Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.05.2006
wtorek

Kwestia smaku

9 maja 2006, wtorek,

Drodzy Internauci, witajcie w Sieci, zapraszam do mojego bloga!

Co ja, stary dziennikarz z 50-letnim stażem, robię w Sieci ? Po prostu staram się nadążyć za biegiem czasu, za nową technologią, za nowymi czytelnikami. Zamiast ustawiać na półce napisane książki i układać w segregatorach moje stare artykuły, idę za głosem wieszcza:

„Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe,
a nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę”.

Gna mnie niecierpliwość: tyle się dzieje, że nie  mogę doczekać do mojego następnego felietonu w „Polityce”. W Debacie Tischnerowskiej  słuchałem (w TVN 24) wykładu prof.Leszka Kołakowskiego „Cóż jest prawda?”. I wszystko byłoby pięknie – Tischner, Kołakowski, prawda,  filozofia – jedno mi tylko przeszkadzało,  że Profesor stał na tle licznych napisów „Orlen, Orlen, Orlen…”. Rozumiem, że koncern naftowy jest sponsorem debaty na Uniwersytecie Warszawskim , co mogło być dyskretnie zaznaczone w rogu ekranu telewizyjnego, ale żeby jeden z największych współczesnych myślicieli został tak użyty do nachalnej reklamy  – to chyba przesada. Jako  stały klient Orlenu, posiadacz karty „Vitay”, pragnę zawołać: „Żegnaj”. Żegnaj dyktaturo  złego smaku, który pcha reklamę naftowego koncernu na ołtarze nauki, w świątyni prawdy, jaką jest uniwersytet. Kołakowski na ołtarzu Orlenu – tego już za wiele!

Przydałaby się kropla skromności

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Nareszcie będzie możliwość „podpatrywania” myśli Pana Passenta na codzień, co bardzo mnie cieszy.

  2. Blog Passenta – świetny pomysł. Przepadam za felietonami i książkami red. Passenta, a one ukazują się tak rzadko. Internet daje nowe możliwości – od dzisiaj mam nadzieję czytać Passenta codziennie Serdecznie pozdrawiam Pana Redaktora i wszystkich w „Polityce”, najlepszym piśmie w tym ponurym kraju.

  3. Debata Tischnerowska była też wczoraj w progamie II radia – bez reklam, bez niczego, co przeszkadza słuchać – polecam. Poza tym bardzo się cieszę, że mogę Pana czytać on-line:)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Codziennika , pod którego wrażeniem jestem ciąg dalszy .Świetny pomysł . Gratulacje !

  6. Z radoscia witam blog Daniela Passenta, szkoda tylko, ze zamieszczanie komentarzy w Polityce to niemalze ekwilibrystyka. I zagadka – kiedy komentarz sie ukaze i w ktorym miejscu sie ukaze? Musze przyznac, ze jest to denerwujace. Obecne Forum Polityki dziala juz dobrych kilka miesiecy, jest pod opieka fachowcow, tym bardziej wiec trudno dociec dlaczego nie moze sie dotrzec? Czyzby i w Polityce panowala wszechobecna bylejakosc? Chcialoby sie komentowac, ale nerwy nie pozwalaja.

  7. Pomysł, że pokazywanie prof. Kołakowskiego na tle napisów „Orlen” może stanowić reklamę koncernu, jest – jakby to powiedzieć – nośny, ale wątpliwe, by przyświecał czy to organizatorom, czy samemu koncernowi. I czemuś wydaje mi się, że „dyskretne zaznaczenie w rogu ekranu” byłoby, paradoksalnie, nachalniejsze. Co ważniejsze, w przeciwieństwie do Bywalca widzę więcej zalet tego, że Orlen (współ?)finansuje coś równie pożytecznego, niż wad stylu, w jakim to robi. Dla jasności, nie jestem klientem Orlenu, ani posiadaczem karty Vitay, ani nie mam z tym koncernem niczego wspólnego (poza pewnym eks-znajomym, dalekim zresztą).

  8. Cieszę się, że na łamach Polityki można będzie wymieniać (w sposób ograniczony) poglądy z redaktorem Rybą, bo ktoś spod tego znaku jest dobrym obiektem do dialogu.

  9. Bardzo cieszę się z codziennego Codziennika. Felieton w Polityce raz na dwa tygodnie to stanowczo za mało.

  10. Trafia nie tu, gdzie trzeba, ale zapewne admin jest zajety aministrowaniem. Ach, Panie Danielu, coz znaczy 50 lat wobec wiecznosci. Kropla w morzu, która nalezy pomnozyc co najmniej w dwójnasób skladajac niebanalnie brzmiace w tym kontekscie zyczenia „Stu lat” dziennikarzenia. Na tym padole złosliwych acz pieknych usmiechów zdarzaja sie od czasu do czasu ludzie jakby wiecznie mlodzi, niezalezni od koniunktury, myslacy po swojemu i usmiechnieci nie tylko kąsliwie, lecz rowniez niejako do sera. Kesera, sera. Kochac sie w Panu to nie grzech, a pech. Z wiadomego zajętego powodu. Buziaczki.

  11. Szanowny Panie Danielu,

    Po bardzo wielu, wielu latach bez Polski, zemerytowalem sie i polazlem przez internet do dawnego kraju. Zobaczylem Polityke i Panskie felietony. Cisnienie mi wzroslo, bo jeszcze w Warszawie mialem zaszczyt pomagac Pani Prawin i pozniej, krotko wspolpracowac z Pania Osiecka. Nie bede sie rozwodzil, bo nie wiem czy Pan to zechce czytac. Pana czytalem z prawdziwa przyjemnoscia i satysfakcja. Teraz, do rzeczy:

    Prosze rozwazyc otwarcie mini, mini rubryczki dla piszacych gwarami: goralska, slaska, kaszubska, kresowa(?), wiechowska (a jakze !) i co tam jeszcze sie znajdzie. Niech pisza co chca, jak chca i kiedy chca. Rubryczka doda koloru, oryginalnosci, a i rozpogodzi powazny tygodnik.
    Wkomponowana w Panskie felietony i nimi zwiazana, bedzie sie dobrze czytac. Jesli stosownie przedstawiona, przemyci wszelkie gwarowe paskudztwa bezkarnie. I bedzie sie sprzedawac, choc nie rock.

    Przypadkiem trafilem w internecie na taki tekst w bardzo oryginalnej goralszczyznie: zona przerazila sie widzac starego pryka co sie nagle zaczal tarzac po podlodze z cielecym szczesciem w oczach, glosnym rechotem , a przy tym wierzgal stetryczalymi nozkami z szczescia. Ten goral mnie rozbroil ! Pisal swoje nie gorzej niz Tetmajer. To trzeba ocalic ! Widze nawal zalosnego jezyka na kazdym kroku. Kiedys, Ibis przypiekal takich na wolnym ogniu, ale teraz – nikomu nie po drodze. Nawet Prominenci i Profesura zapchani sa obcym slownictwem, zeby nie wspomniec o mlodziezy. W rezultacie: stary zawziety koziol usiadl do komputera i pisze do Passenta. Zona napomina, ze to juz piaty stopien sklerozy. Niech bedzie.

    Serdecznie Pana pozdrawiam,
    Stasiek

  12. Wychowałem się na Pańskich felietonachTo chyba ze 40 i trochę lat.Bardzo dziękuję.Było z Panem świetnie,jest i będzie.Z całym szacunkiem Brunon Łukowicz.Zabrze

css.php