znaczy, ze kryzysu i ryzyka z nim zwiazanego wogole nie ma. Brakuje debaty o kryzysie i czasach po kryzysie oraz przed kryzysem nastepnym. Brakuje po prostu analizy ryzyka. Niezbedne jest uczestnictwo polskiego rzadu w debacie europejskiej na ten temat. Korzystanie z pomocy UE implikuje jednak koniecznosc udzielania pomocy drugim bez przyproszenia oczu. Alergia na myslenie „unijne“ czyt. pro unijne jest widoczna i daje sie we znaki. Wiadomo, ze kryzys czy jego skutki nas nie omina. Dlatego tez reformy w sektorze socjalnym sa nieodzowne, dotyczy to rowniez zmiany wieku emerytalnego, o sluzbie zdrowia nie wspomne. Staje sie to jednak o tyle trudniejsze, gdy spogladamy na rosnaca dziure budzetowa. Mimo ze malejacy wzrost PKB nie oznacza jeszcze recesji, to jednoczesnie jej nie wyklucza.

    Tania sila robocza staje sie coraz drozsza, poza tym otwieraja sie obszary gospodarcze poza nasza wschodnia granica (przypominaja mi sie tu majtki Swiatowida, ktore produkuje sie z powodzeniem daleko na Wschodzie, bez potrzeby „docierania“ do Lodzi poczta butelkowa). Przeprowadzenie niezbednych reform ograniczy wprawdzie wzrost kosztow pracy, nie doprowadzi jednak do ich znacznego zmniejszenia. Na tym polaga dylemat malych i srednich przedsiebiorstw w przyszlosci najblizszej.

    Jako “slabi” technologicznie powinnismy korzystac z potencjalu rolnictwa, pozostaje pytanie jak dlugo. Polscy rolnicy jako drobni przedsiebiorcy maja male szanse na naplyw obcego kapitalu. Musimy liczyc sie z tym, ze zagraniczny kapital pojdzie wczesniej czy pozniej duktem wschodnim i objac “panstwowa” opieka przedsiebiorcow malych i srednich, ktore w Polsce pozostana. Powinnismy ich traktowac wlasnie jak klientow. Tak jak przedsiebiorcy powinni traktowac kupujacych ich towary oraz uslugi. Zmiana paradygmatu w pracy administacji panstwowej jest nie tylko naszym zyczeniem, lecz koniecznoscia. .

    ET

  47. Panie Redaktorze, 40 % społeczeństwa nie dożywa emerytury – http://www.stachurska.eu/?p=1903 , więc może dla tej części wiek emerytalny trzeba skrócić, nie zaś wydłużyć?

    Chora Afryka – http://www.stachurska.eu/?p=7421 .

  48. Znalazł się kolejny uzdrowiciel.
    Widać po cudzych przypadkach, że reakcja na “daj boże” obniża stan konta po stronie “Ma”.
    Skończy się inerregnum, i już dziś wiadomo kto będzie szambelanem …

  49. Nie rozumiem postrzegania sportu (biznesu sportowego) w kategoriach niespodzianek/prezentow.

    ET

  50. ekram, 9:23
    Dziękuję Panu za zwrócenie uwagi na moje przejęzyczenie – oczywiście urlopy miały być przedłużone do 6 tygodni, nie miesięcy. Z czterech do sześciu tygodni, wymiar minimalny jak rozumiem, bo urlop jest sprawą do uzgodnienia między stronami umowy o zatrudnienie, a prawo państwowe co najwyżej zabezpieczyć może prawa pracownika do określonego minimum. Propozycję przedłużenia odrzucono 11 marca, jak również podjęto dwa inne kroki ograniczające subsydiowanie budownictwa mieszkaniowego z funduszy publicznych. Wszystko to widomy znak ograniczania szwajcarskiego państwa opiekuńczego z woli ludu głosującego w referendum. Czyż to nie zadziwiające?
    http://en.wikipedia.org/wiki/Swiss_referendums,_2012

  51. “Dziennik Gazeta Prawna” zwrócił uwagę, że interwencja I prezesa Sądu Najwyższego byłaby niemożliwa, gdyby nie art. 39 ustawy o AW, który w razie sporu o wydanie tajnych materiałów oddaje decyzję tej właśnie instancji. Ironią losu jest, że przepis ten wprowadził Siemiątkowski, twórca Agencji Wywiadu, a ustawę przesłał do Sejmu premier Miller.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,86116,11461858,Wiezienia_CIA_w_Polsce__Siedem_pytan.html?as=2&startsz=x#ixzz1qt6gHh7c
    —————————-
    Ładnie wypunktowane problemy prawne.

  52. absolwent, 1-IV, godz. 16:18
    I jeszcze jedno kolego TO.
    Na swiecie nagromadzono juz takie bogactwa i World GNP jest tak ogromny, iz zdaniem ekspertów mozna by WSZYSTKIM jego mieszkańcom zapewnić „panstwo dobrobytu.”. Można by tez ostatecznie zlikwidowac głod i nedzę, dostarczyć czystą wode etc.
    A gdyby dodac do tego wszystkie derywaty, to można by pomnozyc to panstwo dobrobytu razy trzy !
    Problem w tym ze to bogactwo ma w swoich rekach piec procent populacji i nie ma zamiaru sie nim dzielić, lecz odwrotnie, chce zwiększyc swój udział !

    Jest znanym faktem, potwierdzonym przez organizacaje międzynarodowe z UN na czele, że nierówności na świecie zmniejszyły się w ciągu ostatnich 10-20 lat, m.in. za sprawą zamniejszenia ubóstwa nie tylko w Chinach, Indii, Brazylii, etc, ale także w Afryce. Jak również znanym faktem jest, że “państwa dobrobytu”, tj. państwa opiekuńczego od kołyski po grób, nie da się zapewnić nawet w najbogatszych krajach, bo sprowadza ono na gospodarkę plagę nadmiernego bezrobocia i niskiej aktywności zawodowej, słabnącej konkurencyjności i w końcu bankructwa finansów publicznych.

    Derywaty są korzystnym instrumentem obrotu ryzykiem, o tym też wiele napisano i potwierdziły to organizacje międzynarodowe, m.in. FAO. Jedynie jako złe uznano nierejestrowany i nieregulowany obrót niektórymi derywatami finansowymi, jak CDS.

    Ostatnie zdanie świadczy o skupieniu się autora na dzieleniu, a nie na wytwarzaniu; także o ujmowaniu gospodarki statycznie, bez uwzględnienie motywacji i dynamizmu, czynników tworzących innowacje i postęp techniczny. No i ta nerwowość w stawianiu wykrzykników ;)

  53. Na negocjacje z władzą razem z lokatorami squatów zgłaszają się aktywiści walczący o to samo, co squattersi. Wprowadzają do dyskusji swoje tematy i nowy, wyraźnie lewicowy ton: kto ma prawo do miasta, do przestrzeni publicznej, pytają, czy własność jest święta. Chcą rozmawiać i mieć głos w sprawach dotyczących mieszkańców: polityki lokalowej, pustostanów, likwidacji szkół czy szkolnych stołówek

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,118283,11461705,Mamy_prawo_do_mieszkania_tak_samo_jak_do_edukacji_.html#ixzz1qt8SgIcI

    ————————-
    Też wyczuwam że idzie NOWE…..
    Wykpiwane i zdyskredytowane terminy takie jak spółdzielczość, kooperatywy, lewicowość, powoli odzyskają swoje znaczenie.
    Nie każdy chce być bezwolnym trybikiem w machinie korporacyjnej.
    A do Praw Podstawowych jeszcze wrócimy, niekoniecznie z PO……

    Ps.
    Wyścig szczurów ma określoną liczbowo- niewielką- liczbę zwycięzców.
    Metoda kto nie pracuje ten nie je, powstała w innym czasie i miejscu.
    Tych sposobów nie da się rozciągnąć na całość ludzkości świata.
    Kwestią czasu jest powstanie alternatywy.

  54. wiesiek59
    2 kwietnia o godz. 12:58

    “Za tortury odpowiada bezpośrednio je autoryzujący- tu Prezydent USA?
    W końcu to on zatwierdził jakąś instrukcję, czy dekret osobiście.
    Mieszanie do tej gry naszych pionków jest bezsensowne, nie ten poziom rozgrywki.”

    Każdy powinien odpowiadać za swoje, w naszej (polskiej) kompetencji leży ukaranie naszych za ich przewiny (umośliwienie Amerykanom łamanie podstawowych praw człowieka) – i to nas powinno interesować.

    Tak jak – nawiązujac do Twojej analogii – z zasady, rodzice są odpowiedzialni za to co robią dzieci, tak samo władze państwowe odpowiedzialne są za to, co się dzieje na jego terytorium.

  55. Konkluzja zawarta już w w tytule “Wszystko płynie” nie wydaje się szczególnie okrywcza. Toż wiadomo od starożytności, że tak jest.
    Refleksje Gospodarza, też jakoś – w moim odczuciu – pływają, bez zanurzenia, po powierzchni.
    Niby pan red. jest przeciw Szymanom/Kjejkutom, ale i trochę za. Niby to więzienie było bazą(?) eksterytorialną/sojuszniczą, ale i jakby nie było. A w ogóle najlepiej spuścić zasłonę milczenia, albo nie spuścić.
    Dziwi mnie również, ze Gospodarzowi bliska jest idea demokracji referendalnej i przywołanie jako wzorca Szwajcarii, już ktoś na blogu wytknął.
    Odwoływanie się do plemiennego rozumu w warunkach, gdy mamy w kraju coś na kształt Tutsi i Hutu jest mało rozważne.
    Zgadzam się z TJ, że red. Passent chyba powierzchownie odczytał komentarz Ewy Gąsowskiej, która nie pisze o polskiej lewicy w ogóle i jej bylejakości, lecz o braku w przestrzeni publicznej socjalistów i komunistów, bo juz same te określenia działają alergicznie. W kraju, gdzie od lat rządzi na przemian niby prawica o zabarwieniu liberalnym i niby prawica o zapaszku narodowo-socjalistycznym. Słowem wytrychem jest więc lewactwo rozumiane, jak kto chce, od postkomuny po michnikowszczyzne, żydo-komunę, liberałów i masonów razem wziętych.
    Ale błyskotliwe i przenikliwe felietony Gospodarza w papierowej Polityce uwielbiam.

  56. mag
    Niewątpliwie nasze wypowiedzi się dopełniają, wręcz uzupełniają i czynią wizerunek polskich przemien (bardziej) wielostronnym. Przemiany mentalności ostatnich dwudziestu kilku lat są kaskadowe – patrząc na nie z oddali. I nic nie wskazuje na to, aby miało się w tym coś zmienić. Niuchać można, że jeszcze nie dojrzało społeczeństwo do pełni zmian. Z kolei rozum i doświadczenia historyczne wskazują, że takie zmiany będą rewolucyjne, może w kilku przełomowych krokach. Pierwszy został już poczyniony, nie należy tego bagatelizować – to wybór R-Palikota do Sejmu z silnym poparciem, oczywiście w aurze skandali. Inny symptom przemian to stopniowe zanikanie masowego udziału w imprezach religijnych. Albo ten ferment widoczny na blogach i na ulicach, jakiś niezdrowy wydawałoby się, awanturniczy, niepotrzebny. Z Kartką z P. zgadzam się, że ta gorączka jest oznaką walki organizmu ze starą zarazą. Aczkolwiek nadmierna gorączka czasem zabija, zdaje mi się.

  57. RYBA: Dziękuję za dobre słowo nt. “Passy”. Pozdrawiam!

  58. W marzeniu o Polsce jako drugiej Szwajcarii nie ma nic nagannego, jeno ogrom naiwności i nieuchronność niespełnienia.

    Oczywiście zarządzenie referendum w sprawie emerytur miałoby sens. Zapewno powinno być kilka pytań, nie tylko o wydłużenie wieku, ale o przywileje, podniesie składek (opodatkowania?). Mogło to być wylęgarnia “drugiej Szwajcarii”, rząd musiałby się wysilić na wyjaśnienia, propagandę, wizerunki palm i podwodnego nurkowania byłyby nieodzowną częścią tego propagandowego szaleństwa, to by ich zmobilizowało, także populizm opozycji … czy kraj na to stać. Czy Polska ma szwajcarskie umiejętności demokratyczne? Czy Polskę stać na taki cyrk?

  59. Bezbledny wychodzi z blednego zalozenia, ze wsrod amerykanskich prezydentow, szczegolnie w ostatnich latach nie ma tykich, ktorzy bladza w swoich wypowiedziach. Bledne jest rowniez zalozenie, ze cytowanie jakiegokolwiek pisarza, cokolwiek pomoze w powolywaniu sie na Hiltlera bez obawy konfrontacji z relatywizowaniem historii. Nic rowniez nie pomoze powolywanie sie Spiegla, spycha jedynie tlumaczenie Bezblednego do poziomu anegdoty. Mieszanie w to tzw. srodowisk syjonistycznych (kto to jest?) przypomina mi nie tylko dzialanosc Grunwaldu, lecz pachnie tania „eufemistyka”. Pisanie o sobowosciach politycznych bioracych sie z nikad jest blodzeniem po naszej rzeczywistosci. Brakuje jeszcze nalepek z DNA i mielibysmy komplet: syjonisci, mordecy, nazisci etc.. Bezbledny nie raczy zauwazyc, ze sam model demokracji jako tekturowe pudlo nie wystarczy. Podawanie przykladu Republiki Federalnej jest dosc ulomne z zalozenia. Owa Repubklika nie jest bowiem w stanie poradzic sobie z wlasna partia narodowa (NPD), partia neofaszystowska oraz seria morderstw na migrantach (brak danych wlasnego wywiadu, zamieszanego posrednio w te mordercza dzialanosc). Przyklad Niemiec jest nie tylko niedorzeczny, jest zupelnie nie na miejscu. Demokracja bowiem jako abstrakcyjne pojecie nie ma tu zupelnie zadnego znaczenia. Taka demokracja pozwala, na Guantanamo i inne „wybryki” w jej imieniu. Bezbledny blednie twierdzi, ze nie stanowisko amerykanskiej administracji, czesto lamiace prawo miedzynarodowe, jest godne krytyki, lecz fakt, ze dali sie „przylapac”. Jest to retoryka typowa dla grajacych w klasy lub bawiacych sie w kotka i myszke. Retoryka opierajaca sie na spekulacjach prowadzi do nikad. Warto wiec, aby Bezbledny zastanowil sie i wysiadl na przystanku na zadanie. Czasem warto zauwazyc: po prostu zapedzilem sie do nikad. To sie przeciez zdarza i Bezbledny nie jest tu zadnym wyjatkiem. Jego kolejny wpis pachnie spiskiem, dobrze jednak, ze bez oskarzania masonow.
    ET

  60. Marek
    2 kwietnia o godz. 13:37

    “Otóż, można dokonywać zmian fizycznych używając metody psychicznej, a dowodem (…) kot Schrodingera, efekt wiary, albo placebo”

    He, he, he, he, he, he…

    Jak to szło, ponoć Lema? “Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”.

  61. Nie zgadzam się w sprawie referendum. Większość ludzi wcale nie jest przeciw zwiększeniu wieku emerytalnego-przeciwnie. To populistyczne zagrywki pisu i związków, które już dawno nie bronią ludzi pracy a są przybudówką pisu. Gdyby jednak doszło do referendum to napewno nie wzięło by w nim udziału wymagane 50%. Tak naprawdę mało kogo obchodzi co bedzie za 20 lat. Teraz protestują głównie ludzie którzy dawno i tak są na emeryturze.

  62. @ekram 9:23
    “telegraphic observer
    2 kwietnia o godz. 1:37
    W Szwajcarii parę tygodni temu rzeczywiście odbyło się referendum, w którym zapytano obywateli, nie jak Pan pisze czy chcą urlopów co najmniej 6 miesięcy, ale czy chcą przedłużenia urlopów z 4 do 5 tygodni. Dwóch na trzech Szwajcarów wypowiedziało się przeciw wydłużeniu urlopów.”
    Obaj Panowie macie rację i jej nie macie.
    Chodziło rzeczywiście o 6 (TO) tygodni (ekram) urlopu.
    Aktualnie obowiązuje (od 20 roku życia) prawo do 4-tygodniowego urlopu, młodsi mają prawo do 5 tygodni, niektóre firmy dają też swoim 50-latkom urlop dłuższy o tydzień.
    Czy Szwajcarzy obawiali się spadku konkurencyjności?
    Trudno powiedzieć, motywacje były różne. Wielu nie stać na dłuższy wyjazd za granicę, a tym bardziej na ferie we własnym kraju (poza miejscem zamieszkania), to co robić z tyloma wolnymi tygodniami?
    1/3 głosujących była jednak za dłuższym urlopem.
    Frekwencja wyborcza sięgała zaledwie 45 proc. a od lat wiadomo, że najbardziej zdyscyplinowaną grupą głosujących są… emeryci, którzy pewnie boją się o swoje renty finansowane przez pracujących.
    Inicjatorzy referendum twierdzą teraz, że popełnili błąd, 5 tygodni przeszłoby łatwiej.

  63. Jacobsky
    Dzięki za zwrócenie uwagi na zakłamująca rzeczywistość “nowomowę”. No i za wybicie kursywą kolejnego rekordu, który RP pobiła w kategorii “Inwigilacja obywateli” – na marginesie, pobicie swego własnego rekordu. Przy okazji poprzedniego rekordu premier publicznie obiecał, że coś z tą maniakalna ciekawością swych urzędnikow zrobi. Ale jak zwykle w jego przypadku – “obiecanki, cacanki a głupiemu radość”.
    Pozdrawiam

  64. mag, 14:24
    Mi się zdaje, że red. Passent nie tyle komentarz p. Gąsowskiej powierzchownie odczytał, co przetrawił i nieco “poprawił” – w dobrej wierze. Po co komu komuniści i socjaliści? Lewica to program socjaldemokratyczny, praktycznie rzecz ujmując. Dwie uwagi: program socjaldemokratyczny też został w PRLu poddany opresji i zepchnięciu z powierzchni ziemi; program socjaldemokratyczny przechodził w Europie rozliczne przekształcenia w ostatnich latach, a może nawet pewien kryzys.
    Nie zapominajmy, że rządy SLD – a były takie, w koalicji z nieśmiertelnym PSL – były na poły socjaldemokratycznej. SLD było mniej wolno, SLD utrwalało stare układy, SLD to i owo, ale to była cała socjaldemokracja na jaką III RP stać było.

    Póki co nie mogę się zanurzyć w nurtach, i anegdotach “Passy”, bo do mnie ksiązka nie dotarła, może ja do niej dotrę niebawem. Blogowe felietony, a w nich siadanie red. Passenta okrakiem na płocie, odczytuję jako reakcję autora na horyzontalne rozbieżności i różnorodność opinii na blogu. On ma swoją opinię, ukrytą jak się to mówi – między wierszami, i ona jest zgodna z moją opinią na te rozliczne sprawy więzień CIA, referendi, populizmów Palikota i Millera, co tam jeszcze. I to jest ta sztuka, gdy patrzysz na portret Giocondy w Luwrze, albo naszego papieża na frontonie kościoła św. Anny, to oczy są zwrócone prosto na ciebie, gdziekolwiek byś nie stała. Tak jest z tymi wpisami, jakiekolwiek jest twoje stanowisko, zawsze red. Passent trafia do ciebie, a przynajmniej stara się robić to złudzenie.

  65. Wszystko w płynie, jak powiedział pan Tarej ;)
    Ryba 25,
    oddałeś dokładnie moje odczucia z lektury “Passy”, którą po przeczytaniu odłożyłem rozczarowany, że taka… krótka :(

  66. W mediach odbyła się dyskusja o wydłużeniu pracy do 67 roku życia i czy Pan Duda przepchnie referendum. Rzadko można było znaleźć jakiś rozsądny tekst na tematy moim zdaniem ważne jak np. o możliwościach przekwalifikowania się, aktywizacji na rynku pracy dla młodych i starszych, gdzie szukać i jak szukać zatrudnienia. W ten sposób pewnie niewiele osób zauważyło, że planuje się jakąś przebudowę nie tylko zmiany wieku emerytalnego ale też zmiany w mundurówkach, oraz przemyśle wydobywczym. A nawet, co ciekawe, wydłużenie stażu w KRUS i późniejsze przejście na rentę rolniczą. Innymi słowy jak zwykle wszystko przechodzi obok. Za to dowiedzieliśmy się, że tzw. “opozycja” tak naprawdę nie ma nic do zaoferowania i mówi jednym głosem od prawa do lewa “nie bo nie” .
    Nie to żebym była entuzjastą pracy nie wiadomo dokąd, ale uważam, że dużo ludzi już pracuje dłużej, życie rodzinne dorosłych dzieci mniej opiera się na bezpłatnej pomocy domowej w postaci babci. Znam też sytuacje z własnego otoczenia, że emerytura razem z dodatkiem pielęgnacyjnym może wynosić 1100 złotych i jest to za dużo na pomoc społeczną a za mało żeby wyżyć. Co wtedy kiedy już nie ma nikogo kto by pomagał takiej osobie?? Toteż jeśli możemy popracujmy trochę dłużej i pamiętajmy, że przed nami jeszcze parę lat kiedy będą koszty a dochody niewielkie.

  67. Kartka z podróży,

    podobnie odbieram informację o pobitym rekordzie, własnym w dodatku, przez Polskę, rekordzie w inwigilacji własnego społeczeństwa. Zastanawia mnie po co taki wysoki poziom podsłuchiwania, komu to jest potrzebne, i w jakim celu. Strach ? Ale przed czym ? Przed własnym społeczeństwem ? Być może są ku temu powody… (oczywiście patrząc od strony rządzących) ?

    Gdyby rozumować przez analogię, to nasilenie się występowania nowomowy mogłoby zwiastować jakiś poważny przełom, tak jak gierkowska nowomowa poprzedziła bunt poddanych z 1980 roku, a potem rozpad całego systemu. Być może coś w tym jest (tylko po co rozumować przez analogię ?), ale póki co eufemizmy i paplanina generowane przez sferę finansowo-ekonomiczno-polityczną na opisanie niewydolności prowadzonych przez tę sferę eksperymentów jeśli chodzi o zaspokajanie podstawowych dążeń i potrzeb obywateli świadczy po prostu o postępującej arogancji decydentów w stosunku do objętych decyzjami. Innymi słowy nadbudowa odklejająca się od bazy. Po raz kolejny…

    Pozdrawiam

  68. Telegraphic,
    “podjęto dwa inne kroki ograniczające subsydiowanie budownictwa mieszkaniowego z funduszy publicznych.”
    Jakie? 8O
    Nie czerp wiedzy z Wikipedii :roll:
    W ostatnim referendum lud szwajcarski odrzucił lansowaną przez liberałów i agrarystów inicjatywę dotyczącą uwolnienia od podatku dochodowego dużej sumy (do 20 000 Fr rocznie) przeznaczonej na finansowanie budownictwa własnościowego (Bausparen). Przyjęcie tej inicjatywy doprowadziłoby do znacznych ubytków w budżetach kantonalnych. Oznaczałoby to ograniczenie wydatków budżetowych lub wyższe podatki dla reszty społeczeństwa, której na takie oszczędności nie stać (połowa społeczeństwa).

  69. A może obok ciągłego maglowania przedłużenie wieku emerytalnego warto się zastanowić nad przyspieszeniem aktywności zawodowej mlodzieży. Co to – święte krowy? Gdy Bismarck wprowadzał system emerytalny oparty na solidarności pokoleń skladki emerytalne uiszczały już nastolatki – pracę rozpoczynano chyba od 14 roku życia. Zawsze to kilka lat do przodu. I więcej się nazbiera.
    Pzdro

  70. @mag

    Na blogach aktywni są licznie cierpiący z powodu tego, że na codzień otoczenie mówi w innym języku niż język pamiętanych kołysanek.
    I wiekszość pozostanie tam na wieki.

    Z osób młodych kojarzę tylko nick @jiba.

    Są postaci solo będące klasą samą w sobie; z dwojga bandytów sercem lgnący do tego, któremu bliżej do spuścizny Feliksa Dzierżyńskiego.

    Ale poza wyjątkami, w komentrzach blogów politycznych e-Polityki prym wiodą ludzie, którym bliżej do śmierci niż do narodzin.

    Jak już wzmiankowałem niejasno, to nie trupi odór wyłapuje mój “niuch”. Nie pamiętam kto z komentatorów to podawał – niech mi wybaczy pominięcie Jego / Jej nicka. W Polsce jest około 5 000 cmentarzy.
    Z nielicznymi wyjątkami są to cmentarze zarządzane przez księży i zakonników Jednego (w sensie jedynego prawdziwego) Świętego (jako Mistyczna Ciało Chrystusa) Powszechnego (powołanego do działania wśród całej ludzkości niezależnie od … popełnionych grzechów) Kościoła Apostolskiego ( w pełni i nieprzerwanie przechowującego naukę Jezusa przekazaną apostołom tworząc w ten sposób sukcesję apostolską).

    Gdy zauważalnie wśród odchodzących zaczną dominować staruszki i staruszkowie (zgodnie z przesunięciem się dominanty wieku Polaka po wyemigrowaniu młodych) przyszli uczestnicy stypy zderzą się przesunięciem źródła przychodów ofiary “co łaska” ze związku z sakramentem chrztu lub Eucharystii lub małżeństwa (pomińmy na potrzeby tego komentarza inne sakramenty) na ofiarę związaną z pochówkiem (w odróżnieniu od pogrzebu).

    Umrzemy wszyscy. Nieliczni mają w bliskości cmentarz inny niż katolicki.
    Kremacja jeszcze nie jest powszechna. I “co łaska” (nie łaska boża, bo pogrzeb nie jest związany ściśle lub bezpośrednio z sakramentem) drastycznie wzrośnie. Można oczywiście nie odbierać zwłok z prosektorium, co jest coraz częstsze w Czechach. Pochówkowe wypłacane przez ubezpieczycieli raczej nie wzrośnie. Czy naszym przodkom odmówimy pochówku w poświęconej ziemi?

    Za ile? Za dużo (PLN). Trzeba zrównoważyć budżet parafii osłabiony małą zbiórką na tacę, rzadziej spotykaną ofiarą “co łaska” z okazji ślubów, bo życie na kocią łapę jest korzystniejsze finansowo oraz mniejszą liczbą wynagrodzeń katechetów po zamknięciu wielu szkół. Dla świeckich za dużo. Dla poświęcających (się) za mało.

    Próg finansowy Wrót Piotrowych zdecydowanie wzrośnie, a strumień pieniędzy od dzieci z zagranicy opadnie. Dzieci zawsze dostawały w pierwszej kolejności przed ich babciami i dziadkami. A wstyd z powodu straszącego szkieletu Świątyni Opatrzności Bożej coraz większy.

    Holender nie da urlopu na pogrzeb, a może na nasze miejsce wśród truskawek zatrudnić od ręki innego. Szybko paprykarz odejdzie na z “front line” na zaplecze, bo Polacy przy piwie będą bili pianę pytaniem “Jak umierać!”

    Wobec niesolidarności biznesowych płatników wynagrodzeń i odpisów dla ZUS, parafia raczej nie rozłoży pochówkowego na raty. Chociaż z drugiej strony wzrasta popularność odkopywania zmarłych. Robaki coraz częściej mają kurację odchudzającą. Doktryna nie nadąża w kwestii karania żywych za awanturę związaną z pogrzebaniem zmarłego.

    Cheopsowi nie udało się zapewnić spokoju po śmierci mimo olbrzymich nakładów. Zmniejszanie stanu osobowego społeczeństwa polskiego spopularyzuje słynny fragment opery “Nabucco”. Niech zmarły spoczywa w spokoju, a nas niech los wyzwoli z okrutnej niewoli. Wspólnoty protestanckie, w tym kalwińskie w Holandii będą się promowały: “U nas umrzesz taniej.”

    Nabucco – Hebrew Slaves Chorus

    http://www.youtube.com/watch?v=2F4G5H_TTvU&feature=related

    Nawet nie muszę wykorzystywać okazji, aby Ci życzyć @mag stu lat.
    Wiosenna grypa może Ci moja korespondentko przynieść wieści o zawirowaniach na rynku cmentarnych płyt z chińskiego kamienia.

    Wypij za swoje zdrowie.
    Bo o moje troszczy się coraz więcej zacnych blogowiczów.
    Jak usłyszał na wstępie “Kolacji na cztery ręce” Georg Friedrich Händel od Johanna Sebastiana Bacha: “Zbytek łaski! Zbytek łaski!”

    To na groby moich łaskawców będzie przychodziła –

    Wnuczka Grabarza – Mariusz Gabrych.

    http://www.youtube.com/watch?v=XQXqZhxU2Nc

  71. @ invinoveritas

    Nie musisz korzystać z Internetu, wystarczy że spojrzysz w lustro, he, he,he…

  72. Emerytura 67 ma swoje uzasadnienia: demografia, inne kraje UE, ale dlaczego jeszcze 5 lat temu rząd wypychał 55-letnie kobiety na wcześniejsze emerytury bo to miało wtedy jakieś uzasadnienie. Jak można wierzyć w jakieś prognozy rządowe jeżeli w tak krótkim czasie następuje volta o 180 stopni i teraz doktryna rządu brzmi “dłużej pracować”. Są chyba jakieś centra planowania strategicznego, które pomagają rządowi podejmować decyzje. Chociaż doświadczenia dotychczasowe przeczą temu założeniu. Wygląda na to, że kto pierwszy wstanie ten ma lepszy(?) pomysł.
    Nie zwiększa to mojego zaufania do poczynań rządu, a nie sądzę, żebym był osamotniony w tym poglądzie.

    Reforma emerytur powinna obejmować służby mundurowe i to nie nowo przyjmowanych do służby bo efekt będzie za dwadzieścia lat. natomiast zwykli śmiertelnicy za parę lat będą pracować do 67 roku życia na emerytury trzydziestoparolatków ze służb mundurowych. Nie sądzę, żeby to spotkało się z powszechną aprobatą. Nie zwiększa też zaufania do rządzących przydzielenie wysokich emerytur kilkunastu prokuratorom z Prokuratury Krajowej w wysokości 100% dotychczasowego uposażenia dla ludzi w wieku ok 40 lat. Ile sprzątaczek będzie pracowało do 67 roku życia na te emerytury? Takie zasady obowiązują w krajach rządzonych przez krwawych dyktatorów, którzy muszą zapłacić za lojalność aparatu przemocy. Czy my zbliżamy się do takiego modelu ?

  73. @passpartout, 14:48
    Ciekawie Pan to opisuje. Czy na podstawie zamieszkania bądź innego bezpośredniego kontaktu ze Szwajcarią, czy raczej na bazie luźnych – że się tak wyrażę – spekulacji.

    Jeśli nie chodziło Szwajcarom o utrzymanie konkurencyjności ich towarów, czyli pracy, lecz o brak środków pieniężnych na spędzenie urlopu w Alpach, albo za granicą, gdzie jest przecież dla nich o wiele taniej, to przecież musieli pomyśleć, że aby mieć forsę na urlop muszą być bardziej konkurencyjni. Czy to nie są dwie strony tej samej monety – brak forsy i konkurencyjność rynkowa?

    I na tym ma polegać w państwie Szwajcaria ich dobrobyt, że nawet na urlop poza domem ich nie stać? Ten świat upada. I dobrze. Świat pojęć, i języka, który powywracał ludziom w głowie. Państwo dobrobytu – w którym ludzi na urlop nie stać i muszą się martwić o konkurencyjność. Państwo opiekuńcze – które nie może obywatelom zapewnić 6 tygodni wolnego od pracy, toż to państwo niewolnicze.

  74. Marek
    2 kwietnia o godz. 13:37
    @ TJ
    „Sorry – na temat szefa wszystkich szefów oraz jego gangu pisać tu nie lzja – temat tabu, komentarze są usuwane, pretensje proszę do cenzury.”
    „TJocie, zapamiętaj sobie uprzejmie raz na jutro, pojutrze i na zawsze, iż są rzeczy na Niebie i Ziemi, o których najmędrszym filozofom się nie śniło, a także, iż nie ma rzeczy niemożliwych na tym najpiękniejszym ze światów (dewastowanym przez psychopatów – o, popatrz, poezja sama płynie z klawiatury do Ciebie). Otóż, można dokonywać zmian fizycznych używając metody psychicznej, a dowodem niech Ci będzie choćby mechanika kwantowa z superpozycją elektronu, kot Schrodingera, efekt wiary, albo placebo.”

    1) Pytałem – jakie konkretnie badania psychologiczne i biologiczne były podstawą do wydania naukowej opinii o “szefie wszystkich szefów oraz jego poplecznikach”, a Autor chrzani o cenzurze. Odpowiedź, to kilka słów, co tu ma cenzura do rzeczy? Autorze, po prostu nie było i nie ma takich badań.

    2) Jeśli chodzi o drugi problem – zmian w genotypie wywoływanych przez ćwiczenia, medytacje, itp. zabiegi, to Twoje roztrząsania problemu nie przybliżają nas do stanu faktycznego (zmiany takie są niemożliwe), mamisz niezorientowanych blogowiczów superpozycją elektronu i kotem Schrodingera, czyli problemami dyskutowanymi w związku z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, co absolutnie nie ma nic wspólnego z możliwością zmian w genotypie dokonywanych wstecz poprzez oddziaływanie organizmu ćwiczeniami woli i umysłu na swój genotyp – komplet genów.
    Chociaż nie wiadomo jak by się buddyści luzowali w medytacjach, to nie zdołają przebudować swoich genotypów. Wynika to z tzw. centralnego dogmatu biologii molekularnej. Kto wierzy, że jest inaczej, ma prawo wierzyć, lecz niech się z twierdzeniami wynikającymi z wiary nie podczepia pod naukę.

    Pzdr, TJ

  75. Też mi się do dzisiaj gęba śmieje na wspomnienie sobotniego sukcesu Agnieszki Radwańskiej, którą wreszcie może przestaną nazywać Isią. Toż to gigant-kobita! Jaki przy tym styl, jaka gracja, elegancja… No i do tego jaka obfitość w czołówce tenisistek z polskimi genami! Pomyśleć, że nie tak dawno (bo za mojej młodości) w moim (wojewódzkim!) mieście nie było okresowo ani jednego kortu!
    Ośmielę się wyrazić uznanie, że znalazł Pan, redaktorze, miejsce dla tenisa w swoim wpisie, bo to było naprawdę doniosłe wydarzenie, także polityczne, jeśli to cokolwiek znaczy. Natomiast pozostałe wątki pańskiego wpisu mniej mnie jakoś zapładniają. Trza by mi do ginekologa zbadać czy to wina plemników, czy moja…
    Do rozwinięcia byłby jeszcze napomknięty wątek braku lewicowych elit w naszym dyskursie politycznym. Wstępnie dorzucę tylko, że bardzo mnie to cieszy, bo chciałbym dożyć czasu, kiedy nie będziemy się posługiwać tym archaicznym podziałem na lewicę i prawicę. Co to jest backhand i forhend, to ja kumam. A w polityce widzę tylko ludzi myślących i myślących że myślą. Gdybyż tych pierwszych było więcej – może warto by ich różnicować, niuansować. Niestety dominuje tępe smeczowanie po oczach. Pół życia byłem najdzielniejszym lewicowcem w moim przysiółku; teraz też się nie zapieram, ale jak mam wybór, to wolę z mądrymi iść na piwo niż na jakieś roraty, obojętne czy backhandowe czy forhendowe…

  76. Pal Schmitt ,prezydent Węgier i wszystkich Madziarów,własnie podał się był do dymisji.Dwukrotny złoty olimpijczyk w szabli.Europejczyk.Bo jego doktorat okazał się plagiatem.
    Prezydent C.Wulff ,europejczyk całą gębą, uznał swoje oszczędzanie na odsetkach kredytowych,przyjaciele byli bezodsetkowi,za nieetyczne i podał się do dymisji.

    Oczywiście,obydwaj prezydenci,europejczycy w każdym calu,nie byli dotknięci porywem moralnym.Obywatelstwo,na co dzień pokrętne,przypomniało sobie ,że potrzebuje wzorców.

    L.Miller ,podwodniak,reformator KC,nieustraszony tragarz walizek,kanclerz,nosiciel krawatów patriotycznych, zmartwychwstaniec polityczny.Drugi raz nadziewa się na “bezrozumny , tendencyjny oraz zmanipulowany” zamach wiadomego środowiska.
    Rywin milczy.A.M pisze spóżnione usprawiedliwienie w stylu “nie czas żałowac róż jak lasy płoną”.Po jaką cholerę ? by wcześniejszą intrygę zamazac ?

    Nam nie trzeba wzorców moralnych .KK nam wystarczy.Alleluja i do przodu !

  77. Referendum
    Przeciwnicy referendum twierdza, ze ciemna masa i t.zw. holota nie dorosla i nie warto ja pytac o zdanie, bo i tak niczego nie zrozumie i widzi tylko do czubka wlasnego nosa. Dlatego potrzebujemy elit politycznych, ktore bez wzgledu na wlasny interes troszcza sie o dobro ogolne.
    Zwolennicy referendum twierdza, ze istnieje cos takiego jak madrosc zbiorowa, ktora w referendum sie kumuluje i dochodzi do glosu. Niestety nie jest ona siana za gesto, jesli frekwencja w szwajcarskich referendach nie osiaga 50%.
    Oczywiscie obie tezy podszyte sa spora doza idealizmu i naiwnosci. My wszyscy bezwgledu na to, czy jestesmy polityczna elita, czy tez pospolita holota, mamy swoje interesy i nam wszystkim blizsza jest koszula cialu. Na szczescie nie mnie rozstrzygac, czy nas to kwalifikuje, albo dyskwalifikuje w podejmowaniu istotnych decyzji politycznych.
    Sem rostrzygnal tak, a nie inaczej. Czy to automatycznie przyczyni sie do wzrostu jego kompetentnosci, to juz calkiem inna historia

  78. Waldemar,

    mój wpis o możliwym wybuchu wojny polsko – rosyjskiej, po przegraniu Agnieszki z Maszą miał charakter żartu. Jako sportowiec (początkujący) zostałem ukształtowany w minionym sytemie, gdzie liczyła się tylko rywalizacja (choć później z tym różnie bywało).

    Drażnią mnie różne fochy gwiazd i gwiazdeczek, bo wykonują one pracę za pieniądze (czasem duże), a swoim zachowaniem wywołują często niesmak.
    Tak było z naszą mistrzynią, którą krytykowałem, bo nie sądziłem że się zmieni.
    Stąd moja wielka radość wyrażona w krótkim, pomeczowym wpisie i uznanie dla kadetta, który przewidział ten sukces.

    Daleki jestem od szowinizmu w ogóle, a sportowego w szczególności.

    Pamiętam jak po zakończeniu treningu wybieraliśmy się małą grupką kolegów na kawę.
    Przed wyjściem trener wręczył mi około dwunastu dyplomów za moje zasługi sportowe.
    Uwierały mnie one jednak w drodze do kawiarni, więc zwinęłem je i włożyłem do kosza.
    Tak się rozstawałem ze sportem i szlachetną rywalizacją.

    Dzisiejszy sport, to inny świat na którym cokolwiek się znam jedynie w zakresie fizjologii i taktyki walki.
    W czasie pojedynku w Maiami dostrzegłem wielką przemianę u Radwańskej.
    To już jest najwyższa półka mistrzostwa sportowego.

    Moja skrajność ocen Agnieszki jest dla mnie samego zaskoczeniem, ale opiera się ona na realnych wydarzeniach, które raz są zasmucające albo (jak ostanio), innym razem, szokująco przyjemne.

    Radwańska (Agnieszka) ciepiała na te same doleglowośći na które cierpi Murray.
    W jej głowie coś zaskoczyło (grała jak wielka mistrzyni), a Murray (mimo lepszych warunków fizycznych) musi jeszcze poczekać na swój czas.
    Pracuje nad tym profesjonalna ekipa.
    Stawiam na to, że zabłyśnie jeszcze w tym roku, chyba że szaleni rodzice spowodują coś wyjątkowego, czyli nieświadomie staną w poprzek.

    Pozdrawiam

  79. mag pisze:
    “Odwoływanie się do plemiennego rozumu w warunkach, gdy mamy w kraju coś na kształt Tutsi i Hutu jest mało rozważne.”
    Pełna zgoda. To powinno zakończyć rozważania o referendum.
    Niestety, w sejmie istnieje podobny układ.

  80. Szanowni Blogowicze,

    pozwalam sobie podzielić się skrajnie subiektywnymi uwagami na temat wpisu Ewy, ktory dotyczył lewicowości na polskiej scenie politycznej.

    telepraphic trafnie zauważył, że wpis Ewy to nawiązanie do czegoś, co bylo na scenie
    i spełniało jakąs rolę, ale już takiej formacji praktycznie nie ma.
    Trzeźwośc telegraphica jest budująca, ale jego wywody i sugestie, ze powinno być jak na zachodzie jest nierealne. W Polsce jest i będzie (przez wiele lat) wszystko funkcjonowało inaczej niż na zachodzie. Bierze się to z różnic kulturowych i zapóźnienia cywilizacyjnego.
    Stąd w kraju katolickim potrzeba funkcjonowania na scenie politycznej partii o charakterze chadeckim, rodzi faktycznie działającą partię katolicko – populistyczną.

    Ćwierć wieku temu młodzi absolwenci uniwersyteccy uznali się za liberałów już po przeczytaniu kilku książek, a w gorszym przypadku – broszur lub artykułów prasowych.
    W końcu przymierzenie się do rodzimej rzeczywistości, rodzi partię o profilu ideowym mieszczańsko – konserwatywnym (warto zwrócić uwagę na systematyczne ograniczanie praw i swobód obywatelskich tej partii, np inwigilacja i bezprawne podsłuchy).

    Partia chłopska, to nic innego jak związek zawodowy dość dobrze sytuowanych rolnikow.
    Lewica nie odbiegała standardmi od wymienionych formacji politycznych mieniących się partiami.
    W Polsce trzeba czasu i stworzenie warunków do niehaotycznej rotacji na scenie politycznej aby stworzyć znośne standardy życia politycznego.

    Jeśli idzie o publicystykę lewicową, to na blogu wyrasta indywidualność w osobie jasnego gwinta.
    Jeszcze trochę szlifu felietonowego pod okiem autora Passy i będzie można mieć lewicowy punkt odniesienia na krajowe zapotrzebowanie publicystyczne.

  81. Kadettcie z 2 kwietnia .g.9.04
    Piszesz w moj adres
    * nie sztuka kibicowac lepszym *
    Pełna zgoda , moim ulubionym tenisistą ( a po przerwie ,jeszcze niespełnionym )
    jest Juan Martin del Potro ,dzis nr10
    a dziewczyny to Ana Iwanovicz (13 ) i szczególnie Julia Georges (14) łatwo zauważyc , iż mam słabość od ładnych ,ba urodziwych tenistek , należy dodać Marię Kirilenko .( a kiedyś Martina Hingis )
    Julia bedzie bronić za chwile swojego niespodziewanego sukcesu w Suttgardzie z ubr. , a kiedy ja zauważyłem w damskim tenisie to byla w okolicach polowy I setki WTA.
    Z Pozdrowieniem
    ps.
    Racjonalnie ,mądrze Agnieszka wycofała się z turnieju w płd .Karolinie .Mogłaby po sukcesie na Florydzie , doznać ..zimnego przysznicu .Drabika dla niej potencjalnie -nie ciekawa .
    Trener , pan Tomasz i pani Agnieszka to swiatowa klasa i taki pragmatyczny krok jak ten z odstapieniem od gry w Karolinie dobrze o Nich obojgu świadczy .

  82. @ TJ

    Nic do Ciebie nie dociera TJocie, skup się proszę i posłuchaj jeszcze raz uważnie, co do Ciebie mówię.
    Jeśli istnieje możliwość mentalnego wpływania na zmiany w świecie fizycznym, a istnieje (np. połykasz placebo, a twój organizm zdrowieje, ergo, twoja myśl spowodowała zmianę w świecie fizycznym; albo patrzysz na elektron i wskazujesz go palcem, krzycząc: teraz to cię mam spryciarzu, tu jesteś! Wtedy twoja myśl to powoduje, jeśli rozumiesz, o czym mówię), to istnieje także możliwość wpływania myślą na budowę chromosomu, zmianę w genomie – to tylko kwestia metody.

    Z dogmatami daj sobie lepiej spokój, to dobre dla jakiejś ortodoksyjnej sekty. I bądź ostrożniejszy z wydawaniem sądu pt.: „niemożliwe”, bowiem mądrzejsi od Ciebie wykazywali tysiące razy w historii, że niemożliwe stawało się możliwe.

    PS Przeczytaj książkę, to otrzymasz odpowiedź na pytanie pierwsze.

  83. invinoveritas
    2 kwietnia o godz. 14:24

    Podam rękę do zgody w tym temacie.
    Sądźmy sprawców przestępstw zgodnie z kulturą w której ich wychowano.
    Nie wiem, jaką karę za morderstwo przewiduje Koran, czy prawa szariatu, tak powszechnie stosowane w bliskowschodnich krajach, skąd pochodzi gros terrorystów. Strażnik Świętych Miejsc Islamu stosuje nie tylko tortury.
    Może podejrzanych odsyłać Saudom?

    Ps.
    Musi istnieć równowaga strachu.
    Gazów bojowych nie użyto w czasie II Światowej właśnie dlatego.
    Swego czasu ktoś napisał o metodzie SPECNAZu zastosowanej przy porwaniu jakiegoś Rosjanina.
    Podejrzany znalazł zwłoki swego krewnego z odciętym przyrodzeniem i informację że jeżeli Rosjanin się nie znajdzie cały i zdrowy, może pożegnać kolejnych członków swej rodziny…..
    Brzydka ale skuteczna metoda.
    Z Assasynami i ich mocodawcami się nie negocjuje, tylko zabija.
    Inną sprawą jest natomiast, kto swego czasu ich stworzył , szkolił i finansował……
    W latach 70 sporo było “pożytecznych idiotów”
    Zdaje się, że jest kolejny wysyp……

    A w sprawie emerytur…..
    Wprowadźmy obowiązek szkolny do 12 roku życia.
    W końcu jedynie 150 lat dzieli nas od “Ziemi obiecanej”….
    Skoro mogą zasuwać w Indiach, Chinach, czy Brazylii, dołączmy standardami do najszybciej rozwijających się gospodarek świata.
    Będziemy w Europie BEZKONKURENCYJNI!!!

  84. Jacobsky
    2 kwietnia o godz. 15:27
    Kartka z podróży,
    „podobnie odbieram informację o pobitym rekordzie, własnym w dodatku, przez Polskę, rekordzie w inwigilacji własnego społeczeństwa. Zastanawia mnie po co taki wysoki poziom podsłuchiwania, komu to jest potrzebne, i w jakim celu. Strach ? Ale przed czym ? Przed własnym społeczeństwem ? Być może są ku temu powody… (oczywiście patrząc od strony rządzących) ?”

    Mój komentarz

    Moje wyjaśnienie odnośnie zasięgu inwigilacji jest wspólne dla wielu zjawisk – inwigilacja poprzez podsłuchy jest po prostu najłatwiejszym najwygodniejszym sposobem wykonywania misji. Po co się męczyć, główkować, śledzić w terenie, prowadzić jakieś gry operacyjne, studiować materiały jak w serialach o detektywach, kiedy jest pod ręką sposób pozwalający niemal od razu wpaść na trop i chwycić niemal za rączkę przestępcę.

    Wystarczy podpiąć się do sieci, załączyć aparaturę nagrywającą, postawić kilku cieci z dokładnym słuchem „wyłapującym” i już mamy zaciągnięte z sieci haki, praca się upraszcza, są sukcesy, sprawozdania i statystyki będą obfite, awanse tuż tuż.

    To, ze naruszamy pewne standardy, czy wchodzimy z butami w prywatne sprawy, to jest pikuś. A cóż to są za wartości te prywatne sprawy wobec bezpieczeństwa państwa? My są służba państwowa, my chronim obywateli, my jak lekarze zobowiązanim trzymać gębę w kubeł, więc o co chodzi tym zielonym i lewakom?

    Podobna chęć upraszczania życia i czynienia pracy wygodną stoi za sprawami np. obfitości samochodów służbowych w aparacie administracyjnym, za metodą zasłaniania się tajemnicą służbową, czy państwową w duperelnych sprawach, itd., itp.

    Każdy urzędnik na świecie, w dowolnym kraju, jeśli będzie miał możliwości upraszczania pracy jakimś dozwolonym sposobem, to będzie to robił. Tym bardziej w Polsce, w której kontrola społeczna jest nikła, a prasa poluje na eventy, a nie zagadnienia praworządności.

    Społeczeństwo mało obywatelskie, a takie jest w Polsce, jest słabo zainteresowane problemami rządzenia, państwem prawa. To na ogół ludzi nie obchodzi, z jednym wyjątkiem – gdy dotknie to ich osobiście, wtedy zaczyna się szarża.

    A w zwyczajnych czasach? Jeśli podsłuchują, inwigilują, to niech se tam robią, cóż mnie to może wzruszyć, to nie moja broszka, za to im chyba płacą. Przeciętny obywatel nie dostrzega związku między złym prawem, np. godzącym w wolności obywatelskie, a stanem państwa i swoją pozycją w państwie. W głowie przeciętnego obywatela przeważa myślenia w kategoriach prywatnych – co mnie nie dotyczy (bezpośrednio!), to mnie nie obchodzi.

    Państwo jest dostrzegane tylko wtedy, gdy zderzy się jego interes z moim interesem. Dopóki takie zderzenie nie nastąpi, obywatela państwo nie interesuje. Jednym słowem w społeczeństwie słabo obywatelskim słabo myśli się o państwie jako wspólnocie, o prawie jako założeniu porządkującym funkcjonowanie państwa, a w nim jego obywateli

    Stąd słaba kontrola obywatelska nad poczynaniami upraszczających swoją pracę funkcjonariuszy aparatu państwowego. Funkcjonariusze chcą łatwiej, a obywateli zupełnie nie obchodzi to jakim kosztem.

    Pzdr, TJ

  85. staruszku
    “Próg finansowy Wrót Piotrowych zdecydowanie wzrośnie”?
    Otóż wcale niekoniecznie. Tendencja demograficzna oraz w naturalny sposób egoistyczna postawa pozostających przy życiu dzieci i wnuków (nie tylko tych, którzy urządzają się poza krajem) może wymusic na kk sytuację, w której pojawi się wewnętrzna konkurencja “u nas umrzesz taniej”. Może nawet stracą z czasem na radosnych sakramentach (coraz więcej ludzi zyje na kocią łapę).
    Światynia Bożej Opatrzności to – mam nadzieję – ostatni taki “wybryk” sojuszu tronu i kościoła. Zauważ, ze realizacje nowych obiektów sakralnych coraz częściej spotykają się z oporem ludu bożego, który uważa je za zbyteczne.
    A jak mlódź zacznie powszechnie olewać lekcje religii w szkole, to i trzeba będzie ograniczyć etaty katechetów.
    Idzie nowe, choc zbyt wolno.
    Dzieki wielkie za linki. “Nabucco to moja ulubiona opera obok “Czarodziejskiego fletu”, a c.d. Córki grabarza – cudo!
    Nie zycz mi stu lat, nawet w dobrym zdrowiu, bo to przerażająca perspektywa. Stary grzyb, jeśli nawet cos tam jeszcze kumający, w mlodym lesie.Brrr!

  86. Jacobsky z godz. 15:27
    Bardzo ciekawą analogia. Istotnie tzw upadek “realnego socjalizmu” (też określenie z nowomowy) objawiał się wlasnie w nowomowie zakłamującej owo dekadenckie, powolne gnicie. Zresztą zawsze propaganda w momentach klęsk starała się zmieniając znaczenie słów aż do absurdu maskować obraz klęski albo nawet nadawać jej walor zwycięstwa. Te doswiadczenia z językiem sowieckiej czy hitlerowskiej propagandy tuż po wojnie swiatowej zainspirowały Orwella do napisania “1984″. Dlatego zabawne w swej absurdalności określenia, ktore przytoczyłeś traktuję rownież jako symptom rozpadu tego systemu. Poprzez manipulację językiem rozmaite społeczne klęski mają być interpretowane przez ogłupiałych słuchaczy jako zwycięstwa. No ale tego typu zabiegi – jak uczy historia – mają krotkie nogi. Nawet w tym kraju prawda powoli zaczyna przebijać się przez bełkot propagandy o czym świadczą problemy z popularnością premiera. Ludzie widzą ten rozziew między tym co “oni” mowią a tym co się dzieje. To klasyczny przykład odklejania się nadbudowy od bazy.
    Co do rekordu w podsłuchach. Nie sądzę by premiera szczególnie interesowało co, kiedy i do kogo szczebioczą obywatele przez swe ukochane komorki. Mam o nim zle zdanie ale takich intencji bym mu akurat nie przypisywał. Co najwyżej slabość charakteru i brak zasad, bo myślę, że po prostu jest zakladnikiem policji i służb. W Polsce jest duży poziom leku, nieufności, poczucia zagrożenia … – to bardzo rozbite a zarazem autorytarne społeczeństwo. Tu afery kryminalne, zbrodnie budzą dzikie emocje. A to się kumuluje w niechęci do wladz. Tak więc co policja sobie życzy to ma. Jak myśle tak było i z nieszczęsnym meldunkiem, który przecież ulatwia namierzanie ludzi.
    Tak więc politycznie rygory i inwigilacje mu się de facto opłacają, bo przecież wiekszość Polaków prawa i wolności ma gdzieś – nie licząc swoich, najcześciej wymanych zresztą. Tu poczucie wolności ma głęboko egoistyczny wymiar. A do zaćmionych histerycznymi emocjami łbów niepodobna się przebić z prostą prawdą, że inwigilacje i panstwowe represje mogą ich również dotyczyć. Kiedyś był taki projekt by do ludzi inwigilowanych bez efektów procesów wysylać zawiadomienia, że podlegali takiemu procederowi. To pewnie zadziałałoby na ludzi jak zimny prysznic i uczuliło na tę problematykę. No ale rządzący z powodów jak wyżej się do tego nie palą.
    Pozdrawiam

  87. “Nadbudowa” odklejająca się od bazy ludzi żywych

    “Niewydolność eksperymentów” – ta fraza jest dziełem językowego chałupnika, ale “zaspokajanie podstawowych dążeń i potrzeb obywateli” jest jako żywo wyjęte z porządnego podręcznika ekonomii politycznej socjalizmu, zaś “postępująca arogancja decydentów” jest ponadustrojowa, może nawet ponadczasowa.

    Wygląda na to, że w krajach zamożnych nie będzie lepiej od samego mieszania łyżeczką w szklance herbaty, tj. po zaprzestaniu dokonywania “nieudolnych eksperymentów” i powstrzymaniu “arogancji decydentów”. Po prostu skonsumowano nisko wiszące owoce, czyli proste i ekstensywne metody nakręcania wzrostu gospodarczego i dobrobytu, metody keynesowskie i inne się wyczerpały. Teraz trzeba wybioerać, albo wyrzec się ekstrawagancji, albo wziąć się ostro do roboty, najczęściej intelektualnej. Chyba że jakiś niespodziewany wytrysk nowych technologii wszystkich nas zaskoczy, coś na miarę koła, maszyny parowej czy elektryczności.

    Ale najbardziej niepokoi pomieszanie pomysłów i zachcianek. Nie jest rzadkością, że ta sama osoba chciałaby ograniczenia konsumeryzmu i jednocześnie … hm, “zaspokojenia podstawowych dążeń i potrzeb obywateli”.

  88. Wygląda na to, że jestem wyjątkiem, bo będąc przeciw referendum nie twierdzę, że ciemna masa i hołota do niego nie dorosla. Po prostu referendum jest urządzeniem rzadko stosowanym w demokracjach. Ile w tym kraju ogólnokrajowych referendów przeprowadzono? W III RP, poza konstytucyjnym i unijno-europejskim tylko jedno w roku 1996, za rządów koalicji SLD-PSL: http://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_1996
    I co z tego wynikło? Frekwencja poszybowała do niebotycznych 32 procent, z pięciu punktów (1 uwłaszczeniowy, 4 prywatyzacyjne) przeszły cztery, z których realizowano trzy tak czy owak, na ogół nie dokładnie, bo takie były pytania, jeden z nich o “powszechnych funduszach emerytalnych” by teraz zapewne odrzucono, jednego zupełnie nie podjęto. Ile kosztowało wówczas przeprowadzenie tego referendum?

  89. @jurganovy
    2 kwietnia o godz. 16:26
    [i]Pal Schmitt ,prezydent Węgier i wszystkich Madziarów,własnie podał się był do dymisji.[/i]

    Dokładniej, to on był orbanowym prezydentem wszystkich Madziarów i Kaczych Polaków.

  90. Jacobsky 12:50
    Skąd to Twoje zdziwienie lawinowo rosnącą liczbą podsłuchów za rządów D. Tuska? Nie chciałeś nieufnych “faszystów”, to wybrałeś zaufanych zamordystów. Masz chyba powód do satysfakcji. :lol:

  91. Nie wiem czy to jest “trynd”, czy tak mi się widzi, ale możliwość innego podziału sceny wisi w powietrzu. Linia przebiegnie wpoprzek Platformy, za 2-3 lata, prawdopodobnie na lewo od Tuska, może na prawo od Schetyny. Napędem będą sondaże i wystąpienia uliczne. Kto będzie rządził potem zależy od możliwości jednoczenia się jednej i drugiej strony. Ta strona przegra, która bardziej będzie się kłócić między sobą.

  92. Genialny dowcip udal sie Gospodarzowi DP.
    “Partia lewicowa powinna dbać o pracobiorców, a wiec o to żeby dłużej pracowali i mieli wyzsze emerytury”
    Najlepiej do ,śmierci, w wieku np 90 lat, bo wtedy ich emerytura bedzie najwyższa.
    Niestety, o czym byc może DP nie dowiedział sie jeszcze, EMERYTURA NIE WCHODZI W SKŁAD SPADKU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  93. TO 14.10
    Kolejne brednie wyprodukowane prxez TO głosza, że w ciagu ostatnich 10 -20 lat zmniejszyły sie nierówności na swiecie i jakoby twierdzi tak UN.
    A może by tak jakiś link, a nie słowo honoru notorycnego kłamczucha ?
    Może jakieś dane wiarygodne dane dotyczce GB , USA, Arabii Saudyjskiej, Emiratów, Indii, Brazylii, Chin, czy Rosji ( Bric) no i Polski ( LAST, BUT NOT LEAST ) – krajów słynnych ze “sztywnych przepisów” w umowach smieciowych ?

  94. Panie Redaktorze!
    Postanowiłem jednak zaprzestać umieszczania swoich komentarzy w Pana blogu. Zawsze podziwiałem Pana determinację w jego prowadzeniu, nie przeszkadzały Panu przykre słowa płynące z ekranu, i i to często pod Pana adresem, a także demagogia, nienawiść, jednostronność i rasizm. Ale ja mam dosyć, Pana blog za bardzo zaczyna przypominać miejsce, gdzie każdy może wpisać dowolną głupotę i nie ponosić za to najmniejszej odpowiedzialności. Puszczenie wszystkiego na żywioł np. w Gazecie Wyborczej czy w Onecie spowodowało, że komentarze tam umieszczane zaczynają przypominać rynsztok. Ponieważ Pana blog zmierza – ku memu przerażeniu – w tym kierunku, postanowiłem wcześniej się wycofać.
    Serdecznie Pana pozdrawiam
    Torlin

  95. TO,
    od ponad 30 lat mieszkam w Szwajcarii, od niepamiętnych czasów biorę udział w referendach, więc trochę tutejsze problemy znam i rozumiem, bo czasem również mnie dotyczą.
    Złudzeniem jest wyobrażenie o szwajcarskim dobrobycie tzn. że dotyczy on wszystkich mieszkańców kraju. Albo że państwo jest nadzwyczaj opiekuńcze.
    Oficjalna granica ubóstwa to 2200 Fr na samotną osobę lub 4600 na 4-osobową rodzinę. Dotyczy 8,5 proc. ludności.
    Prawie 5 proc. to “working poor”.
    W biedzie żyje prawie 7 proc. dzieci (mniej jest tylko w Skandynawii), w USA ponad 21 proc.
    Może się ktoś śmiać, że co to za bieda, ale wszystko jest względne.
    Jak się zna koszty utrzymania w tym kraju…
    Najbogatszy kraj świata, więc każdy (statystycznie) posiada majątek w wysokości 250 tys. franków. 10 proc. ludności nie ma jednak żadnych oszczędności (w Grecji aktualnie ponad 40 procent).
    1 (jeden) procent obywateli posiada ponad połowę całego szwajcarskiego majątku. Tylko w Singapurze bogactwo rozłożone jest jeszcze bardziej nierówno.
    A w Parlamencie w latach 1947-2011 roku zawsze zasiadał co najmniej jeden komunista (PdA – Partia Pracy) ;)

  96. Jeżeli potwierdziłoby się, że CIA miało swoją bazę w Polsce, to wiadomo, że w pewnym sensie była to przestrzeń eksterytorialna – wykropkował nad “i” J. Gowin, minister hmm…. sprawiedliwości.

    Do tej pory wydawało mi się, że status eksterytorialny mają tylko i wyłącznie placówki dyplomatyczne, na zasadzie wzajemności zresztą, co powinno pozwolić Polsce wystąpić do władz USA z prośbą o ustanowienie polskiej bazy eksterytorialnej wywiadu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Greenpoint ? Jackowo ? A może Teepowego Falls ? Równie swojsko brzmi jak Szymany czy Kiejkuty. Wychodzi na to, że CIA otworzyło w Polsce ambasadę lub Wysoki Komisariat, ewentualnie poselstwo.

    Ale ja rozumiem tę szybką zgodę na więzienia CIA w Polsce i traktowanie ich na zasadzie eksterytorialności. Polska ma wyjątkowe nieszczęście do roszczeń o eksterytorialność. Kiedyś namolny sąsiad domagał się od POlski zgody na eksterytorialną linię kolejową i autostradę. Odmówiliśmy jako suwerenne państwo i wszyscy wiedzą jak to się skończyło, a więc lepiej było nie zadzierać z Amerykanami, bo jeszcze by nas sojuszniczo najechali w ramach walki z terroryzmem islamskim.

    Waże sobie lekce takiego ministra sprawiedliwości, który na lewo i na prawo gotów jest uznawać statusy eksterytorialne zapominając, że terytorium Polski jest niepodzielne, jak tego chce Konstytucja RP.

    Pozdrawiam

  97. Też przeczytałem Passę. Kończyłem ostatnie stronice tej autobiografii w napięciu, bo podczas porannego spaceru, w okolicach Opery Leśnej, gdy odsłuchiwalem koncertu ptasiego churu, Rosa zaatakowała małą suczkę i ją okaleczyła.
    Dałem swój adres właścicielowi poszkodowanego pieska.
    Cały czas stoi mi jednak przed oczami, rozdygotana i przestraszona psina.

    Wracając jednak do Passy, to w czasie jej lektury chodziła mi po głowie nieustannie myśl, że jest to dobry scenariusz na serial telewizyjny, ktory po kosmetycznych przeróbkach, w rękach takiego majstra jak Polański mógłby być wydarzeniem artystycznym.

  98. Uczciwy rząd, cieszący się zaufaniem społecznym choćby w gronie tych, którzy gotowi byli mu po raz kolejny zaufać, miałby odwagę przynajmniej, by odsłonić przed obywatelami całą prawdę o bankructwie obecnego systemu emerytalnego, do którego zresztą się sam przyczynił, niszcząc de facto i tak ułomny system kapitałowy z OFE jako II filarem gromadzenia składek.

    Uczciwy rząd nie łudziłby obywateli, że pożycza od nich dzisiaj ok. 2/3 sumy składek, które nie trafią już do OFE, że kiedyś je zamierza oddać, jak niedawno jeszcze przekonywał wszystkich oszukanych przed wyborami.

    Uczciwy rząd, nie tumaniłby obywateli, nie uciekałby się do nędznej, pokrętnej i kłamliwej argumentacji z trwogi przed gniewem ludu.

    Uczciwy rząd nie uciekałby się do argumentacji, że pracownik nie zdoła odłożyć na głodową emeryturę w ciągu powiedzmy 40 lat pracy, ale w ciągu 2 kolejnych (w przypadku mężczyzn) i 7 (w przypadku kobiet) to ho! ho! dokona się cud z Kany Galilejskiej i nasze składki rozmnożą się z nieznanych nikomu dotąd powodów. Chyba, że rząd planuje odkładanie całości przyszłych wynagrodzeń na przyszłą emeryturę w tym planowanym, przedłużonym aktywnym zawodowo czasie, kto wie..?

    Uczciwy rząd nie bajdurzyłby w ogóle o składkach i gromadzeniu z nich części kapitału, za który odpowiada, bo takiego kapitału po prostu nie ma. Rząd go tworzy na łapu-capu z bieżących wpływów budżetowych, tnąc inne równie niezbędne wydatki dla sprawnego funkcjonowania państwa.

    Uczciwy rząd powiedziałby po prostu, że nie ma na razie innego pomysłu na utrzymanie obecnej wysokości (siły nabywczej) emerytur w przyszłości, jak tylko poprzez skrócenie okresu ich wypłacania w stosunku do dzisiejszych realiów wiekowych.

    Uczciwy rząd przyznałby jednocześnie, że jednak liczy na to, że kolejne rządy wykażą się odpowiedzialnością, której sam nie ma i zrobią wszystko w sferze publicznych świadczeń zdrowotnych, by wspomagać aktywnie realność prognozowanego wieku umieralności i będą one rozwijać profilaktykę śmiertelnych chorób społecznych i geriatrię, na których wydatny rozwój dzisiaj nas po prostu nie stać.

    Uczciwy rząd przyznałby również, że wielkość funduszu świadczeń emerytalnych, którym dzisiaj i w przyszłości może dysponować nie zależy tak naprawdę w takim stopniu od wieku przechodzenia na emeryturę, w jakim zależy od sumy składek wnoszonych przez wszystkich tych, którzy je dzisiaj odprowadzają na ten fundusz, z którego niemal natychmiast są wypłacane obecnym emerytom.

    Uczciwy rząd, który ma czyste intencje, pokazałby przede wszystkim, że chce zadbać o większa liczbę płacących składki w przyszłości i środki, które teraz zaoszczędzi na operacji przesunięcia ustawowego wieku emerytalnego, zamierza od razu przeznaczyć na zahamowanie niekorzystnych trendów demograficznych, poprzez poprawienie współczynnika dzietności, na propagowanie i finansowe wspieranie rodzin decydujących się na potomstwo.

    Tak uczyniłby uczciwy rząd, zamykając tym samym drogę referendalną, bo prawdy nie da się w żaden sposób ustalić przez ogólnonarodowe głosowanie. Prawdę trzeba najpierw ujawnić, a potem z nią trzeba się zmierzyć.

  99. Szanowny Panie Danielu!
    Napisał Pan: “Tusk, który przeżywa kryzys popularności, okazał się kolejny raz politykiem skutecznym, aczkolwiek poniosły go nerwy (kiedy mówił o pętakach)”. To prawda, ale skuteczność Tuska jako Premiera przejawia się tylko w politycznych intrygach, zapewniających mu utrzymywanie przywództwa w swej partii i w kontaktach z koalicjantem. Lecz jego premierowska skuteczność w działaniach na rzecz nas Polaków jest zerowa a może nawet ujemna. To nie jest tak w sprawie polskich problemów emerytalnych, że “Wiek emerytalny musi być podwyższony, ale zgadzam się, że rząd źle sprawę przygotował”, jak Pan to ocenił.
    To nie rząd, to nie koalicja, a sam premier Tusk bez przygotowania oświadczył w sposób wykluczający nie tylko sprzeciw ale także jakąkolwiek dyskusję, że wiek emerytalny musi być podniesiony do 67 lat i zrównany dla mężczyzn i kobiet, ale dla miłych naszych pań w sposób stopniowy. Jego argumenty, wynikające rzekomo z prognoz demograficznych, o potrzebie zapewnienia godziwych emerytur, w wyniku dłuższego okresu opłacania składek przez dłużej pracujących i później krócej pobierających emeryturę (o tym wspomniał min. Rostowski).
    Wobec takiego autorytarnego przedstawienia “reformy” emerytalnej, sprowadzonej tylko do zmiany wieku emerytalnego nie należy się dziwić, że reakcją znacznej części społeczeństwa, było poparcie masowe żądania referendum, z odpowiedzią na jedno tylko pytanie: czy chcesz podniesienia wieku emerytalnego dla wszystkich do 67 lat.
    To była naturalna i niemądra reakcja na bardzo niemądre, delikatnie to określając, postawienie rozwiązania sprawy problemów emerytalnych przez Premiera.
    Premier opiera swą propozycję “nie do odrzucenia” o prognozę demograficzną starzenia się Polaków. Ale o takim opieraniu się władzy o naukę w uzasadnieniu decyzji, w słusznie minionych czasach mówiło się, że władza korzysta z nauki jak pijany z latarni, tj. chętnie opiera się o nią, ale z jej światła nie korzysta. Oprócz prognoz starzenia się Polaków demografia dysponuje informacjami statystycznymi o poziomie zdrowotności Polaków, rozpaczliwie niskim w porównaniu z poziomem zdrowotności obywateli innych krajów europejskich, w których podnosi się albo zamierza podnosić się wiek emerytalny. Ale ten problem uchodzi uwadze rządzących.
    Czy nie uważa Pan, że nie tylko Premier ale także większość jego ministrów jest już poza progiem niekompetencji i dalej w tę swą niekompetencję rozumianą jako brak kwalifikacji brnie?
    Niedopuszczenie do klęski sytemu emerytalnego wymaga daleko posuniętych reform ekonomicznych,a więc obejmujących nie tylko problemy finansowania, a także działań w zakresie ochrony zdrowia, kształcenia i dokształcania już zatrudnionych. Ale sformułowanie propozycji takiej kompleksowej reformy przekracza możliwości rządy obecnej koalicji a także ewentualnego rządu pisowskiego, który być może w wyniku usilnych starań PO powstanie w wyniku wygrania następnych wyborów przez PiS z jej schizmami.
    Leszek Miller jednak nie uległ populizmowi, ponieważ jego propozycja wprowadzenia alternatywnego warunku do wieku emerytalnego – uzyskania uprawnień emerytalnych po osiągnięciu określonego stażu pracy “składkowej”, jest propozycją rozsądna, której przyjęcie może zapobiec negatywnym skutkom przyjęcia propozycji koalicyjnej w postaci oczekiwania na osiągniecie wieku emerytalnego na bezrobociu albo częściowej emeryturze, niższej od zasiłku dla bezrobotnych.
    A gdzie w propozycji rządowej są takie ważne sprawy jak dbałość o zapełnienie kasy ZUS przez likwidację zatrudnienia na umowie o dzieło na wykonywanie rutynowych czynności nic nie mających wspólnego z pojęciem dzieła, wprowadzenie obowiązku odprowadzania składek na ZUS przez wszystkich zatrudnionych, również “mundurowych”, obowiązku odprowadzania składek emerytalno-rentowych proporcjonalnych do wszystkich, również bardzo wysokich zarobków. Wymaga również wprowadzenie profilaktyki zdrowotnej, rozpaczliwiej wczesne wykrywanie chorób, co zapewnia wyższą skuteczność i radykalnie niższe koszty leczenia. Obecny sposób działania służby zdrowia na prymitywnie komercyjnych zasadach wprawdzie przedłuża życie ludziom, ale nie przedłuża ich fizycznej zdolności do pracy. Przerysowując nieco problem, można stwierdzić, że późne wykrywanie chorób i późne rozpoczynanie ich leczenia, nie tylko powoduje nieefektywne wykorzystanie pieniędzy publicznych na leczenie, ale także wytwarza długowieczne kaleki niezdolne do zarabiania na siebie.
    Oczywiście, na to trzeba pieniędzy, tak jak na zwiększenie dzietności Polaków. I nie należy wierzyć min. Rostowskiemu, że na to w budżecie pieniędzy brak. Ten pan bowiem, też już dawno przekroczył próg niekompetencji, i nie jest w stanie wyobrazić sobie innego niż wypracowany przez lata rządów POPiS-u podziału środków budżetowych i metod ich pozyskiwania, nawet gdyby naszłaby na niego taka ochota.
    Smutne to ale niestety prawdziwe. Nie należy liczyć na to, że PO jest w stanie podjąć pozytywne działania naprawcze naszego państwa i gospodarki. Podobnie PiS i jego schizmy nie są do tego zdolne wobec uwikłania ich partyjnej mentalności w prymitywnie rozumiany patriotyzm.
    Ale Donald Tusk i PO doczekały się słusznej krytyki ze strony Jarosława Kaczyńskiego, co może przysporzyć mu zwolenników, ale ta nacjonalistyczna część POPiS-u byłaby jeszcze bardziej szkodliwa dla Polski niż obecnie rządząca, gdyby dorwała się powtórnie do władzy.
    Przesyłam ukłony.

  100. Premier Tusk zabiera emerytury spracowanym ludziom, bo zadłużył Polskę. Przyczyny to marnotrawstwo, rozrzutność i nieudolność. Dług przyrastał kilkakrotnie szybciej , niż za Edwarda Gierka. Poprzednicy – Kaczyńscy – byli jeszcze gorsi.

  101. Uczciwy i kompetentny rząd nie zwiększyłby zadłużenia państwa do łącznej kwoty bliskiej 1000 mld zł i nie doprowadził jego finansów publicznych do konstytucyjnej granicy bankructwa. Powstały dług nie tylko zaciąży na pomyślności przyszłych pokoleń. On staje się najpotężniejszym hamulcem rozwoju, gdyż obciążenia wynikające z obsługi tej skali długu, przekreślają właściwie nie tylko podjęcie wysiłku modernizacyjnego w newralgicznych dla funkcjonowania państwa obszarach. Ten balast długu nie daje nawet możliwości bieżącego finansowania inwestycji o charakterze odtworzeniowym w przestarzałą fizycznie infrastrukturę. Przy znacznym deficycie środków własnych wielce niepewne staje się także skuteczne wykorzystanie znacznie skromniejszych (jak się przewiduje) środków unijnych., które do tej pory odsuwały widmo bankructwa państwa. Takie są rezultaty rządów historyków, nieuków, dyletantów i hochsztaplerów.

  102. Dług przyrastał kilkakrotnie szybciej , niż za Edwarda Gierka. Poprzednicy – Kaczyńscy – byli jeszcze gorsi.

    Kto mógł przypuszczać, że Władysław Gomułka to w rzeczywistości pseudonim partyjny tych szkodników Kaczyńskich..? :lol:

  103. 02 April, 2012 w Rosji krotko po starcie z Tyumen(Syberia) rozbil sie samolot ATR-72 lot 120 z 43 osobami na pokladzie 12 osob przezylo;

  104. Ryba 20.52

    “Cały czas stoi mi jednak przed oczami, rozdygotana i przestraszona psina.”

    Dac swoj adres to malo.

    1.Wziac ich adres i natychmiast wyslac swiadectwo szczepienia Rosy.

    2.Pojechac z Rosa do lekarza, zaplacic.

    3.Zglosic policji wypadek.

    Psa trzeba miec pod 100% kontroli. W miejscu publicznym – zawsze na smyczy. I nie ma czym sie popisywac.

  105. W zachodniej UE i na swiecie miala miejsce dyskusja i o postepowaniu z wiezniami CIA i o Iraku, a to wiaze sie z przywolywana przez Millera Rezolucja Rady Bezp. ONZ nr. 1441 jako podstawy naszego udzialu w rzezi tysiecy irackich dzieci i kobiet – to rownolegle sprawy: „od rzemyczka do koniczka”. Raport ONZ wraza domniemanie, że sprawa polskich tortur w Kiejkutach ciagnela sie w latach 2003-2005, ze Miller podporzadkowal CIA cala grupe polskich agentow.
    __Powolywanie sie na nacisk sytuacyjny moze przekonac osoby nie znajace pracy na szczeblu rzadowym: premier po prostu pyta wywiad, co CIA zamierza, a ci znaja CIA i USA pod wzgledem tortur od dawna. Prawnikow pyta premier, o strone konstytucyjna, a ci musieli mu powiedziec, ze to lamie konstytucje. To musialo zakonczyc sprawe odmownie: i ws Iraku, i ws Kiejkut.
    __Karta ONZ zna tylko jeden przypadek Rezolucji autoryzujacej napasc na jakis kraj: taka Rezolucja musi stwierdzic, ze ten kraj stwarza bezposrednie zagrozenie dla pokoju swiatowego (agresja, wyslal rakiety atomowe, wypowiedzial wojne itp.). Nie ma autoryzowania napasci na inny kraj za nieprzestrzeganie Rezolucji ONZ, w szczegolnosci zagrozenie “powaznymi konsekwencjami” za naruszenie tej Rezolucji 1441 w jej tekscie oznacza najwyzej grozbe nastepnej rezolucji (stwierdzajacej ewentualnie sytuacje zagrozenia pokoju swiatowego i autoryzujacej uzycie sily), a w rzeczywistosci konsekwencje w rodzaju blokady granic i portow, zajecia kont zagranicznych, zaostrzenia sankcji ekonomicznych itp. Rezolucja 1441 nie mowi nic o tym, ze Irak jest zagrozeniem dla pokoju swiatowego (bo nie byl), a wiec nie mogla autoryzowac napasci na Irak, lecz stwarzala jedynie zaostrzony mechanizm rozbrojenia i kontroli.
    __Co do tortur, to moze ktos opublikowalby pod opinia redaktora Lisickiego http://www.uwazamrze.pl/artykul/724083,852326-Niewczesna-gorliwosc-polskiej-prokuratury.html moj ponizszy wpis, bo mi sie nie udaje:
    ———————————————————-
    Red. Lisicki: “Byloby tez wyrazem szacunku dla konstytucji.” – nie chodzi tylko o szacunek dla konstytucji, lecz przede wszystkim o jej przestrzeganie. __ Red. Lisicki jednoznacznie proponuje, by w polskiej konstytucji pozwolic na to, by “potencjalnym sprawcom zbrodni odmówiono praw przyslugujacych z zasady czlowiekowi”, czyli np. na torturowanie. Oznacza to automatycznie, ze przepisy wykonawcze musialyby w Polsce dokladnie okreslic kto konkretnie (sedzia, policja, sluzby tajne?) zadecyduja, ze konkretnie tego czlowieka wolno torturowac, kto mialby przeprowadzic te tortury i na czym mialyby te tortury dokladnie polegac. Przepisy musialyby tez podac wysokosc odszkodowania dla torturowanych przez pomylke. ___ Szansa na realizacje bredni red. Lisickiego rowna sie wiec zero, bo czlowieczenstwo nie moze byc nikomu odebrane, zawieszone, uzaleznione od spelnienia jakichs warunkow itp. Polska musialaby opuscic UE, by miec konstytucje wg absurdalnych wyobrazen red. Lisickiego. ___ Nie zaleznie od tego, prawo nie dziala wstecz, a wiec w Kiejkutach mozna by bylo realizowac wyobrazenia o sprawiedliwosci red. Lisickiego w przyszlosci, a dzis nalezaloby skazac winnych, gdyby do zlamania konstytucji doszlo. ___ Wreszcie mordercow w Polsce jest kilku rocznie – wyobrazenia red. Lisickiego oznaczaja wiec, ze policja moze bezkarnie lamac prawo wobec podejrzanych o morderstwo, lub wobec skazanych za morderstwo. Albo co najmniej nalezy wzbogacic prawo o wiezienie mordercow bez sadu, o torturowanie ich itp. ___ Red. Lisicki uwaza, ze nie nalezy karac za juz dokonane zlamanie konstytucji i neguje niezbywalnosc godnosci ludzkiej, a red. naczelny Wroblewski Rzeczpospolitej twierdzi jednoczesnie, ze jest ona “synonimem profesjonalizmu, rzetelnosci i troski o stan polskiej legislacji”. No i jak mialyby w takiej sytuacji cywilizowane narody ryzykowac puszczenie gazociagu przez Polske?
    ———————————————————-
    To nie nacisk sytuacyjny, lecz postawa prezentowana nawet dzis przez red. Lisickiego, interes wlasny bylych prominentow PZPR oraz ich wiara w bezkarnosc politykow, ktorzy spelniaja zyczenia USA, zadecydowaly o postawieniu prze nich ich widzimisie (“racji stanu”) nad obowiazujacym prawem, szczegolnie nad konstytucja.

  106. Lista zasług Donka jest długa i każdy powinien mieć szanse ją zobaczyć:

    2012:

    podwyżka wieku emerytalnego
    podpisanie ACTA
    podarowanie 6 mld EURO na ratowanie Grecji i ich 3x większych od naszych emerytur

    2011:

    podwyżka podatku VAT
    podwyżka podatku CIT
    podwyżka AKCYZY
    podwyżka podatku od ciężarówek
    podwyżka opłaty klimatycznej
    podwyżka składki rentowej
    podwyżka podatku gruntowego
    podwyżka opłaty targowej
    podatek od miedzi
    akcyza na węgiel
    likwidacja dopłat za leki na recepte
    likwidacja ulg (jak na internet, rodzinne, na edukacje i kursy przedsiębiorcze)

    2010:

    podniesienie podatku VAT,
    podniesienie podatku CIT,
    podniesienie akcyzy
    wprowadzenie e-myta
    podatek pielegnacyjny, 1 % dochodow brutto,
    podniesienie oplaty rejestracyjnej dla samochodow,
    anulowanie budow polowy autostrad
    totalny chaos z pociagami
    likwidacja ulg na obowiazkowe biokomponenty do paliwa,
    umozenie miliardowych dlugow Rosji za gaz (bez powodu, w ramach przyjazni polsko radzieckiej)
    likwidacja ulg na internet,
    zamrozenie skladek do OFE,
    ogołocenie Funduszu Rezerwy Demograficznej
    zatrudnienie ponad 100 tysiecy nowych, zbednych urzednikow
    “kreatywna ksiegowosc”, czyli liczenie szarej strefy (to jeszcze niepewne)
    ustawa o zabieraniu dzieci pod BYLE pozorem na wzor Szwecji
    portet prezydenta w kazdej ambasadzie (ostatnio bylo tak za Gierka)
    spotkanie ambasadorow Polski z calego swiata z Sikorskim i Ławrowem
    (byle sluzby specjalne Rosji, obecnie sprawy zagraniczne) w celu wyznaczenia “wskazowek”.
    oblozenie VATem (najwyzszym) kursow ksztalcacych i szkolen, w tym na prawo jazdy.
    ustawa, mowiaca, ze jesli jest ryzyko, ze dlug przekroczy 55 % wartosci
    PKB, VAT automatycznie bedzie podwyzszany, czyli od 2012 VAT 25 %, najwyzszy w Europie
    pozyczka z EBI 2 miliardow Euro. Najwyzsza pozyczka, jakiej Europejski Bank Inwestycyjny udzielil od 2004.
    brak jakichkolwiek uzgodnien w sprawie gazociagu z Rosji do Niemiec. W efekcie, Polscy rybacy jako jedyni nie dostaja odszkodowan (Szwedzi i
    Estonczycy dostaja rownowartosc 150 tys zlotych kazdy).
    zablokowanie mozliwosci wplywania do portow w calej Polsce statkow o zanurzeniu wiekszym niz 7-8m. Statki te kierowane sa do Niemiec.
    Umowa na gaz z Rosja, o ktorej Unia Europejska wyrazila sie, ze jest skrajnie niekorzystna dla Polski, a w kraju “uzgadniaczom” grozi za nia obecnie Trybunal Stanu. (za tn sam gaz z Rosji Niemcy placa 20 % mniej, Anglicy 50 % mniej !!)

  107. Dlaczego nikt nie porusza w debacie publicznej rowiązania z Niemiec. Wiem, że Jarek&Co. wykożystaliby to przeciwko rządowi, ale system ten jest bardziej sprawiedliwy. Mówiąc krótko późniejsze przejście na emeryturę dawałoby emerytowi wyższą emeryturę, a jak ktoś chciałby mieć malutką emeryturę to niech zostanie emerytem wcześniej. Kilku ekonomistów np. Pan Marek Borowski, Jerzy Hausner obliczyło że nas na to stać.
    PS
    Jak mam żyć około 80 lat i mam nic nie robić przez ostatnie 15 lat życia, to troche kiepska peryspektywa. Kawa tesco value nie jest tak dobra jak carte noir.(przynajmniej ja tak mam, kawa tesco lepiej budzi, bo ma podwójny efekt kofeina+obrzydliwy smak)

  108. absolwent, 20:07
    “Obecna sytuacja gospodarcza swiata wynika z faktu narastającego wyzysku i gromadzenia 99 procent zysków zdobytych w krajach globalizowanych w rekach 1 procenta złodziei” <- może najpierw jakiś link do dowodu na prawdziwość tych "tez"?

    “The estimates for 2010 are partial but, says the World Bank, they show global poverty that year was half its 1990 level”
    http://www.economist.com/node/21548963

  109. passpartout, 2 IV, godz. 20:18
    Jeśli nie w Szwajcarii to gdzie? Jeśli nie dobrobyt i opiekuńcze państwo to co?
    Załamały mnie Pańskie doniesienia. Wikipedia podaje, że wskaźnik Gini (nierówności dochodów) dla Szwajcarii jest równy polskiemu czy kanadyjskiemu. “Jeden procent obywateli posiada ponad połowę całego szwajcarskiego majątku” – pisze Pan (chodzi oczywiście o majątek w rękach prywatnych). Aż nie śmiem prosić o linka. A ile wg. Pana powinni posiadać? Czy 50, 100, 200 lat temu było inaczej? Czy proponuje Pan wprowadzenie obowiązku posiadania oszczędności przez obywateli? W PRL 99 procent nie posiadało oszczędności – czy takie rozwiazanie propaguje (komunistyczna) PdA?

  110. Ryba, 2-IV — 17:13 & 17:48
    Zastanawiające to: “W czasie pojedynku w Miami dostrzegłem wielką przemianę u Radwańskej. To już jest najwyższa półka mistrzostwa sportowego”.
    To młodziutka (23 lata) Agnieszka Radwańska potrafi dokonać wewnętrznej przemiany w mistrzynię, a Polak nie potrafi?

  111. TJ 2 kwietnia o godz. 15:53
    ===================
    >>>Marek Jeśli chodzi o drugi problem – zmian w genotypie wywoływanych przez ćwiczenia, medytacje, itp. zabiegi, to Twoje roztrząsania problemu nie przybliżają nas do stanu faktycznego (zmiany takie są niemożliwe), >>>

    Ta dyskusja zaciekawila mnie….
    ( rozumiem ze chodzi o przekazywanie cechy nabytej – niegenetycznej. np. ojciec stracil noge w wypadku; syn rodzi sie bez nogi. Przerysowanie swiadome )

    Zaznaczam ze jestem laikiem w tym temacie. Pamietam takie doco na temat.

    Odcieta populacja w Norwegii 100 lat temu przeszla ciazki glod. Ten glod spowodowal jakies mierzalne zmiany fizjologiczne w tej populacji ( jakie – nie pamietam ; prosze sie nie czepiac…).
    Otoz… dwa pokolenia pozniej te fizjologiczne zmiany sa wykrywalne obecnie wsrod potomkow, tamtej populacji, choc ani oni ani ich rodzice glodu juz nie przezywali (…? ). Ale sa na to fizjologicznie przygotowani…

    Czyli organizm zapamietal doswiadczenie glodu i swoje przystosowanie sie. Nie tylko to; PRZEKAZAL to doswiadczenie ( i przystosowanie sie ) NASTEPNYM pokoleniom.
    Taki transfer nabytych zmian fizjologicznych jest oczywiscie niemozliwy w swietle obecnego stanu wiedzy genetykow.
    Tym niemniej wystepuje.
    Jak? Rozumiem, ze nie wiadomo.

    ( jak rozumiem normalna mutacja genowa w tym kierunku wymagalaby wielu, wielu pokolen, tak samo doswiadczanych glodem, zeby sie ujawnic…
    czyz nie tak…? )

    Moze zglosi sie jakis expert ktory to pamieta lepiej i nam to wyjasni…

    P.S. Jak zaznaczylem, nie wiem wiele na ten temat; tylko tyle co zapamietalem ze szkoly i to doco, wiec byc moze powyzsze brzmi jak belkot dla fachowca.
    Moze ktos mnie wyprowadzi na prosta…

  112. http://www.youtube.com/watch?v=jiOU7AwS-s4

    Podczas mojej nieobecnosci zauwazylem ze zniknol gdzies Andrzej Falicz.
    Albo inwestycje na bliskim wschodzie wznowiono i znalazl nowa prace
    a to by oznaczalo ze wojna w tym regionie swiata zostala narazie odwolana.
    Albo polegl w intelektualnej potyczce z ET i podzielil los Cynamona.

  113. Medrzec pisze, ze niemozliwe jest mozliwe. Zapomina przy tym jednoczesnie, ze wowczas mozliwe jest niemozliwe. Tak mu sie po prostu bladzi w swoich spiskowych teoriach.

    ET

  114. Torlin odchodzi. Na pożegnanie wypada przesłać melodię.
    http://www.youtube.com/watch?v=w8LvhfSO0IA&feature=relmfu

  115. Ryba, 17.13. Tak się składa, że Isia jest wnuczką mojego kolegi z klasy. Trochę nawet podobna. Dotychczas jej nie szło. Odkąd ma nowego trenera idzie jak burza. Zobacz jaki to kawał chłopa.

  116. @ georges53

    Bardzo interesujący ten przypadek, o którym piszesz. Teoretycznie, czysto teoretycznie powiadam, można by z niego wysnuć wniosek, iż intensywne oddziaływanie na jakąś populację silnymi bodźcami, prowadzone programowo np. przez psychopatów będących u władzy – patokratów, z premedytacją, nie głodem tym razem, ale powiedzmy kłamliwą propagandą sączoną 7/24 w mediach jako rzekomą prawdą, w szkołach, w teatrach, itd., w celu sztucznego wytworzenia w tej populacji poczucia winy, wyparcia racjonalnego osądu na rzecz emocji, dla osiągnięcia jakiegoś niecnego, patokratycznego celu w dłuższym terminie, będzie skutkowało instynktownym poczuciem winy w przyszłych pokoleniach na poziomie podświadomości, zakodowanym prawdopodobnie w chromosomach, doskonale ułatwiającym patokratom realizację tego ich potencjalnego, niecnego celu. Dla mnie to ma sens, byłoby całkiem prawdopodobne, gdyby jakaś psychopatyczna cosa nostra zechciałaby skorzystać z takich mechanizmów psychologicznych, jeśliby rzeczywiście istniały…

  117. Marek
    2 kwietnia o godz. 18:03
    @ TJ

    “Nic do Ciebie nie dociera TJocie, skup się proszę i posłuchaj jeszcze raz uważnie, co do Ciebie mówię.
    Jeśli istnieje możliwość mentalnego wpływania na zmiany w świecie fizycznym, a istnieje (np. połykasz placebo, a twój organizm zdrowieje, ergo, twoja myśl spowodowała zmianę w świecie fizycznym; albo patrzysz na elektron i wskazujesz go palcem, krzycząc: teraz to cię mam spryciarzu, tu jesteś! Wtedy twoja myśl to powoduje, jeśli rozumiesz, o czym mówię), to istnieje także możliwość wpływania myślą na budowę chromosomu, zmianę w genomie – to tylko kwestia metody.”

    Mój komentarz

    1) Autorze, Twoja argumentacja jest z gatunku weekendowej filozofii przy ognisku – wszystko jest możliwe. Przy takiej refleksji, która nieraz wypływa z zawodu, a innym razem z porywu optymizmu, a którę obrałeś za podstawę argumentacji mówię EOT.

    2) Coś kręcisz z tą budową chromosomu i genomem. Twój osobisty i mój zestaw genów, to genotyp. Genotypu nie można zmienić. Zestaw genów gatunku, np. człowieka to genom. Genom zmienia się losowo – poprzez mutacje, a przyroda poprzez dobór naturalny lub hodowca poprzez dobór sztuczny decyduje, które mutacje zostają utrwalone.

    3) Na budowę chromosomów nie możemy mieć wpływu, to załatwiła dla naszego gatunku przyroda. Aberracje chromosomalne, czyli odstępstwa od ustalonej dla danego gatunku ilości chromosomów i rozmieszczenia na nich genów (zespołów genów) zdarzają się również losowo, wskutek błędów kopiowania chromosomów podczas podziałów komórkowych mejotycznych, czyli zachodzących w komórkach linii rozrodczej. Sprzyja powstawaniom tych błędów np. zaawansowany wiek.

    Ćwiczenia i wola zmiany genotypu nie mogą zmienić genów. O tym mówi tzw. centralny dogmat biologii molekularnej. Nie jest to żaden dogmat, to jest nazwa nadana prawu biologicznemu zapożyczona z filozofii, aby sugestywnie podkreślała niezmienność tego prawa. Większość aberracji chromosomalnych powstających w czasie mejozy jest śmiertelna, prowadzi do nieskuteczności w zapłodnieniu lub w rozwoju – zapłodniona komórka (zygota) umiera.

    3) Zmiana genomu jest możliwa natomiast poprzez modyfikację na poziomie komórkowym (wstawienie nowego genu) przeprowadzoną drogą eksperymentalną – w laboratorium. Tak powstały GMO – organizmy (rośliny) genetycznie modyfikowane. Ale jest to inny problem niż marzenia o zmianie genów poprzez ćwiczenia.

    Pzdr, TJ

  118. TO,
    trochę dużo tych pytań :roll: Oczekiwania, że podając fakty mam je od razu oceniać, porównywać i serwować propozycje naprawy sytuacji uważam za przesadzone.
    Pytaniem “Czy proponuje Pan wprowadzenie obowiązku posiadania oszczędności przez obywateli?” – plasuje się Pan w znakomitym towarzystwie Marii Antoniny. Bardziej infantylnie chyba się nie da ;)
    Oszczędności w PRL, których podobno nie posiadało 99 procent obywateli należałoby także podeprzeć jakimś linkiem.
    Jasne, że w Szwajcarii nikt nie grzebie po śmietnikach, istnieje opieka socjalna, każde dziecko (niezależnie od dochodów rodziny) otrzymuje za darmo podręczniki, przybory szkolne i zeszyty przez 9 lat obowiązkowej nauki szkolnej, a w interesie pokoju społecznego dba się o integrację cudzoziemców (20 proc. populacji), ale to nie zmienia faktu, że wielu Szwajcarów nie stać na żadne oszczędności, a większość płacących podatki ma mniej niż 50 tys. franków na koncie, choć statystycznie posiada ich 5 razy tyle.
    Nożyce dochodowe nie rozwierają się już jednak tak bezwstydnie jak w ostatnich latach, a to dzięki “nowej skromności” menadżerów, którzy pod naporem opinii publicznej zaczynają powściągać nadmierne apetyty.
    Najlepiej dotąd zarabiający CEO firmy Novartis obniżył swoje roczne zarobki z 44 milionów franków w 2009 do 12 mln. w 2010, a nawet poniżej 10 mln w 2011. Stosunek do najniższej płacy w tym przedsiębiorstwie obniżył się z 752 do 221.

  119. @ TJ

    Sam jesteś błędnie skopiowany, genotypie Ty jeden i dogmacie – panta rhei JTocie, wszystko się zmienia, twoje dzisiejsze dogmaty jutro nie są warte funta kłaków.

  120. Torlin
    2 kwietnia o godz. 20:18
    Ogolnie zgadzam sie ale nazwalbym to nieco inaczej choc roznica (obowiazkowo – “tak naprawde” ) bylaby prawie (?) nieistotna . Pozdrawiam

  121. Kleofas,

    masz rację, ale weterynarz ma swoją siedzibę o dwieście metrów od zdarzenia, a pies
    był w takiej kondycji, że bez problemu dotarł na miejsce bez dodatkowej pomocy.
    Z podaniem adresu wiązało się także zobowiązanie do pokrycia kosztów leczenia.

    Dodam tylko, że obaj, z miłości do psów, daliśmy im pełną swobodę do wyhasania się na leśnych pagórkach.

    Cieszę się z twojej wrażliwości na nieszczęścia zwierząt.
    Zademonstrowana nadwrażliwość jest zapewne produktem niespełnienia wybujałych ciągot literackich.

    Życzę spełnienia oczekiwań.

  122. Smutno mi, Torlinie, ze podjales taka decyzje, ale ja doskonale rozumiem. Oba glowne blogi polityczne Polityki zrobily sie szambem, gdzie kazdy cwiercinteligent moze oglosic Gospodarza skonczonym kretynem, ktory sie na niczym nie zna, nie umie pisac, a jak pisze to nie to co trzeba. Kazdy cwiercinteligent moze naobrazac Gosci, nawet takich, ktorzy jak Kartka, mag czy TJ, choc nie tylko, z uporem godnym lepszej sprawy staraja sie prowadzic rozmowe w sposob cywilizowany, ale i ich nie omina obficie polewane pomyje. Gdzie rzeczony cwiercinteligent moze nawrzucac najbadziej rasistowskich i antusemickich komemtarzy i co mu kto zrobi.
    Kiedys przegoniony zostal skutecznie z tego blogu Lizak, ale moglby teraz spokojnie wrocic i czuc sie jak we wlasnym domu, tu takich Lizakow jest teraz od groma i troche..
    Do niedawna przynajmniej blog Adama Szostkiewicza byl najmniej odwiedzny prezez nawiedzonych trolli i cwiercinteligentow, ale i to sie skonczylo.
    Oczywoscie, ze odstrasza to normalna publike, ktora chce rozmawiac, a nie oslaniac sie przed ciosami wszelkiej cybernetycznej holoty. Wiec rozumiem Twoje zniesmaczenie i decyzje nie umieszczania juz tu zadnych wpisow.
    Nie rozumiem natomiast polityki Polityki, ktora nie bierze zadnej odpowiedzialnosci za to jak sa traktowani jej czolowi pubicysci, ze o nas, cztelnikach juz nie wspomne.
    Moze za malo protestujemy? Moze czesciej nalezy upominac sie o nasze swiete prawo bycia traktowanym z szacunkiem na forum Polityk, takze przez adminow? A moze nalezy zrobic to co zrobil Sikorski i skierowac sprawe do sadu?

  123. plynie, czasu juz malo do wydarzenia tysiaclecia w naszej Ojczyznie, a wiec do Euro 2012. Nadzeje sa pokaldane duze, kiedys jak pamietam – sam Prezydent, planowal Wielki Bal w Listopadzie – otwarcie juz planowano jak Mr.Putin bedzie tanczyl z Mrs. Busz, a Mr. Kaczynski z Madme Szrirac, czy tak jakos.

    Nikt nie przyjechal, podobnie jak na pogrzeb sw.Pam. Lecha vipy z gorynch loz patrzeli na dol, jak sie bawia doly patryjne i Orly Biale.

    Gdy tak patrze na ten Zurek, Barszczyk -ktorym krajowi maja zachecic obcokrajowcow do przyjazdu to mam zle wiadomosci.

    A wiec schowcie te zupy ktorych sie zagraniczniak raczej nie ruszy na cos bardziej zagranicznego, jak placki zeimniaczane, czy suchy chleb polany esecjom herbaty i posypany cukrem.

    Dobrego apetytu zycze.

  124. georges53
    3 kwietnia o godz. 5:25
    TJ 2 kwietnia o godz. 15:53
    „Czyli organizm zapamietal doswiadczenie glodu i swoje przystosowanie sie. Nie tylko to; PRZEKAZAL to doswiadczenie ( i przystosowanie sie ) NASTEPNYM pokoleniom.
    Taki transfer nabytych zmian fizjologicznych jest oczywiscie niemozliwy w swietle obecnego stanu wiedzy genetykow.
    Tym niemniej wystepuje.”

    Mój komentarz

    Organizm nie ma ma pamięci genetycznej, która można zmieniać. Ma swój genotyp, który przekazuje częściowo – poprzez zmieszanie z genami rodziców w czasie mejozy w swoim organizmie (wytwarzania komórek rozrodczych) oraz poprzez następne zmieszanie tej mieszanki z genami przeciwnej płci w akcie zapłodnienia.
    Sprawa nie jest prosta. To jest logika z kombinatoryką i rachunkiem prawdopodobieństwa.

    Jest pula genetyczna populacji i to w niej mogą się dokonywac zmiany pod wpływem środowiska – drogą mutacji i doboru naturalnego. Np. głód jest czynnikiem presji na geny, ale najpierw musi wystąpić w populacji gen nazwijmy go odporności na głód, aby on stanowił o przeżyciu w ciężkich warunkach. Wtedy ludzie bez tego genu w głodzie umrą, a ci w niego wyposażeni przeżyją.
    Sam głód nie wytwarza genu tylko preferuje w populacji gen (geny) sprzyjające przeżyciu w głodzie. Jeśli taki gen w populacji nie istnieje, to głód nie ma czego preferować i zabija wszystkich. Tak wygląda w uproszczeniu istota oddziaływania gen – głód. Głód nie generuje nowych genów w ludziach, nie zmienia fizjologii ot tak sam z siebie, tylko preferuje geny sprzyjające przeżyciu.

    W rzeczywistości nie jest to takie proste, ponieważ człowiek ma szacunkowo 20 – 30 tysięcy genów i pomiędzy genami występują bardzo złożone oddziaływania. Przypuszcza się, że o odporności na choroby najczęściej decydują zespoły wielu genów. Jak również o inteligencji.

    Ale występują przypadki, gdy zależność od środowiska (chorób) jest w dużym stopniu jednogenowa i zapewnia większą przeżywalność. Np. w pewnych rejonach Afryki część populacji ma jeden gen, tzw. anemii sierpowatej. Gen ten daje odporność na malarię. Zachowaniu tego losowo powstałego kiedyś genu sprzyja presja muchy tse-tse. Ludzie bez tego genu szybciej umierają, pozostawiaja po sobie mniej potomstwa. W ten sposób ludszie z genem odporności poprzez “manie” więcej dzieci wypierają ludzi bez tego genu.

    Istnieją także teorie dotyczące genetycznej odporności na HIV. W Szwecji przebadano pochówki ludzi z okresu epidemii HIV i wysunięto teorię o nosicielstwie przez część z nich genu, który daje odporność na tę chorobę. Pytanie, czy gen ten istniał na długo przedtem nim ludzie się zetknęli z epidemią HIV, czy też powstał dawno, dawno temu w wyniku presji selekcyjnej wywieranej na ludzi przez wirus HIV, np. gdy zamieszkiwali oni inne tereny i dotarł wraz z wędrówkami ludów na tereny Szwecji.

    Zdania oznajmujące, że „transfer nabytych zmian fizjologicznych jest oczywiście niemożliwy w świetle obecnego stanu wiedzy genetyków” uzupełnione zdaniem mówiącym, że „Tym niemniej występuje” zawierają logiczną sprzeczność.

    Albo się zakłada, że coś jest naukowo udowodnione i przyjmuje, że to nie może wystąpić, albo się daje się wiarę podaniom ludowym, kaczkom dziennikarskim i książkom pisanym przez spryciarzy, którzy wmawiają nam, że ich osobiste przekonania, to też nauka.

    Genetyka jest nauką wyjątkowo dobrze sprawdzalną w eksperymentach, a centralny dogmat biologii molekularnej przechodził tysiące eksperymentów potwierdzających go bez żadnych wątpliwości i dzisiaj także w wieku szalonego rozwoju tej dziedziny nauki nikomu nie udało się podważyć ani o włos jego słuszności.

    Wynika to zresztą z samej konstrukcji zycia – opiera się ono na powielaniu DNA celem tworzenia pojedynczych organizmów i nieustannym przez około 2,5 miliarda lat testowaniu pojedynczych organizmów przez środowisko i inne konkurujące organizmy. Organizm pojedynczy jest genetycznie niezmienny, natomiast zbiór organizmów , populacja musi być zmienna genetycznie, aby ewoluować.

    Pzdr, TJ

  125. Waldemarze (2.04; 17:52)
    Julia Görges powiadasz. Nic, tylko pogratulować Ci gustu. W rzeczy samej, najbardziej to kobieca sylwetka w czołówce tenisowej. Miano największej indywidualnosci tenisowej ostatnich lat oddałbym Justine Henin-Hardenne. Za to, że iście mówcze warunki fizyczne
    znakomicie rekompensowała mrówczą pracą. Jedną ręką zaledwie grając z obu stron rozprawiała się ze wszystkimi, że kurz z kortu leciał. Po dłuższej przerwie wróciła i od razu doszła do finału Australia Open, potem wygrała US Open, a potem przyszedł upadek, fatalna kontuzja łokcia i koniec wspaniałej kariery.

    Ten drągal Del Potro też niczego sobie. Sympatyczny i lubię oglądać jego grę. Zobaczymy ile wyrwie w tym sezonie najlepszym.

  126. telegraphic observer,

    „Niewydolność eksperymentów” – ta fraza jest dziełem językowego chałupnika,

    Nie przeczę, w porównaniu z czarodziejami Newlangue jestem chałupnikiem, ale mogę sobie pozwolić na taki status, gdyż w przeciwieństwie do mistrzów Newlangue i ich apostołów, ja nie mam za cel zakłamania rzeczywistości bełkotliwym pseudoekonomicznym czy pseudofinansowym slangiem poczętym w zbożnym zamiarze otumanienia coraz bezczelniejszych obywateli domagających tego czy owego.

    „zaspokajanie podstawowych dążeń i potrzeb obywateli” jest jako żywo wyjęte z porządnego podręcznika ekonomii politycznej socjalizmu, zaś „postępująca arogancja decydentów” jest ponadustrojowa, może nawet ponadczasowa.

    W sumie jesteś przewidywalny do bólu, gdyż skończywszy pisać powyższe wiedziałem jaka będzie riposta i spod czyjej klawiatury. Ale to dobrze, że poruszasz ten temat. Za jakiś czas porządne podręczniki wyznawanej przez Ciebie ekonomii też wylądują tam, gdzie już dziś można znaleźć podręczniki ekonomii politycznej socjalizmu. Te wszystkie mądrości o racjonalnych i obiektywnych rynkach, którym powinno się zostawić wolną rękę itd. też w końcu poddane zostaną bezwzględnej weryfikacji przez rzeczywistość, tak jak rzeczywistość zweryfikowała prawdziwość dogmatów socjalizmu naukowego. Ekonomia to pseudonauka, zaś jej adepci przypominają uczniów czarnoksiężnika, eksperymentujących już nie z krajami, jak na skalę globalną, ze skutkami tak samo przewidywalnymi jak w przypadku ucznia czarnoksiężnika, jednak w odróżnieniu od tego ostatniego, ekonomiści nie uczą się pokory w obliczu niekończącego się pochodu porażek produkowanych przez ich nieudolne eksperymenty, ale raczej hardzieją w swym przekonaniu o własnej nieomylności, co przekłada się na rosnącą arogancję i postępujące wraz z nią odklejanie się bazy od nadbudowy, co w sumie stanowi inne ujęcie rosnącego w rozmiarach fenomenu “my” (99%) versus “oni” (1%).

    A na koniec najzabawniejsza z Twoich konkluzji:
    Ale najbardziej niepokoi pomieszanie pomysłów i zachcianek. Nie jest rzadkością, że ta sama osoba chciałaby ograniczenia konsumeryzmu i jednocześnie … hm, „zaspokojenia podstawowych dążeń i potrzeb obywateli”.

    Tobie chyba mylą się zachcianki z potrzebami. Podstawowa potrzebą każdego z nas nie jest iPod czy telewizor 3D, ale dostępna żywność, czyste powietrze, czysta, zdatna do picia woda, zaspokojenie potrzeb zdrowotnych, powszechna edukacja, praca pozwalająca zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe, w tym dach nad głową. Wprowadzany z uporem godnym lepszej sprawy system ekonomiczny zaczyna mieć coraz większe problemy w zakresie zaspokajania wyżej wymienionych potrzeb na skalę globalną. Żywność stała się takim samym obiektem spekulacji jak każdy inny walor rynkowy, przez co jej cena stale rośnie. Czyste powietrze staje się luksusem, na który nie można przecież sobie pozwolić, bo ostrzejsze normy środowiskowe to kij w szprychy wzrostu gospodarczego, który jest fetyszem-wartością nadrzędną, samą w sobie. Pomimo, że niemal każdy na świecie ma dostęp do telefonii komórkowej, to wciąż ze dwa miliardy ludzi nie ma zapewnionego dostępu do wody pitnej, co potęguje wynikające z tego faktu problemy zdrowotne, na zaspokojenie których nie ma pieniędzy nawet w krajach najbardziej rozwiniętych, nie tylko w Afryce (podobnie jak na edukację, której poziom też jest wyznacznikiem rosnącej jakości życia). Nie ma pieniędzy między innymi dlatego, że rządy zmuszone są by konkurować między sobą w obniżaniu obciążenia należna od podmiotów gospodarczych, obniżać w często w płonnej nadziei, że to przyciągnie inwestorów, a więc i miejsca pracy – miejsca pracy pozwalające pracownikowi otrzymać godziwą płacę za pracę wykonaną w godziwych warunkach. To nie Marks wymyślił postępujące obecnie ubożenie klasy średniej i rosnące rozwarstwienie majątkowe w wielu do niedawna dostatnich społeczeństwach. Owszem, w Chinach poziom życia rośnie, rośnie dzięki temu, że Chińczyk wyprodukuje telewizor czy komórkę dla całego świata, ale ten sam Chińczyk nie wyprodukuje czystej wody czy dostępnej edukacji mieszkańca Kamerunu. Równianie do dołu, świecidełka, perkaliki i sterylne bla-bla w wykonaniu aroganckich technokratów – oto, co aktualny model ekonomiczny ma do zaproponowania światu.

    Pozdrawiam

  127. passpartout, 3-IV, 10:23
    A jednak w Szwajcarii nie jest tak źle jak w królestwie Bourbonów (i Habsburżanki). To że 10 procent ludności nie ma żadnych oszczędności jest doskonałym wskaźnikiem – tylko 10% – jak się nad tym zastanowić. I że nikt nie grzebie po śmietnikach, itd. I że jest pewnie setka krajów świata, gdzie wskaźnik nierówności dochodów jest wyższy niż w Szwajcarii – proszę samemu pogooglować. Zadam jeszcze jedno pytanie – czy jest Pan z sekty “równożołądkowców”? Na ogół ludzie się nie przyznają, ale swoje zdanie na temat równości żołądków mają.

  128. TO,
    przypomnę może, że nasza wymiana zdań rozpoczęła się od błędnie przez Pana zinterpretowanego wyniku ostatniego referendum w Szwajcarii. Dalsze informacje z mojej strony miały posłużyć uzasadnieniu tego wyniku. Do jakiej sekty należę, nie ma tu żadnego znaczenia. Mimo, podobno, już dłuższego pańskiego pobytu poza Polską nie pozbył się Pan tej, jakże polskiej, czepliwości i prób insynuowania cudzych poglądów w sytuacjach zupełnie do tego nie uprawniających.
    Jeśli połowa społeczeństwa szwajcarskiego nie posiada więcej niż 50 tys. franków i nie jest w stanie skorzystać z ulgi podatkowej w wysokości 20 tys. rocznie, to nic dziwnego, że nie jest gotowa zaakceptować takie ulgi dla ułamka tego społeczeństwa. Teoretycznie najbogatszego na świecie.
    Przeciętne wynagrodzenie w tym kraju wynosi ok. 5000 Fr miesięcznie przy granicy ubóstwa dla 4-osobowej rodziny (przypomnę) – 4 600 Fr.
    Tylko 34,6 procent tego społeczeństwa mieszka we własnym domu lub mieszkaniu.
    To jest najniższy wskaźnik własności w Europie.
    Nie mam potrzeby googlania w poszukiwaniu krajów, gdzie żyje się gorzej. Podróżuję dostatecznie dużo, aby się przekonać, że jednak mieszkam w raju, zwłaszcza gdy popatrzę na zaśnieżone Alpy za oknem ;)
    Jednak i tu kropelka goryczy – cierpiące na galopujące suchoty lodowce :(

  129. Powtorka dla Naczelnego Spiskowca blogosfery…..

    M e d r z e c A l b o R o b i a c y za E k w i l i b r y st e cwiczaczego K a k a fo n ie intelektualna

    pisze, ze niemozliwe jest mozliwe. Zapomina przy tym jednoczesnie, ze wowczas mozliwe jest niemozliwe. Tak mu sie po prostu bladzi w swoich spiskowych teoriach.

    ET

  130. Kot Mordechaj 3 kwietnia o godz. 13:14
    ================================
    …. uzala sie gorzko do @orlina na zanik dobrych obyczajow.

    Swieta racja!
    Np. taka probka chamstwa…
    ***Kot Moredechaj 2 kwietnia o godz. 12:12
    =========================
    >>> @Levar: (…) jestes wyjatkowo parszywa kreatura, obesesyjnym, bezmozglym trollem >>>
    ***
    Niestety, niestety, jak powyzszy przyklad wskazuje, @Kot M. ma racje, …

    @Levar rozne rzeczy pisze, ale nie pamietam, zeby takim zalosnym maglem sie kiedykolwiek podpieral…

  131. Zdaje się, że wszystkie sądy p.redaktora muszą być zgodne z linią polityczną “Polityki”. Cokolwiek uczyniłby Leszek Miller będzie skrytykowane, chyba, że poparłby bezkrytycznie wszelkie poczynania rządu Tuska.Innej możliwości nie ma. Bardzo ciekawie o byłym premierze pisze niezawodny B.Łagowski w ostatnim “Przeglądzie”i twierdzi, iż prokuratura nie zajęłaby się sprawą rzekomych więzień CIA, gdyby sprawa nie dotyczyła SLD.
    Nie sposób się nie zgodzić z tą trafną uwagą.Ta rzekomo niezależna prokuratura jak i rzekomo niezależne media działają wspólnie na niekorzyść jednych i profit polityczny swojej grupy. W przypadku GW mamy ten sam scenariusz jak przy “wydumanej aferze Rywina”. Ukazuje się artykuł w gazecie bardzo nieprzychylny SLD i Millerowi – wybucha szum medialny i nagonka wokół tego środowiska, po czym ukazuje się artykuł samego naczelnego gazety, który niby “broni”decyzji i postępowania ówczesnego premiera. Tak samo było przy Rywinie, pamiętam jak zaciekle Michnik bronił Millera po wcześniejszych sensacjach, wręcz gwarantując jego niewinność w tej sprawie. Dla mnie postępowanie hipokryty Michnika jest wręcz karygodne i odrażające.Zostało ono opisane w książce M.Barańskiego “Nogi Pana Boga”z 2010r.,oczywiście przemilczanej przez tzw.”salon”.
    W najnowszym “Przeglądzie” o nagonce na Millera oprócz Łagowskiego równie ciekawie piszą Widacki i P.Żuk. Warto czytać to pismo zamiast “Polityki” by mieć obiektywny obraz polskiej polityki.

  132. Panie @Jacobsky, 3 kwietnia, godz. 14:38
    Czapki z głów i wyrazy podziwu. Pozdrawiam!

  133. Sorry, TJ, ale co ma mucha tse-tse do malarii?
    Anemia sierpowata przynosi może odporność na malarię (przenoszoną przez komara widliszka), ale nie leczona (objawowo) doprowadza do śmierci przed 30. rokiem życia.
    Znakomitym przykładem na faworyzowanie pewnych genotypów przez głód są obecne problemy z epidemią otyłości. W ciągu naszej ewolucji przeżywali osobnicy zdolni do gromadzenia zapasów tłuszczu na okresy głodu i niedostatku. Ci z szybką przemianą materii, niezdolni do tycia, przeżywali tylko w szczególnie korzystnych warunkach, jest ich więc niewielu. Gdy się rozejrzeć po rodzinie i znajomych, znajdzie się niewiele osób, które mogą jeść co i ile chcą i pozostają szczupłe, a nawet chude. Dzisiejsze czasy nadmiaru pożywienia są dla nich korzystne, choć “marnotrawią” energię. Reszta powinna głodować, pościć, powstrzymywać się od żarcia albo uprawiać intensywne sporty, bądź ciężko pracować, inaczej niebawem wygląda tak :(

  134. Standardy dyskusji

    Kot Mordechaj
    3 kwietnia o godz. 13:14
    „Smutno mi, Torlinie, ze podjales taka decyzje, ale ja doskonale rozumiem. Oba glowne blogi polityczne Polityki zrobily sie szambem, gdzie kazdy cwiercinteligent moze oglosic Gospodarza skonczonym kretynem, ktory sie na niczym nie zna, nie umie pisac, a jak pisze to nie to co trzeba. Kazdy cwiercinteligent moze naobrazac Gosci, nawet takich, ktorzy jak Kartka, mag czy TJ, choc nie tylko, z uporem godnym lepszej sprawy staraja sie prowadzic rozmowe w sposob cywilizowany, ale i ich nie omina obficie polewane pomyje. Gdzie rzeczony cwiercinteligent moze nawrzucac najbadziej rasistowskich i antusemickich komemtarzy i co mu kto zrobi.
    Kiedys przegoniony zostal skutecznie z tego blogu Lizak, ale moglby teraz spokojnie wrocic i czuc sie jak we wlasnym domu, tu takich Lizakow jest teraz od groma i troche..”

    Mój komentarz

    Przynudzę trochę.

    Obecność, to ścieranie się racji, udział, to wkład. Absencja to zero wkładu i zero racji. Dlatego jestem przeciwnikiem decyzji Torlina o wycofaniu się.

    Niestety blog Redaktora Passenta podlega takim samym standardom, obyczajom, sublimuje się na nim taka sama kultura, jaka jest powszechnie postrzegana wokół. Jest to pewne ograniczenie, ale i wyzwanie. Kultura i obyczaje nie zmieniają sie radykalnie w ciągu roku, czy dwóch, nie wpływają na nią w krótkim okresie, jak większość sądzi, rewolucje, czy przewroty. Zmiany w kulturze, to proces długotrwały.

    Kiedyś kultura była towarem elitarnym, standardy dyskusji były wyznaczane w salonach, w kręgach tzw. inteligencji. Za kulturą tzw. szlachecką ciągną się aż do tu i teraz ogony pieniactwa i warcholstwa.

    Dzisiaj kultura uległa egalitaryzacji, demokratyzacji, proces ten jest nieco chaotyczny i z natury wolno postępujący. Niemniej jednak ta demokratyzacja kultury (odłożona jest mocno w czasie po demokratyzacji politycznej) musi iść naprzód, wraz ze zmianami (bardzo wolnymi, ale dostrzegalnymi) w mentalności, świadomości obywatelskiej, przyrostem empatii, tendencji do współpracy i porozumienia. To są wzniosłe słowa, lecz określające wartości, które gdzieś tam, zygzakiem bo zygzakiem, ale turlają się do przodu.

    Moim zdaniem pomóc w przyspieszeniu przekształcenia się blogu w porządne forum dyskusyjne może tylko zmiana struktury moderacyjnej z doraźnej, jak teraz, na ściślej określoną, ze zwiększonym zakresem narzędzi moderacji, jak chociażby np. kierowanie postów jaskrawo naruszających regulamin na tzw. wysypisko, gdzie nie byłyby od razu kasowane, lecz dostępne przez jakiś czas do wglądu i oceny i po tym czasie automatycznie kasowane.
    To moim zdaniem byłby bardzo skuteczny sposób na utrzymanie dyskusji w granicach określonych regulaminem.
    Także udzielanie formalnych ostrzeżeń z notowaniem w pamięci blogu przy nickach (czasowym – coś w rodzaju mandatów, które ulegają zatarciu) również przyczyniłoby się do powstrzymania np. skrajnych epitetów i inwektyw.
    Dlaczego, jeśli przy wielu publikacjach internetowych są ikonki z tagami „lubię to” lub dłonie z kciukiem w dół lub w górę (do wyboru), to na poważnych blogach nie mogą być notowane przy nickach decyzje moderacyjne (czasowo!).
    Blog, to nie salon, a młynek towarzyski, gdzie jakieś narzędzia porządkujące w postaci komunikatów (słownych, czy symbolicznych) powinny pozwalać oznajmiać co i jak.
    W salonach nikt nie wieszał tabliczek z napisem w rodzaju – „plucie zabronione”, ale w gumiakach nie wpuszczali. Goście o tym wiedzieli i przed wejściem się przebierali.

    Pzdr, TJ

  135. TJ 3 kwietnia o godz. 13:47
    ======================

    Szanowny Panie TJ,
    Dziekuje Panu za wysilek wlozony w ten dlugi i szczegolowy wpis do mnie. Niestety, jest to wysilek chybiony i czas stracony.

    Bowiem czesciowo pamietam to jeszcze ze szkoly 35 lat temu…
    ” Organizm (…) [m]a swój genotyp, który przekazuje częściowo – poprzez zmieszanie z genami rodziców w czasie mejozy w swoim organizmie (wytwarzania komórek rozrodczych) oraz poprzez następne zmieszanie tej mieszanki z genami przeciwnej płci w akcie zapłodnienia. ”
    … a czesciowo malo co rozumiem, bo – jak napisalem – jestem laikiem. Jako laik nie moge oferowac dyskusji na Pana poziomie; Ja oferuje OBSERWACJE.
    Scisle, obserwacje telewizora…
    … a jeszcze scislej, filmu dokumentalnego w ktorym genetycy – zakladam ze znajacy sie na genetyce rownie dobrze jak Pan – genetycy, ( a nie szamani z doliny rzeki Orinoco… ) dyskutuja co zreferowalem w poprzednim wpisie.

    Niech Pan nie tlumaczy mnie, ze to niemozliwe; niech Pan to powie im…
    Pisze Pan:
    >>>Zdania oznajmujące, że „transfer nabytych zmian fizjologicznych jest oczywiście niemożliwy w świetle obecnego stanu wiedzy genetyków” uzupełnione zdaniem mówiącym, że „Tym niemniej występuje” zawierają logiczną sprzeczność.>>>
    To wlasnie napisalem sam ( patrz moj cytat w Pana cytacie ), i w tym duchu wypowiadali sie ci genetycy z mojego TVzora; w rzeczywistosci caly doco byl poswiecony WLASNIE TEMU.
    Tej sprzecznosci.
    Wydawalo mi sie ze napisalem to jasno…
    Pana swiete zaprzeczanie nic tu wiec nowego nie wnosi.

    Napisalem “… jak rozumiem normalna mutacja genowa w tym kierunku wymagalaby wielu, wielu pokolen, tak samo doswiadczanych glodem, zeby sie ujawnic…”
    Tak czy nie?
    Wiec w jakim celu Pan pisze
    >>>… drogą mutacji i doboru naturalnego. Np. głód jest czynnikiem presji na geny, ale najpierw musi wystąpić w populacji gen nazwijmy go odporności na głód, aby on stanowił o przeżyciu w ciężkich warunkach.
    >>>
    To nie ma zastosowania, bo zjawisko dyskutowane w doco to trzy-cztery pokolenia. Czy nie napisalem tego jasno…?
    O tym wlasnie bylo to doco…

    Gdy pisalem ” Moze zglosi sie jakis expert ktory to pamieta lepiej i nam to wyjasni (…) Moze ktos mnie wyprowadzi na prosta… ”
    to mialem na mysli kogos kto spotkal sie zawodowo z tym zjawiskiem, lub widzial to doco i pamieta wiecej niz ja.

    Jesli jest Pan genetykiem, to spodziewalbym sie ze co najmniej powwinien Pan o tym slyszec – nawet gdyby to byla tylko kaczka; pamietam ze to zjawisko mialo swoj przydzielony termin naukowy ( juz nie pamietam ) , zaguglowalem i znalazlem wiecej informacji na ten temat.
    Wiec taki temat istnieje…

    Chyba ze Pan mnie przekonuje ze Pan wie wszystko najlepiej i nic nowego dla Pana…
    Doswiadczenie naucza ze takie swiete przekonanie jest zwykle zludne…
    Wymyslanie mi od kaczek dziennikarskich to bezproduktywna strata Panskiego cennego czasu

    A tak nawiasem… czy to byloby jedyna obserwacja, nie majaca OBECNIE racjonalnego wytlumaczenia, na gruncie uznanych teorii…?
    n.p. pozycja Pionierow nie zgadza sie z ich obliczeniami na gruncie Newtona. Tez, uwaza Pan, ze to mieszaja szamani z dorzecza Orinoko…?

    Georges53.

    P.S. >>>… albo się daje się wiarę podaniom ludowym, kaczkom dziennikarskim i książkom pisanym przez spryciarzy, którzy wmawiają nam, że ich osobiste przekonania, to też nauka.>>>
    To, szczerze mowiac, jest obrazliwe. Dla Pana wiadomosci… U mnie nie ma kanalu TV “Szamani w polu i w zgrodzie”…

  136. Jacobsky
    Ty chyba jesteś … krańcowo nieprzewidywalny.

    Czy brak wody pitnej w najbiedniejszych, najgorzej zarządzanych regionach świata jest wynikiem ekonomicznych eksperymentów? Czy rzeczywiście uważasz, że wzrost cen żywności jako wieloletni już trend jest wynikiem spekulacji? Czy wyższy poziom życia w Chinach jest moralnie naganny, bo przyczyniają się do produkcji telewizorów i iPadów?

    I najważniejsze – jak na skali zadufania postawiłbyś swoją wiarę w swój wywód, opis świata i jego język w konforntacji z rozlicznymi pseudo: pseudoekonomicznością i pseudofinansowością, eksperymentalnością i brakiem pokory. Zadziwia mnie u Ciebie kompletnie nieprzewidywalne szukanie naukowości w tym jak świat się zmienia. Oraz uparte posługiwanie się sloganem 99% kontra 1%. 1% w skali kraju czy świata. Niewątpliwie nie należę do najzamożniejszego (dochodowo czy majątkowo) 1 procenta w moim kraju, ale zapewne mieszczę się w górnym 1 procencie w skali globalnej. Jednego jestem pewien – nie mieszczę się w tym “fenomenie” w żadnym sensie, sposobie i celu. Może Tobie ten fenomen bardziej odpowiada, co dla mnie jest zadziwiające i szalone.

  137. RE: moj wpis 17:20
    =================
    …” Szamani w polu i w ZAGRODZIE”

  138. passpartout
    3 kwietnia o godz. 16:27
    Sorry, TJ, ale co ma mucha tse-tse do malarii?
    Anemia sierpowata przynosi może odporność na malarię (przenoszoną przez komara widliszka), ale nie leczona (objawowo) doprowadza do śmierci przed 30. rokiem życia.”

    Mój komentarz

    Przepraszam za błąd. Chodziło mi o komary przenoszące malarię. Mucha tse-tse ma więcej wspólnego ze śpiączką afrykańską niż z malarią.

    Pzdr, TJ

  139. Anka 15.54. Bardzo pięknie i mądrze to napisane. Chciałbym podobnie ale nie zawsze mi się to udaje. Niedawno na prezentacji książki profesora Romanowskiego miałem przyjemność siedzieć koło Profesora Łagowskiego. Jako jednego z prezenterów Romanowski zaprosił niestety Szostkiewicza. W pewnym momencie Łagowski zapytał mnie co to za facet? Co on w ogóle pisze? A to jest jedna z gwiazd POLITYKI i wolnych mediów. Bardzo znamienne. Serdecznie pozdrawiam. Tak trzymać i częściej.

  140. georges53. Od czasu do czasu, gdy mi się udaje znajduję ciekawe fragmenty w Twoich tekstach. Niestety stosowany przez Ciebie układ tekstu praktycznie jest nieczytelny. Tracisz Ty i czytający. Czy to trudno pisać w normalnym czytelnym układzie? Chyba, że piszesz do góry nogami.

  141. Jacobsky, 14.38. Idąc za poradą “spokojnego” przeczytałem Twój tekst. Podzielam jego zdanie. Tym niemniej nie jestem bardzo pewny czy rzeczywiście jest to tekst Twój, czy zerżnąłeś. W każdym razie widać postęp. Trzeba zaliczyć na plus.

  142. FOR L. Balcerowicza lobbuje na rzecz szybkie podwyzszenia wieku emerytalnego i zmniejszenie wydatkow na emerytury? Po co te oszczednosci? Zeby bylo wiecej kasy na dotacje dla biznesu…

    - http://www.for.org.pl/pl/a/2104,Aid-for-the-provision-of-services-of-general-economic-interest

    - http://www.ekonomia24.pl/artykul/706160,843316-Bruksela-pozwoli-na-wieksza-pomoc.html

  143. Master of Manipulation TO kolejny raz powołuje sie na MANIPULUJACE zródła czyli tygodnik Economist, który dla neoliberałow jest czyms w rodzju Objawienia Świętego , podobnie jak ojawienia Worlod Banku.
    Ale manipulkacja jest widoczna gołym okiem !
    Otóz w cytowanym artykuke rocznki podane do porównan to 2005 i 2008 !
    Wprawdzie w 2008 zaczał sie kryzys, ale dotyczył on głownie kredytów na domki dla ubogich Amerykanów, wiec nie miał wpływu na ubóstwo w Afruce saharyjskiej lub Chinach.Natomkiast o roku 2010 tygodnik pisze” the estimates for 2010 are partial”.
    TO na wszelki wypadek nie przetłumaczył małego słowka “partial”
    A znaczy ono STRONNICZE !!!!!!!!
    Mało tego !
    Cała zasługę poprawy połozenia nedzarzy, czyli ludzi zyjacych za 2 dolary dziennie i 1.25 $, osiagnieto dzieki wzrostowi poziomu zycia w CHINACH, co widać, nawet gdy sie jest niewidomym.
    I Economist z niechecia ale WYRAZNIE o tym pisze !.
    Na wszelki wypadek TO NIGDY nie cytuje artykułow na te tematy publikowanych np przez Le Monde Diplomatique !
    Gratulacje dloa Jacobskyego który zdemolował wszystkie bzdury które od lat wypisuje TO !!!

  144. Dziś kolejna rocznica bolszewickiego ludobójstwa w Katyniu, programowych mordów, dokonanych na polskiej inteligencji przez sowieckich komisarzy, z rozkazu podpisanego 5 marca 1940r. przez wszystkich członków Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii ZSRR – z Józefem Dżuga szwili na czele – w czasie sojuszu militarnego sowietów z Hitlerem. http://www2.polskieradio.pl/katyn/

    Bolszewicy atakując Polskę od Wschodu we wrześniu 1939r., po zawarciu uprzednio z Niemcami (jeszcze przed wybuchem wojny, bo w sierpniu 1939r.) paktu Ribbentrop-Mołotow, dzielącego Polskę pomiędzy sowiety i Niemcy, stali się de facto wspólnikami Hitlera w wymordowaniu ponad 6 milinów Polaków oraz ok. 3mln Polaków pochodzenia żydowskiego, bowiem wsparli Hitlera oraz jego klikę, znacznie wzmocnili.

    Zbrodnicza idea wymordowania polskiej inteligencji była wspólna obu aliantom – agresorom. Już w maju 1940r., z rozkazu Himmlera rozpoczęto w okupowanej Polsce realizację “Aktion B” (Auserordentliche Befriedungsaktion) – niemieckiego programu eksterminacji “duchowych i politycznych liderów polskiego ruchu oporu”.

    Czas płynie, więc warto przypominać historii, bo w szkołach już niedługo śladu po niej nie będzie.

  145. passpartout, 2-IV, 15:29
    (odnośnie wpisu z 16:27)

    “Telegraphic,
    Nie czerp wiedzy z Wikipedii
    W ostatnim referendum lud szwajcarski odrzucił lansowaną przez liberałów i agrarystów inicjatywę dotyczącą uwolnienia od podatku dochodowego dużej sumy (do 20 000 Fr rocznie) przeznaczonej na finansowanie budownictwa własnościowego (Bausparen). Przyjęcie tej inicjatywy doprowadziłoby do znacznych ubytków w budżetach kantonalnych. Oznaczałoby to ograniczenie wydatków budżetowych lub wyższe podatki dla reszty społeczeństwa, której na takie oszczędności nie stać (połowa społeczeństwa)”.

    Czy to nie jest to samo, co napisałem wcześniej – „podjęto … kroki ograniczające subsydiowanie budownictwa mieszkaniowego z funduszy publicznych”?

    Czyli, w moim mniemaniu, liberałowie i agraryści chcieli wprowadzenia ulgi podatkowie (subsydium z funduszy publicznych) na cele budownictwa mieszkaniowego/własnościowego, ale to odrzucono, czyli … podjęto krok ograniczający. Ale może się mylę?
    Czasami państwo opiekuńcze działa na korzyść całkiem zamożnych, nie potrzebujących wsparcia. Całość tej populistycznej atrapy wrażliwości społecznej należy co jakiś czas dokładnie przewietrzyć – o to mi chodzi. A nie o to, czy dolne warstwy szwajcarskiego społeczeństwa oszczędzają i czy to dobrze czy źle, ani ile zarabiają CEO’s szwajcarskich firm. Także to nie ja rozszerzałem zakres tematyczny.

    O przyrównaniu mnie do infantylnej Marii Antoniny już nie wspomnę. Faktycznie, poniósł mnie staropolski optymizm. Żegnam się.

  146. passpartout, 3-IV, 15:30

    p.s. Cieszę się, że podróżujesz dużo, szczególnie, że przeciętnych Szwajcarów na to nie stać, jak rozumiem Twoją argumentację.

  147. george53 o filmie w TV o dziedziczeniu cech nabytych
    georges53
    3 kwietnia o godz. 17:20
    TJ 3 kwietnia o godz. 13:47
    Szanowny Panie TJ,
    Dziekuje Panu za wysilek wlozony w ten dlugi i szczegolowy wpis do mnie. Niestety, jest to wysilek chybiony i czas stracony.”

    >>>Zdania oznajmujące, że „transfer nabytych zmian fizjologicznych jest oczywiście niemożliwy w świetle obecnego stanu wiedzy genetyków” uzupełnione zdaniem mówiącym, że „Tym niemniej występuje” zawierają logiczną sprzeczność.”
    “To wlasnie napisalem sam ( patrz moj cytat w Pana cytacie ), i w tym duchu wypowiadali sie ci genetycy z mojego TVzora; w rzeczywistosci caly doco byl poswiecony WLASNIE TEMU.”

    Mój komentarz

    1) Proszę nie traktować tego blogu jako dwuosobowego – TJ/george53 i przyjąć do wiadomości, że dyskusja jest publiczna, komentarze są czytane przez wielu, więc nie należy zakładać a priori, że mój wysiłek był daremny.

    2) W telewizorni są wyświetlane najróżniejsze filmy – od science fiction, wydeptywankach w zbożach, niezidentyfikowanych obiektach latających do „z Archiwum X”, co nie znaczy, że każdy taki przekaz pokazuje prawdy naukowo potwierdzone. By zyskać wiarygodność, czytaj oglądalność, twórcy tych filmów podsuwają pod nos widzom ludzi, których określają jako wybitnych specjalistów.

    3) Pana sformułowania padające w kontekście możliwości dziedziczenia cech fizjologicznych są tak niejasne, że nie nadają się do dyskusji. Dla przykładu – co to jest „transfer nabytych zmian fizjologicznych”? Dziedziczenie cech nabytych przez osobnika przez jego potomstwo? W jaki sposób, jaka drogą? Co to są nabyte zmiany? Chodzi o cechy nabyte?

    W genetyce mówi się raczej o genotypie i ekspresji genów, której rezultatem jest fenotyp, czyli organizm ze wszystkimi swoimi cechami.

    Cechy fizjologiczne osobnika są przechowywane w postaci genów w chromosomach linii somatycznej komórek (całe ciało oprócz gonad). Cechy, które są dziedziczone, są przechowywane w postaci genów w chromosomach komórek linii rozrodczej (w gonadach).
    W jaki sposób te cechy miałyby się przedostawać (po uprzedniej zmianie?) z komórek somatycznych do aparatu rozrodczego osobnika?

    Pzdr, TJ

  148. absolwent
    3 kwietnia o godz. 20:08
    .Natomkiast o roku 2010 tygodnik pisze” the estimates for 2010 are partial”.
    TO na wszelki wypadek nie przetłumaczył małego słowka „partial”
    A znaczy ono STRONNICZE !!!!!!!!

    Mój komentarz

    Sęgnąłem po słownik – partial może znaczyć – stronniczy, lecz nie w tym kontekście, nie w wyliczeniach.

    Pzdr, TJ

  149. Jacobsky
    Z całą swoją staropolską czepliwością postawię diagnozę Twoich dolegliwości. Na początku jest niemożność pogodzenia się z wysokimi wynagrodzeniami wąskiej czołówki, rosnącymi szybciej niż inne zarobki. Wydawało mi się, że 3-godzinny program radiowy CBC pt. Left Behind rozwiał nieco Twoje rozterki. Otóż żyjemy w czasach WINNER-TAKE-ALL, a poprawniej, gdy społeczeństwo i gospodarka coraz częściej podlega tym regułom, bo zniesiono wiele barier. W programie CBC profesor z Harvardu (czy Stanford) to wyjaśniał na przykładach artystów, sportowców i CEO. Czy chcesz odwrócić ten trend “społecznego darwinizmu”? Dyskusja na ten temat toczy się od lat.
    http://prospect.org/article/talent-and-winner-take-all-society
    (a także R. Frank “Winner-Take-All Society”. 1995)

    A inny profesor w programie CBC, z McGill, z zadziwiającą lekkością godzi się z nieprzyjemnym w jakimś stopniu faktem, że nie będzie wolnego czasu spędzał w domu nad jeziorem Muskoka wartości kilkudziesięciu milionów dolarów.

    Myślę, że tu jest źródło żalu i oburzenia na górny 1 procent na krajowej skali zarobków, o majątkach nie mówiąc. Reszta oburzenia na świat jest wtórna, chociaż całkiem nie na temat i bez ładu i składu. Ale dlaczego prowadzi to do nazywania ekonomii pseudonauką? – tego zrozumieć nie mogę.

  150. absolwent, 20:08

    Proszę najpierw przetłumaczyć poniższe zdanie (którego ja nie tłumaczyłem), a potem zawracać mi głowe wywracaniem kota ogonem:

    The estimates for 2010 are partial but, says the World Bank, they show global poverty that year was half its 1990 level.

    i następujące po nim:

    The world reached the UN’s “millennium development goal” of halving world poverty between 1990 and 2015 five years early.

    a następnie streścić cały artykuł własnymi, nie nadętymi – o ile to możliwe – słowami.

  151. jasny gwint,
    serdecznie dziękuję za uprzejmości i zapewniam, że czytam wszystkie Pańskie komentarze. Czasami tylko Pańskie, bo zawsze wnoszą coś mądrego i odważnego.
    Gorąco pozdrawiam.

  152. Może Adam Szostkiewicz nie wie, kto to jest Bronisław Łagowski?
    Chyba jednak wie.

    Natomiast, niestety, bynajmniej, siadanie obok Bronisława Łagowskiego jest źródłem trudnych pytań ontologicznych, tak fundamentalnych jak:
    “Przeglądać, czy nie przeglądać?”
    – oto jest pytanie!

  153. TJ (16:44) pisze:
    “Moim zdaniem pomóc w przyspieszeniu przekształcenia się blogu w porządne forum dyskusyjne może tylko zmiana struktury moderacyjnej z doraźnej, jak teraz, na ściślej określoną, ze zwiększonym zakresem narzędzi moderacji, jak chociażby np. kierowanie postów jaskrawo naruszających regulamin na tzw. wysypisko, gdzie nie byłyby od razu kasowane, lecz dostępne przez jakiś czas do wglądu i oceny i po tym czasie automatycznie kasowane.”
    Jestem podobnego zdania, ale nie wierzę w samoistny wzrost poziomu. Wyraźnie widać, że tych lepszych uczestników ubywa, a nowi reprezentują poziom coraz niższy.
    Dlatego rozumiem Torlina i Kota Mordechaja w pełni się z nimi solidaryzując.

  154. Telegraphick Observer
    Mam prośbę, czy mogłbyś mi wytłumaczyć o co chodzi w tym tekście. Pytam, bo toczyliśmy kiedyś boje o składkę OFE, ktorą zagarnął rząd. I przyznam, że mnie zatkało gdy to przeczytałem
    http://wyborcza.biz/finanse/2029020,105684,11410505.html
    Pzdro

  155. Ryba
    2 kwietnia o godz. 20:52

    Szanowny Panie Ryba

    Czy doczytal sie Pan cos na temat skarpet Zygmunta Kaluzynskiego?

    baltazarsaldo

  156. jasny gwint 3 kwietnia o godz. 19:47
    =============================
    >>>georges53. Od czasu do czasu, gdy mi się udaje znajduję ciekawe fragmenty w Twoich tekstach. Niestety stosowany przez Ciebie układ tekstu praktycznie jest nieczytelny. Tracisz Ty i czytający. Czy to trudno pisać w normalnym czytelnym układzie? >>>

    Szanowny Panie Jasny Gwint,
    Bardzo dziekuje za uwage. To mnie intryguje…Juz drugi raz taka uwage spotykam
    ( tutejsza [ australijska ] madrosc ludowa mowi, ze jak ci dwoch mowi ze jestes pijany, to lepiej idz sie poloz… )

    Przyznac sie musze, ze czytam i czytam ten swoj text i tego nie widze.
    Czy moglbym przeto prosic o poswiecenie troche czasu i podanie przykladow? Chcialbym sie poprawic.
    ( prosze sie, jesli mozna prosic, odniesc do konkretnego textu i konkretnych przykladow )
    Z szacunkiem i podziekowaniem,
    Georges53.

    P.S. Dla wyjasnienia…
    >>>Od czasu do czasu (…) znajduję ciekawe fragmenty w Twoich tekstach.>>>
    Dziekuje. Jesli czasem uda mi sie napisac cos ciekawego, to tylko przez przypadek. Ja tu nie staram sie biegac za experta; ja tu jestem by sie dowiadywac czegos nowego i ciekawego od lepszych od siebie. Podrzucam OBSERWACJE i prosze madrzejszych o wyjasnienie, jak to mam wpasowac do obserwowanej rzeczywistosci…
    Z tymi madrzejszymi, jednakowoz, to nie zawsze wychodzi…
    Niestety, niestety…

    Ale gramatyczne bledy to juz bylaby calkiem inna para kaloszy… Co prawda polonista nie jestem, i po polsku praktycznie nie rozmawiam od 30 lat, ale mimo to wstyd wielki…

  157. TO,
    pisząc “podjęto … kroki ograniczające subsydiowanie budownictwa mieszkaniowego z funduszy publicznych” sugerujesz, że takie subsydiowanie ma miejsce i w tym referendum naród je ograniczył. Otóż subsydiowanie ze środków federalnych (pożyczki nisko- lub nieoprocentowane) ma miejsce od 10 lat, choć stosowane jest rzadko i obwarowane szeregiem ograniczeń, to nie ma jednak żadnego związku z ostatnim referendum.
    Jeśli zaś ulgi podatkowe uznać za subsydiowanie z funduszy publicznych, to subsydiowanie należy rozciągnąć na nierozwiedzione małżeństwa (od podstawy podatkowej mogą odpisać określoną sumę, również na każde dziecko na utrzymaniu rodziny), osoby samotnie wychowujące dzieci lub wspierające niedołężnych lub upośledzonych członków rodziny. Ta ostatnia ulga wynosi w moim kantonie np. 6 000 Fr, ale przysługuje tylko wtedy, gdy rzeczywiście dokona się wsparcia w conajmniej tej wysokości. Ja tego nie nazwę subsydiowaniem, a raczej honorowaniem mojej ulgi dla państwa, bo jeśli osoba niedołężna trafi do domu starców, to subwencje gminy i kantonu dla tego przybytku będą znacznie wyższe, niż ubytek z moich podatków.
    Co do rozumienia mojej argumentacji, to widzę spore trudności z Twojej strony, zwłaszcza że masz problem z zaszufladkowaniem mnie i mojego żołądka ;) a także ze zrozumieniem sposobu funkcjonowania demokracji bezpośredniej. Ale z tym problemem boryka się wielu, nawet w samej Szwajcarii są głosy, że naród nie powinien rozstrzygać pewnych kwestii w publicznym głosowaniu, bo jest za głupi albo daje się manipulować :roll: Niebawem może znowu będziemy głosować nad zakupem kolejnych samolotów bojowych albo likwidacją armii itp.
    Za radość z moich możliwości podróżowania dziękuję serdecznie :)

  158. Anka 15.54
    rzeczywiscie tak jest ;trwa bezpardonowa walka z
    lewicą w Polsce w tym z SLD i L.Millerem w szczególności.
    Co do POLITYKI ,mam to samo zdanie kiedys czytałem od końca
    ,wiadomo dlaczego i od dechy do dechy .Dzis mozna jeszcze
    L.Stmmme i J.Żakowskiego ; reszta to ” pies czyli kot “

  159. http://www.youtube.com/watch?v=7vYzrln2Unw&feature=related

    mentor-ku ; ja wiem ze zmieniasz swoje nicki jak rekawiczki, wiec zmien
    jeszcze raz jak ci w ostatnim nie wygodnie i przestan zachowywac sie jak
    dzieciak z piaskownicy.
    Wracaj na blog bo bardzo mi ciebie tutaj brakuje,porozmawiamy
    o Lukaszence i Bialorusi.
    Chyba niechcesz zeby ten piekny i spokojny kraj z ktorego wywodzi sie
    cala rasa slowianska,podzielil los Libii i Kadafiego.
    Zreszta Putin nigdy by na to nie pozwolil.
    A Sikorski z Tuskiem moga sobie najwyzej poszczekac na Lukaszenke
    i tylko wtedy jak jch U$A z lancucha spusci.

    Pozdrawiam Tedziu.

  160. http://www.theburningplatform.com/?p=32217

    Ciekawy link dla tych co mieszkaja w U$A i nie tylko.

  161. Zauwazylem w blogosferze tesknoty za tzw. kultura wyzsza. Zauwazylem rowniez tesknoty za tzw. kultura TV. Przwaza jednak kultura gazety porannej.
    ET

  162. Jasny Gwint ma sobowtorke. Polska nie ma jednak lewicy (prawie nigdy nie miala)
    ET

  163. Praca z zespołem, to wielka sztuka

    Kartka z podróży
    3 kwietnia o godz. 23:16
    Telegraphick Observer
    Mam prośbę, czy mogłbyś mi wytłumaczyć o co chodzi w tym tekście. Pytam, bo toczyliśmy kiedyś boje o składkę OFE, ktorą zagarnął rząd. I przyznam, że mnie zatkało gdy to przeczytałem
    http://wyborcza.biz/finanse/2029020,105684,11410505.html

    Mój komentarz

    Jadę ostro.

    Dołączę swoje zdanie na temat systemu emerytalnego – Paląca potrzeba ratowania finansów skłania rząd ku działaniom doraźnym, wymuszonym, nieodpowiedzialnym – na łapu capu, bez patrzenia w przyszłość.
    Jest to skrajnie szkodliwa taktyka ekipy rządowej z Tuskiem na czele, który zatoczył w swoich poglądach i praktyce wielkie kolo – od rynkowego liberała do wrażliwego społecznie polityka.

    W zasadzie rząd zarżnął reformę emerytalną. Uczynił to w sytuacji przymusowej, bez przygotowania, byle jak, nie bacząc na długofalowe konsekwencje.
    Największym minusem w postępowaniu rządu, za co jest odpowiedzialny głównie premier, jest bałaganiarstwo, rozwiązywanie problemów ad hoc, gdy już jesteśmy po ścianą, praca właściwie bez planu, często pod słupki.
    Takie postepowanie rodzi bardzo poważne konsekwencje dla państwa, ponieważ po pierwsze utrwala standardy doraźności, bylejakości, po sdrugie tworzy rozwiązania pogięte, splątane, które nie będą podatne na sensowną naprawę w przyszłości, a będą rodzić same z siebie nowe komplikacje – takie jak do niedawna:

    - odbieranie składek funduszom? – na jakich zasadach? – oczywiście tymczasowych

    - pacyfikowanie towarzystw emerytalnych? – oczywiście tymczasowe

    - gdzie przelać uwolnione (zabrane składki z funduszy) składki – kto ma je wypłacać, kto ma odpowiadać? – na razie do ZUSu, a może nie…

    - jak zakwalifikować zapisywane konta w ZUSie? – jako fikcyjne, rzeczywiste, jako dłużne? – a to się potem zobaczy

    - kiedy rząd planuje akces do strefy euro? – na pewno jak najprędzej / na pewno w 2013 / na pewno nie ma co się spieszyć / na pewno w 2015.

    itd., itp.

    Generalnie bardzo męcząca taktyka, nie do rozszyfrowania, chyba że powiemy sobie jasno i wyraźnie – bałaganiarstwo, działania wymuszone stojącymi za progiem koniecznościami (nie przewidzianymi przez rząd), …e Wirtschaft. I jeszcze jedno – to nie rządowa biurokracja, niedobór koncepcji u ministrów, czy warunki zewnętrzne są zasadniczym źródłem. To premier opromienia swój zespół.

    Na koniec standardowe pytanie – czy można liczyć na przebudzenie premiera? Odpowiedź moja brzmi – nie. Co najwyżej na kolejny zryw. Taki jest kształt realizowanej koncepcji rządzenia. Długofalowa praca z zespołem okazała się zbyt trudna być.

    Pzdr, TJ

  164. Referendum i ciekawe czasy.
    Nasz swiat przyzywa wlasnie rzeczywiscie okres gwaltownych przemian, ktory moze czasami uchodza naszej uwadze, bo juz jako blogowicze siedzimy w oku cyklonu.
    Internet zrewolucjonizowal nasze sposoby porozumiewania sie, zawierania znajomosci, zalatwiania transakcji finansowych i zdobywania informacji. Ma on juz teraz olbrzymi wplyw na zycie prywatne i sposob spedzania wolnego czasu przez internautow.
    Zmienil on takze dramatycznie rynki finansowe, ktore jako pierwsze zaczely korzystac z nowych wolnosci, ktore on przyniosl.
    Polityka znajduje sie w ogonie tej nowej rzeczywistosci. Nikt z rozsadnych ludzi chyba nie wierzy w to, ze wplyw sieci na polityke ograniczy sie do sporadycznych wypadkow w krajach arabskich, lub kampani wyborczych w krajac rozwinietych.
    Siec ma coraz wiekszy wplyw na ksztaltowanie opini spolecznej, logiczne wiec jest powstawanie parti politycznych, ktore ten instrument traktuja jako baze swojej dzialalnosci politycznej. W Niemczech etabluje sie wlasnie internetowa partia Piratow, ktora weszla juz do dwoch parlamentow krajowych i ma duze szanse na przekroczenie progu wyborczego w kolejnych wyborach krajowych, oraz wyborach federalnych. Interesujace jest przedewszystkim w tej parti powstawanie i tworzenie opini i programu politycznego. Odbywa sie to inaczej, jak w klasycznych partiach, gdzie zarzad przygotowuje program, a baza partyjna ma tylko obowiazek go przezegnac. U Piratow program powstaje w ozywinej dyskusji internetowej, a zarzad jest zoobowiazyny efekty tej dyskusji niesc w tradycyjna przestrzen polityczna. Poczatki Piratow przypominaja mi zywcem poczatki Zielonych, ktorzy takze na poczatku byli wysmiewani , jako partia trampkarzy i ktorzy dzisiaj naleza do klasycznego wyposazenia niemieckiej demokracji. Oczywiscie takze Zieloni musieli zaplacic za to gorzka cene rezygnacji z idealizmu i przystosowania sie do istniejacych mechanizmow, ale rownoczesnie udalo im sie nieodwolalnie zmienic niemiecka scene polityczna i wprowadzic do swiadomosci spolecznej znaczenie ochrony srodowiska.
    Internet radykalnie zmienil sposob powstawania swiadomosci politycznej i otworzyl dla niej calkiem nowe wolnosci. Korzystanie z tej nowej wolnosci, albo jak to niektorzy lubia deregulacji, wymaga niestety scislych regul, aby wszystko nie skonczylo sie anarchia i chaosem. Oczywiscie mamy do czynienia z procesem, ktorego efektow jeszcze nie znamy. Jestem jednak przekonany o tym, ze zwiekszy on przestrzen wolnosci obywatelskich.
    Na rynkach finansowych nowoczesna globalizacja i deregulacja okozala sie narzedziem obosiecznym, z jednej strony przyczynila sie do szybszego wzrostu, a z drugiej strony poprzez swoja niekontrolowana chaotycznosc stala sie zagrozeniem samych rynkow, a przez to dla nas wszystkich.
    Mam nadzeieje, ze polityka wyciagnie wlasciwe wnioski, z obecnej sytuacji rynkow finansowych, dla siebie oraz dla tych rynkow. Zadnych dolarow wiecej, a w zamian regulacja. Wolnosc bez regul to anarchia.

  165. TJ 3 kwietnia o godz. 20:23
    =======================
    >>> george53 o filmie w TV o dziedziczeniu cech nabytych >>>

    Szanowny Panie,
    Napisalem dluzsza wypowiedz, odnoszac sie szczegolowo do poszczegolnych Pana punktow, ale skasowalem.
    Musialbym powtarzac co juz napisalem poprzednio kilkakrotnie, a co Pan z uporem albo ignoruje, albo wysmiewa.
    To jest… beating the dead horse… ( po polsku nie brzmi to tak dobrze… “…batożenie zdechlego konia…” czyli bez sensu ).

    Pan mi wykazuje z uporem, ze jestem laikiem i na genetyce sie nie znam…
    Po co…? Ja nie zaprzczam. Ja sam to napisalem w pierwszym swoim zdaniu i powtozylem kilkakrotnie pozniej.

    Pisze Pan np.:
    >>>Pana sformułowania padające w kontekście możliwości dziedziczenia cech fizjologicznych są tak niejasne, że nie nadają się do dyskusji.>>>
    W pierwszym poscie ja napisalem :
    “nie wiem wiele na ten temat; tylko tyle co zapamietalem ze szkoly i to doco, wiec byc moze powyzsze brzmi jak belkot dla fachowca.”
    Czy to zdanie Pan przeczytal? Co Pan z niego zrozumial…?

    Przytoczone opinie nie sa moje, podkreslam ponownie; Nie moga byc moje , bo ja sie na tym nie znam. Ale mam oczy i uszy. I sito do przesiewania plew od ziarna.
    Ja przytaczam wypowiedzi ekipy genetykow; niektorzy pewnie znaja sie na genetyce tak samo dobrze jak Pan, a nie mozna wykluczyc ze niektorzy znaja sie nawet lepiej niz Pan.

    A Pan twierdzi stanowczo, ze to mowil Agent Moulder z Depatramentu UFO.
    Musze sie tu upierac ze gdyby to rzeczywiscie byl Agent Moulder, to mam wystarczajacy rozsadek ( wyzej wspomniane sito ), ze jestem w stanie go rozpoznac, nawet jesli on juz dawno opuscil Archiwum X i obecnie wystepuje w calkiem zupelnie innym serialu ( “Californication” )…
    A Pan twierdzi ze nie potrafie… To jest obrazliwe.

    Przypomina mi sie ze 100 lat temu pewiemu fizykowi ( Bequerel…? ) przeswietlily sie fotoczule klisze. Jako ze byly szczelnie opakowane i zamkniete w szufladzie, to NA BAZIE NAJLEPSZEGO OWCZESNEGO STANU WIEDZY, nie mialo prawa to sie zdarzyc. Gdyby ten fizyk byl jak Pan, toby powiedzial “k…mac!” i wyrzucilby te zepsute klisze do zsypu.
    Ale on powiedzial “hmm… interesujace…” i za to dostal nagrode Nobla. Bez niego nie mielibysmy Pani Sklodowskiej na polskich znaczkach pocztowych.

    W historii nauki bardzo czesto zdarzalo sie ze wszyscy wiedzieli ze cos jest niemozliwe i nie tracili na to czasu. Az przychodzil jakis nieuk, ktory tego nie wiedzial i on dokonywal epokowego odkrycia.
    To tylko anegdotka, ale…

    Inny przyklad.
    Obecne obserwacje astrofizyczne sugeruja niezgodnosc z fizyka Newtona. Wszyscy przyjeli Niewidzialna Materie i Niewidzialna Energie jako wyjasnienie i wszystkie podreczniki i najlepsi experci o tym pieja.
    Ale to przeciez tylko taka zgadywanka! Sa inne zgadywanki np. MOND. Kto ma racje, to my dopiero zobaczymy. Moze nawet ja doczekam…Nic nie jest dane na zawsze…

    Ale nie z Panem, Brunner, takie numery, okazuje sie! Pan juz wie wszystko najlepiej…
    Na jakiej podstawie Pan twierdzi ze o dziedziczeniu nauka juz wie wszystko, co mozna wiedziec…?

    Odpowiedz niech juz Pan sobie daruje. Nie mam sily…
    Georges53.

  166. Pozdrawiam cieplo. Marek

  167. …Nic nie jest dane na zawsze…pisze L a i k .Na szczescie, bo czas nam oszczedzi laickich dywagacji w przyszlosci.
    ET

  168. Jasny Gwint objawia sie jako gwarantujacy wysoki, przejrzysty poziom przekreconych wspisow w blgosferze; jasny gwint.

    ET

  169. TJ 21.03
    Skoro jesteś tak wytrawnym tłumaczem z angielskiego, to moze zaproponujesz inne znaczenie słowa “partial” w cytowanym zdaniu ???

    Tłumaczenie “stronnicze” jest jak najbardziej na miejscu, gdyż dotyczy nie wyliczen, lecz przewidywań, badz prognoz, natomiast wyliczenia dotyczą tylko roku 2008, czyli PRZED KRYZYSEM !!!!

    I zapamietaj, ze jak mówił Gałczynski ” statystyka jest jak Ksiezyc. To nudzi proszę pana i łudzi”.
    Najlepszym przykłaem jest srednia pensja, ( zawsze podawana brutto !)sredni dochód na mieszkańca i średnia emerytura.
    Miałeś kiedys na studiach statystyke jako przedmiot zakonczony egzaminem ?

  170. Oczy przecieram ze zdumienia po przeczytaniu wpisu z 11:20. Pierwsze łuski opadają z oczu. Dlaczego pierwsze, a nie ostatnie? Bo okazuje się, że to nie bojarzy źli, a car wspaniały i sprawiedliwy, jak było po staremu. Idzie nowe! i niesie nowe przesłanie: Bojarzy są kompetentni i na miarę wyzwań. Tylko car nie taki. Zamiast pałeczką ten anielski chór poprowadzić, nachajkę chyba trzyma w garści.

    A tu gołym okiem widać było od dawna, że tej zgranej ekipie bojarów i bajarek – Mirów, Zbychów, Grzechów, Sławków, Bartków od wykluczonych, Julii od korupcji, Nie-płacz-Ewek nad swym smoleńskim losem, Alków, szukających szejków do stoczni w Internecie, specjalistów od zarządzania nieruchomościami – Irków, wybitnych menedżerów HR -Rosołów, Katarzyn w reformach od reform edukacji, wybitnych animatorów ruchu spółdzielczego – Czarków, neuropsychiatrów od obronności – Jurków, żeby tylko czołówkę wymienić. Że tej śmietance, tej swoistej crème de la crème PO, tej całej niezwykle kompetentnej ekipie, której rzekomo brak jedynie dobrego dyrygenta, zlecić by można co najwyżej przenoszenie wody w przetakach.

  171. Ted
    4 kwietnia o godz. 7:14
    —————————-
    Szanowny Ted,
    Dziękuję za bardzo sensownego linka. DZISIAJ, tylko takie myślenie przystaje do dzisiejszych problemów i wyzwań.
    Z przykrością zauważam, że dzisiejsze elity Zachodu, są całkowicie odporne na takie perspektywy oglądu naszej ludzkiej cywilizacji, jako całości, na DZISIAJ. Z tego względu, jestem niereformowalnym pesymistą, jeśli chodzi o ezpieczne stworzenie nowej odsłony naszej , ziemskiej cywilizacji. Dzisiejsi liderzy naszego gatunku, zapętlili się na nieaktualnych teoriach ekonomiczno-społecznych, zupełnie nieprzystających do stojącego tuż za progiem JUTRA, i niczym skazańcy , jadący pociągiem na zagładę, bezwiednie /”rezolutnie”/ naprawiają swoje zniszczone ciuchy…

    Pozdrawiam,
    Sebastian

  172. Bezczelnośc cynizm i oszustwo na których polega zyciowa maksyma Telegrafica “Winner takes All”, jest widoczna gołym okiem . Najlepszy przykład to Madoff oraz chłopcy z Lehman Brothers którzy mimo tego że bezczelnie kradli we własnym banku dostawali kolosalne premie i bonusy. To samo dotyczy róznych malwerów którz kradli miliardy ale włos im nie spadł z głowy, no i oczywiscie wszystkie organizacje przestępcze od Rosji do Meksyku i z powrotem.
    Ale Telegrafic marzy o tym by byc “Winnerem” ;-) i lansuje to na blogu bo “takie sa reguły” w jego wyśnionym świecie “darwinizmu jaskiniowego”.

  173. errata
    “To samo dotyczy róznych MAKLERÓW”

  174. telegraphic observer,

    winner take all:
    – w tym samym programie, do którego Ty uparcie wracasz ktoś argumentuje, że talent, w tym wielki wynalazca czy CEO są produktami dotychczasowego rozwoju całego społeczeństwa czy ludzkości, które za pośrednictwem wypracowanych zdobyczy ( oraz popełnionych błędów – to ode mnie) pozwala wybitnym jednostkom dojść to tego, co czyni je wyjątkowymi. W związku z tym można się spierać co do słuszności filozofii winner take all w odniesieniu do wielorakich aspektów funkcjonowania społeczeństw. Dodatkowo chyba ta sama osoba zastanawia się głośno (moim zdaniem ciekawie) czy Bill Gates, Zuckerberg Jobs zaprzestaliby swej działalności innowacyjnej mając świadomość, że zamiast stać się multi-bilionerami będą “tylko” multi-milionerami. Każdy z nas z pewnością odpowie inaczej na to pytanie, ale ja, na poparcie mej odpowiedzi powiem, że niezliczone rzesze wynalazców, aktorów, menadżerów czy naukowców kontynuują swoją pracę z pasją mimo to, że w znakomitej większości nie czekają ich z reguły krociowe zyski w puli “winner take all”, zaś sama pulai stojące za nią zasady raczej arbitralny wybór, marketingowy produkt pokazujący, że jako ludzkość nie wyszliśmy mentalnie z feudalizmu i nadal potrzebujemy odpowiednika arystokracji (teraz majątkowej), żeby ślinić się na jej widok i zachłystywać się jej niebotycznym bogactwem. Można i tak, tylko że skoro winner take all stanowi sztuczny produkt, a nie jakąś naturalną konieczność wynikającą z obiektywnych praw, a więc owszem: jestem za odwróceniem tego trendu społeczengo darwinizmu (u mnie bez cudzysłowu). Jako biolog z zawodu mogę podać wiele przykładów na to, że w naturze darwinowska selekcja naturalna równoważona jest przez kropotkinowską kooperację nie tylko pomiędzy osobnikami tego samego gatunku, ale i pomiędzy gatunkami. Kooperacja, czyli kompromis, a więc nie jeden winner, który take all, ale raczej korzyść dla całej wspólnoty. W społeczeństwach kropotkinowską rolę pełni system podatkowy, osłony socjalne oraz inne mechanizmy redystrybucji, zapewniając wyrównywanie szans jak najszerszej rzeszy obywateli, nie wiele umiejszając z osiągnięć tych, którym ma się lepiej powodzić.

    Powyższe pozwala przejśc do drugiego punktu Twego wpisu: opinie wyrażone przez owego profesora z McGillu, Williama Watsona. Paradoksalnie, zgadzam się w sporej części z tym, co twierdzi Watson. Podobnie jak Watson, ja też godzę się z faktem, że nie bedę miał daczy w luksusowym uzdrowisku. Nie mniej Watson stwierdza, że dla niego ważniejsze jest nie 1% najbogatszych, jeśli tylko weszli oni w poczet tego jednego procenta w ogólnie akceptowalny sposób. Dla Watsona ważniejsze jest 10% najbiedniejszych i ich los. Szkoda, że przytaczasz tylko część jego wypowiedzi. Z drugiej strony dlaczego nie wymienić w tym kontekście sławetnej konstatacji Warrena Buffeta o absurdalności systemu podatkowego w odniesieniu do niego samego i do jego sekretarki ?

    Zgodza, ekonomia jest nauką, podobnie jak mechanika samochodowa czy hydraulika w wydaniu rzemieślniczym. Choć oczywiście za funkcjonowaniem samochodu czy rur stoją prawa fizyki i matematyka. Podobnie jest z ekonomią. Fakt, że narzędzia poznawcze i analityczne stosowane w ekonomii są strasznie najeżone matematyką nie czyni z ekonomii nauki z prawdziwego zdarzenia. Już sam fakt istnienia dziesiątek teorii ekonomicznych w odniesieniu do tej samej rzeczywistości, a każda z nich taka sama dobra (w przeciwieństwie do wielości teorii np. w fizyce) źle świadczy ekonomii jako nauce. Ścisły związek nauk ekonomicznych z ideologiami politycznym odbiera ekonomii walor obiektywności, jakim powinna cechować się nauka z prawdziwego zdarzenia. W historii każda z dziedzin ludzkiego poznania, która przeszła na bezwarunkowe usługi polityki stawała się pseudonauką. Tak było np. z genetyką na usługach stalinizmu (Łysenko). I tak jest z ekonomią. Ekonomia zachowuje się jak mechanik samochodowy, który na często naprawialny w prosty sposób problem z funkcjonowaniem samochodu oferuje jako rozwiązanie wymianę silnika, zawieszenia i skrzyni biegów i nie liczy się z tym, czy taka drastyczna wymiana jest rzeczywiście niezbędna i czy właściciela pojazdu stać na proponowane przez mechanika naprawy. Bo mechanik lubi/musi zarobić jak najwięcej i za wszelką cenę. Greed is good, winner takes all, i te sprawy.

    Ja bardzo szanuję ekonomistów, tak jak szanuję mechaników samochodowych, co nie przeszkadza mi wątpić w ich diagnozy. Na szczęście zawsze można zmienić mechanika. Z ekonomistami szepcącymi do ucha złote pomysły na uzdrowienie świata to nie jest takie ewidentne, ale też znajdzie się jakiś sposób. To tylko kwestia czasu.

    Pozdrawiam

  175. Drogi Georeges53!

    Ma Pan rację! To nie był pan Duchowny a jego partnerka Scully, przemiła dziewczyna!

  176. Płynie też kasa, do kieszeni hien cmentarnych, żerujących na ludzkiej śmierci: “Żydom zawsze towarzyszyły cuda, jeden z nich wydarzył się dzisiaj” – pieje z zachwytu w TVN24 przewodniczący Litewskiej Wspólnoty Żydowskiej Simonas Alperaviczius na wieść, że Litwa zacznie wypłacać rekompensaty tym, którzy z rekompensat uczynili swój biznes życia, a o których nakręcił świetny film dokumentalny p. Yoav Shamir, Izraelczyk zresztą. Film został zakazany na YouTube, ale jest dostępny na DVD, więc każdy, kto go jeszcze nie widział (jeśli tacy na świecie są) może sobie zakupić za jedyne kilka funciaków – “Defamation”, online: http://www.amazon.co.uk/gp/product/B003ZIZ2RA , i obejrzeć, a warto.

    Z drugiej strony, może to i dobra wiadomość, bo teraz Polska będzie mogła wystąpić do Izraela o zwrot zagarniętych np. Niemcom (a przez to Polsce) kilkudziesięciu miliardów Euro, pod pretekstem odszkodowań za ofiary II wojny światowej. Ponad 3mln z tych ofiar to Polacy pochodzenia żydowskiego, ludzie z polskimi dokumentami, żyjący i mieszkający w Polsce od lat. Izrael w czasie wojny nie istniał, więc żadne odszkodowania tam się nie należą, bo i za co, żaden Izraelczyk w czasie wojny nie zginął – Polsce przeciwnie. Zresztą nie tylko te, bo od Niemców to jeszcze za zrównany z ziemią kraj, za śmierć ~13 mln polskich obywateli (co pokazuje różnica w spisach powszechnych) i za 6 lat bestialskiej okupacji. Natomiast na kolejne odszkodowania dla Polski, z tytułu kilkudziesięcioletniej okupacji sowieckiej, muszą zrobić zrzutkę pospołu Angole, Jankesi i Rosjanie.

  177. Cóż tu pisać i owijać w bawełnę – serce się raduje na widok entuzjastycznego aplauzu dla “manify” Jaocbsky’ego, jak by nie było wpisującej się w lewicowy dyskurs z naciskiem na egalitaryzm, environmentalizm i pokój społeczny na całym świecie. Kto twierdzi, że dyskurs lewicowy w Polsce zanika ten chyba nie wie co mówi.

  178. Georges53 – wstydu oszczedz,wracaj do roboty. Polacy potrzebuja nowych idei jak sie pozbyc najstraszliwszej w historii dyktatury spychajacej narod do poziomu plazow a ty tu farmazonisz o genach. Fabryka papieru toaletowego nie wyrobi normy.
    Ted : ja tez sie martwie gdzie jest Falicz,w marcu w Rijadzie bylo kilka straszliwych wypadkow na budowach,mam nadzieje ze wszystko jest okej. Pozdrowiam

  179. georges53
    4 kwietnia o godz. 12:38
    TJ 3 kwietnia o godz. 20:23

    Mój komentarz

    Nie należy praw naukowych zastępować filozoficznym zwątpieniem typu są rzeczy na tym świecie o których filozofom się nie śniło. To jest domniemywanie na totalnym poziomie ogólności.

    Prawa genetyki, które mówią, że dziedziczenie cech nabytych nie jest możliwe, są konkretne i wynikają nie tylko z jakichś tam badań, a z prostej logiki, która mogłaby być podważona tylko przez Alicję w krainie czarów. Prawa logiczne nie podlegają łamaniu przez dowolnych genetyków.
    Nie ma tu żadnej analogii ani z odkryciami Becquerela, ani z ciemną materią.

    Pzdr, TJ

  180. p.s.
    Jacobsky w swym entuzjaźmie dla “postępowych idei” nakręcony “wrażliwością społeczną” nie dostrzega faktów, choćby tego, że w ostatnich 10-50 lat czyste powietrze nie jest wcale luksusem, bo zrobiono wiele w różnych krajach, silniki samochodów produkują mniej spalin, zużywają mniej paliwa, z wielu zamożnych krajów (np. USA) górnictwo niszczące środowisko i wydobycie ropy zostały wypchnięte do krajów biedniejszych. Ale temu przeciwstawiają się związki zawodowe, aby uratować “godne zarobki”. Nie zauważa Jacobsky, że gdy kraje azjatyckie po uporaniu się z finansami publicznymi, które doprowadziły do kryzysu lat 1990. teraz znacznie przyspieszyły, że rośnie i bogaci się Ameryka Łacińska – dawniej pole walki w “zimnej wojnie” z sowietami, że wreszcie Afryka ruszyła wyraźnie do przodu. Nigeria, Turcja, Brazylia, oczywiście Chiny i Indie, te ludne kraje, oraz wiele pomniejszych rejestrują wzrost gospodarczy (PKB) w przedziale od 5 do 15 procent rocznie, gdy kraj zamożne mieszczą się w przedziale -6 do 4,4 procent, to oczywiście efektem tego jest zmniejszanie się globalnych nierówności w dochodach. Jeśli ktoś zaprzecza tej logicznej zależności to automatycznie skazuje się na śmiech i drwiny. Świat zamożny, w którym my tutaj żyjemy, od Koluszek po Zurich i Montreal, przeżywa kryzys wartości społecznych, w moim przekonaniu jest to kryzys opiekuńczego państwa. Zaś kraje do tej pory tzw. III świat przeżywają renesans ekonomiczny i społeczny. I widać, że przerobily naszę lekcję, bo do państwowej opiekuńczości podchodzą ostrożnie.

    Jacobsky może nazywać to wszystko pseudonauką, dogmatyzmem i czarnoksięstwem, natężać swoję słotwórstwo – “argonacja i postępujące odklejanie się od bazy” – i nie wiem jak się wytężać, to fakty pozostaną faktami, a prawdziwe problemy problemami do rozwiązania, a nie do żąglowania nimi w ideologicznej ekwilibrystyce.
    Białoksiężnika Jacobsky’ego i jego uczniów pozdrawiam

  181. Marek
    3 kwietnia o godz. 20:14

    Szanowny Panie Marek

    Wspolny interes likwidacji polskiej inteligencji laczyl Niemcow i Rosjan. Jedni i drudzy przegrali.
    P.S.
    Moj wujek spedzil 17 lat w Workucie a w tym czasie pewien redaktor Polityki studiowal w Leningradzie.

    baltazarsaldo

  182. Kartka z P. (3-IV, 23:16) i TJ (11:20)

    Nie zamierzam bronić Tuska w sprawie prawa do emerytur. Ale warto zdać sobie sprawę, że reforma 1998 roku padła ofiarą lewicowego dyskursu. A za dyskursem poszły działania rozmontowujące i robiące dziury, przez jedne fundusze wyciekają do kieszeni emerytów uprzywilejowanych, przez inne budżet wlewać musi co roku po kilkanaście miliardów złotych. Co to dużo pisać – teza, że w Polsce nie ma lewicowych wartości a lewicowy dyskurs zanikł jest śmieszna. Lewicowy dyskurs przelewa się przez ten blog.

    Popełniono kilka błędów w reformie emerytalnej. Bodaj największy to zbyt wysoka podstawa wymiaru ubezpieczeń emerytalnych wynosząc 30 prognozowanych przeciętnych miesięcznych zarobków, ostatnio pewnie ze 100 tys. zł rocznie, przy wysokiej stopie składki. To trudno jest teraz odwrócić, nawet stopniowo ograniczyć, stąd straszliwy apetyt finansowy ZUSu i splątanego z nim budżetu.

    Stało za tym rozumowaniem przedziwne rozumowanie, że państwo opiekować się musi wszystkimi obywatelami, także tymi zamożnymi i zabezpieczać im emeryturę w pełni. I teraz taki porządnie zabezpieczony emeryt, który pobiera najwyższą z możliwych (nieuprzywilejowanych/niemundurowych) emerytur nawet nie chce udzielać się na blogu, gdy go inni blogowicze nagabuję i z rozbrajającą szczerością oświadcza – WHO CARES! ;)

  183. Jakikolwiek antysemita, gdziekolwiek, kiedykolwiek, wlasciwie zawsze uzywa kola ratunkowego w postaci znajomego Zyda (znanego Zyda). Medrzec blogosfery nie odstaje od stereotypu. On jest stereotypem. Bredzaco-artykulujacym stereotypem atakujacym Izrael, a wlasciwie Zydow. Z Zydami mialby problem, z Izraelem wydaje mu sie rzekomy problem nieco mniejszy. Pozostaje pytanie z rodzaju definicji; co jest dla niego Izraelem, rzad, mieszkancy…..?
    ET

  184. Taktyka antymentalna Medrca polega na zonglowaniu liczbami; proponowalbym zamiast 13 mln obywatelek i obywateli 12 mln (2×6=12), lepiej sie prezentuje w blogosferze. Jesli jednak kazdy ma prawo bladzic, to niestety kazdy ma prawo bredzic….

    ET

  185. Jacobsky
    Dziękuję za przypomnienie bliskich memu sercu idei Piotra Aleksiejewicza Kropotkina.
    Dzięki też za tę inspirację do przemysleń – “selekcja naturalna równoważona jest przez kropotkinowską kooperację nie tylko pomiędzy osobnikami tego samego gatunku, ale i pomiędzy gatunkami. Kooperacja, czyli kompromis, a więc nie jeden winner, który take all, ale raczej korzyść dla całej wspólnoty. W społeczeństwach kropotkinowską rolę pełni system podatkowy, osłony socjalne oraz inne mechanizmy redystrybucji, zapewniając wyrównywanie szans jak najszerszej rzeszy obywateli, nie wiele umiejszając z osiągnięć tych, którym ma się lepiej powodzić.”
    Pozdrawiam

  186. A propos bałaganiarstwa kolejnych rządów

    O braku kompetencji, odpowiedzialności i wnikliwości ludzi negocjujących kolejne umowy w gazowe świadczy awantura wszczęta przez Gazprom dotycząca zarządzania rurociągami, w której firma ta powołuje się na przepisy kolejnych umów gazowych, w tym szczególnie ostatniej wynegocjowanej przez Pawlaka, które to przepisy sa dzisiaj ujawniane przez media i co do których negocjatorzy, a szczególnie Pawlak, rżną głupów, jak kukiełki w teatrze lalek na przedstawieniu dla dzieci.

    Pamiętamy wszyscy fikuśnie prezentowaną przez PSL kompromitację tego faceta, który z kamienną twarzą oświadczył, że zakończył na o key negocjacje gazowe, gdy tymczasem odpowiednie organa Unii Europejskiej przypominały i monitowały rząd Polski, że Pawlak jest ignorantem – nie wiedział nic o przepisach unijnych obowiązujących go jako oficjalnego przedstawiciela kraju unijnego, czego potem się w żywe oczy wypierał, jak złapany za rękę kieszonkowiec.

    To jest druga twarz, odwrotna strona medalu dotycząca kultury politycznej i kultury pracy w Polsce, zwykła nieuczciwość.

    Pzdr, TJ

  187. telegraphic observer,

    nie wypowiadam się na tym blogu po to, żeby komuś robić przyjemność. Piszę to, co aktualnie myślę na dany temat. Jednym to się podoba, innym – w tym Tobie – nie podoba się. I bardzo dobrze, bo raz, że trudno dogodzić każdemu, a dwa: jeśli wszyscy myślą tak samo, to wtedy przestają myśleć.

    Lewicowy dyskurs ? Czemu nie ? Osobiście nie czuję się tym dotknięty.

    Twoje przykłady o czystym powietrzu są bardzo budujące. Podobnie jak ujmuje oskarżenie, że (jak zwykle) winne związki zawodowe. Widać prawicowy dyskurs ma się tak samo dobrze jak dyskurs lewicowy, a więc obaj powinniśmy się czuć wspaniale.

    Czego serdecznie życzę i pozdrawiam

  188. Jacobsky, 14:19

    1. Mam wrażenie, że Ty i lewicowi entuzjaści (z absolwentem na czele) (o wiele) bardziej się ślinią na widok niebotycznego bogactwa i zachłystuja niż ja. Mi ono – widok bogactwo, oraz jego brak u mnie – nie spędza przez chwilę snu z powiek.

    2. Nie jestem przekonany, ze mamy do czynienia z filozofią “winner take all”, raczej z warunkami technologii, kultury, sportu zawodowoeg i zarządzania, ale zdaję sobie sprawę, że jest to kontrowersyjna teza. Kogoś kto nie ogląda tenisa TWA ani futbolu może denerwować fakt niebotycznych wynagrodzeń dla tych zawodowców, ale amator opery chciałby może słuchać tylko najlepsze soprany, tenory i mezzo’a. A ktoś w biznesie chciałby śrubować wyniki finansowe firm płacących dywidendę, albo choćby miraż dywidendy (jak do niedawna Apple). Wiele tych ludzkich zachowań jest niedorzeczne, ale chyba nie powinno być nielegalne. W sumie to nie chodzi jedynie o kilka słynnych nazwisk wynalazco-przedsiębiorców, ale cały ciągnącą się za nimi peleton, którzy w większym stopniu są motywowani niebotyczną forsą, i o całą “kulturę” wokół jej zarabiania. Ileż biografii napisano o takich facetach, a już piszą nowe o kobietach, np. o Virginii Rometty. Anegdotycznie, ale jakże prawdziwie – w “niemal złotych latach” (wg. Roberta Reicha) bankierów obowiązywała reguła 3-6-3, tj. płacimy 3 procent za wkład oszczędnościowy, pobieramy 6 procent za udzielony kredyt i od 3 po południu gramy w golfa, i zasadę winner-take-all ograniczono jedynie do pola z tee, green, dziurami i wetkniętymi w nie tyczkami.
    I tak oto kulturą winner-take-all przeniesiono z pól golfowych do życia, eliminując przy tym obłudę metafory, że życie jest grą w golfa. Czyż walka z regułą winner-take-all nie jest zawracaniem kijem Mississipi i St. Lawrence? Oczywiście mam nadzieję, spodziewam się, że podatki od “niebotycznych zarobków” zostaną w USA podniesione.

    3. Niewątpliwie dolne 10 procent, może 8,5% albo 11 i 3/4, wymaga uwagi – pytanie jak się nimi zajmować. Ale Ty zacząłeś o górnym 1 procencie, a ja nie potrafię już tak sprawnie dzielić uwagi, nie ten wiek.

    4. Zgoda, ekonomia jest wiedzą taką samą jak hudraulika – gdy naprawiam coś w zlewie lub innych hydraulicznych miejscach w domu, to zawsze eksperymentuję. Ale nie słyszałem jeszcze polityka, który mówiłby o hydraulice i hydraulikach, z wyjątkiem polityków francuskich. Jak wiadomo, ekonomia jest nauką społeczną, matematyka głównie służy do wyłuskania i obrobienia danych statystycznych czym nie różni się od socjologii czy dziedzin psychologii, a także do modelowanie na bazie zebranych danych. Do tego dochodzi strona finansowa, jak nigdzie w naukach społecznych, a finanse najpraktyczniej jest sprowadzić do arytmetyki i sald, a w dalszym kroku do probabilistyki i ryzyka. Ale nad wszystkim kontrolę trzymać musi zdrowa, pragamtyczna polityka i strategia, zdaje mi się.

    5. Prawdę mówiąc nie widziałem, ani nie wyobrażam sobie “ekonomisty szepcącego do ucha złote pomysły na uzdrowienie świata”. Myślę, że taki obraz jest blagą, czy to jako opis rzeczywistych procesów decydowania, czy jako normatywny postulat. Chyba że Alana Greenspana (i podobnych … kropkuję z braku właściwego określenia) nazwiesz ekonomistą, a ekonomię przyrównasz do gry na saksofonie.

    Pozdrawiam

  189. Skoro absolwent nie potrafi przetłumaczyć z angielskiego, mimo wyraźnych inklinacji językowych, np. mimowolnego :roll: mylenia “maklera” z “malwerem” (od słowa “malwersacja?), więc przetłumaczę:
    The estimates for 2010 are partial but, says the World Bank, they show global poverty that year was half its 1990 level.

    Szacunki na rok 2010 są częściowe (ew. niepełne), ale jak podaje Bank Światowy, pokazują one, że ubóstwa na świecie tego roku (2010) było o połowę mniejsze w stosunku do poziomu z roku 1990.

  190. passpartout, 3:38
    Nie ma, i nie miałem wątpliwości, że przytoczone zdanie nie zostało precyzyjnie napiane. Niemniej myśl ogólniejsza była tak, że szwajcarscy uczestnicy referendum wykazali determnację w powstrzymywaniu ingerencji państwa. A najlepszym przykładem było utrzymanie 4 tygodni jako minimalnego urlopu pracowniczego.

    Niewątpliwie ulgi i odpisy podatkowe oraz inne podatkowe regulacje stanowią “subsydia”, czyli zachęty do podejmowania takich a nie innych decyzji mających efekt finansowy. W końcu opieka nad młodocianymi lub niedołężnymi członkami ma konsekwencje finansowe dla budżetu rodzinnego. Są dobre i złe zachęty. Wydaje mi się jednakowoż, że wynik na pytanie o urlopy nie ma najmniejszego związku z niezamożnością większości Szwajcarów. Ale blog wytrzymał i wytrzyma nie takie fantasmagorie rozentuzjazmowanych dyskursem lewicowym blogowiczów :P

  191. mentor 4 kwietnia o godz. 15:09
    ===========================
    >>> Georges53 – wstydu oszczedz,wracaj do roboty. >>>
    Ma Pan racje, wdepnalem nieostroznie.
    DoZo.

  192. TJ 21.03 (w.zw. z absolwent 13:11)
    Nie zabieraj głosu bo się nie znasz, bo na studiach nie przerabiałeś statystyki (i nie zdałeś egzaminu), na wykładach której dowiedziałbyś się, że prognozy, przewidywania i estymacje nie są żadnymi wyliczeniami, dlatego nie mogą być częściowe, jedynie stronnicze, szczególnie po kryzysie. I nie myśl sobie, że estymacje i prognozy są raczej błędne, gdy posługują się złą formułą, czy metodą estymacji, albo niepoprawnie zebranymi danymi z próby losowej, albo że estymacje to nie są oceny, wnioski, tezy, opinie, wypowiedzi, które mogą być stronnicze, rozumiesz? A jak nadal masz wątpliwości w tej sprawie to poczytaj sobie poezję Gałczyńskiego. A w ogóle wszystko, co wydrukowano w le Monde Diplomatique jest impartial, i tam znajdziesz jedyną impartial and undeniable true. I żebyś się nie powoływał na jakiekolowiek inne źródła. I zapamiętaj to sobie. A o tym, czy jesteś wytrawnym czy tylko partial tłumaczem z angielskiego decyduję ja, nikt inny, i zapamiętaj ten wykład, bo nie zdasz u mnie egzaminu, rozumiesz! I nie łudź się, że go zdasz, jak będziesz się zadawał z tym malwersantem TO. Bezstronnie Ci to mówię.

  193. TJ z godz. 11:20
    Dzięki za wyjasnienia. Jestem pod wrażeniem krytycznej oceny. Choć sam bym to ujął ostrzej.
    Pozdrawiam

  194. Kartka z P. i TJ
    Nie zamierzam bronić Tuska w żadnej sprawie … ani Pawlaka, ani wyborców, których lewicowy dyskurs skłonił do głosowania w 2005 roku na Lecha Kaczyńskiego, przeciw Donaldowi Tuskowi, a ostatnio na wybranie do Sejm stronnictwa PSL jako stabilizatora liberalnych zapędów u Donalda Tuska. Ani nie będę bronić namawiających do nie głosowania na Platformę, tylko na Palikota, SLD czy do zupełnego zniszczenia kartki wyborczej, bądź jej nie pobrania.

    Po ostatnim komentarzu Jacobsky’ego (16:31) dwie tezy są nie do obrony:
    (1) że w Polsce nie słyszy się lewicowego dyskursu – o tym już pisałem,
    (2) że lewicowy dyskurs jaki się w Polsce uprawia jest zdrowy, dobry i moralny.
    To są po prostu dwie mylne bzdury.

  195. ET

    Z tabliczką mnożenia dajesz jakoś radę, przynajmniej x 2 – well done! Tyko po co tu aż tak zadzierać nosa? Miejże umiar.

    Ja nikogo nie atakuję, tylko oczekuję zwrotu sałaty (z procentami a la Goldman), i tyle. Mnie Izrael jako taki ani ziębi, ani parzy, o ile nie morduje akurat sąsiadów, albo jego liderzy nie pysznią się publicznie, że wykupują świat: http://www.youtube.com/watch?v=mGw8mKIZaKg

    ET, matematyka jako się rzekło, git, ale z pamięcią to już chyba trochę gorzej – gdzież ten twój ratunkowy Amorozo się zapodział? Pewnie go zastrzelili na Flotylli Wolności…

  196. Telegraphick Observer z 15,46
    Dzięki za wyjaśnienia. Istotnie z systemu emerytalnego psie łajno zostało. Ale ja bym nie obciązał za to “lewicowego dyskursu”. To raczej populizm – bez ideologicznych kolorów – zrujnował system zabezpieczenia spolecznego. Wszyscy – od tutejszego tzw “lewa” do tzw “prawa” to czynili.
    Nie uważam też, że blog tonie w lewicowym dyskursie. Tu lewicowców jest co kot napłakał – trzymając się zwierzęcych metafor. Tu ton nadają populistyczni etatyści. A precyzyjnie mówiąc postpeerelowscy etatyści. To oni uparcie twierdzą, że jak piszesz, – “państwo opiekować się musi wszystkimi obywatelami, także tymi zamożnymi i zabezpieczać im emeryturę w pełni.”
    Słusznie, lewicowo Jacobsky zwrócił uwagę na znaczenie kropotkinowskiej kooperacji społecznej. W tym sensie kooperatywność oznacza wyjmowanie spod wladzy biurokratycxznego panstwa obszarów społecznej aktywności i – jak pisał Abramowski – zastąpienie biurokracji związkami kooperatywnym zrzeszającym – oczywiście dobrowolnie – wolnych wytwórców.
    No ale etetyści blogowi kooperować nie chcą. Oni chcą panstwa. I nie przeszkadza im, że te oczekiwania formułują hałaśliwie na blogach kooperatywy, bo tym jest przecież spółdzielnia dziennikarska “Polityka”.
    Wkrótce przyjdzie zmieniać nazwę tuskowej reformy z “67″ na “od 14 do 75″. I wtedy dopiero będzie jazda o jakiej nawet Piotr Aleksiejewicz Kropotkin nie śnił
    http://www.youtube.com/watch?v=Hc4SpXTfhxs
    Pozdrawiam

  197. Ekonomia jest nauką
    Jacobsky
    4 kwietnia o godz. 14:19
    telegraphic observer,

    Mój komentarz

    Autorze, Twoje wywody są przekonywujące w dużej części, ale są także “wiotkie”, jak zwykle w przypadku budowania analogii nauk społecznych do nauk ścisłych.

    Fakt, że ekonomia jest nauką społeczną, nie oznacza, że nie jest nauką w ogóle. Dla przykładu medycyna jest mieszanina rzemiosła, np. metody terapeutyczne oraz ścisłych nauk, np. biochemii, biologii komórki ( w sensie sprawdzalności jest to nauka ścisła), także fizyki, itd.

    Ludzie narzekają powszechnie na medycynę, że sobie nie radzi ze wszystkimi chorobami, bo nie radzi, ale czy doktorzy zaprzestali leczyć?

    Porównanie ekonomii kapitalistycznej z darwinizmem jest atrakcyjne, ale i deprecjonujące dla ekonomii. Darwinizm (społeczny) to w tym porównaniu raczej ślepa ideologia przyznająca rację mechanizmom bezwzględnej walki na śmierć i życie.

    Jest faktem, że w ekonomii, jak w każdej nauce, próbuje się plenić szarlataneria. Drugim faktem jest podstawowa słabość ekonomii widziana oczyma wielu ludzi, w tym laików – ekonomia nie potrafi przewidzieć przyszłości w dłuższych horyzontach. Nie można przyszłych stanów dokładnie wyliczyć, wywnioskować, przeprowadzić dowód wprost, ani nie wprost.

    W naukach społecznych, szczególnie w tej części, które dotyczą prognozowania, a w ekonomii jest to w istocie prognozowanie przyszłości społeczeństw, naukowcy nie powinni obwieszczać swoich przewidywań ex cathedra, nie powinni zachowywać się jak namaszczeni, ogarnięci gnozą.

    Kto powinien tego pilnować? -Ich współtowarzysze w nauce, politycy i opinia publiczna. Nie zawsze to się udaje. Media żądne sensacji, odmienności, teatru będą publikować na czołówkach każde curiosum mając nadzieje na swoje wyższe dochody (darwinizm w mediach).

    Jeśli ktoś twierdzi, że ekonomia nie może być, nie jest w stanie być nauką, to co proponuje w zamian?

    Pzdr, TJ

  198. @telegraphic observer
    Widzę, że tęsknisz za mną – to miłe. Niebawem spojrzymy sobie w oczy.

    Zauważyłem w Twoim zdaniu do Jacobsky’ego
    Chyba że Alana Greenspana (i podobnych … kropkuję z braku właściwego określenia) nazwiesz ekonomistą, a ekonomię przyrównasz do gry na saksofonie.
    „coś na kształt” niepochlebnej opinii o AG.

    Przypomniałem sobie Twoją reakcję na moje zdziwienie, że AG, już na poważnej posadzie w banku, nauczył się co to spread i że bank na spreadach zarabia(!!!). Twoja reakcja była jak zwykle „alergiczna”, jak zwykle wysilałeś się aby moje zdziwienie ośmieszyć.
    Ale ja Ci wszystko wybaczę, bo Cię lubię.
    Pozdr
    PS
    Daniel Passent nareszcie „prztyknął” tego gadułę, p. Stopę, który irytuje ględzeniem do bólu.
    A myślałem, że to kumple i DP nie chce kumpla „prztyknąć”.
    Ja też lubię odgłosy kortu i nie mogę wyłączać dźwięku.

  199. telegraphic observer
    4 kwietnia o godz. 17:57
    TJ 21.03 (w.zw. z absolwent 13:11)
    “Nie zabieraj głosu bo się nie znasz, ”

    Tak toczno, tawariszcz kamandir!

    Pzdr, TJ

  200. TO,
    co rozumiesz przez “szwajcarscy uczestnicy referendum wykazali determinację w powstrzymywaniu ingerencji państwa”? Jakiej ingerencji? 8O
    Referendum dotyczyło inicjatywy ustawodawczej lansowanej przez związki zawodowe, zwalczanej przez pracodawców, nie popieranej przez rząd. Podpisy zbierano w latach 2008-2009, zebrano wymaganą liczbę, inicjatywa nabrała ważności, w końcu doszło do głosowania czyli referendum.
    Wygrali przeciwnicy.
    Toż mówię, że nie masz pojęcia o demokracji bezpośredniej ;)

  201. stasieku 19:18
    <>

    Mignął na blogu wpis o felietonie tenisowym, czym przypomniał mi o nowym numerze POLITYKA 14. Faktycznie redaktor Stopa jest doprowadzony do równowagi. Moim zamerykanizowanym zdaniem informacje, detale i statystyki są cześcią sportowego przeżywania i do relacji Bogdana Tomaszewskiego nie ma już dla mnie powrotu, ale przesadzać nie należy. Znaczy się, w przywracaniu Polski zachodniemu światu.

    Zaiste, to już za dni parę. Sprawdzam tylko, czy wszyscy – puk puk w niemalowane – żywi i są w stanie się obronić od moich alergicznych reakcji. Alergicznych? Hm. AG wgniatam w glebę, bo tako rzecze LB i WG – widzę, że nie pobrałeś lekcji u absolwenta.

    Jacobsky i TJ, nt. ekonomii jako nauki

    Oto przykład stosunkowo łatwego, ale technicznego wywodu naukowego; temat może nie jest nazbyt “sexy” – obszar optimum walutowego (optimum currency area) Mundela i inne teorie a waluta europejska. Polecam:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,109170,11484011,Kenneth_Rogoff__A_Centerless_Euro_Cannot_Hold.html

    Kartka z P. 18:59

    Wreszcie się doczekałem zastąpienia mojego “lewicowego dyskursu” (od początku powinien być w cudzysłowie) bardziej właściwym, poprawnie oddającym sens określeniem – populistyczny etatyzm. Dzięki. Może tak na to patrzy także red. Passent i nie traktuje tych wytworów “niezdrowych propaństwowców” i innych popaprańców postpeerelowych jako lewicowy dyskurs.

    W innym miejscu deklarujesz się jako ostrzejszy krytyk, może i najostrzejszy. Okay (jak mawia Radek Sikorski). Pytanie tylko, czy należy ostro traktować osoby, czy idee. Wg. mnie Tusk nie jest winien, aczkolwiek w tej układance przypadła mu rola firmowania, może nawet pielęgnowania tego szaleństwa.
    Co w domu wariatów zasługuje na najostrzejszą krytykę i drwinę, zachowanie pielęgniarzy, czy pacjentów?

  202. passpartout, 19:51
    Toż mówię, że mylisz demokrację związkową z demokracją krajową.
    Związki (w sprawie przedłużenie mimalnego wymiaru urlopu) nałożyć chciały zbędny gorset regulacji i przymusić pracodawców do obowiązkowego udzielania 6-tyg. urlopu. A wyborcy (w referendum) uznali to za uzurpację.
    Ale Ty widzisz lepiej?

  203. Telegraphick Observer
    Zgadzam się, że po prostu Tuskowi przypadła mu rola grabarza pewnych idiotycznych poglądów. Ale lichy z niego grabarz – stąd moja ostra krytyka. Nie pali mu się do tej roboty. Myśli, myśli, waha się, pół łopaty ziemi do grobu sypnie i znow mysli, nie wie co robić. A dzieci po nieboszczyku coraz głośniej lamentują – “co my bez taty zrobimy”. No to on znów pół łopaty. I pociesza, cukierki rozdaje … . A nieboszczyk coraz mocniej cuchnie.
    Dlatego wciąż piszę – od miesięcy – do premiera “weź pan w końcu ten grob zasyp, uklep, postaw tabliczke “tu leży zmarłe po cięzkich mękach panstwo opiekuńcze” i idź na piwo. A nam daj zacząc na nowo urządzać sobie zycie. Już bez tego państwa. Albo zmień pan pracę”
    Pozdrawiam

  204. TJ, 19:16 — Ekonomia jest nauką

    W ekonomii państwowej, w odróżnieniu od prywatnego biznesu (ekonomicznego), naukowe prognozowanie przyszłości nie jest najpoważniejszą czy wiodącą czynnością, bo to nie jest meteorologia, lecz aktywna, mięśniasta nauka o zacięciu politycznym. Raczej symulowanie poszczególnych rozwiązań polityki gospodarczej, efektów regulacji, się robi, oraz różne przewidywania o przyszłym zajściu nieprognozowalnych zdarzeń. Nota bene, demograficzne ekstrapolacje trudno nazwać prognozowaniem choć sięgają one w daleką przyszłość. Centralna jest polityka makroekonomiczna, tj. pieniężna (bank centralny) i fiskalna (budżet finansów państwa). Przewiduje się jej skutki, np. NBP robi prognozy sytuacji inflacyjnej w oparciu o jako tako w danych warunkach krajowych ugruntowaną metodologie, RPP podejmuje decyzje, a Balcerowicz i inni krytykują z tylnego siedzenia.

    Podobnie krytykowano amerykański the Fed z ówczesnym Greenspanem, że przegrzali gospodarkę w latach 2002-05, szczególnie akcję kredytów hipotecznych i doprowadzili do późniejszej bańki w ramach szerszego ekonomicznego “scheme”, czyli konspiry. Zbyt optymistycznie modelowano i kombianowano, bo normalnie musiałby się odezwać skok inflacji, ale Chińczyki spuszczali tę parę z systemu kupując obligacje USA. Administracja Busha chciała dobrze, że aż za dobrze. To wszystko znane, ale ilustruje “ekonomiczne” problemy z prognozowaniem makroekonomicznym, bo są one de facto polityczne. W Polsce też.

    Dzisiaj (as we speak) the Fed i Bernanke przekreślili nadzieje na QE-3 (druk pieniędzy) oraz bezwarunkowe trzymanie stóp procentowych blisko zera przez trzy lata, co spowodowało reakcję “spekunków”. Może coś dojrzeli w danych. A może konspirują przeciw Obamie i schładzają, aby naród nie poczuł się zbytnio na luzie w czasie wyborów w listopadzie. I tak to się wszystko kręci, pardon – płynie.

  205. TJ, 19:16 — Ekonomia jest nauką

    p.s.
    Właściwie odpowiada mi przyrównanie ekonomii do medycyny, przy stosowaniu której dochodzi do tragicznych konsekwencji szczególnie wobec niczym nie uzasadnionych oczekiwań względem nieśmiertelności. W ekonomii, jak w medycynie, decydujący jest zdrowy tryb życia i w sytuacji krańcowej nawet najlepsza nauka rozkłada ręce. Nawet to jest podobne, że kiedyś najwięcej w społeczeństwie było “lekarzy”, teraz rozplenili się “ekonomiści”.

  206. Jacobsky, 14:19

    Gdybym był biologiem “skończonym”, a nie napatrzył się na świat żywych ludzi oczami ekonomisty ze wszystkimi szykanami jakich doświadczyłem w PRLu, nie tylko ja zresztą, ale wszyscy innowatorzy i marzyciele, to pewnie inaczej bym teraz śpiewał na temat teorii Winner-take-all. Ale cóż może mnie obchodzić kropotkinowska kooperacja (Kropotkin był zoologiem) w proporcji do niekooperatywnych (jak to porównanie sugeruje dość dla mnie kuriozalnie) selekcji naturalnych. Ale jak tak ma ujęte życie, to wydaje mi się, że w życiu społecznym dominuje kooperacja i różnica w poziomie kooperacji w stosunku do konkurencji między np. Niemcami a Chinami czy USA, albo w USA przed Reaganem i po Reaganie były różne. A może ktoś to zmierzył, czy mamy rozpatrywać to na bazie intuicji biologów?

    Nie jestem propagatorem ani zwolennikiem teorii W-T-A, ale takie są fakty. Próbuje się twierdzić, że jest to wynik neoliberalizmu. Prawdopodobnie tak, ale tylko pośrednio, gdyż ludzie poczuli się wolni ekonomicznie, więcej drobnych inwestorów-ciułaczy jest na rynku (choć to może być wina demograficznego boomu emeryckiego), ponadto ludzie mają więcej pieniędzy do wydania i chodzą na turnieje tenisowe, płacą za bilety i wymagają od zwycięzcy najwyższego poziomu gry. Za czasów Jadwigi Jędrzejewskiej w Wimbledonie nie było takiej forsy do wygrania, był to rok 1937, czas bez globalizacji i handlu, za to pełen etatyzmu i totalitaryzmów, ale mimo to nagrody już wtedy były wysokie.

    Argument o motywacji Gatesa czy Zuckerberga oraz niezliczonych rzesz artystów, wynalazców czy tenisistek jest ciekawy. Oto mamy artystkę na początku kariery i ona się zastanawia ile zarobi za 20-30 lat, miliony czy miliardy. I to nie robi dla niej różnicy, faktycznie, ale gdy po sukcesach pierwszych 10 lat zastanawia się ile zarobi za 10-20 lat, itd. to czy można obstawać, że nigdy dla niej to nie będzie miało znaczenia. A dla tenisistki? W końcu w całym tym procesie dochodzenia do miliardów lub milionów, tym jednostkowym życiu odsuwa się inne możliwości, spokojnego zarabiania 50 tysięcy na rok, albo więcej. Ale gdyby jednak walczyła i doszła do finału, to chyba ma znaczenie to, że za 1. miejsce jest 750 tys, a 300 za 2. Albo czy IBM wygrywa z HP, czy nie. Oczywiście każda idea jeszcze nie zrealizowana jest utopią, ale tego anarchistycznego, kropotkinowsko-kooperacyjnego społeczeństwa w tej epoce na Ziemi nikt nie zamierza realizować, nikt nawet nie próbuje, nie przymierza się, w komunistycznym widzie. Jedynie biologowie i inni marzyciele, czy to nie świadczy o arogancji, o ich odklejenie się od bazy rzeczywistości naszej.

    “Sam fakt istnienia dziesiątek teorii ekonomicznych w odniesieniu do tej samej rzeczywistości” – biolog oczywiście lepiej to wie, ale mi się zdaje, że obecnie przeważa w miarę jedna zbiorowość składników tej niedoskonałej nauki, wcale nie skonfliktowanych ze sobą, jak na tę postmodernistyczną epokę przystało całkiem eklektyczna, jest i keynesizm, jest monetaryzm i coraz nowsze ich hybrydy. Są odmienne warunki do których je się przykłada, duńskie, malijskie, albertskie, saudyjskie, węgierskie i fińskie. Ogólnie teoretycznego spory są złudzeniem, fatą mruganą – Wiech by powiedział. Kołodko nie czyni sporu, on nie przedstawia żadnej odmiennej teorii. Tak samo Krugman, tylko się politycznie spiera w NYTimesie. No może Ron Paul ze swoją szkołą austryjacką robi furorę wśród niezorientowanej młodzieży.

    Poza tym śmiała teza, że ekonomia “przeszła na bezwarunkowe usługi polityki” wymaga jeszcze dopracowania.

  207. @TJ
    =======================
    Szanowny Panie,
    Zamiescilem niedawno takie wyjasnienie, ktore tutaj cytuje:

    “Ja tu nie staram sie biegac za experta; ja tu jestem by sie dowiadywac czegos nowego i ciekawego od lepszych od siebie. Podrzucam OBSERWACJE i prosze [ implied - nie wiem jak to po polsku ] madrzejszych o wyjasnienie, jak to mam wpasowac do obserwowanej rzeczywistosci”

    Wymiana mysli z Panem nie posunela stanu mojej wiedzy ani o krok.
    Pozdrawiam z daleka. I niech tak zostanie…
    Georges53.

  208. Prawdy nigdy dość dlatego też częściowo powtarzam mój wpis u pani Paradowskiej.
    Aktualnie się dzieją takie sprawy poityczne, że ho, ho…
    Między innymi “GW” – dzisiaj – rączkami swojego cyngla Agnieszki Kublik bezpardonowo atakuje, szkaluje i rozprawia się z miesięcznikiem, który się jeszcze nie ukazał, a którego numer zerowy można obejrzeć w siedzibie SLD. Miesięcznik ten nazywa się “Tak po prostu” i będzie dostępny po 15 kwietnia.
    Dodam, że redaktorem naczelnym jest ceniona przeze mnie Agnieszka Wołk Łaniewska a pismo wydawane jest sumptem SLD i ma wyręczyć w swych opiniach na temat tej partii m.in. “GW” z jej autorką Kublik.
    Jako, że nie zdołam zbliżyć się poziomem do wiader pomyj wylewanych przez Kublikową załączam jedynie link do artykułu
    http://wyborcza.pl/1,75478,11481675,Gwiazda__apos_Dziennika_Telewizyjnego_apos__twarza.html
    Jako głos w dyskusji załączam również wpis blogerki Anny12-3
    http://ludzie.gazeta.pl/anna12-3/0,0.html
    Nic dodać, nic ująć!
    Zagrożenie Palikota?

  209. Ech, Telegraphic :roll:
    demokracja związkowa, demokracja, krajowa, federalna, kantonalna, partyjna, chłopska, robotnicza, w końcu ludowa? ;)
    W ostatnim referendum głosowaniu poddano 5 pozycji.
    W jednej z nich lobby księgarzy i wydawców (demokracja wydawnicza) próbowało przywrócić stałe ceny książek sprzedawanych na szwajcarskim rynku (kolejny gorset, zniesiony kilka lat temu), ale demokracja czytelnicza te zakusy odrzuciła.
    I co Ty na to?
    Demokracja wojskowa chce nas przymusić do zakupu samolotów bojowych (22 sztuki za 3,1 mld franków) kosztem oszczędności w edukacji, rolnictwie etc. Zapowiada się kolejne interesujące referendum.

  210. Pan Daniel Passent,
    miło, że zauważył Pan mój wpis, dziękuję.
    mag, kartka i inni,
    Wam również dziękuję za wspólny kawałek wirtualnej drogi i z przyjemnością spotkałabym Was w rzeczywistości. Lubię ludzi mądrych, od których mogę się czegoś nauczyć. Serdecznie pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt.

  211. “Gdy się dwa lata sra na groby, gdy się dwa lata gnębi, wyśmiewa, upokarza i krzyczy: „dość Smoleńska”, to trzeba być konsekwentnym. Iść sobie w swoją stronę, na spacer, do kina na „Kac Wawę”, patrzeć w przyszłość i w ogóle się Smoleńskiem nie zajmować” pisze Matka Kurka

    http://www.kontrowersje.net/tresc/zydowskie_placzki_krokodyle_lzy_i_zamkniete_dzioby_tych_co_maja_dosc_smolenska

  212. @telegraphic observer
    4 kwietnia o godz. 22:40
    “Właściwie odpowiada mi przyrównanie ekonomii do medycyny”

    Cóż za bzdet!

  213. Ziebia mnie i parza wszystkie panstwa, ktore zamierzaja lub wrecz morduja sasiadow. Uwaga wybiorcza jest uwaga lustrzana. Zglodnialym polecam ostatni poemat Noblisty.
    ET

  214. Od sciany do sciany….

    Salonowi antysemici postrzegaja problemy wielostronne, jednostronnie. Dlatego tez krytyka ostatniego wiersza Grassa jest podstawna. Salonowi antysemici slusznie korzystaja z prawa do krytyki. Krytyka krytyki dotyczy jednak „tenoru“, ktory dominuje w ich krytyce i zaglusza postawe zdroworazsadkowa. Tenor, w ktorym slychac stereorypy, klisze prawicowonarodowe staje sie nieslyszalny lub jednostronnie slyszalny. Stawiajac problem na glowie bagatelizujemy kwestie polityki iranskiej (kilku facetow „rzadzi“ narodem). Pozostaje pytanie skad przychodzi zagrozenie.
    Pamflety oraz jednostronne postawy agitacyjne nie zmienia rzeczywistosci na Bliskim Wschodzie.

    ET

  215. Wczoraj wieczorem Pan Redaktor nawiedził /wraz z wnukami / Kraków. W Centrum Kultury Żydowskiej na Kazimierzu promował swoja nową książkę. To Centrum pełni niezwykle ważną role w życiu kulturalnym miasta i jest wzorem kształtowania postaw obywatelskich. Dzięki znakomitemu szefowi Panu Joachimowi Russkowi. Chętnie tam bywam. Przyszło wiele ludzi, przeważnie rówieśników i elity kulturalnej dawnego okresu. Na podstawie zachowanych fotografii Pan Redaktor przedstawił swoją tragiczną, ale i imponującą biografię, którą mógłby z powodzeniem obdzielić wielu zdolnych ludzi. Miał w tym wiele szczęścia spotykając po drodze znakomitych i ambitnych ludzi z wielu sfer ówczesnego życia, których wpływ z jego osobistym talentem pozwoliły na wyróżnienie go jako geniusza publicystyki i dziennikarstwa współczesnej historii. Wiele zawdzięcza swoje czynnej obecności w życiu politycznym i kulturalnym Polski Ludowej, o czym jednak dyskretnie nie wspomina. O tym śmiało pisze Andrzej Walicki. A przecież dzięki niej i dla niej bywał w Berlinie, Leningradzie, Princeton, Chile, na nartach we Włoszech i spotykał tytanów polityki światowej. I był długo w POLITYCE przy Rakowskim, czyli blisko samych szczytów władzy. Atmosfera w Centrum była miła, można powiedzieć swojska i delikatna. Siedziałem cicho w kącie wsłuchując się w ciekawe historie, trochę już znane, ale utkwiły mi w pamięci dwie konkluzje Redaktora. W pierwszej zwrócił uwagę na systematyczny zanik prasy papierowej. Co może i dobrze. Ludzie lepiej czują się teraz w “galeriach” niż przy oglądaniu kolorowych reklam majtek, staników lub banków. W drugiej śmiało zaanonsował pogląd, że
    dzisiejsza Polska przedstawia szczytowe osiągnięcia narodu w okresie tysiąclecia. Z Pozycji warszawskich salonów lub obrazków telewizji może i tak to wygląda. Nikt nie chce powrotu do dawnych czasów, jest to niemożliwe. Ale dlaczego Polakom każe się żyć w cieniu IPN, inwigilacji, kłamstwa historycznego, dyktatu kościoła, emigracji do zmywaków, bezrobocia i braku szans młodego pokolenia, magistrów z wykształceniem podstawowym, ubogich za 1111 zł miesięcznie, głodnych dzieci, regresu kultury, regresu nauki i zaniku inwencyjności, korupcji, nepotyzmu, partyjniactwa, wyrzucanie na bruk, umów śmieciowych, likwidacji zdobyczy socjalnych, wrogości do sąsiadów, wydziedziczenia i służalczości wobec mocarstwa. To tak tylko rękawa. O tym co niektórzy piszą, a wiadomo, że jeszcze o czym innym ludzie mówią. W sumie wieczór bardzo ciekawy A Redaktor na końcu trudził się przy podpisywaniu wielu egzemplarzy książki.

  216. http://aheadoftheherd.com/Newsletter/2012/Stormtrooping-USA.html

    Sebastian ; godz 13:42, ja tez mniej wiecej to tak postrzegam,chociaz mial bym
    problem tak ladnie po Polsku to wyrazic.

    Pozdrawiam Ted.

  217. Telegraphic Observer. 1.17. Może byś tak coś więcej o tych szykanach. Wielu z pewnością chętnie poczyta. Najlepiej to tymi oczami ekonomisty. “Gdybym był biologiem „skończonym”, a nie napatrzył się na świat żywych ludzi oczami ekonomisty ze wszystkimi szykanami jakich doświadczyłem w PRLu, nie tylko ja zresztą, ale wszyscy innowatorzy i marzyciele, to pewnie inaczej bym teraz śpiewał na temat teorii Winner-take-all.”

  218. ….To tak tylko rękawa….o tym marzy Jasny Gwint.

    ET

  219. ET

    Nie ma takich państw zbyt wiele na naszym globie, więc za bardzo się nie wyziębisz; pośród świata tzw. cywilizowanego, jedynie USA mogą pochwalić się ustawicznym bieganiem z zakrwawioną siekierą (rzeczywistą lub finansową – skutek ten sam) po całym świecie, natomiast w Azji króluje Izrael, ze swoją ponad sześćdziesięcioletnią tradycją mordu oraz ucisku innych, a przy jego rzeczywistym zasięgu wpływów (vide 29 owacji na stojąco w Kongresie USA dla p. Natenjahu w trakcie jednego zaledwie przemówienia, albo ta chełpliwa, acz szczera do bólu informacja p. Peresa z dołączonego poprzednio linku), USA swoimi wyjątkowymi osiągnięciami na tym polu powinny się chyba solidarnie z nim podzielić, albo chociaż Amerykanie jako tacy. Bywały od czasu od czasu do czasu w różnych miejscach zbrodnicze dyktatury, jednak w znakomitej większości zarządzane oraz inspirowane z zewnątrz. Dlatego nie ma co uogólniać, bądźmy bardziej precyzyjni w diagnozowaniu państwowych patologii i wskazywaniu palcem psychopatów dewastujących wolny świat.

  220. telegraphic observer
    4 kwietnia o godz. 22:28
    TJ, 19:16 — Ekonomia jest nauką
    “W ekonomii państwowej, w odróżnieniu od prywatnego biznesu (ekonomicznego), naukowe prognozowanie przyszłości nie jest najpoważniejszą czy wiodącą czynnością, bo to nie jest meteorologia, lecz aktywna, mięśniasta nauka o zacięciu politycznym. Raczej symulowanie poszczególnych rozwiązań polityki gospodarczej, efektów regulacji, się robi, oraz różne przewidywania o przyszłym zajściu nieprognozowalnych zdarzeń. Nota bene, demograficzne ekstrapolacje trudno nazwać prognozowaniem choć sięgają one w daleką przyszłość. ”

    Mój komentarz

    Zgadzam się częściowo (ale nie stronniczo) – głównym zadaniem ekonomii nie jest prognozowanie demograficzne, czy społeczne. Ale się nie zgadzam, że prognozy nie leżą w głównym nurcie ekonomii. Moim zdaniem ekonomia jest nasycona prognozami, stoi prognozami, żyje z nich, nie może ich pominąć ani się bez nich obejść. Można je także zaklasyfikować jako symulacje. Jeden pies za przeproszeniem.

    Czym są coroczne prace budżetowe, jak nie konstruowaniem możliwie najścislejszej prognozy na przyszły rok, a także na następne? Co to jest ścieżka wejścia do strefy euro, jak nie czystą prognozą, i zarazem planem dostosowywania gospodarki do nowych warunków.

    Czym są co rusz to publikowane badania na temat zachowania się różnych wskaźników makroekonomicznych, jak nie podstawą do budowania prognoz? Bez prognoz i planów nie da się żyć. A zarazem zrozumiałe jest, ze bardzo niewiele prognoz sprawdza się w 100 % i planów jest wykonywanych w 100 %.

    Bada się i publikuje nawet takie trendy, jak zmiany we wskaźniku optymizmu przedsiębiorców, które stanowią nie tylko podstawę do orzekania o bieżącym stanie gospodarki, ale i o trendach na przyszłość. Bada się wiele wskaźników, które są „wyprzedzające”, dają efekty odłożone w czasie i na tej podstawie się prognozuje. Próbuje się przewidywać pojawianie się cykli koniunkturalnych i ich przebieg (z tym jest najgorzej), na tej podstawie proponuje remedia łagodzące, itd., itp.

    Tak więc przychyliłbym się do tezy, że w ekonomii jest więcej prognozowania niż w innych „statycznych” naukach. Bo przecież jedną z podstawowych metod ekonomii jest ekstrapolacja, czyli „przeciąganie” dotychczasowej ewolucji w postaci funkcyjnej na przyszłość, nieraz bardzo daleką.
    Im bardziej rozbudowane narzędzia badawcze ma ekonomia, tym pewniejsze (mniej chybione) są przewidywania. Choć nie możemy obiecywać sobie, że ekonomia będzie kiedykolwiek zdolna do konkurowania z Panem Bogiem.

    Pzdr, TJ

  221. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET
    5 kwietnia o godz. 9:03

    Wygalda na to, ze GG wzial sobie b. do serca wypowiedz ex szefa Mossadu.
    Tak mysle, ale moge sie mylic(?)

  222. Zaluje jednak, ze GG nie wzial sobie ani do serca, ani do “glowy” wypowiedzi prezydenta Iranu. Tak mysle i nie myle sie. Jest to typowa postawa podwujnie myslacych.

    ET

  223. Naliczyłem dzisiaj chyba dwadziescia wpisów Telegrafica, a w żadnym z nich nie ma nic poza demagogią. TO uważa sie za wyrocznie i geniusza ekonomii na tym blogu, co swiadczyłoby o katastrofie intelektualnej w Polsce i Kanadzie bo najwyraźniej Madoff jest jego bogiem i prorokiem ( Winner takes All.) Na szczście jest Jacobsky który z przepiekna swoboda i elegancja rozwala w pył te bzdury.

  224. TJ, 11:30
    “głównym zadaniem ekonomii nie jest prognozowanie demograficzne, czy społeczne” – no tak, ale jeśli za prognozowanie uznać metody oraz akty mniej lub bardziej formalnego przewidywania przyszłości, nota bene zawsze wycinkowej, to w tym czym zajmuje się ekonomia jest cała mniej widoczna masa tej góry ludowej, na którą składają się rozliczne analizy i dywagacje o przeszłości, o tym co na prawdę zaszło, jak się jedno z drugim łączy, co w końcu wykorzystane być może w prognozowaniu przyszłości. Innymi słowy, jest prognozowanie w śwetle jupiterów i żmudny nawał pracy o tym co się właśnie i właściwie stało, wszystko połączone sprzężeniami zwrotnymi i innymi.
    Przewidywanie prowadzi do decyzji, ale można śmiałą tezę dać, że predykcje i decyzje czysto ekonomiczne są krótkookresowe, bo ekonomia splata się z prawem i polityką socjalną, rządzeniem i administrowaniem, urbanistyką i drogownictwem, itp.

    Holistycznie panie, holistycznie trzeba, ale bez niepotrzebnego powoływania się na oczywistości Grzegorza Kołodki. ;)

  225. jasny gwint
    9:45 – dzięki za relację z Krakowskich Salonów
    9:53 – przyjdzie na to czas, niemniej z perspektywy tutejszej widzę ogrom szykan, jakie “minony system” zadawał człowiekowi w różnych jego rolach i na różnych etapach życia. Myślę, że pozostało coś z tego klimatu, jakby skłonności do ich zadawania i przyjmowania.

  226. passpartout
    Och, nie zadawaj retorycznych pytań po próżnicy.
    Rzecz jasna, że wydawcy i księgarze nie są żadną liczącą się demokracją. Podziwiam demokrację szwajcarską, choć znam ją głównie z Twoich opowiadań.
    I nie rób sobie kolejnej zgrywy z demokracji, po tym jak ja skrytykowałem “demokrację” związkową. Chyba, że chcesz powiedzieć, że demokracja związkowa jest podobna do demokracji wojskowej, co wydaje mi się być tylko lekką przesadą. ;)

  227. jasny gwint:
    “Ale dlaczego Polakom każe się żyć w cieniu IPN, inwigilacji, kłamstwa historycznego, dyktatu kościoła, emigracji do zmywaków, bezrobocia i braku szans młodego pokolenia, magistrów z wykształceniem podstawowym, ubogich za 1111 zł miesięcznie, głodnych dzieci, regresu kultury …”

    Regresu kultury? – czy kultura RP (jej model, etc) ma być powieleniem kultury PRL?
    Głodnych dzieci? – jeszcze trzeba by porównać ilość i jakość żywienia dzieci między epokami, w tym ilość głodnych dzieci. Wszak tv w prl nie pokazywała tych obrazków, wielu innych obrazków.

    Kto skazuje Polaków na te wszystkie plagi? Pan Bóg? Tusk? Solidarność? Jakoś enigmatycznie jasny gwint pisze tym razem, oszczędnie. Nie przejdzie mu przez myśl, że to dziedzictwo prl jest właśnie, emigracja zarobkowa, niskie dochody i dyktat kościoła. Ale te tematy już chodziły … i chodzić będą, nawet jak wszyscy żyjący w prl pomrą. Nie będzie emigracji zarobkowej, ale coś innego do biadolenia się znajdzie. Imigracja zarabkowa choćby.

  228. telegraphic observer,

    Ty nie przekonasz nie, a ja Ciebie, a więc po co ciągnąć tę dyskusję ? Na Twoje argumenty znajdą się kontrargumenty, na moje również, czego dowodzi Twój wpis. Masz prawo myśleć swoje, podobnie jak ja. Na szczęście ani Twoje, ani moje pojmowanie świata ma wciąż dokładnie tę samą wartość: jeden głos.

    Przyznaję (to również do TJ-ta), że przejaskrawiłem zdrowo krytykę ekonomii, ale jest to chyba objaw pewnego zmęczenia powtarzanym jako usprawiedliwienie, wymówka czy co tam jeszcze stosownie do okoliczności slogan o prymacie ekonomii (“Ekonomia najpierw !”, “Ekonomia, głupcze !”, i te sprawy) w sytuacji, gdy jest to dziedzina poznania i analizy bardzo kulawa, w czym tkwi całe nieszczęście ekonomii i w ogóle chyba naszych czasów.

  229. sorry za literowki – pisze w pospiechu. MIalo byc:

    Na szczęście Twoje imoje pojmowanie świata ma wciąż dokładnie tę samą wartość: jeden głos.

    Pozdrawiam

  230. Krótko o najnowszej politycznej poezji Grassa

    Nie przesądzam o słuszności, czy niesłuszności argumentów Grassa owiniętych w wersy jego nowego utworu.

    Proponował bym natomiast się zastanowić, czy to nie jest kolejny z setek sygnałów mówiący o tym, że sprawa Bliskiego Wschodu nie może być uładzona inaczej, jak tylko w ujęciu międzynarodowym.

    Samodzielne interwencje w wykonaniu stron (wielostron) sporu, to brnięcie w bagno konfliktów, bójek, połajanek, mikroutarczek, etc., czyli niebezpiecznej tymczasowości. Najgorszy jest w tym następujący aspekt – było to do przewidzenia już kilkadziesiąt lat temu.

    To wystąpienie wskazuje na konflikt który po wielokrotnych próbach (szczerych i nieszczerych) okazał się raczej niemożliwy do załatwienia własnymi siłami. Zainteresowane mocarstwa i ambitne mocarstewka coraz głośniej grają na nim, co nie może być przyjemne dla świata.

    Raczej nie ma tu nic do rzeczy przezywanie Grassa hitlerowcem. Oburzenie w ojczyźnie Grassa w dużej części jest wybraniające się, zaklinające.

    Pzdr, TJ

  231. Nikt nie staje sie medrcem po przeczytaniu jednej ksiegi w B? Swiatowa polityka nawet dla merdca staje meczaca, bo raczy zapominac problemy za miedza (Bialorus, Rosja…………………………………………………………………………reszte uzupelni medrzec.

    ET

  232. TO,
    Czy uważam, że demokracja związkowa jest podobna do demokracji wojskowej?
    Odpowiem, jak mi podasz definicję “demokracji związkowej” ;)

  233. Panie Redaktorze,
    Szanowni Blogowicze,

    składam wszystkim życzenia przyjemnych, a nawet radosnych świąt.

    Jest to tym bardziej możliwe, bo wraca słoneczna pogoda i można w ostateczności
    wyjść ze zwierzęciem na spacer.

    Jednocześnie pozwalam sobie uspokoić Państwa, że w dającej się przewidzieć przyszlości
    Palikot nie będzie prezydentem, ani nawet premierem Polski.

    Jest to niemożliwe z przyczyn bardzo prozaicznych.
    Naród mający w większości szlacheckie geny, nie zaakceptuje człowieka z takim nazwiskiem na swojego przywódcę.

    Pozdrawiam

  234. Jacobsky
    Twoje i moje pojmowanie świata ma dokładnie tę samą wartość: jeden głos każde.

    Pomijając ograniczony sens słowa “wartość”, to mi się zdaje, że są miliony głosów za jednym pojmowaniem, może tysiące za drugim, i są jeszcze inne pojmowania świata. Jak faktycznie głosy się rozłożą w określonym kraju, niekoniecznie w kwestii pojmowania świata, dowiemy się w najbliższych miesiącach. Nie o liczenie głosów za i przeciw wszak tutaj chodzi. Lecz o przedstawienie argumentów – przecież one są, akceptuję ich istnienie, i w wielu przypadkach ich sens (istnienia) – bo gdyby tego przedstawienia nie było, gdybo to się nie odbyło, to ja bym nie myślał, nie zastanawiał się nad teorią “Winner-take-all”. Jest to fenomen naszych czasów, ludzie go stworzyli, więc czy mam się kłócić z rynkami, postępem technologicznym i naturą ludzką. Zatem – dzięki.

    Jedno wyjaśnienie. Hasło brzmi w oryginale – ECONOMY STUPID. Co znaczy – najpierw gospodarka. W tych amerykańskich wyborach tak będzie. A to przecież nie znaczy – ECONOMICS STUPID. “Ekonomia”, w polskim znaczeniu nauki, po angielsku brzmi – economics.

  235. ET
    5 kwietnia o godz. 12:45

    Szanowny Panie ET

    GG otworzyl usta a Polacy darowanemu koniowi zagladaja w zeby.

    baltazarsaldo

  236. Jeszcze o dyskursach – lewicowym i prawicowym, na przykładzie z bloga.

    TO: W ostatnich 10-50 lat czyste powietrze nie jest wcale luksusem, bo zrobiono wiele w różnych krajach, silniki samochodów produkują mniej spalin, zużywają mniej paliwa, z wielu zamożnych krajów (np. USA) górnictwo niszczące środowisko i wydobycie ropy zostały wypchnięte do krajów biedniejszych. Ale temu przeciwstawiają się związki zawodowe, aby uratować “godne zarobki”.

    Na to Jacobsky: Twoje przykłady o czystym powietrzu są bardzo budujące. Podobnie jak ujmuje oskarżenie, że (jak zwykle) winne związki zawodowe. Widać prawicowy dyskurs ma się tak samo dobrze jak dyskurs lewicowy …

    Przecież ochrona świeżego powietrza jest traktowana poważnie w krajach rozwiniętych, i jest to w znanym od lat konflikcie z pracownikami. Drwale chcą rżnąć i zarabiać, ruch ekologów walczy z wyrębem. Górnicy węgla kamiennego chcą fedrować, ekologiczne regulacje i umowy się temu przeciwstawiają. To są fakty, o których trudno mieć opinię tak czy siak. Można co najwyżej spierać się, że ochrony środowiska jest za mało, a z drugiej strony, że jej rozszerzanie ma też efekty wcale nie uboczne. Czy pisanie o tych faktach jest “dyskursem prawicowym”? W ten sposób cokolwiek się powie o rzeczywistości robi się “dyskursem prawicowym”, zdaje mi się. Słońce świeci, wieje lekki wiatr a białe chmury z lewa na prawo szybko przesuwają się po niebie … ciekawe jak by to widział Jacobsky? inaczej? lewicowo?

  237. jasny gwint; godz 9:45.

    Wszystko co tu napisales to prawda,calkowicie z tym sie zgadzam
    ale dlaczego nie podeszles do gospodarza zagadac chociazby kilka
    slow,napewno byla taka mozliwosc.
    Czyzby zabraklo ci odwagi ?.

  238. telegraphic observer
    5 kwietnia o godz. 13:04
    TJ, 11:30
    „głównym zadaniem ekonomii nie jest prognozowanie demograficzne, czy społeczne” – no tak, ale jeśli za prognozowanie uznać metody oraz akty mniej lub bardziej formalnego przewidywania przyszłości, nota bene zawsze wycinkowej, to w tym czym zajmuje się ekonomia jest cała mniej widoczna masa tej góry ludowej, na którą składają się rozliczne analizy i dywagacje o przeszłości, o tym co na prawdę zaszło, jak się jedno z drugim łączy, co w końcu wykorzystane być może w prognozowaniu przyszłości. Innymi słowy, jest prognozowanie w śwetle jupiterów i żmudny nawał pracy o tym co się właśnie i właściwie stało, wszystko połączone sprzężeniami zwrotnymi i innymi.”

    Mój komentarz

    Generalnie zgadzam się. Problemem nie jest ekonomia jako nauka, tylko po pierwsze posługiwanie się autorytetem ekonomii do wygłaszania twierdzeń nonszalanckich, upraszczających, a przez to nic niewiarygodnych, po drugie postrzeganie przez ogół ludzi ekonomii jako wszechnauki, która ma odpowiadać na wszystkie pytania o teraźniejszość i przyszłość, a tymczasem nie potrafi odpowiedzieć na pytanie prostego człowiek – jak żyć.

    Tym drugim problemem usiłowała się zająć ekonomia polityczna socjalizmu, która była tak dalece naukowa, że nic się nie dało do niej dodać. Oznajmiała wprost – co robić, jak żyć, jak wytwarzać i dzielić. Ci, którzy usiłowali dyskutować, rozbierać twierdzenia na czynniki pierwsze otrzymywali etykietkę. rewizjonistów i buzia w ciup.
    Wszechnauki nie wolno było podważać, ani się mądrzyć na jej temat. Takie wydawałoby się drobne szykany miały swoją siłę rażenia (dla państwa) torowały w PRLu drogę do emigracji zarówno dla filozofów, historyków idei, jak i ekonomistów.

    Z drugiej strony dzisiejsi krytycy ekonomii, wyrażają zawód i zdziwienie, że pewne przewidywania się nie sprawdzają i ta ułomna predyktywność ekonomii staje się wystarczającym dla nich pretekstem aby podważyć wszelkie orzeczenia ekonomistów a samą ekonomię ochrzcić mianem pseudonauki.

    W tym przypadku należy przypomnieć, że rozumowanie zerojedynkowe ma zastosowanie w informatyce i często w kłótniach małżeńskich, lecz nie powinno się pojawiać jako zasada w naukach społecznych, gdzie wszystko płynie.

    Pzdr, TJ

  239. telegraphic, Czytaj tekst z linku Ted. 9.48. Coś o demokracji. Oto mała próbka; The President of the United States claims he has absolute arbitrary power over the life and liberty of every person on earth – that he can order the execution or kidnapping of any person, in any country.

  240. Wpis
    przyświąteczny

    W związku z ciekawą wymianą zdań między Jacobskym i telepraphicem główkuję czy nie zacząć zbierać podpisy pod petycją o ‘odpowiednim’ rozdziale kwot głosów w czasie wyborów.
    Sprawa już na starcie jest bardzo złożona i kontrowersyjna.
    W petycji, którą zamierzam napisać, już na wstępie zaznaczam, że premiuję telegraphica kwotą dwóch głosów przy urnie (to przez ten paskudny neo…), podczas, gdy Jacobsky będzie premiowany kwotą aż dziesięciu głosów.

    Jednak od miesięcy chodzi mi po glowie myśl oczywista, że zdecydowana większość kłopotów jakie trapią ludzkość wynika z przeludnienia. Oto przed paroma tygodniami media cichcem podały, że jest nas już siedem miliardów głów.
    Niedługo będziemy się bić o dostęp do wody pitnej, a zajadać chemikaliami żeby przetrwać.

    Według profesora Lorentza (który badał zachowanie zwierząt), ciasnota wzbudza agresję i wojny.
    Pomyśleć tylko ile by się oszczędzilo na kosztach zbrojenia. Jak polepszyło by się wyżywienie, oświata i opieka zdrowatna (a emerytury można by znacznie skrócić zamiast wydłużać).
    Wystarczy tylko dojść do globalnego porozumienia w celu racjonalnego i świadomego kontrolowania przyrostu naturanego.
    Nie żadną tam metodą kambodżańską, nazistowską czy inną afrykańską.

    Ludzkość miała by wysoki komfort życia za sprawą wysokej techniki, ktora teraz, w większości służy
    do celów mających niewiele wspólnego ze sprawą wysokiej jakościej jakości życia ludzi i przetrwania całej przyrody.
    Można by zaoszczędzić także na zatrudnieniu.
    Na przykład: podporucznik armii amerykańskiej zatrudniony w baze wojskowej zlokalizowanej na środkowym zachodzie, zamiast rano przy kawie, analizować dane satelitarne o ruchach przeciwnika w górzystych terenach Afganistanu i wysyłania na spotkanie z nim bezzałogowy samolot z ładunkami niszczącymi, móglby w tym czasie uprawiać jogigg.
    Wprawdzie praca podporucznika jest też metodą na zmniejszenie populacji, ale bardzo to kosztowna i okrutna metoda, której w okresie przedświątecznym lepiej nie roztrzasać..

  241. Prawdziwi terroryści chcą monopolu, licencji na globalny holokaust – media donoszą:

    Śmiertelny wirus. Utajnili badania.
    Naukowcy dogonili matkę naturę [nikogo nie dogonili, tylko zmutowali wirus popaprańcy] i stworzyli najgroźniejszą odmianę słynnego wirusa H5N1, która potrafi przechodzić z człowieka na człowieka. … Rząd Stanów Zjednoczonych wymusił, by produkcja wirusa była tajna. Żadnych informacji, żadnych konkretów, żadnych podpowiedzi.”

    Jeśli dobrze pamiętam, chodzi o wirus zmodyfikowany niedawno w Holandii, na oficjalne zlecenie USA – o sprawie było głośno jakiś czas temu.

    Osobliwa ta nasza cywilizacja współczesna, gdzie naukowcy zamiast dla dobra ludzkości, pracują na jej zgubę i jeszcze poczytują to sobie za sukces. Ciekawe, czy będą równie entuzjastyczni oraz zaangażowani w destrukcję, kiedy ich własne dzieło wykończy im żony, matki, dzieci oraz przyjaciół.

    ET

    Nie przypominam sobie, żeby Republika Białorusi kiedykolwiek kogokolwiek napadła od samego początku jej istnienia, podobnie jak Rosja po upadku bolszewickiego ZSRR.

  242. Nowy wiek emerytalny to zamach na naszą wolność. Kto dożyje wieku 67 lat? Wczoraj w radiu jedna Pani mówiła, że za 20 lat w Polsce już nie będzie ciężkich zawodów. To ja się pytam: Czy w takim razie wszystkie one upadną???

  243. Kartka z podróży
    4 kwietnia o godz. 16:08

    Cieszę się, że zrobiłem Ci przyjemność.

    Pozdrawiam

  244. telegraphic observer,

    a zatem co mój dyskurs ma wspólnego z dyskursem lewicowym ? Każda wzmianka np. o niepogłebianiu różnic itp stanowi lewicowy dyskurs ?

    Hej, opublikowano First Survey Of Where Countries Rank On Joy !

    Znowu ta przeklęta Skandynawia…

  245. Ted, 16.21. Wielu uczestników spotkania podkreślało fakt, jak twierdzili wychowania się na POLITYCE i TYGODNIKU POWSZECHNYM. Ja czytałem i byłem wychowany dłużej od nich wszystkich. Dziś nie czytam ani jednego ani drugiego. Redaktor był tam bardzo zajęty, natomiast mile wymieniłem grzeczności i powitania z obecną tam Panią Dorotą Szwarcman.

  246. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET
    5 kwietnia o godz. 12:45 p i s z e :

    „Tak mysle i nie myle sie”

    Post Christum.
    Wiem, ze nic nie wiem.

  247. “Siedziałem cicho w kącie ”
    Trzeba bylo podejsc , politowanie moze sie przydac tak samo jak “piekna karta nie opozycyjna ” wszak ciekawe czasy mamy . Chociaz (tak obowiazkowo , na prawde) tyle samo warta co piekna karta ale nie kredytowa .

  248. Refleksje z Wielkiego Tygodnia.

    “Mięsa już stygną a ich zapach rozchodzi się po całym domu….” – przeczytałem u red. Adamczewskiego . To był pierwszy tytuł który wpadł mi w oko po otworzeniu blogowiska Polityki. Alegorie smoleńskie mimowolnie zapłonęły ale szybko zgasły, bo to tylko blog o jedzeniu. Otworzyłem enpassant….

    Jakobsky, wielce szanowany autor, dokonał wpisu bardzo poruszającego ludzkie sumienie. Jedyny problem z którym sobie nie mogę poradzić i przyznac jemu 100 % racji, to fakt, że opisywane okropności nie mieszczą się w żadnym określonym spektrum ideologicznym. Rankingi kto wiecej zatruł swoich obywateli możemy znależć na Google, linie podziału są niewyrażne, nie dające klarownej odpowiedzi jaka ideologia ma ku temu lepsze predyspozycje.

    Obserwuję tu od lat przelewająca się Kalewalę: Friedman czy Keynes. Wg mnie, obydwa teoretyczne modele o które blog sie kłóci są utopią, która zmieszana z elementem ludzkiej korupcji potencjalnie produkuje nowotwory. Znienawidzony, wyklinany tu “neoliberalizm” jest właśnie takim nowotworem, nie mającym wiele wspolnego z programowym neoliberalizmem proklamujacym wolny rynek. Zatruwanie wody lub powietrza jest złamaniem zasad wolnorynkowych, wykiwaniem. Korporacja kupuje naukowca do fałszywych badań środowiska, bierze to w łapy lobbysta który kupuje congressmana oraz blokuje agencje rządow odpowiedzialne za środowisko. Nepotyzm, korupcja lub cronyism nie są wynalazkami Friedmana, to są nasze śmierdzące cechy gatunku pochodzącego od A & E.
    (No …chyba, że tylko w ZSRR było inaczej).

    Los 99% ” wykluczonych ” również nie powinien byc powodem do smutku. Bieda to temat rzeka, bardzo często oznacza tylko stan umysłu. Młodym gniewnym i rzekomo biednym, wśrod których frekwencja ostatnich wyborach do Kongresu USA była poniżej 50% należy powiedziec: czytajcie, zainteresujcie sie kto jest wybierany, wówczas nabazgrzecie mądrzejsze postulaty.

    Zaciekłych krytyków wolnego rynku oraz globalizacji podejrzewam o pewną brzydką cechę – zawiść. Informacje o stylu życia elit korporacyjnych powodują wypieki na twarzy, łatwe generalizacje . Przytaczne sa chętnie historie o chytrych bankierach, o kryminalistach typu Madoff. Niechetnie natomiast podkreślany jest fakt, że większośc korporacji wolnego świata działa uczciwie, daje milionom pracę oraz produkty, np. tenże ekran w który sie w tej chwili gapimy. Ekran, który 10 lat temu kosztował 10 razy więcej, a potaniał w wyniku działania wybitnych umysłów oraz zdrowej konkurencji. Blogowe płaczki lub jęki 99% pokrzywdzonych na ten proces wpływu nie miały, chyba, że sie mylę ?

    PS. Ekonomia definitywnie nie jest nauką, jest jedną ze sztuk pięknych. Pisarzy trudniacych się beletrystyka ekonomiczną można porównać do krytyków muzycznych lub teatralnych. Krytycy odbierani są wśród czynnych artystów jako ludzie ” którzy nic nie potrafią – ale wszystko wiedzą.” Analogia z ekonomia przeogromna.

  249. http://www.youtube.com/watch?v=3r99DIRPE2s&feature=related

    Czemu niektorzy czytajac teksty telegraphica observer denerwujecie sie.
    Przeciez dyskutujac z nim robicie mu reklame i stawiacie go
    w centrum zajnteresowania,to woda na jego mlyn.
    Niech sobie BAJDURZY,przyjdzie czas a sam bedzie sie wstydzil tego co pisal.

  250. Dwa tygodnie czerwca roku 1974 spędzałem w Bułgarii, nasi piłkarze wygrywali mecz za meczem na stadionach RFN, a ja biały jak syn młynarza, umęczony tzw. pracą badawczą za śmieszne – patrząc z perspektywy – pieniądze, której produkt w postaci oprawionych w tekturę pokrytą czerwonym plastikiem stron wypełnionych ponumerowanymi tabelami, wydrukami i cytatami z jakichś egzotycznych amerykańskich artykułów, i to opatrzone wielocyfrowym kodem ministerialnego programu, zwanego „dojnym cyckiem” wędrowało na półkę, wszystko jedno mi było, czy wysoką czy niską, dla mnie liczyła się tylko forsa, której część zamieniłem przed wyjazdem na lewy u znajomego doktoranta z Bułgarii, aby na niej zbierać kurz do końca tego wszechświata, tak oto – niewiarygodne – stąpałem bosymi nogami po plaży Słonecznego Brzegu. Był to mój kolejny wyjazd, wiedziałem już, że nie ma co ekscytować się egzotycznością miejsca, faktycznie błękitnych chełbi było mniej niż w Albenie czy Złotych Piaskach, Bułgarki już nie fascynowały mnie jak kiedyś, nie miałem ochoty dalej zgłębiać ich języka, wystarczyło mi, że w barze potrafiłem zamówić colę ze stoliczną, ani nie szalałem wieczorem już więcej tańcząc horo na rozżarzonych ogniach, po którym miałem opatrunki na stopach. Uważałem na siebie, na słońce i na własną skórę, jednocześnie nie chciałem zmarnować czasu. Towarzystwo w grupie polskiej było prowincjonalne, dziewczyny miały ręce żniwiarek i wejrzenia traktorzystek, faceci nie trzeźwieli nawet do śniadania. Samotnie wybrałem się w poszukiwaniu realnych atrakcji, na przykład zachodnich. Przez pewnego Austryjaka spotkanego na centralnym deptaku, którego nieskazitelna czystość stroju i gry na gitarze zniewoliła mnie na wiele godzin, a wygrywał na niej dziesiątki starych i nowych melodii, poznałem bandę Francuzów, no i Francuzek, może nie szałowych piękności, ale świetnie pachnących i lubiących wypłynąć wieczorem daleko w morze, bez kostiumu, takie pocałunki sto, dwieście albo więcej metrów od plaży – przecież nie mierzyłem odległości, ani czasu – smakują przedziwnie słono, a potem prysznic, etc. Uczyłem się francuskiego, a gdy wyjechały przedwcześnie, miałem okazję zapoznać się ze skandywskim, a dokładniej ze szwedzkim. W sąsiednim hotelu mieszkała rodzina z Upsali, zdaje mi się. On dobrze zarabiający technik w jakiejś stabilnej firmie – nazwy nie pamiętam, oczywiście zaczęliśmy rozmawiać po angielsku, wszyscy oni siedzieli na plaży, on nieruchomo na leżaku, ona obok i dwoje dzieci, chłopiec i dziewczynka, w tym samym wieku, może 5-6 lat, pewnie bliźniaki, spotkałem go w barze, zamieniliśmy kilka zdań, on wypił z pół flaszki wódki, ja kieliszek czy dwa gamzy albo mavrud, gdy on poszedł spać na górę, ja jeszcze spotkałem się na odjezdnym z Francuzami, którzy pili pliskę w restauracji na drugim końcu kurortu. Następnego dnia znowu odnalazłem Szweda na plaży, powiedziałem mu z ledwo skrywaną wyższością w głosie, że właśnie Polska rozgromiła Szwecję w Stuttgarcie (raptem 1:0 ze strzału Grzegorza Laty), co on przyjął z totalnie stoickim, niewzruszonym spokojem, nie rozpaczał, ani nie dowodził wyższości swojej drużyny, niesprawiedliwości sędziów czy piłkarskiego przypadku. Faktycznie nie wydobył z siebie ani słowa, nie kiwnął głową z niedowierzaniem, nie drgnał żaden muskuł jego twarzy. Usiadłem ciężko na piasku opodal, już moja skóra lepiej znosiła bułgarskie słońce, spoglądałem to na góry, to na Neseber w oddali, albo na flądry i szproty pluskające się w Czarnym Morzu, wreszcie na tych zanurzonych po uszy w szczęściu Szwedów. Dzieci w milczeniu budowały coś z piasku, nie biły się o zabawki, nie kłóciły, zupełnie się ze sobą nie komunikowały. Ich rodzice nawet nie spoglądali na nie, ani na siebie. Totalna skandynawia, chłód i zamknięcie we własnym wnętrzu, wypełnionym po brzegi typowym skandynawskim szczęściem – jedna godzina, dwie godziny, bez słowa czytali jakieś magazyny w tym czasie, ona książkę po szwedzku, dostrzegłem tytuł jak pakowała się, gdy nadszedł czas na późny obiad, ale nie pamiętam go już – jakiś kryminał. Oczywiście wyglądali jak Szwedzi, cała czwórka, typowa blond skandynawia, wysoka i szczupła, nieco nonszalancka w ruchach, swobodna, ale nie wiedziałem, że potrafią się tak zachowywać, zamknąć w sobie, tylko we własnej jaźni przeżywać cały ten świat, jakikolwiek on byłby. Na odchodnym spojrzał na mnie jakby chciał mnie namówić na drinka, lecz pokręciłem przecząco głową. Ale gdyby Jean-Pierre, albo Michelle („ma belle”) tylko pstryknęli palcami, to bym się zerwał, otrzepał z piasku i ruszył za nimi. Ale ich już nie było w Słonecznym Brzegu. Jakże byłem nieszczęśliwy, może oni też.

  251. Dla wszystkich, a dla Pana Redaktora a Dobrodzieja Naszego POCZTÓWKA… Z KARŁOWIC :!:
    Znaczy… WESOŁYCH ŚWIĄT :)

  252. telegraphic 2.54. Odniosłem wrażenie, że wyjazdy do Słonecznego Brzegu /nie daleko starego Nesseberu/ traktowałeś jako przygody playboya. Celowałeś w dolarowe, bo te z rękami żniwiarek i wejrzeniami traktorzystek wywoływały Twoje obrzydzenie. Paskudne to co piszesz, nic dziwnego, że w końcu wybrałeś wolność. A tańczyć na rozżarzonych węglach to także trzeba umieć, aby się nie poparzyć.

  253. @duende, 23:41
    U mnie pasztet się studził wczoraj, wytrzymałem do rana i nie żałuję.
    Bardzo fajne refleksje, nareszcie coś osobistego i bez nadęcia, albo co gorsze, niezrozumiałej piany.
    Pozdrawiam serdecznie

  254. Tel .Observ.
    W zasadzie wszystko bylo tak samo ale troche inaczej ;
    Francuzki byly tylko dwie ( “vule vu dance avec mua ? ” nie cala banda ) . Pachnialy i wygladaly w samej rzeczy inaczej choc o ile pamietam i dobrze Je rozumialem , z francuskiej prowincji . Nie czerwiec tylko wrzesien , rok sie zgadza ( potem na Okeciu trawa byla oszroniona – a tam ciagle piec i tony brzoskwin ,arbuzow, winogron) .
    Szwedzka rodzina byla ale tylko do “podziwiania” (na tej plazy przy winnicy co to Neseber ledwo juz bylo widac za to lodzie pelne Bulgarow (?) z lornetkami , przeciwnie . Rosjanki z Taszkientu (!), Niemcy wschodni , mruczacy z podziwem ( tnp jeden ) “wy Polacy to umiecie sie bawic ” . Rozzarzone wegle, tanczacy niedzwiedz , Rosjanie nie majacy konkurencji w spiewaniu przy stole itp. Na koniec pewien prowicjonalny ma sie rozumiec , adwokat ktory wskoczywszy jednym susem z boku na schody przed hotelem , zamiast wejsc jak czlowiek , powiedzial ” ruski by tego nie zroobil ” ( te dwa “o” dla podkr . akcentu ) tak , tak p. d. , to bylo w 1974 .
    Wtedy w kazdej(?) grupie byla wtyka o czym jadac nie mialem w swojej naiwnosci bladego pojecia. Na szczescie pilot (ka) przepytywana pozniej na moj temat byla “znajoma” o czym wtyka nie wiedziala (taka wtyka amatorska)

  255. Sanuje mądrych ludzi, szanuję odważnych ludzi, szanuję Guntera Grassa.
    Gunter Grass, Wiersz.

    Dlaczego milczę, zbyt długo milczę o tym,
    co oczywiste i przećwiczone w grach symulacyjnych,
    na których końcu my, którzy przeżyliśmy,
    jesteśmy tylko przypisami.

    Chodzi o rzekome prawo do uprzedzającego uderzenia,
    które mogłoby unicestwić
    ujarzmiony przez zarozumialca
    i regularnie zmuszany do owacji naród irański,
    dlatego że na jego terenie
    prawdopodobnie powstaje bomba atomowa.

    Ale dlaczego zabraniam sobie
    wypowiedzieć nazwę innego kraju,
    w którym od lat – choć w tajemnicy -
    powiększa się arsenał nuklearny,
    lecz poza wszelką kontrolą, bo nikt nie jest do niego
    dopuszczany?

    Powszechne przemilczanie tego faktu,
    które sprowokowało również moje milczenie,
    odczuwam jako ciążące kłamstwo
    i przymus, którego nie można zlekceważyć
    pod groźbą kary;
    oskarżenie o “antysemityzm” słyszy się często.

    Ale teraz, gdy mój kraj,
    raz po raz wzywany i odpytywany
    przez własne zbrodnie,
    które są nieporównywalne,
    wysyła do Izraela z przyczyn wyłącznie ekonomicznych,
    choć zręczny język przedstawia to jako zadośćuczynienie,
    kolejną łódź podwodną, której specjalnością
    jest wystrzeliwanie wszystko pustoszących głowic
    tam, gdzie rzekomo istnieje
    jedna bomba atomowa
    (dowodem na jej istnienie jest tylko obawa)
    - teraz mówię to, co musi zostać powiedziane.

    Dlaczego do tej pory milczałem?
    Bo sądziłem, że moje pochodzenie,
    związane z nigdy nie dającą się usunąć skazą,
    zabrania mi wypowiedzieć tę oczywistą prawdę
    wobec państwa Izrael, wobec którego mam
    i będę miał dług wdzięczności.

    Dlaczego dopiero teraz, w podeszłym wieku
    i u schyłku mojego pisania, mówię,
    że mocarstwo atomowe Izrael
    zagraża i tak już kruchemu pokojowi na świecie?
    Dlatego, że musi zostać powiedziane to,
    na co jutro już może będzie za późno;
    i dlatego że my, Niemcy, wystarczająco już obciążeni,
    moglibyśmy stać się dostawcami zbrodni,
    którą łatwo przewidzieć, a więc naszej współwiny
    nie dałoby się zamaskować
    zwykłymi wymówkami.

    I przyznaję: przerywam milczenie,
    dlatego, że dość już mam
    obłudy zachodu; poza tym można mieć nadzieję,
    że wielu wyzwoli się z milczenia,
    zmusi sprawcę widocznego niebezpieczeństwa
    do rezygnacji z przemocy
    i będzie nalegać, by rządy Izraela oraz Iranu
    zgodziły się na swobodną i nieprzerwaną kontrolę
    izraelskiego arsenału nuklearnego oraz irańskich urządzeń atomowych
    przez którąś z międzynarodowych organizacji.

    Tylko w ten sposób można pomóc wszystkim,
    Izraelczykom i Palestyńczykom,
    więcej, wszystkim ludziom żyjącym obok siebie i nienawidzącym się w tym
    okupowanym przez szaleństwo regionie,
    a w końcu też i nam samym.

  256. TO
    w chorobliwy sposob obarcza zwiazki zawodowe za wszystkie nieszczescia tego swiata. Teraz to one takze maja byc przedewszystkim odpowiedzialne za zanieczyszczenie srodowiska naturalnego.
    To zwiazki zawodowo staraja sie uzyskiwac jak najwieksze zyski , bezwzgledu na to, jaki wplyw ich dzialanosc gospodarcza bedzie miala na srodowisko naturalne. Wedlug teori TO to wlasnie w krajach o silnych zwiazkach zawodowych srodowisko nataralne jest najbardziej zanieczyszczone. Przyklady krajow o wrecz przykladowej podejsciu do ekologi, z silnymi zwiazkami zawodowymi, ktorym rownoczesnie udalo sie pozostac potega przemyslowa, sa prawdopodobnie dla TO wyjatkiem od reguly. XIX wieczne, rabunkowe podejscie do produkcji przemyslowej nie jest charakterystyczne dla krajow o silnych zwiazkach zawodowych, ale dla krajow gdzie deregulacja, albo brak regul, osiagnely swoj pelny rozkwit. W tych krajach nie ma ani zwiazkow zawodowych, ktore stoja w obronie praw pracowniczych, ani ekologow ktorzy stoja w obronie natury. W tych krajach sa za to skorumpowane elity i miedzynarodowe koncerny, ktore na koszt miejscowych pracownikow i warunkow zycia miejscowej ludnosci staraja sie zmaksymalizowac swoje zyski.
    Pisanie XIX wiecznych bzdur, ze produkcja przemyslowa musi stac w konflikcie z ekolgia jest woda na mlyn tych koncernow. W Europie ekologia juz dawno stala sie istotnym czynnikiem rozwoju, a nie jej hamulcem. To wlasnie w produkcji przemyslowej, ktora przyczynia sie do poprawy ochrony srodowiska, powstaje wiele nowych miejsc pracy.
    Traktowanie zwiazkowcow jak bandy brudasow, ktorzy z pelna premedytacja staraja sie zasmrodzic i zasrac nasz piekny swiat, przy rownoczesne pominieciu roli przedsiebiorcow jest obraza zdrowego rozsadku. My wszyscy jestesmy spoleczenstwem i wszyscy ponosi odpowiedzialnosc za to w jakim swiecie zyjemy.
    Oczywiscie poza tymi, ktorzy sa jedynie zobowiani swojej rendycie.

  257. Jasny Gwint
    Nie wiem czemu wszedzie nazywa się odezwę (?) Guntera Grassa wierszem. Przecież to nie jest wiersz. Równie dobrze można wierszami nazywać ulotki informacyjne dołączone do leków.
    Pozdrawiam

  258. Totalna skandynawia, chłód i zamknięcie we własnym wnętrzu, wypełnionym po brzegi typowym skandynawskim szczęściem

    Hehe, historyjka sprzed prawie 40 lat… Super ! To tak, jakby ktoś napisał, że dzisiejsze USA tak naprawdę są do wielkanocnego chrzanu tylko dlatego, że parędziesiąt lat temu panowała segregacja rasowa (choć dla białych z Alabamy to była pełnia szczęścia).

    Wnioski z wycieczki do Bułgarii na podstawie jednej obserwacji jednej skandynawskiej rodziny na wakacjach w obcym kraju – a Autor tej obserwacji pisze do TJ-ta, że się nie zna na statystyce….

    PS. Mnie również nie podniecają wygrane w piłkę kopaną, skoki na nartach czy w tenisie. Owszem, lubię popatrzeć od czasu do czasu, najchętniej na skrót we wiadomościach sportowych, ale żeby wariować z powodu wygranej Isi czy Adasia ? – daleko mi do tego. Chyba jestem Skandynawem jakimś….

  259. Bywalec 2,

    w USA związki zawodowe skupiają zaledwie 12% zatrudnionych. W Kanadzie – 31% (łacznie: związki zawodowe oraz pracownicy objęci zbiorowym układem o pracę – obie rzeczy nie są równoznaczne).

    Paradoksalnie, Szwecja, Dania i Norwegia znajdują się w czołowce krajów o najwyższym wskaźniku uzwiązkowienia (2, 3 i 4 miejsce). Kraje te słyną jednocześnie z jakości środowiska naturalnego (woda, powietrze) oraz otwierają listę krajów, których obywatele czują się najszczęśliwsi.

    Francowata Skandynawia. Ciągle pod prąd tego, co najlepsze dla ludzkości…

  260. cóz sukcesy kształtują człowieka, dodaje charakterom człowieka, cóz czasami człowiek jest słaby, a czasami silny, cóz tu pisac cóz glosowaniwe na Aleksandra Kwasniewskiego, to się robi sie problem społeczny, do Aleksander Kwaśniewski ma teraz twarz,. człowieka opiniotwórczego, cóz czasami tygodniki opiniotwórcze sa potrzebnie, bo polacy maja problemy z opiniotwórczą, własnymi potrzebami, własna osobowością, cóz tu pisac, cóz tu pisac czytałam dzisiaj na stronach internetowych TVN24 ze PO szykuje po Wielkanocy ustawę o in-vitro, by sie przydało te sprawie uregulować,. w dobrej sprawie, cóz czasami nie powinno być problemu mówi o danej sprawie które daje ludzi szczęście

  261. jasny gwint,
    trochę późno, ale pragnę się odnieść do Pańskich relacji ze spotkania w Krakowie.Mądrze i ciekawie Pan to opisał. Znakomici goście, interesująca książka, wspaniała atmosfera. No właśnie,więc dlaczego te smutne refleksje po wyjściu? Przykro jest, że kolejny raz wybitny publicysta nie przyznaje się do tamtej Polski. Owszem odnosił sukcesy, ale to nie ma nic wspólnego z Polską Ludową, która najczęściej przedstawiana jest jako czarna dziura.
    Z przemilczaniem tamtych czasów idzie w parze niedostrzeganie tych wszystkich patologii i nadużyć, które Pan wymienia, a które są wizytówką Polski obecnej. Jest jeszcze jedna niewesoła refleksja, a mianowicie to że Redaktor Rakowski nie doczekał godnego siebie następcy i w osobie naczelnego i nawet publicysty. Pisał odważnie ale mądrze i inteligentnie i przede wszystkim rzetelnie. Nie było dla Niego tematów tabu. Stworzył Tygodnik z najwyższej półki, bezkonkurencyjny. Wszystkie książki Rakowskiego, publikacje, znakomite “Dzienniki” są dzisiaj kopalnią najrzetelniejszej wiedzy o tamtych czasach i celnych przemyśleń.
    Dzisiejsza “Polityka” zrównała się z podobnymi jej tygodnikami jak “Wprost”, czy “Uważam rze”. W ostatnim numerze promuje małżeństwo Wałęsów i książkę p.Danuty napisaną przez nieznanego autora. Niewykluczone, że gniot ten zostanie ogłoszony najlepszą książką roku, czy jakimś innym wyróżnieniem.

  262. NAUKA czy nie nauka
    Oczywiście , nie mnie o tym rozstrzygać – nie mam ani chęci ani kwalifikacji.
    Dziwi mnie tylko fakt , tylokrotnego młócenia tej samej już wycepowanej słomy.Nawet Pawlak ze swym sąsiadem szybciej dojda do ładu niz niektórzy rycerze turniejowi zakuci w swe dogmaty.
    Mnie wydaje się ze nie nazwa decyduje o zawartości bo to co niektórzy nazywają SZTUKĄ dla innych jest po prostu chałturą.
    UKŁONY ŚWIĄTECZNE dla Gospodarza i pozostałych uprawiaczy tego poletka.

  263. Tel. Observ.
    Moge Cie (o ile to potrzebne ) uspokoic , tez uwazam , ze traktorzystki i zniwiarki do Francuzek nawet z prowincji , to juz chyba perwersja a moze nawet zboczenie (paskudne) albo tzw gust napoleonski czyli jeszcze dalej .

  264. @duende daje przesłanie wręcz Wielkopostne i namawia nas, abyśmy uwierzyli w to, że dolne 99 procent nie przyłożyło ręki do wyprodukowania tańszych telewizorów, bezpieczniejszych samochodów i innych konsumerskich zachcianek (ze stratą dla prawdziwych potrzeb ludności), tylko się pasie dobrymi chęciami i świętą zawiścią za to, że “Bóg ich nie obdarzył” talentem, charakterem i pieniędzmi. Toż to darwinizm społeczny!!!

    Czuję się dotknięty także tym, że jako beletrysta ekonomiczny w amatorskim wymiarze przyrównany zostałem do krytyków muzycznych i teatralnych; wszak tychże przyrównuje się do impotentów – doskonale wiedzą jak należy grać i śpiewać, ale sami tego robić nie są w stanie.

    p.s. Modele Freedmana i Keynesa już dawno nie występują w czystej, klarownie przeciwnej postaci bodaj od 30 już lat. Wyjątkiem jest najzacieklejsza duszoszczypatielna blogowa beletrystyka ekonomiczna. Modele te zostały przewartościowane, przemielone i przeżute przez polityków gospodarczych różnych krajów, schybrydyzowane. Co najwyżej spór toczyć się może o teorie optymalnych rynków finansowych, niewątpliwe mógłby być on ciekawy, gdyby pominięto Madoffa, bo na jego temat jest inna, starsza teoria o schematach ponzi (piramidy finansowe).

  265. Anka
    6 kwietnia o godz. 14:07
    jasny gwint,
    ” Przykro jest, że kolejny raz wybitny publicysta nie przyznaje się do tamtej Polski. Owszem odnosił sukcesy, ale to nie ma nic wspólnego z Polską Ludową, która najczęściej przedstawiana jest jako czarna dziura.
    Z przemilczaniem tamtych czasów idzie w parze niedostrzeganie tych wszystkich patologii i nadużyć, które Pan wymienia, a które są wizytówką Polski obecnej. Jest jeszcze jedna niewesoła refleksja, a mianowicie to że Redaktor Rakowski nie doczekał godnego siebie następcy i w osobie naczelnego i nawet publicysty. Pisał odważnie ale mądrze i inteligentnie i przede wszystkim rzetelnie. Nie było dla Niego tematów tabu. Stworzył Tygodnik z najwyższej półki, bezkonkurencyjny. ”

    Mój komentarz

    Otóż pod piórem Rakowskiego Polska to kraj jednej wielkiej patologi, socjalizmu oczywiście (inne ustroje znał tylko z krótkich wizytacji), kraj niespełnionych marzeń, siedlisko lichych karierowiczów, nieudana emanacja marksistowskich projektów.
    Owszem Rakowski wielkim redaktorem był, stworzył w super trudnych warunkach tygodnik, który nie miał sobie równych w demoludach, wyznawał zasady wolnego dyskursu, domagał się obiektywnych ocen w mediach, nieśmiało (na ile socjalistyczne warunki pozwalały) wołał o prawdę, chociaż jego apele nie miały szans urzeczywistnienia. Był zwolennikiem wolności słowa (pojmowanej w kategoriach demokracji socjalistycznej).

    Patologie i nadużycia nie są wizytówką Polski współczesnej. To wolność słowa, demokracja pozwalają widzieć i odczuwać wszystko takie jakie jest.
    W PRL-U było nadużyć cała góra i to usankcjonowanych instytucjonalnie.
    Czołowym nadużyciem były rządy partii, czyli grupy ludzi (niekontrolowanej i jedynej oligarchii), która przy wykorzystaniu mechanizmamów tzw. dyktatury proletariatu doszła na sam wierzchołek zarządzania państwem i stamtąd kierowała bez żadnego mandatu, bez umocowania prawnego, bez żadnego uznania, czy szerszej aklamacji, ot tak sobie, bo to wynikało z teorii marksizmu-leninizmu, której strażnikiem była partia wszystkich partii – KPZR.
    O tym Rakowski pisał przez tysiące stron swoich Dzienników politycznych dziwiąc się nieustannie – mówią jedno, a czynią drugie.
    Stopniowo jego dziwienie gasło w miarę, jak zbliżał się jako wpływowa osoba do szczytów. Ale to już jest inna sprawa.

    Pzdr, TJ

  266. Bywalec2 12:40 przypisuje mi chorobę, nie podaje jaką.
    Faktycznie zdawało mi się, że dyskutując o ochronie środowiska kontra poziom zatrudnienia i miejsca pracy (co zilustrowałem dwoma mini przykładami) jesteśmy na gruncie północno amerykańskim. Nota bene Kanada ma nieco większy sektor państwowy niż USA, co podnosi wskaźnik uzwiązkowienia. Nota bene, problemy przemysłu samochodowego, głównie firm wielkiej trójki – GM, Chrysler, Ford, wzięły się z fatalnego jak się to mówi modelu biznesowego, w którym interesy ZZ-ów były zbyt silnie reprezentowane. Niemniej konflikt na osi ochrona środowiska – miejsca pracy istnieje, w obecnej kampanii w USA się nasila. Bo ludzie chcą pracować, zatem są skłonni zgodzić się na wydobywanie większej ilości ropy i gazu w USA, na transport rurociągami z Kanady. Ten temat drąży się od lat. Republikanin Bush swobodnie wygrywał elektorów z Zachodniej Wirginii, stanu żyjącego z górnictwa, mimo, że demokraci miali poparcie związków zawodowych, gdyż wyborcom nie podobali się aktywiści ochrony środowiska w partii demokratycznej.

    Ale w Niemczech czy Skandynawii tak być nie musi. Tradycyjna funkcja ZZ-ów jest nieco inna, bardziej koncyliacyjna wobec interesów biznesu i rządu, co owocuje rozlicznymi rozwiązaniami korzystnymi z pewnego (socjaldemokratycznego) punktu widzenia i oceny wartości społecznych. POLITYKA 14 zawiera artykuł o duńskim programie energii wiatrowej – zobaczymy jak im to wyjdzie. Pamiętajmy jednak, że dość napięta polityka makroekonomiczna i w handlu zagranicznym tych krajów tworzy z nich pompy ssące agregatowy popyt globalny. Niemcy i Skandynawowie chcą jedynie eksportować, wszelkie konsumpcja na masową skalę jest zdławiona przez ograniczenie siły nabywczej ich zarobków.

    Generalnie dziwiny spór się robi. Jeszcze raz – Amerykanin nie stanie się Duńczykiem. W tym, nie nabędzie jego pozytywnych cech uczciwości na styku biznes – administracja rządowa, nie pozbędzie się skłonności do kumoterstwa, nie jest zimnym automatem. Ten spór o szczęśliwość jest bez sensu. Ich jak mówi TJ – kod kulturowy przewiduje, że z zimną krwią trzymają się przepisów, mają to w sobie. Co jest w sobie cechą poztywyną, ogólnie to ujmując – Amerykanów za jej brak można nie lubieć. Nota bene, gdy mówi się o przełomowych wynalazkach ostatnich lat, to padają nazwiska Amerykanów: Gates, Jobs, Zuckerman; nie pada nazwisko niemieckie, czy szwedzkie. Choć jest to związane z modelem tworzenia i absorbcji innowacji.

  267. otago
    Przyznaję się, byłem pilotem wycieczek zagranicznych. Przy okazji peerelowskim playboyem na wyjeździe. Coś takiego miałem w duszy, że mnie ciągnęło do świata, do poznania grajdołków innych narodów, cóż poradzę, że były one ciekawsze od polskiego – chyba mnie rozumiesz? Ręce żniwiarek to symbol przecież, wejrzenie traktorzystek – to już chyba bardziej widocznego symbolu być nie może, wszak byłem pilotem z biura chłopskiego, woziło się po świecie plantatorów roślin oleistych, to była bardzo zamożna i dumna podklasa w bezklasowym społeczeństwie, trafiali się projektanci biur – doskonali brydżyści, wiele się od nich nauczyłem. Muszę z dumą powiedzieć, że wtyki nie stanowiły jakiejś wyraźnego bytu ani przeszkody, myślę, że zostałem dobrze przeszkolny w tym temacie, nieformalną drogą oczywiście, choć brakiem naiwności nie grzeszyłem.

    Oczywiście szwedzka oziębłość była wtedy przysłowiowa. Chciałem jej dotknąć, przyjrzeć się z bliska. Czułem, że miałem do niej inklinację wychowany surową ręką matki poznanianki, do przestrzegania reguł jako czegoś świętego, transcendentnego, pamiętam jak czytając książki historyczne o reformacji i kontrreformacji zdziwiłem się koncepcją, że w luzackiej Polsce musiał zwyciężyć katolicyzm, który był dobrotliwy i ludzki, zaś w Szwecji dusze opanował surowy i wymagający kalwinizm. Myślę, że niewiele się zmieniło w skandynawskich duszach przez 40 lat mimo tej diabelskiej globalizacji i globalnej wioski.

    Inna sprawa, że święto Good Friday nie jest wcale złym pomysłem, szczególnie jeśli można jeszcze dostać wolne na Easter Monday. Do ryby tylko chardonnay!
    Wesołego Jajka!

  268. otago
    p.s. Banda Francuzów składała się z dwojga w/wym plus czworo czy pięcioro, z silną dominacją dziewczyn. Pochodzili z prowincji, czy nie z Nantes? Jean-Pierre był nieszczęśliwy z powodu upadku roli kultury francuskiej w świecie, więc pocieszałem go jak mogłem, że czytamy Balzaca i … tego … drugiego nazwiska zapomniałem (chodziło mi o Maupassanta), że golizna francuskich aktorek jest dominująca w świecie. Oczywiście J-P nie mógł się domyśleć jakie porażające wrażenie robią na mnie te ich wieczorne biesiady graniczące z bankietem i piknikiem zarazem. To robiło wielkie wrażenie, wtedy, gdy istniał PRL, nawet gdy malarstwo francuskie nie mogło się podnieść, ani pochwalić większym sukcesem od kilkudziesięciu lat. O ekonomii i gospodarce nie zamieniliśmy nawet jednego słowa.

  269. Anka 14:07
    Czytam … cóż tu pisać, upadek kultury w III RP. Matysiakowie – to była audycja rodzinna, nie ma już takich.

  270. Skoro o szczęsciu mowa…

    Według Gallup poll, Nigeria utraciła niedawno palmę pierwszeństwa na rzecz Danii:

    http://www.channelstv.com/home/2012/04/05/denmark-overtakes-nigeria-as-worlds-happiest-people-un/

    Afganistan, Irak, Kosowo, Peru oraz Bangladesz znalazły się w tymże rankingu scisłej czołowce najbardziej optymistycznych ( czytaj szczęsliwych) nacji na świecie. W USA najbardziej szczęśliwi w rankingach są rednecks z Alabamy oraz Missouri.

    Czym można zrekompensować sobie brak dineros? Rankingi z reguły wygrywaja kraje w których maryśka lub hasz są permanentnie dostępne 24/7 oraz rzadko karalne. Czy jest w tym jakaś ukryta formuła ?

    Swiątecznego szczęscia wszystkim życzę i wciąż żywię nadzieję, że na blogu pojawią sie skandynawscy Polacy, którzy zdradzą receptę na szczęście, tak szczerze, od kuchni. Rodacy Stamtąd, wyjdzcie z szafy, dajcie głosu!

    PS. Zasmucił mnie TO który w Bułgarii olał nasze żniwiarki na lądzie a następnie wybrał aromat kobiet z kraju słynącego – niestety- z perwersji oraz burżuazyjnych ciągot typu bidet albo perfumy. I to na łodce.

    Coś okropnego, potępiam, w 100% solidaryzuję się z jasnym gwintem.

  271. Dosyc dziwne jest ,przy wszystkich rozważaniach ekonomiczno-społeczno -politycznych, prowadzonych przez koryfeuszy, unikanie analizy skutków tzw “mentolnięcia” finansów publicznych RP.Nieuchronnego.To jest prawdziwe niedżwiedzie mieso.Rozumiem,że brak doswiadczeń w tej materii.To nie jest przypadek Grecji “trzymającej za genitalia” strefę euro.Ciekawe czy w ogóle my mamy jakieś trzymanie.
    Taka analiza to nie jest tirli-tirli.Ze wspomnieniami bułgarskimi.

  272. Duende 22.41
    Nie wiem u kogo uczyles sie demagogii, ale jest tak prymitywna ( albo ty byłes tak kiepskim uczniem), ze nawet gdybym mial jeszcze milion lat do przezycia, to nie kiwnałbym palcem zeby ostatecznie ośmieszyć te brednie, ktore produkujesz na tematy ekonomiczne. I zapamietaj sobie Madoff nie był wyjatkiem lecz REGUŁA systemu WTA !
    Cała firma Amway jest zbudowana na identycznej zasadzie, a wiesz ile takich firm jak Amway jest na swiecie i ilu ludzi tam okrada swoich klientów ?!

  273. TJ 16.26
    Lubisz sie wypowiadac ex caetedra o tzw okresie słusznie minionym. w którym twoim zdaniem nie było wolno o niczym dyskutowac w dziedzinie ekonomii politycznej socjalizmu. Niestety masz fundamentalne braki w znajomości tematu który poruszyłes i dostepnej literatury np “Konsumpcja a rozwój człowieka” Jana Szczepańskiego Wwa 1981 oraz M. Pohorlille “Potrzeby, podział, Konsumpcja” Wwa 1985. , ale było tego znacznie więcej.

  274. Patologie i nadużycia we współczesnej Polsce

    TJ porusza ten temat:
    To wolność słowa, demokracja pozwalają widzieć i odczuwać wszystko takie jakie jest … a nawet dogłębniej.

  275. Madoff i Madoff, Madoff i Madoff … Panie Radaktorze, protestuję przeciwko lansowaniu tego przestępcy finansowego i stawianiu go za wzór. Bo robi się z niego “regułę WTA”. Skandal, jak można Agnieszkę Radwańską łączyć z tym obrzydliwym mega złodziejem !!!!!!!!!!!!!!

    Agnieszka wygrała turniej WTA w Miami całkiem zasłużenie, wzięła dolę za 1. miejsce, którą się zapewne podzieli z adeptkami tenisa w Polsce, no i działaczami związku tenisowego, mam nadzieję. A potem, zupełnie nie myśląc ile płacą za wygranie Grand Slam, wygra 1 lub 2 w tym sezonie i zepchnie Czeszkę w klasyfikacji, potem Rosjankę … nigdy nie miałem zamiłowania do tych wielkich, zbudowanych, umięsnionych kobiet. Ta Rosjanka strasznie przy tym jęczy. A bywa, że Agnieszka z wdziękiem przyklęka od backhandu. A tu Madoff i Madoff, żygać się chce

  276. TO 17.16
    Kiedyś na wycieczce do Bułgarii, na degustacji, upiłem Merlotem pilota z biura podróży na literę G. i wychlapał mi ze po kazdej wycieczce pisze sażniste raporty do “szefów wszystkich szefów” na temat kto i czym handluje, kto chlapie jezorem i kto koleguje sie z dewizowcami.
    Wyznania TO wiele wyjaśniaja, ale jeszcze nie wszystko. Trzeba spokojnie czekać na brzegu rzeki.

  277. Abolwencie – druhu blogowy, luminarzu tego blogu: nie za bardzo mam czas ażeby Tobie odpowiadać na ważkie tematy których nie poruszasz. Innym razem.

    Pozostań w Chrystusie Jezusie, pozdrawiam serdecznie.
    Tener Duende

  278. jurganovy
    6 kwietnia o godz. 19:24
    Dosyc dziwne jest ,przy wszystkich rozważaniach ekonomiczno-społeczno -politycznych, prowadzonych przez koryfeuszy, unikanie analizy skutków tzw „mentolnięcia” finansów publicznych RP.Nieuchronnego.

    Mój komentarz

    Jakież to cudowne tirli-tirli przyniosło Autorowi objawienie nadchodzącego “mentolnięcia”?
    Jakąż to analizę Autor proponuje nie zdradzając źródeł swojej przepowiedni?

    Pzdr, TJ

  279. 1. Poważnie już mówiąc, chciałbym Panu Redaktorowi zwrócić uwagę i unaocznić, że nie jest prawdą iż w Polsce “lewicowe elity są słabe i nieliczne, obowiązuje dyskurs prawicowy … w sprawach wolnego rynku”. Manifest Jacobsky’ego z
    3 kwietnia, godz. 14:38, do którego go nikczemnie sprowokowałem i który chyba można zakwalifikować jako lewicowy, mocno lewicowy, oraz reakcja blogowiczów w kraju dowodzą czegoś innego. W Polsce dyskurs lewicowy ma się dobrze, w sprawach wolnego rynku w szczególności.

    2. Teorie JM Keynesa i Miltona Friedmana upraktyczniono przez laat i zhybrydyzowano (poprawiam błędy).

    3. Zaciekawiło mnie słowo rendyta, którego użył Bywalec 2 (12:40). Nie potrafię przetłumaczyć mimo pomocy internetu. Z kontekstu – “my wszyscy jestesmy spoleczenstwem i wszyscy ponosimy odpowiedzialnosc za to w jakim swiecie zyjemy. Oczywiscie poza tymi, ktorzy sa jedynie zobowiazani swojej rendycie”
    wnioskować mogę, że chodzi o dywidendy i wzrost waloryzacji mojej emerytury, która jest ulokowana w papierach wartościowych, obligacjach, akcjach i funduszach powierniczych, również pod zarządem państwowego funduszu. Wszystko zgonie z obowiązującym prawem.

    Rozumiem emocjonalność autora, wszak nie sugerowałem nawet, że związkowcy są brudni … ale czy takie ujecie spraw przez autora nie świadczy o skłonności do bardzo lewicowego dyskursu? Oto mamy wywlekanie marksistowskiego konfliktu praca kontra kapitał. Po co komu to potrzebne? Ja nie postuluję likwidacji związków zawodowych, marzy mi się obecność związków w określonych branżach i zawodach, które negocjują z pozostałymi stronami w imię wspólnego interesu. Oczywiście to marzenie jest prostsze do realizacji w krajach skandynawskich, ale są minusy tych społeczeństw.

    4. Najważniejsze praktyczne pytanie na tym blogu powinno być o rozwiązania stosowne dla Polski. Podobno grozi “mentolnięcie finansów publicznych RP”? Czy Polska może być Grecją, czy Skandynawią? I czym w końcu się stanie?

  280. “… wypłynąć wieczorem daleko w morze, bez kostiumu, takie pocałunki sto, dwieście albo więcej metrów od plaży …”

    Kto tu mówi o jakiejś łódce, łódką daleko w morze to byłoby ze trzy mile morskie. Dziewczyny dobrze pływały. Wpław. Ach ten język, polszczyzna synczyzna.

  281. TJ, 16.53. Było jeszcze gorzej niż zdołałeś wyliczyć w tych Twoich wielkopiątkowych bredniach. Ale żyły wtedy dwa pokolenia rodaków i od zera potrafili stworzyć nową cywilizację, najwyższą kulturę, naukę i wielki przemysł. Takie wszystko jak potrafili w najlepszej wierze, z wykorzystaniem zdolności i talentów. Ustroje i reżimy mijają, ale ludziom nie wolno odbierać satysfakcji, zasług i efektów ich wysiłku. A to teraz jest fundamentem rządzącej formacji uzurpatorów i pseudo elit zakłamanych intelektualistów i takich cynicznych osobników jak Ty i Tobie tu podobnych. Wesołych Świąt.

  282. Teresa Stachurska, Najlepsze Życzenia!
    http://www.takpoprostu.pl/

  283. Cenzura wycina moje komentarze – trudno, ludzie i tak wszystko dobrze wiedzą, a da Bóg, to w Internecie wkrótce powstanie rzetelna, wolna prasa obywatelska także w Polsce, wtedy periodyki propagandowe tu zbankrutują, albo będą czytane tylko przez tych, co w nich piszą oraz przez służby specjalne.
    Odpuszczam sobie na Święta blogową twórczość, a zaoszczędzony czas spędzę dziś z pożytkiem – podzwoniłem po znajomych i zaprosiłem ich na wspólne wieczorne oglądanie świetnego filmu dokumentalnego Mela Gibsona pt. “Pasja” (tytuł oryginalny The Passion Of Christ) Dziś jest dobry dzień na tę projekcję.

    Wesołych Świąt i wielkiej radości z ponownego zmartwychwstania Jezusa Chrystusa życzę!

  284. http://danielamerman.com/articles/2012/WorkC.html

    Anka godz 14:07;

    Dobrze napisane,od siebie dodam ze gospodarz nie przyznaje sie do PRL-u
    bo to przeciez dzisiaj takie niemodne i nie popularne.
    Przyznanie sie wygladalo by to jak pierdniecie na salonach a on tam
    jeszcze chce byc i brylowac co tez mu sie nie dziwie, ale wydaje mi sie
    ze on o tym wie i przezywa dosc duzy dyskomfort wewnetrzny.
    Co do Rakowskiego to tez podzielam twoj punkt widzenia,dodam jeszcze
    ze jak byl premierem to chcial wprowadzic w Polsce system ktory kilka lat
    pozniej z powodzeniem wprowadzily Chiny.
    A mianowicie w polityce trzymac krotko a w gospodarce popuscic
    ale mu nie pozwolono, zachod uwazal inaczej i sztandar
    trzeba bylo wyprowadzic.
    Co sie dzieje teraz w Chinach kazdy kto chce widzi.

    Pozdrawiam Ted.

  285. Wszystkiego dobrego z okazji Świąt dla Pana Redaktora i Blogowiczów :smile:

  286. http://www.youtube.com/watch?v=vz8En5fgqVI&feature=player_embedded

    W wielki piatek jak i w grudniu w wigilie najbardziej smakuje mi po
    bawarsku gotowana w piwie golonka.
    A wszystkim innym wierzacym w zmartchwstanie panskie i niepokalane
    poczecie zycze swieconego smacznego jajeczka.

    Alleluja alleluja.

  287. Pozdrowienia dla Teresy Stachurskiej.
    Pisałem wcześniej o tym:
    karwoj8
    5 kwietnia o godz. 6:58
    ale cenzura dopuściła tekst dopiera na drugi dzień i nikt nie miał w zasadzie szansy go przeczytać. Drugiego tekstu po dziś dzień cenzura nie dopuściła.
    Zaznaczam, że nie posługiwałem się inwektywami!

  288. jasny gwint
    6 kwietnia o godz. 21:00
    “TJ, 16.53. Było jeszcze gorzej niż zdołałeś wyliczyć w tych Twoich wielkopiątkowych bredniach. Ale żyły wtedy dwa pokolenia rodaków i od zera potrafili stworzyć nową cywilizację, najwyższą kulturę, naukę i wielki przemysł. Takie wszystko jak potrafili w najlepszej wierze, z wykorzystaniem zdolności i talentów. Ustroje i reżimy mijają, ale ludziom nie wolno odbierać satysfakcji, zasług i efektów ich wysiłku. A to teraz jest fundamentem rządzącej formacji uzurpatorów i pseudo elit zakłamanych intelektualistów i takich cynicznych osobników jak Ty i Tobie tu podobnych.”

    Mój komentarz

    O meritum ustroju PRL ani słowa. Jest cokolwiek jałowa homilia o zasługach, satysfakcji pokoleń rodaków, wysiłkach w najlepszej wierze, i temu podobnym trwaniu w zaklinanym kręgu dobrych intencji.

    Jest i puenta o “cynicznym osobniku” i zaraz potem życzenia Wesołych Świąt.

    Jak to połączyć?

    Pzdr, TJ

  289. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Uwaga na tzw. „Ruch Palikota”

    Na Facebooku znalazł się bulwersujący wpis posła Armanda Ryfińskiego

    Post Christum.
    Poslowi http://grafik.rp.pl/grafika2/856647,921184,3.jpg juz dziekujemy.

  290. Chcieliśmy szczęśliwej hybrydy, wychodzi kapryśna chimera

    Ted
    7 kwietnia o godz. 2:53
    http://danielamerman.com/articles/2012/WorkC.html
    Anka godz 14:07;
    „Co do Rakowskiego to tez podzielam twoj punkt widzenia,dodam jeszcze
    ze jak byl premierem to chcial wprowadzic w Polsce system ktory kilka lat
    pozniej z powodzeniem wprowadzily Chiny.
    A mianowicie w polityce trzymac krotko a w gospodarce popuscic
    ale mu nie pozwolono, zachod uwazal inaczej i sztandar
    trzeba bylo wyprowadzic.
    Co sie dzieje teraz w Chinach kazdy kto chce widzi.”

    Mój komentarz

    Blogowicze bardzo często demonstrują tęsknoty do ustroju idealnego, w którym panowałaby sprawiedliwość, dostatek dóbr, przychylny rynek, opiekuńczość i odpowiedzialność państwa za wszystko, co nie moje, związki zawodowe na straży i koncyliacyjne, kierownictwo z lejcami w mocnych dłoniach, obywatele szczęśliwi, że w końcu udało się połączyć zalety wybrane z 12 najlepszych państw, a wady pozostawić daleko za sobą na gościńcu ku dobrobytowi, pokojowi społecznemu i bezprocentowym pożyczkom.

    I tak uzdrowiciele Polski chcieliby, żeby opiekuńczość i związki zawodowe były takie jak np. w krajach skandynawskich, rządy zdecydowane, jak u Putina, kierownictwo mądre, politycznie nie znoszące sprzeciwu jak w Chinach, organizacja jak w Holandii, dobrobyt jak w Abu Dabi, demokracja jak w Szwajcarii, siła armii jak w Rosji, porządek jak u najbliższego sąsiada na zachodzie, empatia, jak w szkolnym samorządzie, samba jak w Rio.

    Koncepcje tego typu zakładają, że ustrój można składać, jak z klocków, trochę takich, trochę innych, byle właściwych. Wszystko można sprytnie zmontować, skleić, zorganizować, tylko trzeba chcieć.

    Niechcenie kolejnych rządów, to jakieś fatum, które ciąży nad Polską – twierdzą misjonarze odnowy. Na świecie jest tyle dobrych przykładów, tylko brać. Jeśli moglibyśmy oczekiwać kłopotów przy wdrażaniu takich hybrydowych pomysłów, to według ich głosicieli tylko drobnych, wykonawczych. montażowych.
    Zresztą marzenia zawsze się układały w opozycji do praktyki i jeśli zmienimy praktykę, to da się zaimplementować to co najbardziej potrzebne i pożądane. No problem.

    Naśladowanie nie jest trudne- twierdzą marzyciele. A że żaby nie można podkuć, konia nauczyć mówić, mrówek zmusić do wytwarzania miodu? I co z tego? Ideały i marzenia, jakie by nie były, tylko one mogą ruszyć z posad świat, to są hasła, które otworzą dla nas wszystkie bramy. To my mamy misję.

    Pzdr, TJ

  291. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Przy okazji li tylko dla wrazliwych http://www.youtube.com/watch?v=efhmrqTJHF4

    Post Christum.
    Wesolego Aleluja …

  292. Tel Observ.
    “trafiali się projektanci biur – doskonali brydżyści, wiele się od nich nauczyłem. Muszę z dumą powiedzieć, że wtyki nie stanowiły jakiejś wyraźnego bytu ani przeszkody, myślę, że zostałem dobrze przeszkolny w tym temacie, nieformalną drogą oczywiście, choć brakiem naiwności nie …”
    W zasadzie to by sie zgadzalo ( trafiali sie… ), ale tematy ich ( tych wtyk) donosow bywaly takie , ze nawet nie tyle smieszyly co przyprawialy o mdlosci . Wiem co pisze choc bylo tak dawno ze zdazylem zapomniec ale tego Neseberu jakos nie moge , moze przez ta plaze przy winnicy. WS
    Ps. To by bylo na tyle bo paru tu osobnikow skutecznie to miejsce dyskwalifikuje( dokl. tolerowanie ich)

  293. wolny rynek…

    Czy ktoś jest w stanie podać definicję tego terminu – dla niektórych fetyszu ?

    A może lewicowy dyskurs jest tak samo lewicowy jak wolny rynek jest wolny ?

  294. TO
    Chcialbym podziekowac za rezygnacje z likwidacji zwiazkow zawodowych, w dowod wdziecznosci rezygnuje z likwidacji kapitalizmu.
    Konflikty kapitalu z praca i ekologia nie znikna z powierzchni swiata tylko dlatego, ze kogos one nudza. Te konflikty sa czescia naszego systemu gospodarczego i wymagaja ciagle na nowo rozstrzygniec.
    Duza czesc przemyslu ciezkiego wyniosla sie z krajow wysoko rozwinietych, ze wzgledu na damping ekologiczny, ktory moga uprawiac w krajach rozwijajacych sie. Te procesy nie sa jednak na wiecznosc, kto moze nam dzisiaj obiecac, ze Chinczycy sa gotowi na zawsze zrezygnowac z czystego powietrza. Moze oni kiedys takze zaczna inwestowac w ekologie, a wtedy to my mamy gotowe rozwiazania. Smrod jaki sie wydobywa z produkcji przemyslowej jest wprost proporcjonalny do kultury technicznej poszczegolnych krajow.
    Wytarowanie rownowagi miedzy ekologia, prawami pracowniczymi i kapitalem jest nieustajacym procesem, ktory nie zawsze musi sie odbywac na pokojowej drodze. Konflikty sa motorem postepu, chyba ze dla kogos postep ogranicza sie do wzrostu jego emerytury kapitalowej.
    Wtedy rzeczywiscie prawa pracownicze i ekologia sa hamulcem rozwoju.

  295. Jacobsky 13.18
    Wolny rynek jest mitem, czymś w rodzaju utopii Smithowskiej . Jego odpowiednikiem ” po drugiej stronie” jest socjalizm utopijny Fouriera czy Saint Simona.

  296. Wiosenna bryza, przyboju śpiew, pluski kamyczków, krzyki mew, biali lotnicy skrzydłami łopocą, ciekawskie ptaki za chlebem ochocą, ludziska się snują po zimnej plaży, każdy własnymi myślami marzy.
    Dla blogowiczów i Redaktora – niech Wam się darzy Świąteczna Pora.

    Pzdr, TJ

  297. to .20.16
    Telegrafic w konkurencji rzniecia głupa juz dawno zdobył Wielkiego Szlema. Napierw zachwyca sie chciwościa, potem lansuje Winner Takes All jako swój osobisty paradygmat, w końcu udaje że chodzi o tenis.
    Na koniec narzeka na jecząca Szarapowa, zeby zgubić tropy.
    O firmie AMWAY nawet nie pisnie, ani nie jeknie. Czyżby waloryzował swoje aktywa u tych złodziei ?
    Jego problem polega chyba na tym że mu nigdy zadna tenistka albo siatkarka etc. nie zajeczała ani nawet zapiszczała i teraz “wspomina w swej nedzy, kazde nic nie było między ” czyli wypływanie w morze bez odzienia. Współczuję, ale ja nie doswiadczyłem tego niedosytu, lecz odwrotnie i wspominam to bardzo mile.

  298. Ted 4-7 8.08

    Bardzo madrze. Choc jeden normalny.

    Wesolych Swiat !

  299. Pogodnych, rodzinnych i Wesołych Świąt Wielkiej Nocy życzę Gospodarzowi i blogowiczom.

  300. W cyklu – odkłamywanie historii
    Piotr Gadzinowski: Wolne murarstwo
    http://www.lewica24.pl/ludzie-i-polityka/264-gadzinowski-wolne-murarstwo.html

  301. Pani T. Stachurska
    Wdzięczny jestem za link, bo dowiedziałem się, że Urban moje teksty sekunduje (w sensie ang. to second sth, to endorse). Oto mówi:

    “Troszkę wyrastam z lewicowości jako projektu społecznego, czyli koncepcji egalitarnych, ponieważ one się nie udały, były jednym z czynników powodujących zubożenie Europy, która realizowała państwo opiekuńcze i okazało się, że współczesnej gospodarki nie stać na rozwijanie państwa opiekuńczego, ponieważ prowadzi to do gospodarczego regresu. Więc trzeba wyważać między poczuciem bezpieczeństwa socjalnego a tym, co sprzyja rozwojowi gospodarki, i ten punkt równowagi musi się znajdować w innym miejscu, niż wyobrażała sobie dwadzieścia lat temu szwedzka socjaldemokracja”.

    “Precyzyjnie mówiąc, chodziło mi o to, że państwo opiekuńcze w takim wymiarze, jaki istniał w Szwecji, okazało się za drogie do utrzymania. Okazało się, że rozwój gospodarki nie potrafi udźwignąć tego projektu. …”

    Tyle o państwie opiekuńczym i szwedzkim modelu (w Polsce możliwy, o ile uprzednio udałoby się Polaków nawrócić na kaliwinizm i potrzymac tak ze dwa wieki). O podróżach w PRL i III RP:
    “Wyjazd za granice w czasach PRL był wydarzeniem, w które wpisane były różne kłopoty, wymagania, trzeba było sprostać formalnościom w Polsce. Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni, że do Europy się jedzie bez paszportu, a do większości krajów się nie bierze wiz, tylko co najwyżej kupuje się je na lotnisku za 10 dolarów. Człowiek się robi zdemoralizowany i w tym sensie odczuwa, że jest Europejczykiem – rozkapryszonym, zdemoralizowanym członkiem klubu arystokratycznego”.

  302. Jacobsky
    Ja tylko w kesti porzadkowej wzgledem wolnosci i wolnego rynku.
    Absolutna wolnosc nie istnieje. Jako zwierzeta stadne jestesmy zmuszeni do podporzadkowania sie regulom obowiazujacym w stadzie. Wraz z rozwojem cywilizacji reguly te staly sie coraz bardziej skomplikowane. Dotycza one praktycznie kazdej dziedziny zycia. Kazda nowo zdobyta wolnosc i przestrzen zyciowa podlega regulacji. Jako przyklad takiej calkiem nowo zdobytej platformy wolnosci swietnie nadaje sie internet, w ktorym spolecznosc miedzynarodowa stara sie wlasnie uregulowac kwestie praw autorskich.
    Normy i powszechnie uznawane reguly sa tym czynnikiem ktore umozliwiaja pokojowe wspolistnienie miedzynarodowe i spoleczne.
    Mamy conajmniej kilka miedzynarodowych organizacji troszczacych sie z mniejszym, albo wiekszym powodzeniem o faire reguly w miedzynarodowej wymianie towarowej, a wiec o wolny rynek.
    Gorzej ma sie oczywiscie sytuacja w drugim, o wiele wiekszym miedzynarodowym krwioobiegu gospodarczym, ktorym sa rynki finansowe. Dzieki wytrwalej pracy lobistow, udalo sie im do wielkiego kryzysu bankowego, oprzec wszelkiej regulacji.
    Brak regul przyspozyl tym rynkom w krotkim okresie czasowym eksorbitalne zyski, w dluzszym wtracil je jednak w kryzys systemowy, ktory wciaz jest zagrozeniem dla calej realnej gospodarki swiatowej.
    Madoff stworzyl piramidke gospodarcza, ktora przynosila znakomita rendyte jak dlugo udawalo mu sie znalezdz nowych inwestorow, ktorzy swoimi wplatami ja zabezpieczali. Obecni uczestnicy rynkow finansowych juz dawno zrezygnowali z poszukiwania nowych inwestorow. Ich nienasycony glod na pieniadze musza zaspakajac banki centralne.

  303. Jacobsky
    Nie powinieneś się tak ostro czepiać Pana Redaktora Passenta za “fetyszyzm” językowy w zdaniu:
    Faktycznie, lewicowe elity są słabe i nieliczne, obowiązuje dyskurs prawicowy, czy to w sprawach wolnego rynku, czy to w sprawach obyczajowych, czy też w spojrzeniu na historię.

    Czy fetyszem jest “neoliberalizm”, “zaspokajanie podstawowych potrzeb ludności”, “luksus świeżego powietrza” … ? Niepokoi mnie Twoja sztywność, jutro święto radosne, a potem będziemy mieć wiosnę.

  304. otago
    Doskonale pamiętam, jak historyje z podróży po demoludach, Polaków, a także innych nacji do Polski można było opowiadać godzinami – jednej pani mały żółwik wyszedł z walizki, którego wiozła dla córeczki, dosłownie na odchodnym celnika i dopiera się zrobiła afera, że aż pociąg się spóźnił o dwie godziny; albo jak w Domu Chłopa nie mieli niczego innego do podania jak wieprzowinę, a w grupie bułgarskiej byli muzułmanie i muzułmanki – bo do obowiązków pilota należało także robienie tzw. “przyjazdówki”. Pamiętam nazwisko głównego szefa działu wtyczkowego (nie podaję go), straszny był ochlajpus (ale nie ze mną), jednakowoż pisanie sążnistych sprawozdań dla niego nie było obowiązkowe. Ich brak absolutnie nie wpływał na karierę pilota. Fikcja jest tworzona na wspólczesne dziadowskie potrzeby, że każdy pilot pisał “sprawozdanie”. Różne fikcje się pisza na bazie tamtych jakże “ciekawych” czasów – czasami nic nie płynęło całymi latami, ale niektóre fikcje są tak niedorzeczne (choćby nie wiem ile “spokojnego czekania na brzegu rzeki”).

  305. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Z okazji Świąt Wielkanocnych premier Donald Tusk złożył Polakom życzenia spokoju i radości. Możemy stać się krajem szcześliwych ludzi pod warunkiem, że zapomnimy o słowie “niemożliwe” – podkreślił w życzeniach zamieszczonych na stronie Kanceleraii Premiera.” http://www.rp.pl/artykul/10,856644-Wielkanocne-zyczenia-premiera-Donalda-Tuska.html

    Znam taki kraj + jego Häuptlinga gdzie Vokabular „unmöglich” po prostu zapomniano (?)

    Post Christum.
    „Christow” wrastkriest ?

  306. Hybrydowość ustrojów i chimeryczność budowniczych

    Świat realny – jak spojrzeć nań ludzkim okiem i objąć ludzkim rozumem – jest hybrydowy. A sam człowiek jest ze swą przez tysiące pokoleń wykształconą psychiką, w efekcie – chimeryczny. Hybrydowość dobrze jest tworzyć pragmatycznie, dopasowując, sprawdzając i kombinująco myśląc. Polacy w swej chimeryczności, przy swym przywiązaniu do rozpasanego indywidualizmu mają coś z Amerykanów. Jednocześnie są egalitarianami, są katolikami czyli nie protestantami, nie kalwinami, czy luteranami. Dlatego z kolei nie przystają do nordyckich nacji. Najbliżej jest im chyba, uśredniając i ujmując wszystko razem, do Greków. Ale los Polaków nie jest przecież aż tak tragiczny ostatnimi czasy. Bo czuwa nad nimi ręka opatrzności w osobach liberałów, Heraklesów walczących z hydrą, którzy ucinali łeb potworowi starego ustroju, tej hydrze ciągle odrastają głowy biurokacji, państwowych firm i chimerycznych roszczeń. Ale polscy Heraklesi wolności ekonomicznej są dzielniejsi i bardziej mocarni niz ci na Węgrzech, czy na Słowacji. I znów hydrze ciągle jakaś głowa odrasta.

  307. Jacobsky
    7 kwietnia o godz. 13:18

    Poprzedni wpis mi wcięło, ale dowodziłem że nie ma czystej postaci:
    -komunizmu
    -wolnego rynku
    -religii
    Kapłani wyżej wymienionych wprowadzili w porównaniu z ich prorokami sporo modyfikacji- w celu podwyższenia swojej pozycji, między innymi.
    To samo tyczy fetyszu Prawa Człowieka, Humanizm, Praworządność…

    Światem rządzi nadrzędna wartość- INTERES……..
    A w jego imieniu można robić wszystko.

  308. Jacobsky, 13,18. Kilka miesięcy temu anonsowałem na blogu książkę Toniego Judta pt. “Źle ma się kraj”. Było w niej coś o dyskursie lewicowym. Pies z kulawa nogą. Wszyscy, Ty także, jak zwykle uciekli do głębokich myśli Olejnik lub Paradowskiej. I na tym się skończyło. Tymczasem w USA wydano nową jego książkę, jako wywiad ze znanym tutaj już Snyderem. Nawiązują tam do jego książki “Powojnie”, w której miedzy innymi pisze o latach zachodniego społeczeństwa dobrobytu określanym przez niego jako “przyzwoitym społeczeństwie”. Dla Judta były one najlepszym jak dotąd urzeczywistnieniem ideału społeczeństwa przyzwoitego, w którym każdy ma pracę, ma co jeść, ma w co się ubrać i gdzie mieszkać, gdzie głos każdego jest wysłuchany, a jego prawa są szanowane i w którym państwo pomaga tym, którzy znaleźli się w potrzebie. Książka ma tytuł “Thinking the Twentieth Century” i stawia w niej pytanie dlaczego to “społeczeństwo przyzwoite” odchodzi w przeszłość. Czyli dlaczego staje się nieprzyzwoite. Trudne pytanie ale łatwa odpowiedź. Przy okazji w książce znajduje się ciekawostka na temat sławnego w Polsce historyka fałszerza, Normana Daviesa, którego określa “lekko sfrustrowaną figurą”, wykluczoną z Oxfordu. Tenże facet znalazł sobie miejsce w Polsce jakbyśmy nie mieli własnych fałszerzy, Paczkowskiego, Chwalbę i całe IPN.

  309. Wśród moich licznych kolegów i znajomych byli Żydzi, którzy zresztą w komplecie wyjechali nie czekając na wezwanie “na Madagaskar!” Byli zdeklarowani ateiści, tacy do grobowej deski, byli obojętni na jakąkolwiek religię i byli też bardzo religijni.
    Co ja opowiadam! Kontaktujemy się do dziś i od czasu do czasu spotykamy.
    Nigdy nie zadawali tak dziwnych (nie chcę być niegrzeczna) pytań, jak niektórzy inteligenci/agnostycy, czy też zwyczajnie niewierzący, a piszący kąśliwie i we własnym mniemaniu dowcipnie na temat wiary, świąt i katolickiej tradycji.
    Człowieku! Nie wierzysz, nie chodzisz do kościoła, to twoja sprawa, twój wybór i twoje życie. Nie musisz się z tym obnosić. Po prostu żyj po swojemu i nie zawracaj głowy innym, z którymi możesz spokojnie porozmawiać na tysiąc i jeden innych tematów.
    Co was tak uwiera w fakcie, że są tacy, co do kościoła chodzą, obchodzą święta i nie zawracają wam tym mądrej głowy?
    Pootwierajcie sklepy, w których będziecie pracowali w katolickie święta. Idźcie do biura, do warsztatów, fabryk, hut! Zgłoście do sejmu projekt ustawy, gwarantującej wam pracę w niedzielę i święta i nie zawracajcie czterech liter spokojnym ludziom.
    Nie tylko mohery wierzą i chodzą do kościoła, a nawet chyba ci nie moherowi są uczciwsi i mniej zakłamani, tylko nie rzucają się w oczy.
    Dobranoc.

  310. P.S. Jeśli jednym z głównych powodów do uważanie siebie za człowieka mądrego jest fakt nie bycia rzymskim katolikiem, to ja wam gratuluję dobrego samopoczucia.

  311. Panie Redaktorze!
    Życzę Panu i osobom “zamieszkujących” ten blog wielu lat zdrowia, szczęścia, humoru i chęci do przeciwstawiania się absurdom tego świata.

  312. Życzę sobie spokojnych, radosnych i pogodnych (pogodą ducha) świąt Wielkiej Nocy. Ci, którzy mają podobne życzenia i podobne przeżycia związane z tą nadchodzącą Nocą, bez wahania mogą uznać, że wymieniam z nimi i rozciągam na nich własne życzenia.

    Wszystkim pozostałym życzę smacznego jajka, bez pewności, że niedziela może być dla wszystkich dobrym dniem do zaczynania od jajek właśnie.

  313. ANCA_NELA
    7 kwietnia o godz. 20:11
    “Wśród moich licznych kolegów i znajomych byli Żydzi, którzy zresztą w komplecie wyjechali nie czekając na wezwanie „na Madagaskar!” Byli zdeklarowani ateiści, tacy do grobowej deski, byli obojętni na jakąkolwiek religię i byli też bardzo religijni.
    Co ja opowiadam! Kontaktujemy się do dziś i od czasu do czasu spotykamy.
    Nigdy nie zadawali tak dziwnych (nie chcę być niegrzeczna) pytań, jak niektórzy inteligenci/agnostycy, czy też zwyczajnie niewierzący, a piszący kąśliwie i we własnym mniemaniu dowcipnie na temat wiary, świąt i katolickiej tradycji.
    Człowieku! Nie wierzysz, nie chodzisz do kościoła, to twoja sprawa, twój wybór i twoje życie. Nie musisz się z tym obnosić. Po prostu żyj po swojemu i nie zawracaj głowy innym, z którymi możesz spokojnie porozmawiać na tysiąc i jeden innych tematów.”

    Mój komentarz

    Pięknie, podzielam i słyszę Stanisława Sojkę w pomnikowym wykonaniu „Tolerancji”:

    Problemy twoje, moje, nasze boje, polityka
    A przecież każdy włos jak nasze lata policzony
    Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień, niech rzuci
    Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam

    Pzdr, TJ

  314. Serdecznie dziękuję za życzenia dla “mieszkańców tego blogu” i jego gospodarza. Blogowiczkom, Blogowiczom i Moderatorom oraz Moderatorkom życzę pogodnych świąt oraz pociechy z “en passant”!

  315. ANCA NELA 20.11
    Czy jesteś na tyle slepa ze nie widzisz iż ludzie których bronisz bez przerwy narzucaja swoje poglady i prawa innym ?
    Ze stworzyli państwo wyznaniowe i zwalczaja rozdział Kościoła od Panstwa ?
    Ze doją budzet na który inni płaca podatki ?
    Ze popełmieją najbardzieju obrzydliwe przestepstwa i uważają ze mają immunitet ?
    Odpowiedz na te pytania !

  316. Passent mnie poraza. A coz takiego by sie stalo gdyby Miller nie udostepnil terenu Polski dla CIA ? Nie kupilibysmy amerykanskiego zlomu (czytaj samolotow) za kupe miliardow $US ? Nie byloby tarczy na terenie PL do obrony Izraela? Amerykanie by sie obrazili? Czy na prawde trzeba sie juz tak skundlic jak Miller i Kwasniewski aby wlazic Amerykanom w cztery litery?
    Te forse mozna by przeznaczyc na wiele pozyteczniejszych spraw, dlaczego nie wyslac polskiej mlodziezy na stypendia do
    USA, Amerykanie by i tak zarobili ale zarobilaby tez i Polska, czesc tych ludzi by wrocila, czesc wspolpracowala, ludzie byliby zadowoleni. A tak miliardy na utrzymywanie obcego panstwa.

  317. Bywalec 2 (7-IV 13:41)
    1. Nie rezygnuje z likwidacji zz, bo nigdy się tego nie domagałem. Skąd ta insynuacja doprawdy?

    2. “Konflikty kapitalu z praca i ekologia nie znikna z powierzchni swiata tylko dlatego, ze kogos one nudza”. Kogo nudzą? O co chodzi?

    3. Część centralną Twojego tekstu przyjumuje z zadowoloniem, tak jest – ekologia jest kosztem, aczkolwiek są inne, silniejsze formy “dumpingu” (biorę w cudzysłów, bo to co mamy na myśli zbyt dalece odbiega od oryginalnego znaczenia) – walutowego, niskiego socjału, zawieszonej demokracji – jeśli już Chiny mamy na uwadze.

    4. “Tarowanie równowagi” – dziwna metafora, aczkolwiek my tu robimy przeróżne wygibasy z językiem; a propos, co to jest ta “rendyta”?

    5. Aaa, rozumiem, konflikt między pracą i kapitałem jest odwieczny. No faktycznie, ale zaraz Jacobsky powie, że konflikt jest zły, darwiński, w zoologii i bakteriologii coraz mniej dominujący ;) – więc jak to jest? Oczywiście konflikt jest, gdy idę do roboty to sam fakt wstawania na określoną godzinę, golenia, czesania się, stawia mnie w konflikcie z kapitałem, czyli nie moim biurkiem, nie przeze mnie wynajętym budynkiem, nie przeze mnie zatrudnionym manadżerem … dobrze rozumuję?

    6. Więc czym w tych rozważaniach o konfliktach różni się emrytura kapitałowa od niekapitałowej, ZUS-owskiej zdaje mi się?

    Po prostu zadaję tyle pytań, bo zdaje mi się, że nieco inaczej myślę na te same tematy. Ach, jeszcze jedno pytanie, przy okazji, nie do Ciebie skierowane:

    0. Czy blogi są jedynie do składania sobie życzeń wielkanocnych?

  318. ANCA-NELA
    Pani od dawna rzuca się w oczy. I to bez wyznania swojego wyznania (rzymsko-katolickiego).
    Życzę Pani (nikomu innemu, nawet nie red. Passentowi) radosnego święta Zmartwychwstania Jezusa Nazareńskiego, Syna Ojca Przedwiecznego … i w odpuszczenie naszym winowajcom …

  319. Dzień był dzisiaj słoneczny, 7 kwietnia 2012 roku, nie taki cudowny jak w smętnym i chłodnym kraju, tutaj ptaki świergoliły, że aż bębenki drgały i drżała reszta ciała. Patrz, idą – powiedziała mu ostrzegawczo, porozumiewawczo, on wyjrzał, owszem szło ich dwoje, jeden z książeczką w złożonych rękach – porozmawiaj sobie z nimi – powiedziała mu z wyrzutem. Po co? mało mi jasnego gwinta i Tony’ego Judta do czytania? – pomyślał zrezygnowany do pewnego stopnia.

    Cóż mówi nam Tony Judt? – pomyślał pół godziny później. Ano nie tylko to, że żyjemy niewłaściwie, myślimy niewłaściwie, czynimy niewłaściwie, aż te niewłaściwe zachowania wpędzily nas w stan niebezpiecznego chaosu. Mistrz takty nagli i tony natęża: strach odpędzić umową społeczną, strach wzbudzić jej brakiem, zmylił się mistrz czy umyślnie trąca i melodyję zamąca, rozpościera swe ramiona pomiędzy nihlistycznym indywidualizmem i skompromitowanym socjalizmem, czy wymyśli złoty środek jaki?

    Okazuje się, że oto sprawa jest prosta. Ludzie są lepsi i gorsi, jak w tenisie, w śpiewaniu, w pracy. Rynek – Tony Judt tego nie podważa – nagradza ich, odkładając na innej skali ich wartość społeczną. I teraz pojawia się pytanie antydarwinowskie, jak złagodzić skutki tego rynkowego wartościującego okrutnie mechanizmu. Jak zaprojektować reguły, jak poprawić społeczeństwo. A czyż ta korekta rynku nie dzieje się notorycznie, codziennie i nieustannie: matka dba o bezbronne dziecko, mężczyzna wspiera kobietę, zaś kobieta upadającego na rynku mężczyznę, dorosłe dzieci opiekują się schorowanymi rodzicami na starość. Oprócz tego, w słynnym XX wieku, jest przecież system, który utrzymuje szpitale, lekarzy, nauczycieli … czego jeszcze więcej trzeba? Gdzie ten chaos? Idźcie sobie świadkowie Jehowy, a kysz, idźcie sobie dalej.

  320. http://interia360.pl/polska/artykul/religijne-zaklamanie-c-d,48019

    ANCA_NELA ;godz 20:11, twoj tekst mozna odwrucic i napisac go tak,

    Czlowieku ! wierzysz i chodzisz do kosciola,to twoja sprawa,twoj wybor
    i twoje zycie.Nie musisz sie z tym obnosic.Po prostu zyj po swojemu
    i nie zawracaj glowy innym.
    Co was tak uwiera w fakcie,ze sa tacy,co do kosciola nie chodza,
    nie obchodza swiat i nie zawracaja wam tym waszej swietobliwej glowy.

    Wasz czarodziej w kosciele moze sobie wyglaszac chomilje do swojch
    owieczek jakie chce,wy mozecie mu wierzyc i zyc wedlug jego zalecen
    to wasza sprawa.
    Ale nie mozecie stanowic prawa i szczuc policja ludzi nie wiarzacych
    albo wierzacych inaczej.W Polsce jestesmy swiadkami jak kosciol
    podporzadkowuje panstwo polskie swojm celom i stara sie przeniknac
    do wszystkich komorek zycia spolecznego.
    Przykladem niech bedzie zakaz aborcji czy invitro,jest to cos co narusza
    niezbywalne prawa czlowieka cywilizowanego swiata.
    A juz najwiekszym dranstwem w Polsce jest ograniczenie badan
    predentalnych dla kobiet i swiadome wydawanie na swiat dzieci ulomnych
    i niedorozwinietych.
    Skad w was w wierzacych katolikach tkwi tyle nienawisci i pospolitej
    glupoty,gdzie prawo jednostki do wlasnych mysli,przekonan i tolerancji
    jest tepione w Polsce jak w epoce sredniowiecza.
    Ale ja wiem wiara w jakiegokolwiek boga jest cecha ludzi chorych na
    nienawisc,ale glupota bynajmniej nie zwalnia od myslenia.
    Z kolej atejzm swiadczy o zdrowej niezaleznosci umyslu.

    Ted.

  321. http://www.alternet.org/world/154453/why_the_american_empire_was_destined_to_collapse?page=entire

    TJ ; godz 12:39 pisze.
    Niechcenie kolejnych rzadow to jakies fatum,ktore ciazy nad Polska.

    Ten problem miala kiedys rowniez Europa zachodnia kiedy rzadzil tam
    kosciol (czytaj Watykan) ale to juz historja.
    W Polsce rzady odchodza i przychodza nowe ale ciagle na sznurkach
    kosciola (Watykanu) pomijajac krotki okres PRL-u,stad ta przyczyna.
    Cywilizacja,uczciwosc,humanizm i zdrowy rozsadek zostaly z Polski
    wygnane kropidlem i swiecona woda.

  322. Z Okazji Wielkiejnocy biskup Michalik, ten intelektualista z Przemyśla przesłał wyrazy uznania ojcu Dyrektorowi, twierdząc przy okazji, że bez Radia Maryja nie byłoby dzisiejszej Polski. Z tej samej okazji Redaktor Passent przesłał życzenia moderatorom i moderatorkom. Dziwna zbieżność. Przyłączam się do życzeń Redaktora.

  323. absolwent
    7 kwietnia o godz. 21:20
    ANCA NELA 20.11
    Czy jesteś na tyle slepa ze nie widzisz iż ludzie których bronisz bez przerwy narzucaja swoje poglady i prawa innym ?
    #
    Nie, nie jestem ślepa, widzę, nie zgadzam się z tym i mnie to boli.
    Jeśli odszukasz mój wpis, upoważniający cię do zadania właśnie mnie takich pytań, jakie zadałeś, to ja ci odpowiem.

  324. Ted
    8 kwietnia o godz. 6:08
    „W Polsce rzady odchodza i przychodza nowe ale ciagle na sznurkach
    kosciola (Watykanu) pomijajac krotki okres PRL-u,stad ta przyczyna.
    Cywilizacja,uczciwosc,humanizm i zdrowy rozsadek zostaly z Polski
    wygnane kropidlem i swiecona woda.”

    Mój komentarz

    Dogmatyczne postulaty, myślenie ciasne, zerojedynkowe, bezalternatywne zawsze prowadzi do jedynie właściwego konkluzji – obalić ten porządek, uwolnić społeczeństwo od tej czy owej przeszkody i będzie dobrze – kiedy zaczynamy?

    Rewolucjoniści werbalni zarówno po prawej jak i po lewej są jednako radykalni. Wyzwolić świat, uwolnić od przesądów, oczyścić narody z wiary trądu, wolny obywatel ma jedno przykazanie – nie ma niczego, nie ma nic, a reszta to bajanie, czysty pic.

    Wiara ateistów w niewolę watykańską, wygnanie cywilizacji, uczciwości i humanizmu jest prymitywną odmiana teorii spiskowej.

    Teorie spiskowe, to niekoniecznie spiski, to jest objaśnianie rzeczywistości przy pomocy kilku najprostszych elementów – świat – rzesza naiwnych, rządzi kilku agentów.

    Teorie spiskowe, to we współczesnej cywilizacji prosta kontynuacja twórczości ludowej zapisanej w annałach kultury jako podania, przypowieści, po prostu bajki.

    Pzdr, TJ

  325. Bez religii dobrzy ludzie czynili by dobrze a zli zle (!?)
    http://www.youtube.com/watch?v=pawmfuiTvCs&feature=relmfu

  326. Piotr Ikonowicz: Patriotyzm, czyli złamane serce – http://www.stachurska.eu/?p=7544 .

  327. Jeśli czyste powietrze i podstawowe potrzeby, takie jak dostęp do wody pitnej lub dach nad głową stanowią fetysz, no to jestem fetyszystą i nie wstydzę się tego.

    Wolę być fetyszystą w powyższym znaczeniu niż zdominowanym (przez wolny rynek, wersja 2012).

    Wszystkim, którzy udzielili mi wyjaśnień na temat na temat tej wolności związanej z rynkiem.

    Pozdrawiam wielkanocnie wszystkich Blogowiczów, tak fetyszystów, jak i zdominowanych ;)

  328. Wspieram ANCĘ_NELĘ. Apeluję o szacunek dla ludzkiej potrzeby metafizyki, kultywowania obyczaju i życia po swojemu. Nie wszystko jest polityką. Błedem, który ludzi krzywdzi jest ocena ich prywatnych, intymnych potrzeb (tym jest przecież wiara) przez pryzmat działania instytucji – w tym przypadku kk. Czym innym jest kosciół i jego polityka a czym innym osobiste, wewnętrzne potrzeby ludzi. Wbrew pozorom nie tak trudno jest obie te sprawy od siebie odróżnić.
    Pozdrawiam

  329. ANCA_NELA,
    Popieram, rowniez sie czuje niewygodnie slyszac niewybredne ataki na religie. W moim kraju zamieszkania roznice swiatopogladowe traktowane sa z reguly w sposob bardziej dyskretny, bez wchodzenia w zabloconych butach na stol. Osobiscie, mam wiele gorzkich refleksji na temat organizacji religijnych, co nie oznacza, ze musze slepo ublizac calej wierzacej spolecznosci, w ramach odpowiedzalnosci zbiorowej. Odnosze wrazenie, ze niektorzy gospodarze blogow Polityki, wkladaja w cenzure antyreliginych obelg tyle serca, co Rosjanie probujacy serdecznie pomoc walczacej w 44 roku Warszawie.

    Stasieku,
    Dzieki za wielkopiatkowe slowa otuchy . Probowalem wariantu z galazka oliwna, myslalem ze to Wielki Tydzien dla refleksji oraz nieagresji. Ale… kanistry z iperytem posypaly sie juz tego samego dnia. Utwierdzilo to moje przekonanie, ze pokoj w strefie Gazy zapanuje wczesniej anizeli pokoj na en passant. Serdecznosci.

  330. Pogodnych swiat – wszystkim

  331. A tu malutki fragment;

    Bo nie zgadzam się na ośmieszanie wszystkich założeń religijności, od początku do końca. Ja widzę w niej też szanse i wartości, które mogą się przydać także niewierzącym. Jestem ateistą, ale takim z natury delikatnym. Nie czuję potrzeby, żeby kpić z tych, którzy wierzą w Boga, jakikolwiek to jest Bóg. Tu silnie nie zgadzam się z twardogłowymi ateistami, którzy każdą religię uważają za wyssaną z palca bajkę. Sam nie wierzę w aspekt ponadnaturalny wiary, ale szanuję jej założenia. Pewnie może mnie Pani uznać za jednostkę dość dziwną: jednocześnie jestem pełen poszanowania i kompletnie bezbożny.

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/swiat/rozmowy/1525829,2,ateista-o-bogu—rozmowa-z-filozofem-alainem-de-bottonem.read#ixzz1rTOGddHd

  332. Wielkanocne lektury; http://nczas.home.pl/wazne/polska-dolozy-do-dotacji-unijnych-455-miliarda-zlotych/. Czytam polską wolną pracę i oczom nie wierzę. Podają czarno na białym, że koszt bycia członkiem Unii w roku 2011 kosztował naszą ojczyznę 117,8 miliarda dolarów. W tymże roku otrzymaliśmy z Unii łącznie 72,3 miliarda złotych. Jesteśmy więc do tyłu 45,5 miliarda złotych. Do tego trzeba dodać 6 miliardów na utrzymanie urzędników rozdzielających tę jałmużnę. Wciągnięto nas do Unii z powodu niskiego u nas kosztu siły roboczej i niskich /zerowych/ podatków. Jak pamiętam miał być jeszcze transfer nowoczesnej technologii. Ten transfer widać w supermarketach. Ale nikt nie powiedział, że będziemy do tego dopłacać i płacić za benzynę po 6 złotych.

  333. TJ; telegraphic observer; Kartka z podróży; duende
    *************************************
    Dziękuję. Bardzo dziękuję.
    Dobranoc

  334. http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/polska-ostoja-kosciola-katolickiego,51466

    TJ; godz 11:21, tu nie o teorje spiskowe chodzi tylko o fakty.

    Kiedy w Europie zachodniej odbywala sie reformacja i oswiecenie
    z Polski w tym czasie wyganiano madrych ludzi czyli Arjan,ktozy przeniesli
    sie do Skandynawi glownie do Szwecji gdzie przyczynili sie walnie do
    rozwoju tych panstw.
    W Polsce tym czasem pozostala do dzis katolicka konserwa.
    Rozejrzyj sie dobrze po swiecie a zauwazysz ze prawie wszedzie tam
    gdzie dominuje jakakolwiek religia i czym blizej jest rzadu tam
    kraje sa biedniejsze.
    A tam gdzie niema religji albo jest ona w formie szczatkowej,kraje sa
    bogate,a to sie przeklada na spoleczenstwo,rodzine i jednostki.
    Nie spotkalem w swojm zyciu biednego atejsty,zato wiekszosc zebrakow
    to ludzie wierzacy.
    Wyglada na to ze dobry i milosierny Bog,nielubi bogactwa u swojch
    wiernych a jak juz to ma ono byc tylko w kosciele.

    Pozdr, Ted.

  335. http://www.youtube.com/watch?v=L1cTvOaS3Vg&feature=related

    Ubostwo Ojca Dyrektora T.Rydzyka,jadac za firanek oglada swoje
    moherowe berety.
    I jak tu nie podwyzszyc wieku emerytalnego,Tusk ma racie
    emerytom za dobrze.
    Kartka nazywa to metafizyka,tez ma racje,wszystko zalezy od tego
    z ktorej strony patrzec.

  336. Gazeta Bankowa opublikowała listę 12 najlepszych polskich ekonomistów. http://biznes.onet.pl/ranking-polskich-ekonomistow,18860,5081274,11744018,fotoreportaze-detal-galeria Dwukrotnie przekręcałem daremnie szukając na niej tępego bufona Balcerowicza. Może jest na innej liście. Krętaczy i oszustów.

  337. ANCA_NELA napisała 7 kwietnia o godz. 20:11

    a ja przez delikatność poczekałem na dzień upamiętniający przedchrześcijański obyczaj kąpieli wiosennej i pozwalam sobie objąć nawiasami kwadratowymi słówka zmieniające sens Twej wypowiedzi oraz dopisać swoje w nawiasach klamrowych:

    Człowieku! [Nie] wierzysz, [nie] chodzisz do kościoła, to twoja sprawa, twój wybór i twoje życie. Nie musisz się z tym obnosić. Po prostu żyj po swojemu i nie zawracaj głowy innym, z którymi możesz spokojnie porozmawiać na tysiąc i jeden innych tematów.
    Co was tak uwiera w fakcie, że są tacy, co do kościoła {nie} chodzą, {nie} obchodzą święta i nie zawracają wam tym mądrej głowy?

    Opis serdecznej miłości jaką otacza miejscowy proboszcz i jego owieczki Ewę 1958 to przewijasz, czy ciepły serdeczny wiaterek wywiewa Ci od razu z głowy? Czy echem tego komentarza będzie oskarżenie mnie o dążenie do degeneracji Narodu i wojna z Kościołem?

    Po stronie niechętnych religii są TAKŻE łobozy.
    A po przeciwnej TYLKO cukiernicy?
    Istnieje coś takiego jak uczciwość intelektualna nieopisana w katechizmie oraz istnieje mimowolne pokazywanie, kto trzyma Dobro i Prawdę w dłoniach.

    Proszę czytać krytycznie swoje przed opublikowaniem, to może pomóć i pozwoli spotkać się Pani z przyklaskiwaniem Pani tekstom …

  338. Ted 4-9 1.03

    Zamiast “koziolkow-matolkow” wystarczy pamietac, ze koscioly reformacji, kalwinizm, luteranizm i “bracia polscy”, nie zadali ziem i klasztorow, jak KK. Stad ich zainteresowanie Skandynawia, gdzie ziemi bylo malo i problem klasztornych latyfundiow nie istnial.

  339. Prezes insynuuje w bardzo poważnej sprawie

    Fragment wywiadu Nizinkiewicza (onet) z Prezesem na temat katastrofy smoleńskiej. Wywiad nosi tytuł wywołujący ciarki na plecach – „Jarosław Kaczyński: mam poczucie, że Lech Kaczyński został zamordowany”.

    Pytanie
    A nie było zaniechania ze strony prezydenta Kaczyńskiego, kiedy nie nakazał lądowania na lotnisku zapasowym? Kiedy kpt. Arkadiusz Protasiuk brał pod uwagę lądowanie na lotnisku zapasowym, to dyrektor Protokołu Dyplomatycznego Mariusz Kazana stwierdził: “Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy”. Czy prezydent mógł chcieć za wszelką cenę wylądować w Smoleńsku?

    Odpowiedź
    Bratu przekazano, że jest mgła na lotnisku i zapytano, gdzie lądować. Ale brat nie był decydentem w sprawie schodzenia i lądowania samolotu. Nie mógł podjąć decyzji, że należy zaniechać lądowania. Gdyby piloci powiedzieli, że nie mogą lądować, albo że lotnisko jest zamknięte, to wtedy musiałby wyznaczyć lotnisko zapasowe. Brat nie podjął decyzji o wyznaczeniu zapasowego lotniska, bo piloci nie zgłosili, że lądowanie jest niemożliwe. W samolocie decyduje pilot, który ląduje lub nie. Pilotom podano z wieży komendę, żeby obniżyli wysokość lotu – czyli zejdźcie z wysokiego pułapu ok. 10 tys. metrów i idźcie w stronę lotniska – co było decyzją kontrolerów lotu, a nie pilotów. Następnie wydano im komendę zejścia do 100 metrów, a trzecią komendą był “pas wolny”, czyli lądujcie. Oni zaczęli obniżać wysokość, następnie podjęli decyzję o odejściu. Tyle wiemy na pewno. Wiemy też, że pilotów utrzymywano w fałszywym przekonaniu, że są na “kursie i ścieżce”.

    Mój komentarz

    1) Po raz pierwszy Prezes orzekł publicznie – bratu przekazano, że jest mgła na lotnisku i zapytano, gdzie lądować. Skąd ta wiedza Prezesa, że brata zapytano gdzie lądować? Skąd pewność, że brat nie podjął decyzji, ponieważ uważał, że nie był władny? Skąd przekonanie, że „piloci nie zgłosili, że lądowanie jest niemożliwe”? Coś nowego.

    2) Prezes plącze aż się kurzy. Jest wypowiedź dyrektora Mazany, że „decyzji nie podjęto” świadcząca o tym, że prezydent został powiadomiony o mgle i warunkach uniemożliwiających lądowanie oraz jest zapytanie do pilotów o lotniska zapasowe. Prezydent jako dysponent samolotu miał władzę i obowiązek w obliczu niedopuszczalnych warunków do lądowania podjąć decyzję o locie na lotnisko zapasowe.
    Prezes mija się o mile z prawdą gdy mówi – piloci nie zgłosili, że lądowanie jest niemożliwe.
    Piloci zgłosili dyrektorowi, że warunki są niedopuszczalne oraz podali lotniska zapasowe. Nie doczekali się decyzji o odejściu na inne lotnisko.

    2) Prezes twierdzi wpierw, że „w samolocie decyduje pilot, który ląduje lub nie” a zaraz potem insynuuje, że pilot był bezwolny, bo wieża wydawała mu komendy, między innymi – „wydano im komendę zejścia do 100 metrów”, co jest sprzeczne z zasadą, że pilot decyduje. Skoro kapitan decyduje, to dlaczego miałby wykonywać nieprawidłowe „komendy” wydawane z wieży?

    W warunkach niedopuszczalnej widoczności (pionowej i poziomej), kapitan miał obowiązek odlecieć na lotnisko zapasowe zawiadamiając o tym dysponenta. Do decyzji dysponenta pozostało tylko ewentualne wskazanie takiego lotniska spośród proponowanych.
    Po drugie twierdzenie Prezesa o jakoby bezwzględnie egzekwowalnej komendzie wieży zejścia na 100 m jest sprzeczne z faktami – to kapitan oznajmił wieży, że zejdzie na wysokość decyzyjną 100 m (miał prawo do 110 m) i otrzymał pozwolenie na podejście.
    Kapitan nie otrzymał zgody na lądowanie podczas podejścia, nie usłyszał komendy „ląduj”.

    Zgodę na lądowanie wieża mogła wydać tylko po zameldowaniu przez pilotów, ze osiągają wysokość decyzyjną, widoczność jest, wszystko jest OK.
    Piloci w trakcie podejścia nie informowali wieży o wysokości, a to był ich podstawowy obowiązek. Nic nie widzieli przed sobą przez całe to podejście, czytali fałszywe informacje o wysokości, a decyzję o odejściu kapitan podjął (wskutek tych fałszywych odczytów) na wysokości zderzenia z drzewami w jarze, a nie na 80 m, jak sądził. Między innymi te oto fakty sa nazywane “kłamstwami Anodiny”.

    Piloci wg przepisów mogli lądować tylko na widoczność wzrokową – po ujrzeniu ziemi na wysokości decyzyjnej (po uprzedniej korekcie kursu na latarnie ILS) – takie obowiązywały ich zasady na tym lotnisku.

    Przypuszczalnie, wobec niedozwolonej, zbyt krótkiej widoczności podanej w oficjalnym komunikacie wieży (praktycznie zerowej, jak się okazało podczas podejścia) podjęli pewien wybieg, a mianowicie posiłkowanie się GPS-em. Lądowanie na GPS na tego typu lotnisku, we mgle nie jest dozwolone. W ogóle przy tej mgle i tym wyposażeniu lotniska, o czym piloci dobrze wiedzieli i mieli głośne sygnały o wprowadzeniu samolotu w niebezpieczeństwo zderzenia ziemią (emitowane przez system ostrzegania TAWS, który „zobaczył” przed samolotem zbocze jaru), lądowanie z GPSem czy bez GPSu nie było dozwolone!.
    Między innymi ten aspekt (lądowania na GPS) przyczynił się do ukucia przez głosicieli teorii zamachowej wymyślnej tezy, że Rosjanie celowo dostarczyli stronie polskiej fałszywe karty podejścia do lotniska. Skądś się dowiedzieli, że piloci będą korzystać z GPSu.

    Prezes szarżuje, wdaje się w bezpodstawne rozważania (traktując bezpodstawność jako dowód na słuszność), które daleko przekraczają jego wyobraźnię techniczną, zupełnie nie czując, że Macierewicz gra na jego słabościach – chciejstwie w poszukiwaniu riposty politycznej i absolutnym brakiem zainteresowania i zrozumienia dla technicznych aspektów wydarzeń dostępnych przecież w formie logicznie spójnej, zrozumiałej dla przeciętnego maturzysty.

    Pzdr, TJ

  340. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kto tu pali „Marzanne” …

    ‘Co takiego powiedział Ginter Grass? W tym rzecz, że samą i tylko prawdę, stwierdzenie, że Izrael dysponuje arsenałem atomowym nie jest wsadzaniem flagi w gówno, pomawianiem, lżeniem, ale prostym i oczywistym stwierdzeniem faktu. Za wiersz mówiący prawdę o Izraelu Ginter Grass został zmieszany z czym popadnie, dostał zakaz wjazdu do Izraela i z łagodniejszych inwektyw wypomniano mu „dziadka z Wehrmachtu”. Absolutnie nikt się w Izraelu nie cackał z Grassem, a niechby śmiał, to nie skończy jak celebryta, ale jak banita. Teraz popatrzmy na przypadek pisarza, naszymi, polskimi, oczami’ …
    http://www.faz.net/aktuell/feuilleton/debatten/das-israel-gedicht-von-grass/israelkritisches-gedicht-israel-erklaert-grass-zur-unerwuenschten-person-11711684.html

    Post Christum.
    Quod Deus vullt perdere prius dementat – Kogo Bog chce pakarac odbiera mz rozum

  341. Wielkanoc i króliczki, czyli czarno to widzę – http://www.stachurska.eu/?p=7566

  342. Swięta minęły
    Czy nie należałoby przypomnieć niektórym zaczynając od Kaczyńskich i Macierewiczów co wrzeszczał głośnik
    a to bylo PUL UP , PUL UP . . . .
    Szanowni to i niektórym z Was powinno brzmieć w uszach PUL UP
    lecicie w glebę.
    ukłony

  343. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ‘Wszak Grass został nazwany esbekiem, co w Polsce jest „zaniżeniem jakości debaty i patrzeniem wstecz (…) Za samą reakcję Polak w Polsce zostałby spacyfikowany (…) Dowolne łajno można rzucić na Polskę, dowolną szczyną olać Polaków i w Polsce będzie to pretekst do pokory, zastanowienia się nad sobą. Przydałaby się też trzecia para oczu, wtedy dałoby się spojrzeć na przypadek Grassa, oczami Grassa. Obraz roztacza się nieciekawy, antysemitą został z definicji, esesmanem z przeszłości.’

    Ihr ständig wiederholter axiomatischer Ausgangspunkt, Iran arbeite am Bau von Atomwaffen, ist nicht nur gänzlich unbewiesen, sondern widerspricht auch den veröffentlichten Erkenntnissen aller westlichen Geheimdienste, einschließlich des israelischen (?)
    http://www.ag-friedensforschung.de/regionen/Iran/luegen2.html

  344. Ted z 2,10
    Napisałem jasno – “Błedem, który ludzi krzywdzi jest ocena ich prywatnych, intymnych potrzeb (tym jest przecież wiara) przez pryzmat działania instytucji – w tym przypadku kk. Czym innym jest kosciół i jego polityka a czym innym osobiste, wewnętrzne potrzeby ludzi. Wbrew pozorom nie tak trudno jest obie te sprawy od siebie odróżnić.”
    Nie mam nic przeciwko wyszydzaniu czy piętnowaniu np kleru z powodu jego żadzy władzy, bo to jest polityka. Sam taką krytykę uprawiam. Natomiast, delikatnie mówiąc, nietaktowne wydaje mi się ośmieszanie osobistych, intymnych uczuć ludzkich do których należy między innymi potrzeba Boga czy przeżyć duchowych. Czy kultywowanie sprzyjających temu obyczajów. Czym innym jest wiara a czym innym ekonomiczne czy polityczne pasozytowanie na ludzkiej wierze.
    Proponuję to rozdzielać.
    Pozdrawiam

  345. ANCA_NELA, ktora popieram w punkcie glownym, rzuca jeszcze taka teze:
    “Pootwierajcie sklepy, w których będziecie pracowali w katolickie święta. Idźcie do biura, do warsztatów, fabryk, hut! Zgłoście do sejmu projekt ustawy, gwarantującej wam pracę w niedzielę i święta i nie zawracajcie czterech liter spokojnym ludziom”
    Nie mam pewnosici, czy realizacja tego postulatu bedzie bezkonfliktowa. U nas w Kanadzie (prow. Ontario) te sprawe rozwiazuje sie inaczej niz w religijnym USA, mianowicie … eh, kogo to moze obchodzic.

  346. Jaroslaw Kaczynski, gdy glosi – “Oczywiście, że mam poczucie, że prezydent Lech Kaczyński został zamordowany, ale nie mam takiej pewności” – coraz bardziej grzeznie w polityke metafizyczna. W polityke odczuc, przeczuc, wyczuwania nastrojow, a nie faktow, pewnosci, realiow tego swiata.

  347. staruszek
    9 kwietnia o godz. 9:44
    pisze do mnie;
    Po stronie niechętnych religii są TAKŻE łobozy.
    A po przeciwnej TYLKO cukiernicy?

    #
    Jeszcze jeden z tych, co szybciej piszą, niż czytają ze zrozumieniem.
    Staruszku miły – z pełnym uszanowaniem :) Czy i który mój wpis, przypomnij mi, jeśli zdołasz, upoważnia cię do takich manipulacji względem mnie (już chciałam napisać mojej osoby, ale śmiech mnie porwał, więc pozostanę przy skromniejszej formie… niech będzie względem mojego wpisu z 7.04 – 20;11 :?:
    Nie czuję się zobowiązana do komentowania każdego wpisu, na temat czyichś osobistych zderzeń z proboszczem swojej parafii, sama też swoich doświadczeń nie opisuję, bo nie o to mi chodziło. Nie muszę też być przez każdego zrozumiana i akceptowana. Wiem, że to niemożliwe i nie oczekuję cudów na blogu.
    Odrobina uczciwości i dobrej woli jednak by nie wadziła przy wyrażaniu opinii o kimś personalnie, choćby jej punkt widzenia nie był akurat twoim.
    Pozostaje otwarta kwestia wykorzystywania przez ateistów zarówno tych obojętnych na czyjąś religijność, jak i tych zdecydowanie wrogo nastawionych do religii i jej wyznawców dni wolnych od pracy niedzielę i święta religijne.
    Czy byliby skłonni zrezygnować z tych niedziel i świąt, aby dać rzetelne świadectwo swoim przekonaniom? Jak się mów A, to może należałoby powiedzieć także B a może i cały alfabet przelecieć i wymyślić nowy kalendarz :?:
    A zresztą… i tak wiem, że najwyżej się kolejny raz się dowiem, co o takich, jak ja myślą ludzie tak rozumni, jak choćby ty staruszku.
    Przywykłam :)

  348. W ostatnim zdaniu jest o jedno się za dużo. :D

  349. ANCA_NELA napisała 9 kwietnia o godz. 18:04

    Jeszcze jeden z tych, co szybciej piszą, niż czytają ze zrozumieniem.

    A zresztą… i tak wiem, że najwyżej się kolejny raz się dowiem, co o takich, jak ja myślą ludzie tak rozumni, jak choćby ty staruszku.
    ———-
    Po takim echu, nie sadzę abyś się doczekała porównania siebie z innymi Anca-Nelu. My nie mamy szans na zrozumienie wzajemne.

    To czy będziesz odnajdywała się w opisie innych ludzi, wydaje mi się być ode mnie niezależne. Nie zamierzam już w jakikolwiek sposób odnosić się do Twoich komentarzy. Upośledzenia rozumienia w moim wieku już się nie leczy.

  350. Telegraphick Observer z 16,06
    Mnie to interesuje. Ciekawi mnie jak można organizować życie społeczne przy tolerowaniu róznorodności jego przejawów – również religijnych. Chetnie więc bym poczytał
    Pozdrawiam

  351. ANCA_NELA
    9 kwietnia o godz. 18:04

    Mogę się mylić, ale wolny od pracy piątek, sobota, czy niedziela, to wynalazek konkretnych religii monoteistycznych……
    Takich przerw w pracy nie znały religie Dalekiego Wschodu.
    Tam pracowano na okrągło, aż do świąt-
    na przykład Księżycowego Nowego Roku.

    Nie bądźmy tak europocentryczni…….

  352. Pokojowy noblista ogłosił plan zbrojeniowy mocarstwa w najbliższych latach mocarstwo planuje wydać 1.51 biliona dolarów na zakup 2443 najnowszych samolotów bojowych typu F-35 Stealth w cenie 618 milinów każdy. http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=30144. Po to aby ludzie na świecie mogli spać spokojnie i amerykanie mogli palić ile chcą taniej benzyny. Gdyby Nobel wiedział jakiemu zbrodniarzowi i za co przyznaje się nagrody jego imienia.

  353. Telegraphic…

    Oglądam właśnie początek “Pachnidła”……..
    Czyżbyśmy oglądali powtórkę z rozrywki- powrót TAKIEGO kapitalizmu?
    Kto nie pracuje- na odpowiednim stanowisku- ten nie je?
    Nowe społeczeństwo nam się tworzy, pod dyktat “rynków finansowych”?

  354. TJ 11.34
    Tj w przydługim wywodzie analizuje wypowiedz Jarkacza pod czas wywiadu z Nizinkiewiczem z której wazne jest tylko jedno:
    Kaczor PUSCIŁ FARBE w sprawie rozmowy z bratem 10.04 około godziny 8 rano !!!!!
    Do tej pory ta żmija bezczelnie łgała, że rozmawiali o stanie zdrowia matki, ale teraz chyba ktos mu powiedział ze rozmowa jest NAGRANA i czas przestać KŁAMAC !!!
    No i grzechotnik ZAATAKOWAŁ PIERWSZY: ZE BYŁ ZAMACH !

  355. Jasny gwint 8.55
    Ponieważ znam wszystkie wymienione osoby z rankingu ekonomistów i z kilkoma wspołpracowałem, więc mogę stwierdzic że poza Rybińskim i Gomułką w pełni zasługują na notowania w pierszej dziesiatce.
    Natomiast dla Telegrafica niestety zabrakło miejca.
    Nie ma takze jego ulubienców: Gadomskiego, Winieckiego, Gilowskiej i Balcerowicza ,ani jego byłego kapciowego, obecnie prezesa Towarzystwa Ekonomistów Polskich i gwiazdy telewizji Rysia Petru.

  356. jasny gwint 20.567
    Radze ci nie czytaj bredni z Najwyższego Czasu
    Ci debile nie potrawia policzyć nawet do 10, bez przerwy im sie myla miliardy euro ze złotymi, wydatki z jednego roku z budzetem 2007 -2013 itd.
    Jest to KOMPLETNA ZENADA, ale czego wymagac od wyznawców JKM ?

  357. http://www.mojeopinie.pl/skradzione_dzieci_hiszpanii,3,1302881659

    Blogoslawione blogowe baranki i owieczki,ubogie duchem
    albowiem nie wiedza,co pisza.
    Miej litosc i wybacz im Panie.

    Amen.

  358. wiesiek59
    9 kwietnia o godz. 19:22
    Otóż to właśnie :lol:
    Byłam pewna, że wszelacy mędrcy, odżegnujący się od jakiejkolwiek religii, nie znajdą powodu, aby nie korzystać z dni wolnych od pracy, nadanych nam przez kilka monoteistycznych religii. Chętnie popróbują świątecznych frykasów i skorzystają z okazji, aby sobie poleniuchować – bo to wszak się należy.
    No to ja się skromnie i cichutko pytam;
    A z jakiejże to racji się należy?
    Moja sąsiadka – ateistka – dawała się oglądać w poranek Niedzieli Wielkanocnej na balkonie myjąc okna, podczas gdy wierni powracali z rezurekcji na świąteczne śniadanie :D I ja ją rozumiem i się nie gorszyłam. Uśmiechałam się do niej, bo bardzo ją lubiłam. Była wspaniałą osobą – mądrą i przyjazną.
    Pogrzeb miała świecki.

  359. jasny gwint
    1 kwietnia o godz. 20:42
    OBOP ogłasza, że Kaczyński uzyskał zdecydowana przewagę nad Tuskiem. Ku radości wszystkich.

    A co to jest OBOP? Nie ma już OBOP-u, tak jak i nie ma kolejnej polskiej firmy, Pentora. Amerykanie zarządzili i koniec.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php