Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.06.2006
czwartek

Wariacje kolejowe

1 czerwca 2006, czwartek,

Aby nie zamykać się w wieży z kości słoniowej, ostatnimi czasy dużo podróżuję po Polsce. Dzięki temu Czytelnicy nie mogą mi napisać: “Pan tam siedzi w stolicy, a my tu w Sochaczewie…” Byłem m.in. w Olsztynie, Gdańsku, Poznaniu, Opolu, Kielcach, Sosnowcu, Lublinie, Katowicach, Sopocie. Pierwsze, co uderza, to brzydota dworców kolejowych. Z wyjątkiem Sosnowca, który ma piękną stację na poziomie europejskim, dworce PKP są ponure, szarobure, ciemne i nieprzyjazne. Władze Sopotu mówią, że są bezradne, ponieważ dworzec jest własnością PKP i miasto – choćby chciało – nie może inwestować w dworzec, a jego stan akurat w takiej miejscowości wypoczynkowo–luksusowej ma znaczenie. Dworzec powinien być wizytówką miasta, a często, np. w Katowicach czy w Warszawie (W-wa Wschodnia), jest miejscem wstydliwym. Miasta w Polsce zmieniają się o wiele szybciej niż dworce i koleje.

Często myślę o Dworcu Południowym (South Station) w Bostonie, tak pięknym, czystym i przyjaznym, że ludzie umawiają się tam na kawę, a młodzi – na randkę. Są tam bary, ale nie żadne obskurne kebaby, tylko miłe knajpki, cukiernie, kioski z gazetami i z książkami, jest pucybut z eleganckim fotelem na podwyższeniu dla klienta, są prysznice, jest kwiaciarnia – wszystko to stwarza sympatyczny nastrój, w którym podróżny czuje się godnie.

Jeśli chodzi o nasze koleje, to są one przede wszystkim tragicznie powolne. Z wyjątkiem kilku połączeń (np. Warszawa – Kraków),jazda pociągiem stanowi akt rozpaczy i wynika stąd, że nie ma autostrad, a więc samochodem jest jeszcze wolniej, drożej i bardziej niebezpiecznie z powodu niezliczonych TIR-ów, które należy wyprzedzić, oraz piratów drogowych.

Największą zmianę na korzyść widać po pasażerach wagonów I klasy. Wagony te, zwłaszcza w pociągach międzynarodowych, są już bardziej nowoczesne, zlikwidowano archaiczne przedziały na rzecz foteli po obu stronach wagonu, jak w autokarach, miejsca siedzące są przy oknach z obu stron (dawniej jedną stronę zajmował wąski korytarz) i wyposażone w gniazdko elektryczne. Coraz częściej widzi się młodych pasażerów ubranych w garnitury typu biznes, koszula, krawat, na kolanach, bądź na stoliku – laptop. W toalecie (niesłychane) woda, mydło i papierowe ręczniczki. Jednakże to jest tylko I klasa, górne 5 procent. Pewnego razu, w Kielcach, w wagonie prawie pustym, do mojego przedziału dosiadła się pewna pani. Była w drodze z Rzeszowa do Kołobrzegu, biedna bała się jechać sama w przedziale. Bała się o siebie i swój bagaż, gdyby musiała na chwilę wyjść z przedziału. Żałowała, że wysiadam w Warszawie. Było mi przyjemnie, że jeszcze jakaś kobieta czuje się bezpiecznie u mojego boku.

Kiedyś, wracając około ósmej wieczorem z Łodzi do Warszawy, rozmarzyłem się jednak i zapytałem konduktora, czy w tym pociągu można napić się herbaty. – O tej porze nie – brzmiała odpowiedz. – Jak to, zapytałem zdziwiony, przecież w drodze do Łodzi chodził jakiś pan z wózkiem i z napojami. – Ale to było w ciągu dnia, wyjaśniał konduktor, a gdyby on by o tej porze jechał do Warszawy z herbatą, to czym wróci na noc do Łodzi?

Tak oto w pociągu, łączącym dwa największe miasta średniej wielkości państwa europejskiego, kwestia herbaty okazała się nie do rozwiązania. Nie chciałem być bezczelny, więc nie zapytałem, czy herbaty nie mógłby sprzedawać sam konduktor, ale domyślam się, że nie pozwalają mu na to przepisy albo poczucie godności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. Zapraszam do Sandomierza:)
    Chociaż niestety ani dworzec PKP , a tym bardziej niestety dworzec PKS (a raczej jego szczątkowy stan ) nie odbiegają od niechlubnego wzorca przedstawionego powyżej……

  2. Pozdrawiam Panie Danielu!
    Widzę że po Sopocie nie ma Pan chęci na politykę,a szkoda.Bo politycy po
    prawnikach,księdzach teraz zabiorą się za dziennikarzy czyli za was.
    Bądzcie czujni

  3. Zapewne w regulaminie konduktorsko-pekapowym istnieje taki lub podobny paragraf antykorupcyjny (byc moze obmyslony przez samego Wielkiego Stratega):
    „&22. Konduktor moze prowadzic sprzedaz napojow goracych i zimnych innych niz alkoholowe.
    & 22a. Konduktor podczas sluzby nie moze, pod grozba kara chlosty i karceru, przyjmowac korzysci majatkowych, a zwlaszcza w postaci srodka platniczego”
    To Polska wlasnie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A czyż w Katowicach dworzec nie jest wizytówką miasta? Przecież całe Katowice wyglądają, jak dworzec, okropne miasto… chociaż zdarzają się rodzynki, jak nowa siedziba NBP.

    Jeszcze kilka miesięcy temu ciekawe rzeczy spotykały mnie przed dworcem PKP. Czekałam na znajomą. Czekam tak już z 15 min i powoli dochodzą mnie subtelności, jakby coś się paliło, ale co tam, nie zwracam na to uwagi! Po chwili słyszę sygnał radiowozu strażackiego, pojazd skręca w moją stronę, robi się gorąco… odwracam się i co widzę? „Śliczny”, żółciutki i starawy autobus się pali!!! Fajnie, że wszyscy to widzieli, oprócz mnie, a stałam najbliżej 😛 .
    Inna sytuacja, oczywiście w tym samy miejscu, idę z koleżką po tych super śliskich schodach przed dworcem i co widzę? Śmietnik się pali! Jakiś inteligent wrzucił tam palącego się papierosa! I po raz kolejny sprawdza się, że palenie szkodzi! 🙂

    Mimo wszystko kocham to miasto i mam nadzieję, że teraz, jak już dokończą te roboty budowlane w centrum, to jakoś się przyjemniej zrobi 🙂 .

  6. Bardzo trafnie opisał Pan sytuacje PKP. Myśle, że zgodzi się z Panem każdy, komu zdarza się podróżować czasami koleją, Ja podrózuje bardzo często i ze smutkiem musze przyznać, że podróż taka odbiega od moich oczekiwań.
    Po za tym, że stan techniczny torów, dworców i pociagów jest bardzo zły to dodatkowo wagony są po prostu brudne, a na dworcach panuje bałagan. Często potrzebne są nie wielkie działania aby uprzyjemnić podróż pasażerom. Przykładem może być Dworzec Łódź Fabryczna, który dopiero ostatnio po wielu latach zaczyna być przynjamniej porządkowany. Szczególnie stan PKP martwi tych lubiących podróżować koleją (do których niewątpliwie się zaliczam). Miejmy jednak nadzieję, że stan ulegnie kiedyś poprawie i podróż koleją będzie należała do wielkich przyjemności:)
    Mimo niewątpliwych trudności w dotarciu koleją do Łodzi, mam nadzieją, że Pana czytelnicy będą mogli się z Panem niedługo spotkać np. w Salonie „Polityki”.

  7. a ja właśnie mam problemy z kanalizacją – pion w kuchni mi wybija, a rury przeciekają… administracja spółdzielni Praga powiedziała, ze hydraulicy to może przydją dzisiaj po 14, a jak nie to jutro… a dozorca budynku jak do niego zadzwoniłem wczoraj wieczorem zaczął udawać że kolega, który jest dozorcą wyszedł i już na noc nie wróci… jakbym głową w mur walił… moze jak zaleje pół bloku to sie ktoś zainteresuje…

    PS. – wiem że to nie forum od tego, ale juz sie wkurzać zaczynam:))Pozdrowienia dla Pana DP

    PS 2 – W Warszawie KAŻDY dworzec jak ruina wygląda…

  8. A jednak jest lepiej i będzie lepiej. Chcę i muszę w to wierzyć, bo nie potrafię inaczej, chociaz wiem, że to dzicinada, nadmierny optymizm itp, itd. Niedawno co prawda zmroziła mnie wypowiedź S. Lema, że według niego wszystko jednak zmierza do kolejnej wielkiej wojny. Biorąc pod uwagę jak przenikliwe były jego wizje trudno nie zatrzymać się nad tym, ale w końcu któryś zakamarek mojego umysłu uznał (niezbyt odkrywczo), że nawet najwięksi wizjonerz czasem się mylą.
    Wracając do wczorajszych wydarzeń, moje uznanie zdobyła postawa dyr. szpitala MSWiA w Łodzi. On przeciez dobrze wie, że za parę miesięcy, kiedy sprawa zejdzie z afisza, Dorn będzie próbował dobrać mu się do skóry

    do KS – z tymi cheerliderkami to był tylko żart. Mimo, że jestem w wieku ciotki kanapowej żartowanie najbardziej pomaga mi radzić sobie z kłopotami

  9. Ostatnio jechałem z Ostrowa Wielkopolskiego (piękne miasto z genialną synagogą zaadaptowaną na teatr) do Warszawy, pociągiem relacji Wrocław – Suwałki. Czasem słyszy się podział polski na klasy:a, b, c, d, itd…Ten pociąg był odzwierciedleniem tego podziału – straszne to było. Pierwsza klasa wyglądała jak 46 klasa w pociągu relacji W-wa – Kraków, a o drugiej wole nie wspominać. Przykre to. Ciekawostka: lot z w-wy do krakowa w obie strony kosztuje ok 150 zl + busik z/do balic.

  10. Dla mnie PKP to trochę taka Polska w pigułce. Rozwój poprzez dwa kroki w przód i jeden wstecz, brak jakiejkolwiek koncepcji przeprowadzanych reform, odwieczne problemy z komunikacją, odrapane dworce pokazujące jak wiele jeszcze trzeba zrobić, itd.

    PKP to także Polacy w pigułce. Nigdzie indziej nie można chyba tak intensywnie przyjrzeć się całej drabinie społecznej. Od wielkomiejskich biznesmenów, rozgadanych przedsiębiorców. uczących się studentów czy matek z krzyczącymi dziećmi poprzez zmęczonych robotników, aż do pijanych kibiców ,wandali, kieszonkowców. Pierwsza klasa szczelnie odgrodzona drugiej która często (na krótszych trasach) jeździ pusta. Świat laptopów kontra świat krzyżówek panoramicznych i „Faktu”. Jakbym miał cudzoziemcowi szybko pokazać Polskę i Polaków to wybrałbym się z nim właśnie w podróż z PKP.

    P.S. W pierwszej klasie jestem jednak zdecydowanym zwolennikiem przestronnych przedziałów, zamiast niewygodnych rzędów a la Autosan, bez miejsca na większy bagaż.

  11. Drogi Panie Danielu, Wielkie dzieki za opisy dworcow, kolei i wspomnienia bylej ciastkarni Pomianowskiego na Krakowskim. Mieszkam od 16 lat we Francji i nawet jak bywam w Polsce nie udaje mi sie ogarnac tak zmian jak i ich braku. Powinien istniec blog (najlepiej zorganizowany na zasadzie Wikipedii, tak aby kazdy mogl przyczynic sie do redagowania hasel) z opisami polskiej rzeczywistosci specjalnie dla emigrantow. Np. klikaloby sie na „cukiernia Pomianowskiego” i tam bylyby opisy paczkow, sernikow za szybka i pani kasjerki itd… a moze i zdjecia (juz archiwalne).

  12. A teraz sobie porównajmy dworzec PKP w Berlinie – dopiero co oddany do użytku (było o tym głośno w mediach kilka dni temu) – z jakimkolwiek dworcem w Polsce. Własciwie to szkoda nawet silić się na porównania.
    Ja jeszcze bym dodal od siebie na temat dworców w Polsce co nieco o stanie WC na dworcach. Po prostu wstyd!. A stara prawda głosi że stan publicznych toalet sporo mówi o społeczeństwie który je użytkuje. Czyżby więc naprawdę jesteśmy brudasami (delikatnie mówiąc) i brak nam elementarnej kultury? Weżmy np. taki Wroclaw. W sumie zabytkowy dworzec warunkowo wg mnie „ujdzie” – ale te toalety!!! Po prostu wstydzić się należy, już nie tylko przed obcokrajowcami, ale nawet przed samymi sobą (dodam że ostatni raz byłem tam w 2003 r., więc może sie cos zmieniło?). Dla mnie stan publicznych WC (takich jak te na dworcach)uwłacza godności każdego z nas, kto z nich musi korzystać.

  13. Mój Boże opisy z Ameryki zabrzmiały jak ,pamięta Pan, „Ballada Wagonowa”,a u nas .wiadomo w IC jako tako ,a na reszte spuśćmy zasłonkę. „Słuchac hatko” .

  14. Do Jesieni: proszę o przyjęcie moich oficjalnych przeprosin, bo miało być śmiesznie a wyszło strasznie, straszliwie głupio. Winne temu po części nowe okulary (te do czytania), w nos gniotły, łańcuszek się poplątał etc. Próbowałam tamten wpis zastąpić poprawionym, niestety bez skutku. Miało być:
    „a wtedy zostaje NAM tylko frakcja ciotek kanapowych… „.
    Jeżeli zapisy są nadal aktualne, proszę o wciągnięcie na Pani/Twoją listę.
    Serdeczności, KS.

  15. Tak, aktualnie Sosnowiec ma pięknie odremontowany dworzec, który ma być dumą i wizytówką miasta. Ciekawa jednak była kolejność robót – najpierw odremontowano budynek (łącząc to z przebudową centrum – a więc koszmarem komunikacyjnym… może nie takim, jak teraz w Katowicach ale jednak) i zaprzestano wszelkich prac na jakieś 3 lata. A to, co widzą ludzie przejeżdżający przez Sosnowiec lub to co widać na pierwszy rzut oka to przecież peron. A ten łaskawie zaledwie omalowano w ubiegłym roku. Wcześniej przy tym pięknym dworcu były perony – odrapane, pobazgrane przez dresiarzy i z odpadającą farbą. I tak było przez długi czas. Nieco to dziwnie pomyślane. A w samym Sosnowu odremontowano dworzec, tzw Patelnię i okalające ją kamienice – o te na głównej ulicy miasta – Modrzejowskiej niestety już nie zadbano. Aż żal patrzeć.

  16. Jakie sa dworce kolejowe w Polsce, kazdy widzi. Nie chce mi sie na ten temat pisac. Wole wrocic do lektury Panskiego „Codziennika”, bo smaczna 🙂

    Przyznam, ze dalam sie nabrac na Kuczynskiego(wpis z 15. czerwca 2005), choc z chwili na chwile oczy robily mi sie wieksze i wieksze, niby talerzyki pod filizanki. I calkiem nie zgadzalo mi sie to z opinia, jaka o Waldemarze Kuczynskim mam od dawna. Na koncu smialam sie sama z siebie, ze tak latwo dalam sie podejsc. A moze powinnam byla nad soba zaplakac?

    Poki co, jest to jeden z dwoch(na razie) ulubionych przeze mnie Panskich wpisow. Ten pierwszy jest z 10. czerwca 2005 🙂

  17. Kiedyś jechałem pociągiem na trasie Hamburg –> Berlin –> Warszawa, do Berlina czułem się jak bym jechał luksusową lizmuzyną, czysto, przyjemnie, uprzejma obsługa, ale to była linia obsługiwana przez DB. Od Berlina jak furmanką z gnojem – choć i tak to był międzynarodowy ekspres obsługiwany przez PKP to było brudno, śmierdząco i powoli. Inny świat, Niemcy udowodnili, że można kulturalnie podróżowac pociągiem, a kiedy w Polsce? (o pardon w IV RP)

  18. Skoro mowa o kolejach w Polsce i o WC,to ja chce pare slow o tych ostatnich napisac.Kiedys wyobrazalam sobie ,ze to tylko my slyniemy z niechlujstwa i brudu.Jakiez bylo moje zdziwienie,kiedy mialam (wielokrotnie ) okazje zapoznac sie z tymi przybytkami we Francji!!! Do niektorych strach bylo wchodzic,ze nie wspomne o niedomytych Francuzach.Podobne doswiadczenia mam rowniez z Anglii.Oczywiscie nie jest to pochwala jakiegokolwiek brudactwa,ale ciesze sie ,ze osobiscie moglam zweryfikowac moja bledna opinie o innych. Mam nadzieje,ze kiedys i w Polsce bedzie czysciutko i pachnaco!!!!

    Ps.do p.Jesieni-i ja tez chce na te liste-pozdrowienia.

  19. Na trasie Berlin-Warszawa już i tak duży postęp. Pamiętam czasy, kiedy podróż trwała ok. 13 godzin (w jedną stronę), owczarki na granicy po przedziałach węszyły no i miejsce siedzące nie było oczywistością. Akurat tak się składa, że jeżdżę raz do roku z rodziną przez calutkie Niemcy do Berlina a potem do Warszawy i jest to zwykle dosyć miła rodzinna wyprawa. ICE są, tak jak pisał Brocha szybkie, czyste i bufet też działa, czasem nawet kelnerzy roznoszą po pociągu kawę i herbatę na tacach i fajnie to wygląda. Trochę mało jest w ICE miejsca na bagaż, całość zaprojektowano raczej dla biznesmenów przewidując miejsca i kontakty do laptopów etc. na niekorzyść miejsca na bagaże, wózki dziecinne czy rowery. Przytulenie się do dzieciaka czy towarzysza podróży utrudnia znacznie sztywna szala fotela, ale dla chcącego…
    Fajnym pomysłem kolejowym jest w moim obecnym kraju wagon dla małych dzieci ze zjeżdżalnią, przyrządem do wspinania i stolikiem do gier (nie hazardowych). Rodzice mogą siedzieś sobie w zwykłej, drugiej połowie wagonu. Jest też oddzielny wagon ciszy, w którym trzeba wyłączyć komórki i nie wolno głośno rozmawiać. A na liniach podmiejskich tzw. wagon spotkań, do którego można wsiąść w godzinach małego ruchu bez obawy o bezpieczeństow osobiste. Wagoniki z napojami są na porządku dziennym, ale bardzo często wagonik pojawia się dopiero przed stacją docelową.

  20. Panie Danielu!

    Z przykrością ale nie mogę się do końca zgodzić z pańskimi obserwacjami dotyczącymi PKP. Będąc szcześliwym posiadaczem legitymacji kolejowej (80% znizki!) od wielu lat regularnie podróżyję po całym kraju praktycznie wszystkimi klasami pociągów (osobówki, pospiechy, EX, IC, EC) i zadowoleniem obserwuję stale wzrastający poziom usług i bezpieczeństwa.

    Odnośnie dworców, słusznie zauważa Pan szarość i brud (nie wiem dlaczego zaliczył Pan, jak wynika z kontekstu, do tej kategorii odnowiony dworzec z Lublinie), jednak problem jest tu o wiele szerszy. Otóż w dalszym ciągu bezdomni i rożnego typu element traktuje je jako ogolnie dostepne domy noclegowe. Widzę, ze sokiści bardzo często starają się robić z tym porządek ale napewno kolej jako taka nie jest w stanie temu społecznemu zjawisku zaradzić. Co do estetyki to naprawde wiele mniejszych stacyjek, czesto budynkow zabytkowych jest odnawianych a te ktore straszą (Warszawa, Katowice, Mielec), jako pogierkowskie molochy winny byc zbudowane od nowa. Dotyczy to zresztą większosci budowli z tamtego okresu straszących na każdym kroku w Polsce.

    Pisze Pan o tragicznym połączeniach i dlugim czasie jazdy. Przyczyną jest fatalna jakość torów, na których wymianę potrzeba milionów złotych za nawet niewielkie odcinki. Do chlubnych wyjątków należą, wspomniana przez Pana magistrala Wawa-Kraków oraz Wawa-Katowice, gdzie czas przejazdu wynosi tylko 2:40 godziny. Naprawde nieżle jest też na trasie Opole- Wrocław – Leszno – Poznań – Szczecin. Ściana wschodnia jest za to strasznie zaniedbana i o ile jeszcze trase Wawa-Lublin i Wawa-Białystok można przejechać w ponad 2 godziny to kuriozalnym przypadkiem jest trasa Lublin- Zamość, gdzie asfaltem sie jedzie ok godziny (83 km), pociągiem ponad 2:30 godziny (trasa obecnie jest zamknięta z powodu podmycia nasypu co doprowadziło do wykolejenia się pociągu). Połączenia Białystok – Suwałki, Rzeszów – Sanok, czy Szczecin-Wolin, ważne szczególnie podczas wakacji, doprowadzają do tego, ze jest się już zmeczonym na poczatku urlopu. Katorga.

    Pisze Pan o zmianach a 1 kl. Owszem, to już zauważyłem dość dawno ale ze szczególą radością przyjmuje zmiany w wagonach kl 2, gdzie od ok 2 lat pojawiła się woda, mydło i ręczniki. Wymieniono też olbrzymią część taboru. Najlepiej zdają się te pozytywne zmiany obrazować pociągi dowożące ludzi na owsiakowy Woodstock. Jadąc na ta imprezę w 2004 roku PKP traktowała podróżnych jak bydło. Szczególnie utkwiła mi w pamięci nocna przesiadka w Legnicy, gdzie w drzwiach wagonów pociągu do Drezna staneli sokiści i konduktorzy dosłownie „z buta” traktujących wchodzacych paseżerów. Kierowano nas do ostatniego wagonu, piętrowego o zaspawanych oknach, gdzie juz na podłogach, spały z dwie warstwy ludzi. Z okrzykow kierownika pociągu zrozumiałem, ze swołocz pchająca się do wagonów sypialnych mogła by zbudzić pasażerów tej lepszej klasy. Jakoś wszyscy wtłoczyliśmy się do środka, wśród żłości na trkatowanie, którego doświadczyliśmy ale z doskonałym humorem związanym z niecodziennym sposobem podróży. Dobre nastroje sie jednak skonczyły, kiedy zwyczajnie zaczęło brakowac powietrza. Poszły szyby (jak wspominałem były zaspawane). Rano przyjechała ekipa TVNu filmować zdewastowany wagon.
    Jednak jak wspomniałem od dwóch lat takie sceny sie skonczyły. Można dojechąć godnie i wygodnie. Odbieram to jako wzrost zaufania PKP do podróznych, nawet tych udających się na wielkie imprezy.

    Połącznie Warszawy z Łodzią jest dość osobliwe. Niby pociągi odchodzą co jakiś czas ale sama podróż wydaje się za długa. Znów fatalna jakoś torów? Kwestia chyba w tym na ile władze samorządowe (współfinansujące przewozy regionalne) Łodzi i Warszawy zdają sobie sprawę, że szybka komunikacja kolejowa warunkuje wzajemny rozwój obu miast. Co do herbatki… dziwne, ze nie było wagonu barowego.

    Podsumowując przyznam, że z biegiem czasu coraz chętniej korzystam z usług PKP a liberalizacja rynku przewozów mam nadzieje przyniesie same korzysci. Inną kwestią jest to, czy PKP jest gotowe na konkurencję, gdyz podział giganta na spólki doprowadza do dość dziwacznych sytuacji. PKP Przewozy Regionalne wyporzycza maszynistów od PKP Cargo, które wyporzycza od innej spólki lokomotywy, wszystkie spółki płacą za wykorzystywanie torów i stacji kolejowych jeszcze inej spółce. Na PKP Intercity i LHS parokrotnie starano się „położyć łape”, jako że są dochodowe i są łakomym kąskiem dla prywaciarzy.

    Może nie jest jeszcze rewelacyjnie ale z czasem jest coraz lepiej.

  21. To smutne, że nie ma w Polsce normalnych dworców kolejowych. Sama podróżuje koleją rzadko i to tylko zmuszona najwyższą koniecznością, ale jeżdżąc czasem po Polsce, żałuję, że nie mieszkam w bardziej cywilizowanym kraju:P. Kocham Polskę, bo to piękny kraj, ale jednocześnie szukam dostatecznie dużej walizki, żeby zapakować się i uciec z tej dziwnej krainy i żadne „becikowe” ani nawet „becikowe duo” mnie nie powstrzyma.

    Wracając do PKP. Wydaję mi się, że wygląda to w ten sposób, ponieważ nikomu na tym nie zależy. Może prywatyzacja by pomogła?

    P.S Bardzo ciekay blog, na pewno będę zaglądać tu częściej. Cieszę się, że kto taki jak Pan prowadzi stronę internetową.

  22. No niestety polskie dworce są straszne. Największe wrażenie na mnie zrobiły dworce w Lipsku, Frankfurcie nad Menem, skromny dworzec w Glasgow oraz madrycki Atocha (palmiarnia w poczekalni jaest bomba). A co do herbatki to chyba nikt nie przebije serwisu koleji indyjskich – o każdej porze, ciepla, smaczna i za grosze.
    W Katowicach może się coś wkrótce ruszy. Ostatnio PKP łaskawie pozwoliła miastu inwestować w dworzec. Poczekamy zobaczymy.
    Pozdrawiam:)

  23. Do KS i Any
    O.K. zapis na listę przyjęty.
    Wolę formę „ty” niż „pani”, pozdrawiam

  24. Od mniej wiecej 2 lat nie podróżuje pociągami przesiadłem się do samochodu może nie jest tak bezpiecznie jak w pociągach (stan dróg i masa wariatów) to jednak wole dopłacić do paliwa i się przejechać. W moim mieście nie ma IC tylko Ex i „pośpiechy”, które chyba powinny zmienić swoją nazwe. Najbardziej denerwowało mnie jak pierwszą klasą podróżowali sobie pracownicy PKP.

    Co do dworców do PKP powinno chyba sie pozbyć tego balastu i przkazać je w ręce gmin. I tak nie dbają o nie więc nie powinno chyba byc dużego problemu. Zresztą PKP posiada masę pięknych ale zaniedbanych budynkow. Szkoda tego wszstkiego…

  25. TROCHE NIE NA TEMAT.

    Proszę mieszkańców Warszawy o to by przed ewentualnym protestem górników znosili w okolice sejmu: kamienie, kawałki betonu, kije itp. Nauczony doświadczeniem chciałbym zminimalizować ewentualne szkody, straty. Jeżeli strajkujący nie skorzystają z tej formy protestu dużo taniej bedzie sprzątnąć naniesiony „ekwipunek” niż układać nowe chodniki itd.

  26. Ja również jeżdżę bardzo dużo po Polsce – to stopem, to pociągami. Sosnowiec ma ładny dworzec, ale perony już nie są tak ładne. Katowice – szkoda mówić, podobnie Gdynia (gdzie raz spałem nocą). Rzeszów, Wrocław, Poznań – tak sobie. Kraków jest nawet niezły, Lublin także. Jednak i tak najgorsze są ceny biletów, dlatego najlepiej podróżować stopem z miejsca na miejsce:).

  27. Z pięć lat temu, przyzwyczajona do standardów a’la Dworzec Wschodni w Warszawie, ujrzałam Dworzec Główny w Gdańsku. Dworcowe toalety zawsze kojarzyły mi się z zabłoconą posadzką, gryzącym zapachem tanich detergentów i babcią klozetową popijającą herbatkę. A tu Gdańsk i szok! WC czyściutkie i pachniutkie, a hala główna i perony jak z filmu wyjęte.
    Z kolei w grudniu zeszłego roku, pierwszy raz ujrzawszy SKM-kę pędzącą po warszawskich torach, nie mogłam się powstrzymać i wykrzyknęłam: „W końcu i do nas Europa zawitała!”
    Na koniec coś dla kawoszy: najmocniejszą kawę w tym kraju serwują w bufecie na dworcu PKP w Siedlcach. Zamówienie owej we wczesnych godzinach porannych gwarantuje niezapomniane przeżycia przez następne 2 dni 🙂

    Pozdrawiam podróżujących!

  28. Szanowny Panie Danielu!
    Też przeżyłem „szok dworcowy”. Mieszkam w Ostrowie Wielkopolskim (o którym Pani Paprotka parę pięter wyżej napisała kilka ciepłych słów), niegdyś mieście kolejarzy słynącym z bankrutującej fabryki „Wagon” i węzła kolejowego uruchomionego z końcem XIX w. Dworzec też pewnie niebawem zaorają gdyż z każdą zmianą rozkładu jazdy PKP, coraz mniej pociągów zatrzymuje się przy peronach. Obawiam się, że stację tę spotka podobny los jak ten, który coraz częściej dotyka małe wiejskie stacyjki.
    W nieodległym Antoninie, miejscowości cokolwiek letniskowej, słynącej z dwukrotnego pobytu Chopina u księcia Antoniego Radziwiłła (z przecudnym modrzewiowym myśliwskim pałacykiem z pierwszej połowy XIX w., letniej rezydencji księcia) był onegdaj maleńki, być może zabytkowy nawet, dworzec. Gdy przed dwoma laty wysiadłem na tej stacyjce z przerażeniem zauważyłem, że budynek dworcowy został okratowany, drzwi zadrutowane, żywego ducha… Przygnębiający widok, bo znam tę stację od dziecka, a przygnębiający tym bardziej, że nie ma widoków aby zaczęła ona jeszcze kiedykolwiek normalnie funkcjonować. Rozpadnie się pewnie… Ot taki jej los…
    Pozdrawiam serdecznie!
    P.S. Pani Paprotko, tę synagogę (I poł. XIX w., styl mauretański) od lat miasto usiłuje odrestaurować. Na razie udało się tylko uchronić ją przed dalszą dewastacją montując miedziane pokrycie dachu i takież na wieżyczkach. Mam nadzieję, że teatr miejski znajdzie tam sobie miejsce.
    Ściskam dłoń!

  29. No, tu to już zupełnie się z Szanownym Panem nie zgadzam, iżby koleją państwową podróżować to była nieprzyjemność jaka.

    A ta Pani co z Rzeszowa do Kołobrzegu samotnie jechała, to co? Pół drogi z żywym Danielem Passentem mogła konwersować. I to w cenie biletu! Tego to już w Bostonie nie uświadczysz, choć na parzeniu herbaty to oni się znają.

  30. Co do dworcow, chyba w ramach dyskusji o „generacji NIC”, Michał Olszewski zauważył, że dworce w wielu małych miejscowościach w USA wyglądają nie lepiej (a zważmy – sporo naszych „metropolii” to z amerykańskiego punktu widzenia dziury zabite dechami).

    Ale fakt, taki dworzec w Katowicach to dramat. A przebudowa dopiero na etapie projektów. Co do samego miasta – za każdym razem, kiedy przez nie idę, dostrzegam jeden wielki p o t e n c j a ł. Niech tylko papież przyjedzie, to odmalują i otynkują. Nie żartuję, 9 lat temu widziałem takie zjawisko we Wrocławiu. Tylko, że potem powódź przyszła 😉

    Ach, Jagodo, pamiętam ten śmietnik płonący! Jakby to było dziś 😉

  31. Łódź Kaliska nie jest najgorsza, ale na bezrybiu i rak ryba..
    Pamiętam, jak mój ojciec snuł kombatanckie opowieści, opisując jak to na przełomie lat 50 i 60 można było wyskoczyć z pierwszego wagonu pociągu do lasu, szasoać balast, nazbierać grzybów i wskoczyć spokojnie do ostatniego wagonu. Takie tempo było 🙂 Niewiele się zmieniło. Ech..smutek i nostalgia :)))

  32. Polecam przyczynek do tematu…
    http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35821,3374421.html

    Bardzo się cieszę, że zaczął Pan prowadzić bloga! Po kilku latach postu można nacieszyć oczy i nakarmić umysł.

  33. P. ja kiedyś byłem w Sandomierzu w celach alkoholowo-wypoczynkowych. Spałem w namiocie za stacją PKP, gdzie ludzie wyprowadzali swoje psy rano:|. Idę na dworzec rano, godzina około 8, przyjeżdża jakiś starszy facet na rowerze, otwiera dworzec, który był zamknięty na klucz i kłódkę:). Czekam pół godziny, aż ktoś otworzy kasy, ale nic takiego się nie dzieje, więc ide na góre zapytać się kogokolwiek czy w ogóle kiedyś te kasy ktoś otworzy. Na drzwiach wisi napis „dworzec chroniony przez firmę X”. Pukam, wchodzę, a tam ten dziadziuś pali sobie papierosa i siedzi na krześle:). Okazało się, że kasy są zamknięte do odwołania, czyli na zawsze;).
    Mnie się podobają dworce w małych miasteczkach. W Jarocinie będąc, czekałem sobie na pociąg, ani żywej duszy, ciepło, lekki wiaterek, ja z gitarą w ręce. Czułem się jak Bob Dylan i Blowing in the wind:).

  34. Daniel passent- no comment.

  35. dziwię się, że nikt nie wymienił dworca w Częstochowie! toż to po Jasnej Górze największa chluba tego miasta, niestety, nieco zaniedbana w środku. w ostatnim roku jednak znowu ruszyły schody ruchome, które nie działały praktycznie od nowości. znaczy, idzie ku lepszemu

  36. Drogi Panie Danielu,
    niestety nie jest wesoło na polskich dworcach. Ale, jeśli to może być ciekawe, dworzec główny w Neapolu też niewiele się różni od Warszawy Centralnej i innych ponurych gmachów PKP (wie Pan, tam byłem stałym bywalcem ze względu na pociąg, który codziennie woził mnie na trasie z metropolii nad Tyrrenskiem do mego miasteczka).

    Wie Pan, że dzięki funduszom Unii Europejskiej ten kraj wreszcie będzie miał linie dużej prędkości? Żeby tak było…. W końcu będziemy mogli podróżować naprawdę jak Pan Bóg każe.

    Pozdrawiam serdecznie z nadzieją spotkania z Panem w realu.

  37. Drogi Łże-Inteligencie,
    Niniejszym wyrażam swoje lokalno-patriotyczne oburzenie z powodu szkalowanie przez Ciebie toalet na wrocławskim Dworcu Głównym! Brud i smród to już zamierzchła przeszłość! Teraz jest tam czyściutko, elegancko i pachnąco. Nie wiem, kto ten cud sprawił (oby się utrzymał!). Może to te 2 PLN za korzystanie z przybytku?

    Kolejna oznaka postępu – można już zjeść coś i wypić dobrą herbatkę w przyzwoitych warunkach. A ostatnio to nawet działały windy na peron (2 razy jechałam z ciężkimi walizami i chętnie skorzystałam). Żeby tylko jeszcze wyremontowali halę główną…

  38. Wiele się zmieniło na plus. Jednak dworce kolejowe cofnęły się w rozwoju do mojego wczesnego dzieciństwa. Czekam aż pojawią się wagony z drewnianymi siedzeniami i stopniami na długość wagonu. jeszcze troszkę to w czasie jazdy pociągiem będzie można zbierać grzyby, taką będą osiągać prędkość.
    Pozdrawiam serdecznie.

  39. Dworce w Polsce są takie jak widać bo PKP nie stać na ich utrzymanie a nie mogą ich ani sprzedać ani nawt przekazać ze względu na nieuregulowane stosunki własnościowe gruntów. A co najważniejsze: dlaczego o wszystko co brudne, nieestetyczne czy śmierdzące oskarża się wiecznie kolej, która, proszę o tym nie zapominać nie jet już „jedną” koleją ale trochę przypadkowym i dość bezsensownie podzielonym organizmem, który nie jest w stanie poradzić sobie z garbem przeszłościi. Kto jeździ pociągami, kto korzysta[ i dewastuje] toalety ,wagony, dworce? Uważacie, że robią to sami kolejarze? A może by tak uderzyć się również we

    własne „podróżnicze” piersi? Pociąg po remoncie składu jadący z Kluczborka do Ostrowa [2 godz. jazdy] przyjechał do stacji końcowej pozbawiony wszystkich metalowych i aluminiowych elementów, które mogły być wyrwane lub oderwane, zasypany papierkami, butelkami i resztkami jedzenia ,z popisanymi i pociętymi siedzeniami oraz wybitą szybą. To też wina kolei?Jest duża poprawa ale ciągły brak pieniędzy bierze się również stąd, że pieniądze ,które mogłyby być przeznaczone na inwestycje trafiają do zakładów naprawczych. A porównania do Berlina, Paryża czy Brukseli są kompletnie pozbawione sensu: nie te pieniądze a przede wszystkim nie ta kultura. Pozdrawiam serdecznie pana Passenta mojego ulubionego felietonistę.
    ewa

  40. Do Ewy. No więc uderzam się we „własne ‚podróżnicze’ piersi” i nijak nie czuję się odpowiedzialny za zdewastowane pociągi. Nie mam zwyczaju podczas podróży niczego w pociągach wyrywać. Także to, że jakiś pociąg jest „zasypany papierkami, butelkami i resztkami jedzenia ,z popisanymi i pociętymi siedzeniami oraz wybitą szybą” nie jest spowodowane przeze mnie. Przysięgam! To, że chuligani i inni „kibole” oraz dzicz wszelkiego autoramentu dewastuje pociągi i wszystko wokół właśnie że jest winą kolei (a ściślej Słożby Ochrony Kolei), a także policji i innych organów ścigania, jest winą chorego państwa.

  41. Droga AniuK,
    Nie musisz się oburzać lokalno-patriotycznie!!! Ja się niezmiernie cieszę, że się zmieniło cos na dworcu we Wrocławiu. Ale fakt faktem, że jeszcze 3 lata temu było niemiło w tamtejszych WC. A od tamtej pory (co napisałem) we Wrocławiu nie byłem, czego bardzo żałuję. Notabene juz drugi rok z rzędu wybieram się do Twego pieknego miasta i jakoś dojechac nie mogę. Tak więc jak dojadę juz w końcu to specjalnie pójde do toalet wrocławskiego dwora, by na własne nozdzrza i oczy przekonać się o Wielkim Skoku!!!

  42. DrogiPanie Danielu,poniewaz jest Pan mlody,wiec nie pamieta Pan repliki do”nie matura…..”.Na tych plakatach pojawily sie natychmiast napisy „nie pomoga szczere checi, z gowna gwiazdy nie ukreci”. Mam juz osiemdziesiatke na karku,wiec to dokladnie pamietam.Lacze pozdrowienia Babcia Marysia

  43. Dziękuje Panu Redaktorowi Passentowi za to że wogóle istnieje .W tej powodzi chamstwa i antyinteligenckiej nagonki dzieki Panu mozna „zanurzyc sie ” w kulturze i pięknym języku polskim . Szkoda,że nie moge tego blofu przekazać znajomym , starej polskiej inteligencji w USA`. Ale raz jeszcze dziekuje za wszystko czego doswiadczam od lat czytając Pana felietony .

css.php