Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

19.06.2006
poniedziałek

Niszczycielom – dziękujemy

19 czerwca 2006, poniedziałek,

Drodzy Blogowicze, serdecznie dziękuję za liczne komentarze, ostatnio na temat reżimu generalissimusa Franco i  totalitaryzmu. Poseł  Artur Zawisza (PiS) uważa, że to nie był system  totalitarny, bo nie zniósł własności prywatnej. Na to ja zapytałem, co w takim razie sądzić o Trzeciej Rzeszy, gdzie Flick i Schacht szli ręka w rękę z fuhrerem,  a p. MORAWSKI dodał w naszym blogu pytanie:  Jaki w takim razie jest reżim w Chinach, gdzie sektor prywatny kwitnie?

Wyrażam radość, że na naszym blogu toczy się taka dyskusja, całkiem na poziomie. Podzielam zadowolenie NATALII, że to jest blog, w którym można spokojnie porozmawiać.  Dziękuję zarówno za komentarze, które mój pogląd wspierają, jak i za polemiki (np. ADAMA HARIBU).

 MACIEK może być spokojny: nie ograniczymy bloga do głosów wspierających i panegiryków. Dziękuję ŁUKASZOWI za ciekawe rozważania o podobieństwie „pomiędzy kaczyzmem a frankizmem”. Jego pytanie, czy Polska doczeka się swojego Felipe Gonzalesa, także i mnie nurtuje. Na razie wzorem dla obozu rządzącego jest raczej Jose Aznar i jego Partia Ludowa. Być może Aznar musiał porządzić, żeby Hiszpanie wybrali Zapatero. Zgadzam się z PK, że część prawicy sprowadza wolność do wolności gospodarczej. Tak jak kiedyś było hasło, że „socjalizm to elektryfikacja plus władza rad”, tak oni zdają się wierzyć, że wolność to własność plus podatek liniowy.

Podobnie jak ZOTHIP nie zgadzam się z tymi, którzy piszą, że mamy w Polsce rząd faszystowski. Bez przesady! Słusznie pisze jeden z blogowiczów, że gdyby tak było, to nasze dyskusje toczyłyby się już w kamieniołomach. ALE –dodam od siebie – nie dziwię się tym, którzy dmuchają na zimne. W tej chwili mamy władzę silnie motywowaną ideologicznie, która ma projekt na wszystko – od wychowania szkolnego po państwową wersję historii, silne akcenty  narodowe,  państwowotwórcze, radiomaryjne plus ciąg technologiczny, policja, wymiar sprawiedliwości i monopol w mediach publicznych. Jeżeli poseł Kurski rzuca myśl w telewizji, prokurator ją łapie, a po kilku godzinach jest już rewizja CBŚ, to może budzić zaniepokojenie, bo policja i propaganda w jednym ręku to wygląda groznie.

Cenne są wpisy SCEPTYKA na temat różnic pomiędzy III RP a Republika Weimarską (są też i podobieństwa), GALOPUJĄCEGO MAJORA I  CAMELLA z Hiszpanii, wzywające do zapoznania się z opinią mieszkańców Barcelony na temat Franco. Warto zwrócić uwagę, że już kilka wpisów było z zagranicy – witamy w polskim wirtualu!

Świetny wydał mi się komentarz PLACOWNIKA  w sprawie totalitaryzmu i hiszpańskiego dyktatora. Sądzę, że także ADAM HARIBU wiele wniósł do dyskusji. Reprezentuje on w tej sprawie inny pogląd niż większość na naszym blogu, ale HARIBU polemizował, a nie stosował argumentów ad personam i o to chodzi.

Byłoby dobrze, gdyby wszyscy wzięli sobie do serca komentarze DE MODE i STACKA: dyskusja – tak, nienawiść – nie. W polemikach bardzo rzadko zdarza się, żeby jeden polemista przekonał drugiego, żeby ktoś diametralnie zmienił pogląd pod wpływem argumentów drugiej strony. Na to nie ma co liczyć. Dobrze, jeżeli dochodzi do kulturalnej dyskusji przy użyciu argumentów merytorycznych, a nie ataków ad personam. To nie  sztuka atakować ad personam, samemu pozostając anonimem. Sztuką jest samemu poddać się ocenie innych. Wszystkich, którzy pragną dyskusji i polemiki, a nie jej zniszczenia – zapraszam na naszo blog. Niszczycielom – dziękujemy!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Przed jakąkolwiek dyskusją trzeba najpierw przyswoić sobie podstawowe zasady erystyki, aby unikać błędów i nieporozumień, czyli logika też się przyda. 🙂 Szkoda, że rządzący, ale i nie tylko oni często posługują się argumentami: ad auditorem, ad baculum, ad ignorantiam, ad invidiam, ad personam, a tak rzadko odwołują się do zdrowego rozsądku słuchacza!

  2. Panie Danielu, pozwolę sobie nie zgodzić się z Pańską supozycją, jakoby rząd PiS wzorował się w swojej polityce na gabinecie Aznara. Rządy hiszpańskiej Partido Popular, rzeczywiście partii postfrankistowskiej, były rządami umiarkowanymi, centroprawicowymi. Charakteryzowała je neoliberalna polityka gospodarcza, proamerykańskie nastawienie w polityce zagranicznej ale i zdeklarowana proeuropejskość, przewidywalność i szacunek dla hiszpańskiej drogi od dyktatury do demokracji. Rządy PiS cechuje brak programu ekonomicznego, ciasny nacjonalizm, zacietrzewienie ideologiczne, eurosceptycyzm, klerykalizm, beznadzieja personalna i brak szacunku dla polskiej drogi od dyktatury do demokracji. Wobez powyższego, krzywdzące wydaje mi się zrównanie godnych elementarnego uznania (nawet dla takich jak ja, sympatyków PSOE i Zapatero) rządów hiszpańskiej umiarkowanej prawicy z rządami polskiej nieumiarkowanej partii władzy.

  3. Czy w planie ekonomicznym PiS (w koalicji z Samoobroną i LPR, a przeciw PO), w planie budownictwa “solidarnego panstwa przeciw liberalnemu eksperymentowi” jest: (1) możliwie najszybsze przyjęcie euro, (2) zniesienie subsydiowania kopalni węgla kamiennego, (3) prywatyzacja firm państwowych, (4) usprawnienie systemu zabezpieczeń socjalnych? Oczywiście że nie. Ale na tym m.in. właśnie polegał cud gospodarczy Aznara, który w latach 1996-2000 wyciągnął Hiszpanię ze stagnacji gospodarczej odziedziczonej po socjalistach, zmniejszył o połowę bezrobocie, zapewnił Partii Ludowej popularność i większość w kolejnych wyborach w roku 2000. Prawdopodobnie nadal rządziliby, gdyby nie atak bombowy Al Kaidy 11 marca 2004 roku. Mimo trudności w dalszym reformowaniu gospodarki, wcale nie sytuacja gospodarcza była przyczyną ich przegranej w wyborach kilka dni później.

    Inne punkty planu Aznara, które stara się rząd PiS realizować, tj. (5) utrzymanie kotwicy budżetowej 30 mld i (6) redukacja płac w administracji to wielkie niewiadome. Jeszcze większą niewiadomą jest utrzymanie się PiSu przy władzy po roku 2009. Pytanie kto wtedy. Kolejny antyliberalny rząd, tym razem lewicowy?

    A cała dyskusja o totalitaryzmach to jest, wydaje mi się, zasłona dymna. Jest tyle różnic, uwarunkowań specyficznych dla obu krajów. Totalitaryzm w Hiszpanii był prawicowy i konserwatywno-katolicki, w Polsce lewicowy i marksistowski. Wolność osobista i ekonomiczna były bardziej ograniczane przez komunistów niż frankistów, co do tego chyba nie ma wątpliwości. Dwie ważne rzeczy dzielą historycznie Polskę i Hiszpanię, tam reżim nie był wspomagany z zewnątrz, z wyjątkiem okresu początkowego, gdy Hitler i Mussolini pomagali w jego wprowadzeniu. W Polsce komunizm był wprowadzony i utrzymywany siłą Armii Czerwonej i wspierany przez aparat sowieckiego imperium. W Hiszpanii frankizm powoli obumierał, republikanizm nie miał aż tak silnego wsparcia, aby obalić go szybciej i bardziej rewolucyjnie. Ponadto Polska nie ma swojej Katalonii, ani Basków, choć zapewne ma andaluzyjski konserwatyzm, niemniej separatyzm podobny do tego w kilku hiszpańskich regionach nie jest wcale elementem politycznego sporu.

    Czy Polska czeka na swojego Filipe Gonzáleza? Zaiste ciekawe postawienie sprawy. Przecież powinien nim być umiarkowany prawicowiec Tadeusz Mazowiecki. Polska wszak szła w kierunku prawicowym, gdy Hiszpania od frankizmu ruszyła na lewo. Mazowiecki dawał Hiszpanię za przykład w dyskusji o metodzie przejścia od dyktatury i państwa policyjnego do demokracji – słynna „gruba kreska”. Jednak wspólnymi siłami untyliberalnej koalicji lewicowo-prawicowej został on odsunięty. Interesy robotników wielkiego przemysłu i pokomunistycznej biurokracji zjednoczyły się i dały odpór zgniliźnie Planu Balcerowicza. A przecież naturalną rzeczą było prywatyzowanie i wprowadzanie wolnego rynku, i zdławienie inflacji co zajęło w zasadzie ponad 10 lat.

    Oczywiście polski liberalizm jest pokraczny. Popełnia błędy, traci najlepszych polityków. Ale jakże słabe ma poparcie, praktycznie nie przekracza ono 15% aktywnego elektoratu. Nawiasem mówiąc, moim zdaniem plan podatku liniowego jest nieporozumieniem, jak też nieuzasadnione są “inteligenckie odpisy” od podstawy jego wymiaru.

    Czy Polsce potrzebna jest lewicowa rewolucja? Tak, ale w gospodarce musi ona mieć formę i program brytyjskiej New Labour. Tylko czy dokonała się już rewolucja thatcherowska w Polsce. Bo jeśli lewica ma dalej utrzymywać wszechwładną, niewydajną i kosztowną administracje, oraz marnotrawny system opieki społecznej, który utrwala struktury i warstwy uzależnione od roszczeń i pozbawione chęci podnoszenia własnej wydajności pracy, to Polsce grozi pozycja kopciuszka Nowej Unii. Już w dynamiźmie ekonomicznym i poziomie życia przegoniły nas Estonia, Litwa i Słowacja, za nami zostaje jeszcze tylko Łotwa. Jedyna nadzieja w przyłączeniu się Rumunii, Bułgarii … Albanii, ale też do czasu.

    Jest w tej “dyskusji o totalitaryźmie z Arturem Zawiszą”, i w jej podsumowaniu, nieco przeinaczania faktów, obawiam się, że są one celowe. Dręczy mnie pytanie, czy ich wytykanie, nawet anonimowe, zasługuje na etykietkę niszczyciel(stw)a. A może była to tylko salwa z krążownika Aurora???

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jeśli już jakakolwiek partia europejska moze być uważana za bliską PiS-owi, to chyba głównie słowacki Smer – własciwie obie opartie mają ten sam program, od socjalizacji gospodarki, przez eurosceptycyzm, po karę śmierci.. Ciekawe zresztą, czy na Słowacji dojdzie do powtórzenia scenariusza polskiego: sojuszu Smeru z Mecziarem (prototyp naszego Leppera) i narodowcami…

  6. Wlasnie obejrzalem wraz z dziecmi (14 i 11 lat) we francuskiej TV „La vie est belle”. I o czym myslalem? O Polsce Marcinkiewicza i Giertycha. To moze sie stac rowniez w tej Polsce zwanej IV RP. Zaszczuc najpierw gejow, potem lesbijki, komunistow, socjalistow… Klimat jest sprzyjajacy. Moze jestem niszczycielem, maniakiem, wrogiem prawicy. Ale kto mi odpowie dlaczego nie pomyslalem tak za rzadow Millera, Belki czy Buzka? Cos takiego po prostu mi nie przyszlo wowczas do glowy. A dzis mi przychodzi. No i dlaczego? Kto mi na to odpowie. D L A C Z E GO ??? Po prostu we lbie mi sie poprzewracalo????? Czy moze Opus Dei mi na umysl padlo? Dana Browna sie naczytalem??? Moze jednak wystarczy sobie odpowiedziec na to proste pytanie? I pomyslkec trzezwo jaki ogladamy spektakl????

  7. Ciesze sie, ze wspomnial Pan o argumentach ad personam. Dziwie sie, ze w mediach tak malo mowi sie o erystyce, wykorzystywaniu chwytów erystycznych (o których pisal juz Schopenhauer). Argumenty ad hominem tez niewiele wnosza do dyskusji. Swiadczy to o poziomie dyskusji publicznej w Polsce, niestety …

  8. Odpowiedz na moje pytanie postawione tutaj wczoraj (D L A C Z E G O ?) znalazlem w dzisiejszej Gazecie Wyborczej. Oto ona: Piotr Farfał, obecny wiceprezes TVP, przez dwa lata był wydawcą rasistowskiej gazety „Front”. „Nie tolerujemy tchórzów, konfidentów i Żydów” – tak deklarował swój światopogląd. — et voilà… chyba teraz jest jasne jaki spektakl ogladamy

  9. @telegraphic observer

    „”[…]na tym m.in. właśnie polegał cud gospodarczy Aznara, który w latach 1996-2000 wyciągnął Hiszpanię ze stagnacji gospodarczej odziedziczonej po socjalistach[…]””

    Faktycznie – socjaliści pod wodzą Gonzalesa rządzili w Hiszpanii nieprzerwanie 14 lat, i pisze Pan, że zostawili po sobie „stagnację gospodarczą”.
    Dalej zadaje Pan pytanie czy PiS ma analogiczny do Partii Ludowej program wychodzenia ze stagnacji, odpowiadając słusznie, że nie ma…
    Chciałbym zadać pytanie – po kim odziedziczył PiS tę sytuację – przecież nie, w przeciwieństwie do Hiszpanii, po nieprzerwanych rządach jednej partii, ale po kilku z kolei, w tym takich, które mieniły się „prawicowymi”. Nie mówiąc o tym, że w pierwszych latach „transformacji ustrojowej” w rządzie Tadeusza Mazowieckiego zasiadało wielu „liberałów”. I niezależnie od aktualnych większości parlamentarnych wymienione reformy były możliwe do przeprowadzenia praktycznie od razu[pomijam tu Pana pkt.1]. Nie zostały przeprowadzone do dzisiaj – poza częściową prywatyzacją lub pseudoprywatyzacją [przykład tej ostatniej: TP-SA]. Pańskie pytania w równym stopniu można więc kierować do wszystkich aktorów naszej sceny politycznej, w tym do tzw. liberałów z PO, którzy przecież nie wyłonili się w polityce niczym Afrodyta z piany morskiej…
    Jeszcze uwaga co do (4): usprawnienia systemu zabezpieczeń socjalnych. Tu się nie zgodzę, o tyle, że „usprawnianie” trwa nieprzerwanie. Usprawnianie zamiast zdecydowanej zmiany. Ale wg mnie „usprawniającym” chodzi o to by „gonić króliczka”, a nie by „złapać go”. A nasze „usprawnianie” polega głównie na mnożeniu i rozbudowywaniu urzedów.
    I jeszcze słowo o Aznarze [za Wikipedią]:
    ” Dzięki aktywnej polityce zwalczania bezrobocia (obniżenie obciążeń dla przedsiębiorców) udało się je ograniczyć z około 20% do 10%, a więc przeszło o połowę.”
    U nas też króliczek pod nazwą „bezrobocie” jest goniony cały czas – proszę sobie przypomnieć rozmaitość „programów” i „projektów” zwalczających bezrobocie. A ono wredne się nie daje. Klucz: „obniżenie obciążeń” nie został nigdy zastosowany, chociaż jak np. z przykładu Hiszpanii aznarowskiej widać – działa.
    Pozdrawiam.

css.php