Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

14.05.2006
niedziela

W siódmym niebie

14 maja 2006, niedziela,

Niech żałują wszyscy, którzy nie byli – święto Saskiej Kępy pod hasłem „Agnieszka tu mieszka” okazało się wspaniałym, przepięknym i wzruszającym wydarzeniem. Setki  tysięcy ludzi przewinęły się przez ulicę Francuską, w pobliżu której mieszkała Agnieszka Osiecka. Główna ulica Saskiej Kępy została zamknięta dla ruchu kołowego, pomysłowo udekorowana według świetnej scenografii Krzysztofa Baumillera. U wlotu w ulicę, niczym łuk triumfalny, stanął wielki but – czerwona damska szpilka, jaką nosiła Agnieszka. W poprzek ulicy zawieszone były sznury, na których suszyły się białe koszule gotowe do ślubu „Małgośki”. Z drzew, obok liści zwisały wiersze Agnieszki.

O godzinie 14-ej od Ronda Waszyngtona ruszył pochód „okularników” – tysiące młodzieży i mieszkańców, pod transparentami z tekstami Osieckiej i gigantycznym napisem Okularnicy. Byli arlekini, błazny, sztumistrzowie, akrobaci, była wata cukrowa i karuzele dla dzieci. Pochód zatrzymał się przed pomnikiem Agnieszki Osieckiej dłuta miejscowych rzeźbiarzy, Teresy i Dariusza Kowalskich. Burmistrz dzielnicy o niezbyt wdzięcznej nazwie Praga-Południe, pan Mateusz Mróz (inicjator obchodów, wspólnie z Fundacją „Okularnicy”) i pełniący obowiązki prezydenta Warszawy Mirosław Kochalski, dokonali odsłonięcia pomnika Agnieszki. Pomnik – jak pomnik, nie wszystkim się podoba, niektórzy mieli nawet pretensje, że ustawiono go na rogu Obrońców, a nie przed barem Sax, gdzie popijała Agnieszka, ale jak ktoś słusznie odpowiedział – pomnik będzie stał 200 lat, a wtedy na miejscu baru dawno będzie już bank albo komisariat.

Uroczystość zgromadziła kwiat artystycznej Warszawy i Krakowa (z Piwnicy pod Baranami przybyli i wystąpili Anna Szałapak i Zygmunt Konieczny), przyjaciele i współpracownicy Agnieszki, zaśpiewała Maryla Rodowicz, Magda Umer, Stanisław Sojka, Monika Dryl, Magda Smalara i inne laureatki dorocznego konkursu Fundacji Okularnicy ‘Pamiętajmy o Osieckiej’), był dyrektor Biura Teatrów i Muzyki Urzędu Miasta Warszawy Janusz Pietkiewicz, ten sam, który o mało nie został nowym prezesem TVP, ale „Okularnicy” ucieszą się, że pan Janusz zostanie na swoim stanowisku, bo władze Warszawy już pod rządami trzeciego prezydenta stoją murem (i kasą…!) za Agnieszką Osiecką.

Agnieszka była patronką doskonale zaprojektowanego (reżyser Jan Szurmiej) i zorganizowanego święta Saskiej Kępy pod hasłem „Agnieszka tu mieszka”. Aż przyjemnie było patrzeć, jak tysiące ludzi słuchało koncertów z dwóch estrad, a kiedy zrobiło się ciemno i na scenę weszła Maryla –  na Francuskiej poszły w górę tysiące rąk, zapalone świeczki, znicze  i zapalniczki, młodsi tańczyli na ulicy, starsi ocierali łzy wzruszenia. Brawo Agnieszka, brawo kompozytorzy i wykonawcy. Brawo Warszawiacy, którzy nie zawiedli, a wielu przyprowadziło swoje dzieci i razem z nimi śpiewali „baju, baju, baju, gadu, gadu, gadu”, wspólnie jechali „Od Chitaway do Syracuze”. A przesłaniem wieczoru były słowa Agnieszki: „Nie daj mi Boże skosztować tak zwanej życiowej mądrości”. Brawo Święty Piotr za wspaniałą pogodę, brawo wszyscy, którzy przez chwilę znaleźli się w siódmym niebie. Był to triumf sztuki i miłości na tle tego szamba, które rozlało się dookoła. Więcej ludzi i radości niż zgromadziła wczoraj w Warszawie Agnieszka, może wyzwolić dopiero Benedykt XVI.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. „Znam ludzi z papieru, co rzucaja sie na wiatr…” – napisala Agnieszka. A moze my wszyscy, ktorzy tam bylismy, duchem lub cialem, powinnismy cos zrobic z tym szambem, ktore sie rozlalo…

  2. Nie żałuję, bo byłam – z nogą w gipsie (po której ciagle ktoś deptał, ale co tam), chwilami z głową mokrą od deszczu – było wspaniale, radośnie i mądrze:)))

  3. Jakże zazdroszczę uczestnikom tego święta. Dobrze, że choć poczytać mogę tę relację. Swoją drogą nigdy bym nie podejrzewał władz Warszawy o taką troskę i szacunek dla Agnieszki Osieckiej. No i p. Janusz Pietkiewicz. Skoro On przyłożył do tego rękę to musiało się udać. Miałem przyjemność poznać Go kiedyś na Festiwalu Muzyki w Łańcucie – to wielki miłośnik i znawca sztuki.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. od 26 lat miszkam w niemczech.do kraju wpdam zadko i ze strachem ze nigdy tu nie wruce.jak mieszkalem w polsce to lubilem sluchac posenek
    agnieszki w wykonaniu maryli.trzy lata temu przgralem pore plyt na c. d .
    i w aucie na okraglo sluchalem. i dopiero po latach zrozumialem te cudowne teksty.cos we mnie sie obudzilo,tesknotaza czyms co nie bedzie mi dane.wiezcie mi ze mialem wigotne oczy jak czytalem o swiecie AGNIESZKA TU MIESZKA.i pragnal bym tych weszyskich ucalowac co swietowali.to bylo moze polnych kwiatow ktore ktore nigdy nie przkwitna.
    mni nie bylo ta a ja tam byle i bede na zawsze.bo z mojeg serca nikt miszczescia nie ukradnie.jet WAS tysiace+1jasiu mazacy teskniacy
    i nei majacy odwagi wrucic by kochac.

  6. Jaka szkoda, ze nie moglam tam byc!

  7. Byłem na święcie Saskiej Kępy. Pokonałem samochodem ponad 200km, by móc wspólnie zatopić się w niepowtarzalny agnieszkowy klimat. Wyjątkowe popołudnie i wyjątkowa noc, nawet powrót nie był zbyt męczący.

  8. Pingback: En passant » Archiwum bloga » Najważniejsza jest miłość

css.php