Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.06.2006
czwartek

Pan Bóg nie zawiódł

15 czerwca 2006, czwartek,

Spojrzałem na dzisiejszą (15 VI) “Gazetę Stołeczną”, a tam na czołówce wielki tytuł: “WIARA JESZCZE JEST W NARODZIE”. Pomyślałem, że to z okazji Bożego Ciała organ redaktora Blumsztajna szykuje się do procesji. Okazało się jednak, że to chodziło o mecz z Niemcami. Artykuł dotyczył bowiem wiary w piłkarzy, a nie wiary w Pana Boga. Można by to wyrazić dosadniej, bardziej obrazowo, może nawet dowcipnie, ale boję się obrazy uczuć, które teraz są bardzo delikatne. Strach powiedzieć do sportowców “Nie lękajcie się”, a przecież nie ma w tym niczego obraźliwego. Wiara w cuda to nasza specjalność. “Została nam już tylko wiara w cud” – pisała dobrze zazwyczaj poinformowana “Rzeczpospolita”. W przeddzień meczu oglądałem w telewizji wypowiedz kapelana polskich sportowców, która utkwiła mi w pamięci. Ksiądz powiedział, że owszem, wiara czyni cuda, “ale trzeba wierzyć”. Tymczasem okazało się, że na mszy w kościele było zaledwie trzech członków polskiej drużyny. Zabrakło nawet wiary. – Trzeba mieć nadzieję, że Pan Bóg okaże się miłosierny – powiedział kapelan.Pan Bóg i tym razem nie zawiódł. Niemcy mogli przecież wygrać nawet 5:0, a wygrali zaledwie jedną bramką. Więcej nie można od Pana Boga oczekiwać, przecież Jego przedstawiciel na Ziemi, Benedykt XVI, jest Niemcem i jemu też Pan Bóg musiał pójść na rękę. Nie była więc łatwa sytuacja Pana Boga.Jak mówi piosenka, “Dobry Pan Bóg zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca”. A każdy fachowiec powie to, co Jacek Gmoch i Jerzy Engel powiedzieli po meczu z Niemcami: “Polska nie jest żadnym mocarstwem futbolowym, jesteśmy europejskim średniakiem.” To i tak łagodna opinia. Jesteśmy natomiast mocarstwem złudzeń. Naszą specjalnością nie jest gra w piłkę, tylko wiara w cuda. Poziom kultury fizycznej w Polsce jest niski. Poza sytuacjami wyjątkowymi – takimi jak lekkoatletyczny “Wunderteam” Jana Mulaka, bokserami Feliksa Stamma, szermierzami Janosa Keveya i piłkarzami Kazimierza Górskiego, a więc w czasach, kiedy większości szanownych blogowiczów nie było jeszcze na świecie, kultura fizyczna w Polsce jest marna, tak jak cała kultura życia codziennego. Dlatego liczymy na cud. Kompromitację w meczu z Ekwadorem oglądało 2,5 mld ludzi, którzy znają zaledwie kilka polskich nazwisk: Wojtyła, Wałęsa, Lato. Oceniają innych według tego, jak grają w piłkę. Tego blamażu nie odkręci żaden polski hydraulik. Musiałby się zdarzyć cud.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. Za cztery lata będzie lepiej. Przy ministrze Giertychu wyrośnie nam młodzież zaprawiona w kopaniu.

  2. Szanowny Panie Redaktorze,
    podziwiam Pana formę. W naszym mocarstwie na opak to rzeczywiście cud.

  3. zapomniał Pan o Pudzianowskim i Małyszu. pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No i mamy znowu Mundial z głowy. Podobnie jak cztery lata temu. Tak jak wówczas tak i obecnie dzieje się to za prezesury Listkiewicza. Obawiam się, że tak długo jak on będzie szefem PZPN nie doczekam znaczącego sukcesu naszej reprezentacji. Właśnie gdzieś w internecie przeczytałem wywiad z Prezesem. Ileż bije z niego samozdowolenia, wychwalania Janasa a jednocześnie żalów, że dziennikarze nie zauważyli 50-tego meczu reprezentacji pod jego wodzą(Janasa). Prezesa nie interesuje, że dwa mecze przegrane,że nie zdołaliśmy strzelić nawet bramki. Za to ważny będzie ostatni mecz. Ciekawe dla kogo. Nawet jak go wygramy to nie zmieni przecież faktu, że szybko wracamy do domu.
    Czy mogło być inaczej gdy trener przyznaje się do tego,że jest komputerowym analfabetą(mocno zdumiało to J.Gmocha), bierze sobie w trakcie mistrzostw dwa dni wolnego(sic!),odgradza się od świata budząc zdumienie tegoż świata, powołując do kadry zawodników wg niezrozumiałych kryterów, ni z gruchy ni z pietruchy zmienia taktykę gry a na konferencjach w których bierze udział popisuje się arogancją i bezczelnością. Zresztą te wypowiedzi Pana trenera dowodzą tylko, że mamy do czynienia z człowiekiem o „bardzo małym rozumku”.
    O prowadzeniu drużyny przez Janasa to już się pisać nie chce(fatalne zmiany), więc powiem tylko, że ogłaszając w świetle jupiterów kadrę na Mundial zapowiedział iż ponosi pełną odpowiedzialność za wyniki w Niemczech.
    Wyników nie było(ostatni mecz z Kostaryką w ocenie nic nie zmieni) czas na honorowe poddanie się do dymisji.
    Uff, rozpisałem się jak nigdy jest to jedank moja reakcja na totalny zawód jakiego doświadczyłem. Teraz już po czasie żałuję, że głębiej do serca nie wziąłem aforyzmu bodajże S.J.Leca : Świat nie jest piłką futbolową, świat
    się podbija głową.
    Jeżeli za cztery lat ponownie uda się Polsce zakwalifikować do finałów w co wątpię(nie z Listkiewiczem i nie daj Boże Janasem) to tak mocno emocjonalnie już się nie zaangażuję. Po raz trzeci oszukać się nie dam.

  6. Po przeczytaniu tego bloga, mimo nocnych koszmarów spowodowanych bólem zęba, zrozumiałem, że właśnie jest dobra pora żeby z różnych polskich chochołów i koszmarów serdecznie się pośmiać. Przecież to co Autor napisał w swoim blogu, to kwintesencja polskośći podana w wykwintnej, dowcipnej formie. W wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej piłkarze Boruc i Żewłakow z goryczą mówią, że mecz(e) zostały spi… i nie rozumieją z czego się cieszyć. Rację miał Zbigniew Boniek, który w jednym z wywiadów powiedział, że dla uzdrowienia polskiej piłki nożnej należy ją uwolnic od stu tysięcy działaczy i utworzyć nowe mechanizmy zarządzania tą dyscypliną sportu. Póki co cieszmy się, że mamy takiego arcymistrza pióra (chyba komputera), który swoim kunsztem pisarskim sprawia, że nawet w przykrych momentach możemy się pośmiać.

  7. Zamiast wierzyć w cuda, ludzie wreszcie powinni wziąć sprawy w swoje ręce! Ale łatwiej zwalić wszystko na Boga i powiedzieć: „Bóg tak chciał”.
    Polska przegrała moim zdaniem, dlatego że właśnie w cud wierzy, a cud się nie zdarzył, bo niby czemu Niemcy mieli przegrać? Grają lepiej, mają lepszą drużynę, są pewni swoich umiejętności i marzą! A nic nie dzieje się bez marzeń!
    Dobrze Boruc powiedział: „Do rozpaczy doprowadza mnie ta nienormalna polska mentalność, że 0:1 z Niemcami nas cieszy. Tu trzeba płakać.” Trzeba trzeba…

  8. Brak NAM umiejetności ,ochoty – do współpracy w grupie w długim dystansie czasowym !!!, to wielki mankament Polaków występujący w rozlicznych przypadakach ,po prostu zawsze i wszędzie . Pan Bóg od dawna opiekuje się Niemcami szczególnie w ostatnich minutach a Polaków nie pierwszy raz opuszcza w tych ostatnich minutach . Chyba pokazuje Nam ,że Nas nie będzie lubił aż do czasu kiedy systematycznośc ,dokładnosć i stabilny wysiłek – bedą dominować miedzy Bugiem a Wisłą i Odrą . Irytuje Mnie Janas !!. Jak ON jest w stanie przekazywać zawodnikom swoje Intencje ,pomysły ,zadania,Ba STRATEGIĘ jak mówi ,jesli jest tak tragicznie niekomunikatywny ???- . Obawiam się jedank,że to „JANASOWIE” dla poprawienia własnego samopoczucia, znajduja się w wiekszości w tej fali Tsunami ktora zamierza zniwelować Ekipę polskiej piłki nożnej . Przeciętność Europejska – to jednak nasz cel, a nie status obecny .

  9. Drogi Panie Danielu, posługiwanie się słowami papieża jest szalenie ryzykowne, powszechnie bowiem wiadomo, że środowiska katolicko-narodowe dysponują prawami autorskimi do nich.
    A propos wiary natomiast, tym razem wiary w polityków, chciałbym zwrócić uwagę na postawę polskich eurodeputowanych w głosowaniu nad rezolucją Parlamentu Europejskiego piętnującą sytuację społeczno-polityczną m. in. w Polsce.
    Za przyjęciem rezolucji głosował spośród Polaków jedynie poseł Józef Pinior, pozostali jak jeden mąż byli przeciw.
    Jestem oburzony kunktatorską i podszytą hipokryzją postawą polskich europosłów lewicowych i liberalnych.
    Jestem natomiast dumny z postawy posła Piniora, na którego głosowałem i który działając na forum PE nigdy mnie nie zawiódł. Dzięki niemu ciągle wierzę, że warto chodzić na wybory i że są politycy którym można zaufać.

  10. A ja sie ciut wylamie – ja sie ciesze, ze nasi nie dosc, ze na Mundial dotarli, to jeszcze udalo im sie to dwa razy pod rzad. Mimo zenujacego poziomu polskiej ligi, mimo wszystkiego co „reprezentuje” soba PZPN. Az glupio powiedziec, ale Polacy chyba przyzwyczaili sie, ze „ich chlopcy” sa na MS, zapominajac o 12 latach klesk w eliminacjach.

    I niech zawolaja tego fachowca. Dosc polskich selekcjonerow!

  11. Holenderscy komentatorzy chwalili Polakow za walecznosc.Chwalili rowniez naszego bramkarza -Boruca. Niestety wg nich Polacy ustepuja innym umiejetnosciami.Skrytykowali rowniez p.Janasa za defensywna gre.
    Komentator w trakcie meczu mowil,ze z chwila gdy pilkarzom przychodzi grac w 10-tke,trenerzy ze Wsch. Europy wycofuja napastnikow,a wprowadzaja obroncow.Holendrzy zwykle postepuja odwrotnie!!
    No coz,smutne ale chyba prawdziwe!!!

    PS. a moze na drugi raz zastosowac jakies czary mary z woodu!!!!

  12. Dzień dobry wszystkim!
    A szczególne pozdrowienia dla Pana Daniela.
    Jest w nas głęboko zakorzeniona skłonność do dmuchania balonów.Przykładów można mnożyć-ja podam dwa z brzegu:pokolenie JPII i nasz sukces(prawie pewny???)na Mundialu.Wszyscy-a myślę o działaczach i przede wszystkim -mediach ,
    dmuchali ten balonik od jakiegoś już czasu.Ach jak nasi pięknie grają,w jakim stylu wywalczyli awans,teraz mamy pewne wyjście z grupy bo przecież Ekwador nic nie znaczy.I tak w koło Macieju.Dziennikarze (sportowi)utwierdzali nas w przekonaniu,że mamy zespół,gdy tymczasem każdy kto widział naszych orłów mógł naocznie przekonać się ,że go niestety nie mamy-mamy zbieranych ad hoc zawodników-nie najlepszych przecież.I teraz ci którzy najwięcej wysiłku włożyli w nadmuchanie balonika,zaczynają pierwsi szukać winnych.”Łapaj złodzieja” rozlega się z TV,gazet,magazynów itd.Pierwszy do odstrzału pójdzie oczywiście Janas, a działacze oczywiście zostaną i będą przygotowywać kolejny triumf.Zgadzam się ze wspomnianym już tutaj Zb.Bońkiem,który proponował wysłać tych ludzi”na Magadaskar”.Może dzięki temu sami nauczymy się odróżniać ziarno od plewy i nie damy sobą w każdej kwesti,którą zainteresują się media,manipulować.
    „I to by było na tyle.”

  13. To dlaczego szanowny pan Boniek nie wywalił tych działaczy gdy był prezesem?

  14. Może te intencje, pomysły i strategię przekazywał Janas za pomocą esemesów (stąd te komórki u naszych chłopaków)?

  15. Mam dzis nie najlepszy, czyli nieprzysiadalny, humor, wiec nie bede sie bawila w jakies savoir-vivry i powiem prosto z mostu:
    – Za to, ze przegralismy TYLKO jedna bramka nalezy podziekowac Niemcom. Co konkretnie mam na mysli nie powiem, bo nie mam ochoty byc zlinczowana.
    – Panowie Jerzy Engel i Jacek Gmoch maja oczywiscie racje, maja takze racje, ze wyrazaja sie oglednie, bo po co sie narazac kibicom, wladzom zwiazku i nastawionym patriotycznie braciom Ka&spolka. Przeciez najlatwiej wszystko zwalic na trenera Janasa, tym bardziej, ze taki malo elokwentny, na dodatek tuz przed meczem z Kostaryka nie chce sie podac do dymisji. Noooooo, to juz naprawde wielki skandal!
    – Racje ma takze trener Janas mowiac, ze niewiele mozna zdzialac z zespolem, skoro komplet zawodnikow zjezdza z zagranicy na treningi cztery dni przed wystepem – w wersji optymistycznej oczywiscie.
    – I jeszcze na koniec – jesli ks kapelan sadzi, ze mozna nabrac wigoru, szybkosci, zwinnosci i techniki przebywajac odpowiednia ilosc czasu w pozycji „na kolanach” z uniesionymi do gory rekoma, to powinien zostac kapelanem w domu spokojnej starosci. Wtedy, jesli nawet przepowiednie kapelana sie nie spelnia, nikt do nikogo nie bedzie mial pretensji.

  16. Dzień Dobry!
    Szkoda tylko kibiców,którzy zarówno w Polsce i na całym swiecie wierzyli, że tym razem da powtórzyć się to, co stało się w 74 roku. Z tej porażki warto wyciągnąć wnioski i starać sie zmienać to, co jest złe, bo bez takiej wiary nie byłoby Sierpnia i 89 roku. pzdr

  17. Czekam na kazdy artykul Pana Daniela i potem na wspaniale komentarze !
    Nawet jezeli nie bardzo sie znam na pilce noznej to artykul byl jaknajbardziej „do rzeczy”.
    A pierwszy komentarz ktory napisal „sceptyk” spowodowal ze rozesmialam sie na glos !
    Trzeba przeciez jakos reagowac no to wszystko, prawda ? A powiadaja ze smiech to zdrowie.

  18. No i ma Pan swiętą rację,p. Danielu. Nikt,literalnie nikt tego blamażu nie odkręci. Wawrzyniec (blog) uważa,że Dudek Franek i ten trzeci,nazwiska nie pomnę,uratowani przez selekcjonera przed kompromitacją gigant. Pozdrawiam z najbardziej europejskiego z polskich miast. Vale!

  19. Ślizgacz z Pana, Szanowny Panie D.
    Teoretycznie “poziom kultury fizycznej” ma wpływ na grę drużyny na piłkarskich MŚ. Ciekawe jaki jest pkf w Ekwadorze. Albo w Brazylii. Albo choćby w Kostaryce. Ale co praktycznie ma piernik do wiatraka? Niewiele. Owszem, La Scala jest w Mediolanie dlatego, że tam jest wysoki poziom kultury śpiewaczej, muzycznej, artystycznej, ale z drugiej strony przedstawienia wpływa na chęć śpiewania. Czy polskie kluby zarabiają na swoich kibicach duże pieniądze, i w zamian dają im ogromne wzruszenia i zachętę do gry. W Brazylii setki tysięcy chłopaczków marzy o karierze Rinaldo. To jest skomplikowane multum sprzężeń zwrotnych, w których rolę odgrywają świeckie marzenia o karierze, jak również te obrzydliwe pieniądze. Kultura fizyczna jest w uproszczeniu dwutorowa, jest to masowe spędzanie wolnego czasu na kopaniu piłki, pływaniu, golfowaniu, oraz jest to pasja młodych ludzi, którzy chcą w sporcie zrobić karierę. W szkole, oczywiście po lekcjach, te dwa wątki się zlewają, jednocześnie rozchodzą, tam objawiają się mali Borucowie i Dudkowie.

    Spora część prawdy jest w PZPN-nie. Nie znam szczegółów, ale na ogół tak się dzieje, że związki służą do regulowania i administrowania krajowych rozgrywek, a co kilka lat szykowania drużyny narodowej, takiego klubu specjalnego zadania, do rozgrywek w pucharze Europy lub mistrzostwach świata.

    Ale ślizganie się po praktycznych kwestiach gry narodowej drużyny prowadzi właśnie do mocarstwowości złudzeń. Im więcej górnolotnego ślizgania się, tym więcej ucieczki w modły i symboliczne zawołania. Widać chyba gołym okiem, że trener Janas stoi na czele papierowej organizacji. Przy Górskim stał Gmoch z bankiem danych, z całą machiną zbierania i przetwarzania informacji, z asystentami różnych specjalności. Po prostu w dobie obecnej przygotowanie drużyny narodowej, składanki milionowych primabalerin piłki nożnej z Celticu, Liverpoolu i innych firm piłkarskich wymaga wiedzy, organizacji i pieniędzy. Robienie sobie przy blogowania na ten temat jaj z religii powoduje, że religia wpycha się jeszcze bardziej do dyskusji narodowych i mentalności rodaków. Kapelanów i ich wypowiedzi należy zbyć milczenie – kto chce niech słucha, kto chce niech wierzy w Pana Boga, w Matkę Boską, w zbawienną moc Jana Pawła i wszystkie inne cuda. Ale do wygrania Mundialu, albo choćby dojścia do półfinału potrzeba organizacji i pieniędzy. Skąd wziąć pieniądze? Należy je albo zabrać górnikom, albo zmusić działaczy PZPN do ich skrzętnego generowania z różnych profitów jakie przynosi piłka nożna.

  20. Nieodżałowanej pamięci trener Kazimierz Górski zwykł był mawiać, że dopóki piłka w grze wszystko się może zdarzyć, więc może zdarzy się któregoś dnia, na którymś z kolei Mundialu, że nasza drużyna wygra. Niech żywi nie tracą nadziei. Może nasze wnuki dożyją.
    A wiara w cuda? Cóż, to nasza narodowa specjalność! Można nawet odnieść wrażenie, że mamy jej w nadmiarze… Może dałoby się ten towar eksportować? Za uzyskane w ten sposób fundusze importować by można takie deficytowe u nas dobra jak: pragmatyzm, chłodna kalkulacja, patrzenie w przyszłość, tolerancja dla cudzej odmienności, otwartość na świat i ludzi etc. Zdałoby się też raz, odwrotnie niż zalecał wieszcz Adam, zmierzyć „zamiar podług sił” zamiast nieustannie (byle zgodnie z Jego zaleceniem) prężyć się i mierzyć „siły na zamiary”. Skutek tego taki, że cała para idzie w gwizdek, a wśród tego jazgotu jacy to jesteśmy wspaniali, tej tromtadracji i zbiorowej paranoi nikt nie dostrzega, że lokomotywa wciąż stoi na peronie. Inne odjechały a nasza „tłusta, ogromna i pot z niej spływa” wciąż stoi, lub leniwie się wlecze.
    Jako puentę też nic lepszego nie wymyślę niż to co dawno już odkrył nieoceniony Pan Kazimierz: „im dłużej my jesteśmy przy piłce, tym krócej są oni.” Na razie to oni wciąż są dłużej… i skuteczniej.

  21. Panie Danielu, super felieton!
    Denerwowały mnie np pomeczowe spekulacje, ze gdyby Ekwador przegrał to może…etc.

    Dalej uważam, że nasza młodzież nie różni się od młodzieży z innych krajów. Talenty piłkarskie trzeba wyławiać już z drużyn podwórkowych… i trenowac, trenować, trenować. Czasem mi sie wydaje, że trenerzy nie potrafią wyłowić talentu, albo im sie nie chce szukać. W kraju, gdzie bokserów jest zatrzęsienie, nie ma najlepszych na świecie pięściarzy. Przykładem pozytywnym jest też, oprócz wspomnianych przez Pana trenerów, trenerka Grzegorza Filipowskiego, która mnóstwo pracy włozyła, -on też-, by z nie najbardziej utalentowanego nastolatka zrobić przyzwoitego solistę klasy międzynarodowej.

    Trenerzy, nie lękajcie się Polski prowincjonalnej; jedźcie i szukajcie talentów. Potem pracujcie razem z nimi, a sponsorzy sie znajdą.

    Na moim osiedlu stoi nowy kościół, zbudowany za pieniądze ze składek okolicznych mieszkańców, jak również prowizoryczny, poprzedni kościół, ktory powstał też ze zbiórki składek. Niestety, prowizoryczny kościół podlega rozbiórce. Szkoda, bo młodzież mogłaby w nim grać w koszykówkę lub siatkówkę,…albo trenować boks…
    Na plebani są też sale katechetyczne, bo najpierw została wybudowana plebania za panowania ustawy nie nakazującej nauczania religii w szkole, a potem kościół. Salki są bezużyteczne, a przecież zbudowane za nasze pieniądze. Jak łatwo przychodzi w Polsce wyrzucanie pieniędzy w błoto.

  22. Ja już sama nie wiem, jak z tą polską mentalnością jest. Z jednej strony wiara w cuda, niepsująca się (niczym perpetum mobile) maszyna złudzeń, a z drugiej, to wieczne narzekanie, a że bieda, a że źle, a że brudno naokoło i nie ma kto sprzątać, itd. itp.

    A nie można by ot tak po prostu przestać wierzyć w cuda, narzekać, tylko zakasać rękawy i wziąć się do roboty, każdy zaczynając od swojego „podwórka”?

    Najśmieszniejsze, że w Skandynawii postrzegają nas jako „Włochów Północy”, a realia, jakie są – każdy widzi 🙁

    Pozdrawiam serdecznie jedną ręką, gdyż drugą mieszam zupę soczewicową 😉 mniam!

  23. Jedyna rada by przestac wierzyc w cuda i uwierzyc wreszcie we wlasne sily, to zrobic nastepny krok w jednoczeniu Europy i na nastepne mistrzostwa swiata wyslac juz jedna wspolna druzyne – druzyne Stanow Zjednoczonych Europy. Wtedy Polska juz napewno z nikim nie przegra w pierwszej rundzie, a kto wie, moze na szyjach paru Europejczykow znad Wisly zawisna w koncu zlote medale.

  24. Zgadzam się z Waldemarem, że Polakom brak zdolności i ochoty do współpracy. Dlatego kiepsko im się wiedzie w sporcie jak i w rządzeniu. Z tego wypływa jedyny słuszny wniosek. Oddajcie rządy Polkom. W sporcie będzie po staremu

  25. Z tego mundialu to najlepiej wypadli Boruc oraz Jeleń. Przynajmniej oni jedni mówili to co stało się naprawdę, przegraliśmy i jak by na to nie patrzeć to przegrana jest przegraną. W naszym narodzie pokutuje stary grzech, który każę kultywować świętowanie przegranych powstań narodowych i nnych chybionych celów. Wcześniej jednak było tak jak mówił wieszcz „a potem jakoś to będzie” Teraz na siłę próbuje się gloryfikować przegraną z Niemcami. Do roboty z młodzieżą, jak już ktoś wcześniej zauważył prowincja to kopalnia talentów. Nie nalęży opuszczać rąk i rozpaczać nad rozlanym mlekiem. Może ta porażka spowoduje to, że znajdzie się wola i siła by mnożyć małomiasteczkowe, osiedlowe czy wiejskie kluby i wspomagać je pod egidą MEN. Tylko znowu z kim? Giertychem? Panie Danielu ten blog należy wydrukować i powiesić na tablicy ogłoszeń przed każdą świątynią. Modlić się należy, to nikomu nie zaszkodzi ale pod warunkiem, że podeprze tę czynność pracą
    Serdecznie pozdrawiam
    marekk

  26. „”Kompromitację w meczu z Ekwadorem oglądało 2,5 mld ludzi[…którzy…] Oceniają innych według tego, jak grają w piłkę.””
    Czy Pan Redaktor należy do tych, którzy uważają, że prestiż naszego kraju zależy od kilkunastu facetów kopiących piłkę?

    I pomyśleć, że docent W. – Pana dawny „sąsiad” nie wiedział o co w piłce nożnej chodzi…
    Pozdrawiam

  27. Co do mundialu to nie łudzilem sie nawet że uda nam sie wyjść z grupy.Widziałem jak graja inni,i stwierdziłem że jezeli chodzi o piłke nożną to siedzimy w głębokim średniowieczu i to podczas epidemii dżumy.Też mnie denerwowało jak słyszalem opinie „Gralismy na równi z Niemcami,ale…” Musimy (jako naród) zacząć się wreszcie uczyć na błedach w z przeszłości.Bo jak narazie to staramy się usparwiedliwiać,zamiast przyznać się do porażki(nie tylko w sporcie).
    Troche mi szkoda trenera Janasa bo w naszym chorym społeczeństwie po powrocie tłum zarzada jego głowy.Ja generalnie wierzę w to że mu zależało.

    Co do poziomu kultury fizycznej, to brakuje nam infrastruktury.Rząd wydaje pieniadze na CBA,wychowanie patriotyczne i inne poronione pomysły,a wybudowanie obiektów sportowych dało by profity w przyzłości w postaci lepszego poziomu zdrowia i lepszych sportowców.

  28. Jak tu „blogowac” – jak co chwila jakis mecz?Wlasnie rezygnuje z czesci meczu Mexyk – Angola.Oczywiscie podpisuje sie oburacz pod panskim felietonikiem.Sadze , ze przyczyn naszej porazki nalezy doszukiwac sie w atmosferze panujacej w zespole.Ta chyba nie byla najlepsza, a na dodatek zastanawiam sie jaki posluch ma w druzynie trener Janas?Moze rzeczywiscie – jak uwaza „sceptyk”- komunikuje sie z zawodnikami za pomoca sms-ow?Mamy kolejne 4 lata by ja (atmosfere, druzyne..)naprawic , na czym mi szczegolnie zalezy gdyz mieszkam na stale w RPA , a tu odbeda sie nastepne mistrzostwa.
    Pozdrawiam i wracam przed telewizor…

  29. Dlaczego wspomniał pan tylko o Górskim?
    Fakt wielki trener, ale Piechniczek z drużyną również zdobył 3 miejsce na mistrzostwach świata.
    Tylko do tego się przyczepię bo co należy zrobić z polską piłką to tego nikt nie wie 🙂
    Znaczy pomysłów parę jest ale chodzi o to by wybrać jakiś sensowny.

  30. ,,W życiu nie ma cudów, jest tylko to, co sam wypracujesz.”
    Tamara Łempicka

  31. Szkoda, że w Polsce są pieniądze na Narodowe Instytuty, na Muzea dzięki, którym bedziemy mogli być dumni z historii Polski, ja zawsze byłem, na to żeby kilka razy remontować te same odcinki ulic, vide: Marszałkowska, a nie ma pieniędzy żeby inwestować w młodych ludzi i utrzymywaćna jakimś poziomie obiektów sportowych. Nie dziwi mnie fakt, że nie Polacy nie odnoszą sukcesów na mistrzostwach i olimpiadach, skoro w samej Warszawie dwa stadiony przeznaczone są na Bazary. Skoro obcina się godziny wf-ów w ramach taniego państwa, nie tworzy się ścieżek rowerowych. Aż dziwne, że w takich warunkach mamy A. Małysza i O. Jędrzejczak i paru sportowców, którzy dorównują mistrzom.pzdr i miejmy nadzieję, że to się zmieni.

  32. Żeby Bóg pomógł, najpierw trzeba samemu na boisku ciężko popracować. Tak jak zawodnicy Angoli – może i z grupy nie wyjdą, ale Meksyk zatrzymali. A nie remisowali „prawie do końca”, jak Polacy.

  33. Ja do listy dodalbym jeszcze plywacką ekipe trenera Slominskiego ( jezeli sie przekrecilem nazwiaska) ktory prowadzi nie tylko Otylkę. Wiele juz napisano o reprezentacji. Żeby więc nie powielac chcialbym wskazac , że oprocz okropnych bledów trenera i pilkarzy,Janas po prostu opuscilo szczęscie.Wcale nie bylismy lepsi od rywali w grupie.Po prostu nam wpadlo o iilka bramek więcej a przewaga w trakcie spotkan wcale nie byla po naszej stronie. A to w ostatniej minucie polski pilkarz wybil pilke z linii bramkowej , a to bramke z niczego strzelil Franek itd. Slusznie mowil , ze urastowal posade trenerowi. Bieda w naszej pilce okropna zero stylu i nastepcow

  34. Słusznie zauważył Pan kwestię braku w naszym kraju skłonności do uprawiania sportu. Jest nas mniej więcej tyle samo co Argentyńczyków,
    a cztery razy więcej niż Holendrów. Tymczasem oni stale utrzymują się w piłkarskiej czołówce.
    Myśle że bez zmian w PZPN nie będzie inaczej. W tej chwili to towarzystwo wzajemnej adoracji. Nie są w stanie nawet naśladować tych, którzy odmnoszą sukcesy.
    Jedynym wyjściem wydaje mi się praca organiczna poczynająć od pięciolatków. Na sukcesy trzeba będzie poczekać ale nie mamy wyjścia. W tej chwili system szkolenia w Polsce nastawionmy jest na niszczenie indywidualności.

  35. Wracając do przeszłości nie można zapomnieć o siatkarzach H. Wagnera.

  36. Gdyby przed mundialem w Polsce nie wytworzyła się taka otoczka wynik zostałby przyjety normalnie, bez zdziwienia.. dla mnie nawet bez większego zawodu. Ale właśnie, tak jak Pan redaktor napisał, Polacy wierzą w cuda i są chyba przekonani, że ta wiara wystarczy.

  37. Witam,
    Założylam się z moją 8-letnią córką o wyniki obydwu meczów. Ten z Ekwadorem obstawiłam dobrze. Wygrałam. Teraz Mała ma mi kupić kolczyki. Ten z Niemcami niestety przedobrzyłam. Myślałam, że będzie 3 do 0 dla sąsiadów. Więc ja też jestem w pewien sposób rozczarowana naszą drużyną. Wiedziałam, że są beznadziejni, ale myślałam, że jeszcze bardziej. Mam teraz same zalety z niewsłuchwiania się w „zbiorowe nadzieje Polaków” i buńczuczne zapewnienia większości mediów i trenera. Ja się z tego wyniku ucieszyłam. Nie dość na tym: w ramach zakładu MAła ma mi kupić kolczyki! I nie daruję! Niech realizm się wreszcie opłaca.

  38. Znam temat po łebkach.O tyle, o ile wpadnie w ucho ZWYCIĘSKI wrzask PRZED meczem dolatujący z wszystkich okolicznych okien.
    Kiedy entuzjastycznie i patriotycznie wymalowani kibice byli jeszcze plemnikami, była w Polsce akcja hołubienia drużyn podwórkowych, grających szmacianką. Niestety – jak wszystko w naszym pięknym kraju była to AKCJA a nie system na dłuższą metę.
    Teraz blokowe dzieciaki wykazują bojowy nastrój w grach podwórkowych strzelając jeszcze przez tydzień po odpustach z petard. Tak. Już nie z kapiszonów ale z petard. A odpustów i procesyj ci u nas dostatek. Tandem – straganów z petardami obfitość wielka.
    Na drugim końcu łańcucha pokarmowego WYSTĘPUJĄ (bo to są wszak występy) pieszczochy sportowe niańczone przez tabuny działaczy .Wiadomo bowiem że w Polsce istnieje specjalna grupa zawodowa zjadająca konfitury czyli DZIAŁACZE.
    Pod tym względem bijemy chyba wszystkie rekordy świata. Nie tylko w piłce.
    A młodzież? Ma się modlić, przechodzic przez rybę, szwendać pielgrzymkowo; ktore nie chce – ma petardy;

  39. Zgadzam się z Teddym, który napisał, że polski system szkolnictwa jest nastawiony na niszczenie indywidualności. Powiem więcej, nie dotyczy to tylko szkół z ramienia MEN, ale też tych podporządkowanych Min. Kultury (nie wiem, czy ten podział nie został zniesiony ostatnimi czasy) – szkół artystycznych, które z definicji, takie indywidualności powinny właśnie wyławiać.
    Jest to jednak temat na kolejny wpis Pana Daniela, mam nadzieję, że nawiąże Pan w przyszłości do tematu szkolnictwa i edukacji, szczególnie teraz, kiedy pojawiają się plotki, że szanowny pan Giertych ma pomysł na rozdział historii Polski od powszechnej, a najlepiej w ogóle wyeliminowanie tej drugiej, jako przedmiotu nauczania w szkołach.

  40. Drogi Panie Danielu,

    parafrazując powiedzenie włoskie – Każdy kraj ma tę piłkę na którą sobie zasługuje”. Bardzo smutne, ale tak niestety jest.
    Pudzianowski i Małysz? No cóź, to tylko szczęśliwe wyjątki potwierdzający regułę.

    Pozdrawiam

  41. Zaraz zaraz, po co te lamenty. Przecież to DOBRZE, ŻE WYPADLIŚMY TAK SŁABO, czyli tak szybko. Nie daj Boże, byśmy wygrali i np. tacy Niemcy nie przeszliby dalej i co? No, to, że im dłużej Niemcy grają, tym większe zyski dla sponsorów niemieckiej drużyny, tym więcej kibicie wydają, – i tak w skrócie – tym większy niemiecki wzrost gospodarczy. Przecież kibice Niemieccy (jednak w większości) nie będą kupować koszulek z podobiznami jakiegoś Jopa, tylko będą woleć swoją drużynę, a kto kupuje gadżety ze słabiakami, co właśnie odpadli?
    Pamiętajmy, że ca 70% polskiego eksportu – to właśnie Niemcy. Czyli im lepiej tam, tym lepiej u nas. GDYBYŚMY GRALI LEPIEJ, to DOPIERO STRZELILIBYŚMY SOBIE SAMOBÓJA.

  42. Jeśli chcemy mieć trwałe podstawy do radości z narodowej reprezentacji, to oczywiście musimy zbudować trwałe podstawy, od ogólnej kultury fizycznej, poprzez szkolenie i selekcję piłkarzy.

    Nie mogę się jednak oprzeć pewnemu drobnemu rozczarowaniu. Na pewno nie mamy drużyny na poziomie Niemiec, Anglii, o Brazylii nawet nie wspominając. Ale to jest turniej! Nawet słabsze drużyny stawiają twardy opór tytułowanym przeciwnikom — świetny przykład dała wczoraj Australia, która od Polski chyba lepsza nie jest (nawet biorąc pod uwagę wyższy poziom kultury fizycznej w społeczeństwie), a grała niemal jak równy z równym z utytułowaną Brazylią. Zadziwiła Arabia Saudyjska, waleczny pokazał się Iran. Może więc jednak można było wypaść lepiej?

  43. Ostro ale prawdziwe. Przyznam, że ja mam już szczerze dość tej polskiej wiary w cud. Jest żałosna. Podobnie jak żałosne jest przypominanie przy kazdej okazji jacy to świetni bylismy w latach 80-tych czy którychś tam i jak dokopalismy komuś tam.. Żałosne, żałosne… nie mamy poczucia obciachu za grosz 🙁

css.php