Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.05.2006
sobota

Przymrożek

20 maja 2006, sobota,

Na Międzynarodowych Targach Książki podpisywałem „Codziennik”. Było moc ludzi, tyle że  nie do mnie, raczej  do Grassa, Mrożka i innych prawdziwych wielkości. Ale i przy moim stoisku ten i ów się zatrzymał, żeby pogaworzyć, powspominać, wziąć dedykację. – Czytam pana od zawsze, mam jeszcze w domu „Akyremę” – powiedziała pewna pani. Podziękowałem za dobre słowo, ale mam wyrzuty sumienia: „Akyrema” („Ameryka” czytana wspak) to książka Toeplitza z przed pół wieku. Po Październiku 1956 roku, KTT dostał od Amerykanów stypendium Forda do USA, ale zanim zdążył wyjechać, chwycił już polityczny przymrożek („przymrożek” to mój neologizm z okazji targów książki), odmówiono mu paszportu i stypendium przepadło. Wtedy KTT napisał to, co wiedział o Ameryce, bez oglądania na własne oczy, czyli „Ameryka” na odwrót, bo normalną koleją rzeczy było najpierw pojechać – później opisać. Ale u nas musiało być wspak.

Potem przysiadł się pewien starszy pan, mój wierny czytelnik. – Wychowałem się na pańskich tekstach, mam jeszcze w domu pierwsze roczniki „Po prostu”, oprawione! – powiedział z dumą. I tego czytelnika nie chciałem wyprowadzać z błędu. Nie przyznałem się, że nie zdążyłem niczego napisać w  „Po prostu” – raczej wręcz przeciwnie, bo „Politykę” założył Gomułka przeciwko rewizjonistom.

Z kolei przy moim stoliku przycupnęła pewna emerytowana bibliotekarka. – Tak pan tu siedzi, w kąciku, samiutki, zupełnie jak Bartoszewski, a do Grocholi widział pan jaka kolejka? – pyta, i dodaje: – Coś zostało zaprzepaszczone. Ludzie nie szukają autorytetów, tylko rozrywki. Za moich czasów, jak ktoś chciał wypożyczyć z biblioteki dwie powieści, to musiał wypożyczyć jedną popularnonaukową. – Musiał? – zapytałem z niedowierzaniem. – Tak, musiał. – Ale chyba nie czytał. – Jak to nie czytał? Sprawdzałyśmy – powiedziała odpowiedziała z nieukrywaną nostalgią.

Tak to czas zaciera kontury, nie jest już  jasne „who is who” i co jest co. Chwyta przymrożek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Jedna sprawa, ze ludzie autorytetow coraz rzadziej poszukuja,inna ze tez wydaje sie, iz jest ich coraz mniej. Wielcy odchodza, zas na ich miejsce nie widac nikogo nowego. Dla mnie pozostalo niewielu, Pan, Kapuscinski, Bartoszewski i kilku innych. Mam nadzieje, iz Pan, Panie Passant, pojawi sie rowniez na Targach we Frankfurcie.

  2. „Ludzie nie szukają autorytetów, tylko rozrywki.” Zapewne szukają rozrywki, ale czy w książkach? Bardzo optymistyczny punkt widzenia. Ciekawa jestem, jaka jest proporcja między ludźmi, którzy przeczytali „Nigdy w życiu”, a tymi co to widzieli w kinie?

    P.S. Niektórzy jednak poszukują autorytetów… i znajdują.

  3. Ja zawsze bardzo chciałem mieć książki z dedykacjami dwóch autorów. Pierwszym jest Adam Michnik. Niedawno podpisał mi „Wściekłość i wstyd”.
    Drugim jest Daniel Passent. Mój egzemplarz „Codziennika” nadal czeka na dedykację…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Witam , i ja wzięłam dzis od Pana autograf . I powiedziałam Mu ,ze Codziennika jest swietny i parę innych rzeczy . I jestem z tego bardzo rada. Pozdrawiam

  6. Rozrywki szukają pochłaniacze popkultury. Tacy, którzy szukają autorytetów po prostu o tym nie krzyczą. Tym bardziej, że te autorytety cały czas istnieją.

  7. „Przymrożek” – jaki za smaczny neologizm! 🙂 A propos czytelniczki „Akyremy”. Ja ją trochę rozumiem. Z upływem czasu dzieją się z moją pamięcią różne dziwne rzeczy (i nie jestem chyba żadnym wyjątkowym okazem w tej materii). Pomylić Passenta z Toeplitzem – gaffa, ale jak bliżej spojrzeć wiele między Panami podobieństw: inteligencja, erudycja, poczucie humoru, publicystyczna pasja, otwartość, ciekawość świata i ludzi, pisywaliście na tych samych łamach… długo by wymieniać. Więc to jakby – przepraszam za określenie – ta sama półka, ale, oczywiście, mylić nie należy. Choćby przez szacunek dla dorobku Szanownych Autorów. Gaffy wszakże mają to do siebie, że się zdarzają choć nie powinny. Przytrafiają się wielkim i małym. Cóż poradzić? Ano nic. Najlepiej, tak jak uczynił to Nasz Felietonista, zachować się z klasą, czyli ze zrozumieniem i życzliwością. To takie dziś rzadko spotykane. Przypomina mi się powiedzenie: jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie. Tylko czyje to powiedzenie? Słonimskiego czy Tuwima? Raczej tego pierwszego, ale pewny nie jestem. No, właśnie… Pamięć. 🙂

  8. Jo tyz, ponie Passent, jako ta poni i ten storsy pon, cytom pona od dawna i wychowuje sie na pońskik tekstak! Do dziś trzymom w swojej budzie „Pana Tadeusza”! Hau!

  9. Prosze sie nie dziwć pomylkom. KTT mial kiedyś stałe miejcse w „Polityce” , Pan też przed przerwą na ambasadorowanie, na szczęście dla Pana czytelników powrócil Pan na łamy, chociaż prawdą jest, że autorów książek nie powinno sie mylić. Racje ma De mode, że zachowal Pan sie z klasą. Pozdrawiam

  10. I ja rowniez naleze do wiernych czytelnikow panskich felietonow.Juz nie pamietam kiedy to sie zaczelo???Chyba w latach studenckich.Byly to ,wiec wczesne lata 70-e.Cala moja rodzina czytywala Przekroj,Kulisy no i Polityke.I to ona jedyna sie ostala sposrod wszystkich pism.
    Nie mieszkam w Polsce,wiec nie moge poprosic o panski autograf.Czasami mam wielka ochote „”troszku”‚ sobie pogadac.

    Zycze Panu i panskim wiernym czytelnikom duzo zdrowia.

  11. Dawniej bardzo czesto bywalo, ze stronice ksiazek byly nie poprzecinane. Sprawdzic wiec, czy ksiazka byla czytana, czy tez nie, nie bylo zadna sztuka 🙂

  12. Pamiętam jak na studiach dzieliłam moje tygodniowe kieszonkowe na codzienną drożdżówkę, kawę, obiad w stołówce -a w ramach strawy duchowej resztę przeznaczałam na GW i Politykę. Pamiętam jak któregoś dnia przed świętami, mój budżet został potężnie nadwyrężony przez jakieś nadprogramowe wyjście do pubu..A nadszedł dzień kiedy ukazał się najnowszy numer Polityki. Musiałam wówczas niczym Hamlet wybrać: Polityka czy bułka ze szprotkami?…Wybrałam Politykę- bo nie mogłam się doczekać Pańskiego felietonu oraz Ludwika Stommy. Do dziś jestem przekonana, że to był słusznywybór(żeby nie powiedzieć „jedynie słuszny”) Kanapkę i nie tylko zapewnili mi przyjaciele (oczywiście w następnym miesiącu zrewanżowałam im się ciesząc się z nowego zastrzyku gotówki).
    Ostatnią Pana książkę kupiłam mojemu ojcu na urodziny-który również jest Pańskim wielbicielem. Niestety bez Pańskiego wpisu- może następnym razem, przy promocji kolejnej Pana książki uda mi się zdobyc Pański autograf?
    Pozdrawiam serdecznie!:-)

  13. Dziwi mnie ,ze w kraju niby katolickim jakim jest Polska ,gdzie sie czyta pismo swete i sie wie ze nie trzeba sobie wymyszlac kumirow ,szukaja ze sweca autorytetow,wychowujasie na ruznych glupotach z ktorych z wekiem sam autor najczeszczej rezygnuje.Tak Wawelski podzemia zapelnily autorytetami ze juz nie ma mejsca to innych takich samych gdzie indzej,na Skalce naprzyklad juz chowaja.Jak pametam ktos napisal jak Weszcz (psychicznie chory jak sie okazalo poznej)Mickewicz bawiac w okolicach Poznania byl w jakims majatku i drzacy autor,mlody wtedy czlowek go pyta :jak zyc dalej ,Mistrzu?Ten mu odpowiada:Sluchaj swego wuja ,on wszystko wie.Na autorytetow w naszej bednej ojczyznie sie wykreuje postacie tak komiczne neraz,a neraz i psichicznie chore i opentany tlum idzie za nimi i trca zycze i majatek jak powstancy za namowa Mickiewicza ,sam spoznil sie na powstanie bo bawil w Welkopolsce jak wiadomo,czy chodza w gownie po ucha kanalami bo poszli do powstania pod dowodstwem enerala nie majacego oficerskiego dyplomu.Prawda cudem i Komorowski i Monter dlugo i szczesliwie zyli na zachodze a 200000 zwlok poleglych Warszawiakow eszcze dlugo smerdzialyna zgliszczach.Taki pan Koziol z Dziennika ,po smerci Paperza pyta kto ma teraz byc autorytetem moralnym?Nech to bedzie pan Koziol bo bardzo nazwisko pasuje.Nie trzeba nikomu tych cholernych autorytetow.Ich po prostu nema.Ezeli jacysz twerdzi ze jest elita to napewno jest z Jelit.szczujcie go psami zeby nie balamucilglupich bo narobia znow jak w porzekadle ;Jeden durny zuci kamen do stawu,po czym 10 rozumnych go stad wydobyc nie moga.

css.php