Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

23.06.2006
piątek

Czas na przeprosiny

23 czerwca 2006, piątek,

Słuchajcie, słuchajcie, czyli ”hear!, hear!” jak mówią w Izbie Gmin – prezes Kaczyński wycofał pomysł pozbawienia „tfurców” ulgi podatkowej, powiedział, że pani „Zyta Gilowska popełniła błąd”, za który i on czuje się odpowiedzialny. Czyż to nie jest sensacja, że prezes, tak zazwyczaj pewny swego, tak przekonany o swojej racji, tym razem przeprosił? Ciekawe, czy wicepremier Gilowska, tak  publicznie zdezazwuowana, uniesie się honorem i poda do dymisji? Moim zdaniem – nie. Przełknie to upokorzenie, bo dokąd mogłaby pójść? W Platformie już była, inne partie nie są dla niej dość eleganckie ani nie zdobędą władzy, a nawet gdyby, to ona jest dla nich zbyt liberalna i rozgarnięta.
Należy docenić przeprosiny prezesa. Musiały go drogo kosztować. PiS przeprasza rzadko (LPR nigdy). Ale, radujmy się, lepiej wycofać się i przeprosić niż tkwić w błędzie. Teraz czas na kolejne przeprosiny. Ktoś chyba przeprosi za mianowanie Bogusława Marca prezesem PGNiG, skoro zaledwie po dwóch miesiącach musiał podać się do dymisji. Ktoś chyba przeprosi za nominację Jarosława Netzla na szefa PZU – jednej z najważniejszych spółek ubezpieczeniowych w naszej części Europy. 
Premier Marcinkiewicz jak gdyby nie czuł się odpowiedzialny za te nominacje i czeka. Czeka, aż nadejdzie odpowiedz z raju podatkowego na wyspie Jersey, z wyjaśnieniem, jaka była natura transakcji klientów mecenasa Netzla. Czy jest do pomyślenia, żeby decyzja premiera dużego państwa europejskiego w sprawie obsady jednej z największych spółek, zależała od wyjaśnień z wyspy Jersey, o których sam premier mówi, że nie wiadomo czy nadejdą? Mogą nie nadejść nigdy, bo przecież na tym polega raj, że stamtąd o grzechach nikt nie kabluje, a ludzie o czystym szumieniu trzymają się od takiego raju z daleka, bo kiedyś i tak do Raju trafią. Kto nas za to przeprosi?
Zamiast pójść śladami prezesa Kaczyńskiego i uderzyć się w piersi, premier udaje, że nic się nie stało, gramy dalej i powołuje … zespół profesorów do opiniowania kandydatów do kierowania spółkami Skarbu Państwa. To po co jest Ministerstwo Skarbu, rozliczne służby kontrolne, wywiady, Centralne Biuro Antykorupcyjne i wiele innych instytucji? Oczywiście, może powstać nowa rada, nowe  kosztowne ciało w ramach taniego państwa, ale jeżeli będzie pracować tak, jak ci, którzy dopuścili do nominacji pp. Marca i Netzla,  to nie będzie z niej pożytku.
Kto przeprosi za to, że Pan Premier usiłuje wmieszać się w sprawy Polskiego Związku Piłki Nożnej, który powinien uzdrowić  się sam, bez ingerencji rządu, gdyż nie jest instytucja państwową. Zamiast tego pan premier powinien dbać, żeby  budowano stadiony i boiska, żeby skończyć z tym wstydem, jakim jest targowisko na Stadionie Dziesięciolecia. Premier nie powinien czynić z przegranej na Mundialu sprawy wagi państwowej, bo kibice już i tak są ogłupiali. Kiedy 30 tys. naszych kibiców śpiewało „Jeszcze Polska” – Ekwadorczycy strzelili nam gola. „Ta zniewaga krwi wymaga”. Jeżeli uznamy to za zniewagę, którą musi zająć się premier, to będzie to tylko oznaka, że usuwamy skutki, a  nie przyczyny.
Skoro  premierowi zależy na wynikach sportowych, to powinien wywołać do tablicy swojego  ministra Oświaty, który chce dzieci pozbawić jednej godziny wychowania fizycznego tygodniowo, a w zamian wprowadzić dodatkową godzinę historii Polski w wersji urzędowej, martyrologiczno-narodowo-centrycznej napisanej przez oficjalnych historyków. Pan Premier powinien przeprosić za to, że podręczniki i programy nauczania mają być wybierane przez ministerstwo, zamiast, żeby umacniać niezależność programową szkoły. 
Kto  przeprosi za to, że w XXI wieku zapowiada się „rewolucję seksualną” w szkole, która ma polegać na tym, że młodzież ma być uczona o naturalnych, biologicznych metodach zapobiegania ciąży, ale nie o „twardych” środkach antykoncepcyjnych. W czasach, kiedy młodzież ma coraz szerszy dostęp do Internetu, kiedy ogląda seks w kinie i w telewizji, kiedy w szkołach amerykańskich obok automatów do sprzedaży  Coca Coli stoją automaty z prezerwatywami, kiedy w katolickiej (w coraz mniejszym stopniu) Hiszpanii konserwatywny burmistrz Madrytu  otwiera  dla dziewcząt przychodnie  typu „nazajutrz rano”, gdzie lekarze sprzedają lub rozdają za darmo odpowiednią pigułkę, u nas „Dziennik” zapowiada „rewolucję seksualną w szkołach”: informowanie młodzieży, że wstrzemięźliwość – tak. Owszem, wstrzemięźliwość też, ale to nie jest żadna rewolucja, tylko  konserwatywna restauracja XIX stulecia.
Znajoma, która przyjechała do Warszawy z zagranicy, udała się do Urzędu Stanu Cywilnego po odpis aktu urodzenia. – A w której parafii  była pani ochrzczona? – zapytała urzędniczka. – Nie wiem, mieszkam od 50 lat zagranicą – tłumaczyła się interesantka. – To już o pani świadczy! – spointowała z pogardą  urzędniczka państwa ideologicznego. Kto za to przeprosi?

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 85

Dodaj komentarz »
  1. Osobiście nie chcę przeprosin od sprawujących władzę prawicowców. Mam odczucie, że byłyby zwyczajnie nieszczere. Tak, jak nieszczere były – moim zdaniem – przeprosiny prezydenta za próbę wprowazenia wyższego podatku dla naukowców i twórców. Nie chcę przeprosin, które będą wynikiem kolejnej piarowskiej akcji panów Bielana i Kamińskiego.
    Czego więc oczekuję? Że cała ta ekipa przepadnie w następnych wyborach i za dziesięć lat traktować ją będziemy jak mgliste, nieprzyjemne wspomnienie z dzieciństwa.

  2. Na razie tylko jedna kwestia – rzeprosiny za zytę – nietrafione. Zyta po prostu ma rację. dlaczego „tfurcy” maja płacić połowę podatków? a sprzątaczka cały? To niesprawiedliwe i głupie. Rolnicy zresztą też powinni płacić podatki (ci co coś sprzedają). dlaczego dziennikarze mają być uprzywilejowani? Jest to dalszy ciąg Rzeczpospolitej korporacyjnej”, niczym nie różni się od „mafii” adwokackiej czy środowiska lekarskiego (ile było osoądzonych błędów lekarskich przez sądy korporacyjne? b. mało).
    a z Marcami i Netzlami to obsuwa i należą się przede wszystkim solidne wyjaśnienia.

  3. No cóż, Panie Danielu, nie mamy chyba wątpliwości, że owa IV RP ma być groteskowym ciemnogrodem. Promocja etyki seksualnej w wydaniu wczesnośredniowiecznym świetnie koresponduje z polityką trójprzymierza PiS/LPR/SO w pozostałych dziedzinach. Ukute przez S. Kisielewskiego określenie „dyktatura ciemniaków” nabiera nowego sensu…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W sprawie odjęcia wychowania fizycznego, to ja mam lepszy pomysł. U mnie w liceum była taka lekcja, którą zwaliśmy „godzina wychowawcza” (teoretycznie, bo przeważnie mieliśmy wtedy zaległą biologię). Zatem jeśli pan minister tak bardzo chce młodzież patriotyzmu uczyć to, dlaczego nie wtedy? Inna sugestia, dzieci mają 2 godz. religii, a może jedna by wystarczyła, którą tak nawiasem mówiąc można by było zmienić na religioznawstwo?
    A propos „rewolucji seksualnej”, to jak Pan już słusznie zauważył, nie jest to żadna rewolucja, ale nie widzę przeciwwskazań do tego typu nauczania, byle młodzież otrzymała rzetelną wiedzę, a więc także statystyki, które nie są specjalnie korzystne dla tego typu metod zapobiegania ciąży.
    Rząd, jeśli już chce zrobić coś pożytecznego dla piłki nożnej, to rzeczywiście mógłby zająć się budową stadionów, a nie zmianami personalnymi. Poza tym premier powinien sobie w gabinecie, nad łóżkiem, w samochodzie i w portfelu przykleić taka karteczkę z napisem: „Gospodarka jest najważniejsza, wszystko inne to pierdoły!” I przed podjęciem każdej decyzji czytać po 100 razy!
    Co do aktu urodzenia, to nie bardzo rozumiem, skąd pytanie o chrzest? A to jest jakaś zasadnicza sprawa? Czy w Polsce jest jakiś ustawowy nakaz chrztu?

  6. Gilowska jest już opluwana za fałszywe oświadczenie lustracyjne, także batalia się zaczęła. Myślę, że jednak złoży dymisję i zostanie ona przyjęta, po czym prezes obwieści narodowi odzyskanie ministerstwa finansów 🙂

  7. A ja mam jeszcze pytanie ,kto nam pokaze ile te wszystkie nominacje,rady ,odwolania,ponowne mianowania itp bzdury kosztuja spoleczenstwo.Panu Kaczynskiemu wyjatkowo latwo przychodzi szastac spolecznymi pieniedzmi.!!!!
    O aroganckich polskich urzednikach mozna juz tomy napisac.Ja rowniez mam podobne doswiadczenia jak panska znajoma,Panie Danielu.
    Co do wychowania seksualnego-to dziwie sie ,ze nie zaproponowano do tej pory pasa cnoty i kubla zimnej wody.To sa srodki jak najbardziej naturalne,nieprawdaz??

  8. panie Danielu,

    zastanawiające, że przeprosin domaga się każda epoka. za ancien regime Bohdan Smoleń rozżalony rzucał z estrady: „a mnie za te 40 lat nikt kur#@ nie przeprosi!”

    kto nas przeprosi za IV Rzeczpospolita pyta pan. kiedyś Zbigniew Bujak miał odwagę – toutes proportions gardées – przeprosić za „Solidarność”. może się sami przeprośmy? wracam do tego jak pijany do płota – przeprośmy się nad urną. następnym razem.

  9. Od kiedy ZYTĘ GILOWSKĄ obdarowano zaszczytnym tytułem profesora, do profesorów odnoszę się z rezerwą. Bo czy można rozsiewać naukowy autorytet ze sposobem bycia baby handlującej na targu jajami?
    PREMIER MARCINKIEWICZ przywykł do kontaktów z dziećmi, traktowanymi w naszym kraju na równi z rybami. Występując publicznie jest zapewne przekonany, że, choć połowy są zawsze równe, i tak większa go nie słucha (a propos, gdy obejmował swój urząd gdzieniegdzie prezentowany był jako „fizyk”. Dopiero z czasem pojąłem, że nie jest kimś w rodzaju Nielsa Bohra, lecz po prostu specjalistą od zasady działania dynamometru).
    Różnica między KATOLICKĄ HISZPANIĄ, a KATOLICKĄ POLSKĄ jest mniej więcej taka, jak między twórczością Pedro Almodovara („Złe wychowanie” – wspomnienia o księdzu pedofilu, „Wszystko o mojej matce” – pochwała prostytucji i biseksualizmu) a twórczością Jerzego Łukaszewicza („Faustyna”, „Plebania”).

  10. Z pewna przykroscia zauwazylem, ze pan Daniel polowicznie sie powtarza – raj podatkowy i PGNiG byly juz w ostatnim wpisie 😉

    Kwestia dymisji minister Gilowskiej chyba zdezaktualizowala sie dzis rano, skoro RIP (ladny skrot, prawda?) zlozyl wniosek do sadu lustracyjnego w jej sprawie.

    Co do rewolucji seksualnej – moze to element polityki demograficznej? Moze odpowiednio „wyedukowana” mlodziez bedzie czesciej „wpadac” (oj, przepraszam, otrzymywac blogoslawienstwo rodzicielstwa) w mlodym wieku, ratujac w dluzszej perspektywie nasz nadwyrezony system emerytalny? Podziemie aborycjne juz zaciera rece.

    Z ciekawosci, wie Pan moze ile lat miala ta urocza urzedniczka?

  11. Powiało optymizmem, Panie Danielu. Gdyby nie to, że to Pański tekst – nie uwierzyłbym. Nie wierzyłem do dziś, (Oj ty, ty – człowieku małej wiary – udzielam sobie upomnienia), że presesowi Kaczyńskiemu słowo przepraszam przejdzie przez gardło. A mój optymizm stąd, że – jak widać, słychać i czuć – demokracja u nas jednak jakoś działa, tzn. że protesty zainteresowanych środowisk i pewnego rodzaju debata społeczna wokół problemu pozbawienia „tfurców” ulg podatkowych przyniosła pożądany skutek. Można więc mieć pewną nadzieją, że i za Giertycha Prezes kiedyś przeprosi. Bo to wicepremiera G. trzeba najpierw wychować i wyedukować (co do punktu G i nie tylko) a potem powierzać mu jakikolwiek urząd w państwie (na początek coś małego i z daleka od dzieci).
    Co do naszego „Atrakcyjnego Kazimierza”, czytam w tytule jednego z wczorajszych brukowców, że premier posprząta w PZPN-ie i odnoszę wrażenie iż słowa Włodzimierza Ulianowa, że kiedyś nawet sprzątaczka będzie mogła rządzić państwem były prorocze. Poczekajmy, może i za premiera prezes przeprosi. Jedno pytanie tylko nie daje mi spokoju. Kto przeprosi za Prezesa? Może Borowski albo Olejniczak, bo oni gotowi przepraszać za wszystko i wszystkich.

  12. To wszystko, o czym Pan pisze, to nie jest – w rozumieniu obecnie rządzących – powód do przeprosin. Więcej, to powód do chwały! Przecież wreszcie robią co mogą, aby Polska zachowała swój naturalny, czyli katolicki, charakter, wreszcie usuwają mocno już wbudowany w tkankę społeczno-ekonomiczną Układ pookrągłostołowy, wreszcie mogą się wykazać, zamiast iść na kompromis z „różowymi”.
    Po drodze pewnie zniszczą autorytet państwa, rozmaite (i tak słabowite) instytucje kontrolne; pocieszające jest chyba tylko to, że po wyborach odejdą.

    Do De mode: za Prezesa przeprosi nas historia 😉

  13. Po raz pierwszy w aktualnym wpisie Autora blogu wyczuwam lekką(?) furię. I wcale mnie to nie dziwi. Bo wszystko co się wokół nas dzieje może o taką furię nawet wytrawnego dyplomatę przyprawić.
    Sprawa p. Gilowskiej została rozwiązana w sposób typowy dla obecnych rządów. W odpowiednim momencie okazuje się, że z oświadczeniem lustracyjnym coś nie tak. W momencie werbowania na stanowisko wszystko było cacy.
    Można więc spokojnie stwierdzić , iż jesteśmy świadkami działalności nie tyle pensjonariuszy domu wariatów, co uciekinierów z oddziału zamkniętego (nie mylić z zespołem muzycznym).
    Jeśli dodać do tego rewelacje Ozonu na temat Wałęsy i skomplikowane wygibasy krakowskiego kardynała w sprawach lustracji kleru, wniosek narzuca się sam: krajem rządzą od zawsze służby specjalne a KK w Polsce przetrwał komunę w kondycji znakomicie lepszej niż w innych demoludach dzięki współpracy części kleru z tymi służbami.
    I wcale się nie obrażę jeśli Autor bloga czytając to popuka się w czoło.
    Mieszczę się w dolnej granicy normy krajowej tabeli ujadających kundelków.

  14. No tak. Wydawać by się mogło, ze ładny gest ze strony prezesa Kaczyńskiego, że przeprosił. Ale z drugiej strony, bądźmy realistami, Marcinkiewicz nie przeprosi, Giertych już na pewno nie. Przez ostatnie 9 m-cy nauczyłam się, że PR jest jedyną rzeczą, która PiS-owi i kolegom wychodzi. Z tym, że do mnie taki PR w ogóle nie przemawia. Te przeprosiny są dla mnie jedynie kolejnym populistycznym zagraniem oraz dowodem na to, że Pani Gilowska ma w rządzie niedużo do powiedzenia. Co do ‚rewolucji seksualnej’ i tak wychwalanej przez pomysłodawców naturalności, ciekawe co by powiedzieli, gdyby nagle wzrosła liczba zachorowań na choroby weneryczne. Że lepiej było wypić szklankę wody zamiast, tak?

  15. Hmm… Ja w kwestii wychowania seksualnego.
    Mieliśmy w liceum takie próby. Pani pedagog usiłowała nas biedna wyedukować w tej kwestii i bardzo nam było smutno, gdy rumieniła się tak niewinnie wymawiając słowo „prezerwatywa” czy też „pigułka antykoncepcyjna” i słodko spuszczała głowę.
    Tematyka seksu nie powinna przecież krępować kogoś z psychologiczno-pedagogicznym wykształceniem, a do tego matki 3-4 (nie pamiętam) dziatek!
    Dlatego lekcji było kilka i na tym zaprzestano.

    Czytałam ostatnio wyniki sondaży przeprowadzonych wśród kobiet i mężczyzn w tej kwestii i naprawdę mnie pocieszyły!
    Fakt faktem, że większa świadomość panuje wśród kobiet z wielkich miast, ale zawsze to pocieszenie, że więcej osób używa środków antykoncepcyjnych z pełną świadomością… Szkoda tylko, że panowie odstają w tej kwestii i wielu z nich (wg sondażu) nadal ma przekonanie, że przy tzw. pierwszym razie kobieta nie może zajść w ciążę albo też wierzy w zbawczą moc stosunku przerywanego…
    Najsmutniej przedstawia się los młodych dziewczyn, tych niewykształconych, mieszkających w malutkich miasteczkach, czy wsiach, ponieważ ich młodziutka łatwowierność i naiwność naprawdę może się smutno skończyć. I to zapewne o te dziewczęta chodzi LPR-owi…

  16. Jeśli o mnie chodzi to mam dość wszelkiego przepraszania, zdecydowanie bardziej wolałabym, żeby czyn poprzedzał proces myślenia. Podzielam zdanie JadwigiI, najwięcej do powiedzenia mają służby specjalne, co oczywiście nie oznacza, że ich działania nie bywają sprzeczne, w końcu tam też są różna grupy interesu. I miał rację Z. Siemiontkowski kiedy stwierdził, że szefowi służb wydaje się, że panuje nad nimi, a służby są jak rtęć w garnku – spróbuj włożyć do niego rękę i ją złapać. I dlatego nie interesuje mnie co jakieś (w odpowiednim momencie posunięte) teczki ujawnią i czy ktoś uzyska statu pokrzywdzonego – ja po prostu nie zgadzam się aby mój ogląd świata był kształtowany przez służby bezpieczeństwa byłe czy obecne.

  17. Kolejny wątek z pana wpisu:
    „spointowała z pogardą urzędniczka państwa ideologicznego. Kto za to przeprosi?” I pewnie należy się zgodzić z Pana oburzeniem, bo nikt takich pytań zadawać nie powinien. Ale przy okazji rodzą sie pytania:
    Gdzie Pan był gdy komunistyczny ideolo Wiatr był ministrem edukacji? Jakieś listy Pan rozsyłał? Protestował Pan? Artykuły krytyczne Pan pisał w Polityce (jakaś linka?) Gdy ZSMP było finansowane z funduszy MENu – oburzało to Pana? Nie? Gdy homoseksualiści dystrybuowali w szkołach ulotki o przyjemnościach wypływających z „lizania odbytu” (akcja w Krakowie)? Nie przeszkadzało? Dlaczegóż to?
    Czyżby to nie dlatego, że jeżeli państwo jest ideologiczne lewicowo, to dobrze, a jeżeli prawicowo to nie dobrze? Jeśli krytykuje Pan prawicę, to może dla równowagi wytknie Pan analogiczne błędy lewicy, wówczas Panu uwierzę, bo inaczej to wygląda na zwykły konflikt polityczny. Czy wszak państwo nie powinno być neutralne, a neutralne nie oznacza lewicowe.
    Bo inaczej dochodzi do absurdów – szympansy będą miały prawa człowieka, a kilkumiesięczne płody ludzkie żadnych.
    Taka to właśnie jest nieznośna lekkość wolności słowa. Nie ma głupich pytań, bywają tylko niemądre odpowiedzi, lub cenzura…
    PS
    Panie Danielu, czy wystąpił Pan do IPNu o status osoby pokrzywdzonej?

  18. A mój wujek gada głupoty.Przeprosić należy, gdy się kogoś potrąci niechcący .Już to, za deptanie po pantofelkach partnerce w tańcu się nie przeprasza tylko idzie się na kurs tańca.O służbie ledwo zacytuję;służba jest do służenia.Im bardziej otwieram oczy tym lepiej widzę,że to co dzieje się na poziomie rodziny-podstawowej komórki-nijak się ma do tego,o czym szanowne państwo piszą.Chyba,że otrzymujecie honoraria.A to przepraszam.Pozdrowiena.

  19. Widze, że pan tylko adoratorów toleruje na swoim blogu. Rzoumiem, przepraszam, już mnie nie ma.

  20. Hm. Bardzo powątpiewam w szczerość wspomnianych przeprosin i skłonna jestem uznać je za część składową intryg obecnej administracji.
    W kwestii wychowania seksualnego przyznam, że wiadomości o tzw. metodzie Billingsów to akurat jedyna praktyczna nauka, którą wyniosłam z lekcji religii. Metoda jest naprawdę ok i bardzo nadaje się dla osób z jako takim wykształceniem. Wymaga znajomości własnej fizjologii a chroni np. przed dużymi dawkami chemii, na którą każdy inaczej reaguje. Jasne, że każdy powinien mieć szansę wyboru tego, co dla niego odpowiednie i forsowanie jednej tylko opcji to głupota. Jagoda wspomina o godzinie wychowawczej. U nas był oprócz tego jeszcze PDż- przygotowanie do życia w rodzinie, na którym nadrabialiśmy w trybie nieoficjalnym najnowszą historię Polski. Warto było. Ale wydaje mi się, że taki PDż zamiast np. drugiej godziny religioznastwa (a nie religii) w „wolnej Polsce”, traktujący oprócz niewątpliwie radosnej kwestii życia seksualnego także mniej spektakularne wątki współżycia (np. rozmowy z partnerem, pojawienie się „konkurencji” w postaci dziecka, tzw. trójkątów, zagadnienia praw rodzicielskich, rozłąki, rozwodu, podziału majątku, alkoholizmu, przemocy w rodzinie etc.) nie byłoby od rzeczy.
    W kwestii wf-u się nie wypowiadam, bo ten przedmiot był moją najgorszą zmorą i dopiero po zakończeniu nauk odkryłam, że sport może być fajny.

  21. No i wykrakałem, Zyta została zdymisjowana, ministerstwo finansów odzyskano. Teraz istnieje jeszcze obawa, że prezesowi będzie Marcinkiewicz fikał, ale to się też szybko załatwi 😉

  22. Bernardzie ! Niepotrzebnie broniłeś Zyty ! Okazalo sie ,ze była tylko Galernikiem na Tratwie Pisowskiej , Wiedzieli ,ze pożołkłe kwity maja na Nią w IPN ! A jednak zabrali z honorami naTratwe Pisowską . Biedna liczyła ,że Kwity w zamknietej szafie poleżą ,Niestety Wicepremiera ,strażnika Kasy potraktowali bardzo żle . Ktos tu powinien przeprosić za ta nominację . Kiedy ogłaszano ta nominację to PIS piał z zachwytu , wiedzieli lobuzy że Galernika zatrudnili wiernego do końca ale termin był nieznany ! Nie do obrony ,pojawily się obyczaje z „malutkich środowisk ” …Szemranych .

  23. Fajni Ludzie sie tu, pod blogiem Pana Daniela, zebrali. Fajnie sie Panstwa komentarze czyta. Moze mi to chociaz czesciowo wynagrodzi odejscie Jerzego Pilcha z „Polityki”. Bo czytac Dziennika nie zamierzam. Kupilam kilka pierwszych numerow… i dziekuje, wystarczy.

    Moze jeszcze dodam, ze mam wsrod komentujacych swoich ulubiencow, ktorych komentarze sa tylez samo zabawne, co interesujace. Chyba zbyt szybko stracilam wiare w Czlowieka. Dobrze wiedziec, ze jest wiecej podobnie myslacych. Moze wiecej nizby sie na pierwszy rzut oka wydawalo? Oczywiscie nie chodzi o to, zeby sobie przytakiwac. Nie chodzi o towarzystwo wzajemnej adoracji, ale o… BRATERSTWO DUSZ 😉

  24. Hej, a gdzie podziekowanie dla oldie’go za podrzucenie tematu (patrz wpis pod Domem Wariatow)?

  25. Prosze bardzo, jesli ktos chce byc na biezaco
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/0,0.html?nltxx=1573966

  26. Premier ogłosił dymisję Zyty Gilowskiej ze stanowiska ministra finansów (gazeta.pl)

    Slowo cialem sie stalo. Prorok jaki ten Passent, czy co?

  27. eeee… Prezes się przejęzyczył, bo miał powiedzieć- „no passaram”…:-)

  28. Wie Pan Panie Danielu… nie jestem jeszcze na eremyturze, ale mam juz tyle lat, że pamietam „tamte” czasy… I jestem jeszcze w takim wieku, że skleroza mnie nie chwyciła… i jestem wstanie sobie racjonalnie pewne rzeczy wytłumaczyć, przypomniec, przeprowadzić analizę lat minionych i obecnych.

    I dochodzę, do wniosku, że takiech schizofrenii jak teraz to nawet wtedy nie było ! to co się dzieje w okół to już nawet nie jest sen pijanego chochoła… to jest Oddział zamnknięty !

    Okazuje się, że Państwem, jak u Giedroycia rządzą trumny ( Dmowskiego i Witosa ), rządzą teczki byłej SB, luistracji księży dokunują… księżą, a nie sądy, premier jest własnym rzecznikiem i samodzielnie uprawia PR, przestępcy w rządzie robią za utorytety… Dobrze , że weekend się zbliża… można się lekko napić i pooglądać filmy w starym kinie…

  29. A ja czekam na jeszcze jeden ruch – lustracje dziennikarzy, i wowczas czekam na przeprosiny od Pana – ciekawe czy sie Pan zdobędzie…

  30. Ja , Janusz swoją opinię wyraziłem w temacie Pana poglądów , wiarygodności i publicystyki.

    Nawet nie spodziewałem sie , że i inni poważniejsi publicyści coś na pański temat napiszą.

     

    Z poważaniem i bez urazy Janusz.

  31. Zastanawiające co powodowało Zytą Gilowską,że „weszła do tej rzeki”. Od początku nie pasowała do tego towarzystwa. Czyżby miraż władzy był aż tak oślepiający ??? Za możliwość chwilowego pobytu na salonach rządzących zapłaciła wysoką cenę Czy było warto??

  32. Panie Danielu, obecnie ze szkol amerykanskich wycofuje sie automaty z Coca Cola, zas te z prezeratywami bynajmniej nie stanowia zelaznego wyposazenia tych szkol, z pewnoscia juz nie podstawowych. W sprawach seksualnych coraz wiekszego rozpedu nabiera ruch zalecajacy wstrzemiezliwosc seksualna przed slubem – jako najlepszy srodek zapobiegania ciazom nieprzygotowanym do macierzynstwa nastolatkom, ktore to zjawisko od lat notuje silna tendencje zwyzkowa. Kogokolwiek na to stac, trzyma swoje dzieci z daleka od szkol publicznych, ktore staly sie poletkiem doswiadczalnym wszelkich pomyslow, okrzyknietych przez czesc elit jako „postepowe”, a w ktorych ow „postep” ewidentnie dawno zatracil juz znamiona zdrowego rozsadku.

    Powolujac sie, wiec, na wzory amerykanskie, dobrze jest, przynajmniej do czasu do czasu uaktualnic swoja o nich wiedze. Potezny dystans, jaki, kulturowo wykazuje spolecznosc amerykanska do popularyzowania – w jakimkolwiek zakresie – seksualizmu wsrod nieletnich, jest dokladnie opisany przez literature przedmiotu i oczywisty dla kazdego, kto sie z tak spolecznoscia osobiscie zetknal. Dla pana – wydawaloby sie – tez powinen byc. Amerykanom raczej zarzuca sie pruderie niz wyzwolenie w zakresie seksualizmu. Dodam, ze, moim zdaniem, niekiedy slusznie.

    Kaska

  33. „Czyż to nie jest sensacja, że prezes, tak zazwyczaj pewny swego, tak przekonany o swojej racji, tym razem przeprosił?”

    Polecam panu – i innym tutaj zebranym – ksiazke-wywiad z Kaczynskimi, ktora niedawno ukazala sie na rynku. Jest to kopalnia wiedzy o obecnie najpotezniejszych ludziach w Polsce.

    Autor blogu powoluje sie na przyklady amerykanskie w zakresie sprzedawania prezerwatyw w szkolach, pozwole wiec sobie i ja nawiazac do amerykanskich wzorow.

    Kiedy w Ameryce ukazuje sie ksiazka o znaczacych politykach, kazda stacja telewizyjna, kazda powazna gazeta przez conajmniej kilka dni omawia jej zawartosc, zaprasza do analiz komentatorow, bada niemal kazde slowo i – jesli uzna za stosowne – prowadzi rzeczowa polemike. Tygodniki zamieszczaja szczegolowe recenzje, zaden z obserwatorow politycznych nie zaniecha wypowiedzenia swojej opinii.

    Tymczasem w Polsce ksiazka ta przeszla niemal bez echa, choc, po zapoznaniu sie z nia, trudniej zapewne byloby lekko orzekac o poczuciu nieomylnosc wlasnej przezesa Kaczynskiego. Westchne wiec jesze raz, z lekka dla niektorych juz namolnym, pytaniem: Gdziezes, ach, gdziez polska elito!

    Kaska

  34. Azrael – to byl na pewno Witos? A nie Jozio Pilsudski przypadkiem? Glowy nie dam, ale tak mi sie zdaje…

  35. A ja bym na miejscu „znajomej z zagranicy” prywatnej wojny ideologicznej z państwem ideologicznym nie prowadził. Jestem bowiem w sytuacji uprzywilejowanej, a jakże, i pamiętam nazwę parafii, w której mnie chrzczono. Mało tego, pamiętam datę chrztu mojego, w Piotra i Pawła to było. Ale kiedy jest Piotra i Pawła, tego nie wiem, bo już od kilkadziesięciu lat mieszkam za granica – miałby nadzieję, że urzędniczka nie wpadnie na to, aby mnie przepytać z kalendarza imienin i świąt państwowo-kościelnych.

    A jeśli ktoś urodził się w ZSRR? Przecież to nie była parafia. Ale mnie to nie dotyczy. A jeśli państwo robi się teraz ideologiczne, bo chyba nie przyznaje się do tego, że staje sie religijne, ani faszystowskie, to czy można je nazwać II PRL-em zamiast IV RP?

    Ale wracając do myśli praktycznych, podobają mi się dwa komentarze. Jeden kładzie nacisk, inaczej niż inne komentarze, nie na to, że tyle debilów wkoło, odmieców, szaleńców, Polaków-wariatów, lecz na to, że jest więcej podobnie myślących niżby się wydawało, że jest dużo BRATNICH DUSZ. A drugi, to już zupełnie praktyczny, o metodzie Billingsów. Ileż on mi rozjaśnia, całą niemal czasoprzestrzeń. Ileż to ja się nasłuchałem, że trzeba stabilizować tryb życia. Bo nieustabilizowany tryb życia – co kilka tygodni słuchałem tego spokojnego, ale tajemniczego wywodu – prowadzi do nieprzewidzianych skutków. Zaczynam wierzyć w tezę, że jeśli żyje się odpowiednio długo, najlepiej nieskończenie długo, to tylko niewielka (epsylonowa) część tajemnic życia pozostaje niewyjaśniona.

  36. „Jeśli krytykuje Pan prawicę, to może dla równowagi wytknie Pan analogiczne błędy lewicy, wówczas Panu uwierzę,”

    Panie BERNARDZIE, ja bardzo przepraszam, ale co ma piernik do wiatraka? Czy to, ze zle postepowala lewica daje zielone swiatlo na takie, a nie inne postepowanie prawicy? Chce Pan wytkniecia bledow lewicy? Jeszcze Panu malo, ze jak Polska dluga i szeroka trabi sie pod Niebiosa, ze lewica to: aferzysci, zlodzieje, lapowkarze, sprzedawczyki, moskiewskie slugusy, zboczency, pedofile, Zydzi – wystarczy?
    No wiec czekamy na te obiecywana „Inna Jakosc”. A co jest? Naprawde nie chce mi sie juz powtarzac. Wszyscy wiemy, no, moze Pan nie wie, nie widzi, nie slyszy.
    Czepil sie Pan(przepraszam za sformulowanie, ale jak to inaczej nazwac?) Daniela Passenta. Czy to, ze nie podoba sie Panu jego „zyciorys” ma oznaczac, ze wszystko co teraz mowi i krytykuje jest bujda na resorach? Insynuacja? Pomowieniem? A tak na marginesie, to przeciez PiS glosi, ze czlowiek moze sie zmienic, ze jego przeszlosc nie powinna stanowic o przyszlosci, o szacunku do tego czlowieka, nawet o zajmowanych przez niego wysokich urzedach. Wiadomo o kim mowa. Tyle, ze mowia tak tylko wtedy, kiedy im wygodnie. Nie dotyczy to przeciwnikow.

    Jesli sie Pan tak bardzo brzydzi postawa redaktora Passenta, to co Pan robi na tym blogu? To jest prywatny blog, tyle, ze miejsca uzyczyl mu Tygodnik Polityka. Czy znalazl sie tu Szanowny Pan za kare?
    Pozdrawiam

  37. Panie Bernardzie, z uporem maniaka zadaje pan pytanie o teczke pokrzywdzonego.Na takie pytanie nikt nie musi odpowiadac.Pokrzywdzeni-to 30.mil.Polakow!!!Wsrod nich i autor tego blogu.Po prostu wszyscysmy sie urodzili po niewlasciwej stronie granicy!Polska zostala sprzedana na bazarze wielkiej polityki.Nie musimy wszyscy od razu miec teczki.A to ,ze przetrwalismy te „smierdzace „czasy czyni nas bohaterami.Moze nie wielkimi,ale zawsze.
    A Pan,jakiz to chwalebny czym masz Pan na swoim koncie????
    Rzucal Pan np. jajami w trybune pierwszomajowa???
    Czy moze pikietowal pan przed budynkiem KC PZPR
    A moze rzycil sie Pan niczym Rejtan pod nogi Jaruzelskiego,zeby zapobiec wprowadzeniu stanu wojennego??????
    Niech pan z laski swojej odpowie na moje pytanie!! Bardzo ,bardzo jestem ciekawa panskiej odpowiedzi.

  38. A propos UŚWIADAMIANIA – polecam książkę „Freakeconomics” – tam jeden statystyk, a drugi dziennikarz bodajże bawią się różnymi cyferkami. Jeden z rozdziałów bada związek między liberalnym prawem aborcyjnym i przestępczością (odpowiedni czas później). Wnioski są dość ciekawe…

  39. Osobiscie jestem zainteresowana, by dla twórców dalej obowiązywala 50% koszty uzyskania przychodów.

    Szkoda, że Zyta Gilowska musiała odejść z rządu…. 🙁

  40. Nie wiem czy to „prawda nas wyzwoli” czy raczej „skandal nas wyzwoli” jak powiedział niedawno pewien mądry duchowny! ? Irytujące są te nawoływania ciekawskich blogowiczów, jest ich dostatecznie dużo na wielkich forach. I pewnie będzie zaspokojona ciekawość wszystkich, którzy tej wiedzy są złaknieni. Póki co wolałabym brać udział w tym blogu, który jest „oazą kultury internetowej”, moim zdaniem. Pana Daniela pozdrawiam, podziwiam za styl i informuję, że przestałam lubić „ostrygi i daktyle”

  41. Szanowny Panie Redaktorze

    – ja w sprawie odliczania 50% kosztów uzyskania przychodów przez tfurców i twórców. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie – a tak jest niestety z Pana opinią. Pan uważa, że błędem było wprowadzenie jednakowych warunków opodatkowania dla wszystkich i należało przepraszać…Ja np. będąc za niskimi podatkami jestem jednocześnie zwolennikiem jednakowego traktowania obywateli przez prawo, czyli stosowania w praktyce 32 artykułu naszej Konstytucji. Niestety w Polsce zdarza się, że Konstytucja sobie, a życie sobie. Pan to czasami zauważa, tym razem jednak -nie. A może zapowiedź zmiany opodatkowania twórców była „balonem próbnym”, który pokazał, że IV władza nie odda ani guzika? Trzeba więc było wyjść rakiem przy okazji podlizując się „twórcom”. Wśród „twórców” są np. urzędnicy ministerialni wygłaszający referaty na konferencjach. Z przywilejów „twórców” korzystają też dziennikarze zatrudniani na etatach, którym gros kosztów pokrywa ich redakcja…

    Zniesienie tego przywileju podatkowego mogłoby zaowocować jednym pozytywem: opowiedzeniem się IV władzy za niskimi podatkami. Bo pouczanie innych o konieczności uczciwego rozliczania się z fiskusem, w sytuacji gdy się jest uprzywilejowanym mocno pachnie hipokryzją. Dziennikarze będąc zmuszonymi do rozliczania się wg skali podatkowej dla przedsiębiorców w końcu może przejrzeliby na oczy jak nasz „tygrys” Europy jest wyliniały…I może nie wszyscy pisaliby o rajach podatkowych z wyższością człowieka uczciwego nad kombinatorami -zauważając wyższość podatkowego raju nad podatkowym piekłem…

    Swoją drogą ciekawe jak to jest z twórcami w innych krajach Unii i np. USA? Jeśli tam twórcy są traktowani na równi z innymi, to znaczy, że polski zaścianek bywa dobry? Kali by się kłaniał…

  42. Niestety, Panie Danielu, sytuacja robi się „ciekawa”. Oby nie było „ciekawiej”……
    Ale przecież ta XIX-wieczna maskarada kiedyś ma się skończyć. I się skończy!
    Zgadzam się z Mac.Iek co do podatków, ale uwaga – tu trzeba najpierw reformować fiskus i przyjąć przejrzystą politykę podatkową. Jak żyją w USA i Europie twórcy? Nie wiem, ale na pewno inteligent nie żyje jak Maiuczynski. To fakt.

  43. Drogi vox_populi,

    Tak jestem za karę, byłem u spowiedzi i za pokutę dostałem 150 wwpisów na blogu Pana Passenta. Na szczęście to Pan Daniel jest tu gospodarzem i póki co pozwala mi wypełniać pokutę. Aczkolwiek cenzuruje moje posty – nie wszystkie się pokazuja, i ingeruje również w treść co niektórych usuwając rzeczoną formułkę – choć muszę przyznać – nie zaburza pozostałej treści wpisu.

    Ludzie mogą się zmieniać i się zmieniają. Kmicic z hulaki stał się patriotą. Mam tylko przemozne wrażenie, że w chwili obecnej nastąpiła zmasowana krytyka wszystkiego. Jeśli rządzący coś zrobą – to xle bo zrobili, jesli nie zrobią, to też źle. Jednoczesnie ci co tak mówią jakoś nie wytykali znacznie większych wpadek poprzedników. Bo to, że Kaczyński wręczył kwiaty korzonkami do góry to skandal, ale że Kwaśniewski uchlał się jak świnia 3 razy publicznie, przy kamerach i zagranicznych politykach, to juz nie. Nie jestem adwokatem PiSu, ani rządu, ale doprawdy takie są proporcje. Afery lewicy i liberałów kosztowały Polskę grube milliardy, a ich skutki trwają do dziś. Nie obyło się zresztą bez tajemniczych śmierci (Pańko, Falzman).
    Tu przypomina mi się skecz z (chyba) 81 roku, (chyba) „kolegi redaktora” – gdy parodiuje negocjacje kolegi redakcyjnego pana Passenta (a wówczas ważnego PZPRowca) – Rakowskiego z Wałęsą. W skeczu Rakowski ma fobię i na wszystkie argumenty odpowiada, że „wy chcecie waaaadzy”. „Kolega redaktor” relacjonuje:
    – Wałęsa mówi, że chce dostępa do telewizji, a Rakowski – „To wy chceccie waaaadzy, bo kto ma dostępa do telewizji te ma waaadze.” Na to Wałęsa – „to może by tak okno roztworzyć, bo jest duszno we w pomieszczeniu?” Na to Rakowski inaczej, nie nie – „To wy chcecie waaaadzy, bo kto ma dostęp do powietrza ten ma waaaadze”.

  44. Do Any:
    Pani Ano, zaręczam, że nie wszyscy byli pokrzywdzeni. Proszę nie dać się nabrać na relatywizm. Rozumując w ten sposób dojdziemy do wniosku że pokrzywdzonym jest i Maleszka i Wildstein, a może nawet Maleszka bardziej, że pokrzywdzonym jest i Piotrowski i Popiełuszka – a może Piotrowski bardziej, i Czajkowski i żona Kuronia itd. Nie zgadzam się na taki relatywizm. Przypominam, że w RPA powstała specjalna komisja. Komisja od wybaczania. Wybaczyła ona zarówno białym oprawcom, jak i czarnym terrorystom. Tylko jedno. Musieli oni stanąć przed komisją i wyznać swoje winy.

    Jaki ja mam chwalebny czyn? W stanie wojennym wszedłem do kibla w mojej podstawówce i na ścianie wydrapałem cyrklem napis „Generał Franco wam pokaże”.

    Co do trybuny pierwszomajowej to nie rzucałem – wręcz przeciwnie – rozpłakałem się gdy (chyba) w pierwszej klasie mama nie chciała, żebym szedł na pochód (sąsiadka podarła koszulę męża, żeby zrobić mi zieloną chustę – byłem wtedy zuchem). Tak więc oto wyznaję me komunistyczne winy. Teraz jako prawicowy neofita dręczę Bogu ducha winnego Pana Daniela pytaniami o to czy wystąpił o status osoby pokrzywdzonej do IPNu. A wszystko po to by przypodobać się nowym władcom Polski. Zdemaskowała mnie Pani.

  45. W innym kraju Unii – Szwecji przy rozliczaniu się z fiskusem moźna zmniejszyć podstawę opodatkowania o koszty uzyskania dochodu. Mogą to czynić zarówno twórcy jak i odtwórcy, czyli praktycznie ( o zgrozo! ) wszyscy podatnicy.

    Naukowcy, artyści, rolnicy, finansiści, emeryci, stoczniowcy, górnicy, politycy czy miłościwie panująca nam rodzina królewska.

    Istnieją dość szczegółowe zasady określające co moźna uznać za koszty uzyskania dochodu. Istnieje równieź system kontroli, wybiórczy zapewnie ale sprawiający, źe system jest wiarygodny.

    Dane o wysokości dochodów jak i płaconych podatków są jawne i łatwo dostępne. I tyle….

  46. Chciałbym usłyszeć jakieś racjonalne argumenty ze strony szanownych blogowiczów czy też Pana Redaktora broniące dotychczasowego systemu opodatkowania twórców.

    Pragnę się także odnieść, choć nie bezpośrednio, do tematu Pana znajomej usiłującej po latach uzyskać odpis aktu urodzenia. Nie zamierzam jednak rozwodzić się na temat chamskiej odpowiedzi urzędniczki, lecz chciałbym przytoczyć pewną wypowiedź Cata, która w dobie NowychStandardówEwidencjonowaniaLudności oraz PalącejPotrzebyRozdziałuWszystkiegoOdWszystkiego przywraca pewną perspektywę, zniekształcaną i wulgaryzowaną przez RydzykoJankowskoKatolickieGłosyWNaszychDomach.

    „Wyobraźmy sobie, że do jakiejś Belgii lub Grecji wstępują wojska obce, obejmują we własną administrację policję, koleje, pocztę, ale część agend życia prawno-publicznego pozostawiają dawnemu państwu belgijskiemu czy greckiemu. I takie nie objęte przez okupanta agendy funkcjonują nadal siłą rozpędu, jakkolwiek nie ma już władz państwowych, które je ustanowiły. Trochę tak było z Kościołem katolickim na ziemiach zaboru rosyjskiego. Nie trzeba mi tu przerywać i łaskawie pouczać, że Kościoł co innego, a państwo co innego. Sam o tym wiem doskonale. Ale oto posłuchajcie. Wszystko, co miało coś wspólnego z życiem prawno-publicznym, załatwiało się w zaborze rosyjskim w urzędach oczywiście rosyjskich. Oto człowiek idzie ulicami jakiegoś Mohylewa, Płocka czy Mińska Litewskiego, ulice zrusyfikowane, dorożkarze ubrani na sposób rosyjski, policja rosyjska, szyldy rosyjskie, człowiek mija wiele urzędów rosyjskich, chodzi mu jednak o metrykę urodzenia czy metrykę ślubu rodziców, czy inny akt stanu cywilnego. Idzie więc do kancelarii kościelnej. I tu kończy się Rosja. Akt wydają mu co prawda napisany po rosyjsku, ale załatwiają go już po polsku, a ponieważ wydanie metryki jest czynnością urzędową, więc należy się wyrazić, że urzęduje w języku polskim. W całej tej kancelarii nie ma portretu cara, tylko albo portret papieża z podpisem oczywiście polskim, albo jeśli rozmowa urzędowa ma miejsce w zakrystii, to portret Stanisława Augusta albo jakiś inny portret hetmana czy wojewody, czy senatora polskiego. Jeśli ktoś szuka metryki dziadka lub pradziadka, to oczywiście w tych aktach znajdzie już polszczyznę, bezboleśnie przejdzie do czasów polskich.”

  47. Szklanka wody „zamiast” jest najskuteczniejszą metodą regulacji poczęć i ochroną przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Powstrzymywanie się bywa szkodliwe :), ale chyba mniej niż aborcja, szczególnie u nastolatki, której bliżej do 10-u, niż 19-u latek. Gentlemani, a za takiego pan Passent się uważa, o faktach ponoć nie nie dyskutują…

    Z przeprosinami zaś może nawet być tak, jak ze sławnym listem biskupów…
    Wysłuchiwanie tych wszystkich popędzań robi się męczące, a na wiele ze strony popędzajacych nie liczę… Nie ma sprawy: SERDECZNIE PRZEPRASZAM za swoje i nieswoje winy!
    Macie i cieszcie się. Sprawa sumienia (dotyczy tylko posiadaczy)…
    Dixi

  48. Mac.Iek – wiec, jesli komus chca zabrac takie 50% koszty, to powinien z przyzwoitosci siedziec cicho i grzecznie czekac, az ktos inny sie za nim ujmie? 🙂

    W kwestii art. 32 Konstytucji – nie jest to rownosc w znaczeniu formalnym (tj. kazdemu tak samo), ale raczej w znaczeniu materialnym (podmioty charakteryzujace sie ta sama cecha istotna nalezy traktowac tak samo). Ponadto, odpowiednio uzasadnione wyjatki sa dopuszczalne. Odsylam do orzecznictwa TK 😉

    Bernard – ze prezydent Kwasniewski byl mocno „wciety”, to w porzadku? Oj, nie, to bardzo nie w porzadku i przypominam, ze koniec koncow slynne zapalenie goleni prawej bylo pokazywane w telewizji niejeden raz. I jakos nie przypominam sobie komentarzy pochlebnych. A to, ze mimo takich wyskokow poparcie dla Kwasniewskiego bilo wszelkie rekordy, z pewnoscia Cie boli…no, ale trudno – to bylo poparcie tego samego Narodu, ktorego glosami teraz PiS uzasadnia swoj skok na wszystko.

  49. Borowski i Olejniczak gotowi przepraszać wszystkich za wszystko… Może i tak, ale to dowodzi, ze jako politycy mają klasę. Nie udają skrzywdzonej niewinności, prawości i sprawiedliwości jak część naszych prawicowych przywódców z Prezesem K. i Janem Marią R. na czele. Święte oburzenie posłów na europosłów, jak oni mogli nam coś brzydkiego wytykać… Narodowi Bez Skazy.

  50. Pani Gilowska, osoba zdawaloby sie inteligentna, mogla przypuszczac, ze jej kariera w rzadzie PIS’u nie zakonczy sie happy-endem. Nikt jednakze nie przypusczal ze upadek bedzie az tak spektularny.
    Nasuwa sie jednoczesnie jedna refleksja. Wrog Publiczny Nr 1 czytaj A. Michnik, zawsze wystepowal przeciwko lustracji. Na jego glowe sypaly sie gromy, nazywano go zdrajca, sprzedawczykiem – wyciagano ciezka amunicja. Nie ulega watpliwosci ze sam Michnik ma na sumieniu wiele pomylek politycznych – dlugo by o tym dyskutowac. Jednak patrzac na obecna sytuacje, nie sposob sie z nim nie zgodzic. W rezultacie ujawniania czesci tzw kwitow, teczek, list (nie wiadomo na ile wiarygodnych) KK jest rozbity. de facto w powojennej historii nigdy nie byl w tak zlej sytuacji. Ministrowie odchodza, byli prezydencji sa agentami, w tzw. opozycji demokratycznej az roilo sie od donosicieli.
    W tym momencie, kilkanascie lat po obaleniu komunizmu, gdy wiekszosc dokumentow zostalo zniszczonych, wyciaganie teczek jest tylko gra polityczna, ktora predzej czy pozniej skonczy sie niedobrze. Czyzby ubecka zemsta „zza grobu”??

  51. Kupiłem pana książkę, wykosztowałem się, ale nie żałuję… bo to jest niekończący się felieton… dziękuję Panie Danielu!

  52. Bernardzie, dotknąłeś sedna problemu jakim jest – wybaczanie. Też uważam, że by nastapiło wybaczenie musi zaistnieć wyznanie winy. I to tylko w tej kolejności !

    U nas jest dziwacznie. Wręcz żąda się wybaczania a priori. Celuje w tym, zwłaszcza kosciół hierarchiczny. Był raz przypadek księdza, który, płacząc przed kamerami, wyznał winę, ale tv nie pokazała nigdy jak on dalej funkcjonuje w kosciele. Hierarchia mowiąc, że kościół jest świety, ale są w nim ludzie, a ludzie są grzeszni, stawia znak równości między grzeszkami jakie wszyscy popełniamy, a grzechami wobec moralności w rozumieniu etyki. Ludzie czuja podskórnie, że nie o takie wybaczanie chodzi, ale wmawia im się coś odwrotnego. Ksiedza Zalewskiego odsądza się od czci i wiary za to, że niby szuka kapusiów wśród swoich kolegów, ale mnie sie wydaje, że on tylko do swojej teczki zajrzał i w tej teczce znalazł nazwiska owych księży. Po co zajrzał? – zapyta ktoś. Ano chyba po to, by ze swoją traumatyczną przeszłością się rozliczyć, by ona nie zatruwała mu teraźniejszości. Dla siebie to zrobił. Przeszłość nierozliczona zawsze nas dopadnie, bo wypłynie z podswiadomości za 20, czy 30 lat. Chyba, że wczesniej umrzemy. Jesli jakies wspomnienia nie stanowiły traumy, mogą nigdy nie wyjść z podswiadomości.

    Wybaczyć, to znaczy nie wracać do przeszłości, to znaczy ufnie i bez psychicznych trucizn podążać naprzód.

    JPII wybaczył zamachowcy, bo ten wyznał mu SWOJĄ winę, …ale to wcale nie znaczy, że JPII miał spożywać z Agczą kolacje wigilijną.
    Wybaczanie to psychiczne oczyszczenie ofiary, a nie kata. By katowi wybaczyć, musi on wyznać winę. To proste. Nie powinno się problemu wybaczania komplikowac i zamydlać.

    Poza tym nie wierzę, by publiczne wyznanie win było szczere. Kat musi ofierze podac dokładny czyn jakiego się dopuścił, by ofiara mu wybaczyła. Chyba nikt nie wyobraża sobie, by np biskup P. przed kamerą nazwał po imieniu czyn jakiego dopuscił się wzgledem swoich ofiar. Wyznanie win jest rozmową intymną miedzy katem i ofiarą.

    Ksiedzu Zalewskiemu współczuje, bo dalej musi z donosicielami obcować. Dalej tkwi w traumie. Ciagle jest ofiarą.

  53. Niestety dzisiaj już wiadomo,ze Pan „prezes”(moim zdaniam ,przez mała”p”, poczuł się bardzo urażony koniecznością przepraszania i podetknął Gilowskiej lustracyjną świnię. Nie powiem ,żeby mi Jej było żal, pakując się w ten rząd zasłuzyla , jak każdy jego członek ( no moze najbardziej Marcinkiewicz) na wstyd , gorszy niż ta świnia lustracyjna, ale PiS p[o raz kolejny pokazal, jakie g…. stanowi jego rząd.

  54. Jeszcze jeden problem mnie dręczy, który przewija sie często w komentarzach, a minowicie – inteligencja, w rozumieniu grupy społecznej.
    Czy inteligent to ktoś, kto ma dyplom wyższej uczelni?
    Czy inteligenci, to intelektualiści, którzy wyjaśniają i objaśniają trudne dylematy współczesnego życia?

    W związku z powyższym,
    Czy inteligentem jest ten co ma dyplom w szufladzie, a sprzedaje pietruszke na targu lub hoduje rogaciznę lub nierogaciznę, albo uprawia zboża ?
    Czy inteligentem jest absolwent wyższej uczelni będący przedsiebiorcą i zatrudniajacy pracowników?
    Czy inteligentami są posłowie, senatorowie i ministrowie?

    Czy inteligentem był Adam Giedrys, krawiec z zawodu, który dokonał ciekawych obserwacji sztucznych satelitów Ziemi i odkrył dwie gwiazdy? Był zaproszony i honorowany w NASA, a także, jako jedyny Polak otrzymał próbkę gruntu księżycowego??
    cyt.
    „”Dwa miesiace byl goszczony
    na Przyladku Kennedy’ego, mieszkal u jednego z kosmonautow,
    ktory przed przyjazdem goscia z Polski nauczyl sie mowic po
    polsku. Giedrysowi pokazali cuda i dziwy techniki kosmicznej,
    oprowadzali po skarbcu pojazdow astronautycznych, zamkneli na kilka godzin w kabinie ciszy, obwozili po USA, pokryli wszystkie koszty utrzymania i podarowali na pamiatke sloneczna baterie, jaka maja pojazdy kosmiczne dla poruszania urzadzen przekazujacych
    wiadomosci na Ziemie.””

    W PRL-u był nikim. Nawet władze nie przyjechały by obejrzeć pokazaną na wystawie w Szczecinku, w jego miasteczku, probkę gruntu księzycowego, mimo, że była to jedyna taka wystawa w Polsce. Zapewne nikt w PRL nie uważał go za inteligenta…
    A dziś ??

  55. PS. Wyjaśniam, że jedno pytanie było – z mojej strony – żartem. 🙂
    Dla innych żartem być nie musi.
    Pozdrawiam p.Daniela
    i A.
    🙂

  56. Do Bogusia -> tak, oczywiście masz rację – to był Dziadek… ale to i tak nie ma znaczenia… trumna to trumna… mentalnie to oni są tak samo żywi jak te trumny…

    A.

  57. Do Bernarda,to ladnie ,ze zechcial Pan odpowiedziec na moje pytanie.
    Wielkich chwalebnych czynow Pan nie masz,no trudno!!

    Niestety nie do konca moge sie z Panem zgodzic.Nie wszystkie kraje mialy komisje pojednania.Niektore zastosowaly gruba kreske,bo przyszlosc dla nich wazniejsza!Holendrzy mowia zand over-przysypac piaskiem i zapomniec.Polskie pojednanie bedzie bowiem trwac do sadnego dnia!
    Czy na prawde nie szkoda czasu?

    Broni Pan Kaczynskich.Rzekomo nie maja az tak duzo afer na swoim koncie!Alez drogi Panie oni sa u steru dopiero pare miesiecy! Strach pomyslec jakie ich wystepy czekaja rodakow.Tymczasem Kwasniewski
    byl dwie kadencje,nieprawdaz?

  58. Czytam tę Pana książkę, ten „Codziennik” i wie Pan co? Przez moment poczułem się tak, jakbym siedział wśród Was. Naprzeciwko Pan, obok Agata i Agnieszka. Przepraszam za poufałość ale to jest też kawałek mojego życia. Kiedy pół roku czekałem na bilet do kabaretu „Pod Egidą”, który mieścił się na ówczesnej ulicy Rutkowskiego (i to wcale nie tego agenta!). Dwa piętra poniżej jezdni! I Nehrebecka jeszcze nie była ambasadorową. Taka była śliczna. No i Jonasz opowiadał swoje wiersze. I Pan Kazimierz Rudzki się z nim przekomarzał… Kto to pamięta…

  59. ELF bardzo mi przykro ale jesteś w błędzie. Jeden z katolickich publicystów napisał : »Przebaczę, jeśli zbrodniarz okaże skruchę «. To pogański wybieg. To poganie wybaczają tym, którzy klękają u ich stóp. Uczniowie Chrystusa przebaczają pierwsi. Skrucha zbrodniarza jest warunkiem jego oczyszczenia, ale przebaczenie musi być bezwarunkowe „. Przemyśl to i napisz co o tym sądzisz.

  60. Panie Bernardzie. Osiągnął Pan swój cel-etatowego wsadzacza kija w mrowisko.Ma Pan rację,- ważyć można wszystko Rozliczać prawicę i lewicę -a co zrobić z taką osobą jak ja: niewierzącą, nie partyjną , nie skażoną ani jednym pochodem pierwszomajowym,mającą swoją działkę w „Solidarności” i na koncie rewizje domowe.Latwiej mi jednak psychicznie żyło się w PRL-u niż-obecnie w tej dusznej atmosferze nietolerancji. Cały szkopuł w tym, że teraz jak nigdy, teoria mija się z praktyką.Świat Kalego.Wtedy czytałam prasę konspiracyjną i moglam podjąć konkretne dzialania na miarę swoich możliwości. Teraz jestem absolutnie bezsilna, i to mnie wkurza,.sensacja goni sensację.Skandal naklada się na kolejny. różne miary dla „swoich i obcych.”(Ostatnia numer „Polonistyki” w całości poświęcony jest temu problemowi w literaturze). Cały problem wynika z proporcji…

  61. @Pan Andrzej Szyszkiewicz
    Dzięki za info ze Szwecji. Dobrze wiedzieć.
    @Orcio
    Ja znam jeden racjonalny argument za dotychczasowym systemem opodatkowania twórców, ale na razie go nie ujawnię; raczej nie jest on jednym z tych, które mają obecni tu zwolennicy Autora, ani On sam.
    @Boguś W.
    „” wiec, jesli komus chca zabrac takie 50% koszty, to powinien z przyzwoitosci siedziec cicho i grzecznie czekac, az ktos inny sie za nim ujmie?””

    Jak znam życie w „demokratycznym państwie prawnym”, to w dużej mierze polega ono na wyszarpywaniu czego się da od Dobrego Wujka, który łaskawie po uważaniu rozdaje to, czego sam nie wytworzył. Ludzie skądinąd na codzień w kontaktach z innymi przyzwoici „wywalczają” sobie przywileje, nie zważając na to, że inni ludzie przyzwoici[uwaga: tu słowa „przyzwoity”, w odróżnieniu od niektórych innych wpisów, używam bez przekąsu] tych przywilejów nie mają. Niektórzy z tych silniejszych [bo o przyznaniu przywileju decyduje siła] zapominają, że innymi razy zdarza im się mówić o: „równości wobec prawa”, „sprawiedliwości”, „uczciwości” i takich tam… A proceder „wywalczania” jest z definicji nieuczciwy. Konkludując uważam, że w dziedzinie relacji obywatel -Państwo przyzwoitość nie istnieje.

    Odnośnie do Konstytucji, to proszę mnie nie próbować wciągać w rozważania prawnicze:). Ponownie: życie uczy, że eksperci prawni [ekonomiczni, socjologiczni itd.] są w stanie uzasadnić dowolną tezę w zależności od potrzeb. A „eksperci” są obecnie wzywani np. do zdań typu: „Ala ma kota.”, w celu ich interpretowania. Proszę więc pozwolić, że korzystam z pozyskanej kiedyś umiejętności czytania prostych zdań ze zrozumieniem i artykuł 32 pkt. Konstytucji:

    „”1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.””

    rozumiem, tak, jak rozumiem…A w sukurs idzie mi na dodatek artykuł 8 pkt.1:

    „”1.Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.””

    Ale w naszym kraju milczących owiec – beczących co najwyżej o „prawach” do przywilejów – niemożliwy jest np. ruch obywatelski kwestionujący legalność podatku dochodowego, na podstawie Konstytucji właśnie. A gdyby ruch powstał, to chciałbym widzieć tych odważnych sędziów…
    Pozdrawiam wszystkich

  62. A propos lustracji – po upadku faszyzmu we Włoszech praktycznie nikogo nie zlustrowano (oprócz faszystowskich bossów, których rozstrzelano już w ostatnich dniach wojny z Mussolinim na czele). Wszyscy, któ bardziej lub mniej, z reżymem doszli do kompromisu. Mit o powszechnym oporze antyfaszystowskim przyszedł o wiele później (bodajże rozpoczynając od lat 60-tych).
    Pytanie – jak to jest że w Polsce propaganda prawicowa chce nam wciskać, że już od 1956 r. (rozruchy w Poznaniu) inteligencja i robotnicy już masowo popierali ruch antykomunistyczny? I że w Poznaniu strajkowano mając na myśli niepodległość?
    Niech red. Pospieszalski nam nie wmówi, iz to nieprawda, że w PRL wszyscy byli „ubabrani”.
    Lustracja – przy takich lustratorach i profesorkach z IPN – to tylko brzytwa w ręku małpy. Lepiej byłoby otwierać archiwa i teczki 30-50 lat po śmierci osoby do lustracji.

    Co Wy na to, drodzy błogowicze?

  63. Do Bogusia W
    Tylko w kwestii pijaka Kwaśniewskiego.
    Miller niedawno opowiadał jak załatwiał bodajże z Solorzem ciszę na ten temat. Ale to było trzeci raz. Wcześniej uchlany Kwaśniewski publicznie pokazywał sie w ONZecie (tam chyba zawijał się w polską flagę – bo już nie pamiętam) – kamery były. Później uchlał się na Białorusi – opowiadała o tym dziennikarka BBC – kamery równiez były. W Charkowie pijak Kwaśniewski uchlany pokazał się po raz trzeci i żadna telewizja tego nie pokazała. Podało to BBC, a później Gazeta Polska skubnęła zdjęcia bodajże z Polsatu. Nie mieli wyjścia, po tygodniu(?) pokazali z odpowiednim komentarzem. Czy widział Pan może te dwa wczesniejsze wypadki? Czy słyszał Pan o nich? Ja wiem o trzech publicznych z kamerami, a ile ich było to tylko Kwaśniewski wie.
    No ale Kaczyński wręczył kwiatki korzonkami do góry i łapki nie podał na czas. Fe, ale wstyd. Kwaśniewski – to był klawy gość. A jakich miał kolegów, zwłaszcza Rosjan na literę „A”.

  64. Niestety posty pojawiają się nierytmicznie, no ale…

    Do Any
    No nie mam, jeden strajk na Politechnice i nocleg na twardej ławce w Gmachu Elektroniki nie wymagał specjalnej odwagi. Nawet się cieszę, bo komunizm nie zdążył zniszczyć mi zycia, ani nie zdążył dać mi pokus zeszmacenia się. Z jednej strony urodziłem się za wcześnie, z drugiej za późno – może gdybym nie pamiętał komunizmu z dzieciństwa łatwiej byłoby mi pochochać Kwaśniewskiego…

    Droga Pani halszko31/3
    Nie wątpię, że tak jest. Ci którzy walczyli w Powstaniu Warszawskim też wspominają ten okres jako najpiękniejszy i najważniejszy w zyciu. A jednoczesnie nikt przecież nie popiera wojny. Podziały tylko były czystsze i klarowniejsze. A dzisiaj, cóż – zostaje jeszcze kartka wyborcza. Zawsze swoją kreskę można postawć na kogoś innego. Jeśli ma Pani siłę, czas i jest gotowa na stawanie przed ludźmi – idą lokalne wybory, może powinna Pani rozważyć uczestnictwo w jakimś lokalnym środowisku?

  65. A propos Pana Marca: za daleko z PGNiG nie odszedł.
    Został prokurentem.
    Ręce opadają.

  66. Słowo „lustracja” pojawia się ostatnio tak często i jest tak wszędobylskie, że niedługo będzie przyprawiać mnie o zawrót głowy (o ile już nie przyprawia).
    Pojawił się temat wybaczania i zapominania.
    Któryś z blogowiczów wspomniał, że wybaczanie powinno być bezwarunkowe… Wybaczanie – taka podstawa kultury chrześcijańskiej, a przez to też i katolickiej.
    Dlaczego nasze wspaniałe władze, które tak chętnie w kampanii wyborczej podpierały się wartościami chrześcijańskimi i kościołem katolickim zapominają teraz o tym?
    Dlaczego marnują czas na rozdrapywanie przeszłości, zamiast wziąć się w garść i pomyśleć w końcu o Ojczyźnie, o jej przyszłości?

    NIe sugeruję tu bynajmniej, że należy zapomnieć – bo trzeba pamiętać i o złym i o dobrym (niestety skłonność do zapominania, tego co bylo dobre jest zatrważająca), ale nie znaczy to, że przyszłość naszego wspólnego dobra, jakim jest Polska należy opierać tylko na wzajemnych oskarżeniach. Czas biegnie, z kraju emigruje coraz więcej wykształconych, pracowitych i ambitnych ludzi i to jest teraz „pole do popisu” dla rządu „Równego Chłopaka Kazia”, żeby tych ludzi w Polsce zatrzymać.

    Pozdrawiam słonecznie!

  67. Do Antonio Barra: już się na ten temat wypowiadałam, ale powtórzę – przyjmuję do wiadomości fakt, że (podobno) żadne państwo nie może istnieć bez wiadomych służb. Ale nie zgodzam się na to, żeby przedstawiciele tej wstrętnej profesji decydowali o tym co myślę o konkretnym człowieku. Ten numer, który wywinęli Zycie jest tak grubymi nićmi szyty, że kompromituje całą zakichaną ideę lustracji. I o ile Zyta nigdy nie była moją faworytką, o tyle teraz ogłaszm:
    Zyta lubię Cię! Lustratorzy na bambus.

  68. Adamie, odpowiem wieczorowa albo nocna porą, bo na razie mózg mi sie lasuje.

    W komentarzu tym sie nie zajmowałam:
    >>Skrucha zbrodniarza jest warunkiem jego oczyszczenia…

  69. Mimo wszystko warto pamietać, że kamieniem pierwszy powinien rzucać ten bez winy.
    Dziśw TVN24 Ziemkiewicz powiedział, e zyjemy w cieniu komuny, a siedząca obok, koło Toeplitza :), Paradowska zaczęła krzyczeć, że nie zyje w żadnym cieniu… No, jak ktoś jest cieniem, albo sam rzuca cień…
    Droga Anno, Twoje rozumowanie, że Kaczki są dopiero kilka miesięcy (jak się dzieje coś złego, to „aż poł roku, albo więcej”) u steru, więc nie zdążyły narobić afer jest śmieszne. Nie widzisz tego?
    Dixi

  70. Panie Danielu,
    Gilowska wykryta po 17 latach nowej rzeczywistosci jako agentka komunistyczna i wrog Rzeczpospolitej! Czy zniszczenie obywatelskie wicepremiera przez Wielkiego Brata nie przypomina panu ducha i pomyslunku Stalina? Jasne, dzis (NATO, UE) mniej lub bardziej masowe mordy polityczne, czy wywolanie ludobojstwa glodowego nas nie czekaja, ale niezly krach gospodarczy i spoleczny mozna wywolac posuwajac sie ta droga. A, chyba zaczyna byc oczywiste, ze Bracia nie po to brali wladze, by gospodarzyc, lecz by dokonac porachunkow z urojonym raczej wrogiem? Nie sadzi Pan? Czy nie wydaje sie Panu, ze w tym miejscu przestaje byc smiesznie, a zaczyna byc groznie? Czy nie powinien Pan uderzyc w duzy dzwon w Polityce? (jesli Baczynski pozwoli, rzecz prosta). Czy nie nalezaloby popytac publicznie kilku psychoanalitykow, by wypowieddzieli sie o stanie psychicznym tych paru osob z ukladu, co uchwycil sie steru wladzy? I dac to w Polityce?

  71. Antonio,
    sadze, ze gdyby u nas ukarano komunistycznych bossow, prawdopodobnie nie byloby takiej wielkiej wrzawy o lustracje. Nie mowie o wieszaniu – o pociagnieciu do jakiejkolwiek odpowiedzialnosci.

    Takiej opcji natomiast nie tylko zaniechano, ale pozwolono, aby ubierali sie oni w coraz bardziej obludne szaty zbawicieli ojczyzny. Okazali sie calkowicie bezkarni, a z czasem nawet podejmowanie dyskusji o koniecznosci elementarnych rozliczen stalo sie powodem do obrzucania niewybrednymi epitetami tych, ktorzy ja inicjowali.

    To wielka lekcja zezwolenia na demoralizacje, ktora nastepnie, nieadresowana, rozprzestrzenila sie na niemal wszystkie sfery spolecznego zycia.

    Nie wierze, ze elity nie byly w stanie zrozumiec, iz taka totalna bezkarnosc nie zaowocuje konsekwencjami. Na co wiec liczyly? Skad to dzisiejsze zdziwienie, ze nieleczony wrzod rosnie – i w koncu peka?

    Jak bysmy potraktowali lekarza, ktory rozpoznawszy u nas raka, poradzilby abysmy po prostu poczekali, bo to sie „samo rozejdzie”, a operacja boli, chemoterapia jest nieprzyjemna i niebezpieczna, zas na radioterapie mamy za malo sprzetu i specjalistow?

    Na temat elit/inteligencji b. ciekawie wypowiedziala sie w „Nowym Panstwie” p. Staniszkis, ale nie wiem, czy tutaj wolno podrzucac linki.

    Kaska

  72. „Lepiej byłoby otwierać archiwa i teczki 30-50 lat po śmierci osoby do lustracji.”

    Swoista „teczka” na temat Holocaustu otworzyla sie w Polsce mniej wiecej po takim wlasnie czasie.

    Prosze sobie, chocby pobieznie, przemyslec te analogie.

    Kaska

  73. Mac.Iek – wszystko fajnie, tylko dwie rzeczy nie pasuja.

    Po pierwsze – „czytanie prostych” zdan w przypadku Konstytucji nie zdaje egzaminu – z bardzo prosteg powodu – jako najwyzszy akt normatywny w polskim porzadku prawnym zawiera normy bardzo pojemne – z akcentem na bardzo. Rozumiem niechec do rozwazan prawniczych…tak samo, jak rozumiem niechec do prawnikow udowadniajacych to i owo na zamowienie (albo zupelnie inaczej – w zgodzie z wlasnymi pogladami i wlasna interpretacja!)…ale z prawem, niestety, tak jest, ze odpowiedz na pytanie zaczyna sie od „To zalezy…”. A koniec koncow decyduje sad. Bylo wielu, ktorzy probowali napisac takie prawo, ktorego interpretacja nie bylaby nie tylko konieczna, ale i mozliwa. Napoleon, kiedy uslyszal, ze w ogole interpretuje sie jego kodeks, mial powiedziec „Moj kodeks jest do d…”. To lobby prawniczych medrcow takie silne, czy proby skazane na niepowodzenie? Mozna wierzyc, w co sie chce, ale utopie z jednym, jasnym prawem osobiscie wkladam miedzy bajki. Metody interpretacji przepisow to integralna czesc kultury prawnej. Nawiasem mowiac – m.in. w opinii I Prezesa Sadu Najwyzszego coraz wieksza liczba watpliwosci interpretacyjnych (abstrahuje tu od konsytucji) to efekt kiepskiej legislacji…Czy tacy legislatorzy mogliby wiec podolac zadaniu stworzenia prawa, ktore byloby jasne juz po zastosowaniu umiejetnosci „czytania prostych zdan”?

    I w tym przypadku – zwracam uwage, ze nie odwolywalem sie do zdania ekspertow w swoim komentarzu – przy interpretacji norm konstytucyjnych orzecznictwo TK ma decydujace znaczenie. A Trybunal w kwestii art. 32 wypowiadal sie niejednokrotnie 🙂

    Co do podatkow – konstytucja wyraznie mowi dwie rzeczy: ze podatki placic nalezy, ale moga byc one wprowadzone tylko i wylacznie w drodze ustawy. Stad tez, majac ponadto na uwadze uznanie RP przez konstytucje za „spoleczna gospodarke rynkowa”, nielegalnosc podatkow jako takich raczej nie przejdzie. Z drugiej strony, nie ma mowy o ile pamietam o tym, ze podatek musi byc podatkiem dochodowym, a przy zagwarantowanej wolnosci tworzenia stowarzyszen, partii politycznych i wolnosci pokojowych zgromadzen, walczyc mozna w pelnym majestacie prawa. Pytanie, czy znajdzie sie dosc poparcia.

    I po ostatnie, choc powinno byc pierwsze – „wywalczanie” przez rozne grupy interesu mimo wszystko wydaje mi sie rzecza nieunikniona. I nie zgodze sie – to metody wywalczania moga byc nieuczciwe (patrz dewastowanie Warszawy przez gornikow), nie sam fakt, ze dana grupa chce cos dla siebie uzyskac.

    Antonio BARRA – w kwestii lustracji: jesli zostanie to zrobione w ten sposob, to w efekcie niewiele sie zmieni. Oficjalnie archiwa beda zamkniete, nieoficjalnie bedziemy mieli multum przeciekow.

  74. Halszka, ja pania najmocniej przepraszam, ale stwierdzenie, iz lepiej sie pani czula w PRL niz teraz ( oczywiscie, to skrot, pojmuje pani okolicznosci i argumentacje!), jest chyba wynikiem jakiejs niedojrzalosci.

    Tak. To prawda, ze wtedy wszystko w y d a w a l o sie znacznie prostsze, ale byl to Wielki Pozor!

    Fakt, iz dzis jest pani tak bezradna wobec wolnosci ( ktora, przyznaje, nie zawsze ma piekna twarz), swiadczy chyba, iz pani jej nie rozumie.

    Wolnosc nie gwarantuje powszechnej szczesliwosci, tylko daje mozliwosc wyboru.

    Czy mozna sie zmeczyc wolnoscia? Tylko chyba wtedy, kiedy sie nie chce dokonywac wyborow i k s z t a l c i c celem dokonania jak najlepszych (z punktu widzenia osobistego, pojmowanego jako czesc wiekszej calosci – interesu ogolnego).

    To dobrze, ze wolnosc zmusza nas do samodzielnego myslenia. To dobrze, ze musimy wykonac niemal katorznicza prace zanim uznamy kogos za autorytet. To dobrze, ze autorytet musi sobie na takie miano zasluzyc, a wsrod owych zaslug dzis domagamy sie takze konkretnych postaw i zachowan, nie tylko tytulow naukowych i dorobku.

    To dobrze, ze ludzie mowia. Tyle lat nie mogli mowic wlasnym glosem, bo albo im cenzura zabraniala, albo opiniotworcza presja wpychano im wolnosc slowa z powrotem do gardla.

    Wcale nie twierdze, ze owi, do tej pory wyciszeni z pewnoscia mieli racje! Wcale nie twierdze, ze opiniotworcze autorytety zawsze sie mylily, badz sluzyly diablu;)!

    Twierdze jednak, ze zdrowszy jest zgielk niz wymuszona cisza, pod ktora narasta gniew. Kiedys sie „wyzgielkuje”. Poprzez wlasne bledy i doswiadczenia ludzie skuteczniej naucza sie odpowiedzialnosci za slowo, niz li tylko wsluchujac sie w cudze tresci jako bezmyslni, bierni odbiorcy.

    I to dobrze, ze mlodziez obserwuje co sie dzieje – bedzie to dla niej najlepsza nauczka, ze wybory dokonane w mlodosci niekiedy odzywaja sie bolesnie w wieku nieco bardziej zaawansowanym i ze nalezy dokonywac takich, jakich pozniej nie trzeba bedzie sie wstydzic. Ze kategoria wybaczania „bledu mlodosci” tez ma swoje ograniczenia i nie obejmuje recydywy w wieku nieco pozniejszym.

    Kaska

  75. Po pierwsze: prawnicy nie są zainteresowani prostotą prawa i jego bezpośrednim stosowaniem – wręcz przeciwnie… Po drugie – nie twierdzę, że prawo nie wymaga interpretacji w pewnych przypadkach; twierdzę, że są przypadki, że interpretacja jest -przy odrobinie dobrych chęci- jednoznaczna. Rozważania prawników nad kotem w zdaniu: „Ala ma kota”, sprowadzają się do twierdzeń zamieniających kota, w zależności od potrzeb, w psa, szczura, lub tygrysa i czasami tylko – pozostawiających kota kotem. Takie „interpretacyjne” podejście do prawa prowadzi do mnożenia przepisów i ich „wykładni”…Oczywiście, że Konstytucja: „”[…]jako najwyzszy akt normatywny w polskim porzadku prawnym zawiera normy bardzo pojemne[…]”” – bowiem musi być możliwe na jej gruncie uzasadnienie WSZYSTKIEGO, w tym wewnętrznych sprzeczności. Ale jest to możliwe tylko przy tłumaczeniu przez rozmaite instytucje i uczonych prawników, co Konstytucja znaczy naprawdę, wbrew temu co tam jest rzeczywiście napisane. Proszę się wobec tego nie dziwić brakowi szacunku dla prawa…

    A jeśli mówi Pan o „integralnej czesci kultury prawnej”, uzasadniając mnogość „interpretacji”, to z ubolewaniem stwierdzę: obecne prawo odpowiada tejże kulturze –> jaka kultura takie prawo. Stąd wynika też m.in., że istotnie – jak Pan napisał – „”Czy tacy legislatorzy mogliby wiec podolac zadaniu stworzenia prawa, ktore byloby jasne juz po zastosowaniu umiejetnosci “czytania prostych zdan”” – odpowiadając domyślnie na to pytanie – NIE.

    Ale, jeśli mowa o kulturze prawnej, to przypomnę , że do pewnego momentu dziejów jej elementem była zasada: „volenti non fit iniuria”, której stosowanie dzisiaj pozwoliłoby w znakomity sposób ograniczyć ilość kilogramów makulatury składających się na dzisiejsze prawo.

    Poza tym – Pan, jako człowiek lewicy przyjmuje jako oczywisty demokratyczny aksjomat, że racja zależy od liczby [„”Pytanie, czy znajdzie sie dosc poparcia.””]. Ja natomiast, jako ekstremalny prawicowiec, jestem zdania, że z punktu widzenia państwa prawa nie powinno być ważne czy prawo jest łamane wobec jednego człowieka, czy wobec tysięcy.
    Myślę, że tak daleko odeszliśmy od głównego tematu, że Gospodarz nas może pogonić…
    Pozdrawiam.

  76. PS do wpisu
    Mac.Iek 2006-06-26 o godz. 19:58
    adresatem jest Bogus W.

  77. Panie Danielu, wygląda na to, ze zwyczajnie wróciło prastare i Polska znów nierządem stoi i jeśli czteroosobowy Trójwirat jeszcze trochę potrwa, to pozostało już tylko trzy lata na to, by się przekonać. Czy przypadkiem nie obowiązuje reguła, ze od upadku I Rzeczypospolitej, wszystkie kolejne mają tylko 20 lat czasu.

  78. Proszę mi wybaczyć Pani Kasiu, że wpadnę w bardzo osobisty ton.Teoretycznie zgadzam się z Panią. Czepiałabym sie tylko szczegółów. Właśnie dziś na zebraniu, rozbawieni koledzy pokazali mi w trakcie wymiany zdań z dyrekcją czerwoną, a potem żółtą kartkę. Zawsze byłam uważana za osobę niekonwencjonalną, wolną. Wolnością zarażałam innych (Mam potwierdzenie w postaci listów, kartek, których nadawcy stwierdzają, że zaważylam na ich życiu) Co jest w takim razie nie w porządku ze mną?
    Moje doświadczenia czytelnicze, które nauczyło mnie, że wszystko jest dopuszczalne, możliwe, relatywne. SIĘ DZIEJE. Filozofia i psychologia – szkoły i kierunki, fizyka Newtona ale i Einsteina, geometria Euklidesa ale i Łobaczewskiego. RÓŻNORODNOŚĆ. Obecna chwila męczy mnie nietolerancją, opozycją SWÓJ-OBCY, brakiem dialogu i dyskusją z ciosami poniżej pasa.W dalszym ciągu nie potrafię być nielojalna, staram się być s[prawiedliwa, nie lubię być manipulowana. „Zagubiony paradygmat-natura ludzka” Rzeczywiście, wszystko było prostsze, kiedy naprzeciwko siebie stały dwie armie walczące według tych samych reguł. Wojna partyzancka, podjazdowa zniszczyla te zasady.
    Wodnik

  79. Do Orcio, także Bernarda.
    I innych blogowiczów: argumenty za utrzymaniem podwyższonych kosztów uzysku.
    Zwiększony odpis kosztów uzysku dla twórców jest kontrowersyjny i może podlegać dyskusji. Spróbuję podać argumenty za – nieobiektywne, bo sam też tak czasem dorabiam.
    Twórca sam dla siebie tworzy pewnien zakład pracy. Nikt mu – tak jak robotnikowi w fabryce, i innym – nie zapewnia komputera, prądu, papieru, słowników i książek, a nawet herbatki na biurko. Siedzi w domu i pisze, idzie na spektakl, kupuje pomoce – nie za darmo, a przecież nie rozliczy się na podstawie faktur czy biletów do teatru.
    Przy obecnym stypendium dla adiunkta na uczelni, zniechęcanie kolejnych młodych ludzi do inwestowania w polską naukę, przy utrzymanych przywilejach dla np. górników czy wyłączeniu rolników poza podatke PIT, jest naprawdę podcinaniem wspólnej gałęzi (patos uzasadniony!)
    Wprowadźmy naprawdę jednolitość w opodatkowaniu i ubezpieczeniu (bez ZUS i KRUS), zapewnijmy minimum socjalne ludziom nauki, a wtedy powróćmy do zlikwidowania „ulgi”. Likwidacja „przywileju” obecnie, przy jawnym faworyzowaniu innych grup, nasuwa podejrzenie o braku szacunku dla twórczości – było nie było, ludzi samodzielnych – bo taki okularnik to i tak nic nie zrobi, bruku na Wiejskiej nie podziurawi, najwyżej w poniedziałek nie zje mięsa.
    Czy na podobnym myśleniu nie ucierpimy wszyscy?
    Pozdrawiam forum!

  80. Panie Rafale,
    ależ nic nie stoi na przeszkodzie, by twórca załozył działalnośc gospodarczą i rozliczał się na podstwie faktur, rachunków itd. Adiunkci pracują na uczelniach i stanowisko pracy maja zapewnione. Prawda jest gdzie indziej. chodzi o to by płacić mniej, dziennikarze, artyści itd. nie ma to ze stanem faktycznym nic wspólnego – koszty są analogiczne jak przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Zwykła korporacyjna zmowa – jak u adwokatów, lekarzy itd. Raczej trzeba walczyć, żeby zarabiali więcej, a nie kombinowali na podatkach. Dlaczego jedni maja płacić więcej, a inni mniej? To że Pan korzysta z takiej możliwości jest jak najbardziej uzasadnione. Każdy walczy o zapłacenie jak najmniejszego podatku. nie ma w tym nic niestosownego. ale to sprawa państwa by wprowadzać proste i niskie podatki, a nie szafować ulgami.
    PS
    Czy Pan Panie Danielu korzysta z 50% kosztów uzyskania przychodu? czy zupełnie altruistycznie staje w obronie pokrzywdzonych twórców?

  81. Panie Bernardzie
    Po pierwsze – adiunkci często niejednokrotnie są tylko studentami (doktorantami) opłacanymi przez fundusz stypendialny – tak jest przynajmniej niejednokrotnie na naszej uczelni. Nie ma mowy o żadnym zatrudnieniu. Stypendium takie nie przekracza 1000 PLN. Przeciętny koszt samodzielnego mieszkania to 600 PLN (kawalerka). Założyć własną działalność? Na start wyłożyć 800,00 na ZUS? (zniechęcanie do otwarcia własnej działalności to jeszcze jeden probelm). Przecież trzeba być Nowosielskim czy Sapkowskim, by w tej sytuacji wyżyć z pracy twórczej!
    Może to brzmi minoderyjnie, ale to są realne problemy. I pytanie, czy ludzi poświęcać na rzecz abstrakcyjnego ujednolicenia (bo przecież nie jesteśmy jednolici) podatku? Czy podatek dopasować do rozmaitych sytuacji aktywności? Przecież namalowanie „Bitwy pod Grunwaldem” to coś zupełnie innego niż posprzątanie biura. Nie wprowadzi się zaś odgórnie wysokich płatności za teksty itd. – to można osiągnąć tylko wzrostem poziomu dobrobytu.
    I przecież państwo ma prawo iść na rękę pewnym grupom, które inaczej mogą wyemigrować, zrezygnować z ambicji etc. – to się nazywa polityka fiskalna – mogą być ulgi za każde dziecko, a nie mogą dla twórców?
    choć mogę zgodzić się z Pana argumentacją – o ile rzeczywiście zrównamy obywateli w obowiązkach podatkowych. Wracam do pytania – czemu naukowcy i twórcy, a nie rolnicy (całkowicie zwolnieni z podatku, czy zarabiają miliony, czy ledwo ciułają). Czy znaczy to, że twórcy są mniej warci niż rolnicy (często utrzymywani i tak z naszych wpłat)?
    A co Pan sądzi o głosie blogowicza ze Szwecji – może wprowadzenie możliwości rozliczania się przez faktury przy wypełnianiu formularza? Może to jest wyjście?
    Pozdrawiam!

  82. Panie Rafale
    Ależ zgadzam się – rolnicy powinni płacić podatki (przynajmniej ci którzy coś spłacają). Co do polityki fiskalnej – owszem ale to musiałaby być świadoma decyzja polityczna – np. zwolnieni są doktoranci, ale pod warunkiem, że obronią doktorat w przeciągu 4 lat i przeparacują na terenie kraju kolejne cztery. Ale dlaczego np. dziennikarz ma mieć o połowe mniejsze podatki? Przypadek ulg prorodzinnych mogę zrozumieć, jako działąnie probudżetowe z odroczeniem 25 letnim. Ale to wymaga jakiejś kompleksowej polityki – na czym państwu zależy. Chociaż można się zastanowić czy nie lepszym rozwiązaniem byłyby bezpłatne przedszkola i podręczniki niz ulgi podatkowe.

  83. Panie Bernardzie
    I tak dyskusją zawsze dojść można do jakiejś wspólnej przestrzeni. Mam nadzieję, że podobne będą się toczyć w min. finansów. Pozdrawiam!

  84. Pingback: Australian job

  85. Odezwa do kibiców sportu

    Ja, Król Polskich Kibiców, dla co poniektórych samozwaniec, wzywam wszystkich kibiców sportu w naszym kraju, którym na sercu leży dobro sportu polskiego, a w szczególności piłki nożnej, do nieposłuszeństwa obywatelskiego poprzez zbojkotowanie najbliższych wyborów parlamentarnych. Zbojkotujcie dlatego, że polscy politycy, rząd, a Pan Prezydent osobiście, z euforią przyjęli przyznanie Polsce i Ukrainie organizacji finałów Euro 2012, a nic w tym kierunku nie robią.
    Czas nieubłaganie ucieka, a rząd i opozycja, pomimo deklaracji składanych przez panów Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, że dla idei Euro 2012 zapalą zielone światło bez względu na reprezentowaną opcje polityczną i będą jednym głosem popierać ustawy, które przyspieszą realizacje zaplanowanych inwestycji – nic nie robią. Zamiast grać w jednej drużynie, która nazywa się Polska, walczą ze sobą, już nie bardzo wiadomo o co, być może o stołki. Jedna orientacja polityczna usiłuje przekonać drugą o swoim monopolu na rację i w myśl zasady „czym gorzej, tym lepiej” zwalczają się niemiłosiernie, zapominając o swoich obowiązkach wobec nas, Narodu. Parlamentarzyści, pożal się Boże, dbają tylko o siebie, zapominając, po co zostali wybrani i kto jest dla kogo. Tabakiera dla nosa, czy nos dla tabakiery?. Nie wystarczy im, że sami znaleźli się w parlamencie, ciągną za sobą całe tabuny, ciotków, pociotków, a społeczeństwo ledwo wiąże koniec z końcem. A może by tak popracować społecznie – dla dobra kraju, dla samego splendoru bycia posłem czy senatorem, a nie wozić się tylko za pieniądze społeczeństwa?!
    Ostatnio media donoszą, że nie mamy szans wybudowania na czas stadionów, co jest wierutnym kłamstwem, chyba ze chodzi o… „reanimację trupa”, czyli Jarmarku Europa na terenach Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie. Nie słuchajmy pesymistów, hamulcowych, nieudaczników i sprawy bierzmy w swoje ręce. Panie Premierze! Na warszawskiej Białołęce można zbudować nie tylko nowy stadion, ale i Narodowe Centrum Sportu. Wysłałem ostatnio list otwarty do Pana, ale, widocznie zaginął w urzędniczym sicie. Wszyscy chyba się boją wskazać Panu, że podjął Pan nieszczęśliwą decyzje odnośnie Stadionu Dziesięciolecia, chyba ciąży jakaś klątwa nad tym reliktem socjalizmu.
    Na podstawie informacji prasowych można wyrobić sobie pogląd, że jesteśmy jakoby narodem nieudaczników, potrafiącym się tylko kłócić, politykować. Zadajmy temu kłam!
    Może jedni lub drudzy wygracie te wybory, ale już bez naszego – kibiców – poparcia. Przegracie je w oczach społeczeństwa, które ma już dosyć waszego PO-PIS-u. Liczyliśmy na Was, że jesteście w stanie zorganizować przynajmniej igrzyska dla mas – finały Euro 2012, ale jak na dzień dzisiejszy i na to nawet Was nie stać.
    Najważniejszą dla Was sprawą jest to, jak dokopać przeciwnikowi politycznemu, nie licząc się z realiami. Liczę, że ta Odezwa zmobilizuje Was i w Waszych programach przedwyborczych znajdą się zobowiązania współpracy z innymi opcjami politycznymi, współpracy dotyczącej harmonijnej i terminowej realizacji planu przygotowań do Euro 2012. I że po wyborach będziecie ten plan realizowali, by pokazać i światu, że Polak potrafi wywiązać się z obietnic i przyrzeczeń, tym bardziej że po mistrzostwach pozostałaby cała infrastruktura, która mogłaby nam służyć przez długie lata.
    Głosów wyborców nie potrzeba szukać za granicą, natomiast można je utracić we własnym kraju. Poddaję Wam to pod rozwagę. Zawsze pamiętajcie: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Pracujcie w myśl zasady „co masz zjeść dzisiaj, zjedz jutro, a co masz zrobić jutro, zrób, dzisiaj”. I wtedy na pewno zdążymy.
    Musimy! Tego życzę Polsce i sobie z całego serca.

    Ze sportowym pozdrowieniem
    Andrzej „Bobo” Bobowski
    Król Polskich Kibiców

  86. KRÓL POLSKICH KIBICÓW podczas XIX WORLD CUP ‚2010 a swoich IX juz mistrzostw planuje na 25 dni meczowych zobaczyc na zywo 25 spotkan piłkarskich, a tym samym pobic rekord do Księgi GUINNESSA. BOBOKRÓL juz dwukrotnie podczas mistrzostw w Francji-1998 oraz w Korei/Japoni-2002 zobaczył po 24 mecze. Polonia w RPA juz cieszy się na spotkanie z BOBOKRÓL-em. Myslę ze przy pomocy zyczliwych mi ludzi i Pana BOGA (chodzi o zdrowie małzonki i moje) uda mi sie realizacja planu.

css.php